/Magazyn_099_02_001_0001.djvu

			Biblioteka H U. M. K. Toruń 29.2630 GOZDRWR MAREK KILKA DRT z życia Andrzeja Towiaiskiego ODflITKft Z KWARTALNIKA LITEWSKIEGO 
& KSIĘGARNIA STOW. NAUCZ. POLSKIEGO. WILNO. 
M. ARCT: WARSZAWA, POZNAŃ, LUBLIN, ŁÓDŹ.
		

/Magazyn_099_02_003_0001.djvu

			Kilka dat z życia Andrzeja Towiańskiego. Et haec meminisse, iuvabit. odając tu kilka ustępów z życia An¬ 
drzeja Towiańskiego oraz nieco wia¬ 
domości o rodzinie głośnego w swoim 
czasie mistyka, nie mamy wcale za¬ 
miary kreślić życiorysu jego, niebę- 
dziemy też roztrząsali doktryn jego. 
Interesowanych odsyłamy do dzieł 
specjalnych, poświęconych działalności 
tego, bądź cobądź niezwyczajnego 
myśliciela. Wykaz tych prac —oile 
nam są znane — zamieszczamy w koń¬ 
cu ninijszego artykułu. Towiańscy pieczętują się Gierałtem. Najwyższym dostojnikiem 
zamieszkałych w Koronie członków tego rodu był znany Jerzy-Hipo- 
lit, który 3 maja 1702 r. został kasztelanem łęczyckim, a potem wo¬ 
jewodą (f 1715). Ten Jerzy-Hipolit ożenił się z Konstancyą Nisz- 
• cżycką h. Prawdzie, córką Pawła, kaszt, sierpskiego i Eleonory Eula¬ 
lii Radziejowskiej h. Junosza, wojewodzianki łęczyckiej; syn ich, Krzy¬ 
sztof, podkomorzy koron., poślubił Maryannę Lubomirską, córkę Hie¬ 
ronima, założyciela linii rzeszowskiej; podkomorzy stał się sukcesorem 
smutnej pamięci kardynała Radziejowskiego... Ale istniała też i linia litewska Towiańskich, najbardziej nas tu¬ 
taj zajmująca. W połowie XVII w. osiedlili się oni w woj. wileńskiem, 
w powiecie wiłkomierskim, a potem—wileńskim. Kojałowicz wspomina 
Towiańskich z przydomkiem Ginejt, Samuela i Jakóba, w tem woje¬ 
wództwie, ale siedzieli też oni i w Brzesko-Litewskiem, znani Matu- 
szewiczowi, autorowi pamiętników, a byli także i na Białej Rusi: Ge¬ 
deon Towiański, żonaty z Ewą Biegańską, mającą swoją schedę w słyn¬ 
nych Postawach, sprzedanych r. 1675 Żenowiczom, potem własność 
Paców, później innych. W drugiej połowie XVIII w. piastował godność 
biskupią Feliks Towiański, z zakonu franciszkańskiego, sufragan wileń¬ 
ski, ofieyał konsystorza białoruskiego, 1765 — 1780, bardzo popularna 
w swoim czasie osobistość. Mamy też miejscowości, zapewne, od tego 
pochodzące nazwiska: Towianka nad Berezyną w pow. borysowskim; 5 UHIW -
		

