/Magazyn_101_06_001_0001.djvu

			EGZEKUCYA
V.n 'b
K
DÓBR KORONNYCH
■*
.na sejmie piotrkowskim
w roku 1562.
napisał
l»r. n Sł. 1%'armnlii.
-f-fiatmiKi) -i
■»»
Odbitka 7 sprawozdania dyrekcyi c. k. gimnazjum w Przemyślu
za rok szkolny 1884.
PRZEMYŚL
1884.
Drukiem gr. kat kapituły.
		

/Magazyn_101_06_003_0001.djvu

			EGZEKUCYA DÓBR KORONNYCH
na sejmie piotrkowskim w r. 1562.
I.
Dobra królewskie.
„ Płacz i narzekanie wielkie biednych przyciśnionych wielkimi
podatkami i spustoszenie królestwa spowodowały mię do napisania tego
traktatu.* Tymi słowy rozpoczyna Stanisław Zaborowski traktat swój o
„naturze praw i dóbr królewskich" wydany u Hallera w Kiakowie
w r. 1507’) Praca ta prawnika polskiego cenna jako zabytek i pomnik
do historyi oświaty w Polsce nie posiada zresztą żadnej praktycznej
doniosłości; nie bez powodu jednak położyliśmy jej wstępne słowa na
czele niniejszej pracy, stoi ona bowiem jako kamień graniczny na
początku epoki, której prawie całą tnścią były właśnie narzekania i
płacz wielki nad uciskiem podatkowym i spustoszeniem królestwa a więc
jest charakterystyczna jako signum temporis. Jest ona niezawodnie
owocem tego samego ducha, który na sejmie piotrkowskim w r.. 1Ó04
w drodze ustawodawczej zamknął królom ręce do szafowania dobrami
koronnymi poruczając to sejmom.2) Wszakże mimo całego powinowactwa
ducha nie można nie widzieć wielkiej różnicy, jaka zachodzi między
oboma dokumentami; gdy bowiem konstytucya powyższa jest zakończe¬
niem usiłowań podjętych w celu zaprzestania dotychczasowego hojnego
szalunku królewszczyzu a więc ma znaczenie negatywne tylko, to traktat
wspomniany w intencyi swej idzie znacznie dalej żądając stanowczo
zwrotu wszystkich dóbr królewskich jako bezprawnie rozdanych. Tak
więc choć współczesny konstytucyi z r. 1504 a nawet niezawodnie
przed nią napisany ł) jest ten traktat przecież już początkiem innej epoki,
') Starodawne prawa polskiago pomniki, tom Y. str. 17. Kraków. 1876.
Vo). lrg. I. 298. „De modo linnorum regalinm inseribmdorum “
*) Starod, prawa poi. potna. V. 14. §. 3.
		

/Magazyn_101_06_004_0001.djvu

			tej właśnie, nu której drrpim Ioiku słoi sejm piotrkowski z r 1562
wlasc>wy przedmiot niniejszej rozprawki.
Z pomiędzy licznych spraw, kWre zaprzątały umysły szlachty polskiej
w tak ruchliwym XVI. wieku należy egzekucja dóbr koronnych bezsprze¬
cznie do najważniejszych; była ona rzecby można spuścizną polityczną
średniowiecznego ustroju państwowego pod względem administracyjnym
i finansowym, od jej rozwiązania mniej lub więcej warunkom czasu
odpowiedniego zależała przyszłość państwa. A chociaż spółcześni nie
zdawali sobie tak ja no sprawy jej doniosłości i raczej bezwiednie,
instyktowo a nawet z widoków chwilowych własnych ko rzyśri do jej
rozwiązania parli, to przecież historyk musi dojść do przekonania, że
była ona najsilniejszą sprężyna całego życia politycznego XVI. wieku-
Dla ważności więc sprawy poczytuj*my sobie za obowiązek cofnąć się
nieco w tył, by choć pobieżnym rysem przedstawić rzecz w całości.
Próżnoby pytał kto o początek dóbr królewskich; leży on nieza¬
wodnie w owej zamierzchłej przeszłości, kiedy według przekonania po¬
wszechnego wynikłego z pierwotnego zajęcia kraju, cała ziemia ze wszyst¬
kimi znajdującymi się nań przedmiotami, jako to; siołami miastami i
zamkami była własnością panującego, a chociaż w następstwie czasów
pewna jej część zamieniła się przez nadania panujących w własność
prywatną, to przecież ślady onych czasów pierwotnych pozostały na
długo w licznych służbach i daninach, do których obowiązany był każdy
właściciel na rzecz panującego Z tego to źródła jak nie mniej z docho¬
dów’ tej drugiej części, która pozostała i nadal bezpośrednią własnością
księcia, zasilał się skarb jego.
Skarb to był całkiem prywatnej natury, którym mógł książę rozpo¬
rządzać według upodobania; od indywidualnego charakteru zależało czy
go szafował na łowy i miłośnice, czy na klasztory i kościoły, czy też
wreszcie na wielkie przedsięwzięcia wojenne. Że ten ostatni wypadek
najczęściej się powtarza nie jest to wynikiem jakiegoś obowiązku, ale
tłumaczy się raczej wojenną naturą ludzi owych czasów jak nie mniej
własnym interesem księcia, który w miarę poczynionych zdobyczy w zie¬
mi i ludziach rósł w potęgę, bogactwa i sławę.
Suma wszystkich danin, opłat i służb, z których najcelniejsza była
służba wojenna na każde zawołanie księcia, tworzyła pełnią prawa
		

/Magazyn_101_06_005_0001.djvu

			— 5 —
książęcego; wfdłvgUgo cofmy powiedzieli miało takowe zupełnie naturę
prawa prywatnego, czego najwyraźniejszym dowodem jest prawo podzia¬
łu ziemi między spadkobierców. A jakkolwiek w epoce podziałów po
śmierci Bolesława Krzywoustego praw7o książęce znacznie poszczerbione
zostało przrz lic7re iirmunitates a jeszcze bardziej przez powitanie
nowych potęg obok księcia w osobach duchownych i świeckich magnatowi
z którymi się liczyć wypadało, to przecież w istotnych swych częściach
dotrw7ał teki stan rzeczy aż do śmierci ostatniego z Piastów.
Piętnaście lat zaledwie upłynęło od śmierci Kazimierza W aż do
chwili, w której wstąpił na tron Władysław Jagiełło, ojciec nowej dy-
nastyi ; krótki to pizeciag czasn a jednak wystarczył na dokonanie
przewrotu, którego doniosłość była nieobliczoną. Władysław Jagiełło
zastał zaledwip dostrzegalne ślady starego jus ducale; sprzedał je Lu¬
dwik węgierski za cenę następstwa jednej ze swych córek na tronie
polskim na korzyść przedniejszej części narndu. W pamiętnym bowiem
przywileju koszyckim z r. 1374 uwalnia król ten posiadłości baronów
i szlachty od wszelkich opłat, podatków, służb i robocizn pozostawiając
sobie tylko opłatę 2 groszy z łanu jedynie jako symbol najwyższej wła¬
dzy królewskiej. Przyrzekał nadto nie uszczuplić granic królestwa, nie
oderwać od niego żadnej ziemi ale owszem starać się o rozszerzenie i
odzyskanie utraconych. W tym celu zastrzegł sobie wprawdzie służbę
wojenną z tym wszakże warunkiem, że gdyby ktoś ze szlachty w czasie
wyprawy za granice królestwa poniósł jakową szkodę, małą czy wielką,
w rzeczach czv osobach, król obowiązuje się takową wynagrodzić. ')
Przywilej ten słusznie osławiony w dziejach wywarł niezmierny
wpływ na cały dalszy rozwój państwowej organizacyi Polski. Naprzód
znosił on stare prawo książęce w tej części Pobki, która była w rękach
prywatnych właścicieli i to na korzyść tych ostatnich, pozostawiał je
nienaruszonem tylko w tych ziemiach, które bezpośrednio do króla
należały.
Dalej wkładał na króla obowiązek strzeżenia w całości granic kró*
lestwa, starania się o ich rozprzestrzenienie i wynagradzania szkód po¬
niesionych przez szlachtę w czasie wypraw za granice p tństwa; nie jest
to nic innego, jak pierwsze, zapewne banko ogólne jeszcze określenie
*) Vol. lep. I, 55.
		

/Magazyn_101_06_006_0001.djvu

			obowiązków i ciężarów panującfgD, czego dawne prawo książęce nie
znało, a chociaż od niepamieinych czasów w rzeczywistosc wszyscy
książęta mniej lub więcej sami to czynili, to przecież zachodzi między
przeszłością a teraźniejszością ta różnica, że co przedtem było wypływem
osobistej woli książęcej lub interesu, stawało się teraz obowiązkiem a
przeto musiało podlegać kontroli i dopuszczać odpowiedzialność. Od tej
chwili państwo przestało być własnością panującego.
W taki to sposób zmienił przywilej koszycki do gruntu stosunek
- króla do państwa ale zmiana ta stała się dla tego tak zgubną dla władzy
mouarszej w Polsce, iż objawiła się ona w praktyce w sposób bardzo
dotkliwy a mianomicie przez szybkie a znaczne uszczuplenie dochodów
królewskich, przez co stworzoną została sytuacya bardzo dogodna do
wyciągnięcia wszystkich konsekwencyi z przywileju koszyckiego i zamie¬
nienia ich w prawo.
Żałować należy, że nie posiadamy żadnego środka do obliczenia
choćby tylko w przybliżeniu wysokości owej straty, ale śmiało twierdzić
można, że była ona wielką, bo chociaż za rzecz pewną przyjąć wolno,
że przy wstąpieniu na tron Jagiełły dobra należące bezpośrednio do króla
obejmowały jeszcze przynajmniej połowę Polski, to przecież dochody z
drugiej połowy przepadły teraz zupełnie dla skarbu królewskiego Jestto
okoliczność tak ważna, że według naszego przekonania sama jedna do¬
statecznie tłumaczy, jak wyrósł na podwalinach przywileju koszyckiego
cały gmach złotej wolności szlacheckiej, który w ciągu opoki jagielloń¬
skiej zniszczył zupełnie władzę monarszą. Ona bowiem stała się powo¬
dem nieustannych kłopotów finansowych wszystkich następnych królów
polskich, tein bardziej, że Jagiełło w ciągu swego panowania po dwakroć
jeszcze obciążył skarb królewski; pierwszy raz w r. 1386 w Krakowie
zaraz po koronacyi chcąc okazać wdzięczność szlachcie za jej życzliwość
przyrzeka między innymi wynagradzać i te szkody1 wojenne,' któreby
ktoś ze szlachty w granicach państwa poniósł, ’) drugi raz przy¬
wilejem w Jedlnie w r 1433 wydanym obowiązuje się, że w ra¬
zie wyprawy za granicę będzie płacić po 5 gr ywien za oszczep
z tym dodatkiem, że cena ta ma być wypłacona przed przekroczeniem
granicy. J) Jeżeli z tem wszystkiem zestawimy liczne wojny prowadzone
') Caro. Gesohichte Pulcuu. III. 5. a) Yol. leg. I. 89-94.
		

/Magazyn_101_06_007_0001.djvu

			z	
			

/Magazyn_101_06_008_0001.djvu

			służb ich zapłacić? Wtedy niezawodnie zapytają go, co czyni ze swymi
dochodami. Cała logika stosunków, i faktów parła do tej ostateczności
Zanim wszakże dojdziemy do owej stanowczej chwili przypatrzyć
się naprzód należy w jaki sposób gospodarowali królowie swonni docho¬
dami. Pochodziły one z najrozmaitszych źródeł; przedewszystkiem z
rozległych ekonomii ziemskich, z miast, od kupców i przemysłowców, z
ceł wodnych i lądowych, myt, stacyi, z żup wielickich, bocheńskich i
ruskich, z kopalni olkuskich, a wreście z owych powszechnych Ludwiko-
wych 2 groszy z łanu. W ielka rozległość tych dóbr zwłaszcza ziem¬
skich po całej Polsce rozrzuconych, jak nie mniej i rozmaitość ich spra¬
wiały nie małe trudności w zarządzie i przyczyniły się do zupełnej de-
centralizacyi tegoż. Gospodarstwo prowadzono w dwojaki sposób albo
przez oddanie dóbr w zarząd odpowiedzialnym włodarzom, starostwa
starostom, którzy byli obowiązani pod rachunkiem oddać dochody królo¬
wi i za to otrzymywali „opatrzę,nieu — i to się zwało oddanie do wier¬
nych rąk „ad iidełes manus“ — albo przez puszczenie dóbr w dzierżawę,
które zwano w urzędowym języku arendae albo tenutae.
Pierwszy rodzaj mógł był wprawdzie przy uczciwym i umiejętnym
zarządzie zapewnić dobre dochody, ale wobec niemożności ścisłej kon¬
troli znaczny procent odpadał co roku niby to na nakłady w gospo¬
darstwie a przeto administracya taka była w istocie bardzo koszlowną,
ii drugiej zaś strony przy ówczesnym braku gotówki surowe płody rolne
trudno bjło spieniężyć więc najczęściej marniały po spichrzach. Tak
więc zarząd własny dawał dochody nieodpowiednio małe w stosunku do
wartości dóbr i przedstawiał tę jedynie korzyść, że w którejkolwiek
stronie państwa król bawił, mógł ze swym dworem w ekonomiach wła¬
snych znaleźć utrzymanie.
Te względy sprawiły, że powoli w administracyi przeważył zupeł¬
nie system wydzierżawiania; był on niezawodnie korzystniejszy od po¬
przedniego, bo naprzód uchylał potrzebę kontroli, której wykonanie było
prawie niepadobne, a następnie przynosił gotówkę. Wydzierżawiano
Wszystko: dobra ziemskie, żupy solne, kopalnie, cła myta; dzierżawy
aiemskie bywały najczęściej dożywotnie, inne tylko na przeciąg kilku
lat. Arendy królewskie były dla dzierżawców bardzo korzystne, dla togo
też ubiegano się o nie powszechnie, zaczem poszło, że z pomiędzy
		

