Orpheus : historja powszechna religij

, 
1 \j \" 


s. REI N ACH 


............ 
ORPHEUS 
. 


HISTORJA POWSZECHNA RELIGIJ 


Veniet felicWr aetas. 
Nadejdzie wiek szczęśliwszy 
Lukan, VDI, 869- 


. 


PRZEKŁAD Z NOWEGO WYDANIA (34 TYSIĄC) ,::\,J' 
Z R. 1925, PRZEJRZANEGO I POWIĘKSZONEGO. .Ja" .. 


WARSZAWA- 1929 
NAKŁADEM KSIĘGARNI F. HOESICKA
>>>
'-e 
.
 


6fo
11 


. 


. 
,. 


"" 


4 


ODBITO CZCIONKAMI DRUKARNI NARODOWE] W KRAKOWIE 


.
>>>
PAMIĘCI 
WSZYSTKICH MĘCZENNIKÓW 


.
>>>
.
>>>
PRZEDMO WA. 


Dlaczego Orpheus, imię "pierwszego piewcy świata", jak 
mawiał Lefranc de Pompignan, figuruje w nagł6wku tej pracy? 
Oto, że nie był tylko "pierwszym piewcą", mimo, że Grecy 
znali pochodzące od niego poematy, kt6re uważali za daleko 
dawniejsze od Homerowych. Orpheus był, w oczach starożyt- 
nych "teologiem" zawołanym, ustanowicielem misterj6w, kt6re 
zapewniały zbawienie ludzi, i, rzecz istotna, tłomaczem woli 
bog6w. Horacy określa go w ten spos6b: Sacer interpresque deo- . 
rum (Swięty i tłomacz woli bog6w). On to objawił Trakom na- 
przód, potem innym Grekom to, co trzeba wiedzieć z rzeczy b0- 
skich. Ma się rozumieć, nigdy nie istniał, ale mniejsza o to: or- 
fizm istniał i, wedle trafnego wyrażenia Juljusza Girarda, był 
to najbardziej interesujący fakt religijnej historji Grecji. To było 
na wet coś większego i lepszego. 
W samej rzeczy, orfizm nietylko przeniknął głęboko lite- 
raturę, filozofję i sztukę świata antycznego, ale je przeżył. 
Obraz Orfeusza, czarującego zwierzęta przy dźwiękach swej 
liry, jest jedynym motywem mitologicznym, ukazującym się 
kilkakrotnie w malowidłach katakumb chrześcijańskich. Ojco- 
wie Kościoła wytłomaczyli sobie, że Orfeusz był uczniem Moj- 
żesza; widzieli w nim "figurę", lub raczej "prefigurację« Jezusa, 
ponieważ on r6wnież, przybyły dla nauczania ludzi, był jedno- 
cześnie ich dobroczyńcą i ich ofiarą. Pewien cesarz umieścił po- 
sąg Orfeusza w swojem lararium obok statui Mesjasza chrze- 
ścijańskiego. Oto dlatego, że między orfizmem a chrystjaniz- 
mem były analogje tak oczywiste, tak wyraziste nawet, że 
nie można było przypisywać ich przypadkowi; przypuszczono 
starożytną wsp61ność natchnienia. 
Krytyka nowożytna szuka wytłomaczenia tych podo-
>>>
VIII 


bieństw gdzieindziej, niż w awanturniczej hipotezie zażyłości 
między Mojżeszem a Orfeuszem. Dostrzega zresztą, że orfizm 
ma nietylko rysy wsp6lne z judaizmt'm, ale z innemi odleglej- 
szemi religjami, jak buddyzm, a nawet z zupełnie pierwotnemi 
wierzeniami dzikich wsp6łczesnych. Jeżeli się znajduje, przy- 
glądając się zbliska, trochę orfizmu we wszystkich religjach, 
to dlatego, że orfizm uruchomił pierwiastki, kt6re są wsp6lne 
im wszystkim, zaczerpnięte na samem dnie natury ludzkiej 
i karmione jej najdroższemi złudzeniami. 
Książeczka, która pretenduje dać treściwe zestawienie reli- 
gij i ich historji, nie potrafiłaby wezwać lepszego patrona, niż 
Orfeusza, tego syna Apollina i jednej z M
z, poety, muzyka, 
teologa, przewodnika misterj6w i upoważnionego domacza 
woli bog6w. 
Po umotywowaniu mego tytułu, kilka sł6w wystarczy mi 
do wskazania metody, kt6rej się trzymałem. 
Istnieją dwa uczone podręcznik: historji religij, które za- 
wdzięczamy Konradowi von Drelli, oraz Chantepie de la 
Saussaye. I jedna i druga z tych wielkich prac) z kt6rych 
druga została przetłomaczona na francuski 1, pozostawiają 
chrystjanizm na boku. Zeby poznać historję religij chrześcijań- 
skich, trzeba się uciec do innych książek, przeważnie nader wiel- 
kiej objętości i napełnionych szczeg6łami o kontrowersjach 
i sektach, interesującemi tylko erudyt6w. 
Nie rozumiem, dlaczego miałoby się wyznaczać chrystja- 
nizmowi miejsce odrębne. Liczy mniej wiernych, niż buddyzm; 
jest mniej starożytny odeń. Izolować go w ten spos6b, może 
dogadzać apologetom, lecz nie historykom. Ot6ż ja zajmuję 
się religjami, jako historyk. Widzę w nich nieskończenie cie- 
kawe wytwory wyobraźni ludzi i ich rozumu, jeszcze w stanie 
dzieciństwa; z tego właśnie tytułu zasługują na naszą uwagę. 
Nie interesują nas wszystkie jednakowo, bo te, co zajęły naj- 
. wyższe miejsce w historji, są naturalnie najgodniejszemi stu- 
dj6w; i dlatego właśnie w tym skromnym tomie położyłem 


1 I na polski (przekład A. Langego).
>>>
IX 


większy nacisk na judaizmie i chrystjanizmie, niż na religjach 
Assyrji, Egiptu i Chin. Nie moja to wina, jeśli historja chrystja- 
nizmu stapia się trochę od dwóch tysięcy lat z historją po- 
wszechną, i jeśli, szkicując tamtę, spowodowany zostałem w pe- 
wnej mierze i tę pokr6tce opowiadać. 
Najmilsza w czytaniu, najdowcipniejsza, najmniej pedan- 
tyczna z historyj powszechnych, - nie m6wię, najdokładniej- 
sza, ani najkompletniejsza, - to zesp6ł, utworzony przez Zarys 
Obyczajów (Essai sur les Moeurs) Woltera; po ktprym idą jego 
Wiek Ludwika XIV (Siecle de Louis XIV) i Wiek Ludwika 
XV-go (Siecle de Louis XV). Nie podzielam pojęć Woltera 
o religjach, ale podziwiam, jak należy, jego niezr6wnany talent 
opowiadacza. Wykładając te same fakta po nim, mogłem je 
wyłożyć tylko gorzej. To też poczyniłem z niego wiele do- 
słownych zapożyczeń (w cudzysłowie, ma się rozumieć). Ci, co 
mnie oskarżą o wykrawanie mej książki z Woltera, dowiodą, że 
nie czytali ani Woltera, ani mej książki; ale ja nie będę si
 
gniewał o taki drobiazg. 
Ponieważ mam pretensję i nadzieję znaleźć tyle czytelni- 
czek, co czytelników, narzuciłem sobie niejaką rezerwę, szcze- 
g61niej w wykładzie starożytnych religij wschodnich. Zapew- 
niam mamy, że mogą dać tę książkę swoim c6rkom, chyba, żeby 
je przerażało światło historji. Ofiar, kt6re musiałem poczyni
 
ogółem biorąc, nie tak wi.łka szkoda; ale jeżeli życzliwość 
publiczności odpowie moim usiłowaniom, ogłoszę z czasem wy- 
danie kompletniejsze - dla mam. 
Proszę, żeby mnie nie posądzano o lekkie traktowanie rze- 
czy. poważnych. Czuję głęboko odpowiedzialność moralną, 
przed kt6rą stoję, przedstawiając po raz pierwszy obraz syn- 
tetyczny religij, uważanych jako zjawiska naturalne, a nie 
inaczej. Czynię to, ponieważ wierzę, że czasy się obróciły, i że 
w tej dziedzinie, jak we wszystkich innych, rozum świecki 
winien upominać się o swe prawa. Uczyniłem wysiłek, aby nie 
zranić niczyjego sumienia; ale powiedziałem to, w co wierzę, 
iż jest prawdą, i powiedziałem z akcentem prawdy. Nie myślę, 
żeby z prześladowania Bachanalj6w przez senat rzymski,
>>>
x 


z prześladowania rodzącego się chrystjanizmu przez impera- 
tor6w, żeby z wściekłości Inkwizycji, z Nocy 
więtego Bartło- 
mieja i z dragonad winno się było zdawać relację na chłodno, 
jak z mało znaczących epizod6w historji. Wzdrygam się przed 
temi mordami prawnemi, przeklętemi owocami ducha ucisku 
i fanatyzmu; dałem to poznać. Istnieją jeszcze ludzie w
ciekli, 
kt6rzy wysławiają te zbrodnie i chcieliby, żeby przedłużono 
ich serję 1; jeżeli ganić będą moją książkę. uczynią jej zaszczyt. 


. 


. 
l Czytamy w Theologie de Clermont. zręcznej kompilacji, wydancj po- 
nownie z aprobatami biskupiemi w r. 1904: "Koki6ł otrzymał od Boga 
władzę powkiągania tych, co się odsuwają od prawdy, nietylko karami 
duchownemi, ale także karami cielesnemi« (Tom I, str. 401). Te kary 
są to: więzienie, biczowanie, okaleczenie, śmierć (str. 403-404). Na wielu 
konferencjach, mianych w Paryżu po 1900, krzyczano: "Wiwat Noc św. 
Bartłomieja«, a pan V... Powiedział nadto 8 lutego 1906: "Noc św. Bar- 
tłomieja była nocą pełną blasku dla Kościoła i ojczyzny«. Cywilizacja 
nowoczesna nie powinna się trwożyć temi przeżytkami; ale nie ma prawa 
o nich nie wiedzieć.
>>>
DO CZYTELNIKÓW. 


To nowe wydanie zostało poprawione z wielką staranno- 
ścią, wielu kompetentnych czytelnik6w mi w tem dopomogło. 
Krytyka, przychylnie przyjmując moją książkę, żałowała 
niekiedy, że nie znajduje w niej wcale tego, czego nie miałem 
ani zamiaru, ani obowiązku w niej umieszczać: szeregu ba- 
dań nad rozwojem uczucia religijnego. Wskazałem to, co, jak 
mniemam, stanowi wsp61ne pierwiastki wszystkich religij u ich 
początku, i usiłowałem nakreślić w krótkości ich historję; ale 
jakżebym m6gł na kilku stronnicach wystawić złożoną religję 
Platona, Spinozy, Pascala i Lammennais'go? 
Wydaje mi się zresztą, że wszelkie uczucie religijne, wszelki 
mistycyzm, cokolwiekby do nich dodawała filozof ja i litera- 
tura, ujawnia przy rozbiorze obecność czynników, kt6re wy- 
świetliłem we W stępie: animizmu, skrupułów i magji. Jeżeli 
magja jest to niezlaicyzowana jeszcze nauka, nie dziw, że re- 
ligja długo zdawała się obiecywać ludziom to, czego nauka 
daje im się bardziej nidmiało spodziewać dzisiaj: "ideału do- 
brego społeczeństwa i zadowolonego sumienia", wedle wyra- 
żenia księdza Loisy w jego wykładzie wstępnym w College de 
France (3 maja 19 0 9). 


Maj 1914. 


S. R. 


Poczyniłem w tekście tej książki znaczne modyfikacje i do- 
datki, biorąc w rachubę zdarzenia od 1914 do 1923. Bibljo- 
graf ja została zmodernizowana w spos6b stanowczy. 


Styczeń 1924. 


s. R.
>>>
s P I S R Z E C Z Y. 


Stt. 


Przedmowa. 


WSTĘP. 
POCHODZENIE RELIGIJ. 
Definicje, zjawiska powszechne. 
Religja a mitologja. Etymologja słowa religja. - Religja jest 
zespołem skrupuł6w, to znaczy tabu. - Przykłady tabu. - Ani- 
mizm. - Przeżytki poetyckie animizmu. - Teorja objawienia pier- 
wotnego. - Teorja oszustwa. - Błędne pojęcia XVIII wieku. - 
Fetyszyzm. - Trafne pojęcia Fontenelle'a. - Totemizm, hipertrofja 
instynktu społecznego. - Cześć roślin i zwierząt; metamorfozy. - 
Niedźwiedzie berneńskie. - Totemizm a bajki. - Udomowienie 
zwierząt. - Ofiara totemu. - Zakazy pożywienia. - Szabas. - 
Post. - Kapłaństwo kodyfikuje i ogranicza tabu. - Postępująca lai- 
cyzacja ludzkości. - Magja a nauka. - Religje są samem życiem 
społeczeństw pierwotnych. - Wytłomaczenie cofnięć pozornych. - 
Przyszłość religij; potrzeba badania ich historji. 
Bibljografja . 27 


ROZDZIAŁ I. 
EGIPCJANIE, BABILOr'lCZYCY, SYRYJCZYCY. 
I. Złożoność zjawisk religijnych w Egipcie. - Rysy istotne roz- 
woju religijnego. - Rozpostarcie kult6w egipskich. - Animizm. - 
Wiara w życie przyszłe. - Magja. - Totemizm. - Rola religijna 
Faraona; kapłani i rytuał. - Mit o Ozyrysie. - Kosmogonja egipska. 
II. Babilonja i Assyrja. - Kodeks Hammurapiego. - Bogowie 
babilońscy. Animizm. - Kosmogonja: potop. - B6g Thamuz. - 
Legendyolsztar i Gilgameszu. - Rytuał, psalmy i zamawiania. - 
Wr6żenie. Kalendarz. - Wiara w życie przyszłe. - Astrologja 
i astronomja. - Trwały wpływ pojęć babilońskich. 
III. Starożytność cywilizacji fenickiej. - Bogowie i boginie. 
Czdć zwierząt, drzew, kamieni. - Baal, Melkart, Eszmun. - 
Adonis i dzik. - Ofiary. - Pojęcia o życiu przyszłem i o stwo-
>>>
XIV 


Su. 


rzeniu. - Kulty syryjskie. - Atergatis, ryba i gołębica. - Kulty 
syryjskie w Rzymie. - Stela Mesy. 
Bibljografja 


3 0 
49 


R O Z D Z I A Ł II. 
ARYJCZYCY, INDOWIE, PERSOWIE. 
I. Aryjczycy i języki aryjskie. - Rozpowszechnienie europej- 
skiego typu fizycznego. - Bogowie indyjscy i perscy. - Historja 
Indyj. - Animizm i totemizm. - Wędr6wka dusz i ascetyzm. - 
Cześ
 umarłych. - Kosmogonje: potop. - Wedy. - Ofiara we- 
dycka. - Bogowie wedyccy. - Rytuał. - Bramanowie i Brah- 
many. - Upaniszady. - Prawa Manu. - Systemy filozoficzne. - 
Dżainizm i buddyzm. - Zywot Buddy. - Księgi buddyjskie. - 
Nirwana. - "Buddyzm a chrystjanizm. - Kr61 Asoka. - Podboje 
buddyzmu w Azji. - Lamaizm. - Hinduizm: Siwa i Wisznu. - 
Reformatorzy w Indji: Sichowie. - Przyszłoć relgij indyjskich. 
II. Jedność indo-irańska. - Persowie i Medowie. Zend-awesta. 
Zoroaster. - Magowie. - Animizm; czeŚĆ zwierząt i roślin.- 
Konflikt dobra i zła. - Troska o czystość rytualną. - Wiara w ży- 
cie przyszłe: ważenie dusz. - Cześ
 ognia. - Cechy mazdeizmu. - 
Mithra i rozpowszechnienie mitraizmu w Cesarstwie rzymskiem. - 
Analogje z chrystjanizmem. - Manicheizm. Maodejczycy. J I 
Bibljografja 8I 


ROZDZIAŁ III. 
GRECY I RZYMIANIE. 
I. Mity i obrzędy. - Religja egejska i miceńska. - Kreta. - 
Najazd Doryjczyk6w. - Antropomorfizm grecki - Animizm. - 
Uosobienia. - CzeŚĆ zmarłych. - Wiara w życie przyszłt:. - T 0- 
temizm. - Metamorfozy. - Metempsychoza. - Orfeusz. - Ofiara 
boga. - Akteon, Hippolit, Faeton, Prometeusz. - Zale nad umar- 
łymi bogami. - Obrzędy żniwiarskie. - Magja. - Hierogamje. - 
Maskarady. - Wpływ dzid sztuki na mity. - Epitety ub6- 
stwione. - Bogowie cudzoziemscy w Grecji. - Tolerancja Gre- 
k6w: śmierć Sokratesa. - Kapłani i wr6żbici; wyrocznie. - Inku- 
bacja. - Ofiary. - Oczyszczenia. - Uroczystości. - Misterja. 84 
II. Rzymianie a Etruskowie. Wpływy greckie. - Animizm; 
wielorakość bog6w. - Lary i Penaty. - Uosobienia. - Fety- 
sze. - Drzewa i zwierzęta święte. - Tabu. - Imiona tajemne. - 
Magja. - Swiątynie. - Panteon rzymski: dwunastu wielkich bo- 
g6w. - Wiara w życie zagrobowe. - Obrzędy pogrzebowe. - Ko- 
legja kapłańskie. - Ofiary. - Księgi sybillińskie. - Wprowadza-
>>>
xv 


Str. 


nie b6stw cudzoziemskich. - Sprawa Bakchanalj6w. - Wpływ 
kapłaństw wschodnich. - Reakcja religijna i narodowa za Augu- 
sta; kult cesarski. - Astrologja babilońska i poganizm rzym- 
ski. - Mistycyzm. 10 5 
Bibljografja 119 


ROZDZIAŁ IV. 
ef CELTOWIE, GERMANOWIE, SŁOWIANIE. 
I. Podboje Celt6w. - Pierwsi mieszkańcy Gallji. - Sztuka 
jaskiniowa; jej pochodzenie magiczne. - Kości, powleczone czer- 
woną ochrą. - Dolmeny, menhiry i kromlechy. - Kult siekiery. - 
Rzadko
 bałwan6w. - CzeŚĆ g6r, rzek, drzew; jemioła z dębu. - 
Cześć zwierząt i przeżytki totemizmu. - Tabu zdobyczy wojen- 
nej; tabu wojownicze. - Esus, Teutates i Taranis. - jowisz z ko- 
łem. - Dispater, b6g z młotkiem. - Ogmios. - Matki, czyli 
Matrony. - Triady celtyckie. - Bogowie celtyccy a bogowie 
rzymscy. - Imiona i epitety. - Kult cesarski. - Swiątynie. - 
Druidzi i ofiary. - Wiara w życie przyszłe. - Upadek druidy- 
zmu; druidyzm w Irlandji. - Mitologja irlandzka. - Przeżytki 
religij celtyckich. 1 u 
II. Religja German6w, podług Cezara. - Cze
 słońca - Księ- 
życ utożsamiony z Djaną. - Religja German6w, podług Tacyta. - 
Dni tygodnia. - Bogowie German6w. - Cześć Marsa i Merku- 
rego. - Cześć Herkulesa. - Boginie. - Czarownice. - Ani- 
mizm - Zwierzęta święte. - CzeŚĆ konia. - Kr6lowie a ka- 
płani. - Bałwany. - Irminsul. - Obrzędy pogrzebowe. 
Islandja i Norwegja. - Poezje Skald6w i runy. - Edda; poezja 
i mitologja Wiking6w. - Voluspa; zmierzch bog6w. - Poemata 
anglo-saskie i germańskie Wiek6w Srednich. 139 
III. Religja Słowian podług Prokopa. - jowisz słowiański. - 
B6g-koń. - Bałwany o kilku głowach. - B6g trz6d. - B6g Tra- 
jan. - Czarny b6g. - Nimfy. - Bogowie domowi. - Drzewa 
święte. - Cześć umarłych. - Demony żarłoczne a zarazy. 157 
Bibljografja 162 


ROZDZIAŁ V. 
CHII'rCZYCY, jAPOI'rCZYCY, MONGOŁOWIE, FINNOWIE, 
AFR YK.ANIE, OCEAI'rCZYCY, AMER YK.ANIE. 
. I. Tolerancja Chińczyk6w. - Racjonalizm. - Kingi. - Kon- 
fucjusz i Laotse. - Feng-szui. - Optymizm i pesymizm. 16 4 
II. Mała religijno
ć w japonji. - Szinto. - Zwierzęta święte.
>>>
XVI 


Str. 


Swiątynie i rytuał. - Wiara w życie przyszłe. - Buddyzm i rcakcja 
szintoistyczna. - Tolerancja Japończyk6w. 16 7 
III. Szamanizm mongolski. - Doktryna dualistyczna. - Uży- 
cie rytualne krwi. - Pieśni ludowe fińskie. . 169 
IV. Kafrowie i Murzyni. - Religja Afrykan poludniowych. - 
Fetyszyzm Murzyn6w. - Czdć przodk6w i ofiary z ludzi. - Tote- 
mizm w Afryce. 17 0 
V. Tabu i totemizm w Occanji. - Obrzędy wtajemniczenia. - 
Kosmogonja polinezyjska. - Obrzędy i towarzystwa tajne. - Mana. 171 
VI. Totcmizm amerykański. - Wielki Manitu. - Meksyk. - 
Toltckowie i Aztekowie. - Ofiary z ludzi. - Cześć słońca w Peru. 
Totemizm i magja u Meksykan dzisiejszych. 173 
Bibljografja 175 


ROZDZIAŁ VI. 
MUZUŁMANIE. 
Arabja przed Islamem. - Dżinnowie. - Allah i Al-Ut. - Fe- 
tysze i ofiary totemiczne. - Chrześcijanie i Zydzi w Arabji. - Zy- 
wot Mahometa. - Instytucje religijne Islamu. - Fatalizm. - 
"Młoda Turcja". - Koran. - Szybkie rozpostarcie islamizmu. - 
Tolerancja muzułman6w. - Schizma szyit6w. - Sekty szyickie; 
suffizm. - Towarzystwa tajne; mahdi. - Dążnoki liberalne. 
Wolnomularstwo w Turcji. - Babizm w Persji. 
Bibljografja 


177 
186 


ROZDZIAŁ VII. 
HEBRAJCZYCY, IZRAELICI I ZYDZI. 
Hebrajczycy, Izraelici, Zydzi. - Charakter mityczny ich hi- 
storji pierwotnej. - Kanon biblijny; podania biblijne. - Natchnic- 
nia, konkordyzm. - WartośĆ moralna Starego Testamentu. - 
Imiona boskie. - Stworzenie i grzcch pierworodny. - Politeizm 
i jahweizm. - Baal, Sebaoth, Terafim. - Tabu. - Totemy. - 
Magja. - Eschatologja. - Swięta. - Pentateuch. - Prorocy. - 
Mesjanizm. - Psalmy, Przypowieści, Job. - Odbudowanie i koniec 
niepodległości żydowskiej. - Judaizm od zburzenia świątyni jero- 
zolimskiej. 
Bibljografja 


18 7 
235 


R O Z D Z I A Ł VIII. 
POCZĄTKI CHRZESCIJAI'lSTW A. 
Kanon Nowego Testamentu. - Tradycje prawowierne o Ewan- 
gelistach. - Wnioski krytyki w tym przedmiocie. -:- Data naszych 


.
>>>
XVII 


Str. 


Ewangelij. - Ewangelje synoptyczne. - Świadectwa Papiasza. - 
Kompozycja Ewangelij synoptycznych. - Czwarta Ewangelja. - 
Ewangeljom brak powagi historycznej. - Idea Mesjasza. - Mil- 
czenie tekst6w wieckich. Świadectwo Tacyta. - Niepewnośt co 
do chronologji żywota Jezusa. - Niepewność co do jego śmierci. - 
Doceci. - Chrystus św. Pawła. - Rzekome spełnienie proroctw. - 
WartoŚĆ moralna Ewangelij. - Teologja św. Pawła. - Ewan- 
gelje apokryficzne. - Słowa Jezusa. - Dzieje Apostolskie. - Dzieje 
apokryficzne. - Listy Pawła. - Chronologja apostolstwa Pa- 
wła. - Listy powszechne. - List Jana i werset o trzech wiad- 
kach. - Apokalipsa Jana. - Apokalipsa Piotra. - Rozmaite 
listy. - Pasterz Hermasa. - Symbol i Nauka Apostoł6w. - 
Pisma pseudo-klementyńskie. - Szymon Czarodziej. - Antychryst. Z39 
Bibljografja Z72 


ROZDZIAŁ IX. 
CHRYSTJANIZM OD ŚWIĘTEGO PAWŁA DO JUSTYNJANA. . 
Pierwsze gminy chrzcścijańskie. - Nauczanie św. Pawła. - 
Partykularyzm i uniwersalizm. - Gnostycy. - Organizacja 
gmin. - Dar język6w czyli glossolalja. - Rola synagog żydow- 
skich. - Prześladowania chrześcijan w Rzymie. - List Plinjusza 
do Trajana. - Motywy prześladowań. - Męczennicy. - Cnoty 
chrześcijańskie. - Herezje; wpływ heretyk6w na Kości6ł. - Ze- 
środkowanie władzy duchownej. - Montanizm. - Przcśladowania 
Decjusza i Djoklecjana. - Konstantyn i edykt tolerancyjny. - 
Przcśladowanie pogan przez chrześcijan. - Schizma donatyst6w. - 
Zycie zakonne chrześcijan. - Zmiany, zaszłe w Kościele. - Arjusz 
i Atanazy; dogmat o Tr6jcy. - Pierwszy mord za przestępstwo 
w poglądach; Pryscylljan. - Herezja monofizyt6w. - Kości6ł 
koptyjski. - Św. Augustyn i nauka o czyśćcu. - Św. Hieronim. - 
Św. Grzegorz z Nazjanzy. - Św. Bazyli. - Św. Chryzostom. 
Św. Ambroży. - Postępy zbytku w Kościele. 276 
Bibljografja 296 


ROZDZIAŁ x. 
CHRYSTJANIZM OD JUSTYNJANA DO KAROLA V. 
Przysługi, wyświadczone przez Kości6ł społeczeństwu średnio- 
wiecznemu. - Nawr6cenie lud6w pogańskich. - Karol Wielki 
otwiera erę nawracań gwałtownych. - Pielgrzymki: Krucjaty. - 
Ustanowienie władzy świeckiej papieży. - Fałszywe dekretalja. - 
Nadużycia Stolicy Świętej. - Klątwa. - Symonja. Kł6tnie 
cesarzy i papieży: Grzegorz VII; cesarz w Kanossie. - Papieże
>>>
xvm 


Str. 


a Anglja. - lnocenty III. - Cesarz Fryderyk II. - Wielka 
schizma zachodnia. - Upadek papiestwa w XV wieku. 
Zakony. - Franciszkanie i dominikanie. - Szpitalnicy i tem- 
plarjusze. 
Kult Dziewicy. - Niepokolane poczęcie. - Kult świętych i Złota 
Legenda. - Msza. - Eucharystja. - Swięto Bożego Ciała. -Spo- 
wiedź i handel odpust6w. - jubileusze. - Celibat księży. 
Kości6ł a herezje. - Obrazoburcy czyli ikonoklaJci. - Katha- 
rowie czyli Albigensowie. - Spustoszenie południa Francji. - Wal- 
densowie. 
Anzelm Kantuaryjski i Abelard; scholastyka. - Rogier Bacon 
i św. Tomasz z Akwinu. - ,,0 Naśladowaniu jezusa Chrystusa". - 
Humanizm: Reuchlin i Erazm. - Wiklef i jan Hus. - Hieronim 
Savonarola. 
Organizacja Inkwizycji. - Zbrodnie Inkwizycji. - Tortura 
i stosy. - Przdladowanie rzekomych czarownic. 
Kościoły chrześcijańskie, odłączone od Rzymu: Koścł6ł, zwany 
prawosławnym. 299 
Bibljografja . 342 


ROZDZIAf. XI. 
CHRYSTjANIZM OD LUTRA DO ENCYKLOPEDjl. 
Przyczyny Reformacji. - Marcin Luter. - Sejm Wormacki. - 
Anabaptyści i wojna chłopska. - Cwingljusz. - Kalwin w Ge- 
newie. - Michał Serwet. - Henryk VIII i Kości6ł anglikański. - 
Marja Tudor. - Elżbieta. - Reformacja we Francji. - Rzeź 
waldens6w. 
Kontr-reformacja. - Nowa polityka katolicyzmu. - Sob6r 
Trydencki. - Postępy katolicyzmu. - jezuici. - Sekty prote- 
stanckie. - Filip II i Wilhelm Orański. 
Karol I i Rewolucja angielska. - jak6b II i Wilhelm III 
Orański. - Prześladowania w Irlandji. - "Ojcowie pielgrzymi". - 
Kwakrowie. 
Wojna Trzydziestoletnia. - Pietyzm niemiecki. - Socyn. 
Francja za ostatnich Walezjusz6w. - Rzeź św. Bartłomieja. - 
Edykt Nantejski. - Odwołanie edyktu Nantejskiego. - Drago- 
nady. - Kamizardowie. - Odpowiedzialność Kościoła rzym- 
skiego. - Pierwsze idee tolerancji. - Nowe zakony. - Swo- 
body Kościoła gallikańskiego: regale. - Cztery artykuły z 1682. - 
jansenizm: Port-Royal. - Ustawa UnigenitNs. 
Kwietyzm: Fenelon i Bossuet.
>>>
XIX 


Su. 


Inkwizycja w Hiszpanji: Torquemada. - Wypędzenie Zyd6w 
Maur6w. - Podb6j i chrystjanizacja Ameryki. 
Skazanie Giordana Bruna. - Odwołanie, narzucone Galileu- 
szowi przez Inkwizycję. 347 
Bibljografja . 388 


ROZDZIAŁ XII. 
CHRYSTJANIZM OD ENCYKLOPEDJI DO POTĘPIENIA 
MODERNIZMU. 
Od XVI do XX wieku: wyzwolenie myśli i reakcja. - Utrzy- 
mywanie się uczucia religijnego we Francji w XVIII wieku. - En- 
cyklopedja. - Filozofowie. - Nieprzyjaźń Woltera względem 
chrześcijaństwa. - "Zgniećmy bezecne". - Calas. _ Wy- 
pędzenie jezuit6w z Portugalji i Francji. - Zniesienie zakonu. - 
Sekularyzacja d6br duchowieństwa przez Zgromadzenie Naro- 
dowe. - Ustawa cywilna kleru. - Zniesienie kult6w przez Kon- 
wencję. - Bogini-Rozum. - Teofilantropi. 
Przebudzenia w krajach protestanckich i sekty. - Sekty 
w Szkocji. - Baptyści. - Metodyści. - Darbiści i irwingjanie. - 
Christian scientists. - British Israelites. - Traktarjanizm, pu- 
seyzm i rytualizm. - Unitarjusze. 
Wolność wyznań w Stanach Zjednoczonych. - Mormoni. 
J6zef II i reakcja katolicka w Austrji. - Protestantyzm w Au- 
strji. - Sekty w Rosji; prześladowanie Polak6w i unit6w. - 
Pani von Kriidener. 
Odrodzenie katolicyzmu za Dyrektorjatu. - Konkordat i jego 
następstwa. - Reakcja, zaczęta przez Piusa VII, kontfnuowana 
przez Piusa IX. - Syllabus i Sob6r Watykański. - Koniec wła- 
dzy świeckiej. 
Reakcja w literaturze we Francji: Chateaubriand, BonaId, J. de 
Maistre i ich następcy. - Katolicyzm liberalny: Lamennais, Lacor- 
daire, Montalembert. - Reakcja polityczna we Francji: Terror 
biały, Kongregacja, prawo o świętokradztwie. - Obojętność reli- 
gijna. - Wolność nauczania i prawo Falloux. - Sprawy reli- 
gijne za Napoleona III. - Reakcje klerykalne po 1871. - Bulan- 
żyzm. - Antysemityzm. - Sprawa Dreyfusa. - Rozdział Ko- 
ścioła i Państwa. - Protestantyzm francuski. 
Szwajcarja: wojna z Sonderbundem. 
Jezuici od 1814; ich wpływ we Francji i w świecie katolic- 
kim. - Starokatolicy niemieccy. - H. Loyson. - Polityka 
Leona XIII. - Pius X. - Serce Jezusowe, La Salette i Lour-
>>>
xx 


Su. 


des. - Kości6ł a mistycyzm. - Medja. - Potępienie spiryty- 
zmu. - Neo-buddyści. - Wolni mularze. - Kości6ł a socjalizm. 
Filozof ja religijna: Schleiermacher, Vinet. - Katolicyzm ewo- 
lucjonistyczny: amerykanizm, modernizm. - Misje zagraniczne. - 
Kościół a niewolnictwo. - Kości6ł a towarzystwo ogładzone. 
Historja religij w nauczaOlU. 393 
Bibljografja . 451 


E P I L O G. 
Nikła rola Kościołów w wojnie światowej. - Egzaltacja patrjo- 
tyzmu, kt6ry przybiera charakter religij. - Rozlanie się zabobo- 
n6w i spirytyzmu. - Bezsilność Piusa X; mądra polityka Bene- 
dykta xv. - Wielkość i upadek Wilsona. - Pomyślny stan kato- 
licyzmu, umacnianego obawą bolszewizmu w klasach kulturalnych. 
Niepowodzenie Wilsona a protestantyzm liberalny. - Projekta 
zjednoczenia Kościoł6w w protestantyzmie angielskim. - Rosja bol- 
szewicka; symptomata odnowy religijnej; prześladowanie Kościo- 
ł6w. - Młoda Turcja; panislamizm i panturanizm. - Powodzenia 
i zbrodnie rządu nacjonalistycznego. , 
Złudzenia Armeńczyk6w w 1908; rzezie w Cylicji. - Rze- 
zie Armeńczyk6w w czasie wielkiej wojny i potem. - Koniec Ar- 
menji niepodległej; cofnięcie się chrystjani:mu w Azji. - 
Polepszenie stanu prawnego Zyd6w. - Agitacja za numerus 
clausus, odnowienie antysemityzmu w Niemczech. - Cierpienia 
Zyd6w rosyjskich i polskich w czasie wojny światowej i po niej. - 
Emigracja. 
Szinto japońskie. - Upadek religji urzędowej w Chinach. - 
Trwanie religij wieśniaczych. - Nacjonalizm mistyczny windjach: 
Gandhi i Annie Besant. - Religje indyjskie na służbie ambicyj po- 
litycznych wolnomyślicieli. - StatecznoŚĆ nowe formy uniwer- 
salizmu. 457 
Bibljografja . 4 6 9
>>>
WSTĘP 
POCHODZENIE RELIGIJ. 
DEFINICJE, ORAZ ZJAWISKA POWSZECHNE. 


Religja a mitologja. - Etymologja słowa religja. - Religja jest zespołem skru- 
pu16w, to znaczy t4bu - Przykłady t4bu. - Animizm. - Przeżytki poe- 
tyckie animizmu. - Tcorja objawienia pierwotnego. - Tcorja OSZUstWa. - 
Błędne pojęcia XVIII wieku. - Fetyszyzm. - Tr 
j ęcia Fontenelle'a. - 
Totemizm, hipenrofja instynktu sp?!ecznego. - ' roślin i zwierząt; me- 
tamorfozy. - Niedźwiedzie bemenskie. - Totemizm a bajki. - Udomowienie 
zwierząL - Otiara Totnnu. - Zakazy pożywienia. - Szabas. - Post. - Ka- 
płaństwo !kodyfikuje i ogranicza tabu. - Postępująca laicyzacja ludzkości. - 
Magja a nauka. - Religje są samem życiem społeczeństw pierwotnych. - Wy- 
domaczenie cofnięć pozornych. - Przyszłość religij; potrzeba badania ich historji. 
Bibljografja. 


I. 


I. Mięsza się często w mowie potocznej religję i mitologję. 
Kiedy m6wię o religji Grek6w, naprzykład, wiem, że budzę 
wyobrażenie bajek czasem uroczych, czasem rubasznych, kt6re 
poeci greccy opowiadali o swoich bogach, boginiach i bohate- 
rach. To pomięszame ma swoją rację bytu i usprawiedliwienie, 
ponieważ jest coś z religji u podstawy wszelkiej mitologji; ale 
gdy się przebywa na gruncie naukowym, trzeba tego pomię- 
szania unikać. 
2. Mitologja jest zbiorem opowieści zmyślonych - nie 
wynajdywanych. lecz kombinowanych i upiększonych wedle 
upodobania - których osoby wymykają się z pod kontroli 
wszelkiej historji pozytywnej. Religja jest nasampierw uczu- 
ciem i wyrazem tego uczucia przez akty ńatury szczeg6lnej, 
. kt6remi są obrzędy. 
3. Określić religję jest o tyle trudniej, że słowo to jest na- 
der starożytne, że bardzo było używane, i że etymologja ła- 
cińskiego religio oświeca nas tylko słabo co do pierwotnego 
znaczenia tego terminu. Błędnie chciano wyprowadzać religio 
od religare, "łączyć", jak gdyby religja była w swej istocie 
węzłem, kt6ry łączy b6stwo z człowiekiem. Lingwistyka zmu- 
Orphcus
>>>
.1 


sza do odrzucenia tej etymologji; w przeciwiertstwie do mej 
przyjmuje chętnie tę, którą zalecił już Cycero: religio pocho- 
dzi od relegere, kt6re się przeciwstawia słowu neglegere, jak 
czujna troskliwość (mówimy: troskliwość religijna) lekkomyśl- 
ności i niedbalstwu. Religio byłoby to zatem wierne przestrze- 
ganie obrzęd6w; dobrze o tern wiedzieć, lecz pozostawia nas 
to w całkowitej nieznajomości natury uczucia religijnego. 
4. Napisałoby się tom cały, wyliczając i rozważając okre- 
ślenia religji, kt6re były proponowane przez uczonych no- 
wożytnych. "Religja, mówi Schleiermacher, zasadza się na 
bezwzględnem poczuciu naszej zależności«. ;,Jest to, m6wi 
Feuerbach, pragnienie, kt6re się wyraża modlitwą, ofiarą 
i wiarą«. Kant chciał w niej widzieć "poczucie naszych obo- 
wiązków, o ile są oparte na przykazaniach boskich«. - "Re- 
ligja, m6wi Max Miiller, jest własnością umysłu, która, nieza- 
leżnie od zmysłów i rozumu, czyni człowieka zdolnym do uję- 
cia nieskończoności". Skromnie przyjmuje wielki etnograf an- 
gielski Tylor, jako definicję minimalnq słowa religja "wierze- 
nie w istoty duchowe«. Pierwszy, być może, w 1887 Marja 
Jan Guyau wprowadził w określeniu religji pierwiastek istot- 
ny dla wszystkich religij, charakter społeczny: "Religja, m6wi, 
jest socjomorjizmem powszechnym... Uczucie religijne jest po- 
czuciem zależności człowieka od wól, kt6re człowiek pier- 
wotny umieszcza we wszechświecie«. Ze wszystkich określeń, 
kt6re zacytowałem dotąd, to jest niezaprzeczenie najlepsze. 
S. Można jednak nadeń przekładać inne. Wobec tego, że 
słowo religja jest tern, czem uczyniło je używanie, potrzeba, 
żeby określenie minimalne, jak m6wi Tylor, pasowało do 
wszystkich znaczeft, w jakich jest rozumiane. Ot6ż Rzymianie 
m6wili już o religji przysięgi, religio juris jurandi; i my r6w- · 
nież tak m6wimy, podobnie jak o religji ojczyzny, rodziny, 
honoru. 
Używane w ten spos6b słowo religja nie pociąga za sobą nie- 
zbędnie ani pojęcia nieskończoności, ani pragnienia, o kt6rem. 
m6wi Feuerbach, ani nawet wyraźnie określonego wierzenia 
w istoty duchowe. Natomiast każe się domyślać ograniczenia 


...
>>>
3 
woli indywidualnej, lub raczej działalności ludzkiej, o ile za- 
leży od woli. Skoro są wielorakie religje, istnieją ograniczenia 
wielorakie, a zatem proponuje określić religję: Zespół skru- 
pułów, które czyniq przeszkodę swobodnemu wykonywaniu 
naszych możności. 
6. To określenie jest brzemienne w następstwa, bo z pod- 
stawowej koncepcji religji wyłącza Boga, istoty duchowe, nie- 
skończoność, słowem wszystko, co się przywykło uważać, ja- 
ko właściwy przedmiot uczucia 
eligijnego. Wykazałem, że to 
określenie pasuje do religji rodziny, religji honoru; spróbuję 
teraz ustalić, że nie mniej pasuje do tego, co stanowi rdzeń 
n
jistotniejszy religij. 
7. Termin skrupuł ma wadę, że jest trochę nieokreŚlony 
i, jeśli wolno powiedzieć, zbyt zeświecczony. Mamy skrupuł 
m6wić głośno w żałobnej komnacie; ale mamy również skru- 
puł wejść z parasolem do salonu. Skrupuły, o jakie idzie w de- 
finicji, którą zaproponowałem, są natury szczeg6lnej; za przy- 
kładem wielu antropologów współczesnych, nazwę je tabu, sło- 
wem polinezyjskiem, kt6re dostało prawo obywatelstwa w ję- 
zyku etnografji, a nawet filozofji. 
8. Tabu po polinezyjsku oznacza, właściwie mówiąc, to, 
co jest wyjęte z powszedniego użytku: drzewo, którego nie 
można dotknąć lub zrąbać, jest drzewem tabu, i będzie się mó- 
wiło o tabu drzewa, dla oznaczenia skrupułu, który powstrzy- 
muje człowieka, kuszonego dotknąć się tego drzewa lub je 
zrąbać. Ten skrupuł nie jest nigdy oparty na racji charakteru 
praktycznego, jaką byłaby w przypadku, dotyczącym drzewa, 
obawa skaleczenia się lub pokłucia. Cechą, wyr6żniającą tabu, 
jest mianowicie to, że zakaz nie jest umotywowany, i że sank- 
cja, przewidywana w razie pogwałcenia tabu, nie jest karą, 
nakazaną przez prawo cywilne, lecz nieszczęściem takiem, jak 
śmierć lub ślepota, które dosięga winnego osobnika. 
9. Słowo jest polinezyjskie, ale pojęcie, kt6re wyraża, jest 
nam bardzo swojskiem, jest niem nadewszystko w krajach, 
gdzie nie oduczono się jeszcze czytać Biblji. Zaraz na wstępie 
tej księgi Adam jest uprzedzony przez Wiekuistego, że nie 


I-
>>>
.. 


powinien jeść owocu pewnego drzewa, pod karą 
mierci; jest 
to charakterystyczne tabu, bo Wiekuisty nie m6wi wcale, dla- 
czego Adam nie powinien jeść owocu drzewa. . 
10. Dalej, w prawodawstwie religijnem Hebrajczyków jest 
zakazane pod karą śmierci wymawiać imię święte Wiekuistego. 
Oto imię tabu..Jnny przykład tabu pojawia się w drugiej księ- 
dze Samuela (6, 4-7). Arka Przymierza nie miała być doty- 
kana, chyba przez członk6w pewnej rodziny uprzywilejowa- 
nej. Kiedy Dawid chciał ją przewieźć do Jerozolimy, kazał ją 
umieścić na wozie, ciągnionym przez woły; gdy te pośliznęły 
się w czasie podr6ży, niejaki Huza rzucił się ku arce Pana 
i podtrzymał ją. W tej chwili tknięty został śmiercią. Oto dla- 
tego, że arka była tabu, i ie kara śmierci jest sankcją pogwał- 
conego tabu. Pod postacią, kt6rą otrzymała w naszym tek- 
ście Biblji, ta historja jest nader rażąca, bo powiedziane jest, 
że gniew Pana zapalił się przeciw Huzie, i że "zadał mu cios 
na miejscu za tę winę"; ot6ż na wadze moralno
ci dzisiejszej 
nie było to winą. Ale proszę wyłączyć pojęcie Pana; proszę 
uważać arkę, jako zbiornik, przepełniony po brzegi siłą nie- 
widzialną a groźną: Huza, dotykając go ręką, przypłaca 
swoją nierozwagę, jak człowiek, kt6ryby umarł spiorunowany, 
ponieważ dotknął stosu elektrycznego. Dowodem, że ta hi- 
storja jest bardzo starożytna, jest właśnie to, iż redaktor księgi 
Samuela, takiej, jaką posiadamy, już jej nie zrozumiał i nieco 
zniekształcił w opowiadaniu. 
II. Pojęcie tabu jest jednem z najpłodniejszych z tych, ja- 
kich nas nauczyła etnograf ja XIX wieku. Przejście od tabu 
do zakazu umotywowanego, wyrozumowanego, rozumnego, 
jest to niemal historja postępów umysłu ludzkiego. Nietylko 
tabu są wsp61ne wszystkim ludziom i skonstatowane u wszyst- 
kich lud6w ziemi, ale można obserwować coś analogicznego 
u zwierząt. Zwierzęta wyższe, żeby nie m6wić o innych, po- 
słuszne są przynajmniej jednemu skrupułowi, skoro, z bardzo 
rzadkiemi wyjątkami, nie jedzą swych małych i nie zjadają się 
między sobą. Gatunku ssących, kt6regoby nie powstrzymały 
te skrupuły, nietylko niepodobna odkryć, lecz i przypuścić.
>>>
s 


I jeśli istniały zwierzęta, wyzute ze skrupułu co do krwi swego 
gatunku, pożarły się między sobą i nie mogły ustalić gatunku. 
Dob6r m6gł się odbyć tylko na korzyść grup zwierząt, co za- 
grożone, jak niemi są wszystkie, wojną zewnętrzną, były przy- 
najmniej zabezpieczone od wojny domowej. 
12. W ludzkoścI pierwotnej czyli dzikiej, kt6rą zaczynamy 
dobrze poznawać, skrupuł co do krwi wydaje się mniej po- 
wszechnym, niż u pewnych zwierząt; Hobbes m6gł powie- 
dzieć, nie rzucając paradoksu, że człowiek był wilkiem dla 
człowieka: homo homini lupus. Wszelako to, co odsłania ob- 
serwacja dzikich obecnych, nie ma a priori zastosowania do 
ludzkości pierwotnej; zresztą doniesiono o pewnych ludach, 
jak Eskimowie, które nie wiedzą nawet, co to wojna, i nie 
mają słowa na oznaczenie tej plagi. Jest więc możliwe, że lu- 
dzie pierwotni nie zabijali się, ani zjadali pomiędzy sobą. We 
Francji przynajmniej przeszukiwanie najstarożytniejszych ja- 
skiń z wieku mamuta, gdzie się znajduje niezmierne nagroma- 
dzenie kości zwierząt, nie dało nigdy stwierdzić ludożerstwa. 
Jakkolwiek rzecz się ma zresztą z tą ludzkością, tak oddaloną 
od naszej, to pewne, że w epokach historycznych skrupuł co 
do krwi objawia się z osobliwem natężeniem w pewnych gru- 
pach, złączonych węzłami wsp61nego pochodzenia, prawdzi- 
wego lub przypuszczanego, w rodzinach, klanach, szczepach, 
plemionach. Zab6jstwo, nawet mimowolne, członka rodziny 
lub klanu jest zbrodnią trudn1 do ekspiacji. Tak właśnie winno 
się tłomaczyć przepis dekalogu: Nie będziesz zabijał. Należy 
przez to rozumieć: człowieka z twego szczepu lub twego klanu. 
Jest to tem widoczniejsze, że w Biblji znajdujemy mn6stwo 
przerażających rzezi, nakazywanych przez Pana 1; ludzie to 
nowożytni, czytając Biblję oczyma ludzi ucywilizowanych, 


l Naprzykład mordowanie Madjanit6w (Ks. Liczb. 3, 1,7): .Uczynili więc 
wojnę ludziom z Madjanu, jak Wiekuisty był rozkazał, i pozabijali im wszyst- 
kich mężczyzn«. 15: .1 Mojżesz im rzekł: ,.Czyliż nie zostawiliście przy życiu 
wszystkich niewiast?« 17: .Zabijcie więc teraz z pomiędzy małych dzieci 
wszystkie płci męskiej i zabijcie każdą kobietę, kt6ra miała związek z męż- 
czyzną«. Patrz piękne przypiski Woltera do jego tragedji. fr
wa MinoS4.
>>>
6 


chcieli odkryć w tym nakazie potępienie absolutne wOJny, 
o czem redaktorzy Pantateuchu nigdy nie pomyśleli. 
Tak więc skrupuł, czy t3bu, ta przegroda, przeciwstawio- 
na apetytom burzycielskim i kwiożerczym, jest dziedzictwem, 
przekazanem człowickowi przez zwierzę. 
Nie jest ono jedynem. 
13. Zwierzę, o ile możemy o tem sądzić, nie rozr6żnia 
przedmiotów zewnętrznych wedle tego, czy mają wolę, 
czy jej nie mają. Przyjaciele ps6w są jednomyślni co do 
tego; Riquet pana Bergereta jest animistą. Ale zwierzęta 
nie czynią nam zwierzeń; ich psychologja jest nam mało zna- 
ną. Nie tak rzeczy stoją z dziećmi i z dzikimi. Wszyscy nie 
mają okazji udawać się na obserwacje dzikich; ale mamy nie- 
mal ich r6wnoważnik obok siebie: są to dzieci. Możemy twier- 
dzić, że dziecko i dzikus są animistami, to znaczy, że przerzu- 
cają nazewnątrz wolę. czynną w nich samych, że zaludniają 
świat, w szczeg61ności istoty i przedmioty, kt6re ich otaczają, 
życiem i uczuciami podobnemi do własnych. Przykłady tej 
tendencji animistycznej są niezliczone; ażeby z nich zaczerp- 
nąć stanowczych dowod6w, wystarczy nam obudzić swoje naj- 
odleglejsze wspomnienia dzieciństwa. 
14. Ten fakt został przyznany i postawiony w pełnem 
świetle już od XVIII wieku. Filozof Hume pisał w swej Hi- 
storji naturalnej religij: "Istnieje w człowieku powszechna 
skłonność do przypuszczania, że wszystkie istoty podobne są 
do niego. Ponieważ nieznane przyczyny zajmują nieustannie 
jego myśl, przypisuje im rychło, aby je lepiej upodobnić do 
siebie, myśl, rozum, namiętność, a czasem nawet członki i rysy 
identyczne ze swojemic. 
I S. Animizm jest tak przyrodzony człowiekowi, tak trud- 
ny do wykorzenienia, że pozostawił ślady w mowie wszystkich 
ludów, nawet w mowie osobnik6w z wejrzenia najbardziej 
ucywilizowanych. Powiedziałem właśnie, że animizm pozosta- 
wił ślady; czyż to nie jest spos6b m6wienia animistyczny, jak- 
gdyby animizm, ta abstrakcja mojego umysłu, był genjuszkiem, 
chochlikiem, kt6rego kroki odciskają się w wilgotnym grun-
>>>
7 


cie lub pyle? Uosobnienia właściwe poezji nie są niczem in- 
nem, jak przeżytkiem animizmu; człowiek ucywilizowany 
znajduje w nich tern więcej przyjemności, że mu przypominają 
najdroższe, najdawniejsze z jego złudzeń. Posłuchajmy Lamar- 
tine'a, jak m6wi do jeziora Bourget: 
O jezioro! rok ledwie skończył sw6j bieg w szrankach... 
Patrz! sam jeden siąść idę na skalnych odłamkach. 
Tam, gdzie, jak wiesz, siadała! 
Rok jest rydwanem, który toczy się w szrankach dookoła 
słońca, albo raczej kierownikiem tego rydwanu; jezioro wi- 
dzialo przyjaci6łkę Lamartine'a, jak siadała- na kamieniu, 
i poeta zwraca się do jeziora, prosząc go, żeby patrzyło. Czy- 
liż daleko od stanu umysłu, kt6ry zdradzają te wiersze, do 
stanu umysłu czerwonoskórego, co na pytanie: "Dlaczego wo- 
da rzeki płynie?« odpowiada: "To duch wody ucieka«. Czy- 
tając jakąkolwiek pracę nowoczesną, nawet bez pretensji lite- 
rackich, spostrzegamy się, że największą trudnością, o którą 
się potykają nasze języki, dalekie od tego, by były narzędziami 
naukowemi analizy, nie jest uosabianie przedmiot6w, żeby 
je uczynić bardziej zmysłowemi, lecz właśnie ogałacanie ich 
z osobowości, by im przeszkodzić przemawiać do wyobraźni - 
to znaczy rozbudzać kosztem logiki to, co tak dobrze nazwano 
(po francusku) "domowym bzikiem«. 
16. Animizm z jednCij strony, tabu z drugiej, takie są istot- 
ne czynniki religij. Z działania przyrodzonego, możnaby nie- 
mal powiedzieć fizjologicznego, animizmu, pochodzą koncep- 
cje tych niewidzialnych genjusz6w, co roją się w naturze, du- 
ch6w słońca i księżyca, drzew i wód, grzmotu i błyskawicy, 
g6r i skał, nie m6wiąc o duchach zmarłych, kt6rymi są dusze: 
i o duchu duch6w, kt6rym jest B6g; wpływowi tabu, kt6re 
... ". ..,- 
stwarzaJą pOJęcIe czegos poswlęcanego I mepOSWlęcanego, rze- 
czy i czynności zakazanych lub dozwolonych, zawdzięczają 
istnienie prawa religijne i pobożność. Jehowa skał i chmur 
Synaju jest -wytworem animizmu; Dekalog jest nowem opra- 
cowaniem starego kodeksu rzeczy tabu. 



 



 


.
>>>
8 


17. Doktryna, kt6rą dopiero co wyłożyłem w kr6tkości, 
stoi w bezwzględnem przeciwieństwie z dwoma wyjaśnienia- 
mi, oddawna przyjętemi, i kt6re znajdują jeszcze tu i 6wdzie 
stronnik6w. Pierwszem jest objawienie; drugiem oszustwo. Pier- 
wsze było uznane przez całe Wieki Srednie i zachowuje jako 
obrońc6w tych, co szukają swych pouczeń w przeszłości; dru- 
gie było, og6lnie biorąc, wyjaśnieniem filozof6w XVIII wieku. 
Zanim p6jdziemy dalej, trzeba powiedzieć kilka sł6w o jed- 
nem i drugiem. 
18. Teorja objawienia opiera się na Biblji; żebym nie zo- 
stał oskarżonym o przedstawienie jej karykatury, zapożyczam 
możliwie najwięcej wyraz6w własnych teologa liberalnego, ks. 
Bergier, kt6ry napisał artykuły teologiczne do Encyklopedji 
metodycznej (Encyclopedie methodique) Pankoucke'a (1783). 
Dając istnienie naszym pierwszym rodzicom, Bóg nauczył ich 
osobiście, co potrzebowali wiedzieć; objawił im, że jest jedy- 
nym Stworzycielem świata, w szczeg61ności człowieka; że te- 
dy jest ich jedynym dobroczyńcą i ich prawodawcą najwyż- 
szym. Nauczył ich, że ich stworzył na sw6j obraz i swoje po- 
dobieństwo, że zatem byli o wiele wyższej natury, niż zwie- 
rzęca, skoro poddał ich panowaniu wszystkie zwierzęta. Obda- 
rzył ich płodnością przez specjalne błogosławieństwo, i samo 
się przez się rozumiało, że winni byli przekazać swoim dzie- 
ciom te same pouczenia, kt6re Bóg dawać im raczył. Na nie- 
szczęście, ludzie, z wyjątkiem bardzo małej liczby rodzin, byli 
niewierni pouczeniom boskim i, porzucając cześć Boga jedy- 
nego, wpadli na manowce wielob6stwa. Jednakowoż wspom- 
nienie tak wysokiego nauczania nie zaginęło całkowicie. Tak 
się tłomaczy, że samo pojęcie b6stwa opiekuńczego odnajduje 
się pod rozmaitemi postaciami u wszystkich lud6w. Nie 
światłu naturalnemu rozumu, ale samemu objawieniu ludz- 
kość winna znajomość Boga i religji. 
19. Jakkolwiek dziwną byłaby ta doktryna, ma za sobą 
powagę wszystkich wielkich teolog6w Kościoła,. i znalazł się 
nawet w XIX wieku uczony świecki, wyborny hellenista, 
Creuzer, co ją odnowił pod nieco odmienną postacią. Creuzer
>>>
. 


9 
nauczał, że w epoce bardzo odległej, w Azji lub Egipcie, kasta 
kapłańska znalazła się w posiadaniu wysokich pojęć religij- 
nych i moralnych (jedność b6stwa, nieśmiertelność duszy, sank- 
cje pozaziemskie), ale że uważała za stosowne wyrazić je sym- 
bolami, ażeby je uczynić przystępniejszemi dla posp61stwa. Te 
symbole wkr6tce zac
ęto brać literalnie i poczytYWać błędnie 
jako formułę przystającą wiadomości ludzkich o świecie nie- 
widzialnym. Stąd niedorzeczne bajki politeizmu greckiego; stąd 
r6wnież nauczanie sekretne misterj6w, w kt6rych wtajemni- 
czeni byli dopuszczeni do dobrodziejstw religji czystej, religji 
złotego wieku ludzkości. Mniej niż stulecie odClziela nas od 
epoki, kiedy profesor Uniwersytetu Heidelberskiego m6gł pro- 
pagować z wysokości swej katedry i w swych pracach takie nie- 
pomierne fantazje. 1 
20. Creuzer, kt6ry pisał około 1810, w pełni odrodzenia 
religijnego, którego Chateaubriand był prorokiem, mniemał, 
że odpiera w ten spos6b suche i prozaiczne doktryny XVIII 
wieku. W rzeczywistości zdarzyło mu się to, co się zdarza 
zawsze ludziom, kt6rzy, wychowani w pewnym środowisku 
umysłowem, nie mogą, mimo wszelkich usiłowań, otrząsnąć 
się z przesąd6w, w niem otrzymanych. W swem wyjaśnieniu 
pochodzenia mit6w i obrzęd6w Creuzer przypisuje wielką rolę 
kapłaństwu. Kapłani, będący w posiadaniu prawd wyższych, 
mieliby przystroić je sztucznie, by im zapewnić rozpowszech- 
nienie. Ot6ż błąd XVIII wieku polegał właśnie na przechodzą- 
cem wszelką miarę przesadzaniu roli pierwotnego kapłaństwa, 
na niewiadomości, że religja jest znacznie wcześniejszą od księ- 
ży, i na uważaniu tychże za zręcznych oszust6w - oszust6w 
dobroczynnych, wedle niekt6rych - co jakoby wynaleźli re- 
ligje i mitologje, jako narzędzie panowania. Stąd ten wniosek 
niedorzeczny, jakoby religja, daleka od tego, żeby być współ- 
czesną z pierwszemi krokami ludzkości, została jej przyniesio- 
ną lub narzuconą w epoce już dość posuniętej jej rozwoju; tego 
właśnie nauczał jeszcze za dni naszych jeden z założycieli pre- 


1 PatrZ, Leo Joubert, Essais tk 
 crilique, str. 110 i nast.
>>>
10 


historji (nauki o czasach przedhistorycznych), Gabrjel de Mor- 
tillet, w Szkole Antropologji w Paryżu. 
21. Na dnie tej doktryny spoczywa zabawny anachronizm, 
kt6ry wiek XVIII popełniał tem chętniej, że stan chrystjani- · 
zmu w Europie zachodniej zdawał się potrosze do niego upo- 
ważniać. Ponieważ widywano wtedy kardynałów ateuszy, jak 
Dubois, Tencin i tylu innych, oraz zalotnych księży, kt6rzy, 
wedle znanej formuły: "obiadowali z ołtarza, a wieczerzali 
z teatru", wyobrażano sobie, że tak bywało od samego począt- 
ku.- Wolter, zupełnie młody jeszcze, budził oklaski temi wier- 
szami swojego Edypa (1718): 


Księża nie są tem, czego c::z.a.y modoch w nich szuka; 
W latwowiernoki naszej - cała ich nauka. 
W 1742 każe mówić Mahometowi, kt6ry uosabia w jego 
oczach oszustwo raczej, niż fanatyzm: 


Trzeba nowej religji, jarzma żelaznego, 
Trzeba nowego boga dla świata ślepego. 
.22. P6źniej, nawet w swych najpoważniejszych dziełach, 
w dalszym ciągu uważał księży za oszust6w, a religję za ro- 
dzaj nieszczęśliwego przypadku w życiu lud6w: "Kim był ten, 
co wymyślił sztukę wr6żenia? Był to pierwszy okpisz, co na- 
trafił na durnia". (Zarys Obyczaj6w, tom I, str. 133, wyd. 
z Kehl). A gdzieindziej (tom I, str. 14): "Musieli być kowale, 
cieśle, mularze, rolnicy, zanim się znalazł człowiek, mający 
dosyć wczas6w, by rozmyślać. Wszystkie sztuki ręczne nie- 
wątpliwie poprzedziły metafizykę o kilka wiek6w". To, co 
W-ol ter rozumie tutaj przez metafizykę, jest to pojęcie duszy 
odrębnej od ciała, czyli, og6łem biorąc, proste następstwo tego 
animizmu, który jest powszechnem wierzeniem ludzi pier- 
wotnych. "Kiedy, ciągnie Wolter, po wielkiej liczbie wiek6w 
ustaliły się jakieś społeczeństwa, należy mniemać, że istniała 
w nich jakaś religja, jakiś rodzaj grubego kultu". A zatem na- 
prz6d cywilizacja materjalna, cywilizacja więcej niż zacząt- 
kowa, obejmująca znajomość rolnictwa, obrabiania drzewa, ka- 
mienia, a nawet metali; religja miała przyjść dopiero p6źniej.
>>>
II 


Ten spos6b widzenia mógł się wydawać Wolterowi zgodnym 
z rozsądkiem; nam się wydaje dzisiaj prawie dziecinnym, tak 
dalece jest prawdą, żeśmy się posunęli naprzód od Zarysu 
obyczajów. 
23. Rousseau był nieprzyjacielem Woltera, i wiele osób, 
które go nie czytały, wyobraża sobie, że brał w obronę prze- 
ciw Wolterowi prawa uczucia religijnego. Nic podobnego; na 
tym punkcie istotnym, pierwszeństwa cywilizacji materjalnej 
przed religją, chatakteru sztucznego i nalotnego tejże, Rous- 
seau i Wolter są w zgodzie, jak Creuzer jest w zgodzie z W 01- 
terem, przesadzając rolę księży w tworzeniu i rozpowszechnia- 
niu dogmat6w. Rousseau napisał w 17S3 swoją słynną Rozpra- 
wę o pochodzeniu i podstawach nierównóści pomiędzy ludźmi 
(Discours sur l'origine et les fondements de l'inegalite parmi les 
hommes), gdzie się wysila, ażeby odtworzyć z pomocą samej 
logiki historję pierwotną wszystkich społeczności ludzkich. 
Ukazuje naprzód dzikusa odosobnionego, odkrywającego za- 
czątki przemysłu i uprawy, dalej dzikusa, budującego szałas 
i zakładającego w ten spos6b rodzinę; przychodzi potem czło- 
wiek ambitny, który okala miedzami pole i oznajmia, że to 
pole należy do niego. Są inni, co idą za jego przykładem; 
wkr6tce mamy bogatych i ubogich; w końcu bogaci, w oba- 
wie o swe bezpieczeństwo, porozumiewają się dla wprowa- 
dzenia w błąd ubogich, obwieszczając ustawy i prawa. 
O religji w całej tej powieści niema mowy; ale czuje się, 
że Jan Jak6b wstrzymał się od mówienia o niej przez ostroż- 
ność. Ci bogaci oszuści, którzy wyzyskują lud, każąc mu uświę- 
cać swe przywłaszczenia, mieli to być w jego myśli księża, lub 
przynajmniej mieli być sekundowanymi przez księży; tak iż 
Rousseau i Wolter mają wsp61nie osobliwsze pojęcie, - że czło- 
wiek, zwierzę nawskr6ś religijne, m6gł żyć przez długie wieki 
bez religji, i że społeczeństwa ludzkie były świeckiemi, zanim 
duch panowania i oszukaństwa wprowadził do nich cześć bo- 
g6w. 
24. Wolter i Rousseau nie streszczają całej myśli XVIII 
wieku; gdybym miał przedstawiać tutaj idee tej epoki o reli-
>>>
12 


gji, m6wiłbym szczegółowo o godnej uwagi pracy prezydenta 
De Brosses 1, kt6ry wprowadził do nauki o religjach pojęcie 
i słowo fetyszyzm. 
Zeglarze portugaiscy, co utrzymywali pierwsze stosunki 
handlowe z Afryką zachodnią, zauważyli, że Murzyni tych 
kraj6w oddawali rodzaj czci bogom materjalnym, takim, jak 
kamienie lub muszle, których Portugalczycy nazwali fetysza- 
mi, słowem z własnego języka, pochodzącem z łacińskiego fac- 
titius (sfabrykowany), a oznaczającem drobne przedmioty na- 
bożne. 
De Brosses mniemał, że kult fetysz6w stanowił początek 
wszystkich religij, i zestawiał z temi fetyszami Murzyn6w 
poświęcane kamienie Grecji i Egiptu; fetyszyzm byłby pierw- 
szym krokiem ku czci bałwan6w. Wiedział, że fetysz Murzyna 
nie ma wartości sam przez się, ale przez ducha, kt6ry rzekomo 
w nim przebywa; fetyszyzm jest w samej rzeczy tylko szcze- 
g61nym przypadkiem, rozwinięciem animizmu, i wiemy obec- 
nie, że Murzyni Afryki zachodniej, dalecy od tego, by być wy- 
łącznie fetyszystami, znają duchy powszechne lub mniejs7e, 
które 
ą prawdziwemi bogami i w następstwie tego odbierają 
" 
czesc. 
Mimo błęd6w, wtedy nieuniknionych, De Brosses miał za- 
sługę, że szukał początku religij w badaniu dzikich plemion 
dzisiejszych. Wolter i Rousseau m6wią także chętnie o dzikich, 
lecz znają ich bardzo źle. 
2 S. Osiemdziesiąt lat przed De Bross' em, człowiek umysłu 
doŚĆ powierzchownego, Fontenelle, mający umrzeć starcem 
stuletnim w 17S7, napisał (1694) rozprawkę o pochodzeniu 
bajek, kt6ra pozostała niezauważoną, ale zawiera więcej traf- 
nych pojęć, niż wszystkie prace XVIII wieku w tym przed- 
miocie. Za dni to naszych dopiero, wybitny etnograf angiel- 
ski, Andrew Lang, powziąwszy o nich wiadomość, dzięki przy- 
padkowej lekturze, rzucił światło na ważność i zasługę tych 
kilku stronnic. Fontenelle przyjmuje, że istniała "filozof ja", to 


J Dt Brosses. DN cHlte des J
HX fetisches. 1760.
>>>
13 
jest ciekawość wyszukiwania przyczyny zjawisk, nawet w naj- 
bardziej nieokrzesanych wiekach. 
"Ta filozof ja toczyła swój bieg na podstawie tak natural- 
nej, że jeszcze dzisiaj nasza filozof ja nic ma wcale innejf a mia- 
nowicie, iż tłomaczymy rzeczy nieznane w naturze przez te, 
kt6re mamy przed oczyma, i że przenosimy do wiedzy o przy- 
rodzie pojęcia, których dostarcza nam doświadczenie... Każe- 
my działać naturze tylko przez dźwignie, wagi i sprężyny... 
Z tej grubej filozofji, która z konieczności królowała w ciągu 
pierwszych wiek6w, zrodzili się bogowie i boginie. Ludzie wi- 
dzieli wiele rzeczy, których nie mogliby zrobić: ciskać pioru- 
n6w, wzniecać wiatrów, kołysać fal morskich... Wyobrazili 
sobie istoty potężniejsze od siebie i zdolne wywoływać te wiel- 
kie skutki. 
"Wypadało, żeby te istoty były ukształtowane, jak ludzie; 
jakąż inną postać mogłyby posiadać? Stąd pochodzi rzecz, 
nad kt6rą może się jeszcze nie zastanowiono: oto, że we 
wszystkich tych bóstwach, kt6re wyobrazili sobie poganie, 
uczynili panującą ideę władzy, a nie mieli prawie żadnego 
względu ani na mądrość, ani na sprawiedliwość, ani na wszyst- 
kie inne cechy, kt6re towarzyszą naturze boskiej. Nic nie 
stwierdza lepiej, że te b6stwa są nader starożytne... Nic tedy 
zadziwiająco, że wyobrazili sobie licznych bog6w, często 
przeciwstawianych jedni drugim, okrutnych, dziwacznych, 
niesprawiedliwych, nieświadomych... Wypadało przecież, że- 
by ci bogowie zatrącali czasem, w kt6rym byli uczynieni... Po- 
ganie zawsze kopjowali swoje b6stwa z siebie samych; tym 
sposobem, w miarę, jak ludzie stali się doskonalszymi, bogo- 
wie udoskonalili się r6wnież... Pierwsi ludzie dali życie bajkom 
bez, że tak powiem, winy ze swej strony". 
Oto jak daleko jesteśmy od księży oszust6w Woltera! 
Wszystko w tym szkicu nie ma jednakowej wartoki; ale jak 
dalece Fontanelle wyprzedza sw6j czas - co m6wię? więk- 
szość uczonych XIX wieku - skoro uznaje samorzutno
ć two- 
r6w mitycznych i tłomaczy samą naturą umysłu ludzkiego
>>>
14 
analogje, jakie przedstawiają u lud6w najodleglejszych i naj- 
rozmaitszych. 
"Przypisują zazwyczaj pochodzenie bajek żywej imaginacji 
ludów 
schodnich; co do mnie, przypisuję ją ignorancji pierw- 
szych ludzi... Wykazałbym, w razie potrzeby, zadziwiające po- 
dobieństwo między bajkami Amerykan a bajkami Grek6w... 
Ponieważ Grecy z całym swym dowcipem, póki byli jeszcze 
ludem nowym, nie myśleli wcale rozsądniej od barbarzyńc6w 
Ameryki, jest podstawa mniemać, że Amerykanie doszliby 
w końcu do myślenia równie rozsądnego, jak Grecy, gdyby im 
pozostawiono swobodę po temu". 
W tych wierszach znajdujemy kiełkującą całą teorję antro- 
polog6w nowoczesnych, którzy widzą w bajkach, jak w na- 
rzędziach z kamienia lub kości, dające się por6wnać produkta 
cywilizacyj rozmaitych ludów w stosownych do por6wnania 
okresach ich rozwoju. 
26. Fontenelle kończy kilkoma słowami o zapożyczeniach, 
uczynionych przez Grek6w u Fenicjan i Egipcjan, o nieporo- 
zumieniach, kt6re musiały wynikać dla Grek6w z ich niezna- 
jomości języków obcych, nakoniec o wpływie literatury, kt6ra 
to konserwuje, to rozwija bajki, a nawet tworzy nowe: "Nie 
szukajmy więc czego innego w bajkach, konkluduje, jak hi- 
storji błęd6w umysłu ludzkiego. Nie jest to nauka zapełnić 
sobie głowę wszystkiemi ekstrawagancjami Fenicjan i Gre- 
,k6w, ale jest nauką wiedzieć, co przywiodło Fenicjan i Gre- 
k6w do tych ekstrawagancyj. Wszyscy ludzie podobni są tak 
dalece, że niema wcale ludu, kt6rego głupstwa nie powinny- 
by nas przyprawiać odrżenie". 
To ostatnie zdanie m6wi nam dobitnie o tem, czego Fon- 
tenelle nie ośmielił SIę powiedzieć; on także, jak d' Alembert, 
. gdy pisał do Woltera, myślał, że "obawa żagwi jest otrze- 
źwiająca"; ale cytaty, kt6re przytoczyłem, wystarczają, mnie- 
mam, do przekonania każdego czytelnika, że Fontenelle, lekki 
i błyskotliwy Fontenelle, winien być policzony między zało- 
życieli tej metody antropologicznej, kt6rej zarys pr6buję dać 
tutaj.
>>>
lS 


II. 


27. Starałem się ustalić w tem, co poprzedza, że animizm 
z jednej strony, tabu z drugiej, mogą być uważane za główne 
czynniki religij i mitologij. Ale te czynniki nie są jedyne. Ist- 
nieją dwa inne, co, będąc mniej pierwotnemi, działały nie 
mniej powszechnie: chcę mówić o totemizmie i o magji. 
28. Określić totemizm jest bardzo trudno. Można powie- 
dzieć, z zastrzeżeniem późniejszego sprecyzowania, że jest to 
rodzaj czci, składanej zwierzętom i roślinom, poczytywanym 
za sprzymierzone i spokrewnione z człowiekiem. Jakie jest 
pochodzenie tej koncepcji, i jak się rozwinęła? 
29. Starożytni już zauważyli, że człowiek jest w swej isto- 
cie zwierzęciem społecznem. Daremni
 Jan J akób Rousseau, 
w XVIII wieku, chciał nie uznawać tej cechy i widzieć w spo- 
łeczeństwie ludzkiem skutek umowy, kontraktu; Wolter zarzu- 
cił mu błąd, i cały świat myśli dzisiaj, jak Wolter. W stanie 
najpierwotniejszym, w jakim możemy go badać, człowiek nie 
żyje tylko hordami, stadami, jak wiele ssących wyższych, lecz 
stanowi grupy społeczne, posłuszne różnym skrupułom, co są 
zarodkiem moralności i praw. 
30. Instynkt społeczny człowieka pierwotnego, jak in- 
stynkt dziecka, chętnie przekracza granice gatunku, a nawet 
świata organicznego, do kt6rego należy. Złudzenie animistycz- 
ne każe mu poznawać wszędzie duchy podobne do własnego; 
nawiązuje z niemi stosunki, cz;ni z nich przyjaci6ł i sprzymie- 
rzeńców. Ta skłonność umysłu ludzkiego odbija się w fetyszy- 
zmie, stosunku przyjacielskim człowieka z duchami, kt6re rze- 
komo mieszkają w tych przedmiotach. Małem dzieckiem bę- 
dąc, nie zasłyszawszy nigdy o fetyszyzmie, miałem jasno-nie- 
bieską muszlę, kt6ra była dla mnie prawdziwym fetyszem, bo 
ulokowałem w niej myślą ducha opiekuńczego; tak dalece jest 
prawdą, że zaufanie nie mniej, jak obawa, jest pierwiastkiem 
uczucia religijnego. 
31. Gdyby zabrano się znienacka do przeszukania nasżych 
kieszeni, zbadania naszych łańcuszk6w od zegark6w lub na-
>>>
16 
szych klejnot6w, jakże piękne żniwo fetysz6w możnaby tam 
zebrać! Zaprotestowalibyśmy może, iż nie idzie o fetysze, lecz 
o pamiątki, o bagatelki; a przecież jest rzeczą pewną, że uczu- 
cie, co nas przywiązuje do tych przedmiot6w, jest, pod posta- 
ciami mniej lub więcej zeświecczonemi i literackierni, tylko 
przeżytkiem starego fetyszyzmu przedhistorycznego, animi- 
zmu przedhistorycznego, animizmu naszych najodleglejszych 
przodk6w. 
32. Skoro raz człowiek pierwotny ulegnie w ten spos6b 
skłonności do rozszerzania niemal bez kresu koła swych praw- 
dziwych lub przypuszczalnych stosunk6w, jest rzeczą natural- 
ną, że ogarnia w niem pewne zwierzęta i pewne rośliny, kt6- 
rym wyznacza miejsce w gromadzie zaczepnej i obronnej, 
utworzonej przez członk6w swego klanu.' Wkr6tce ten sam 
skrupuł ubezpiecza ludzi i totemy przeciw jego kaprysom 
i gwałtowności, i zdaje się zaświadczać dla jednych i drugich 
wsp61ność pochodzenia, skoro członkowie klanu, kt6rzy 
oszczędzają się między sobą, powołują się na matkę wsp61ną 
lub wsp61nego ojca. 
33. Ten szacunek życia zwierzęcia, rośliny, forma pier- 
wotna czci zwierząt i roślin, kt6rą znajdujemy, z większą lub 
mniejszą domieszką antropomorfizmu, w Egipcie, w Grecji 
i w wielu innych krajach, nie jest czem innem, jak przesadą, 
przerostem instynktu społecznego. Zwierzęta nadają się doń 
więcej, niż rośliny, a rośliny wi cej, niż przedmioty bezwład- 
ne. Wystarczy zaprowadzić małe dziecko do ogrodu zoologicz- 
nego, żeby się upewnić, iż ta hipertrofja jest bardzo przyro- 
dzona człowiekowi. Cywilizacja nie doprowadza jej do znik- 
nięcia, lecz kładzie jej kiełzno. 
34. CzeŚĆ zwierząt, oraz drzew lub roślin, spotykają się 
w stanie przeżytk6w we wszystkich społeczeństwach antycz- 
nych. Tkwią tam u zaczątku bajek, kt6re zwiemy metamor- 
fozami. Kiedy Grecy nam opowiadają, że Jowisz-Zeus prze- 
mienił się w orła lub łabędzia, trzeba tam widzieć mity, opo- 
wiadane naodwr6t. Orzeł-bóg i bóg-łabędź ustąpili miejsca 
Zeusowi, skoro bogów greckich zaczęto wielbić pod postacią
>>>
17 


ludzką; ale zwierzęta święte pozostały atrybutami lub towa- 
rzyszami bogów, którzy niekiedy ukrywają się pod kształtem 
zwierzęcym. Ich metamorfozy są tylko powrotem do stanu 
pierwotnego. T ak więc bajka nam opowiada, że Jowisz siec 
przemienił w łabędzia, żeby się podobać Ledzie. To oznacza 
dla nas, iż w epoce starożytnej pewien szczep grecki miał za 
boga świętego łabędzia i wierzył, że ten łabędź znajdował 
przystęp u śmiertelniczek. P6źniej łabędź był zastąpiony bo- 
giem postaci ludzkiej, Jowiszem; ale bajka nie została zapom- 
niana, i wyobrażono sobie, że ten Jowisz przemienił się był 
w łabędzia, żeby spłodzić Helenę, Kastora i Polluksa, dzieci 
boskiego łabędzia i Ledy. 
H. Misjonarze od samego początku XVIII wieku obser- 
wowali u Indjan p6łnocy Ameryki powszechniejszą i surow- 
szą formę czci drzew i zwierząt. Od tych Indjan przyszła na- 
nazwa totem, dokładniej otam (piętno lub godło), oznaczają- 
ca zwierzę, roślinę, albo rzadziej minerał lub ciało niebieskie, 
w kt6rem klan uznaje protektora, przodka i poznakę związ- 
kową. Totemizm wyda je się być niegdyś równie rozpowszech- 
nionym, jak animizm, z kt6rego pochodzi; obserwuje się go 
wszędzie potrosze, jeśli nie w stanie czystym i bez domieszki 
świeższych pojęć religijnych, to przynajmniej w stanie przeżyt- 
k6w, mniej lub więcej jasno uwydatnionych. Religje Egiptu, 
Syrji, Grecji, Włoch, a także i Gallji, są całkowicie nasiąkłe 
totemIzmem. 
36. Oto przykład przeżytku totemizmu w krajach europej- 
skich. Miasto Bern od niepamiętnych czas6w utrzymuje nie- 
dźwiedzie; opowiadają dla wytłomaczenia tego zwyczaju hi- 
storjec o wielkim niedźwiedziu, zabitym w IX wieku koło Ber- 
nu przez myśliwego, którego imię nawet wymieniają. Ta hi- 
storja, jak wiele bajek starożytnych, była wymyślona w ca- 
łości dla wytłomaczenia jednocześnie nazwy Bernu 1 i trady- 
cyjnego szacunku Berneńczyk6w dla niedźwiedzi. W rzeczy- 
wistości, przyczyna owego rodzaju przymierza, jest o wiele sta- 
I Niedźwiedż, po niemiecku Bar. Nazwa &rnu jest w rzeczywistości cel- 
tycka, jak nazwa Werony. 
Orp .t. ,., 
." 
'I 'N/"It, \ 
.. "I - 
7 -łI
i)(na !- 
. " . oJt. 
'"lt 1 


.I
>>>
18 


rożytniejsza; dowiedziono tego W naszych czasach. Tuż obok 
Bernu odkryto grupę spiżową, datującą się z I lub II wieku 
ery chrześcijańskiej, a przedstawiającą niedźwiedzia bardzo ro- 
słego, kt6ry się zbliża do siedzącej bogini, jakoby dla zło- 
żenia jej hołdu; napis wyryty na podstawie spiżu, informuje 
nas, że jest to ofiara nabożna, votum dla bogini Artio. Artio 
jest imieniem celtyckiem, spokrewnionem bardzo blisko z na- 
zwą grecką niedźwiedzia, arktos; bogini Artio była zatem bo- 
ginią niedźwiedzią, boginią, mającą niedźwiedzia za atrybut 
lub za towarzysza. A więc przed epoką b6stw o postaci ludz- 
kiej, Artio była boginią-niedźwiedzicą, niedźwiedzicą świętą; 
wspomnienie czci niedźwiedzia utrzymało się w mieście nie- 
dźwiedzia (Bernie) poprzez wieki, i dopiero za naszych dni 
szczęśliwe odkrycie pozwoliło w niem rozpoznać przeżytek 
totemizmu przedhistorycznego. 
37. Totemizm pierwotny pozostawił niemniej ślad6w w li- 
teraturze. Bajka zwierzęca, tak rozpowszechniona, jest najsta- 
rożytniejszą formą literatur ludowych, a dzieci dzisiejsze wolą 
ją jeszcze od wszystkich innych; od niej to zaczyna się ich edu- 
kacja. Otóż bajka jest tylko osadem opowieści, kt6re kombi- 
nowała wyobraźnia, a przyjmowała łatwowierno
ć ludzka 
w odległym czasie, gdy to zwierzęta m6wiły. Nasze dzieci po- 
dobają w niej sobie, ponieważ są totemistami, nie wiedząc o tem. 
W Biblji, takiej, jak ją czytamy, zwierzęta m6wią tylko wy- 
jątkowo; ale przypomnijmy sobie węża z Księgi Rodzaju i ośli- 
cę Balaama! Opowieści pierwotne, kt6re były zestawione i po- 
prawione dla ułożenia Biblji, musiały roić się od historyj 
o zwierzętach. W Ewangeljach znajdujemy jeszcze gołębicę, 
ptaka świętego w Syrji, który gra charakterystyczną rolę 
w scenie nad Jordanem; ale Ewangelje i Dzieje, zwane apokry- 
ficznemi, kt6re są wytworami literatury ludowej, nastręczają 
liczne przykłady zwierząt m6wiących, drzew m6wiących. Kie- 
dy niema totemizmu w jakim pomniku starożytnych literatur, 
to dlatego, że jego ślady zostały zatarte przez poprawiaczy. 
3 8 . Zwierzę totemiczne, uważane za opiekuna klanu, jest 
w zasadzie nienaruszalne; dzisiaj jeszcze znane są ludy my- 
,.. 


"' 


.
>>>
19 
śliwskie, mające za totem niedźwiedzia, kt6re proszą o prze- 
baczenie niedźwiedzia, nim go zabiją. W epokach najodleglej- 
szych, do kt6rych nas przenosi czysty totemizm, prawdopodob- 
nie każdy klan miał najmniej jeden totem, kt6ry nie mógł być 
. ani zabijany, ani jedzony, zarówno jak osobniki ludzkie tegoż 
klanu. Totem był więc osłaniany przez tabu. Następstwa tego 
faktu były niezmierne i dają się odczuwać dziś jeszcze. Pierw- 
szem było udomowienie zwierząt i roślin, to znaczy życie rol- 
nicze. Przypuśćmy szczep, złożony z dwóch klanów, z kt6rych 
jeden ma jako totem dzika, drugi odmianę dzikiego zboża. Jest 
w interesie każdego z tych klanów i ludzi, co go składają, 
utrzymywać w pobliżu swego obozowiska przynajmniej jedną 
parę dzików, które się będą rozmnażać pod strażą człowieka, 
i małą plantację zboża, którą odnawiać będzie uprawa. Na- 
wet jeżeli są nagleni głodem, myśliwcy nie 'zjedzą swego tote- 
mu, zabezpieczanego przez religijne tabu, i pozwolą sobie chy- 
ba wyjątkowo zjeść lub zniszczyć totem klanu sąsiedniego. Po 
upływie kilku pokoleń, boskie dziki staną się dzikami domo- 
wemi, to znaczy wieprzami, a dzikie zboże stanie się rośliną 
uprawną. 
39. Jak i dlaczego ten stan rzeczy się skończył? I tu jesz- 
cze religja wchodzi w grę i ona jedynie dostarcza zadawalnia- 
jącego wytłomaczenia. Totem jest święty; w tym charakterze 
uważany jest za zbiornik siły i świętości. Zyć obok niego, pod 
jego opieką, jest już rzeczą zbawienną; ale czyżby się nie mo- 
gło wzmocnić więcej - VI razie epidemji, naprzykład lub ja- 
kiej klęski naturalnej - przyswajając sobie samą substancję 
totemu? W ten spos6b, z początku wyjątkowo i dla uświęcenia 
siebie, ludność klanu pozwoliła sobie ceremonjalnie zabić i zjeść 
sw6j totem. Pomału, mnożąc się, te uroczystości religijne stały 
się ucztami; potem zaś, z postępem racjonalizmu, zapomnianno 
świętości zwierząt i roślin, ażeby myśleć tylko o ich użytecz- 
ności. 
Wolno przypuszczać, że komunja, taka, jak ją praktyko- 
wało i pojmowało całe Średniowiecze, jest przeżytkiem tego 
nieskończenie starożytnego zabobonu, kt6ry polega na wzmac- 


a- 


..
>>>
lo 


nianiu się i uświęcaniu przez spożywanie istoty boskiej. Jeżeli 
chrystjanizm pierwotny ze swemi praktykami teofagji tak szyb- 
ko zawładnął Europą. to dlatego, że ta idea spożywania Bo- 
ga nie była nową i przyoblekała tylko w formę mniej grubą 
jeden z instynkt6w religijnych najgłębszych w ludzkości. 
40. Z drugiej strony, w środowiskach zachowawczych po- 
jęcie, że należy powstrzymywać się od jedzenia pewnych to- 
temów, o wiele przeżyło postępy cywilizacji materjalnej. 
Zwierzę lub roślina, o kt6rych się przyjęło mniemanie, że na- 
leży się od nich wstrzymywać, bywa czasem uważane za 
święte, czasem za nieczyste; w rzeczywistości nie jest ani jed- 
nem ani drugiem; jest tabu. Krowa jest tabu u Ind6w, wieprz 
jest tabu u muzułmanów i Zyd6w, pies jest tabu w całej prawie 
Europie, b6b był tabu w Grecji, w sektach pitagorejczyk6w 
i orfik6w. W XVIII wieku filozofowie rozpowszechnili błęd- 
ne pojęcie, iż jeżeli pewni prawodawcy religijni zakazali tego 
lub owego pożywienia, było to z motywów hygienicznych. Sam 
Renan mniemał jeszcze, że obawa trychiny i trądu sprawiła, 
że zakazano Hebrajczykom używania mięsa wieprzowego. 
Dla okazania, jak to wytłomaczenie jest mało racjonalne, wy- 
starczy zwrócić uwagę, że w całej Biblji nie znalazłoby się 
jednego przykładu zarazy lub choroby, przypisanej spożywa- 
niu mięsa zwierząt nieczystych; pojęcie hygjeny zrodziło .się 
dopiero bardzo późno, w świecie greckim. Dla autor6w bi- 
blijnych, jak dla dzikich obecnych, choroba jest nadnaturalną: 
jest to skutek gniewu duchów. Pobożni Zydzi powstrzymują 
się od jedzenia wieprzowiny, ponieważ ich odlegli przodkowie, 
pięć lub sześć tysięcy lat przed naszą erą, mieli za totem dzi- 
ka. Tłomaczenie hygjeniczne zakazu pożywienia winno być 
uważane dzisiaj, jako oznaka ignorancji; już oddawna ( 188 9) 
prawda, taka, jak ją podaję, została rozpoznana przez zna- 
komitego orjentalistę angielskiego, Robertsona Smitha. 
4 1 . Wog61e nic niema niedorzeczniejszego, jak tłomaczyć 
prawa i praktyki religijne odległej przeszłości względami, wy- 
ciągniętemi z nauki nowoczesnej. 
Daje się słyszeć naprzykład, iż Zydzi obserwują Szabas
>>>
21 


(Sabbat), ponieważ ich prawodawca, Mojżesz, wiedział, że czło- 
wiek potrzebuje dnia odpoczynku. Mojżesz, jeżeli istniał, nic 
podobnego nie wiedział; skodyfikował tylko stare tabu, wedle 
kt6rego jeden dzień tygodnia był poczytywany jako złowr6żb- 
ny, jako nieodpowiedni do pracy użytecznej i produkcyjnej. 
Jeżeli Hebrajczyk przedhistoryczny nie pracuje w sobotę, to 
dlatego, że sobota jest dniem feralnym, dokładnie tak, jak na- 
potykamy dzisiaj ludzi, z tych nawet, co się szczycą być wol- 
nymi myślicielami, kt6rzy nie chcą wyruszyć w podr6ż 13-g o 
dnia miesiąca, lub w piątek, ponieważ 13 i piątek są dniami 
feralnemi. Tak więc można dla wytłomaczenia bardzo staro- 
żytnych zwyczajów szukać punkt6w zestawienia w czasach 
nowożytnych, ale pod warunkiem, że się ich żądać będzie od 
przeżytk6w zabobonu, nie od wiedzy. 
4 2 . Śpieszę dodać, że w naszej wytężonej cywilizacji hy- 
gjena ciała i ducha radzą poświęcać odpoczynkowi jeden dzień 
na tydzień; oto dlaczego zwyczaj- szabasowy, przeniesiony na 
niedzielę, utrzymał się, a nawet został uświęcony przez prawo- 
dawstwo świeckie. Możnaby przytoczyć wiele innych przykła- 
d6w zabobonnych tabu, kt6re, znajdując się przypadkiem zgod- 
nemi z wymaganiami hygjeny lub rozumu, przetrwały w na- 
szych cywilizacjach nowoczesnych i, raz zlaicyzowane, zasłu- 
gują, by w nich trwać nadal. 
43. Dlaczego chrzeŚcijanie średniowieczni, oraz należący 
do Kościoła greckiego i rzymskiego, poszczą w piątek? Sami 
nic o tem nie wiedzą, a Zydzi nie więcej wiedzą, dlaczego 
mają jeść rybę w piątek wieczorem. Ten ostatni zwyczaj jest 
tak zakorzeniony u Zyd6w nabożnych, że widuje się w Ga- 
licji rodziny żydowskie, doprowadzone do najgłębszej nędzy, 
jak się zaopatrują w piątek w jedynego kiełbia, by go zjeść po 
drobnych kawałeczkach z zapadnięciem nocy. Post chrześci- 
jan z dopuszczeniem ryby jest być może tylko zwyczajem re- 
ligijnym spożywania ryby w piątek. 
44. Jeżeli ten zwyczaj jest wspólny Zydom i chrześcija- 
nom, to widocznie, że data tygodniowa śmierci Zbawiciela nie 
ma w tern żadnego znaczenia. Ryba jest starożytnym totemem
>>>
22 


syryjskim. Pomiędzy szczepami syryjskiemi niekt6re wstrzy
 
mywały się od pewnych ryb - tak było z Zydami; inne utrzy- 
mywały ryby święte w stawach i jadały ryby święte, by się 
uświęcać. Ta ostatnIa praktyka była przybrana przez pierw- 
szych chrześcijan, którzy doszli aż do utożsamiania Chrystusa 
z bardzo wielką rybą 1 i do określania samych siebie, jako ry- 
bek: "Jesteśmy rybki, mówił TertulIjan, kt6rzy rodzimy się 
w wodach chrztu"; a pewien napis chrześcijański z roku 180 
naszej ery, określa Jezusa, jako wielkq rybę. Jeść rybę świętą 
było formą pierwotną wieczerzy eucharystycznej, ponieważ 
ten zwyczaj był znacznie wcześniejszy od przyjścia Chrystusa. 
Trwa dotąd pod róznemi postaciami u Zydów, co go prakty- 
kują nie rozumiejąc, i u chrześcijan, co, aby zdać z niego spra- 
wę, wynaleźli tysiączne racje sprzeczne, w kt6rych szczeg6ły 
zbyteczna tutaj wchodzić. 
45. Jeżeli system tabu i system totemów tłomaczą wiele 
rzeczy w religjach i mitologjach, tak starożytnych, jak nowo- 
żytnych, strzedz się należy mniemania, by tłomaczyły wszyst- 
ko. Jakiekolwiek było nadużycie, naprzykład mit6w słonecz- 
nych, mit6w o burzy i o grzmocie, jest rzeczą pewną, że naiw- 
na interpretacja wielkich zjawisk natury zrodziła pewną ilość 
bajek. Ale te bajki przyoblekły i zachowały charakter bardziej 
literacki, niż religijny; to, co jest istotnego i głębokiego w reli- 
gjach, wypływa z animizmu, kt6rego jednem z następstw jest 
cześć umarłych, i z totemimu, kt6ry poprzedził religje antro- 
pomorficzne i przeniknął je swemi żywiołami. 
Powróćmy na chwilę do naszych tabu. 
4 6 . Pochodzenie tych skrupuł6w religijnych nie jest z pew- 
nością rozumne, w nowoczesnem znaczeniu tego słowa; dzieci 
strachu, owoce pośpiesznych uog61nień i dowolnych zestawień, 
takich, jakie dzieci i nieuki czynią codziennie - przypomni j- 


l To nie ma nic wsp6lnego ze słynnym akrostychem Icbtcbys (ryba), kt6- 
rego litery tworzą inicjały wyraŻenia: Jesous Christos 
Oll yios só
r Oezus Chry- 
stus, syn Boga, Zbawiciel). 
Ten akrostych był wymyślony po fakcie, w Aleksandrji, dla wytłoma- 
czenia i usprawiedliwienia kultu ryby u chrześcijan.
>>>
23 
my sobie wszystkie współczesne zabobony o soli wysypanej, 
skrzyżowanych widelcach, czynach i słowach złej wróżby - 
tabu są szczeg61niej liczne i surowe w cywilizacjach, najbar- 
dziej zacofanych, jak u dzisiejszych Australczyk6w, gdzie 
przenoszą się tradycją ustną i stanowią prawie całą wiedzę 
tych dzikich. Pojęcie, drogie XVIII wiekowi o dzikusie wol- 
nym, wyswobodzonym z pod wszelkiego przymusu, nie da 
się pogodzić z najelementarniejszemi danemi etnografji. Wolny 
dzikus Rousseau'a nie jest prawdziwym dzikusem; jest to filo- 
zof, co się rozebrał do naga. 
47. Jeśli rasa biała byłaby pozostała uwięzioną w sieci 
tabu, zakazów, dotyczących pożywienia, dni roboczych, wol- 
ności ruchu, małżeństwa, wychowania dzieci, nie cieszylibyś- 
my się dzisiaj cywilizacją, kt6rą nam dała. Na szczęście, u lu- 
d6w energicznych i zdolnych, powstał dobór w dziedzinie ta- 
bu: te, kt6rych użyteczność społeczną wykazało doświadczenie, 
przetrwały, to pod postacią przepis6w etykiety, to znów przy- 
kazań moralnych i praw cywIlnych; inne zniknęły lub żyją 
jedynie w stanie nizkich zabobonów. To dzieło postępującej 
emancypacji było wspierane przez prawodawców religijnych, 
przez księży, kt6rzy, kodyfikując tabu, przeszkodzili wygó- 
rowanemu ich rozmnożeniu i znieśli ich wiele przez sam fakt, 
że nie sankcjonowalI ich wszystkich. W tem jeszcze, i w kwe- 
- stji kapitalnej doniosłości, racjonalizm XVIII wieku zdążał 
błędnym torem; kiedy on uważał pierwszych księży za gnę- 
bicieli i oszust6w, my winniśmy uznać w nich pracowników 
względnej emancypacji, .która trwała potem w dalszym ciągu 
mimo kapłaństwa i otworzyła drogę emancypacji zupełniej- 
szej. Ale rola dobroczynna kapłaństwa w powściąganiu zawa- 
dzających zabobon6w, dziecinnych tabu, nie jest tylko jednym 
z wielkich fakt6w przeszłości. Dzisiaj nawet, wiadomo, że 
księża katoliccy mają często obowiązek umacniać przy spo- 
wiedzi swych wiernych przeciw czczym skrupułom, dziedzic- 
twu przedhistorycznych tabu, kt6remi obarczać się nieświado- 
mo
ć jest zawsze skora. 
48. Historja ludzkości, są to dzieje postępującej laicyzacji,
>>>
24 
kt6ra jest jeszcze daleka od całkowitego dokonania. Na począt- 
ku cała atmosfera, w jakiej się porusza, jest jakby przesycona 
animizmem; wszędzie fruwają duchy niebezpieczne, jeśli nie 
szkodliwe w zasadzie, kt6re obciążają i paraliżują działalność 
człowieka. Dob6r tabu był pierwszym postępem, lecz nie był 
to postęp jedyny. Ludzkość nie pozostała bierną wobec tysiącz- 
nych sił duchowych, któremi mniemała się otoczoną. Dla od- 
działywania przeciw nim, dla ich ujarzmienia i zaprzęgania do 
swych cel6w, znalazła wspomożenie w fałszywej nauce, która 
jest matką wszystkich nauk prawdziwych, w magji. Propo- 
nowałem określić magję, jako strategję animizmu, i mniemam, 
że ta definicja więcej warta, niż podana przez Woltera: sekret 
czynienia tego, czego nie może czynić natura, bo człowiek 
pierwotny nie ma żadnego pojęcia o tem, co może czynić na- 
tura, a magja aspiruje właśnie do jej zniewalania. Dzięki ma- 
gji, człowiek podejmuje ofenzywę przeciw rzeczom, a raczej 
staje się, jakby kapelmistrzem w wielkim koncercie duch6w, 
co brzęczą u jego uszu. Zeby sprowadzić deszcz, leje wodę; 
daje przykład, rozkazuje i mniema, że go słuchają. Oczywikie 
w przytoczonym przykładzie, czarodziej traci sw6j czas i tru- 
dy; ale przypomnijmy sobie głębokie słowa Bacona: "Natura 
non vincitur nisi parendo" - "przyrodę zwycięża się tylko 
posłuszeństwem". To pojęcie solidarności zjawisk, działania 
odwzajemnianego woli człowieka na wolę duch6w otaczają- . 
cych, jest już, mimo złudzeń, w kt6rych błądzi, zasadą nau- 
kową. 
49. Gdy raz magja stała się zawodem, instytucją niezbęd- 
ną w ciele społecznem, trzeba było, naturalnie, żeby czarodziej 
brał się na sposoby realizacji szczęśliwych wynik6w, kt6reby 
dawały poznać i szanować jego potęgę; szarlatan uczynił się 
astrologiem, lekarzem, metalurgiem i, jak astrolog i alchemik 
Wiek6w Srednich, pomnożył kapitał ludzkości pożytecznemi 
odkryciami, kt6re miały doprowadzić do uczynienia niepo- 
trzebnym jego samego. Mógłbym pokazać, że wszystkie wiel- 
kie wynalazki ludzkości pierwotnej, włączając w to wynalazek 
ognia, musiały być uczynione pod auspicjami religji i przez
>>>
. 


zs 
niezmordowaną służbę magji. Z pewnością, że magja nie wy- 
dała wszędzie tych samych wynik6w; na to trzeba było sprzy- 
jającego terenu; ale jeśli istnieje dziś jeszcze w krajach ucywi- 
lizowanych jedynie w stanie przeżytku, ściśle tak, jak tote- 
mizm, to jej właśme i totemizmowi świat nowożytny winien 
pierwiastki cywilizacji, z kt6rej korzysta. 
Tym sposobem, i to wydaje mi się istotnym wynikiem na- 
szych poszukiwań, początek religji stapia się z samemi począt- 
kami myśli i czynności intelektualnej ludzi; ich upadek lub 
ich ograniczenie jest historją postęp6w, które one same umo- 
żliwiły. 
so. Religje nie są, jak mniemali Wolter, a bliżej nas ludzie 
tacy, jak Karol V ogt i Mortillet, wrzodami, zaszczepionemi 
przez chciwość i oszukaństwo na organizmie społecznym, ale 
życiem samych społeczeństw u ich początku. Z biegiem czasu 
religja zrodziła specjalne gałęzie wiadomości ludzkich, nauki 
ścisłe, moralność, prawo, kt6re się naturalnie rozwinęły jej 
kosztem. ' 
W naszych czasach jeszcze tabu zmierzają do skodyfiko- 
wania się w prawa rozumne; animizm traci teren, kt6ry zdo- 
bywają fizyka, chemja, astronomja i chroni się na kresach nau- 
ki, w spirytyzmie. "Wrreszcie magja, kt6rej rola jest tak wielk:l 
w pewnych obrzędach, zrzeka się swego charakteru, a te obrzę- 
dy zmierzają do tego, by stać się symbolami, jak komunja 
w kościołach chrześci jańskich reformowanych. 


ol: 


.
 


-I 


5 I. Cofnięcia ku animizmowi i magji, kt6re w mniemaniu 
swojem stwierdzają historycy i które kwalifikują mianem 
"odrodzeń religijnych", są naprawdę tylko pozorne; wynikają 
ze zmięszania umysłów _ wyzwolonych, ale nielicznych jeszcze, 
z tłumem, kt6ry pozostał nieświadomym i zabobonnym. To 
właśnie odbyło się w końcu XVIII -go wieku, gdy Rewolucja, 
przygotowana przez klasy liberalne i wyzwolone, skruszyła 
przeszkody, oddzielające je od tego, co Wolter nazwał kanaljq 
i niepomiernie rozszerzyła obywatelstwo francuskie. Wynikła
>>>
.. 