/Magazyn_099_02_004_0001.djvu

			miała ona kiedyś do tego należeć rodu; tejże nazwy wioska w pow. 
wiłkomierskim (o jakie 2 mile od Wiłkomierza), może też w jakiej z tą 
rodziną łączności zostająca; lecz znane, głośne kiedyś Towiany Mory- 
konich, o 6 '/a mil od Wiłkomierza, jak się zdaje, nie były własnością 
tych Towiańskich.— Nie ulega wątpliwości, że w połowie XVIII w. 
i później Towiańscy w pow. wileńskim i wiłkomierskim do osiadłej 
tam szlachty należeli: znamy np. (z kalendarzyka współczesnego) około 
1769 r. Antoniego Towiańskiego, horodniczego wileńskiego, młodszy od 
niego, Jakób Towiański, wymieniony r. 1813 jako pisarz sądu ziem¬ 
skiego wileńskiego; O. Załęski, S. J. w słynnem swojem dziele, Maso- 
nia w Polsce, zaznacza Ignacego Towiańskiego, szambelana dworu pol¬ 
skiego, w 1821 r. byłego sędziego ziemskiego wileńskiego, któremu 
wtedy liczono lat 58, a «w zakonie* 36, mającego piąty stopień w ma- 
sonii w loży p. t. Gorliwy Litwin, a także Kazimierza Towiańskiego 
(w pierwszem wydaniu) też masona w loży litewskiej p. t. «Doskonała 
Jedność», z roku 1820. Wyżej wzmiankowany Jakób Towiański miał się rodzić (podług 
tradycyi rodzinnej) w drugiej połowie XVIII w. w Antoszwińcach, 
posiadłości rodowej; jest to teraz w gub. i powiecie wileń., w deka¬ 
nacie gedrojckim i parafii janiskiej (Janiszki, miasteczko nad jeziorem 
Oryną o jakie mil 6 od Wilna), przy końcu owego stulecia poślubił 
on Izabellę Pomarnacką. Pomarnaccy z przydomkiem Pac pieczętują się też Gozdawą pa- 
cowską, i oddawna w powiecie wiłkomierskim i wileńskim osiedli, ma¬ 
jąc tam dobra i piastując różne państwowe urzędy. Tak np. znamy 
koniuszego wileńsk. w 1769 r., Mikołaja Pomarnackiego, w tym samym 
czasie horodniczym wiłkomierskim był Andrzej Pomarnacki; pomiędzy 
r. 1805 i 1818 sędzią ziemskim wileńskim — Mikołaj też Pomarnacki, 
a jednocześnie prawie takimże sędzią wiłkomierskim — Justyn Poroar- 
nacki. Niektórzy z nich garnęli się także do masoństwa. O. Załęski 
wymienia w loży Gorliwego Litwina w 1821 r. Piotra Pomarnackiego, 
mającego wtedy lat 29, w «zakonie» 2, z II stopniem masońskim, 
regent, sądu głównego wileń. 2 departamentu, a parę lat przedtem — 
Juliana Pomarnackiego, sędziego granicznego wiłkomierskiego, z II 
stopniem masońskim. , Otóż synem tego Jakóba Towiańskiego i Izabelli Pomarnackiej 
był nasz Andrzej, który też przyszedł na świat w owych Antoszwiń¬ 
cach. Datę jego urodzin różnie podają, ale za najpewniejszą można 
przyznać, że się urodził w 1799 roku dnia 1 stycznia: przemawia za¬ 
tem ustęp z mowy pogrzebowej, wygłoszonej przez proboszcza miej¬ 
scowego w Zurychu X. Lochbrunnera, bo powiada, że nieboszczyk żył 
lat 79, miesięcy 4 i dni 12, a wiadomo, że świat ten pożegnał mistrz 
Andrzej 13 maja 1878 r., nowego stylu; w spisach zaś studentów uni¬ 
wersytetu wileńskiego spotykamy (Muz. Czart.) datę urodzin jego rok 
1798; co będzie to samo znaczyło, jeśli sobie przypomnimy, że tam 
stary styl uwzględniony; od znajomych Towiańskiego też słyszeliśmy 
nieraz, iż ujrzał światło dzienne z początkiem 1799 r., naturalnie novi 
stili, a zatem datę tę przyjmujemy jako najbardziej dokładną. W roku 1809 oddano go do szkół, do gimnazyum wileńskiego, 
i w roku następnym (1810) ukończył klasę I, będąc pomiędzy uczniami 
celującymi (Kalendarzyk wilń. wydziału nauk na rok 1811). W tym czasie na czele gimnazyum w Wilnie stał Józef Kossa-
		