/Magazyn_101_06_009_0001.djvu

			licznych kandydatów otrzymywali je nie najwięcej ofiarujący, ale ci tylko
którym król chciał z jakichkolwiek przyczyn łaskę swą okazać lub
wdzięczność Z tych powodów ceny dzierżawne były powszechnie bardzo
nizkie a więc dochody i przy takim systemie administracyjnym stosun¬
kowo do realnej wartości dóbr za małe.
Ale i te dochody w znacznej części nie wpływały wcale do skar¬
bca królewskiego, a w braku dobrze zorganizowanego urzędu skarbo¬
wego nikt nie wiedział, jaki jest właściwie roczny dochód królewski.
Ponieważ pieniędzy zawsze było potrzeba, więc brano raty dzierżawne
skąd się dało i kiedy się dało a wypłaty czyniono pospolicie w ten spo-
gób, że król asygnował żądaną sumę na jakiejś dzierżawie, tak iż wy¬
płacał ją nie skarb królewski, ale dzierżawca sam potrącając sobie na¬
stępnie w rachunku z ceny dzierżawnej. Wielka część dochodów rozcho¬
dziła się w ten sposób nie dochodząc wcale do kasy królewskiej, która
przeto bywała prawie zawsze pusta. Wynikała stąd potrzeba częstego
uciekania się do pożyczek a te stały się powodem, że w ciągu pierwszej
połowy epoki jagiellońskiej zmarnowano prawie w zupełności kapilał
spoczywający w dobrach królewskich a przez to zmniejszono jeszcze
bardziej już i tak szczupłe dochody korony. Działo się to w ten sposób,
że pożyczający królowi pieniądze otrzymywał w zastaw jakieś dobra
królewskie do użytkowania tak długo, dokądby mu król długu nie oddał.
Był to najniesprawiedliwszy rodzaj zastawu, tak zwany antychretyczny,
surowo niegdyś zakazany w starożytnym Rzymie, bo dochody ciągnione
z zastawionych dóbr nie umarzały nigdy kapitału, tylko uważano były
za przynależny procent, a więc straszliwa lichwa ; zwały się takie za¬
stawy obligacye lub oppignoracye. W innych znowu rabach, jeżeli król
w braku gotówki nie mógł komuś zapłacić pretensyi czyjejś, która mogła
pochodzić z rzeczywistego długu albo być darowizną za jakąś usługę
wyrządzoną królowi, wtedy umyślnie sporządzonym aktem pod urzędową
pieczęcią zeznawał król swój dług i zapisywał go na jakich dobrach
oddając takowe znowu w używanie aż do czasu spłacenia długu a nie¬
kiedy nawet „cum onere perpetuae mansionis* tak, i i zastaw nie mógł
być nigdy wykupiony. Tego rodzaju zapisy zwały się inskrypcyami i
wskutkaeh swych równały się zupełnie obligacyom; przez jedne i dni'-
2
		

/Magazyn_101_06_010_0001.djvu

			— 10 —
gie przechodziły dobra koronne w ręce prywatne, malały dochody królów
a długi się nigdy nie zmniejszały.
Takimi to zastawami i inskrypcjami kazali sobie panowie płacić
swoje służby wojenne i innego rodzaju zasługi około Rzeczypospolitej,
rzeczywiste czy urojone. Poczęły się formalne polowania na tłuste sta¬
rostwa i ekonomie królewskie a kto stał bliżej króla, ten się lepiej obło¬
wił Warto bo też bjło postarać się o taki zastaw lub zapis, bo korzy¬
ści były niemal większe jak z dóbr dziedzicznych; gdy bowiem z tych
ostatnich trzeba było płacić łanowego 2 grosze i wszystkie podatki
uchwalone na sejmie, to z zastawu nie płacił posiadacz nic a przecież
miał w nich takie same prawa jak w dziedzicznych — mógł je zostawić
dzieciom w spuściźnie, zastawić, pomieniać lub nawet sprzedać, natural¬
nie pod warunkiem, że król na to pozwoli l); słowem było to coś zu¬
pełnie w rodzaju rzymskiego ager publicus. Nie mniej ponętne dla po¬
siadaczy były tak zwane dożywocia, advitalitates, dobra oddawane do
użytkowania bez żadnego długu, zwane dla tego także dożywocia gołe
tylko z łaski królewskiej w nagrodę zasług; dla skarbu były one równie
niekorzystne jak inskrypcyelub obligacye, o tyle wszakże mniej szkodliwe,
że po śmierci dożywotników mogły wrócić do korony, gdy te dla braku
pieniędzy nigdy nie wracały.
W taki to sposób z potrzeby hojnie szafowali dobrami koronnymi
pierwsi Jagiellonie ; zastawiał i rozdawał Jagiełło, czynili to samo Włady¬
sław Warneńczyk, Kazimierz Jagiellończyk, Olbracht i Aleksander. O osta¬
tnim mówiono nawet złośliwie, że byłby całą. Polskę rozdał, gdyby dłużej
pożył, nie przeto, iżby on pod tym względem przewyższył był swych poprze¬
dników, ale że już bardzo mało pozostało do rozdania. W miarę zaś
jak ubożała korona i wpadała wskutek tego w zależność od sejmów,
rosły fortuny możnych panów utuczonych na chlebie Rzeczypospolitej,
podczas gdy drobna szlachta, służąca w hufcach panów a zdała od tronu
stojąca, żadnych przy tem nie odnosiła korzyści a przeciwnie oczywiste
straty, bo tem częściej musiała obciążać dobra dziedziczne podatkami,
im bardziej zmiejszały się dochody, z dóbr koronnych. Leżało więc w
*) Do dalszego zastawienia lub sprzedaży pretensyi konieczny był także wa-
rnnek, aby nowa suma zastawu, względnie kupna, nie przewyższała tej, w jakiej dobra
były pierwotnie od króla zastawione.
		

/Magazyn_101_06_011_0001.djvu

			— 11 -
internie tejże szlachty, która z powodu finansowych kłopotów królów
powołaną została w XV wieku do życia politycznego, przeszkodzić zu¬
pełnemu rozdrapaniu tych dóbr królewskich. Z poczucia tego interesu
wynikła też rzeczywiście dążność zabieżenia złemu, która w ostatecznych
sw ych rezultatach doprowadziła do zupełnej zmiany pojęć o naturze praw
królewskich do owych dóbr i uczyniła je z własności prywatnej własnością
państwową, powierzoną każdorazowemu królowi dożywotnie do użytkowa¬
nia na otrzymanie dworu i pokrycie publicznych wydatków Jestto tylko
dalsza konsekwencya i rozwinięcie przewrotu inangurowanego przywilejem
loi/.yckim, zniszczenie starego prawa książęcego i w tej części państwa,
w której przywilej koszycki jeszcze takowe nienaruszonem zostawił;
odtąd stawał się król tylko najwyższym dożywotnim urzędnikiem Rze¬
czypospolitej.
Cały szereg statutów prohibicyjnych doprowadził w ciągu czasu
do tego stanu. Pierwszym krokiem na tej drodze był statut Władysława
Warneńczyka wydany w Krakowie w r. 1440, mocą którego przyrzekał
król, ze dla dobra Rptej nigdy nie zastawi dóbr, posiadłości, miast, zam¬
ków, miasteczek, wsi, młynów, stawów, jezior lub jakichkolwiek innych
majętności należących do wielkorządztwa krakowskiego. Przytoczymy tu
szczególniej wstępne słowa tego statutu zaznaczające bardzo dobitnie
zmianę stosunku panującego do państwa, która zaszła w swej opoce:
Nos	revolventes in anitno hujus regni nostri dicti Poloniae be-
neficia, in quo et educati sumus et regii honoris culmine insigniti su-
mus, volentesque ipsa beneficia de ipso Regno suscepta, omni cura
ipsi regno Poloniae statum et stabilimentum procurando refundere, quod
maxime tunc videmur agere, cum ipsius regni bona et possesiones in
libero et inobligato ordine et statu, ut possumus, praeservamus, igitur
promisimus etc ’)
Tak nie mówił żaden z Piastów o swych obowiązkach wdzięczno¬
ści dla państwa za dobrodziejstwa mu wyświadczone a w czególnośc
za godność królewską, bo Piast był swego państwa domin-us et heres.—
Zwracamy tu także uwagę na słowa przywileju bona et possessiones
ipsius 5) regni, które po raz pierwszy w pisanej ustawie konstatują
istnienie takowych dóbr, wszakże bez żadnego bliższego określenia.
') Yol. leg. I. 142.
’) ipsius — hujus.
		

/Magazyn_101_06_012_0001.djvu

			— 12 -
Nie znajdujemy żadnych wskazówek w źródłach, któreby nam wy¬
tłumaczyły, w jakich okolicznościach i pod czyim naciskiem król taki
przywilej wydał, zato drugi z rzędu statut odnoszący się do tej sprawy
nie pozostawił pod tym względem żadnych wątpliwości. Albowiem w tak
zwanych statutach nieszawskich z r. 14-54. potwierdzonych przez króla
pod naciskiem całogo pospolitego ruszenia przed wyprawą wojenną znaj¬
dujemy następujący ustęp przyjęty „ad instantiam omnium Nobilium Re-
gnicolarum“: „ponieważ dobra i posiadłości stołu naszego królewskiego
nie tylko dla naszej osoby ale także na obronę i zachowanie całego kró¬
lestwa pierwotnie zostały ustanowione, przyrzekamy, iż nie będziemy zo¬
stawiać za pieniądze zamków i ziem głównych, w których istnieją staro¬
stwa, a jeżeliby ktoś ze szlachty takie ziemie w zastaw przyjął, traci
tóm samem pieniądze przez się wydane.1' ') Jestto niezawodnie znacznie
większe od pierwszego ograniczenie rozdawniczej władzy królewskiej, bo
dotyczy pewnej kategoryi dóbr królewskich, grodów i starostw, lecz uie tyle
w samej ustawie, ile raczej w jej motywowaniu leży całe znaczenie tego
st	
			

/Magazyn_101_06_013_0001.djvu

			jest uczynić zadość publicznym podatkom, aby i stan królewski opatrzyć
i potrzebom (rozumie się publiczuym) zapobiec, przeto aby dobra stołu
królewskiego mogły stopniowo powrócić, postanowiono .... etc. ’)
A więc podług rozumienia tego ustępu dobra królewskie z ustanowienia
swego aą przeznaczone w pierwszym rzędzie na potrzeby publiczne, ale
obok tego także i stan królewski z nich szczególniej zwykł być opatry¬
wanym) aby się liie potrzebował uciekać do podatków publicznych; gdy
zatem w konstytucyi nieszawskiej o prawach królewskich do dochodów z dóbr
swoich jeszcze nie powątpiewano a tylko dodano, że mają one służyć tak¬
że na publiezne wydatki, to tutaj rzecz się ma już zupełnie odwrotnie,
utrzymanie królewskie stoi w drugim rzędzie jako jedna część wydatków
publicznych Stąd sam przez się wysnuwa się wniosek, że król nie ma pra¬
wa dowolnie szafować dochodami, które nie s§ jego ale publiczną) wła¬
snością,.
Z takiego tedy pojmowania rzeczy wyszła wspomniana konstytucy	
			

/Magazyn_101_06_014_0001.djvu

			- 14 —
zakazuje kanclerzom wydawać i pieczętować listy na inskrypcje temn
statutowi przeciwne. ')
Przez takie zmiany przeszła w ciągu czasów teorya prawna o wła¬
sności dóbr królewskich, są to logiczne następstwa przywileju koszyckiego
Spowodowane przezeń kłopoty pieniężne królów prowadziły prostą drogą
do pożyczek i zastawów, a gdy i to nie wystarczyło do żądania podatków
Podatek wskutek przywileju koszyckiego stał się rzeczą łaski a nie obo¬
wiązku, za cenę tej łaski wywalczyła sobie szlachta, jako stan, prawny
ud/iał w rządzie na niekorzyść władzy monarszej, ten zaś posłużył jako
środek do ograniczenia któlów w rozdawnictwie dóbr a prawie rzekli-
byśmy do wywłaszczenia. Tak rozwijają się obydwie te sprawy jedna obok
drugiej przez cały wiek XV, najściślej ze sobą, powiązane w przyczynach
i skutkach. Dla tego nie jrst to rzeczą przypadku, że wszechwładza sejmu
ostatnia konsekwencya polityczna koszyckiego przywileju, ogłoszoną została
dopiero po konstytucyi piotrkowskiej, mianowicie na sejmie radomskim
w r. 1505. Ustawa „nihil novi“, która była sumą wszystkich pojedyńczyeh
w ciągu XV. wieku przez stan szlachecki poczynionych zdobyczy poli¬
tycznych, nie mogła pierwej być sformułowaną, dopóki nie został zatarty
ostatni ślad starego prawa książęcego, jakim było niezawodnie prawo kró¬
lów do dóbr koronnych.
Tak dokonane zostalało dzieło zupełnego przeobrażenia ustroju po¬
litycznego Polski, było ono wszakże w tym punkcie najsłabsze, który
stanowi najgłówniejszą podstawę egzysteucyi państw nowożytnych, miano •
wicie w systemacie finansowym Wprawdzie zapewniono państwu
na potrzeby publiczne dochody z dóbr koronnych, które w razie
niedoboru uzupełniały się * poborów sejmowych, ale łatwo się
przekonać, że takie załatwienie tej sprawy było tylko teoretyczne w
') Pomiędzy statutem nieszawskim a konstytucyą z r. 1504 są jeszcze dwa
przywileje Kazimierza Jagiellończyka odnoszące się do tejże sp awy, których nie przy
toczyliśmy w porządku chronologicznym, aby tern jaskrawiej uwydatnił się stosunek
między wyżej wspomnianymi najważniejszymi postanowieniami. W r. 1462, 20 kwie¬
tnia w przywileju przyłączającym ziemię bełzką do korony obowiązuje się Kazimierz
nigdy takowej nie zastawiać. (Vol. leg. I. 200) To przyrzeczenie pozostało,; jak sfę
zdaje nie znauem, bo nigdy tię nań nie powołują w czasie, gdy się toczy tak zwana,
egzekueya dóbr. Drugi przywilej pochód i z r. 1478, 29 stycznia i dotyczy uie od-
d&wa i» w zastaw ziemi saadomirskiej. (Vol. leg. I. 231.)
		

/Magazyn_101_06_015_0001.djvu

			— 15 —
praktyce zaś równało się zupełnemu brakowi skarbu publicznego. Albowiem
dochód z podatków był zawsze niestały a przytem żależny od łaski i hu¬
moru sejmu, z dóbr zaś nie mogło,być przynajmniej w pierwszej chwili ża¬
dnego dochodu, boć przecież największa ich część była w zastawie, dla
tego też podskarbi koronny, najwyższy urzędnik skarbowy stworzony
właśnie przez sejm piotrk. w r. 1504, był przez większą część swego u-
rzędowania ministrem bez teki Z drugiej strony nie odłączono ściśle do¬
chodów publicznych od prywatnych królewskich, co jest także koniecznym
warunkiem urządzeń finansowych państw nowożytnych Jeśli bowiem prze¬
znaczono na ten cel pewną część dochodów z dóbr koronnych, to należało
tę część liczebnie oznaczyć. Chociaż więc na tymża samym sejmie utwo¬
rzono także urząd podskarbiego nadwornego, jako zawiadowcę skarbu kró¬
lewskiego, to tem wcale błędu nie naprawiono. Już z brzmienia samej
konstytucyi opisującej kompetencją obu tych urzędników wynika, źe w
sprawia tej nie miano wcale jasnego poglądu. Podskarbi koronny jest bo¬
wiem nietylko stróżem i dyrektorem skarbu koronnego ale nadto zwierz¬
chnikiem podskarbiego nadwornego, który z drugiej strony, choć właściwie
tylko nadworny królewski urzędnik, był powołanym w potrzebie zwierz¬
chnika swego zastąpić. x)
Wobec tych faktów zachodziło pytanie, kto ma w tak przeobrażo-
nem państwie pokrywać wydatki publiczne, a ponieważ rzeczywistość bez¬
ustannie upominała się odpowiedzi na to pytanie, przeto stało się ono tre¬
ścią całego życia politycznego XVI go wieku. Z niego wypłynęła egzeku-
cya dóbr i dla tego nazwaliśmy ją na początku polityczną spuścizną po
ś.edniowiecznej dobie Polski.
■; Vol. leg. I. 297.
		