26 


stąd po upływie niewielu lat reakcja katolicka, która zatrium- 
fowała od 181S do 1830 i przedłużyła swe skutki aż do na- 
szego czasu. 
Podobnież po roku 1848 przedwczesne zaprowadzenie gło- 
sowania powszechnego w kraju, gdzie nauczanie początkowe 
zaledwie istniało, miało jako wynik pozorne cofnięcie społe- 
czeństwa francuskiego, nietylko za Drugiego Cesarstwa, kt6re 
było tego ustanowienia produktem, ale przez 2 S lub 30 pierw- 
szych lat Trzeciej Republiki, kt6re były "dobremi czasami« 
klerykalizmu. 
S 2. Byliśmy świadkami wezbrania cudotw6rstwa, medy- 
cyny cudownej, czci pstrych bałwan6w, fali powodzenia spi- 
rytyzmu, demonizmu i okultyzmu. Należy się obawiać, że po- 
dobne zjawiska dadzą się obserwować w Europie wschodniej, 
jeśli obecny ruch liberalny osiągnie tam powodzenie, zanim 
głębokie warstwy narodów zostaną wykształcone i oświecone. 
S 3. Ci, co mówili przed I So lub So laty, ci, co mówią 
dzisiaj jeszcze, żeby skończyć, jakby sposobem zarządzenia po- 
licyjnego z religjami, ci ludzie, czy się nazywają Wolter, d'Hol- 
bach, czy Edgar Quinet, nigdy nie rozmyślali o warunkach 
postępu umysłowego, ani o sile przeżytk6w, co mu stają na 
przeszkodzie. Nietylko religje, kt6re obecnie dzielą między so- 
bą Europę, mają przed sobą nieokreśloną przyszłość, ale można 
być pewnym, że pozostanie z nich zawsze cokolwiek, ponie- 
waż pozostanie zawsze coś tajemniczego w świecie, ponie- 
waż nauka nigdy nie wypełni swego zadania, ponieważ lu- 
dzie wnosić będą zawsze w życie złudzenia animizmu swych 
przodków, kolejno egzaltowane cierpieniem, które szuka po- 
ciechy, poczuciem naszej słabości, wzruszonym podziwem dla 
wspaniałości lub postrachów przyrody. Ale same religje dążą 
do zeświecczenia, jak nauki, kt6rym dały początek. 
Od 3-ch wieków zaledwie alchemja stała się chemją, astro- 
logja stała się astronomją. Rozprawa o historji powszechnej 
(Discours sur l'histOlre universelle) Bossueta została napisana 
ponownie w duchu świeckim przez Woltera, przez Micheleta 
i przez innych. Niczwyciężony prąd ku laicyzacji unosi całą
>>>
27 
myśl ludzką. Było już tak w Grecji w V wieku, za czas6w 
Hippokratesa i Anaksagorasa; będzie tak samo jeszcze długo 
po nas. 
54. Pomiędzy wielorakiem i zadaniami, które spadają na 
naukę, jedno z najważniejszych jest zbudować historję religij, 
wyśledzić ich początki i wytłomaczyć zmienne koleje. Są to 
studja bardzo owocne, a nie datują, rzec można, jak od wczo- 
raj. Nauczanie historji religij w rozmaitych uniwersytetach, 
jest jeszcze w dzieciństwie. Ale potrzeba jego zaczyna wszędzie 
dawać się odczuć, og6ł zwraca się do niej z żywem zaintereso- 
waniem, i można mniemać, że wiek XX -ty nie zaniedba popar- 
cia dla studj6w, kt6re stawiają sobie za zadanie nietylko wy- 
chowywać i kształcić, ale wyzwalać ducha ludzkiego. 


1 Najlepszym podręcznikiem og61nym historji religij jest 
książka Chantepie de la Saussaye (kilka wyd. niem., przekł. 
franc., 1904, przekł. polski A. Langego), która pozostawia jed- 
nak na boku chrystjanizm. Do historji chrystjanizmu można 
się zwracać do Funcka, Ki1chengeschichte (S wyd. niem., 
1907; przekł. franc. 189S), pracy ścisłej i jasnej, ale bardzo 
stronnej na rzecz Kościoła rzymskiego. Hastings ogłosił Ency- 
klopedję powszechną religij (po angielsku, t. I, 1908). 
Niepodobna stać na poziomie wiedzy, nie czytając przeglą- 
d6w specjalnych: we Francji Revue de I'Histoire des Religions; 
w Niemczech Archiv Jur ReligionswissenschaJt; w Anglji Hib- 
bert Journal, Folklore, Man, etc. 
Dzieła ogólne. - Durkheim, Formes elementaires de la vie 
religieuse, 1912; R. Dussaud, Introduction a l'histoire des reli- 
gions, 1914; M. Guyau, L'Irreligion de l'avenir, 1887; M. He- 
bert, Le Divin, 1907; M. Jastrow, The study oj religion, 1902; 
Jevons, Introduction to the hist. ol religion, 1896; Lang 
Myth. Rytual and Religion, 1899; L. Levy-Briihl, La men- 
talite primitive, 1922; Mac-Lennan, Studies in ancient history, 


l Ta bibljografja jest przeznaczona do użytku czytelnik6w niniejszej książki; 
odsyła do wielu prac i anykuł6w poważnej popularyzacji i wyjątkowo tylko 
do zbior6w lub tłomaczeń tekst6w (chyba, że są poprzedzone wstępami przy- 
stępnemi dla wykształconej publiczności). 
Numery oznaczają paragrafy tekstu, do kt6rych się odnosi bibljografja.
>>>
28 
nowe wyd., 1886; W. Mannhardt, Wald- und Feldculte, 3 
tomy, 1875-77; Mythol. Forschungen, 1884; Max Miiller, 
Introd. to the science o/ religion, 1875 (przekł. franc.); F. Rat- 
zel, Volkerkunde, II wyd. 1894; S. Reinach, Cultes, mythes 
et religions, S tom6w 1904-1923; A. Reville, Prolegomenes 
a l'hist. des religions, 1881; A. Sabatier, Esquise d'une philos. 
de la religion, 1897; H. Schurtz, Urgeschichte der Kultur, 
1900; Tylor, Primitive Culture, 2 tomy, IV wyd. 1903 (przekł. 
franc. i polski Kultura pierwotna). 
3. - Breal et Bailly, Dictionn. eeymol.latin, 188S, str. 157; 
Jastrow, Study oj religion, str. 131. 
8. - S. R., Cultes, t. I, str. I; t. II, str. 18; L. Marillier, 
T abou melanesien (w Etudes de critique, 1886, str. 35); Frazer, 
Golden Bough, 3 tomy, II wyd. 1900 (kapitalne; przekład 
francuski) IV wyd., II tom6w, 1913. 
13. - E. Clodd, Animism, 19 0 5. 
17. - O. Gruppe, Griechische Culte und Mythen, t. I, 188 7 
(historja badań egzegezy mitologicznej); J. Reville, Phases de 
l'hist. des religions, 1909. - 
18. - N. Bergier, Dictionaire theologique, w Encyclopedie 
mhhodique (kilka razy przedrukowany oddzielnie), art. Re- 
velation. 
20. - O kapłaństwie, S. R., Cultes, t. II, str. 3, 22. 
24. - Haddon, Magie ant Jetishism, 19 06 . 
34. - M. W. de Visser, Die nichtmenschengestaltigen Got- 
ter der Griechen, 1903 (kapitalne). O Metamorfozach, S. R., 
Cultes, t. III, str. 3 2 ; 76. 
3S. - Frazer, Le totemisme, I898 (przekł. powiększony); 
Totemism, 4 tomy, 1910; Rob. Smith, The religion o/ the Se- 
mites, nowe wyd., 1906 (przekł. niem., 1899); A Lang, The 
secret oj the totem, 1895; A. Van Gennep, L'eeat du proble- 
me totemique, 1920; S. R., Cultes, t. I, str. 9, 79 (egzogamja). 
3 6 . - Niedźwiedzie berneńskie; S. R., Cultes, t. I, str. S S. 
3 8 . _ Zakazy pożywienia; S. R., Cultes, t. II, str. 12. - 
Udomowienie zwierząt: Tamże. t. I, str. 85. 
39. - G. d' Alviella, La theorie du sacriJice et Rob. Smith, 
w Rev. Universite de Brux., 1897, str. 499; Hubert et Mauss, 
Le sacrifice, w Annee sociol., 1898, str. 29; S. R., Cultes, t. I, . 
str. 97; Loisy, Essai hist. sur Le sacrifice, 1920. 
4 1 . - Szabas: S. R., Cultes, t. I, str. 16, 4 2 9. 
43. - Ryba: Tamże, t. III, str. 43, 103; D61zer, Rom. 
Quartalschrift, 1909, str. I I I. 
4 8 . _ Hubert et Mauss, Theorie generale de la magie,
>>>
29 
W Annee sodo!. 1904, str. I i nast.; Van" Gem1.ep, les rites du 
passage, 1909. 
SO - Pochodzenie moralności: S. R., Cultes, t. II, str. ]j 
Frazer, Pryche's task., II wyd., 1913 (przekł. franc.). 
S 3. - O paradoksie Quineta (że Rewolucja powinna była 
siłą odchrzcścijanić Francję), patrz Peyrat, La Revolution, 
1866. 


I 


* 


* 


* 


Pod tytułem: Religionsgesc:hichtliches Lesebuch, p. Bertho- 
let ogłosił (1908) zbi6r tłomaczeń najważniejszych tekstów, od- 
noszących się do religj; Chin, Indyj, Persji, oraz Islamu; te tek- 
sty są poprzedzone wstępami, i towarzyszą im bibljografje. 
Istnieje do religij, zwanych st.mickiemi, podobny zbi6r Gress- 
manna, Altorientalische Texte und Bilder, 1909. Po francusku 
istnieje: L. Leblois, Les Biblesj 7 tomów, 1883-88.
>>>
Rozdział pierwszy 


EGIPCJANIE, BABILOŃCZYCY, SYRYJCZYCY. 


I. Złożoność zjawisk religijnych w Egipcie. Rysy istotne rozwoju religijnego. 
Rozpostarcie kult6w egipskich. Animizm. Wiara w życie przyszłe. Magja. 
Totemizm. Rola religijna Faraona; kapłani i rytuał. Mit o Ozyrysie. Ko- 
smogonja egipska. 
ll. Babilonja i Assyrja. Kodeks Hannurapiego. Bogowie Babilońscy. Animizm. 
Kosmogonja: potop. B6g Thamuz. Legendyolsztar i Gilgameszu. Rytuał, 
psalmy i zamawiania. Wr6Żenie. Kalendarz. Wiara w życie przyszłe. Astrologja 
i astronomja. Trwały wpływ pojęć babilońskich. 
ID. Starożytność cywilizacji fenickiej. Bogowie i boginie. Cześć zwierząt. drzew, 
kamieni. Baal, Melkan, Eszmun. Adonis i dzik. Ofiary. Pojęcia o życiu przy- 
szłem i o stWorzeniu. Kulty syryjskie w Rzymie. Stela Mesy. Bibljograija. 


I. 
EGIPCJ ANIE. 
I. Teksty i pomniki, kt6re nam dają poznać religję egipską, 
rozrzucone są na obszarze 40 wiek6w. Na początku tego roz- 
woju niema religji jedynej, skodyfikowanej, jak nią jest kato- 
licyzm, ale moc kult6w lokalnych, które powoli się ugrupo- 
wały, z kt6rych wiele bezwątpienia zniknęło, usuniętych przez 
dob6r religijny, z których wiele innych powiększyło się o pier- 
wiastki cudzoziemskie: libijskie, arabskie, syryjskie, greckie - 
lub nabrało znaczenia za protekcją faraon6w, kt6rzy je wy- 
znawali. 
2. Ponieważ Egipcjanie byli z natury bardzo zachowaw- 
czy, zajęli się przechowywaniem koncepcyj rozmaitych kul- 
tów raczej, niż przebieraniem w nich i tworzeniem logicznego 
zespołu wierzeń. Ich teologowie powiększyli zamęt, oddając 
się od najodleglejszych czas6w wszelkiego rodzaju spekula- 
cjom - utożsamieniom, mięszaniu, zaślubianiu bog6w, two- 
rzeniu ugrupowań boskich (triad, ennead) i genealogij, wpro- 
wadzaniu pojęć filozoficznych lub danych historycznych do
>>>
3 1 
mit6w, kt6re im się wydały zbyt nierozsądnemi lub zbyt bez- 
treściwemi. Przyjmując podług tradycji nieskończoną wielość 
bog6w, dążyli do ustanowienia z nich hierarchji na modłę sa- 
mego Egiptu i do widzenia w nich jakby emanacji boga po- 
tężniejszego; skąd niedoskonała aspiracja do monoteizmu, któ- 
ry jest jakby odblaskiem polityki egipskiej, rzuconym na świat 
bog6w. 
3. Z tego wszystkiego wynikło zamięszanie prawie nie do 
rozwikłania; można m6wić nie o religji egipskiej, lecz o ewo- 
lucji religij Egiptu. A nadto jesteśmy dalecy od jasnego w niej 
rozpoznania, nawet dzisiaj. 
4. Rysy istotne tej ewolucji są następujące. Z niezliczonego 
mn6stwa bog6w lokalnych, produkt6w animizmu i totemizmu, 
wyłaniają się wcześnie trzy osoby boskie, powołane do wiel- 
kich przeznaczeń: H(,rus, Ra i Ozyrys. Horus, często utożsa- 
miany z Ra, bogiem słonecznym miasta Heliopolis, jest soko- 
łem lub krogulcem; Ozyrys, b6g miasta Abydos, zdaje się, że 
był jednocześnie lub kolejno drzewem i bykiem. Około I S SO 
faraonowi
 tebańscy doprowadzili do przewagi w całym Egip- 
cie kult boga-barana z Teb, Ammona, zwanego także Ammon- 
Ra, przez utożsamienie z bogiem słońca; potem zn6w kult 
tarczy słonecznej wziął g6rę nad czcią Ammona i zmierzał do 
pochłonięcia innych. Był w tem za czas6w Amenofisa IV 
(137 0 ) znamienny wysiłek w kierunku monoteistycznym
 Po- 
tem kult Ammona zn6w wziął g6rę, nie mogąc wszakże dopro- 
wadzić do zaniku czci boga Ra. Ozyrys stał się i pozostał bo- . 
giem przedewszystkiem zmarłych. W epoce saickiej (VII - VI 
wiek przed Chr.) najstarsze koncepcje przywrócono do za- 
szczytu; animizm i totemizm znowu zakwitły w tym Egipcie 
upadającym, kt6ry nam odmalowali historycy greccy. Nako- 
niec, w początkach panowania helleńskiego, pewien b6g grec- 
ko-azjatycki, analogiczny do Plutona, a utożsamiany z Ozy- 
rysem, Serapis, był wprowadzony przez Ptolemeusz6w do .. 
Aleksandrji i pozostał wielkim bogiem, aż do triumfu religji 
. chrześcijańskiej. Za l.zas6w Antonin6w były w Egipcie 42 
świątynie Serapisa.
>>>
3 2 


s. Podczas gdy za faraon6w kulty egipskie zamykały się 
w krajach, podległych ich potędze, okazały już od epoki pano- 
wania greckiego, ale nadewszystko za panowania Cesarstwa 
rzymskiego, nadzwyczajną siłą ekspansji. Od Azji Mniejszej aż 
do Gallji i wielkiej Wyspy Brytańskiej, spotykamy statuetki 
egipskie lub naśladowania miejscowe wizerunk6w bog6w egip- 
skich; kapłani wędrowni kolportowali wszędzie kulty pocieszy- 
cielskie Izydy, Serapisa, Anubisa i Harpokratesa (Horusa- 
dziecka). Mimo oporu Senatu, wrogiego usposobienia Augusta 
i Tyberjusza, te kulty cieszyły się we Włoszech i w Rzymie 
wzrastającym kredytem. Kapłani Izydy byli uzdrowicielami, 
wr6żbitami, egzorcystami; dokoła nich utworzyły się bractwa, 
celebrujące kult ekstatyczny, przyczem opłakiwano przy dźwię- 
kach sistrum śmierć Ozyrysa, obchodzono hałaśliwie jego zmar- 
twychwstanie, pierwowzór zmartwychwstania jego wiernych. 
Jest rzeczą prawdopodobną, że Paryż nawet, około III wieku, 
posiadł świątynię Izydy. Ta religja doznała straszliwego ciosu 
w końcu IV-go wieku, kiedy patrjarcha chrześcijański Teofil 
kazał spalić Serapeum aleksandryjskie; ale poganizm zniknął 
z Egiptu dopiero w epoce Justynjana. 
6. Animizm był w Egipcie tak rozwinięty, jak u najpier- 
wotniejszych dzikich. Wszystkie przedmioty naturalne, od ciał 
niebieskich i Nilu aż do skromnych sykomor, przybierały 
kształt bog6w; wyobraźnia ludowa zaludniała fantastyc.znemi 
demonami pustynie, obrzeżające dolinę Nilu. Do tego animi- 
zmu niemal powszechnego przyłączała się naturalnie wiara 
w życie zagrobowe duszy; ale w oczach Egipcjan ciało winno 
było służyć za podporę duchowi, nawet po śmierci, a warun- 
kiem istotnym dla zapewnienia szczęśliwości duszy było czu- 
wać nad jej zewłokiem. Stąd praktyki balsamowania, mumifi- 
kacji, użytek sarkofag6w, często zamykanych jedne w dru- 
gich, staranność, z jaką budowano grobowce, olbrzymie pira- 
midy kr61ewskie lub podziemia, kute w opoce. 
7. Pojęcia Egipcjan o stanie i pobycie duch6w bardzo się 
zmieniały i pomięszały się wcześnie: znajdujemy koncepcje 
sprzeczne, a przecież wsp6łczesne, do kt6rych teologja przy-
>>>
33 
stosowywała się źle lub dobrze. Dusza jest ptakiem, kt6ry się 
wznosi do nieba; jest człowiekiem podobnym do umarłego, 
idącym uprawiać pole lalu, gdzieś ku zachodowi, ze służbą, 
która zaludnia jego mogiłę w formie statuetek lub odpowiedni- 
ków; dusza winna odbyć podr6ż do kraju umarłych. Ta po- 
dr6ż jest usiana niebezpieczeństwami i sidłami, z których dusza 
się wyrywa, stosując się do bardzo skomplikowanych wskazó- 
wek przewodnika, mianowicie Księgi Umarłych, kt6rą się umie- 
szcza w mogiłach, lub z kt6rej się przepisuje istotne ustępy na 
ich ścianach, na papierowych opakowaniach mumij, na posąż- 
kach. Posiadamy wiele odmiennych redakcyj tej księgi, zbioru 
zaklęć i formuł magicznych, pomnika ekstrawagancji i oszu- 
kaństwa. Nakoniec, obok duszy człowieka, jest to, co nazywają 
jego sobowtórem, tak zwany ka, rodzaj opiekuńczego genjusza 
osobnika czy anioła-str6ża. Ka wciela się w jeden lub wiele 
przedmiot6w materjalnych (posążk6w), które powinny pozo- 
stawać w mogile i reprezentować w niej podporę materjalną 
duszy, wtedy nawet, kiedy mumja zniknie pod działaniem czasu 
lub skutkiem pogwałcenia grobu. 
Przez czas długi wiara w życie pozagrobowe nie była skom- 
plikowana ideami moralnemi, ale te w końcu upomniały się 
o swe prawa: trzeba było, żeby dusza zmarłego stanęła przed 
Ozyrysem, żeby była zważona, żeby stwierdziła przed 42 sę- 
dziami, iż nie popełniła całej serji wyszczeg6lnionych win. Du- 
sze grzeszne były pogrążone niewiadomo gdzie, w jakiemś pie- 
kle, w przedmiocie kt6rego szczeg6łów brak. Dusze dobrych 
stawały się Ozyrysami, utożsamiały się z bogiem-kr61em 
świata piekielnego. 
8. Zasadą kultu zmarłych jest magja, moc tkwiąca w obra- 
zach i formułach. Ona to zapewnia zmarłemu używanie rze- 
czywistości, odpowiadających przedmiotom, które się umie- 
szcza lub wyobraża w jego grobie: licznych służących, bogate 
pastwiska, urodzajne pola, pożywienie, odzież i sprzęty wszel- 
kiego rodzaju. Sceny, przedstawiane na ścianach wielkich gro- 
bowc6w, nit są tylko obrazem zatrudnień zmarłego, lecz ich 
Orpheus }
>>>
. 


34 
podporą materjalną, ich warunkiem magicznym. Djodor m6- 
wił słusznie za czas6w Augusta, że Egipcjanie poczytywali 
swoje domy, jako siedziby przejściowe, a swoje groby tylko, 
jako mieszkania wieczne. Nie znaczy to, żeby nie mieli lubić 
życia; wręcz przeciwnie: kochali je tak namiętnie, że chcieli 
je zachować po śmierci w warunkach możliwie jak najpodob- 
niejszych do stanu najszczęśliwszych ludzi żyjących. 
9. Totemizm ukazuje się w Egipcie pod trzema postaciami. 
Jest naprz6d znaczna liczba drzew i zwierząt świętych, jedne 
w poszanowaniu w całym Egipcie, jak kot, drugie tylko w pew- 
nych okręgach. Te drzewa i te zwierzęta święte są bogami, 
przedstawianymi zrazu pad postacią roślinną lub zwierzęcą, 
potem, z postępem antropomorfizmu, jako bóstwa, zamieszkałe 
w drzewach, b6stwa o głowach zwierzęcych lub noszące 
skóry zwierząt. Ozyrys, prawdopodobnie z początku byk, jest 
zawsze przedstawiany. jako człowiek; ale jego siostra i mał- 
żonka, Izyda, zachowała rogi jałowicy, jako oznakę swej na- 
tury pierwotnej. Nakoniec, obok gatunk6w świętych, które 
charakteryzują kulty totemiczne, Egipt oddawał czeŚĆ zwierzę- 
tom osobniczym, objektom, wybranym na podstawie pewnych 
oznak naturalnych, lecz rzadkich; takiemi są byk Apis z Mem- 
fis i kozieł z Mendes. Zwierzęta święte, zestarzawszy się, były 
zabijane rytualnie. Balsamowano zwierzęta święte, jak ludzi; 
istnieją olbrzymie nekropole byk6w Apis6w, kot6w, baran6w, 
ibisów, krokodyli. 
10. J ak wszędzie, totemizm w Egipcie miał jako następstwo 
zakazy pożywienia, często ograniczone do pewnych części 
zwierzęcia lub wymagane tylko od kapłan6w; tak, za czas6w 
Herodota, kapłani nie mogli jadać wieprzowiny. Zakaz zabi- 
jania zwierząt świętych był bezwzględny; za jednego z Ptole- 
meuszów pewien Rzymienin omal nie rozpętał buntu przez 
przypadkowe zabicie kota. Egipcjanie taką przywiązywali 
wagę do swych kot6w, że zakazywali ich wywozu i wysyłali 
perjodycznie misje dla odkupywania tych, co były uprowa- 
dzone potajemnie; dopiero z triumfem chrystjanizmu koty 
egipskie mogły się rozpowszechnić po Europie. Były w niej
>>>
H 
tem potrzebniejsze, że najazd Hunn6w azjatyckich pociągnął 
był właśnie za sobą wtargnięcie szczurów. 
II. Faraon egipskI, upodobniony do boga, jest wielkim ka- 
płanem i wielkim czarownikiem; jego modlitwy, jego wezwa- 
nia zapewniają bieg zjawisk przyrodzonych; on jedyny wsta- 
wia się do Ozyrysa na rzecz umarłych. Kapłani rozmaitych 
świątyń nie tworzyli kast, jak niegdyś mniemano, ale kapłań- 
stwo było nader poważne, często dziedziczne. Ceremonje, ofia- 
ry, modlitwy były wszystkie nacechowane magją; podobnie 
jak religje egipskie wyszły z animizmu, ich kult wypłynął 
z magji, kt6ra jest techniką i strategją animizmu. Talizmany 
wszelkiego rodzaju, dziwaczne lekarstwa, zamawiania, prze- 
kleństwa, wszystkie oszukaństwa należały do dziedziny kapła- 
n6w. Ale, jak dzieje się zawsze, nauka rodzi się z religji i, c6r- 
ka popychadło, bierze dziedzictwo po matce jeszcze żyjącej; 
nauka egipska wyszła ze świątyń, zmierzała do laicyzacji i wy- 
warła wpływ dobroczynny na naukę helleńską w jej pierw- 
szych krokach. 
12. Napisy hieroglificzne i papirusy dają poznać szczeg6ły 
rytuału, osobliwie rytuału umarłych; ale mity o bogach wymy- 
kają się nam w znacznej części, i jedyny, co nam jest bliżej 
znany, mit o Ozyrysie, przechowany został przez autora grec- 
- kiego 1. Ozyrys jest bohaterem-cywilizatorem głębokiej sta- 
rożytności; kr61uje nad Egiptem, zapewnia mu pok6j i bo- 
gactwo, znosi w nim ludożerstwo. Jego zły brat, Set czyli Ty- 
fon, przyprawia go o śmierć przez zazdrość i rozdziera jego 
ciało na czternaście kawałk6w. Jego siostra i małżonka, Izyda, 
wyszukuje wszędzie (.ząstek tego ukochanego ciała, odnajduje 
je po jednej i wznosi nad każdym ułamkiem wspaniałą mo- 
giłę. Jego syn Horus, wyrósłszy, pomścił swego ojca i za po- 
mocą formuł czarodziejskich przywołał go do życia. Ozyrys 
kr6luje odtąd nad mocarstwem umarłych. Tak więc Ozyrys, 
jak Adonis, Akteon, Hippolit, Dionisos Zagreus, Orfeusz, Je- 
zus, jest bohaterem cierpiącym, bohaterem opłakiwanym 


I Plutarcha (przyp. d.). 


. 


J.
>>>
. 



6 


i zmartwychwstałym; jego mit każe się domyślać bardzo sta- 
rego rytuału ofiarnegc, prawdopodobnie ofiary świętego byka, 
pokrajanego na czternaście części, jedzonego społem przez wier- 
nych, wreszcie zastępowanego przez innego byka świętego, to 
znaczy zmartwychwstałego. Już Grecy byli uderzeni analogją 
legendy Ozyrysa z legendą Dionizosa Zagreusa, młodego byka, 
pożartego przez Tytan6w, kt6ry za sprawą Zeusa odradza się 
do życia w chwale. Pochodząc jedna i druga z obrzęd6w 
ofiarnych, te legendy są podobne bez poczynienia sobie nawza- 
. ., 
Jem zapozyczen. 
13. W najstarszych mogiłach Egiptu, sięgających trzech 
lub czterech tysięcy lat przed naszą erą, nim jeszcze zaczęła 
się praktyka balsamowania, znajduje się ciała, pokrajane na 
sztuki, jakiem było, według legendy, ciało Ozyrysa. W rze- 
czy samej, umarły jest Ozyrysem, poddanym boga, z kt6rym 
go utożsamiają; jego rozproszone członki winny być złączone 
z powrotem, aby zmartwychwstać. P6źniej dopiero zaprze- 
stano krajaQ.ia ciała na sztuki, ażeby je uchronić o ile możno- 
ści od zniszczenia, i owijano je ściśle bandażami, być może 
z razu w obawie duchów; ale pośmiertne dalsze życie duszy 
mogło być zapewnione tylko przez pobożność potomków, 
przez ich hołdy, dary ofiarne, formuły; podobnież zmartwych- 
wstanie Ozyrysa nastąpiło dzięki sztuce czarodziejskiej jego 
syna Horusa. Głęboka starożytność mitu Ozyrysowego jest za- 
tem poświadczona przez stały wpływ, kt6ry, jak się zdaje, 
wywierał na zwyczaje pogrzebowe Egiptu. 
14. Pojęcia Egipcjan o stworzeniu świata nie mniej są po- 
mięszane i sprzeczne od ich pojęć o śmierci. Jedno z najbar- 
dziej rozpowszec
nionych tłomaczy początek rzeczy związ- 
kiem boga ziemi z boginią nieba, koncepcja wsp6lna wielu 
ludom. Niedokładnie znana legenda czyniła z boga Ra stwo- 
rzyciela świata i ludzi; rozdrażniony ich złością zniszczył rze- 
komo ludzkość, by uporządkować na nowo niebo i ziemię. 
Inna nauka przypisywała stworzenie potędze magicznej boga 
Thota zHermopolis, kt6rego głos "o właściwych intonacjach" 
wyprowadził świat z lJicości. Przypominamy sobie Słowo tw6r-
>>>
37 
cze, "płodne wyrzeczenie« Boga biblijnego. Słońce Ra, kt6re 
wydobyło się z jaja, żegluje w łodzi po rzece Oceanie; jest 
to raz sok6ł o bystrym locie, raz iskrzący się skarabeusz 1. 
Ten skromny owad, odtwarzany bez wytchnienia przez sztu- 
kę, był jednym z najbardziej rozpowszechnionych talizma- 
n6w. Tym sposobem sprzeczne koncepcje układały się obok 
siebie, nie stapiając się, i religja egipska, mimo postępów mo- 
narchji faraońskiej, przechowywała obraz pierwotnej anarchji. 


II. 
BABILOŃCZYCY lASSYRYJCZYCY. 
I. W religji, podobnie jak w sztuce, Assyrja jedynie kon- 
tynuowała Babilonję, z tem tylko, że nadała pierwsze miej- 
sce swemu bogu narodowemu, bogu-orłu, Aszurowi. 
2. Już od epoki bardzo oddalonej, Babilończycy mieli ko- 
smogonję, mitologję, rytuał; ale ponieważ jedność polityczna 
została urzeczywistniona zaledwie około r. 21 50 przed Chr., 
jest rzeczą naturalną, że wiele kultów miejscowych przyczy- 
niło się do ukształtowania ich panteonu. 
3. Marduk, b6g Hammurapiego, pierwszego króla zjedno- 
czonej Babilonji, był umieszczony przezeń na czele panteonu. 
Pod osłoną właśnie świątyni w Babilonie kr61 złożył Kodeks 
praw w 282 artykułach, kt6ry został odnaleziony w Suzie 
w końcu roku 190 I. Hammurapi utrzymywał, że dostał ten 
Kodeks od boga słonecznego Szamasza, kt6ry gra tutaj tę 
samą rolę, co B6g biblijny z Synaju. Prawa Hammurapiego 
przedstawiają z prawami Mojżeszowemi podobieństwa, kt6- 
rych nie można wytłomaczyć dziełem przypadku. Ot6ż ko- 
deks babiloński jest o sześć wieków wcześniejszy od daty wy- 
znaczanej przez tradycję kodeksowi Mojżeszowemu; gdyby 
więc ten ostatni był podyktowany Mojżeszowi przez Boga, 
B6g byłby plagiatorcm Hammurapiego. Ten wniosek wydał 
się słusznie niemożliwym do przyjęcia najuniwersalniejszemu 


1 Zuk nawozowy (przyp. d.).
>>>
3 8 


z uczonych niemieckich, cesarzowi Wilhelmowi II; w słyn- 
nym liście; adresowanym do pewnego admirała, zdecydował, 
że BÓg dawał natchi1ienie kolejno kilku ludziom g6rującym, 
Hammurapiemu, Mo iżeszowi , Karolowi Wielkiemu, Lutrowi 
i własnemu jego dZiadkowi Wilhelmowi I. Ta opinja przewa- 
żyła niebawem w kołach dworskich. 
4. Bogowie Babilońscy tworzą grupy po trzech, zwane 
triadami, jak Anu, bóg nieba, Bel, b6g ziemi i Ea, b6g otchłani. 
Boginie grają rolę mniej ważną, niż bogowie, z wyjątkiem 
sławnej Isztar, bogini wojny i miłości, 
mierci i życia. 
s. Animizm Babiloński wcześnie nadał życie słońcu (Sza- 
masz), księżycowi (Sin), podobnież jak gwieździe porannej 
i wieczornej (Isztarj, ziemi (Bel), ogniowi (Gibil), wodzie 
(Ea). Ale nie mniej jest pewnem, że Babilończycy znali bogów 
zwierzęcych, lwa (Nergal), byka (Ninip), rybę (Ea lub Oan- 
nes), gołębicę (Isztar). Bogowie, pochodzący z totem6w ziem- 
skich, mają dążnośt do obierania siedziby w niebie; ot6ż mi- 
tologja grecka wystarcza, by dowieść, że te dwie koncepcje, 
nierównie starożytne, mogą wsp6łistnieć, nie krępując wiary. 
6. Dzięki fragmentom, kt6re nam pozostały po kapłanie 
babilońskim Berozie (III w. przed Chr.), a nadewszystko ty- 
siącom dokumentów klinowych, odkopanych w Babilonji 
i Assyrji, jesteśmy dosyć dobrze powiadomieni o tern, co do- 
tyczy bogów babilońskich. Mamy opowieści o stworzeniu 
świata, o potopie, o zstąpieniu Isztar do Piekieł. Cechą og61- 
ną tych opowidci jest podporządkowanie ludzi bogom; ci 
ostatni wymagają nit;;tylko pobożności, lecz czystości i spra- 
wiedliwości. Redaktorzy Biblji żydowskiej, kt6rzy znali, przy- 
najmniej pośrednio, iegendy o stworzeniu i potopie, uczynili 
tylko jeden krok więcej na tej samej drodze, wyciskając pięt- 
no moralne na wszystkich swych opowidciach. 
7. Pierwsi bogowie wyszli z chaosu, pojętego, jako morze 
bez granic, smok Tiamat. Zeby zaprowadzić porządek w świe- 
cie, wypadło im zwalczać i zwyciężyć Tiamata. Marduk pro- 
wadzi wojnę, a po swem zwycięstwie staje się głową bog6w; 
potem kładzie nieprzekraczalne kresy potędze morza. Ludzie
>>>
39 


stworzeni są dopiero później, być może z gliny. Ale źle się 
odpłacają za dobrodziejstwa bogów, którzy postanawiają 
zniszczyć ich wodą. Ea objawia we śnie ten plan Noemu babi- 
lońskiemu, Utnapisztim, który buduje arkę i zamyka się w niej 
ze swoimi. Straszliwe przesilenie wybucha, przerażając nawet 
bog6w. Po siedmiu dhiach, gdy arka zatrzymała się na pew- 
nej górze, Utnapisztim wysyła gołębia, potem jaskółkę; po- 
wracają, nie znalazłszy miejsca, gdzieby spoczęły. Kruk, wy- 
puszczony nieco później, nie powraca. Wtedy Utnapisztim wy- 
chodzi z arki i składa ofiarę, której dym wonny przyciąga 
bog6w, ,?jak muchy". Ta wersja, porównana z biblijną, zazna- 
czona jest cechami pierwotniejszemi, mianowicie niezgodą 
między bogami: Bel, który rozpętał potop, wyrzuca bogu Ea, 
że ur-atował jakąś rod7inę. W Biblji monoteistycznej Bóg zwra- 
ca do samego siebie zarzut przeciwny: obiecuje nie rozpętywać 
nadal potopu; niewczesne wyznanie nadmiernej surowości, 
zresztą bezużytecznej, jak tego dowiódł ciąg dalszy, dla prze- 
kształcenia moralnego ludzkości. 
8. B6g Thamuz, Adonis Syryjczyk6w, jest małżonkiem 
Isztar. Umiera na wiosnę i zstępuje do Piekieł. Isztar zstę- 
puje tam z kolei, żeby go odnaleźć i odkryć źr6dło wody ży- 
wej, kt6re pozwoli przywr6cić mu życie. U każdej bramy, 
kt6rą mQsi przekroczyć, straż wymaga od niej sztuki jej 
odzieży; w końcu przybywa naga do Mocarstwa umarłych. 
Ziemia, pozbawiona Isztar, staje się jałową; wszystko się zsy- 
cha i umiera. Bogowie radzą i decydują zadowolić boginię. 
Mimo gniewu boga umarłych, Allatu, wyprawiają gońca, któ- 
ry dostaje wody żywej: Thamuz odzyskuje życie i powraca na 
ziemię wraz z Isztar. 
Czytając ten mit, który podobny jest do mitu o Demetrze 
i Prozerpinie w Grecji, myślimy naturalnie o roślinności, palo- 
nej słońcem Babilonji, a odradzającej się z pierwszemi deszcza- 
mi. Lecz analogja z historją Izydy i Ozyrysa jest niemniej 
uderzająca i skłania nas mniemać, że idzie o mit ofiarniczy. 
Odnajdziemy go, mówiąc o Fenicjanach. 
9. Gilgamesz, kr61 miasta Uruk, protegowany Szamasza,
>>>
4 0 
ma za towarzysza stworzenie włochate, Engidu (imię dawniej 
czytane Eabani), zwycięzcę lwa - zapewne będącego też 
lwem. Na g6rze Cedrowej, ku Wschodowi, Isztar zakochała 
się w Gilgameszu i ofiaruje mu swą miłość, ale Gilgamesz ją 
odpycha, bo wie, że Isztar zabija swych kochanków. Wtedy 
ona się skarży swemu ojcu, bogu Anu, kt6ry podnieca prze- 
ciw Gilgameszowi boskiego byka; Gilgamesz i Engidu zabi- 
jają go. Ale przekleń
two wzgardzonej Isztar ciąży na nich; 
Engidu umiera; Gilgamcsz dotknięty zostaje trądem i wypra- 
wia się na wyspę Błogosławionych, poradzić się swego przod- 
ka, Utnapisztima. Na swej drodze musi zwyciężać lwy, skor- 
piony; nakoniec docicra do morza, gdzie pewna bogIni mor
 
ska wskazuje mu drogę; u jej końca jest przewoźnik, co wie- 
dzie do wyspy. Gilgamesz wylądowuje, a Utnapisztim opo- 
wiada mu historję potopu; potem leczy go z trądu zielem cza- 
rodziejskiem. Bohater daje się wtedy oczyścić w źr6dle oczy- 
szczenia i próbuje dosięgnąć rośliny żywota, ale wąż mu ją 
wydziera. Zrozpaczony, że nie odnalazł Engidu, powraca do 
Uruku. Uzyskuje przynajmniej, żeby przyjaciel ukazał mu 
się we śnie i porozmawiał z nim. Końca historji jeszcze bra- 
kuje. . 
10. Mamy kilka innych fragment6w legend, odnoszących 
się do bog6w i bohater6w, gdzie zwierzęta m6wiące - orzeł, 
wąż i lis - grają ważną rolę, jak w naszych baśniach. Mit 
p6ł-historyczny, p6ł-legendowy opowiada urodzenie Sargona 
I -go, syna nieznanego ojca, podrzuconego przez matkę w ko- 
szu trzcinowym na Eufracie, uratowanego przez chłopa i ko- 
chanego przez Isztar; dzięki bogini, dochodzi do władzy kr6- 
lewskiej. Wątek ogólr.y jest ten sam, co w legendach o Moj- 
żeszu i o Romulusie. 
II. Babilonja i Assyrja miały wielu bog6w. Pewien kr61 
assyryjski około 860 r. liczył więcej niż 7.000 bog6w i genju- 
sz6w. Przedstawiano ich pod postacią ludzką, bog6w daleko 
częściej, niż boginie; kr61 jest pierwszym z ich wiernych. Ry- 
tuał był skomplikowany dowoli i ni6sł z sobą długie formuły, 
kt6re należało recytować bez omyłki; ofiary uchodziły za ży-
>>>
4 1 
wiące bog6w. W Babilonji byli potężni kapłani, władający 
sekretami magji, którzy dookoła świątyń, wzbogacanych przez 
pobożnych, tworzyli kler dziedziczny; młodzi kapłani byli wy- 
chowywani w szkołach, przywiązanych do świątyń, kt6re 
miały r6wnież bibljoteki i archiwa. Assyrja, państwo militar- 
ne, sprowadziła kapłana do niewielkiego znaczenia lub raczej 
uczyniła z kr61a głowę kapłan6w, władcę doczesnego i ducho- 
wnego zarazem. 
12. Doszła do nas wielka liczba hymn6w, seryj zaklęć i for- 
muł magicznych. Wiele z nich są to psalmy pokutne: chory, 
strapiony zwraca się do wielkiego boga, kt6rego nie nazywa, 
przez wstawiennictwo boga, kt6rego nazywa, wyznaje swoje 
grzechy i żąda miłosierdzia. Te hymny mają niezaprzeczoną 
doniosłość moralną; 
twierdzają, że bogowie gniewają się nie- 
tylko, gdy człowiek im uchybił, ale gdy źle postępował wzglę- 
dem sobie podobnych. 
Zaklęcia i egzorcyzmy, mające za przedmiot leczenie cho- 
r6b, to znaczy przepędzanie demon6w, niosą z sobą używa- 
nie roślin lekarskich, okadzeń i ablucji, gdzie można powitać 
wpośr6d przerażających niedorzeczności lękliwą zorzę nauki. 
13. Wr6żbom to babilońskim r6wnież winne były powsta- 
nie pierwsze wiadomości anatomiczne. Przedmiot badany była 
to wątroba barania, ponieważ życie zdawało się przebywać 
w wątrobie, nie w m,
zgu lub w sercu. Nie była to wątroba ja- 
kiegokolwiek barana, ale barana poświęconego przez długi 
obrządek; ta wątrob
, stawszy się boską, przedstawiała jakby 
skr6t wszechświata. Ta sama koncepcja poniosła Babilończy- 
k6w do zapytywania nieba gwiaździstego o tajemnice przy- 
szłości; zobaczymy, że ich fałszywa nauka była matką astro- 
nom Jl. 
14. Babilończycy rozr6żniali w swym kalendarzu dni po- 
myślne i niepomyślne. te, co nadawały się do roboty, od tych, 
co się nie nadawały. Pomię(.LZY tcmi ostatniemi były pierwsze 
dni siedmiodni6wki, w liczbie 4-ch na miesiąc księżycowy: to 
jest szabbatanu babilońskie, analogiczne do sabbatu biblijnego,
>>>
4 2 
kt6ry zachował kilka cech dnia tabu, niestosownego do żad- 
nego przedsięwzięcia, obok świeższej cechy dnia odpoczynku. 
I S. świat śmierci jest gdzieś na p6łnocy, w miejscu, skąd 
nikt nie może powr6cić: jest to niezmierzone więzienie, oto- 
czone murami, wiecznie ciemne, gdzie rozlegają się jęki. Allatu, 
pani tego mocarstwa, przyjmuje umarłych całkiem nagich. Ze- 
by ich wrócić życiu, należałoby dotrzeć do źr6dła żywota, 
do rośliny żywota, które są ukryte w świecie piekielnym. Kil- 
-ku uprzywilejowanych tylko, jak Utnapisztim i jego żona, 
mogło przekroczyć wody śmierci i przybić do wyspy Błogo- 
sławionych. 
16. Zwykłym oblządkienJ, zdaje się, że było grzebani
 
zwłok; ofiarowywano libacje na mogiłach i poczytywano brak 
pogrzebu za wielkie nieszczęście. Ale wszystko, co dotyczy 
czci umarłych, źle nam jest znane; odwrotnie, niż Egipt - Ba- 
bilonja i Assyrja odd...ły nam więcej świątyń, niż grobów. 
1]. W Babilonji, gdzie niebo jest bardzo czyste, obserwacia 
gwiazd sięga głębokiej starożytności. Wytłomaczono sobie, że 
ta społeczność boska jest w harmonji ze społecznością ludzką, 
i że można pytać jednej o sekrety drugiej. Stąd ta fałszywa 
nauka astrologji, co, wprowad
ona do Egiptu, Grecji, Rzy- 
mu, zachowała aż do końca starożytności nazwę nauki chal- 
dejskiej. Często prześladowani, Chaldejczycy czyli astrologo- 
wie powracali zawsze i znajdowali nawet naiwnych na wy- 
sokich stanowiskach. Od VII w. przed Chr. mniej więcej, 
astrologja zdobyła już ścisłe wiadomości o ruchach i zaćmie- 
niach ciał niebieskich: te pierwiastki poważnej nauki wydały 
owoce u Greków, począwszy od III w. Arystarch z Samos 
i Seleukus z Babilonu więcej niż przewidzieli system Koper- 
nika; poznali, że słońce jest centrum świata planetarnego, i że 
ziemia jest planetą, unoszącą się dokoła słońca. 
18. Babilończycy rozróżnili siedem planet boskich i nadali 
ich imiona dniom tygodnia. Ponieważ Grecy i Rzymianie po- 
szli za ich przykładem, wynika, iż astronomja babilońska żyje 
do dziś w nazwach dni jeszcze używanych: francuskie lundi 
jest dniem księżyca, mardi dniem Marsa, jeudi dniem Jowisza,
>>>
43 


etc. Co więcej, astrologowie uznali, że charakter każdego 
bóstwa planetarnego wyciska swoje piętno na tym, kto się 
rodzi tego a tego dIlia, dbtego to mówimy jeszcze o cha- 
rakterze lunatycznym, marsowym, jowi
lnym, tym sposobem 
wdając się bezwiednie w astrologję. Nakoniec, nasze mapy 
nieba kreślą imiona zwierząt lub innych przedmiotów, lwa, 
byka, ryb, wagi, pod kt6remi Babilończycy ugrupowali kon- 
stelacje, "resztki kopalne - mówi Franz Cumont - prze- 
pysznej wegetacji mitologicznej". 
19. Te przenosiny potęg niebieskich na niebo miały dwa 
następstwa. Naprzód, ustalono tam pobyt ubóstwionych bo- 
haterów, kt6rzy stali się gwiazdami, następnie pobyt dusz 
zmarłych; stąd poszła koncepcja chrześcijańska nieba, bo je- 
szcze w Ewangeljach wszyscy umarli uważani są za przeby- 
wających pod ziemią, jak w starej doktrynie biblijnej (Łuk. 16, 
22). Powt6re, słońce, przodujące chórowi planet, stało się ob- 
jawieniem Boga najwyższego, i stąd wyniknął około III w. 
naszej ery, rodzaj monoteizmu, do kt6rego cesarz Aureljan 
zgłosił sw6j akces, wznosząc w Rzymie wspaniałą świątynię 
Niezwyciężonego Sir.ńca; to była również religja cesarza 
Juljana. 
" 20. Przez pośrednictwo Biblji, oraz nauki greckiej, jesteśmy 
spadkobiercami religji babilońskiej; nie umarła całkowicie. 
a jej najuporczywsze złudzenia nosiły owoce prawdy. 


III. 
FENICJANIE I SYRYJCZYCY. 
I. Fenicjanie byli mieszkańcami wybrzeża Chananejskiego, 
na p6łnoc od Palestyny. Mówili językiem prawie identycz- 
nym z hebrajskim. Ich porty, Tyr, Sydon, Biblos, były już 
kwitnące około I Sao, według świadectwa tabliczek klinowych, 
odkrytych w Średnim Egipcie w Tel-el-Amarna. Na długo 
przed tą odległą epoką kraina nadbrzeżna Syrji uległa już 
była wpływom Babilonji i Egiptu. Od 14SO mniej więcej Fe- 
nicja hołdowała faraonom; stała się zn6w niepodległą około
>>>
44 
roku 1000. Wtedy zaczęła się na morzu Sr6dziemnem supre- 
macja marynarki fenickiej, kt6rej epizodem jest założenie Kar- 
taginy (około Eoo r.). 
2. Fenicja przcpełniona była bożkami, zwanemi el (w6dz), 
baal (liczba mnoga baalim), melek (kr61), adon (pan) etc. Bo- 
gowie lud6w, graniczących z Fenicjanami, Chananejczyk6w, 
Filistyn6w, etc., byli oznaczeni temi samemi słowami semic- 
kiemi, niekiedy zlekka modyfikowanemi. Z Meleka wzięto 
Molocha biblijnego, kt6ry pozostał popularnym, lecz nigdy 
nie był czczonym pod tem imienieth. Boginie nazywają się 
baalat, milkat, ilat, asztoret (Isztar babilońska, Astarta Gre- 
k6w). Te b6stwa objawiają się na wyniosłościach, skałach, 
drzewach, pod postacią ociosanych kloc6w (aszera), zwierząt, 
kamieni. Bait-el, "mieszkanie boga", zwał się po grecku be- 
tylem, słowo, kt6re oznacza kamienie wzniesione, analogiczne 
do europejskich menhir6w; nadawano im powszechnie kształt 
stożkowaty, jak to widzimy na monctach z Biblos. 
3. Baal i baalat tworzą stadło, co kr61uje jednocześnie na 
niebie i ziemi, co użyźnia ziemię wodami nieba. Właśnie od 
zespolenia tych dwóch pierwiastk6w, męskiego i żeńskiego, 
zależą płodność i życie. 
4. W epoce, którą teksty zaczynają nam oświetlać, czeŚĆ 
zwierząt, podobnie jak cześć drzew i kamieni, jest już tylko 
przeżytkiem. Jednakowoż możemy jeszcze zmierzyć jego waż- 
ność ważnością zwierząt świętych, atrybut6w bog6w, takich, 
jak byk, lew, dzik, orzeł i gołąb. Baal - mucha z Ekronu 
w Filistydzie, Baal-zebub, przeniknął przez Biblję do języka 
nowoczesnego: jest to słynny djabeł Belzebub, Baalim, będące 
z początku zwierzętami, stały się bogami słonecznemi; boginie 
były utożsamiane z 
wiazdą zaranną i z księżycem. 
s. Afrodyta, Uranja (niebieska) Grek6w nie jest kim in- 
nym, jak boginią niebieską czyli Astartq fenicką, szczeg61niej 
czczoną w Kartaginie, gdzie Rzymianie nazwali ją Virgo 
Coelestis. T anit księżycowa z Kartaginy, kt6rej prawdziwe 
imię było może Taint, została upodobniona do Artemidy grec- 
kiej i Djany Rzymian. Baalim J w oczach Grek6w i Rzymian,
>>>
45 
byli powszechnie uważani za formy miejscowe Zeusa lub Jo- 
wisza, rzadziej Posejdona lub Heraklesa. 
6. Ponieważ Fenicja nigdy nie tworzyła jedności politycz- 
nej, niema wielkiego boga Baala. Bóg Sydonu jest Baal-Sidon, 
bóg Libanu jest Baal-Libanon, etc. Prawdziwe imiona boskie 
są bardzo rzadkie. Melkart:ł Baal Tyru, upodobniony przez 
Grek6w Heraklesowi, jest poprostu Melek-Kart (kr61 miasta); 
co do Eszmun, upodobnionego Asklepjosowi greckiemu, nie 
wytłomaczono jeszcze jego imienia. Kiedy Fenicjanin m6wił 
o Baalu, myślał o swoim bogu lokalnym; to właśnie pojawia 
się w licznych imionach, zwanych teoJorycznemi (bogonośne- 
mi), gdzie występuje wzmianka o bogu opiekuńczym, jak Han- 
nibal "łaska Baala", Adonibal "Baal jest panem". Grecy mnie- 
mali błędnie, że Baal był imieniem rodza jowem, i przybrali 
sobie boga Belosa, utożsamianego z Zeusem. B6g Bel z Babilo- 
nu jest Baalem, który został wielkim bogiem; naodwr6t, mimo 
wszystko, co o tern m6wiono, b6g celtycki Belenus (Apollo) 
nie ma nic wsp61nego z Baalem. 
7. Adonis (pan) jest bogiem miasta Biblos. Legenda czyni 
z niego młodego my
Jiwca, kochanego przez Afrodytę (Astar- 
tę); zabity jest na polowaniu przez dzika i opłakiwany przez 
swą kochankę. Coro(,znie, w rocznicę jego śmierci, rzeka Bi- 
bios zabarwia się na czerwono, a kobiety opłakują młodego 
bohatera; wystawia 
ię jego ciało na łożu z kwiat6w, które 
szybko więdną, ponieważ uroczystość obchodzi się w pełni 
lata, i te grządki kwiat6w nazywają się "ogrodami Adonisa". 
Ten kult, zarówno znany w Babilonji, przeszedł z Fenicji na 
- Cypr, a stamtąd do Grecji i Rzymu. Gdy wieprz był uważany 
za zwierzę święte lub nieczyste (co pierwotnie wychodzi na 
jedno), dziki były po
więcane Afrodycie cypryjskiej na pamiąt- 
kę Adonisa. Było to, powiadano, dla pomszczenia bogini; ale 
prawdziwe wytłomaczenie jest całkiem odmienne. Pan Ado- 
nis jest sam pierwotnie dzikiem świętym, przedmiotem czci ze 
strony klanu kobiet, które, by się upodobnić swemu bogu, na- 
zywają siebie i uważają się za maciory; raz na rok dzik jest 
zabijany, rozdzierany i spożywany społem na uczcie, poczem
>>>
4 6 
kobiety opłakują Adonisa, a po upływie kilku dni obchodzą 
jego zmartwychwstanie, to znaczy pochwycenie lub kupno no- 
wego dzika świętego, kt6ry będzie aż do następnego lata ich 
bogiem opiekuńczym. Prawdziwe czyli święte imię Adonisa 
jest Thamuz, małżonek Isztar babilońskiej; nader jest podob- 
ne do nazwy dzika po turecku (domlf,z ). To imię boskie było 
wymawiane jedynie w lamentacjach na śmierć Adonisa. Za 
panowania Tyberjusza pasażerowie greccy statku egipskiego, 
kt6rego sternik nazywał się przypadkiem Thamuz, usłyszeli, 
jak krzyczano w nocy na wybrzeżu Epiru: "Thamuz, ThamuL. 
Thamltz, panmegas tethneke", co znaczy "Thamuz bardzo 
wielki umarł«. Sternik myślał, że go wołano i że oznajmiano 
w ten spos6b tajemniczo śmierć wielkiego Pana (Pan megas), 
skutkiem czego złożono raport Tyberjuszowi, który zarz'1 dził 
dochodzenie względem śmierci boga. Wierzono, aż do dni na- 
szych, że te wołama Syryjczyków, opłakujących śmierć Ado- 
nisa, oznajmiły były ludziom blizki koniec pogaństwa w chwili 
śmierci Jezusa; ja poddem powyższe wytłomaczenie w r. 19 06 . 
8. Bogowie feniccy, w zasadzie panowie wszystkich rzeczy, 
wymagają ich pierwszych plonów; to znaczy innemi słowv, że 
się odświęca żniwo, zdobycz etc., poświęcając część dla ca- 
łości. Czy Fenicjanie zachowali aż do epoki historycznej okrop- 
ny zwyczaj, kt6ty im przypisywali Hebrajczycy i Grecy, za- 
bijać w ofierze bogom swych pierworodnych? Wahamy się 
temu wierzyć; mogli chodzić najczęściej o pozory, o komedje 
rytualne, jak ta, która zasadzała się na przeprowadzaniu dzie- 
ci przez ogień. Kiedy Diodor (XX, 14) opowiada, że Karta- 
gińczycy w 3 lor. umieścili na ramionach bałwana spiżowego 
200 dzieci szlacheckich, kt6re były strącone stamtąd do kadzi 
z rozżarzonemi węglami, kto nam ręczy, że poszedł za do- 
brym autorem, lub że ten autor dobrze zrozumiał, co mu do- 
noszono? Dziewięć razy na dziesięć, lub raczej zawsze, o sro- 
gich obrządkach narodu lub sekty religijnej dają świadectwa 
tylko ich nieprzyjaciele. M6wi się często, że obrzezanie, wsp61- 
ne Fenicjanom, Hebrajczykom, Arabom i wielu innym lu- 
dom (nawet w Oceanji), stwierdza poprzednie istnienie ofiar
>>>
47 
z dzieci, wykupywanych przez ofiarę jednej cząstki ich oso- 
by; ale ta ofiara cząstkowa może bardzo być pozorem ofiary 
całkowitej, która nigdy nie była praktykowana. Chrzest jest 
z pewnością pozorem utopienia, poczem człowiek odradza się 
do nowego życia; ale czyż kiedykolwiek zanurzano wtajemni- 
czonego dopóty, aż śmierć następowała? 
9. Umarły mieszka pod ziemią, między cieniami; niewia- 
domo nic dokładnego o pojęciach, które sobie tworzyli Feni- 
cjanie o życiu przyszłem. Ich kosmogonja jest równie ciemna. 
Być może przyjmowali istotę pierwotną, łączącą płcie, jak 
"Wenus brodata", o kt6rej obrazie na Cyprze wzmiankuje 
p
wien autor rzymski; z czem można zestawić tekst biblijny, 
gdzie B6g dla stworzenia kobiety bierze żebro (lub bok) pierw- 
szego człowieka. Opowiadania fenickie o stworzeniu, które 
nam przekazali Grecy, pozwalają się domyślać tradycyj dosyć 
podobnych do babilońskich. Chaos, zapłodniony tchnieniem 
boskiem, wydał dwa pierwiastki, męski i żeński, skąd powstało 
jajko, które, stłukłszy się, utworzyło niebo i ziemię. Szczeg6ły 
są sprzeczne I mepewne. 
10. Nazewnątrz świątyń było .w krajach fenickich wiele 
świątnic pod gołem niebem, "wyżyny" biblijne z ołtarzem, 
często z surowego kamienia, z kamieniami i słupami świętemi, 
Fenicja znała kapłanów i kapłanki; pewne urzędy kapłańskie 
były dziedziczne w rodzinach kr61ewskich. 


". 


* 


". 


II. To, co powiedziałem o Fenicji, zwalnia mnie od za- 
trzymywania się nad Syrją aramejską, jej hinterlandem. Nie 
jest zbyt użytecznem wiedzieć, że był tam bóg Hadad (byk) 
i bogini Gad, kt6ra została upodobniona przez Grek6w do 
Fortuny, lub jeszcze, że czczono w Palmirze Malakbela, jar- 
hibola i Aglibola. Bogini syryjska z Herapolis, zwana Ater- 
gatis lub Derce to. jest godniejsza uwagi z powodu szczeg6ło- 
wego opisu jej kult
, kt6ry nam pozostawił Grek LlJcjan 
z II-go wieku. W stawie, sąsiadującym ze świątynią, utrzy- 
mywano ryby święte. kt6re sami kapłani mogli jeść rytualnie;
>>>
48 


Statua bogini była uwieńczona gołębicą, zwierzęciem świ
tem 
w Syrji, jak wieprz i ryba. Atergatis była więc zarazem rybą 
i gołębicą. Kult był sprawowany przez mężczyzn, ubranych 
po kobiecemu, kt6rzy chcieli tym sposobem upodobnić się do 
bogini. Ta asymilacja, powiedziałem to już, jest celem istot- 
nym kult6w pierwotnych; jeżeli legendy uczłowieczają bo- 
g6w, obrzędy zmierzają do ubóstwiania ludzi. 
12. Cześć bogini syryjskiej przedostała się do Grecji 
i Włoch, gdzie była propagowana przez kapłan6w, włóczących 
się i żebrzących, przez żołnierzy, kupc6w i rzemieślnik.6w, 
kt6rzy tworzyli bractwa, nawet w Gallji. Obok bogini syryj- 
skiej, inni bogowie tego kraju znaleźli wiernych, w szczeg61- 
noki Baalim czyli Jowisze z Heliopolis i z Doliche (w Kom- 
magenie). Cesarzowe rodem z Syrji sprzyjały tym kultom 
w Rzymie w III w., a cesarz Elagabal, kapłan Czarnego ka- 
mienia z Emezy, zaprowadził cześć tego fetysz a w samym 
nawet pałacu cezarów. 
13. W Askalonie (w Filistydzie) Atergatis odbierała cześć 
pod postacią kobIety z ogonem rybim, jej małżonek Dagon 
był wyobrażony podobnież. Te b6stwa-ryby przypominają 
Oannesa babilońskiego i legendę o Jonaszu. Gaza, r6wnież 
w Filistydzie, posiadała świątynie Marny ("naszego Pana"), 
boga, kt6rego proszono nadewszystko o deszcz, i kt6ry był 
utożsamiany przez tradycję z Zeusem, "urodzonym na Kre- 
cie"; jest to jeden z argument6w, przytaczanych w dow6d 
pochodzenia kreteńskiego Filistyn6w. 
14. W sławnym napisie Mesy, kr61a Moabu, odkrytym 
w 1868 koło Dhibanu i przechowywanym w Luwrze, ten mo- 
narcha, wzmiankowany przez Biblję (około 860), chełpI się, 
że pobił Izraelit6w z pomocą swego boga Kemosza, o kt6rym 
m6wi, jak samo Hebrajczycy o swoim Jahweh: jest to bóg na- 
czelny, od kt6rego zależy jego szczęście i nieszczęście. Wi- 
dzimy, że b6g wojowniczy plemienia łupieżc6w może toro- 
wać drogę monoteizmowi, kt6rego fonną niższą jest monola- 
trja, czyli czczeme jednego tylko boga. Towarzyszka lub mał-
>>>
49 


żonka tego Kemosza jest wzmiankowana w tym samym tek- 
kie; nazywa się Asztar, odmiana imienia Astarte. 


I. - Budge, Gods of the Egyptians, 2 tomy, 1902; Erman, 
Die agyptische Religion, 1905; Maspero, Hist. anc. des peu- 
pies de l'Orient, 3 tomy, 189S-1899; Etudes de mythol, et 
d'archeol. egyptienne, 3 tomy, 1893-1898; E. Naville, La 
religion des Egyptiens, 1906; Moret,Au temps des Pharaons, 
1908; Les mysteres egyptiens, 1913; Petrie, art. Egyptian re- 
ligion w Encycl. Hastingsa, 1912. Bibljogr. w Rev. arch., 19 18 , 
II, str. I S6. 
4. - Serapis: S. R., Cultes, t. II, str. 338. Baran Ammona: 
Rev. arch. 1921, II, str. 79. 
S - Lafaye, Culte des divinites d' Alexandrie, 1884; Ro- 
scher, Lexicon der Mythol., artykuły Isis, Osiris etc. 
7. - Budge. The book oj the Deat, 189S (por. Maspero, 
Etudes, t. I, str 3 2 S. 
9. - Loret, L' Egypte au temps du totemisme (w Conf. 
Guimet, 1906, str. Ip). 
10. - Koty: S. R., Cultes, t. I, str. 9S. 
I I. - Moret, Caractere religieux de la royaute pharaoni- 
que, 1902; Le rituel du culte divin journalier, 1902. 
12. - Frazer, Adonis, Attis, Osiris, III wyd. 1914; Loisy, 
Isis et Osiris (Rev. hist. et litt. reI. 1913, str. 38S). 
13. - A. J. Reinach, L'Egypte prehistorique, 1908; Ca- 
part, Primitive art in Egypt., 1905. 
II. Wszystkie kwest je, odnoszące się do religji babilońskiej, 
są traktowane w wielkich słownikach biblijnych i teologicznych 
Cheyne'a, Hastingsa, Haucka, Vigouroux, podobnie jak w Le- 
xikon der Mythologie Rosch
ra. M. Jastrow, The civiliz. ol 
Babyl. and Assyria, 19 I S; Zimmern, art. Babylonians and Assy- 
rians w Encycl. Hastingsa, 1909; P. Dhorme, Relig assyr. 
babylonienne, 1910; L. Delaporte, La Mesopotamie, 190). 
3. - Jeremias, art. Marduk, Nebo etc. w Lexicon Ro- 
schera. - S. A. Cook, The laws of Moses and the Code ol 
Hammurabi, 1903; art. Hammurabi w Diet. Hastingsa, t. V; 
Lagrange, Rev. biblique, 1903, str. 27; Dareste, Le Code 
d'Hammourabi w Journal des Sav., 1902, str. P7, S86; Dhor- 
me, Hammourabi et Amraphel w Rev. bibl., 1908, str. 205. 
Nowe urywki Kodeksu, Rev. arch., 1918, I, str. 324 O sporze, 
zwanym Bibel und Babel, patrz Rev. Archeol., 1903, I, str. 4 1 9. 
6. - P. Dhorme, Choix de textes religieux assyro-baby- 
OrphCUJ ..
>>>
SO 
loniens, 1907. O mitach: Gunkel: Schopfung und Chaos, 189S; 
Langdon, Le poeme sumerien d,
 Paradis, du Deluge, etc., 
tłom. franc. 1920; L. W. King, Legends of Babylon and Egypt, 
1918; Loisy, Les mythes babyl. et la Genese, 1901; Zimmern, 
T amuz, 1909. W ogólności: Lagrange, Etudes sur les relig. 
semitiques, II wyd., 
tr. 342 i nast. 
7. - Czyta się dzisiaj Utnapisztim (zamiast Umnapisztim), 
Hammurapi (zamiast Hammurabi). 
8. - Frazer, Adonis, Attis, Osiris, III wyd., 1914. 
11.- Fossey, Magie asyyrienne, 1902; King, Babylonian 
magic and sorcery, 189S; W. Schrank, Babyl. Suhnriten, 19 08 . 
13. - Wr6żbiarstwo: Rev. arch., 1906, II, str. 44 6 ; 1908, 
II, str. 139. 
14. - Szabas: S. R., Cultes,"t. II, str. 443. 
17 -19. - Astrologja: patrz artykuł Astrology, w Has- 
tingsa Encycl. of Religion, t. II; Cumont, Relig. orientales dans 
l'Empire romain, 1907 (por. Rev. d'hist. et de lit. relig., 19 22 , 
str. 9). 
III. I. - Patrz artykuły Phoenieia, Syria, w Cheynie, Ha- 
stingsie, Haucku, podobnie jak art., dotyczące rozmaitych bo- 
g6w (nadewszystko w Haucku). Lagrange, Etudes sur les re- 
ligions semitiques, II wyd., 1905), mity fenickie, str. 39 6 
i nast.); P. Vincent, Cbanaan, 1907; Dhorme, Les pays b,bli- 
ques au temps d'EI-Amarna, w Rev. bibl., 1908, str. soo; Bau- 
dissin, Adonis und Esmun, 19 11 . 
2. - Artykuły Astarte, Baal, Moloch, etc., w Haucku. F. 
Lenormand, art. Baetylia w Diet. des antiq. Saglio. - O imio- 
nach El, etc., Rev. hist. litt. relig., 19 1 3, str. 4H. 
S. - O bogini T N T (napis łaciński z Kartaginy, T f.in- 
tida): Buli, archeol. du Comite, 1886, str. 13. 
7. - Wielki Pan: S. R., Cultes, t. III, str. I. 
9. - Pojęcia Fenicjan o życiu przyszłem: J. Halevy, Re- 
vue semitique, 1894, str. 31 i nast. 
II. - R. Dussaud, Notes de mythol. syrienne, 1903; ar- 
tykuł Atergatis, w Encyklop. Haucka. 
12. - Cumont, Les religions orientales, 1907. 
14. - R. Dussaud, Monuments palestiniens du Louvre, 
str. 4 (z podobizną, tłomaczeniem i komentarzem tekstu); Rev. 
arch., 1919, II, str. S9. 


.
>>>
Rozdział drugi. 


ARYJCZYCY, INDOWIE, PERSOWIE. 


_ I. Aryjczycy i języki aryjskie. Rozpowszechnienie europejskiego typu fizycz- 
nego. Bogowie indyjscy i perscy. Historja Indyj. Animizm i totemizm. Wę- 
dr6wka dusz i ascetyzm. Cześć umarłych. Kosmogonje: potop. Wedy. Ofiara 
wedycka. Bogowie wedyccy. RytUał. Bramanowie i Brahmany. Upaniszady. Prawa 
Manu. Systemy filozoficzne. Dżainizm i buddyzm. Zywot Buddy. Księgi bud- 
dyjskie. Nirwana. Buddyzm a chrystjanizm. Kr61 Asoka. Podboje buddyzmu 
w Azji. Lamanizm. Hinduizm. Siwa i Wisznu. Reformatorzy wIndjach: Sicho- 
wie. Przyszłość religij indyjskich. 
ll. Jedność indo-irańska. Persowie i Medowie. Zend-Awesta. Zoroaster. Ma- 
gowie. Animizm; cześć zwierząt i roślin. Konflikt dobra i zła. Troska o czy- 
stOŚĆ rytualną. Wiara w życie przyszłe: ważenie dusz. Cześć ognia. Cechy 
mazdeizmu. Mithra i rozpowszechnienie mitraizmu w Cesarstwie rzymskiem. 
Analogja z chrystjanizmem. Manicheizm. Mandejczycy. BiIjograłja. 


I. 
ARJOWIE lINDOWIE. 
I. Arya, oznaczający "szlachetnego", jest nazwą, kt6rą so- 
bie nadawali Irańczycy i Indowie, przeciwstawiając się lu- 
dom miejscowym, które ujarzmili. Języki Irańczyków i Ind6w, 
staroperski i sanskryt, są spokrewnione z językami Słowian, 
German6w, Grek6w, Italczyk6w, Celt6w, podobnie jak wło- 
ski, francuski, hiszpański są spokrewnione między sobą. Skoro 
podobieństwo tych o
tatnich narzeczy tłomaczy się ich wsp61- 
nem pochodzeniem z łaciny, wywnioskowano z podobieństwa 
tamtych o istnieniu języka zanikłego, zwanego indoeuropej- 
skim i (z naciąganiem) aryjskim. Ten wniosek jest uprawnio- 
ny; 6w, co zasadza 
ię na przypuszczeniu rasy aryjskiej. jest 
tern mniej słuszny, że nie istnieje r6wnież rasa łacińska lub 
rzymska, ale zbiorowisko polityczne lud6w, kt6re m6wiły po 
łacinie i rozpowszechniły ten język. 
2. Szukano niegdyś w Azji Srodkowej ogniska język6w in- 


4. 


.
>>>
SŻ 
doeuropejskich; skłaniają się obecnie do umieszczania go w Eu- 
ropie, gdzieś na p6łnoc lub na południe od Baltyku. W Euro- 
pie północnej ludzie, m6wiący językami indo-europejskiemi, 
są jeszcze, w znacznej części, wysokiego wzrostu i blondyni; 
ot6ż ten typ odnajduje się, przynajmniej w arystokracji wo- 
jowniczej, tam, gdzie w starożytności m6wiono językami in- 
do-europejskiemi. Aryjczyk z Indyj, w naj starszych tekstach, 
szczyci się, że jest blondynem i że ma piękne rysy. Krajowcy, 
których nazywa Daryu (nieprzyjaciele), mieli sk6rę śniadą, 
twarz płaską ł. Można więc m6wić tak w Indjach, jak w Per- 
sji o najściu typu północno-europejskiego, kt6ry wtargnął do 
tych krain w tym samym czasie, co języki indo-europejskie, 
i kt6ry zmięszał się pomału z żywiołem miejscowym, poprzed- 
nio istniejącym, nie zniknąwszy całkowicie. 
3. Nazwę nieba
 a w szerszem znaczeniu, boga nieba, 
Dyaus pitar (po sanskrycku), Zeus pater (po grecku), Jupiter 
(po łacinie), spotykamy w kilku językach indo-europejskich; 
lecz jedynie Irańczycy i Indowie, jeszcze zjednoczeni około 
14 002 posiadali wsp6lnie kilka imion bog6w: Indra, Mitra, 
Asury, Dewy, podflbnież jak imię rośliny świętej soma (po 
sanskrycku), haoma (po irańsku). Trzeba więc przyjąć, że 
Indowie i Irańczycy mieli zaczątek wsp61nej mitologji; ale 
brak nam wystarczających składnik6w, ażeby m6wić o mito- 
logji lub o religji indo-europejskiej. 
4. Nasza znajomość religij Indyj wspiera: się na bardzo 
wielkiej liczbie ksiąg wierszem i prozą, zredagowanych po 
sanskrycku, po palijsku, po prakrycku, po tybetańsku, po chiń- 
sku etc. Chronologja tych tekst6w jest bardzo niepewna, i chro- 
nologicznie najstarożytniejsze bynajmniej nie odsłaniają nam 
najstarożytniejszych pojęć; jest to szczeg61nie prawdziwem co 
do ksiąg wedyckich i brama6.skich, dzieł kapłan6w, kt6rzy, 
podobni w tern zupełnie do proroków Izraela, zapożyczyli 
z koncepcyj ludowych tylko to, co nadawało się do ich doktry- 


· Max MiiUer, Essais sur la Mytholog
. str. 379. 
I Patrz poniżej: Persowie, S I. 


.
>>>
53 


ny i do ich planów. Można nawet powiedzieć, że literatura 
religijna Indji przedstawia postępujące wkraczanie najstaro- 
żytniejszych pojęć ludowych do systemów filozoficznych i re- 
ligijnych. Te pojęcia odsłania nam nadewszystko literatura in- 
dyjska późnej epoki, a także sprawozdania podróżników no- 
woczesnych, którzy badali zabobony Ind6w i ich obyczaje. 
S. Najważniejsze teksty religijne są to hymny, zwane We- 
dy, z komentarzami pod nazwą Brahman, tak zwane prawa 
Manu, podręczniki teologiczne, zwane Sutry i Upaniszady, 
księgi buddyjskie, wielkie epopeje i Purany czyli zbiory legend. 
Powstrzymam się w tym nader ogólnikowym wykładzie od 
nadużywania słów indyjskich i będę mówił o tekstach orygi- 
nalnych tylko w ści
le niezbędnej mierze. 
6. Jedyne daty mniej więcej pewne z historji Indyj są do- 
starczone przez ludy obce, które były z niemi w zetknięciu. 
Indowie nie mają prawie wcale literatury historycznej. Pę- 
dzili. życie chętnie w marzeniach. Ich sztuka, jak ich poezja 
i filozof ja, porusza się w dziedzinie fantazji często nadmier- 
nie bujnej, dającej się por6wnać do fantastycznej roślinności 
w tym kraju zwrotnikowym. Myśl jest jakby zduszona przez 
świat i nie wyróżnia się odeń; stąd dążność panteistyczna 
wszystkich ich systemów. Ludy, które zamieszkiwały Indje, 
są bardzo rozmaitego szczepu, lecz wszystkie nabyły szybko 
tych samych cech, w następstwie, zda je się, wpływu klimatu 
i środowiska. 


7. Oto kilka dat, zasługujących na spamiętanie: 
I SOO-IOOO. Arjowie w Pendżabie. 
S 20- 440. Budda. 
327- 3 2 S. Aleksander Wielki wIndjach. 
300. Megastenes na dworze w Palibothra 
(Patmie). 
264- 227. Asoka, Konstantyn buddyzmu. 
120. Osiedlenie hord scytyjskich i tatarskich 
w Baktrjanie. 
+ około So. Kaniszka, kr61 scytyjski, staje się buddystą.
>>>
54 
+ 
+ 
+ 
+ 
+ 
+ 
+ 
+ 
+ 
+ 
+ 
+ 


około 65. Buddyzm w Chinach. 
535. Hunnowie na północy Indyj. 
629- 645. Podr6ż pielgrzyma chińskiego Hiuen 
Tsang'a po Indjach. 
Początek podboju arabskiego. 
Baber zakłada mocarstwo mongolskie, 
trwające aż do 1857. 
1398. - Najazd Tamerlana. 
1542-1605. Akbar, Wielki Mogoł. 
1672. Francuzi w Pondiszery. 
1757. Początek podboju angielskiego. 
1857. Bunt Sipajów. 
1858. Indje przyłączone do korony angielskiej. 
18 77. Kr610wa Wiktorja cesarzową Indyj. 


7 11 . 
I P7. 


8. Wszystkie zabobony kr610wały i kr61ują wIndjach. 
Animizm objawia się w czci przodków, ciał niebieskich, g6r, 
rzek - nadewszystko Gangesu - drzew, roślin, muszli, ka- 
mieni, narzędzi etc. Totemizm pozostawił ślady nietylko 
w pewnych zakazach pożywienia - krowa, - ale w bardzo 
rozpowszechnionej czci tłumu bog6w pod postacią zwierzęcą, 
w mitach o stworzeniu świata i potopie. Dziś jeszcze kilka 
pokoleń językowo nie aryjskich dzieli się na klany o imionach 
zwierząt: wewnątrz tych klanów małżeństwo jest zakazane; 
istniały niegdyś w kaście Braman6w pewne klasy, gdzie związ- 
ki były zakazane, co może oznaczać przeżytek totemizmu. 
Magja, kt6ra stanowi podstawę rytuał6w, nie przestała kwit- 
nąć w Indjach, aż do naszych dni. Są to wszystko cechy 
wsp61ne wszystkim cywilizacjom pierwotnym. Ale istnieją 
w Indjach dwie koncepcje ludowe, łączące się nawzajem wę- 
złem logicznym, ktĆ'.rych nie znajdujemy tak rozwiniętemi 
nigdzie indziej. Są to pojęcia o wędrówce dusz i o ascetyzmie 
wyzwalaj4 c ym. 
9. Pojęcie o wędr6wce dusz odpowiada metempsychozie 
pitagorejczyk6w greckich. Jak totemizm, jest produktem prze- 
sady w instynkcie społecznym. Indus czuje się spokrewnio-
>>>
ss 


nym ze wszystkiem, co go otacza, i myśli, że jego dusza, za- 
llim ożywiła ciało, mogła istnieć w istotach wszelkiego gatun- 
ku, organicznych, a nawet nieorganicznych, i że przejdzie, po 
jego śmierci w najrozmaitsze ciała. Ta nieustanna wędr6wka 
dusz (samsara) jest tern, co orficy greccy nazywali "kołem uro- 
dzenia« (kyklos tes geneseos). Bardzo czuły na niedole istnie- 
nia, z energją złamC:'lną przez klimat wilgotny lub ognisty, 
Indus chciałby wyłączyć się z pod tego fatalnego prawa, kt6re 
go skazuje, żeby nigdy nie zaznał spoczynku; stąd druga idea, 
bardzo rozpowszechniona w Indjach, idea skuteczności asce- 
tyzmu, niemej kontemplacji, ekstazy. Ograniczając możliwie 
najwięcej swoje życie materjalne, swoje użycie, swoją myśl 
nawet, Indus mniema, że zniszczy pierwiastek czynny, kt6ry 
się objawia w nieskończonej kolei odrodzeń (karman). Jest już 
trochę ascetyzmu (tapas) w Wedach; jeżeli doktryna metem- 
psychozy tam się nie znajduje, to może dlatego, że była zrazu 
doktryną krajowc6w raczej, niż ich europejskich zdobywc6w. 
10. Obok tak rozpowszechnionych wierzeń w wędr6wkę 
dusz, znajdujemy w Indjach idee bardzo podobne do greckich 
i rzymskich; dusze przodków (pitris) zamieszkują niebo w to- 
warzystwie pierwszego człowieka (Yama); pozostają w łącz- 
ności ze śmiertelnymi, przychodzą brać udział w ofiarach 
i przyjęciach, kt6re im ofiarują: obiaty (sraddha) sq ścisłym obo- 
wiązkiem, od kt6rego syn nie może się uchylić. To wierzenie 
było właściwem zaborcom aryjskim, a zapewne r6wnież czę- 
ści krajowc6w, którzy wznosili dla swych zmarłych wielkie 
groby kamienne, anatogiczne do europejskich dolmen6w. Ob- 
rządek grzebania ustąpił rychło obrządkowi palenia zwłok, 
kt6ry miał, jako wid"my cel, ułatwiać wznoszenie się dusz ku 
niebu, ale kt6rego pierwszą przyczyną było raczej pragnienie 
unicestwienia .ciała, poczytywanego za niebezpieczne, to zna- 
czy obawa duchów. Obrządki pogrzebowe ciągną się przez 
rok, w celu uspokojenia duszy zmarłego, kt6ra uchodzi za 
fruwającą jeszcze dokoła żywych i kt6ra po upływie tego 
czasu udaje się na pobyt w niebie. Pojęcie o piekle dla prze- 
stępc6w wydaje się bardzo rozwiniętem jedynie w religjach,
>>>
56 


zwanych hinduistycznemi; ale znajdujemy już kilka jego śla- 
d6w w Wedach. 
II. Obyczaj sati, który zobowiązywał wdowę spłonąć na 
mogile swego męża i został zniesiony przez Anglik6w do- 
piero w roku 1829, wydaje się być nadzwyczaj starożyt- 
nym, mimo, że Wedy nie czynią o nim wzmianki. 
12. Legendy o początku świata i ludzi są liczne i mętne. 
Są wśr6d nich mistyczne, jak ta, co każe wyjść wszystkim 
rzeczom z Jedności pierwotnej, rozłamanej potęgą Pragnienia; 
jest też bardzo wiele dziecinnych i dziwacznych. Pewien ol- 
brzym miał być poświęcony na ofiarę przez bogów, i z jego 
rozłączonych członk6w mają pochodzić wszystkie istoty; to 
samo pojęcie odnajdujemy u Skandynaw6w i u Irokez6w; 
niektórzy Czerwonosk6rzy zastępują w tej historji olbrzyma 
psem. Pierwotna dusza świata miała się zdwoić w mężczyznę 
i kobietę, potem w byka i krowę, potem w ogiera i klacz itd., 
ażeby wydać wszystkie istoty "aż do mrówek". B6g Brama 
miał "łowić" świat na dnie w6d z pomocą dzika, ryby i żół- 
wia; miał stworzyć jednego po drugim innych bog6w, potem 
ludzi, a w końcu resztę istot. Cała natura miała wyjść ze 
złotego jaja, które wydało pierwszego człowieka, a ten stwo- 
rzył bog6w swojem słowem. Najprostsza wersja, wspólna bar- 
dzo licznym ludom, m6wi o pierwotnem małżeństwie nieba 
i ziemi, Dyausa i prithiwi. 
13. Indje mają też historję o potopie: Manu, Noe indyjski, 
jest uratowany przez boga Wisznu, kt6ry pod postacią ryby 
ciągnie ł6dź Manu aż do wierzchołka skały. Ta legenda jest 
być może pochodzenia babilońskiego; Wisznu - ryba, przy- 
pomina boga bctbilońskiego Oannesa. 
14. Teksty, zwane Wedami (od słowa wid "wiedzieć"), 
są zbiorami hymnów i modlitw, stanowiących rytuał ofiar, 
a przypisywanych starożytnym poetom o boskiem natchnie- 
niu (zwanym Riszi). Najstarożytniejszy jest Rig-Weda ("We- 
da uwielbienia"); najnowszy jest Atharwa-Weda (od imienia 
mitycznej rodziny kapłan6w, Atharwanów). W tym zbiorze 
magja zajmuje wielkie miejsce; ale jej istota była już swojską
>>>
57 
poetom Rig- Wedy. Pierwszą redakcję Wed kładziemy w przy- 
bliżeniu między ISOQ a 1000 przed naszą erą. Były ułożone 
dla najeźdźc6w aryjskich, jeszcze przebywających na północo- 
zachodzie Indyj, ale już ruszających ku dolinie Gangesu, mimo 
oporu krajowc6w, z którymi wojują. Cywilizacja, o jakiej 
świadczą Wedy, jest dosyć daleko posunięta; zna zwierzęta 
domowe, rydwany, oręż z bronzu; ale niema jeszcze świątyń. 
Zajęcia nadewszystko wojownicze i rolnicze; bogactwo jest już 
bardzo nier6wno rozłożone. Kapłani, wyłącznie zatrudnieni 
ofiarami, opłacani są przez wiernych; książęta mają kapła- 
nów, przywiązanych do swej służby, i kt6rzy niekiedy poczy- 
nają sobie g6rnie z nimi 1. Poniżej kapłanów i wojownik6w 
są pracownicy czyli rolnicy, bardziej poważani, naturalnie, 
niż krajowcy; jest w tern zaczątek czterech kast: Bramanów, 
Kszatriyów, Waisyów i Sudrów, kt6re przetrwały w Indjach 
aż do naszych dni OJ. 
I S. Jedną z cech ofiary wedyckiej jest wysoka skuteczność 
magiczna, kt6rą jej przypisują. Słowami, co jej towarzyszą, 
mniema wykonywać przymus nad dobrem i genjuszami natury, 
nad bogami. Ci ostatni uchodzą nietylko za jej uczestnik6w, 
ale za czerpiących w niej siły, niezbędne do swej działalności 
dobroczynnej; tym sposobem ż6łty płyn Somy, rośliny troje- 
ściowatej, rozlany w libacjach, jest jakby ogniem ziemskim, 
kt6ry ożywia ogień z nieba. To, co się odbywa na ziemi, znaj- 
duje w niebie echo; świat widzialny i świat niewidzialny pod- 
legają jeden i drugi magji ofiary i zamawiania. 
16. Siły przyrodzone, które zamierza się w ten spos6b 
zjednać lub zniewolić, są uosobione pod imionami boskiemi. 
Bogowie wedyccy mają zarysy dosyć nieokreślone; nie stano- 
wią hierarchji, jak bogowie panteonu greckiego, ale raczej 
bractwo bog6w. W liczbie 33 dzielą między sobą, grupami po 
II, niebo, krainę pośrednią i ziemię. Ten, kt6rego się wzywa 
najczęściej, jest to ogień, Agni, z konieczności upodobniony 


l Max Miiller, Essais sllr la Mytholog
, str. 379. 
I Max Miiller, tamże, str. 3f4.
>>>
58 


słońcu; dalej następuje Indra, wojowniczy b6g nieba, kt6ry 
zabija węża Ahi czyli Writra i wyzwala wody, kt6re Ahi trzy- 
ma spętane w g6rach lub w chmurach. Dyaus pater, stary bÓg 
nieba, Prithiwi, ziemi, Brahma i Wisznu, wielcy bogowie hin- 
duizmu, grają już lub grają jeszcze zaledwie rolę zatartą. 
Waruna, b6g niebie
ki i być może księżycowy, jest str6żem 
porządku kosmicznego i porządku moralnego. Rudra, kt6rego 
strzały rozpętują dżumę, jest ojcem genjusz6w wiatru czyti 
Marutów. Uszas jest to Zorza. Dwaj Aswino'Wie są bohatera- 
mi analogicznymi do Dioskur6w greckich, których utożsamia- 
no z gwiazdą poranną i wieczorną. 
17. Ofiarą par excellence jest ofiara konia, uważanego 
prawdopodobnie jako wspomożyciela ognia niebieskiego. Siady 
ofiar ludzkich, kt6re odkrywać mniemano, są wątpliwe. W 0- 
g61e rytuał wedycki jest nacechowany słodyczą; pojęcia mo- 
ralne, mianowicie o grzechu i pokucie, zaczynają prześwie- 
cać 1. Jednakże przł:'dmiotem istotnym modlitwy jest otrzy- 
manie d6br ziemskich: deszczu, słońca, zdrowia. To, co tam 
jest grubo magicznem lub naturalistycznem, pozostawione zo- 
stało w cieniu przez Riszich, lub raczej przez kapłan6w, kt6- 
rym zawdzięczamy dzisiejszy tekst Wed. Pierwotny grunt re- 
ligijny jest wszędzie przesłonięty rytualizmem na drodze roz- 
woju ku panteizmowi mistycznemu. Spekulacji filozoficznej 
nie. brakuje: "Skąd pochodzi świat? Czy jest stworzony, czy 
nie stworzony? Ten tylko wie o tem, kt6ry widzi wszystkie 
rzeczy, a może on sam nie wie o tern..... Byli już sceptycy, 
ludzie, co zaprzeczali istnieniu Indry, ponieważ był niewi- 
dzialny '. 
18. Uczeni, od Bergaigne'a nadewszystko, przestali podzi- 
wiać w Wedach pierwsze hymny ludzkości, czy "rasy aryj- 
skier, w obliczu blask6w i postrach6w natury. Jest to poezja 
uczona, kapłańska, skomplikowana i ciemna planowo, ponie- 
waż kapłani, żyjący z ołtarza, rozumieli potrzebę zastrzeżenia 


. 


· Tamie, str. 357. 
I Bergaigne, Religion 'lXJiql4e, t. n, str. 167. 
,
>>>
59 
sobie jego monopolu; szczerze mówiąc, pięć 6smych Rig- Wedy 
stanowi galimatjas. Indjaniści wiedzą o tern i przyznają to 
chętnie między sobą. 
19. Brahmany, wytłomaczenie obrządku prozą, są dziełem 
Braman6w, ukonstytuowanych w kastę, następc6w kapłan6w 
wedyckich. Są to komentarze do Wed, uważanych jako boskie 
i nieomylne, ale, kt6re Bramanowie rozumieli już gorzej od 
nas. Znajduje się w nich legendy, brakujące w Wedach, na- 
przykład o potopie. Ważność ofiary jeszcze wzrosła: nietylko 
wzmacnia bog6w, ona ich stwarza. Bramanowie mają jakoby 
posiadać brahmę, siłę magiczną, co im daje władzę nad du- 
chami; honory, kt6rych wymagają dla siebie samych, są nieo- 
mal boskie: "Istnieją dwa gatunki bog6w: naprz6d bogowie, 
a potem Bramanowie, którzy nauczyli się Wedy i powtarzają 
ją« 1. Cztery klasy społeczne są ustanowione, jednakże ten po- 
dział nie przedstawia jeszcze nietolerancyjnej surowości, któ- 
rą dobitnie zaznacza w prawodawstwie Manu. Między Bra- 
manami a wojownikami zarysowuje się rrwalizacja, skąd ro- 
dzą się p6źniej wielkie herezje. 
20. Jeżeli jest tysiąc ekstrawagancyj w Bramanach, nie bra- 
kuje ich w Upaniszadach ("posiedzeniach«), spekulacjach teo- 
zoficznych wspartych na Wedach, które uznano za boskie od 
początku do kOhca. Upaniszady pozostają niemniej u źródła 
wszystkich ruchów umysłowych Indyj, nawet z naszych cza- 
s6w. 
21. Ta sama wiara w nieomylno
ć Wed, "korzenia prawa, 
oka niezniszczalnego, podpory wszystkich stworzeń« 2, obja- 
wia się w kodeksie, zwanym Manu, kompilacji prawa zwy- 
czajowego p6łnocy Indyj, zredagowanego wierszem po erze 
chrześcijańskiej. Te prawa nastają na obowiązki względem 
umarłych i na przyszłe sankcje, wynikające z wędr6wki dusz: 
dobrzy wzniosą się na drabinie istot, podczas gdy źli będą 
poniżeni. Naprzykład, człowiek cnotliwy odrodzi się w ka- 
ście Braman6w; złodziej zboża zostanie szczurem. 
1 Max Miiller. Tamże, str. 387. 
I Tamże, str. 3 JO. 


..
>>>
60 


22. Z Bramanizmem wiążą się jeszcze dwa systemy filo- 
zoficzne, kt6re wywarły wielki wpływ na myśl indyjską. 
Wedanta (wypełnienie Wedy), usystematyzowana w VIII w. . 
po Chr. przez Sankarę, twierdzi o tożsamości duszy indywi- 
dualnej z duszą powszechną; świat zewnętrzny jest tylko złu- 
dzeniem (maya); celem życia nie jest cnota, lecz poznanie, bo 
ono tylko możne wznieść człowieka aż do ducha boskiego. 
Temu panteizmowi przeciwstawia się realizm szkoły, zwanej 
Sankhya, założonej, jak m6wiono, przez Kapilę; Sankhya 
uznaje wielo
ć osobnik6w i istnienie materji, podobnie jak du- 
cha. Gdy ten rozumie swą istotę, może się uwolnić od mate- 
rji i wypełnić swe przeznaczenie. O bogach niema już mowy; 
ale że Sankhya przyjmowała nieomylną powagę Wed, jej 
ateizm był uważany przez Braman6w, jako niewinny. 
23. Z łona klasy wojownik6w powstali w VI w. przed Chr. 
dwaj reformatorz}. o nierównej sławie: Mahawira, założyciel 
dżainizmu (dżina, "zwycięzca") i Gautama, założyciel bud- 
dyzmu (buddha, "obudzony"). Mahawira jest starożytniejszym 
z dwojga, ale zdaje się, iż żył jeszcze w epoce nauczania Bud- 
t: dhy. Te dwie doktryny podobne są bardzo, gdyż jedna i dru- 
ga są wrogie rytualizmowi bramińskiemu i zar6wno biorą 
natchnienie z teorjiJudowej o wędr6wce. Najważniejszą r6ż- 
nicą jest to, że dżainizm uwzględnia w znacznej mierze asce- 
tyzm, okrucieństwo względem samego siebie, podczas gdy re- 
ligja Buddy jest pr
epełniona słodyczą. Są jeszcze dżaini
ci 
na zachodzie Indyj, gdy tymczasem buddyzm istnieje już tyl- 
ko na Cejlonie. Zatrzymamy się tutaj jedynie nad buddyzmem, 
ale zaznaczymy. ważne spostrzeżenie o sztuce dżaińskiej. Je- 
dyni ze wszystkich Ind6w, dżainiści przedstawiają w rzeźbie 
ludzi zupełnie nagich; są to święci dżaińscy. Ot6ż niema naj- 
mniejszej wątpliwości, że wzorem wszystkich tych wizerun- 
k6w jest posąg grecki typu, zwanego Apollinem archaicznym, 
z lat około 520 przed Chr. Jeden z tych posąg6w musiał do- 
trzeć z Jonji do Indyj i być tam bez końca na
ladowanym. 
Inne wskaz6wki zdają się 
wiadczyć, w VI w., o dosyć ki- 


.. 