/Magazyn_099_02_007_0001.djvu

			95 kowski, bardzo znana w swoim czasie osobistość 1), kapelanem był 
X. Anastazy Ilinatowicz, a nauczycielem klasy I Ignacy Łabieniec. W roku 1815 And. Towiański ukończył szkoły, złożywszy maturę 
i otrzymawszy patent. Jednocześnie ukończyli nauki z patentami: Wa¬ 
lenty Wolff, Łęscy, Aleksander i Antoni ’2), Aleksander Puzyna, Eleu- 
tery Szadurski, Ferdynand Kostka, Stanisław Galicki, Ludwik Karner, 
Tomasz Reizer3), Hipolit Rumbowicz 4), Ignacy Bieńkiewicz, Kaźmierz 
Piasecki, Adam Bielikiewicz 5), Franciszek Pilawski G), Franciszek Ma¬ 
lewski 7), Jan Waszkiewicz i Józef Bartoszewicz 8). Co się stało następnie z Guttami, też kolegami Towiańskiego — 
tego nie wiemy dokładnie, ale należy słówko o nich powiedzieć przez 
wzgląd na blizkie stosunki jednego z nich z mistrzem Andrzejem. Był w Wilnie Jerzy Gutt, protestant, uczony farmaceuta, apte¬ 
karz; może bai*dziej niemiec, chociaż piszący po polsku, mason loży 
niemieckiej w Wilnie «zum guten Wirten», członek honorowy, w 1821 
roku, wielu zgromadzeń masońskich. Synowie jego, Aleksander i Fer¬ 
dynand, kolegowali z Towiańskim, czasem w jednej klasie, czasem nie; 
w 1814 roku obydwa Guttowie byli w klasie IY pomiędzy uczniami 
celującymi; kiedy ukończyli gimnazyum, nieznaleźliśmy wzmianki. 
W spisach stud. wil. uniw. r. 1817 (Muz. Czart.) napotkaliśmy taką 
notatkę: Aleksander Gutt, syn Jerzego, protestant, lat 16, kandydat 
filozofii (t. j. drugi rok na studyach), oddawał się nauce prawa; dal¬ 
sze jego losy nie znane nam wcale. Brat jego rodzony, zdaje się star¬ 
szy, Ferdynand studyował medycynę i w 1823 roku otrzymał stopień 
doktora, poświęcając się praktyce lekarskiej w mieście rodzinnem, ja¬ 
koby ze znacznem powodzeniem. Andrzej Towiański miał już wtedy 
wielki wpływ na niego. S. p. X. Biskup Krasiński opowiadał nam 
w swoim czasie, w Krakowie, taką anegdotę, bardzo znaną w Wilnie 
za jego tam jeszcze czasów. Razu jednego przychodzi Gutt do To¬ 
wiańskiego i powiad<° mu, że chce się ożenić i prosi o radę. Z kim 
pyta p. Andrzej? Z parnią Karoliną, córką Maksów (Mathias Maxa, ') Józef-Ignacy Kossakowski, z przydomkiem Korwin, lirb. Slepawron, pocho¬ 
dził z linii sandomierskiej, był synem Antoniego i Konstancyi Krosnowskiej h. Juno¬ 
sza; wychowywał się u Pijarów w Warszawie, a potem tu, dalej kształcił się za gra¬ 
nicą; był naprzód dyrektorem szkół grodz., potem wileńskich, 1812 r. sekretarzem 
rządu tymczasowego w Wilnie, następnie rzeczywistym radcą stanu, członkiem Tow. 
przyjaciół nauk w Warszawie, autorem dzieł różnych, wielkim bibliofilem, f w War¬ 
szawie 1829; z Maryi Terebeszanki zostawił córkę Zofię. (Jfr. Monog. Kossak. 2) Łęscy h. Ostoja; Paweł-Anton i, starosta lubo wieki i bachtyński, żonaty z 
Petronelą Baczyńską, miał 2 synów: Antoni, 1797—1873, prezydent sądu granicznego 
mińskiego z Zofii Zaleskiej h. Lubicz liczne zostawił potomstwo; Aleksander, autor 
rozprawy o Kartaginie. 1799—1881, marszałek powiatowy miński i gubrn. wileński 
miał dwoje dzieci. Złota Księga. 8) Reizer następnie rzeczywisty radca stanu, cenzor dzieł i czasopism zagra¬ 
nicznych w Wilnie. 4) H. Rumbowicz, 1798—1838, magister filozofii, profesor geometrji wykreślnej 
w Uniw. wileńsk., umarł w Białymstoku; znany z różnych dzieł w swojej specyalności. 5) Nazywają go też Bielkiewicz, od roku 1815 studyował medycynę, profesor 
Uniw. wileńsk., pierwszy z Polaków, wykładający anatomię na Litwie; po zamknięciu 
Uniw., w akad. medyko - chirurgicznej w Wilnie też był profesorem. Cf. Dr. J. Bie¬ 
liński. 6) Także dr. medycyny, specyalista w chorobach przyrządu oddechowego. 7) Jest to syn rektora Malewskiego; znany ze sprawy filaretów, odznaczał się 
nauką i wielkiemi przymiotami, literat; założył cTygodnik Peters.*, -j- 1870 r. 8) Opis dzienny szkół wileńskich 1781—1824, ogłosił Władysław Tekieliński, 
Wilno 1876, p. 150.
		

