/Magazyn_119_07_001_0001.djvu

			Biblioteka
Główna
UMK Toruń
SKARB BEONZOWT
ZNALEZIONY NA PRAWYM BRZEGU DNIESTRU POD UNIŻEM
m
W
z 11 rycinami w tekście
Odbitka z »rteki Konserwatorskiej«
We Lwowie
Nakładem Autora
7. drukarni W. A. Szyjkowskiego ulica Kopernika 1. 5.
1 8 9 2.
i.. i i -
		

/Magazyn_119_07_003_0001.djvu

			j^ŁADYSŁAW	YBYSŁAWSKI
SKAEB BEONZOWY
ZNALEZIONY NA PRAWYM BRZEGU DNIESTRU POD UNIŻEM
z 11 rycinami w tekście
Odbitka z »Teki Konserwatorskiej*
We Lwowie
Nakładem Autora
Z drukarni W. A. Szyjkowskiego ulica Kopernika 1. 5.
18 9 2.
		

/Magazyn_119_07_004_0001.djvu

			\*lQfUkW
*/'nasniz*j-
		

/Magazyn_119_07_005_0001.djvu

			Nazajutrz po gwałtownej ulewie, prawie
przerwaniu chmury, jaka dnia 24. maja 1890
nawiedziła nad Dniestrem położone w'sie Uniż
i Kunysowce powiatu Ilorodeńskiego, udały
się trzy włościanki ze wsi Kunysowiec na
grzyby. Zbiór widocznie nie był obfitym, bo
kobiety coraz dalej zapuszczały się wr głąb
lasu, i zaszły aż do ujścia tak zwanego »Su-
chego Jaru« nad Dniestr. Sama nazwa tego
wąwozu, który od pól kunysowieckich, na
górze położonych, ciągnie się w szerz wyso¬
kiej ścianki naddniestrzańskiej aż do rzeki,
wskazuje, że nie jest on zasilany stałemi źró-
dliskami, lecz od wieków służy raczej jako
kanał odprowadzający nadmiernie zebrane na
polach wody, gdy śniegi tają, lub latem po
gwałtownych deszczach. Wały wody musiały
się tamtędy staczać w dniu 24. maja, uno¬
sząc z sobą do Dniestru usuwające się brzegi
Suchego Jaru. Tej okoliczności zawdzięczamy
odkrycie skarbu, o którym jako konserwator
sekcyi I. podaję wiadomość na tom miejscu.
Skarb składa się z pięciu bronzowych
naczyń różnej wielkości, które włożone jedno
w drugie, zakopane były w poziomym kie¬
runku 90 cmt. pod powierzchnią a 76 mt.
od prawego brzegu koryta Dniestru, w pra¬
wym brzegu tego wąwozu. Suchy Jar sta¬
nowi południową granicę parceli zwanej Lę¬
giem, należącej do włościanina z Kunysowiec
Wasyla Lypki. Gdy włościanki, zbierające
grzyby, znalazły się nad ujściem Suchego
Jaru, ujrzały wysterczający z brzegu wąwozu
przedmiot, który tak kształtem, (była to
zewnętrzna ściana największego naczynia)
jak i migocącą barwą wydał się im tajemni¬
czym i przejął obawą, czy to nie figle nie¬
czystej siły. Po pewnej jednak rozwadze naj¬
śmielsza przystąpiła bliżej i ująwszy kamień,
cisnęła nim w zagadkowy przedmiot, a gdy
po tem śmiałem targnięciu się na złego du¬
cha nic jej się nie stało, zabrały się wszystkie
trzy 'z pospiechem do wydobywania naczyń
w nadziei, że znajdą w nich pieniądze. Na¬
dzieje te jednak zawiodły; oprócz bowiem
niżej opisanych kociołków bronzowych, któ-
remi zaraz na miejscu się podzieliły1), prze¬
znaczając je na zbieranie ziemniaków, nie
znalazły nic więcej.
Wieść o tem wykopalisku rozeszła się
po wrsi bardzo szybko, a za pośrednictwem
miejscowego żydka doszła i do mojej wiado¬
mości. Nie tracąc czasu i nie spuszczając się
na mój bezwładny urząd konserwatorski,
użyłem dosadniejszego środka, aby o ile mo¬
żności wykopalisko to uratować od zniszcze¬
nia. Środek był skuteczny; w jednym dniu
powiodło się cały skarb zebrać w moje ręce.
Mając te cenne zabytki już u siebie, za¬
jąłem się zaraz dalszą niecierpiącą zwłoki
czynnością, to jest dokładnem zbadaniem
miejsca i okoliczności, w jakich te kociołki
znaleziono. Zawezwałem do siebie szczęśliwe
włościanki i udaliśmy się do Suchego Jaru.
*) Anna Baranowa i jej siostra Hrycycha Semienianka
wzięty przy podziale trzy mniejsze naczynia, Anna
Bakowska, najśmielsza między niemi, dwa większe.
		

