Dzieje porozbiorowe narodu polskiego ilustrowane. T. 2, cz. 1, [1815-1825]

'
>>>
-
>>>
Część I
ilustrowane
Napisał Prof. Dr. August Solołowsli
z ilustracyami oraz reprodukcyami obrazów
JVTatejki, Gersona,	Rozena,
Staehowieza,	J Jft	Ryszkiewieza
i innych
4 u. W- i Kossaków, i |J0 mistrzów polskich.
>>>
JlpMOJieno Ufimypoio.
Bapmam, dnu o Aetycma 1904 loda.
%
Druk i Sak lad Tow. Akc. U ydawniczo-Druk arakiego „ W i eh“—Warszawa, Nowy-Świat MOI.
* 5’t*Vv
>>>
Wojsko polskie (kawalerja) 5-go korpusu 1812 roku.
Akwarella specjalnie dla „Dziejów Porozbiorowych“ Narodu Polskiego wykonana przez Józefa Ryszkiewicza.
mmc*.	8 pułk	Generał dowodź: Otar OlteBpnł- oJP”|CeLn Ole. 17 piłki OC U piłki Ł1!?' Of.Arlyler. „JJfL 3 pułk 6 pułk	9 pnU.
n?5S nłan(iw'	nmn kuUłaD0W' spoił Dła3ilw' KlriS|erow' S.mL l0Me|- lo pułku. Dłanow' nłanow- mml Dłanów
IćJfifJ.	Of.Artyl. fortec*.	7 połk Dłanów.
>>>
OKRE8 II.
Od kongresu wiedeńskiego 1815 r. do kapitulacyi Warszawy
1831 r.
część PI6RWSZA.
Od traktatów wiedeńskich 3 maja 1815 r. do zgonu Cesarza Aleksandra
1 grudnia 1825 roku.
^tan prowincyj polskich po kongresie. Dzieło
ćS- kongresu wiedeńskiego nie wywołało nigdzie
ig zadowolenia. Francya, w pierwszym pokoju
paryzkim przywrócona do stanu z roku 1792, odpo¬
kutowała studniowe panowanie Napoleona po powro¬
cie z wyspy Elby nowem okrojeniem granic, olbrzy¬
mią kontrybucyą i upokarzającą a zarazem wielce
kosztowną okupacyą prowincyj wschodnich przez
wojska sprzymierzone. Drugie tyle, co owych
1,150,000,000 franków, pochłoniętych przez utrzyma¬
nie obcego wojska i koszta wojenne, wynosiły nieo¬
cenione dzieła sztuki, nagromadzone za napoleoń¬
skich czasów w muzeum paryzkiem, a zabrane teraz
przez dawnych właścicieli. Głośny Bliicher, nieprze-
ścigniony w zapamiętałej nienawiści do Napoleona
i Francuzów, zamierzał wysadzić w powietrze most,
na pamiątkę zwycięztwa pod Jeną wzniesiony i do¬
piero interwencya Cesarza Aleksandra, który nie
chciał zbytniego osłabienia i upokorzenia Francyi ze
względu na Austryę i Prusy pohamowała brutalne
pruskie zapędy. Podobnie przedstawiało się także
uregulowanie innych spraw europejskich. Danja mu¬
siała zapłacić Szwedom za pomoc, jaką udzielili
sprzymierzonym, odstąpieniem Norwegii; Włochy,
uważane już wtedy za „pojęcie geograficzne", po¬
krajano pomiędzy rozmaitych dynastów: rzeczpo¬
spolita genueńska dostała się królowi sardyńskiemu,
Wenecyę zajęli Austryacy; Belgów złączono w jedno
państwo z Holendrami: — słowem rozporządzono na¬
rodami tak, jak się wydawało wygodne i wskazane
ze względu na „równowagę europejską".
O losie Polaków zadecydowały trzy traktaty
zawarte dnia 3 maja 1815 pomiędzy Austryą, Prusa¬
mi i Rosyą a postanawiające podział Księztwa War¬
szawskiego bez zachwiania wzajemnej równowagi
w stosunku tych państw między sobą. Rosya zawar¬
ła dwa osobne traktaty z Austyą i Prusami; trzeci
tylko traktat obowiązywał w równej mierze wszyst¬
kie trzy państwa. Ratyfikacya traktatów nastąpiła
27 maja; dnia 9 czerwca streszczenie tych trakta¬
tów zamieszczono w tekście aktu, podpisanego przez
ośm państw kongresowych a zatem i gwarantowane¬
go przez te państwa.
Nowy podział prowincyj polskich przedstawiał
się jak następuje: 1) Do Austryi, do t. zw. Królestwa
Galicyi i Lodomeryi, powracały utracone w r. 1809
na rzecz Rosyi obwody wschodnio-galicyjskie: zło-
czowski, brzeżański, zaleszczycki, tarnopolski, jako-
>>>
4
też obszary Powiśla z żupami wielickiemi, oderwane
w tymże roku na rzecz Księztwa Warszawskiego.
*2) Prusy otrzymały kraj od ujścia Prosny, linią ukoś¬
ną aż ku Toruniowi odgraniczony, obejmujący dwa
podległą", ale ściśle neutralną Rzecząpospolitą pod
opieką i gwarancyą trzech mocarstw: Austryi, Prus
i Rosyi. Trzy te państwa nadały Rzeczypospolitej kra¬
kowskie] specyalną konstytucyę. 4) Reszta Księztwa
N
O
cr*
£
u:
ct
£
er1
O
O'
et
*z
Q
n
o
o
o
3
0)
2. N
«ĆD
* Ś
£ 
^ (fi
N
2
w
t?

departamenty Księztwa Warszawskiego, wraz z Gdań¬
skiem, razem 538 mil kwadratowych. Kraj przyłą¬
czony do Prus otrzymać miał nazwę Wielkiego Księz¬
twa Poznańskiego. 3) Kraków z okręgiem 23‘/2 mil
kwadrat, ogłoszony został wolnem miastem, „nie-
Warszawskiego (2,214 mil kwadratowych) przyłączo¬
na została nieodłącznie do cesarstwa rosyjskiego.
Cesarz Aleksander I, który do innych swych tytułów
przyjął tytuł Króla Polskiego, miał nadać Polakom
kartę ustawodawczą przy uznaniu zasady odrębnej
>>>
administracyi wewnętrznej; kraj oddany został w po¬
siadanie na wieczne czasy Cesarzowi wszech Rosy i,
jego dziedzicom i następcom. Określenie rozciągło¬
ści terytoryalnej odrębnego państwa polskiego za¬
strzeżone zostało decyzyi Cesarza Aleksandra.
Traktat rosyjsko-austryacki i traktat rosyjsko-
pruski zapewniały wszystkim mieszkańcom prowin-
cyj polskich w granicach z roku 1772, a więc z cza¬
sów przed pierwszym rozbiorem, zupełną amnestyę,
wolną żeglugę i spław na rzekach i kanałach, jeko-
też wolność handlu i reprezentacyę narodową, ulgi
celne dla wyrobów i płodów polskich, prawo swobo-
i Prus prawa reprezentacyi narodowej. Odnośny ar¬
tykuł, do którego Austrya i Prusy w praktyce się nie
zastosowały, brzmiał: „Polacy, poddani państw trak¬
taty zawierających, mają otrzymać reprezentacyę
i instytucye narodowe, urządzone według zasad, ja¬
kie każdy rząd, do którego należą, nadać im uzna za
użyteczne i właściwe1*. Politycy austryaccy i pruscy
odrazu znaleźli w ostatnich słowach powyższego po¬
stanowienia pretekst do nieuwzględnienia tych wy¬
raźnych zastrzeżeń. Pełnomocnik pruski Hardenberg
pisał: „JKMość będzie się zawsze starał zapewnić
Polakom, swoim poddanym, te swobody i korzyści,
Bitwa pod yyaterloo.
(Z obrazu Horacego Yernefa z Muzeum Wersalskiego.)
dnego wyboru poddaństwa w jednem z trzech państw
podziałowych, prawo dwojakiego poddaństwa dla
tych, których posiadłości ziemskie odcięte zostały
od siebie nowoutworzoną granicą, wstrzymanie kon¬
fiskat i prawo kształcenia się w akademii krakow¬
skiej. W aktach kongresowych regulujących prawa
Polaków pod trzema rządami występował Cesarz
Aleksander w charakterze pełnomocnika i przedsta¬
wiciela narodu polskiego. Z nim dlatego zawierają
traktaty Austrya i Prusy, jemu zastrzeżone zostało
prawo mianowania biskupa krakowskiego: dlatego
także Cesarz Aleksander właśnie zażądał w trakta¬
tach dla Polaków pozostających pod berłem Austryi
których mają prawo się spodziewać, o tyle, o ile one
będą zgodne ze stosunkami jego państwa i z głów¬
nym celem każdego rządu, to jest z utrzymaniem
jedności tegoż." Mniej szczerze wyrażał się gabinet
wiedeński. „JCMość — były słowa Metternicha —
nie przestanie ze swej strony czuwać nad pomyślno¬
ścią swoich polskich poddanych z tą samą ojcowską
gorliwością, z jaką szczęściem wszystkich różnople-
miennych poddanych zajmuje się i ma to przekona¬
nie, że szczęście ludów jest najpewniejszą rękojmią
spokojności i siły państw; szczęście to zaś zależy
od sprawiedliwego uwzględnienia przez rząd tego
wszystkiego, czego się domaga duch narodowy
>>>
Ks. ADAM JERZY CZARTORYSKI,
urodzony 14 stycznia 1770, rotmistrz kawaleryi narodowej od 28 lutego 1789, ambasador przy dworze Sardyńskim 1798,
minister spraw zagranicznych w Petersburgu 1804, kurator wileńskiego uniwersytetu, senator wojewoda Królestwa
Polskiego i członek Rady Administracyjnej od d. 1 grudnia 1815, ożeniony z córką miecznika Księztwa Warszawskiego
Aleksandra Sapiehy Anną 15 września 1817, wielki podkomorzy Dworu Polskiego 1829, zmarł w Paryżu 1861 roku.
(Z litografii Maurina.)
/
I
>>>
FHRfiCISZEK MORAWSKI,
poeta i żołnierz, ur. 2 kwietnia 1783 w Padliszkach pod Krobią w Wielkopolsce, studyował prawo w Frankfurcie nad Odrą,
w r. 1806 podoficer w gwardyi honorowej przy osobie ces. Napoleona, po bitwie pod Tczewem porucznik, przy oblężeniu
Gdańska 1807 ranny w nogę postąpił na kapitana, przy oblężeniu Kołobrzega otrzymał krzyż kawalerski Virtuti Militari,
w 1809 podpułkownik, w 1812 za szturm na Smoleńsk otrzymał krzyż kawalerski legii honorowej, bił się pod Tarutynem
i Wiazmą, pod Berezyną został pułkownikiem, szef sztabu dywizyi Sułkowskiego, pod Lipskiem 1813 otrzymał złoty krzyż
oficerski Legii, 23 grudnia 1813 w Sedanie na nabożeństwie żałobnem za księcia Józefa wypowiedział mowę na jego cześć,
w 1819 generał brygady, w 1831 minister wojny, po powrocie z Wołogdy otrzymał dymisyę, zmarł 12 grudnia 1861 roku
w dziedzicznej Luboni.
(Z litografii współczesnej ze zbiorów ks. Włodzimierza Czetwertyńskiego.)
>>>
8
Wyjśele wojsk sprzymierzonych z Paryża.
(Ze sztychu współczesnego.)
i zwyczaje ludu“ 1). Każdy kto znał język dyploma¬
tyczny rozumieć musiał, że gwarancye kongresu by¬
ły ogólnikowe i że prawo do reprezentacyi i ustaw
narodowych nie miało ani szczegółowej sankcyi pra¬
wodawczej, ani wyraźnych pozytywnych podstaw.
Cesarz Aleksander w tych warunkach uznał za
właściwe w odezwie ogłoszonej w Wiedniu '25 maja
wytłómaczyć działanie kongresu odnośnie do Pola-
kówr. „Pracując nad odrodzeniem nowego związku
w systemie europejskim —wyrażał się Cesarz — nie
można było uwzględniać tylko interesów polskich.
Szczęście każdego z osobna i zachowanie ogółu nie
dopuszczały żadnego układu, mogącego ubliżać bez¬
pieczeństwu i równowadze powszechnej. Zdrowa po¬
lityka, doświadczenie przeszłości i ta sama religia,
która nam każe mieć wzgląd na długie cierpienie te¬
go szacunku godnego narodu, wkładały także na nas
święty obowiązek, byśmy nie szczędząc żadnej ofiary
zapewnili spokojność świata i uchronili Europę od
klęsk nowych. Polacy! niepodobna było opatrzeć
w inny sposób wTaszej narodowej pomyślności".
W dwa dni potem, jeszcze przed ratyfikowaniem
traktatów i ostatecznem zredagowaniem uchwał kon¬
gresu, książę Adam Czartoryski, przedstawił Cesa¬
rzowi do podpisania zasady konstytucyi przyszłego
Królestwa Polskiego: „Bases de la Constitu-
tion.“ Zasady miały być odrazu przyjęte za nie¬
zmienne prawidła dla tymczasowej władzy namie-
stniczej, jaką Cesarz Aleksander tego samego dnia
nadał Rządowi Tymczasowemu Królestwa Polskiego.
Kraj, znużony wojną długoletnią i zrujnowany
ekonomicznie potrzebował i pragnął spokoju. To też
skwapliwie wyczekiwano na wiadomości z Wiednia,
które przychodziły późno i przeczyły jedne drugim.
Od dwóch lat trwał stan wojenny: nędza i ciężary
ztąd płynące przygniatały ludność, niepewną losu,
i pozostającą pod surowym policyjno-nadzorczym za¬
rządem. „Uciążliwie oddziaływało — pisze historyk
*) Noty ze zbiorów d’Angeberga, przekład Skarbka.
tej epoki *) — zachowanie się zmienne i niewy-
tłómaczone wielkiego księcia Konstantego, na¬
czelnego wodza formującego się wojska, o któ¬
rego przeznaczeniu nic jeszcze formalnie nie
było wiadomo. Niepewność i niepokój mogły
wzbudzać toczące się układy Cesarza Aleksan¬
dra z Prusami, jego wdasne zmieniające się
w związku z negocyacyą wiedeńską zapew¬
nienia względem Księztwa Warszawskiego, na¬
wet względem Polski; to znów przykre, de¬
prymujące memoryały niektórych dyplomatów
rosyjskich oraz usposobienie pewnych warstw
społeczeństwa rosyjskiego; niewyraźna zapo¬
wiedź, dotycząca przyszłej rozciągłości Kró¬
lestwa Polskiego oraz informacye połowiczne
w tym względzie wielkiego księcia Konstantego;
kategoryczne a niepomyślne wiadomości odbie¬
rane od Ignacego Sobolewskiego, który zajmował
już wówczas nieurzędowe stanowisko sekretarza do
spraw polskich w Petersburgu; słowa wypowiedzia¬
ne przez Cesarza do deputacyi polskiej z pułkowni¬
kiem Władysławem Ostrowskim na czele; sprzeczne
ze słowami cesarskiemi opinie, słyszane równocze¬
śnie przez tę samą deputacyę od wybitnych przedsta¬
wicieli towarzystwa petersburskiego i t. d. — wszyst-
*) Józef Bojasiński: „Rządy tymczasowe w Król. Pol-
skiem. Maj—Grudzień 1815“ („Monografie w zakresie Dzie¬
jów Nowożytnych1- pod redakcyą, Askenazego. Warszawa,
1902 roku).
Pomnik Włodzimierza Potoekiego w katedrze
krakowskiej.
(Utwór dłuta Thordwaldsena.)
>>>
ćł^\/&£s
JL
■_■£-’	~^es - 'P^*
ćZc~£-£-&~2./'ŚP^ 'ź^-£**-Ć4-ęT
^?-2_ (^3^^ ^
""£L
£X^-	^&^£^Bf£'t2-e-J /ii t ^	C^£s i£- /y^'/£t^^^Z. . aćdL
ćfi.-rf^zz_ ć2^ 7&ri^z^i^_) Cs2e____^
-^^2.	JLO*
■^'/Zf^^CT. ~CŹl-	#:»i^Jr^/' 'ćfL-c- /2^pc-&-zr^ć£ć-*-z-£s£.&t-^5
'2.
/
s2*2U ^Ł-
—
^ź^f ^^'P^ł- ĆŁ - ć^/ie^c
't
~źZ0^t~Ć^S^r--L- ć* * * y^
Faesimile z listu własnoręcznego Ces. Aleksandra I do hr. Tomasza Ostrowskiego, prez. Senatu.
,	(Ze zbiorów rodzinnych hr. Juliusza Ostrowskiego.)
>>>
10
ko to razem na ogół wzięte wpływało na to, że
w Warszawie wieści z Wiednia wyglądano z natężo¬
ną uwagą. “
ski do wielkiego księcia Konstantego, który po od¬
czytaniu go dnia 24 marca oświadczył, że Cesarz na
kongresie otrzymał względem Polski to wszystko^
HUEKSflrlDEl? POTOCKI,
syn Stanisława Potockiego, ministra oświaty i Aleksandry z ks. Lubomirskich, ożeniony z siostrzenicą ks. Józefa Anną
Tyszkiewiczówną, w 1810 szambelan Napoleona I, 1812 r. członek rządu tymczasowego na Litwie, 1824 kasztelan Król.
Polskiego, wielki koniuszy Dworu Polskiego do 1830, od r. 1832 wielki koniuszy Dworu Ces. Rosyjskiego, 1843 miano¬
wany lirabią. Kawaler Maltański, legii honorowej i wielu innych orderów. Zmarł 1845 roku.
(Według portretu Aleksandra Kokulara ze zbiorów hr. Ksawerego Branickiego.)
Jeszcze przed nadejściem pisma Cesarza Ale- czego żądał. Dnia 6 maja Ożarowski przywiózł
ksandra do prezesa senatu Tomasza Ostrowskiego Ostrowskiemu zapowiedziany list cesarski wraz z no-
generał Krukowiecki przywiózł z Wiednia list cesar- minacyą Woronicza na biskupstwo krakowskie; kon-
>>>
13
opracowania konstytucyi i organizacyi nowego rządu
w Królestwie, rozwiązując równocześnie rząd tym¬
czasowy, ustanowiony dla Księztwa w r. 1813.
Od 24 lutego 1813 roku całe Księztwo Warszaw-
wykony wanego przez feldmarszałka Barclaya de Tol-
ly. Prezydujący Rady Najwyższej Tymczasowej,
Wasyl Sergiejewicz Łanskoj, nosił tytuł generał-gu-
bernatora Księztwa Warszawskiego. W skład Rady,
skie z wyjątkiem Krakowa i kilku oblężonych twierdz
było faktycznie w posiadaniu Rosyi. Ukaz Cesarza
Aleksandra z 14 marca ustanowił w Warszawie Radę
Najwyższą Tymczasową, obok dowództwa wojsk,
jak to zaznaczyliśmy już wyżej, wchodzili: jako wi¬
ceprezes Nowosilcow, prusak Krzysztof Colomb,
b. rządca dóbr koronnych króla saskiego, oraz z Po¬
laków książę Ksawery Drucki-Lubecki i Tomasz
>>>
wsuną
Widok zewnętrzny Arsenału.
(Akwatinta F. Dietricha z rysunku Feliksa Piwarskiego.)
>>>
Arsenał Warszawski: Sala broni kawaleryjskiej.
(Akwatinta F. Dietricha z rysunku Feliksa Piwarskiego, ze zbiorów p. Matiasa Bersona.)
>>>
16
dliwości „i tego wszystkiego, co pozostało po ministe-
ryum wojny" a mianowicie szpitalami wojskowemi,
koszarami, zabudowaniami wojskowemi, szkołą inży-
tel. W zarządzaniu krajem pomagał Radzie komitet
centralny, utworzony z Rad departamentowych.
Obok dotychczasowych prefektów i podprefektów
nieryi, korpusami inwalidów i weteranów i t. p. Ge¬
nerał Swieczyn sprawował funkcye policmajstra
m. Warszawy. W maju 1813 zastąpił go generał Her-
Wawrzecki. Łanskoj zarządzał wydziałem policyi,
Nowosilcow i Colomb skarbem, Lubecki wydziałem
s praw wewnętrznych, Wawrzecki wydziałem sprawie-
ZE ZBIORÓW JANA ROŚENA W PARYŻU.
>>>
*
urzędowali rosyjscy naczelnicy „okrużni“ w departa¬
mentach, ,,obłastni“ w powiatach. Potrzebami woj¬
ska zajmowała się specyalna nadzwyczajna komisya.
Sprawy polskie w Petersburgu oddane zostały hr.
Arakczejewowi, od którego gen. Hertel bezpośrednio
zależał. Wskutek zażaleń ks. Czartoryskiego na po¬
stępowanie Hertla, od 30 sierpnia utworzony został
komitet nadzoru policyjnego pod zwierzchnictwem
Nowosilcowa.
Dnia 24 kwietnia 1814 roku mianowany został
w Paryżu przez Cesarza Aleksandra polski komitet
wojskowy organizacyjny pod przewodnictwem wiel¬
kiego księcia Konstantego; w skład jego wchodzili
generałowie: Dąbrowski, Kniaziewicz, Woyczyński,
forma stosunków włościańskich. Komitet zaczął na¬
rady 3 lipca 1814; w kilka dni potem wstąpili jeszcze
w jego skład Jul. Ursyn Niemcewicz i ks. Drucki-
Lubecki. Komitet wyraził odrazu opinię, że dotych¬
czasowy system administrowania Księztwem War-
szawskiem był nazbyt uciążliwy i kosztowny; oświad¬
czył się następnie przeciwko kodeksowi cywilnemu
Napoleona i postępowaniu sądowemu francuz leiemu
i prosił o zaprowadzenie tymczasem statutu litew¬
skiego i dawnej procedury polskiej a następnie utwo¬
rzenie nowego kodeksu cywilnego i kryminalnego
oraz nowej procedury. Komitet zalecał dalej reformę
listy i płac urzędników, podniesienie miast, losu wło¬
ścian, uposażenie ich w sposób właściwy ziemią,
Wielhorski, Zajączek, Sierakowski i Sułkowski. Wy¬
datki na organizacyę i utrzymanie wojsk polskich
ponosił tymczasowo skarb rosyjski; pieniądze na te
■cele użyte, miały być zwrotną pożyczką udzieloną
Księztwu Warszawskiemu. Oprócz komitetu organi¬
zacyjnego wojskowego ustanowił Cesarz Aleksander
komitet organizacyjny cywilny pod prezydencyą pre¬
zesa senatu Tomasza Ostrowskiego, a przy udziale
ks. Adama Czartoryskiego, Tomasza Wawrzeckiego,
Józefa Ossolińskiego, Dominika Kuczyńskiego, Sta¬
nisława Staszyca i Mikołaja Nowosilcowa. W zakres
prac komitetu wchodziło: opracowanie projektów
w celu zbliżenia administracyi i prawodawstwa kra¬
jowego do polskich tradycyj historycznych oraz re-
ulepszenie systemu pobierania podatków ze względu
na potrzeby rolnictwa, handlu i rękodzieł, a wreszcie
zwrócenie zabranych dóbr duchowieństwu.
Pomimo, że oba te Komitety były już zawiąz¬
kiem samorządnej organizacyi Królestwa, Czarto¬
ryski przybywszy 13 czerwca 1815 roku do Warsza¬
wy znalazł się w niezmiernie trudnem położeniu.
Zastał bowiem nietylko kraj wycieńczony i wyczer¬
pany zę wszystkich zasobów (już w grudniu stwier¬
dzono nieunikniony ośmiomilionowy deficyt, w miej¬
sce preliminowanej dziesięciomilionowej nadwyż¬
ki), upadający pod ciężarem nieustających kwate¬
runków i dostaw żywności dla wojska, ale zarazem
chaos w administracyi i zupełny brak ludzi, uzdol-
Galerya gotyeka w Wilanowie.
(Ze sztychu z początków XIX wieku w zbiorach p. Matiasa Bersona.)
>>>
nionych do służby publicznej. Przybycie Czartory¬
skiego nie wielkie na razie wprowadziło zmiany.
Łanskoj i Nowosilcow pozostali na swoich stanowi¬
skach; miejsce tylko sekretarza rządu tymczasowe¬
go po Rosyaninie Dąbczyńskim zajął Kalasanty Sza-
51 salw armatnich zwiastowało miastu uroczystość
ogłoszenia Królestwa Polskiego. O ósmej zrana wła¬
dze z Zamku udały się gremialnie do katedry św. Ja¬
na. Nabożeństwa pontyfikalne odprawił ks. Goła¬
szewski, nowy biskup krakowski Woronicz wygło-
Dr. JAfl SIESTRZYfiSKI.
nauczyciel instytutu głuchoniemych, założyciel pierwszej litografii w Warszawie.
(Z litografii I. F. Piwarskiego.)
niawski, człowiek zdolny lecz o charakterze niesta¬
łym, który umiał pozyskać sobie zaufanie księcia
Adama, ale który potem służył za powolne narzędzie
jego nieprzyjaciołom.
W tydzień po przybyciu księcia Adama do
Warszawy dnia 20 czerwca o godzinie 5-tej zrana
sił kazanie. Kalasanty Szaniawski odczytał następ¬
nie manifest Cesarza Aleksandra. „Polacy—odzywał
się Cesarz do narodu — niepodobna było w sposób
inny opatrzeć waszej narodowej pomyślności. Nale¬
żało zachować wam ojczyznę, któraby nie mogła zo¬
stać ani powodem do zazdrości, ani przedmiotem nie-
>>>
19
pokoju dla sąsiadów, ani pochopem do wojny dla | życzenia, wasze nadzieje i wasze uczucia. Bodaj-
Europy... Polacy! Bodajby pamiętna epoka co byście przez gorliwość dla chwały Naszego Państwa
zmienia wasze losy, mogła ustalić na zawsze wasze i przez niezachwianą ufność w Naszych chęciach
KSIĄDZ JAN PAWEŁ. WORONICZ,
urodzony na Wołyniu r. 1757 z ojca Jana i Marcyanny z Kmitów, uczył się w Ostrogu u 00. Jezuitów, następnie przeszedł
do XX. Misyonarzy w Warszawie. Poeta i kaznodzieja, infułat, proboszcz liwski, proboszcz w Kazimierzu, wreszcie w Po¬
wsinie pod Warszawą. Za Księztwa dziekan kapituły warszawskiej i radca stanu, w r. 1815 biskup krakowski, w roku 1827
arcybiskup warszawski, metropolita i prymas Królestwa Polskiego; dnia 24 maja 1829 r. koronował Cesarza Mikołaja I na
króla polskiego w Warszawie. W tymże roku d. 4 grudnia w Wiedniu nagle zakończył życie mając lat 72. Pochowany
w Krakowie w katedrze Wawrelskiej.
(Z litografii Asclienbrennera.)
Dzieje Porozbiorewe. Tom II.
>>>
i
20
usprawiedliwić zdołali dobrodziejstwa nowego bytu
waszego i stać się godnymi postępowego ulepszenia
waszej doli“. Z kolei odczytane zostało zrzeczenie
się króla saskiego Fryderyka Augusta praw do
Księztwa Warszawskiego i tytułu księcia wraz
z uwolnieniem od złożonej mu przysięgi. Król żegnał
się z dawnymi poddanymi w bardzo serdecznych
słowach i obiecywał, że „pamięć ich na zawsze w ser¬
cu jego wyrytą będzie i że powodzenie ich, które bez
była się na Woli uroczystość wojskowa. Po nabożeń¬
stwie połowem odprawionem przez biskupa Zem-
brzuskiego i ponownem odczytaniu manifestów Ce¬
sarza Aleksandra i króla Fryderyka Augusta, zabrał
głos wielki książę Konstanty i ogłosił, że bataliony
1-go i 5-go pułku liniowej piechoty polskiej tworzyć
mają pułk pieszych grenadyerów gwardyi; w ten
sam sposób utworzono pułki strzeleckie konne gwar¬
dyi i baterye artyleryi gwardyi. Obiad w sali zam-
CESARZ ALEKSANDER i.
(Z litografii Jana Nep. Żylińskiego w zbiorach, p. H. Piątkowskiego.)
przerwy było celem jego ojcowskich starań i opieki,
nie przestanie być nigdy przedmiotem jego najgłęb¬
szych błagań, które do Najwyższej Opatrzności za¬
syła. “ Po przemówieniu Tomasza Wawrzeckiego
członkowie Rządu Tymczasowego stanęli na stop¬
niach tronu, ozdobionego portretem cesarskim i po¬
wtórzyli za Kalasantym Szaniawskim rotę przysięgi
na wierność. Na gmachach publicznych umieszczo¬
no nowe herby Królestwa. Bezpośrednio potem od-
kowej na 200 osób, ugoszczenie ludu warszawskiego,
przedstawienie „Krakowiaków i Górali44, a wreszcie
iluminacya wypełniły resztę dnia uroczystego.
W dniu tym Rada Najwyższa Tymczasowa
Księztwra Warszawskiego rozwiązała się przekazując
władzę Rządowi Tymczasowemu Królestwa Polskie¬
go. W ostatniej odezwie wydanej równocześnie z wy¬
daniem amnestyi dla dezerterów i przestępców Rada
Tymczasowa wyrażała „przezacnym mieszkańcom
>>>
21
niegdyś Księztwa Warszawskiego rzetelną wdzięcz¬
ność za powolność, z którą wszystwie jej zlecenia
w trudnych uskuteczniali okolicznościach.“
Rząd Tymczasowy tworzyło na podstawie „za¬
sad konstytucyi" opracowanych przez Czartoryskie¬
go pięciu namiestników królewskich, którzy wespół
z dwoma prezydującymi w ministeryach, sześciu
czasowy Królestwa Polskiego wydawał uchwały
większością głosów. Cesarz polecał namiestnikom
stopniowo i bez nagłych wstrząśnień doprowadzić
kraj do stałego konstytucyjnego porządku, przyczem
jednak mieli zwracać baczną uwagę na „szkodliwe
skutki, mogące wyniknąć z nagłych i nadto skorych
odmian." Utworzone zostały nadto dwa ministerya:
CESHRZOWfl ELłZBIETA, MR^ZO^A CESARZA AUEKSAfłDRA I,
Ludwika Marya ks. Badeńska, ur. 1778 7 1826.
(Z litografii Jana Nep. Żylińskiego
radcami stanu, wyznaczonymi do kierowania oddzia¬
łami w ministeryum i ośmiu referendarzami stanu
(między nimi jednym sekretarzem głównym) składa¬
li Tymczasową Radę Stanu. Do kompletu Rady Sta¬
nu wystarczało już siedmiu członków prócz namie¬
stników; miała ona jednak tylko głos doradczy; pra¬
wo wypływające z najwyższej władzy posiadali na¬
miestnicy. Komitet namiestników jako Rząd Tym-
zbiorach p. Ignacego W olskiego.)
ministeryum spraw wewnętrznych oraz ministeryum
przychodów i skarbu; kierowali nimi, jako prezydu-
jący, wyznaczeni przez Cesarza radcowie stanu.
Osobno istniał wydział oświecenia narodowego. Ozna¬
czenie stosunku pomiędzy Radą stanu a Komitetem
wojskowym co do rozstrzygania spraw należących
do ministeryum wojny zostawione było Wielkiemu
Księciu Konstantemu. Sprawami należącymi do za-
>>>
-
22
*T3 p
O T3
głg
S ag
cd aq
p"S
W &
?r p
n
CD
*
a cd ,-.
CD 2 ®
O 5’2.
CD
&
ET
OT?
S
et-
O
*?
O
p
po
P
CD
P
R
N
CD
N
s
O*
c-
ja
P
W
O
03
CD
s
p
►d
p
*-J
N-
0
vj- CD
od?
■ o
wqg
W
Ł-
* b®
N ^ N
KT* g-
S3 p
£T« n
p(jq w
n* ^ £
p £'
^ l-fj C/3
H-H p
ST
p t""1* I 1
a cd m
o^° S
 Vw
•si^
P;ł
£ o
w.3-tf1
o
tsj t—i Ct-
V- ®
N-q h-
p P
* O
IPj
is£V'
la?
3.® td
N Sf
t"1? ^
tJ
0)
3
&
et
x
i
o
o—•
(fi
X
o
ź
w
N
(X)
—
O)
»
w
n ^ tr
^ ® S
N-orą “
w-O £f
* ~
• ►d »
CCp N
cr
p ro
S.p ~
£-|K
s- § g,
* o-®
m3 g-
M- °
M 5
E.H-3
hm
^ P
o
f
kresu ministeryum sprawiedliwości zawiadywał
Wawrzecki !).
Prezesem komitetu namiestników pozostał Łan-
skoj, dotychczasowy generał-gubernator Księztwa,
J) Wszystkie powyższe szczegóły zaczerpnięte z cyto¬
wanej pracy Bojasińskiego „Rządy tymczasowe w Król. Pol-
skiem“. Warszawa, 1902.
potem prezes Rady Najwyższej; stanowisko wice¬
prezesa objął książę Adam Czartoryski. Trzema in¬
nymi namiestnikami byli senator Nowosilcow, radca
tajny Wawrzecki i książę Drucki-Lubecki. W skła¬
dzie osób zasiadających w rządzie zaszła więc zmia¬
na o tyle, że usunięto pruskiego radcę wojskowego
Krzysztofa von Colomba, który przetrwał rządy sa¬
skie w Warszawie jako pierwszy kammerrath kró-
>>>
co
00
to
00
o
X
CO
•T-O
o
X
ar
lewski. Cesarz Aleksander zostawił go w Radzie
Najwyższej jedynie w skutek protekcyi rządu pru¬
skiego. Okazało się wszakże, że Colomb nie był go¬
dzien zaufania i z powierzonych mu zadań wywiązy¬
wał się tak źle, że w końcu wiceprezes Rady Nowo-
silcow musiał rozciągnąć specyalny nadzór nad jego
działalnością. Prezes Rządu Tymczasowego Łanskoj,
nielubiony przez Nowosilcowa i księcia Łobanowa-
Rostowskiego, mimo swojej ociężałości i szorstkości,
umiał sobie zyskać w Warszawie sympatyę: niechęć
i nieufność jaką żywił do charakteru Polaków, tłu¬
mił w stosunkach urzędowych i prywatnych, a da¬
wał jej wyraz jedynie w przedłożeni ach jakie czynił
Cesarzowi. Donosił w nich między innemi, że „ma¬
nifest o utworzeniu Królestwa Polskiego nie wywarł
takiego wrażenia, jakiego należało się spodziewać
>>>
24
WOJSKO KRÓLESTWA KONGRESOWEGO.
Oficer artyleryi pieszej.
(Z litografii współczesnej ze zbiorów p. Zygm. Wolskiego.)
w narodzie tak wrażliwym i że ogłoszenie tytułu
króla i zapewnienie, że przyszły rząd będzie konsty¬
tucyjny, przyjęto nie jako łaskę ale jako obawę
przed następstwami ucieczki Napoleona z wyspy
Elby". „Cała Twoja wspaniałomyślność — pisał Łan-
skoj do Cesarza — i wszystkie usiłowania nie potra¬
fią zbliżyć ku nam narodu w ogólności i wojska pol¬
skiego, którego poprzednie zuchwałe postępowanie
i odpowiednie skłonności przeciwne są świętym na¬
szym zasadom, i dlatego, jeżeli się nie mylę, w for¬
muj ącem się obecnie wojsku polskiem żywimy żmi¬
ję, która nas zatruje swym jadem.“ Konkluzya wy¬
wodów była, że „w żadnym razie nie można liczyć
na Polaków14 *). Senator Nowosilcow, nieślubny syn
siostry hr. Strogonowa, okazywał natomiast jawnie
przyjazne dla Polaków uczucia, uchodził za gorącego
zwolennika rządów konstytucyjnych i ustaw liberal¬
nych; stojąc jednak jakiś czas na czele Komitótu
nadzoru policyjnego w memoryałach przesyłanych
Cesarzowi proponował obostrzenie policyi nadzor¬
czej i użalał się na szkodliwą łagodność Łanskoja.
Niepopularnymi byli dwaj namiestnicy — Polacy:
Wawrzecki był już starcem 71-letnim: zarzucano mu,
że nie miał własnego zdania i z łatwością każdemu
wpływowi ulegał. Książę Drucki-Lubecki miał nie-
’) E. P. Karnowicz: „Wielki Książę Konstanty". Zarys
biograficzny. Przekład z rosyjskiego. Warszawa, 1900.
szczególną opinię jako człowiek o charakterze nie¬
pewnym; zdolności, jednak miał niezaprzeczenie wy¬
bitne i pierwszorzędne a żelazną wytrwałość w pra¬
cy: udowodnił to później na urzędzie ministra skar¬
bu, ale już wówczas wyróżniał się w gronie namie¬
stników bystrością zadziwiającą i niezmordowaną
pilnością.
Ministeryum skarbu powierzone zostało Tadeu¬
szowi Matuszewiczowi, głównemu uczestnikowi obrad
sejmu czteroletniego i ministrowi skarbu Księztwa.
Warszawskiego, wreszcie jednemu z kierowników
Konfederacyi generalnej. Umysł jasny, gorące umi¬
łowanie spraw publicznych, prawość bez zarzutu,
energia i fachowość były zaletami Matuszewicza,
przed któremi każdy uchylał czoła. Na stanowisku
ministra spraw wewnętrznych pozostawiony został
Tadeusz Antoni Mostowski, dawny redaktor „Gazety
narodowej i obcej“, założyciel wielkiej drukarni przy
ul. Przejazd i Nowolipie, wydawca wyboru dzieł
pisarzów polskich, właściciel wzorowo gospodarowa-
nego Tarchomina, a w roku 1812 niepospolity admi¬
nistrator Księztwa wśród chwil tyle trudnych. Chwi¬
lowym zastępcą nieobecnego Mostowskiego został
Ignacy Sobolewski, w Księztwie kierownik ministe¬
ryum policyi. Byli członkowie Rady stanu Księz¬
twa Warszawskiego: Michał Kochanowski i uczony
Staszyc, dalej były prefekt w departamencie bydgo¬
skim Gliszczyński, oraz hrabiowie: Aleksander Po-
WOJSKO KRÓLESTWA KONGRESOWEGO.
Żołnierz 4 pułku pieehoty liniowej.
(Z litografii współczesnej ze zbiorów p. Zygm. Wolskiego.)
>>>
25
tocki i Ludwik Plater ob¬
jęli jako radcowie stanu
kierownictwo poszczegól¬
nych wydziałów ministe-
ryalnych, według uznania
rządu; tylko Linowski wy¬
znaczony został odrazu
szefem wydziału policyi
i poczt. Referendarzami
stanu, oprócz sekretarza.
Szaniawskiego, zostali:
Wojda, Koźmian, Andrzej
Horodyski, hr. Jan Tar¬
nowski, hr. Józef Siera¬
kowski, Piotr Malczewski
i b. prokurator kasacyi
Woźnicki. Wydział oświe¬
cenia narodowego zorgani¬
zować miał jako jego przy¬
szły szef: Stanisław Kostka
Potocki wespół z hr. Stani¬
sławem Zamoyskim, Ju¬
lianem Ursynem Niemce¬
wiczem, księdzem Ada¬
mem Prażmowskim, Lud¬
wikiem Platerem, Koź-
mianem i Horodyskim.
Departament najwyższej
sądowej instancyi stano¬
wili: Józef Wybicki, Igna¬
cy Sobolewski, Zamoyski,
Małachowski, kasztelan
Zboiński oraz nowd senatorowie-kasztelanowie: Mar¬
cin Badeni, Franciszek Grabowski, Dominik Ku-
WOJSKO KRÓLESTWA KONGRESOWEGO.
Ofieer i żołnierz 5 pułku pieehoty liniowej.
(Z litografii współczesnej ze zbiorów p. Zygm. Wolskiego.)
czyńsld, b. prezydent try¬
bunału litewskiego Pucha¬
ła i b. sędzia apelacyjny
Tymowski.
Wszystkie powryższe
nominacye osób wchodzą¬
cych wr skład Rządu tym¬
czasowego, uczynione by¬
ły przez Cesarza na wnio¬
sek księcia Adama Czar¬
toryskiego, który w wybo¬
rze kandydatów posługi¬
wał się radą i wskazów¬
kami Szaniawskiego. Za¬
sady konstytucyi, które
służyć miały za tymczaso¬
wą ustawę zasadniczą, nie
zaprowadzały reprezenta-
cyi narodowej, to też Rząd
odpowiedzialny był tylko
przed Cesarzem; poniekąd
zresztą sam za przedstawi¬
ciela narodu uważać się
miał prawo.
Zasady konstytucyi
opierały się na następują¬
cych słowach odezwy Ce¬
sarza Aleksandra: „Kon-
stytucya przeznaczona dla
was jest zastosowana do
miejscowych potrzeb i do
waszego charakteru; język
pozostawiony do czynności publicznych; urzędy mo¬
gą być sprawowane jedynie przez Polaków; wolność
WARSZAWA Z CZASÓW KRÓLESTWA KONGRESOWEGO.
Żoliborz.
(Z obrazu Marcina Zaleskiego.)
>>>
—
Arsenał Warszawski: Sala artyleryi.
(Akwatinta F. Dietricha z rysunku Feliksa Piwarskiego, ze zbiorów p. Matiasa Bersona.)
>>>
Dzieje Porozbiorowe. Tom II.
Arsenał Warszawski: Sala artyleryjska.
(Akwatinta F. Dietricha z rysunku Feliksa Piwarskiego, ze zbiorów p. Matiasa Bersona.)
>>>
28
WOJSKO KRÓLESTWA KONGRESOWEGO.
Szkoła korpusu kadetów.
(Z litografii współczesnej ze zbiorów p. Zygm. Wolskiego.)
słowa i handlu ułatwiona; znoszenie się z dawnemi
częściami Polski, które zostają pod obcymi rządami,
uprzystępnione. W 37 artykułach obejmowały je¬
dnak „Zasady11 nie tylko to, co mogło mieć odrazu
znaczenie praktyczne w epoce przejściowej, ale tak¬
że program na przyszłość, stanowiący granice i wska¬
zówki przyszłej pracy nad ostatecznem sformułowa¬
niem Konstytucyi. Oto (według streszczenia Boja-
sińskiego) treść tej części „Zasad", która odrazu
znaleźć mogła zastosowanie:
„Prowincye polskie, połączone z Rosyą pod ty¬
tułem Królestwa Polskiego, używać będą ustawy na¬
rodowej, opartej na zasadach porządku, sprawiedli¬
wości i wolności (liberte), ustawry, uważanej po
wsze czasy za główny i najświętszy węzeł, łączący
Królestwo z Cesarstwem wszech Rosyi w osobie pa¬
nującego Aleksandra I, jakoteż jego następców.
Przyszła ustawa oprze się na Najwyżej zatwierdzo¬
nych „Zasadach14 i na tych przepisach ustawy b.
Księztwa Warszawskiego i wypływających z niej
ustanowieniach, których wyraźnie nie zmieniają „Za¬
sady". Odstąpienia od „Zasad" w przyszłej ustawie
są dopuszczalne o tyle, o ile będą potrzebne do uczy¬
nienia jej bardziej narodową i zbliżenia do ustawy
3-go maja. W tem miejscu uczyniono zastrzeżenie,
że to zbliżenie może być uwzględnione „wr miarę, ile
różnice okoliczności i czasu pozwolą". Religia ka¬
tolicka ma używać szczególnej opieki Rządu, co je¬
dnak nie powinno w niczem uwłaczać Avolności in¬
nych wyznań, które używać mają tejże wolności pod
dozorem prawa. W każdym razie różnica wyznań
chrześcijańskich nie pociąga w zasadzie żadnej róż¬
nicy w używaniu praw obywatelskich. Starodawne
prawo: „neminem captivabimus“ zasłaniać bę¬
dzie zarówno mieszkańców wszystkich klas. Nikt
nie może być wywieziony tytułem kary po za grani¬
ce Królestwa. Cudzoziemiec każdy w Królestwie
używać będzie narówni z innymi mieszkańcami opie¬
ki praw i korzyści, przez te prawa zapewnionych,
a po uzyskaniu indygenatu może nabyć własność
gruntową w Królestwie Polskiem.
„Prawo cywilne i kryminalne, teraz istniejące,
tymczasowo zachować mają moc obowiązującą, bę¬
dą jednak w przyszłości stosownie zmienione.
„Urzędy publiczne mogą być sprawowane wy¬
łącznie przez obywateli rodaków i przez tych obcokra¬
jowców, którzy osiadłszy w kraju i nabywszy w nim
własność nieruchomą, uzyskają prawo indygenatu.
Zapewnia się wolność druku. Jednakże przewidziane
są możliwe jej ograniczenia (m o d i f i c a t i o n s).
Czynności publiczne bez wyjątku odbywać się mają
w języku polskim. Sądownictwo zostaje konstytu¬
cyjnie niepodległem. Żadna sprawa nie może być
wyprowadzona w drodze instancyjnej za granicę
kraju. Sądy niższe, podsędkowie, notaryusze pu¬
bliczni zachowują dotychczasową swoją organiza-
cyę. Znoszą się jednak urzędnicy stanu cywilnego.
WOJSKO KRÓLESTWA KONGRESOWEGO.
Gwardyjski pułk liniowy W- Miehała.
(Z litografii współczesnej ze zbiorów p. Zygm. Wolskiego.)
>>>
29
Wojsko narodowe polskie zachowa wszystko to, co
się tyczy jego narodowości. Uważane jako zbiór
obywateli, zbrojnych i uporządkowanych dla obrony
monarchy i ojczyzny, będzie przeznaczone do bro¬
nienia granic po^kich, pozostawać będzie stale
w kraju i tylko w Europie będzie używane. W razie
niezbędnego w widokach polityki zewnętrznej prze-
Kościoła. Podnieść miasta i ustalić ich pomyślność
jest wyraźną chęcią Panującego i zamiar ten będzie
ciągłym przedmiotem uwagi rządu. Liczna i uży¬
teczna klasa włościan zachowa w zupełności prawo
wolności osobistej i prawo nabywania własności
gruntowej. Zapewniona im zostanie opieka skute¬
czna i niekosztowny wymiar sprawiedliwości. Duch
STANISŁAW tfn GRABOWSKI,
syn Stanisława Augusta z jego morganatycznego małżeństwa z Elżbietą z Szydłowskich Grabowską, urodzony 1780 roku.
Sekretarz rady stanu i rady ministrów w 1808 roku. Po utworzeniu Królestwa Kongresowego w 1815 r. zasiadał w Radzie
Administracyjnej. Poseł na sejm 1817, kasztelan 1818 r. W r. 1811 minister wyznań i oświecenia publicznego, oraz prezes
Najwyższej komisyi edukacyjnej i komisyi umorzenia długu krajowego, w 1825 mianowany wojewodą, w 1833 członkiem
rady stanu, w 1830 generalnym kontrolerem Królestwa.
(Z portretu rodzinnego.)
chodu lub pobytu w Królestwie wojsk wszystkich,
będą one utrzymywane kosztem skarbu cesarskiego.
Położenie materyalne duchowieństwa -wyznań chrze¬
ścijańskich będzie polepszone. Z odnośnych praw
i urządzeń, obowiązujących dotychczas, będzie uchy¬
lone to wszystko, co przeszkadzać może karności du¬
chownej lub ubliżać godności i uznanym prawom
ustaw, im służących, tchnąć będzie szczególną oj¬
cowską troskliwością, a doprowadzenie tej klasy do
gruntownego i rzeczywistego dobrobytu nie przesta¬
nie być nigdy celem rządu. W celu stopniowego po¬
lepszenia bytu rolnika, mają być odpowiednio urzą¬
dzone dobra duchowne. Ludowi izraelskiemu za¬
chowane będą prawa cywilne, jakie ma już zape-
>>>
Wjazd do Warszawy (sQrza Aleksandra I*go
dnia 12	1815 r.
-lito
(Podług obrazu Warfe Rafował Horwath.)
I
>>>
1
32
wnione przez ustawy i urządzenia obowiązujące.
Szczególne zaś przepisy oznaczą warunki, wśród
których łatwo będzie starozakonnym uzyskać ucze¬
stnictwo w dobrodziejstwach społecznych" *).
Namiestnicy wydali dnia 21 czerwca 1815 roku
pierwszą odezwę do ludności. Ogłaszali w niej, że
dopóki ustawa konstytucyjna nie zostanie ustanowio¬
na, wszelkie prawo pozostaje w zupełnej mocy, do¬
póki wyraźnem postanowieniem rządu nie będzie
usunięte lub zastąpione inną uchwałą. Każdy urzęd¬
nik pozostawać miał w dotychczasowych prerogaty¬
wach, atrybucyach i obowiązkach, dopóki nie otrzy¬
ma zawiadomienia od zwierzchniej Władzy o innem
i poważania*4. „Nawzajem świętą będzie z naszej
strony powinnością — pisali namiestnicy — polecać
Najwyższym Panującego względom tych wszystkich,
którzy w tak stanowczej a tyle nieuchronnemi trud¬
nościami otoczonej chwili, dadzą dowody czystego,
bezinteresownego i gorliwie czynnego patryotyzmiu
Zaręczamy im uroczyście, iż w postępnych zmianach,
przez zasady konstytucyjne wskazanych, pamięć rzą¬
du na nich zawsze zwracaną będzie, by, ulepszając
ich dolę i nagradzając wyższymi stopniami prawdzi¬
we zasługi, zachować Ojczyznie szczerych i użytecz¬
nych około jej dobra pracowników i zachęcić innych
do skutecznego w tak chwalebnym zawodzie współ-
WARSZAWA Z CZASÓW KRÓLESTWA KONGRESOWEGO.
Plac Zygmuntowski z bramą krakowską.
(Z akwaforty współczesnej w zbiorach p. Matiasa Bersona.)
przeznaczeniu lub uwolnieniu. Namiestnicy wyra¬
żali „niepłonną nadzieję, iż każdy z urzędników kra¬
jowych z dawną dla swoich Panujących wiernością
przywiąże się do pełnienia publicznej posługi; a ba¬
cząc jak ściśle przez dobroczynne zasady konstytu-
cyi polskiej zjednoczony jest interes i chwała wspa¬
niałomyślnego Monarchy z interesami i chwałą lubej
nad wszystko dla Polaków ojczyzny, nie przestanie
zapewne podwajać gorliwych usiłowań swoich dla
zamiaru, który dąży jedynie do ustalenia jej szczęścia
’) Por. J. Bojasiński. „Rządy tymczasowe w Król.
Pol.“ Warszawa 1902, str. 22 i 23.
ubiegania się. Polacy! Wielkomyśny charakter i wy¬
sokie cnoty Monarchy, którego litościwy Bóg dał lu¬
dowi polskiemu za ojca i władcę, znane już były
światu, niżeli On wam w tak ujmującym, w tak szla¬
chetnie uprzedzającym sposobie dał rzeczywiście ich
dowody. Nie wątpimy więc, iż posłuszeństwo wasze
dla dobroczynnych Jego rozkazów nie będzie, jak
tylko ciągiem natchnieniem uczuć miłości, wdzięcz¬
ności i nieograniczonego zaufania, któremi otaczać
winniście ten nowy, cudownie wskrzeszony tron wa¬
szej Ojczyzny14.
W trzy dni potem biskup-nominat płocki w li-
ście pasterskim ogłosił wiernym swojej dyecezyi fakt
>>>
33
■utworzenia Królestwa. Niebawem wszystkie władze
departamentowe otrzymały już tekst „Zasad konsty-
tucyi“ w drodze urzędowej od Rządu Tymczasowego.
Przysięgę na wierność Cesarzowi Aleksandrowi skła¬
dano uroczyście, przyczem dygnitarze miejscowi wy-
Owidzkiego. Podnoszono wszędzie z radością odzy¬
skanie bytu narodowego, zostawienie religii, mowy
ojców, obyczajów, „urządzenia dobrotliwe i łatwe do
wykonania, swobody i prawa“, dziękowano wreszcie
Cesarzowi za wyjednanie dla Galicyi i Księzwa Po-
ł^s. FIUP FEL.ICYAN SZUMfcORSKI,
biskup dyecezyi chełmskiej, ur. 15 października 1771 r. w Ostrogu Wołyńskim, wszedł do nowicyatu XX. Bazyljanów
w Poczajowie 1790, kończył nauki w seminaryum w Warmii, od 1814 sekretarz biskupa chełmskiego Ciechanowskiego,
1824 został archidyakonem katedry chełmskiej, 1828 mianowany biskupem grecko-unickim dyecezyi chełmskiej, wy¬
święcony 16 maja 1830, senator Królestwa Polskiego. Umarł 19 stycznia 1851 roku,
(Litografia M. Fajansa z portretu olejnego.)
powiadali pełne zapału mowy, drukowane potem
i rozpowszechniane między ludnością. Wyróżniały
się mowy, wypowiedziane w departamencie lubel¬
skim przez zastępcę prefekta generała Radzimiń¬
skiego, prezesa rady Grzymałę i posła powiatowego
znańskiego „znakomitych swobód z połączeniem na-
rodowości“.
Wewnętrzna organizacya, utworzona przez Rząd
Tymczasowy, przepisywała, że namiestnicy mają się
zbierać trzy razy tygodniowo w komplecie przynaj-
>>>
34
mniej trzech członków. Zdanie Rady stanu musi być
wysłuchane przy układaniu praw organicznych,
wprowadzaniu w życie nowych urządzeń, rozporzą¬
dzaniu funduszami skarbowemi. Z władzami znosić
się mieli namiestnicy tylko za pośrednictwem mini-
steryów; z Wielkim Księciem Konstantym, z urzę¬
dami ościennymi i urzędami rosyjskimi porozumie¬
wać się miał przewodniczący. W dnie, w których nie
V
- • ..v.v-o.h/ •;
FRANCISZEK KSAWERY Ks. DRUC^L-LiUBECKI,
urodzony 1778 r., nauki pobierał w warszawskim korpusie kadetów, wstąpił następnie do armii rosyjskiej, porzuciwszy służbę
poświęcił się na Litwie zawodowi obywatelskiemu, cywilny gubernator wileński, w 1812 czynny członek przedsięwziętej przez
Cesarza Aleksandra reorganizacyi Litwy, członek Rządu Tymczasowego w Warszawie, minister spraw wewnętrznych Król.
Polskiego, po r. 1821 w Berlinie i w Wiedniu przeprowadzał likwidacyę pretensyj polskich do mocarstw ościennych, po Janie
Węgleńskim minister skarbu, twórca Tow. Kred. Ziem. i Banku Polskiego, po r. 1830 rzeczywisty tajny radca i członek Rady
państwa, ożeniony z hrabianką del Campo Scipio, umarł w Petersburgu w maju 1846 roku.
(Litografia W. Siwickiego, ze zbiorów p. Ignacego Wolskiego.)
>>>
AIiEKSAflDER I,
Cesarz Wszeeh Rosyi, Król Polski.
(Z litografii Aschenbremiera według rysunku A. Lessera, ze zbiorów p. Leopolda Meyeta.)
Dzieje Porozbiorowe. Tom II.
>>>
3G
obradowali namiestnicy zbierała się Rada stanu pod
przewodnictwem jednego z namiestników lab pierw¬
szego z rzędu członka do roztrząsania spraw przez
komitet namiestników przedstawionych. Radców
stanu Kochanowskiego, Platera i Aleksandra Potoc¬
kiego przeznaczyli namiestnicy do ministeryum
spraw wewnętrznych. Referendarz Woyda zawiady¬
wał komisyami żywności wojska. Magistratury są-
niej przybywali na rzekomą sesyę Czartoryski z No-
wosilcowem i przechadzając się pod rękę, czekali na
Łanskoja, który wraz z Wawrzeckim najpóźniej się
zjawiał. Dopiero o godz. 2-ej rozpoczynano posie¬
dzenie. Szaniawski jako sekretarz zasiadał przy oso¬
bnym stoliku. Pierwszą czynnością namiestnika by¬
ło podpisanie protokółu poprzedniego posiedzenia.
Protokół, szczupły zresztą, bo prócz numeru treści
Pokój Tadeusza Kościuszki w Solurze w Szwajearyi.
(Drzeworyt z rysunku B. Podbielskiego zamieszczony w „Tygodniku Ilustrowanym".)
dowe pozostały bez zmiany. Wawrzecki pracował nad
organizacyą sądu najwyższej instancyi i najszyb-
szem ukończeniem zaległych procesów kasacyjnych.
„Na sesye rządu — opowiada historyk tej epo¬
ki — pierwszy o godzinie ll-ej zjawiał się Lubecki
i przez dwie godziny po wysłuchaniu ustnych refe¬
ratów odpowiednich naczelników biurowych kładł
następnie na dekretacyach, przez nich przygotowa¬
nych, zatwierdzające lub uchylające decyzye. Póź-
podania i uchwały nic więcej w sobie niezawierają-
cy podpisywano, nie czytając. Następnie wchodzili
naczelnicy oddziałów biurowych z podcyfrowanymi
już przez Lubeckiego decyzyami i podawali je do
podpisu pozostałym członkom Rządu, opowiedziaw¬
szy uprzednio w krótkości treść referatu i wskazaw¬
szy później podpis Lubeckiego. Zwykle polegano na
zdaniu Lubeckiego i bez dyskusyi przychylano się
do jego decyzyi. Z rzadka tylko wywiązywała się
>>>
37
RUEKSANDER jlr. POTOCKI,
radca stanu w komisyi ministeryum skarbu, kierownik
wydziału dochodów niestałych, najstarszy syn Szczęsnego
Potockiego z małżeństwa jego z Zofią Wittówną, dziedzic
Humańszczyzny i Zofiówki.
(Według litografii współczesnej.)
dyskusya i, o ile ze względu na upór Lubeckiego,
stawała się zaciętą, o tyle prawie zawsze kończyła się
ustępstwem na rzecz jego. Około godziny 3-ej Łan-
skoj zamykał posiedzenia bez względu na ilość i wa¬
gę pozostałych jeszcze do załatwienia spraw“.
Już zaraz w pierwszych początkach działalno¬
ści Rządu Tymczasowego wywiązały się nieporozu¬
mienia pomiędzy nim a Wielkim Księciem Konstan¬
tym. Chodziło głównie o kwestye wydatków. Wiel¬
ki Książę oraz komitet organizacyjny wojskowy do¬
magali sięjaknajwiększych nakładów na wojsko, Rząd
Tymczasowy kierował się względami na niezbędną
oszczędność. Książę Czartoryski zwłaszcza nie są¬
dził, aby wojsko mogło odegrać kiedykolwiek zna¬
czącą dla przyszłości Królestwa rolę i mniemał, że
siły materyalne zrujnowanego kraju nie są w stanie
wytrzymać wielkich ciężarów wojskowych. To też
zwracał się książę Czartoryski kilkakrotnie do Cesa¬
rza, prosząc o przekazanie spraw wojskowych Rzą¬
dowi Tymczasowemu, zniesienie komitetu wojsko¬
wego i utworzenie ministeryum woj ny.
Prócz tego były też inne do starć powody. Oddaje¬
my w tym przedmiocie głos historykowi krótkotrwa¬
łych rządów Rządu Tymczasowego, p. J. Bojasińskie-
mu,z którego cennej, źródłowej pracy czerpiemy głó¬
wne i nformacye do tego okresu dziejów'. „Wiele trud¬
ności—pisze p. Bojasiński—nastręczyć musiała Rzą¬
dowi Tymczasowemu sama osobistość WielkiegoKsię-
cia Konstantego Pawdowicza, jego gwałtowny, nie¬
równy ale zawsze bezwględny charakter. Pominąw¬
szy to, że zajmował on w Królestwie wyodrębnione
i niezależne stanowisko, wkraczał on nadto w atry-
bucye Rządu Tymczasowego i paraliżował jego dzia¬
łalność, najczęściej w taki sposób, że osłabiał sam
ufność mieszkańców, którą zdobyć Rząd Tymczaso¬
wy nie tyle może się starał, ile mu na niej zależało.
Zachowanie się Wielkiego Księcia Konstantego jesz¬
cze za czasów Rady Najwyższej było dotkliwe i przy¬
kre nietylko dla wojska, ale i dla ludności cywilnej.
Po ogłoszeniu Królestwa uspokoił się nagle, ale na
krótko. Zależało wówczas na tem, ażeby nawiązać
pewne nici sympatyi pomiędzy wojskiem polskiem
a rosyjskiem, pozostającem jeszcze w Królestwie.
Jednakże już w końcu lipca zdołał wywołać gorzką
skargę z ust Czartoryskiego, który napisał o nim do
Cesarza: „Żadna gorliwość, żadna uległość nie są
zdolne go ułagodzić. Zda się, że znienawidził ten
kraj i to wszystko, co się w nim dzieje. Nienawiść ta
wzrasta zastraszająco. Ani wrojsko, ani naród nie
znajduje laski w jego oczach. Nadewszystko konsty-
tucya służy mu za przedmiot ciągłych sarkań. To
wszystko, co jest prawem i formą, jest okryte śmie¬
sznością, i na nieszczęście za słowami poszły już
i czyny“. Aleksander I, znajdując się wówczas w Pa¬
ryżu, nie miał sposobu z należytym skutkiem oddzia¬
ływać zdaleka na postępowanie Wielkiego Księcia,
przeciwne własnym najżyczliwszym wtedy dla kra¬
ju intencyom Monarszym. W samej rzeczy Wielki
Książę Konstanty łamał nawet przepisy, przez siebie
JÓZEF KALASANTY SZANIAWSKI,
prokurator królewski przy sądzie kasacyjnym Księztwu
Warszawskiego, członek komitetu reformy rządu Księztwa,
członek komisyi trilateralnej przy kongresie wiedeńskim,
referendarz stanu, główny sekretarz Rządu Tymczasowego,
potem prokurator generalny, dyrektor generalny dyrekeyi
wychowania i kierujący wydziałem cenzury.
(Z miniatury robionej w późnym wieku.)
>>>
JÓZEE PASZKOWSKI,
urodź, we wsi Stokach, w pow. wołkowyskim, kanonjer w artyleryi Księztwa Warszawskiego 1810, elew szkoły inżynierów
w stopniu podporucznika, odbył wyprawę do Moskwy, bił się pod Lipskiem, porucznik armii Królestwa Polskiego, w 1820
profesor artyleryi w korpusie kadetów w Kaliszu, w roku 1822 kapitan i profesor szkoły aplikacyjnej w Warszawie, w 1830
pułkownik, w 1833 założył pensyonat męzki, w 1837 inspektor kursów dodatkowych pedagogicznych, zmarł w 1858 w Ciel¬
cach w Kaliskiem, autor „Rosołu kanonjerskiego“, „KardynalskichButów“, „Wielkanocy we wsi Sielcach“, oraz życiorysów
Blumera, Haukego i Sowińskiego.
(Z litografii M. Fajansa według portretu rodzinnego.)
>>>
j0 	——
UOflCJlIM LEUEWEL,
ur. dnia 22 marca 1786 r. w Warszawie, kształcił się w konwikcie XX. Pijarów w Warszawie i w uniwersytecie wileńskim,
profesor „łiistoryi geografii w starożytności" w liceum krzemienieckiem, w 1811 aplikant w administracyi krajowej, w 1814
zastępca profesora historyi w uniwersytecie wileńskim, bibliotekarz uniwersytecki w Warszawie, w 1822 profesor historyi
w Wilnie, honorowy doktor uniwersytetu krakowskiego, w 1824 powrócił do Warszawy, 1829 poseł z powiatu żelechow¬
skiego woj. podlaskiego, we wrześniu 1831 wyjechał do Paryża, potem do Brukselli, zmarł w Paryżu 29 maja 1861 roku.
(Z litografii paryzkiej Maurina.)
>>>
40
samego zatwierdzone. Wbrew oświadczeniu się Ko¬
mitetu, zaczął używać kija w karności wrojskowej.
W wojsku z tego i innych powodów rozpoczęła się
dezercya. Czartoryski uważał nawet za stosowne
ostrzedz Cesarza Aleksandra, że gdy to dłużej po¬
trwa, a nawTet w razie, gdyby Wielki Książę Konstanty
miał pozostać w kraju na dłużej, obawiać się należy
rozlicznych nader niepożądanych zajść. Do opinii j
chaj przynajmniej będzie tylko dowódcą, a nie ad¬
ministratorem i sędzią“. Całe wojsko, i to nietylko
polskie, lecz co najmniej w równej, a może nawet
i w wyższej mierze, pułki rosyjskiej gwrardyi, konsy-
stujące w Warszawie i najmocniej doświadczające
surowości Wielkiego Księcia, żywiły nadzieje rych¬
łego odwołania Wielkiego Kięcia Konstantego i tyl¬
ko dlatego nie opuszczały gromadnie szeregów.Wiel-
ZE ZBIORÓW JANA ROSENA W PARYŻU.
'.-/tui f Am r.fnAer'tmdć.
* mmiśm ■	■. t: Mtmrrr
Ł, 4
& ę,-

. mruryu.y^-	• hr~{ym	’fAt . 1	*
m**- ' /***»#	A fftm-r *rrrr.r,i/w	mt-f
Dyplom na porucznika Wojsk Polskieh, wydany na imię tJózefa Dąbrowskiego,
z podpisem W- Ks- Konstantego oraz generała flaukego.
tej dołączył się nawret senator Nowosilcow. Pona¬
wiał więc w dalszym ciągu książę Czartoryski pro¬
śbę o utworzenie oddzielnego ministeryum wojny,
a główne dowrództwo nad wojskiem polskiem propo¬
nował powierzyć generałowi WTittgenszteinowi. „Naj¬
jaśniejszy Panie“, pisał do Cesarza, „czas nagli,
każda godzina może dać pochop do jakiegoś skan¬
dalu... W razie, gdyby konieczną rzeczą było po¬
zostawienie tu Wielkiego Księcia Konstantego, nie-
ki Książę Konstanty dążył do rozpostarcia swej wła¬
dzy karzącej i poza wojsko, a Rząd Tymczasowy, któ¬
rego powaga i zaufanie najbardziej na tem cierpiały,
nie miał środków do zwalczenia tych jego zapędów.
Konstanty Pawłowicz nie mógł pogodzić się z myślą,
żeby wojskowi, dymisyonowani w formie nieograni¬
czonego urlopu, a więc już nieczynni i niepłatni, nie
podlegali władzy wojskowej i jego własnej. Zaczął
więc wkraczać w atrybucye sądów ogólnych i władz
>>>
I
41
cywilnych. W tym czasie podał się do dymisyi ge¬
nerał Chłopicki. Rozpoczęło się gromadne występo¬
wanie z szeregów, nawet bez zachowania wszelkich
formalności. Dla poskromienia tej dezercyi, którą
przypisywał jedynie „niedokładnemu nad ludźmi do¬
nów, w których kompanii nastąpiła dezercya". Kon¬
stanty Pawłowicz chciał sięgnąć swą władzą i ku
urzędnikom cywilnym, podprefektom, prefektom,
a w końcu chciał jej użyć i względem prezydenta
miasta Warszawy. Jednem słowem Wielki Książę
WALENTY WAŃKOWICZ,
artysta malarz, ur. 1799 w guberni mińskiej, uczył się u 00. Jezuitów w Połocku i w uniwersytecie wileńskim pod
Rustemem, w 1826 kosztem uniwersytetu wysłany do Akademii sztuk pięknych w Petersburgu, nagrodzony tam
złotym medalem, znakomity portrecista, zmarł w Paryżu 1842 roku, pochowany na cmentarzu Mont-Martre.
(Z olejnego autoportretu w zbiorach biblioteki ordynacyi hr. Krasińskich.)
zorowi“, wódz naczelny postanowił, iż wszystkie efe-
kta ubiorcze, zabierane przez dezerterów, zapłacone
będą w trójnasób: raz przez pułkowników lub do-
wódców tymczasowych pułków, drugi raz przez ko¬
menderujących batalionami, lub szwadronami, do
których należą dezerterowie, trzeci raz przez kapita-
raz po raz czynił wyłomy w gwarancyach, które by¬
ły zawarte w Zasadach kostytucyi, a Rząd Tymcza¬
sowy, który miał stać na ich straży, nie umiał czy
nie mógł temu zapobiedz; zaś osobę Wielkiego Księ¬
cia Konstantego, „czyniącego niewykonalnemi wie¬
le reform i ulepszeń, które Rząd byłby wprowa-
>>>
42
dził, gdyby się był ośmielił je przedsięwziąć", wska¬
zywał Monarsze, „jako jedną z przyczyn, dla których
prace Rządu nie poszły pożądanem tempem".
Prace organizacyjne Rządu Tymczasowego. Pierw¬
szą czynnością Rządu Tymczasowego przed podję¬
ciem właściwej organizacyi administracyjnej Króle¬
stwa było sporządzenie zestawień i obliczeń, tyczą¬
cych się obszaru kraju, ludności i stanu ekonomicz¬
nego. Obliczenia te były bardzo niedokładne: opie¬
rały się na materyałach, jakie były do rozporządze-
dochodów na pierwszy rok budżetowy było niezmier¬
nie trudne. Preliminowano je na 363/4 miliona złp.,
ostatecznie nawet na 38ł/2 miliona złp.; w rzeczywi¬
stości wyniosły „mało więcej nad 25 milionów",
z których po odtrąceniu wydatków zostało 1,800,000
złp. nadwyżki.
Dnia 31 sierpnia Rząd zatwierdził organizacyę
ministeryum skarbu. Ustrój ministeryum w myśl
postanowień zasad konstytucyi miał charakter kole¬
gialny. Kierownik jego nietylko nie nosił tytułu mi-
W. Ks. KONSTANTY.
(Z litografii współczesnej wykonanej w Moskwie.)
nia; luki wypełniano domysłami na podstawie analo¬
gii i prawdopodobieństwa. Z rachunków tych wypa¬
dło, że obszar Królestwa wynosił 2,209 mil kwadra¬
towych ; w rzeczywistości większy był o 67 mil kw.
Podobnie przybliżone było obliczenie ludności na
2,814,989 głów, bydła na 452,148 sztuk, koni na
136,416 sztuk. Obliczenie stosunku zabudowań, la¬
sów, wody i nieużytków, łąk i ziemi uprawnej (tej
ostatniej liczono 8924/5i mil kw.), równie jak i pro-
dukcyi plonów zarówno co do gatunków jak i spo-
trzebowania na import i eksport, opierało się na zu¬
pełnie niepewnych danych. To też i obrachowanie
nistra (był tylko „radcą prezydującym") ale i władzę
osobistą miał mniejszą niż minister za czasów Księz-
twa. Prezydujący decydować samodzielnie mógł
tylko w sprawach potocznych, wszystkie sprawy
ważniejsze, dotyczące interesu ogółu, czy też obywa¬
tela lub urzędnika, załatwiane były przez kolegium,
złożone oprócz prezydującego z trzech radców stanu
kierujących wydziałami. Matuszewicz jako prezydu¬
jący objął urzędowanie 29 czerwca 1815. Wydziałem
kas i rachunkowości, który objął także rachunki wy¬
nikłe z konwencyi bajońskiej i z postanowień trak¬
tatu wiedeńskiego, zarządzał Michał Kochanowski,
>>>
43
którego charakterystykę według notatek Niemcewi¬
cza podaliśmy mówiąc o organizacyi władz Księztwa
Warszawskiego. Szefem wydziału „dochodów sta-
łych“ (sprawy podatkowe, gruntowe i odnoszące się
do wszelkich wpływów regularnych) został Ludwik
i żelaznej energii, przyjaciel i prawa ręka księcia
Lubeckiego, autor traktatu „o gospodarstwie leś-
nem“ i wielu artykułów umieszczanych w „Dzienni¬
ku wileńskim11 i „Sylwanie warszawskim". Wydział
„dochodów niestałych14 (cła, podatki konsumpcyjne,
JERZY SAJVIUEL» BAflDTKE,
urodził się w Lublinie 1768 r., gimnazyum ukończył w 1779 we Wrocławiu, wyjechał następnie na uniwersytety
w Halli i Jenie. Po roku 1790 był przez lat 8 nauczycielem w domu hetmana Ożarowskiego, 1798 został substytu¬
tem przy gimnazyum św. Elżbiety we Wrocławiu i nauczycielem języka polskiego, w roku następnym został tłó-
maczem przysięgłym przy urzędzie municypalnym Wrocławia a potem przy królewskiej kamerze, 1804 r. otrzymał
stanowisko rektora szkoły św. Ducha oraz bibliotekarza, 1811 został wezwany przez Izbę Edukacyjną do Krakowa,
gdzie objął zarząd Biblioteki Jagiellońskiej, zaczął również wykładać w uniwersytecie bibliografię i język łaciński.
Był dziekanem przez lat trzy a w 1819 wybrany przez Akademię na senatora b. Rzeczypospolitej Krak. Umarł 1835 r.
(Litografia Flecka z rysunku H. Hirszela.)
Plater, syn ostatniego podkanclerzego litewskiego,
znakomity leśnik i geograf, adjutant Sierakowskiego,
później wizytator uniwersytetu wileńskiego, wreszcie
inspektor lasów rządowych w ośmiu guberniach za¬
chodnich cesarstwa, człowiek wybitnych zdolności
monopol solny i tabaczny, mennica, poczta, stempel
i loterya) podlegał zarządowi Aleksandra Potockiego.
W ministeryum spraw wewnętrznych, do któ¬
rego włączono i wydział policyi, prezydującym w za¬
stępstwie nieobecnego Mostowskiego był Ignacy hr.
Dzieje Porozbiorewe. Tom II.
>>>
44
Sobolewski, ongi sekretarz poselstwa polskiego
w Paryżu, potem sekretarz rady stanu w Księztwie
Warszawskiem, w 1811 roku minister policyi, wzięty
w niewolę pod Lipskiem i od tego czasu przebywa¬
jący w Petersburgu. Obok niego w kolegium mini-
steryalnem zasiadali: jako kierownik wydziału ad-
i wykształcony; dalej jako wyznaczony specyalnie
przez Cesarza Aleksandra I-go kierownik wydziału
policyi i poczt: zdolny, wymowny, zręczny radca sta¬
nu z czasów Księztwa Aleksander Linowski, rot¬
mistrz kawaleryi 1794 r. i Kołłątajowski przyjaciel
potem oskarżycie], dobrze notowany przez Austrya-
5
o
to
ministracyi ogólnej: głośny z wolteryanizmu i zjadli¬
wej niechęci do duchowieństwa, piętnowany publicz¬
nie przez arcybiskupa Raczyńskiego jako „jeden
z najzawziętszych nieprzyjaciół Kościoła, form i praw
jego“, choć synowiec zacnego kanonika katedry po¬
znańskiej, do niedawna prefekt departamentu bydgo¬
skiego, Antoni Gliszczyński, człowiek zresztą bystry
ków z czasów pobytu w Krakowie, zaufany księcia
Józefa, wykonawca jego ostatniej woli i zarządca
dóbr po nim pozostałych; namiętny i mściwy, poróżni
się niebawem z Mostowskim i w sejmie do najza-
żartszych należeć będzie opozycyonistów. Trzecim
wreszcie członkiem kolegium ministeryum spraw
wewnętrznych był uczony i otoczony czcią prezes
>>>
45
gdyś podstoli koronny, potem jeden z najwymo¬
wniejszych mówców sejmu czteroletniego, w Księz-
twie Warszawskiem prezes rady stanu i minister,
a przytem zamiłowany dyrektor izby edukacyjne]
i komendant korpusu kadetów. Potocki był duszą
edukacyi publicznej w Księztwie, która za jego usta¬
wiczną i gorliwą inicyatywą zaczęła rozwijać się
wzorowo w przeddzień wypadków 1812 roku—słusz¬
nie też jemu należało się kierownictwo oświaty
w Królestwie Polskiem. Dziełem Potockiego były
pierwsze rządowe komisye egzaminacyjne, nad któ-
remi objął przewodnictwo, założenie wraz z Łubień¬
skim szkoły prawa, utworzenie szkoły lekarskiej,
wydziału teologicznego, wznowienie towarzystwa
elementarnego, pomieszczenie szkół, bibliotek, gabi¬
netów, nad których tworzeniem się troskliwie czu¬
wał. Taktowny, rozsądny, umiarkowany, był zdecy¬
dowanym zwolennikiem postępu i synem „wieku
oświeconego11: to jedno doprowadzało go do konflik¬
tów z duchowieństwem i to potem, z powodu prze¬
prowadzenia przez niego zniesienia zakonów, stać się
miało przyczyną ustąpienia od steru władzy. Z naz¬
wiskiem Potockiego łączyć się będzie, jak to zoba¬
czymy niebawem, początek warszawskiego Uniwer¬
sytetu: w piśmiennictwie dziełem „o wymowie i sty-
dflJSl CHRZCICIEL* KRUSZYŃSKI.
nr. 1773, ukończywszy szkoły 1791 poświęcił się stanowi duch.,
który jednak jaż w'1794 porzucił, wstępując jako podoficer
do korpusu inżynierów. Kampanię odbył pod Sierakowskim.
Porzuciwszy służbę jako podporucznik zaczął zajmować się
guwernerką. Przez ks. Jabłonowskiego wprowadzony do
Puław, został kustoszem Świątyni Sybilli, 1812 r. mianowany
sekretarzem generalnym ministeryum skarbu, pełniąc te
obowiązki przez 16 lat, 1824 referendarz stanu.
(Z litografii Flecka.)
warszawskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk, autor
broszur „O równowadze Europy" i „Ostatnich prze¬
strogach dla Polski11, ks. Stanisław Staszic, propaga¬
tor wówczas idei złączenia się ludów słowiańskich
w jedno ciało pod berłem Cesarza Rosyi; Staszic kie¬
rował wydziałem sztuk i przemysłu. W związku
z ministeryum spraw wewnętrznych pozostawała
„Komisya nadzwyczajna potrzeb wojska", którą kie¬
rował Karol Fryderyk Woyda, za Rzeczypospolitej
sekretarz przy legacyi polskiej w Berlinie, w legio¬
nach kapitan-adjutant generała Wielhorskiego, urzęd¬
nik za czasów pruskich w Warszawie, wreszcie refe¬
rendarz stanu Księztw’a a niebawem zasłużony pre¬
zydent miasta Warszawy. Referendarz Woyda pod¬
legał nietylko komisyi ministeryum spraw wewnę¬
trznych, ale i generalnemu intendentowi armii rosyj¬
skiej hrabiemu Santi.
Ostateczna organizacya tymczasowego wydzia¬
łu „oświecenia publicznego11 dokonana została dnia
14 listopada 1815 roku. Prezydować miał w nim
zawsze jeden z senatorów: pierwszym prezydującym	FRANCISZEK S]vuJGL*ewicz.
był Stanisław" Kostka Potocki, brat Ignacego, nie-	(Według autoportretu rysował i. F. Piwarski.)
>>>
lu“, „Winkelmanem polskim" i „Podróżą do Ciemno¬
grodu" zasłużył na poważne miejsce.
Wydział podzielony został na dwie sekcye:
zamianowanym przez Cesarza Aleksandra I człon-
kacyi narodowej. Prócz tego dzielił się wydział na
cztery oddziały. Oddział edukacyi tworzyli: Zamoy¬
ski, Staszic, Plater, Koźmian, Horodyski, Linde, Li¬
piński i Kossakowski; oddział drugi, wyznania kato-
kom polecono zająć się sekcyą organizacyjną, która
miała podjąć prace pozostające w związku z opar¬
ciem wychowania publicznego o nowe podstawy;
sekcyę administracyjną dla załatwiania spraw bie¬
żących oddano członkom dawnej dyrekcyi edu-
lickiego: Zamoyski, biskup wigierski Gołaszewski,
Julian Ursyn Niemcewicz, prałat Koźmian i ks.
Prażmowski; oddział wyznań akatolickich: Horody¬
ski, Linde i pastor Diehl; sprawami cenzury wresz¬
cie, któremi od roku 1814 zajmował się Wawrzecki,
Widok Ostrej Bramy w Wilnie w pierwszej ewierei XIX wieku.
(Z olejnego obrazu Marcina Zaleskiego w zbiorach lir. Augusta Potockiego.)
>>>
47
miał się zajmować oddział złożony z Niemcewicza,
Platera, Kajetana Koźmiana i ks. Prażmowskiego.
Na zebraniach ogólnych, czyli centralnych wszyst-
miotach wyznania reformowanego Diehl, „w rze¬
czach dozoru i rządu szkolnego" Kossakowski.
Zakres działania ministeryum sprawiedliwości
Wn5trze kościoła Świątego I^rzyża w Warszawie w pierwszej ewierei XIX wieku.
(Z olejnego obrazu Marcina Zaleskiego w zbiorach hr. Augusta Potockiego.)
kich członków wydziału, którym tak samo jak i ze¬
braniom oddziałowym przewodniczył Potocki, refe¬
rowali stale „w przedmiotach nauk i instytucyj oraz
religijnych wyznania augsburskiego11 Linde, wprzed-
i najwyższej magistratury sądowej otrzymać miał
Departament najwyższej sądowej instancyi z Wa-
wrzeckim na czele, złożony z senatorów-wojewodów
Wybickiego, Sobolewskiego, Zamoyskiego i Mała-
>>>
«
48
24. Sądowi apelacyjnemu dla spraw karnych, złożo¬
nemu z trzech prezesów i 18 członków, nadano także
charakter zasadniczo wyrokującej najwyższej in-
stancyi. Sąd najwyższej instancyi dla spraw cywil¬
nych rozpoczął czynności 3 listopada 1815 roku.
W urządzeniu niższych władz administracyj¬
nych Rząd Tymczasowy nie uczynił zmian, starał się
tylko o możliwe oszczędności. Postanowiono zmniej¬
szyć liczbę urzędników i obniżyć ich płacę. Pensye
członków Rady Najwyższej Księztwa Warszawskie¬
go wynosiły 186,440 złp., z tego Wawrzecki i Lubec-
ki brali po -20,000 złp. rocznie. Czartoryski odrazu
oświadczył, że pracować będzie bezpłatnie. Etat
kancelaryi rządu zmniejszono o 24‘/2 tysiąca złp.
Etat Rady Stanu ograniczono do 202,000 złp. rocznie.
Sobolewski i Matuszewicz pobierali po 20,000 złp.,
radcowie z dyrekcyi żywności po 15,000 złp., refe¬
rendarze po 10,000, sekretarz główny Szaniawski
12,000 złp. Przeprowadzenie oszczędności w niższych
władzach dało się z trudnością uskutecznić; stan
kraju wymagał „energicznej i czynnej władzy wyko¬
nawczej poprzestano na tem, aby nie obsadzać
posad niezajętych i stopniowo dopiero znosić niektó¬
re inne urzędy. Zmniejszenie obszaru kraju z natu¬
ry rzeczy spowodowało pewne zmniejszenie się wy¬
datków. Ustrój sądownictwa oprócz dwóch sądów
najwyższej instancyi obejmował teraz trybunały cy-
Typ eharakterystyezny z poezątków XIX w.
w Warszawie.
(Litografia oryginalna J. Śliwiekiego ze zbiorów „Oryginały
Warszawskie".)
chowskiego, oraz senatorów-kasztelanów Zboińskio-
go, Marcina Badeniego, Franciszka Grabowskiego,
Dominika Kuczyńskiego. Puchały i Tymowskiego.
Od 1 lutego 1813 ustała działalność sądu kasacyjne¬
go w Radzie Stanu Księztwa Warszawskiego i 257
skarg kasacyjnych pozostało bez rozpatrzenia. Dnia
22 marca 1814 utworzony został Sąd apelacyjny dla
spraw karnych; sprawy cywilne nie miały instancyi
kasacyjnej. Rząd Tymczasowy zniósł wogóle zasadę
kasacyi, a utworzył trzecią najwyższą instancyę,
która decydowała nie tylko o stronie formalnej ale
i wyrokowała co do słuszności wniesionej sprawy.
Prokurator miał być usunięty od obrad tej najwyż¬
szej instancyi a zadania dawnej komisyi podań i in-
strukcyi spełniał sędzia-referent dla każdej sprawy
zosobna. Uchwała Rządu Tymczasowego z dnia 21
września 1815 ustanawiała, że Sąd najwyższej in¬
stancyi składać się miał z 10 członków i prezydujące-
go mianowanych przez Cesarza i 6 sędziów wyzna¬
czonych przez Rząd Tymczasowy. W komplecie
z siedmiu musiało zasiadać najmniej czterech sena¬
torów. Liczbę mecenasów, którzy z urzędu bronió
mieli sprawy dotyczącej interesów, instytucyi lub
osoby publicznej podwojono; miało być ich obecnie
famulus Żółkowskiego, tak zwany ogólnie
roznosieiel „lvromusa“.
(Oryginalna litografia J. Śliwiekiego ze zbioru „Oryginały
Warszawskie".)
>>>
•19
wilne po jednym w każdym departamencie, cztery
sądy pokoju w Warszawie i po dwa w większych
miastach, po jednym w mniejszych, przeszło 90 w ca¬
lem Królestwie, trybunały handlowe w Warszawie,
Lublinie, Kaliszu i Płocku, 3 sądy kryminalne, 19
sądów policyi poprawczej; koszty utrzymania ich
zmniejszyły się o 568,000 zip. Jedynie w wydziale
Dnia 27 sierpnia utworzona została komisya dla
wejrzenia w wewnętrzną administracyę Warszawy,
jako miasta stołecznego i dla opracowania projektu
stałego urządzenia władz miejskich. Do komisyi ja¬
ko prezydujący wszedł Joachim Owidzki, jako człon¬
kowie Stanisław Nowakowski i Sylweryn Strzelecki.
Rząd Tymczasowy uważał dalej za właściwe
kawalerska jazda — typy złotej młodzieży z pierwszej ewierei XIX wieku.
(Z olejnego obrazu Januarego Suchodolskiego.)
oświecenia publicznego wydatki zostały zwiększone,
a to w myśl postanowienia „Zasad konstytucyi“ aby
wydatki na oświatę wynosiły dwa miliony zip. rocz¬
nie. Zanim to miało zostać urzeczywistnione prze¬
znaczono na cele oświaty 1,078,997 zip. rocznie. Ogó¬
łem etaty tymczasowe Królestwa mniejsze były jed¬
nak od etatów Księztwa o 2,549,874 zip.
znieść, ze względów na oszczędność, główną Izbę
obrachunkową, a czynności jej powierzyć referenda¬
rzowi Horodyskiemu. Zmiana ta trwała przez czas
krótki, bo już z końcem 1816 r. Izbę obrachunkową
przywrócono na nowo. Istniał także zamiar zniesie¬
nia gwardyi narodowej, ponieważ Rząd był zdania,
że służba gwardyi odrywała ludność rzemieślniczą
>>>
ÓO
od zajęć i odzwyczajała od pracy. Utworzony przez
Nowosilcowa Komitet wyższego nadzoru policyjnego
utrzymany został w dalszym ciągu; utworzono tylko
nowy oddział, do którego weszli b. policmajster
Swieczyn wraz z przydanymi mu Deschampem i Wo¬
łowskim. Utworzona została nadto instytucya „urzęd¬
ników cywilnych do szczególnych zleceń“. Urzędni¬
ków tych było 18; czterech w Warszawie, po dwóch
osób wojskowych i dwóch cywilnj^ch, dla sprawie¬
dliwego podziału ciężarów, wypływających z lokacyi
wojska, przyczem przyjęto za zasadę, że wojska je¬
dynie w miastach pomieszczane być mogły.
Szefem biuia spraw zagranicznych w Rządzie
Tymczasowym był hr. Leon Potocki, syn senatora
rosyjskiego Seweryna Potockiego. Urzędownie nosił
Potocki tytuł głównego sekretarza do koresponden-
ŁUKflSZ GOŁiEMBIOWSKI,
ur. 13 października 1773 w Pokoście pod Pińskiem, szkoły kończył u 00. Pijarów w Dąbrowicy, wysłany kosztem
publicznym do szkoły górniczej przybył 1791 do Warszawy, gdzie zamieszkał przy Tad. Czackim, 1792 w Szczeko¬
cinach porządkował księgozbiór Czackiego. W marcu 1794 wstąpił do wojska. Walczył jako szeregowiec pod
Szczekocinami. Przez lat 28 w Porycku był bibliotekarzem Czackiego, w 1818 w Puławach objął nadzór nad złą-
czonemi bibliotekami Czackiego i Czartoryskich, członek Tow. przyj, nauk, w 1823 czynny członek Tow. ksiąg ele¬
mentarnych, bibliotekarz biblioteki publicznej, sekretarz Tow. przyj. nauk. W 1833 zakupił kolonię Kazimierówkę
pod Hrubieszowem. Umarł 7 stycznia 1849 roku, pochowany w Gródku Nadbużnym.
(Litografia Flecka z portretu współczesnego.)
w każdym departamencie. Byli to Rosyanie służący
przedtem na stanowiskach „obłastnych“ i „okruż-
nych“ naczelników: zadaniem ich było pośredniczyć
pomiędzy rosyjskiemi władzami wojskowemi a wła¬
dzami miejscowemi na żądanie którejkolwiek ze
stron i brać udział w śledztwach spraw, do których
wchodzili zarówno Polacy jak Rosyanie. Z innych
tworów Rządu Tymczasowego wymienić także trze¬
ba ustanowienie komisyi kwaterunkowej, z dwóch
cyi zagranicznej. Główną czynnością biura była ko-
respondencya z ministeryum spraw zagranicznych
we Francyi w sprawie zwrotu 18 milionów franków,
wydanych przez Księztwo na żołd i żywność dla
wielkiej armii. Ówczesny minister francuzki książę
Richelieu stał na stanowisku, że kontrybucya, którą
zapłaciła Francya na podstawie warunków traktatu
paryzkiego, czyniła równocześnie zadość wszystkim
zobowiązaniom przeszłości, że zatem Rząd Królestwa
>>>
51
Polskiego z odnośnemi pretensyami zwrócić się wi¬
nien wprost do swego Monarchy. Cesarz Aleksander
I-szy bawił podówczas w Paryżu. Leon Potocki wy¬
jechał tam we wrześniu, aby obok sprawy o 18 milio-
stwa równocześnie ze sprawą zorganizowania admi-
nistracyi krajowej.
Rząd pruski samowolnie, nie czekając na for¬
malności już w końcu maja wtargnął do Księztwa.
TOMASZ ŚWIĘCILI,
urodź. 1774 r. na Podlasiu, w 1789 ukończył z medalem szkoły X. X. Komunistów w Węgrowie i zaraz wstąpił do
palestry Drohickiej, w 1794 wybrany deputatem na trybunał lubelski, gdy jednak trybunał nie doszedł do skutku,
mianowany został rotmistrzem ziemi Drohickiej. Uczestniczył w wyprawie pod Niemirów. Po poddaniu się War¬
szawy powrócił do domu i oddał się naukom. W 1798 udał się do Lwowa gdzie uczęszczał na kursa prawne, od
1800—1804 pełnił obowiązki sędziego, w 1808 wykonał przysięgę na adwokata przy sądzie apelacyjnym. W 1816 r.
po odbyciu poprzedniem licznych podróży po kraju wydał swój „Opis Starożytnej Polski“. Został zaraz potem
członkiem Warsz. Tow. przyj. nauk. Zmarł 1837 r. w Busku jako mecenas sądu najwyższego Królestwa Polskiego.
(Litografia z rysunku II. Hirszela wykonanego z olejnego portretu.)
nów przedstawić także sprawozdanie z czynności
organizacyjnych Rządu Tymczasowego.
Wykonanie uchwał kongresu było czynnością,
która zaprzątała uwagę Rządu Tymczasowego Króle-
Generał Thiimen skonfiskował na rzecz Prus walory
i pieniądze, które im się nie należały i rozkazał wła¬
dzom zerwać wszystkie stosunki z rządem Księztwa
Warszawskiego. Wojsko pruskie zajęło nietylko
Dzieje Porozbiorowe. Tom IL
7
>>>
52
przyznane mu uchwałami kongresu departamenty:
bydgoski, poznański i część kaliskiego, ale i cały
kawał kraju najwyraźniej włączony przez kongres
do Królestwa z miastem Pyzdry i Kościelną Wsią,
mającą stanowić punkt centralny tej części departa-
samowoli pruskiej zatrzymać dochody z Torunia dla
wynagrodzenia szkód zrządzonych aż do chwili,
w której komisya demarkacyjna wyznaczona jeszcze
w Wiedniu przy zawieraniu traktatów rosyjsko-pru-
skich wytknie dokładnie granice i sporządzi odpo-
joachim owidzki,
prezes administracyi lubelskiej, w 1809 r. poseł na sejm, członek konfederacyi 1812, prezes komisyi miast w 1815 roku.
(Litografia Wemmera z rysunku I. N. Lewickiego, ze zbiorów rodzinnych p. Alojzego Owidzkiego w Józefowie.)
mentu kaliskiego, którą przyznano Królestwu. Rząd
Tymczasowy upomniał się w lipcu o zwrot przywła¬
szczonego bezprawnie terytoryum, ale prezydent
W. Ks. Poznańskiego Zerboni di Sposetti pozostawił
odezwę Rządu bez skutku.
Rząd Tymczasowy widział się zmuszony wobec
wiednie mapy. Do komisyi tej zamianował Cesarz
Aleksander generała-porucznika d’Auvrey i generała
brygady Kosseckiego; ze strony pruskiej brał w niej
udział oprócz oficera, którego król pruski później
miał wyznaczyć, prezydent Trybunału najwyższej
instancyi Danckelmann. Komisarze Królestwa do-
>>>
piero we wrześniu udali się do Mławy: prace ich
przeciągały się czas tak długi, że Rząd Tymczasowy
nie doczekał już ostatecznego wytknięcia granic
pruskich.
Równocześnie prace demarkacyjne od strony
Austryi przeprowadzał generał Maurycy Hauke w po¬
rozumieniu z komisarzami cesarza austryackiego.
Terytoryum wolnego miasta Krakowa, które na
kongresie wiedeńskim otrzymało osobną konstytu-
cyę, oddzielało na pewnej przestrzeni granice au-
ksandra. Miączyński otrzymał szereg sekretnych
i publicznych instrukcyj, tyczących się opieki nad
przywilejami handlowemi Krakowa wobec austryac¬
kiego Podgórza, nad sprawą włościan i żydów, nad
wyborem urzędników publicznych, nad kwestyą po¬
zostawienia chorych poddanych Królestwa w lazare¬
tach krakowskich, i nad wycofaniem wojsk polskich
i rosyjskich z Krakowa. Miączyński wypełnił in-
strukcye jaknajsumienniej i ku zupełnemu zadowo¬
leniu rządu.
Sukiennice krakowskie.
(Z akwarelii Ludwika Łepkowskiego, ze zbiorów p. Stanisława Leszczyńskiego.)
stryackie od granic Królestwa. Organizacya tej Rze¬
czypospolitej, która przetrwała do roku 1846, żywo
interesowała Rząd Tymczasowy. Miała się nią zająć
komisya wyznaczona przez trzy dwory opiekujące się
Rzecząpospolitą. W komisyi tej najważniejszą figu¬
rą był przebiegły i sprzedaj ny Prusak von Reibnitz;
małą w niej rolę grał przedstawiciel Austryi hr.
Swreerts-Sporck. Ciężar uczciwej pracy spoczywał
na komisarzu polskim, radcy głównej Izby obrachun¬
kowej Miączyńskim, którego Rząd Tymczasowy wy¬
delegował w miejsce chorego radcy stanu Glisczyń-
skiego, mianowanego pierwotnie przez Cesarza Ale-
Wolne miasto Kraków pozostawało ściśle złączo¬
ne z natury rzeczy i stosunków z Królestwem Pol-
skiem; to też zanim przejdziemy do dalszego toku
opowiadania o formowaniu się rządów w Królestwie,
na tem już miejscu przytoczyć wrypada postanowie¬
nie traktatu wiedeńskiego tyczące się utworzenia
Rzeczypospolitej Krakowskiej i konstytucyi jaka jej
została nadana. Oto traktat dodatkowry do kongresu
wiedeńskiego, który zapewnił byt Rzeczypospolitej
Krakowskiej: „My Alexander I, etc., wiadomo czy¬
nimy niniejszem, że za wspólnym układem między
nami, cesarzem Austryi, królem pruskim, przez na-
>>>
Jfongres 2Vied^ w r. 1815.
W
Posiedzenie przedstawicieli ośmiu m°e$ Pisanych na traktacie paryzkim.
, P,
(Staloryt GodefroycTa z obrazu Isabey’a, wył;i"' Zu 1819 r., własność p. F. Potrzebskiego.)
-
>>>
56
szych wspólnych pełnomocników, na mocy danego
im pełnomocnictwa, zawarty i podpisany został
w Wiedniu (21 kwietnia) dnia 3 maja r. 1815 traktat,
który brzmi jak następuje: Artykuł I: Miasto Kra¬
ków wraz z swoim okręgiem uważane będzie na
wieczne czasy za miasto wolne, niepodległe i ściśle
neutralne pod protekcyą trzech wysokich stron kon¬
traktujących. Artykuł II, podaje granice Rzeczypo¬
spolitej. Artykuł III: Cesarz Austryi chcąc ze swej
strony przyłożyć się do ułatwienia związków handlo¬
wych i dobrego sąsiedztwa między Galicyą i wolnem
miastem Krakowem, nadaje nadbrzeżnemu miastu
LUDWIK KROPIliS^I,
nr. 1767 roku w Paszukach, wojew. Brzesko-litewskiem, wychowywany u hetmanowej Ogińskiej, ciotki króla Sta¬
nisława Augusta, potem w Puławach. W 1794 jako podpułkownik artyieryi brał udział w bitwie pod Pragą, gdzie
padł ranny. W 1812 jako generał brygady dowodził dywizyą, kilkakrotnie zastępował ministra wojny Ks. War¬
szawskiego, osiadł wreszcie w Worończynie na Polesiu wołyńskiem, gdzie zmarł oślepły po utracie dzieci d. 4 sier¬
pnia 1844 licząc lat 77. Był członkiem Tow., przyj, nauk, przez jakiś czas wizytatorem szkół w zachodnich prowin-
cyach państwa Rosyjskiego. Autor tragedyj „Ludgarda“ i „Gustaw Waza“ oraz romansu „Julia i Adolf*1.
(Litografia Flecka z portretu wykonanego w późnym wieku.)
>>>
Hs. dflKÓB fRLiI^OWSKI,
ur. 29 kwietnia 1774 r. we wsi Budlewie w okolicach Białegostoku. Uczył się u XX. Pijarów w Drohiczynie, do zgromadzenia
Pijarów wstąpił w 1792 roku. Pierwsze kazanie wypowiedział w kościele parafialnym topczewskim. Był profesorem w Łomży,
Drohiczynie i Szczuczynie. W 1802 zainteresował się w Szczuczynie losem głuchoniemego Piotrusia Gąsowskiego. W 1803
wysłany kosztem rządu do Berlina dla poznania szkół, probował daremnie zbadać metodę tamtejszego instytutu głuchonie¬
mych. W 1809 izba edukacyjna dowiedziawszy się o zdumiewających postępach Gąsowskiego postanowiła założyć krajowy
instytut głuchoniemych. W roku 1815 prezes izby St. Potocki wespół z ks. Staszicem wezwali ks. Falkowskiego, aby zajął się
zorganizowaniem instytutu. Po dwuletnich studyach w Wiedniu utworzył ks. Falkowski instytut w r. 1817. W r. 1819 został
członkiem Tow. przyj, nauk i otrzymał wielki złoty medal. W r. 1822 Cesarz Aleksander przeznaczywszy 124,000 złp. na budowę
domu dla instytutu głuchoniemych obdarzył ks. Falkowskiego probostwem parafii św. Aleksandra w Warszawie. W r. 1831
osiadł na wsi w Guzowie; na kilka miesięcy przed śmiercią wrócił do instytutu, którego był członkiem rady nadzorczej i tu
umarł 2 września 1849 roku.
(Litografia ze współczesnego portretu.)
>>>
58
Podgórzowi na wieczne czasy przywileje wolnego
miasta handlowego, jakich używa miasto Brody. Ta
wolność handlu, rozciągać się będzie do obwodu pię¬
ciuset sążni, poczynając od rogatek miasta Podgó¬
rza. W skutku tego wieczystego zezwolenia, które
jednakże nie może naruszać praw samowładności ce¬
sarza Austryi, komory austryackie ustanowione bę¬
dą za wspomnionym obwodem. Nie będzie w nim
tam gdzie jego mosty będą przyhaczane lub przymo¬
cowane, należy do wspomnionego miasta. Obowiąza¬
ne jest również utrzymywać mosty jako i statki czyli
promy, w porze w której mosty stać nie mogą. Gdy¬
by jednak w tym względzie jaka opieszałość, zanie¬
dbanie lub niechęć w służbie okazać się miała, trzy
dwory po przekonaniu się o tem, ułożą się o sposób
administracyi na rachunek miasta, któryby nadal
i
EDWARD Ks. LUBOMIRSKI,
urodzony 1796 roku w Dubnie, syn ks. Michała, generała z czasów Stanisława Augusta. Ukończywszy liceum war¬
szawskie był kolejno przy poselstwach w Wiedniu, Berlinie i Londynie — otrzymawszy jednak od matki dobra
Radzymin pod Warszawą powrócił do kraju. Zginął w pojedynku z podporucznikiem Grocholskim w 1823 roku,
pozostawiając cały majątek na cele dobroczynne. Z jego zapisu powstał w następstwie Instytut Oftalmiczny
w Warszawie. Wydał kilka dzieł, jak: „Dumy rycerskie11 i „Rys statystyczny i polityczny Anglii11.
(Litografia wykonana z miniatury współczesnej.)
również żadnego zakładu wojskowego, mogącego za¬
grażać neutralności Krakowa lub utrudniać wolność
handlu, którego używania cesarz Austryi dla miasta
i obwodu Podgórza dozwala. Artukuł IV: W skutku
powyższego przychylenia się cesarz Austryi posta¬
nowił również dozwolić miastu Krakowu opierać swre
mosty o prawy brzeg Wisły w miejscach, przez któ¬
re miało zawsze komunikacyę z Podgórzem i tamże
swemi statkami przytykać. Utrzymywanie brzegu,
wszystkim tego rodzaju nadużyciom zapobiegł. Ar¬
tykuł V: Zaraz po podpisaniu niniejszego traktatu,
mianowaną będzie komisya wspólna z równej liczby
komisarzów i inżynierów złożona, dla wytknięcia na
ziemi linii demarkacyjnej, ustawienia słupów, ozna¬
czenia kątów pomierczych i zdjęcia czyli wygotowa¬
nia mapy, z opisaniem miejsc, aby w każdym przy¬
padku nie było na przyszłość trudności ani wątpli¬
wości w tej mierze. Słupy oznaczające okrąg Kra-
jYF&i
>>>
59
kowa będą numerowane i oznaczone herbami mo¬
carstw ościennych i wolnego miasta Krakowa. Gdy
granice kraju austryackiego naprzeciwko formują
się przez dolinę Wisły, przeto słupy austryackie
postawione zostaną na prawym brzegu tej rzeki.
Rejon, zawierający obwód Podgórza, za wolny dla
handlu uznany, oznaczony będzie osobnemi słupa¬
mi z herbem austryackim i z napisem: Wolny okrąg
dla handlu. Art. VI: Trzy dwory obowiązują się
szanować, rozkazać szanowanie w każdym czasie
odebrania ich na granicy wyznaczonej. Art. VII:
Trzy dwory zatwierdziwszy konstytucyę, którą ma
się rządzić miasto wolne Kraków ze swoim okręgiem,
a która tu dołączona składa część niniejszych arty¬
kułów, takową konstytucyę biorą pod wspólną gwa-
rancyę. Obowiązują się prócz tego delegować każdy
z nich jednego komisarza do Krakowa, dla działania
wspólnie z komisyą tymczasową i miejscową, z osób
wyborowych pomiędzy urzędnikami publicznymi lub
innymi ze sposobu myślenia dobrze znanymi, złożo-
ZYGJV[UfłT GAWARECł^I,
nr. 1788 r. w woj. płockiem, kształcił się w liceum warszawskiem i w szkole prawa, którą w 1811 ukończył, aplikant
sądowy 1811 r., podsędek prezydujący w sądzie policyi poprawczej, sędzia kryminalny sześciu województw 1816 r.,
prokurator przy trybunale cywilnym woj. płockiego, w 1838 r. mianowany prezesem trybunału płockiego, emeryt
w 1843 r. Był członkiem: krakowskiego Tow. nauk, oraz warszawskiego Tow. przyjaciół nauk. Pozostawił wielce
cenne dzieła (jak: „Pisma historyczne" i „Opis ziemi Dobrzyńskiej0) przeważnie prawne lub tyczące się przeszłości
Płocka.
(Z litografii współczesnej.)
neutralność miasta wolnego Krakowa i jego okręgu.
Żadna siła zbrojna nie będzie mogła być nigdy i pod
żadnym pozorem tamże wprowadzona. Nawzajem
rozumie się i wyraźnie postanawia, iż miasto wolne
Kraków z okręgiem swoim nie dozwoli żadnego
schronienia i opieki zbiegom, dezerterom i osobom
przez prawo poszukiwanym, a należącym do krajów
którego z mocarstw kontraktujących, i że na żądanie
władz przyzwoitych, takowe osoby aresztowane i bez
zwłoki pod mocną eskortą wydane będą straży, do
ną. Każde z trzech mocarstw wybierze tym celem
jednego kandydata której z trzech klas: szlachty,
duchowieństwa lub mieszczan. Prezydencya w tej
komisyi odbywać się będzie tygodniami i na prze¬
miany przez jednego z komisarzów trzech dworów.
Los ustanowi pierwszą prezydencyę, a prezes uży¬
wać będzie praw i atrybucyj do tego stopnia przy¬
wiązanych. Komisya ta zatrudnia się rozwinięciem
wspomnionych zasad konstytucyjnych i ich zastoso¬
waniem. Również mianować będzie na pierwszych
Dzieje Porozbiortme. Tom II.
8
>>>
HENRYK Hr- ŁUBIEŃSKI,
ur. 1792 r., piąty syn ministra Feliksa Łubieńskiego, żołnierz jazdy poznańskiej i poseł na sejmy Król. Polskiego,
radca stann, wice-prezes Banku Polskiego, kawaler orderu św. Stanisława i Yirtuti Militari, jeden z założycieli
Tow. Kred. Ziemskiego i Tow. Dobroczynności—zmarł około 1872 r.
(Z litografii wydanej w Berlinie, ze zbiorów rodzinnych lir. Łubieńskich.)
SN
fil
>>>
61
urzędników tych, którzyby przez wysokie strony
kontraktujące nie byli do senatu mianowani, a któ¬
rych sobie nominacyą z osób znanyęh na ten pierw¬
szy raz zastrzegły. Zajmie się podobnież wprowadze¬
niem w czynność i działanie nowego rządu miasta
Krakowa i jego okręgu. Rozpozna bezpośrednio teraź¬
niejszą administracyę i będzie umocowaną uczynić
wszelkie odmiany, jakieby dobro publiczne aż do
ukończenia stanu rzeczy tymczasowego wymagało.
Artykuł VIII: Konstytucya wolnego miasta Krakowa
i jego okręgu, nie daje mu prawa ustanowienia ko¬
mór, dozwala mu przecież wolności pobierania opłat
L»UDWIK Hr. JEL.SKI,
pierwszy prezes Banku Polskiego, ustanowionego Ukazem Najwyższym 28 maja 1828 roku, jeden z najdzielniejszych
współpracowników ministra Lubeckiego.
(Ze sztychu współczesnego.)
>>>
Cesarz Aleksander I=sz\) wręcza alt fundacyjny Uniwersytetowi Warszawskiemu.
Po lewej stronie rektor ks. Woj®i®eh Anzelm Szweykowski w otoczeniu profesorów, po prawej ministrowie: Staszie i Stanisław
kostka Potoeki.
(Obraz Antoniego Brodowskiego, znajdujący się w zbiorach Warszawskiego Uniwersytetu.)
>>>
Q. D. B. V.
S U M M I S A U s P l c I I S
ALEXANDRI PRIMI
P o t entissimi Imperatoris T ot ius Rossiae,
fi e g i s Poloniae etc. etc. etc-
U N I V E R S I T A T I S LITERARUM REGIAE VARSAVIENSIS
R E C T O R E M A G JV / F i C O
ADALBERTO ANSELMO SZWEYKOWSKI
THEOL. DOCTORE, SACRAE ELOpUENTlAE et THEOŁ. PASTORALIS PROŁ PUBL. ORO. SCPREMI COLLECH PRAEFECTORUM CULTOS DIVINI ,t EDCCATIONIS
PUBLICAE CONSILIARIO, SOCIETATIS LIT. REGIAE VARSAVIENSIS non SOCIETATIS PMII.OMATHICAE cim UNIVERSITATE LITERARIA
CRACOVIENSI COPUUNCTAE et UNIVERSITATIS V1LNENSIS SOCIO. PRAELATO CATHEDRAL1 PLOCENS1
JURE CONSULTORUM ORDO
D E C A N O
JOANNĘ FINCENTIO BANDTKIE
JURIS UTRIUSQUE DOCTORE, R0MAN1 et POLONICI JURIS PROF. PUBL. ORD. NOTARIO PUBLICO RECNI POLONIARUM UMVERSITATIS l.ITERARIAE VILNENSIS
REGIAEęUE SOCIETATIS PHILOMATHICAE VARSAVIENSIS SOCIO ac SOCIETATIS LIT CRACOVIENSIS.CORRESPONDENTE,
V I R U M ORNATISSIMUM et NOBILISSIMUM
ANDREAM TAŃSKI
PLOCENSEM POLONU M,
Examine praepio ex jure Romano, jure canoriico, jure et processu criminali
codice cmii Franco-Gallico, jure Polanico, jure rui tur a li,
cum SUFFICIENTI PROGRESSU absoluto,
Dyplom z ukońezenia uniwersytetu warszawskiego, wydany na imią Andrzeja Tańskiego,
z podpisami rektora Szweykowskiego i dziekana wydziału prawnego d. W. Bandtkiego.
(Ze zbiorów p. Henryka Piątkowskiego.)
XXX. Aprilis MDCCCXXII
JURIS UTRIUS oAj E MAGISTRUM
creavit et declaravit, testesque has literas a Rectore aique Decanol I iptas. sigillo majore Universitatis Lilerarum Regiae Varsavicnsis
>>>
65
od rogatek i mostowego. Art. IX: Dla ustanowienia
jednakowego prawidła w pobieraniu opłaty tegoż mo¬
stowego i rogatkowego przez miasto wolne Kraków,
która do ciężaru zastosowaną być powinna, umówio¬
no się, iż komisya w artykule VII wzmiankowana,
Włhdysłrw miniews^i.
referendarz stanu w ministeryum skarbu pod ks. Lubeckim.
(Z litografii współczesnej w zbiorach p. Leopolda Meyeta.)
ułoży stałą i ogólną w tej mierze taryfę. Wspomnio-
na taryfa obejmować tylko będzie opłatę od ciężarów,
bydła rogatego, koni pociągowych i wszelkiego in¬
wentarza, nigdy jednak od ludzi, wyjąwszy w czasie
przewozu statkami. Biura poborowe ustanowione bę¬
dą na lewym brzegu Wisły. Taż sama komisya usta¬
nowi również prawidła tyczące się kursu monet.
Art. X: Wszystkie prawa, obligacye, korzyści i pre¬
rogatywy postanowione przez trzy wysokie strony
kontraktujące w artykułach ściągających się do wła-
ścicielów różno-rządowych, amnestyj, wolności han¬
dlu i spławru, będą zastosowane do miasta wolnego
Krakowa i jego okręgu. Ułatwiając oraz opatrzenie
miasta i okręgu Krakowa, trzy wysokie dwory umó¬
wiły się dozwolić wolnego wyprowadzania i przywo¬
żenia do okręgu miasta Krakowa drzewa opałowego,
węgli i wszelkich innych artykułów do konsumpcyi
pierwszej potrzeby. Art. XI: Komisya oddzielna po¬
stanowi w dobrach duchownych i narodowych prawa
własności i powinności włościan, w sposób najstoso¬
wniejszy do podniesienia i ulepszenia ich bytu. Art.
XII: Przywileje poczt zachowują się dla miasta wol¬
nego Krakowa i jego okręgu. Wolno jednak będzie
każdemu z trzech dworów ustanowić podług woli
swojej, albo własne biuro pocztowe w Krakowie, dla
przesyłania odchodzących lub przychodzących eks¬
pedycji z ich kraju, albo też dodać tylko biurowi
poczt krakowskich sekretarza do dozoru w tej mie¬
rze. Co się tyczy kosztów ekspedycyi od listów
przychodzących, lub portoryum od listów wewnątrz
okręgu idących, przedmiot ten urządzony będzie po¬
dług przepisów postanowionych wspólnie przez ko-
misyę w artykule VII wzmiankowaną. Art. XIII: To
wszystko co w mieście wolnem Krakowie i jego okrę¬
gu było własnością narodową Księztwa Warszaw¬
skiego, należeć będzie na przyszłość do tegoż miasta.
Takowe własności stanowić będą jedno ze źródeł
finansowych, i ich dochody użyte zostaną na utrzy¬
mywanie akademii, innych naukowych instytutów,
a szczególniej na udoskonalenie środków wychowa¬
nia publicznego. Dochody z rogatek i mostów, z na¬
tury rzeczy przeznaczone będą na utrzymanie mo¬
stów i dróg publicznych, tak w mieście wolnem Kra¬
kowie, jak jego okręgu. Administracya stanie się
odpowiedzialną za tę część służby publicznej, tyle do
RUG. fEI^D. BRONIKOWSKI,
powieściopisarz i żołnierz. Ur. 1783 r. w Dreźnie, po edukacyi
domowej wszedł do pruskiego wojska, w 1805 roku przybył
z pułkiem swym do Warszawy. Po pokoju tylżyckim uwol¬
niwszy się jako porucznik z wojska pruskiego wstąpił do
legii Nadwiślańskiej, a w 1812 r. będąc w sztabie marszałka
Yictora otrzymał legię honorową. Po uformowaniu Króle¬
stwa Polskiego 1815 powtórnie wszedł do wojska jako kapi¬
tan pułku gwardyi konnej. Podawszy się w 1823 r. do dymi-
syi jako major, podróżował wiele po Europie, umarł w Dreź¬
nie 1834 r. Pozostawił wielką ilość powieści na tle historyi
polskiej, z których najsłynniejsze są: „Hipolit Boratyński"
i „Zawieprzyce". Pisał po niemiecku.
(Z rysunku W. Gersona według współczesnej litografii.)
>>>
66
komunikacyi i handlu potrzebnej. Art. XIV: Gdy
dochody miasta wolnego Krakowa w ten sposób są
urządzone, iż pozostałość od kosztów administracyj¬
nych przeznaczona jest na przedmioty w artykule
poprzedzającym wskazane, przeto miasto Kraków nie
będzie obowiązane przykładać się do opłacania dłu-
uózef zfljączEK,
ur. w 1752 na Ukrainie w ówczesnem województwie kijowskiem, adjutant hetmana Branickiego, pułkownik pułku konnego
buławy wielkiej koronnej, poseł podolski na sejmie czteroletnim, generał-major dowódzca dywizyi w r. 1792, w 1894 brał
udział w bitwie pod Racławicami, dowodził kolumną nadbużańską, przegrał bitwę pod Chełmem, bronił Pragi, więzień
w Ołomuńcu, generał brygady w wojsku francuzkiem, bronił Aleksandryi w 1801, brał udział w kampaniach 1805 i 1806,
generał dywizyi pod ks. Józefem Poniatowskim, w 1809 przegrał bitwę pod Jedlińskiem, w 1812 bił się pod Smoleńskiem
i Borodinem, przy przejściu przez Berezynę utracił nogę, członek komitetu wojskowego 1815, wreszcie namiestnik królew¬
ski w Królestwie Polskiem, umarł w 1826 roku.
(Z olejnego współczesnego portretu, znajdującego się w zbiorach p. Seweryna Smolikowskiego.)
>>>
gów Księztwa Warszawskiego i nawzajem nie będzie
też należeć do zwrotów, jakieby temuż Księztwu
Warszawskiemu przypadać mogły. Wolno jednak bę¬
dzie mieszkańcom Krakowa likwidować swoje szcze¬
gólne pretensye przed komisyą do uregulowania ra¬
chunków wyznaczoną. Artykuł XV: Zatwierdzają
się przywileje akademii krakowskiej, własność zabu¬
dowań i biblioteki do niej należących, jako też fun¬
duszów w dobrach lub kapitałach hipotecznych po¬
siadanych. Dozwolono będzie mieszkańcom ościen¬
nych prowincyj polskich, udawać się na nauki do
tejże akademii, skoro ta stanie na stopniu rozwinię¬
cia stosownym do życzeń każdego z trzech wrysokich
dworów. Art. XVI: Biskupstwo Krakowskie i kapi¬
tuła tego wolnego miasta, równie i całe duchowień¬
stwo świeckie i zakonne, utrzymywane będzie. Fun-
KOSIŃSKI,
generał polski rodem z Poznańskiego; w r. 1794 wstąpił w randze kapitana do'republikańskiej armii francuzkiej we
Włoszech.; w legionach Dąbrowskiego mianowany szefem batalionu, wraca do kraju jako generał brygady w 1803
i w zaciszu domowem poświęca się literaturze. W r. 1814 wydał „Uwagi nad myślami do zamiaru polepszenia bytu
włościan polskich.11. Zostawił w rękopisie „Pamiętniki11.
(Z akwaforty M. Jaroczyńskiego wykonanej według współczesnego portretu, ze zbiorów p. Gr. Wierzbowskiego.)
Dzieje Porozbiorowe. Tom II.
>>>
68
dusze, dotacye, posiadłości nieruchome, dochody
i pobory ich własność stanowiące, zachowane zosta¬
ną. Wolno jednak będzie senatowi proponować na
zgromadzeniach grudniowych inny sposób reparty-
cyi dochodów, gdyby dowiedzionem zostało, iż teraź¬
niejszy ich użytek nie był stosowny do celu fundato¬
rów, szczególniej we względzie oświecenia publicz¬
nego i nieszczęśliwego stanu niższego duchowień-
kapituła i senat będą miały prawo podawania każdy
po dwóch kandydatów, z których Cesarz Rosyi no¬
wego biskupa wybierze. Art. XVIII: Jeden egzem¬
plarz artykułów wzwyż wspomnionych, jako i kon-
stytucyi, która składa część ich przed niej szą, złożony
będzie uroczyście w archiwach miasta Krakowa przez
komisyę wspólną w artykule VII oznaczoną, jako
wieczno-trwały dowód wspaniałych zasad, przez trzy
MIKOŁiHd NOWOSILiCOW,
urodził się w 1762, odebrał wychowanie w domu Aleks. lir. Strogonowa, służył wojskowo i w dyplomacyi, odzna¬
czył się w wojnie z Szwecyą 1788 r. przy boku dowódzcy floty ks. Nassau-Siegen. W r. 1792 zaliczony do korpusu
gen. Kreczetnikowa wziął do niewoli pułkownika Szweykowskiego z tysiącem żołnierzy; w Bracławiu odebrał
przysięgę dla Ces. Katarzyny od 5000 ludzi i ogłosił przyłączenie gub. Wołyńskiej i Podolskiej do cesarstwa Ro¬
syjskiego. Podczas oblężenia Warszawy przeprowadzał korrespondencyę między armią pruską a wojskami Fersena
i Repnina. W 1797 wyjechał do Londynu. Kurator uniw. petersburskiego, prezydent Akad. nauk, towarzysz mini¬
stra sprawiedliwości, poseł w Londynie; towarzyszył Cesarzowi w bitwie pod Austerlitz i w Tylży; w 1812 był
w Wilnie, w 1813 wiceprezydent Rady Tymczasowej Księztwa Warszawskiego, w 1815 pełnomocny delegowany
przy rządzie Królestwa Polskiego, w 1818 konserwator uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, w 1821 prezes
komitetu w Warszawie do reorganizacyi wydziału edukacyjnego w Królestwie Polskiem, w 1824 został kuratorem
wileńskiego okręgu naukowego, w 1831 członek Rady Państwa w departamencie spraw Król. Polskiego, prezydu-
jący w Radzie Państwa i komitecie ministrów, hrabia cesarstwa Rosyjskiego, zmarł w 76 roku życia w r. 1838.
(Drzeworyt Pannemaker’a z dzieła Szildera p. t. „Aleksander I“.)
stwa. Każda podobna zmiana podlegać będzie tym
samym formalnościom, jak przyjęcie prawa senatu.
Art. XVII: Gdy jurysdykcya duchowna biskupstwa
Krakowskiego nie może się rozciągać na kraje au-
stryackie i pruskie, mianowanie więc biskupa kra¬
kowskiego zachowane jest bezpośrednio Cesarzowi
wszech Rosyi, który na ten raz biskupa podług wy¬
boru swego mianować będzie. Na przyszłość zaś,
wysokie mocarstwa, dla dobra wolnego miasta Kra¬
kowa i jego okręgu przyjętych. Art. XIX: Niniejszy
traktat ratyfikowanym będzie i ratyfikacye onego
zamienione zostaną w przeciągu dni sześciu. W do-
wród czego pełnomocnicy wspólni tenże traktat przy
wyciśnięciu herbowych pieczęci podpisali. Działo się
w Wiedniu dnia (21 Kwietnia) 3 Maja 1815 r. (L. S.)
hrabia Rasumowski. (L. S.) książę Metternich. (L. S.)
>>>
69
książę Hardenberg.—W skutku czego, po dokładnem
roztrząśnieniu tego traktatu i konstytucyi wzmian¬
kowanej w artykule VII, uznaliśmy go za dobry, po¬
twierdzili i ratyfikowali. Jakoż go za taki uznajemy,
potwierdzamy, ratyfikujemy w całej jego osnowie,
zapewniając naszem słowem cesarskiem, za nas i na¬
szych następców, iż to wszystko co jest wzmianko¬
wanym traktatem i konstytucyą w artykule VII
wzmiankowaną objęte, będzie nieodzownie zachowa-
nem i uskutecznionem. A dla lepszej wiary, niniej¬
szą ratyfikacyę cesarską własną ręką podpisaliśmy
i naszą pieczęć cesarską przyłożyć rozkazaliśmy.
Działo się w Wiedniu dnia 27 Kwietnia roku pańskie¬
go 1815, a panowania naszego 15 roku. (L. S.) Ale-
xander. (L. S.) sekretarz stanu, hrabia Nesselrode.
Konstytucyą wolnego miasta Krakowa, podpi¬
sana przez hr. Rasumowskiego, księcia Metternicha
i księcia Hardenberga, obejmowała 21 artykułów.
Brzmienie ich było następujące:
Art. 1. Religia katolicka, apostolska rzymska,
utrzymuje się za religię krajową. Art. 2. Wszystkie
JVTedal z popiersiem W- S.
wyznania chrześcijańskie są wolne i nie stanowią
żadnej różnicy w prawach towarzyskich. Art. 3. Pra¬
wa aktualne rolników będą utrzymane. WT obliczu
prawa wszyscy obywatele są równi i wszyscy zostają
pod równą onegoż opieką. Prawo opiekuje się także
wyznaniami tolerowanemi. Art. 4. Rząd wolnego
miasta Krakowa i jego okręgu zostaje w senacie, zło¬
żonym z 12 członków, nazwanych senatorami i z 1
prezesa. Art. 5. Dziewięciu senatorów, licząc w to
prezesa, będą obrani przez zgromadzenia reprezen¬
tantów, czterech zaś zostanie wybranych przez ka¬
pitułę i akademię, z których każda mieć będzie pra¬
wo mianowania dwóch członków' z pośród siebie do
zasiadania w senacie. Art. 6. Sześciu senatorów bę¬
dą dożywotni. Prezes senatu będzie w urzędzie przez
lat trzy, może być na nowo obrany. Połowa innych
senatorów wyjdzie co rok z senatu dla ustąpienia
miejsca nowo obranym. Wiek oznaczać będzie wyj¬
ście tych trzech członków', którzy mają opuścić swo¬
je miejsca na końcu pierwszego upłynionego roku,
to jest: najmłodsi wiekiem wyjdą najpierwsi. Ze czte¬
rech zaś senatorów delegowanych przez kapitułę
i akademię, dwóch pozostanie przy urzędzie dożywo¬
tnio, a dwaj inni będą się odmieniać z końcem każ¬
dego roku. Art. 7. Członkowie duchowieństwa świec¬
kiego i akademii, również właściciele ziemi, domów
i jakichkolwiek innych dóbr nieruchomych, jeżeli
opłacają pięćdziesiąt złotych podatku gruntowego, en-
Łanskoja wybity w 1815 r.
treprenerowie fabryk i rękodzielnicy; kupcy hurtow¬
ni i ci wszyscy, którzy są zapisani na członków bur¬
sy; artyści w sztukach pięknych celujący i nauczy¬
ciele szkół, doszedłszy wieku oznaczonego, mieć bę¬
dą prawo polityczne obieralności. Mogą także sami
być obranymi, gdy dopełnią innych warunków pra¬
wem przepisanych. Art. 8. Senat mianuje urzędni-
>>>
TADEUSZ flr. TYSZKIEWICZ,
ur. 1774 r., po ukończeniu Collegium nobilium XX. Pijarów w Warszawie, wszedł jako prosty żołnierz w 1790 r. do gwardyi
konnej mirowskiej, w 1792 r. jako chorąży brygady Pińskiej (Petyhorskiej) ofiarował 120,000 złp. dla dokompletowania tejże
chorągwi, tegoż roku mianowany przez Stanisława Augusta rotmistrzem. Ranny pod Warszawą, 1794 r., w 1801 przyjeżdża
do Paryża, gdzie przyjęty jest do przybocznej świty Napoleona. Po bitwie Friedlandzkiej pierwszy przechodzi na czele pułku
francuzkiego przez Niemen, od 1806 r. jest dowódzcą gwardyi honorowej polskiej przy boku cesarza i uczestniczy we wszyst¬
kich kampaniach, 1807 r. otrzymuje krzyż legii honorowej pod Iławą. Mianowany dowódzcą 4-go pułku strzelców konnych,
następnie 2-go pułku ułanów, uczestniczy w bitwie Kaszyńskiej i wchodzi z ks. Józefem do Krakowa. Ozdobiony oficerskim
krzyżem Virtuti Militari, w 1811 r. zostaje generałem. Pod Smoleńskiem dostaje z rąk Napoleona krzyż legii, w kampanii 1812
był ciężko ranny i wzięty do niewoli, 1814 r. osiadł w dobrach swoich Swisłocz, 1820 mianowany został senatorem kasztela¬
nem Królestwa Polskiego. W 1830 r. znajdował się przy kwaterze głównej korpusu gen. Chłapowskiego, w 1832 r. przybył
do Paryża, gdzie też 1852 r. zmarł.
(Z litografii współczesnej ze zbiorów p. Ignacego Badowskiego.)
>>>
Z olejnego portretu, Jana Matejki.
PUŁKOWNIK WOJSK POLSKICH ŁUKASZ DĄBROWSKI.
(Drzeworyt B. Puca.)
>>>
72
ków administracyjnych i odwołuje podług woli urzęd¬
ników przez siebie ustanowionych. Mianuje także
na wszystkie beneficya kościelne, których kollacya
należała do rządu, z wyjątkiem czterech miejsc
wT kapitule, które są zachowane dla doktorów fakul¬
tetów, odbywających funkcye nauczycielskie, a na
wiązanego wykonywać rozkazy rządu. W gminach
wiejskich może być kilku zastępców wójtów, jeżeli
okoliczności tego wymagać będą. Art. 10. Każdego
roku w miesiącu grudniu będzie zgromadzenie re¬
prezentantów, którego posiedzenia dłużej nad cztery
tygodnie trwać nie mogą. Do tego zgromadzenia
ELłŻBIETA Z KRASIŃSKICH dflRflCZEWSKfl,
nr. 1792 r., poślubiła w 1824 Adama Jaraczewskiego, autorka obyczajowych powieści na tle życia epoki Królestwa)
Kongresowego („Zofia i Emilia11, „Wieczór adwentowy11, „Pierwsza młodość, pierwsze uczucia'1), po prawie zupeł¬
nej utracie wzroku i po stracie męża zachorowała na raka w piersiach i zmarła 28 września 1832 roku.
(Rysunek H. Hirszela z portretu współczesnego.)
które akademia mianowrać będzie. Art. 9. Miasto
Kraków ze swoim okręgiem podzielone będzie na
gminy miejskie i wiejskie. Pierwsze z nich mieć
będą, ile miejscowość dozwoli, każda po dwa tysiące,
drugie zaś, najmniej po trzy tysiące pięćset dusz.
Każda z tych gmin mieć będzie wójta obranego i obo-
przywiązane będą wszystkie własności władzy pra¬
wodawczej. Roztrząsać będzie rachunki roczne ad-
ministracyi publicznej i stanowić coroczny budżet.
Toż zgromadzenie obierać będzie członkówr do sena¬
tu, podług artykułu organicznego tym końcem posta¬
nowionego. Będzie także obierać sędziów. Mieć bę-
>>>
73
Góra Zamkowa i iafa w JJowogródku.
(Z akwarelli wykonanej przez Kanutego Rusieckiego.)
dzie prawo oskarżania (większością dwóch trzecich
części głosów) wszelkich urzędników publicznych,
o zdzierstwa, uciemiężenia, lub nadużycia w sprawo¬
waniu swoich urzędów posądzonych i oddania tychże
pod sąd najwyższy. Art. 11. Zgromadzenie repre¬
zentantów składać się będzie: 1) Z deputowanych
gmin, z których każda wybierać będzie jedne¬
go. 2) Z trzech członków' delegowanych od senatu.
I^ynek w fiowogródku.
(Z akwarelli wykonanej przez Kanutego Rusieckiego.)
>>>
74
3)	Z trzech prałatów delegowanych od kapituły.
4)	Z trzech doktorów fakultetów delegowanych od
akademii. 5) Z sześciu urzędników pojednawczych
w czynności będących, z kolei branych. Prezes zgro¬
madzenia wybrany będzie z pomiędzy trzech człon-
sów nie przyjął. Art. 12. Zgromadzenie reprezentan¬
tów zatrudni się ułożeniem kodeksu cywilnego i kry¬
minalnego i procedury. Wyznaczy niezwłocznie ko-
misyę obowiązaną przygotować to dzieło, w którem
mieć należy słuszne względy na miejscowości kraju
WflCbRw flkEKSRNDER JVTflCIEdOWSI^I,
badacz dziejów, prawodawstwa i literatury, urodź. 1793 r., wychowany przez brata Józefa, profesora przy szkołach
pijarskich w Piotrkowie, w 1812 udał się do Akademii krakowskiej, od 1814 do 1818 uczył się we Wrocławiu, Berli-
linie i Getyndze; profesor literatury starożytnej w liceum warszawskiem, profesor historyi i instytucyi prawa
rzymskiego w uniwersytecie warszawskim, od 1825 do 1831 profesor pandektów w tymże uniwersytecie, od 1838
prof. lit. starożytnej w Akademii duchownej rzymsko-katolickiej, prof. historyi prawa rzymskiego przy kursach
prawnych, sędzia trybunału, autor „Historyi prawodawstw słowiańskich11 i „Pierwotnych dziejów Polski i Litwy“.
(Litografia Piecka z portretu rysowanego około 1820 r. w epoce jego profesury w uniwersytecie warszawskim.)
ków delegowanych od senatu. Żaden projekt do
prawa, dążący do wprowadzenia jakiej zmiany w pra¬
wie lub trwającem urządzeniu, nie będzie mógł być
wprowadzony do deliberacyi zgromadzenia reprezen¬
tantów, jeżeli nie był poprzedniczo senatowi komu¬
nikowany i jeżeli tenże propozycyi większością gło-
i ducha mieszkańców. Dwóch członków z senatu
będą do tej komisyi przydani. Art. 13. Jeżeli prawo
nie będzie przyjęte przez siedem ósmych części re¬
prezentantów i jeżeli senat większością dziewięciu
głosów uzna być zgodnem z dobrem publicznem, aże¬
by to prawo raz jeszcze poddać pod roztrząśnienie
>>>
prawodawców, w takim razie odesłane zostanie do
decyzyi zgromadzenia w roku następnym. Gdyby
ten przypadek tyczył się materyj skarbowych, prawo
roku zeszłego zostanie w swej mocy, aż do ustano¬
wienia nowego prawa. Art. 14. Na każdy okrąg naj¬
mniej sześć tysięcy dusz zawierający, będzie miano¬
wany przez zgromadzenie reprezentantów jeden
gających się do funduszu, lub własności krajowych.
Art. 15. Będzie sąd pierwszej instancyi i sąd apela-
cyjny, trzech sędziów w pierwszej instancyi a czte¬
rech w sądzie apelacyjnym, łącząc w to ich preze¬
sów, będą dożywotni, inni zaś sędziowie dodani każ¬
demu z tych sądów w liczbie potrzebnej stosownie
do miejscowości, zależeć będą od wolnego wyboru
TOMASZ Z DROZDOWA BYSZEWSI^I,
urodź. 1758 r. w Woli Niedźwiedzkiej, poseł na sejm Czteroletni wybrany z ziemi Łęczyckiej w 1791 roku,
poseł na sejmy Księztwa Warszawskiego, prezes K. W. M., nakoniec sędzia powiatu Zgierskiego. Funda¬
tor kościoła w Rdutowie. Zmarł 1840 roku.
(Według współczesnego olejnego portretu znajdującego się w kościele w Rdutowie rysował Jan Olszewski.)
urzędnik pojednawczy. Urząd jego trwać będzie lat
trzy. Oprócz obowiązków pojednawcy, czuwać bę¬
dzie z urzędu nad sprawami małoletnich, jako też
nad procesami dotyczącemi się funduszów i własno¬
ści należących do kraju lub instytutów publicznych.
Pod tym względem znosić się będzie z najmłodszym
senatorem, któremu wyraźnie polecone zostanie czu¬
wanie nad tem wszystkiem, co się tyczy spraw ścią-
gmin i sprawować swe urzędy tylko przez ciąg cza¬
su, prawami organicznemi postanowiony. Te sądy
wyrokować będą we wszelakich procesach bez róż¬
nicy ich natury lub stanu osób. Jeżeli wyroki dwóch
instancyj są zgodne w swoich decyzyach, odwołanie
się nie ma miejsca. Jeżeli zaś ich decyzye różnią się
w treści, lub akademia roztrząsnąwszy akta procesu,
uzna, iż jest powód uskarżania się na zgwałcenie
Dzieje Porozbiorowe. Tom II
10
>>>
76
prawa lub form istotnych
procedury w materyi cy¬
wilnej, również w wyro¬
kach stanowiących karę
śmierci lub infamii, spra¬
wa razjeszcze odesłaną bę¬
dzie do sądu apelacyjnego,
lecz w tym przypadku do
liczby sędziów zwyczaj¬
nych dołączeni będą wszys¬
cy sędziowie pojednawczy
z miast i cztery osoby, któ¬
rych każda ze stron pryn-
cypalnych podług woli
swojej wybrać może poło¬
wę z pomiędzy obywateli.
Przytomność trzech sę¬
dziów potrzebna j est do wy¬
rokowania w pierwszej,
pięciu w drugiej, a siedmiu
w ostatniej instancyi. Art.
16. Sąd najwyższy, na
przypadek przewidziany w artykule 10, składać się
będzie: 1) Z pięciu reprezentantów losem wybranych.
2) Z trzech członków senatu wybranych przez tenże
senat. 3) Z prezesów obu sądów. 4) Z czterech urzęd¬
ników pojednawczych, z kolei powołanych. 5) Z trzech
obywateli wybranych przez urzędnika do sądu po-
ciągnionego. Przytomność dziewięciu członków po-
potrzebna jest do wydania decyzyi. Art. 17. Proce¬
dura w materyi cywilnej i kryminalnej będzie pu¬
bliczna. W instrukcyi procesów (a mianowicie tych,
które są właściwie krymi¬
nalne) ma być użyta insty-
tucya przysięgłych, sto¬
sownie do miejscowości
kraju, oświecenia i chara¬
kteru mieszkańców. Art.
18. Sądownictwo j est niepo¬
dległe. Art. 19. Po upłynie-
niu szóstego roku od daty
publikacyi ustawy konsty¬
tucyjnej, warunki do zosta¬
nia senatorem z wyboru
reprezentantów, będą: 1)
Mieć lat 35 skończonych.
2) Odbyć zupełne nauki
w jednej z akademii, leżą¬
cych w krajach dawnego
Królestwa Polskiego. 3)
Sprawować urząd wójta
przez lat dwa, sędziego
przez lat dwa i reprezen¬
tanta przez dwa zgroma¬
dzenia. 4) Mieć własną nieruchomość płacącą 150 złp.
podatku gruntowego, nabytą na rok przynajmniej
przed elekcyą. Warunki do zostania sędzią będą: 1)
Mieć lat 30 skończonych. 2) Odbyć nauki zupełne
w jednej ze wspomnionych wyżej akademij i otrzymać
stopień doktora. 3) Pracować przez rok jeden przy
pisarzu sądowym, i podobnież praktykować przez rok
przy adwokacie. 4) Mieć własność nieruchomą, war¬
tości 8,000 złp. nabytą na rok przed elekcyą. Do zo¬
stania sędzią drugiej instancyi lub prezesem jednego
STARA WARSZAWA.

Domy na Kanonii.
(Fotografia z dawnej ryciny.)
WARSZAWA W PIERWSZEJ ĆWIERCI XIX WIEKU.
tęrakowskie-Przedmieśeie i kośeiół OO. Bernardynów.
(Ze współczesnej litografii.)
>>>
z dwóch sądów potrzeba oprócz powyższych warun¬
ków, odbyć urząd sędziego w pierwszej instancyi,
lub urzędnika pojednawczego przez lat dwa, i raz je¬
den być reprezentantem. Ażeby być wybranym na
reprezentanta gminy, potrzeba: 1) Mieć 26 lat skoń¬
czonych. 2) Odbyć nauki zupełne w akademii kra¬
kowskiej. 3) Mieć własność nieruchomą, oszacowaną
na 90 złp. i nabytą na rok przynajmniej przed wybo¬
rem. Wszystkie te warunki, w artykule niniejszym
wyrażone, nie stosują się do tych osób, które w cza¬
sie egzystencyi Księztwa Warszawskiego sprawowa¬
ły urzędy zawisłe od nominacyi króla, lub od wybo¬
ru na sejmikach, ani do tych, którzy je teraz otrzy¬
mują z władzy mocarzów kontraktujących. Te będą
nych przez księcia Czartoryskiego osobny komitet
pod przewodnictwem prezesa senatu Księztwa Toma¬
sza Ostrowskiego, w którego domu ożywionym obec¬
nością syna, dorosłych trzech córek i wnuków kon¬
centrowało się życie towarzyskie i polityczne ówcze¬
snej Warszawy. Tomasz Ostrowski w ostatnich latach
wywierał pod niejednym względem decydujący
wpływ na stanowisko społeczeństwa polskiego wobec
współczesnych wypadków; za jego to inicyatywą,
kiedy rozeszła się wiadomość, że król Fryderyk Au¬
gust, uwięziony po bitwie pod Lipskiem, odstawiony
został z rodziną, ministrem Einsiedlem i kilku ofice¬
rami bez broni do Berlina, i że tam przy wjeździe
lżony był przez pospólstwo, doszła do skutku depu-
WARSZAWA Z PIERWSZEJ ĆWIERCI XIX WIEKU.
ł^ośeiół i Plae Ewangelieki.
(Ze współczesnej litografii.)
mieć zupełne prawo zostania mianowanemi lub obra-
nemi na wszystkie urzędy. Artykuł 20. Wszystkie
akta rządowe, prawodawcze i sądownicze, pisane bę¬
dą w języku polskim. Art. 21. Dochody i wydatki
akademii składać będą część budżetu generalnego
miasta wolnego Krakowa i jego okręgu. Art. 22.
Służba bezpieczeństwa wewnętrznego i policyi, od¬
bywać się będzie przez oddział dostateczny milicyi
miejskiej. Ten oddział będzie koleją zmieniany,
i pod komendą oficera liniowego, który służąc za¬
szczytnie, przyjmie ten rodzaj służby spokojnej. Bę¬
dzie uzbrojona i ubrana dostateczna liczba żandar¬
mów, dla bezpieczeństwa dróg i wsi.“
Opracowaniem Konstytucyi Królestwa Polskiego
zajmował się od chwili wydania „Zasad" zredagowa-
tacya Polaków, która złożona z Antoniego Ostrow¬
skiego z izby poselskiej, gen. Antoniego Sułkowskie¬
go od wojska, księdza Wołłowicza od duchowień¬
stwa stanęła przed jadącym na kongres wiedeński
Cesarzem Aleksandrem 19 września 1814 r. w Białej
Radziwiłłowskiej, i jakkolwiek przyjęta z trudnością
gorąco przemawiała za złagodzeniem tak smutnego
losu nieszczęśliwego monarchy. Tomasz Ostrowski,
jak wiemy, już od lipca 1814 roku z woli Cesarza
Aleksandra stał na czele cywilnego komitetu orga¬
nizacyjnego, którego prace miały być busolą życzeń
narodu co do szczegółów urządzeń przyszłej formy
rządu. Komitet ten projektował, aby administracya
wewnętrzna dla ulżenia kosztów zastąpiona była in¬
nym aparatem, lepiej zastosowanym do charakteru
>>>
EPpę^
WINCENTY Hr. TYSZKIEWICZ,
referendarz W. Ks. Litewskiego, kawaler orderu Orła Białego i św. Stanisława, dziedzic Łoliojska, Swisłoczy i Białopola,
nr. 1757 r., ożeniony z synowicą Stanisława Augusta Teresą Poniatowską (siostrą ks. Józefa) w 1778 r„ z którą żył krótko,
wyjechał do dóbr swoich Swisłoczy, gdzie był ojcem dla swych poddanych, odznaczał się wielką dobroczynnością. Zosta¬
wił zapis znaczny na szkoły w Swisłoczy, łożył na wydawnictwo „Słownika“ Lindego. Zmarł 1816 r.
(Litografia Walkiewicza ze współczesnego portretu, z dzieła p. t. „Groby rodziny Tyszkiewiczów14 — ze zbiorów p. Igna¬
cego Badowskiego.)
>>>
ANTONI WAGA,
lir. 8 maja 1799 w Grabowie w gub. warszawskiej, uczył się w szkole wojewódzkiej ks. Pijarów w Warszawie, której
nauczycielem został w 1817 r., w r. 1820 na koszt rządu wysłany do uniwersytetu berlińskiego, w 1826 roku profesor
w liceum warszawskiem, w 1829 r. w instytucie pedagogicznym, 1832 starszy nauczyciel gimnazyum w Warszawie,
członek komitetu egzaminacyjnego, podróżował po Europie i Afryce w celach naukowych, współredaktor i współ¬
pracownik „Biblioteki Warsz.“, autor wielu cennych dzieł i prac naukowych.
(Rysował z natury i litografował Maksymilian Fajans.)
>>>
80
narodu, do zwyczajów, do ubóstwa rolniczego. Komi¬
tet proponował komisye cywilno-wojskowe albo izby
administracyjne na wzór tych, jakie istniały w la¬
tach 1792—1794, w Wielkopolsce w r. 1807 i w Gali-
cyi zachodniej w 1809. Oświadczył się następnie jak
wiemy, za jaknajrychlejszem zniesieniem kodeksu
Napoleona i procedury sądowej, przywróceniem tym-
czasowem praw polskich, statutu litewskiego i daw¬
niejszych form sądowych, oraz przygotowaniem no¬
wego kodeksu cywilnego i kryminalnego, oraz proce¬
dury polskiej. Nalegając na obmyślenie środków dla
rozwoju miast, zalecał komitet urządzenie municy-
dziesięciomiesięczne „prace i patryotyczne zasługi“
członków komitetu. List zawiadamiał, że niektóre
spostrzeżenia komitetu urzeczywistnione zostały
w instytucyach Królestwa i zapewniał, że Cesarz
z ukontentowaniem' skorzysta z każdej okoliczności,
dla nagrodzenia prac tak bezinteresownych, z któ¬
rych tak pięknie wywiązano się dopełniając obowiąz¬
ku wskazanego. Nowy komitet powołany został
do rozważenia zasad i zaprojektowania konstytucyi.
Przewodniczącym jego miał zostać nadal Tomasz
Ostrowski; w skład jego weszli: ordynat Stanisław
Zamoyski, senator; minister skarbu Tadeusz Matu-
STARA WARSZAWA.
1
Rynek Starego ]Vtiasta.
(Fotografia ze współczesnej ryciny.)
palności, zwrócenie uwagi na upiększenie Warszawy
i utrzymanie teatru narodowego jako „szkoły języka
i dobrego smaku“. W sprawie polepszenia doli wło¬
ścian i obdarzenia ich własnością komitet nie dora¬
dzał ani ustaw agrarnych, ani odbierania komukol¬
wiek własności gruntowej bez wynagrodzenia. Nowy
system podatków miał być zastosowany do potrzeb
podupadłego handlu, rolnictwa i rękodzieł; przema¬
wiano także za zwróceniem duchowieństwu dawniej
posiadanych dóbr.
Dnia 13 maja 1815 otrzymał Tomasz Ostrowski
tekst zasad do konstytucyi a wkrótce potem własno¬
ręczny list Cesarza Aleksandra wyrażający komite¬
towi uznanie za „staranne, wytrwałe i użyteczne11
szewic; radcowie stanu Aleksander Linowski oraz.
sławny prawnik Franciszek Grabowski, w 1809 czło¬
nek rządu tymczasowego we Lwowie, głośny z spra¬
wiedliwości i zacności charakteru. Komitet ten zająć
się miał zredagowaniem karty konstytucyjnej Króle¬
stwa Polskiego; w obradach jego uczestniczył No-
wosilcow. Nad ustawami pozostającemi w ścisłym
związku z konstytucyą, a więc nad statutem orga¬
nicznym dla Rady Stanu, nad Organizacyą wewnętrz¬
ną dla Rady Administracyjnej i wreszcie nad Statu¬
tem organicznym Reprezentacyi narodowej, praco¬
wał Rząd Tymczasowy z udziałem doradczym Rady
stanu. Po części i w tych pracach brali udział człon¬
kowie komitetu. Zaraz w pierwszej delegacyi Rady
>>>
81
stanu wyznaczonej dla zajęcia się przygotowaniem
wyżej wymienionych ustaw wzięli udział Matusze-
wic i Linowski; z poza komitetu konstytucyjnego
zasiadał w niej tylko Kajetan Koźmian. Po zatwier¬
dzeniu projektów tei delegacyi, Rząd Tymczasowy
w dniu 25 września wyznaczył osiem komisyi: cztery
Koźmian i zastępca referendarza Szczurowski; przy
skarbowej ref. Horodyski; przy oświatowej biskup
Gołaszewski i ks. infułat Koźmian. Komisyę kode¬
ksową składali: Maksymilian Lewicki, Antoni Wycze-
chowski, Konstanty Szaniawski, sędzia apelacyjny
Bieńkowski, notaryusz publiczny Bandtkie, i adwo-
JÓZEF DYOfłlZY JVIINASOWICZ,
ur. w Warszawie 1792 r., po ukończeniu szkół udał się na uniwersytet Lipski, zkąd powróciwszy w 1814 r. do W ar-
szawy składał egzamina w szkole prawa i administracyi, poczem wstąpił na służbę rządową jako aplikant przy
trybunale Cywilnym warsz. departamentu. Zasiadał w komisyi do uregulowania stosunków włościan i żydów,
1817 został sekretarzem tłómaczem przy prokuratoryi, 1818 mianowany profesorem w warsz. król. uniwersytecie
na wydziale prawnym, był również sekretarzem Tow. rolniczego, 1821 został obrońcą prokuratoryi, 1827 przezna¬
czony) do komisyi skarbu, 1830 mianowany referendarzem stanu, w trzy lata potem powołany do Rady Stanu
w wydziale przychodów i skarbu, w 1836 wchodzi do komisyi instrukcyjnej, 1842 zostaje referentem senatu a w rok
potsm członkiem senatu. Zmarł 1849 roku. Zajmował się literaturą od najmłodszych lat, zasłynął jako doskonały
tłómacz Szylera. Dzieła jego wyszły w czterech tomach.
(Litografia Hirszela ze współczesnego portretu.)
specyalne po jednej w sądzie najwyższym, wydziale
oświecenia, w ministeryum skarbu i w ministeryum
spraw wewnętrznych; trzy ogólne: kodeksowa, miej¬
ska i włościańska, wreszcie komitet środkowy. Przy
każdej komisyi specyalnej zasiadał jeden lub dwóch
przedstawicieli rządu: przy komisyi sądowej urzędo¬
wał referendarz Woźnicki; przy wewnętrznej ref.
kat apelacyjny Orchowski; komisyę miejską: Joa¬
chim Owidzki, Stanisław Nowakowski i Sylwester
Strzelecki; komisyę włościańską, która miała objąć
także i sprawę żydowską: Konstanty Czartoryski,
Ludwik Plater, Godlewski, Kalasanty Szaniawski,
Stanisław Kłokocki i Aloizy Biernacki. Co trzy tygo¬
dnie każda komisya przedstawiała Rządowi Tymcza-
>>>
AfiTO^lI MALCZEWSKI,
nr. się w Warszawie 3 czerwca 1793 r., syn starszy generała wojsk polskich Jana, odebrał w domu wychowanie francuskie,
uczył się w Dubnie, oddany następnie do szkół krzemienieckich, ukończył je 1811 r. Zaciągnął się do wojsk Ks. Warsz.,
w 1811 jako podporucznik korpusu inżynieryi, w 1812 został porucznikiem artyleryi konnej, adjutant połowy w sztabie ge¬
nerała Ksawerego Kosseckiego, pod Modlinem wzięty do niewoli, w 1815 członek sztabu kwatermistrzostwa generalnego,
w 1816 r. wziął dymisyę a wyjechawszy za granicę zwiedził całą zachodnią i południową Europę. W Wenecyi zaprzyjaź¬
nił się z lordem Byronem, 1821 osiada na Wołyniu we wsi Hrynów, gdzie pisze „Maryę“, w 1823 przenosi się do Warszawy,
Zmarł w niedostatku 2 maja 1826 roku.
(Z cynkorytu zamieszczonego w „Lwowiance“ rysował H. Piątkowski.)
>>>
83
sowemu krótki raport. Roboty postępowały szybko
i w ciągu października miały się już ku końcowi.
Deputacya homagialna, która jeździła do Pary¬
ża dla złożenia Cesarzowi medalu wybitego na pa¬
miątkę ustanowienia Królestwa Polskiego, a w któ¬
rej skład wchodzili senator-wojewoda Stanisław Za¬
moyski z senatu, Jan Tarnowski i Antoni Ostrowski
wym mundurze polskim z żółtym kołnierzem, i z or¬
derem Orła Białego, przygotowanym w ostatniej
chwili przez adjutanta Adama Ożarowskiego, którego
potem Cesarz zdejmując mundur orderem tym obda¬
rzył. Audyencya odbyła się w pałacu Elizejskim.
Przemowę wypowiedział Zamoyski; order yirtuti
mili tar i pierwszej klasy wręczył Sułkowski: inni
ADA|VI ]VIICKIEWICZ,
(nr. 24 grudnia 1792 roku — zm. 28 listopada 1855 roku)
w 2i-ym roku życia, w epoce wydania pierwszego tomiku poezyi (1822).
(Według rysunku Walentego Wańkowicza, ze zbiorów Muzeum Narodowego w Krakowie.)
z izby poselskiej; Walenty Radziwiłł z obywateli;
Antoni Sułkowski od wojska; ks. Wołłowicz od du¬
chowieństwa, powróciła do Warszawy 17 paździer¬
nika z wiadomością, że Cesarz niebawem będzie go¬
ściem miasta. Tego samego dnia jeszcze Nowosilcow
wyjechał na spotkanie Cesarza do Berlina, Członko¬
wie deputacyi opowiadali o wrażeniach z czasów po¬
bytu w Paryżu. Cesarz przyjmował ich w granato-
posłowie złożyli pamiątkowe medale. Na przemowę
Zamoyskiego odpowiedział Cesarz: „Żywo przejęty
jestem uczuciami, które mi naród polski przez wasze
usta wyraża. Zapewnijcie go z mej strony, że jedno
tylko względem was powodowało mną prawidło:
a tem jest narodowość wasza. Łącząc naród wasz
z drugim narodem wspólnego Słowian szczepu, za¬
twierdzam pomyślność i spokojność waszą. Widzieć
Dzieje Porozbiorowe. Tom II.
>>>
84
was szczęśliwych będzie dla mnie największą nagro¬
dą". W szczególności Cesarz kazał oświadczyć woj¬
sku polskiemu swoją przychylność z okazyi iż dele-
sobie na jego przyjęcie. Lecz mam nadzieję, że gdy
kiedyś stanę na czele wojowników waszych, wtedy
z chlubą przywdzieję ofiarowane mi znaki.“ Po urzę-
•e
M-
a
o
P)
a
a
N
3
w
U CT
~ * 2
b Sr £
i 5 c
® 3
^ i o
3 H
f « 3
M o g
N 3
N-  W
to tO
e o
N
£	« Ł
CD	O
w	tn- N-
O	l o
N	g 3
►i	«
o ji
5'
o
N
N

N M
X B
»	U
e~ «
lO*
5	.•
CO
Ol W
• a
S
19
►t
U
0
r
c
tr
o
►»
0)
gr
w
ta
o
gscya ofiarowała mu order virtuti mili tar i. dowej audyencyi rozmawiał Cesarz z posłami o Pa-
„Nadto wielką przywiązuję cenę do tego orderu — ryżu, którym się wcale nie zachwycał. Pytając
mówił Cesarz — abym niezasłużywszy miał pozwolić o Warszawę rzekł: „Wspaniałą Wisłę ujmiemy
>>>
85
STARA WARSZAWA.
Studnia na placu Krasińskich.
(Według fotografii z natury.)
w kształniejsze kamienne łoża, niż chodniki nad Se¬
kwaną". Zarówno podczas tej rozmowy, jak i w cią¬
gu obiadu, na który Cesarz zaprosił la grandę
ambassade de Pologne, jak wówczas mówiono
w Paryżu o posłach warszawskich, potrącał Cesarz
o	imię Napoleona. „Jak dalece jest wielką nauką —
mówił — dla ludów i dla monarchów, i przestrogą
godną pamięci już ten sam wypadek, iż właśnie
w tym samym gmachu a nawet i pokoju, w którym
przed kilkunastu dniami po raz ostatni Napoleon
abdykował z korony, ja Cesarz rosyjski przyjmuję
od Polaków po raz pierwszy delegacyę jako Król
Polski."
„Napoleon nie ma większego nademnie wielbi¬
ciela; — rzekł Cesarz podczas obiadu — szczerze
ubolewam nad jego obecnym losem; będę starał się
o	ile tylko pozwolą okoliczności, aby mu przynieść
ulgę“. W rozmowie z Antonim Ostrowskim oświad¬
czył Cesarz, że niebawem odwiedzić będzie mógł je¬
go ojca w Warszawie. Delegaci warszawscy przed¬
stawiali się Ludwikowi XVlII-mu i przez samego
Cesarza Aleksandra przedstawiani byli cesarzowi
austryackiemu, królowi pruskiemu oraz następcom
tronów; zaproszeni zostali także na wielką rewię
wojska rosyjskiego pod Vertus w Szampanii.
Delegaci przywieźli do Warszawy także świeżą
wiadomość o dokonanem w dniu 26 września, podpi-
sanem w Paryżu przez Aleksandra I-go, Franciszka
I-go, Fryderyka-Wilhelma III Świętem Przymierzu
do którego przystąpiły: Francya, Sardynia, Nider¬
landy, Wirtemberg, Saksonia, konfederacya hel-
wecka, do którego nie przystąpiła jednak Anglia.