/Magazyn_099_02_008_0001.djvu

			96 czy Max, mieszkaniec Wilna, był wtedy też członkiem loży masońskiej, 
niemieckiej, III stopnia, powiedziano o nim: Burger und Fabrikant). 
Obaczę, odrzekł Towiański. Po niejakim czasie przychodzi znowu Gutt, 
a p. Andrzej do niego: nie ożenisz się z Karoliną. Dlaczego, zapytuje 
p. Ferdynand? Dla tego, że ja ją poślubię, a ty możesz się ożenić 
z jej siostrą. I tak się stało: Karolina wyszła za Towiańskiego, a An¬ 
na, starsza jej siostra, poślubiła Gutta. Ferdynand Gutt umarł 26 grud. 
1871 r., jego żona 12 mar. 1878. Ale wracamy już do naszego opowiadania o mistrzu. Gdy Towiański szkoły kończył, był dyrektorem gimnazyalnym Jan 
Budziłowicz, doktór filozofii, a nauczycielami w roku abituryum i parę 
lat przedtem: Józef Skoczkowski, dr. filz., wykładał prawo i historyę, 
Andrzej Lewicki, też dr. filz., literaturę polską, Michał Perka Poliń- 
ski, znany profesor uniwersytetu, — matematykę, dr. Ignacy Abłamo- 
wicz J) fizykę; sławny Leon Borowski, literaturę łacińską i język gre¬ 
cki, a gdy go powołano do Uniwersytetu wileńskiego, to jego miejsce 
zajmował czasowo Szymon Puszkarzewicz, a potem głośny w swoim 
czasie ex Jezuita X. Stanisław Czerski 2), Marcin Kochański uczył po 
niemiecku, Jerzy Jaksa Kwiatkowski po rosyjsku, Jan Dejardin po 
francusku 3). Do uniwersytetu wstąpił Andrzej Towiański 16 września 1815 
roku; zamieszkał przy ulicy bernardyńskiej w domu Mińkiewicza pod 
X 25 i na koszcie rodziców zostawał; zapisał się wl roku na wykła¬ 
dy literatury łacińskiej, polskiej i fizyki 4). W tym czasie 6) rozpo¬ 
czął właśnie wykłady literatury łacińskiej (uczeń Grodeka) w uniw. 
wileńs. wyżej wzmiankowany Adrzej Lewicki, ostatecznie dyrektor li¬ 
ceum krzemienieckiego, nowego więc dawnego profesora gimnazyalnego 
słuchał tych wykładów teraz w uniwersytecie Towiański; umiał z nich 
korzystać, bo posiadał gruntownie łacinę, jak to słyszeliśmy nieraz od 
znających go. Po śmierci Euzebiusza Słowackiego na katedrze litera¬ 
tury polskiej siedział Leon Borowski, też dawny Towiańskiego ze szkół 
nauczyciel, wykłady jego miały być świetne. Pożyteczny ten praco¬ 
wnik na niwie literackiej ojczystej umarł 4 kwietnia 1846 roku. Fi¬ 
zykę w tym czasie wykładał Kajetan Krassowski, następca Stubiele- 
wicza. Znowu mamy notatkę o Towiańskim z 1817—18 r., w której po¬ 
wiedziano, że jest rok drugi w uniwersytecie, mieszka przy ulicy Zam¬ 
kowej w domu Frohlanda, na koszcie rodziców, studjuje prawo natu¬ 
ry, krajowe prawo, ekonomię polityczną, nadto literaturę polską i po¬ 
wszechną. Profesorem prawa krajowego był wtedy sławny Ignacy Da- 
niłowicz. Szymon Malewski Korbut, a może i Znosko wykładali prawo 
natury i ekonomię polityczną. W spisie kandydatów filozofii z roku 1817 znajdujemy: 1) Czerniawskiego Radiona 6) ’) Abłamowicz ur. 1787 r., uniw. ukończył w 1806, następnie nauczał w ró¬ 
żnych szkołach, został prof. uniw. wiln., wysłany do Paryża na studya, potem profe¬ 
sorował w lic. krzem., był zwycz. prof. fizyki w Kijowie w uniwersytecie, f 1848 r. 2) Opuściwszy zakon jezuicki, został dr. teologii, kanonikiem żmudzkim, znany 
z prac swoich literackich gruntownych. Opis dzienny etc. 1. c. p. 126. 4) Papiery uniwers. wileńsk. w Muz. Czart.| 5J Idziemy tu za cennem dziełem dr. Bielińskiego, Uniw. wileński. 6) Miał być rodem z Kazania; może syn Jana, prof. jęz. ros.
		