/Magazyn_101_06_016_0001.djvu

			— 16 —
II.
Egzekucya praw
Z tak wadliwym ustrojem' politycznym wchodzi Polska w wiek
XVI, który przynosi nowe pojęcia i nowe warunki życia, W najbliższem
sąsiedztwie Polski powstały potężne państwa oparte na absolutnym systemie
rządów, jak nowe carstwo moskiewskie i monarchia turecka znajdująca się w
XVI wieku w największym rozkwicie; od zachodu tkwiło zaś niebezpie¬
czeństwo we wzrastającej domowej potędze Habsburgów, którzy właśnie
sięgali po koronę czeską i węgierską i stawali się przez to bezpośredni¬
mi sąsiadami Polski. Z drugiej strony powszechnie wprowadzony użytek
prochu strzelniczego zmienia zupełnie sposób wojowania i pobudza do
życia pierwiastek nieznany średnim wiekom, wojska stałe, które jedynie
dać mogą skuteczną obronę od nieprzyjaciół zewnętrznych, a często sta¬
ją się podporą tronów przeciw własnym poddanym Tak więc nie tylko
z tej ogólnej teoretycznej uwagi, że żadne państwo bez stałych docho¬
dów istnieć nie może, wynikała dla Polski nagła potrzeba reformy, ale
także, i to szczególniej, z tych faktycznych stosunków i nowych warun¬
ków życia, jakie wiek XVI ze sobą przyniósł
Nikt zapewne tak prędko nie dostrzegł potrzeby tej reformy jak
Zygmunt I. (1507 —1548 ) Uporządkować skarb, zapewnić mu stałe do¬
chody z tym wyraźnym celem, aby na tej podstawie zorganizować stałą
obronę granic, oto treść wszystkich prac i usiłowań Zygmunta I w pier.
wszej połowie jego rządów. O ile ograniczona władza królewska pozwa¬
lała, dąży do tego za pomocą środków legalnych; energicznie się bierze
		

/Magazyn_101_06_017_0001.djvu

			do wykupna dóbr zastawionych1), żąda od sejmu 1512 ustanowienia sta¬
łych podatków na wojsko, a gdy to się nie udało, przedkłada w r. 1513'
projekt stałej obrony za pomocą podziału królestwa na pięć części, z któ-
rychby każda kolejno przez rok jeden stała w pogotowiu na straży bezpie¬
czeństwa granic. Choć uchwalony projekt ten nie wszedł nigdy w wy¬
konanie, więc wraca Zygmunt znowu do żądania stałego podatku, wnosi
projekt taksacyi dóbr dla zyskania podstawy do słusznego rozdzielenia
ciężarów publicznych, i to wszystko napróżno. bo do stałych podatków
szlachta zobowiązać się nie chce A że to wszystko czynił z całą świa¬
domością celów i przewidywał nieszczęsne skutki, gdy się złe¬
mu nie zaradzi, niech zaświadczą wstępne słowa do konstytucyi sejmu
krokowskiego z r. 1527: „ponieważ przez jakąś przeciwność losu dotych¬
czas nie mogło się udać, iżby była ustanowiona jakaś stała i skutecz¬
na obrona przeciw nieustannym i co roku w racającym nieprzyjaciołom
królestwa naszego tak, iż co roku musimy odbywać sejmy i nowe to¬
czyć rozprawy nad tą obroną: dla tego stało się, że prawie co roku nie¬
zmierne szkody ponosi królestwo i kraje nasze a Rzeczpospolita zdaje
się co raz więcej upadać," a)
Upadły więc te pierwsze próby reformy, które wyszły od tronu,
Zygmunt 1 zawiódł się w swych oczekiwaniach, iż przy takiej konsty¬
tucyi będzie mógł na seryo rządzić ze sejmem. Odtąd wymyka się po¬
woli inicyatywa z rąk króla i senatu; w drugiej połowie rządów wszy¬
stko się psuje, król się starzeje i niedołężnieje a przy nim młoda kró¬
lowa Bona tworzy sobie partyą z jednej części senatu i dąży wszelkimi >
środkami do pochwycenia rządów w swe ręce. Nie brak wf3d.y intryg
i nadużyć, co się odzywa głośnem niezadowoleniem w całym staiiie szla¬
checkim, już przyzwyczajonym do żywego zajmowania się sprawami pu¬
blicznymi. — Były zaś inne jeszcze, niezawodnie poważniejsze przyczy-
') Już w r. 1508 wykupują cały szereg dóbr z zastawu za ogólną sumę prze^
s^ło 120.000 fl (Acta Tomie. I. 20.) Po tego odnoszą się tskże liczne konstytucys
sejmowe, jak: r. 1507. ,,Qualiter literae iuscriptionnm revidendae siat ia r d mptlaou
bcnorum.11 r. 1510 „ Quomodo literae et inscriptiones ia bonig Regiis interpretand^e.'1
Statut z r. 1582, 1538 „ De redemptioae bonorum regalium" i inne nie odnosząc*
się wprawdzie wprost do wykupna ale w związku 1tą sprawą stojące. Yol leg. 1.361,
873 508. 530.
,) Vol leg. I. 471-
8
		

/Magazyn_101_06_018_0001.djvu

			— 18 —
ny. tego niezadowolenia a tych szukać musimy w stosunkach ekonomicz¬
nych. Rozrodzenie się rodzin szlacheckich stało się przez podziały
majątków przyczyną materyalnpgo podupadnięcia. Okoliczność ta spro¬
wadziła z jednej strony zwichnięcie równowagi społecznej; w obronie
zagrożonego dobrobytu stając, uderzył stan szlachecki na dwa ione,
mieszczański i kmiecy, ograniczając jednych w przemyśle i handlu, dru¬
gich przywiązując do gleby. Z drugiej strony ta sama okoliczność dala
impuls do ruchu szlachty w XVI wieku, w którym się rzuca do rolni¬
ctwa na wielką skalę, zakłada gospodarstwa folwarczne, korczuje krzaki,
kolonizuje a wśród tej pracy odwyka od wojny lguąc do życia doma-
torskiego, które dawało sposobność korzystania z tych wszystkich cen¬
nych zdobyczy politycznych przeszłego stulecia; a tak, gdy pług krajał
ziemię sposobiąc ją pod uprawę, rdzewiał zawieszony w komorze na koł¬
ku miecz, który ją miał bronić od napaści. ‘) A tu co chwila odwoły¬
wały od tego zajęcia liczne wyprawy wojenne, co raz więcej ciążyły
częste pobory, których żądał król na sejmach. W tych stosunkach leży
aż nadto dużo materyału do obudzenia ogólnego niezadowolenia, które
mogło sprawiać tem przykrzejsze uczucie, o ile że stan szlachecki by!
przecież jedynie uprzywilejowany w państwie a więc niejako sam spraw¬
cą swojego losu. Gdy więc tak było, gdzie przyczyna złego, czy w u-
stawach? nie, bo te były tylko dla stanu szlacheckiego korzystne, stąd
wniosek, że złe musiało wyniknąć z niewykonania ustaw. I oto w dru¬
giej połowie rządów Zygmunta I rodzi się wielki ruch polityczny, nie-
obliczonej doniosłości w samych początkach, znany w dziejach pod
nazwą egzekucyi praw; w nim tonie na chwilę piekąca kwestya
obrony potocznej. *
Trudno dociec początku tej egzekucyi ; po raz pierwszy słyszymy
o niej na sejmie piotrkowskim z r. 1585/6. 2) w rok po obaleniu kore-
ktury praw Taszyckiego, która była ostatnią próbą reformy z inicyatywy
królewskiej; ale kto rzucił tę myśl, czy ci sami, którzy odrzucili ową
korekturę, jak jest rzeczą piawdopodobną3), czy też kto inny trudno
*) Obacz o tem: Lubomirski. Ludncść rolnicza w Polsce.
i‘j Tomicyanach (Ręknp. Z. J. Ossoliń t, 17) zachowaJa się z tego sejmu
na»tępującR uchwała: deareyimus, ut omnium et singulorum jurium, priviie*iorum
itatutarum intra hi na et futurum (oarentum fiat in omnibus debita executio.
') Script. rer. poi. I. atr. VJI1.
		

/Magazyn_101_06_019_0001.djvu

			— 10 —
rozstrzygnąć. Skądkolwiek zresztą*wyszła, w lot stała się popularną w
całej masie szlachty a pochwycona przez jej reprezentantów na sejmach;
izbę poselską, rozwijała się, zmieniając co chwilę rozmiary i kształty,
na korzyść tego stanu.
Nie łatwo też znaleść mniej określone, elastyczniejsze hasło poli¬
tyczne, jak owa egzekucja w pierwszej chwili, przy której początkowo
stanęła także część senatu, następnie zaś pozostała uparcie i wytrwale
tylko izba poselska, czerpiąca silę swą wsolidarności całego stanu szla¬
checkiego, który z najżywszem zajęciem śledził przebieg sprawy. Ile
było życzeń nie spełnionych, ile pragnień nie ziszczonych, dolegliwości
i krzywd, osobistych czy całego stanu, tyle łączyło się nadziei z prze¬
prowadzeniem egzekucyi. Tajemnicze słowo to miało moc czarodziejską; dość
wskazać na wojnę kokoszą wr. 1537, gdzie około 150000 szlachty zbrojnej
zamiastjruszać na wyprawę, od świtu do nocy przegląda statuty, i spi¬
suje wszystko, co się w Rzeczypospolitej popsuło, co jej dolega; w
egzekucyi widziano uniwersalny środek zaradczy, jakiś niby cudowny
plaster gojący wszystkie rany, usuwający wszelkie zło.
Pod Lwowem przedłożono królowi 35 punktów potrzebujących na¬
praw)1); odtąd spisywauo na wszystkich sejmach az do śmierci Zy¬
gmunta 1 artykuły egzekucyjne, ale sprawy nie doprowadzono nawet do
jasnego sformułowania programu.
Niezałatwioną tedy egzekueyą odziedziczył Zygmunt August (1648-
lolt) który w przysiędze złożonej przy swej koronacyi w r. 1537 przy¬
rzekał, ze nie pierwej po śmierci ojca rządy obejmie, dopóki nie potwier¬
dzi i nie ucz) iii egzekucyi wszystkich praw i przywilejów tak ogólnych
całego królestwa i krajów pojedynczych, jak i prywatnych osób. 9). I'od
naciskiem tej obietnicy zostaje Zygmunt August przez całe swe pano¬
wanie, a że me chce od razu jej wykonać w myśl izby poselskiej i po¬
dług życzenia całego rycerstwa* dla tego wlecze się ta sprawa przez
cały ciąg jego rządów, a inicyatywa przechodzi w zupełności do izby
poselskiej, z którą król stoi' w opozycyi.. Prowadząc politykę chwiejną,
polegającą na utrzymaniu równowagi między stauem senatorskim' a ry¬
cerskim, ulec musi, bo płynie przeciw prądowi; gdyby był jawnie wy-
') Orzechowski Anualis YI. Str. 138. j
’) Vol. le • '• Ml-
		

/Magazyn_101_06_020_0001.djvu

			w
- 20 —
wiegił sztandar egzekucyi, mógłby bft stać się głową partyi reformy
i sprowadzić korzystniejszy obrót całej sprawy.
Nazwaliśmy stronnictwo dążące do egzekucyi partyą reformy
jakoż było nią rzeczywiście, albowiem za Zygmunta Augusta weszło w
program jej także ściągnięcie wszystkich dóbr przeciw prawom zasta¬
wionych a to, aby z tak powiększonych dochodów opatrywać obronę
potoczną bez odwoływania się do podatków'). Stąd pochodzi, że wszy¬
scy panowie możni, prawie cały senat, stają się najzaciętszymi przeci¬
wnikami egzekucyi, bo ta grozi im odebraniem intratnych królewszczyn.
Wywiązuje się walka między oboma stanami, która nadaje całemu ruchowi
egzekucyjnemu charakter demokratyczny- W miarę, jak się walka zao¬
gnia, coraz jawniej się okazuje, ze ściągnięcie dóbr królewskich z rąk
zastawników jest nie tylko najważniejszym punktem egzekucyi praw, ale
prawie już całą egzekucyą.
W walce tej obie strony nie szczędzą sobie ostrych przymówek,
łchoć żadna z nich nie jest wolna od zarzutu. Patryotyczne jest wpra¬
wdzie dążenie koła poselskiego do zabezpieczenia tak zwanej obrony po-
ocznej przez powiększenie dochodów skarbu królewskiego i w tem się
schodzi z planami reformy Zygmunta I, ale że to koło cały ciężar o-
brony chce zwalić na dobra królewskie, dowodzi jawnie, że ono stoi zu¬
pełnie na giuncie przywileju koszyckiego, że nie zgodzi się na żadne
stałe podatki, bez czego niestety ani o skarbie ani, o obronie marzyć
nie można było. Natomiast wstrętnym wydaje się na pierwszy rzut oka
bezgraniczny egoizm, z jakim bronią możni panowie i senatorowie swych
niesłusznych . astai.vów i dożywotnich arend, ale tłumaczy ich ta oko-
koliczność, że oddanie dóbr, które nie rzadko już przez kilka pokoleń
•) Prawdopodobnie sprawa ta już pierwej weszła w program egzekucyi, aleoie
da »ię to wykazać, bo dopiero Da sejmie piotrk. w r. 1550 znajdujemy między arty¬
kułami podanymi do egzekucyi następujący: Iteiu, aby dostojeństwa, urzędy, kau-
cler twa, podbanolerstwa i starostwa i iune imiona I dobra królewskie, aby były
wedle et tutów rozdawane	A gdyż więc o tikowe przeciwko prawa pospoli-
tema od rycerstwa, dostojeństwa, urzędów i imion królawakich i t»i espektatyw albo
m solidum nrrez tak wiele lat prawo pospolite napominało .... aby już takowy . .
. . n» tym to sejmie teraźniejszym puścili nie dawaj^o się mianowicie napominać .
. . . . ale bona mensc regie pro tuitio&e et conservatione totius regni aby były i dla.
innych osobie królewskiej potrzeb skarbu królewskiemu wolne. — Tekst błędny wi.
docasie uszkodzony, ale myśl da się wyrozumieć — Script. rer. poi. I. 13. * - To
tamo potwierdaa list królewski wydany po tym sejmie, ibid. 298.
		