..
>>>
# 


61 
słych stosunkach mi
dzy Jonją a Indjami, gdzie Grecy zawsze 
byli nazywani Yavanas (Javones); ot6ż jest to właśnie epoka, 
w kt6rej legenda, pokrywająca być może jakąś prawdę, każe 
Pitagorasowi podr6żować aż do Indyj. 
24. Jakkolwiek samo istnienie Gautamy, zwanego Buddha 
Sakyamuni, było podane w wątpliwość przez indjanist6w, cie- 
szących się powagą, wydaje się, że jednak istnieje jakaś pod- 
stawa w tradycjach, kt6re posiadamy o jego życiu. Ale trzeba 
uprzedzić zaraz na wstępie, że zbi6r pism świętych buddyzmu, 
daleko obszerniejszy od naszej Biblji, nie zawiera ani jedne- 
go wiersza, kt6ryby się miało prawo przypisać Buddzie lub 
któremu z jego bezpośrednich uczniów. Buddyści utrzymują, 
co prawda, iż natychmiast po jego śmierci zgromadził się so- 
b6r z 500 zakonnik6w, na kt6rym nauki Buddy były śpie- 
wane ch6rem; ale ów sob6r jest mitem, a ten, który mieszczą 
w 100 lat potem, jest nim r6wnież. Natomiast historja winna 
zarejestrować sobór z roku 244, zgromadzony przez kr61a 
Asokę, Konstantyna Indyjskiego, kt6ry się nawrócił na bud- 
dyzm i popierał pokojowo jego rozpowszechnienie; do tej 
epoki mamy liczne napisy, rodzaje lapidarnych kazań, kt6re 
stawiają nas na bardzo pewnym gruncie. Zważywszy pamięć 
Ind6w, oraz ich przyzwyczajenie przyswajania sobie bardzo 
długich tekst6w (widzimy jeszcze Bramanów, kt6rzy recytują 
wszystkie Wedy, nic rozumiejąc ich), jest bardzo możliwe, że 
księgi buddyjskie przechowały nam kilka danych autentycz- 
nych o życiu i nauczaniu założyciela. 
2S. Syn kr6la lub r:lczej wojownika, Gautama urodził się 
około 520, niedaleko Kapilawastu, o 100 mil na p6łnoc od 
Benaresu. Pochodził być może z jednego z tych szczep6w scy- 
tyjskich, kt6re nieustannie przenikały do Indji przez p6łnoco- 
zachód. Znaleziono za dni naszych w Nepalu, u st6p Himala- 
j6w, napis Asoki, kt6ry powiada, że przybył w pielgrzymce 
do Lumbini, miejsca urodzenia Buddy. 
26. Oddany przyjemnościom swego stanowiska i wieku aż 
do 29 lat życia, Gautama odwrócił się od nich raptownie na 
widok trzech niedoii ludzkich: starca niedołężnego, chorego
>>>
62 


w opuszczeniu, trupa. Nadaremnie ukazał mu się Kusiciel , 
i ofiarował władztwo świata, gdyby zechciał wyrzec się swe- 
go powołania; porzHcając wszystko, nawet żonę i młodego 
syna, Gautama uczynił się mnichem żebrzącym i w ciągu p6ł 
wieku przebiegł Indje p6łnocne, głosząc kazania i pozysku- 
jąc uczni6w. Przyjmuje się autentyczność, pł:zynajmniej czę- 
ściową, pięknego kazania, kt6re wygłosił w Benare.ie. Umarł, 
mając lat 80, z niestrawności od rrżu i wieprzowiny; jego 
ciało zostało spalone, a relikwie, podzielone między uczni6w, 
zostały za ich staraniem rozproszone wszędzie potrochu. Data 
jego śmierci może być ustalona mniej więcej na rok 440 na 
zasadzie świaąectw, skombinowanych ze znaną chronologją 
Asoki; niepewność sięga conajwyżej od 20 do 30 lat. 
27. W dobie ukazania się Gautamy, Indje p6łnocne podle- 
gały podw6jnej tyranji formalizmu Braman6w i porządku ka- 
stowego. Kraj był rządzony przez kr61ik6w, kt6rych rrw ali - 
zacje przynosiły korzyść kapłanom. Niezdolni wprowadzić 
siCi do kasty Braman6w, niekt6rzy wojownicy czynili się mni- 
chami, lub ascetami i usiłowali w ten spos6b zyskać uwielbie- 
nie ludu. Gautama był w ich liczbie. Schizma, kt6rą stworzył, 
była w swej istocie antyklerykalną, antyrytualistyczną; nie 
uznał ani kapłaństwa, bo każdy winien zbawiać się sam przez 
się; ani ofiar, gdyż niema bog6w, kt6rym by je miano skła- 
dać. Bramanowie, {\brażeni w swoich interesach, ścigali go 
i kusili się nawet zamordować. Jeżeli Budda nie potępił po- 
rządku kastowego, obalił go przynajmniej siłą wewnętrznej 
konsekwencji, otwierając szeregi swego bractwa dla wszystkich 
ludzi bez r6żnicy urodzenia. Jego religja, jak chrystjanizm 
św. Pawła, była uniwersalistyczną. 
28. Idea, kt6ra nad nią panuje, nie jest nową: jest to idea 
starego ascetyzmu indyjskiego. Zycie jest cierpieniem między 
istnieniami przeszłemi a istnieniami przyszłemi, kt6re były 
i będą także pełne smutku. Samob6jstwo nie wyzwoliłoby nas, 
bo nie zapobiegłoby odrodzeniu. To, czego trzeba, to właśnie 
zabić wyrzeczeniem się pragnienie życia; ci, co je zabijają zu- 
pełnie, nie odrodzą się; ci, co je stłumią nawp6ł, odrodzą siCi
>>>
63 


pod postacią mniej materjalną i będą mogli wtedy pracować 
nad tem, by już się nie odrodzić. W cale niema potrzeby udrę- 
czeń, kt6re sobie zadają asceci: wystarczy sprowadzić do mi- 
nimum to, co nas przywiązuje do życia. Cnota, miłosierdzie 
względem ludzi i zwierząt nie są dobrami samemi w sobie, ale 
formami wyrzeczenia się egoizmu; trzeba więc praktykować 
je bez wytchnienia, bo wyswobodzenie jest jednym z owoc6w 
miłości. Kiedy cała wola życia jest wyczerpana, człowiek wstę- 
puje w nirwanę; może tam wstąpić, jak sam Budda, za życia; 
więc nirwana nie jest śmiercią materjalną: jest to odłączenie 
bezwzględne, śmierć w życiu, niebyt. 
29. Dla osiągnięcia tego ideału stan mnicha żebrzącego jest 
najlepszy; lecz laik pełen wiary i miłosierdzia (nadewszystko 
względem mnich6w) jest "na drodze zbawienia". Może pojąć 
żonę, w odr6żnieniu od mnich6w, i posiadać dobra, co im jest 
wzbronione; ale winien stosować się do następujących przy- 
kazań: nie zabijać (ani człowieka, ani zwierzęcia), nie kraść, 
nie kłamać, nie popełniać nieczystości, nie pić wina. Tym spo- 
sobem panowanie nad sobą i miłosierdzie są dwoma kluczami 
sklepienia buddyzmu. 
30. Gautama, jak Pitagoras, utrzymywał, jakoby pamiętał 
o swych poprzednich wcieleniach, i opowiadał o nich swym 
uczniom pod postacią historyj i bajek budujących. Są to Dża- 
taki (historje urodzeń), kt6re nazwano "epopeją przewCidro- 
waniaC. Są tam rzeczy wzruszające i czarujące, wytłomacze- 
nie w obrazach tego braterstwa istot, tej solidarności wszech- 
świata, kt6re genjusz indyjski czuł instynktownie, i kt6rych 
głCibokie poczucie przynosi mu tyle zaszczytu 1. 
31. Analogje buddyzmu z chrystjanizmem dały powód do 
awanturniczych hipotez. Prawdę m6wiąc, podobieństwa legend 
odnoszą się do epizod6w o charakterze dosyć banalnym, jak 
epizody o cudownem narodzeniu Buddy, o świętym starcu 
i pielgrzymach, przybyłych z daleka, by mu się pokłonić w ko- 
łysce, o kuszeniu. Te historje są prawdopodobnie p6źniejsze- 


l s. Uvi. Confirences du mustt Guimet, 1906, str. 13 i następne.
>>>
64 


. 


mi zapożyczeniami przez buddyzm w chrystjanizmie. Z dru- 
giej strony, chrystjanizm przywłaszczył sobie legendę Buddy 
w pobożnej baśni o mnichu chrześcijańskim Barlaamie, co na- 
wrócił w Indjach syna kr61a Jozafata (VI wiek?). Co się ty- 
czy wewnętrznego pokrewieństwa doktryn, jest z pewnością 
godne uwagi; wiadomo skądinąd, że kr61 Asoka, około 250 
przed Chr., chlubił się z wyprawienia misjonarzy do kr616w 
greckich, swych sąsiadów w Syrji i w Egipcie. Pewien wpływ 
buddyjski na Esseńczyk6w, a nawet na hellenizm aleksandryj- 
ski jest do przyjęcia; jest to przypadek zapewne, że pierw- 
sza wzmianka imienia Buddy w tekście greckim (Klemens 
Aleksandryjski) jest p6źniejsza o dwa wieki od ery chrześci- 
jańskiej. 
32. Gminy mężczyzn i kobiet, założone przez Gautamę, 
rozmnożyły się szybko i otrzymały wielkie majętności ziem- 
skie, kt6re posiadały niepodzielnie. Napływ nowych przy- 
bysz6w, często podejrzanych obyczajów, zmusił do stworzenia 
hierarchji i sformułowania surowych reguł, kt6re były mniej 
lub więcej przestrzegane; w tym samym czasie cześć relikwij 
Buddy, a później cześć jego obrazów, dla kt6rych zbudowano 
niezliczone pagody (stupy), otworzyła wrota bałwochwalstwu 
i nowemu rytualizmowi. 
33. Faktem kapitalnym w historji religji było nawrócenie 
mądrego króla Asoki (od 264 do 227 przed Chr.), którego syn 
i c6rka wprowadzili buddyzm na Cejlon, gdzie się zachował 
we względnej czystości. W samych Indjach zwyrodniał pręd- 
ko; pewna szkoła pod nazwą wielkiego wozu otworzyła do 
niego dostęp jałowemu ascetyzmowi i szarlatanizmowi ma- 
gicznemu (yogi i tantra). Kł6tnie sekt i uparta nieprzyjaźń 
Braman6w spotęgowały zło. Daremnie; w pierwszym wieku 
po Chr., buddyzm znalazł nowego protektora w kr61u scytyj- 
skim, kt6rego monety, natchnione sztuką grecką, noszą obraz 
Buddy. Około roku 630, gdy pielgrzym Hiuen- Tsang, przy- 
były z Chin, zwiedził Indje, znalazł w nich buddyzm w zu- 
pełnym upadku. Napisy świadczą, że przetrwał tam aż do 


.1
>>>
65 
XIII wieku; potem, dla przyczyn jeszcze ciemnych, wygasł 
w swem pierwotnem ognisku. 
34. Poza Indjami zyskał nadzwyczajne powodzenie. Prze- 
szedłszy około czasu ery chrześcijańskiej do Kaszmiru, potem 
do Nepalu, do Tybetu, do Chin, do Birmanji, do Sjamu (6so), 
liczy dzisiaj pół miljarda wiernych; Cejlon, Sjam, Birmanja, 
Kambodża stanowią grupę południową; Nepal i Tybet, Mon- 
golja, Chiny i Japonja grupę p6łnocną. 
H. Wszędzie, nabywając potęgi, buddyzm się psuł przez 
nieuniknione wchłanianie religij krajowych, przez chciwość 
i szarlatanizm swych mnich6w. Względnie wierny swym za- 
sadom w Chinach, gdzie prawo cywilne mądrze założyło wo- 
dze rozmnożeniu klasztorów, i gdzie wpływ konfucjanizmu 
nadewszystko rozwinął cześć przodków, Tybetowi narzucił 
buddyzm potworną teokrację, która kładzie zaporę wszelkiej 
cywilizacji, wszelkiemu przenikaniu pojęć europejskich. Tą 
formą buddyzmu jest lamaizm (lama, przełożony), tak na- 
zwany od teokracji lamów, którzy rządzą niezliczonemi kla- 
sztorami i całym krajem. Pierwotna religja Tybetu była nad- 
zwyczaj gruba, z koncepcjami totemicznemi, jak naprzykład 
boga nieba, jadącego wierzchem na psie, małpy, czczonej 
w charakterze przodka, psów świętych, utrzymywanych w kla- 
sztorach lamów dla pożerania zmarłych, i z niesłychanem roz- 
winięciem najniższego czarownictwa. Buddyzm, który tam 
wkroczył około 6so, był sam zanieczyszczony magją i prak- 
tykami ascetycznemi. Lamaizm różni się nadewszystko od 
buddyzmu wierzeniem w stałe wcielenie Budd6w niębieskich 
w dw6ch lamów; skoro tylko jeden z tych papieży umrze, los 
wyznacza dziecko, urodzone dziewięć miesięcy potem, kt6re 
ma być następcą jego godności. W XIX wieku rząd chiński 
zastąpił swoim wyborem głos trafu; ale ani jego zwierzchnic- 
two, ani ekspedycja Anglików do Lhassy (1904) nie doprowa- 
dziły do zniknięcia ekstrawagancyj lamaizmu. M6wiono czę- 
sto, że ze swymi wygolonymi księżmi, dzwonami, różańcami, 
młynkami do modlitw, bałwanami, wodą święconą, papieża- 
mi i biskupami, opatami i mnichami, procesjami i świętami, 
Orpbeus J
>>>
66 


konfesjonałami, Czyśćcem, Piekłem, lamaizm jest karykaturą 
romamzmu. 
3 6 . Literatura buddyjska Tybetu zawiera dwa olbrzymie 
zbiory, Kandżur i Tandżur, jeden w 108, drugi w 225 tomach 
in folio. Kilka wielkich bibljotek posiada ich egzemplarze, 
z których przetlomaczon!' długie wyciągi; są to szczeg6lniej 
starożytne przekłady ksiąg sanskryckich. 
37. Jeżeli buddyzm jest nadejściem, w historji religijnej 
Indyj, wierzenia ludowego o wędrówce dusz, bezładna gru- 
pa sekt, zwana induizmem, zaznacza dalszy żywot politeizmu 
i magji, wierzeń krajowc6w, powierzchownie nawróconych 
na braminizm, kt6re małej uległy ewolucji. Prawdopodobnie 
bramanowie z nienawiści do buddyst6w zawarli przymierze 
z temi kultami zdegradowanemi, pod jednym warunkiem, że- 
by uznano powagę ich kasty. 
3 8 . Mniema się wog61e, że induizm jest w swej istocie 
czcią Trimurti czyli Tr6jcy, złożonej z Bramy, ducha tw6r- 
czego, z Siwy, ducha burzycielskiego, i z Wisznu, ducha za- 
chowawczego. W rzeczywistości, ta tr6jca ma nader mało kre- 
dytu w Indjach, gdzie Brama, bóg abstrakcyjny, nigdy nie 
był popularnym. Przeciwnie Siwa i Wisznu są wielkimi bo- 
gami, sławionymi w epopejach indyjskich Wiek6w Średnich, 
Mahabharacie i Ramtiyanie, podobnież jak w chaotycznej 
literaturze Puran ("starożytności"), kt6re opowiadają o roz- 
maitych przeobrażeniach Wisznu w zwierzęta i tysiąc innych 
rzeczy. Siwa, "miłosierny", jest to epitet (eufemistyczny) stra- 
szliweg
 Rudry z Wed. Mimo swego imienia, pozostaje bo- 
giem groźnym, okręconym wężami, z szyją ozdobioną naszyj- 
nikiem z czaszek, z trzeciem okiem na czole, jak Cyklopi 
greccy. Ma z małżonki Ktili (czarną), Durgę (nieprzystępną), 
Parwat, (c6rkę g6ry), naprzemian zakochane i krwiożercze. 
On sam jest zarazem stworzycielem i burzycielem, raz uno- 
szonym zmysłowemi namiętnościami, to zn6w pogrążonym 
w praktykach ascetyzmu. Byki mu są poświęcone i, niby spa- 
cerujące bałwany, błądzą swobodnie po ulicach miast. Grek 
Megastenes, ambasador Seleuka Nikatora w Palibothra, około
>>>
67 


r. 300, m6wi, że Indowie czczą Dionizosa i Heraklesa. Dioni- 
zos to Siwa, kt6rego kult jest orgjastyczny. Herakles Mega- 
stenesa, to Kriszna, pogromca potworów, wcielenie czyli awa- 
tar Wisznu. Ten ostatni, kilka razy wymieniony w Wedach, 
nietylko się wcielił w Krisznę, lecz i w Ramę, bohatera Ra- 
mayany. Sita, małżonka Kriszny, była porwana przez Ra- 
wanę, księcia demon6w, i uprowadzona na Cejlon. Rama ją 
odbiera, dzięki przymierzu z małpą Hanumanem i wojskiem 
małp, kt6rem dowodzi. Hanuman jest bogiem bardzo popu- 
larnym w Indjach obecnych; Rama jest nim więcej jeszcze. 
39. Wisznuizm w samem swem założeniu był surowszym 
od siwaizmu; ale wcielono miłość (bhakti) w małżonkę Wisznu, 
Lachsmi, i wyniknął stąd rozwój mistycyzmu zmysłowego, 
kt6ry wycieńczył i poniżył wisznuizm. 
40. Induizm podzielił się na niezliczone sekty, zaludnił się 
bogami, boginiami, demonami do tego stopnia, że przypomina 
las zwrotnikowy. Kult zas
dza się na czci zbyt często niepo- 
rządnej, fetysz6w i bałwanów, z towarzyszeniem bicia 
w dzwony, iluminacyj, sypania kwiat6w; muzyka wyje lub 
wzdycha, bajadery tańczą, głowy wpadają w zawr6t, a stra- 
szliwy obraz męczarni piekła induistycznego nie wystarcza, 
by natchnąć wiernych szacunkiem dla obyczaj6w. 
4 1 . Ulubionem miejscem pielgrzymek jest Benares, "lotos 
świata", ze swemi 2.000 świątyń; innem jest przybytek Wi- 
sznu w Dżagannath (Orissa), gdzie sto tysi
cy głupc6w przy- 
bywa asystować wyjazdowi bałwana na rydwanie, i gdzie 
wielu, jak m6wiono, daje się zmiażdżyć pod jego kołami. 
Zwyczaj tłumnego kąpania się w wodach świętych Gangesu, 
często zakażonych zarodkami cholery, jest jednym zzabobo- 
n6w, co utrzymują tę klęskę w Indjach i co, wraz z piel- 
grzymką Mahometan do Mekki, grożą nieustannie zarazą 
krajom ucywilizowanym. 
4 2 . W obliczu tych religij zap6źnionych i poniżających, 
reformator6w na szczęście nie brakowało. Już w XV wieku 
prosty tkacz, Kabir, nauczał wiary w boga jedynego, kt6ry 
nie wymagał ofiar, lecz tylko czystości i prawdy. Wielki Mo- 


J.
>>>
68 
goł Akbar (ISS6-160S), kt6ry był muzułmanem, spr6bował 
pogodzić religje indyjskie z chrystjanizmem i judaizmem 
włącznie, w pewnym monoteizmie bardziej filozoficznym niż 
religijnym. Najbardziej interesującem z tych usiłowań była 
próba kupca z Lahory, imieniem Nanak, urodzonego w 146S, 
kt6ry założył sektę Sich6w (uczni6w), na podstawie mono- 
teizmu, natchnionego Koranem, mimo, że odrzucał jednocze- 
śnie powagę Koranu i Wed. Jego następcy nadali sekcie or- 
ganizację wojskową, rzecz nową w Indjach, i w kt6rej naśla- 
dowanie islamu jest widoczne. Długie starcia z muzułmanami 
uczyniły wojowniczymi Sich6w, kt6rzyod 1800 do 1839 mieli 
kr6la w Lahorze. W 1849 po nieszczęśliwej wojnie poddali 
się Anglikom, kt6rzy im otworzyli szeregi armji brytańskiej; 
ale pozostają jako sekciarze i odbywają pielgrzymki do świą- 
tyni w Amritsarze, gdzie przechowu je się ich księga święta. 
43. Jeżeli reforma Nanaka zawdzięczała istnienie zetknię- 
ciu z muzułmanami, to reforma Rammohuna Roya, urodzo- 
nego w rodzinie Braman6w z Bengalu, zdradza wpływ pro- 
testantyzmu (1774-1833). Osiadłszy w Kalkucie, Rammo- 
hun nauczył się język6w obcych, nawet greckiego i hebrajskie- 
go, i wysilał się, by pojednać induizm z chrystjanizmem w sze- 
rokiej syntezie monoteistycznej. Zmarły przedwcześnie w Bri- 
stolu, w toku podr6ży niemal triumfalnej na Wyspy Brytań- 
skie, miał następc6w, z kt6rych jeden szczeg61niej, Keszab 
Czander Sen, był przyjacielem uczonego indjanisty z Oksfor- 
du, Maxa Miillera, i kazał z powodzeniem w Londynie. Ale 
te dążności jednoczące doprowadziły tylko do utworzenia 
nowych sekt; przybranie postawy względem Wed, rzekomo 
nieomylnych, a nadewszystko kwest ja kast, pozostają zawsze 
kamieniami obrazy. 
44. Co nam rezerwuje przyszłość? "Religja Ind6w, pisał 
w 18S8 Max Miiller, jest religją zgrzybiałą i nie ma wiele lat 
życia przed sobą" 1. Indje nie staną się jednakże chrześcijań- 
skiemi; nie chcą być r6wnież muzułmańskiemi, jakkolwiek 


I M Miiller. Essais SIlT la Mytho/Qg
, str. 345.
>>>
69 
islam liczy w nich około 60 miljon6w wiernych wobec 210 
miljon6w induist6w i p6łtrzecia miljona chrześcijan. Odro- 
dzenie moralne i umysłowe tego wielkiego kraju zależy od 
szkoły początkowej, kt6ra wpajając całkowite poszanowanie 
dla wiekowej przeszłości, nauczać będzie wszystkich pojęcia 
rozwoju, bardziej naukowego od pojęcia metempsychozy, 
i wzniesie ich stopniowo do poziomu wykształconych Euro- 
pejczyk6w, kt6rym wystarcza religja obowiązku społecznego. 


II. 
PERSOWIE I IRAŃ-CZYCY. 


I. Tekst klinowy, odkryty w centrum Azji Mniejszej, 
w Pterium, poucza nas, że około 1400 przed Chr. plemiona, 
będącące w stosunkach z mocarstwem Hittyjskiem, miały bo- 
g6w Mitrę, Indrę, Warunę i Nasaty6w. Dwa pierwsze imio- 
na spotykają się jednoczdnie w Indjach i w Persji; dwa ostat- 
nie są właściwe Indjom. Zdaje się stąd wynikać, że w tej epo- 
ce przodkowie Indów i Irańczyków nie byli jeszcze rozłącze- 
ni. Dlaczego się rozłączyli? Było to, być może, jak już dawno 
powzięto przypuszczenie, skutkiem rozłamu religijnego, bo 
słowo dewa, kt6re oznacza bóg6w w Indjach, oznacza demo- 
n6w w Iranie, gdy tymczasem asura, imię bogów dobroczyn- 
nych w Persji, jest imieniem demon6w wIndjach. 
2. Iran - Persja nowożytna - był zamieszkany około 
r. 800 na p6łnocy przez Med6w, blizkich krewnych Scyt6w, 
na południu przez Pers6w. Około 600 Medowie poczynili 
wielkie podboje; ale zostali ujarzmieni r. 560 przez Persa Cy- 
rusa, kt6ry założył obszerne mocarstwo azjatyckie. Ponieważ 
syn Cyrusa, Kambizes, był zajęty podbijaniem Egiptu, kapłani 
Med6w, zwani magami, próbowali odzyskać władzę; ale Pers 
Darjusz, syn Histaspesa, zdetronizował ich kreaturę,. fałszy- 
wego Smerdysa, i przywr6cił na korzyść Pers6w kr61estwo 
Cyrusa (523). Mocarstwo Perskie było zburzone z kolei w 330 
przez Aleksandra i przeszło pod panowanie Seleucyd6w, po-
>>>
]0 
tomk6w jednego z dow6dc6w macedońskich; w 256 przed 
Chr. Persja była zawojowana przez Part6w Arsacyd6w; na- 
stępnie żywioł perski zn6w wziął g6rę, w roku 226 naszej 
ery, przez założenie mocarstwa Sassanid6w, kt6remu Arabo- 
wie położyli koniec w r. 652. 
3. Najstarożytniejszy zbi6r ksiąg świętych Persji zowie 
się Zendawesta (komentarz objawienia), kt6rej zachowaliśmy 
tylko część.. Istnieją nowsze zbiory, jak Bundehesz (pierwsze 
stworzenie), zredagowany po podboju arabskim, i jeszcze no- 
wsze, jak epopeja Firduziego, Szah Nameh (księga kr616w), 
obszerny zbi6r wszystkich legend irańskich. 
4. Zendawesta jest kompilacją z dokument6w, należą- 
cych do rozmaitych epok, spisaną w dobie odrodzenia sassa- 
nidzkiego (około 230). Przypuszczają, że hymny ofiarnicze, 
zwane Gathti (śpiewy) są najstarożytniejsze, i że prawo ka- 
płańskie, zwane Wendidad, (dane przeciw demonom), jest sto- 
sunkowo najnowsze. 
5. Do Awesty przywiązane jest imię Zarathustry (Zoroa- 
stra) , prawodawcy religijnego Iranu. Nie wiemy nic pozy- 
tywnego o jego życiu; można było nawet podać w wątpliwość 
jego istnienie, jak egzystencję Mojżesza i Buddy. Podług le- 
gendy świętej, miał być zaprowadzony przez anioł6w do Ahu- 
ra-Mazdy (pana - wielkiego mędrca), kt6ry rozmawiał z nim 
długo i objawił mu swe prawa; stąd nazwa zoroastryzmu, na- 
dana religji Awesty. Ci, co uważają Zoroastra za osobistość 
historyczną, czynią zeń Meda lub Baktryjczyka, założyciela. 
około 1100 r., religji, kt6ra miała być przyjętą przez Pers6w. 
Pewnem jest tylko to, że Cyrus zastosował się do przepisu 
A westy, odnoszącego się do czystości wód, kiedy odwrócił 
bieg Gindanesu dla odnalezienia zwłok konia, który w nim 
utonął, i że Darjusz I wzywa w swych napisach Ormazda 
(Ahura Mazdę), kt6ry jest wielkim bogiem Awesty. 
6. Dziwimy się wszakże w tej hipotezie, że A westa nie 
wzmiankuje nigdy o magach; nazywa kapłan6w innem Sta- 
rożytniejszem imieniem athrawanów (kapłan6w ognia). Jest 
w tern może archaizm z umysłu; być może także, iż unikano
>>>
la 


7 1 
imienia mag6w z przyczyny przykrych wspomnień, pozosta- 
wionych przez ich bunt za Kambizesa. 
7. Ci kapłani A westy tworzą kastę dziedziczną, kt6rej 
członkowie są jedynie kompetentni w składaniu ofiar lub oczy- 
szczaniu; rodzono się kapłanem, nie zostawano nim. Zyją 
z dochod6w kultu, kt6re prawo religijne ustanawia troskliwie, 
a także z licznych kar pieniężnych, które skarbią sobie wza- 
mian za "pokuty". Jest to więc prawdziwe duchowieństwo, 
jak kler druid6w. 
8. Samo badanie Awesty dowodzi, że ta księga zawiera 
pierwiastki z bardzo rozmaitych czas6w, niekt6re bardzo pier- 
wotne, wiele innych stosunkowo nowożytnych. Animizm jest 
w niej mocno rozwinięty; cały świat wydaje się zaludnionym 
demonami, jedne są dobre, inne złe; żywioły, zwierzęta, ro- 
śliny, nawet sprzęty ofiarnicze, są uosobione. Dusze zmar- 
łych uważane są za opiekunki żywych, za anioł6w str6ż6w 
(Frawaszi). Totemizm pozostawił oczywiście pamiątki w cha- 
rakterze świątyń, przypisywanym pewnym roślinom, byko- 
wi, krowie, koniowi, psu, wężowi. Tabu są niezliczone, i oczy- 
szczenia, przeznaczone na to, by je zdejmować, zajmują prze- 
ważające miejsce w obrządku. Kult jest całkiem nasycony 
magją: roślina święta, zbierana na Elbruzie, dostarcza napoju 
boskiego, płynu ofiarniczego par excellence (haoma, po san- 
skrycku soma); kapłani operują wiązkami pałeczek magicz- 
nych, zwanych baresman, kt6rych zbieranie dokonywane by- 
wa podług pewnych obrzęd6w, jak zrywanie jemioły u Cel- 
t6w; potęga czarodziejska jest przywiązana do oka psa, do 
uryny wołu. Z innej strony, wiele b6stw ma już charakter 
oderwany, kt6ry zdaje się poświadczać długi rozw6j religij- 
ny; moralność, pragnienie postępu, nawet hygiena, wydoby- 
wają się wyraźnie z tabu; w pewnych przepisach zarodki ma- 
giczne nieczystości stały się pierwiastkami zarażenia. Nauka 
laicyzuje wszystko, nawet mikroby; jest już tendencja tego 
rodzaju w A weście. 
9. Pojęciem dominującem jest pojęcie starcia dobra ze 
złem. B6g dobroci, Ahura-Mazda czyli Ormazd, stworzył
>>>
7 2 
świat; ale na każde z jego dobrodziejstw odpowiedział- złym 
czynem Aryman czyli Angra Mainyu, "duch, kt6ry niszczy". 
Było i będzie tak przez długie wieki. Ahura Mazda jest po- 
tężny, ale jego potęga nie jest nieskończona; wspomagany jest 
w swej walce przeciw Arymanowi i mirjadom złoczynnych 
genjusz6w (Dewa, Drudż), przez genjusz6w dobroczynnych, 
przez archanioł6w (Amesza spenta, nidmiertelny, dobroczyn- 
ny); jeden z nich Sraosza, jest sędzią dusz w podr6ży zagro- 
bowej. Podobnie jak każdy zły postępek, każda nieczystość 
jest pomocą, dostarczoną przez ludzkość Arymanowi, każde 
istnienie cnotliwe służy sprawie Ahura Mazdy, kt6rego siły 
wzrastają też przez modlitwy i ofiary ludzi. Następstwem 
tego dualizmu nie jest tylko, w praktyce, dokładność obrzędo- 
wa i czystość - największe dobro człowieka po urodzeniu, 
m6wi Wendidad -" ale cnota czynna, prawdom6wność, od- 
waga, miłosierdzie (nawet względem zwierząt), pokora. Wy- 
karczować pole, wykopać kanał, przerzucić most, niszczyć 
zwierzęta szkodliwe, jak mr6wki i żaby, jest to służyć spra- 
wie boga dobrego; istnienie dobrze wypełnione jest nieustan- 
nym egzorcyzmem. Na końcu wiek6w Ahura Mazda zawią- 
że decydującą walkę przeciw Arymanowi i weźmie g6rę nad 
nim, dzięki archaniołowi Sraosza (posłuszny), zwycięzcy de- 
mona Aeszma (być może Asmodeusz z księgi Tobjasza). Dzie- 
wica pocznie wtedy z Zoroastra Mesjasza, Zwycięskiego, dru- 
giego ZOToastra, kt6ry każe zmartwychwstać umarłym, a na- 
prz6d pierwszemu umarłemu, człowiekowi pierwotnemu Gay- 
omartowi. Dobrzy będą oddzieleni od złych; ale kary tych 
ostatnich nie będą wieczne; po og61nym pożarze, kt6ry oczy- 
ści świat, cała ludzkość złączy się w uwielbieniu Ormazda. 
10. Nieczystością par excellence jest ta, co brudzi żywioły 
święte, ogień, ziemię i wodę. Palić, pogrążać w wodzie lub 
grzebać trupy jest obrzydliwością; trzeba je wystawiać na po- 
wietrze, jak to czynią jeszcze na swych wieżach milczenia Pilr- 
sowie czyli Gwebrowie z Bombayu, ci ostatni wierni mazdei- 
zmu. Pewien mag, za Cesarstwa Rzymskiego, odmawiał po- 
dr6żowania wodą, z obawy zanieczyszczenia morza swemi od-
>>>
73 
chodami 1. Ale liczba nieczystości, kt6re człowiek może popeł- 
nić, jest nieskończona, i rytuał oczyszczeń awestycznych jest 
tak skomplikowany, że się zapytujemy, czy kiedykolwiek spo- 
łeczeństwo czynne mogło z nim dojść do ładu. Wiele oczy- 
szczeń zasadza się na pokutach: dwa tysiące r6zeg za nieu- 
myślną obrazę czystości, dziesięć tysięcy za "mord" wydry. 
Te 'biczowania mogły być okupione grzywnami, płaconemi 
skarbowi świątyni podług taryfy. Inne kary obowiązują do 
dobrych uczynk6w lub do niszczenia istot nieczystych. "Zwią- 
żę tysiąc wiązek baresman6w, zabiję tysiąc węży, zabiję ty- 
siąc żab ziemnych, dwa tysiące żab wodnych; zabiję tysiąc 
mr6wek, kradnących ziarno, i dwa tysiące innego gatunku" 2. 
Istnieją zresztą grzechy nieodkupione, a jest wiele innych, kt6- 
rych ciężar może być ulżony tylko przez skruchę i spowiedź, 
bez ujmy dla kary doczesnej, kt6rej strucha nie uchyla. 
II. Walka Ahury i Arymana zapełnia do tego stopnia sce- 
nę, że inni bogowie mazdeizmu są na drugim planie. Mithra, 
przeznaczony do tak doniosłego losu, nabiera znaczenia, jako 
b6g świetlisty, poręczyciel um6w i przysiąg, dopiero w najp6ź- 
niejszych częściach Awesty. Bogini Anahita (Anaitis lidyj ska) 
jest pochodzenia obcego. Wog61e w panteonie irańskim brak 
bogiń; kobieta jest zawsze podejrzana, a prawo religijne po- 
większa jeszcze niedolę jej płci oczyszczeniami skomplikowa- 
nemi i okrutnemi, kt6re jej narzuca. 
12. Smierć jest stanem nieczystości, kt6ry wymaga dro- 
biazgowych ostrożności dla usunięcia duch6w złego, szczeg61- 
niej "muchy trupiej", "drudży padliny". Kiedy termin nadcho- 
dzi, kapłan każe recytować konającemu spowiedź pokutną, 
wlewa haomę w jego usta i uszy: jes
 to prawdziwe ostatnie 
namaszczenie i być może jedno ze źródeł tego obrządku chrze- 
ścijańskiego. Po wystawieniu trupa w miejscu odosobnionem, 
na rodzaju wieży, gdzie jest pożerany przez ptaki drapieżne, 
obchodzi się przez trzy dni uroczystoki pogrzebowe dla ułat- 


I Plinjusz Starszy, XXX, 6. 
I Dannesteter, Awsta, tom n, str. 254.
>>>
74 
wienia podr6ży duszy. Te uroczystości obejmują ofiarę chleba 
święconego, kt6ry jest dzielony między asystujących. Przez ten 
czas Sraosza prowadzi duszę i osłania ją przed demonami, 
skoro jest dość czystą, by im. się wyrwać; ważenie dusz odby- 
wa się potem na wysokiej g6rze; te, co są lekkie, przebywają 
most, wiodący do Raju; inne są strącane do Piekła. Wszystkie 
te koncepcje są tak dalece blizkie pojęciom judeo-chrystjani- 
zmu, że hipoteza wpływu Persji na Palestynę zdaje się narzu- 
cać; ale, zważywszy p6źną redakcję jednej części Awesty, mo- 
żna się pytać niekiedy, z kt6rej strony jest zapożyczenie. 
13. Swiątynie są bez obraz6w; starożytna religja ich zaka- 
zuje. Pierwszy Artakserkses Mnemon, około 398, wzni6sł po- 
sągi Anahity. Najważniejszym kultem jest cześć ognia. Każda 
świątynia zawiera izbę ognia, zabezpieczoną od światła dzien- 
nego, gdzie pali się płomień wieczny, kt6rego nikt nie powi- 
nien dotykać, ani nawet kalać oddechem. Kapłan ognia ma 
rękawice na rękach i zasłonę przed ustami. Utrzymywanie 
ognia i wyb6r materjałów, kt6re pochłania, są drobiazgowo 
przepIsane. 
14. Przez swoją względną prostotę, przez swą odrazę do 
ascetyzmu i jałowej kontemplacji, jak przez wzniosłość swej 
moralności społecznej i osobistej, mazdeizm jest ze wszystkich 
religij starożytnych tą, co się zbliża najwięcej do judaizmu. 
Jeżeli ma kilka imion b6stw wsp61nie z Indjami, duch, co ją 
ożywia, jest całkiem odmienny. Jej wpływ na judaizm, a przez 
niego, lub nawet bezpośrednio, na chrystjanizm był tern silniej- 
szy, że istniał od samego początku między temi doktrynami, 
jakby rodzaj powinowactwa i sympatji. Ale literatura awe- 
styczna jest bez por6wnania niższa od Biblji. Jest pełna prze- 
rażających niedorzeczności. Oto próbka rozmowy między pro- 
rokiem a jego bogiem: 1 "Zaratustra zapytał Ahura Mazdy: 
Duchu bardzo dobroczynny, stworzycielu świata ciał! Swięty! 
Jaki jest akt najmocniej śmiertelny, przez kt6ry śmienelni 
składają ofiary demonom? Ahura Mazda odpowiedział: dzieje 


I Darmesteter,. AwstA, tom
U, str.. 237.
>>>
75 
się to wtedy, kiedy tutaj ludzie, czesząc się i strzygąc włosy 
lub obcinając sobie paznogcie, dają im spadać do dziur lub do 
pęknięcia. Wtedy, skutkiem tego uchybienia obrzędom, wy- 
chodzą z ziemi Daewy, ChraJsty, kt6re zowią wszami, a kt6re 
pożerają ziarno w śpichlerzach, odzież w szatni. Ty więc, o Za- 
rathustro, kiedy się czeszesz lub strzyżesz sobie włosy, albo 
kiedy obcinasz sobie paznogcie, zaniesiesz je o dziesięć krok6w 
od wiernych, o dwadzieścia krok6w od ognia, o pięćdziesią'C 
krok6w od poświęconych wiązek baresmanu. I wykopiesz głę- 
boką dziurę i złożysz w niej swe włosy, wymawiając głośno 
te słowa... Potem wykopiesz u wstępu nożem metalowym trzy 
br6zdy, szeŚĆ br6zd lub dziewięć br6zd i wym6wisz te słowa... 
etc." Jest to pojęcie bardzo rozpowszechnione, gdzieindziej 
niż w Persji, że trzeba grzebać włosy ucięte i okrawki paznog- 
ci z obawy, żeby czarownik nie nadużył ich w celach złych 
czar6w. Ale co za wielom6wność i co za pedantyzm w wygło- 
szeniu prostego zakazu! Możnaby zacytować setki ustęp6w 
głupszych jeszcze. J dli więc doktryna, która wydobywa się 
z Awesty, jest lekcją działalności, postępu, a nawet sprawie- 
dliwości, dzieło, gdzie jej trzeba szukać, nie mniej usprawiedli- 
wia ten sąd Woltera, kt6ry znał A westę z tłomaczenia Anque- 
tila: "Nie można czytać dwóch stron odrażającego steku sł6w, 
przypisywanego temu Zoroastrowi, nie litując się nad naturą 
ludzką. Nostradamus i lekarz urynolog są ludźmi rozsądnymi 
w por6wnaniu z tym opętańcem". 
15. Mitra jest b6stwem Indów i Irańczyk6w jeszcze z przed 
ich rozłączenia (
 I). W religji Awesty gra rolę ważną, ale nie 
przeważającą; jest to bóg świetlisty, dobry dla ludzi, poręczy- 
ciel wierności, z kilkoma miłemi rysami Apollina greckiego. 
Ale Mitra był, jak się zdaje, głównym bogiem innej sekty per- 
skiej, odmiennej od tej, kt6rej wierzenia stały się religją urzę- 
dową Sassanid6w. Ten to właśnie kult ludowy żołnierze rzym- 
scy i posiłkujący żołnierze wschodni rozpowszechnili na ca- 
łym Zachodzie, począwszy od I -go wieku, i on to zdawał się 
przez pewien czas zachwiewać losem chrystjanizmu. 
16. Mi1;raizm jest nam nadewszystko znany z pomnik6w.
>>>
7 6 


figuralnych, przez kt6re dają się dojrzeć jego mity i misterja 
Na szczycie hierarchji boskiej jest Czas nieskończony, utożsa- 
miony z Kronosem greckim, kt6rego przedstawiają za pomo- 
cą postaci skrzydlatych o głowie lwiej, trzymających dwa klu- 
cze nieba i otoczonych skrętami węża. Synem czasu jest Or- 
mazd (Ahura Mazda), upodobniony do Zeusa i nazywany 
Coelus przez Rzymian. Genjusz złoczynny Aryman, staje się 
Arimaniusem w napisach łacińskich; utożsamiają go z Pluto- 
nem. Lew jest symbolem ognia świętego; wąż symbolem ziemi; 
krater lub waza symbolem wody. Mitra rodzi się ze skały; 
daje z niej wytrysnąć źródłu, uderzając ją strzałą, zawiera 
przymierze ze słońcem i wszczyna walkę przeciw bykowi, kt6- 
rego ujarzmia i składa w ofierze. Ta ostatnia scena jest czę- 
sto przedstawiana w głębi świątyń podziemnych czyli pieczar 
Mitry; pies i wąż liżą krew, uchodzącą z rany byka. Pewna 
tradycja perska chce, żeby wszystkie istoty żyjące zrodzone 
były ze krwi byka świętego, kt6rego zabija Mitra. Mitra jest 
nietylko stworzycielem, ale jest pośrednikiem między bogiem 
najwyższym a ludźmi, zwycięzcą złego, zbawcą dusz. Wtaje- 
mniczenie do misterj6w mitrjackich .zapewniało szczęście na 
ziemi i zbawienie zagrobowe. Wtajemniczeni (sacrati) nazy- 
wali się, stosownie do swego stopnia hierarchicznego, kruka- 
mi, lwami etc,; stopniem najwyższym był stopień ojca, i ozna- 
czali się między sobą imieniem braci. T ertullian (około 200) 
nazywa sakramentami ceremonje wtajemniczenia mitrjackie- 
go, kt6re obejmowały chrzest, oczyszczenie miodem, użytek 
wody, chleba i wina poświęcanego; przepisywane były przez 
kapłan6w, zwanych ojcami, kt6rych naczelnikiem był "ojciec 
ojc6w". 
17. Przyjęty przez cesarza Kommoda mitraizm był tern 
więcej zwalczany przez chrzdcijan, im więcej był podobny do 
chrystjanizmu; ale mimo poparcia Juljana, kt6ry wprowadził 
misterja Mitry do Konstantynopola, drugiej stolicy Cesarstwa, 
nie m6gł się oprzeć szturmom nowej religji. Już od roku 4 00 
mithraea były zburzone, kult zakazany; być może wl6kł dłu-
>>>
77 
go jeszcze ukrytą egzystencję, ażeby przyczynić się później do 
odrodzenia manicheizmu, irańskiego, jak on. 
18. Ofiara byka zdaje się wskazywać, że kult Mitry pod 
swą najstarożytniejszą postacią był czcią byka świętego, upo- 
dobnionego słońcu, którego zabijano jako boga, i którego mię- 
so i krew były spożywane na wieczerzy komunijnej. Mitra, za- 
bijający byka, jest wynikiem zdwojenia, jakie nieraz znajduje- 
my we wszystkich religjach, kt6re przeszły od totemizmu do 
antropomorfizmu. 
19. Analogje z chrystjanizmem można streścić w spos6b 
następujący: Mitra jest pośrednikiem między Bogiem a czło- 
wiekiem; zapewnia zbawienie ludzi przez ofiarę; jego kult 
obejmuje chrzest, komunję, posty; jego wierni nazywają się 
braćmi; wśród duchowieństwa mitrjackiego są mężczyźni i ko- 
biety, co ślubują celibat; jego etyka jest imperatywna i iden- 
tyczna z chrześcijańską. Ojcowie Kościoła nie mniej byli 
uderzeni temi podobieństwami, niż poganie. Św. Augustyn 
opowiada, że pewien kapłan azjatycki 1 powiedział mu razu 
pewnego, że czczą tego samego Boga. Około r. 200 TertulIjan 
dla wytłomaczenia podobieństw mitraizmu i chrystjanizmu po- 
powołuje sztuki djabła. Oto dlatego, że nie mógł przypuścić 
plagjatu, zważywszy niewątpliwie wcześniejsze powstanie ob- 
rzęd6w mitrjackich. Z drugiej strony poganie nie oskarżali 
r6wnież chrześcijan o plagjat na mitraizmie. Narzuca się wnio- 
sek, że chrystjanizm i mitraizm mają jako wsp61ne źródło, 
w części przynajmniej, jedną lub więcej z tych starych reli- 
gij azjatyckich, kt6rych znamy tylko postaci względnie no- 
woczesne, i kt6re miały, jako cechy istotne, ofiarę boga i ko- 
munję. Co do tożsamości etyki obu religij, nikt nie wytłoma- 
czył jej lepiej i prościej, niż Anatol France: "Każda epoka ma 
swą moralność panującą, kt6ra nie wynika ani z religji, ani 
z filozofji... Ponieważ moralność jest sumą przesąd6w społecz- 
ności, nie mogłoby egzystować dwóch etyk wsp6łzawodniczą- 
cych w tym samym czasie i tern samem miejscu". Idzie, rzecz 


l Kapłan Attisa lub Mitry (pikAW).
>>>
7 8 


prosta, o moralność, kt6rej się wymaga od innych; w epoce, 
kiedy zatriumfował chrystjanizm, chrześcijanie i poganie byli 
zgodni co do niej i zgadzali się r6wnież, z rzadkiemi wyjąt- 
kami, żeby jej wcale nie praktykować. 


. 


. 


. 


20. Z pogranicza Babilonji i Persji wyszła nowa religja 
uniwersalistyczna, to znaczy, która za przykładem chrystja- 
nizmu i mitraizmu polecała się ludziom wszelkiego stanu 
i wszelkiej rasy, jako droga zbawienia. Jest to manicheizm, 
kt6ry, począwszy od IV wieku, rozpostarł się od Turkiestanu 
i Chin aż do Afryki północnej i Hiszpanji i kt6ry padł jedy- 
nie po długim i bohaterskim oporze pod morderczemi prześla- 
dowaniami. 
21. Mani czyli Manicheusz, urodzony w Babilonji, lecz 
z matki szczepu Arsacyd6w, był wykształcony przez mag6w 
i przedstawił się, jako reformator zoroastryzmu, kr610wi Per- 
sji, Saporowi I (marzec 242 r. po Chr.). lle przyjęty, odbył 
długie podr6że dla pozyskania uczni6w; m6wił, że jest wy- 
słannikiem Boga na ,podobieństwo Zoroastra, Buddy i Jezusa. 
Wróciwszy do Persji, nawrócił w niej brata kr61ewskiego; ale 
duchowieństwo zoroastryjskie rzuciło płonące żagwie na nie- 
go, i w wieku lat 60 został ukrzyżowany i obdarty ze sk6- 
ry (276). 
22. Doktryna Maniego, głoszona przez entuzjastycznych 
uczni6w, czerpała swe istotne dogmaty w religjach Babilonji 
i Persji; ale buddyzm i chrystjanizm r6wnież się do niej przy- 
czyniły. 
23. Ideą g6rującą jest przeciwieństwo światła i mroków, 
kt6re są dobrem i złem. Swiat widzialny wynika zmięszaniny 
tych piewiastk6w wiekuiście wrogich. W człowieku dusza jest 
świetlista, ciało ciemne; w ogniu płomień i dym wyobrażają 
dwie zasady wrogie. Stąd wypływa cała moralność manichej- 
ska, kt6rej celem jest wyzwolenie części świetlistych, cel dusz, 
kt6re cierpią w więzieniu materji. Kiedy całe światło więzio- 
ne, kiedy wszystkie dusze sprawiedliwych wstąpią na słońce,
>>>
79 
nadejdzie koniec świata w następstwie powszechnej pożogi. 
W praktyce ludzie dzielą się na doskonałych lub wybranych 
i na prostych wiernych czyli słuchaczy. Pierwsi tworzą ro- 
dzaj duchowieństwa, powinni wstrzymywać się od małżeństwa, 
od mięsa zwierząt (oprócz ryb niekiedy), od wina, od wszel- 
kiej chciwości i wszelkiego kłamstwa. Wierni są poddani tym 
samym regułom moralnym, ale mogą się żenić i pracować, jak 
inni ludzie; tylko nie powinni ani gromadzić dóbr, ani grze- 
szyć przeciw czystości. Chrześcijanie przypisywali, co prawda, 
manichejczykom nikczemne obyczaje; ale, że są to kalumnje, 
natchnione nienawiścią teologiczną, dowodem jest, iż św. Au- 
gustyn, kt6ry był manichejczykiem przez dziewięć lat, nie 
przyznaje się do żadnego występku, popełnionego wśr6d nich, 
24. Religja manichejska jest bardzo prosta. Zadnych ofiar, 
żadnych obraz6w, ale częste posty, cztery modlitwy dziennie 
do słońca i księżyca, uważanych nie jako bogowie, ale jako 
widzialne objawienia światła; te modlitwy, kt6rych próbki po- 
zostały, są bardzo blizkie niekt6rym hymnom babilońskim. 
Manichejczycy praktykowali chrzest, komunję i rodzaj wta- 
jemniczenia, często udzielanego wobec nadchodzącej śmierci, 
kt6re niosło z sobą odpuszczenie grzechów i nazywało się na 
Zachodzie łacińskim "pocieszeniem u. 
2S. W oczach manichejczyk6w prawdziwy Jezus był wy- 
słańcem światła, ciało zaś jego, urodzenie i śmierć na krzyżu 
były tylko zwodniczemi pozorami. Odrzucali, jako mylną, 
znaczną część Ewangelij, ale przyjmowali i podziwiali prze- 
mowy i przypowieści Pana. Co do Starego Testamentu, potę- . 
piali go całkowicie. Mojżesz i prorocy byli djabłami. Bóg ży- 
d6w był tylko księciem mrok6w. Już od roku ISO naszej ery 
znajdujemy opinję identyczną u odszczepieńca chrześcijańskie- 
go Marcjona, założyciela sekty marcjonist6w, u kt6rej mani- 
chejczycy poczynili zapożyczenia. 
26. Przyjmowali jeszcze, jak Persowie, całą armję dobrych 
i złych genjusz6w, bog6w i djabł6w; w6dz tych ostatnich, 
Szatan, miał głowę lwa i ciało smoka. O pochodzeniu ludzko- 
ści, walce potęg świetlistych z mrokami, opowiadano skompli-
>>>
80 


kowane historje, wypływające z kosmogonji babilońskiej i zbyt 
niedorzeczne, żeby warto było je streszczać. 
27. Manichejczycy byli ludźmi łagodnymi i pokojowymi; 
była to opinja filozofa greckiego Libanjusza. Ale, że odrzucali 
obrzędy kościoł6w istniejących i pretendowali do zadowalnia- 
nia się własnymi księżmi, duchowni innych religij prześlado- 
wali ich zaciekle i oszczerstwami podżegali przeciw nim tłu- 
my do rozruchów. Prześladowany zrazu w Persji, manicheizm 
rozpostarł się ku Turkiestanowi, Indjom i Chinom w tym sa- 
mym czasie, co ku Afryce poprzez Syrję i Egipt. Już 290 r. 
Dioklecjan go zabronił; od 377 r. cesarze chrześcijańscy wy- 
dawali prawa przeciw niemu; Wandale palili manichejczy- 
k6w lub ich wyganiali. Manicheizm afrykański jest nam szcze- 
g6lniej znany przez św. Augustyna, co napisał długie traktaty 
przeciw jego doktorom, których uczniem był przedtem. Na 
Wschodzie sekta była prawie wyrwana z korzeniem przez 
srogości Justynjana; ale przekształciła się w Azji Mniejszej. 
Znajdujemy paulicjan w Armenji (od VII do XII w.), bogo- 
milów w Tracji (X i XI w.). Cesarze bizantyjscy, szczeg61- 
niej Aleksy Komnen,", prześladowali tych nieszkodliwych sek- 
ciarzy ogniem i mieczem. W XI wieku manicheizm, przynie- 
siony drogą handlu z Lewantem, przeniknął do Francji połud- 
niowej i zrodził w niej potężną sektę katar6w, którą Inkwizy- 
cja wytępiła. Opowiemy potem tę bolesną historję, wykłada- 
jąc dzieje chrystjanizmu średniowiecznego. 
28. Dziwaczna mięszanina pojęć babilońskich, perskich, ży- 
. dowskich i chrześcijańskich cechuje sektę mandejczyków. Ich 
nazwa pochodzi od manda, 
.naukau, słowa, odpowiadającego 
greckiemu gnosis; mandejczycy 5ą więc "gnostykami u . Mani 
w swej młodości należał do tej sekty; Mahomet o niej wzmian- 
kuje obok judaizmu i chrystjanizmu; istnieją jeszcze jej adepci 
na południe od Bagdadu. Mandejczycy mają zbi6r ksiąg świę- 
tych, Ginza, kt6rego treść zasadnicza sięga epoki Sassanid6w. 
Ich obrzędem istotnym jest chrzest, kt6rym szafują hojnie, co 
sprawiło, że nazwano ich "sabejczykami baptystami" lub na- 
wet "chrześcijanami Sw. Jana", mimo ich nieprzyjaźni do chry-
>>>
81 


stjanizmu. W zbiorze Ginza nazywają siebie zazwyczaj naso- 
raje (nazarejczykami), słowo, co zdaje się wiązać z pierwiast- 
kiem mr, oznaczającym "wspomagać, protegować", który znaj- 
dujemy w obecnem imieniu nos' airi syryjskich. 
W oczach mandejczyków, św. Jan był prorokiem prawdzi- 
wym, a Jezus oszustem. Ich etyka potępia celibat i wszelki ga- 
tunek ascetyzmu; praktykują rodzaj komunji z chlebem bez 
zakwasu i z wodą, do kt6rej dodaje się niekiedy win':1. Świą- 
tynie są dostępne tylko dla kapłan6w i zawsze w pobliżu wody 
bieżącej, którą zowią "Jordanem". Nie jest rzeczą niemożli- 
wą, że św. Jan należał do jakiejś sekty pierwotnej mandej- 
czyk6w; i jeżeli oznaczali się już od tej epoki, jako nazareńczy- 
cy, mielibyśmy w tem wytłomaczenie tradycji, kt6ra każe 
Mesjaszowi, określanemu także jako nazareńczyk, urodzić się 
w Nazarecie. 
29. To, co stanowi szczególny interes w mandeizmie, po- 
lega na tem, że zachował, przynajmniej w części, swe starożyt- 
ne księgi, gdzie można odkryć, usuwając zapożyczenia, nie- 
kt6re pozostałości koncepcyj nawp6ł uczonych, co przeważały 
przed erą chrześcijańską w Persji, Babilonji i być może w Sy- 
rji. Stamtąd właśnie i skądinąd jeszcze brały pokarm sekty, 
zwane gnostycznemi, przeciw którym Kości6ł podjął długie 
walki, i kt6re, z wyjątkiem mandejczyk6w, są nam znane nie- 
mal tylko z pism teologów, ich przeciwnik6w, to znaczy 
z oszczerstw i wymysł6w. 


I. - Najbogatszem źr6dłem informacji jest Biihler, Grund- 
riss der indoarischen Philologie, 1896 i nast. 
I. - Hirt, Die Indogermanen, 1905; A. Carnoy, Les Indo- 
europeem, 1921; S. Reinach, L'origine des Aryem, 1892. 
4. - Barth, Les religiom de l'Inde, 1879 (liczne wydania 
i tłomaczenia); E. Hardy, Indische Religiomgeschichte, 1904; 
E. W. Hopkins, Religiom of India, I 89S; M. Miiller, Essays 
dom. franc., 1872, 1873). 
7. - S. Levi, Histoire ancienne de l'Inde, w Journal des 
Sav., 1905, str. 534; Vincent A. Smith, Hist. of India, 1919. 
8. - V. Henri, La magie dam l'Inde antique, 1904. 


Orpheu, 


6
>>>
82 


9. - L. de Milloue, Metempsychose et ascetisme (w Conj.- 
Guimet, 1901, str. 13S); por. S. R., Cultes, t. I, str. 47 (metem- 
psychoza i totemizm). 
14. - Bergaigne, La religion vedique, 3 t., 1878-1883; 
Dieux souverains de la relig. vedique, 1877; Oldenberg, Die 
relig. des Veda, 1894 (tłom. franc., por. Barth, Journal des 
Sav., 1896, str. 133); Blomfield, The Atharvaveda, 1899 (por. 
Journ. des Sav., 1906, str. 6S7); L. von Schroeder,Mysterium 
und Mythus im R. V., 1908. . 
20. - Gough, The philosophy of the Upanishads, 1882. 
21. - Biihler, The laws of Manu, 1886 (por. Dareste, 
Journ. des Sav., 1884, str. 4S). 
22. - Deussen, Gesch. der Philosophie, t. I, 1894; Max 
Miiller, Six Systems of Indian philosophy, 1900. 
23. - G. Biihler, Die Jainas, 1881; S. R., Cultes, t. IV, 
str. 6S. 
24. - Eug. Burnouf, Introd. a l'hist. du bouddhisme, 18 44 
( 18 7 6 )'; Rhys Davids, Early buddhism, 1908; E. Hardy, 1903; 
H. Oldenberg, Buddha, IV wyd., 1903; Senard, La legende de 
Bouddha, 1876; Origines bouddhiques (w Conf. Guimet, 19 0 7, 
str. liS); A. Fouche, L'Art greco-bouddhique du Gandhara, 
1905, 1922 (por. Perrot, Journ. des Sav., 19 06 , str. 34S). 
2S. - Senard, La legende de Bouddha, 1876 (1882), por. 
Renan, Journal des Sav., 188 3, str. 177. 
27. - Senart, Cezstes dans l'Inde, 1896; Bougle, Regime 
des castes (w Annee sociol., 1900). 
3 1 . - Edmunds, Buddhist and christian Gospels (Tokio), 
19 0 5; L. de la Vallee Poussin, Rev. bil., lipiec 1906; G. Faber, 
Buddhist. und N. T. Erzi:ihlungen, 1913; E. Kuhn, Barlaam u. 
Joasaph, 1897 (por. Saintyves,Les Saints, 1907, str. 178); S. 
Levi, Rev. des Etudes grecques, 1891, str. 28 (edykty Asoki). 
33. - Stan. Julien, V oyages des pelerins bouddhistes, 3 t., 
1853-18S8; Vincent A. Smith, Asoka, 1901. 
34. - Edgins, Chinese buddhism, 1880. 
3 S. - Griinwedel, Mythol. du bouddhisme en T ibet et en 
Mongolie, 1900; Der Lamaismus (w Die oriental. Religionen, 
19 06 , str. 136); L. de Millou, Le Tibet (w Conf. Guimet, 19 01 , 
str. I); Goblet d'Alviella, Moulins a prieres (w Rev. Univ. 
Brux., 189S, str. 64 1 ). 
3 6 . - L. Feer, w Annales du Musee Guimet, t. II i V. 
37. - Barnett, Hinduism, 1906; Monier-Williams, Brah- 
manism and Hinduism, IV wyd., 1891; A. Lyall, Asiatic Stu-
>>>
83 
dies, II wyd. 1899 (tłom. franc.); Krishna Sastri; South-Indian 
images of Gods and Goddesses, 19 16 . 
3 8 . - Dahlmann, Das Mahabharata, 1895 (por. Barth, 
Journ. des Sa.v., 1897, str. 221); Jacobi, Das Ramayana, 18 93; 
E. W. Hopkins, The epic of lndia, 1903; E. Senart, La Bha- 
guvadgita (poemat moralny i mistyczny, zawarty w Maha- 
bharata), 1922. 
4 2 . - E. Trumpp, Die Religion der Sikhs, 1881. 
43. - G. d'Alviella, L'evol. relig. chez les Hindous, 188 4; 
L. de Millou, w Conf. Guimet, 1901, str. 81; S. Levi, Tamże, 
1907, str. 193; Auzuech, w Rev.Clerge franfais, l-go czerwca 
1908, str. S63. . 
II. - Geiger i Kuhn, Grundriss der iranischen Philologie, 
189S-1904; J. Darmesteter; Ormazd et Ahriman, 1876; Le 
Zendawesta, 3 t., 1892; V. Henry, Le Parsisme, 1905; CIemen, 
Griech. und lat. Nachrichten ;.;.ber die pers. Religion, 19 1 9. 
I. - Pierwsze ukazanie się Aryjczyk6w: L' Anthropolo- 
gie, 1908, str. 314. Ślady rytuału wspólnego Indom, Persom 
i Celtom, Rev. arch., 1918, I, str. 347 (Vendryes). 
3 - Breal, Le Zendavesta, w Journ. des Sav., 18 94, str. 5; 
J. Mohl, Le livre des Rois, 7 tomów, 1836-1855. 
S. - W. Jackson, Zoroaster, 1899; memorjały Alfarica 
i Cumonta w Rev. d'hist. et litt. relig., 1921, str. I; 1922, str. I. 
8. - Soderblom, La vie future d'apres le mazdeisme, 19 01 . 
IS. - Cumont, Mysteres de Mithra, 2 tomy 189°-1896 
(także w skróceniu, III wyd., 1913; tegoż, artykuły Mithra 
w Roscherze i Saglio); Loisy, Mithra (w Rev. d'hist. litt. relig., 
1913, str. 497); L. Patterson, Mithraism and Christianity, 19 21 . 
19. - Moralno
ć mitraizmu: S. R., Cultes, t. II, str. 220. 
20. - Art. Mani, w Encycl. Haucka; Cumont, Cosmogo- 
nie manicheenne, 1098; De Stoop, La diffusion du manicheisme 
dam l'Empire romain, Gandawa, 1909; Alfaric, Les ecritures 
manicheennes, 1918 (por. Monceaux, Journ. des Sav., grudzień 
1921); O świeżem odkryciu tekst6w manichejskich po chiń- 
sku, zobacz Chavannes et Pelliot, Journal asiatique, sty- 
, 
czen 1913. 
28. - Art. Mandaer, w Haucku; V. Brandt, Die mandai- 
sche Religion, 1889; Reitzenstein, Das mandaische Buch, 1919 
(por. Rev. hist. litt. reI., 19 22 , str. 114). 


. 
. 


,..
>>>
Rozdział trzecI. 


GRECY I RZYMIANIE. 


I. Mity i obrzędy. Religja cgejska i miceńska. Kreta. Najazd Doryjczyk6w. 
Antropomorftzm grecki. Animizm. Uosobienia. Cześć zmarłych. Wiara w życie 
przyszłe. Totemizm. Metamorfozy. Metempsychoza. Orfeusz. Ofiara boga. 
Akteon, Hippolit, Faeton, Prometeusz. Zale nad umarłymi bogami. Obrzędy 
żniwiarskie. Magja. Hierogamja. Maskarady. Wpływ dzid sztuki na mity. Epi- 
tety ub6stwione. Bogowie cudzoziemscy w Grecji. Tolerancja Grek6w: śmierć 
Sokratesa. Ka?łani i wr6żbici; wyrocznie. Inkubacja. Ofiary, oczyszczenia. Uro- 
czystości. Misterja. 
ll. Rzymianie a Etruskowie. Wpływy greckie. Animizm; . wielorakość bog6w. 
Lary i p,.naty. U9sobienia. Fetysze. Drzewa i zwierzęta święte. Tabu. Imiona 
tajemne. Magja. Swiątynie. Panteon rzymski: dwunastu wielkich b
w. Wiara 
w życic zagrobowe. Obrzędy pogrzebowe. Kolegja kapłańskic. Ofiary. Księgi 
sybillińskie. Wprowadzenie bóstw cudzoziemskich. Sprawa Bakchanalj6w. Wpływ 
kapłaństw wschodnich. Reakcja religijna i narodowa za Augusta: kult cesarski. 
Astrologja babilońska i poganizm rzymski. Mistycyzm. Bibljografja. 


I. 
GRECY CZYLI HELLENOWIE. 


I. Religje Grecji są nam znane z pomnik6w i tekst6w 
z przeciągu więcej niż dwudziestu wiek6w. Wystarczy to do 
powiedzenia, że bardzo się zmieniały, i że można opowiedzieć 
raczej ich historję, niż przedstawić obraz. 
2. Od czasu Homera i Hezjoda poeci pracowali nad upię- 
kszaniem fikcyj przeszłości, mitografowie nad ich koordyna- 
cją, filozofowie nad ich tłomaczeniem i nad ich niweczeniem; 
ale sam grunt religji znacznie wyprzedza literaturę. Objawia 
się nam dziełami sztuki pierwotnej, więcej jeszcze przez roz- 
zbiór zwyczaj6w religijnych, obrzędów, kt6re często przeży- 
wają koncepcje, jakich są echem, i gdy tamte się przekształca- 
ją, same pozostają niewzruszone. Obrzędy ze swej strony, 
. 
stawszy się nie do pojęcia, zrodziły nowe mity. To uwidoczni- · 
ło się wszędzie, ale w Grecji więcej, niż gdzieindziej, ponie-
>>>
8S 


waż Grecy
 ciekawi i pomysłowi, chcieli wytłomaczyć histo- 
ryjkami zwyczaje, których już nie rozumieli, i wymyślali czę- 
sto historyjki czarujące. 
Można pozostawić historji literatury szczegółowe studjum 
tych mitów, które winniśmy wyobraźni poet6w i subtelności 
mitografów. Znajomość baśni helleńskich, z których czerpie 
jeszcze natchnienie literatura i sztuka, jest niezbędna dla każ- 
dego człowieka z kulturą; tutaj będę musiał zadowolnić się 
zacytowaniem kilku ich przykładów mimochodem. 
J. Wykopaliska w Troi, Micenach, Arnorgos, na wyspie 
Melos, na Krecie, dokonywane od 1870 do naszych dni, rzu- 
ciły nieco światła na pojęcia religijne, które przeważały w kra- 
jach greckich więcej niż na dziesięć wiek6w przed epopeją 
homerycką. Mało zależy na tem, czy ludzie z tych czasów od- 
ległych m6wili po grecku lub innym językiem; ich wierzenia 
nie były stracone dla ich następc6w, r6wnie jak wierzenia 
mieszkańc6w Chanaanu dla zdobywców hebrajskich. 
4. Małe posążki płaskie nagiej bogini z marmuru znalazły 
się w mogiłach z czas6w ok. r. 2500; upatrują w nich, dosyć 
dowolnie, obrazy Ziemi Matki, gościnnej dla umarłych. Ana- 
logiczna figura ukazuje się na walcach babilońskich, w ogól- 
noki w mniejszej skali, niż inne osobistości na piedestale, 
w postawie stojącej; mniemam, że idzie" o posąg, zdobyty przez 
kt6regoś kr6la babilońskiego na ludzie Azji Mniejszej i przy- 
niesiony do Babilonu ze zdobyczą. 
s. W Troi, w pokładach bardzo starożytnych (około 2S00 
przed Chr.), znaleziono naczynia gliniane, ozdobione głową, 
wzniesioną nad piersiami, bardzo grubo wyobrażonemi; gło- 
wa tak dalece przypomina sowią, że przywodzi zaraz na 
myśl epitet Ateny w Homerze, "bogini o oczach i licu so- 
wy", glaukopis. W Micenach odkopano głowę jałowicy ze '- 
srebra, kt6ra przypomina r6wnież Herę bo opis Homera, 
"o oczach i licu jał6wki". Wiele innych wskaz6wek, po
ni- 
k6w i tekst6w, świadczy o przeżytkach czci zwierząt, jak 
w Egipcie, gdzie b6stwa o głowie zwierzęcej, a ciele ludzkiem, 
długo były przedstawiane przez sztukę.
>>>
86 


6. Kreta i wyspy dostarczyły licznych kamieni rytowa- 
nych z czas6w około roku 2000, gdzie figurują demony o gło- 
wach zwierząt. Niektóre typy podobne przetrwały aż do epo- 
ki klasycznej; wystarczy przypomnieć Minotaura kreteńskie- 
go, Syreny i Centaury, obrazy zwierzęce niezupełnie uczło- 
WIeczone. 
7. Późniejszy postęp wyzwolił człowieka od zwierzęcia 
i przeobraził to ostatnie w towarzysza lub w atrybut boga; 
tak jest z pewną boginią kreteńską między dwoma lwami, ana- 
logiczną do Cybeli klasycznej, z inną, co trzyma dwa węże, 
jak Artemida arkadyjska, z trzecią, kt6rej towarzyszą dwa go- 
łębie, jak Afrodycie-Astarcie z Cypru. CzeŚĆ drzew i słup6w 
świętych jest po
wiadczona na wyspach Archipelagu, jak 
i w Fenicji; kolumna między dwiema lwicami, kt6ra wieńczy 
bramę myceńską, jest być może jednem z tych b6stw bez ry- 
sów ludzkich, zwanych b6stwami anikonicznemi. 
8. W pałacu w Knossos na Krecie znaleziono słupy świę- 
te, nie służące za podpory, na kt6rych są wyryte podw6jne 
siekiery; na ten sam przedmiot natrafiano gdzieindziej, to ry- 
towany lub malowany, to z metalu. Podw6jna siekiera zwała 
się labrys; powzięto myśl, że sławny Labirynt z Knossos był 
"pałacem podw6jnej siekiery". To imię odnajdujemy w Ka- 
rji, gdzie aż do triumfu chrystjanizmu kwitnął kult Zeusa 
o podw6jnej siekierze, Zeusa ze świątnicy w Labrandzie w Ka- 
rji. Proponowano nawet upatrywać przekształcenie imienia 
i znaku siekiery labrys w Labarum czyli sztandarze krzyżo- 
wym, danym przez Konstantyna jego wojskom w 3 12 . 
9. Kaplica pałacu w Knossos zawierała krzyż r6wnora- 
mienny z marmuru, dow6d charakteru religijnego tego sym- 
bolu na więcej niż piętnaście wiek6w przed Jezusem Chry- 
stusem. Inna forma krzyża, zwana krzyżem gammowym lub 
swastika (słowo sanskryckie), spotyka się bardzo często w Troi 
(na przedmiotach" wotywnych) i na Cyprze; ukazuje się zn6w 
na wyrobach garncarskich greckich ok. 800 przed Chr., potem 
na monetach archaicznych i staje się rzadką w epoce klasycz- 
nej, ażeby się ukazać na nowo w epoce chrześcijańskiej w ka-
>>>
87 
takumbach Rzymu i na stelach grobowych Azji Mniejszej. 
Śwastika jest jeszcze częstokroć używana w sztuce buddyjskiej 
Indyj i Chin. Być może, ten znak tajemniczy, któremu litera- 
tura Indyj przypisuje wartość magiczną, ukształtował się 
przez stylizację obrazu wielkiego ptaka, jak bocian, kt6rego 
charakter święty żyje dotąd w naszych krajach do tego stop- 
nia, że nigdy się nie zabija tych istot skrzydlatych. W Grecji 
p6łnocnej, w czasach Arystotelesa, zabić bociana uchodziło za 
zbrodnię gł6wną. 
10. Wykopaliska kreteńskie pouczyły nas jeszcze o istnie- 
niu grot świętych, ołtarzy, ozdobionych rogami, jak te, o kt6- 
rych mowa w księdze Wyjścia (Exodus), o tablicach ofiar, 
o wotach z gliny i z metalu. Ofiary pociągały za sobą pale- 
nie przedmiot6w ofiarnych. Obrządkiem pogrzebowym naj- 
bardziej rozpowszechnionym było grzebanie. Mogiły kr6lew- 
skie, odkryte na Akropolu miceńskim, były napełnione cen- 
nemi przedmiotami, świadczącemi, jak sąsiednie mogiły kopu- 
łowe, o staraniu religijnem, kt6re miano o zmarłym. 
II. Około roku 1100 najazdy szczep6w północnych, z kt6- 
rych najbardziej wojownicze były Doryckie, położyły koniec 
prawie gwałtownie tej pełnej blasku cywilizacji, kt6rą nazy- 
wany egejskq w jej początkach, minosowq w jej apogeum 
a miceńskq ku końcowi. Jest rzeczą bezsporną, że sedno poe- 
mat6w homerycznych sięga wstecz do epoki miceńskiej, mi- 
mo, że otrzymały swą postać ostateczną dopiero około roku 
800. Skutkiem najazd6w sztuka plastyczna uległa dosyć dłu- 
giemu zaćmieniu. Pierwsze bałwany greckie, około 7S0, są 
prawie tak grubo wykonane, jak trojańskie dwadzidcia wie- 
k6w wcześniej. P6łtrzecia wieku po nowych początkach sztu- 
ki Grecja wydawała już arcydzieła pod wpływem szczep6w, 
co, wypędzone z Grecji przez najeźdźc6w, zachowały na wy- 
brzeżu Azji i na Cyprze niekt6re tradycje sztuki miceńskiej, 
pod wpływem r6wnież Egiptu, skąd bałwanki z fajansu.j bron- 
zu były rozpowszechnione przez handel w świecie greckim. 
12. Od epoki Homera religja grecka jest nacechowana tern, 
co zowią antropomorfizmem. Bogowie mają postać ludzką
>>>
88 


i mięszają się poufale między śmiertelnych. Nawet rozdraż- 
nieni, nie są nieubłagani; nawet nadludzcy, nie są potworami. 
Baśnie, kt6rych są przedmiotem, użyczają im charakteru ży- 
czliwego i uspołecznionego. Z pewnością, istnieją wyjątki, mi- 
ty krwawe lub rubaszne, przyjęte z żalem dziedzictwo odda- 
lonej przeszłości; ale, w og61ności, są to wierzenia ludzi ła- 
godnych i rozumnych, kt6rzy sumiennie wywiązują się z ob- 
rzędów praojcowskich, pozostają obcemi wszelkiemu ciemne- 
mu fanatyzmowi i zawsze zdają się m6wić do swych bog6w, 
jak Spinoza Woltera do swego: 
Lecz mniemam, prawdę m6wiąc, że nie istniejecie. 
13. Strzeżmy się jednakowoż sądzić religję grecką w Jej 
całości podług poetów i filozofów stuleci literackich. Nie roz- 
poczęła, jakeśmy już widzieli, od antropomorfizmu, i jeśli 
sztuka i racjonalizm głęboko ją przeniknęły, zaczęła od tego, 
że była religją bez obraz6w i bez uśmiechu, prawdziwą reli- 
gją ludzi pierwotnych. 
14. Kiedy się poddaje badaniom najstarożytniejszy grunt 
religij greckich w świetle przeżytków i starych obrzęd6w, jest 
się wielce zdumionym widząc, że ten grunt jest identyczny 
z podstawą wszystkich religij, nawet najdzikszych. Tylko, że 
tam, gdzie Australczyk się zatrzymał, Grek kulturalny i wol- 
ny przeszedł jedynie. 
Czynnikami religji i mitologji są tutaj, jak gdzieindziej, 
animizm, totemizm imagja. 
I S. Animizm użycza duszy i woli g6rom, rzekom, skałom, 
drzewom, kamieniom, ciałom niebieskim, ziemi i niebu. Drze- 
wo, kloc, filar, wydrążenie skały są siedzibą lub tronem 
duch6w niewidzialnych. Te duchy są p6źniej pojmowane 
i przedstawiane pod postacią, zwierzęcą, potem pod posta- 
cią ludzką. Zr6dło jest koniem: jest to Pegaz, koń Apol- 
lina, który każe trysnąć na Parnasie źr6dłu Hippokreny. 
Rzeka jest bykiem o twarzy ludzkiej, chociaż Grecy mało 
lubili te dwoiste wyobrażenia. Wawrzyn jest to Dafne, 
kt6rą ściga Apollo; dąb jest Zeusem, zanim został drze- 
wem Zeusa, a Dionisos uchodzi za przebywającego we wnę- 


.
>>>
89 


trzu drzewa, gdy przestał być samem drzewem. Ziemia jest 
to Ge, wychodząca do połowy z gruntu pod postacią kobiety, 
błagającej .nieba, by ją zrosiło. Niebo jest to Uranos, syn Czasu 
i ojciec bog6w. 
16. Wspomagany przez sztukę, animizm grecki nadaje 
"ciało, duch, oblicze« wszystkim pojęciom, nawet najbardziej 
oderwanym, i ta dążność nie zawiodła, aż do końca pogani- 
zmu; Grecja to stworzyła obrazy Pokoju, Zgody, Łagodności 
etc. Użyczywszy myśli wszystkim ciałom, użyczyła ciała 
wszystkim myślom. 
1]. Pojęcie o duszy, odłączonej od materji, jest następ- 
stwem animizmu. Instynkt je podsuwa, sen je potwierdza. 
Grecy wyobrażali dusze zmarłych, jako istotki skrzydlate, ja 
ko ptaki, węże, motyle (słowo greckie psyche, dusza, oznacza 
także motyla). O losie umarłych mieli doktryny sprzeczne, 
kt6re zresztą nie rozwinęły się wszystkie odrazu. Najstarożyt- 
niejsza, jak się zdaje, przyjmuje, że umarły ciągnie pod zie- 
mią egzystencję ciemną, lecz którą trzeba uczynić przyjemną, 
ażeby jego duch nie stał się szkodzącym. Umieszczają obok 
niego przedmioty, do kt6rych przywykł, jego broń, wyobra- 
żenia rzeźbione lub malowane jego życia ziemskiego; nade- 
wszystko składają mu libacje, ofiary, i ta cześć, oddawana 
przodkom, ukształtowała węzły rodziny i grodu. Zmarli po- 
zostają przyjaciółmi swych spadkobierc6w, udzielają im rad: 
właśnie około mogił naczelników, praojc6w potężnych rodzin, 
wygłoszone zostały pierwsze wyrocznie. Ci zmarli, kt6rych 
się wzywa, jak chrystjanizm wzywa świętych, zowią się he- 
rosami (bohaterami). Obrzędy pogrzebowe nadal nasuwają 
myśl, że umarli zamieszkują swe mogiły, wtedy nawet, gdy 
inne idee wystąpiły na 
wiatło dzienne i wyznaczają im bar- 
dziej oddalone siedziby. 
18. Dusza, wyzwolona z ciała przez ogień stosu, wznosi 
się ku niebu, ku gwiazdom; lub też zaczyna pod ziemią długą 
podr6ż, prowadzoną przez Hermesa psychopompa (wiodącego 
dusze); lub wreszcie ulata pod postacią ptaka ku oddalonej 
krainie, położonej na zachodzie, tam, gdzie słońce idzie na spo-
>>>
9 0 
czynek, gdzie są wyspy Szczęśliwe. Rozpowszechnione wie- 
rzenie każe jej przeniknąć do Piekieł, po przebyciu rzeki pie- 
kielnej Styksu na cz6łnie starego przewoźnika Charona, wy- 
magającego, jako ceny przewozu, obola, kt6ry umieszczają 
w ustach zmarłego. W Piekle staje przed trzema sędziami tego 
miejsca, Minosem, Eakiem, Radamantem, kt6rzy byli za życia 
sędziami sprawiedliwymi; skazana za swe zbrodnie, będzie 
cierpiała w Tartarze; wynagrodzona za swe cnoty, zamieszka 
Pola Elizejskie, kt6re są to pod ziemią, w pobliżu Piekieł, to 
gdzieś w oddali, tam gdzie kr61uje wiosna wiekuista. Wyobra- 
żano sobie nawet Limbes, miejsce pobytu dusz dzieci, zmar- 
łych w najrańszym wieku, i Czyściec, gdzie niezbyt surowem 
traktowaniem oczyszczały się dusze. Grecy mieli wiele innych 
pojęć o tamtym świecie, a nigdy nie zajęli się wyprowadza- 
niem z nich usystematyzowanej doktryny, być może dlatego, 
że w epoce, gdy mogli byli to zrobić, nie wierzyli już na serjo 
w życie zagrobowe. 
19. Totemizm pozostawił w Grecji więcej niż ślady. Ist- 
nieją naprz6d zwierzęta, stale obcujące z bogami, kt6re w epo- 
ce starożytniejszej bogami były same - orzeł Zeusa, sowa Ate- 
ny, łania Artemidy, delfin Posejdona, gołębica Afrodyty etc. 
Zwierzę święte może zostać w następstwie towarzyszem bo- 
ga, ale r6wnież jego nieprzyjacielem lub jego ofiarą. Tak więc 
Apollo Saurokton jest, jak wskazuje ten epitet, zabijaczem 
jaszczurek; ale na początku sama jaszczurka właśnie jest bo- 
ską. Widzieliśmy już, że dzik, zanim został mordercą Adonisa, 
sam był Adonisem. Jedno zwierzę może być poświęcone kilku 
bogom razem, z kt6rych każdy jest dziedzicem kilku cyklów 
legend zwierzęcych: tym sposobem wilk jest razem zwierzę- 
ciem Apollina i Aresa; byk reprezentuje Zeusa, tak samo, jak 
Dionizosa. Grecy porozdzielali swoje totemy między swych 
bog6w. 
20. Mitologja grecka zna liczne legendy o bogach i boha-:- 
terach, przekształconych w zwierzęta, w drzewa, w kamienie: 
to właśnie zowie się metamorfozami. Metamorfozy są historją 
religijną, opowiedzianą naodwr6t. Tak, podług tradycji, Zeus
>>>
9 1 
bierze kształt łabędzia, żeby uwieść Ledę, która wyda je na 
świat jaja. Ta bajka musiała zrodzić się w grupie plemion, ma- 
jących łabędzia jako totem, przypisujących _ mu charakter 
święty i dopuszczających, jakoby łabędź boski mógł być ojcem 
dziecka ludzkiego. Bliźnięta Ledy, Dioskurowie Kastor i Pol- 
luks, przecinają przestw6r na koniach bez skrzydeł i ukazują 
się nieoczekiwanie między ludźmi: dlatego właśnie, że począt- 
kowo pojęci byli jako łabędzie, i że opowiadania o nich teo- 
Janjach (objawieniach) brały w rachubę ich naturę pierwotną. 
Dafne, ścigana przez Apollina, przekształciła się w wawrzyn; 
Dafne bowiem, duch boski wawrzynu, kt6rego liście pobu- 
dzają szał proroczy, jest ścisłemi węzłami złączona ze czcią 
Apollina. Niobe, opłakująca swe dzieci, staje się skałą, zrasza- 
jącą się łzami, dlatego, że skała Niobe, na Sypilu, była skałą 
boską, kt6ra plakala, i że antropomorfizm winien był wymy- 
ślić legendę dla umotywowania jej boleści. . 
21. Nakoniec, nietylko wiele klanów greckich, stawszy się 
ludami, nosi imiona zwierząt - jak M irmidonowie czyli 
mr6wki, Arkadyjczycy czyli niedźwiedzie - ale Grecja za- 
chowała wspomnienie o szczepach, kt6re, wierząc, że są 
w przymierzu ze szkodliwemi zwierzętami, uchodziły za 
oszczędzane przez nie. O/iogenowie z Frygji m6wili, że są po- 
tomkami bohatera-węża, i mniemali, że potrafią leczyć 
ukąszenia węży. Znane są liczne legendy greckie o zwierzę- 
tach, udzielających pomocy, jak delfin, kt6ry ratuje Arjona. 
Nawet po triumfie antropomorfizmu sztuka grecka wyobra- 
żała kilka b6stw, jak to czynili stale Egipcjanie, z głową, cia- 
łem i sk6rą zwierzęcia, kt6ra objawia ich szczeg61ną naturę: 
Trytony mają ciało rybie, Demeter z Figalji głowę końską, 
Herakles, pojęty w Lidji pod postacią lwa, nosi sk6rę lwią, 
jak lis Orfeusz skórę lisią. 
22. Pojęcie metempsychozy, ostateczna konsekwencja tote- 
mizmu, istniało w Grecji, jak w Indjach, w stanie wierzenia 
ludowego: znalazło sw6j wyraz mistyczny i poetyczny w or- 
fizmie; filozoficzny w sekcie Pitagorasa. Ta dziwna osobi- 
stość, kt6ra pewnemi stronami przypomina "ludzi-lekarzy"
>>>
9 2 
Czerwonosk6rych, utrzymywał, że pamięta swe poprzednie 
wcielenia: zamieszkiwał był, między innemi ciałami, ciało pa- 
wia. Orfeusz, którego Grecy uważali za starożytniejszego od 
Homera, był w ich oczach bohaterem cywilizatorem, kt6ry 
odwr6cił T rak6w od ludożerstwa i nauczył ich sztuk poży- 
tecznych. Był to, naprawdę, stary b6g totemiczny Grecji p6ł- 
nocnej, kt6rego śmierć gwałtowna i zmartwychwstanie stano- 
wiły artykuły wiary pewnego kultu mistycznego. Ten kult 
miał powodzenie nadzwyczajne; nietylko rozpowszechnił się 
po całym świecie greckim i po Włoszech południowych, ale 
natchnął filozof6w, jak Pitagorasa i Platona, którzy nadali 
postać mniej lub więcej naukową jego koncepcjom. 
23. Orfizm miał naukę o grzechu pierworodnym. Dusza 
była zamknięta w ciele, jak w grobie lub więzieniu, a to za 
karę za bardzo starożytną winę, popełnioną przez Tytan6w, 
praojc6w ludzi, którzy zdradziecko zabili młodego boga Za- 
greusa. 
24. Kolportowano pod imieniem Orfeusza długie poematy, 
między innemi Zstqpienie do Piekieł. Wtajemniczenie do mi- 
sterj6worfickich, którego udzielali kapłani zaklinacze i uzdra- 
wiacze, miało na celu oszczędzić tym duszom "cyklu odrodze- 
nia", idea identyczna z buddyjską, mimo, że niema potrzeby 
przyjmować wpływu bezpośredniego Grecji na Indje. Zeby się 
nie odrodzić, należało nauczyć się pewnych formuł magicznych; 
zmarły, dopuszczony do picia wody z pewnego źr6dła, składał 
swą naturę cielesną, gdzie przebywał grzech, i, oczyszczony 
w ten spos6b, kr610wał pomiędzy bohaterami. Te pojęcia, 
kt6re uważano za chrześcijańskie, są wyrażone w czwartej 
eklodze Wirgiljusza i, wyraźniej jeszcze, we fragmentach poe- 
macik6w, wyrytych na tabliczkach złotych, które odkryto na 
Krecie i we Włoszech południowych obok szkielet6w wta jem- 
niczonych. Jest oczywista analogja między temi tabliczkami. 
przewodnikami zmarłego w jego podr6ży zagrobowej, a wielo- 
m6wną egipską Księgą Umarłych; ale i tu jeszcze nic nie znie- 
wala do przypuszczenia wpływu; droga szarlatan izmu jest 
tak wązka, że się łatwo na niej spotkać, nie szukając się wzajem.
>>>
93 


2 s. Pierwotna ofiara boga, której powszechnie towarzy- 
szyło spożywanie boga czyli komun ja, uwieczniła się w obrzę- 
dach i, stawszy się niezrozumiałą, wywołała wykwit licznych 
legend. Zeby dobrze zrozumieć ich genez
, trzeba brać w ra- 
chubę dwa istotne pierwiastki obrzędów totemicznych: ma- 
skaradę i przybranie imienia. Skoro celem ofiary totemu jest 
ub6stwienie wiernych, co w niej uczestniczą, i uczynienie ich 
możliwie najpodobniejszymi do boga, wierni starają się po- 
większyć to podobieństwo, przybierając imię boga i okrywając 
się sk6rami zwierząt tego samego gatunku. Tak więc dziewczę- 
ta ateńskie, obchodzące uroczyście kult Artemidy-niedźwie- 
dzicy, przebierają się za niedźwiedzicę i nazywają siebie nie- 
dźwiedzicami; Menady, składające w ofierze jelonka Penteu- 
sza, ubierają się w skóry jelonkowe.. Nawet w późniejszych 
kultach widzimy jak wierni Bakchusa przybierają imię Bak- 
choj. 
26. Istnieje cały zesp6ł legend, które można wyjaśnić dzi- 
siaj, jako starożytne tłomaczenia nawpół racjonalistyczne 
ofiar, połączonych z komunją. Akteon jest wielkim jeleniem, 
ofiarowanym przez kobiety, które zowią siebie wielką łanią 
i łaniętami; uczyniono zeń nieroztropnego myśliwca, kt6ry 
za to, że spostrzegł Artemidę w kąpieli, jest przemieniony w je- 
. lenia przez boginię i pożarty przez swe psy. Psy są euJemi- 
zmem; w legendzie pierwotnej wierni to właśnie jelenia świę- 
tego - rozszarpują go i pożerają. Te uczty religijne, których 
przedmiotem jest surowe mięso, nazywają się w Grecji omoJa- 
gie; przetrwały w kultach tajemniczych długo potem, jak lu- 
dzie wyrzekli się byli jadania mięsa bez gotowania. Orfeusz 
(oJreus, t. zn. o wielkich brwiach), który ukazuje się w sztu- 
ce ze sk6rą lisią na głowie, jest tylko lisem świętym, rozszar- 
panym przez kobiety z klanu lisa; te kobiety nazywają się 
w legendzie Bassarydy; otóż bassareus. jest jedną ze starych 
nazw lisa. Penteusz jest jelonkiem rozszarpanym tak samo; 
wymyślono p6źniej historje dla wytłomaczenia, za jaką 
winę pokarany został w ten spos6b; ale niezgodność tych hi- 
storyj wystarczy do wykazania, że są p6źne, i że jedynym fak-
>>>
94 
tern pewnym, poświadczonym przez rytuał, jest mord i spo- 
życie boga. Zagreus jest synem Zeusa i Persefony, kt6ry dla 
wyrwania się Tytanom, pobudzonym przeciw niemu zazdro- 
ścią Hery, przekształca się w byka; Tytani, czciciele boskiego 
byka, zabijają go i zjadają; w obrządku Zagreusa wzywano go 
nadal pod imieniem "dobrego byka", a kiedy Zagreus z łaski 
Zeusa odradza się pod imieniem Dionizosa, młody b6g nosi 
na czole rogi, kt6re świadczą jeszcze o jego naturze zwie- 
rzęceJ. 
Hippolit, w bajce, jest synem Tezeusza, odpychającym mi- 
łość Fedry, swej macochy, i ginącym ofiarą swych koni, kt6re 
go poniosły, ponieważ Tezeusz, oszukany przez Fedrę, wezwał 
przeciw niemu gniew jednego z bog6w. Otóż Hippolit znaczy 
po grecku "rozszarpany przez konia". Hippolit jest sam ko- 
niem, kt6rego wierni konia, przebrani za konie i nazywający 
siebie samych końmi, rozszarpują i jedzą. 
Faeton (błyszczący) jest synem Apollina, co poprosił 
o prowadzenie rydwanu słońca, prowadzi go źle, naraża świat 
na pożar i kończy pogrążeniem się na dnie. T a legenda jest 
echem starego obrzędu z Rodosu, wyspy Słońca, gdzie co rok 
strącano białego konia i rydwan zapalony w morze, jako 
wspomożycieli zmęczonego słońca; coroczny spadek Faetona 
w fale był wytłomaczony legendą, to znaczy opowiadaniem 
jednorazowego zdarzenia, umiejscowionego w przestrzeni. 
Prometeusz rzekomo jest chytrym Tytanem, który wy- 
kradł niebu ogień i uczynił zeń podarek dla ludzi. Zeus po- 
mścił tę grabież, przygważdżając go na skale, gdzie orzeł po- 
żera mu wątrobę, nieustannie się odradzającą. Ale orzeł w mi- 
tologjach pierwotnych jest to ptak, co się wzni6sł aż do słoń- 
ca, by tam wziąć ogień i przynieść go ludziom; z drugiej stro- 
ny, orzeł jest oszczędzany przez piorun, i używa się go, jako 
piorunochronu, przygw.ażdżając na szczycie budynk6w. Stąd 
nazwa orłów (aetoj), nadawana frontonom świątyń greckich; 
stąd r6wnież legenda o Prometeuszu, kt6ry odpowiada w na- 
iwnym djalogu, co następuje: "Dlaczego ten orzeł jest ukrzy- 
żowany? - Jest to kara za to, że ukradł ogień z nieba". Po-
>>>
9S 
czątkowo legenda dotyczy ukarania orła; kiedy zastąpiono 
orła Prometeusza ("przewidującego", imię orła, jako ptaka 
wróżebnego ), Tytanem Prometeuszem, orzeł pozostał w legen- 
dzie, ale z ofiary stał się katem. M6głbym mnożyć te przy- 
kłady; zacytowane wystarczają do wskazania metody, propo- 
nowanej przeze mnie, kt6ra daje się stosować w wielu razach 
z zadziwiającą łatwością. 
.27. Boskie zwierzę ofiarowane nie umiera nigdy zupełnie, 
bo po kilku dniach żałoby znajdują mu następcę, zwierzę te- 
go samego gatunku, kt6re pozostanie świętem i nietykalnem 
przez rok. Tak się tłomaczy zmartwychwstanie tylu bogów 
i bohater6w, fakt, że pokazują ich grób, że zaszczycają ich 
czcią, że ich przedstawiają jako żyjących pomiędzy bogami. 
Dotyczy to wszystkich tych, kt6rych tylko co wymieniłem; 
dla większoki z nich tradycja przechowała nam wspomnienie 
lamentacji, kt6re następowały po ich śmierci, radości, kt6ra 
zaznaczała obwieszczenie ich zmartwychwstania. Kiedy się ze- 
stawia te fakta z tern, co się odbywa w Europie między Wiel- 
kim Piątkiem a Niedzielą Wielkanocną, rozumiemy, że poję- 
cie o bogu umarłym i zmartwychwstałym tern łatwiej znalazło 
wiarę, że było bardzo rozpowszechnione w niższych war- 
stwach społeczeństwa. Rozumiemy także ideę spożywania bo- 
ga, łączności zjednoczenia mistycznego wiernych z bogiem 
przez komunję, wszystkie te rzeczy, które w chrystjanizmie 
dni naszych są tylko oczyszczonemi przeżytkami najstarożyt- 
niejszych obrzęd6w totemicznych, praktyk teofagicznych od- 
ległej przeszłości. 
28. Antropomorfizm w swoim wyniku osłabił ideę zabi- 
jania w ofierze boga, aby wzmocnić ideę zabijania stworzenia 
ofiarnego, jako podarunku lub zadosyćuczynienia za winy. 
W religji greckiej klasycznej ofiara-dar jest na pierwszym pla- 
nie; ofiara komunji jest zawsze celebrowana tylko w naj staro- 
żytniejszych kultach i zawsze w sekrecie, między wtajemni- 
czonymi. W najsławniejszych z misterj6w greckich, mianowi- 
cie w Eleuzys pod Atenami, istnieją ślady uczty z komunją, po- 
legającej nie na dzieleniu ciała zwierzęcia, lecz na przyjmowa-
>>>
9 6 


niu rytualnem poświęconej mąki i boskiego napoju. Być może, 
w jakiejś epoce wcześniejszej, kiedy nie znano uprawy zb6ż, 
wierni lub wtajemniczeni jedli i pili ciało i krew prosiak6w 
poświęcanych; ofiara prosiak6w ma jeszcze wielkie znaczenie 
w epoce klasycznej, w rytuale bóstw eleuzyjskich. Jakkolwiek 
dziwnem się to wyda, Demeter i jej c6rka Persefona, jak 
Astarte z Biblos, były pierwotnie maciorami. 
29. Kiedy przodkowie Greków zostali rolnikami, obrzędy 
totemiczne koczownik6w i pasterzy nie znikły, lecz otrzymały 
nową interpretację. T ak więc żniwiarze biorą ostatnie zwie- 
rzę, co się schroniło między ostatniemi snopami, lub fabrykują 
ze słomy podobiznę tego zwierzęcia, aby je zabić, spalić i roz- 
proszyć jego popioły, w tej myśli, że duch żniwa, tym sposo- 
bem zabezpieczony od uwiądu zimowego, pozostanie na po- 
lach w stanie siły użyźniającej. Zwierzęta, ofiarowane w ten 
sposób, w rzeczywistości lub in effigie, są starożytnemi tote- 
mami, i trwa nadal zwyczaj opłakiwania ich po zabiciu, 
wzywania ich do życia modłami. Jest to 
asługa Mannhardta 
(t 1876), iż wykazał powszechność tych obrzęd6w w całej 
Europie, a nawet poza nią; zestawione z obrzędami ofiary to- 
temicznej, kt6re oświetlił Robertson Smith (t 1894), pozwa- 
lają wytłomaczyć mn6stwo zwyczaj6w religijnych, kt6re były 
zamkniętą księgą dla naszych poprzednik6w. 
3 0 . Magja w Grecji, jak wszędzie, jest podstawą kultu, 
kulty epoki klasycznej są tylko ceremonjami magicznemi, oczy- 
szczonemi z jednej strony przez racjonalizm, a z drugiej zmo- 
dyfikowanemi w szczeg6łach przez względnie nowszą ideę 
ofiary-daru. Ale magja była także matką legend. Ciekawym 
przykładem jest Danae, ta księżniczka, zamknięta przez swe- 
go ojca w wieży i odwiedzona tam przez Zeusa pod postacią 
deszczu złotego. Allegorja, m6wiono niegdyś; to dowodzi, że 
dochodzimy zawsze z pomocą złota do wyłamania sztab 
i krat. Ci, kt6rych zadowalniają tak bezmyślne tłomaczenia, 
nie powinni się zajmować mitologją. Danae po grecku ozna- 
cza ziemię lub boginię ziemi. Dzisiaj jeszcze w. Rumunji, 
w Serbji, w pewnych krajach Niemiec, kiedy deszcz zanadto
>>>
97 


sp6źnia się z padaniem, zapraszany jest z pomocą obrządku, 
kt6ry pochodzi z magji sympatycznej: rozbierają z odzieży 
dziewczynę i oblewają ceremonjalnie wodą. Natura, podnie- 
cona emulacją, traktuje wtedy spragnioną ziemię, jak ludzie 
potraktowali dziewczynę. Ten deszcz z nieba jest istotnie 
deszczem złotym; właśnie niebo-Zeus pod tą postacią płyn- 
ną przybywa w odwiedziny do ziemi-Danae. W czasach bar- 
dzo starożytnych, zapewne w Argolidzie, dziewczyna w ten 
spos6b ceremonjalnie zraszana, była nazywana Ziemią, Da- 
nae, ażeby wsp6lność formy i imienia dochodziła do podobień- 
stwa obrzędowego dla uproszenia deszczu z nieba; jest wtem, 
jak w obrzędach totemicznych, przykład "wzięcia imienia«. 
31. Wiele innych obrzęd6w rolniczych bierze natchnienie 
z magji sympatycznej. Małżeństwo boga i bogini, przedstawia- 
nych przez kapłana i kapłankę, stanowi coroczną hierogamję, 
o kt6rej przypuszczają, że jej przykład nie będzie straconym 
dla natury; tak w Atenach żona archonta-kr61a niby wy- 
chodzi za mąż za kapłana Dionizosa dla zapewnienia płod- 
ności winorośli. Odbywało się coś podobnego w Eleuzys i w in- 
nych miejscach; z tych obrzęd6w wyprowadzono mity, na- 
przykład o związku Demetry, błądzącej w poszukiwaniu c6r- 
ki, z bohaterami miejscowymi Attyki. Starożytni wierzyli 
i nowożytni wierzyli długo, że obrzędy przypominały mity, 
gdy w rzeczywistości wiele mit6w wynaleziono dla wytłoma- 
czenia obrzęd6w, kiedy ich pierwotne znaczenie zostało za- 
tarte. 
32. Jednym z tryb6w magji naśladowczej jest udawanie, 
maskarada; hierogamje, o kt6rych tylko co m6wiliśmy, były 
pozorami. ytI Afryce i gdzieindziej dzieci, kt6re mają być 
wtajemniczone do misterj6w szczepu, są przedmiotem pozor- 
nej ofiary, albo chowają się w głębi krzak6w, skąd powracają 
nieco p6źniej, utrzymując, że tam umarły, że powróciły do ży- 
cia, że trzeba je znowu nauczyć m6wić. Chrzest jest począt- 
kowo pozorem utopienia. Kiedy kapłan chrześcijański m6wi 
do dzieci, kt6re tylko co przyjęły po raz pierwszy komunję, 
lub do młodej pary, kt6ra zawiera małżeństwo, że się rodz4 
OrphCUł .,
>>>
9 8 
do nowego życia, używa formuły konwencjonalnej, kt6ra stra- 
ciła swoje głębokie znaczenie; ale pierwotnie wszelkie wtajem- 
niczenie obejmuje dwa akty: śmierć pozorną i powr6t do ży- 
cia. Tak się tłomaczą, "przybranie zasłony" przez wtajemni- 
czonych, przesłonięcie małżonk6w i umierających. Mimo rzad- 
kości naszych informacyj o misterjach greckich, jest rzeczą 
pewną, że w Eleuzys wtajemniczeni byli pogrążeni w ciemno- 
ściach, przc5traszani ponuremi wizjami śmierci, poczem rap- 
townie zalewani jaskrawem światłem i jakoby powoływani 
zn6w do życia. Był to, jak m6wiono, obraz nieuniknio.nej 
śmierci i życia chwalebnego, które miało po niej nastąpić; ale 
to nie był tylko obraz. Wtajemniczenie obejmowaio pewne 
gesty, pewne słowa, kt6re należało wymawiać po śmierci, 
i kt6re miały zapewniać zbawienie dusz. Pindar i Cycero m6- 
wią nam, że przynoszono z Eleuzys sposób umierania z dobre- 
mi nadziejami; odbywano tam pod kierunkiem kapłan6w 
szarlatan6w naukę umierania i życia zagrobowego. Misterja 
orfickie wyznaczały sobie cel analogiczny, z tą r6żnicą, iż 
dawały łatwowiernym recepty czarodziejskie dla uniknięcia 
odrodzenia w nowem ciele. 
33. Innym czynnikiem mitologji u ludu-tak artystycznego, 
jak Grecy, jest dzieło sztuki, rzeźba i obraz, k
6rych pierwot- 
ne znaczenie siec zaciemniło. Jest to rzecz, kt6rą Clermont- 
Ganneau nazwał mitologją "ikonologiczmt; jeszcze w wie- 
kach średnich obrazy zrodziły baśni pobożne. Tak legenda 
o świętym Dionizym, noszącym swoją głowę, tłomaczy się 
wyobrażeniem tego świętego pod postacią człowieka ściętego, 
który trzyma w ramionach głowę, jako przypomnienie swego 
męczeństwa, podobnie jak św. Łucja, której wyłupiono oczy, 
trzyma swe oczy na talerzu, lub jak św. Apolonja, kt6rej wyr- 
wano zęby, trzyma swe zęby. W Grecji legendy zrodziły się 
z interpretacji dzieł egipskich lub fenickich, wprowadzonych 
drogą handlu, ale r6wnież z wyjaśnień starych obraz6w, prze- 
chowywanych w świątyniach, dawanych przez ciceronów 
czyli przewodnik6w. Dlaczego się opowiada, już od epoki Ho- 
mera, że Syzyf w Piekłach jest skazany toczyć wiekuiście wiel-
>>>
99 
ki kamień, kt6ry zn6w spada, zanim dosięgnął szczytu pag6r- 
kał Dlaczego m6wi się, że Danaidy muszą napdniać bez 
ustanku dziurawe naczynia, kt6rych zawartość spływa na zie- 
mię? Ciceroni wymyślili wyjaśnienia moralne: Syzyf splamił 
się rozbojami, c6rki Danaosa pozabijały swych małżonk6w. 
Same bajeczki. Oto, jak mniemam, prawda. Syzyf uchodził za 
budowniczego ogromnego gmachu prawie na szczycie Akroko- 
ryntu; wyobrażono go toczącego kamień ku wierzchołkowi 
tej g6ry. Danaidy sprowadziły zapewne sposobami czarodziej- 
skiemi spadki deszcz6w w Argolidzie, wyobrażono je zrasza- 
jące kraj za zapomocą przedziurawionych naczyń. Te obrazy, 
całkiem na chwałę nieboszczyk6w, figurowały w świątyniach 
i były kopjowane przez tych, co układali obrazy Piekieł, to 
znaczy zebrań sławnych zmarłych. Kiedy znalazła wiarę idea, 
że ludzie podlegają karom piekielnym stosownie do swych 
win, wytłomaczono te obrazy działalności dobroczynnej, jako 
obrazy mqk wiekuistych: stąd pojęcie o Syzyfie, daremnie to- 
czącym swą skałę, o Danaidach, co napełniają bez końca swe 
przeciekające naczynia. Zauważmy, że te nieporozumienia 
graficzne są starożytniejsze od Homera; obrazy, kt6rych są 
owocem, musiały więc należeć do epoki myceńskiej, kiedy ma- 
larstwo, jak nas o tem pouczyły świeże wykopaliska, było 
sztuką, już bardzo rozwiniętą. 
34. Wiele innych przyczyn zrodziło mity. Jużeśmy wi- 
dzieli, że Faeton "błyszczący", epitet słońca lub konia sło- 
necznego, został w końcu, w mitologji, synem Apollina. Oto 
jest wz6r trybu, kt6rego można cytować liczne przykłady. 
Przymiotniki mają tendencję do oddzielania się od imion bo- 
skich, kt6re kwalifikują, i przyoblekania egzystencji własnej; 
w poszukiwaniu ciała, epitet obrzędowy, dający się użyć, staje 
się bohaterem lub nawet bogiem. 
3 s. Chociaż bardzo bogata z własnego zasobu w bog6w 
i bohater6w, Grecja okazała się gościnną dla bog6w z ze- 
wnątrz. Egipt, Assyrja, Syrja, Fenicja, Persja b6stw jej uży- 
czyły; dostała ich nadewszystko z kraj6w mniej ucywilizowa- 
nych Azji Mniejszej, gdzie hellenizm przeważył dopiero przy
>>>
100 


końcu epoki rzymskiej, i kt6re, rzecz ważna, dostarczały naj- 
więcej niewolnik6w rynkom greckim. Z tymi bogami Grecja 
ujrzała przybycie kult6w, kt6re, w odr6żnieniu od kult6w 
urzędowych, były dostępne dla cudzoziemc6w, mewolnik6w, 
kobiet. Zeby je uroczyście obchodzić, formowano towarzy- 
stwa, zwane thiasoj, gdzie ceremonje tajemnicze egzaltowały 
wyobraźnie. Już w IV wieku Ateny zaalarmowały się tern 
najściem, i Fryne, przyjaci6łka Praksytelesa, była ścigana za 
przyłączenie się do kult6w cudzoziemskich. Ale napływ han- 
dlujących z zewnątrz, zwiększenie się liczby niewolnik6w, 
upadek racjonalizmu pod nawałą klas niższych, pozostałych 
nieświadomemi, wszystkie te przyczyny stały się potężniejsze- 
mi, niż wędzidło praw. Ateny były owładnięte przez Saba- 
zjosa frygijskiego, przez Afrodytę syryjską, przez boginię trac- 
ką Kotytto. Te kulty, hałaśliwe i tajemnicze zarazem, upo- 
ważniały do podejrzeń i były piętnowane, zapewne niesłusz- 
nie, jako niemoralne. Sprawy poszły coraz gorzej po pod- 
boju Azji przez Aleksandra, kt6ry był raczej podbojem Gre- 
cji przez Azję, i otworzył Grecję wpływom azjatyckim więcej 
jeszcze, niż Azję hellenizmowi. To najście kult6w wschodnich 
nie powinno by
 sądzonem zbyt surowo. Zaspakajały potrze- 
by religijne tłum6w, pozostałych pobożnemi, jak cześć bog6w 
urzędowych wystarczała poprzednio racjonalizmowi wybra- 
nych. Elita zdystansowana poniosła karę za swą obojętność 
i swe samolubstwo. Kara stała się zupełną w dniu, gdy chry- 
stjanizm, kt6ry wkroczył do świata helleńskiego w ślad za 
kultami wschodniemi, nakazał pi6rem Teodozjusza zburze- 
nie świątyń, i kiedy Justynjan w 529 zamknął szkołę ateń- 
ską, ostatni przytułek filozofji helleńskiej, myśli wolnej. 
36. Grecy okazywali się wog61e nader tolerancyjnymi; 
prześladowania religijne nie zajmują żadnego miejsca w ich 
historji. Jednakże Anaksagoras był ścigany za powątpiewanie 
o bogach, a Sokrates skazany na cykutę za ich wyśmiewanie. 
Smierć Sokratesa jest plamą w historji Aten; ale wydaje się, 
że nietolerancja dogmatyczna nie grała tu żadnej roli. Religja 
urzędowa była interesem intratnym; świątynie i kapłani żyli
>>>
101 


z obrzęd6w ofiarniczych; chłopi, pewni sprzedaży swego by- 
dła ofiarnikom, dobrze na tern wychodzili. Pierwszy, co pu- 
blicznie zaatakował Sokratesa, Arystofanes komik, był, jak 
to wykazał Croiset, narzędziem klas rolniczych Attyki, przed 
kt6remi grrwano jego komedje. Ludzie nie przebaczają do- 
ktrynom, narażającym na szwank ich interesy, ale nie ata- 
kują ich, wysuwając ten motYW: szukają i odkrywają z łatwo- 
ścią inne. Widzimy Jezusa, zmagającego się z kupcami świą- 
tyni jerozolimskiej, św. Pawła, ściganego przez tych, co sprze- 
dawali dewocjonalja w Efezie, chrześcijan bityńskich, denun- 
cjowanych gubernatorowi rzymskiemu, Plinjuszowi Młodsze- 
mu, ponieważ był zast6j w sprzedaży bydła, w końcu, za na- 
szych dni, Zolę, przedmiot nieubłaganej nienawiści mnich6w 
za to, że m6wił bez szacunku o handlu w Lourdes. Coś po- 
dobnego musiało się odbyć w Atenach. Sokrates był ofiarą ka- 
płan6w "robiących interesy", i tych. których się zowie dzi- 
. . . . 
SlaJ agrar/uszaml. 