/Magazyn_099_02_009_0001.djvu

			97 2) Koprowskiego Józefa, 3) Moniuszkę Aleksandra, 4) Niemcewicza Karola 1), 5) Sierocińskiego Marcelego, 6) Sucheckiego Brunona, 7) Wysockiego Kaspra, 8) Towiańskiego Andrzeja. W roku 1818 nie mogliśmy odszukać nigdzie śladu pobytu To¬ 
wiańskiego w uniwersytecie; zapewne w tym czasie zachorował na 
oczy i studya akademickie przerwać musiał i już potem do nich wcale 
nie powrócił, zostawszy kandydatem filozofii, a stopień taki dawano po 
drugim roku studjów, po złożeniu odpowiedniego egzaminu. Tu następują niepewne w życiu Towiańskiego daty: choroba jego 
umysłowa z pozostawieniem w domu obłąkanych jakoby w Wiedniu; 
pobyt w Petersburgu i nawet tam niby jakaś działalność; pierwszy 
wyjazd zagranicę i w Dreźnie jakaś misyjna czynność; urzędowanie 
w Wilnie circa 1820 roku, o którem nigdzie nie napotkaliśmy pewnych 
śladów; chociaż około tego czasu musiał on być w stolicy litewskiej 
i w styczności z tym pobytem jest jego artykuł w Tygodniku Wileń¬ 
skim, (1820, tom X, 285—289), zatytułowany «Zdarzenie prawdziwe», 
nacechowany ekscentryczną tragicznością. Z ojcem niby nastąpiło nie¬ 
porozumienie, mające wyniknąć z poAvodu rozchwiania się projektu że¬ 
niaczki, która nie przyszła do skutku z przyczyny oporu pana Andrzeja, 
a ojciec bardzo pragnął, aby syn poślubił Tyszkiewiczównę, późniejszą 
Sapieżynę; takie jest podanie o tem w rodzinie Towiańskich. Nie wiem właściwie, jakaby to Tyszkiewiczówna być mogła, żona 
potem Sapiehy? Leon Sapieha, dziedzic Sannik w Kongresówce, ka- 
merjunkier dworu rosyjskiego, ożenił się w 1836 roku z Joanną Tysz- 
kiewiczówną, córką Michała, na Wołożynie, półko wnika w. p. i Joan¬ 
ny Karpiówny, która miała się urodzić c. 1816 r. 2) i zmarła w 1873 
roku, zostawiając dwie córki 3), ale data urodzin Tyszkiewiczówny, 
jeśli zupełnie dokładna, niebardzo się nadaje do całego tego opowia¬ 
dania, a mogło to się zdarzyć około roku 1830. Innej żadnej takiej 
Tyszkiewiczówny, następnie Sapieżyny, nie możemy sobie przypomnieć 
z tych czasów. Lecz to zdaje się być pewnem, żew 1827 roku4) obra¬ 
no Andrzeja Towiańskiego asesorem do czasowego departamentu spraw 
cywilnych w Wilnie razem z Adamem Desztrungiem, Henrykiem Krzyw- 
kowskim i Onufrym Kostką i na tym urzędzie, jakoby dwa triennia 
był czynny, dodatnio się tam odznaczając. W tym czasie pan Andrzej poślubił, c. 1830 r., wyżej wzmian¬ 
kowaną Karolinę z Maksów, czule go kochającą, oddaną mu zupełnie 
aż do śmierci, wiernie wyznawającą jego zasady, którym hołdowała 
z przekonania i przeświadczenia. Ojciec pana Andrzeja świat ten miał opuścić około 1837 roku 
i wtedy mistrz przeniósł się na wieś, w Antoszwińcach zamieszkał, 
zajmując się gospodarstwem i losem poddanych. Dom urządził, piękny 
ogród założył, kaplicę podźwignął, która tam przetrwała do 1863 r., *) Jest to, zapewne, autor ciekawych wspomnień p. t. Pamiętnik Karola Ur- 
syBa Niemcewicza z 1831 roku Paryż 1863 in 8°, str. 116. 2) Sapiehowie III p. 435. 3) Leontyna Władysławowa Czacka, Pelagia Ferdynandowa Radziwiłłowa. 4) Kalendarzyk wydziału, nauk. wileńsk; na rok 1828,
		