Traktat wyrażał głębokie wewnętrzne przekonanie
„iż jest rzeczą potrzebną oprzeć dalsze stosunki po¬
między mocarstwami na tych najwyższych praw¬
dach, o których nas poucza nieśmiertelna nauka
Zbawiciela", oraz postanowienie „nietrzymania się
innej reguły postępowania czy to w administracyi
względnych ich krajów, czy w ich stosunkach z któ-
rymkolwiekbądź rządem, jak przepisów świętej reli-
gii, przepisów sprawiedliwości, miłości chrześcijań¬
skiej i pokoju; które, dalekie aby tylko służyć miały
za zasadę w życiu prywatnem, powinny nadto, bez¬
pośrednio, wpływać na przedsięwzięcia panujących
i	kierować wszystkiemi ich sprawami, jako będące
jedynym środkiem do ustalenia ludzkich instytucyj
i	do zapobieżenia ich niedoskonałościom". Artykuł
pierwszy traktatu postanawiał, że „wszyscy monar¬
chowie połączeni będą węzłem prawdziwej i nieroz-
wiązalnej braterskości i uważając się wzajem za
współrodaków, w każdem miejscu oraz zdarzeniu
dawać sobie pomoc i ratunek, przyrzekają; uważając
się względem swych poddanych i wojska za ojców
familii, kierować i rządzić będą nimi w tymże samym
duchu braterskości, którym sami są zagrzani w celu
dania opieki religii, pokojowi i sprawiedliwości."
Akt ten w podniosłych zredagowany słowach, oży¬
wiony mistycznym porywem, rozpoczynać miał nową
epokę w dziejach i stać się początkiem pokojowego
STARA WARSZAWA.
*•
Jf-
■■
Studnia na Tłomaekiem zw. „Grubą KJaśką“.
(Według fotografii z natury.)
>>>
HfWjs/rUND
nr. 1775 r., ukończył ze stopniem oficera i medalem złotym korpus kadetów 1790 r. W kampanii 1794 r. był pułkownikiem
i organizatorem ziemi Wiskiej, 1807 prezesem komisyi Łomżyńskiej, 1808 prefektem płockim, 1809 intendentem generalnym
wojsk polskicli, 1815 prezesem komisyi województwa Mazowieckiego, 1820 marszałkiem sejmu Król. Polskiego. Zmarł
1841 roku.
(Ze sztychu Antoniego Oleszczyńskiego w zbiorach adwokata Antoniego Rembielińskiego.)
>>>
ł^aPITAfl-MiWOR JABŁOŃSKI
z pułku kirasyerów Księztwa Warszawskiego zwanego pułkiem Małachowskiego. (Początkowo pułk ten nosił białe mundury z amarantowemi wypustkami,
następnie zmieniono je na granatowe—pancerzów nie nosił wcale.)
(Oryginał malowany akwarelą przez Kosińskiego posiada w zbiorach swych Jan Rosen w Paryżu, ofiarowany przez p. Gabryela Wierzbowskiego,
kopia zaś F. Szewczyka tu reprodukowana znajduje się u p. Wierzbowskiego w Warszawie.)
>>>
88
pożycia ludów; był on zarazem traktatem sojuszu
łączącego przedewszystkiem Austryę i Prusy z Ro¬
sy ą i gwarantującego każdemu z tych państw trwa-
łość stanu posiadania według postanowień traktatu
wiedeńskiego.
Cesarz Aleksander przybył do Warszawy w nie¬
dzielę dnia 12 listopada. Przyjazd poprzedzony był
powrotem z Berlina Nowosilcowa, który udzielił in-
lormacyi o kierunku drogi jaką Cesarz obrał. W Ka¬
liszu witali Cesarza Adam Czartoryski, kasztelan
Zboiński i Aleksander Linowski; na granicy powia¬
tu warszawskiego -czekał podprefekt, rada obywa¬
telska i straż honorowa. W przedpołudniowych go¬
dzinach Cesarz był już w Mokotowie. Wkrótce po¬
tem w mundurze generała polskiego, przyozdobiony
orderem Białego Orła konno wraz z W. Ks. Konstan¬
tym zajechał przed bramę tryumfalną przy wjeździe
do Warszawy, gdzie wiceprezydent wręczył mu klu¬
cze miasta. Biciem w dzwony i świątecznem udekoro¬
waniem ulic witała Warszawa Monarchę, który na¬
tychmiast wśród szpalerów wojskowych udał się na
plac Saski i przez półtorej godziny odbywał przegląd
12,000 wojsk tam zgromadzonych. Na Krakowskiem
Przedmieściu tymczasem na ustawionych specyalnie
amfiteatrach zebrała się młodzież wszystkich szkół,
liceów i szkoły inżynierów, duchowieństwo świeckie
i zakonne pod przewodnictwem dwóch biskupów
oraz korpus weteranów. Przejeżdżał tamtędy Ce¬
sarz w drodze do Zamku witany wszędzie owacyjnie
przez ludność. Na schodach zamkowych ustawił się
Rząd Tymczasowy, Rada Stanu, senatorowie i wyżsi
urzędnicy cywilni. Pierwszego dnia Cesarz przyjął
tylko przedstawienie wyższych władz wojskowych
i wysłuchał mowy prezesa senatu Ostrowskiego, któ¬
ry witał monarchę w imieniu Królestwa. Nazajutrz
dopiero przyjmował Cesarz urzędników' cywilnych.
Chcąc aby interesa potoczne administracyi przez
czas jego pobytu zwykłym odbywały się torem, Ce¬
sarz Aleksander przedłużył narazie pełnomocnictwo-
Rządu Tymczasowego postanowieniem z d. 16 listop.
Pod tą samą datą wyszedł Najwyższy rozkaz dzienny,
mianujący W. Ks. Konstantego najwyższym wodzem
armii polskiej i wyrażający wojsku zadowolenie-
z „porządku, regularności i pięknej postawry“. Roz¬
kaz zaznaczał, że nominacyątą monarcha „chiał temu
wojsku dowieść, ile cenił wszystkie trudy, które-
w tej mierze podjął W. Ks. Konstanty11.
Przewidywania, że Wielki Książę zostanie Na¬
miestnikiem nie sprawdziły się. Daremnie zadawano
sobie pytanie, na kogo padnie wybór Cesarza; przy-
Domek „Biały" w Łazienkach.
(Według fotografii z natury.)
>>>
89
puszczenie, że zaufanie cesarskie zaszczyci ks. Ada¬
ma Czartoryskiego, okazało się błędne. Wybór ge¬
nerała Zajączka, najzupełniej niespodziewany, doko¬
nany został dopiero później, w ostatniej chwili przed
wyjazdem Cesarza z Warszawy.
Tymczasem Cesarz zajął się ostateczną redak-
cyą karty ustawodawczej. Do późnej nocy pracował
nad poprawkami i zmianami naprzód ze Stanisławem
Potockim, potem z Nowosilcowem, któremu polecił
dokonać ostatecznej redakcyi. Dnia 27 listopada
w ostatecznem swojem brzmieniu, po poprawkach
dokonanych przez Nowosilcowa i samego Cesarza,
uzyskała tekst następujący:
Ustawa Konstytucyjna Królestwa Polskiego.
fCharte constitutionelle du Koyaume de Pulogne.)
Tytuł pierwszy. Stosunki Polityczne Kró¬
lestwa. Artykuł 1. Królestwo Polskie jest na zaw¬
sze połączone z Cesarstwem Rosyjskiem. Art. 2. Sto¬
sunki cywilne i polityczne które jemu naznaczamy,
jako też i związki to połączenie ustalić mające, obję-
yynątrze sali w domku Białym w Łazienkaeh.
(Rysunek z natury.)
podpisał Cesarz konstytucyę. W nocy z pierwszego
na drugi grudnia a więc w noc poprzedzającą wigilię
wyjazdu, przejrzał i zatwierdził szereg statutów orga¬
nicznych, dopełniających i rozwijających ustawę,
a w szczególności Statut Organiczny dla Rady Sta¬
nu, Organizacyę Wewnętrzną dla Rady Administra-
cyjnej, Organizacyę Wewnętrzną dla zgromadzenia
ogólnego Rady Stanu, wreszcie Statut Organiczny
Reprezentacyi Narodowej. Równocześnie podpisał
Cesarz także nominacyę Zajączka.
Ustawra konstytucyjna ogłoszona uroczyście
dopiero w trzy tygodnie po wyjeździe Cesarza,
te są niniejszą Ustawą, którą mu nadajemy. Art. 3.
Korona Królestwa Polskiego jest dziedziczną w Oso¬
bie Naszej i Naszych Potomków, Dziedziców i Na¬
stępców', podług porządku Następstwa ustanowione¬
go dla Tronu Cesarsko-Rosyjskiego. Art. 4. Ustawa
Konstytucyjna oznacza sposób i prawidła sprawowa¬
nia Władzy Najwyższej. Art. 5. Król w przypadku
swojej nieprzytomności mianuje Namiestnika, który
powinien mieszkać w Królestwie. Namiestnik podług
woli odwrołanym być może. Art. 6. Gdy Król nie bę¬
dzie mianował swym Namiestnikiem Książęcia Ce¬
sarsko-Rosyjskiego, wybór ten padać nie może tylko
>>>
90
na Rodaka, albo na oso¬
bę której Król nada na-
turalizacyę stosownie
do prawideł ustanowio¬
nych przez artykuł trzy¬
dziesty trzeci. Art. 7.
Namiestnik będzie mia¬
nowany przez Akt pu¬
bliczny. Akt takowy
oznaczy wyraźnie ro¬
dzaj i rozciągłość Wła¬
dzy, jaka mu będzie po¬
wierzoną. Art. 8. Sto¬
sunki polityki zewnętrz¬
nej Naszego Cesarstwa
będą wrspólne Naszemu
Królestwu Polskiemu.
Art. 9. Sam tylko Panu¬
jący będzie miał prawo
oznaczyć uczestnictwa
Królestwa Polskiego do
wojen przez Rosyę to¬
czonych, jako też do
traktatów pokoju i han-
generał-gubernator
WARSZAWA Z POCZĄTKU XIX WIEKU.
dlowych, któreby to
Mocarstwo zawierać
mogło. Art. 10. W każ¬
dym przypadku wpro¬
wadzenia wojsk Rosyj¬
skich do Polski, lub
wojsk Polskich do Ro-
syi, lub w przypadku
przechodu tychże wojsk
przez jaką Prowincyę
jednego z dwóch
Państwr, utrzymanie ich
i koszta przechodu po¬
noszone zostaną całko¬
wicie przez kraj, do
którego należeć będą.
Wojsko Polskie nie bę¬
dzie nigdy użyte za gra¬
nicami Europy.
Tytuł drugi. Za¬
ręczenia Ogólne.
Art. 11. Religia Kato-
licko-Rzymska wyzna¬
wana przez największą
w. s. łiArlSKOd,
Księztwa Warszawskiego w 1813, prezes Rady Najwyższej Księztwa Warszawskiego 1814,
prezes Tymczasowej Rady Stanu. Królestwa Polskiego 1815 roku.
(Z miniatury współczesnej.)
Dom radey dworu Wasilewskiego na łęrakowskiem Przedmieściu
(później dom Samuela Orgelbranda — w 1768 mieszkał w nim i wydawał uczone wieczory biskup Krasicki).
Ze współczesnego rysunku.
>>>
91
część Mieszkańców Królestwa Polskiego, będzie
przedmiotem szczególniejszej opieki Rządu, nie
uwłaczając przez to wolności innych wyznań, któ¬
re wszystkie bez wyłączenia, obrządki swe całko¬
wicie i publicznie pod protekcyą rządu odbywać mo-
tolicko-Rzymskie i przez Duchowieństwo Grecko-
Unickie, jako też te, które mu nadamy przez szcze¬
gólne postanowienie, będą uznane za własność nie¬
wzruszoną i wspólną całej hierarchii duchownej,
skoro Rząd wskaże i przeznaczy wzwyż wspomnio-
js/ncf-mŁi Rawicz wita^iowski,
ur. 1784 r. Był ostatnim prezesem komisyi województa Augustowskiego a następnie przy zamianie na gubernię pierwszym
augustowskim cywilnym gubernatorem. Zmarł 1843 roku.
(Rysował Jan Olszewski ze współczesnego portretu znajdującego się w zbiorach, rodzinnych p. M. Witanowskjego.)
gą. Różność wyznań Chrześcijańskich, nie będzie
stanowić żadnej w używaniu praw cywilnych i poli¬
tycznych. Art. 12. Duchowieństwo wszystkich wy¬
znań, jest pod protekcyą Praw i Rządu. Art. 13.
Fundusze posiadane teraz przez Duchowieństwo Ka-
nemu Duchowieństwu Dobra Narodowe składać ma¬
jące jego uposażenie. Art. 14. W Senacie Królestwa
Polskiego zasiadać będzie tyle Biskupów Obrzędu
Katolicko-Rzymskiego, ile prawo oznaczy Woje¬
wództw. Zasiadać będzie prócz tego Biskup Grecko-
Dzieje Porozbiorowe. Tom II.
12
>>>
Gmaeh b. korpusu kadetów w Kaliszu.
(Drzeworyt wykonany z rysunku S, Barcikowskiego.)
Unicki. Art. 15. Duchowieństwo wyznania Ewan- do wszystkich Obywateli bez żadnej różnicy stanu
gelicko-Augsburskiego i wyznania Ewangelicko-Re- i powołania. Art. 18. Starodawne prawo Kardynal-
formowanego, używać będzie wsparcia rocznego, któ- ne — Neminem captivari permittemus nisi
re im nadamy. Art. 16. Wolność druku jest zarę- jure victum, — stosować się będzie do wszystkich
czona. Prawo przepisze środki ukrócenia jej nadu- Mieszkańców wszelkiego stanu, podług następują-
żyć. Art. 17. Prawo rozciąga swą opiekę zarówno cych prawideł: Art. 19. Nikt nie będzie mógł być
>>>
93
zatrzymanym, tylko podług form w przypadkach
prawem oznaczonych. Art. 20. Powody zatrzymania
powinny.być natychmiast oznajmione na piśmie oso-
podług form przepisanych. Jeżeli będzie uniewinnio¬
ną przez pierwsze śledztwo, wróconą jej natychmiast
wolność zostanie. Art. 22. W przypadkach prawem
W
W
*
3
N
CO
-O
4-»
G
T)
(O
X
d
co
3
a
O
X
d
N
w
CIS
w
a
a
co
*r
a
S5
Ph
N
a
N
'-H
Ph
a
ci
*
bD
O
o
bD
o
ci
PP
GQ
a
Oh
bie zatrzymanej. Art. 21. Każda osoba zatrzymana,
stawioną będzie najpóźniej w trzech dniach przed
Sąd właściwy, końcem jej wybadania lub osądzenia
dozwolonych, ktokolwiek złoży rękojmię, powinien
być natychmiast tymczasowo uwolnionym. Art. 23.
Nikt karanym być nie może, tylko na mocy trwają-
>>>
94
■cego Prawa i wyroku właściwego Sądu. Art. 24. Każ¬
demu Polakowi wolno będzie przenosić się ze swą
osobą i z swym majątkiem, podług form prawem
•oznaczonych. Art. 25. Skazany na karę ponosić ją
będzie w Królestwie. Nikt nie będzie mógł być z kra¬
ju wywożonym, wyjąwszy w przypadkach wywoła¬
nia Prawem oznaczonych. Art. 26. Wszelka wła¬
sność jakiegokolwiek nazwiska i rodzaju, czyli się
JÓZEF GOŁUCfiOYYSłęi,
urodź, w Galicyi 11 kwietnia 1797 r., syn b. majora wojsk polskich, uczył się w akademii Terezyańskiej w Wiedniu,
w 18-tym roku życia napisał rozprawę „O znaczeniu historyi11; doktór uniwersytetu hejdelberskiego; w 1817 przy¬
był do Warszawy, słuchał w uniwersytecie kursów prawa i administracyi, w 1820 otrzymał stopień magistra; wy¬
kładał matematykę w liceum warszawskiem, w 24-ym roku życia otrzymał katedrę filozofii w uniwersytecie wileń¬
skim; w 1821 w Erlangen w Bawaryi poznał się z Schellingiem; w 1824 opuszcza Wilno i wraca do Warszawy; od
1846 zamieszkał we wsi dziedzicznej Garbaczu w Sandomierskiem, gdzie zmarł 22 listopada 1858 roku.
(Litografia Fajansa ze zbioru p. t. „Wizerunki Polskie".)
>>>
ALE^SA^DER flr- FREDRO,
urodź. 1793 roku w Surochowie pod Jarosławiem, w 1809 r. mając lat 16 wstąpił do armii Księztwa Warszawskiego
i pozostał w niej do 1814 roku. Opuściwszy służbę w stopniu kapitana osiadł we Lwowie. W r. 1821 przetłómaczył
dramat Goethego „Clavigo“ dla lwowskiej sceny, 29 kwietnia 1822 wystawił własną komedyę „Mąż i żona“, za
którą poszedł cały szereg najznakomitszych arcydzieł komedyi polskiej pisanych w dworku w Jatwingach i Bień¬
kowskiej Woli; ostatnią z wystawionych za życia poety sztuk była „Zemsta11 w r. 1834. Zmarł we Lwowie 1876 r.
(Litografia M. Fajansa ze zbiorów p. t. „Wizerunki Polskie11.)
>>>
96
znajduje na powierzchni czyli we wnętrznościach
ziemi, do kogokolwiek bądź należąca, jest świętą
i nietykalną. Żadna władza nie ma prawa jej naru¬
szyć pod jakimbądź pozorem. Ktokolwiek nachodzi
cudzą własność, za gwałciciela bezpieczeństwa pu¬
blicznego uważanym i jako taki karanym będzie.
Art. 27. Rząd wszelako ma prawo wymagać od każ¬
dego odstąpienia własności, z powodu użyteczności
publicznej, za sprawiedliwem i poprzedniem wyna¬
grodzeniem. Prawo oznaczy formy i przypadki do
skie, nie mogą być powierzane, tylko właścicielom
gruntowym. Art. 30. Wszyscy urzędnicy publiczni
w Administracyi, mogą być odwołani do woli przez
tęż samą Władzę która ich mianuje.' Wszyscy bez
żadnego wyłączenia, są odpowiedzialni za swe urzę¬
dowanie. Art. 31. Naród Polski mieć będzie wiecz-
nemi czasy Reprezentacyę Narodową w Sejmie, zło¬
żonym z Króla i z dwóch Izb, z których pierwsza
składać się będzie z Senatu, druga z Posłów i Depu¬
towanych od Gmin. Art. 32. Każdy Cudzoziemiec,
Widok parku kaliskiego — miejsee rekreaeyl kadetów.
(Rysunek S. Barcikowskiego litografowany przez M. Fajansa z „Albumu Kalisza"—ze zbiorów p. B. Hillera.)
których powyższe prawidło będzie się mogło stoso¬
wać. Art. 28. Wszystkie czynności publiczne Ad¬
ministracyjne, Sądowe i Wojskowe, bez żadnego
wyłączenia, odbywać się będą w języku Polskim.
Art. 29. Urzędy publiczne, cywilne i wojskowe nie
będą mogły być sprawowane tylko przez Polaków.
Urzędy Prezesów Sądów pierwszej Instancyi, Komi-
syi Wojewódzkich i Trybunałów Apelacyjnych,
Członków Rad Wojewódzkich, Urzędy Poselskie
i Deputowanych na Sejm, jako też Urzędy Senator-
skoro się wylegitymuje, używać będzie zarówno z in-
nemi mieszkańcami protekcyi praw i korzyści przez
nie zaręczonych. Będzie mógł, równie jak oni, po¬
zostać w kraju, lub się z niego wynieść zachowując
wydane przepisy, powrócić, nabywać własności
gruntowej i podać się do uzyskania naturalizacyi-
Art. 33. Każdy Cudzoziemiec stawszy się właścicie¬
lem, uzyskawszy naturalizacyę, nauczywszy się ję¬
zyka Polskiego i pięć lat w kraju nienagannie za¬
mieszkawszy, może być przypuszczonym do urzędu
>>>
97
publicznego. Art. 34. Wszelako Król mocen będzie,
bądź z własnej woli, bądź na przedstawienie Rady
Stanu, przypuścić cudzoziemców ze zdolności znako¬
mitych, do urzędów publicznych, nie objętych arty¬
kułem dziewięćdziesiątym.
Tytuł trzeci. O Rządzie. Rozdział pierwszy.
O	Królu. Art. 35. Rząd jest w osobie Króla. Król
sprawuje Władzę wykonawczą w całej swojej roz¬
ciągłości. Wszelka Władza wykonawcza lub admi¬
nistracyjna, od Niego tylko pochodzić może. Art. 36.
Osoba Królewska jest święta i nietykalna. Art. 37.
Prezesów i Sędziów różnych Sądownictw do nomina-
cyi Królewskiej zachowanych, Agentów dyploma¬
tycznych i handlowych, tudzież wszystkich innych
Urzędników administracyjnych, bądź przez siebie
bezpośrednio, bądź przez upoważnione do tego od
siebie władze. Art. 42. Król mianuje Arcybiskupów
i Biskupów różnych wyznań, Sufraganów, Prałatów
i Kanoników. Art. 43. Prawo ułaskawienia zacho¬
wane jest wyłącznie Królowi, który jest mocen daro¬
wać lub zamienić karę. Art. 44. Do Panującego na¬
leży ustanowienie, urządzenie i rozdawnictwo orde-
WARSZAWA Z POCZĄTKÓW XIX WIEKU.
,-ł
JVTarywil,
wprost pałacu Jabłonowskich (dzisiejszego Ratusza).
Wszystkie akta publiczne Sądów, Trybunałów i Ma-
gistratur jakich bądź, pod Królewskim wydawane
będą Imieniem. Monety i stępie nosić będą oznakę
przez Niego wskazaną. Art. 38. Kierunek siły zbroj¬
nej w pokoju i wojnie, jako też mianowanie Dowódz-
ców i Oficerów, należą wyłącznie do Króla. Art. 39.
Król rozrządza dochodami Państwa stosownie do uło¬
żonego Budżetu, a przez siebie potwierdzonego. Art.
40. Prawo wydawania wojny i zawierania Traktatów
i umów wszelakich, zachowane jest Królowi. Art. 41.
Król mianuje Senatorów, Ministrów, Radców Stanu,
Referendarzy, Prezesów Komisyi Wojewódzkich,
rów cywilnych i wojskowych. Art. 45. Wszyscy
Nasi następcy do Królestwa Polskiego, powinni się
koronować jako Królowie Polscy, w Stolicy podług
obrządku jaki ustanowiemy, i wykonają następującą
przysięgę: „Przysięgam i przyrzekam przed Bogiem
i	na Ewangelię, iż ustawę Konstytucyjną zachowy¬
wać i zachowania jej wszelkiemi siłami przestrzegać
będę“. Art. 46. Do Króla należy prawo nadania
Szlachectwa, naturalizacyi i tytułów honorowych.
Art. 47. Wszelkie rozkazy i postanowienia Królew¬
skie powinny być zaświadczone podpisem Ministra
naczelnika wydziału, który będzie odpowiedzialnym
>>>
98
za wszystko, coby te rozkazy lub postanowienia obej¬
mować mogły przeciwnego konstytucyi i prawom.
Rozdział drugi. O Regencyi. Art. 48. Przy-
samemi prawidłami. Art. 49. W przypadku Regen-
cyi, Minister Sekretarz Stanu winien jest, pod osobi¬
stą odpowiedzialnością donieść Namiestnikowi o usta-
c
et
ta
c
a
3*
o
3
w
•s 3
N *
£ y
I
P	CT*
O	53
T	M
%	*
3-
o
o
5'
3
3
PT-
O
crq E
O CD ^4
^ OS z
o ^
(0
h**

a
V
B
to
N
(S
■* y;’i
‘rOTHHH’
padki Regencyi, które są lub będą dopuszczone nowieniu Regencyi Rosyjskiej. Art. 50. Namiestnik
w Rosyi, równie jak władza i atrybucye Regenta, bę- otrzymawszy uwiadomienie Regencyi Rosyjskiej i do-
dą wspólne Królestwu Polskiemu i określone temiż niesienie Ministra Sekretarza Stanu, zwoływa Senat
>>>
99
dla obrania Członków Regencyi Królestwa. Art. 51.
Regencya Królewska składać się będzie z Regenta
Rosyjskiego, z czterech Członków przez Senat wy¬
branych i z Ministra Sekretarza Stanu. Zasiadać bę¬
dzie w stolicy Cesarstwa Rosyjskiego pod prezyden-
cyą Regenta. Art. 52. Władza Regencyi będzie taż.
DOMINIK I^s. RADZIWIŁiŁi,
pułkownik wojsk polskich Księztwa Warszawskiego, ur. 178ł. zmarł 1813 roku. (Szczegóły: patrz tom I str. 510).
(Litografia Duruy z kolekcyi portretów wydanej przez Dazziaro; ze zbiorów adwokata Antoniego Rsmbielińskiego.)
Dzieje Porozbiorowe. Tom II.
>>>
100
sama co i Króla, wyłączywszy że nie będzie mogła
mianować Senatorów, i że wszystkie jej mianowania
ulegają potwierdzeniu Króla, który obejmując Rządy
może je odwołać; i że postanowienia jej wychodzić
będą w Imieniu Króla. Art. 53. Mianowanie i odwo¬
łanie Namiestnika zależy od Regencyi podczas jej
rządu. Art. 54. Gdy Król obejmie rządy, każe Re-
*gencyi zdać sobie sprawę z jej działań. Art. 55.
Członkowie Regencyi odpowiadają z osób i majątków
za wszystko, coby zdziałali przeciwnego konstytucyi
i prawom. Art. 56. W przypadku śmierci Członka
Regencyi, Senat zwołany przez Namiestnika, miejsce
wakujące zapełni. Regencya mianuje Ministra Se¬
kretarza Stanu. Art. 57. Członkowie Regencyi przed
Radców Stanu, Referendarzy, jako też z osób, które
Król zechce szczególnie do niej wezwać. Art. 64.
W nieprzytomności Króla, Namiestnik i Rada Stanu
zarządzają, w Jego Imieniu sprawami publicznemi
Królestwa. Art. 65. Rada Stanu dzieli się na Radę
administracyjną i na ogólne Zgromadzenie. Art. 66.
Rada Administracyjna składać się będzie z Namie¬
stnika, z Ministrów Naczelników pięciu Wydziałów
Rządowych i z innych osób, szczególnie przez Króla
wezwanych. Art. 67. Członkowie Rady Administra¬
cyjnej mają głos doradczy. Zdanie Namiestnika jest
jedynie stanowcze. Namiestnik wydawać będzie swre
postanowienia w Radzie, stosownie do Ustawy Kon¬
stytucyjnej, do praw i do pełnomocnictwa Królew-
WARSZAWA Z POCZĄTKU XIX WIEKU.
Były klasztor Benonów,
zniesiony w 1809 r.
(Z rysunku współczesnego, ze zbiorów p. M. Bersona.)
udaniem się do stolicy Cesarstwa Rosyjskiego, wy¬
konają przysięgę w obliczu Senatu i przyrzekną wier¬
ne zachowanie Konstytucyi i praw. Art. 58. Regent
Rosyjski wykona tęż samę przysięgę w obliczu człon¬
ków Regencyi Królestwa. Art. 59. Minister Sekre¬
tarz Stanu będzie obowiązanym wykonać podobnąż
przysięgę. Art. 60. Akt wykonania przysięgi przez
Regenta, przesłany będzie Senatowi Polskiemu. Art.
61. Akt wykonania przysięgi przez Ministra Sekre¬
tarza Stanu, będzie również przesłanym Senatowi
Polskiemu. Art. 62. Akt wykonania przysięgi przez
Członków Regencyi, będzie przesłany przez Senat
Polski Regentowi Rosyjskiemu.
Rozdział trzeci. O Namiestniku i o Radzie
Stanu. Art. 63. Rada Stanu pod prezydencyą Kró¬
la lub Jego Namiestnika, składa się z Ministrów,
skiego. Art. 68. Każde postanowienie Namiestnika,
aby było obowiązuj ącem, wydane być powinno w Ra¬
dzie Administracyjnej i zaświadczone podpisem Mi¬
nistra Naczelnika Wydziału. Art. 69. Namiestnik
przedstawia do Nominacyi Królewskiej, podług oso¬
bnego urządzenia, po dwóch Kandydatów' na każde
miejsce wakujące Arcybiskupa, Biskupa-Senatora,
Ministra, Sędziego Trybunału Najwryższego, Radcy
Stanu i Referendarza. Art. 70. Namiestnik wykona
w ręce Króla i w obliczu Senatu, następującą przy¬
sięgę: „Przysięgam Panu Bogu Wszechmogącemu,
iż sprawować będę w Imieniu Króla, Rządy Polski
stosownie do Aktu Konstytucyjnego, do praw i do
pełnomocnictwa Królewskiego, i że złożę Królowi
władzę którą mi powierzył, skoro się Jego Królewr-
skiej Mości zdawać będzie“. Wr nieprzytomności
>>>
dOflWifl GRUDZIŃSKA,
córka Antoniego lir. Grudzińskiego i z Derpowskich l-o voto hr. Grudzińskiej 2-o voto hr. Brońcowej, ur. w Poznaniu
29 września 1795, zaślubiona dnia 12 maja 1820 roku przez Wielkiego Księcia Konstantego Pawłowicza, naczelnego
wodza wojsk Królestwa Polskiego, manifestem z dnia 8 (20) lipca 1820 r. otrzymała tytuł księżnej Łowickiej z godno¬
ścią Jaśnie Oświeconej (Świetłości), ozdobiona orderem Katarzyny 27 kwietnia 1825 roku, zmarła w Carskiem Siole
29 listopada 1831 roku.
(Drzeworyt Pannemakera ze współczesnego portretu, zamieszczony w „Ruskiej Starinie“.
>>>
102
Króla w Królestw ie, Akt złożenia przysięgi przez Na¬
miestnika w ręce Królewskie, przesłany będzie Sena¬
towi przez Ministra Sekretarza Stanu. Art. 71. Pod
bytność Królewską Władza Namiestnika jest zawie¬
szona. Zawisło wtenczas od Króla pracowrać pojedyn¬
czo z Ministrami, lub zwoływać Radę Administracyj-
JAfltJARY SUCHODOLSKI.
malarz bitew, ur. w Grodnie 19 września 1796 roku, wszedł do korpusu kadetów artyleryi i inżynierów wojsk Księztwa
Warszawskiego, w styczniu 1816 mianowany podporucznikiem w pułku gwardyi pieszej wojsk Królestwa Polskiego,
od 1823 zaczął malować, z początku kopiując obrazy galeryi Ossolińskich, w 1832 udał się do Rzymu, przez cztery lata
pracował u Horacego Yerneta, zmarł w 1875 roku.
(Litografia M. Fajansa ze zbioru p. t. „Wizerunki Polskie11.)
>>>
KRROIi LJPIliSKI.
skrzypek, urodź, w Radzyniu w listopadzie 1790, syn dyrektora prywatnych orkiestr u Lubomirskich, Tarnowskich,
Łączyńskich, Starzeńskich, od szóstego roku życia pobierał lekcye gry na basetli, w r. 1810 pierwszy skrzypek teatru
lwowskiego, w 1814 wyjechał do Wiednia, a następnie do Włoch, gdzie w 1818 w Piacenzy spotkał się z Paganinim
i dwukrotnie wspólnie z nim podobno wystąpił; popisywał się we Lwowie, w Warszawie, w Wilnie, w Kijowie,
w Odessie, w Moskwie, w Petersburgu, w Pradze, w Niemczech, na Węgrzech, we Francyi i w Danii, w 1840 przy¬
jął miejsce pierwszego skrzypka w królewskiej kapeli w Dreźnie, które zajmował przez lat dwadzieścia. Zmarł
16 grudnia 1871 w majątku swoim Urłowie w Złoczowskiem w Galicyi.
(Litografia Fajansa ze zbioru p. t. „Wizerunki Polskie11.)
>>>
104
kraju tyczących się. 2.
Stanowić względem odda¬
nia pod Sąd Urzędników'
Administracyjnych mia¬
nowanych przez Króla, za
przestępstwa w Urzędzie,
wyjąwszy tych co są Są¬
dom Sejmowym ulegli.
3. Stanowić wr przypad¬
kach sporu o Juryzdyk-
cyę. 4. Roztrząsać corocz¬
nie zdanie sprawy przez
każdy główny Wydział
Rządowy składane. 5. Zbie¬
rać spostrzeżenia wzglę¬
dem nadużyć i tego wszy¬
stkiego coby mogło uwła¬
czać Ustawie Konstytucyj¬
nej, i układać z niej ogól¬
ne przedstawienie podać
się mające Panującemu,
który oznaczy przedmioty
podlegające odesłaniu, za
Jego rozkazem, do Senatu
lub do Sejmu. Art. 74.
Franciszek brajsidt,
•
doktor, ur. w Warszawie 1777 r., kształcony w Berlinie, w 1802 profesor położnictwa w Warszawie przy rządowym
pruskim zakładzie położniczym, doktoryzował się w Halli w 1804, członek rady lekarskiej od 1806, fizyk miasta
Warszawy od 1808, współzałożyciel i profesor wars. szkoły lekarskiej, współzałożyciel w 1820 Towarzystwa lekar¬
skiego potem jego prezes, od 1815 członek Tow. Przyj. Nauk, obdarzony 1824 dziedzicznem szlachectwem, zmarł
21 września 1837 roku.
(Z litografii będącej w zbiorach ks. Wł. Czetwertyńskiego.)
WARSZAWA Z POCZĄTKÓW XIX WIEKU.
JSflost lyżwowy warszawski podskarbiego Ponińskiego, spalony w poezątkaeh XIX wieku.
(Sztych ze zbiorów p. M. Bersona.)
ną. Art. 72. W przypad¬
ku zejścia z tego świata
Namiestnika, lub gdyby
Królowi nie zdawało się
nominować go, Król tym¬
czasowo miejsce jego za¬
stąpi mianowaniem Preze¬
sa. Art. 73. Ogólne zgro¬
madzenie Rady Stanu,
składać się będzie ze
wszystkich członków wy¬
rażonych w artykule sześć¬
dziesiątym trzecim. Od¬
bywać się będzie pod Pre-
zydencyą Królewską, Na¬
miestnika, lub w Ich nie¬
przytomności pierwszego
członka Rady, podług po¬
rządku oznaczonego w ar¬
tykułach sześćdziesiątym
trzecim i sześćdziesiątym
szóstym. Czynnością jej
będzie: 1. Roztrząsać i u-
kładać projekta wszelkie
do praw i urządzeń ogółu
>>>
Zgromadzenie ogólne Ra¬
dy Stanu, roztrząsa wszel¬
kie przedmioty na rozkaz
Króla, Namiestnika, lub
na żądanie Naczelnika
Wydziału, stosownie do
Statutu organicznego. Art.
75. Postanowienia zgro¬
madzenia ogólnego Rady
Stanu, ulegają potwierdze¬
niu przez Króla lub Namie¬
stnika, te zaś które się ty¬
czą oddania pod Sąd Urzęd¬
ników i sporu Juryzdyk-
cyjnego, niezwłocznie wy-
konywanemi będą.
Rozdział czwarty. O
Wydziałach Rządo¬
wych. Art. 76. Wykona¬
nie praw powierzone bę¬
dzie różnym Wydziałom
Rządowym jak niżej: 1.
Komisyi Wyznań Religij¬
nych i Oświecenia publicz¬
nego. 2. Komisyi Sprawie¬
dliwości, wybranej z po¬
między Członków Trybu¬
nału Najwyższego. 3. Ko¬
misyi Spraw Wewnętrz¬
nych i Policyi. 4. Komisyi
Wojny. 5. Komisyi Przy¬
chodów i Skarbu. Każda
z tych Komisyi zostawać
będzie pod prezydencyą
i kierunkiem Ministra tym
końcem mianowanego.
Art. 77. Ustanowionym
będzie Minister-Sekretarz
Stanu, który ciągle przy
boku Królewskim ma prze¬
mieszkiwać. Art. 78. Bę¬
dzie Izba Obrachunkowa,
do której należeć ma osta¬
teczna rewizya rachun¬
ków i zakwitowanie zdają¬
cych rachunki. Izba ta od
samego tylko Króla zale¬
żeć będzie. Art. 79. Sta¬
tut organiczny oznaczy
skład i Atrybucye Komi-
JOZEF WOL*FF»
doktor, ur. 1766 r. w Warszawie, kształcił się w Wiedniu, lekarz Piotra Pr. Szczęsnego Potockiego z Brodów, osiadł
w Warszawie 1807, ścigany procesem za niewłaściwe leczenie przez zwolenników metody Browna, obronił się dzięki
opiece min. sprawiedl. Węgleńskiego, współpracownik Brandta w działaniach około pedagogii lekarskiej i zorganizo¬
wania lekarzy, prezes Tow. lekarskiego, zmarł w Warszawie 1836 roku.
(Litografia współczesna ze zbiorów ks. Wł. Czetwertyńskiego.)
WARSZAWA Z POCZĄTKÓW XIX WIEKU.
koszary gwardyi w Ujazdowie.
(Z rysunku w zbiorach p. Matjasa Bersona.)
>>>
1
Widok pałaeu Belwederskiego.
(Z akwareli współczesnej.)
>>>
107
syi Oświecenia publicznego, jako też i Sądownic¬
twa. Art. 80. Komisye Spraw Wewnętrznych, Woj¬
ny i Skarbu, składać się będą z Ministra i Radców
mu przesyła Namiestnik, i przesyła nawzajem Na¬
miestnikowi postanowienia Królewskie. Stosunki
zewnętrzne, ile się Królestwa Polskiego dotyczeć
CESARZ ALEKSANDER I,
w mundurze generała wojsk królestwa Polskiego.
(Ze współczesnego olejnego portretu nieznanego autora, ze zbiorów adwokata Rembielińskiego.)
Stanu Dyrektorów Generalnych, podług rozporzą¬
dzeń Statutów organicznych. Art. 81. Minister Se¬
kretarz Stanu, przedstawia Królowi Sprawy, które
będą, Jemu są powierzone. Art. 82. Ministrowie Na¬
czelnicy Wydziałów, tudzież Członkowie Komisyi
Rządowych, odpowiadają i podległemi są Sądom
Dzieje Porozbiorowe. Tom IL
14
>>>
108
Ks. KRZYSZTOF KLUK.
urodź, w Ciechanowcu na Podlasiu 13 września 1739 r., zmarł
2 lipca 1796, znakomity naturalista polski, autor „Dykcyona-
rza roślinnego", „Botaniki" i „Zoologii11, używanych za pod¬
ręczniki w szkołach Król. Polskiego do roku 1830.
(Współczesny szkic ołówkowy ze zbiorów ks. WŁ Czetwer-
tyńskiego.)
Sejmowym za każde naruszenie Ustawy Konstytu¬
cyjnej, praw i postanowień Królewskich, któregoby
się dopuścili.
Rozdział piąty. 0 Administracyi Woje¬
wódzkiej. Art. 83. W każdem Województwie bę¬
dzie Komisy a Wojewódzka złożona z Prezesów i Ko¬
misarzy, dla wykonania rozkazów Komisy i Rządo¬
wych, podług osobnego urządzenia. Art. 84. W mia¬
stach będą Urzędy Municypalne, w każdej zaś Gmi¬
nie będzie Wójt, dla wykonania rozkazów Rządo¬
wych, jako ostatnie ogniwo Administracyi krajowej.
Tytuł czwarty. O reprezentacyi Narodo¬
wej. Art. 85. Reprezentacya Narodowra złożona
jest wedle brzmienia artykułu trzydziestego pierw¬
szego. Art. 86. W osobie Króla i w dwóch Izbach
Sejmowych polega Władza prawodawcza, stosownie
do rozporządzeń artykułu trzydziestego pierwszego.
Art. 87. Sejm zwyczajny zgromadza się co dwa lata
w Warszawie w czasie oznaczonym przez Akt zwo¬
łania od Króla wydany. Trwać będzie dni trzydzie¬
ści, Król jedynie może go przedłużyć, odroczyć i roz¬
wiązać. Art. 88. Król zwołuje Sejm nadzwyczajny,
kiedy mu się to zdawać będzie. Art. 89. Członek
Sejmu nie może przez czas jego trwania być przy¬
trzymanym, ani kryminalnie sądzonym, chyba za ze¬
zwoleniem Izby do której należy. Art. 90. Sejm na¬
radza się nad wszelkiemi projektami do praw Cywil¬
nych, Kryminalnych lub Administracyjnych, które
mu przesłane będą od Króla przez Radę Stanu. Na¬
radza się nad wszystkiemi projektami, które mu
Król każe podać względem umiarkowania lub zmia¬
ny atrybucyi Władz i Urzędów Konstytucyjnych,
jako to: Sejmu, Rady Stanu, Sądownictwa i Komisyi
Rządowych. Art. 91. Sejm naradza się podług we¬
zwania Panującego, nad powiększeniem lub zmniej¬
szeniem podatków, nakładów i wszelakich ciężarów
publicznych, nad zmianą jakiejby wymagały, nad
najlepszym i najsprawiedliwszym sposobem rozkła¬
du, nad układaniem budżetu przychodów i rozcho¬
dów, nad urządzeniem systematu menniczego, nad
zaciągiem do Wojska, równie jak i nad wszystkiemi
innemi przedmiotami, któreby mu przez Panującego
były odesłane. Art. 92. Sejm jeszcze naradza się
nad tem co mu udzielonem będzie od Króla w skutku
raportu ogólnego poruczonego Radzie Stanu przez
Ks. RDAJW PRflŻMOWSKl,
urodź. 1764 r., syn kasztelana zakroczymskiego, kształcił się
w Warszawie i w Rzymie, członek izby edukacyjnej Księz-
twa Warsz., proboszcz katedralny płocki i warszawski, refe¬
rendarz stanu Król. Polskiego, głośny kaznodzieja, od 1817
biskup płocki, założyciel Towarzystwa naukowego przy
szkole wojewódzkiej w Płocku, członek Tow. Przyj. Nauk.
Umarł w Warszawie 1836 r.
(Z olejnego portretu znajdującego się w zbiorach rodziny.)
>>>
109
artykuł siedemdziesiąt trzeci. Nakoniec Sejm po I nenii zostaną Sejmowi przez Radę Stanu, Sejm nara-
rozstrzygnieniu tych wszystkich przedmiotów, przyj- | dza się nad projektami praw do których takowe żą-
muje żądania, przełożenia i odwołania się Posłów ! dania stały się powodem. Art. 93. W przypadku
Dyplom na Sodallsa ^VTary], wydany Ignaeemu Rembielińskiemu w 1820 r.,
jako uczniowi szkół.
(Ze zbiorów adwokata A. It,erribielińskiego.)
i Deputowanych, mające za cel dobro i korzyści
swych współobywateli. Przesyła je Radzie Stanu,
która je podaje Panującemu. Gdy od Króla odesła-
gdyby Sejm nie ustanowił nowego Budżetu, dawny
zachowuje moc prawa aż do przyszłego zebrania się
Sejmu. Jednakże budżet ustaje po upłynieniu lat
>>>
110
czterech, gdyby w tym przeciągu Sejm zwołanym
nie był. Art. 94. Sejm nie może się trudnić jak tyl¬
ko przedmiotami do jego atrybucyi należącemi, lub
wskazanemi w akcie zwołania. Art. 95. Obiedwie
Izby naradzają się publicznie. Mogą wszelako zamie¬
nić się w Wydział tajny na żądanie dziesiątej części
Członków przytomnych. Art. 96. Projekta do praw
ułożone w Radzie Stanu, wnoszone będą na Sejm za
rozkazem Królewskim przez Członków tejże Rady.
Art. 97. Od*Króla zależy kazać wnosić projekta bądź
MICfłAŁi MIKOŁAJ CICHOCKI,
urodzony 1785 r., wstąpiwszy w młodym wieku do wojska, uczestniczył w kampaniach Napoleońskich i Ks. Warszawskiego,
kawaler legii honorowej. W 1818 r. był dowódzcą 3 brygady 1 dywizyi piechoty. Zmarł 1830 r.
(Ze współczesnego portretu olejnego w zbiorach p. Feliksa Cichockiego.)
>>>
111
do Izby Senatorskiej, bądź do Izby Poselskiej, wy¬
jąwszy projekta skarbowe, które pierwej do Izby
Poselskiej powinnj być wnoszone. Art. 98. Do roz¬
trząsania projektów będą wybrane w każdej Izbie
przez wota sekretne trzy oddzielne Komisye, złożona
każda w Izbie Senatorskiej z trzech, a w Izbie Po¬
selskiej z pięciu członków, jako to: Komisya praw
Skarbowych; Komisya do praw Cywilnych i Krymi¬
nalnych; Komisya do praw organicznych i admini¬
stracyjnych. Każda Izba uwiadamia Radę Stanu
FERDYNAND Ks. ŚWIflTOPEkK-MlRSKI,
urodź. 1770 r., wstąpiwszy do wojska polskiego uczestniczył w kampaniach Napoleońskich; wyszedłszy do dymi: yi
w stopniu rotmistrza, został sędzią grodzkim Bracławskim, następnie zaś sędzią sądów granicznych Dysmeńskim.
Zmarł w 1822 r. skutkiem pojedynku.
(Ze współczesnego olejnego portretu w zbiorach rodzinnych ks. Czesława Swiatopełk-Mirskiego w Worońcu.)
>>>
112
0	wyborze tych Komisyi. Komisye znosić się będą
z Radą Stanu. Art. 99. Proiekta wniesiono za rozka¬
zem Królewskim, nie mogą być zmieniane tylko
przez Radę Stanę, w skutku przedstawionych jej
uwag od stosownych Komisyi Sejmowych. Art. 100.
Sami tylko członkowie Rady Stanu w obu Izbach
1	członkowie Komisyi w Izbach właściwych, mogą
mieć mowy z pisma. Innym członkom będzie tylko
wolno z pamięci się przymawiać. Art. 101. Człon¬
kowie Rady Stanu mają miejsce i głos w obu Izbach
przy roztrząsaniu projektów Rządowych. Lecz nie
mają prawa wotowania jeżeli nie są Senatorami, Po¬
słami lub Deputowanymi. Art. 102. Projekta decy-
dowane będą większością zdań: wotowanie nad pro¬
jektem będzie głośne. Projekt tym sposobem przy¬
jęty przez jedną Izbę większością zdań, przejdzie do
Izby drugiej, która podobnież względem niego sta¬
nowić będzie. Równość zdań będzie uważana za
SZYMON FEIliKS ŻUKOWSKI,
nr. 1782 w gub. Mińskiej, pow. Borysowskim, we wsi Hornie,
uczył się u Bazylianów w Berezweczu, potem, jako nowi-
cyusz w Torokoniach i Żyrowieach, nauczyciel w szkołach
Podubiskicłi, w Wilnie studyował języki hebrajski i grecki,
nauczyciel języka greckiego w uniwersytecie, od 1808 i ję¬
zyka hebrajskiego, od 1805 magister teologii, zwolniony
z profesyi zakonnej dekretem konsystorza metropolitalnego
wileńskiego, nauczał izagogiki, a od 1813 i archeologii biblij¬
nej, pomocnik biblotekarza uniwersyteckiego, od 1824—1827
członek komitetu cenzury wileńskiej, członek Tow. Przyj.
Nauk i król. Azyatyckiego w Londynie, zm. 9 lutego 1834 r.
(Z litografii zamieszczonej w noworoczniku „Rusałka11.)
FRANCISZEK szopowicz,
doktór filozofii i nauk wyzwolonych, ur. 1760 r. na Żmujdzi,
w powiecie Połongowskim, uczył się u Jezuitów w Krożach,
potem w Ketyndze, wreszcie w akademii wileńskiej, 1781
wysłany kosztem publicznym do Krakowa, 1785 profesor
filozofii i matematyki w szkole głównej krakowskiej, następ¬
nie matematyki i logiki w szkołach warszawskich, członek
Tow. ksiąg elementarnych, 1795 nauczyciel prywatny na]Po-
dolu i Ukrainie, oślepłszy poddał się szczęśliwej operacyi
w Wiedniu, rpodróżował po Włoszech, członek Tow. Przyj.
Nauk, w 1818 prof s o matematyki w uniw. krakowskim,
senator Rzplitej Krakowskiej, w 1833 przeszedł na emerytu¬
rę, umarł w Krakowie 5 maja 1839 roku.
(Z litogr. współcz. ze zbiorów ks. Wł. Czetwertyńskiego.)
przyjęcie projektu. Art. 103. Projekt przez jedną
Izbę przyjęty nie może być przez drugą zmienianym,
tylko albo całkowicie przyjętym albo odrzuconym.
Art. 104. Projekt przez obiedwie Izby przyjęty, jest
podanym do Sankcyi Królewskiej. Art. 105. Jeżeli
Król da swoją Sankcyę, projekt zamienia się w pra-
w'o, którego ogłoszenie zwykłym sposobem przez
Króla rozkazanem będzie. Jeżeli Król odmówi swej
Sankcyi, projekt upada. Art. 106. Raport ogólny
o położeniu kraju, ułożony w Radzie Stanu i przesła¬
ny Senatowi, będzie czytanym w obu Izbach połą¬
czonych. Art. 107. Każda Izba z osobna raport ten
przez właściwe Komisye roztrząśnie i zdanie swroje
względem niego Królowi oświadczy. Raport rzeczony
będzie mógł być drukiem ogłoszony.
Rozdział drugi. 0 Senacie. Art. 108. Senat
składa się: z Książąt Krwi Cesarsko-Królewskiej,
z Biskupów, z Wojewodów, z Kasztelanów'. Art. 109.
Liczba Senatorów nie może przenosić połowy liczby
>>>
113
Posłów i Deputowanych. Art. 110. Król mianuje
Senatorów. Urzędy ich są dożywotnie. Senat podaje
Królowi za pośrednictwem Namiestnika, po dwóch
Kandydatów na każde miejsce wakujące Senatora,
Wojewody lub Kasztelana. Art. 111. Aby być poda¬
nym za Kandydata na Senatora, Wojewodę lub Kasz¬
telana, trzeba mieć najmniej trzydzieści pięć lat
skończonych, opłacać dwa tysiące złotych rocznego
podatku i dopełniać innych warunków prawami or-
ganicznemi przepisanych. Art. 112. Książęta Krwi
mają prawo zasiadać i wotować w Senacie skoń¬
czywszy lat osiemnaście. Art. 113. W Senacie pre-
zyduje pierwszy Członek podług porządku przepisa¬
nego osobnem postanowieniem. Art. 114. Oprócz
swych atrybucyi prawodawczych, Senat używa in¬
nych, które są osobno oznaczone. Art. 115. Do peł-
Pałaeyk ks. Józefa Poniatowskiego w
(Ze sztychu będącego w
nienia swych atrybucyi prawodawczych, Senat ina¬
czej zgromadzać się nie może jak w czasie Sejmu za
zwołaniem Królewskiem. Do innych czynności Senat
przez Prezesa zwołanym będzie. Art. 116. Senat sta¬
nowić będzie względem oddania pod sąd Senatorów,
Ministrów, Naczelnikówr Wydziałów' Rządowych,
Radców Stanu i Referendarzy, wykraczających
w Urzędzie, bądź na odesłanie Królewskie lub Na¬
miestnika, bądź na zaskarżenie Izby Poselskiej. Art.
117.	Senat stanowi ostatecznie względem ważności
Sejmików, Zgromadzeń Gminnych i wyborów, tu¬
dzież o układaniu ksiąg obywatelskich tak sejmiko¬
wych jak zgromadzeń gminnych.
Rozdział trzeci. O Izbie Poselskiej. Art.
118.	Izba Poselska składa się: 1. Z siedemdziesięciu
siedmiu Posłów wrybranych na Sejmikach czyli Zgro¬
madzeniach Szlachty, licząc po jednym Pośle z każ¬
dego Powiatu. 2. Z pięćdziesiąt i jednego Deputo¬
wanych od Gmin. W Izbie Poselskiej prezyduje
Marszałek wybrany z jej grona a od Króla mianowa¬
ny. Art. 119. Cały kraj Królestwa Polskiego dzieli
się pod względem reprezentacyi narodowrej i wybo¬
rów, na siedemdziesiąt siedem Powiatów i pięćdzie¬
siąt i jeden Okręgów' Gminnych, osiem Okręgów'
Gminnych będzie w mieście Warszawie, a czterdzie¬
ści trzy w reszcie kraju. Art. 120. Członkowie Izby
Poselskiej zostaną w' urzędowaniu lat sześć. Odna¬
wiają się w trzeciej części co dwa lata. A zatem i na
pierwszy raz jedna trzecia część członków Izby Po¬
selskiej zostanie na urzędzie tylko przez dw'a lata,
a druga trzecia część przez lat cztery. Los oznaczy
członków wychodzących wr tych dwóch epokach.
Członkowie wychodzący mogą być nieograniczenie
Jabłonnie w poezątkaeh XIX wieku.
zbiorach p. M. Bersona.)
na nowo obranemi. Art. 121. Aby być obranym na
członka Izby Poselskiej, trzeba mieć lat trzydzieści
skończonych, być w używaniu praw obywatelskich
i opłacać podatku najmniej złotych polskich sto.
Art. 122. Żaden Urzędnik publiczny, cywilny i woj¬
skowy, nie może być obranym na Członka Izby Po¬
selskiej, jeżeli wprzód nie otrzyma zezwolenia swojej
zwierzchniej Władzy. Art. 123. Gdyby Poseł lub
Deputowany, który przed wybraniem swym nie po¬
siadał żadnego urzędu płatnego ze Skarbu publicz¬
nego, Urząd takowy po wyborze swym przyjął, nowy
Sejmik lub Zgromadzenie gminne zwołanem będzie,
a to końcem przystąpienia do nowego wyboru Posła
lub Deputowanego. Art. 124. Król ma prawo roz¬
wiązać Izbę Poselską. Gdy tego prawa użyje, Izba
się rozejdzie, a Król nakazuje w przeciągu dwóch
miesięcy nowe wybory Posłów' i Deputowanych.
>>>
114
Rozdział czwarty. O Sejmikach. Art. 125.
Szlachta Właściciele każdego Powiatu, zebrani na
Sejmikach, wybierają jednego Posła, dwóch Człon¬
ków Rady Wojewódzkiej i układają Listę Kandyda¬
tów na Urzędy Administracyjne. Art. 126. Sejmiki
den skończonych i posiadający własność gruntową.
Art. 128. Księgi Obywatelskie Szlachty Powiatu
układane będą przez Rady Wojewódzkie, a przez
Senat zatwierdzone. Art. 129. Na Sejmikach prezy-
duje Marszałek mianowany przez Króla.
Gmaeh środkowy Towarzystwa Przyjaeiół flauk na ł^anonjaeh od 1807 do 1822 r.
(Według fotografii z natury.)
TO W V ił/. Y ST W O
KRÓLEWSKIE iV A RS Z AU SKII.
PRZYJACIÓŁ NMJK.
V m	nir	U'
—r* Mnn. « «• «*	^ ł	*V • "7	»*'*.
»w*«» wii	•■»»»,. “
.wat.	W W*i )i| iy8i| v,,
*jiv 'Pę*’**«* .\4,’.\4W	JO"
i$f. t ; o	*.■ , ,	V1	ł
4 (*Mł *"*• ».**.•**. Mt	"» «!••••*»
«4 fc«ł	ti»r j. -ł Kw, w lifwinr *
.«*,■***.*., «■*
* fi »*-' W i •y*,*»f-v**'«4'łtv. 7'J.’7 *	24 h.
».«•	Ud »	«» t»»im •* jjxio j •»&*#»■■
IMSulu «*» w Wifiusif-
....	, ty--	fff'
S O C l F. L A S
IIECI t LI EFRAIM i FARSAbAAE
INSTITUTA.
«W#W -W UwAłA	*•
v*J»Mćv Jł vr Wiatyk
, ił	ttfolf** b!fratH	ASmtt^
f-lna* . w#ra* .*ł»« w/W «»-*«	•	i
KM, $i.tr jK-M.V/łr fC*vj«V(« ffmwtfl iitfwf afcteat /kmw-Wy ■«*
k'nyv*ij-‘, w. **n Ai potrtw ijiifh.it aiwsii a V^nv.-4# 4/itti*^". ‘
p*)1 ^«t«v	-«»ł*to	rjJiiłf, iMjłBjWt.
łłjwy.rtłiłu*	i
jtrrpijil
■
O
titfmifi*****"y	tt w Mwi* j*rńHirMKM, •
•liA.ł	W	timu* op. i	m aj«.ai	Miy«k
n ^y, w 	/V*roBł, (jow ;
5*J*AJłrk&mffbf, /[jtn*uii-pr«futiiim awnr-rar.
-s*S.
... ‘V.
i"
k-jM
'V
si
Dyplom ezłonka Towarzystwa Przyjaeiół fiauk z podpisem prezesa Stanisława Stasziea.
inaczej zgromadzać się nie mogą, tylko za zwołaniem
Królewskiem, w którem czas zebrania się, czynność
i trwanie Sejmików będą oznaczone. Art. 127. Na
Sejmikach wotować nie mogą tylko Szlachta w księ¬
gę Obywatelską Szlachty Powiatu wpisani, używają¬
cy praw Obywatelskich, mający lat dwadzieścia je-
Rozdział piąty. O Zgromadzeniach Gmin¬
nych. Art. 130. W każdym Okręgu Gminnym bę¬
dzie Zgromadzenie Gminne, które wybiera jednego
Deputowanego na Sejm, jednego Członka Rady Wo¬
jewódzkiej, i układa Listę Kandydatów na urzędy
Administracyjne. Art. 131. Do zgromadzeń Gmin-
>>>
115
rnych pzypuszczonym będzie: 1. Każdy Obywatel
'Właściciel nie Szlachcic, opłacający ze swej własno¬
ści gruntowej jaki bądź podatek. 2. Każdy ręko¬
dzielnik i przełożony nad czeladzią warsztatową,
każdy kupiec mający własnyi zapas w sklepie lub
w magazynie wartości dziesięciu tysięcy złotych
Polskich. 3. Wszyscy Plebanin Wikaryusze. 4. Pro¬
fesorowie, Nauczyciele i inne osoby mające sobie
ł^s. STANISŁAW STASZIC,
jako prezes Warszawskiego Towarz. Przyjaciół Nauk, ur. 1755, zmarł 1826 r. (Szczegóły patrz tom I str. 303).
(Kolorowana litografia Maurin’a z kolekcyi portretów wydanej przez Dazziara, ze zbiorów mecenasa A. Rembielińskiego.)
Dzieje Porozbiorowe. Tom IL	15
>>>
116
powierzone oświecenie publiczne. 5. Każdy Artysta
znakomity z talentów, znajomości, lub przysług
uczynionych, bądź handlowi, bądź kunsztom. Art.
132.	Nikt nie może wotować na Zgromadzeniu Gmin-
nem, jeżeli nie jest wpisanym w Księgę Obywatelską
Rozdział szósty. O Radach Wojewódzkich.
Art. 135. W każdem Województwie będzie Rada
Wojewódzka złożona z Radców wybranych na Sejmi¬
kach i Zgromadzeniach gminnych. Art. 136. W Ra¬
dzie Wojewódzkiej prezyduje Radca najstarszy wie-
Pieezęe wiąksza Warszawskiego To w.
Przyjaciół flauk.
(Ze zbiorów p. Ereyera.)
gminną, jeżeli nie używa praw Obywatelskich, i je¬
żeli nie ma lat dwadzieścia jeden skończonych. Art.
133.	Listę Właścicieli mających prawo do watowa¬
nia na Zgromadzeniach Gminnych, układać będzie
Rada Wojewódzka. Listę Rękodzielników, Kupców
i Obywateli znakomitych z talentów i przysług, Ko¬
misy a Spraw Wewnętrznych. Listę Plebanów i Wi-
karyuszów, jako też Urzędników oświecenia, Komi-
sya Wyznań Religijnych i Oświecenia publicznego.
Art. 134. Na Zgromadzeniach Gminnych prezyduje
Marszałek mianowany przez Króla.
Pieezęć mniejsza Warszawskiego Tom.
Przyjaciół flauk.
(Ze zbiorów biblioteki lir. Krasińskich.)
kiem. Art. 137. Do głównych Atrybucyi Rad Woje¬
wódzkich należy: 1. Wybór na urzędy Sędziowskie
w dw^óch pierwszych Instancyach. 2. Formowanie
i oczyszczanie Listy Kandydatów na urzędy Admini¬
stracyjne. 3. Przestrzeganie dobra Województwa.
Wszystko stosownie do osobnych urządzeń.
Tytuł piąty. O Sądownictwie. Art. 138. Są¬
downictwo jest Konstytucyjnie niepodległe. Art. 139.
Przez niepodległość Sędziego, rozumie się służąca
mu wolność oświadczenia sw^ego zdania w sądzeniu
bez ulegania wpływowi Władzy Najwyższej i Mini-
steryalnej, lub jakiemu bądź innemu względowi.
Wszelkie inne określenie lub tłómaczenie niepodle¬
głości Sędziego, uznaje się za nadużycie. Art. 140.
Sądy składać się będą z Sędziów przez Króla miano-
Embłemat z dyplomu Członka Warszawskiego Towarzystwa Przyjaciół flauk.
(Ze zbiorów p. Freyera.)
>>>
117
spraw Kryminalnych i Policyi poprawczej, będzie
w każdem Województwie kilka Sądów Grodzkich.
Art. 150. Trybunały Apelacyjne. Będąnajmniej
dwa Trybunały Apelacyjne w całem Królestwie,
które w drugiej Instancyi przesądzać będą sprawy
sądzone w Sądach Cywilnych, Kryminalnych i Han¬
dlowych. Art. 151. Trybunał Najwyższy. Bę¬
dzie Trybunał Najwyższy w Warszawie na całe Kró¬
lestwo, sądzący w ostatniej Instancyi wszelkie spra¬
wy Cywilne i Kryminalne, wyjąwszy zbrodnie Stanu.
Składać się będzie w części z Senatorów z kolei
w nim zasiadających, a w części z Sędziów przez
Króla dożywotnio mianowanych. Art. 152. Sąd
Sejmowy. Sąd Sejmowy sądzić będzie sprawy
o zbrodnie Stanu i o przestępstwa wyższych Urzęd¬
ników Królestwa, o których oddaniu pod Sąd Senat
FIŁiIP KI^CEIi,
doktor medycyny i chirurgii, rodem z Warszawy, medycyny
uczył się w Jenie, praktykował w Warszawie, Członek Tow.
Przyjaciół Nauk.
(Litografia ze zbiorów p. Leopolda Meyeta.)
wanych i z Sędziów obieralnych, stosownie do Statu¬
tu organicznego. Art. 141. Sędziowie mianowani
przez Króla są dożywotni i nie mogą być odwołane-
mi. Sędziowie obieralni nie mogą być również odwo-
łanemi przez czas swego urzędowania. Art. 142. Ża¬
den Sędzia nie może być złożonym z Urzędu, tylko
przez wyrok właściwej Instancyi Sądowej, za dowie¬
dzeniem wykroczenia w Urzędzie lub innego prze¬
stępstwa. Art. 143. Karność Urzędników Sądowni¬
czych bądź mianowanych, bądź obieralnych, i poha¬
mowanie ich zboczeń od dokładnego pełnienia służ¬
by publicznej, należeć będą do Trybunału Najwyż¬
szego. Art. 144. Sędziowie Pokoju. Będą Sę¬
dziowie pokoju dla wszystkich klas Mieszkańców.
Obowiązki ich są pojednawcze. Art. 145. Żadna spra¬
wa nie będzie wniesiona do Sądu Cywilnego pierw¬
szej Instancyi, jeżeli nie była wprzód wytoczona
przez właściwego Sędziego pokoju, wyjąwszy te,
które podług przepisów prawa, nie ulegają pojedna¬
niu. Art. 146. Sądy pierwszej Instancyi. Dla
spraw pięćset złotych Polskich nie przechodzących,
będzie w każdej Gminie i w każdem mieście Sąd Cy¬
wilny i Policyjny. Art. 147. Dla spraw przechodzą¬
cych pięćset złotych będzie w każdem Wojewódz¬
twie kilka Sądów Ziemskich i Sądów Zjazdowrych.
Art. 148. Będą także Sądy handlowe. Art. 149. Dla
JÓZEF tJAN CELJflSłęl,
doktor, urodź, w Warszawie 1779 roku, po ukończeniu szkoły
Pijarów, wyjechał w 1802 r. na wydział lekarski uniwersy¬
tetu berlińskiego. Powróciwszy do kraju w 1807 r. jest we¬
zwany przez Rząd krajowy na asesora farmacyi. Zostaje na¬
stępnie profesorem rzeczywistym na katedrze chemii i far¬
macyi w uniwersytecie warszawskim. Jest obrany człon¬
kiem Tow. Przyj. Nauk i otrzymuje tytuł aptekarza dworu,
1818 r. urządza główną aptekę wojskową. Uniwersytet przy¬
znaje mu stopień doktora filozofii. Przez długie lata spełnia
obowiązki marszałka gminy VII miasta Warszawy. Wydał
w 1811 r. „Wykład farmacyi“ i wiele innych dzieł i artyku¬
łów. Zmarł 1832 r.
(Z portretu znajdującego się w zbiorach Biblioteki •
Jagiellońskiej w Krakowie.)
>>>
stanowi podług Artykułu sto szesnastego. Sąd Sej- w przypadku potrzeby. Art. 154. Siła wojska na
mowy składać się będzie z wszystkich Członków koszcie krajowym, oznaczona jest przez Panującego,
Senatu.	w miarę potrzeby i w stosunku do dochodów w bud-
FRANCISZEK
ur. 4 października 1740 r. na Pokuciu w Hołoskowie (pow. Kołomyjski), śpiewak Justyny (Maryanny Brossflerówny),
studyował filozofię i prawo, w 1780 przybył do Warszawy, domownik Czartoryskiego potem Sanguszki, nauczyciel
ordynata Dominika Radziwiłła, zmarł w 85-ym roku życia.
(Z portretu wykonanego w późnym wieku.)
Tytuł szósty. O Sile Zbrojnej. Art. 153. żecie umieszczonych. Art. 155. Rozłożenie wojska
Siła zbrojna składa się z Wojska czynnego na stopie zastosowanem będzie do połączonej dogodności mie-
zupełnego żołdu i z Milicyi gotowych go wzmocnić szkańców, Systematu wojskowego i Administracyi.
>>>
Ks. TEOFIL WOIiICKI,
urodzony 1767 r. w Godzintowach. w ziemi Wieluńskiej. Od roku 1793 kanonik poznański i audytor u biskupa
Ignacego Raczyńskiego. W r. 1807 mianowany proboszczem metropolitalnym gnieźnieńskim. W 1828 prekonizowany
arcybiskupem poznańsko-gnieznieńskim po ks. Gorzeńskim. Zmarł 1829 r.
(Z litografii Ascłienbrennera według współczesnego portretu.)
>>>
120
Art. 156. Wojsko zachowa kolory swego munduru,
swój ubiór właściwy i wszystko co się tycze jego na¬
rodowości.
Tytuł siódmy. Urządzenia Ogólne. Art.
157. Dobra i dochody Korony składają się: 1. Z dóbr
Korony, które będą zarządzane oddzielnie na rzecz
Królewską przez Izbę lub Urzędników szczególnie
od Króla wybranych. 2. Z pałacu Królewskiego
w Warszawie i z pałacu Saskiego. Art. 158. Dług
publiczny Stanu jest zaręczony. Art. 159. Kara kon¬
fiskaty jest zniesioną i w żadnym przypadku przy¬
wróconą być nie może. Art. 160. Ordery Polskie
cyi, będzie urządzonem przez postanowienia Królew¬
skie, lub przez przepisy Rządowe. Statuta organicz¬
ne i księgi praw nie mogą być miarkowane lub zmie¬
niane, tylko przez Panującego i przez obiedwie Izby
Sejmu. Art. 164. Prawa, postanowienia i urządzenia
Królewskie, będą drukowane w Dzienniku Praw.
Postanowienie Królewskie przepisze sposób ich ogła¬
szania. Art. 165. Wszystkie prawa i ustawy poprze-
dnicze, przeciwne niniejszej ustawie Konstytucyjnej,
są zniesione.
Uznawszy w Naszem sumieniu, iż niniejsza
Ustawa Konstytucyjna odpowiada Naszym Ojcow-
profesor aózEF Łąsięi,
(Z miniatury współczesnej w zbiorach Biblioteki Jagiellońskiej w Krakowie.)
cywilne i wojskowe, to jest: Orła Białego, Świętego
Stanisława i Krzyża Wojskowego, są zachowane.
Art. 161. Niniejsza Ustawa Konstytucyjna będzie
rozwiniętą przez Statuta organiczne. Któreby z nich
nie były wydane niezwłocznie po ogłoszeniu Ustawy
Konstytucyjnej, będą poprzedniczo roztrząsane w Ra¬
dzie Stanu. Art. 162. Pierwszy budżet dochodów
i rozchodów będzie urządzony przez Króla za zda¬
niem Rady Stanu. Budżet ten będzie wykonywa¬
nym, dopóki nie zostanie umiarkowanym lub zmie¬
nionym przez Panującego i przez obiedwie Izby.
Art. 163. Cokolwiek nie jest przedmiotem Statutu
organicznego lub księgi praw, i cokolwiek nie po¬
winno być odesłanem do Sejmu podług jego atrybu-
skim zamiarom, dążącym do utrzymania wTe wszyst¬
kich klasach poddanych Naszych Królestwa Polskie¬
go pokoju, zgody i jedności tak potrzebnej dla ich
swobodnego bytu i do ustalenia szczęśliwości, którą
im pragniemy zjednać: — Nadaliśmy i nadajemy im
niniejszą Ustawę Konstytucyjną, którą przyjmujemy
za Siebie i za Naszych Następców. Nakazujemy
nadto wszystkim Władzom publicznym jej wyko¬
nanie.
Działo się w Zamku Naszym Królewskim,
w Warszawie dnia 15 (27) Listopada 1815 roku.
(podpisano) Alexander.
Za zgodność w tłómaczeniu Stanisław Potocki.
S. W. Ignacy Sobolewski, M. S. S. Zgodno z Orygi-
>>>
121
nałem francuzkim, własną Ręką Najjaśniejszego Ce¬
sarza i Króla podpisanym. Rząd Tymczasowy Kró¬
lestwa Polskiego: Łanskoy. Adam Książę Czartory¬
ski. Novosiltzoff. Tomasz Wawrzecki. Xaw. Książę
Drucki Lubecki. Referendarz Stanu, Główny Sekre¬
tarz Tymczasowego Rządu: J. K. Szaniawski.
W nocy z dnia 1 na 2 grudnia, poprzedzającej
wigilię wyjazdu z Warszawy, Cesarz Aleksander
Rady Stanu, z organizacyą Rady Administracyjnej
i zgromadzenia ogólnego Rady Stanu, oraz Statut or¬
ganiczny o Reprezentacyi narodowej z postanowie¬
niami o prawach politycznych i obywatelskich.
Tekst tego ostatniego Statutu był następujący:
Tytuł pierwszy. Oprawach politycznych
i Obywatelskich. Art. 1. Przez używanie Praw
Politycznych rozumie się udział do Reprezentacyi
TOMASZ I^s. ŚWIATOPEŁi^JUIIRSKI,
służył w wojsku francuzkiem i polskiem za czasów Księztwa Warszawskiego, brał udział w kampanii 1812 r.,
kawaler legii honorowej. Wziął dymisyę w 1814 r. w randze kapitana.
(Z miniatury współczesnej znajdującej się w zbiorach rodzinnych ks. Czesława Światopełk-Mirskiego w Worońcu.
podpisał wyrok nakazujący Rządowi Tymczasowemu
ogłoszenie i złożenie w senacie Ustawy konstytu¬
cyjnej, odebranie w imieniu cesarskiem przysięgi
od namiestnika, zainstalowanie wreszcie namiestnika
i Rady stanu, oraz przekazanie tej ostatniej wszyst¬
kich czynności rządowych. Równocześnie podpisany
został rozkaz odnoszący się do urządzenia mennicy
i do ustanowienia pieniędzy polskich, dekret o or¬
derze św. Stanisława, wreszcie Statut organiczny dla
Narodowej i do wyboru Urzędników. Art. 2. Nikt
nie może używać Praw Politycznych kto nie jest
Obywatelem Królestwa Polskiego, Art. 3. Każdy,
który za Rządu Księztwa Warszawskiego używał
praw Obywatelskich, zachowa je pod teraźniejszym
Rządem Konstytucyjnym. Art. 4. Napotem nikt nie
będzie miał prawa być Obywatelem, kto nie jest ro¬
dowitym Polakiem, lub kto nie będzie naturalizowa-
nym stosownie do Ustawy. Art. 5. Używanie Praw
>>>
122
JÓZEF PIOTROWSKI,
oficer wojsk Król. Pol.
(Z litografii współczesnej ze zbiorów p. Leopolda Meyeta.)
Politycznych w pewnym Obwodzie, zależy od wpisa¬
nia w księgę Obywatelską Powiatu lub Okręgu Gmin¬
nego. Art. 6. Będą sporządzane przez Rady Obywa¬
telskie Województw księgi Obywatelskie, podług
przepisów jakie w tej mierze wydane zostaną. Będą
osobne księgi każdego Powiatu i /gro¬
madzenia Gminnego. W tych księgach za¬
pisywać się ma, prawo glosowania na Sej¬
mikach lub, na Zgromadzeniach Gmin¬
nych. Komisye Wojewódzkie dostarczą
Radom Obywatelskim wszelkich Mate-
ryałów, któreby im były potrzebne do
sporządzenia ksiąg rzeczonych Rady, zda¬
dzą sprawę Senatowi o wszystkich odmia¬
nach jakie nastąpić mają w tychże księ¬
gach, które przez Senat ostatecznie za-
twierdzonemi będą. Z pomienionych ksiąg
po ich zatwierdzeniu przez Senat, przyślą
Rady Obywatelskie Komisyom Wojewódz¬
kim wyciągi wyrażające spisy Obywateli
wszystkich, prawo glosowania mających
na Zgromadzeniach. Komisye Wojewódz¬
kie prześlą takowe wyciągi właściwym
Sejmikom lub Zgromadzeniom gminnym.
Art. 7. Ktokolwriek ma prawro być zapi¬
sanym w rzeczonych księgach, podawać
się będzie Radzie Obywatelskiej swego
Województwa. Art. 8. Mają prawo być
zapisanemi w księgach Obywatelskich na pierw¬
szy i jedyny raz, ci wszyscy którym to prawo za
Rządu Księztwa Warszawskiego służyło; wprzód
jednak udowodnić powinni: 1. Iż wykonali przysięgę
wierności Królowi Panującemu. 2. Iż są od roku
w Powiecie lub Okręgu Gminnym zamieszkali. 3. Iż
mają lat dwadzieścia jeden skończonych. 4. Iż się
nie znajdują w przypadkach pociągających za sobą
utratę lub zawieszenie praw Obywatelskich. Art. 9.
Przez używanie Praw Obywatelskich, rozumie się
zdolność bycia powołanym do urzędów Publicznych.
Art. 10. Aby zostawać w używaniu Praw Obywatel¬
skich, trzeba dopełniać warunków w artykule 8 ni¬
niejszego Statutu przepisanych i być w księgę Oby¬
watelską wpisanym. Art. 11. Prawo Obywatelskie
utracasię: 1. Przez naturalizacyę w obcym kraju
bez zezwolenia Rządu. 2. Przez przyjęcie bez zezwo¬
lenia Rządu krajowego, Urzędów, Tytułów', pensyi,
lub ozdób, od Rządów zagranicznych. 3. Przez ska¬
zanie Sądowe na kary cielesne lub hańbiące. Art. 12.
Używanie Praw Obywatelskich jest zawieszone:
1. Przez stan bankructwa lub Konkursu. 2. Przez zo¬
stawanie w służbie prywatnej. 3. Przez zostawanie
pod udowodnionym zarzutem kryminalnym, lub pod
kondemnatą. 4. Przez zostawanie pod kuratelą, lub
w stanie interdykcyi Sądowe]. 5. Przez oddanie pod
Sąd, za wykroczenia w Urzędzie. Art. 13. Używanie
praw politycznych utraca się przez ofiarowanie dat¬
ków w celu zyskiwrania kresek na Zgromadzeniach,
jakoteż przez przyjmowanie takowych datków. Art.
14. Używanie praw politycznych w pewnym Powie¬
cie lub Okręgu Gminnym, zaprzeczonem być może
każdemu, któryby się bez słusznych powodów, przez
rok cały ciągle w tym Powiecie lub Okręgu Gmin¬
nym nie znajdował, albo na trzech po sobie idących
Sejmikach lub Zgromadzeniach Gminnych, nie był
Bielany w poezątkaeh 3ĆI5Ć wieku.
(Z akwareli współczesnej ze zbiorów p. M. Bersona.)
>>>
przytomnym. Art. 15. Za słuszny powód tego nie-
znajdowania się lub nieprzytomności, uważane bę¬
dzie dopełnianie obowiązków Urzędu Publicznego,
lub posiadanie własności w innym Powiecie albo
Okręgu Gminnym. Art. 16. Wszelkie wątpliwości
i spory przy układaniu ksiąg Obywatelskich wyni¬
knąć mogące, będą rozpoznawane i rozstrzygnione
przez Senat, bądź na przedstawienie Rady Obywa¬
telskiej, bądź na odwołanie się osób prywatnych.
Tytuł II. O Sejmikach i Zgromadze¬
niach Gminnych. Rozdział pierwszy. Urzą¬
dzenia ogólne. Art. 17. Obowatelowie każdego
Powiatu i Zgromadzenia Gminnego wpisani we wła¬
ściwą księgę Obywatelską, sami tylko będą mieli
prawo należenia do Zgromadzeń Sejmikowych i Gmin¬
nych. Art. 18. Tam gdzie własność gruntowa za
warunek do głosowania na Zgromadzeniach publicz¬
nych lub do obieralności na nich jest przepisaną, ro¬
zumieć się przez nią będzie posiadanie gruntowe lub
domu w mieście. Tam gdzie opłacanie pewnej ilo¬
ści podatku gruntowego jest za warunek przepisane,
uiszczenie się z opłaconego ostatniego podatku udo¬
wodnione będzie kwitem poborcy. Art. 19. Woj¬
skowi w czynnej służbie zostający, którzyby byli na
załodze albo za urlopem w miejscu gdzie się Zgro¬
madzenie odbywa, nie będą mogli na temże Zgroma¬
dzeniu głosować, chociażby mieli do tego prawo.
Rozdział drugi. O składzie Seimików.
Art. 20. Będzie w każdym Powiecie Sejmik złożony
z Obywateli Szlachty, własność gruntową posiadają¬
cych. Art. 21. Ażeby mieć prawo głosowania na
Sejmiku, trzeba być prócz tego w księgę Obywatel-
Dzieje Porozbiorowe. Tom II.
16
>>>
124
Art. 26. Spisy Osób mających prawo głosowania na
Zgromadzeniach Gminnych, nie zawisłe od posiada¬
nia własności gruntowej, układane będą podług Ar¬
tykułu 133 Ustawy Konstytucyjnej. Art. 27. Wszel¬
kie zażalenia względem niesprawiedliwego umie¬
szczenia lub opuszczenia jakiej Osoby na wyżej
wspomnianych spisach, będą rostrzygane przez Ra¬
dy Obywatelskie z wolnem odwołaniem się do decy-
zyi Senatu, która będzie ostateczną.
Rozdział czwarty. O obieralności na Zgro¬
madzeniach. Art. 28. Nikt nie może być obra¬
nym przez Sejmik lub Zgromadzenie Gminne, kto
nie używa praw Obywatelskich, i kto nie umie czy¬
tać i pisać po polsku. Art. 29. Na Sejmikach mogą
być obierani Obywatelowie nie Szlachta, równie jak
Obywatelowie Szlachta mogą być obierani na Zgro¬
madzeniach Gminnych, jeżeli dopełnią innych wa¬
runków przepisanych do Urzędów na które będą
wybranemi. Art. 30. Nikt nie może być obranym
przez Sejmik lub Zgromadzenie gminne, ktoby nie
był na niem przytomny, chyba że się poda lub bę-
UÓZEF STARŻfl DZIERZKOWSKI,
głośny adwokat lwowski, (u którego dependentem był Aloizy
Żółkowski, redaktor „Momusa“ i artysta dramatyczny), wice¬
marszałek Królestwa Galicyi i Lodomeryi, członek Tow.
Przyj. Nauk i Tow. naukowego krakowskiego, zbieracz ma-
teryałów do historyi Ormian polskich, stryj powieściopisa-
rza, umarł 1830 r. we Lwowie.
(Ze zbiorów Biblioteki Jagiellońskiej w Krakowie.)
ską Szlachty Powiatu wpisanym. Art. 22. Wątpli¬
wości względem Stanu Szlachectwa rozstrzygane bę¬
dą przez Senat, na przedstawienie Rady Obywatel¬
skiej, wedle dawnych Polskich praw i zwyczajów.
Rozdział trzeci. O składzie Zgromadzeń
Gminnych. Art. 23. Będzie w każdym Okręgu
Gminnym Zgromadzenie składające się z Obywateli
nie Szlachty, mających prawo do niego należeć,
a mianowicie: l. Wszyscy Obywatelowie nie Szlach¬
ta Okręgu Gminnego, mający własność gruntową.
2.	Wszyscy rękodzielnicy przełożeni nad czeladzią
warsztatową, lub kupcy mający zapas w sklepie lub
magazynie wrartości dziesięciu tysięcy złotych.
3.	Wszyscy plebani i Wikaryusze. 4. Każdy Arty¬
sta i każdy Obywatel znakomity z talentów, wiado¬
mości i z przysług uczynionych bądź handlowi, bądź
kunsztom. 5. Profesorowie, Nauczyciele i inne oso¬
by mające sobie powierzone oświecenie publiczne.
Art. 24. Aby mieć prawo głosowania na Zgroma¬
dzeniu Gminnem, trzeba być prócz tego w księgę
Obywatelską Okręgu Gminnego wpisanym. Art. 25.
Księgi obywatelskie każdego Okręgu Gminnego bę¬
dą sporządzane przez Rady Obywatelskie, podobnym
sposobem jak księgi Obywatelskie każdego Powiatu.
Ks. KSAWERY BOHUSZ,
ur. 1 stycznia 1746 r. w pow. wilkomierskim; 1760 wstąpił do
zakonu Jezuitów, po zniesieniu zakonu nauczyciel języka
francuzkiego w kolegium grodzieńskiem, przez siedem lat był
w otoczeniu podskarbiego Tyzenliauza, zwiedził Niemcy,
Francy ę i Włochy, mieszkał w Wilnie, po 1794 r. w Smoleń¬
sku, znowu w Wilnie i w Warszawie, sędzia pokoju, cenzor.
Umarł 4 kwietnia 1820 w 74 roku życia, wydawca „Historyi
Konźederaoyi Barskiej*1, pracy „O początkach narodu i języ¬
ka litewskiego11 i , Życia Poczobuta11.
(Według współczesnego olejnego portretu.)
>>>
125
Klasztor Bernardynek w Warszawie na początku XIX wieku.
(Z akwatynty ze zbiorów p. SI. Bersona.)
dzie podanym na piśmie za Kandydata. Art. 31.
Urzędnik Administracyjny nie może być obranym
w tem Województwie, Powiecie, lub Okręgu Gmin¬
nym w którym urzęduje.
Rozdział piąty. O zwoływaniu Sejmików'
i Zgromadzeń Gminnych. Art. 32. Sejmiki
i Zgromadzenia Gminne zwołuje Król; miejsce, czas
zebrania się, i czas trwania równie jak czynność każ¬
dego Sejmiku lub Zgromadzenia Gminnego będą
wryrażone w Uniwersałach zwołujących. Art. 33.
Sejmiki podzielone będą na dziesięć kolei, każda ko¬
lej składa się z Powiatów przedzielonych od siebie
przez jeden lub kilka Powiatów. Dwie koleje nie
mogą być razem zwołane. Art. 34. Zgromadzenia
Gminne jednego Województwa nie mogą być zwoła¬
ne wszystkie w tymże czasie. Będzie zawsze prze¬
ciąg ‘ośmiodniowy zostawionym między zebraniem
się każdego z nich, wyjąwszy wszelako Zgromadze¬
nia Gminne Miasta Warszawry, z których dwa, lecz
nie więcej w jednym czasie, zwoływane być mogą.
Pałaeyk w Królikarni w poezątkaeh XIX wieku.
(Akwarela współczesna, ze zbiorów p. M. Bersona.)
>>>
126
PAYYEia dAGMIN.
ur. 1791 r. Po ukończeniu nauk poświęcił się działalności obywatelskiej, a wybrany na marszałka szlachty powiatu
Brzesko-Litewskiego przez długie lata urząd ten piastował. Zmarł w podeszłym wieku 1865 r. w dobrach swoich
'Wistycach.
(Ze zbiorów rodzinnych p. Stanisława Jagmina.)
Art. 35. Uniwersały takowe przesyłane będą przez
Komisyę Spraw Węwnętrznych i Policyi Komisyom
Wojewódzkim, które też Uniwersały przez Komisa¬
rzy Obwodowych ogłoszą w miejscach przeznaczo¬
nych na zebranie się Sejmików i Zgromadzeń Gmin¬
nych, i nadto przez okólniki do każdego Burmistrza
i Wójta rozesłane, wszystkim zamieszkałym w Po¬
wiecie i Okręgu Gminnym dadzą wiadomość, tak
urządzając też ogłoszenia i rozsyłania, aby każdy
najmniej na dni piętnaście przed dniem do zebrania
I
>>>
127
się Sejmiku lub Zgromadzenia Gminnego wyznaczo¬
nym mógł być uwiadomiony. Art. 36. Staraniem
będzie Komisyi Wojewódzkiej, dla każdego Sejmiku
i Zgromadzenia Gminnego umieszczenie przyzwoite
na posiedzenia wyznaczyć i o tem w okólnikach ob¬
wieścić.
EWA Z WEflDORFFÓW FEUIfiSKA,
urodź, w Uznolu na Litwie dnia 26 grudnia 1793 roku, autorka powieści i opisów podróży, zmarła w Wojsztynie
20 grudnia 1859 roku.
(Litografia Fajansa ze zbioru p. t. „Wizerunki Polskie".)
>>>
128
WARSZAWA Z POCZĄTKÓW XIX WIEKU.
Dawny kośeiół OO. I^eiormatów.
(Akwatynta współczesna ze zbiorów p. M. Bersona.)
Rozdział szósty. 0 Prezydujących na Sej¬
mikach i Zgromadzeniach Gminnych. Art.37.
Prezydujący na Sejmikach i Zgromadzeniach Gmin¬
nych mianowani będą przez Króla lub Namiestnika.
Art. 38. Prezy dujący na Sejmiku nazywać się bę¬
dzie Marszalkiem Sejmiku, a Prezydujący na Zgro¬
madzeniu Gminnem Marszałkiem Zgromadzenia
Gminnego. Art. 39. Nominacye Marszałków prze¬
słane od Komisyi Spraw Węwnętrznych i Policyi,
Komisyom Wojewódzkim, doręczone będą przez Ko¬
misarzy Obwodowych osobom mianowanym, wraz
z wypisem z ksiąg Obywatelskich przez rady oby¬
watelskie sporządzonym podług artykułu 6 i obej¬
mującym imiona osób mających prawo glosowania
Dawny kościół flajświątszej Panny JSflaryi na flowem JVTieśeie.
(Akwarela Lerue ze zbiorów p. M. Bersona.)
>>>
129
KL*EMEf4S U^MOWSKI,
urodź, we Lwowie 1780 roku, asesor w sądzie kryminalnym
austryackim, za Księztwa Warszawskiego prokurator gene¬
ralny przy sądzie kryminalnym lubelskim i podlaskim, sę¬
dzia przy trybunale cywilnym w Lublinie, egzaminator kan¬
dydatów na urzędy cywilne, członek dozoru szkolnego,
sędzia apelacyjny w Warszawie w 1815, prokurator general¬
ny na całe Królestwo, członek najwyższej komisyi egzami-
nacyjnej w Radzie stanu, wykładał w uniwersytecie war¬
szawskim prawo natury, encyklopedyę prawa i statystykę,
w r. 1826 profesor stały radny w wydziale prawa i admini-
stracyi, pisarz sądu sejmowego, autor wielu prac z zakresu
literatury, filozofii i prawoznawstwa, umarł w Warszawie
4 października 1827 roku.
(Litografia ze zbiorów ks. Wł. Czetwertyńskiego.)
na sejmiku lub zgromadzeniu gminnem. Art. 40.
Gdyby mianowany przez Króla Marszałek nie mógł
dla choroby lub innej ważnej nieprzewidzianej prze¬
szkody prezydować na seimiku lub zgromadzeniu
gminnem, zastąpi go osoba wyznaczona przez Na¬
miestnika w Radzie. Art. 41. Zaraz po odebraniu
swej nominacyi, Marszałek powinien się udać na
miejsce sejmikowi lub zgromadzeniu gminnemu
przeznaczone, i tam się z wdadzą administracyjną
porozumieć względem tego wszystkiego coby się ty-
czyć mogło odbycia zgromadzenia stosownie do prze¬
pisów. Art. 42. Do Marszałków należy policya sej¬
mików i zgromadzeń gminnych. Żadna inna władza
trudnić się nią nie może, a każda wezwaniom ich
w tej mierze zadosyć czynić powinna. Art. 43. Mar¬
szałkowie najbaczniej czuwać powinni, aby zgroma¬
dzenia stosowały się ściśle do prawideł sobie przepi¬
sanych przez Ustawę konstytucyjną, przez niniejszy
statut organiczny, jako też przez wszelkie inne póź¬
niejsze prawo. Art. 44. Obowiązkiem jest Marszał¬
ka przyłożyć wszelkiego starania aby utrzymać po¬
rządek, spokojność i zgodę na zgromadzeniu. Jeżeli¬
by nad wszelkie spodziewanie usiłowania jego były
bezskutecznemi, powinien rozwiązać zgromadzenie
i uwiadomić władzę administracyjną miejscową
o powodach, które krok ten uczyniły potrzebnym.
Art. 45. Wszelki nieporządek popełniony w zgroma¬
dzeniu, karany będzie wedle surowości praw.
Art. 46. Za nadużycie swej władzy, Marszałek może
być przez Radę Stanu pod sąd oddanym.
Rozdział siódmy. O czynnościach i sposo¬
bie odbywania Sejmików i Zgromadzeń
gminnych. Art. 47. W dniu przez uniwersał Kró¬
lewski na sejmik lub zgromadzenie gminne oznaczo¬
nym, Marszałek o godzinie ósmej z rana, która cią¬
giem przez kwadrans biciem w dzwony wszystkich
kościołów w całem mieście ma być ogłoszoną, uda
się do kościoła, zkąd po odbytem nabożeństwie pój¬
dzie na miejsce sejmikowi lub zgromadzeniu gmin¬
nemu przeznaczone, gdzie się zebrać powinni wszy¬
scy obywatelowie prawo głosowania mający. Art. 48.
O godzinie dziewiątej z rana urzędnik sądowy lub
administracyjny, któremu czynność ta przez komi-
syę wojewódzką będzie poleconą, przeczyta głośno
nominacyę Marszałka i tęż mu odda, odbierając od
niego przysięgę, poczem jeżeli niema prawa głosowa-
ięs. kanonik JSflICflAŁ SOŁTYS.
(Ze sztychu w zbiorach ks. Wł. Czetwertyńskiego.)
>>>
130
nia na zgromadzeniu, z miejsca się oddali. Art. 49.
Marszałek lub jego zastępca przed urzędnikiem
wskazanym w artykule poprzedzającym, wykona
przysięgę na rotę następującą: „Ja N. N. przysięgam
iż w sprawowaniu powierzonego mi urzędu Marszał¬
ka sejmiku (lub zgromadzenia gminnego) N. N.
wierny królowi i konstytucyi, słuchać jedynie będę
przestróg własnego sumienia i przepisów prawa; że
się nie dam powodować żadną ani bojaźnią, ani na¬
dzieją, ani przyjaźnią, ani niechęcią; że ani sam nie
ludwik osiftsia
ur. w Kocku, uczył się w Radomiu, był nauczycielem u XX. Pijarów, sekretarz generalny ministeryum sprawiedliwości
w Księztwie Warszawskiem, potem pisarz sądu kasacyjnego, po teściu Bogusławskim objął kierownictwo narodowego
teatru w Warszawie, od 1818 profesor literatury w uniwersytecie warszawskim, członek Tow. Przyjaciół Nauk, referen¬
darz rady stanu Król. Polskiego, redaktor „Pamiętnika Warszawskiego", zmarł 27 listopada 1838 roku.
(Z litografii Piecka według współczesnego portretu.)
>>>
131
przestąpię, ani nikomu przestąpić nie dozwolę prze¬
pisów o sejmikach (lub o zgromadzeniach gminnych)
i ścisłego ich zachowania najpilniej przestrzegać bę¬
dę. Przysięgam nadto iż użyję wszelkiego starania
na utrzymanie w zgromadzeniu porządku, spokojno-
prawa zaleci, cel zwołania sejmiku lub zgromadze¬
nia gminnego wystawi i czas ukończenia jego oznaj¬
mi. Art. 51. Wezwie w pomoc dwóch asesorów wy¬
branych pomiędzy najznakomitszymi ^obywatelami
zgromadzenia. Artykuł 52. Wspólnie wszyscy trzej
IGfłACY DAfJIŁłOWICZ,
znakomity znawca praw polskich i litewskich, ur. 30 lipca 1789 w Hryniewiczach, w 1810 wstąpił na uniwersytet
w Wilnie, w 1819 został adjunktem, w 1823 profesorem zwyczajnym uniwersytetu wileńskiego, w 1824 otrzymał
katedrę dyplomacyi w uniwersytecie charkowskim, był potem profesorem w Kijowie, wreszcie od r. 1838 w Mo¬
skwie, zmarł 30 czerwca 1843 roku w Grefenbergu.
(Oryginalna akwarella nieznanego autora ze zbiorów doktora Józefa Bielińskiego.)
ści i zgody“. Art. 50. Po tak złożonej przysiędze
Marszałek odczyta niniejszy Statut tyczący się sej¬
mików i zgromadzeń gminnych, jakoteż i inne prawa
któreby w tym przedmiocie wydane być mogły,
i w krótkiej przemowie ścisłe zachowanie przepisów
wezwą jednego obywatela na sekretarza do trzyma¬
nia protokółu posiedzeń. Art. 53. Asessorowie i se¬
kretarz wykonają przysięgę, jako rzetelnie kreski
liczyć i zapisywać, a Marszałka we wszelkich włożo¬
nych na niego przez prawo obowiązkach, jak naj-
Dzieje Porozblorowe. Tom II
37
>>>
132
usilniej wspierać będą. Art. 54. Przystąpią potem
do spisania wszystkich osób na sejmiku lub zgroma¬
dzeniu gminnem przytomnych i spis takowy spraw¬
dzą z wypisem z ksiąg obywatelskich przez rady
obywatelskie Marszalkowi przesłanym. Poczem spis
takowy przez jednego z asessorów i sekretarza uło¬
żony, głośno przeczytanym będzie. Art. 55. Gdyby
przeciw któremu z przytomnych znalazły się jakie
zarzuty, iż stosownie do Ustawy konstytucyjnej i ni¬
niejszego statutu, głosować niema prawa, wtedy je¬
żeli zarzut cofnionym nie jest, Marszałek przybraw¬
szy dwóch nowych asessorów z pomiędzy obywateli,
urzędem, talentami, wiekiem lub osiadłością najzna¬
komitszych, uformuje koło porządkowe, które przez
głosy sekretne, stanowczo co do obecnego zgroma¬
dzenia rozstrzygnie, poczem Marszałek osobie, któ¬
rej by prawo głosowania odmówionem było, ustąpić
z zgromadzenia nakaże. Również obowiązani będą
ustąpić wszyscy niemający prawa głosowania. Art.
56. Po ustanowieniu tym sposobem spisu osób mają¬
cych prawo głosowania na zgromadzeniu, Marszałek
przystąpi do wyborów w uniwersałach wskazanych.
Art. 57. Każdy z członków przytomnych chcący być
obranym, powinien się zapisać na liście przygoto¬
wawczej kandydatów, przed Prezydującym złożonej.
Nieprzytomni powinni być przez którego z członków
GRZEGORZ PIRAMOWICZ,
pedagog i mówca, urodź, we Lwowie 1735 r., wstąpił do 00.
Jezuitów, nauczyciel domowy braci Potockich, w 1772 ple¬
ban w Kurowie, sekretarz komisyi edukacyjnej i Tow. ksiąg
elementarnych, proboszcz międzyrzecki, zmarł 29 grudnia
1801 roku.
(Ze współczesnego sztychu w zbiorach d-ra J. Bielińskiego.)
JÓZEF CZEKIERSKI,
ur. w Warszawie 19 marca 1777 roku, uczył się w Warszawie
i w Berlinie, w 1800 roku otrzymał stopień d-ra medycyny
w Frankfurcie nad Odrą, profesor akuszeryi w Warszawie
od 1801 r., odznaczył się w pielęgnowaniu rannych w bitwie
pod Raszynem i urządzeniu szpitala dla szkorbutycznycli
w 1812 r., prof. uniwersytetu warszawskiego, członek rady
lekarskiej, zmarł na serce w Marienbadzie 20 czerwca 1827 r.
(Ze współczesnego rysunku w zbiorach p. M. Bersona.)
przytomnych podani, albo się na piśmie zgłosić do
Marszałka, który takie zgłoszenie przeczytawszy,
nieprzytomnego na spisie kandydatów umieści. Nie¬
przytomni w księgi obywatelskie innego powiatu
lub zgromadzenia gminnego zapisani, powinni do
zgłoszenia się swego dołączyć wypis z tej księgi
przez radę obywatelską zaświadczony, który również
przez Marszałka czytanym będzie. Art. 58. Skoro
spis przygotowawczy kandydatów ukończonym bę¬
dzie, głośno odczytanym zostanie, a wtedy na wnio¬
sek którego z członków wolno będzie dopisać imiona
opuszczonych, lub wymazać imiona tych którzyby
tego żądali. Art. 59. Po takowrem ułożeniu spisu
kandydatów, Marszałek każe go na tyle rąk rozpisać,
ile się znajdzie osób głosować mających. Każdej
z nich oddany być ma jeden egzemplarz takowego
spisu. Na tym spisie podkreśla głosujący bądź sam,
bądź jeżeli pisać nie umie, przez uproszoną osobę,
nazwisko tego kandydata za którym głos swój daje.
Spisy tak podkreślone, na jednostajnym papierze pi¬
sane, i jednostajnym sposobem z zakryciem strony
nazwiska obejmującej składane, oddawrane będą
przez każdego głosującego imiennie z kolei przywo-
>>>
r
133
WARSZAWA Z POCZĄTKU XIX WIEKU.
łanego Prezydującemu, który je natychmiast
w oczach' zgromadzenia wrzuci w zamknięte naczy¬
nie. Po wrzuceniu wszystkich spisów, naczynie bę¬
dzie otworzonem przez Marszałka i asessorów, a po
przeliczeniu spisów i przekonaniu się, iż liczba ich
zgadza się z liczbą kreskujących, czytane będą głoś¬
no nazwiska na każdym spisie podkreślone, i liczone
przez asessorów dane tym sposobem kreski na każ¬
dego kandydata. Po przejrzeniu tym sposobem spi¬
sów, najwięcej kresek mający kandydat, za prawnie
obranego przez Marszałka ogłoszonym będzie. Spisy
na którychby więcej kandydatów było podkreślo¬
nych, niżeli ma być wybranych urzędników, są nie-
ważnemi. Gdyby się więcej spisów nalazło aniżeli
było głosujących, spisy zbywające losem wyciągnio-
ne, będą uważane za niebyłe i natychmiast spalone.
W przypadku równości kresek, los o wyborze roz¬
strzygnie. Art. 60. Przy wyborze na posłów i depu¬
towanych, jeden tylko kandydat na spisie podkreślo¬
nym będzie. Przy wyborze członków rad obywatel¬
skich, dwóch kandydatów będzie podkreślonych na
sejmiku, a jeden na zgromadzeniu gminnem. Art. 61.
Na sejmikach i zgromadzeniach gminnych najprzód
powinni być wybierani posłowie i deputowani.
Art. 62. Po wyborze posłów lub deputowanych, na¬
stępować powinien tym samym sposobem wybór
członków rady obywatelskiej. Art. 63. Tak posłom
i deputowanym jako i członkom rady obywatelskiej
wydane będzie z podpisem Marszałka zgromadzenia,
i sekretarza, zaświadczenie o ich wyborze. Art. 64.
Skoro wybór członków rady obywatelskiej ukończo¬
nym będzie, sejmik lub zgromadzenie gminne przy¬
stąpi do układania spisu kandydatów na urzędy ad¬
ministracyjne i sądowe. Art. 65. Spisy kandydatów
na urzędy administracyjne i sądowe układane będą
przez sejmiki i zgromadzenia gminne z podania
ustnego każdego członka, jakoteż z podania się na
piśmie każdego kandydata do Marszałka, do których
podań dołączona być powinna metryka z wyraże¬
niem miejsca zamieszkania kandydata. Tym sposo¬
bem ułożony spis, czytany będzie głośno zgromadze¬
niu i natychmiast przez Marszałka, asessorów i se¬
kretarza podpisany przesłany będzie prosto przez
Marszałka radzie obywatelskiej. Liczba kandydatów
na piśmie znajdować się mających, nie jest ograni¬
czoną. Art. 66. Skoro ułożenie spisu kandydatów
na urzędy administracyjne i sądowe ukończonem
będzie, Marszałek przystąpi natychmiast do zamknię¬
cia sejmiku lub zgromadzenia gminnego choćby na¬
wet czas na jego ukończenie, uniwersałem oznaczo¬
ny, jeszcze nie upłynął. Art. 67. Spisy kandydatów
na jednym sejmiku lub zgromadzeniu gminnem uło¬
żone, już na zgromadzeniu następującem odnawiane
nie będą, chyba gdyby szło o podawanie kandyda¬
tów jeszcze na żadnym spisie nieumieszczonych,
w którym to przypadku spis dodatkowy sporządzo¬
nym zostanie. Art. 68. Przed zamknięciem zgroma¬
dzenia czytany będzie głośno protokół przez sekre¬
tarza utrzymywany, opisujący dokładnie całą czyn¬
ność zgromadzenia, jakoteż zaszłe wybory, z wyra¬
żeniem liczby głosujących i liczby danych kresek
na każdego kandydata; protokół ten przez Marszałka,
asesorów i sekretarza podpisanym będzie. Marsza-
STARA WARSZAWA.
Uliea garowa.
(Z akwarelli Fr. Wostkowskiego w zbiorach p. M. Bersona.)
Brama krakowska.
(Ze współczesnej akwatinty.)
>>>
JÓZEF TWARDOWSKI,
urodził się w Weleśnicy pod Pińskiem w roku 1786, syn Piotra generała wojsk polskich, wizytator szkół w guberni
mińskiej, w r. 1822 powołaiy został na rektora uniwersytetu wileńskiego. W roku 1839 tknięty paraliżem, zakoń¬
czył życie 2 czerwca 1840 roku pozostawiając dwóch synów i córkę. Pochowany na cmentarzu w Ochowie
w powiecie pińskim.
(Ze współczesnego olejnego portretu znajdującego się u Rodziny.)
>>>
135
łek zamknie zgromadzenie, które się natychmiast
rozejść powinno. Art. 69. Protokół w dwóch egzem¬
plarzach sporządzonym będzie, z których jeden Mar¬
szałek prześle potem z wszelkiemi anneksami i do¬
wodami komisyi wojewódzkiej, drugi przy sobie za¬
chowa, końcem oddania go swemu następcy. Art.
70. Komisya wojewódzka zachowawszy w archiwum
kopię rzeczonego protokółu, prześle oryginał wraz
tJÓZEF FRANK.
profesor uniwersytetu wileńskiego, urodzony w Rastadt 1771, w roku 1804 wezwany do Wilna na profesora patologii,
w r. 1805 był jednym z założycieli Tow. lekarskiego wileńskiego, w r. 1823 opuścił Wilno, umarł za granicą 6 grudnia
1842 roku.
(Sztych Podolińskiego z 1817 r., ze zbiorów autora „Dziejów Uniwersytetu Wileńskiego" d-ra Józefa Bielińskiego.)
>>>
136
z wszelkiemi anneksami i dowodami komisyi spraw
wewnętrznych i policyi, która go odeśle do senatu.
Art. 71. Senat odebrawszy rzeczone protokóły, za¬
trudni się natychmiast rozpoznawaniem ważności
Sejmików i zgromadzeń gminnych i zaszłych na nich
wyborów. Decyzye swe w tej mierze senat komisyi
spraw wewnętrznych i policyi udzieli, która podług
tego, spis uznanych przez senat wyborów sporządzi.
Art. 72. Gdyby się wydarzyło, iż taż sama osoba
więcej jak najednem miejscu wybraną została, po-
mukolwiek dowiedzionem będzie, iż datkiem, obie¬
tnicą, lub przez intrygę starał się pozyskiwać lub
pozyskał kreski, ten straci nadany sobie urząd i wy¬
bór jego za nieważny poczytanym będzie. Prócz te¬
go pozbawionym zostanie na zawsze prawa głosowa¬
nia w zgromadzeniach, jakoteż i ci, którzyby współ¬
winnymi stali się, przyjmując dary jego.
Rozdział ósmy. O nieważności Sejmików
i Zgromadzeń Gminnych. Art. 75. Nieważne-
mi będą sejmiki i zgromadzenia gminne: 1. Odpra-
AflGELłlKH CHTAL»flflr,
śpiewaczka, urodzona 1784 w Sinigaglii, występowała w Warszawie między rokiem 1818 a 1820,
zmarła 11 grudnia 1843 r.
(Z litografii współczesnej w zbioracli d-ra Józefa Bielińskiego.)
winna o tem uwiadomić senat i względem miejsca
swego wyboru uczynić oświadczenie. Poczem senat
uwiadomi komisyę spraw wewnętrznych i policyi
o osobach, które po innych miejscach najwięcej
miały kresek, końcem wezwania tychże osób do
urzędu prawnie im w tym przypadku należącego.
Art. 73. Żadne roztrząsanie, żadne uchwalenie ja-
kichkolwiekbądż próśb lub położeń, nie może mieć
miejsca na sejmikach lub zgromadzeniach gmin¬
nych. Trudnić się one jedynie powinny czynnością
jaka im w uniwersale będzie wskazana. Art. 74. Ko-
wujące się bez zwołania Królewskiego. 2. Odprawu-
jące się nie w tem miejscu i czasie które były w uni¬
wersale wskazane. 3. Trwające dłużej nad czas prze¬
pisany. 4. Rozwiązane przez Marszałka. 5. Składa¬
jące się z osób niemającycli prawa głosowania.
6. Nie obierające przez głosy sekretne tam gdzie też
są przepisane. 7. Na którychby zbierane kreski, nie¬
wiernie do protokółu były zapisane. Art. 76. Wybór
na sejmiku lub zgromadzeniu gminnem będzie nie¬
ważnym: 1. Jeżeli osobie wybranej nie służy prawo
obieralności. 2. Jeżeli osoba wybrana, datkiem lub
>>>
137
obietnicami zjednała sobie kreski. Art. 77. Wszelkie
zaskarżenia przeciw nieważności sejmiku lub zgro-'
nudzenia gminnego, albo też przeciw takiemu
szczególnemu wyborowi powinny być przed Senat
zanoszone i przez niego rozsądzane.
Tytuł III. O Sejmie. Rozdział pierwszy.
Urządzenia ogólne. Art. 78. Sejm składa się
z Króla, z izby Senatorskiej, i z izby Poselskiej.
urzędowania z urzędu poszukiwanym będzie. Art. 83
W izbie senatorskiej prezyduje prezes senatu,
w izbie poselskiej Marszałek mianowany przez Króla
z pomiędzy członków tejże izby. Art. 84. Do prezy-
dujących należy szczególniej czuwać nad porząd¬
kiem i regularnością obrad. Art. 85. Do trzymania
protokółów posiedzenia, użytym będzie w izbie sena¬
torskiej, sekretarz senatu mianowany przez Króla,
KALOTY RUSIECKI,
malarz wileński, nauczyciel instytutu szlacheckiego w Wilnie, ur. w Wilkomirskiem, uczeń Rustema w uniwer¬
sytecie wileńskim, w 1821 wysłany kosztem rządu do Paryża i Rzymu, na wystawach wileńskich w 1825 i 1827
wystawiał kopie z dzieł Rafaela i Ticiana, po powrocie do kraju tworzył obrazy religijne dla katedry wileńskiej
i litewskich kościołów, umarł w Wilnie 1860 roku.
(Z litografii wileńskiej w zbiorach d-ra Józefa Bielińskiego.)
Art. 79. Obie izby mają równy udział w stanowieniu
Praw, prawa powinny być sankcyonowane przez Kró¬
la stosownie do artykułów 10-ł i 86 ustawy konstytu¬
cyjnej. Art. 80. Do każdej z dwóch izb należy
szczególniej i jedynie policya jej wewnętrzna.
Art. 81. Mocna będzie każda izba wskazać większo¬
ścią głosów swego członka na areszt w własnem
mieszkaniu, za nieprzyzwoite na posiedzeniu obcho¬
dzenie się. Art. 82. Każda obelga i każdy gwałt
■wyrządzony posłowi lub deputowanemu, w czasie
Marszałek wezwie jednego z członków izby posel¬
skiej do sprawowania obowiązków sekretarza tejże
izby. Art. 86. W przypadku choroby lub innej nie¬
przewidzianej przeszkody, niedozwalającej marszał¬
kowi znajdować się na posiedzeniu, Król wyznaczy
zastępcę marszałka z grona izby poselskiej, marsza¬
łek zaś wyznaczy zastępcę sekretarza. Art. 87. Urząd
Marszałka jako i sekretarza izby poselskiej trwa
tylko przez czas tego zebrania się, na które byli mia¬
nowani. Też same osoby mogą być atoli, jeżeli nie
>>>
przestaną być członkami izby poselskiej, na następ¬
nych zgromadzeniach mianowane. Art. 88. Każdy
członek sejmu obowiązany jest znajdować się ciągle
na posiedzeniach swej izby. Żaden z nich nie może
oddalić się bez wyraźnego pozwolenia prezydujące-
go. Art. 89. Między sejmem a sejmem, żaden z człon¬
ków sejmowych za granicę wyjechać nie może bez
pozwolenia Królewskiego. Art. 90. Sejm zbierać się
nie może tylko za uniwersałem Królewskim, w któ¬
rym czas rozpoczęcia i trwania sejmu wyrażonym
AUEKSANDER OJCOWSKI,
urodź, w Warszawie 1777 r., syn właściciela domu zajezdnego w Siedlcach hetmanowej Ogińskiej, oddany przez ks.
Czartoryskiego Norblinowi w Warszawie na naukę, brał udział w wojnie 1794, należał krótko do trupy cyrkowej
Chiariniego, był malarzem i karykaturzystą towarzystwa zbierającego się pod Blachą; w Petersburgu, gdzie na¬
stępnie zamieszkał, nabrał rozgłośnej, wszechświatowej sławy jako jeden z najznakomitszych rysowników współ¬
czesnych, członek petersburskiej Akademii Nauk, pracował także w biurze topograficznem sztabu głównego.
Umarł w Petersburgu 13 marca 1832 roku.
(Z litografii H. Hirszela według autoportretu.)
>>>
będzie. Art. 91. Uniwersał tak będzie wydawany
aby po całym kraju rozejść się mogła wiadomość
o	zwołaniu sejmu przynajmniej na dni piętnaście
przed jego otwarciem. Art. 92. Gdyby przed zwo¬
łaniem sejmu miały następować w całości lub w czę¬
ści nowe wybory, czas ich tak powinien być ozna¬
czony, aby najmniej piętnastu dniami poprzedził
otwarcie sejmu.
Rozdział drugi. O Rugach. Art. 93. Najmniej
na pięć dni przed dniem otwarcia sejmu, posłowie
i	deputowani złożą w senacie zaświadczenia wyboru
czyli lauda podpisane przez właściwego Marszałka
sejmiku lub zgromadzenia gminnego, albo też we¬
zwanie od komisyi spraw wewnętrznych i policyi
stosownie do artykułu 72 niniejszego statutu uczy¬
nione, w przypadkach gdzieby im służyło prawo za¬
stąpienia osoby na więcej jak jednem miejscu wy¬
branej. Art. 94. Zarzuty wszelkie przeciw członkom
izb obudwóch mają równie być złożone na piśmie
z dowodami w kancelaryi senatu, za rewersem se-
E. H- MOSTOWSKI.
(Z litografii współczesnej w zbiorach d-ra J. Bielińskiego.)
Dxleje Porozhiorowe. Tom II.
13
>>>
140
czynione, rozpoznawane będą, chociażby Senat przy
zatwierdzeniu ksiąg obywatelskich, przyznał osobie
wybranej używanie praw politycznych. Art. 100.
Oddane do kancelaryi senatu zarzuty, natychmiast
powinny być przez sekretarza prezydującemu sena¬
tu przedstawione, który dzień ich rozpoznawania
wyznaczy i na tenże dzień posiedzenie senatu zwoła.
Art. 101. Posiedzenia te senatu nie będą publiczne.
Art. 102. Na posiedzenie senatu przyzwane będą ró¬
wnie osoby zarzuty czyniące; jako i te przeciw któ¬
rym zarzut jest czyniony, dla usprawiedliwienia się.
Art. 103. Każda z dwóch stron może żądać wyłącze¬
nia członków senatu, w przypadkach objętych pra¬
wem lub procedurą cywilną. Art. 104. Względem
przypadków wyłączeń stanowić będzie senat przez
głosy sekretne, pominąwszy członków przeciw któ¬
rym podane będzie wyłączenie. Art. 105. W przy¬
padku równości kresek, wyłączenie senatora nie bę¬
dzie przyjętem. Art. 106. Po załatwieniu wyłączeń
i po wysłuchaniu stron obudwóch, lub bez wysłu¬
chania tej któraby z nich w dniu oznaczonym nie
stanęła, senat kazawszy stronom ustąpić, przystąpi
do stanowienia przez kreski sekretne o ważności
czynionych zarzutów, na propozycyę prezydującego
MICHAŁ BERGONZO^I,
zasłużony lekarz, ur. w Bononii 1744: nuncyusz Garampi
wezwał go do Polski 1775 r., lekarz nadworny księcia
Józefa Szanguszki, radca nadworny króla Stanisława
Augusta, lekarz hetmana Rzewuskiego, w 1790 z d-rem
iiagatkiewiczem odbywał kurs lekarski dla młodzieży,
lekarz naczelny armii, obdarzony dyplomem szlachec¬
kim, prezes działu Umiejętności w Tow. Przyj. .Nauk,
stracił dwóch synów na polach bitew, zmarł w 1818 r.
(Z olejnego portretu ze zbiorów Warsz. Tow. Dobr.)
kretarza, najmniej na dni pięć przed otwarciem sej¬
mu. Art. 95. Czyniący zarzut, wyrazić powinien
miejsce swego mieszkania, by mógł być uwiadomio¬
nym przez sekretarza, w którym dniu ma się stawić
przed senatem, dla popierania swego zarzutu osobi¬
ście lub przez pełnomocnika. Również pod zarzutem
będący, uwiadomionym być ma. Art. 96. Chociażby
zarzut popieranym nie był, rozpoznawanym przecież
być powinien przez senat dla sprawdzenia czyli się
gruntuje na przepisach ustawy konstytucyjnej,
niniejszego statutu lub praw szczególnych. Art. 97.
Zarzuty przeciw członkom izby senatorskiej czynio¬
ne być nie mogą, tylko w przypadkach pociągają¬
cych za sobą utratę, lub zawieszenie praw obywa¬
telskich. Art. 98. Zarzuty przeciw całemu dziełu
sejmiku lub zgromadzenia gminnego, przyjętemi od
senatu nie będą, jeżeli już pierwej senat przyznał
ważność tego sejmiku lub zgromadzenia na mocy
protokułów przesłanych sobie przez komisyę spraw
wewnętrznych i policyi, wyjąwszy ten jedynie przy¬
padek, gdzieby rzetelność protokółu była zaskarżoną.
Art. 99. Zarzuty przeciw szczególnemu wyborowi
JACEK AUGUST DZIADOWSKI.
zasłużony lekarz polski, urodź, w Warszawie, kształcił się
w Halli, w 1807 organizował najwyższą dyrekcyę lekarską,
dziekan wydziału akademickiego sztuk lekarskich w 1809,
w tym charakterze przeszedł do królewskiego uniwersy¬
tetu gdzie wykładał patalogię, zińarł w 1827 w Warszawie.
(Z rysunku współczesnego ze zbiorów uniwersytetu j a¬
giellońskiego w Krakowie.)
>>>
141
w następującej treści:
„Czyli N. N. ma prawo być
członkiem sejmowym", lub
„Czyli sejmik (lub zgro¬
madzenie gminne) N. N.
jest prawnie odbyte14. Art.
107. Senatorowie głosować
będą porządkiem starszeń¬
stwa zaczynając od naj¬
młodszego. Art. 108. Pre-
zydujący i sekretarz przeli¬
czywszy kreski, większość
ogłoszą. Art. 109. Całe dzie¬
ło rugów w dwóch dniach
ukończonem być powinno,
a decyzye senatu i przej¬
rzane spisy członków obu
izb przez prezydującego
i sekretarza podpisane, ko¬
munikowane będą w tym¬
że samym dniu przez se¬
nat Ministrowi spraw we¬
wnętrznych, dla niezwłocz¬
nego przedstawienia Kró¬
lowi lub Namiestnikowi.
Art. 110. Podług tego spi¬
su, Król mianować będzie
Marszałka izby poselskiej.
Rozdział trzeci. O ot¬
warciu Sejmu. Art.
111. W dniu uniwersałem Królewskim oznaczonym,
sejm rozpocznie się zwykłem nabożeństwem, na któ-
rem się członkowie sejmu znajdować będą, poczem
udadzą się do miejsca każdej izbie na posiedzenie
przeznaczonego. Art. 112. Wyznaczony od Króla
Minister lub radca stanu uda się do izby poselskiej,
ANDRZEJ BENEDYKT KŁiąGlEWICZ,
biskup wileński, doktor św. teologii i filozofii, ur. 1765, uczył
się w Iłłukszcie i w Wilnie, mianowany biskupem sufraga-
nem w 1828 i\, biskupem dyecezyalnym został w 1889 roku,
umarł 27 grudnia 1841 roku.
(Z olejnego portretu K. Rusieckiego.)
gdzie wskazawszy miej¬
sca, przeczyta izbie nomi-
nacyę Marszałka i tę mu
wręczy wraz ze spisem
członków przez senat przej -
rżanym, poczem z izby u-
stąpi. Art. 113. Marszałek
przystąpi natychmiast do
imiennego powołania
członków przytomnych po¬
dług oddanego sobie spi¬
su, i niemającym prawa
zasiadania w izbie, ustąpić
zaleci. Poczem bez trudnie¬
nia się żadną inną czynno¬
ścią, rozkazów Królew¬
skich, na czele izby ocze¬
kiwać będzie. Art. 114.
W tymże samym czasie
prezydująoy w izbie sena¬
torskiej, powoławszy
imiennie członków przy¬
tomnych tejże izby, we¬
dług spisu poprawionego,
członkom którzyby za nie-
mąjących prawa zasiada¬
nia na sejmie przez senat
uznanymi byli, ustąpić za¬
leci. Art. 115. Prezydujący
senatu, za danym sobie
od Króla przez Ministra lub radcę stanu polece¬
niem, wyznaczy deputacyę z dwóch senatorów do
izby poselskiej dla zaproszenia jej do połączenia
się z izbą senatorską. Artykuł 1 IG. Skoro izba
poselska złączy się z izbą senatorską i wskazane so¬
bie przez Prezesa senatu miejsca zajmie, donio-
Wid°k na Ostrą Bramą,
(Z litografii wileńskiej wykonanej w 1817 roku.)
>>>
dAN FRYDERYK NISZKOWSKI,
doktor medycyny, chirurgii i filozofii, prezes Tow. medycznego wileńskiego, profesor zwycz. chirurgii w uniwersytecie
wileńskim, nr. w Wilnie 18 marca 1774 roku, zmarł tamże 3 września 1816 roku.
(Sztych prof. Saundersa z olejnego portretu I. Eustema, ze zbiorów d-ra J. Bielińskiego.)
>>>
WACŁAW PEUKAN.
doktor medycyny i chirurgii, prof. adj. akad med. cliir. w Petersburgu, w 1816 prof. cliir. w Wilnie, w 1820 objął katedrę
anatomii, podczas kuratcrstwa Nowosilcowa od 1826 do 1830 był rektorem uniwersytetu, od r. 1833 przeniósł się do Pe¬
tersburga, umarł 9 czerwca 1873 we własnej majętności Pelikany na Żmujdzi.
(Staloryt Lehmana z portretu B. Klembowskiego, ze zbiorów d-ra J. Bielińskiego.)
>>>
144
są o tem izby połączone Królowi, przez deputacyę
z sześciu członków złożoną, po trzech z każdej izby.
Poczem izby połączone, do żadnej innej czynności
nie przystępując, przybycia Królewskiego oczekiwać
będą. Art. 117. Król zasiadłszy na tronie, zagai
zgromadzenie albo mową, którą sam wyrzecze, albo
która w jego imieniu i za jego rozkazem przez człon¬
ka rady stanu czytaną będzie. Art. 118. Członek
nowany od Króla Marszałek izby poselskiej, wezwa¬
nym zostanie przez członka rady stanu do wykona¬
nia przysięgi, na rotę następującą: „Ja N. przysię¬
gam, że w sprawowaniu powierzonego mi urzędu
Marszałka izby poselskiej, wierny Królowi i konsty-
tucyi, słuchać jedynie będę przestróg własnego su¬
mienia i przepisów prawa; że się nie dam powodo¬
wać żadną ani bojaźnią, ani nadzieją, ani przyjaźnią,
WINCENTY flERBERS^I,
urodził się w 1784 roku. w Słonimskim powiecie, studyował medycynę w Wilnie, gdzie pozyskał stopień doktora
medycyny 1812 r. Jako stypendysta uniwersytetu spędził długie lata na naukach, za granicą. Po wyjeździe Franka
z Wilna objął jego obowiązki w r. 1823 jako dyrektor kliniki. Słynnym był okulistą. Umarł w Wilnie 1827 roku.
(Sztycli Podolińskiego według portretu Damela wykonany w Wilnie 1814 r., ze zbiorów d-ra J. Bielińskiego.)
rady stanu za odebranym na to rozkazem Królew¬
skim, przedstawi w krótkości czyny rządowe od cza¬
su ostatniego sejmu, z odwołaniem się do zdania
sprawy rocznego przez radę stanu w senacie złożo¬
nego, a którego egzemplarz drukowany, równie jak
głos członka rady stanu, każdemu członkowi sejmu
udzielonym będzie. Przedstawi oraz sejmowi wykaz
położenia kraju i udzieli mu projekta mające być po-
danemi pod rozwagę obu izb. Art. 119. Potem mia-'
ani niechęcią: że ani sam przestąpię ani nikomu
przestąpić dozwolę przepisów sejmu tyczących się,
a ścisłego ich zachowania najpilniej przestrzegać
będę, i czasu do sejmowania dozwolonego trwonić
nie dopuszczę. Nakoniec przysięgam, że wszelkiego
przyłożę starania aby utrzymać w zgromadzeniu du¬
cha porządku, spokojności i zgody“. Poczem oddaną
mu będzie przez członka rady stanu w imieniu Kró-
lewskiem, laska Marszałkowska. Art. 120. Po ukoń-
>>>
czeniu posiedzenia połączonych izb Król odchodzi.
Członkow ie izby poselskiej powrócą do miejsca po¬
siedzeń i nie będą mogli nadal złączyć się z izbą se¬
natorską, chyba za wyraźnem Królewskiem wezwa¬
niem.
Rozdział czwarty. O porządku czynności
Sejniowych. Art. 121. Skoro izba poselska wróci
do miejsca swych posiedzeń, Marszałek sesyę zagai
i sekretarza mianować będzie, który wykona nastę-
nych, stosownie do artykułu 98 ustawy konstytu¬
cyjne]. Art. 123. Wybór ten powinien być naje-
dnem posiedzeniu skończonym i tymże samym po¬
rządkiem odbywać się będzie, jaki jest wyżej prze¬
pisany względem wyboru na sejmikach i zgromadze¬
niach gminnych. Każdemu do kreskowania wezwa¬
nemu, będzie oddany spis drukowany nazwisk człon¬
ków' izby, na którym podkreśli w izbie senatorskiej
trzy nazwiska, a wr izbie poselskiej pięć. Prezydujący
FRANCISZEK SAPAL.SKI.
matematyk, doktor filozofii i nauk wyzwolonych, prof. uniwersytetu krakowskiego, ur. w Warszawie 1791, uczył się
w Krzemieńcu, w 1810 podporucznik artyleryi, w 1813 adjutant-major, prof. geometryi w Krakowie był od 1816 roku
przez lat 17, w 1825 był senatorem krakowskim z ramienia uniwersytetu, zmarł w Krakowie w 1838 r.
(Z rysunku współczesnego w zbiorach ks. Wł. Czetwertyńskiego.)
pującą przysięgę. „Ja N. N. przysięgam etc. jako
włożonych na mnie obowiązków jaknajściślej dopeł¬
nię, rzetelności w obliczaniu kresek i w utrzymywa¬
niu akt nieprzerwanie przestrzegać będę, i wszelkie
dane mi przez Marszałka zgodne z konstytucyą i pra¬
wdami polecenia wykonam.“ Art. 122. Tegoż samego
■dnia lub najdalej nazajutrz każda izba osobno przy¬
stąpi do wTyboru komisyi do prawr skarbowych i kry¬
minalnych, do praw organicznych i administracyj-
wr senacie wezwie dwTóch senatorów najstarszych
wiekiem, a Marszałek izby poselskiej dwóch posłów
i dwróch deputowanych najstarszych wiekiem, na
asesorówr, którzy przy zbieraniu i obliczeniu kresek
wraz z prezydującym, lub Marszałkiem i sekretarzem
izby, porządku i rzetelności przestrzegać będą. Gdy¬
by się w naczyniu znalazło więcej spisów, niżeli było
członków^ do kreskowania wrezwanych, spisy zbywa¬
jące losem wryciągnione, za nieważne uważane będą
>>>
14ii
i natychmiast spalone. W przypadku równości kre¬
sek na ostatniego członka komisyi, równość ta losem
będzie rozstrzygniona. Art. 124. W protokóle posie¬
dzenia zapisana być ma liczba kresek na każdego
z członków, a to aby w przypadku choroby którego
członka komisyi, tenże mógł być zastąpionym przez
kowie rady stanu na to od Króla wyznaczeni, komu¬
nikować będą każdej komisyi osobne projekta w ra¬
dzie stanu ułożone z rozkazu Króla sejmowi podać
się mające i znosić się z niemi względem wprowa¬
dzenia do izby rzeczonych projektów, jakoteż wzglę¬
dem odmian jakieby w nich przez komisyę były
Ks. ALEKSANDER SWIATOPEŁ^-iyilRSKI,
ur. 1764 r., szambelan króla Stanisława Augusta, kawaler orderu Orła Białego, prezes sądów głównych. Dzisieńskicli,
zmarł 1830 roku.
(Z olejnego portretu w zbioracli ks. Czesława Swiatopełk-Mirskiego.)
członka izby, który po nim miał najwięcej kresek.
Art. 125. Skoro wybory komisyj zostaną ukończone,
rada stanu będzie o wyborach uwiadomioną przez
pismo podpisem prezydującego lub Marszałka i se¬
kretarza stwierdzone, a w którym będą wymienione
osoby do każdej komisyi wybrane. Art. 126. Człon-
przedstawionemi. Art. 127. Odmiany przez człon¬
ków rady stanu przyjęte, tejże od nich przedstawio¬
ne będą; jeżeli je rada stanu przyjmie, projekt z od¬
mianami Królowi poda, który gdy to zdawać mu się
będzie, do jednej z izb wnieść projekt zaleci. Art.
128. Jeżeli członkowie rady stanu do znoszenia się:
>>>
147
z komisyami wyznaczone, nie zgadzają się na podane
przez komisyę odmiany w projekcie, rada stanu mo¬
że zaprosić na swe posiedzenie członków jednej lub
więcej komisyi sejmowych dla wspólnego roztrząś-
nienia przedstawionych odmian. Czyli jednak od¬
miany przyjętemi będą lub nie, projekt przez radę
stanu uchwalony i Królowi podany, będzie gdy się
trząsane. Art. 130. Na żądanie członków rady sta¬
nu do znoszenia się z komisyami sejmowemi wyzna¬
czonych, komisye jednej izby łączyć się mogą mię¬
dzy sobą albo też z komisyami izby drugiej. Art. 131.
W dniu oznaczonym, projekt wniesionym będzie do
izby za danym od prezydującego lub od Marszałka
izby głosem, przez członków rady stanu, którzy po-
dOACHUUI LJTflWOI* CHREPTOWICZ,
kanclerz wielki litewski, ur. 4 stycznia 1729 r. w Jasieńcu, jeden z zało¬
życieli Tow. Przyj. Nauk, zmarł 4 marca 1812 r. w Warszawie; pochwała
jego przez ks. Michała Bohusza czytana była na posiedzeniu Tow. Przyj.
Nauk 2 maja 1815 roku.
(Z olejnego portretu w zbiorach Poderni w Wilnie.)
zda Królowi, w dniu przez niego oznaczonym, poda¬
nym przez członków rady stanu izbie, której komi-
sya do roztrząsania projektu należała: izba przynaj¬
mniej trzema dniami wprzód, o takowem podaniu
będzie uwiadomioną. Art. 129. Projekta do praw
podatkowych najprzód powinny być do izby posel¬
skiej wnoszone i z komisyą skarbową tejże izby roz¬
wody projektów wystawią. Art. 132. Po głosach
członków rady stanu, zabierać głos będą członki ko¬
misyi, nakoniec dawane być mogą głosy, przez pre¬
zydującego lub Marszałka każdemu członkowi izby,
z warunkiem atoli, iż jedynie członkom rady stanu
i członkom komisyi wolno będzie mowy czytać, a in¬
nym tylko się z pamięci do projektu przymawiać.
Dzieje Porozbiorowe. Tom II.
19
>>>
I
148
WRŁ*HflTY Hr- SOBOLEWSKI,
w 1785 roku zostaje starostą warszawskim, 1788 wybrany na
sejm czteroletni. Po utworzeniu Księztwa Warszawskiego
mianowany kasztelanem, w 1810 zostaje wojewodą. W 1816
po Wawrzeckim obejmuje tekę sprawiedliwości a w trzy lata
potem ministeryum stanu. W 1826 r. mianowany prezesem
Rady administracyjnej i Cesarskim namiestnikiem w Król.
Polskiem. Kawaler orderu Orła Białego, Św. Stanisława itd.,
urzędnik legii honorowej. Umarł 1831 r.
(Z olejnego portretu w zbiorach ratusza warszawskiego.)
Art. 133. Do prezydującego lub do Marszałka nale¬
ży przestrzegać, aby w głosach nie mieszczone były
zboczenia obce roztrząsanemu projektowi, i przesy¬
pujących ten przepis do porządku przywołać.
Art. 134. Członek po trzykroć do porządku bezsku¬
tecznie przywołany, głos utraci na tern posiedzeniu.
Art. 135. Skoro prezydujący lub Marszałek uzna,
iż rzecz jest dostatecznie wyjaśnioną, zamknie dy-
skusyę i projekt do kreskowania poda. Przed zam¬
knięciem dyskusyi wysłuchanymi jeszcze być po¬
winni członki rady stanu i członki komisyi jeżeli te¬
go pragną. Art. 136. Roztrząsanie projektu dłużej
jak do następującego posiedzenia odłożone być nie
może. Art. 137. Jeżeli projekt nie zostanie przyję¬
ty jednomyślnością, przystąpiono będzie do kresko¬
wania: kreski głośno dawane będą. Każdy z człon¬
ków izby wezwany będzie imiennie, porządkiem
w spisach drukowanych przyjętym przez sekretarza
izby do dania swej kreski; będący za projektem zda¬
nie swe oświadczą przez wyrzeczenie słowa affir-
mative, będący przeciw projektowi negative bez
żadnego do tych słów dodatku. Kreski będą zapisy¬
wane i liczone przez sekretarza i asesorów stosow¬
nie do artykułu 59 niniejszego statutu organicznego.
Raz zaczęte kreskowanie przerywanem być niemoże
pod żadnym pozorem. W ciągu kreskowania, żaden
z członków z izby oddalić się nie może przed daniem
kreski. Art. 138. Po skończonem kreskowaniu od¬
czytany będzie przez sekretarza spis wszystkich
członków izby z wymienieniem członków nieprzy¬
tomnych i z powtórzeniem danej kreski przez każde¬
go członka affirmative lub negative. Każdy
członek przytomny któryby wskazał iż kreska jego
mylnie zapisaną była, ma prawo żądać aby została
sprostowaną. Po odczytaniu na nowo sprostowane¬
go tym sposobem spisu, asesorowie wraz z prezydu-
jącym lub Marszałkiem i sekretarzem, przystąpią do
obliczenia kresek. Poczem Marszałek większość
zdań ogłosi. Art. 139. Równość kresek uważaną
będzie za przyjęcie projektu. Art. 140. Cała czyn¬
ność zbierania kresek wraz z spisem członków przy¬
tomnych i z wyrażeniem kreski każdego, ma być
w protokół posiedzenia in extenso wciągnioną.
Art. 141. Jeżeli projekt w jednej izbie przyjęty bę¬
dzie, przesłanym zostanie natychmiast izbie drugiei
wraz z wypisem protokółu posiedzenia, całą kolej
kreskowania i przyjęcia obejmującym a podpisanym
IGfiA.CY Hr- SOBOL.EWSKI,
brat stryjeczny Walentego, ur. 1770 r. Za Ks. Warszawskie¬
go członek rady stanu, w 1812 po A. Potockim mianowany
ministrem policyi. Po utworzeniu Król. Polskiego zostaje
ministrem sekretarzem stanu w Petersburgu, w 1825 roku po
Badenim obejmuje ministeryum sprawiedliwości. Kawaler
orderu Orła Białego i Sw. Stanisława. Zmarł 1846 r. w Genui.
(Z olejnego portretu w zbiorach ratusza warszawskiego.)
>>>
149
przez prezydującego lub Marszałka i sekretarza.
Art. 142. Przy przyjęciu projektu przez jedną izbę,
komisya drugiej izby znosić się będzie z członkami
rady stanu, do tego od Króla wyznaczonemi, wzglę¬
dem wniesienia projektu do izby drugiej. Art. 143.
W dniu przez Króla oznaczonym, projekt przez jedną
izbę przyjęty, wniesionym będzie do izby drugiej,
o	czem atoli taż izba przynajmniej dniem wprzód
uwiadomioną być ma. Art. 144. Roztrząsanie pro¬
jektu w drugiej izbie sposobem artykułami poprze¬
dzaj ącemi przepisanym odbywać się będzie. Art. 145.
Żadna odmiana projektu przez jedną izbę przyjęte¬
go, w drugiej izbie czynioną być nie może, i projekt
takowy tylko przez drugą izbę, albo przyjętym albo
odrzuconym być powinien. Art. 146. Skoro projekt
przez drugą izbę przyjętym zostanie, będzie przez
deputacyę tejże izby podanym do sankcyi Królew¬
skiej, z dołączeniem zaświadczonych protokółów po¬
siedzeń obu izb, na których przyjęcie nastąpiło.
Art. 147. Jeżeli projekt przez jedną izbę przyjęty
przez drugą będzie odrzuconym, już ten projekt
w tej samej postaci do tejże izby wnoszonym być
nie może. Art. 148. Projekt przez którąkolwiek
z dwóch izb odrzucony, bądź z pierwszego wniesie¬
nia, bądź z odesłania od izby drugiej, może być na
nowo z odmianami bądź do jednej bądź do drugiej
izby wniesionym. Art. 149. Projekt od jednej izby
przyjęty, nie może być Królowi podany, dopóki przez
drugą zatwierdzony nie zostanie. Art. 150. Jeżeli
król da swą sankcyę projektowi, sankcya Królewska
ogłoszoną będzie w obu izbach wyrzeczeniem przez
członka rady stanu słów: „Jego Królewska Mość Pan
Nasz Miłościwy, sankcyą swoją nadaje moc prawa,
projektowi do prawa względem: (oznaczyć je)“. Art.
151. Odmówienie sankcyi Królewskiej również ogło-
szonem będzie, wyrzeczeniem słów: „Jego Królew¬
ska Mość Pan Nasz Miłościwy, sankcyę swą Królew¬
ską zawiesza względem projektu o... (oznaczyć je).“
Art. 152. Prawa tak ustanowione i ogłoszone na roz¬
kaz Królewski sposobem przepisanym, stają się obo¬
wiązującymi. Art. 153. W innych wszelkich mate-
ryach względem którychby Król chciał zdania obu
izb zasiągnąć, każda izba pojedynczo zdanie z podpi¬
sem prezydującego lub Marszalka prześle Królowi
przez deputacyę. Art. 154. Po rozstrzygnieniu wszyst¬
kich przysłanych sobie projektów i uczynionych od
Króla propozycyi, przez mówców rządowych, trzy
komisye wybrane w każdej z dwóch izb, uczynią
przedstawienie każdej z nich względem rocznego
zdania sprawy przez radę stanu w senacie złożonego,
a sejmowi przy jego otwarciu udzielonego; jakoteż
i	względem obrazu położenia kraju, wystawionego
przez członka rady stanu w izbach połączonych. Po
wysłuchaniu raportu połączonych Komisyi, każda
izba osobno na wniosek prezesa lub marszałka,
uchwali odezwę do Króla, wyrażającą zdanie izby
Sala Balowa w pałaeu Łazienkowskim.
(Z akwarelli współczesnej.)
>>>
150
i jej uczucia z powodu uczynionych sejmowi powyż¬
szych udzieleń. Odezwy te przez deputacye z pięciu
członków od izby senatorskiej, a z 10 od izby posel¬
skiej będą Królowi złożone, osobno od każdej izby.
Art. 155. Po dopełnieniu czynności artykułem po¬
przedzającym objętych, każda izba osobno może na
Ks. STANISŁAW BOfilfACY JUf4DZIłjŁi,
nr. 6 maja 1761 w Jasieńcach, dawn. woj. wileńskiem, w 1779 składa profesyę zakonną u Księży Pijarów w Lubie-
szowie, 1784 wyświęcony, założyciel botanicznego ogródka przy szkole szczuczyńskiej, nauczyciel młodych Sci-
pionów z Szczuczyna, 1790 zaczął wykłady historyi naturalnej w Wilnie dla młodzi pijarskiej, 1791 wydał „Opisanie
roślin litewskich”, 1792 mianowany wiceprofesorem historyi naturalnej w szkole głównej litewskiej, po studyach
w Wiedniu, w Saksonii i w Węgrzech 1797 nanowo wezwany do akademii wileńskiej, 1798 zostaje doktorem filozo¬
fii, zakłada wileński ogród botaniczny, 1800 zostaje doktorem teologii i cenzorem ksiąg duchownych, w 1802 zostaje
profesorem zwyczajnym, redaguje z Jędrzejem Śniadeckim „Dziennik Wileński“, po utracie wzroku zmarł 27 kwie¬
tnia 1847 roku.
(Litografia Flecka z portretu malowanego w 1822 r. przez Jana Rustema, ze zbiorów d-ra Józefa Bielińskiego.)
>>>
151
wniosek dziesiątej części swych członków przystąpić,
bez arbitrów, do naradzenia się nad potrzebą nowrego
prawa w przedmiotach, któremi się trudniła przez
■ciąg zebrania obecnego, i nad podaniem prośby do
udowodnionej do Króla przedstawi. Jeżeli projekt
takowy przez izbę większością głosów przyjętym zo¬
stanie, prośba w^spomniona będzie podaną Królowi
przez deputacyę izby, złożoną podobnym sposobem
JÓZEF MARKOWSKI,
ur. w Pikowie 1758 r., doktor filozofii i medycyny, profesor chemii i mineralogii w uniwersytecie Jagiellońskim.
Naczelny lekarz wszystkich więzień paryzkich, następnie nadworny lekarz cesarzowej Józefiny. Zastępca kon¬
serwatora uniwersytetu krakowskiego przy dworze rosyjskim. Umarł w Krakowie 1829 roku.
(Litografował I. Cholewicz z portretu rysowanego z natury przez Józefa Peszka, ze zbiorów doktora J. Bielińskiego.)
Króla o wmiesienie stosownego projektu do prawra.
Wniosek takowy skoro przez izbę przyjętym będzie,
odesłanym zostanie do właściwej komisyi, która
względem niego raport izbie uczyni i projekt prośby
jak w artykule poprzedzającym. Król jeżeli uzna
tego potrzebę, stosowmy projekt do prawa, na ten
lub następny sejm wygotować każe. Art. 165. Kie¬
dy w skutku urządzeń artykułu 92 ustawy konsty-
>>>
152
J^s. JAN SKIDEŁiŁ,
nr. 1790, wyświęcony 1822 r., profesor teologii w uniwersy¬
tecie wileńskim, a następnie w akademii duchownej, umarł
w Wilnie 1837 r.
(Ze współczesnej wileńskiej litografii.)
tucyjnej, posłowie lub deputowani gminni podadzą
przełożenia, prośby lub odwołania się dotyczące do¬
bra i korzyści swych współobywateli, powinni tako¬
we złożyć u laski. Marszałek przedstawi je izbie,
sekretarz przeczyta one; poczem izba stanowić bę¬
dzie większością głosów, które odwołania się powin¬
ny być przesłane Panującemu za pośrednictwem ra¬
dy stanu. Art. 157. Ukończywszy wszystkie czyn¬
ności poprzedzającemi artykułami wskazane, Izba
poselska może na wniosek posła lub deputowanego
sprawdzać i roztrząsać skargi i zażalenia uczynione
przeciwko Ministrowi, radcy stanu, sędziemu trybu¬
nału najwyższego, lub referendarzowi. Skargi i zaża¬
lenia takowe podpisane przez podających u laski
złożone, przez Marszałka izbie powinny być przed¬
stawione a przez sekretarza przeczytane. Izba nara¬
dzać się potem będzie czyli te zażalenia mają być
przez nią Królowi przesłane, za pośrednictwem rady
stanu, dla oddania pod sąd oskarżonego stosownie
do artykułów 116 i 152 ustawy konstytucyjnej. Za¬
skarżający przyłączyć powinni dowody, lub one
wskazać. Osobne prawo oznaczy przypadki przestą¬
pienia i odpowiedzialności urzędników. Art. 158.
Po przedstawieniu sobie takiego zażalenia przez
Marszałka, izba za dozwolonym każdemu członkowi
głosem, bądź za zażaleniem, bądź przeciw niemu
mówić żądającemu, przystąpi na temże samem po¬
I
Ks. JÓZEF BOHDANOWICZ,
doktor teologii, wizytator zgromadzenia Księży Misyonarzy
w cesarstwie rosyjskiem, urodź. 1789, proboszcz św. Jana
w Wilnie od roku 1844.
(Z litografii współczesnej wileńskiej.)
siedzeniu do stanowienia większością zdań głośnych,
jak jest postanowiono w poprzedzającym artykule.
Art. 159. Postępowanie senatu na przypadek odesła¬
nia pod sąd, osobnem prawem będzie przepisane.
Art. 160. Posiedzenia każdej z dwóch izb zagajać
i salwować będzie prezes lub marszałek. Art. 161.
Każde posiedzenie poprzedzone będzie imiennem
powołaniem członków przytomnych. Art. 162. Posie¬
dzenie zagajonem być nie może, jeżeli przynajmniej
połowa członków izbę składających, przytomnemi
nie są.
Rozdział piąty. O zamknięciu Sejmu. Art.
163. W dzień przez Króla na zamknięcie sejmu ozna¬
czony, izba senatorska za danym sobie na to od-Kró¬
la rozkazem, wezwie tym samym sposobem, jak przy
otwarciu sejmu, izbę poselską do połączenia się.
Art. 164. Prezes senatu i Marszałek izby poselskiej
mogą na tem posiedzeniu, za danem sobie od Króla
pozwoleniem, zdać mu sprawę o czynnościach sej¬
mowych. Art. 165. Skoro zamknięcie sejmu zosta¬
nie ogłoszone, bądź przez samego Króla, bądź w za¬
branym od tronu przez członka rady stanu głosie,
obiedwie izby natychmiast rozejść się powinny.
Art. 166. Wszelkie akta i papiery tyczące się czyn¬
ności izby poselskiej, złożone będą w archiwum se¬
natu. Art. 167. W przypadku rozwiązania izby po¬
selskiej, przez postanowienie Królewskie przeczytać
>>>
153
jej się mające przez członka rady tym końcem wy¬
znaczonego, izba ta natychmiast rozejść się powinna.
Dan w Pałacu Naszym Królewskim w Warsza¬
wie dnia 19 Listopada (1 Grudnia) 1815 roku. (podpi¬
sano) Alexander przez Cesarza i Króla. Minister
Sekretarz Stanu Ig. Sobolewski. Zgodno z Orygina¬
łem (L. S.) Minister Sekretarz Stanu (podpisano) Ig.
Sobolewski. Zgodno z Oryginałem Radca Sekretarz
Stanu Generał Brygady (podpisano) Kossecki. Zgod¬
no z Wypisem. Minister Sprawiedliwości Wawrzecki.
Cesarz Aleksander bawił w Warszawie od dnia
12 listopada do dnia 3 grudnia: jeżeli wjazd jego ja¬
ko króla napełnił serca radością i zachwytem, to
i cały pobyt jego wywoływał szczere objawy sympa-
iyi i zadowolenia. Cesarz, uprzejmy w obejściu, cza¬
rował wszystkich serdecznością i prostotą, ugaszczał
u siebie senatorów i generałów, co drugi dzień jadał
obiady u osób prywatnych, gdzie — przy powszech-
nem zubożeniu — te same spotykał bronzy, porcela¬
ny i kryształy a w poufnych rozmowach nie szczędził
słów, które odpowiadały pragnieniom ogółu. Na balu
u gubernatora Łanskoja rzekł: „Wszystko podoba
mi się tu. Kobiety są piękne i miłe; mężczyzni
grzeczni i weseli, bez poufałości." Niemcewiczowi,
wspominając o pobycie jego w Petersburgu, powie-
I^OplSTANTY PORCYANKO,
doktor medycyny i chirurgii, lir. 1793, w 1822 adjunkt uniw.,
uczył o bandażach i machinach chirurgicznych, w 1824 czy-
itał terapię ogólną, prowadził klinikę przy akademii med.-
chirurg., umarł w "Wilnie 1841 r.
(.Z litografii wileńskiej współczesnej.)
STEFAN STUBIEIuEWICZ,
ur. 1762 r., nauczyciel fizyki w gimnazyum wileńskiem 1791,
wiceprofesor w uniwersytecie 1797, profesor zwyczajny 1807,
um. w Wilnie 17 kwietnia 1814 r.
(Z litografii wileńskiej współczesnej.)
dział: „Zapomnisz pan o wszystkiem, gdy ujrzysz
kraj swój szczęśliwym". Wobec księżnej Wirtem-
berskiej oświadczył: „Chcę was wszystkich połączyć
razem, ale trzeba cierpliwości i ufności z waszej
strony, z mojej zręczności". Wyrażenia te i tym po¬
dobne powtarzane z ust do ust, budziły prawdziwy
zachwyt. Zatwierdzenie konstytucyi wzmocniło po-
popularność Cesarza Aleksandra.
Pobyt jego w Warszawie był powodem licznego
zjazdu. Jeszcze na cztery dni przed przybyciem Ce¬
sarza przybyła tu deputacya trzech gubernij litew¬
skich: wileńskiej, grodzieńskiej i mińskiej. Inicya-
torem deputacyi i jej przywódcą był ks. Michał Ogiń¬
ski. W skład deputacyi wchodzili także ludzie uro¬
dzeni w tych guberniach, osiedli jednak w Warsza¬
wie, a nawet piastujący urzędy w tymczasowej ad-
ministracyi Królestwa. Michał Ogiński, Tomasz Wa¬
wrzecki, Aleksander Pociej i Ludwik Plater stano¬
wili deputacyę guberni wileńskiej ; Ksawery Lubec-
ki, Stanisław Niemcewicz, Ludwik Pac, Wojciech
Pusłowski i January Suchodolski przedstawiali gu¬
bernię grodzieńską. Ignacy Lachnicki, Ludwik Ra¬
dziwiłł, Szczytt i Karol Lubecki, byli reprezentanta¬
mi gubernii mińskiej. Ogiński uzyskawszy pozwole¬
nie Cesarza przyprowadził członków deputacyi na
posłuchanie w dniu 26 lfetopada. Na wyrazy hołdu
i nieograniczonej ufności, Cesarz Aleksander zwra-
>>>
154
cając się do Ogińskiego, odpowiedział: „Powiedz
swym rodakom, że ich szczęście było zawsze przed¬
miotem moich trosk i starań. Zapewnij ich, że nawet
wśród zajęć wojennych nigdy nie straciłem ich
z uwagi i zawsze myślałem nad polepszeniem ich
losu. Złóżcie mi na piśmie wasze prośby, a będę je
z przyjemnością rozważał i o ile możności uwzględ¬
niał." Po odejściu deputacyi Cesarz w rozmowie
z Łanskojem rzekł: „Nie mylą się; słusznie polegają
ważano w Warszawie ewentualność powierzenia na¬
miestnictwa W. Ks. Konstantemu; spodziewano się
jednak powszechniej, że godność ta przypadnie-
w udziale ks. Adamowi Czartoryskiemu; sam ks.
Czartoryski oczekiwał, że zostanie na ten wysoki
urząd powołany. Cesarz od pewnego czasu myślał
jednak o generale Józefie Zajączku, jako najodpo¬
wiedniejszym na namiestnika kandydacie. Już pod¬
czas przyjęcia Towarzystwa Przyjaciół Nauk w dniu
ALłOIZY CAPEIiUI,
rodem z Elorencyi, doktor filozofii i prawa, profesor uniwersytetu wileńskiego, gdzie wykładał na wydziale'
prawnym; był również profesorem historyi i prawa kanonicznego w akademii duchownej, kawaler orderów,
umarł we Włoszech.
(Litografia Klukowskiego według rysunku Rypińskiego, ze zbiorów d-ra Józefa Bielińskiego.)
na mnie, uczynię dla nich więcej, niż w tej chwili
mogą oczekiwać."
Od dnia 21 listopada bawili w Warszawie na¬
miestnik poznański książę Antoni Radziwiłł i arcy¬
biskup gnieźnieński Raczyński. Oprócz nich przybyli
także generał pruski Murand, poseł szwedzki Loe-
wenhielm i wicekanclerz rosyjski hr. Nesselrode.
Wiadomo, że konstytucyę podpisał Cesarz 27
listopada, statuty organiczne zaś w nocy z pierwsze¬
go na drugi grudnia. Tej samej nocy także podpi¬
saną została nominacya namiestnika Królestwa. No-
minacya ta wypadła zupełnie niespodziewanie. Roz-
24 listopada, kiedy Cesarzowi przedstawił książę
Czartoryski Lindego, Cesarz wziąwszy słownik Lin-
dego w rękę i zacząwszy rozmowę o pobratymstwie
języka rosyjskiego z polskim, zapytał nagle jaka jest
etymologia nazwiska: Zajączek. Wyjaśnień Lindego
słuchał Cesarz z uwagą a potem powtórzył kilka¬
krotnie słowo „Zajączek11. Być może, że kandydatu¬
rę Zajączka nasunął Cesarzowi Ogiński: małżonka
generała była córką dawnego marszałka dworu fa¬
milii Ogińskich w Siedlcach, Pernette’a.
Józef Zajączek pochodził z ubogiej rodziny szla¬
checkiej zamieszkałej w dawnem województwie ki-
>>>
155
jowskiem. Urodzony w 1752 r. liczył już sześćdzie¬
siąt trzy lata. Od wczesnej młodości służył w woj¬
sku i był adjutantem hetmana koronnego Branickie-
go, a jako pułkownik sprawował za Rzeczypospolitej
dowództwo pułku koronnego buławy wielkiej koron¬
nej; w sejmie czteroletnim jako poseł podolski bro¬
nił udziału stanu wojskowego w życiu publicznem
i prawach politycznych kraju. W r. 1792 jako gene-
rał-major dowodził dywizyą pod księciem Józefem
Poniatowskim; w 1794 przegrał bitwę pod Chełmem
Dopiero po bitwie pod Jeną przeszedł pod rozkazy
księcia Józefa. W roku 1809 przegrał bitwę pod Je¬
dlińskiem, w 1812 odznaczył się pod Smoleńskiem
i Borodinem; przy przejściu przez Berezynę stracił
nogę i był jeńcem w Kijowie. Generałowa, zamężna
pierwotnie za cyrulikiem Isaurah z którym się w Pa¬
ryżu dla generała rozwiodła, musiała wówczas pracą
zarabiać na życie. Uwolniony zasiadł generał Zają¬
czek, jako członek komitetu wrojskowego, wśród
dawnych towarzyszów broni. Nie cieszył się jednak
ADOLip ALiBICHT,
doktor medycyny, syn Jana Henryka Abiohta, głośnego profesora filozofii w Erlangen i w Wilnie, uczeń uniwersytetu
wileńskiego, od 1823 zastępca adjunkta przy klinice medycznej tegoż uniwersytetu; 1825 profesor zwyczajny patalogii
potem prof. w Ces. med. chir. akademii.
(Litografia Przybylskiego z rysunku Rypińskiego, ze zbiorów d-ra J. Bielińskiego.)
i bronił oszancowanej Pragi, z której ocalał uniesio¬
ny dość wcześnie po otrzymaniu rany od kuli karabi¬
nowej. Zwolennik Kołłątaja i prezydent sądu rewo¬
lucyjnego zwrócił na siebie zarzuty uwłaczające,
jak się zdaje niesprawiedliwie. Po kapitulacyi War¬
szawy uwięziony został przez Austryaków w twier¬
dzy ołomunieckiej. Uwolniony niebawem wszedł do
służby francuzkiej w stopniu generała brygady; po¬
mógł mu do tego książę Sułkowski. W wyprawie do
Egiptu odznaczył się zdolnością wojskową i osobi-
stem męztwem. Ale i po powrocie do Europy nie
wstąpił do legionów i pozostał w służbie francuzkiej.
ich sympatyą. Zajączek zrażony rzuconemi na niego
podejrzeniami, w epoce legionów wszedłszy w służ¬
bę francuzką, nie polską, ożywiony był zawsze pew¬
ną niechęcią wobec księcia Józefa Poniatowskiego
i Dąbrowskiego; dawniej na łasce Napoleona budo¬
wał wszystko. Obecnie Dył już wiekiem i ranami
osłabiony; obawiano się, aby w Warszawie nie grał
tej samej roli, jaką w Paryżu grali generałowie Soult
i Ciarkę. Nie ufano także jego biegłości politycznej
i zdolnościom, których potrzeba było w wyjątkowym
stopniu, aby trudnym zadaniom odpowiedzieć. Nie
mógł mieć odpowiednich przymiotów weteran prag-
Dzieje Porozbiorowe. Tom II.
20
>>>
nący spokoju, wychowany w obozach, pozbawiony
doświadczenia w polityce. Zajączek obdarzony w trzy
lata potem — tytułem księcia, mimo najrozciąglej-
szej władzy, jaką mu przyznawała ustawa rządowa,
nie przestał ani na chwilę być żołnierzem, ale też
obowiązki swoje z wojskową spełniał akuratnością.
Cesarz Aleksander cenił go za wierność, jaką mu
niezachwianie okazywał; Wielki Książę Konstanty
obdarzał go także zaufaniem.