* 


* 


* 


37. Istniała zawsze w Grecji bardzo wyraźna tendencja do 
podporządkowania czynnika duchownego świeckiemu, kapła- 
na urzędnikowi. Pierwsi kr610wie byli jednocześnie kapłana- 
mi; urzędnicy i głowy rodzin w dalszym ciągu spełniali ob- 
rządki religijne; ale już od epoki Homera, jeżeli książęta wy- 
wiązują się jeszcze z pewnych obrzęd6w, istnieją kapłani, 
przywiązani do świątyń, kt6rzy nie mają innej potęgi, jak 
przypuszczalna opieka ich boga. W państwach greckich epo- 
ki klasycznej znajdujemy kapłanki i kapłan6w, zawsze sług 
jednego boga, nigdy nie zgrupowanych w społeczność, ani wę- 
drujących, jak kapłani kult6w nieuznanych, ani przełożonych- 
nad nauczaniem, jak Druidowie gallijscy. Nie było r6wnież 
seminarj6w do wychowywania kapłan6w; każdy kapłan uczył 
się rytuału boga, służąc mu. Tym sposobem kapłani greccy 
nigdy nie tworzyli kleru, jak indyjscy, perscy, gallijscy; 
jedyna pr6ba w przeciwnym duchu, kt6rą Grote zestawił 
z utworzeniem Towarzystwa Jezusowego, była uczyniona we 
Włoszech południowych przez Pitagorasa i nie udała się.
>>>
102 


3 8 . Kapłan ateński Wlmen był być obywatelem, używa- 
jącym wszystkich praw, fizycznie nieskalanym i czystych 
obyczaj6w. Czasami celibat był wymagany; ale nawet kapłan- 
ki były często zamężne. Wybierano dla pewnych czynności 
kapłańskich dziewczęta, kt6re przestawały być kapłankami, 
wychodząc za mąż. Jeżeli kapłan lub kapłanka tracili dziec- 
ko, stawali się tabu i musieli złożyć swoje funkcje, ażeby nie 
kalać ołtarza. 
39. Nie było stałych reguł przyjęcia w poczet kapłan6w. 
Urzftdy przekazywano dziedzicznie, kupnem lub wyborem 
i ciągnieniem losu. Wiele ważnych czynności religijnych było 
dziedzicznych w wielkich rodach; z tej liczby były godności 
kapłańskie w Eleuzys. 
4 0 . Ubi6r sług kultu był ustalony rytuałem. Często kapłan 
przedstawiał samego boga, kt6rego imię przybierał i na
lado- 
wał wygląd; jest w tem przeżytek nader starożytnego stanu 
rzeczy, kt6ry u Indjan Ameryki P6łnocnej jest w ścisłych 
związkach z totemizmem. 
4 1 . Kapłani byli bardzo szanowani. Ich dochody, często 
znaczne, wypływały nadewszystko z ofiar, ze sprzedaży sk6r 
i miftsa zwierząt ofiarnych, z czego zyskami dzielili sift z pań- 
stwem. 
42. Wr6żenie było wykonywane w świątyniach przez wy- 
specjalizowanych kapłan6w lub kapłanki, gdzieindziej przez 
wr6żbit6w wftdrownych, kt6rych nie trzeba miftszać z kapła- 
nami. Są dwa rodzaje wr6żenia, stosownie do tego, czy wola 
boga objawia sift bezpo
rednio, lub czy interpretacja winna sift 
.wyłaniać z ewentualnych fakt6w. W Dodonie, wyroczni Zeu- 
sa, bóg dawał poznać swą wolft z szelestem dęb6w, porusza- 
nych wiatrem, lub też z dźwiftkiem, wydawanym przez na- 
czynie spiżowe, uderzane paskiem. Kapłanki, czyli prorokinie 
Dodony, nazywały sift gołębicami, jak kapłanki Artemidy 
w Efezie nazywały się pszczołami; to dowodzi, iż te wyrocz- 
nie były niegdy' oparte na obserwacji lotu gołftbi i pszcz6ł, 
a zapewne także, iż chodziło początkowo o kulty totemiczne, 
kt6rych te zwierz
a były przedmiotem.
>>>
1°3 
43. Najsławniejsza wyrocznia starożytności, Delficka, 
miała jako tłomaczkę dziewczynę, zwaną Pythiq, kt6ra, na- 
tchniona od Apollina, prorokowała w przystępach szału. 
W odleglejszej starożytności, ci, co przychodzili radzić się 
wyroczni, zasiadali sami na tr6jnogu i otrzymywali natchnie- 
nie od boga z oparami, kt6remi zionęła jaskinia prorocza. Wy- 
dało się zapewne w następstwie, że chorowita dziewczyna jest 
uleglejsza natchnieniu boga i jego kapłan6w, niż ich klijenci. 
44. Znajdujemy w podręcznikach starożytności greckich 
szczegóły o rozmaitych rodzajach wróżbit6w, zaklęciach, . 
wr6żbach z losu. Wystarczy mi pow
edzieć tutaj kilka słów 
o inkubacji, postępowaniu, polegającem na spoczynku w świą- 
tyni lub w sypialni, dołączonej do świątyni, ażeby tam do- 
znawać widzeń, otrzymywać rady boga lub jego dobrodziej- 
stwa. Inkubacja praktykowała się na gołej ziemi, siedzibie 
duch6w, lub na sk
rze zwierzęcia świętego. Długie napisy, od- 
kryte w Epidaurze, opowiadają wielką iloŚĆ uleczeń, uzyska- 
nych przez chorych, dzięki nocnej interwencji Asklepjosa 
i zwierząt, przywiązanych do jego kultu: psa, węża i gęsi. 
"Eufanes, dziecię z Epidauru, cierpiał na kamienie; zasnął, 
i wydawało mu się, że bcSg mu się ukazał. "Co mi dasz, jdli 
cię uzdrowię?" zapytał. Dziecko odpowiedziało: "Dziesięć ko- 
stek". B6g roześmiał się i powiedział, że uzdrowi dziecko. 
Z nadej
ciem dnia wyszło uzdrowione". W wielu wypadkach 
ci, co wyrażają wątpliwość lub drwią sobie w wot6w chorych 
uzdrowionych, dotknięci bywają cierpieniami dodatkowemi 
lub skazani przez boga na hojniejszą ofiarę; naodwr6t, wiara 
jest cnotą bardzo cenioną, i bcSg ją wynagradza. Przeglądamy 
w ten spos6b dobrze zorganizowany przemysł kapłan6w, kt6- 
rzy działają przez suggestję na chorych, ale dają im także nie- 
kiedy rozumne rady. W epoce, kiedy były wyryte napisy 
z Epidauru, umiejętność leczenia stała się już oddawna świec- 
ką za sprawą Hippokratesa; ale stara medycyna kapłańska, 
skąd wyszła medycyna 
wiecka, nie przestawała znajdować 
naiwnych aż do końca starożytności. Wiemy aż nadto, że 
znajduje ich dotąd.
>>>
10 4 


4 s. Ofiary odr6żniały się od dar6w ofiarnych przez zni- 
szczenie ofiarowanego przedmiotu, czy to, że go palono w ca- 
łości - jest to całopalenie - czy to, że go pozbawiano tylko 
życia. Składa się ofiary bogom, żeby im podziękować, żeby 
ich uczynić przychylnymi, żeby ukoić ich gniew. Ideą po- 
wszechną w epoce klasycznej jest pojęcie o uczcie, na kt6rą 
b6g jest zaproszony; lecz trwają nadal niekt6re obrzędy, gdzie 
święte zwierzę boga jest poświęcone temu bogu samemu, co 
pozwala przejrzeć formę pierwotną ofiary boskiego zwierzę- 
. cia, zjadanego rytualnie przez swych wiernych. Te ofiary to- 
temiczne były początkowo obrzędami wyjątkowemi i otoczo- 
nemi drobiazgowemi ostrożnościami, kt6rych niejakie wspo- 
mnienia zachowały kulty. W czasie Bu/onij ateńskich poda- 
wano wołowi poświęcane ciasto, żeby się zdawał, jedząc je, 
zasługiwać na śmierć (w rzeczywistości, żepy zwiększyć jego 
świętość); po zabiciu wołu wszczynano przeciw ofiarnikowi 
fikcyjny proces; poczem oświadczano, że siekiera tylko była 
winna i rzucano ją do morza. Na Tenedos kapłan, ofiarują- 
cy młodego byka Dionizosowi ścigany jest ciskaniem kamieni; 
w Koryncie corocznie ofiara kozy dla Hery była dopełniana 
przez ofiarnik6w cudzoziemskich, godzonych w tym celu, i ci 
urządzali się z umieszczaniem noża w ten spos6b, żeby się 
zdawało, iż ofiara zabiła się przypadkiem. Szczeg6łowe ba- 
danie ofiar greckich zaprowadziłoby mnie za daleko; ograni- 
czam się do tych pobieżnych wskaz6wek. 
4 6 . Do oczyszczeń posługiwano się chętnie wodą bieżącą; 
woda morska uchodziła za skuteczniejszą jeszcze; w braku jej 
rzucano soli do wody słodkiej. Oczyszczano także dymem, 
wietrzeniem, wywieszeniem na powietrze, co było używane 
rzekomo nawet w Piekłach. Dźwięk spiżu uchodził za oczy- 
szczający; stąd użytek bębenk6w, a p6źniej dzwon6w. U wielu 
lud6w podczas zaćmień księżyca czynią okropne szurum bu- 
rum dla wyzwolenia gwiazdy nocnej od demon6w, co na nią 
napadają; ten zwyczaj nie był nieznanym Grekom i Rzymia- 
nom. W myśl tych, co praktykują te hałaśliwe obrzędy, idzie 
zawsze o "przepędzenie" demon6w.
>>>
1°5 
47. Święta były wspólne całej Grecji lub właściwe każde- 
mu ludowi. Święta panhelleńskie są to Olimpijskie w Olimpji, 
Pityjskie w Delfach, Numejskie w Nemei, Istmijskie w Ko- 
ryncie. Wszystkie miasta obchodziły, pr6cz tego, święta lo- 
kalne, jak Paneteneje, Eleuzynje, Dionizje w Atenach. Teatr 
grecki powstał z obchodu Dionizji. Na początku składano 
na nich w ofierze kozła-totem, to znaczy samego Dionizosa; 
opłakiwano go; poczem obchodzono jego zmartwychwstanie 
z uniesieniami radości. Lamentacje zrodziły tragedję, ucie- 
chy - komedję. Ta sama ewolucja odbyła się w wiekach 
średnich, w kt6rych teatr nowożytny powstał z misteryj pa- 
syjnych. 
48. Misterja greckie są w swej istocie wstajemniczeniami. 
Niekt6re, jak eleuzyńskie, były pod opieką Państwa. Wydaje 
się, że misterja, trwające jeszcze w epoce klasycznej, są jedynie 
przeżytkami, bo początkowo dopuszczenie każdego osobnika 
męskiego do kultu jego szczepu obejmowało pr6by, przekazanie 
gest6w lub formuł pod pieczęcią sekretu. Przedmiotem tych kul- 
t6w pierwotnych było wywieranie działania pobudzającego 
na jakieś zjawisko przyrodzone; nawet w misterjach epoki kla- 
sycznej, obok wtajemniczenia, które winno zapewnić zbawienie 
osobnik6w, znajdujemy obrzędy magiczne w interesie po- 
wszechnym, przeznaczone do wywoływania urodzajności p61. 
W Eleuzys takim obrzędem jest połączenie boga i bogini (Ha- 
desa i Persefony), kt6rych owoc symboliczny, kłos, zżęty 
w milczeniu, był podawany przez hierofanta wstajemniczo- 
nym. 


II. 
WŁOSI I RZYMIANIE. 


I. Religja rzymska jest starą religją italską, wzrosłą ra- 
czej, niż zmienioną, w biegu dwunastu wiek6w przez nabytki 
z Etrurji, z Grecji właściwej i z kraj6w Wschodu. 
2. Jedyny lud, kt6rego władzy Rzym był uległ, Etrusko- 
wie, nie narzucili mu swej religji; Rzym otrzymał od nich nie-
>>>
106 
mai tylko fałszywą naukę auspicj6w czyli wr6żenia przez roz
 
patrywanie wnętrzności, może r6wnież boginię Minerwę i ideę 
Rady bog6w. Bardzo przeniknięta wpływami helleńskiemi, 
Etrurja przekazała Rzymowi raczej idee Grek6w, niż własne. 
Tak naprzykład nie znajdujemy u Rzymian śladu boga-cywi- 
lizatora etrUskiego, Tagesa, kt6ry przyszedł na świat z bia- 
łemi włosami. Zresztą charakter ciemny i mistyczny religji 
etrUskiej, gdzie dobadujemy się pierwiastk6w wschodnich, nie 
nadawał się na to, żeby pociągać starych Rzymian. 
3. Około roku 1200, lub nawet wcześniej, Sycylja i Wło- 
chy południowe były nawiedzone przez Kreteńczyk6w; legen- 
da prowadzi na Sycylję i do Kum budownika labiryntu 
z Knossos, Dedala, a Wirgiljusz nazywa Kretę "kolebką" ludu 
rzymskiego. Nauka nowoczesna stwierdza ze swej strony ana- 
logję między kultami Krety, Arkadji i Rzymu, między insty- 
tucjami religijnemi, przypisywanemi pobożnemu kr610wi Nu- 
mie, a temi, kt6re umieszczano we Włoszech południowych, 
pod patronatem filozofa Pitagorasa. Jeżeli legenda ó Trojań- 
czyku Eneaszu, przybywającym do Lavinium i zakładającym 
Albę, nie zdaje się wytrzymywać krytyki, nie jest tak samo 
z legendami o Ewandrze Arkadyjczyku i o Etolczyku Diome- 
desie, kt6rym opowiadania Grek6w kazały przybijać do 
Włoch. Jest więc prawdopodobne, że na samem zaraniu hi- 
storji, Włochy środkowe podległy wpływom, przybyłym 
z Grecji i z wysp Archipelagu, być może nawet z wybrzeży 
Fenicji, skąd żeglarze handlowali z Etruskami. 
4. Podstawa italska religji jest nadewszystko znana z ry- 
tuałów i legend świętych. Posiadamy fragmenty pieśni salij- 
skich i pieśni arwalskich; rytuał bractwa umbryjskiego w Igu- 
vium został zachowany w siedmiu długich napisach; w koń- 
cu mamy kalendarze świąt, do kt6rych F asti Owidjusza do- 
starczają doskonałego komentarza (na sześć miesięcy roku), 
oraz znaczne wyciągi z wielkiego dzieła Warrona o rzeczach 
boskich (około 50 przed Chr.). Warron był zarazem erudytem 
i teologiem;' jego teologja nie ma nic naukowego, ale zapoży- 
czenia, kt6re św. Augustyn i gramatycy rzymscy poczynili
>>>
10 7 
u Jego erudycji, należą do najcenniejszych resztek starożyt- 
ności. 
S. Animizm włoski odr6żnia się od animizmu Greków nie- 
obecnością wszelkiej wyobraźni. Stworzył mniej bog6w i b0- 
giń, niż potęg, numina bez węzłów genealogicznych, bez histo- 
rji. Dla nas są to niemal tylko imiona, kt6rych jałowa buj- 
ność jest mało pouczająca. Rzym musiał tern więcej przybierać 
sobie legend o bogach greckich, im mniej ich wydobył z wła- 
snego zasobu. 
6. "Niema miejsca bez genjusza" pisze Serwjusz, i ten sam 
gramatyk, z natchnienia Warrona, m6wi, że specjalni bogowie 
czuwają nad wszystkiemi czynnościami życia. Ci bogowie 
tworzą długie listy epitet6w, niedoskonale uosobionych, kt6re 
figurowały w litanjach lub modlitwach: Cuba pilnowała 
dziecka, spoczywającego w łóżku, Abeona uczyła je chodzić, 
Farinus m6wić. Każdy mężczyzna miał Genjusza, każda ko- 
bieta junonę; za Cesarstwa oddawano cześć genjuszom cesa- 
rzy i m6wiono nawet o genjuszach bog6w. Genjusze p61 i do- 
mu nazywali się Lares; lar /amiliaris był genjuszem, ogniska 
i rodziny; oddawano cześć później larowi cesarskiemu. Penaty 
były gen jusze śpiżarni (penus). Genjuszami umarłych były 
manes (oznaczające "dobrych", zapewne przez eufemizm), 
przedmioty czci rodzinnej par excellence; zanim zamieszki- 
wały mogiły nazewnątrz dom6w, służyły za opiekun6w sa- 
memu domowi, ponieważ umarli byli pierwotnie grzebani pod 
ogniskiem. LaTflJY i Lemury są tej samej natury, co Many, lecz 
uważane raczej za wrogie; są to duchy, kt6re trzeba uspoka- 
jać ofiarami lub trzymać zdaleka sztukami czarodziejskiemi. 
7. Państwo, za przykładem rodziny, miało także swoje Pe- 
naty, kt6rych kult był obchodzony w kwiątyni Westy, straż- 
niczki ognia, to znaczy ogniska publicznego. To ognisko nie 
miało nigdy gasnąć; dziewice, zwane Westalkami były usta- 
nowione do jego obsługi. Małżonki ognia, należały doń w ca- 
łości i nie mogły wyj
ć za mąż, aż otrzymały odprawę. Te, co 
się dawały uwieść, były grzebane żywcem i .skazywane na 
śmierć głodową.
>>>
108 


8. Z klasą genjusz6w bez żadnej legendy, produkt6w ani- 
mizmu i dążności do abstrakcji, wiążą się uosobienia takie, jak 
Zbawienie, Fortuna, Młodość, kt6rych nie brakuje w mitologji 
greckiej, lecz kt6remi rzymska jest przeładowana. Odwroty 
monet, bitych za Cesarstwa, tworzą prawdziwe muzeum zim- 
nych abstrakcyj. 
9. Przedmiot materjalny, gdzie przebywa duch, jest to fe- 
tysz. Rzym pierwotny miał fetysze, zamiast bałwan6w. Lan- 
ca była pierwszym obrazem boga -wojny, krzemień - Jowi- 
sza. Fecjałowie zabijali wieprza krzemieniem dla zawarcia 
przymierza, podobnie jak dla wypowiedzenia wojny ciskali 
lancę na terytorjum nieprzyjacielskie. Tajemniczy przedmiot, 
zwany Palladium Rzymu, przypominający mniej lub więcej 
typ Minerwy zbrojnej (Pallas), był fetyszem, powierzonym 
straży Westalek; opowiadano p6źniej, że został sprowadzony 
z Troi przez Eneasza. 
10. Legendy rzymskie, kt6re Tytus Liwjusz i Dionizy 
z Halikarnasu podają jako historję, poświadczają charakter 
święty figowca, cebuli, bobu. Były drzewa, tworzące gaje 
święte, jak gaj Braci Arwalskich i bogini z Nemi. Pomiędzy 
zwierzętami najbardziej szanowanym był wilk. Stowarzysze- 
nie tego drapieżcy z Marsem w charakterze "ulubionej ofiary" 
nie pozostawia wątpliwości co do pierwotnej natury tego bo- 
ga. Wilk to służył za przewodnika Sam nitom, szukającym 
terytorjum, gdzieby się osiedlili, a ci Samnici nazywali sie- 
bie Hirpi lub Hirpini, to znaczy "wilki". Romulus i Remus, 
synowie wilka Marsa i wilczycy Silvji (leśnej), są karmieni 
przez wilczycę. Stary bcSg Sylwan (leśny) jest prawdopodobnie 
początkowo wilkiem; uchodził p6źniej za myśliwca na wilki 
i nosił, jako odzienie, sk6rę wilka. 
II. Koń, kt6rego składają w ofierze i rąbią na sztuki 
w Rzymie w październiku, nie jest mniej boskim od białego 
byka, zabijanego na Ferjach łacińskich, kt6rego kawałki dzielą 
pomiędzy miasta Lacjum. 
12. Rzymianie utrzymywali, iż, chowając gęsi na Kapi- 
tolu, oddawali hołd czujności tych ptak6w, kt6re odwr6ciły
>>>
1°9 
atak nocny Ga1l6w; jest to p6źne wytłomaczenie zwyczaju, 
opartego na charakterze świętym gęsi. Kura, którą Bretończy- 
cy wyspiarscy z czas6w Cezara hodowali jeszcze, jak gęś, nie 
śmiąc się nią żywić, była zar6wno święta w Rzymie: świad- 
kiem rola odgrywana przez święte kurczęta we wróżeniu; na- 
wet w czasie kampanji dawano im jeść, a jeśli odmawiały, 
należało się bać niepowodzeń. Wszystkie zwierzęta wr6żeb- 
ne epoki klasycznej są starożytnemi zwierzętami świętemi; to- 
tem jest opiekunem i przewodnikiem szczepu. T ak rzecz się 
ma r6wnież z wilkami, dzikami i orłami, któr
 wieńczyły 
sztandary rzymskie. Tacyt wiedział jeszcze, że zwierzęta 
sztandarowe były święte. Z pewnością są w tem tylko prze- 
żytki totemizmu, ale niepodobna zaprzeczyć ich pochodzeniu. 
R6wnież istnienie rodzin rzymskich, zwanych Porcii, Fabii 
etc., tłomaczy się z łatwością, jeśli przyjmiemy, że dzik i b6b 
(porcus, laba) były totemami i mitycznymi przodkami tych 
klan6w. Pitagorejczycy poczytywali jako zbrodnię jeść lub na- 
wet deptać ziarno bobu. W Rzymie, gdzie wierzono, że Numa 
był uczniem Pitagorasa, cześć bobu zostawiła ślady, w szcze- 
g61ności w starej ceremonji Lemuraliów: ojciec rodziny, oba- 
wiający się Lemur6w, rzuca boby za plecy, ażeby te demony 
je zjadły i zostawiły w pokoju jego domownik6w. 
13. Słowo łacińskie sacer odpowiada ściśle tabu, bo zna- 
czy zarazem poświęcony i nieczysty. Wszystko, co jest sacrum 
jest wyłączone z powszechnego użytku; kiedy się m6wi o czło- 
wieku "niech będzie sacer", to ma znaczyć, że winien być od- 
cięty od społeczeństwa, wygnany lub uśmiercony. Czyni się 
przedmiot lub istotę świętą przez obrzędy zwane consecratio; 
odświęca się go przez t. zw. pro/anatio, słowo, kt6re począt- 
kowo nie zawiera w sobie bynajmniej pojęcia bezbożności. Są 
dni tabu, kiedy nie trzeba nic przedsiębrać; kalendarz nazy- 
wa je ne/asti, ponieważ nie można wtedy wymawiać (Jari) 
słów sakramentalnych kultu i sprawiedliwości; dni, gdy to 
jest dozwolone, zwane są /asti. W czasie świąt (Jeriae) wszel- 
ka praca jest zawieszona; pewni bogowie nie powinni być na- 
zywani. Kapłan Jowisza, flamen dialis i jego żona /laminica
>>>
110 


byli poddani licznym i uciążliwym tabu; flamen nie powinien 
ani jeść ani dotykać ziarna bobu, ani dotykać konia, ani no- 
sić pierścienia, który by nie był pękniętym, ani chodzić po win- 
nicy. Łup na nieprzyjacielu jest tabu; zatykano go długo w po- 
święcanym punkcie Kapitolu, na skale Tarpejskiej. i to nagro- 
madzenie puklerzy i oręża zrodziło legendę o dziewicy T ar- 
pei, zmiażdżonej pod stosem oręża za to, że wydała Kapitol 
nieprzyjacielowi. W epoce klasycznej łup wojenny jest zawie- 
szony na dębach świętych, na murach świątyń i dom6w; 
z wyjątkiem wypadku ostatecznego niebezpieczeństwa nikt nie 
może go dotykać. Nosi bowiem ciężar przekleństw, kt6re by- 
ły wygłoszone na początku wojny przeciw nieprzyjacielowi. 
14. Prawdziwe imiona b6stw były tabu, ponieważ ich od- 
słonięcie pozwoliłoby "wywoływać" b6stwa. Dlatego to zna- 
my gł6wnie epitety, które pełnią funkcję imion boskich. Rzym 
nawet miał imię sekretne, używane w najbardziej uroczystych 
wezwaniach; było tak dobrze strzeżone, że go nie znamy. 
I s. Najstarożytniejsze prawodawstwo świeckie Rzymu, 
zwane prawem Dwunastu Tablic, jest bardzo surowe dla ma- 
gji; idzie o magję złoczynną, mającą na celu szkodzenie bliź- 
niemu. Ta czarna magja nie przestała być powściąganą, a jed- 
nak praktykowaną; państwo uciekało się do niej jedynie wte- 
dy, kiedy formuły wyklęcia miały być wygłaszane przeciw 
buntowniczemu obywatelowi lub przeciw wrogowi. Ale magja 
sympatyczna jest samą zasadą kultu. Dla otrzymania deszczu 
rzucano manekiny do Tybru; dla uczynienia kobiet płodnemi 
kapłani, zwani Luperkami (żbikami), uderzali je paskami, być 
może z koźlej albo wilczej sk6ry. Stary Katon, tak wrogi in- 
nowacjom, pozostawił nam moc formuł magicznych, z kt6rych 
rolnictwo i medycyna robiły użytek i mniemały wyciągać 
korzyść. 
16. Pierwsza świątynia, zbudowana w Rzymie, za Tark- 
winjusza I-go była świątynią Jowisza Kapitolińskiego, siedzi- 
bą trzech b6stw, Jowisza, Junony i Minerwy, kt6re utworzyły 
triadę kapitolińsk4. Aż do tej epoki, przez 170 lat, Rzym 
m6wi Warron, nie miał ani świątyń, ani obraz6w. Słowo
>>>
III 


templum W języku archaicznym nie oznaczało budowli, lecz 
plac poświęcony, o granicach, wytkniętych przez augur6w 
w widokach pewnych aktów religijnych. 
17. Około roku sso przed Chr. panteon rzymski zaczął się 
ustalać. Jowisz, b6g nieba i grzmotu, jest zarazem opiekunem 
Rzymu i str6żem wiary zaprzysiężonej; Mars czyli Quirinus 
jest bogiem wojny; Faunus bogiem hodowli trzód. B6g o po- 
dw6jnem obliczu, Janus, posiada świątynię, kt6rej bramę 
otwiera się z rozpoczęciem wojny; albowiem ten bóg czujny ma 
rzekomo wychodzić z wojownikami. M6wiliśmy już o Weście, 
bogini ogniska. Ten pierwszy panteon był zmodyfikowany 
przez utożsamienie bog6w rzymskich z greckimi, co zda je się, 
że było dokonane przed rokiem 200. Dwunastu bog6w wyli- 
czają te dwa wiersze Enniusza: 
J uno, Vesta, Minerva, Ceres, Diana, Venus, Mars, 
Mercurius, Jovis, Neptunus, Volcanus, Apollo. 
Jovis (Jupiter) jest bogiem niebieskim indo-europejskim. Zeus 
pater; Apollo został zapożyczony od Grek6w, Minerwa od 
EtrUSk6w; inne b6stwa odpowiadają tylko w przybliżeniu bo- 
bogom greckim, Hestji, Demetrze, Artemidzie, Aresowi etc. 
Wenus, prosta abstrakcja, oznaczająca pragnienie - jej imie- 
nia brakuje na starożytnych spisach b6stw łacińskich - zo- 
stała wyciągnięta na światło dzienne, kiedy wypadło znaleźć 
odpowiednik do Afrodyty greckiej. kt6rą legenda o Eneaszu 
miała uczynić prarodzicielką Rzymian. 
18. Dwunastu wielkich bog6w, kt6rym ofiarowano czasem 
uczty czyli lectisternia, byli uważani za "radę" boską 
(di consentes). Grubej roboty kopje posąg6w drewnianych 
tych bog6w, kt6re istniały na forum, przechowały się nam na 
ołtarzu galIo-rzymskim z Mavilly (departament C8te-d'Or). 
Widać tam Dianę, trzymającą węże, jak bogini z Knossos na 
Krecie i stara Artemida arkadyjska; nie jest to motyw sztuki 
klasycznej greckiej. Widać tam r6wnież Marsa, wyobrażone- 
go jak Mars etruski, i Merkurego ze skrzydłami na grzbiecie, 
podług modelu r6wnież etruskiego, a nie greckiego. Ale naj- 
ciekawszą figurą jest postać Westy, zakrywającej sobie oczy
>>>
112 


rękoma dla uniknięcia dymu ogniska, w postawie, jakiej Owi- 
djusz użycza obrazom Westy w pewnej świątyni w Albie i ja- 
ką zaznacza, nie rozumiejąc jej znaczenia. 
19. Rzymianie przybrali sobie nietylko legendy mitologicz- 
ne Greków, ale ich opinje, dotyczące początku świata i życia 
zagrobowego. Na tym ostatnim punkcie mieli koncepcje ludo- 
we, które przetrwały. Pewien b6g świata piekielnego, Orcus, 
połykacz trup6w, być może wilk początkowo, został orco 
Włoch6w, ludojadem naszych baśni. Pluton rzymski, Dis pa- 
ter, jest wyobrażany z młotkiem, jako zabijacz umarłych, 
prawdopodobnie na wz6r Charona etruskie
o, raczej kata, niż 
przewoźnika. Ponieważ Dispater ukazuje się także przybra- 
nym w sk6rę wilczą, skłaniam się do widzenia w nim innej 
postaci wilka piekielnego. W literaturze legendy greckie wzię- 
ły g6rę, ale nie wydaje się, żeby znalazły wiele kredytu: Lu- 
krecjusz je lekceważy, a Juvenalis nam m6wi, że za jego cza- 
s6w jedynie najmniejsze dzieci, te, kt6rych nie dopuszcza się 
jeszcze do kąpieli publicznych, wierzą w świat podziemny 
i w łódź Charona. 
20. Obrzędami żałobnemi były kremacja i grzebanie, kt6re 
od III-go wieku Cesarstwa zmierzało do wyłącznego pano- 
wania pod wpływem religij wschodnich. Małe dzieci nie po- 
winny były nigdy być palonemi, lecz powierzanemi ziemi, 
skąd, jak wierzono, odradzały się w nowem ciele. Kilka in- 
nych śladów pewnej nauki o metempsychozie przegląda w re- 
ligjach ludowych Włoch. 
21. Kult urzędowy jest rytualizmem pozytyWnym i su- 
chym, ściśle zespolonym z życiem politycznem. Skoro religja 
jest sprawą państwa, a nie uczucia, nie może być starcia mię- 
dzy czynnikiem duchowym a doczesnym. Trzy wielkie kolle- 
gja kapłan6w, przełożonych nad kultem publicznym, są to 
pontifexowie, decemwirowie ofiar i augurowie. Collegium 
pontificum obejmowało, opr6cz pontifex6w, kr61a ofiar, na 
kt6rym spoczywały starożytne funkcje kapłańskie kr61a, da- 
lej flamin6w i westalki. Nazwa pontifex odnosi się oczywi- 
kie do budowy most6w (ponti-/ex); ale czy idzie o pierwsze
>>>
II} 
mosty, przerzucane przez Tyber, jak Pons Sublicius, czy o mo- 
sty daleko starożytniejsze, co w kwadratowych mieścinach 
Włoch przedhistorycznych przekraczały rowy, napełnione wo- 
dą, które je zabezpieczały? Pontifexowie prezydowali całemu 
kultowi narodowemu i mieli, pr6cz tego, nadzór nad kultem 
prywatnym, ofiarami dla umarłych, małżeństwami. Głową 
Collegium pontificum był niegdyś kr61, poczem był nią Ponti- 
fex Maximus; od Augusta do Gracjana wszyscy cesarze kazali 
sobie nadawać tę godność, i nawet Konstantyn, protektor chry- 
stjanizmu, zechciał być w nią przyobleczonym. 
22. Decemwirowie (p6źniej kwindecymwirowie) ofiar są to 
kapłani bog6w cudzoziemskich i obrządku greckiego. Na au- 
gurach spoczywa obowiązek wr6żenia z lotu ptaków; aruspi- 
kowie na żądanie pontifeks6w rozpatrują wnętrzności zwie- 
rząt ofiarnych. Inne kollegja mniejszego znaczenia, ale zupeł- 
nie tak samo szanowane, czuwały nad kultami Marsa (Saljo- 
wie), bóstwa Dea Dia (Arwalowie), Fauna Luperka (Luper- 
kowie). Salijowie czyli skoczki, flaminowie Marsa, trzymali 
straż ancilów czyli puklerzy świętych, z kt6rych pierwszy, 
wzór dwunastu innych, spadł z nieba do pałacu Numy. Zna- 
my formę tych puklerzy, identyczną z formą puklerzy 
w kształcie 8 z epoki minosowej; w tem widać znowuż w Rzy- 
mie królewskim wpływ Grecji przedhistorycznej. 
23. Pewne kulty były poruczane rodom (gentes) i bractwom 
publicznym lub prywatnym. Korporacje zawodowe miały cha- 
rakter religijny i kult wspólny. Kollegja, zwane żałobnemi, 
miały za przedmiot zapewniać swym członkom przyzwoity 
pogrzeb; wyrażono przypuszczenie, że pierwsi chrześcijanie 
utworzyli stowarzyszenie tego rodzaju dla wykonywania swe- 
go kultu pod ochroną praw. 
24. Przy składaniu ofiar tysiączne szczeg6ły dziecinne, jak 
płeć i kolor zwierząt ofiarnych, były drobiazgowo ustalone 
przez rytuały. Zeby poświęcić zwierzę ofiarne bogu, posypy- 
wano ofierze głowł mąką poświęcaną i solą. Zwierzę ofiarne 
było w ten spos6b ubóstwionem, upodobnionem bogu przed- 
wstępnym obrzędem; a zatem, w rzeczywistości, ofiarowano 
Orpheus I 


....
>>>
114 
boga, rozglądanie za
 wnętrzno
ci było tern bardziej poucza- 
jącem, że dotyczyło wnętrza ciała boskiego. Te praktyki są 
babilońskie i być może przeszły z Babilonu do Etrurji, po- 
czem z Etrurji do Rzymu. Jak w Babilonji, nadewszystko wą- 
trobę zwierzęcia ofiarnego poddawano badaniu. Ofiarą gł6w- 
ną była ofiara wieprza, owcy i byka; porządek, w kt6rym 
wyliczone są te zwierzęta, i kt6ry poświadcza stare słowo, 
oznaczające tę grupę zwierząt ofiarnych (suovetaurilia), jest 
godnem uwagi, bo ważność religijna wieprza, to znaczy dzi- 
ka, jest w nim wskazana bardzo wyraźnie. 
2S. Tarkwinjusz II, zwany Pysznym, uchodził za nabyw- 
cę ksiąg sybillińskich, strażniczek przeznaczeń Rzymu, kt6re 
,_ były powierzone decemwirom, i kt6rych się radzono w waż- 
nych okolicznościach z polecenia Senatu. Zginęły w 8.1 przed 
Chr. w pożarze Kapitolu; nowy zbi6r został wtedy sporządzo- 
ny w Azji i w Egipcie. To niewiele, co wiemy z tych ostat- 
nich tekst6w, stwierdza, że to były przeważnie wiersze grec- 
kie, sfabrykowane przez Zyd6w hellenizujących, pełne prze- 
słoniętych pogr6żek przeciw Cesarstwu; to właśnie tłomaczy, 
że Stylikon w przededniu wielkich klęsk nakazał je zniszczyć 
(około 40S). Wyrocznie sybillińskie, kt6re posiadamy, krą- 
żyły swobodnie i były cytowane, jako teksty natchnione, przez 
kilku Ojc6w Kościoła; są jeszcze przytaczane w liturgji kato- 
lickiej pogrzebu (teste David cum Sibylla). Są to nie mniej 
w znacznej części fałszerstwa drugiego stopnia, przer6bki ju- 
deo-chrześcijańskie tych przer6bek żydowskich, kt6re ufor- 
mowały urzędowe księgi sybillińskie; nienawiść Rzymu wy- 
raża się tam bez miary, jak w Apokalipsie Sw. Jana. 
26. W zbiorze (zar6wno fałszerskim) wyroczni, spalonych 
w roku 82, kilkakrotnie mniemano znajdować poradę wpro- 
wadzania do Rzymu b6stw helleńskich i budowania im świą- 
tyń. Dioskurowie byli w ten spos6b przyjęci przez kult ofi- 
cjalny w 488, Apollo około 430, Asklepios (Eskulap) około 
290. Wielka Macierz azjatycka z Idy, Cybela, przybyła z Pes- 
synuntu do Rzymu w 204. W epoce Mitrydatesa udano się po 
krwiożerczą boginię z Komany w Kappadocji, upodobnion
>>>
lIS 
do BeUony (wojowniczej) italskiej, z jej orszakiem egzaltowa- 
nych kapłanów, derwiszów kręcących się i wyjących, których 
nazwano fanatici (od /anum; świątynia). Tym sposobem fa- 
natyzm, kt6ry tak mocną odrazą napełniał Rzymian, uczynił 
sw6j wjazd do Rzymu pod auspicjami Senatu; z czasem miał 
w Rzymie prosperować aż nadto. 
27. Kiedy sam nie u;mował inicjatywy w tym względzie, 
Senat niepokoił się wprowadzaniem nowych kult6w, nie przez 
nietolerancję religijną, lecz przez obawę, że te bractwa mogły- 
by pokrywać stowarzyszenia polityczne. Przez to tłomaczy 
się prześladowanie, skierowane przeciw Bakchanaljom (186 r.). 
Te obrzędy Dionizosa, bardzo rozpowszechnione we Włoszech 
południowych, zdobyły w Rzymie wielką klientelę, kobiet na- 
dewszystko. Zarzucono na podstawie fałszywych świadectw 
zapłaconych, że ich ceremonje były pretekstem do wyuzda- 
nia i zbrodni wszelkiego rodzaju; Bakchanalje zostały zabro- 
nione we Włoszech; tysiące mężczyzn i kobiet ukarano śmier- 
cią za uczestnictwo w nich. W rzeczywistości Senat zechciał 
osłabić hellenizm włoski w momencie, gdy mu się wydawał 
zagrażającym nazewnątrz; zbrodnie, przypisywane wtajemni- 
czonym, są nie mniej produktem wyobraźni, jak te, kt6remi 
Rzymianie z doby Cesarstwa obarczyli chrześcijan, a chrze- 
ścijanie z kolei przypisali schizmatykom i niewiernym. Jeżeli 
kapłani Bakchusa byli illuminatami lub oszustami, Senat 
Rzymski użył przeciw nim polityki morderc6w. 
28. Mimo tych surowości, po kt6rych nastąpiły inne, kul- 
ty cudzoziemskie zalały Włochy i znalazły tam wielki kredyt 
u tłum6w; odpowiadały potrzebom żarliwości i pobożności 
mistycznej, kt6rych nie mogły zaspokoić kulty urzędowe. Nie- 
- tylko zaiste kapłani tych kult6w byli sceptyczni - dwaj au- 
gurowie, mawiał Katon Młodszy, nie mogą patrzeć na siebie 
bez śmiechu, - ale byli to funkcjonarjusze, przełożeni nad 
pewnemi obrzędami, kt6rzy, spełniwszy swe zadanie, nie tro- 
szczyli się więcej o nic. Co za r6żnica z kapłanem wschodnim, 
kt6ry udaje się wprost do wiernego, nazywa go swym bratem 
i traktuje go stosownie do tego, obudza i podsyca uniesienia 


, 


..
>>>
" 


J 


116 


jego pobożności, naucza go ekstazy, nadziei lepszego świata, 
rezygnacji na niedolę życia ziemskiego! Ci kapłani wędrowni 
znajdowali klientelę zapewnioną w ludności cudzoziemskiej, 
niewolniczej, lub poprostu ubogiej, zasilanej ciągłą imigracją 
z kraj6w Wschodu. Juvenalis się skarży, że Orontes syryjski 
przelał swoje wody do Tybru; m6gł był powiedzieć to samo 
o Nilu, Jordanie i Halisie. Niedoskoncrle zhellenizowane, z wy- 
jątkiem wybrzeży, Azja Mn. i Egipt pozostawały dwoma wiel- 
kiemi krajami religijnemi świata starożytnego. Cesarstwo rzym- 
skie napełniło się czcicielami Attisa, Izydy, Ozyrysa, Serapisa, 
Sabaziosa, Zeusa Dolichena, Mitry. Najniezwyklejsze prakty- 
ki, nacechowane ciemnym mistycyzmem, zastąpiły zimne i su- 
rowe zwyczaje rzymskie. W ofierze taurobolium, kt6ra stano- 
wi część kultu Cybeli, kapłan zabijał byka, kt6rego krew prze- 
sączała się przez otwory podłogi na głowę tego, co składał 
ofiarę i co wierzył, że w ten spos6b się ub6stwia. Nadarem- 
nie August i Tyberjusz przedsięwzięli środki przeciw kultom 
egipskim, nadaremnie wielu cesarzy prześladowało astro- 
log6w chaldejskich i syryjskich. Kaligula upoważnił kult Izy- 
dy w Rzymie, Commodus dał się wtajemniczyć do misterj6w 
Mitry, a zabobon wschodni zainstalował się w samym pałacu 
Cezar6w, gdy Bassianus, kapłan Czarnego kamienia z Emezy, 
został cesarzem pod imieniem Elagabala (218). 
29. Elagabal nie był wyjątkiem. Dynastja cesarzy syryj- 
skich, od Septym jusza Sewera (193 - 23 S), otworzyła narozcież 
bramę kultom wschodnim, faworyzowanym przez nabożność 
cesarzowych. Sami cesarze nie byli wrodzy wierzeniom, kt6re 
pochlebiały ich instynktom despotycznym; kult cesarzy ub6- 
stwianych czyż nie był od samego początku cesarstwa zapoży- 
czeniem, poczynionem u Wschodu? Do tego się przyłączała 
tendencja zabobonna do godzenia, do stapiania religij w tej 
myśli, że mogłoby być coś dobrego we wszystkich bogach. Ale- 
ksander Sewcr zgromadził w swojej kaplicy prywatnej obra- 
zy Apollonjusza z Tjany, Orfeusza i Jezusa; myślał nawet 
o zbudowaniu świątyni bogu Zyd6w. Postępy chrystjanizmu, 
zaszczepionego w Rzymie mniej więcej od roku so, były tak
>>>
117 
szybkie w tej epoce, że idące w ślad za niemi prześladowanie, 
dzieło nadewszystko cesarzy wojskowych, przyśpieszyło tylko 
rozwiązanie przesilenia na korzyść partji czynniejszej i, przy- 
najmniej w miastach, najliczniejszej. 
30. Jest godnem uwagi, że kulty Gallji, Germanji, nawet 
Afryki p6łnocnej (z wyjątkiem Egiptu), znalazły mało przy- 
chylności w Rzymie. Jedyne b6stwo gallijskie, kt6re w nim 
stało się popularnem, dzięki konnicy legjon6w, zaciąganej 
w Gallji, jest Epona, opiekunka koni. Uzasadnienie tego faktu 
winno być szukane w świecie niewolnik6w i wyzwoleńc6w. 
Gallowie, Germanowie i Afrykanie byli używani w przed- 
siębiorstwach rolniczych; ludzie ze Wschodu, i kobiety wscho- 
dnie, bardziej subtelni, obyczaj6w łagodniejszych, przywiązy- 
wali się do rodzin, propagowali tam swe idee i nawracali swe 
panie, jeśli nie pan6w. Trzeba dodać, że Wschód posyłał bez- 
ustanku na Zach6d zapalonych misjonarzy. W tej liczbie był 
Apollonjusz z Tjanv (t 97), kt6ry utrzymyWał, że był ucz- 
niem Braman6w z Indyj. i o kt6rym Filostrat w III wieku 
napisał budującą biografję, pełną cud6w; mniemano, że miał 
intencję przeciwstawić tego cudotw6rcę Jezusowi. 


. 


. 


. 


31. Stara religja była już tak zgrzybiała za czas6w Ceza- 
ra, i;e dziwimy się widząc, iż trwa jeszcze przez cztery wieki. 
To wytrwanie przy życiu winna jest swemu charakterowi po- 
litycznemu i narodowemu. Cześć b6stw rzymskich stała się 
formą patrjotyzmu, nadewszystko od reakcji, wprowadzo- 4 
nej przez Augusta. Sam wolny myśliciel, jak Cezar, wysilał 
się dla zwalczenia wywrotowych tendencyj, by przywrócić 
szacunek przeszłości i znalazł, jako pomocnych w swem przed- 
sięwzięciu, ludzj poważnych, jak Wirgiljusz i Tytus Liwjusz, 
nawet epikurejczyk6w, jak Propercjusz, Horacy i Owidjusz. 
Eneida, kt6ra stała się epopeją narodową Rzymu, jest poema- 
tem religijnym; Dekady Tytusa Liwjusza, Carmen saeculare 
Horacego, Fasti Owidjusza natchnione są tym samym duchem 
i udają, z braku wiary, rodzaj pobożności. Tron szuka opar-
>>>
" 


118 
cia na ołtarzach; z panowania Augusta właśnie datuje typ 
człowieka "prawomyślnego", kt6ry w nic nie wierzy, ale po- 
syła swych służących na mszę. Nakoniec, kult publiczny, od- 
dany cesarzom, szczeg61niej cesarzom zmarłym i ub6stwionym, 
kt6rego przykład dał był Senat, wznosząc świątynię Cezaro- 
wi, został dołączony do kultu Bogini Romy i stał się w pro- 
wincjach, jakby formułą religijną lojalizmu. Właśnie dlatego, 
że odmawiali przyłączenia się do tego kultu, Zydzi i Chrześci- 
janie byli zawsze podejrzani dla władzy; chrześcijanie byli 
niemi tem więcej, że nie stanowili szczątk6w pokonanego na- 
rodu, ale państwo w państwie. "Jesteśmy wczorajsi, pisał Ter- 
tuljan około roku 200, a już napełniamy świat; pozostawiamy 
wam tylko wasze świątynie". 
32. Poganizm grecko-rzymski, zanim umarł, został oży- 
wiony przez astrologję babilońską. Rodzaj panteizmu słonecz- 
nego. o wyglądzie zarazem naukowym i mistycznym, zastą- 
pił, nawet w kla
ach wyższych, cześć starych bog6w. Astro- 
logja pogrążyła w zapomnieniu bardziej nieokrzesane tryby 
wr6żenia i przyczyniła się do milczenia wyroczni. Już za Au- 
gusta poeta Maniljusz wyłożył był doktryny astrologiczne: 
w III j IV wieku całe wyższe towarzystwo pogańskie szalało 
za niemi. Było to, og6łem biorąc, zastosowanie idei powszech- 
nej syrnpatji; władzę najwyższą przypisywano gwiazdom, 
kt6re z wysokości niebios panują i rządzą 
wiatem. Następ- 
stwem tej doktryny był fatalizm, pozostały endemicznym na 
Wschodzie, i z kt6rego sam chrystjanizm, z ideą łaski, wziął 
swoją cząstkę. Zeby wyrwa
 się z pod przymusu horoskopu, 
trzeba było magji wyrafinowanej, pseudouczonej, co szła w pa- 
rze z astrologją urzędową i z tą, kt6rą uprawiali pokątni 
astrologowie. Wszystko to, jak wykazał p. Franz Cumont, 
przyczyniło się raczej do sprzyjania chrystjanizmowi, niż do 
wstrzymania jego postęp6w, bo, z jednej strony, astrolog ja 
ostatecznie dyskredytowała starożytne kulty i obrzędy naro- 
dowe, a z drugiej, zmierzała do monoteizmu przez przeważa- 
jące miejsce, jakie wyznaczała w systemie świata Bogu niebie- 
skiemu, objawiającemu się przez słońce.
>>>
119 
33. Historja doktryn filozoficznych nie należy do nasze- 
go przedmiotu; ale niepodobna nie powiedzieć słowa o szko- 
łach mistycznych, w szczeg61ności o neoplatonizmie, kt6re, po- 
cząwszy od Aleksandryjczyka Plotyna (t 290), a nadewszyst- 
ko od jego ucznia Porfirjusza Ct 30S), służyły nieświadomie 
rozpowszechnieniu chrystjanizmu przez nadużywanie kon- 
konstrukcyj dogmatycznych i przez sw6j wrogi stosunek do 
racjonalizmu. Akcja tych szk6ł była równoległą do działania 
religij wschodnich i astrologji, kt6rych wpływowi zresztą pod- 
legły. To też racjonalizm stał się rzadkim już od drugiej poło- 
wy II wieku; już Plutarch Ct 140) jest nawp6ł mistykiem. 
Wiek XVIII-ty wyobraził sobie, że Juljan i Konstantyn byli 
politykami nie wierzącymi, jeden wrogim, drugi przychylnym 
chrześcijaństwu; byli to, w rzeczywistości pobożni: jeden miał 
nabożeństwo do Słońca, drugi do wszystkich religij, od kt6- 
rych mÓgł się spodziewać swego zbawienia, zachwianego przez 
długi poczet zbrodni. Chrystjanizm nie miał okazji do trium- 
fowania nad pogan izmem rzymskim urzędowym, umarłym 
lub bezkrwistym oddawna, ale nad innemi religjami wschod- 
niemi, swemi wsp6łzawodniczkami. Pochodząc z profetyzmu 
żydowskiego, przewyższał je prostotą i czystokią; te właśnie 
zalety zapewniły mu zwycięstwo i pozwoliły trwać aż do na- 
szych dni. 


Wszystkie kwest je, dotyczące religij Grecji i Rzymu, są 
traktowane w Dictionaire Saglio, w Real-Encyclopaedie Pauly- 
Wissowa, a nadewszystko w Lexicon der M ythologie Roschera 
(od 1882). 
I. I. - Famell, Cults 0/ the Greek states, 4 tomy, 1896- 
1907; P. Decharme, Mythol. de la Grece, II wyd., 1886; 
O. Gruppe, Griechische Mythologie, 1906 (kapitalne); P. Sten- 
gel, Griech. Sakralalterthumer, II wyd., 1899; J. Harrison, 
Religion 0/ ancient Greece, 1905; Themis, social origins ot 
Greek religion, 1912; R. Petazzoni, La religione nella Grecia, 
1921; J. Girard, Le sentiment religieux en Grece, 1869. 
2. - Decharme, Traditions religieuses des Grecs, 1904, 
(por. Cumont, Journ. des Sav., 1908, str. II).
>>>
$.. 
;\ J 


120 


3. - Hogarth, Aegean religion, w Encycl. Hastingsa, 
t. I (1908); Evans, The palace 0/ Minos, t. I., 1921; Glotz, La 
civilisation egeenne, 1923; R. Dussaud, Civilisations prehel- 
leniques, II wyd., 1914. 
4. - S. R. Les deesses nues dans l' art oriental (w Chron. 
-d'Orient, t. II). 
7. - Artemida a bogini z wężami: S. R., Cultes, III, 
str. 210. 
9. - G. d'Alviella, Migration des symboles, 1891; P. Sa- 
rasin, Swastika Tmd Triquetrum, 1921. 
I S. - De Visser, Die nicht menschengestaltigen Goetter 
der Griechen, 1903; C. Botticher, Baumcultus der Hellenen, 
18 S6. 
17. - Fustel de Coulanges, La cite antique, 186S (liczne 
wydania); E. Rohde, Psyche, II wyd., 1898; Dieterich, Ne- 
kyia, 1893. 
20. - Leda i Dioskurowie: S. R., Cultes, t. II, str. 42. 
22. - Burnet, Early Greek philosophy, 1892. O orfizmie, 
A. Lobeck, Aglaophamus, 2 tomy, 1829; zobacz także arty- 
kuły Orpheus, Gruppego i Monceaux w Roschera, Lex., i Sa- 
glio, Dict.; S. R., Cultes, t. II, str. 8 S (śmierć Orfeusza). O Za- 
greusie, Dubois w Saglio, Dict.; S. R., Cultes, t. II, str. 66; 
Formuły orfickie: Tamże, t. II, str. 123, i Jane Harrison, Pro- 
legomena to the study 0/ Greek religion, 1903 (teksty i dom. 
kompletne). 
26. - Akteon: S. R., Cultes, t. III, str. 24; Hippolit: 
t. III, str. S4; Faeton: t. IV, str. 4S; Prometeusz: t. III, str. 68. 
28. - Foucart, Les mystere d'Eleusis, 1914; Loisy, Les 
mysteres paiens et le mystere chretien, 1919; Brillant, Les my- 
steres d'Eleusis, 1920; De Jong, Antik. Mysterienwesen, 1909 
(por. Cultes, t. V, str. 72 i nast.); Reitzenstein, Hellenistische 
M ysterienreligionen, 1909. 
30. - Hubert, art. Ma
ia w Saglio. 
33. - Syzyf w Piekłach: S. R., Cultes, t. II, str. 159. 
35. - P. Foucart, Assoc. relig. chez les Grecs, 1873. 
36. - M. Croiset, Aristophane et les partis, 1906 (wy- 
tłomaczenie procesu Sokratesa należy do mnie). 
37 i nast. - Zobacz dzieła o starożytno
ciach greckich 
S
hoemanna, Gardnera etc.; G. Meautis, Rech. sur le pythago- 
Ttsme, 1922. 
43. - Bouche-Leclercq, Hist. de la divination, 4 tomy
 
1 8 79- 1 8 8 1.
>>>
121 


44, 4S. - Deubner, De incubatione, 1900; Lechat et De- 
frasse, Epidaure, 1896; P. Stengel, Op/erbrauche der Griechen, 
1910; Eitrem, Opferritus und Voropfer, 1915. 
47. - A. Mommsen, Heortologie, 1883; Feste der Stadt 
Athen, 1898; M. P. Nilson, Griechische Feste, 1906; Foucart, 
Le Culte de Dionysos en Attique, 1904. 
II. lo - Wissowa, Relig. der Romer, II wyd., 1912; W. 
Fowler, Relig. experience 0/ the Rom., 1911; Toutain,Cultes 
paiem dam l'Empire mmain, 1907 i nast. 
2. - Art. Etrusci, w Pauly-Wissowa i w Saglio. 
6. - Art. Indigitamenta, w Saglio. 
7. - R. Caf;nat, Les Vestales (w Con/. Guimet, 19 06 , 
str. 61); S. R., Cultes, t. III, str. I9I (o Weście). 
IS. - Lupercalia: Rev. arch., 1922, II, str. 353 (A. M. 
Franklin). 
23. - M. Besnier, Les catacombes de Rome, 19 08 , str. 44. 
24. - W. Fowler, The Roman /estivals (epoka republi- 
kańska), 1899. 
27. - Bachanalje: S. R., Cultes, t. III, str. 2J4. 
28. - H. Graillot, Le culte de Cybele, 1912. 
29. - Cumont, Religiom orientales dam le paganisme 
romain, 1907; Astrology and religion, 19 12 . 
30. - S. R., Epona, 189S, i Cultes, t. IV, str. J4. 
31. - G. Boissier, Religion romaine, d'Auguste aux Anto- 
nim, 2 tomy, 1884; Beurlier, Le culte imperial, 1891. 
32. - BolI, Sphara, 1903; Cumont, dzieła cytowane (29); 
Bouche-Leclercq, Astrologie grecque, 1899. 


,
>>>
, 


ROZDZIAŁ CZWARTY. 


CELTOWIE, GERMANOWIE, SŁOWIANIE. 


L Podboje CeIt6w. Pierwsi mieszkańcy GalIji. SztUka jaskiniowa; jej pochodzenie 
magiczne. Kości, powleczone czerwoną ochrą. Dolmeny, menhiry i kromlechy. 
Kult siekiery. Rzadkośt bałwan6w. Cześć g6r, rzek, drzew; jemioła z dębu. Cześć 
zwierząt i przeżytki totemizmu. T aJ", zdobyczy wojennej; tAJ", wojowniczc. 
Fsus, Teuta[CS i Taranis. Jowisz z kołem. Dispater. b6g z młotkiem. Ogmios. 
Matki czyli Matrony. Triady celtyckie. Bogowie celtyccy a bogowie rzymscy. 
Imiona i epitety. Kult cesarski. 
wiątynie. Druidzi i ofiary. Wiara w życie 
przyszłe. Upadek druidyzmu; druidyzm w Irlandji. Mitologja irlandzka. Prze- 
żytki religij celtyckich. 
n. Religja Gennan6w podług Cezara. Cześć słońca. Księżyc. utożsamiony 
z Djaną. Religja German6w podług Tacyta. Dni tygodnia. Bogowie Genna- 
n6w. Cześć Marsa i Merkurego. Cześć Herkulesa. Bo
e. Czarownice. Ani- 
mizm. Zwierzęta święte. Cześć konia. Królowie a kapłani. Bałwany. Inninsul. 
Obrzędy pogrzebowe. Islandja i Norwegja. Poezje Skald6w i runy. Edda; 
poezja i mitologja W1king6w. VolMsp.; Zmierzch bo26w. Pocmata anglosaskie 
i germańskie Wieków SrednicIt. 
ID. Religja Słowian podług Prokopa. Jowisz słowiański. B6g-koń. Bałwany 
o kilku głowach. 
 trz6d. B6g Trajan. Czarny b6g. Nimfy. Bogowie do- 
mowi. Drzewa Jwięte. Cześć umarłych. Demony żarłoczne a zarazy. 


I. 
CELTOWIE CZYLI GALLOWIE. 


I. Celtowie, o kt6rych m6wią historycy klasyczni, są zdo- 
bywcami, co, przybywszy z prawego brzegu Renu, zawład- 
nęli kolejno Gallją, częścią Niemiec, wyspami Brytańskiemi, 
Hiszpanją, p6łnocą Włoch, doliną Dunaju; niekt6re z ich 
szczep6w wojowniczych przeszły aż do Azji Mniejszej i za- 
jęły w niej prowincję, kt6ra im winna swą nazwę (Galacja). 
Ci Celtowie, Gallowie czyli Galaci nie zawojowali kraj6w pu- 
stynnych; wszędzie znaleźli ludność starożytniejszą, od kt6- 
rej przyjęli cywilizację, a zapewne r6wnież pojctcia religijne. 
Określić, co do nich dodali, jest rzeczą niemożliwą; być mo- 
że, nie dodali nic wielkiego. Kiedy sict m6wi o religjach celtyc-
>>>
12 3 
kich, nie trzeba więc zapominać, że się rozumie przez to reli- 
gje, kt6rych pierwiastki istotne są z pewnością wcześniejsze od 
Celt6w historycznych, i kt6re możnaby r6wnie dobrze nazwać 
liguryjskiemi, iberyjskiemi, lub nawet, nie okrdlając bliżej, 
zachodnio-europejskiemi. 
2. W epoce mamuta i renifera, piętnaście lub dwadzidcia 
tysięcy lat przed naszą erą, Gallja miała już artyst6w, kt6rzy 
w prowincji Perigord i w rejonie Pirenejów rzeźbili i rytowali 
postaci zwierząt, malowali je na ścianach swych jaskiń. Te 
zwierzęta nie są byle jakie: są w ogólności jadalne, są pożą- 
dane; drapieżnych prawie niema. Niekiedy przedstawiano 
zwierzę, przeszyte strzałami, w przewidywaniu szczęśliwego 
polowania, lub raczej w pojęciu, iż rzeczywistość zastosuje się 
do obrazu. Jest to ta sama koncepcja, kt6rą odnajdujemy 
w Wiekach Srednich, kiedy się rzuca urok na nieprzyjaciela, 
przebijając szpilką jego wizerunek, wykonany w wosku. 
3. Chwytamy tu magiczne początki sztuki, mającej na celu 
przyciągnąć rodzajem czarowania zwierzęta, kt6remi żywi się 
szczep. Jest bardzo prawdopodobne, że te zwierzęta były to- 
temami rozmaitych klan6w, że jaskinie były widownią cere- 
monji totemicznych, i że przedmioty z rog6w renifera, ryto- 
wane lub rzeźbione, kt6re nazywają buławami, grały rolę ma- 
giczną w kulcie. 
4. Niekt6re grobowce, sięgające wstecz do epoki czwarto- 
rzędowej, i wiele innych mniej dawnych, dostarczyły szkiele- 
t6w, kt6re, obrane z ciała na powietrzu przed ostatecznem 
pogrzebaniem, zostały powleczone warstwą czerwonej ochry. 
Ten zwyczaj spotyka się, począwszy od Hiszpanji aż do Ro- 
sji; skonstatowano go też w Oceanji i w Ameryce Południo- 
wej. Odpowiada z pewnością pewnemu pojęciu religijnemu, 
skoro czerwień jest kolorem życia przez przeciwstawienie do 
blado
ci 
mierci. Znajdujemy r6wnież głowy, oddzielone od 
tułowia, być może z obawy "upiora". W ten spos6b tłoma- 
czy się osobliwe odkrycie, dokonane w Medjolanie w 386, 
grobowca, zawierającego dwa wielkie szkielety, pozbawione
>>>
12 4 
gł6w i malowane na czerwono. Sw. Ambroży, wtedy biskup 
Medjolanu, uwierzył i wpoił wiarę, że to byli męczennicy 
chrześcijańscy z cza
6w Nerona, Gerwazy i Protazy, jeszcze 
pokryci krwią, kt6rą ich kaźń roztoczyła, jak gdyby krew, 
materja organiczn;ł, mogła była się zachować wraz ze swym 
kolorem przez trzy wieki! To rzekome znalezienie ciał mę- 
czennik6w, było wyzyskiwane jako cud na korzy
ć interes6w 
katolickich, zagrożonych wtedy przez sektę, kt6ra się powo- 
ływała na Arjusza, i kt6rą protegowała cesarzowa Justyna. 
s. W epoce kamienia gładzonego, Gallja, Hiszpanja i Wy- 
spy Brytańskie pokryły się dolmenami, menhirami, kromlecha- 
mi. Dolmeny, olbrzymie groby z surowych kamieni, poświad- 
czają cześć zmarłych; świadczą r6wnież o panowaniu arysto- 
kracji kapłańskiej, do
ć potężnej, by narzucić uciążliwe pra- 
ce tłumowi. Dolmeny zawierają przedmioty zbytku i użytku, 
oręż, amulety, świadectwa wierzeń o życiu zagrobowem, po- 
dobnych do wierzeń Grek6w i Rzymian. Pomiędzy amuleta- 
mi są krążki, zapożyczone z czaszek, trepanowanych przed 
śmiercią lub po niej, a kt6re umieszczano czasami w innych 
czaszkach. Niekt6re dolmeny są zamknięte płytą przedziura- 
wioną; jest to osobliwo
ć, kt6rą się spotyka także w dolmenach 
Krymu, Syrji, Indyj, i kt6ra może mieć pewien związek z pc- 
rjodycznem "wychodzeniem" duch6w. Menhiry nie wydają 
się cmentarzami, ale zwiastują często sąsiedztwo dolmen6w 
i, kiedy stoją szeregiem w wielkiej liczbie, tworząc koła 
(kromlechy) lub aleje, zaznaczają położenie lub granice tery- 
torjum 
więtego, przeznaczonego wyłącznie do spełniania ob- 
rzęd6w religijnych. Odosobnione, przypominają kamienie sto- 
jące, siedziby ducha praojcowskiego lub boga (betyle), o kt6- 
rych mowa w Bibl ji i u autor6w greckich. Menhiry dziś jeszcze 
są przedmiotem kultu ludowego, kt6ry Ko
ci6ł mniemał uczy- 
nić niewinnym, ustawiając na nich krzyże. Ten kult jest po- 
świadczony już od epoki rzymskiej tekstem Cezara, kt6ry na- 
zywa menhiry "podobiznami Merkurego", oraz egzystencją 
pewnego menhira w Kernuz w Bretan ji, na kt6rym figury bo- 
g6w były wyrzeźbione wypukło około pierwszego wieku.
>>>
12 5 
6. Kilka pomników z wielkich kamieni, mianowIcIe 
w Bretanji i Irlandji, noszą znaki charakteru religijnego: sie- 
kiery, węże, linje zakręcone, które są podobne do zgięć pal- 
ców u ręki. W tej epoce, kiedy metale były rzadkie lub nie- 
znane, siekiera gładzona była przedmiotem użytku, ale, jak 
wiele oręży u ludów starożytnych i nowożytnych, była także 
przedmiotem kultu i być może talizmanem pr Leciw pioruno- 
wi. Cześć siekiery jest poświadczona w Babilonji, w Azji 
Mniejszej, na Krecie, w Rzymie; istniała również w Gallji. 
Siekiery są wyryte na ścianach grot cmentarnych z Petit-Mo- 
rin (departament Marny), gdzie ukazuje się również. w wypu- 
kło-rzeźbie obraz grubej roboty bóstwa żeńskiego. Nieco póź- 
niej, ku początkowi wieku bronzu, znajdujemy, mianowicie 
w departamencie A veyron i w departamencie T arn, posągi 
pierwotne, rodzaj menhir6w o podobieństwie ludzkiem, które 
przedstawiają kobiety nawp6ł ubrane; zestawiono je z bał- 
wanami kobiecemi Archipelagu. Jednakowoż są to rzadkości; 
przedstawianie kształtu ludzkiego nie rozwinęło się w Gallji 
przed podbojem rzymskim. Około 280 wódz gallijski Bren- 
nus wyśmiewał bałwany z marmuru i bronzu, kt6re widział 
przed świątynią delficką. Czyżby należało wnioskować o ist- 
nieniu zakazu religijnego, analogicznego do istniejącego do- 
tąd u starozakonnych i muzułman6w? Skoro starożytni ze- 
stawiali doktrynę Druid6w czyli kapłan6w gallijskich z nauką 
Pitagorejczyk6w, kt6rzy zakazywali bałwan6w, jest możliwe, 
że druidyzm ponosi odpowiedzialność za prawie całkowitą 
nieobecność posąg6w w starożytnej Gallji od połowy wieku 
bronzu. Widzieliśmy już, że "podobizny Merkurego", o kt6- 
rych m6wi Cezar, są według wszelkiego prawdopodobieństwa, 
tylko menhirami, analogicznemi do słup6w świętych, które 
Grecy nazywali hermami. 
7. Z całej literatury religijnej Celt6w, kt6ra zresztą była 
raczej ustną, niż pisaną, nie pozostaje nam ani wiersza; nasze 
wiadomości, wypływające z tekst6w klasycznych, z pomnik6w 
figuralnych i z napis6w, datują prawie wszystkie z epoki 
Gallji rzymskiej. Jeśli się jednak odrzuci to, co jest rzymskie- 


.
>>>
126 


go, i odwoła do nauk pomocniczych, jak etymologja imion 
osób i miejsc, dochodzi się do utworzenia sobie dosyć wyraź- 
nego pojęcia o kultach Gallji przed podbojem. Te religje były 
bardzo urozmaicone, w swej istocie miejscowe; nie było reli- 
gji jedynej, r6wnie jak rządu zcentralizowanego. Dodajmy, 
że kulty pierwotne Gallji, jak i wszystkich innych kraj6w, 
były pochodzenia animistycznego i totemistycznego; antropo- 
morfizm rozwinął się w niej dopiero późno. 
8. Gallowie czcili wysokie g6ry, Wielkiego św. Bernarda, 
Donon, Puy de Dome. Rzeki i źr6dła były święte w ich 
oczach. Podług pewnego tekstu, zresztą spornego, pewien 
Gallijczyk z III w., Virdomar, miał się podawać za potomka 
boga - Renu, Rhenogenos. Niektórzy Gallowie, mieszkańcy 
wybrzeży tej rzeki, pogrążali w niej swych nowonarodz0- 
nych; jeśli utrzymywali się na powierzchni, uchodzili ze swej 
strony za potomków Renu, protegowanych przez wsp6lnego 
przodka i, co za tem idzie, syn6w prawowitych. Jest to jedna 
z tych ordalij, które średniowiecze zachowało pod nazwą sq- 
dów bożych. Wiele rzek i źr6deł nosiło nazwę "boskich", stąd 
częstość imion, jak Diva i Divonna. Źr6dła gorące były sie- 
dzibami genjuszów, zwanych Bormo lub Borvo (co znaczy 
"wrzący"), skąd nazwy Bourbon, Bourbonne, Bourboulle, etc. 
Czynność źr6deł tryskających podsunęła wyobrażenie zwie- 
rzęcia świętego: był to byk, albo koń, albo daniel. Byk stał 
się atrybutem Apollina, boga uzdrawiającego i słonecznego. 
Imię bogini konnej, Epona, oznaczające "źr6dło końskie" 
(epos, ona), daje się ściśle por6wnać do nazwy źr6dła na Par- 
nasie, kt6re wytrysnęło za sprawą konia Apollina, Pegaza 
(Hippokrene, od hippos i krene). 
9. Były w Gallji lasy święte, złożone szczeg6lniej z dęb6w, 
kt6rych drzewa ochraniał szacunek religijny. Te lasy służyły 
za miejsca zgromadzeń, za świątynie; ich "duchy" były przed- 
miotem czci: takiemi są Abnoba, Czarny Las, i Arduinna, Las 
Ardeński. Dąb był tak czczony, iż pewien autor grec
- czyni 
zeń boga najwyższego, Zeusa Gallów. Jemioła dębu szypułko- 
wego, kt6ra jest rośliną dosyć rzadką, była zbierana z wielką 


.
>>>
127 
ceremonją przez Druid6w, odzianych w suknie białe; odci- 
nali ją sierpem złotym, po złożeniu w ofierze bogom białych 
byk6w i zbierali ją w tkaninę również białą. Dzisiaj jeszcze 
jemioła czyli mistletoe jest przedmiotem zabobonnego szacun- 
ku w Anglji. Inna roślina, środek przeciw chorobom bydła, 
winna była być zbierana na czczo, levą ręką; ten, co ją zbie- 
rał, nie powinien był na nią patrzeć. W rejonie Pirenej6w znaj- 
dujemy ofiarowania łacińskie bogu Dębowi szypułkowemu, bo- 
gu Bukowi, Sześciu Drzewom; znamy także Marsa Buxenusa, 
to znaczy boga bukszpanu świętego, utożsamionego, nie wiemy 
dlaczego z Marsem rzymskim. 
10. Cześć zwierząt, ważniejsza jeszcze, pozostawiła liczne 
ślady. Naprzód, w samych imionach szczep6w: T auryskowie 
są ludźmi Byka, Brannowikowie - Kruka, Eburoni - Dzika 
(albo Cisa?). Dalej w wielu imionach miast i osobnik6w: T ar- 
visium, miasto Byka; Lugudunum, kt6re byłoby pag6rkiem 
Kruka; Deiotarus, Byk boski; Artogenos, potomek Niedźwie- 
dzia. Po trzecie, mamy sztandary gallijskie, uwieńczone wyo- 
brażeniem dzika. Odwroty monet, bitych w Gallji, począw- 
szy mniej więcej od roku 2S0, noszą wyobrażenia koni, by- 
k6w, dzik6w, kt6rych charakter święty jest niezaprzeczony. 
Widzieliśmy już, że bogini Epona była kobyłą, nim została 
stajenną; jest także mowa o bogu ogierze, Rudiobus, kt6rego 
wielkie wyobrażenie z bronzu, bez jeźdźca, było znalezione 
koło Orleanu z figurami dzika i jelenia. 
II. Istnieją liczne małe bronzy, przedstawiające byki 
o trzech rogach (a więc nadprzyrodzone); mamy także dzika 
z bronzu o trzech rogach. Kiedy antropomorfizm przeważył 
w Gallji, utożsamiano zwierzęta święte z bogami i odtąd 
przedstawiano zwierzęta w towarzystwie bog6w, albo figuro- 
wano bog6w z rogami lub sk6rami zwierząt. T ak, bogini 
Artio (niedźwiedzica), znaleziona koło Bernu, wyobrażona 
jest obok niedźwiedzicy; bogini analogiczna do Djany rzym- 
skiej, odkryta w Ardennach, jedzie na dziku; bóg gallijski 
z ołtarza w Reims, między Apollinem a Merkurym, ma rogi 
jelenie; b6g z rogami, wyrzeźbiony na pewnym ołtarzu z Pa-
>>>
128 


ryża, jest nazwany w napisie Cernunnos, to znaczy "rogaty". 
Wyjątkowo na ołtarzach z epoki rzymskiej zwierzę święte 
jest jeszcze wyobrażane samo: tak np. byk z trzema ż6rawia- 
mi (napis: T arvos Trigaranus) z ołtarza, odkrytego w pary- 
skiej Notre-Dame. Mimo, że analogiczna płaskorzeźba odko- 
pana została koło Trewiru, niewiadomo na pewno, co zna- 
czy byk z trzema ż6ra;iami; ale jest rzeczą pewną, iż ż6ra- 
wie były nie mniej święte od byka,. bo ż6rawie są wyobrażo- 
ne, jako emblemata religijne, na puklerzach gallijskich, pomię- 
dzy rzeźbami trjumfalnemi łuku z Orange. 
12. Na pewnym ołtarzu z I-go wieku po Chr., gdzie przed- 
stawiono dwunastu bog6w rzymskich, jest wyrzeźbiony wąż 
o głowie barana, kt6ry musi być jednym z wielkich bog6w 
gallijskich; to samo zwierzę fantastyczne spotyka się gdziein- 
dziej, jako atrybut Merkurego: dow6d, że pr6bowano p6ź- 
niej utożsamić go z tym bogiem, po upodobnieniu go naprz6d, 
jak się zda je, z Marsem. 
13. Z totemizmu wypływają zawsze zakazy pożywienia. 
Nie mamy ich w Gallji właściwej, chyba wielką odrazę Cel- 
t6w do jedzenia koniny; ale Brytańczycy wyspiarze z czas6w 
Cezara hodowali kury, gęsi i zające, nie śmiąc ich jeść. Cha- 
rakter święty koguta, kury i kurczęcia są poświadczone 
w Gallji i we Wło
zech wieloma zwyczajami; przypomnijmy 
sobie święte kurczęta augur6w rzymskich, kurki naszych 
dzwonnic, od kt6rych mają rzekomo odwracać pioruny. Gęi 
była święta na Kapitolu w Rzymie. Co do zająca, wiemy, że 
się nim posługiwano w samej Brytanji dla poznawania przy- 
szłości, to znaczy, jako zwierzęciem wr6żebnem; ot6ż zwie- 
rzęta wr6żebne, jak zwierzęta sztandarowe, są zawsze, na po- 
czątku przynajmniej, totemami. 
14. Pomiędzy innemi zakazami czyli tabu, kt6re przewa- 
żały w Gallji, są dwa, co zasługują na wzmiankę. Zdobycz 
na nieprzyjacielu była nietykalna; czyniono z niej stosy, do 
kt6rych nikt pod karą śmierci nie śmiał się dotknąć; innemi 
razy rzucano ją do jezior, jak słynne skarby, kt6re Rzymia- 
nin Cepion wyłowił ze staw6w Tuluzy: świętokradztwo, kt6re
>>>
12 9 
odpokutował wkr6tce porażką i śmiercią. Osobliwy zakaz, 
kt6ry należy do klasy tabu majestatycznych, zabraniał dziecku 
zbliżać się do swego ojca zbrojnego; wynikało sąd, że młodzi 
ludzie byli wychowywani w rodzinach cudzoziemskich lub 
przez Druid6w, zwyczaj dziwaczny, który trwał długo w Ir- 
landji, i kt6rego odległy przeżytek możnaby widzieć we fran- 
cuskiej i angielskiej praktyce internat6w. 
I S. Już m6wiłem o niektórych b6stwach galIi jskich, co, nie 
mając r6wnoważnych w Grecji i Rzymie, mogą być uważane 
za krajowe. 
Oto kilka innych przykład6w. Na tym samym ołtarzu, od- 
krytym w Notre-Dame w Paryżu, gdzie pojawia się byk 
z trzema ż6rawiami, znajdujemy boga-drwala, zwanego Esus, 
w towarzystwie bog6w rzymskich Wulkana i Jowisza. Ten 
Esus jest wzmiankowany przez Lukana (około roku 60), we- 
sp6ł z Teutatesem i Taranisem: są to, według poety, trzej 
bogowie krwiożerczy, wymagający ofiar ludzkich. Mniemano, 
że ci trzej bogowie stanowili tr6jcę wsp61ną Celtom; w rze- 
czywistości, a ustęp z Lukana to stwierdza, są to b6stwa, 
czczone przez kilka plemion na p6łnoc od Loary, między in- 
nemi przez Paryzj6w. Esus (Hesus) mógłby być spokrewniony 
z łacińskiem herus, dawniej hems (pan); Teutates jest "bogiem 
grodu"; Taranis bogiem grzmotu. Dlaczego Esus jest drwalem? 
Niewiadomo. 
16. W dziejach sztuki galIo-rzymskiej Jowisz ukazuje się 
niekiedy niosącym koło lub z kołem u stóp; to koło wyobraża 
zapewne słońce. Na ołtarzach pirenejskich znajdujemy koło, 
złączone z krzyżem gammowym, kt6ry, jak się zdaje, r6wnież 
wyobrażał w GalIji słońce lub ogień. 1.osiadamy k6łeczka 
z bronzu, kt6re służyły za amulety i odpowiadają temu same- 
mu pojęciu. Jeszcze dzisiaj, w czasie świąt polnych sw. Jana 
(24 czerwca), koło płomieniste wyobraża słońce; toczą je ku 
sąsiedniej rzece i zanurzają, być może, by służyła za wspomo- 
życiela ogniowi niebieskiemu. 
17. Druidowie nauczali, że Gallowie mieli, jako wsp6lne- 
go przodka, boga piekielnego lub nocnego, kt6rego Cezar na- 
Orpheus 9
>>>
13 0 
zywa Dispater. Ten b6g, kt6rego istnieją liczne wyobrażenia, 
jest przedstawiany odzianym sk6rą wilczą, trzymającym na- 
czynie i młotek o długim trzonku. Młotek przypomina po- 
dobny u Charona etruskiego. Płaskorzeźba z Saarburga w Lo- 
taryngji dowodzi, że jednym z epitet6w tego boga gallijskiego 
był Sucellus, oznaczający "dobrze walącego". Sk6ra wilcza ka- 
że się domniemywać, że ten b6g nocny był pierwiastkowo wil- 
kiem, drapieżnikiem, co żeruje i czyni spustoszenia w nocy. 
W epoce rzymskiej utożsamiano go także z bogiem Silvanus 
(ldnym), kt6ry uchodził za myśliwca na wilki, a sam był 
dawniej wilkiem. Tak więc Gallowie, lub przynajmniej część 
Gallów, mieli legendę narodową, identyczną z legendą Rzy- 
mian: jak Romulus, byli "dziećmi wilka", i właśnie może dla- 
tego Arwernowie nazywali siebie braćmi Latyn6w. 
18. Lucjan (około 170) m6wił o pewnym Herkulesie cel- 
tyckim, imieniem Ogmios, przedstawianym z rysami starca 
białowłosego, noszącego sk6rę lwią, maczugę, łuk, i ciągną- 
cego za sobą łańcuszkami z bursztynu i złota wielkie mn6stwo 
wiernych; łańcuch jest zawieszony u języka boga, kt6ry uosa- 
bia w ten spos6b krasom6wstwo. Ogmios jest epitetem, spo- 
krewnionym z imieniem Ogmego, kt6ry w Irlandji uchodzi 
za WYI)alazcę pisma oghamicznego. Herkules Ogmios, kt6re- 
go obraz Lucjan lub autor, za kt6rym idzie, m6gł widzieć 
u Allobrog6w (w Delfinacie), był "bohaterem cywilizatorem"; 
kilka tekstów każe _ myśleć, w istocie, że rola analogiczna 
była przypisywana Herkulesowi celtyckiemu, założycielowi 
Alez ji. 
19. Pomniki dają nam poznać boginie-matki, naog6ł zgru- 
powane po trzy, kt6re się nazywają Matres lub Matronae i no- 
szą epitety miejscowe bardzo urozmaicone, celtyckie lub ger- 
mańskie. Odpowiadają czarodziejkom z folkloru celtyckiego, 
o nazwie, kt6rej forma łacińska /atae 1, jest do nich niekiedy 
stosowana w napisach. 
20. To ugrupowanie b6stw po trzy, zdaje się, że było 


I Po francusku fits.
>>>
13 1 
W zwyczaju u Celt6w. M6wiliśmy już o Esusie, Taranisie 
i Teutatesie, o bogu rogatym między Apollinem a Merkurym; 
na wielu pomnikach spotyka się boga o trzech głowach, utoż- 
samionego później z Merkurym, a zdającego się streszczać 
w sobie triadę. Triada była także formułą religijną; tak Dio- 
genes Laercjusz przypisuje Druidom ten potrójny przepis: 
"Czcij bog6w, nie czyń złego, bądź dzielnym". Rodzaj lite- 
racki triady jest bardzo rozwinięty u Brytańczyk6w Walji; 
uczeni miejscowi, w XVIII w., sfabrykowali długie litanje, 
ułożone z triad filozoficznych i moralnych, wedle kilku wzo- 
r6w, które im były znane z tradycji. Z drugiej strony, wielu 
bog6w gallijskich tworzyło z boginiami nie triady, lecz pary; 
tak więc Sucellus jest stowarzyszony z Nantosveltą, Merkury 
z Rosmertą, Borwo z Dainoną, Apollo z Sironą, Mars z Ne- 
metoną. Nie wiemy, czy te boginie były pojęte w legendzie, 
jako małżonki lub siostry bogów; nazywamy je roztropnie 
ich towarzyszkami lub paredrami. 
21. Cezar m6wi, że Gallowie są ludem bardzo zabobon- 
nym, w swej opowieści o wojnie gallijskiej nie dotyka wcale 
religji. Sam wolnomyśliciel, zlaicyzował, jeśli ta
 można po- 
wiedzieć, tę historję; Kamil Jullian miał rację zwrócić się 
przeciw wrażeniu, kt6re z niej wypływa pod tym względem. 
22. W słynnym ustępie (VI. 1]) Cezar nam podaje, że Gal- 
lowie mają o bogach mniej więcej podobne pojęcia, jak inne 
ludy; że ich bogiem głównym jest Merkury, wynalazca sztuk 
i przewodnik podr6żnych; że po nim czczą Apollina, lekarza 
chor6b, Marsa, boga wojny, Jowisza, boga nieba, Minerwę, 
kt6ra przewodniczy przemysłowi. 
Te og61nikowe twierdzenia nie powinny czynić złudzenia. 
Cezar sam m6wi (I, I), że szczepy gallijskie r6żnią się między 
sobą językiem, obyczajami i prawami; zdaje się więc przeczyć 
sobie, przypisując im ściśle okrdlony panteon pięciu bog6w. 
Pr6cz tego, jest rzeczą pewną, że utożsamienie pewnych 
bog6w gallijskich z bogami rzymskimi było wynikiem podbo- 
ju, a nie poprzedziło go. Cezar wyraził się bardzo pobieżnie 
i streścił ze względu na swych czytelnik6w rzymskich wra- 


,.
>>>
13 2 
żenie całości, kt6re zachował z religij Gallji. Znalazł w tym 
kraju wielką liczbę bogów, analogicznych do bóstw starej re- 
ligji rzymskiej, z kt6rych rozwinął się przez dob6r i pod wpły- 
wem Grecji panteon rzymski. Wskazując, a przez to samo wy- 
wołując podobną ewolucję, ugrupował b6stwa pod pięcioma 
gł6wnymi zwierzchnikami. Jego przykład był tak skutecznie 
naśladowany, że w napisach Gallji rzymskiej znajdujemy do- 
kładnie te pięć zbiorowych imion bog6w, z towarzyszeniem 
epitet6w, kt6re są czasem miejscowe, czasem charakteryzujące 
czynność bog6w krajowych. Tak więc Mars ukazuje się w tek- 
stach epigraficznych z 40 epitetami, Merkury z 20, Apollo 
z 12, Jowisz i Minerwa z kilkoma tylko. W pomnikach figu- 
ralnych Merkury znajduje się daleko częściej, niż Mars. Ten 
ostatni, reprezentujący grupę b6stw wojowniczych, był natu- 
ralnie w większej czci w epoce niepodległości celtyckiej; ale 
już od czas6w Cezara, ponieważ Gallja wzbogaciła się i uspo- 
koiła, Merkury, bóg interes6w handlowych, wziął g6rę, i jego 
znaczenie urosło tern więcej pod panowaniem rzymskiem, że 
nie był podejrzany Rzymianom. Mars celtycki był upodobnio- 
ny Marsowi 
 Kapitolu, co go czyniło nieszkodliwym, roma- 
nizowało go, gdy tymczasem poczciwy Merkury jest często 
przedstawiany jeszcze z cechami i w stroju boga gallijskiego. 
23. Cezar ma rację przypisywać Gallom Apollina lekarza: 
jest to bóg cieplic, którego imię rzymskie ukazuje się w sko- 
jarzeniu z licznemi epitetami, jak Bormo lub Borvo (wrzący); 
Grannus (błyszczący), Maponus (dziecko), Toutiorix (kr61 
grodu). Apollo norycki (z nad Dunaju) nazywa się Belenus; 
żołnierze rozpowszechnili jego cześć za cesarstwa, podobnież 
jak Grannusa, kt6rego czcił Karakalla w 21S, i bogini konnej 
Epony. 
24. Widzimy, iż mniemane imiona bog6w gallijskich, któ- 
rych znamy kilka setek, są, w rzeczywistości, tylko epitetami; 
jeśli ci bogowie mieli imiona, trzeba przypuszczać, że były 
trzymane w sekrecie. 
2 S. Organizacja religji galIo-rzymskiej na wz6r panteonu
>>>
133 
rzymskiego była skutkiem organizacji politycznej Gallji, a tak- 
że przemysłu wyrabiaczy obrazów, który się rozwinął bardzo 
szybko. B6stwa specjalnie rzymskie, jak Neptun, Venus, Tu- 
tela, Concordia, wprowadziły się do Gallji; kupcy i żołnierze 
przynieśli do niej kulty cudzoziemskie, jak cześć Izydy, Mi- 
try, Attisa, Belosa. Wszystkie te religje były dominowane przez 
kult polityczny Rzymu i Augusta, kt6ry ustanowiono w roku 
u-tym przed Chr. przy zbiegu Sa
ny z Rodanem w Lugdu- 
nie. Lojalizm Ga1l6w, jak i innych lud6w podbitych, stwier- 
dzony został r6wnież dodaniem przydomku Augustus do 
imion ich b6stw, naprzykład w formule "poświęcony Merku- 
remu Augustowi", kt6ra ukazuje się często w napisach. 
26. Podczas gdy tylko Gallja cyzalpejska i Prowancja 
miały przed podbojem świątynie, Gallja transalpejska już od 
pierwszego wieku pokryła się przepysznemi' budowlami, jak 
świątnica Merkurego Dumiasa na szczycie Puy de Dome, kt6- 
rego kolosalny posąg spiżowy był dziełem Syryjczyka Zeno- 
dora. Zbyteczne rozwodzić się tutaj nad religją galIo-rzym- 
ską; szczeg6ły, dotyczące jej organizacji, jej kapłan6w i uro- 
czystości, należą do zakresu podręcznik6w starożytności. 
· 27. Druidowie tworzyli kler narodowy gallijski; znajduje- 
my ich na wyspach Brytańskich i w Gallji, ale nie w Gallji 
cyzalpejskiej, ani w Germanji, ani w Galacji. Ich imię zdaje 
się oznaczać dru-vid, "bardzo widzący"; etymologja, łącząca 
je z nazwą grecką dębu, drus, jest zdyskredytowana. Podług 
Cezara, Druidowie pochodzili z wyspy Brytanji, i często przy- 
puszczano, że przeniknęli do Gallji w roli misjonarzy dopiero 
około soo przez naszą erą. Temu można zarzucić, że pomniki 
megalityczne poświadczają już potęgę kapłaństwa, i że ogni- 
sko stowarzyszenia druidycznego mogło się za czas6w Cezara 
znajdować w Brytanji, chociażby Druidowie nie koniecznie 
przyszli z tej wyspy w niedawnej epoce. Skłaniam się ze swej 
strony do myślenia, że druidyzm kwitnął naprz6d, w epoce 
neolitycznej, nadewszystko w Irlandji, że jego wpływ rozpo- 
starł się wcześnie na kontynencie, i że Druidowie udali się do
>>>
134 
swych wsp6łbraci z Irlandji po podboju rzymsk!m, żeby skoń- 
czyć tam, gdzie ich związek braterski wziął początek. 
28. Kler druidyczny rekrutował się z pośr6d wyboru mło- 
dzieży; nowicjat trwał 20 lat i pociągał za sobą wielkie wysił- 
ki pamięci, wobec tego, że literatura święta Druid6w była 
· ustną. Naczelnik Druidów, mianowany dożywotnio, był za- 
· stępowany drogą wyboru. Nauczanie obejmowało teologję, 
wróżenie, astrologję, fizykę. Kult wymagał, jak m6wią, ofiar 
ludzkich; w rzeczywistości, ponieważ sprawiedliwo
ć krymi- 
nalna nie była jeszcze zlaicyzowana, Druidowie przewodni- 
czyli egzekucji skazanych wedle prawa pospolitego i postępo- 
wali przy nich podług swych obrzęd6w, z kt6rych jeden prze- 
pisywał palić w pewnych czasach manekiny, gdzie były za- 
mknięte ofiary. Bywały także wtajemniczenia z pozorami 
ofiar: Druidowie wydobywali ze swych pobożnych kilka kro- 
pel krwi. 
29. Druidowie mieli monopol ofiar, tak publicznych, jak 
prywatnych; byli wolni od służby wojskowej; sądzili spory 
między ludami a prywatnymi i ekskomunikowali tych, co od- 
mawiali przyjęcia ich wyroku, wyłączając ich z udziału 
w ofiarach. Wr6żbici, czarodzieje, lekarze, Druidowie zbierali 
jemiołę dębową i zachwalali jej potęgę magiczną; przypisy- 
wali podobne moce licznym roślinom, oraz jeżowcom kopal- 
nym, poczytywanym jako jaja węży (zapewne węży świętych). 
Ich opin je o bogach źle nam są znane; starożytni posądzali 
ich, że nie wierzą w bog6w posp61stwa. Jeśli należy dać wiarę 
tekstowi irlandzkiemu l, zresztą z bardzo p6źnej epoki, Drui- 
dowie opowiadali, że trzej z nich stworzyli niebo i morze, 
skąd pochodzili bogowie; być może tkwi w tern aluzja do po- 
tęgi tw6rczej ofiary, analogicznej z tą, kt6rą znajdujemy 
w Indjach. Druidowie musieli w starożytności nauczać o me- 
tempsychozie, doktryna, kt6ra zredukowała się p6źniej do 
nauki o wędr6wce dusz ku krainie, rozsiadłej na Zachodzie; 
śmierć była tym sposobem tylko wydarzeniem między dwie- 


I Revue arch
ol.iI878. I. str. 384.
>>>
13S 
ma egzystencjami, a Gallowie byli o tem tak przeświadczeni, 
że zaciągali pożyczki, płatne w innem życiu. Według kosmo- 
gonji druidycznej, podobnej na tym punkcie do kosmogonji 
stoik6w greckich, świat, kt6ry zamieszkujemy, miał zginąć 
od wody i ognia. 
30. Druidowie i rycerze tworzą, podług Cezara dwie klasy 
wysokiego towarzystwa gallijskiego; posp61stwo nie idzie w ra- 
chubę. Cezar m6wi często o pewnym Edujczyku, imieniem 
Divitiacus, nie wspominając, iż był Druidem, kiedy tymczasem 
dowiadujemy się tego szczeg6łu z Cycerona, kt6ry chwali jego 
umiejętność wr6żb. Powiedziawszy, że Druidowie są bardzo 
potężni, Cezar nie przypisuje im żadnej roli w czasie podboju. 
Arnmian Marcellin, przekładając Greka Tymagenesa, zestawia 
stowarzyszenia druidyczne z bractwami pitagorejskiemi, co 
zawiera domyślnie nietylko analogje doktrynalne, ale pewien 
rodzaj życia we wsp61nocie. Cezar nie napomyka o tern ani 
słowa. Jest tu temat do spor6w, kt6rych nie zabrakło. Mnie- 
mam, że trzeba rozr6żniać naprz6d szlachcic6w, kt6rzy otrzy- 
mywali wychowanie druidyczne, jakim był zapewne ten Di- 
vitiacus, i włakiwe ciało kapłańskie, związane surową dyscy- 
pliną, kt6re odbywało swoje posiedzenia doroczne w krainie 
szartreńskiej. Czy ci ostatni byli żonaci? Czy żyli we wsp61- 
nocie? Nie można ani twierdzić, ani przeczyć. Ale, co wydaje 
się oczywistem, to to, iż w epoce Cezara potęga Druid6w już 
była na schyłku; Gallja nie była już teokracją." 
31. Obok Druid6w dwaj autorzy greccy wzmiankują 
o bardach, o kt6rych Cezar nie m6wi nic, lecz kt6rych odnaj- 
dujemy w Irlandji. Kapłan kultu miejscowego w Gallji na- 
zywał się gutuater. Nie jest pewne, czy były tam kapłanki, 
przynajmniej w epoce Cezara, bo prorokinie z wyspy Sena, 
czarodziejki i czarownice, mogą wybornie być tylko mitem 
poetycznym, zanotowanym przez geografa Pomponjusza Me- 
lę. Co do Druidek, o kt6rych mowa niekiedy za cesarstwa, są 
to wr6żki; nic nie dowodzi, żeby kobiety miały grać rolę 
w instytucji druidycznej przed jej schyłkiem. 
32. Ten schyłek nie wyniknął z przdladowania religijnego,
>>>
.n6 
ale z zarządzeń policyjnych, kt6remi Cesarstwo zabroniło 
ofiar druidycznych, i z założenia wielkich szk6ł rzymskich, 
jak szkoła w Autun, które pozbawiły druid6w ich uczni6w. 
Po ostatnim wysiłku za Wespazjana, z okazji pożaru Kapito- 
lu, kt6ry wydawał im się przepowiadać koniec potęgi rzym- 
skiej, Druidowie wyemigrowali do Wielkiej Brytanji, potem 
do Irlandji, gdzie się utrzymali przez cztery wieki jeszcze. 
W Irlandji zajmują miejsce u stołu obok kr616w, kt6rym wy- 
chowują dzieci; kr61 nie śmie m6wić przed Druidem; są cza- 
rownikami, wr6żbitami i radcami stanu. Nawet po triumfie 
chrystjanizmu, druidyzm irlandzki utrzymał się w obliczu 
kleru chrześcijańskiego; zanikł dopiero około s60, po opuszcze- 
niu Tary, stolicy najwyższego kr61a wyspy. 
33. To, co wiemy o Druidach irlandzkich, pochodzi z lite- 
ratury epicznej i historycznej tego kraju, przekazanej w sta- 
nie głęboko przeinaczonym w rękopisach, z kt6rych najstaro- 
żytniejsze są z XI wieku. Te teksty zachowały legendy znacz- 
nie wcześniejsze, z pewnością pogańskie, z kt6rych chciano 
wyciągnąć użytek w celu uzupełnienia niewielu posiadanych 
przez nas wiadomości, dotyczących tradycyj mitologicznych 
Celt6w. Jest rzeczą pewną, że Nuadu, kr61 o srebrnej ręce 
w legendzie irlandzkiej, może być identycznym z Marsem N 0- 
donem, znanym z napisu rzymskiego z Wielkiej Brytanji; jest 
możliwe także, iż imię boga Lug, artysty i lekarza, odnajduje 
się w nazwie genjusz6w celtyckich, zwanych (w liczbie mno- 
giej) Lugoves, i w nazwie miast, zwanych Lugdunum, jakkol- 
wiek pewien autor grecki tłomaczy słowo lug przez "kruka" 
(str. 12 7) 1. P. d' Arbois interpretował z pomocą mitologji ir- 
landzkiej pewne pomniki figuralne Gallji. Tak więc na jednej 
płaskorzeźbie z Paryża drwal byłby to Cltchulainn, co ścina 
drzewo dla zatrzymania nieprzyjaciela; byk byłby zwierzę- 
ciem boskiem, co się nazywa po irlandzku Donn, a trzy ż6- 
rawie byłyby trzema formami jednej bogini, kt6ra pod posta- 
cią ptaka przybywa uprzedzić byka o niebezpieczeństwie, co 


l LNgdunum jest prawdopodobniej .pag6rek metlisty«.
>>>
137 
mu grozi. Jednakowoż nie można powiedzieć, żeby dow6d zo- 
stał przeprowadzony; należałoby oczekiwać punkt6w stycz- 
ności daleko liczniejszych i wyraźniejszych. 
34. Epopeja irlandzka zawiera trzy cykle. Pierwszy opo- 
wiada o najeździe wyspy przez ludzi o kozich głowach, zwa- 
nych F omore. Drugi ma za przedmiot porwanie boskiego byka 
i kr6w, kt6rych jest jakby wodzem; główne osobistości są, 
kr61 Conchobar, jego siostrzeniec Cuchulainn, syn Luga 
i śmiertelniczki, mądrej kr610wej Medb (Mab Szekspira). Oby- 
czaje są nieomal takie, jak bohater6w homeryckich; wojowni- 
cy walczą na rydwanach. Trzeci cykl jest tym, co, przechodząc 
z Irlandji do Szkocji, zrodził w niej literaturę, zwaną osja- 
nicznq. Macpherson w latach 1760- I 763 ogłosił po angiel- 
sku poemata, przypisane staremu, ociemniałemu Osjanowi, 
opowiadające czyny Pingala (Pinn mac Cumail) i jego Fian- 
na czyli fenian; Osjan (Ossin) jest synem Pinna. Te poematy, 
rzekomo przełożone z gaelickiego, miały niezmierne powodze- 
nie. Goethe, Napoleon, Chateaubriand czytali je namiętnie; 
Musset i wielu innych naśladowali je; ale jest dzisiaj spraw- 
dzone, że, choć podstawa jest rzeczywiście irlandzka, wszyst- 
ko, co wiek XIX znajdował w nich wzniosłego, jest dziełem 
Macphersona. 
35. W cyklu Cuchulainn'a są pierwiastki bardzo archaicz- 
ne, kt6rych przer6bki chrześcijańskie nie doprowadziły do za- 
niku, mimo, że zatarły wszelką wzmiankę o kultach pogań- 
skich. Byk święty jest si6dmem wcieleniem świniarza bog6w, 
kt6ry był kolejno krukiem, foką, wojownikiem, widmem i ro- 
bakiem 1; jest w tern ciekawy ślad metempsychozy celtyckiej. 
Imię Cuchulainn oznacza psa "Culann'a cc , kowala, kt6remu 
Cuchulainn zabił był psa; bohater irlandzki nie powinien jeść 
psiego mięsa, co jest tabu prawdopodobnie totemiczne. Mimo 
że r6wnież pogański przez swe pochodzenie, cykl osjaniczny 
przechował mrftej ślad6w starych wierzeń; jednakowoż jest 
tam r6wnież mowa o Druidach. Tradycja pogańska jest je- 


I Rt'V1Ie 
ctltiqlle,' 1907, str. 17.
>>>
13 8 
szcze bardziej zatarta w romansach wallijskich, zwanych Ma- 
binogion 1 (wiek XII); jednakże magja i metamorfozy zaj- 
mują tam wiele miejsca. Chociaż przerobiona, ta literatura 
nie jest podrobioną. Nie tak jest z rzekomemi "misterjami 
bard6w", kt6re ogłosili sami Walijczycy w XVIII w., i kt6re 
wprowadziły w błąd Micheleta i Henryka Martin. Ostatnie 
fałszerstwo literackie, popełnione w dziedzinie celtyckiej, jest 
Barzaz-Breiz 2, opublikowane przez Hersart de la Villemar- 
que ( 18 39); wszystko nie jest tam apokryficznem, ale to, co 
tam jest interesującego, zostało wtrącone lub sfałszowane. 
3 6 . Ten pobieżny szkic religij Gallji byłby zbyt niekom- 
pletnym, gdybym nie napomknął przynajmniej o przeżytkach 
pogańskich, kt6re, pomimo zakaz6w sobor6w (począwszy od 
S67 r.) i usiłowań Kościoła, utrzymały się po wsiach francu- 
skich. Sylfy, gnomy, błędne ogniki, 'skierki, karzełki, świątki, 
chochliki, czarodziejki, wilkołaki etc., są tylomaż żywemi 
wspomnieniami przeszłości celtyckiej, a nawet przedceltyckiej; 
najpopularniejszy z wielkolud6w francuskich, Gargantua, jest 
prawdopodobnie celtyckim, i popularność, kt6rą winien Ra- 
belais'owi, jest tylko odświeżeniem. Kamienie, źródła, zwie- 
rzęta mają swoje legendy, czasami przeniknięte pierwiastka- 
mi chrześcijańskiemi, lecz kt6rych grunt pogański wciąż daje 
się poznać. Dęby poświęcane, zioła, zbierane na św. Jan, wota, 
zawieszane na gałęziach, uleczenia, doznawane w przejściu 
przez otw6r w kamieniu, lub szczelinę w drzewie, wszystko 
to z tysiącem innych wierzeń tej samej kategorji przedłuża 
aż do nas uparte złudzenia przeszłości. Kiedy wieśniacy ska- 
czą lub każą skakać swym zwierzętom poprzez płomienie ogni 
świętojańskich, praktyku ją stary obrządek celtycki, jak kiedy 
w Paryżu, w XVI wieku rzucano koty na stosy, lub gdy 
w T ours w 1900 jeszcze, palono o tej samej porze manekina 
słomianego, zwanego babouin (chochoł). Panteon rzymski 


· Mabinogi. młody bard (podług Rhysa). 
I Barzaz-Breiz, picśni bard6w bretońskich.
>>>
139 
umarł rzeczywiście, ponieważ żył zawsze tylko życiem sztucz- 
nem; ale polidemonizm starej Gallji jest zawsze żywotny, po- 
nieważ zapuścił głębokie korzenie w gruncie francuskim. 


II. 
GERMANOWIE I SKANDYNA WIo 


I. Poganizm germański przeżył o pięć wiek6w poganizm 
celtycki; jesteśmy skutkiem tego o wiele lepiej poinformowani 
o nim. Niestety, jakość naszych dokument6w - pozostawia do 
życzenia, szczeg6lniej do końcowego okresu, w którym są 
zresztą najobfitsze. 
2. Te dokumenty można sklasyfikować w trzy grupy: 
I-O teksty autor6w klasycznych, w szczeg61ności Cezara i Ta- 
cyta; 2-0 dzieła, kt6re nam dają poznać mitologję skandynaw- 
ską czyli nordyjską, Sagi i Eddy; 3-0 tradycje i zwyczaje lu- 
dowe. jedne zebrane i dostrzeżone w epoce stosunkowo nie- 
dawnej, inne znane z zakaz6w kościelnych i z rodzaj6w in- 
terrogatorj6w, kompilowanych na użytek księży, kt6rzy spo- 
wiadali German6w, nawr6conych na chrystjanizm. Pytano 
kt6rego z nich: "Czyście robili to i to lub wierzyli w taką a ta- 
ką rzecz, zachowywali ten lub tamten obrządek pogański?" 
Te podręczniki pokutne są bardzo pouczające; chwyta się tam, 
jak na gorącym uczynku, pogan izm germański w jego upor- 
czywości ludowej, przeżywający głoszenie chrześcijaństwa. 
3. Cez
r zna tylko trzech bog6w germańskich, Słońce, Księ- 
życ i Wulkana. Ponieważ b6g wojow.niczy Celt6w bywał cza- 
sami utożsamiany z Wulkanem, jest rzeczą możliwą, iż Cezar 
słyszał o Marsie germańskim, o kt6rym będzie mowa dalej. 
Cześć Słońca u German6w poświadcza bardzo starożytna 
grupa spiżowa
 odkryta na wyspie Zelandji; przedstawia 
konia, zaprzężonego do rydwanu, na kt6rym jest umie- 
szczony prostopadle wielki krążek, ozdobiony nacinaniami. 
To votum wyrobu miejscowego było z pewnością rzucone
>>>
.. 