/Magazyn_099_02_010_0001.djvu

			98 starając się bardzo o ulepszenie bytu włościan i podniesienie icli mo¬ 
ralne; tym sposobem przeprowadził niemało pożytecznych reform w 
gospodarstwie i życiu kmiotków. Pamiętał też i o żydach, których jed¬ 
nał poszanowaniem ich religijnego uczucia. W tych wszystkich usiło¬ 
waniach gorliwie go wspierała, połączona z nim w dążeniu, żona jego. Ale nie długo siedział 011 w swojej ojcowiźnie (skonfiskowanej c. 
1844 roku): zapragnął szerszego do działalności swojej pola, chciał 
i postanowił wygłaszać swoje maksymy zagranicą, spodziewając się 
tam znaleźć więcej zwolenników, rozpocząć misyę, którą miał w myśli 
i sercu. W lecie 1840 roku otrzymał pasport (jakoby tylko do Austryi 
i Niemiec) i wyruszył z nierozłączną żoną, opuszczając nazawsze 
piękną swoją Litwę... Znane jest rozpoczęcie jego publicznej działalności w Paryżu d. 
27 września 1841 roku, występ i przemówienie w archikatedrze Pa¬ 
ryskiej; słowa i napomnienia wstrząsnęły, jakby wyrwały z apatyi, 
wskazując nowe, niby, drogi, ale też, niestety, prowadząc i — na ma¬ 
nowce... Niezwyczajny ten człowiek nie nauką książkową, nie talenta¬ 
mi, nie powagą, wziętością światową i stanowiskiem, lecz samą siłą prze¬ 
świadczenia swojego pozyskać potrafił wielu... Jak wiadomo, w 1842 r. wydalono Towiańskiego z Paryża i na¬ 
stępnie zaczynają się lata rozmaitych wędrówek: w 1843 r. chwilowy 
pobyt w Rzymie, powrót potem do Szwajcaryi i nieznane nam bliżej 
rozmaite podróże; w 1845 zamieszkanie znowu w ojczyznie Telia; 1848 
r. zjawienie się powtórne w stolicy Francyi i znowu jej opuszczenie 
w roku następnym; nakoniec osiedlenie się na stałe mieszkanie w Zu¬ 
rychu. Tam, otoczony rodziną i wiernymi adeptami, mistrz pracował 
gorliwie i wytrwale, aby szerzyć swoją misyę i podtrzymywać doktry¬ 
ny; w takiej działalności zbiegło mu tam prawie lat jakich trzy¬ 
dzieści. Jedna z córek Towiańskiego, Marya, zdała stała od rodziny, bo 
chociaż kochała ojca, uznawała jego znakomitość, ale nie za proroka, 
rodzeństwo więc poczytywało ją jakby za «niewierną»; ojca długo nie 
znała prawie osobiście i nie widziała, aż Niemojewski, zięć Noskow¬ 
skich, u którycli się wychowały dzieci Towiańskiego, pozostałe w kra¬ 
ju, zawiózł ją do ojca. O tem widzeniu się z rodzicem tak nam dono¬ 
siła później, w liście z Warszawy d. 25 maja 1882: «Wiedziano o dniu 
i godzinie przybycia mego do Zurychu z Niemojewskiin, który mię 
swym kosztem przywiózł, aby wywołać w Mistrzu zadowolenie i po¬ 
dziękowanie; gdy oznajmiano mu, iż jestem już, powiedzieć miał: «mo- 
głem czekać lat 18 na zobaczenie córki, mogę i kilka godzin przedłu¬ 
żyć toż oczekiwanie; z bratem Feliksem (Niemojewskim) mam już 
spółkę w duchu nawiązaną, chodzi więc o jej prolongatę, z Maryą je¬ 
szcze nie nawiązałem, niech Feliks przyjdzie pierwszy». Przez 3 ty¬ 
godnie byłam 5 razy na posłuchaniu, na które nb. musiałam zasługiwać 
się. Pierwsze powitanie z Ojca strony było dość zimne i sztywne; pó¬ 
źniej, rozpatrując się coraz więcej, płakał z uniesienia, był ze mnie 
bardzo zadowolony, mówił, że wolą Bożą jest, abym była ramieniem 
sprawy, słowem mianował mię jak gdyby swoją następczynią, że je¬ 
stem najzdolniejsza do sprolongowania Jego misyi. Drugi raz gdy by¬ 
łam w Zurychu, wcale się z Ojcem nie widziałam; otaczający go «se- 
nat» uznał, że nie jestem godna widzieć Mistrza, a za co? Bóg świad-
		