Przez cały ostatni dzień pobytu Cesarza w War¬
szawie fakt nominacyi Zajączka utrzymywany był
jeszcze w tajemnicy. Dopiero późnym wieczorem
Cesarz wezwał do siebie ministra sekretarza stanu
Ignacego Sobolewskiego i zawiadomił go o swoim
wyborze. Nazajutrz dnia 3 grudnia o 5 rano po mszy
w kaplicy zamkowej, po powrocie na pokoje wobec
wyższych wojskowych rozkazał Cesarz Zajączkowi
objąć urząd Namiestnika. Nie mógł ukryć zdzi¬
wienia Zajączek, który nigdy o tem nie myślał
W chwilę potem Cesarz opuścił Warszawę, zostawia¬
jąc podpisane przez siebie Ustawy w zapieczętowa¬
nych kopertach. Według rozporządzeń cesarskich
ogłoszenie Ustawy i instalacya Namiestnika miały
się odbyć w dzień urodzin Cesarza Aleksandra dnia
24 grudnia.
Uroczystość rozpoczęła się nabożeństwem w ka¬
plicy zamkowej i od złożenia powinszowali Wielkie¬
mu Księciu Konstantemu. Wyznaczeni przez prezesa
Umundurowanie ueznia szkoły ł^adetów
w K®liszu.
(Rys. według współczesnych materyałów Jan Olszewski.)
>>>
159
ku. Nabożeństwo i „Te Deum“ w katedrze św. Ja- | rakterze komisarza cesarskiego przy Radzie Stanu,
na a następnie obiad u Nowosilcowa dla władz ukoń- Z rządu ustępował także Lubecki, który powracał na
•czyły uroczystość.	: Litwę. Innych zmian zasadniczych nie było: mini-
d
£
fcc
o
*
Dnia 25 grudnia Zajączek objął rządy. Prezes steryum spraw wewnętrznych obejmował Mostow-
Rządu Tymczasowego Łanskoj zdawszy mu czynno- ski, ministeryum skarbu Matuszewicz, oświecenia
ści powracał do Rosyi. Nowosilcow zostawał w clia- i wyznań Stanisław Potocki, sprawiedliwości Wa-
>>>
160
IGflAGY FONBERG,
magister filozofii, radca stanu, uczeń uniw. wileńskiego,
adjunkt, profesor chemii tamże od 1822 do 1830; nadzw.
prof. chemii w wileńskiej med.-chir. akad. od 1839 do 1840,
prof. zwyczajny uniw. kijowskiego.
(Drzeworyt Iłolewińskiego z litografii zdejmowanej
w późnym wieku.)
wrzecki, nowe ministeryum wojny, na krótko, Wiel-
horski.
W kraju panował spokój, stan ekonomiczny
podnosił się, dobrobyt wzrastał widocznie, ustalał się
ład i porządek, a wszystko to było zasługą rządu,
złożonego z obywateli, zarówno doświadczonych, jak
i znanych z patryotyzmu. Naczelną władzę sprawo¬
wała właściwie rada ministrów, radą administracyj¬
ną zwana. Skład jej był dość szczęśliwym. Tekę
wyznań i oświaty piastował Stanisław Potocki, mini¬
strem sprawiedliwości był Wawrzecki, wojny Wiel-
horski, spraw wewnętrznych Mostowski, skarbu Ma-
tuszewicz, sekretarzem stanu Ignacy Sobolewski. Nie
mieli oni wprawdzie całkowitej swobody działania;
radę administracyjną ograniczał namiestnik, a przy-
tem wstrzymywał w pożytecznych dla kraju czyn¬
nościach niepomyślny stan skarbu, którego szczupłe
dochody pochłaniał ogromny budżet wojskowy. Mi¬
mo to nie można zaprzeczyć, że w tych skromnych
i ograniczonych warunkach zrobiono jednak wiele,
szczególniej dla podniesienia oświaty i dobrobytu
krajowego. Księztwo Warszawskie, istniejące za¬
ledwie przez pięć lat i nękane nieustającemi prawie
wojnami, nie mogło wiele łożyć na cele wychowania
publicznego, ale nie zaniedbywało obowiązków swo¬
ich w tym względzie. Zostawiło też ono oprócz szkół
wyższych, założonych wtedy w Warszawie, i śred¬
nich w województwach, tworzących następnie Kró¬
lestwo Kongresowe, szkół elementarnych wiejskich
i miejskich 743 ’). Na kraj liczący 2,793,000 ludno¬
ści nie było to zapewne wiele, ale daną była podsta¬
wa do dalszej pracy. Podjął ją Potocki z zapałem
i znajomością rzeczy, w zakresie wychowania wyż¬
szego i elementarnego. Potrzebom pierwszego odpo¬
wiadało założenie uniwersytetu w Warszawie, ale¬
ksandryjskim zwanego, w roku 1817. Otwarto go
dnia 1 marca bez wszelkich wprawdzie uroczystości,
ale dołożono wszelkich starań, aby instytucyę tak
ważną postawić na wysokości zadania. Zajęła się
tem rada uniwersytecka, z pięciu członków złożona,
pod przewodnictwem Staszyca. Powstały potrzebne
gabinety, muzea i laboratorya, nabyto zbiory zoolo¬
giczne i botaniczne, zakupiono zbiory sztuk pięknych
po Stanisławie Auguście, w tem 80,000 miedziorytów
i rysunków, z biblioteki dawnego liceum warszaw-
]) Daty podług „Raportu o czynnościach dwuletnich
rządu". Raport ten był czytany na drugiem posiedzeniu
sejmu dnia 28 marca 1818 roku i ogłoszony drukiem w spół-
czesnych dziennikach.
PIOTR SŁAWIŃSKI,
ur. 1794 r., uczeń uniw. wileńskiego od 1811—1814, w 1815
pomocnik przy obserwatoryum astronomicznem, 1817
doktor filozofii, 1818 zaczyna wykładać astronomię, 1823
adjunkt, 1826 profesor zwycz. Dyrektor obserwatoryum
w Wilnie do 1843 r.
(Z olejnego, współczesnego portretu.)
>>>
161
skiego utworzono księgozbiór, liczący 50,000 tomów
i umieszczono go w przeznaczonym na ten cel i od¬
świeżonym pałacu kaźmierzowskim.
W równej mierze dźwigała się także nauka ele¬
mentarna. Liczba szkółek początkowych wzrosła
w ciągu dwóch lat do 868, ilość uczniów podniosła
się z 23,000 na 27,985. Obok tego istniały szkoły
wzajemnego nauczania głośnym wtedy sposobem
Lankastra. Dla ułatwienia nauki rozsyłał rząd po
parafiach bezpłatnie książki elementarne, urządził
w odległym tylko widoku wzrok łudzić będzie, póki
go właściciele nie przybliżą44.
Jeżeli szybki rozwój szkół ludowych napoty¬
kał— jak z tego wnosić można — na pewne prze¬
szkody, których źródłem była karygodna obojętność
lub zastarzałe przesądy szlacheckie, to zakłady śre¬
dnie znajdowały się w pomyślnym stanie. „Każde
województwo — czytamy w raporcie — opatrzone
jest dostateczną szkół liczbą: wojewódzkich jest
w kraju 10, wydziałowych 17, podwydziałowych 16.
zelwet,
znany i popularny adwokat wileński z pierwszej ćwierci XIX wieku.
{Z litografii wydanej staraniem Kliszczyńskiego, ze zbiorów doktora J. Bielińskiego.)
miejscowe dozory szkolne, wezwał duchowieństwo
do pracy nad oświatą ludu, założył szkołę niedzielną
dla rzemieślników (liczyła natychmiast 800 uczniów),
słowem zrobił w krótkim czasie wszystko, co do¬
świadczenie i znajomość rzeczy dla podniesienia
oświaty ludowej uczynić zalecała, ale — pomimo
gorliwej pomocy ze strony duchowieństwa—wyznać
musiał publicznie, „iż w całym składzie szkół, zarzą¬
dzaniu komisyi podległych, zaprowadzenie szkół ele¬
mentarnych najpotrzebniejsze i od wszystkich żąda¬
ne, z wielu miejscowych okoliczności opiera się usi¬
łowaniom komisyi i pomyślność ludu wiejskiego póty
Przy każdej szkole wojewódzkiej, wyjąwszy podla¬
skie i krakowskie, są według przemożności bibliote¬
ki i gabinety fizyczne11. Skutkiem tego było też, że
liczba uczniów w zakładach wyższych wynosząca
w 1816 roku 5,811, podniosła się w roku następnym
do 7,381. Niemałą także podporą oświaty były szko¬
ły zawodowe: szkoła miernicza, szkoła budownictwa
i szkół pięknych, przyłączone do uniwersytetu, jako-
też szkoła górnicza w Kielcach, osadzona biegłymi
nauczycielami, sprowadzonymi z zagranicy, kształ¬
cąca młodzież w geognozyi, mineralogii, hutnictwie,
budownictwie i leśnictwie. Dla uzyskania dzielnych
>>>
WIKTOR KAŻYftSKI,
kompozytor, nr. w Wilnie 18 grudnia 1812 roku, uczył się
w Warszawie u Elsnera między 1837 a 39, pierwszy skrzy¬
pek teatru i organista przy kościele św. Jana, w 1845 ka¬
pelmistrz teatrów cesarskich w Petersburgu.
(Z litografii berlińskiej w zbiorach d-ra J. Bielińskiego.)
sił naukowych wysyłano uczniów celujących na
koszt rządu do zakrajowych akademij: do Peters¬
burga, Paryża, do Niemiec i do słynnego natenczas
instytutu agronomicznego w Hoffwylu. Pomiędzy
tymi stypendystami znajdowało się dwóch duchow¬
nych, kształcących się w agronomii, aby „pojąwszy
naukę rolniczą i przypatrzywszy się zagranicą do¬
brze urządzonym szkołom elementarnym wiejskim,
zebranych wiadomości na pożytek ludu rolniczego
użyć mogli".
Wobec agitacyi, jaką rozwinięto niebawem
przeciw Potockiemu, zarzucając mu brak wiary
i wrogie dla Kościoła usposobienie, należy podnieść,
że — jako minister wyznań — rozwinął on działal¬
ność pożyteczną zarówno dla duchowieństwa, jak
i dla kraju, a wolną od uprzedzeń i rozumną. Była to
chwila, gdzie zasada tolerancyi religijnej, mająca
źródło swoje w całym kierunku duchowym społe¬
czeństwa i w usposobieniu osobistem Cesarza Ale¬
ksandra, powszechne w państwie rosyjskiem uzy¬
skała uznanie. Cesarz, skłonny do mistycyzmu i re¬
ligijny z przekonania, pozwolił na zakładanie towa¬
rzystw biblijnych sam nawet w podróży rozczytywał
się pilnie w Piśmie św., z duchownymi rozmawiał
chętnie o kwestyach filozoficzno-religijnych, a pasto¬
rowi Eilertowi w Berlinie oświadczył wprost: „Od
te] dopiero chwili, • gdy zapanował dla mnie Chry-
styanizm nad wszystkiemi sprawami świata, a wiara
Zbawiciela ugruntowała się w duszy mojej, dzięki
niech będą Bogu, pokój zapanował we mnie“. Zasa¬
dy, prze2 Ces. Aleksandra wyznawane, nadawały też
kierunek całej polityce rządowej w kwestyach reli¬
gijnych. Nie sprzeciwiał się im Kościół. Papież
Pius VII, powróciwszy w roku 1814 do Rzymu, wy¬
stosował do metropolity Siestrzencewicza list, w któ¬
rym upominał katolików rosyjskich, aby najdostoj¬
niejszemu Cesarzowi Rosyi, którego siłą Kościoła
tyran, ciemiężyciel Europy na głowę jest
startym, byli posłusznymi J). A i obecnie także, Sto¬
lica apostolska zgodziła się na nową organizacyę ko¬
ścioła katolickiego w Królestwie. Powstały w skutek
tego dwra nowe biskupstwa (sandomierskie i podla¬
skie) i metropolia warszawska, a ustało zwierzchnic¬
two arcybiskupa-prymasa gnieźnieńskiego. Łatwo
zrozumieć więc, że w tych warunkach i stanowisko
polskiego ministra wyznań było z góry określone i że
Potocki tak z mocy własnego przekonania, jak i zna¬
nej dobrze intencyi króla, stosował w swoim zakre¬
sie władzy zasady zupełnej tolerancyi, która jednak
’) Ks. Szantyr: „Zbiór wiadomości", str. 297.
STANISŁAW SERWACZYflSKI,
skrzypek, ur. 1781 w Lublinie, profesor konserwatoryum
w Peszcie, słynny pedagog, dyrektor orkiestry teatru^
Skarbka we Lwowie. Zmarł we Lwowie 30 listop. 1859 r.
(Z litografii wykonanej w Peszcie, ze zbiorów p. H. Piąt¬
kowskiego.)
>>>
163
w niczem nie przyniosła uszczerbku ani Kościołowi,
ani wierze katolickiej. Usiłowania jego zwrócone
były szczególniej do uporządkowania spraw duchow¬
nych. Zamieniono więc dziesięciny wytyczne, źródło
nieustających sporów pomiędzy stanem świeckim
i duchownym, na daniny w ziarnie lub pieniądzach
„według prawideł bezstronnej sprawiedliwości i bez
zmniejszenia funduszu religijnego; rozpoczęto trud¬
ne dzieło spisania i ustanowienia masy funduszów
religijnych, przez komisyę z duchownych i świeckich
WfiLiEJSLTY SKOlROCflÓD MIWKWSW.
badacz języków i uczony archiwista, nr. 1764 w dawnem województwie podlaskiem, profesor szkoły kadetów, służył
w wojsku, zasiadał w komisyi trylateralnej obliczającej upadłości Tepera, Szulca i Prota Potockiego, członek Tow.
Przyj. Nauk. 1799 główno-krajowy arcłiiwaryusz metryk koronnych, w 1816 metrykant koronny i pisarz koronny Kró¬
lestwa, założył pierwszą w Słowiańszczyznie drukarnię sanskrytu pod kierunkiem Tomasza Piętki, zmarł 1835 r.
(Z olejnego współczesnego portretu znajdującego się u pozostałej rodziny.)
Dzieje Porozbiorowe. Tom II.
21
>>>
1(54
członków złożoną; postanowiono ogłaszać konkursa
na opróżnione probostwa i egzaminować przytem
z nauk kandydatów; urządzono seminarya „pod bliż¬
szym dozorem biskupów rozszerzono zakres nau¬
czania w tych zakładach, 16,000 złotych polskich
przeznaczono na wsparcie lub zupełne utrzymanie
kleryków, uczęszczających na wydział teologiczny
w uniwersytecie warszawskim i wzbroniono wstępo-
sumę, jak na owe czasy i rozległość państwa niewąt¬
pliwie bardzo znaczną. Pieniądze te jednak obra¬
cano głównie na uposażenie duchowieństwa wyższe¬
go. Biskupi pobierali po 60,000 złotych polskich
pensyi, arcybiskup 120,000, podczas gdy proboszczo¬
wie — licho płatni — cierpieli niedostatek. Z 1755
probostw posiadało zaledwie 276 dochody roczne po
1000 złotych polskich, a między 287 probostwami
JULIUSZ SŁOWACKI
w wieku dziecięcym.
(Z olejnego portretu Jana Rustema, ze
wać do nowicyatów zakonnych osobom, nie mają¬
cym lat 24. Śluby klasztorne można było składać
dopiero po ukończonym roku 30-tym życia. Bardzo
troskliwie zajął się rząd podźwignięciem z upadku
gmachów kościelnych. Przeznaczono na ten cel z do¬
chodów dóbr narodowych 100,000 złotych polskich
i w roku 1816 rozpoczęto reparacye 42, a w następ¬
nym 66 kościołów. Dochody duchowieństwa kato¬
lickiego wynosiły ogółem 5,364,317 złotych polskich,
zbiorów hr. Ossolińskich we Lwowie.)
unickiemi niebyło ani jednego, któreby z tem upo¬
sażeniem nawet porównać się mogło. Z tego po¬
wodu dla pomnożenia funduszów zniesiono za zgodą
stolicy apostolskiej w roku 1819, trzy opactwa, 11
kollegiat i 45 klasztorów, pomiędzy temi starożytny
zakon Bożogrobców w Miechowie. Dekret kasacyjny
podpisał pierwszy arcybiskup warszawski Franci¬
szek Malczewski.
Łatwiejszą o wriele była organizacya innych
>>>
165
wyznań, prawosławnego, które natenczas zaledwie
kilka parafii w Królestwie posiadało i ewangelicko-
augsburskiego. Dla duchownych ostatniego urzą¬
dzono seminaryum, ,.aby kraj duchownych cudzo¬
ziemców nie potrzebowałNajwięcej kłopotów
miał rząd z kahałami żydowskiemi. Sporządzono
wprawdzie wykazy funduszów kahalnych, wykryto
mnóstwo nadużyć względem nakładania podatków
ski do Prus utraciła Polska kongresowa prawie
wszystkie zakłady przemysłowe, jedynem źródłem
bogactwa i dochodów krajowych było rolnictwo,
niedbale i nieumiejętnie prowadzone. Usiłowania
rządu zmierzały zatem z jednej strony do ulepszenia
uprawy roli, z drugiej zaś do ożywienia, a raczej
stworzenia przemysłu krajowego. W pierwszym kie¬
runku działano zachętą i pomocą materyalną; wy-
ZYGMUNT KRASIŃSKI
w wieku dziecięcym.
(Z olejnego portretu Januarego Suchodolskiego, ze zbiorów biblioteki hr. Krasińskich.)
na najuboższe klasy żydowskie w celach rytualnych,
ale do ostatecznego ukończenia organizacyi było
jeszcze daleko.
Gdy tak wychowanie publiczne na lepsze wcho¬
dziło tory i pomyślnie zaczęło się rozwijać, dźwigał
się kraj także ekonomicznie dzięki usilnym stara¬
niom Mostowskiego, Matuszewicza i Staszyca. Stan
początkowy Królestwa był pod tym względem rze¬
czywiście opłakanym. Z odpadnięciem Wielkopol-
znaczono nagrody dla wzorowych gospodarzy, Ces.
Aleksander przysłał stado kałmogórskiego bydła dla
poprawienia zdrobniałej rasy krajowej, w Janowie
(na Podlasiu) urządzono wzorową stadninę rządową,
wreszcie dla wykształcenia biegłych rolników po¬
wstał zakład agronomiczny w Marymoncie. Aby
włościan w części przynajmniej ochronić od wyzy¬
sku, zakazano surowo żydom szynkarzom dawania
na kredyt trunków i podwyższono o połowę opłatę
>>>
Widok na Zamek krakowski.
(Z litografii wydanej w Krakowie.)
>>>
Wnątrze sali balowej w b. Zamku królewskim w Warszawie.
(Według fotografii z natury.)
>>>
168
od konsensów na szynki. Przemiana liwerunków dla
wojska na pieniądze i ulgi przy wymaganiu podwód
i t. zw. stójek na etapach zamknęły szczupły zresztą
zakres ulepszeń, do podniesienia stanu włościań¬
skiego zmierzających.
Skuteczniejszych środków użyto dla rozkrze-
wienia przemysłu. Urządzenie zgromadzeń ręko-
krajowych. Skutek odpowiedział oczekiwaniom;
zwolna zaczęli przybywać rzemieślnicy i przemy¬
słowcy przeważnie z Niemiec 1), powstało siedem fa¬
bryk sukna (ważniejsze w Skierniewicach, Kaliszu,
Zgierzu, Koninie), w Warszawie fabryka materyj
wełnianych, słomianych kapeluszy, kortów, poń¬
czoch, odlewnia czcionek, sprowadzanych dotąd
fiuzar z epoki Ks. Warszawskiego.
(Według rysunku Jana Rosena ze zbioru p. t. „Jazda Polska", wydanie red. „Wędrowca".)
dzielników i profesyonistów, wprowadzone ustawą
z dnia 31 grudnia 1816 roku, uwolnienie od spisu
wojskowego przybyłych z zagranicy fabrykantów
i rzemieślników, zniżenie wreszcie cła od produktów
surowych, wchodzących do kraju, dały pierwszy po¬
pęd do rozbudzenia przemysłu. Nie poprzestając
na tem, starał się rząd przez pomoc pieniężną i za¬
chętę ośmielić i utrwalić słabe początki rękodzieł
z zagranicy, w Wyszogrodzie garbarnia i fabryka
żagli, w końcu fabryka lamp, do której prowadzenia
na koszt rządowy wynajęto uzdolnionego rzemieśl¬
nika z Paryża. Z przemysłem zostawał w ścisłym
związku handel. Komisya rządowa otoczyła go tro¬
skliwą także opieką. Zaprowadzono izby handlowe
*) Do roku 1818 przybyło 785 rodzin, czyli 3,335 głów.
>>>
169
i rzemieślnicze, urządzono giełdę, ustanowiono je¬
dnostajne wagi i miary, zreformowano konfraternie
kupieckie. Jaki skutek miały te zmiany na ożywie¬
nie stosunków handlowych, świadczą najwymow¬
niej wolne jarmarki, urządzone w tym czasie w War¬
szawie ; pierwszy przyniósł dochodu (z cła połowicz¬
nego tylko) 115,500 złotych polskich, drugi 650,000
złotych polskich, na trzeci z kolei jarmark były już
z góry wszystkie sklepy pozamawiane, chociaż na
Marywillu wybudowano składy towarowe za 500,000
złotych polskich.
Pomyślne te okoliczności zwróciły uwagę rządu
wzniosły się mosty na Pilicy i Narwi, kosztowne
groble pod Sieradzem, Konarami i Łęczycą. Równo¬
legle z budową dróg postępowały roboty wodne.
Obwarowanie brzegów Wisły tamami kamiennemi
dla powstrzymywania wylewów, oczyszczenie kory¬
ta Pilicy na przestrzeni ośmiomilowej, zniszczenie
jazów na Nidzie i uregulowanie jej brzegów, to były
owoce kilkuletniej staranności rządu i znacznych
nakładów.
Zupełnie odrębnem i dla kraju wielce pożytecz-
nem przedsiębiorstwem było górnictwo. Przezna¬
czono na ten cel z dochodu dóbr rządowych rocznie
TYPY I POSTACIE CHARAKTERYSTYCZNE Z XIX WIEKU.
ANTONI GOL»EC,
znany około 1817 r. znachor na Litwie pod imieniem Antosiek.
(Z wileńskiej litografii współczesnej.)
na ulepszenie zaniedbanych dotąd środków komuni¬
kacyjnych, lądowych i wodnych. Praca ta wielka
i kosztowna wymagała systematycznego działania,
a przedewszystkiem ludzi fachowo uzdolnionych,
których kraj wtedy nie posiadał. Sprowadzono więc
zdatnych inżynierów z zagranicy, utworzono radę
ogólną budowniczą, fundusze pieniężne uzyskano
w części z podwyższonego konsensowego od szynków
żydowskich, resztę zastąpiono szarwarkami i — po
wyznaczeniu traktów, dróg i mostów — zaczęto ro¬
botę sekcyami. W ten sposób powitał gościniec mo¬
kotowski, trakt poznański, petersburski i krakowski,
285,359 złotych polskich i oddano je do rozporządze¬
nia osobnej dyrekcyi górniczej. Za jej pilnem i umie-
jętnem staraniem powstały z gruzów kuźnie w Su¬
chedniowie i Samsonowie; wzniosły się nowe wiel¬
kie piece, założono fabrykę kos i sierpów. W dozor-
stwie olkusko-siewierskiem odkryto nową kopalnię
ga]manu, w Dąbrowie obok huty cynku i fabryki
ałunu rozpoczęto dwie wielkie kopalnie węgla, które
w pierwszym roku już dały 108,000 korcy twardego
i 59,000 miałkiego węgla. Huta miedziana w Biało¬
górach przyniosła narazie 107 centnarów miedzi i 23
grzywny czystego srebra, produkcyę w roku 1818
>>>
170
W- GUTKOWSKI,
członek Warszawskiego Tow. Przyjaciół Nauk.
(Z portretu współczesnego.)
pytko w ego, jako zapas na brukowanie i oświetlenie
miasta, ale także osobno w roku 1816 sumę 300,000
złotych polskich sposobem zaliczki na zapomogę dla
chcących się budować na głównych ulicach, mającą
tworzyć wieczysty fundusz miejski na ten cel. Tak
hojne wsparcie ułatwiło przyozdobienie i uporządko¬
wanie stolicy. Powstały wielkie wjazdy (mokotow¬
ski, wolski i jerozolimski), zniesiono odrażające
drewniane budy żydowskie na Pociejowie i wysta¬
wiono natomiast ogromny dom jarmarczny; ogród
Saski oczyszczono z niekształtnych budowli i zam¬
knięto ozdobną kratą, w krajowych kuźniach laną;
zburzono domy do zamku królewskiego przytykają¬
ce, oświecono ulice miasta nowemi lampami, spro-
wadzonemi z Francyi i wybrukowano 19 ulic, prze¬
strzeń, zajmującą 20,000 sążni kwadratowych.
Takie były w ogólnych zarysach owoce i skut¬
ki trzechletniej gospodarki. Królestwo kongresowe,
utrzymywało bez nadzwyczajnych wysileń 30,000
wybranego wojska, a zatem więcej niż połowę tej
armii, którą w roku 1792 zdołała zebrać Rzeczpospo¬
lita na całym, rozległym swoim obszarze; ten kawał
ziemi nad Wisłą wnosił do skarbu publicznego mniej
więcej około 50,000,000 złotych polskich, czyli o kil¬
ka milionów więcej nad to, na co zdobyła się ofiar¬
ność narodu w epoce czteroletniego sejmu. Po 25-ciu
latach wyszło społeczeństwo wzmocnione, otrząsnęło
się do pewnego stopnia z moralnej inercyi i — sta¬
nąwszy do pracy — złożyło chlubne świadectwo
zdolności, dojrzałości i woli.
obliczano w przybliżeniu na 600 centnarów miedzi
i 500 grzywien srebra.
W rozległym programie ekonomicznym, jaki
sobie widocznie ówczesne ministeryum zakreśliło,
niezapomniano i o miastach, oddanych pod zwierzch¬
ność komisyi rządowej spraw wewnętrznych i poli-
cyi. Pierwszym warunkiem pomyślnego ich rozwoju
było uporządkowanie i pomnożenie dochodów. Obró¬
cono na ten cel podniesioną opłatę od piwa zagra¬
nicznego i od szynków, a zarazem wyznaczono ze
skarbu publicznego 200,000 złotych polskich na za¬
pomogi dla budujących domy murowane. Kalisz po¬
między innemi otrzymał z tego źródła 90,000 złotych
polskich. A że jedną z głównych przyczyn upadku
miast, zwłaszcza w ostatnich latach wojennych, był
kwaterunek wojskowy, więc rząd przystąpił do ure¬
gulowania tych ciężarówr wr drodze administracyjnej
i do budowy koszar, na co np. w Łowiczu przezna¬
czono 355,799 złotych polskich. Dalszym, a równie
ważnym krokiem do poprawy stosunków było zreor¬
ganizowanie istniejącego już Towarzystwa ubezpie¬
czeń od ognia, ułożenie nowego katastru domów
miejskich i wiejskich i ustanowienie na tej podsta¬
wie odpowiednich składek. Równocześnie zabro¬
niono po miastach stawiać budynki drewniane.
Najwięcej troskliwości ze strony rządu dozna¬
ła w tym czasie Warszawa. Otrzymała ona nietylko
nowy znaczny dochód z opłaty od szynków i z ko-
uRH CHODŹKO,
znany pod pseudonimem Jan ze Swisłoczy, ur. 24 czerwca
1777 r. w Krzywicach, dawnem woj. mińskiem, pow. wilej-
skim, prezes izby cywilnej mińskiej, członek hon. uniw.
wileńskiego, wizytator szkół gub. wileńskiej i mińskiej,
umarł 10 listopada 1851 roku.
(Z litografii współczesnej w zbiorach, d-ra J. Bielińskiego.)
W
>>>
171
Ale uciążliwości, nieodłączne od zasadniczych
zmian administracyjnych, wywołały natychmiast,
w pewnych kołach przynajmniej, niezadowolenie
i surową krytykę. Była to chwila, gdzie w parla¬
mencie francuzkim rozpoczęła się walka o swobody
konstytucyjne, nadane przez Ludwika XVIII, a na-
świetniejsze święcił tryumfy. Wyrobiła się pod tym
wpływem w pewnych warstwach społeczeństwa pol¬
skiego ta niesłychana drażliwość, która w każdym
niemal kroku rządu, chociażby w najlepszej uczy¬
nionym intencyi, widziała ukryty zamach na obo¬
wiązujące ustawy. Działał przytem nie tyle może
TEOFIL. KSIĄŻą ŚWIATOPEŁK-MIRSKI,
ur. 1786 r.; członek b. delegacyi administracyjnej; w wojsku polskiem dosłużył się stopnia generała, od 1831—1845 r.
przebywał za granicą, powróciwszy do kraju, wyjechał do Petersburga, gdzie w bardzo późnym wieku zmarł.
(Litografia Volain’a z rysunku wyk. z natury przez E. Demaison’a w 1832 r., ze zbiorów rodzinnych ks. Czesława
Światopełk-Mirskiego.)
stępnie ograniczane, gdzie na całym kontynencie
europejskim ludy, wezwane niegdyś do walki prze¬
ciw Napoleonowi, doznawały coraz to nowych ogra¬
niczeń osobistych i politycznych, gdy w Niemczech
srożyły się prześladowania demagogów, w Portuga¬
lii i Hiszpanii zdawały się wrracać czasy inkwizycyi,
a w Austryi system biurokratyczno-polityczny naj-
doktryneryzm polityczny, co uczucie słabości. Z ta¬
kiego założenia wychodząc, zapatrywano się też na
działalność rady administracyjnej z zupełnie innego
stanowiska, niż w normalnych stosunkach, a że była
ona często niedogodną dla osób prywatnych, więc
spotykała się z tem ostrzejszą krytyką.
Pociągnięcie ludności wiejskiej do budowy
Dzieje Porozbiorewe. Tom II.
22
>>>
172
dróg, czyli t. zw. szarwarki, dotykały mocno właści¬
cieli ziemskich, utyskujących na brak robotnika;
zbyt bezwzwględne i gwałtowne burzenie domów
prywatnych w Warszawie, dla odsłonięcia zamku,
wywoływało skargi właścicieli, od wieków tam osia¬
dłych '); opodatkowanie wyższe szynków wreszcie,
uzasadnione potrzebami kraju i w skutkach swoich
zbawienne, jakoteż zaprowadzenie kopytkowego
w Warszawie w drodze administracyjnej, a nie usta¬
wodawczej, uważane było za ominięcie konstytu-
cyi, która prawo układania budżetu, a więc i stano¬
wienia nowych podatków, przyznawała sejmowi.
Małoznaczące te czyny rządu, usprawiedliwione nieo¬
becnością sejmu i naglącą potrzebą reform pożytecz¬
nych dla kraju, dały powód do pierwszej, chociaż
jeszcze bardzo łagodnej opozycyi, jaka się objawiła
na sejmie roku 1818.
Był to pierwszy sejm Królestwa Kongresowego,
przyjąć można. Posłem z przedmieścia Pragi został
Wielki Książę Konstanty; marszałkiem izby posel¬
skiej generał Wincenty Krasiński. Jeżeli wybór
pierwszy miał na celu za pośrednictwem W. Księcia
wyjednać dla mieszkańców Pragi wynagrodzenie
za domy zniszczone w roku 1807 (co się rzeczywiście
stało), to powołanie Krasińskiego na przewodnika
izby nie było szczęśliwem tak ze względu na charak¬
ter generała próżny i wyniosły z jednej, a słaby
z drugiej strony, jak i dla braku doświadczenia
i taktu, których zupełnie nie posiadał.
Nadeszła wreszcie chwila otwarcia sejmu (dnia
•27 marca). Zgromadziły się po nabożeństwach w ko¬
ściele i cerkwi obie izby w salach pięknie odnowio¬
nych; w senacie zjawił się Wielki Książę Michał,
najmłodszy z braci Cesarza Aleksandra, pomiędzy
posłami W. Książę Konstanty, z początku w mundu¬
rze rosyjskim, który jednak na wyraźny rozkaz Ce-
ARTYŚC1 TEATRÓW WARSZAWSKICH Z PIERWSZEJ ĆWIERCI XIX WIEKU.
Magdalena Jasińska.	Salomea Deez.net.
(Z litografii współczesnej w zbiorą0^1 ks. Wł. Czetwertyńskiego.)
zwołany tak, jak tego ustawa wymagała, w terminie
dwuletnim. Poprzedziły go wybory poselskie i no-
minacye senatorów, których liczba nie mogła prze¬
nosić połowy deputowanych. Izba poselska składała
się ze 128-miu reprezentantów; z tych wybierała 77
szlachta, 51 gminy. Stosownie do tego był cały kraj
podzielony na 51 okręgów wyborczych; osiem z nich
przypadało na stolicę Warszawę. Wybory odbyły
się spokojnie. Raz tylko, gdy szlachta, dawnych
trzymając się zwyczajów, posłów przez aklamacyę
na sejmikach okrzyknęła, powstały w senacie wą¬
tpliwości, czy taką elekcyę za prawną uważać nale¬
ży? Odniesiono się do Petersburga, zkąd przyszła
odpowiedź nie w formie rozkazu, lecz w formie uwagi,
że kreskowanie nie było wyraźnie w konstytucyi
oznaczonem, że więc i wybór przez jednomyślność
sarza Aleksandra na polski zmienił*). Ukazał się
Cesarz Aleksander, który w tym celu przybył do
Warszawy, otoczony dworem swoim i — stanąwszy
przy tronie, gdyż z powodu zbyt opiętego munduru,
jak wtedy bywało, usiąść nie mógł — odczytał wśród
oklasków izby i galeryi w języku francuzkim mowę,
0	której Niemcewicz wyraził się, że „czyniła honor
umysłowi i sercu jego“.
„Reprezentanci Królestwa Polskiego — tak mó¬
wił — wasze i moje życzenia spełniły się. Naród,
który was na zastępców swoich powołał, cieszy się
w końcu egzystencyą narodową, utwierdzoną przez
instytucye, jakie czas do dojrzałości doprowadził
1	umocnił. Troskliwy o sławę mojej ojczyzny, chcia¬
łem tejże nową chwałę przydać. Jakoż Rosya po
srogiej wojnie, oddając — podług nauki chrześcijań-
') „Pamiętniki Niemcewicza", str. 356.
') „Pamiętniki Niemcewicza", str. 371.
>>>
173
skięj—dobre za złe, wyciągnęła ku wam braterskie
ręce i z pomiędzy wszystkich korzyści, które jej da¬
wało zwycięztwo, przeniosła jedynie zaszczyt wznie¬
sienia i przywrócenia narodu walecznego i godnego
szacunku".
Po tym wstępie ciągnął Cesarz tak dalej: „Da¬
wniejsza organizacya waszego kraju dozwoliła usta¬
nowić tę, którą wam nadałem, wprowadzając w wy¬
konanie ustawy liberalne. Nie przestawały one ni¬
gdy zajmować mojej całej troskliwości i zbawienny
wpływ ich przy pomocy Boskiej spodziewam się roz¬
ciągnąć na wszystkie krainy, jakie od Opatrzności
mej pieczy są powierzone. Podaliście mi sposobność
okazania mojej ojczyźnie tego, co dla niej oddawna
gotuję i co otrzyma, skoro zarody tak ważnego dzie¬
ła będą mogły osiągnąć potrzebne rozwinięcie'1.
A zwracając się ponownie do posłów, zakończył mo¬
wę tym ustępem: „Przedstawiciele Królestwa Pol¬
nie szczególniej w Niemczech, gdzie opinia publicz¬
na, do najwyższego stopnia rozgoryczona reakcyjną
polityką, powitała mowę Cesarza Aleksandra z zapa¬
łem i najżywszą radością. Jakoż skutek był taki,
że wielki książę badeński (Karol) ustanowił natych¬
miast (28 kwietnia) komisyę w celu ułożenia odpo¬
wiedniej konstytucyi i nadał niebawem poddanym
swoim ustawę wprawdzie mniej liberalną od pol¬
skiej, ale zapewniającą Badeńczykom system repre¬
zentacyjny i względną przynajmniej swobodę myśli
i słowa. W Wiedniu przeciwnie powstało największe
rozdrażnienie. Jeżeli dla Metternicha i jego politycz¬
nego powiernika Gentza, drobne, konstytucyjne Kró¬
lestwo Polskie było źródłem obaw i niepokojów, to
cóż dopiero dziać się musiało w duszy kanclerza
austryackiego?
Donosił o tem usposobieniu na dworze rosyj¬
skim już w roku 1817 akredytowany przy Ces. Ale-
ARTYŚCI TEATRÓW WARSZAWSKICH Z PIERWSZEJ ĆWIERCI XIX WIEKU.
Tomasz Truskolawski.	ł^azimierz Owsiński.	dakób Jiempiński.
(Z litografii współczesnej w zbiorach ks. Wł. Czetwertyńskiego.)
skiego! Wznieście się do wysokości waszego prze¬
znaczenia ! Jesteście powołani dać wielki przykład
Europie, która ma na was zwróconą uwagę. Dowiedz¬
cie współczesnym, że te ustawry liberalne, których
zawsze święte prawidła usiłowano pomięszać z prze-
wrotnemi naukami, grożącemi w naszych czasach
okropną katastrof;} porządkowi społecznemu, nie są
niebezpiecznem omamieniem, ale, że wykonane z do¬
brą wiarą i czystemi chęciami ku zachowawczemu
celowi i ku pożytkowi ludzkości skierowane godzą
się zupełnie z porządkiem i z nim wspólnie zrządza¬
ją prawdziwą pomyślność narodów “.
Łatwo sobie wyobrazić, że te słowa wypowie¬
dziane z wysokości tronu przez najpotężniejszego
wtedy mocarza w Europie, rozległy się jak grom po
całym kontynencie *) i wywołały niesłychane wraże-
*) Stern Alfred: „Geschiehte Europas seit den Yertrii-
gen vom Jahre 1815 bis zum Erankfurten Frieden im Jahre
1871“. Berlin, 1894. Tom I, str. 386.
ksandrze poseł austryacki Lebzeltern Metternichowi,
ale kanclerz widocznie lekceważył sobie relacyę
i teraz dopiero — po mowie tronowej — spostrzegł
grożące mu niebezpieczeństwo. Sejm z r. 1818 przy¬
najmniej nie zdawał sobie sprawy z położenia poli¬
tycznego, jakie stworzyła mowa Cesarza Aleksandra,
bo wdał się w drobiazgową krytykę postępowania
rady administracyjnej i — upatrując wr jej zarządze¬
niach naruszenie konstytucyi, uznał za stosowne
w uwagach nad raportem ministrów błędy te wyt¬
knąć i na nie się użalić. Poseł kaliski Wincenty Nie-
mojewski poszedł jeszcze dalej, bo wyliczywszy nie¬
zgodności z ustawą przez zaprowadzenie opłaty ko¬
py tkowego i konsumcyjnej w Warszawie, przez na¬
kaz odrabiania szarwarków, zamianę dziesięcin wy¬
tycznych i zarządzenie o wywłaszczeniu własności
prywatnych — domagał się zaskarżenia ministrów'.
Trudno bardzo dziś zrozumieć, jaki był cel tej opo¬
zycyjnej polityki. Zarządzenia rady administracyj-
>>>
r
ALłOIZY GOf4ZflGfl ŻÓŁKOWSKI,
synowiec gen. Żółkowskiego, ur. 2 listopada 1777 r. w dawnem woj. nowogrodzkiem, służył w wojsku 1794 r., kancelista
u adw. Józefa Dzierzkowskiego we Lwowie, w 1797 wstępuje do teatru Truskolawskiej w Warszawie, autor „Momusa”,
znakomity komik sceny polskiej, zmarł 11 września 1822 r.
(Według ryciny znajdującej się w zbiorach, ks. Włodz. Czetwertyńskiego.)
>>>
WOJCIECH BOGUSŁAWSKI,
ur. 1760 w Glinnie pod Poznaniem, paź biskupa krakowskiego Sołtyka, żołnierz pułku gwardyi litewskiej, wstąpił
na scenę 1778 w tłómaczonej przez siebie komedyi „Fałszywe poufanie“, twórca teatru polskiego, autor „Cudu
mniemanego czyli Krakowiaków i Górali1*, od r. 1790 „dyrektor królewskich widowisk", od 1795 do 1799 prowadzi
teatr we Lwowie, za rządów pruskich gra w Warszawie, Poznaniu i Kaliszu, za Księztwa Warszawskiego dyrektor
rządowego teatru i szkoły dramatycznej, po roku 1814 oddaje teatr zięciowi swemu Ludwikowi Osińskiemu, wy¬
stępuje po raz ostatni 20 listop. 1827, zmarł 23 lipca 1829 roku.
(Litografia Piecka według portretu malowanego w podeszłym wieku przez Ant. Brodowskiego.)
>>>
176
nej, wydane pod nieobecność sejmu, a potrzebne
i pożyteczne dla kraju, możnaby z trudnością tylko
podciągnąć pod kategoryę czynów, naruszających
ustawę konstytucyjną. Wytaczać z tego błahego po¬
wodu akt oskarżenia przeciw ministrom, znaczyło
tyle, co z armaty strzelać na wróble, co z pobudek
czysto osobistych, lub dla zyskania chwilowej popu¬
larności, popychać sejm i naród do opozycyi bezce¬
lowej, a w stosunkach ówczesnych zarówno niebez¬
piecznej, jak i szkodliwej. W chwili, gdy od pomyśl¬
ności druku, o utrzymaniu prawa neminem cap-
tivabimus, ustanowienia budżetu i t. p.
Obrady sejmu odbyły się zreszą spokojnie, cho¬
ciaż w dyskusyi znać było brak wprawy i dawne na¬
łogi sejmowania. Godlewski, znany poseł opozycyj¬
ny z czasów Księztwa Warszawskiego i dziś do opo¬
zycyi należący, czytał przez kilka godzin mowę, peł¬
ną deklamacyi i inwektyw; po nim odczytywał tak¬
że arkuszowe uwagi swoje kasztelan Małachowski,
uderzając na nadużycia urzędników i wynosząc pod
AGNIESZKA z MRRUNOWSięiCH TRUSKOŁHWS^A,
najznakomitsza artystka dramatyczna epoki Księztwa Warszawskiego, ur. w Warszawie 1755 r., wstąpiła'
do teatru w 1774, wystąpiła po raz pierwszy w dramacie Mercie  o „Nędznik", występowała czas krótki
w operze, wystąpiła po raz ostatni w roli Bony w „Barbarze Uadziwiłłównie" 22 lntego 1811 r. na benefis
córki swej Leducłiowskiej, zmarła 30 października 1831 roku.
(Z litografii współczesnej ze zbiorów ks. Włodz. Czetweryńskiego.)
nego rozwoju Królestwa zależał poniekąd los narodu
polskiego, była ta opozycya dla opozycyi wielkim
błędem politycznym. Sejm nie dał się wprawdzie
porwać błyskotliwej frazeologii Niemojewskiego
i oskarżenia przeciw ministrom nie wytoczył, ale
w adresie do króla, odpowiadając na raport rządowy,
poczynił uwagi, mało różniące się w treści od wywo¬
dów posła kaliskiego. Wyliczono tam dekreta mini¬
strów, przeciwne artykułom konstytucyjnym i żąda¬
no w końcu rozwinięcia i uzupełnienia ustaw o wol-
niebiosa gen. Zajączka ’). Nietakt i niezręczność
marszałka Krasińskiego, który z tem gadulstwem
rady sobie dać nie mógł, wywołały dwukrotnie przy¬
kre zajścia w izbie, uśmierzone interwencyą Nowo-
silcowa.
Z projektów do praw, przedstawionych przez
rząd —było ich siedem - przyjął sejm ustawę o roz¬
graniczeniu posiadłości gruntowych, przedłużenie
’) „Pamiętniki Niemcewicza" str. 383.
>>>
177
t. zw. moratorium do dnia 1 stycznia 1820 roku,
ustawę hypoteczną i karną, odrzucił zaś projekt
zmiany tytułów V i VI kodeksu Napoleona, tyczą¬
cych się małżeństwa i rozwodu. Większość kiero¬
wała się w tym wypadku nie jakąś niechęcią ku Ko-
udzielaniu rozwodów i zawieraniu powtórnych związ¬
ków małżeńskich pomiędzy rozwiedzionymi.
Cesarz Aleksander okazał się zadowolonym
z przebiegu sesyi i w mowie zamykającej sejm nie
szczędził izbom pochwał i uznania. „Polacy! —mó-
ściołowi, lecz obawą, aby kodeks napoleoński, który
w praktyce okazał się zresztą doskonałym i do któ¬
rego ludność przywykła, dalszym nie uległ zmianom.
Do odrzucenia projektu przyczynili się sami biskupi,
wymagający o wiele znaczniejszych obostrzeń przy
wił — usprawiedliwiliście moje oczekiwania; narady
tego pierwszego zgromadzenia, duch, jakiem się po¬
wodowało, owoce czynności jego jednozgodnem stają
się świadectwem czystości waszych zamiarów i ścią¬
gają moją pochwałę... Tkliwy jestem na uczucia,
>>>
178
jakieście mi oświadczyli. Zaufanie wasze jest jedy- j trwam, w intencyi dopełnienia moich zamiarów, kto-
nem mojem życzeniem, a wrasza przychylność jedy- re wam są dobrze znane.“
ną moją nagrodą. Zastanawiać się będę z uwagą	Po tem pożegnaniu równie serdecznem, jak
ANTONI MAGIER,
ur. w Warszawie 1762 r., młodość przepędził na dworze marszałka wielkiego koronnego Er. Bielińskiego, profesor
fizyki i astronomii w liceum warszawskiem, założyciel obserwatoryum meteorologicznego na dachu swego domu
1803, zmarł w r. 1837.
(Z olejnego współczesnego portretu znajdującego się u rodziny.)
nad waszemi żądaniami, a na przyszłem posiedzeniu, i dającem otuchę na przyszłość, posypały się ordery
mam nadzieję, przekonacie się, iż takowym zadość na wojskowych i cywilnych; Zajączek otrzymał ty-
uczyniono, o ile na to dozwoliły okoliczności. Polacy! tuł książęcy, Broniec, marszałek dworu królewskie-
>>>
Przejśeie wojsk franeuzkieh przez plae Ratuszowy w Wilnie w odwroeie wielkiej armii w 1812 roku.
(Litografia ^ . Adama z rys. wykonanego z natury przez F. Damela—zamieszczona w wydawn. Wilczyńskiego p. t. „Album Wileńskie", ze zbiorów d-ra J. Bielińskiego.)
>>>
180
go, dobra, dające 26,000 złotych polskich intraty
rocznej. Ostatnią darowiznę przypisywano już wtedy
wpływom Wielkiego Księcia Konstantego, który do
pasierbicy Brońca (Joanny Grudzińskiej) żywą zapa¬
łał miłością.
Od czasu zamknięcia sejmu i odjazdu Cesarza
upłynęło blizko pięć miesięcy, zanim z Petersburga
nadeszła odpowiedź królewska na uwagi sejmu nad
niem jakowej koniecznej potrzeby, a nie wyłuszcza-
niem jedynie zasad ogólnych i owych teoretycznych
badań, których mylne zastosowanie w tak zgubne
wprawiło świat błędy; że łatwo jest czynić rządo¬
wi zarzuty, ale trudno dowieść ich użyteczności
i przyzwoitości". Zgodnie z tem pojęciem polecał
Cesarz Aleksander radzie stanu, „aby wykazała
przestąpienia, jakich sobie izby w sprawowaniu atry-
JAN KRZYSZTOF DflMEL.,
malarz polski, uczeń Smuglewicza i Rustema w uniwersyte¬
cie wileńskim. Urodził się w Kurlandyi 1780, svn pułkown.
wojsk saskich. Jako magister sztuk pięknych był adjunktem
katedry malarstwa w Wilnie od r. 1809—1820. Zakończył
życie 30 sierpnia 1840 roku.
(Litografia współczesna ze zbiorów d-ra J. Bielińskiego.)
raportem rządowym. Nie była ona wręcz odmowną,
Cesarz zaznaczył jednak, „iż artykuł 154 konstytucyi
nie upoważnia reprezentacyi narodowej do strofowa¬
nia postępków rządu i do robienia mu wyrzutów,
lecz tylko do wyrażenia zdania swego z powodu
uczynionych sejmowi udzieleń; że, aby to zdanie
mogło istotny przynieść pożytek, powinno być wy¬
nurzeniem jakiego wyraźnego życzenia, objawie-
bucyj swoich pozwoliły i aby dotknęła niewłaściwo¬
ści użytych przez nie wyrazów", zarazem jednak nie
uchylił się od spełnienia rozm,aitych życzeń sejmo¬
wych, rozkazał bowiem, aby zalegające rachunki ko-
misyi skarbu zostały ukończone, aby odtąd żaden
dekret królewski, ani postanowienie namiestnika nie
były ogłaszane bez podpisu właściwego ministra, aby
wypracowano ustawę o wywłaszczaniu własności
>>>
181
WAkERYAN GÓRSKI,
profesor uniwersytetu wileńskiego, inżynier, urodzony
w grodzieńskiem 1790, umarł w Wilnie w 1874 r. Wiele
prac naukowych ogłosił w „Dzienniku Wileńskim".
(Ze zbiorów d-ra J. Bielińskiego.)
prywatnych na użytek publiczny i przygotowano
projekta kodeksów wiejskiego, leśnego, górniczego
i t. d. Zgadzał się także na powiększenie liczby
szkół niższych, na ulgi w szarwarkach, likwidacyę
należytości za dostawy dla wojsk rosyjskich, odpie¬
rał zarzut co do ustanowienia kopytkowego i opłat
konsumcyjnych bez sejmu tem, że były to podatki
na potrzeby miejskie obracane, co do kwestyi skar¬
bowej zaś powtórzył mniej więcej postanowienie za¬
warte w konstytucyi, „że dopóki pierwsze prawo
przez JCiMość zatwierdzone nie będzie, dopóty izbom
nie służy prawo układania budżetu". Tak załatwiw-
szy się z uwagami sejmowemi, kończył odpowiedź
następującemi słowy: „Pierwszy raz przystępując
do używania najważniejszej z swych swobód, mogły
czasem izby przestąpić granice, jakie im artykuł 107
ustawy konstytucyjnej i artykuł 154 statutu orga¬
nicznego o reprezentacyi narodowej przepisuje, ale
rada niepowinna ani na chwilę powątpiewać o waż¬
ności, jaką Najjaśniejszy Pan przywiązuje do spra¬
wowania tej nader pożytecznej prerogatywy izb sej¬
mowych, choćby one nawet wychodziły z właści¬
wych granic, gdyż zapomocą izb rząd jest zawiado¬
miony o opinii publicznej co do jego czynności i za¬
razem ma wskazówkę co do przyszłych życzeń i po¬
trzeb kraju“.
Odpowiedź Ces. Aleksandra była zatem w tonie
i w treści umiarkowana, a położenie Królestwa w po¬
łączeniu z ogólnym stanem spraw europejskich zale¬
cało sejmowi jak największą wstrzemięźliwość,
zwłaszcza gdy król z gruntu konstytucyjnego nie
schodził i do systemu reprezentacyjnego zawsze
wielką przykładał wagę. Była to zaś chwila wielce
niebezpieczna. Niepokój umysłów, wywołany reak-
cyjnemi dążnościami rządów, wzrastał, w Niem¬
czech, na półwyspie pirenejskim i we Francyi odzy¬
wały się zwiastuny nowej burzy, powstawały związ¬
ki polityczne, wr których Schmalz, tajny radca pru¬
ski i profesor prawa w Berlinie, przeczuwał jakobiń¬
skie zamachy. W takim składzie rzeczy wydawało
się koniecznem ściślejsze jakieś porozumienie po-
FEL1KS RYMKIEWICZ,
profesor uniwersytetu wileńskiego, dyrektor kliniki po
Jędrzeja Śniadeckim. Urodził się na Białej Rusi 1799,
umarł w Wilnie w roku 1851. Lekarz znakomity, autor
ceniony.
(Ze zbiorów d-ra J. Bielińskiego.)
>>>
w
L.EOISL OSZTORP,
ur. 178G r., po otrzymaniu starannej edukacyi, poświęcił sit} służbie obywatelskiej, wybrany na marszałka guberni
mińskiej w 1824 r. urząd ten piastował do 1847 r., zmarł w 1851 r. Był kawalerem maltańskim oraz innych orderów.
(Litografia Lafosse’a zamieszczona w „Albumij ‘Wileńskim11 Wilczyńskiego, ze zbiorow d-ra J. Bielińskiego.)
>>>
m		i
M^RCirl ODliflfllCKI POCZOBÓT,
astronom polski, rektor Szkoły Głównej W. X. Litewskiego, urodź. 1728 r. we wsi Słomiance w grodzieńskiem, umarł 20 lutego
1810 w Dynaburgu, odnowiwszy poprzednio śluby zakonne Towarzystwa Jezusowego. Prace naukowe ogłaszał za granicą
w wydawnictwach astronomicznych, francuz kich i niemieckich; niektóre ogłosił oddzielnie w Wilnie.
(Li6ografia Grenier’a z portretu znajdującego się w Muzeum archeologicznem w Wilnie, ze zbiorów d-ra J. Bielińskiego.)
>>>
w
184
między rządami i wypłynął ztąd kongres akwisgrań-
ski. Jechali tam monarchowie z niepewnością wzglę¬
dem usposobień Cesarza Aleksandra. Bonapartyści
z drugiej strony podnieceni opowiadaniami Les Ca-
sesa i Gourgauda o cierpieniach Napoleona i prze¬
śladowaniach, jakich doznawał na wyspie św. Hele¬
ny, zwracali wzrok swój z ufnością na Cesarza Ale¬
ksandra i w sercu jego, skłonnem do szlachetnych
porywów, największe pokładali nadzieje. Odważ¬
niejsi pomiędzy nimi uknuli nawet spisek w Brukselli,
którego celem było Cesarza Aleksandra skłonić do
oświadczenia się na korzyść ekscesarza i do osadze-
zaniepokoiły żywo Cesarza i jego doradców i że z po¬
lecenia dworu petersburskiego wyjechał do Niemiec
młody Włoch, Sturdza, w celu badania stosunków
i składania relacyi Cesarzowi. Sprawozdania gorli¬
wego agenta dostały się do rąk dyplomacyi pruskiej,
która nie miała nic pilniejszego, jak ogłosić je
w dziennikach zagranicznych. Otóż obecnie przed¬
stawił Ces. Aleksander kongresowi memoryał Stur-
dzy o stosunkach niemieckich, stwierdzający zepsu¬
cie młodzieży i doradzający rządom gruntowną re¬
formę wrychowania publicznego i ograniczenie wol¬
ności druku. Po odczytaniu tego aktu odetchnęli swo-
»
Widok Kalwaryi Pod Wilnem.
(Sztych Antoniego Oleszczyńskiego z obrazu J. Chruekiego, ze zbiorów d-ra J. Bielińskiego.)
nia na tronie francuzkim młodego Napoleona lub
księcia Eugeniusza Beauharnais.
Przebieg kongresu akwisgrańskiego i zacho¬
wanie się na nim Cesarza dowiodły jednak, że na¬
dzieje te nie miały podstawy. Kiedy bowiem matka
Napoleona udała się do zgromadzonych monarchów,
błagając o wyzwolenie syna z wyspy św. Heleny,
oświadczył się Ces. Aleksander najkategoryczniej
przeciw temu, a memoryał ułożony w tej sprawie
przez najzaciętszego wroga Bonapartych, hr. Pozzo di
Borgo, wydał się poniekąd angielskiemu ministrowi
zanadto bezwzględnym. Co więcej, pokazało się, że
rozruchy na uniwersytetach niemieckich, owa głoś¬
na natenczas uroczystość studencka na Wartburgu,
bodniej reprezentanci sprzymierzonych mocarstw..
Natychmiast po kongresie akwisgrańskim ukazało
się w Warszawie pierwsze rozporządzenie rządowe,
odnoszące się do spraw drukowych. Doniosła o tem
„Gazeta codzienna, narodowa i obca“ w numerze 36,
w sposób oględny. „Komisya rządowa wyznań religij¬
nych i oświecenia — tak brzmiał ów artykuł — chcąc
zapobiedz, aby wolność druku, to nieocenione dobro¬
dziejstwo, w żadnym względzie przez nadużycie
znieważonem nie było, reskryptem swoim z dnia
3 listopada 1818 roku ostrzegła wszystkie drukarnie,
ażeby żadnego pisma, jakiejkolwiek objętości, nie
przyjmowały do druku, nie znając dowodnie nazwi¬
ska jego autora, ani też nie wydawały żadnego dzie-
>>>
185
ła bez oznaczenia swego nazwiska. Również ostrzega
księgarzy i sprzedających, ażeby do swego handlu
nie przyjmowali książek i pism drukowanych, nie
kojny, dobrobyt wzmagał się widocznie; wzniesiono
nowy gmach menniczy, w którym wybijano monety
z krajowego srebra, zakwitnęło rolnictwo i przemysł,
ludwik bojaNUS,
profesor uniwersytetu wileńskiego, autor sławnego dzieła: „Anatomen testudinis europeae“ Urodził się
w Alzacyi 1776 r., umarł w Darmsztadzie 2 kwietnia 1827 roku. Wykładał w Wilnie weterynaryę i anatomię
porównawczą.
(Ze zbiorów doktora J. Bielińskiego.)
znając z pewnością autora lub drukarni, z której
wyszły
Oprócz uwag „Gazety“, nie sprawiło rozporzą¬
dzenie komisyi silniejszego wrażenia. Kraj był spo-
rozwijał się uniwersytet świeżo założony, wychowa¬
nie publiczne zyskało wiele J). Jedno tylko budziło
') „Pamiętniki Niemcewicza1', t. II, str. 403.
>>>
Wnętrze saloniku w pałacu Łazienkowskim w Warszawie.
(Z litografii kolorowej Pli. Benoist z „Albumu Wileńskiego" Wilczyńskiego, ze zbiorów d-ra J. Bielińskiego.)
i
>>>
Dzieje Porozblorowe. Tom II.
ł^ośeiół katedralny w Wilnie.
(Litografia Deroy z rysunku wykonanego z natury przez Sadownikowa, ze zbiorów d-ra J. Bielińskiego.)

I—1	:—
>>>
188
M1CHAU POLilftSKl. i‘i
profesor uniwersytetu wileńskiego, matematyk, autor licz¬
nych prac matematycznych, pochodził z rodziny wielkopol¬
skiej osiadłej w Nowogrodzkiem, gdzie się urodził J 784 roku.
Był wychowańcem uniwersytetu wileńskiego, następnie
profesorem, dziekanem, wreszcie prezesem komisja, która
zajmowała się sprawami tegoż uniwersytetu po jego skaso¬
waniu. Zgromadził wielką i cenną biblotekę, która w r. 1902
dostała się w ręce handlarza i uległa rozproszeniu. Biblio¬
teka ta znaną jest w literaturze jako „Biblioteka Górskich“
w Wilnie. Umarł 31 sierpnia 1848 r. w Wilnie.
(Ze zbiorów d-ra J. Bielińskiego.)
niezadowolenie. Dowiedziano się, że Chłopicki za¬
żądał dymisyi i że pułkownik Bolesta służbę opuścił.
Wśród tego rozeszła się nagle wieść o zamordowaniu
Kotzebuego w Mannheimie. Wysłany przez rząd
rosyjski do Niemiec, podobnie jak Sturdza, z polece¬
niem przesyłania sprawozdań o ruchu umysłowym
i społecznym, padł 011 pod ciosami młodego fanatyka
Sanda, a tragiczny zgon jego stał się hasłem do
poskromienia demagogów w Prusiech i w innych
państwach związkowych. Równocześnie przyszło do
poważnych zaburzeń w Anglii, gdzie stronnictwo
postępowe, złożone z robotników i liberałów", pod do¬
wództwem Hunta i Karola Wolseleya, domagało się
natarczywie reformy ustawy wyborczej i zniesienia
ceł zbożowych. Wypadki tego rodzaju odbiły się
głośnem echem i w Królestwie Polskiem. Od połowy
XVIII wieku naśladujący wzory francuzkie w litera¬
turze, w stosunkach towarzyskich i w życiu politycz-
nem, za przykładem Francuzów podziwiający usta¬
wy angielskie mieszkańcy Królestwa śledzili żywo
przebieg owych zdarzeń.
Młodsi i gorętsi więc rzucili się z całym zapa¬
łem na pole dziennikarskie, aby tym środkiem po¬
tężnym, a w'Królestwie jeszcze mało znanym i roz¬
winiętym, wpływać na opinię publiczną. Dziennikar¬
stwo polskie znajdowało się wtedy w stanie prawie
niemowlęcym. W Warszawie, obok „Pamiętnika
Warszawskiego*, pisma głównie literacko-naukowe-
go, wychodziły dwa razy na tydzień „Gazeta War-
szawska“ i „Korespondent Warszawski", w Wilnie
„Dziennik Wileński", założony na początku roku
1815, młodszy od niego o 10 miesięcy przez Joachi¬
ma Lelewela rozpoczęty „Tygodnik Wileński41 i od
roku 1816 „Wiadomości Brukowe11, organ towarzy-
J4IPOL»IT RUMBOWICZ,
profesor uniwersytetu wileńskiego, budowniczy. Urodził się
w r. 1798, umarł w Białymstoku 1838 r. Za czasów profesury
swej rozpoczął przerwany po dwóch zeszytach druk swego
dzieła: „Geometrya wykreśliła" w r. 1829. Liczne prace nau¬
kowe ogłaszał w „Dzienniku Wileńskim".
(Ze zbiorów d-ra J. Bielińskiego.)
>>>
189
stwa „Szubrawców1". W Wielkopolsce wiodła żywot
samotny „Gazeta Poznańska", a we Lwowie jedynem
pismem peryodycznem były wydawane—jako do¬
datek do „Gazety urzędowej lwowskiej“ — „Rozmai¬
tości", karmiące czytelników swoich od czasu do
czasu artykułami, wziętemi z dzienników warszaw¬
skich. Żywszy ruch w tym kierunku wszczął się po
roku 1815, najpierw —jak wspomniano już — w Wil¬
nie, następnie w Warszawie; tam wzbudził go Lele-
•łożył w roku 1817 „Tygodnik Warszawski", a od
1 października 1818 roku zaczął redagować razem
z Teodorem Morawskim „Gazetę codzienną narodo¬
wą i obcą“, czem zmusił istniejące już pisma do co¬
dziennego wychodzenia. „Gazeta" była pisana w spo¬
sób umiarkowany i podawała głównie wiadomości
zagraniczne, traktując bardzo obszernie sprawy fran-
cuzkie i angielskie, do czego w tym czasie dawały
powód żywe rozprawy w parlamencie paryzkim, ru-
dflN FRYDERYK WOLFGANG,
naturalista polski, profesor farmacyi w uniwersytecie wileńskim. Urodził się na Podolu w Łazowie 17 lipca
1775 roku, przykładał się do nauk w Szkole Głównej litewskiej. W r. 1801 został magistrem farmacyi, w roku
1807 doktorem filozofii, a w roku 1810 profesorem uniwersytetu farmacyi i farmakologii. Założył i wydawał
„Pamiętnik farmaceutyczny". Jest autorem bardzo licznych naukowych rozpraw, które ogłaszał w czaso¬
pismach wileńskich. Zakończył życie dnia 17 maja 1859 r. we własnej majętności Połukuie. Pochowany na
cmentarzu ewangelickim w Wilnie.
(Ze zbiorów doktora
wel i Śniadeccy, tu człowiek miernych zdolności
i niewielkiego doświadczenia, Bruno Kiciński. Był
on synem kasztelana Piusa Kicińskiego, kształcił
się w Terezyanum w Wiedniu i u Pijarów w War¬
szawie i w bardzo młodym wieku (ur. w roku 1796;
próbował sił swoich na polu poezyi, jako tłómacz,
wydał mianowicie „Przekłady Owidyusza", „Batra-
chomijomachią" Homera, wreszcie rozchwytywaną
wówczas powieść tłómaczoną p. t. „Rinaldo-Rinaldi-
ni“. Uzyskawszy w ten sposób pewien rozgłos, za¬
Józefa Bielińskiego.)
chy w Niemczech i zaburzenia reformatorskie w An¬
glii. Nagła zmiana pod tym względem nastąpiła
w roku 1819 z przyczyny błahej i na pozór małozna-
czącej. W Warszawie znajdowały się wtedy dwa
teatry: polski i francuzki. Pierwszy posiadał znako¬
mite siły artystyczne, że tu wspomnimy Aloizego
Żółkowskiego, Kudlicza, Leduchowską i Halpertową.
Teatrem polskim zajmowało się żywo stronnictwo,
które schodziło się zwyczajnie w domu Mostowskich.
Należeli do niego, oprócz gospodarza domu, książę
>>>
*
*-
f
Kleofas ks. oaijisięi,
ur. 1765, ostatni podskarbi W. Ks. Litewskiego, dowódca strzelców konnych w 1794, senator rosyjski, zmarł we Florencyi
1833 roku.
(Litografia Grenier’a z portretu znajdującego się w Muzeum archeologicznem w Wilnie, ze zbiorów d-ra J. Bielińskiego.)
>>>
dflN CHRZANOWSKI,
ostatni naczelnik artyleryi litewskiej. Zmarł 1824 roku.
((Litografia Grenier’a z portretu znajdującego się w Muzeum archeologicznem w Wilnie, ze zbiorów d-ra J. Bielińskiego.)
>>>
192
Czartoryski, Matuszewicz, Niemcewicz, Lipiński,
Ludwik Plater, Maksymilian Fredro, Kajetan Koź-
mian i inni. Oni to układali krytyki teatralne, podpi¬
sywane głoską X. i ztąd słynęli pod imieniem towa¬
rzystwa Iksów. Recenzye ich były bezstronne, pi¬
sane ze znajomością rzeczy i pouczające i przyczy¬
niały się wielce do ukształcenia artystów i rozwoju
sztuki dramatycznnej.
Ale i scena francuzka miała także licznych
zwolenników pomiędzy t. zw. wyższem towarzystwem
wr ślad za nią pojawił się cały szereg artykułów
(w numerach 185, 187, 188 i 189), przenoszący spra¬
wę czysto-policyjną dotąd na grunt konstytucyjny,
a więc o wiele rozleglejszy i nadający zajściu w tea¬
trze polityczne znaczenie. Pierwszy wystąpił w szran¬
ki Franciszek Skomorowski, dziękując publicznie
wydawcom „Gazety11 za artykuł. Po Skomorowskim
pochwalił również wystąpienie „Gazety“ Ignacy Ko¬
chanowski, a Jan Olbricht Szaniecki ogłosił dwie
rozprawki: „O sposobie publicznego wynurzania
Brama pałaeu w Białymstoku.
(Według rysunku współczesnego.)
polskiem, czasami liczniejszych nawet niż polska.
Otóż zdarzyło się w maju roku 1819, że aktorka Phi-
lis, wyszła na scenę z karmelkiem w ustach i gryząc
go, niewyraźnie rolę swoją oddała, za co ją publicz¬
ność wygwizdała. Nazajutrz ukazało się z polecenia
namiestnika na rogach ulic rozporządzenie, zakazu¬
jące gwizdania w teatrach pod rygorem kar policyj¬
nych. „Gazeta codzienna" odpowiedziała na nie
w7 numerze 183. Może być, że umiarkowany i zupełnie
przedmiotowy artykuł „Gazety14 nie pociągnąłby
ważniejszych za sobą skutków, gdyby nie to, że
zdań w państwie konstytucyjnem“ i „O potrzebie
udzielania zdań i wzajemnego oświecenia się w pań¬
stwie konstytucyjnem“.
Nagła ta systematyczna kampania przeciw rzą¬
dowi zaniepokoiła namiestnika. W. Ks. Konstanty
okazał więcej umiarkowania, kazał bowiem przywo¬
łać do siebie Kicińskiego, Skomorowskiego i Moraw¬
skiego, rozmawiał z nimi spokojnie, przedstawiał im,
że nie dobrze postąpili, pisząc tak ostro przeciw rzą¬
dowi, wreszcie uściskał ich i prosił, aby byli jego
przyjaciółmi. Namiestnik przeciwnie zwołał sesyę
>>>
193
ministrów i gdy Mostowski zażądał cofnięcia rozka¬
zu policyjnego, nietylko, że na to nie pozwolił, ale
nawet — pomimo opozycyi Stanisława Potockiego
i Mostowskiego — postanowił wszystkie pisma pe-
ryodyczne poddać pod cenzurę. Taka była geneza
zaprowadzenia cenzury w Królestwie rozkazem na¬
miestnika z dnia 22 maja 1819 roku, podpisanym
także przez ministra oświecenia Potockiego. Wy-
(Litografia według rysunku wykonanego w 1821 roku przez Beggrow’a, ze zbiorów d-ra J. Bielińskiego.)
>>>
dADWIGH z I^s. L»UBO]V[Il?SKlCłl Książna de MGfiK,
trzecia małżonka księcia Eugeniusza Lamorale de Ligne-Aremberg, kandydata do tronu belgijskiego po r. 1830, późniejszego’
posła Belgii w Londynie, Paryżu i dworach włoskich.
(Litografia paryzka Greredon’a z 1838 r., ze zbiorów d-ra J. Bielińskiego.)
>>>
KSiążą JÓZEF poniatowski.
(Ostatni portret malowany przez Schmidta, ze zbiorów p. Leopolda Meyeta.)
Dzieje Porozbiorowe. Tom 11.
>>>
196
dawcom „Gazety41 dnia 15 czerwca nakazano dalsze
wydawnictwo wstrzymać, „dopóki do dalszego wy¬
dawania nie otrzymają wyraźnego pozwolenia rządu".
Wtedy Kiciński zaczął ogłaszać pismo nieperyodycz-
ne, a więc cenzurze nie uległe, pod tytułem: „Kro¬
nika" drugiej połowy roku 1819, które miało objąć
do końca grudnia 100 tomików, następnie zaś „Orła
Białego". Ażeby i temu obejściu prawa zapobiedz,
wydał namiestnik dnia 22 lipca nowe rozporządzenie,
mocą którego rozciągnął cenzurę na wszystkie pisma
bez wyjątku, a więc i nieperyodyczne. Od podpisa-
gdzie panował system reprezentacyjny, używały rzą¬
dy do zaprowadzenia cenzury parlamentów. W pierw-
szem państwie — pomimo karty konstytucyjnej —
istniała cenzura bez przerwy, przedłużana uchwała¬
mi parlamentu; w Anglii, po zaburzeniach w Man¬
chesterze, przyjęły izby przy końcu roku 1819 bar¬
dzo surową ustawę ścieśniającą, a raczej znoszącą
wolność druku J). Rozporządzenia Zajączka wypły¬
wały zatem poniekąd z tego ogólnego prądu, jaki pa¬
nował natenczas w całej Europie, jakiemu uległ sam
Cesarz Aleksander w Akwisgranie. W pierwszem
Żwatiiee.
(Rysował z natury Michał Kulesza, litografia Lemercier’a, ze zbiorów d-ra J. Bielińskiego.)
nia tego rozporządzenia uchylił się Stanisław Potoc¬
ki, w zastępstwie jego podpisał Staszyc.
W państwach zagranicznych zaprowadzano
wówczas niejednokrotnie cenzurę rozkazami gabine-
towemi; tak cesarz Franciszek polecił odręcznym bi¬
letem (Handbillet) Gentzowi, ażeby dzienniki nie
ważyły się pisać o konstytucyi; król pruski zawiesił
wydawnictwo czasopisma „Rheinischer Mer-
cur“ ; król holenderski zakazał dziennika „Le vrai
libćral", wychodzącego w Brukselli, za artykuł o
zamierzonem małżeństwie Wielkiego Ks. Konstan¬
tego z Joanną Grudzińską. We Prancyi i w Anglii,
rozporządzeniu odwołał się namiestnik do dawnych
praw polskich i Księztwa Warszawskiego, które nie
znały ustawy o wolności druku. Mimo to cenzura nic
była surową. Pismom wolno było rozbierać kwestye
drażliwe, jak w artykule „Orła“ „O zaręczeniach,
jakich wymaga dzisiejszy stan społeczeństwa" (t. 1,
str. 154), lub przytoczyć w całości mowę Wincente¬
go Niemojewskiego z dnia 18 lutego 1820 roku do
') Stern Alfred: „Geschiclite Europas seit den Yertrii-
gen vom Jahre 1815 bis zum Frankfurter Frieden im Jahre
1831“. Berlin, 1894, str. 534.
>>>
197
Ks. Hieronim strojno yys^i,
ur. 20 września 1752 na Wołyniu w po w. Krzemienieckim
we wsi Hodaczkowie, w 1768 wstąpił do 00. Pijarów w Po-
dolińcu, nauczyciel w kollegiach: Złoczowskiem i Między-
rzeckiem, wyświęcony 1776, profesor prawa natury politycz¬
nego narodów i ekonomii politycznej w warszawskim kon¬
wikcie szlacheckiej młodzi, w r. 1781 profesor prawa natury
w Akademii wileńskiej, doktor teologii i obojga praw Aka¬
demii krakowskiej, bawił we Elorencyi, Rzymie i Neapolu,
członek Akademii florenckiej i rzymskiej arkado w, proboszcz
w Korcu, kanonik kijowski, członek komisyi edukacyjnej,
pleban św. Jana w Wilnie, rektor Akademii wileńskiej,
otrzymał od Cesarza Aleksandra I akt potwierdzenia uni¬
wersytetu wileńskiego w 1803, członek petersb. Tow. ekono¬
micznego, i warsz. Tow. Przyj. Nauk, w 1808 administrator
dyecezyi wileńskiej, w 1814 biskup, zmarł 5 sierpnia 1815 r.
(Z olejnego współczesnego portretu.)
wyborców. Pod datą 13 grudnia 1819 roku wyszło
pismo gabinetowe, odnoszące się do zaprowadzenia
cenzury. W mowie tronowej —przy otwarciu sejmu
w dniu 13 września 1820 roku — dotknął Cesarz tej
kwestyi. „Może — mówił — żądza osiągnięcia celu
stała się przyczyną, że nie zawsze trzymano się dro¬
gi przepisanej, jaką z upodobaniem postanowiłem,
chęci jednak moje nie zmienią się i stałą jest wolą
moją, ażeby na przyszłość raz postanowione prawidła
ściśle były zachowane". Po tem uroczystem zapew¬
nieniu nastąpiło ostrzeżenie, wystosowane do narodu
polskiego z powodu nowych prądów, objawiających
się na zachodzie Europy, które Cesarz jako zarody
Ks. TEOFIL WOLiICKI,
urodź, w Godziętowie 30 paźdz. 1767 r., uczył się w Płocku,
w warsz. seminaryum św. Krzyża, w Akademii wileńskiej
i w Rzymie, dr. ob. praw, wyświęcony 1790, pomocnik kró¬
lewskiego bibliotekarza, proboszcz w Barcicach nad Bugiem,
audytor biskupa poznańskiego Raczyńskiego, kanonik i ar-
cliidyakon poznański, pleban w Dusznikach, radca izby adm.
poznańskiej w 1806 r., proboszcz gnieźnieński, deputowany
na sejmy Księztwa Warszawskiego, członek dyrekcyi edu¬
kacyjnej, wizytator, w marcu 1816 starszy radca szkolny
w W. Ks. Poznańskiem, kawaler orderów, proboszcz katedr,
poznański, arcybiskup gnieźnieńsko-poznański 15 grudnia
1828 r., nmarł w Poznaniu 21 grudnia 1829 roku.
(Z portretu znajdującego się w zbiorach ks. Włodzimierza
Czetwertyńskiego.)
rozprzężenia tłumić postanowił, a wreszcie słowa na¬
stępujące. „Jeszcze kilka kroków, kierowanych mą¬
drością i umiarkowaniem, nacechowanych zaufaniem
i prawością, a staniecie u celu waszych i moich
nadziei14.
Mowa Cesarza wyrażała wiernie jego obecne
usposobienie i przekonanie. Niegdyś marzyciel za¬
chwycający się zasadami republikanów francuzkich,
tęsknił do życia prostego i gotów był dla tych ma¬
rzeń swoich poświęcić nawet koronę. Później wielbi¬
ciel Napoleona, następnie jego wróg, wyniesiony po¬
tem na najwyższy szczebel sławy, pragnął zostać
w istocie Aniołem Pokoju, stróżem ładu i porządku
europejskiego, twórcą szczęścia całej ludzkości.
W tem usposobieniu zetknął się z panią Kriidener,
kobietą egzaltowaną i przejętą na wskroś duchem mi¬
stycyzmu religijnego. W Wiedniu za pośrednictwem
przyjaciółki swojej Roksandy Sturdza, damy z oto¬
czenia cesarzowej, przesyłała ona Cesarzowi Ale-
f—
>>>
r
Widok pałaeu w Romanowie na W°łyniu,
wybudowanego przez senatora Józefa Augusta lir. Illińskiego.
(Z litografii kolorowej Lemercier’a zamieszczonej w „Album Wileńskiem“, ze zbiorów d-ra J. Bielińskiego.)
■
>>>
Wnętrze kościoła Pana tJezusa na Antokolu w Wilnie*
(Rysunek Sadownikowa litografowany u Lemercier’a, ze zbiorów d-ra J. Bielińskiego.)
>>>
200
ksandrowi listy pełne niejasnych przepowiedni i upo¬
mnień i nie spoczęła dopóty, dopóki nie uzyskała
u Cesarza audyencyi, kiedy udawał się do wojska,
przed bitwą pod Waterloo. Po upadku Napoleona
podążyła za Cesarzem do Paryża i tu — poparta
przez słynnego natenczas Mesmera i Bergassa —
zdołała wywierać wpływ na umysł Cesarza Ale-
ksadra.
Pod wpływem tych konferencyj powstała w Ce¬
sarzu myśl „świętego przymierza44.
nych i drugiej na „szkodliwy wpływ namiętności
zawsze nieprawnych, zawsze ślepych44, nieomieszkał
Cesarz dodać, że od zasad swoich nie odstępuje. Jak
zaś te zasady pojmował, to wytłómaczył niedawno
posłowi austryackiemu Lebzelternowi. „Pan jesteś
w Warszawie — rzekł - — i widzisz, jakim torem spra¬
wy idą. Sądziłem, że należy dać Polakom konsty-
tucyę liberalną, ale stworzyłem obok tego hamulce,
które nie pozwalają Polakom przekroczyć pewnych
granic “ ').
Ułan polski na pikieeie w
(Z olejnego obrazu
Wypadki lat następnych przyoblekały w ciało
i utrwaliły fantastyczny związek. Zdawało się, że de-
mokracya rewolucyjna — jak się wyrażał Baader —
podnosi znowu głowę, że „zły duch kusi się, aby
osiągnąć nanowo straszne swe panowanie41. Śmierć
Kotzebuego i zamordowanie księcia Berry (w lutym
1820 roku) utwierdzały monarchów w tem przekona¬
niu i ztąd poszła owa przestroga, jaką z wysokości
tronu rzucił w WTarszawie Cesarz Aleksander izbom
i rewolucyjnej Europie. Ale zwracając uwagę jed-
kampanii 1813 roku.
Detaille’a.)
Temi hamulcami były oczywiście z jednej stro¬
ny dyskrecyonalna władza W. Ks. Konstantego,
z drugiej cenzura i ograniczenie działalności Sejmu;
po zatem mogła istnieć konstytucya i Cesarz chciał
aby istniała. Taki był stan rzeczy w Europie i w Kró-
l) Stern Alfred: „Geschiclite Europas seit den Yertra-
gen vom Jahre 1815 bis zum Frankfurter Frieden im Jahre
1871“ (podług relacyj Lebzelterna z roku 1819 w archiwum
wiedeńskiem). T. I, str. 594.
>>>
lestwie, takie było usposobienie Ces. Aleksandra,
kiedy Sejmowi przyszło zabrać głos i zaznaczyć swo¬
je stanowisko polityczne względem rządu. Położenie
było niezmiernie trudne, odpowiedzialność wielka.
Opozycya namiętna, gwałtowna, do której dała się
porwać izba poselska, nie mogła mieć innego celu
jak zmusić Cesarza do zniesienia konstytucyi. A jed¬
nak opozycya nie wahała się ani na chwilę wyzwać
rząd do walki. Za jej przewodem odrzuciła więc
izba projekt procedury kryminalnej i zmiany statutu
organizacyjnego dla senatu, ostatnie wbrew wyraź¬
nemu życzeniu Ces. Aleksandra. Z ministrów Mo¬
stowski bronił projektu rządowego i wypowiedział
przytem mowę polityczną. „Celem człowieka — były
jego słowra — i ludów w społeczeństwie zebranych
jest wprawdzie szczęście, lecz w takim stopniu, w ja¬
kiem się da osiągnąć ze względu na położenie i oko¬
liczności obecne. Żądać zaś więcej jak te dozwalają,
choćby przy niemylnych prawidłach, ale wr mylnej
porze, może zwątlić nietylko otrzymane, ale nawet
spodziewane korzyści. Takowe wymaganie chociaż¬
by wzbudziło dla surowej cnoty szacunek, nie zawsze
jednak ściągnąć może uwielbienie i wdzięczność na¬
rodu. Wytrwałość Polaków wr doznanych nieszczę¬
ściach i zachowanie czystości ducha obywatelskie¬
go, od pół wieku, pod różnemi rządami zostających,
ujęły władzę i skłoniły ją do zwrócenia im narodo¬
wości. Te cudownie zyskane swobody raczej prze¬
zornie pielęgnować i zwolna utrwalenia szczęścia
Ojczyzny poszukiwać wypada, niżeli drażnić losy,
od wieków nieprzyjazne, a może niezliczonymi ofia¬
rami niezupełnie dotąd odkupione".-
Uwagi te nie zdołały jednak powstrzymać opo-
zycyi ani uratować ustaw z góry na odrzucenie ska¬
zanych. Nie poprzestając na tem, złożył Wincenty
Niemojowski do laski marszałkowskiej zaskarżenie
przeciw ministrowi „obrządków religijnych i oświe¬
cenia publicznego" Potockiemu i radcy stanu Staszi¬
cowi o zakontrasygnowanie postanowień administra¬
cyjnych z dnia 22 maja i 16 lipca 1819 r., pociągają¬
cych pod cenzurę naprzód pisma peryodyczne a na¬
stępnie wszystkie inne bez wyjątku dzieła. Na wnio¬
sek Lindego *) zamieniła się izba, po dłuższej dysku-
syi, w Wydział tajny i na tem posiedzeniu poufnem
odrzuciła oskarżenie, w uwagach jednak nad rapor¬
tem Rady Stanu dotknęła tego przedmiotu i zazna¬
czywszy, że „ustanowienie takowego prawa tylko
collective Panującego z Izbami sejmowemi jest
atrybucyą“, upraszała N. Pana o zniesienie tych
ustaw administracyjnych 2).
Wrażenie obrad sejmowych, zaostrzone przy
końcu wycieczkami posłów niektórych przeciw Mar¬
szałkowi Izby poselskiej Rembielińskiemu, odbiło się
silnie w mowie tronowej, zamykającej sesyę sejmo¬
wą. Cesarz Aleksander tym razem odezwał się w to¬
nie strofującym: „Doszedłszy dziś do kresu — mó¬
wił — u którego zastanawiają się prace, jakie was
stopniami prowadzić mają ku temu wrażnemu celowi,
łatwo przekonać się możecie, o ile się do niego przy¬
bliżyliście. Zapytajcie się sumienia waszego, a do¬
wiecie się, czyli w ciągu obrad waszych położyliście
dla Polski wszystkie usługi, których ona po waszej
oczekiwała mądrości, lub też czy przeciwnie, ulega¬
jąc ułudzeniom, nader po dziś dzień pospolitym i po-
*) Obniski, Dziennik urzędowy posiedzeń Izby posel¬
skiej w r. 1820, str. 64.
■) Tamże, str. 400.
Brama ogrodu Saskiego wyehodząea na wprost kośeioła ewangelickiego.
(Ze sztychu Adama Pilińskiego.)
>>>
20 2
nie ustawom, którym podlegać macie, tych udosko¬
naleń, jakie im nadać może dojrzalszy i głębszy
rozbiór
Wypadki sejm warszawski poprzedzające, na¬
dawały mowie tronowej Cesarza Aleksandra szcze¬
gólniejsze znaczenie. Europa zachodnia i południo¬
wa trzęsła się od konspiracyj i rewolucyjnych zama¬
chów. Zaledwie stłumiono ruch powstańczy w Por¬
tugalii, kiedy Hiszpania podniosła się przeciw rzą¬
dom Ferdynanda VII i wymogła na nim przywróce¬
nie konstytucyi z r. 1812. Za przykładem Hiszpanii
poszedł Neapol, po Neapolitańczykach chwycili za
broń Włosi w Piemoncie, heterye helleńskie przygo¬
towywały w cichości ogólne powstanie Greków na
półwyspie bałkańskim a we Prancyi dojrzewał spisek
pułk. Fabviera, mający na celu wypędzenie Burbo-
nów. Szły te ruchy jak pożar, chwytając płomieniem
swoim najbliższe przedmioty i rozrzucając iskry za-
MICfłAk ^OMOLJCKI,
nr. 1791 r. w Białowieżach w pow. słonimskim, stypendysta
uniwersytetu wileńskiego 1809, doktor medycyny i pomoc¬
nik sekretarza wydziału nauk lekarskich i korepetytor kli¬
niczny, sekretarz wileńskiego Tow. rolniczego, w 1819 ad-
junkt, w 1824 profesor nadzwyczajny chirurgii teoretycznej
i fizyologii, członek komisyi archeologicznej w 1857, zmarł
w Wilnie 20 stycznia 1861 r.
(Z rysunku współczesnego, ze zbiorów d-ra J. Bielińskiego.)
święcając nadzieję, którą przezorna ufność byłaby
ziściła, nie opóźniliście w jego postępach dzieła przy¬
wrócenia Ojczyzny waszej ? Ta ciężka odpowiedzial¬
ność na was spadać będzie. Jest ona koniecznym
skutkiem niepodległości zdań waszych, zdań wol¬
nych, lecz którym chęć czysta zawsze przewodniczyć
winna. Moja chęć jest wam znajoma. Otrzymaliście
dobre za złe, a Polska znów się podniosła do rzędu
mocarstw. Trwać będę w moich względem niej za¬
miarach, pomimo mniemania, któreby powziąć można
o sposobie, jakim waszych swobód użyliście. Mogą
się wszelako jeszcze osłabić wrażenia szkodliwe.
Członkowie zgromadzenia tego, których szczera mi¬
łość dobra publicznego przejmuje, dopełnią zaszczyt¬
nego swego powołania, zanosząc do siedlisk swoich
słowa pokoju i zgody, rozkrzewiając w nich tego du¬
cha spokojności i zawierzenia, bez którego najzba-
wienniejsze prawa zawsze płonnemi pozostaną...
Wstrzymuję się teraz od sądzenia powodów, dla któ¬
rych nie przyjęliście projektów, jakie miały uzupeł¬
nić układ prawodawstwa waszego. Współobywate¬
lom waszym zostawiam wyrzeczenie, czyli takowego
postanowienia waszego jedynym było celem zjedna¬
ADAM FERDYNAND ADAMOWICZ,
ur. w Wilnie 1802 r., w 1822 mag. medycyny, w 1824 doktor
medycyny, prof. zwyczajny weterynaryi i liistoryi medycy¬
ny uniw. wileńskiego, prof. ces. medyko-chirurgicznej Aka¬
demii wileńskiej, prezes Towarzystwa lekarskiego wileń¬
skiego, zmarł w r. 1860.
(Z rysunku współczesnego, ze zbiorów d-ra J. Bielińskiego.)
>>>
palne na około. Umysły niespokojne zostawały pod
wrażeniem nieustających prawie wiadomości rewo¬
lucyjnych z starego i nowego świata; dzienniki
współczesne zamieszczały obszerne opisy powstania
hiszpańskiego, wielbiły cnoty republikańskie Boli-
wara, walczącego za wolność południowo-amerykań¬
skich kolonij a obok tego sławiły Ferdynanda VII
nie odznaczającego się cnotami monarszemi, jako
..wspaniałego44 i „szlachetnego11 króla, który „okazu¬
je coraz więcej przywiązania do konstytucyi44 nie
z przymusu ale „z własnego przekonania44 J). Rządy
zaniepokojone temi objawami jakobinizmu zaczęły
przemyśliwać nad środkami stłumienia rewolucyi.
Nawoływał do porozumienia w tym względzie gabi¬
net wiedeński, zagrożony bezpośrednio w posiadaniu
włoskich swoich prowincyj, skłaniał się ku temu
Cesarz Aleksander, oburzony na rewolucyonistów
hiszpańskich, i na jego życzenie przyszedł do skutku
kongres w Opawie (w październiku r. 1820).
') „Orzeł“, t. 9 (z r. 1830), str. 245.
TOMASZ ŻYCKI,
matematyk, ur. 1788, zmarł 1839 w Wilnie, gdzie był prof.
uniwersytetu i rektorem, autor wielu dzieł naukowych.
(Z portretu współczesnego ze zbiorów d-ra J. Bielińskiego.)
Dzieje Porozbiorowe. Tom II.
MIKOŁAJ MIANOWSKI.
ur. 1785, od roku 1840 rektor akademii medyko-chirurgicznej
w Wilnie, autor „Nauki sztuki położniczej dla niewiast".
Zmarł 1844 r. w Wilnie.
(Rysunek z natury Wincentego Smokowskiego odbity w li¬
tografii Przybylskiego, ze zbiorów d-ra J. Bielińskiego.)
Jechał tam Cesarz wprost z Warszawy, pod
niekorzystnem wrażeniem ukończonej co tylko sesyi
sejmowej, w towarzystwie ministra spraw zagranicz¬
nych hr. Kapodistrias, który go dotąd w liberalnych
zamiarach utwierdzał, ale teraz także zmienił zdanie.
Cesarz był w istocie rozżalony. „W tym polskim na¬
rodzie który zaledwie odzyskał swoją niezawisłość—
mówił do posła francuzkiego — są ludzie, co sieją
niezgodę. Gdyby się przeciw nim nie wystąpiło sta¬
nowczo, widzielibyśmy wnet w Warszawie na trybu¬
nie sejmowej takich, którzy z waszym Manuelem
mogliby współzawodniczyć44. Była to aluzya do Nie-
mojewskiego i poselskiej opozycyi sejmowej. W Opa¬
wie radzono przez cały miesiąc, wreszcie udało się
osiągnąć porozumienie w kwestyi neapolitańskiej.
Postanowiono odbyć w styczniu 1821 r. zjazd w Lu-
blanie, już z królem neapolitańskim, a tymczasem
Metternich wykazywał, że koniecznem jest ścisłe
połączenie monarchów" i zniesienie wolności druku,
która była do połowy XVIII wieku nieznaną. Kon¬
gres w Lublanie, liczniejszy i w skutkach swoich
16
>>>
204
ważniejszy, zakończył się zupełnym tryumfem syste¬
mu politycznego Metternicha. Dawniejsza harmo¬
nia mocarstw europejskich rozchwiała się wpraw¬
dzie zupełnie; Anglia i Francya, niechętne wzrostowi
potężnych i tak już wpływów austryackich we Wło¬
szech, i nieskłonne do wykonywania czynności poli¬
cyjnych w interesie gabinetu wiedeńskiego, stanęły
wano w Bernie, Pradze i Gracu, innych niebezpiecz¬
niejszych pochłonęły na długie lata (Silvio Pellico)
kazamaty na Spielbergu. Cesarz Aleksander otrzy¬
mał w Lublanie wiadomość o wybuchu powstania
greckiego. Sztandar rewolucyi helleńskiej rozwinął
na Wołoszczyźnie Aleksander Ipsilanti, ten sam co
w bitwie pod Dreznem utracił rękę a następnie mia-
PLkHCYD JANOWSKI (John o! Dyealp),
ur. 20 września 1810, autor „Pamiętników Elfa“, później wiceprezydent
litewskiego praw. kons. w Żyrowicach, zmarł w 1872 roku w powiecie
Słonimskim.
(Z portretu litografowanego w młodym wieku.)
na uboczu, ale za to zmieniły się stosunki pomiędzy
Austryą, Rosyą i Prusami. Metternich, otrzymawszy
przyzwolenie swoich sprzymierzeńców, gospodaro¬
wał dowolnie na półwyspie apenińskim; korpus au-
stryacki pod gen. Primontem przywrócił władzę Fer¬
dynanda w Neapolu, drugi pod Bubną zgniótł słabe
powstanie piemonckie, włoskich patryotów interno-
nowany był generał-majorem. Nie wystąpiwszy
z wojska rosyjskiego, stanął na czele powstańców,
opanował Jassy i wystosował list do Cesarza, w któ¬
rym poruczał jego opiece „dziesięć milionów chrze¬
ścijan jęczących pod jarzmem tureckim'1 i wzywał go
do oswobodzenia Grecyi. Odpowiedź Ces. Aleksandra
była jednak ostra i stanowcza. Odmawiał on nietylko
>>>
205
wszelkiej pomocy, ale upominał zarazem zaślepio¬
nych, aby zaniechali zuchwałych zamiarów. Pod ta-
kiem wrażeniem i w takiem usposobieniu powracał
Cesarz do Petersburga, aby w państwie swojem za¬
stosować środki zatwierdzone w deklaracyi lublań¬
skiej z d. 12 maja 1821 r.
Dotyczyło to w znacznej mierze stosunków pol¬
skich. Życie duchowe tu rozwijało się pod wpływem
piśmiennictwa i oświaty był nieodłączonym towarzy¬
szem największego poniżenia narodu i państwa pod
względem politycznym. Jakoż odrodzenie Rzeczy¬
pospolitej w drugiej połowie XVIII wieku schodzi
się z nowym rozkwitem literatury, umiejętności
i wychowania publicznego. A jak cała Europa ów¬
czesna tak i Polacy hołdują wtedy wyobrażeniom
francuzkim, korzą się przed potęgą genialnych my-
Znak masoński loży warszawskiej.	Znak masoński z ezasów Ks. Warszawskiego
(Ze zbiorów p. Soubise-Bisiera.)
wyobrażeń zachodnich. Gmach oświaty polskiej,
wzniesiony pierwotnie na gruncie klasycznym, wsią¬
kał w siebie zwolna lecz stale wszelkie kierunki nau¬
kowe i literackie i przyswajał sobie nowe hasła spo¬
łeczne. Im szybciej odbywał się ten proces assymi-
lacyjny, tem świetniej rozwijało się tutaj życie na¬
rodowe i literackie, jak tego dowodzą dzieje XV w.
i „złoty“ okres Zygmuntowski, podczas gdy upadek
ślicieli francuzkich, przyswajają sobie ich poglądy
naukowe i społeczne, usiłują naśladować niewolniczo
zalety świetnego ich stylu, przejmują nawet ich wa¬
dy, ułomności i błędy. Ale jest w tem naśladownic¬
twie, posuwającem się często do śmieszności, grani¬
ca pewna, zakreślona charakterem i tradycyą szcze¬
pową. Gdy ruch rewolucyjny nad Sekwaną wywra¬
ca tron i ołtarze, króla prowadzi pod gilotynę i cześć,
Znak masoński loży warszawskiej.
>>>
Ks. KAZIMIERZ DMOCHOWSKI,
sufragan wileński, arcybiskup mohilewski, prezes kolegium rzymsko-katolickiego w Petersburgu, ur. 24 czerwca 1772,
zmarł 29 czerwca 1845 r.
(Litografia Dupressoir’a z rysunku wykonanego z natury przez B. M. Rusieckiego, ze zbiorów d-ra J. Bielińskiego.)
>>>
Hr. JÓZEF KOSSAKOWSKI.
syn chorążego Antoniego, posła powiatu kowieńskiego na sejmie czteroletnim, brat podkomorzego kowieńskiego, pisarza
polnego i wielkiego litewskiego Michała, również posła sejmu czteroletniego, ur. 1772 w Marciniszkach, starosta zasiel-
ski, zasmudzki i perebrudzki, brygadyer brygady kowieńskiej w 1794, w 1812 generał-adjutant w korpusie litewskim,
zbieracz starożytności polskich i litewskich, zmarł w Lukaniach 1842 roku.
(Z olejnego portretu współczesnego, ze zbiorów rodzinnych hr. Stanisława Kossakowskiago.)
>>>
208
Bogu oddawaną, zastępuje kultem „Rozumu“, w spo¬
łeczeństwie polskiem w tym samym czasie utrwala
konstytucya zasadę i władzę monarchiczną i w pier¬
wszym artykule nowej ustawy oświadcza wyraźnie,
że religia rzymsko-katolicka jest i pozostanie na
zawsze religią panującą w Polsce. I chociaż z bie¬
giem czasu, pod wpływem wyobrażeń zachodnich,
ów duch religijny cokolwiek się oziębia, chociaż mo¬
da francuzka wprowadza do kraju masoneryę, a roz¬
strój ciemne tłumy do anarchistycznych popycha
rozruchów, to ogół narodu pozostaje wiernym trady-
cyi. Wbrew i pomimo tego jednak rozpoczyna się
już wtedy walka przeciw nowatorstwu, przeciw Wol-
teryanizmowi i wolnomularstwu; wśród powszech¬
nego upadku ducha i literatury, znajdują się ludzie,
którzy nieszczędzą pracy i pieniędzy na tłómaczenie
i wydawanie dzieł ks. Barruela ’). Szczęk oręża
i wielkie wypadki, rozgrywające się po większej czę¬
ści na obszarze ziem polskich, przygłuszyły na razie
tę walkę, ale skoro tylko Polacy odzyskali do pew¬
nego stopnia nową formę bytu politycznego, zawrzała
ona na nowo. Pierwsze pociski zwróciły się przeciw'
„liberalizmowi" w ogóle, i przeciw ówczesnemu kie¬
runkowi wychowania publicznego i tym którzy ster
edukacyi dzierżyli. Wyobrażenia liberalne — tak
twierdzono—„podkopują trony, obalają ołtarze i mię-
szają świat cały“. „System wychowania publiczne¬
go, pod przewodnictwem Stanisława Potockiego i kil¬
ku uczonych i znakomitych mężów 3), do składu ko-
') Tajemnice massonii sprofanowane. Lwów, 1804.
2) Staszic, Niemcewicz, Prażmowski, Lipiński i Siera¬
kowski.
PREZYDENT WARSZAWY SCHUCH.
syn Jana Chrystyana Schucha, botanika i budowniczego.
(Z portretu malowanego przez E. Veser’a, ze zbiorów rodzinnych p. Floryana Schucha )
>>>
209
misyi edukacyjnej należących, pod względem nau¬
kowym i patryotycznym, pod względem kierunku
szlachetnego, nadanego młodzieży, nic do życzenia
nie zostawiał, ale dążność religijna nie dość była
wyraźna i więcej duch filozoficzny jak chrześcijański
ożywiał zwierzchników, mistrzów, nauczycieli a wrięc
i uczniów" *).
Na pierwszy zarzut odpowiedział „Pamiętnik
Warszawski14 (r. 1816): „Polityka liberalna nie drażni
niczyjej miłości własnej, jednoczy interesa i rozbraja
częstokroć ramię, już wznoszące miecz bratobójczy.
Duch liberalny nie oskarża ani przyjaciół wolności
0	sprzyjanie okropnościom anarchii, ani przyjaciół
religii o pochwalanie nocy św. Bartłomieja. Podły
1	brzydki egoizm szuka zalety z wyłącznego sposobu
myślenia i zdań zimno
przesadzonych; dusza libe¬
ralna, poświęcając żal na¬
wet najsłuszniejszy dobru
publicznemu, wridzi brata
wr każdym człowieku, uży¬
tecznym swemu społeczeń¬
stwu14. A na innem miejscu:
„Wyobrażenie polityczne
jest liberalnem, kiedy jest
zgodne z moralnym celem
bytu człowieka; kiedy
sprzyja rozwinięciu i wy¬
doskonaleniu władz na¬
szych umysłowych; kiedy
zamierza korzyść wszyst¬
kich czyli dobro publiczne
nie zaś prywatne osób
szczególnych lub jednej
klasy; kiedy wznieca uczu¬
cia wspaniałe i wysokie a
nie próżność, chciwość i
słabość podsyca; kiedy
jest jednem słowem, go¬
dne nie pochlebcy, ale o-
bywatela państwa i czyn¬
nego członka familii poli¬
tycznej “.
Podług świadectwa X. Szantyra 2) Litwa cała
roiła się od masonów, jak twierdzi inny autor 3),
szlachcie białoruskiej uniwersytet wileński wyda¬
wał się zbyt liberalnym „opartym na zasadach rewo-
lucyjnych“ 4). A jednak młodzież podlegająca wła¬
dzy uniwersyteckiej i u źródła uniwersytetu czerpią¬
ca nauki, odznaczała się pobożnością i prawdziwie
chrześcijańską moralnością. Filareci, którzy prze¬
cież są najwybitniejszymi reprezentantami tego po¬
kolenia, wzrastającego pomiędzy masonami i libe¬
rałami, mogą służyć za przykład bogobojności i oby¬
:) Wspomnienia Andrz. Edw. Koźmiana, t. I. Poznań,
1876, str. 16(.
2)	Zbiór wiadomości etc., str. 348.
3)	X. Załęski, Zniesienie Jezuitów w Polsce, str. 374.
*) Tamże, str. 377.
czajności. Każdą majówkę rozpoczynali o świcie
pieśnią: „Kiedy ranne wstają zorze" a kończyli mszą
św. w kościele św. Jana lub w Ostrej Bramie, gdzie
wszyscy uczestnicy, z początku ku niemałemu zdzi¬
wieniu publiczności, gromadnie się schodzili i przy¬
kładnie modlili ')• Przykład, dany z góry, naślado¬
wała młodzież po prowincyi. Towarzystwo „Zorzan“,
zawiązane przez uczniów gimnazyalnych w Białym¬
stoku i Swisłoczy ułożyło sobie następujące prawi¬
dła, do których każdy członek był obowiązany się
stosować: 1. Wyznawać jednego tylko Boga. 2. Ko¬
chać wszystkich ludzi. 3. Ulegać każdej władzy le¬
galnej. 4. Nie grać w karty i nie używać napojów
gorących. 5. Dokładać wszelkich możliwych starań
w celu nabycia pożytecznych wiadomości. Podo¬
bny duch panował w Krze¬
mieńcu i wr szkołach stwo¬
rzonych zapobiegliwością
Czackiego. Mimo to walka,
podjęta na całej linii to¬
czyła się namiętnie i zapa¬
miętale tak w Warszawie
jak i w Wilnie. Podtrzy¬
mywali ją obskuranci
w „Dzienniku Wileńskim11,
Jezuici w „Miesięczniku
Połockim", odpowiadali na
zarzuty przeciwników li¬
beralni. Śniadecki w „Wia¬
domościach Brukowych",
Stan. Potocki w „Świstku
krytycznym", wychodzą¬
cym przy „Pamiętniku
Warszawskim". Nie było
to, jakby z pozoru sądzić
można, starcie niedowiar-
kówr i wolnomularzy z wier¬
nymi synami kościoła, nie
była to obrona wiary prze¬
ciw zamachom ateistycz¬
nym, ale wprost walka re-
akcyi z postępem. Po stro¬
nie liberalnych bowiem sta¬
ła światlejsza część duchowieństwa, że tu przytoczy¬
my na przykład uczonego Trynitarza ks. Inocentego
Seweryna Krzyszkowskiego, stali ludzie znani z po¬
święcenia i zasług dla kraju i edukacyi publicznej.
W innem społeczeństwie mogła walka tego ro¬
dzaju być do pewnego stopnia pożyteczną, przyczy¬
niała się bowiem do wyświecenia prawdy, odkrywa¬
ła zakorzenione błędy i przesądne mniemania, dawa¬
ła światłym umysłom możność odróżnienia plewy od
ziarna. WT odmiennych warunkach i ten zatarg na
złe obrócić się musiał. Literaturze więc, zaprawio¬
nej WTolteryanizmem, przeciwstawiono romantyzm
niemiecki, apoteozujący średniowieczne rycerstwo,
filozofii encyklopedystycznej mistycyzm religijny,
wolnemu mularstwu i wynikającym z niego związ-
*) Ignacy Domejko: Filareci i Filomaci. Poznań, 1872.
Wnętrze kapliey Ostrobramskiej w Wilnie.
(Staloryt Ant. Oleszczyńskiego z „Albumu Wileńskiego".)
>>>
l^arezma w Cząstoehowie w pierwszyeh lataeh XIX wieku.
(Akwarella Jana Piotra Norblina, ze zbiorów p. Ludwika Norblina.)
>>>
•211
kom tajnym pietyzm, mający dążyć do przywró¬
cenia dawnej wiary i powagi kościoła. Ostatni
kierunek objawił się najpierw w Hiszpanii i we
brisnd, Bonald i de Maistre, fanatycy w' rodzaju Au¬
gustyna dc Castro lub Ostolazy, zaciekli rojaliści,
dyszący zemstą i nienawiścią do Jakobinów i Bona-
Francyi, jako łatwo zrozumiała reakcya przeciw na¬
dużyciom i okropnościom rewolucyi. Popierały go
rządy bourbońskie, znakomici pisarze jak: Chateau-
partystów. Na tem tle powstały we Francyi kongre-
gacye, mające na celu nawracanie niedowiarków.
Działały one wszędzie: w szkole, w armii, w więzie-
Dzieje Porozbiorowe. Tom 11.
27
>>>
212
Medal wybity w 1815 r. na pamiątkę wskrzeszenia królestwa Polskiego z popiersiem
Cesarza Aleksandra I.
(Ze zbiorów d-ra J. Bielińskiego.)
niach, rozsyłały po kraju missye, i z pola religijnego
przechodząc na polityczne, jak inaczej być nie mo¬
gło, rozwijały żarliwą propagandę przeciw liberaliz¬
mowi, skupiając równocześnie pod swoim sztanda¬
rem wszystkie żywioły niezdecydowane. Przykład
Prancyi pociągnął w pierwszym rzędzie Polaków.
Zawrzała nowa zawzięta a nieukończona walka prze¬
ciw liberałom. Potocki, wydał w r. 1820 swoją „Po¬
dróż do Ciemnogrodu", która w formie alegorycznej,
wyszydzała reakcyjne zapędy. Powstał na to hałas
niesłychany; Reformat, ks. Surpwiecki, ogłosił prze¬
ciw Potockiemu broszurę „Świstek warszawski wy-
świstany" a słynny z zacności i patryotyzmu ks. Wo¬
ronicz, ulegając powszechnemu prądowi, wytoczył
żal swój na ministra przed samym Cesarzem. Sprzecz¬
ka literacko-religijna nabrała przez to politycznego
charakteru. Cesarz Aleksander, ulegając życzeniom
Woronicza, odebrał tekę oświecenia Potockiemu,
mianował na jego miejsce ministrem Stanisława Gra¬
bowskiego. Razem z Potockim ustąpił z komisyi
oświecenia i Niemcewicz.
Jeden z najważniejszych Wydziałów, bo Wy¬
dział oświecenia publicznego, uległ w ten sposób
gruntownej zmianie. Naczelne kierownictwo objął
wielki erudyt o umyśle napchanym mnóstwem szcze¬
gółów, z pilnego zaczerpniętych czytania. Dowcipnie
jednak i trafnie nazywano go dzieckiem rokującem
wielkie nadzieje — un enfant aux grandes
espćrences — które jednak na człowieka dojrza¬
łego i samodzielnego nigdy wyróść nie mogło. Gra¬
bowski był prawdziwie nieodrodnym potomkiem Sta¬
nisława Augusta '). Przekonań nie posiadał wcale
choć za czasów dawniejszych był gorącym zwolenni-
') Był synem Poniatowskiego i pięknej p. Grabow¬
skiej.
!
V
Medal pamiątkowy Rzeczypospolitej Krakowskiej.
(Ze zbiorów d-ra J. Bielińskiego.)
>>>
213
kiem Napoleona; potrzebował przytem zawsze pie¬
niędzy i był po uszy obdłużonym, więc niezawisłego
zdania mieć nie mógł. Do pomocy dodano mu Kala¬
santego Szaniawskiego, uczonego zresztą niezmiernie
fdozofa, niepospolitego pisarza, ale człowieka dzi¬
wacznych zapatrywali.
Widzieliśmy już jak stan szkół w Królestwie
podnosił się zwolna wprawdzie lecz statecznie, jak
mnożyły się szkoły elementarne po wsiach, jak po¬
wstawały zakłady zawodowe, jak rozwijał się po¬
myślnie uniwersytet. Wszystko to zawdzięczał kraj
ta na założenie i utrzymanie instytutu agronomicz¬
nego w Marymoncie i zalecała, aby nauczycieli szkół
elementarnych opatrywać zamiast pieniędzmi „natu-
ralnemi praestandami**; a gdy przy końcu sesyi
wniesiono petycyę „o założenie w każdej wiosce
kosztem dziedzica szkółki dla włościan1*, zbyto ją
gluchem milczeniem, chociaż inna petycya, w spra¬
wie byłych oficerów Odachowskiego i Sierzputow-
skiego, ludzi podejrzanej konduity, niepochodzących
nawet z Królestwa, wywołała długą i namiętną dy-
skusyę. Jest to jeden z dowodów więcej jak mało
WOJSKO POLSKIE Z CZASÓW KRÓLESTWA POLSKIEGO.
Rekonesans.
(Z akwarelli St. Bagieńskiego.)
staraniom ministra i komisyi oświecenia, ogół nie
wiele troszczył się o rozpowszechnienie oświaty. Ci
sami posłowie opozycyjni, co tak zawzięte walki sta¬
czali z rządem o konstytucyę i sprawę druku, okazy¬
wali obojętność w sprawach wychowania publiczne¬
go. Na ostatnim sejmie komisya skarbowa, w któ¬
rej zasiadali członkowie najskrajniejszej opozycyi:
Bonawentura Niemojowski i Godlewski, doradzała
„zmniejszenie etatu szkolnego*1 na r. 1821 J), wyty¬
kała przepych w budowlach szkolnych, wielkie kosz-
') Obniski 1. c., str. 397.
opozycya pojmowała właściwe swoje zadanie, jak,
zasadzając całą czynność swoją na obronie konstytu-
cyi, zaniedbywała ważną gałęź pracy społecznej.
Wkrótce potem nastąpiło utworzenie t. zw. Ku-
ratoryi generalnej. Była to władza niezależna od ko¬
misyi oświecenia, nie mieszająca się wcale do sposo¬
bu urządzenia edukacyi, ale pilnująca, aby naucza¬
jący trzymali się ściśle przepisanego programu.
Zwierzchnikiem jej był sam Nowosilcow a wykonaw¬
cą jego poleceń kasztelan Obszelwitz. Cenzurę nad
książkami i dziennikami objął Szaniawski.
Stan szkół i oświaty na Litwie i na Rusi można
>>>
t
JUSTYNA Z KRZYŻANOWSKICH CHOPINOWA,
zarządzająca domem lir. Ludwiki Skarbkowej w Żelazowej Woli, ur. 1782 r., małżonka Mikołaja Cliopina, wydała na świat
22 lutego 1810 r. o'godz. 6 wieczorem syna Fryderyka, jednego z największych geniuszów muzycznych świata.
(Z olejnego portretu Mieroszewskiego, zamieszczonego w dziele I. Karłowicza „Pamiętniki po Chopinie1*.)
>>>
MARCIN CHOPIN.
ur. w Nancy w Lotaryngii 17 kwietnia 1770 r.. potomek Mikołaja Szopa, dworzanina króla Stanisława Leszczyńskiego,
buchalter w fabryce tabaki, setnik gwardyi narodowej w 1794 roku, guwerner u starościny Tyczyńskiej z Czerniejewa,
nauczyciel Maryi Łączyńskiej późniejszej pani Walewskiej, następnie guwerner w domu hr. Skarbków w Żelazowej
Woli, nauczyciel języka francuzkiego w Liceum warszawskiem, właściciel pensyonatu, ojciec Fryderyka Chopina.
(Z olejnego portretn, zamieszczonego w dziele I. Karłowicza p. t. „Pamiątki po Chopinie*
>>>
216
było nazwać wówczas pomyślnym. W r. 1820 znajdo¬
wało się podług urzędowego sprawozdania, w okrę¬
gu wileńskim zakładów naukowych 430, nauczycieli
983, uczniów 21,174, w charkowskim szkół 249, ucz¬
niów 11,716. Na Wołyniu, Krzemieniec, ulubione
dzieło Czackiego, był zawsze ogniskiem oświaty; na
Podolu obok gimnazyum Winnickiego i szkół powia¬
towych w Barze i Niemirowie założył Czartoryski
szkołę w Międzybożu i wyposażył ją hojnie; w Kijo¬
wie powstało za staraniem Czackiego w r. 1812 gi¬
mnazyum, do Romanowa sprowadził senator Iliński
Jezuitów. Tak wszędzie na całym rozległym obsza¬
rze tych ziem, zaniedbanych dotąd, rozpowszechnia-
czele związku stał Tomasz Zan i pięciu studentów
uniwersytetu: Adam Mickiewicz, Józef Jeżowski,
Franciszek Malewski, Jan Czeczot i Onufry Pietrasz¬
kiewicz. Postanowili oni, rozpocząć pracę zreformo¬
wania młodzieży, „zwrócenia jej na tór narodowości,
prawdziwej oświaty i moralności11 *). Z tych nie¬
znacznych początków powstało niebawem (w stycz¬
niu 1820 r.) jawne Towarzystwo „Promienistych*1,
tak nazwanych od Zana, o którym „kiedy śpiewał,
improwizował i wpadał w uniesienie*1, mówiono, że
„z jego czoła i oczu strzelały promienie, któremi zdo¬
bywał i pokonywał serca tych, co go słuchali** 2); za
„Promienistymi" poszło wreszcie towarzystwo nie-
Pałae w Dowspudzie (powiat augustowski), zbodowany w 1823 roku przez generała Ludwika
Paea, według planów fi. JVIareoniego.
(Rysunek z natury Jana Olszewskiego.)
ła się oświata. Śmierć Czackiego w r. 1813 była
niewątpliwie dla Wołynia stratą niepowetowaną, ale
kierunek nadany przez niego wychowaniu publicz¬
nemu żadnej nie uległ zmianie. Pilnował tego uni¬
wersytet wileński, opatrzony w znakomite siły nau¬
kowe i otoczony staranną kuratora opieką. Stał on
się ogniskiem oświaty.
Że jednak towarzystwa tajne były wtenczas
w modzie, że związki wolnomularskie, za wiedzą i ze¬
zwoleniem rządu istniały w całem imperyum a mini¬
ster oświecenia w Królestwie, Potocki, był nawet
wielkim mistrzem loży masońskiej, zawiązało się
zatem i w Wilnie 1 października 1817 r. stowarzy¬
szenie Filomatów, t. j. „kochających naukę**. Na
liczne, ale tajemne pod nazwą „Filaretów**. Ostatni
paragraf ustawy Towarzystwa wykluczał od trakto¬
wania przedmioty, tyczące współczesnej polityki, re-
ligii lub ustaw rządowych. Towarzystwo nie było
więc z początku ściśle politycznem.
Czartoryski, stojący na straży uniwersytetu
i dyplomacyi, spostrzegł pierwszy zbierającą się
w Towarzystwie burzę polityczną i w poufnym liście
(z d. 15 listopada 1821 r.) wyraził swoje obawy rekto¬
rowi, zalecając mu największą czujność nad ucznia-
') Władysław Mickiewicz: Żywot Adama Mickiewicza.
W Poznaniu, 1890. T. I, str. 38.
!) Domejko: Filareci i Eilomaci, str. 4.
>>>
217
Narożna wieża we wsehodniej eząśei Dowspudzkiego pałaeu.
(Rysował z natury Jan Olszewski.)
prawidła, przez Zana ułożone, ale zezwolił na owe,
jak je nazywano „zgromadzenia pożytecznej zaba¬
wy." Po ostrzeżeniu kuratora jednak, czynności wszel¬
kich i zebrań zakazał i papiery w archiwum filarec-
kiem złożone spalić polecił, co też sekretarz, Pietrasz-
tylko z młodzieży ale i osób dojrzałych, kiedy w sku¬
tek działalności tych profesorów nauki historyczne
i filozoficzne wzięły górę nad fizyczno matematycz¬
nym kierunkiem, reprezentowanym przez Śniadec¬
kich, kiedy w literaturze prąd romantyczny zaczy-
mi szkół wyższych a zarazem i ostrożność, „aby nie-
trafnem okazaniem podejrzenia nie dać początku
i ciała myślom, które może bez tego byłyby się nie
skleiły“. Rektor ówczesny, Malewski, wiedział o ist¬
nieniu towarzystwa „Promienistych11, znał nawet
kiewicz uczynił. Wilno, dzięki znakomitym siłom
naukowym słynęło wtedy jako ognisko oświaty pol¬
skiej. Były to czasy najświetniejszego rozwoju uni¬
wersytetu, kiedy wykłady Joachima Lelewela i Jó¬
zefa Goluchowskiego ściągały setki słuchaczy nie-
>>>
218
na wypierać przestarzały klasycyzm, polegają¬
cy na niewolniczem naśladowaniu starożytnych
i francuzkich pisarzy, kiedy Mickiewicz pierw-
szemi utworami swemi budził w młodzieży za¬
pał do wszystkiego co piękne, wzniosłe i szla¬
chetne.
Lata 1821—1825. Latem 1821 roku, Lubec-
ki został ministrem skarbu Królestwa. W ma¬
ju tego roku Rada Administracyjna odebrała
z Petersburga, od ministra sekretarza stanu,
Stefana Grabowskiego, odezwę takiej treści:
„Do tego już stopnia rzeczy przyszły, iż nie
idzie teraz o naradzenie się nad utrzymaniem
lub zmianą niektórych urzędów, nad dokoń¬
czeniem lub zaprzestaniem jakowych robót,
nad podźwignięciem lub upadkiem niektórych
budowli, lecz raczej o wyrzeczenie względem narodo¬
wego istnienia i najdroższego dobra Polaków, bo
idzie o stwierdzenie, czy Królestwo Polskie może
w teraźniejszej swej organizacyi wydołać z własnych
funduszów politycznemu i cywilnemu bytowi, którym
zostało obdarzone, lub też czyli ma, niemożność swą
oświadczywszy, uledz zaprowadzeniu porządku rze¬
czy, więcej zastosowanemu do sił swoich szczupło-
ści“. Jednocześnie w tejże odezwie oznajmiał mini¬
ster sekretarz stanu wolę Najwyższą, ażeby, dla
KAJETAN UAXA MARCINKOWSKI,
wierszopis rodem z Wołynia, przedmiot ulubionych żartów
towarzystwa warszawskiego pomiędzy rokiem 1818 a 1823,
wreszcie urzędnik wydziału oświecenia, kurator szkół woje¬
wództwa Płockiego, zmarł w szpitalu Bonifratrów w War¬
szawie 1830 roku.
(Drzeworyt ze szkicu z natury wykonanego przez Jakóba
Sokołowskiego.)
Medal wybity na eześć S. B. Lindego w 1816 r.
(Ze zbiorów d-ra J. Bielińskiego.)
przywrócenia równowagi w budżecie, wydatki ko¬
rony zniżyć o przeszło jedną trzecią, zmniejszyć
liczbę urzędników płatnych od skarbu, zaś z sumy
ogólnej dochodu budżetowego odłączyć koniecznie
potrzebną kwotę na utrzymanie wojska. Askenazy
sądzi, iż nie należy tej odezwy brać zupełnie dosłow¬
nie. Co więcej, przypuszcza, że jakkolwiek wyprze¬
dza ona o dwra miesiące datę nominacyi Lubeckiego,
nie była przecież zredagowaną bez jego wdedzy. „ Ja-
snem jest, pisze ten historyk, że groźba tego rodzaju
znakomicie musiała ułatwić zadanie nowego mini¬
stra, obejmującego skarb, obciążony jawnym i prze¬
dawnionym niedoborem. Są wskazówki, iż był j,on
mniej groźnym, niż mogło się wydawać. Atoli, doj¬
rzale to wszystko rozważywszy, sprowadziwszy rze¬
czy do właściwej im miary, żadnym sposobem nie
wolno, wrbrew oczywistości, z góry, za jednym zama¬
chem, przekreślać niewątpliwych, namacalnych za¬
sług, położonych przez znakomitego ministra finan¬
sów. „Lubecki, —tak jeden z najzawziętszych jego
przeciwników, gorący poseł warcki, tłómaczył Izbie
poselskiej, —zwyczajem lekarzy szarlatanów, co dla
większego honoraryum zwiększają niebezpieczeń¬
stwo pacyenta, zaraz po objęciu urzędowania tak
okropny obraz stanu finansów' naszych odmalował,
że Cesarz Aleksander wydał odezwę, zagrażającą
wrcieleniem nas do swojego imperyum“. Ten pogląd
podchwycony został przez znaczną część dziejopisar¬
stwa. Jest zupełnie niesprawiedliwy. Chwila obję¬
cia zarządu finansów przez Lubeckiego była krytycz¬
ną i dla skarbu i dla kraju. Była to chwila w poję¬
ciach i polityce Ces. Aleksandra przełomowa. W cią¬
gu dwóch lat poprzedzających, dwa potężne czynniki:
położenie wewnętrzne Rosyi, położenie mocarstwowe
Europy, sprowadziły w usposobieniu Cesarza zw’rot
radykalny, od samodzielnej, postępowej polityki re¬
formy, w najszerszym, najśmielszym zakresie zamie¬
rzonej, do jaknajoględniejszej, skrępowanej i krępu¬
jącej polityki, ściśle koalicyjnej i zachowawczej.
Ten zwrot, wprawdzie nie natychmiast, lecz z upły¬
wem czasu, naturalnym biegiem okoliczności, mógł
i musiał doprowadzić do urzeczywistnienia groźby,
nie tak strasznej z początku. Skarb nie był nieule¬
czalnie chory, ale był chory ciężko. Był dostatecznie
>>>
Widok Kowna.
(Ruiny zamku Ritterswerder; na lewo: Fara, kościół katedr, i kol. św. Piotra i Pawła z XV w.; na prawo: ratusz z 1638 r., kościół po-Jezuicki z 1759 r., mury
po szkołach Jezuickich, mieszczące od r. 1787 szkołę podwydziałową, ustanowioną przez komisyę Edukacyjną, gdzie w 1820 r. A. Mickiewicz był nauczycie¬
lem: obelisk na placu, na pamiątką przejścia Francuzów przez Niemen w 1812 r.)
(Ze zbiorów rejenta J. Smolaka w Radzyminie.)
>>>
220
chory, ażeby można było w porze stosownej, wpraw¬
dzie nie natychmiast, lecz z biegiem okoliczności
i czasu, tę chorobę jednego, a tak ważnego organu,
ogłosić za chorobę całego organizmu. Poświadczyli
to ciż sami ludzie, którzy później lekarzowi wszel¬
kiej zaprzeczyli zasługi. Poświadczyły Komisye sej¬
mowe 1820 roku. One to w budżecie 1819 roku obli¬
czyły deficyt dwudziestu milionów i dawały krajowi
do wyboru między „smutną koniecznością pomnaża¬
nia długów krajowych, lub proszenia Najjaśniejsze-
dziesiąt milionów. Gdzie wr budowie Królestwa Kon¬
gresowego był otwarty wyłom najłatwiej-zego przy¬
stępu, tam w najkrótszym czasie, z największym wy¬
siłkiem, osobistą inicyatywą on stworzył najmocniej¬
szy punkt obronny.
„Z nadejściem sejmu 1825 roku najżywszą roz¬
winął działalność. Wtedy stworzył Towarzystwo
Kredytowe Ziemskie. Wtedy też, uplanowawszy
stwrorzenie Banku Polskiego, gorączkowo zabrał się
do urzeczywistnienia ulubionej swej myśli, do osła-
Wiel»ki KSiążą	Pawłowicz.
(Sztych Johna z portretu Bennera, ze zbiorów p. Maurycego Micliniewicza.)
go Pana o udział nadzwyczajnego dla skarbu zasił¬
ku". One pierwsze odmalowały „smutny obraz kra¬
ju i skarbu, który coraz większe, i siły produkcyjne
przenoszące, czynić musi wydatki“. One pierwsze
wyraziły myśl, iżby „umiarkowanie wydatków z za¬
stosowaniem do przychodów łatwiejszem być mogło
przy zaprowadzeniu nowej formy rządu, mniej kosz¬
townej Lubecki przyszedł i wszelkim z tej strony
usiłowaniom odrazu zagrodził drogę. Zastał kasy
puste, zostawił w nich trzydzieści milionów. Zastał
skarb przywalony deficytem, zostawił aktywa pięć-
wionego „zmobilizowania1* własności publicznej.
Przeprowadziwszy na tym sejmie zniesienie przysłu¬
gującego czynszownikom wieczystym i posiadaczom
emfiteutycznym dóbr narodowych przywileju spłaty
i nabycia na własność posiadanych przez nich grun¬
tów, doprowadził do skutku sprzedaż rzeczonych
dóbr. Ta olbrzymia operac.ya ściągnęła na swego
sprawcę najcięższe zarzuty. Ściągnęła przedewszyst-
kiem ten ciężki zarzut, iż powstrzymała, wstecz co¬
fnęła wielkie dzieło uwłaszczenia. Tak, jak została
dokonaną, była w istocie ze szkodą dla kraju. Lecz
>>>
znaczna część powołanych przeciw niej zarzutów,
a mianowicie najcięższych, nie ma słusznej zasady;
jeden przynajmniej argument, na jej obronę przy¬
wiedziony przez jej twórcę, kapitalną posiada donio¬
słość. Znajdujemy ten argument u jednego ze sta¬
nowczych, lecz najbezstronniejszych przeciwników
księcia-ministra. U tego samego godnego zaufania
świadka, u posła ostrołęckiego, znajdujemy jedno
jeszcze kapitalnej wagi świadectwo, które rzuca świa¬
tło na całą, tak surowo a jednostronnie ocenioną
iących już przezierającą łysinę1'. Tak opisuje Lubec¬
kiego spółczesny bystry spostrzegacz, który często
miewał z nim do czynienia. Na przechowanych, nie-
osobliwych zresztą, portretach i medalionach, zatrzy¬
muje uwagę głowa, względnie do postaci, duża, czo¬
ło wypukłe, rozumne, przenikliwy wyraz oczu. Umysł
Lubeckiego objawia dwie cechy górujące: wyjątko¬
wy zmysł praktyczny w połączeniu z wyjątkową
zdolnością dyalektyczną. Jego pracowitość pozosta¬
ła legendową. Mamy jej dowód namacalny przed
WIELił^I KSiąŻą CESHRZEWICZ KOISlSTflflTY PAWŁOWICZ.
(Sztych Johna z portretu Bennera, ze zbiorów p. Maurycego Michniewicza.)
działalność Lubeckiego. „Senator Ludwik Plater,
przyjaciel i powiernik Lubeckiego, powiedział nam,
że tenże w poufnej rozmowie rzekł raz do niego: Pol¬
sce trzech rzeczy potrzeba: 1) szkół, to jest oświaty
i rozumu, 2) przemysłu i handlu, to jest zamożności
i bogactwa, 3) fabryk broni... Mam nadzieję, że
z czasem przeprowadzić to zdołam*'.
„Figura mała, drobna, pękata, w czarnym swo¬
im ubiorze zaniedbana, na twarzy blada, jakby
obrzmiała, nosa orlego, oczów i włosów czarnych,
opadłych na czoło, niedbale przyczesanych i źle kry-
sobą pod postacią całych stosów jego własnoręcz¬
nych listów, memoryałów, protokółów, sprawozdań,
redagowanych z największą starannością, w najdrob¬
niejszych szczegółach własnoręcznie poprawianych,
szlifowanych do doskonałości. Ta zaleta, doprowa¬
dzona do przesady, stawała się wadą. Pisał za dużo.
I, co dziwniejsza, ten Litwin za dużo mówił. Zanad¬
to był świadom swojej przewagi intelektualnej, lubił
jej nadużywać wszędzie i przed każdym: wobec mo¬
narchy, w rządzie, w Radzie stanu, w sejmie i przed
referującym podwładnym, przed pierwszym lepszym
>>>
222
interlokutorem. Ale z Litwina miał upór nieprzeła-
many. Miał wielką pewność siebie, krew zimną,
flegmę nadzwyczajną. Są wypadki, kiedy tracił zdro¬
wy sąd o rzeczach, przytomność niezwykła umysłu
w najtrudniejszych momentach go nie opuszczała.41
Środki, któremi Lubecki działał dla pomnoże-
ANNA z KRAJEWSKICH NAKWASKA,
ur. w Warszawie 1781 z ojca Stanisława istygatora koronnego, w 1790 wyszła za Franciszka Nakwaskiego, prefekta
departamentu warszawskiego w Księztwie Warszawskiem, autorka uwag „O wychowaniu Polek11, „Obrazów war¬
szawskiego społeczeństwa11, „Wspomnień11, „Anieli czyli srebrnej obrączki11, „Odwiedzin Babuni11, „Wieczorów nie¬
dzielnych starego stolarza" i w. in., zmarła w Małej Wsi w Płockiem 1851 r., pochowana we wsi Kępy.
(Litografia M. Fajansa ze zbioru p. t. „Wizerunki Polskie11.)
i
>>>
223
nia dochodów skarbowych, przyczyniały się nieza¬
wodnie do silnego wzburzenia umysłów fermentu¬
jących" coraz bardziej pod wpływem wrażeń z zagra¬
nicy. Komisye dla poszukiwania i egzekwowania
administracyjnego wszystkich zaległości skarbo¬
wych od czasów Stanisława Augusta z bezwzględno-
tJflfł |MEPOIVHJCEf4
ur. w Kutkorzu w Złoczowskiem z ojca ekonoma 27 października 1778 r.; mając lat jedenaście napisał tragedyę w jednym
akcie, graną przez kolegów; pozostawał pod wpływem przedstawień niemieckich we Lwowie Hilferdenga, Gottersdorfa
i Bulli; Bogusławski odegrał trzy sztuki jego przekładu: „Drzewo Dyany“, „Żal przed uczynkiem*, „Pustelnicy w lesie“.
W r. 1800 był filarem towarzystwa amatorskiego zorganizowanego przez konsyljarza St. Wronowskiego; w roku 1804 grał
z nimi występując w rolacli komicznych w Kamieńcu i w Dubnie; do r. 1809 grywa z własną kompanią w Odessie, w 1810
znowu we Lwowie, gdzie utrwalił scenę polską, w 1820 w Krakowie; w 1822 w Kamieńcu. Przestał się trudnić sceną
w 1833 r. Napisał „Krakowiaków i Górali11 i 80 sztuk oryginalnych i tłómaczonych, między innemi z Szekspira i Szyllera.
Od r. 1827 do 1848 redagował „Gazetę lwowską" i „Rozmaitości". Zmarł 18£5 r. we Lwowie.
(Litografia współczesna ze zbiorów p. M. Michniewicza.)
>>>
=
224
ścią ściągały wszystkie zapomniane już i częścią
wątpliwe należytości, które powstały z jakichkol-
wiekbądź tytułów w ciągu ostatnich lat czterdziestu,
wśród zmiennej i chaotycznej kolei wypadków. Sa-
mowolność w nakładaniu nowych podatków, brak
wszelkich ulg w sposobie ich poboru, ciągle zmie¬
nianym, zaprowadzenie na niekorzyść uprzywilejo¬
wanych w tym kierunku miast monopolu rządowego
na wódkę, wydzierżawionego przez żydowskich spe¬
kulantów, wszystko to rozżalało ogół i dawało powód
do narzekań, podsycanych agitacyą przywódców
chu gniewu był raczej dobrym aż do słabości i wy-
iozumiałym“ to właśnie ta nierówność i zmienność,
którą otoczenie W. Księcia dowolnie wyzyskiwać
mogło, wywoływały rozdrażnienie wśród szerokich
kół oficerów armii, którzy przeważnie na jej przykre
narażeni byli skutki. Wiadomość o szlachetnych
porywach i czynach, świadczących o dobrym i ludz¬
kim gruncie serca, nie przedzierała się tak często do
szerokich warstw, jak niezliczone opowiadania ma¬
jące dowodzić bezwzględności i uciążliwości najka-
pryśniejszych pomysłów naczelnego wodza w sto-
WOJSKO POLSKIE Z CZASÓW KRÓLESTWA POLSKIEGO.
Pożegnanie rekruta.
(Z obrazu olejnego Juliana Maszyńskiego.)
sejmowej opozycyi, stojących na stanowisku doktry¬
ny konstytucyjnej.
Położenie przedstawiało się tem gorzej, że nie¬
zadowolenie zaczęło obejmować także i sfery woj¬
skowe.
W armii polskiej było *surowro i ciężko“: przy¬
znał to sam W. Ks. Konstanty w liście do T. P. Opo-
czynina. Ulegając nieraz pierwszym porywom fan-
tazyi i gwałtowności postępował popędliwie według
chwilowego kaprysu, nie licząc się z względami, a już
najmniej z drażliwościami uczuciowemi podwład¬
nych. Książę Oboleński wr pamiętnikach swroich mó¬
wi krótko: „Postępowania W. Księcia nie chcę opi¬
sywać", a choć, jak stwierdza Werygin „po wybu-
sunku do zależnej od niego armii. Do niepopularno-
ści Wielkiego Księcia niemało przyczynili się ota¬
czający go ludzie, między którymi szczególniejszą
zaskarbiali sobie niechęć generałowie: Rożniecki,
Gendre i Jenszow. Sposób, w jaki Wielki Książę-
przeprowadzał karność wojskową mało był także
zgodny z przyzwyczajoną do samodzielności i lużno-
ści naturą polskiego żołnierza. Nacisk na drobnost¬
ki, na maszynową sprawność obrotów, zarządzenia
dotyczące nawet kroju mundurów* i guzików według
odmiennych niż dotąd wzorów, system we wszyst-
kiem, w wielkich i małych rzeczach, sprzeczny
z dawną napoleońską tradycyą, której Wr. Książę nie
znosił i na każdym kroku tępił — wszystko to odczu-
>>>
225
]V[edal przyznawany za dzieła sztuki, iiteratu*-
ry i wynalazków w ezasie I^ról. kongresowego.
(Ze zbiorów d-ra J. Bielińskiego.)
wali dotkliwie oficerowie i żołnierze, z trudnością
przywykający do nowego ciężkiego i surowego ry¬
goru.
Prace organizacyjne nad wojskiem polskiem
i korpusem litewskim ukończył Wielki Książę Kon¬
stanty w roku 1823. Dnia 17 września tego roku od¬
był się wielki przegląd tych wojsk pod Brześciem
Litewskim wobec Cesarza Aleksandra, który wyra¬
żał się z wielką pochwałą o wyniku starań nad udo¬
skonaleniem sprawności wojennej tej armii. Wielki
Książę Kon.stan ty miał punkt ambicyi w tem, aby
stała się wzorem dla całej Europy: było też tak isto¬
tnie i to do tego stopnia, że wodzowie zagranicznych
wojsk zjeżdżali do Warszawy, aby rozejrzeć się
w organizacyi i sposobach ćwiczenia żołnierzy. Wiel¬
ki Książę Konstanty z dumą mówił o nich, jako
0	swoich uczniach i był niewątpliwie rozmiłowanym
w swoim fachu nauczycielem, kierownikiem i orga¬
nizatorem. Generał Jan Weyssenhof w pamiętnikach
swoich stwierdza „nadzwyczajną czynność i nabytą
biegłość11 Wielkiego Księcia i przyznaje, że temu
właśnie, „tudzież ostremu czuwaniu nad ścisłem wy¬
konaniem urządzeń i nieopuszczaniu się w żadnej
okoliczności zawdzięczać należy, iż wojsko przy¬
prowadzone było do nadzwyczajnej regularności
1	porządku11, a „co do piękności i stanu koni, ludzi,
ubioru i porządku, lepszego chyba w świecie nie było.“
To też rewia pod Brześciem była widowiskiem ze
wszech miar imponującem: wiadomość o niej przy¬
ciągnęła wielu wojskowych sąsiednich mocarstw.
Oprócz oficerów austryackich, angielskich i hano¬
werskich, przybył na nią także książę Wilhelm pru¬
ski ze sztabem. Korpusem polskim dowodzili: Stani¬
sław Potocki i Izydor Krasiński; korpusem litew¬
skim dowodził generał d’Auvrey. Gwardya rosyjska
i polska stojąca w Warszawie w charakterze rezer¬
wy pozostawała pod rozkazami generała jazdy Win¬
centego hr. Krasińskiego. Cała ta połączona siła, we¬
dług zapisków Kołaczkowskiego składała się z 67
batalionów, 72 szwadronów, 228 dział i 10 łóżek ra-
kietniczych, czyli biorąc batalion po 800 ludzi, szwa¬
dron po 800 ludzi, szwadron po 180 koni, a na każde
działo 12 ludzi, w rewii pod Brześciem brało
udział 53,000 piechoty, 12,960 jazdy i 2,836
artyleryi, to jest ogółem 68,796 ludzi pod
bronią. Litewskie wojsko miało zielone mun¬
dury z żółtemi wyłogami lub wypustkami,
polskie zaś: mundury granatowe, żółte wy¬
łogi lub wypustki. Rewia odbyła się przy
dniu pogodnym na polach od strony Bia¬
łego Stoku na północ Brześcia. Cesarz, mimo
róży w nodze na którą cierpiał, brał udział
w rewii z pogodną twarzą i witany okrzy¬
kami, wytrwał do końca defilady, choć szef
szwadronu z korpusu litewskiego, zajeżdża¬
jąc z boku Cesarzowi dla salutowania, otarł
się przypadkiem o chorą nogę i sprawił Ce¬
sarzowi ból dotkliwy. Wrśród świty cesar¬
skiej znajdował się w tym dniu głośny wów¬
czas z oryginalności i przygód Emir Be-
duinów hr. Wacław Rzewuski. W kilka dni potem
odbyły się manewry. Korpus Wielkiego Księcia Kon¬
stantego rozłożony za rzeką Lśną postępował dwoma
traktami od Białego Stoku ku Brześciowi; korpus
generała D’Auvray starał się bronić przeprawy przez
Lśnę a następnie zajął pozycyę o pól mili od Brze¬
ścia, lewem skrzydłem oparty o Bug i przyjął tu bit¬
wę; przeparty i oskrzydlony opuścił stanowisko
i	przeprawił się na gotowych pontonach przez rzekę
Muchawiec powyżej Brześcia. Manewry powiodły się
mniej świetnie niż rewia: oficerowie przyzwyczajeni
manewrować na polach mustry, mniej łatwo oryen-
towali się wśród lasów, zarośli, bagien i wzgórz. Ma¬
newry zakończone zostały w przytomności Cesarza
rzuceniem mostów przez pontonierów polskich na
Bugu poniżej Brześcia; wojsko i artylerya przeszły
po nich wobec Cesarza, który pontonjerom wyraził
zadowolenie. Następnego dnia Cesarz pożegnawszy
się z bratem odjechał do południowych prowincyj
państwa.
W stosunku Wielkiego Księcia Konstantego do
Cesarza Aleksandra i w prawach jego do następstwa
tronu zaszła tymczasem doniosła zmiana. W dniu
28 sierpnia tegoż roku Cesarz Aleksander wydał
przeznaczony do ogłoszenia po swojej śmierci mani¬
fest, uznający dobrowolne zrzeczenie się praw do
JVIedal wybity na eześe ks. Józefa Poniatowa
skiego w ezasie sprowadzenia zwłok jego
do kraju.
(Ze zbiorów d-ra J. Bielińskiego.)
>>>
tronu ze strony Wielkiego Księcia Konstantego oraz
ogłaszający następcą tronu Wielkiego Księcia Mi¬
kołaja. Cesarz Aleksander już w r. 1819 oświad¬
czył Wielkiemu Księciu Mikołajowi, że przeznacza go
na swego następcę, gdyż Wielki Książe Konstanty
„mając wrodzony wstręt do tronu stanowczo nie chce
cając propozycyę powrotu do Rosyi, uzyskał pozwo¬
lenie ponownego wstąpienia w związki małżeńskie
na podstawie manifestu z dnia 20 marca 1820 roku.
Ponieważ jednak było wiadomem, że Wielki Książe
zamierza poślubić osobę niższą od siebie urodzeniem,
już ówczesny manifest dodał do postanowień doty-
FEliIKS WAkEZV POMIAN Hp- ŁUBIE^S^I,
ur. 1758, zmarł 1848 r. (Szczegóły obacz 1.1, str. 235).
(Z olejnego współczesnego portretu Jana Gładysza, ze zbiorów rodzinnych hr. Maryi Łubieńskiej.)
panować". Tymczasem w życiu rodzinnem Wielkie¬
go Księcia zaszły wypadki, które utwierdziły go
w postanowieniu uchylenia się od ciężaru korony.
Wielki Książe rozwiódłszy się mianowicie z żoną, W.
Ks. Anną Teodorówną z domu Sasko-Koburgskiego,
która już od r. 1801 przebywała zagranicą odrzu-
czących rodziny Cesarskiej zastrzeżenie, że jeśli
którakolwiek osoba z Rodziny Cesarskiej wstąpi
w związki małżeńskie z osobą, nie mającą odpowie¬
dniej godności, to jest nienależącą do żadnego pa¬
nującego domu, w takim razie rzeczona osoba Rodzi¬
ny Cesarskiej nie może udzielić swemu współmał-
>>>
dflfl Hr. ŁUBIEŃSKI,
czwarty syn ministra Feliksa Łubieńskiego, urodź. 1786 r. w Szczytnikach, W 1807 r. został obwołany generałem wojew.
Eawskiego, następnie sprawował mandat poselski na sejmy Ks. Warszawskiego i Królestwa Kongresowego. Sprawował
również rozmaite czynności obywatelskie i urzędowe.
(Z litografii berlińskiej zamieszczonej w „Pamiętniku rodziny Łubieńskich", wydanym przez Różę Sobańską, Warszawa,
1851 r. Ze zbiorów rodzinnych ks. Zygmunta lir. Łubieńskiego.)
Dzieje Porozbłorowe. Tom II.	29
>>>
228
żonkowi tych praw jakie przysługują członkom Ro¬
dziny Cesarskiej, a dzieci zrodzone z takiego związku
nie mają prawa do następstwa tronu." Małżeństwo
takie, odpowiadające charakterem t. zw. „związkowi
morganatycznemu“ zawarł Wielki Książę 12 maja
1820 r.: tronu i co do swojej osoby zrzekł się Wielki
Książę listem do Cesarza Aleksandra, datowanym
w dniu 14 stycznia 1882 roku, a napisanym w formie
najpokorniejszej prośby. Wielki Książę oświadczył
w tym liście, że „nie czuje w sobie ani zdolności, ani
na razie zachowywane były w ścisłej tajemnicy.
Karnowicz, historyk W. Ks. Konstantego, wylicza
jako przypuszczalne powody tej tajemnicy: przewi¬
dywanie ze strony Cesarza Aleksandra możliwości
dochowania się następcy, pragnienie niestawiania
starszego brata w położeniu bezporównania niższem
od położenia młodszego brata, a wreszcie reakcyę
instynktowną przeciwko przeczuciom blizkiej śmier¬
ci, jakich Cesarz Aleksander doznawał. Z pamiętni¬
ków hr. de Moriolles wynikałoby, że W. Ks. Konstan-
WIel«ki KSiązą konstanty
na koniu w czasie rewii.
(Ze szkicu akwarelowego Piotra Michałowskiego, ze zbiorów p. Lakocińskiego.)
sił, ani chęci, by objąć kiedyś to stanowisko, do ja¬
kiego wskutek swego urodzenia może mieć prawo'1
i prosił Cesarza, aby przelał to prawo na tego, do któ¬
rego z kolei następstwo owo należy. Na list ten Ce¬
sarz Aleksander odpowiedział w dniu 22 lutego 1822
roku, donosząc, że sam z Cesarzową Matką odczytał
list „z uczuciem uznania dla szacownych pobudek,
które Wielkim Księciem kierowały41 i że „mając na
uwadze wyłuszczone powody udziela Wielkiemu
Księciu zupełnej swobody pójścia za swem niezłom-
nem postanowieniem. Wszystkie te akty odnoszące
się do zrzeczenia się Wielkiego Księcia Konstantego
ty dlatego położył za warunek utrzymanie tajemnicy,
iż przypuszczał, że Cesarz Aleksander go przeżyje.
Ślub Wielkiego Księcia Konstantego z panną
Żanettą Grudzińską odbył się 25 maja 1820 roku we¬
dług obrządku prawosławnego i katolickiego; formal¬
ności niecierpliwiły Wielkiego Księcia, poddał się im
jednak, powtarzając iż chce, aby nie brakowało nic
temu obrzędowi, tak pod względem religijnym jak
prawnym. Pannę Grudzińską poznał Wielki Książę
na balu u Namiestnikowej Zajączkowej; zachwycił
się nią w chwili gdy tańczyła gawota. „Jasna blon¬
dynka, niewysoka, rysy od niechcenia, ale miła,
>>>
kształtna i wiele mająca ponęty, o wejrzeniu nad-
zwyczajnem, powłóczystem a uroczem“ : tak opisuje
ją Tańska; „dość słuszna, nadzwyczaj zręczna, o ry¬
sach delikatnych, nosku nieco zadartym, dużych
niebieskich oczach, patrzących rozumnie i łagodnie
z pod długich rzęs, z twarzyczką okoloną przepysz-
szawskich. Panna Grudzińska mieszkała u matki
rozwiedzionej z jej ojcem i zaślubionej marszałkowi
niegdyś dworu Księcia Warszawskiego, obecnie dwo¬
ru Królewskiego w Warszawie, Brońcowi. Ojciec
Joanny był poddanym pruskim; wychowanie staran¬
ne odebrał w Berlinie i w akademii wojskowej
JflN PIOTR riorteurl de la GOUROHIflE,
malarz, nr. we Prancyi 1745 r., uczył się w Dreźnie pod Casanową. Przybywszy do kraju zyskał wielką wziętość
swojemi pracami i wydał szereg znakomitych uczniów jak: Orłowski, Płoński, Wojniakowski, Rustem i wielu iu.
Wielkich zasług dla malarstwa polskiego jest cała jego działalność. Zmarł w bardzo podeszłym wieku w 1830 r.
w Paryżu.
(Z olejnego autoportretu, ze zbiorów rodzinnych p. Józefa Norblina.)
nemi ciemno-blond włosami", według innego współ¬
czesnego opisu. Urodzona 29 września 1795 Żanetta
Grudzińska liczyła wtedy lat dwadzieścia pięć; od
pięciu już lat jednak Wielki Książę okazywał wy¬
branej swego serca szczególne względy i niezwykły
szacunek, wobec którego cofnąć się musiała najbar¬
dziej lekkomyślna nawet złośliwość plotkarzy war¬
w Stuttgardzie; służył jakiś czas w wojsku Księztwa
Warszawskiego, po wzięciu dymisyi mieszkał w ma¬
jątku swoim Popowie niedaleko Wągrowca. Ożenio¬
ny ze słynną z piękności siedemnastoletnią siostrze¬
nicą swoją panną Derpow'ską miał z nią trzy córki,
po dziesięciu latach pożycia jednak rozwiódł się z nią
z przyczyny pana Brońca, młodego wwczas i uro-
>>>
230
dziwego, choć zrujnowanego Litwina, głośnego za
czasów pruskich ze spustoszeń czynionych w ser¬
cach niewieścich. Żaneta była trzymana zdaleka od
Collins w Paryżu, gdzie umyślnie dla jej edukacyi
zamieszkała pomiędzy rokiem 1812 a 1815 pani
Brońcowa.
JÓZEf7 Hf- KOSSAKOWSKI,
ur. 1771 r. Za rzeczypospolitej wielki łowczy W. Ks. Litewskiego, za Księztwa Warszawskiego pułkownik własnego
pułku strzelców litewskich. Umarł 1840 r.
(LitografiaJEajansa z portretu współczesnego, ze zbiorów rodzinnych Stanisława hr. Kossakowskiego.)
tych niesnasek rodzinnych: wychowywano ją na
francuzkiej pensyi pani Vauche, gdzie ksiądz Ma-
lesherbe wpajał w uczennice gorące uczucia reli¬
gijne a potem pod kierunkiem guwernantki miss
Świadkami ślubu, który odbył się w Zamku, by¬
ły tylko cztery osoby: generał Kuruta, Albrecht, Na-
ryszkin i Knorring. Uo ostatniej chwili rzecz była
utrzymana w tajemnicy. Kiedy jednak po ślubie uj-
>>>
231
rżano na Krakowskie n Przedmieściu w kabriolecie
Wielkiego Księcia Żanetę Grudzińską, już tłumy lu¬
du zapełniły ulice prowadzące z zamku do Belwede-
lipca nadał „małżonce ukochanego Brata“ tytuł
księżnej Łowickiej wraz z rozkazem, aby tytuł ten
we wszystkich aktach urzędowych i prywatnych na-
HErłRYK LUDWIK BOGUSŁAWSKI,
nr. 1789 r. w Magdeburgu, w 1806 wstąpił do wojska pruskiego, w 1811 porucznik, pod Kulmem raniony i wzięty
do niewoli, pod Erfurtem złączył się z korpusem; pierwszy i ostatni raz dał ognia z działa w bitwie pod Belle
Alliance, w 1836 r. został profesorem astronomii, w 1843 dyrektorem obserwatoryum astronomicznego we Wrocła¬
wiu, odkrył kometę jego imieniem nazwaną w r. 1834.
(Ze współczesnego olejnego portretu, ze zbiorów p. H. Piątkowskiego.)
ru i witały nowozaślubioną Parę żywemi okrzykami.
Cesarz Aleksander, poznawszy już wprzódy pannę
Grudzińską i oceniając jej przymioty, życzliwie przy¬
jął projekt małżeństwa i manifestem wydanym 8 (20)
dawany był jej i dzieciom, któreby mogły przyjść na
świat z tego małżeństwa; do tytułu książęcego doda¬
no jej w liosyi tytuł Jaśnie Oświeconej (Swietłosti).
Cała rodzina Cesarska okazywała księżnie Ło-
>>>
232
wickiej życzliwość i sympatyę. Cesarz Aleksander
gdy przyjeżdżał do Warszawy, przepędzał z nią
wszystkie wolne chwile i po obiedzie odbywał dłu¬
gie, czasem kilkogodzinne, przechadzki po ogrodzie.
Zapraszano ją wielokrotnie do udziału w uroczysto¬
ściach wśród Rodziny Cesarskiej. Wielki Książę
czuł się niezmiernie szczęśliwy i otaczał małżonkę
objawami tkliwej czułości. „Winienemjej szczęście
i spokój"—pisał Wielki Książę jeszcze w roku 1826—
„dostałem ją z rąk Cesarza, który zaszczycił ją przy¬
jaźnią i szczególnem zaufaniam". Niepokoił tylko
Wielkiego Księcia stan zdrowia Księżnej, której na¬
tura nerwowa łatwo ulegała wstrząśnieniom. „Ksi꿬
na" — pisze w pamiętnikach swoich nauczyciel wy-
chowańca Wielkiego Księcia, młodego Pawła Kon-
stantynowicza Aleksandrowa, syna Francuzki pani
otaczać się nimbem skromności i słodyczy, kryła
w głębi duszy gwałtowność i zaciętość. On wesoły,
często do pustoty, nie przebierający wtedy w wyra¬
żeniach, ona zawsze chłodna i sztywna, pozwalająca
sobie najwyżej na uśmiech i często okazująca zgor¬
szenie na widok wesołości swego męża. On pogar¬
dzający wszystkiemi nadprzyrodzonemi zjawiskami,
któremi umysł ludzki tak bardzo zajmować się lubi.
ona zaś całe dnie nad niemi spędzać mogła. Wielki
Książę, który codziennie sypiał po obiedzie, zjawiał
się w salonie dopiero około godziny 9-tej, właśnie
wtedy, gdy księżna zmęczona całodzienną nudą była
bardzo śpiącą; i nareszcie on nie wypuszczał z ust
cygara, którego zapachu ona znosić nie mogła. Były
to czasy magnetyzmu i jasnowidzenia. Wobec ksi꿬
nej nikt nie ośmielił się jednem słowem w wątpli-
Ofieyna dworu w Żelazowej Woli w której urodził się fryderyk Chopin.
(Rysował z natury Jan Olszewski.)
Friedrichs, hrabia de Moriolles, człowiek nawiasem
mówiąc nieżyczliwie dla księżnej usposobiony—„na¬
leżała do istot, które nigdy z niczego zadowolone nie
są, choć często powodów ku temu nie mają. Nigdy
nie zdarzyło mi się widzieć bardziej zmiennej osoby:
zmienność ta pochodziła z wygórowanej egzaltacyi,
z gorącej wyobraźni, którą natura obdarzyła to słabe
ciało i miłości własnej, którą okoliczności bardzo
w niej rozwinęły. Podobieństwa charakteru i uspo¬
sobienia między Wielkim Księciem i żoną jego nie
było najmniejszego. Wielki Książę był szczery,
otwarty czasami aż do bezwzględności; księżna zaś
nigdy szczerą być nie umiała, słowa jej sprawiały
zawsze wrażenie czegoś niepewnego i nieskończone¬
go. Książę był żywy, gwałtowny, łatwo unoszący
się, lecz gdy pierwsze uniesienie minęło, okazywał
zawsze dobroć swą zwykłą i wielkie poczucie spra¬
wiedliwości ; księżna zaś, nauczona od dzieciństwa
wość podać wiarogodności tych zjawisk, gdyż wy¬
woływał wybuchy gniewu, nawet sam Wielki Książę
w obecności jej tego tematu nie poruszał nigdy. Do¬
ciekania te były dla księżnej bardzo niebezpieczne;
jedynem dla niej lekarstwem był wielki spokój, za¬
jęcia niezbyt męczące i lektura kojąca podnieconą
wyobraźnię". Powiernikiem księżnej w zagłębia-
niach się nad badaniem rzeczy nadprzyrodzonych
był niejaki Fawicki: niebawem księżna pogrążyła
się całkowicie w religijnym mistycyzmie pod wpły¬
wem objawiającego te same skłonności hr. Pińskie¬
go i głośnego naówczas księdza Hohenlohego.
Na dworze belwederskim wytworzył się z bie¬
giem czasu jednostajny tryb życia, przerwany tylko
podróżą księżnej Łowickiej do Ems. Z wybitnych
osobistości tego dworu wymienić należy kilka na¬
zwisk. Szef sztabu Wielkiego Księcia generał-lejt-
nant Kuruta był od młodości towarzyszem Wielkiego
>>>
233
Księcia i stał przy jego boku w kampaniach; „znał
też najdokładniej — pisze Kołaczkowski — wszystkie
jego słabe strony; nikt lepiej i cierpliwiej od niego
nie umiał znosić wybuchów gniewu Księcia; powier¬
nik od lat w7ielu, on jeden potrafił złagodzić i ukoić
skargi osób skarconych przez Wielkiego Księcia,
które się z żalami swymi do niego udawały; sam
zawsze spokojny, niezbadany, nie dawał nikomu zga¬
dnąć, co się w jego sercu działo; kiedy mógł w upa¬
trzonej chwili przemówić za kim bez narażenia się
własnego, uczynił to niezawodnie; posłuszeństwo dla
Wielkiego Księcia tak daleko posuwał, że gdyby mu
Wielki Książę rozkazał najsurowiej się z kim obejść,
paniach napoleońskich, teraz miał powierzony nad¬
zór nad organizacyą policyi politycznej. Ludźmi nie¬
poszlakowanego charakteru i dobrego wychowania
byli: generał hr. Ngsselrode i generał Dziaków;
pierwszy ożeniony z panną Górską, przyjaciółką
księżnej Łowickiej, wybornie grał na fortepianie,
drugi „cudnym głosem śpiewał 1'rancuzkie romanse
i dumki rosyjskie
Na czele przybocznej kancelaryi Wielkiego
Księcia stał tajny radca stanu Paweł baron Mohren-
heim, człowiek niezmiernie wykwintny i wykształ¬
cony, który złączony węzłem gorącego i podzielane¬
go uczucia z Weroniką Dzierżanowską, rozwiedzio-
Dom JSfliekiewieza w fiowogródku.