/Magazyn_119_07_006_0001.djvu

			4
SKARB BRONZOWY.
Zastałem tam w prawym brzegu wskazane
miejsce, gdzie kociołki od wieków zapewne
spoczywały, a sądząc z odcisku dolnej war¬
stwy ziemi powziąłem przekonanie, że nie
było tu więcej naczyń nad pięć, o co mi wła¬
śnie głównie chodziło. Zagłębienie, z którego
kociołki wybrano, kazałem po dokładnem zba¬
daniu rozkopać, i znaleźliśmy wprawdzie kilka
grubo ziarnistych widocznie z naczynia w rę¬
ku lepionego pochodzących skorup, które do
siebie przystają, zbyt ich jednak było mało,
aby się z nich dała złożyć całość chociażby
w przybliżeniu1).
Nie przypuszczając, żeby to był przypad¬
kowy tylko schowek skarbu, przedsięwziąłem
ścisłe badania obu dalszych brzegów wą¬
wozu, jak i parceli Łęgiem zwanej, w bło¬
giej nadziei, że trafiłem na bogate cmenta¬
rzysko jakiejś przedhistorycznej osady, podo¬
bnie jak się to mnie zdarzyło w Horo-
dnicy3) nad Dniestrem i na przeciwległym
brzegu tej osady w Zeżawie. Do tych pię¬
knych illuzyj oprócz znalezienia skarbu po¬
wodowała mnie bliskość niezbadanego dotąd
Grodziska (Horodyszcza) królującego nad brze¬
gami Dniestru. Grodzisko to wzniesione na
polach wsi Kopaczyniec powiatu Horodeńskie-
go, leży po prawym brzegu Dniestru i jest
0	3’5 kilom, oddalonem od Suchego Jaru, a
tein samem i od Łęgu Wasyla Łypki. Da¬
remne jednak były moje poszukiwania, nic
1	jeszcze raz nic tu nie było, coby mogło
dać jakąkolwiek wskazówkę, odnoszącą się
do tego wykopaliska. Cóźkolwiek bądź, od¬
krycie tego skarbu, jakkolwiek tylko przy¬
padkowe, podane do wiadomości kół nauko¬
wych, będzie zawsze przyczynkiem do badań
zamierzchłych dziejów porzecza Dniestru.
Po tem przydługiem może nieco spra¬
wozdaniu z samego faktu odkrycia ciekawego
wykopaliska, przystępuję do szczegółowego
opisu każdego z tych pięciu kociołków.
Kociołek (Fig. 1) najmniejszy, tworzył
szczyt leżącej w ziemi kolumny. Powierzchnia
jego w wielu miejscach czysta; wnętrze nato¬
miast powleczone jednostajną piękną patyną
(erugo nobilis, Edelrost). W najwypuklejszem
miejscu ma 22‘5 cmt. szerokości, która się
*) Skorupy te są wraz z kociołkami u mnie przecho¬
wane.
2)	Poszukiwania Archeologiczne w Horodnicy nad
Dniestrem dokonane w r. 1877. Kraków 1878.