14 0 
w bagno, aby służyć za wspomożyciela słońcu, jak białe konie, 
kt6re strącano w morze na Rodosie i gdzieindziej. 
4. Germanowie i Celtowie są zgodni w przybywaniu na 
pomoc słońcu przez zapalanie pakuł, nadewszystko w zara- 
niu wiosny i w czasie przesileń, przez wodzenie i zanurzanie 
k6ł płomienistych. Ogień ogniska jest upodobniony do słońca 
i uczestniczy w jego świętości; w razie zarazy gaszą go, żeby 
go zastąpić ogniem nowym, wydobytym przez tarcie dwóch 
kawałk6w drzewa. 
S. Księżyc został utożsamiony z Djaną Rzymian, łowczy- 
nią nocną i kr610wą sabbat6w. Jedno z pytań, zadanych przez 
Burcharda, biskupa Wormacji, w roku 1000, jest tak ujęte: 
"Czy wierzyłeś, że istnieje jakaś białogłowa, co, podobna do 
tej, którą szaleństwo posp61stwa nazywa Holda, cwałuje 
w nocy na pewnych zwierzętach w towarzystwie demon6w, 
przeobrażonych w kobiety ? To właśnie twierdzą pewne stwo- 
rzenia, oszukane przez djabła". To samo pytanie jest powt6- 
rzone w innych zbiorach, z tą r6żnicą, że Holda - F rau 
Holle lub Holde z legend niemieckich - jest tam zwana "Dja- 
ną, boginią pogan". Hold po niemiecku znaczy "życzliwy" lub 
"sprzyjający"; ale jest to eufemizm, jak ten, co kazał nazwać 
Morze Czarne "Pontus Euxinus", to znaczy "morze gościn- 
ne", lub straszliwe Eumenidy greckie "boginiami życzliwemi". 
W tekstach ludowych Holle jest genjuszem w6d i atmosfery. 
Latem w południe można ją zaskoczyć, jak Artemidę grecką, 
kąpiącą się nago w źródle; zimą ona to przyczynia padanie 
śniegu, wstrząsając puchem swej pierzyny. Ale je
 to nade- 
wszystko czarownica, kr610wa czarownic, groźna i okrutna, 
co unosi dusze dzieci, zmarłych bez chrztu. Z tego tytułu zo- 
stała jeszcze utożsamiona z Herodjadą, wnuczką Heroda, kt6- 
ra spowodowała ścięcie św. Jana Chrzciciela. Burchard 
wzmiankuje o niej w tych słowach: "Niekt6re kobiety wy- 
stępne, uwiedzione czarami demon6w, mniemają, iż w godzi- 
nach nocnych cwałują z Djaną, boginią pogan, lub z Hero- 
djadą i niezliczoną gromadą innych kobiet, i że przebywają 
niezmierne przestrzenie". W 1280 pewien biskup pisze: "Nie-
>>>
14 1 
chaj żadna kobieta nie twierdzi, jakoby cwałowała w nocy 
z Djaną, boginią pogan, ani z Herodjadą, nazywaną także 
BensoziaC. To ostatnie imię jest być może skażeniem Bona 
socia, "dobra towarzyszka«. Około 680, gdy święty Kiljan 
pracował nad nawróceniem Franków wschodnich, ich wódz 
Gozbert pytał się go z naleganiem, czy b6g, którego głosił, 
"wart był więcej od jego własnej Djany«. 
6. Tacyt, za przykładem Cezara, mówiącego o Gallach, 
utożsamia bog6w germańskich z b6stwami panteonu grecko- 
rzymskiego. Naczelnym bogiem Germanów jest Merkury: 
"Składają mu w pewne dni ofiary z ludzi. Czczą r6wnież 
Herkulesa i Marsa, ale uspakajają ich ofiarami mniej barba- 
rzyńskiemi«. Kronikarze średniowieczni mówią, że Merkury 
German6w nazywał się V odan, W oden lub Odin. Zresztą na- 
zwy, nadane dniom tygodnia, są bardzo znaczące pod tym 
względem. Używanie tygodnia o siedmiu dniach, oznaczonych 
imionami planet, było już powszechne za Cesarstwa Rzym- 
skiego przy końcu II-go wieku; Germanowie przyjęli go w IV 
wieku, podstawiając imiona b6stw germańskich, zamiast imion 
b6stw rzymskich. Wtorek, dies Martis, stał się Tuesday po an- 
gielsku (dzień Tiu lub Tyra, Marsa germańskiego); niemiecki 
Dienstag wiąże się z pewnym przydomkiem tego Marsa, 
Thingsus, kt6ry znajdujemy na dedykacjach łacińskich żoł- 
nierzy germańskich. Sroda, dies Mercurii, jest po angielsku 
Wednesday, dzień W odena; Niemcy m6wią Mittwoch, "śro- 
dek tygodnia". Czwartek, Jovis dies, angielski Thursday, nie- 
miecki Donnerstag, świadczy, że Thor czyli Donar, bóg 
grzmotu, jest identyczny z Jowiszem. Piątek, Veneris dies 
(Friday, Freytag), dowodzi, że Freya była utożsamiona z We- 
nerą. Ma się rozumieć, że te utożsamienia są mniej więcej, i nie 
oświecają nas bardzo, co do pierwotnej natury bog6w ger- 
mańskich. 
7. W Eddach Tyr-Mars jest synem Odyna-Merkurego; 
jak on, jest bogiem wojowniczym. Trzeba zaznaczyć, że imię 
Tyr (Tius po gotycku, Ziu po g6rno-niemiecku) jest etymolo- 
gicznie identyczne z Dyaus sanskryckiem, z Zeus greckiem;
>>>
14 2 
jest to więc, na początku, b6g niebieski. Co do W odena, jego 
imię, analogiczne do nazwy wiatru po niemiecku (Wind), 
wskazuje, iż był bogiem wiatru, a zapewne, dawniej jeszcze, 
bogiem duch6w i przewodnik6w umarłych na podobieństwo 
Hermesa psychopompa Greków. Wojsko duch6w, prowadzo- 
ne przez Odyna, przebiega przestworza, a hałas, kt6ry czynią, 
budzi wyobrażenie "dzikich łow6w". W nocy, kiedy dmie 
huragan, chłop m6wi jeszcze, że "dzikie łowy pędzą po nie- 
bie". Odyn jest więc zarazem bogiem powietrznym, nocnym 
i piekielnym. Jeśli się przypomni, że, podług Cezara, Gallo- 
wie uważal
 się za potomków pewnego boga nocnego, upodob- 
nionego do Plutona, trudno nie stwierdzić łączności między 
tą koncepcją celtycką a pojęciem German6w. 
8. W pewnej liczbie szczep6w Tyr-Mars musiał niegdyś 
przodować Odynowi - Merkuremu. Tak naprzykład, Tacyt 
(Annales, XIII, S7) opowiada koniec wojny między Hermun- 
durami a Kattami; wojsko zwyciężone uległo rzezi na skutek 
ślubu, uczynionego Marsowi i Merkuremu (zauważmy, że 
Mars jest wymieniony tutaj na czele). Podobnież w Historjach 
Tacyta (IV, 64) Tenkterowie zwracają dziękczynienia do 
Marsa, "pierwszego z bog6w". W wielkim kraju, kt6ry 
nie był scentralizowany, kt6ry nie miał jeszcze ani duchowień- 
stwa, ani literatury pisanej, podobne rozbieżności nie mają 
nic zadziwiającego. 
9. W rozdziale XXXIX swej Germanji Tacyt podaje opis 
ceremonij kultu Marsa. Umieszcza ich scenę u Semnon6w, 
najstarożytniejszych i najszlachetniejszych ze Swew6w. "Mają, 
m6wi nam, delegat6w, co się zgromadzają w oznaczonych 
terminach w gaju czczonym (więc żadnych budowli, przezna- 
czonych dla kultu, ale lasy święte i zgromadzenia w celach 
kultu, mające charakter polityczny). Nikt nie może wejść do 
tego gaju, nie będąc przywiązanym, znak jego zależności i hoł- 
du publicznego dla potęgi boga. Jeśli się zdarzy przypadkiem 
upaŚĆ, nie wolno być podniesionym, ani podnieść się samemu; 
trzeba wyjść, tocząc się po ziemi... W tym gaju, kolebce naro- 
du, przebywa b6stwo najwyższe". Przeglądamy w tych wier- 


.
>>>
. 


143 
szach zbyt zwięzłych pojęcie, że Germanowie uważali się za 
zrodzonych z drzew świętych, spotykane u innych lud6w, 
oraz wyobrażenie, że zetknięcie z Ziemią-Matką jest dobro- 
czynne; bo idzie widocznie o ludzi, co dają się wywrócić 
i toczą się po ziemi, nie o ludzi, co padają przypadkiem. 
Wiemy skądinąd, że u German6w dziecko nowonarodzone 
było układane na gołej ziemi, i że 
jciec je podnosił, jakgdy- 
by było w tej chwili wyszło z ziemi, wsp61nej matki śmiertel- 
nych. 
Tacyt nie powiedział, że bogiem Semnon6w był Mars; ale 
skoro Swewowie nazywali siebie Cyuvari, to znaczy czcicie- 
lami Ziu, jest prawdopodobne, że idzie właśnie o owego boga. 
10. Obok Merkurego i Marsa Tacyt odr6żnia trzeciego 
wielkiego boga, kt6rego utożsamia z Herkulesem, podczas gdy 
nie m6wi o jowiszu. jest rzeczą pewną, że ten sam bóg ger- 
mański, Thor lub Donar, był upodobniany to do jowisza, to 
do Herkulesa. Thor, w Eddach, jest groźnym wojownikiem, 
pogromcą potwor6w, mającym postawę, moc, apetyt nadzwy- 
czajne, jak Herkules; jego boski młot, Mioellnir, przypomina 
maczugę bohatera greckiego, kt6ry sam zresztą jest synem 
Zeusa, boga grzmiącego. Zdarzyło się raz Donarowi, mimo 
swej długiej, rudej brody, ubrać się po kobiecemu, jak Her- 
kules grecki; nie było to, co prawda, z posłuszeństwa dla ka- 
prysu jakiej Omfali, ale dla odzyskania podstępem swego 
młota skradzionego. 
I I. Dokumenta łacińskie wiek6w średnich przypisują wo- 
g61e Jowiszowi to, co dokumenta germańskie przypisują TĄo- 
rowie Dąb Jowisza jest tym Donares eih, kt6ry św. Bonifacy 
kazał obalić w Geismarze. Saxo określa jako lapides lub mallei 
joviales (kamienie lub młotki Jowiszowe), siekiery gładzone, 
kt6re uważano jako "kamienie piorunowe" (piorun6wki), 
i kt6re Grecy z tego samego motywu nazywali keraunia; 
Niemcy nazywają je dotąd "pociskami Thora" (Donnerkeile) 
i widzą w nich talizmany przeciw piorunom. Nakoniec, ro- 
ślina, zwana Donnerbart w Niemczech, jest naszym Rojnikiem
>>>
144 
dachowym (Jovis barba); mniemano, że zabezpieczał od pio- 
run6w mury, na kt6rych r6sł samorzutnie. 
12. Obok Merkurego, Herkulesa i Marsa, Tacyt mniema 
odr6żniać u German6w, boginię Izydę (Germania, rozdz. IX). 
Część wielkiego ludu Swew6w składa, według niego, ofiary 
temu cudzoziemskiemu bóstwu; dodaje, że figura okrętu, kt6ra 
jest jego symbolem, świadczy, iż ten kult przybył z za morza. 
Tacyt myśli widocznie o łodzi Izydy, kt6rą ofiarowywano 
corocznie bogini w kulcie rzymskim tego b6stwa egipskiego. 
Analogiczne zwyczaje spotykają się w średniowieczu germań- 
skim (wiek XII). Lud, tańcząc i śpiewając, podąża za stat- 
kiem, ciągnionym na kołach, kt6ry niesie, m6wi pewien kro- 
nikarz, "niewiadomo jakiego złośliwego genjusza u . - Hipoteza 
o wprowadzeniu kultu Izydy do Germanji musi być pozosta- 
wiona Tacytowi; idzie o jedną z tych przejażdżek boskich, na 
rydwanie lub cz6łnie, jakie znajdujemy w r6żnych krajach, 
np. w kulcie grecko-rzymskim Cybeli. Bogini Obfitości, czczo- 
na na brzegu morza, mogła wybornie mieć za atrybut cz6łno 
lub wiosło, jak N ehalennia germańska, kt6rej ołtarze rzeźbio- 
ne znaleziono w Holandji, niedaleko ujść Renu. 
13. Tacyt m6wi o innem b6stwie, ciągnionem na rydwanie 
(Germania XL): "Na pewnej wyspie Oceanu jest gaj świc;ty, 
a w tym gaju rydwan kryty, przeznaczony dla bogini. Kapłan 
tylko ma prawo dotykać się go; zna chwilę, w kt6rej jest 
obecna w miejscu świętem; jedzie, ciągniona przez białe ja- 
ł6wki; on jej towarzyszy z głęboką czcią. Są to wtedy dni 
radości, jest to uroczystość dla wszystkich miejsc, kt6re ona 
racży zaszczycić swą obecnością. Wojny są zawieszone (ro- 
zejm boży); wszelki oręż jest troskliwie usuwany. Jest to je- 
dyny czas, w ciągu kt6rego Barbarzyńcy przyjmują spoczy- 
nek, i to trwa aż dotąd, kiedy bogini, syta towarzystwa śmier- 
telnych, zostanie odprowadzona do swej świątyni przez tego 
samego kapłana. Wtedy rydwan i zasłona, co go okrywa, 
i, jeśli im wierzyć, samo b6stwo kąpane są w samotnem jezio- 
rze. Niewolnicy spełniają ten obowiązek i niezwłocznie potem 
strącani są do jeziora. Stąd religijna trwoga i święta niewia-
>>>
145 
domość, co do tego zabobonnego przedmiotu, którego me 
można ujrzeć, a nie zginąć«. 
Tabu wzrokowe, przejażdżka i kąpiel bogini - obrządek, 
służący do wywoływania deszczu - są pojęciami bardzo roz- 
powszechnionemi w świecie antycznym. Kalendarz rzymski 
zaznacza kąpiel Matki bog6w (lavatio Matris deum) na szó- 
sty dzień kalend kwietniowych. Owidjusz ukazuje nam kapła- 
na, co, odziany w suknię purpurową, myje boginię i przed- 
mioty święte w wodach Almonu. 
14. Tacyt podał imię owej bogini ze Szlezwigu; nazywała 
się Nerthus (podziemna), a historyk rzymski utożsamia ją 
słusznie z Ziemią-Matką, Cybelą czyli Matką bog6w u Gre- 
k6w azjatyckich. Jej procesja ma charakter święta rolnego, 
przeznaczonego ku wspomaganiu przebudzenia natury na wio- 
snę. Obserwuje się jeszcze w Niemczech podobne obrzędy; 
bóstwo dobroczynne jest przedstawiane za pomocą maneki- 
n6w, króla i królowej maja, kt6rych się wita tańcami i śpie- 
wami. W epoce Tacyta jest rzeczą możliwą, iż bogini była 
uważana za obecną, ale, że na rydwanie było tylko siedzenie 
bez bałwana. Znamy kamień rytowany z Micen, kt6ry przed- 
stawia procesję kobiet, postępującą ku pustemu tronowi. Kult 
tronu, analogiczny do czci arki świętej u Hebrajczyk6w, uka- 
zany został w pełnem świetle dla Grecji archaicznej. Tak więc 
wykazano, że wyskoki terenu, określane jako "trony« b6stw 
lub bohater6w, naprzykład skała, zwana "tronem Pelopsa«, 
koło Smyrny, były tylko starożytnemi miejscami kultu. Rei- 
chel bardzo pomysłowo naszkicował przejście od tronu na- 
turalnego do tronu ruchomego, na kt6rym bóstwo, tkwiące 
przez sam kult, kt6ry mu oddają, towarzyszy szczepowi w je- 
go wędr6wkach. Herodot, opisując armję Kserksesa, wyrusza- 
jącą z Sardes, zaznacza w niej rydwan, ciągniony przez osiem 
białych koni: ten rydwan jest pusty, ale nikt nie powinien 
nań wstępować, bo to jest rydwan pana bog6w. 
IS. Freya germańska, małżonka Odyna, utożsamiona z We- 
nerą w nazwie piątku, vendredi (Veneris dies, Freytag), jest 
prawdopodobnie tylko boginią płodności, kt6rej oznaczenia- 


Orpheul 


10
>>>
14 6 
mi miejscowemi lub epitetami są Nerthus Tacyta i rzekoma 
Izyda. 
16. Tacyt wzmiankował jeszcze kilku bogów drugorzCid- 
nych, np. w gaju świętym na Waldgebirge (Germania, XLIII): 
" Troska o kult, m6wi, przekazana jest kapłanowi w odzieży 
kobiecej. Ta cześć zwraca się ku bogom, którzy na Olimpie 
rzymskim byliby Kastorem i Polluksem. Zadnych posąg6w, 
żadnego śladu pochodzenia cudzoziemskiego: ale są to prze- 
cież dwaj bracia, obaj młodzi, kt6rych czczą". Diodor m6wi 
także, iż "Celtowie z brzeg6w Oceanu" (należy rozumieć: 
Germanowie) czczą Dioskur6w. Analogiczna para boska ist- 
niała w Gallji; obrazy Dioskur6w rzymskich, dołączone do 
bogów gallijskich, widać na ołtarzu paryskim z czasów Ty- 
berjusza. Imię, kt6re Tacyt daje Dioskurom germańskim, 
Aids, jest jeszcze niewyjaśnione. 
17. Niewiadomo prawie nic o innych b6stwach germań- 
skich, jak T an/ana i Baduhenna Tacyta, jak liczne boginie- 
matki o imionach barbarzyńskich, które oznajmiają setkami 
napisy z doliny Renu. Te z tych imion, gdzie ukazuje się 
litera h, są z pewnością germańskie, a nie celtyckie; ale kon- 
cepcje tych bogiń, powszechnie wog6le grupowanych po trzy, 
zdaje się, pochodzą z Gallji, gdzie czarodziejki grają wielką 
rolę i skąd przeszły do folkloru germańskiego. 
18. Natomiast Germanowie wierzyli bardzo w czarownice. 
Tacyt m6wi, że przypisywali charakter święty kobietom, i że 
brali natchnienie z ich zdań. To nie zawiera w sobie, jak mnie- 
mano, rodzaju szacunku rycerskiego dla płci słabej, ale wyo- 
brażenie, na nieszczęście zbyt rozpowszechnione, że kobiety 
mają uzdolnienia naturalne do prorokowania i do czar6w. 
Welleda, kt6ra podniosła Bataw6w przeciw Rzymianom w ro- 
ku 70, jest najsławniejszą z prorokiń germańskich. Zostawszy 
chrześcijanami, Germanowie nadal słuchali swych czarownic;. 
ale Inkwizycja nauczyła ich palić je. Właśnie dominikanie nie- 
mieccy napiszą sromotną książkCi, zatytułowaną Młot na 
czarownice, i właśnie dla Niemiec nadewszystko, przeciwko 
czarownicom niemieckim, papież Inocenty VIII skieruje bullę,
>>>
147 
potwierdzenie uroczyste i nieomylne władzy czarownic, sygnał 
ohydnej rzezi, która w przebiegu dwóch wiek6w spowodowała 
spalenie żywcem więcej niż stu tysięcy niewinnych kobiet. 
19. Podług Tacyta, Germanowie uważali za niegodne 
swych bog6w wznosić im świątynie i posągi; zadawalniali się 
ich czczeniem. Ale Tacyt nic nie powiedział o czci Germanów 
dla wód, g6r, skał; zaledwie zaznaczył mimochodem ich cześć 
dla drzew i zwierząt, całkiem innej doniosłości od ich pan- 
teonu. Germanowie byli do głębi animistami. Cała natura za- 
ludniona była genjuszami, elfami i trollami; wodni są nixami, 
g6rscy - olbrzymami i karłami. Genjuszem Karkonoszy (Rie- 
sengebirge), jest słynny olbrzym Rubezahl. Olbrzymowie są 
budowniczymi kolosalnych gmachów, twierdz lub zamk6w 
bog6w. Karły (Zwerge) są zręcznymi kowalami i fabrykują 
oręż boski; ich głową jest Wieland. Ponieważ dusze, błą- 
dzące w przestworzach, są upodobnione wiatrom, a wiatry 
wieją z g6r, te ostatnie stały się miejscem pobytu dusz; w jed- 
nej z nich właśnie, Kyffhauser, cesarz Fryderyk I jest uśpio- 
ny, i tam to ma się kiedyś obudzić. Tak się tłomaczą ofiary 
żałobne, składane na wyniosłościach wbrew zakazom kościel- 
nym. Kult źródeł i rzek był r6wnie rozwinięty, jak w Gallji; 
rzucano tam ofiary, a nawet, m6wią, ofiary ludzkie. Dla 
otrzymania deszczu wylewano wodę, niekiedy na nagą dziew- 
czynę. Zr6dła są zaludnione duchami męskiemi i żeńskiemi, 
nixami, kt6re ukazują się pod postacią byk6w lub 
oni i zło- 
śliwie pociągają ludzi w odmęty. Demonem żeńskim morza 
jest Ran, kt6rej małżonkiem jest Aegir; morze, otaczające 
świat, ma wygląd olbrzymiego smoka. W lasach świętych 
wszelkie drzewo ma swego genjusza, kt6ry przybiera formę 
puhacza, sępa, dzikiego kota, Duch opiekuńczy rodziny za- 
mieszkuje drzewo koło jej siedziby; bogowie Eddy mają sami 
swoje drzewo święte i opiekuńcze, Y ggdrasill. Kto obala 
drzewo, zabija genjusza. 
Zwierzęta święte grają bardzo wielką rolę. Plutarch m6- 
wił o byku, na kt6rego przysięgali Cymbrowie, Tacyt o ko- 
niach wr6żebnych i dzikach-sztandarach; inne sztandary były 


10.
>>>
}:4 8 
uwieńczone wężami lub smokami. 
eby szkodzić podobnym 
sobie, mężczyźni i kobiety mogli przeobrażać się w węże, 
wilki i niedźwiedzie. Wilkołak u German6w jest odpowiedni- 
kiem męskim czarownicy, w Norwegji wierzą r6wnież 
w niedźwiedzie-upiory. Czarownice, olbrzymy i trolle, prze- 
dzierzgnięte w kruki lub wrony, cwałują na chmurach burzli- 
wych. We śnie lub gdy śmierć nadejdzie, dusza uchodzi z ust 
pod formą węża lub myszy; jako "duchu, może przybrać 
kształt czworonoga lub ptaka. Duchy p61 uprawnych są uj- 
mowane pod postacią wilk6w, byk6w, ps6w, dzik6w; za 
święte uważa się te z owych zwierząt, co w dobie żniwa są 
schwytane z ostatniemi snopami, gdzie szukały schronienia. 
Alc możemy przytoczyć o starym totemizmie germańskim po- 
szlaki jeszcze bardziej przekonywające od tych. . 
20. Na początku VIII-go wieku papieże Grzegorz III i Za- 
charjasz zalecają Bonifacemu, apostołowi German6w, czuwać, 
ażeby nawróceni powstrzymywali się od jedzenia koni, s6jek, 
wron, bocian6w, bobr6w i zajęcy. Jadać koninę jest "zbrodnią 
nieczystą i okropną", dodaje Grzegorz III. Oczywiście, pa- 
pieże nie niepokoją się o hygienę Germanów, lecz o ich reli- 
gję; mięso, kt6rego zabraniają, należy do zwierząt świętych, 
kt6re były jadane rytualnie. Ot6ż wiemy, że Islandczycy aż 
do swego nawrócenia (997) jadali koninę "w pewnych oka- 
zjach U ; wiemy także, iż Germanowie składali ofiary z koni, 
iż zatykali głowy koni ofiarnych na pniach drzew, iż białe 
konie wolne od wszelkiej pracy, były żywione po gajach 
świętych, jako zwierzęta wr6żebne, iż biały koń uchodził za 
służącego bogu do jazdy wierzchem na wyprawach wojen- 
nych German6w. Co dziesięć lat Duńczycy z Zelandji zabi- 
jali w ofierze konie, psy i koguty. Po tych ofiarach następo- 
wały uczty święte, kt6rych przedmiotem były zwierzęta ofiar- 
ne, i kt6re miały na celu uświęcanie wiernych przez komunję. 
Normandowie chrześcijańscy nazywali Szwedów "zjadaczami 
koni"; olbrzymowie legend germańskich i czarownice uchodzą 
za hippofag6w. Te fakta poświadczają w Germanji źle ukry- 
wane przeżytki totemizmu; nie są. one jedyne.
>>>
149 
21. Podług Bedy (około r. 700) pierwsi naczelnicy Anglo- 
Sas6w nazywali się Hengist i Horsa, i pochodzili od Odyna 
kt6remu składano w ofierze konie. Hengist oznacza "ogiera", 
a Horsa "konia", i Grimm rozpoznał, że w spisach Bedy in- 
ni kr610wie mityczni mają imiona, które pochodzą od na- 
zwy anglo-saskiej konia (vicg). Wydaje się więc, że te stare 
genealogje, sięgające aż do boga Odyna, zawierają w sobie 
dow6d egzystencji klan6w, mających za mitycznego przodka 
boga-konia, jak Posejdon Hippios Arkadyjczyk6w; wtem 
jest jawna poszlaka totemizmu. 
22. Cezar zauważa, że niema Druid6w w Germanji. Pier- 
wotnie kr61 był także kapłanem i uchodził za wcielającego 
b6stwo. Kiedy natura zdawała się rozdrażnioną, wyrzucano 
to królowi, jak jeszcze dzisiaj mówi się w razie nieurodzaju 
lub drożyzny, że "to jest wina rządu". Kr61 m6gł być zabity 
za niezdatność czarodziejskq i zastąpiony przez młodszego wo- 
dza. Tacyt zna już kapłan6w w Germanji; zdaje się, że byli 
mianowani dożywotnio i przyoblekani w bardzo wysoką po- 
wagę. Kapłan przewodniczy zgromadzeniom ludowym i, ja- 
ko wykonawca woli boskiej, przypisuje kary dotkliwe. Składa 
ofiarę, kt6rej nazwa germańska, Op/er, pochodzi z łacińskiego 
operari, znak wpływu rzymskiego tam, gdzieby go się naj- 
mniej spodziewało stwierdzić. Pierwsze świątynie, zastępują- 
ce gaje święte, wzniosły się w Germanji na kr6tko przed 
triumfem chrystjanizmu. Wtenczas także umieszczono w nich 
bałwany. W drugiej połowie czwartego wieku pewien histo- 
ryk grecki opowiada, iż Atanaryk, kr61 Got6w, chcąc po- 
wstrzymać postępy nowej religji, kazał obwozić obraz pew- 
nego b6stwa pogańskiego na rydwanie. Grzegorz z Tours kła- 
dzie w usta Klotyidy, kt6ra chce nawrócić Hlodwiga: "Bo- 
gowie, kt6rych czcicie, są z kamienia i drzewa". W 612, 
w Bregencji, święty Kolumban i św. Gallus ujrzeli trzy wyo- 
brażenia z pozłacanego spiżu, kt6rym lud składał ofiary i kt6- 
re poczytywał za swych patron6w; na wezwanie świętych 
apostołów te posągi zostały rozbite ciskaniem kamieniami, 
a ich szczątki rzucone w jezioro. Mogły to być posągi rzym-
>>>
ISO 
skie; ale u Sas6w istniały z pewnością w VI wieku posągi wy- 
robu krajowego. Widekind z Corvey opowiada zwycięstwo 
Sas6w nad Turyngami w no i m6wi z okazji ich triwnfu 
o trzech posągach, przedstawiających Marsa, Herkulesa 
i Apollina. W XI wieku Adam z Bremy, opisując świątynię 
pogańską w Upsali, zaznacza w niej r6wnież trzy wyobraże- 
nia Thora, W odana i Frikko, małżonka Freyi. 
23. Roczniki Frank6w z 772 opowiadają, że Karol Wiel- 
ki, z
cięzca Sas6w, zniszczył pewne środowisko ich kultu 
koło Heresburga, kt6re się nazywało Ermensul. Wiadomo
ć 
ściślejszą daje kronikarz Rudolf z Fuldy: "Sasi, m6wi, czczą 
na otwartem powietrzu pień drzewa wielkich rozmiarów, 
kt6ry nazywają Irminsul, co znaczy slup świata, slup. co pod- 
piera wszystko". To tłomaczenie, kt6re przypisuje słowu ir- 
min znaczenie "powszechny" wydaje się dobrem; imię kr61a 
Got6w, Ermanarik, jest prawdopodobnie identyczne z irmin- 
rix, oznaczającem "najwyższego króla". Wydaje się, że pe- 
wien stosunek ustalił się był między I rminsulem a bogiem 
Merkurym, czy to z przyczyny analogji imion (greckie H er- 
mes), czy też ponieważ Merkury klasyczny był niekiedy czczo- 
ny pod postacią słupa. Z drugiej strony, skoro Merkurym ger- 
mańskim był Odyn. należy mniemać, iż Odyn był wyobra- 
żany pod postacią słupa lub pnia drzewnego, ktÓry dźwigał 
świat. Znajdujemy analogiczną koncepcję w Eddach: jest to 
wielkie drzewo kosmiczne, jesion Y ggdrasill. 
24. W p6łnocnej części Niemiec, ku końcowi średniowie- 
cza, jest mowa o "kolumnach Rolanda"; w Szwecji są "ko- 
lumny Thora"; u Anglo-Sas6w "kolumny Athelstana". Jest 
to właśnie tyleż odmian i przeżytk6w kult6w piecwotnych 
drzewa i słupa, kt6re spotyka się r6wnież u wielu innych lu- 
d6w, w Grecji i we Włoszech, jak w Gallji. 
2S. Obrzędy pogrzebowe German6w, z upominkami dla 
umarłych, podobne są do obrzęd6w ich sąsiad6w. Siedziba 
dusz jest czasem pod ziemią, w kr61estwie Heli, c6rki Lokte- 
go, czasem w pewnym kraju p6łnocnym lub na odległej wy-
>>>
151 
spie, czasem i częściej w przestworzach. Dusze zmarłych krą- 
żą pomiędzy ludźmi szczeg61niej w chwili wielkich nawałnic 
jesiennych; trzeba wtedy je uspakajać obrzędami, kt6re Ko- 
ści6ł schrystjanizował, umieszczając w tej dobie Dzień za- 
duszny. Dzisiaj jeszcze, nawet we Francji, nazywają wiatrem 
umarlych ten, co wieje w pierwszych dniach listopada i spra- 
wia wirowanie uschłych liści. Kości6ł zabronił obchodzenia 
tych obrzęd6w maskaradami, na których przywdziewano sk6- 
ry zwierząt: inna wskaz6wka przeżytku totemicznego. 
26. W 872 wygranie jednej tylko bitwy uczyniło z Ha- 
ralda Harfagri pana Norwegji. Znaczna liczba drobnych wo- 
dz6w z tego kraju schroniła się w Islandji, kt6ra stała się 
ogniskiem starego ducha germańskiego i pozostała niepodle- 
głą aż do XIII wieku. Od 900 do uso mniej więcej ożywione 
stosunki istniały między Norwegją a Islandją. Około roku 
1000 kr61 Olaf Tryggvason, który nawrócił już Norwegję na 
chrystjanizm, wyprawił misjonarzy głosić Ewangelję w Islan- 
dji. Misja się udała, ale Islandczycy pozostali mimo to przy- 
wiązanymi do swych tradycyj. Poezja Skaldów, zrodzona 
w Norwegji J kwitła w Islandji dłużej i z większym blaskiem 
niż gdzieindziej. Proza klasyczna zrodziła się obok poezji na- 
rodowej; był to początek literatury nordyjskiej, kt6ra w koń- 
cu wywarła wielki wpływ na literaturę Europy. 
27. Szczątki poezji Skald6w są to nadewszystko poematy 
ku pochwale książąt Wiking6w, kr616w m6rz p6łnocy. Ta poe- 
zja dworska jest daleka od prostoty. Jedna z jej formuł ulubio- 
nych, zwana kenningar J polega na powtarzaniu dwa lub trzy 
razy tej samej rzeczy w skomplikowanej postaci. Skaldowie 
nadawali bogu Odynowi II S epitet6w; jest patronem poet6w, 
kt6rym udziela nektaru boskiego, dania, skradzionego przezeń 
pod po
tacią węża c6rce olbrzyma. Chociaż wyrafinowana, 
poezja Skald6w zachowuje piętno swego pochodzenia magicz- 
nego; lied, jak carmen rzymskie, było zrazu zaklęciem. Pierw- 
sze litery, używane w Skandynawji, runy, pismo, stworzone 
około r. 200 nad dolnym Dunajem
 i kt6rego wynalazek przy-
>>>
152 
pisywano Odynowi, służyły długo za gryzmoły czarodziej- 
skie i są dotąd używane na talizmanach. 
28. Oto, co się podaje pobieżnie na temat Eddy, od kt6- 
rej literatura Skaldów jest nieodłączną 1. W XII w., kiedy 
chrystjanizm zatriumfował nakoniec w Islandji, Saemund Sig- 
fusson zebrał pieśni, służące za teologję i literaturę pogańskim 
przodkom swego ludu. Saemund był księdzem, kt6ry umarł 
w roku 1133. Nazwał sw6j zbi6r Edda, co znaczy prababka. 
jak gdyby wszystko było opowiedzianem przez prababkę. 
W wieku następnym przykład Saemunda znalazł naśladowcę 
w Snorri Sturlusonie, autorze Eddy w prozie, kt6ra jest za- 
razem komentarzem do pierwszej Eddy i zbiorem umiejętno- 
ści poetyckiej Skald6w, autorów Sag. 
29. Wszystko to winn
 uledz rewizji. Naprz6d Edda wier- 
szem, kt6ra miała być napisaną przez Saemunda około 1130, 
odkryta została dopiero w roku 1643 przez biskupa Brynjolfa 
Svenissona, kt6ry ją przypisał Saemundowi bez innej racji, 
jak wielka wiedza, którą tradycja zaszczycała tego kapłana. 
Edda prozą została odkryta w 1628; co do tej tytuł Edda jest 
pewny; pewnem jest również, że jest dziełem Snorri Stur- 
lussona. zmarłego w 1241. Ale wszystko, co mniemano wie- 
dzieć o Eddzie poetyckiej, jest, jak to wykazał Bugge, usiane 
błędami. pto dlaczego: 
3 0 . Uczeni Islandczycy XVII w. zajmowali się bardzo 
pracami Snorrego, kt6rym jego szkoła nadała była imię Edda, 
znaczące poetykę. Ot6ż w Eddzie prozą są zacytowane uryw- 
ki poematów, kt6re odnaleziono w 1643, z wielu innerni, w rę- 
kopisie 236S bibljoteki w Kopenhadze. Wtedy ogłoszono te 
poematy pod tytułem Edda Saemundi, mniemając, iż Edda 
znaczyła prababkę. Jest wtem podw6jne nieporozumienie, bo 
zbi6r poemat6w nie jest poetyką, a przypisanie zbioru Sae- 
mundowi pozostaje hipotezą, zupełnie pozbawioną podstaw. 
31. Zaden z poemat6w Eddy nie był spisany przed 12S0; 
żaden nie zdaje się starożytniejszym, niż w przybliżeniu rok 


I Heinrich, Histoire ck la-litttTatI4T
 allemande, t. I, str. 6.
>>>
ISJ 
900. Jest to poezja Wikingów, a nie poezja starożytnych Ger- 
man6w. A ponieważ Wikingowie mieli stosunki wszelkiego 
rodzaju z Wielką Brytanją i Irlandją, jest rzeczą naturalną, 
że się tam znajduje pierwiastki, zapożyczone z sąsiednich cy- 
wilizacyj, a nawet z tradycyj klasycznych, przechowywanych 
nadewszystko w klasztorach irlandzkich. 
32. Czy należy stąd wywnioskować, jak ośmielono się to 
uczynić, że badanie mitologji germańskiej mogłoby się obejść 
bez Eddy? Z pewnością nie; ale należy użyć roztropności. To 
nie jest pierwsze wystąpienie mitologji germańskiej, to nie jest 
r6wnież jej punkt szczytowY' jest to mitologja skandynaw- 
ska, kt6ra przybrała swą formę obecną pod wpływem kon- 
cepcyj cudzoziemskich. Można ją por6wnać ze sztuką Wikin- 
g6w, kt6ra pozostaje najdoskonalszym produktem sztuk ger- 
mańskich, pomimo motywów grecko-rzymskich, kt6re potra- 
fiono w niej zaznaczyć. Sophus Bugge wykazał, że największa 
część literatury mitologicznej Eddy została ułożona przez 
dworskich poet6w norweskich na wyspach Brytańskich, 
w szczeg61ności na p6łnocnym zachodzie Anglji, i że stamtąd 
przez Szkocję i Hebrydy przeszła do Islandji, gdzie otrzymała 
uzupełnienia. 
33. Pomiędzy pieśniami, z kt6rych się składa Edda, naj- 
ważniejsze wysławiają chwałę i czyny boga Odyna. Jedna 
z tych pieśni, Voluspa, włożona w usta prorokini, zawiera 
prawdziwą kosmogonję 1. "Na początku był chaos pomiędzy 
krainą ognia a krainą ciemności, Muspillheim i Nif/lheim. 
Szron, kt6ry występuje z Nifflheim, zapładniają iskry, wy- 
dobywające się z Muspillheim, i w ten spos6b rodzi się 
olbrzym Ymir, ojciec szkodliwych olbrzym6w. Mr6z topnie- 
jący daje początek boskiej krowie, ona liże, żeby się żywić, 
śnieg w zagłębieniach skał, i cztery rzeki mleka płyną z jej 
wymion. Pierwszego dnia odkrywa pod śniegiem włosy, dru- 


1 Heinrich, Hist. de la liu. alkmandt ł t. Ił str. 7 i nast. (zapożyczenia 
tekstualne). VolHspa oznacza .proroctWo wr6żki« (wlva).
>>>
IS4 
giego dnia głowę, trzeciego ciało: był to b6g Bure. Wnuki boga 
Bure są: Odyn, Viii i Ve, bogowie nowego wieku. 
34. "Odyn jest jeźdźcem bystrym, jak błyskawica; kroczy 
w towarzystwie dwóch wilków, poprzedzany dwoma kru- 
kami. Czynny i dobroczynny, atakuje Ymira i zabija go. Roz- 
kawałkowany trup olbrzyma tworzy świat; ziemia jest jego 
mięsem, morze jego krwią, kamienie jego kośćmi, sklepienie 
nieba jego czaszką. Ale zwycięstwo bogów nie jest kompletne. 
Jeden z syn6w Ymira, Bergelmer, umknął. W tym samym cza- 
sie robaki, kt6re toczyły ciało Ymira, zrodziły plemię karł6w t 
ukrytych w jaskiniach, str6ż6w zakopanych skarb6w. Bogo- 
wie decydują się zaludnić ziemię. Wyerwają z korzeniami je- 
sion i olchę. Z jesionu i olchy wychodzi pierwsza para ludzka. 
3S. "Zadowolony ze swego dzieła, Odyn oddala się do 
świętego grodu Asgardu, gdzie kr61uje z Azami, swemi dzieć- 
mi. Obok niego zasiadają Thor, bóg grzmotu, i Freyr, bóg 
obfito
ci, kt6rzy tworzą z nim triadę. Inni jeszcze bogowie 
zaludniają jego dw6r: Tyr, bóg wojny, Manni, bóg księżyca; 
Sunna, bogini słońca; Freya, Venus Skandynawska. 
3 6 . "Ale plemię Bergelmera rozmnożyło się, olbrzymowie 
mają porozumienia na dworze Odyna. Bóg Loki spiskuje z ni- 
mi na zgubę Az6w. Trzeba, żeby najczujniejszy z bog6w, 
Heimdall, stał zawsze na nogach ponad tęczą, z trąbką w rę- 
ku, gotowy wezwać Az6w do walki. Nie sypia dłużej, niż 
ptak, i słyszy, jak trawa rośnie w dolinach. 
37. "Pod wielkim jesionem Y ggdrasill, kt6rego pleń two- 
rzy o
 świata, mieszkają trzy dziewice, strażniczki wyrok6w, 
Norny. Powiedziały, że potęga Az6w jest przywiązana do ży- 
cia Baldera, najpiękniejszego z syn6w Odyna. Matka młodego 
boga, Frigga, zgromadza cztery żywioły i każe im przysiądz, 
że będą oszczędzały jej syna. Jedyna ro
lina, jemioła, zapo- 
mniana została i nie wzięia udziału w przysiędze. Zdrajca 
Loki zerwa ją i kładzie w ręce jednego z braci Baldera, Hoe- 
dera, kt6ry jest ociemniały. Jednakże zgromadzeni bogowie 
doświadczają niepodobieństwa zranienia Baldera; Hoeder 
zbliża się, uderza z kolei, i Balder jest zabity. Zstępuje do Heli,
>>>
155 


. . 
ponurej bogini śmierci. Bogowie starają się go wykupić, lecz 
Hela żąda jako okupu po jednej łzie od każdego stworzenia. 
Bogowie, ludzie, kamienie nawet, wszystko płakało dla Balde- 
ra, oprócz jednej okrutnej c6ry olbrzym6w, która nie chce dać 
jednej łzy - i Hela zachowuje swą zdobycz. 
38. "Wyroki winny więc się spełnić. Olbrzymowie zawład- 
nęli Asgardem i wyprawiają rzeź bogów. Niezmierny pożar 
pochłania 
wiat i uni
estwia plemię ludzkie. Olbrzymowie 
triumfują: jest to katastrofa, którą prorokini nazywa Zmierz- 
chem Bog6w (Goetterdaemmerung). 
39. "Ale tajemnicza potęga przywraca ład. Nowa ziemia 
wynurza się z łona fal, piękna i zieleniejąca. Bogowie zmar- 
twychwstają, i Balder z nimi. Zgromadzają się na uczty bez 
końca, gdzie m6wią o swych walkach i rozważają wyrocznie 
boga najwyższego". Tym sposobem wszystko się kończy lub 
wszystko trwa jak najlepiej. 
40. Balder, kt6rego zmartwychwstanie zapewnia szczęście 
świata, nasuwa myśl o Jezusie, ale może być koncepcją nie- 
zależną; co do innych osobistości, są to nawskr6ś wojownicy, 
nacechowani twardem piętnem Wiking6w. Sam Odyn, ojciec 
mądrych rad, jest przedewszystkiem bogiem wojny. W jego 
orszaku kroczy gromada wojowniczych bogiń, Walkyrje, któ- 
rych zadaniem jest wybierać wojownik6w, co padają w bit- 
wach i co będą dopuszczeni do uczty bog6w w pałacu Wal- 
halli. Umrzeć na swem łożu jest wstydem dla wojaka. Oto po- 
jęcia bardzo mało chrześcijańskie. 
4 1 . Ta mitologja skandynawska ma kilka punkt6w wsp61- 
nych z gruntem germańskim, kt6re znamy z tekst6w wcze- 
śniejszych. Naprzód imiona: Odyn, Tyr, Thor, Freya; może 
także koncepcja Y ggdrasilla, kt6ry jest podobny do Irminsula 
Sas6w. Nakoniec, idea, że 
wiat winien zginąć od ognia, od- 
najduje się w mitologji celtyckiej; może to być więc zapoży- 
czenie, uczynione w starożytno
ci przez German6w u Celt6w. 
Reszta jest odosobniona lub domaczy się legendami chrześci- 
jańskiemi, zaszczcpionemi na starym pniu skandynawskim. 
Tak wiCic Loki niety1ko imieniem przypomina Lucyfera chrze- 


. 


.
>>>
IS6 


. 


ścijańskiego; Balder prawdopodobnie zapożyczył pewne rysy 
od Jezusa; ociemniały Hoeder ukształtował się podług Lon- 
gina z legendy, zaślepionego żołnierza, co przebija Chrystusa 
lancą. Historja o fatalnej jemiole jest celtycką i brytańską, 
a nie norweską, bo niema wcale lub prawie wcale jemioły 
w Norwegji. Jednakże jest to posuwać się o wiele za daleko, 
gdy się widzi naprzykład w całej W oluspie echo Apokalipsy 
św. Jana. Pewni uczeni skandynawscy XIX wieku ulegli ro- 
dzajowi szowinizmu na wywr6t. Nie bacząc, że kraj ich może 
się chlubić oryginalną cywilizacją, najpiękniejszemi kamienia- 
mi szlifowanemi, najpiękniejszemi mieczami z bronzu, nie- 
zr6wnanemi ozdobami sztuki Wiking6w, uważali za obowią- 
zek szukać na południu Europy początku i jakby rodowod6w 
szlachectwa wszystkich przedziwnych objawień genjuszu nor- 
dyjskiego. A przecież wystarcza chyba, iż ten genjusz został 
zduszony przez religję nawpół wschodnią, nawp6ł rzymską, 
z kt6rej zachował pierwiastki wschodnie po uwolnieniu się 
przez Reformację od pierwiastk6w rzymskich. Pozostawmy 
mu zaszczyt dania światu eschilowskich koncepcji Voluspy, 
z kt6remi nic nie da się por6wnać przed Dantem w całem śred- 
niowieczu zachodniem. 
4 2 . Ze starych poemat6w germańskich, zebranych przez 
Karola Wielkiego, ani jeden wiersz nie doszedł aż do nas; ale 
pozostają nam kompozycje, kt6re, jakkolwiek p6źniejszej re- 
dakcji, posługują się pierwiastkami dosyć starożytnemi. Pier- 
wszym co do daty jest Beowul/ anglo-saski (wiek X), opowia- 
danie o walce, przedsięwziętej przez bohatera gotyckiego 
Beowulfa, przeciw demonowi wód Grendelowi, kt6ry uni6sł 
i pożarł trzydziestu towarzyszy kr61a duńskiego. Grendei jest 
zwyciężony; poczem Beowulf atakuje smoka, str6ża skarb6w 
w jaskini, i umiera z rany, otrzymanej, gdy zabijał tego po- 
twora. "Powiew świeżego i porannego powietrza" przebiega 
ten poemat o surowej prostocie. Znajdujemy dalej, w zaraniu 
XIII wieku, epopeje czysto germańskie, opracowania, z do- 
mieszką pierwiastk6w chrześcijańskich, sześciu cykl6w epicz- 
nych: cyklu Zygfryda, kt6ry zwalcza smoka, wyzwała 


..
>>>
157 
Grymhildę i umiera młodo w kwiecie wieku; cyklu Dietri- 
cha z Bernu, kt6ry jest królem Gotów T eodorykiem; cyklu 
Etzela, kt6ry jest królem Hunnów Attylą; cyklu Hettela, 
kr6la Hegelingów, i jego c6rki Gudruny; nakoniec lombardz- 
kiego cyklu króla Rothera. Trzy pierwsze cykle uformowały 
poemat o Nibelungach, piąty poemat o Gudrunie. Co do pięk- 
nych historyj Parzivala i jego syna Lohengrina, rycerza łabę- 
dzia, co się stały tak popularne dzięki Wagnerowi, to nie są ger- 
mańskiemi z pochodzenia. Legenda o świętym Graalu, cen- 
trum "Parzivala u Wolframa von Eschenbach (w. XIII), była 
naprz6d celtycką, potem francuską; Wolfram nam wskazuje, 
jako swe źródło, Prowansalczyka Guyota. Parzival, jest to ry- 
cerz francuski, Perceval; Lohengrin nie jest kim innym, jak 
rycerzem lotaryńskim (Garin). Jakikolwiek interes mogłyby 
te legendy przedstawiać dla historji pojęć religijnych, nie za- 
trzymają nas tutaj, podobnież jak chansons de geste francuskie 
i prowansalskie, których są echem. 


III. 
SŁOWIANIE. 


I. Słowianie baltyccy, słowianie północni, Polacy i Rosja- 
nie zajmują na wschodzie Europy olbrzymiej rozciągłości tery- 
torjum. Zarówno jak Germanowie i Celtowie, nie mieli w sta- 
rożytności jedynej religji, a ich poszczeg61ne religje są nam 
tern gorzej znane, iż literatura pogańska Słowian zginęła. 
Lepsze z naszych wiadomości winniśmy księżom, kt6rzy ich 
nawracali od IX wieku; pomiędzy p6źniejszemi tekstami ist- 
nieją podejrzane o wymysł i fałszerstwo. 
2. Folkloryści bardzo pracowali w tej dziedzinie i zgro- 
madzili liczne materjały o baśniach, obrzędach zabobonnych 
i magji Słowian. Ta ostatnia jest jeszcze w wielkim szacunku; 
wpływ szamanów mongolskich ma w tem pewne znaczenie. 
Poniżej nie zatrzymam się nad kultami naturalistycznemi i lu- 
dowemi, ażeby nie powtarzać tego, co powiedziałem w przed- 
miocie Celt6w i German6w; zadowolnię się pobieżnemi wska- 


. 


.
>>>
IS8 
zówkami o bogach słowiańskich i sposobie, kt6rym ich czczono 
i przedstawiano. 
J. Słowa, oznaczające boga (bog), djabła (besu), modlitwfC 
(modliti) i raj są wsp6lne wszystkim językom słowiańskim. 
Słowo bóg (perskie baga, sanskryckie bhaga) zawiera domyśl- 
nie pojęcie bogactwa i potęgi; bies pochodzi od pnia bi, ude- 
rzać; modlić jest spokrewnione z modła, co oznacza czasem 
"modlitwęU, czasem "bałwanu. Kapłan u Rosjan jest to "ofiar- 
niku; czarodziej jest ten, "co szepce słowa u , "ten, co czyni za- 
klęcia u lub "ten, co ryje znaki u (por6wnajmy runy skandy- 
nawskie). 
4. "Słowianie, m6wi Prokopjusz,- uważają, iż istnieje bÓg, 
wytwarzający piorun, jedyny pan wszechświata; poświęcają 
mu woły i wszelkiego rodzaju ofiary. Nie znają Przeznacze- 
nia... Kiedy są zagrożeni śmiercią, obiecują, jeśli jej unikną, 
złożyć ofiarę i myślą, że okupią w ten spos6b życie. Czczą 
nadto rzeki i nimfy, oraz inne bóstwa, i czynią wr6żby, skła- 
dając im ofiaryu. W traktacie, zawartym 94S między Słowia- 
nami a Grekami, bÓg najwyższy zowie się PerunIi., a b6g trzód 
Volusu. W Kijowie około 980 był bałwan drewniany Peruna 
z głową srebrną i brodą złotą, trzymający w ręku kamień pio- 
runowy, w otoczeniu bałwan6w innych bog6w; składano im 
ofiary ludzkie i utrzymywano na ich cześć ogień wieczny. 
Włodzimierz, nawrócony na chrystjanizm w 988, kazał przy- 
wiązać posąg Peruna do ogona końskiego i powlec go do 
Dniepru. 
S. U Słowian baltyckich nazwa czwartku (Jowis dies) jest 
Perendan, co zawiera domyślnie boga nieba i piorun6w, imię 
analogiczne do Peruna. Czy należy utożsamiać Peruna z li- 
tewskim bogiem burzy Perkunasem? Jest to wątpliwe; w każ- 
dym razie bÓg najwyższy Słowian, wzmiankowany przez Pro- 
kopjusza, był bogiem piorunującym i uderzającym (od pera, 
"uderzamu, "pioręU). Miał jako drzewo święte dąb, o czem 

iadczy tekst halicki, oznaczający dqb Peruna jako kres pola. 
Ludwig Legar przytoczył racje przekonywające, iż u Rosjan, 
Serb6w i Bułgar6w święty Eljasz, kt6ry ukazuje się, jako pan 


. 


.
>>>
159 
grzmot6w, deszczu i burzy, oddziedziczył coś z legendy o Pe- 
rume. 
6. Helmold, kapłan z Lubeki około liSO, m6wi7 że gł6w- 
nym bogiem Słowian jest Swantowit, którego świątynię opi- 
suje, oraz bałwan na wyspie Rugji. Podług szczeg6ł6w, kt6re 
podaje o jego kulcie, Swantowit był bogiem-koniem. Podług 
Helmolda, imię Swantowit byłoby zniekształceniem świę- 
tego Wita, patrona Corvey, którego cześć Ludwik II w IX w. 
ustanowił na Rugji przed ostatnim zaczepnym powrotem po- 
ganizmu słowiańskiego. Jest to nie do przyjęcia, mimo, że czę- 
· sto powtarzane, z powodu pewnych imion bog6w słowiań- 
skich, kt6re harmonizują ze Swantowitem, takich jak Pore- 
wit, Rugiewit i Herowit. Mnisi to przypuszczali, że poznają 
swego sanctus Vitus w Swantowicie, kt6rego imię zdaje się 
oznaczać "potężną wyrocznię«. 
7. U Słowian baltyckich wzmiankują o bałwanach z kil- 
koma głowami. Saxo (około 1170) zna na Rugji boga imie- 
niem Porenutius, kt6rego bałwan miał cztery oblicza z piątem 
na piersiach. Opisuje r6wnież bałwan Swantowita w świątyni 
Arkony na Rugji z czterema szyjami i czterema głowami; trzy- 
mał w jednej ręce łuk, w drugiej r6g do picia, kt6ry corocz- 
nie kapłan napełniał winem; podług stanu zachowania płynu 
przepowiadał przyszłe urodzaje. Koło bałwana widniały uzda 
i siodło, przeznaczone dla białego konia, należącego do boga, 
i kt6rego sam kapłan mógł dosiadać. Wierzono, że bóg do- 
siadał tego rumaka, żeby zwalczyć wrog6w Rugjan, i że się 
nim posługiwał w nocy, bo znajdowano go często rankiem 
okrytego błotem i potem. Ten koń służył r6wnież, jako zwie- 
rzę wr6żebne, rodzaj wr6żby, spotykający się u innych szcze- 
p6w słowiańskich. Tylko kapłan m6gł wejść do świątnicy; 
zamiatając ją, winien był powstrzymywać oddech (jak kapłan 
Pars6w). Jest r6wnież mowa o bogu troistym, zwanym Tri- 
glaw, o Rugiewicie z siedmiu twarzami, o Porewicie z pięciu 
głowami etc. Triglaw, w Szczecinie, posiadał, jak Swantowit, 
konia świętego, kt6ry dawał wyrocznie; jego siodło, przecho- 
wywane w świątyni, było ze złota i srebra.
>>>
160 


8. Muzea zachowują kilka grubej roboty bałwanów, 
przedstawiających bog6w, którzy trzymają rogi; najbardziej 
interesującym jest wielki kamień o czterech licach, odkryty 
w pewnej rzece 1 i przeniesiony do Krakowa. Te bałwany mogą 
być zestawione z rzeźbionemi menhirami A veyronu, a więcej 
jeszcze z licznemi figurami, zwanemi Kamienny ja baby, po- 
sągami kamiennemi kobiet i mężczyzn, trzymających r6g do 
picia, kt6re są rozpowszechnione po całej Rosj południowej. 
9. Voloslł, b6g trz6d, utożsamiony w folklorze rosyjskim 
ze świętym Błażejem, nazywa się po czesku Veles j oznacza 
w XV w. demona. Dasbogu, kt6ry miał bałwan w Kijowie, · 
jest bogiem słonecznym; jego imię oznacza "boga co daje". Po 
serbsku Dabog, jest to demon. 
10. Słowianie bałkańscy mają boga Trojanu, kt6ry jest 
z pewnością cesarzem Trajanem. Ruiny rzymskie kraj6w nad- 
dunajskich, przypisywane przez tradycję ludową Trajanowi, 
uchodzą za zaludnione demonami, jak wszystkie ruiny; jeden 
z tych demon6w wziął imię cesarza. Ten kult został przeka- 
zany Rosjanom, i kilka tekstów od XII do XVI w. kojarzy 
imię Trojanu z imieniem Peru mi. 
I I. Helmold m6wi o bogu słowiańskim, zwanym Czer:- 
noboh, "b6g czarny". Na ucztach, wedle sł6w kronikarza, 
krążą puhary u Słowian, nad któremi wymawiają słowa 
"w imię boga dobrego i boga złego". B6g czarny miał mieć 
jako odpowiednik boga białego, Bielbog, którego imię prze- 
trwało w kilku nazwach miejscowych. Jest w tern śl
d dua- 
lizmu, a być może wpływu perskiego. 
12. Nimfy, o których m6wi Prokopjusz, są to Wile, wspól- 
ne wszystkim Słowianom, z wyjątkiem nadbaltyckich. Wile, 
kt6re zamieszkują obłoki, ziemię i wody, są ładnemi dziewczy- 
nami, spędza jącemi czas na tańcu i polowaniu. Niekiedy 
uzdrawiające i śpieszące z pomocą, często także czynią zło: 
podnoszą nawałnice, oślepiają lub topią tych, co je zaskoczą 
nagiemi, zsyłają, jak nimfy greckie, napady szału. Ich złote 


l Zbruczu (przyp. d.)
>>>
161 
włosy zawierają pierwiastek ich życia, i ta, której się wyrwie 
włos, umiera natychmiast. Istnieją podobne legendy w staro- 
żytności klasycznej: złoty włos Nizusa, króla Megary, jest 
zdradziecko wyrwany przez jego c6rkę Scyllę (Owidjusz); 
żeby Dydona mogła zginąć na stosie, trzeba, żeby Prozerpina 
wyrwała jej włos złoty (Wirgiljusz). W kilku opowiadaniach 
przegląda natura zwierzęca Wił, kt6re wyobrażają jako wę- 
że, ryby, łabędzie, lub niekiedy cwałującemi na jeleniach 
(w Bułgarji). Jeszcze dzisiaj Słowianie południowi składają im 
ofiary, szmaty tkanin, kwiaty i ciasta. 
13. U Rosjan i Bułgar6w znajdujemy Wile, zwane Rusał- 
kami, nazwa, kt6rą łączono z grecko-bizantyjskiemi Rusalia, 
świętem r6ż. Uchodzą w niekt6rych krajach za dusze dziew- 
cząt, zmarłych przed małżeństwem. 
14. Bogowie domowi grają wielką rolę w folklorze sło- 
wiańskim. W Rosji r6wnoważnikiem Lara rodzinnego (Lar 
/amiliaris) Rzymian jest starzec, zwany pradziadem domu, 
kt6ry się chowa w dzień za piecem, a w nocy przychodzi jeść 
potrawy, przyrządzone dla niego. Ten genjusz jest duszą 
przodka; kierują do niego wezwania i ofiary, a kiedy wie- 
śniak się przeprowadza, zaprasza domowego, żeby podążył 
za nim na nową siedzibę. 
14. Widzieliśmy, że istniały świątynie u Słowian baltyc- 
kich; nie było ich prawdopodobnie w Rosji, gdzie stawiano 
bałwany na wyniosłościach. To, co kronikarze chrześcijańscy 
m6wią o ofiarach ludzkich, winno być przyjmowane tylko 
z zastrzeżeniami; naodwr6t ofiary z wołów, koni i baran6w 
są dobrze stwierdzone. Gaje święte grały tę samą rolę, co 
w Germanji; drzewami świętemi były nadewszystko dęby 
i orzechy. Oddawano r6wnież cześć i g6rom; przynajmniej 
jest mowa o pewnej g6rze świętej na Sląsku. 
16. O kulcie zmarłych świadczą tysiące grobowc6w po- 
gańskich, gdzie nieboszczyk jest otoczony przedmiotami, do 
kt6rych przywykł. Słowo raj, wsp61ne wszystkim Słowia- 
nom, musiało oznaczać tamten świat, nim zostało zastoso- 
wane do Raju chrześcijańskiego. Obrzędy grzebania i spopie- 


Orphew 


II
>>>
162 
lania zwłok były zar6wno praktykowane; zdarzało się, że 
wdowy, jak hinduski, paliły się na stosie swych męż6w. Ob- 
chodzono stypy na cześć zmarłych, o kt6rych mniemano, że 
zjadają ich resztki. Te praktyki trwają jeszcze; na końcu sty- 
py wymawiają formułę, kt6ra odsyła "świętych przodk6w" 
do siebie. Demon chor6b jest żarłoczniejszy jeszcze od niebo- 
szczyk6w; były to prawdziwe uczty, które nieszczęśliwe mu- 
żyki rosyjskie w czasie ostatnich epidemij cholery, zastawiały 
z zapadnięciem nocy dla potwora, w nadziei, że ich oszczę- 
dzi, gdy się utuczy. Sami umierając z głodu, nie śmieli do- 
tknąć się pożywienia, przeznaczonego dla groźnego zjadacza . 
ludzi. Widzimy, jak dalece dziesięć wiek6w chrystjanizmu ich 
oświeciło. 


I. - Holder, Altkeltischer Sprachschatz, 1896-19°8 (ka- 
pitalne); Renel, Les religions de la Gaule, 1907; Mac Culloch, 
Celts, w Encycl. Hastingsa; S. R., Cultes et Mythes, S tom6w 
1904-1922; Bronzes figures de la Gaule, 1894; C. Jullian, 
Histoire de la Gaule, 1907 i nast.; Toutain, Cultes paiens dans 
l'Empire, t. III, 1920. 
3. - Sztuka a magja: S. R., Cultes, t. I, str. uS. 
4. - S. R., L'Anthropologie, 1907, str. 7 18 . 
S. - Dechelette, Manuel d'archeol. prehist. et celtique, 
t. I, 1908. 
6. - Sztuka plastyczna a druidyzm: S. R., Cultes, t. I, 
str.3 0 . 
II. - Tarvos Trigaranus: Tamże, t. I, str. 233. - Ołtarz 
z Notre-Dame w Paryżu: Tamże, str. 234; z Trewiru: Tamże, 
str. 236, 237. 
u. - Ołtarz z Mavilly a Westa: Tamże, t. III, str. 19 1 . 
13. - Kogut pitagorejski: Tamże, t. I, str. 3 1 . 
14. - Tabu zdobyczy i tabu wojownicze: Tamże, t. III, 
str. 223, 119. 
I s. - Teutates, Esus, Taranis: Tamże, t. I, str. 204. 
17. - B6g z młotkiem, Sucellus: Tamże, t. I, str. 26 4, 21 7. 
20. - Windisch, art. Keltische Sprache, w Encyklopedji 
£rscha i Grubera. 
22. - Merkury tr6jgłowy: S. R., Cultes, t. III, str. 16o. 


II
>>>
16 3 
27. - D'Arbois, Les Druides, 1906; S. R., Cultes, t. I, 
str. 188; IV, str. 188; V, str. 216. 
29. - Orbis alius Druid6w: S. R., Cultes, t. I, str. 184. 
31
 - Dziewice z Seny: Tamże, t. I, str. 195. 
33. - D'Arbois, Cycle mythologique irlandais, 1884; 
Epopee celtique en Irlande, 1902 (i inne prace tegoż autora 
o Celtach); Windisch, Das Keltische Britannien, 1912. . 
II. J. Grimm, Deutsche Mythol., IV wyd., 3 t., 1875- 
1878; E. H. Meyer, Germanische Mythol., 1891; Eug. Mogk, 
Germ. Mythol., 1906 (ten sam przedmiot znacznie obszerniej 
w Grundriss der germ. Philol. Paula); A. Geffroy, Rome et les 
Barbares, 1874; Chantepie, The religion 0/ the Teutons, 1904. 
9. - A. Dietrich, Mutter Erde, 1907. 
14. - Reichel, Vorhellenische Gotterculte, 1897. 
18. - Czarownice: Lea, Hist. de l'Inquisition, t. III, str. 
492 i nast.; Gummere, Germanic Origins, 1892, str. 143. 
20. - Koń tabu: S. R., Cultes, t. III, str. 129. 
25. - Dzień Wszystkich Swiętych został ustalony na 
l-go listopada w r. 835 (Saintyves, Les Saints, 1907, str. 83). 
26. - Przekład Eddy przez Bergmanna, 1853; Vigfus- 
son et J. Powel, Corpus poeticum boreale, 2 t., 1883; M. Ca- 
hen, Vocabulaire religieux du vieux-scandinave, 1921; S. Bug- 
ge, The home 0/ the Eddic poems, 1899; Pineau, Xieux chan ts 
populaires scandinaves, 1897, 1901 (por. G. Paris, Journ. des 
Sav., 1898, str. 385). - O teorjach S. Buggego, patrz Breal, 
Journ. des Sav., 1899, str. 622; Duvan, Tamże, 1889, str. 
695. - O mitologji figuralnej Eddy, tenże, Tamże, 1901, str. 
575. - Ze poematy starożytnej Eddy wypływają z dramat6w 
religijnych, Rev. arch., 1921, I, str. 173 (B. Phillots). 
42. - O Beowulfie, Parzivalu, etc., ob. Karpeles, Allge- 
meine Geschichte der Litteratur, t. II (1891), str. 12 9, 307, 
316, 412. - OGraalu, Rev. arch., 1921, I, str. 183 (G. Pois- 
son); wfływ legendy (1180-1220); Thurston, Rev. du clerge, 
grudzien 1908, str. 556. 
III. - L. Leger, Mythologie slave, 1901; Les anciennes 
civilis. slaves, 1921. 


11- 


.
>>>
Rozdział piąty. 
cHIŃCZYCY, JAPOŃCZYCY, MONGOŁOWIE, 
FINNOWIE, AFRYKANIE, OCEAŃCZYCY, 
AMERYKANIE. 


L Tolerancja Chińczyk6w. Racjonalizm. Kingi. Konfucjusz i Laotse. Fmg-szlli. 
Optymizm i pesymizm. 
n. Mała rcligijność w Japonji. Szinto. Zwierzęta święte. Swiątynie i rytuał. 
Wiara w życie przyszłe. Buddyzm i reakcja szintoistyczna. Tolerancja 
Japończyk6w. 
m. Szmanizm mongolski. Doktryna dualistyczna. Użycie rytualne krwi. Pieśni 
ludowe fińskie. 
IV. Kattowie i Murzyni. Religja A&ykan południowych. Fety
yzm Murzyn6w. 
Cześć przodk6w i ofiary z ludzi. Totemizm w Afryce. 
v. T aJ", i totemizm w Oceanji. Obl"ZCidy wtajemniczenia. Kosmogonja poli- 
nezyjska. Obl"ZCidy i towarzystWa tajne. Mana. 
VI. Totemizm amerykański. Wielki Manitu. Meksyk: Toltekowie i A:zxe- 
kowie. Ofiary z ludzi. Cześć słońca w Peru. Totemizm i magja u Meksykan 
dzisiejszych. Bibljografja. 



 


I. 
C H I I'r C Z Y C Y. 
I. Istnieją trzy główne religje w Chinach, nie licząc chry- 
stjanizmu, islamizmu i judaizmu: są to konfucjanizm, taoizm 
i buddyzm. Ten ostatni przybył z Indyj, gdzie już nie istnieje, 
prócz Cejlonu. Chińczycy nie lubią misjonarzy chrześcijań- 
skich, kt6rzy sieją rozterki między nimi i otwierają bramę 
"djabłomC cudzoziemskim; nie lubią r6wnież muzułman od ich 
buntu, kt6rego stłumienie wymagało tak długiego czasu 
(I8S6-I872); ale zazwyczaj są tolerancyjni, zapożyczając 
to, co im się podoba, z trzech religij Cesarstwa i powstrzy- 
mując się od prozelityzmu. Konfucjanizm jest głównie reli- 
gją 
ykształconych, taoizm i buddyzm religjami prostego 
ludu.
>>>
16 5 
2. Racjonalizm chiński zatarł w znacznej części ślady re- 
ligij pierwotnych; ale przetrwały w zwyczajach i wierzeniach 
ludowych, głęboko animistycznych, kt6re przedstawiają ol- 
brzymią rozmaitość fakt6w religijnych. Te ostatnie, jak to 
wykazał J. M. de Groot, wywarły znaczny wpływ na reli- 
gje uczone i systemy filozoficzne Chin 1. 
Wcześniejsze od Kong-fu-tse czyli Konfucjusza (SSI-479 
przed Chrystusem), kt6ry z nich dwie ogłosił, są ksiCCgi 
święte, zwane King. Są w tych pismach utwory poetyckie, 
przepisy etykiety, fakta historyczne, a nawet religja. Ta ostat- 
nia zasadza się na czci nieba i ziemi, Wielkiego Ducha i du- 
ch6w niższych; jest to animizm, dążący do monoteizmu, do- 
minowany przez ideę społeczną harmonji między biegiem 
przyrody a postccpowaniem ludzi. Skoro natura się gniewa, to 
ludzie są temu winni; rząd powinien wkroczyć, żeby ich po- 
prawić. Duchom ziemi i nieba odpowiadają duchy pradzia- 
d6w, zawsze obecnych, kt6rych cześć jest istotnym rysem reli- 
gji chiń
kiej, chociaż pojęcia o sposobie ich dalszego bytowa- 
nia pozostają dosyć chwiejne. Cesarz tylko składa wielką 
ofiarcc Niebu; ale wszyscy składają ofiary przodkom. Niema 
kleru, tylko urzędnicy, przełożeni nad obrzędami. 
4. Zacny Konfucjusz był wmiccszany do życia politycznego 
swego czasu. Minister, potem wygnany i przdladowany, 
w końcu wezwany z powrotem do ojczyzny, wykładał naukę 
pośrednią, złożoną z reguł etykiety i mądrości praktycznej. 
Był to najmniej mistyczny z prawodawc6w religijnych. Ale 
przywiązywał wielką cenę do studj6w, i jemu to winien ist- 
nienie nadmierny wpływ, zdobyty w Chinach przez klasę 
uczoną. Czczą go tam, jako "kr6la bez tronu", "doskonałego 
mędrca", wzywają go i składają mu ofiary. Jeśli położył na 
pierwszem miejscu obowiązki przywiązania synowskiego 
i uczucia rodzinne, nie zapomniał, co człowiek winien bliźnie- 
mu. "Nie traktować innych, jak nie chcielibyśmy, żeby nas 


· Zob. Ann
e sociologique, t. VI, str. 22.
>>>
166 


traktowano", jest zaleceniem, którego Konfucjusz me miał 
potrzeby zapożyczać z naszych Ksiąg świętych. 
S. Starszy od Konfucjusza, którego poznał, jak mówią, 
Laotse żył zdala od spraw bieżących. Mamy po nim księgę 
Tao-te (droga cnoty), która traktuje o obowiązkach i polityce, 
w stylu ciemnym. Gruntem jego doktryny jest panteizm mi- 
styczny; jego moralność jest ascetyczna, prawie chrześcijań- 
ska. T ao jest to rozum, kt6ry rządzi światem, i od kt6rego 
czł
wiek winien brać natchnienia; temu celowi rozmyślanie 
sprzyja więcej, niż wiedza. 
Laotse potępia gwałt, wojnę; chce sprowadzić do mini- 
mum interwencję państwa. "Odpłacaj za zło sprawiedliwością, 
a za dobroć dobrocią«. To zalecenie r6wnież nie jest zapoży- 
czone z naszych Ksiąg świętych. 
6. Religją, opartą na T ao, jest taoizm; ta religja bardzo 
zwyrodniała. Wpływy buddyjskie, skomplikowany 1iystem 
magji nadwerężyły jej charakter. Taoizm ma egzorcyst6w, 
mnich6w i zakonnice, naczelnika religijnego, kt6ry jest jakby 
papieżem (bez władzy świeckiej). Obrzędy są archaiczniejsze 
od doktryny, będąc pochodzenia ludowego. W święto wiosny 
zapalają ognie, w kt6re kapłani taoistyczni, nawpół nadzy, 
rzucają ryżu i soli, i kt6re przebiegają boso; jest to przeżytek 
kultu słonecznego. Woda jest uosobiona przez kr6la Smoków, 
kt6remu wznoszą świątynie na brzegach jezior i rzek. Zmarłym 
winno się zapewnić spoczynek w mogile, bez czego doku- 
czać będą żywym. Drobiazgowe przepisy czuwają nad wy- 
borem grobowc6w, i nieskończone ostrożności zachowywane 
są, żeby przeszkodzić ich pogwałceniu. Wszystko to tworzy 
umiejętność, zwaną /eng-szui, do kt6rej pobożni taoiści są tern 
więcej przywiązani, że kładła długo przeszkody pracom inży- 
nier6w europejskich. 
7. Obok swych prawodawców religijnych, Chiny miały 
filozof6w, z kt6rych jedni głosili miłość rozkoszy, inni wstrze- 
mięfliwość, podczas gdy inni jeszcze zajmowali się polityką 
i magją. Wielkim filozofem szkoły Konfucjusza jest Meng-tse, 
zwany Mencjuszem (371-288 przed Chr.), kt6rego doktryna,
>>>
16] 
całkiem optymistyczna, przyjmuje pierwotną dobroć ludzkiej 
natury; człowiekowi, żeby być dobrym, wystarcza nim pozo- 
stać. Nie zabrakło pesymistów, żeby temu przeczyć, ani eklek- 
tyk6w, żeby godzić obie opinje. 


II. 
JAPOŃCZYCY. 
I. Ludność archipelagu japońskiego obejmuje dzisiaj szyn- 
toist6w, buddystów i chrześcijan. Buddyści i szyntoiści żyją 
w zgodzie. Zdarza się widzieć, jak grzebią z ceremon jałem 
buddyjskim Japończyk6w, którzy zanieśli swe dzieci do świą- 
tyni Szinto. 
2. Ten lud inteligentny, jest, cokolwiekby o tem powie- 
dziano, bardzo mało religijny. Jego jedyną głęboką religją, jak 
jedyną gwałtowną namiętnością, jest patrjotyzm; jest to wy- 
tyczna kultu przodk6w, bo w ojczyźnie, jak to często m6wio- 
no, jest daleko więcej umarłych, niż żywych. 
3. Podług pewnego kompetentnego pisarza, dziewięciu wy- 
kształconych Japończyk6w na dziesięciu zapytanych o starą 
religję narodową, zwaną Szinto (droga), odpowiada, że się za- 
sadza na kulcie przodk6w. Historycznie to nie jest ścisłe. Jak- 
kolwiek Księgi święte Szinto nie sięgają wstecz poza 6smy 
wiek naszej ery, świadczą, że grunt religji jest animistyczny 
i naturalistyczny z przeżytkami totemizmu. Szinto wylicza 
mirjady duch6w lub bog6w, pomiędzy kt6remi odr6żnia się 
boginię Ziemi karmicielki, boginię Słoneczną, boga księżyco- 
wego, boga ognia; b6g nieba, tak znaczący w Chinach, jest 
nieznany. Słońce jest żeńskiern w Japonji, gdy tymczasem jest 
męskiem w Chinach; ta r6żnica jest 
odna uwagi, kiedy się 
pomyśli o ważnej roli kobiet w starożytnej Japonji. Stare 
księgi chińskie zowią ją "krajem kr6Iowych", zdarzały się 
kr6lowe pomiędzy pierwszemi Mikado. 
4. Wiele zwierząt, jak koń albinos, lis, pies, szczur, kogut, 
pozostało atrybutem b6stw. Atrybutem bogini słonecznej jest 
ptak; od niej to Mikadowie mniemają pochodzić. Znajduje
>>>
168 


się r6wnież drzewa święte. Innym żywiołem istotnym pan- 
teonu Szinto są bohaterowie, ludzie, którzy zostali ub6stwieni 
za to, że zasłużyli na wdzięczność publiczną. Są to, jeśli rzec 
można, przodkowie z wyboru; zwykli przodkowie są czczeni, 
r6wnież, ale daleko mniej, niż w Chinach, i bez skrępowania 
dla żyjących. 
s. Swiątynie, są to siedziby bóstw; mają tam swe łoże, swe 
wezgłowie. Obok kapłan6w są kapłanki, kt6re wykonywają 
pantominy obrzędowe; w Japonji, jak gdzieindziej, teatr 
świecki wyszedł stamtąd. Kapłanki opuszczają służbę świątyń, 
wychodząc za mąż. 
6. Pielgrzymki do wielkich świątnic są zalecane; Mikado 
daje ich przykład. Oczyszczenia - ogniem, ryżem, solą - za
 
klinanie przez figury i wr6żenie są w zwyczaju. Darami ofiar- 
nemi są rzeczy jadalne; nie pali się ich nigdy. Cześć ognia jest 
poświadczona ogniskami, kt6re zapalają w listopadzie na po- 
dw6rcu świątyń, odnawianiem ognia świętego na początku 
roku i zwyczajem tak powszechnym "przechodzenia przez 
ogień", oczyszczenia, kt6re się stało ordalją. 
7. Ceremonje pogrzebowe pociągały niegdyś, jak m6wią, 
ofiary ludzkie; zabijano sługi i konie wojownik6w. Od pierw- 
szego wieku sługi i konie zostały zastąpione figurkami glinia- 
nemi; to samo podstawienie odbyło się, być może, w Grecji. 
kraju, kt6ry przedstawia osobliwe analogje z Japonją. Dusza 
zmarłego uchodzi za zamkniętą w kuferku drewnianym; 
wzywają jej w kulcie domowym; ale wierzenie w życie po- 
śmiertne dusz pozostało r6wnie niewyraźnem. jak w Chinach. 
8. Od VI-go wieku naszej ery buddyzm przeniknął do Ja- 
ponji i domięszal się do Szinto. W XVIII w. reakcja patrjo- 
tyczna przywróciła "czyste Szinto" do zaszczytu; ta reakcja 
nie była bez wpływu na rewolucję polityczną roku 1868, kt6ra 
podwyższyła władzę Mikada, potomka bogini słonecznej, 
a wygnała mnich6w i obrzędy buddyjskie ze mątnic Szinto. 
Ale uspokojenie przyszło niebawem, i Japonja, gardząc ziemi 
przykładami Europy, znalazła jedność i siłę w tolerancji.
>>>
16 9 


III. 
MONGOŁOWIE I FINNOWIE. 
I. Stepy północy są dziedziną magji. Ci z Mongołów, co 
nie przyjęli buddyzmu lub islamizmu, są szamanistamz; ale 
szamanizm przetrwał obok religij wyższych lub je przeniknął, 
mianowicie u Mandżur6w. 
2. Szamani są kapłanami ekstatycznymi, wybieranymi 
z pośr6d epileptyk6w lub tych
 co z pomocą ćwiczeń lub zi6ł 
umieją pogrążać się w szale lub ekstazie. Praktykują wszel- 
kiego rodzaju czary z tańcem i muzyką, sprzedają talizmany, 
składają ofiary i przypisują sobie moc prowadzenia dusz na 
tamten świat, kt6ry opisują w najciemniejszych kolorach. 
3. Doktryna tych kuglarzy jest dualistyczna. Wszechświat 
jest zaludniony duchami; każdy człowiek ma ich dwóch, do- 
brego i złego. W świecie dobrymi duchami są duchy powietrza, 
złymi duchy ziemi. Ziemię więc trzeba nadewszystko zjedny- 
wać sobie. Dobrym i złym genjuszom składa się w ofierze ko- 
nie, kt6re trzeba zjadać, nie przelewając ich krwi i nie łamiąc 
kości, jak baranka wielkanocnego Zydzi. Dusze praojc6w 
przebywają w trzeciem niebie w towarzystwie siedmiu bog6w 
niższego rzędu. 
4. Pić krew społem, pić krew, kt6rą się wypuszcza z ra- 
mienia cudzego, ofiarując wzamian własną, są to obrządki 
święte przymierzy. Te obrzędy są bardzo starożytne i znaj- 
dują się nietylko u Tatar6w; mają za przedmiot ustanawiać 
sztucznie to, co nazywamy dzisiaj jeszcze "wsp6lnością krwi". 
5. Finnowie, mięszanina Europejczyk6w i Mongołów, mają 
literaturę epicką lub przynajmniej dwa sławne zbiory pieśni lu- 
dowych. Kantelatar, ogłoszony w 1840, i Kalewala (1849). Ka- 
lewala taka, jaką posiadamy, nie jest wcześniejsza od Karola 
Wielkiego. Jest tam mowa o świecie, wyszłym z ptaka, o dzie- 
wczynie, zamężnej z wiatrem. B6g nieba, b6g grzmiący pier- 
wotnie, nazywa się "starzec"; istnieją b6stwa ziemi, wody, 
las6w, słońca. Jest to panteon w dzieciństwie z nadmierną ob- 
fitością duch6w i genjusz6w. Cześć przodk6w jest w mniej-
>>>
17 0 
szym zaszczycie od magji. Dąb olbrzymi, zrodzony z żołędzi 
czarodziejskiej, owładnął niebem; zniszczony przez ducha wód, 
karła, runął, wstrząsając światem; ci, co zeń zebrali szczątki, 
są w posiadaniu sekret6w magji. Orężem tego zarodka epopei 
jest porwanie magicznego przedmiotu, kt6ry przedstawia 
podejrzane analogje ze świętym Graalem. 


IV. 
AFRYKANIE I OCEAŃCZYCY. 


AFRYKANIE. - I. W tej mierze, o ile nie jest muzuł- 
mańską lub chrześcijańską. Afryka, zawiera dwa wielkie dzia- 
ły etniczne, które przedstawiają zjawiska religijne nader r6ż- 
ne: Hottentotów i Buszmanów na południu; Murzyn6w 
w środku, na wschodzie lub na zachodzie. Byłoby zresztą 
wiele rozróżnień do zrobienia między Murzynami, należący- 
mi jedni do grupy Sudańskiej (zachodniej), inni do grupy 
Bantu (wschodniej), ale zadawalniam się tutaj' pobieżnemi 
wskaz6wkami. 
2. Religja Afrykan południowych wydaje się nader ubogą, 
być może z braku dostatecznego jej zbadania. Przodkowie ludu 
poczytywani są za drzewa lub zwierzęta; nadewszystko pod 
postacią zwierzęcą umarli ukazują się żywym. CzeŚĆ umarłych 
wymaga darów ofiarnych. Smierć czyni tabu; kraal hotentoc- 
ki, gdzie nastąpił zgon, winien być porzuconym. Istnieją cza- 
rownicy, kt6rzy tworzą bractwa i są jednocześnie wr6żbitami 
i lekarzami. Fetyszyzm nie istnieje. Rozmaite zniekształcenia 
zębów i innych części ciała zaznaczają związanie z życiem re- 
ligijnem, kt6re jest jednocześnie życiem politycznem szczep6w. 
3. U Murzyn6w panuje fetyszyzm lub, jak m6wią w do- 
rzeczu Nigru, żużuizm (od żużu, fetysz). Fetysz jest przed- 
miotem materjalnym, obrobionym lub nie, w kt6rym przeby- 
wa duch przodk6w, co się stał duchem opiekuńczym gru- 
py lub szczepu. Wierzenia fetyszystyczne są tak zakorzenio- 
ne w duszy Murzyn6w, że przystosowują do nich, materjali- 
:żując je nawet, wznioślejsze doktryny, kt6rych ich nauczają,
>>>
17 1 
jak chrystjanizm i islamizm; to się daje widzieć nadewszystko 
w Stanach Zjednoczonych i na AntylIach. Kult fetyszy ma za 
kapłan6w czarownik6w lub /etyszerów, kt6rzy składają ofia- 
ry, wygłaszają wyrocznie, kierują procesami, sądzą sprzeczki 
i oskarżenia o mord, czynią "deszcze i pogodę", uzdrawiają 
chorych; powaga wielkich fetyszer6w jest taka, iż rozporządza- 
ją życiem i majątkiem osobnik6w. Skoro choroba i śmierć 
uchodzą za skutek przekleństw, fetyszer jest nieustannie obo- 
wiązany do wykrywania winnych; podejrzani poddawani są 
pr6bie trucizny, ordalji, kt6rej przykłady istnieją gdzieindziej 
. jeszcze, mianowicie w Indjach. Ma się rozumieć, podejrzany 
może również się usprawiedliwiać, a usprawiedliwia się łat- 
wiej, dając prezencik fetyszerowi. Towarzystwa tajne, bardzo 
liczne pomiędzy Murzynami, mają swe fetysze szczególne; ta- 
tuowanie poświadcza zależność wiernego względem swego fe- 
tysza. Kult przodk6w pociągnął za sobą, u Dahomejczyk6w 
i Aszant6w, okropne hekatomby ludzkie, ofiarowane duchom 
zmarłych naczelnik6w. M6wią, że w rejonie dolnego Nigru 
te ofiary z ludzi są jeszcze częste, i że ofiary, zrezygnowane 
na sw6j los, podejmują się zleceń żywych dla umarłych. 
4. Murzyni Bantu, sąsiadujący z Wielkiemi Jeziorami, są 
podzieleni na klany totemiczne; członkowie jednego klanu nie 
mogą ani zabić swego totemu, ani poślubić dziewczyny ze 
swego klanu. Totemizm spotyka się także w Afryce wschod- 
niej brytańskiej i na Madagaskarze, z rozwiniętym systemem 
magJI. 


* 


* 


* 


OCEAJ\1CZYCY. - 5 . We wstępie do mmeJszej pracy 
m6wiłem wystarczająco o tabu i totemizmie, kt6re się znajdują 
po trosze wszędzie w Oceanji. Tabu są istotą religji Polinezji 
i Melanezji; totemizm, dający się por6wnać do totemizmu In- 
djan p6łnocy amerykańskiej, ale przedstawiający pewne cechy 
szczeg6lne, był badany u Aruntas6w środka Austral ji. Ci czar- 
ni rysują zwierzęta i naśladują je w swych tańcach, żeby je 
przyciągnąć; jadają rytualnie sw6j totem, od kt6rego wstrzy-
>>>
17 2 
mują się zazwyczaj; wierzą, że dusze ich przodk6w przeby- 
wają w ozdobnych rakietach z drzewa, kt6re chowają staran- 
nie w głębi las6w. Zorganizowani w towarzystwa religijne, 
narzucają dojrzałym obrzędy wtajemniczenia skomplikowane 
i srogie, okaleczenia krwawe. Młodzieniec, którego wstajem- 
niczają, uważany jest za umierającego i odradzającego się do 
nowego życia. Małżeństwa są poddane surowym zastrzeże- 
niom, bo nikt nie może poślubić dziewczyny swojej krwi, gdy- 
by nawet była krewną w dwudziestym stopniu. Dobra część 
roku przechodzi na ceremonjach, kt6rych celem jest zapewnie- 
nie obfitości zwierzyny. Nędza i zabobon nie przeszkadzają 
tym ludom uważać się za szczęśliwe i kochać życie. 
6. W Polinezji i na wyspach Malajskich, tam, gdzie znana 
jest uprawa zb6ż i hodowla zwierząt domowych, religja doko- 
nała naturalnie większej ewolucji. -Polinezyjczycy wierzą w bo- 
ga-stw6rcę 1 i opowiadają legendy o początku świata, złowio- 
nego w morzu lub wyszłego z jaja. Bóg Maorys6w (Nowa Ze- 
landja) nie jest tylko rybakiem świata, ale ptakiem, co wykradł 
ogień słońcu, bohaterem dobroczyńcą. N a początku pory de- 
szczowej obchodzą na Jawie wesele Nieba z Ziemią; w porze 
zasiew6w wesele Ryżu. Dusze są poczytywane za przechodzą- 
ce z jednej wyspy na drugą; ofiarują im podarunki na po- 
dr6ż. Idea podziemnego pobytu dusz, pojęcie o duchach opie- 
kuńczych przodk6w, spotykają się, jak wszędzie. Towarzy- 
stwa tajne kwitną w Polinezji; mężczyźni są do nich dopusz- 
czani w następstwie nowicjatu, długich ceremonij z tańcami, 
muziką, przedstawieniami i scenami, wziętemi z historji bo- 
g6w. Tatuowanie jest piętnem widzialnem przymierza z bo- 
giem szczepu; rzadkie u kobiet, jest obowiązkowe dla męż- 
czyzn. Rysunki przedstawiają często zwierzęta totemiczne. 
Wiara w jedność pochodzenia 
wierząt i ludzi ujawnia się 
jeszcze w opowiadaniach o metamorfozach; na Borneo mia- 
nowicie, ludzie mogą się przekształcać w tygrysy, stawać się 
"tygrysami-upiorami". 
· To wierzenie, ale bez odno
nej czci, spotYka się także na kontynencie 
austra1skim.
>>>
173 
7. Idea prawie filozoficzna, pOJęcIe o mana, uzupełnia 
w Polinezji tak rozpowszechnione pojęcie o tabu. Mana jest 
pierwiastkiem magji; jest to potęga ukryta w osobie, w rze- 
czy, nawet w wyrazie mowy. Ten, co umie obudzić tę ener- 
gjCi i kazać jej służyć swym celom, jest zręcznym człowiekiem. 
W języku nowoczesnym oznacza to, że wszędzie są nagroma- 
dzenia sił, i że idzie o ich używanie na nasze potrzeby. Jeżeli 

bu jest początkiem moralności i konwenans6w, mana jest 
początkiem umiejCitności stosowanych. Szanujmy tabu i manę! 


V. 
KRAJOWCY AMERYKI. 
I.Garcilasso de la Vega, syn jednego z towarzyszy Pizarra 
i pewnej Inkaski, stwierdził totemizm w Peru jeszcze w XVI 
wieku; w początku XVIII wieku jezuita Lafitau odkrył go 
u Indjan Ameryki P6łnocnej. Religja tych ostatnich, podobnie 
jak Indjan Meksyku, była badana za naszych dni w najwięk- 
szych szczegółach przez etnograf6w Stan6w Zjednoczonych 
Dzięki im znamy gruntownie ceremonje totemiczne, tańce 
z maskami zwierząt, cześć duch6w. Jeżeli tabu zachowało się 
lepiej, niż gdzieindziej, w Polinezji, Ameryka P6łnocna jest 
krajem uprzywilejowanym totemizmu. Każdy czytelnik Coo- 
pera i d' Aymarda wie, że szczepy Czerwonosk6rych noszą 
chętnie imiona zwierząt, że nacze
nicy chlubią się podobnemi 
imionami i zatykają ich znaki na swym stroju. 
2. Swiat duch6w ma sam naczelnika: jest to Wielki Manitu, 
wcielony zwykle w zwierzę. Wielki Manitu stworzył świat 
w wyniku walki z wodą, idea analogiczna do babilońskiej 
i kt6ra wytworzyła mity, gdzie misjonarze mniemali rozpo- 
znawać podanie o potopie Noego. Co do ludzi, przyjmuje się 
chętnie, że zrodzili siCi z drzew i że zostali wzniesieni do lep- 
szego stanu przez bohater6w lub p6łbog6w cywilizator6w. 
W Peru pewna tradycja kazała im wyjść z kamieni i skał; ale 
koncepcja bohatera-cywilizatora odnajduje się r6wnież tam. 
3. Przed podbojem hiszpańskim Meksyk i Peru doszły
>>>
174 
były do wysokiej kultury. Meksykanie mieli świątynie, pira- 
midy, grobowce, pałace, kalendarz słoneczny i pisma hierogli- 
ficzne, częściowo jeszcze do odcyfrowania. Jakkolwiek czcili 
także bogów pod postacią zwierzęcą, ptaki i węże, oddawali 
cześć niekt6rym już pod postacią ludzką. Główny bóg T olte- 
k6w, bohater-cywilizator, był przyjacielem ludzi, jak Ozyrys 
egipski, i nauczył ich żyć w pokoju; następnie zniknął, ale, 
żeby powrócić z czasem. Bóg Aztek6w był rodzajem Marsa, wo- 
jowniczy i nieubłagany, wymagający ofiar ludzkich. Jego reli
 
gja, zarazem okrutna i ascetyczna, miała czem uradować Hi- 
szpan6w, tem bardziej, że klasztory męskie i żeńskie były 
w obfitości. Co uderzyło nadewszystko zdobywc6w, to cere- 
monja podobna do ich komunji. W dzień uroczystości zimo- 
wej wyrabiano z ciasta wyobrażenie b6stwa; poczem bóg był 
uśmiercany in effigie, a ciasto rozdawane przytomnym, kt6rzy 
je spożywali. Składano również w ofierze młodych szlachci- 
c6w, wybieranych na rok przedtem, to znaczy, że upodabnia- 
no ich do boga przez obrzędy, zanim ich uśmiercano. Idea gó- 
rującej godności przedmiotu, w ten spos6b ubóstwianego w ce- 
lach ofiary, jest bardzo rozpowszechniona na obu p6łkulach; 
ale, w oczach Hiszpanów, te grube podobie4stwa z chrystjani- 
zmem mogły się tylko tłomaczyć podstępem djabła. 
4. Peru było mniej posunięte w rozwoju od Meksyku, po- 
nieważ nie znano tam pisma; korespondowano z pomocą qui- 
pos, sznurk6w z węzłami w r6żnych kolorach. Jednakże Pe- 
ruwiańczycy poczynili obserwacje astronomiczne; posiadali 
kalendarze słoneczny i księżycowy. Rząd I był zupełnie teo- 
kratyczny. Szczep panujący Inkas6w wykonywał zarazem 
władzę religijną i polityczną; świątynia Słońca otwierała się 
tylko dla nich. Podawali za swych przodk6w parę cywiliza- 
torską dzieci Słońca, Manco Capac i Mama Oello. Inkas kró- 
lujący wcielał gwiazdę dzienną; był to papież kr6lestwa sło- 
necznego. Klasztory przyjmowały c6rki szlacheckie, małżonki 
Słońca, kt6re, na podobieństwo Westalek rzymskich, poświę- 
cały się jego kultowi. Ten kult był mniej okrutnym, niż 
w Meksyku; zabijano głównie lamy domowe i ptaki drapieżne.
>>>
, 


175 
Co pozostawało z totemizmu w XVI w., było podporządko- 
wane religji Słońca. 
5. Pomiędzy szczepami jeszcze nawpół barbarzyńskiemi 
Meksyku, Ameryki Srodkowej, Brazylji etc. podróżnicy, tak 
dawniejsi, jak nowożytni, obserwowali zwyczaje i wierzenia, 
powstałe z totemizmu i z magji. Nic ciekawszego, że zacytuję 
tylko jeden przykład, jak magja modlitwy u Indjan Huiszo- 
16w z Meksyku: wyobrażać b6stwa jest w ich oczach jednym 
z naj skuteczniejszych środk6w modlenia się do nich; modli się 
do nich po prostu, m6wiąc o nich, opowiadając ich mity; 
wszelkie votum, złożone w świątyni, jest modlitwą, wcieloną 
w przedmiot materjalny. Inny szczep amerykański, Zunnis6w, 
dostarczył najbardziej uderzających przykład6w totemizmu, 
skomplikowanego z fetyszyzmem, bo fetysz jest pośrednikiem, 
rozjemcą między Zunnisem a jego bogiem zwierzęcym. Zunnisi 
mają także kosmogonję, opowiadanie o stworzeniu świata, 
i wtajemniczenia czyli misterja skomplikowane, kt6re można 
było por6wnać z greckiemi. 


I. I. - Giles, Religion 0/ ancient China, 1905; M. Granet, 
La relig. des Chinois, 1922; J. de Groot, Religion in China, 
1912; Chavannes, Le T'ai Chan, 1910. 
3. - Barth. S. Hilaire, Les livres sacres de la Chine 
(w Journal des Sav., 1894, str. 65, 509). 
4 i nast. - R. V. Douglas, Con/ucianism and T aoism, 
1889; Abel Remusat, Lao-tseu, 1820; Eitel, Feng-shui, 1873. 
II. - Aston, Shinto, 1907; K. Florenz, Die Religionen der 
Japaner (w Orientał. Religionen, 1906, str. 194). 
III. - W. RadIoff, Das Schamanentum, 1885; W. Siero- 
szewski, Du chamanisme (w Rev. hist. relig., 1902). 
8. - Comparetti, Der Kalevala, 1892 (dom. fr. Loou- 
zon-Leduc'a 1867); Krohn, art. Finns w Encycl. Hastingsa, 
19 1 3. 
IV. I-W. Schneider, Die Religion der a/rik. NatuTVol- 
ker, 1891; J. Macdonald, Religions and myth. (Afryka), 1893; 
art. A/rica i Bantus w Encycl. Hastingsa 1908-1909. 
2. - G. Fritsch, Die eingeborenen Sud-A/rikas, 1872. 
3. - F. S
hultze, Der Fetishismus, 1871; Mary Kingsley, 


"
>>>
17 6 
West-a/rican studies, 1899; A. Bros, Le probleme de la mort 
chez les non civilises (w Rev. Clerge /ra1lfais, l-go paździer- 
nika 1908, str. 46). 
.4. - A. van Gennep, T abou et totemisme a Madagascar, 
19°4. 
S i nast. - A. Reville, Relig. des peuples non civilish, 2 
tomy 1883; J. Deniker, Races et peuples, 1900; A. Bros, L4 
relig. des peuples non civilises, 1907; Codrington, The Me- 
lanesiam, 1891; Howitt, The native tribes 0/ S.-E. Australia, 
1904; Spencer and Gillen, The native tribes 0/ Central (and 
Northern) Australia, 2 tomy, 1899, 1904 (kapitalne); C. 
Strehlow, Aranda und Loritja-Stamme, 1907 i nast.; Grey, 
Polynesian mythology, 18SS; A. van Gennep, Mythes en le- 
gendes d' Australie, 1906; W. Skeat, Malay Magic, 1900; M. 
Mauss, Pouvoirs magiques dam les socieees australiennes, 1904; 
Durkheim, Systeme totemique en Australie, 19 1 3. 
7. - O mana, zob. Hubert et Mauss, La magie (w Annee 
sociol., t. VII, 1904); R. Marrett, The threshold 0/ religion, 
19 11 ; SaintyVes, La lorce magique, 19 1 4. 
V. - D. Brinton, Myths 0/ the new world, III wyd., 
18 9 6 ; Religiom 0/ primitive peoples; 1897; Dallenbaugh, The 
North-Americam 0/ yesterday, 1901; F. Boas, The Indians 
0/ British Columbia, I8S8 (i inne prace tegoż); Beuchat, Ma- 
nuel d'archeologie americaine, 19 12 . 
2. - Winternitz, Plutsagen des Alterthums und der Na- 
turvólker, 1901. 
3. - A. Reville, Les religiom du M exique et du Perou, 
188S; L. Spencer, The mythol. 0/ ancien t Mexico and Peru, 
1907; Lehmann, Mexican Research, 1909; Hamy, Croyances 
et pratiques des premiers Mexicains (w Con/. Guimet, 1907 
str. 43); G. Raynaud, Les Pantheom de l' Amerique Centrale 
(w Etudes de critique, 18 9 6 , str. 373). 
S. - H. Cushing, Zunni Creation myths., 18 9 6 ; C. Lum- 
holtz, The Huichol Indiam, 1898, 1900; Unknown Mexico, 
2 tomy, 1908; Hubert et Mauss, Melanges d'histoire des re- 
ligiom, 1909.
>>>
Rozdział sz6sty. 


MUZUŁMANIE. 


Arabja przed Islamem. Dżinnow
. Allah i Al-Lat. Fetysze i ofiary totemiczne 
Chrześcijanie i Zydzi w Arabji. Zywot Mahometa. Instytucje religijne Islamu. 
Fatalizm. -Młoda Turcja«. Koran. Szybkie rozpostarcie islamizmu. Tolerancja mu- 
zułman6w. Schizma szyit6w. Sekty szyickie; suffizm. TowarzystWa tajne; m4hdi 
Dążności liberalne. Wolnomularstwo w Turcji. Bibizm w Persji. Bibljografja. 


I. Teksty klasyczne, a nadewszystko napisy, rzucają nam 
nieco światła na ludy koczujące Arabji przed erą muzułmań- 
ską, Minejczyk6w, Nabatejczyków, Himyarytów (lub Home- 
ryt6w). Ci ostatni nawrócili się w części na judaizm i okazali 
się wrogimi chrystjanizmowi, kt6ry wzr6sł w IV w. w Jeme- 
nie (Arabja Szczęśliwa), przy poparciu chrześcijan z Abissynji. 
2. Religja Arabji przed Mahometem jest animizmem politei- 
stycznym, który rozwija się ku monoteizmowi, nie zacierając 
swych poprzednich etap6w. Arabowie umieszczali duchy 
(dżinn) w drzewach, kamieniach, obrazach grubo ciosanych, 
w słońcu, księżycu, gwiazdach; ale ze wszystkich tych bog6w 
wydobywała się idea boga par excellence, kt6rego nazywali 
Allah (Al ilah) i z kt6rego czynili str6ża porządku moralne- 
go. Trzy boginie były czczone, jako "c6ry Allaha". za czas6w 
Mahometa; jedna z nich, Al-Lat (bogini), jest już wzmianko- 
wana przez Herodota (4S0 lat przed Chr.) pod imieniem Al- 
lah żeńskiej, Alilat. 
3. Mahomet nie założył monoteizmu Islamu; uwolnił po 
prostu Allaha od jego towarzyszy i towarzyszek, kt6rych kre- 
dyt był już nader nadwerężony przez zaufanie do tego boga. 
4. Nie było świątyń, ale ogrodzenia święte dokoła fety- 
sz6w i obraz6w. Wszystkie stworzenia, kt6re żyły w tych 
ogrodzeniach lub przenikały tam nawet przypadkiem, były 


Orpheus. 