(Z akwarelli malowanej w 1823 r. niewiadomego autora, ze zbiorów p. J. Olszewskiego.)
byłby to niezawodnie wykonał; był zresztą bardzo
dobroczynnym i znali go ubodzy warszawscy, dla
których znaczne czynił ofiary; lubił jednak przytem
grać namiętnie i większą część znacznych dochodów
przegrywał41. Kuruta był Grekiem nietylko z pocho¬
dzenia, ale i z uczuć; interesował się żywo sprawami
Grecyi; z Wielkim Księciem mówił zazwyczaj po
grecku.
Niepopularnym i unikanym był generał Gen-
dre; Wielki Książę miał o nim wyrobione zdanie,
uważał jednak, że może być potrzebnym. Generał
Jenszow, Anglik rodem, „pozory miał najprzyje¬
mniejsze, twarz otwartą i ujmującą; był podobno po¬
wiernikiem pierwszych uczuć Wielkiego Księcia,
dlatego też lubiony był przez księżnę Łowicką".
Jenszow był adjutantem Wielkiego Księcia wr kam-
ną generałową Rautenstrauch, prędko zrósł się ze
społeczeństwem warszawskiem. Przyjaźń i szacunek
Wielkiego Księcia otwierały przed nim świetną, jak
się zdawało, dyplomatyczną karyerę; brak majątku
stał temu na przeszkodzie. Historya poświęcenia się
i usunięcia generałowej Rautenstrauch i małżeństwa
bar. Mohrenheima z posażną panną Mostowską, cór¬
ką ministra, głośną była swrojego czasu w Warsza¬
wie: karyera barona Mohrenheima, przerwana ów-
czesnemi wypadkami, zakończyła się obłąkaniem,
jakiemu uległ w Wiedniu; z czterech synów, jakich
zostawił z obu związków, jeden wychowywany
na koszt rządu, doszedł do godności i znaczenia,
o jakich marzył nieszczęśliwy baron Paweł: za na¬
szych czasów był ambasadorem wr Paryżu.
W otoczeniu Wielkiego Księcia oprócz adjutan-
>>>
•234
tów, znajdował się jako kamerjunker dworu książę
Jan Galicyn, przezwany w Belwederze: Jean de
Paris. Książę Galicyn interesował się głównie tea-
Belwederskim“, kapitan gwardyi Gresser [i oficer
z gwardyi Ludwika XVIII 01ive de Cubieren, oże¬
niony z panią Szczerbinin z domu Suchorzewską.
N
o
O'
cr
o
-O
o
H-*
ca
o
0
o
cr^
•-i
p
2
5
2
3
CS)
s

tn
*0
tfl-
*
£.
ST
3 *

trem francuzkim. Adjutantami Wielkiego Księcia Adjutantów polowych polskich było czterech: puł-
byli: pułkownik Kiel, słynny z talentu do karykatur, kownik gwardyi Stanisław Trębicki, syn słynnego
kapitan gwardyi Bezobrazow, przezwany „Apollinem agronoma, jeden z najlepszych i najgruntowniej nau-
>>>
JVIecłal wybity na eześć Karola Kurpińskiego
w 1819 roku.
(Ze zbiorów d-ra J. Bielińskiego.)
kowo wykształconych oficerów armii polskiej; brat
jego kapitan gwardyi Kazimierz Trębicki; pułkownik
gwardyi Turno, wychowaniec akademii inżynierskiej
w Wiedniu, uczestnik wojen 1809 i 1812 roku; wresz¬
cie kapitan gwardyi Michał hr. Mycielski, głośny
z dowcipu i zjadliwości.	.
Obowiązki lekarzy nadwornych spełniali: fran¬
cuz dr. Pigel, sztabowy lekarz gwardyi dr. Kaczkow¬
ski i Saksończyk dr. Kalisch, który był potem obec¬
ny i przy śmierci Wielkiego Księcia w Witebsku
i przy śmierci księżnej Łowickiej w Petersburgu.
Kołaczkowski w następujących słowach kreśli
w swoich pamiętnikach tryb życia dworu Belweder-
skiego:
Wielki Książę wstawał o godzinie piątej zrana,
i jeszcze nieubrany odbierał pierwsze raporta gene¬
rała Kuruty i naczelników policyi; kazał się potem
czesać fryzyerowi Makrotowi, pił potem herbatę
i ubierał się do reszty; zwano to le petit lever.
Wchodzili potem adjutanci i generałowie służbowi
i pierwsze posyłki; następnie podpisywał Mohrenhei-
mowi niektóre ważniejsze papiery i schodził
na chwilę do księżnej Łowickiej. Wyjeżdżał
potem do pałacu Brylowskiego, gdzie waż¬
niejsze interesa przed paradą uprzątał, osoby
urzędowe i oficerów przyjmował; potem wcho¬
dziły posyłki i adjutanci; ten moment był
najtrudniejszy do przebycia, urwany bowiem
guzik u munduru decydował czasem o pogo¬
dzie dnia całego i o przyszłości parady. Pre¬
zentowali się teraz oficerowie różnej broni,
przybywający łub wyjeżdżający z Warsza¬
wy. O godzinie jedenastej odbywała się na¬
reszcie parada w przepisanym porządku,
z wszelkimi aktami i antraktami, przywiąza¬
nymi do tej reprezentacyi. Po paradzie Wiel¬
ki Książę albo do pałacu Brylowskiego wra¬
cał dla dokończenia służbowych interesów,
albo też objeżdżał koszary, zakłady, odwachy
lub instytuta wojskowe. Turkot jego oburącz
zaprzężonej czwórki, gdy się dał słyszeć, każ¬
dy oficer pomacał się czy jest zapięty. Wszys¬
cy bez wyjątku kapelusze przed W. Księciem
zdejmowali. W koszarach obchodził sale sy¬
pialne, kuchnie żołnierskie, kazał sobie podawrać ich
prostą strawę, kosztował, chwalił lub ganił. W szpita¬
lach sam chorych badał, o chorobach na wzór Suwo-
rowa sądził, a nie mogąc sam mikstur próbować, do¬
ktorom przepisy wał recepty. Niejeden chory ze stra¬
chu wyzdrowiał. O godzinie drugiej obiadował
z księżną Łowicką, z Pawełkiem i z guwernerem;
przypuszczany był do stołu adjutant służbowy, naj¬
częściej także generał artyleryi Bontemps, którego
bardzo lubił. Obiad był zawsze wyborny, lecz krót¬
ki, W. Książę nie pijał innego wina, prócz szampań¬
skiego, i to tylko parę kieliszków. Na kawę zapra¬
szał do żony, gdzie rozmowę stołową dalej prowadził
z jakie pół godziny. Potem wszystkich żegnał i szedł
na górę do swoich pokoi, gdzie pobawiwszy się nie¬
co z buldogami ulubionymi i ze swemi małpami,
kładł się spać, oznaczywszy kamerdynerowi godzinę,
o której chciał być obudzonym, zwykle o szóstej.
Najczęściej targował się potem z kamerdynerem
o czas i żądał od niego jeszcze kwadransu zwłoki.
Jeżeli czas był piękny, o tej godzinie na nowo
się ubierał i wyjeżdżał do obozu na capstrzyk, lub
też objażdżkę odbywał odwachów, ażeby którego
oficera w niefortunnym zdybać szlafroku. Biada wte¬
dy młodym oficerom, ci bowiem najczęściej przez
lekkomyślność dawali się podchwycić. Starsi i wy¬
trawniejsi, z kaszkietem na głowie, z ryngrafem na
piersiach, po uszy zapięci, w skórzanem krześle,
zawsze gotowi byli za pierwszym odgłosem dzwonka
na jego przyjęcie. Jeżeli czas niepogodny, schodził
na herbatę do księżnej Łowickiej. Ściany jego gór¬
nego apartamentu wyłożone były rozmaitą bronią,
tudzież wizerunkami oficerów i żołnierzy wojska pol¬
skiego i litewskiego.
Osoby dystyngowane rządu i wrojska Rosyi, ge¬
nerałowie, zagraniczni dyplomaci, przejeżdżający
przez Warszawę i oficerowie wyżsi, przyjmowani by-
Grób fiapoleona na wyspie Św. Jleleny.
(Według szkicu L. Letzenne’a.)
Dzieje Porozbiorowe. Tom II
30
>>>
236
li przez W. Księcia w Belwederze i najczęściej po
prezentacyi księżnej Łowickiej, proszeni bywali na
obiad. Księżna ze zwykłą grzecznością i nadobnością
honory czyniła i niejednego cudzoziemca zostawiała
w zachwyceniu, a W. Księcia przychylniejszym
uczyniła. Każdy cudzoziemiec, w Belwederze goszczą¬
cy, przejęty był urokiem jej rozmowy, uprzejmością
i dowcipem. Zaczęto głośniej w Europie mówić
o szczęśliwym wyborze W. Księcia i o nadzwyczaj¬
nej zmianie w charakterze jego.“
Od dnia 19 czerwca 1819 roku Wielki Książę
Konstantanty na mocy ukazu cesarskiego posiadał
władzę głównodowodzącego armią czynną nad gu-
bernjami: wileńską, grodzieńską, mińską, wołyńską,
RAfAŁi śmziHii,
nr. 1803 r. w Bartnikach na Litwie. Początkowe nauki odbył u Bazyljanów w Wolnej, następnie u Jezuitów w Połocku.
W 1820 r. wstąpił na uniwersytet wileiiski na wydział prawny, który ukończył 1824 r. Był równocześnie jednym ze zdol¬
niejszych uczni Rustema. Przeniósłszy się następnie do Petersburga, gdzie służył lat kilka w ministeryum spraw wewn.
tu zaprzyjaźnił się z Orłowskim i Smokowskim, malując i rysując portrety znajomych. W 1830 roku objął w posiadanie
majątek dziedziczny Wolna i tu ożeniwszy się następnie z Kamillą Tyszkiewiczówną, osiadł na gospodarstwie. Oprócz
talentu do malarstwa, zajmował się z zamiłowaniem rzeźbą, architekturą i ogrodownictwem. Był to jeden z najbardziej
kochanych przez społeczeństwo obywateli Litwy z epoki Mickiewiczowskiej. Umierając w 1881 r. pozostawił po sobie
żal ogólny.
(Z olejnego portretu Jana Rustema, ze zbiorów rodzinnych p. Ślizieniów.)
>>>
237
podolską i obwodem Białostockim, a to z powoła¬
niem się na ustawę z 17 stycznia 1812 roku, w której
powiedzianem było, że głównodowodzący reprezen¬
tuje osobę Monarchy i posiada władzę Cesarską.
-Jako dowodzący miał Wielki Książę prawo oddawać
pod sąd wojenny za zdradę, szpiegostwo, rozbój, ra¬
bunek i gwałt; w rzeczywistości jednak generał-gu-
„Tym sposobem — pisze dalej cytowany wyżej
Karnowicz—Wielki Książę Konstanty otrzymał nad¬
zór nad administracyą cywilną w tych prowinc.yach,
które niegdyś należały do Rzeczypospolitej polskiej.
Sytuacya tych prowincyj była teraz nadzwyczaj
dziwna; będąc pod zarządem głównodowodzącego
armią czynną, znajdowały się niejako w stanie \vo-
ADAM MICKIEWICZ,
w czasie pobytu swego w Petersburgu.
(Według portretu olejnego malowanego z natury przez Józefa Oleszkiewicza, znajdującego się w Muzeum Narodowem
w Krakowie.I
bernator wileński, jak stwierdza Karnowicz, składał
mu raport nawet o takich sprawach, jak ustanowie¬
nie kontraktów w Szawlach i wszelkie interesy
nawet najmniejszej wagi dopiero po zatwierdzeniu
przez Wielkiego Księcia, szły za pośrednictwem mi¬
nistra spraw wewnętrznych pod zatwierdzenie Ce¬
sarza.
jennym, a jednocześnie będąc pod władzą osoby,
która także zarządzała Królestwem Polskiem, były
one niejako pod wrzględem administracyjnym złączo¬
ne z tem ostatniem... z drugiej jednak strony zaś cha¬
rakter tego złączenia był środkiem surowym, do któ¬
rego uciekano się tylko w wypadkach nadzwyczaj-
nych.“
>>>
TOMASZ Zflfl,
ur. 1791 r., poeta-romantyk, przyjaciel Adama Mickiewicza, uczył się w Mołodecznie i w uniwersytecie Wileńskim,
założyciel Towarzystwa „Promienistych", po r. 1824 przebywał w Orenburgu, zmarł w roku 1855.
>>>
DOMINIK MONIUSZKO,
ur. 1788 r. w Smilowiczach (gub. Mińska). Kształcony początkowo w domu rodziców, ukończył następnie w 1810 r. ze stopniem
doktora obojga praw wszechnicę Wileńską. Osiadłszy w dobrach swych: Rodkowszczyznie i Pocieszole oddał się pracy nie-
tylko gospodarczej lecz społecznej i humanitarnej, stawiając sobie za cel jedyny polepszenie bytu włościan. W 1812 r. wstąpił
do 3-go pułku strzelców konnych, odbył całą kampanię i dopiero 1816 r. wziął dymisyę jako major wojsk polskich. Powróciw¬
szy do majątku, rozparcelował go i oddał włościanom za niewielki czynsz, sam sobie zostawiwszy jedną tylko parcelę, założył
szkółki dla dziewcząt i chłopców, aptekę, piękny ogród botaniczny, bibliotekę, gabinet fizyczny. Jako nowator niemiał uznania
wśród obywatelstwa, pomimo to był wybrany na podkomorzego Ihumeńskiego. W 1838 r. polecono szkoły zamknąć. Skoła¬
tany przeciwnościami losu, podupadły materyalnie, znakomity filantrop zmarł 1848 r. w Mińsku.
(Z portretu olejnego Walentego Wańkowicza, ze zbiorów rodzinnych p. Jelskiego.)
>>>
•240
Już od r. 1817 powstawały w gubernjach pod¬
danych władzy Wielkiego Księcia stowarzyszenia
tajne. W 1822 Wielki Książę wyznaczył specyalną
komisyę, która miała wyśledzić i zbadać wrogie dla
rządu zamysły. Komisya istniała przez dwa lata
i w 1824 wydala na winnych surowy wyrok. W roku
1823 generał-gubernator wileński Rymski Korsakow
stwierdził, że następstwa kierunku przyjętego przez
okręg naukowy wileński mogą być niepomyślne.
.Śledztwo w tej mierze przeprowadził Nowosilcow;
zawsze pozostanie w historyi jako główne źródło po¬
godzenia Polaków z Rosyanami.
Dekretem z lutego 1825 roku przyjęty został
przez Cesarza za kontrasygnacyą Lubeckiego arty¬
kuł dodatkowy do konstytucyi, znoszący jawność
obrad sejmowych i dopuszczający publiczność tylko
podczas otwarcia i zamknięcia obrad sejmu. Zda¬
niem Karnowicza dekret ten, zmierzający do osła¬
bienia wpływu opozycyi sejmowej na opinię, byJ
głównym i najważniejszym powodem rewolucyi w ro-
AL.EKSANDER KUCHARSKI,
urodź. 1736 r., wysłany kosztem Stanisława Augusta za granicę, kształcił się, a następnie mieszkał w Szymie, zkąd
przeniósłszy się do Paryża do końca życia w nim pozostał. Namalował portrety: ks. Izabelli Czartoryskiej i jej
córek, Wielhorskiego i w. in. Zdobywszy sobie, szczególnie w czasie rewolucyi, wielkie uznanie, parokrotnie ma¬
luje portret krolowej Maryi Antoniny. Jeden z tych portretów malowany był przed jej śmiercią w więzieniu
Tempie w 1793 r. Wiele muzeów francuzkich i zbiorów prywatnych posiada jego dzieła. Zmarł we Francyi 1820 r.
(Z miniatury malowanej 1797 r. przez I. K. Perrin’a, ze zbiorów hr. d'Hunolstein w Paryżu.)
usunąwszy od udziału w niem kuratora okręgu nau¬
kowego wileńskiego ks. Adama Czartoryskiego usta¬
nowił komisyę specyalną, która wykryła osiem stu¬
denckich stowarzyszeń tajnych. W korpusie litew¬
skim powstawały takież same stowarzyszenia. Wiel¬
ki Książę nie przywiązywał jednak, jak stwierdza
Karnowicz, wielkiej do tych spraw wagi i był prze¬
konany, że porządek w żadnym razie zakłócony nie
zostanie i stanowczo polegał na wierności i osobistem
przywiązaniu do niego tak armii polskiej jak i kor¬
pusu litewskiego i miał nadzieję, że imię jego na
ku 1830. Na razie skutki dekretu były pomyślne.
Projekty rządowe, a wśród nich projekt odnoszący
się do instytucyi Towarzystwa kredytowego, z wiel¬
ką zgodnością przeszły. Cesarz przyjechał 28 kwie¬
tnia 1825 r., w dniu 13 maja osobiście posiedzenia
sejmowe zagaił; dnia 13 czerwca odbyło się uroczy¬
ste zamknięcie sejmu. Przywódców opozycyi, obu
braci, Niemojewskich na tym sejmie nie było. Mar¬
szałkiem izby poselskiej został Stanisław Piwnicki,
prezes komisyi wojewódzkiej Sandomierskiej. W uni¬
wersale sejmowym, napomknąwszy o artykule do-
>>>
241
datkowym wyraził Cesarz nadzieję, iż posłowie będą
musieli odtąd unikać omamień żle zrozumianej miło¬
ści własnej i nieszczęsnych skutków niezgody i że
wierni powołaniu swemu będą z umiarkowaniem
brażcnia i namiętności uśmierzył; opóźnione zostało
przeto wasze trzecie zgromadzenie, lecz pewien je¬
stem iż ta przewłoka utorowała prac waszych po¬
myślny skutek i z prawdziwem stawając wśród was
ANDRZEJ KAJETAN MYSYROWICZ,
nr. 1769 r., wstąpiwszy do wojska odbył kampanię 1794 r. jako porucznik kawaleryi narodowej. Osiadłszy następnie
na roli w Kurczowej-Wsi, był wzorowym gospodarzem i obywatelem kraju. Zmarł 1838 r.
(Z olejnego portretu znajdującego się w zbiorach rodzinnych p. Feliksa Mysyrowicza w Łosiu.)
roztrząsać ważne projekta. W mowie tronowej po¬
wiedział Cesarz: „Kiedy przed czterema laty rozsta¬
łem się z wami, smutne wypadki zrodziły były pow¬
szechną niespokojność, która szczęściu wszystkich
narodów zagrażała. Chciałem, aby czas ustalił wyo-
upodobaniem, przejęty jestem wszystkiemi uczucia¬
mi tego przywiązania, którego wam tyle dałem do-
wodów“; wskazując zaś na ostatnie wypadki dodał
Cesarz: „W upłynionym od ostatniego sejmu prze¬
ciągu czasu, wierny moim obowiązkom i ujawniane-
>>>
242
IGNACY STANO,
kadet szesnastego pułku ułanów Marcina Tarnowskiego,
uczestnik walk 1809—1814, następnie urzędnik skarbowy
województwa Krakowskiego.
(Z miniatury na kości słoniowej, ze zbiorów rodzinnych
d-ra Henryka Stano w Międzyrzecu.)
mu wam postanowieniu, skoro dostrzegłem zarody
rozprzężenia, oparłem się ich rozwinięciu. Ażeby
utrwalić moje dzieło i wam zapewnić spokojne uży¬
wanie owoców', których oczekuję, dodałem do ustaw
konstytucyjnych nowy artykuł. Przyszłość Waszej
Ojczyzny spoczywa w rękach waszych. Miejcie na
uwadze tylko jej dobro i korzyść prawdziwą i poma¬
gajcie mi w spełnieniu względem niej moich życzeń,
od których nigdy nie odstąpiłem/1 Cesarz zadowolo¬
ny był z przebiegu sesyi sejmowej a mowa zamyka-
t
jąca obrady tchnęła życzliwością. „Trzecie wasze
zgromadzenie — tak wyraził się między innemi —
przyniosło skutki, których wam dosyć powinszować
nie mogę. Naradzaliście się spokojnie i z rozwagą,
spełniliście oczekiwania Ojczyzny Waszej i uspra¬
wiedliwiliście zaufanie moje. Oddalam się od was
z żalem, ale zarazem z zadowoleniem. Zachowuję
głębokie wrażenie z tych obrad, które zawsze łączyć
się będzie z pragnieniem, abym was przekonał, jak
szczerem jest moje ku wam przywiązanie i jaki
wpływ postępowanie wasze będzie mieć na waszą
przyszłość1*; a do deputacyi senatu rzekł: „Dzieje
wasze dowodzą, iż usterki były przyczyną osłabienia
i upadku narodu. Na was spada obowiązek zatrzeć
tę plamę, dając uprzedzonej Europie stały obraz pa¬
nujący w obrazach waszych zgody. Sejm teraźniej¬
szy stanowić będzie świetną w historyi waszego na¬
rodu epokę
W kilka miesięcy potem nadeszła do Warszawy
wiadomość, że 6 grudnia 1826 Cesarz Aleksander po
kilkotygodniowej chorobie niespodziewanie życie
zakończył w Taganrogu, gdzie Cesarzowa Elżbieta
przebywała dla poratowania zdrowia. Wiadomość
ta wywarła głębokie wrażenie w całem Królestwie
Polskiem. Rząd Królestwa zorganizował wspaniałe
uroczystości pogrzebowa.
Przerywamy w tem miejscu tok naszego opo¬
wiadania, aby powtórzeniem tekstu opisu tych uro¬
czystości objąć przy tej sposobności w ogólnem
zestawieniu całokształt nazwisk i instytucyj wcho¬
dzących w skład ówczesnego życia publicznego
w Królestwie Polskiem.
Medal pamiątkowy pierwszej szosy w Król.
Polskiem.
(Ze zbiorów d-ra J. Bielińskiego.)
>>>
OPIS
© b c () o b u
IP© WaEMJHDMHET MMIĘO
nayiasnieyszym
ALEXANDRZE I.
(SjS/sarjtt ^pS^sjccIj	Uprottt ||^oCskim
W WARSZAWIE, w DNIACH 7. 9. 10, II. 12, 13, 17. \9. 23. KWIETNIA 1825 ROKU
UROCZYŚCIE ODBYTEGO.
W WARSZAWIE,
NAK-ŁADEM I DRUKIEM N. GLUCKSBERGA,
KSIĘGARZA i TYPOGRAFA KRÓLEWSK.O-WARSZAWSKIEGO UNIWERSYTETU.
MDCCCXXIX
Facsitnile karty tytułowej zmniejszonej do */» rozmiarów oryginału.
LISTA IMIIIIA OSÓB
przyjmujących udział w Obchodzie Żałobnym, odbytym w Warszawie
dnia 7-g-o Kwietnia 1826 roku
po
NAJJAŚNIEJSZYM CESARZU WSZECH ROSSYI, KRÓLU POLSKIM
Aleksandrze I-ym.
ODDZIAŁ I. *
Straż.
1.	Wice-Prezydent Mimicy palności i Policyi (kon¬
no). Lubowidzki Mateusz.
2.	Oddział straży policyi konnej. Hankiewicz Jó •
zef, setnik komendant straży policyjnej. N^ekrasz Jó¬
zef, dziesiętnik. Filipowicz Michał, Toporowski Józef,
Szalkowski Kazimierz, Włodymirów Aleksander, Dą¬
browski Kazimierz, Budkiewicz Kazimierz, Rzewnic-
*) Pisownię nazwisk zachowujemy ściśle według ory¬
ginału.
ki Franciszek, Skrzypa Franciszek, Soliński Ludwik,
Krajewski Stefan, Smeraczyński Andrzej—strażnicy.
3.	Adjutanci placu (konno). Daszewski, Kuźmin,
Petrussewicz, Lewiecki, Vossow, Wierzbicki —kapi¬
tanowie gwardyi; Dylewski, porucznik gwardyi.
Jankowski, Maykowski, Karakin — podporucznicy
gwardyi.
4.	Major placu (konno). Axamitowski, pułkownik.
5.	Komendant placu (konno). Lewicki, generał
dywizyi.
6.	Pierwsza dywizya strzelców konnych gwardyi.
Kurnatowski, generał brygady dowódzca pułku. Kru-
Dzieje Porozbioro-we. Tom II.
31
>>>
244
szewski, porucznik adjutant połowy tegoż generała.
Trzebiński, porucznik adjutant pułku. Oddział
pierwszy trębaczy. Chmielewski, sztabs trę¬
bacz. Biernacki, Meklinger, Gotz, Malinowski, Jaku¬
biak, Rozmarynowski, Chmielewski, Łubieński, Mar¬
kowski, Iieychert, Szmigielski, Jakóbski, Witkowski,
Jasiński, Perkowski, Plantowski — trębacze. Miller,
podpułkownik komendant dywizyonu pierwszego.
Wasilewski, kapitan komendant szwadronu pierw¬
szego. Pluton I-szy. Skarszewski, porucznik.
Pióro, Cybulski, Owczarek, Mozayko, Czerwiński,
Zawadzki, Jaworski, Borowski, Janowski, Górkę,
Frąckiewicz, Karczmarek, Basayłys, Krzemiński,
Starecki, Boie, Urbański, Dembiński, Kraska, Złobic-
ki, Cecugiewicz, Sobiczewski, Przybyła, Niespo-
ski, Kwaśniewski, Skwarczyński, Ossowski, Rudzie-
wicz, Nazarowski, Kwiecień — żołnierze. Chmielew¬
ski, Stępniewski — podoficerowie. Pluton IV-ty.
Baniewski, podporucznik. Batier, Markowski, Ma-
charzyński, Pohl, Kraynicki, Woyczyński, Andrze¬
jewski, Łada, Smardzewski, Liszewski, Palinowski,
Strzepczewski, Talarski, Karpiński, Szałowski, Wo¬
jewoda, Chruścio, Żyliński, Ziemba, Małota, Augu¬
styniak, Ciułaytys, Wyzucki, Mioduszewski, Moraw¬
ski, Kochanowski, Żobek, Mierzejewski, Wolny, Lir-
ski—żołnierze. Szadowski, Łęczycki—podoficerowie.
Krassowski, wachmistrz starszy. Bobrowski, podpo¬
rucznik (zamykający). Turno, kapitan komendant
szwadronu drugiego. Pluton I-szy. Leski, pod¬
porucznik. Kowalski, Francuziak, Bilicki, Chwalina,
1. Wiceprezydent municypalnośei
i policyi.
dziański, Wysocki, Kubilis, Kobyliński, Królak, Re¬
miszewski, Krakowski — żołnierze. Łukomski, pod¬
chorąży. Gincyko, Żochowski — podoficerowie. Kur¬
natowski, podporucznik. Pluton Il-gi. Klecz¬
kowski, podporucznik. Jackowski, Rymko, Pirogay-
tys, Szymański, Rutkowski, Ogrodowczyk, Musiał,
Bielecki, Starzyński, Sobiszek, Wiszniewski, Lis, Po-
subski, Biesiaga, Graczkowski, Stefański, Przepiórka,
Kwiatkowski, Banaszkiewicz, Gomoliński, Niedziel¬
ski, Radzewicz, Ciecierski, Przychodzień, Grużewski,
Szyniec, Pachniewski, Pałęcki, Maciejewski, Krzesi-
łowicz — żołnierze. Kłopotowski, Dzięgielewski,
Szczyciński—podoficerowie. Pluton Ill-ci. Tom-
kowicz, porucznik. Napruszewski, Błoński, Błasz-
czak, Kłymayłys, Kamiński, Żochowski, Biskupski,
Łopusiński, Rulski, Ociesalski, Zieliński, Kwarczyń-
2. Oddział straży policyi
konnej.
Sęk, Humięcki, Burzyński, Malszczak, Lisiecki, Mi-
ciński, Kaczyński, Krassucki, Nitecki, Prokoniak,
Praszkowski, Sitarski, Sprzężany, Sakowski, Rytka,
Wieczorkiewicz, Płoski, Poradowski, Michalski, Nik-
siak, Kopacz, Delęgiewicz, Zwoliński, Pryszka, Pąk-
śniewicz, Kowalski—żołnierze. Lewandowski, Chło-
picki, Chyliński — podoficerowie. Pluton 11-gi.
Grabowski, podporucznik. Ginal, Bieńczak, Czecho¬
wicz, Grzelszczak, Kozubicki, Biczowski, Grynberg,
Jarosz, Dembiński, Kwiatkowski, Grych, Gadomski,
Pawlak, Tabor, Zmuda, Pokorski, Pawłowski, Słubik,
Michalski, Bąk Tomasz, Rzeszut, Bąk Piotr, Kurcza-
ba, Trzeciecki, Bartkiewicz, Stępień, Zalewski, Ty¬
tus, Wróbel, Gurzyński—żołnierze. Maiewski, Przy¬
bylski, Pieńkowski—podoficerowie. Pluton Ill-ci.
Łukaszewicz, podporucznik. Tokay, Kamieński, Sko-
>>>
245
neczny, Grzybowski, Darnowski, Woźniak, Kępiń¬
ski, Radoński, Nowak, Obłętowski, Pniak, Prus, Fa-
bisiak, Witek, Cichocki, Machay, Morzeski, Kulfan,
Kowalczyk, Kosumowski, Ochociński, Mikoś, Rupiń-
ski, Niewęgłowski, Sarek, Komor, Juszkiewicz, Błot-
nicki, Sobieski, Włościewicz — żołnierze. Cichocki,
podchorąży. Smoliński, Radzyński — podoficerowie.
Pluton IV-ty. Józewicz, porucznik. Olszewski,
Krassowski, Bratkiewicz, Grabarczuk, Chwost, Przy¬
bylski, Włoczko, Barchan, Sikorski, Duch, Fornal,
Jasiński, Wiszniewski, Klimecki, Bartoszewski, Ga-
dziński, Micherka, Ligadziński, Rytych, Zaręba,
Kaźmierczak, Kowalewski, Baszkiewicz, Ferens, Bu¬
dziński, Salawera, Stępniewski, Jurkanis, Biełobrze-
ski, Sydry—żołnierze. Bryniewicz, Brukner, Szulc—
podoficerowie. Terlecki, kapitan (zamykający).
7. Pierwsza część szkoły podchorążych pieszych.
Olendzki Ksawery, podpułkownik dowódzca szkoły
podchorążych. Drzewiecki Felicyan, porucznik. Bu¬
czacki Józef, Hiine Fryderyk—podchorążowie. Pa¬
procki Stanisław, Gutowski Jan—podoficerowie. Pi-
janowski Erazm, porucznik. Lyszczyński Anzelm,
Saken Aleksander—podchorążowie. Horyń Józef, Bo¬
browski Ant.—podoficerowie. Zabłocki Antoni, pod¬
porucznik. Żytkow Dymitry, Arszeniewski Aleksan¬
der — podchorążowie. Kozaryn Szymon, Płudowski
Józef — podoficerowie. Jłakowicz Adolf, Obern To¬
masz, Boufał Franc., Abramowicz Ksawery, Simolin
Gustaw, Fok Grzegorz, Ciecierski Justyn—podofice¬
rowie. Lutowski Rafał, sierżant starszy. Gartkie-
wicz Franciszek, Sztokmann Karol, Freter Wiktor
Banczakiewicz Ludwik, Raczyński Leopold — pod¬
chorążowie. Misjewicz Józef, Baczyński Ignacy, Kar-
niewski Jan, Śląski Rudolf, Żygałowski Jan, Bębnow-
ski Michał, Baliński Ludwik, Godebski Józef—podo¬
ficerowie. Korzeniewski Stanisław, sierżant starszy.
Suchorski Stanisław, podchorąży. Czarnowski Fran¬
ciszek, podoficer. Machnacki Kamil, kadet. Szaiew-
ski Erazm, Brzostowski Franciszek — sierżanci star¬
si. Dobrowolski Brunon, Nyko Apoloniusz — pod¬
chorążowie. Gałkowrski Bartłomiej, Dobrowolski Jó¬
zef, Młodecki Otto—podoficerowie. Trzebieński Mi¬
chał, sierżant starszy. Ostrowski Plato, podchorąży.
Kowralski Franciszek, Karpiński Wincenty, Bulewicz
Teodor, Dittel Józef — podoficerowie. Kuszkowski
Stanisław", podchorąży. Rusiecki Stanisławy Dzicz-
kowski Józef, Bogucki Ignacy, Szweykowski Leon,
Simolin Grzegorz, Woroszyło Nikodem, Zabieło Ale¬
ksander— podoficerowie. Wigura Dyonizy, Pomia-
nowski Karol, Niewęgłowski Kajetan, Wielobycki
Fortunat, Kiełkiewicz Wojciech, Pągowjski Kle¬
mens—podchorążowie. Biolt Ignacy, Nowosielski Le¬
on, Klemensowski Franc., Żurawski Józef, Groman
Klemens, Czarkowski Leon, Gorzechowski Tomasz,
Zieliński Jan—podoficerowie. Dąbkow'ski Seweryn,
sierżant starszy. Śletyński Ludwik, Lalewicz Ale¬
ksander—podoficerowie. Leśniowski Piotr, Kozaryn
Aleksander, Miniszewski Karol — sierżanci starsi.
Szcześniewski Ludwik, podchorąży. Łęski Ludwik,
Bobolecki Teodor, Płachecki Maryan, Gamz Wincen¬
ty—podoficerowie. Gierasiński Ignacy, podchorąży.
Sadowrski Floryan, Zakrzewski Dominik, Jabłoński
Leon, Rożniecki Józef, Jeliński Teodor — podoficero¬
wie. Kurzew^ski Walery, podchorąży. Jłakowicz
2. Oddział straży~policyi konnej.
>>>
246
r
. . st)^lcó\v
6. Pierwsza dywizy8.
3. Adiutanci placu.	4. Major placu.	5. Komendant placu.
Karol, Łosiewski Konstanty, Abramowicz Paweł,
Durasów Paweł, Fok Teodor, Juszkiewicz Panta-
lion — podoficerowie. Gosławski Michał, sierżant
starszy. Skulski Stefan, Bogusławski Stanisław,
Baszczyński Stanisław, Fijałkowski Eustachy, Poniń-
ski Stan. — podchorążowie. Drzewiecki Maksymi¬
lian, Zaręba Filip, Kurkowski Aleksander, Liszewski
Ignacy, Zdanowicz Jan, Kierznowski Dominik, Ska¬
wiński Stanisław, Rammer Julian, Koźmian Adam—
podoficerowie. Troiński Tomasz, sierżant starszy.
Staszewski Wacław, Łoziński Michał —podoficerowie.
Ciechański Jan, Garczyński Józef — sierżanci starsi.
Ostaszewski Michał, Zaręba Edmund — podchorą¬
żowie. Czapieiewski Piotr, Dobrzelewski Ksaw., Mło-
decki Nepomucen, Dobrzelewski Marcin—podoficero¬
wie. Lipowski Ign., podchorąży. Ostrowski Ludwik,
Szalof Filip, Jzdebski Jakób, Ząbkowski Walenty —
podoficerowie. Bitner Józef, sierżant starszy. Kar¬
czewski Walery, Grotowski Franc.—podchorążowie.
Zapański Antoni, Płachecki Józef, Obrębski Kazi-
>>>
247
6. Pierwsza dywizya strzelców konnych gwardyi.
mierz—podoficerowie. Dembicki Hieronim, sierżant
starszy. Gruszecki Joachim, Uleniecki Ignacy, Do-
brzycki Leon, Kurczewski Adolf — podoficerowie.
Oliński Bartłomiej, podchorąży. Nykiel Jan, Czer¬
nicki Kazimierz, Radlicki Andrzej — podoficerowie.
Czernicki Maksymilian, podchorąży. Zalewski Leon,
Chądzyński Wawrzyniec, Tylski Wiktor, Magnuski
Marceli, Garczyński Julian, Krynicki Grzegorz, So¬
lecki Ploryan—podoficerowie. Święcicki Stanisław,
sierżant starszy. Łagona Julian, Gościcki Hieronim,
Krajewski Wiktor, Puternicki Szymon, Czyżewski
Teofil—podoficerowie.
ODDZIAŁ II.
piasto.
8. Pomocnik mistrza obrzędów. Wencel, rachmistrz
komisyi rządowej spraw' wewnętrznych.
9. Obywatele. Witthof Kazimierz, Ptaszyński
Kazimierz, Szymanowski Stanisław, Gersz Mateusz,
°ttaych gwardyi.
>>>
248
Krokowski Feliks, Elsner Samuel, Minii Andrzej,
Gaiewski Franciszek, Kaczyński Józef, Zalewski
Adam, Pracki Karol, Cieślik Krzysztof, Mierzeiewski
Walenty, Szymanowski Ksawery, Tokarski Andrzej,
Kozłowski Andrzej, Zalewski Michał, Jabłonowski
Augustyn, Brandt Franciszek, Wolter Fryderyk, To¬
maszewski Stanisław, Maringe Leonard, Charzewski
Jan, Brzeziński Andrzej, Schiisler Krystyan, Kro-
szewski Maciej, Kopkę Jerzy, Ulbrycht Ferdynand,
Wrokowski Feliks, Pahl Karol, Schultz Justus, Ko¬
zicki Michał, Degurski Piotr, Kozłowski Hipolit, Bri-
vetti Jan, Gerecki Jakób, Kryński Jakób, Leybstein
Wilhelm, Bracławski Tomasz, Kulesza Feliks, Biel¬
ski Grzegorz, Landszaft Walenty, Zeischner Karol,
Wolff Maurycy, Henikowski Jan, Kwiatkowski Jan,
Kijok Wilhelm, Frydel Fryderyk, Brzeziński Fryde-
Schultz Jan, Brzeziński Michał, Zeydler Karol, Ehlert
Krystyan, Ulrych Karol, Lesiński Ignacy, Fetter Jan,
Preyss Fryderyk, Kahl Karol, Piasecki Piotr, Ohm
Rudolf, Kurtz Karol, Fetter Karol, Maier Fryderyk,
Nowakowski Antoni, Rotfiński Józef, Breza Kazi¬
mierz, Matuszewski Piotr, Giert Bogumił, Szymanow¬
ski Jakób, Żelazowrski Jan, Pozzi Józef, Nowakow¬
ski Jan, Rudzki Szymon, Staniszewski Walenty, Ko¬
zicki Kacper, Kamiński Andrzej, Weynert Antoni,
Szmidt Adam, Komorowski Augustyn.
10. Zgromadzenie kapców. Diickert Karol Fry¬
deryk, Ziegler Karol, Gotti Józef, Anthonin Jan,
Szturm Ferdynand, Mioduszewski Andrzej, Braiinig
Bogumił Karol, Kohler Jan, Sommer Wojciech, Gra¬
bowski Mikołaj, Baum Jan Bogumił, Kossowski Se-
bestyan, Sokołowski Andrzej, Lange Jan, Warda
6. Pierwsza dywizya strzelców konnych gwardyi.
ryk, Olszewski Jan, Brzeziński Józef, Wołowski
Franciszek, Hagen Jan, Zieliński Sylwester, Fidler
Jan, Szymanowski Szymon, Tyzler Krystyan, Su¬
chocki Ludwik, Lewandowski Józef, Mtinich Wa¬
lenty, Bulla Fryderyk, Krauze Jan, Wien Piotr, Gą-
siorowski Tomasz, Gąsiewski Andrzej, Kiciński
Wojciech, Danielski Jan, Collin Wawrzyniec, Woy-
ciechowski Józef, Puff Jan, Naimski Jakób, Rosen
Albert, Lessel Henryk, Meńke Karol, Weys Karol,
Zawadzki Michał, Mentzel Józef, Grodzicki Piotr,
Piasecki Jan, Halle Edward, Wołowski Adam, Wo¬
łowski Michał, Suchocki Jakób, Wołowski Eliasz,
Stencel Jan, Zawadzki Jakób, Zarzycki Piotr, Kuli-
kiewicz Jan, Zawadzki Roch, Madeyko Michał, Tozio
Antoni, Dópler August, Bogk Jan Bogumił, Vorbrod
Wilhelm, Wołowski Karol, Reszke Jan, Zychert
Franciszek, Lutostański Ludwik, Miedzielski Piotr,
Bogumił, Skiba Jan, Zeydlitz Jan, Kohler Józef, Xię-
żyk Karol, Kasperkiewicz Józef, Raszkę Samuel,
Hangel Jan, Grabowski Paweł, Duczyński Jan, Za-
kulski Józef, Koelichen Andrzej Paweł, Borysiewicz
Wincenty, Szmellowski Aloizy, Tennstiidt Jan Bogu¬
mił, Pulewka August Wilhelm, Wasilewski Jakób.
11.	Prezydent municypalności ipolicyi miasta War¬
szawy. Woyda Karol, radca stanu.
12.	Radni i ławnicy rządu municypalnego. Miecz-
nikowski, Czarnecki, Królikowski—radni. Szczygiel¬
ski, Peter, Ufniarski — ławnicy. Lichtenstein, ław¬
nik. Kościelski, assesor. Kiślański, inspektor po¬
borów.
13.	Cechy rzemieślników. Zgromadzenie Cie-
ś 1 i. Lewandowski Wincenty, starszy zgromadzenia,
Wolfke Gotlieb, Konderski Paweł, Brychta Wencel,
Zamelski Antoni, Grosser Wilhelm, Gek Samuel, Pa-
>>>
—
249
włowski Maciej, Argen Józef, Kapp Krystyan, Wol-
mann Jan, Hertzen Krystyan, Woke Franciszek, Gir-
ke Stanisław, Szneyder Karol. Zgromadzenie
Mularzy. Bobiński Wojciech, starszy zgromadze¬
nia. Samborski Wincenty, Krzemiński Mateusz, Ry-
dziński Sebastyan, Biernacki Stanisław, Zwerentz
i	Karol, Grymowski Franciszek, Langert Floryan,
Schmitner Józef, Karbowski Stanisław. Zgroma¬
dzenie Piernikarzy. Billich Gotfried, starszy.
Withen Samuel. Zgromadzenie Konwisarzy.
Pogorzelski August, starszy. Błaszko Paweł, Wal-
kiewicz Jan. Zgromadzenie Kuśnierzy. Traw-
ny Paweł, starszy. Lasocki Antoni, Seybt Karol,
Gross Wilhelm. Zgromadzenie Liniarzy. Heh-
me Fryderyk, starszy. Hagen Henryk, Garbiński An¬
toni, Hehme Grzegorz, Goetz Jan, Lauterbach Sa-
hart Józef, Neer Stanisław, Erxleben Marcin, Haspel
Jan, Hildemantel Jan, Lubarski Józef, Saltzmann Jó¬
zef, Korner Jan, Kraśniewski Wiktor. Zgroma¬
dzenie Tokarzy. Wernitz Wilhelm, starszy. Mul¬
ler Wilhelm, Gotschalk Gotlieb, Jabłonowski Woj¬
ciech, Jasiński Franciszek. Zgromadzenie Be¬
dnarzy. Prokulski Tomasz, starszy. Neyman Bogu¬
mił, Nowakowski Piotr, Wolski Michał, Włodkowski
Franciszek, Rompecki Wawrzyniec, Chachułowicz
Maciej, Łapiński Wojciech, Prokulski Michał, Sawic¬
ki Antoni, Nowakowski Stanisław, Czentkowski Ja-
kób, Mackiewicz Paweł, Elbing Jan, Zieliński Tade¬
usz, Juszewski Piotr, Erb Antoni, Czechański Daniel,
Muller Fryderyk, Piasecki Paweł, Srociński Woj¬
ciech. Zgromadzenie Rybaków. Sitkiewicz
Łukasz, starszy. Zawarski Tomasz, Kiewłowicz Win-
(». Pierwsza dywizya strzelców konnych gwardyi.
muel, Gonoński Ferdynand, Maiewski Jan. Zgro¬
madzenie Szmuklerzy. Ficht Antoni, starszy.
Dworzak Franciszek, Kugler Jan, Bogdanowicz Jó¬
zef, Królt Fryderyk Karol. Zgromadzenie Zdu¬
nów. Grzegółkowski Mikołaj, starszy. Knechowicz
Paweł, Krombach Józef, Ząbkowski Paweł, Gwizda-
kiewicz Antoni, Kwiatkowski Marcin, Mrozowski
Franciszek, Szczepański Adam, Maraski Łukasz, Ma-
ruski Józef, Opaliński Franciszek, Korzeniewski
Marcin, Czubiński Kacper. Zgromadzenie Igla-
rzy. Wernitz Jan, starszy. Sommer Fryderyk, Cel-
sche Jerzy, Teufel Kacper, Piotrowski Franciszek,
Schwartzmaier Emmanuel, Lubelski Jan. Zgroma¬
dzenie Rymarzy. Liedtke Jan, Szulc Ludwik,
Godecki Adam, Gruszczyński Walenty, Teichert Pa¬
weł, Jasierski Michał. Zgromadzenie Siodla-
rzy. Normark Daniel, starszy. Sendler Jan, Geb-
centy, Skalski Wincenty, Czechowicz Ignacy, Szczer-
biński Paweł, Rusiecki Mikołaj, Popławski Tomasz,
Skalski Józef. Zgromadzenie Kominiarzy.
Brenert Antoni, starszy. Dromler Karol, Skałecki
Józef, Funk Jan, Brenert Jan, Rychter Antoni, Trześ-
ciński Wawrzyniec, Knoeffler Karol. Zgromadze¬
nie Grzebieniarzy. Stypułkowski Szymon,
Stypułkowski Mateusz, Samborski Antoni, Ko-
bierski Jan, Leśniewski Piotr. Zgromadzenie
Gwoździarzy. Boehme Ludwik, starszy. Schlitter
Jerzy, Streybel Bogumił, Gertler Michał, Tormiński
Antoni, Fese Wilhelm, Bagneuther Karol, Ciechano¬
wicz Józef, Hebding Jan, Schwanderling Mikołaj,
Iiiegel Karol, Hilkner Jan, Weychert Ludwik, Ebert
Krystyan, Zaborski Feliks. Zgromadzenie Ślu¬
sarzy. Blum Teodor, starszy. Gąsiewicz Paweł,
Gundelach August, Schroeder Gotfried, Kiefer Karol,
>>>
250
Alikowski Grzegorz, Taszyński Mi¬
chał, Kwietniewski Kazimierz, Ja¬
chowicz Floryan, Rupiński Jan,
Diickman Karol, Herman Michał,
Michalski Jan, Schreiber Jan, Jung
Antoni, Klawe August, Miram Jan,
Muller Jerzy, Schube Gotfried, Ga-
iewski Józef, Peters Ferdynand, Ma-
librodzki Teodor, Puchalski Paweł,
Malibrodzki Józef. Zgromadze¬
nie Kowali. Smeracki Stanisław,
starszy. Duszyński Michał, Fischei-
der Jan, Wagner Gotlieb Jan, Rey-
chert Ferdynand, Smarecki Wa¬
wrzyniec, Karczewski Józef, Krauze
Krysztof, Kegel Jan, Werner Go¬
tlieb, Krupski Jan, Ekkert Krystyan,
Domański Szczepan, Hentschel Fry¬
deryk, Kompst Jakób, Wolff Trau-
gott, Schichert Jan, Strohmeier Ka¬
rol, Cybulski Stanisław, Maierdyng
Krystyan, Wadowski Jan, Czepliński
Jan, Jarachowicz Jan, Kope Wil¬
helm, Esser Samuel, Rychłowski Jan,
Biernacki Michał, Bertel Krzysztof,
Krygier Marcin, Bennert Krzysztof,
Sonnenberg Jerzy, Fischer Bogu¬
mił, Czerapiński Jan, Strohmeier Wilhelm, Śli¬
wiński Stanisław, Kukowski Maciej, Berendt Mi¬
chał, Benke Jan, Mazurkiewicz Kazimierz, Sersiń-
ski Stanisław, Ritter Jerzy, Bieliński Józef, Kar¬
czewski Jakób, Knaut Fryderyk, Żurawski Daniel,
Leynert Fryderyk, Kretschmer Ferdynand, Kowa¬
lewski Kacper, Dybiński Kajetan, Derzniakiewicz
Wojciech. Zgromadzenie Mły¬
narzy. Meleszyński Szymon, star¬
szy. Manersberg Gotlieb, Ziebe Jan
Samuel, Lindner Karol, Schoepke
Jan, Anders Samuel, Reinsch Sa¬
muel, Huhle Jan, Jenike August,
Weiner t Karol. Zgromadzenie
Garbarzy. Lindeman Karol, Grass
Beniamin, Galie Jakób, Pauli Antoni,
Rossner Karol. Zgromadzenie
Blacharzy. Molendorf Krystyan,
starszy. Naywaldt Franciszek, Leo¬
pold Fryderyk, Somnitz Karol, Titz
Franciszek, Tretzmiller Stanisław.
Zgromadzenie Stelmachów
i Kołodziei. Hołowczyński Jan,
starszy. Bratz Beniamin, Stygiel Fry¬
deryk, Szyrchorn Fryderyk, Heling
Karol, Cymmerman Gotlieb, Magda-
liński Andrzej, Radziszewski Jan,
Biel Jan, Mentzel Franciszek, Stygiel
Krystyan, Szymon August, Muller
Jan, Kobylański Jakób, Stolarski
Kazimierz, Droździewicz Józef, Pe-
tzold Krystyan, Leszczyński Daniel,
Halwe Jan, Ebert Fryder., Baier Jan,
Mroziński Józef, Neyman Jan, Brud-
nicki Bartłom. Zgromadzenie Szklarzy. Ficht
Józef, starszy. Tonikowski Szymon, Garczyński Jan,
Dutkiewicz Franciszek, Połoniewski Józef, Leymann
Wilhelm, Habner Fryderyk, Sosnowski Kasper, Gel-
lert Tomasz, Gliński Józef, Hochedlinger Jan, Grad-
kowski Daniel. Zgromadzenie Szewców. Biń-
kowski Sylwester, starszy. Wiśniewski Feliks, Wito-
6. Pierwsza dywizya strzelców
konnych gwardyi.
7. Pierwsza część szkoły podchorążych pieszych.
>>>
der, Cybulski Józef, Blechschmidt Henryk,
Królikowski Andrzej, Stanisławski Fran¬
ciszek, Zieliński Jan, Osiecki Józef, Kar¬
piński Kazimierz, Skrzypkowski Jan, El-
biński Franciszek, Sadowski Wojciech,
Lewandowski Andrzej, Gutowski Walen¬
ty. Zgromadzenie Krawców. Ra-
dziejewski Szymon, starszy. Scher Jan,
Jabłonowski Michał, Kacperski Antoni.
Tarasiewicz Walenty, Kozikowski Michał,
Selady Emeryk, Baczyński Jan, Szwey¬
kowski Samuel, Tomaszczyk Jakób, Wło¬
darski Karo], Wolf Jakób, Mikołajewski
Wincenty, Grądzielski Wojciech, Danie-
lewicz Franciszek, Erbst Karol, Twar¬
dowski Sebastyan, Werner Stanisław,.
Schermacher Krystyan, Wężykowski Bła¬
żej, Święcicki Wincenty, Woyciechowicz
Jan, Szulc Marcin, Krzyżanowicz Szymon,
Kałużyński Franciszek, Morawski Fran¬
ciszek, Karasiński August, Bełkowski
7. Pierwsza część szkoły podchorążych pieszych.
szyński Wincenty, Knitowski Tomasz,
Lindeman Jan, Woynarowski Rafał, Za¬
torski Tomasz, Suchiński Walenty, Ja¬
gielski Karol, Wicherkiewicz Marcin,
Toniakiewicz Franciszek, Krupiński
Kazimierz, Kwiatkowski Stanisław, Cho¬
dorowski Roch, Królikowski Stanisław,
Szynkiewicz Stanisław, WTilkoszewski
Jakób, Smólski Jakób, Zalewski Jan,
Zdróykowski Jakób, Syrowatka Tomasz,
Romaszewski Kasper, Kulewski Marcin,
Popławski Franciszek, Śliwiński Fran¬
ciszek, Stankiewicz Sebastyan, Gra¬
bowski W'incenty, Ehlert Józef, Małecki
Tomasz, Libanowski Andrzej, Głoszyń-
ski Izydor, Henig Walenty, Dalicki An¬
drzej, Wójcicki Wincenty, Arnholdt
Jan, Muller Jan, Lewandowski Mate¬
usz, Stanek Karol, Kosiński Aleksan-
7. Pierwsza część szkoły podchorążych pieszych.
Andrzej, Kawicki Wojciech, Samo-
lewski Marcin, Bruszkiewicz Kry¬
styan, Sliwicki Adam, Rafiński Jó¬
zef, Kościołowski Mateusz, Ostaszew¬
ski Piotr, Reczkiewicz Franciszek,
Zajdowski Michał, Indulski Mate¬
usz, Szyngwalt Ignacy, Sankowski
Jan, Kaliczyński Jan, Korency Sta¬
nisław, Kozę Fryderyk, Rygalski Jan,
Baron Wojciech, Majewski Kajetan,
Kwint Gotfried, Myszkiewicz Wa¬
wrzyniec, Zabrewicz Adam, Frayda-
siewicz Jakób. Zgromadzenie
Rzeźników. Wrierciochowski Igna¬
cy, starszy. Przygód zki Tomasz, Bar-
szczewicz Jan, Tomaszewski Jan,
Masson Jan, Zychowicz Wawrzyniec,
Bauer Fryderyk, Rydel Fryderyk,
Jaraczewski Wrojciech, Wierzbowski
Wrojciech, Surzycki Michał, Bień-
7. Pierwsza część szkoły podchorążych pieszych.	kowski Karol, Janczewski Andrzej,
Dzieje Porozbiorowe. Tom 1L
32
>>>
252
7. Pierwsza część szkoły podchorążych pieszych.
Trzciński IMaciej, Hildt Jan, Kuliński Franciszek,
Malinowski -Józef, Smoczyński Fabian, Opalski Win¬
centy, Koch Fryderyk, Flatt Bartłomiej, Orłowski
Jan, Nitz Beniamin, Królikowski Wojciech, Deszkie-
wicz Roch, Ekiert Krystyan, Komorowski Damazy.
Zgromadzenie Introligatorów. Pukszta Jó¬
zef, starszy. Pietrzykowski Andrzej, Oehl Antoni,
Lehman Karol. Zgromadzenie Kotlarzy. Bobe
Ignacy, starszy. Granert Jan, Adolf Siegfrid, Adolf
Józef, Stypulski Franciszek, Hoeke Daniel. Zgro¬
madzenie Krześlarzy. Krauze Jerzy, starszy.
Jaroszewicz Michał, Heine Józef. Zgromadzenie
Kapeluszników. Muller Krzysztof, starszy. Voel-
ker Henryk, Natuzius Karol, Marx Jan Franciszek,
Wittke Samuel, Bacher Jan. Zgromadzenie Or-
ganmistrzów. Buchholtz Fryderyk, starszy. Pili-
chowski Dominik, Janicki Piotr, Max Tomasz, Bału-
towski Hieronim, Spiechowski Antoni, Troschel Wil¬
helm, Baranowski Jan, Dębski Józef, Czekalski Stan.,
Nawacki Franciszek, Rawski Wojciech, Hubert Win¬
centy, Domagalski Dominik, Rudert Jan. Zgroma¬
dzenie Rę kawi cznikó w. Oehmig Fryderyk,
starszy. Sandmann Antoni, Rokony Józef, Hintze An¬
toni, Kamprad Gotlieb, Kamprad Zygmunt, Simon
i
7. Pierwsza część szkoły podchorążych pieszych.
>>>
253
Wilhelm, Deynert Karol. Zgromadzenie Stola¬
rzy. Kraft Fryderyk, starszy. Walentynowicz Ka¬
zimierz, Lipiński Rafał, Jeromin Karol, Snochowski
Franciszek, Muller Adam, Homburg Wilhelm, Mu-
rantowicz Andrzej, Beński Władysław, Botcher Ka¬
rol, Kronicki Jakób, Miętusiewicz Franciszek, Chrza¬
nowski Jan, Taychman Ferdynand, Dreblau Jan, Mu¬
rawski Grzegorz. Zgromadzenie Piekarzy,
a) Czeladnicy. Garguth Krystyan, Schoenaich Ka¬
rol, Woimar Wilhelm, Groskurth Krystyan, Kroeling
Fryderyk, Bollmann Ludwik, Hannt Krystyan, Billel
Ferdynand, Krug August, Jeszke Karol, Alter Win¬
centy, Milde August, Baumann Ferdynand, Herman
Ludwik, Schoen Jan, Schmidt Henryk, Meske Jan,
Kinne Andrzej, Tomaszewski Stanisław, Zimmer-
mann Franciszek, Diehle Ludwik, Schoen Jerzy,
Benner August, b) Majstrowie. Bauer Bogumił,
Marcin, Oleykiewicz Adam, Laurenkiewicz Jan, Ma¬
kowiecki Bonifacy, Tarnasiewicz Aleksander, Ol¬
szewski Józef, Raygierski Jakób, Rakoczy Wojciech,
Bogucki Jan. Zgromadzenie Zegarmistrzów.
Lilpop August, starszy. Janiszewski Sebastyan,
Swiergocki Antoni, Herbst Grzegorz, Krantz Józef,
Kurtz Franciszek, Draganowski Roch. Zgroma¬
dzenie Jubilerów i Złotników. Schwartz.
Maciej, starszy. Wehdel Karol, Klimaszewski To¬
masz, Michalski Piotr, Siennicki Paweł.
ODDZIAŁ III.
Duchowieństwo i Sieroty.
14.	Pomocnik mistrza obrzędów. Milewski Karol,
sekretarz dozoru pensyj i szkół płci żeńskiej.
15.	Sieroty od Dzieciątka Jezus płci męzkiej. Koła-
8. Pomocnik mistrza	9. Obywatele,
obrzędów.
starszy. Gerlach Fryderyk, Wert Jakób, Klawe Hen¬
ryk, Bornholtz Ludwik, Sommer August, Szperling
Jan, Hornung Baltzer, Schultz Jan, Sprung Karol,
Morgenthal Gotlieb, Kiełczewski Feliks, Dege Fry¬
deryk, Wigmann Fryderyk, Baurtz Fryderyk, Otto
Bogumił, Sukiert Wilhelm, Billich Liborius, Specht
Franciszek, Embacher Andrzej, Ryszell Jakób, Hor¬
nung Jan, Gombracht Karol, Schmidt Józef, Szper¬
ling Piotr, Ćwikieł Leon. Zgromadzenie Peru-
karzy. Schmidt Franciszek, starszy. Macuski
Szczepan, Makrott Henryk, Okoniewski Józef, Erhart
Karol. Zgromadzenie Mydlarzy. Schtisler Leo¬
pold, starszy. Werner Karol, Papkę Jan, Czekierski
Franciszek, Werner Jan, Jeszorowski Franciszek,
Kroczke Karol. Zgromadzenie Mosiężników.
Merecki Stanisław, starszy. Kropiewnicki Franciszek,
Thies Reinhard, Rosso Jan. Zgromadzenie Bal¬
wierzy. Trzepiński Andrzej, starszy. Hermanowski
kowska Zofia, przełożona szpitala. Siostry miło¬
sierdzia. Knobloch Agnieszka, Bronikowska Apo¬
lonia, Kunińska Justyna, Lewandowska Anastazya,
Węgierska Józefa, Czarnecka Franciszka, Opacka
Antonina, Łaszcz Maryanna, Jżykowna Maryanna,
Hox Karolina, Malcinowska Antonina, Forbes Ma¬
ryanna, Wittan Józefa. Sieroty płci męzkiej.
Kowalski Józef, Leytner Józef, Podbielski Jan, Mar¬
cinkowski Jan, Kodelski Michał, Załęcki Leon, Kul¬
czycki Aleksander, Płonkowski Antoni, Ponikłowski
Antoni, Jankowski Kazimierz, Górzyński Kacper,
Dudziński Jakób, Rybieński Ignacy, Zakrzewski Jan,
Józefowicz Jan, Koprowicz Jan, Gaiewski Jan, Klimo¬
wicz Jan, Sosiński Jan, Sztrofman Augustyn, Mikocki
Aloizy, Kiciński Andrzej, WToronowicz Andrzej,
Krzewski Andrzej, Rolla Andrzej, Sikorski Bonifacy,
Kamiński Bogumił, Kamiński Demetryusz, Hincz
Emilian, Olędrowski Franc., Kalinowski Franc., Ty-
>>>
254
9. Obywatele.
rański Franciszek, Frankowski Franc., Kozłowski
Franciszek, Karpiński Grzegorz, Słupczyński Józef,
Woytaszewski Józef, Lenartowicz Józef, Wasągie-
wicz Józef, Woański Józef, Witowski Józef, Godlew¬
ski Jan, Zieliński Jan, Łosiewicz Ludwik, Lipski Lu¬
dwik, Łukasiewicz Leon, Frydrych Wilhelm, Żylicz
Antoni, Michalczewski Józei, Boimski Wincenty, Bie¬
liński Franciszek, Skalski Adam, Ponikłowicz Lu¬
dwik, Bielecki Tomasz, Labendów Mikołaj, Jankow¬
ski Jan, Artynowicz Antoni, Nowakowski Antoni,
Klimowicz Antoni, Trzciński Antoni, Krasicki Anto¬
ni, Trzaska Wojciech, Marczyński Konstanty, Gaiew-
ski Wojciech, Zawadzki Wincenty, Wiśniewski Ma¬
teusz, Wysocki Maciej, Hoffman Piotr, Stadnicki
Leonard, Zułkowski Łukasz, Bogusławski Maksym,
Nawrodzki Piotr, Kozłowski Mikołaj, Miłkowski Fran¬
ciszek, Kamiński Floryan, Tomaszewski Ignacy, Zy-
glewricz Łukasz, Tomaszewski Wojciech, Głowadzki
10. Zgromadzenie kupców.
Tiiiwii wam
12. Radni i ławnicy r2S-
municypalnego
11. Prezydent
municypalności
i policyi
m. Warszawy.
>>>
•255
10. Zgromadzenie kupców.
Wincenty, Fiiałkowski Michał, Olszewski Teofil, Pod-
bielski Tomasz, Winkler Tomasz, Żebrowski Tomasz,
Prażmowski Tomasz, Wesołowski Stanisław, Kodel-
ski Stanisław, Łomiński Serafin, Waszelewski Mate¬
usz, Brażewicz Maciej, Markiewicz Mikołaj, Maiewski
Maksym, Chodkiewicz Józef, Orzechowski Konstanty,
Keller Ludwik, Kochanowski Michał, Gluszeński Wa¬
lenty, Żurawski Wincenty, Łukowski .fan, Śliwiński
Antoni.
16. Sieroty płci żeńskiej. Bacliman Krystyna,
Langmanowna Józefa, Zalewska Anna, Kentrzyńska
Rozalia, Sadowska Maryanna, Lisowska Julianna,
Samborska Ludwika, Wrocińska Anna, Gutowiecka
Regina, Krasucka Maryanna, Wiśniewska Maryanna,
Szosze Małgorzata, Fingal Maryanna, Gałkowska Ma¬
ryanna, Sobolewska Maryanna, Wardaczyńska Ma¬
ryanna, Markiewiczówna Maryanna, Dobrowolska
Maryanna, Grodzińska Maryanna, Lawendowska Ma-
13. Cechy rzemieślników.
>>>
•256
ryanna, Szpotowiczówna Marcyanna, Wierzbicka Ma¬
ryanna, Krzemkowska Maryanna, Zarębianka Magda¬
lena, Galantosiewiczówna Maryanna, Rucińska M.,
Malarska M., Styszyńska M., Badowska Łucya,
Wojciechowska Matylda, Pabiianczykówna Ludwika,
Murawska Łucya, Gabryszewska Katarzyna, Fiiał-
kowska Ludwika, Matulska Salomea, Szaczycińska
Petronela, Gurowska Barbara, Radwańska Katarzy¬
na, Tatarczyńska Kunegunda, Korytkowska Karolina,
Gruszczyńska Kandyda, Chmielewska Klara, Badow¬
ska Eleonora, Łobowna Konstancya, Antoszewska
Karolina, Krasucka Katarzyna, Basińska Katarzyna,
Zakrzewska Konstancya, Mieszkowska Bogumiła,
Kurowska Aniela, Krusińska Joanna, Leszczyńska
Katarzyna, Lewandowska Elżbieta, Gierszt Eufrozy-
ra, Rudkowska Anna, Sokołowska Anna, Milewska
Anna, Bankiewiczówna Antonina, Obłuska Anna,
Lepsówna Anna, Neyman Aleksandra, Sulicka Anie¬
la, Baier Anna, Cichocka Aniela, Jakubowska Anna,
Siwicz Antonina, Kożuchowska Julianna, Szymono-
wiczówna Maryanna, Figiel Maryanna, Szczepkow¬
ska Ewa, Szczytowska Kamilla, Litnerowna Józefa,
Boehm Anna, Błendowna Paulina, Otocka Józefa,
Jaworska Barbara, Wiechowska Tekla, Szymańska
Małgorzata, Badowska Bibianna, Suchodolska Brygi¬
da, Styczyńska B., Obrębska Joanna, Czepelińska T.,
Chachulska M., Śliwińska Katarzyna, Michalska T.,
Paprocka Agnieszka, Rożnowska Józefa, Barańska
Julianna, Bartosiewicz Julianna, Krzykowska Ana-
stazya, Pastkowska Antonina, Czechowicz Elżbieta,
13. Cechy rzemieślników.
na, Pawłowska Eleonora, Drzewiecka Ewa, Ligberg
Elżbieta, Rossolińska Elżbieta, Skórzyńska Francisz¬
ka, Słupczyńska Ewa, Dombkowska Franciszka,
Dembska Franciszka, Woyciechowska Maryanna,
Samulska Felicyanna, Markowska Franciszka, Kul¬
czycka Teodozya, Jabłońska Teresa, Stawska Salo¬
mea, Szymańska Paulina, Szaych Rozalia, Lutowska
Apolonia, Dąbrowska Józefa, Nowomieyska Joanna,
Rossyiska Józefa, Kowalewska Justyna, Szachtygier
Józefa, Komoran Julianna, Gutowska Józefa, Powia-
towska Józefa, Rossenberg Maryanna, Janisymówna
Joanna, Sieradzka Helena, Witkowska Zuzanna, Jan¬
kowska Maryanna, Kruszewska Tekla, Jankowska
Marcyanna, Farkiewiczówna Zuzanna, Weymar Mał¬
gorzata, Żytowska Urszula, Scholmowska Zofia, Maie-
wińska Zofia, Podobasińska Zofia, Defilówna Barba-
Szałaykowska Maryanna, Trocińska Rozalia, Łuka¬
szewska Julianna, Bregdanowiczówna Maryanna, Ro-
koszówna Antonina, Goliszewska Franciszka, Tka-
czynówna Maryanna, Wrotuszewska Paulina, Wyrzy¬
kowska Maryanna, Dmochowska Teresa, Nowakow¬
ska Zofia, Sawicka Maryanna, Leszczyńska Maryan¬
na, Mikulska Marcyanna, Poświatowska Józefa, Wo-
roniecka Aniela, Wasągiewicz Emilia, Gałkowska
Teresa.
17. Instytut Głuchoniemych. I. Nauczyciele,
Ks. Jakób Falkowski, rektor. Wysocki Wawrzyniec,
Wądołowski Feliks, Dobrzycki Piotr — nauczyciele,
Falkowski Nereusz, dozorca. II. Uczniowie. Za-
wierzewski Walenty, Neygart Hipolit, Połeć Woj¬
ciech, Bocheński Jan, Chodkiewicz Jan, Troianowski
Jan, Molgenday Teodor, Karaś Franciszek, Lewitów-
>>>
257
ski Henryk, Bacharzewski Walenty, Pissarzowski
Teodor, Ustroński Wincenty, Cholewiński Bernard,
Mack Kazimierz — uczniowie klasy I. Bohowicz Lu-
cyan, Fukier Franciszek, Gąsowski Aleksander, Stan¬
kiewicz Stanisław, Rudnicki Adam, Nieszporek Szy¬
mon, Bednarski Stanisław, Gaiewski Wojciech, Za¬
lewski Józef—uczniowie klasy II. Pęczarski Feliks,
Sierociński Wincenty, Butrymowicz Mateusz, Roiow-
ski Józef, Upanowski Marcin, Rogoziński Józef, Go-
rączkiewicz Piotr, Gorayski Michał—uczniowie kla¬
sy III-ej. III. Rzemieślnicy. Łodziński Woj¬
ciech, Rybicki Antoni, Chądzyński Józef, Frydrysz-
czyk Jan, Murawski Józef, Murawski Bartłomiej,
Chodorowski Piotr, Niewiadomski Stanisław.
księża. Sokołowski Maryan, Cierpiał Wiktor, Bogur-
ski Hipolit—laicy.
20.	Konwent XX. Bernardynów. Pęsko Mikołaj,
Ryszkowski Wincenty, Tokarski Antoni, Posłowski
Modest, Małachowicz Wojciech, Nałęcz Józef, Zaiącz-
kowski Feliks, Laskowski Makary — braciszkowie.
Nartowski Fortunat, Pławski Piotr, Jaskierski Leo¬
nard, Kurpiński Klemens, Radzimiński Aleksander—
klerycy. Papiński Wiktoryn, Warszelewicz Cypryan,
Tarnowski Kazimierz, Switalski Maryan — księża.
Pałczyński Mateusz, kaznodzieja. Alszer Roch, se¬
kretarz prowincyała. Korson Franciszek, wikary.
Blachowicz Piotr, Tuhung Hieronim, Bichorn Kor¬
neli—lektor. Teologii. Siwczyński Elekt, prowincyał.
13. Cechy rzemieślników.
18.	Konwent XX. Kapucynów. X. Piątkowski
Bernard (wikary), Perkowski Joachim, Ryszewski
Korneli, Fortunski Bonawentura, Poznański Anzelm,
Szymański Beniamin, Lenartowski Zygmunt, Ciesiel¬
ski Teodor — księża. Kisieliński Juwenalis, Łuka¬
szewski Eustachy, Kaczorowski Marceli — klerycy.
Cembrowicz Franciszek, Kasprowicz Kryspin, Wę-
dziłowski Ryszard, Kiełczewski Tomasz —laicy.
19.	Konwent XX. Reformatów. Ks. Ottomański
Franciszek (prowincyał). Niwiński Floryan, defini¬
tor. Ciepliński Emilian, penitencyarz. Eszert Ser¬
giusz, kaznodzieja niemiecki. Smaszewski Tomasz,
gwardyan. Zarczewicz Jan, wikary. Przybylski Wa-
leryan, lektor Teologii. Sawicki Hilary, kaznodzieja
polski. Stawicki Feliks, Macha Poncyan, Sałaciński
Sebastyan, Żółtowski Leonard, Ostrowski Lucyan —
21.	Konwent XX. Franciszkanów. Śliwiński An¬
drzej, Kowalski Filip, Kotowski Bernard — bracisz¬
kowie. Stopiński Łukasz, kleryk. Małecki Benedykt,
Kowalski Karol, Gerlach Benedykt, Tuszyński Oz-
mund — dyakoni. Ks. Garliński Jan, penitencyarz.
Piasecki Jakób, kaznodzieja. Massopust Waleryan,
profesor. Grzybowski Eustachy, definitor.
22.	Konwent XX. Karmelitów (Trzewikowi). Ku¬
bicki Ludwik, Ornowski Angielin, Pomorski Bona¬
wentura (kaznodzieja), Winkowski Leon, Bauer Woj¬
ciech — księża.
23.	Konwent XX. Augustyanów. Niedzielski Ali-
pi, przeor. Piasecki Augustyn, Nałochowski Wil¬
helm, Szankiewicz Mikołaj, Łysakiewicz Marcin, Za¬
łuski Teodor, Miętusowski Czesław, Stermachowski
Kandyd, Cymmermann Franciszek—księża. Skupiń-
>>>
•258
ski Łukasz, Przybyłowski Fabian, Maliński Bona¬
wentura, Woszczyński Kajetan, Pietraszewski Stani¬
sław, Jabłoński Konstanty, Kielchen Damazy, Du¬
dziński Fakundy, Baranowski Wawrzyniec, Uściński
Adankty — klerycy. Kapaczewicz Patrycy, 01ixięga
Józefat, Brzeziński Izydor, Gryżewski Szymon, Kaza-
nowski Kanty—laicy.
24. Konwent XX. Dominikanów. Masłowski Fran¬
ciszek, subprzeor. Olearski Stanisław, Dzikowski
Dominik, Pinakiewicz Andrzej, Kręczkowski Bonifa¬
cy—księża. Boenig Wincenty, Klapper Pius, Zabłoc¬
ki Augustyn, Andryskowski Rafał, Klimański Ale¬
ksy, Niciński Wojciech, Szuliński Cypryan, Kru¬
szewski Eugeniusz, Olszewski Franciszek, Cieśla-
Kłodnicki Stefan, Straszyński Paweł, Butkiewicz Bo¬
nawentura, Straszak Stanisław, Lewiński Franciszek,
Kraiewski Tomasz, Szymański Paweł, Jankowski
Grzegorz, Hryniewiecki Antoni, Wierzbowski Mi¬
chał, Tranowski Ignacy, Choromański Stanisław,
Stokowski Kazimierz, Moszczyński Mateusz, Słupec¬
ki Jan, Maiewski Benedykt, Szumborski Felicyan,
Szułakiewicz Bazyli, Tyski Jakób. XX. Wikaryu-
sze archikatedry warszawskiej. Toczyski
Michał, Greiflenberg Walenty, Alen Jan, Klatt Da¬
wid, Jachucki Mateusz, Białobrzeski Antoni—księża.
Inni duchowni seminaryum. Filipowicz Aloi-
zy, kanonik. Żółtowski Antoni, rektor. Michalczew¬
ski Józef, profesor. Filipowicz Józef, profesor semi-
13. Cechy rzemieślników.
kowski Ludwik, Milewski Czesław, Chadulski Kry-
spian—braciszkowie.
25. Seminaryum, główne. Skarszewski Wojciech,
arcybiskup i prymas Królestwa. Biskupi. Woro¬
nicz Jan Paweł, Burzyński Prosper, Manugiewicz
Mikołaj, Koźmian Józef, Ciechanowski Ferdynand.
Suffragani. Ostrowski Daniel, Woiakowski Mate¬
usz, Pleiewski Konstanty, Dobrzański Aleksander,
Kapituły. Węgierski Maciej (dziekan), Szaniawski
Ksawery, Latecki Jan, Królikowski Adam, Czarnec¬
ki Edward, Filipowicz Aloizy, Pawłowski Franci¬
szek, Fiiałkowski Antoni, Chmielewski Tomasz, Gut¬
kowski.Marceli, Łaszczewski Wincenty, Dąbrowski
Antoni, Gniewczyński Piotr, Ostrowski Atanazy hra¬
bia, Łętowski Ludwik, Goldtmann Józef, Tomaszew¬
ski Walenty, Przyluski Łukasz, Królewiecki Antoni,
naryum. Jesterheim Karol, prowizor. Giraud Gabry¬
el, profesor. Białobrzeski Franciszek, dyakon. Witt-
man Ignacy, subdyakon—księża. Kamiński Ignacy,
Kożuchowski Władysław, Ratyński Franciszek, Paz-
dyński Franciszek, Grudziński Józef, Mokrzański
Adam, Kondracki Walenty, Metelski Jan, Żochowski
Jan, Bartyzel Michał, Bekierski Józef, Ciszewski An¬
drzej, Dudziszewski Teodor, Grzybowski Sylwester,
Gumiński Faustyn, Zwoliński Stanisław, Gadomski
Franciszek, Uzarski Franciszek, Niski Ignacy, Że¬
browski Franciszek, Wiktor Antoni, Bezuch Franci¬
szek, Klawitter Wincenty, Baliński Jakób, Chmie¬
lewski Leon, Czapożyński Walenty, Fiiałkowski Ale¬
ksander, Konworski Jan, Koskowski Nikodem, Ko¬
stecki Wincenty, Lisiecki Józef, Moroz Kazimierz,
Rudziński Jerzy, Żebrowski Piotr, Kosmowski Stani-
>>>
259
13. Cechy rzemieślników.
sław, Kreczunowicz Marcin, Marszulewicz .Tan, Pod-
borski Adam, Szulakiewicz Jan—klerycy.
26. Księża Missyonarze. Dzierżek Tomasz, Krup¬
ski Jan, Mścichowski Roch (kanonik), Gruszecki Lu¬
dwik (rejent), Rzymski Paweł, Bóbr Jan, Kuczbor-
ski Jan, Godswiller Jan (kanonik), Celiński Kazi¬
mierz, Wolski Ludwik (vice rejent), Sawicki Adam
(prefekt), Domanowski Wincenty (wikaryusz), Zawi¬
stowski Dominik (proboszcz), Scięgosz Ignacy (wi¬
karyusz), Załuski Józef (wizytator szkół) — księża.
Szczygielski .Józefat, Krystek Antoni, Bałanowski
Walenty, Litwinowicz Albert, Rzewuski Paweł, Łu-
kasiewicz Andrzej, Kostecki Franciszek, Leśniewski
Mateusz, Naruszewicz Mateusz, Złotkowski Adam,
Dzieje Porozbiorowe. Tom II.
13. Cechy rzemieślników.
>>>
2G0
Nadratowski Piotr, Kąpieński Franciszek, Antulski
Jan, Popławski Tomasz, Surowiecki Marcin, Kornec¬
ki Tomasz, Więckowski Antoni, Orlikowski Stani¬
sław, Pauceram Mikołaj, Janiszewski Wincenty,
Nobis Ignacy, Lewandowski Piotr, Smoliński Sylwe¬
ster, Radoniewicz Jan, Podbielski Antoni, Pawłow¬
ski Antoni, Mitller Ludwik, Złotkowski Andrzej,
Przygocki Tomasz, Wolff Antoni, Cymman Antoni,
Domżalski Stanisław, Michalczewski Andrzej, Stan-
czewski Martinus, Jabłoński Tomasz, Dziedzicki
Stefan, Chmieliński Leonard, Niski Stanisław, Sopu-
szyński Jan—klerycy.
27.	Oddział muzyki żałobnej. Olszewski, Nie¬
dzielski, Chmielewski, Krewald, Jaślikowski, Za¬
rzycki (Stanisław), Zelinga, Janiszewski, Palewski,
Madliński, Martin, Dudulewicz, Kędzierski (ojciec),
tor, na końcu profesorowie i rektor. Bader Antoni,
kurator szkół wydziałowych w miejsce inspektora.
Uczniowie. Łabędzki Marcin, Haubold Karol, Wi-
dyger Karol, Woźnicki Jan, Bail Karol, Muller Ale¬
ksander, Thies Piotr, Pogorzelski August, Olszewski
Adam, Otto Karol, Górski Antoni, Lindemann Au¬
gust, Braun Józef, Pahlen Karol, Gumprycht Jan.
Roesler Daniel, Lehmann Paweł, Sawicki Jan, Ra-
boug Bogumił, Borowski Franciszek, Hoffman Karol,
Beyreither Józef, Cywolke Adolf, Kraft Wilhelm,
W^oźnicki Kacper, Robert Dawid, Strohmajer Jan,
Libchen Karol, Petersilge Michał, Krześliński Karol,
Baier Aleksander, Dembski Damazy, Liedke Jan,
Kuch czy ński Stanisław, Kalinowski Aleksander,
Bauer Karol, Kleinschmidt August, Matkowski Ba¬
zyli, Bieleiów Piotr, Helling Karol, Szylage Jan,
13. Cechy rzemieślników.
Kędzierski (syn), Jurawski, Łuszczewski, Czersznicz,
Ventzel, Latów, Hermann, Schreiber, Kaczkowski,
Wesołowski, Małgocki, Jabłoński, Vorbrodt, Laube,
Wróblewski, Lanckoroński (ojciec), Lanckoroński
(syn), Niedzwiedzki, Czuławski, Gaszewski, Bielaw¬
ski, Koteywa, Zarzycki (Mateusz), Maiewicz, Mar¬
czewski, Gaiewski, Ludwik, Woiewódzki, Rykers,
Juliusz, Lachowicz, Pawłowski, Tyczyna, Wiktor,
Kautz, Choralik, Kaliński, Daszkowski, Hesk, Szal-
kiewicz.
ODDZIAŁ IV.
Dnstytuta uczące.
28.	Pomocnik mistrza obrzędów. Łubkowski Ro¬
man, referent cenzury w Komisyi Oświecenia.
29.	Szkoła wydziałowa druga. Na przodzie inspek-
Wierzbicki Andrzej, Verzeli Ludwik, Sattler Jan,
Popławski Ludwik, Kwiatkowski Stanisław, Lange
Fryderyk, Młynarski Andrzej, Neupert Henryk, Za¬
borski Antoni, Sarnowski Piotr, Michalczewski Igna¬
cy, Roesler Ludwik, Yenkan Karol, Tretzmuller Fry¬
deryk, Berendt Aleksander, Adamski Karol, Baum-
garth Jan, Śliwiński Wojciech, Manstein Henryk,
Piotrowski Franciszek, Sarnawski Aleksander, Mi¬
chalczewski Stanisław, Beruges Fryderyk, Giller
Krystyan, Hildt Ludwik, Kwakowski Józef, Rabof
Aleksander, Hepner Henryk, Gasparo Antoni, Rut¬
kowski Wrojciech, Grosser Karol, Reyf Julian, Sten-
tzel Edward, Titzki Karol, Tomaszczyk Jan, Anders
Jan, Thomasz Adolf, Jungmann Paweł, Gundelach
Jan, Cybulski Aleksander, Wrysocki Stanisław, Łu-
komski Aleksander, Cywolka August, Samborski
Mateusz, Normark Adolf, Pohl Edward, Schneider
>>>
261
Wilhelm, Sunderland Filip, Henberger Fryderyk,
Krautz Karol, Łożyński Jan, Biernacki Stanisław,
Kuczmański Adam, Miiller Jan, Mękalski Stanisław,
Feder Antoni, Schube Bogumił, Perl August, Kiihl
Karol, Muller Adolf, Jannasch Ludwik. Lisiecki,
kollaborator. Lider, profesor. Gawroński, nauczy¬
ciel. Prokopowicz, profesor. Miiller, nauczyciel.
Ksiądz Tetzner, rektor.
30. Szkoła wydziałowa pierwsza. Na przodzie in¬
spektor, na końcu profesorowie i rektor. Szlezinger
Jan, inspektor. Uczniowie. Adamski Dominik,
Ambroziński Franciszek, Billing Kazimierz, Boehm
Józef, Brobek Karol, Ciecierski Michał, Czternastkie-
wicz Jan, Degatt Antoni, Domagalski Mateusz, Goa
Tomasz, Gołębiewski Oktawiusz, Jakubowski Adam,
Janiszewski Józef, Kalinowski Wacław, Kisielewski
Andrzej, Kamiński Ludwik, Konachowicz Józef,
Krzewski Franciszek, Kulisza Augustyn, Lebanow-
ski Kazimierz, Łochowrski Roman, Majewski Kazi¬
mierz, Martwiński Franciszek, Miciewicz Antoni,
Młodkowski Józef, Mikułowski Adolf, Niedziałkow'-
ski Tomasz, Piekałkiewicz Jan, Plewczyński Józef,
Prokulski Piotr, Rokicki Stanisław, Roszewski Józef,
Saganowski Tomasz, Sikorski Antoni, Siemiątkow¬
ski Ignacy, Sliwicki Józef, Sokołowski Franciszek,
Sosenkowski Leopold, Sosnowski Wojciech, Szat¬
kowski Ignacy, Szwaycar Józef, Todesko Józef, Tur-
lewicz Mikołaj, Tymiński Kajetan, Walewski Stani¬
sław, Witkowski Kalikst, Wróblewski Maciej, Zapa-
łowicz Antoni, Zdziebłowski Franciszek, Zieliński
Leon, Angielewski Feliks, Billing Fryderyk, Błesz-
czyński Antoni, Brobek Aleksander, Ciecierski Fran-
13. Cechy rzemieślników.
Kazimierz, Krasnodębski Ignacy, Kuczborski Ale¬
ksander, Kwiatkowski Ignacy, Łapiński Adolf, Łu-
komski Ignacy, Malinowski Jan, May Antoni, Mił-
kowski Teofil, Moszdżyński Jan, Mikułowski To¬
masz, Perkowski Stanisław, Piotrowski Józef, Potoc¬
ki Tomasz, Rogulski Kazimierz, Roszewski Feliks,
Sapiński Jan, Schmidt Tomasz, Sierakowski Woj¬
ciech, Slebodziński Michał, Smulski Franciszek, Son-
nenberg Adolf, Sosenkowski Leonard, Szafulski Jan,
Szafarzyński Leon, Targoż Błażej, Trzebiński Win¬
centy, Tymiński Walery, Walasiński Jan, Wikiliński
Antoni, Wolkucki Konrad, Zapałowicz Józef, Zawadz¬
ki Józef, Zieliński Józef, Angielewrski Aleksander,
Batycki Józef, Billing Józef, Brobek Ludwik, Cam-
pioni Edward, Ciecierski Ludwik, Daszkiewicz Jan,
Demby Leopold, Dworzak Antoni, Goa Ludwik,
Grzegorzewski Michał, Jakobsohn Kajetan, Jaworski
ciszek, Chomętowski Romuald, Daszkiewicz Roman,
Dobrowolski Franciszek, Gabrysiewicz Michał, God¬
lewski Władysław, Gutowski Ludwik, Janicki Stani¬
sław, Unicki Tomasz, Kiernicki Wincenty, Kniżewicz
Wojciech, Krzewski Stanisław, Kwasiborski Kazi¬
mierz, Legros Napoleon, Łukomski Henryk, Mali¬
nowski Marceli, May Karol, Miklaszewski Antoni,
Młodkowski Tomasz, Mikułowski Maurycy, Niedz-
wiecki Marceli, Piotrowski Jan, Pogonowski Józef,
Prusiecki Bolesław, Rościszewski Stanisław, Sapiń¬
ski Piotr, Sarnecki Leopold, Sikorski Antoni, Skora-
czyński Szymon, Słowiński Michał, Sonnenberg Sta¬
nisław, Sosnowski Franciszek, Strycharzewski Syl¬
wester, Szawarzyński Jakób, Szymborski Antoni,
Trochanowski Jan, Twardo Feliks, Ulidowicz Anto¬
ni, Wernig Juliusz, Wodzyński Antoni, Wszelaki To¬
masz, Zaręba Mateusz, Zieliński Piotr, Zimowski
>>>
Wiktor. Nauczyciele. Jakubowski Jacek, Ję¬
drzejewski Leon, Broździński Gabryel, Chromicki
Edward, Grupiński Antoni, Ćwik Gwalbert — księża.
Ks. Dąbrowski Tomasz, zastępca rektora.
31. Szkoła wojewódzka. Na przodzie kurator, na
końcu profesorowie i rektor. (Kwiatkowski, kurator).
Uczniowie. Słupnicki Leon, Paliński Jakób, Ru-
bińkowski Franciszek, Drużyński Feliks, Blech Au¬
gust, Dobrzyński Michał, Issajew Andrzej, Przyłuski
Jan, Ostrowski Antoni, Putz Ludwik, Buliński Stani¬
sław, Czemski Józef, Rudnicki Kazimierz, Toporkie-
wicz Jan, Przyłuski Amilkar, Werowski Bronisław,
Mędrzycki Marceli, Błaszkowski Józef, Detkeus Eu¬
geniusz, Gruszczyński Feliks, Izbiński Gabryel, Kórn
Antoni, Munchheimer Adolf, Mściwojewski Napole-
! on, Orłowski Seweryn, Sąchocki Maryan, Stypułkow-
ski Jan, Tomaszewski Stanisław, Miłkowski Antoni,
Issaiew Jan, Laskowski Adam, Gałkowski Franci¬
szek, Rutkowski Jan, Muszyński Feliks, Górski Sta¬
nisław, Nawroczyński Karol, Sadowski Teodor, Gar-
bowski Jakób, Knytel Julian, Kryński Jan, Grabow¬
ski Ludwik, Boroński Szymon, Marendowski Lud¬
wik, Mieszkowski Adam, Moroz Józef, Werner Jan,
| Ułanowski Józef, Gastel Benryk, Anders Bonifacy,
15. Sieroty od Dzieciątka Jezus płci męzkiej.
>>>
14. Pomocnik
mistrza obrzędów.
Józef, Złotoszewski Adam, Krajewski Heliodor,
Lechieulle Konstanty, Bohm Karol, Uysterlof Anto¬
ni, Sarnin Aloizy, Żółkowski Aloizy, Bukowski Józef,
Zieliński Hipolit, Lange Ludwik, L5ve Moritz, Gersz
Jakób, Zachowski Leopold, Toroński Szymon, Baliń¬
ski Karol, Parol Franciszek, Barszczowicz Józef, To¬
maszewski Antoni, Czemski Stanisław, Gaiewski An¬
toni, Głębocki Antoni, Karwowski Wojciech, Króli¬
kowski Leopold, Markowski Stanisław, Najemski
Ksawery, Orłowski Marceli, Sąchocki Józef, Toma¬
szewski Stanisław, Uledowski Jan, Świątkowski Jan,
Gorczyszewski Ksawery, Pętkowski Maurycy, Wło-
-o?
C«v.~ • '-tW-yJ-Ó (■’ s-
Filipowski Gabryel, Gostomski Konstanty, Kozioro-
wicz Edward, Kasperski Jan, Lowe Adolf, Polkow¬
ski Stanisław, Rodjewicz Piotr, Wierzbicki Stani¬
sław, Kiślański Fortunat, Górecki Włodzimierz, Pu¬
chalski Edmund, Kiecki Michał, Putz Michał, Kosiń¬
ski Michał, Piasecki Ksawery, Kopiński Józef, Gro¬
dzicki Seweryn, Babski Piotr, Bobrowski, Chrzanow¬
ski, Borowski, Neumann, Michalski Andrzej, Stein-
bok Ludwik, Gliński Onufry, Domański Rudolf, Je¬
zierski Jan, Maciejowski Feliks, Mierzeiewski Win¬
centy, Wężyk Franciszek, Dyzmański Józef, Kiecki
Jan, Porosiewicz Adam, Stodulski Antoni, Więcek
>>>
•264
dek Michał, Włodek Józef, Bielawski Józef, Duliński
Stanisław, Karłowicz Maksymilian, Kucharzewski
Wojciech, Janiszewski Szczepan, Małowieski Igna¬
cy, Radliński Andrzej, Jagodziński Paweł, Gradow¬
ski Józef, Karwadzki Józef, Wróblewski Walenty,
Dorantowicz Aleksander, Werner Józef, Peder Ale¬
ksander, Rzewuski Jan, Dornfeld Franciszek, Górski
Teofil, Januszewski Franciszek, Kosmann Maksy¬
milian, Kisielewski Adam, Maliszewski Aleksander,
Rychłowski Napoleon, Sarnin August, Wąsowicz Ni-
cefor, Rosen Seweryn, Wern Józef, Romanowski
Chryzostom, Galie Aleksander, Parrisot Józef, Sta¬
rzyński Bonawentura, Miklaszewski Józef, Bełżyński
Piotr, Waldenberg Michał, Kubowski Kalikst, Bu¬
dzyński, Petiskus, Wiktor, Zaborski Nepomucen,
Wołowski Adam, Weinert Aleksander, Sokolnicki
Leon, Maliszewski Jan, Badowski Adam, Dębski Na¬
poleon, Nawrocki Napoleon, Brunn Stanisław, Eyna-
rowicz Wincenty, Klimkiewicz Karol, Roliński Adolf,
Strykowski Jan, Wilkowski Józef, Jarnowski Józef,
Kaczyński Aleksander, Betley Józef, Zanożyński
Ignacy, Lechieulle Ryszard, Issajew Aleksander,
Lembke Teofil, Ostrowski Wincenty, Szczepański
Antoni, Wysocki Andrzej, Kopeć Józef, German Ro¬
bert, Fontana Ignacy, Kamionowrski Aleksander, Je-
dynowicz Józef, Betkens Aleksander, Naramowski
Józef, Dąbrowski Ludwik, Górkiewicz Franciszek,
Bornowski Kazimierz, Komorowski Florentyn, Lubli-
ner Ozeasz, Mikucki Wojciech, Orłowski Ludwik,
Chorowicz Julian, Samochwał Aleksander, Uterman
Jan, Boski Romuald, Wołowicz Stanisław, Bohm Bi-
polit, Łapiński Kazimierz, Pszenny Gustaw, Stawiń¬
ski Jan, Juszkiewicz Stanisław, Wiśniewski Jan, Śli¬
wiński Andrzej, Kościołowrski Jan, Orłowski Tomasz,
Bincz Franciszek, Rostworowski Juliusz, Baliński
Jan, Schweiger Ludwik, Bielawski Daniel, Ossakow-
ski Jan, Steinbock Leopold, Wagner Józef, Roma¬
szewski Teofil, Czyżewski Antoni, Drozdowski Flo-
ryan, Gąsowski Bipolit, Kiippen Wilhelm, Krauziń-
ski Józef, Lisicki Ignacy, Olgiatti Ludwik, Rogalski
Józef, Ulatowski Piotr, Wołowicz Wawrzyniec, Wo-
roniecki Lucyan, Kruszewski Adolf, Ułanowski Fe¬
liks, Urmowski Leon, Rostworowski Janusz, Sma-
trzyński Józef, Filipowski Jan, Wołowski Jan, Lanc-
koroński Paweł, Restorf Karol, Pętkowski, Rzewuski,
Lembke, Goryszewski Ignacy, Zieliński Jan, Pękal¬
ski Józef, Suchorski Piotr, Brzeziński Józef, Wola¬
nowski Kacper, Jakubowski Józef, Woycicki Kazi¬
mierz, Celiński Marceli, Gruszecki Władysław, Pio¬
trowski Andrzej, Rzempołuski Stanisław, Sutkiewicz
Aleksander, Zakrzewski Alfons. Profesorowie
i nauczyciele: Smarzewski Andrzej, Packhiiuser
Andrezj, Wierzbicki Benedykt, Józefowicz Wincen¬
ty— profesorowie. Kaczyński Antoni, Janicki Józef,
Gacki Józef, Jasiński Tomasz, Famulski Andrzej —-
klerycy. Suchocki Wojciech, Wasiłowski Tomasz,
Malinowski Antoni, Szelewrski Józef, Stankiewicz
Łukasz—księża. Ks. Andraszek Edmund, zastępca
rektora.
32. Konwikt XX. Pijarów (z Żoliborza). Konwi-
ktor o wie. Andrzeykowicz Rychard, Frankowski
Konstanty, Jawrszyński Antoni, Lubieniecki Bipolit,
Nagrodzki Edward, Niezabytowski Stefan, Ostrow¬
ski Aleksander, Potocki Maurycy, Rzewruski Domi-
>>>
265
nik, Szaniawski Józef, Waleski Konrad, Złotnicki Ju¬
liusz, Cieciszowski Edward, Frankowski Julian, Ja¬
wornicki Adolf, Łukowski Antoni, Niemoiewski Fran¬
ciszek, Oskierko Jan, Pawłowski Artur, Poletyło Leo¬
pold, Szlubowski Stefan, Tarło Henryk, Waliszewski
Feliks, Czosnowski Józef, Otto Horwat, Kamieński
Julian, Mioduski Stanisław, Niewęgłowski Kazimierz,
Ostrowski Tomasz, Piotrowski August, Rzewuski
Witold, Szlubowski Michał, Waleski Mikołaj, Wielo¬
polski Bolesław. Profesorowie i nauczycie¬
le. Pilz Józef—profesor. Karaś Paweł—kleryk.
Niezabytowski Anastazy, Wręczycki Franciszek, Ja¬
kubowski Adam Wincenty — księża. Ks. Ciastowski
Jakób — rektor.
33. Liceum warszawskie. Na przodzie kurator,
na końcu profesorowie i rektor. Kwiatkowski Ka-
froide Antoni, Swatowski Teodor, Falliner Henryk,
Phauser Karol, Zawadzki Stanisław, Szturm Józef,
Ostrowski Józef, Rakowiecki Jakób, Starzyński Sta¬
nisław, Boudonin Julian, Mokronowski Ewaryst,
Szlenkier Franciszek, Radzicki Aleksander, Zeybt
Fryderyk, Ordon Józef, Kurtz Aleksander, Herman
Maksymilian, Kazimirus Edward, Muller Aleksander,
Beyer Henryk, Rothwand Mateusz, Kietliński Lud¬
wik, Lowengluck Julian, Olszewski Władysław, Swi-
narski Józef, Sikorski Julian, Lange Edward, Trzciń¬
ski Jakób, Paschalski Józef, Phanauser Józef, Soko¬
łowski Ludwik, Wołowski Korneliusz, Borowski Ed¬
ward, Deryng Franciszek, W7aynwerm Ignacy, Jur¬
kowski Alfons, Konkowski Józef, Piotrowski Jakób,
Weichert Maksymilian, Szymański Antoni, Carre Jó¬
zef, Krasiński Karol, Michel Filip, Kronenberg Hen-
16. Sieroty płci żeńskiej.
jetan — kurator. Uczniowie. Hussakowski Lu-
dwik, Kwieciński Wojciech, Nax Dominik, Zrzelski
Edward, Kwieciński Józef, Derszniakiewicz Andrzej,
Tomazyni Leopold, Kraiński Marceli, Goldberg An¬
toni, Zieliński Józef, Jęczą Józef, Wilner Aleksander,
Rebandel Henryk, Pinkowski Wincenty, Cichocki
Dominik, Łęcki Aleksander, Kollatorowicz Józef, Ro¬
galski Antoni, Bzowski Antoni, Szley Ferdynand, Ro-
sengart Izrael, Szczepanów Bazyli, Zwierzchowski
Józef, Smyczeński Emilian, Rylski Stanisław, Bir-
baum Henryk, Homelka Jan, Corazzi Aurelian, Ble-
dziejewski Ignacy, Grosser Krystyan, Boba Ignacy,
Boudelle Karol, Szczepanów Piotr, Roczterowicz, Ja¬
siński W., Piotróni Mikołaj, Rozenstein Al., Szmelzer
Wilhelm, Kurtz Adolf, Kowalski Jan, Paszkowski
Konstanty, Wojewódzki Karol, Sędzimir Józef, Belle-
17. Instytut głuchoniemych.
ryk, Greffeuille Hipolit, Tuszewski Antoni, Prażmow-
ski Antoni, Zembrzuski Hieronim, Janowski Franci¬
szek, Gołębiowski Ludwik, Zalewski Kazimierz, Ty-
rawski Władysław, Chomentowski Strato, Eckelt
Jan, Lewestam Juliusz, Ordon Emil, Jasiński Józef,
starszy, Jahn Franciszek, Horoch Feliks, Skierkow-
ski Hilary, Suherl Karol, Lauber Emil, Łubieński
Leon, Behr Stanisław, Lubiński Feliks, Czetwertyń-
ski Kalikst, Obnicki Marcel, Zieliński Jan, Stalewski
Antoni, Prusak Konstanty, Józefowicz AL, Matusie¬
wicz Stanisław, Winnicki Józef, Zychowicz Józef,
Filleborn Seweryn, Kraft Kazimierz, Lust Ludwik,
Tymę Stanisław, Krethlów Aleksander, Tymieniecki
Leonard, Dutkiewicz Rajmund, Szpakowski Józef,
Marx Adolf, Blechschmidt Karol, Cichocki Stanisław,
I Grużewski Mieczysław, Domakowski Ludwik, Bojar-
>>>
266
ski Aleksander, Gizaczyński Stanisław, Barchwitz
August, Skolimowski Ludwik, Schmidt Piotr, Sam¬
borski Franciszek, Herman Leon, Baudzen Józef,
Nemke Karol, Boudelle Bogumił, Gzowski Konstanty,
Zychowicz Aleksander, Szklarman Józef, Knefler
Jan, Sakowski Aleksander, Migdalski Józef, Gieppart
Kazimierz, Gładysz Appolodor, Tytów Piotr, Hoch
Józef, Lange Joachim, Bied ziej ewski Ignacy, Tymę
Franciszek, Bertholdi Ksawery, Sędzikowski Ale¬
ksander, Zabierzewski Ignacy, Zieliński Piotr, Bol-
lerman Michał, Frage Aleksander, Phnauser Ferdy¬
nand, Czereyski Stanisław, Szturm Karol, Rakowiec¬
ki Hipolit, Szachtinger Henryk, Derszniakiewicz Mi¬
chał, Kurella Teofil, Stalewski Michał, Rozenn Her¬
man, Suski Jan, Szwartz Jan, Ułan Maciej, Krak Fer¬
dynand, Łukaszewski Antoni, Herbst Marceli, Ratyń-
ski Eugeniusz, Jannasch Konstanty, Reyd Julian,
Bielawski Feliks, Napiórkowski Konstanty, Zalewski
Wiktor, Żabiński Romuald, Szczepanów Michał, Bu¬
dziński Feliks, Boudonin Aleksander, Tymę Jan,
Barthel Ludwik, Bockan Adolf, Baranowski Seba-
styan, Filleborn Adolf, 01exiński Antoni, Bledziejew-
ski Antoni, Borowski Józef, Grużewski Edward,
Stanek Karol, Gizaczyński Józef, Boudelle Jan, Bo-
gulski Tadeusz, Kwieciński Feliks, Mass Aleksander,
Barthel Wilhelm, Briinner Ignacy, Wittiger August,
Oestreicher Aleksander, Wolfke Juliusz, Bobiński
Wojciech, Lesser Aleksander, Gilert Karol, Zychowicz
Augustyn, Kurella Karol, Korytowski Henryk, Ga-
wryłów Aleksander, Arensztein Aleksander, Szy¬
mański Piotr, Szymanowski Józef, Kudling Aleksan¬
der, Karawa Józef, Marx Jan, Radwan Józef, Kościel-
ski Antoni, Krassowski Marceli, Zaiączkowski Win¬
centy, Matusiewicz Feliks, Szóstakowski Franciszek,
17. Instytut głuchoniemych.
Graff Jan, Theiner Aleksander, Olszewski Feliks, Fil¬
leborn Hilary, Łącki Ignacy, Skurski Kacper, Mak
Jan, Kąsinowski Feliks, Jędrzejewski Tomasz, Stum-
mer Faustyn, Krzycki Aleksander, Karczewski Sta¬
nisław, Czyszkowski Karol, Paustecki Aleksander,
Zalewski Wilhelm, Ordon Konstanty, Niewiarowski
Hieronim, Mokronowski Aleksander, Roezler Daniel,
Bandzymer Henryk, Zambrzycki Wincenty, Belsitz-
man Samuel, Kronenberg, Lessel, Celiński Walery,
Danielski Aleksander, Kamiński Adam, Bednarski
Józef, Szmidt Józef, Walbourg Konstanty, Bertholdi
Karol, Karnkowski Konstanty, Druszkowski Ignacy,
Ulrych Krystyan, Kwapiński Franciszek, Wołowski
Władysław, Kwaśniewski Bonawentura, Jasiński Ja-
kób, Studencki Mateusz, Ratyński Wiktor, Berliński
Antoni, Potocki Mieczysław, Hickberg Józef, Woyda
Kazimierz, Marłowski Karol, Duchnowski Hieronim,
Chopin Fryderyk, Majewski Ambroży, Helcel Józef,
Romanowicz Franciszek, Szturm Ferdynand, Klima¬
szewski Feliks, Jechalski Antoni, Maciejowski Poli¬
karp, Mokronowski Ignacy, Chamski Aleksander,
Orłowski Jan, Rozenn Szymon, 01exiński Józef, Neym-
ke Jan, Stamm Leon, Krauze Karol, Łukaszewski
Feliks, Krethlow Adolf, Beyer Wilhelm, Briihl Hen¬
ryk, Saling Ferdynand, Lange Joachim, Drozdowski
Józef, Kamiński Aleksander, Brocki Konstanty, Pa¬
uli Antoni, Sztoppel Ferdynand, Wojewódzki Teofil,
Gabryelski WTincenty, Sokołowski Henryk, Waynert
Jan, Miedzielski Maksymilian, Sawiński Franciszek,
Gaiewski Stanisław, Kopczyński Józef, Hermann Ksa¬
wery, Krajewski Michał, Selbstmann Joachim, Szy¬
mański Jakób, Sulikowski Leon, Kruszyński Józef,
Jackowski Antoni, Czaykowski Józef, Brocki Józef,
Bauer Jan, Bobiński Stanisław, Zawadzki Stanisław,
Wiśniewski Ludwik, Królikiewicz Józef, Górecki Al¬
bin, Bertholdi Jerzy, Tyszka Apolinary, Tetfeiler Ka-
>>>
267
roi, Pawłowski Franciszek, Lubiniecki Józef, Rau-
bach Jan, Jasiński Józef (młodszy), Łada Jan, Fon¬
tanna Julian, Łubieński Stanisław, Ellenbogen Ale¬
ksander, Wężyk Marcin, Kosiński Józef, Łanich Ko-
marl, Szwykowski Juliusz, Tutajewski Jan, Gawroń¬
ski Józef, Witkowski Michał, Nieprzecki Leon. N au-
czyciele i profesorowie. Marchand Jan, Jac¬
kowski Józef, Zieliński Józef, Chopin Mikołaj, Dzie-
koński Tomasz, Krzywicki Jan, Kośmiński Józef,
Koncewicz Ludwik, Jasiński Władysław, Tarczyński
Tadeusz, Stępiński Aleksander, Siebert Jan, Matu¬
szewski Michał. Ks. Dobrowolski Józef, prefekt, za¬
stępca rektora.
34.	Dwóch pedeli uniwersytetu. Głowacki Mateusz,
Kisiel Mateusz.
35.	Inspektorowie wydziałowi uniwersytetu tudziez
inspektor uniwersytetu. Konkowski, Kobyliński, Car-
Paweł, Brzozowski Józefat, Ginett Józef, Zaryn Julian,
Karwowski Jan, Podbielski Kazimierz, Kiełczewski
Michał, Kamieński Antoni, Otto Franciszek, Miaskow-
ski Feliks, Szumowski Antoni, Sochowicz Józef, Ko¬
złowski Leon, Paczyński Antoni, Werowski Jan,
Anasiński Aloizy, Bobiński Franciszek, Dąbrowski
Kacper, Duchnowski Juliusz, Koskowski Grzegorz,
Hrycykiewicz Andrzej, Krzymuski Jan Nepomucen,
Tryniszewski Antoni, Stankowski Józef, Waryłkie-
wicz Ludwik, Wielogłowski Roman, Meyer Jan, Wo¬
łowski Hieronim, Baranowski Józef, Chlebowski Le¬
on, Smorczewski Florentyn, Słowicki Józef, Łempicki
Adolf, Czemski Franciszek, Weyssensteiner Jan,
Ostaszewski Józef. Jabłonowski Józef, Dziedzicki An¬
toni, Glinka Stanisław, Myszkowski Józef, Bychaw-
ski Aleksander, Kozarzewski Kazimierz, Boniecki
Franciszek, Jakacki Wincenty, Groer Karol, Jaro-
18. Konwent XX. Kapucynów.
re — inspektorowie. J. Zubelewicz, inspektor jene-
ralny.
36.	Uczniowie uniwersytetu. Maruszewski Teles¬
for, Konopka Kleofas, Iwaszkiewicz Bolesław, Sucho¬
dolski Ignacy, Lisowski Ludwik, Rupniewski Roch,
Palicki Józef, Sobiepan Franciszek, Kisielowski Ka¬
zimierz, Staniszewski Walenty, Tafiłowski Jan, Cy¬
gański Marceli, Hubert Florentyn, Kisielewski Flo-
ryan, Saykiewicz Klemens, Jełowicki Eustachy, Ha-
czewski Józef, Jabłoński Adam, Olszański Wilhelm,
Kiersz Karol, Koperski Ignacy, Szyszczyński Józef,
Wolski Napoleon, Barcewicz Józef, Jaroszeński Wa¬
lenty, Babczyński Kazimierz, Oyrzyński Stanisław,
Birnatowicz Michał, Storczyński Julian, Wechowski
Jan, Klimkiewicz Józef, Suliński Józef, Lafleur Stani¬
sław, Kowszewicz Stefan, Makowski Antoni, Rolla
Władysław, Waleszyński Aleksander, Jakubowski
Jan, Gostawski Feliks, Noiński Piotr, Towoniewski
szyński Henryk, Wesołowski Franciszek, Swiderski
Zenon, Kaczkowski Marcin, Stępowski Napoleon,
Olszewski Stanisław, Nowodworski Marceli, Beka-
nowski Bonawentura, Kulczycki Adam, Laurisiewicz
Konstanty, Helbing Wilhelm, Szwedkowski Jan, Ma¬
linowski Jakób, Żochowski Feliks, Birnbaum Józef,
Rzewuski Wiktor, Kopytowski Ludwik, Tensiorow-
ski Ludwik, Piotrowski Hieronim, Wiatrowski Mate¬
usz, Zaiączkowrski Józef, Czaiewicz Izydor, Obrębski
Mikołaj, Stronczyński Kazimierz, Piotrowski Adam,
Stanczuchowski Walenty, Linhard Karol, Mrozowski
Jan, Wołowski Andrzej, Srótowski Franciszek,
Łuszczkiewicz Stanisław, Pruchnicki Wincenty,
Ostaszewski Wincenty, Podowski Henryk, Filling
Kazimierz, Barcicki Ludwik, Dorantowicz Józef, Żel-
kowski Wojciech, Przyłuski Józef, Tyszka Ksawery,
Welinowicz Michał, Komar Herkules, Sulkowski Mar¬
celi, Popiel Paweł, Cyprysiński Wincenty, Rewoliń-
Dzieje Poroibłorowe. Tom II
34
>>>
268
ski Konstanty, Fijewski Antoni, Klimuntowicz Kaje¬
tan, Rettel Rudolf, Chrostowski Wojciech, Janiszew¬
ski Walery, Turski Wiktor, Zgliczyński Cypryan,
Maliszewski Antoni, Rupniewski Nikodem, Chrza¬
nowski Adam, Milowski Adolf, Józefowicz Piotr,
Ostrowski Ludwik, Piotrowski Józef, Wien Józef,
Skawiński Franciszek, Borkowski Karol, Kossakow¬
ski Aleksander, Zaborowski Karol, Rosenblum Ju¬
liusz, Srótowski Walenty, Dzwonkowski Franciszek,
Ulatowski Walenty, Adamski Józef, Krauss Antoni,
Orłowski Rafał, Kozicki Anastazy, Zabokrzecki Hila¬
ry, Plendus Feliks, Nowicki Józef, Cieński Jan, Bryk-
czyński Stanisław, Bądkowski Jan, Pawlikowski Ale¬
ksander, Dąbrowski Adam, Chynowski Mateusz,
Wybranowski Roman, Angelik Józef, Ornowski Jó¬
zef, Chmieliński Aleksander, Skotyński Feliks, Bił-
Referowski Karol, Rademski Michał, Smoleński Hi¬
polit, Górski Franciszek, Boduszyński Antoni, Kle-
niewski Maciej, Ośniałowski Szymon, Królikowski
Ludwik, Dobrowolski Antoni, Korytkowski Józef,
Strzeszewski Aleksander, Meyzner Józef, Dzięciołow-
ski Franciszek, Gomulczyński Piotr, Komosiński
Wojciech, Grabowski Edward, Nasierowski Stani¬
sław, Tuszkowski Jan, Jański Bogdan, Zniełkiewicz
Antoni, Rossowicz Antoni, Bóbr Wawrzyniec, Prze-
galiński Jan, Rogozowski Mikołaj, Długołęcki Dyo-
nizy, Kolczyński Antoni, Kuleszyński Franciszek,
Szląskowski Józef, Biegański Fortunat, Tafiłowski
Franciszek, Żelkowski Maksymilian, Huzarski Stani¬
sław, Darasz Wojciech, Mikoszewski Józef, Szczucki
Adam, Przeździecki Hilary, Rogowski Stanisław,
Skolimowski Antoni, Sufczyński Stanisław, Wolski
19. Konwent XX. Reformatów.
gorajski Kazimierz, Olszewski Leon, Zawadzki Józef,
Sawicki Franciszek, Szaniawski Wojciech, Skarżyń¬
ski Waleryan, Józefowicz Ksawery, Michalski Flo-
ryan, Czempiński Wojciech, Fiszer Hipolit, Niele-
piec Jan, Handziewicz Rafał, Witaszewski Karol,
Kozłowski Felicyan, Goldenberg Arnold, Czachow¬
ski Józef, Zieliński Samson, Sobieszczański Ludwik,
Ochenkowski Antoni, Daniewski Walenty, Krajew¬
ski Jan, Rogiński Kazimierz, Łabęcki Hieronim, Bo¬
rzęcki Teofil, Słomiński Józef, Skowroński Karol, Ho-
roszewicz Antoni, Okorski Aleksander, Gorasiński
Piotr, Żelazowski Michał, Rutkowski Andrzej, Sieka-
czyński Walenty, Kwaśniewski Jan, Drogi Łukasz,
Grofe Wojciech, Cyprysiński Antoni, Woyciechow-
ski Józef, Heidenreich Franciszek, Berner Ludwik,
Karasiński Józef, Freyer Jan, Adamski Franciszek,
Roman, Bogdański Cyryl, Czarnowski Marceli, Ma¬
ry lski Eustachy, Mazurkiewicz Walenty, Myszkow¬
ski Konstanty, Załoziecki Karol, Sliwowski Józef,
Zieliński Ferdynand, Kozerski Stanisław, Myszkow¬
ski Gustaw, Kamocki Maryan, Kaczkowski Ludwik,
Karwowski Antoni, Parzelski Józef, Kamiński Józef,
Pągowski Michał—uczniowie.
37—38. Profesorowie uniwersytetu oddziału, nauk
i sztuk pięknych. Krethlów J. E., Ritschel Wacław,
Werbusz Kazimierz, Maliński Paweł, Brodowski An¬
toni, Voelke Antoni, Blank Antoni, Osiński Ludwik.
39. Profesorowie uniwersytetu wydziału filozoficz¬
nego. Jarocki Feliks, Hoffmann Jakób Fryderyk,
Szubert Michał, Szyrma Lach Krystyn, Armiń-
ski Franciszek, Garbiński Kajetan, Krzyżanowski
I Adryan.
>>>
269
40.	Profesorowie wydziału lekarskiego. Nowicki
Emilian, Celiński Józef, Roliński Marcin, Fiiałkow-
ski Ignacy, Tomorowicz Jan, Freyer Jan.
41.	Profesorowie wydziału prawa i administracyi.
Macieiowski Wacław, Skarbek hr. Fryderyk, Engel-
ke Aleksander, Kunatt Stanisław, Urmowski Kle¬
mens, Hube Romuald.
42.	Profesorowie wydziału łeołogiczneyo. Chia-
rini Aloizy, Szarkiewicz Jakób, Ustrzycki Feliks —
księża.
43.	Rada uniwersytetu. Brodziński—sekretarz;
Mile, Bentkowski, Bandtkie, Skrodzki, ksiądz Szy¬
mański—dziekani.
44.	Rektor uniwersytetu. Ksiądz Szweykowski
Wojciech.
Okęcki Jakób, Trzciński Wawrzyniec, Zawadzki Jó¬
zef. Cichocki Dominik, Zagaiewski Józef, Jędrzeie-
wicz Józef. Trzciński Tomasz, Brzozowski Kazi¬
mierz, Mazurkiewicz Andrzej. Dłuski Tomasz, Swi-
dziński Piotr, Chomętowski Franciszek. Witkowski
Augustyn, Swidziński Konstanty, Małachowski hra¬
bia Onufry. Strzembosz Karol, Krzesimowski Stani¬
sław, Gostkowski Józef. Kmita Wojciech, Walh-
nowski Andrzej, Heppen Ludwik. Małachowski hra¬
bia Ludwik, Bobrownicki Andrzej, Rohoziński Spiry-
dyn. Potkański hrabia Franciszek, Lanckoroński
hrabia Antoni, Błeszyński Józef. Męciński hrabia
Jan, Bukowski Jan, Szaniecki Jan Olrych.
Posłowie i deputowani z chorągwiami.
Chorągiew, na końcu województwa przez najpierwszego
w rzędzie posła, pojedynczo idącego, niesiona.
20. Konwent XX. Bernardynów.
ODDZIAŁ V.
fosłowie, Deputowani i Radcy WojewóOzcy.
45.	Pomocnik mistrza obrzędów. Maurycy Kos¬
sowski, vice-referendarz Dyr. Kancel. K. R. S. W.
i Pol.
46.	Członkowie rad wojewódzkich. Klimontowicz
Jakób, Rembieliński Andrzej, Augustowski Jan.
Olszewski Franciszek, Malski Wiktor, Znamierowski
Floryan. Jaczewski Adam, Swinarski Kazimierz,
Zabokrzecki Piotr. Kapliński Józef, Wilski Jan Fe¬
liks, Dorantowicz Paweł. Siarczyński Antoni, Maiew-
ski Floryan, Wyszyński baron Józef. Fritsch Adam,
Wasiutyński Joachim, Kierłowicz Jan. Szepietowski
Józef, Mroczek Piotr, Szydłowski Franciszek. Rado-
myski Józef, Jasiński Teodor, Swinarski Szczepan.
47.	Województwo Augustowskie. Budziszewski
Antoni, Starzyński hrabia Józef. Wolski Michał, Ra¬
kowski Mikołaj. Skarżyński Łukasz, Kul wiec Józef.
Haberman Michał, Staniszewski Leopold. Budzi¬
szewski Prosper, Dziekoński Józef. Łuniewski Kaje¬
tan, Kruszewski Antoni. Wiszniewski Józef, Cham¬
ski Stanisław. Kozierowski Antoni, Milkę Otto.
48.	Województwo Podlaskie. Niemira Michał,
Górski Leon. Lipnicki Antoni, Szulgowski Dunin
Stanisław. Iżycki Marcin, Faliszewski Piotr. Bu-
chowiecki .Tózefat, Bieniecki Ludwik. Szterner Au¬
gust, Cieszkowski Ignacy. Wężyk Ignacy, Nowa¬
kowski Leon. Niemira Jan, Zarębski Jan. Idziński
Franciszek, Egersdorf Kacper. Gołaski Wojciech,
Bądzyński Paweł. Szlubowski Antoni, Jezierski
hrabia Stanisław. Obniski Franciszek, Slubowski
>>>
•270
J-
26. Księża Missy0
21. Konwent XX. Franciszkanów.	22. Konwent XX. Karmelitów (trzewikowi).
Ignacy. Szwarczewski Michał, Mierzeiewski Ka-
likst.
49. Województwo Mazowieckie. Staszewski Piotr,
Jezierski Konstanty. Szymanowski Waleryan, Bo¬
gatko Kazimierz. Dąbrowski Franciszek, Byszewski
Tomasz. Bromirski Kazimierz, Zabłocki Edmund.
Zabokrzecki Paweł, Słubicki Eugieni. Sokołowski
Józef, Dobiecki Wincenty. Szołowski Bogumił, Cie¬
lecki Onufry. Bardzyński Jan, Przyborowski Au¬
gust, Łuczyński Adryan, Piotrowski Jakób. Kry¬
siński Dominik, Skulski Piotr. Swidziński Antoni,
Młocki Michał. Truszczyński Stanisław, Wężyk Le¬
on. Starzyński Ignacy, Boczkowski Antoni. Wiesz-
czycki Rudolf, Żwan Jan. Skarbek hrabia Józef,
25. Seminaryum główne.
>>>
271
23. Konwent XX. Augustyanów.
24. Konwent XX. Dominikanów.
Cieszewski Maciej. Dobiecki Stefan, Kossobudzki
Feliks. Wasiutyński Wojciech, Słubicki Augustyn.
Woycicki Jan, Deybel Henryk. Kossowski Seba-
styan, Maiewski Skorochód Walenty. Niemoiewski
Józef, Bogumił Wilhelm. Zawadzki Antoni, Stokow¬
ski Józef. Przanowski Tomasz, Podleski Stanisław.
Chodecki Woje., Sosnowski Ignacy. Nortycz Józef.
50. Województwo Płockie. Stobiecki Franci¬
szek, Pudłoski Wrincenty. Mioduski Teodor, Krasiń¬
ski August. Ośmiałowski Maryan, Skarżyński To¬
masz. Nieznański Józef, Józefowicz Ignacy. Drec-
ki Antoni, Kozłowski Kajetan. Turski Jan, Grąb-
czewski Paweł. Chełmicki Wincenty, Maiewski Jan.
Kamiński Mateusz, Łempicki Wiktor. Podoski Ga-
>>>
272
bryel, Barzykowski Stanisław. Kraiewski Jakób,
ksiądz Długołęcki Stanisław. Wysocki Józef.
51.	Województwo Lubelskie. Owidzki Joachim,
Kuczewski Jan. Swieżawski Antoni, Niemirowski
Leon. Pawłowski Jan, Tarnowski hrabia Feliks. No¬
wacki Ignacy, Łubieński hrabia Tomasz. Nowakow¬
ski Stanisław, Batowski Onufry. Dembowski Leon,
Rzewuski Benedykt. Eydziatowicz Michał, Jaro¬
szewski Adam. Malczewski Onufry, Kulikowski Wła¬
dysław. Puchała Tomasz, Doliński Józef. Ciesz¬
kowski Paweł, Trembiński Aleksander. Terlecki Jan.
52.	Województwo Kaliskie. Malczewski Salezy,
Bieliński Jan Władysław. Paltz Ernest, Tokarski
Piotr. Siemiński Jan Nepomucen, Tarczałowski Kac¬
per. Komorowski Józef.
53.	Województwo Sandomierskie. Wierzbicki Lu-
•Takób, Godefroi Karol. Bukowski Jan, Łuniewski
Wiktor. Nowakowski Stanisław, Dembiński Henryk.
Przybylski Łukasz, Borkiewicz Franciszek.
ODDZIAŁ VI.
Moracye orderowe i Insygnia.
55.	Pomocnik misttza obrzędów. Leon hrabia
Grabowski.
56.	Skrzynia jałmużnicza, niesiona przez czterech
dworzan zastępczych. Wojciech Zgierczyński, Stani¬
sław Plewczyński, Józef Krynicki, Antoni Szań-
kowski.
57.	Czterech dworzan zastępczych. Forster, sekre¬
tarz. Modzelewski, Stadnicki, Karwowski—adjutanci
honorowi z biura Rady Stanu.
29. Szkoła wydziałowa druga.
dwik, Łubkowski Stanisław. Karczewski Feliks,
Zdziechowski Romuald. Łempicki Jan, Sołtyk hra¬
bia Stanisław. Deskur Andrzej, Chałubiński Szy¬
mon. Ksiądz Czepkowski Ludwik, Łempicki Lud¬
wik. Żochowski Jan Nepomucen, Łempicki Ludwik.
Libiszewski Antoni, Czaczkowski Eugeniusz. Ol¬
szewski Józef, Widerkiewicz Błażej. Sołtyk Fran¬
ciszek, Skórkowski Feliks. Jasiński Józef, Koyszor
Jerzy. Pusztynika Jan, Kołłątay Eustachy.
54.	Województwo Krakowskie. Łempicki Anto¬
ni, Czaplicki Bogusław. Ledochowski hrabia Jan,
Kossakowski Józef. Niesiołowski Aleksander, Ko¬
morowski hrabia Ignacy. Łubieński hrabia Henryk,
Oraczewski Antoni. Siemoński Adam, Gostkowski
Józef. Gawroński Franciszek, Zwierkowski Walen¬
ty. Malski Andrzej, Szymczykiewicz Jan. Zalewski
58.	Dwóch szambelanów, do oddawania jałmużny
przeznaczonych. Józef Tymowski, referendarz Rady
Stanu; Michał Dzierzbicki.
59.	Ojfcei owie wyżsi, niosący mundury Najjaśniej¬
szego Cesarza Aleksandra darowane pułkom, każdy w asy-
stencyi duóch oficerów niższych. Jagmin, pułkownik
z pułku strzelców konnych gwardyi. Narbutt, Go-
tartowski — porucznicy z pułku strzelców konnych
gwardyi. Kolbersz, podpułkownik z pułku grena-
dyerów gwardyi. Gościmski — porucznik z pułku
grenadyerów gwrardyi, Woyniłowicz — podporucznik
z pułku grenadyerów gwardyi.
60.	Generał, otoczony oficerami wyższymi, niosą¬
cy mundur Najjaśniejszego Cesarza Aleksandra darowany
Wojsku Polskiemu. Rożniecki, generał dywizyi, do-
wódzca jazdy. Jutrzenka, major z pułku strzelców
>>>
273
pieszych Jego Cesarsko-Królewskiej Mości N° 1. Lep-
pige, podpułkownik, dowódzca kompanii 1 pozycyj¬
nej artyleryi pieszej. Valentin d’Hauterive, podpuł¬
kownik ze sztabu kwatermistrzowstwa jeneralnego.
Bogusławski, podpułkownik z pułku 3 ułanów. Koriot,
podpułkownik z korpusu inżenierów.
61.	Senator, otoczony dwoma vice-referendarzamt\
niosący mundur Najjaśniejszego Cesarza Aleksandra daro¬
wany Senatowi. Stanisław hrabia Małachowski.
62.	Podpułkownik niosący medal praski —
Donhoff, z kwatermistrzostwa jeneralnego.
63.	Podpułkownik niosący medal austryacki—
Hauke, z kwatermistrzostwa jeneralnego.
64.	Pułkownik niosący order Sokoła Białego
wejmarski—Bieliński, dowódzca pułku.
72.	Pułkownik niosący order Chrystusa portu¬
galski— Alfonce, z sztabu kwaterm.
73.	Pułkownik niosący order Zwiastowania
sardyński—Mroziński, szef sztabu 1 dywizyi.
74.	Pułkownik niosący order św. Jerzego Oboj¬
ga Sycylii—Milberg, szef sztabu korp. rez.
75.	Pułkownik niosący order św. Ferdynanda
Obojga Sycylii—Sałacki, z korpusu inżen.
76.	Pułkownik niosący order św. Januaryu-
sza Obojga Sycylii—Krysiński, z artyleryi.
77.	Pułkownik niosący order Słonia duński —
Ruttić, dowódzca pułku.
78.	Pułkownik niosący order Szpady szwedz¬
ki—Siemiątkowski, p. o. szefa sztabu głównego.
79.	Pułkownik niosący order Serafinów szwedz¬
ki—Tomicki, dowódzca pułku.
‘29. Szkoła wydziałowa druga.	30. Szkoła wydziałowa pierwsza.
65.	Pułkownik niosący order Wierności ba-
deński—Radwan, dowódzca pułku.
66.	Pułkownik niosący order Wojskowy nider¬
landzki—Górski, dowódzca pułku.
67.	Pułkownik niosący order św. Buberta ba¬
warski—Meciszewski, szef sztabu artyl. i inż.
68.	Pułkownik niosący order Zasługi Wojsko¬
wej wirtemberski — Weystlog, dowódzca brygady 2
artyleryi pieszej.
69.	Pułkownik niosący order Korony wirtem¬
berski—Żwan, z sztabu kwaterm.
70.	Pułkownik niosący order Wieży i Szpady
portugalski—Płonczyński, dowódzca 1 kompanii lek¬
kiej artyleryi pieszej.
71.	Pułkownik niosący order św. Benedykta
portugalski—Pełczyński, z sztabu kwaterm.
80.	Pułkownik niosący order Krzyża Żelazne¬
go pruski—Jankowski, dowódzca pułku.
81.	Pułkownik niosący order Orła Czerwonego
pruski—Dziekoński, dowódzca pułku.
82.	Pułkownik niosący order Orła Czarnego
pruski—Rzodkiewicz, na reformie.
83.	Pułkownik niosący order Złotego Runa
hiszpański—Piotrowski, z wojska.
84.	Pułkownik niosący order Podwiązki, Wiel¬
kiej Brytanii—Dulfus, na reformie.
85.	Pułkownik niosący order Legii Bonorowej
francuzki—Seydlitz, dow. korp. inwalidów.
86.	Generał niosący order św. Ludwika fran¬
cuzki—Darewski, radca stanu, dyr. jeneralny.
87.	Generał niosący order św. Ducha francuz¬
ki—Bontemps, dowódzca korp. rakiet.
>>>
274
88.	Generał niosący order Maryi Teresy au-
stryacki—Giełgud, dowódzca brygady.
89.	Generał niosący order św. Andrzeja—Bie¬
gański, dyrektor jener. komisoryatu wojsk.
90.	Generał niosący order św. Aleksandra New¬
skiego—Kossecki, radca sekretarz stanu.
91.	Generał niosący order św. Jerzego 4 kla¬
sy—Weyssenhoff, dowódzca dywizyi ułanów.
92.	Generał niosący order św. Włodzimierza—
Rautenstrauch, generał dyżurny.
93.	Generał niosący order św. Anny—Sieraw-
ski, w wojsku.
94.	Generał niosący medal z roku 1812—Kru-
kowiecki, dowódzca brygady.
95.	Generał niosący order Orła Białego—Klic-
ki, dowódzca dywizyi strzelców konnych.
ku 2 piechoty. Rzewuski—podpor. z pułku 2 piech.,
Olędzki Tomasz, podporucznik z pułku strzelców
pieszych Jego Cesarsko-Król. Mości Ne 1. Olędzki
Antoni, Gzowski — podporucznicy z pułku strzelców
pieszych Jego Ces.-Król. Mości JSIa 1. Borowski, Tre-
zer—podporucznicy z pułku 2 strzelców pieszych Je¬
go Ces.-Król. Mości N« 1. Macewicz, Kosiński—pod¬
porucznicy z pułku strzelców pieszych Jego Ces.-Kr.
Mości M 1. Kuczewski, Wilkanowski — podporucz¬
nicy z pułku strzelców pieszych Jego Ces.-Król. Mo¬
ści Js6 1. Bądkowski—podpor. z pułku strzelców pie¬
szych Jego Ces.-Król. Mości Jsfe 1. Słubicki—podpor.
z pułku 4 piechoty. Paczyński, Lubowiecki—podpo¬
rucznicy z pułku 4 piechoty. Kor wino wski, Kija-
nowski—podporucznicy z pułku 4 piechoty. Radliń¬
ski, Borzęcki — podporucznicy z pułku 4 piechoty.
30. Szkoła wydziałowa pierwsza.
96.	Generał niosący order Krzyża Wojskowe¬
go Polskiego —Przebendowski, dow. brygady.
97.	Generał niosący order św. Stanisława —
Redel, dowódzca artyleryi pieszej.
Asystowali niosącym ordery. Jerzma¬
nowski, Roguski—porucznicy gwardyi. Stokowski,
Bronikowski — podporucznicy gwardyi. Urbański,
Szumski — podporucznicy gwardyi. Chmieliński —
podporucznik gwardyi, Dąbrowski — kapitan z puł¬
ku 2 piechoty. Rączkiewicz, Makowski Ignacy —
porucznicy z pułku 2 piechoty. Okólski, Makowski
Antoni — podporucznicy z pułku 2 piechoty. Zieliń¬
ski, Sakowski — podporucznicy z pułku 2 piechoty.
Krassyn, Hiż — podporucznicy z pułku 2 piechoty.
Sadłowski, Bogucki — podporucznicy z pułku 2 pie¬
choty. Pomorski, Wiszniewski—podporucznicy z puł-
Siciński, Jagielski—podporucznicy z pułku 4 piecho¬
ty. Kosicki, Laski — podporucznicy z pułku 4 pie¬
choty. Reinisch, Kulczycki — podporucznicy z puł¬
ku 4 piechoty. Łosowski, Przeradzki Adam — pod¬
porucznicy z 4 pułku piechoty. Przeradzki Tytus,
Niementowski — podporucznicy z 4 pułku piechoty.
Krzysztoporski — podporucznik z pułku 4 piechoty.
Krassowski — porucznik z pułku 8 piechoty. Lipski
Tadeusz, Lipski Feliks — porucznicy z pułku 8 pie¬
choty. Chrząszczewski, Wyszpolski — podporuczni¬
cy z pułku 8 piechoty. Zamoyski, Cybulski — pod¬
porucznicy z pułku 8 piechoty. Święcicki, Bobiń¬
ski—podporucznicy z pułku 8 piechoty. Zierdziński,
Wiszniewski — podporucznicy z pułku 8 piechoty.
Górski, Stawiski—podporucznicy z 8 pułku piechoty.
Zbyszewski, Macharzyński — podporucznicy z pułku
>>>
275
8 piechoty. Mausz, Zagrzewski — podporucznicy
z batalionu saperów. Demeszkan, Swarocki — pod¬
porucznicy z batalionu weteranów czynnych. Pawli-
szak, Staniszewski — podporucznicy z batalionu we¬
teranów czynnych. Zrzelski—porucznik z korpusu
inwalidów i weteranów. Karpisz — porucznik z kor¬
pusu inwalidów. Bogdanowski—podporucznik z kor¬
pusu inwalidów i weteranów. Bohusz — porucznik
z korpusu inwalidów. Piotrowski — podporucznik
z korpusu inwalidów i weteranów.
98.	Senator kasztelan, otoczony referendarzami sta¬
nu nadzwyczajnymi, niosący miecz. Tyszkiewicz, sena¬
tor kasztelan, w asystencyi referendarzy stanu nad¬
zwyczajnych: .Tana Wołowskiego i Antoniego Dunina.
99.	Senator kasztelan, otoczony dwoma referenda¬
rzami stanu nadzwyczajnymi, niosący kulę ziemską. Na-
103.	Mistrz obrzędów. Żaboklicki Kolumna Jan.
104.	Wielki łowczy i wielki koniuszy. Hrabia
Batowski Aleksander—wielki łowczy, hrabia Zabieł-
ło Henryk—koniuszy dworu.
105.	Wielki marszałek dworu. Bronie Adam.
106.	Mary królewskie, z trumną i popiersiem Naj¬
jaśniejszego Cesarza Aleksandra, niesione przez dwóch se¬
natorów, dwóch generałów, dwóch posłów i dwóch radców
stanu, otoczone szambelanami i kamerjunkrami trzymają-
cemi całun, jako to: Z senatu przez Maksymiliana
księcia Jabłonowskiego, senatora i wojewodę i Ada¬
ma Bronikowskiego, senatora kasztelana. Z w oj -
sic a: przez generała dywizyi Izydora Krasińskiego
i generała dywizyi Stanisława Potockiego. Z izby
poselskiej: przez Piotra Tokarskiego, posła po¬
wiatu Pyzdrskiego i Józefa Szepiotowskiego, po-
31. Szkoła wojewódzka
kwaski, senator kasztelan. Domżalski, Borakowski—
referandarze stanu nadzwyczajni.
100.	Senator wojewoda, otoczony dwoma referenda¬
rzami stanu nadzwyczajnymi, niosący berło. Czarnecki,
senator wojewoda, Chłędowski, Deszert—referenda¬
rze stanu nadzwyczajni.
101.	Senator wojewoda, otoczony dwoma referenda¬
rzami stanu, nadzwyczajnymi, niosący koronę. Grabowski
hrabia, senator wojewoda. Hauke i Zamoyski — re¬
ferendarze stanu nadzwyczajni.
ODDZIAŁ VII.
JKary królewskie.
102.	Pomocnik mistrza obrzędów. Bentkowski
Ludwik, sekretarz tłómacz biura Rady Stanu.
sła powiatu Tykocińskiego, najstarszych wiekiem.
Z Rady Stanu: przez Ignacego Zielińskiego, rad-
• cę stanu, członka komisyi rządowej wryznań religij¬
nych i oświecenia publicznego i Antoniego Wycze-
chowrskiego, radcę stanu, członka komisyi rządowej
sprawiedliwości.
107.	Koń wierzchowy Najjaśniejszego Cesarza Ale¬
ksandra prowadzony przez dwóch ofieyalistów stajen kró¬
lewskich, koniuszy dworu, trzymał strzemię po lewej
stronie.
•Tego Cesarzewiczow7ska Mość, Wielki Książę
Rosyi Konstanty Cesarzewicz (konno).
108.	Generałowie, główny sztab, cudzoziemcy wy¬
sokiej rangi, konsulowie & (po trzech w rzędzie): Hauke,
generał dywizyi, dowódzca korpusu artyl. i inżenie-
ryi, p. o. ministra wojny. Krasiński Wincenty hra-
Dzieje Porozblorowe. Tom 1L
35
>>>
31. Szkoła wojewódzka.
bia, generał dywizyi, dowódzca korpusu rezerwowe¬
go. Nowicki, generał brygady, sekretarz jeneralny
komisyi rządowej wojny. Pawłowski, pułkownik,
dowódzca pułku 6 liniowego. Konarski, podpułkow¬
nik, dowódzca brygady artyleryi konnej. Adju-
tanci Jego Cesarzewiczowskiej Mości,
Wielkiego Księcia Naczelnego Wodza.
Trębicki, Turno — pułkownicy gwardyi; Mycielski,
Trębicki — kapitanowie gwardyi. Sztab główny
wojska. Łaszewski, Lewiński — podpułkownicy;
Grodzicki—major. - Hoffman—major; Wołowski, Bra¬
un—kapitanowie. Koitkowski, Dzierożyński—kapi¬
tanowie; Łaszkiewicz — porucznik. Szymański —
sekretarz; Noffok — podsekretarz. Kwatermi-
strzowstwo generalne wojska. Skrobecki,
Chrzanowski, Lex, Grabowski—kapitanowie. Rosen-
31. Szkoła wojewódzka.
>>>
•277
gardt, Zientecki, Polakiewicz, Hiż—porucznicy. Mar¬
kowski, Turzański—porucznicy; Butryn, Zabłocki—
podporucznicy. Tolkemit, Zandrowicz, Mysłakow-
ski, Twardowski—podporucznicy. Chyliński, Hora-
in, Kaczanowski, Komierowski, Wodnicki — podpo¬
rucznicy. Główne dyżurstwo wojska. Uziębłło,
Dowgielło, Sobieski, Dietrich—podpułkownicy. Huis-
son, Hoffmann, Dzierżanowski — komisarze wojenni;
Noffok—kapitan adjutant. Bóhlendorf—kapitan ad-
jutant; Dziemiński, Biernacki, Bogdański—kapitano¬
wie. Kweiser Jan — kapitan; Kweiser Teodor, Mil¬
ler -porucznicy; Antusiewicz—podporucznik. Kaliń¬
ski -audytor dywizyi; Łuniewski—Adjunkt komisyi
wojen.; Kuczewski, Wolski — pisarze. Monikowski,
Wydorowski, Leno, Sikorski—pisarze. Możdzyński,
Goebel, Buczyński — pisarze; Trębicki— dyetaryusz.
Suchodolski, Rybczyński — porucznicy; Szwencki —
lekarz dywizyi. Fiszer—audytor dywizyi; Stryień-
ski—pisarz, audytor dywizyi. Oficerowie z pułku
strzelców konnych gwardyi. Turno, Terlecki,
Oborski, Moniuszko—kapitanowie. Tycz, Kruszewski,
Krzęciewski, Nowodworski—porucznicy. Osmólskf—
porucznik; Landański, Giżycki, Woyciechowski —
podporucznicy. Gierhard, Szamowski, Ciechanow¬
ski, Zielechowicz — podporucznicy. Abramowicz,
Barcikowski—podporucznicy; Fiszer—audytor dywi¬
zyi; Przystański—sztabs-lekarz. Szley—lekarz batal.
Pułk grenadyerów gwardyi Królewskiej.
Żymirski—generał brygady, dowódzca pułku. Wol¬
ski — pułkownik; Bórakowski, Noffok — podpułkow¬
nicy. Zdzitowiecki — podpułkownik; Paszkowicz,
Lenkiewicz, Bortkiewicz — kapitanowie. Izajewicz,
32. Konwikt XX. Pijarów (z Żoliborza).
Borkowski, Sobolewski, Tworkowski, Markowski —
dyetaryusze. Oficerowie umieszczeni w woj¬
sku (a la suitę). Dobrzański, baron de Speth —
podpułkownicy; Celiński, Swidziński — majorowie.
Antonini — major; Fryderycy, Malczewski, Grabow¬
ski kapitanowie. Chrzanowski—kapitan, Skowroń¬
ski—porucznik, Puchalski podporucznik. Ofice¬
rowie na reformie. Muchowski—podpułkownik,
Gierałdowski — major; Madaliński, Sadowski, Smot-
rycki— kapitanowie. Sztab placu miasta sto¬
łecznego Warszawr y. Horodyński — kapitan,
Brodowski—porucznik, Niewęgłowski—audytor dy¬
wizyi, Kargowski—sekretarz pisarz. Preuss—sztabs-
lekarz; Deutsch, Majerski — sekretarze placu; Jan¬
kowski — podsekretarz. Sztab gwardyi Kró¬
le w s k o - P o 1 s k i ej. Wyleżyński — podpułkownik;
Majewski, Smoczyński, Valentin—kapitanowie. Du¬
nin, Kondracki, Ziółkowski, Wesołowski —kapitano¬
wie. Hube, Heblewski, Hiż, Pawłowicz — kapitano¬
wie. Kiełkiewicz, Karski — kapitanowie; Bogusław¬
ski, Witoszyński — porucznicy. Szymanowski, Śli¬
wiński, Fiszer, Zarzycki — porucznicy. Stojewski,
Bortnowski, Obyrn, Pijanowski porucznicy. Gref-
fen—porucznik; Brochocki, Kozłowski, Guyski—pod¬
porucznicy. Rogowski, Rohr, Trudziński, Chamski—
podporucznicy. Paczkowski, Szlegel, Olszewski,
Roszkowski Michał — podporucznicy. Machwitz,
Mieszkowski, Czechowski, Osmólski — podporuczni¬
cy. Roszkowski Antoni, Fabiszewski, Słomczyński,
Raczyński—podporucznicy. Grabowski, Krasiński—
podporucznicy; Bielski—audytor; Buczyński—sztabs
lekarz. Exler, Dobrowolski, Dębski—lekarze bata-
>>>
278
33. Liceum
lionowi; Ulidowicz—kapelan. Baterya pozycyj¬
na artyleryi konnej gwardyi. Schwerin —
pułkownik dowódzca; Kołysko, Chorzewski—kapita¬
nowie 1 klasy; Łabanowski — podporucznik. Swi-
dziński, Prószyński, Froelich, Hauke —podporuczni¬
cy; Łuczyński—lekarz batalionowy. Sztab dywi-
zyi pierwszej piechoty. Soczyński, Bertrand,
Czaykowski — kapitanowie adjutanci; Gościcki—ka¬
pitan gewaltyger. Breański — porucznik adjutant;
Bojasiński—audytor dywizyi; Baldauf— lekarz dywi-
zyi; Jamnicki—pisarz audytora. Pułk drugi pie¬
choty liniowej. Słupecki—pułkownik dowódzca;
Hiż — podpułkownik: Junga, Kochanowski —majoro¬
wie. Wolski, Żywult — majorowie; Majewski, Mo¬
stowski—kapitanowie. Żarliński, Sułkowski, Sakow¬
ski, Chrzanowski—kapitanowie. Kolbe, Monkiewicz,
33.
Liceum wąrszawskie.
34. Dwóch pedeli
uniwersytetu.
35. Inspektorowie wydziałowi uniwersytetu
tudzież inspektor jeneralny uniwersytetu.
>>>
1 w 8 t i e.
Kempski — kapitanowie; Dambrowski — porucznik.
Słodkowski, Reyman, Zaboklicki, Bębnowski — po¬
rucznicy. Łyszkiewicz, Grabiński, Sułkowski, Kras-
syn—porucznicy. Żyliński, Pajewski, Krówczyński,
Kmita—podporucznicy. Zabłocki, Straszewski, Łą-
czyński, Krzyżanowski—podporucznicy. Kakowski,
Chołowiecki, Papliński, Gołkowski—podporucznicy.
Korycki, Gajewski, Korzeniewski, Zapałowski—pod¬
porucznicy. Pieniążek, Dekański, Gustawiński, Mi-
chalicki — podporucznicy. Gniewkowski, Zdzito-
wiecki — podporucznicy; Toczyłowski — audytor;
Wierzbowski—sztabs-lekarz. Domagalski, Neutsch-
mann — lekarze batalionowi; Orłowski — kapelan.
Pułk strzelców pieszych Jego Cesarsko-
Królewskiej Mości Jsle 1. Szembek — pułkow¬
nik dowódzca; Rybiński, Rolbiecki—podpułkownicy;
36. Uczniowie uniwersytetu.
>>>
Cwierciakiewicz—major. Zambrzycki—major; Kur-
niewicz, Kościelski, Laskowski—kapitanowie. Chlew-
ski, Michalski, Dunin, Zadolski kapitanowie. Przy-
borowski, Jabłkowski, Obalski, Żarski—kapitanowie.
Stępniewicz—kapitan; Roślakowski, Zandrowicz, Za-
grodzki — porucznicy. Bobiński, Nowowieyski, Ko-
lendowski, Frezer—porucznicy. Paprocki, Seidler,
Meyzner, Markowski—porucznicy. Skrodzki, Pias¬
kowski — porucznicy; Białowieyski, Niski — podpo¬
rucznicy. Daszkiewicz, Trociński, Czepulański, Ma-
gurzewski—podporucznicy. Benczkowski, Stępkow¬
ski, Czerwiński, Obrębski—podporucznicy. Kruszew¬
ski, Przyborowski Józef, Przyborowski Jan, Włodek—
podporucznicy. Koszutski, Baranowski, Jabłonow¬
ski, Kondracki — podporucznicy. Gablentz — podpo¬
rucznik; Obiedziński — audytor; Lewandowski —
porucznicy. Szumowiecki, Górecki — porucznicy;
Kosiński, Baczyński — podporucznicy. Swiatłowski,
Żychliński, Prokopowicz, Zieleniewski — podporucz¬
nicy. Janowicz, Dunin, Lubieński, Dłuski — podpo¬
rucznicy. Wyszkowski, Pawłowski, Czaykowski —
podporucznicy; Kowszewicz—sztabs-lekarz. Jabłoń¬
ski—audytor; Ostrowski, Szpringwald—lekarze ba¬
talionowi; Degórski — kapelan. Pułk ósmy pie¬
choty liniowej. Skrzynecki — pułkownik do-
wódzca; Czałczyński, Zawadzki, Zwoliński — podpuł¬
kownicy. Podlich, Rudnicki — majorowie; Sendek,
Komierowski—kapitanowie. Petrykowski, Podczas-
ki, Lubański, Żeromski — kapitanowie. Markowski,
Dziekoński, Wyszkowski, Danilecki — kapitanowie.
Prolewicz, Thury—kapitanowie; Wolff porucznik.
Dorantt, Klicki, Śnieżek, Podczaski — porucznicy.
36. Uczniowie uniwersytetu.
sztabs-lekarz; Mastelski—lekarz batalionowy. Mitkie-
Avicz — lekarz batalionowy; Majewski — kapelan.
Sztab dywizyi drugiej piechoty. Zieliński—
podpułkownik; Jabłoński, Podczaski — kapitanowie
adjutanci; Pągowski — kapitan gewaltyger. Kęsto-
wicz — audytor dywizyi; Lisiecki — pisarz audytora
dywizyi. Pułk czwarty piechoty liniowej.
Bogusławski — pułkownik dowód zca; Reszka, Czay¬
kowski—podpułkownicy; Mycielski—major. Mrowiń¬
ski, Kindler, Szpotański—majorowie; Kozakowski—
kapitan. Godlewski, Piotrowski, Majewski, Wodziń¬
ski — kapitanowie. Dobrogoyski, Lebrun, Faliński,
Radliński—kapitanowie. Tyrakowski, Zaborski, Bo
rzęcki — kapitanowie; Tarnowski — porucznik. Ra¬
szewski, Sniegocki, Sporny, Blinstrub — porucznicy.
Poświk, Woyciechowski, Wroniewicz, Święcicki
Szeliga, Wyszpolski, Rostkowski, Wierciński — po¬
rucznicy. Rzewuski—porucznik; Rousseau, Grabow¬
ski, Lędzianowski—podporucznicy. Łukaszewicz,
Łopuski, Piątkowski, Staniszewski—podporucznicy.
Nowiński, Drozdowski, Dąbrowski, Silnicki- podpo¬
rucznicy. Olszewski, Kawczyński, Milatycki, Sta¬
rzyński — podporucznicy. Burzyński — audytor; Li-
bich—sztabs-lekarz; Jaskierski, Watter—lekarze ba¬
talion.; Mierzowski—kapelan. Pułk drugi strzel¬
ców konnych. Skarżyński—pułkownik dowódzca;
Sznayde—major; Jasiński, Pawłowski—kapitanowie.
Mrozowski, Żylewicz, Miecznikowski, Kosiński—ka¬
pitanowie. Lamparski, Owsiany—kapitanowie; Ziół¬
kowski, Osmólski—porucznicy. Kroszyński. Karow-
ski, Bobrowski, Dworzecki—porucznicy. Madaliński,
Czarnomski—porucznicy; Woytkiewicz, Byszewski—
>>>
281
podporucznicy. Rudnicki, Szczurowski, Szemiot,
Płonczyński- podporucznicy. Zjaiński, Potocki, Dąb-
ski, Otocki—podporucznicy. Czernomski, Kamocki,
Bromirski, Butharyn — podporucznicy. Zeydlitz -
audytor; Filipkowski—sztabs-lekarz; Kęcki—lekarz
batalionowy; Budkiewicz—kapelan. Pułk trzeci
ułanów. Korytowski—pułkownik dowódzca; Chmie¬
lewski—major; Bakka, Dębicki—kapitanowie. Klesz-
czyński, Czyżewicz, Wierzchleyski, Sadowski — ka¬
pitanowie. Ziółkiewicz, Janowicz, Januszewski —
kapitanowie; Ehrenkreutz — porucznik. Obrodzki,
Woytkiewicz, Cichocki, Swierzawski — porucznicy.
Majewski, Niwiński, Bogucki, Niżowski — poruczni¬
cy. Zieliński, Falkowski, Sienkiewicz—porucznicy;
Zalewski — podporucznik. Dąbrowski, Wasilewski.
Kępiński, Długoszewski — podporucznicy. Zaiącz-
materyałów artyleryi. Kobylański, Fiedoro¬
wicz — podpułkownicy; Cichocki — kapitan 1 klasy;
Stolzman, Jakubowicz — porucznicy. Dyrekcya
arsenału budowniczego. Rudnicki — podpuł¬
kownik dyrektor; Skąpski - kapitan 2 klasy; Dryle-
wicz — dozorca artyleryi. Kompania rzemieśl¬
nicza artyleryi. Jaworski — kapitan dowódzca.
AYinnicki, Isayski, Krauz—podporucznicy; Wollert—
lekarz batalionowy. Dyrekcya arsenału skła¬
dowego. Ledóchowski — pułkownik gwar. dyrek.;
Choynacki—kapitan 1 klasy; Pruski- kapitan 2 kla¬
sy; Presser, Turlin — doz. art. Oficerowie pra¬
cowni ogniówr wojennych. Otto, Benczet—
kapitanowie 2 klasy. Warsztat instrumentów
matematycznych. Lebich—naczelny mechanik;
Zakrzewski, Zaydler — mechanicy. Oficerowie
i
*■
36. Uczniowie uniwersytetu.
kowski, Raiecki, Brzóska, Zawadzki—podporucznicy.
Jabłoszewski, Piwowarski, Reyser. Górecki—podpo¬
rucznicy. Wiernicki, Szweykowski, Krzycki — pod¬
porucznicy; Grodzki — audytor. Frey — lekarz bata¬
lionowy; Szymanowski — kapelan. Korpus żan¬
darm e ryi. Strażyński — podpułkownik dowódzca.
Różański, Jurgaszko — kapitanowie; Słupnicki, Pęt-
kowski—podporucznicy. Sztab korpusu arty¬
leryi i inżenierów. Abramowicz, Flasiński, Nay-
manowski, Dratz — kapitanowie adjutanci; Bieliń¬
ski—podporucznik; Deyfinger—sztabs-lekarz. Ofi¬
cerowie niżsi korpusu artyleryi. Solecki—
porucznik; Arndt—porucznik adjutant; Kosmowski—
porucznik; Grabowiecki — podporucznik. Multanow-
ski, Krosnowski, Zawadzki, Gałecki podporucznicy.
Kosiarski — pisarz audytora dywizyi. Dyrekcya
przykomenderowani do dyrekcyi arty¬
leryi. Skracha, Kaczanowski, Bielski, Rzeszot-
kowski, Raduski — podporucznicy. Oficerowie
przykomenderowani do szkoły zimowej
artyleryi. Polański, Czyż, Jodko, Horayn, Borzęc¬
ki—podporucznicy. Korpus inżenierów. Mintęr,
Kołaczkowski, Rossmann podpułk.; Miller- kapitan.
Bliziński —kapitan; Thomas, Taroni, Niewiarowski
porucznicy. Leszczyński, Ligman, Starowolski, Gar¬
licki — podporucznicy. Dunin, Kiełczewski, Linda,
Żelewski—podporucznicy. Zakrzewski, Uszyński—
podporucznicy; Bernard, Prądzyński — dozorcy ma¬
gazynów. Batalion saperów. Maykowski—pod¬
pułkownik dowódzca; Szleszyński, Terszteniak, Osta-
fiński — kapitanowie. Gawroński — kapitan; Sołkie-
wicz, 01exiński, Szkaradowski—porucznicy. Rember-
>>>
282
towicz, Piotrowski, Axamitowski—porucznicy; Czar¬
necki—podporucznik. Izbicki, Łoś, Łukański, Suli-
strowski—podporucznicy. Jaroszyński, Kołtonowski,
Malczewski, Nowosielski — podporucznicy. Przed¬
pełski, Greffen — podporucznicy; Brawacki—sztabs-
lekarz; Strycki—lekarz batalionowy. Korpus po¬
ciągu. Łaszewski—podpułkownik dowódzca, Krze-
czowski, Kamiński, Łukowski — majorowie. Kobu-
szyński, Rzewuski — kapitanowie; Galiński, Ubysz —
porucznicy. Wierzbicki—porucznik; Bloch, Kamień¬
ski, Wałecki—podporucznicy. Markiewicz, Obmiń-
ski, Zalewski, Michałowski, Kowalewski — podpo¬
rucznicy. Batalion weteranów czynnych.
Lanckoroński — podpułkownik dowódzca; Karwow¬
ski, Klukowski, Niedzwiecki—podporucznicy. Bor-
czyk, Kowalski, Relicki, Zalewski — podporucznicy.
Wąsowski, Dąbrowski, Drezno, Drobutowicz — pod¬
porucznicy. Ryłło, Grygołaytys, Bigielmejer, Dą¬
browski—podporucznicy. Stankiewicz, Ordyniec —
podporucznicy: Wernery — lekarz dywizyjny; Gast—
podlekarz (*).
ODDZIAŁ VIII.
Senat, Rada Stanu i Władze Rządowe.
109.	Pomocnik mistrza obrzędów. Le Brun To¬
masz, sekretarz biura Rady Stanu.
110.	Namiestnik królewski. Józef książę Zaią-
czek, otoczony swoimi adjutantami. Kochanowski,
adjutant księcia namiestnika królewskiego.