spuszcza do 4w cmt. przecięcia; u wklęsłego
denka, na 8‘3 cmt. wysokości, u góry brzegu,
obiega do koła skromna ornamentyka.
Ze kociołek ten, zanim spoczął w Su¬
chym Jarze, dobrze się wysłużył byłym wła¬
ścicielom, świadczą ucha (Fig. 1 a), z których
jedno ułamane przy nicie, a co najgorsza,
1	u góry; drugie które przedtem uległo po¬
psuciu, zastąpiono ozdobniejszem, widocznie
pozostałem od innego kotła niezdatnego już
do użytku, a skazanego na przetopienie. Nad¬
werężeniem uch da się wytłómaczyć brak
kabłąków do noszenia, i naczynie to nie słu¬
żyło zapewne jako kociołek lecz zastępowało
misę. Jest ono wykute z blachy bronzowej
2	mmt. grubej, nie widać bowiem śladów
nitowania, a tem mniej lutowania. Rozbiór
chemiczny1) wykazuje: Przełom barwy
jasno-róźowej, zawiera w 100 częściach
miedzi 87'14, cyny 12'46, ołowiu śla¬
dy. Aliaż, w którym jest miedzi nad 85 czę¬
ści, jest żylastym, ciągłym w kuciu, i przy¬
biera piękny połysk2).
Ze znanych mi tego rodzaju naczyń, ko¬
ciołek ten zupełnie jest podobny co do kształ¬
tu i rozmiarów jak niemniej co do linii do
kociołka w Muzeum Narodowem w Peszcie3),
wykopanego w Aszód w komitacie peszteń-
skim; z tą tylko różnicą, że ornamentyka
w kociołku węgierskim u góry jest nieco od¬
mienną, i że kociołek ten ma z każdej strony
po jednem uchu, przytwierdzonem dwoma
nitami do naczynia, wisiał tedy na jednym
kabłąku, gdy przeciwnie nasz kociołek ma
z każdej strony po dwa ucha, w kształcie
krzyża, które trzema nitami do ścian są przy¬
mocowane, był zatem o dwóch kabłąkach do
noszenia.
Kociołek drugi z kolei jest to ścięty,
przewrócony ostrokręg (Fig. 2): Zewnątrz
(Fig. 2 a) i wewnątrz (Fig. 2b), pięknie pa¬
tyną zabarwiony; ma na 24 cmt. szerokości,
’) Pozwalam sobie na tem miejscu złożyć najszczer¬
sze podziękowanie p. prof. dr. Bronisławowi Radzi¬
szewskiemu, oraz p. dr. Józefowi Riegerowi, którzy
w instytucie chemicznym c. k. uniwersytetu lwow¬
skiego raczyli łaskawie z prawdziwie naukową su¬
miennością i dokładnością wykonać rozbiór che¬
miczny tych pięciu kociołków.
3) Anorganische Chemie von Dr. A. Michaelis. Braun-
schweig 1884. S. 942.
3)	Alterthiimer der Bronzezeit in Ungarn, von Joseph
Hampel. 2 Auflage. Taf. LXV. Nr. 5. Budapest 1890.
(
		