/Magazyn_101_06_021_0001.djvu

			znajdowały się w :sh posiadaniu i w podziale majątku przeszły już na
synów i wnuków, pociągłoby nie tylko zubożenie, ale nawet zupełną ru-
inęmajątkową wielu rodzin. Przytem pamiętać należy, że w większej części
były takie dobra nagrodą usług dla Rzeczypospolitej, dla tego słusznie
zarzucają panowie, że przy takiej egzekucyi „tylko tym byłoby dobrze
którzyby w domu siedząc pieniądze zbijali i niktby nie chciał już słu¬
żyć Rzeczypospolitej z własną szkodą, gdyby wiedział, że mu za to pła¬
cić nie będą ul) Obie wigc strony grzeszą egoizmem, wszelako koło
poselskie daje przynajmiej niezbite dowoby, że myśli o przyszłości i
bezpieczeństwie Rptej, miejsza o to z jakich pobudek, i to zapewnia mu
sympatyą naszą.
Wobec tej walki stanów', w której idzie o najżywotniejsze intere-
sa państwa, król stoi bez 'iadaego programu na przyszłość i stara się tyl ■
ko utrzymać równowagę Początkowo odpiera stanowczo insynuacye rycer¬
stwa do ściągnienia dóbr nieprawnie rozdanych „bo brać komu co za
czyją interpretacyą, byłoby to nie bracka ale nieprzyjacielska,® i twier¬
dzi, że „uie jest zamkuiona ręka, aby zapłaty dobrym czynić nie miał 3)“
Ale niebezpieczeństwo od wschodu grożące, dwuruaczue postępowanie
Iwana Groźnego względem Iuflaut, wre.ście poddauie się Inflant Zygmun¬
towi i wynikła stąd wojna, zmusiły króla do innego postępowania. Skła¬
nia się więc przynajmniej pozornie do egzekucyi, aby przychylnie u-
sposobić pogłów i uzyskać pozwolenie podatku. Ale gdy się okazało, że
królowi tylko o podatki chodzi, wtedy użyli posłowie zręcznie tej atrybu-
cyii zapewnili sobie zwycięztwo. Dawniej, jeszcze w XV wieku, zanchwa-
łę podatku zdobywał sobie stan rycerski prerogatywy królewskie, kon-
stytucya radomska zdarła już ostatnie klejnoty z korony królewskiej, więc
nie było nic do zdobycia, prócz tego jednego, aby się raz na zawsze u
wolnie od potrzeby podatków, co spodziewano się osiągnąć, przez ścią¬
gnięcie dóbr koronnych. Odmówiono wjęc podatków na sejmie piotrk
w. r 1555, niemniej i to w bardzo krytycznej chwili w. r. 158/9. *) Z tych
powodów zwołując sejm w. t. 1662 skłonił się Zygmunt August już na
seryo do życzeń izby poselskiej. Poznawszy charakter i sprężyny tego
ruchu, zrozumiemy łatwiej przebieg i znaczenie tego sejmu.
') Dzieioik sejtnu 1558/9 wydanie, braci Lubomirskich. Kraków 1869. str. 283
ł) Seript. rer. Pol I. 13 Dyaryusz sejmu brak. 1853.
’> Oba daieuiki wydauc przez braci Lubomirskich Kraków 1869. '
		

/Magazyn_101_06_022_0001.djvu

			_ 22 —
III.
Sejm piotrkowski w r. 1562
Dotychczasowa polityka Zygmunta Augusta w sprawie egzekucyi
dóbr koronnych, przez izbę poselską podnoszonej, bjłanietylko przeczącą
odnośnie do owych życzeń poselskich, ale wprost ignorowaniem całej sy-
tuacyi politycznej stworzonej konstytucyą radomską z r. 1505. Nie tyle
bowiem nie przychyla się król do żądanej egzekucyi dla tego, „iż to
rozumieć raczy, iżby najpierwej prawu pospolitemu w łeb było, gdyby
miał komu co brać, prawa nie oglądawszy ')“ ile raczej, że król dobra
królewskie uważa za swoje prywatne, do których szafowania posłom mie¬
szać się’ nie wolno5). Nie tai się woale z lekceważeniem dla posłów,
którzy chcą wszystko konkludować, chociaż dopiero niedawno przypusz¬
czeni są ku radzie i „to tylko dla potrzeby opatrywania pokojem gra¬
nic koronnych3); wytyka im, że chcą sobie uzurpować absolutam po-
* testatem4). Zatem idzie, że i od senatu spadają na posłów zarzuty, jako
oni chcą sami wszystko konkludować bez względu na zdanie króla i se¬
natu, chociaż są tylko stanem pośledniejszym, i że sejmy czem innem za¬
bawiają i rozrywają nie chcąc radzić o obronie. 4) Charakterystyczne w
tym względzie słowa padły na łejmie 1653 z ust najznakomitszego
przywódcy izby poselskiej, Hieronima Ossolińskiego : „A tak, iż widzt;,
') Dziennik 6ejmu 1555. 57.	Script. rer. poi 1. 9. Dzieuaik sejmu 1553
3) Dziennik sejmu 1555. 69. ') tamże 71. 5) Gdy sejm w. r. 1555
rozszedł sie nie uchwaliffsay podatków, odniósł .ig król do sejmików posejinow.vi'li,
oskirzajne posłów o rozrywanie sejmom, alt) sajjruki uchwaliły podssigkowauie poetom
j«ko dobrym stróżom Rptoj, którzy sprawują, to, co im polecili wyboroy. tamże 94.
		

/Magazyn_101_06_023_0001.djvu

			— 23 —
mówi on, że z takowych sejmów naszych nic innego się nie dzieje, jeno
więcej złego przybywa, a to przeto jakom powiedział, tedy ja się WM.
opowiedam, że ja się w żadną radę ani w żadne tadinki . nie wdam,
boby nic innego nie było pewnie, jeno jako po staremu dopuszczą, nam
mówić i radzić, o czem chcemy, potem jedno odrzucą, drugie też przyjmą,
ale jednak dzierzeć nie będą, jako i inycli pierwej ustaw, a będą przed
się na to czekać, abyśmy co dali. J«żli damy, to już dobry sejm, jeśli
nie damy, to już będą powiadać, że czas darmo zwlekli posłowie i ro¬
zerwali sejm zabawiając się leda na czem, cliąc nas zwloknąć. Wszakże
też jaśnie niektórzy panowie mówią, że po poślech nic, jeno, aby dali
podatek i jużeśmy tego doświadczyli, że tak jest, jako powiadam Do¬
puszczać nam ąuidem pierwej ,honoris gratia mówić o wszystkiem, ale nic
nie uczynią, jeno swego końca patrzają, abyśmy im co dali “ł)
Jakoż skargi te znajdują zupełne usprawiedliwienie w polityce Zyg¬
munta Augusta szczególnie na sejmach 1555 i 1558/9, na których łudzi
posłów z początku nadzieją egzekucyi, pozwolą im wertować statut}', spi¬
sywać rzeczy potrzebujące naprawy, mówić i radzić, a po kilku tygo¬
dniach takiej pracy podsuwa zręcznie myśl, że czas już jest krótki albo
zaraza grozi, przeto egzekucya się już kończyć nie może a pozostałego
czasu użyć należy do uchwalenia podatków. To zachowanie się króla
doprowadza posłów prawie do rozpaczy i do tak zaciętego uporu, że
odmawiają podatku z całą świadomością niebezpieczeństwa, na jakie pań¬
stwo narażają Dobitnie charakteryzuje nam to usposobienie posłów scena
jaka zaszła na sejmie 1558/9. Gdy się ten już rozchodził bez uchwalenia
podatków, błagali posłowie województw ruskich, jako stron najbardziej .
zagrożonych, o obronę granic. Wtedy tłumaczyli im inni, że podatkiem ni¬
gdy nie uczyni się tej potrzebie zadość, ofiarowali się gardła swe nad¬
stawić w ich obronie a znaleźli się i tacy, którzy się chcieli z niektórymi
z Podolskich i Ruskich ziem frymarczyć na imiona swe polskie, chcąc
tę niebezpi-iczność krajów onych na sobie raczej odnieść, a niżby za
tym podatkiem i sami siebie w niewolę mieli wprawić i one kraje za¬
wieść i rzeczain pospolitym przekazie, które wżdy jednak za potrze¬
bą rychlej się docisnąć mogą.“ J)
l) Script rer. poi. I. 26.
j) Dziennik sejmu 1558j9. 293; — Zanotować się godzi z tego aejmu jeszcze .
jeden rys on»raktefystyezny wykazujący uietylko, jak wielką wagę posłowie kładli na
		

/Magazyn_101_06_024_0001.djvu

			~ 24 -
Dłużej wszakże, aniżeli się spodziewali, musieli jeszcze posłowie
orckać na ziszczenie swych życzeń. Chociaż od r. 1554. trzy już sejmy
podatku nie uchwaliły a król znajdował się rzeczywiście w wielkiej po¬
trzebie z powodu sprawy inflanckiej to przecież przez tizy lata jeszcze,
w ciągu których bawi na Litwie blisko stron zagrożonych, opiera się
Zygmunt August konieczności przychylenia się na stronę izby poselskiej
i nie zwołuje w Polsce sejmu zapewne, aby dać uczuć swe niezado¬
wolenie1). Tymczasem zaszły okoliczności silniejsze od woli królewskiej
przeprowadzenie egzekucyi dóbr, ale świadczący przedewszystkiem o ieh dobrej wie¬
rze. Kiedy bowiem pogłowie już p-znali, że król egzekucyi kończyć nie chce, bo
ćzes już krótki i dokto.-zy zarazą straszą, w tedy odezwał się w izbie poselskiej po¬
seł ziemi sandomirskfcj, Kietliński w następujący sposób: ,,próżno się dobrego po¬
czątku spodziewać mamy, bo widzimy, ż? nau nysluie wloą, nam się też w nic nie
godzi wdawać, póki się dosyć nie stanie exekucyi. Ale aby nas winować nie mogli,
dajmy im pobudkę a uczyńmy tik: jeśli co jest mię Izy nami n kogo, coby przeci
wko prawu trzymał, pójdźmyż z tjm do pana swego a oddajmy mu wszystko, upomni
się tam i pany, aby także uczynili, wszak nam obiecują i klną się, że nie chcą być
w tem krzywi Rptej i usprawiedliwić się. D znajmyż tego po nich teraz, bo jeśli to
uczycią, esekucya może się stać wszystkiemu za kilka dui, a upomniemy kró'a .IM .
aby dłużfj nie dał ze siebie szydzić, bo jeśli teraz tego nie uczynią, tedy już uiecli
zna, że n:.e kto inny, ale oni sami dla pożytków swych przekazą są Rptej do dobrego
rządu, a jeśli uczynią, tedy o obronie radzić będzitmy.“ (Dziennik sejmu 1558/9. 275)
Zgodziwszy się prędko na tę radę, równie szlachetną jak rozumną szli, do króla i
..to* ta akt osobliwy u wszach ludzi w podziwianiu, gdy każdy peseł z osobna list
swój opowiadał prz?d Królem JM. na stół kładł, na wie. zność, na myto etc " — Po¬
szli za tym przykładem delikatnie ufomnieni senatorowie, jedni chętnie, składając
listy na królewsczyzny, drudzy rhnć niechętnie obierywali w najbliższym czasie listy
oddać, bo dopiero posłali po nie do domu. Zdawało się już, że egzekucya się teraz
dokona. Król zaskoczony tak ni spodziaaym obrotem rzeczy nie wiedział w pierwszej
chwili, co czynić; dotychczas przy pomocy senatu, patrzącego zawsze /.awi tnem okiem na
ooraz wzmagające się pretensye i aspira"ye izby poselsk’ei, poskramiał szc7.ęś'iwie tako*
we, odmawiając jej wszelkich atrybueyi prócz uchwały podatków. Pójść za myślą posłów
zaaczyło nie tylko uznać wszystkie prawa izby posalski-j, ale oprzeć się aa niej sta¬
nowczo i we wszystkich innych sprawach rządu, albowiem przeprowadzenie egzekucyl
dóbr musiało zniszczyć porozumie lie króla ze senatem, Na to nie mógł się jeszcze
zdecydować Zygm. Aug., dla tego po krótkiej naradzie ze senatem oddaje nazad listy
każdemu aż do przyszłego sejmu. Panowie prędko listy swe pobrali, posłowie się o-
ciągali, bo nie na to kładli, aby się taka komedya działa; j.dopisro król sam musiał
liaty podawać, z czego wszyscy byli niekontenci i nic z taką oshotą odeszli, z jtlką
byli przyszl'.“ (tamże 278.)
') Przypominamy, że to już nie po raz pierwszy król tak postępuje. Po pa¬
miętnym sejmie w r. 1548, który tyle wr?awy narobił z powodu małżeństwa królów- f
skiego z Barbary i ostatecznie się rozbił, także przez dwa lata wzbraniał się król
iwołać sejm nie chcąc narażać się na podobne przykrości i dopiero w r. j/>50 ubył
namowom Jana Tarnowskiego. — Orzechowski. Anualis. III.
		

/Magazyn_101_06_025_0001.djvu

			— 25 —
w r. 1559 poddały się królowi Inflanty a w r. 1561 na sejmie w Wilnie
przyłączone zostały do Litwy. Naraziło to Litwę na wojnę z Moskwą,
Szwecyą i Danią, której bez czynnej pomocy korony Zygmunt August
prowadzić nie był w stanie. Gdy nadto przez cały ten czas szlachta pol¬
ska ustawicznie domaga się złożenia sejmu, narzeka na nieobecność kró¬
lewską a zjazd proszowicki wyseła nawet poselstwo do króla z prośbą o
powrót i zwołanie sejmu, wtedy dalszy opór stał się już niepodobnym.
Zygmunt August zwołuje sejm do Piotrkowa na 22 listopada 1562, za¬
powiadając powszechną egzekucyą ; to jest chwila stanowczego zwrotu w
polityce królewskiej, tylko przeprowadzenie egzekucyi dawało rękojmię,
„iż (posłowie) na żądanie jego baczność mieć będą, a onych też, których
w wielkiem niebezpieczeństwie odjechał, (Litwinów) ratunkiem swym nie
opuszczą.‘“)
Sejm, na który powoli się zjeżdżali senatorowie i posłowie, rozpo¬
czął się dopiero 29 listop. a pierwsza sesya odbyła się następnego dnia
Tutaj witano króla od posłów, a potem przeczytauą została przez pod¬
kanclerzego biskupa krak. Padniewskiego propozycya sejmowa, która za¬
powiadała egzekucyą prawom i wolnościom koronnym i wszem stanom,
w szczególności wszakże nacisk kładła na to, „aby naprzód stolica kró¬
lewska była tak opatrzona, jako przystoi a pożytków swych nie traciła,
przeto rozkazał J K. M. aby wszyscy z listy i przywilejami swymi byli,
któreby jedno kto miął na zamki przedniejsze przeciw statutowi Kazi¬
mierza króla, albo na dobra należące do wielkich rządów przeciw sta¬
tutowi Władysława króla, a także darowizny jakie nieczyste albo zasta¬
wy na dobra królewskie i na wydzierżenie sum przeciw statutowi Ale¬
ksandra króla I nadto rozkazał J. K. M , aby wszyscy tu stanęli, któ-
rzyby Incompatibilia2), Urzędy, dostojeństwa trzymali, albo dożywocia so¬
lida, myta, cła nreli.“ *)
') Dziennik s>jmu 1562. w^ŹródłopisaclTdo dziejów usii. Część II Dsiałyńskl
Poznań 18 U. 78. — Na tyra dzienniku opiera się nasze przedstawienie dziejów tego
Sfjmu. Powołując się nań, będziemy odtąd cytować tylko strony.
Ds incompatibilibus kinstytncya z r. 1539 zakajywał* łączeni* dwóch wyso¬
kich dygaitarstw w jednej osobie pod karą infamii. VoI. leg. I. 627. Wykonanie tej
ustawy domagają się posłowie równie uporczywie, jak egzekucji dóbr.
•) Str. 8.
4
		