36. Uczniowie uniwersytetu.
kowski, Moutellatycy, Raszkiewicz, Połeć — podpo¬
rucznicy. Czerwiński, Szwykowski, Stępowski, Sa¬
wicki—podporucznicy. Kozyrski, Zakrzewski, Wit¬
kowski, Zabłocki—podporucznicy. Śliwiński, Pozle-
wicz, Kwiatkowski, Rubinkiewicz, Bienkiewicz—pod¬
porucznicy. Korpus inwalidów i wetera¬
nów. Łaszewski—pułkownik; Dulfus—podpułkow¬
nik; Mierosławski, Mierzeiewski—majorowie. Szaw-
łowski, Badurski — majorowie; Kowalski, Czerwiń¬
ski — kapitanowie. Malinowski, Kozłowski, Kaczo¬
rowski, Garlicki — kapitanowie. Jelski, Skrzyński,
Biellewicz, Bartkiewicz—porucznicy. Romanowski,
Kostecki, Górecki, Masłowski — porucznicy. Jani¬
szewski—porucznik; Brzeziński, Remiszewski, Prze-
slakiewicz — podporucznicy. Srokowski, Wardyń-
ski, Trach, Wichrowski — podporucznicy. Skudlar-
111.	Prezes senatu. Zamoyski Stanisław hrabia.
112.	Senatorowie wojewodowie. Bieliński Piotr
hrabia. Sobolewski Walenty. Grabowski Franciszek.
Miączyński Ignacy. Radziwiłł Michał książę.
113.	Senatorowie kasztelani. Gliszczyński An¬
toni, Sierakowski Kajetan hrabia. Kochanowski Mi¬
chał, Wodzicki Stanisław hrabia. Męciński Wojciech
hrabia, Tarnowski Jan hrabia. Wodzyński Maciej,
Kulikowski Wincenty. Kiciński Pius, Walewski
Aleksander. Ostrowski Antoni hrabia, Tymowski
Stanisławr. Poletyłło Jan hrabia, Wiśniewski Szy¬
mon. Wichliński Piotr, Rembieliński Wiktor. Po¬
tocki Michał hrabia, Pac Ludwik hrabia. Wielopol-
(*) W liczbie powyższej oficerów znajdują się również
i ci, którzy na czele korpusów wojska orszakowi asystowali.
>>>
•283
ski Jan hrabia, Lubomirski Józef książę. Bieńkowski
Antoni. Niemcewicz Julian Ursyn, sekretarz senatu.
114.	Ministrowie. Sobolewski Ignacy, minister
sprawiedliwości.
115.	Radcy sianu. Plater Ludwik hi’abia, Woź-
nicki Michał, Ilnicki Wincenty. Szaniawski Kala¬
santy, Koźmian Kajetan, Potocki Ksawery. Siera¬
kowski Józef hrabia, Kalinowski Kajetan, Brocki
Aleksander. Morawski Józef, Radoszewski Józef,
Tabęcki Józef. Okołów Jerzy, Netrebski Józef.
116.	Referendarze stanu. Zaleski Marcin, Wierz-
O	7
bołowicz Karol, Powalski Antoni, Podoski.
117.	Rejerendarze stanu nadzwyczajni. Graybner
Aleksander, Karski, Hankiewicz, Borakowski, Bo-
lesta.
wie. Skwarski, Szuwalski, Gutkowski, Piasecki —
asesorowie.
122.	Członkowie sądu apelacyjnego. Wyczechow-
ski—prezes; Łubieński, Brzozowski—sędziowie. Wę-
grzecki, Gruszecki, Grotowski—sędziowie. Belejowr-
ski, Prażmowski, Suchodolski — sędziowie. Noel,
Dziedzicki—sędziowie; Paiączkowski—podprokura¬
tor; Miklaszewski—podpisarz.
123.	Prezesi sądów kryminalnych. Jałowiecki
Franciszek, Raciborski Daniel.
124.	Prezes trybunału cywilnego. Lewiński Ksa¬
wery.
125.	Prezes trybunału handlowego. Paprocki
Teodor.
126.	Prezesi komisy i wojewódzkich. Rembieliń-
37. 38. Profesorowie uniwersytetu.
118.	Vice-referendarze. Hube Michał, Brzostow¬
ski Adam, Kruszewski.
119.	Członkowie sądu najwyzszego. Wolicki Jan
Nepomucen, Plichta Ignacy, Pilichowski Ignacy —
sędziowie. Sendzimir Stanisław, Łubieński Jan, Lu-
bowidzki Józef — sędziowie. Rzempołuski Antoni —
pisarz; Bogusławski Łukasz, Kamieński Jan — me¬
cenasi.
120.	Członkowie komisyi rządowej wyznań religij¬
nych i oświecenia publicznego. Surowiecki, Głuszyński,
Linde—członkowie komisyi. Witowski Gerard—se¬
kretarz komisyi i komitetu żałobnego.
121.	Członkowie izby obrachunkowej. Wasilew¬
ski, Witkowski, Wiorogórski — radcy izby. Szczep¬
kowski—radca izby; Januszewski, Starkę—asesoro-
ski, radca stanu; Piwnicki, Starnalski. Wielogłow-
ski, Lubowidzki, Radoszewski.
127.	Członkowie komisyi centralnej likwidacyjnej.
Miziewicz, Leszczyński, Miklaszewski—radcy. Her¬
man—radca, Starzyński—sekretarz jeneralny, Bora¬
kowski—kontroler jeneralny.
128.	Członkowie prokuratoryijeneralnej. Bobrow¬
ski, Rogoziński, Paschalski — radcy. Woyciechow-
ski, Celiński, Grabowski — radcy. Kulczycki — za¬
stępca sekretarza jeneralnego; Rojewski, Łącki—ase¬
sorowie. Minasowicz, Garszyński, Rogalski, Różań¬
ski—obrońcy.
129.	Członkowie dyrekcyi głównej kredytowej.
Gostkowski, Rutkowski, Łubieński hrabia — radcy.
Kochanowski, Lubowidzki, Łubieński Henryk hra¬
bia — radcy. Humnicki, Cissowrski — radcy; Drewr-
Dzieje PorozWorowe. Tom II
>>>
284
nowski Józef—pisarz. Ostapowicz Bazyli—kasy er.
Laśkiewicz Hiacynt—buchalter; Łada Karol—rach¬
mistrz. Zawistowski Józef—rachmistrz; Ciechomski
Alfons—archiwista.
130.	Członkowie sądu kryminalnego województwa
Kaliskiego i Mazowieckiego. Superson, Tyborowski —
sędziowie; Kwiatkowski—prokurator. Poklękowski—
podprokurator; Basiński, Daszyński—pisarze. Brze¬
ziński—asesor; Sołkiewicz—archiwista.
131.	Członkowie trybunału cywilnego Mazowiec¬
kiego. Dziedzicki, Wiesiołowski, Łanowski—sędzio¬
wie. Siekierski, Krzywicki, Bielski—sędziowie. Kre-
czunowicz, Zaborowski, Ujazdowski — sędziowie.
Brodziszewski, Chądzyński, Pigłowicz — sędziowie.
Kamieński—sędzia; Chwalibóg—prokurator; Łossow-
ski—podprokurator. Zieliński—podprokurator; Pod-
Benedykt—komisarz naczelnik sekcyi. Leski Jan —
komisarz delegowany do obwodu warszawskiego.
134.	Członkowie dyrekcyi kredytowej szczegół orcej
województwa Mazowieckiego. Łubieński hrabia — pre¬
zes; Świnarski, Skulski — radcy. Brzozowski. Do-
biecki, Szymanowski, Szamota—radcy.
ODDZIAŁ IX.
Biura rząDowe i Korpusy Królewskie.
135.	Pomocnik mistrza obrzędów. Łagiewnicki
Kazimierz, urzędnik służby ogólnej w komisyi rzą¬
dowej przychodu i skarbu.
136.	Urzędnicy biura Bady Stanu. Trzciński
Rafał, Jabłoński Franciszek, Miączyński Józef—refe-
40. 41. 42. Profesorowie uniwersytetu.
bielski —pisarz; Grefkowicz—podpisarz. Woytowicz,
Koperski—podpisarze; Pstrokoński—asesor. Kowa¬
lewski, Krysiński, Ostromęcki — asesorowie. Boń-
kowski, Korzybski — asesorowie; Fórmankiewicz —
pisarz hypoteczny. Ostrowski, Engelke, Majewski—
rejenci. Rudnicki, Połczyński, Truszczyński, Wil-
ski—rejenci.
132.	Członkowie trybunału handlowego. Grabowr-
ski, ;Evans, Ziegler — sędziowie. Jasiński —sędzia;
Królikowski—pisarz.
133.	Członkowie komisyi województwa Mazowiec¬
kiego. Reinschmidt Aleksander—komisarz wydziału
skarbowego; Kożuchowski Aleksander — komisarz
wydziału policyjno-wojskowego. Makomaski Stani¬
sław—komisarz wydziału administracyjnego; Tykiel i
renci. Gliński Marcin, sekretarz ekspedycyi; Sobo-
towski Paweł, sekretarz dziennikarz; Garszyński Bo¬
nawentura, sekretarz adjunkt archiwum. Adamów -
ski Bonawentura, referent rachmistr w deleg. admin.;
Koitowski Wincenty, sekr. adjunkt; Smieciński, ad¬
junkt budów. Grabski Felicyan, Bruliński Ignacy,
Oxiński Piotr—podsekretarze. Jankowski Jan, Dy-
sterlof Ignacy, Dębski Józef—podsekretarze. Poda-
jewski Adam, podsekretarz; Gostkowski Samuel
adjunkt honorowy.
137. Urzędnicy wydziałów i biura komisyi oświe¬
cenia. Radomiński Jan, Augustynowicz Jan, Dzwon-
kowski Stanisław—naczelnicy wydziałów. Mochnac¬
ki Bazyli, asesor prawny; Duchanowski Marcin, se¬
kretarz referent; Kamieński Wincenty, sekretarz
l dziennikarz. Pacławski Bazyli, sekretarz; Lipnicki
>>>
•285
Michał, asesor kuratoryi; Solnicki Walenty, adjunkt.
Borzęcki Maurycy, sekretarz referent; Kubalski Mi¬
kołaj, sekretarz; Mączyński Nepomucen, adjunkt.
Ostrzykowski Wawrzyniec, rachmistrz; Komorowski
Tomasz, adjunkt; Przedpełski Józef, zastępca ad-
junkta. Iwaszkiewicz Jan, szef biura; Grabowski
•fan, adjunkt.
138.	Urzędnicy wydziałów i biura komisyi spra¬
wiedliwości. Hoffmann Karol, szef biura, zastępca
sekretarza jeneralnego; Bendochowski Antoni, szef
biura; Knoff Henryk, archiwista. Heilman August,
prezydyalny sekretarz; Zimiński Andrzej, asesor;
Wyźlański Stanisław, dziennikarz. Radziszewski
Franciszek, Kamiński Ignacy — adjunkci; Szamota
Ignacy, ekspedyent.
Szefowie wydziałów. Fechner Teofil, Doney
Benedykt, Tarnowski (audytor jeneralny). Stummer
(naczelny lekarz), Młodzianowski Roman, Gołembow-
ski Piotr. Szefowie biur. Mianowski Paweł, Ko¬
złowski Wincenty, Małachowski Jan. Niewiadomski
Jakób, Baranowski, Grygorowicz. Borowski, Gautier,
Jurkowski (kapitan artyleryi). Paszkowicz Baltazar,
Skwirski, Hubner, JUngrer (major). Podszefowie
biur. Woyszycki, Młodzianowski, Zaborowski. Kon-
trolerowie klasy pierwszej. Bielicki, Muhl-
hausen, Marczewski. Napiórkowski, Ujazdowski,
Byczewski. Sekretarze. Jabłoński, Kozłowski,
Hermann, de Frise, Boguszewski, Przewóski. Giba-
siewicz, ZbierzchowTski, Reszkowski. Dzierzbicki,
Karczewski, Witkowski. Swieszewski, Nowakowski,
43. Rada uniwersytetu.	43. Rektor
uniwersytetu.
139.	Urzędnicy wydziałów i biura kumisyi spraw
wewnętrznych. Fijałkowski Antoni, Sosnowski Stani¬
sław—naczelnicy wydziałów; Urbański Teodor—in¬
spektor jeneralny. Krzyżanowski Józef, Łaszczyń-
ski Jakób, Kowalewski Onufry — naczelnicy biur.
Lelowski Antoni, komisarz fabryk; Jonczewrski Kon¬
stanty, Strzeszewski Maciej~ sekretarze. BieńkowT-
ski Franciszek, Bierzyński Roman, Michałowski Ed¬
ward—sekretarze. Budziszewski Michał, Roszkow¬
ski Romuald, Domański Piotr — sekretarze. Czaki
Anicety, adjunkt budowniczy; Nossarzewrski Józef,
Niewiarowski Józef—adjunkci. Dzwonkowrski Jan,
adjunkt; Łempicki Tomasz, Krzesimowski Andrzej—
kanceliści. Soldenholf Aleksander, Dąbrowski Kaje¬
tan—kanceliści.
140.	Urzędnicy wydziałów i biura komisyi wojny.
Eysmontt. Gastell, Weychan, Marion. Gayet, Gref-
fen, Korabiewrski. Rolbiecki, Szymanowski, Hrynie¬
wicz. Kontrolerowie klasy drugiej i kal-
kulatorowie. Ostaszewski, Niewiadomski, Saniew-
ski. Pierzchalski, Werecki, Miaskow^ski. Michnie-
wicz, Roszkiewicz, Spyrzyński. Podsekretarze.
Sieciński Kazimierz, Sieciński Michał, Kruszyna.
Kentrzyński, Rogoziński, Szczucki. Żeziński, Jabłoń¬
ski, Fin. Skórzyński, Korecki, Gutowski. Berowski,
Soret, Koziński. Bilewicz, Mianowski, Beutlich. Bli-
ziński, Gąsowski, Buczyński. Aplikancji płatni.
Jaranowrski, Czyżewski, Górecki. Wintersteiner, Or¬
łowski, Przygodzki Kazimierz. Łoboczewski, Gau¬
tier, Ratomski. Przygodzki Wincenty, Geppner,
Czarnowski. Kasy wojskowe. Węgierski, płat¬
nik jeneralny; Kisieliński, kasyer jeneralny; Hołow-
>>>
45. Pomocnik
mistrza obrzędów.
46. Członkowie rad wojewódzkich.
nia, kontroler jeneralny. Miaskowski, Rose—płatni¬
cy; Haseląuist, kontroler. Petzold, kontroler; Mo-
czarski, podpłatnik; Stroński, sekretarz. Bogdański,
Grygorowicz—sekretarze; Smólski, kalkulator. Brze¬
ziński, podsekretarz; Żurkowski, Popławski—pisarze.
Ligięza, Nowosielski, Wasilewski, Kłopotowski — pi¬
sarze. Komisaryat ubiorczy wojska. Hry¬
niewicz, Roman—asesorowie; Stalewski—szef biura.
Dąbrowski, Chmielewski—szefowie biur; Tarczyński,
komisarz. Jarnowski, Radwan, Rakuszewski-komi-
49. Województwo
Mazowieckie.
50. Województwo Płockie.
51. Województwo Lubelskie.
>>>
287
woreńro^crwo
fKWQi'Ą';\)Yrut&j
ICH! i
47. Województwo Augustowskie.	48. Województwo Podlaskie.	49. Województwo
Mazowieckie.
sarze. Dietrich, komisarz; Zabierzewski, Kaczyński—
kontrolerowie pierwszej klasy. Szmigiewicz, Onu-
frowicz—kontrolerowie drugiej klasy; Roman, sekre¬
tarz. Staniszewski, Dąbrowski—sekretarze; Sarnin,
dozorca magazynu. Markowski, Bodurkiewicz, Wisz¬
niewski — dozorcy magazynów. Pisarze biur
i magazynów. Czarnecki, Kotowicz, Szlupowicz.
Sułowski, Słupski, Gąsowicz. Pruski, Marcinkowski,
Kwiatkowski. Tański, Skomorowski. Drukarnia
wojskowa. Lisiecki, inspektor drukarni. Dyrek-
1 ^Ojo
''■'ództwo Kaliskie.
53. Województwo Sandomierskie.
54. Województwo Krakowskie.
>>>
•288
cya administracyi szpitala głównego
i apteka główna wojskowa. Pruski, ekonom.
Gadomski, aptekarz; Zieliński, urzędnik szpitala.
Kolary, dozorca efektów; Kościelski, naczelny apte¬
karz; Nowicki, adjunkt apteki. Stroński, buchalter
apteki; Ziegler, Krupczyński—subjekci apteki. Szolc,
Kitajewski—praktykanci apteki; Blanchard—lekarz
batalionowy. Hildebrand, Zarzycki, Brzuchański,
Pryse—lekarze batalionowi.
141. Kominy a prowiantowa litewskiego oddzielnego
korpusu i rosyjskie komisyonerstuo. DaniłÓW, urzędnik
4 klasy; Kołotów, urzędnik 5 klasy; Kuczkowski,
sztabs- doktor i kolegialny radca stanu. Jowiec,
ober audytor 6 klasy; Chodosiewicz, audytor 9 klasy;
Sagtyński, urzędnik 7 klasy. Zadarnowski, urzęd-
klasy. Dragoli, Matios-—urzędnicy 12 klasy; Komor¬
nicki—urzędnik 14 klasy. Bielawski, urzędnik 14 kl.;
Koszkin, Borowski — urzędnicy 9 klasy. Kakujew,
Więckowski — urzędnicy 9 kl.; Czurakowski, urzęd¬
nik 14 klasy. Słautowicz, doktor, kolegialny radca
stanu; Omelaniewko, urzędnik 9 klasy; Illiczewski,
urzędnik 8 klasy. Lesocki, urzędnik 9 klasy; Woź¬
niaków, korpusu audytor; Piotrów, kwatermistrz,
urzędnik 8 klasy. Wasyljew, audytor, urzędnik 12
klasy; Chodowicz, sztabs-lekarz; Mazurkiewicz młod¬
szy, sztabs-lekarz, kolegialny aseesor. Trołów, we-
terynarny lekarz; Balicki, kwatermistrz, urzędnik
8 klasy; Woronów, audytor, urzędnik 10 klasy. Waś-
kiewicz, sztabs-lekarz; Drzewiecki młodszy, lekarz;
Trobiatowski, kwatermistrz, urzędnik 8 klasy. Ko-
55. Pomocnik
mistrza obrzędów.
56. Skrzynia jałmużnicza. 57.
Czterech dworzan
zastępczych.
.
nik 7 klasy; Horyn, urzędnik 8 klasy; Kurkliński,
urzędnik 9 klasy. Gaykowski, urzędnik 9 klasy; Iwa¬
nicki, Bobakowski—urzędnicy 12 klasy. Martiuszów,
Drobiszewski, Szaganów — urzędnicy 6 klasy. Jefi-
mów, urzędnik 6 klasy; Hawryłów, Pawicki pierw¬
szy — urzędnicy 7 klasy. Pawricki drugi, urzędnik
7 klasy; Szulc, urzędnik 8 klasy; Kirkiewicz, urzęd¬
nik 9 klasy. Mokarewicz, Towstonog, Sawinków —
urzędnicy 9 klasy. Zacharów, urzędnik 10 klasy;
Kasałapow, Andrejew—urzędnicy 12 klasy. Tymo-
flęjew, Fiedotów—urzędnicy 14 klasy; Rewa, urzęd¬
nik 6 klasy. Markiewicz, Mitanowski, Wiernicki —
urzędnicy 8 klasy. Bielajew, Demitryiew, Biernac¬
ki pierwszy—urzędnicy 9 klasy. Sokołowski—urzęd¬
nik 9 klasy; Biernacki drugi, Sztamm—urzędnicy 10
raczewców, audytor; Esterreicher, sztabs-lekarz, nad¬
worny radca; Goworów, sztabs-lekarz, kolegialny
asesor. Lebiediew, starszy lekarz; Żebielew, kwa¬
termistrz; Markowski, audytor,—urzędnicy 10 klasy.
Henricy, sztabs-lekarz, kolegialny asesor; Mokilań-
ski, sztabs-lekarz; Łuczyński, batalionowy lekarz.
Płotnicki, kwatermistrz, urzędnik 9 kl.; Chlebowicz,
audytor, urzędnik 12 kl.; Hubner, pułkowy sztabs-
lekarz, kolegialny radca. Łuckiewicz, batalionowy
sztabs-lekarz; Szpezor, sztabs-lekarz, kolegialny ase¬
sor; Reich, sztabs-lekarz. Skrebicki, urzędnik 5 kl.;
Połubiński, urzędnik 6 klasy; Bułatowicz, urzędnik
7 klasy. Nikityn, Hermann, Kaczkowski — urzędni¬
cy 7 klasy. Hułak, Jefimów, Hawryłów—urzędnicy
7 klasy. Wołkowniaków, urzędnik 7 klasy; Lasze-
>>>
•289
wicz, Salimowski — urzędnicy 9 klasy. Kossowski,
Malaur, Rydzewski—urzędnicy 9 klasy. Kuryerów,
Doroszenko—urzędnicy 9 klasy; Bielajew, urzędnik
10 klasy. Jankowski, Hausleiter, Jeflmów — urzęd¬
nicy 10 klasy. Ordyniec, Gełwanowski, Olszewski—
urzędnicy 10 klasy. Popów, Jemieljanów—urzędni¬
cy 12 klasy; Markiewicz, urzędnik O klasy. Ellers,
urzędnik 6 klasy; Korzewski, urzędnik 7 klasy; Tara-
nowski, urzędnik 8 klasy. Pohrebniaków, urzędnik
8 klasy; Wagner pierwszy, Rjabów—urzędnicy 9 kl.
Wagner drugi, Sorkowski, Bohaldyn—urzędnicy 9 kl.
Połotników, Kardo-Sysojew—urzędnicy 9 klasy; Kra-
katica, urzędnik 10 klasy. Zaworow, urzędnik 11 kl.;
Zapaśnik, Wosiński—urzędnicy 12 klasy. Żeleźnia¬
ków, urzędnik 12 klasy; Petrów, Żelechowski—urzęd-
tendent jeneralny; Osiński, referent. Sokołowski,
Rutkowski — referenci; Schiitz, radca budowniczy.
Mazaraki, komisarz urządz. dobra; Świnarski, sekre¬
tarz główny dyrekcyi dochodów niestałych; Wila¬
nowski, referent. Żabiński, Trzetrzewiński, Czer-
niewicz—referenci. Karpiński, Markowski, Szawłow-
ski—referenci. Łuszczewski, nadrachmistrz dyrek¬
cyi dochodów niestałych; Gutkowski, Olszyński—re¬
ferenci. Raczyński, referent; Minasiewicz, nadrach-
mistrz wydziału dóbr; Michniewicz, asesor komisyi
obrachunkowej. Hoffmann, kontroler mennicy; Be-
nik, intendent mennicy; Zdanowicz, rejent biura
stempla. Grem. referent; Gehhard, inspektor dyrek¬
cyi loteryi; Lohman, naczelnik kastoletu. Newacho-
wicz, administrator konsumcyi; Duński, referent ta-
58. Dwóch	59. Oficerowie wyżsi niosący mundury	60. Generał otoczony oficera-
szambelanów.	Naj. Ces. Aleksandra darowane pułkom.	mi niosący mundur Naj. Ces.
Aleksandra darowany wojsku
polskiemu.
nicy 14 klasy. Potapin, Wanin—urzędnicy 9 klasy;
Floryo, starszy lekarz, kolegialny radca. Nikolin,
Lubimów—sztabs-lekarze, nadworni radcy; Wiczyni,
sztabs-lekarz, kolegialny asesor. Bącewicz, lekarz;
Piernkranc, aptekarz, nadworny radca.
142.	Urzędnicy u-ydziałów i biura komisyi skarbu.
Kochanowski, dyrektor loteryi; Kruszyński, sekre¬
tarz jeneralny komisyi skarbu; Błazowski, poborca
jeneralny. Ostrowski, naczelnik dyrekcyi kontroli;
Gniazdowski, naczelnik wydziału dóbr; Marszałowr-
ski, naczelnik wydziału solnego. Łapiński, dyrektor
kancelaryi; Ciechanowski, urzędnik służby ogólnej;
Kułakowski, naczelnik sekcyi wypłat. Lisiecki, na¬
czelnik sekcyi poborów; Ledoux, naczelnik sekcyi
dochodów^ stałych; Bojarski, naczelnik buchalteryi.
Gumiński, naczelnik sekcyi urządzenia; Dobek, in-
baczny; Michałowski, rachmistrz dyrekcyi dochodów
niestałych.
143.	Urzędnicy biura izby obrachunkowej. Zuber-
bier Karol, naczelnik buchalteryi; Dekuciński Józef,
buchalter; Plewiński Franciszek, kontroler pierwszy.
Piętkowski Jan, kontroler drugi; Idzikowski Tadeusz,
kontroler trzeci; Noffok Ludwik, asystent buchalte-
ryi. Szawdowski Józef, szef biura; Piotrowicz Ale¬
ksander, Gębka Tomasz—szefowie kontroli. Blech
Jan, Kierczyński Piotr—szefowie kontroli; Brzozow¬
ski .Takób, rachmistrz pierwszej klasy. Rachmi¬
strze pierwszej i drugiej klasy. Skrodzki
Antoni, Wrzosek Jan, Grochowski Jakób. Dunin Ka¬
rol, Popławski Jakób, Oyrzanowski Kajetan. Kopy-
styński Ignacy, Kulesza Feliks, Reynhold Józef.
Reyser Tomasz, Nowodworski Franciszek, Siewieliń-
>>>
290
61. Senator, otoczony dwoma 62. Niosący ordery,
referendarzami, niosący mun¬
dur Naj. Cesarza Aleksandra-
darowany senatowi.
ski Józefat. Kodrembski Rafał, Kosieradzki Antoni,
Wołłk Stanisław. Jenike Karol, Brzozowski Józef,
Nowakowski Ludwik. Hincz Dominik, Kunatt, Ka¬
wecki—podrachmistrze. Marczewski, Dąbrowski—
podrachmistrze; Szawłowski, archiwista. Kuszel,
podarchiwista; Janicki, asystent archiwum; Pawłow¬
ski, dziennikarz. Kanceliści. Grochowski Jan,
Pawłowski Antoni, Łazowski Antoni. Hoffman Ka¬
rol, Paderewski Antoni.
144.	Urzędnicy pocztowi. Nowicki Antoni, ko¬
misarz dyrek. jener. poczt; Widuliński Karol, sekre¬
tarz jener. dyr.; Ragoczy Karol, nadrachmistrz dyr.
Danielski Prane., pocztmistrz pocztamtu nadw.; Drac
Karol, kasyer pocztamtu nadwor.; Piorentini Franc.,
rejestrator dyrekcyi. Hergel Antoni, Danielski Fran¬
ciszek, Krauze Ignacy, Litwicki Karol — sekretarze
pocztamtu nadwornego.
145.	Urzędnicy dróg i mostów. Christyani Fran¬
ciszek Ksawery, dyrektor jeneralny korpusu; Berski
Franciszek, Stompf Jan — inspektorowie jeneralni.
Chodeniecki Leon, inżenier naczelny; Jahn Karol,
nadrachmistrz; Reyzer Józef, inżenier objazd. Mysz¬
kowski Józef, Lewiecki Piotr — rachmistrze; Moraw¬
ski Karol, inżenier. Bogusławski Adam, inżenier;
Drozdowski Erazm, inżenier adjunkt; Jurczewski
Hipolit, rysownik. Łaszcz Tomasz, rysownik; Żylle
Fryderyk, nadkonduktor; Lebicki Jakób, brygadyer
kompanii rzemieślniczej. Majewski Stanisław, archi¬
wista; Moritz Jan, Michotyn Semen—konduktorowie.
Kruszyński Tomasz, kancelista; Czarnecki Onufry,
Małczyński Stanisław — elewy. Bogucki Onufry,
Sternberg Wincenty, Baczyński Hipolit—elewy.
146.	Urzędnicy górnictwa. Graff Jakób, radca
górniczy; Jerowski Andrzej, nadzorca dóbr górni¬
czych; Tomaszewski Józef, sekretarz jeneralny. Pusch
Jerzy, profesor; Lempe Fryderyk, radca górniczy;
Żarski Wojciech, asesor, kasyer i magazynier. Schon
Antoni, nadrewizor rachunkowości; Van der Vliedt,
inspektor machin; Babski Franciszek, radca hutni¬
czy. Babski Antoni, Pawłowski Jan — zawiadowcy
hut żelaznych.
147.	Urzędnicy leśni, de Brinken Juliusz ba¬
ron, naczelnik nadl.; Sauvan Dawid, nadl. jen. wojew.
Płock.; Poradowski Szczepan, nadl. jen. woj. Kalisk.
Kiciński Hipolit, nadl. jen. wojew. Lubel.; Englert
Józef, nacz. wyd. lasów kom. skar.; Zewald Franc.,
nadr. kom. skarbu. Cielecki Franciszek, sekr. komi-
syi skarbu; Żebrowski Jan, nadleśny mierniczy;
Kryczkowski Jan, asesor nadleśny. Justi Ludwik,
Błeszyński Mikołaj, Sąchocki Stanisław — nadleśni.
Pleszczyński, komisarz leśny; Saint Paul Wilhelm,
Marczyński Stefan — nadleśni. Osiecki Jan, Dunin
Jan, Pomernreich Fryderyk — nadleśni. Popławski
Alfons, Prokopowicz Michał — nadleśni.; Metznery
Aleksander—łowczy. Śliwiński Mateusz, Wołowski
Aleksander — sekretarze; Jarmoliński Maciej, ad¬
junkt.
148.	Pomocnik mistrza obrzędów. Wodzyńsld
Karol, adjunkt honorowy biura Rady Stanu.
Szkoła podchorążych konnych, która pieszo formowa¬
ła szpaler po obu stronach V, VI, VII, VIII i IX odziału.
Pierwszy szereg. Wolmer Seweryn, Wołodko-
wicz Aleksander, Pohtz Krystyan—sztandar junkry.
Markowski Aleksander, Zakrzewski Józef, Witkow¬
ski Edward, Siemieradzki Hipolit, Trypolski Achiles,
i
63.	64.
Niosący ordery.
>>>
291
65.	66.
Niosący ordery.
Dybowski Wojciech, Łuba Napoleon, Czechowski Jó¬
zef, Wrangiel Fryderyk, Giecewicz Leon, Tysenhaus
Adelhaft, Tysenhaus Aleksander, Zabokrzycki Ale¬
ksy, Szczyt Stanisław, Skalkowski—junkry. Szymań¬
ski Romuald, Chincza Wojciech, Merfeld Benedykt,
Baracz Paweł, Hacicki Jerzy, Slizen Otto, Dolinger
Michał, Sosnowski Stanisław—podoficerowie. Szer-
wiński Michał, Kamiński Ludwik, Weitbrecht Ale¬
ksander, Żaba Franciszek, Żaba Hieronim—sztandar
junkry. Rembieliński Julian, podchorąży. Benik
Maksymilian, Slaski Wiktor, Lebiszewski Karol —
podoficerowie. Staniszewski Aleksander, Kęszycki
Paweł, Miączyński Adam, Boreyko Pius, Neumark
Leon—kadeci. Matusiewicz Franciszek, Berson Wi¬
liam, Kulikowski Piotr, Malczewski Teofil, Michałow¬
ski Bruno, Kruszyński Kazimierz, Sosnowski Euge¬
niusz, Psarski Wojciech, Biliński Jan, Naramowski
Feliks, Rzewuski Józef, Mierzyński Henryk, Cywiń¬
ski Karol, Wilski Jan, Jabłkowski Józef — podofice¬
rowie. Ziemięcki Józef, Swidziński Ludwik, Potkań-
ski Ludwik—kadeci. Kisiel Ignacy, Bojanowski Jan,
Januszyński Piotr, Dzięcielski Józef, Hermann Bene¬
dykt, Pogonowski Konstanty, Pruszyński Edward,
Wrzosek Feliks, Kamiński Karol, Czosnowski Jan,
Bronisz Roman, Puzyna Wincenty, Egersdorf Lud¬
wik, Wysocki Hipolit, Niezabitowski Kwiryn, Dyski
Konstanty—podoficerowie. Ottocki Tomasz, Wielo¬
polski Alfred, Hołowiński Ignacy, Berends Aleksan¬
der, Witt Gustaw—kadeci. Strzyżewski Piotr, Uszyń-
ski Michał, Kownacki Konstanty, Sadowski Antoni,
Tomaszewski Ludwik, Lubowicki Michał — podofi¬
cerowie. Drugi szereg. Sawraniewrski Jan, Miecz-
Dzieje Porozbiorowe. Tom II.
nikowski Tadeusz, Lesiecki Jan, Liewen Konstanty—
sztandar junkry. Okmiński Jan, Kamiński Ferdy¬
nand, Zambrzycki Józef, Baranowicz Jerzy, Orański
Leopold, Kryński Plato, Błeszyński Józef, Myszkow¬
ski Wojciech, Lityński Aleksander, Szczygielski
Walenty, Juraha Jan, Juraha Kazimierz, Krokow¬
ski Leopold, Sinkiewicz Stanisław—junkry. Borzęc¬
ki Leon, Nettch Henryk, Roman Aleksander, Łow-
czycki Aleksander, Wentur Konstanty, Sierpiński
Julian, Gustaw Adolf, Szaber Jan, Ocicki Kazimierz,
Scirciki Aleksander, Narmunt Antoni, Narmunt Jó¬
zef—podoficerowie. Cholecki Józef, Dąbrowski Apo¬
linary, Kossakowski Makary, Józefowicz Salomon—
sztandar junkry. Karęga Adam, Domeyko Kazi¬
mierz, Ilten Ernest, Bielak Józef, Zawadzki Albin,
Radziwiłł Leon, Briimmer Włodzimierz—junkry. Mo¬
dzelewski Wojciech, Łoyko Onufry, Fryzart Jan,
Damianowricz Aleksander, Trzebiatowski Ignacy —
podoficerowie. Dąbrowski Edward, Cybulski Niko¬
dem—wachmistrze starsi. Jankowski Maciej, pod¬
chorąży. Bielski Jan, Olszewski Jan, Hohol Wale-
ryan, Solnicki Michał, Kirkor Franciszek, Moldenha-
wer August, Walewski Maksymilian, Wachowicz Ma-
ryan, Siewczyński Józef, Preus Wilhelm — podofice¬
rowie. Sierawski Waleryan, Malczewski Seweryn—
kadeci. Tymowski Seweryn, Suchodolski Walen¬
ty—podoficerowie. Wiśniewski Maksymilian, kadet.
Gołoński Feliks, wachmistrz starszy. Żukowski Jó¬
zef, Sarnecki Jan, Błażejewski Józef, Mycielski Mi¬
kołaj, Płużański Antoni, Płużański Michał, Chrza¬
nowski Maciej, Ożarowski Onufry, Sędzimir Józef,
Łebkowski Honoryan, Dunin Józef, Ostaszewski Eu¬
stachy, Dahlen Kazimierz—podoficerowie. Unieżyc-
67.	68.
Niosący ordery.
37
>>>
29:
ki Ksawery, Grzybowski Bonifacy, Korzybski Ale¬
ksander—kadeci. Tomaszewski Leopold, Rzeszotar-
ski Tomasz, Wolski Józef, Tedwen Józef— podofice¬
rowie.
ODDZIAŁ X.
Straż.
149. Część druga szkoły podchorążych pieszych.
Śliwiński Wojciech, porucznik z pułku grenadyerów
gwardyi królewskiej, komendant. Bortnowski Jan,
porucznik. Rogowski Józef, Olszewski Roch — pod¬
porucznicy. Łaszczewski Mikołaj, Bała Karol, Tań¬
ski Józef, Bedaul Karol, Masałów Wsiewołod, Czyc
Jakób—podchorążowie. Zaiączkowski Paweł, Sobo¬
lewski Jan, Bendkowski Antoni, Milanowski Ignacy,
Grotowski Kanty, Grotowski Tomasz, Kołdowski
Otto, Dekuciński Stanisław, Ciszewski Marcin, La¬
sota Adam, Choynacki Józef, Psarski Feliks, Grotow¬
ski Andrzej, Meyzner Teofil — podoficerowie. Ska¬
rżyński, Śmigielski, Sopoćko, Głuchowski Norbert,
Głuchowski Chryzostom, Swiderski Feliks—sierżan¬
ci starsi. Słubicki Franciszek, Cisowski Jakób, Axa-
mitowski—podchorążowie. Kramkowski, Grodzicki,
Zaiączkowski, Znatowicz Leopold, Mirecki Szymon,
Chrząstowski Ludwik, Leśniewski Stanisław, Stypuł-
kowski Franciszek, Kindler Ludwik—podoficerowie.
Przykorski, sierżant starszy. Karwowski Stanisław,
Gruszczyński Antoni, Kotarski Ignacy, Moraczewski
Gabryel — podchorążowie. Charzyński Piotr, Cho-
decki Filip, Silnicki Ludwik, Zborowski Jan, Olszew¬
ski Ksawery, Skrzynecki Feliks, Wojciechowski An-
69.	70.	71.	72.	73.	74.
Niosący ordery.
Aleksandrowicz Dymitr, Żaba Józef, Bandurowski
Stanisław, Pukałów Piotr, Bała Kajetan, Przysiecki
Piotr, Rybczyński Jan, Włodzimierów Bazyli, Wolski
Feliks, Frieze Aleksander, Kamieński Jan, Iwański
Fabian, Matiakin Aleksander, Kawka Adolf, Popiel
Michał—podoficerowie. Komorowski, Skalski Anto¬
ni, Kowacz Józef — sierżanci starsi. Kolendowski
Feliks, Białkowski Felicyan, Białkowski Leopold,
Żółtowski Antoni, Gibasiewicz Erazm, Sutarzewicz
Hieronim, Filiński Piotr — podchorążowie. Nowicki
Karol, Białkowski Piotr, Krukowski Felicyan, Płocer
Julian, Osuchowski Wiktor—podoficerowie. Popław¬
ski Paweł, sierżant starszy. Jaskulski F., Podczaski
Hipolit, Stroynowski Józef, Bagniewski Dyonizy, Kos-
secki Aleksander, Pichelski Jan, Zdanowicz Jakób—
podchorążowie. Górecki Stanisław, Swiątecki Julian,
toni, Łubieński Antoni, Leniecki Antoni, Lisicki
Franciszek, Saski Dominik, Koczewski Konstanty,
Kołdowski Bruno—podoficerowie. Czaykowski, sier¬
żant starszy. Jurgaszko Adam, Bobiński Franci¬
szek—podchorążowie. Gliński Teofil, Rudzki Józef,
Sowiński Jan, Hermanówski Józef, Jagniątkowski
Antoni, Szmudy Augustyn, Różański Jan, Tomaszew¬
ski Walenty, Olendzki Stanisław — podoficerowie.
Szczaniecki Jan, Biernacki Kazimierz, Skowroński
Wincenty, Wołoszyński Ignacy — sierżanci starsi.
Jury Fryderyk, Kwasiborski Tomasz, Łabędzki Teo¬
dor, Modzelewski Wincenty—podchorążoAvie. Dzie-
dzicki Gerwazy, Wambach Aleksander, Perott Jan,
Szymański August, Konarzewski Ignacy, Bronowski
Ignacy, Berlier Beniamin—podoficerowie. Kaziński
Wincenty; Wasilewski August, Sadylski Tomasz,
>>>
293
Mystkowski Michał, Czaykowski Stanisław—sierżan¬
ci starsi. Drozdowski Piotr, Płaczkowski, Zieliński
Józef, Kiciński Tomasz- podchorążowie. Lubowicki
Bartłomiej, Szczepański Józef, Wiśniewski Walenty,
Dziewulski Piotr, Malhomme Stanisław, Szamota
Franciszek, Gordaszewski Franciszek, Grabowski
Waleryan, Mszanaki Stefan, Lubowicki Józef—podo¬
ficerowie. Koperski Lucyan, Kozłowski Józef—sier¬
żanci starsi. Lange Aleksander, Watter Karol —
podchorążowie. Buczko Feliks, Stępkowski Robert,
Radzicki Maksymilian, Wronowski Franciszek, So¬
snowski Józef, Skrobański Jan, Parys Antoni, Klem-
piński Sylwester, Radziejowski Aleksander, Radzie¬
jowski Oswald, Radziejewski Wiktor,* Różycki Lud¬
wik, Dembicki Aleksander—podoficerowie.
Szkoła zim owa artyleryi. Zawadziński, Krawczy-
150. Druga dywizya strzelców konnych gwardyi.
Trębacze. Miller, Mayer, Pakulak, Szymański,
Myszkowski, Juszczyk. Komendant dywizyonu, Zie¬
lonka, pułkownik. Komendant szwadronu trzeciego,
Skarżyński, kapitan. Pluton I-szy. Dunin, kapi¬
tan. Byczkowski, Turkiewicz, Bednarski, Adamczyk,
Szadkowski, Terpiłowski, Sladewski, Derengowski,
Rybczyński, Łoniewski, Kwiatkowski, Szczepański,
Krasnodębski, Siedlecki, Lachowicz, Wrębski, Zie¬
liński, Gliński, Gołębiewski, Romanowicz, Pieńkow¬
ski, Gorzeński, Kwiatkowski, Jankowski, Wiszniew¬
ski, Szewczyk, Miecznikowski, Pers, Żabicki, Wci¬
sło—żołnierze. Obrębski, Smoleński, Giedlewski —
podoficerowie. Pluton 11-gi. Russocki, podpo¬
rucznik. Borowy, Waleszczak, Dąbrowski, Boryca,
Podsiadło, Flasza, Groner, Rupiński, Rybczyński,
75.	76.	77.	78.	79.
Niosący ordery.
kiewicz — podporucznicy. Rutkowski, Stobnicki —
wachmistrze. Michałowski, Bansemer, Menciński—
podoficerowie. Bether rakietnik, Lada—podoficero¬
wie. Tomaszewski, bombardyer; Linda, Skrzyński—
podoficerowie. Nielepiec, bombardyer; Ekielski, Hi-
monowski — podoficerowie. Klassen, bombardyer;
Szawłowski, Duchowski, Link, Remiszewski, Brzo¬
zowski, Chrzaszczewski, Rychlicki, Szyszkowski,
Dornfeld, Woyciechowski, Niemcewicz, Chaięcki,
Dobrzelewski, Lipski, Bochenek, Korzeniewski, Wy-
siekierski, Stabelle, Hildebrand, Ostrowski, Nieprzec-
ki, Stempowski, Perycz, Kowalski — podoficerowie.
Wyczliński, sierżant starszy; Bierzyński, Zgłobicki—
podoficerowie. Koss, rakietnik; Bitner, Cerner, Cze-
twertyński, Piotrowski, Dolinger, Jeżewski — podo¬
ficerowie.
Duda, Urbański, Piotrowski, Pawłowski, Kownacki,
Smiechowski, Woźniak, Ludwiczak, Juszcze, Sikor¬
ski, Zatwardowicz, Kisielewski, Słodowski, Szukzdy-
nis, Opiekulski, Biczysko, Nowowieyski, Kra wieki,
Witas, Rey, Miziołek — żołnierze. Biliński, wach¬
mistrz starszy. Pracki, Kaźmierski—podoficerowie.
Pluton III-ci. Rutkowski, podporucznik. Czar-
kiewicz, Ilczuk, Motyka, Dymecki, Dzierzbicki, Przy-
korski, Zawadzki, Brzozowski, Muleyko, Juchnow-
ski, Kuliński, Panek, Nowak, Grzelak, Bajer, Jugo,
Zieliński, Marzec, Figiel, Zdanowicz, Trebiński, Błu-
towski, Bojankiewicz, Brudziński, Alexinas, Fischer,
Mekler, Gurniak, Tarczyński, Jastrzębski—żołnierze.
Zawieszyński, Dunikowski, Kowalski — podoficero¬
wie. Pluton IV-ty. Laudański, podporucznik.
Niekraś, Partaczyński, Bartnowski, Lech, Wesołow
>>>
294
Niosą
ski, Skalski, Witkowski, Wilk, Skuza, Trzebiński,
Zawiślak, Woytaszyński, Peray, Berend, Kraszew¬
ski, Zieliński, Grabiński, Lis, Zaiąc, Puchalski, Zem-
brzuski, Sowiński, Orlak, Rafalski, Zawadzki, Pniew-
ski, Świst, Rychliński, Wiszniewski, Rzążewski—żoł¬
nierze. Podłowski, Delasiewicz, Boreyko—podofice¬
rowie. Ciechanowski, podporucznik (zamykający
szwadron). Komendant szwadronu czwartego Pa¬
szy c, kapitan. Pluton I-szy. Orłowski, porucz¬
nik. Peter, Baranowski, Raczyński, Jarosik, Kuli¬
sa.
94.
95.
Niosący ordery.
96.
97.
98.
Senator-kasz*®
niosący mi
ec*'
>>>
295
kowski, Chmielewski, Woydała, Lemański, Zieliński,
Wiszniewski, Kolecki, Ossuch, Janiszewski, Makow¬
ski, Smiałkowski, Bóynowski, Malicki, Woyciechow-
ski, Gumuliński, Lipski, Koliński, Skura, Kiedra,
Stelcer, Sadłowski, Stąporowski, Szepietowski, Sasi-
nowski, Okorski, Kozikowski — żołnierze. Niedź-
wiedzki, Chorytanowicz, Wański — podoficerowie.
Pluton Il-gi. Banczakiewicz, podporucznik. Ró¬
żański, Salaski, Kazulak, Guzowski, Starczewski,
Kasprzykiewicz, Swietlaga, Olszewski, Niestruś,
99.
kenator-kasztelan
lQSący kulę ziemską.
100.
Senator-wojewoda
niosący berło.
101.
Senator-wojewoda
niosący koronę.
102.
Pomocnik mistrza
obrzędów.
103.
Mistrz obrzędów.
104.
Wielki łowczy
i wielki koniuszy.
>>>
296
Brzezicki, Sochocki, Budziak, Lewandowski, Szym-
czuk, Kacprzyk, Karasiński, Białkowski, Piianka,
Milewski, Zieliński, Stankiewicz, Lewicki, Salamu-
cha, Kalwas, Siwak, Potera, Kręćki, Sikora, Sieradz¬
ki, Bicz—żołnierze. Kurowicz, Liszewski, Swieykow-
ski — podoficerowie. Pluton Ill-ci. Leski, po¬
rucznik. Wagner, Skowroński, Kowalski, Siemiński,
Porembski, Suley, Żułczyński, Uanielewicz, Dąbrow¬
ski, Gapiński, Rzepczyński, Kwaśniewski, Jodałgo,
Pietrulewicz, Sobczyński, Łomazga, Nieduziak, Ja¬
siński, Adamus, Kociela, May, Nawrocki, Kudela,
Ukrajeniec, Hryciuk, Leszczyszyn, Kubaszewski,
Sypniewski, Walerski, Wróblewski—żołnierze. Jusz-
kowski, Bielawski, Bobrowski—podoficerowie. Plu-
Perłowski Jan, Popuńczyk Michał, Woźniak Mi¬
chał ^strażnicy.
Oficyalne wydawnictwo rządu Królestwa, z któ¬
rego sporządzamy niniejszy przedruk, zaopatrzyło
powyższą listę imienną w następujący opis samego
pochodu żałobnego:
„Koniec roku 1825 był wielce nieszczęśliwym
dla Polski. Wspaniałomyślny Władca, który temu
krajowi nowy byt i zbawienne prawa nadał, Aleksan¬
der I Cesarz Wszech Rosyi, Król Polski, po krótkiej
bo kilkodniowej chorobie, nagle żyć przestał. Ta
smutna wiadomość przyszła do Warszawy z Tagan-
105.	106.
Wielki marszałek	Mary królewskie z trumną i popiersiem
dworu.	-Naj. Ces. Aleksandra.
ton IV-ty. Szemiot, podporucznik. Domański,
Niedźwiedzki, Czepuchowski, Kossakowski, Brat¬
kowski, Pasturek, Bartosiewicz, Rodak, Stańczyk,
Graczyk, Maciułaytys, Niewiadomski, Konofalski,
Miszkiel, Gruca, Pietrzak, Różycki, Hultański, Kiciń¬
ski, Chyliński, Rocławski, Mucha, Nowak, Jędrzey-
czak, Ossowski, Szymański, Bortkiewicz, Golian,
Adamus, Szymanowski—żołnierze. Otfinowski, Łas¬
ki — podoficerowie. Ostaszewski — wachmistrz star¬
szy. Kosko, kapitan (zamykający szwadron).
151. Oddział straży policyi konnej. Starczewski
Andrzej, podsetnik. Krentzel Karol, Pasiewicz An¬
drzej — dziesiętnicy. Wiśniewski Błażej, Kowalski
Michał, Łowicki Gabryel, Molencki Jan, Głębocki
Franciszek, Kamiński Gabryel, Danowski Mateusz,
rogu ł) w dniu 8 grudnia roku 1825. W dni osiem
po zaszłym doczesnym zgonie Tego Wielkiego Mo¬
narchy i przejęła wszystkie serca najboleśniejszem
uczuciem tak okropnej straty. Ci nawet, którzy
nigdy nie widzieli Tego dobrotliwego Oblicza, na
którem się tak żywo ludzkość i słodycz malowały,
i którzy tylko z powszechnego odgłosu słyszeli o Je¬
go niezliczonych dobrodziejstwach dla świata i rodu
ludzkiego, zalani łzami rzewnemi, opłakiwali w zaci¬
szu domowem stratę Ojca zgasłego w całej sile czer-
stwości.“
„Pierwsze chwile ogólnego wrażenia były praw-
’) Cesarz Aleksander umarł w Taganrogu d. 1 grudnia.
1825 r. o godzinie 10 minucie 20 z rana, w roku życia 48.
>>>
‘297
dziwie przerażające. Lud pol¬
ski, jak gdyby gromem uderzo¬
ny, w osłupieniu szedł do Świą¬
tyń Pańskich, szukać pociechy
na łonie religii, w mamiącej acz
próżnej nadziei, że wieść, która
go tak ciężkim ciosem dotknęła,
może być skutkiem jakowej po¬
myłki. Lecz, niestety! na tej
doczesnej życia drodze, najczę¬
ściej tylko rzeczy pomyślne nie
sprawdzają się, a przeciwnie
nieszczęściu zawsze wierzyć
potrzeba. Powszechna żałoba
osób stopniem i łaskami zeszłe¬
go Monarchy najwięcej do Nie¬
go zbliżonych, nie pozwoliła
dłużej wątpić o fatalnej praw¬
dzie i sieroctwie ludu.“
„Tymczasem w Petersbur¬
gu i we wszystkich stolicach
Europy (bo zgon Aleksandra
cały świat żalem napełnił) za¬
częto czynić przygotowania do
uroczystych obchodów żało¬
bnych w celu oddania ostatnie¬
go hołdu pamięci najlepszego
z Monarchów. Polacy zobowią¬
zani bardziej nad inne Narody łaskami Tego dobro¬
tliwego Króla, który był raczej icli Ojcem, starali
się tem więcej w publicznym hołdzie żalu okazać
przed obliczem współczesnych i sądem potomno¬
ści, ile umieli czuć stratę swo¬
jego Pana i cenić drogą im pa¬
mięć Wskrzesiciela ich Ojczy¬
zny. “
„Dawrne zwyczaje narodo¬
we, to najpewniejsze źródło
wszystkich szlachetnych uczuć,
wskazywało im wzory jak sobie
mieli w tym razie postąpić. Na¬
si bowiem Przodkowie, jak za
życia kochali Królów swoich,
tak też i po śmierci umieli Im
oddawać należną cześć i posza¬
nowanie. Nieobecność ciała
zmarłego Monarchy, niedozwo-
liła wykonać najstarożytniej-
szego obrzędu. Pamięć tego o-
brzędu ginie w pomroce pierw¬
szych wieków Królestwa, a Je¬
go szczytność byłaby najwłaści¬
wszą cechą żałoby po Wskrze¬
sicielu Ojczyzny naszej/
„Za nieprzeliczonym orsza¬
kiem żałobnej pompy, która
wszystkie Stany Królestwa o-
bejmowała, jechał zaraz przed
ciałem Króla jeden z przedniej-
szych Rycerzy, w wspaniałej
zbroi, niosąc miecz Królewski ostrzem ku sobie
zwrócony; za nim giermek żałobny z kopią i tarczą
Królewską; dalej nieśli senatorowie kulę ziemską,
miecz i koronę. Z całego orszaku tylko rycerz
107. Koń wierzchowy Naj. Ces. Aleksandra.
J. C. M. Wielki Książę
Konstanty Cesarzewicz.
108. Generałowie, główny sztab, cudzoziemcy wysokiej
rangi, konsulowie etc.
>>>
298
i giermek wjeżdżali konno do Świątyni. Tu,
w chwili gdy Ciało spuszczano do grobu, rzucał gier¬
mek miecz o ziemię, kruszył kopię o trumnę i spa¬
dał. Było to godłem zniknienia ziemskiej potęgi
Króla. Łamano buławy i laski, chyliły się cho¬
rągwie ziem i województw, lud cały padał na kolana.
Lecz w tejże chwili gdy wszystko zapowiadało zgon
mocarza ziemskiego, brał do ręki Jego następca go¬
dła potęgi, miecz i ostrze skruszonego proporca,
a senatorowie unosili kulę, berło i koronę, i składali
je na Ołtarzu Boga Wszechmocnego, na znak, iż wła¬
dza, której zniknął ziemski powiernik, nigdy nie gi¬
nie, lecz wraca do źródła z którego wypłynęła."
„Jeżeli ten wspaniały obrzęd niedał się wykonać,
po Swoim Najdostojniejszym Bracie chciał tylko pa¬
mięć Jego przyjaźni i wspaniałomyślności w Swojem
sercu zachować."
„Upoważniony sprawujący w Imieniu Króla Rzą¬
dy w Polsce Namiestnik Królewski, Józef książę Za¬
jączek, wiekiem z górą siedemdziesięcioletni, i który
wkrótce za Panem swoim miał zstąpić do grobu, wy¬
znaczył komitet żałobny, któryby się urządzeniem
obchodu pogrzebowego w stolicy Królestwa uroczy¬
ście zatrudnił. Wezwani zostali z grona Rady Kró¬
lewskiej minister wyznań religijnych i oświecenia
publicznego Stanisław hrabia Grabowski, senator-
wojewoda i generał dywizyi Maurycy Hauke, do-
wódzca artyleryi, zastępca ministra wojny. Od Dwro-
y '	--3	^
* C"	- - --		■'-*
109. Pomocnik	110. Namiestnik królewski
mistrza obrzędów.	książę Zajączek.
przynajmniej starano się aby inne wiernie były za¬
chowane, jak nam je dawne opisy podały. Obchody
żałobne po Królach, Kazimierzu Wielkim i Zygmun¬
cie Auguście, z których rządami pamięć łączyła pa¬
nowanie Aleksandra przez nadanie praw i swobód,
dźwignienie przemysłu i opiekę nauk, posłużyły za
zasadę do ułożenia programatu; a obchód po Królu
Polskim Auguście III ostatni z publicznie wykona¬
nych, był wrzorem do ubrania Świątyni, przeznaczo¬
nej na smutny ten obrząd."
„Przygotowany plan zyskał potwierdzenie Naj¬
jaśniejszego Mikołaja I Cesarza i Króla, Następcy
Aleksandra, Monarchy, na którego pierwej jeszcze
nim berło, spadł głęboki żal i smutek po stracie Naj¬
ukochańszego Brata: zyskał również przychylne zda¬
nie Najjaśniejszego Cesarzewicza, który ze spadku
ru, wielki marszałek Dworu Jego Królewskiej Mości
Adam Bronie. Z Rady Stanu, hrabiowie Ludwik
Plater i Józef Sierakowski, radcy stanu, tudzież in¬
tendent budowli koronnych Jakób Kubicki, jako
członkowie komitetu; z komisyi rządowej wyznań,
Gerard Maurycy Witowski jako sekretarz komitetu,
do zajęcia się tym tak ważnym przedmiotem."
„Urządzenie obchodu żałobnego, oparte na czci
religijnej, wymagało przedwstępnych przygotowań
i prac w Kościele Metropolitarnym. Kolosalne masy
tej starożytnej budowy okryto kirem żałobnym. Na
słupach Świątyni zawieszone zostały herby woje¬
wództw, których reprezentanci mieli wkrótce przyjść
upokorzyć się przed wyrokami Boskiemi. Ozdobne
siedzenia kapłanów i odwieczne zygmuntowskie or¬
gany, powleczone były czarną i nieprzejrzaną zasło-
>>>
299
ną. Ołtarz wielki, pokryty szkarłatną materyą, na
której był złotem haftowany znak Zbawiciela, rzucał
jaskrawe światło na nieprzedarte cienie Świątyni,
pośród której wzniesiony pod kopułą ośmioboczny
katafalk, ośmiu kolumnami porządku korynckiego
ozdobiony i uwieńczony koroną Królewską, zawierał
przysposobione miejsce, na którem złożone być mia¬
ły trumna, Popiersie i Insygnia Monarchy. Skutkiem
lepszego rozporządzenia miejsc w kościele urządzono
przystęp dla 2,000 osób wewnątrz świątyni ') oprócz
chórów dla dam i 250 miejsc dla muzyki żałobnej.
Wszystkie przezrocza i wrystępy, widoczniej wpada¬
jące w oko, pokryto cyfrą Monarchy, Który był przed¬
miotem tego smutnego obrzędu i celem publiczne]
żałości."
„Powyższe prace wykonał komitet podług rysun¬
ków i planów intendenta budowli Królewskich Ku¬
bickiego, roztrząsanych poprzednio na kilku posie¬
dzeniach i uznanycli za najwłaściwsze ku temu
celowi.“
„Pośród tych wszystkich przygotowań mniemał
komitet, iż najwłaściwszą pamiątkę wyrządzonej Czci
Monarsze Swojemu zostawi dla potomności przez
wrybicie medalu pogrzebowego, któryby następnym
pokoleniom przypomniał poniesioną stratę dzisiaj ży¬
jących. Z pomiędzy wielu napisów do tegoż meda¬
lu, podanych przez Królewsko-Warszawski uniwer-
■) W pierwszym dniu obchodu żałobnego, dla uni¬
knięcia natłoku, wpuszczono tylko 1,366 osób do kościoła za
biletami.
sytet nauk, za najwłaściwszy uznanym był ten, któ¬
ry świadczył o. dobrodziejstwach zgasłego Króla dla
ludu Polskiego, i o wdzięczności tegoż ludu dla Swe¬
go Dobroczyńcy, który oprócz tego zawierał jeszcze,
w właściwej sobie treści, historyczną, a niestety!
zbyt krótką datę niespełna jedenastoletniego pano¬
wania Aleksandra nad Polską! — Z jednej strony by¬
ło popiersie zmarłego Cesarza, z gwiazdą nad Jego
Wizerunkiem i napisem: Aleksander, Wskrzesiciel
Królestwa Polskiego roku 1815. Z drugiej wieniec
dębowy z napisem: Dobroczyńcę Swojego opłakują¬
ca Polska roku 1826. Czytając przybliżenie tych
dwóch dat, z rozrzewnieniem postrzegali Polacy, jak
prędko upłynęły im te szczęśliwe chwile, które prze¬
żyli pod berłem najlepszego z Królów."
„Wkrótce też zebrali się z powiatów i obwodów
Królestwa Polskiego urzędnicy i obywatele, mający
znajdować się obecnie na uroczystości żałobnej.
Prezes senatu Stanisław' hrabia ordynat Zamoyski
i minister spraw wewnętrznych Tadeusz hrabia Mo¬
stowski, zawTezwali, pierwszy senatorów, drugi po¬
słów i deputowanych, władze wojewódzkie i oby¬
wateli kraju do przybycia na dzień oznaczony 4
kwietnia 1826 roku do stolicy Królestwa Polskiego
na obchód żałobny. Minister wyznań religijnych
wezwał również duchowieństwo kraju, aby się zebra¬
ło na ten dzień przewodniczyć ludowi wr modłach za
duszę spoczywającego w Bogu Cesarza.“
„Pozostawało komitetowi ustanowić porządek
pomiędzy osobami, które miały być przeznaczone
z obowiązków stanu i służby do składania orszaku
Od 111 do 134. Senat, Rada Stanu i Władze "Rządowe.
Dzieje Porozblorowe. Tom II
>>>
300
żałobnego. Za porozumieniem się z wielkim mar¬
szałkiem dworu Jego Królewskiej Mości przybraną
została piękna kolumnowa sala zamku w żałobne
znaki i pośrodku niej, na wspaniałym katafalku, wy¬
stawiona była trumna Królewska, pokryta płaszczem
Cesarskim i Popiersiem zmarłego Monarchy ozdobio¬
na, otoczona oraz Insygniami i Orderami Królew-
skiemi. Miejsce to Monarszego przybytku, niedawno
jeszcze ożywione obecnością drogiego Króla, w tej
chwili służyć miało za przystęp dla osób, przezna¬
czonych do oddania ostatnie] posługi Monarsze
i przeniesienia Insygniów Królewskich do Kościoła
Metropolitarnego, zkąd po ofiarowaniu ich Boga, od
którego wszystko pochodzi, złożone być miały na
wieczną pamiątkę w skarbcu Korony.“
biego Platera. Przygotowania jakich wymagało osta¬
teczne urządzenie tego orszaku zajęły resztę czasu
komitetowi do działań wskazanego.“
„Tak więc wr dniu 7 kwietnia roku 1826 (gdyż
niepogoda dni owych stosowna do smutku czasów
nie pozwoliła wcześniej tego dopełnić), zebrał się
wierny lud Polski, na oznaczonych miejscach, dla
oddania ostatniej religijnej posługi Swojemu Królo¬
wi. Senatorowie, ministrowie, Rada Stanu, prezesi
komisyi wojewódzkich i członkowie sądu najwyższe¬
go, w mundurach żałobnych, przybyli na Zamek
o godzinie 7 z rana i zebrali się w przeznaczonej dla
nich sali obrazowej i marmurowej. O tymże czasie
przybyli na Zamek wr mundurach żałobnych posło¬
wie, deputowani i radcy wojewódzcy i zajęli miejsca
111—134. Senat, Rada Stanu i Władze Rządowe.
„Gdy wszystkie stany Królestwa, przypuszczone
do oddania ostatniej żałobnej czci pamięci zmarłego
Cesarza, miały się znajdować na drodze z Zamku do
Kościoła Metropolitarnego, dla rozwinięcia więc
w porządku tej całej masy ludu, zakreślony został po
mieście daleko większy okręg niżeliby wr prostym
kierunku z jednego miejsca do drugiego wypadało.
Rów^nież i wojska Jego Cesarsko-Królewskiej Mości,
zawezwane do oddania ostatnich honorów zmarłemu
Monarsze, znalazły na tej drodze dostateczne siebie
pomieszczenie, przez zajęcie większego okręgu, któ¬
ry był dla wszystkich przeznaczonym.“
„Tym sposobem utworzył się orszak żałobny,
którego porządek i przeznaczenie opisane były od¬
dzielnym programatem, ułożonym w komitecie, po¬
dług myśli przedstawionych przez radcę stanu hra-
w Izbie poselskiej. Wielcy urzędnicy dworu Jego
Królewskiej Mości, generałowie i oficerowie główne-
go sztabu, cudzoziemcy wysokiego stopnia, konsulo-
wie w żałobnych strojach, zebrali się w sali kolu¬
mnowej. Oficerowie przeznaczeni do niesienia orde¬
rów, członkowie władz rządowych i różni urzędnicy
dworu przeznaczeni do składania orszaku, w sali
pierwszej i drugiej przed kolumnową. Inne oddziały
orszaku zgromadziły się w blizkości Zamku, zajmu¬
jąc plac Zamkowy, Kanonie, Stare Miasto, ulicę Dłu¬
gą aż do arsenału. 0 godzinie ósmej z rana pomoc¬
nicy mistrza obrzędów przybyli z każdego oddziału
do Zamku, z doniesieniem o gotowości tycli oddzia¬
łów do ruszenia naprzód za danym rozkazem.“
„Orszak żałobny przechodzić miał przez plac
Zamkowy, ulicę zwaną Krakowskie Przedmieście,
>>>
301
plac Saski, ulicę Wierzbową
i Bielańską, Długą i Miodową,
Senatorską i Ś-to Jańską. Woj¬
ska Jego Cesarsko-Królewskiej
Mości, składające garnizon,
w mundurach na paradę, w zu¬
pełnej żałobie, zajęły tę całą
przestrzeń po jednej stronie
ulic, jako to: część pułku gre-
nadyerów gwardyi polskiej, plac
Zamkowy przy Zamku; pułki
lejb-gwardyi litewski i wołyń¬
ski, Krakowskie Przedmieście;
pułki gwardyi konnej podolski
kirasyerów, ułański Cesarzewi-
cza i grodzieński huzarów, plac
Saski; drugi pułk piechoty li¬
niowej i pułk Jego Cesarsko-
Królewskiej Mości pierwszy
strzelców pieszych, tudzież dru¬
gi strzelców konnych, ulicę
Wierzbową i Bielańską; pułk
trzeci ułanów, pułki czwarty
i ósmy piechoty liniowej, ulicę
Długą i Miodową; batalion sa¬
perów, ulicę Senatorską; druga
część pułku grenadyerów gwar¬
dyi polskie], ulicę Ś-to Jańską, Zamkowi przeciwległą;
szkoła podchorążych i pułk strzelców konnych gwar¬
dyi polskiej otrzymały polecenie składania orszaku
żałobnego; kompanie grenadyerskie z pułku gwardyi
polskiej zajęły straż w Kościele Metropolitarnym po
obu stronach katafalka; szkoła aplikacyjna zajęła
tamże straż po obu stronach wielkiego ołtarza; arty-
lerya lejbwardyi, piąta kompa¬
nia pozycyjna, baterya pozy¬
cyjna konna polska i trzecia ba¬
terya lekka konna uszykowane
były w ogrodzie Saskim, pra¬
wem skrzydłem do Żelaznej Bra¬
my. “
„Ludność stolicy, w ilości,
podług zbliżonego obliczenia,
do 30,000 dusz, wystąpiła po
drugiej stronie ulic, któremi or¬
szak miał przechodzić, i za przy¬
kładem wojska zachowała po¬
rządek godny uwielbienia. “
„Za wybiciem na zamko¬
wym zegarze godziny 9-tej i da¬
nym znakiem przez wielkiego
marszałka dworu Jego Królew¬
skiej Mości, orszak żałobny na¬
przód postąpił. W tejże chwili
dały się słyszeć dzwony po
wszystkich kościołach stolicy
i wystrzały armatnie, które co
minuta powtarzał ogień działo¬
wy. Orszak składał się z dzie¬
sięciu oddziałów. W pierwszym
oddziele zwanym Straży, na cze¬
le jechał konno, vice-prezydent municypalności i po-
licyi, Mateusz Lubowidzki, z oddziałem straży policyi
konnej. Sześciu adjutantów placu rosyjskich i pol¬
skich, po dwóch rzędem, konno; major placu pułkow¬
nik Axamitowski konno; generał dywizyi Lewicki, ko¬
mendant placu, konno. Pierwsza dywizya strzelców
konnych gwardyi polskiej, na której czele generał
111—134. Senat, Rada Stanu i Władze Rządowe.
>>>
302
"•h-
i
111—134. Senat, Rada Stanu i Władze Rządowe.
brygady Kurnatowski, dowódzca pułku; i pierwsza
część szkoły podchorążych pieszych, którym prze¬
wodził Ksawery Ołendzki, podpułkownik, dowódzca
szkoły."
„Drugi oddział, zwany Miasta. Na czele po¬
mocnik mistrza obrzędów, Józef Wentzel, w mundu¬
rze, w żałobie i z laską w ręku. Obywatele starsi
miasta Warszawy w żałobie w 43 rzędach, po trzech
rzędem. Zgromadzenie starszych kupieckich w 10
rzędach, po trzech rzędem, w żałobie. Radca stanu
prezydent municypalności i policyi Karol Woyda,
w mundurze, w żałobie. Dwunastu radnych i ławni¬
ków urzędu municypalnego, w żałobie. Cechy rze¬
mieślnicze, z właściwemi sobie chorągwiami w 198
rzędach, po trzech rzędem.11
„Oddział III. Duchowieństwo i Sieroty. Na czele
>>>
135. Pomocnik mistrza 136—147. Biura Rządowe
obrzędów.	i Korpusy Królewskie.
pomocnik mistrza obrzędów, Karol Milewski, w mun¬
durze, w żałobie, z laską w ręku. Sieroty ze szpitala
Dzieciątka Jezus, płci męzkiej w 33 rzędach, żeń¬
skiej w 50 rzędach, po troje rzędem, pod dozorem
przełożonej szpitala, Zofii Kołakowskiej. Instytut
głucho-niemycli, uczniowie w 10 rzędach, po trzech
rzędem, pod przewodnictwem księdza Falkowskiego,
rektora instytutu. Konwenta księży Kapucynów,
Reformatów, Bernardynów, Karmelitów, Franciszka¬
nów, Augustyanów, Dominikanów, razem w 58 rzę¬
dach, po dwóch rzędem, ze świecami w ręku. Semi-
naryum główne w 24 rzędach, po dwóch rzędem, ze
świecami w ręku. Księża Misyonarze w 27 rzędach,
po dwóch rzędem, ze świecami w ręku. Muzyka ża¬
łobna, złożona z 54 osób.“
„Oddział IV. Instytutu Naulcowc. Na czele po-
°rPusy Królewskie.
>>>
304
136—147. Biara Rządowe i Korpusy Królewskie.
mocnik mistrza obrzędów, Roman Łubkowski, w mun¬
durze, w żałobie, z laską w ręku. Szkoła wydziało¬
wa z ulicy Królewskiej, wydziałowa księży Domini¬
kanów, wojewódzka księży Pijarów, konwikt Żoli-
borski, liceum warszawskie, pod dozorem właści¬
wych rektorów, kuratorów i nauczycieli w 309 rzę¬
dach, po trzech rzędem. Dwóch pedeli uniwersyte¬
tu, inspektorowie uniwersytetu, generalny inspektor
uniwersytetu Adam Zubelewicz. Uczniowie uniwer¬
sytetu w 100 rzędach, po trzech rzędem. Profesoro¬
wie i dziekani uniwersytetu, rada uniwersytetu w to¬
gach. Rektor uniwersytetu ksiądz Wojciech Szwej-
kowski, w stroju rektorskim."
„Oddział V. Posłowie, deputowani i radcy woje¬
wódzcy. Na czele pomocnik mistrza obrzędów Mau¬
rycy Kossowski, vice-referendarz, w mundurze, w ża¬
łobie, z laską w ręku. Członkowie rad wojewódz¬
kich w 30 rzędach, po trzech rzędem, w mundurach.
136—147. Biura Rządowe i Korpusy Królewskie.
>>>
305
żałobnych. Posłowie i deputowani z chorągwiami
województw, jako to: województwa Augustowskiego,
Podlaskiego, Płockiego, Mazowieckiego, Lubelskie¬
go, Kaliskiego, Sandomierskiego i Krakowskiego,
w 43 rzędach po trzech rzędem, w mundurach ża¬
łobnych. “
„Oddział VI. Ordery i Insygnia. Na czele po¬
mocnik mistrza obrzędów Leon hrabia Grabowski,
syn ministra wyznań religijnych, w mundurze żałob¬
nym, z laską w ręku. Skrzynia jałmużnicza, niesio¬
na przez czterech Królewskich dworzan, otoczona
równie czterema urzędnikami dworu, w żałobie.
Dwóch szambelanów: Józef Tymowski i Michał
Dzierzbicki, do oddawania jałmużny Królewskiej
przeznaczonych, w mundurach dworskich żałobnych.
Oficerowie wyżsi, niosący mundury Najjaśniejszego
ski, szef sztabu artyleryi i inżenieryi; Zasługi Woj¬
skowej wirtemberski, pułkownik Weisłlog, dowódzca
brygady artyleryi; Korony wirtemberski, pułkownik
Żwan; Wieży i Szpady portugalski, pułkownik Płon-
czyński, dowódzca brygady artyleryi; Ś-go Benedyk¬
ta portugalski, pułkownik Pełczyński; Chrystusa por¬
tugalski, pułkownik Alfons; Zwiastowania sardyński,
pułkownik Mroziński, S-go Jerzego neapolitański,
pułkownik Milberg; Ś-go Ferdynanda Obojga Sycylii,
pułkownik Sałacki; S-go Januaryusza Obojga Sy¬
cylii, pułkownik Krysiński; Słonia duński, pułkownik
Ruttie; Szpady szwedzki, generał brygady Siemiąt¬
kowski; Serafina szwedzki, pułkownik Tomicki; Krzy¬
ża Żelaznego pruski, pułkownik Jankowski; Orła
Czerwonego pruski, pułkownik Dziekoński; Orła
Czarnego pruski, pułkownik Rzodkiewicz; Złotego
136—147. Biura Rządowe i Korpusy Królewskie.
Cesarza Aleksandra, darowane pułkom, każdy w asy-
stencyi dwóch innych oficerów, generał dywizyi
Rożniecki, dowódzca jazdy, otoczony pięciu oficera¬
mi wyższymi, niosący mundur Najjaśniejszego Cesa¬
rza Aleksandra, darowany wojsku polskiemu. Sena-
tor-kasztelan Stanisław hrabia Małachowski, w asy-
stencyi dwóch vice-referendarzy, niosący mundur
Najjaśniejszego Cesarza Aleksandra darowany Sena¬
towi. Trzydziestu sześciu generałów i wyższych
oficerów, każdy w asystencyi dwóch innych oficerów,
niosący ordery Najjaśniejszego Cesarza Aleksandra,
jako to: medal pruski, podpułkownik Denhoff; medal
austryacki, pułkownik Hauke; Sokoła Białego wej-
marski, pułkownik Bieliński; Wierności badeński,
pułkownik Radwan; Wojskowy niderlandzki, pułkow¬
nik Górski; Huberta bawarski, pułkownik Meciszew-
Runa hiszpański, pułkownik Piotrowski; Podwiązki
Wielkiej Brytanii, pułkownik Dulfus; Legii Honoro¬
wej francuzki, pułkownik Seydlitz, dowódzca korpu¬
su inwalidów; Ś-go Ludwika francuzki, generał bry¬
gady Darewski; Ś-go Ducha francuzki, generał bry¬
gady Bontemps; Maryi Teresy austryacki, generał
brygady Giełgud; Sw. Stanisława polski, generał
brygady Redel; Krzyża Wojskowego polski, generał
brygady Przebendowski; Orła Białego polski, gene¬
rał dywizyi Klicki; medal z roku 1812 rosyjski, ge¬
nerał brygady Krukowiecki; Św. Anny rosyjski, ge¬
nerał brygady Sierawski; Sw. Włodzimierza rosyj¬
ski, generał brygady Rautenstrauch; S-go Jerzego
czwartej klasy rosyjski, generał dywizyi Weissen-
hoff; S-go Aleksandra Newskiego rosyjski, generał
brygady Kossecki; Św. Andrzeja rosyjski, generał
>>>
306
136—147. Biura Rządowe i Korpusy Królewskie.
dywizyi Biegański, dyrektor generalny komisoryatu
wojskowego."
„Senator-kasztelan Tyszkiewicz, otoczony dwo¬
ma referendarzami stanu nadzwyczajnymi niosący
miecz. Senator-kasztelan Nakwaski w takiejże asy-
stencyi, niosący kulę ziemską. Senator-wojewoda
Czarnecki w takiejże asystencyi, niosący berło. Se¬
nator-wojewoda Stanisław hrabia Grabowski, w ta¬
kiejże asystencyi, niosący koronę."
„Oddział VII. Mary Królewskie. Na czele po¬
mocnik mistrza obrzędów, Ludwik Bentkowski,
w mundurze, w żałobie, z laską w ręku. Mistrz ob¬
rzędów Jan Kolumna Zaboklicki w dworskim ubio¬
rze, w żałobie, z laską w ręku. Wielki łowczy i ko-
>>>
307
niuszy dworu hrabia Batowski i hrabia Henryk Za-
biełło; wielki marszałek dworu Adam Bronie —
wszyscy w dworskich ubiorach, w żałobie. Mary
Królewskie, na których trumna pokryta płaszczem
Cesarskim, ozdobione Popiersiem Najjaśniejszego
Cesarza Aleksandra, niesione przez dwunastu dwo¬
rzan Królewskich, w asystencyi wszystkich szambe-
lanów i kamerjunkrów dworu Jego Królewskiej Mo¬
ści. Rogi całunu trzymali: z senatu, senator-woje¬
woda Maksymilian książę Jabłonowski i senator-
kasztelan Adam Bronikowski; z wojska, generał Sta¬
nisław Potocki, dowódzca I-ej dywizyi piechoty pol¬
skiej, i generał Izydor Krasiński, dowódzca Ii-ej dy¬
wizyi piechoty polskiej. Z Izby poselskiej, Józef
Szepietowski, poseł tykociński z województwa Augu¬
stowskiego i Piotr Tokarski, poseł pyzdrski z woje-
w wojsku i na reformie będący. Sztab gwardyi Kró-
lewsko-Polskiej. Oficerowie z pułku strzelców kon¬
nych gwardyi polskiej, z pułku grenadyerów gwar¬
dyi polskiej, z bateryi pozycyjnej artyleryi konnej
gwardyi polskiej. Sztab dywizyi I-ej piechoty. Ofi¬
cerowie pułku 2-go piechoty liniowej i pułku l-go
strzelców pieszych Jego Cesarsko-Królewskiej Mości.
Sztab dywizyi Ii-ej piechoty. Oficerowie pułków
4-go i 8-go piechoty liniowej, 2-go strzelców kon¬
nych, 3-go ułanów, korpusu żandarmeryi, korpusu
artyleryi, arsenału, szkoły artyleryi zimowej, korpu¬
su inżenierów, batalionu saperów, korpusu pociągu,
weteranów czynnych, inwalidów i weteranów w 224
rzędach, po trzech rzędem.
„Oddział VIII. Senat, Rada Stanu i Władze Rzą¬
dowe. Pomocnik mistrza obrzędów Tomasz Lebrun,
149. Część druga szkoły podchorążych pieszych.
wództwa Kaliskiego, najstarsi wiekiem. Z Rady Sta¬
nu, radcy stanu Ignacy Zieliński, dzisiejszy prezes
Izby głównej obrachunkowej i Antoni Wyczechow-
ski, członek komisyi rządowej sprawiedliwości. “
„Za marami koń wierzchowy Najjaśniejszego
Cesarza Aleksandra, prowadzony przez dwóch ofi-
cyalistów stajen Królewskich. Koniuszy dworu trzy¬
mał strzemię po lewej stronie. “
„Na czele generałów i głównego sztabu Jego
Cesarzewiczowska Mość Wielki Książę Rosyjski
Konstanty Cesarzewicz, konno."
„Generałowie, główny sztab, cudzoziemcy wy¬
sokiego stopnia, konsulowie — w żałobie. Adjutanci
Jego Cesarzewiczowskiej Mości, kwatermistrzowstwo
generalne wojska, główne dyżurstwo wojska, sztab
placu miasta Warszawy. Oficerowie umieszczeni
w mundurze, w żałobie, z laską w ręku. Józef ksią¬
żę Zajączek, namiestnik Królewski *) otoczony swoi¬
mi adjutantami.“
„Prezes senatu, Stanisław hrabia ordynat Za¬
moyski. Senatorowie - wojewodowie, senatorowie-
kasztelani, sekretarz senatu, ministrowie, radcy sta¬
nu, referendarze stanu, vice-referendarze, członko¬
wie sądu najwyższej instancyi, komisyj rządowych,
Izby głównej obrachunkowej, sądu apelacyjnego.
Prezesi i członkowie sądów kryminalnego, handlo¬
wego, cywilnego; prezesi komisyj wojewódzkich,
członkowie komisyi centralnej likwidacyjnej, proku-
ratoryi generalnej, dyrekcyi głównej kredytowej,
’) Dla podeszłego wieku i utraconej nogi nad Berezy¬
ną, bliższą drogą udał się później do kościoła.
DzieJ e Porozbiorowe. Tom II
39
>>>
149. Część druga szkoły podchorążych pieszych.
komisyi województwa Mazowieckiego i dyrekcyi kre¬
dytowej tegoż województwa, w 76 rzędach po trzech
rzędem.“
„Oddział IX. Urzędników Biur i Korpusów Kró¬
lewskich. Na czele pomocnik mistrza obrzędów Ka¬
zimierz Łagiewnicki, w mundurze, w żałobie, z laską
w ręku. Urzędnicy biura Rady Stanu, komisyi rzą¬
dowej wyznań religijnych i oświecenia publicznego,
sprawiedliwości, spraw wewnętrznych i policyi, woj¬
ny, przychodów i skarbu, Izby obrachunkowej, dyr
rekcyi poczt, dróg i mostów, górniczej i lasów—w ża¬
łobie, w 178 rzędach, po trzech rzędem. Pomocnik
mistrza obrzędów Karol Wodzyński, w mundurze,
w żałobie, z laską w ręku.“
149. Część druga szkoły podchorążych pieszych.
>>>
309
„Szkoła podchorążych konnych formowała szpa¬
ler pieszo po obu stronach V, VI, VII, VIII i IX od¬
działu. “
Oddział X zwany Straży. Część druga szkoły
podchorążych pieszych, szkoła zimowa artyleryi,
druga dywizya strzelców konnych gwardyi polskiej
i oddział straży policyi konnej.“
„Cały ten orszak po zupełnem swojem rozwi¬
nięciu, zajął przestrzeni na 4,972 stóp wzdłuż ulic,
a że okręg wyznaczony dla niego od Zamku do Ar¬
chikatedry wynosił 8,881 stóp długości, przeto nim
ostatni oddział postąpił z placu Zamkowego już po¬
czątek orszaku w połowie drogi się znajdował."
„Liczba osób wchodzących do orszaku żałob¬
nego wynosiła ilośś 3,128.“
obojętną dla tych którzy Go kochali? Ci, którym nie
uszedł żaden szczegół tego dnia pamiętnego, postrze¬
gali, iż po wyniesieniu z Zamku Popiersia Królew¬
skiego, pierwszy raz po dwunastu dniach niepogody
rzuciło dobroczynne słońce swój promień na ziemię:
jak gdyby chciało swoją świetnością okryć Wizeru¬
nek Monarchy, a nam w wypogodzonem na chwilę
Niebie ukazać siedlisko Tego, którego niezliczone
ludy za życia jeszcze nazwały Błogosławionym."
„Wszystkie domy ulic któremi orszak przecho¬
dził, przybrane były po oknach i gankach suknem
ponsowem lub czarnem, i wszystkie osoby, które się
w tychże oknach znajdowały w żałobnych wystąpiły
ubiorach. Dam i mężczyzn tym sposobem obrzędo¬
wi obecnych było najmniej 15,000."
150. Druga dywizya strzelców konnych gwardyi.
„Ile naród Polski uczuł żalu i zgryzoty przy
pierwszem doniesieniu o śmierci swojego Dobroczyn¬
nego Monarchy, tyle okazał boleści i prawdziwego
smutku w czasie obchodu żałobnego. Na twarzach
wszystkich obecnych malowało się widocznie roz¬
rzewnienie a ponura cichość i milczenie, przerywane
tylko niekiedy żałobnym odgłosem religijnych dźwię¬
ków i wojskowych honorów, każdemu dostatecznie
okazywały cel i przedmiot obrzędu. Jednakże i ta
smutna chwila nie była bez pociechy dla dusz cno¬
tliwych, bo jakąż inną za trudy około dobra podda¬
nych może mieć na tym doczesnym świecie nagrodę
Monarcha, jeżeli nie w miłości i przywiązaniu ludu
swojego, które Mu towarzyszą nawet po zgonie?
A jeżeli tak powszechna żałość była dowodem wi¬
docznym miłości ku Niemu ludu Jego, mogłaż być
„Jak tylko orszak żałobny wyruszył z Zamku
wszystkie korpusy wojska wzięły broń za umarłym,
nie zdejmując bagnetów; a oddziały doboszów biły
marsz pogrzebowy na przemian z muzyką żałobną.
Postawa rycerska wielu starych żołnierzy, tłoczona
ciężarem smutku i boleści, niemogła wytrzymać zbyt
mocnych dla siebie wrażeń, i nie jeden z tych sza¬
nownych weteranów, który śmiało na tysiąc śmierci
w bitwach się narażał, niemógł wstrzymać się od łez
na widok żałobnych znaków, które mu przypomina¬
ły śmierć Jego Najwyższego Wodza. Wojska pol¬
skie szczególniej, które dobroczynna ręka Aleksan¬
dra przywiodła z obcych krain na łono Ojczyzny,
i którym zachowała narodowy znak Orła Białego, do¬
znały w tej chwili nader silnego wzruszenia i było
wielu takich, którzy zalani łzami poznali jak nieza-
>>>
310
150. Druga dywizya
stifców ]
tarte są te uczucia, które wlewa do serc ludzkich
potęga dobrodziejstw. Gdy Mary Królewskie zbliżały
się do korpusów, każdy dowódzca oddawał im winną
Cześć przy odgłosie uroczystego bicia marszu. Woj¬
ska rosyjskie, po przejściu Mar, wziąwszy broń na
modlitwę, odprawiały przed pułkami egzekwie.“
„Pozostawało wiernym urzędni¬
kom dworu Jego Królewskiej Mości
dopełnić tej posługi, która przypomi¬
nała najwięcej wrodzoną dobroczyn¬
ność zmarłego Monarchy i oznaczała
zwykle każdy pobyt Jego w Warsza¬
wie. Jałmużna i: ofiary Królewskie
wniesione być miały na ubogich i nie¬
szczęśliwych do Kościołów, około
których przechodził orszak żałobny.
Skrzynia jałmużnicza napełniona by¬
ła workami czarnemi, które wyzna¬
czeni do tego szambelanowie rozda¬
wali podług danego im przepisu.
Szambelan Królewski wszedłszy do
Kościoła i zbliżywszy się do Kapłana
przyjmującego ofiarę, wymówił te
słowa: „W Imieniu spoczywającego
„w Bogu Najjaśniejszego Aleksan¬
dra I Cesarza i Króla z wyższego po¬
lecenia, składam jałmużnę Królew¬
ską (tu wyraził dla kogo była prze¬
inaczoną) prosząc o religijną pa-
„mięć na duszę Dobroczyńcy naszego,
„o którą nas Sam wzywa“ (tu złożył
drukowany wyciąg ostatniej wo¬
li Cesarza) *), który po wyjściu szambelana z Ko¬
ścioła głośno ludowi zgromadzonemu przez kapła¬
na przyjmującego ofiarę przeczytany został w te
słowa.
') Manifest z d. 16 września roku 1823.
■»
. .... '
150. Druga dywizya strzelców konnych gwardyi.
>>>
T
311
A C°w konnych gwardyi.
. 	'jJŁ
L*.		i	&
'ljżH
-
„Oto są własne wyrazy spoczywającego w Bogu
„Najjaśniejszego Aleksandra Cesarza i Króla
„Prosimy wszystkich wiernych poddanych
„Naszych, iżby tem samem uczuciem przychylno¬
ści, z powrodu którego uważaliśmy jako najpierw-
„sze dobro Nasze na ziemi, starania łożone około
r„ —
^ ~rzf£'t
^■S*vW* 
' J..
151. Oddział straży policyi konnej.
„ciągłej ich pomyślności, zanosili gorące błagania
„do Pana Naszego Jezusa Chrystusa, aby raczył,
„w nieskończonem Swojem miłosierdziu, przyjąć
„duszę Naszą do Swojego wiecznego Królestwa11.
„Kapłan po przeczytaniu tych słów, wrezwał lud
obecny do modlitwy poczem odbyło się zaraz nabo¬
żeństwo żałobne za duszę Cesarza,
po ukończeniu którego duchowmy
rozdzielił złożone ofiary między przy¬
tomne ubóstwo. Tymczasem orszak
postępował ku kościołowi Metropoli¬
tarnemu, zatrzymując się za każdym
razem, jak szambelan wchodził do
kościoła dla oddania jałmużny. Ile
razy szambelan zbliżał się do ko¬
ścioła dla złożenia ofiary Królewr-
skiej, lub wTracał z kościoła po jej
złożeniu, dawała się słyszeć w bliz-
kości muzyka wojskowa żałobna.
Tym sposobem złożone były ofiary
Królewrskie wr kościołach: księży
Bernardynów, Towarzystwa Dobro¬
czynności, Karmelitów, Panien Wi¬
zytek, Ewangelickim, Ś-go Andrzeja,
księży Pijarów, Bazylianów' i Kapu¬
cynów."
„W takim porządku' i kształcie
doszedł orszak żałobny, po trzygo¬
dzinnej procesyi, do kościoła Metro¬
politarnego. Przededrzwiami świą¬
tyni oczekiwTał na niego arcybiskup
warszawski i prymas Królestwa
i
>>>
312
ł^rzyż i gwiazda orderu Orła Białego.
(Z dzieła „Opis żałobnego obchodu po wiekopomnej pamięci
Najjaśniejszym Aleksandrze I, Cesarzu Wszech. Rosyi Królu
Polskim11.)
Wojciech Skarszewski, starzec osiemdziesięcioletni,
na czele wszystkich zebranych biskupów, prałatów,
kapituły archikatedralnej i seminaryum głównego.
Zdjętą z mar Królewskich i niesioną przez genera¬
łów i senatorów trumnę, z Popiersiem Najjaśniejsze¬
go Cesarza Aleksandra, poprzedzał szanowny kapłan
do katafalku, na którym był z Pisma Ś-go wzięty na¬
pis: Podobała się dusza Jego Bogu i wezwał ją do Swoje¬
go wiecznego Królestwa. Wielcy urzędnicy Królestwa
złożyli na tym tronie żałobnym smutne oznaki ob¬
chodu razem z Popiersiem Monarchy, tymczasem
inni senatorowie złożyli na Soklu Insygnia Dostojno¬
ści Jego Najwyższej, generałowie i inni wyżsi ofice¬
rowie Ozdoby i Ordery Cesarskie. Posłowie i depu¬
towani zawiesili chorągwie województw na słupach
świątyni. Dwunastu oficerów z różnych pułków
gwardyi, z dobytemi szpadami, stanęli na straży
około katafalku."
„W czasie tego obrzędu wszyscy w kościele
obecni powstali.11
„Jego Cesarzewiczowska Mość, Wielki Książę
Rosyjski Konstanty Cesarzewicz, na czele generałów
i głównego sztabu, zajął miejsce w kościele po pra¬
wej stronie katafalku."
„Kościół Metropolitarny podzielony był we¬
wnątrz na siedemnaście części. Cztery działy zaj¬
mowały presbiteryum. Pierwszy dla Tronu i osób
go otaczających. Drugi dla duchowieństwa. Trzeci
dla księcia Namiestnika Królewskiego, senatu i mi¬
nistrów. Czwarty w górze dla dam. Z trzynastu
pozostających działów w kościele, pierwszy w środ¬
ku kościoła przeznaczony był na katafalk; drugi dla
wojskowych; trzeci dla posłów, deputowanych i rad¬
ców wojewódzkich; czwarty dla radców i referenda-
rzów stanu, oraz dla dam w wyższym odstępie; piąty
dla posłów, deputowanych i radców wojewódzkich
drugiej części; szósty dla członków sądu najwyższe¬
go, apelacyjnego i prezesów niższych sądów, dla
członków komisyj rządowych i dyrekcyj głównych;
siódmy dla prezesów komisyj wojewódzkich, człon¬
ków sądów niższych i urzędników biur rządowych;
ósmy dla referendarzów stanu nadzwyczajnych,
vice-referendarzów, rektora i dziekanów uniwersyte¬
tu, kuratorów i inspektorów szkół, rektorów szkół
niższych; dziewiąty dla korpusu górniczego i leśne¬
go, dla obywateli miasta, starszych kupieckich i star¬
szych cechowych; dziesiąty dla korpusu pocztowego
i korpusu dróg i mostów, dla obywateli miasta, star¬
szych kupieckich i starszych cechowych, drugiej
I^rzyż 1 gwiazda orderu Ś«go Stanisława.
(Z dzieła „Opis żałobnego obchodu po wiekopomnej pamięci
Najjaśniejszym Aleksandrze I, Cesarzu Wszech Rosyi Królu
Polskim".)
>>>
CESARZ AUEtęSflriDER I,
w mundurze generała wojska Polskiego.
(Z olejnego obrazu Jana Chrzciciela Lampiego, znajdującego się w b. Zamku Królewskim w Warszawie.)
>>>
PIOTR Jlr. SZEJVTBEK.
ur. 1788 r. w Warszawie, podporucznik sztabu Dąbrowskiego w r. 1806, kapitan „kompanii piekielnej" w roku 1813, ożeniony
z córką ławnika gdańskiego Becka, dowódzca pierwszego pułku strzelców pieszych, potem generał brygady, zmarł w r. 1866.
(Z olejnego obrazu malowanego na zlecenie W. Ks. Konstantego przez I. Łukaszewicza. Ze zbiorów w Belwederze.)
>>>
31G
I^rzyż i gwiazda orderu wojskowego
Virtuti militari.
(Z dzieła „Opis żałobnego obchodu po wiekopomnej pamięci
.Najjaśniejszym Aleksandrze I, Cesarzu Wszech Rosyi Królu
Polskim".)
części; jedenasty i dwunasty około katafalku wolne
do odbywania obrzędów religijnych; trzynasty na
wielkim chórze, przeznaczony był po obu stronach
dla muzyki żałobnej."
„Ażeby te miejsca zajęte być mogły podług po¬
rządku wyżej opisanego, wydane zostały osobom do
kościoła wnijście mającym bilety, z oznaczeniem na
każdym właściwego oddziału. Pomocnicy mistrza
obrzędów pilnowali tego oznaczenia, wskazując
wchodzącym właściwe ich przeznaczenie.'
„Nakoniec gdy już wszyscy byli na oznaczo¬
nych miejscach, zaczęła się wielka i uroczysta Msza
żałobna, śpiewana przez arcybiskupa warszawskiego,
który celebrował w pontyfikalnym ubiorze, w asy-
stencyi biskupów i wyższego duchowieństwa. O tym¬
że czasie dała się słyszeć wielka muzyka żałobna *).
Ktokolwiek chce przejąć się wielkością obrazu, jaki
w tej chwili był przed oczyma, niech sobie wystawi
obszerną świątynię, okrytą w całości cieniami nocy,
z któremi walczy na przemiany światłość kilku ty¬
sięcy gromnic, połączona z blaskiem palących się
ofiar; z drugiej strony nieprzejrzana masa ludu, upo¬
korzona w żałości przed Tronem Boga, Króla wszyst¬
kich Królów, Dawcy wszystkich pociech na ziemi;
nareszcie żałobne i połączone śpiewy tylu artystów,
którzy w jednozgodnym hymnie powtarzali wielkość,
sprawiedliwość i miłosierdzie Najwyższego.“
„Po skończonem odczytaniu Epistoły, powstali
ministrowie i zbliżyli się do taburetów, na któ¬
rych złożone były ofiary. Minister wyznań religij¬
nych wziął mszał, sprawiedliwości obrus i ręcznik,
spraw wewnętrznych chleb i wino, skarbu tacę z am¬
pułkami ’) i postąpili ku wielkiemu ołtarzowi. W tej¬
że samej chwili dwaj szambelanowie wzięli ze skrzy¬
ni jałmużniczej ofiarę Królewską i postąpili za mini¬
strami. Z polecenia arcybiskupa jeden biskup i pię¬
ciu prałatów zbliżyło się, w porządku starszeństwa,
do odebrania powyższych ofiar. Minister wyznań
religijnych, imieniem wszystkich ofiarujących, rzekł
słowa: „W Imieniu spoczywającego w Bogu Cesa¬
rza... to jest te same które szambelanowie mówili
przy składaniu jałmużny po kościołach, a jeden z bi¬
skupów 8) dopełniając uczynionego wezwania postą¬
pił w asystencyi dwóch prałatów i dwóch kanoników
do katafalku i odczytał wyciąg z Manifestu Cesarza
z dnia 16 września r. 1823 — prosimy wszystkich
wiernych poddanych Naszych... to jest ten sam
o którym już wyżej była mowa przy składaniu
jałmużny Królewskiej.“
„Po skończonem odczytaniu tej ostatniej Woli
Monarchy, biskup z duchowieństwem i całym obec¬
nym ludem, upadł na kolana, i zmówił głośno za du¬
szę spoczywającego w Bogu Cesarza następującą
modlitwę:"
„Boże! którego miłosierdzie niezna granic,
„przyjmij miłościwie prośby upokorzenia naszego
„i duszę Aleksandra, Ojca i Wskrzesiciela Króle¬
stwa Polskiego, której na tym padole płaczu wy¬
gnanie Najświętszego Imienia Twojego udzieliłeś,
„racz w wiekuistym pokoju i światłości zachować.
„Błagamy Cię o to przez zasługi, mękę i krew Pana
„i Zbawieiela Naszego Jezusa Chrystusa. Amen.“
') Nieobecnych ministrów spraw wewnętrznych
i skarbu zastępowali radcy stanu: Kajetan Koźmian i Lud¬
wik hrabia Plater. Pierwszy z tych ministrów był złożony
chorobą, drugi znajdował się w Petersburgu.
2) Biękup kujawsko-kaliski Józef Koźmian.
JS/Iedal, wybity na pamiątką zgonu Cesarza
Aleksandra I.
') Requiem Kozłowskiego wykonane przez 250 arty¬
stów.
(Ze zbiorów d-ra Józefa Bielińskiego )
>>>
.317
„Po ewangelii biskup krakowski Jan Paweł
Woronicz, dzisiejszy arcybiskup warszawski, z kolei
starszeństwa i wiekiem w rzędzie biskupów pierw¬
szy, a z wymowy celujący, miał kazanie *).“
„Po skończonej mszy żałobnej całe duchowień¬
stwo zebrało się w presbiteryum, poczem, w porząd¬
ku przepisanym rytuałami kościelnemi, przystąpiw¬
szy do katafalku, zaśpiewało hymn: Salve Regina.
Pierwszy to był przykład od lat 63, w kościele Me¬
tropolitarnym Monarchy kraju tego, opłakiwanego
i polecanego Bogu przez pobożne usta polskich ka¬
płanów i nigdy nie mogło przeznaczenie dać godniej-
urzędników dworu, szambelanów i kamerjunkrów
dworu Jego Królewskiej Mości do katafalku, dla
zdjęcia z niego Insygniów Monarchy i poniesienia
ich na ofiarę Rogu. Dopełniając tej ostatniej powin¬
ności zbliżyli się ku wielkiemu ołtarzowi w takim
samym porządku, w jakim te oznaki nieśli na proce-
syi żałobnej. Arcybiskup przyjmował Insygnia, jedne
po drugich i po krótkiej modlitwie, składał je przed
Tronem Najwyższego od którego wzięły początek.
W tej uroczystej chwili dała się słyszeć potrójna
salwa wojskowa, ze wszystkich dział i z ręcznej bro¬
ni całego garnizonu."
I^ośeiół Ś«go Aleksandra,
założony ze składek urzędników krajowych na pamiątkę bytności Cesarza Aleksandra I w Warszawie w roku 1815, ukończony
i poświęcony 16 czerwca 1826 roku.
(Z litografii współczesnej.)
szego przedmiotu ich modłom. Ta cześć religijna,
którą wtenczas tyle obecnych obrzędowi wiernych,
zebranych w świątyni, niosło Polskiemu Królowi,
była razem hołdem oddanym Naczelnikowi świętego
przymierza, Temu, który miłość Boga nosząc w ser¬
cu Swojem, wszystkich chrześcijan na ziemi stał się
Przewodnikiem i Opiekunem."
„Jeszcze bogobojne pienia zaczętego hymnu
nie były skończone, gdy ministrowie, wstawszy
z krzeseł swoich, przystąpili w' asystencyi wielkich
') Oddzielnie drukowane poniżej.
„Takim sposobem ukończył się ten smutny ob¬
rządek, który w sercu Polaka zostawi na długi czas
niezatarte uczucia żałości. Skołatany tylu i tak roz-
maitemi wrażeniami w dniu tym lud wierny, rozszedł
się do siebie szukać w zaciszu domowem odetchnie-
nia, ulgi i pociechy. Obchód, którego był świadkiem,
przekonał go o znikomości rzeczy ludzkich; lecz ra¬
zem o tej prawdzie, że wielka, rzetelna i nigdy nie
przepomniana chwała jest w cnotach i bogobojności
Panującego, i że to jest jedyna i prawdziwa wielkość,
która się nie kończy z życiem Monarchy. Temi my¬
ślami pocieszony, poddał się z pokorą woli i przezna-
>>>
Przejśeie poehodu żałobnego przez plae Zygmuntowski.
(Litografia Courttua i V. Adam'a, ze szkicu I. F. Piwarskiego z dzieła „Opis żałobnego obchodu po wiekopomnej pamięci Najjaśniejszym Cesarzn Wszech Rosyi
Królu Polskim.")
>>>
Symboliczny katafalk, wystawiony w ezasie obrządu pogrzebowego Ces. Aleksandra 1 w sali Kolumnowej b. Zamku Królewskiego.
(Litografia Courtin’a, według szkica Piwarskiego z dzieła „Opis żałobnego obchodu po wiekopomnej pamięci Najjaśniejszym Aleksandrze I Cesarzu Wszech Rosyi Królu
Polskim11.)
>>>
320
czeniom Boskim, a niosąc wzrok swój ku nowemu
Monarsze, i widząc w Jego charakterze i osobistych
przymiotach duszy zmienione tylko Imię poprzed¬
nika, z ufnością i nadzieją poglądał na swoje przy¬
szłe losy.“
CZĘŚĆ DRUGA
urzędowego opisu uroczystości symbolicznego po¬
grzebu, według wydawnictwa z którego czynimy
przedruk, brzmi jak następuje:
cia przed Tron Boga za Tego, którego dobroć i wspa¬
niałomyślność tak żywo tkwiły w pamięci wszyst¬
kich żyjących.“
„ Religia, która pociesza człowieka gdy na świat
przychodzi i pierwsza opłakuje go gdy zstąpił do
grobu, przyczyniała się niemało do utrzymania tych
powszechnych wrażeń. Wszędzie te same ofiary ża¬
łobne, te same upokorzone głosy kapłanów, pełnią¬
cych obrządki, przypominały ludowi powinności dnia
tego: i z ambon, z których lud nauczył się słuchać
GENERAŁ LEWICKI,
komendant in. Warszawy.
(Z litografii Sontaga z r. 1828, ze zbiorów p. Ign. Wolskiego.)
„W tym samym dniu, w którym się odbywał
w archikatedrze obchód żałobny po Najjaśniejszym
Aleksandrze I, Cesarzu Wszech Rosyi, Królu Pol¬
skim, odbywały się po wszystkich innych kościo¬
łach stolicy też same żałobne obrzędy i modły za du¬
szę spoczywającego w Bogu Cesarza. Pobudzony
najczystszą gorliwością lud wierny licznie wszędzie
napełnia Pańskie Przybytki. W trzydziestu kościo¬
łach warszawskich liczono około dwudziestu pięciu
tysięcy pobożnych, niosących chrześcijańskie uczu-
Ojcowskich odezw Aleksandra, dziś już tylko roz¬
legł się smutny głos duchownego, który w uczuciach
religii szukał pociechy po stracie najlepszego z Mo¬
narchów."
„W skutku wydanych rozporządzeń przez mi¬
nistra wyznań religijnych odbywały się również
w dniu tym nabożeństwa żałobne za duszę Cesarza
we wszystkich kościołach całego Królestwa, i można
z pewnością twierdzić, iż nie było rodziny w kraju,
któraby jeśli nie razem w całości, to przynajmniej
>>>
321
przez którego z członków swoich, nie dopełniła tak
bolesnej, lecz przytem tak drogiej powinności dla
serca każdego prawego Polaka. Żaden program nie
przepisał sposobu odbywania tych prowincyonalnych
obchodów. Żaden fundusz nie był naznaczony do
zaspokojenia potrzebnych na to wydatków: wszystko
zostawiono dobrowolnemu natchnieniu i własnym
siłom samego ludu i wszystko tenże lud znalazł
w' pomocy religii i w uczuciach serca swojego. Na¬
bożeństwa wszędzie celowały największem zbudo-
BISKUP TADEUSZ ^r. ŁUBIEŃSKI.
ur. w Żelechowie w Galicyi 1794 r., oficer pułku gwardyi Napoleona I-go, przyjął święcenia w 1823, dziekan kolegiaty
Wszystkich Świętych w Krakowie, proboszcz w Wiskitkach, biskup rodionopolitański, sufragan kujawsko-kaliski od
roku 1844, tłómacz „Osmanidy“, umarł w Warszewie 1861 roku.
(Z litografii paryzkiej w zbiorach rodzinnych ks. Zygmunta hr. Łubieńskiego.)
>>>
322
waniem i porządkiem, w wielu miejscach nawet wy-
stawnością. Były osobliwie takie, gazie ta żałobna
uroczystość odbyła się w sposobie godnym szczegól-
wane po różnych dawnych Królach Polskich pamiąt¬
ki przyszły otoczyć grobowiec Aleksandra, jak gdy¬
by Monarchowie, którzy się nam tym sposobem raz;
W. KS. KONSTANTY CESflI*ZEWICZ.
(Z portretu olejnego znajdującego się w pałacu Belwederskim.)
nego wspomnienia. W Puławach naprzykład i w Koń¬
skowoli, blizkość Sybilli, tego zbioru dawnych pol¬
skich pamiątek, dostarczyła dla wymienionych Ko¬
ściołów nader rzadkich i kosztownych ozdób. Zacho-
jeszcze na świecie ukazali, chcieli należeć do hoł¬
dów, oddawanych obrońcy Ich starożytnego Tronu,
Wskrzesicielowi Królestwa Polskiego/
„Wojsko Polskie, zaszczycone szczególnemi
>>>
Składanie Insygniów Królewskich na wielkim ołtarzu w katedrze Ś«go Jana.
(Litografia Courtin’a i Adam'a z rysunku A. Wysockiego, z dzieia „Opis żałobnego obchodu po wiekopomnej pamięci
Najjaśniejszym Aleksandrze I, Cesarzu Wszech Rosyi Królu Polskim.)
Dzieje Porozbiorowe. Tom II	41
>>>
324
łaskami zmarłego Króla, domagało się osobnego dnia,
w którymby mogło oddać raz jeszcze hołdy swojemu
Dobroczyńcy. Wyznaczony na to dzień 9-ty kwie¬
tnia posłużył oficerom wszelkiego stopnia i broni do
zebrania się w archikatedrze i złożenia pobożnych
modłów za duszę ich Najwyższego Wodza.“
„Również i lud stolicy, który dla natłoku nie
znalazł w pierwszym dniu przystępu do kościoła Me¬
tropolitarnego, miał wyznaczony dzień 10, 11 i 12
kwietnia do złożenia również pobożnych modłów
swoich."
„Pod ten czas odbywano się w archikatedrze
nieprzerwane nabożeństwo i obrzędy żałobne tym
samym sposobem i porządkiem jak w dniu pierw¬
szym uroczystego obchodu, i muzyka żałobna z tych¬
że samych artystów złożona, wykonywała na prze¬
miany Reąuiem Kozłowskiego i Mozarta, pod prze¬
wodnictwem, co do pierwszej, pana Soliwy, dyrekto¬
ra śpiewu w konserwatoryum muzycznem, co do
drugiej, p. Kurpińskiego, mistrza kapeli dworu Jego
Królewskiej Mości i autora wielu znakomitych w Pol¬
sce kompozycyi.“
„Nakoniec, d. 13 kwietnia, dał się słyszeć w ko¬
ściele Metropolitarnym śpiew cerkiewny, w czasie
obrządku żałobnego dla wyznających religię grecko-
unicką. Ferdynand Ciechanowski, biskup chełmski,
w gronie licznem duchowieństwa, oddając również
hołd pamięci i poszanowania dla zmarłego Cesarza,
wzniósł za duszę Jego hymn do Boga w rusko-sło-
wiańskim języku. Dobór śpiewu i wspaniała har¬
monia, jaką przedstawiał zbiór kilkuset głosów, z wy¬
łączeniem wszelkiego instrumentowania, uczyniły
najmocniejsze wrażenie na umyśle wszystkich obec¬
nych."
„W dniu pierwszym obchodu żałobnego, po
ukończonym nabożeństwie, odniesione zostały, w asy¬
stencyi pierwszych plutonów grenadyerskich i pierw¬
szych plutonów jazdy, mundury Najjaśniejszego Ce¬
sarza Aleksandra, darowane pułkom gwardyi, do
tychże pułków. Również mundur Najjaśniejszego
Cesarza Aleksandra, darowany wojsku, w asysten-
cyi kompanii saperów i minierów z batalionu sape¬
rów, przez generała dywizyi Rożnieckiego, dowódzcę
jazdy do arsenału, gdzie go przyjmował generał dy¬
wizyi Hauke, dowódzca artyleryi, zastępca ministra
wojny. Nakoniec mundur Najjaśniejszego Cesarza
Aleksandra, darowany senatowi, w asystencyi dwóch
senatorów i dwóch vice-referendarzów, przez hrabie¬
go Małachowskiego, senatora-kasztelana, do senatu,
gdzie go przyjmował prezes senatu, w asystencyi
dwóch wojewodów, dwóch kasztelanów i sekretarza
senatu."
„Pozostawało, po ukończeniu nabożeństwa
w kościele Metropolitarnym, w dniu 13-tym kwie¬
tnia, dopełnić jeszcze jednego obrzędu, który tak
żywo przypominał wszystkie dobrodziejstwa Ale¬
ksandra dla Polski, to jest złożenia Insygniów Kró¬
lewskich w skarbcu nowego Królestwa Polskiego.
Godła te, oznaczające całą wielkość wspaniałomyśl¬
nych zamiarów zmarłego Cesarza dla kraju naszego,
otoczone były strażą honorową dwóch oddziałów
gwardyi polskich i błogosławieństwy, które lud zo¬
bowiązany niósł pamięci swojego Dobroczyńcy.
Czterej senatorowie w asystencyi ośmiu referenda¬
rzy stanu i mistrza obrzędów dworu, po zdjęciu tych
Insygniów z katafalku, które nastąpiło w obecności
arcybiskupa, biskupów, ministrów i wielkich urzęd¬
ników dworu, odwieźli je w ośmiu dworskich pojaz¬
dach, przez ulicę Senatorską i Miodową do pałacu
rządowego, Krasińskich zwanego, do skarbca koro¬
ny Królestwa Polskiego, gdzie przyjmował je i skła¬
dał w miejscu umyślnie na to urządzonem radca
stanu hrabia Plater, jako zastępca ministra skarbu
na czele obecnej temu obrzędowi komisyi rządowej
przychodów i skarbu."
„Lecz nie w samym tylko Metropolitarnym ko¬
ściele i kościołach katolickiej i greckiej religii odby¬
wały się żałobne modły za duszę spoczywającego
w Bogu Cesarza. Wszystkie inne wyznania, pod
opiekuńczem berłem Aleksandra używające wolno¬
ści właściwych sobie obrzędów, przyszły z własnego
natchnienia do Przybytków wyznawanego przez nich
Boga i złożyły w błagalnych modłach przed Tronem
Stwórcy hołd poszanowania i pamięci dla najdobro-
tliwszego Monarchy."
„Jeszcze w dniu 9 kwietnia superintendent ge¬
neralny zborów ewangelicko-reformowanego wyzna¬
nia, Karol Diehl, zgromadził wiernych tegoż wyzna¬
nia na obchód żałobny do Domu nabożeństwa gdzie
po odmówieniu modlitwy za zmarłego Monarchę,
w zabranym czułym głosie wystawił wielkość ponie¬
sionej przez narody straty, a szczególniej przez nas
których Opatrzność powierzyła Cesarzowi rządy
i których on swojemi dziećmi nazywał. Czerpając
pociechy w uczuciach religii wezwał zgromadzonych,
aby przez przykładne życie starali się oddawać hołd
najwłaściwszy cnotom zmarłego Monarchy j zasłużyć
sobie na względy Jego najszlachetniejszego Na¬
stępcy.
„Dom wyznania Augsburgskiego był jak naj¬
gustowniej urządzony. Kolumny i gzymsy, otacza¬
jące wspaniałą rotondę, były pokryte czarną zasłoną:
co tem lepszy sprawiało widok, iż tło świątyni całko¬
wicie białego jest koloru. Po odśpiewaniu psalmów
z towarzyszeniem organu, wystąpił duchowny pa¬
stor Lauber, a biorąc za tekst wzorowe życie zgasłe¬
go Monarchy, pocieszał obecnych widokiem chwały,
która tak wysokim cnotom towarzyszyć będzie w po¬
tomności. Nastąpiła modlitwa za Cesarza, po której
odśpiewano i odegrano, z towarzyszeniem choralionu,
uczone Reąuiem kompozycyi Józefa Elsnera, dyre¬
ktora konserwatoryum muzycznego."
„Nareszcie, aż do ubogich Izraelitów (którzy
z własnego natchnienia i swoim kosztem odprawić
postanowili żałobne nabożeństwo za duszę Cesarza)
wszędzie ubiegano się z okazaniem tych samych hoł¬
dów żałości i poszanowania. Wielka sala szpitala
starozakonnych, przy ulicy Zielonej, przeistoczona
została w synagogę; ściany pokryte kirem żałobnym
i oświecone światłem jarzącem, miały postać dosyć
>>>
325
poważnej świątyni, pośród której wystawiona była
Arka Przymierza. Zgodne pienia pobożnych Izrae¬
litów, przy odgłosie muzyki, zbudowały samych na¬
wet Chrześcijan temu obrzędowi obecnych. Po sto¬
sownych mowach uczonych rabinów: w języku pol¬
skim, niemieckim i hebrajskim, zakończyło się nabo¬
żeństwo modlitwą, której wyobrażenie dostateczne
da załączony, choć krótki, z niej wyjątek:
„Boże! dusz Panie, wspomnij przez miłosier¬
dzie Twoje na Pana i Króla naszego Aleksandra I
„i na wszystkie Jego cnotliwe czyny spełnione:
„zmiłuj się nad duszą Jego i przyjm Ją pod Twoje
„skrzydła; niech w węzeł wieczności będzie zwią¬
zaną, rozraduj Ją wieczną rozkoszą Twego Obli-
„cza, niechaj w gronie dusz prawrych weseli się,
„a cześć niech będzie Jego wypocznieniem. A Ty,
FRANCISZEK KSAWERY Ks. DRUC^I-kUBEClU.
Szczegóły ob. str. 34.
(Według litografii współczesnej, ze zbiorów d-ra Józefa Bielińskiego.)
>>>
Nabożeństwo żałobne w katedrze Św. dana.
(Litografia V. Adanra z rysunku Henryka Zabiełły, z dzieła „Opis żałobnego obchodu po wiekopomnej pamięci Najjaśniejszym
Aleksandrze I, Cesarzu Wszech Rosyi Królu Polskim".)
>>>
]VTowa księdza Woronicza w katedrze Ś-go Jana.
Litografował Renaux z rysunku I. F. Piwarskiego, z dzieła „Opis żałobnego obchodu po wiekopomnej pamięci Najjaśniejszym
Aleksandrze I, Cesarzu Wszech Rosyi Królu Polskim.*1)
>>>
328
„Boże litościwy i łaskawy! który słuchasz modły
„ust wszystkich, mamy ufność w Twojej łasce, że
„ucho Twoje skłonisz i naszej modlitwy głosowi."
„Po zupełnem ukończeniu tych wszystkich re¬
ligijnych obrzędów, rozdanym został przez komitet
medal pogrzebowy, który ma uwiecznić pamiątkę
tego żałobnego obchodu. Najjaśniejszy Pan i Naj¬
dostojniejsza Jego Rodzina, raczyli przyjąć osiemna-
MUNDURY WOJSKA POLSKIEGO.
(Z obrazu I. Łukaszewicza, ze zbiorów w Belwederze.)
>>>
329
ście sztuk tego medalu w złocie, w wielkim formacie.
Inne podobneż udzielone zostały wielkim urzędni¬
kom rosyjskim i polskim, tudzież mniejsze złote mi¬
nistrom obu krajów. Srebrne większe i mniejsze
jako też bronzowe, różnym urzędnikom i obywate¬
lom Królestwa Polskiego. W duchu uwiecznienia
pamiątki obchodu, przesłane również były medale do
różnych gabinetów zagranicznych i wszystkich bi-
MUNDURY WOJSKA POLSKIEGO.
(Z obrazu I. Łukaszewicza, ze zbiorów w Belwederze.)
>>>
330
bliotek i gabinetów krajowych. Instytuta Polskie
(a nie ma żadnego któryby nieotrzymał jakiego do¬
brodziejstwa od Aleksandra) zachowają w najpóź¬
niejszą potomność te słodkie rysy twarzy, tak zgod¬
ne z charakterem anielskim i szlachetną duszą zmar¬
łego Monarchy. “
potężnego Sprzymierzeńca swojego zasmucone, pa¬
mięć Jego, bolesnem uczuciem straty, i powszechnej
żałoby okazem, uczciły. Jeszcze kilkadziesiąt milio¬
nów rodzin od ośnika północnego, aż do naszej połu¬
dniowej zagródki, ojcowskim panowaniem Jego ubło-
gosławionych, łez i jęków nie utuliło; jeszcze od bie-
fligiel adjutant Cesarza Aleksandra I z armii polskiej.
(Z akwarelli N. Orłowskiego.)
KAZANIE
jW. X. Woronicza
miane
mmm® ®§»i®
w Kościele Katedralnym.
„Prawowierni Polacy! i Słuchacze!
„Już blizko półrocze dobiega, jak jaśniejące
trony i mocarstwa Europy, nieodżałowanym zgonem
dnego wyrobnika, który Go z pod strzechy z upra¬
gnieniem zajrzał, aż do pacholęcia po ulicy pełzają¬
cego, jedno się łkanie wydobywa: więc-że nie żyje
Król i Ojciec, Aleksander!... nie żyje niestety!...
Już nie pojrzymy na twarz Jego, z której radość i po¬
ciecha na nas wytryskiwała. Nie żyje!... a my Po¬
lacy życiem Jego ożywieni—rękojmią istnienia obda¬
rzeni — sobie i Europie powróceni — w samym za¬
wiązku odrodzin naszych, na to do tej stolicy udy-
szani przybiegliśmy, abyśmy tym obrzędem ifarodo-
wej żałoby, stratę naszą nieprzepłakaną, i wdzięcz-
>>>
331
ność nieograniczoną pokoleniom przyszłym prze¬
kazali. “
„O gorzka i żałościwa usługo! jakżeś nas pręd¬
ko do siebie przywołała!... a ja, chwiejący się sta¬
rzec, wyciągniony na tłómacza tych bolesnych uczuć
waszych szanowni rodacy! świadek i uczestnik z wa¬
mi tylu przeżyłych przemian — cóż wam przymar-
tego Boże! którzy się niezachwianą wiarą o Twój
tron wieczny opieramy, i w Twoich jedynie księgach,
dla całego rodzaju ludzkiego pisanych, prawdziwego
światła, rozumu i pociechy pouczamy. Naucz nas
z nich: że Ten którego płaczemy — był najprzód Po-
słannikiem Twojej Opatrzności, aby świat bezbożeń-
stwem rozmiotany, pokojem obdarzył; powtóre, był
Generał-adjutant Cesarza Hle
(Z akwarelli A.
twiałym językiem powiedzieć zdołam? co wspomnę
i przywiodę, w czymbyście wprzódy mnie nie uprze¬
dzili i nie przeboleli? Co mówić o Monarsze, którego
imię i czyny w uściech całego znajomego świata do
potomności przechodzą? ileż tu gasnąca iskra przy
gorejącem słońcu przyświeci?"
„I więc-że skupieni do tego ustronia prawdy
i pociechy, bez pociechy odejdziem? Nie daj nam
sandra I w służbie Polskiej.
Orłowskiego.)
narzędziem Twojej dobroci, abyś przezeń pierwszą
na nas rękę zmiłowania Twego położył: a następnie,
nie płakać Go, ale się Jego chwałą i wrysokiem prze¬
znaczeniem rozradować, i z niego korzystać win¬
niśmy."
„Mówiąc do plemienia prawowiernych Pola-
kówr, po co szukać długich wrywrodów tej prawdy,
która w nieprzemiennych wryrokach Bożych, dla
J3* ;
Dzieje Porozbiorowe. Tom 1L
42
>>>
wszystkich ludów i wieków otworem stoi. W nich to,
bracia najmilsi! wszystko to, co nas dzisiaj obecnym
widokiem rozczula razem wyższem światłem i prze¬
konaniem pociesza. Skoro jeden Pan, wieczny i przy¬
rodzony, światem tym, jako swym utworem, władnie
i kieruje, więc i Jego Majestatu pierwsi na ziemi
wyobrażeńce, albo łaski i miłosierdzia Jego, albo
sprawiedliwości i kary zasłużonej, być muszą spraw-
MUNDURY WOJSKA POLSKIEGO.
(Z obrazu I. Łukaszewicza, ze zbiorów w Belwederze.)
>>>
333
cami. Ta tylko między nimi zachodzi różnica, że
pierwszych, jako swoich ulubionych wybrańców, ce¬
chą dobroci znamionuie, aby przez nich, pełne stru¬
mienie miłosierdzia Swojego rozlewał; drugim, jako
twardym wykonawcom surowości, groźne i straszli¬
we potęgi swojej narzędzia, w błyskotnym upominku
przelotnej sławy, przekazuje. Pierwszych, Sobą sa¬
mym nagradza; drugich, jako Siebie niegodnych,
MUNDURY WOJSKA POLSKIEGO.
(Z obrazu I. Łukaszewicza, ze zbiorów w Belwederze.)
>>>
próżnością za próżność kwituje. Pierwszych świat dziestkiem blizko wieków owego na rozległym
opłakuje, że krótko żyli; drugich, że długo przewo- wschodzie jedynowładcę, na lat dwieście wprzódy,
dzili. Na tym się kółku losy i przemiany narodów nim się urodził. Nie ma cię jeszcze (mówi o nim u Pro-
KSiążą konstanty Czartoryski.
nr. 1773 r., w 1796 w randze generała brygady przydzielony do W. Ks. Konstantego, dowódzca utworzonego przez siebie
galicyjskiego (16-go) pułku w r. 1809, za odznaczenie się pułku przy zdobyciu Smoleńska 1812 r. otrzymał Czartoryski
z rąk Napoleona oficerski krzyż legii honorowej, kawaler orderu Yirtuti Militari, raniony pod Możajskiem, ożeniony dwu¬
krotnie z Anną Radziwiłłówną i Maryą Dzierżanowską, zmarłą 1842 r.; umarł w Wiedniu 23 kwietnia 1860 r.
(Według litografii paryzkiej z portretu robionego w późnym wieku.)
obracają, a Ten, który im popęd niewidzialny nadaje, roka), aleja cię widzę, i twojem cię imieniem nazwałem—
chciał nas O tem widzialnie nauczyć i palcem to zwać się. będziesz Cyrusem.—Przewodzić ci będę do boju—
wszystko wykazać. Tak On wytknął przed trzy- na twe zbliżenie wojaków w ucieczce rozdmuchnę — bramy
>>>
335
miedziane roztrącę; bo Ja jestem, który rozciągam niebiosa,
i ziemię utrzymuję: — nazywam to, czego jeszcze nie ma,
jak gdyby jaz było. (Izaiae 45).“
„Dopełnił wysokiego powołania Cyrus: i to
wszystko, co Prorocy Pańscy nad owym dumnym
le narodów trapiła. Nauczył się razem, źe nie słoń¬
ce, któremu się wprzód kłaniał, ale Bóg Izraela, na
niebie i ziemi panuje. Więc lud Jego ukarcony do
ojczyzny powrócił; pierwszą Jego w świecie Świąty¬
nię z gruzów podźwignął; złupieżoną jej własność
IGNACY PRąDZYftSKI,
ur. w Poznańskiem 1792 r., wszedł do szkoły art. w Warszawie w 1808, porucznik inżynieryi w r. 1810. W r. 1812,
1813 i 1814 kapitan w sztabie gen. Henryka Dąbrowskiego, 1815 podpułkownik, wreszcie generał brygady, kawaler
krzyża polskiego, legii honorowej i orderu św. Anny II ki. z brył.; zmarł na Helgolandzie 24 sierpnia 1850 r.
(Z litografii M. Fajansa ze współczesnego portretu.)
i krwią opojonym Babilonem zdała widzieli, on do
joty uiścił. Uklękła kilkunastowieczna potęga Chal¬
dejczyków; ani miliony orężników ich granic, ani
Eufrat ich stolicy uratować nie mógł. Cyrus, posła¬
niec Boży, zgruchotał ten młot i rózgę złamał, która ty-
odprowadził; pokój, odetchnienie i swobodę na prze¬
strzeni uciszonego wschodu roztoczył. Już tych lu¬
dów i grodów niema, które na te jego znakomite czy¬
ny patrzyły. Ale gdzież on sam jest teraz? Temu
to wiadomo, który go przybrał za oswobodziciela wy-
>>>
336
brańców Swoich, w których się naówczas, niniejszy
Kościół Chrystusów, cały cel stojącego dotąd świata,
w głębokim i odległym cieniu wyobrażał/
„Odtąd do księgi Cyrusa należą wszyscy, któ¬
rzy jego śladem postępować są przeznaczeni. Ale
Bóg równie jest sprawiedliwym jak dobrym. Mądrość
Jego, obierając podobniejszych do siebie dobrocią,
dla czynienia dobrze, maluje drugich, którym miecz
MUNDURY WOJSKA POLSKIEGO.
(Z obrazu I. Łukaszewicza, ze zbiorów w Belwederze.)
>>>
337
sprawiedliwości porucza. We dwa wieki później
wykazuje Danielowi owego Macedończyka, którego
równie na świecie jeszcze nie było: Widzisz go ? (py¬
ta Proroka) widzisz tego zdobywcę !... z jakim popędem
wznosi się od zachodu ! — góry i przepaści przeskakuje —
ziemi nogami nie dotyka — wszystko co przed nim, juz
wywrócił i podeptał! (Dan. 9). Świat jeden zawojo¬
wał;—pyta Indyanów o drugi, aby go podbił i złupie-
żył: Bogiem się wreszcie ogłasza, lecz przynajmniej
z Jowisza zrodzonym. Gdzież on jest teraz? i co mu
ta sława pomoże, z którą się każdy Gengiskan i Ta-
merlan dumny pomierzą? Próżnością za próżność
zapłacony! a czem jest dzisiaj, temi go oczyma, przy
ostatniem skonaniu świata, zobaczymy."
„Jeźli te dwa widowiska, wiekami wprzódy
Prorokom Pańskim dla nauki wszystkich ludów ob¬
jawione, w każdym czasie przypominały światu je¬
dnego zawsze i wiekuistego Pana, w swoich rządach
niezmiennego: niepotrzeba wam zapewne, prawo¬
wierni rodacy, stosunku ich z dziejami naszemi
w obecnem położeniu odsłaniać i rozcieniać. Wam!
którzy na to przeznaczeni byliście, abyście to wszyst¬
ko za dni swoich naocznie widzieli i rękoma doty¬
kali... Ćwierć wieku niemal w krwawym zatopię
nieszczęść i zamartwienia brodziliśmy. Jeszcze się
dymami kłębią niedotlałe zgorzeliska zdziczenia
i obłąkania, wr których część świata przez nas za¬
mieszkana miała zaginąć; jeszcze po tych bojowi-
skach cienia i postacie tych bojaków unosić się zda¬
ją, których kości i oręże pług zalękniony wygrzebu¬
je; jeszcze miliony rodzin do swych siedlisk trafić
nie mogą, ani się w nich, o wyciętych ojcach i mat¬
kach, dopytać."
„Nieprawość wywołuje karę; kara do poprawy
usposabia: za poprawą miłosierdzie się upędza. Taką
koleją przemian wiek się nasz oznaczył i w takiej
postaci do potomności przejdzie. Ale kogoż tu po¬
trzeba było, aby tę niestanowność rozmiotanego
świata ukołysał? aby uziajane zaciekłością namięt¬
ności, zasmakować w pokoju i prawości, przyuczył?
aby podpalcze zguby zarzewia, we wszystkich ką¬
tach zdradziecko podłożone, zadmuchnął i zadeptał?"
„Rozlegał się wprawdzie po ziemi odwieczny
głos Syońskiego Króla i Proroka: Teraz właśnie miej¬
cie baczenie Królowie! Służcie Panu w bojaźni: abyście
z drogi prawej nie zboczyli, gdy się wkrótce gniew Boży
zapali. (Ps. 2). Niestety zapóźno ten język zrozu¬
miano! ale Ten, którego dzisiaj opłakujem, na to był
prawością, dobrocią i bożością usposobiony, aby dru¬
giego Cyrusa urząd i widoczne ramię obecnej Opa¬
trzności, dostojnie wyświecił. — Dusza Jego wyższa
i szlachetna, męztwo i wytrwałość niepokonana, po¬
tęga niewyczerpana, były zawsze na wstręcie postę¬
powi światoburczej flagi, która już inne krańce świa¬
ta naszego obiegła. Trzeba więc było wszystkie ludy,
przeciw własnej sprawie, na to uzbroić, aby tam sta¬
nąć gdzie stare Medy, Greki i Rzymianie nie dosię¬
gły. Oskoczony więc w obszernych swych pań¬
stwach, młodociany i samą łagodnością tchnący,
nasz Aleksander, nie uląkł się nasterczonego przeciw
sobie, orężnego świata; — od czegóż zaczął? Żyjąc
zawsze Bogiem, z ufnością zawołał: Nie nam Panie!
nie nam ! ale imieniowi twojemu daj chwałę. (Ps. 113).
„Idzie tu o rodzaj ludzki, aby do reszty Ciebie nieza-
„pomniał! o jego byt i społeczność! którąś Sam
„pierwszy zawiązał, i w zawiązaniu jej, godny Ciebie
„cel zamierzyłeś. I więc-że to wrszystko ma legnąć
„ofiarą szału i obłąkania?" — Okrzyknął razem swe
ludy, głosu i dobroci Jego świadome: — „Synowie
„Rosyi! bylibyścież narodem starożytnym i pot꿬
nym, gdybyście swojej ojczyzny, imienia, sławy
„i całości nie miłowali? Oto zachód i południe ca-
„łem brzemieniem chce was przywalić! Już krainy
„i świątynie wasze goreją! I więc-że zaharconemi
„na trudy piersiami, najeźdźców waszych nieode-
„przecie? Oto waleczność waszą uzbrajam tem
„świętem odkupienia naszego znamieniem, które
„pierwszy Chrześcijański Cesarz na Kapitolu i tro-
„nach cesarskich utkwiwszy, bałwochwalcze dumy
„i zwodnictwa bożyszcza o bramy piekielne roztrą¬
cił.—Pod tym i my znakiem postąpmy!"—Wyrzekł
i pierwszy na czele stanął. A co przepowiedzianem
było o wschodnim Cyrusie, to i o naśladowcy jego
pełnić się musiało. Ja ci przewodzić będę (rzekł Pan
Zastępów). Oto już za zbliżeniem się Twojem, sza¬
rańcza orężnych narodów w rozsypkę idzie; oto sa¬
me żywioły przeciw nim oburzone, zlodociałym za-
morem góry z nich usypują! Już od Wołgi aż do
Sekwany wr ciągłych turniejach i polotach wszystko
uklękło. Wreszcie starożytna stolica Franków, le¬
dwie z potopu nieociekłych nieszczęść wynurzona,
dawnej świetności i godności przywdziewając postać,
na widok różczki oliwnej bramy otwiera. Zawrzał
gniew sprawiedliwy tylu sprzymierzonych ludów,
bojami i włóczęgą niewinnie spotyranyoh, których
pokolenia, z odmętu niknącego chaosu nie pręd¬
ko wypłyną. Teraz czas zemsty i odwetu! okrzyk
się szerzy i rozlega. — „Nie bracia! nie!“ — zawo¬
łał nasz Anioł pokoju, Aleksander — „Ręka tu Bo-
„ża nas doprowadziła ! więc Boga naśladujmy, któ-
„ry nas dobrem za złe odpłacać naucza. Słuszny
„gniew na winnych; lecz za cóż cierpieć mają
„niewinni? Czy jeden w piekłach ukłębiony za-
„ląg sprzysiężeńców, stanowi całość narodu i jego
„chwale uwłacza? Co winne starożytne grody i zam-
„ki, że w ich podziemnych pieczarach smoki i gady
„legowisko tajne usłały? Bracia! wszyscy jednego
„Ojca na niebie dziećmi jesteśmy; więc po bratersku
„rzecz całą ukończmy. Niech dostoi, co jeszcze ręka
„wywrotu z korzeniem nie obaliła; — czas resztę
„uleczy — a teraz rozsklepione zajścia i krzywdy
„w przepaściach oceanu utopmy. Aby zaś ten pokój
„był godny sławy i imienia naszego, złóżmy go na
„księdze, zapisanej krwią Zbawcy rodzaju ludzkiego,
„i podług jej prawideł niniejsze odrodzenie świata
„utrzymywać, zaprzysiężmy. Inaczej świat nieostoi!
„i te same oręże przeciw swym orężnikom z ziemi
„powstaną!" Skończył — a Ten który serca Królów
i narodów w ręku wszystkowładnych trzyma, jed¬
nym ducha swego powiewem, postać zbrojnego
>>>
JÓZEF WAWRZYNIEC KRRSIŃISKI,
nr. 1783 r., technolog i pisarz dramatyczny, adjutant generała Kniaziewicza, senator-kasztelan Królestwa Polskiego,
członek dyrekcyi teatrów, redaktor „Piasta", właściciel drnkarni; nmarł w Krakowie 1845 r.
(Z litografii robionej w późnym wieku, ze zbiorów rodzinnych.)
'/83
>>>
339
świata odmienił. Rozbłyśniona tęcza pokoju, obozy
i twierdze obiegła; ludy gniewem rozżymane broń
z ręku opuściły i nawzajem się ściślejszem ogniwem
przyjaźni przytuliły/
„Krótki ten rys wiekopomnej sławy Aleksan¬
dra naszego, dzielniej się zapewne wyobraża^w świe¬
tle waszem i uczestnictwie tych dziejów, zacni roda¬
cy! O prawdziwej wielkości, albo nic, albo słów
kilka wyrzec pozwolono. Gminny wzrok jaśniejące
zakole słońca łokciem przemierza; sam tylko mę-
}VIJ«JRYCY flRUKE.
ur. 26 października 1775 r. w Saksonii; w 1792 podoficer artyleryi; walczył pod Nieświeżem, Izabelinem i Gronem;
1794 podporucznik artyleryi; 1798 porucznik legionów gen. Dąbrowskiego; odznaczył się pod Terracino; adjutant
sztabowy; w 1806 szef szwadronu; jako pułkownik w 1807 otrzymał krzyż Yirtuli Militari i legii honorowej; w 1813
generał dywizyi; obrońca Zamościa; w 1815 generał-kwatermistrz; w 1816 radca stanu, dyrektor wydziału artyle¬
ryi i inżynieryi, wreszcie zastępca ministra wojny; obdarzony tytułem hrabiowskim; zakończył życie 29 listopada
1830 r. w Warszawie.
(Z portretu współczesnego znajdującego się w posiadaniu rodziny.)
Dzieje Poroibiorowe. Tom II.
43
>>>
drzeć, nad poziom wyniesiony, miliony dobrodziejstw
jego dla świata, na każdą minutę przelicza.“
„O Rosyo! rozległych tryonów strażnico! ileżto
wieków chlubić się będziesz tym jedynowładzcą
twoim, którego z nami teraz opłakujesz! On twoje
imię nowym blaskiem chwały uświetnił. On twe
proporce na szcytach Tatrów i Alpów poutykał. On
twemi nawami, nietknięte morza, zatoki i wyspy
MUNDURY WOJSKA POLSKIEGO.
(Z obrazu I. Łukaszewicza, ze zbiorów w Belwederze.)
>>>
341
z korzyścią twoją przedrożył. On na łonie two-
jem nowe zarody naukowego światła, przemy¬
słu, potęgi, rozsczepił, urządził, utrwalił! Cóż, obok
ciebie, dla nas pobratymców uczynił? Więcej niż
to wszystko! — Bo nas niebyłych, z grobu wy¬
wołał."
rO bracia! to samo, że dzisiaj Króla własnega
opłakujem, dowodzi przed światem, że żyjem! że
MUNDURY WOJSKA POLSKIEGO.
(Z obrazu I. Łukaszewicza, ze zbiorów w Belwederze.)
>>>
342
Królów i kochać i żałować umiemy, że łańcuch na¬
szych Mieczysławów i Bolesławów na czas przerwa¬
ny^ nanowo się skleił; że imieniem ojców naszych
zwać się, nam i pokoleniom naszym nie zabroniono.“
rozbłyśnionych, żałobą się pokryło! Wieleż ślubów
i ofiar z wiatrem uleciało! — Czemu to? bo inaczej
na ziemi radzono, inaczej na niebie stanowiono!
Przed lat dziesiątkiem cóż przecie w rumowiskach
STAfłlSŁHW POTOCKI,
ur. 1770 r., syn Józefa Makarego, starosty halickiego i czorsztyńskiego i Elżbiety z ks. Lubomirskich, w 1812
generał-adjutant króla saskiego i księcia warszawskiego, w 1815 generał piechoty, w 1829 senator-wojewoda,
żonaty dwukrotnie z Józefą, hr. Sołłohubówną i z Maryą Górską, której po śmierci męża przyznano tytuł
hrabiowski, zakończył życie 29 listopada 1830 r.
(Z portretu współczesnego, ze zbiorów pułkownika Quadri.)
„Na jakąż przestrzeń czucia i wdzięczności
w donikającem tchnieniu mam się zapuścić! Niech
te ściany i mury, smutno ukirzone, dzielniej za mnie
przemówią. 0 wieleż to nadziei naszych, tu niegdy
rozsypanego kolosu znaczyliśmy? kto o nas zapytał?
kto się tyloletnich igrzysk losu naszego użalił? kto
podał rękę tonącym rozbitkom? — Czuły i wielko-
myślny Aleksander! Tenże Bóg, sercem Jego, jak
>>>
niegdy Cyrusowem kierował: „Bądźcie wolni! zaha¬
czam wszystkiego.—Macie imię i ojczyznę, bez której zyć
„nie możecie, dla której krańce świata próżno obiegliścieu.
Wyrzekł — i słowo niecofnione na potędze swojej
i dostojnych sprzymierzeńców zakreślił. Ale cóżby
Nadawca cenić i piastować nie będziemy? Cóż On
na ich czele zapisał? Oto, że Tron i istnienie Polski,
z potęgą i chwałą Rosyi są połączone. Następnie,
jedno ciało, jeden płyn życia i wzrostu ożywiać po¬
winien. Więc nie dążyć do tego celu, jest to wła-
STAfllSŁAW Hf. POTOCKI.
ur. 1778 r., jako podpułkownik armii rosyjskiej mianowany 1810 r. fligiel-adjutantem Cesarza Aleksandra 1;
za odznaczenie się w kampanii 1813 r. otrzymał stopień generał-majora, a w roku 1817 został generał-adju-
tantem; wyszedł do dymisyi 1824 r.
(Z mezzo-tinty Henry Dawe z rysunku Geo Dawe’go, wydanej w 1823 w Londynie i Petersburgu. Ze zbio¬
rów pułkownika Quadri.)
wolność bez granic i prawideł znaczyła? Otrzymał
ją pierwszy człowiek od samego Twórcy i zaraz zgi¬
nął, skoro zapragnął być nieposłusznym.—Trzymacie
w ręku ten zakład i rękojmię swobód waszych.
Czemże one będą, jeśli serca i zamiłowania do nich
nie uwiążecie, jeśli onych tak, jak dobroczynny ich
snemu istnieniu nie sprzyjać. Jakież dary i dobro¬
dziejstwa w tym związku zaręczył? Wszystkie, —
na które tylko dusza Jego w owoczesnem położeniu
podnieść się mogła. Najprzód, pierwszą podwalinę
każdej społeczności, religię ojców naszych szczegól¬
niejszą opieką obwarował. Próżno tam myśleć o za-
>>>
344
FRANCISZEK CZARNOWSKI,
ur. 1783 r., podpułkownik, komendant szkoły podchorążych,
jako pułkownik dowodził 2-gim pułkiem strzelców konnych,
generał brygady, kawaler krzyża Virtułi Militari i legii ho¬
norowej, zmarł 1855 r.
(Z portretu współczesnego ze zbiorów rodzinnych p. Michała
Witanowskiego, rysował Jan Olszewski.)
kładzie państw i rządów, gdzie się ta dostojna po-
słannica niebios godnem siebie sprzymierzeństwem
nie połączy. Przeżyła ona i przeżyje wszystkie zmia¬
ny wieków i narodów; więc co dła niej, w chrze-
ścijańskiem sercu, ten jej prawy miłośnik zawiązał,
to najprzód zasługę Jego w księgach wieczności sta¬
nowi, która samo nawet zapragnienie dobrego, sobą
nagradza.11
„Gruntując wewnętrznego dobra posadę, ogro¬
dził ją świetną politycznego bytu warownią, w do-
świadczonem i walecznem rycerstwie. Komuż je
powierzył? Oto złożył je w ręku twórczych Jego
Cesarzowiczowskiej Mości, dostojnego Brata swoje¬
go, poufałego •przyjaciela, nieodstępnego od najmłodszych
lat towarzysza, i troskliwości swojej dla nas najświadom-
szego. Jakimże droższym darem mógł nas uświet¬
nić? — Nie moim oczom pozwolono w ten się blask
wpatrywać; ale chlubić się tem szczęściem, każdego
Polaka jest długiem. “
„A kiedy i wewnątrz i zewnątrz ten wielko-
myślny Wskrześca imienia naszego wszystko za¬
bezpieczył; roztoczył dla nas nieocenione dary swo¬
bód, spokojności i narodowości naszej. Nie przeliczę
ich bracia w samych nawet napisach i rozdziałach.
Macie je przed oczyma waszemi; i zapisane z nich
tylu ustaw dobroczynnych zbiory, dla przechowku
i wdzięczności pokoleniom waszym gotujecie. Już
ich owoce zbieracie. Rząd stały i czuwający, wszyst¬
kie powiaty i siedliska wasze ożywia. Sprawiedli¬
wość zawsze gotowa, zbrodniom i gwałtom bezkarnie
się pokazać nie dopuszcza. Związki i stosunki han¬
dlowe z sąsiadami korzystniej sprostowane. Tyle
zakładów naukowych, przemysłu, rękodzielni razem
zakwita! Czegóż nie dostaje do waszej narodowości,
którą w dostojnej prawodawców postaci, na sejmach
wolnych, wyobrażacie? — Lecz ten Ojciec nieprze-
plakany, Kochai nas sercem macierzystem. — Matki
PIUS KICIŃSKI,
ur. w Sławkowie 1752 r., szef gabinetu króla Stanisława Au¬
gusta, poseł i sekretarz sejmowy, kasztelan połoniecki;
w 1804 uzyskał austryacki tytuł hrabiowski; w 1817 senator-
kasztelan Królestwa Polskiego, sędzia najwyższej instancyi,
zmarł 1828 r.
(Z litografii Sontaga, ze zbiorów redakcyi „Kurjera Warsz.“)
>>>
najlepiej wiedzą, że się częstokroć dzieci ukoić nie-
mogą, póki na ulubione swym sercom pieścidła nie
patrzą. Dogodził On po matczynemu i tym zapra-
gnieniom naszym; uratował nam drogą kolebkę na¬
szej starożytnej narodowości, z miastem wolnem
Krakowa, pod opiekuństwem dostojnych Sprzymie¬
rzeńców istniejącą, gdzie święte popioły pierwszych
fundowników dawnej monarchii naszej, błogosławić
nie przestaną nowej dynastyi Królów Polskich, w po-
tężnem Cesarsko-liosyjskiem Domie, ożył ej i rozja¬
śnionej. Ale kiedyż przepłynę wylew tylu dobro¬
dziejstw, któremi wszystkie dni tego Monarchy są
zapisane? Niech dopowie za mnie resztę ta sama
stolica, krótkiemi niestety! odwiedzinami Jego odro¬
dzona i uświetniona. Któryż ją krajowiec w tylu
budowach świetnych i okazałych teraz rozpozna? kto
do niej dojedzie bez dziwu i zachwytu nad wskrze-
szonemi Rzymskich Apiiuszów gościńcami? kto
w niej osobistego daru i upominku Aleksandrowego
łzami nie skrapia? — I gdzieżeś Ty sam, Wskrześco
imienia naszego! Zakładniku tylu nadziei naszych!
Dobroczyńco tylu pokoleń które te ziemię zamiesz¬
kają? Niestety!... te same dżdżyste i ponure chmu¬
ry, rzewliwemi łzami ludów nadnewskich wezbrane,
już nam od kilku dni zapowiadają, że nawet zwłoki
Twoje grobowy kamień przed okiem widzących za¬
sklepił ! Już tylko na pogrobnym Tronie w twarz się
Twoją wpatrujem, i jej rysy drogie, do serc naszych
przenosim. Już tylko szczątki szat i świetnych zna¬
mion Twoich, w żegnalnym upominku nam przeka¬
zane, w ręku trzymamy i łzami polewamy!'
„Gdzież się drobne i niedorosłe pisklęta bez
macierzy udamy? gdzie wzrok obrócim? Do Ciebie,
Najjaśniejszy Następco Tronu Jego Mikołaju Pierw¬
szy, nadziejo i pociecho Rosyi! a nasz najmiłościw-
szy Królu! — Po Cyrusie, posłał Bóg Artaxerxa, aby
co pierwrszy zaczął, drugi dokonał; a to spajając łań¬
cuch przeznaczeń Bożych nad owym ludem znęka¬
nym, ale jeszcze naówczas nieodrzuconym. Już to
się iści na Tobie kiedyś wyrzekł: że panowanie Ale¬
ksandra w Osobie Twojej chcesz przedluzyć, Niech ta
obecna postać żałoby naszej słuchu i serca Twojego
doleci! z niej wyrozumiesz, że ile pierwszego płacze¬
my, tyle, Ciebie drugiego kochać przysięgamy. Ty¬
siąc lat dziejów narodu naszego dowrodzi, że każdy
prawy Polak, życiem własnem Króla swojego zastą¬
pić był gotów. Niech więc te pogrzebiny, od dnia
dzisiejszego, w radość się i wresele nasze przemienią.
„Jeszcze słów kilka, bracia! — Mocarze świata,
wyobrażając potęgę i Majestat Boży na ziemi, nie
przestają być ludźmi przechodnimi i doczesnymi.
Jest jeszcze Pan wyższy nad nimi i nad nami! Aby
więc istnienie nasze kiedyżkolwiek się ustaliło, mu¬
simy się pogodzić z tym wiekuistym Panem, bez
którego woli, ani pomyśleć, ani odetchnąć, nie zdo¬
łamy. Pókiż On dla nas wyszukiwać będzie Cyru-
sów, Artaxerxów, bądź tam Tytusów, aby się serc
naszych dobrodziejstwami swemi dokupił? Pogódź¬
my się z Nim tak przynajmniej, jak się niegdy starzy
ojcowie nasi z przyjaciółmi swymi w oziębłościach
godzili.—Nie półgębkiem i zamartwiałą postacią, ale
prawdą i szczerością, nie lichwiarskiem żmindac-
twem, ale sercem szlachetnem i wylanem; nie na oko
i pozór, ale w zachwycie prawdziwej miłości, w któ¬
rej wszystkie się cnoty chrześcijańskie i towarzyskie
zaradzają."
„Boże! wioń na te pokolenia ducha ich ojców!
a jeszcze się dusza Aleksandra, przed Tronem Twym
stojąca, utrwalonem Polaków szczęściem rozraduje."
KAZANIE
X. De Diehl
miane
W KOŚCIELE EWANGELICKO-REFORnOWANTm
dnia 9 Kwietnia 1826 r.
„Pobożni wszech stanów Słuchacze!
„Jeżeli kiedy wszyscy mieszkańcy Ojczyzny
naszej mieli słuszny powód do smutku, to niewątpli¬
wie nigdy bardziej, jak z okoliczności zgonu, który
nam do obecnego żałobnego obrzędu przyczyną się
staje. — Nie jest zamiarem moim wzbudzać na nowo
owe wrażenia, jakich za pierwszą wiadomością
o śmierci uwielbionego Króla naszego Aleksandra
ci wszyscy doznać musieli, których tylko ten Król
jako Monarcha i człowiek choć cokolwiek był znany,
nie jest, mówię, zamiarem moim, przez obudzenie
owych wrażeń, ranić na nowo uczucia wasze i poru¬
szać łzy, któreście nad poniesioną stratą już wtedy
tak obficie ronili, a które, dziś obudzone, przynosiły¬
by wprawdzie zaszczyt waszemu poznaniu i sercu,
lecz niedozwoliłyby wam uzbroić się wr tę spokojność
umysłu, która obecnej religijnej uroczystości przy¬
stoi. Zaiste będzie to dla nas wszystkich zbawien¬
niej, gdy teraz, ochłonąwszy z przerażenia, jakiem
nas śmierć Monarchy dotknęła, zwrócimy spokoj¬
niejszy wzrok ku Niebu i dziękować będziemy nie¬
zmiennej mądrości Rządcy świata za to dobre, które
nam przez świętej pamięci Króla naszego wyświad¬
czył. Zachowując pomiędzy sobą pamięć cnót Jego,
starając się, podług stanu i położenia naszego,
o wzbudzanie w sobie tych uczuć, które Go w życiu
przedmiotem miłości i uwielbienia, po śmierci przed¬
miotem żalu powszechnego uczyniły, najgodniej
uczcimy obchód niniejszy, bo dopełnimy jeden z ce¬
lów, jakie Bóg, obdarzając nas godnymi mężami i do¬
brymi Monarchami, przez wystawienie nam wzorów'
do naśladowania, w łasce swojej zamierzył. Ku temu
celowi zmierzać będzie i obecna mowa moja; oby,
tak pamięć Aleksandra godną jakoteż dla zbudowa¬
nia waszego skuteczną być mogła!“
„Pamięć sprawiedliwych błogosławiona będzie1' sło-
wra są wyjęte z „Przypowieści Salomonowych" roz¬
działu dziesiątego, wiersza siódmego."
„Pobożni Słuchacze! Taka była od wieków
zwyczajna i zasłużona dobrych ludzi, a szczególniej
>>>
346
dobrych Monarchów nagroda, że ich po zgonie żało¬
wano, że ich pamięć współcześni z rozczuleniem
i wdzięcznością zachowują, że nakoniec odległa
przyszłość jeszcze ich imiona błogosławi. — Jeżeli
kiedy ta prawda ziściła się zupełnie i najszczególniej
ziścić się też była powinna, to zapewnie względem
Monarchy, którego dziś opłakujemy. Wiem, że się
wszyscy na to zemną zgadzacie, a ztąd zechcecie
MUNDURY WOJSKA POLSKIEGO.
(Z obrazu I. Łukaszewicza, ze zbiorów w Belwederze.)
>>>
■
347
pilnie posłuchać rozbioru przyczyn, dla których słu¬
szną i użyteczną jest rzeczą, czcić pamięć dobrych
ludzi, a szczególniej dobrych Monarchów.“
„1. Dobrzy ludzie i dobrzy Monarchowie od¬
znaczający się przez szlachetny sposób myślenia,
przez wielkie cnoty i powszechnie użyteczne czyny,
zasługują na szacunek współczesnych, na imię
i wdzięczne wspomnienie u potomnych, już z tego
MUNDURY WOJSKA POLSKIEGO.
Dzieje Porozblorowe. Tom ,1.
(Z obrazu I. Łukaszewicza, ze zbiorów w Belwederze.)
>>>
348
powodu, iż to oddanie im sprawiedliwości jest czę¬
ścią hołdu, jaki się cnocie i zasługom należy. — Bóg
wlał w duszę naszą nie tylko możność ale i koniecz¬
ność rozróżniania cnoty od występku, zasługi od nie-
godziwości, dobroci serca od nieczułego samolub-
stwa, i jak podły sposób myślenia i podle postępki
napełniają nas niejaką wrodzoną odrazą, tak znowu
wszelka szlachetność uczuć i czynów sprawia nam
rozkosz i pobudza nas do czci i uwielbienia. Wyraź¬
nie przeto sam Bóg postanowił, ażeby występkom
i niegodziwości towarzyszyły pogarda i hańba, cno¬
cie zaś i zasługom aby oddawano winne uszanowa¬
nie. To co by się tej powszechnej i stanowczej za-
jednych jako i drugich zniknie zupełnie, że dobrzy
żadnej wyższości, nawet w pamięci ludzkiej, nie za¬
chowają, czyliż w takowym razie nie byłoby zniwe¬
czone właśnie dla mężów najgodniejszych to, co im
sprawia tak niewinną rozkosz, co w nich jest tak sil-
nem i naturalnem życzeniem ? — Niech nikt mi nie
zarzuca że takowe życzenia są próżnością, że sława
po śmierci nie zda się już na nic tym którzy ją osią¬
gnęli, że ci, których sława minęła, nieszczęśliwymi
się przez to nie staną, bo, pozwalając nawet na tako¬
we rozumowanie, twierdzę wszelako, iż wdzięczność,
która nam zawsze zaszczyt przynosi, i w której wy¬
konywaniu dobrzy ludzie swą spokojność i swoje
Pałae ordynata hr. Zamoyskiego, t. zw. „Błękitny*
(Ze współczesnej litografii.)
sadzie sprzeciwiało, sprzeciwiałoby się porządkowi
natury, a więc i samego Stwórcy przykazom."
„2. Lecz nie dość na tem; świat dopuszczałby
się wielkiej niesłuszności i niewdzięczności wzglę¬
dem najlepszych i najzasłużeńszych ludzi, gdyby im
odmawiał tej wdzięcznej pamięci i tej sławy po
śmierci, jaka im za ich zasługi przynależy. Do ży¬
czeń, jakie się w sercu każdego, a mianowicie w ser¬
cach najszlachetniejszych mężów obudzają, należy
niewątpliwie i chęć zjednania sobie miłości i sławy,
nietylko u swych współczesnych za życia, lecz nad¬
to zostawienia tejże dobrej sławy po śmierci, Bóg
sam wlał chęć tę w serca ludzkie, uczynił ją źródłem
miłych uczuć i matką najświetniejszych czynów.
Przypuśćmy, że po śmierci wszelka różnica między
dobrymi a złymi ludźmi ustaje, że wspomnienie tak
szczęście znajdują, iż sama ta wdzięczność obowią¬
zuje nas jaknajsilniej, abyśmy szlachetne uczucia
i czyny przyzwoicie czcili i uwielbiali, a pamięć ich,
jeżeli nie dla pożytku umarłych, to słusznie dla po¬
żytku samych żyjących, do późnej potomności, we
wdzięcznym umyśle przechowywali. — Dalej, jakiej
że silnej zachęty pozbawilibyśmy cnotę, gdybyśmy
chcieli ludzi zrobić obojętnymi na sąd potomności,
kiedy niewątpliwą i doświadczeniem stwierdzoną
jest prawdą, iż nadzieja, że wdzięcznie wspominani
będziemy przez następców' naszych, lub bojaźń ostrej
nagany w dziejach, tyle jest użyteczną. Nikt nie za¬
przeczy, że owa nadzieja wiele dobrego sprawiła, a ta
bojaźń uchroniła od wielu złego, w szczególności zaś,
że u Monarchów, którzy się od poddanych swoich
ani nagród spodziewrać, ani kar lękać nie mogą, obie
>>>
Poehód żałobny na Plaeu Saskim.
(Litografia Courtin’a i Adama ze szkicu Ludwika Horwarda, z dzieła „Opis żałobnego obchodu po wiekopomnej pamięci Najjaśniejszym Aleksandrze I Cesarzu Wszech Rosyi
Króla Polskim11.)
>>>
Rewia na placu Saskim ^ Xs. Konstantego w 1824 r.
(Obraz Jana Rosena, z® 2 esarskicli w Skierniewicach.)
>>>
.352
te sprężyny bardzo silnie działają. — Błogosławiony
zatem niech będzie Monarcha, w którego sercu po¬
dobne życzenia wcześnie powstają i mocno są utwier¬
dzone, błogosławiony każdy, którego takowe chęci
zagrzewać będą do szlachetnego myślenia i do uży¬
tecznych dla ludzkości czynów!"