/Magazyn_119_07_007_0001.djvu

			SKARB BRONZOWY.
5
18 cmt. wysokości, o wklęsłem, 75 cmt. prze- naszego kociołka są ślady jego zużycia i
cięcia denka (Fig. 2 a). Ornamentyka dokoła współczesna naprawa przez zanitowanie poje-
Fig.
krawędzi bardzo skromna. W dwa krzyżowe,
z każdej strony z jednolitego kawałka odkute
ucha (Fig. 2), przybite
do naczynia pięciu o ko-
nicznych główkach ni-
tami, zaczepione są dwa
ramiona z krągłych bron-
zowych sztabek wycią¬
gnięte, w środku u ujęcia
0'9 cmt. grube; w uchach
zaś przy zagięciu do 0'6
cmt. spuszczone. Całą ze¬
wnętrzną swą formą, wy¬
jąwszy górnej ornamen¬
tyki, da się porównać ten
kociołek do zupełnie podobnych, wykopa¬
nych w Bardocz, powiatu Szekely-Udwarhely
w Siedmiogrodzie1). Główną charakterystyką
*) Das Grabfeld von Hallstatt in Oberosterreic-h von
Dr. Ed. Freih. von Sacken pag. 93. Wien 1868.
Wilhelm Braunmiiller.
dynczej dziurki jednym nitem, dalej przez
donitowanie zewnątrz denka, (Fig. 2 a) we¬
wnątrz zaś przez doda¬
nie kilku łat (Fig. 2 b).
Widocznie, było to na¬
czynie ciągle używane;
mojem zdaniem zawie¬
szano je nad ogniskiem,
prędzej też uległo od spo¬
du zniszczeniu. Warto
przytoczyć, co właśnie
przy analogicznej sposo¬
bności mówi dr. Ed. br.
Sacken w swoim opisie
cmentarzyska Hallstadz-
kiego, gdzie kilka podobnych kociołków zna¬
leziono: ,.Zahlrciche Ausbesserungen, durch
„sorgfdltiges Aufnieten von Blechstiicken, klei-
„nere Flickereien, durch Bander oder bloss
„einzelne Nieten, zeigen einen Idngeren Ge-
„brauch an“. To tak, jak gdyby ś. p. Sacken
patrzał na nasz kociołek, pisząc te słowa.
		

/Magazyn_119_07_008_0001.djvu

			SKARB BRONZOWY.
Rozbiór chemiczny bronzowej blachy
02 cmt. grubej, z której ten kociołek wykuto,
wykazuje: przełom barwy jasno-żółty,
zawiera w 100 częściach: miedzi 88‘25,
cyny 10*8, ołowiu 1'09. Nity zewnętrzne
(Fig. 2 a), zawierają w 100 częściach: miedzi
92'02, cyny 5*68, ołowiu ślady, cynku
2'23. Blacha, z której wewnątrz dano łaty
(Fig. 2b), zawiera w 100 częściach: miedzi
90'63, cyny 8-66, ołowiu 0‘54, przełom
czerwony, giętki.
Trzeci z rzędu kociołek (Fig. 3) odznacza
się przed innemi dobrem zachowaniem; nie
z Boszormeny, przechowany w węgierskiem
Muzeum narodowem. Oba kotły różnią się
tylko w ornamentyce (u obydwóch zresztą
bardzo zwykłej) wyrytej dokoła brzegów.
Grubość blachy powyższego kociołka u góry
0'2 cmt. Zawieszony na dwóch cienkich 0-5
cmt. w przecięciu kabłąkach, uczepionych do
czterech silnych z bronzu wykutych uch, słu¬
żył do użytku. Niechcąc psuć całości tego na¬
czynia, podałem do rozbioru chemicznego ko¬
niec jednej z antab, 4'0 cmt. długości, 0‘4
cmt. grubości. Metal tego drutu okazał się
w przełomie czerwono żółty, drobno
Fig. 2 b.
ma żadnej łatki a tem mniej dziurki, ząb
czasu bynajmniej go nieuszkodził; ucha i ra¬
miona są przy niem, jak były przed wiekami,
i mimo pięknej patyny, która go oblokła, dziś
jeszcze mógłby służyć do celów, do których
niegdyś był używany.
Co do kształtu i rozmiarów jest on taki
sam, jak kociołek wykopany na Węgrzech
w Hajdu- Boszormeny w komitacie Hajdu1).
W najwypuklejszem miejscu ma nasz kocio¬
łek 27-0 cmt. w przecięciu, wysokości 112
cmt., a zupełnie tesame rozmiary ma kociołek
*) AUerthiimer der Bronzezeit in Ungarn von Joseph
Hampel. II. Auflage, Taf. LXIV. Nr. la, lb, lc.
Budapest 1890.
Fig. 2 a.
ziarnisty, dość twardy, zawierający
w 100 częściach: miedzi 94-78, cyny 5'21,
ołowiu 0'18, ślady żelaza.
Nie przesądzam stanowczo rzeczy, zdaje
mi się jednak, że skład metalu kabłąków
u wszystkich kociołków będzie mniej więcej
ten sam, że zawierają zatem więcej miedzi
niż blachy, z których kociołki są wykute.
Kociołek czwarty z rzędu (Fig. 4), naj-
ozdobniejszy z całego wykopaliska, i w najbo
gatszym zbiorze zająłby niewątpliwie niepo¬
ślednie miejsce. Jest on techniką podbijaną
(au repousse) ozdobiony cały po obu stronach
wypukłych ścian, między krzyżowemi uchami
biegną u góry krysy dwa rzędy półwypukłych
L
		