/Magazyn_101_06_026_0001.djvu

			— 26 -
Zapowiedź taka była nie małym tryumfem dli izby poselskiej, gdy
z drugiej strony nie jedno serce senatorskie zadrżało o swe fortuny Już
w poprzednim rozdziale wspomnieliśmy,jakie znaczenie w praktyce mia¬
ła egzekucya dóbr dla senatorów ; dotykając prawie każdego sprowadzała
jeżeli nie ruinę zupełną, to przynajmniej znaczne zubożenie. Wobec tego
egoistycznego interesu na bok ustępował wzgląd na dobro publiczne 0-
twarcie wyrzuca to senatorom kanclerz Ocieski : „ A mam to sprawie¬
dliwie zeznać, że to koło przedniejszych Rad koronnych mało na to się
ogląda, jaka jest potrzeba stolicy królewskiej, by nie tamto drugie po¬
selskie, którzy zdawna na to wołają, proszą, klękają. Myśmy wszyscy
winni; jest prawo: nie bierz nic od stołu królewskiego, nie dawaj ża¬
dnych pieniędzy na dobra królewskie. A cóż po tem ? I. W. królów?ka
Mość dawał, 1 myśmy brali, i zeznać to muszę, żeś nie zawsze rad da¬
wał, aleśmy tego u W. Iv M. dotyskowali “*) I stąd sie stało, że król
mógł z ustawicznega przebywania w Litwie tem się usprawiedliwiać, iż.
nie ma oczem w koronie mieszkać, a tym właśnie sejmie powiada:
„Niech wszyscy słyszą. Zastawiałam, bom nie miał co jeść, tak rai wszy¬
stko rozebrano.ulj — Nie mogli przecież senatorowie-s;ę dłużej łudzić,
że zdołają jeszcze ocalić swe królewszczyzny, widząc, że król stanowczo
przechylił się na stronę rycerstwa i izby poselskiej ; wszelki opór byłby
tylko drażuieniem posłów, którzy na tym sejmie, po raz piefwazy zaZyg-
munta Augusta, w zgodzie z królem wielkiej zażywali powagi Dla te¬
go więc, kiedy 1-go grudnia przyszło do wetowania nad propozycyą sejmo¬
wą, i senatorowie po kolei w obecności posłów zdania swe objawiali,
„totus in universum senatus zgodnie o exekucyej, aby ją król czynił mó¬
wili, prosili, tak, że ne unus quidem repugnabat omnium cum admira-
tione.“ Równocześnie kładli także listy swe na królewszczyzny ; niektó¬
rzy oddawali je tylko warunkowo, żądaj,jc na nie sądu, inni zrzekali się
bezwarunkowo swych posiadłości albo też odrazu darli lub rzucali swe
listy. A gdy tak każdy z kolei składał swe listy i tłumaczył się z ich po¬
siadania, można było słuszne zrobić spostrzeżenie, iż niestety mało by-
*) 8Ir. 19,
») atr.,78
		

/Magazyn_101_06_027_0001.djvu

			ło takich, którzyby nic nie oddali, bo niczego nie mieli.1) Ale z wielką
boleścią przychodziło to kładzenie listów; wojewoda podolski, Jan Sta-
rzechowski żali się, „iż to teraz wraca, co wygardłował"*) a pan kasz¬
telan zawichostski Mikołaj Lutomierski ucieka się do kazuistyki, aby o-
bronić swe zastawy i tłumaczy, że skoro statut Aleksandra dotychczas
nie był w praktyce zastosowany, należy go uważać za niebyły; wpro¬
wadzony zaś w życie cci niniejszego sejmu, może się jedno „ad futura
nie ad praeterita ściągać. I wielka by to niesprawiedliwość, aby ten,
kto nie dawno pieniądze na królestwo po Aleksandrze pożyczył, miał je
tracić a ten, co dawno dał i pożytku się nabrał i już pieniądze swoje
wybrał, nie ma tracić. Niech raczej ten puszcza, co się już nabrał i ten-
ci mało krzyw, kto teraz dał, bo się nie domyślił, aby to złe, gdyż o tym
statucie nie wiedział, bo go nie używano; ale winni urzędnicy, iż na to
listy wydawali, gdyż wiedzieli iż to przeciwko prawu jest.“3) Nie przy¬
nosi zaszczytu panu Lutomierskiemu ta mowa pro domo sua, ale jesz¬
cze niepochlebniejsze świadectwo daje sobia kanclerz Ocieski wyzwany
ostatnim zarzutem. Odpowiada on Lutumierskiemu, że wydawał listy, bo
inni przed nim wydawali i ponieważ nie widział w prawie pokuty na
pieczętarze, którzy listy wydają, ale na te, którzy biorą.4)
Nie patrzyli jeduak posłowie na serce, z jakiem panowie listy skła¬
dali, ale zadowoleni z samego faktu, iż dobrowolnie to uczynili, dzię¬
kowali na sesyi o-go grudnia królowi i senatowi za dobrą wolę i chęć
okazaną do egzekucyi a oddawszy także ze swej strony wszystkie bez
prawne listy na królewszczyzny dobrze sobie wróżyli z tak pięknego po¬
czątku sejmu. Chodziło tylko o t,o, aby rzecz rozpoczętą dalej gładko
przeprowadzić, wiec nie wypuszczają już posłowie inicyatywy z ręki, i
pchają energicznie sprawę naprzód nie na pełuych posiedzeniach, ale na
swych osobnych zebraniach.
Wiedzieli także posłowie jak się wziąć (lo tej sprawy, bo zajmo-
*) Do tych należeli: wojewoda krak- Zborowski i kasztelanowie: Konarski ka¬
liski. Dembowski bełski i płocki nieznanego nazwiska. *) str. 21.
3) str. 17. *) str. 19. Przypominamy, ze w konstytucyach piotrkowskich
1J04 osobny punkt „De CauceUriatua et Yicecancelariatus officiis11 wyraźnie zaka¬
zy wal pieczętarzom wydawanie listów na wieczność lub zastawy, które były przeciwno
prawom kary rzeczywiście żadnej nio wyznaczał. (Vol. leg. I. 296.)
		

/Magazyn_101_06_028_0001.djvu

			- 28 -
wali się nią już na sejmach 1555 i 1558 i już wtedy mieli gotowe
projekta, które jednak zostały odrzucone. Należało naprzód zacząć od
interpretacyi odnośnych statutów i uchwalić ogólne zasady i reguły, by
według nioh osądzić w każdym szególnyra wypadku, czy jakiś zapis
jest prawny lub prawu przeciwny. Do tego dążą, posłowie, ale że im się
spieezy, więc już na sesyi 3-go grudnia proszą króla przez swego mów¬
cę. Mikołaja Sienickiego, posła chełmskiego, aby potwierdził już jeden
artykuł ze statutu Aleksandrowskiego, a mianowicie, że wszystkie daro¬
wizny po owym statucie są bezwarunkowo nie ważne. Tutaj bowiem ża*
dna nie mogła być wątpliwość co do interpretacyi, brzmienie statutu
było jasne, i wszyscy to uznali, skoro listy na darowizny królowi pood-
dawali, na ziemię porzucali lub nawet podarli. To miała być pierwsza
reguła do sądzenia pojedynczych zapisów, ale by nią zostać, potrzebo¬
wała potwierdzenia królewskiego. Równocześnie prosili posłowie, aby
król wyznaczył mieszaną komisyą z senatorów i posłów do rewizyi li¬
stów. Król w odpowiedzi swej odwołał się do narady ze senatem a tym¬
czasem okazało się, że nawet w samej izbie poselskiej nie były zgody
co do owego punktu o darowiznach. Posłowie ziem ruskich stanowczo
się opierali bezwarunkowemu stosowaniu tej ustawy i żądali dla swych
okolic wyjątkowego traktowania sprawy o tyle, iżby miano wzgląd na
zasługi posiadających wieczyste nadania. O to spierano się 4-go gru¬
dnia w izbie poselskiej; posłowie innych województw widzieli bardzo
słusznie wielkie niebezpieczeństwo w pozostawieniu takiej furtki, albo¬
wiem w liśoie donacyjnym kaźdemi napisano, iż mu dano za zasługi i
w potrzebie Rzeczypospolitej Dla tego nie uwzględniono żądania posłów
ruskich i powtórzono 5-go grudnia jeszcze raz powyższą prośbę przed
królem; odpowiedź była przychylna, król zgadza się na unieważnienie
wszystkich donacyi po Aleksandrze i przyjmuje już ten puukt do kon-
stytucyi. Oto był pierwszy artykuł egzekucyi.1)
Zaraz potem wyznaczył król komisyą z łona senatu do zbadania i
■) Najłagodniej załatwiał tę sprawę projekt egzekucyi podany w mowie Osso¬
lińskiego na sejmie 1555 (Dziennik sejmowy. 63 i 64). Według niego dobra na wie¬
czność dane miały także wróeić do króla ale dopiero po śmierci ówczesnego posiada¬
cza. W r. 1558/9 ułożony prcjekt żąla już stanowczo bezwzględnego unieważnienia
wszystkich donacyi po Ąleksandiowskim Btatucie. (Dziennik sej>nofy. 281.)
		

/Magazyn_101_06_029_0001.djvu

			- 20 -
osądzenia innych listów i zapisów i dozwala, aby w niej brali czynny
udział deputowani poselscy z większych województw po dwóch, z mniej¬
szych po jednemu. Komisya rozpoczęła jeszcze tego samego dnia swo¬
je czynności; pierwszem zadaniem jej była interpretacya innych statu¬
tów a przedewszystkiem Aleksandrowskiego, o ile on się odnosił do in¬
nego rodzaju zapisów, nie do donacyi.
Mówiliśmy już poprzednio, że statut ten w swem brzmieniu nie¬
jasny, dopuszczał interpretacyi wprost przeciwnej swojej intencyi.1) To
stało się powodem bardzo żwawej i gorącej sprzeczki na samym wstę¬
pie. Trzymając się bowiem dosłownego brzmienia tłumaczył go arcyb.
gnieźn. Jakub Uchański w ten sposób, że podpadają pod niego tylko te
dobra, które po nim zostały wykupione albo w inny jaki sposób do ko¬
rony wróciły, i dopiero potem zastawione zostały, nie zaś takie, które
w chwili ogłoszenia statutu były wolne, choćby następnie zostały oddane
w zastaw. Chociaż z litery prawa wysnute, tłumaczenie takie sprzeci¬
wiało się powszechnemu pojęciu o tym statucie a nadewszystko, jak
powiedzieliśmy, jego intencyi, albowiem celem jego było zamknąć kró¬
lom na zawsze ręce do szafowania dobrami koronnymia) Odezwały się
więc głosy przeciwne, a między tymi szczególniej kasztelan krak. Mar¬
cin Zborowski zbijał wywody arcybiskupa rozciągając moc statutu do
wszystkich dóbr po r. 1504 pozastawianych a powoływał się szczególniej
na ten punkt, że statut ten żądał nie tylko pozwolenia sejmu na za¬
stawienie dóbr, ale dozwalał je wogóle jedynie w razie wielkich potrzeb.
Rzeczypospolity, przeczył zaś, jakoby w całym tym przeciągu czasu była
Rzeczpospolita kiedy w takiej potrzebie, któraby mogła usprawiedliwić
rozdawnictwo dóbr, albowiem zawsze były podatki, których ojcowie nie
skąpili, a nawet bywało pogłówne. Stąd wynikłe spory trwały przez
kilka dni, do czego nie mało przyczyniało się stanowisko zajęte przez
posłów ruskich, którzy ani słyszeć nie chcieli o ścisłem stosowaniu sta-
’) Obacz str. 13 uw 2.
2) Przychodzi nam na myśl, źa Aleksander,'który oczywiście tylko zminzony ta-
ku konatytucyą, potwierdził, urn} ślnie kazał ji| zredagować tak niejasno, aby mieć lur-
tkę do obejścia prawa. To zostało niespostrzeżone, a tradycyonalnie utwierdziło sig
przekonanie, ie statut wogólo zebrania kró:oiu wsielkioh awtawó*, ca wynikało ze
znanych nam już dążiiń szlachty do ogrnuiczema królów.
		

/Magazyn_101_06_030_0001.djvu

			tutów, ale żijdali, aby w każdym poszczególnym wypadku mieć wzgląd
na zasługi tych, których egzekucya raa dotknąć. Ostatecznie przemogło
to drugie zapatrywanie, którego naturalnie broniła szczególniej izba
poselska.
Następnie zastanawiała się komisya nad nowymi sumami zapisany¬
mi j>o r. 1504, potem nad konstytucyą Kazimierza Jagiellończyka z
r. 1454, „Oniezastawianiu grodów głównychi władysława Warneń¬
czyka z r. 1440 „O dobrach wiełkorządów krakowskich“ i jako rezultat
tych narad przedstawiła królowi 10-go grudnia następujące uchwały do
konstytucyi
1.	O statucie Kazimierza: ma on bez rozumian, tak jako i wszy¬
stkie inne juxta proprium verborum sensum et tenorem i odnosi się tyl¬
ko na powiaty, grody albo zamki główne czyli sądowe, których temu
królowi już zastawiać się nie godziło, nie zaś na wsie i miasteczka. A
jeśliby kto mocą tego statutu utracił królewszczyzny, które był otrzymał
jako dział ojczysty, rodzina ma przystąpić do nowego podziału dóbr (przy-
czem obowiązywały różne szczegółowe przepisy.)
2.	O statucie króla Władysława W&rneń.: ponieważ on nie nazna¬
cza żadnej kary na tych, którzy pomimo tego statutu wypożyczyli pie¬
niądze na dobra wielkorządów krakowskich, przeto sumy zapisane na
tych dobrach nie upadają,2) i to sumy na grodach sądowych tylko po
r. 1454, na miasteczkach zaś lub wsiach aż po r. 1504
3.	O statucie króla Aleksandra: wszystkie douacye, darowimy wie¬
czne, feuda albo lenna, tudzież sprzedaże po r. 15u4 mają być kasowa¬
ne jako prawu przeciwne i to we wszystkich księztwach i krajach do
korony należących z wyjątkiem Mazowsza, na które ta konstytucyą da
się rozciągnąć dopiero od czasu przyłączenia go do korony (1526). —
Podobnież upadają wszystkie sumy nowe po tym statucie zapisane,3)
‘) str. 28.
Takie motywowanie rzuca ciekawe światło na pojęcie prawne owyoh czasów,
nabiera znaczenia w zestawieniu z cytowanem tłumaczeniem Ocieskiego, który wy-
iiawał jako kanclerz listy na zastawy, bo nie było naznaczonej kary na pieczgtarzy.
3) Mogą być rozumiaue tylko takie sumy, które pa Aldksaudrz>i dopisane zostały
ta starych zastawach, od których taż konstytucyą żądała, aby także były in conven-
tione generali, cum esteuuatioue, i pro neoessitate. W tycli wypadkach suma upadl i
ale zastaw stary się utrzymał.
		