1.1
>>>
1]8 
tabu, stawały się własnością boga. Ofiary polegały na skła- 
daniu w darze baranów i wielbłądów. Św. Nil (wiek V) zo- 
stawił nam szczegółowe opowiadanie o ofierze z wielbłąda 
u Saracenów, Arabów koczowniczych z półwyspu Synaju. 
która ma wszystkie" cechy ofiary totemicznej komunji. Krew 
i mięso zwierzęcia winny były być całkowicie pochłonięte przez 
wiernych w stanie surowym przed nadejściem dnia. 
S. Chrześcijanie byli liczni na p6łnoco-zachodzie Arabji 
(Synai) i w Jemenie; Zydzi byli rozproszeni potrosze wszę- 
dzie. Wpływ, wywierany przez tych monoteist6w, przyczynił 
się w pewnej mierze do dyskredytu bałwan6w, a także do re- 
formy Mahometa, mimo, że ten źle znał chrystjanizm i ju- 
daizm. Mówią, że miał często sposobność w młodości rozma- 
wiać z Zydami i mnichami chrześcijańskimi, szczeg6lniej w to- 
ku podr6ży, kt6ra go zaprowadziła do Bostry (Syrja). Adop- 
tował nawet niewolnika chrześcijańskiego, Zaida, Seida z "Ma- 
hometa" Woltera, kt6rego imię pozostało synonimem fana- 
tycznego poświęcenia. Ale niepiśmienny, rozmawiający z p6ł- 
piśmiennymi, może zaledwie nauczyć się od nich element6w 
i zewnętrznej strony ich religji. 
6. Oprócz Koranu, który zawiera liczne aluzje do zdarzeń 
z życia Mahometa, posiadamy kilka szczeg6łowych biografji 
Proroka, napisanych po arabsku, z kt6rych najdawniejsza 
(około 768) znana jest nam tylko z przer6bki z roku 833. Cu- 
downość, szczeg6lniej interwencja aniołów, przepowiednie etc. 
zajmują tam już wiele miejsca; wystarcza to powiedzieć, aże- 
by wypadało odnosić się do tej biografji z nieufnością. 
7. Mahomet, lub lepiej Mohammed ("wysławiany"), uro- 
dził się w Mekce około roku S 71 z rodziny dosyć ni- 
skiego pochodzenia, kt6rą starano się p6źniej wywyższyć. 
W młodości trudnił się r6żnemi rzemiosłami, między innemi 
rzemiosłem pasterza i wielbłądnika. Doszedłszy do fortuny 
przez małżeństwo z pewną wdową, starszą od niego o I S lat, 
Chadidżą, opanowany został pragnieniem zreformowania wie- 
rzeń, przez ich upraszczenie (612). Mekka była ważnem mia- 
stem, gdzie się odbywał wielki jarmark; kamień wulkanicz-
>>>
179 
ny, osadzony w Ka'ba (kub), zwanej "domem Allaha", był 
centrum pielgrzymek, gdzie religja Allaha się rozwijała. Ma- 
hcmet popadł wkrótce w konflikt z najarystokratyczniejszą 
rodziną grodu, rodem Korejszytów; po dziesięciu latach usi- 
łowań, w czasie których pozyskał mało uczniów, zaprzestał 
podtrzymywania nier6wnej walki i udał się do Yatribu, który 
nazwał się odtąd Medyną ("miastem" Proroka). Była tam gmi- 
na żydowska, dobrze usposobiona dla sprawy monoteizmu. 
Ta "ucieczka" Mahometa jest Hedżirq, początkiem ery mu- 
zułmańskiej (16 lipca 622). Mahomet miał wtedy 51 lat 
Był to c:dowiek wymowny, pięknego wyglądu, ale podległy 
atakom epilepsji czy histerji, które umiał zresztą udawać w do- 
godnych okolicznościach. Jego wykształcenie literackie było 
prawie żadne. 
8. Z Medyny Mahomet skierował wyprawy rabunkowe 
przeciw kupcom mekkańskim; ośmielił się nawet atakować ka- 
rawanę w miesiącu jarmarcznym, kiedy Beduini posłuszni byli 
"rozejmowi bożemu". Zwycięzca w bitwie pod Bedr (624), ka- 
zał okrutnie wyrznąć jeńców. "Kto się zaopiekuje memi dzieć- 
mi?" pytał jeden z nich. "Ogień piekielny", odpowiedział opę- 
taniec 1. Rok p6źniej szczęście go zdradziło; ale jego stałość, 
wspierana talentami wojskowemi najlepszego wykonawcy je- 
go rozkaz6w, Omara, nie dała się zniechęcić niepowodzenia- 
mi. W 629 wkroczył pokojowo do Mekki i nawrócił tam na- 
wet najzacieklejszych ze swych wrogów, przeciw kt6rym gło- 
sił był "wojnę świętą", pozostałą jedną z zasad działania Isla- 
mu. Wszędzie zniszczył bałwany; jeśli pozostawił nadal Czar- 
ny Kamień, to dlatego, że go powiązał przez pobożne oszu- 
stwo z pewnem zdarzeniem z historji Abrahama. Atak, o kt6- 
ry pokusił się przeciw Bizantyjczykom u granicy syryjskiej, 
nie udał się; ale kiedy Mahomet umarł w Medynie 8 czerwca 
632, w powrocie z "ostatniej pielgrzymki" do Mekki, był pa- 
nem całej Arabji i poważanym prawie na r6wni z b6stwem. 


. Quatrem
re, Journ. Asiat., n. s., t. XVI, str. 57 (podług Kitab-Alag
i) 
por6wnaj C. de Perceval, Hist. des Arabes, t. m, str. 70. 


12.
>>>
180 


9. Srogi przeciw poganom, to znaczy przeciw czcicielom 
bałwanów, Mahomet okazał nieco więcej względów "dzierżą- 
cym Pisma", Zydom, Chrześcijanom, Parsom i Mandejczy- 
kom. Poczytywał Mojżesza i Jezusa za prorok6w, natchnio- 
nych od tego samego boga, co on. Ale wcześnie pokłócił się 
z Zydami, którzy oskarżali go w Medynie o okradanie Bi- 
blji, połączone z przeinaczaniem; nazywał ich "osłami, obju- 
czonemi księgami.'. W toku swej wojny zbójeckiej przeciw 
Mekkańczykom Mahomet zaatakował pewien szczep żydow- 
ski, skazał wszystkich mężczyzn na karę miecza, a kobiety 
i dzieci oddał w niewolę. Oszczędził tylko pewną pjękną Zy- 
dówkę, kt6rą zatrzymał w swym domu, ale która wzgardli- 
wie odmówiła być jego żoną. 
10. Jeżeli powodzenia osobiste Mahometa tłomaczą się je- 
go energją bez skrupułu i jego inteligencją jasną, choć bez 
uprawy, to zadziwiającą fortunę jego doktryna winna jest 
nadewszystko swej prostocie. B6g jedyny, ten sam, co patrjar- 
ch6w Izraela, czczony bez obrazów; dusza nieśmiertelna, 
przeznaczona w przyszłem życiu na kary lub nagrody, pod- 
padające pod zmysły: takie są jej elementy. Stworzenie i upa- 
dek człowieka, są opowiadane z pewnemi odmianami podług 
Bib] ji. Bardzo mało obrzędowości: miesiąc postu codziennego 
(Ramadanj z pozwoleniem ucztowania sobie w nocy; obmy- 
wania; pięć modlitw codziennie, z twarzą zwróconą ku Mekce. 
Koran nie m6wi o obrzezaniu, starym obrzędzie arabskim, 
kt6ry przyjęli Muzułmanie. Bardzo mało zakaz6w: zakaz 
używania krwi zwierząt, mięsa wieprzowego, napojów sfer- 
mentowanych, gier hazardowych, obraz6w. Zadnego ducho- 
wieństwa, lecz kierownik wsp6lnych modł6w (imam) i herold 
oznajmiający godzinę modlitwy (muezzin). Ponieważ nie mo- 
żna było porzucić zupełnie wiary w dżiny, Mahomet podpo- 
rządkował je aniołom z tradycji żydowskiej po-biblijnej, goń- 
com Boga lub dobroczynnym str6żom osobnik6w. Anioł upa- 
dły, Szatan, został nazwany Iblis (z greckiego diabolos). Re- 
formator nie zadał gwałtu obyczajom Arab6w, kt6rych in- 
stynktom łupieżczym schlebiał doktryną wojny świętej prze.
>>>
181 
ciw Niewiernym. Jeżeli ograniczył poligamję, pozwalając tyl- 
ko na cztery prawe małżonki, dał sam przykład kompromi- 
s6w z prawem, pojmując dziewięć żon po śmierci Chadidżi. 
Kobieta muzułmańska w dalszym ciągu była p6ł niewolnicą, 
kt6rej wypadało osłaniać się przed obcymi, nie uczącą się ni- 
czego, nie uczestniczącą prawie w kulcie; ale łatwość rozwodu 
była ograniczona obowiązkiem, nałożonym na męża, ustana- 
wiania wiana. Reszta moralności zapożyczona jest od judaizmu 
i chrystjanizmu, łącznie z zasadą, afiszowaną raczej, niż stO- 
sowaną, braterstwa ludzkiego; jednakże Mahomet
 kt6ry był 
niegdyś sam ubogi, złożył świadectwo szczeg6lniejszej troski 
o ubogich, czyniąc jałmużnę obowiązującą, jak obrzędy. 
I I. Obowiązkiem par excellence jest posłuszeństwo i ule- 
głość Bogu (Islam), której żadna religja nie sformułowała 
z tak wielką surowością, i kt6ra zrodziła naturalnie fatalizm. 
Dotknięty nieszczęściem, nawet najniesprawiedliwszem z po- 
zoru, Arab m6wi: "To było napisane", lub "Allah jest wiel- 
ki". Z tą dyscypliną czyni się bohaterskich żołnierzy, dobrych 
pracownik6w, cierpliwych i zrezygnowanych; ale czy się wy- 
rabia ludzi postępu? Historja odpowiada. 
12. ,.,Młodoturcy", kt6rzy zdobyli władzę polityczną w lip- 
cu 1908 i okazali się potem najgorszymi fanatykami, utrzymy- 
wali, że ich doktryny liberalne, doktryny cywilizacji nowo- 
żytnej, dają się doskonale pogodzić z Koranem. Ale nie z Ko- 
ranu je brali. Cywilizacja zachodnia jest c6rą Renesansu XVI 
wieku, kt6ry odnalazł i przywr6cił do zaszczytu mądrość 
Grek6w. Wszelkie nowe zwycięstwo cywilizacji rozpościera 
dziedzinę moralną hellenizmu, a ogranicza dziedzinę religij 
wschodnich. Te ostatnie mogą się do tego przystosować, ale 
pod warunkiem rozwijania się, jak to czyniły judaizm i chry- 
stjanizm, w sensie przeciwnym duchowi starych teokracyj. 
13. Koran (El-Qur'an, czytanie) składa się ze 114 rozdzia- 
ł6w czyli sura t, kt6re odtwarzają w języku) co się stał kla- 
sycznym, rozstrzygnięcia Proroka i jego mowy. Za życia Ma- 
hometa częściowo je spisano (on sam nie pisał). Ostateczne 
wydanie tych fragment6w zostało egłoszone w 65 0 za Cha-
>>>
18.2 
lifatu Othmana. Od lat kilku poważne wątpliwości powstały 
co do autentyczności tekstu; podejrzewają w nim tendencyjne 
przer6bki. 
14. Z punktu widzenia literackiego Koran jest księgą ubo- 
gą. Deklamacje, powtarzania, banalności, brak logiki i kon- 
sekwencji w pojęciach, uderzają w nim na każdym kroku nie- 
uprzedzonego czytelnika. Jest upokarzającem dla umysłu ludz- 
kiego, że ta pospolita literatura była przedmiotem niezliczo- 
nych komentarzy, i że miljony ludzi tracą jeszcze czas na 
wchłanianie jej w siebie. 


* 


* 


* 


15. "Allah jest bogiem, a Mahomet jego prorokiem C( . To 
credo Islamu groziło stać się credo świata. Następcy Maho- 
meta (Chalifowie, to znaczy namiestnicy) zawojowali w cią- 
gu mniej niż wieku Syrję, Egipt, Babilonję, Persję, Turkiestan, 
Afrykę p6łnocną, Hiszpanję, wyspy Archipelagu, Sycylję, po- 
łudnie Francji (Septymanję), przyprawili o drżenie Konstan- 
tynopol i oparli się wściekłym natarciom Krucjat. Jeśli Impe- 
rjum arabskie podzieliło się już od VIII wieku, cywilizacja 
arabska, dziedzicząca po ludach zwyciężonych, stała się kwit- 
nącą w Bagdad2ie i w Hiszpanji; religja, pomimo sekt, zacho- 
wała całą swą rozlewną żywotność. Turcy Ottomańscy, po- 
chodzący z Azji środkowej, podbili Azję Mniejszą i w 1453 
wzięciem Konstantynopola położyli koniec ostatniemu szcząt- 
kowi Cesarstwa rzymskiego. Cały p6łwysep Bałkański, prawie 
wszystkie wyspy, Krym, wpadły w ręce tych muzułman6w, 
kt6rzy zawojowali jeszcze Egipt, Syrję, Jemen, Afrykę p6ł- 
nocną w ciągu XVI wieku. Około tej samej epoki usadowiło 
się w Indjach wielkie imperjum muzułmańskie Mongoł6w. 
16. Cofnięcie polityczne Islamu objawiło się naprz6d w Hi- 
szpanji przez upadek, długo przygotowywany, kr6lestwa 
arabskiego Granady (149.2); ale islamizm religijny nie przestał 
czynić postęp6w w Azji i Afryce; liczy dzisiaj więcej niż 200 
miljon6w zwolennik6w, z kt6rych 60 miljon6w w Indjach an- 
gielskich, i winien, zdaje się, rozwinąć się jeszcze pomiędzy
>>>
18 3 
Murzynami Afryki, którym jego prostota, fatalizm i obietni- 
ce uciech zmysłowych odpowiadają daleko więcej, niż subtel- 
ności teologiczne i surowość moralna chrystjanizmu. 
17. Wszędzie, gdzie zwycięstwo zaniosło Islam, ludność 
krajowa nie była ani wyrznięta, ani nawrócona siłą; Arabo- 
wie i Turcy zadowolili się jej wyzyskiwaniem. Jeszcze w pier- 
wszych wiekach Hedżiry podboje nie byłyby tak szybkiemi, 
gdyby rządy arabskie nie były lepsze od bizantyjskich lub per- 
skich l. Mimo gróźb Koranu, zwyciężeni byli często traktowa- 
ni z pobłażliwością, nawet ze względami. Kiedy Omar zdo- 
był Jerozolimę w 636, zapewnił mieszkańcom; chrześcijanom 
i Zydom, wolne wykonywanie kultu, bezpieczeństwo osób 
i majątków. Ale gdy Krzyżacy zdobyli Jerozolimę w 1099, 
wyrznęli wszystkich muzułmanów i spalili żywcem Zydów; 
70 tysiący osób, jak mówią, wytępiono w ten sposób w mniej 
niż tydzień, dla poświadczenia wyi-szości moralnej chrystja- 
mzmu. 
18. Po śmierci Chalifa Othmana (656) Ali, syn adoptowa- 
ny i zięć Mahometa, został wyłączony z sukcesji wskutek in- 
tryg gubernatora Syrji. Ali został zabity w 661, a jego syn 
Hosein został zarąbany w 680; ale ich stronnicy utworzyli 
sektę (,ziaj, która stała się sektą szyitów. Szyici, którzy czczą 
Alego i Hoseina prawie tyleż, co Mahometa, odrzucają tra- 
dycję pisaną, odnoszącą się do Proroka, zwaną Sunna, w któ- 
rej prawowierni, zwani sunnitami, widzą naturalne uzupeł- 
nienie Koranu. Szyici nie zakazują z tą samą surowością uży- 
wania wina i wyobrażania istot żyjących; ludzie wykształ- 
ceni, podlegli wpływom idei perskich i buddyjskich, skłaniają 
się ku pewnemu sympatycznemu panteizmowi. Od roku 1499 
islamizm szyicki jest religją urzędową Persji; jest również bar- 
dzo rozpowszechniony w Indjach. Szyici nie uznają powagi 
szeicha-ul-Islam z Konstantynopola, namiestnika Rozkazo- 
dawcy Wiernych czyli Sułtana tureckiego. 


I W Syrji najazd z vn wieku był przygotowany jqŻ od epoki rzymskiej 
nieustanncm przenikaniem szczepów ąrab$kich.
>>>
18 4 


19. Sekta Szyit6w podzieliła się z kolei. Izmailici są prawie 
wolnymi myślicielami; Druzowie z Libanu, kt6rych nie za- 
dawalają ani Koran, ani Biblja, żyją w oczekiwaniu nowego 
proroka. Azja Mniejsza była teroryzowana od XI do XIII 
wieku przez sekciarzy, nazwanych Hasziszim, ponieważ upi- 
jali się haszyszem (konopiami), krwiożerczych bandyt6w, kt6- 
rzy dali niekt6rym językom europejskim słowo assassin. Naj- 
ważniejszą z sekt szyickich jest sekta mistyk6w, zwana 'Suf/i 
(z arabskiego suI, oznaczającego wełnę, z powodu ubioru weł- 
nianego, noszonego przez wiernych); inspiratorką tej sekty 
była kobieta, Rabia (około 700 ). Ta doktryna rozwinęła się 
w IX wieku w Persji; założono tam klasztory muzułmańskie, 
to, do czego Mahomet miał odrazę, i ascetyzm tym sposobem 
wkroczył do islamizmu. Suffici wierzą, że dusze są emanacją 
Boga, i że ich przeznaczeniem jest złączyć się z nim przez mi- 
łość. Od tej miłości boskiej, osobliwie zmięszanej z miłokią 
ludzką i ze sceptycyzmem, wzięli natchnienie wielcy poeci 
perscy, dotąd poczytni, Omar Chayyam i Hafiz. 
20. Od XII wieku, być może pod wpływem Indyj, isla- 
mizm ma swych ascet6w ekstatycznych i szarlatan6w, derwi- 
sz6w kręcących się, wyjących, tańczących, zjadaczy szkła, 
skorpjon6w i węż6w - illuminat6w lub symulant6w, kt6rzy 
tworzą bractwa i żyją z oszukaństwa. Około 1880 pewien 
derwisz z Sudanu egipskiego. założyciel murzyńskiego pań- 
stwa, ogłosił się Mahdim ("wiedzionym przez Allaha") i tak 
dalece poruszył fanatyzm, iż Egipt stracił Nubję i G6rny Nil 
(1885). Trzeba było zwycięstwa Anglik6w w Omdurmanie 
(1898), żeby położyć kres tej komedji tragicznej. Nawet dzi- 
siaj towarzystwa tajne utrzymują nieustanny ferment w niż- 
szych warstwach islamizmu; jednem znajczynniejszych 
w Afryce p6łnocnej jest towarzystwo Sanussyj6w (Snussi), 
założone przez szeicha Sanusa (1813-1859). 
21. W łonie islamizmu prawowiernego dążności liberal- 
nych nie brakło; tak więc Motazylici (separatyści) dali począ- 
tek racjonalistom i starali się oczyścić religję. Ale ich działal- 
ność pozostawała zamknięta w obrębie szk6ł. Odważniejsze
>>>
. 


18 5 


przedsięwzięcie sprowadzenia islamizmu do pierwotnej pro- 
stoty było w XVIII wieku dziełem Abd ul Wahhaba, Araba 
z Nedżedu, założyciela sekty Wahhabitów. Sekta oddziały- 
wała nadewszystko przeciw kultowi grobowców świętych i re- 
likwij, przeciw zbytkowi i zepsuciu obyczajów, nawet prze- 
ciw używaniu tytoniu. Ci reformowani zaczęli walkę z Tur- 
kami około 1800, zawładnęli Mekką i Medyną, wywrócili 
Czarny Kamień i zrujnowali grób Mahometa. Wice-król 
Egiptu, Mehemed-Ali, zobowiązany przez sułtana do ich uko- 
rzenia, osiągnął cel w 1818; ale Wahhabici przetrwali jako 
sekta, ściśle wierni samemu Koranowi, i nie byli bez wpływu 
na powstanie Arabji, która stała się w 1918 zupełnie niezależ- 
ną od Imperjum tureckiego. 
22. Wolnomularstwo europejskie przeniknęło do Cesar- 
stwa tureckiego w XIX wieku. Właśnie głównie w lożach, 
uczęszczanych przez lekarzy i oficerów tureckich, wypraco- 
wano rewolucję, brzemienną obietnicami liberalizmu, źle do- 
trzymanemi, która położyła koniec ohydnym rządom Sułtana 
Abd ul Hamida (1908). 
23. Reformę głosił w Persji od roku 1840 rzekomy poto- 
mek proroka, który mianował się Mahdi el Bab (Brama praw- 
dy). Został rozstrzelany 1850, ale jego propaganda przetrwała 
jako reakcja przeciw ignorancji i zepsuciu kleru szyickiego 
(mollahów). Beha-Allah, uczeń Baba, głosił pod nazwą be- 
haizmu religję powszechnego braterstwa, która znalazła wier- 
nych nawet w Stanach Zjednoczonych. Babizm, chociaż mi- 
styczny i sufficki, przybrał postawę partji reformy politycz- 
nej, rekrutującej swych zwolenników pomiędzy uciśnionymi 
i ubogimi, lecz umiejącej także pozyskiwać sobie wielkie oso- 
bistości. Rząd odpowiedział srogiemi egzekucjami, które nie 
powstrzymały ruchu. Etyka babistów jest bardzo świecka, 
wroga ascetyzmowi; domaga się zniesienia wielożeństwa i za- 
słony, ograniczenia rozwodu, dopuszczenia kobiet do ceremo- 
nij kultu. Ogółem biorąc, Babiści są ludźmi postępowymi 
w stopniu, w jakim mogą nimi być muzułmanie bez kultury 


.
>>>
186 


.. 


europejskiej, i można mieć nadzieję, że się przyczynią, wraz 
z beh:1istami, do odrodzenia Persji szyickiej, kt6re się praco- 
wicie posuwa w naszych oczach. 


I. - Ameer Ali Syed, Islam, 1906; M. Hartmann, Der 
Islam, 1909; R. Dozy, Essai sur Phist. de l'islamisme, tłom. 
franc., 1879; I. Goldziher, Dogme et loi de PIslam, 1920. 
2. - Dussaud, Les Arabes en Syrie avant. l'Islam, 1907; 
J. Welhausen. Reste arabischen Heidentums, II wyd., 1897; 
Rob. Smith, Kin-ship and marriage in carly Arabia, II wyd., 
1904; 19n. Guidi, L'Arabie anteislamique, 1921; Th. Noldeke, 
art. Arabs, w Encycl. Hastingsa, 1908. 
7. - Renan, Mahomet (Etudes d'hist. relig., 1864); W. 
Muir, Life of Mof?ammad, IV wyd., 1912; H. Grimme, Mo- 
hammed, 2 tomy, 1895; Sprenger, Mohammed, 1907; CI. 
Huart, Histoire des Arabes, 2 tomy, 1912-1913; Casanova, 
Mohammed et la fin du monde, 1911 (por. Rev. arch., 1923, 
II, str. 191). 
10. - Houtsma, w Manuel Chantepie, tłom. franc., str. 
252 i nast. 
13. - Savary, Le Koran. tłom. z 1782, przejrzane (nowe 
wyd., 1883); Th. Noldeke, Geschichte des Qoram, II wyd., 
19°9- 19. 
15. - T. W. Arnold, The preaching of Islam, 1896; art. 
Khalifen, przez A. Mollera, w Encycl. Erscha i Grubera (1884). 
19. - S. de Sacy, Expose de la religion des Druses, 1838; 
Dussaud, Religion des Nosai'ris, 1900; Nicholson, Origim and 
developements of Sufism (w Journ. roy. Asiatic society, 1906; 
por. C. R. Acad., 19-9o kwietnia 1918. 
20. - J. Darmesteter, Le Mahdi, 1885. 
23. - A. de Gobineau, Les religiom dam l' Asie Centrale, 
1865; E. G. Browne, A year amongst the Persiam (babizm), 
1893; tenże, art. Bab, w Encycl. Hastingsa, 1909; A. L. Ni- 
colas, Le Bab, 1908; E. D. Ross, Babism, 1902. 


.
>>>
Rozdział siódmy. 


HEBRAJCZYCY, IZRAELICI I ZYDZI. 


Hebrajczycy, Izraelici, Żydzi. Charakter mityczny ich historji pierwotnej. Ka- 
non biblijny; podania biblijne. Natchnienia, konkordyzm. WartoŚĆ moralna 
Starego Testamentu. Imiona boskie. Stworzenie i grzech pierworodny. Poli- 
liteizm i jahweizm. Baa1, Sebaoth, Terafim. Tabu. Totemy. Magja. Eschatologja. 
Swięta. Pentateuch. Prorocy. Mesjanizm. PSaJl:1Y, Przypowieści, Job. Odbudo- 
wanie i koniec niepodległości żydowskiej. Judaizm od zburzenia świątyni jero- 
zolimskiej. Bibljografja. . 


l. Hebrajczycy ukazują się w historji, jak Beduini koczu- 
jący, czciciele genjuszów lub duchów i fetyszy. Ich bogiem 
najwyższym jest Jahweh piorunujący z Synaju, który ich pro- 
wadzi na podbój Chanaanu. Stają się wtedy rolnikami i przyj- 
mują w części religje ludów zwyciężonych; ale stan kapłański 
dąży do narzucenia im czci swego boga wyłącznego. Ma za 
pomocników w tern przedsięwzięciu głosicieli czyli prorokó'llJ, 
którzy zwalczają tendencje politeistyczne królów i ludu. Po 
upadku królestwa Judy, profetyzm bierze górę ostatecznie 
w czasie Niewoli, a za powrotem z Wygnania ustanawia w Ju- 
dei rządy teokratyczne. Ale zwycięski jahweizm jest głucho 
podkopywany przez judaizm grecko-aleksandryjski, który bie- 
rze natchnienie z idej nie narodowych, lecz uniwersalistycz- 
nych, oraz przez ciemne przeżytki kultów ludowych, mistycz- 
nych i sakramentalnych. Ten dwojaki wpływ ujawnia się 
w doktrynie św. Pawła i odzwierciedla się w całej późniejszej 
historji chrystjanizmu. 
2. lsrael ("Bóg walczy"?) jest imieniem, danem przez Bo- 
ga Jakóbowi po mitycznym epizodzie jego walki w osobistych 
zapasach z patrjarchą (Gen. 32, 28). Dwanaście pokoleń przy- 
brało imię zbiorowe Izraelitów (Ex. 3, 16), które później ozna- 
czało pokolenia, co utworzyły po Salomonie królestwo pół-
>>>
188 


nocne czyli Izraelskie. Ci z Hebrajczyk6w, co powr6cili z Ba- 
bilonji do Judei, przybrali imię Izraelit6w, mimo że należeli 
gł6wnie do pokolenia Judy. 
3. Zyd (Jehudi po hebrajsku) jest nazwą plemienną mie- 
szkańc6w kr6lestwa południowego czyli Judzkiego. Po powro- 
cie z Niewoli, podczas gdy całość ludu nazywała się I zraeli- 
tami, poszczeg6lne osoby mianowały się Zydami; ich potomko- 
wie oznaczani byli nadal w ten spos6b, aż do naszych dni. 
Nazwa Judei na oznaczenie kraju Zyd6w jest p6źniejsza od 
Wygnania; w sensie ściślejszym oznacza krainę na zach6d od 
Jordanu, a na południe od Samarji. 
4. Hebrajczycy są lub mniemają być potomkami Abraha- 
ma; to miano stało się synonimem Izraelity, ale m6wi się uję- 
zyk hebrajski«, ,,hebrajszczyzna«, a nie "izraelski« lub "ży- 
dowski

. Etymologicznie, Hibri są to "ludzie z tamtej strony", 
przychodźcy, przybyli z drugiego brzegu jakiejś rzeki, Eufratu 
lub Jordanu; to imię było im nadane przez krajowc6w Cha- 
naanu, kt6rzy m6wili językiem, blizkim hebrajskiemu. 
5. Historja pozytywna zaczyna się dla Izraelit6w z usta- 
nowieniem monarchji (Saul, około 1100). Wszystko, co po- 
J'tzedza, - potop, rozproszenie ludzi, Abraham, Jak6b, J6- 
zef, niewola egipska, Mojżesz, Jozue, podb6j kraju Chana- 
an - jest mniej lub więcej mityczne; ale ta mitologja jest prze- 
mięszana z tradycjami historycznemi, a udział tychże staje 
się dosyć znacznym, poczynając od wyjścia Hebrajczyk6w 
z Egiptu. 
6. Religja Izraelit6w przed Chrystusem jest nam znana ze 
zbioru ich literatury religijnej, kt6ry stanowi część Biblji i zo- 
wie się, jako całość, Starym Testamentem. Biblja znaczy po 
grecku "Księgi« (par excellence), oznaczenie, kt6re spotyka- 
my, począwszy od V wieku po Chr.; we Francji Biblja, w sen- 
sie Biblji żydowskiej, jest często przeciwstawiana: przez nie- 
właściwe użycie nazwy, Nowemu Testamentowi. Rozr6żnienie 
między Starym a Nowym Testamentem, Starym a Nowym 
Zakonem, jest oparte na ustępie ze św. Pawła; ale łacińskie 
testamentum u Tertulljana (około 200) jest nieprawidłowym
>>>
18 9 
przekładem greckiego diatheke, kt6re oznacza jednocześnie 
testament i przymierze. Idzie w rzeczywistości o księgi "sta- 
rego i nowego przymierza" - między B6stwem a rodzajem 
ludzkim. 
7. Nazywają kanonem Starego Testamentu (z greckiego 
kanón, reguła) zbi6r oficjalny pism, kt6re go składają. Jest 
kilka kanon6w, r6żniących się liczbą i naturą pism włączo- 
nych. Zydzi i protestanci przyjmują mniej ksiąg, niż katolicy. 
Kanon żydowski zawiera w zasadzie te z ksiąg, uważanych za 
święte. kt6rych tekst hebrajski posiadała Synagoga około pier- 
wszego wieku przed naszą erą. Około 150 przed Chr. więk- 
szość tych ksiąg .była przetłomaczona na grecki do użytku 
Zyd6w z Egiptu, kt6rzy nie znali hebrajskiego; ten przekład 
zowie się Septuaginta z przyczyny legendy, kt6ra go przypi- 
suje 70 lub 72 tłomaczom. Pod tą właśnie postacią księgi Sta- 
rego Testamentu są zazwyczaj cytowane w Ewangeljach. Znaj- 
dujemy w Septuagincie księgi, kt6re Zydzi i protestanci odrzu- 
cają, jako apokryficzne, to znaczy nie natchnione od Boga, 
n. p. księgi Tobjasza i Judyty. Kanon Kościoła rzymskiego, 
oparty na przekładzie Biblji na łacinę, zwanym Vulgata (usta- 
lonym około 400 po Chr.), jest prawie zgodny z kanonem 
Biblji greckiej, czyli kanonem aleksandryjskim, kt6remu zre- 
sztą samemu brakowało ścisłości; przyjmuje Tobjasza, Judytę, 
Księgi Mądrości, Ekklezjastyk, Barucha, I i II Księgę Mak- 
chabeusz6w (ale nie dwie ostatnie). Sob6r Trydencki w 154 6 
zabronił podawać w. wątpliwość boskiego natchnienia tych 
pism, nie określając, co przez to rozumiał. 
8. Najstarsze nasze rękopisy Biblji hebrajskiej nie są wcze- 
śniejsze od X wieku po Chr.; ale tekst ich był przechowany 
troskliwie w synagogach. Posiadamy rękopisy daleko staro- 
żytniejsze przekład6w greckich i łacińskich. Pomiędzy tłoma- 
czeniami, dokonanemi na inne języki, można wymienić Pe- 
szito ("przekład prosty") syryjski, być może wcześniejszy od 
ery chrześcijańskiej, oraz przekład gotycki, kt6ry winniśmy 
biskupowi Ulfilasowi (wiek IV); tłomacz usunął opowiadania
>>>
19° 
o wielu wojnach, uważając, iż Gotowie nie mieli potrzeby po- 
dobnych przykład6w l. 
9. Rękopisy Starego Testamentu po hebrajsku, a nade- 
wszystko w innych językach, przedstawiają niezliczoną ilość 
małych odmian; ale w swych linjach zasadniczych tekst jest 
pewny wszędzie, gdzie nie był już głęboko przeinaczony oko- 
ło 200 przed Chr. - Tłomacze greccy pozmieniali sens w trud- 
nych ustępach tekstu hebrajskiego, a św. Hieronim porobił to 
samo w Vulgacie, dziele pełnem wielkości, mimo swych bra- 
k6w, które było ogłoszone "autentycznem" przez Sobór Try- 
dencki i stanowi autorytet, w Kościele rzymskim. 
10. W czasach jezusa Chrystusa rozróżniano w Starym 
Testamencie trzy części: Zakon, Proroków i (inne) Pisma 2. 
Zakon obejmował pięć Ksiąg, przypisywanych Mojżeszowi 
(Rodzaju - Genesis, Wyjścia - Exodus, Liczb - Numeri, 
Kapłanów - Leviticus, Powtórzonego Prawa - Deuterono- 
mium); pomiędzy dziełami Proroków liczono, oprócz dzieł 
trzech wielkich prorok6w (Izajasza, jeremjasza, Ezechjela) 
i dwunastu mniejszych proroków, Księgę jozuego, Księgi Sa- 
muela, oraz Kr6lewskie. 
II. Pięć pierwszych ksiąg czyli volumin6w (zwoj6w), na- 
zwane zostały przez Grek6w Pente teuche, stąd Pentateuch; 
w rzeczywistości te księgi są nieodłączne od księgi jozuego, co 
sprawia, iż nowożytni m6wią o Hexateuchu (hex, sześć, a teu- 
che, zwoje), jako o pierwszym dziale Starego Testamentu. 
12. Przypisywanie pięciu pierwszych ksiąg Mojżeszowi sa- 
memu, mimo, że jest w nich mowa o jego własnej śmierci, było 
przyjęte przez Izraelit6w już od V-go wieku przed Chr. i za- 
wsze było potwierdzane przez Synagogę. Kości6ł chrześcijań- 
ski uczynił to samo, a Kości6ł katolicki utrzymuje jeszcze tę 
opinję, przyjmując wprawdzie, iż "Mojżesz" m6gł posługiwać 
się dokumentami wczdniejszemi, a nawet używać "sekreta- 
rzy". Począwszy od XVII-go wieku, uczeni poważni odrzu- 


1 Philostorgus, Hisl. Eccles., n, 5. 
II Dokładniej, hagiografów (pisarzy świętych).
>>>
19 1 
cali ten sposób widzenia; oratorjanin francuski, Ryszard Si- 
mon, sponiewierany niesłusznie przez Bossueta, był jednym 
z pierwszych, co przytoczyli racje, żeby się wyrzec tego za- 
patrywania, mimo, że sam się nie ośmielił posunąć tak da- 
leko. 
13. Synagoga żydowska i rozmaite kościoły chrześcijań- 
skie przyjmują nadto, że Stary Testament jest zbiorem "na- 
tchnionym", inni mówią "dyktowanym przez Boga". Opinje 
różnią się co do natury tego natchnienia; pewna doktryna 
umiarkowana, odrzucona przez Rzym w 1893, chciałaby ogra- 
niczyć natchnienie do tego, co dotyczy "wiary i obyczaj6w", 
nie określając zresztą, co należy rozumieć przez te dwa termi- 
ny. Pozostaje twierdzenie prawowierne, na które pewien teo- 
log liberalny odpowiada: "Jeżeli Bóg sam napisał Biblję, wy- 
padałoby przypuszczać, że jest kłamcą lub ignorantem" 1. Po- 
nieważ wykazano w Starym Testamencie moc błęd6w, sprze- 
czności i jawnych niedorzeczności, ortodoksja dla uratowania 
powagi tekstu świętego wynalazła konkordyzm, fałszywą nau- 
kę, która zasadza się na znajdowaniu za wszelką cenę "do- 
skonałej zgodności między naukami nowoczesnemi a wiado- 
mościami ludu bożego" 2. Tak więc twierdzi się, że dni stwo- 
rzenia nie są dniami, lecz okresami, gdy przecież tekst święty 
zaznacza poranek i wieczór każdego dnia. W ten sposób jesz- 
cze ksiądz Moigno odkrywał w II -g im liście św. Piotra "teo- 
rję nowoczesną, która sprowadza skład ciał do wodoru". Nau- 
ka niezależna przeciwstawia konkordyzmowi już tylko wzgar- 
dę. Z drugiej strony istnieją w Starym Testamencie liczne 
ustępy, gdzie Bóg jest przedstawiony w sposób niegodny po- 
jęcia, jakie tworzą sobie o nim Kościoły nowoczesne, napny- 
kład przechadzającym się na świeżym powietrzu, wdychają- 
cym woń ofiar, obracającym się tyłem do Mojżesza, nakazu- 
jącym ohydne rzezie i karzącym wodzów, co nie pozabijali 
dosyć ludzi. Dla usprawiedliwienic:ł tych tekstów, ortodoksja 


I Loisy. Que/ques rtjlexions, str. 228. 
· Houtin. Question biblique AlI XIX suclt, str. 35.
>>>
19 2 
czasem używała sofizmat6w; to zn6w utrzymywała, że B6g 
chciał m6wić do ludzi stosownie do zwyczaj6w i pojęć ich 
czasu. Takie wykręty są zaprzeczeniem krytyki historycznej. 
Teksty, gdzie B6g Izraela ukazuje się odmiennym od ideału, 
kt6remu to imię odpowiada dzisiaj, nie powinny być łagodzo- 
ne. lecz brane literalnie; posiadają dla historyka interes cał- 
kiem szczeg6lny, bo mu pozwalają chwytać na gorąco ewolu- 
cję idei Boga. B6stwo jest zupełnie niedostępne dla ludzi; ale 
w r6żnych epokach, kt6re cywilizacja przebywała, ludzkość 
czyniła b6stwo na sw6j obraz, i ewolucja tego obrazu jest czę- 
ścią istotną samej historji ludzkości. 
14. Skoro Stary Testament jest dziełem wielkiej liczby au- 
tor6w, kt6rzy żyli w rozmaitych epokach i posługiwali się 
starożytniejszemi dokumentami, dzieciństwem jest chcieć wy- 
dać o tym zbiorze sąd og6lny, wynosić go lub obniżać war- 
tość. Każdy bezstronny czytelnik przyzna, że historja J6zefa 
jest śliczna, że księga Joba zawiera ustępy wzniosłe, że Proro- 
cy i Psalmy zamykają niekt6re z najpiękniejszych stronnie, 
jakiemi genjusz ludzki może się szczycić. Ze w pozostałem 
jest wiele nadętości wschodniej, pospolitości, bezładu, że opo- 
wiadaniom brak precyzji i logiki, że cudowność bywa raz po 
raz niedorzeczna lub dziwaczna, to r6wnież nie może w na- 
szych oczach nastręczać wątpliwości. Ale jeżeli się por6wna 
Biblję żydowską z każdym innym zbiorem ksiąg świętych - 
indyjskich, perskich, arabskich - uzna się, że się bardziej na- 
daje do czytania, że jest bardziej pouczająca, mniej zakażona 
mistycyzmem i czczą frazeologją, mniej tyranizowana prze- 
sądami rytualnemi, słowem więcej ludzka i więcej świecka. 
Móżna powiedzieć, iż wszystkie wielkie idee cywilizacji no- 
wożytnej w niej kiełkują, i stwierdzić z historją w ręku, ile 
cywilizacja nowożytna jej zawdzięcza. Społeczność anglosaska 
i ta, kt6ra wyszła z Rewolucji francuskiej w Europie zachod- 
niej, są to c6ry Biblji. Salvador i Darmesteter mogli utrzymy- 
wać bez paradoksu, że dwie idee naczelne naszego czasu, po- 
jęcie o jedności sił i o nieograniczonym postępie - nietylko 
dobrobytu, ale dobroci i sprawiedliwoki - były już blizkie
>>>
i93 
prorokom Izraela pod postaciami, jeszcze niezdwiecczonemi, 
jedności boskiej i nadziei mesjanicznej. Jeżeli badanie historji, 
nadewszystko po triumfie chrystjanizmu, ukazuje aż nazbyt 
klęsk i spustoszeń, wywołanych w świecie przez wyłączność 
religijną, przez ten fanatyzm, którego Grecy i Rzymianie nie 
znali, a który chrystjanizm odziedziczył po Biblji żydowskiej, 
trzeba położyć na szali uczucia godności ludzkiej. solidarności, 
miłosierdzia, równości ludzi przed Bogiem, które Stary T esta- 
ment przekazał Nowemu i do których rozpowszechnienia oba 
przyczyniają się jeszcze. T a "Księga par excellence" uczyniła 
wiele złego i wiele dobrego; ale trzebaby potępić całą cywili- 
zację krajów chrzdcijańskich, to znaczy wygłosić niedorzecz- 
ność, żeby zaprzeczyć, iż czynnik dodatni przeważa. Biblja 
to, nie zaś nieco wyniosła filozof ja Greków, była pierwszą 
wychowawczynią Europy, która ją przygotowała do nasiąk- 
nięcia hellenizmem od epoki Renesansu i która, otwierając jej 
szersze perspektywy, stopniowo uczyniła ją zdolną obywać się 
bez niej. 


* 


. 


*- 


15. Lekarz francuski Astruc w XVIII wieku pierwszy roz- 
poznał, że dwa główne oznaczenia Boga w Księdze Rodzaju, 
Elohim i Jahweh, nie są używane dowolnie. Zestawiwszy obok 
siebie ustępy, gdzie Bóg jest nazywany Elohim, i te, gdzie jest 
oznaczamy drugiem imieniem, otrzymuje się dwa opowia- 
dania zupełnie odmienne, które redaktor Pentateuchu, takie- 
go, jak go posiadamy, zestawił raczej, niż stopił. To jedno od- 
krycie wystarcza, żeby odrzucić przypisywanie tych pism 
"Mojżeszowi." który nie mógł być nieinteligentnym kompila- 
torem, oraz teorję natchnienia "boskiego" tekstu biblijnego. 
Oto, jako próbka, na dwóch szpaltach, opowidć elohistycz- 
na i opowieść jehowistyczna, czyli jahweistyczna o stworze- 
niu; zobaczymy, że wszystko, co się odnosi do stworzenia 
Ewy, do ogrodu Edenu, do winy Adama, istnieje tylko w tek- 
kie jehowistycznym. Ten tekst nie cieszył się, jak się zdaje, 
wielkiem uznaniem u starożytnych Hebrajczyków, ponieważ 


Orpheu. 


15
>>>
194 
nie ma najmniejszej wzmianki o winie Adama w Prorokach, 
w Psalmach, w księgach historycznych, i niema o niej nawet 
mowy w Ewangeljach, chociaż św. Paweł zbudował na tej 
baśni ludowej całą teorję o odkupieniu ludzkości przez Jezusa 
Chrystusa. 
16. Zapożyczam się z przekładu Franciszka Lenormand; 
usuwam lub skracam kilka wersetów. 


Elohista. 
I. Na początku Elohim stworzył niebiosa i ziemię. 2. Zie- 
mia była chaosem; tchnienie Elohima poruszało się nad woda- 
mi. 3. Elohim rzekł: "Niech się stanie światło". I światło się 
stało. 4. I Elohim widział światło, że było dobre. i Elohim 
oddzielił światło od ciemności. s. I Elohim nazwał światło 
dniem, a ciemności nocą; i stał się wieczór, i stał się poranek; 
jeden dzień. 6. Elohim rzekł: "Niech będzie utwierdzenie mię- 
dzy wodami"... 9. Elohim rzekł: "Niechaj wody, które są pod 
niebiosami zgromadzą się, i niechaj się ląd ukaże"... II. I Elo- 
him rzekł: "Niechaj ziemia wyda zieloność, drzewo owoce, 
przynoszące owoc podług swego gatunku"... 14. Elohim rzekł: 
"Niechaj będą światła na utwierdzeniu dla oddzielenia dnia 
od nocy"... 20. Elohim rzekł: "Niechaj wody roją się życiem, 
i niech ptaki latają nad ziemią"... 21. I Elohim stworzył po- 
twory morskie i_ wszystkie stworzenia, któremi roją się wody. 
i wszelkie ptactwo skrzydlate... 22. I Elohim błogosławił je 
mówiąc: "Bądźcie płodne, rozmnażajcie się i napełniajcie wo- 
dy mórz, i niechaj ptak mnoży się na ziemi"... 24. I Elohim 
rzekł: "Niechaj ziemia wydaje istoty żyjące podług ich ga- 
tunków"... 26. Elohim rzekł: "Uczyńmy człowieka na nasz 
obraz..." 27. I Elohim stworzył człowieka na swój obraz; męż- 
czyznę i niewiastę stworzył ich. 28. I Elohim ich błogosławił 
i rzekł im: "Bądźcie płodni, mnóżcie się, napełniajcie ziemię 
i czyńcie ją sobie poddaną". 29. I Elohim rzekł: "Oto daję wam 
wszelkie ziele, niosące nasienie, i wszelkie drzewo, które ma 
owoc... dla waszego pożywienia". 
II. I. I zostały dokończone niebiosa i ziemia i wszelkie ich
>>>
195 
wojska. 2. I Elohim dokończył si6dmego dnia swego dzieła; 
i si6dmego dnia odpoczął. 4. To są genealogje niebios i ziemi, 
gdy zostały stworzone 1. 


J ehowista. 
II. 4. W dzień, kiedy J ahweh Elohim uczynił ziemię i nie- 
biosa, s. żadnego krzaka nie było jeszcze na ziemi, żadne ziele 
jeszcze nie zakiełkowało, ponieważ J ahweh Elohim nie spu- 
ścił był jeszcze deszczu na ziemię, i nie było ludzi do uprawia- 
nia gruntu. 6. Ale chmura się podniosła z ziemi i zrosiła grunt. 
7. I J ahweh Elohim ukształtował człowieka z pyłu gruntu 
i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia. 8. I Jahweh Elohim 
zasadził ogr6d w Edenie i umieścił tam człowieka, kt6rego był 
ukształtował. 9. I J ahweh Elohim kazał wyrosnąć z gruntu 
wszelkiemu drzewu przyjemnemu, i drzewu żywota w środku 
ogrodu, a także drzewu wiadomości dobrego i złego... I 5. J ah- 
weh Elohim wziął człowieka i osadził go w ogrodzie Edenu, 
żeby go uprawiał i strzegł. 16. I Jahweh Elohim rozkazał czło- 
wiekowi m6wiąc: "Z wszelkiego drzewa ogrodu możesz jeść. 
17. Ale z drzewa wiadomości dobrego i złego nie będziesz jadł, 
bo w dzień, kiedy będziesz zeń jadł, umrzesz śmiercią". 
18. I Jahweh Elohim rzekł: "Nie jest dobrze, iżby człowiek 
był sam; uczynię mu pomocnicę, kt6raby mu odpowiadała'C. 
21. Wtedy Jahweh Elohim spuścił głęboki sen na człowieka; 
wziął jeden z jego bok6w i zamknął jego miejsce ciałem. 22. 
I J ahweh Elohim ukształtował bok, kt6ry był wziął człowie- 
kowi, w niewiastę i przyprowadził ją do człowieka... 
III. I. Wąż był przebiegły ponad wszystkie zwierzęta pol- 
ne i rzekł do niewiasty: "Czy Elohim 2 rzeczywiście powie- 
dział: Nie będziecie jedli z żadnego drzewa w ogrodzie?" 
I niewiasta rzekła wężowi: "J adamy owoce drzew ogrodu"; 
3. ale co do owocu drzewa, kt6re jest w środku ogrodu, Elo- 


I Oczywista cytata z kt6rejś starej księgi zaginionej. 
I Dalszy ciąg opowiadania dowodzi. że trzeba przywr6cit tutaj imie cał- 
kowite. Jllhwth Elohim. Ta uwaga ma zastosowanie jeszcze do trzech innych 
ustępów. 


1!ł-
>>>
19 6 
him rzekł: "Nie będziecie zeń jedli i nie będziecie go dotykali, 
żeby nie umrzeć«. 4. I wąż rzekł do niewiasty: "Nie umrzecie 
z tego... 5. bo Elohim wie, że w dzień, kiedy zeń będziecie jedli, 
wasze oczy się otworzą i będziecie jak Elohim, znający dobre 
i złe«. 6. I niewiasta... wzięła owocu z drzewa i jadła go i dała 
zeń swemu mężowi obok siebie, i on go jadł... 8. I usłyszeli 
głos J ahweh Elohima, który przechadzał się po ogrodzie przy 
wietrzyku wieczornym... II. I rzekł: "Z drzewa, z którego 
zakazałem ci jdć, czyś zeń jadł?« 12. I człowiek rzekł: "Nie- 
wiasta mi dała owocu z drzewa, i jadłem«. 13. I Jahweh Elo- 
him rzekł do niewiasty: "Dlaczegoś to uczyniła?« I niewiasta 
rzekła: "Wąż mię zwi6dł, i jadłam«. 14. Jahweh Elohim rzekł 
do węża: "Ponieważ to zrobiłeś, jesteś przeklęty...; będziesz 
chodził na swym brzuchu i będziesz jadł proch... 15. Ustano- 
wię nieprzyjaźń między tobą a niewiastą, między twem ple- 
mieniem a jej plemieniem; będzie ci miażdżyła głowę, a ty bę- 
dziesz jej ranił piętę 1. 16. Do niewiasty rzekł: "Powiększę trud 
brzemienności; wydawać będziesz dzieci w boleści«. 17. A do 
człowieka rzekł: "Będziesz jadał w trudzie po wszystkie dni 
swego żywota. 19. Będziesz jadał swój chleb w pocie swego 
czoła, aż dopóki nie wrócisz do gruntu, z którego byłeś wzię- 
ty; bo jesteś proch i wrócisz do prochu«... 22. I Jahweh Elo- 
him rzekł: "Otóż człowiek stał się jako jeden z nas, co do 
znajomości dobrego i złego; ale teraz niechaj nie wyciąga ręki, 
żeby brać z drzewa żywota, jeść i żyć wiecznie«. 23. I Jah- 
weh Elohim wypędził go z ogrodu Edenu, żeby uprawiał 
grunt, z którego był wzięty. 


17 . Tak więc, z całą oczywistością stworzenie jest opowie- 
dziane na dwa odmienne sposoby w księdze Rodzaju. Ale 
w Starym Testamencie jest ślad trzeciej legendy, która jest spo- 
krewniona z legendą Babilończyków, gdzie Marduk stwarza 


· Porównaj S. R. CMltes, tom n, str. }96.
>>>
. 


197 
świat za cenę zwycięstwa nad wodami odmętu, Tiamat. Kiedy 
wielki kapłan Joab m6wi w Athalie Racine'a: 


Ten, co trzyma na wodzy wściekłe morskie wały, 
Umie osadzić w miejscu złośliwych kabały... 


czyni aluzję do bardzo znanych ustęp6w Pisma, kt6re prze- 
chowuje pamiątkę walki Wiekuistego z morzem. Tak więc, 
Job 26, II: "B6g nie uspakaja się w gniewie...; w swej potę- 
dze zniewala morze i w swej mądro
ci miażdży Rahab; pod 
jego tchnieniem niebo się rozja
nia, jego ręka przebija ucieka- 
jącego węża". Jeremjasz także (5, 22) przedstawia morze, ja- 
ko ujęte w karby i okiełznane przez Jahweh. To pojęcie walki 
Stworzyciela z wrogiemi siłami było przeciwne tezie monotei- 
stycznej i znikło z naszych dw6ch redakcyj księgi Rodzaju; 
ale to właśnie dowodzi, że było bardzo starożytne i że długo 
cieszyło się uznaniem. 
18. Imię Elohim jest liczbą mnogą (pojedyńcza eloah, "ten 
kogo się obawiają?"), kt6ra znaczy bogowie. Wystarcza do 
udowodnienia, że Hebrajczycy byli początkowo politeistami, 
mimo że usiłowano rozpoznawać w niem "pluralis majestatis". 
Zresztą, w Księdze Rodzaju, B6g rzekomo powiedział: "U czyń- 
my człowieka na nasz obraz" (I, 26), a dalej (3, 22): "Czło- 
wiek stał się, jako jeden z nas". Jest już nazbyt dziecinnem 
widzieć w tych liczbach mnogich aluzję do Tr6jcy. Inne imię 
b6stwa, bardzo używane, jest El, znaczące być może "w6dz" 
Imię tajemnicze Boga, kt6rego Zydzi unikają wymawiać, pi- 
sze się czterema sp6łgłoskami (tetragramma Grek6w), gdzie 
wsunięto konwencjonalnie samogłoski słowa Adonai, znaczące 
"pan", co daje fonemat Jehowah lub Jehowa. Idea, że praw- 
dziwe imię Boga jest tabu, że nie powinno być wymawiane, 
odnajduje się u wielu lud6w; tłomaczy się tak przez zabobon- 
ną.obawę, kt6rą budziło to imię, jak przez bojaźń, że mogłoby 
stać się wiadomem nieprzyjaciołom i wywołanem przez nich. 
Znajomość imienia świętego daje moc nad istotą, kt6rą ono 
oznacza; jest to jedna z zasad magji. 
19. Jest podstawa do mniemania, że prawdziwe wymawia- 


.
>>>
. 


19 8 
nie tetragramy było Jahwe. z Jahu. jako formą drugorzędną. 
Etymologją, bardzo dyskutowaną, m6głby być źródłosłów 
H W H ,.być" (,.J am jest ten, kt6rym jest", m6wi B6g do 
Mojżesza). Ale zauważono, że Jahweh objawił się Mojżeszo- 
wi na Synaju, kt6ry pozostawał długo centrum jego kultu; 
jest to więc być może b6g miejscowy Synaju, kt6rego imię win- 
no się tłomaczyć z pomocą innego języka, jak hebrajski. 
20. Imię boskie baal (liczba mnoga baalim) pozostawione 
jest w Biblji bogom pogan; ale ponieważ wchodzi w skład 
imion hebrajskich, jak Meribaal. syn Jonathana, pewnem jest, 
iż Hebrajczycy w pewnej epoce oddawali cześć baalim zupeł- 
nie, jak ich sąsiedzi. 
21. Innym wyrazem interesującym jest Sebaoth, rzeczow- 
nik w liczbie mnogiej, oznaczający "wojska, zastępy", kt6ry 
się dodaje do Jahweh lub do Elohim, skąd wyraz "B6g zastę- 
pów", kt6ry przeszedł z Biblji do naszych język6w. Czy idzie 
o Boga Izraelit6w walczących, czy o Boga wojsk niebieskich 
(anioł6w lub gwiazd)? K west ja jest sporna. 
22. T eraphim. k1;6rych etymologja jest nieznana, są to bał- 
wanki przenośne, kt6re, zdaje się, tworzyły lararium domowe 
starożytnych Hebrajczyk6w. Król Dawid je posiadał (I Sam.. 
19, 13-16), a prorok Ozeasz w VIII w. uważa jeszcze te- 
raphim. jako niezbędne dla kultu (3, 4). Radzono się ich, wr6- 
żąc. Jest w tern jeden z naj formalniejszych dowod6w prze- 
trwania politeizmu i fetyszyzmu w ludzie Izraela, kt6rego 
pretensja, jakoby rozpoczął od monoteizmu spirytualistyczne- 
go, nie wytrzymuje krytyki. 


. 


. 


. 


23. Pojęcie o tabu. wspólne wszystkim ludziom pierwot- 
nym, pozostawiło wiele ślad6w w Biblji. Drzewo wiadomości 
dobrego i złego jest tabu; B6g zabrani.!. jeść zeń owoc6w, nie 
m6wiąc dlaczego, a sankcją tego zakazu jest śmierć. Jeśli Adam 
po przekroczeniu tego zakazu nie umiera, to dlatego, że tekst 
jehowistyczny jest kompilacją innych starożytniejszych tek- 
st6w, z kt6rych jeden zawierał prawdopodobnie nagłą śmierć 


.
>>>
199 
pierwszego człowieka. Teologowie, za przykładem rabin6w 
żydowskich, począwszy od 200 mniej więcej roku przed Chr., 
rozumieli, że Adam został stworzony nieśmiertelnym, i że 
kara za pogwałcony zakaz zasadzała się na tern, iż B6g ode- 
brał mu przywilej życia wiecznego, pozwalając mu wszelako 
żyć aż do 930 lat wieku. Ale niema ani słowa o tern w tekście 
księgi Rodzaju. jeżeli "śmierć wkroczyła na świat z winy Ada- 
ma", jak tego chce św. Paweł, to jak Adam nowo-stworzony 
m6gł był zrozumieć groźbę boską: "Nie jedz z tego owocu, 
albo umrzesz"? Zresztą Adam nie jest wygnany za to, że jadł 
owoc zakazany, ale dlatego, że bogowie boją się, iżby nie zo- 
stał zupełnie podobnym do nich, jedząc również owoc z drze- 
wa żywota - innego drzewa magicznego. jeżeli bogowie lę- 
kają się, żeby się nie stał nieśmiertelnym, to właśnie znaczy, 
że nie był stworzonym w ten spos6b. W szelka interpretacja 
tradycyjna opowieści o upadku w księdze Rodzaju, spoczywa 
na błędach tendencyjnych, utrzymywanych rozmyślnie dla na- 
dania barwy filozoficznej dziecinnej baśni, obrażającej nasze 
pojęcia moralne, z kt6rej św. Paweł uczynił fundament dogma- 
tyczny chrystjanizmu. 
24. Innym przedmiotem tabu jest arka przymierza. Była to 
skrzynia drewniana, zawierająca moc boską. już o niej m6wi- 
lem we Wstępie do tej pracy i poprzestaję na odesłaniu doń 
czytelnik6w (str. 5). 
25. Prawodawstwo i etyka Pentateuchu są jeszcze przesy- 
cone tabu; jest rzeczą interesującą widzieć, jak pojęcia moral- 
ne uwalniają się od tabu i sąsiadują jeszcze z niemi. Sabbat jest 
początkowo dniem tabu, to znaczy feralnym; nikt nie powi- 
nien pracować tego dnia, ani zmuszać do pracy swego sługi 
lub swego zwierzęcia roboczego, ponieważ naraziłby się na zra- 
nienie lub na sfuszerowanie swej pracy. Ale w Biblji to grube 
pojęcie jest w toku przeobrażenia; idea dnia odpoczynku się 
ukazuje, wraz z ideą dobroci, litości dla zmęczenia bliźniego. 
W Dekalogu znajdujemy wpośr6d zakaz6w ten przepis po- 
zytywny: "Czcij ojca twego i matkę twoją, żebyś żył długo". 
(Ex., 20, 12). Jest to forma zmodyfikowana i jakby odwr6-
>>>
200 


cona tabu z groźbą śmierci: "Jeśli uderzysz twego ojca lub 
twą matkę, umrzesz". Ale tabu stało się tym sposobem przy- 
kazaniem moralności. Czytamy w Deuteronomium (22): "Nie 
będziesz orał wołem i osłem, zaprzężonemi razem". Wzrusza- 
jąca litość dla zwierząt, m6wią kaznodzieje; osieł, kt6ry jest 
słaby, nie powinien być poddawany tej samej pracy, co w6ł. 
Ale to tłomaczenie jest niedorzeczne; wystarczy przeczytać 
w tym samym rozdziale przepisy blizkie tamtemu: "Nie bę- 
dziesz zasadzał swej winnicy r5zmaitemi rodzajami szczep6w, 
z obawy, żeby całość nie została odrzucona, jako niezdatna 
do użytku" - (to znaczy tabu; idzie o tabu mięszaniny)... 
"Nie będziesz się ubierał w tkaninę, zmięszaną z wełny i lnu" 
(to samo tabu). Zwr6ćmy uwagę, że wszystkie te przepisy są 
obwieszczane w tym samym tonie rozkazującym; wszystko 
to jest potrzebne do czystości dla domniemanej korzyści wier- 
nych, kt6rzy nie powinni doznać zmazy, wynikającej z po- 
gwałconego tabu. Dotykamy tu w sedno pochodzenia kodek- 
s6w moralności, kt6re rządzą jeszcze dzisiaj ludzkością. Na 
początku . wszystkich tych systemat6w istnieje pomięszanie 
między nakazami, kt6re nazywamy mora/nemi, a temi, za 
kt6re sam zabobon jest odpowiedzialny. Tam, gdzie jest mię- 
szanina rzecZy rozmaitych i rozmaicie ugruntowanych w roz- 
sądku, nie da się uniknąć, że się wytworzy zarazem klasyfi- 
kacja i dob6r. Wtedy właśnie wkracza idea użyteczności spo- 
łecznej, takiej, jaką można z biegiem czasu kontrolować przez 
doświadczenie; to, co odpowiada realnym potrzebom społe- 
czeństwa, pozostaje w stanie prawa; pozostałość tworzy arse- 
nał etykiety i czczych zabobon6w. 
26. Kiedy jakiś szczep wyrusza na wojnę, jego czarodzieje 
lub kapłani wymawiają straszliwe zaklęcia przeciw wrogowi; 
po zwycięstwie nieprzyjaciel ze wszystkiem, co do niego na- 
leży, stał się tabu: trzeba pozabijać wszystkich, spalić lub zni- 
szczyć całą zdobycz. To tabu łupów konstatujemy u Hebraj- 
czyk6w, jak u innych lud6w starożytności. W Rzymie nagro- 
madzano na jednym punkcie Kapitolu, nie tykając ich, pukle- 
rze nieprzyjacielskie, co zrodziło legendę o Tarpei, zmiażdżo-
>>>
201 


nej pod puklerzami Sabinów za wydanie twierdzy. Przykła- 
dem najcharakterystyczniejszym w Biblji jest zdobycie Jery- 
cha przez Jozuego. Okrąg magiczny został wytknięty dokoła 
miasta; jego mury runęły na dźwięki magiczne trąb. Mimo, 
iż żebracy i wł6częgi, Hebrajczycy nie przywłaszczają sobie 
łupu, nie obracają mieszkańców w niewolę; na rozkaz swego 
Boga unicestwiają wszystko, osoby i rzeczy, a gdy jeden 
z nich, Achan, przekonany został w przechowaniu kilku ko- 
bierc6w, palą go, jego i rodzinę, wraz z namiotem, kobierca- 
mi i całem mieniem. Wkr6tce te postępki ludożerc6w zostały 
złagodzone przez chciwość i zdrowy rozsądek; oszczędzano 
przedmioty metalowe, ale dla oczyszczenia ich od tabu, kt6re 
na nich ciążyło, kazano je przeprowadzać przez ogień i wodę. 
27. U Zyd6w, jak u Polinezyjczyk6w, zetknięcie z trupem 
czyni tabu; po upływie siedmiu dni osoba nieczysta prała swą 
odzież, kąpała się i stawała się zn6w czystą (księga Liczb., 9, 
1 I, 14, 19, 22). Młoda matka żydowska była tabu, jak młoda 
matka polinezyjska (Levit. 12). Byli pomiędzy Izraelitami męż- 
czyźni i kobiety imieniem nazir. lub nazarejczycy, co poczy- 
nili Wiekuistemu śluby, kt6rych szczeg6ły są w księdze Liczb 
(rozdz. 6). Nazir oznacza "oddzielony" lub "poświęcony"; to 
właśnie jest ścisłe znaczenie słowa tabu. Dla zdjęcia ślubu z na- 
zarejczyka używano ceremonij, identycznych z temi, kt6rych 
się używa dla zatarcia tabu w Polinezji: nazarejczyk golił so- 
bie głowę u drzwi świątnicy, a kapłan kładł żywność w jego 
ręce. To nie znaczy, żeby kodeks Mojżeszowy miał być zna- 
ny w Polinezji, ale że powszechna koncepcja tabu może spro- 
wadzać w rozmaitych krajach te same wyniki. 
28. Totemizm nie mniej pozostawił ślad6w u Hebrajczy- 
k6w, jak tabu. Samo pojęcie o przymierzu Izraela z Jahweh 
jest jednem z tych, kt6re odnajdujemy wszędzie w totemizmie, 
gdzie klan, szczep, zawierają przymierze z jakimś gatunkiem 
zwierzęcym lub roślinnym. Hebrajczycy powstrzymują się od 
zabijania i jedzenia zwierząt, jak wieprz, kt6rych przodkowie 
(dziki), były totemami ich własnych; te zwierzęta uchodzą za- 
razem za święte i nieczyste, dwa oznaczenia zbyt wyraziste,
>>>
202 


które w początkach sprowadzają się do pojęcia o tabu, to zna- 
czy o zakazanem. Znacznie później wyobrażono sobie, że te 
zwierzęta zakazane są niezdrowe, lub że, jedząc je, można było 
nabyć wad charakteru. Prawo mojżeszowe zadowoliło się sfor- 
mułowaniem zakazów starożytnych; Zydzi wierzyli sami, że 
te zakazy były wcześniejsze od Potopu, ponieważ Wiekuisty, 
gdy Noe wsiada warkę, nakazuje mu wziąć z sobą po dwie 
pary z każdego gatunku nieczystego, po siedem par z każdego 
gatunku czystego, nie tłomacząc mu, co znaczą te słowa (Księ- 
ga Rodzaju, 7, 2). Innym śladem charakteru świętego zwie- 
rząt, zwanych nieczystemi, jest tajemny zwyczaj, napiętno- 
wany przez Izajasza (66, 17): "Wiekuisty ukarze tych, co się 
uświęcają i oczyszczają w środku ogrodów, jedząc mięso pro- 
siąt, myszy i rzeczy obrzydliwe". Jest w tern widocznie prze- 
żytek jakiegoś kultu mistycznego, jednej z tych perjodycznych 
ofiar totemów, przez które człowiek mniema się uświęcać, je- 
dząc mięso poświęcane, wogóle wyłączone z użytku. 
29. Pozostawiam na stronie imiona ludzi i szczepów. gdzie 
wchodzą nazwy zwierząt, bo można zawsze utrzymywać, że 
idzie o przezwiska; ale kult byka i kult węża u Hebrajczy- 
ków są niewątpliwemi przeżytkami totemizmu. Istnieje wszel- 
ki pozór, że J ahweh był długo wyobrażany pod postacią byka. 
Wyobrażenia przenośne byków, powleczone złotem, były de- 
dykowane przez Jeroboama; prorok Ozeasz powstaje przeciw 
kultowi byka w królestwie Izraela (8, S; 10, 5). Słynny złoty 
cielec Izraelitów, przedmiot gniewu Mojżesza, nie ma nic do 
czynienia z wołem Apisem, który był żywym; jest to bałwan 
totemiczny z tych, jakie spotykamy w kraju Chanaan. gdzie 
był "symbolem", to znaczy wcieleniem Baala. Mimo, że pra- 
wo mojżeszowe jest wrogie wszelkiego gatunku bałwochwal- 
stwa, kult węża był praktykowany przez samego Mojżesza, 
który przemienił w węża swą różdżkę czarodziejską (Ex.. 7, 
9- I 2) i uczynił węża miedzianego dla uleczenia ludu od 
ukąszeń wężów (Ks. Liczb, 21, 9). Wąż miedziany, być może 
totem rodziny Dawida, był czczony w świątyni jerozolim-
>>>
2°3 
skiej i został zniszczony dopiero przez Ezechjasza około 700 
przed Chr. (II ks. Królewska, 18, 4). 
30. Prorokini DebaTa, której imię znaczy pszczola, była za- 
pewne, jak kapłanki Djany z Efezu, zwane pszczolami (po 
grecku melissai), hierodulką kultu totemicznego tego owadu. 
Samson, pogromca Iw6w, był prawdopodobnie lwem, którego 
siła tkwi w obfitej i płowej grzywie; ten lew był utożsamiony 
ze słońcem, jak w Babilon ji, skąd analogja imienia Samsona 
z imieniem babilońskiego boga słonecznego Szamasz. Możnaby 
m6wić tutaj o wymownej oślicy Balaama, co się nadaje do ze- 
stawienia z tradycją grecką, która kazała Izraelitom - być 
może samarytańskim - czcić boga z głową osła, i o roli, ode- 
granej przez oślicę u Zacharjasza (9, 9), jak w opowiadaniu 
o wjeździe Jezusa do Jerozolimy. W opowieści o chrzcie, go- 
łębica, kt6ra zstępuje z nieba na Jezusa, jest także starożyt- 
nym totemem syryjskim. M6wiłem poprzednio o rybie, tote- 
mie syryjskim, przybranym przez Zyd6w i przez pierwszych 
chrześcijan (Wstęp, str. 29)' Ma się rozumieć, idzie tylko 
o przeżytki; Zydzi byli totemistami, nie wiedząc o tern. Jak 
wszystkie ludy, musieli przestać być totemistami, w ścisłem 
znaczeniu słowa, z dniem, gdy posiedli zwierzęta domowe, bo 
kult totemiczny jest w og6lności nie do pogodzenia z posiada- 
niem bydła. 
3 1 . Siłą reakcji przeciw ludom pogańskim, kt6re otaczały 
Izraela, i kt6rych praktyki uwodziły go nieustannie, kapłań- 
stwo żydowskie, kt6rego dziełem jest Stary Testament, okazy- 
wało się wrogiem wszelkiej magji, jak r6wnież wierzeniu ludo- 
wemu w pośmiertne życie dusz, mog
cemu upoważniać wywo- 
ływanie umarłych, czyli nekromancję. Jednakże ta strategja ani- 
mizmu jest tak przyrodzoną człowiekowi, że Biblja zawiera 
jeszcze liczne jej przykłady. Mojżesz i Aron są czarodziejami, co 
rywalizują z czarodziejami Faraona ,'Ex. 7, II-20). Balaam 
jest czarodziejem, kt6ry wymawia zaklęcia przeciw Izraelowi 
i przechodzi potem na służbę Jahweh (Ks. Liczb, 22 i następne; 
Mich., 6, 5). Jak6b posługuje się sposobem magji sympatycz- 
nej dla sprowadzenia na świat jagniąt plamistych (Ks. Rodzaju.
>>>
2°4 
30, 39). Wr6żenie, kt6re jest używaniem magji dla odsłaniania 
woli istot duchowych, było praktykowane za pomocą U rim 
i Thummim, w kt6rych mniemano rozpoznawać gatunki kostek, 
zamkniętych w skrzynce, zwanej ephod. 
"Nie zostawisz przy życiu czarownicy", napisane jest 
w Exodus (22, 18). Słowo złowr6żbne, a z kt6rego Kościoły 
chrześcijańskie zbyt wiernie brały natchnienie! Znajdujemy 
w niem zarazem stwierdzenie czar6w, jako rzeczywistości, i ten- 
dencję, jeszcze żywotną za naszych dni, do uważania czar6w, 
jako dziedzictwa płci słabej; Kościoły i trybunały świeckie spa- 
liły sto razy więcej czarownic, niż czarownik6w. 


'" 


'" 


'" 


32. Od ześrodkowania kultu w Jerozolimie (620 przed 
Chr.) wielkie święta żydowskie Mazzoth (Przaśniki), Szabuoth 
(tygodnie lub Pięćdziesiątnica, Zielone Swiątki) i Sukkoth (Na- 
n:ioty) nawiązano węzłem sztucznym do zdarzeń starożytnej 
historji Hebrajczyk6w, wyjścia i żywota Izraela na pustyni. 
Wcześniej od tej epoki były to święta rolne bez daty ustalonej, 
zaznaczające, pierwsze, rozpoczęcie sprzętu jęczmienia; dru- 
gie, pięćdziesiąt dni p6źniej - skąd nazwa Pięćdziesi4 tnic y, 
po grecku Pentekoste - koniec żniwa zboża; trzecie, winobra- 
nie. Były to stare święta chananejskie, kt6re Hebrajczycy przy- 
jęli, osiadając w kraju Chanaan. W święto Przaśnik6w jedzono 
przez osiem dni chleb bez zaczynu, ponieważ chodziło o 
ię- 
to pierwocin, i ponieważ nie miano jeszcze ciasta sfermentowa- 
nego z nowego roku. W 
ięto Sukkoth przetrwał zwyczaj mie- 
szkać przez tydzień w szałasach z gałęzi; w Jerozolimie kle- 
cono je na dachach i podw6rzach. Ta uroczystość pociągała za 
sobą także procesje lub tańce, w czasie kt6rych wierni nosili 
palmy i gałązki kwitnące, jak thyrsy bachiczne Grek6w; stąd 
błąd do wybaczenia, popełniony przez Plutarcha, kt6ry upo- 
dabnia to święto do Bakchanali j i przypisu je Hebrajczykom 
kult Dionizosa. 
33. Swięto Przaśnik6w było pierwotnie r6żne od Paschy 
(Pesach), ale nie omieszkało zlać się z nią. Pascha ("przejście
>>>
2°5 
boga"?), była świętem pierwocin trzód; składano wtedy w ofie- 
rze i jedzono pośpiesznie w ubiorze podróżnym jagnię lub ko- 
źlę, którego kości nie zostały połamane, i które powinno się 
było spożyć w całości. Bóg uchodził za obecnego na uczcie 
i biorącego na niej swoją część, mianowicie krew zwieu''icia, 
którą przedtem pomazano bramę. Później postawiono to świę- 
to w stosunek z wyjściem z Egiptu: Bóg kazał wygubić pierwo- 
rodnych Egipcjan, ale pozostawił nietknięte domy Izraelitów, 
których bramy były naznaczone krwią jagnięcia. Dodawano, 
że Izraelici, bardzo się ś ;')iesząc do ucieczki, zabrali z sobą 
chleb w stanie ciasta, i tłomaczono w ten sposób, że się jadło 
równocześnie z jagnięciem chleb bez zaczynu. Wszystko to 
jest tylko wymysłem kapłańskim. Pascha u Chananejczyków 
osiadłych jest ofiarowaniem koźlęcia bogu miejscowemu, któ- 
ry, będąc panem wszystkich rzeczy, ma prawo do daniny 
W głębszej starożytności, jest to uczta z komun ją, na której 
Bóg bierze swoją część; w jeszcze wcześniejszej starożytno- 
ści - być może w klanie Racheli, gdyż to imię znaczy "Ow- 
ca" - jest to uczta totemiczna, na której jagnię święte bywa 
spożywane dla odnowienia i umocnienia świętości klanu. To 
stare wyobrażenie z takiem powodzeniem przebiegło wieki. 
że ukazuje się znowu w chrystjanizmie: Jezus jest barankiem 
paschalnym, złożonym w ofierze z nastaniem Paschy, któ- 
rego ciałem i krwią dzielą się nieustannie wierni w Euchary- 
stJl. 
34. Zwyczaj roztaczania krwi na bramie i progu odzwier- 
ciedla pewien zabobon dzikich: skoro demony są chciwe 
krwi i przybiegają, poczuwszy jej woń, wierni nie mają się 
czego obawiać ich żarłoczności, którą zaspakajają u wejścia. 
Nawet w wysubtelnionym kulcie Jahweh, krew zwierząt jest 
wzbroniona ludziom: jest udziałem boga. 
3 S. W epoce Machabeuszów dodano, lub raczej przybrano 
święto Purim, które rzekomo uświetnia klęskę Amana. To 
słowo znaczy "losy" ; przypominano, iż Aman poradził się 
był losu, ażeby wiedzieć, kiedy ma wprowadzić w wykonanie 
swe krwiożercze zamiary względem Zydów. Jest to wy jaś-
>>>
206 


nienie sfabrykowane, a zresztą niedorzeczne, ażeby zdać spra- 
wę z nazwy święta. WO rzeczywistości ta nazwa jest hebraj- 
ska tylko pozornie; jest to prawdopodobnie nazwa święta as- 
syryjskiego puhru. Estera i Mordekai (Mardocheusz) przypo- 
minają dość blizko bogów babilońskich Isztar i Marduka; 
wyprowadzono stąd wniosek, że powieść o Esterze była echem 
jakiejś legendy babilońskiej. Ale ta legenda nie została jeszcze 
odnaleziona. 
3 6 . Pomiędzy innemi świcctami żydowskiemi, które się 
regulują, jak uprzednie, podług kalendarza księżycowego, 
można zacytować pierwszy dzień roku czyli pierwszy mie- 
siąca Tiszri (Rosz-ha-szanah); dzień Przebaczenia (Y om-ha- 
Kippurim) z postem i bezwzględnem zaprzestaniem pracy, 
przeznaczony na okupienie win, na starcie zmaz sekretnych 
z roku; Inauguracja (H annukah) na upamiętnienie pewnego 
zdarzenia z czasów Machabeuszów (I-sza Ks. Mach. 4, S, 9). 
37. Większość świąt żydowskich była zaznaczana ucie- 
chami, procesjami i tańcami, które ściągały niekiedy wielki 
napływ loou, gdy każda rodzina przychodziła złożyć zwie- 
rzę ofiarne w Swiątyni i przynieść podarunki kapłanom. Naj- 
uroczystsze ofiary są te, kiedy zwierzę jest spalone (całopale- 
nie); jest wtedy w całości dla Jahweh, w ofiarach zwyczaj- 
nych winnego się zadowolnić krwią, którą zraszają ołtarz. Od 
zburzenia Swiątyni Zydzi wyrzekli się krwawych ofiar, nie 
w następstwie reformy religijnej, ale poprostu dlatego, że pra- 
wo deuteronomiczne nie pozwala celebrować ofiar gdziein- 
dziej. 
3 8 . U Arabów koczujących niema innego kleru, prócz 
stróży świątyń i tych, co wygłaszają wyrocznie; kult jest wy- 
konywany powszechnie przez głowy rodzin. Musiało niegdyś 
być tak samo u Hebrajczyków, gdzie nazwa kapłana (kohen) 
jest identyczna z nazwą wróżbity po arabsku (kahin). 
Wielkie świątynie miały kohanim obok nebiim (proroków), 
którzy uchodzili jedni i drudzy za natchnionych. Kapłaństwo 
hebrajskie zaczęło więc od wróżenia. Już wcześnie dążono do 
zastrzeżenia urzędów wróżbitów dla lewitów z rodziny Moj-
>>>
20] 
żesza, uważanych za potomków pewnego pokolenia Lewi (Ks. 
Rodzaju, 29, 34), którego istnienie jest zresztą źle poświad- 
czone. Lewici w końcu utworzyli kastę, która nie miała tery- 
torjum własnego, ale otrzymywała część ofiar i wykonywała 
jurysdykcję w 48 miasteczkach. Lewici stali się bardzo potęż- 
nymi po powrocie z Uprowadzenia; ale z racji, które nam się 
wymykają, ich powaga obniżyła się do tego stopnia, że niema 
już o niej prawie mowy w Nowym Testamencie. 
39. Potomkowie Arona, jeśli dać wiarę Ks. Liczb (16, 33), 
grali przeważającą rolę w kapłaństwie biblijnem; Aronidzi 
tylko mogli się zbliżać do ołtarza. Sarna osobistość Arona jest 
prawdopodobnie mityczna; uczyniono spostrzeżenie, iż ha 
aron znaczy arka święta po hebrajsku. 


* 


* 


* 


40. Część historyczna Pentateuchu zawiera fragmenty 
nadzwyczaj starożytne, niektóre próżne znaczenia i bez zwią- 
zków z kontekstem (jak pieśń Lamecha). wiele innych. co 
świadczą o stanie cywilizacji bardzo pierwotnym (składanie 
zwłok w pieczarach, nieznajomość konia etc.). Tak sarno jest 
z księgą jozuego, gdzie srogość obyczajów jest sarna przez się 
nieodpartym śladem archaizmu (zważmy mianowicie epizod 
o jerycho). Przypuszczać, że wszystko to zostało napisane 
około 500 przed Chrystusem, a nawet później, jest tern nie- 
dorzeczniejsze, iż ślady użytkowania dokumentów starożyt- 
niejszych i źle ze sobą sprzęgniętych są wszędzie widoczne; 
niekiedy nawet dokumenty wcześniejsze są cytowane (Księga 
wojen Jahweh). Lecz jeśli idzie o to, żeby wiedzieć, kiedy Pen- 
tateuch został ogłoszony w postaci, w jakiej posiadamy go 
dzisiaj, marny wszelką rację przyjąć, że ta publikacja była 
późniejsza od powrotu z Wygnania. już św. Hieronim zdaje 
się mówić, iż Pentateuch może być przypisywany Mojżeszo- 
wi lub Ezdraszowi, organizatorowi państwa żydowskiego po 
powrocie z Niewoli. 
4 1 . Co do ogłoszenia Deuteronorniurn, marny doniosły 
tekst. Za panowania jozjasza odkryto rzekomo w Świątyni
>>>
208 
dokument bardzo starożytny, kt6ry był zaginął i kt6ry został 
uroczyście obwieszczony. Te historje "odkryć" starych r
ko- 
pis6w są zawsze podejrzane; jest rzeczą prawdopodobną, że 
ten tekst (Deuteronomium) został nie odgrzebany, lecz sfa- 
brykowany w tej epoce; Wolter i Renan myśleli nawet, że Je- 
remjasz przyczynił si
 do tego fałszerstwa. Znajdujemy przy- 
najmniej w Jeremjaszu kilka aluzyj do Deuteronomium, mia- 
nowicie w ust
pie, kt6ry dotyczy wyzwolenia niewolnik6w 
i złego humoru, jaki ten krok obudził mi
dzy bogatymi. Co 
do innych prorok6w, nie cytują nigdy Zakonu pisanego, i mo- 
żna stąd wnioskować, że go nie znali. Jest niemniej pewnem, 
iż wiele epizod6w z historji, opowiedzianej w Ksi
gach S
- 
dzi6w i Samuela, stoi w sprzeczności z prawami, zwanemi 
Mojżeszowemi, kt6re nie mogły posiadać powagi w tej epoce. 
Powiedzieliśmy już, że Prorocy nie znają zupełnie mit6w 
o Stworzeniu i o Upadku i że czynią aluzje do innej legendy 
o Stworzeniu, kt6rej Genesis, zwana Mojżeszową, nie zacho- 
wała (str. 196). 
,4 2 . Data, kt6rą podaje tekst powyżej zacytowany (II Ks. 
Król. 22) dla redakcji Deuteronomium, jest jedyną, znaną 
z niejaką pewnością. Nie mog
 wchodzić tutaj w roztrząsanie 
hipotez co do wzgl
dnej daty innych warstw Pentateuchu. 
Krytycy nie są w zgodzie co do tego; ale nie można powie- 
dzieć, żeby ich teorje unicestwiały si
 nawzajem, bo są przy- 
najmniej jednomyślni w zaprzeczaniu jednorodności, pocho- 
dzenia Mojżeszowego i gł
bokiej starożytności Pentateuchu. 
Przyjmuje si
 powszechnie, iż Leviticus jest p6źniejszy od 
Wygnania i Ezechiela; teokracja, to znaczy panowanie ka- 
pła
stwa, jest tam mocniej zaakcentowane, niż w Deutereno- 
mium, i punkt widzenia jest raczej religijny, niż narodowy. 
Ma się rozumieć, to nie znaczy, żeby og6ł prawodawstwa, 
zwanego mojżeszowem, był p6źniejszym od Wygnania; takie, 
jakiem do nas doszło, opiera się na bardzo starym zbiorze pra- 
wa zwyczajowego, z kt6re
o liczne postanowienia, całkiem na- 
siąkłe zabobonami pogańskiemi, są wcześniejsze od epoki do-
>>>
20 9 
mniemanie Mojżeszowej, a nawet od epoki Hammurapiego 
(21jo). 
43. Księga Rodzaju (Genesis kosmou, narodzenie świata, 
po grecku), opowiada podania mityczne Hebrajczyków, po- 
cząwszyod stworzenia świata aż do śmierci Józefa. Są w tych 
baśniach bardzo ładne stronnice, pełne naiwności i świeżości. 
Ideą panującą jest wyobrażenie o ścisłem przymierzu Boga 
z potomstwem Abrahama; B6g nie wymaga od wiernych zło- 
żonego kultu, ale posłuszeństwa i wiary, i zapewnia im wza- 
mian posiadanie ziemi Chanaan. Widzieliśmy, że można wy- 
osobnić przynajmniej dwa źr6dła tego dzieła, Elohistę i Je- 
howistę, a to nietylko w opowieści o stworzeniu, kt6rą wzię- 
liśmy jako przykład, ale w całej Ks. Rodzaju. Mniemamy na- 
wet dzisiaj rozróżniać trzy źródła, zwane przez egzegetów 
E, P (elohiści) i J (jehowista). Jest prawdopodobne, iż E zo- 
stało zredagowane w królestwie Izraelskiem, a J w J udzkiem, 
jedno i drugie dosyć dawno przed zburzeniem pierwszego (7 21 
przed Chr.) i podług źr6deł starożytniejszych jeszcze. Jest kil- 
ka aluzyj do całkowitego ujarzmienia Chananejczyków i do 
podboju kraju Edom, które zmuszają do umieszczenia redakcji 
po Dawidzie (1016 przed Chr.). Zresztą wiele jest ustępów, 
włączonych później i dodających jeszcze trudności krytyce. 
44. Abraham, Jakób, Józef mogli być bogami szczepów ra- 
czej, niż osobistościami rzeczywistemi, ale nie same fikcje znaj- . 
dują się w ich legendach. Abraham umieszczony jest przez Ks. 
Rodzaju w epoce pewnego króla Amrafela (Gen. 14, 19), kt6- 
ry mógłby być tym Hammurapi, co królował około 2150 nad 
zjednoczoną Babilonją, i którego kodeks został odnaleziony za 
naszych dni w Suzie. W legendzie o J 6zefie są rysy autentycz- 
ne egipskie, kt6re odpowiadają epoce kr616w Hiks6w, a opo- 
wieść Manethona o wypędzeniu trędowatych z Egiptu pod prze- 
wodnictwem kapłana Osarsipha, bardzo może się odnosić do 
Exodu, jak imię Osarsiph do imienia biblijnego J6zefa. Ale, je- 
śli jest kilka strzęp6w historji w Ks. Rodzaju, są to tylko ździe- 
bełka złota pod grubą warstwą napływ6w. Trzeba osobliwszej 
naiwności, żeby przyjmować szczeg6ły tych opowieści, jak r6w- 


OrpbeUl 


l.
>>>
210 


nież dawać wiarę legendom o potopie, o rozproszeniu ludzi 
w następstwie "pomięszania języków" etc. Krytyka XVIII w. 
wymierzyła już sprawiedliwość tym złudzeniom, które, jeśli się 
ukazały zn6w ku wstydowi XIX w., to aby ostatecznie utracić 
wszelki kredyt. 
45. Ks. Wyjścia (Exodos Aiguptou, "wyjście z Egiptu") 
opowiada naprzód o rozmnożeniu rodziny Jakóba i wstąpie- 
niu na tron Faraona, wrogiego Hebrajczykom, który nakazał 
rzucić do Nilu nowonarodzonych. Dziecię Mojżesz, porzucone 
na rzece, zostało uratowane przez c6rkę Faraona i wzrosło na 
dworze kr6lewskim. Potem, zabiwszy Egipcjanina, który po- 
niewierał Hebrajczykiem, Mojżesz schronił się na pustynię, 
gdzie Bóg mu się ukazał w krzaku gorejącym i powierzył mu 
misję wybawienia swego ludu, osiedlenia go w "ziemi obiecanej" 
Chanaan. Wesp6ł ze swym bratem Aronem, Mojżesz zażądał 
od Faraona wolności dzieci Izraela; ale olśnił go daremnie uro- 
kami swego czarodziejstwa i natrafił na upartą odmowę. Na to 
Wiekuisty dotknął Egipt dziesięcioma plagami, z których ostat- 
nią, najstraszliwszą, była nagła śmierć wszystkich pierworod- 
nych; Hebrajczycy byli oszczędzeni przez anioła tępiciela, po- 
nieważ na rozkaz boski odprawili byli uroczystość Paschy. 
W końcu Izraelici opuścili Egipt, unosząc zastawę swych cie- 
miężycieli, i wkroczyli na pustynię za przewodem obłoku i słu- 
.pa ognistego. Czarodziejstwo Mojżesza pozwoliło im przejść 
Morze Czerwone suchą nogą, gdy tymczasem Faraon, który 
ich ścigał, został pochłonięty ze swem wojskiem przez fale. Na 
pustyni Izraelici zaczęli szemrać, mimo manny, która spadała 
z nieba. żeby ich żywić, i wody, której Mojżesz kazał wytrysnąć 
ze skały Horebu, uderzając w nią. Przybywszy na Synai, Moj- 
żesz otrzymał tam prawa od Boga wśród grzmotu i błyskawic; 
ogłosił je Hebrajczykom, zgromadzonym u stóp góry, którzy 
zobowiązali się być im posłusznymi. Tu mieści się (20- 2 3) 
pierwszy zarys prawodawstwa. Koniec księgi zawiera drobiaz- 
gowe szczegóły o wzniesieniu Namiotu, rodzaju świątnicy wę- 
drownej, w środku której była arka przymierza; opis jest przer- 
wany opowieścią o buncie Hebrajczyków, którzy zabierają się
>>>
211 
do czczenia złotego cielca, i kt6rych Mojżesz każe twardo skar- 
cić przez swych Lewit6w. Poczem prorok, kt6ry w gniewie roz- 
bił pierwsze tablice prawa, jest powołany na Synai z nowemi, 
na kt6rych B6g wypisuje po raz drugi ten sam tekst i zatwier- 
dza swe przymierze z Izraelem. Nakoniec Namiot jest rozpię- 
ty; Aron i jego synowie przyobleczeni są w ofiarnictwo dzie- 
dziczne, żeby w nim obrzędować. 
46. Przypuszczano już od 1834, że kraj, skąd wyemigro- 
wali Hebrajczycy, nie był Misraim (Egipt). lecz Musri, kraina 
w Arabji północnej. Jednakowoż stela, odkryta w 1896 przez 
Flindersa Petrie, ustala, jak się zdaje, iż Egipcjanie za rządów 
Faraona Menephthah (około 1300) spustoszyli terytorjum Isi- 
raal i ukarali kilka miast Chanaanu. Szczepy o nazwach po- 
dobnych do Joseph-el i Jakob-el (Isphal i Jakbal) figurują na 
spisach Tutmesa III-go, jako mieszkające w Palestynie. Ci J6- 
zefici i Jakobici byli Beduinami, kt6rzy mogli byli zostać 
pchnięci głodem do Egiptu, dobrze przyjęci zrazu, a potem wy- 
pędzeni. 
47. Istnienie Mojżesza (Mose, być może egipskie mesu 
"dziecko") nie jest wykazane przez księgi biblijne, kt6re mu są 
niesłusznie przypisywane; nie więcej mamy prawa zaprzeczania 
go. Jest i pozostaje poprostu wątpliwem. Zadna religja nie jest 
dziełem jednego człowieka; ale nie można prawie pojąć roz- 
rostu jakiejś religji bez uroku potężnej woli, genjusza, jak Moj- 
żesz, św. Paweł, Mahomet. Mojżesz m6gł być czcicielem Jah- 
weh, co przyczynił się do czasowego tryumfu kultu swego Boga 
pomiędzy pokoleniami, podległem i swemu wpływowi; m6gł być 
mężem stanu, co zgrupował pokolenia i rozpłomienił je swym 
zapałem. Co do szczeg6ł6w jego historji, te są mityczne. Le- 
genda dziecka, porzuconego na wodach, odnajduje się, począw- 
szy od Germanji aż do Japonji poprzez Babilonję. Wobec Fa- 
raona Mojżesz schodzi do roli pospolitego czarownika, uzbro- 
jonego w różdżkę czarodziejską, kt6rej ćwiczenia wywołują 
uśmiech. Przejście przez morze na sucho i zatopienie Faraona 
są wypadkami romansowemi, nieznanemi nietylko tekstom 
egipskim, ale i starożytniejszym prorokom Izraela. Obwieszcze- 
14.
>>>
212 


nie prawa na Synaju może mieć grunt historyczny, jeżeli jah- 
weh był naprawdę bogiem lokalnym g6ry, bogiem klanu Moj- 
żesza (nie bogiem powszechnym). Ale kto, pyta Wellhausen, 
może mniemać na serjo, że j ahweh napisał własną ręką dzie- 
sięć przykazań na kamieniu? I kt6re są prawdziwe przykaza- 
nia, czy z Exodu, 20, czy też z Exodu, 34, teksty przedsta- 
wiające wybitne r6żnice? jeżeli Hebrajczycy udali się na Synaj, 
to w pielgrzymce, by składać tam ofiary bogu jahweh, nie. 
by im dyktował kodeks. Nakoniec długi pobyt czterdziesto- 
letni w pustyni wydawał się już mało wiarogodnym pisarzom 
żydowskim, kt6rzy wymyślili, ażeby złagodzić jego nieprawdo- 
podobieństwo, historję o mannie i o przepi6rkach spadłych 
z nieba; same te wymysły świadczą, że tradycja była nader sta- 
rożytną. Kilka tysięcy pasterzy hebrajskich (a nie 600 tysięcy 
ludzi, jak chce Biblja), mogło się błąkać przez czas dłuższy po 
pustyni, zanim zdobyli Chanaan; wodzem religijnym i politycz- 
nym tych Beduin6w był Mojżesz; jest to maximum tego, co 
można utrzymać i twierdzić. 
4 8 . Trzecia księga Pentateuchu została nazwana Leviticus, 
ponieważ znajdujemy tam nadewszystko prawodawstwo, od- 
noszące się do kleru czyli do kasty lewit6w. To prawodawstwo 
jest bardzo skomplikowane; przewiduje moc drobiazg6w, do- 
tyczących ofiar, oczyszczeń etc. i nastaje bardzo na zwierzęta, 
czynności i stany nieczyste, to znaczy na tabu i na sposoby ma- 
giczne dla ich zdejmowania. Używanie krwi jest surowo wzbro- 
nione; jedność świątnicy jest przepisana (I], 4); ustanowienie 
roku sabbatowego (25, I) i jubileuszu 50-cio letniego uzupdnia 
instytucję sabbatu. Część historyczna obejmuje wzniesienie Na- 
miotu przed Synajem, wyświęcenie Arona i jego 'syn6w i zło- 
żenie pierwszych ofiar. 
49. Oto pr6bka drobnostek, kt6re B6g rzekomo podykto- 
wał Mojżeszowi (14, 25): "Ofiarnik weźmie krwi ofiarnej i po- 
łoży ją na końcu prawego ucha tego, co się oczyszcza, na wiel- 
kim palcu prawej ręki i na wielkim palcu prawej nogi. Następ- 
nie ofiarnik naleje sobie oliwy na dłoń swej ręki prawej; po- 
czem oliwą, kt6ra będzie w jego ręce lewej, ofiarnik uczyni po-
>>>
213 
kropienie palcem swej ręki prawej siedem razy przed Wiekui- 
stym". ł 
SO. 2r6dła ks. Kapłańskiej są w części bardzo starożytne; 
ale w stanie, w kt6rym ta księga do nas doszła, nie jest wcześ- 
niejszą od Ezechjela, kt6remu nawet była przypisana przez 
kilku krytyk6w z przyczyny licznych analogij stylu. 
S I. Istnieją w księdze Liczb dwa obrachunki Izraela, skąd 
nazwa, kt6rą otrzymała od Grek6w (Arithmoi). Reszta zawiera 
w wielkim nieporządku wiele przepis6w religijnych i cywil- 
nych. Część historyczna nastaje na krnąbrność Hebrajczyków, 
która ściąga na nich srogie kary i sprawia, że Bóg skazał ich na 
błądzenie przez 40 lat w pustyni przed wejściem do Ziemi Obie- 
canej; pokolenie, wyszłe z Egiptu, wymrze pierwej, w tej licz- 
bie sam Mojżesz. Marja, siostra Mojżesza, i Aron umierają przed 
nim. Jeden znajciekawszych epizod6w dotyczy Balaama, pro- 
roka, którego oślica wydaje się być wspomnieniem kultu osła, 
uważanego za zwierzę wyroczne. Tendencja Ks. Liczb jest czy- 
sto kapłańska; ważności i przywilejom kapłaństwa nadana 
w niej jest pełna wartość. 
S 2. Piąta księga Pentateuchu nosi nazwę Deuteronomium, 
znaczącą po grecku drugie prawo lub streszczone powtórzenie 
prawa. Zawiera ostatnie upomnienia Mojżesza dla Hebrajczy- 
ków przed przejściem Jordanu i opowiadanie o ostatnich cza- 
sach jego życia. Właśnie odkrycie tej księgi (lub części tej księgi) 
w Swiątyni było podstawą reform za Jozjasza (622 przed 
Chr.). Ten król, oświecony nowym tekstem, wykorzenił religje 
cudzoziemskie i zburzył wszystkie ołtarze i wyżyny, żeby za- 
chować jedynie świątnicę Jerozolimską (II Ks. Król., 22). Deu- 
teronomium było mocno interpolowane po Wygnaniu, w inte- 
resie kasty kapłańskiej. Autor nie znał całego prawodawstwa, 
zwanego mojżeszowem, lecz pewnie kodeks pierwotny, Ex., 
21- 2 3 (Księga Przymierza). Pracę podaje się jako dzieło Moj- 
żesza (31, 9), ale oczywistość dowodzi, że jest znacznie póź- 
niejsza; odzwierciedla cywilizację oddawna osiadłą i istnienie 
instytucyj monarchicznych (D. 17, 14-20). Podczas gdy jed- 
ność świątnicy tylko mimochodem przepisana jest w Leviticu,
>>>
214 
Deuteronomium powraca do niej nieustannie; ot6ż Jerozolima 
nie jest jednem z najstarożytniejszych miejsc świętych Izraela: 
jest miejscem świętem kr616w żydowskich, a nadewszystko pań- 
stwa żydowskiego, odnowionego przez Nehemjasza. Kolonja 
żydowska z Elefantyny w Egipcie, kt6ra około roku 500, we- 
dle 
wiadectwa świeżo odkrytego papirusu, wzniosła świątynię 
na wz6r Jerozolimskiej, musiała nie znać Deuteronomium. 
Wpływ tej księgi w literaturze jest jawny po Jeremjaszu; nie 
ukazuje się u prorok6w VII wieku; stąd hipoteza Woltera i in- 
nych, jakoby Deuteronomium było dziełem samego Jeremjasza 
(to nie jest prawdopodobne) i było napisane w Jerozolimie (str. 
275). 


* 


:I- 


* 


B. Prorok hebrajski (nabij nie jest tylko zapaleńcem, 
uzdrawiaczem, wr6żbitą, kt6ry sprawia, że odnajdują się zgu- 
bione przedmioty (I, Sam. 9, 9): pozostaje na służbie sprawy 
Jahweh, nieprzejednanego monoteizmu, przeciw bałwochwal- 
stwu, kt6re protegują niekiedy kr6lowie; czyni się domaczem 
sumienia ludu w tern, co w niem jest najwyższem i najczyst- 
szem. "Prorokowanie było wpo
r6d Hebrajczyk6w tern, czem 
służba ewangeliczna jest pośr6d lud6w chrzdcijańskich cc l. Nie- 
wątpliwie było tam wielu szarlatan6w, jak ci prorocy wyjący, 
co schodzili z wyniosłości w towarzystwie, eskortowani przez 
muzykant6w,. kt6rzy grali na rozmaitych instrumer:łtach 
(I Sam., 10, 5); ale wystarczy otworzyć Izajasza, Jeremjasza 
lub Ezechjela, żeby się przekonać, iż prorok żydowski był czem 
innem, niż derwisz. Starożytno
ć pogańska nie pozostawiła nam 
nic wymowniejszego od ich wezwań do sprawiedliwości, do 
r6wno
ci, do czystości moralnej. Są to mniej prorocy, niż apo- 
stołowie, i można powiedzieć, że ich apostolstwo trwa jeszcze, 
tak dalece idee, kt6re rzucili w świat, wydały w nim owoce. 
"W odrodzeniu religijnem Europy, pisał J. Darmesteter, profe- 
tyzm jest jeszcze jedną z sił przyszło
ci... 
54. Jest godnem uwagi, że prorocy nie m6wią o księgach 


I M. Nicolas,"Ancim T
stammt I, str. JJ9.
>>>
21S 
Zakonu, ani o prawodawstwie pochodzenia boskiego, ani o baś- 
niach księgi Rodzaju, takich, jak grzech Adama. To jedno po- 
ciąga za sobą błędność teoryj nowoczesnych, kt6re chciały prze- 
sunąć dzieła wielkich prorok6w aż do IV wieku i uważają, że 
imiona Izajasza, Ezechjela, etc. zostały uzurpowane przez fał- 
szerzy. Ci fałszerze zresztą niezawodnie kazaliby przemawiać 
Eljaszowi lub Elizeuszowi, o kt6rych tyle się m6wi w księgach 
historycznych Starego Testamentu. W rzeczywistoki nauka, 
przypisywana Mojżeszowi, przekazywana była w szkołach pro- 
rok6w przed epoką, kiedy została ogłoszona przez Ezdrasza, 
i prorocy przynoszą nam echo interpretacji religji żydowskiej 
bardziej moralnej, niż obrzędowej, przeważającej w tych ma- 
łych zrzeszeniach. 
H. Najstarożytniejsi prorocy, Eljasz i Elizeusz, wygłaszali 
kazania w Izraelu i mięszali się do jego walk wewnętrznych. 
Twardo traktowani przez kr616w, nie znaleźli prawie następ- 
c6w, mimo, że dwaj pierwsi prorocy, z których posiadamy co- 
kolwiek, Amos i Ozeasz, także głosili kazania w królestwie p6ł- 
nocnem. Począwszy od roku 800 mniej więcej, prorokowanie 
zakwitło nadewszystko w kr6lestwie Judy. Kaznodziejstwo 
w tej epoce przybrało charakter prawie wyłącznie moralny, ' 
skierowany przeciw formalizmowi i hipokryzji tyleż, co prze- 
ciw bałwochwalstwu i uciskowi. Wiekuisty, m6wi Ozeasz, prze- 
kłada miłosierdzie nad ofiary (6, 6); odpycha, mówi Amos, dary 
ofiarne złych (6, 21-25). Micheasz i Izajasz wyrażają się 
tak samo: "Usuńcie z przed mych oczu złośliwość waszych po- 
stępk6w, poszukujcie prawości, osłaniajcie uciśnionego, wspo- 
magajcie sierotę i wdowę; potem przychodźcie do mnie, wasze 
grzechy będą odpuszczone" (/z. I, 11-18). Jeremjasz idzie da- 
lej jeszcze i zdaje się odrzucać całopalenia i ofiary (7, 21- 2 3). 
Ezechjel głosi prawdziwie "Ewangelję antycypowaną", kiedy 
każe mówić Wiekuistemu: "NawrÓĆcie się, odwróćcie się od 
swych niesprawiedliwości; uczyńcie sobie serce nowe i duch 
nowy. Nie znajduję wcale upodobania w śmierci złego; chcę, 
żeby zawrócił ze złej drogi i żeby żył". (Ezech., 18, 21-23). 
Tak więc fonnalizm, który miał wzmagać się w Izraelu w ciągu 


.. 