/Magazyn_119_07_009_0001.djvu

			SKARB B R O N Z O W Y.
7
pereł o 0-6 cmt. przecięcia między trzema
liniami trybowanych punktów, i tworzą nie¬
jako szlak do skromnej lecz bardzo szla¬
chetnej dekoracyi, wyobrażającej koło słone¬
czne między łabędziemi szyjami. Jeżeli pra¬
wie każde z poprzednio opisanych naczyń
znalazło w zbiorach węgierskich lub halstatts-
kich bardzo pokrewne typy, to niniejszy ko¬
ciołek, zdaje się, jakby jedną i taż samą ręką
był odkuty, co robiła przedmioty znalezione
przy budowie kolei Nad-cisańskiej w Hajdu-
Boszórmeni. komit. Hajdu, w roku 1858. Wy¬
kopalisko to składało się z sześciu przedmio-
n a kry w a, pod względem techniki i rysunku
ozdób zdaje się być tegoż samego wyrobu.
Dziwnie bowiem powtarzają się tak na wę¬
gierskiej cyście jak na styryjskiej pokrywie
i na naszym kociołku tak samo pojęte i tak
samo oddane ozdoby. Znajdujemy w końcu
bronzową nakrywę, odpowiadającą ozdobami
i robotą wyżej wymienionym okazom, w zbio¬
rach Halstattskich1). Pyszny ten nasz kociołek
ma w najwypuklejszem miejscu, między niż¬
szym rzędem pereł a kołem, 80 cmt. przecię¬
cia; wysokość w przybliżeniu tylko da się
oznaczyć i wynosiłaby około 13 5 cmt., ponie-
Fig. 3.
tów, między któremi czara o jednem uchu
i wielka waza (cista) są techniką trybowaną
ozdobione, a nawet rysunek ozdób na wazie
jest ten sam1). Znaleziona w mogile pod Wies,
w Styryi2) bronzowa kuta prawdopodobnie
*) Antiquites prehistoriąues de la Hongrie, arangees
& decrites par le Dr. Joseph Hampel, illustrees par
Alexandre Beszedes — planche XII. Esztergom 1877.
2) Kunsthistorischer Atlas, herausgegeben von der k.
k. Central-Commision zur Erforschung und Erhaltung
der Kunst- und historischen Denkmale. I. Abthei-
lung. Taf. XLII. Fig. 2. Wien 1890.
waż spód, to jest denko znacznie jest uszko¬
dzone, jak uwidoczniono na Fig. 4 a.
Dokoła denka obiegały trzy rowki wy¬
kute, które na pozostałej części są widoczne,
(środek Figury 4a). Po dwa ucha z każdej
strony, z jednego odkute kawałka (Fig. 4 b)
przymocowane są pięciu nitami do naczynia,
a w nich zaczepiono dwie gładkie antaby
08 cmt. grubości. Zanim zdołałem zebrać
*) Das Grabfeld von Halstatt in Ober-Osterreich von
Dr. Ed. B’reih von Sacken. Tafel XX. Nr. 13. Wien
Wilhelm Braumiiller 1868.
		