„3. Powiedziałem już wyżej, że pamiątkę ludzi
i Monarchów godnyoh, zachowywać należy, chociaż¬
by nie dla nich samych, to przynajmniej dla po¬
wszechnego ztąd wypływającego użytku, i z tego
wyprowadzę tutaj trzeci dowód twierdzeń moich.
Tak jest, nie dla tego, żeby imiona ludzi prawych
z uszanowaniem wspominane były, wypada czcić ich
pamiątkę, lecz dla tego, żeby nie zbywało światu na
przykładach, któreby nieustannie do naśladowania
myśli i czynów chwalebnych pobudzać mogły. Gdyż
czemże jest innem ta pamiątka, jeżeli nie przypomi¬
naniem, co owi zacni ludzie zdziałali i jakiemi uczu¬
ciami powodowani, pod kierunkiem jakich prawideł,
stawali się tern, czem byli? — Jak dalece zaś rozpa¬
miętywanie podobnych przykładów, do szlachetnych
i użytecznych czynów pobudzić i zapalić jest zdolne,
to każdy, albo na sobie samym doświadczył, albo
dostrzegł na drugich; te przykłady, skuteczniej dzia¬
łają od samej nauki, bo przedstawiają zarazem do¬
wód, że to, do czego nam dawana jest zachęta, przez
innych uskutecznione już było, nie raz, z wzorów
takowych wyczerpujemy myśli i uczucia zupełnie
nowe, poznajemy korzyści z dobrego wynikające,
nagrody jakie prawdziwą zasługę czekają, słowem,
obudzamy w sobie, zwłaszcza w epoce pierwszej
świeżości umysłu, silną żądzę naśladowania tego
wszystkiego, cośmy z pięknyćh przykładów poznali.
Wieleżby to ludzkość straciła, gdybyśmy nauki
z dziejów, to jest nauki z przykładów zacnych i wiel¬
kich ludzi nie mieli, i jak mała by pozostała ilość
czynów szlachetnych, gdyby tych wszystkich nie
było, które z naśladowania godnych wzorów po¬
wstają!“
„Dlatego też znajdujemy, żeipismo święte i sam
Chrystus Pan, Założyciel religii naszej, zaleca utrzy¬
manie pamiątki dobrych i szlachetnych czynówr jako
sprawiedliwą nagrodę dla tych, którzy do niej przez
zasługi swoje prawa nabyli. Uderzającem jest w tej
mierze to miejsce Ewangelii, w którem Chrystus
czyn owej Niewiasty, która wylewając na głowę
Jego kosztowny olejek, dała mu dowód swego do¬
brego serca, tak wysoko ocenił, że się ujął za nią
przeciwko uczniom swoim, pochwalił ją publicznie
i rozkazał, aby, gdziekolwiek następnie Ewangelia
opowiadana będzie, i ten czyn w niej przepomniany
nie został.—Jeżeli zatem pojedynczy dobry uczynek,
za własnem zdaniem Chrystusa, na taką cześć zasłu¬
guje, o ileż bardziej pamięć tych osób zachowaną
i błogosławioną być winna, których życie odznaczało
się nie pojedyńczemi dobremi czynami, lecz prawie
nieprzerwanym ciągiem szlachetnych postępków
i dla ludzkości poniesionych zasług ?“
„Lecz pocóż dowodzę rzeczy, co może żadnego
nie potrzebuje dowodu, po co dowodzę, co samo
przez się najczęściej dziać się zwykło? oto, dla tego,
Szanowni Słuchacze, abym wam z tem większą pew¬
nością wykazał, ile Monarcha, na cześć którego Ob¬
chód pogrzebowy przed dwoma dniami wr murach
naszego miasta miał miejsce, w naszem i potomków'
naszych wdzięcznem sercu żyć zasługuje. —Nie mó¬
wię tu o Monarsze, który nad jednym z najobszer¬
niejszych Państw na ziemi panował, o Monarsze,
który przez ciąg dwudziestopięcioletniego panowa¬
nia swego miał wpływ największy na losy całej Eu¬
ropy, który przez swoją mądrość, wytrwałość, umiar¬
kowanie i wspaniałość, najwięcej się przyłożył do
powszechnego pokoju, jakiego dziś ludy, po najo¬
kropniejszych wstrząśnieniach i tylu krwawych
wojnach, szczęśliwie używają. Pod temi dopiero co
wspomnionemi względami, Cesarz Aleksander nale¬
ży do historyi, która sławne imię Jego nieprzeżytemi
rysami, obok, a nawet po nad wielu najznakomitszy¬
mi Monarchami, na kartach swoich zapisze, i tam
pamięć Aleksandra trwać będzie, dopóki wszystkie
księgi dziejów nie zaginą. Nie mówię zatem o wiel¬
kim Monarsze,—temu tutaj i niezakładam sobie i nie
jestem w stanie należytą oddać pochwałę, — lecz bę¬
dę mówił do was o naszym Dobroczyńcy, któremu
Ojczyzna nasza, któremu to miasto, któremu cały
Kościół Ewangelicki, a nawet to nasze zgromadzenie,
tak nieskończenie wiele wdzięczności jest winno,
i okażę wam, ile ten świętej pamięci Dobroczyńca,
w sercach naszych i w sercach naszych następców,
żyć wiecznie zasługuje."
„a) Pomimo wszystkich wysileń i poniesionych
ofiar, czegóż mogła Ojczyzna nasza spodziewać się
po zmianie losu w roku 1812, czegóż, jeżeli nie tego,
co ją raz już było spotkało, to jest zupełnej zagłady?
Lecz nie, Aleksandra Pierwszego szlachetny, wielki
i mądrą polityką wiedziony umysł, pomimo wielu
sprzeciwiań się i oporu, utrzymał przynajmniej dla
części Ojczyzny naszej imię, język i narodowość,
a tem samem unieśmiertelnił się w oczach naszych.
Lecz jakże ujął on serca nasze, gdy za swojem do
nas przybyciem, wyjawił nam z najszlachetniejszą
prostotą swoje dla nas chęci i zamiary, gdy dla do¬
bra naszego wszelkie staranie ponosić przyobiecał.
Czyliż nie dotrzymał nam święcie przyrzeczenia
swego ? Gdybyśmy sami wszystkich łask jego i do¬
brodziejstw nam wyświadczonych objąć nie potrafili,
pierwszy z tych cudzoziemców, dawniej u nas panu¬
jących dałby nam poznać całą korzystną zmianę
rzeczy, i powiedziałby, że wracając do nas, do inne¬
go kraju przeniesionym się mniema. Lecz po cóż
obcy mają nam to opowiadać, na co oczy nasze pa¬
trzały? Pomnażająca się codziennie ludność kraju,
zakwitnienie rękodzieł i wszelkiego rodzaju przemy¬
słu, ułatwienie wodnej i lądowej komunikacyi, po¬
wstanie nowych a rozszerzenie i upiękrzenie daw¬
nych miast, te i tym podobne tysiączne dobrodziej¬
stwa, których wyliczyć nie jestem w stanie, czyliż
nie winniśmy mądrości, staraniom i szczególnej
wspaniałości Aleksandra, który, całe uposażenie Ko¬
rony, jakie Mu ze skarbu publicznego należało, przez
>>>
cały ciąg panowania swojego, na dobro kraju obra¬
cał. Niemasz prawie przedmiotu tyczącego się do¬
bra ogółu mieszkańców, któryby był opuszczony lub
nie dość podług możności wspierany; wszystkim, ła¬
skawy Monarcha niósł pomoc swą dzielną, wszyst¬
kim starał się ulżyć ciężaru, którego zdjąć nie można
było zupełnie.11
,,b) Gdybym chciał tu wystawić to tylko, co
MUNDURY WOJSKA POLSKIEGO.
(Z obrazu I. Łukaszewicza, ze zbiorów w Belwederze.)
>>>
354
Aleksander I szczególniej dla miasta Warszawy
uczynił, jużbym nie wiedział prawdziwie, gdzie rzecz
zacząć, a nadewszystko gdzie skończyć. Lecz niema
tej trudności, bo mówię do was szanowni słuchacze,
którzy, jako mieszkańcy tego miasta, byliście sami
świadkami tych odmian i ulepszeń, jakie tu w krót¬
kim przeciągu czasu, bo w ostatnich latach dziesię¬
ciu, nastąpiły. Gdziekolwiek tylko spojrzymy, na
skiego Konstytucya, zaręcza dla wszystkich wyznań
chrześcijańskich równość praw cywilnych i politycz¬
nych, że przez udzielane nam corocznie wsparcie,
byliśmy wstanie kościoły dawne utrzymywać, nowe
wystawiać, duchowieństwu naszemu przyzwoite
utrzymanie zapewnić, o wdowach i sierotach mieć
skuteczne staranie, młodzież do duchownego stanu
się sposobiącą w niższych i wyższych instytutach
Ks. dAfi PfiWHŁ WORONICZ,
arcybiskup warszawski, prymas Królestwa Polskiego ur. 1767 na Wołyniu; w dniu 24 maja 1829 koronował Cesarza
Mikołaja I w Warszawie rosyjską koroną Cesarską; 4 grudnia 1859 r. zakończył życie w Wiedniu.
(Z litografii współczesnej, ze zbiorów p. Leopolda Meyeta.)
cokolwiek zwrócimy naszą uwagę, wszędzie do-
strzedz nam łatwo śladów wspaniałej gorliwości
0	podniesienie tej stolicy i o zapomożenie jej miesz¬
kańców. Warszawa sama jedna już jest wymownym
1	wystarczającym pomnikiem dobroci i łaskawości
Aleksandra, nieodżałowanego naszego Monarchy.“
„cj A jakże mam wysłowić dobroczynną opiekę
i silne wsparcie Aleksandra mądrego i sprawiedli¬
wego względnie nas ewangelików? Komuż jest nie¬
wiadomo, że nadana przez Niego dla Królestwa Pol-
sposobić i kształcić na godnych nauczycieli i opo-
wiadaczów słowa Bożego? Komuż z was nie jest
to wszystko wiadome? a ztąd, któż z was, jako praw¬
dziwy w duchu Ewangelii chrześcijanin, przekonany
i	przejęty ważnością swojego wyznania, nie cieszył
się z tych darów i tego szczęścia i wdzięcznem ser¬
cem nie wspomina Monarchy, którego to wszystko
jest dziełem.”
„dj Jakże nakoniec Imię i dobroć Aleksandra
mogłyby być zapomniane od tych, którzy tutejsze
>>>
355
JÓZEF ZAJĄCZEK-
Szczegóły ob. str. 66.
(Z olejnego portretu malowanego na krótko przed śmiercią
przez Januarego Suchodolskiego, ze zbiorów biblioteki
ordynaeyi Krasińskich.)
zgromadzenie składają. Nietylko dopóki my, któ¬
rzyśmy Go znali i Jego łaski otrzymywali dowody,
lecz dopóki to nasze publiczne nabożeństwa odbywać
się, dopóki dom obok kościoła przed kilku latami
wzniesiony trwać będzie, dopóki własność, którą
Aleksander najłaskawiej na założenie szkoły płci
żeńskiej i nowego kościoła darował, pozostania w rę¬
ku naszym, dopóty pamięć tak wspaniałego Monar¬
chy pomiędzy nami błogosławić, i na jego wspomnie¬
nie łzy szczerej wdzięczności wylewać będziemy. “
Modlitwa po Kazaniu..
„Teraz, o Królu Królów, dziękujemy Ci, i wiel¬
bimy Cię, żeś obdarzył świętej pamięci Króla nasze¬
go mądrością, szczęściem i sercem ku nas ojcow-
skiem. Okaż Mu teraz chwałę Twoją, nagródź Mu
rozkoszami wieczności owre troski, trudy i niebezpie¬
czeństwa, z któremi walczył przez ciąg życia i pano¬
wania swego na ziemi! Okaż Mu chwałę Twoją! —
Pocieszycielu wszystkich zasmuconych i cierpią¬
cych, osusz łzy, które czuła Małżonka nad uwielbio¬
nym Cesarzem wylewa! Ukój boleść ran, które
zgon Jego zadał sercom Wysokiej Jego Rodziny!
Generał WINCEfłTY flXAJVIITO WSKI.
urodź. 1763 r., w 1796 walczył pod Kościuszką, w 1797 z Dą¬
browskim i Wielhorskim organizuje artyleryę we Włoszech,
w 1800 wysłany przez Grabińskiego do Medyolanu dla urzą¬
dzenia legionów, 1803 na San Domingo. Powrócił do kraju
1806 i objął dowództwo I-ej brygady. W 1807 wyjechał do
Francyi; w 1812 dowodził IX i X brygadą w armii Napoleo¬
na; do 1825 r. służył w wojsku polskiem w stopniu generała
brygady. Umarł w Warszawie w 1828 r.
(Ze współczesnego sztychu w zbiorach ks. Włodzimierza
Czetwertyńskiego.)
Osusz owe łzy, ukoj tę boleść tą w'ielką myślą, że co
Ty czynisz i dopuszczasz, dobrem jest; tą zbawienną
wiarą, żeś Go powołał, aby Go nad więcej postano¬
wić; i tą słodką nadzieją, że Go w swoim czasie wy¬
wyższonym i doskonalszym jeszcze, niż go zaznali,
ujrzą przed Tronem Twoim! Wylej szczególniej
swroje błogosławieństwo na Cesarza i Króla, wr które¬
go ręku spoczywra dziś berło Rosyi i Polski, na Mi¬
kołaja Pierwszego! Obdarz Go tą łaską, którąś ob¬
darzał Jego wzorowego poprzednika. Udziel Mu mą¬
drego, szczęśliwego i długiego panowania, niech
Imię tylko, ale nie wielkość imienia, osoba, ale nie
Król będzie inny!—Błogosław' Jego Małżonkę, błogo¬
sław Wielkiego Księcia Następcę Tronu, przyszłą
nadzieję kraju, błogosław Wielkie Księżniczki.—Roz¬
wesel znowu tych którzy się smucą, i pociesz pra¬
wych mieszkańców kraju tego, którzy na wspomnie¬
nie Aleksandra łzy wylewają i czują głęboko, iż zgon
dobrych Monarchów najwięcej opłakiwany być wi¬
nien, gdyż Ci byli wprawdzie ludźmi, lecz uszczęśli¬
wiali Narody. Amen.“
Dzieje Porozbiorowe. Tom II
>>>
356
MOWA
W. X. Karola £auber
miana
V KOŚCIELE EWANGELICKO-AUGSBURGSKIin
dnia 23 Kwietnia 1826 r.
Głos Relip-ii do Ludów, zpon Aleksandra I
ej	' cEJ
op lakują cych.
„Panie, Ty na wieki nie odrzucasz! Zasmucasz, ale
„zmiłujesz się tez podług miłosierdzia Twego nieskończo-
T,nego!“ Niech to będzie naszem pocieszeniem
w smutku dzisiejszym dla Jezusa Chrystusa Syna
Twego! Amen.“
„Moi Panowie, szanowne z każdego stanu Zgro¬
madzenie ! na zakończenie obrządku smutnego, który
nas w tej zgromadzi! świątyni, niech mi będzie wol¬
no dodać w języku ojczystym kilka słów pociesza¬
jących. — Już wymowniejsze od moich usta wysta¬
wiały wam czyny i rządy chwalebne Monarchy pań¬
stwa obszernego, Pana dwudziestu ludów, będącego
przez dwadzieścia pięć lat sprawcą i opiekunem
wiernym szczęśliwości ich ziemskiej; uwielbiały
cnoty wysokie i bogobojność przykładną posłannika
Opatrzności Boskiej, aby świat pokojem i Ojczyznę
naszą po długim zamęcie pierwszem Jej nad nią
zmiłowaniem obdarzyć; opisywały smutek i żal głę¬
boki, w który zgon zawczesny wiekopomnej pamięci
Najjaśniejszego Pana, Aleksandra I, Cesarza Wszech
Rosyi i Króla Polskiego, nie tylko dostojną Jego fa¬
milię, nie tylko tyle milionów' wiernych Jego podda¬
nych opłakujących w nim ojca dobroczynnego, roz¬
stającego się z dziećmi swemi nie dożywszy nawet
pół wieku lat Jemu domierzonych, lecz cały prawie
pogrążył świat ucywilizowany dzielący z nami uczu¬
cia bolesne i żale gorzkie: cóżbym miał, cóżbym
mógł dodać, coby nie było samem tylko powtórze¬
niem, a może i umniejszeniem blasku, w' którym ży¬
cie Osoby tak dostojnej, Osoby namiestniczej wła¬
dzy Boskiej na ziemi jaśnieje, coby wreszcie nie zu¬
pełnie przystało na miejsce czci Najwyższego po¬
święcone, w którem szukamy albo zbudowania i po¬
dniesienia duszy naszej do Boga Zastępów, Króla
Królów, będącego sam tylko nieodmiennym i stałym
przy odmianie i rozwiązaniu wszystkiego ziemskie¬
go, albo pocieszenia i uspokojenia serca utrapionego
przez zdarzenia pełne żalu i goryczy. Niech więc to
ostatnie będzie zamiarem naszym przy zakończeniu
obrządku tego żałobnego, słuchając głosu religii do
ludów zgon Aleksandra opłakujących. — Któż bo¬
wiem nie potrzebowałby tego pocieszenia przy tak
wielkim smutku, który nas i tyle milionów ogarnął
mieszkańców, cisnących się tłumem do świątyń
i miejsc czci Boskiej poświęconych, gdziekolwiek
się tylko obrządkowi żałobnemu na pamiątkę ich
Króla i dobroczyńcy otwierają? Czyż to nie serce
własne, czyż to nie imię i Ojczyzna, czyż to nie do¬
brodziejstwa niezliczone spływające z jej wskrzesze¬
nia i na nasze wyznanie, używające z innemi nie
tylko całkowitego i publicznego pod opieką łaska¬
wego rządu odbywania obrządków religijnych, lecz
tychże samych praw cywilnych i politycznych, czyż
to nie przypominają nam wielkości straty wr zgonie
Najjaśniejszego Pana wiekopomnej pamięci ponie¬
sionej ? Czyż to nie widoki serce żalem zakrwawia¬
jące, wynurzenia boleści publicznej od wschodu do
zachodu, zamieniające się nieraz w najwyższe unie¬
sienie, wystaw'ują się oczom naszym, gdziekolwiek
wzrok swój obracamy na niezmiernej przestrzeni
ziemi od brzegów' morza Czarnego do brzegów morza
Bałtyckiego, którędy orszak żałobny postępował do
miejsca wiecznego spoczynku Monarsze nieodżało¬
wanemu przeznaczonego? Tu mieszkańcy dobija¬
jący się o zaszczyt oddania ostatnich posług zwło¬
kom Jego szanownym, łzami wdzięczności i miłości
skrapianym; tam inni padający na kolana z poboż-
nem uszanowaniem za zbliżeniem się trumny, drogi
zakład ich szczęśliwości zawierającej, modląc się za
zbawienie wieczne Tego, którego już liczą między
opiekunów swoich wr niebie; wrszędzie oczy łzami ża¬
łości zroszone, wszędzie płacz i narzekanie, — o czy-
jeż serce mogło być obojętnem i niewzruszonem wry-
stawując sobie, choć w myślach tylko, takowe sceny
smutku i boleści? A jednak opis ten żałoby po¬
wszechnej niczem nie jest względem ciosu śmiertel¬
nego zadanego sercu Familii Dostojnej, wydzierają¬
cego się w całej swej okropności przy ostatniem
z ciałem drogiem Syna, Małżonka i Brata uwielbio¬
nego żegnaniu się. O zaprawdę, moi Panowie, czem
odgłos ponury dzwonów żałobnych jest dla tych,
którym śmierć okrutna własnych nie wyciska łez,
tem jest ów żal powszechny względem niezmiernej
i trudnej do opisania boleści domu Cesarskiego. —
Matka leżąca prawie bez życia u stóp trumny swoje¬
go syna, który wtedy pierwszy raz zranił serce ma¬
cierzyńskie, gdy Jego własne bić przestało.—Nieste¬
ty, tu się ziściły i na niej słowa święte: „miecz obo¬
sieczny duszę twoję przeniknie/“ — Cesarz w niepodo¬
bnym do wyrażenia smutku i Dostojna Jego Mał¬
żonka drżąca i prawie od zmysłów' odchodząca; Brat
Cesarski nie pocieszony; młody Wielki Książę nad
wiek swrój rozczulony; inni Książęta we łzach i od¬
dający się rozpaczy!—Lecz spuśćmyż zasłonę na ta¬
kowe wspomnienia serce rozdzierające, przekonać
nas mogące o wielkości straty po okropności żalu
i boleści, a szukajmyż pociechy w utrapieniu po-
wszechnem u Tego, którego ręka zrunia, ale tez rany
zawięzuje, uniża i wywyisza, wwodzi do grobu i wywodzi,
obchodząc takim sposobem najgodniej pamiątkę Te¬
go, który drogę tę życiem i zgonem swym pobożno¬
ścią i bogobojnością odznaczającym się nam wska¬
zywał; słuchajmyż głosu religii gruntującego się na
księgach przedwiecznej mądrości nam wszystkim
świętych i dla nauki, poprawy i pociechy naszej na¬
tchnieniem Boskiem napisanych, tak do nas i do
wszystkich opłakujących zgon zawczesny Monarchy,
Ojca i Dobroczyńcy swrego przemawiającego.
• „Ukójcie już żal wasz, dzieci osierociałe! Myśli moje
>>>
357
me są myśli wasze, ani drogi wasze drogi moje, mówi Pan;
lecz jako wyższe są niebiosa niz ziemia, tak przewyższają
drogi moje drcgi wasze, a myśli moje myśli wasze. Ten,
którego żałujecie, był tworem Tego, który i Króle
stanowi, dawa mądrość mądrym a umiejętnym rozum, al¬
bowiem mtdrość i moc jego jest. Każdemu kres zamierzył,
którego nie może przestąpić. Na jego skinienie Mocarze
ziemscy z tronu zstępują, korony i berła swoje skła-
MUNDURY WOJSKA POLSKIEGO.
T___—
(Z obrazu I. Łukaszewicza, ze zbiorów w Belwederze.)
>>>
i—
fiabożeństwo żałobne odprawione w kośeiele ewangelickim.
(Litografia K,enaux z rysunku Karola Liszewskiego, z dzieła „Opis żałobnego obchodu po wiekopomnej pamięci Najjaśniej¬
szym Aleksandrze I Cesarzu Wszech Rosyi Królu Polskim.*)
>>>
Pałae Krasiriskieh gdzie znajdował sią Skarbiee fiarodowy.
(Z litografii M. Fajansa, ze zbiorów p. Maurycego Michniewicza.)
>>>
dają na swym grobowcu, przyłączając się do swych
ojców. Jeżeli zatem ich chwała jest chwałą Tego,
którego Majestatu pierwsi na ziemi są wyobrażeńca-
mi, to też smutek wasz niech będzie według Boga,
który owe ujmujące wdzięki, w słabych tylko rysach
pędzla ludzkiego tu wystawione J), na obliczu i du¬
szy waszego w Bogu spoczywającego Monarchy roz-
żałuje. — Otrzyj łzy Twoje, Matko stroskana! Syn
Twój nie całkiem umarł. Dusze sprawiedliwych są
w ręku Boskim, a żadna męka ich się, nie doiyka. Wszak¬
że śmierć dla cnotliwego nie jest czem innem, tylko
odmianą zbawienną okręgu jego działania. O błogo¬
sławiona Matko, żeś świat obdarzyła synem, będą¬
cym chwałą i miłością rodu ludzkiego, opłacającym
Pastor ł^RROLi de DIEJ4L.,
superintendent gen. zborów ewangelicko-reformowanych w Księztwie Warszawskiem od r. 1810, deputowany na
sejm 1811 r., prezes duch. konsystorza ewang.-ref. od r. 1815, członek Tow. Przyj. Nauk, senior jednoty ewang.-ref.
małopolskiej w r. 1822, obdarzony w r. 1823 szlachectwem dziedzicznem z herbem Piecza, zm. w Poznaniu 1831 r.
(Litografia współczesna Stenzla, ze zbiorów p. Leopolda Meyeta.)
lewał w wyższym jak zwyczajnie sposobie, serce je¬
go cechą dobroci i łaskawości znamionował i duchem
pobożności i religii natchnął; w ten czas smutek
wasz sprawi pokutę ku zbawieniu, której nikt nie
') Przed amboną znajdował się obraz dobrze trafiony
Aleksandra I.
Ci się za Twoją czułość najstalszą i najpowinniejszą
tkliwością. Kiedyś zobaczysz Go znowu przed tro¬
nem boskim, wtenczas serce Twoje będzie się rado¬
wało i radości Twojej nikt nie odejmie od Ciebie. —
Tam do górnych niebios przestrzeni podnieś oko
Twoje łzami zroszone, Familio Dostojna, a droga,
którą Mu wdzięczność i miłość ludów opiece jego
>>>
361
poruczonych do nieba torowały, niech będzie ulże¬
niem dla Ciebie w smutku Twoim głębokim. — Wy
zaś, ludy pod jedno berło dla szczęścia waszego po¬
łączone, które stratę Pana waszego osobliwie dla te¬
go opłakujecie, że zbyt krótko żył i zbyt krótko
szczęściu waszemu przewodniczył, pamiętajcie, tak
odzywa się do was głos religii, pamiętajcie na wyrok
Przedwiecznego przykładem panowania Aleksandra
stwierdzony: Sprawiedliwość wywyzsza naród, ale grzech
jest ku, pohańbieniu narodów Rządy Jego sprawiły
szczęście wasze, zabezpieczyły pokój wsparty na
prawdach wieczno-trwałych, a zatem cel ich jest do¬
pięty. Kto dobrze i mądrze żył, ten długo żył. Sę
dziwością bowiem jest roztropność ludzka, a wiek starości
żywot niepokalany. Dusza Jego podobała się Bogu, dla
tego pochwycon jest, aby Go uwolnić od bolesnego
dziejstwy obsypał, i wy nie na zawsze mieć będzie¬
cie serce i rękę żałobą pokryte. Ten, który wam za
życia dał tyle dowodów swego do losu waszego przy¬
wiązania i po śmierci nie przestał być waszym Do¬
broczyńcą. Zostawił wam godnych Siebie Braci,
ubiegających się o pierwszeństwo w wspaniałomyśl¬
ności, z których odziedziczający cnoty i władzę wie¬
kopomnej pamięci Cesarza i Króla już uroczyście
oświadcył, iż wszelkiemi siłami przestrzegać będzie
zachowania Instytucyi wam nadanych, życząc tylko,
aby panowanie Swoje było przedłużeniem rządów
Jego: a zaszczycający stolicę waszą ciągłem w niej
przemieszkiwaniem, będąc poufałym przyjacielem
i nieodstępnym od najmłodszych lat towarzyszem
Brata nieboszczyka, teraz wielkość duszy i stałość
charakteru Swego najświetniej całemu objawił świa-
Otwareie sejmu królestwa Polskiego przez Cesarza Rleksatidra I w 1818 r.
(Z litografii współczesnej.)
dla Niego nieprawości widoku i przeniesiony do sie¬
dliska wieczności, gdzie nieprzerwaną karmi się ra¬
dością. Błogosławieni spokojni, tak mówi Dawca
wszelkiego pokoju, albowiem synami Bożymi nazwani
będą. Ten zaś, który światem wszechmocnością swo¬
ją kieruje i serca Królów i Narodów w ręku wszystko-
władnych trzyma, nie całkiem was zostawił sierota¬
mi. Słońce wschodzące jest widokiem niemniej uj¬
mującym od słońca zachodzącego, a jeżeli gwiazda
dobroczynna na widnokręgu waszym znikła, to już
inna na nim wschodzi na pocieszenie i uszczęśliwie¬
nie wasze.—Dla tego i wy, dzieci osierociałe, w tym
Przybytku Pańskim zgromadzone, aby hołd ostatni
cnotom i zasługom Ojca waszego oddać, mieszkańcy
ziemi Polskiej, lubej Ojczyzny, którą Aleksander
wiekopomnej pamięci mnie) ramieniem potężnemjak
sercem wspaniałomyślnem z grobu wywołał i dobro-
tu, w czem najpewniejszą szczęścia i pokoju stałego
upatrujecie rękojmię/
„Niech więc głos ten religii, głos pociechy, ma
wstęp do serca waszego zasmuconego, a zachowując
w pamięci wdzięcznej aż do najpóźniejszych potom¬
ków naszych dobrodziejstwa i wysokie cnoty wieko¬
pomnej pamięci Najjaśniejszego Cesarza i Króla Ale¬
ksandra 1; stosujmyż się do woli Jego ostatniej,
świętej dla nas wszystkich, jako woli Dobroczyńcy
naszego, zanosząc gorące błagania do Boga Zastę¬
pów za spoczywającym w Bogu i panującym nam
teraz z Jego łaski Monarchę.1*
Modlitwa.
„Panie wszechmocny, władco życia i śmierci,
upokarzamy się w utrapieniu naszem przed świętem
Twojem obliczem i błagamy Ciebie z oddaniem się
>>>
362
zupełnem woli Twojej Ojcowskiej przez Jezusa Chry¬
stusa syna Twego, który i Jemu poprzedził do po-
mieszkań Twoich, aby mu zgotował miejsce, przyjm
Ojca i Dobroczyńcę naszego, którego zgon zawcze-
sny opłakujemy, przyjm Go do Królestwa Twego
wiecznego, do królestwa pokoju i radości, i obdarz
Go koroną niebieską, gdy ziemską tak chwalebnie
na cześć Twoję i na błogosławieństwo swychUudów
MUNDURY WOJSKA POLSKIEGO.
(Z obrazu I. Łukaszewicza ze zbiorów w Belwederze.)
>>>
GEfłERAŁi ROŻfilECKI-
(Z miniatury współczesnej będącej w posiadaniu p. Bolcewicza.)
t*
Dziej* Forozbiorowe. Tom 11.
>>>
364
nosił, i z taką uległością na skinienie Twoje przed
Tronem Twoim złożył. Wszystko co uszczęśliwić
i zbawić może duszę wiernych czcicielów imienia
Twego, niech i Jego duszę uszczęśliwia i zbawia,
a wszystko, co rany zawiązywać i serce smutne po¬
cieszać może, niech ukoi żal ludów i smutek głęboki
Dostojnej Jego familii! — A gdyś podług miłosier¬
dzia Twego nas nie zostawił sierotami, lecz opiekę
nad nami poruczyłeś znowu Godnemu Następcy na
tronie, to racz zlewać błogosławieństwo Twoje, Boże
wszelkiego błogosławieństwa, na Najjaśniejszego
Mikołaja I Cesarza i Króla teraz łaskawie nam panu¬
jącego, na Matkę Jego strapioną, na Dostojną Jego
Małżonkę Aleksandrę Pedorównę, jako też na przy¬
szłego Następcę Tronu Aleksandra Mikołaj ewicza,
na Wielkich Książąt Jego braci i na całą Najjaśniej¬
szą P^amilię domu Cesarskiego. Bądź Jego pomocą
przez wiernych sług i posłusznych poddanych, w do¬
pełnianiu trudnych obowiązków nań włożonych.
Niech z nim będzie Duch Twój, Duch mądrości,
sprawiedliwości i łaskawości! Zachowaj Go do naj¬
późniejszego wieku na błogosławieństwo swych lu¬
dów i na pocieszenie Familii Dostojnej! Wysłuchajże
nas Boże wszelkiego miłosierdzia przez Syna Twego,
Jezusa Chrystusa Pana naszego, imieniem którego
modlimy się: Ojcze nasz i t. d. Amen.
MOWA
przy wykładzie
Kazania Rabina Gminy Warszawskiej
W ŚWIĄTYNI NA OBCHÓD ŻAŁOBNY URZĄDZONEJ,
przez
1 jjliicksberga
Sekretarza Izby Doradczej
dnia 17-go Kwietnia 1826 r.
„Nie sama tylko chęć przełożonych, ale bar¬
dziej jeszcze serce moje bolejące na zgon wiekopom¬
nego Cesarza wkłada na mnie smutny obowiązek
bym w Świątyni Bożej, w obliczu rozrzewnionych
dostojnych słuchaczów, odczytał w języku polskim,
to, co prawy rabin dopiero po hebrajsku współwy¬
znawcom wynurzył."
„Powołany przed oblicze wszechobecnego
Stwórcy i z nim przytomny tu Duchu Aleksandra I
wejrzyj w nasze serca przepełnione uwielbieniem
cnót Twoich, zalane żalem po Twoim zgonie, a prze¬
baczysz nieudolnym ustom, że się poważyły kreślić
sławy Twej obraz i liczyć Twoje niezliczone dobro¬
dziejstwa."
„Cieniu wiekopomnego Cesarza! Ty niepotrze-
bujesz naszych świadectw, ni pochwał, acz należ¬
nych i zasłużonych!"
„Odwieczny Pan wszech stworzeń, Król Kró¬
lów, widział Twoje czyny! „spełniłeś, rzekł do Cie-
„bie, powinność wiernego zastępcy mojego; powróć
„na łono moje i ciesz się zgotowaną Ci nagrodą. “ —
Z wysokości Nieba patrzysz teraz na zbawienne
skutki usiłowań Twoich. Cieszysz się owocami mi¬
łosierdzia i łaskawości przez Ciebie na ziemi roz-
krzewionemi i mądrością praw Twoich. — Nas to tyl¬
ko smutek i żal przyciska, żeś nam tak prędko za¬
brany, widzisz naszą boleść, widzisz zgromadzone tu
dzieci Izraela których Ojcem i Zbawicielem byłeś za
życia — widzisz je okryte ciężką żałobą — słyszysz
słowa prawego ich pasterza! który w niepocieszo¬
nym po zgonie Twoim żalu woła z prorokiem: ')
In die illa magnus erit. planctcs in Jeruzalem,
sicut planctus Adadremmon in campo Mageddon.
Zachariae Cap. XII v. 11.
Oneijo dnia wielki będzie plącz tc Jeruzalem, jako plącz
Adadremmon na polu, Mageddon.
Zachariasz, Rozdział XII w. 11.
„Jonathan syn Azyela wykładacz pisma świę¬
tego objaśnia, że słowa: plącz Adadremmon na polu
Mageddon ściągają się do żałobnego obchodu po śmier¬
ci dwóch Królów Izraelskich, Achała zabitego od
Adadremmona syna Jabremona i Jozyasza poległego na
polu Mageddon.“
„ Babi Jochanon 2) powiada: że wyrazy et erit in
die illa, dicit Deus, occidet sol in meridie s) -— i będzie
dnia onego, mówi P. Ilóg, zajdzie słońce w południe i uczy¬
ni ze się zaćmi ziemia w dzień jasności, stosują się do
dnia śmierci Króla Jozyasza, kiedy zaćmiła się zie¬
mia, jakoby dla żalu po Królu obrońcy narodu."
„Jeżeli zatem po śmierci Króla Achaba płacz był
wielki, chociaż on niemiał innych cnót i zasług, jed¬
no że w dzień bitwy zachęcał lud swój do boju (jak
świadczy pismo święte mówiąc: „stoczona tedy jest bi¬
twa onego dnia, a Król Izraelski stał na wozie swym prze¬
ciw Syryjczykom 4); jakże smutny cios nas niedotknął!
jakaż boleść i żal nie mają nas przejąć! gdy w wiel¬
kim, wiekopomnym Aleksandrze, którego pamięć
w dniu dzisiejszym czcimy, straciliśmy Cesarza,
sławnego męztwem, mądrego radą, miłościwego na
Tronie; słowem, gdy w nim straciliśmy Króla, Ojca
i Dobroczyńcę."
„ Zaszło nam słońce w południe — umarł obrońca
co dla nas był takim jak ów, o którym pismo święte ł)
mówi; ze wznijdzie wam, bojącym się imienia mego, słońce
sprawiedliwości i zdrowia na skrzydłach jego. — Lecz za-
szło już nam to słońce co skrzydły swemi równie nas
jako i drugich osłaniało; bośmy się imienia Boga
niebali, bo staliśmy się niegodni łaski Najwyższego,
niegodni słońca przez które Stwórca dobrodziejstwa
swoje na nas wylewał! — Przywołał je Bóg na po¬
wrót. Biada nam! biada! za grzechy nasze!
„Tak jest — słońce wszystko ożywia. Człowiek
na siłach upadły, podnosi ociężałą głowę, pokrzepio¬
ny wschodnim jego promieniem — a gdy zajdzie
’) Odtąd poczyna się Kazanie rabina.
2)	Moed Katan fol. 23.
3)	Amos rozdz. 8 v. 9.
4)	Królewskie księgi 3, rozdz. 22, v. 35.
s) Malacliiasz, rozdz. IV, v. 2.
>>>
365
słońce, albo je chmura oblecze, wszystko gaśnie,
słabieje i upada. Słońce atoli nic przez to zaćmienie
ze swego blasku nie traci, zawsze w swej wielkości
jednakie; ale mieszkańcy ziemi nie mogą,wtedy, ni
dobroczynnych darów jego, ni też światła, co życie
i zdrowie przynosi, używać. — Nie przykra a słodka
jest śmierć dla cnotliwych i pobożnych; biada tylko
osierociałym po swych obrońcach, dla których za-
nierozpaczać? jak przenieść ten cios i tę ciężką za
grzechy karę?“
„Nauczają nas mędrcy, przywodząc słowa rabi
Chaminy starszego kapłana: będziesz się modlił za po¬
myślność Króla J), a w Mysznie poprzedzającej w te
wyrazy ostrzega nas Akawia syn Mahalela: zwazaj
na trzy rzeczy a ujdziesz grzechu; to jest: pomnij zkitd po¬
chodzisz, dokąd 'pójdziesz i przed kim będziesz zdawa/ spra-
JÓZEf SZYMANOWSKI,
syn Dominika, rejenta metryki koronnej, nr. 1779 r., wychowanek Warsz. Korpusu Kadetów. W 1792 r. wstąpił do
wojska, wszedł do sztabu generała Ign. Kamieńskiego. We dwa lata potem osiadł na ojcowiźnie w Grądach.
W 1806 wszedł powtórnie do wojska, gdzie wkrótce mianowany przybocznym adjutantem marsz. Davoust’a, przez
kilka lat był przy nim, odbył wszystkie ówczesne kampanie, otrzymał ordery: Yirłutt Militari i Legię honorową.
W 1812 r. jest on podpułkownikiem —pod Lipskiem już pułkownikiem. Po upadku Napoleona mianowany dowódz-
cą pułku strzelców pieszych gwardyi i fligel adjutantem Cesarza Aleksandra I. W 1820 r. uwolnił się z wojska.
W kampanii 1831 r. otrzymuje 19 pułk pieszy w dywizji Giełguda i stopień generała brygady. Po upadku rewolu-
cyi bawił w Dreźnie, Karlsruhe w końcu w Rzymie gdzie zyskał zaufanie Piusa IX. Zmarł 15 stycznia 1867 r.
(Z litografii współczesnej, zamieszczonej w wydanych w 1898 r. we Lwowie pamiętnikach generała Józefa Szy¬
manowskiego).
sługi Bóg łaskawym był i litościwym całemu krajo¬
wi. Podobnież i zgon wiekopomnego Cesarza, żadnej
ujmy wielkiej Jego duszy nieprzyniósł—jest ona
z Rogiem połączona! Dozwolił Bóg zasłużonemu Mo¬
narsze panowanie doczesne za wieczny w Niebie
spoczynek zamienić; nam to tylko biada! my straci¬
liśmy łaskawego Ojca i Opiekuna, dla nas to zaćmiła
■się ziemia w sam dzień jasności. I jakże niepłakać? jak
wę, i rachunek. Tłumacze prawa objaśniając myśl
rabbi Chaminy, dowodzą iż zasady rabbi Akawii by¬
łyby nie dostateczne, gdyby ogólnie wszystkim lu¬
dziom miały służyć za prawidło. Nauka bowiem ra¬
bi Akawii zalecająca by pamiętać na to, przed kim
zdawać będziemy rachunek i sprawę, dostateczną
’) Pirkey Abot (przypowieści ojców), rozdział 3.
>>>
MUNDURY WOJSKA POLSKIEGO.
(Z obrazu I. Łukaszewicza, ze zbiorów w Belwederze.)
>>>
MUNDURY WOJSKA POLSKIEGO.
(Z obrazu I. Łukaszewicza, ze zbiorów w Belwederze.)
>>>
jest wprawdzie przestrogą niewielkiej liczbie świa¬
tłych i cnotliwych, lecz nie potrafi powściągnąć
tych, których jak mówi pismo święte zmysły i myśli
serca skłonne są do złego od samego młodzieństwa. Potrze¬
ba zatem tu na ziemi Króla, który władzą swoją
i przykładnem życiem, a mądremi prawami buduje
ziemię (Bex iustns erigit ter ram), poddanych zasłania
od nieprawości, zapewniając im byt i swobodę, by
mogli spokojnie służbie się Bożej poświęcić i cześć
należną Stwórcy oddawać, by dolegliwe troski, oba¬
wia grabieży i uciemiężenia nie mąciły spokojnego
ich umysłu. Bo skoro zakłócona jest spokojność
człowieka, zdołażli on Boskie przykazania wypełniać,
łaskę Stwórcy pozyskać i nabyć cnót, co serce uszla¬
chetniają, duszę doskonalą? — Każdego przeto jest
powinnością modlić się za pomyślność Króla, pierw¬
szą przyczynę wszelkiego dobra. Od niego to zależy
zbawienie ludu; przez niego panowanie grzechu
upada. “
„Rozważmy ile to tysięcy i milionów dusz zba¬
wił Pan nasz i Cesarz Aleksander, poddanym swoim
pokój i zgodę zabezpieczając. Pod Jego rządem
przemysł i nauki kwitnęły; pierwszym uwolnił ich
od trosk i dolegliwości życia; drugiemi oświecił
w powinnościach ku Bogu i wiernie wykonywać
przykazania Jego nauczył/
„W dobroci swrojej pamiętał o poniżonych Izrae¬
litach; litował się naszej nędzy, a raczył nas szcze¬
gólną swą opieką zasłaniać. Dobroć Jego dla nas
była nieprzebrana. Poruczył w'ładzy krajowej spro¬
stowanie i ułożenie rozporządzeń, by polepszyć byt
i położenie nasze, za co niech będzie w gronie świę¬
tych policzony/
„Taki to Król nas opuścił. Jemu wieczność,
a nam płacz i narzekanie!“
„To jeszcze jedno zostaje mi powiedzieć: że ła¬
skawy względem nas wyrok Najjaśniejszego Cesarza
Aleksandra, nie same tylko przemijające i zmysłowe
dobro, ale i moralną poprawę miał na celu. Dobro¬
czyńca ten nietylko żądał urządzić nasze sprawy ty¬
czące się rzeczy, z ciałem naszem blizki związek
mających, ale oraz te co serce poprawić, duszę zba¬
wić mogą; jako pobożność i pożyteczne nauki. Zna¬
ne jest wszystkim owe zdanie, że za pośrednictwem
zbawionego, Bóg zbawienie przesyła. Był nim dla
nas Wiekopomny Aleksander policzony teraz w gro¬
nie sprawiedliwych, którzy w Państwie wieczności
wielką nagrodą się cieszą. W psalmie 117 J) po¬
wiada Dawid: potrącony, wywróciłem się bym wpadł,
a pan wspomógł mię.—Moc moja i chwała moja Pan: i stał
mi się zbawieniem — (i dalej nieco): Głos wesela i zba¬
wienia w przybytkach sprawiedliwych. ZastanówTmy się,
czemu Dawid w wierszu 17 mówiąc o weselu odpo-
wiedniem słowom wiersza 13, a Pan wspomógł mię,
dodaje nadto: i stał mi się zbawieniem?— Otóż taka
jest myśl Króla Dawida: wspomożenie dwojakie być
mqże; albo się ściąga do samej ochrony od upadku
i wyzwolenia z nędzy i ucisku — i o tem wspomoże¬
niu mówi Dawid w pierwszej części zdania swego :
potrącony byłem, bym upadł a pan wspomógł mię, albo
też takiej jest natury, że nietylko od upadku chroni
ale nadto jeszcze dopomaga do szczęśliwego bytu —
a mianowicie jeśli ma celem utwierdzenie religijne¬
go wyznania i zapewnienie swobody w pełnieniu
przykazań Boskich, słowem jeżeli staje się zbawie¬
niem. O takiem to wspomożeniu mówiąc Dawid uży¬
wa wyrazów, Głos wesela w przybytkach sprawiedliwych,
to jest, Bóg ich od upadku chroni, a dodane słowo,
zbawienie, oznacza że Bóg ich wspomaga tak, że spo¬
kojnie służbie Jego poświęcić się mogą. W tym du¬
chu kończy Dawid myśl swoją mówiąc: prawica Boska
wywyższyła mię; to jest, poświęcając się służbie Bożej
prawdziwego zbawieniam dostąpił. Takież same
względem nas miał zgasły Cesarz Aleksander zamia¬
ry, chciał nam dopomódz, to jest uchronić nas od
upadku; zbawić, to jest dać nam sposobnosć pełnienia
obowiązków powinnych Bogu i bliźniemu *).“
„Taka to uśmiechała się nam nadzieja! ale te¬
raz niestety zniknął jej dawca! Wzięty nasz Dobro¬
czyńca, łzy nam tylko i wieczny żal po sobie zosta¬
wił. Rozpacz nas ogarnia! ciężka okrywa żałoba! —
z pokorą stoimy tu przed obliczem wszędzie przyto¬
mnego Stwórcy i przyjmujemy wyrok Jego sprawie¬
dliwy! Religia niedozwala użalać się na Boskie wy¬
roki! Pomnąc na wielkość i łaskawość Najwyższego
Ojca, przystoi nam upamiętać się i milczeć—a wtedy
dopiero poznamy dobroć nieskończoną Stwórcy.“
„Tak, odmienia Bóg wykonawców' swej woli,
lecz łaska Jego nieskończona nie zmienia się — Wie¬
kopomny Aleksander spełniwszy miarę dobrych czy¬
nów, za które w nagrodę Niebo zasłużył, powrócił do
Króla Królów: a Bóg dalsze wykonywanie swej woli
powierzył jednemu z swoich ziemskich Zastępców
Najmiłościwszemu Mikołajowi Pierwszemu Cesarzo¬
wi Wszech Rosyi, Królowi Polskiemu. On przyjmu¬
jąc Koronę odziedzicza mądrość i cnoty Aleksandra,
idzie śladem Wielkiego Brata — i dokona co Bóg
Aleksandrowi rozpocząć dozwolił. Postanowi prawa
szczęście poddanych gruntujące, których ucłrwałę
Bóg Jemu zostawił. Natchnie Go Wszechmocny mą¬
drością i sprawiedliwością, zachowra przy długiem
i czerstwem życiu Najjaśniejszą Cesarzową Dostojną
Jego Matkę i całą Cesarską Rodzinę i Braci Kon¬
stantego i Michała—by mogli Mu być pomocą w rzą¬
dzeniu tak rozległego Mocarstwa/
„Oby długo i długo jeszcze niedotknął Bóg ca¬
łej Najjaśniejszej Rodziny tak smutnym dla niej i dla
wiernych poddanych wypadkiem. Oby się cieszył
Najjaśniejszy Cesarz Mikołaj, długiem panowaniem
a My Jego łaskawemi rządami. Wtenczas sprawdzą
się słowa Dawida: Głos wesela i zbawienia będzie
w przybytkach sprawiedliwych; prawica Pańska wywyż¬
szy nas!*
„Tak niech się stanie! Oto Cię prosimy łaska¬
wy Ojcze Nieba! Wysłuchaj modlitwy naszej.“
\) U Izraelitów 118.
’) Ta koniec Kazania.
>>>
Obehód żałobny w synagodze żydowskiej.
(Litografia Mouroisin’a ze szkicu I. F. Piwarskiego, z dzieła „Opis żałobnego obchodu po wiekopomnej pamięci Najjaśniejszym Aleksandrze I, Cesarzu Wszech Rosyi
Królu Polskim.")
1
>>>
370
Modlitwa.
„Wszechmocny i Potężny Boże! który w Niebie
i na ziemi rządzisz wszystkim według woli Twojej,
który w Twem ręku trzymasz ducha wszech stwo¬
rzeń, przed Tobą my dzieci Izraela gorzko płacząc
wywnętrzamy omdlałe serce nasze, biada! wołamy
w naszem nieszczęściu: Oto Pan nasz Aleksander I
Cesarz Wszech Rosyi i Król Polski, Głowa nasza,
wzięty nam za grzechy nasze, opuścił On tę ziemię
zgasł nam, a w grono Świętych przybrany."
„Wspomnienie jednej tylko cząstki Jego czy¬
nów utrapi serce wszystkich, a każdy rzeknie: znikł
Dobroczyńca z tej ziemi i Sędzia Sprawiedliwy,
u którego równie mały jak wielki był wysłuchany
i który nie miał bogatego przed ubogim; wszystkie
Jego zamiary i postępowania ku uszczęśliwieniu na¬
rodów Jego dążyły, wszystkim, różnych wyznań na¬
rodom, co pod Jego spoczywały berłem, zarówno był
Ojcem, litował się nad wszystkiemi jak Ojciec nad
dziećmi. I o dzieciach też Izraela nie zapomniał,
cieniem je skrzydeł swoich osłaniał i powiększył dla
nich swą łaskę, by spokojny byt prowadziły. Oczy
Jego litościwie na stan ich patrzyły, i skłonił ku nim
chęć swoją dobroczynną nad podziw, by ciągle do¬
brze im było. Ach! wstrzęsło się serce nasze bolesną
raną dotknione. I w goryczy duszy naszej mówimy,
cóż nam Bóg w gniewie swoim uczynił, że tak mą¬
drego i sprawiedliwego Króla nam zabrał! Śmiercią
Tego sprawiedliwego Monarchy wszystkich serca
boleją i niemoc trapi wnętrzności. To tylko sercom
naszym powiemy, że niedościgłe są Boskie zamysły,
sprawiedliwe Jego wyroki i sądy. Któż mu powie¬
dzieć może, co czyniszt — i cóż nam pozostaje? — oto
wołać do Króla co panuje na Niebie, błagać Go
i prosić
„Boże! Dusz Panie! wspomnij przez miłosier¬
dzie Twoje na Pana i Króla naszego Aleksandra
Pierwszego i na wszystkie Jego cnotliwe czyny speł¬
nione, zmiłuj się Jego Duszy, przyjm Ją pod Twoje
skrzydła, niech w węzeł wieczności będzie związaną,
rozraduj Ją wieczną rozkoszą Twego oblicza, niechaj
w gronie dusz prawych weseli się, a cześć niech bę¬
dzie Jego wypocznieniem. A Ty Boże litościwy i ła¬
skawy ! który słuchasz modły ust wszystkich, mamy
ufność w Twej łasce, że ucho Twoje skłonisz naszej
modlitwy głosowi/
„Władzeo Świata! Panie ziemskich Królestw,
z którego ręki Królowie dzierżą korony — do Ciebie
Boże wracamy, kiedyśmy już nasmucili się dowoli
po tem nieszczęściu co nas potkało i wyrok Twój za
sprawiedliwy przyjęli—dziękujem Ci żeś gniew Twój
złagodził i nas pocieszył—albowiem taka jest Twoja
droga: zasmucasz i koisz, ranisz a ręka Twoja goi —-*
kiedyś po nim na Cesarza Rosyi i Króla Polski, Bra¬
ta Jego Mikołaja I Pana naszego przywołał. Latorośl
ze szczepu prawego wynikła, szczęśliwie coraz pię¬
kniej wzrastała i do panowania zdolna. Jakże było
pięknie widzieć Braci razem żyjących, Brat łączył
się z Bratem i uczył się dróg prawych, aby mógł
w ślady Brata Wielkiego wstępować, chodzić po
ścieszkach sprawiedliwości i łaskawością tron zgo¬
tować. Radujcie się ludy Berłu Jego podległe, wznoś¬
cie do Boga pieśń chwały i dziękczynienia jak lud
pełen radości, gdyż pocieszeni jesteśmy i smutek
nasz ukojony."
„Módlmyż się do Boga żywego za naszego Kró¬
la i Jego Rodzinę — Królu Mocarzów! Błogosław mi¬
łosierdziem Twojem, pomnażaj i wznieś wysoko Pana
naszego Mikołaja I Cesarza Rosyi i Króla Polski, Oj¬
ca Kraju i całą Jego Dostojną Rodzinę. Przedłużaj
dni Jego rządów. Niechaj wesele i potęga przemiesz-
kiwa w Jego Domu. Obyśmy w granicach Jego
Państwa nigdy nie zasłyszeli nieszczęścia/
Wspieraj Go prawicą Twej łaskawości; niechaj
krokom Jego szczęście towarzyszy. Poszlij Mu praw¬
dę i światło Twoje niech Mu przewodniczy, aby pro¬
wadził ludy swoje jakby po cichej wodzie, a przez to
Imię i Sławę sobie zjednał. Niech i na plemię Izraela
swoją łaskę rozpostrze, aby nam było po wszystkie
dni błogo. Amen.*
an o ra
Pi
^e*anoWóz-ccA ^
Winjeta okolieznośeiowa florwardta z epoki śmierel Cesarza Aleksandra I.
(Ze zbiorów p. H. Piątkowskiego.)
>>>
CZęŚĆ DRUGA.
Wielkie Księztwo Poznańskie, Galieya i Rzeczpospolita Krakowska w okresie
od r. 1815 do 1830.
ielkie Księztwo Poznańskie według postano¬
wienia kongresu wiedeńskiego i po później-
szem odłączeniu małf j części do powiatu
sternburgskiego objęło obszar 536,51 mil kw. geo¬
graficznych i podzielone zostało na dwa okręgi re¬
gencyjne i ‘26 powiatów, z czego 17 w okręgu regen¬
cyjnym poznańskim, 9 zaś w okręgu regencyjnym
bydgoskim. Na prowincyę tę złożyło się sześć daw¬
nych województw polskich: poznańskie, gnieźnień¬
skie, kaliskie, sieradzkie, brzesko-kujawskie i ino¬
wrocławskie, w składzie odpowiadającym okręgowi
terytoryalnemu ziem dawnej Rzeczypospolitej przy¬
łączonych do Prus w myśl drugiego podziału Polski.
Jak już wspominaliśmy w ustępach poświęconych
działalności rządu tymczasowego w Królestwie Pol-
skiem po roku 1815 do wydania Prusom przyznanych
im departamentów dawnego Księztwa Warszawskie¬
go rząd ten wyznaczył jako swoich komisarzy: na¬
czelnika „obłastnego“ departamentu radomskiego
i konsyliarza ministeryum sprawiedliwości Kalinow¬
skiego. Komisarze ci mieli wrydać władzom pruskim:
departament poznański i odpowiednie części depar¬
tamentów bydgoskiego i kaliskiego z wyjątkiem po¬
wiatów, które miały być przecięte linią graniczną,
a więc powiatów pyzdrskiego i powidzkiego w de¬
partamencie poznańskim, radziejowskiego w bydgos¬
kim i ostrzeszowskiego w kaliskim. W tych czte¬
rech powiatach mieszkańcy mieli w dalszym ciągu
wnosić do kas miejscowych podatki i produkty do
magazynów; z tego miały być czynione tylko ekspen-
sy na pensye miejscowych urzędników i na lazarety;
reszta miała być nietykalna do dalszej dyspozycyi.
Administracyjnie pyzdrskim, powidzkim i ostrze-
szowskim powiatem zarządzać miały tymczasowe
władze departamentu płockiego. Tymczasem pruski
generał Thiimen już 24 maja zajął wszystkie te po¬
wiaty, rozkazał podprefektom przerwać wszystkie
stosunki z władzami dawnego Księztwa Warszaw¬
skiego i zabrał zawartość kas skarbowych. Nie po¬
przestając na tem generał Thiimen zaanektował tak¬
że miejscowości nie przeznaczone Prusom przez kon¬
gres, a mianowicie: Opoki Wielkie, Przybyłów, Pra¬
ski, Chełmce, Witowiski, Kobylinkę, Wojczyn, Orze¬
chów, Powidz, Słupce i Pyzdry oraz część okręgu
kaliskiego ze wsią Kościelna Wieś, która jak stwier¬
dza Bojasiński „podług wryraźnego brzmienia trak¬
tatu miała stanowić punkt środkowy okręgu należą¬
cego do Królestwa". Na protesty rządu tymczaso¬
wego Królestwa władze poznańskie bynajmniej nie
reagowały, tak iż wreszcie w Warszawie zdecydowa¬
no się „tytułem odwetu względem Prus i tytułem
wynagrodzenia za osiągane przez nie korzyści ze
szkodą Królestwa zatrzymać dochody z miasta To¬
runia do czasu rozstrzygnięcia sporów w ustanowie¬
niu granicy zachodzących1* '). Prace demarkacyjne
nie były łatwe i zaczęły się depiero we wrześniu
1815 roku, przyczem komisarz pruski Danckelmann
zjechawszy się w Mławie z komisarzami polskimi,
generałami d’Auvray i Kosseckim niemało im czynił
trudności.
W Wielkiem Księztwie Poznańskiem odmien-
niej cokolwiek niż nad Wisłą, lecz z początku rów¬
nie względnie i przyjaźnie układały się stosunki po¬
między rządem pruskim a polskimi jego poddanymi
nad Wartą w dawnej Wielkopolsce. Wierny z po¬
czątku traktatom kongresowym król Fryderyk Wil¬
helm Ill-ci nie szczędził Polakom szczodrych obie¬
tnic i najuroczystszych przyrzeczeń. „Wy także, —
czytamy w odezwie królewskiej do mieszkańców
Księztwa, ogłoszonej dnia 15 maja 1815 roku—macie
ojczyznę, jako dowód mojego szacunku za wasze do
niej przywiązanie. Wcieleni do Prus nie potrzebu¬
jecie się wyrzekać waszej narodowości. Będziecie
mieli udział w konstytucyi, którą zamierzam nadać
moim wiernym poddanym i otrzymacie tak jak inne
prowincyę mojego państwa odrębną konstytucyę
prowincyonalną. Religia wasza będzie zachowana,
język wasz będzie używany we wszystkich czynno-
’) Bojasiński: Rządy tymczasowe etc., str. 108.
Dzieje Porozbiorowe. Tom II.
47
>>>
372
ściach publicznych na równi z językiem niemieckim.
Każdy z was ma mieć przystęp tak do urzędów Wiel¬
kiego Księztwa jak do urzędów, zaszczytów i godno¬
ści mojego Państwa11 *). Odezwa ta była wykona¬
niem umowy wiedeńskiej z 30 stycznia 1815 roku.
Wiadomo mianowicie, że na kongresie wiedeńskim
lord Castlereagh, pełnomocnik Anglii, wykazywał,
że „w celu spokoju północy i zachowania równowragi
ogólnej należy pozostawić byłym prowincyom pol¬
skim liberalne urządzenia polityczne, odpowiednio
do potrzeb narodowości, wchodzących do składu
tych prowincyj“, „gorąco przemawiał" do monarchów,
pod których berło dostaną się ziemie polskie, aby
ludność tych ziem za odrębną uważali narodowość
i rządzili niemi wTedług form „jakie za najlepsze uwa¬
żać będą“. W myśl tych wniosków popartych imie¬
nia konstytucyi wszystkim pruskim poddanym zo¬
stała uroczyście powtórzona. Mniej więcej w tym
samym czasie wojska pruskie pod dowództwem gen.
Thumena wrkroczyły do Wielkopolski, a dnia ‘28 ma¬
ja ukazały się pierwsze jego oddziały w Poznaniu,
gdzie je przyjmował uroczyście dotychczasowy gu¬
bernator rosyjski. Z gmachów publicznych zdjęto
orły polskie i zawieszono pruskie; ceremonii tej asy¬
stowali z wybitniejszych Polaków wojewodowie
Działyński i Wybicki, prefekt Poniński i szambelan
Jan Potworowski. Podczas uroczystej biesiady Wy¬
bicki wzniósł pierwszy toast na cześć „JMci króla
pruskiego, wielkiego księcia poznańskiego." Do tego
stanowiska skłoniły doświadczonych mężów stanu
pierwsze kroki nowego rządu, nacechowane pewną
życzliwością dla narodu polskiego. Wobec zaręczeń
niem Cesarza Aleksandra przez Nesselrodego kon¬
gres wiedeński uchwalił, według brzmienia ostatecz¬
nego aktu kongresu z dnia 28 maja 1815 r., że „Pola¬
cy tak rosyjscy poddani, jak również austryaccy
i pruscy otrzymają reprezentacyę i instytucye naro¬
dowe, odpowiednie tej formie bytu politycznego, jaką
każdy z wyżej wymienionych rządów w obrębie
swych dzielnic uzna za pożyteczną i odpowiednią".
Wybór form, w jakich urzeczywistniona być miała
ogólna zasada narodowej reprezentacyi i urządzeń,
pozostawiony był uznaniu monarchów.
Odezwa króla Fryderyka WTilhelma 111-go,
z której przytoczyliśmy główny polityczny ustęp
ogłoszona została jako królewski patent okupacyjny.
W kilka dni później w dniu 22 maja obietnica nada-
*) Angetierg: Recueil des łraites, comentions etc. str. 107.
uroczystych, zawartych w traktacie wiedeńskim,
starano się także unikać wszystkiego, coby mogło
drażnić podejrzliwy i chwiejny rząd. Namiestni¬
kiem królewskim w Poznaniu został przytem ksią¬
żę Antoni Radziwiłł, syn wojewody wileńskiego Mi¬
kołaja (urodzony w r. 1775) a ożeniony w 1796 z ksi꿬
niczką Fryderyką Ludwiką, córką księcia Augusta
Ferdynanda, stryjecznego dziada wówczas panują¬
cego króla. Księżna Antoniowa, rówieśniczka króla
(ur. tak jak i król Fryderyk Wilhelm 111-ci w r. 1770
a więc o 5 lat od męża starsza) była kobietą nadzwy¬
czaj zacną i poczciwą, i jakkolwiek Niemka rodem
z uczuć swoich stała się Polką i nawet po opuszcze¬
niu Wielkopolski nie przestała być najżyczliwszą
opiekunką Polaków. Po pierwszych krzywieniach
się i kwasach z powodu mezaljansu księżniczki, pru¬
ska rodzina królewska nie mogła oprzeć się urokowi
Dom w tlaszunaeh w którym zakońezył życie tJati Śniadeekl dnia 21 listopada 1830
(Według litografii Fajansa, ze zbiorów p. M. Michnie wiozą.)
>>>
«73
osobistych przymiotów i wyższości umysłu księcia
Antoniego, którego traktowano już wkrótce na sto¬
pie najserdeczniejszego stosunku pokrewieństwa.
„Hotel de Radziwiłł" (dawny dom Schulenburgów, te¬
raz pałac kanclerza rzeszy) stał się najwybitniejszym
i najwykwintniejszym ogniskiem kulturalnego życia
stolicy pruskiej. Dorastała już wtedy córka księcia
Antoniego i księżnej Ludwiki, Eliza; ośmnaście lat
MUNDURY WOJSKA POLSKIEGO.
(Z obrazu I. Łukaszewicza, ze zbiorów w Belwederze.)
>>>
UOZEf ALiEKSY DZIERZYKRAJ MORAWSKI,
ur. w Zegrzu 3791 r., nauki ukończył w zakładzie Marchanda w Warszawie, w r. 1806 tłómacz w sztabie marszałka Davousta,
w r. 1809 dyrektor generalny szpitali wojskowych, komisarz wojenny, kawaler krzyża złotego, uczestnik kampanii 1812 r.,
urzędnik służby ogólnej w ministeryum skarbu za Lubeckiego, referendarz stanu, referent spraw utworzenia Towarzystwa
kredytowego, Banku Polskiego i utworzenia administracyi skarbowej, w 1825 radca stanu i dyrektor generalny dochodów
niestałych do 1830 roku, w 1832 prezes dyr. głównej Tow. kred. ziemskiego, w 1844 dyr. gł. prezydujący w komisyi rządowej
przychodów i skarbu, zmarł w Karlsbadzie 17 lipca 1855 roku.
(Z dagerotypu robionego w ostatniej dobie życia, ze zbiorów rodzinnych hr. Maryi Łubieńskiej.)
>>>
KSIĄDZ STANISŁAW STASZIC.
Szczegóły i daty ob. tom I, str. 303.
(Według portretu malowanego przez Sikorskiego.)
>>>
‘$76
liczył już książę Wilhelm, młodszy syn króla, a przy¬
szły pierwszy cesarz niemiecki; i pomiędzy tym
dwojgiem młodych zawiązywał się tkliwy związek
uczucia, przerwany potem tylko intrygami dworu
wejmarskiego, ale wówczas jeszcze pozwalający
mniemać, że nowe stadło zbliży jeszcze bardziej ro¬
dzinę Radziwiłłów do rodziny królewskiej ’).
Obok namiestnika piastował urząd naczelnego
się wyrażano i dla narodowości polskiej do pewnego
stopnia nawet życzliwy. Na wstępie zatem nie było
powodu do skarg i utyskiwań. Odezwa namiestnika
powtarzała w tych samych niemal słowach jak pa¬
tent królewski zapewnienia o zachowaniu praw ję¬
zyka i narodowości polskiej wogóle; przysięgę homa-
gialną składano po polsku, a w statucie organizacyj¬
nym dla sądownictwa, wydanym dnia 12 lipca 1815
AUGUST f4r. POTOCKI.
syn hr. Aleksandra a wnuk ministra Stanisława Kostki, nr. 1803 r., służył w wojsku Królestwa Polskiego,
dziedzic Willanowa, zmarł 1867 roku.
(Z portretu malowanego w młodym wieku przez Molinarego, ze zbiorów lir. Branickiego w Willanowie.)
prezesa Zerboni di Sposetti, właściciel dóbr wieru-
szowskich w Księztwie, a więc „współobywatel" jak
') Książę Antoni Radziwiłł po śmierci księcia Domi¬
nika, ostatniego potomka z prostej linii książąt na Nieświe¬
żu i Ołyce objął w spadku ordynacyę nieświezką i ołycką.
Oddawał się z zamiłowaniem muzyce, zwłaszcza grze na
wiolonczeli; był także kompozytorem niepospolitego talentu.
Głośną jest jego muzyka do „Fausta" Goethego, pełna poe-
zyi i oryginalności stylu. Er. Chopin, który zaproszony zo¬
stał do Antonina, poznańskiej rezydencyi Radziwiłłów, w je¬
sieni 1829, w liście do Wojciechowskiego pisze, że „znalazł
roku zastrzeżono wyraźnie, że prezydenci sądów bę¬
dą wybierani z pomiędzy obywateli, urodzonych
w „Fauście" tak wiele rzeczy dobrze pomyślanych a nawet
genialnych, że się nigdy tego po namiestniku spodzie¬
wać nie mógł". O księżnie Antoniowej pisze Chopin: „Ksi꿬
na wie, że nie urodzenie czyni człowieka, a tak zobowiązuje
swojem obejściem się, że niepodobna jej nie uwielbiać".
O córkach, księżniczce Elizie i księżniczce Wandzie, wyraża
się także z zachwytem: nadzwyczaj uprzejme, dobre, muzy¬
kalne i czułe istoty". Chopin twierdził że w Antoninie było
mu jak „w raju" (F. Hósick, „Chopin", I, 609—614).
>>>
t
377
w Księztwie i że język polski będzie zachowany we
wszystkich czynnościach sądowych ’). Pod wpły¬
wem tych wszystkich wrażeń generał Amilkar Ko¬
siński zabrał się nawet do spisywania memoryału
moryał złożono w archiwum namiestniczem. Wkrót¬
ce rzeczywistość pouczyła rychło poznańczyków, że
względne i wyrozumiałe zrazu stanowisko rządu ule¬
gło zasadniczej zmianie.
KAROL JÓZEF Ks. AREMBERG de liIG^E,
ur. 1735 r. w Brukseli, feldmarszałek porucznik, feldeajchmajster i komisarz austryacki przy Potemkinie podczas
oblężenia Oczakowa, zmarł w Wiedniu 1815 roku podczas obrad kongresu, dziad Eugeniusza, po roku 1830 kan¬
dydata do tronu belgijskiego, ożenionego z księżniczką Jadwigą Lubomirską.
(Z olejnego portretu Aleksandra Orłowskiego, ze zbiorów hrabiego Augusta Potockiego.)
o potrzebie i sposobach utworzenia osobnego wojska
polskiego w Wielkiem Księztwie Poznańskiem; me-
Angeberg, str. 701.
Dnia 22 października 1815 roku Fryderyk Wil¬
helm Ill-ci obchodził uroczyście czterechsetletnią
rocznicę panowania domu Hohenzollernów. Pokoju
zyskanego nareszcie po ciężkich przejściach użył
>>>
378
król przy pomocy ministrów Humboldta, Altensteina,
Beyma, Boyena, Hardenberga, Steina, Scharnhorsta,
Bltlchera, Gneisenaua na skonsolidowanie polityczne
i ekonomiczne swego państwa. O dotrzymaniu obie¬
tnicy zaprowadzenia konstytucyi nie było już mowy,
skoro po bitwie pod Waterloo znikła wszelka ewen¬
tualność zagranicznych niebezpieczeństw i zawikłań.
Nie zastąpiły konstytucyi zwołane w r. 1823 stany
polskich także ulegała systematycznemu ogranicze¬
niu; wreszcie zaczęto usuwać z posad rządowych
Polaków i obsadzać je Niemcami; nauczycieli pol¬
skich w szkołach wiejskich zastąpiono także nie'
mieckimi. Władza namiestnika okazała się wśród
tego zupełnie bezsilną; generałowie i naczelni prezy¬
denci okazywali księciu czysto zewnętrzny szacu¬
nek, ale czynili to co uważali za właściwe; rola An-
AUOIZY BIERNACKI,
nr. 1778 r. w Kaliskiem, nauki ukończył w Frankfurcie nad Odrą, jeden z najznakomitszych agronomów. Wydał
w tej gałęzi wiele dzieł, członek Warsz. Tow. Przyj. Nauk, w 1820 r. członek rady generalnej kaliskiej. W 1829 r.
wieluński deputowany na sejm. W roku 1830 sprawuje czas jakiś obowiązki ministra finansów. Osiadł wreszcie
w Paryżu, umarł 1854 r.
(Litografia Valain’a, ze zbiorów rodzinnych p. Adama Biernackiego.)
prowincyonalne, posiadające tylko glos doradczy.
W Wielkiem Księztwie Poznańskiem, książę Radzi¬
wiłł, jakkolwiek ożywiony najlepszemi chęciami dla
kraju, został wkrótce zepchnięty do roli figuranta
raczej niż rzeczywistego namiestnika. Obok niego,
a właściwie wbrew niemu rządzili krajem naczelni
prezesowie, wykonywający ściśle polecenia, nade¬
słane z Berlina. Działalność wyższych urzędników
toniego Radziwiłła w Poznaniu stała się w końcu
zupełnie reprezentacyjną. W domu jego zbierało się
towarzystwo polskie, on sam opiekował się szkołami
i teatrem polskim, księżna Ludwika słynęła z dobro¬
czynności, po za tem jednak oboje nie wywierali
wpływu ani na działanie rządu, ani na stosunki miej¬
scowe. Projekty generała Amilkara Kosińskiego
rozchwiały się, ziemię chełmińską i michałowską
>>>
379
oderwano od Księztwa i przyłączono do Starych
Prus, podatki znacznie podwyższono a ludność szląz-
ka otrzymała nawet zakaz urządzania pielgrzymek
na odpusty częstochowskie. Odnośnie do Szlązka
zauważyć należy, że król wznowił historyczny tytuł
książąt lignickich. Tytuł księżnej lignickiej nadał
ustanawiająca arcybiskupstwo gnieźnieńsko-poznań-
skie. Egzekwowanie bulli jako delegatowi apostol¬
skiemu powierzono biskupowi warmińskiemu Józe¬
fowi Hohenzollern. Pierwszym arcybiskupem za¬
mianowany został ówczesny biskup poznański Gó¬
rzyński; po jego śmierci arcybiskupem był Wolicki
JÓZEF KORZENIOWSKI,
ur. 19 marca 1797 r. pod Brodami w Galicyi, uczył się w Brodach, Zbarażu, Czerniowcach wreszcie w Krzemieńcu,
za protekcyą kuratora okręgu naukowego wileńskiego ks. A. Czartoryskiego przez krótki czas 1819 r. nauczyciel
Zygmunta Krasińskiego, urzędnik biblioteki ordynacyi Zamoyskich, do 1823, ożeniony z córką malarza Yogla, pro¬
fesor wymowy, poezyi i literatury polskiej w Krzemieńca po Felińskim, w 1833 prof. adjunkt języka łacińskiego
i starożytn. rzymskich, potem i mitologii przy uniw. w Kijowie, w r. 1836 przez pół roku prof. historyi literatury
polskiej tamże, w r. 1838 dyrektor gimnazyum w Charkowie, w r. 1846 dyrektor gimn. gubernialnego w Warsza¬
wie, wizytator szkół, członek rady wychowania, od 1861 dyrektor wydziału oświecenia w komisyi rządowej wy¬
znań i oświecenia publicznego, jako taki brał udział w organizacyi Szkoły Głównej, znakomity powieściopisarz
polski, umarł 17 września 1863 roku w Dreźnie.
(Z litografii wykonanej około 1830 roku, ze zbiorów p. Leopolda Meyeta.)
mianowicie hrabiance Harrach, którą w r. 1824 po¬
ślubił w związku morganatycznym.
W dniu 25 marca 1821 roku przyszedł do skut¬
ku konkordat między stolicą apostolską a rządem
pruskim. Dnia 16 lipca tegoż roku ukazała się bul¬
la Papieża Piusa VII-go De salute animarum,
i rządził archidyecezyą do roku 1831. Archidyece-
zya objęła wszystkie kościoły katolickie znajdujące
się w okręgach regencyjnych: poznańskim i bydgo¬
skim, w części kwidzyńskiego i w całym kozlińskim,
z wyjątkiem powiatu lawenburgskiego i bytowskie-
go. Pośrednio do archidyecezyi należały także ko-
Dzieje PoroŁbiorowe. Tom II.
48
>>>
380
ścioły dyecezyi chełmińskiej, do której w powiecie
bydgoskim należały parafie: Koronowo, Fordon, By-
szewo, Duboszcz, Osielsk, Wielno, Żołendowo i filial¬
ne kościoły Włuki, Wydzyn, Szwandrzeja. Archi-
dyecezya miała dwie odrębne kapituły i osobną or-
ganizacyę dyecezyalną w Poznaniu i w Gnieźnie.
Wszystkie klasztory w obu dyecezyach uległy znie¬
sieniu; wyjątek stanowił tylko klasztor księży Fili¬
pinów w Gostyniu.
Stany, mające być reprezentacyą narodową.
zagwarantowaną przez postanowienia traktatu wie¬
deńskiego zostały zwołane po raz pierwszy dopiero
w roku 1827. Marszałkiem był książę Sułkowski, or¬
dynat Leszna i Rydzyna. Stany składały się w wię¬
kszej połowie z przedstawicieli szlachty, w jednej
trzeciej z przedstawicieli miast, w jednej szóstej ze
stanu gmin wiejskich. Deputowanych wybierano na
zgromadzeniach powiatowych pod kierunkiem lan-
drata i na zgromadzeniach miejskich pod kierownic¬
twem burmistrza. Wybranym mógł być tylko wła¬
ściciel gruntowy, chrześcijanin, mający skończo¬
nych lat trzydzieści; mandat posła ważnym był przez
lat sześć. Stany, zwane także sejmem prowincyonal-
nym, zgromadzały się w Poznaniu ilekroć zwoływał
je dekret królewski. Król także dekretem owym
mianował marszałka z grona deputowanych i ob¬
wieszczał propozycye od tronu. Specyalnie wyzna¬
czony komisarz królewski otwierał obrady i zamykał
je dowolnie. Stany miały tylko głos doradczy
w przedmiotach przedstawionych przez rząd; przy¬
sługiwało im także prawo wnoszenia petycyi do kró¬
la, który według własnego uznania udzielał na nie
odpowiedzi albo pomijał je milczeniem. Kierowni¬
kiem faktycznym stanów jak zresztą zwierzchnikiem
całej prowincyonalnej administracyi był naczelny
prezes (Oberpriisident); prezes powierzony miał
sobie nadto zarząd instytutów publicznych, ogólne
środki bezpieczeństwa i zarządzenia wojskowe w na¬
głych i nadzwyczajnych wypadkach, oraz pilnowanie
praw monarchy w sprawach Kościoła rzymsko-kato¬
lickiego. W Poznaniu i w Bydgoszczy administra-
cyą kierowały regencye (R e g i e r u n g); każda z nich
[■x jm
■ yś-: ri*
1 "■*'
i': .
w//
1- , •
MWT'' ';
// *
i, £
Ę
nsrapr
,
KASZTELANKA RUDZIflSKfl.
ksieni PP. Kanoniczek w Warszawie.
(Z olejnego portretu Wendorfa, ze zbiorów p. Gabryeli Wężyckiej.)
>>>
381
składała się z trzech wydziałów: 1) spraw wewnętrz¬
nych; 2) spraw duchownych i sądowych; 3) podat¬
ków, dóbr i łasów. W powiatach rządzić mieli lan-
draci; w teoryi landrat wybierany miał być przez
stany powiatowe; w praktyce był mianowany przez
rząd. Zakres dżiałań landrata odnosił się do spraw
Apellations-Gericht); tylko w sprawach regu-
lacyi stosunków właścicieli z włościanami ostatnią
instancyą był tajny najwyższy trybunał w Berlinie
(Geheimes Ober-Tribunal). Sądy główne ziem¬
skie (Ober-Land-Gereichte) urzędowały w Po¬
znaniu i wr Bydgoszczy; sądy ziemsko-miejskie w 20
STANISŁAW KOSTKA POTOCKI-
Szczegóły ob. tom I str. 211.
(Staloryt Krethlowa z rysunku L. Letroune’a
porządku i bezpieczeństwa, przemysłu, poboru po¬
datków i praw dominialnych, dozoru szkół i kas pu¬
blicznych; podlegają mu magistraty, urzędnicy poli-
cyi, naczelnicy gmin i sołtysi (Dorfschulzen).
Sądownictwo koncentrowało się w jednym dla całe¬
go Księztwa najwyższym sądzie apelacyjnym (Ober-
wyd. 1819 r., ze zbiorów pułkownika Quadri.)
miastach regencyi poznańskiej i 10 regencyi bydgo¬
skiej. Jako obowiązujące prawodawstwo przywró¬
cono kodeks pruski, pamiętny dla mieszkańców daw¬
nych Prus Południowych i Prus Nowo-Wschodnich
landrecht. W całym systemie administracyjno-
sądowym powrócono do tej samej polityki, która tak
>>>
i
MUNDURY WOJSKA POLSKIEGO.
(Z obrazu I. Łukaszewicza, ze zbiorów w Belwederze.)
>>>
MUNDURY WOJSKA POLSKIEGO.
(Z obrazu I. Łukaszewicza, ze zbiorów w Belwederze.)
>>>
384
zmarł w zaciszu, zajęty spisywaniem swoich pamięt¬
ników generał jazdy, senator i wojewoda Królestwa
Polskiego, Henryk Dąbrowski; stosownie do ostatniej
woli pochowany został w mundurze wodza legionów
włoskich; w trumnie jego złożono dwie honorowe
szable za waleczność, otrzymane za wzięcie Byd¬
goszczy 1794 r. i we Włoszech i trzy kule, któremi
był raniony. Już pod koniec życia Dąbrowskiego,
do Winnogóry dochodziły echa wrzenia, które zaczy¬
nało ogarniać umysły. Nalegano na niego, aby po¬
rozumiewał się z królem saskim. Podobno pośredni¬
czył w tem pułkownik Biernacki. W tym samym
czasie rozpoczęły się krzewić w Księztwie Poznań-
skiem związki wolnomularskie, na których czele
z początku stanął adjutant Dąbrowskiego, Ludwik
Szczaniecki.
W roku 1828 wobec zachmurzającego się wid¬
nokręgu politycznego pruskie władze wojskowe przy¬
stąpiły do ufortyfikowania miasta Poznania.
LUDWIK ADA]Vr DMUSZEWSKI,
ur. 24 grudnia 1777 r. w Sokołówce w trockiem, artysta dra¬
matyczny od r. 1800, jedna z głównych podpór teatru naro¬
dowego Wojciecha Bogusławskiego, od 1814 za Osińskiego
pierwszy reżyser, od 1826 drugi dyrektor, od 1832 członek
dyrekcyi rządowej teatrów, autor wielu utworów drama¬
tycznych, w 1823 zakupił za tysiąc dukatów od Brunona Ki¬
cińskiego „Kuryer Warszawski11, zmarł 9 grudnia 1847 r.
(Z litografii współczesnej zamieszczonej w Książce Jubileu¬
szowej „Kuryera Warszawskiego11.)
korzystne dla sprawy pruskiej wydała owoce w je¬
denastoletnim okresie rządów pruskich w prowin-
cyach polskich po trzecim rozbiorze; w dalszym cią¬
gu zatem okazywano zdradliwą uczynność ekono¬
miczną posiadaczom większej własności i ułatwia¬
no zyskiwanie gotówki, zaciąganie długów i życie
nad stan, z drugiej zaś opieką nad włościanami, po¬
starano się o przekonanie ich, że nowy stan rzeczy
jest dla nich dobrodziejstwem i uwalnia ich z pod
samowoli polskich dziedziców. Ustawą z 8 kwietnia
1824 przeprowadzono uwłaszczenie włościan; przed¬
tem jeszcze, urządzeniami z 20 czerwca 1817 roku
utworzono specyalne dla sprawy włościańskiej gene¬
ralne komisye i rewizyjne kolegia. Postanowieniem
królewskiem z dnia 15 grudnia 1821 roku założone
zostało Towarzystwo kredytowe ziemskie w Pozna¬
niu dla Księztwa Poznańskiego na wzór Land-
schafts-vereinów w innych prowincyach pań¬
stwa. Właściciele ziemscy do Towarzystwa należą¬
cy zaciągnąć mogli na dobra swoje dług w sumie 2/a
wartości i na nią brać listy zostawne, oparte na ma¬
jątku imiennie w nich oznaczonym. Dyrekcye pro-
wincyonalne Towarzystwa urzędowały w Bydgosz¬
czy i w Pile.
Dnia 26 czerwca 1818 roku w dobrach swoich
w Wielkiem Księztwie Poznańskiem, w Winnogórze,
BRUNO J4r. KICIŃSKI,
ur. 1796 roku, uczył się w Terezyanum w Wiedniu i u księży
Pijarów w Warszawie, w 1815 założył „Pamiętnik Lwowski%
w 1817 wydaje przekład „B,inaldiniego“ i w tymże roku roz¬
poczyna wydawać „Tygodnik Warszawski11, zamieniony po¬
tem na „Wandę“, 1818 zakłada „Gazetę codzienną narodową
i obcą“ a następnie „Orła“ zamkniętego w 1820 r., w r. 1821
zakłada „Kuryer Warszawski11; wydawał nadto „Kroni¬
kę11 i „Pamiętnik zagraniczny11; tłómacz „Przemian11 Owi-
dyusza, „Marsyljanki" i „Maryi Stuart“ Szyllera, umarł 23
marca 1844 r w Ojrzeniu w Płockiem.
(Litogr. współczesna, ze zbiorów hr. Branickich w Suchej.)
>>>
385
Galicya. Zarówno jak król Fryderyk Wilhelm
Ill-ci, tak i cesarz austryacki Franciszek Il-gi trzy¬
mając się litery postanowień kongresowych, obda¬
rzył polskich poddanych systemem reprezentacyj¬
nym. Ustanowił mianowicie dla Królestwa Galicyi
i Lodomeryi reprezentacyę „według własnej przy-
zwoitości“ w t. zw. „sejmie stanowym" czyli „postu¬
latowym'. Sejm galicyjski postanowiony był jesz¬
cze patentem z 13 czerwca 1775 przez Maryę Teresę.
Członkami sejmu miały być osoby ze stanu magna¬
tów i rycerskiego (duchowieństwo wliczone było
według stopnia godności do obu tych stanówr), które
opłacały przynajmniej 300 złp. podatku gruntowego.
Patent ten przez siedem lat nie wchodził w wykona¬
nie; w roku 1782 cesarz Józef li gi usiłował sejm na
nowo powołać do życia; skończyło się na ustanowie-
chownego należeli tylko arcybiskupi, biskupi, opaci
i niektórzy infułaci; arcybiskup rzymsko-katolicki
miał przyznaną godność prymasa; na sejmie zarzą¬
dzać mieli i głosować także dwaj deputaci z kapitu¬
ły katedralnej lwowskiej obrz. rzymsko-katolickiego,
jeden z kapituły katedralnej obrządku słow.-katolic-
kiego i jeden z każdej innej kapituły katedralnej,
o	ile się wywiedli z indygenatu. Stan magnatów
składał się z książąt, hrabiów i baronów, posiadają¬
cych inkolat galicyjski, do stanu rycerskiego nale¬
żała szlachta krajowa, która wywiodła swoje szla¬
checkie pochodzenie według postanowień patentu
z 1782 oraz szlachta austryacka posiadająca indyge-
nat galicyjski. Magnaci i rycerze o tyle zasiadali
w sejmie, o ile opłacali 300 złp. z własnego majątku
l tabularnego. Deputatów miasta Lwowa było dwóch;
Bank Polski.
(Z litografii współczesnej, ze zbiorów p. M. Bersona.)
niu wydziału stanowego; wybrania deputatów gu-
bernjum zaniechało. Wkrótce potem wybuchły bu¬
rze polityczne, które odwróciły uwagę w inną stronę.
Teraz dopiero cesarz Franciszek Il-gi po tylu
zmiennych kolejach swojej polityki i swego panowa¬
nia, na gruzach potęgi swego zięcia ugruntowawszy
państwo i powiększywszy znacznie jego granicę, jak¬
kolwiek usposobiony z gruntu konserwatywnie, czuł
się w obowiązku wprowadzać w system rządów pew¬
ne drobne reformy. Należało do nich i wskrzeszenie
wr Galicyi zasady reprezentacyi stanów, zwłaszcza że
wymagały tego decyzye traktatu wiedeńskiego. Pa¬
tent cesarza Franciszka w roku 1817 o sejmie roz¬
różniał jednak już stany: duchowny, magnacki, ry¬
cerski i mieszczański, ten ostatni ograniczony jednak
tylko do miasta królewskiego Lwowa. Do stanu du-
jednym z nich był burmistrz, drugiego wybierali
mieszczanie lwowscy.
Zakres czynności stanówr sejmowych obejmo¬
wał: wysłuchanie postulatów królewskich, rozkład
podatku gruntowego i innych podatków; dawanie
rządowi wryjaśnień w sprawach krajowych na jego
zapytania; przesyłanie cesarzowi petycyj i projektów
w interesach prowincyi, za pośrednictwem guber-
njum; zawiadywanie funduszem domestykalnym za
zatwierdzeniem cesarza; nadawanie indygenatu za
potwierdzeniem cesarza; utrzymywanie metryki szla¬
checkiej ; obsadzanie miejsc funduszowych w insty¬
tutach austryackich naukowych (w akademii Tere-
zyańskiej, w akademii Inżynierów, w akademii Neu-
stadzkiej, w instytucie ekonomicznym wiedeńskim
i	u Salezyanek wiedeńskich). Zgromadzenie stanów
>>>
386
zajmowało się tylko wysłuchaniem postulatów,
nadawaniem indygenatu, wyborem deputatów
do wydziału stanowego i urzędników stano¬
wych, wreszcie rozpisywaniem składek w kraju.
Resztę spraw pozostawiono wydziałowi
stanowemu. Wydział składał się z dwóch
deputatów z grona każdego z trzech pierw¬
szych stanów i z jednego deputata miejskiego.
Wydział miał swoje biuro, złożone z urzędni¬
ków mianowanych przez Stany. Posady w wy¬
dziale były płatne; deputaci stanu duchownego
brali po 1000 złr. rocznie; deputaci magnatów
i stanu rycerskiego po 2000 złr., a deputat miej¬
ski po 900 złr. rocznie. Prezesem sejmu był pre¬
zes krajowego gubernjum.
Sejm zbierał się co roku po to, aby wy¬
słuchać postanowień rządu co do nowych po¬
datków i wybrać deputacyę do ułożenia petycyi
i adresu do tronu, na co zwykle j żadnej lub od¬
mowną otrzymywał odpowiedź. Ueputacyj bez
poprzedniego od cesarza zezwolenia wybierać
nie było wolno. Członkowie stanów mający
prawo zasiadania i głosowania w sejmie mogli
nosić mundury w kolorach herbu krajowego.
Według przepisów późniejszych rozporządzeń
na każdy sejm wyznaczani byli z pomiędzy ga¬
licyjskich dygnitarzy komisarze sejmowi dla
STANISŁAW SOŁTYK
w późnym wieku.
(Z litogr. Velain’a w posiadaniu p. Suobise-Bisier’a będącej.)
ANNA Z KRAJEWSKICH NflKWASKA.
Szczegóły i daty ob. str. 222.
(Z litografii Mullera wykonanej około 1825 roku, ze zbiorów
p. M. Michniewicza.)
ogłaszania postulatów. Od r. 1820 zasiadał i głosował
w sejmie rektor uniwersytetu lwowskiego. Wydział
zdawał zgromadzeniu stanów sprawę ze swoich czyn¬
ności, rachunki z funduszu domestykalnego; wszyst¬
kie akta sejmowe odsyłane były przez wydział w rę¬
kopisie do Wiednia, po odesłaniu ich ztamtąd dopiero,
oddawano je do druku i rozdawano członkom sejmu.
Stany oznaczały także koszta na leczenie ociemniałych
i chorych na oczy, na kształcenie akuszerek, i na
folwark dla praktycznej nauki rolnictwa we Lwowie.
Zwykle sejm zwoływany był w jesieni. Wjazd pre¬
zesa gubernjum jako pierwszego komisarza i dwóch
innych komisarzy sejmowych odbywał się uroczy¬
ście. Następnie w progach biblioteki uniwersytec¬
kiej dygnitarze koronni przyjmowali komisarzy sej¬
mowych, odczytywano następnie postulaty cesarskie,
poczem stany zamykały pierwsze posiedzenie. Na
drugiem dokonywano czytania sprawozdania wy¬
działu stanowego i wtedy dopiero zaczynały się ob¬
rady. Uchwały razem z petycyą do cesarza wysy¬
łane były do Wiednia. Decyzya nawet najdrobniej¬
sza zyskiwała moc obowiązującą dopiero po zatwier¬
dzeniu cesarskiem; ważniejsze prośby albo nie osią¬
gały skutku albo też czyniono im zadosyć z wielkie-
mi ograniczeniami i po znacznej zwłoce czasu.
Podnoszono wielekroć zarzuty na nieczynność
Stanów. Zdaniem Kalinki zarzuty te są niesłuszne,
„Było wielu między ich członkami i w wydziale sta¬
nowym ludzi o dobro kraju prawdziwie gorliwych,
>>>
387
światłych, energicznych i pilnem okiem śledzących
każdej sposobności, aby podupadłe rolnictwo, zruj¬
nowane majątki obywatelskie podnieść, pokrzepić
i ożywić. Lecz ich prace, wnioski, petycye rozbija¬
ły się o niechęć rządu, o powolność zastraszającą
austryackiej procedury. Miesiąc za miesiącem scho¬
dził, lata długie upływały, a nie można się było do¬
czekać rezolucyi lub pozwolenia na rzecz, która
w czemkolwiek krajowi mogła być użyteczną. Pro-
siły-li stany o pomoc dla jakiego instytutu pieniężną,
z góry mogły być pewne odmowy; chciały-li zastąpić
rżenie wydziału lekarskiego przy uniwersytecie
lwowskim; odpowiedziano im, że jest szkoła lekarska
w Wiedniu, a przy niej stypendya dla kilku Galicya-
nów. Ponieważ ograniczona była liczba uczniów
w gimnazyach lwowskich prosiły Stany o jej pomno¬
żenie; odpowiedziano im, że to pomnożenie byłoby
szkodliwem, albowiem jeden nauczyciel więcej jak
80 uczniów dojrzeć nie jest w stanie. Prosiły Stany
w r. 1827 o zniżenie podatku gruntowego i miejskie¬
go i o ulgę w podatkach na przypadek nieurodza¬
ju; odpowiedziano im w dwa lata potem ogólnikiem
Doktor YYIkHEUM MA^CZ,
nr. 1795, medycyny uczył się w Warszawie i w Berlinie, dyplom otrzymał w 1818, praktykę rozpoczął
w Warszawie jako asystent doktora Czekierskiego, w 1828 członek Tow. Przyjaciół Nauk, założyciel
„Pamiętnika Lekarskiego", wiceprezes Tow. Dobr. wydziału sierot i ochron, od 1834 prezes kolegium
gminy ewang.-augsburskiej, Ziłiarł na cholerę 1852 r. w Warszawie.
(Ze współczesnego portretu w zbiorach ks. Włodzimierza Czetwertyńskiego.)
skarb własnym funduszem w interesie kraju, otrzy¬
mywały także odmowmą odpowiedź pod pozorem, że
trudności w poborze opłaty domestykalnej nie do¬
zwalały czynić wydatków zbyt wielkich z tego fun¬
duszu, bo wymagałyby one jego powiększenia. Tak
rząd austryacki nietylko że sam nic nie zrobił, ale
i stanom nic pożytecznego robić nie dozwalał. Skrę¬
pował je nieczynnością, działanie ich zamknął
w próżnych ceremoniach, to też najgorliwszym ręce
opadały a ogół usuwał się od życia publicznego.“
Szereg wymownych przykładów przedstawia
historyk tej epoki. W r. 1828 prosiły Stany o utwo-
zapewniającym o troskliwości nad dobrem Galicyi;
podobnież we dwa lata dopiero dano odpowiedź na
prośbę o założenie instytutu kredytowego, o zniesie¬
nie oktawy poddańczej i przedawnienia skarg wło¬
ściańskich, a i ta odpowiedź oświadczała, że sprawy
te później rozwiązane będą. W roku 1829 stany
uskarżały się na niesprawiedliwość podatku konsum-
cyjnego, pobieranego nie na konsumentach, ale na
dominiach, i to co do czopowego np. według z góry
obliczonej konsumcyi dziewuęciu garncy na rodzinę
po wsiach, a 18 garncy na rodzinę po miastach, bez
względu czy rzeczywiście tę ilość wypito; odpowie-
Dzieje Poroibiorowe. Tom II.
49
>>>
388
dziano, że uchwala w swoim czasie zapadnie. W roku
1829 ponownie motywowały stany konieczność utwo¬
rzenia instytutu kredytowego; odpowiedziano po¬
nownie, że decyzya później nastąpi. W r. 1830 stany
prosiły o zniesienie ceny soli, bo przy jej ówczesnych
cenach nie można jej było używać w gospodarstwie;
•odpowiedź była odmowna. W tym samym roku pono¬
wiły stany prośbę o reformę podatku konsumcyjnego
a przynajmniej o takie zmiany w jego poborze, któ-
reby chroniły właścicieli gorzelń i browarów od sa-
w jakim mają być pisane pozwy, prośby i akta sądo¬
we w trybunałach szlacheckich, oraz wyroki w są¬
dach patrymonialnych i miejskich i t. p. Jedynie
sprawy tego rodzaju, jak wpisanie szlachcica do me¬
tryki krajowej, nadanie indygenatu, wybór deputata
i nominacya dygnitarza koronnego nie ulegały zwło¬
ce ze strony władz wiedeńskich. We dwa lata
po ukończonym sejmie ogłaszano zazwyczaj spra¬
wozdanie z czynności sejmowych, w których wszyst¬
kie powyżej przytoczone prośby i wiele innych
Dawna menniea w Warszawie.
(Z litografii współczesnej.)
mowoli strażników finansowych; nie było na to wca¬
le odpowiedzi.
Taki sam system trwał jeszcze długie lata póź¬
niej. Odrzucano i odwlekano prośby stanów usta¬
wicznie powtarzane o utworzenie Towarzystwa kre¬
dytowego (statuty jego potwierdzono dopiero w roku
1839), o rozszerzenie zakresu nauki języka polskiego
w szkołach, o ulgi w podatku konsumpcyjnym, za¬
bijającym przemysł gorzelniany, o podwyższenie
subwencyi na teatr we Lwowie z 2000 złr. na 4000
złr. (rok 1837), o darowanie zaległości podatkowych,
o zmiany co do postanowień tyczących się języka
w zestawieniu z odpowiedziami rządu wyszukać
można.
Wogóle stosunki dawniejsze małej tylko uległy
zmianie. W uniwersytecie lwowskim, zreorganizo¬
wanym cokolwiek odpowiedniej w 1817 r. — ztąd na¬
zwa jego: „universitas Franciscea“ — zapro¬
wadzono trzy wydziały: filozoficzny, prawny i teolo¬
giczny, a zamiast kosztownej medycyny, utworzono
parodyę lekarskiej szkoły t. zw. wydział medyczno-
cliirurgiczny, zkąd wychodzili chirurdzy, mający
w braku lekarzy rozległą zazwyczaj, szczególniej na
prowincyi praktykę. W nielepszym stanie znajdo-
>>>
389
wały się szkoły średnie i ludowe, w których języ¬
kiem wykładowym był wyłącznie język niemiecki.
Cały system wychowania wprowadzono na tory zu¬
pełnie niewłaściwe pod względem pedagogicznym
i dydaktycznym. Nauka, udzielana przez nauczy¬
cieli licho płatnych i mało wykształconych *), nie
przyczyniała się też w niczem do rozwoju ducha
i umysłu, ćwiczyła co najwięcej pamięć a tłumiła
wrodzone zdolności. „Rząd, który wszystko wziął
na siebie — pisze znakomity autor a) — pokasował za
Józefa Ii-go dawne szkoły, to kolegia klasztorne, to
filie akademii krakowskiej. Zapewne nie były one
odpowiednie wiekowi, i to jeszcze komisya edukacyj¬
na uznała, ale obok pedagogicznych i intelektual¬
nych niedostatków miały moralne zalety. Nadawały
wychowańcom pewne jednolitości charakteru, hart
duszy, którego trzeba młodzieńcowi, aby stanął
w swoim czasie mężem. Młodzieniec wychodził
z nich z małem wykształceniem, to prawda; ale z po¬
czuciem przyszłego obywatelstwa, z zawiązanemi
węzły, które się zaczynały przez sąsiedztwo ławy
szkolnej, utrwalały w sąsiedztwie wsi dziedzicznej.
Rząd austryacki szkoły te, tak publiczne jak pry¬
watne, pozamykał, natomiast otworzył gimnazya.
Wprowadził: „system klasowy", który usunięty na
') Sołtykowicz: „O stanie Akademii krakowskiej",
Kraków, 1810, str. 89.
3; Wal. Kalinka: „Galicya i Kraków pod panowaniem
austryackiem“, Kraków, 1898, str. 46.
Ks. flliOIZY OSIŃSKI,
bibliograf, mówca i filolog, biskup sufragan łucki, doktor
teologii, ur. w Sandomierskiem 1870 r., zmarł w Ołyce 10
czerwca 1842 r.
(Ze sztychu współczesnego w zbiorach p. L. Meyeta.)
Profesor	SZUBERT,
ur. 18 kwietnia 1787 roku w Ząbkach pod Warszawą, w 1808
ukończył liceum warsz., w 1809 wysłanj przez izbę eduka¬
cyjną do Paryża dla kształcenia się w botanice, uczeń Mir-
dela, w 1813 prof. leśnictwa w szkole prawa i adm., w 1814
prof. botaniki w liceum, w 1816 członek Tow. Przyj. Nauk,
w 1818 dziekan matematyczno-fizycznego wydziału, w 1819
doktor filozofii, 1825 dyrektor ogrodu botanicznego, umarł
w Płocku 5 maja 1860 roku.
(Rysunek J. Polkowskiego według portretu Brodowskiego
ze zbierów p. M. Bersona.)
chwilę, w r. 1819 przywrócony, chyba to miał na ce¬
lu, co cesarz Franciszek powiedział: że nie chce
mieć uczonych urzędników. Jeden i ten sam profe¬
sor, przyjąwszy uczniów w pierwszej klasie, przepro¬
wadzał ich przez wszystkie sześć, tak, że oprócz nie¬
go i katechety uczniowie innego nauczyciela nie
znali. Do niego należały wszystkie nauki, ale liczba
ich nie była wielka. Nigdy nie kończący się (jak
powiada Sołtykiewicz) katechizm, kuchenna łacina
i niemczyzna, te były wyłączne przedmioty w gimna-
zyum, tak dalece, że historya, geografia i arytmety¬
ka, dopiero w wyższych klasach wchodziły. 0 po¬
rządnej nauce języka polskiego, o naukach przyro¬
dzonych, mowy nie było.
„Łatwo pojąć, że rodzice dzieci swych do ta¬
kich gimnazyów albo wcale nie posyłali, albo też,
jeśli młodzież na drodze urzędniczej miała szukać
przyszłości, chodziła do gimnazyów nie po to, aby
się w nich czegoś nauczyć, ale aby otrzymać świa¬
dectwa i z niemi przejść do uniwersytetu.
„Nauka młodzieży galicyjskiej, jeśli przez nią
nie szukała chleba w adwokaturze, w posadzie nis-
>>>
FRYDERYK CHOPIN,
urodzony 22 lutego 1810 w Żelazowej Woli, zmarł 17 października 1849 roku w Paryżu.
(Z portretu malowanego w wieku młodzieńczym przez Mieroszewskiego, ze zbiorów rodzinnych.)
II
>>>
HENRYK Hf- RZEWUSKI,
urodzony 3 maja 1791 roku w Sławucie, uczył się w Berdyczowie, Petersburgu i Krakowie, porucznik dziewiątego
pułku ułanów Księztwa Warszawskiego w 1809, autor „Pamiętników Soplicy” i „Listopada", redaktor „Dziennika
Warszawskiego", zmarł 26 lutego 1866 r.
(Litografia paryzka z rysunku Leonarda Straszyńskiego, ze zbiorów d-ra Józefa Bielińskiego.)
>>>
Pałae Komisyi Skarbu,
wybudowany 1824 r. według planów Corazzi’ego.
(Ze sztychu współczesnego.)
kiego urzędnika, albo też w stanie duchownym, koń¬
czyła się na gimnazyum, co najwięcej, na wydziale
filozoficznym. Wychodziła z tych zakładów tak do¬
brze jak nic nie umiejąc, nie znając nawet polskiej
ortografii i gramatyki, z głową nabitą szczegółami
do niczego nie przydatnemi, które też wnet z pamię¬
ci wychodziły, z umysłem przytępionym i opacznie
rzeczy widzącym, z wielką zarozumiałością i niepo¬
ślednią opinią o zaszczytach swego szlachectwa.
Ijakże miało być inaczej? Nie wskazano nigdy
Plac Krasińskich około 1825 roku.
(Z litografii współczesnej.)
>>>
393
ANTONI CORAZZI,
budowniczy florencki, wezwany 1818 do Warszawy jako bu¬
downiczy rządowy, wzniósł pałac Tow. Przyj. Nauk, gmach
komisyi rządowej spraw wewn., pałac komisyi rządowej
przychodów i skarbu i dyrektora tejże, bank polski (1825),
teatr wielki (1825—1833), front kościoła kat. w Lublinie (1821),
pałac rządu gub. w Radomiu (1827), gimnazyum realne
w Warszawie (1841) i gmachy w Siedlcach, Suwałkach, Płoc¬
ku, Radzyminie i Marymoncie.
(Z oryginalnego współczesnego rysunku, ze zbiorów ks. Wł.
Czetwertyńskiego.)
młodzieńcowi drogi kształcenia się, owszem, zakry¬
wano przed jego oczyma całą sferę umiejętności,
które umysł prawdziwie oświecić i podnieść są zdol¬
ne ; mizerną dozę nauki rozprowadzano przez wiele
lat, i czas szkolny ogromną liczbą godzin wolnych,
feryj i rekreacyj marnotrawiono. Natomiast nie usły¬
szał uczeń swego nazwiska, nawet przy czytaniu ka¬
talogu szkolnego, aby, jeśli był szlachcicem, słowa
nobilis i de nie były mu przydane, i kilkunasto¬
letnie dzieci nieomieszkiwano uczcić tytułami hra¬
biów, baronów i t. d., jeśli te rodzicom ich służyły.
Tego też najlepiej wyuczył się młodzieniec przez lat
sześć w gimnazyach i przez następne lata wydziału
filozoficznego, a pamięć zacności jego rodu rozdmu¬
chiwała umysł jako pęcherz, ile że weń nic pożytecz¬
nego włożyć nie starano się. Uczeń, skończywszy
szkoły, był najmocniej przekonany, że już niczego
uczyć się nie potrzebuje, że wypada mu, jeśli jest za
co, odbyć podróż za granicę, a tak skończywszy
karyerę, za powrotem ożenić się i osiąść na dziedzic¬
twie ojcowskiem. Do biur rządowych nic go nie nę¬
ciło, bo jedno, iż znając urzędników, miał prawo ni¬
mi pogardzać; powtóre, iż go odstraszał pedantyzm
biurokratyczny, a jeszcze w szkole przyzwyczajony
do próżniactwa, z niechęcią imał się pracy. Inne też
pole nie otwierało się przed nim, a tak wrodzona ży¬
wość umysłu, criterium prawdziwej zdolności, zmar¬
notrawiona w latach szkolnych, już mu później ża¬
dnego pożytku przynieść nie mogła, owszem, naba¬
wiała go straty, bo go pchała w nierozważny, często
rozrzutny i ekscentryczny sposób życia.
„Byli bezwątpienia pomiędzy ogółem ludzie
światli, oceniający bystro fałszywy wpływ rządu na
mieszkańców; ci, czy to na sejmie, czy też w pry¬
watnych stosunkach, na ziomków swych działać nie
przestali. Były na rzecz publiczną nie małe ofiary,
niepoślednie starania około wspólnego dobra. Ale
bez towarzystw publicznych i dzienników, działanie
to musiało być słabe, bo z nauki, gorliwości, z do¬
świadczenia jednego obywatela, nie korzystał cały
kraj.“
Ruch umysłowy kraju stał wogóle bardzo nizko.
System cenzuralny był przytem wyjątkowo surowy,
daleko surowszy niż gdziekolwiek. Komisya dla cen¬
zury książek utworzona była jeszcze przez Maryę
Teresę pod nazwą Bucher-Censur-Commis-
sion. Cesarz Józef Il-gi zniósł takie komisye na pro-
wincyi i cenzurowanie książek powierzył władzom
politycznym. Cesarz Franciszek przekazał w 1801
cenzurę władzom policyjnym; utworzona w roku
Profesor AfiTOfll BLiANK.
ur. 1785 r. w Olsztynie w Warmii, malarz historyczny, reli¬
gijny i portretowy, uczeń miniaturzysty Kosińskiego i Gres-
sego w Dreźnie, wykonawca portretu króla Erydryka Augu¬
sta, w 1817 profesor w uniwersytecie warszawskim, umarł
w Warszawie 1844 r.
(Z rysunku współczesnego, ze zbiorów ks. Wł. Czetwertyń¬
skiego.)
>>>
394
1803 komisya recenzorska po dwuletniej pracy usu-
, nęła wiele dzieł, przepuszczonych przez cenzurę
władz politycznych za Józefa Il-go. Przepisy cenzu-
ralne ówczesnej epoki były następujące:
„Po prowincyach utworzono naówczas przy po-
licyi tak zwane Bticher-Revisionsamter, od
których szła apelacya do wiedeńskiej instancyi, zwa¬
nej Polizei-Censur-hofstelle. Każde dzieło
lub rycina, odbite za granicą, każdy manuskrypt lub
rysunek, zanim poszedł do drukarni, musiał przejść
przez urząd cenzuralny, i w tym celu wszystkie
książki, sprowadzane z zagranicy, przechodziły
z urzędu celnego wprost do urzędu cenzuralnego.
Dalsza procedura jest następująca:
„Książki, które rewizor cenzuralny uznaje za
ukowym lub moralnym, wtedy się pisało erga
schedam, co znaczy, że dzieło może być tym tyl¬
ko dane, którzy do tego mają osobne pozwolenie od
najwyższej władzy centralnej. Tacy zaś dają na piś¬
mie zobowiązanie (schedam), że tylko sami tych
dzieł używać będą, a nikomu ich nie udzielą. Dam-
natur pisze się przy dziełach bardzo niebezpiecz¬
nych, co każdego pozbawia ich posiadania. Już ta¬
kiego dzieła księgarz nie odbiera, ani go żądające¬
mu, ani komisantowi swemu za granicę odesłać nie
mógł; wyjątkowo tylko ludziom fachowym, a szcze¬
gólne zaufanie u rządu mającym, oddaje je cenzura
wprost bez pośrednictwa księgarza, ale erga sche¬
dam, że właściciel wrziąwszy takie dzieło do domu,
nikomu go czytać nie da.
Bagatela pałaeyk niegdyś' Baeeiarellego pod Warszawą.
(Z litografii współczesnej.)
stosowne do cenzury, zostają oddzielone; egzemplarz
zbroszurowany na koszt właściciela, zapisany do
protokółu z dodaniem nazwiska właściciela książki
i cenzora mającego ją przeglądać. Każdy cenzor
wraz z dziełem otrzymuje rejestrowaną ćwiartkę pa¬
pieru, na której zanotowane jego nazwisko, tytuł
dzieła, numer i dzień przybycia. Cenzor w godzi¬
nach kancelaryjnych odczytuje dzieło, a po odczyta¬
niu zapisuje na owej ćwiartce swoją opinię. 1 tak:
jeśli dzieło mniej godne uwagi, pisze admittitur.
Przy książkach, w których są pewne niezwykłe
miejsca lub opinie, pisze transeat, czego skut¬
kiem było, że książka taka może być po księgarniach
sprzedawana, ale nie wrolno jej wystawiać za okno.
Jeżeli książce można coś zarzucić pod względem na-
„Podobna manipulacya odbywa się przy manu¬
skryptach. Jeśli są zupełnie nic nie znaczące, pisało’
się po prostu imprimatur. Jeżeli wypada coś po¬
prawić, przemienić lub opuścić, pisze się correctis
corrigendis (v. omissis omittendis v. de-
letis delendis) admittitur. Miał prawo cen¬
zor sam poprawiać. Jeśli nie pozwala się na druk:
non admittitur. Jeśli cenzor uzna manuskrypt
za niestosowny, pisze: ty pis non meretur" ').
Jeżeli mały stan oświecenia panował w wyż¬
szych i średnich warstwach społeczeństwa, to lud
wiejski i uboższe mieszczaństwo były pogrążone
■) Kalinka: „Galicya i Kraków pod panowaniem au-
stryackiem“, Kraków, 1898, str. 50.
>>>
395
w zupełnej ciemnocie i nieświadomości. Ilość szkół
ludowych męzkich i żeńskich wynosiła wprawdzie
1527, ale w tej liczbie było około 1200 „szkółek pa¬
rafialnych", gdzie nauka udzielana przez dyaków
i organistów kończyła się na tem, że dzieci umiały
czytać książkę do nabożeństwa. Lepiej cokolwiek
urządzone „szkoły trywialne41 ograniczały się do na¬
uki czytania, pisania i rachunków. W szkołach „nor¬
malnych0, których było w całym kraju trzydzieści,
uczono także rysunków, geometryi, fizyki i począt¬
ków historyi naturalnej, ale nauka martwa, bez oka¬
zów i doświadczeń, niezrozumiała dla dzieci, naj¬
mniejszego prawie nie przynosiła pożytku. Z oświaty
zresztą w szkołach publicznych mogła korzystać za¬
ledwie drobna część młodzieży, zdolnej do szkół.
Stosunki pod tym względem były tak opłakane, że
np. w dyecezyi przemyskiej na 101,860 dzieci w wie¬
ku szkolnym, 88,158 chłopców i dziewcząt wcale ża¬
dnej nie pobierało nauki, czyli że na 1,493,874 miesz¬
kańców było uczniów szkół ludowych 13,702, pod¬
czas gdy w Rzeczypospolitej Krakowskiej przy lud¬
ności 106,000 chodziło do szkółek wiejskich 3,136
dzieci.
Wśród ludności tak mało oświeconej szerzyły
się zbrodnie i pijaństwo, panowała nędza, wzmagał
się upadek moralności. Dawniejszy patryarchalny
stosunek pomiędzy dworem a chatą włościańską,
jakkolwiek daleki od ideału, dawał przecież ludowi,
mianowicie tam, gdzie właściciel był sprawiedliwym
i wyrozumiałym, co znowu nie tak rzadko się zda¬
rzało, pewien punkt oparcia, pewną pomoc i zasiłek
na wypadek klęski i nieurodzaju. Biurokracya au-
stryacka rozpoczęła działanie swoje od zerwania tych
węzłów, łączących szlachcica z chłopem; a zasiała
natomiast pomiędzy nimi ziarno nieufności. Zda¬
wało się, że będzie ono rękojmią uspokojenia kraju.
Illuzoryczna opieka, jaką roztoczono nad ludem, nie
wyzwoliła go z pęt pańszczyznianych, nie uchroniła
od ucisku i niedoli, ale obudziła w nim nieufność ku
szlachcie i „panom“ wogóle i owre instynkta o komu¬
nistycznym zakroju, znane później we wschodniej
części kraju pod hasłem „lasy i pastwiska11 a wybu¬
chające na zachodzie jasnym płomieniem w smutnej
pamięci roku 1846. Zniszczywszy tą drogą lub roz¬
luźniwszy węzły społeczne, biurokracya austryacka
zaczęła równocześnie minować kraj pod względem
materyalnym. Zmarnowano więc wielką część kró-
lewszczyzn i dóbr narodowych a na barki ludności
wtłoczono z biegiem czasu pięćdziesiąt dwie katego-
ryj opłat i podatków najrozmaitszego rodzaju ’), tak
że Galicya około roku 1840 płaciła o 50,000,000 zło-
’) Mowa Józefa Dzierzkowskiego w rokil 1812. Por.
Scłmilrr-Pepłowski: „Z przeszłości Gralicyi", str. 292.
WARSZAWA W EPOCE KRÓLESTWA KONGRESOWEGO.
Pałae Namiestnika po jego przebudowie w 1818 roku.
(Z akwatinty współczesnej, ze zbiorów p. M. Bersona.)
Diłeje Porozbiorowe. Tom II.
50
>>>
396
tych polskich więcej do skarbu, niż przed epoką au-
stryacką. A że administracya kraju była licha i ta¬
nia, że na szkoły, podniesiecie przemysłu i środków
komunikacyjnych wcale nic albo bardzo mało wyda¬
wano, więc dochód czysty wywożony co roku z Gali¬
cyi do Wiednia i obracany bądź na ogólne potrzeby
państwa, bądź na korzyść innych prowincyj, wyno¬
sił 35,787,020 złp. Bezpośrednio skutkiem tej gospo¬
darki i tej biurokratycznej polityki był upadek rol¬
nictwa i zupełny brak przemysłu, któremu najdzi¬
waczniejsze stawiano przeszkody. Galicya, kraina
od przyrody tak hojnie wyposażona, mlekiem i mio¬
dem płynąca stała się jedną z najuboższych i pod
względem cywilizacyi najbardziej upośledzonych
prowincyj państwa austryackiego.
Jaśniejszym faktem w tym okresie było w roku
1817 wydanie przywileju, mocą którego cesarz Fran¬
ciszek zatwierdził ustawię, zabezpieczającą byt i za¬
chowanie biblioteki im. Ossolińskich i zakład ten
pod swoją opiekę przyjął. Józef Maksymilian hrabia
na Tenczynie Ossoliński, syn kasztelanica Czechow¬
skiego, był uczniem, później przyjacielem, Narusze¬
wicza; należał do grona uczonych, zbierających się
niegdyś na dworze Stanisława Augusta i współpra¬
cował w „Zabawach przyjemnych i pożytecznych14.
Dwór warszawski porzucił Ossoliński już po pierw¬
szym podziale, gdy jako właściciel dóbr w Galicyi
został poddanym austryackim. Osiadł u siebie na
wrsi. Jako jeden z deputatów szlachty galicyjskiej
do Leopolda Ii-go, kiedy monarcha ten po zgonie
Józefa li go wstąpił na tron, przybył Ossoliński do
Wiednia 178P roku i tu już osiadł na stałe nawet po
wygaśnięciu swego mandatu w roku 1793, z zamia¬
rem wytrwałego czuwania w najbliższem otoczeniu
tronu nad sprawami i interesami społeczeństwa gali¬
cyjskiego. Jemu to zawdzięczać należy, że otwarto
Teresianum i szkołę wojskową neusztadzką dla mło¬
dzieży galicyjskiej i że w akademii lwowskiej usta¬
nowiono katedrę literatury i języka polskiego. Dom
Ossolińskiego słynął w Wiedniu z gościnnych przy¬
jęć i wysoce kulturalnej atmosfery, ożywiającej jego
salony, na których niebrakło łudzi stanowiących
kwiat inteligencyi i ruchu umysłowego stolicy. Hr.
Józef Maksymilian zwrócił na siebie niebawem uwa¬
gę dworu i rządu; nie szczędzono mu wyróżnień i od¬
znaczeń. W r. 1808 został tajnym radcą, w rok po¬
tem prefektem nadwornej cesarskiej biblioteki i ka¬
walerem orderu św. Szczepana; w szeregu tytułów
na rok przed zgonem został wielkim ochmistrzem
królestwa Galicyi i Lodomeryi. Było to najwyższe
dygnitarstwo dla magnatów galicyjskich. Patent
z 13 czerwca 1775 ustanowił takich dygnitarstw dla
magnatów dziewięć (1. wielki ochmistrz; 2. wielki
marszałek; 3. wielki podkomorzy; 4. wielki kuch¬
mistrz; 5. wielki łowczy; 6. wielki koniuszy; 7. wiel¬
ki sokolnik; 8. wielki cześnik; 9. wielki kredencarz),
Pałae w Wiliamowie.
(Z litografii współczesnej, ze zbiorów p. M. Bersona.)
>>>
397
potem proboszcza w Szydłowie, z początku współpra¬
cownika Ossolińskiego, potem jego zawziętego rywa¬
la; referendarza Jana Chyliczkowskiego, dyr. kance-
laryi heroldyi Król. Polskiego i innych), ale ta rywa-
lizacya wznieciła tylko zapał i gorliwość Ossolińskie¬
go w doprowadzeniu wielkiego dzieła do skutku.
W pierwotnem założeniu miała to być biblioteka po¬
święcona wyłącznie rzeczom słowiańskim i polskim:
zakres ten rozszerzał się zwolna; z biegiem czasu
zbiory wzbogacać się zaczęły szeregiem dzieł, szty¬
chów, pamiątek odnoszących się i do obcych piś-
miennictw. Myśląc o zabezpieczeniu zbiorów, Osso¬
liński w r. 1804 uczynił umowę z ordynatem Zamoy¬
skim o założenie i utrzymanie tej biblioteki przy
akademii Zamoyskiej. Wobec zmiany granic Gali-
cyi, zdecydował się hr. Józef Maksymilian założyć
swój „zakład narodowy Ossolineum*1 we Lwowie.
Pierwsze pozwolenie na urzeczywistnienie tego pla¬
nu cesarz Franciszek dał jeszcze w 1809 roku. Po
uzyskaniu przywileju w roku 1817 Ossoliński przybył
do Lwowa i zakupiwszy mury po spalonym klaszto¬
rze Karmelitanek, przystąpił do budowy gmachu bi¬
bliotecznego, który w roku 1826 oddany został na
użytek publiczny. Istnienie biblioteki zabezpieczone
Ks. WOcJCIECfi ANDRZEJ SZWEYKOWSKI,
nr. 17 kwietnia 1773 r. w województwie płockiem, uczył się
w Łomży, w 1790 wstąpił do 00. Pijarów, nauczyciel w kon¬
wikcie Konarskiego 1794 r., nauczyciel fizyki, matematyki,
wymowy w Łomży, za czasów pruskich wezwany przez mi¬
nistra oświaty na studya do Berlina, prof. w Płocku, rektor
w Sejnach, dziekan wydz. teologicznego i rektor uniw. War¬
szawskiego, prałat płocki, zmarł w Warszawie 5 sierpnia
1838 roku.
(Z portretu malowanego przez Ant. Brodowskiego na obrazie
p. t. „Wręczenie dyplomu uniwersytetu".)
dla stanu rycerskiego ośm (1. arcystolnik; 2. wice¬
marszałek; 3. wicepodkomorzy; 4. miecznik; 5. pod¬
skarbi; 6. wicekredencarz; 7. krajczy; 8. chorąży —
wszystko dygnitarstwa bez płacy, urzędu i dziedzic¬
twa). Od chwili zamieszkania wr Austryi Ossoliński
postanowił utworzyć wielki księgozbiór dzieł pol¬
skich od najdawniejszych czasów aż do epoki pierw¬
szego rozbioru: to też kiedy po zniesieniu przez rząd
austryacki klasztorów, księgi ich sprzedawane były
przez publiczną licytacyę, Ossoliński skorzystał z te¬
go, aby z ksiąg tych utworzyć podwaliny swego zbio¬
ru, który do dziś dnia jest zaszczytem i jednym
z głównych skarbów" Galicyi. Od r. 1790 Ossoliński
na całym obszarze ziem zamieszkałych przez Pola¬
ków zbierał nie szczędząc trudów i kosztów wszyst¬
kie osobliwości bibliograficzne, jakie mu się odkryć
udało i o jakich zasłyszał; za jego przykładem poszli
inni (między zbieraczami wyróżniali się obok Osso¬
lińskiego przedewszystkiem Jan Tarnowski w Dzi¬
kowie i Tadeusz Czacki w Porycku; z mniej wybit¬
nych wymienić można ks. Michała Hieronima Jusz-
czyńskiego, tarnowskiego kaznodzieję katedralnego,
Profesor JAN JV[IliE,
ur. w Warszawie 1798 r., syn królewskiego fabrykanta nitko¬
wego złota i srebra; zegarmistrz potem przyrodnik, doktor
medycyny i chirurgii szkoły lekarskiej w Warszawie, w 1817
prof. fizyologii w uniw. Warszawskim, członek Tow. ksiątj
elementarnych, Tow. Przyj. Nauk, dziekan, prezes Tow. le¬
karskiego, zmarł w Warszawie 1839 r.
(Z portretu malowanego przez Ant. Brodowskiego na obrazie
p. t. „Wręczenie dyplomu uniwersytetu4*.)
>>>
398
zostało dobrami, które Ossoliński na rzecz zakładu
zapisał; dozór nad zakładem przysługiwał stanom
krajowym. Założenie zakładu było wydarzeniem
o tyle znaczącem i doniosłem, że ubyła właśnie jedna
z największych bibliotek polskich, księgozbiór Zału¬
skich ze zbiorami Nieświeskiemi i Kodeńskiemi.
Stany zgromadzone na sejmie lwowskim 1822 roku
śmiercią; zakończył życie w Wiedniu 17 marca 1826
roku, zostawiając po sobie pamięć nietylko obywa¬
tela wielkiej miary ale i niepośledniego pisarza; jego
„Wiadomości historyczno-krytyczne“ odznaczają się
nadzwyczajną erudycyą i gruntownością, ciężkim
wprawdzie i dziwacznym ale poprawnym językiem.
Ossolineum, przy którem niebawem wychodzić za-
JOANNH GI^UDZlftSKfl,
księżna Łowicka, małżonka W. Ks- K°nstantego-
Szczegóły i daty ob. str. 101.
(Litografia Sontaga, ze zbiorów ks. Wł. Czetwertyńskiego.)
pragnąc uczcić zasłużony czyn Ossolińskiego wybiły
na jego cześć medal, z popiersiem założyciela zakła¬
du z jednej strony i z widokiem Ossolineum z dru¬
giej, w dwóch odbiciach napisów, łacińskim i pol¬
skim; medal ten wręczono uroczyście wzruszonemu
Ossolińskiemu. Ossoliński nie oglądał już końca
swego dzieła, straciwszy wzrok na kilka lat przed
częło „Czasopismo naukowe zakładu narodowego
im. Ossolińskich" po zgonie fundatora rozpocząć mu¬
siało energiczną walkę o byt z gubernjum lwow-
skiem; źródła dochodów okazały się niedostateczne,
a dyrektor zakładu uczony proboszcz jarosławski
ks. Franciszek Siarczyński nie posiadał dostatecznej
energii.
\
>>>
399
Wobec nacisku germanizacyi, „Ossolineum",
licho obsadzona katedra literatury polskiej w nie¬
mieckim uniwersytecie i teatr Kamińskiego były je-
•dynemi ogniskami polskiego ruchu umysłowego. Jan
Nepomucen Kamiński, syn ekonoma z Kutkorza
w Złoczowskiem, zapalony do teatru jeszcze jako
studencik lwowski, przysłuchując się scenom nie¬
mieckim Hilferdinga, Gottersdorfa i Bulli, poświęcił
W- KS- KONSTANTY
w gabineeie swoim w Belwederze.
(Z akwareli I. Łukaszewicza będącej kopią oryginału G. Kiel’a, ze zbiorów w Belwederze.)
>>>
400
mu się całą duszą od chwili, gdy w roku 1798 Bogu¬
sławski ze swoją trupą zjechał z przedstawieniami
w szczwalni dzikich zwierząt w ogrodzie Hechta, Po
ucieczce, jaką Bogusławski ratował się ze Lwowa
przed wierzycielami, scena polska do r. 1800 nieist-
niała. Dopiero w czerwcu tego roku zamożny kon-
syliarz Wronowski zawiązał grono amatorów, którzy
organizowali przedstawienia na dochód pogorzelców.
Kamiński był filarem tego grona; nietylko sam grał,
ale stwarzał repertuar szeregiem własnych tłóma-
czeń. Niebawem rząd austryacki zabronił i tych do¬
broczynnych widowisk; Kamiński gra w Kamieńcu,
Dubnie, Odessie. Zmiany polityczne w r. 1809 po¬
wołują go znowu do Lwowa; nadzieje zawiodły je¬
dnak ; Austryacy wnet odzyskali Lwów i Kamiński
otrzymał nawet rozkaz wyjazdu. Dużo potrzeba było
starań, ahy uzyskać zezwolenie na pobyt we Lwo¬
wie i łaskę dyrektora teatru niemieckiego Bulli, aby
od czasu do czasu pozwalał Kamińskiemu organizo¬
wać polskie widowiska. Dopiero w 1817 i w 1823,
za bytności cesarza Franciszka we Lwowie, przy
protekcyi Ossolińskiego i za pomocą ks. Metternicha
pozwolono Kamińskiemu grywać stale i częściej ; na
razie zyskał tylko dwa dni w miesiącu więcej na
przedstawienia polskie w teatrze Bulli, ale to wy¬
starczyło do ustalenia się sceny polskiej we Lwowie,
która pod dyrekcyą Kamińskiego wydała artystów
tej miary co: Benzowie, Nowakowski, Smochowski,
z Kostrzewskich Nowakowska, Aniela z Rutkow¬
skich Starzewska, Anna Salowa, Leon Rudkiewicz,
Teofila z Mareckich Rudkiewiczowa, Włodek, Zym-
mermanowa i inni. Trupa Kamińskiego wyjeżdżała
na gościnne występy do Krakowa i do Kamieńca
Podolskiego. Sam Kamiński grywał role komiczne
lub role ojców, i nie odznaczał się wybitniejszym ta¬
lentem; od 1820 r. nie występował przez lat osiem,
zajmując się wyłącznie kierownictwem teatru i ukła¬
daniem repertuaru, któremu dostarczył szyllerow-
skiego „Wallensteina“, szekspirowskiego „Hamleta11,
kalderonowego „Lekarza swojego honoru" oraz
osiemdziesiąt sztuk innych starannie dobieranych
i dobrze tłómaczonych; były między innemi i orygi¬
nalne Kamińskiego utwory: najwybitniejszym z nich
komedyo-opera „Krakowiacy i górale", która do dni
dzisiejszych utrzymuje się na polskich scenach. Dy-
rekcyi teatru zrzekł się Kamiński w 1833 r.; przez
lat osiem prowradzili go sami artyści; w 1841 dopiero
objął go hr. Skarbek. Ale nietylko w zakresie teatru
zapisało się imię Kamińskiego.
Lata od r. 1827 do 1848 wypełniła Kamińskiemu
działalność redaktorska; stanął on na czele „Gazety
Lwowskiej11 i „Rozmaitości11 i redagował je w miarę
sił i środków jak mógł i umiał najsumienniej. Po¬
czątek polskiego dziennikarstwa we Lwowie datuje
od r. 1783; wychodziło tam wtedy „Pismo uwiada¬
miające Galicyi11. Od roku 1797 do 1811 Lwów miał
tylko pisma niemieckie, a z nich najpoczytniejsze
„Militarische Zeitung11 Kirschbauma. W 1811 niem-
cy bracia Kratterowie rozpoczęli wrydaWanie polskiej
„Gazety Lwowskiej11; urzędnicy niemcy pisali do
niej artykuły po niemiecku; tłómaczył je na polskie
współpracownik „Gazety11 Nowakiewicz. Górowała
nad nią założona w rok potem „Lemberger Zeitung11,
którą wszyscy czytali. W r. 1816 za inicyatywą ad¬
wokata Dzierzgowskiego, nakładem księgarza Wilda
rozpoczął wychodzić raz na miesiąc „Pamiętnik
Lwowski11, redagowany przez Maryańskiego, Łopu¬
szańskiego i Kicińskiego, w r. 1819 przez Adama To¬
masza Chłędowskiego, w roku 1820 przez brata jego
Walentego. Skażony język „Pamiętnika11 jest świa-
Pałae w J^rólikarni.
(Według rysunku T. Brzozowskiego.)
>>>
401
wicz, Kamiński wszedł do nich w roku 1828, a w 1835
objął je na własność. 0 „Rozmaitościach" pisze So-
bieszczański: „Trwały prawie bez przerwy przez lat
36, przebyły wszelkie zmiany, bo opieka „Gazety1*
ochraniała je od upadku, nie zmieniły barwy swojej
i celu, a że cele te nie sięgały wysoko, więc nigdy
nie nabyły znaczenia w literaturze. Mimo podrzęd¬
nej ich wartości zasługi ich są wyższe niż niejednego
czasopisma w Galicyi, bo przebyły najkrytyczniejsze
chwile, kiedy wszystko w letargu było pogrążone.
„Rozmaitości" w niezliczonych egzemplarzach roz¬
biegały się po siołach i miasteczkach i były encyklo-
pedyą dla wszystkich stanów, płci i wieku. Całe
niemal pokolenie nawet najznakomitszych potem li¬
teratów, rozpoczynało prawie zawsze od pracy przy
redakcyi „Rozmaitości". Oprócz „Rozmaitości" nikt
prawie nic nie czytał w Galicyi“. Od r. 1828 z chwilą
założenia „Ossolineum-1, jak wspomnieliśmy, raz na
kwartał pojawiał się „Czasopism księgozbioru pu¬
blicznego Ossolińskich". Było to pismo zbyt poważ¬
ne ze względu na nizki poziom umysłowy kraju; wy¬
pełniały je z początku prace Ossolińskiego i Pr. Siar-
czyńskiego, poświęcone gromadzeniu i opracowaniu
materyałów historycznych. To też „Czasopism" miał
najwyżej 120 prenumeratorów; miewał ich i po 20
tylko, „a raz był wypadek, że przez parę miesięcy
prenumerował go tylko jeden lir. Batowski". Po Siar-
ZORJHN DOŁĘGA CHODAKOWSKI
(Adam Czarnocki),
urodzony w Mińskiem 4 kwietnia 1784 r., nczył się w Słucku,
pracował u adwokata w Nowogródku i Mińsku, pełnomoc¬
nik wojewody Niesiołowskiego, po roku 1808 przebywał
w Grodnie, Petersburgu i Nowogrodzie, służył wojskowo
w Omsku, z dywizyą Głazenapa przybył do Bobrujska
w 1810, podoficer dywizyi gen. Dąbrowskiego, po wojnie za¬
jął się badaniem rzeczy ludowych i starożytności słowiań¬
skich, zalecony przez Czartoryskich Rumiancowowi w 1819
przybył do Petersburga, urzędnik ministeryum oświaty,
zmarł w Sieło-Petrowskoje 17 listopada 1825 r.
(Z oryginalnego rysunku ze zbiorów Pawlikowskich
w Medyce.)
dectwem, jak wielkie wówczas germanizacya uczy¬
niła postępy: „prawie wszyscy autorowie uczyli się
języka dopiero na artykułach, które do druku poda¬
wali" — pisze F. M. Sobieszczański. Najlepsze, co
było w „Pamiętniku" to przedruk z pism wileń¬
skich. Po upadku „Pamiętnika Lwowskiego11 przez
rok wychodził „Pamiętnik Galicyjski11 redagowany
przez Ferdynanda Chotowskiego i Eugeniusza Broc-
kiego. Od 1817 przy „Gazecie Lwowskiej" jako do¬
datek pojawiać się zaczęły „Rozmaitości", i one jed¬
nak żyły głównie przedrukami z pism wileńskich
i warszawskich, oraz tłómaczeniami z niemieckiego.
Od r. 1823 do 1826 „Gazetę" i „Rozmaitości" redago¬
wał Józef Benza, w 1827 objął je Mikołaj Michale-
WOJC1ECH KORNELI STATTLER,
profesor malarstwa, urodzony 1800 r. w Krakowie, zm. 1875
w Warszawie, portrecista i malarz religijny.
(Z oryginalnego jego rysunku, ze zbiorów p. L. Meyeta.)
>>>
402
czyńskim „Czasopismo* wydawane było przez Wie¬
siołowskiego a następnie Konstantego Słotwińskiego
do roku 1834, w którymto roku nastąpiła siedmiole¬
tnia w wydawnictwie przerwa. Od r. 1822 pojawiać
się zaczęły kalendarze polskie. Inicyatywę ku temu
podobnie jak do wydawnictwa „Gazety Lwowskiej"
dali niemcy, profesorowie Huttner i Maus. Kalen¬
darz nosił tytuł „Pielgrzym Lwowski14; w r. 1827 po¬
jawił się podobny „Pątnik Narodowy" Piątkiewicza,
potem „Świątnik Lwowski" Pr. Siarczyńskiego i K.
Słotwińskiego, wreszcie „Haliczanin“ (1830) W. Chłę-
dowskiego, w którym są już artykuły takie jak o filo¬
zofii przez wydawcę, o filozoficzności języka polskie¬
go przez Kamińskiego, o „umnictwie dramatycznem“
wreszcie. W „Haliczaninie" pojawił się już szereg
nazwisk, które potem zająć miały miejsce w litera¬
turze.
Wśród tego z dworka szlacheckiego w Jatwię-
gach w Galicyi wychodzić zaczęły arcydzieła, które
miały stanowić chlubę polskiego piśmiennictwa. Pi¬
sał je młody kapitan armii Księztwa Warszawskiego,
który rzuciwszy szablę, jął się pióra osiadłszy na za¬
gonach ojcowskich. Z teatrem Kamińskiego zapo¬
znał się Aleksander hr. Fredro we Lwowie, gdy
przybył tam z Paryża w epoce kongresu wiedeńskie¬
go. W roku 1821 dostarczył mu przekładu gothow-
skiego „Claviga“; dnia 29 kwietnia 1822 r. odegrał
Kamiński pierwszą oryginalną Fredry komedyę
„Mąż i żona". Odtąd Fredro był już stałym dostaw¬
cą sceny lwowskiej ; publiczność nauczyła się cenić
jego sztuki dopiero wskutek odgłosu powodzeń war¬
szawskich, jakkolwiek i tam dyrektorowie teatru
i krytycy obchodzili się z niemi obojętniej i surowiej,
niż na to zasługiwały. Nie poznawano się wtedy na
ich głębszej satyrycznej stronie; uchodziło uwagi, że
genialny naśladowca Moliera i Goldoniego wybraw¬
szy za sferę obserwacyi polską salonową i szlachec¬
ką sferę smagał ją biczem gorzkiej satyry, że karcił
ją i za cudzoziemszczyznę i za marnotrawstwo i za
karciarstwo i za płochość i za polowanie na posagi
i za bratanie się z Geldhabami; bawiono się tylko^
dowcipem i wesołością treści, a zarzuty czyniono-
najniedorzeczniejsze, których echem uczynił się Go¬
szczyński, na długie lata wytrącając pióro z rąk mi¬
strzowskich. Nie odczuwano nie spotykanego dotąd
w klasycznym teatrze ducha swojskości, który z nie¬
dawno ubiegłych i współczesnych czasów stwarzał
przy potężnej sile komicznej tętniące życiem i na
wskroś oryginalne stylowe obrazy. „Na wsi" — pi¬
sze o świecie obserwowanym przez Fredrę Briick-
JS/Iarynki: Pałaeyk ks. JSflaryi Wirtemberskiej w Pulawaeh,
(Z akwarelli współczesnej, ze zbiorów ks. Wł. Czetwertyńskiego.)
>>>
403
ner — „dogorywały niedobitki sarmatyzmu, przed-
potopowcy jacyś, trzymający się święcie nietylko
wiary i zwyczaju przodków, ale i ich przesądów; in¬
ni zrzucali już ze strojem polskim narodowość sa;mą,
gią niewyczerpaną, szarżujący wczoraj Samosyerę,
dziś serca niewieście; podkomendni, służbiści wąsa¬
le, z politykowaniem czy pogardą na wszystko co
nie wojskowe, co nie służba, patrzący; były i paso-
ł^s. ANTOM HENRYK RADZIWIŁŁ*,
namiestnik Wielkiego Księztwa Poznańskiego od r. 1815 do 1833, syn wojewody wileńskiego Mikołaja, małżonek
księżnej Fryderyki Ludwiki pruskiej, urodzony 1775, umarł 1833 roku.
(Z portretu rysowanego kredką przez Michała Płońskiego a wyobrażającego młodego naówczas księcia w mundu¬
rze generała wojska polskiego. Ze zbiorów hr. Tarnowskiego w Dzikowie.)
przebijającą jednak z pod obcej naleciałości; nowe
pokolenie wyrobiło się w epopei napoleońskiej; ofi¬
cerowie starsi, do rygoru nawykli, bardzo drażliwi
na punkcie honoru; młodsi, używający świata, z ener-
rzyty, owe Geldhaby i inni; damy sentymentalne do
miłostek skłonne, niewiary tragicznie nie biorące,
wyrażające się frazesami z tkliwych romansów ów¬
czesnych wykrojonemi; obok złotej młodzieży, fircy-
Dzieje Porozbtorcnre. Tom II.
51
>>>
404
JERZY ZENOYYICZ,
adjutant komendant przy głównym sztabie Napoleona I,
pułkownik armii napoleońskiej, autor dzieł historycznych
pisanych po francuzku.
(Ze współczesnego portretu w zbiorach ks. Włodzimierza
Czetwertyńskiego.)
ków i hulaków poczciwych z gruntu, serca najlep¬
szego, wyłamujących się z pod każdego rygoru, i żo¬
naci nie lepsi, z amorami w głowie i żony również
płoche"; życie lekkie bez poważnych zawikłań, zapo¬
minające o troskach publicznych, „a jednak szczerze
polskie w postaciach, w sposobie myślenia i działa¬
nia, z polskiemi słabostkami i polską dzielnością,
przymiotami i przywarami, „szczeropolskie w języku
wreszcie, którego autor „Zemsty" wszystkie tajniki
znał, jak ongi przodek jego p. kasztelan lwowski,
choć jak ów od łaciny, tak ten od galicyzmów wcale
nie stronił".
Obok niesprawiedliwego zarzutu kosmopolityz¬
mu, stawianego Fredrze przez romantyczną krytykę,
brano mu za złe przedewszystkiem w kołach demo¬
kratycznych, że zwracał uwagę wyłącznie na wyższe
sfery społeczne, na arystokracyę, szlachtę i dawnych
wojskowych, że nie sięgał do ludu, w którym pod
wpływem literatury zagranicznej i haseł Zoryana
Dołęgi Chodakowskiego, rzuconych właśnie z ziemi
galicyjskiej zaraz po wojnach napoleońskich, widzia¬
no jedyne źródło polskości, poezyi i siły. Galicya
miała przejść przez szereg gorzkich pod tym wzglę¬
dem rozczarowań.
Lud galicyjski pod rządem austryackim pozba¬
wiony spójni moralnej z dziedzicem i plebanem prze¬
szedł pod wpływ biurokracyi, która umiała zaszcze¬
pić w nim nieufność i podburzać go systematycznie
przeciwko warstwom posiadającym. Jeszcze dnia
1 września 1781 r. ogłoszono patent wskazujący pod¬
danym, w jaki sposób szukać mają sprawiedliwości
na dziedzicu; w roku 1784 wydano rozporządzenia
o odpowiedzialności dziedzica za pokrzywdzenie pod¬
danych przez jego oficyalistów; w 1786 wydano pa¬
tent pańszczyźniany regulujący w 84 artykułach ro¬
bocizny, daremszczyzny, własności'pod danych, obo¬
wiązki czeladzi i t. p. W r. 1784 zakazano dziedzi¬
cowi zawierać jakąkolwiek ugodę z poddanym bez
zezwolenia cyrkułu. Chłopi galicyjscy mieli prawo
„bezpłatnej jurysdykcyi“, to jest wymiar sprawiedli¬
wości bez opłaty taks i innych należytości sądowych.
We wszystkich sprawach mieli także ze strony rzą¬
du bezpłatną obronę; urzędnik skarbowy stawał w są¬
dzie jako „adwokat poddanego" (Unterthans-
advokat). U dworu był także agent dla spraw
chłopskich, który bezpłatnie podejmował się popie¬
rania każdej prośby czy skargi przez chłopa do władz
wiedeńskich wniesionej. Włościanom przysługiwało
prawo wybierania wójtów, których dominia zatwier¬
dzały i zaprzysięgały; później dominiom te czynności
odebrano i przekazano je cyrkułom. Sami włościa¬
nie rozporządzali majątkiem gminy, zarówno nieru-
dUUIfl|Sl KOlaBERG,
profesor miernictwa i topografii w uniwersytecie warszaw¬
skim, ur. 1776 r. w Woldegk w księztwie Meklemburg-Stre-
lickiem, członek Tow. Przyj. Nauk; wydał kartę pocztową
i podróżną Królestwa Polskiego i W. Ks. Poznańskiego, zm.
1831 roku.
(Z litografii współczesnej, ze zbiorów ks. Wł. Czetwertyń¬
skiego.)
>>>
405
chomym (wspólne pastwiska i lasy) jak ruchomym
(papiery publiczne); chłop przedstawiony dziedzico¬
wi przez gromadę wchodził bez żadnych innych
zresztą tytułów, w posiadanie gruntów wiejskich
(„rustykalnych11, w przeciwstawieniu do dóbr „do-
minikalnych“) opuszczonych, tak zwanych pustek;
grunta te pod żadnym warunkiem na własność do¬
miniów przejść już nie mogły.
W stosunkach pańszyznianych rząd austryacki
widział rękojmię powodzenia swojej polityki. W chwi¬
li przejścia Galicyi pod panowanie Austryi, stosunki
te w tym kraju przedstawiały się nawet lepiej, niż
w reszcie monarchii. Myśl usamowolnienia chłopa
pojawiała się już u pisarzy i mężów politycznych
polskich jeszcze w połowie wieku XVIII-go. Rząd
austryacki przeciwnie starał się stosunek poddańczy
z jednej strony utrzymać i wzmocnić, a przytem, jak
się wyraża Kalinka „poplątać go, skrzywić, zawi-
kłać, zrobić go dla obu stron nieznośnym, przykuć
do siebie obie i w tym stanie drażnić je ciągle, pobu¬
dzać je przeciw sobie, dopóki w rozpaczliwem wysi¬
leniu same nie podrą tych więzów". Rozdzielono więc
przedewszystkiem własność dziedziców galicyjskich
na grunta „dominikalne“, pozostające bezpośrednio
w ich posiadaniu, i „rustykalne1*, wydzielone przez
dziedziców poddanym, przyczem dziedziców nazwa-
JÓZEF SĘKOWSKI,
znakomity oryentalista, ur. 1800 roku pod Wilnem, zwiedził
i opisał Turcyę, Małą Azyę, Syryę, Egipt i Nubję, zmarł 1858
rokn w Petersburgu.
(Z litografii współczesnej.)
FEL.1KS PflWEŁi (JAROCKI,
zoolog, ur. 1790 roku pod m. Pacanowem, założyciel gabinetu
zoologicznego w Warszawie, od 1819 profesor zoologii w uni¬
wersytecie, zmarł 1864 roku.
(Ze sztychu współczesnego, ze zbiorów ks. Wł. Czetwertyń-
skiego.)
no tylko „zwierzchnikami gruntowymi (Grunt-Ob-
rigkeiten) własności poddańczych“. „Zwierzchnik"
taki nie miał prawa dzielenia gruntów rustykalnych
i rozporządzania niemi według swej woli. Chłop nie
mógł być ani usunięty z takiego gruntu, ani sam się
z niego wydalić nie mógł; nie mógł go też sprzeda¬
wać ani dzielić między dzieci. 'Wyrodził się z tego
nieopisany chaos: hypoteka i sądy znały tylko jedne¬
go właściciela, rząd i władze administracyjne rozróż¬
niały właściciela gruntowego i użytkowego; toteż
potem spory o posiadanie pomiędzy dominium a pod¬
danymi wyłączone zostały z pod juryzdykcyi sądów
i oddane bezprawnie władzom politycznym. Na dzie¬
dzicu ciążył niemniej obowiązek: „dostarczaniapodda¬
nym wszystkiego do utrzymania ich potrzebnego oraz
wspomagania ich bezpłatnie w przypadku nieuro¬
dzaju i innych potrzebach", co wobec niemożności
usunięcia próźniaczego czy niedbałego poddanego
stawało się dla właścicieli nietylko niesłychanym
ciężarem (grunta dominikalne Galicyi wynosiły tyl¬
ko czwartą część gruntów rustykalnych) ale także
i nieustannem zarzewiem niezgody i nienawiści.
Właścicielom nie przysługiwało przytem prawo se-
kwestrowania dochodów albo licytowania zaległego
wr powinnościach poddanego. Niedopełnienie obo¬
wiązków poddańczych miało być zaskarżone nie
przed władzą sądową ale przed władzą administra-
>>>
MARCIN DUNIN SUUOOSTOWSKI,
h. Łabędź, ze Skrzynna,
urodź. 1774 r. we wsi Wale pod Rawą, wyświęcony w 1796 w Lateranie, arcybiskup gnieźuieńsko-poznański po Wolickim
od 15 marca 1830 r., złożony z godności arcybiskupiej przez rząd pruski w r. 1839, przywrócony przez Fryderyka Wilh. IV
w r. 1840, umarł 26 grudnia 1842 r.
(Litografia Aschenbrennera według portretu z natury.)
>>>
407
cyjną. Najwyższą karą, jaką te władze poddanemu
wyznaczały było „oddalenie od gruntu" t. zw. Abs-
tiftung. Mniejsze stopnie kary stanowiły: areszt,
tyczy samego „oddalenia z roli", zarządzane ono było
wr ten sposób, że dzieci oddalonego na gruncie zosta¬
wały i że oddalony rządził się tak samo jak po-
TEODOR MORAWSKI,
ur. 1797 r. we wsi Pi won icac h pod Kaliszem, mąż stanu i historyk, adjunkt ministeryum spraw wewn., współpra¬
cownik „Tygodnika Warszawskiego", „Gazety Codziennej" i „Orła", oraz korespondent „Morning Chronicie",
członek rządu rew. i deputacyi odbierającej Skrzyneckiemu dowództwo w 1831 roku, min. spraw zagr., zmarł 1879
roku w Paryżu.
(Drzeworyt A. Regulskiego z rysunku I. Buchbindera wykonanego według portretu w poznyin wieku.)
.areszt z postem i kajdany, kary cielesne, roboty pu¬
bliczne, asystencya wojskowa. Wszystko to działo
się na żądanie właściciela a wykonywane było
w sposób okrutny, w rezultacie bezskuteczny. Co się
przednio, chociaż tylko w imieniu dzieci. Sekwe-
strowanie zboża i bydła, jedynie prowadzące do celu,
zakazane zostało instrukcyą rządu galicyjskiego
z dnia 24 maja 1826 r. To też gdy podmówiona gro-
>>>
408
WARSZAWA Z CZASÓW KRÓLESTWA KONGRESOWEGO.
Były klasztor Benonów.
(Drzeworyt wykonany z rysunku Fr. Wastkowskiego.)
mada nie chciała iść na robotę, sprowadzać trzeba
było komisye urzędnicze, które trwały łata całe
i rujnowały właściciela. Ostatecznie władze spro¬
wadzały wojsko, które otoczywszy opornych, wymie¬
rzały każdemu z nich publiczną karę cielesną. Urzęd¬
nicy tłómaczyli przytem włościanom, że dzieje się to
tylko na żądanie panów a interwencya władz ma
tylko to na względzie, aby panowie nie przebrali
miary w karaniu.
Urzędnik był także sędzią we wszystkich spo¬
rach pomiędzy właścicielem a poddanym, a to na
podstawie najwyższego patentu o kompetencyi władz
w sporach poddańczych wydanego jeszcze w 1781 r.
Patent ten polecał wprawdzie, aby w decyzyach
o charakterze prowizorycznym unikano oceniania
punc tum iuris, dla którego rozsądzenia sprawę
skierowywać trzeba na drogę sądową; w rzeczywi¬
stości jednak pomimo dekretów z 1808, 1811 i 1812 r.,
urzędnicy samowolnie rozstrzygali i spory prawne,
a gubernium galicyjskie wbrew stanowczym postano¬
wieniom kodeksu i dekretów cesarskich poleciło na¬
wet wyraźnie poufnym okólnikiem z d. 13 lipca 1813
roku rozstrzygać spory poddańcze bez odwoływania
się do sądów. Sądownictwo samo musiało się wtedy
Fasada gmachu Towarzystwa Przyjaciół fłauk w r. 1823.
(Według planu budowniczego Corazziego, ze zbiorów p. Leopolda Meyeta.)
>>>
409
upomnieć o to niesłychane ścieśnienie jego zakresu
działania i istotnie dekret ministra sprawiedliwości
z dnia 4 sierpnia 1817 roku zadecydował, że władze
polityczne zajmować się mają tylko zbadaniem sporu
i stanowieniem przygotowawczem, same jednak pro¬
cesy rozstrzygane być mają przez sądy. Dekret ten
pozostał martwą literą; już 16 września 1817 roku
gubernium galicyjskie „opinię“ swoją o procedurze
w sporach poddańczych rozesłało urzędom cyrkular¬
nym, wskazując, że urzędy cyrkularne mają obowią¬
zek wprowadzać natychmiast włościan w te grunta
i w te prawa, które służyły im w r. 1784 i 1786, a tyl¬
ko wtedy, gdyby stan posiadania w owych dwóch
latach sprawdzonym być nie mógł, decyzye władz
politycznych mają być prowizoryczne, a ostateczne
rozstrzygnięcie powierzone sądom. Podstawy na
których urzędnicy ferowali swoje wyroki były nad¬
zwyczaj chwiejne. Patent z 10 lutego 1789 r. posta¬
nawiał, że w razie sporu „czyli grunta jakowe są do-
minikalne, czy też rustykalne, posiadanie ostatnie
rozstrzygać będzie; strona roszcząca sobie pretensye
do gruntu mieć będzie obowiązek stawienia dowodu,
że grunt, o który chodzi, w dniu 1 listopada 1786 r.,
jako w epoee normalnej w tym kraju do rozróżnienia
gruntów dominikalnych od rustykalnych postanowio¬
nej, do tej kategoryi należał, do której obecnie jest
reklamowany, tudzież, że takie jego pochodzenie po¬
wszechnie jest wiadomem“. Patent ten jako tym¬
czasowy, uchylony został już 17 kwietnia 1790 roku.
Tymczasem jednak rozporządzenie gubernium gali¬
cyjskiego z 7 kwietnia 18‘21 roku poleca właśnie
stosować postanowienie tego patentu, z tern jednak
zastrzeżeniem, że nie dość jest rozeznać, czy podda¬
ny posiadał grunt w dniu 1 listopada 1786 roku, ale
.ocenić trzeba i tytuł, na mocy którego poddany
użytkował z gruntu“. Ale już dekretami z 24 grud¬
nia 1828 roku i z 14 lipca 1835 roku gubernium i to
zastrzeżenie cofnęło, orzekając, że „rozstrzyga głów¬
nie i wyłącznie faktyczne posiadanie w epoce nor¬
malnej (1 listopada 1786) a wcale o tytuł ówczesnego
posiadania nie cliodzi“. Dodać trzeba, że zwykle nie
można było znaleźć pewnego dowodu na posiadanie
w r. 1786; do przyznania własności wystarczało więc
świadectwo dwóch świadków niezaprzysiężonych;
ostatecznie, gdy i takich świadków nie zawsze było
znaleźć łatwo, władze polityczne poprzestawały
na stwierdzeniu, że grunt sporny pozostawał w po¬
siadaniu włościanina „około roku 1786“.
WARSZAWA Z CZASÓW KRÓLESTWA KONGRESOWEGO.
Kośeiói OO. Bernardynów odnowiony.
(Z litografii współczesnej, ze zbiorów p. M. Bersona.)
>>>
410
Odnośnie do sprawy służebności „opinia" gu-
bernium galicyjskiego z dnia 16 września 1817 roku
powołuje się na dekret kancelaryi nadwornej z 12
stycznia 1784 roku i dowolnie go tłómacząc, orzeka,
że „jeśli poddany, bez względu na to z jakiego tytułu
był w faktycznem posiadaniu służebności leśnej w r.
1784, to choćby jej następnie był pozbawiony, należy
mu ją natychmiast przywrócić". Opinia z tymcza¬
sowych pozwoleń lub nawet nadużyć roku wybrane¬
go za t. zw. „epokę normalną" tworzyła samowolnie
pastwiskach. Opinia gubernialna zadecydowała przy-
tem, że prawa do służebności są prawami całej gro¬
mady; z chwilą więc, w której jeden włościanin zy¬
skał uznanie swego prawa służebności, cała gromada
z prawa tego korzystała, a to wbrew postanowieniom
patentów cesarskich, które naprzykład w dobrach
koronnych polecały dokładnie oznaczać ilość drzewa,
jakie pobierać mają poddani. W ten sposób doszło'
do tego, że właściciel wsi często wogóle pozbawiany
był prawa użytkowania z własnego lasu, bo mógł
Gabinet W. Ks- Konstantego w pałaeu Belwederskim.
(Z fotografii z natury.)
tytuł prawny, i od roku 1817 władze administracyjne
przyjęły to samowolne postanowienie gubernium za
prawną zasadę przy rozsądzaniu odnośnych sporów.
Oczywiście do stwierdzenia istnienia owej służebno¬
ści z przed lat trzydziestu kilku wystarczało, aby
włościanin przedstawił dwóch niezaprzysiężonych
świadków, których przesłuchiwano w sposób jaknaj-
mniej formalny, a którzy zeznawali, że pamiętają iż
upominający się o służebność rąbał w r. 1784 drzewo
w lasach pańskich i pasł swoje bydło na pańskich
z niego korzystać o tyle, o ile zbywało coś od potrzeb*
gromad. Takie wypadki, poparte postanowieniem
władzy na korzyść włościan, zaszły w Mościskach^
Białokiernicy, Nowosiółce i innych. Niektórzy wła¬
ściciele, aby uratować las dla dzieci, prosić musieli,,
aby na zasadzie prawa leśnego lasy ich zamykane
zostały. Dochodziło do dziwnych potworności praw¬
nych; jeżeli jakaś gromada mogła wykazać, że wieś
poblizka, do innego zupełnie właściciela należąca,,
należała niegdyś do jednego i tego samego klucza
>>>
411
wystarczało to, aby władze przyznawały skarżącym
prawo wrębu do lasu tej obcej wsi. Postanawiał to
okólnik z dnia 30 lipca 1813 roku. Władze przyzna¬
wały niekiedy gromadom prawo wrębu w kilku na¬
raz obcych wsiach; w roku 1824 gromady Benzów,
Słobódka, Korostowce i Stasiowa Wola otrzymały
nieograniczone prawo do lasów we wszystkich tych
wsiach dowolnie a to dla tego, że wsie te niegdyś
tworzyły razem starostwo halickie. W sprawach
o służebność paszy nie trzymano się nawet zasady
prawo interwencyi i rozstrzyganie jedynie władzom
administracyjnym. W motywach odnośnego przed¬
stawienia dowodziła prokuratorya, że Galicya z in-
nemi prowincyami państwa nie może być zrównana,
gdyż „nicby dla właścicieli dóbr w Galicyi nie było
łatwiejszego, jak obalić na drodze sądowej wszyst¬
kie o prawach do służebności zapadłe dekrety władz
politycznych1*.