-
>>>
216 


pięciu ostatnich wiek6w przed Chrystusem, został osławiony 
przez prorok6w, mimo stanu kapłańskiego, kt6ry z niego żył 
i kt6ry podniecał nawet innych prorok6w, żeby go bronili (Je- 
rem., 7 i 17). 
56. Izajasz kazał w kr6lestwie Judzkiem, gdyż Samarja 
została wzięta przez Assyryjczyk6w (721), kt6rzy położyli kres 
kr6lestwu Izraelskiemu. Aż dotąd przemawiał "przeciw chci- 
wo
ci bogatego, przeciw niesprawiedliwości sędziego, przeciw 
pr6żnicy kultu«. Po katastrofie powitał z zapałem panowanie 
Ezechjasza, kt6ry, jak się zdawało, winien był urzeczywistnić 
nadzieje profetyzmu w kr6lestwie Judy. Powitał kr6la, jak bo- 
hatera boskiego, księcia pokoju; Ezechj.1.sz stał się tym sposo- 
bem Mesjaszem, a owe teksty uchodziły potem za zwiastujące 
kr6lestwo Jezusa (Iz., 9, I; por6wnaj Mt. 4, 13-16). Izajasz 
przepowiedział jeszcze ruinę Assyrji, koniec wojny i nienawiści. 
Wilk miał zamieszkać z owcą; cielę, lew, baran paść się będą 
razem, a małe dziecię będzie ich prowadziło (II, 6). Nieszczę- 
ściem, Ezechjasz umarł, pozostawiając dziecko dwunastoletnie 
Manassesa, kt6rego nieletność i długie panowanie były nacecho- 
wane reakcją "libertyńskącc l. Izajasz, podług p6źnej legendy, 
został zmuszony do milczenia przez kata. 
57. Zbi6r, kt6ry nam został przekazany pod imieniem Iza- 
jasza (740-710 przed Chr.), zawiera znaczną część (roz. 40- 
6o). kt6rą krytyka nowożytna odjęła temu prorokowi, żeby ją 
przypisać autorowi p6źniejszemu, drugiemu Izajaszowi. Drugi 
Izajasz m6wi do Zyd6w, wygnańc6w w Babilonji; Jerozolima 
i inne miasta są w gruzach; ale prorok oznajmia przybycie Cy- 
rusa, kt6ry zdobędzie Babilon i wyzwoli Zyd6w. Ponieważ mo- 
żna w tern widzieć tylko proroctwo po wydarzeniu, drugi Iza- 
jasz nie może być wcześniejszym od 538 r. Nadaremnie komi- 
sja biblijna Watykanu orzekła w 1907, że nie należy rozr6ż- 
nia
 dw6ch Izajasz6w, że zatem Cyrus został nazwany i jego 
czyny przepowiedziane przed jego urodzeniem: 


l Darmenteter, Propbttes, str. 65.
>>>
' 21 7 


Cyrus wybrańcem Boga został, nim świat ujrzał... 1. 
Sama ortodoksja podniosła charakter nie historyczny, lecz 
teologiczny, tej decyzji, pomysłowy sposób usprawiedliwiania 
jej niedorzeczności; egzegeci liberalni zadowolnili się uśmie- 
chem. Sprawa jest przesądzona oddawna. 
Drugi Izajasz jest być może najwymowniejszym ze wszyst- 
kich proroków i "tym, którego głos sięgnął najdalej'". Nic 
wznioślejszego, jak pieśń tryumfu, w której oddaje pokłon wy- 
rozumiałości Jahweh względem swego ludu: "Niebiosa, raduj- 
cie się, bo Wiekuisty trudził się; wy, niziny ziemi, rzucajcie 
-okrzyki wdzięczności, wybuchajcie radością, i wy, lasy i wszyst- 
kie drzewa, ponieważ Wiekuisty odkupił J akóba i uczynił się 
sławnym w Izraelu" (44, 23). W kilku ustępach jest mowa o i- 
dealnym Sprawiedliwym, zwanym slug'ł Jahweh, którego cier- 
pienia i śmierć winny przyśpieszyć zwycięstwo Boga. "Pro- 
gram sługi Jahweh, mówi ks. Loisy, jest już prawie programem 
Jezusa; zdaje się, że jego pojęcie królestwa bożego jest czysto 
duchowe, skoro wszelka troska polityczna i narodowa została 
odsunięta". Z odbudowaniem Jerozolimy dzido profetyzmu 
było dokonane; znajdujemy podczas trwani:r drugiej Swiątyni 
tylko trzech małych proroków, Aggeusza, Zacharjasza i Ma- 
lachjasza. · 
58. "Jeremjasz. pisał Dannesteter, uchodzi ogólnie za pro- 
roka Jeremjad; winien tę reputację zbiorkowi elegij na upadek 
Jerozolimy, które nie są jego dzidem. W ciągu swych czterdzie- 
stu lat prorokowania kazał, działał, przeklinał, mało płakał". 
Jeremjasz jest pierwszym prorokiem, co był kapłanem, ale 
"w nim, jak w Izajaszu, prorok właśnie panuje, to znaczy re- 
formator życia moralnego, życia społecznego, życia politycz- 
nego". Jeremjasz widział Jerozolimę, wpadającą w ręce Nabu- 
chodonozora, i koniec król:stwa Judy (586). Odradzał był sta- 
wianie oporu nieprzyjacielowi o wiele silniejszemu, ale głosił 
nadzieję i wiarę w przyszłość pozostałym przy życiu wygnań- 
com. 


· Radne. Esthtr. 


.
>>>
218 


Ezechjel, kapłan, jak Jeremjasz, został zesłany do Babilonu; 
stał się tam wielkim prorokiem Wygnania, odtwarzającym 
myślą świątynię Jerozolimską i przywracającym życie wysu- 
szonym kościom swego ludu. (Ezech,,'37). 
59. W odr6żnieniu od innych proroctw, te, co tworzą księgę 
Danjela, są napisane częścią po aramejsku, częścią po he- 
bra jsku. Podług opowieści, kt6ra otwiera tę księgę, Dan jel byłby 
uprowadzonym jako jeniec do Babilonu (604) i, wychowany na 
dworze Nabuchodonozora, miałby przepowiedzieć kr6lowi Bal- 
tazarowi jego blizki upadek. On to uratował Zuzannę, niespra- 
wiedliwie oskarżoną przez starc6w, odsłonił oszustwo kapłan6w 
Bela i wyszedł nietknięty z jaskini Iw6w, gdzie go kazał rzu- 
cić Darjusz l. Księga, przypisywana Danjelowi, jest fałszerską. 
Daleka od tego, żeby sięgać do czas6w około 5 5 o, czyni jasne 
aluzje do wypadk6w blizkich roku 160 przed Chr., a jej rze- 
kome proroctwa, mimo że przyjmowane przez całą teologję 
chrześci jańską, nie mogą już wprowadzić w błąd nikogo. Zdzi- 
wienie budzi, że wypadło czekać aż do końca XVIII wieku, 
by to oszukaństwo literackie zostało ostatecznie zdemaskowane. 
60. Innym prorokiem, do kt6rego autorzy chrześcijańscy 
przywiązali wielką wagę, do kt6rego Jezus sam siebie por6w- 
nał, i kt6ry był. uważany za jego prefigurację, jest Jonasz. sła- 
wny przez sw6j pobyt w brzuchu potwora morskiego i przez 
sw6j bunt przeciw pobłażliwości Wiekuistego. Niniwa, zagro- 
żona przez proroctwa Jonasza, poprawiła się; Wiekuisty jej 
przebaczył, a prorok o
ielił się wyrzucać Bogu jego wyrozu- 
miało
ć. Wtedy zasnął w cieniu drzewa, kt6re robak stoczył 
w ciągu nocy, i wyrzucał znowu Bogu, że zniszczył to drzewo. 
"Jakże, rzekł mu Nieśmiertelny, chciałby
, żebym był oszczę- 
dził drzewo, a nie oszczędził Niniwy, tego wielkiego miasta, 
gdzie jest więcej niż t 20 tysięcy stworzeń ludzkich, kt6re nie 
umieją odr6żnić swej prawicy od lewicy, a pr6cz tego mn6stwo 
bydląt?" (Jonasz, 4, II). Ten kr6tki utw6r, bardzo osobliwy, 


· Historja Zuzanny, oraz kapłan6w Bela, ą dodatkaIni greckiemi. p6f
 
niejszemi od oryginału aramejskiego. 


.
>>>
. 


21 9 
figuruje niesłusznie w zbiorze małych prorok6w. Zestawiano 
Jonasza z bogiem-rybą babilońskim, Oannesem; tłomaczono jego 
cudowne ocalenie ocaleniem Izraela, pożartego przez smoka 
assyryjskiego i wr6conego na 
wiatło dzienne; nakoniec, pod- 
noszono, że ostatni epizod zawierał krytykę nacjonalizmu cia- 
snego i zawistnego Izraelit6w po powrocie z Wygnania. Są to 
jeszcze tylko zawiązki wytłomaczenia. . 
61. Ideę nadej
cia Mesjasza, to znaczy "namaszczonego" 
od Pana (po grecku christos. od chriein. namaszczać), stwier- 
dza się już u wielkich prorok6w, a wywarła wpływ decydują- 
cy na losy chrystjanizmu. Długo wyobrażano sobie, że Mesjasz 
winien był być szczę
liwym wojownikiem z plemienia Dawi- 
da, ukazującym się w chwale dla przywr6cenia blasku Izraelo- 
wi. Ale obok tej koncepcji, kt6rej odbierał !miało
ć bieg histo- 
rji, utorowało sobie drogę pojęcie o Mesjaszu pokornym i cier- 
piącym, o słudze Jahweh. kt6rego nadej
cie miało oczykić Izra- 
ela raczej, niż go wywyższyć l. Teksty zwane mesjanicznemi. 
kt6re w Starym Testamencie uchodzą jako prefigurujące Jezusa, 
były wszystkie albo źle zrozumiane, albo umy
lnie odwr6- 
cone od wła
ciwego znaczenia. Najsłynniejszym jest tekst Iza- 
jasza (7, 14), kt6ry przepowiada, iż dziewica wyda dziecię Em- 
manuela; ale słowo almah. kt6re Siedemdziesięciu przetłoma- 
czyli słowem dziewica, znaczy po hebrajsku młod4 kobietę. 
a idzie w tym ustępie tylko o blizkie urodzenie syna kr61ew- 
skiego lub samego proroka. Błędny przekład Siedemdziesięciu 
jest jednem ze źr6deł legendy, odnoszącej się do dziewiczego 
urodzenia Jezusa. Już od II-go wieku Zydzi spostrzegli się na 
tern i zaznaczyli to Grekom; ale Ko
ci6ł 
wiadomie wolał źle 
rozumieć ten ustęp i upiera się więcej, niż od piętnastu wiek6w, 
przy oczywistym błędzie. 
. . . 


62. Istnieją liczne urywki poezji, rozproszone w Biblji, jak 
pidń Lamecha, pidń na zwycięstwo nad Filistynami, hymn 


I Jest mowa o MtsjaSZM pokornym u Zacharjasza, 9, 9; co do slMgi J.bcvth. 
obacz szczeg61niej Izajasza, 4 2 i 53. 


.
>>>
220 


Debary "perła poezji patrjotycznej Izraela« 1. Mamy nawet 
zbi6r pieśni miłosnych, Pieśń nad pieśniami, przypisywany bez 
żadnej racji, kr6lowi Salomonowi, i w kt6rym szukano wszel- 
kiego rodzaju allegoryj pobożnych, kt6rych tam niema. Ale, 
procz tych kilku fragment6w, poezja świecka zaginęła; to, co 
nam zostało, jest poezją religijną, zbyt bogatą w obrazy, czę- 
sto niezestrojoną, ale w kt6rej uczucie, nazywane przez nas 
mora/nem, jest głęboko zaznaczone. Są to Psalmy, Przypowie- 
ści i Księga Joba. Kopiści greccy przetłomaczyli ich tekst, od- 
dzielając wiersze, czego zwyczajne Biblje nie czynią. Co do re- 
guł tej poezji hebrajskiej, stanowią jeszcze materję sporną; 
wszystko, co można powiedzieć, sprowadza się do tego, że as- 
sonancji i rymu tam nie brakuje, i że koniec strof jest niekiedy 
wskazywany przyśpiewem. 
63. Psalmy (greckie psa/moi, od psallein, śpiewać, towarzy- 
sząc sobie na instrumencie) tworzą zesp6ł 150 drobnych utw:o- 
"r6w; była to księga hymn6w Synagogi. Ta literatura nieco mo- 
notonna, gdzi
 pojęcia pokory, rezygnacji} nadziei w Bogu zaj- 
mują wiele miejsca, wywarła ni
zmierny wpływ na cywiliza- 
cję i myśl Europy chrześcijańskiej. Psalmy, zwane mesjanicz- 
nemi, poczytywane za proroctwa lub prefiguracje Jezusa, bar- 
dzo posłużyły do zbudowania legendy o Chrystusie ukrzyżowa- 
nyin (Ps. 22). Około połowy Psalm6w przypisują nadpi
 
r6- 
lowi Dawidowi, a tradycja, w zgodzie z pierwszemi tekstami 
chrześcijańskicmi (Dzieje Apost. 4, 2J; List do Zydów, 4, 7), 
przypisuje cały Psałterz temu monarsze. To jest błędemabs
- 
lutnym. Psałterz jest zbiorem, kt6ry się tworzył stopniowo, 
i w kt6rym są powt6rzenia, podw6jne redakcje; nic nie dowo- 
dzi, żeby miał zawierać jeden choćby utw6r, poprzedzającv 
Wygnanie, a wiele pochodzi z czasu Machabeusz6w lub nawet 
p6źniejszych. Jest tam mowa o uciemiężeniu Izraela, o zburzo- 
nych synagogach, o wprowadzeniu symbol6w bałwochwalstwa 
do świątnicy (Ps. 74). Te z Psalm6w, gdzie mniemano widzie
 
aluzje do historji kr61a Dawida, przeczą temu, co wiemy z tej 


. 


· Reuss, La Bibk. tom vn. str. )'. 


.
>>>
221 


historji, lub wymaganiom prawdopodobieństwa historycznego, 
np. Ps. 51, gdzie Dawid rzekomo prosi Boga, żeby odbudował 
mury Jerozolimy. Fakt, iż tradycja czyniła z Dawida poetę-mu- 
zyka (I Sam., 16, 18), wystarcza, żeby wytłomaczyć przypi- 
sywanie bezimiennych hymnów temu wodzowi band, co się 
stał kr6lem; ale to stało się możliwem dopiero długo po jego 
epoce, kiedy cechy jego surowego oblicza już się zatarły. 
64. lale, jest to pięć małych utwor6w, odnoszących się do 
zdobycia Jerozolimy w 586. Fałszywie przypisywane Jeremja- 
szowi, zostały przełożone na francuski pod tern imieniem przez 
Lefranc de Pompignan. Stąd słynny epigramat Woltera: 


Czy wiecie, czemu Jeremi 
Wciąż płakał łzami rzewnemi? 
Ujrzał się w wieszczem widzeniu 
W pana Lefranc tłomaczeniu. 


.. 


Ił 


* 


65. Księga Przypowieści składa się z napomnień i sentencyj 
moralnych, natchnionych doświadczeniem świata i pobożnością. 
Ten zbi6r winniśmy kilku autorom, kt6rzy powtarzali się i na- 
śladowali nawzajem. Przypisywanie go Salomonowi wynika 
z pewnego tekstu pierwszej księgi Królewskiej (5, u), podług 
kt6rego ten mądry monarcha wygłosił 3000 maszal; przeczy 
temu sama zawartość zbioru. Przypowieści każą się domniemy- 
wać stanu cywilizacji, gdzie niema już ani politeizmu, ani po- 
ligamji, co odpowiada tylko okresowi Odbudowania. Uosobie- 
nie Mądrości (
 8) jest rysem zupełnie obcym pismom proro- 
czym i prawodawczym Starego Testamentu; pozwala podej- 
rzewać wpływ grecki. 
66. Księga Joba jest poematem budującym z częściami nar- 
racyjnemi w prozie, kt6ry ma na celu pokazać, jak sprawie- 
dliwy winien umieć cierpieć. Człowiek bogaty i poważany, Job, 
doświadczany jest przez Pana, kt6ry pozwala jednemu ze swych 
anioł6w odebrać mu wszystkie dobra. Job rezygnuje i błogo- 
sławi Bogu. Zły anioł, zwany Oskarżycielem (po grecku dia- 
bolas, skąd nazwa djabła), nastaje, ażeby dotknąć Joba na jego
>>>
222 


własnem ciele, kt6re się pokrywa wrzodami; żona jego bluźni. 
ale Job nie naśladuje jej wcale. Jego przyjaciele przychodzą go 
odwiedzić i niemieją wobec jego nędzy. Wtedy Job, tracąc cier- 
pliwość, wylewa się w skargach i przeklina dzień, w kt6rym 
się urodził. Przyjaciele odpowiadają, że tak wielkie nieszczęś- 
cie musiało być zasłużonem, i kierują do niego wyrzuty
 które 
przyprawiają go o rozpacz; inna osobistość wtrąca się, ażeby 
zganić zarazem Joba i jego przyjaciół. Nakoniec głos Jahweh 
daje się słyszeć w nawałnicy i wysławia inteligencję, która rzą- 
dzi światem. Job żałuje swego buntowniczego poruszenia, a Bóg 
zwraca mu wszystkie dobra, kt6re Job zachowuje wraz z ży- 
ciem przez 140 lat. 
67. Ważność, przypisywana aniołowi złej woli, kt6ry dy- 
skutuje z Bogiem, wystarcza do udowodnienia, że ta księga na- 
leży do epoki p6źnej, późniejszej od Wygnania, kiedy idea per- 
ska Szatana (Ahrimana) wkroczyła do myśli religijnej Zydów. 
Z drugiej strony, grunt ludowy legendy jest nader starożytny, 
bo naprzód, jest mowa o Jobie "sprawiedliwym" w Ezechjelu 
(14, 14), a po wt6re, Job nie wzywa ani otrzymuje pociech, 
opartych na wierzeniu w życie zagrobowe. Gruby błąd tłoma- 
czenia w Wulgacie (19, 25) zrodził wiarę, że Job m6wił o swem 
własnem zmartwychwstaniu i oczekiwaniu Mesjasza; ale w tym 
ciemnym ustępie jest tylko oczekiwanie powetowania strat na 
ziemi 1. Z koncepcją nagród zagrobowych, kt6ra jest obca ży- 
dowskiej literaturze kanonicznej, cały utwór byłby bezprzed- 
miotowym. Trzeba dodać, że tekst jest bardzo nadwerężony, 
i że są w nim interpolacje. 


=I- 


* 


Ił 


68. Hebrajczycy nie byli niepokojeni podczas swego przy- 
musowego pobytu w Babilonji. Kiedy edykt Cyrusa (536) po- 
zwolił im wr6cić do ojczyzny. tylko pokolenia Judy i Benja- 
mina ruszyły w drogę; potomkowie innych stopili się z ludno- 
ścią, kt6ra ich otaczała. Nowy Exodus, kt6remu przewodniczyli 


I Reuss. La Bibk, tom VIII, str. 76.
>>>
1.1.3 
Zorobabel, potomek Dawida, i arcykapłan Jozue, nie był 
szczęśliwym; jednakże odbudowa Świątyni rozpoczęła się 
w 535, mimo intryg Samarytan, którzy przestrzegali królów 
perskich przed ambicją Zyd6w. Trzeba było, około 458, uroku 
religijnego Ezdrasza (Ezra), a 13 lat później, taktu politycz- 
nego Nehemjasza, który sprawował był wysokie funkcje na 
dworze perskim, ażeby nadać stateczną organizację ludowi ży- 
dowskiemu. Ta organizacja była w swej istocie teokratyczną. 
Judea była rządzona przez arcykapłana, któremu towarzyszył 
później Sanhedrin czyli Rada. Mozaizm. do owej pory ideał, 
stał się po raz pierwszy rzeczywistością. Zadnych już nawro- 
tów do politeizmu, żadnych proroków, ale doktorowie zakonu 
czyli pisarze, szkoły teologji i, nowość istotna, domy modlitwy 
czyli synagogi, gdzie laicy zgromadzali się dla czytania ksiąg 
świętych i dla wymiany pojęć w ich przedmiocie. Z Synagogi 
właśnie, a nie ze Świątyni, miało wyjść nauczanie chrześcijań- 
skie. 
Najważniejszemi wypadkami tego okresu były obwieszcze- 
nie Zakonu przez Ezdrasza i schizma Samarytan, którzy za- 
łożyli na Górze Garizim świątnicę, rywalizującą zJerozolimską. 
Pótniej inna świątnica została zbudowana w Egipcie przez 
Ozjasza i uważana również za schizmatycką (150). Po Ale- 
ksandrze Judea należała przez, jeden wiek do Ptolemeusz6w 
(od )20), potem do Seleucydów (od 189); Antjoch IV prześla- 
dował Zydów, ci zaś odpowiedzieli powstaniem, którego wódz, 
jeden z synów kapłana Matatjasza, Judasz Machabeusz (młot 2), 
odniósł kilka świetnych powodzeń (167-160). Walka trwała 
długo za kapłanów, zwanych Asmonejczykami (od imienia 
pradziada Matatjasza), członków licznej rodziny, zwanej Ma- 
chabeuszami; nakoniec jeden z nich, Symeon, przybrał tytuł 
księcia Zy.dów (142). Jego następcy, Hirkan, Arystobul, Ale- 
ksander J anneusz, byli zarazem królami i arcykapłanami. Za 
Hirkana II Jerozolima została zawojowana przez Pompeju- 
sza (63), i Herod Idumejczyk, syn jednego z ministrów Hirka- 
na, postarał się o koronę z rąk tryumwira Antonjusza. Po jego 

mierci kr6lestwo jego zosta.ło podzielone na trzy tetrarchje po-
>>>
224 
między jego dziećmi, którym prokuratorowie rzymscy pozo- 
stawili tylko pozór władzy. Ciemięstwo Rzymian wywołało 
powszechny bunt (65 po Chr.), który się zakończył, za Wespa- 
zjana, wzięciem i zburzeniem Jerozolimy (70). Świątynia zo- 
stała spalona, mieszkańcy wyrznięci lub sprzedani, jako nie- 
wolnicy. Nowe powstanie, kierowane przez fałszywego Me- 
sjasza, Barkochbę, nie było szczęśliwszem. Bemar, ostatnia 
twierdza żydowska, wpadła w ręce Rzymian, i Hadrjan zało- 
żył na zwaliskach Jerozolimy kolonję Aelia Capitolina (13 6 ). 
Wtedy dokonało się rozproszenie ludu żydowskiego. To 
rozpłOszenie właśnie senator rzymski Rutilius Namatianus, 
piszący wkrótce po zdobyciu Rzymu przez Alaryka (410), po- 
czytywał za źródło wszystkich cierpień Cesarstwa; bo każda 
społeczność żydowska dała wkrótce przytułek rodzącej się spo- 
łeczności chrześcijańskiej i zaznaczyła etap w podboju świata 
starożytnego przez chrystjanizm. "Oby się było spodobało nie- 
bu, mówi Rutilius, żeby Judea nigdy nie została ukorzona przez 
wojny Pompejusza i oręż Tytusa! Z!o, wyrwane z korzeniem, 
rozpościera tern więcej swą zarazę, i naród zwyciężony ucie- 
mięża swych zwycięzców". Nieco powyżej, w aluzji oczywi- 
stej do pewnego wyrażenia świętego Pawła, nazywa judaizm 
"korzeniem głupstwa" (Tadix stultitiae). Już Tytus, wedle słów 
Tacyta, oświadczył, iż należało zburzyć świątynię Jerozolim- 
ską, ponieważ chrystjanizm wyszedł z judaizmu, a z wyrwa- 
niem korzenia łodyga pewniej zginie" 1. Tytus nie mógł chyba 
powiedzieć tego w roku 70; ale Tacyt mógł to pomyśleć 40 lat 
potem. 


,. 


,. 


,. 


69. W ciągu pięciu wieków, które upłynęły między powro- 
tem z Niewoli a erą chrześcijańską, chrystjanizm wypracowy- 
wał się w świecie żydowskim przez zmięszanie doktryn moj- 
żeszowych, perskich i greckich. Centrum religijnem była natu- 
ralnie Jerozolima, gdzie dążności przeciwstawne, a zresztą mę- 
tne, które dzisiaj tr\1dno określić, były reprezentowane przez Sa- 


I Tacyt, fragment u Sulpicjusza Sewera. Chron., II, JO.
>>>
225 
duceuszy (od rodziny pewnego kapłana, imieniem Sadoka) i fa- 
ryzeuszy (od Peruszim, "oddzieleni"). Saduceusze zaprzeczali 
zmartwychwstaniu i aniołom, których uznawali faryzeusze 
(Dzieje Ap., 23, 8). Pomiędzy nowemi doktrynami ówczesnego 
judaizmu są takie, co się wydają perskiemi, jak doktryny o Du- 
chu złego (Szatanie), o archaniołach i aniołach; są także helleń- 
skie, być może orfickie i platońskie, jak doktryny ascetyzmu, 
kar i nagród przyszłych, grzechu pierworodnego. Wtargnięciu 
pojęć helleńskich sprzyjało istnienie wielkich kolonij żydow- 
skich w Egipcie (nadewszystko w Aleksandrji) i w Cyrenaice. 
Właśnie dla Zydów, zapominających swego języka, Stary Te- 
stament został przełożony na grecki; oni to wpadli na pomysł 
tłomaczenia przez allegorję - za przykładem filozofów stoic- 
kich - tego, co było zbyt dziwacznem w legendach biblijnych. 
Ich idee są nam znane przez Filona, Zyda aleksandryjskiego. 
współczesnego z Jezusem:'W samej Palestynie przesiąkanie hel- 
lenizmu jest dobrze poświadczone; doktorowie żydowscy przy- 
brali imiona greckie i zaczęli mówić po grecku. Już od II wieku 
przed Chrystusem istniało w Palestynie "niebezpieczeństwo hel- 
leńskie"; przymierze między Zydami a G
ekami, głoszone przez 
św. Pawła, było już przygotowane oddawna. 
70. Ascetyzm podobny do pitagorejskiego dawał natchnie- 
nie Esseńczykom Palestyny i Terapeutom Egiptu l, którzy żyli 
w małych społecznościach pracowitych, nie mieli niewolników 
i czynili swe dobra wspólną własnością. Praktykowali rodzaj 
chrztu, nie zabijali zwierząt ofiarnych, mieli w wielkiem po- 
szanowaniu czystość i odmawiali przysięgania; z ich to łona 
wyszedł 'w. Jan Chrzciciel. Podług Józefa, wierzyli, że du- 
sze były przywiązane do ciała, jak do więzienia, że dusze do- 
brych miały zamieszkać wyspy po za oceanem, że inne wydane 
były pod ziemię na wiekuiste męczarnie. Jeżeli Józef jest 
dobrze poinformowany w tym względzie, pochodzenie helleń- 
skie sekty nie może nasuwać wątpliwo'ci. Esseńczycy mieli także 


l Jeżeli nazwa TerlJptlltów (uzdrawiaczy) jest przekładem greckim nazwy 
EssńKzyleów. ta ostatnia może wypływać z hebrajskiego tISAh, leczyć. 


OrpheUl 


15
>>>
226 
nauki tajemne, których przysięgali nie odkrywać; być może) 
miano rację) widząc w nich źródło niedorzecznych spekulacyj 
Kabbały żydowskiej. które znamy z ksiąg hebrajskich wieków 
średnich) jak Zohar ("księga blasku"). Kabbała jest doktryną 
magiczną i grubo panteistyczną, gdzie wartości liczebne liter) 
legjony aniołów i demonów) emanacje światła grają wielką rolę; 
jest tO jedno z najgorszych zboczeń umysłu ludzkiego. 
7 1 . Księga EkkLezjasty (po hebrajsku Koheleth, "kaznodzie- 
ja"») która się podaje za dzieło króla Salomona, lecz która zo- 
stała napisana około 200 przed Chr.) ubolewa nad nadmierną 
obfitością ksiąg (12) 12); na nieszczęście nie pozostaje nam nic 
z całej tej literatury. Ekklezjasta uczy) że wszystko jest próż- 
nością, i wyciąga stąd tę konsekwencję epikurejską) iż uzeba 
używać żywota. Ekklezjastyk, czyli Mądrość Jezusa) Syna Sy- 
racha) jest zbiorem małych przemówień) pełnych dobrych za- 
miarów; autor (około 200) nie był n
świadomym pojęć grec- 
kich. Księga Estery (około 15 o) jest baśnią budującą, która 
świadczy o pewnem spoufaleniu z rzeczami perskiemi) ale każe 
się domniemywać z góry w swym stanie obecnym) że mocar- 
stwo perskie nie istnieje już oddawna. Imię Izraela nie spotyka 
się w niej) również jak imię Boga; duch ogólny jest w niej ma- 
terjalistyczny i nieokrzesany. Do tego okresu należą jeszcze 
księga Danjela (patrz su. 218») księgi Kronik, Ezdrasza) Ne- 
hemjasza) Machabeuszów. Wartość historyczna dwóch pierw- 
szych ksiąg Machabeuszów jest znaczna) dwóch ostatnich pra- 
wie żadna. Czwarta) która jest homilją raczej) niż historją) jest 
godna uwagi ze względu na rozwinięcie pojęć o nieśmiertelno- 
ści duszy) o karach i nagrodach przyszłych. Księga Tobjasza 
(około 15 o) jest powieścią, jak księga Estery) nasiąkłą ideami 
perskiemi) i w której Szatan gra rolę, nie mającą nic mojże- 
szowego. Nakoniec tak zwana księga Mtłdrości Salomona (ok. 
50) wydaje się, jak trzy ostatnie księgi Machabeuszów) napi- 
saną w Aleksandrji) w środowisku pogańskiem) które było wro- 
giem judaizmowi) i to nietylko z pobudek religijnych. 
7 2 . Trzeba jeszcze powiedzieć kilka słów o trzech utworach 
nader osobliwych. Apokalipsa Ezdrasza) nazwana przez Wul-
>>>
227 
gatę IV księgą Ezclraszową, była napisana w Egipcie po zburze- 
niu Swiątyni, za Domicjana. Są to objawienia i widzenia, kt6re 
Ezdrasz miał mieć w czasie Niewoli; jest tam przepowiedziany 
Mesjasz; będzie synem Boga i żyć będzie 4 wieki, poczem na- 
dejdzie Zmartwychwstanie. Z tej samej epoki jest tak zwana 
księga proroka Barucha, przyjaciela jeremjasza, kt6rą tak po- 
dziwiał La Fontaine; pewni krytycy odnoszą ją wszakże do 
III-go, a nawet do IV-go wieku przed Chr. Księga Henocha, 
zaginiona około epoki Karola Wielkiego, została odnalezioną 
w 1773 w przekładzie etjopskim; jest to rodzaj Apokalipsy, 
przypisanej patrjarsze Henochowi, pełnej widzeń o upadku 
anioł6w, przeznaczeniu dusz po śmierci, Mesjaszu, zwanym 
Synem człowieczym, jak w Danjelu (7, 13), oznaczenie, kt6re 
nadaje sobie często jezus w Ewangeljach. Ta księga składa się 
z ułamk6w pięciu innych prac, połączonych w spos6b bardzo 
dowolny; grunt sięga wstecz do epoki panowania syryjskiego, 
między 200 a 170 przed naszą erą. Dalecy jestdmy jeszcze od 
orjentowania się w tych marzeniach; jak w tych, co noszą imię 
Ezdrasza, mniemano w nich rozpoznawać interpolacje pocho- 
dzenia chrzdci jańskiego. 
73. Ku początkowi naszej ery największym doktorem ży. 
dowskim w jerozolimie był Hillel, urodzony w Babilonie, kt6- 
rego wnuk Gamaljel był jakoby jednym z mistrz6w świętego 
Pawła. To niewiele, co znamy z nauki Hillela, tchnie słodyczą 
i miłością ludzkości. Poganinowi, który żądał od Hillela stresz- 
czenia jego religji. ponieważ chciał się nawr6cić na judaizm, 
Hillel odpowiedział: "Nie czyń drugiemu tego, czegobyś nie 
chciał, żeby tobie czyniono: to jest cały zakon; reszta jest 
tylko jego komentarzem". Oto prawie dokładnie etyka jezusa 
(Mt., 22, 39; Mr., 12, JI; Łk., 10, 27). Hillel nastawał także 
na ideę, że człowiek był uczyniony na obraz Boga, i wyprowa- 
dzał z niej obowiązki człowieka względem siebie samego. M6wi 
gdzieindziej: "Moja dusza jest gościem na ziemi, względem kt6- 
rego winienem pełnić obowiązki miłosierdzia". "Nie sądź swego 
bliźniego, aż sam będziesz na jego miejscu". (Por6w. Mt., 
7, I). "Moje upokorzenie jest mym wywyższeniem, moje wy- 


. 


15.
>>>
,128 


wyższenie jest mem upokorzeniem". ,.Tam, gdzie niema ludzi, 
pracuj, abyś się pokazał człowiekiem". Ponieważ Hillel był 
faryzeuszem, mamy niejaką trudność w wytłomaczeniu sobie 
animozji Jezusa przeciw członkom tej sekty, kt6rych idee I?yły 
w tak dobrej zgo
ie z jego własnemi. (Mk., 12, 26-34). Wi- 
dać, że nasze Ewangelje były zredagowane przez ludzi, kt6rzy, 
nie znając poprzedniego stanu rzeczy, mięszali z faryzeuszami 
ciasnymi i rygorystami wszystkich doktor6w zakonu. Nie- 
przyjaź6., okazywana przez faryzeuszy chrześcija6.stwu szkoły 
św. Pawła tłomaczy być może przykrą rolą, kt6rej im użycza 
Nowy Testament. 


.. 


:I- 


:I- 


74. Odkąd przestali tworzyć państwo. Zydzi żyli pomiędzy 
narodami, prawie zawsze prześladowani lub gardzeni, ale stali 
w swej wierze. Kościoł m6gł był ich unicestwić, jak arjan i ma- 
nichejczyk6w; zachował ich, jako depozytarjusz6w Starego Za- 
konu, świadk6w Ewangelji, i właśnie w Rzymie byli najmniej 
poniewierani. Wyłączeni ze wszystkich prawie funkcyj, z więk- 
szości zawodów, z rolnictwa, rozwinęli przymioty handlowe, 
kt6re im pozwoliły żyć, ale przyczyniły się do uczynienia ich 
nienawistnymi, tak przez bogactwa, które nabyli, jak przez te, 
kt6rych posiadanie im przypisywano. Ich wielkim tytułem do 
zaszczytu jest to, że, prawie sami w Europie aż do Reformacji, 
utrzymywali pojęcie jedności boskiej i odm6wili przyjęcia irra- 
cjonalnego credo nicejskiego. Ale ich doktryny szczeg6lne, lub 
raczej subtelne roztrząsania ich doktor6w nad Zakonem, kt6re 
tworzą talmudy, Jerozolimski (od I do IV wieku) i Babilo6.ski 
(od III do V w.), nie stanowią wzbogace6. dla umysłu ludzkiego. 
Jeżeli ich największy filozof, Mojżesz Majmonides z Kordu- 
by (1135-12°4), był liberałem, prawie racjonalistą, wypadło 
czekać XVIII wieku, żeby prawdziwy liberalizm religijny prze- 
niknął do Izraela; była nawet od XVI wieku wszędzie potrosze 
reakcja obskurancka. Dzisiaj jeszcze przeważaj
ca większość 
jedenastu miljon6w Izraelit6w jest pod tym względem bardziej 
zacofana od chrześcijan, ponieważ obserwuje z surowością Sab- 
bat i niedorzeczne zakazy pożywienia. Religja żydowska jest 


.
>>>
229 
naprawdę mało krępująca tylko dla tych, co się przyznają do 
niej, nie praktykując jej. Emancypacja wewnętrzna judaizmu 
będzie dla niego najbardziej naglącym z obowiązk6w, jak tylko 
jego emancypacja polityczna i społeczna, jeszcze niedosk0- 
nała, zostanie uzupełniona przez opinję i prawa. 
75. W Imperjum rzymskiem Zydzi, pr6cz rzadkich wyjąt- 
k6w l, nie mieli praw politycznych i płacili specjalny podatek. 
Z tem niemal tylko zastrzeżeniem byli wolni, ale propaganda 
religijna była im wzbroniona. Poczynili wielką liczbę prozeli- 
t6w w krajach greckich, począwszy od epoki Aleksandra, jed- 
nych nawr6conych bez zastrzeżeń, innych dopuszczanych tylko 
do pewnych obrzęd6w (ci, kt6rych nazywano prozelitami 
wrót). Cesarze chrześcijańscy zaczęli prześladować Zyd6w i po- 
pierać między nimi nawr6cenia. W kr6lestwach barbarzyńskich 
Zachodu żyli w dobrem porozumieniu z ludnością, kt6ra pa- 
trzyła na nich trochę, jak na czarodziej6w. W Hiszpanji, po- 
pchnięci przez duchowieństwo, kr6lowie wizygoccy obr6cili ich 
w poddaństwo (694), ale stali się wolnymi z podbojem arabskim 
(711) i odznaczyli się wtedy w medycynie i astronomji. Prze- 
tłomaczyli także dzida greckie i arabskie, kt6re uczynili tym 
sposobem dostępnemi Zachodowi. We Francji i w Niemczech 
ich wpływ zaniepokoił Agobarda, biskupa Lugdunu, kt6ry na- 
pisał przeciw nim djatryby (820); ekscesy ludowe zaszły już 
w końcu IX wieku. Ale prawdziwe prześladowania, okrutne 
i krwawe, zaczynają się dopiero z Krucjatami. Pierwsi Krzy- 
żacy wyrznęli wszystkich Zyd6w, jakich napotkali, poczytując 
ich za "bogob6jc6w CC , a w Jerozolimie spalili ich tysiące we 
własnych synagogach. Anglja ich wypędziła ryczałtem (1290); 
poczem przyszła kolej na Francję (w 1306, 1395), Hiszpanję 
(1492), Portugalję (1407). Zydzi. wypędzeni z Hiszpanji, osie- 
dli w Marokku i w Turcji, jedynym kraju, co ich przygarnął 
z życzliwokią; zachowali w nim język hiszpański, mianowicie 
w Salonikach, gdzie ich jest dzisiaj więcej, niż 60 tysięcy. Zydzi 


I ŚwiętY Pawd był obywatelem rzymskim.; kilku Zyd6w miało nawet 
stopień rycerzy.
>>>
23° 
francuscy ruszyli do Niemiec, Wccgier, Polski. Wszystkie okru- 
cieństwa w stosunku do Zyd6w, mordy, srogości, grabieże, były 
natchnione przez fanatyzm duchowieństwa i chciwość panują- 
cych w kłopotach pieniężnych, jak Edward I i Filip-August. 
Dla uprawnienia, na poz6r, tych ohydnych - eksces6w odno- 
wiono przeciw Zydom oskarżenie, rzucone przez niekt6rych 
pogan na pierwszych chrześcijan, o zabijanie dzieci dla mię- 
szania ich krwi do przaśnik6w; te niedorzeczne oskarżenia, 
z kt
rych ani jedno nie zostało sądownie stwierdzone, odna- 
wiały się perjodycznie aż do naszych dni. Utrzymywano 
także, iż Zydzi znieważali hostję, iż rujnowali chrześcijan 
lichwą, iż byli w sekretnem porozumieniu z Niewiernymi. 
Kiedy wybuchała zaraza, Zydzi to zatruli studnie; tym sposo- 
bem Czarna śmierć (1348-1350) pociągnęła rzeź tysięcy Zy- 
d6w od Prowancji aż do Austrji. Była to zawsze i wszędzie 
"wina Zyd6w CC , dobry pretekst do łupiestwa i mord6w. 
7 6 . Tam, gdzie Zydzi byli tolerowani, jak we Włoszech, 
w Polsce, w części Niemiec, odgrodzono ich w specjalnych 
dzielnicach (ghetto we Włoszech), z zakazem wychodzenia 
z nich po pewnych godzinach, i narzucono im ubi6r odr6żnia- 
jący, żeby im przeszkodzić miewać stosunki z chrześci janami. 
77. Wszystkie prawa przeciw Zydom były więcej lub mniej 
stosowane. Monarchowie, kiedy potrzebowali pieniędzy, przy- 
woływali z wygnania Zyd6w za monetę; poczem, kiedy mnie- 
mali, że ich czynność wzbogaciła ich znowu, wypędzali ich 
dla skonfiskowania ich majątku. 
7 8 . Ci z Zyd6w, co się nawracali dobrowolnie, albo kt6rych 
nawracano siłą lub podstępem, mianowicie w Hiszpanji, wpa- 
dali przez fakt chrztu pod ciosy Inkwizycji. Wtedy, jeśli 
nawroceni zachowywali lub zdawali się zachowywać jeszcze 
obrzędy żydowskie, ogłaszano ich za powt6rnie odpadłych 
i palono ich. Takim był los niezliczonych nieszczccśliwych, zwa- 
nych nowymi chrześcijanami lub marranami, z kt6rych Inkwi- 
zycja hiszpańska czyniła radosne iluminacje po wypędzeniu 
z Hiszpanji tych, co odmawiali się nawr6cić. 
79. Nie tu jest miejsce, by się zatrzymywać nad manyro-
>>>
23 1 
logją Zyd6w w wiekach średnich; ale czy można zapomnieć 
bohaterskich ofiar. spalonych w 1288 w Troyes, ofiar rzezi 
w Londynie i w Norwich (1190), w Spirze, w Wormacji 
i Frankfurcie (1J50)? W IpO jeszcze, w marchji Brandebur- 
skiej, 40 Zyd6w, oskarżonych o profanację hostji, wstąpiło 
razem na stos w Berlinie. 
80. W XVII wieku nie zabija się ich już prawie, chyba jako 
marranów w Hiszpanji, ale się ich rabuje po tn
sze wszędzie; 
podlegają podatkom i pańszczyźnie wedle upodobania, więcej, 
niż włościanie. jednakże Zydzi doszli do niejakiej pomyślności 
w Holandji, w Anglji i na zachodzie Niemiec. W krajach mu- 
zułmańskich było daleko więcej tolerancji, ale bezpieczeństwo 
Zyd6w było bardzo niepewne. Pewien fałszywy prorok, Sab- 
batai Sewi, ukazał się w Smirnie, podawał się za Mesjasza, 
sfanatyzował część Zyd6w cesarstwa ottomańskiego i skończył 
nawr6ceniem się na islamizm (1666). 
8 I. Era tolerancji została otwarta przez racjonalist6w 
XVIII wieku. Zyd berliński, Mojżesz Mendelssohn (1719- 
.1786), przyczynił się do tego. pr6bując zmodernizować swych 
wsp6łwyznawc6w, pojednać ich z cywilizacją, co ich otaczała. 
Pierwsze kroki życzliwe zostały powzięte przez cesarza j6zefa 
II-go (1781); ale reforma stanowcza, emancypacja prawna, była 
dzidem Zgromadzenia Narodowego, wezwanego do tolerancji 
przez księdza Gregoire (1791). Oręż Napoleona zani6sł idee 
liberalne do Niemiec; cofnęły się za Restauracji, mianowicie - 
w Prusach, gdzie, w 19 14 jeszcze, żaden Zyd nie m6gł być 
dyplomatą ani oficerem. jednakże popęd był nadany i emancy- 
pacja prawna postępowała dalej (Prusy, 1837; Włochy, 18 4 8 ; 
Austrja, 1867). Konstytucja Stan6w Zjednoczonych nie przy- 
jęła żadnego rozr6żnienia, opartego na odmienności kult6w; 
ten kraj pozostał wielkim przytułkiem Zyd6w, prześladowa- 
nych w Rosji i w Rumunji. W Anglji emancypacja zupełna 
datuje dopiero od 1860, daty, kiedy Parlament i magistratura 
otworzyły się dla Zyd6w. W Rosji, gdzie ich jest więcej, niż 
7 miljon6w, przdladowania nie ustały mimo skłonności tole- 
rancyjnych Aleksandra II-go (18U-1881). Wstąpienie na
>>>
23 2 
tron Aleksandra III zaznaczyło się scenami grabieży, w następ- 
stwie kt6rych minister Ignatiew kazał obwieścić prawa, zwane 
tymczasowemi, z maja 1882, kt6re pogorszyły stan Zyd6w, już 
zmuszonych do osiadłoki w pewnych prowincjach; zakazano 
im mieszkać poza miastami (a co za tern, oddawać się rolnic- 
twu); wypędzono z kraju tych, co nie posiadali poddaństwa 
rosyjskiego. Te prawa, stosowane nadewszystko od 1891, spo- 
wodowały olprzymią emigrację. Ale położenie stało się jeszcze 
gorszem za Mikołaja II, słuchającego, jak jego ojciec, rad pro- 
kuratora świętego Synodu, Pobiedonoscewa, kt6rego Mommsen 
napiętnował imieniem "zmartwychwstałego Torquemadycc. Ze 
wsp6lnictwem milczącem rządu i czynnem wsp6łdziałaniem 
policji, Zydzi, podejrzani o tendencje rewolucyjne, byli zabi- 
jani masami w Kisziniowie, w Odessie, w Kijowie, w 120 in- 
nych miastach lub mieścinach; kobiety i dzieci były rąbane na 
kawałki. Europa, kt6ra dała Abd-ul-Hamidowi wyrznąć w cza- 
sie zupełnego pokoju 300 tysięcy jego poddanych armeńskich 
( 18 9 6 ), zadowoliła się nieprzyklaskiwaniem tym nowym mor- 
dom. Człowiek szlachetny, hrabia Jan Tołstoj, dawny minister 
Mikołaja II-go. upomniał. się w 1907 o r6wno
ć Zyd6w rosyj- 
skich wobec prawa, a to w samym interesie Rosji, gdzie prawa 
wyjątkowe przeciw Zydom uwieczniały przedajno
ć i samo- 
wolę. Te prawa wyjątkowe znikły dopiero z samowładztwem 
(kwiecień 1917). 
82. W Rumunji położenie, wytworzone dla Zyd6w, było 
tak srogie, że Kongres Berliński (1878) nastawał, żeby otrzy- 
mali prawa obywatelskie. Rumunja obiecała, lecz nie dotrzy- 
mała słowa; każda "naturalizacja CC winna była zostać poddaną 
podw6jnej uchwale Parlamentu. Naturalizowano ryczałtem 
. 800 Izraelit6w, kt6rzy służyli na wojnie przeciw Turcji, odm6- 
wiono za
 tego dobrodziejstwa prawie wszystkim innym 
(280.000). Zydzi rumuńscy otrzymali prawo obywatelstwa do- 
piero w toku Wielkiej wojny (sierpień 1918), dekretem-ustawą, 
kt6ry potwierdziła Konstytucja 28 marca 1923. Ale niesłusz- 
no
ć praw łatwiejsza jest do naprawy od niesłuszno
ci obycza-
>>>
233 
j6w; spostrzeżono się na tern od tego czasu zar6wno w Moł- 
dawji, jak na Wołoszczyźnie. 
83. Po emancypacji Zyd6w w Europie zachodniej ich prze- 
ciwnicy dla ich zwalczania obrali sobie miejsce nazewnątrz te- 
renu religijnego. Szowinizm niemiecki, podniecony wojną 1870, 
rzucił klątwę na "rasę semicką'C, osądzoną za niższą od "rasy 
germańskiej", jak gdyby wyraz "rasa" zastosowany do pod- 
odmian rasy białej, był naukowo możliwy do obronienia. Ten 
nowy antysemityzm, nastroszony maską patrjotyzmu, był na- 
prz6d propagowany w Berlinie z cichem poparciem Bismarcka, 
przez nadwornego pastora Stoeckera (1878); w Wiedniu zna- 
lazł energicznego przedstawiciela w Luegerze, klerykale, nazy- 
wającym się socjalistą chrzdcijańskim, kt6ry utrzymywał, że . 
broni przeciw Zydowi "skromnego człowieka" austrjackiego, 
handlującego lub robotnika. Z Niemiec ruch przeszedł do Fran- 
cji (około 188,). 
dzie, faworyzowany przez Jezuit6w i as- 
sumpcjonjst6w. miał powodzenie, przechodzące wszelką na- 
dzieję, prz
 10 lat Algierja, gdzie ludno

 żydowską natu- 
ralizował ryczałtem minister Zyd Cr
mieux (listopad 18 7 0 ), 
wykonywający zresztą projekt, sporządzony za Cesarstwa, 
poznała przez chwilę wszystkie ekscesy antysemityzmu: 
sklepy zostały złupione, kobiety chłostane; były nawet mor- 
derstwa. We Francji sprawa Dreyfusa, po niepomiemem 
zwiększeniu kredytu partji antysemickiej, otworzyła nakoniec 
oczy republikanom na prawdziwy cel tej propagandy, skiero- 
wanej przeciw jednej z idej naczelnych Rewolucji, idei tole- 
rancji, i przeciw samej Rewolucji. Ale ta długa kampanja, 
kt6ra się przeciągnęła zresztą po rehabilitacji kapitana Drey- 
fusa (1906), nie była daremną: przesąd ukazał się zn6w we 
wszystkich klasach społeczeństwa, i trzeba dzisiaj Zydowi dla 
zdobycia jakiegokolwiek stanowiska daleko więcej talent6w 
i wysiłk6w, niż jego wsp6łobywatelom innych wyznań l. 
84. Religja żydowska dokonała ewolucji ze 
rodowiskami. 
Majmonides sformułował credo w 13 artykułach, obejmujące 


I G,"ndt"':Encycloptdu, art. JMi/s, przy końcu.
>>>
234 


nieśmiertelność duszy i zmartwychwstanie ciał, kt6re jest tak 
dalekie od judaizmu biblijnego, jak katolicyzm Soboru Try- 
denckiego od Ewangelij. U Zyd6w wykształconych, wszędzie 
potrosze racjonalizm panuje, z pewnym pietyzmem dla pra- 
ojc6w, kt6ry im zastępuje wiarę. Synagogi liberalne założone 
zostały w Niemczech, a nawet w Paryżu; na Rusi, w Polsce, 
w Palestynie, ortodoksja jest jeszcze bardzo potężna i kompli- 
kuje się często cudotw6rstwem. To jest szczeg6lniej prawdą 
o 400 tysiącach Hassidim czyli pobożnych, kt6rych mistycyzm 
był w XVIII wieku reakcją przeciw formalizmowi talmudycz- 
nemu; tworzą dzisiaj na Rusi, w Polsce, na Litwie społeczno- 
ści wrogie duchowi nowożytnemu, gdzie kult, hałaśliwy i bez- 
ładny, przybiera poz6r obłędu religijnego. 
.. 
Przeciwnie, sekta rosyjska i turecka Karait6w, założona 
roku 800, jest obcą wszelkiemu mistycyzmowi, odrzuca tal- 
mud i poprzestaje prawie wyłącznie na Biblji. Odkąd Kata- 
rzyna II zapewniła przywileje Karaitom rosyjskim, nie byli 
nigdy napastowani; ale żaden Zyd rosyjski nie miał prawa się 
nawr6cić na karaizm. 
85. Marzenie nacjonalist6w o powrocie Izraela do Pale- 
styny, głoszone z zapałem pod nazwą Sjonizmu przez Węgra 
Herzla (1860-1904), zdało się ucieldniać, kiedy Anglja 
uznała deklarację ministra Balfoura (listopad 1917), że Pale- 
styna ma zostać "ogniskiem narodowemu Izraelit6w. Ale pod 
mandatem angielskim Zydzi natrafili na opozycję Arab6w 
i chrześcijan: musieli wyrzec się ustanowienia państwa. Skrom- 
niejsze w swoim celu l.Alliance israelite (Ad. Cremieux, 1860) 
i Jewish Colonisation Association (Maurycy de Hirsch, 1891) 
zachęcały do tworzenia szk6ł na wschodzie i do kolonizacji rol- 
niczej w Ameryce. Emigracja prześladowanych Zyd6w do Sta- 
n6w Zjednoczonych, począwszy od 1881 szczeg6lniej, uczy- 
niła z Nowego Jorku z jego 1,700.000 Zyd6w metropolję ju- 
daizmu powszechnego. 
86. Zydzi nie trudnią się prozelityzmem, ale wiele proze- 
lityZmu czyni się wśr6d nich. Ci, co się nawracają na chrystja- 
nizm, są to albo szczwani żebracy, krorzy przyjmują chrzest
>>>
2.35 
kilka razy raczej, niż jeden; albo ubodzy, ale pracowici mło- 
dzieńcy, kt6rym prawa ograniczające lub nieżyczliwo
ć prze- 
szkadzają w uczęszczaniu do szk6ł i zdobywaniu chleba; lub 
nakoniec bogaci, co, nie wierząc w nic, kupują przez chrzest 
prawo być źle przyjmowanymi w salonach. Ich dzieci są na- 
og6ł antysemitami. 


Naiobfitszemi źr6dłami informacji są encvklopedje i słow- 
niki biblijne Smitha, Cheyne'a, Hastingsa, Vigouroux. Ency- 
klopedja teologji protestanckiej Haucka (III wyd. niem.) i Je- 
wish Encyclopedia (ang.). Dzielo S. Munka, La Palestine, cho- 
ciaż stare (1845). pozostaje godnem podziwu i niezbędnem. 
Istnieje Słownik biblijny ilustrowany. w jednym tomie, ogło- 
szony przez Piercy.ego w 1908 (angielski). Można utrzymywać 
się na wysokości wiedzy, mając Revue biblique i Revue des 
Etudes juives. 
E. Meyer, Die lsraeliten und ihre Nachbarstamme, 19 06 ; 
R. Kittel. Gesch. des Volkes /srail, 1912.; Piepenbring, Hist. du 
peuple d'/srail, 1898; E. Renan, Hist. du peuple d'/STail, 3 to- 
my 1897-1894; Wellhausen, Prolegomena zur Geschichte lsra- 
eIs, v wyd., 1904 (por. Renan. Journ. des Sav. 1886, str. 2.01). 
Robertson Smith, The relig. ol the Semites. III wyd. 1904; A. 
Loisy. La religion d'/srail, 1908; K. Budde. Altisraelit. Reli- 
gion, III wyd.. 1912.; E. Sellin. Einleitung in das alte Testa- 
ment, II wyd. 1914; C. Steuernagel, tenże tytuł, 1912.; Frazer, 
Folklore in the O. T., 3 tomy, 19 18 . 
6. - E. Reuss, La Bibie, 17 tom6w, 1877-1881 (prze- 
kład ze wstępem i komentarzami); R6żni. La Bibie du cinquan- 
tenaire, 191 I i nast.; E. Kautsch. Die heilif{en Schrilten des 
A. T., III wyd.. 1908; Die Apokryphen und Pseudepigraphen 
des A. T., 2. tom v, 1900 (przekł. niem. tekst6w. kt6rych nie 
znajdujemy przetłomaczonych gdzieindziej); Nowack. Hand- 
Commentar zum Alten Testament, 1901 i nast. - Do zwy- 
kłego użytku Biblja protestancka jednofrankowa może wystar- 
czyć; nie należy ufać Biblji franc. Lemaistre de Sacy. 
7. - Loisy, Histoire du canon de l' A. T., 18 9 0 ., 
8. - Art. Bibelubersetzungen (przekłady Biblji), w Hau- 
cku. 
12.. - T. K. Cheyne, Founders ol old Testament criticism, 
18 93; Margival, R. Simon, 1900; F. Stummer, R. Simon. 1912.; 


.
>>>
. 


23 6 
Mangenot, L'authenticite mosaique du Pentateuque, 1907. 
13. - Houtin, La critique biblique au XIX-e siec/e, 1902; 
au XX-e siec/e, 1906. 
14. - Darmesteter, Les Prophetes (Coup d'oeil sur ['hist. 
du peuple jui/.), 1892. 
15. - Fr. Lenormand, Les origines de ['histoire, t. I, 2-ie 
wyd., 1880. 
17. - Gunkel, Genesis, III wyd., 1910; Loisy, Mythes 
Babyloniem et Genese, 1901 (por. Cultes, t. II. str. 387). 
18. - Art. Elohim, Jahve i Polytheismus, w Haucku. 
22. - Art. Teraphim, w Haucku. 
23. - S. R., Cultes, t. I, str. III; t. II, str. 32; t. III, str. 
343. 
25. - Tamże, t. II, str 443. 
26. - Tamże, t. III, str. 223. 
27. - Frazer, art. Taboo, w Encyc/op. Britannica, X wyd. 
28. - S. R., Cultes, t. I, str. 15; t. II, str.12. 
30. - Cześć osła: Tamże, t. I, str. 342; cześć ryby, Tamże, 
t. III, str. 41. 
31. - W. Davies, Magie, divination and demonology 
among the Hebrews, 1898; Griineisen, Der Ahnenkultus und 
die Urreligion /srails, 1900. O Urim i Thummim zob. Rev. 
crit., 1918, II, str. 422. . 
32. - Art. Feats, w Cheyne'ie, i Festivals, w Jewish En- 
cyc/opedia. 
33. - Th. Reinach, La /ete de Paque, 1906. 
35. - Art. Purim, w Cheyne'ie; Frazer. Golden Bough, 
2-gie wyd., t. III, str. 153. 
38. - Art. Priest, w Cheyne.ie. 
41. - Art. Deuteronomy, w Cheyne'ie; A. Pukko, Das 
Deuter., 1910. 
46. - Art. M izraim, w Cheyne.ie. 
47. - K. Budde, Die Religion des Volkes /srail, 1890. 
49. - Art. Amraphel, w Jewish Encyc/.; Jacob i Joseph, 
w Cheyne'ie i Hastingsie. 
52. - }. Levi, Le tempIe du dieu Jahou et la colonie d'Ele- 
phantine (w Rev. hudes juives, 1908, t. LIV i LVI); E. Meyer, 
Papyrus/und von El., 1912; S. A. Fries. Jahvetempel ausser- 
halb Paliistinas, 1914. 
53. - Rob. Smith, The prophets 0/ lsrael, 1882; Darme- 
steter, Les prophetes d']srail, 1892; E. Havet, Modernite des 
prophetes, 1891; Dujardin, Notes sur le prophhisme (w Rev.
>>>
237 
des lJees, 15 wrz. 1907, str. 790 i nast.); A. Causse, Les Pro- 
phetes d'lsrael, 1903. 
55. - J. T ouzard, Le livre d' Amos, 19°9. 
j 7. - Condamin, Le serviteur de J ahve (w Revue bibiique, 
1908, str Ij2); art. Servant o/ the Lord, w Cheyne'ie. 
58. - F. Ch. Jean, Jeremie, 1913. 
59. - Art. Daniel, w Cheyne'ie i Hastingsie. 
60. - Art. Jonas, w Cheyne'ie. 
61. - M. Vernes, Histoire des idees messianiques, 1874; 
R. H. Charles, Jewish Eschatoiogy (mesjanizm), 1899; J. Locb. 
Litterature des pauvres dans la Bibie, 1891; art. Messias w Hau- 
ckuj Lagrange, Le Messianisme chez les Jui/s, 1909; Hoonaker, 
CEbed Jahve (Rev. bib!., 1909, str. 497). 
62. - Dussaud, Le Cantique des Cantiques, 1919; Huve 
lin, w Etudes, 1909, II, st1". 70. 
63. - Art. Psalmen, w Haucku. 
66. - B. Blake, The book o/ Job, 1911; K. Budde, Das 
Buch Hiob, 2-gie wyd. 1913. 
68 i nast. - E. Gallin, JUdisches Gemeindewesen nacb 
dem Exii, 2 tomy, 1900; E. Schilrer, Geschichte des judiscben 
VQlkes im Zeitaiter Jesu, 3-cie wyd., 3 tomy, 1901 (dom. ang.; 
dzieło kapitalne); J. A. Montgomery, The Samaritans, 1907; 
Th. Reinach, T extes d' auteurs grecs et romains relati/s au ju- 
daisme (traduits et commentes), 1895. 
69. - M. Nicolas, Doctrines religieuses des Jui/s, 1860, 
i dzieło przytoczone Schilrera (68). Istnieje przekład angielski 
Filona (zbiór Bohma). - -A. Berthollet, Daniel und die grie- 
cbische Ge/abr, 1907. 
70. - Art. Essenier, w Haucku; BunalI, Job. der T au/er, 
1917. - J. Locb, art. Cabale w Grande Encycl. Istnieje prze- 
kład franc. Zoharu przez J. de Pavly (1906 i nast.; por. Rev. 
bibl., 1908, str. 588). 
71. - Art. Ecclesiastes, Estber. Esdras, Maccabees, 
w Cheyne'ie. E. Podechard, CEcclesiaste, 1912j Isr. Levi, L'Ec- 
clesiastique, 190 I. 
72. - H. Charles, Tbe apocrypba ol the o. T., 2 tomy, 
1913j Tbe book o/ Enoch, 2-e wyd., 1913; W. Bousset, Die ju- 
dische Apokalyptik, 1903j Die Religion des Judentums im 
N. T. Zeitalter, 1903. - F. Martin i inni. Les apocrypbes 
de l'A. T., 1905 i nast.j Mangenot, Le livre d'Henocb (Rw. 
du clerge Ir. 15 gr. 1907, str. 616)j Vaganey, Le lV-e livre 
d'Esdras, 1906; art. Son ol man (syn człowieczy), w Cheyne.ie. 


.
>>>
23 8 
73. - Art. Gamaliel i Hillel w Jewish Encycl.; Friedlan- 
der. Synagoge und Kirche, 1908. 
74. - H. Graetz, Gesch. der Juden, I I tomów, 1861 (kilka 
wyd.; tłom. ang., oraz dom. fr. i pol. skr6cone); Th. Reinach, 
Histoire des lsraelites. 3-ie wyd., 1903; J. Abrahams, Jewish 
life in the middle ages, 1896; S. R., Emancipation interieure 
du judaisme (w Cultes, t. II, str. 418); art. Talmud w Jewish 
Eneyel. iGrande Eneycl. 
75- - Th. Reinach, art. Judaei, w Saglio; Straek, art. An- 
tisemitism, w Hastingsa Eneycl. of Religion, t. I (1908); Vacan- 
dard, Etudes, t. III, 1912 (kwest je rzekomego mordu rytUal- 
nego ). 
76. - Art. Rome, w Jewish Encycl. 
78. - E. N. Adler, Auto de fe and Jew., 1908. 
81. - L. Allemand, Les souf/ranees des JuiJs en Russie, 
1907; L. Errera. Les Juifs russes, 2-e wyd., 1903 (dom. ang.). 
Najpewniejszem źr6dłem informacyj jest Bulletin de l' Allianee 
[sraelite, 1861-1913. 
82. - J. Berkowitz, La question des israelites en Roumanie, 
19 2 3. 
83. - Anat. Leroy-Beaulieu, Israel chez les nations. 
1893. - Historja antysemityzmu w Niemczech. Univers 
israel., 1923, str. 233. O rzekomej rasie żydowskiej: S. R., 
Cultes, t. III, str. 457. 
84. - Montefiore, Liberal Judaism, 1903; Isr. Abrahams, 
Judaism, 1907; Bricout, L'union liberale israelite (w Revue 
du clerge, I list. 1908); art. Hassidim i Karaites, w Jewish En- 
eycl. 
85. - Art. Alliance, Jewish Colonisation, Sionism, w Je- 
wish Encycl.; por. Rev. hist., CXXXVI, str. 278; Rev. erit., 
19 1 9, str. 450. 
86. - Art. Mission unter den Juden, w Haucku. 


.
>>>
Rozdział 6smy. 


POCZĄTKI CHRZEŚCIJAŃSTWA. 


Kanon Nowego Testamentu. Tradycja prawowierna o Ewangelistach. Wnioski, 
¥ftyki w tym przedmiocie. Data naszych Ewangelij. Ewangelje synoptyczne. 
Swiadeawa Papiasza. Kompozycja Ewangelij synoptycznych. Czwarta Ewan- 
gelja. Ewangeljom brak powagi historycznej. Ideja Mesjasza. Milczenie tekstów 
meckich. Swiadeawo Tacyta. Niepewność co do chronologii żywota Jezusa. 
Niepewność co do jego śmierci. Doceci. Chrystus męcego Pawła. Rzekome 
spełnienie proroctw. WartoŚĆ moraJna Ewangelij. Teologia św. Pawła. Ewan- 
gelje apokryficzne. Słowa Jezusa. Dzieje apostolskie. Dzieje apokryficzne. Listy 
Pawła. Chronologja apostolstwa Pawła. Listy powszechne. list Jana i werset 
o trzech madkach. Apokalipsa Jana. Apokalipsa Piotra. ;Rozmaite listy. Pa- 
sterz Hermasa. Symbol i Nauka Apostoł6w. Pisma pseudo-k1ementyńskie. Szy- 
mon .Czarodziej. Antychryst. Bibljografja. 


I. Wszelka historja w swych początkach przystraja siec 
w legendy; dzieje chrystjanizmu nie tworzą wyjątku. Ko
cioły 
chcą, żeby legendy rodzącego się chrystjanizmu były czystą hi- 
storją; byłby to najbardziej zadziwiający z cud6w. 
2. Dwadzieścia siedem drobnych pism greckich. wszY5tkie 
będące dziełem chrześcijan, składają się na to, co zowią kano- 
nem 1 Nowego Testamentu. Są to cztery Ewangelje 2, zwane ka- 
nonicznemi (Ewangelje podług Mateusza, Marka, Łukasza i Ja- . 
na), Dzieje Apostolskie, dwadzieścia jeden list6w, przypisywa- 
nych apostołom (Pawłowi, Piotrowi, Janowi, Jak6bowi, Ju- 
dzie), i Apokalipsa, przypisywana św. Janowi. 
3. Ten kanon był mniej więcej ustanowiony około 350, po 
soborze Nicejskim (325), i został ustalony dla Zachodu przez 

w. Augustyna w 397; pozostała wątpliwość tylko, co do Apo- 
kalipsy, jeszcze podejrzanej we Francji w VIII wieku. Ale 


I KAnon, to znaczy -reguła«. 
I EWiUlgtlj", to znaczy -dobra nowina«.
>>>
24° 
pierwsza idea kanonu siCiga wstecz do roku 150: oto Marcjon, 
poczytywany za heretyka, utworzył wtedy pierwszy zbiór 
tego rodzaju, obejmujący Łukasza i Listy Pawła. Aż do 
owego czasu cytaty "Pisma" w dziełach Ojców apostolskich 
(czyli starożytnych autorów chrześcijańskich prawowiernych), 
odnoszą siCi prawie wyłącznie do Starego Testamentu l. 
4. PomiCidzy 150 a 200 mieści się uszkodzony katalog ła- 
ciński, odkryty w Medjolanie przez erudyta Muratorego 
( 16 7 2 - 1 75°); wylicza już części istotne naszego kanonu, ale 
dodaje do nich Apokalipsę Piotra, odnalezioną za naszych dni 
w Egipcie. Ten kanon jest prawdopodobnie kanonem Kościoła 
rzymskiego w II wieku. 
5. Mniemają, że ostateczny kanon uformował się z połą- 
czenia pism, które były czytywane w większości wielkich Ko- 
ściołów i uznawane za będ.ące w zgodzie z przeciętnemi opi- 
njami chrześcijaństwa. O kryterjum naukowem, opartem na 
pochodzeniu i historji tych pism, nie mogło być wtedy mowy. 
"Jeśli jest prawdą, że Kościół użył pewnej krytyki w wyborze 
i przyjęciu ksiąg świętych, krytyka owa nie była oceną histo- 
ryka nowoczesnego, ale sądem, natchnionym wiarą i uwzględ- 
nia jącym wartość tych pism ze stanowiska wiary" 2. 
6. Mateusz czyli Lewi był, podług tradycji, publikanem 
czyli dzierżawcą podatków, który przystał do Jezusa. Marek 
miał być sekretarzem Piotra, za którym podążył do Rzymu, 
i założycielem Kościoła aleksandryjskiego. Towarzysz św. Pa- 
wła, Łukasz, lekarz z Antjochji, napisał, jako ciąg dalszy do 
'swojej Ewangelji, Dzieje apostolskie. Jan Ewangelista, syn Ze- 
bedeusza, był jednym z dwunastu apostołów, tym, któremu Je- 
zus na krzyżu polecił swoją matkę; po pobycie w Efezie został 


" 


I "Można zapewnić. że ci pisarze (chrześcijanie z pierwszej połowy n-go 
wieku) nie znają naszych Ewangelij, aJbo, co sprowadza się dla nas do tego 
samego, że jeśli je znali, nie m6wią o nich i nie cytuj. ich nigdy". (Michał 
Nicolas, Eb#ks s,., la Bibk, t. II, str. 5). 
I Loisy, Simpks ńjkxions (1908), str. 33.
>>>
24 1 
zesłany na Patmos i tam właśnie w bardzo podeszłym wieku 
miał napisać Apokalipsę. 
Tak więc, jeśli byłaby jakaś podstawa w tradycji, mieliby- 
śmy pisma dwóch świadków życia Jezusa, Mateusza i Jana, 
i dwóch zaufanych przyjaciół Piotra i Pawła. Mało znaczy 
to. że Ewangelje zowią się podług św. Mateusza, podług świę- 
tego Łukasza; prolog Ewangelji Łukasza wykazuje dostatecznie, 
że ten podaje się za autora, nie za inspiratora swej księgi. 
7. Tradycja Kościoła nie da się utrzymać. Zadna Ewangelja 
nie jest dzidem świadka naocznego; wystarczy je czytać, żeby 
się o tern przekonać. Prawdę powiedziawszy, kilka wersetów 
mogłoby wywołać mniemanie przeciwne; to też jest rzeczą p
 
trzebną omówić je tutaj. Jan, 19, 35 (żołnierz przebił bok 
Jezusa uderzeniem włóczni): "I ten, co to widział, dał o tem 
świadectwo, i jego świadectwo jest prawdziwe, i on wie, że 
mówi prawdę, abyście wy również uwierzyli". To znaczy, że 
powołanym świadkiem jest Jan, ten, którego IV Ewangelja 
nazywa "ukochanym uczniem", i który sam jeden z apostołów, 
miał być obecnym przy Męce. Ale ten sposób wyrażania się 
nie pasuje widocznie do autora księgi; jest to odwołanie sic:c do 
świadectwa cudzego, zatem autor Ewangelji nie jest świadkiem. 
Drugi ustęp znajduje się przy końcu tej samej Ewangelji, który 
jest zresztą starożytnym dodatkiem do tekstu pierwotnego. Jan 
21, 24; "Jest to ten sam uczeń, co składa świadectwo o tych 
rzeczach i co napisał to, i wiemy, że jego świadectwo jest praw- 
dziwe. Jest jeszcze wiele innych rzeczy, które Jezus uczynił: 
gdyby je opisywano jedną po drugiej, mniemam, żeby świat 
cały nie objął ksiąg, któreby napisano". Tutaj jest oczywists
em 
jeszcze, iż redaktor poświadcza prawdomówność ucznia; ale 
"gdyby ten uczeń był, z wiedzą wszystkich, autorem Ewange- 
lji, nie mianoby potrzeby mówić o tern" 1. Te dwa teksty 
stwierdzają więc przeciwieństwo tego, co każe im się znaczyć 
zazwyczaj, i stwarzają na domiar przypuszczenie pobożnego 
fałszerstwa, obciążające ostatecznego redaktora. 


1 Loisy. QuatribM lvtlngik, str. 250. 
Orpheus 


, 


16
>>>
24 2 


8. W opowiadaniu o aresztowaniu jezusa. podanein przez 
Marka (I 4, SI - S 2), jest mowa o ucieczce uczni6w i o mło- 
dzieńcu, kt6ry szedł za jezusem, mając ciało okryte tylko prze- 
ścieradłem: "I gdy kilku młodych ludzi go schwytało, zostawił 
im prześcieradło i uciekł nagi z ich rąk". Wierzono długo, że 
tym młodzieńcem był sam Marek, i por6wnywano ten ustęp 
z podpisem artysty, ukrytym w rogu malowidła. To dawałoby 
opowiadaniu Marka niezmierną powagę, taką, jakiej żaden 
tekst ewangeliczny nie posiada. Ale źr6dłem tego epizodu jest 
proroctwo Amosa (2, 16): "W dzień gniewu pańskiego najod- 
ważniejszy z pomiędzy najdzielniejszych ucieknie całkiem 
nagi". Oto więc szczeg6ł, z pozoru charakterystyczny, ponie- 
waż się wydaje nieznacznym, kt6ry został wsunięty w opo- 
wiadanie dla zaznaczenia, w spos6b dziecinny, spełnienia pew- 
nego proroctwa. T a sama troska pobudziła do wsunięcia licz- 
nych epizod6w w nasze Ewangelje (str. 258). jakie zaufanie 
mieć można do tekst6w, kt6re uległy podobnym zniekształce- 
niom? 
9. Konkluzja egzegezy liberalnej, w tej delikatnej materji, 
została sformułowana w ten spos6b przez księdza Loisy (1908): 
"Fałszuje się całkowicie charakter najdawniejszych świadectw, 
dotyczących pochodzenia Ewangelij, kiedy się je podaje za pe- 
wne, dokładne, tradycyjne i historyczne: są, przeciwnie, hipo- 
tetyczne. nieokrdlone, legendowe, tendencyjne; dają widzieć, 
że w czasie gdy się zajęto przeciwstawianiem Ewangelij Ko- 
ścioła powodzi herezyj gnostycznych, miano o ich pochodzeniu 
tylko najbardziej niezdecydowane wiadomości" 1. 
10. Dlaczego tylko cztery Ewangelje kanoniczne? "Ponie- 
waż, m6wi św. Ireneusz (około 1]0); istnieją cztery strony 
świata". Wymaga się lepszej racji. Istniała wielka liczba pism, 
zwanych Ewangeljami; Kości6ł przyjął ich w końcu cztery, 
kt6rych natchnienie i bezwzględną prawdziwość poręczył, za- 
pewne dlatego, że były bardzo rozpowszechnione w tyluż ko- 
ściołach bardzo wpływowych: Mateusz w jerozolimie, Marek 


I Lois" Quelques r
fłexions, str. U7.
>>>
143 
w Rzymie lub Aleksandrji, Łukasz w Antjochji, Jan w Efezie. 
Kiedy kanon został ustanowiony, te Ewangelje były zbyt znane, 
żeby można było oderwać się od nich i wyciągnąć z nich je- 
dyną opowieść, za cenę zniszczenia źródeł. T a jedyna opo- 
wieść - to, co zowią harmonjq ewangelicznq - byłaby bar- 
dzo ułatwiła zadanie Kościoła, mającego trudności z czterema 
Ewangeljami, niby to natchnionemi, które są sprzeczne i nie 
dające się pogodzić. Jeśli więc mamy cztery Ewangelje kano- 
niczne, podczas gdy kanon kształtował się już od ISO roku, 
to dlatego, że nasze Ewangelje są mocno wcześniejsze od tej 
daty, następstwo, które nie wyłącza zresztą hipotezy prze- 
inaczeń późniejszych. 
1 I. Jest rzeczą możliwą ustalić w przybliżeniu datę naszych 
Ewangelij w stanie, w którym do nas doszły. Mateusz każe 
przepowiadać Jezusowi zburzenie Jerozolimy (24, 29-3 1 ), 
po którem natychmiast ma nastąpić ukazanie się Syna Człowie- 
czego w obłokach; to mogło być napisane tylko bardzo krótko 
przed lub po katastrofie roku 70-ego, wtedy, kiedy można było 
jeszcze wierzyć w blizkie przyjście Chrystusa w chwale, przy- 
gotowanej przez to wielkie wstrząśnienie. 
W Łukaszu (21, 9-24), drugie przyjście (zwane parousia, 
obecność) jest odsunięte: "Koniec nie będzie, rzekł Jezus, tuż 
zaraz (po zburzeniu Jerozolimy); trzeba jeszcze, żeby czasy 
narodów się dopełniły". Jesteśmy tutaj między 80 a 100, bli- 
żej tej ostatniej daty. Ustęp równoległy Marka (13) jest nie 
do zużytkowania, bo Jezus przepowiada w nim cierpienia 
apostołów i szerzenie Ewangelji pomiędzy wszystkiemi naro- 
dami; jest to jawna interpolacja. Ale wobec tego, że istotna 
treść Marka była napewno znana Mateuszowi, możemy ją umie- 

cić między 60 a 70 rokiem. Co do E wangel ji św. Jana, jeżeli 
jest dziełem tej samej ręki, co Apokalipsa, która datuje z 93, 
można umieścić jej redakcję ku końcowi I-ego wieku, lub być 
może w początkach wieku następnego. 
12. Rozpowszechnienie naszych Ewangelij w gminach 
chrze
cijańskich było powolne. Oprócz Papjasza (około 120), 
który mówi o opowie
ci Marka i o zbiorze przemów Jezusa, 
I
>>>
244 
żaden pisarz chrześcijański z I-sz.;:j połowy II-go wieku nie 
cytuje Ewangelij, ani domniemanych ich autorów (str. 316). 
Św. Justyn (około 150) powołuje, coprawda, Pamiętniki Apo- 
stołów, ale wyciągi, które z nich daje, nie są nigdy zgodne co 
do tekstu z naszemi Ewangeljami; niektóre pochodzą z Ewan- 
gelij nieuznanych, zwanych apokryficznemi, a inne niewiadomo 
skąd. Nauczanie Jezusa jest jeszcze w stanie nieokreślonym, 
obejmując "liczne pisma", o których mówi przedmowa do 
Łukasza, i jeszcze poważniejszą ilość tradycyj ustnych, które 
przekazywano drogą kaznodziejską. Jest możliwe, że nasze 
Ewangelje zyskały zaufanie, którego wiara im dochowała, 
kiedy Kościół znalazł się wobec sekt, zwanych gnostycznemi, 
co opierały się na księgach, jeśli nie mniej historycznych, przy- 
najmniej o wiele bardziej dziwacznych. 
13. Trzy Ewangelje, Mateusza, Marka i Łukasza, opowia- 
dają te same mniej więcej fakta w podobnym porządku; można 
je wydrukować na trzech szpaltach 1; to porównanie czyli 
synopsis sprawiło, że im dano nazwę Synoptycznych. Ewan- 
gelja Jana oporna jest wszelkiemu porównaniu tego rodzaju 
i winna być badana oddzielnie. 
14. Tutaj powstaje najtrudniejsza kwest ja egzegetyczna. 
Trzej Synoptycy, kiedy opowiadają te same fakta, nie zdają 
z nich relacji z towarzyszeniem tych samych okoliczności. Tam, 
gdzie są zgodni, nie jest to zgodność ogólna, ale często literalna, 
w szczegółach długich frazesów. Te dokumenta mają więc jedno 
lub kilka wspólnych źr6dd. Ale tern źródłem nie mogła być 
jakaś Ewangelja zaginiona, bardziej szcz
gółowa od tych, które 
posiadamy, bo wtedy nie byłoby między jedną Ewangelją 
a drugą luk i poważnych odmian w opowieści o tern samem 
zdarzeniu. Jest niezawodnie kilka źr6dd, i idzie o ich określe- 
nie. Do tego celu służą nam dwa ważne świadectwa: przed- 
mowa Łukasza i fragmenta Papjasza, przytoczone około 33 0 
przez biskupa Cezarei, Euzebjusza (samo dzido Papjasza za- 
ginęło). 
I patrz mianowicie dobre wydanie. sporządzone przez Chastanda i Mo 
rela, Concordance tks t/vangiks, Neufch1tel, 19 01 .
>>>
245 
15. Oto początek Łukasza: "Ponieważ wielu (autor6w) 
przedsięwzięło napisanie historji o rzeczach, kt6rych prawdzi- 
wość stała się znana pomiędzy nami z całkowitą pewnością, po- 
dług tego jak nam donieśli o nich ci, co je widzieli sarni od 
początku i co byli sługami słowa, uznałem r6wnież, najwielmoż- 
niejszy Teofilu, (niewiadomo, kto to jest) 1, że powinienem 
ci je spisać po porządku, po dokładnem poinformowaniu się 
o nich od samego ich początku, ażebyś m6gł przyznać pewność 
rzeczy, o kt6rych się dowiedziałeś". To znaczy, że istniało, 
kiedy Łukasz pisał, wiele opowieści ewangelicznych, opartych 
na świadectwie apostoł6w, ale że porządek tych opowieści po- 
zostawiał do życzenia. Łukasz jest więc redaktorem, kt6ry 
opracowuje świadectwa pisane. Gdyby wszystko, co jest waż- 
nego w Mateuszu i Marku, znajdowało się w Łukaszu, mnie- 
małoby się, że miał na oku te dwie Ewangelje; ale, całkiem 
przeciwnie, fakta istotne, jak Rzeź Niewiniątek, Ucieczka do 
Egiptu, znajdują się w samym Mateuszu, a kilka innych tylko 
w Marku, z kt6rego 6sma część mniej więcej stanowi jego wła- 
sność. A zatem Łukasz nie znał ani naszego Mateusza, ani na- 
szego Marka. Zaraz na wstępie jasno wynika, iż Łukasz nie 
jest świadkiem, i że nasz Mateusz i nasz Marek nie są świadec- 
twami, ale co najwyżej oparci są na świadectwac
 kt6rych 
już nie znamy. 
16. Przejdźmy teraz do tekst6w Papjasza, biskupa z Hiera- 
polis w Azji około 120, co znał prezbitrów czyli starszych, 
kt6rzy, jak mniemano, znali byli apostoł6w. "Pewien starszy 
m6wił, co następuje: Marek, stawszy się sekretarzem Piotra, 
starannie spisał wszystko to, o czem sobie przypominał; jed- 
nakże nie spisał w porządku tego, co było powiedziane lub 
uczynione przez Chrystusa, bo nie słyszał był Pana i nie to- 
warzyszył mu; ale p6źniej towarzyszył Piotrowi, kt6ry, sto- 
sownie do potrzeby, dawał pouczenia, ale bez wykładania po 
porządku przem6wień Pana; tym sposobem Marek nie po- 


I Epitet, który mu daje Łukasz, leratiste, zrodził przypuszczenie, że Teofil 
był nawróconym funkcjonarjuszem rzymskim.
>>>
24 6 
pdnił żadnego błędu, pisząc podobnie pewne rzeczy z pamięci, 
bo starał się nic nie opuszczać z tego, co był usłyszał, i nie wpro- 
wadzać do tego żadnej pomyłki... Mateusz spisał w języku he- 
brajskim wyrzeczenia Pana, a każdy je tłomaczył, jak mógł",_ 
Te dwa teksty, mimo oczywistej mierności ich autora, są 
wielkiej doniosłości. Stwierdzają naprzód, że ten Marek, któ- 
rego miał na względzie starszy, informujący Papjasza, nie jest 
naszym Markiem, skoro tej Ewangelji nie brakuje porządku, 
ale tylko jednem ze źródd naszego Marka; dalej, że nasz Ma- 
teusz nie jest Mateuszem pierwszym, który się składał z prze- 
mówień Jezusa, notowanych po aramejsku i w sposób dosyć 
ciemny. Niema skądinąd żadnego motywu, ażeby podawać 
w wątpliwość dobrą wiarę informatora Papjasza. 
17. Badanie porównawcze a szczegółowe Synoptyków upo- 
ważnia, mniemam, do następujących twierdzeń, co do któ- 
rych zresztą zgodność krytyków nie jest zupdną: 
I-O Części wspólne Mateuszowi i Łukaszowi, których bra- 
kuje w Marku, pochodzą z przekładu greckiego zbioru ara- 
mejskiego przemów (po grecku logia), przypisywanego Mateu- 
szowi. Ten zbiór obejmował także kilka części narracyjnych, 
służących do powiązania przemów, ale - rzecz osobliwa - 
nie obejmował Męki. Nazywają go Q (pierwsza litera słowa 
niemieckiego Quelle , źródło). 
2-0 Nasz Marek, którego zamknięcie (16, 9-20) jest do- 
datkiem z końca pierwszego wieku, brakującym w najstaro- 
żytniejszych rękopisach, stanowi przeróbkę dwóch tekstów 
wcześniejszych: pierwszy był być może aramejski, i nie jest 
pewnem, czy opowiadał Mękę; redaktor. drugiego, który ją 
opowiadał, znał Q; redaktor naszego Marka znał Mateusza, 
a nawet Łukasza. 
3- 0 Nasz Mateusz ma za podstawę Q, zbiór kilkakrotnie 
rozszerzony i przerobiony, nadewszystko przy pomocy drugiej 
redakcji Marka. 
4- 0 Nasz Łukasz jest być może drugiem wydaniem, kom- 
pletniejszem, pochodzącem od tego samego redaktora, co 
i pierwsze, tekstU, który Marcjon posiadał w roku IS0. Ojco-
>>>
247 
wie Kościoła (TertulIjan, Epifanjusz) oskarżyli Marcjona 
o zniekształcenie tekstu Łukasza i wyszczeg6lnili ustępy, kt6re 
obcinał; w rzeczywistości, zdaje się, iż posiadał Łukasza pier- 
wotnego, zredagowanego podług przerobionej edycji Q, jedną 
ze starożytnych postaci Marka, być może także Pierwszy List 
do Korynt jan Pawła i inne jeszcze dokumenty zaginione. Nasz 
Łukasz poświadcza znajomość Starożytności J6zefa, ogłoszo- 
nych w roku 93, lub przynajmniej jednego ze źr6deł tej pracy. 
Trzeba zaznaczyć, że pewne działy właściwe Mateuszowi (np. 
17, 24-7; 20, 1-16) nie odnajdują się w Łukaszu, i że żadne 
przem6wienie z Mateusza nie jest powt6rzone przez Łukasza. 
S-O Kości6ł zawsze nazywał pierwsz4 Ewangelję Mateu- 
sza, drug4 ewangelję Marka. W rzeczywistości, grunt Marka 
jest wcześniejszy od naszego Mateusza, ale grunt Mateusza może 
być wcześniejszym od naszego Marka. 
6-0 Czwarta Ewangelja, zwana Ewangelją Jana, jest dzie- 
łem Zyda hellenizującego, biorącego natchnienie z Filona ale- 
ksandryjskiego. Jest to, powiadają, teolog mistyczny, a nie hi- 
storyk 1. Jednakowoż, jeśli go czytać bez uprzedzeń, upew- 
niamy się, że mniema pisać historję prawdziwą i odpierać do- 
myślnie historję Synoptyk6w, kt6rych zna i na kt6rych wcale 
nie zważa. 
18. Tym, kt6rych niepokoją r6żnice trzech Synoptyk6w 
między sobą, a tych Ewangelij z Ewangelją Jana, odpowiada się 
zazwyczaj, iż Ewangelje "uzupełniają się wzajemnie". To nie 
jest prawda. Dalekie od uzupełniania się, przeczą sobie, a kiedy 
sobie nie przeczą, powtarzają się nawzajem. Przynajmniej 
Chrystus Marka daje się pogodzić z Chrystusem Mateusza i Łu- 
kasza; ale Chrystus Jana jest całkiem inny. "Jeśli jest rzecz 
oczywista między wszystkiemi, ale gdzie najpotężniejszy z in- 
teres6w teologicznych sprawia, że ludzie się zaślepiają nieświa- 
domie lub własnowolnie, to jest nią głębokie, niedające się 
zredukować niepodobień o pogodzenia czwartej Ewangelji 
z Synoptykami. Jeżeli LUS m6wił i działał, jak go widzimy 


1 Laisy, AMlO"r J'"" livrt, str. 93.
>>>
., 


24 8 
działającym i m6wiącym w trzech pierwszych Ewangeljach, 
to nie m6wił i nie działał tak, jak go się widzi działającym i m6- 
wiącym w czwartej" 1. Zeby się o tern przeświadczyć, wystar- 
czy umieć czytać i być dobrej wiary. 
19. Og6łem biorąc, nasze Ewangelje pouczają nas, co roz- 
maite gminy chrześcijańskie mniemały wiedzieć o Jezusie mię- 
dzy 70 a 100 po erze chrześcijańskiej; odzwierciedlają prace: 
legendową, kt6ra w ciągu 40 lat przynajmniej dokonała sie: 
w łonie gmin. To, co może się ostać w tych pismach, wypływa 
z dw6ch źr6dd zaginionych - Q i podstawy Marka - kt6- 
rych powagi nic nam nie gwarantuje. Podstawa Marka nie 
może sięgać wstecz do Piotra, naocznego świadka, bo to, co 
dotyczy Piotra w Marku, jest nieokreślonem lub nieprzyjaz- 
nem. Co do przem6w w Q, nikt ich nie zebrał na piśmie 
w chwili wygłaszania; można w nich widzieć tylko echo sł6w, 
kt6re uczniowie Pana podawali na długo po jego śmierci, i kt6re 
ludzie zdolniejsi, ulegli wpływowi nauczania św. Pawła, upo- 
rządkowali i podali na piśmie. M6wić o autentyczności Kaza- 
nia na Górze (gdzie sama Góra jest tylko fikcją, przeznaczoną 
do stworzenia odpowiednika dla Synaju), nie jest sprawą umy- 
słu, wtajemniczonego w sposoby postępowania krytyki; mamy 
tam, pod dwiema postaciami bardzo odmiennemi (Mat., 5-7; 
tuk., 6, 20-49), tylko rodzaj katechizmu najstarożytniejszych 
gmin, już doświadczonych prześladowaniami i stawiających 
im czoło. Co więcej: są słowa, jak te, kt6re Jezus wymawia pod- 
czas snu apo5toł6w (Mat.. 26, 39; Mar., 14, 35; luk., 22, 4 1 ), 
o kt6rych można twierdzić, iż nie zostały zebrane ani usłyszane 
przez nikogo. "Gdyby nie było autorytetu Kościoła, pisał św. 
Augustyn, nie wierzyłbym Ewangelji" 1. Sytuacja pozostała 
tą samą, jakkolwiek nauka nadała jej osobliwszą dobitność: 
Ewangelje, jeśli pominąć autorytet Kościoła, są dokumentami, 


I Loisy, Que/q
s kttrts (1908), str. !: 
- I Święty Augustyn. Prz
ci'W listowi z anemM -O fundamencie« S 5 
(wyd. Viv
 to XXV, str. -UJ): -Ego vero vangelio non crederem, nisi me 
catholicae ecclesiae commoveret auctoritas... Ego me ad eos teneam, quibU$ 
praecipientibus Evangelio credidi«.
>>>
249 
nie dającemi się użyć do historji rzeczywistego życia Jezusa; 
mogą i powinny tylko służyć do pouczenia nas, co Kościoły 
pierwotne mniemały o nim, oraz jaki był początek niezmier- 
nego wpływu, kt6ry te opinje wywarły na rodzaj ludzki. 


* 


Ił 


Ił 


20. Por6wnanie naszych Ewangelij i odr6żnienie warstw 
kolejnych. co je utworzyły, dowodzą, że nawet legenda Jezusa, 
taka, jak jej naucza Kości6ł, nie Jest poparta we wszystkich 
swych częściach tekstami, na które się powołuje. Cudownego 
urodzenia niema w Marku; wydaje się umyślnie ignorowanem 
przez Jana, kt6ry przyjmuje doktrynę filońską o wcieleniu 
Słowa, "pierwotnego Boga, drugiego Boga, pośrednika między 
Bogiem a ludźmi« t, dodając doń tylko - rzecz istotna zre- 
sztą - utożsamienie Słowa wcielonego z Mesjaszem. W Ma- 
teuszu i Łukaszu narodzenie opowiedziane jest ze szczeg6łami 
sprzecznemi. Sam Jezus nie m6wi o niem nigdy, a jego rodzice 
nie rozumieją go, kiedy, zap6źniwszy się w świątyni, nazywa 
ją "dom mego ojca« (Łuk., 2, so). Najlepszym dowodem, że 
wyobrażenie o cudownem narodzeniu wkroczyło dosyć p6źno 
do tradycji, jest to, iż Mateusz i Łukasz podają dwa rodowody, 
zresztą nie dające się pogodzić, kt6re wiążą Jezusa przez J6- 
zefa z kr6lem Dawidem. Te genealogje i inne zapewne, kt6- 
rych już nie znamy, zostały sfabrykowane dla Zyd6w, kiedy 
chciano potwierdzić wierzenie żydowskie, kt6re czyniło z Me- 
sjasza potomka Dawida; historja o boskiem narodzeniu zo- 
stała wprowadzona z kolei, skoro się przyzwyczajono do poję- 
cia o b6stwie Jezusa. . 
21. Ewangelje m6wią z wielką prostotą' o braciach i sio- 
strach Jezusa. Jezus, według sł6w Mateusza, był najstarszyrn 
(Mat., I, 2S). Idea, że ci bracia i siostry byli krewnymi lub 
dziećmi z pierwszego małżeństwa J 6zefa, jest subtelnością teo- 
log6w. "Właśnie wiara w dziewictwo Marji zmusiła autor6w 


· Wyrazy Filona.
>>>
25 0 
kościelnych do tłomaczenia, możnaby powiedzieć do usuwania 
ich charakteru" I. 
22. Idea, że Jezus jest 'to Mesjasz i że jest bogiem, jest już 
uformowana w czwartej Ewangelji; ale w trzech pierwszych 
jest tylko w toku formacji. Punkt istotny nauczania Jezusa, 
w tych Ewangeljach, stanowi zapowiedź Kr6lestwa Bożego, 
kt6rego nadejście jest przepowiedziane, jako bardzo blizkie. 
(Mat., 16, 28; Mr., 9, I; Łk., 9, 27)' Jezus nazywa siebie 
Synem Człowieczym, co po hebrajsku jest synonimem czł- 
wieka, i Synem Bożym, co oznacza natchnionego od Boga. 
Zakazuje swym uczniom nazywać siebie Mesjaszem (Mat., 16, 
20) i wyrzuca pisarzom, iż nauczają, że Mesjasz winien poch- 
dzić od Dawida (Mar., 12, 35), dow6d, że filjacja z Dawidem 
jest nie mniej dodatkiem do legendy, jak fi1jacja nadprzyr- 
dzona. W przemowie, przypisanej św. Piotrowi przez Dzieje 
apostolskie (2, 22), Jezus jest tylko człowiekiem boskim, kt6- 
rego B6g wskrzesił i posadził na swej prawicy. Nakoniec, niema 
śladu, żeby Zydzi oskarżać mieli Jezusa, że się podawał za 
Boga. "Jedynie w Ewangelji Jana przemowy i cuda Chrystusa 
zmierzają odo udowodnienia jego misji nadprzyrodzonej, po- 
chodzenia niebieskiego i b6stwa. Ta właściwość służy do oka- 
zania charakteru teologicznego, a nie historycznego czwartej 
Ewangelji" 2. 
23. Jezus nie wyznaczył Piotra, jako głowy swego Kościoła, 
nie "ustanowił papiestwa". Ustęp Mateusza (16, 18): "Ty 
jesteś Opoką, i na tej opoce zbuduję Kości6ł m6j...; dam ci 
klucze Kr6lestwa niebieskiego etc." jest oczywistą interpolacją, 
uczynioną w epoce, kiedy istniał już Kości6ł, oddzielony od 
Synagogi. W r6wnoległych ustępach Marka (8, 27-3 2 ) i Łu- 
kasza (9, 18-22) niema ani słowa o pierwszeństwie Piotra, 
fakcie, kt6rego Marek, podawany jako uczeń Piotra, nie m6gł 
był opuścić, gdyby miał o nim wiadomość. Interpolacja zdaje 
się p6źniejszą od redakcji Ewangelji Łukasza. 


" 


I Loisy. Que/ques uttrts. str. I 55. 
I Loisy P!JI. . 6 
, 
U;JK;'xwnS. str. 9.
>>>
251 
24. Jezus nie naucza żadnego dogmatu, ani też nic, coby 
przypominało Sakramenta Kościoła. Ochrzczony przez św. 
Jana, sam nie chrzci nikogo. Słynne słowa: "To jest ciało moje, 
to jest krew moja" nie należą do pierwotnej tradycji o ostat- 
niej Wieczerzy. "Jezus tylko podał chleb i wino swoim ucz- 
niom, m6wiąc im, że nie będzie jadł ani pił z nimi, aż w Kr6- 
lestwie niebieskiem" 1. Doktryna o grzechu i usprawiedliwie- 
niu jest r6wnież nieobecna w nauczaniu Jezusa w Ewange- 
ljach 2. Idea odkupienia ukazuje się tylko w ustępach inter- 
polowanych, pod wpływem nauczania św. Pawła. 
25. Cuda, kt6re tradycja ewangeliczna przypisuje Jezu- 
sowi, są to egzorcyzmy (wypędzania demon6w) lub allegorje 
(rozmnożenie chleb6w, przekształcenie wody w wiQo na we- 
selu w Kanie). Cud najzupełniejszy, wskrzeszenie Łazarza, któ- 
rego czuć już było, sam jest allegorycznym; zresztą czytamy 
o nim tylko u 
w. Jana. Gdyby tam zaszedł fakt rzeczywisty, 
nawet upiększony i przekształcony przez najstarożytniejszą 
tradycję, byłoby nie do wytłomaczenia, żeby Synoptycy nic 
o nim nie powiedzieli. 
26. Cud zmartwychwstania Jezusa jest opowiedziany przez 
Synoptyk6w z odmianami nie do pogodzenia. Odkrycie grobu 
pustego jest tern mniej godne wiary, że Jezus, jeśli został od- 
dany kaźni, winien był zostać rzuconym przez żołnierzy rzym- 
skich do wsp6lnej mogiły. Koniec Marka (16, 9-20) jest, jak 
to widzieliśmy (str. 246), dodatkiem p6źniejszym, kt6rego bra- 
kuje w dobrych rękopisach. "Tradycja, za kt6rą poszedł re- 
daktor pierwszej Ewangelji, jest tradycją Marka autentycznego, 
podług kt6rej gł6wne zjawienia odbyły się w Galilei, ponie- 
waż te, kt6re Łukasz i Jan kładą w Jerozolimie, w dzień zmar- 
'liwychwstania, były poprostu niewiadome" S. Ksiądz Loisy 
m6gł powiedzieć, że autor trzeciej Ewangelji "zeskamotował" 
świadectWo Marka (16, 7), wzmocnione przez Mateusza, do- 


I Lo . R 
I1.' 
asy. t.JKXWns. str. 90. 
t Loisy. t'Vllngik et tglise, str. 199. 
· LoiSY. Qw
s kttTts. str. 226.
>>>
252 
tyczące zjawień Jezusa w Galilei t, w celu zgromadzenia ucz- 
niów w dzień zmartwychwstania i zatrzymania ich w Jerozo- 
limie aż do Pięćdziesiątnicy. Nawet w przerobionym stanie na- 
szych tekst6w można się upewnić, że zmartwychwstanie Jezusa, 
jeśli było przyjmowane przez pierwsze gminy chrześcijańskie 
i przez św. Pawła, znane im było w charakterze nabożnego wie- 
rzenia, a nie faktu historycznego. 
27. Czy można przynajmniej kusić się o wydobycie z Ewan- 
gelij element6w życiorysu Jezusa? Jest rzeczą sprzeczną 
z wszelką zdrową metodą układać - jak to uczynił jeszcze 
Renan - żywot Jezusa, wyłączając w Ewangelji cudowność. 
Nie czyni się prawdziwej historji z mit6w, nie więcej, niż chleba 
z pyłku kwiat6w. Jezus historyczny jest właściwie nieuchwytny, 
co nie ma znaczyć, żeby nie istniał, ale po prostu, że nie 
możemy nic twierdzić w jego przedmiocie z braku świadectw
 
sięgających bezspornie tych, co go widzieli i słyszeli. 


I- 


I- 


:I- 


28. Epoka, w której się mieści nauczanie Jezusa, jest jedną 
z tych, co znamy dosyć dobrze z tekst6w świeckich; ot6ż au- 
torzy wsp6łcześni milczą o nim. J6zef, Zyd z narodowości. 
który pisał około 80 roku i kt6ry wchodzi w szczegóły na 
temat historji Palestyny, r6wnie jak na temat prokuratora 
rzymskiego Poncjusza Piłata, wzmiankuje wprawdzie o świę- 
tym Janie Chrzcicielu, kt6ry był stracony za Heroda Antypy, 
ale nic nie wie o nauczaniu Jezusa. To milczenie wydało się 
tak zadziwiającem, iż wcześnie już wprowadzono do jego Sta- 
rożytności żydowskich (18, I, 3) następujące zdania, kt6rych 
charakter apokryficzny jest oczywisty, i w kt6rych jest rzeczą 
mocno wątpliwą, czy nadawałoby się nawet kilka sł6w do 
zachowania: "W tej dobie ukazał się Jezus, człowiek mądry, 
jeśli go trzeba nazywać człowiekiem. Bo dokonał rzeczy prze- 
dziwnych, był mistrzem ludzi, co przyjmują z upodobaniem 
prawdę, i pociągnął wielu Zyd6w, a także wielu HeIIen6w. 