/Magazyn_119_07_010_0001.djvu

			8
SKARB B R O N Z O W Y.
wszystkie okazy tego wykopaliska u siebie,
jaclen kabłąk złamano a winowajcą był miej¬
scowy kowal, który chciał zbadać gatunek
kruszcu (Fig. 4b). Całe wykopalisko byłoby
padło ofiarą tej ciekawości, gdyby nie wczesna
interwencya. Przełom blachy tego kociołka
koloru czerwonego, ziarnisty, dość
kruchy; zawiera w 100 częściach: miedzi
90*16, cyny 9'96, ołowiu ślady.
niejsze z pomiędzy wszystkich), i zapewne
z tej przyczyny wzmocnił je artysta grub-
szemi wypukłościami, umieszczonemi w sa¬
mym środku, pod każdym uchem, a spuszczo-
nemi prawie do środka ramion, między trzy
nity. Wypukłości te tworzą niejako klamry,
przyciskające ucha do krysy i chroniące je
od wygięcia. Dwa ozdobne kabłąki z kręco¬
nej sztabki bronzowej, 0’7 cmt. grubości, za-
Fig 4.
Ostatni z tego wykopaliska kociołek jest
największym co do rozmiarów, co do kształtu
zaś może najpiękniejszym (Fig. 5). Rozmiary
jego wynoszą 14'7 cmt. wysokości na 34-5
cmt. szerokości, która się spuszcza do 13 5
cmt. w przecięciu szerokiego denka. Chro¬
powata lecz piękna zielona patyna pokrywa
całość kociołka. Cztery ucha, każde trzema
konicznemi nitami, przybite są u góry do
ścian. W stosunku do rozmiarów i objętości
naczynia, są krzyże, z których ucha wycią¬
gnięto, bardzo małe (najmniejsze i najdelikat-
wieszone w uchach, dopełniają całości tego
kociołka.
Tak starannie wyrabiane kabłąki wi¬
dzimy na najwytworniejszych naczyniach
bronzowych, jak u przepysznej Siluli wyko¬
panej w mogile pod Watch, dalej u kubka
i baniaka z mogiły pod Frogg, obydwie miej
scowości w Krainie1). W Hallstatt także znale¬
ziono pięknie ozdobiony kociołek z podo-
*) Kunstbistorischer Atlas I. Abtheilung, Tafel XLIV.
Fig. 15, Tafel L. Fig. 14 & 21. Tafel LIII.
		

/Magazyn_119_07_011_0001.djvu

			SKARB B R O N Z O W Y.
9
bnemi kabłąkami1). Ażeby kociołek dobrze
stał, dano do koła denka 2'0 cmt. szeroką
lisztewkę, wykutą na zewnątrz, środek zaś
denka 8'0 cmt. w przecięciu, jest wewnątrz
do 2-0 cmt. wysokości wtłoczony (Fig. 5 a).
Na kancie zewnętrznym listwy denka
jest dziura 3'0 cmt. długa, a 1-2 cmt. szeroka,
prawdopodobnie kamieniem śmiałej włościanki
wybita, albowiem tuż obok jest silne zagię¬
cie, widocznie od takiego pocisku pochodzące;
wytłaczane, dokoła ścian poziomo od góry do
dołu przerywane linijki w odstępach 5 do 7
milimetrów. Podobne linie zbiegają znów
prostopadle, z czego się tworzy całość jakby
rodzaj plecionki. Jest to jeden z najdawniej¬
szych motywów ornamentacyjnych, tak zwana
ornamentyka kratowa1).
W żadnym zbiorze nie zdarzyło nam
się spotkać z naczyniem bronzowem, we¬
wnątrz tak ozdobionem. Metal, z którego ni-
Fig. 4 a
przypuszczenie to tem bardziej uzasadnione,
że kociołek ten jako największy, wysterczał
ukośnie z brzegu Suchego Jaru. Na najwięk¬
szą uwagę zasługuje wewnętrzna ornamen¬
tyka ścian, którą o ile się dało, uwidoczniono
na (Fig. 5a), są to bowiem lekko, lecz śmiało
niejszy kociołek wykuto, jest z 88'64 m i e-
dzi i 11-35 części cyny złożony, nie ma
żadnej innej domieszki, jest przeto najtrwal¬
szy ze wszystkich pięciu, w przełomie jest
jasno-żółty, ziarnisty, dość giętki.
*) Der Stil in den technischen und tektonischen Kiin-
*) Grabfeld von Hallstatt von Dr. Ed. Freih von Sac-	sten von Prof. Dr. Gottfried Semper II. Band, § 136,
ken. Tafel XXIII. Fig 7.	pag. 217. Munchen 1879.
		