/Magazyn_101_06_031_0001.djvu

			— 31 —
chociażby były cum extenuatione, gdy# żadne potrzeby nie nakazywały
tego; usprawiedliwione są tylko sumy na potrzeby wojny pruskiej po¬
życzone i te mają być poddane sądowi sejmowemu.1)
Król przyjął powyższe uchwały komisyi do potwierdzenia, to zna¬
czy, że uważał j.ł jako stanowczo już w sejmie załatwione, którym po¬
trzeba było tylko sankcyi królewskiej, aby się stały konstytucyami;
wstrzymuje się tylko ze swą sankcyą aż do rozstrzygnięcia reszty pun¬
któw aby potem wszystko razem załatwić ; w tym celu wyznacza nową komi-
syą z senatorów i posłów Miała ona się zastanowić, co czynić z tymi
dobrami, kfóre królowie w inny sposób rozszafowali i nie można ich
było przeto podciągnąć pod żaden z t-zecli wymienionych statutów. P>yły
to frymarki, arendy i dożywocia. Rozstrzygnięcie tej sprawy było wcale
nie łatwe, a trudność polecała w tum, że o tych trzech wymienionych
formach rozdawnictwa dóbr konstytucye wcale nie wspominały a więc
ich nie wzbraniały, albo wyrażały się o nich dwuznacznie Żaden sta¬
tut nie wzbraniał królowi mieniąc swe dobra za prywatne ani też pu¬
szczać je w dzierżawy; o tych ostatnich przeciwnie wiemy, źe były
najwygodniejszym sposobem administrowania tak rozległymi dobrami.
Ale i jedne i dru°ie przynosiły wielką szkodę skarbowi królewskiemu,
zamiany bowiem wychodziły na korzyść strony prywatnej i król dosta¬
wał gorsze za lepsze, a arendy puszczane były za bardzo nizkie ceny.
Choć więc trudno je było zaczepić ze strony prawnej, to przecież nie
') O wioli wz»lęd liej zym był dla posiadiczy b»zprawnyoh zastawów projekt
egzekucji ułożony na sejmie 1555. Żąda on: ktobykol viek po tych trzech konuty-
turyacb do?tał co w pieniądzach, niech mu będ ie pozostawioie ad extenuationem, a
ta ma być ustanowioną z% radą senatu i za poprzedaiem oszacowaniem dochodów
dóSr tych, sby żidna strona nie była pokrzywdzona ; po umorzeniu zaś diugu ma
oddać te dobra k'ób.wi lub jego potomkom. Wtedy dopiero będzie je można oddać
wedle statutu takiemu, k'ó>-yby z tego dawał jakiś pożytek. (Dziennik sejmu. 6'.
t»4 ) — Projekt 8“jmu 1558/9 unieważnia! j ni wszystkie sumy zapisane na dobrach
po tych statutach ; żądał także, abv wszyscy t-zymająey dobra ad exteauationem, pod¬
dali ca przyszłym sejtnio swe prawa rcwizyi, któ-ą się zajmie komisya jłożona z kil'
ku sekatorów ipisłóy ziemskich. Zalaniem jej będzie oszacowić doohody dóbr i w
stosunku do zapisanych sum postanowić kwotę, która ma się corocznie umarzać, aby
jui raz wiedzieć można, kiedy takie dobra do króla wrócą. Według bowiem obecne¬
go postępowania jasną jest rzeetą, ż-> i po stu latach nie wrócą, chociaż na nich ni«
wielki dług ciąży. (D/zennik sejmu 281.) W tym ostatnia punkcie i ten projekt był
łagodniejssy od uchwały ni sejmie 1662.
		

/Magazyn_101_06_032_0001.djvu

			— 32 —
mogła ich pominąć egzekucya, która dążyła do przysporzenia skarbowi
dochodów, skoro one w tak znacznej mierze takowe obniżały.
Inaczej rzecz się miała z dożywociami; tu należały dożywocia na
dobrach ziemskich i na dochodach z ceł, żup i t. d. zwane jurgieltami,
jakoteż dożywocia solida, czyli dzierżenia wspólne, ojcu i synowi, kilku
braciom, mężowi i żonie dane tak, iż przez nie mogły dobra wyjść na kil¬
ka pokoleń z rąk królewskich. Wprawdzie statut Aleksandra o nich nic
nie wspomina, ale ściśle rzeczy biorąc, sądzę, że da się z niego wy¬
prowadzić zakaz rozdawania doźywociów, jako niszczących pożytek z dóbr
królewskich W każdym razie takie musiało być o nich mniemanie już
w pierwszej połowie XVI wieku, inaczej bowiem trudnoby sobie wytłu¬
maczyć, dla czego Zygmunt Stary w konstytucyi sejmowej z r. 1538
wyraźnie zapewnia: Listy doźywociów przez nas wydane, we wszystkich
punktach podług ich brzmienia przez Nas zachowane będą;1) takiego
zapewnienia nie byłoby potrzeba, gdyby dożywocia nie były prawu
przeciwne. Ale poza ten wniosek dalej iść nie możemy, a niestety i
późniejsza konstytucya zawarta w liście konfirmacyjnym Zygmunta
Augusta z r. 1550. sprawy wcale nie rozjaśnia Ta bowiem powiada:
expektatywy, tak też i solida albo wspólne dzierżenia dane przeciw
prawu pospolitemu psujemy, tak, iż żadnej mocy mieć nie mają ; wsza-
koż dożywocia wczystkie podle statutu w mocy zostawiamy, które
rawu pospolitemu nie są przeciwne.2) Otóż widocznie konstytucya ta
rozróżnia dożywocia prawu przeciwne i nie przeciwne; przy tych
drugich mimowoli myśl zwraca się do owych doźywociów zagwa¬
rantowanych przez Zygmunta Starego, w takim razie wszystkie
inne byłyby prawu przeciwne. Ale wobec faktu, że ustęp przy¬
toczony powołuje się tylko ogólnikowo na prawo pospolite nie wymie¬
niając go ani bliżej określając, i przy tem mniemaniu trudno się upie¬
rać, a na sejmie piotrkowskim właśnie ci, którzy bronili doźywociów
przedewszystkiem tym statutem i poprzedzającym się zasłaniali, gdy
przeciwnicy nielegalność doźywociów głównie ze statutu Aleksandrowskie¬
go wywodzili Tak więc niejasną była ta kwestya pod względem pra¬
wnym, ale chociaż żadna strona nie mogła z przytoczonych ustaw sta¬
nowczo zapatrywania swego na dożywocia udowodnić, to przecież dało
się w rozprawach nad tą kwestyą przynajmiej statutami szermierzyć i
J7^óT leg. I. 581. ’) Vol. leg. II. 595.
		

/Magazyn_101_06_033_0001.djvu

			przeciwnicy dożywociów mieli tutaj jaką taką podstawę prawną, czego
-im przy frymarkach i arendach zupełnie brakło
Jeżeli zaś sprawa ta sama przez się nie była jasną, to wikłała
się jeszcze bardziej dla tego, że w praktyce przychodziły dożywocia naj¬
częściej w połączeniu z dzierżawami, jako dożywotne arendy. Obrady
więc, które nad tymi punktami wyżej wspomniana komisya 13 grudnia
rozpoczęła, stały się bardzo burzliwe ; zawrzała zacięta sprzeczka między
posiadaczami arend dożywotnich, którzy takowe przed egzekucyą obronić
pragnęli, a większą częścią izby poselskiej, która pomimo, iż jej brakło
argumentów prawnych przeciw arendom, usunąć je chciała dla zwię¬
kszenia dochodów skarbu pospolitego. Z początku zdaje się, jakoby tylko
chodziło o same dożywocia; ścierają się więc zdania przeciwne w sa-
mejże komisyi, spierają się między sobą posłowie osobno w izbie posel¬
skiej, a kiedy nie mogą dojść do zgody, odbywają się pełne posiedzenia
senatu pod prezydencyą króla i w obecności posłów, ale wszystko bez¬
skutecznie, bo panowie uparli się przy swoich dożywociach, z czego
widać, że te były najpożądańs-em, bo najintratniej*zem wynagrodzeniem
służb publicznych.
Tak aeszło aż do Bożego Narodzenia; nastąpiła krótka przerwa bo
kilku senatorów i posłów wyjechało na święta. Ale pozostałym w mie¬
ście tak się spieszy, że nie czekając na powrót tamtych, już 28-go gru¬
dnia w izbie swojej się zbierają i spisują wszystkie możliwe wypadki,
w których dożywocia wobec prawa ostać się mogą i podają królowi 29-go
grudnia. Spis ten zawierał następujące punkta :
1.	Wszystkie dożywocia na starych sumach są dobre.
2.	Jeżeli dożywocie dane zostało ojcu i dzieciom, ojciec zaś umarł
przed tym sejmem, a dzieci weszły już posiadanie dożywocia, wtedy ma
tylko jedno z dzieci przy dożywociu pozostać (bo inaczej byłoby
solidum).
3.	Jeżeli dożywocie było dane dwom lub więcej braciom, ale każdy uży¬
wa go pro suo interesse, wtedy nie jest solidum ani expektatywą więc ostać
się może; ale jeśli jeden z nich umrze, to drudzy nie dziedziczą po
nim dożywocia tylko sumę jego, a część zmarłego moża już być
wykupioną.
4.	Dożywocie ojcu z synem dane, jeżeli syn przed tym sejmem
5
		

/Magazyn_101_06_034_0001.djvu

			— 34 —
je objął, nie jest e\rpektatywą i ostać się może, wyjąwszy w miejscach
sądowych, gdzie trzeba baczyć, aby posiadacz był aetate, intelligentia,
prudentia bene vigens.
5.	Dożywocie dwom braciom dane, jeżeli jeden drugiemu odstąpił
go przed tym sejmem, ostać się może.
6.	Dożywocie mężowi z żoną dane, jeżeli jedno z nich przed tym
sejmem umarło, dobre jest, bo nie jest ani solidum ani eipektatywą.1)
Łatwo z tych uchwał wyprowadzić zasady prawne, jakimi się
posłowie kierowali przy ich układaniu. Statut Aleksandrowski wy¬
tłumaczony jako przeciwny dożywociom, dla tego dobre są tylko te,
które rozdane były przed r. 1504. Wszakże od tej głównej zasady za¬
wartej w pierwszym punkcie odstępują zaraz posłowie w następnych
pięciu, znać licząc się z faktycznymi stosunkami, aby taka egzekucya
zbyt dotkliwą nie była; stąd też i po Aleksandrowskie dożywocia u-
znają dobrymi, jeśli zo,stały dane jednej osobie. Nawet jeszcze dalej od¬
stępują od rygoru prawa, gdy uznają i takie dożywocia, które wprawdzie
początkowo dane były więcej osobom, wszelako przez śmierć lub dobro¬
wolne odstąpienie wspólników, w czasie niniejszego sejmu w posiadaniu
jednego dożywotnika się znajdowały. Ta względność i liczenie się ze
stosunkami faktycznymi pięknie świadczą o umiarkowaniu izby posel¬
skiej : we wszystkich innych wypadkach, nie odpowiadających podanym
warunkom żądają ścisłego zastosowania rygoru prawnego.
Ale widać bardzo wiele dożywociów musiałoby w ten sposób ujść
egzekucyi, skoro posłowie przy końcu swego podania powiadają, że cho¬
ciaż fce wymienione są dobre i prawu się nie sprzeciwiają, to przecież
zabrały one wszystkie dochody królewskie, które służyć mają na obronę
potoczną. Ponieważ atoli posłowie prawność ich uszanować chcą, nie
żądają kategorycznie ich unieważnienia, ale proszą tylko króla, aby
wspólnie ze senatem obmyślił jakiś sposób, aby Rzeczypospolitej wróco¬
ne były te środki obrony, jakich pozbawioną została przez te dożywocia
Czy posłowie prosząc o wynalezienie takiego środka mieli już ja¬
kiś gotowy projekt, trudno rozstrzygnąć; możnaby wprawdzie zrozumieć,
że chcieli w ten sposób posłowie delikatnie upomnieć panów, aby do-
*) Te uchwały, jak ciemniej powyższe orzeczenia o trzech głównych statutach we-
szły następnie do zbioru praw. Vol I g. II. 610. 612. 613 616.
		

/Magazyn_101_06_035_0001.djvu

			— 35 —
browolnie się zrzekli tych dożywociów. Ale takie żądanie byłoby zbyt
naiwne, iżby je posłowie na sery o przedstawiać mogli, dla tego wolimy
przypuścić, że nie chcąc przesądzać prawom dożywotników, do których
łaski się odwoływali, pozostawili im samym wybór sposobu, w jaki mają
przynieść ofiarę dla dobra publicznego.
Ale w tej właśnie prośbie leżała wielka niekonsekwencya, której
niebezpieczeństwa posłowie nie spostrzegli. Dokąd stali na gruncie pra¬
wa i wykonania statutów się domagali, z nich czerpali swoją siłę. Na¬
leżało im na tym poprzestać, przez to bowiem, co uczynili, zdradzili się
posłowie, że im nie tyle idzie o samą zasadę wykonania prawa, ile ra¬
czej o praktyczny rezultat tegoż t j. o napełnienie skarbu królewskiego,
aby siebie przez to od dotkliwych uwolnić podatków; chcieli zatem, aby
nni dobrowolnie wzięli na siebie ten ciężar, który ani sami zrzucić
pragnęli, Nadto takie odwołanie się do łaski mogło nasuwać podejrze¬
nie, przy niejasności dotyczących konstytucyi dające się bardzo łatwo u-
sprawiedliwić, że posłowie sami nie dość silnie są przekonani o praw-
ności swych żądań. Z czego wszystkiego wynika, że był to krok bardzo
fałszywy.
Senatorowie, jak łatwo da się pojąć, nie zrozumieli z razu, do cze¬
go właściwie zmierza ta prośba, żądają więc aby „lucidius suam senten-
tiam“ deklarowali. Żądane objaśnienie dali posłowie następnego zaraz
dnia (31 grudnia). Konstatując, że dożywocia pozbawiają Rzeczpospolitą
pożytków, wzywają sejm, aby »salvis legibus“ wynaleść jakiś sposób,
aby Rzeczpospolita nie była detraudata przez takie dożywocia, jak jur-
gielty i płaty dane do śmierci na dochodach Rzeczypospolitej, niemniej
arendy dożywotne niesłuszne a małe.1)
To podanie dopiero wyjaśnia nam, dla czego posłowie w sprawie
dożywociów odnieśli się do łaski; chociażby bowiem byli statutami u-
nieważnili wielką część dożywociów (z wyjątkiem tych, które posiadały
wyżej wymienione warunki) to przecież byliby nie osiągnęli od razu za¬
mierzonego celu, dla tego, że dożywocie przeważnie były dożywotnimi
arendami, a te wobec prawa ostać się musiały. Dobra takie nawet po
') str, 85. — Równocześnie proszą o unieważnienie wszystkich frymarków szko-
dliwjch dla króla; w tyiu celu sejm ma wysłać rewizorów do ich zbadania, a na
podsttwie sprawozdania tychże ma najbliższy sejm rzecz załatwić.
		