Tak więc urzędowe źródło austryackie samo
przyznaje, że sposób w jaki regulowana była w Gali-
ur. 1793 r. w Sulgostowie, syn kasztelana radomskiego, uczeń Lindego, bibliofil, zbieracz pamiątek i starożytności,
marszałek sejmiku opoczyńskiego w 1821 roku, członek rady obywatelskiej województwa sandomierskiego, poseł
opoczyński, po dwuletnim pobycie w Krakowie przeniósł się na Ukrainę 1833 r. gdzie odzyskał w spadku po matce
milionowy majątek. Sprzedał go na książki i starożytności, w testamencie 1855 powierzył zbiory opiece ordynacyi
Myszkowskich, zmarł w Kijowie 29 listop. 1855 r. Zbiory Swidzińskiego połączone dziś są ze zbiorami ordynacyi
Krasińskich.
(Drzeworyt Roebera z portretu współczesnego, ze zbiorów p. Stefana Kolikowskiego.)
normalnego roku 1784, ale wystarczyło wykazać się
z posiadania służebności w którymkolwiekbądź roku,
aby uzyskać zatwierdzenie prawnego jej posiadania.
Spory pomiędzy gubernium galicyjskiem a są¬
dami, które niejednokrotnie probowały upominać się
o przysługujące im jedynie prawo rozsądzania spraw
ze stosunku poddańczego wynikłych, wywiązywały
się dość często. Lwowska prokuratorya kameralna
domagała się skutkiem tego od najwyższych władz
w Wiedniu ostatecznego uregulowania sprawy w spo¬
sób wyłączający kompetencyę sądów a przyznający
cyi sprawa pańszczyzniana daleko odbiegał od ele¬
mentarnych zasad sprawiedliwości. Chodziło nie-
tylko o systematyczne podkopywanie materyalnej
siły i moralnej powagi dworu, ale wprost o zgładze¬
nie go jako główrnego ogniska dotychczasowej zbio¬
rowej trądy cyi, jako twierdzy obronnej przed falą
germanizacyjną. Stosunek poddańczy utracił do¬
szczętnie dawny charakter wzajemności w świadcze¬
niach i korzyściach; nowe pokolenia włościańskie
wychowywały się w przeświadczeniu, że jest on tyl¬
ko pozostałością systemu niewoli chłopów i samowoli
KONSTANTY ŚWIDZlflSKb
Dzieje Porozbiorowe. Tom II.
52
>>>
412
panów, przed których okrucieństwem i chciwością
obronić tylko może austryacki cyrkuł. Rozbudzanie
takiego przeświadczenia wśród ludności galicyjskiej
było zadaniem łatwem i wdzięcznem. Spełniano je
z tern większą skrupulatnością—pisze ^Bronisław Ło¬
ziński *) — ile że w ten sposób każdy przybłęda biu¬
rokratyczny zaspokajał także głęboką zawiść, jaką
zwykle przejmował się ku szlachcie, nie z samych
tylko politycznych, lecz także i ze społecznych po¬
budek. Taki przybłęda bowiem miał wygórowane
poczucie swojej władzy arbitralnej i swojej urojonej
misyi cywilizacyjnej wobec zacofanej w jego wyo¬
brażeniu Galicyi, a tymczasem przy bliższem zetknię¬
ciu się ze szlachtą dotkliwie uczuwał na każdym
kroku swoją niższość kulturalną pod każdym wzglę¬
dem zacząwszy od wykształcenia a skończywszy na
formach) towarzyskiego pożycia, starał się więc tę
MIKOŁ.AJ TYRCHOWSKI,
ur. w Galicyi 1785 r., prof. matematyki w liceum św. Barba¬
ry, rektor liceum św. Anny, wytrawny pedagog, radca kra¬
kowskiego Tow. dobroczynności, umarł w Krakowie 1863 r.,
autor „Opisu liceum św. Anny“ w „Pamiątce z Krakowa"
Mączyńskiego. Ojciec Władysława, doktora medyc., profeso¬
ra Szkoły Głównej warsz. i dziekana medycznego fakultetu
w tejże Szkole a następnie w uniwersytecie warszawskim.
SEBASTYA|M GIRTIiER,
ur. w Krakowie, prof. szkół Winnickich, profesor chirurgii
i położnictwa w 1801—1803; medycyny sądowej i policyi le¬
karskiej 1809—1811, po 1815 weterynaryi i historyi medycy¬
ny, od 1809 prokurator rady szkoły głównej Krakowa, rekto¬
rem uniwersyretu Jagiellońskiego był 1826, w 1831 wybrany
przez uniwertytet senatorem dożywotnim Krakowa, prezes
Tow. naukowego, umarł 22 marca 1833 r.
(Z litografii współczesnej.)
upokarzającą niższość powetować sobie prostacką,
wprost brutalną wyniosłością w zakresie czynności
urzędowych, zwłaszcza wtedy gdy miał przed sobą
szlachcica wr roli strony, szukającej wymiaru spra¬
wiedliwości wobec poddanych, występujących cho¬
ciażby z najdzikszemi uroszczeniami. Z tą zawiścią
do szlachty nie kryli się biurokraci austryaccy.
Owszem jawnie przyznawrali się do niej, niemal
w sposób chełpliwy, jak gdyby w' tem koncentrować
się miał cały rozum stanu, cały patryotyzm austryac¬
ki. I tak naprzykład komisarz cyrkularny w Prze¬
myślu, Tobiaszek, w sposób natarczywy tak peroro¬
wał do chłopów: „Nie dam spokoju tym dumnym pa¬
nom, dopóki ostatnia hrabina nie będzie służyć za
kucharkę u mojej żony, dopóki dziedzic, jeżdżący
czterema końmi, o kiju chodzić nie będzie."
Postępując w ten sposób wobec szlachty, sy¬
stem rządowy w Galicyi tern samem formalnie pro¬
pagował anarchię i podkopywał wszelką powagę wła¬
dzy u dołu, w gminach, więc wobec całej masy lud¬
ności. W ówczesnym bowiem patrymonialnym ustro¬
ju dominia sprawowały administracyę na jej najniż¬
szym szczeblu, a jakąż powagę mogła mieć ta wła¬
dza, jeżeli dziedzica, od którego zależnym byl, iako
oficyalista, widomy organ tej władzy, mandataryusz,
lada jaki urzędnik cyrkularny, traktował w sposób
tak zawistny i lekceważący?
>>>
413
Ciekawe są w tym względzie uwagi uczciwego
niemca osiadłego wówczas w Galicyi, właściciela
dóbr ziemskich, a zarazem pocztmistrza w Grybowie.
ska nieustannie podsycane uprzedzenie, zazdrość
i nienawiść ze strony poszczególnych urzędników.
Nie ujmuję się za szlachtą, do której sam nienależę, ale
rillSIfl Z ŻÓŁTOWSKICH ŁUSZCZEWSKA,
żona urzędnika ministeryum spraw wewnętrznych Król. Polskiego Wacława Łuszczewskiego, późniejszego radcy
stanu, synowa ministra Księztwa Warszawskiego, matka Deotymy, jedna z naj wykształceńszych kobiet Warszawy
pomiędzy rokiem 1827 a 1845, gospodyni salonu będącego ogniskiem warszawskiego ruchu umysłowego tej epoki.
(Z portretu I. C. Lampi’ego (syna), ze zbiorów rodzinych p. Antoniny z Koinierowskicli Sadowskiej.)
„Więcej i ciężej — pisze Hosch w dobrowolnym ; mam na uwadze prawo i wiem, że co dla jednego jest
memoryale do centralnej władzy wiedeńskiej — niż j sprawiedliwem, to i dla drugiego jest slusznem. Jeże-
szlachta innych prowincyi, uczuwa szlachta galicyj- | li głos zabieram, to czynię to z najgłębszem przekona-
>>>
CHOPIN U NAflUeS^KA. RADZIWIŁŁA.
o.
(Z olejnego obrazu	lemiradzkiego.)
>>>
T
416
niem, że prawdę mówię... Było to i pozostanie uroje¬
niem, doktryną szkół niemieckich, że szlachta polska
żyje głównie ze zdzierstwa poddanych, że ich uciska
i gnębi, aby wydusić środki dla swoich potrzeb wy¬
kwintnych. To urojenie nabrało w niemieckim na¬
rodzie przysłowiowej pewności; ciągle jest podtrzy¬
mywane. Ja sam nawet, wychowany w niemieckich
zakładach szkolnych, przyswoiłem sobie to urojenie
i uważałem je za fakt tak samo jak Niemcy po naj¬
większej części jeszcze niedawno Galicyę i wogóle
Polskę błędnie uważali za niezmierzony obszar mo¬
czarów, lasów i bagien, na którym wilki i niedźwie¬
dzie całemi stadami się snują i drogi niebezpieczne-
wchodącemi, podsyca i podnieca zazdrość i niena¬
wiść".
Największego kontygensu biurokratów dostar¬
czały Galicyi prowincye niemiecko-słowiańskie, bo'
kandydaci, ztamtąd pochodzący, nadawali się najle¬
piej do roli, jaka ich czekała.
„Z jednej strony — pisze Łoziński — od biedy
pokonać mogli trudności językowe, skoro władali
jednem z narzeczy słowiańskich, a z drugiej strony
można było zaufać im zupełnie, że w Galicyi wierni
pozostaną niemieckości i służyć będą dążnościom
germanizacyjnym rządu. W tych czasach bowiem
poczucie narodowe, więc i poczucie tej wspólności
*
Wojsko zdążająee na przegląd na Plae Saski w 1825 r.
(Z olejnego obrazu Marcina Zaleskiego.)
mi czynią. Dziś jeszcze niejeden niemiecki urzędnik
rozpoczyna praktykę w Galicyi z tem urojeniem,
i znajduje je zazwyczaj zakorzenionem w największej
części personelu rozmaitych urzędów. Urojenie ta¬
kie zmienia się w przesąd, którego wyplenić nie moż¬
na, a przesąd ten znowu staje się dyrektywą dla
wszystkich urzędowych rozpraw i zarządzeń. Prze¬
sąd.taki staje się nawet zabarwieniem ogólnem, tłem
dla relacyi i opinii, wskutek czego najwyższe wła¬
dze, nie mając tak potrzebnego dla ścisłości bez¬
stronnego przedstawienia stanu, często muszą być
w błąd wprowadzane. Przesąd ten wreszcie wytwo¬
rzył wzajemną nieufność między czynnikami, w grę
plemiennej, które wydobyło się z żywiołową silą do¬
piero później (1848) z pod gruzów obalonego systemu
Metternichowskiego, a po przebyciu późniejszej po-
rewolucyjnej represyi wzmogło się wówczas, znajdo¬
wało się w niemiecko - słowiańskich prowincyach
w stanie zupełnego odrętwienia, w prawdziwym le¬
targu. W dwóch tylko prowincyach Austryi: we
Włoszech (Lombardyi i Wenecyi) i w Galicyi poczu¬
cie narodowe było żywe, ale uchodziło w ówczesnych
pojęciach rządowych i w politycznej nomenklaturze
za synonim antypaństwowej spiskowej dążności, któ¬
rej tępienie wszelkiemi środkami prewencyjnemi
i represyjnemi poczytywano za pierwszy artykuł ra-
>>>
417
cyi stanu. Z tym mandatem wysyłano do obu pro-
wincyi legiony biurokratów, a najgorszych nie do
Włoch, lecz właśnie do Galicyi, która uchodziła za
kraj kulturalnie najniższy w państwie, za teren jało¬
wy, który dopiero pod kulturą austryacko-niemiecką
uprawić należało. Ponieważ inkarnacyę spiskowej
polskości widziano w szlachcie, a zatem w dworach
szlacheckich ogniska antypaństwowych knowań,
przeto mandat powyższy łączył się najściślej ze starą,
jak Austrya absolutna, maksymą rządową: divide
et impera! AVytwrorzyć między dworem a ludem
wiejskim przepaść na tle pańszczyźnianem, pogłębiać
przepaść tę coraz więcej na ogólnem tle stosunków
społecznych, a potem wyzyskać ją politycznie przez
wpojenie w lud wiejski przekonania, że szlachcic
polski, usiskający go pańszczyzną, jest zarazem spi¬
skowcem przeciw państwu, że zatem ucisk pań¬
szczyźniany i spiskowość idą w parze, a wrobec obu
tych dążnośei jedynie w biuro kra cyi znaleźć można
siłę odporną i obronną — oto dyrektywa, z którą już
jechał do Galicyi każdy, świeżo tam odkomendero¬
wany, biurokrata."
Galicya podzielona była na 18 cyrkułów. Spra¬
wował tedy starosta cyrkułowy administracyę na te-
rytoryum przeszło eztery razy rozleglejszem, aniżeli
starosta dzisiejszy, a wyższość jego co do zakresu
władzy nad dzisiejszym starostą prześcigała nieskoń¬
czenie nawet powyższy stosunek terytoryalny.
W tych 18 urzędach cyrkularnych, któreby nazwać
można blokhauzami pozakładanemi dla osaczenia
i poskromienia żywiołu polskiego w kraju, panowała
najgorsza kategorya biurokracyi, właśnie ta, która
przygotowała anarchię w stosunkach społecznych
i administracyjnych.
Cała austryacka maszynerya rządowa, cały sy¬
stem absolutny rządów był już zupełnie rozstrojony
i blizki bankructwa.
„System ten — zdaniem znakomitego historyka
Galicyi ówczesnej nie posiadał w Austryi ówcze¬
snej żadnego z tych dwóch czynników, które w in¬
nych pąństwach stanowiły jego podporę, to jest ani
monarchy, któryby umiał i zdołał działać pod wynio¬
słem hasłem 1’etat c’est moi, ani dobrze i jednoli¬
cie zorganizowanego aparatu administracyjnego, wy¬
konawczego wogóle. Cesarz Józef II, przedstawiany
przez historyków i publicystów austryacko-niemiec-
kich jako typ takiego monarchy absolutnego, który
nietylko mógł podtrzymać system absolutny, lecz
nadto uczynić go do pewnego stopnia popularnym,
posiadał niezawodnie wiele przymiotów, uprawniają¬
cych go do tej roli; ale działalność jego, kierowana
głównie dążnością centralizacyjno-germanizatorską
i wysilająca się przytem na awanturniczą w całym
przebiegu swoim misyę reformatorską, była raczej
tykło jedną fazą w rozstroju państwowym. Jak po
| jego misyi reformatorskiej na polu społecznem, tak
Wyeieezka do Willanowa w dniu Popielcowym 1821 r.
(Z akwaforty Bayera według rysunku J. Sokołowskiego, ze zbiorów p. Stefana Kolikowskiego.)
>>>
418
i po organizacyjnych zabiegach około machiny rzą¬
dowej, pozostało zamieszanie. Organa administracyi
przedstawiały razem taka chaotyczną w rozdziale
agenci strukturę, że częstokroć przypadek rozstrzy¬
gał, do której czeluści biurokratycznej pewna spra¬
wa wpaść miała. Bardzo często sprawy pokrewne
z treści i ze wszystkich akcesoryów bywały rozmai¬
cie traktowane i załatwiane z powodu ich rozrzuce¬
nia pomiędzy- różne władze centralne. Za rządów
następnych próbowano niejedno zmienić i naprawić,
ale próby te nie osiągnęły celu pożądanego.
W takim składzie rzeczy, sjstem absolutny
w Austryi potrzebował do utrwalenia swojego wobec
nowych prądów politycznych, coraz śmielej dociera¬
jących od Zachodu ku środkowej Europie, już nietyl-
ko monarchy, któryby w wyższym umyśle umiał ob¬
jąć i samodzielną inicyatywą forytować całość zadań
państwowych, niedostępną dla ścieśnionego widno¬
kręgu biurokracyi; lecz nadto centralnego organu
przybocznego, któryby z jednej strony był motorem
i regulatorem wszystkich funkcyi skomplikowanego
aparatu administracyjnego, a z drugiej strony czu¬
wał bacznie nad utrzymaniem tego aparatu w stanie
STANISŁAW Hr. DUNIN-BORKOWSKI,
ur. 3 maja 1782 r. w Rudzie w Galicyi, um. 29 grudnia 1850 r.
Znakomity geolog i mineralog, ogłosił po niemiecku: „Spo¬
strzeżenia geognostyczne z okolic Rzymu w 1820 r. w War¬
szawie wydał „Podróż do Włoch"; w 1834 ogłosił w Wiedniu
„Psałterz królowej Małgorzaty".
(Z olejnego współczesnego portretu, ze zbiorów rodzinnych.)
dÓZEf IGNACY Jlr. KOSSAKOWSKI,
nauki odbywał u 00. Pijarów i zagranicą, dyrektor szkół
gub. grodzieńskiej, następnie wileńskiej, w 1812 r. jeden z 7
członków rządu tymczasowego w Wilnie ustanowionego
przez Napoleona, przeniósłszy się do Królestwa został gene¬
ralnym wizytatorem wszystkich szkół, obrany członkiem
Tow. Przyj. Nauk ofiarował instytucyi tej piękną bibliotekę.
(Ze zbiorów rodzinnych hr. Stanisława Kossakowskiego.)
dobrym, zapezpieczonym przed osadzaniem się rdzy
przedajności i śniedzi bezmyślne] pedanteryi na po¬
szczególnych kołach i kółkach. Tych warunków
nie posiadała Austrya. W tych czasach bowiem ce¬
sarz Franciszek ograniczał swoją ambicyę do ześrod-
kowania w swojej gabinetowej kancelaryi spraw ad¬
ministracyi wewnętrznej tak, ażeby w tym zakresie
zachować sobie wszystkie pozory samodzielności
i niezależności. Sam lubił chwalić się tem, że mógł¬
by być bardzo użytecznym „hofratem", i niezawod¬
nie należał mu się tytuł najwyższego i najpracowit¬
szego „ho£rata“ w całej Austryi. Rzecz naturalna,
że taki monarcha-biurokrata musiał nietylko opóź¬
niać w nieskończoność ostateczne załatwienie wielu
spraw, sobie zastrzeżonych, lecz nadto, wobec fizycz¬
nej niemożności wglądania we wszystkie szczegóły,
pozostawić w końcu biurokracyi szerokie pole, na
którem ona czuła się już zupełnie wyjętą z pod kon¬
troli. Doniosłość tej konsekwencyi maleje w oczach
dzisiejszego pokolenia społeczeństwa polskiego w Ga¬
licyi, oswojonego już z widokiem urzędników-oby-
wateli, stojących poza sferą hierarchicznej odpowie¬
dzialności pod podwójną ścisłą kontrolą własnego
>>>
419
sumienia obywatelskiego i opinii współobywateli.
Ale takie wyjęcie biurokracyi z pod kontroli, o ja¬
kiem powyżej mówiliśmy, znaczyło dla pokolenia pol¬
skiego ze schyłku pierwszej połowy XIX stulecia
niemal tyle, co wyjęcie z pod prawa i wydanie na
łup samowoli licznej, ale wspólnością interesów ści-
książę Metternich trzymany był zdała od spraw ad-
ministracyi wewnętrznej, nie tyle z zasadniczych
powodów, jak raczej dzięki tej zazdrości, z jaką ce¬
sarz zastrzegał sobie wszystkie pozory samodzielno¬
ści monarszej w tym właśnie zakresie działania.
Kalinka zwraca uwagę że już Józef II przeko-
ADAM MICKIEWICZ
na skale Judahu.
(Z litografii wileńskiej według olejnego portretu Wańkowicza, ze zbiorów p. Leopolda Meyeta.)
śle z sobą połączonej i przewrotnym esprit du
corps na tle tych interesów od dołu do góry oży¬
wionej, armii indywiduów obcych krajowi i przeję¬
tych zawistnemi uprzedzeniami.
Jedynie dobrą—ale nie w znaczeniu bezwzglęi-
nem, lecz tylko w porównania ze stanem później¬
szym—stroną rządów cesarza Franciszka było to, że
i nał się o niestosowności wielu swych reform. „Zwol-
niał w swym planie scentralizowania Austryi w je¬
dnolite państwo i koronę Świętego Stefana, gwałtem
do Wiednia zabraną, do Preszburga kazał odwieźć.
Widział z boleścią, jak wielkie złe zrządziły jego re¬
ligijne rozporządzenia w Belgii, jakoż im tylko dom
Habsburski jedynie może przypisać, że stracił naj-
Dzieje Porozbiorowe. Tom II.
53
>>>
420
JVIurowanka w Tuhanowiezaeh w której
mieszkał ]VIiekiewiez.
(Ze zdjęcia fotograficznego z natury.)
za, i niedziw, bo wybierano z młodzieży poświęcają¬
cej się stanowi duchownemu najzdolniejszych i tych
wysyłano na naukę do Wiednia. Tam profesorowie
przez rząd mianowani, ucząc według książek przez
rząd aprobowanych, ukazywali młodzieży władzę ce-
sarką, jako jedyną podstawę religii i źródło władzy
duchownej. Z takich zakładów wiedeńskich, a mia¬
nowicie z założonego w roku 1816 K. K. hohere
Bildungsanstalt ftir Weltpriester wycho¬
dzili kandydaci do biskupstw, kanonij, katedr teolo¬
gii po uniwersytetach i seminaryach, profesorowie
religii po gimnazyach. Z góry rozszerzało się to po¬
tworne pojęce cesarsko-królewskiej katolickiej reli¬
gii, w której ksiądz był urzędnikiem państwa płat¬
nym, w państwie znajdującym obronę przeciw suro¬
wości swoich zwierzchników. Martwość i bezdusz¬
ność biurokratyczna ogarnęła duchowieństwo, pisze
Kalinka, ćwiczone w historyi austryackiej, w niektó¬
rych gałęziach teologii, miało dość oświaty, o ile się
ona zgadzać mogła z przepisami cesarsko-królew¬
skiej cenzury, ale pozbawione węzła hierarchicznego,
stopień swej wiary i gorliwości apostolskiej niejako
w rubrykach biurowych mierząc, straciło siłę ducho¬
wą i szukało natchnienia, drogi swych obowiązków
nie w misyi swej apostolskiej, nie w kardynalnych
cnotach chrystyanizmu, ale w reskryptach guber-
nialnych. Będące jakoby uzupełnieniem policyi gu-
bernialnej, cząstką armii, która podtrzymywała tron
cesarza, pomocnikiem straży finansowej przeciw kon¬
trabandzie i audytoryatu wojskowego przeciw dezer¬
terom nie słysząc z nikąd wyższego głosu, zapomnia¬
ło iż świeckie sprawy do zakresu jego nie należą.
Wyparte z roli sobie właściwej, wciągnięte do sfery
ludzkich interesów, upatrywało dla siebie miejsca
na arenie politycznej. Ktoby chciał szukać skanda-
piękniejszą perłę swej korony. Brat jego i następca
Leopold II, który w Toskanii szedł za przykładem
ces. Józefa, w ciągu krótkiego panowania na tronie
cesarskim, tę ważną przedsięwziął odmianę, że semi-
narya generalne postanowił znieść, a nowe pod dozo¬
rem biskupów potworzyć. Co też Franciszek dokonał.
Lecz znalazła się kasta, której to uciemiężenie
kościoła było bardzo po myśli. Szczyciła się biuro-
kracya, jak wszystko w materyach religijnych mą¬
drze jest w Austryi obmyślane, wszystko przewi¬
dziane i urządzone nach den bestehenden k. k.
Yorschriften. Ani za wiele niewiary (mianowi¬
cie w ludzie), ani za wiele fanatyzmu; życie religijne
szło porządkiem administracyjnym, który na każdy
wypadek potrzebne środki obmyślił. Lecz tego nie
widziano, a raczej nie gorszono się wcale, że ze zbu¬
rzeniem hierarchii kościelnej, zalano duchowieństwo
rozkładającym kwasem. Zły ksiądz od wyroku bi¬
skupiego apelował do gubernium, biskup pozbawiał
go praw duchownych, pieczy dusz, gubernium zosta¬
wiało go przy dochodach. Ztąd zdarzały się gorszące
kłótnie, przykłady nieposłuszeństwa, dezorganizacyi
moralnej. Rychło i do Galicyi przeniosła się ta zara-
Pokój domu w Wilnie, przy zaułku Bernardyńskim,
w którym ]VTiekiewiez pisał „Grażyną".
>>>
421
lów, kogoby cieszyły przy¬
kłady poniżenia duchowej
misyi, tenby, zdaniem Ka¬
linki, w historyi ducho¬
wieństwa galicyjskiego z o-
wrej epoki, znalazł bogate
dla siebie żniwo. Dość
powiedzieć, że na wzór
społeczeństwa świeckiego
rozerwała się społeczność
duchowna. Z drugiej stro¬
ny młodzi duchowni, ubo¬
dzy wikaryusze, alumni i
seminarzyści w'idząc, że
dygnitarze kościoła stali
się dygnitarzami dworu
austryackiego, rzucili się
w przeciwny obóz poli¬
tyczny. Rozszerzali demo¬
kratyczną propagandę, by¬
li agentami konspiracyi,
która między duchownymi
nietylko w Galicyi i nietyl-
ko po wsiach, ale wr całej
Austryi, nawet a może
głównie w seminaryach
wiedeńskich, przeciw do¬
mowi Habsburskiemu roz-
gałęziłasię. Widząc religię
popieraną przez bagnety,
pierwsi stracili do niej za¬
ufanie i nierzadko było
można spotkać w tej epoki
czasach młodego kapłana
Tuhanowieze, dom JVTaryli YYereszezakówny.
(Według zdjęcia fotograficznego z natury.)
wr Galicyi i w całej monar¬
chii, który rozprawiał, a
przynajmniej myślałjakby
naj radykalniej szy francuz-
ki reformator, szydził z za¬
sad, w imię których urząd
swój pośrednika z niebem
sprawował. O religii ani
z jednej, ani z drugiej stro¬
ny nie było mowy. Dążyła
władza do shołdowania
dla swych interesów^ reli¬
gii. Mała wr pośrodku zo¬
stała garstka prawdziwych
kapłanów, a ta niepodołała
uprawić pola przez tyle
rąk opuszczonego. To też
kiedy przyszły najcięższe
dla Galicyi lata, głos du¬
chownych był albo za nie¬
liczny, albo za ziemski,
aby przez rozpasane masy
mógł być wysłuchanym.
Prawodawstwo cesa¬
rza Józefa znalazło silnego
obrońcę w biurokracyi, od
razu sprzęgło się ono z ru-
ANTONI EDWARD ODYfJlEC,	tyną urzędniczą i eksploa-
ur. 1804 r., towarzysz młodości i podróży Adama Mickiewicza,	kościół na stronę izą
redaktor „Kurjera Wileńskiego" od 1839—1860, wydawca	^U, burzyło jego powagę,
noworoczników „Melitele“, tłómacz Schillera, Walter-Scotta,	psuło do niego Zaufanie.
Byrona i Moora, zmarł 1885 r. w Warszawie.	Po śmierci Józefa po
(Z litografii wykonanej w 1844 r., ze zbiorów p. M. Michnie- wielekroć Upominali Pa-
wicza.)	pieże rząd austryacki, aby
>>>
422
zmienił system ów prawodawczy i w rzeczy sa¬
mej cesarz Franciszek, chociaż za jego panowania
wyszło kilka w duchu Józefa II przepisów, oka-
cyuszem apostolskim Ostini, celem uchylenia pra¬
wa, znanego pod nazwiskiem Heiratspatent,
a gdy się te negocyacye nie powiodły, zaproponował
STEpflfl GRABOWSKI,
ur. 1763 r., generał wojsk polskich, uczestnik wojen 1792—1794, oraz 1812, wzięty do niewoli, pod Lipskiem,
dyrektor wojny w 1815 r., minister i sekretarz stanu w 1825, zmarł 1844 roku.
(Z litografii współczesnej, ze zbiorów ks. Wł. Czetwertyńskiego.)
zał się skłonnym do pewnych ustępstw na rzecz nowe i polecił, aby trybunały w sprawach rozwodo-
Stolicy Apostolskiej. Polecił jednemu z kapła- dowych przed wydaniem wyroku zażądały opinii bi-
nów austryackich, aby wszedł w układy z nun- skupów. Syn jego Ferdynand II, ulegając żądaniom
>>>
423
Grzegorza XVI delegował biskupa St.-Pollen i dwóch
radców nadwornych do wygotowania potrzebnych
projektów. Układy trwały długo, opóźniała je zwy¬
kła powolność administracyi austryackiej i brak
cyę, obowiązującą od dnia 1 stycznia 1812, odkąd
też istnieje pod nazwą: Powszechne prawo cywilne,
dla państw pod berłem Austryi będących, obowiązu¬
jące. Wydane później dekreta nadworne rozjaśniają
ALEKSANDER BRONIKOWSKI,
nr. 1788 r. w Dreźnie, syn generała-adjutanta elektora saskiego, oficer wojsk pruskich, w 1806 wzięty do niewoli
francuzkiej, po traktacie tylżyckim wszedł w służbę francuzką, zostawał w sztabie marszałka Victora, przyjął
wreszcie służbę w wojsku polskiem, w kawaleryi, w pułku ułanów, gdzie dosłużył się stopnia majora; przeniesiony
„na reformę11 mieszkał w Warszawie i w Siedlcach, od 1825 osiadł w Dreźnie, gdzie po niemiecku pisywał powieści
z dziejów polskich, po 1830 mieszkał w Halbersztadzie, Berlinie i Magdeburgu, umarł 22 stycznia 1834 r. w więzie¬
niu za długi w Dreźnie.
(Ze współczesnego sztychu, ze zbiorów ks. Wł. Czetwertyńskiego.)
szybkiej decyzyi w sferach rządu, wstrzymywała
opozycya biurokratyczna.
Patent cesarza Franciszka z dnia 1 czerwca
1811 nadał nowemu austryackiemu kodeksowi sank-
niektóre kwestye, a patenta najwyższe pomniejsze
modyfikacye zaprowadziły. Temi ustawami prawa
polskie zupełnie zniesiono, chociaż wr czynnościach
prawa cywilnego, sięgających dawnej epoki, miano-
>>>
424
ADRYflN krzyż akowski.
matematyk i historyk, ur. 1788 r. w Dąbrowie w Augustów-
skiem, od 1821 profesor mechaniki analitycznej i algebry
wyższej w uniwersytecie warszawskim, zm. 1 8ł2 roku.
(Z litografii w zbiorach ks. Wł. Czetwertyńskiego.)
wicie w rzeczach spadkowych, miały (Ob. Kalinka:
„Galicya etc.“) prawa polskie moc obowiązującą,
z którego to powodu poświęcono im w uniwersyte¬
cie lwowskim osobną katedrę.
Co do postępowania sądowego, obowiązywał od
r. 1782 (Ob. dzieło Kalinki) kodeks, a raczej ordynacya
sądowa, wypracowana na rozkaz cesarza Józefa II,
atoli w niektórych tylko prowincyach austryackich.
W roku 1796 wyszła w Wiedniu Allgemeine Ge-
richtsordnung fur Westgalizien, nieco do¬
kładniejsza od ordynacyi Józefińskiej, bo zawierają¬
ca w sobie późniejsze objaśnienia, a mianowicie usta¬
wę krydalną, czyli o prawach wierzycieli w razie
upadku dłużnika. Kodeks ten i dla wschodniej Ga-
licyi od 1 maja 1807 r. miał moc obowiązującą.
Co się tyczy kodeksu karnego, ten znowu
tytułem próby przez cesarza Franciszka w dniu 17
czerwca 1796 roku dla zachodniej Galicyi został wy¬
dany, lecz z doświadczeń skorzystano i na jego pod¬
stawie wypracowano w roku 1803 nowy kodeks kar¬
ny, który wraz z procedurą kryminalną od dnia 1
stycznia 1804 roku obowiązywał.
W moc powyższych ustaw wprowadzoną zosta¬
ła następna organizacya sądownicza.
Co się tyczy sporów cywilnych, mieszkańcy ca¬
łej Austryi podzieleni zostali na trzy klasy, to jest
szlachtę, mieszczan i chłopów, z których każda ma
osobną dla siebie instancyę.
Były więc w Galicyi:
I. Sądy uprzywilejowane „Pora nobilium“
we Lwowie, Stanisławowie i Tarnowie, jak nie mniej
sąd foralny w Czerniowcach dla Bukowiny. Każdy
z nich miał prezesa, wiceprezesa, sześciu do piętnastu
sędziów, czylikonsyliarzy (K. K. Landriithe); przez
czas dłuższy atoli w żadnym z sądów galicyjskich
urząd prezesa nie był obsadzonym. Nadto była w nich
znaczna ilość sekretarzy, protokulistów, auskultan-
tów, regestrantów, adjunktów, kancelistów, akcesi-
stów, rewidentów, registratorów, ingrosystów i t. p.,
oprócz granicznych komorników, taksatorów, mier¬
ników, urzędników tabuli i adwokatów. Do juryzdyk-
cyi sądów foralnych należały: 1) fiskus we wszyst¬
kich sprawach jego administracyi powierzonych, bez
względu czy występuje jako powód, czy jako oskarżo¬
ny : sprawy atoli fiskalne sądzone bywały w obecno¬
ści radcy gubernialnego. 2) Dobra kameralne. 3) Do¬
bra nie mające miejscowej zwierzchności. 4) Klasz¬
tory, kapituły i t. p. pozywane in corpore. 5) Sta¬
ny podobnież in corpore pozywano. 6) Dominia
w sporach o prawo juryzdykcyi przeciw dominiom
i magistratom. 7) Duchowieństwo katolickie i człon¬
kowie wyznania augsburskiego i helweckiego do sta¬
nu duchownego ordynowani, jak niemniej księża dy-
zuniccy. 8) Wszyscy mogący się wywieźć ze szla-
WACŁflW RZEWUSKI,
ur. 1765 r., syn hetmana polnego Seweryna, rotmistrz wojska
austryackiego, po wyjściu ze służby ożenił się z Rozalią Lu-
bomirską, po r. 1815 wyjechał w podróż na Wschód, powrócił
ztamtąd jako emir Alep-Bogdadu, i na Podolu prowadzić
zaczął życie koczownicze naśladując Beduinów, po potyczce
pod Daszowem w maju 1831 r. zginął bez wieści.
(Drzeworyt A. Regulskiego z portretu znajdującego się
w zbiorach ordynacyi hr. Krasińskich.)
>>>
425
chectwa krajowego, lub zagranicznego, jak również
nie szlachta, zaszczycona orderem. 9) Poddani Porty
Ottomańskiej. Były też miejscowe przywileje, dozwa¬
lające instytucyom nieszlacheckim udawać się do
sądów foralnych; tak np. w Wiedniu gremium han¬
dlowe, bank austryacki, ogólny zakład ubezpieczenia
i t. p. Początkowo sędzią foralnym mógł być tylko
szlachcic, a to dla zachowania dawnej zasady, ażeby
szlachcic tylko przez szlachcica był sądzonym. Ce¬
sarz Józef II, nie chcąc nadwerężać tej zasady, a pra¬
gnąc swoich urzędników na posady konsyliarzy
ni i honorowi doradcy, w niektórych zaś jeden bur¬
mistrz lub syndyk z pomocą sekretarza, kasyera
i kilku subalternów, załatwiał wszystkie czynności
administracyjne i sądowe. Urzędnicy ci płatni byli
przez miasto, ale ich miasto nie wybierało, tylko gu-
bernium lub cyrkuł.
b) Chłopi i nie szlachta na wsi, mają justy-
cyaryaty, których było w Galicyi 2,666. Podlegają
nadto (cytujemy z dziełu Kalinki), justycyaryuszom
takie miasta, które nie mają uorganizowanych magi¬
stratów. Justycyaryusze sprawowali w sposób najo-
dflN MARCELiI GUTKOWSKI,
ur. 27 maja 1776 r., kapelan wojskowy za Księztwa Warszawskiego,jako jeniec po 1812 r. przebywał w gubernii
kaługskiej, mianowany przez W. Ks. Konstantego kapelanem generalnym wojsk polskich, infułat zamojski,
dawał ślub W. Ks. Konstantemu z Joanną Grudzińską 24 maja 1820 r., w 1825 prałat archidyakon warszawski,
1826 biskup podlaski, senator Król. Polskiego, 29 lipca 1840 wyjechał z Janowa do Ozieran do klasztoru Kano¬
ników regularnych, w pow. rohaczewskim gub. mohilewskiej, w 1842 r. rezygnował z biskupstwa i osiadł we
Lwowie u 00. Franciszkanów, 1856 arcyb. marcyanopolitański, zmarł 1863 roku.
(Litografia E. Keisera, ze zbiorów p. Stefana Kulikowskiego.)
wprowadzić, nadał szlachectwo sędziom nieszlachcie
i z urodzenia Niemcom.
II. Sądownictwo patrymonialne, a mianowicie:
a) Magistraty, których było 84. Tym, jako ju-
ryzdykcyi sądowej podlegają mieszczanie po mia¬
stach wolnych, w pomniejszych bowiem, prywatnych
miasteczkach poddani byli juryzdykcyi dominikalnej.
W niektórych miastach naczelnikami magistratów7
byli burmistrze i wiceburmistrze, w innych obok bur¬
mistrzów syndycy, w innych sami tylko burmistrzo¬
wie lub syndycy. We Lwowie powinno być 24 rad¬
ców magistraturalnych, po innych miastach byli płat-
sobliwszy urząd podwójny. Z jednej strony byli
urzędnikami państwa w pierwszej instancyi i jako
tacy obowiązani do czuwania nad wykonywaniem
rozka:.ówr od wyższej władzy nadesłanych, i za to
byli przed rządem odpowiedzialni, chociaż żadnego
ze strony rządu nie pobierali wynagrodzenia. Z dru¬
gie] strony, była to służba, płatna przez dziedzica
i całkiem od niego zależna, bo właściwie jego tylko
prawa wykonywająca. Ten dziwny stosunek wyro-
dził z biegiem czasu najszkodliwsze skutki. Rząd
zmuszony był do utworzenia pewnej pośredniczą] in-
stytucyi, bo wmieszał się wr stosunek pańszczyźniany,
>>>
(
1
Ogłoszenie Rzeczypospolitej Krakowskiej.
(Kopia z akwarelli Michała Stachowicza.)
>>>
427
a nie mógł włościan, jako poddanych pana, całkiem
z pod jego zwierzchnictwa usunąć. Wybrał zatem
powyższą drogę, a ta przy właściwej mu podejrzli¬
wości, okazała się najgorszą. Nie ufał rząd justy-
cyaryuszom, bo byli płatni przez właściciela, nie ufali
im dziedzice, bo justycyaryusz nie miał nadziei
awansu, jak tylko zasługując się cyrkułom. Ztąd,
załatwiali, ale utrudniali raczej stosunki prawno-
włościańskie.
Zważyć bowiem należy, że instytucya manda-
taryuszów, chociaż istniała także w prowincyach au-
stryackich i czeskich, nie wywołała tam wszakże
tak fatalnych, jak w Galicyi pod względem politycz¬
nym i sądowym rezultatów. W dziedzinach niemiec-
ALiEKSANDER J4r. FREDRO,
urodzony 1793 r. w Suchorowie, zmarł 1876 r. we Lwowie.
(Z rysunku prof. Wł. Łuszczkiewicza wykonanego z natury około 18iO roku.)
kich wprowadzona od dawna po wsiach instytucya
ksiąg hipotecznych, utrzymywała jasną kontrolę nie¬
ruchomości chłopskich. Przy każdej zmianie takiej
nieruchomości opłacali poddani laudemia, opłacali
taksy przy zapisywaniu do ksiąg gruntowych, przy
postępowaniu spadkowym i spornem, co do kasy
dziedzica płynęło; dziedzic zatem, który w utrzyma¬
niu justycyaryusza miał zysk, a nie straty, któremu
z góry obustronna niewiara, z dołu obustronne po¬
chlebstwo, a zawsze nie szczere, bo gdzie justy¬
cyaryusz był człowiekiem uczciwym i w konspiracyi
między włościaństwem a cyrkułem nie chciał pośred¬
niczyć, sam go prześladował, gdzie zaś pełnił rozka¬
zy cyrkułu tam go dziedzic, jedyne źródło utrzyma¬
nia od siebie odpychał. Przytem źle płatni, pod
względem sądowym żadnej nie czujący kontroli, nie
Dzieje Porozbiorowe. Tom II.
>>>
428
dla własnego interesu chodziło
o ewidencyę w nieruchomo¬
ściach chłopskich, doglądał ści¬
słego pełnienia obowiązków są¬
dowych mandataryusza. W Ga-
licyi przeciwnie. Nie było ani
taks, ani laudemiów; dziedzic
na justycyaryuszu nic nie zy¬
skiwał i owszem, musiał go o-
płacać, a był odpowiedzialnym
za sposób, w jaki tenże urząd
swój pełni. Nie było po wsiach
ksiąg hipotecznych, ztąd nie¬
pewność chłopskiej własności,
ztąd łatwość, którą miał urzęd¬
nik, aby namówić włościanina
do wytoczenia dziedzicowi spo¬
ru. W Galicyi rzadko w której
wsi znaleźć można ślad postę¬
powania spadkowego i przyzna¬
nia spadku na własność, co od
chwili, jak rząd uczynił wło¬
ścianina nierugowalnym, zda¬
wało się być niezbędnem. Wy¬
miar sprawiedliwości byl w rę¬
ku mandataryusza całkiem do¬
wolny, tak pod względem spo¬
sobu, jak i obszerności jego ju-
ryzdykcyi, która się często do
stu i więcej wsi rozciągała.
Sprawy rozstrzygał dorywczo,
albo ich wcale nie rozstrzygał,
a że o każdej obowiązany był donieść sądowi apela¬
cyjnemu, więc mu przesyłał peryodyczne wykazy
spraw, przed niego wytoczonych, ale w nich albo ża¬
den spór zgodnie z prawdą zapisanym nie był, albo
też wpisane takie, o których nikt, a przynajmniej ju-
stycyaryusz nigdy nie sły¬
szał. Stan ten jeszcze się po
zniesieniu pańszczyzny pogor¬
szył.
III. Apelacya od tych
trzech rodzajów sądów, to jest
feralnych, magistratualnych i
mandataryuszowych, szła do
sądu apelacyjnego we Lwowie,
który był zwierzchnikiem są¬
downictwa w Galicyi: składał
się zaś z prezesa, wiceprezesa,
25 radcówr apelacyjnych i in¬
nych urzędników. Lecz jeśli
wyroki dwóch instancyi nie by¬
ły zgodne, wtedy wolno apelo¬
wać wyżej. Najwyższą instan-
cyą sądową była tak zwana
Oberste Justicstelle
w Wiedniu.
Magistratura ta, pełniąca
w Austryi urząd ministra spra¬
wiedliwości i obejmująca ju-
ryzdykcyę najwyższą sądową
dla prowincyj niemieckich, cze¬
skich, galicyjskich i pod pew¬
nym względem włoskich, skła¬
dała się z prezesa, 2 wicepreze¬
sów, 30 radców nadwornych i
37 pomniejszych urzędników.
Dzieliła się ona na dwa senaty,
to jest 1 austryacki i 2-gi cze-
sko-morawsko-galicyjski. W obydwóch znajdowali
się właściwi krajowi referenci, z których każdy
miał być obznajmiony z konstytucyą polityczną,
prawami i językiem odpowiedniej prowincyi i spra¬
wy z niej nadchodzące referował i we wniosku przed-
OÓZEF BERKOWICZ,
syn pułkownika Berka Joselowicza, żołnierz z cza¬
sów Ks. Warszawskiego i Król. Polskiego, kawaler
legii honorowej i polskiego złotego krzyża.
(Rysunek Zembaczyńskego wykonany według
współczesnego portretu, zamieszczony w książce
Aleksandra Krausliara: „Syn pułkownika Berka“.)
Werbowanie do wojska.
(Z litografii współczesnej, ze zbiorów p. Stefana Kulikowskiego.)
>>>
429
stawiał na radę. Bywały zaś rady pojedyncze lub
pełne, wedle ważności przedmiotu, i zupełne (ple-
nissima), na których prezesa swego i wicepreze¬
sów radcy obierali i podawali cesarzowi do potwier¬
dzenia.
Oprócz wyliczonych tu sądów znajdowały się
jeszcze [w Galicyi: sąd dystryktowy w Suczawie,
magistrat przy forum czerniowieckiem, sądy handlo¬
we i wekslowe we Lwowie i Brodach, do magistra-
•tów tamtejszych przyłączone, nakoniec c. k. dystry¬
ktowe sądy górnicze wr Samborze, Kołomyi i Wie¬
liczce z zastępczym sądem górniczym na Bukowinie.
Dla spraw kryminalnych postanowiono sześć
sądów karnych, to jest wre Lwowie, Samborze, Rzę¬
żę Metternich, książę Hardenberg i hrabia Razu-
mowski), miał Kraków z okręgiem tworzyć państwo
na wieczne czasy wolne, niepodległe i ściśle neutral¬
ne pod opieką Rosyi, Prus i Austryi. Dwory te zo¬
bowiązały się (artykuł VI) ') szanować i strzedz tę
neutralność tak, żeby nigdy i pod żadnym pozorem
siła zbrojna nie mogła być wrprowadzona w granice
Rzeczypospolitej; zatwierdzały przywileje i własność
akademii (artykuł XV) i pozwralały młodzieży z in¬
nych ziem polskich udawać się na nauki do Krako¬
wa. Nadto, uwzględniając położenie miasta i trud¬
ności, jakie ztąd dla mieszkańców wyniknąćby mo¬
gły, ustanowiono wolność dla handlu przewozowego
i ułatwiono stosunki handlowe z Królestwem Kon-
Rewia na Plaeu Saskim w roku 1826.
(Z olejnego współczesnego obrazu Michała Chylewskiego, ze zbiorów p. Adama Michalskiego.)
szowie, Wiśniczu, Stanisławowie i Czerniowcach,
wydające wyroki w sprawach wszystkich mieszkań¬
ców, obwinionych kryminalnie, bez różnicy stanu.
Od nich, a następnie i od trybunału krakowskie¬
go szła apelacya do sądu apelacyjnego we Lwo¬
wie, w razie zaś, jeśli wyrok zapadł na karę śmier¬
ci, lub dożywotnie więzienie, lub w sprawach, gdzie
po zapadłym wyroku sądu apelacyjnego lwowskiego,
odkryły się fakta nowe, do sądu najwyższego w Wie¬
dniu.
Rzeczpospolita Krakowska. Rzeczpospolita Kra¬
kowska zażywała obok Królestwa Kongresowego
względnie jeszcze największej swobody. Podług
traktatu dodatkowego, który podpisali dnia 3 maja
1815 roku pełnomocnicy mocarstw północnych (ksią-
gresowem, zaręczając zarazem uroczyście, że „dla
zaopati*zenia Krakowa i okręgu jego w potrzebną
żywność trzy Wysokie Dwory bez opłaty wpuszczać
będą drzewo, węgle i wszystkie przedmioty konsum-
cyjne w okręg miasta Krakowa14. Warunki te przy¬
jęły i uznały wszystkie państwa, biorące udział
w kongresie wiedeńskim, wsKiitek czego swobody
i przywileje Rzeczypospolitej uzyskały poręczenie
całej Europy. Ponieważ jednak podług ówczesnych
wyobrażeń wrszelkie ustępstwa na rzecz systemu re¬
prezentacyjnego uczynione i każda ustawa konsty¬
tucyjna była dobrowolnym i wspaniałomyślnym po-
■) D’Angeberg: „llecueil des traites, conventions etc.“.
Paris, 1802, str. 676.
>>>
430
darunkiem monarchy, który sam granice władzy
swojej zakreślił i sam też jedynie mógł być tłóma-
czem właściwych swoich myśli w konstytucyi za¬
wartych ), więc ażeby uniknąć wszelkich nieporo¬
zumień w tym względzie, zastrzegły sobie trzy dwo-
konstytucyi (artykuł VII). Prościej i odpowiedniej
zapewne było poruczyć tę pracę senatorowi Rzeczy¬
pospolitej, zwłaszcza że konstytucyę zatwierdzili
pełnomocnicy mocarstw północnych, ale niedopuścił
tego system nadzorowania i pilnowania Polaków,
STANISŁAW WĘGRZECKI.
prezydent m. Warszawy w 1794 r., w 1814 i 1815 r. sędzia apelacyjny Królestwa Polskiego, prezes trybunału
handlowego, prezes kom. właścicieli listów zastawnych, członek Tow. Przyjaciół Nauk, urodź. 1765 r., zmarł
12 lutego 1845 roku.
(Odtworzony przez H. Piątkowskiego z popiersia znajdującego się na pomniku na cmentarzu Powązkowskim.)
ry prawo zorganizowania Rzeczypospolitej i przy¬
zwoitego rozwinięcia ułożonej i nadanej Krakowowi
*) G. G. Gervinus: „Geschichte des neunzełmten Jahr-
hunderts“, t. I, str. 80.
tkwiący zarówno na dnie liberalnych zasad Ces.
Aleksandra, jak i policyjno-biurokratycznych poglą¬
dów Metternicha, że pominiemy zachłanność pruską,
która od czasu trzeciego rozbioru głodnem okiem
spoglądała na Kraków. Stosownie więc do tego po-
>>>
i
EDWARD f4r. RRCZYJŚISKI,
ur. 1787 r., kapitan wojsk Ks. Warszawskiego, adjutant generała Fiszera, poseł woj. poznańskiego w 1812 roku, autor
„Podróży do Turcyi“, założyciel biblioteki w Poznaniu w 1829 r., fundator pomnika dla Mieczysława I-go i Bolesława
Chrobrego w katedrze poznańskiej, zakończył życie samobójstwem w Zaniemyślu 20 stycznia 1845 roku.
(Według litografii M. F aj ans a z wydawnictwa p. t. „Wizerunki Polskie".)
>>>
stanowienia Wysokich Dworów zjechali we wrześniu
roku 1815 do Krakowa komisarze: austryacki hrabia
Sweerts-Sporck, rosyjski Ignacy Miączyński i pruski
Ernest baron Reibnitz i — wezwawszy sobie do po¬
mocy trzech obywateli — rozpoczęli czynność orga¬
nizacyjną od utworzenia milicyi miejskiej, a następ¬
nie senatu, którego prezesem został Stanisław hrabia
Wodzicki, sekretarzem generalnym zaś Jacek Miero-
szewski. Senatowi powierzono też władzę admini-
suje się to mianowicie do urządzenia uniwersytetu,
gdzie władzę najwyższą, nieodpowiedzialną i zupeł¬
nie niezawisłą złożono w ręce rektora, jakoteż do nie¬
właściwego uregulowania stosunków włościan pod¬
danych w dobrach duchownych i narodowych. W ca¬
łym zresztą okresie początkowym Rzeczypospolitej
rządzili miastem właściwie pełnomocnicy trzech
dworów, a wśród nich odgrywał pierwszą rolę naj¬
ruchliwszy, najbezwzględniejszy i najgorszej zaży-
AUGUST LONGIN KS. LOBKOWITZ,
gubernator Galicyi i Lodomeryi.
(Z litografii lwowskiej Pillera, ze zbiorów p. Stefana Kulikowskiego.)
stracyjną i powołano go wspólnie z komisyą organi¬
zacyjną do pracy nad rozwijaniem dalszem konsty-
tucyi. Trwała ona do roku 1818, a — rozdzielona
pomiędzy osiem komitetów oddzielnych — nie mogła
stworzyć jednolitego dzieła. Nie brakło w nowej
konstytucyi bardzo wolnomyślnych postanowień,
iak np. w kwestyi włościańskiej, ale były także i ta¬
kie, które w latach następnych dały powód do roz¬
maitych nieporozumień i przykrych zawikłań. Sto-
wający sławy komisarz pruski Reibnitz. Oni pou¬
czyli senat, że nie do niego, lecz do mocarstw opie¬
kuńczych należy tłómaczenie ducha konstytucyi i że
zgromadzenie reprezentantów ma się ograniczyć do
roztrząsania tych pozycyi budżetu, które senat uznał
za stosowne sejmowi przedstawić. W roku 1818
skończyła się opieka komisarzy i na czele zorganizo¬
wanej Rzeczypospolitej stanął Wodzicki, na dalsze
trzechlecie obrany prezesem senatu. Nie można za-
>>>
433
przeczyć, że za"; jego rządów i przeważnie za jego
staraniem powstało w Krakowie kilka pożytecznych
instytucyj, jak Towarzystwo Naukowe w roku 1815
i Towarzystwo Dobroczynności w roku 1816, że mia¬
sto zaczęło się dźwigać powroli z upadku, w jakim go
pogrążyły nieustanne prawie klęski wojenne, od ro¬
ku 1768 trwające. Tak zburzono wr roku 1817 mury
obronne i urządzono pod opieką Straszewskiego na
ich miejscu plantacye; ukończono budowę mostu na
Starej Wiśle, zaprowadzono kanały, lecz w zbytniej
gorliwości nowatorskiej zburzono także starożytny
ratusz (w roku 1820), pozostawiając tylko wieżę ze¬
garową. Wśród tego zdarzyły się dwa wypadki;
■w krótkich odstępach czasu w roku 1817 i 1818,
w obrębie Rzeczypospolitej i w murach Krakowa od¬
były się dwie żałobne uroczystości: pogrzeb księcia
Józefa Poniatowskiego i Tadeusza Kościuszki. Ciało
zwycięzcy z pod Raszyna spoczywało w kościele św.
Krzyża w Warszawie i dopiero w lipcu roku 1817 na
życzenie rodziny zmarłego zostało przeniesione do
Krakowa. Przyjęto je u granic Rzeczypospolitej,
'wprowadzono na rydwanie sześciokonnym do mia¬
sta, zkąd po mowach stosownych kondukt żałobny
pod przewodem biskupa ruszył do katedry na Wa¬
welu, gdzie w obecności senatu trumnę złożono
w krypcie św. Leonarda. W dwa miesiące po tem
rozeszła się wieść o zgonie Kościuszki. Umarł on
dnia 15 października 1817 roku w Solurze (w Szwaj-
caryi) w domu zaprzyjaźnionych z nim oddawna
Zeltnerów, u których spędził ostatnie dwa lata życia,
oddany zupełnie filantropii. Jednym z ostatnich
czynów Kościuszki był akt, nadający włościanom
siechnowickim wolność osobistą i własność posiada¬
nych gruntów i zagród.
Zwłoki Kościuszki przywieziono dnia 11 kwie¬
tnia 1818 roku i złożono tymczasowo w kaplicy w ko¬
ściele św. Floryana na Kleparzu. Dnia 19 czerwca
tegoż roku odbyła się uroczysta eksportacya na Wa¬
wel, w cztery dni później pogrzeb w katedrze, zkąd
po przemówieniu prezesa Wodzickiego, biskupa Wo¬
ronicza i kanonika Łacuckiego trumnę spuszczono
do podziemi.
Artykuł VIII traktatu wiedeńskiego zabrania¬
jąc rządowi Rzeczypospolitej Krakowskiej ustana-
WARSZAWA Z CZASÓW KRÓLESTWA KONGRESOWEGO.
Komisya spraw wewnątrznyeh i polieyi, dawniej Pałae ]VIostowskieh.
(Z akwatinty współczesnej.)
>>>
434
wiania cła wchodowego na jakiebądż towary, prze¬
znaczał wolne miasto na wielki skład handlowy,
przystępny przemysłowi całego świata. Było to,—pi¬
sze Kalinka, — wspólne miejsce wymiany handlowej
krajów, w handlu środkowej Europy interesowanych.
Mimo przeszkód, stawianych przez rządy opiekuńcze,
dawne stosunki handlowe między Wrocławiem
a Krakowem rozrosły się tak potężnie, że Wrocław
zyskując co rok przeszło dwa miliony talarów na
zapewniono wielkie Krakowowi korzyści. Artykuł X
traktatu dodatkowego przypuszczał Kraków do udzia¬
łu w tych wszystkich przywilejach, które w moc
osobnych umów, współcześnie między Rosyą, Au-
stryą i Prusami zawartych, służyły byłym poddanym
Księztwa Warszawskiego J). Traktat między Austryą
i Rosyą i między Rosyą a Prusami na dniu 3 maja
1815 podpisany, w artykule XVIII i XIX opiewał:
1) że handel przewozowy będzie miał wolność zu-
DOKTOR WflŁiERYflfl KIiECKI,
lekarz naczelny szpitala wojskowego na Pradze od r. 1825—1830.
(Z olejnego współczesnego portretu.)
handlu z wolnem miastem, postarał się o połączenie
KrakowTa z koleją górno-szlązką i połączenia tego
w większej części własnymi pieniędzmi dokonał. Za¬
wiązały się obszerne związki z Lipskiem, Frankfur¬
tem, Hamburgiem, a nawet z kupcami francuzkimi,
i można było się spodziewać, że handel i przemysł
angielski bezpośrednią dla siebie utworzy w Krako¬
wie kolonię.
I w zakresie wymiany produkcyi wewnętrznej
pełną; 2) że zobopólnie wyznaczoną zostanie komisya
do ułożenia opłat celnych, które już nigdy i przez
') „Tout les droits, obligations, avantages et preroga-
tives, stipules par les trois hautes parties contraetantes dans
les articles relatifs aux proprietaires mixtes, a 1’amnistie,
a la liberte du commerce et de la navigation, sont communs
a la cite librę de Cracovie et a son territoire”. Art. X. Trai-
te additionnel relativ a Cracovie entre 1’Autrich.e, la Prusse-
et la Russie du 3 mai 1815.
>>>
435
żadną stronę podwyższone nie będą. Artykuł XXVIII
traktatu między Prusami i Rosyą (określający zara¬
zem w moc wspomnianego artykułu X stosunki han¬
dlowe Krakowa i Królestwa Polskiego), wymagał je¬
dynie, aby towary pochodzące z prowincyj Księztwa
Warszawskiego, w razie przewozu z jednego do dru¬
giego kraju, zaopatrywane były w certyfikaty pocho¬
dzenia. Ztąd wynikało, że jak z trzech państw ościen¬
nych do Krakowa, tak i z Krakowa do państw są¬
siednich, produkta miejscowe wywozić było dozwo-
Wtm
KAZIMIERZ BRODZIŃSKI,
urodzony 8 marca 1791 r., ochotnik pnłku artyleryi wojsk Księztwa Warszawskiego, podoficer kompanii kapitana
Winc. Reklewskiego, porucznik w 1812 r., ranny i wzięty do niewoli pruskiej w bitwie pod Lipskiem 1813 r., pro¬
fesor literatury w warszawskim uniwersytecie, jeneralny szkół wizytator w 1829 r., zmarł w Dreźnie w 1835 r.
(Według współczesnej miniatury, ze zbiorów ks. Wł. Czetwertyńskiego.)
Dzieje Porezbiorowe. Tom II.	55
>>>
•130
łonem, i tu się oprócz handlowej, otwierała dla wol¬
nego miasta przyszłość przemysłowa, mianowicie ze
strony Królestwa Polskiego, którego sąsiednie woje¬
wództwa, zbyt oddalone od środka rozwoju przemy¬
słu polskiego lub niedosyć przez ten przemysł zasi¬
lane, przemysłowi krakowskiemu zapewniały targ
pewny i zyskowny.
dwory postanowiły bez opłaty wpuszczać drzewo,
węgiel i wszystkie przedmioty konsumcyjne pierw¬
szej potrzeby w okręg miasta Krakowa**, czem oczy¬
wiście zaznaczono, że sił produkcyjnych ziemi
w okręgu Rzeczypospolitej nie chciano odrywać od
kierunku, który przemysł miasta objawi.
Większa część tych dobroczynnych postano-
dÓZEF Hr. DUNIN-BORKOWSKI,
urodź, w Dziaduszycacli Wielkich na Pokuciu w Galicyi, w 1809 r., studyował filozofię w Czerniowcach, znawca
literatury staro i nowogreckiej, współpracownik „Haliczanina1* wydawanego przez Chłędowskiego, autor elegii na
śmierć Woronicza, od 1832 osiadł we Lwowie, tłómacz Apollodora i Herodota, odszukał poemat Wacława Potoc¬
kiego o „Wojnie Chocimskiej“, zmarł w r. 1843.
(Z litografii R. Hirszla, zamieszczonej w dziele Wojcickiego „Życiorysy znakomitych ludzi".)
Było rzeczą jasną, że przemysł Krakowa, mając
zapewniony sobie tak obszerny zbyt, zaabsorbuje
wszystkie gałęzie produkcyi miejskiej i okręgowej,
aby więc mieszkańcy na szczupłości terytoryum pod
względem produkcyjnym nie cierpieli, w drugim
ustępie artykułu X (traktatu dodatkowego) zastrze¬
żono co następuje: „Ula zaopatrzenia Krakowa
i okręgu jego w potrzebną żywność, trzy wysokie
wień — jak stwierdza Kalinka — pozostała na zaw¬
sze literą martwą. Przewidziana traktatem dodatko¬
wym komisya do organizacyi Krakowa, w ciągu
trzechletniej pracy (1815—1818) nie uczyniła żadne¬
go kroku dla wykonania wspomnianego artykułu,
który opisane wyżej korzyści i nadzieje wolnemu
miastu zapewniał. Mocarstwa opiekuńcze nie prze¬
stały ani na chwilę uważać Krakowa, jako państwo
>>>
437
obce i otoczyły go zewsząd systemem prohibicyj-
nym, tak dalece, że rząd krakowski chcąc wyjednać
u rządu Królestwa Polskiego targ dla przemysłu
wolnego miasta, musiał mu ustąpić osobną umową
z dnia 29 lipca 1834 r. wszystkie ilości soli, którą
traktat wiedeński ze strony Austryi Krakowowi za¬
pewniał; okupił więc, ustępując znacznej dla siebie
korzyści, to, co było mu wedle traktatów zawarowa-
nem. O wolności wymiany z Austryą i Prusami nie
odpowiedź administracyi finansowej galicyjskiej,
która zdziwionych reprezentantów uwiadomiła, ii
„rząd austryacki dopełnia warunków artykułu X
traktatu, dozwalając Rzeczypospolitej kupować sól
w Wieliczce do konsumcyi potrzebną, ale iż nie
uważa bynajmniej bydła, jarzyn, zboża i t. d., jako
artykuły pierwszej potrzeby!" Rząd rosyjski rozpo¬
rządzeniem z dnia 16 października 1835 roku postano¬
wił, że opłata od wina węgierskiego będzie o cztery
PIOTR MICHHŁiOWSKI,
ur. 1800 r. w Krakowie, studyował w Krakowie i w G-ettyndze, urzędnik komisyi skarbu w Warszawie, naczelnik
wydziału górnictwa, twórca szkoły górniczej, w 1832 udał się do Francyi i poświęcił się malarstwu i rzeźbiarstwu,
w 1835 osiadł w Krzysztoforzycach pod Krakowem, w roku 1846 postawiony został przez władze rządowe na czele
rady administracyjnej W. Ks. Krakowskiego, której przewodniczył przez trzy lata, umarł 9 czerwca 1855 roku
w Krzysztoforzycach.
(Rysunek Juliusza Kossaka z olejnego portretu Biżańskiego, drzeworyt Józefa Pokornego.)
było nigdy mowy, ani też Senat krakowski nie chciał
jej nowemi ustąpieniami okupywać, gdy przemysł
wolnego miasta nie mógł rywalizować w Galicyi lub
na Szlązku z przemysłem wiedeńskim i pruskim.
Co większa, rząd austryacki wybronił wolnego wy¬
wozu do Krakowa przedmiotów w artykule X prze¬
widzianych i kiedy w roku 1817 Izba reprezentantów
czyniła z tego powodu reklamacye, jeden z komisa-
rzy-organizatorów hrabia Sweerts-Spork, przesłał jej
dukaty z beczki niższa na komorach pobliższych, od
opłaty składanej z win, przez Kraków wysyłanych.
Tym to okolicznościom przypisuje Kalinka, że
Kraków w świecie handlowym europejskim nie zdo¬
był znaczenia, które mu zapewniała tak dobrze po-
zycya geograficzna, jak pierwotna polityczna orga-
nizacya. Ale choć nie został wielkim składem euro¬
pejskim, to przez to, iż się związał z handlem nie¬
mieckim oraz z kupcami Królestwa Polskiego i po
>>>
r
438
■części Galicyi, Kraków—pisze jego historyk — zaj¬
mował rolę niejako spedytora i komisanta handlo¬
wego, a handel jego kolonialny, towarów metalo¬
wych i łokciowych francuzkich i niemieckich, zosta¬
wiał w ręku kupców i bankierów krakowskich zysk
pośrednika. Nadto, od czasów, których początku
historya naznaczyć nie może, był Kraków środko¬
wym punktem handlu zbożowego między Galicyą,
UAKÓB REDEb,
uczeń szkoły kadetów 1788 r., oficer artyleryi w legionach, pułkownik artyleryi Księztwa Warszawskiego, później
generał-brygadyer artyleryi, kawaler krzyża i legii honorowej.
(Ze współczesnej litografii, ze zbiorów ks. Włodzimierza Czetwertyńskiego.)
>>>
Królestwem Polskiem i Szlązkiem. Przez miasto
wolne przechodziły wielkie partye pszenicy, koni¬
czyny, kaszy jaglanej, rzepaku, wełny, puchu, pie¬
rza, szczeciny, skór, rogów i kości z Królestwa i Ga-
licyi na Szlązk i do Hamburga, albo Lipska i Frank-
zakupując i wysyłając nawzajem do Królestwa kosy
i inne żelaza styryjskie. Z okręgu krakowskiego
wysyłano na Szlązk rodzimy galman, a później cynk,
który aż do ostatnich lat w bardzo wysokiej był cenie.
(Kopalnie galmanu i cynkowe huty były rządowe
ANDRZEJ RUTTIE,
sztabsoficer jazdy jako dowódzca czwartego pułku ułanów, generał brygady, zajmował urząd gubernatora Warszawy,
kawaler krzyża polskiego, legii, Stanisława gwiazdy i św. Anny.
(Z olejnego portretu, ze zbiorów rodzinnych.)
furtu. Do Warszawy i Gdańska spławiano galarami
na Wiśle znaczne zapasy jaj, orzechów włoskich, ja¬
rzyn i nie małą ilość zboża. Z Królestwa i Podola
galicyjskiego i rosyjskiego sprowadzano znaczne
partye wosku i miodu, które wysyłano do Tryestu,
i prywatne. Te pierwsze w ciągu pięciu lat dostar¬
czyły przeszło 60,000 centnarów, wartości około trzech
i pół miliona złp.). Pędzono też wieprze, które na
Szlązku lub w Ołomuńcu znaczny targ znachodziły.
Do tego przydać należy i tę korzyść, że cały niemal
>>>
440
handel zboża odbywał się w Krakowie, na targu kle-
parskim, dokąd dwa razy na tydzień zjeżdżali z fu¬
rami poblizcy właściciele z Królestwa Polskiego.
Znajdowali tam gotowych kupców, sprzedawali to¬
war odrazu, a nawzajem zaopatrywali siebie i domy
swoje we wszystkie przedmioty do życia lub wygo¬
dy niezbędne, w ubiór, w naczynia kredensowe,
sprzęty domowe i t. d. Słynęło wówczas miasto, jako
naitańsze w Europie i w rzeczy samej towary kolo¬
nialne tańszemi były w Krakowie niźli w Niemczech
powziętej zostawiali w Krakowie, przyjeżdżali doń
chętnie, znajdując w nim zabawę, odpoczynek i spo¬
sobność nabycia wszystkiego po cenach najtańszych.
Głośne były i liczne zjazdy Swięto-Jańskie i karna¬
wałowe, budziły w mieście nieustanny ruch, wymia¬
nę pracy i pieniędzy, zapewniały właścicielom do¬
mów, hoteli, restauracyi odbyt nieprzerwany. Pod
prezydencyą Wielogłowskiego zawrarł Senat krakow¬
ski w r. 1834 ową konwencyę handlową z Rosyą, mocą
której za ustąpione jej prawo kupowania po niższej
JÓZEF MAKSYMILIAN OSSOLIŃSKI.
ur. w Woli Mieleckiej w 1748 r., współpracownik „Zabaw przyjemnych i pożytecznych*1, w 1789 członek deputacyi
do Leopolda Ii-go, osiadł w Wiedniu, tajny radca w 1808, prefekt nadw. ces. biblioteki w 1809, kawaler orderu
św. Szczepana, wielki ochmistrz królestwa Gralicyi i Lodomeryi, założyciel zakładu naukowego im. Ossolińskich
we Lwowie w 1817 r., zmarł po utracie wzroku w Wiedniu 17 marca 1826 roku.
(Ze współczesnego portretu, znajdującego się w zbiorach „Ossolineum** we Lwowie.)
i we Prancyi, towary łokciowe sprzedawali i mogli
sprzedawać kupcy po cenach bardzo umiarkowa¬
nych. raz dla szybkości odbytu, powtóre dla wolno¬
ści od wszelkiej opłaty przywozowej. Wielki napływ
zboża i bydła miarkował pierwsze artykuły żywno¬
ści, łatwość sprowadzenia wszystkiego z zagranicy
utrzymywała miejscowych rzemieślników i fabry¬
kantów w konieczności jak najniższego żądania. Cho¬
ciaż zatem właściciele z Królestwa Polskiego wię¬
kszą część gotówki za sprzedaż produktów wiejskich
cenie pewnej ilości centnarów soli od rządu austryac-
kiego w Wieliczce, zyskał od niej zapewnienie, iż
wszelkie korzyści przyznane w taryfach państwom
obcym, służyć będą wolnemu miastu, a nadto, że
wszystkie produkta i fabrykaty krakowskie będą
miały wolny wstęp do Królestwa Polskiego. W tym
celu, aby pod pozorem pochodzenia krakowskiego
nie wciskały się do Polski fabrykaty austryackie
lub pruskie, zjeżdżała co rok do Krakowa królewsko-
polska komisya dla oszacowania w przybliżeniu pro-
>>>
Zakład imienia Ossolińskieh zwany „Ossolineum" we Liwowie.
(Z fotografii Trzemeskiego.)
>>>
442
dukcyi krakowskiej, fabrykanci zaś wolnego miasta
zaopatrywali swe wyroby certyfikatami pochodzenia,
jakiego wymagał artykuł XXVIII konwencyi prusko-
rosyjskiej.
Tak przedstawia Kalinka świetność materyal-
nego rozwoju Krakowa za czasów Rzeczypospolitej,
zaznaczając zarazem, że dzięki wolności handlowej,
pomimo nawet istniejących co do niej ograniczeń,
ność powszechna wzmagała się. Z zupełnego upad¬
ku, w jakim go zastały lata kongresu wiedeńskiego,
Kraków dźwignął się imponująco, nabierał charak¬
teru wielkiego miasta i zyskiwał warunki coraz po¬
myślniejszego rozwoju. Przemysł ograniczał się
wprawdzie do cechowych warsztatów rękodzielni¬
czych, a wielkich zakładów fabrycznych brakło, ale
o	pomyślnym, kwitnącym stanie rękodzieł świadczą
WAWRZYNIEC SUROWIECKI,
ur. 1796 r. pod Gnieznem, nauczyciel Ludwika Szczanieckiego we Lwowie, Wiedniu i Dreźnie, urzędnik w mini-
steryum sekretarza stanu Brezy przy Księciu Warszawskim w Dreźnie, w 1807 członek Tow. Przyjaciół Nauk,
w 1812 sekretarz gen. w ministeryum oświecenia, w 1817 radca do spraw administracyjnych i czuwania nad fun¬
duszami edukacyjnymi, zmarł w Warszawie w 1827 roku.
(Rysował I. Polkowski z portretu umieszczonego na obrazie A. Brodowskiego: „Nadanie dyplomu warszaw skiemu
•	uniwersytetowi^ze zbiorów p. M. Bersona.)
miasto przez okres dwudziestoośmioletni istnienia
organizacyi republikańskiej (1815 do 1843) wrzrosło
niesłychanie; ludność jego z dwudziestu trzech ty¬
sięcy pomnożyła się w tej epoce do czterdziestu pię¬
ciu tysięcy; powstało mnóstwo publicznych i pry¬
watnych gmachów; dawne budynki historyczne zo¬
stały odnowione; budowały się mosty i dobre go¬
ścińce; plantacye miejskie były czemś niebywałem
i	stanowiły przedmiot podziwu cudzoziemców; zamoż-
choćby cyfry zebrane przez Kalinkę z czasów osta¬
tnich lat istnienia Rzeczypospolitej. Wykazują one
1,347 szewców (z tego majstrów 450), 1,633 krawców
(360 majstrów), 249 kowali, 381 stolarzy; 2,500 szy¬
prów pracowało na Wiśle. Charakterystyczne są
cyfry wykazujące 827 murarzy i 650 cieśli, podczas
gdy w całym Krakowie było domów 2,400; wniosek
prosty, że rękodzielnicy ci znajdowali zarobek po za
Krakowem. Istotnie udawali się zbiorowo na corocz-
>>>
. 443
ne wędrówki za pracą do Królestwa Polskiego, zkąd
zawsze przywozili sporo zarobionego grosza; z chwi¬
lą zamknięcia Rzeczypospolitej Krakowskiej, ustały
także te wędrówki, a przez to zabrakło wielu rodzi¬
nom krakowskim dotychczasowych środków do ży¬
cia. Stosunki Krakowa z Galicyą i z Austryą były wo-
góle bardzo nikłe; tysiączne węzły łączyły go nato¬
miast z Królestwem Polskiem. Poblizkie wojewódz-
WOJSKO POLSKIE Z EPOKI KRÓLESTWA KONGRESOWEGO.
(Z akwatinty współczesnej,'ze zbiorów p. Wittiga.)
Dzieje PorozMorowe. Tom II.
56
>>>
444
twa Królestwa żywiły w hojnej mierze maleńką
Rzeczpospolitą i nawzajem czerpały też z jej zaso¬
bów pełną dłonią. Wszystko co pod względem han-
Krakowa do losów Galicyi, stawało się szkodłiwem
i zgubnem. Galicya zasypana była już wówczas to¬
warem wiedeńskim i czeskim; podbita była ekono-
ur. 1798 r. w Sandomierskiem, uczył się w szkole departamentowej w Wąchocku, uniwersytet kończył w Krakowie,
w r. 1818 wszedł do korpusu inżynierów, jako oficer tego korpusu prowadził roboty około twierdzy Zamościa; w roku
1827 profesor budownictwa lądowego i wodnego w szkole aplikacyjnej wojskowej; w 1836 r. przeszedł do służby cy¬
wilnej, najprzód do komisyi skarbu, potem do komisyi spraw wewnętrznych, gdzie był członkiem rady budowniczej
w wydziale przemysłu, w r. 1838 inspektor generalny dróg i mostów, twórca zjazdu do Wisły w latach 1844 do 1846,
zmarł w Warszawie w 1851 roku.
(Ze zbiorów rodzinnych p. Kazimierza Ehrenberga.)
dlowym przybliżało Kraków do Królestwa, było jak
to słusznie stwierdza Kalinka, zbawiennem dla mie¬
szkańców tego miasta; naodwrót wszystko, co łączy¬
ło Kraków z Austryą i co czyniło podobnem losy
micznie pod wpływ cudzoziemskiego kupca i prze¬
mysłowca, który dtogą przez Galicyę starał się zdo¬
być także i wolne miasto Kraków. To też zastój ma-
teryalny Krakowa datuje od chwili w której prezes
FEU1KS PANCER,
>>>
445
Schindler nie przedłużył w roku 1843 konwencyi
z rządem rosyjskim, mając płonną jak się okazało
nadzieję zastąpienia korzyści płynących z Królestwa
Polskiego zyskami, jakie obiecywano sobie po zbli¬
żeniu się do Austryi i do Galicyi.
Schindler był ostatnim z prezesów senatu rzą¬
dzących Rzecząpospolitą. Pierwszym, jak wspo¬
mnieliśmy, był Stanisław hr. Wodzicki, senator-wo-
jewoda Królestwa Polskiego. Wodzicki niegdyś ko¬
misarz cywilno-wojskowy powiatu sandomierskiego
i wiślickiego, po roku 1795 osiadł w dobrach pod
Krakowem i tutaj poświęcił się z zamiłowaniem rol¬
nictwu i ogrodownictwu; jako botanik zasłynął na¬
wet w świecie naukowym po wydaniu kilku cennych
rozprawek, w których między innemi opisywał słyn¬
ne na całe ziemie polskie szklarnie, jakie założył we
wsi swojej, w Niedźwiedziu. Wypadki roku 1809
oderwały go od zacisznej pracy, wśród której umiał
zyskać wielką miłość i popularność wśród okolicz¬
nych włościan rolnych, myślał bowiem ciągle o ich
dobrobycie i zadowoleniu. Rząd Księztwa Warszaw¬
skiego zamianował Wodzickiego przedewszystkiem
dyrektorem policyi w Krakowie, potem radcą pre¬
fektury, zastępcą prefekta a wreszcie prefektem de-
IGNACY BEflEDYKT RAKOWIECKI,
filolog i starożytnik, ur. 1782 r., członek Tow. Przyj. Nauk,
kurator szkół w województwie Podlaskjem, inspektor szkół
obw., rejent gubernii Mazowieckiej, właściciel drukarni
w Warszawie, umarł w Warszawie 1839 r.
(Ze współczesnego olejn. portretu w zbiorach rodzinnych.)
PIOTR PAWEŁ MALiESZEWSKI,
publicysta i historyk, ur. 1767 r. w Lautenburgu w Prusiech
Królewskich, wychowany we Francyi, kontroler armii al¬
pejskiej przy generale Moreau, w 1804 r. był w Warszawie,
został członkiem Tow. Przyj. Nauk, po upadku Napoleona
osiadł w Paryżu i zajmował się literaturą i dziejami Polski,
wezwany do Krzemieńca na dyrektora szkoły wezwania nie
przyjął, umarł w Paryżu w 1828 roku.
(Z litografii współczesnej, ze zbiorów ks. Wł. Czetwertyń-
skiego.)
partamentu krakowskiego. Z tego tytułu i z powo¬
du popularności jakiej używał w okolicy przy wybo¬
rze pierwszego prezesa senatu wolnego miasta imię
Wodzickiego nasuwało się samo przez się. Nomi¬
nalnie rządził Wodzicki Krakowem do 16 stycznia
1831 r.; faktycznie już w roku 1827 sejm wybrał pre¬
zesem Józefa Nikorowicza, prezesa sądu apelacyjne¬
go krakowskiego; wybór ten nie uzyskał jednak za¬
twierdzenia rządów opiekuńczych, a zgromadzenie
reprezentantów przez sześć lat następnych zwoływa¬
ne wcale nie było. Już od roku 1820 gorętsze żywioły
w' mieście, a przedewszystkiem młodzież uniwersy¬
tecka, okazywały niezadowolenie z umiarkowanych
i wstrzemięźliwych rządów Wodzickiego; przyszło
nawet w tym roku do zaburzeń studenckich, które
Wodzicki uśmierzył milicyą. Wywołało to długo¬
trwałe zatargi pomiędzy Wodzickim a rektorem uni¬
wersytetu Walentym Litwińskim, zarazem prokura¬
torem, później sędzią apelacyjnym Rzeczypospolitej;
konsekwencyą tych zatargów był wybór Nikorowi¬
cza. Postawa młodzieży była powodem, że Wodzic¬
ki w 1831 r. ostatecznie urząd złożył. Wkroczyły
>>>
440
wówczas do Krakowa wojska rosyjskie; gen. Ridiger
rządził miastem od 27 września do 24 listopada 1831
roku. Komisya reorganizacyjna ustanowiona dla
zmian w konstytucyi krakowskiej wybrała w 1833 r.
prezesem senatu Kacpra Wielogłowskiego, senatora-
kasztelana Królestwa Polskiego, byłego prezesa ko-
IZABELiLiA Z FLEMINGÓW Ks. CZARTORYSKA.
matka książąt Adama i Konstantego Czartoryskich.
(Z pastelu malowanego w późnym wieku przez Molinarego, ze zbiorów p. M. Bersolina.)
>>>
"1
447
misyi województwa krakowskiego, ojca znanego pi¬
sarza Walerego. Niezawisłe urzędowanie Wielo-
głowskiego trwało zaledwie trzy lata. Już od roku
1828 interwencya gabinetów w rządzeniu wolnem
miastem Krakowem, przewidziana jednorazowo trak¬
tatem wiedeńskim, zaznaczała się coraz częściej. Od
r. 1833 osiadła w Krakowie konferencya rezydentów:
austryackiego, pruskiego i rosyjskiego, która usu-
KflROLi JÓZEF SIERAKOWSKI.
•wychowaniec korpusu kadetów, pułkownik inżynieryi, generał-major, w r. 1794 odznaczył się pod Beszą,
Diwowem i Krupczycami, członek Tow. Przyj. Nauk.
(Z litografii współczesnej, ze zbiorów ks. Wł. Czetwertyńskiego.)
>>>
448
wała urzędników i zmieniała statuty. Najgłośniejsze
były sprawy: senatora Jacka Mieroszewskiego usu¬
niętego z senatu za wniosek sprzeciwienia się posta¬
nowieniom konferencyi i odwołania się do dworów;
podsędka Ksawerego Plocera, złożonego z urzędu za
skargę przeciwko dyrektorowi policyi Guttowi, przy-
j przez sejm. Rezydentem rosyjskim był Sternberg.
Liehmann inspirował także w „Gazecie Augsbur¬
skiej", szereg artykułów przedstawiających w czar¬
nych barwach stosunki polityczne w Krakowie.
Wielogłowski zrezygnował z powodu sprawy
wychodźcówr, których rządy Austryi i Prus tłumnie
czem wogóle zniesiono instytucyę podsędków i wój¬
tów; członków sądu najwyższego wrreszcie Mąkol-
skiego, Krzyżanowskiego i Kalinki, usuniętych
na żądanie rezydenta austryackiego Liehmanna.
Liehmann i rezydent pruski Hartmann wyróżniałi
się szczególną bezwzględnością. Na ich żądanie
rozwiązaną została izba obrachunkowa, ustanowiona
nasyłały do Krakowa. Art. VIII traktatu dodatko¬
wego zabraniał Rzeczypospolitej Krakowskiej zamy¬
kania granic, senat krakowski nie miał więc żadnych
środków, aby zapobiedz skupianiu się wychodźców,.
Wielogłowski usiłował postarać się o środki, ułat¬
wiające emigrantom wyjazd do Prancyi. Gdy wi¬
dział, że te starania są daremne, i że stan rzeczy,.
Kawiarnia zwana „J4onoratką“.
(Z olejnego obrazu Feliksa Pęczarskiego, ze zbiorów p. Wiktora Magnusa.)
>>>
449
Ks. łiEflRYK LtUBOMIRSKI,
urodź. 1777 roku, fundator ordynacyi przeworskiej, miłośnik
i znawca zabytków polskich, przez J. M. Ossolińskiego wy¬
znaczony kuratorem zakładu Ossolińskich we Lwowie, zało¬
żył przy tym zakładzie muzeum im. Lubomirskich, umarł
w 1850 roku.
(Z litografii współczesnej w zbiorach ks. Wł. Czetwertyń-
skiego.)
wytworzony przez Austryę i Prusy może być zgubny
dla Krakowa, zrezygnował listem wystosowanym do
ks. Metternicha w dniu 25 lutego 1836 r., w którym
raz jeszcze prosi! księcia o zadość uczynienie jego
przedstawieniom. Rzecz była o tyle ważna, że właś¬
nie w tym czasie opinia publiczna we Francyi i An¬
glii zaczęła żywo interesować się Krakowem; istniał
nawet zamiar utworzenia w Krakowie składu han¬
dlowego dla przemysłu angielskiego i zamianowania
konsula angielskiego przy senacie Rzeczypospolitej.
Nie dogadzało to planom Liehmanna i rządu au-
stryackiego. Artykuły „Gazety Augsburskiej“ od¬
działały istotnie na rząd angielski, który projektówr
swoich zaniechał. Prośba sejmu wyrażona w adresie
do dworów opiekuńczych o przysłanie komisyi dla
zbadania stosunków nie odniosła skutku, równie jak
i memoryały do gabinetów Francyi i Anglii powrołu-
iące się na traktat wiedeński i projektujące przysła¬
nie francuzkiego i angielskiego rezydenta.
W r. 1836 rząd austryacki użył za pretekst spra¬
wy zabójstwa niejakiego Pawłowskiego, aby w d. 27
lutego wysłać do Krakowa 1500 piechoty z kilkoma
JAN KANTY KRZYŻANOWSKI,
pedagog, doktor filozofii, ur. w Krakowie w 1780 r., kształcił
się w uniwersytecie wiedeńskim, w 1810 do 1812 był zastępcą
profesora w uniwersytecie krakowskim, od 1812 do 1823 prof.
nauk fizycznych w szkole wojewódzkiej lubelskiej, urządził
szkoły niedzielne dla rzemieślników w Lublinie, członek
Tow. nauk. krak. i Tow. Przyj. Nauk, wizytator generalny'
szkół w Królestwie, po 1832 roku członek rady wychowania,
zmarł w 1852 r.
(Ze współczesnego portretu w zbiorach ks. Wł. Czetwer-
tyńskiego.)
szwadronami huzarów i półbateryą artyleryi, pod do¬
wództwem generała Kaufmanna. Krok Austryi po¬
ciągnął za sobą pojawienie się zaraz nazajutrz rosyj¬
skiego pułku strzelców pieszych i oddziału kozaków.
Trzeciego dnia pojawił się szwadron ułanów pru¬
skich. Pobyt wojsk rosyjskich i pruskich trwał dość
krótko; po wydaleniu z Krakowa wielu osób, które
wyjechały do Francyi i Ameryki, Rosyanie i Prusa¬
cy opuścili miasto; korpus austryacki pozostał jed¬
nak aż do roku 1841.
Następcą Wielogłowskiego (zmarł w Warsza¬
wie w 1844 roku) od 1836 był Józef Haller, obywratel
krakowski i właściciel dóbr ziemskich w Galicyi,
wykonawrca woli rezydentów7. Za jego urzędowania
senat, policya a nawet milicya uległy reorganizacyi;
oficer austryacki dowrodzący milicyą nie podlegał
rządowi krakowskiemu; wiaściwa władza spoczywa¬
ła w rękach dyrektora policyi Gutta, przedtem komi¬
sarza na Podgórzu. Gutt otrzymywał rozkazy tylko
od Liehmana i Hartmana. W roku 1840 prezesem,
>>>
450
ostatnim już z rzędu, został kanonik katedralny kra¬
kowski ksiądz Jan Schindler (urzędował do 22 lute¬
go 1846), o którego niefortunnej dla Krakowa poli¬
tyce wspominaliśmy już wyżej. Faktycznie ksiądz
Schindler uważany był już za urzędnika austryac-
kiego. Jak stwierdza jednak Kalinka, Schindler
przez kilka lat swojej prezydencyi wprowadził ład
w administracji, oczyścił władze z wielu nadużyć
anarchią rezydentów wywołanych i jego tylko ener¬
gii zawdzięcza Kraków, iż mimo oporu rezydenta
austryackiego, mimo usilnych ze strony Austryi
przeszkód, kolej żelazna krakowsko-szlązka założoną
i zbudowaną została. Krwawe wypadki roku 1846,
których przebieg skreślimy w dalszych rozdziałach
historyi Galicyi, położyły koniec istnieniu Rzeczypo¬
spolitej Krakowskiej. Umowa berlińska zatwierdza¬
jąca wcielenie Krakowa do Austryi podpisana zosta¬
ła dnia 6 listopada tegoż roku.
Ruch umysłowy w Krakowie za czasów wolne¬
go miasta Krakowa rozwijał się także pomyślnie.
Z chwilą utworzenia Rzeczypospolitej wychodziła
w Krakowie dwa razy na tydzień „Gazeta Krakow¬
ska0, wydawana przez księgarza Maja, pisemko
szczupłe i bez znaczenia. Asesorem cenzury w rzą¬
dzie Rzeczypospolitej został wówczas Konstanty Ma-
jeranowski, niegdyś żołnierz, a od roku 1810 pisarz
dramatyczny, będący główną podporą polskiego tea¬
tru w Krakowie. Pisał jak z rękawa komedye, opery,
obrazy dramatyczne i tragedye, czerpiąc do nich te¬
maty z motywów wyłącznie polskich. Miał znajomość
potrzeb sceny, wiersz gładki, pisał językiem popraw¬
nym, to też cieszył się uznaniem i popularnością
wśród inteligentnych Krakowian. Majeranowski był
nietylko filarem sceny, ale także i twórcą krakow¬
skiego dziennikarstwa. Od roku 1820 zaczął wyda¬
wać cały szereg czasopism. Dnia 1 grudnia tego ro¬
ku zaczęła wrychodzić „Pszczółka Krakowska14, o cha¬
rakterze literackim, później zaopatrzona w ćwiartkę
dodatku literackiego pod tytułem: „Telegraf*.
„Pszczółka1* z „Telegrafem** wychodziła raz na ty¬
dzień po dwa numera o sześciu kartkach. W roku
1822	dołączył do nich Majeranowski „Krakusa**,
w którym rozpisywał się także o polityce i teatrze,
a który wychodził już pięć razy na tydzień. W roku
1823	„Pszczółka** zamieniła się w „Muzę Nadwiślań¬
ską" i mieściła wtedy w każdym numerze albo kome-
dyę, albo dramat. Obok niej i obok „Krakusa" po¬
jawił się „Pielgrzym z Tenczyna** także pod Majera-
nowskiego redakcyą, poświęcony obyczajom i staro¬
żytnościom krajowym. „Pielgrzym1* wrychodził raz
na dwra tygodnie, ale trwał tylko rok. Po jego upad¬
ku odżyła znowu „Pszczółka Polska", „Krakus" od¬
rodził się jako „Kronika Codzienna", zapełniana po¬
lityką i teatrem. Byt materyalny tych wszystkich
pisemek miał warunki bardzo opłakane; Majeranow¬
ski wralczył z trudnościami, ale i prędko im ulegał.
Rok 1825 stanowi przerwę we wszystkich tych wy¬
dawnictwach. W następnym roku dopiero zdobywa
się Majeranowski na pismo zeszytowe: „Rozrywki
przyjemne i pożyteczne**, które potem wobec poja¬
wienia się „Rozrywek" panny Klementyny Tańskiej
przezywa „Florą Polską**. Obok „Flory" trzy razy
na tydzień wychodził „Kurjer Krakowski**, zawiera¬
jący krytykę i mody. Istnienie tych pism nie prze¬
trwało dłużej nad półtora roku. W 1829 i 1831 roku
Majeranowski wydawał „Gońca Krakowskiego1*, a po'
roku 1831 „Gazetę Krakowską*4. W przeciągu lat 28
wydawał Majeranowski ogółem pism czternaście.
Z niepowodzenia tych pism nie można wyciągać
wniosku o braku ruchu umysłowego. Gazety u nas
jeszcze się wtedy nie zakorzeniły jako konieczna po¬
trzeba życia publicznego; pisma krakowskie z natu¬
ry rzeczy ograniczone przytem były do ciaśniejszego-
koła czytelników, niż współczesne pisma wileńskie,
wrarszawskie a nawet, poznańskie, gdzie jedyna ga¬
zeta wychodząca bez przerwy od roku 1806 (od 1815
ukazywała się dwa razy na tydzień pod redakcyą
Idziego Raabskiego, potem Cichowicza, Wannowskie-
go, Rymarkiewicza i wreszcie Napoleona Kamień¬
skiego, jako „Gazeta Wielkiego Księztwa Poznań¬
skiego", od 1835 codziennie) utrzymała się przez
bardzo długi szereg lat, mimo iż życie umysłowe
w7 Poznaniu było daleko słabsze niż w Krakowie.
Z innych pism naukowych i literackich tego-
okresu wymienić trzeba wydawany po łacinie przez
J. S- Bandkiego „Miscellanea fasciculus**,
oraz „Rozmaitości naukowe" wydawane pomiędzy
rokiem 1828 a 1831, pod opieką ówczesnego kuratora
uniwersytetu Załuskiego, przy współpracownictwie-
profesorów'. Po roku 1830 Kraków był jedynem mia¬
stem, w którem wychodziły polskie czasopisma poli¬
tyczne. Spotykamy jeszcze raz Majeranowskiego’
z „Rozmaitościami Krakowskiemi*1; wychodzi „Ku¬
rjer Krakowski" Tessarczyka; wreszcie „Tygodnik
Krakowski", redagowany kolejno przez Wyleżyń-
skiego, Meciszewskiego i Fr. Gąsiorowskiego. W dwa
lata po przyłączeniu Krakowa do Austryi zaczął wy¬
chodzić dziennik „Czas" pod redakcyą Lucyana Sie-
mieńskiego. Rok przedtem umarł Majeranowski,
któremu należy się pamięć jako jednemu z najczuj¬
niejszych i najruchliwszych twórców współczesnej
polskiej publicystyki.
>>>
C^ęŚĆ TR36CIA.
Rozwój literatury i umysłowości polskiej w okresie trzeeh pierwszych
dziesiątków lat XIX-go wieku.
^oleje, przez jakie przechodziło społeczeństwo
polskie od chwili rozbiorów, pozostawiały
niezatarte ślady i na rozwoju jego umysło¬
wości, która po krótkim zastoju pierwszych lat wśród
nowych warunków bytu, zaczęła dojrzewać i przei¬
staczać się, aż wTreszcie doszła do niebywałego przed¬
tem rozkwitu, streszczając w sobie całą istotę naro¬
dowego życia. Olbrzymia epopeja wojenna, któ¬
ra porwała w swój wir społeczeństwo polskie,
wstrząsający wywarła wypływ nietylko na ukształto¬
waniu się jego stosunków politycznych ale także i na
charakterze duchowych przemian, jakie się w niem
dokonały. W poezyi, w literaturze budzić się zaczęły
nowe świty, które zwolna rozpraszać poczęły cienie
klasycyzmu, znikające z chwilą tragicznego zwrotu,
jakim zakończyła się epoka napoleońska, wypełnio¬
na klasycznemi czynami bohaterstw wojskowych,
służących bezpłodnie sławie i sprawie jednostki.
Gdy zabrakło tej jednostki, z której wyobraźnia
współczesnych czyniła postać o sile nadprzyrodzo¬
nej, jakiegoś oczekiwanego wybrańca przeznaczeń
powołanego do wprowadzenia świata na inne tory,
i gdy jej miejsce zajęło mistyczne „święte przymie-
rze“ monarchów, przywracające z trudem zachwianą
równowagę w „chrześcijańskiej rodzinie narodów"
wśród atmosfery wytworzonej przez zimną afekto¬
waną egzaltacyę Jana HenryKa Junga i baronowej
Kriidener, ludzkość ówczesna stawała się podobną
do przekopanej i uprawionej gleby i przyjmowała
skwapliwie każdy nowy posiew, który bujnie kiełko¬
wał w atmosferze narzuconego przez nowy porządek
rzeczy odpoczynku. Tchnienie idei końca osiemna¬
stego wieku, oczyszczone przez morza wylanej krwi,
powracało nowym przypływem; nie było w niem już
niszczących namiętności ani dzikiego szału; bohater¬
stwa zwycięztw i pogromów ostatnich lat dwudziestu
oddziałały w sposób uszlachetniający na ogólny na¬
strój pożądań i porywów. W polskiem piśmiennictwie
nowe hasła literackie torują sobie drogę bardzo po¬
woli; niezrozumiane i z pełną przesądów lękliwością
tłumione przez uczone grono Przyjaciół Nauk wdzie¬
rają się jednak z, nieprzepartą zdobywczą siłą do
serc czulszych i wrażliwszych wyobraźni. Coraz
głośniej słychać nawoływania do odświeżenia imagi-
nacyi; pielęgnowanie w ogrodach poezyi własnych,
rodzimych kwiatów, wydobywanie dźwięków, które-
by nie były echem zamarłych form, lecz odzewem
serca i przemawiały nie do wybranych ale do wszyst¬
kich, malowanie uczuć według odrębności społecz¬
nych i kulturalnych i tem samem pogłębianie rdzen¬
nego charakteru tych uczuć w usposobieniach
i skłonnościach ogółu, przytem wzmacnianie i roz¬
szerzanie ich podstaw, oto były hasła młodych poko¬
leń literackich; stały się one podwaliną nowej epoki,
w której rozebrzmią dźwięki wielkiej poezyi Mickie¬
wicza a która szukając w soplicowskim dworku źró¬
deł tradycyi, w Konradowych łamaniach się ducha
dostrzeże treść i zadania życia.
W toku opowiadania o wypadkach politycz¬
nych pierwszej ćwierci dziewiętnastego wieku nie¬
raz mieliśmy sposobność mówić o ludziach, których
wrpływ zaznaczał się nietylko w życiu publicznem,
ale i w ruchu umysłowym; mówiliśmy o Puławach
do których w epoce pruskiej przeniosło się z War¬
szawy, stającej się wtedy miastem prowincyonalnem,
ognisko życia umysłowego; książki przestały wtedy
prawie zupełnie wychodzić, a krążący w odpisach
„Bard polski14 młodego księcia Czartoryskiego był
jedynym prawie obok poematów Woronicza znaczą¬
cym tworem literackim. Gdy autor „Barda polskie¬
go" został ministrem spraw zewnętrznych a następ¬
nie przez lat dwadzieścia sprawował urząd kuratora
okręgu naukowego wileńskiego, wpływ Puław, w któ¬
rych uczony Łukasz Gołębiowski gromadził cenne
Dzieje Porezbiorowe. Tom II.
57
>>>
45:
zbiory rękopisów i książek, wzróść musiał jeszcze
bardziej. Rozkwit uniwersytetu wileńskiego, który
stał się niebawem środowiskiem ruchu umysłowego
i źródłem, z którego płynęły nietylko strumienie
oświaty i wiedzy ale także i poezyi, najwyższej i naj¬
czystszej na jaką się lutnia polska kiedykolwiek
zdobyć mogła, był niezaprzeczenie dziełem księcia
Adama Czartoryskiego.
Szkoła wyższa wileńska, niegdyś słynna Akade-
mja, przywilejem Augusta Ii-go z dnia 6 lutego 1726
roku oddana została wr ręce Pijarom, potem Jezuitom;
po kasacyi Jezuitów i ustanowieniu komisyi eduka¬
cyjnej, nosiła nazwę Szkoły Głównej Wielkiego Księz-
twa Litewskiego, ale upadła bardzo pod niefortunnym
zarządem biskupa Massalskiego. Dźwigać się zwolna
z upadku zaczęła dopiero w 1780 r. po objęciu rek-
torstwa przez Poczobuta. Cesarz Paweł I podczas
pobytu w Wilnie w 1797 r. zwrócił uwagę na szkołę
wileńską i zalecił Repninowi jej urządzenie. Pod
przewodnictwem biskupa wileńskiego i żmujdzkiego
naprzemian a pod zwierzchnictwem generał-guber-
natora ustanowiona została wtedy komisya do czu¬
wania nad biegiem wychowania i bezpieczeństwem
funduszu edukacyjnego. Na katedrach wileńskich
znaleźli się profesorowie tej miary co Jędrzej Śnia¬
decki, Jundziłł, Franciszek Smuglewicz i inni. WA ro¬
ku 1799 rektorat objął ks. Hieronim Strojnowski.
W roku 1802 książę Czartoryski wrezwał Strój now-
skiego do Petersburga gdzie osobna komisya praco¬
wała nad ułożeniem przepisów wychowania publicz¬
nego w calem państwie rosyjskiem. Cesarz Aleksan¬
der I, który już towarzyszył Cesarzowi Pawłowi przy
zwiedzaniu Wilna, odwiedził je teraz powtórnie, jesz¬
cze żywsze okazując zainteresowanie akadem ą.
Wkrótce potem utworzone zostało ministeryum
oświaty a ukaz z dnia 24 stycznia 1803 roku podzielił
państwo na okręgi naukowe i ustanowił nad niemi
kuratorów. Do okręgu wileńskiego zaliczone zostały
gubernie: wileńska (należała wówczas do niej i ko¬
wieńska), grodzieńska, mińska, wutebska, mohilew-
ska, wołyńska, podolska i kijowska. Dnia 4 (16) kwie¬
tnia 1803 r. wydany został akt potwierdzenia szkoły
głównej, której odtąd przysługiwała nazwa „Cesar¬
skiego Wileńskiego Uniwersytetu". Uniwersytet
podzielono na cztery fakultety: 1) fizyczno-matema-
tyczny; 2) lekarski; 3) nauk moralnych i politycz¬
nych łącznie z teologią; 4) literatury i sztuk wyzwo¬
lonych. Fakultet pierwszy otrzymał dwunastu pro¬
fesorów, drugi siedmiu, trzeci dziesięciu, czwarty
pięciu (wymowy i poezyi, języka i literatury grec¬
kiej, języka i literatury łacińskiej, języka i literatury
rosyjskiej, oraz rysunku i malarstwa). Dwunastu
adjunktów wykładało kursa dodatkowe. Większa
część umiejętności lekarskich i prawo rzymskie wy¬
kładane było po łacinie; inne przedmioty w języku
polskim. Uniwersytet wileński był nietylko zakła¬
dem nauczającym; stanowić on miał rodzaj korpora-
cyi naukowej, gdyż na profesorów włożony był obo-
Grób praneiszka Karpińskiego na cmentarzu w Łiyskowie.
(Według szkicu Wróblewskiego zrobionego na miejscu.)
>>>
453
wiązek samodzielnych badań naukowych z których
mieli składać sprawozdania przed gronem kolegów
każdego wydziału. Nadto władze uniwersytetu wi¬
leńskiego kierowały wszystkiemi gimnazyami i szko¬
łami powiatowemi okręgu, którym przepisywały pla¬
ny nauk, wskazywały podręczniki, wyznaczały nau¬
czycieli i przysyłały wizytatorów. Przy uniwersyte¬
cie istniało seminaryum kandydatów do stanu nau¬
czycielskiego, założone jeszcze przez komisyę edu¬
kacyjną a teraz rozwinięte i udoskonalone. Rekto-
deckiego jeszcze o cały dziesiątek lat. Za Śniadec¬
kiego powstało seminaryum główne dla kleryków
obu obrządków, pootwierane zostały wszędzie szkoły
parafialne, założono przy uniwersytecie szkołę ży¬
dowską dla kształcenia izraelitów sposobiących się
na nauczycieli. Co roku uniwersytet wydawał pro-
gramaty urzędowe z rozprawami profesorów pisane-
mi po łacinie i po polsku. Organem pofesorów uni¬
wersytetu był’„Dziennik Wileński4*, założony w roku
1805 przez księdza Stanisława Jundziłła, Jędrzeja
dOflH^A ŻUBROWA,
markietanka armii napoleońskiej, ozdobiona orderem legii honorowej i krzyżem wojskowym polskim, zmarła
i pochowana w Wieluniu.
(Z litografii współczesnej z rysunku Józefa Głowackiego.)
ra i dziekanów wybierał co trzy lata uniwersytet;
on sam mianowTał nowych profesorów i członków ho¬
norowych. Uczniowie wyłączeni z pod wszelkiej in¬
nej władzy, oddani zostali pod wyłączny dozór uni¬
wersytetowi i uniwersyteckie sądownictwo. Dopiero
od roku 1825 rektor naznaczany był przez władzę
wyższą.
W roku 18U7 objął rektorstwo Jan Śniadecki
i sprawował je aż do roku 1815; działalność jego
energiczna była okresem świetności uniwersytetu
wileńskiego, okresem, który przetrwał rektorat Śnia-
Sniadeckiego i Józefa Kossakowskiego. „Dziennik*
wychodził przez dwa lata w drukarni Józefa Zawadz¬
kiego, głównymi współpracownikami jego byli: Ta¬
deusz Czacki, Godfryd Ernest Grodeck, Kazimierz
Chromiński i inni. Inicyatorem ruchu czasopiśmien-
niczego w Wilnie w pierwszych latach wieku był
przedewszystkiem adjunkt biblioteki uniwersytec¬
kiej Kazimierz Kontrym. Już w 1804 r. za jego ini-
cyatywą towarzystwo filomatyczne wydawało „Ty¬
godnik Wileński" pod redakcyą Stanisława Starzyń¬
skiego. W r. 1806 Grodeck i Kontrym redagowrali
>>>
454
„Powszechną gazetą literacką". Dopiero po roku
1815 odżyły na nowo „Tygodnik" i „Dziennik", po¬
częły także wychodzić „Wiadomości brukowe".
Najwybitniejszymi postaciami w ówczesnym
wret arbitralnością, z jaką rządził w uniwersytecie
i wywierał nacisk na umysły młodzieży, narażał się
nieraz na niepopularność. Poprzedzała go sława zy¬
skana w Akademii Krakowskiej; jego „Algebra",
LUDWIK flr. PLATER,
ar. 1775 r., syn Kazimierza Konstantego, służył wojskowo, był adjutantem przy Sierakowskim, w 1805 wizytator
szkół wileńskich, od 1807 do 1811 inspektor lasów rządowych w ośmiu guberniach zachodnich Cesarstwa, 1816 r.
sekretarz stanu w Królestwie Polskiem, generalny dyrektor dóbr i lasów rządowych, prezes rady politechnicznej,
senator-kasztelan, pomocnik księcia Lubeckiego, organizator lasów skarbowych w Królestwie, po r. 1831 udał się
za granicę, osiadł w dobrach Psarskie w W. Ks. Poznańskiem, gdzie zmarł w 1846 r.
(Według litografii Bazin’a z dzieła Straszewicza p. t. „Stu zasłużonych Polaków1*.)
ruchu umysłowym w Wilnie byli znakomici Wielko¬
polanie Śniadeccy. Jan, matematyk, astronom i geo¬
graf, był starszym z braci i odgrywał wybitną rolę
jako rektor uniwersytetu; niepospolitą energią, a na-
„Trygonometrya kulista" i „Geografia fizyczna"
(ostatnie z tych dzieł tłómaczone i na język rosyjski)
zapewniły mu zaszczytne miejsce w7 historyi tych
nauk; szerokie koła znały go jako głosiciela wielko-
>>>
Ks. JVIIt^OŁiflJ MAriUGIEWICZ.
Pochodził z rodziny ormiańskiej, nobilitowanej w 1790 r., za Rzeczypospolitej protonotaryusz apostolski, proboszcz
i oficyał stanisławowski, po 1795 r. kanonik i kustosz warszawski, następnie kanonik gnieźnieński i łowicki. 1821 r.
mianowany sufraganem warszawskim i wyświęcony na biskupa taumaceńskiego in part. inf.; 1825 r. wybrany sę¬
dzią pokoju powiatu sochaczewskiego; 1826 roku mianowany po Czyżewskim biskupem augustowskim i senatorem
JKrólestwa. Referent później członek sekcyi duchownej w rząd. kom. wyznań religijnych i oświecenia. Umarł
1834 r. Kawaler orderu św. Stanisława 1-szej klasy.
(Z litografii Seweryna Oleszczyńskiego, ze zbiorów p. Feliksa Mysyrowicza.)
>>>
456
Redaktorowie pism warszawskich: Bruno
Kieiński, Ii. Dmuszewski i A. Lesznowski.
(Z oryginalnego rysunku współczesnego.)
ści Kopernika, którego znaczenie pierwszy należycie
ocenił i oświetlił i którego sławę ugruntował, uświe¬
tniając jego imieniem blask polskiej nauki. Jan Śnia¬
decki zajmowrał się żywo filozofią; wychowany
w wieku oświecenia, był zagorzałym przeciwnikiem
metafizyki niemieckiej, a w szczególności Kanta,
którego filozofiię nazywał „klęską rozumu ludzkiego
spiskiem na zaciemnienie umysłów, morową zarazą
na nauki, torbą bałamuctwa i niedorzeczności". Za¬
patrywania swoje przedstawił Śniadecki w piśmie
o „Filozofii umysłu ludzkiego*4, którego celem było
przeciwdziałanie wpływowi Kanta, szerzącemu się
coraz bardziej nietylko wśród młodzieży wileńskiej
ale także i wśród uczniów Akademii krakowskiej,
gdzie profesor filozofii Jaroński nauczał według Em.
Wentzla, a więc z drugiej ręki według Kanta. Śnia¬
decki w piśmie swoim dowodził, że filozofię należy
pojmować jako zestawienie wyników każdej z po¬
szczególnych nauk; tylko z widoków i pojęć szczegó¬
łowych można dojść do ogólnego widoku i pojęcia.
Obejmuje ona całokształt doświadczeń i wniosków,
nabytych przekonaniem; to, co się nie da pojąć i wy-
rozumować może być tylko uprzedzeniem nie przeko¬
naniem a na uprzedzeniach nauki opierać nie można.
Przedmiotem jej jest „powszechny widok poznawań
ludzkich czyli obejrzenie wszystkich robót i fenome¬
nów umysłowych"; dojść do tego można tylko przez
należyte objęcie i rozważenie każdej z nauk. Pomi¬
mo tak sensualistycznego pojmowania filozofii, Śnia¬
deckiego stanowisko wobec religii opiera się na zu-
pełnem uznaniu potrzeby i podstaw wiary, która się
w niczem filozoficznemu badaniu rozumu nie sprze¬
ciwia. Śniadecki jest za wolnością tych badań
w silnem przekonaniu, że są granice, na których te
badania z natury rzeczy zatrzymać się muszą, uzna¬
jąc, że po za niemi jest to, co stanowi dziedzinę wia¬
ry. Religia z drugiej strony potrzebuje użycia rozu¬
mu w poznawaniu świata; oboje dążą różnemi droga¬
mi do Boga. Język, styl i wykład Jana Śniadeckie¬
go odznacza się wzorową polszczyzną, jasnością
i prostotą klasyczną; „ze wszystkich prozaików' na¬
szego wieku — pisze Stanisław Tarnowski — żaden
nie zachował takiej czystości form i zwrotów pol¬
skich; nawet Mickiewicz w swrojej prozie, choć do¬
skonałej, tak wzorowym nie jest; kiedy chciano oz¬
naczyć sposób mówienia szczeropolski, bezjednegO'
zwrotu obcego, tak czysty, jakim jest tylko w ustach
ludzi, znających jedynie swój język, a zarazem piękny,
szlachetny, doskonały, mówiono w dwóch-słowach:
język Śniadeckich; istotnie język ten zupełnie dzi¬
siejszy, nie przedawniony, zdolny oddać doskonale
wszystkie pojęcia i odcienia, jakie się znajdują obec¬
nie w naszej myśli, jest tak rodzimy, jak język Reya,
a tak piękny jak język Górnickiego; proza tak czy¬
sta jak proza Krasickiego, tylko więcej wyrobiona,
tak powrażna i jędrna jak proza Naruszewicza, ale
prostsza". Rozprawa Jana Śniadeckiego o języku
polskim występuje świetnie przeciwko grzebaniu
i niszczeniu mowry ojczystej, zapytując: „geniusz pol-
JÓZEF Hr. ŁUBIEŃSKI,
urodź. 1796 roku, siódmy syn ministra Feliksa Łubieńskiego,
zamieszkały w W. Ks. Poznańskiem, odznaczył się na polu
działalności gospodarczej i ekonomicznej, autor dzieł treści
religijnej i ekonomicznej.
(Z litografii berlińskiej, ze zbiorów rodzinnych ks. Zygmun¬
ta lir. Łubieńskiego.)
>>>
457
ski jestże-to twór, złożony z pierwiastków nieładu
i dziwactwa, że wszystko, czego się tknie, burzyć
musi, własnej nawet mowie nie przepuszczając?"
Młodszy brat Jana, Jędrzej, mniej głośny w ży¬
ciu publicznem, jako uczony przewyższał brata by¬
strością umysłu i głębią wiedzy, dorównywał mu
pięknością i świetnością pióra: cudzoziemscy uczeni
podziwiają dziś geniusz Jędrzeja i uznają w nim
chętnie jednego z twórców naukowego traktowania
fizyologii. W roku 180-4 ukazał się pierwszy tom je¬
go „Tooryi jestestw organicznych", uznającej słońce
za przyczynę życia na ziemi i stawiającej teoryę nie-
chowej opinii d-ra Z. Kramsztyka, poglądy, które do¬
tychczas stanowią podstawę nauki o życiu. Pierwszy
raz usłyszał świat tę wielką prawdę, że najważniej¬
szą cechą życia, jego istotą niemal, jest obieg mate-
ryi. Bardzo jasno przytem wypowiedział Śniadecki,
już wtedy teoryę, wprowadzoną do nauki znacznie
później pod nazwą „specyalnej energi zmysłów" oraz
oświadczył się, wyprzedzając tak bardzo swoją epokę,
za uznaniem stopniowego rozwoju istot organicznych,
chociaż rozwój ten raczej pod względem chemicz-
sym niż morfologicznym pojmuje. Dzieło Śniadec¬
kiego—pisze dr. Kramsztyk — „nie zgadza się z dzi-
WOJSKO POLSKIE KRÓLESTWA KONGRESOWEGO.
o
Zmiana pozyeyi — epizod z manewrów.
(Z akwarelli Juliusza Kossaka.)
ustannej przemiany materyi odżywczej na istotę or¬
ganiczną i przemiany istoty organicznej na materyę.
Ożywioną część świata uważa Jędrzej Śniadecki za
organiczną jedność, której rodzaje i gatunki tak są
z sobą związane, że „jedne nieuchronnie są potrzeb¬
ne do bytności drugich, pomagają i usługują sobie
nawzajem, jedne przygotowują żywność drugim
i przelewają w nie życie swoje," które jest w tej dru¬
giej formie „kontynuacyą i ulepszeniem życia pierw¬
szego". W materyi odżywczej życie jest ciągłą prze¬
mianą formy; w danej formie ciągłą przemianą mate¬
ryi; — składem i rozkładem zatem. Drugi tom „Teo-
ryi jestestw organicznych" ukazał się w roku 1811.
Wygłasza w tem dziele Śniadecki, według fa-
siejszymi naszymi poglądami w bardzo ważnym
punkcie, nie zgadza się jednak więcej pozornie niż
w istocie swojej. Dla objaśnienia obiegu materyi
przyjmuje on dwie siły jedynie do organicznego
świata należące: siłę organiczną tkwiącą w samym
organie i ożywczość, która stanowi istotną własność
materyi ożywczej; pierwsza siła na materyę ciągle
wywierać się musi i zmusza organizm do ustawicz¬
nego przyjmowania materyi, — dzięki drugiej mate-
rya ożywcza dąży bez ustanku do przyjęcia na się
kształtów organicznych. Dziś tych sił odrębnych nie
uznajemy. Zdaje się jednak, że już znowu przestają
uczeni w to wierzyć co za dogmat podawano wczo¬
raj : że wszystkie zjawiska życia dadzą się rozłożyć
>>>
1'UIORY WOJSKA POLSKIEGO 7, CZASÓW KRÓLESTW A KONGRESOWEGO. (Kok 1815—1830.^
czasów Królestwa Kongresowego
od rlfl/6 do 1850
KRAKÓW 188 6
GWARDYA KRÓLEWSKA — PUŁK GRENADYEROW: 1. Tambor major.—2. Dobosz.—3. Grenadyer.—4. Pułk strzelców konnych.—5. Baterya pozy¬
cyjna artyleryi konnej —6. Trębacz strzelców konnych. SZTANDARY: 1. 2. 3. lll-ęo, IV-go i VlII-go piechoty liniowej Ii-ej dywizyi.—4. Grenadyerów
gwardyi.—5. 6. 7. i 8, I-go, Ii-go, V-go i VI-go pułków piechoty liniowej I-ej dywizyi.
(I-sza tablica „Albumu Wojska Polskiego11, wydanego przez K. S. Wolskiego. Ze zbiorów p. Wittiga.)
>>>
UBIORY WOJSKA POLSKIEGO Z CZASÓW KRÓLESTWA KONGRESOWEGO. (Rok 1815-1830.)
1. Naczelny wódz (Wielki Książę Konstanty).—2. Oficer wyższy sztabu kwatermistrzostwa jeneralnego.— 3. Adjutant przyboczny naczelnego wodza.—
4. Generał adjutant.—5. Audytor.—6. Oficer dyżurstwa jeneralnego.—7. Lekarz.—8. Adjutant sztabu głównego.
(11-ga tablica „Albumu Wojska Polskiego1*, wydanego przez K. S. Wolskiego. Ze zbiorów p. Wittiga.)
>>>
bez reszty na sprawy czysto fizyczne i chemiczne.
U Śniadeckiego wreszcie te siły własne świata orga¬
nicznego nie działają nigdy samodzielnie: wszystkie
zjawiska życia powodują istotnie siły zewnętrzne,
chemiczne i fizyczne, pod kierunkiem tylko sił orga-
nicznych“.
Jędrzej Śniadecki był przedewszystkiem leka¬
rzem: przez dwadzieścia pięć lat, od 1798 do 1822 r.
niu go w 1815 roku zamieszczał dużo jego artykułów,
wyróżniających się wytwornością języka i trafnością
myśli. Pierwszy prezes wileńskiego towarzystwa
lekarskiego (założonego w r. 1806) był także w dwa¬
naście lat później jednym z pierwszych prezydentów
towarzystwa literacko-moralnego „Szubrawców wi¬
leńskich". Organem tego towarzystwa były właśnie
„Wiadomości brukowe", puszczone naprzód w świat
JHfl STEfAfll,
kompozytor, ur. 1746 r. w Pradze Czeskiej; ks. Andrzej Poniatowski w Wiednia (brat króla, ojciec księcia Józefa)
zachęcił go do podróży do Polski, w lctym 1771 objął czynności w warszawskiej kapeli królewskiej, potem kiero¬
wał orkiestrą teatralną i katedralną, autor muzyki do „Cudu mniemanego czyli Krakowiaków i Górali" Bogusław¬
skiego, oraz wielu oper („Wdzięczni poddani", „Drzewo zaczarowane", „Prozyna“, „Rotmistrz Górecki", „Polka"
z tekstem Wybickiego, „Stary myśliwy", „Papirius"), umarł *24 lutego 1829 r. w WTarszawie.
(Litografia M. Fajansa ze współczesnego portretu.)
wykładał chemię: ustąpiwszy z tej katedry jako eme¬
ryt, w r. 1824 objął katedrę kliniki lekarskiej. My¬
ślał o napisaniu wielkiego dzieła „O ogólnej teoryi
chorób"; projektu tego nie zdołał już urzeczywistnić.
Genialny uczony i znakomity lekarz nie zaskle¬
piał się w badaniach ścisłych, lecz brał żywy, gorący
udział w ruchu umysłowym wileńskim. „Dziennik
Wileński" zarówno w roku 1805, jak i przy wznowie-
przez dra. fil. Ignacego Emanuela Laclinickiego,
a podtrzymane przez Kazimierza Kontryma, założy¬
ciela związku „Szubrawców". Celem związku była
poprawa moralna społeczeństwa i prostowanie fał¬
szywych wyobrażeń; towarzystwo walczyło bronią
dowcipu i szyderstwa z próżniactwem, szulerstwTem,
niedołęztwem moralnem i umysłowem, gnuśnością,
pieniactwem, złem postępowaniem z włościanami,
>>>
461
Obserwatoryum Warszawskie około 1825 r.
(Ze sztychu współczesnego.)
zmysłowością i rozpustą, sentymentalnością kobiecą,
modną francuzczyzną i błędnem wychowaniem dzie¬
ci. Kontrym ułożył osobny „Kodex szubrawski**.
Artykuły „szubrawców11 w „Wiadomościach bruko¬
wych musiały być podpisywane pseudonimami za-
czerpniętemi z mitologii litewskiej. Pierwszym prze¬
wodniczącym „szubrawców" był dr. med. Jakób
Szymkiewicz przezwany „Perkunasem". Jędrzej
Śniadecki, który po śmierci Szymkiewicza stanął na
czele „Szubrawców1* podpisywał się: „Sotwaros*
(słońce). Pod tym pseudonimem ogłosił między in¬
nymi w „Wiadomościach brukowych11 pełną humoru
satyrę: „Próżniacko-filozoficzna podróż po bruku“.
Młody Michał Baliński, zaledwie skończywszy stu-
dya fizyczno-matematyczne i filozoficzno-literackie
w uniwersytecie, od 1816 roku redaktor „Tygodnika
Wileńskiego1*, nosił przezwisko „Auszlawisa1*, straż¬
nika łopaty i porządku; z pod jego pióra wyszła wier¬
szowana humorystyczna historya szubrawców, zaty¬
tułowana „Mixtum Chaos“. Adjunkt uniwersytetu
Leon Borowski, podpisujący się „Pergrubis“ i świe¬
żo przeniesiony do Wilna nauczyciel wymowy i poe-
zyi gimnazyum świsłockiego Ignacy Szydłowski,
„pierwszy witajnik" nowo przyjmowanych członków,
przezwany „Gulbi“, byli najczynniejszymi z młodsze¬
go pokolenia „szubrawców", z którego później wyjść
mieli „promieniści11 i „filareci".
Sygnet brylantowy — pisze Libelt w odczycie
swoim o Śniadeckim - —później order św. Anny z ko¬
roną i stopień Akademika, nakoniec order św. Wło¬
dzimierza i znak trzydziestoletniej nieskazitelnej
służby były urzędową nagrodą nieustających prac
Jędrzeja Śniadeckiego. Większą jeszcze nagrodę
znalazł dla siebie w miłości i uwielbieniu licznych
uczniów swroich, w szacunku powszechnym kolegów
i uczonych, w przywiązaniu całej ludności Wilna
i okolicy, która wr nim czciła męża rzadkiej uczciwo¬
ści oraz wielkiego doradcę ludzkości cierpiącej. To
też kiedy po długiej chorobie przeniósł się do wiecz¬
ności (11 maja 1838 roku), kilkadziesiąt tysięcy ludu
różnego stanu i powołania wysypało się na jego po¬
grzeb i dzień ten był dniem powszechnej żałoby dla
Wilna. Michał Baliński po jego zgonie wołał, że
zgasła z nim pochodnia, przyświecająca odrodzonej
w tych okolicach cywilizacyi, która dobroczynne
światło rozlała między calem pokoleniem.
Z nazwiskami braci Śniadeckich łączy się cała
plejada znakomitych profesorów wileńskich tego
okresu. Byli między nimi cudzoziemcy nie znający
języka polskiego; brak sił swojskich był powodem,
że ich sprowadzano z zagranicy nietylko na katedry
uniwersyteckie, ale i na posady profesorów gimna-
zyalnych wileńskiego okręgu. Wielu z nich zrosło
się prędko z polskiem społeczeństwem i z wileńską
szlachetną atmosferą: nazwiska ich zapisały się po¬
społu z polskiemi zaszczytnie w dziejach rozwoju
umysłowości narodu w owej epoce. Praca Śniadec¬
kich, Franka, Groddeka, Niemczewskiego, Niszkow-
skiego, Bojanusa, Chodaniego, Kłągiewicza, Jundził-
ła, Rymkiewicza, Cappellego, Gołuchowskiego, Ma¬
lewskiego, Euzebiusza Słowackiego i innych padała
na podatny grunt otwartych serc i umysłów młodzie¬
ży garnącej się zewsząd tłumnie do progów uniwer¬
sytetu. Z odległych stron ubodzy studenci pieszo
wędrowali do WTilna po światło i wiedzę. Przyjmo¬
wano ich tu z otwartemi ramionami: Kazimierz Kon¬
trym, założyciel „Szubrawców11, redaktor „Dziennika
Wileńskiego*1 i „Dziejów dobroczynności krajowej
i zagranicznej stworzył także Towarzystwo wspie¬
rania niedostatnich uczniów. Ze składek członków
Towarzystwa wynoszących dwa złote miesięcznie
utrzymywało się stu uczniów. Wybitniejszym z po¬
między nich wyjednywał Kontrym środki dalszego
kształcenia się, choć nie zawsze szli drogą, na której
zacny opiekun widziećby ich pragnął. Jednym z sty¬
pendystów Kontryma, wysłanym aż do Turcyi, Ara¬
bii, Syryi i Egiptu był późniejszy profesor języków
wschodnich Józef Sękowski. W domu Kontryma,
pod jego osobistą opieką, kształcił się Tomasz Zan,
Sala Sądu Najwyższej Instaneyi za ezasów
Królestwa Kongresowego.
(Z litografii współczesnej.)
>>>
I
FRYDERYK fir- SKARBEK,
ur. 15 lutego 1792 r. w Toruniu, uczeń Mikołaja Chopina i Saint-Aubina w Paryżu, studyował w College de Erance, w 1811
wstąpił do służby rządowej w ministeryum skarbu pod Matuszewiczem, po zawiązaniu konfederacyi generalnej w 1812 r.
pracował w biurze tłómaczów, przemawiał przy wprowadzeniu zwłok ks. Józefa Poniatowskiego do Łowicza 1814, tłómacz
Anakreona, w 1818 profesor ekonomii politycznej w b. uniwersytecie warszawskim, autor dzieł ekonomicznych, powieści,
sztuk teatralnych, redaktor „Pamiętnika Warszawskiego" w 1822 i 1826, członek Tow. Przyj. Nauk, referendarz rady stanu,
założyciel Przytułku dla żebraków i Instytutu dla dzieci zaniedbanych w Warszawie, prezes dyrekcyi ubezpieczeń, w 1845
prezes rady głównej zakładów dobroczynnych, dyrektor główny komisyi sprawiedliwości, autor „Dziejów Księztwa War¬
szawskiego", przytem artysta-malarz, umarł 1869 roku w Warszawie.
(Z litografii współczesnej, ze zbiorów ks. Wł. Czetwertyńskiego.)
>>>
NRRCYZ OU1ZAR,
ur. w Zaborowie na Wołyniu w 1794 roku, uczeń gimnazjom krzemienieckiego i uniwersytetu wileńskiego, pierwsze poezye
■drukował w „Tygodniku Wileńskim" 1819 r., autor „Gawęd o sąsiedztwie" i „Pamiętników oryginała", senator-kasztelan Kró¬
lestwa Polskiego, po r. 1832 osiadł za granicą, umarł w Sadach pod Poznaniem 1862 roku.
(Z litografii Desmaison’a z dzieła Straszewicza p. t. „Stu słynnych Polaków".)
>>>
464
domowy nauczyciel jego synowca, późniejszy zało¬
życiel związku „promienistych".
Gdy się mówi o uniwersytecie wileńskim w tej
epoce i o jego znaczeniu, nie można pominąć imienia
wizytatora szkół gubernii wołyńskiej, podolskiej i ki¬
jowskiej Tadeusza Czackiego, którego działalność
przerwał zgon w Dubnie 8 lutego 1813 roku. Czacki,
ceniony wysoko przez ówczesnego ministra oświaty
hr. Zawodowskiego i popierany przez ks. Adama
Czartoryskiego, korzystając z rad zamieszkałego
w gubernii wołyńskiej Hugona Kołłątaja czynił sta-
nastąpiło 1 października 1805 roku. Cztery niższo
klasy odpowiadały stopie nauki szkół średnich; dwie
wyższe klasy miały charakter uniwersytecki. Dzie¬
liły się na trzy wydziały: filologiczny, matematycz¬
ny i prawny; obok nich była jeszcze praktyczna
szkoła mechaników. Biblioteka szkolna oparta była
na księgozbiorze nabytym przez Czackiego ze spu¬
ścizny po królu Stanisławie Auguście; z tego samego
źródła pochodziły zbiory numizmatyczne. Jan Śnia¬
decki widząc świetny rozwój szkoły krzemienieckiej,
niechętnem patrzał na nią okiem, zazdrosny o sławę
WOJSKO POLSKIE Z CZASÓW KRÓLESTWA KONGRESOWEGO.
W koszaraeh.
(Z akwarelli Stanisława Bagieńskiego.)
rania o założenie trzech wzorowych gimnazyów w po¬
wierzonych swojej opiece guberniach. Dnia 29 lip-
ca 1805 roku Cesarz Aleksander przy łaskawym re¬
skrypcie do Czackiego zezwolił na utworzenie takie¬
go gimnazyum w mieście Krzemieńcu dla gubernii
wołyńskiej. Czacki upoważniony został od rządu do
zbierania na ten cel wśród obywatelstwa polskiego
trzech gubernii składek wieczystych, które nieba¬
wem dały rocznego dochodu z górą 28,000 rubli,
co łącznie z dotacyą rządową 5,300 rs. dawało Czac¬
kiemu możność postawienia tej szkoły na bardzo wy¬
sokim poziomie. Uroczyste otwarcie gimnazyum
wileńskiego uniwersytetu. Czacki jednak pomimo
licznych przeszkód poświęcił się całkowicie szkole
krzemienieckiej uznając ją za dzieło swego życia.
Założył obserwatoryum i ogród botaniczny; dbał nie
tylko o naukę ale i o wyrobienie towarzyskie ucz¬
niów. Uczniowie uczyli się konnej jazdy, fechtunku,
tańca, tak iż szkoła krzemieniecka zyskała sławę
„Wersalu wołyńskiego1* a uczniowie jej grali pierw¬
szą rolę w życiu towarzyskiem całej okolicy; kształ¬
ceni byli przytem bardzo starannie i wyróżniali sit.'
doskonałą znajomością języków nowożytnych. Prócz
tego Czacki w Krzemieńcu urządził pensye żeńskie,
>>>
465
dUL»IAr40WA URSYfl-NIEMCEWICZOWB.
wdowa po Livingston-Keanie.
(Według sztychu współczesnego.)
konwikt dla ubogich uczniów, seminaryum nauczy¬
cieli parafialnych, szkoły chirurgów, akuszerek i we¬
terynarzy. Podolskie gimnazyum wr Winnicy i ukra¬
ińskie w Kijowie pozostawały także pod zarządem
Czackiego; całą pracę i wrszystkie fundusze poświę¬
cał jednak Czacki szkole krzemienieckiej, która
w 1818 r. otrzymała nazwę liceum i w tym charakte¬
rze istniała do r. 1833. Ani gimnazyum Winnickie,
ani kijowskie nie odróżniało się od innych szkół
średnich wileńskiego okręgu. W r. 1808 za stara¬
niem Czackiego urządzone zostały dwie komisye
sądowo-edukacyjne w Wilnie i Krzemieńcu dla od¬
zyskiwania funduszów edukacyjnych. Utworzenie
komisyi nastąpiło na podstawie ukazu z dnia 21 gru¬
dnia 1807 r.; Czacki został prezesem komisyi krze¬
mienieckiej, obejmującej gubernie wołyńską, podol¬
ską i kijowską. W miarę egzekwowania funduszów
Czacki rozszerzał gmachy swojej szkoły i zajął się
gorliwie rozwojem szkół powiatowych i parafialnych.
Lata na które przypadł początek działalności
Jana Śniadeckiego w Wilnie i Tadeusza Czackiego
w Krzemieńcu, były latami wojennymi; pożoga wroj-
ny przeniosła się aż nad Niemen, Wilno zwłaszcza
przepełnione było rannymi i chorymi, a gmachy uni¬
łiUCYfl z ks. GEDROYC1ÓW
RRUTEfłSTRHUCHOWR,
wychowana na dworze Napoleona I-go, autorka dzieł opiso¬
wych w szczególności streszczających wrażenia z pobytu
zagranicą, oraz powieści „Emmelina i Arnolf" (1821).
(Drzeworyt I. Holewińskiego z portretu malowanego około
1825 r.)
wersyteckie służyć musiały za lazarety. Szerzyły
się epidemie; Jedrzej Śniadecki swoją wiedzę lekar¬
ską niósł na usługi cierpiącym i sam o mało nie padł
ofiarą tyfusu, któremu uległ. Przyłączenie obwodu
białostockiego do Rosyi na podstawie traktatu tyl¬
życkiego było źródłem wielu prac dla uniwersytetu.
Jan Śniadecki musiał się zająć w tym obwodzie prze¬
kształceniem szkół pruskich na polskie według pla¬
nów edukacyjnych wileńskich. W epoce pomiędzy
1807 a 1812 uniwersytet doszedł już do takiej wzię-
tości że liczył 500 studentów, a 20,000 z górą ucz¬
niów wre wszystkich szkołach swego wydziału. Bu¬
rza 1812 roku przerwała znowu spokojną pracę uczo¬
nych. Ustępujące wojska rosyjskie przechodziły
przez WTilno. Dnia 13 kwietnia Śniadecki na czele
uniwersytetu witał Cesarza Aleksandra, który nawet
w tych ciężkich dla państwa chwilach troszczył się
żywo o stan oświaty w okręgu wileńskim i kilka¬
krotnie w tych sprawrach z rektorem uniwersytetu
konferował. Dnia 28 czerwca wkroczyli do Wilna
Francuzi; stanął w mieście i cesarz Napoleon. Śnia¬
deckiemu przypadł w udziale obowiązek witania ce¬
sarza Francuzów. W słowach powitalnych uczony
rektor uważał za swoją powinność wspomnieć z sza¬
cunkiem o Cesarzu Aleksandrze, jako dobroczynnym
>>>
4C6
opiekunie uniwersytetu i szkół. Odwaga ta zrobiła
dobre wrażenie na Napoleonie. Oświadczył Śniadec¬
kiemu, że podoba mu się jego uczciwość; marszałko¬
wie armii otrzymali rozkaz szanowania wszystkich
urządzeń zakładów naukowych. Śniadecki miano¬
wany jednym z członków rządu tymczasowego otrzy¬
mał najwyższy zarząd szkół i spraw duchowieństwa.
Po wyjeżdzie Napoleona Hogendrup rządzący w Wil¬
nie, chciał zużyć fundusze Akademii na cele wojen¬
ne i Śniadecki z trudem tylko ocalił je przed Francu¬
zami. Po odwrocie Napoleona z pod Moskwy z człon¬
ków rządu tymczasowego, którzy wyjechali z Wilna,
w ślad za główną kwaterą, pozostał jeden tylko Śnia¬
decki aby strzedz powierzonych sobie zakładów
niecką, równocześnie budząc energicznie do nowego
życia uniwersytet. Na katedry powołane zostały
nowe siły; miejsce zmarłego Euzebiusza Słowackie¬
go, jako profesor literatury objął Leon Borowski, na
katedrze historyi ukazał się młody jeszcze Joachim
Lelewel. Ostatnie zagajenie kursów za rektora Śnia¬
deckiego odbyło się 15 września 1814 roku; zagajenia
te odbywały się z niezwykłą uroczystością; to było
uroczystsze niż inne. W końcu roku 1824 ozdobio¬
ny orderem św. Włodzimierza III klasy ustąpił Śnia¬
decki; myślał o przeniesieniu się w Poznańskie, ale
obowiązki członka wileńskiej komisyi sądowo-edu-
kacyjnej, namowa księcia kuratora, opieka nad wdo¬
wą po Euzebjuszu Słowackim i jej małym Julkiem,
Widok na Warszawą ze strony Powiśla.
(Z obrazu Zygmunta Vogla, ze zbiorów Cesarskich w Petersburgu.)
naukowych. Dnia 10 grudnia cesarz Aleksander
przybył znowu do Wilna i ogłosił powszechną amne-
styę. Uniwersytet był wtedy ruiną; część profeso-
rówr cudzoziemskich porzuciła swoje stanowiska,
z gabinetów zostały szczątki, budynki obrócone na
szpitale wymagały odnowienia; uczniówr było już
tylko stu sześćdziesięciu. Niebawem zabrakło
i Czackiego w Krzemieńcu. Ostatnią jego czynno¬
ścią było otwarcie gimnazyum w Kijowie; cesarz
Aleksander zezwolił wtedy wybić medal na pamiątkę
zasług Czackiego z portretem jego i stosownemi na¬
pisami; po krótkiej sześciodniowej chorobie na „ner¬
wową gorączkę14 zmarł Czacki w Dubnie 8 lutego
1813 roku. Jan Śniadecki zajął się szkołą krzemie-
który niebawem obok najgenjalniejszego wychowań-
ca wileńskiego uniwersytetu, stać się miał nietylko
zaszczytem polskiej poezyi ale i jednym z najświet¬
niejszych umysłów poetycznych świata, zatrzymały
sędziwego astronoma w Wilnie do końca życia
(zmarł w 1830 r.). W „Dzienniku Wileńskim" w ro¬
ku 1819 pomieszcza jeszcze doniosłą rozprawę
„O pismach klasycznych i romantycznych*, dowo¬
dzącą jak starzec ten żywy brał udział w starciach
współczesnych idei; bronił w niej wprawdzie straco¬
nego posterunku, ale dał hasło do wielkiego ruchu
umysłów, choć jeszcze nie zjawił się sam przed¬
miot walki: poezya romantyczna.
Zanim przejdziemy do historyi owej walki, wró-
>>>
Liieeum Warszawskie w pałaeu Kazimierowskim.
(Akwatinta Dietricha z rysunku I. F. Piwarskiego, ze zbiorów p. Henryka Piątkowskiego.)
>>>
468
■cić musimy do Warszawy, gdzie w Towarzystwie
Przyjaciół Nauk istniało drugie ognisko umysłowości
polskiej, coraz jaśniejszem świecące płomieniem za
czasów Księztwa Warszawskiego i Królestwa Kon¬
gresowego. Znamy początki tego Towarzystwa, za-
którzy w nim się skupiali, czuwając nad polskiem
piśmiennictwem i polską nauką, począwszy od pierw¬
szych jego założycieli, a skończywszy na tym, który
pierwszy rozwinął sztandar odrodzenia poezyi przez
wprowadzenie jej na romantyczne tory, profesora
TYPY WARSZAWSKIE Z POCZĄTKÓW KRÓLESTWA KONGRESOWEGO.
Sprzedający eybulę.
(Rysunek Norblina rytowany przez Duboucourtfa, ze zbiorów biblioteki hr. Przeżdzieckich.)
łożonego u Stanisława Sołtyka i w pijarskiej klasz¬
tornej bibliotece, wspominaliśmy o jego rozwoju i je¬
go wystąpieniach wobec Napoleona, księcia War¬
szawskiego Fryderyka Augusta i Cesarza Aleksan¬
dra. Pora przyjrzeć się ludziom najwybitniejszym,
„krytycznej historyi literatury polskiej“ w uniwersy¬
tecie warszawskim pomiędzy rokiem 1821 a 1831, au¬
tora prac „O klasyczności i romantyczności", „O kry¬
tyce", oraz „O egzaltacyi i entuzyazmie", pisarza,
którego zadaniem było „prostować drogi przed od-
>>>
469
rodzeniem poezyi, zapowiadać i dać przeczuć praw¬
dę przed jej objawieniem, choć samemu jeszcze jej
nie objawić11, Kazimierza Brodzińskiego.
Wśród szczęku broni pierwszych przewrotów
napoleońskich na przestrzeni ziem, które przeszły
rosła do epoki, i nie umiała podążyć jej śladem. Nie
brakło jednak poetów między młodzieżą wojskową.
Adjutant gen. Franciszka Rymkiewicza z czasów po¬
bytu drugiej legii włoskiej w Mantui, ranny w bitwie
pod Weroną 1798 r., potem kapitan legii Naddunaj-
TYPY WARSZAWSKIE Z POCZĄTKÓW KRÓLESTWA KONGRESOWEGO.
Traeze.
(Rysunek Norblina rytowany przez Dubouncourt’a,rze zbiorów biblioteki hr. Przeździeckich.)
pod panowanie pruskie i austryackie, pióra pracowa¬
ły mało i niechętnie. Poezya, przygnieciona ogro¬
mem wstrząsającego świat rycerskiego poematu, ze
swoją klasyczną martwotą formy-i zestarzałą rutyną
w „przyzwoitem“ miarkowaniu słów i uczuć, nie do-
skiej Kniaziewicza, wojowmik z pod Offenbach, Hoch-
stiidt, Hohenlinden i Lubiany, Cypryan Godebski,
redagował dla legionistów' „Dekadę", w której i o po¬
ezyi nie zapominał, a powróciwszy kaleką do kraju
ogłosił pełen uczucia „Wiersz do legiów polskich'4.
>>>
470
W jego powieści „Grenadjer filozof11, w „Zabawach
przyjemnych i pożytecznych", redagowanych wspól¬
nie z Kosseckim (1803—1806), maluje się nietylko
dzielna żołnierska dusza, ale i umysł niepowszedni,
usposobiony krytycznie: kontrast pomiędzy hasłami
wolności i praw człowieka, a tem co z tych haseł
zrobiła rewolucya francuzka, razi go i boli. Przebieg
wypadków rozgoryczał go coraz bardziej; natomiast
KLE|VIEflTYflfl Z TAŃSKICH pOFFIWAflOWR,
ar. 23 listopada 1798 r. w Warszawie, wychowywała się w Izdebnie u Anieli z Świdzińskich Szymanowskiej, sta¬
rościny wyszogrodzkiej, od śmierci ojca 1805 zamieszkała przy matce w Warszawie, w roku 1817 wydrukowano jej
„Synonimy" w „Pamiętniku Warszawskim", autorka „Pamiątki po dobrej matce", „Amelii matką", „Wiązania
Helenki" i „Rozrywek dla dzieci", wychodzących od dnia 1 stycznia 1824 do 1 grudnia 1828 r.; drukowała w nich
„Dziennik Franciszki Krasińskiej". W 1825 r. mianowana eforką, w 1826 profesorką w instytucie guwernantek,
w 1827 nadzorczynią i wizytatorką wszystkich szkół żeńskich w Warszawie; w r. 1829 zaślubiła radcę bankowego
Karola Hoffmana, wydawcę „Polskiej Temis", dnia 14 października 1831 roku wyjechała z mężem z Warszawy;
zagranicą wydała „Karolinę", „Krystynę", „Jana Kochanowskiego w Czarnymlesie" — zmarła w Passy pod Pary-
żem 21 września 1845 r.
(Z litografii Deverii z wydawnictwa Straszewicza p. t. „Stu sławnych Polakówu, ze zbiorow p. Jerzego Stanowskiego.)
>>>
T
471
na siedem lat jeszcze przed utworzeniem Królestwa
Kongresowego wspomina sympatycznie o Cesarzu
Aleksandrze, „wszechwładzcy wspaniałym, co wziąw¬
szy w podział sarmackie kraje, zachował język, pra¬
wa, zwyczaje1*; przeciwnie smucą go stosunki w Ks.
Warszawskiem, „w kraju, gdzie pamięć na zasługi
nie jest w zwyczaju, a duma przed wartością wynosi
łeb hardyGodebski w randze pułkownika poległ
K^AUDYNA Z Hr- DZIAŁiYftSKICH POTOCKA.
ur. 1808 i', w Konarze wie w Poznańskiem, słynna z filantropii i ofiarności, od r. 1824 żona h.r. Bernarda Potockiego.
(Z litografii Deverii zamieszczonej w wydawnictwie Straszewicza p. t. „Stu sławnych. Polaków", ze zbiorów p. Jerzego
Stano wskiego.)
>>>
472
w bitwie pod Raszynem. Niepodobna przy nim nie
wspomnieć i o Józefie Wybickim, który grając wiel¬
ką rolę w wypadkach politycznych pamiętnikami
i pieśnią legionów zapisał trwale imię swoje także
i w literaturze. Zresztą jednak poezya legionistów,
tak jak przedtem poezya konfederatów Barskich,
była bezimienna; brakło w niej literackiego kunsztu,
wiersze układały się poprostu i naiwnie, ale z szere¬
gów włoskich szły do kraju, do Krakowa i Warsza¬
wy, gdzie były powtarzane przez wszystkich; oceniło
ich znaczenie Towarzystwo Przyjaciół Nauk, powo¬
łując do swego grona Godebskiego i Wybickiego ja-
mierza w pieśni trzeciej, odsiecz wiedeńska w pieśni
czwartej mają pewną poetyczną potęgę, zwycięzko
przebijającą się przez toczoną formę klasycznego
wiersza. Myśli historyozoficzne poruszone w „Sy-
billi“ rozwijał Woronicz w poematach „Assarmot",
„Lech“ i „Sejm wiślicki", a w „Zjawieniu Emilki“ da¬
wał obraz stanu kraju po rozbiorze. Do najwyższego
nastroju i największej doskonałości formy doszedł
Woronicz w „Hymnie do Boga“. Ideje Woroni¬
cza były pełne oryginalności: tło ich jest surowe
i posępne. Widział i karcił winy swego społeczeń¬
stwa, uznając w nich źródło jego losów; nawoływał
WOJSKO POLSKIE Z CZASÓW KRÓLESTWA KONGRESOWEGO.
W drodze na kwaterą.
(Drzeworyt B. Puca z olejnege obrazu Tadeusza Ajdukiewicza.)
ko pierwszych przedstawicieli tych bardzo prymi¬
tywnych jeszcze, ale bądź co bądź nowych już poe¬
tycznych dźwięków.
Trembecki, Karpiński, Kniaźnin żyli jeszcze
i zdobili swemi nazwiskami Towarzystwo za czasów
pruskich, ale już pióro wypadło im z ręki. Za arcy-
mistrza* poezyi i słowa polskiego przez całe prawie
trzydziestolecie uchodził Woronicz; jego „Sybilla"
krążyła do roku 1818 w odpisach, jako najcen¬
niejszy obok „Barda" skarb literacki. Pod formą
opisu Puław i „Świątyni Sybilli“ poemat zawiera
roztrząsania poetyczno-dziejowe. Mowa Jana Kazi-
do pokuty, skruchy, poprawy. Dla Polaków widział
jedyną drogę polityczną w zespoleniu się z Słowiań¬
szczyzną, mniemając że „odmiana rządu i skła¬
du politycznego bynajmniej narodów nie umarza".
W „Hymnie do Boga“ są zwrotki, w których Woro¬
nicz sławi Cesarza Aleksandra jako „Bożego Namie¬
stnika, co razem łączy dwa bratnie narody, które
świat poznał i z męztwa i z cnoty“. W roku 1807
jednak kiedy rokowania w Tylży zapowiadały pe¬
wien zwrot, w rachubach Woronicza nieprzewidzia-
ny, wypadło mu sławić Napoleona w przepięknem
treścią „Kazaniu przy poświęceniu chorągwi poi-
>>>
473
skich", w którem głosił cywilizacyjne zasługi naro¬
du polskiego i jego misyę dziejową jako przedmurze
chrześcijaństwa. Równie wysoko jako krasomówca
wzniósł się Woronicz, wypowiadając „Kazanie przy
pierwszem otwarciu sejmuKsięztwa Warszawskiego41
w r. 1809, którego główne ustępy poświęcone były
szeństwo cegiełkom, w kształcie i naturze równym,
aby dla wzniesienia nowej budowy jedne się z nich
w rozkopanych wnętrznościach ziemi zagrzebły i ca¬
ły ogrom ciężaru dźwigały a drugie dla kształtu i oz¬
doby na szczycie świetnego gmachu jaśniały". Skro¬
mny proboszcz w Kazimierzu Dolnym wyniesiony
, ftow'*’
MICflAŁł MYCIEUSKI,
ur. 1779 r. w Berlinie, oficer w sztabie generalnym Dąbrowskiego, brał udział jako młody chłopiec w wojnie 1812
i 1813; po bitwie pod Lipskiem, w której zabito pod nim trzy konie i raniono go w nogę, otrzymał order legii hono¬
rowej; aż do abdykacyi Napoleona służył w 2-gim pułku lansyerów; rotmistrz w pułku strzelców gwardyi Król.
Polskiego, w 1824 adjutant W. Ks. Konstantego, w 1829 jako podpułkownik wystąpił ze służby; adjutant generała
Chłopickiego, ranny pod Grochowem i Ostrołęką, kawaler krzyża Yirtuti Militari, dowódzca ataku pod Domanicą,
29 lipca zamianowany generałem, zmarł w Paryżu.
(Litografia Bazin’a z wydawnictwa Straszewicza p. t. „Stu sławnych Polaków11, ze zbiorów p. Jerzego Stanowskiego.)
sprawie zniesienia poddaństwa i równości obywateli
wobec prawa. Poddaństwo nazwał wówczas Woro¬
nicz „śmiertelną politycznego ciała chorobą1', prze¬
strzegał jednak przedtem, aby fałszywie pojęta rów¬
ność nie rozdrażniała chuci i żądz i dowodził, że je¬
dynie religia może „natchnąć czarodziejskie posłu-
został własnym talentem rymotwórczym i kazno¬
dziejskim na biskupa krakowskiego w 1815 r., na ar¬
cybiskupa i prymasa Królestwa Polskiego w 1828.
Ale jak stwierdza Czartoryski w swojej „Pochwale
Woronicza11 „w szczęśliwych nawet chwilach i w po¬
myślnych wypadkach zła strona uderzała go szcze-
>>>
!
UBIORY WOJSKA. POLSKIEGO Z CZASÓW KRÓLESTWA KONGRESOWEGO. (Rok 1815-1830.)
1. I-szy pułk strzelców konnych. — 2. Oficer 11-go pułku strzelców konnych. — 3 i 4. I-szy i Il-gi pułk ułanów. — 5. Korpus żandarmów. — o. i 7. IV-ty i
pułk ułanów. — 8. i 9. 1 V-ty i Ill-ci pułk strzelców konnych.
(III-cia tablica „Albumu Wojska Polskiego", wydanego przez K. S. Wolskiego. Ze zbiorów p. Wittiga.)
>>>
UBIORY WOJSKA POLSKIEGO Z CZASÓW KRÓLESTWA KONGRESOWEGO. (Rok 1815—1830.)
1. Podoficer I-go pułku piechoty liniowej. — 2. 11-gi pułk piechoty liniowej. — 3. IV-ty pułk piechoty liniowej. — 4. VII-my pułk piechoty liniowej Ii-ej
dywizyi. — 5. Generał piechoty (ubiór połowy).— 6. Eligel adjutant.— 7. Adjutant gwardyi królewskiej pieszej. — 8. Adjutant generała. — 9. Kadet. — 10.
Profesor kadetów. — 11. Kapelan. — 12. Oficer kadetów.
(IV-ta tablica „Albumu Wojska Polskiego", wydanego przez K. 8. Wolskiego. Ze zbiorów p. Wittiga.)
>>>
4713
gólniej; każde dobro prześliznęło się tylko po jego
cierpiącem sercu; lecz każda przykrość, każde zle
chwytało je i otwarłem zawsze dla siebie znalazło."
To też nastrój jego umysłu był raczej pessymistycz-
ny. Kazania jego późniejsze nie mają już tego polotu
i siły, któremi odznaczały się jego przemówienia
za czasów Księztwa Warszawskiego. Danem mu
dzimy dzisiaj w perspektywie czasu przesadę jaskra¬
wą. Uczucie i rozum, cnota i hart ducha Woronicza
wypowiadały się w jasno wyrażonych myślach,
w wryrazach dobitnych i pełnych siły; na tej wymo¬
wie znać było jednak mozół, z jakim była wypraco¬
wana. Brak jej było malowniczości i obrazowości,
swobody i muzyki słowa, artyzmu w budowie i ukła-
FRAflCISZEK WOŁOWSKI,
ur. 1791 r., mecenas, następnie sędzia najwyższej instancyi, od 1825 do 1831 deputowany na sejmy Królestwa,
1831 r. mianowany kasztelanem Królestwa Kongresowego. Umarł 1847 r. Był on ojcem ekonomisty, sekretarza
legacyi paryzkiej i członka francuzkiego zgromadzenia konstytucyjnego w 1848 r. Ludwika Wołowskiego.
(Z litografii Villain'a zamieszczonej w wydawnictwie Straszewicza p. t. „Stu sławnych Polaków11, ze zbiorów
p. Jerzego Stanowskiego.)
było wypowiedzieć mowy pośmiertne o najwybit¬
niejszych ludziach swego czasu; mowę pogrzebowy
o Cesarzu Aleksandrze pomieściliśmy w niniejszych
„Dziejach"; mówił także po zgonie ks. Józefo Ponia¬
towskiego, Tadeusza Kościuszki, generała ziem po¬
dolskich Czartoryskiego i wielu innych sobie współ¬
czesnych. Książę Adam Czartoryski w pochwale
swojej cenił go wyżej nad Skargę; w ocenie tej wi¬
dzie. Te same były wady w Woronicza poezyi, po¬
siadającej retoryczny przeważnie charakter. Czło¬
wiek o szlachetnem sercu i odważnem zdaniu umiał
jednak wywierać żywem słowem na współczesnych
urok niezwykły; czcili go też wszyscy od monarchów
począwszy a skończywszy na maluczkich, a zgon
prymasa w 1829 roku okrył żałobą Warszawę i społe¬
czeństwo, które wielbiło w nim wówczas niepodziel-
>>>
477
nie wielkiego poetę, krasomówcę i pisarza, jedną
z najświetniejszych sław polskiego piśmiennictwa.
Sława ta utrzymywała się długo, a była ona nagrodą
za to, że Woronicz, inaczej niż klasycy stanisławow¬
skiej i postanisławowskiej epoki, znajdował pobudki
i tematy swojej twórczości i swoich wystąpień
w wypadkach sobie współczesnych i w sferze rodzi¬
mej myśli; daleko odbiegał od bezduszności niewol¬
niczego naśladownictwa francuzkich wzorów, chara¬
kteryzującej wielu poczytnych ówczesnych pisarzy
a sławionej teoretycznie przez Ludwika Osińskiego
w Warszawie i Euzebiusza Słowackiego w 'Wilnie.
Obok Woronicza sławę literacką w owych cza¬
sach miał przedewszystkiem Julian Ursyn Niemce¬
wicz, który w r. 180-2 na wiadomość o śmierci ojca po¬
wrócił z Ameryki pozostawiając tam żonę amerykan¬
kę, wdowę po przyjacielu Kościuszki, Livingston-
Keanie. Sława Niemcewicza w owych czasach opie¬
rała się przedewszystkiem na rozgłosie jaki zdobył
„Powrotem posła" i dramatem „Kazimierz Wiel¬
ki". W 1803 pisał poemat „Puławy", a w wydawnic¬
twie Tadeusza Mostowskiego, obejmującem „Wybór
pisarzy polskich*1, ogłosił swoje „Pisma różne“, w któ¬
rych znalazła miejsce i nowa tragedya „Włady¬
sław pod Warną14, przekład rAtalii“ Kasyna, dumy
0	Żółkiewskim, o Stefanie Potockim i kniaziu Micha¬
le Glińskim, doskonałe bajki a wreszcie przekłady
oraz naśladowania poetów angielskich, dawniejszych
1	nowszych. Chmielowski zwraca uwagę, że w tych
naśladowaniach z angielskiego po raz pierwszy sły¬
chać wyraźne echa nowych kierunków literackich.
Pod formą „dumy“ zjawia się ballada angielska. Nie
jest to jeszcze prosta i naiwna baśń, w której duch
poety utrzymywałby się w równowadze z duchem
Judu; jest to jeszcze „dziwaczna cudowność z kroto-
^chwilnym opowiedziana smutkiem" — ale rzecz cie¬
kawa, że temat niemcewiczowskiej dumy „Alondzo
i	Hellena" jest tym samym jakiego użył Burger
w swojej epokowej „Lenorze", wprowadzającej poe-
zyę ludową i jej właściwy ton na piedestał literac¬
kiej godności. Sława „Lenory" musiała dochodzić
do uszu Niemcewicza, a choć nie był świadomy zna¬
czenia, jakie do niej przywiązywał A. W. Schlegel,
niepokoić go musiała treść poematu, do której wrócił
WACŁAW RZEWUSKI.
jako Emir Tadż-ul-Fechr na pustyni Arabskiej.
(Z akwarelli Juliusza Kossaka.)