/Magazyn_119_07_012_0001.djvu

			10
SKARB B R O N Z O W Y.
Po tym szczegółowym opisie wykopaliska
nasuwają się pytania: Jakie jest pochodzenie
rzeczonych kociołków? Kto je ukrył nad brze¬
gami starożytnego Tyrasu? Zdaje się, że nie
zbłądzimy, jeżeli z góry wykluczymy przy¬
puszczenie, jakoby te okazy były wyrobem
miejscowym; są one z pewnością przyniesione
z daleka i dla tego to staraliśmy się w ciągu
naszego sprawozdania wykazywać analogiczne
typy, znajdujące się bądź w zbiorach węgier¬
skich, bądź w innych, przedewszystkiem zaś
mieliśmy na oku wykopaliska Hallstattskie,
może najobfitsze pod względem bronzów
w Europie. Hallstatt stanowi osobny dział
epoki bronzowej, i każde wykopalisko, świeżo
zdobyte, musi być porównywane z okazami
Idąc za zdaniem Dr. Ed. br. Sackena, który
w swojem dziele o cmentarzysku hallstatts-
kiem zalicza wszystkie bronzy, a między temi
181 ’) naczyń, biorąc za podstawę kształty i or¬
namentykę, do wyrobów etruskich, co także
i p. Conestabile, sprawozdawca kongresu Bo-
nońskiego stwierdza mówiąc : „ U est evident,
,.que les tombeaux de Hallstatt revelent des
„rapports i neon test a bies avec ce qu’ est
„sorti des necropoles elrusąues par Vorne-
„ment ation et les types des objets,
„a insi que par la co nip o sit ion chi-
.miąue dii bronzc“— i podzielając opinię
wypowiedzianą przez zebranych na kongre¬
sie przedhistorycznym w Bononii archeolo¬
gów, że: wszelkie przedhistoryczne
tej skarbnicy przedhistorycznej. W przekona¬
niu, żeśmy wykazali dowodnie przykładami,
że co do form, ozdób i wykonania nie ma
różnicy między południowemi okazami, a na-
szemi kociołkami, przytaczamy dla uzupełnie¬
nia dowodu przeciętne rozbiory metalu. Nie¬
stety, nie posiadam analizy chemicznej bron¬
zów węgierskich i kraińskich, i poprzestać
muszę na hallstattskiej. Naczynia bronzowe
z Hallstatt zawierają w 100 częściach1] mie¬
dzi 92*71, cyny ?-29. Nasze zaś bronzy za¬
wierają przeciętnie w 100 częściach: miedzi
90’2B, cyny 9*5, ołowiu 0-00.
Z zestawienia tego wynika, że i pod
względem składu chemicznego zachodzi wiel¬
kie podobieństwo wspólnego pochodzenia.
przedmioty, wyrobiono z blachy
bronzowej, są pochodzenia etrus¬
kiego — nie waham się stanowczo twier¬
dzić, że i nasze kociołki są roboty
etr usk i ej.
Gdy Rzymianie zajęli Dacyę, północna
jej granica przekraczała nasze Karpaty, cią¬
gnąc się od źródeł Cisy wzdłuż brzegów gór¬
nego Prutu, przedłużając się przy zakręcie
tej rzeki, pod dzisiejszą wsią Tłumaczyk,
w tym samym kierunku aż do Dniestru w o-
kolicy Horodenki, jak twierdzi w swem zna-
komitem dziele Drogi handlowe Gre¬
ków i Rzymian J. N. Sadowski. Z tych
danych wykreśla ten sam autor najkrótszą
drogę od granic państwa rzymskiego do morza
*) Das Grabfeld von Hallstatt pag. 116.
*) Das Grabfeld pag. 115.
		