/Magazyn_099_02_011_0001.djvu

			99 kiem, że do dziś—nie wiem. Może byłam trochę w apatyi, bez zapału, 
ognia, lotów ducha i t. d. Pisywaliśmy z pokoju do pokoju do siebie; 
Ojciec pełne tęsknoty listy pisywał, a cóż dopiero o mnie mówić; mam 
ich sześć; mówił, że Mu Bóg nie pozwala widzieć się ze mną, a tym 
bogiem był «senat», którego słuchał; wyjechałam i wcale go nie wi¬ 
działam. Chciałam parforce wejść i rzucić się Mu do nóg; Aleksandra 
(siostra jej rodzona) odradzała mi, to zachwiało cały zapał do warya- 
cyi posunięty, jaki miałam do tego człowieka»... Otóż w Zurychu do ostatka dni swoich mistrz mieszkał. W osta¬ 
tnich latach dotknęły go straszne ciosy, bo w małych przestankach 
stracił blizko z nim zespolonych przyjaciół i członków rodziny, ale 
najboleśniejszą dla niego była śmierć żony, tej najwierniejszej przyja¬ 
ciółki, która tylko 15 dniami uprzedziła zgon jego, przeżywszy z nim 
lat 48. Dnia 13 maja, 1878 roku pożegnał i on ten świat i stanął przed 
sądem Bożym. Przed śmiercią odbył spowiedź przed proboszczem kato¬ 
lickim w Zurychu X. Lochbrunnerem, który go chował i rzewną nad 
grobem wygłosił mowę. W swoim czasie czytaliśmy takie o śmierci 
Towiańskiego ogłoszenie: «Dnia 13, maja 1878 r. w Zurychu (w Szwaj- 
caryi) zasnął w Bogu, opatrzony Swiętemi Sakramenmi, ś. p. Andrzej 
Towiański w 80-ym roku życia. O czem zgromadzeni u łoża śmierci 
nigdy nieodżałowanego Ojca synowie i córki zawiadamiają krewnych, 
przyjaciół i znajomych. «Drukowano to w Zurychu, gdzie nie miano 
czcionek polskich na ł, ś, ą etc., więc atramentem tych poprawek do¬ 
konano. O tej jego spowiedzi mówił nam też jeden znajomy Kapucyn 
z Warszawy, mający stosunki ze swoimi konfratrami szwajcarskimi. Teraz wyliczymy dzieci Towiańskich. Gdy oni za granicę wyjeż¬ 
dżali w 1840 roku, to wzięli z sobą najstarszego syna Jana, a w kraju 
pozostało pięcioro dzieci w Antoszwińcu pod opieką ciotki Guttowej; 
Aleksandra, co poszła potem za Czarnowkiego (mieli folwark pod Kra¬ 
kowem), Adam, bogaty potem obywatel w Kongresówce, Marya, o któ¬ 
rej tu wspominaliśmy, Walery a i Ksawera, zmarła w Kielcach d. 22 
lutego 1881; na emigracyi urodziło się jeszcze troje dzieci. Kaźmierz 
żyjący jeszcze i mieszkający w Krakowie, Anna-Bachela, pierwsza 
żona Michała Kulwiecia, zmarła w 1877 roku, mając, jakoby 33 lata 
(Walerya potem druga żona tegoż Kulwiecia około r. 1879) i Elżbieta, 
rozstała się z tym światem w Zurychu w 1861 roku, gdy jej liczono 
lat 15. Po konfiskacie majątku i po wyjeździe Guttów też za granicę, 
dzieci Towiańskich wzięli na wychowanie przyjaciele i adepci pana 
Andrzeja, który, jakoby mawiał: «Przyszedł czas, gdzie szczegół (t. j. 
własne dzieci) musi ustąpić ogółowi»; przez co rozumiał sprawę swego 
posłannictwa.—Miał Andrzej Towiański ł) brata stryjecznego Ludwika 
Towiańskiego '2), który ukończył studya lekarskie w AYilnie ze stopniem 
lekarza I klasy, w 1837 roku; następnie wstąpił do służby wojskowej, 
gdzie był lat kilkadziesiąt. Pozyskawszy emeryturę, pełnił obowiązki 
lekarza drogi żelaznej Warszawsko-Petersburskiej i na tem stanowisku 
w Dynaburgu 1884 roku świat ten pożegnał- Na zakończenie wyliczymy znane nam dzieła i prace o Towiań- 
skim, jego doktrynach i pismach. *) Gdzieś znaleźliśmy wynotowanie, że Towiański na chrzcie otrzymał imona 
Andrzej—Tomasz—Michał—Karol. 2) Dr. Bieliński, stan nauk lekarsk. Warszawa 1889, p. 719.
		