/Magazyn_101_06_036_0001.djvu

			— 36 -
unieważnieniu dożywocia nie wróciłyby więc do króla, ale pozostały w
dzierżawie, przez co skarb publiczny nie miałby z nich i nadal żadnego
pożytku albo tylko bardzo mały Chcieli zaś posłowie rzecz całą za je¬
dnym zamachem skończyć i nie spostrzegli, że co było złączone w pra¬
ktyce, należało w teoryi rozłączyć i oddzielnie traktować dożywocia’
przeciw którym mieli prawo za sobą, od arend nie tylko prawem nie za¬
kazanych ale nadto opartych na powadze wiekowego zwyczaju które
zatem me dały się usunąć, jedną uchwałą sejmową Jakoż ta sprawa
zachwiała stanowisko posłów i wstrzymała ich w dotychczasowym zwy¬
cięskim pochodzie na drodze egzekucyi
Senatorowie bowiem, których ta rzecz najwięcej dotykała, o prawach
swych do arend nigdy nie powątpiewali, o dożywociach natomiast dzie¬
liły się zdania i byłyby z pewnością upadły wszystkie, które przez po¬
etów za złe uznane zostały, gdyby ci byli wytrwali na pierwotnym s!a-
nowisku- Gdy się wszakże odwołano do ich łaski, nabierają senatorowie
stąd nowej otuchy do obrony dożywotnich arend w ogóle. Pohop do te¬
go dały im niefortunnie włożone w podanie poselskie słowa „salvis
legibus." Ze stanowiska posłów wyrażały te słowa, że oni szanują i
uznają prawa dożywociów, odpowiadających przytoczonym warunkom, a
może także i prawo dzierżaw, panowie zaś wytłumaczyli sobie je jako
uznanie legalności wszystkich dożywotnich arend; gdy więc im tych po¬
słowie odbierać nie myślą, a proszą tylko o obmyślenie sposobu, aby
przez to nie były umniejszone dochody Rzeczypospolitej przeznaczone na
obronę potoczną, przeto idąc za wezwaniem izby poselskiej zastanawia¬
ją się panowie nad wyszukaniem nowych źródeł dochodu, i 4 stycznia
podają posłom na piśmie odpowiedni wniosek; pismo to nosiło tytuł:
„Modi ąuaesiti, ąuibus status Mtis Regiae interim augeri possit,“ i
zawierało projekt podwyższenia podatków i ustalenia takowych na lat
dziesięć a niektórych na pięć.1)
Była to bardzo naturalna odpowiedź na insynuacye posłów, jak
bowiem oni usuwając od siebie brzemię podatków chcą je włożyć na bar
ki posiadaczy intratnych arend, tak ci znowu, broniąc swoich kieszeni,
radziby cały ogół pociągnąć do zapełnienia strat, jakie skarb Rzeczy¬
pospolitej odnosi przez ich dzierżawy. Ale niemniej odpowiedź taka była
*TstrT 36.
		

/Magazyn_101_06_037_0001.djvu

			— 3? —
nie na czasie, bo choć z największą radością powitalibyśmy w każdej
innej chwili na sejmie polskim wniosek zaprowadzenia stałych podat¬
ków, musimy ten projekt prawie z oburzeniem przyjąć; względy na
prywatną korzyść podyktowały go, a nie świadomy celów i środków
rozum polityczny, ani nawet poczucie obowiązków obywatelskich, które
powinno było wskazać najwyższym dostojnikom Rzeczypospolitej, że ten
jest jedyny sposób do zabezpieczenia jej granic i opatrzenia potrzeb.
Gdyby n. p. przed laty dziesięciu senatorowie byli dobrowolnie przy¬
stąpili do myśli egzekucyi dóbr i wtedy, wykazawszy jej niedostateczność
dla zapełnienia skarbu, taki wniosek priedstawdi, byłaby to rzecz mą¬
dra i patryotyczna i kto wie, czyby się była wówczas nie powiodła, po¬
mimo całego wstrętu ogółu szlachty do podatków. Ale pod tym wzglę¬
dem nie było różnicy w zapatrywaniach senatu i stanu rycerskiego;
wszyscy łączyli się pod jednym sztandarem, na którym wypisane były
Ludwikowe „dwa grosze", jako ideat nie ziszczony jeszcze w życiu Gdy
więc tak było, to wniosek obecny rzucony posłom w oczy w chwili,
kiedy ci się już tak blizkimi tego ideału sądzą i to nie za dobrowol¬
ną zgodą, ale pomimo woli króla i senatu, wniosek taki wyglądał co
najmiej na gorzkie szyderstwo i okazywał, jak bardzo zaślepiły senato¬
rów ich prywatne korzyści, kiedy prawie zupełnie utracili takt wszelki-
i zmysł polityczny.
Nie zdziwi nas przeto opowiadanie autora dziennika sejmowego, że
„impatientissime“ był słuchany ten wniosek; oburzenie posłów nie mia¬
ło granic i „domawianie było przykre na panów,“ że właśnie ci, którzy
dobra Rzeczypospolitej rozebrali, wynikłe stąd braki w skarbie wynagra¬
dzać chcą „zubożeniem i zniewoleniem ludzi niewinnych', i prawie „ad
tumultum res spectabat.“ Nie cłuieli nawet posłowie brać tego pisma,
a gdy je nareście wzięli, to tylko dla pokazania swej braci; sami zaś
zaraz następnego dnia naradzali się nad tym projektem i postanowili iść
do króla i tam już prosić, aby czynił egzekucyą według uniwersałów
bez żadnych wzlędów, aby dochody stolicy królewskiej były wolne dla
opatrzenia króla, dla dojrzenia rządu i sprawiedliwości i dla obrony, a
to salvis legibus publicis, nie juribus privatis. Prośbę tę przedstawił
królowi w imieniu izby poselskiej Mikołaj Sienicki dnia 7 sty-
		

/Magazyn_101_06_038_0001.djvu

			- 38 —
fcznia, zarzuciwszy poprzednio senatowi, że nie dba o króla ani o
Rzeczypospolitą.')
Groźba bezwzględnej egzekucyi przy zastosowaniu całego rygoru
prawa poskutkowała rzeczywiście* widzieliśmy bowiem już poprzednio, o
ile umiarkowane żądania posłów od brzmienia prawa odstępywały. Opa¬
miętali się więc panowie zwłaszcza, gdy i król, poruszony prośbami po¬
słów, wdał się w tę sprawę i „liberius" mówił z panami przez co na¬
kłonił ich do cofnięcia dawnego wniosku i do odpowiednich ustępstw,
które znowu na piśmie podane zostały posłom 8 stycznia: Panowie Ra¬
dy nie chcąc się wdać w długie tu interpretacye legum i z chuci i mi¬
łości swej przyzwalają dobrowolnie na podwyższenie starostw i dzierżaw,
albo czynienie z nich liczby, zostając wszakże mocnie przy dożywociach
nadanych ; dożywocie gołe, t. j. takie, na których nie było żadnych
Bum, albo te, co były, upadły, mają zostać także ad vitem praesens
possidentis, tylko dożywotnik musi odstąpić pewną część dochodów do
skarbu królewskiego. Zezwalają także panowie na rewizyą frymarków i
na cofnięcie szkodliwych dla Rzeczypospolitej, pod warunkiem jednakże,
aby zamienione dobra wrócone były właścicielowi nie w gorszym stanie,
jak się znajdowały w chwili zamiany2).
O to był skutek tego fałszywego kroku, który posłowie, jak to
wyżej powiedzieliśmy uczynili; panowie woleli dobrowolnie podnieść o-
płaty dzierżawne a nawet pozwolić na oczynszowanie dożywociów gołych,
aniżeli dopuścić do wykonania prawa w tym punkcie. Widać z tego,
że bardzo wielka część dożywociów byłaby musiała upaść, gdyby egze¬
kwowano ściśle podług statutów. — Posłom zaś, którzy sami odstąpił*
od litery prawa i na laskę się zdali, nie pozostało nic innego, jak przy¬
jąć teraz, co panowie ofiarowali i uczynili to nawet z podziękowaniem,
widząc, iż to ustępstwo o tyle czyni zadość ich żądaniom, że w istocie
pomnoży dochody królewskie. Dla praktycznego przeprowadzenia tej
sprawy proponują i proszą króla, aby wysłał po wszech ziemiach eko¬
nomów, którzyby się zajęli rewizyą frymarków i spisaniem inwentarzy
i dochodów wszystkich starostw i arend, ady na tej podstawie mogły
') 8tr. 38.
a) Str. 39.
		

/Magazyn_101_06_039_0001.djvu

			— 39 -
być składane dokładne rachunki. W taki to sposób za pomocą kompro¬
misu załatwioną ostatecznie została kwestya dożywociów, która, o ile
z tego przebiegu sądzić można, była najważniejszą częścią egzekucyi
dóbr.1) W kilku następnych dniach uchwalono jeszcze, iż jurgielty, czyli
płace zabezpieczone na królewskich dochodach, jako też fundacye koś¬
cielne po Aleksandrze uczynione mają1 być skasowane, jako przeciwne
statutowi z r. 1504 i na tem ukończono dnia 13 stycznia 1563 formal¬
ną stronę egzekucyi, uchwaliwszy ogólne zasady, podług których miała
być przeprowadzoną. Nie będzie może od rzeczy zebrać teraz wszystko
razem, co dotychczas postanowiono:
1.	Sumy na dobrach wielkorządów krakowskich:
a)	na zamkach głównych sądowych są dobre tylko do r. 1454.
b)	na miasteczkach i wsiach do r. 1504.
2.	Wszystkie zapisy na zamkach głównych po roku 1454 upadają
3.	Wszystkie darowizny sumy, jurgielty, fundacye kościelne po roku
1504 upadają Tylko sumy na wojnę pruską pożyczone mają przyjść
pod sąd sejmu
4.	Frymarki mają być rewidowane, jeśli szkodliwe, cofnięte.
5.	Arendy mają być podwyższone, z gołych dożywociów także wno¬
szona opłata do skarbu, za to utrzymują się wszystkie dożywocia.
Taki był rezultat dotychczasowej pracy sejmu, uchwały te miały
już ?a sobą zgcdę i pozwolenie wszystkich stanów i oczekiwały tylko
pieczęci królewskiej, aby się stały konstytucyami; tę okoliczność podnosimy
tutaj ze szczególniejszym naciskiem.
*) Projekt z r. 1565 kła.łł dożywocia w jfdnym rzędzie z donacyami 1 orzekał
w zasadzie, że mają być wszystkie wrócone królowi, wszakże Z3 względu na fdk'y-
czne stosunki dozwalał, aby pozostawiona były każdemu terażniejsieruu posiadaczowi
aż do śmierci. O dzierżawach ani frymarkach projekt ten nie wspominał. (Dziennik
sejmu 63.64.) Natomiast już bardzo podobny do naszego jest projelt sejmu z r. 1558/9.
Ten orzekał: gdzie są sumy stare, tan i dożywocie utrzymać się muszą, bo nie są
prawu przeeiwre. Dożywoci* na nowych sutraoh upadają. Dożywocia gołe są dobre,
ale jeśliby ktoś miał takie dożywocia, a potem uprosił był sobie darowiznę, ten musi
dobra puścid, gdyż donacye są wzbronione a prawo do dożjwocia już utracił przez
darowiznę. Trzeba Ukża inaczej zsrządzid d/.ierżiwaini i oddawać je temu, kto wię-
eej płaći, albowiem większą szkodę ponosi Rpta, gdy się odda komu dzierżawę przy-
roszącą dochodu kilkanaście tysięcy za opłatą kilkaset zł. aniżeli, gdyby się daro¬
wało jaką wioskę, która 100 albo 200 tłt. przynosi. Żąda takie projekt rewizyi
jjymarków. (Dziennik sejmu. 281. 282)
		

/Magazyn_101_06_040_0001.djvu

			Ujrzeli się nare/zcie posłowie u celu swych długoletnich marzeń,
egzekucya była uchwaloną, w duszy widzieli już skarb królewski zapeł¬
niony ; a choć to wszystko było tyko w teoryi, nie wątpili posłowie, że
wszystkie uchwały wkrótce w życie wprowadzone będą. Jako zaś dotych¬
czas wszelka inicyatywa od nich wychodziła, nie poprzestają na tem
zwycięztwie, ale chcąc wyzyskać sposobna porę i dobre usposobienie
sejmu, wprowadzają na porządek dzienny nową sprawę. Wspomnieliśmy
już kilkakrotnie, że egzekucya dóbr była tylko środkiem do zyskania
funduszów na opatrzenie'tak zwanej obrony potocznej, czyli na utrzyma¬
nie stałego wojska na granicach państwa, któreby w każdej chwili było
gotowe dać odpór nieprzyjacielowi bez uciekania się do podatków lub
pospolitego ruszenia. Gdy więc teraz fundusze zostały wynalezione przez
powrócenie koronie tego, co jej było wzięte, sądzą posłowie, że już czas
przystąpić do organiza4yi obrony potocznej. Jakoż już 9 stycznia przy
sposobności dziękowania panom za podniesienie dzierżaw, proszą, aby
radzili, jak z tych dochodów urządzić obronę potoczną; drugi ■ raz po¬
wtarzają tę prośbę królowi 11 stycznia, a kiedy tenże w odpowiedzi swej
zapewnił, że o tem pamięta i że „egzekucya czynił nie dla własnego
pożytku, lecz dla dobra Rzeczypospolitej, dla którejby gardło nawet
dał," wtedy posłowie dziękując królowi za takie „miłościwe ofiarowanie"
formułują wyraźnie swe żądanie, aby połowę wszystkich dochodów z dóbr
królewskich na obronę obrócił. Król odpowiada, ż>j chętnie wszystko u-
czyni, co będzie mógł, ale musi się najprzód wywiedzieć, ile będzie
potrzeba na utrzymanie jego stołu ; kiedy więc będą obliczone wszystkie
jego dochody przez wysłanych rewizorów i z tego okaże się, że jemu
połowa wystarczy, wtedy bez wątpienia drugą połowę obróci na Rzecz¬
pospolitą. Prędzej nie może sumy stanowczo oznaczyć; w każdym razie,
jeśli tylko dochody pozwolą, 100000 złt. rocznie przyrzeka dać na żoł¬
nierza Gdy potem obliczono, że na zwykłe potrzeby dworu potrzeba przy-
najmiej 250000 złt, pie licząc nadzwyczajnych, jak poselstwa i inne,
mniemali posłowie z powodu wielkości tej sumy, że będzie bezpieczniej
przyjąć ofiarowane 100000, aniżeli spuszczać się na niepewny remanent
z dochodów, który mógłby być mniejszym. Proszą tedy króla, aby tę su¬
mę już na jakich dobrach zapewnił, aby dochody z nich już na- żaden
inny cel użyte być nie mogły Ale i to się nie dało uczynić przed
V
		

/Magazyn_101_06_041_0001.djvu

			— 41 -	v
sporządzeniem dokładnych inwentarzy, gdy jednak mimo to posłowie
nalegali, aby tę sprawę już stanowczo skończyć, oświadczył król nare-
ście 21 stycznia, że, dopóki nie będzie znał ogólnej sumy dochodów, nie
może tych 100000 zabezpieczyć Chcąc się jednak przyczynić do tej o-
brony, do której właściwie nie jest obowiazany1), odstępuje jednej
czwartej wszystkich swych dochodów na żołnierza przyjmując na swo¬
je trzy czwarte utrzymanie dworu, posłów zagranicznych i ziemskich,
tudzież opatrzenie zamków w prochy i działa; tym razem wszakże pro¬
si jeszcze o podatek. Ofiara ta wdzięcznie przez posłów została przyjęta,
poczem rozpoczęły się narady nad bliższem oznaczeniem i ubezpieczeniem
tej kwarty, które jednak znów nie doprowadziły do żadnych rezultatów
w braku dokładnych inwentarzy. Okazało się z tego, że dokończenie tej
sprawy zależy głównie od wysłania rewizorów do królewszczyzn dla do¬
chodzenia intraty, na co król zezwolił i wszyscy się zgodzili. Gdy wszak¬
że rewizorów można było wysiać tylko na mocy uchwał tego sejmu, od
, którego brali władzę i charakter urzędników publicznych, należało więc
pierwej dotychczasowe uchwały, przez spisanie pod pieczęcią królewską i
ogłoszenie, zamienić w konstytucye wszystkich obowiązujące. Takie mia¬
ło być zakończenie ustawodawczej pracy tego sejmu, bo dokądby ci
ekonomowie nie wrócili, nie można było nic poczynać, chyba sądzić li¬
sty inskrypcyjne, czy są słuszne lub nie.
Ale stało się inaczej ; bo kiedy posłowie na posiedzeniu 1 lutego
podali królowi rzeczone artykuły do konkluzyi, wtedy powstał pan wo¬
jewoda sandom. Stanisław Tarnowski, który był na święta Bożego Na¬
rodzenia wyjechał i dopiero nie dawno wrócił, i zaprotestował przeciw
wszelkim uchwałom o dożywociach i arendach, bo nie był przy nich o-
becnym a „cudze zwolenie i radzenie jemu praejudieium ferre non po-
test.“J) Okazało się zaraz, że więcej było podobnie myślących, tylko bra¬
kło im widocznie odwagi z tem się odezwać. Znalazłszy zaś otuchę w
powyższym proteście nie wahali się go poprzeć, a mianowicie Spytek
’) Zygmunt August widocznie, pomimo zgodzenia się na egzekucyą, do czego
go przywiodła potrzeba pieniędzy, stoi j :szcze na dawnem stanowisku i uważa dobra
królewskie za swoje prywatne, z których nie jest obowiązany do obrony krąju; do
tego potrzebne są podatki.
') 60.
		