/Magazyn_119_07_013_0001.djvu

			SKARB BRONZOWY.
11
Bałtyckiego, porzeczem Dniestru, dalej Zbru-
cza, Bugu i t. d.1). Zdaje się, że niewątpli¬
wie temi drogami szli na północ po bursztyn
południowi kupcy, niosąc na wymianę swoje
wyroby, a tem samem i cywilizacyę północ¬
nym barbarzyńcom, handel bowiem i tylko
handel zbliża i cywilizuje narody. W tej
uciążliwej i długiej podróży przybysze nieje¬
dną mieli trudność do zwalczenia, niejeden
napad do odparcia, a zaskoczeni z nie-
nacka groźnem niebezpieczeństwem, stawali
do walki, powierzając ziemi swe skarby —
w nadziei powrotu. Tym razem nie wrócili,
zostawiając nam spadek po sobie.
naszej stronie Karpat, zawierające, że się tak
wyrażę, te same kociołki.
Pierwsze dwa wy orano przed laty w Je-
zierżanach pod Tłumaczem, na polach zwa¬
nych Trojan. Uprzejmości ówczesnego dy¬
rektora dóbr tłumackich ś. p. pana Teodora
Bredta zawdzięczam, że miałem zaszczyt zło¬
żenia obydwóch okazów do zbiorów Akade¬
mii Umiejętności w Krakowie1) Okazy te mu¬
siały bardzo płytko leżeć pod powierzchnią
ziemi, gdy lemiesz pługa wydobył je na po¬
wierzchnią ; uległy też wielkiemu zniszczeniu.
U większego ocalała znaczna część krysy, na
której widać czteroliniową ornamentykę, jaka
Fig. 5.
Nie wiem, czy w której z dzielnic da¬
wnej Polski znaleziono tego rodzaju naczy¬
nia , uważam jednak za rzecz właściwą, za¬
znaczyć na tem miejscu, że w obrębie granic
państwa rzymskiego, oznaczonych przez J. N.
Sadowskiego, jest to drugie wykopalisko po
*) Niemając wydawnictw Akademii Umiejętności, po¬
sługiwałem się niemieckiem wydaniem: Die llandels-
strassen der Griechen und Romer von J. N von Sa¬
dowski aus dem Polnischen von Albin Kohn. Jena,
Hermann Constenoble 1877. pag. 188.
opasywała górę kociołka, po dwa ucha krzy¬
żowe z każdej strony, z jednego wykute ka¬
wałka, część denka z wypukłą listwą (jak
Fig. 5a), kilka kawałków z bocznej ściany
i dwa kabłąki do zawieszania dość grube, o
27 cmt. rozpięcia, z czego wnosić należy, że
sam kociołek mógł mieć 80 cmt. przecięcia.
Drugi mniejszy, takaż sama część krysy pozo-
*) Posiedzenie komisyi antropologicznej z dnia 14.
października 1876. Przewodniczący Dr. Majer. Strona
VII i VIII.
		

/Magazyn_119_07_014_0001.djvu

			12
SKARB B R O N Z O W Y.
stała, ozdób dopatrzeć nie mogłem, po dwa
ucha z każdej strony, i o dwóch cienkich
kabłąkach, 19 cmt. rozpięcia; kociołek mógł
mieć 22 cmt. przecięcia. Z zupełnie równego
Nim tedy przyjdzie kolej na porzecze
Dniestru w »Wykazie zabytków przedhisto¬
rycznych na ziemiach polskich«, wydawanym
przez komisyę archeologiczną Akad. Umie-
Fig. 5 a.
uszkodzenia pozostałych części obydwóch ko¬
ciołków wnoszę, że tak jak nasze, włożone
były jeden w drugi i położone w poziomym
kierunku. Ich górne ściany i denka zostały
z wewnątrz wyrwane lemieszem, nad drugą
częścią przesunął się pług, zostawiając w zie¬
mi uratowane szczątki. Między innemi przed-
historycznemi wyrobami bronzu obydwa te
okazy wystawione były pod Nrami 1 i 2
w Trocadero na wystawie paryskiej 1879 r.
jętności w Krakowie1), zapisujemy na korzyść
Pokucia siedm bronzowych kociołków.
W Uniżu, w marcu 1892.
WŁADYSŁAW PRZYBYSŁAWSKI
*) Zeszyt I. Porzecza Warty i Baryczy. Zestawił J. N.
Sadowski w Krakowie 1877.
ł'»u«TfłX
, W TORUttHł }
<\UW’