/Magazyn_099_02_012_0001.djvu

			100 Pisma Andrzeja Towiańskiego, Turyn 1882, 3 tomy; Andrzej Towiański, przez Tan kred a Ganonico, w tłómaczeniu pol- 
skiem, Turyn 1897. Żywot ten mistrza przeznaczony dla «wiernycli» 
tylko. Od str. 355—363 podano, jak «wierni» mają «Nabożeństwo» od¬ 
prawiać pod dyrekcyą «przewodnika». Naprzód przygotowanie się: od¬ 
słonięcie krzyża, 3 krotne dzwonienie, padanie na twarz etc.; po tem 
modlitwy. Ojcze nasz, zdrowaś Maryo, wierzę w Boga, 10 przykazań 
Boskich, 5 kościelnych, pod Twoją obronę, Anioł Pański wspólnie od¬ 
mawiane; potem przewodnik odmawia inne modły, pieśń «Przed oczy 
Twoje, Panie», Suplikacyę «Święty Boże», psalm XLV; później następuje 
nauka, a na zakończenie przewodnik całuje ziemię z przytomnymi, 
wygłaszając jeszcze niektóre modlitwy; na tem nabożeństwo się kończy. Wezwanie na nabożeństwo Adama Mickiewicza 1841; Eafała Jelińskiego, Paraliżowanie sprawy polskiej etc. Poi¬ 
tiers 1842; Stefan Witwicki, Towiańszczyzna wystawiana Paryż 1844; Wład. Gołębiowski, Mickiewicz odsłoniony i Towiańszczyz na,Pa¬ 
ryż 1844 (1845); Współudział A. Mickiewicza w sprawie And. Towiańskiego, Pa¬ 
ryż 1877, dwa tomy. Jan Mazurkiewicz, Andrzej Towiański, Łódź 1905; Erdan, La France mistiąue, 1855; Dziennik Narodowy, Zeszyt III N° 204,206, Paryż 1845; Rok, pismo poznańskie t. I, 1844; Pamiętnik Towarzystwa Demokt. t. III, Paryż 1844; Mik. Kamieński, Pismo do urzędu, Paryż 1845; ■ Odezwa do braci Towiańczyków, Paryż 1848; O, Semenenko, Towiański et sa doctrine, Paryż 1850; Tegoż Przeciw błędom Towiańskiego, Poznań 1858; Okólnik Jabłonowskiego i adres do Mikołaja, Bruxela 1852; Powody nieprzyjęcia amnestyi, Paryż 1857; Oświadczenie z powodu memoryału, Marsylia 1857; Odezwa A. Towiańskiego do rodaków, Poznań 1864; Do rodaków, tułacz kończący tułactwo, Paryż 1863; Moje stosunki z Towiańskim i Towiancz, Paryż 1856; Czesław Pieniążek, Mesianizm i Towiańszczyzna, Lwów 1877; X. Feliks Różański, Andrzej Towiański, Poznań 1882; Kilka aktów i dokumentów odnosz. do A. T. 2 części, Rzym Dodatek do tych dokumentów, Kraków 1.899; J-Scovazi, O sprawie Bożej, tł. z włos. Kraków 1890. X. Smolikowski, Historya Zgroma. Zmar. Pańsk. t. IV Kraków 1898; 1896; Gniewosz, Andrzej Towiański, Lwów 1904; And. Baumfeld, And. Towiański, Kraków 1908 i t. d. Marek Gozdawa.
		

/Magazyn_099_02_013_0001.djvu

			*KSI ECARNIA* rLTLru~mj~Lru~i jitu x/u iruu