>>>
478
raz jeszcze w czasach późniejszych pisząc analo¬
giczną balladę o „Malwinie“. W roku 1803 nie było
jeszcze u nas pełnej świadomości o sprzecznościach
pomiędzy wiarą, pojęciami i twórczym zmysłem lu¬
du, a wykształceniem, potrzebami i uroszczeniami
wyższych warstw, dla których wyłącznie tworzono
poezyę, aby Niemcewicz mógł rozumieć całą donio¬
słość świeżego prądu, jaki z sobą niosły niemieckie
i angielskie ballady końca osiemnastego wieku, sym¬
bolizujące zespolenie się z uczuciami i wyobraźnią
ludową. Nie pojmował też tego, co zrozumiał później
Mickiewicz pisząc na ten sam temat swoją „Uciecz-
c
JOIilflN SIERAWSKI,
ur. w Krakowie 23 października 1777 r., uczeń akademii krakowskiej, ipżynler wojskowy w 1794, ranny pod Opatowem,
brał udział w ekspedcyi wołosko-galicyjskiej gen. Joachima Denyski, przeciwko Austryakom, w drodze ze Stambułu
do legionów włoskich schwytany przez piratów, pod Dąbrowskim komendant twierdzy w Kalli, adjutant major dru¬
giej legii, w 1797 pod rozkazami Wielhorskiego, z legią naddunajską Kniaziewicza walczył pod Kehl, Offenburgiem
i Hohenlinden, szefem batalionu mianowany przez gen. Moreau, odznaczył się przy zdobyciu Salzburga, w 1801 ko¬
mendant Livorna, odznaczył się przy zdobyciu twierdzy Porto-Eerajo, w 1805 tworzył legię nadwiślańską wraz z gen.
Henrykiem Wołodkowiczem, walczył pod Tczewem i Gdańskiem, w 1808 pułkownik szóstego pułku piechoty liniowej,
w 1809 walczył pod Sandomierzem, kawaler krzyża oficerskiego legii honorowej, w 1812 był pod Bobrujskiem, Boryso-
wem i Berezyną, generał brygady, komendant prawego skrzydła korpusu ks. Józefa Poniatowskiego pod Lipskiem,
w wojsku Król. Polskiego komendant gwardyi pieszej, kawaler ord. św. Stanisława i św. Włodzimierza, w 1818 ko¬
mendant Modlina, w 1831 komendant Warszawy, gubernator województwa krakowskiego i sandomierskiego.
(Litografia Kurowskiego z wydawnictwa Straszewicza p. t. „Stu sławnych Polaków", ze zbiorów p. Jerzego Stanowskiego.)
>>>
479
kę“, że niedość skopiować formę i ton obcej ballady,
ale że trzeba przesadzić ją na własny grunt i ożywić
SQkami własnej gleby, tchnąć w nią samoistną, od¬
rębną poezyę polskiego ludu, jego wierzeń i jego
charakteru, aby odpowiadała swojemu literackiemu
przeznaczeniu. W balladach Niemcewicza, czy to
tłómaczonych z Wordswortha, czy też nawet orygi¬
nalnych („Zamek Jazłowiecki“) nie ma śladu sta-
ROMAN SOŁ.TYK,
nr. 1791 r. w Warszawie, w Paryżu studyował w szkole politechnicznej w latach 1805—1807, podporucznik artyleryi,
1808 porucznik, 1809 kapitan wystawionej przez siebie kompanii konnej artyleryi, był przy oblężeniu Zamościa, 1810
podpułkownik artyleryi, adjutant Sokolnickiego, walczył chlubnie pod Lipskiem, na sejmie 1829 r. postawił wniosek
w sprawie zupełnego wyzwolenia chłopów, ochotnik w armii Skrzyneckiego, komendant artyleryi w Warszawie,
zmarł w Paryżu.
(Litografia Bazin’a z wydawnictwa Straszewicza p. t. „Stu sławnych Polaków", ze zbiorów p. Jerzego Stanowskiego.)
>>>
480
rań w tym kierunku i dlatego minęły one bez echa
i śladu.
W tym samym roku, w którym wyszły „Pisma
różne“, Niemcewicz ze spadkiem po ojcu wynoszą¬
cym 4,000 dukatów opuści! kraj. zamierzając za¬
mieszkać w Paryżu: tu jednak trafił na narodziny
napoleońskiego cesarstwa. Powrócił tedy do Ame-
sekretarzem senatu Księztwa W arszawskiego i człon¬
kiem komisyi edukacyjnej; sekretarzem senatu po¬
został i za Królestwa Kongresowego. Rósł wpływ
jego, znaczenie w kraju się zwiększało; rok 1826 wy¬
niósł go po śmierci Staszica na godność prezesa To¬
warzystwa Przyjaciół Nauk. W Ursynowie pod Wi¬
lanowem założył sobie ciche gniazdko wr którem żar-
tJEJ^ZY SOROKA,
ur. 1760 r. Wilnie, wychowaniec puławskiego dworu, członek poselstwa polskiego w Konstantynopolu, porucznik
kawaleryi, zamieszkał we wsi Krzywsku pod Oszmianą, zmarł w listopadzie 1831 roku.
(Z litografii Villaiu’a zamieszczonej w wydawnictwie Straszewicza p. t. „Stu sławnycli Polaków11, ze zbiorów p. Jerzego
Stanowskiego.)
ryki i przez trzy lata mieszkał w Norfolk w Wirgi¬
nii, zanim list Stanisława Małachowskiego nie odwo¬
łał go do kraju ze względu na zmieniające się sto¬
sunki, wynikłe ztąd widoki, i obowiązki przywiązane
do mandatu posła inflanckiego, którym Niemcewicz
niewzruszenie chciał być posłuszny. W rzeczywi¬
stości skończyło się na tem, że zamianow any został
liwie dla literatury pracował, ale w którem nie było
mu danem, jak pragnął, zakończyć pracowitego ży¬
cia (zm. w Paryżu po dziesięcioletnim tam pobycie
•21 maja 1841 r.). „Pisał wszystko, co tylko człowiek
wierszem i prozą pisać może, od tragedyi i bajki, od
historyi do pamtletu, a jednak nie wygląda nigdy na
pisarza z profesyi ale zawsze z przypadku, z okolicz-
>>>
481
ności“ — charakteryzuje go Tarnowski twierdząc
słusznie, że różni się formą i duchem od całej pleja¬
dy Przyjaciół Nauk, i cytując zdanie księcia Adama
Czartoryskiego, że „był on naprzód obywatelem, po¬
tem człowiekiem towarzyskim w gronie swoich przy¬
jaciół, potem jeszcze człowiekiem lubiącym własną
zabawę, a na końcu dopiero artystą chcącym zabez¬
pieczyć swoją literacką sławę, a ten ostatai wzgląd
Głownem, naj poważniej szem zajęciem Niemce¬
wicza po powrocie do Warszawy było dziejopisar¬
stwo. Pisał trzytomowe dzieło: „Dzieje panowania
Zygmunta III-go“ (1819) i namiętnie zbierał pomniki
historyczne, pamiętniki, opisy podróży, mowy, wier¬
sze z lat dawnych, stare rękopismy, które potem
w pięciu tomach „Zbioru pamiętników historycz¬
nych o dawnej Polsce“ (1822—1830) ogłosił. Do dzieł
MARYfl Z WERESZCZAKÓW PUTTKflMEROWfl.
(Marylla, uwielbiana przez Adama Mickiewicza.)
(Z rysunku Mordasiewioza, wykonanego według współczesnych portretów. Ze zbiorów p. Leopolda Meyeta.)
najmniej go obchodził". Inteligencya, dowcip, spryt,
namiętnośś i pośpiech czyniłyby z niego —mówi da¬
lej Tarnowski — doskonałego publicystę, gdyby pra¬
sa wówczas miała większe znaczenie: do celów pu¬
blicystycznych istotnie używał Niemcewicz pióra
swego nawet w poezyi, wszystkie myśli poświęcając
bieżącym sprawom publicznym, w których był i ak¬
torem i widzem.
treści dziejopisarskiej należą także „Podróże histo¬
ryczne po ziemiach polskich między 1811 a 1826 od-
byte“, wydane znacznie później. Wydarzenia współ¬
czesne znalazły w nim jednego z najlepszych kroni¬
karzy. Prowadził starannie szczegółowy dziennik
wypadków, których był świadkiem: do dziś jeszcze
badacze dziejów porozbiorowych mają w tym dzien¬
niku skarb materyalów historycznych bardzo cenny.
>>>
482
„Pamiętniki czasów moich“ ułożył sam z tych wspo¬
mnień i zapisków w latach starości. Praca histo¬
ryczna była tłem jego działalności literackiej, nie
wyczerpywała jej bynajmniej. Na jej podłoża po¬
wstało jednak dzieło, które stanowiło główny tytuł
gubnych pokoleń11 skarbnicą „nie lękającą się pożaru
i oręża". Urzeczywistnił tę myśl czcigodny sekretarz
senatu ogłaszając zaraz w pierwszym roku istnienia
Królestwa Kongresowego swoje niezapomniane
„Śpiewy historyczne". Ballady, czyli jak je nazywał,
TYPY WARSZAWSKIE Z POCZĄTKÓW KRÓLESTWA KONGRESOWEGO.
Szlaeheie starej daty.
(Bysunek Norblina rytowany przez Duboucourt’a, ze zbiorów biblioteki br. Przeździeckich.)
do sławy i popularności Niemcewicza. Myśl jego
rzucił Woronicz; on to pracując nad „ Assarmotem",
„Lechem" i „Sejmem wiślickim- myślał o utworze¬
niu pięśnioksięgu dla warstw najszerszych, któryby
obejmował skarbnicę pamiątek i stał się „dla niewy-
dumy o „Michale Glińskim" i „Żółkiewskim pod Ce-
corą", czytane Towarzystwu Przyjaciół Nauk jeszcze
za pobytu w Warszawie w latach 1802—1804 były
zawiązkiem tego pierwszego spopularyzowania prze¬
szłości narodu polskiego, które odpowiadało głęboko
>>>
483
odczutej potrzebie, skoro w przeciągu trzech lat
„Śpiewy historyczne" rozchwytano w trzech -wyda¬
niach. Napisał je niejako na zamówienie Towarzy¬
stwa, które chciało „wdziękiem rymów i muzyki
uczynić wiadomość dziejów powabną i wszystkim
wiersza i jego śpiewność są niekiedy bez zarzutu.
Nie za dzieła sztuki uważał też swoje „Śpiewy11-
Niemcewicz; umyślnie sadził się może nawet na dy¬
daktyczną prostotę, próbując po swojemu trafić
w ton ludowej ballady, której formę zapożyczył już
TYPY WARSZAWSKIE Z POCZĄTKÓW KRÓLESTWA KONGRESOWEGO.
Patron trybunału.
(Rysunek Norblina ryfcowany przez Duboucourt’a, ze zbiorów biblioteki hr. Przeżdzieckich.)
powszechną11. Znaczenie „Śpiewów11, które według
wyrażenia Brucknera „przekuły szlachetny kruszec
dziejów na monetę obiegową", było na swoje czasy
niezmierne, a wrażenie, jakie wywołały, niezwykłe;
artystyczna ich strona jest zapewne słaba, choć tok
z angielskiej poezyi. 1 w tem leży także ich literackie
znaczenie: są objawem próby jakiegoś otrząśnięcia
się z martwego kunsztu warszawskiej klasyczności,
są wejściem na jakieś nowe tory, nieśmiałem, nie-
pewnein i niezręcznem, ale podjętem w poważnej
l»*leje Porozblorowe. Tom 11
61
>>>
484
i pięknej myśli, w szczerem, podniosłem uczuciu.
Zapał, z jakim przyjęto „Śpiewy1* jest najlepszą mia¬
rą ich wpływu, któremu nie przeszkadzały niedo¬
statki łatwe dzisiaj do dostrzeżenia, ale nie widoczne
dla ówczesnej krytyki: jednostajność tonu i szablo-
nowość sposobów charakterystyki wysławianych
postaci, brak plastyczności w opisach, i sentymen¬
talna manjera tonu zastępująca szczere akcenty
sów, w których żył i działał. Ta tendencya prze¬
świeca ze wszystkich kart książki o Zygmuncie III,
z każdego wiersza „Śpiewów", z powieści historycz¬
nych („Dwaj Sieciechowie11 i „Jan z Tęczyna")
i z dramatów, na tle dziejowym osnutych. („Włady¬
sław pod Warną“, „Zbigniew11, „Piast", „Kiejstut";
wodewilów: „Giermkowie króla Jana", „Jadwiga",
„Jan Kochanowski w Czarnym Lesie"). Wszędzie są
Stopniowe kształtowanie się formy ezapki mazurskiej.
Stopniowe kształtowanie się rogatywki.
liryczne; charakterystyczne dla pierwszego, zawie¬
rającego i nuty wydania „Śpiewów" są ryciny, ja-
kiemi zostały zaopatrzone, zupełnie w guście pseudo-
klasycznym, na których bohaterowie polscy przed¬
stawiani są w strojach i zbrojach rzymskich.
W całej swojej działalności dziejopisarskiej
i historyczno-popularyzatorskiej Niemcewicz starał
się przedewszystkiem o osiągnięcie celu, dla jakiego
pracował, a więc o zainteresowanie i rozmiłowanie
ogółu kolejami i wzorami przeszłości, dla użytku cza-
aluzye do czasów teraźniejszych, do aktualnych
spraw i ludzi warszawskich, wszędzie ta sama przy-
tem niedbałość o formę, ład artystyczny i prawdzi¬
wość w charakterystyce tła i osób, przy wielkiej
łatwości i swobodzie tworzenia, wrszędzie ta sama
myśl uczciwa, która ani na chwilę piórem nie prze¬
stawała kierować. W teatrze Bogusławskiego mile
są widziane sztuki Niemcewicza, który opiekuje się
tym teatrem w imieniu rządu i z upoważnienia księ¬
cia warszawskiego. Później „Jan z Tęczyna11 (1825),
>>>
485
wzorowany na Walter-Scottcie, staje się najulubień-
szą, najmodniejszą powieścią, mimo że już wtedy,
kiedy się ukazał, wymagania artystyczne wzrasta¬
ły i odzywały się nawet głosy wymagające bacz¬
niejszego przystosowywania wprowadzanych w po¬
wieść figur do właściwego nastroju i charakteru
epoki. Powieść była wówczas formą nową i bardzo
wchodzącą w modę; w wieku stanisławowskim zna¬
no w Polsce tylko nieliczne tłómaczenia romansów
za którym tak snadno wciskają się obce zwyczaje,
wrażenia, uczucia a nakoniec i przeistoczenie naro¬
du". Romans ten, pod tytułem „Julia i Adolf czyli
nadzwyczajna miłość dwojga kochanków nad brze¬
gami Dniestru", krążył w odpisach, wywołując wszę¬
dzie gdzie go czytano łzy, spazmy i mdłości wśród
dam, które nie chciały ściągnąć na siebie zarzutu
oschłości serca. Niemcewicz musiał znać już „Julię
i Adolfa", gdy pisał przed rokiem 1815 swoje „Nie-
Wiejskle wesele.
(Z piórkowego rysunku z pierwszej ćwierci XIX wieku, ze zbiorów p. S. Kulikowskiego.)
francuzkich. Niemcewicz był jednym z pierwszych
który usiłował tę formę zużytkować dla swoich publi¬
cystycznych raczej niż literackich celów. Pierwsza
głośniejsza powieść polska wyszła z pod pióra woj¬
skowego; napisał ją w roku 1810 czterdziestokilko-
letni pułkownik wojsk Księztwa Warszawskiego,
Ludwik Kropiński, aby wykazać, iż „nasz język jest
zdolnym wydać tkliwe uczucia delikatnej miłości"
i „aby Polki zasmakowawszy w rodowitej mowie
ochroniły ją od przemożnego wpływu obcego języka,
szczęścia występnej zalotności* w formie listów
osnutych na tle wypadków 1812 roku, niedruko-
wane wcale z powodu sporów sekretarza stanu
z cenzorem Szaniawskim; cele przyświecające Kro-
pińskiemu były oczywiście i celami Niemcewicza,
prócz tego jednak chodziło mu już i o satyrę społecz¬
ną, o przeciwstawienie galeryi figur zacnych i pra¬
wych, po obywatelsku czujących, z jednostkami
zcudzoziemczałemi i wyzutemi z uczuć powszech¬
nych. Jeden z bohaterów tej powieści zaleca boh-
>>>
486
dance swojej pisanie romansów dla wyrabiania ję¬
zyka polskiego. Takie same rady dawać musiał
Niemcewicz siostrze księcia Adama, Maryi z Czarto-
Należy się wzmianka jednak i poprzedniczce
księżnej Wirtemberskiej, Annie Olimpii z ks. Radzi¬
wiłłów Mostowskiej, żonie późniejszego ministra
AUGUSTYN BRZEŻRflSKl,
ur. 1789 r. w Poznańskiem, podporucznik w pułku strzelców konnych pułk. Turno, odznaczył się pod Gdańskiem i Eriedlandem)
rotmistrz w 1812, dewódzca grenadyerów 1 pułku pod Berry-au-Bac, dowódzca poznańskich ułanów.
(Z litografii Villain’a zamieszczonej w wydawnictwie Straszewicza p. t. „Stu sławnych Polaków", ze zbiorów p. Jerzego
Stano wskiego.)
ryskich Wirtemberskiej, niegdyś ideałowi Kniaźnina.
Ona też jest autorką pierwszej drukowanej a poczyt¬
nej powieści polskiej p. t. „Maiwina czyli domyślność
serca“.
spraw wewnętrznych Królestwa Polskiego, która już
w pierwszych latach wieku pisywała pełne straszli¬
wych przygód opowiadania. W trzech tomach wy¬
szły one w Wilnie jeszcze w roku 1806 p. t. „Moje
A
>>>
487
rozrywki"; poprzednio ukazały się z pomiędzy nich
w druku: „Strach w zameczku”, „Zamek Koniecpol¬
skich", „Cudowny szafir", „Nie wszystko tak się
mach w r. 1807, „Astolda księżniczka z krwi Pale-
mona, pierwszego księcia litewskiego", przez to cie¬
kawa, że jest pierwszą poprzedniczką „Pojaty" Ber-
GENERAŁ FRANCISZEK SZNRYDE,
ur. 8 paźdz. 1792 r. w Warszawie, służył w 2 pułku ułanów w 1S09, odbył wojnę 1812—1814 r., major 1-ej dywizyi drugiego
pułku strzelców konnych; dowódzca dywizyi konnych karabinjerów, w czerwcu 1831 komendant brygady, 28 lipca generał
brygady.
(Z litografii Villain’a zamieszczonej w wydawnictwie Straszewicza p. t. „Stu sławnych Polaków", ze zbiorów
p. Jerzego Stano wskiego.)
czyni jak się mówi" powieść białoruska, „Matylda natowicza a tematem z podań litewskich staje się po-
i Daniło" powieść żmujdzka, „Posąg i Salamandra” krewna już tak niebawem powstać mającej „Graży-
z Wielanda. Osobno wyszła także w Wilnie w 2 to- J nie". 0 powiastkach Mostowskiej zapomnieli jednak
>>>
488
nawet historycy literatury i dopiero Bruckner krótko
wspomniał jej nazwisko.
Ogłoszona w 1815 roku powieść Niemcewicza
„Dwaj panowie Sieciechowie14 także ma datę daw¬
niejszą; napisana została jeszcze w osiemnastem
wieku: przeciwstawia ona postać dziada z epoki Au¬
gusta li go wnukowi z epoki sejmu konstytucyjnego,
a wyróżnia ją doskonały styl archaizowany w dya-
ruszu, mającym pochodzić z czasów saskich. Morał
dydaktyczny przeznaczony dla współczesnych czte¬
roletniego sejmu dobry był i za epoki kończącego'się
Księztwa Warszawskiego: społeczeństwo dojrzewało
i uświadamiało się, leczyło się zwolna z wad najgor¬
szych. Epokę jednak dla powieści polskiej stanowi
uregulowania praw obywatelskich ludności żydow¬
skiej.
Znacznie później (1825) „Janem z Tęczyna“
wzorowanym na Walter-Scottcie zjednał sobie roz¬
głos i poczytność niewiele mniejszą niż w r. 1816
„Śpiewami historycznemi“. Powieść już wtedy znaj¬
dowała się w względnym rozkwicie. Bernatowicz
po nieudanych, wzorowanych na „Julii i Adolfie"
swoich „Nierozsądnych ślubach" pisał „Pojatę córkę
Lezdejki“ (1826) badając naocznie okolice, które
miał z niezaprzeczonym plastycznym talentem opi¬
sywać i przygotowywał „Nałęcza" (1828) osnutego
na tle legendy o romansie Kazimierza Wielkiego
z Esterką. Aleksander Bronikowski, niegdyś legio-
yyidok rynku z Suklennieaml w Krakowie około 1820 r.
(Ze sztychu współczesnego w zbiorach p. M. Bersona.)
ogłoszenie w 1821 roku powieści Niemcewicza „Lei-
be i Siora“. Powieść po raz pierwszy oddana zosta¬
ła na usługi społecznej myśli, miała się stać argu¬
mentem popierającym hasło pracy publicznej, a za¬
razem być obrazem obyczajowym: rzecz charaktery¬
styczna, że ta pierwsza próba polskiej powieści oby-
czajowo-tendencyjnej odnosi się do kwestyi żydow¬
skiej. Niemcewicz potępiając żydów stanowiących
corpus in corpore i dając obraz ciemnych, na¬
miętnych zabobonów, utrudniających zżycie się ze
społeczeństwem polskiem, stawia swoich bohaterów
jako ideał ku któremu żydzi winni dążyć, jeśli pra¬
gną na równouprawnienie zasłużyć. Sekretarz sena¬
tu staw'ia jasno kwestyę żydowską na gruncie naro¬
dowym; na tym samym gruncie stanęła w r. 1818 ra¬
da stanu roztrząsając projekt rządowy w sprawie
nista Kniaziewicza, ogłaszał po niemiecku „Hipolita
Boratyńskiego", „Myszą Wieżę", „Jana III i dwór
jego", „Zawieprzyce", nadsyłając rękopismy do War¬
szawy, aby przekład mógł się ukazać równocześnie
z oryginałem. Ładne powieści obyczajowe panny
Klementyny Tańskiej, osnute na tle połowy osiemna¬
stego wieku („Listy Elżbiety Rzeczyckiej" i „Dzien¬
nik Franciszki Krasińskiej") były już w ręku wszyst¬
kich. Wężyk przygotowywał „Władysława Łokiet¬
ka" i „Zygmunta z Szamotuł". Fryderyk hr. Skar¬
bek wzorując się na humorystach angielskich XVIII
wieku wydał już „Chwilę wresołości", „Pana Anto¬
niego", „Podróż bez celu" i „Pana starostę", a zabie¬
rał się do pisania „Tarły" i „Damiana Kuszczyca".
Sentymentalne niewiasty czytały jeszcze obok „Julii
i Adolfa", „Malwiny" i „Nierozsądnych ślubów"
>>>
489
także „Emmelinę i Arnolfa" Łucyi z Gedroyciów
Iiautenstrauchowej. Elżbieta z Krasińskich Jara-
czewska pracowała nad „Zofią i Emilią11, „Wieczo¬
rem adwentowym11 i „Pierwszą miłością—pierwszem
uczuciem11 starając się cokolwiek głębiej sięgnąć
do swojej duszy i do duszy swoich bohaterów. Ed-
NiemcewiCz jako historyk, poeta, dramatopi-
sarz i powieściopisarz położył niezapomniane zasługi;
artystą jednak największym był w „Bajkach1*. Miały
one w epoce Księztwa Warszawskiego i Królestwa
Kongresowego pierwszorzędne znaczenie. Były, jak
powiada Tarnowski, „szczęściem Warszawy a klęską
Pomnik we Wrzawach, postawiony na pamiątką kampanii 1809 r.
(Z litografii krakowskiej •współczesnej, ze zbiorów p. S. Kulikowskiego.)
ward Tadeusz Massalski wreszcie pisał swojego „Pa¬
na Podstolica albo czem jesteśmy i czem być może¬
my11, pół-powieść, pół-traktat społeczno-administra-
cyjny, który w zbyt niewłaściwą wyszedł porę aby
mógł być czytany tak jak tego był godny może nie
tyle ze względu na formę ile na zalety treści.
niepowetowaną tych, których dotykały11. Trudno się
jednak zgodzić z zdaniem tego krytyka, jakoby teraz
traciły wartość i wdzięk przez to, że wymagają klucza
i wyjaśnień: aluzya polityczna, jaka w nieh tkwi, jest
zawsze łatwa do uchwycenia i doskonale pojmuje
się dziś jeszcze i to „szczęście Warszawy11 i „klęskę
>>>
490
WIDOKI KRAKOWA.
Kośeiół katedralny na Zamku.
(Z litografii współczesnej, wydanej w Paryża przez I. 8. Minasowicza.)
niepowetowaną“ ofiar. W bezlitosnym, okrutnym
dowcipie niemcewiczowskich bajek jest zapewne
uniesienie, bezwzlędność, może czasem i niesprawie¬
dliwość, ale nawet krytyk, który kładzie na to na¬
cisk, znajduje dla tych łatwych do wybaczenia błę¬
dów żywe słowa usprawiedliwienia. Pełna znacze¬
nia i świetnie napisana jest polityczna broszura „Li¬
sty litewskie", wydana przez Niemcewicza w 1812
roku z ostatnim listem datowanym 12 sierpnia. Ta¬
lent publicystyczny Niemcewicza, przenikający prze-
dewszystkiem całość jego twórczości, znajdował naj¬
lepszy wyraz w „bajkach", które naówczas zastępo¬
wały to, co dzisiaj wyrażałoby się dziennikarskim
artykułem i w broszurach, w których b^ł mistrzem
już i w poprzedniej epoce, żeby wspomnieć tylko je¬
go słynną „Biblię" z roku 1792-go. Z tego talentu,
tak w owych czasach rzadkiego, wynikał ów wpływ,
jaki wywierał siwowłosy sekretarz senatu na opinię
Warszawy przez całe ćwierć wieku, przez które po
powrocie z Ameryki mieszkał w niej i bez Avytchnie-
nia uczciwem piórem i zacną myślą pracował.
0 teatrze, w którym Niemcewicz wystawiał
swoje sztuki i w którym „Władysław pod Warną"
ściągał tłumy publiczności, wspominaliśmy już
WIDOKI KRAKOWA.
Wewnątrzna eząść zamku królewskiego.
(Z litografii współczesnej, wydanej w Paryżu przez I. S. Minasowicza, ze zbiorów p. S. Kulikowskiego.)1
>>>
491
w ciągu niniejszych „Dziejów11: grał on rolę nietylko
w kulturalnem ale i politycznem życiu Warszawy.
Wiemy o walce jaką teatr Bogusławskiego prowa¬
dzić musiał z aktorami francuzkimi; niepowodzenia
w pruskiej Warszawie skłoniły go do wyjazdów do
Poznania i do Kalisza. Na wiadomość o zmianach
politycznych, rosną i nalzieje namiętnie kochające¬
go swój teatr dyrektora: przed Napoleonem wysta¬
wia 14 stycznia 1807 r. „Andromedę11, napisaną przez
i paradyz aż do ścisku były napełnione". Za Księz-
twa Warszawskiego pomyślniejsze zaczęły się dla
Bogusławskiego czasy; podczas wojny 1809 r. w po¬
wodzeniu tem nastąpiła przerwa, wypełniona wyjaz¬
dem do Krakowa, gdzie witano z zapałem aktorów
warszawskich, gdzie biedny dyrektor zarobił nawet
trochę pieniędzy, niestety austryackich tylko, któ¬
rych kurs był niesłychanie nizki. Po powrocie do
Warszawy wystąpił Bogusławski z projektem zamie-
WARSZAWA Z POCZĄTKÓW XIX WIEKU.
Amfiteatr na rogu uliey Brackiej i Chmielnej.
(Według litografii współczesnej, ze zbiorów p. S. Kulikowskiego.)
późniejszego zięcia swojego Osińskiego, niebawem
sekretarza jeneralnego w ministeryum sprawiedli¬
wości Księztwa, wsławionego już tłómaczeniem „Cy-
da“ i „Horacyuszów11. Andromedę wobec Napoleona
grała, podobno nienajlepiej, gwiazda Towarzystwa
Józefa z Truskolaskich Ledóchowska; przyćmiło ją
powodzenie transparentu namalowanego przez na¬
dwornego niegdyś malarza Jana Bogumiła Plersza.
„Gazeta korespondent warszawski11 stwierdzała wów¬
czas, że „wszystkie loże były zajęte, parter, galerya
nienia sceny warszawskiej na teatr rządowy. Książę
Warszawski projekt częściowo przyjął: zostawiwszy
Bogusławskiego na czele teatru, Niemcewicza mu
wyznaczył jako przedstawiciela rządu i dostarczył
pieniędzy na szkołę dramatyczną. Teatr ustalił się;
w lecie jednak opuszczał mury Warszawy a najchęt¬
niej wędrował do Gdańska, gdzie spełniał użyteczną
misyę a zarazem i zbierał zyski. Projekty Bogusław¬
skiego były szerokie; planował podział teatrów, w celu
podniesienia poziomu głównej sceny, któraby była po-
Dzieje PorozH nrowe. Tom II
62
>>>
492
święcona wyłącznie poważnej literaturze narodowej;
na innej scenie granoby rzeczy lekkie i krotochwilne
dla publiczności żądnej rozrywek bardziej płochych.
Wypadki roku 1812 znowu zachwiały teatrem : Bo¬
gusławski chory i zadłużony, zrażony i do gazet,
które niedość sprawiedliwie oceniały jego starania
i zasługi, zaniknął teatr w 1814 r. a przedsiębiorstwo
z konieczności wchodzi w kompromis ze złym sma¬
kiem powszedniej publiczności ale nie ma spokoju
dopóki nie przedstawi tego, co ma za najwyższe
w dramatycznej sztuce". Wykształcił cały szereg
wybitnych artystów (Kudlicz, Szymanowski, Żółkow¬
ski ojciec, Ledóchowski), wyrobił z pomocą Elsne-
ra i Kurpińskiego polską operę, był przytem dobrym
WINCENTY flr. TYSZKIEWICZ,
ur. 1792 r. w Galicyi, studyował w uniwersytecie wileńskim, służył w wojsku Księztwa Warszawskiego w 1809
i 1812 r., wyszedłszy z więzienia we Lwowie ożejńł się i osiadł w 1827 r. na Podola, w Oczeretnie, deputowany
sejmu, członek deputacyi badającej działania Skrzyneckiego, przebywał następnie w Saksonii i Belgii.
(Litografia Villain’a zamieszczona w wydawnictwie Straszewiczą p. t. „Stu sławnych Polaków", ze zbiorów p. Jerzego
Stanowskiego.)
odstąpił Osińskiemu. „Musiał być doskonałym dy¬
rektorem teatru,—wydaje świadectwo Tarnowski,—
doskonałym, bo o wszystko dbałym i starannym, bo
umiejętnym, bo wreszcie pojmującym wysokie arty¬
styczne zadanie teatru i stawiającym go sobie za cel.
Jego smak, jego ideał w sztuce był fałszywym i nie
mógł w jego czasach być innym; ale piękny i sza¬
nowny jest widok tego dyrektora, który wprawdzie
i wzorowym obywatelem kraju. 0 sobie przytem my¬
ślał jak najmniej, cały oddany swemu wielkiemu
dziełu cywilizacyjnemu, za jakie słusznie uważał
stworzony przez siebie teatr polski.
Jednym z głównych aktorów teatru Bogusław¬
skiego od roku 1800 był Ludwik Adam Dmuszewski,
syn oficera pułku kawaleryi nadwornej, niedoszły
legionista, który w drodze do Włoch utknął w War-
>>>
493
szawie, oczarował Bogusławskiego pięknym głosem,
i zamiast bić się na ziemi włoskiej, grywać zaczął
u niego kochanków w komedyach i tenorowe partye
w operach. Był jednak nietylko aktorem i śpiewa¬
kiem: repertuar sceny warszawskiej do roku 1821
wypełniony był sztukami Dmuszewskiego, które
ściągały publiczność i wypełniały kasę Bogusław¬
skiego nawet w cięższych dla teatru chwilach. Sztu-
komedye o trwałej wartości scenicznej, które do dziś
dnia mogłyby bawić w teatrach („Szkoda wąsów“,
„Pięć sióstr a jedna“). Wybitniejszego talentu lite¬
rackiego brak w nich zapewne, ale oprócz znajomo¬
ści potrzeb sceny jest w nich coś jeszcze, co go wy¬
różnia od wielu współczesnych a zbliża już do Fre¬
dry: zamiast literackiego szablonu znać w tych sztu¬
kach obserwacyę i odczucie chwili bieżącej, którą
flUOIZY JflNOWICZ,
ur. 15 września 1792 r. w Zaosiu, brał udział w wojnie 1812 r., służył w 3-cim pułku ułanów wojsk Król. Polskiego,
porucznik do 1812, rotmistrz do 1830, major 26 maja 1831 r., 30 lipca t. r. podpułkownik, przebywał następnie w Be-
sanęon i w Bourges.
(Litografia Villain'a zamieszczona w wydawnictwie Straszewicza p. t. „Stu sławnych Polaków", ze zbiorów p. Jerzego
Stanowskiego.)
ki swoje umiał Dmuszewski zastosowywać zręcznie
do spraw bieżących. „Okopy na Pradze11 i „Pospo¬
lite ruszenie" oraz „Barbara Zapolska" stanowiły
sensacyę dnia i miały najwięcej powodzenia obok
„Władysława pod Warną" Niemcewicza i „Barbary
Radziwiłłówny" Felińskiego. W zbiorze „Dzieł dra¬
matycznych" Dmuszewskiego (wydanych z rycina¬
mi u Korna we Wrocławiu 1821) znajdują się i inne
starał się w miarę sił przenieść na scenę w jej ry¬
sach charakterystycznych. Są też one dziś więcej
zajmujące niż uznawany przez Przyjaciół Nauk
teatr Niemcewicza i Wężyka, nawet niż sławna tra-
gedya Felińskiego. Dmuszewski, przygotowawszy
się zwiedzeniem głównych teatrów europejskich, za¬
stępował Bogusławskiego w kierowaniu teatrem;
w roku 1814 gdy zarząd teatru objął Osiński, Dmu-
>>>
UBIORY WOJSKA POLSKIEGO Z CZASÓW KRÓLESTWA KONGRESOWEGO. (Rok 1815—1830.)
1. Oficer wyższy inżynierów. — 2. Szef sztabu dywizyi. — 3. Oficer Iii-go pułku strzelców pieszych (przed. r. 1825). — 4. VIII-my pułk piechoty (ubiór letni). —
5. Oficer wyższy V-go pułku piechoty.—6. IV-ty pułk piechoty (rekrut;.—7. Ill-ci pułk piechoty. — 8. I-szy pułk strzelców pieszych (przed r. 1825). — 9 i 10.
Il-gi i IV pułk strzelców pieszych (po 1825 r.).
(V-ta tablica „Albumu Wojska Polskiego", wydanego przez K. S. Wolskiego. Ze zbiorów p. Wittiga.)
>>>
UBIORY WOJSKA POLSKIEGO Z CZASÓW KRÓLESTWA KONGRESOWEGO. (Rok 1815-1830.)
1. Oficer wyższy weteranów czynnych. — 2. Urzędnik komisyi rządowej wojny. — 3. Gewaltyger. — 4. Kompania rzemieślnicza artyleryi pieszej
pociągów. — 6. Adjutant placu. — 7. Korpus inżynierów. — 8. Oficer wyższy korpusu pociągów. — 9. Oficer na reformie.
(Yl-ta tablica „Albumu Wojska Polskiego", wydanego przez K. S. Wolskiego. Ze zbiorów p. Wittiga.)
5. Korpus
>>>
496
szewski był jednym z akcyonaryuszów przedsiębior¬
stwa i reżyserem; ostatni raz wystąpił w 1826 roku
a w rok potem rząd zamianował go drugim dyrekto¬
rem obok Osińskiego; po r. 1832 pozostał Dmuszew-
ski członkiem dyrekcyi rządowej teatrów. Imię
za tysiąc dukatów i prowadził tak zręcznie, iż nieba¬
wem nietylko on sam, ale i pismo jego zyskało popu¬
larność w szerokich warstwach ludności, wśród któ¬
rych umiał sobie zasłużyć także na opinię zacnego
i dobroczynnego człowieka,
TYPY WARSZAWSKIE Z POCZĄTKÓW KRÓLESTWA KONGRESOWEGO.
Sprzedająey drób.
(Rysunek Norblina rytowany przez Dubouncourfa, ze zbiorów biblioteki hr. Przeździeckich.)
Dmuszewskiego zapisało się jednak nietylko w dzie¬
jach teatru, ale także i dziennikarstwa. W roku 1821
Bruno hr. Kiciński założył małe pisemko przeznaczo¬
ne treścią swoją jedynie dla mieszkańców Warsza¬
wy; Dmuszewski zakupił je w 1823 roku na własność
Towarzysz Dmuszewskiego w zarządzie tea¬
trem warszawskim od roku 1814, zięć Bogusławskie¬
go, Ludwik Osiński, był jedną z tych wielkości, ja¬
kie czasem fala mody wyrzuca wbrew zasłudze-
i wartości na powierzchnię a czasem i na szczyty
>>>
życia umysłowego epoki. Jest on w istocie dla swo¬
jego czasu pisarzem bardzo charakterystycznym, nie
przez swoje zalety jednak: talentu ma mniej, widno¬
kręgi duchowe ciaśniejsze niż wielu tych, którzy się
przed jego berłem Jiterackiem korzyli. W Osińskim
zapał czynów, świadczących o niezwykłej bujności
natury. Ci sami nieraz ludzie, którzy z piórem w rę¬
ku kuli zimne i prozaiczne, ale dobrze toczące się
i dobrze rymujące wiersze, w życiu szli za porywem
serca wbrew rozsądkom, rachubom i mierze, które
TYPY WARSZAWSKIE Z POCZĄTKÓW KRÓLESTWA KONGRESOWEGO.
Sprzedająey obrazki.
(Rysunek Norblina rytowany przez Dubouncourtfa, ze zbiorów biblioteki lir. Przeździeckich.)
streszcza się wszystko, co jest manjerą epigonów
pseudoklasycyzmu, cała czczość i bezbarwność mar¬
twych formuł, których oschłości nie mogła ożywić
nawet krew pulsująca tak namiętnie pod wpływem
współczesnych wydarzeń, nie mógł zniweczyć nawet
sławili jako jedynie niezawodną busolę sztuki. Osiń¬
ski tem się od nich wyróżniał, źe miał nietylko „dre¬
wnianą głowę“, ale i serce uregulowane jak zegarek
i wrażliwość wymustrowaną i przytępioną należycie
na wszystko co nie odpowiadało z góry powziętym
>>>
498
MACIEJ Ks. JABŁONOWSKI.
(Z rysunku zamieszczonego we „Lwowianinie".)
uprzedzeniom. Tem może imponował wśród Przyja¬
ciół Nauk silniej jeszcze, niż swojem wymuskaniem
i wyskandowaniem wiersza, niż ślepą wiarą w Le-
harpe’a, niż pozorami oczytania i uczoności. Niedo¬
szły pijar, nauczyciel prywatny i wierszopis bez zna¬
czenia, zyskał sławę modnym pensyonatem męzkim,
utrzymywanym w Warszawie za czasów pruskich
wespół z pedagogiem Konstantym Wolskim, oraz
szeregiem rzeczywiście dobrych przekładów z Cor-
neilla i Wolter’a; zdolność do tłomaczenia równie jak
i do deklamacyi miał Osiński istotnie. Po utworze¬
niu Księztwa Warszawskiego tłómacz „Cyda“, „Ho-
racyuszów“, „Cynny“ i „Alzyry“ został sekretarzem
generalnym ministeryum sprawiedliwości a potem
pisarzem sądu kasacyjnego; obrona pułkownika Sie¬
mianowskiego, okolicznościowa „Andromeda1' dla
Napoleona, „Marsz dla pułku gwardyi polskiej w ro¬
ku 1808“, „Wiersz na powrót zwycięzkiego wojska*1
po wojnie z Austryakami 1809 r., wreszcie „Oda do
Kopernika" ugruntowały powagę Osińskiego jako
mistrza wiązanego i niewiązanego słowa polskiego.
Dopomógł mu do tego „Pamiętnik Warszawski11,
wydawany przez niego wt latach 1809 i 1810; zaczął
tam pisać o teatrze i ciętością swoich uwag wyrobił
sobie niebawem rozgłos nieporównanego krytyka.
Doszło do tego, że powierzono mu w 1818 r. katedrę
literatury porównawczej w uniwersytecie warszaw¬
skim; wykładał ściśle wredług Laharpe’a, którego
gdzieniegdzie tylko nieśmiało poprawiał ostrożnemi
własnemi uwagami. Oprócz literatury rzymskiej
i francuzkiej, znał z własnej lektury tylko Homera,
Tassa, Ariosta, Miltona, kilka sztuk Schillera i od¬
czyty Augusta Wilhelma Schlegla o literaturze dra¬
matycznej. Tłumy jednak cisnęły się na wykłady
Osińskiego przepełnione ukłuciami i docinkami, wy-
mierzonemi w stronę budzącego się w Wilnie ruchu
romantycznego; słuchać lekcyi Osińskiego należało
do obowiązków mody, chodzi a też na nie cała War¬
szawa, a przedewszystkiem i na pierwszem miejscu
kobiety. Powtarzano sobie z ust do ust trawestacyę
dwuwiersza „Dziadów" („głupio było — głupio bę¬
dzie") jako cios zabójczy zadany romantyzmowi.
Jedną wszakże wielką i niezapomnianą zasługę
ma Osiński wrobec literatury polskiej. W roku 1820
zjawił się u niego młody Aleksander hr. Fredro z Ga-
licyi, niedawno temu jeszcze kapitan wojsk Księztwa
Warszawskiego i wręczył mu rękopism napisanej
przez siebie komedyi, żaląc się przytem na dyrekto¬
ra sceny lwowskiej Jana Nepomucena Kamińskiego,
że nie chce sztuk jego wystawiać. Osiński trzymał
u siebie komedyę Fredry długo, zakwalifikował ją
jednak wTeszcie do grania. Sztuka nowego autora
wytrzymała konkurencyę z komedyami Bogusław¬
skiego i Dmuszewskiego, ba! — zostawiła je daleko
po za sobą. Był to „Pan Geldhab**. Fredro, zachęco¬
ny do pisania przez arystarcha klasyków warszaw¬
skich, co roku odtąd dostarczał już teatrowi nową
sztukę, oddając ją pod protekcyonalną opiekę tłóma-
cza „Alzyry“ i autora „Andromedy1*, który ani nie
domyślał się, że wyprowadził w świat pisarza ge¬
nialnego i że wystawia w swoim teatrze arcydzieła,
o trwałości niespożytej. Charakterystykę Fredry da¬
liśmy już pisząc o ruchu umysłowym Galicyi; powtó¬
rzyć tu trzeba, że dopiero teatr Fredry można na¬
zwać teatrem w istocie swojej polskim. Przedtem, jak
słusznie zauważył St. Koźmian, były komedye i dra¬
maty po polsku pisane i grane lecz albo konwencyo-
EUSTACHY Ks. SANGUSZKO.
(Drzeworyt I. Holewińskiego ze współczesnego portretu.)
>>>
UBIORY WOJSKA POLSKIEGO Z CZASÓW KRÓLESTWA KONGRESOWEGO. (Rok 1815-1830.)
ArtyJerya: 1. Kompania bombardjerów artyleryi pieszej. — 2. Batalion saperów. — 3. Rakietnicy konni. — 4. Oficer wyższy artyleryi konnej. — 5. Rakietnicy
piesi. — 6. Artylerya garnizonowa. — 7. Brygada Il-ga artyleryi pieszej.
(VII-ma tablica „Albumu Wojska Polskiego", wydanego przez K. S. Wolskiego. Ze zbiorów p. Wittiga.)
>>>
500
nalne albo obce i z obcych naśladowane. Komedye
Fredry wyprowadziły na jaw ludzi wyłącznie i na
wskroś polskich. Słoneczny jego humor, śmiech po¬
krzepiający, potężna siła komiczna, oddziaływały
kojąco na ogół, lecząc go z posępności, a w literatu-
rze rozrywały tamy nałożone komedyi przez prawidła
pseudoklasyczne. Pozornie trzymał się Fredro poe¬
tyki, wyznawanej przez Przyjaciół Nauk: był to je¬
dyny sposób, aby się dostać na deski teatru, którym
rządził Osiński. Dowiódł jednak, że nie ma tak złych
cie „Przyjaciele" w roku 1828, komedya, którą Fre¬
dro uważał za najlepsze swoje dzieło. Potem dopie¬
ro, po kilku latach przerwy, powstaną: „Jowialski",
„Dożywocie", „Zemsta za mur graniczny11 i „Śluby
panieńskie1'; Tarnowski czyni uwagę, że „Przyjacie-
le“ są ostatnią komedyą, w której występuje ulubio¬
ny bohater pierwszych Fredry sztuk, „młody wojsko¬
wy, otoczony jakąś bodaj maleńką aureolą chwały
i zasługi, z blizną i krzyżem, z urodzenia i z Bożej
łaski bohater i zdobywrca serc niewieścich11.
WIDOKI KRAKOWA.
Biblioteka Jagiellońska.
(Drzeworyt zamieszczony w ,Postępie“.)
prawideł, nad którymi artyzm nie mógłby zapanować.
Wpływ Moljera w budowie sztuki, w prowadzeniu
intrygi, wr sytuacyjnych pomysłach, którym Gosz¬
czyński potem tak kłuł oczy Fredrze, jest istotnie
niezaprzeczony; wrpływ to jest czysto zewnętrzny
jednak; pod jego maską kryje się bardzo żywy naro¬
dowy charakter twórczości, głęboka znajomość‘na-
tury polskiej i mistrzostwo wr oświetlaniu jej cech
charakterystycznych. Po „Panu Geldhabie" kolejno
pojawiały się „Zrzęda i Przekora", „Mąż i żona",
„Cudzoziemczyzna", „Nowy Don Kichot", „Ciotu¬
nia", „Damy i huzary", „Nikt mnie nie zna“, wrresz-
Zanim się jednak zacznie panowanie Fredry
nad teatrem polskim, króluje nad nim Feliński ze
swoją „Barbarą". Aloizy Feliński, sekretarz do ko-
respondencyi francuzkie] przy Kościuszce, w r. 1794,
wielbiciel Woltera i Rousseau, entuzyasta rewolucyi
lrancuzkiej, tłómacz Delillea, przerabiacz tragedyi
Crebillona i Alfierego, przez krótki czas nauczyciel
w liceum krzemienieckiem, napisał „Barbarę" w le-
cie 1811 roku. Mężom z Towrarzystwra Przyjaciół
Nauk przedstawił ją pod koniec 1815 roku; tragedya
istotnie nie gorsza od Wolterowskich, mogąca mie¬
rzyć się nawet z Racinem, wywołała powszechny za-
>>>
501
chwyt. Trudno było wymarzyć coś bardziej odpo¬
wiadającego wyobrażeniom i ideałom poetyckim epo¬
ki: szlachetność wiersza, wytworność rymu, pate-
tyczność tonu, wzorowa ścisłość układu olśniewały
współczesnych, którzy pokorne tylko czynili za¬
strzeżenia co do braku akcyi i tragicznego napięcia
i co do pewnej jałowości myśli i uczucia. „Barbara
Radziwiłłówna" ukazała się na scenie w dniu 27 lu¬
tego 1817 roku, a dzień ten był prawdziwem świętem
literackiem. Już wtedy imię Felińskiego było głośne
„Hymnem na rocznicę ogłoszenia Królestwa Polskie-
go“. Hymn ten, którego zwrotki kończyły się dwu¬
wierszem: „Przed Twe ołtarze zanosim błaganie, Na¬
szego Króla zachowaj nam Panie", drukowany
w „Pamiętniku Warszawskim" 1816 roku z rozkazu
W. Ks. Konstantego „wojsku polskiemu do śpiewu
był podany"; Feliński wzorował go na woroniczowym
„Hymnie do Boga". W trzy lata po wystawieniu
„Barbary“ Feliński zmarł w pełni literackiej chwały.
Drugim z rzędu dramatopisarzem uznanym i cenio¬
nym w epoce Księztwa Warszawskiego i pierwszych
lat Królestwa Polskiego był P'ranciszek Wężyk, ase¬
sor sądu apelacyjnego z czasów pruskich. Podejrzy-
wano go o romantyzm i nowatorstwa literackie. Wę¬
żyk istotnie tłómaczył „Don Karlosau, ale z równym
zapałem przekładał „Eneidę“, i w gruncie rzeczy bar¬
dziej pod jej pozostawał wpływem, bezwiednie jed¬
nak, bo sam głosił się wyznawcą haseł Augusta Wil¬
helma Schlegla i znał już jego przekłady Szekspira.
Wężyk poważył się nawet surowo krytykować Raci-
na, i to do tego stopnia, że deputacya Towarzystwa
Przyjaciół Nauk nie chciała drukować rozprawy za¬
wierającej tę krytykę w Rocznikach Towarzystwa,
orzekając, że autor jej „nadto dozwala powstawać
przeciw uznanym już powszechnie prawidłom, do
czego z uszczerbkiem dobrego smaku pisarze nie¬
mieccy obszerne już i tak pohopne stworzyli pole“.
W sztukach swoich jednak („Gliński1* napisany był
już w r. 1809, nie był jednak wystawiany z powodu
zakazu ze strony rządu Księztwa Warszawskiego;
„Barbara Radziwiłłówna'1 grana była raz jeden tylko
w 1811 r.; po roku 1815 powstaje „Bolesław Śmiały“
i ,,Wanda“) trzyma się wiernie szablonów tradycyj¬
nych; talentu ma przytem mało i z Felińskim formą
równać się nie może. Dziełem Wężyka największem
jest mozolnie opracowany poemat opisowy „Okolice
Krakowa", wydany częściowo w 1809, w całości
w 1820 roku. Po roku 1830 osiadł w Krakowie, gdzie
jego staraniem powstał gmach krakowskiego Towa¬
rzystwa Naukowego; pisywał jeszcze w starości dra¬
maty i komedye, nawet trochę lepsze od pisanych
za młodu, ale już nie ogłaszał ich drukiem. Wśród
grona Przyjaciół Nauk był jednym z pierwszych,
którym trafiły do serca i wyobraźni poezye Mickie¬
wicza; mówił o nich z entuzyazmem, pisywał nawet
wiersze na cześć wileńskiego młodego wieszcza, ale
nie miał odwagi ogłaszać ich drukiem.
Najwybitniejszym z klasyków, najwytrwałej
i najwierniej trzymającym się ustalonych tradycyą
reguł, był Kajetan Koźmian z lubelskiego, w 1794 r.
sekretarz komisyi przy Kościuszce, autor napisanej
jeszcze w 1800 r. „Modlitwy o pokój" naśladowanej
z Rousseau i „Ody na wojnę roku 1800 ukończoną
batalią pod Marengo", przyjaciel Osińskiego, sekre-
TATKA
■vcryits Septeatrioncat.
P ^ 3- tte f
SiM/er...,		.	5
£t/eru.~	-	cf
£ra.u*v/rcin.,..
E, rkla-e-r an£.
Sekwęftl.				^
G-ra.n.i£ 			^
£*0.		jzy
SamZ/isin	 CE3
ZV?_ -Grutf—
C o
mmi ta t.
&*■ •
/y
Ornat: Suięa Jtobota
-ć.
•»•-; * ’
, a i,
ti W
JVTaPa gór Tatrzańskich,
wydana w Wiedniu w 1798 r.
>>>
SA]VTUELi RÓŻYCKI.
nr. w województwie krakowskiem 19 czerwca 1784 r., w 1806 służył pod generałem Męcińskim, adjutant generała
Sokolnickiego, "brał udział w wojnie pruskiej i szturmie na Gdańsk, kapitan 11 -go pułku piechoty liniowej, kawa¬
ler orderu Virtuti Militari, zastępca szefa sztabu pierwszej dywizyi gen. Haukego, szef sztabu gen. Grabowskiego,
w 1809 przydzielony do dywizyi Dąbrowskiego, w pułku Zakrzewskiego był w wojnie 1812 r., ranny pod Worono-
wem, szef sztabu Dąbrowskiego w bitwie pod Lipskiem, komisarz w służbie Rzeczypospolitej Krakowskiej, potem
szef dziewiątego pułku piechoty liniowej i generał brygady.
(Litografia Villain’a zamieszczona w wydawnictwie Straszewicza p. t. „Stu sławnych Polaków", ze zbiorów p. Jerzego
Stanowskiego.)
>>>
JUklAH URSYN NIEMCEWICZ,
sekretarz senatu, autor „Śpiewów Historycznych" (daty ob. tom I-szy, str. 243).
(Z litografii Villain’a zamieszczonej w wydawnictwie Straszewicza p. t. „Stu sławnych Polaków ze zbiorów p. Jerzego
Stanowskiego.)
>>>
504
tarz konfederacyi, wreszcie radca stanu i kasztelan
senator. Ody jego z powodu nadzwyczajnych zda¬
rzeń współczesnych mają istotnie wspaniały tok
wiersza i wysoki polot retoryczny. Sławę poetycką
ugruntował „Odą na zawieszenie orłów francuzkich
w pogardę dla niego; znamienny to objaw nagłego
zwrotu w całem ówczesnem społeczeństwie polskiem.
W „Odzie na upadek dumnego11 Koźmian lży już
i znieważa tego, którego niedawno temu równał
z Bogiem. W epoce Królestwa Polskiego ody koź-
TYPY WARSZAWSKIE Z POCZĄTKÓW KRÓLESTWA KONGRESOWEGO.
Stróże noeni.
(Rysunek Norblina rytowany przez Dubouncourtfa, ze zbiorów biblioteki hr. Przeździeckich.)
w Lublinie14 w r. 1809. W tym samym roku powstała
także druga „Oda na pokój sławiąca Bonapartego;
kultowi Napoleona poświęcona jest także „Oda na
pożar w 1812 roku“. Po katastrofie wielkiej armii
uwielbienie dla cesarza Francuzów zamieniło się
mianowskie przestały się już poławiać; zajęty urzę¬
dowaniem, czas wolny poświęcał opracowywaniu
poematu o „Ziemiaństwie polskiem", nad którym
ślęczał przez lat dwadzieścia pięć. Ogłosił go dopie¬
ro w 1839 r., kiedy już poezya poszła innemi, nowe-
>>>
505
Baby przed kościołem.
(Rysunek .Norblina rytowany przez Dubouncoxirt’a, ze zbiorów biblioteki lir. Przeździeckicli.)
mi torami, których poeta „Ziemiaństwa“ nietylko
nio uznawał, ale i nienawidził. W rękopiśmie zosta¬
wił poemat bohaterski o „Stefanie Czarnieckim",
Wielbiciel „niewolniczego naśladowania przepisów,
od wielkich mistrzów podanych, od wieków przeję-
na to, że ich natura małymi utworzyła, lecz że do ich
wzrostu nie przymierzyła przedmiotów, których oni
dosięgnąć nie mogą“. Równie jak przeciw poezyi
występował Koźmian także przeciwko gorączce umy¬
słowej, której ta poezya była objawem; zwolennik
TYPY WARSZAWSKIE Z POCZĄTKÓW KRÓLESTWA KONGRESOWEGO.
tych, wzorami potwierdzonych i z natury rzeczy wy¬
padających" miał tylko wyrazy szyderstwa dla no¬
wej literatury niemieckiej, a potem i dla polskiego
romantyzmu. W atakach na przestarzałą formę poe¬
zyi widział Koźmian tylko narzekania karłów, „nie
ładu, reguł, trzeźwości i ograniczenia w poezyi, trzy¬
mał się wiernie tych samych zasad i w polityce.
Po za poetami nie brakło w gronie Przyjaciół
Nauk mężów nauki i wiedzy naprawdę niepospoli¬
tych, którzy w różnych zakresach pracowali sku-
>>>
506
tecznie nad rozwojem umysłowości. Klasycy war¬
szawscy, jak słusznie zauważył Bruckner, nie na po¬
lu literatury zawodowej mają swoje główne zasługi:
„energia jednostek wysoce kulturalnych zbudziła
poczucie obywatelskości, otrząsła społeczeństwo
z marazmu i zastoju, postawiła je na własne nogi,
zaczęła skutecznie pracę organiczną na każdem polu,
1491; szkół podwydziałowych utworzono dwadzie¬
ścia, wydziałowych osiemnaście, liceów dwadzieścia,
założono Towarzystwo do układania ksiąg elemen¬
tarnych, dwa instytuty kadetów na dwustu osiem¬
dziesięciu chłopców, jeden instytut głuchoniemych,
trzy szkoły nauczycieli wiejskich, kilka wzorowych
szkół dla młodzieży żydowskiej, dwie specyalne
TADEUSZ fiR. TYSZKIEWICZ,
syn Stanisława Tyszkiewicza, w 1794 roku służył pod generałem Jasińskim, w 1807 komendant gwardyi honorowej
Napoleona w bitwie pod Pruską Iławą, po bitwie pod Friedlandem otrzymał order Yirtuti Militari, w 1809 szef pułku
lansyerów, w 1812 mianowany generałem, dowódzca drugiej brygady kawaleryi z korpusu księcia Poniatowskiego,
oficer legii honorowej, ranny pod Miedynem, senator-kasztelan Królestwa Polskiego, zamieszkał w Swisłoczy, po
roku 1831 zagranicą.
(Z litografii Villain’a zamieszczonej w wydawnictwie Straszewicza p. t. „Stu sławnych Polaków", ze zbiorów
p. Jerzego Stanowskiego.)
zreformowała administracyę, sądownictwo i szkołę,
zreorganizowała i postawiła wysoko młodą armię;
wzorowała się na instytucyach francuzkich z kode¬
ksem napoleońskim i biurokracyą, z jej departamen¬
tami i porządkami; ujmowała w karby całe społe-
czeństwo“. Za Księztwa Warszawskiego liczba szkó¬
łek elementarnych i wiejskich ze 137 wzrosła na
szkoły prawa i administracyi, nauk lekarskich i po¬
łożnictwa; akademia krakowska, znajdująca się już
w upadku, została podniesiona i wzbogacona w zbio¬
ry; bibliotekę jej uporządkował Jerzy Samuel Band-
tkie; powstał wreszcie uniwersytet Aleksandrowski
(1817) z bogatemi zbiorami i gabinetami, z biblioteką
o stu tysiącach tomów, z czterdziestu pięciu profe-
>>>
507
sorami, z ogrodem botanicznym, obserwatoryum
astronomicznem, kliniką lekarską; powstała dalej
szkoła agronomiczna w Marymoncie, szkoła leśnicza,
górnicza przy dyrekcyi górniczej w Kielcach, wete-
rynarska; instytut politechniczny, szkoła wojskowa,
szkoła muzyki, szkoły niedzielne dla rzemieślników.
skich; troszczono się o wyrobienie kredytu powstają¬
cym przedsiębiorstwom.
Najbardziej zasłużonym około wprowadzenia
kraju na tę świetną drogę rozwoju kulturalnego był
Stanisław hr. Potocki zwierzchnik administracyi
wychowania w Księztwie Warszawskiem, prezes Iz-
JÓZEF KS. GEDROYĆ,
brał udział w wojnach włoskich i hiszpańskich, w Hiszpanii w skutek rany w twarz utracił nos, porucznik
inwalidów w Zamościu, od generała Skrzyneckiego otrzymał krzyż zasługi.
(Litografia Villain’a zamieszczona w wydawnictwie Straszewicza p. t. „Stu sławnych Polaków", ze zbiorów p. Jerzego
Stanowskiego.)
W szkołach tych wszystkich kształciło się dla służ¬
by obywatelskiej pięćdziesiąt tysięcy młodzieńców.
Myślano energicznie o wytworzeniu przemysłu i pod¬
niesieniu rękodzieł, sprowadzano w tym celu fa¬
chowych cudzoziemców, wysyłano zdolnych uczniów
do kształcenia się zagranicę, popierano budowę fa¬
bryk, czego dowodem rozkwit zakładów' żyrardow-
by edukacyjnej, pierwszy w Europie minister oświa¬
ty, pisarz talentu miernego, choć był prawodawcą
i teoretykiem wymowy i choć używał renomy jedne¬
go z najlepszych mówców epoki, zwłaszcza po słyn¬
nej pochwale Szymanowskiego (w 1801) podnoszącej
stanowisko Polaków w gronie narodów słowiańskich.
0 jego „Podróży do Ciemnogrodu", złośliwym pasz-
Dzieje Poiozbiorowe. Tom II
64
>>>
508
kwilu przeciw duchowieństwu, który wywołał pro¬
test biskupów i następnie dymisyę ministra, wspomi¬
naliśmy już w rozdziałach poświęconych dziejom po¬
litycznym; tu dodać jeszcze trzeba, że ks. Karol Su-
rowiecki odpowiedział na „Podróż do Ciemnogrodu1'
gwałtownym pamfletem „Świstak wygwizdany11. Ta
walka publicystyczna była objawem prądu dążącego
do zeświecczenia systemu wychowania, do wyeman¬
cypowania się z pod wyłącznego wpływu duchowień¬
stwa; w literaturze, nad którą za Stanisława Augu-
programów, w nawoływaniu do pracy", atakowany
nieraz za oportunizm, np. w odezwie „przyjaciela
rozsądku" wystosowanej ironicznie „Do prześwie¬
tnego Towarzystwa". Krzesło prezesowskie w To¬
warzystwie zajął niestrudzony i zasłużony Stani¬
sław Staszic, duchowny wprawdzie ale z przekona¬
nia liberalny, geolog, autor cennego dzieła „O ziemio-
rodztwie Karpatów“, dyrektor jeneralny „przemysłu
i kunsztów" w komisyi sprawr wewnętrznych Króle¬
stwa Kongresowego, poeta przytem, dziejopis, gra-
Widok ratusza w Kaliszu w poezątkaeh XIX wieku.
(Z rysunku zamieszczonego w „Przyjacielu ludu*.)
sta panowali prawie wyłącznie duchowni, coraz rza¬
dziej pojawia się pisarz-kapłan. Wolnomularstwo
staje się do tego stopnia modą, że nawet zaciekły
konserwatysta i monarchista Koźmian pisywał wier¬
sze na wolnomularskie uroczystości.
W r. 1808 umiera pierwszy prezes Towarzystwa
Przyjaciół Nauk, biskup Jan Albertrandi, z pocho¬
dzenia Włoch, współpracownik niegdyś Naruszewi¬
cza, historyk i zbieracz, „malutki i szczuplutki sta¬
ruszek, nadzwyczaj ruchliwy i wytrwały w zyskiwa¬
niu coraz nowych środków i członków, w kreśleniu
matyk i statystyk, ciężki tlómacz „Iliady“, i twórca
trzytomowego filozoficznego poematu „0 rodzie ludz¬
kim". W roku 1815 wystąpił Staszic przed Towa¬
rzystwem z traktatem zatytułowanym: „Myśli o Rów¬
nowadze Politycznej Europy“. Była to chwila w któ¬
rej idee panslawistyczne zyskiwały zwolenników
wśród wielu wybitnych w społeczeństwie polskiem
jednostek. Skłaniał się ku nim Woronicz, skłaniał
i Koźmian; wiadomo, że w ubiegłej epoce gorącym
ich propagatorem był Trembecki. Staszic już w da¬
wniejszych pismach, podczas rozkwitu kultu napo-
>>>
509
leońs kiego, wyrażał opinie, że połączenie się Polaków
z ludami o jednakowem pochodzeniu jest konieczno¬
ścią naturalną i korzyścią praktyczną; skłonny był
Staszic pojmować naród jako istotę etnograficzną ra¬
czej niż historyczną, politycznie zaś rozgoryczony
był do Europy, na której się społeczeństwo zawiodło.
W traktacie swoim wypowiadał Staszic zdanie, że
równowaga Europy nie da się utrzymać, gdy kon¬
gres wiedeński rozerwał dawną jej budowę politycz¬
ną. Trzy główne szczepy zamieszkujące Europę na¬
pierają na siebie i rozszerzają się jeden kosztem dru¬
giego w miarę rozwoju własnych sił fizycznych i umy-
Ważyły się losy pomiędzy Rosyą a Polską, kto ster
tego szczepu obejmie, szala przeważyła na stronę
Rosyi; Staszic wyrażał tedy przekonanie, że połącze¬
nie się Słowian w Cesarstwie Rosyjskiem „sprowadzi
zrzeszenie się Europy, zniszczy wr niej wrojny i nada
tej części świata stały pokój“ i że „wszystkim co
przeciw Rosyi powstają, grozi nieszczęście i zguba“,
bo „kroczyć będą przeciw naturze“, według praw
której słowiańszczyzna pod egidą Rosyi rozwijać się
będzie. Traktat Staszica jest niejako kontrastem bro¬
szury Kołłątaja, wrydanej w 1808 roku; założenia od¬
nośnie do przyrodniczych praw rządzących światem
Pałaeyk w Mokotowie w poezątkaeh XIX wieku.
(Z rysunku zamieszczonego w „Przyjacielu ludu“.)
słowych; prawa ich wzajemnego ciążenia na siebie
nie są zależne od woli rządów ale normują się we¬
dług niezmiennych praw przyrody. Szczep gallo-
romański zdolny i rzutki, ale niewytrwały, rozdwojo¬
ny wr naistotniejszej zasadzie cywilizacyi: w zwierz¬
chnictwie religijnem, nie dążący do zrzeszenia się,
ma według Staszica najmniej warunków do panowa¬
nia nad światem; szczepowi germańskiemu przyzna¬
je już Staszic te warunki w wysokiej mierze, w ów¬
czesnym jego jednak politycznem rozdrobnieniu wi¬
dzi nieprzezwyciężoną przeszkodę do dominującej
w dziejach świata roli; szczep słowiański natomiast,
postępujący w oświacie, waleczny, wytrzymały, świa¬
domy swego pobratymstwra rolę tę odegrać może.
są te same u Staszica co i u Kołłątaja, jak tego do¬
wodzi pierwszy tom książki o „Porządku fizyczno-
moralnym“, wydanej przez dawnego podkanclerzego
Czteroletniego Sejmu na rok przed śmiercią. W bro¬
szurze z 1808 roku, w „Uwagach nad teraźniejszem
położeniem4' Księztwa Warszawskiego była wielka
ufność w Napoleona i w przyszłość Cesarstwa Zacho¬
dniego, którego punktem środkowym miała być
Francya. I Kołłątaj jednak uznawał możliwość po¬
wstania i rozwoju Cesarstwa Wschodniego z Rosyą
na czele; Ivsięztwro Warszawskie jednak miało być
zawiązkiem państwra granicznego, któreby oba te
CesarstwTa od siebie oddzielało.
Do zakresu pism treści polityczno-społecznej
SK
>>>
510
zaliczyć trzeba także cały szereg broszur i artyku- I tucyi Księztwa Warszawskiego były jak wiemy waż-
łów, jakie pomiędzy rokiem 1807 a 1820 pojawiły się ! nym krokiem naprzód: praktycznie skutki zniesienia
w kwestyi reform włościańskich. Pisali w tej spra- j poddaństwa i zrównania wszystkich obywateli były
*
wie Wawrzyniec Surowiecki, Amilkar Kosiński, Mi¬
kołaj Bronikowski, Józef Sołtykowicz, Kajetan Słot-
wiński i Feliks Radwański. Postanowienia konsty-
jeszcze bardzo wątłe. Nietylko właściciele ale i wło¬
ścianie woleli trwać przy dawnej formie pańszczyz¬
ny, niż korzystać z wolności, która niezapewniała
PAMIĄTKI PO KS. JÓZEFIE PONIATOWSKIM
>>>
PAMIĄTKI PO KS. JÓZEFIE PONIATOWSKIM.
511
bezpieczeństwa materyalnego. Nie brakło głosów, ! leni. Ostatecznie potrzebę szerzenia oświaty uzna-
wyrażanych drukiem, które uważały włościan za wano jednomyślnie; powstawać też zaczęło coraz wię-
niedojrzałych do reformy, przedwczesnej ze względu j cej książek dla ludu przeznaczonych. W r. 1821 Kon-
u
fi
C
o
iM
GJ
$
(3
X
w
j-f
o
■O
3
na nizki stan oświaty włościan; górę jednak brały ! stanty Wolski ułożył „Naukę początkowego czyta-
opinie, których obrońcą był Surowiecki, że zanim nia, pisania i rachunków"; księżna Izabella Czarto-
się włościanin oświeci, uczynić go trzeba obywate- ryska, matka księcia Adama, napisała w 1815 roku
>>>
512
„Książkę do pacierzy dla dzieci
wiejskich", a w 1818 „Pielgrzy¬
ma z Dobromila“, popularne
streszczenie historyi polskiej.
Do drugiego wydania „Pielgrzy¬
ma**, córka księżny Izabelli, au¬
torka „Malwiny“, dołączyła na¬
pisane przez siebie „Powieści
wiejskie1*. Nie brakło i innych
prób dostarczenia ludowi popu¬
larnej, dydaktycznej lektury.
Naśladowano w tem oczywiście
wzory francuzkie, nie zawsze
szczęśliwie; jedna i ta sama
broszurka francuzka służyła
dwom przerabiaczom: Francisz¬
kowi Skomorowskiemu, który
napisał w 1819 r. „Pana Macieja
z Jędrychowa, drelicharza jar-
marko\vego“ i Janowi Chodźce,
autorowi „Pana Jana ze Świsło-
czy, kramarza wędrującego“,
wydanego w roku 18*21. Rów¬
nocześnie zaczęto obserwować
życie ludu, jego obyczaje i ob¬
rzędy, podania i pieśni. Hasło
do tych badań dał jeszcze
w 1802 roku Hugo Kołłątaj.
W roku 1811 wyszła książka Ignacego Czerwińskie¬
go opisująca zabobony i zwyczaje ludu w „okolicy
za-dniestrskiej między Stryjem a Łomnicą**. Naj¬
bardziej zapalonym zwolennikiem i agitatorem
zwrotu do ludowości był Adam
Czarnocki (Zoryan Dołęga-Cho¬
dakowski), który jeszcze w osta¬
tnich latach poprzedniego wie¬
ku, studentem będąc w szko¬
łach słuckich gorliwie zbierał
pieśni gminne i spisywał ludo¬
we podania i klechdy; po roku
1813, przebywając w Galicyi i
porzuciwszy broń (był adjutan-
tem-podoficerem w piątym puł¬
ku piechoty dywizyi Dąbrowr-
skiego) rozpoczął na nowo nie¬
strudzone badania nad ulubio¬
nym przedmiotem. Z kijem
w ręku i i torbą na plecach wę¬
drował przez wioski, rozmawiał
ze starcami i rozkopywał stare
mogiły. Dzięki poparciu Czar¬
toryskich w 1819 r. Czarnocki
w Petersburgu przyjęty do mi-
nisteryum oświaty otrzymał
polecenie przeprowadzenia ba¬
dań nad historyą Słowiańszczy¬
zny; projekt naukowrychjego po¬
dróży po ziemiach słowiańskich
zyskał zatwierdzenie Cesarza
Aleksandra I-go. Rok przedtem
wyszła jego rozprawa „O Słowiańszczyznie przed-
chrześcijańskiej**, która czytana skwapliwie przez
młodzież była ważnym bodźcem do zwrotu umysłów
w stronę, w którą zwróciła się już dawniej literatura
TYPY LUDOWE.
Mieszezanin kielecki około 1821 r.
(Z rysunku w zbiorach p. S. Kulikowskiego.)
TYPY LUDOWE.
Okrążne.
(Ze sztychu zamieszczonego w dziele Chodźki p. t. „Pologne1*.)
>>>
513
niemiecka. Badaniami nad zamierzchłą przeszłością
Słowian i jej zabytkami w teraźniejszości zajmowali
się Jan Potocki, Aleksander Sapieha, Walenty Sko-
rochód Majewski, Ignacy Benedykt Rakowiecki
i Wawrzyniec Surowiecki. W 1814 ukazał się osta¬
tni szósty tom „Słownika języka polskiego1', ułożo¬
nego przez Samuela Bogumiła Lindego, syna rajcy
toruńskiego, niegdyś lektora języka polskiego w Lip¬
sku, potem członka izby edukacyjnej i prezesa To-
0 wpływie nowszej literatury zagranicznej,
której echa, mimo konserwatyzmu literackiego Przy¬
jaciół Nauk, odzywały się coraz żywiej w Warszawie
i w Wilnie, wspominaliśmy już mówiąc o Osińskim,
Koźmianie i Wężyku. Chateaubrianda czytano skwa¬
pliwie i przejmowano się jego melancholią i tęskno¬
tą; „Duch wiary chrześcijańskiej“ ukazał się w prze¬
kładzie polskim już w 1816 r., „Atala“ w 1817. Mac-
phersonowskie „Pieśni Osyana“ dotarły jeszcze do
historyk, ur. 8 listopada 1784 r. w Szawrach pow. Lidzkim, w 1799 wszedł do szkoły głównej w Wilnie, w r. 1803
w Petersburgu rozpoczął zawód wojskowy w inżynieryi, prowadził roboty hydrauliczne na Niemnie, w r. 1807
pod Ostrołęką i pod Tyiżą ranny, w roku 1809 przy Abo w Finlandyi otrzymał silną kontuzyę w głowę, skutkiem
czego ogłuchł, po zajęciu zatoki portu bałtyckiego budował baterye na wyspie Rogo, w 1811 wykonał plan twier¬
dzy Bobrujska, wziąwszy dymisyę w stopniu kapitana inżynieryi osiadł w Szawrach, tłómaczył „Ody“ Horacyusza
i Rousseau, napisał „Rys historyczny narodu cygańskiego" i „Dzieje narodu litewskiego" w dziewięciu tomach,
umarł w Wilnie 26 listopada 1864 roku.
(Drzeworyt Roebera z rysunku I. Polkowskiego.)
TEODOR flARBUTT,
warzystwa ksiąg elementarnych; ukończenie „Słowr-
nika“, obchodzone w 1815 roku bardzo uroczyście
przez Towarzystwo Przyjaciół Nauk, z udziałem
namiestnika Zajączka, było istotnie faktem doniosłe¬
go znaczenia; słownik oparty na studyach porów¬
nawczych nad językami słowiańskimi, stał się wspa¬
niałym i bogatym skarbcem mowy polskiej, — która
niebawem w ustach Mickiewicza i Słowackiego
wznieść 'się miała do nieprzeczuwanej przez Przyja¬
ciół Nauk siły, świetności i piękności.
Krasickiego i Kniaźnina, którzy choć nie odczuli ich
znaczenia, umieli się jednak poznać jeśli nie na
wszystkich, to na niektórych ich urokach. W epoce
Księztwa Warszawskiego i pierwszych lat Królestwa
Polskiego czytano je i tłómaczono gorliwie; imiona
Malwiny i Oskara stały się modne; Chmielowski wy¬
mienia czterech tłómaczów, którzy szli o lepsze
wr przyswojeniu tych pieśni polskiej poezyi: Konstan¬
tego Tymienieckiego, Władysława Ostrowskiego,
Antoniego Borzewrskiego, H. A. Zaleskiego. Rozgłos
>>>
514
sławy Schillera stawał się od r. 1805 coraz większy;
Boguławski wystawia przeróbki „Zbójców“, Kamiń¬
ski tłómaczy „Pieśń o dzwonie", „Ballady11 i zabiera
się do „Wallensteina11, przedtem jeszcze przełożyw¬
szy z niemieckiego szekspirowskiego „Hamleta11.
Chmielowski domyśla z francuzkiego, „Sztukę u ob¬
cych11 Winckelmana. Pisarzy niemieckich znał i stu-
dyowrał Euzebiusz Słowacki, profesor literatury
w Wilnie, pisarz dramatyczny także, ale podobnie jak
Wężyk, nie mający odwagi we własnych dziełach
Osiński w wykładach swoich mówił nawet dość du¬
żo o Schillerze, zaczął go nawet uznawać; Towarzy¬
stwo „Ixów“ pisujących krytyki teatralne cytowało
chętnie odczyty o literaturze dramatycznej Augusta
Wrilhelma Schlegla i dzięki niemu dowiadywało się
o	Szekspirze. Stanisław Potocki tłómaczył, jak się
stosować nowych haseł, którym tyle przyznawał
słuszności. Następca Słowackiego Leon Borowski,
nauczyciel Mickiewicza, znał i tłómaczył Byrona,
i	był naprawdę oczytanym i pełnym smaku znawcą
literatur zagranicznych; lubował się w „Don Kicho¬
cie11, którego w całości z oryginału przełożył, i w Mil-
>>>
I
515
tonie, choć także i Lukrecyusza z zamiłowaniem
przyswajał.
Największe jednak zasługi około utorowania
dróg nowej poezyi polskiej położył zastępca profeso-
„Nie było w nim — pisze St. Tarnowski — nic wiel¬
kiego prócz duszy, prócz tej prostoty i czystości, któ¬
ra go otacza łagodną ale wiecznotrwałą aureolą wyż¬
szości. Nie zdolny jednak sam nic wielkiego stwo-
WOJSKO POLSKIE Z CZASÓW KRÓLESTWA KONGRESOWEGO.
Ułan po roku 1825.
(Według akwarelli Juliusza Kossaka.)
ra w liceum warszawskiem a niebawem (1822) profe¬
sor uniwersytetu warszawskiego Kazimierz Brodziń¬
ski, przed dziesięciu jeszcze laty porucznik artyleryi,
uczestnik wyprawy 1812 roku i bitwy pod Lipskiem.
Dzle.ie Porozbiorowe. Tom II.
rzyć, usposobiony był wybornie do tego, aby ła¬
twym, prostym, przystępnym sposobem trafić do serc
i umysłów, żeby zgodnie, cicho, bez hałasu szerzyć
nowe pojęcia i zasady, a przez swoją poezyę skrom-
65
>>>
51 fi
ną i cichą, ale już rodzimą
i naturalną przysposabiać
umysły do przyjęcia tej
wielkiej, którą bezpośred¬
nio poprzedzał". Już w gi-
mnazyum tarnowskiem,
w Rajbrodzie u macochy,
w Wojniczu u stryja pro¬
boszcza pisał Kazimierz
Brodziński elegie, pio¬
sneczki miłosne, dumki,
zachwycał się sielankami
Gessnera i poezyami Hal¬
lera. Starszy brat jego An¬
drzej, wychowaniec lwow¬
skiego uniwersytetu póź¬
niej żołnierz napoleoński,
poległy nad Berezyną,
tłómacz schillerowskiej
„Dziewicy Orleańskiej",
ogłosił w Krakowie w 1807
roku „Zabawki wierszem
i prozą", w których są już
za przykładem niemiec¬
kich poetów echa sielskie,
chłop od Sandomierza, i
„hoże dziewczę wiejskie¬
go rodu". „Pienia wiej¬
skie" (1811) nucił także
przyjaciel Andrzeja, kielczanin Wincenty Reklew-
ski, później poddyrektor korpusu inżynierów, zmarły
w lazarecie wojskowym w Moskwie; była w tych
pieniach jeszcze Kloe i Zefir, ale są już: Halina, Wie¬
sław, Wanda, W atmosferze takich wierszy i pod
wpływem Wielanda, Kleista i Goethego kształcił się
student tarnowski, zwróciwszy na siebie uwagę poe¬
matem napisanym na śmierć kolegi, który utonął.
Miano go nawet wysłać
jako stypendystę do Te-
rezyanum w Wiedniu, ale
zajęcie Krakowa przez woj¬
ska Księztwa Warszaw¬
skiego zmieniło jego prze¬
znaczenia. Oddziałem ar-
tyleryi do którego wstąpił
Brodziński, dowodził Re-
klewski; pisanie wierszy
i rozprawianie o poezyi mu¬
siało być w tym oddziale
jedną z milszych obozo¬
wych rozrywek. A nietyl-
ko w tym oddziale . ale i
gdzieindziej w wojsku
Księztwa Warszawskiego
kwitły poezye. Pułkownik
Godebski, dawny redak¬
tor „Dekady“ legionistów,
potem w Warszawie „Za¬
baw przyjemnych i poży-
tecznych“, autor wiersza
„Do legiów polskich1', za¬
nim poległ pod Raszynem,
choć już zgorzkniały i ra¬
niony, rymował jeszcze
w obozach zwyciężającej
armii, tak jak niegdyś
we Włoszech. W innym pułku układał wiersze
późniejszy kapitan Antoni Górecki, opiewając śmierć
swego wodza Zakrzewskiego i pisząc dumę o ge¬
nerale Grabowskim, albo sławiąc „Zdobycie wą¬
wozów pod Somo-Sierra“, lub wreszcie układając
dowcipne bajki. Inny oficer, Kantorbery Tymow¬
ski, wspominał również rymem boje hiszpańskie
i snuł nić „Dumań żołnierza polskiego w starożyt-
.3
Zmiany stopniowe kształtu czapki ułańskiej.
(Z oryginalnego rysunku Juliusza Brzozowskiego.)
JS/Tost warszawski w pierwszej ewierei XIX wieku.
(Z obrazu Marcina Zaleskiego, ze zbiorów p. Adama Oberfelda.)
>>>
517
nym zamku Maurów nad Tagiem11 — a kto nie pisał
sam wierszy umiał z pewnością na pamięć i dekla¬
mował ody Osińskiego, Koźmiana i Wężyka, poświę¬
cone sławieniu armii i jej czynów. Kazimierz Bro¬
dziński z czasów wojskowych napisał „Wiersz na
pożegnanie Krakowianów11; po wojnach zaś „Wiersz
na pogrzeb księcia Józefa Poniatowskiego11.
Od roku 1815 pojawiać się zaczęły w „Pamięt¬
niku Warszawskim11 za protekcyą Osińskiego, który
jako wielki mistrz loży Izydy opiekował się młodym
śle Brodzińskiego. Na kartach „Pamiętnika War-
szawskiego“ redagowanego przez prof. Feliksa Bent¬
kowskiego, autora suchej ale pierwszej „Historyi li¬
teratury polskiej11, pojawiać się zaczęły coraz czę¬
ściej, może i nie bez przyczyniania się Brodzińskie¬
go, przekłady z niemieckiego i rozprawki sławiące
niemiecką literaturę. Kiedy jednak rektor liceum
poznańskiego Jerzy Samuel Kaulfuss ogłosił w pro¬
gramie gimnazyalnym na rok 1816 po niemiecku roz¬
prawę: „Dlaczego przenosić należy przy wyborze
tJÓZEF PESZ^fl,
ur. w Krakowie 1767 r., kształcił się początkowo u Estrejchera w Krakowie a następnie w Warszawie pod Er.
Smuglewiczem. W 1813 r. powrócił znów do Krakowa, gdzie znalazł wielkie uznanie, a w r. 1818 mianowany
został profesorem malarstwa przy uniwersytecie Jagiellońskim — na stanowisku tem pozostał aż do śmierci.
Malował wielką, ilość portretów jak rodziny Poniatowskich, Kossakowskich, d-ra Czernaka i t. d., oraz obrazy
historyczne i rodzajowe, jak: „Jan Kochanowski", „Pojednani" i t. d. Pozostawił liczny szereg rysunków do
dziejów Polski. Zmarł w 1831 roku.
(Rysunek Józefa Cholewicza, ze zbiorów p. Stefana Kulikowskiego.)
wolnomularzem, wiersze i artykuły Brodzińskiego.
Młody literat czytał dużo i dobrze; znał więc przede-
wszystkiem książkę pani Stael o Niemczech, która
była wszędzie wielkim literackim wypadkiem dnia
w 1818 roku, a z której zdawały także sprawcę pisma
warszawskie i wileńskie. Opinie pani Stael o cha¬
rakterze i duchu narodowym, który winien własne
i oryginalne wyciskać piętno na całej umysłowej dzia¬
łalności każdego narodu, i szyderstwa jej z galloma-
nii w życiu i w literaturze, utkwiły głęboko w umy-
pomocniczego środka dla dalszego kształcenia się
język i literaturę niemiecką nad francuzką?" redak-
cya „Pamiętnika" wystąpiła z ostrą polemiką, twier¬
dzącą że germanomaństwo jest stokroć szkodliwsze
niż gallomaństwo; na dowód jak złych skutków po
wrpływie niemieckiej poezyi i niemieckiego ducha
oczekiwać można, powołano się przytem na Goethe¬
go, ganiąc wr nim rozbujałość imaginacyi, rozwiązłość
obyczajów, luźność, dziwactwa i nieprzyzwoitość
„Fausta11, i odurzające młodzież brednie „Werthera*.
>>>
KRAKÓW Z PIERWSZEJ CWIERCI XIX WIEKU.
Katedra na Wawelu.
(Ze sztychu Rouargue’a, ze zbiorów p. S. Kulikowskiego.)
>>>
KRAKÓW Z PIERWSZEJ ĆWIERCI XIX WIEKU.
Brama Floryańska.
(Ze sztychu Rouargne’a, ze zbiorów p. S. Kulikowskiego.)
>>>
520
Równocześnie Jan Śniadecki rozprawą „O metafizy-
ce“ (1814) przypuścił, jak już wspominaliśmy gwał¬
towny atak przeciwko filozofii niemieckiej. Tymcza¬
sem jednak przedzierać się już zaczęły coraz wyraź¬
niej echa i wpływy nietylko niemieckiej ale i angiel¬
skiej literatury nowożytnej. W roku 1816 „Pamięt¬
nik Warszawski" drukuje artykuł p. t. „Rzut oka na
literaturę angielską w ostatnich dwudziestu latach“,
burzami namiętności", ale Walter-Scotta chwali już
bez zastrzeżeń, widząc przedewszystkiem w jego
poematach geniusz, który „śmiałością przeraża
a urokiem sztuki zniewala wyobraźnię".
Wszystkie te wpływy nie pozostawały bez głę¬
bokich śladów, zwłaszcza że łączył się z nimi coraz
silniejszy zwrot do ludowości. W marcu 1818 roku
w „Dzienniku Wileńskim" Krystyan Lach Szyrma
ROZALiIR Ks. HJBOMIRSKA, potem f4r. WHCŁBWOWfl RZEWUSKA,
małżonka Emira Alep-Bogdadn.
(Z miniatury współczesnej, ze zbiorów rodzinnych.)
zapożyczony z genewskiej „Biblioteki powszechnej".
Artykuł zwracał po raz pierwszy uwagę na dwóch
poetów budzących zapał „uprawianą przez siebie
sztuką", choć „rzucających jarzmo prawideł nie wy¬
pływających z uczucia piękności" na lorda Byrona
i na Walter-Scotta. O Byronie artykuł nie wiele
mówi nad to, że „chętnie wystawia smętne rysy
wielkości pierwotnej w duszy oschłej i skołatanej
ogłaszał przekłady pieśni czerwono-ruskich ze zbioru
Zoryana Dołęgi Chodakowskiego i dołączył do nich
uwagi kładące nacisk na wartość poetyczną pieśni
gminnych, które zdaniem jego były nieprzebranym
skarbem dla polskiego rymotwórstwa. Wezwanie
Szyrmy aby zbierać troskliwie „skromne kwiaty za¬
chwycenia rosnące na równinach słowiańskich" i aby
„zniżyć się pod strzechy bo tam nasza sędziwa naro-
>>>
521
Dr. MflRYAN FkORYAlSL ZAKRZEWSKI,
ur. w końcu XVIII wieku, kształcił się w Wiedniu na wy¬
dziale medycznym i tam się doktoryzował. Napisał słynne
dzieło „O kołtunie" po niemiecku w 1827 r. Spisał bibliotekę
Ossolińskich. Przybywszy do kraju osiadł w 1830 we Lwo¬
wie, gdzie zyskał odrazu olbrzymią praktykę — był również
ordynatorem szpitala. Zmarł na tyfus w 1831 r. Po polsku
wydał kilka dzieł, a pomiędzy nimi „O wodach kruszcowych,
w Gralicyi".
(Z rysunku Marszałkiewicza zamieszczonego w „Przyjacielu
Ludu“.)
dowość" przyjęte zostało z zapałem przez młódź wi¬
leńską. Tego samego roku i miesiąca „Pamiętnik War¬
szawski" drukować zaczął rozprawę Brodzińskiego
„0 klasyczności i romantyczności tudzież o duchu
poezyi polskiej'. Rozprawa ta wywołała wielki fer¬
ment idei i stała się pierwszą podwaliną wielkiego
odrodzenia poezyi, przypadającego na ostatnie lata
okresu, o którym mówimy; stała się nią nie przez
treść swoją i konkluzyę, ale przez przedmiot, które¬
go dotknęła.
Brodziński daleki jest od wskazywania nowych
dróg i obalania dawnych szablonów. Pełen jest czci
dla szczytności Corneilla a tkliwrości i przyjemności
Racina, ale znajomość krytyki niemieckiej wyrobiła
w nim przeświadczenie, że źródła klasyczności sta¬
rożytnej były te same, na których chce oprzeć się
współczesna romantyczność angielska i niemiecka;
jeżeli poezya zaś, która z nich płynie, jest inną, to
tylko dlatego, że zmieniła się treść tych źródeł: po¬
jęcia życiowe i religijne. Mitologiczna i bohaterska
podstawa wieków starożytnych zastąpiona została
przez chrześcijańską podstawę wieków średnich;
z tego wynikło, że zewnętrzna fantazya otoczenia
ustąpić musiała wewnętrznej fantazyi uczucia. Ogra¬
niczać zatem granice sztuki do form i pojęć klasycz¬
nych byłoby gwałtem zadanym naturze dzisiejszej
ludzkości. Ale na tem też poprzestaje Brodziński:
poezya artystyczna nie jest jego zdaniem bezpośred¬
nim wyrazem uczucia i wrażenia, ale refleksyą nad
uczuciem i wrażeniem, a więc musi się trzymać praw
piękności. Błądzą więc ci, którzy je targają, błądzi¬
liby ci także, którzyby chcieli poezyę polską wzoro¬
wać na germańskich i romańskich pierwiastkach,
szukać natchnienia i przedmiotu wr życiu, którem
społeczeństwa nigdy nie żyło; moda niemiecka za¬
stąpiłaby wtedy modę francuzką; podłożem poezyi
polskiej powinna być prostota sielska i jędrność pu¬
blicznego życia polskiego, wzorem i źródłem odro¬
dzenia poezya Kochanowskiego i Szymonowicza. Po¬
tężny szczep słowiański zdaniem Brodzińskiego mu¬
si zdobyć się na własną, samodzielną poezyę, „od¬
znaczyć się duchem właściwym w guście i płodach
geniuszu, tak jak się od niepamiętnych wieków języ¬
kiem i charakterem nigdy nieodmiennym piętnuje1*,
czuć własną przeszłość, własną potęgę słowiańską.
Myśli tu rozwinięte znalazły uzupełnienie w rozpra¬
wie „0 krytyce", w której jest już szczegółowa oce¬
na dążeń do stworzenia literatury narodowej: wybuja-
DAJS/IAZY DZIEROŻYftSKI,
notaryusz powiatu inowrocławskiego, następnie profesor
liceum warszawskiego, adwokat sądu apelacyjnego Król.
Polskiego, mecenas sądu najwyższego, sędzia królewski wo¬
jewództw mazowieckiego i kaliskiego, współredaktor war¬
szawskiej „Gazety literackiej" w 1822 r.
(Drzeworyt wykonany według miniatury z 1825 r.)
>>>
522
|VIedal wybity na eześe dózeia JSflaksymiliana Ossolińskiego w 1820 r.
łości przesadzonego romantyzmu, a zwłaszcza wzra¬
stający kult dla Byrona raziły go i przestraszały.
Poezya wyswobodzonych namiętności wydawała się
warszawskiemu profesorowi rzeczą etycznie niebez¬
pieczną, wykrzywiającą charaktery i fałszujacą po¬
jęcia o życiu. Bajronizmowi wypowiedział więc wal¬
kę w rozprawie „O egzaltacyi i entuzyazmie“: zade¬
cydowało to o niepopularności Brodzińskiego wśród
romantyków wileńskich, dla których Byron był osta¬
tnim słowem i najwyższym szczytem poezyi. Wpływ
nawoływań Brodzińskiego i jego pośredniego lite¬
rackiego stanowiska bjł bardzo nikły; przypisać to
należy pewnej bezbarwności stylu i szczupłym zaso¬
bom polemicznego talentu, ale także i naturalnym
skutkom każdego połowicznego i umiarkowanego
punktu widzenia.
W grudniu tego samego roku, wr którym uka¬
zało się studyum Brodzińskiego „o klasyczności i ro-
mantyczności“, napisał Jan Śniadecki rozprawę
„O pismach klasycznych i romantycznych'1, ogłoszo¬
ną w styczniowym zeszycie „Dziennika Wileńskie¬
go". Rozprawa ta miała być uzupełnieniem. pracy
Brodzińskiego, którego chwali za „zbawienne rady
i rozsądne przestrogi dla poezyi polskiej"; Śniadec-
Zakład narodowy imienia Ossolińskich we Lwowie od ulicy Szerokiej w epoce powstania
instytueyi.
(Według współczesnej ryciny.)
>>>
523
kiemu wydały się jednak niebezpiecznemi następ¬
stwa, jakie profesor warszawski czynił wybujało-
ściom imaginacyi. Rozróżnienie klasycyzmu od ro¬
mantyzmu jest u Śniadeckiego bardzo proste: „kla-
sycznem jest wszystko to, co jest zgodne z prawi¬
dłami poezyi, jakie dla Francuzów Boileau, dla Pola¬
ków Dmochowski, a dla wszystkich wypolerowa¬
nych narodów przepisał Horacy, romantycznem zaś
to, co przeciwko tym prawidłom grzeszy i wykra¬
cza". Romantyczność według rektora wileńskiego
gra rolę „lisa w bajce Ezopa, dla którego winogrona
niedojrzałe dlatego, że zadaleko wiszą“; durzy ona
ludzi, znosi prawa nauki i rozsądku, żeby nie było
prawidła do sądzenia jej. „Faust“ goethowski
Bakona w naukach obserwacyi i doświadczenia,
uciekajmy od romantyczności, jako od szkoły zdrady
i zarazy!1* Wbrew romantyczności, która „radziła po¬
rzucić prawidła, aby nabyć znaczenia w niepodle¬
głości", zalecał Śniadecki unikać bezprawia i rozwią¬
złości, bo te „prowadzą nie do znaczenia, ale do nie¬
rządu i barbarzyństwa". „Nowość bez prawideł może
być dziwactwem, albo rozpaczą głów dumnych, a za¬
tem środkiem niebezpiecznym dla oświaty krajowej.
Romantyczność odrzuca doświadczenie, burzy ima-
ginacyę przeciwko rozumowi i zapala jak wojnę do¬
mową między władzami człowieka; nie słuchajmy
tych poduszczeń spiskowych „bo najpiękniejsze
twory ludzkiego umysłu są to dzieci pokoju, zgody
Zakład narodowy imienia Ossolińskieh we Liwowie od strony uliey Ossolińskieh w epoee
powstania instytueyi.
(Według współczesnej ryciny.)
szczególniej oburza Śniadeckiego. „Wprowadzać na
scenę — mówi — schadzki czarownic, ich gusła,
wieszczby, rozmowy dyabłów i upiorów, cóż w tem
nowego i dowcipnego? wszystkie baby wiedzą o tych
pięknościach i mówią o nich ze śmiechem pogardy.
Wprowadzać na scenę rozmowę Boga z aniołem
i dyabłem jest to znieważać majestat religii“. „Lwia
siła“ Szekspira imponowała nawet Śniadeckiemu,
ale „dramy“ jego uważał za rodzaj zły i zamiarom
sceny przeciwny, bo mięszający nieprzystojną żarto-
bliwość z rzeczami tkliwemi, przez co „żadne wraże¬
nie ostać się nie może“. „Słuchajmy nauki Lokka
w filozofii — wołał mistrz wileński — przepisów
Arystotelesa i Horacego w literaturze a prawideł
i harmonii między wrszystkiemi siłami duszy, które
się nawzajem w ich wydaniu łączą i posiłkują".
Brodziński zamiast bezpośrednio polemizować
ze Śniadeckim ogłosił w „Pamiętniku Warszawskim"
artykuł pani de Stael wyjaśniający znaczenie roman¬
tyczności zupełnie inaczej, niż je pojmował Śniadec¬
ki i przytaczający epopeję Tassa, jako w'zór poezyi
w istocie swojej romantycznej, ale klasycznej przez
formę. Prawidła mogą się tylko formy tyczyć, nie
istoty; romantycznością jest malowanie uczuć we¬
dług narodowości, religii i nowych życia stosunków;
jeżeli słowo jest niemiłe, radzi Brodziński zastąpić je
słowem narodowość wr literaturze. Poezyę niemiecką
naśladować się winno w serdecznem i zbawiennem
Dzieje Porozbiorowe. Tom II
>>>
524
dążeniu do wyrażenia tej narodowości w literaturze;
obłąkania niemiecką metafizyką nie trzeba się bać,
bo „ten płód bezużyteczny nie uczepi się naszego na-
rodu“. Wszystko to wykładał Brodziński w uwagach
do artykułu pani Stael, kładąc nacisk na to, że poe-
zya nie powinna być zabawą wyższej tylko klasy, ale
musi przeciwnie stać się uciechą i wyobrazicielką
całego narodu. Wrześniowy zeszyt „Pamiętnika14
w 1819 roku przyniósł już bezpośrednią i wcale ostrą
polemikę z Śniadeckim, któremu zarzucono, że albo
się nie zna na rzeczy albo czytelników polskich za
żaków szkolnych bierze, którzy na jego słowa przy¬
sięgnąć są gotowi. Bezimienny autor artykułu
oświadczył, że chcieć wyśmiewać romantyczność
znaczy to samo, co chcieć wyśmiewać charakter na¬
rodowy, a to byłoby nierozsądkiem i rzeczą godną po¬
gardy. Romantyczność przemawia tylko do serc
czułych, zdolnych czuć poetyczne uroki. Pieśni ro¬
mantyków niemieckich lud nawet wiejski z uniesie¬
niem powtarza i usta ojców i matek dzieciom je
przekazują, to też „niektórzy rymotwórcy niemieccy
mogli sprawić nadzwyczajne a zbawienne rewolucye,
nietylko w naukach ale nawet w charakterze i mo¬
ralności swego narodu".
Poezye Brodzińskiego nie miały warunków, aby
przewrót taki wywołać. W roku 1820 ukazał się
KAZIMIERZ BUdrilCKI.
(Z piórkowego rysunku J. Wróblewskiego.)
FRANCISZEK ASlSfflflSUl,
ur. 1789 r., studyował w Krakowie, w Warszawie i w Paryżu,
dyrektor obserwatoryum na Isle de France, nauczyciel ma¬
tematyki w Liceum warszawskiem i w Kolegium ks. Pijarów,
pierwszy profesor astronomii w Uniwers. warszawskim, za¬
łożyciel Obserwatoryum w 1829, zmarł 1848 r.
(Rysunek H. Matiasiaka z popiersia współczesnego.)
„Wiesław", wzorowany poniekąd na „Hermanie i Do-
rotei“ Goethego, malujący w barwach czułostko-
wych i manjerowanym sposobem ludowe zrękowiny.
Miłość ludu bije w „Wiesławie" żywem tętnem;
w środkach artystycznych poeta zależny jest jednak
od teoryj klasycznych, wyznawanych przez towarzy¬
szy z grona „Przyjaciół Nauk“, którym „Wiesław“
zupełnie przypadł do smaku; młodzież wileńska wy¬
szydzała jednak „wiejskich chłopców zalecanki" ma¬
lowane sielankowym sposobem niedalekim od tego,
jakiego używał Karpiński. Więcej wpływu na mło¬
dzież miały jego przekłady: „Pieśń ostatniego barda"
Walter-Scotta, „Cierpienia młodego Werthera" Goe¬
thego, „Sawitri" z Mahabharaty, oraz tłómaczenia
z pieśni ludowych słowiańskich, nowogreckich,
estońskich i norweskich za przykładem Herdera.
Przewrót, o jakim wspominała replika na roz¬
prawę Śniadeckiego ogłoszona w „Pamiętniku War¬
szawskim”, wywołały dopiero poezye wychowańca
wileńskiego uniwersytetu, ucznia profesorów Lele¬
wela, Groddecka i Borowskiego. W „Tygodniku
Wileńskim" w r. 1818 pojawił się wiersz p. t. „Zima
miejska*; autorem jego był przyszły twórca „Dzia-
>>>
525
dów“ i „Pana Tadeusza14. Od trzech lat studyował
on już wtedy literaturę, historyę i filologię pod kie¬
runkiem mistrzów wileńskich Największy wpływ
na umysł i serce Mickiewicza wywierał wtedy Joa¬
chim Lelewel, także przed dziesięciu jeszcze laty
uczeń tej samej szkoły (1804—1808), od roku 1815
docent historyi powszechne], tłómacz „Eddy czyli
księgi religii dawnych Skandynawii mieszkańców11,
autor „Wzmianki o najdawniejszych dziejopisach
polskich11, „Uwag nad Mateuszem herbu Cholewa“,
czasów: teraz na czele odrodzonych filomatów stanął
student matematyki Tomasz Zan, jeden z najczy¬
stszych i najszlachetniejszych umysłów, poeta i ma¬
rzyciel. Szczupłe było grono wybranych, którymi
otaczał się Zan; obok Mickiewicza byli wr niem prze-
dewszystkiem: Jan Czeczott, Józef Jeżowski, Fran¬
ciszek Malewski. Śpiew, poezya, odczyty, marzenia
wypełniały te zebrania koleżeńskie, na których Mic¬
kiewicz czytał swoje pierwsze poezye: „Już się z po¬
godnych niebios oćma zdarła smutna" i „Hej, rado-
Widok Poznania z ulley Sapieżyńsklej w 1825 r.
(Z rysunku zamieszczonego w „Przyjacielu ludu“.)
„Badań starożytności we względzie geografii"
i „Dziejów starożytnych“, prac, które wprowadziły
na nowe tory krytykę historyczną i olśniewały świe¬
tnością erudycyi. Lelewel płomiennem słowem po¬
rywał swoich słuchaczów; entuzyazm jego udzielał
się młodzieńcom i wrywierał wielki wpływ na ich ży¬
cie koleżeńskie i umysłowe. On to założył „Tygodnik
Wileński", za jego też pobudką studenci powołali
nanowo do życia „Towarzystwo filomatyczne", któ¬
rego Lelewel był duszą za swoich uniwersyteckich
ścią oczy błysną!“. Język tych wierszy jest prze¬
pyszny, wzorowany na Trembeckim, ale jędrnością
zwrotów i wspaniałym tokiem przewyższający nie¬
raz pierwowzór. Wpływów romantyzmu nie ma tu
jeszcze, tak jak niema ich w powiastce „Żywiła"
drukowanej w „Tygodniku Wileńskim", ani w recen-
zyi z „Jagiellonidy" poematu Dyzmy Bończa Toma¬
szewskiego, przesłanej do „Pamiętnika warszawskie¬
go" w 1818 r. Dopiero gdy jako nauczyciel łaciny,
wymowy i prawa osiadł w Kownie od 1 września
>>>
WIKTOR f4r. OSSOIiIfiSKI,
podpułkownik strzelców konnych gwardyi, nr. 1790 zmarł 1869 roku.
(Z olejnego portretu Ludwika David’a, ze zbiorów hr. Tadeusza Miączyńskiego.)
>>>
1
Z fir. ]VIIi\CZYIlSKICI4 WI^TOROWA OSSOIal^SK A,
l-o voto Ks, Liubomirska.
(Z olejnego portretu Ludwika David’a, ze zbiorów hr. Tadeusza Miączyńskiego.)
>>>
528
1819, zaczął pisać swoje ballady; w jednej z nich
(„Romantyczność") nie wahał się rzucić rękawicy
staremu Śniadeckiemu, powtarzając wyrazy zaczer¬
pnięte z jego rozprawy; w innych („Lilie", „Ucieczka11,
„Tukaj“, „Rybka“, „Świteź", „Świtezianka", „Zaklęty
młodzieniec11, „Powrót taty", „Tolubię“, „Pani Twar¬
dowska") rozwinął już śmiało sztandary nowych poe¬
tyckich haseł, z taką mocą słowa i doskonałością
artyzmu, z taką świeżością i bujnością wyobraźni, że
powiew, który od nich tchnął, oddziałał elektryzują¬
co i rzeźwiąco na skostniałą dotychczas i martwą
w uświęconych formach polską poezyę. Ale nietyl-
ko w zakresie formy i ducha poezyi ówczesne wier¬
sze Mickiewicza czyniły wielki wyłom ku nowej
epoce: poruszały one silniej i gwałtowniej uczucia
młodych serc, niż to kiedykolwiek działo się w dzie¬
jach umysłowości polskiej. W roku 1820 Tomasz Zan
utworzył wśród filomackiego grona związki „Pro¬
mienistych" i „Filaretów11, które na wspólnych ma¬
jówkach prowadziły dalej wspólne myśli, wspólne
marzenia, i wspólną pracę duchową nad rozwojem
charakterów^ i umysłów. Dla związków tych napisał
Mickiewicz „Pieśń Filaretów" i „Ode do młodości",
w duchu hasła „mierz siły na zamiary, nie zamiar
według sił". W tym samym czasie Mickiewicz do¬
znał wielkiego życiowego i sercowego zawodu; Ma¬
ryla Wereszczakówna, dla której dotąd pisywał czu¬
łe „romanse" („Pierwiosnek", „Dudarz", „Kurhanek
Maryli"), wyszła za mąż za Wawrzyńca Putkamera.
Wiersz „Żeglarz" był pierwszym wyrazem bólu szar¬
piącego pierś poety. Niebawem powstały fragmenty
poematu „Dziady" (część II i IVi, którego forma
fragmentaryczna tłómaćzy się ówczesną manjerą ro¬
mantyzmu. Na tle ludowem, podań i obrządków
związanych z wiarą w życie zagrobowe i wieczny
stosunek z niem żyjących, stworzył Mickiewicz je¬
den z najpiękniejszych poematówr miłości, jaki mają
literatury świata; uczucie buchnęło w nim potężną
falą, zrywając z miarkowaną czułostkowością, na
którą w zakresie uczucia zdobywała się poezya pseu-
doklasyczna. Warszawscy Przyjaciele Nauk zżymali
się na te wrybuchy i próbowali wyszydzać ton ludo¬
wy zaklęć guślarza; Osiński i Koźmian byli najbar¬
dziej nieprzejednani; Wężykowi imponował już talent
wileńskiego poety, ale nie miał odwagi mówić tego
głośno; jeden tylko gen. Fr. Morawski, tłómacz „An-
dromachy", późniejszy autor wierszowanych „Listów
do klasyków i romantyków", ogłoszonych po wyjściu
„Konrada Wallenroda", zachwycał się już Mickiewi¬
czem. Młodzież natomiast, wszędzie gdzie ją doszły
poezye Mickiewicza, doznawała (jak stwierdza ze
swoich wspomnień Siemieński) tego „czegoby był
doznał człowiek, żyjący na świecie przed stworze¬
niem światła w chwili, kiedy ono zabłysło i wszyst¬
ko oświeciło". Ale nawet klasykom zaimponować
musiał bezimienny wiersz „Do Joachima Lelewela"
powracającego po trzyletniej przerwie na katedrę
historyi w Wilnie w' 1822 r.; wiersz trzymany roz¬
myślnie w tonie ulubionym przez Osińskiego i Koź-
miana, był arcydziełem formy, olśniewającym siłą,
pięknością języka i malowmiczością obrazów; dowo¬
dził nim Mickiewicz, jak łatwo byłoby mu stać się
pierwszym między tymi, którzy mówili z przekąsem
0	jego poezyi, i zadawał kłam słowom Śniadeckiego,
że „romantyczność to lis, dla którego winogrona nie¬
dojrzałe dlatego, że zadaleko wiszą".
Równocześnie z „Dziadami" ukazała się „Gra¬
żyna", odskakująca artyzmem, plastyką, nastrojem
od wszystkiego, co dotąd epiczna poezya polska wy¬
dała. Forma powieści poetycznej zapożyczona była
z Byrona; treść jednak, którą Mickiewicz tę formę
wypełnił, była artystycznie doskonalszą i wyższą'niż
najlepsza z powieści angielskiego poety. Tarnowski
porównywa „Grażynę" z „odłamkiem ateńskiego fry¬
zu, na którym Grek wykuł żmujdzkie figury w nie¬
dźwiedzich skórach i rysich kołpakach" i nazywają
jedną z przedziwności poezyi opisowej nie tylko pol¬
skiej, stwierdza jednak zarazem, że przemawia tylko
do zmysłu artystycznego, uczucie pozostawia w spo¬
koju. Jest jakby stworzona w chwili odpoczynku,
w chwili uczuciowego rozprzężenia; jest wyjątko¬
wym wT tej epoce burzy i przełomu dziełem spokoj¬
nej, zrównoważonej sztuki.
Pojawienie się „Dziadów" i „Grażyny" stało się
dla młodzieży, zwłaszcza litewskiej, hasłem pełnej
zapału, gorączkowej twórczości; Antoni Edward Ody¬
niec, Julian Korsak, Aleksander Chodźko starają się
naśladować Mickiewicza i piszą za jego wzorem bal¬
lady i romanse. Stefan Witwicki doprowadził nawet
do karykatury manjerę romantyczną. W Warsza¬
wie echa poezyi wileńskiej pobudzają twórczość
świeżo przybyłego tam ze szkół Bazyljańskich w Hu¬
maniu Bohdana Zaleskiego, który dotychczas druko¬
wał w „Pamiętniku Warszawskim“ melodyjne ale
wzorowane jeszcze na Brodzińskim wiersze a teraz
zaczyna przypominać sobie piosnki ukraińskie i snuć
szereg „dumek", „szumek" i „wiośnianek". Rycerza
z niemieckiej ballady zastępuje Zaleski stepowym
kozakiem, staczającym walki z Lachem i Tatarem
bujającym na czajce po czarnomorskiej fali, miłują¬
cym Laszkę-bohdankę i dnieprowre rusałki a rozko¬
łysanym dźwiękami dzwonów kijowskich. Wytwarza
się cała szkoła ukraińska w poezyi polskiej. Przyja¬
ciel Zaleskiego i kolega z Humania Seweryn Gosz¬
czyński próbuje swroich sił w wierszu pod jego opie¬
ką i za jego wskazówkami, ale rojenia o wypra¬
wie do Grecyi, aby się bić za jej wyswobodzenie
1	w związku z tem siedmioletnia „żebracza wędrów¬
ka” po Ukrainie odrywają od poetycznej pracy; nie¬
zrównoważony, dziki i mało artystyczny poemat
o „Zamku Kaniowskim" ukaże się dopiero w 1828
roku. Tymczasem pojawia się „Marya" Malczew¬
skiego.
Podporucznik inżynieryi Antoni Malczewski
był wychowańcem krzemienieckim; podczas wojny
1812 r. znajdował się w służbie garnizonowej w Mo¬
dlinie; za czasów Królestwa Kongresowego młody,
piękny oficer był ulubieńcem salonów i bohaterem
przygód miłosnych i pojedynkowych; z panią swoich
uczuć, Fryderykowrą z Załuskich Lubomirską, po-
>>>
529
dawszy się do dymisyi, zwiedził Francyę, Szwaj ca-
ryę, Włochy i Niemcy; w 1818 wycieczkę swoją na
Mont-Blanc opisał w genewskiej „Bibliotece uniwer¬
salnej" w chataubriandowskiej manjerze. W Wene-
cyi poznał osobiście Byrona, rozmawiał z nim długo,
talne powiastki,- pełne gallicyzmów. Modny wów¬
czas magnetyzm zbliżył go do sąsiadki i kuzynki
pani Zofii Kucińskiej; porzucił z nią Wołyń i osiadł
w Warszawie, mniemając złudnie, że się zdoła z pió¬
ra utrzymać. „Marya“ (1825) nie miała jednak szczę-
TYPY WARSZAWSKIE Z POCZĄTKÓW KRÓLESTWA KONGRESOWEGO.
Stragan z jabłkami.
(Rysunek Nor blina rytowany przez Dubouncourtfa, ze zbiorów biblioteki hr. Przeździeckich.)
dał się oczarować jego poezyi, podsunął mu podobno
pomysł do „Mazepy“. Straciwszy na podróżach ma¬
jątek, Malczewski osiadł jako dzierżawca w Hryno-
wie na WTołyniu; posyłał ztamtąd do lwowskich
„Rozmaitości" wierszowane epigramaty i sentymen-
ścia; nietylko klasykom, ale nawet i romantykom
nie podobała się z początku, choć był to „pierwszy
prawdziwy romantyczny poemat, w którym był
przedstawiony świat polski, dwór szlachecki i jego
mieszkańcy i w którym ukazała się poetyczna po-
>>>
530
stać polskiej kobiety", po raz pierwszy także zjawiały
się obrazy natury, ożywione uczuciem człowieka.
Nie żył już Malczewski w chwili, gdy Maurycy Moch¬
nacki w książce swojej „O literaturze polskiej
w wieku X1X“ (1830) wskazując jako cel piśmiennic¬
twa narodowego „uznanie samych siebie w naszem
jestestwie® postawił „Maryę" na równi z „Grażyną11
i „Dziadami" i zapewnił jej tę niesłychaną popular¬
ność, jaką potem cieszyła się przez lat kilkadziesiąt,
Krzemieńczaninem jak Malczewski był także
Maurycy Gosławski, poeta krajobrazów Podola, krze¬
mieńczaninem również Tomasz Padurra, nadworny
poeta emira Rzewuskiego w Sawraniu, piewca ru¬
skich dumek. Z humańskiej szkoły wyszedł Michał
Grabowski, autor „Melodyi ukraińskich11, a potem
(1828) „Myśli o literaturze polskiej11. Grabowski
i Mochnacki stali się krytykami i estetykami roman¬
tyzmu, ale podczas gdy pierwszy z nich odznaczał
się chłodem i rozwagą, drugi należał do najgoręt¬
szych nietylko w literaturze ale i w życiu, pociąga¬
jąc za sobą Goszczyńskiego i Zaleskiego do roman¬
tycznych porywów nietylko w poezyi ale i w polity¬
ce. Walka literacka pomiędzy klasykami a roman¬
tykami nie była gwałtowną i nie schodziła z pola
czysto krytycznego; nie dotykano ludzi, spierano się
tylko o pisma. Z ówczesnych czasopism „Astrea11
Franciszka Grzymały służyła klasykom; „Dziennik
Warszawski11 J. K. Ordyńca romantykom, równie jak
„Dziennik Wileński11; „Pamiętnik Warszawski11, wy¬
dawany przez Brodzińskiego i Skarbka zajmował
stanowisko pośrednie i pojednawcze. Echa sporu
o klasycyzm i romantyzm odbijały się nawet w wy¬
chodzącym przez jakiś czas „Miesięczniku Połoc-
kim11, a słowa zachwytu dla Mickiewicza znajdujemy
także w niemieckiej „Mnemo syne“, wydawanej we
Lwowie przez Aleksandra Zawadzkiego, Warszaw¬
ska „Gazeta literaeka11 natomiast zaledwie wspomi¬
nała o wyjściu poezyj Mickiewicza. Ogniskiem sku¬
piającym klasyków były salony Wincentego hr. Kra¬
sińskiego; tam się urabiała opinia o książkach i wier¬
szach, ztąd wychodziły w świat uszczypliwe docinki
0	litewskich i ukraińskich poetach, którym zarzuca¬
no przedewszystkiem niepoprawność języka z świa¬
domością, że zarzut ten najboleśniej będzie przez
nich odczuty.
Wypadki odwróciły tymczasem uwagę od spo¬
rów czysto literackich. Dnia 23 października 1823
wskutek śledztwa przeciwko tajnym związkom Mic¬
kiewicz został uwięziony i przebył w wileńskim
klasztorze Bazylianów pięć miesięcy. Zan, Czeczot
1	Suzin przyjęli na siebie całą odpowiedzialność;
Mickiewicz wypuszczony tymczasowo, oczekiwał
w Wilnie rozstrzygnięcia sprawy. Na zebraniach to¬
warzyskich występował wówczas z improwizacyami
(„Do Aleksandra Chodźki11, „Basza11). Dnia 24 paź¬
dziernika opuścił na zawsze Wilno, udając się do Pe¬
tersburga w towarzystwie Józefa Jeżowskiego i Fran¬
ciszka Malewskiego. W stolicy Rosyi poznał się
z Aleksandrem Bestużewem i Konradem Rylejewem.
W Odessie, dokąd Mickiewicz udał się z Petersbur¬
ga, starał się daremnie o posadę w liceum Richelieu-
go; przyjmowano go tu serdecznie w domach pol¬
skich a pani Karolina z Rzewuskich Sobańska obda¬
rzała go naw'et względami, czemu zawdzięczamy ca¬
ły szereg przepysznych wierszy miłosnych. Konna
podróż po Krymie była pobudką do napisania „Sone¬
tów Krymskich11, wydanych razem z innemi soneta¬
mi wr końcu 1826 r. w Moskwie, gdzie Mickiewicz
przebywał od końca 1824 r. znalazłszy zajęcie w kan-
celaryi generał-gubernatora Golicyna. Wśród war¬
szawskich krytyków sonety wywołały wielkie zain¬
teresowanie i sprzeczne sądy: Koźmian porównywał
je z wierszami Jaksy Marcinkowskiego, w „Gazecie
Polskiej11 natomiast pojawiło się aż dziewięć artyku¬
łów o „Sonetach11, między nimi pochwralny choć mę¬
tny Mochnackiego. Świat literacki w Moskwie zain¬
teresował się także żywo poetą „Sonetów11; za po¬
średnictwem Mikołaja Polewoja zapoznał się Mickie¬
wicz z Aleksandrem Puszkinem; w domu księżnej
Zeneidy Wołkońskiej bywał gościem częstym i mile
widzianym; interesował się żywro Karoliną Jiinisch,
którą uczył po polsku. Gdy w roku 1827 przybył po¬
wtórnie do Petersburga witano go tam już jako sław¬
nego poetę; w dzień wigilijny tegoż roku Polacy pe¬
tersburscy wyprawili autorowi „Sonetów11 kucyę,
na której wypowiedział długą dramatyczną improwi-
zacyę o Samuelu Zborowskim. W lutym 1828 roku
wyszedł „Konrad Wallenrod11. Na wiosnę tegoż roku
Mickiewicz, żegnany w Moskwie uroczyście na ze¬
braniu u Polewoja, przeniósł się zupełnie do Peters¬
burga, gdzie zbliżył się do rodziny słynnej pianistki
Maryi Szymanowskiej, której córkę Celinę miał po¬
tem zaślubić. Z tego okresu pochodzą tłómaczenia
poetów arabskich, oraz „Czaty11, „Trzech budrysów14,
„Farys11. W 1829 wyszły dwa tomy nowych „Poezyj1*
Mickiewicza, poprzedzonych przedmową: „O kryty¬
kach i recenzetach warszawskich11, tak jak pierwsze
poprzedzone było przedmową o „romantyczności11.
Tym razem Mickiewicz „jednym zamachem ścinał
głowę estetyce klasycznej z świetnością dowcipu
i	siłą argumentów11. Romantyzm mógł się uważać za
zwycięzcę; daremnie straconej sprawry bronił Fran¬
ciszek Salezy Dmochowski: ogół odwracał się od sta¬
rych, od ich zasklepiałego umiarkowania uczuć i za¬
marłych form, od ciasnoty ich duchowych widno¬
kręgów. Dnia 27 maja 1829 roku Mickiewicz wyje¬
chał z Petersburga morzem, odwiedził Goethego
w Wejmarze i przez Alpy udał się do Rzymu.
W Warszawie dojrzewały tymczasem dwa no¬
we geniusze poetyckie. Młody aplikant komisyi skar¬
bu Juliusz Słowacki pisał już powieści poetyckie
w stylu Byrona („Hugo11, „Arab11, „Mnich11) i stwo¬
rzył dwie tragedye: „Mindowe11 i „Maryę Stuart14.
Student uniwersytetu Zygmunt Krasiński próbuje
sił swoich w powieści prozą; „Grób rodziny Reichs-
thalów11 i „Władysław Herman11 świadczą o wyobraź¬
ni patetycznej, choć jeszcze nie zapowiadają „Iry-
dyona11 i „Nieboskiej komedyi11.
Rozwój sztuki nie szedł równolegle z rozwojem
poezyi w okresie pierwrszych trzech dziesiątków
>>>
531
wieku. W zakresie muzyki tylko dojrzewał geniusz,
który miał zdziwić i zachwycić świat. Muzyką zaj¬
mowano się wogóle dużo, zwłaszcza w Warszawie,
gdzie słynęli jako znakomici nauczyciele Wejnert,
Wieman, Zawadzki, Żywny i Krogulski. Marya Szy¬
manowska, przedmiot ostatniej miłości Goethego
i bohaterka jego „Elegii Marienbadzkiej", głośna by¬
ła w Niemczech, Francyi i Anglii. Cieszyły się tak¬
że popularnoścą śpiewaczki warszawskie Blsnerowa
i Majerowa. Na salach kasynowych w pałacu Soł-
tyka na Podwalu odbywały się słynne koncerty nie¬
dzielne. Operą kierował Józef Elsner; grywał nawet
„Don Juana" i „Piet zaczarowany11 a „Precjoza*1
nie prymitywny; od 1828 poświęcony był wyłącznie-
poważnej operze i tragedyi, bo farsę i wodewile prze¬
niesiono do teatru Rozmaitości, pomieszczonego
w gmachu Towarzystwa Dobroczynności; w pałacu
Radziwiłłowskim, później Saskim, mieścił się teatr
francuzki, grywający lekkie wodewile. Dnia 24 lu¬
tego 1818 r. w tym pałacu zapowiedziany był kon¬
cert na ubogich, urządzony przez ordynatową Zofię
z Czartoryskich Zamoyską: wystąpił na nim po raz
pierwszy młodziutki Fryderyk Chopin, który olśnił
wszystkich; przepowiadano mu wtedy, że będzie
„drugim Mozartem".
W dziedzinie malarstwa najgłośniejszem było
Pomnik pułkownika Cypryana Godebskiego na ementarzu Powązkowskim,
(Drzeworyt z rysunku oryginalnego Franciszka Kostrzewskiego.)
i „Frejszyc“ Webera zapełniały zawsze teatr po brze¬
gi; wśród śpiewaków słynęli bas Szczurowski i te¬
nor Kratzer. Oryginalnych oper dostarczali sędziwy
już Maciej Kamiński i niewiele od niego młodszy
Jan Stefani. Sam Elsner komponował dużo a melo-
dye urabiał na pieśniach ludowych polskich; popu¬
larnością cieszyły się jego opery: „Leszek Biały",
„Król Łokietek", „Sułtan Wampusz“, „Mieszkańcy
Kamkatal" i „Siedem razy jeden“. Od r. 1821 dyrek-
cyę opery objął Karol Kurpiński, autor „Pałacu Lu-
cypera" (1810), „Oblężenia Gdańska", „Jadwigi"
(1814) do słów Niemcewicza, „Zamku na Czorszty¬
nie". Teatr na placu Krasińskich, naprzeciw Izby
Senatu, w którym grywano te opery, był niesłycha-
nazwisko Aleksandra Orłowskiego (1777—1832). Syn
oberżysty w Siedlcach, który rysunkami na ścianie
zwrócił uwagę księżnej generałowej Czartoryskiej,
oddany został na naukę Norblinowi: wyrywał się ze
szkoły raz do wojska, potem, przez miłość, do trupy
linoskoczków Chiariniego. Dopiero gdy się nim za¬
opiekował książę Józef, wśród wesołej atmosfery pod
Blachą, dojrzewa talent Orłowskiego: tworzy nietyl-
ko karykatury, na zawołanie, za dukata, ale także
i sceny z życia żołnierskiego na zamówienie księżnej
Aleksandrowej Sapieżyny, potem w Nieborowie na
dworze wojewodziny wileńskiej. Od r. 1802 osiada
w Petersburgu, zostaje nadwornym rysownikiem
Wielkiego Księcia Konstantego, otrzymuje pracow-
>>>
nię w Zimowym Pałacu. Sława jego rośnie, talent
się wzmaga; powstają obrazy olejne; dzieła jego wy¬
kupują skwapliwie księgarz Ruspolli i handlarz Plu-
chart dla Anglii za ceny na owe czasy bajeczne. Pe¬
tersburska Akademia Cesarska zamianowała go
członkiem honorowym. Polskie sceny wojskowe
oraz charakterystyczne typy rosyjskie stanowiły ulu¬
bione tematy Orłowskiego. W Krakowie pracował
Michał Stachowicz, uczeń Piotra Molitora i Młodziń-
skiego; technik to był średniej miary, ale talent nie¬
zwykły. FreskowTe malowidła zdarzeń historycznych
pędzla Stachowicza zdobiły pałac Biskupi wr Kra¬
kowie, oraz ściany uniwersytetu Jagiellońskiego.
Kościoły krakowskie zaopatrywał w liczne obrazy
religijne. Uwieczniał także współczesne sobie zda¬
rzenia („Kościuszko wr Krakowie 1794 r.“, „Wjazd
biskupa Sołtyka na księztwo Siewierskie", „Wejście
do Warszawy księcia Józefa Poniatowrskiego“). Jego
zasługą jest również wprowadzenie do malarstwa
polskiego żywiołu obyczajowego i potocznego.
WT Wilnie przez pierwszych siedem lat wieku
świetniał talent Franciszka Smuglewicza, pierwsze¬
go profesora malarstwa wr Akademii wileńskiej;
główna jego działalność przypada jednak na wiek
poprzedni. Jako uczeń Rafaela Mengsa zasłynął
obrazami religijnemi w kościele Bazylianów' wr War¬
szawie i historycznemi dla biskupa Massalskiego
w Wilnie. Sufit biblioteki akademickiej wr Wilnie
ozdobiony został jego „Świątynią sławry, do której
wchodzą sławni kraju Polskiego mężowie, wieńczeni
przez Minerwę"; „Geniuszem sławy, głoszącym do¬
brze zasłużonych naukom1*; „Pracą i pilnością gotu¬
jącym winnice dla uczonych11; wreszcie „Tarczą mą¬
drości zasłaniającą poświęcających się naukom“.
Cenne są jego obrazy z historyi polskiej oraz frag¬
menty widoków wileńskich. Następcą Smuglewicza
na katedrze malarstwa w Wilnie został Jan Rustem,
naśladowca Dawida; Rustem był pochodzenia turec¬
kiego. Malował głównie portrety wybitnych osobi¬
stości litewskich, wykonywał akwarelowa miniatury
i krajobrazy, malował obrazy religijne, historyczne,
mitologiczne. W nauczaniu publicznem w Wilnie
pierwszy wprowadził studya z odlewów arcydzieł
starożytnej rzeźby i żywych wzorów.
Najznakomitszym rysownikiem tej epoki był
profesor malarstwa w uniwersytecie warszawskim
od 1819 r. i członek Tow. Przyj. Nauk Antoni Bro¬
dowski (1784—1832), stypendysta izby edukacyjnej,
uczeń Augustina i Girarda; pozostawił po sobie czte¬
ry obrazy i czterdzieści kilka portretówr o rysunku
pewnym, kolorycie jasnym do dziś dnia. Największy
obraz Brodowskiego przedstawia Saula i Dawida,
inny Edypa i Antygonę; najbardziej znanym jest, re¬
produkowany i w naszem wydawnictwie, obraz
przedstawiający wyręczenie przez Cesarza Aleksan¬
dra I-go rektorowi Szwejkowrskiemu dyplomu nadawr-
czego uniwersytetu. Z innych malarzy tej epoki wy¬
mienić należy braci Lampich i Jana Bogumiła Pler-
scha w pierwrszej epoce, Walentego Wańkowicza,
Aleksandra Kokulara, Jana Feliksa Piwarskiego
w latach późniejszych. Znakomitym rytowmikiem był
Michał Płoński, ceniony także malarz-akwarelista.
Władysław7 Oleszczyński, jeden z najlepszych ucz¬
niów7 wydziału sztuk pięknych w uniwersytecie war¬
szawskim, kształci się pomiędzy rokiem 1825 a 1830
pod kierunkiem Dawida d’Angers na medaljera men¬
nicy warszawskiej, twrorzy pierwrsze prace rzeźbiar¬
skie i wykonywa medal na pamiątkę odsłonięcia
thorwaldsenowskiego pomnika Kopernika w War¬
szawie.
W zakresie architektury po roku 1818 budzi się
także żywy ruch wr Warszawie; na jego czele stoi rzą¬
dowy budowmiczy Antoni Corazzi z Livorno. Według
jego planówr powstąje gmach Towarzystwa Przyja¬
ciół Nauk, gmachy Banku Polskiego i Komisyi Skar¬
bu i wiele innych pięknych budowli. Od roku 1825
Corazzi zaczął budować gmach Teatralny, skończo¬
ny w 1833 przez Ludwika Kozubowskiego.
^
^ KONIEC CZĘŚCI 1-ej TOMU II. ^
"2'S'S'
U. 40629
>>>
SPIS PRZeO/WIOTÓW.
OKRES DRUGI.
Od kongresu wiedeńskiego 1815 r. do kapituła-*
eyi Warszawy 1831 r.
CZĘŚĆ PIERWSZA.
Od traktatów wiedeńskich 3 maja 1815 do zgonu
Cesarza Aleksandra 1 grudnia 1825 r.
Stan prowincyj polskich po kongresie
(str. 3). — Nowy podział (str. 4). — Prawo reprezentacyi na¬
rodowej (str. 5). — Zasady konstytucyi Królestwa Polskie¬
go (str. 8).
Rząd tymczasowy (str. 13).—Komitet wojskowy
organizacyjny (str. 17).—Uroczystość ogłoszenia Królestwa
(str. 18).—Tymczasowa Rada Stanu (str.il).— Prezes komi¬
tetu namiestników Łanskoj (str. 22).—Ministerya (str. 24).—
Streszczenie zasad konstytucyi (str. 28).
Wewnętrzna organizacya (str. 33). — Niepo¬
rozumienia (str. 37).
Prace organizacyjne Rządu Tymczaso¬
wego (str. 42). — Skład rządu (str. 43). — Oświecenie pu¬
bliczne (str. 45). — Ministeryum sprawiedliwości (str. 47). —
Oszczędności tstr. 48).—Komisya ula administracyi Warsza¬
wy (str. 49).—Sprawy zagraniczne (str. 60).
Wykonanie uchwał kongresu (str. 51).—
Oznaczenie granicy pruskiej (str. 52).
Wolne miasto Kraków (str. 53). — Traktat do¬
datkowy (str. 56).'—Tekst konstytucyi (str. 69).
Opracowanie konstytucyi Król. Pol¬
skiego (str. 77).—Komitet dla zaprojektowania (str. 80).—
Deputacya homagialna (str. 83). — Święte Przymierze
(str. 85).
Cesarz Aleksander w Warszawie (str.
88). — Wielki Książę Konstanty najwyższym wodzem (str.
88).—Nominacya Zajączka (str. 89).
Tekst ustawy konstytucyjnej Króle¬
stwa Polskiego (str. 89). — Zaręczenia ogólne (str.
90).- O królu (str. 97). — O namiestniku i o radzie stanu (str.
100). — O wydziałach rządowych (str. 105). — O reprezenta¬
cyi narodowej (str. 108). — O senacie (str. 112). — O izbie po¬
selskiej (str. il3).—O sejmikach (str. 114).— O sądownictwie
(str. 116). — Trybunały (str. 117). — Urządzenia ogólne (str.
120).—O prawach politycznych i obywatelskich (str. 121).—
0	zgromadzeniach gminnych (str. 122). — O prezydujących
na sejmikach (str. 128). — O sposobie odbywania sejmików
(str. 129).—O sejmie (str. 137).
Pobyt Cesarza (str. 153). — Deputacya gubernij
litewskich (str. 154).—Namiestnik Zajączek (str. 155).—Uro¬
czystość ogłoszenia ustawy (str. 157).—Objęcie rządów przez
Zajączka (str. 159).
Stan ekonomiczny kraju (str. 160). — Szkol¬
nictwo (str. 161). — Tolerancya religijna (str. 162) — Rozwój
materyalny (str. 165).—Rozkrzewienie przemysłu (str. 168).—
Środki komunikacyjne (str. 169). — Górnictwo (str. 169). —
Rozkwit Warszawy (str. 170).—Draźliwość ogółu (str. 171).
Pierwszy sejm 1818 r. (str. 172).—Polityka opo¬
zycyjna (str. 173). — Odjazd Cesarza (str. 180). — Odpowiedź
na uwagi sejmu (str. 181).—Kongres akwizgrański (str. 184).—
Sprawy drukowe (str. 185). — Dymisya Chłopickiego (str.
188). — Prasa (str. 189). — Gwizdanie w teatrze (str. 192). —
Ustanowienie cenzury (str. 193).
Sejm 1820 r. (str. 197). — Dyskrecyonalna władza
W. Ks. Konstantego (str. 200).—Mowa ministra Mostowskie¬
go (str. 201). — Wniosek zaskarżenia Potockiego (str. 201). —
Strofująca mowa tronowa (str. 202). — Położenie europejskie
1	kongres w Opawie (str. 203). — Powstanie greckie (str.
204).—Deklaracya lublańska (str. 205). — Liberalizm i obsku¬
rantyzm (str. 208). — Dymisya Potockiego i minister Stani¬
sław Grabowski (str. 213).
Związki polityczne (str. 216'. — Wolnomular¬
stwo (str. 216).—Związki wileńskie (str. 217).
Lata 1821 do 1825 (str. 218).—Minister Lubecki (str.
219'. — Stan kraju i skarbu (str. 220). — Sfery wojskowe (str.
224).—Działanie W. Ks. Konstantego (str. 225).—Zrzeczenie
się W. Ks Konstantego (str. 226). — Małżeństwo z Żanettą
Grudzińską (str. 229). —Dwór belwederski (str. 232). — Gene¬
rał Kurata i baron Paweł Mohrencheim (str. 233).—Zwyczaje
W. Księcia (str. 235). — Rozszerzenie władzy W. Księcia (str.
237).—Zniesienie jawności obrad sejmowych (str. 240).—Sejm
roku 1825 (str. 241).—Śmierć Cesarza Aleksandra (str. 242 .
Opis żałobnego obchodu po Cesarzu
Aleksandrze I-ym (str. 243). — Lista imienna osób
przyjmujących udział w obchodzie (str. 243).—Opis pochodu
(str. 296).—Nabożeństwo żałobne (str. 320). — Kazanie Woro¬
nicza (str. 330).—Kazanie Diehla (str. 345))—Kazanie Laube-
ra (str. 356).—Mowa rabina Gliicksberga (str. 364).
CZĘŚĆ DRUGA.
Wielkie Księztwo Poznańskie, Galicya i Rzeczpo¬
spolita Krakowska w okresie od J815 do 1830 r.
Wielkie Księztwo Poznańskie (str. 371).—
Fryderyk Wilhelm Ill-ci (str. 371).—Królewski patent oku¬
pacyjny (str. 372).—Namiestnik kraju Antoni Radziwiłł (str.
373). — Naczelny prezes Zerboni di Sposetti (str 376). — Me-
moryał Amilkara Kosińskiego (str. 377).—Stany prowincyo-
nalne (str. 378). — Konkordat (str. 379). — Marszałek Stanów
ks. Sułkowski (str. 380).—Landraci (str. 381).—Uwłaszczenie
włościan (str. 384).—Zgon Dąbrowskiego (str. 384).
Galicya (str. 385). — Cesarz Franciszek Il-gi (str.
385). — Stany sejmowe (str. 385). — Wydział stanowy i sejm
str. 386). — Stanowisko rządu wobec sejmu (str. 387). — Uni¬
wersytet lwowski (str. 388).—Szkoły (str. 389).—Cenzura au-
stryacka (str. 393).—Ludność włościańska (str. 395).—Biblio¬
teka Ossolińskich (str. 396).—Hr. Józef Maksymilian Ossoliń¬
ski (str. 397). — Jan Nepomucen Kamiński (str. 399). — Teatr
lwowski (str. 400).— Dziennikarstwo galicyjskie (str. 401). —
Aleksander hr. Fredro (str. 402). — Podburzanie ludu (str.
403).—Stosunki pańszczyźniane (str. 405). — Spory pomiędzy
gubernjum a sądami (str. 411).—System rządowy (str. 412).—
Uwagi Hoscha (str. 413).—Biurokraci czescy (str. 416).—Au-
stryacka maszynerya rządowa (str. 417).— Sprawy kościelne
(str. 420). — Powszechne prawo cywilne (str. 423). — Sądow¬
nictwo (str. 424).—Mandataryusze (str. 427).
Rzeczpospolita Krakowska (str. 429).—Pre¬
zes Stanisław hr. Wodzicki (str. 432). — Pogrzeb ks. Józefa
Poniatowskiego i Tadeusza Kościuszki (str. 433).—Stanowi¬
sko handlowe Krakowa (str. 434). — Świetność materyalna
Rzeczypospolitej (str. 442).—Prezydentura Wodzickiego (str.
445).— Wybór Józefa Nikorowicza (str. 445).—Wybór Kacpra
Wielog:łowskiego (str. 446).—Rezygnacya Wielogłowskiego
(str. 448). — Józef Haller (str. 449). — Ksiądz Jan Schindler
(Str. 450).—Ruch umysłowy (str. 450).
CZĘŚĆ TRZECIA.
Rozwój literatury i umysłowości polskiej w okre¬
sie trzech pierwszych dziesiątków lat XIX wieku.
Hasła młodych pokoleń literackich (str.
451).—Uniwersytet wileński (str. 452'.—„Dziennik Wileński"
(str. 453).—Bracia Śniadeccy (str. 454).—Kazimierz Kontrym
(str. 460). — Tadeusz Czacki (str. 464).—Szkoła krzemieniecka
(str. 465).
Warszawskie Towarzystwo Przyjaciół
Nauk (str. 468). — Cypryan Godebski (str. 469).—Woronicz
(str. 472).—J. U. Niemcewicz (str. 477).—Powieść polska (str.
486).—Teatr Bogusławskiego (str. 491).—Ludwik Adam Dmu-
szewski (str. 498). — Ludwik Osiński (str. 496). — Komedye
Fredry (str. 498). Aloizy Feliński (str. 500).—Wężyk i Koź-
mian (str. 501). — Skutki kulturalne pracy organicznej (str.
506). — Stanisław Potocki (str. 507). — Stanisław Staszic (str.
508) —Broszury w kwestyi włościańskiej (str. 510). — Książki
dla ludu (str. 511). — Adam Czarnocki (str. 512). — Ltnde
(str. 513).
Wpływ literatury zagranicznej (str.
513).—Leon Borowski (str. 514). — Kazimierz Brodziński (str.
515). — Poeci żołnierze (str. 516). — Byron i Walter-Scott
(str. 520).—Klasyczność i romantyczność (str. 521).—Rozpra¬
wa Śniadeckiego „o pismach, klasycznych i romantycz¬
nych" (str. 522).—Polemika ze Śniadeckim (str. 523).—„Wie¬
sław" i przekłady Brodzińskiego (str. 524).
Adam Mickiewicz (str. 525). — Joachim Lelewel
(str. 525).—Ballady, „Dziady", „Grażyna" (str. 528).—Bohdan
Zaleski i Seweryn Goszczyński (str. 528).—Antoni Malczew¬
ski (str. 529). — Walka romantyków z kin sykami (str. 530'. —
„Sonety krymskie", „Konrad Wallenrod" i rozprawa „O kry¬
tykach i recenzentach warszawskich" (str. 530). — Słowacki
i	Krasiński (str. 530). — Muzyka (str. 531).—Malarstwo (str.
532). — Architektura (str. 532).
>>>
Spis rycin, rysunków i kopij z obrazów,
zawartych w części 1-ej tomu Ii-go
„DZIEJÓW P0R0ZBI0R0WYCH NARODU POLSKIEGO”.
Adamowicz Adam Eerdynand
Albicht Adolf
Aleksander I Cesarz Wszech Rosyi
Król Polski	20,
■Cesarz Aleksander I wręcza akt fun
dacyjny uniwersytetowi warszaw
skiemu
Cesarz Aleksander I w mundurze
generała polskiego
Cesarz Aleksander I w mundurze
gen. wojska polskiego ....
Aremberg de Ligne Karol Józef ks
Armiński Franciszek
Axamitowski Wincenty ....
Bandke Jerzy Samuel
Bergonzoni Michał
Berkowicz Józef
Biernacki Aloizy
Bitwa pod Waterloo
Blank Antoni
Bogusławski Wojciech ....
Bogusławski Henryk Ludwik . .
Bohdanowicz Józef ksiądz . . .
Bohusz Ksawery ksiądz ....
Bojanus Ludwik
Brandt Franciszek
Brodziński Kazimierz
Bronikowski Aleksander Augus
Ferd
Bronikowski Aleksander
Brzeżański Augustyn .
Bujnicki Kazimierz
Byszewski Tomasz
Capelli Aloizy
Catalani Angielika
Celiński Józef Jan
Cesarzowa Elżbieta
Chodakowski-Zoryan Dołęga . .
Chodźko Jan
Chopinowa Justyna z Krzyżano
wskich
Chopin Marcin
Chopin Fryderyk
Chopin u namiestnika Radziwiłła
Chrzanowski Jan
Cichocki Michał Mikołaj ....
Corazzi Antoni
Czarnowski Franciszek ....
Czartoryski Adam Jerzy ks. . .
Czartoryski Konstanty ks. . . .
Czartoryska Izabella z Flemingów
Czekierski Józef . .
Daniłowicz Ignacy
Damel Jan Krzysztof
Dąbrowski Łukasz pułkownik . .
de Diehl Karol pastor
De Ligne ks. Jadwiga z ks. Lubo
mirskicli
Detzner Salomea
Dmochowski Kazimierz ksiądz
Dmuszewski Ludwik Adam . .
Drucki-Lubecki Franc. Ksaw. ks.
Dunin-Borkowski Stanisław hr
Str.
202
155
5, 193
z Drozdowa .
62
107
313
377
524
355
43
140
428
378
5
393
175
231
152
124
185
104
435
65
423
486
624
75
154
136
117
21
401
170
214
215
390
414
191
110
393
344
6
334
446
132
131
180
71
360
194
172
206
384
34, 325
418
Dunin-Borkowski Józef hr	 436
Str-
Dyplom na porucznika wojsk pol¬
skich na imię Józefa Dąbrow¬
skiego 		40
Dyplom z ukończenia uniwersytetu
warszawskiego na imię A. Tań¬
skiego 		64
Dyplom na Sodalisa Maryi, wyd.
Ignacemu Rembielińskiemu . .	109
Dyplom członka Tow. Przyj. Nauk	114
Dziarkowski Jacek August ....	140
Dzierzkowski Józef Starża ....	124
Dzierożyński Damazy	521
Emblemat z dyplomu członka Tow.
Przyjaciół Nauk		116
Facsimile z listu własnoręcznego
Ces. Aleksandra I-go do hr. To¬
masza Ostrowskiego		9
Falkowski Jakób ksiądz		57
Famulus Żółkowskiego t. zw. ogól¬
nie roznosiciel ,,Momusa“ ....	48
Felińska Ewa z Wendorffów . . .	127
Fligiel adjutant Ces. Aleksandra j
w armi polskiej	330
Fredro Aleksander hr. . . . • . 95, 427
Fonberg Ignacy	160
Frank Józef	135
Gawarecki Zygmunt		59
Gedroyć Józef ks	507
Generał adjutant Ces. Aleksandra I
w służbie polskiej	331
Girtler Sebastyan	412
Golec Antoni	169
Gołembiowski Łukasz		50
Gołuchowski Józef		94
Górski Waleryan		181
Grabowski Stanisław hr		29
Grabowski Stefan	422
Grudzińska Joanna	101, 398
Gutkowski W	170
Gutkowski Jan Marceli		425
Gwardyjski pułk liniowy W. Ks.
Michała		28
Hauke Maurycy	339
Hempiński Jakób	173
Herberski Wincenty ......	144
Hoffmanowa Klementyna z Tańskich	470
Homolicki Michał	202
Hubielewicz Stefan	153
Huzar z epoki Ks. Warsz	168
Jabłonowski Maciej ks	498
Jabłoński kapitan-major		87
Jagmin. Paweł	126
Jankowski Płacyd	204
Janowicz Aloizy			493
Jaraczewska Elżbieta z hr. Krasiń¬
skich 		72
Jarocki Feliks Paweł	405
Jasińska Magdalena	172
Jelski Ludwik hr		61
Jundziłł Stanisław Bonifacy ksiądz	150
Karpiński Franciszek	118
Kamiński Jan Nepomucen ....	223
Kawalerska jazda		49
207,
Każyński Wiktor
Kiciński Pius
Kiciński Bruno hr
Kiciński, Dmuszewski i Lesznowski,
redaktorowie pism warszawskich.
Kincel Filip
Kiecki Waleryan
Kluk Krzysztof ksiądz . . .
Kłągiewicz Andrzej Benedykt
Kolberg Julian
Kongres wiedeński w r. 1815 .
Kosiński Amilkar
Kossakowski Józef hr ....
Kossakowski Józef Ignacy . .
Korzeniowski Józef
Krasiński Zygmunt
Krasiński Jozef Wawrzyniec hr.
Kropiński Ludwik
Kruszyński Jan Chrzc. . . .
Krzyż i gwiazda orderu Qrła Białego
„	„	„ S-go Stani¬
sława . . .
„	„	„ wojskowego
Virtuti militari
Krzyżanowski Adryan
Krzyżanowski Jan Kanty ....
Kucharski Aleksarder
Lelewel Joachim
Lewicki generał
Lipiński Karol
Litawor Chreptowicz Joachim . .
Lobkowitz August Longin ks. . . .
Lubomirski Edward ks
Lubomirski Henryk ks
Lubomirska Rozalia l-o voto, 2-0 vo-
to Wacławowa Rzewuska. . . .
Łanskoj W. S
Łęski Jozef profesor
Łubieński Henryk hr
Łubieński Feliks Walenty Pomian hr.
Łubieński Jan hr
Łubieński Tadeusz hr. biskup . . .
Łubieński Józef hr.
Łuszczewska Nina z Żółtowskich
Maciejowski Wacław Aleksander .
Magier Antoni
Malczewski Antoni ....
Malcz Wilhelm. . . . . .
Maleszewski Piotr Paweł. .
Manugiewicz Mikołaj ksiądz
Mapa gór Tatrzańskich . .
Marcinkowski Kajetan Jaxa.
Markowski Józef
Medal wybity na pamiątkę utwo¬
rzenia Król. Polskiego . . .
„ z popiersiem W. S. Łanskoja
„ na pamiątkę wskrzeszenia
Królestwa Polskiego . . .
„ pamiątkowy Rzeczypospoli¬
tej Krakowskiej
„ na cześć Lindego
„ na cześć ks. Józefa Ponia¬
towskiego w czasie sprowa¬
dzenia zwłok jego do kraju. .
Str.
162
344
384
456
117
434
108
141
404
54
67
230
418
379
165
338
56
45
312
312
316
424
449
240
39
320
103
147
432
58
449
520
90
120
60
226
227
321
456
413
74
178
82
387
445
455
501
218
151
69
69
212
212
218
225
>>>
Str.
Medal przyznawany za dzieła sztu¬
ki, literatury i wynalazków
z czasów Król. Kongr . • .
na cześć Karola Kurpińskie¬
go . . . . . . . . . • •
„ pamiątkowy pierwszej szosy
w Królestwie Polskiem. . .
„ na pamiątkę zgonu Cesarza
Aleksandra I
na cześć Józefa Maksymilia¬
na Ossolińskiego
Mianowski Mikołaj
Michałowski Piotr
Mickiewicz Adam	 83, 237,
Mile Jan
Minasowicz Józef Dyonizy . . .
Miniewski Władysław
Moniuszko Dominik
Morawski Franciszek
Morawski-Dzierżykraj Józef Aleksy
Morawski Teodor
Mostowski E. H
Mowa ks. Woronicza w katedrze św.
Jana
Mundury wojska polskiego w zbio¬
rach J. Rosena w Paryżu ....
Mundury wojska polskiego . . . •
W	“
Mycielski Michał . .
Mysyrowicz Andrzej Kajetan . . .
Nabożeństwo żałobne w Katedrze
S-go Jana
Nabożeństwo żałobne za Ces. Ale¬
ksandra I w kośc. ewangelickim .
Nakwaska Anna z Krajewskich . 222,
Narbutt Teodor
Niszkowski Jan Fryderyk ....
Norblin de la Gourdaine Jan Piotr .
Nowosilcow Mikołaj
Obchód żałobny za Ces. Aleksandra I
w synagodze żydowskiej ....
Odlanicki-Poczobót Marcin ....
Odyniec Antoni Edward
Ogiński Michał Kleofas ks. . , . .
Ogłoszenie Rzeczyp. Krakowskiej .
Olizar Narcyz
Orłowski Aleksander ......
Osiński Ludwik
Osiński Aloizy ksiądz
Ossoliński Józef Maksymilian . . .
Ossoliński Wiktor hr
Ossolińska Wiktorowa z hr. Mią-
czyńskich
OsztorpLeon .
Otwarcie sejmu Królestwa Polskie¬
go przez Ces. Aleksandra I . . .
Owidzki Joachim
Owsiński Kazimiarz
Pamiątki wojskowe z lat 1816—1831 .
))	fi	5	?	»
Pancer Eeliks
Paszkowski Józef
Pelikan^ Wacław
Peszke Józef
Plater Ludwik hr
Pieczęć większa Warsz. Tow. Przy¬
jaciół Nauk
„ mniejsza Warsz. Tow.Przy¬
jaciół Nauk
Piotrowski Józef
225
235
242
316
522
203
437
419
397
81
65
239
7
374
407
139
327
16
328
329
332
333
336
340
341
346
347
353
357
362
366
367
373
382
383
443
458
459
474
475
494
495
499
473
241
Str.
Piramowicz Grzegorz	132
Pochód żałobny symbolicznego
pogrzebu Cesarza Aleksandra
I-go, odbytego w Warszawie
w dniu 7 kwietnia 1826 r. 243—311
Pochód żałobny na placu Saskim
podczas obchodu symbolicznego
pogrzebu Ces. Aleksandra I . . . 349
Poliński Michał	188
Poniatowski ks. Józef	195
Potocki Aleksander
Potocki Aleksander hr
Potocki Stanisław, generał adjutant
króla saskiego i ks. warszawskiego
Potocki Stanisław, fligiel adjutant
Ces. Aleksandra I.
10
37
342
343
Potocki August hr	376
Potocki Stanisław Kostka ....	381
Potocka Klaudyna z hr. Działyńskich	471
Porcyanko Konstanty	153
Powrot Napoleona z wyspy Elby	4
Pożegnanie rekruta	224
Prażmowski Adam ksiądz ....	108
Prądzyński Ignacy	335
Przejście wojsk francuzkich przez
plac ratuszowy w Wilnie w odwro¬
cie wielkiej armii w r. 1812. . . .	179
Przejście pochodu żałobnego przez
plac Zygmnntowski	318
Puttkamerowa Marya z Wereszcza-
ków	471
Raczyński Edward hr	431
Radwan pułkownik	315
Radziwiłł Dominik ks		99
Radziwiłł Antoni Henryk ks. . . .	403
Rakowiecki Ignacy Benedykt . . .	445
Rautenstrauchowa Łucya z ks. Ge-
droyciów	465
Redei Jakób. . .	438
Rekonesans	213
Rembieliński Rajmund		86
Rewia na placu Saskim wobec W.
Ks. Konstantego	350
Rewia na placu Saskim w r. 1826 . .	429
Rożniecki generał	363
Różycki Samuel	502
Rudzińska kasztelanka	380
Rumbowicz Hipolit	188
Rusiecki Kanuty	137
Ruttie Andrzej	439
Rymkiewicz Eeliks	181
Rzewuski Henryk hr	391
Rzewuski Wacław	 424, 477
326
358
386
513
142
229
68
369
183
421
190
426
463
138
130
389
440
526
527
182
361
52
173
22
23
444
38
143
517
454
116
116
122
Sanguszko Eustachy ks	11, 498
Sapalski Franciszek		145
Scliuch Prezydent Warszawy . . .	208
Serwaczyński Stanisław	162
Sękowski Józef		405
Sierakowski Karol Józef	447
Sierawski Julian	478
Siestrzyński Jan Dr		18
Skarbek Fryderyk hr	462
Składanie insygniów Królewskich na
ołtarzu w Katedrze S-go Jana . .	323
Skidełł Jan ksiądz	152
Skorochód Majewski Walenty . . .	163
Slizień Rafał	236
Sławiński Piotr	160
Słowacki Juliusz	164
Smuglewicz Franciszek		45
Sobolewski Walenty br	148
Sobolewski Ignacy hr		148
Sołtyk Michał ksiądz kanonik. . .	129
Sołtyk Stanisław	386
Sołtyk Roman			479
Soroka Jerzy	480
Stano Ignacy	242
Staszic Stanisław ksiądz .... 115, 375
Stattler Wojciech Korneli ....	401
Stef ani Jan	460
Stopniowe kształtowanie się czapki
mazurskiej 	484
Stopniowe kształtowanie się roga¬
tywki 	484
Stopniowe zmiany czapki ułańskiej .	516
Strojnowski Hieronim ksiądz . .	197
Stubielewicz Stefan	153
Suchodolski January	102
Sulgostowski Marcin Dunin .... 406
Snrowiecki Wawrzyniec	442
Symboliczny katafalk wystawiony
w czasie obrzędu pogrzebowego
Ces. Aleksandra I-go w Zamku
Str.
Królewskim	319
Szaniawski Józef Kalasanty .... 37
Szembek Piotr hr	314
Szkoła korpusu kadetów	 28
Sznayde Franciszek	487
Szopowicz Franciszek	112
Szubert Michał	389
Szumborski Filip Felicyan ksiądz . 33
Szymanowski Jozef	365
Szweykowski Andrzej Wojciech ks. 397
Swiatopełk-Mirski Ferdynand książę 111
Swiatopełk-Mirski Tomasz ks. . . . 121
$wiatopełk-Mirski ks. Aleksander . 146
^wiatopełk-Mirski Teofil ks. ... 171
^widziński Konstanty	411
Swięcki Tomasz	 51
Truskolawski Tomasz	173
Truskolawska Agnieszka z Mura-
nowskich	 176
Typ charakterystyczny z począt¬
ków XIX w. w Warszawie . ... 48
Typy warszaw.: Sprzedający cybule 468
„	„ Tracze	469
„ Szlachcic starej daty 482
„ „ Patron trybunału . 483
„ „ Sprzedający drób . 496
„ „ Sprzedający obrazki 497
„ „ Stróże nocni . . . 504
„ „ Baby przed kościo¬
łem 	505
„	„ Stragan z jabłkami. 528
Typy ludowe: Mieszczanin kielecki. 512
., Okrężne	512
Tyrchowski Mikołaj	412
Tyszkiewicz Tadeusz hr. . . . 70, 506
Tyszkiewicz Wincenty hr. . . . 78, 492
Twardowski Józef	134
Ułan polski z czasów Ks. Warszaw¬
skiego 	157
Ułan polski na pikiecie	200
Ułan polski po roku 1825 	 515
Umundurowanie ucznia szkoły ka¬
detów w Kaliszu	156
Urmowski Klemens	129
Ursyn-Niemcewieżowa Julianowa . 465
Ursyn-Niemcewicz Julian .... 503
Waga Antoni			79
Wańkowicz Walenty	 41
W drodze na kwaterę	472
Werbowanie do wojska	428
Wesele wiejskie	485
Węgrzecki Stanisław	430
Widok pomnika Włodzim. Potoc¬
kiego w katedrze krakow¬
skiej
„ kościoła popijarskiego w
Warszawie
„ byłego teatru narodowego
na placu Krasińskich w War-
zawie
„ zewnętrznego arsenału . .
„ sali broni kawaleryjskiej w
arsenale warszawskim . .
„ galeryi gotyck