/Magazyn_101_06_042_0001.djvu

			— 42 —
Jordan z Melsztyna krak. Jan Starzechowski podolski wojewodowie. Ci
wprawdzie byli obecni przez cały czas, ale oświadczyli, że oni na to
nie radzili, owszem sprzeciwiali się wszelkiemu podniesieniu arend, ale
cóż, kiedy pisano, co chciano. Przerwał im te mowy kanclerz Ocieski
przedstawiając, że przecież to wszystko spisane było publicznie w obe¬
cności któla, senatu i posłów, a podskarbi Dembieński śmiało wyrzuca
im grubą prywatę, która wszystko przekaża i senatorów tylko na śmiech
naraża, wreście i posłowie zwracając się do króla prosili, aby już kon¬
kludował, bo nie godzi się, aby dwóch, którzy dla własnych spraw nie
byli na naradach, miało obalać postanowienia wszystkich; ale nic nie
pomogły takie przedstawienia, już na tej sesyi niczego nie dokonano
ku wielkiemu a baidzo naturalnemu oburzeniu posłów. Ten niespodzie¬
wany obrót rzeczy takie sprawił zamieszanie w izbie poselskiej, że przez
kilka dni potem byli między sobą w ciągłej sprzeczce, często nawet
kordem grożono. Bo duch niesfornej opozycyi odezwał się także pomię¬
dzy posłami, gdzie nowo przybyli nie chcieli iść za zdaniem dawniej¬
szych. „Słowem nigdy nie był sejm tumultuosior, a tylko łaską boską
wszystko się dobrze działo.*
Zapewne dla uspokojenia umysłów odłożył król konkluzyą na so¬
botę 6 lutego, ale gdy tu poczęto znowu odczytywać uchwalono już ar¬
tykuły, okazało się, że sprawa się znacznie pogorszyła. Już bowiem przy
artykule o donacyach po r. 1504, których unieważnienie, jak wiemy, na
samym początku seimu nawet bez żadnych trudności uchwalone zostało
wszczyna dyskusyą pan wwda lubelski, Jan Firlej z Dąbrowicy i sprze¬
ciwia się temu postanowieniu, jako jeszcze nie aprobowanemu przezkr<5-
a, twierdząc, że oni nie zezwolili na takie bezwzględne zastósowanie
ustawy, ale owszem żądali rewizyi listów, aby mogły być uwzględnione
zasługi. Smutno powiedzieć, że i ten głos znalazł poparcie między se*
natorami Zanosiło się na to, że cała praca sejmowa obaloną zostanie.
Trudno sądzić ten smutnej pamięci epizod sejmu 1562/3 według
miary stosunków i regulaminów nowożytnych parlamentów ; dzisiaj by¬
łoby coś podobnego wprost niemożebnem, aby przy drugiem lub trzeciem
czytaniu projektów już uchwalonych rozpoczynać na nowo dyskusyą w
celu obalenia takowych. W ówczesnych stosunkach przy braku wyrobio-
		

/Magazyn_101_06_043_0001.djvu

			- 4* -
nych form parlamentarnych a zwłaszcza z braku regulaminu, któryby
opisywał drogę, jaką musi przebyć wniosek, aby stał się ustawą, wystą¬
pienie takie da się poniekąd wytłumaczyć, a jednak już spółczesna opi¬
nia kierująca się niepisanymi normami ale poczuciem choćby tyiko przy¬
zwoitości i obyczajem utartym oburzyła się na takiego ducha niekarności
i prywaty i potępiła takie wystąpienie, jako mężów niegodne. Szcze¬
gólniej, jak łatwo pojąć można, oburzeni byli posłowie, toż przywołują
panom do pamięci cały przebieg przeszłych narad, wykazują brak wszel¬
kiej konsekwencyi dowodząc, że przecież sami się zgodzili na kasowa¬
nie darowizn po Aleksandrze, gdyż żadne potrzeby Rzeczypospolitej ta¬
kowych nie usprawiedliwiają. Wreście po dłuższej a ożywionej dyskusyi
zarządzone zostało kolejQe głosowanie senatorów, aby się przekonać, ja¬
kie każdy o tej sprawie ma zdanie. Ale kiedy pierwsi senatorowie a
mianowicie: arcyb gnieźń. Jakób Uchański, Filip Padniewski krak. i
Albert Staroźrebskl chełm. biskupi, kasztelan krak. Marcin Zborowski
i wwda poznań Janusz Kościelecki, w wotach swych na stronę wwdy
lubelskiego się przychylili, wówczas oburzeni posłowie przerwali głosowanie,
a oświadczywszy przez marszałka swego, że nie na sprzeczkę i naradę tu
przyszli lecz aby konkludować, opuścili tłumnie salę obrad, wołając
„Wojnę złoż nam królu, bo tutaj nic sprawie nie możemy."1)
Powtórzyła się taka sama scena jeszcze 8 lutego znowu bez żad
nego skutku prócz tego chyba, że zwiększyło się rozdrażnienie między
posłami i senatem W następnych dniach odbywają się bardzo żywe
uarady i wymiana myśli między senatem i posłami za pośrednictwem
delegatów. Na miłość Boga zaklinają posłowie panów, aby „propter hace
parva commoda nie hamowali rzeczy pilnych," dowodzą statutem, iż do¬
żywocia są prawu przeciwne, bo zabierają wszystkie dochody, na co od¬
powiadają senatorowie ze stałością godną lepszej sprawy, iż tak zawsze
bywało, że królowie dawali arendy a na nich dożywocia, i jak gdyby na
szyderstwo twierdzą, że broniąc swych dożywociów bronią praw, któreby
się łamały, gdyby dożywocia na arendach łamane być miały. I kto wie,
do czegoby było przyszło, gdyż panowie radzili już całą rzecz na póź¬
niejszy sejm odłożyć, opatrzywsży tymczasem w inny sposów obronęi
■) Ęemioiioepcye jjazdH pod Chojnicami i Wojny Kokoszej.
		

/Magazyn_101_06_044_0001.djvu

			44 -
gdyby był król nie znalazł środka pojednawczego „Zatrzęsło się o *
arendy i gołe dożywocia, mówi Zygmunt August na sesyi 12 tutego, i
wiazę, że się jedno dysputacyami zabawiacie, do których bym ja nie rad
rzeczy dopuszczał. A jakom z przodku tego postąpił nie będąc na to
powinien, czwarta część doehodów swych na tę obronę potoczną, na co
nie była powinność moja, jeno folgując temu, abyście W. M. w miłości,-
w zgodzie i dobrym rządzie były, tak i teraz odstępuję pożytku swego
własnego i już te trzy części, któreby na mnie przyjść miały, przyj-
rauję na te arendy i gołe dożywocia, by mi też samemu sobie najcięże
uczynić. Wierzę ja Panu Bogu, że mię jeszcze nie opuści, a nie da mi
się potułać, iż chleb swój będę jadł."1) W milczeniu wysłuchano królew.
skiej mowy, posłowie przyjęli ofiarę wdzięcznie, która niestety pokry¬
wała tylko gwałt zadany przez część senatu powadze prawa pospolitego.
Nie uszło to uwagi posłów, ale roztropność nakazywała poprzestać na
tem, aby nie narażać wszystkiego na niechybny upadek. Ofiara zaś kró¬
lewska dogadzała przynajmniej o tyle ich życzeniu, że czwarta część r
przeznaczona na obronę potoczną nie ponosiła przez to żadnej straty’
albowiem miała być obliczoną podług ogólnej nominalnej sumy docho-
dów i w tej wysokości wypłaconą, gdy z pozostałych królowi trzech czwar¬
tych odpadały wszystkie dochody z dożywociow i dożywotnich arend,
które tylko w rachunkach figurowały dla wynalezienia ogólnej sumy ; <#
wskutek tego faktyczny dochód króla był znacznie mniejszy od
trzech czwartych.
Pozostałe jeszcze kwestye, nie mające już takiej doniosłości w po¬
równaniu z tymi zasadniczymi, załatwione zostały bez trudności i za¬
warte w następujących artykułach:
1.	Jeżeli ktoś po Aleksandrowską darowiznę lub takież sumy sprze¬
dał lub zastawił, egzekucya trzyma się obecnego posiadacza
2.	Jeżeli posiadacz dożywocia uprosił sobie potem wieczność na
tych dobrach, pozostawiony ma być przy dożywociu a darowizna upada.
3.	Lustracya wszystkich dóbr i dochodów ma się odbywać co
pięć lat.
«) str. 78.
		

/Magazyn_101_06_045_0001.djvu

			- 45 -
4.	Kanclerz i podkanclerzy ni« mają wydawać listów przeciwnych
statutowi Aleksandra pod karą utraty urzędu.
5.	Król może szafować dowolnie tylko tymi dobrami, które
przypadną nań juro caduco, darowizną lub zapisem *)
Do ukończenia prac przygotowawczych w celu przeprowadzenia
egzekucyi w praktyce trzeba jeszcze było uczynić rewizyą listów poje-
dynczych. aby się dowiedzieć, które dobra mają wrócić do króla. Gdy
jednakże wskutek nawału prac innych rewizyą z dnia na dzień spy~
chać przychodziło a następnie i czas się przewlókł i niebezpieczeństwo
Litwy króla na wsohód powoływało, odłożono ją na sejm przyszły, na¬
kazując tylko konstytuoyą tego sejmu, aby się tam już wszyscy stawili
ze swymi listami;3) do tego zaś czasu każdy posiadacz miał spokojnie
dzierżyć dobra egzekucyi podlegające. Nadto, ponieważ rewizya listów
musiała poprzedzić wysłanie ekonomów do spisywania inwentarzy, aby
ci wiedzieli, dokąd mają jechać, postanowiono także i tę sprawę na czas
przyszły odłożyć.
W ten sposób uchwalone wreście zostały główne zasady i granice,
w jakich miała być przeprowadzona egzekucya dóbr. Porównując je z
projektami przeszłych sejmów 1555 i 1558|9 przekonać się łatwo, że
izba poselska w pewnej części spełniła swą groźbę, że będzie egzekwo¬
wać bezwzględnie, skoro panowie moderacyi ich przyjąć nie chcą. Z tem
wszystkiem było to tylko teoretyczne załatwienie sprawy. Egzekucya
„ten stary pień,“ mówi ks. podkanclerzy Filip Padniewski na najbliższym
sejmie warszawskim 1568, ku temu punktowi na przeszłym sejmie jest,
doprowadzoną, że nic innego jeno sama siebie potrzebuje, t. j aby to
było egzekwowane, ee' się postanowiło. Cała więc druga połowa zada'
nia i to znacznie ważniejsza, trudniejsza pozostała jeszcze do dokonania’
zajmują się nią następne sejmy za panowania Zygmunta Augusta, ale
dalsze te dzieje nie należą już do zakresu niniejszej pracy.
Z pewnem uczuciem niesmaku i gorzkiego zawodu dobija się ba¬
dacz dziejów do tej ostatniej karty; jakżeż zmalała w praktycżnemprze¬
prowadzeniu sprawa, która kosztowała tak wiele lat pracy i zapału, z
którą wiązało się tyle nadziei i lepszych widoków na przyszłość. Jakież
Tm leg. II. 613. 614- 617. 618. ’) Vol. leg. H. 681.
		

/Magazyn_101_06_046_0001.djvu

			bowiem praktyczne komśc; zapowiadała w opisanych granicach prze¬
prowadzona egzekucya dóbr? Istotna korzyść leżała tylko w zbogaceniu
skarbu królewskiego, choć niestety z braku źródeł nie można jej ująć w
cyfry, któreby jedynie mogły dać należytą podstawę do osądzenia Na¬
tomiast oddzielenie jednej czwartej dochodów królewskich, jako stałego
funduszu na otrzymanie obrony potocznej, której zawdzięcza początek
swój wojsko kwarciane, było już tylko bardzo względną korzyścią; su¬
ma dochodów pozostawała zawsze ta sama a wobec tego rzeczą jest
obojętną, czy te miały być przechowywane w jednej kieszeni czy w dwóch.
Powiedzieliśmy na początku, że egzekucya dóbr była niezmiernej
dla przyszłości państwa doniosłości; rozwiązaną została na jej niekorzyść
Reformą skarbową nie była, czem się stać była powinna, bo nie wy¬
szukała nowych źródeł dochodów stałych i dostatecznych, nie uregulo
wała sprawiedliwego sposobu ich nabycia i użytkowania; nie stała się
nawet tern, czem się być mieniła, wykonaniem statutów, bo widzieliśmy
właśnie, jako statuty w najważniejszej części pominięte zostały. Źe tak
się stało, przyczyną były śmiertelne grzechy społeczeństwa i rządu pol¬
skiego, tak dobrze znane z późniejszych dziejów, które nigdy przedtem
tak jaskrawo na jaw nie wyszły: egoizm społeczeństwa, nieudolność sej¬
mów nie ujętych w żadne stałe formy parlamentarne. Tak oprócz wspo¬
mnianych nie wielkich korzyści pozostały po egzekucyi tylko smutne
przykłady, że korzyść prywatna wyższą jest nad prawo i dobro publicz¬
ne, że odmową podatków można i wolno walczyć przeciw królowi bez
względu na bezpieczeństwo państwa. Czy przyszłość zapomniała o nich,
świadomy dziejów czytelnik niechaj sam rozstrzygnie