4 Tamż
, str. 19 0 .
>>>
253 
Ten to był Chrystusem. Za doniesieniem pierwszych z naszego 
narodu Piłat skazał go na krzyż; ale ci, co go ukochali od 
początku, nie przestali go uwielbiać; bo ukazał siec na trzeci 
dzień zmartwychwstałym, jak to zapowiedzieli boscy prorocy, 
podobnie jak tysiąc innych dziwów w jego przedmiocie. Jesz- 
cze dzisiaj istnieje nadal sekta, która po nim otrzymała imiec 
Chrześcijan". Gdyby 2yd Józef to napisał, byłby chrześcija- 
ninem; a ponieważ, będąc 2ydem, nie mógł tak napisać, mu- 
siał albo nic nie powiedzieć o Jezusie, albo wyrazić siec o nim 
w słowach wrogich, którym kopiki nie pozwoliliby przetrwać. 
29. Inny historyk, Justus z Tyberjady, który napisał o tej 
samej epoce, i którego pracec czytał jeszcze Focjusz w IX wieku, 
nie mówił ani słowa o Jezusie, co Focjusz przypisywał jego 
"nieżyczliwości". ' 
30. Posiadamy dzieła godne uwagi Filona, Żyda z Ale- 
ksandrji, który żył współcześnie z Jezusem i przeżył go; mimo, 
że przybywał do Palestyny, nigdy nie zasłyszał o Jezusie, fakt, 
który uczynić osobliwym wystarczyłoby sąsiedztwo Jerozo- 
limy z Aleksandrją. 
31. Te kilka słów, które Talmud poświęca Jezusowi, na- 
strecczają zagadnienia nie do rozwiązania. Powiedziane jest 
mianowicie, że Rabbi Joszu ben Perahyah uciekł do Aleksan- 
drji wraz ze swym uczniem Jezusem, aby uniknąć prześlado- 
wań króla żydowskiego Janneusza (103-76 przed Chr.); za 
swym powrotem Jezus założył sektec Żydów odstecpców. Byliby 
więc istnieli uczniowie Jezusa na stulecie przed erą chrześci- 
jańską! Jak wytłomaczyć narodziny podobnej legendy, gdyby 
nauczanie Jezusa w epoce, którą mu wyznaczają, pozostawiło 
było kilka ściśle określonych pamiątek? 
32. Swetonjusz, mówiąc o wypadkach roku 52, powiada, 
że Klaudjusz wypędził z Rzymu Żydów, którzy siec buntowali 
nieustannie z poduszczenia Chrystusa (impulsore Chresto). 
Może tu idzie o jakiegoś nieznanego Żyda, imieniem Chrestus; 
na wet jeżeli idzie o Jezusa, ta pobieżna wzmianka nie uczy 
nas nIczego. 
33. Pierwszy tekst nie chrześcijański o Jezusie mieści
>>>
S4 
siCi w Rocznikach Tacyta (IS, 44) z powodu przdladowa- 
nia, zwanego Neronowem. Cesarz "zadał okrutne mCiczarnie 
ludziom, nienawidzonym za swe zbrodnie, kt6rych posp61- 
stwo nazywało chrześcijanami. Chrystus, co im nadał swe imiCi, 
był stracony za Tyberjusza przez prokuratora Poncjusza Piłata. 
PowściągniCity na czas pewien, ten ohydny zabobon rozkrze- 
wił siCi zn6w nietylko w. judei, gdzie był początek złego, ale 
w Rzymie, dokąd napływają wszystkie wyuzdania i wszystkie 
niegodziwości". Autentyczność tych wierszy była kwestjono- 
wana, ale niesłusznie. Tylko, kiedy Tacyt pisał to w roku 117, 
byli już chrześcijanie w całem Imperium; trzy Ewangelje synop- 
tyczne istniały, być może nawet czwarta. Tacyt miał niejaką 
wiadomość tradycji o śmierci jezusa; nie można powiedzieć, 
że jego świadectwo ją potwierdza. 
34. jezus miał być ukrzyżowany za Tyberjusza, z rozkazu 
Poncjusza Piłata, ponieważ uważał siCi za kr6la żydowskiego. 
Tyberjusz był władcą podejrzliwym, kt6ry chciał być powia- 
damianym o wszystkiem, co siCi działo w jego Imperium; np. 
zarządził śledztwo, ponieważ żeglarze, płynąc wzdłuż wy- 
brzeży Grecji, mniemali usłyszeć, jak wołano, że wielki Pan 
umarł. Poncjusz Piłat winien był Tyberjuszowi złożyć raport 
o śmierci jezusa, chociażby dla uwydatnienia swej własnej 
czujności. Dowodem, że ten raport był nie do znalezienia, jest, 
że chrześcijanie już z początkiem II-go w. sfabrykowali inny, 
kt6ry posiadamy jeszcze, kt6ry justyn i Tertul1jan uważali za 
autentyczny, i że poganie w czwartym wieku puścili w ruch 
inny, kt6ry czytał Euzebjusz, i kt6ry był r6wnież fałszerstwem. 
3 S. Czy wiemy coś pozytyWnego o dacie urodzenia i dzia- 
łalności jezusa? Mateusz każe mu urodzić siCi za Heroda, to 
znaczy najp6źniej w roku 4 przed erą chrzdcijańską; Łukasz 
kładzie jego urodzenie w momencie spisu ludności, kt6ry siCi 
odbył dziesiCić lat p6źniej, w roku 6 naszej ery. Ten sam Łu- 
kasz przypisuje mu lat 30 w roku 15 Tyberjusza, 
9 naszej 
ery, w dobie, w kt6rej kładzie chrzest Jezusa przez św. Jana; 
ale zdaje SiCi, że Łukasz zaczerpnął tCi datCi z pewnego ustCipU 
j6zefa (kt6ry m6wi o śmierci św. Jana z powodu jednego
>>>
H 
zdarzenia z roku 36), przyjmując odstęp siedmioletni między 
nauczaniem Chrzciciela, a wypadkiem, o krory chodzi. Łukasz 
każe uwać p6łtora roku działalności Jezusa, dla której Jan wy- 
maga trzech lat i p6ł. Sam jeden opowiada pewien epizod 
z dzieciństwa jezusa (rozprawę z doktorami), podczas gdy 
inne Ewangelje nic nie wiedzą o tym okresie jego życia. jan 
każe Zydom powiedzieć jezusowi, że nie ma jeszcze pięćdzie- 
sięciu lat. skąd pierwotny Kości6ł wni6sł, że miał ich około 49; 
ale wtedy, jeżeli się urodził w roku 4 przed naszą erą, byłby 
umarł w 45, nie za Tyberjusza, lecz za Klaudjusza, i w rze- 
czy samej, fałszywy raport Piłata, sfabrykowany przez chrze- 
ścijan, jest zaadresowany do Klaudjusza. jeżeli, z drugiej 
strony jezus urodził się w roku spisu, w 6 naszej ery, i żyłby 
lat 49, to umarł w 55, a zatem za Nerona, i taka była opinja 
wielu chrześcijan z jerozolimy, kt6rzy ją utrzymywali z nale- 
ganiem. Nakoniec Euzebjusz wzmiankuje o innym fałszywym 
raporcie Piłata, nieprzychylnym dla jezusa, wedle kt6rego miał 
umrzeć w roku 21, co m6wi Euzebjusz, jest niemożliwe, ponie- 
waż Piłat. według j6zefa, nie był prokuratorem w tej dobie. 
A zatem sam fakt skazania jezusa pod Piłatem nie był stwier- 
dzony. Ze Piłat, u Łukasza, ukazuje się w otoczeniu Annasza 
i Kaifasza, to oznacza tylko jedno, mianowicie, iż Łukasz znał 
j6zefa lub jedno z jego źr6deł. Słowem, mniej niż wiek po erze 
chrześcijańskiej, kt6rą się mieści konwencjonalnie w 4 lata po 
narodzeniu jezusa, nikt nie wiedział napewno, ani kiedy się 
urodził, ani kiedy nauczał, ani kiedy umarł. ' 
3 6 . Czy wiedziano przYl}ajmniej, jak jezus umarł? Opowie- 
ści o zasądzeniu i o męce jezusa w Ewangeljach budzą zrazu 
zaufanie swoją wyrazistością; ale to wrażenie nie ostaje się 
wobec oceny krytycznej. Naprz6d te opowieści są tendencyjne; 
starają się uniewinnić Piłata, a obarczyć Zyd6w, co jest zrozu- 
miałe w dobie, w kt6rej Kości6ł, odwr6ciwszy się plecami od 
Synagogi. czynił apel do pogan, ale nie może odpowiadać praw- 
dzie historycznej. Piłat z Ewangelij, kt6ry daje się powodować 
tłumowi, zostawia mu wyb6r między dwoma skazańcami, Ba- 
rabaszem i jezusem, umywa sobie ręce ze krwi, kt6rą ma kazać
>>>
25 6 


przelać, etc., jest osobistością romantyczną, która nie ma nic 
z prawdziwego Piłata, gubernatora '"na sposób moskiewski", 
jakiego Józef i Filon dali nam poznać. Powt6re, data śmierci 
Jezusa, wigilja Paschy lub dzień Paschy, jest nie do przyj
cia; 
to ustalenie miało jako cel oczywisty przypominać ofiarę eks- 
piacyjną baranka paschalnego. Zauważono również, że okolicz- 
ności M
ki podobne są w sposób podejrzany do obrzęd6w, b
- 
dących w użyciu w daleko wcześniejszej dobie w czasie pew- 
nych uroczystości. W świ
to, zwnae Sacaea, w Babilonji 
i w Persji oprowadzano w triumfie skazańca, przybranego za 
kr6la; przy końcu świ
ta ogałacany był ze swej pięknej odzieży, 
biczowany, wieszany lub krzyżowany. Wiemy z Filona, że po- 
spólstwo Aleksandrji, żeby drwić z królika żydowskiego 
Agryppy, potraktowało, jako kr6la z komedji, warjata imie- 
niem KaTabas. Ale to imi
 nie ma żadnego znaczenia ani po 
aramejsku, ani po grecku: czy nie należy czytać BaTabbas, 
kt6re oznacza po aramejsku "syna ojca«? W Ewangeljach wi- 
dzimy Jezusa, określonego, jako króla Żyd6w, uwieńczonego 
koroną, odzianego w płaszcz szkarłatny; kładą mu do ręki 
trzcinę w miejsce berła (Mat., 27, 26-31); jest to traktowanie, 
kt6remu ulega Karabas u Filona. Ale wtedy, co oznacza histo- 
rja buntowniczego Barabasza, wyboru, zostawionego posp61- 
stwU między Barabaszem a Jezusem? Dochodzi do tego nado- 
miar, że Orygenes około 250 r. czytał w bardzo starożytnym 
rękopisie Ewangelji Mateusza, iż Barabasz nazywał się Jezus 
BaTabbas
 Te zestawienia nasuwałyby myśl, że Jezus był ska- 
zany na śmierć nie wzamian Barabasza, lecz w charakterze 
Barabasza. Ewangeliści byliby nie zrozumieli ani ceremonji, 
o której opowiadali, ani natury szyderczych honor6w, oddawa- 
nych Jezusowi. Jeżeli jest na dnie ich opowieści fakt historycz- 
ny, tak dalece jest spowity legendami, że stało się niemożli- 
wem z nich go wydobyć. 
37. Bardzo starożytna sekta chrześcijańska, mianowicie do- . 
cet6w (z greckiego dokein, zdawać się), utrzymywała, że Jezus 
był tylko widmem, że przybrał jedynie poz6r ciała, wtedy, 
m6wi św. Hieronim, "kiedy krew Jezusa nie była jeszcze wy-
>>>
257 
schła w J udei cc . To znaczy wi
c, że istnieli doceci od samego 
początku, a to jest potwierdzone istnieniem listu, przypisanego 
św. Janowi, kt6ry jest wymierzony przeciw nim, r6wnież jak 
ust
pem o niedowiarstwie św. Tomasza, umieszczonym 
w czwanej Ewangelji (20, 24). Sw. Tomasz chce dotknąć ran 
Jezusa, zanim uwierzy w jego rzeczywistość, i jest zganiony, 
że nie uwierzył, zanim poczuł zmY5łami. Krytyka nowożytna 
ch
tnie bierze natchnienia od św . Tomasza. 
38. Sw. Pawd zna tylko "Jezusa ukrzyżowanegocc. M6wi, 
że rozmawiał z tymi, co żyli obok niego, jak św. Piotr i św. 
Jak6b; ale w swych listach do gmin odległych, kt6re przecież 
nie miały jeszcze Ewangelij, nigdy nie doświadczył potrzeby 
wejścia w szczeg6ły o życiu ziemskiem Jezusa. Można powie- 
dzieć mimo to, iż listy św. Pawła są najlepszem świadectwem 
historycznem, jakie posiadamy o Jezusie, tak dalece charak- 
ter wszystkich innych źle odpowiada wymaganiom krytyki. 
Gdyby te listy nie istniały, lub gdyby były poważnie przeina- 
czone, co twierdzono, lecz nie wykazano. nie byłoby żadnym 
paradoksem podawać w wątpliwość rzeczywistość historyczną 
Jezusa l. 
39. Sw. Ignacy, biskup Antjochji, piszący około roku 110, 
m6wi, że narodzenie i śmierć Jezusa były nieznane Szatanowi, 
ksi
ciu tego świata; m6wi także o pewnych ludziach, co mieli 
mu uczynić ten zarzut: "W to, czego nie znajduj
 w archi- 
wach, nie wierzę w Ewangelji cc . Zadano sobie wiele mozołu, 
ażeby zrozumieć naopak te teksty, z pewnością bardzo oso- 
bliwe ale trzeba je przyjąć takiemi, jakiemi są w r
kopisach, 
i interpretować je z dobrą wiarą. Wyraźnie zdaje się z nich 
wynikać, że biskup Antjochji miał do walczenia z ludźmi za- 
przeczającymi, a natchnionymi od Djabła, kt6rzy, szukając 
w archiwach publicznych świadectwo narodzeniu i śmierci 
Jezusa, oświadczali, że ich wcale nie odnaleźli. Ignacy odpo- 
wiada im tylko pobożnemi frazesami; po nim już od pierwszej 


. To właśnie uczyniło widu uczonych współczesnych. kt6rzy m6wi, 
O Micu ChryStllSA (Benjamin Smith. Robenson. Drews, etc.). 
Orpheua 11
>>>
2S8 
połowy drugiego wieku, będzie się fabrykowało fałszerstwa. 
żeby ich zmusić do milczenia. 


Ił 


Ił 


Ił 


40. Wiele zdarzeń z życia Jezusa opowiadają Ewangelje 
z uwagą, że to były "wypełnienia" proroctw. Teksty, miane 
na względzie, są to wog6le teksty przekładu greckiego Sep- 
tuaginty, którego błędy są przyjmowane, a czasami powięk- 
szane. Jezus urodził się z dziewicy, ponieważ Izajasz miał po- 
wiedzieć, że dziewica porodzi; w tekście hebrajskim jest mowa 
o niewieście, mianowicie pewnego proroka lub pewnego kr6la 
żydowskiego. Jezus jest z Nazaret, ponieważ pewien prorok 
miał powiedzieć, że Mesjasz będzie nazwany Nazarejczykiem 
(Mat., 2, 23); Izajasz, kt6rego powołują w tym wypadku, nie 
powiedział nic podobnego, ale m6wił o latorośli, po hebrajsku 
natser. Czy może raczej, ponieważ księga Sędzi6w (13, 7) m6wi 
o Samsonie, jako o nazir (świętym) Boga? Błąd nie byłby mniej 
grubym; zresztą nazwa mieściny Nazaret nie ukazuje się 
w żadnym tekście przed erą chrześcijańską i zdaje się być wy- 
nalezioną dla potrzeb źle zrozumianego proroctwa. Jezus rodzi 
się w Bethleem, ponieważ Micheasz (S, 2) zapowiadał, że Me- 
sjasz wyjdzie z Bethleem. Prowadzony jest do Egiptu, ponie- 
waż Pan powiedział był przez Ozeasza: "Wywołałem mego 
syna z Egiptu", etc. Wszystkie te zestawienia, kt6re zdawały 
się niegdyś poświadczać nietylko prawdom6wność opowieści 
ewangelicznych, ale charakter boski fakt6w, z kt6rych zdają 
sprawę, dostarczają dzisiaj pewnego dowodu ich kruchości. Ale 
nie dość na tern. W Izajaszu (So, 6), Sprawiedliwy jest biczo- 
wany, oplwany; dalej (53, S), cierpi i jest udręczony dla oku- 
pienia niesprawiedliwości ludzkich. W psalmie 22 prześlado- 
wany Sprawiedliwy m6wi, że jego nieprzyjaciele ciągną losy 
o jego odzież; ten szczeg6ł znalazł miejsce w historji Męki, gdzie 
został wprowadzony, ażeby "uczynić prawdziwem" proroctwo. 
Ale sprawiedliwy m6wi także: "Przebili mię na rękach i no- 
gach", to znaczy "Przybili mię do krzyża". Jeżeli się nie chce 
używać dw6ch wag i dw6ch miar, trzeba przyznać, że ten 
werset Psalmu może być początkiem tradycji, kt6ra czyni Je-
>>>
259 
zusa ukrzyiowanym. Co pozostaje wtedy z całej historji ewan- 
gelicznej, począwszy od stajni bethleemskiej aż do Golgoty? 
41. Pozostaje chrystjanizm, to znaczy nietylko "wielkie 
ustanowienie", ale najpotężniejszy rozmach duchowy, jaki prze- 
kształcił dusze i nadal się w nich rozwija. Ten wpływ winniśmy 
po części to idyllicznej, to zn6w tragicznej piękności legendy, 
więcej jeszcze temu, co nazywają moralnością Ewangelji, taką, 
jaka się wydobywa z przypowieści i przemów, przypisywa- 
nych Zbawicielowi. "Duch Ewangelji, mówi słusznie ksiądz 
Loisy \ jest najwyższem objawieniem świadomości ludzkiej, 
szukającej szczęścia w sprawiedliwości". Zapewne, moralność 
chrześcijańska nie jest oryginalną, nie więcej, niż jakakolwiek 
moralność religijna lub świecka; jest etyką ówczesnych szkół 
żydowskich, takiego Hillela lub Gamaljela; ale ukazuje się 
w Ewangeljach uwolniona od wszelkiej scholastyki, od wszel- 
kiego pedantyzmu rytualistycznego, czerstwa i w prostym 
stroju, jak przystoi doktrynie, co rusza na podbój świata. Jest 
to moralność szkoły bez szkoły, oczyszczona i jakby przefil- 
trowana w duszach pałających, z całym wdziękiem i całą mocą 
przekonania, właściwą koncepcjom ludowym. Nie jest spo- 
leczn4., zaniedbuje obowiązków człowieka względem gminy 
politycznej, ponieważ zmierza do doskonałości, do czystości 
indywidualnej; ale przygotowuje człowieka do lepszego wypeł- 
niania swych obowiązków społecznych, potępiając nienawiść 
i gwałt, nauczając braterstwa. Jest niedorzecznem mówić, że 
ta moralność jest przeciwna naturze: dobroć jest nią r6wnież. 
Ale moralność chrześcijańska była tylko regułą postępowania 
chrystjanizmu, zresztą zawsze źle przestrzeganą; pozostało 
udziałem św. Pawła osadzić ponad tą słodką etyką cierpką 
doktrynę grzechu pierworodnego, odkupienia i łaski, która 
wzbudzi 18 stuleci jałowych dysput i cięży jeszcze na ludz- 
kości, jak zmora. 


.. 


.. 


.. 


4 2 . Ewangelje, zwane apokryficznemi, dzielą się na dwie 
klasy: jedne, zwane dogmatycznemi, opowiadają, jak Syn op- 
· Laisy. Qwlq
s kttrrs. str. 71. 


.-. 
I
>>>
260 


tycy, całkowjte życie Jezusa; inne, zwane legendowemi, trak- 
tują zeń tylko jego epizody. Pierwsze, kt6re ojcowie Kościoła 
z III wieku cytują cz
stO na r6wnych prawach z kanonicz- 
nemi, zostały zniszczone, zapewne z intencją, ponieważ nale- 
żały do sekt odszczepieńczych; ale odnaleziono w pewnym gro- 
bie egipskim (1886) cz
ść Ewangelji, zwanej Ewangelją Piotra, 
obejmującą M
k
 i Zmanwychwstanie. Ta Ewangelja jest bar- 
dzo prawdopodobnie identyczną z Ewangelją Egipcjan, kt6rą 
ojcowie cytOwali i z kt6rej zachowali wyciągi; musiała być na- 
pisana w Egipcie, być może w Babilonie (Stary Kair). Mamy 
r6wnież fragmenta Ewangelji podług Hebrajczyk6w, kt6rej 
strata jest szczeg6lniej godna ubolewania, ponieważ została na- 
pisana dla gmin judeo-chrześcijańskich Palestyny. Tam włdnie 
znajdował si
 pierwotnie epizod o Jezusie, przebaczającym cu- 
dzołożnej niewieście, kt6ry, począwszy od IV wieku, został 
wstawiony do Ewangelji Jana (8, 3-11). Ta Ewangelja winna 
zapewne być odr6żnianą od Ewangelji Ebionit6w (Ebionim, 
ubodzy), sekty żydowskiej, wcześniejszej od chrystjanizmu, 
w kt6rej si
 rozwinęła doktryna gnostyczna. Pewien wsp6ł- 
cześnik św. Jana, Cerinthus, o kt6rym nie wiemy, niestety, pra- 
wie nic, był uważany za autora jednej z Ewangelij; przypisano 
mu już w starożytności Ewangelj
 św. Jana, kt6ra byłaby zre- 
widowaną edycją jego własnej. 
43. Ewangelje legendowe, kroreśmy przechowali, są to pi- 
sma gnostyczne przeczyszczone; pozostawiono w nich tylko 
bezsensy, nieszkod1iwe dla dogmatu. chociaż osobliwie obraża- 
jące smak. W Ewangelji Dzieciństwa czyli Tomasza, Jezus jest 
demonkiem złc»liwym i mściwym; cuda Ewangelij apokryficz- 
nych są godne Tysiqca i jednej nocy. Tolerancja Kościoła dla 
tych opowieści miała jako skutek, że si
 bardzo rozpowszech- 
niły i zostały przetłomaczone na wszystkie j
zyki; literatura 
i sztuka brały od nich natchnienie. Liczne rysy historji eWan- 
gelicznej, kt6re si
 stały popularnemi, nie mają innej por
ki, 
jak apokryfy: taką jest historja o Joachimie i Annie, rodzicach 
Marji, historja o małżeństwie Dziewicy, o narodzeniu Jezusa
>>>
261 
W grocie, gdzie jest uczczony przez wołu i osła, o zstąpieniu 
Jezusa do Piekieł l, o śmierci czyli zaśnięciu Marji. 
44. Poza temi tekstami mamy znaczny zbi6r wyrzeczeń 
(po grecku logia), przypisywanych Jezusowi: jedne, przyto- 
czone przez autor6w z pierwszych wiek6w, inne, tworzące 
zbiorki, kt6re odkryto za naszych dni w Egipcie. Zdźbła złota 
są rzadkie w tym pyle Ewangelij: jest nawet bardzo długi fra- 
zes Jezusa, zachowany przez Papiasza, to znaczy przez bardzo 
starożytnego autora, a będący tylko niedorzecznością od po- 
czątku do końca. Nasi Ewangeliści uczynili szczęśliwy wyb6r 
w bezładnych przyczynkach tradycji; trzeba czytać apokryfy, 
żeby ich ocenić. 
45. Dzieje apostolskie są dziełem tego samego redaktora, 
co nasza trzecia Ewangelja; musiały być napisane około 95. 
Jest to kompilacja, kt6ra zawiera cenne elementy o części po- 
dr6ży św. Pawła, zapożyczone z dziennika Łukasza, zapewne 
autentycznego; te elementy odr6żniają się od reszty używaniem 
słowa my w opowiadaniu. Reszta jest wartości bardzo nier6w- 
nej i nie może być przypisywaną uczniowi Pawła, kt6rego listy 
i właściwa doktryna są tam całkowicie nieznane. Pamięć o ry- 
walizacji Piotra i Pawła jest tam zatarta umyślnie w duchu 
pojednania; na tern się zasadza oryginalność redaktora. Ale to 
pojednanie jest dziełem teologji, nie historji; Paweł z Lisrow 
jest całkiem innym człowiekiem, niż Pawd z Dziej6w. 
4 6 . Pozostała nam cała kolekcja apokryficznych dziej6w 
apostoł6w, jak Piotra, Pawła, Tomasza, Jana, Andrzeja, Fi- 
lipa. Są to powieści pełne cudowności, dosyć zajmujące zresztą, 
i w kt6rych niekiedy dokładne szczeg6ły świadczą o dobrych 
wiadomościach geograficznych i historycznych. Te teksty do- 
szły do nas w rozmaitych językach, często przerobione w inte- 
resach dogmatycznych. Kości6ł pozwolił je czytać, jak Ewan- 
gelje apokryficzne, ale tylko ze względ6w ciekawości. 
Najładniejszą z nich jest historja Tekli. Pochodząc z dobrej 
rodziny z Ikonium, nawraca się na głos św. Pawła, chrzci się 
I To wierzenie, do kt6rego czyni alużję 
pierwszy list Piotra b 18), przy- 
jęło się w IV wieku. 


'\
>>>
262 


sama, stawia czoło wszelkim niebezpieczeństwom i kończ.y na 
głoszeniu chrystjanizmu w Seleucji. Tertulljan zapewnia (około 
200), że ta powieść została sfabrykowana przez pewnego star- 
szego z Azji Mniejszej, kt6ry, posądzony o fałszerstwo, przy- 
znał, że napisał to wszystko "z miłości do Pawła" 1. Ale to 
rzekome wyznanie jest nader podejrzane; chciano w ten spos6b 
pozbawić znaczenia książeczkę, kt6rej grunt jest bardzo staro- 
żytny, lecz gdzie Kości6ł widział ze zgorszeniem dziewczynę 
każącą i chrzczącą. 


Ił 


Ił 


Ił 


47. Kanon Ko
ioła przyjmuje 14 list6w św. Pawła: jeden 
do Rzymian, dwa do Korynt jan, po jednemu do Galat6w, do 
Efez6w, do Filippens6w, do Koloss6w, dwa do Tessalończyk6w, 
dwa do Tymoteusza, jeden do Tytusa, jeden do Filemona, 
jeden do Hebrajczyk6w. Pewna szkoła krytyk6w, powstała 
około 1885 w Holandji, zaprzecza ryczałtem autentyczności 
tych dokument6w. Jej gł6wnym argumentem jest, że gminy, 
do kt6rych Paweł rzekomo się zwraca, świadczą o złożoności, 
o natężeniu życia chrześcijańskiego, kt6re ma być nie do przy- 
jęcia w tej dobie. Ale c6ż wiemy o pierwotnej historji tych 
gmin? Wszystko, co można przyznać już na wstępie, jako praw- 
dopodobne, jest to, że listy Pawła nie doszły do nas wszystkie 
w redakcji pierwotnej. 
4 8 . List do Hebrajczyk6w ma charakter dyssertacji teolo- 
gicznej o stosunkach Zakonu i Ewangelji. Przypisywanie go 
Pawłowi jest tylko hipotezą. Tertulljan podawał to pismo za 
dzieło Barnaby, przyjaciela Pawła, a Orygenes przyznawał, 
że nie znano jego autora. Ale jest to utw6r starożytny, prawdo- 
podobnie nieco wcześniejszy od roku 70. 
49. List do Tytusa i dwa listy do Tymoteusza są powszech- 
nie znane pod nazwą Pasterskich, ponieważ są zaadresowane 
do pasterzy Kościoł6w. Przypisywanie Listów Pasterskich Pa- 
włowi jest mocno sporne; ale duch, kt6ry je ożywia, jest jed- 
nak duchem apostoła; są to, w każdym wypadku, dokumenty, 


I Terrulljan, Dt Bapt., 17.
>>>
.263 
kt6re wypłynęły z jego szkoły, jeśli nie proste przer6bki list6w 
autentycznych. 
50. List do Filernona jest bez znaczenia. Drugi list do Tes- 
salończyk6w wydaje się przerobionym. List do Koloss6w nie 
może być oddzielonym od listu do Efez6w. Ten ostatni w do- 
bie Marcjona (150) nosił napis "do Laodycejczyk6w CC , dla któ- 
rych był zapewne pierwotnie przeznaczony. Niema ważkich 
motyw6w, żeby go kwestjonować. List do Filippens6w każe 
się domyślać stanu organizacji Kościoła, kt6rego nie ujawniają 
autentyczne pisma św. Pawła; był podejrzewany z tej racji, 
ale prawdopodobnie niesłusznie. 
5 I. Cztery wielkie listy do Rzymian, do Korynt jan (I i II) 
i do Galat6w są najważniejszemi pomnikami doktryny pau- 
lińskiej, tego, co on sam nazywa "szaleństwem Krzyża« (I Kor.. 
I, 18), ponieważ Grecy tak ją określali (tamże, .23). Są to tek- 
sty trudne, o stylu chropowatym, o kapryśnym układzie, do 
tego stopnia, że się pytamy, jak mogli je zrozumieć ci, dla kt6- 
rych były przeznaczone. Raz, w pośr6d rad o sposobie życia 
czystego, Paweł wznosi się bardzo wysoko na wymownej stron- 
nicy o miłości (I Kor., 13); tu i owdzie jego duch melancho- 
lijny podsuwa mu obserwacje głęboko psychologiczne, pomysły 
słowne, godne największych pisarzy. Ale wog6le myśl apo- 
stoła przesłania się w chwili, gdy pr6bujemy ją uchwycić; ten 
Zyd, mimo, iż pisał po grecku, zachował nawyknienia styli- 
styczne czysto wschodnie. Czytać listy bez komentarza - np. 
Reussa - jest to narażać się na trud daremny i błądzenie. 
5.2. Olbrzymia literatura rozwinęła się dookoła tych List6w. 
Badane drobiazgowo, wydały się wyjawiać tajemnicę rozwoju 
myśli Pawła, oddalającej się coraz bardziej od judaizmu, ule- 
gającej wpływom greckim, nie literackim, lecz ludowym i mi- 
stycznym. Paweł naucza, że grzech i śmierć wkroczyły w świat 
przez Adama (o kt6rym Jezus nic nie m6wił), i że Chrystus 
przez swą dobrowolną ofiarę odkupił ludzi. Jezus był wi- 
dzialnym obrazem niewidzialnego Boga; jest synem Boga, cho- 
ciaż z urodzenia ludzkiego (Paweł nie zna cudownej filjacji). 
Smierć Jezusa zaznaczyła śmierć grzechu; nowe życie, zapo-
>>>
26 4 
wiedziane przez zmartwychwstanie jezusa, jest to kr6lestwo 
świętoki Boga. Kiedy czasy nadejdą, wierni będą uniesieni 
do nieba razem z Panem; wtedy to umarli zmartwychwstaną 
i będą osądzeni podług swych zasług. Do zdobycia żywota 
wiecznego chrzest i wiara w jezusa są konieczne; uczynki, prze- 
pisane przez Zakon Mojżesza, nie wystarczają, bo "Chrystus 
nas wykupił od przekleństwa Zakonu". Ale wiara nie jest 
dostępna każdemu człowiekowi. B6g wybiera swych wybra- 
nych, jak mu się podoba. jest to doktryna o przeznaczeniu 
przez łaskę, kt6rej Paweł zresztą nie wyraził bardzo jasno 
(patrz nadewszystko Rzym, 9, I I i I I, 5). 
53. Począwszy od św. Pawła, ideą naczelną chrystjanizmu 
jest pojęcie odkupienia ludzkości, winnej błędu przedhistorycz- 
nego, przez dobrowolną ofiarę nadczłowieka. Ta doktryna jest 
ugruntowana na nauce o ekspiacji - winny ma cierpieć dla 
okupienia swej winy - i na doktrynie o podstawieniu przed- 
miot6w ofiarnych - niewinny może ważnie cierpieć za in- 
nego. jedna i druga są zarazem pogańskie i żydowskie; należą 
do starych podwalin błęd6w ludzkich. Ale Platon wiedział już, 
że kara, wymierzona winnemu, nie jest lub nie powinna być 
zemstą; jest to dotkliwy środek, kt6ry mu się narzuca w inte- 
resie społeczeństwa i jego własnym. Około tej samej doby prawo 
ateńskie dawało przewagę zasadzie, że kara winna być oso- 
bistą, jak wina. Tym sposobem św. Paweł ugruntował teologję 
chrześcijańską na dw6ch pojęciach archaicznych, kt6re były 
już potępione przez oświeconych Ateńczyk6w w IV w. przed 
naszą erą, i kt6rych nikt dzisiaj nie ośmieliłby się pod jąć, mimo, 
że gmach, co spoczywa na nich, jeszcze się wznosi. 
54. W praktyce Paweł nie zapomina, że się zwraca do gmin 
żydowskich, kt6re liczą już wielu pogan ochrzczonych. Wierni 
nie powinni trzymać się zdala od pogan, lecz tylko od ich ofiar 
i postępk6w nieczystych; mogą wyrzec się skrupuł6w Zakonu, 
co do pożywienia. "Sprawujcie się w ten spos6b, żebyście nie 
dawali żadnego zgorszenia ani Zydom ani Grekom, ani Kokio- 
łowi Bożemu" (I Kor., 10, 32). Cnota, kt6rą głosi, jest, og6- 
łem biorąc, średniej miary; istnieje oportunizm pauliński. Taką
>>>
26 5 
jest jego teorja o małżeństwie: lepiej pozostać bezżennym, ale 
ten, co się żeni, robi dobrze; wdowa nawet jest upoważniona 
do powt6rnego małżeństwa, bo związkowi prawidłowemu 
trzeba zawsze dać pierwszeństwo przed nierządem (I Kor., 7, 
27 i nast.). Zresztą nie trzeba zapominać, że koniec świata 
jest blizki: trzeba się prowadzić tak, jak gdyby groził bez- 
pośrednio ("czas jest kr6tki odtąd", I Kor., 7, 29). Teologowie, 
kt6rzy cytują i komentują św. Pawła, jak ci, co komentują 
Ewangelje, spuszczają często z oka, że te dokumenty były pi- 
sane przez ludzi, dla kt6rych drugie przyjście Chrystusa (pa- 
rousia) i katastrofa końcowa była nadzieją lub obawą wszyst- 
kich dni. Jeżeli Kości6ł zbudował na podobnych fundamentach 
gmach trwały, to dlatego, że, przez konieczną niekonsekwencję, 
pośpiesznie i całkowicie je przekształcił. 
H. Chronologja życia Pawła jest bardzo ciemna; oto 
kilka dat prawdopodobnych: 
36. (?). Nawrócenie Pawła. Udaje się do Arabji. 
39. Paweł w Jerozolimie. Naucza w Syrji i Cylicji. 
49. Narada w Jerozolimie. Paweł w Galacji i w Troadzie. 
p. Paweł w Macedonji. 
53. Paweł w Koryncie i w Achai. 
54. Paweł w Jerozolimie, w Antjochji, w Efezie. 
57. Paweł w Macedonji, w Achai, w Filippach, w Jero- 
zolimie. 
58 - 60. Paweł uwięziony w Cezarei. 
61-63. Paweł w Rzymie, gdzie jest osadzony wwięzieniu. 
64(?). Smierć Pawła w Rzymie. 
56. Grupa list6w, przypisywanych św. Piotrowi, św. Ja- 
nowi, św. Judzie i św. Jak6bowi, nazywa się Listami powszech- 
nemi, ponieważ są przeznaczone dla powszechności wiernych. 
Zaden z nich nie jest autentyczny. List pierwszy Piotra, dato- 
wany z Babilonu, jest całkiem pauliński z ducha; mógł być 
sfabrykowany, ażeby uwierzono, iż Piotr żył niegdyś w Ba- 
bilonie (Starym Kairze), i że ta gmina była starożytniejszą od 
aleksandryjskiej, kt6ra się szczyciła pochodzeniem od św. 
Marka. Autor przekroczył sw6j cel i przyczynił się do uwie-
>>>
266 
rzytelnienia tradycji o przybyciu Piotra do Rzymu, kt6ry się 
nazywa Babilonem jedynie w Apokalipsie. Rozumie się samo 
przez się, że to satyryczne określenie, zrozumiałe w inwekty- 
wie, byłoby niedorzecznem w intytulacji listu. Drugi list Piotra 
jest r6wnież grecko-egipski, bardzo zbliżony do Ewangelji apo- 
kryficznej. zwanej Piotrową. Trzy tak zwane listy Jana po- 
chodzą prawdopodobnie od tego samego Jana, co Ewangelja, 
ale nie od apostoła; w dw6ch ostatnich autor określa się sam 
jako starszy (prezbiter). List Judy jest małą homilją przeciw 
heretykom, napisaną w Egipcie po roku 100 w tym samym 
tonie, co drugi list Piotra; nie mogłaby pochodzić od swego 
rzekomego autora, Judy, brata Jezusa. List Jak6ba obstaje 
przy nauce o zbawieniu przez uczynki w przeciwieństwie do 
teorji Pawła; dlatego właśnie Luter określił go wzgardliwie jako 
list słomiany. Sw. Hieronim wiedział już, że ten list nie pocho- . 
dził od brata Jezusa. 
57. Jedno z tych fałszerstw było przedmiotem p6źniejszej 
interpolacji, kt6rej winien jest być może Hiszpan Pryscylljan 
(około 380). W rozdziale V pierwszego listu Jana czytamy, 
co następuje: "Jest ich troje, co składają świadectwo w niebie, 
Ojciec, Słowo i Duch Swięty, a tych troje są jednocc. Te dwa 
wersety, gdyby były autentyczne, stwierdzałyby dogmat 
o Tr6jcy już od I-go wieku, podczas gdy Ewangelje, Dzieje apo- 
stolskie i św. Pawd nic o nim nie wiedzą. Wykazano bezspor- 
nie, że te wersety są interpolowane, ponieważ brakują w naj- 
lepszych rękopisach, w szczeg6lności we wszystkich rękopisach 
greckich aż do XV wieku. Kości6ł rzymski odm6wił ugiąć się 
wobec oczywistości: "Jakże, m6wiono, jeśli te wersety są inter- 
polowane, Duch święty, co przewodzi i kieruje Kościołem. 
byłby pozwolił, żeby w ciągu wiek6w to wysokie potwierdze- 
nie Tr6jcy było uważane za autentyczne i zostało zawarte 
w edycji urzędowej Ksiąg Swiętych?" l. Kongregacja Swiętego 
Urzędu 13 stycznia 1897 zabroniła, z aprobatą Leona XIII, 
podawać w wątpliwość autentyczność tekstU "o trzech świad- 


· Patrz Houtin, QHestWn bibliqHt au XIX
 sucle, str. 220.
>>>
26 7 
kach niebieskich". Pokazała przez to umyślną ignorancję, kt6ra 
pada pod ciosem słowa Joba (13, 7): "B6g nie potrzebuje na- 
szych kłamstw". 
58. Apokalipsa czyli Objawienie nr. Jana miała być napi- 
saną, podług tradycji, na wyspie Patmos, gdzie Jan był ze- 
słany przez Domicjana. Jest to wysławienie Baranka (Jezusa) 
i przepowiednia ruiny Rzymu, określanego, jako "wielki Ba- 
bilon, macierz obrzydliwoki ziemi" (17, 5), "upojona krwią 
męczennik6w". (17, 6). Po upływie tysiąca lat, po triumfie Ko- 

cioła, umarli zmartwychwstaną, Szatan będzie uwolniony ze 
swego więzienia, a B6g spuści ogień z nieba; tu właśnie jest 
początek wierzeń, zwanych millenarystycznemi, kt6re uwiodły 
licznych illuminat6w. Apokalipsa nie może być dziełem apo- 
stoła Jana, ale jest możliwe, że jest pismem tej samej ręki, co 
czwarta Ewangelja i trzy listy, zwane Janowemi. Redaktor zu- 
żytkował zresztą dokumenta starożytniejsze. Grunt stanowi 
djatryba żydowska przeciw Neronowi, kt6ry zdaje się być 
oznaczonym "cyfrą Bestji", 666, sumą liter imienia Cesarza 
podług ich wartości liczebnej po hebrajsku (13, 18); ale prze- 
r6bka chrześcijańska musiała mieć miejsce za Domicjana - 
kt6rego nazywano łysym Neronem - w 93, bo jest tam mowa 
o wielkiem przesileniu w handlu win, wynikłem z powodu 
spadku cen (6, 6), co według tekst6w pogańskich, mieści się 
pod rokiem 9 2 . 
59. Autor Objawienia zowie siebie Janem apostołem 
i zwraca się do siedmiu Kościoł6w Azji; skoro nie jest apo- 
stołem Janem, kt6ry umarł być może w Palestynie około 44, 
jest to fałszerz. W po
r6d szaleństw, co napdniają tę księgę, 
jest kilka zdań wzniosłych, kt6re zdobyły prawo obywatelstwa 
we wszystkich literaturach; ale całość jest dziełem kilku opę- 
tańc6w. Kości6ł czynił pewne trudności, zanim przyjął to 
pismo do swego kanonu; tylko imię Jana zdecydowało go 
na to. 
60. Od roku 1892 posiadamy znaczną część Apokalipsy, 
przypisywanej apostołowi Piotrowi, odkrytą w Egipcie szeŚĆ 
lat przedtem z tak zw. Ewangelją Piotra. Jest to widzenie na-
>>>
268 


gr6d i kar z tamtego świata, datujące w przybliżeniu z roku 
100 i zajmujące, jako pierwsza pr6ba eschatologji (nauki o rze- 
czach ostatecznych) w chrystjanizmie. Jej źr6dła są żydow- 
skie i greckie ludowe; istnieją uderzające analogje z doktrynami 
orfickiemi. Autor był Zydem z Egiptu, hellenizującym i dosyć 
wykształconym; ta Apokalipsa musiała wyjść z tego samego 
warsztatu. co dwa listy Piotra i jego Ewangelja, kt6re są także 
fałszerstwami grecko-egipskiemi. 
6 I. Kilka prac, kt6re nie zostały włączone do kanonu, nie 
mniej wywarło zbyt wielki wpływ, ażeby nie należało o nich 
pom6wić tutaj pokr6tce. 
Są to naprz6d listy. 1-0 Li
 przypisywany apostołowi Bar- 
nabie, towarzyszowi Pawła, bardzo wrogi Zydom i p6źniejszy 
od zburzenia Jerozolimy; jest to jeszcze jedno fałszerstwo, 
sfabrykowane w Egipcie. 2-0 Pierwszy list Klemensa, biskupa 
rzymskiego, do Korynt jan; jest to być może dzieło Zyda zhel- 
lenizowanego, wyzwoleńca konsula Flawjusza Klemensa, kt6ry 
był chrześcijaninem lub Zydem. Jest rzeczą interesującą zna- 
leźć już od tej doby (około roku 100) dow6d wpływu moral- 
nego, wywieranego przez Kości6ł rzymski na jeden z Kokio- 
łów greckich. 3-0 To, co nazywają drugim listem Klemensa 
jest to homilja innego autora. 4-0. List Polikarpa, biskupa 
Smirny, ucznia Jana starszego, kt6ry był umęczony, mając 
lat 86 (roku IH). Ten list jest zaadresowany do Filippens6w 
i wydaje się autentycznym. 5-0. Siedem list6w bardzo poucza- 
jących, przypisywanych Ignacemu, biskupowi Antjochji, ktÓry 
umarł męczennikiem za Trajana. Ignacy napisał je w toku 
swej podr6ży z Antjochji do Rzymu; przeznacza je dla gmin, 
kt6re go dobrze przyjęły, przestrzegając je przeciw schizmom, 
docetyzmowi i judaizmowi; te gminy są zarządzane przez bi- 
skup6w. Wzmianka o Ewangelji w sensie historji Jezusa uka- 
zuje się po raz pierwszy w jednym z tych listÓw (do Smirneń- 
czyk6w). Fałszywość list6w Ignacego była przedmiotem twier- 
dzenia, lecz nie jest udowodniona; wcale nie jest niemożliwem, 
by episkopat został zorganizowanym już od roku 100 w kraju 
greckim.
>>>
26 9 
62. Pasterz Hermasa jest długiem dzidem bardzo nudnem, 
kt6re Klemens Aleksandryjski i Orygenes poczytywali za "na- 
tchnione". Pasterz jest to anioł str6ż autora, kt6ry miał widze- 
nia i objawia je dla nawrocenia wiernych ku dobremu. Hermas, 
urodzony w Grecji, potem niewolnik w Rzymie, został wyzwo- 
lony i żył tam z rodziną. Pasterz nie jest prawdopodobnie 
wiele p6źniejszy od roku 100. 
63. Mniemano w Rzymie w III wieku, że apostołowie po 
Pięćdziesiątnicy ułożyli wsp6lnie wyznanie wiary czyli symbol, 
kt6ry winni byli recytować wszyscy dorośli, kt6rym udzielano 
chrztu. To jest niemożliwe; ale najstarożytniejszy symbol tego 
rodzaju. znany w roku ISO Justynowi, jest wytWorem Kościoła 
rzymskiego przed rokiem 100. 
64. Posiadamy ułamki pracy, zatytułowanej Kaznodziej- 
stwo, czyli Doktryna Piotra, rzekomo przeznaczonej przez 
apostoła dla pogan; jest to znowu fałszerstwo grecko-rzymskie 
z końca I-go wieku. 
6S. Szczęśliwe odkrycie (1883) odsłoniło nam Doktrym; 
Apostołów czyli Didache, podręcznik życia chrześcijańskiego, 
tak indywidualnego, jak społecznego, dokument pierwszorzę- 
dny do poznania gmin pierwotnych, ich organizacji i ich 
obrzęd6w. Apostołowie nie mają z nim, naturalnie, nic do czy- 
nienia; ale Didache, przer6bka starych katechizm6w, została, 
jak się zdaje, zredagowana w Syrji przed ISO. 
66. Ważna grupa pism - zwanych pseudo-klementyń- 
. 
skiemi, ponieważ zostały przypisane fałszywie Klemensowi, 
biskupowi rzymskiemu - obejmuje 20 homilij. oraz powidć 
budującą, zatytułowaną Poznania. Osnowa tych prac jest pra- 
wie ta sama. Klemens, ustanowiony biskupem rzymskim przez 
św. Piotra, opowiada św. Jak6bowi, głowie Kościoła Jerozo- 
limskiego, swoje nawrocenie po wyjściu ze szkoły filozof6w. 
Dowiedziawszy się, że syn Boga urodził się w Judei, wyruszył 
do tego kraju, spotkał Barnabę w Aleksandrji, potem Piotra 
w Cezarei; ten ostatni uczynił go świadkiem swej dysputy 
z Szymonem Czarodziejem i wtajemniczył go w swą doktrynę. 
Szymon, pokonany, ścigany jest przez Piona i Klemensa, kt6--
>>>
27° 
'rzy dosiCigają go W Laodycei i zn6w rozpoczynają z nim spory. 
Nakoniec Piotr wyrusza do Antjochji i zakłada w niej gminCi 1. 
Tytuł Poznań winniśmy epizodowi ksiCigi VII; Matydja, matka 
Klemensa, opuściła Rzym dla Aten; odnaleziona tam została 
wraz z synami przez swego mCiża, kt6ry siCi udał na jej poszu- 
kiwanie. W tym bezładzie Paweł nie jest wymieniony ani 
razu: jest to dzieło czysto judeo-chrześcijańskie. Homilja i Po- 
znania mają wsp6lne źr6dło, kt6re może datować z lat od 
150 do 200; przer6bka została dokonana w III wieku. 
67. Nic bardziej tajemniczego, jak ten Szymon, czarodziej 
z Samarji, kt6ry ukazuje siCi, jako przeciwnik Piotra, w Dzie- 
jach apostolskich (8, 5-25), i z kt6rego justyn, literatura kle- 
mentyńska i Dzieje apokryficzne czynią osobistość bardzo zna- 
czącą w Rzymie. Tam, za Klaudjusza lub za Nerona, rywali- 
zuje w potędze magicznej ze św. Piotrem i kończy obietnicą 
latania w powietrzu przed cesarzem; ale modlitwa Piotra po- 
zbawia go sił; pada i łamie sobie szyję. justyn (150) utrzy- 
muje, że widział jego grobowiec w Rzymie, na wyspie Tybro- 
wej, z napisem: "Szymonowi, bogu świętemu". To okazuje 
ignorancję i lekkomyślność justyna: napis, o kt6ry idzie, został 
odnaleziony i nosi dedykacjCi dla Semo Sancus, starego Boga 
rzymskiego, kt6rego taki retor, jak justyn, powinien był znać. 
Lecz kto był ten Szymon, kt6rego kult boski jest poświadczony 
w Samarji? Nowy Mesjasz, wsp6łzawodnik jezusa? Kwest ja 
pozostaje otwartą. Szkoła Tybingeńska, w XIX w., bardzo na- 
stawał
 na tradycje, odnoszące siCi do wsp6łzawodnictwa Pio- 
tra i Szymona; myślała, że Szymon wyobrażał św. Pawła, 
i wywnioskowała stąd z niejaką przesadą, że wsp6łzawodnic- 
two dwu apostoł6w posunCiło się aż do najsroższej nienawiści. 
Wystarczała nienawiść teologiczna, kt6ra z list6w Pawła do- 
statecznie przegląda. Nietylko grupa judaizujących z jerozo- 
limy zorganizowała przeciwko niemu rodzaj misji, ale pusz- 
czono w obieg pod jego imieniem fałszywe listy (II Tess., 2, 2). 
To też Paweł kwalifikuje swoich przeciwnik6w, jako kłamc6w, 


I Patrz Renan, OrigiMs, tom VII, str. 77.
>>>
27 1 
psy, narzecdzia djabła i fałszerzy. Te ustecpy są godne zanoto- 
wania na końcu rozdziału, w kt6rym, poddając ocenie ksiccgi 

wiecte Kościoła, prawie wszecdzie spotykaliśmy fałszerstwa. 
68. Miałbym jeszcze do traktowania wiele kwestyj, zwią- 
zanych z poprzedniemi, pierwsze' Apologje, adresowane przez 
chrześcijan do cesarzy pogańskich, Dzieje mecczennik6w, auten- 
tycznych w bardzo małej liczbie, "Ustawy apostolskie"; ale 
byłoby to wkraczać w dziedzinec historji literatury. Zakończec 
kilkoma słowy o Antychryście (to znaczy nieprzyjacielu, prze- 
ciwstawiającemu siec Chrystusowi). To sławne imiec ukazuje siec 
nasamprz6d w listach Jana, ale wyobrażenie o nim jest daleko 
starożytniejsze, becdąc wyobrażeniem Tiamat babilońskiego, 
przeciwstawionego Mardukowi. Smoka z mitu pierwotnego za- 
stąpił pierwiastek złego, kt6ry musi wydać straszną bitwę pier- 
wiastkowi dobrego przed nadejściem kr6lestwa Boga. Ślady tej 
koncepcji znajdują siec w Ezechjelu, w Danjelu, w Baruchu, 
w Apokalipsie. Jest o niej mowa w drugim liście do Tessaloń- 
czyk6w (2, 2-11): "Dzień Chrystusa nie zaświeci przed przy- 
byciem człowieka grzechu, syna zatracenia; i dopiero po jego 
upadku przyjdzie czas Pana". Skoro dobro raz zostało uoso- 
bione w Chrystusie, zło uosobiło siec w Antychryście. "Bo wielu ' 
przyjdzie w mojem imieniu, rzekł Jezus, utrzymując, że są 
Chrystusami, i uwiodą wielu ludzi. Usłyszycie o wojnach i o po- 
głoskach wojennych; strzeżcie siec, żebyście się nie trwożyli, 
bo trzeba, żeby te rzeczy nastały; ale to nie będzie jeszcze ko- 
niec... To wszystko będzie tylko początkiem cierpień... I wielu 
fałszywych prorok6w powstanie... i będzie wielkie uciśnienie, 
takie, jakiego od początku świata nie było wcale... Wtedy znak 
Syna człowieczego ukaże siec na niebie; wtedy także wszystkie 
plemiona ziemi lamentować będą, uderzając siec w piersi, i ujrzą 
Syna człowieczego, przychodzącego na obłokach niebieskich 
z wielką potęgą i z wielką chwałą" (Mat., 24). 
69. Te straszne wiersze przyniosły owoce przerażenia. Od 
Nerona aż do p. Combes niema przeciwnika Kościoła, coby 
nie był upodobniony do Antychrysta, kt6rego pojawienie otwO- 
rzy erec katastrof. Luter widział Antychrysta w papieżu rzym-
>>>
27 2 
skim, miljony Anglik6w poznały go w Napoleonie. Jużdmy 
widzieli, że dla Apokalipsy bestj4 jest Neron. Obiegła pogłoska 
po 
mierci tego zbrodniarza, że uciekł był do Part6w, skąd ma 
powr6cić. Jest być może aluzja do tego w samej Apokalipsie 
i w I liście Jana (4, 3): "Wszelki duch, kt6ry nie wyznaje Je- 
zusa. przybyłego w ciele, nie jest od Boga; jest od Antychry- 
sta. o kt6rym słyszeliście, iż nadejdzie, i że już teraz jest na 
świecie". Tutaj Antychryst jest już upodobniony do herezji. 
W wyroczniach sybillińskich, sfabrykowanych przez Zyd6w 
z Alcksandrji, imię Antychrysta nie znajduje się; ale Cesar- 
stwo rzymskie, przedmiot srogiej nienawiści, zastępuje jego 
miejsce. Literatura ludowa żydowska nadaje temu nieprzyja- 
cielowi Boga imię Romulus i czyni z niego okropnego olbrzyma, 
zrodzonego z kamiennej dziewicy. Chrześcijanie rezerwują po- 
wszechnie imię Antychrysta dla heretyk6w i schizmatyk6w; 
ale w IV w. jeszcze była rozpowszechniona opinja, że nadej- 
ście Antychrysta będzie przebudzeniem i powrotem Nerona. 


Najpewniejszym zbiorem informacyj jest Real-Encyclop. 
fur protestantische Theologie Haucka (3-cie wyd., 24 tomy), 
do kt6rej można dołączyć słowniki, cytowane w bibljografji 
rozdziału VII. Są słowniki biografji chrześcijańskiej (aż do 
Karola Wielkiego) przez Smitha, archeologji chrześcijańskiej 
przez Martigny.ego, Smitha i Dom Cabrola (w toku publikacji), 
słownik teologji katolickiej przez Vacanta (w toku publikacji), 
etc. Pomiędzy wydawnictwami perjodycznemi zaznaczam Ex- 
positor, Revue biblique i Theologische Literaturzeitung (bibljo- 
graficzne). 
Renan, Origines du christianisme, 8 tom6w, 1863-1883 
(z dobrym wykazem treści); Duchesne, Histoire ancienne de 
l'Eglise, t. I i II, 1906-1908; Guignebert, Manuel d'hist. anc. 
du christianisme, 1906; Wendland, Die hellenistisch-romische 
Kultur in ihren Beziehungen an judentum und Christentum, 
1907; Schweitzer, Geschichte der Leben jesu-Forschung, 19 1 3. 
2. - Loisy, Hist. du canon du N. T., 1891; Th. Zahn, 
Gesch. des N. T. Kanons, 2-ie wyd., 1904; J. Leipoldt, tenże 
tytuł, 2 tomy, 1907, 1908. 
4. Tekst Fragmentum Muratorianum (i większej części
>>>
27} 
innych dokument6w pierwotnego Kościoła), w Rauschena £10- 
rilegium patristicum, zeszyt III, 1905. 
10. - M. Nicolas, Etudes critiques sur la Bibie, t. II, 1864 
(stare, ale wyborne). 
12. - E. Preuschen, Antilegomena, 2-e wyd.., 1905 (frag- 
menty Ewangelij zaginionych i cytaty Ojc6w Kościoła, z tłom. 
niemieckiem). , 
IJ. - Ad. Jiilicher, Einleitung in das N. T., 6-e wyd., 
19 06 (tłom. ang.); E. Renan, Les Evangiles, 1877; Loisy, Les 
Evangi!es synoptiques, 2 tomy, 1907; K. Lietzmann, Handb. 
zum Neuen Test., 4 tomy, 1912-1913; Wellhausen, Einlei- 
tung in die Jersten Ev.. 1905; Holtzmann, Handcommentar 
zum N. T., J-cie wyd., 1901 i nast.; Nicolardot, Les proce- 
des de redaction des trois premiers Evangelistes, 1908; A. Re 
ville, jesus, 2-gie wyd.. 1906; A. Loisy, lesus, 1910; P. Wernle. 
Quellen des Leben lesu, 1906; Schmiedel, art. Gospels, w Chey- 
ne'ie; Goguel, Les Evang. synoptiques, 1923. 
16. - Preusschen, Antilegomena, po grecku i po niemiec- 
ku; Loisy, Ev. synopt., t. I (po francusku). 
17. - L. Venard, Les Evang. synoptiques (w Rev. du 
clerge, 15 lipca 1908, str. 178). 
17. 4-0 - A. Harnack. Lukas der Arzt, 1906; Burkitt, 
The Gospel history, 1906 (stosunki między Łukaszem a J6ze- 
fem; por. Loisy, Rev. crit., 1907, I, str. 243); P. C. Sense (pseu- 
donim Lyonsa), Origin oj the third Gospel, 1901 (odtworze- 
nie Łukasza Marcjonowego). 
17. 6-0 - Loisy, Le quatrieme Evangile, 190J (1923); 
Wellhausen Das 4-te Evang., 1908; prace B. Bacona (1910), 
C. Clemena (1912), M. W. Bauera (1912) w tym samym 
przedmiocie. 
20. - Saintyves, Les Vierges meres et les naissances mira- 
culeuses. 1908. 
22. - A. Causse, L' Evolution du messianisme dam le chri- 
stianisme, 1908. 
25. - Saintyves, Le miracle et la critique historique, 1907. 
28. - Th. Reinach, .joseph sur lesus (w Rev. des Etu- 
des juives, t. XXXV, 1897); Norden, Neue lahrb., 1913, str. 
6J7. Teorja Laqueura (J6zef miałby sam interpolować 2-gie 
wyd. swego dzieła dla zapewnienia mu czytelnik6w chrześci- 
jańskich): Rev. arch., 1921, II, str. 41 I (por. tamże, 1920, II, 
str. 117). . 
29. - Photii Bibliotheca, wyd. Bekkera, cod. 33. 


Orpbeus 


18
>>>
274 


31. - H. Strack, Jesus nach judischen Angaben, 1910; 
W. Bauer, Das Leben Jesu, 1909. 
34. - Ciekawość Tyberjusza: S. R. Cultes, t. III, str. 16. 
35. - Chapman w Journal oj theological studies, lipiec 
i październik 1907; por. S. R., CuLtes, t. HI, str. 21. 
36. - Kaźń króla: Frazer, Golden Bough, 2, t. III, str. 
191; S. R., Cultes, t. I, str. 330. . 
38. - Zob. Guignebert, Le probleme de Jesus, 1914 (wy- 
kład krytyki radykalnej). 
39. - S. R., Cultes, t. IV, str. 200. 
40. - Strauss, Das Leben J esu (tłom. franc. Littrego, 
1840), zebrał wszystkie ustępy, poczytywane za prorocze. 
O Psalmie 22 i Męce, S. R., Cultes, t. II, str. 437; t. III, str. 
20; t. IV, str. 188. 
42. - E. Hennecke, Handbuch zu den N. T. Apokryphen, 
1904; M. Lepin, Evang. canoniques et Evang. apocryphes, 
190]; A. Robinson, T he Gospel according to Peter and the Re- 
velation oj Peter, 1892 (por. S. R., Cultes, t. III, str. 284); 
tożsamość Ewangelij Piotra i Egipcjan: Volter, w Zeitschrijt 
Jur N. T. WissenschaJt, 1905, str. 368 (przypisanie 4-ej Ewan- 
gelji Ceryntowi); P. C. Sense (Lyons), The Jourth Gospel, 1899. 
43. - Roberts, Apocryphel Gospels and Revelations, 1890 
tłom. angielskie; jest tłom. francuskie Apokryf6w w zbiorze 
Migne'a i tłom. niem. przez Henneckego); M. Nicolas, Etudes 
sur lse Evangiles apocryphes, 1866. 
44. - Griffinhoofe, The unwritten Sayings oj Christ, 
19°3. 
45. - A. Harnack, Die Apostelgeschichte, 2
gie wydanie, 
1911; E. Preusschen, T o samo, 1912; Loisy, Actes des apotres, 
1920; Goguel, Le livre des Actes, 1922; E. Norden, Agnostos 
Theos, 1913. 
46. - Lipsius, Die apokryphen Apostolgeschichten, 3 to- 
my, 1883-189° (kapitalne). - Dzieje Andrzeja i Macieja: 
S. R., Cultes, t. I, str. 395; J. Flamion, 191 I. - O Tekli: Cul- 
tes, t. IV, str. 229; L. Vouaux, Actes de Paul, 1913. 
47. - W. Ramsay, S. Paul, 1895; A. Sabatier, L'apotre 
Paul, 1896; C. Toussaint, L'hellenisme et l'apotre Paul, 1921; 
F. Pra
 La theot. de S. Paul, 19°9-1912; A. Schweitzer. 
Gesch. des PaulusJorschung. 1911; R. Weiss, Der Hebraerbrie/, 
1910; H. Windisch, to samo, 1913; H. Meyer, Pastoralbrie/e, 
1913; A. Deissmann, Licht von Osten, 1908 (styllist6w, zesta- 
wiony z dokumentami pogańskiemi tej samej epoki). - Wpływ 
domniemany misterj6w pogańskich na Pawła: Rev. d'hist. et
>>>
275 
de litt. relig., 1913, str. I; 1914, str. 63; Rev. du Clerge, l-go 
kwietnia 1913; Renan, Etudes, str.58. 
53. - Aug. Sabatier, La doctrine de l'expiation et son 
evolution (w Etudes de theologie, 1901, str. I). - O greckiej 
idei odpowiedzialności (naprzód zbiorowej, potem indywidual- 
nej): Glotz, La solidarite de la famille dam le droit criminel, 
19°4. 
55. - Nowe dane: Rev. du Clerge, 15 października 19 1 3; 
Rev. hist. litt. relig., 1913, str. 487. 
56. - T. Calmes, Epitres catholiques, 19°5; Reuss, La 
Bibie, t. XV. O I-ym liście Piotra: S. R., Rev. archeol., 1908, 
I, str. ISO. 
S8. - BolI, Aus der Offenbarzmg, 1914, unaocznił pier- 
wiastki astrologiczne Apokalipsy. - R. H. Charles, The Apo- 
calypse, 1921; A. Loisy, L' Apocalypse, 1924. 
S9. - Wskazówki co do śmierci Św. Jana: Cheyne, art. 
John, str. 2s09. 
60. - S. R., Cultes, t. III, str. 284, i wydania Robinsona, 
Lodsa, etc. 
61. - Artykuł Barnabas, Clemem, Polykarp, 19natius, 
w Haucku; P. Hamper, Der Barnabasbrief, 1911. O hierarchji 
pierwotnej: J. Reville, Orig. de l'episcopat, 1894; Batiffol, Etu- 
des d'histoire, str. 223. Nowe wątpliwości, powzięte o listach 
Ignacego: Rev. Hist. Litt. Rel., 1922, str. 303. 
\62. - A. Lelong, Le Pasteur d'Hermas, 19 12 . 
63. - F. Kattenbusch, Das apostol. Symbol, 2 tomy, 
1894-19°0; Vacandart, Le symbole de/ apotres (w Etude de 
critique, 1906, str. I i nast.). 
65. - Kriiger, Altchristliche Literatur, 18 95, str. 3 8 , 40; 
. Massebieau, L'emeignement des apotres, 1884. 
66. - H. Waitz, Die Pseudoclementinen, 1904; art. Cle- 
mentinen, w Haucku. 
67. - Art. Simon der,Magier, w Haucku. 
68. - Apologje: Kriiger, Altchristl. Literatur, 1895, str. 60 
i nast.; A. Puech, Les Apologistes g7'ecs, 1912. - Akta mę- 
czenników: Cabrol, art. Actes; Hauck, art. Acta martyrum; 
Dufourcq, Les "Gesta martyrum" romaim, 3 tomy, 19° 0 - 
1907. - Antychryst: Renan, L'Antichrist, 1873; art. Antichrist, 
w Haucku i w Jewish Encycl. (por. Zeitschrift f. N. T. Wiss., 
1901, str. 169). 
69. - H. Preuss, Die V orstellungen vom Antichrist im spii- 
teren Mittelalter, 19 06 . 


JS.
>>>
Rozdział dziewiąty. 
CHRYSTjANIZM OD ŚWIĘTEGO PAWŁA 
DO JUSTYN JANA. 


Pierwsze gminy chrześcijańskie. Nauczanie św. Pawła. Partykularyzm i uni- 
wersalizm. Gnostycy. Organizacja gmin. Dar język6w czyli g1osso1alja. Rola 
synagog żydowskich. Prześladowanie chrześcijan w Rzymie. list Plinjusza do 
Trajana. Motywy prześladowań. Męczennicy. Cnoty chrześcijańskie. Herezje; 
wpływ heretyków na kościół. Ześrodkowanie władzy duchownej. Montanizm. 
Przdladowania Decjusza i Djoklecjana. Konstantyn i edykt tolerancyjny. Prze- 
śladowanie pogan przez chrześcijan. Schizma donatystów. Zycie zakonne chrze- 
ścijan. Zmiany, zaszłe w Kościele. Arjwz i Atanazy; dogmat o Trójcy. Pierw- 
:a.y mord za przestępstwo w poglądach: Pryscylljan. Herezja mon,9fizytÓw. 
Kościół koptyjski. Sw. AugustY.n i nauka o Czyśćcu. Sw. Hieronim. Sw. Grze- 
gorz z Nazjanzy. Sw. Bazyli. Sw. Chryzostom. Sw. Ambroży. Postępy zbytku 
w kościele. Bibljografja. 


. 


I. Sekta żydowska, powołująca się na Jezusa, rozwinęła się 
szczeg6lniej w dw6ch gromadkach, jednej w Galilei, drugiej 
w Judei. Właśnie w J.udei, w Jerozolimie, przebywali apostoło- 
wie. Oczekując chwalebnego powrotu Mesjasza, organizowano 
się w widokach K.r6lestwa niebieskiego. Wydało się wkr6tce 
koniecznem nie obarczać tych samych ludzi podw6jnym cię- . 
żarem kaznodziejstwa i rozdawnictwa jałmużny. Do tego ostat- 
niego zadania ustanowiono djakon6w, pomiędzy kt6rymi judeo- 
chrześcijanina, imieniem Stefana, który został oskarżony o bluź- 
nierstwo przez Zyd6w i ukamienowany; Kości6ł nazywa go 
pierwszym męczennikiem. Ta egzekucja, po kt6rej nastąpiło 
prześladowanie, zaakcentowała przeciwieństwo między chrze- 
ścijanami a Zydami; przyśpieszając rozproszenie tamtych, 
sprzyjało ich propagandzie. Jednym z najczynniejszych misjo- 
narzy w Samarji był Filip, kt6ry nawr6cił, jak m6wią, mar- 
szałka dworu księżniczki etjopskiej, otwierając tym sposobem 
Abisynję dla chrześcijaństwa.
>>>
277 
2. Saul, urodzony w Tarsie, uczony żydowski i uczeń 
faryzeusza Gamaljela, współdziałał z prześladowaniem. Wyru- 
szył do Damaszku, ażeby obudzić gorliwość synagogi tego 
miasta. W drodze miał widzenie i odtąd przyłączył się do no- 
wej sekty. Po ogłoszeniu kazań w Damaszku, Saul usunął się 
na trzy lata do Hauranu. Powrociwszy do Jerozolimy, został 
w niej przyjęty przychylnie przez apostoł6w i udał się do An- 
tjochji z ich delegatem Barnabą. Zydzi to właśnie z An- 
tjochji, nawroceni przez Saula i Barnabę, pierwsi przybrali 
imię chrześcijan. To miasto greckie odegrało w historji pierwot- 
nej chrześcijaństwa rolę ważniejszą od Jerozolimy. 
3. Z Antjochji Saul i Barnaba udali się na Cypr, do oj- 
czyzny Barnaby. Saul był tam słuchany z sympatją przez pro- 
konsula rzymskiego Sergjusza Pawła, i, ażeby zaznaczyć swą 
wdzięczność dla niego, zmienił swe imię na imię Pawła. Po Cy- 
prze odwiedzili Azję Mniejszą; Paweł kazał w Antjochji Pizy- 
dyjskiej i w Listrze. 
4. Czy należało dla wstąpienia do nowej społeczności 
przejść przez synagogę, podledz obrzezaniu, stosować się do 
wszystkich obrzęd6w żydowskich? Te obowiązki były krępu- 
jące dla pogan. Pomimo opozycji Piotra i apostoł6w z Jero- 
zolimy, Paweł je obalił, głosił zbawienie dla wszystkich, Gre- 
k6w i Zyd6w, i uczynił w ten spos6b możliwem szybkie roz- 
postarcie chrystjanizmu pomiędzy poganami. Stąd nazwa "apo- 
stOła poganCC (gentiles), kt6ra pozostała przy Pawle i charakte- 
ryzuje przedziwnie jego powołanie. 
s. Ten rozw6j rodzącego się chrystjanizmu był praco- 
wity. Walka między partykularyzmem żydowskim a uniwer- 
salizmem chrześcijańskim była walką Piotra i Pawła, Jerozo- 
limy i Antjochji. Pierwsza rozmowa; kt6ra się odbyła w Jero- 
zolimie, doprowadziła do kompromisu, pogwałconego prawie 
natychmiast przez obie strony. Paweł prowadził w dalszym 
ciągu swoje apostolstwo uniwersalistyczne w Azji Mniejszej, 
potem w Filippach w Macedonji, w Tessalonice w Atenach) 
w Koryncie, skąd powr6cił przez Efez do Antjochji. Ewange- 
lizacja Efezu była już rozpoczęta przez Zyda aleksandryjskiego
>>>
27 8 
Apollosa; uczyniła wkrótce takie postępy, że kupcy drobnych 
przedmiotów nabożnych, przeznaczonych do kultu Artemidy 
efeskiej, zaniepokoili się o to i wzniecili rozruch, pierwowzór 
wielu innych, od których naprzód chrześcijanie, potem refor- 
matorzy chrystjanizmu mieli ucierpieć. 
6. Paweł powrócił do Jerozolimy w 57. Nowa rozmowa, 
echo uporczywie trwających nieporozumień, odbyła się tam 
w domu Jakóba, uważanego za brata Jezusa. Rozruch żydow- 
ski spowodował interwencję gubernatora rzymskiego, kt6ry 
kazał odstawić Pawła do Cezarei. Paweł, kt6ry był obywatelem 
rzymskim, zażądał, żeby go sądzono w Rzymie; został tam wy- 
słany ku końcowi roku 60. Już dlatego, że napisał był do niej 
z Koryntu, pozostawał w stosunkach z małą społecznością 
chrześcijańską stolicy, założoną przez kupców żydowskich, 
przybyłych z Syrji. Szczegół6w jego procesu w Rzymie bra- 
kuje, a podr6ż do Hiszpanji lub do Wielkiej Brytanji, kt6rą 
mu przypisują, jest nieprawdopodobna. Mniemają, że został 
stracony w Rzymie w 64. 
7. Marek, krewny Barnaby, towarzyszył Pawłowi we 
Włoszech; po aresztowaniu Pawła został, jak m6wią, sekre- 
tarzem Piotra. Łukasz, lekarz grecki z Antjochji, został r6w- 
nież nawrócony przez Pawła i pracował nad rozpowszechnia- 
niem jego doktryny. Co do Piotra, którego podr6że należą do 
dziedziny legendy, to jego pobyt i stracenie w Rzymie pozo- 
stają bardzo wątpliwe; teksty starożytne, na kt6re się powo- 
łu ją, żeby o nich twierdzić, są mało znaczące, a milczenie 
w. 
Pawła jest bardzo trudne do usprawiedliwienia. W każdym 
razie założenie Ko
cioła rzymskiego przez Piotra w asystencji 
Marka i długi "pontyfikat" Piotra, są tylko ba
niami dla nie- 
oświeconych pielgrzymów. 
8. O innych apostołach nic nie wiadomo wyraźnego
 
a wytacza się mn6stwo bajek. J ak6b, kt6ry pozostał głową 
Kościoła jerozolimskiego, Zyd nabożny i wrogi Pawłowi, zgi- 
nął w toku rozruchu. Mateusz podobno udał się do Arabji, 
Andrzej na Krym, Tomasz do Indyj, Filip do Syrji. Jan ucho- 
dził za osiedlonego w Efezie i długo tam żyjącego w otoczeniu
>>>
279 
uczni6w, z których jeden, presbiter Jan, zdaje się być 
utorem 
czwartej Ewangelji, Apokalipsy i list6w, przypisywanych apo- 
stołowi. Historja pobytu i śmierci Dziewicy Marji w Efezie 
jest wymysłem; odkrycie jej rzekomego domu w Efe:zie jest 
złudzeniem pobożności. 
9. Widzieliśmy, jak pewien Zyd aleksandryjski, Apollos, 
obwieścił chrystjanizm w Efezie (str. 277). Z judaizmem 
aleksandryjskim właśnie, nasiąkłym spekulacjami platońskiemi, 
wiążą się liczne pisma Filona, wsp6łczesnego z Jezusem, a także 
czwarta Ewangelja. Zydzi hellenizujący wprowadzili do chry- 
stjanizmu koncepcję Slowa (Logos), pośrednika między Bo- 
giem a człowiekiem, wcielonego w Jezusa. Ale nim pomyśleli 
o Jezusie, wcielili już Słowo w legjon aniołów, istot niemate- 
rjalnych lub Eonów, allegoryj; skombinowali sw6j tradycyjny 
monoteizm z wierzeniami ludowemi, a zatem animistycznemi 
i polidemonistycznemi, Syrji i Babilonji. Dzień, w kt6rym 
w tych kombinacjach chrystjanizm wziął 'miejsce judaizmu, 
ujrzał pojawienie się tego, co zowią gnostycyzmem (od gnosis. 
znajomość rzeczy ukrytych). Chrystjanizm, poza Palestyną, był 
r6wnież, sektą gnostyczną, i właśnie dlatego już w starożytno- 
ki chciano przypisać czwartą Ewangelję gnostykowi Ceryn- 
towi, żyjącemu wsp6łczdnie ze św. Janem w Efezie. Ale chry- 
stjanizm miał wziąć g6rę nad innemi sektami gnostycznemi, 
ponieważ był rozsądniejszy, prostszy i mniej się gubiący po ma- 
nowcach. Zajęty dobroczynnością, czystością moralną, zasad- 
niczo wrogi deprymującym formom ascetyzmu, zyskiwał zwo- 
lennik6w przeważnie pomiędzy ludźmi rozsądnymi i dobrej 
, woli, podczas, gdy gnostycyzm zwracał się do niezr6wnowa- 
żonych i do marzycieli. Zwycięstwo końcowe Kościoła nad 
gnostykami było zwycięstwem mistycyzmu pomiarkowanego 
nad miStycyzmem nieokiełznanym. 


* 


* 


* 


10. Kości6ł z czas6w około roku 80 był organizacją mało 
skomplikowaną. Obok djakon6w były djakonissy, zazwyczaj 
wdowy, kt6re zajmowały się dziełami miłosierdzia i propagan-
>>>
280 
dą pomiędzy kobietami. Zgromadzenia, prezydowane przez jed- 
nego ze starszych (presbiter, stąd francuskie pretre) lub nad- 
zorcę (po grecku episkopos. stąd biskup), odbywały się w do- 
mach prywatnych, naprz6d w sobotę, potem w niedzielę, dzień 
zmartwychwstania Pana. Czytano tam stary Testament, listy 
apostoł6w i przem6wienia, przypisywane jezusowi. Chrzest 
był nadewszystko udzielany dorosłym i pociągał za sobą całko- 
wite zanurzenie. Chorzy i umierający byli nacierani olejem 
świętym w zamierze oddalania złych duch6w, kt6re chrzest 
miał na celu topić. Agapy (uczty miłości) zgromadzały wier- 
nych, kt6rzy obchodzili wesp6ł uroczyście Swiętą Wieczerzę; 
pod dwoistą postacią chleba i wina; nazywano ją "dziełem 
dziękczynienia", na pamiątkę ofiary jezusa; jest to Euchary- 
stja (po grecku eucharistia, "podziękowanie"). ' 
I I. Pierwsze Kościoły liczyły z koniecznośCi pomiędzy 
swymi wiernymi leniwc6w, wykolejonych, wizjoner6w. Wielu 
uważało się za obdarzonych mocami proroczemi i niepokoiło 
zgromadzenia napadami gloisolalji, to znaczy wylewami 
dźwięków nieartykułowanych. Ten to dar "m6wienia języ- 
kiem cc apostołowie otrzymali rzekomo w Zielone Swiątki z ła- 
ski Ducha Swiętego; igrano p6źniej podw6jnem znaczeniem 
słowa "język", żeby m6wić, iż apostołowie otFzymali w udziale 
dar m6wienia narzeczami wszystkich lud6w, do kt6rych mieli 
zanieść Ewangelję! już wcześnie objawy glossolalji zostały po- 
miarkowane; św. Paweł zakazał jej kobietom, jak wszelkiego 
nauczanIa. 
Mimo, że celibat nie był jeszcze narzuconym nikomu, chry- 
stjanizm wymagał czystości obyczaj6w i miał trudność z jej 
osiągnięciem. Z drugiej strony, ilIuminaci głosili ascetyzm, we- 
getarjanizm, skłaniali się więcej lub mniej otwarcie ku misty- 
cyzmowi gnostycznemu; tyleż niebezpieczeństw, do kt6rych 
usunięcia stanowczoŚĆ i rozsądek starszych nie zawsze wystar-' 
ł l . ' 
cza y. 
12. Zburzenie jerozolimy przez Rzymian (70) i ostateczne 
rozproszenie Zyd6w w Cesarstwie, osłabiły pomiędzy chrzdci- l 
janami nadzieję blizkiego powrotu Jezusa w chwale, czego miej- J
>>>
281 
sce zajęła nadzieja jego panowania duchowego. Zydzi rozpro- 
szeni założyli wszędy potrosze domy modlitwy czyli synagogi 
z jatkami, kt6re nie sprzedawały mięsa, pochodzącego z ofiar 
pogańskich, zakazanego chrześcijanom, jak i Zydom; było to 
tyleż nowych centr6w propagandy chrześcijańskiej, kt6ra, mi- 
mo. iż stała się wrogą judaizmowi, mogła zyskiwać swych 
pierwszych zwolennik6w tylko w najbliższym promieniu syna- 
gog, gdzie słowa Mojżesza i. prorok6w znajdowały echo. 
13. Propaganda chrześcijańska niepokoiła interesy tych, co 
żyli z oficjalnego kultu pogańskiego, oraz niezliczonych szar- 
latan6w, co eksploatowali kulty cudzoziemskie; niepokoiła r6w- 
nież rząd rzymski, kt6ry miał słuszne prawo nie ufać towarzy- 
stwom tajnym i widział w chrześcijanach Zyd6w, ruszających 
się więcej od innych. Gdy Neron został posądzony o podpale- 
nie Rzymu. odrzucił to oskarżenie na dum ludzi Wschodu, co 
m6wili bez ustanku o sądzie ostatecznym i o końcu 
wiata przez 
ogień. Policja rzymska zarządziła aresztowania i masowe egze- 
kucje; Zydzi i Chrześcijanie zginęli w męczarniach; to właśnie 
nazywa się Pierwszem Prześladowaniem (65). Nie powstrzy- 
mało propagandy chrześcijańskiej, kt6rej służyli już wśr6d 
wielkich rod6w niewolnicy pochodzenia syryjskiego. Za Domi- 
cjana konsul Flawjusz Klemens i jego żona Domicylla zostali 
skazani za "ateizm"; stali się zapewne chrześcijanami, a ich 

,ateizm" zasadzał się na zaprzeczaniu bog6w rzymskich. 
"Wielu innych, m6wi historyk Dion, było ukaranych za ateizm 
i obyczaje żydo'll/ikie"; i wymienia potem, pomiędzy ofiarami 
Domicjana, Acyljusza Glabrjona, dawnego konsula. Fakt, że 
chrystjanizm dosięgnął wyższych klas Rzymu przed rokiem 
100, jest pierwszorzędnego znaczenia dla jego p6źniejszego 
rozwoJu. 
14. Plinjusz Młodszy, legat w Bitynji w 112, napisał do ce- 
sarza Trajana, ażeby się go spytać, jakiego postępowania ma 
siec trzymać wobec chrześcijan. W tej okoliczności był nade- 
wszystko domaczem zażaleń handlarzy bydła, bo nie kupo- 
wano już zwierząt, przeznaczonych na ofiary. "Nie trzeba 
poszukiwać chrześcijan, odpowiedział Trajan, ale jeśli ich za- 


.
>>>
282 


denuncjują, a zostaną prawem przekonani, trzeba ich ukarać. 
Jeżeli jednakowoż ktokolwiek zaprzeczy, że był chrześcijani- 
nem, i dowiedzie tego, zanosząc błagania do naszych bog6w, 
niechaj otrzyma przebaczenie«. Te kilka wierszy są nieskończe- 
nie cenne; stanowiły regułę rządu rzymskiego aż do wielkiego 
prześladowania, które zaczęło się za Decjusza. Obraz chrześci- 
jan, kt6rych maluje Plinjusz, jest tak wielce dla nich zaszczy- 
tny, że podejrzewano, ale niesłusznie, autentyczno
ć jego listu; 
niestety, jedyny rękopis, podług kt6rego ogłoszono go na po- 
czątku XVI wieku, zniknął niewiadomo jak, i wątpliwości są 
możliwe względem dokładności wydania. 
1 S. Postawa urzędników rzymskich zależała przewszyst- 
kiem od postawy zarządzanych przez nich, kt6rzy denuncjo- 
wali chrześcijan lub nie denuncjowali, podług tego, czy mieli 
w tern interes; powt6re od postawy samych chrześcijan, mniej 
lub więcej nieprzejednanych i wrogich poganizmowi urzędo- 
wemu; nakoniec od snadnie srożącego się zabobonu posp6lstwa. 
które przypisywało wszystkie klęski przyrodzone nieprzyja- 
ciołom swych bog6w. Kłamliwe pogłoski, rozsiewane przeciw 
chrześcijanom z powodu tajemnicy, którą otaczali pewne czyn- 
ności swego kultu, jak eucharystję, w szczeg6lności oskarżenie 
o ofiary z ludzi, zawsze tak nadające się do wzburzenia tłu- 
m6w, były decydującemi motywami niekt6rych prześladowań 
miejscowych. Najlepiej znane zaszło w Lugdunie w 177. Była 
tam mała gmina pochodzenia greckiego, dosyć zamożna, prze- 
ciw kt6rej roznoszono ohydne oszczerstwa. Dziewczęta i starcy 
zostali niegodnie storturowani. "Wy właśnie jesteście ludożer- 
cami!« zawołała jedna z ofiar do sędzi6w. Przeciw tym oskar- 
żeniom, wznawiającym się bez ustanku, powstała literatura, 
naprz6d grecka, potem łacińska, kt6rej zachowali
my kilka 
pr6bek; najbardziej interesująca, ułożona około 200 w Afryce 
przez Tertulljana, Apologetyka. została wkr6tce potem prze- 
tłomaczona na grecki. 
16. Istniała także literatura wroga chrystjanizmowi, ale 
zaginęła prawie w całości. Jednakże można było odtworzyć 
Rozprawę prawdziw4 filozofa Cel susa (około 170), podług 


.
>>>
.183 
długiej odprawy, kt6rą jej dał Orygenes, i cześć traktatu cesa- 
rza Juljana przeciw chrześcijanom, dzięki djatrybie, kt6rą nat- 
chnął św. Cyrylla (t 444). 
Il. Dziesięć prześladowań, które przytaczają historycy 
chrystjanizmu, są fikcją 1, i Dodwell w XVII w. już wymie- 
rzył sprawiedliwość legendom, kt6re przesadzają liczbę mę- 
czennik6w. Nadano to imię martyr. kt6re oznacza świadka po 
grecku, tym, co wyznawali swoją wiarę, nie bacząc na cierpie- 
nia. Wyb6r określenia wydaje się osobliwym, bo świadectwo 
nie pociąga za sobą, w naszych oczach, wymierzenia kary. Nie 
było tak u Grek6w i Rzymian, gdzie świadectwo niewolnika 
miało wartość tylko, jeżeli było otrzymane przez torturę. W ję- 
zyku niewolnik6w świadczyć i cierpieć były więc synonimami, 
i użycie słowa "martyr« każe się tym sposobem domyślać) iż 
dorywcze prześladowanie spadało gł6wnie na ludzi stanu nie- 
wolniczego lub bardzo nizkiego, pomiędzy kt6remi nade- 
wszystko rekrutowali się chrześcijanie. 
18. W ten spos6b tłomaczą się także pewne piękne cechy 
chrystjanizmu przed Konstantynem. Jest to religja drobiazgu 
ludzkiego, kt6ry pracuje, bieduje, wspomaga się nawzajem. 
Pewna chrześcijanka, pochowana w Katakumbach rzymskich, 
mianuje się na swym nagrobku "przyjaciółką ubogich i robot- 
nicą". Jest w tern jakby stwierdzenie godności pracy, kt6re 
o wiele więcej, niż miłosierdzie, było nowością w świecie sta- 
rożytnym. Chrześcijaństwo zwycięskie zapomniało o tern, ale 
żeby sobie przypomnieć p6źniej, w dobie reformy swych zako- 
n6w w VI wieku. 


.. 


.. 


.. 


19. Kości6ł II -go i III -go wieku mniej miał do zniesienia 
od prześladowań, niż od herezyj. M6wiliśmy już o gnostycyz- 
fil mie, kt6ry, prawdę m6wiąc, jest wcześniejszy od chrystjanizmu. 
Doprowadzając do ostateczności tendencje antyżydowskie Pa- 
wła, w przeciwstawieniu do chrześcijan judaizujących, zwa- 


I Prześladowania, aż do Decjusza, były miejscowe, a nadewszystko prze- 
rywane; było ich daleko więcej, niż 10.
>>>
28 4 
nych Ebionitami, pewni doktorowie gnostyczni zerwali 
e Sta- 
rym Testamentem i chcieli sprawić, żeby BcSg Izraela uchodził 
za demona, stworzyciela, ale wroga ludzi. To dążenie wiąże 
się z dualizmem mazdejskim, kt6ry mocno wpłynął na gno- 
stycyzm. Gdyby Kości6ł był wkroczył na tę drogę, jego ruina 
była pewną, bo tracił podporę Starego Testamentu i proroctw, 
kt6re zgadzano się wtedy w nim rozpoznawać. Walczył z ener- 
gją przeciw gnostykom, nie bez czynienia im jednak ustępstw 
i nie bez korzystania z ich działalności literackiej. Nawet 
wielcy doktorowie aleksandryjscy, od 18o do 250, kt6rzy stwo- 
rzyli egzegezę i teologję chrystjanizmu, Klemens i Orygenes, 
brali natchnienie, nie bez niebezpieczeństwa dla prawowierno- 
ści swych doktryn, od gnostyk6w, kt6rzy ich poprzedzili na 
tej drodze. Właśnie Marcjonowi, około 150, Kości6ł winien 
pierwszą ideę kanonu, upoważnionego zbioru pism, zawiera- 
jących Nowy Zakon. Właśnie, ażeby odpowiadać gnostykom, 
zmuszony był do sformułowania swych dogmat6w, swego wy- 
znania wiary (zwanego błędnie symbolem apostolskim), a za- 
pewne także do ogłoszenia ostatecznej edycji czterech Ewange- 
lij, kt6rym przyznał natchnienie. Chrystjanizm dzisiejszy, kt6- 
rego siła propagandy nie wygasła, ustalił się podczas długiej 
pr6by. kt6rą kazały znieść Kościołowi szturmy gnostycyzmu. 
Dzieła gnostyk6w znane nam są nadewszystko z odpraw, kt6- 
rych były przedmiotem. W tych pismach polemicznych "nie. 
nawiść teologiczna" gra wielką rolę, i gnostycy są oskarżani 
o złe czyny, zapewne wysnute z wyobraźni; ale ich doktryny 
były niebezpieczne dla społeczeństwa i dla jednostek, i Ko- 
ści6ł mądrze działał, odrzucając je. 
20. Właśnie r6wnież w toku tej walki Kości6ł stał się rzą- 
dem, i władza duchowna w nim się ześrodkowała. Biskup stał 
się głową swej gminy, a że Rzym był stolicą Cesarstwa, Ko- .... 
ści6ł rzymski dążył naturalnie do tego, by staĆ się imperato- 
rem Kościoł6w. Nie dokonało się to bez oporu. Rozpowszech- 
nione pojęcie o pierwotnem przodownictwie stolicy rzymskiej, 
wladzy papieskiej, założonej przez fw. Piotra i wykonywanej 
przez biskup6w rzymskich, kt6rzy po nim nastąpili, nie jest
>>>
18 5 
potwierdzone przez teksty, z kt6rych wypływa raczej, jak za- 
wsze, widowisko długiej ewolucji. 
21. Pomiędzy sektami II-go wieku, jedną z najbardziej inte- 
resujących, kt6ra nie miała nic gnostycznego, był montanizm. 
jego założyciel, Frygijczyk Montanus, nawr6cony kapłan Cy- 
beli, wziął się do prorokowania w towarzystwie dw6ch kobiet 
i pozyskał wielu zwolennik6w, mimo potępienia, obwieszczo- 
nego przeciw niemu przez biskup6w krajowych (172). Co było 
poważnego w jego doktrynie, do kt6rej się przyłączył T er- 
tulljan ku końcowi swego życia, i kt6ra przetrwała aż do VI 
wieku, to idea, że era objawień boskich nie była zamkniętą, 
że wiara Kościoła dopuszczała uzupełnienia, że kobiety mo- 
gły otrzymać natchnienia i udzielać ich (sprzecznie z nau- 
czaniem św. Pawła, kt6ry nie ufa im i naka
uje milczenie). 
Dyscyplina montanistyczna była surowa, narzucająca dwa 
nowe tygodnie wstrzemięźliwości, zabraniająca powt6rnych 
ślub6w i odpuszczania pewnych grzech6w po chrzcie. Polemika 
przeciw montarnzmowi natchnęła Kości6ł zdrową odrazą do 
ostentacyjnego rygoryzmu, kt6ry stowarzysza się zbyt często 
w praktyce z rozluźnieniem obyczaj6w. "Bądźcie roztropni 
z umiarkowaniem" powiedział był św. Paweł. 
22. Wspierany za Kommoda przez faworytę cesarską Mar- 
cję, protegowany za dynastji syryjskiej przez pobożność cesa- 
rzowych i eklektyzm cesarzy, do tego stopnia, iż Aleksander 
Sewer przeznaczył miejsce w swej kaplicy dla jezusa, chry- 
stjanizm musiał się liczyć wkr6tce potem z brutalnością cesa- 
rzy żołnierskich, kt6rzy mu wyrzucali odrazę do karjery woj- 
skowej i uporczywą odmowę uczestniczenia w kulcie cesarskim. 
Cesarz Decjusz (250) zorganizował prawdziwe prześladowanie, 
kt6re 
ydało licznych męczennik6w i daleko więcej odstępc6w, 
zwanych libellatici, ludzi, kt6rym wydawano świadectwo czyli 
libellus, że dopełnili aktu wierności względem poganizmu. Bi- 
skupi Rzymu, jerozolimy i Antjochji ponieśli śmierć. Oryge- 
nes, wielki dokt6r chrześcijański w Aleksandrji, z trudem wyr- 
wał się katom (249). Cyprjan, biskup Kartaginy, stał się ofiarą 
prześladowania, kt6re się wznowiło za Walerjana (258). Poło- 


.,
>>>
286 


żenie chrześcijan polepszyło się za Galljena, który zwr6cił im 
świątynie; ale to uspokojenie trwało krótko. Dioklecjan poszedł 
zrazu z prawdziwą wściekłością za przykładem Decjusza (303); 
niebawem poznał, że jego wysiłki były bezużyteczne. Zniechę- 
cony abdykował; jego następcy byli słabsi, jeśli nie pobłażli\rsi. 
23. Chrystjanizm stał się taką potęgą w Cesarstwie, że am- 
bitny Konstantyn poszukał w nim podpory; zwyciężywszy 
Maksencjusza u mostu Milwijskiego, po rozpostarciu sztan- 
daru w kształcie krzyża (labarum), obwieścił w 313 edykt tole- 
rancyjny, który nadał w rzeczywistości chrystjanizmowi sta- 
nowisko uprzywilejowane. Konstancjusz kazał usunąć z sali 
Senatu posąg Zwycięstwa i zaczął na Wschodzie nakazywać 
obalanie wizerunków bogów. Po jego śmierci (361) reakcja po- 
gańska nastąpi
a za Juljana, reakcja zresztą bez gwałtów. bo 
Juljan, naj łagodniejszy z ludzi, zadowolił się odsunięciem chrze- 
ścijan od nauczania. Oddawał zresztą sprawiedliwość chry- 
stjanizmowi i wzywał pogan do naśladowania jego instytucyj 
dobroczynnych. Jego śmierć przedwczesna (363) stała się syg- 
nałem runięcia politeizmu; nie pozostało mu prawie zwolenni- 
ków, chyba w arystokracji, w szkołach wyższych i wśród za- 
chowawczej ludności wsi 1. 
24. Teodozjusz zabronił ofiar pogańskich i, pomimo wy- 
mownych protestacji Libanjusza, nakazał zamknąć świątynie 
(391). 2arliwość mnichów dała sobie upust przeciw tym bu- 
dowlom, mianowicie w Egipcie. Honorjusz w 408 zakazał po- 
ganom sprawowania urzędów publicznych; za Teodozjusza II, 
fanatyk Cyryl, z którego Kościół zrobił świętego, rozsrożył się 
przeciw uczonej Hipatji, córce matematyka T eona, która zo- 
stała ukamienowana i roszarpana przez modoch na ulicach 
Aleksandrji (415). Zwycięski chrystjanizm wypowiadał wojnę 
nauce; Justynjan uczynił tylko jeden krok więcej na tej drodze, 
kiedy nakazał zamknąć szkołę ateńską (529). Swiat był doj- 
rzały do Sredniowiecza. 


I Podług Haroacka, pa gani nie są to ..wieśniacy«, lecz ..cywilni«, w prze- 
ciwstawieniu do żołnierzy Chrystusa.
>>>
28] 
25. Koniec prześladowań zrodził w Afryce oryginalny roz- 
łam, mianowicie donatyst6w, jeden z pierwszych, co uderzył 
nie na doktrynę, lecz na dyscyplinę Kościoła: była to schizma. 
zanim stała się herezją. Biskupi, kt6rzy wydali byli Pisma 
Swięte na spalenie, ci, co otrzymali od nich święcenie, czy mo- 
gli być uważani za prawowicie obleczonych w swą władzę? 
Czy nie należało chrzcić ponownie tych, kt6rych byli ochrzcili? 
Innemi słowy, czy skutecznoŚĆ urzędu kapłańskiego zależała 
od charakteru osobistego kapłana? Gdyby Kości6ł odpowiedział 
twierdząco, byłaby to jego ruina. bo każdy biskup byłby mu- 
siał usprawiedliwiać się wobec oskarżeń, mających na wzglfC- 
dzie nietylko jego własne postępowanie, lecz i biskupa, co go 
wyświęcił. i całego szeregu jego przodk6w duchownych. Roz- 
sądek Kokioła, zgodny z jego interesem, uchronił go od tego 
błędu; ale to nie zadowoliło Afrykan, z natury burzliwych 
i często wrogich swym biskupom. Biskup Kartaginy, Donatus, 
stanął na czele ruchu (313), kt6ry pociągnął wkr6tce nietylko 
przeciwnik6w duchowieństwa, ale zrujnowanych dzierżawc6w, 
uciśnionych chłop6w, wł6częg6w, kt6rych nazywano circum- 
celliones. Donatyzm przybrał charakter buntu chłopskiego. 
Cesarze pr6bowali zrazu uspokoić starcie dobremi słowy; po- 
tem uciekli się do środk6w najgwałtowniejszych. Donatus 
umarł na wygnaniu, a jego stronnicy zostali wyrznięci. Agita- 
cja wznowiła się za Juljana i rozpostarła się po upływie trzy- 
dziestu lat na większą część Afryki rzymskiej. Sw. Augustyn 
w 393 wszczął przeciw donatyzmowi długą wojnę na pi6ra. 
kt6ra była przerwana w 4°3 nowem powstaniem circumcellio- 
n6w. Powaga znakomitego biskupa Hippony, wspomagana bar- 
dzo surowemi edyktami cesarskiemi, poradziła sobie w końcu 
ze schizmą (418); jednakże rozłam ukazał się zn6w za Wanda- 
16w, i kilka grup donatyst6w trwało jeszcze w chwili podboju 
muzułmańskiego. 
26. W toku przdladowania za Decjusza wielu chrzdcijan 
egipskich oddaliło się na pustynię; mieszkali tam, jako eremici 
(od eremos, pustynia). Poszli za nimi inni, co zorganizowali 
się w społeczności (cenobici, od koinos bios, wsp6lne życie). Tak.
>>>
288 


wystąpiło po raz pierwszy mnichowstwo chrześcijańskie, kt6re 
miało zresztą precedense u Zydów i pogan: Esseńczycy z cza- 
sów Jezusa i Pitagorejczycy Włoch południowych około 600 
pędzili życie, jak prawdziwi cenobici. Obok klasztorów męs- 
skich. św. Pachomjusz czy Pachon (około 340) założył klasz- 
tory dla kobiet, które nazywano nonnae (non nuptae, nieza- 
mężne). Instytucja zakonna dosięgła Zachodu ku końcowi IV 
wieku. Przybrała tam zresztą, w zgodzie z temperamentem lu-:- 
dów, charakter mniej kontemplacyjny, a bardziej praktyczny. 
Sw. Benedykt z Nursji (480-543) miał zasług
 narzucenia 
cenobitom, wraz z surową karnością. pracy ręcznej i ubóstwa; 
klasztor, założony przez niego na górze Cassino stał się wzo- 
rem klasztorów benedyktyńskich, gdzie, według sławnej for- 
muły, ,.ten, co pracuje, modli się". Cywilizacja winna jest mni- 
chom Zachodu wykarczowanie pewnej części Europy i zacho- 
wanie ,literatury łacińskiej, której teksty kopjowano po klasz- 
torach. Jeżeli nawyknienia do lenistwa i zbytku usiłowały' 
bezustannie wprowadzić się do klasztorów, mimo wielekroć 
powtarzanych wysiłków ku ich reformie, był w tern skutek 
słabości ludzkiej, za który nie można czynić odpowiedzialną 
instytucji. W biegu wieków narobiła złego, ale, szczególniej 
w początkach. daleko więcej dobrego. "... 
. 


* 


". 


* 


ł..---1IfI'I!I'I- 


27. Przykład mnichów, złączony z wpływem doktryn ma- 
rzycielskich, gnostycznych i montanistycznych, przyczynił się 
do wyniesienia starej idei ludowej o w}rższości celibatu. Już 
w roku 305 sobór hiszpański w Elwirze zażądał celibatu księży. 
Ta doktryna zatryumfowała dopiero w XII wieku, i dziś jesz- 
cze w Kościele rzymskim celibat kościelny jest sprawą dy- 
scypliny, nie dogmatu. Inne wpływy wschodnie, ważniejsze je- 
szcze, zmodyfikowały w IV wieku organizację Kościoła. Za 
przykładem Cesarstwa przybrał sobie ścisłą hierachję; bi- 
skupi wielkich miast stali się przełożonymi, przewodnicząc kon- 
cyljom czyli zgromadzeniom duchowieństwa prowincji. Rzym, 
Antjochja i Aleksandrja, pierwszy szczególniej, stały się odtąd,
>>>
28 9 
jakby stolicami chrześcijańskiemi; już w końcu II wieku pe- 
wien biskup rzymski groził zostawić Kościoły Azji Mniejszej 
"nazewnątrz jedności katolickiej" (to znaczy powszechnej), 
ponieważ r6żniły silC z nim w zdaniu có do ustalenia daty 
Wielkiej Nocy. ObrzlCdy zostały skomplikowane przez źle 
ukrywane zapożyczenia z poganizmu; chrzest objął egzorcyzm 
demon6w; cześć mlCczennik6w, źr6dło czci świlCtych, za jlCła 
miejsce czci bohater6w greckich, niekiedy nawet aż do ich imion 
i legend. SwilCto Bożego Narodzenia czyli Narodzenia Jezusa, 
kt6rego data nie jest wskazana przez EwangeljlC, zostało usta- 
lone na 25 grudnia, mniemany dzień narodzenia Mitry, utoż- 
samianego ze słońcem. Nakoniec Kości6ł zapominał coraz wię- 
cej swych początk6w żydowskich i zmienił charakter świą
 
kt6re był obowiązany zachowywać. Pascha stała się świętem 
zmartwychwstania Chrystusa, a jej data została ustalona w ten 
spos6b, żeby się nie zbiegała z Paschą żydowską; Pięćdziesiąt- 
nica, kt6ra u Zyd6w przywodziła wspomnienie obdarzenia Moj- 
żesza Zakonem, przypominała odtąd wylanie Ducha św. na 
apostoł6w. Mimo, że wrogi hellenizmowi więcej jeszcze. niż 
judaizmowi, Kości6ł hellenizował silC siłą rzeczy, ponieważ już 
od swych początk6w ze św. Pawłem ukazał się był jako sekta 
grecka judaizmu. Przeniesienie stolicy Cesarstwa do Konstan- 
tynopola, w środowisko greckie, zbyt skłonne do subtelnooci 
teologicznych, w kt6rem rozbrzmiewały jeszcze dysputy so- 
fist6w, przyczyniło silC bardzo do tej nowej orjentacji. 
28. Odkąd tylko chrystjanizm poczuł się panem Cesarstwa, 
zaczął prześladować nietylko pogan, lecz i chrześcijan 
ys- 
sydent6w. Spory III i IV wieku skierowały silC szczeg6lniej na 
stosunki Jezusa z Bogiem: Czy byli z tej samej substancji? Czy 
Jezus był r6wnym Ojcu? Jakie było miejsce Ducha św. w tym 
układzie? Pewien biskup antjochijski, Paweł z Samosaty, kt6- 
rego protegowała uczona Zenobja, kr6lowa Palmiry, podpo- 
rządkował wyraźnie Jezusa Bogu. został potępiony przez kon- 
cyljum i złożony z urzędu (2]0). Arjusz, kapłan z Aleksandrji 
(280-336), wytrzymał długą walkę przeciw św. Atanazemu, 
biskupowi tego miasta (328), ponieważ obstawał przy istotnej 


Orpbew 


19
>>>
29 0 
wyższości Boga nad jezusem. Ta doktryna, zwana arjańską, 
została potępiona w 325 przez sob6r Nicejski, kt6ry ogłosił 
jezusa "synem Boga. zrodzonym z istoty Ojca, wsp6łistotnym 
z nim, spłodzonym a nie zrodzonym, wiekuistym jak Ojciec, 
a zatem niezmiennym z natury". Mimo tej jasnej jak dzień 
definicji, kt6rej Konstantyn udzielił poparcia swej policji - 
Arjusz został zesłany, a jego księgi rzucone w ogień - arja- 
nizm rozpowszechnił się nietylko w Cesarstwie, lecz i naze- 
wnątrz; prawie wszystkie ludy barbarzyńskie, kt6re sforsowały 
granice w V wieku, stały się arjańskiemi, zapewne dlatego, 
że były ewangelizowane przez arjan w czasie, gdy arjanizm 
miał przewagę w Cesarstwie. Kilku cesarzy rzymskich z IV 
wieku sami sprzyjali arjanizmowi, kt6ry zwalczał św. Am- 
broży, biskup Medjolanu. Kości6ł rzymski wypowiedział się 
wcześnie przeciw arjanizmowi; za Teodozjusza odni6sł zwy- 
cięstwo na soborze w Konstantynopolu (38 I), kt6ry uzupełnił 
dzieło soboru Nicejskiego, czyniąc z Ducha Swiętego trzecią 
osobę Tr6jcy, r6wną Ojcu i Synowi. Tak więc został stworzony 
jak gdyby trzeci B6g przez ewolucję Logosu Platona poprzez 
Filona, czwartą Ewangelję i teologję sofistyczną Aleksandryj- 
czyk6w. 
29. Doktryna o Tr6jcy została ustalona przez symbol, 
zwany błędnie atanaz jańskim, kt6ry jest być może dziełem bi
 
skupa afrykańskiego Wigiljusza (około 490): "Wielbimy Boga 
w Tr6jcy, a Tr6jcę w Jedności, nie mięszając os6b, ani dzieląc 
istoty... jednakowoż oni nie są trzej Wiekuiści, lecz jeden tylko 
Wiekuisty; nie są trzej Wszechmogący, lecz jeden Wszechmo- 
gący. Tak więc Ojciec jest Bogiem, Syn jest Bogiem, Duch 
święty jest Bogiem, a jednakże nie są trzema Bogami, lecz 
jednym Bogiem. Bo wprawdzie każda z tych os6b, wzięta 
z osobna, jest Bogiem i Panem, religja katolicka zabrania m6- 
wić, że jest trzech Bog6w lub trzech Pan6w. Ojciec nie jest 
uczyniony od nikogo; nie jest ani stworzony, ani spłodzony. 
Syń jest od samego Ojca: ani uczyniony, ani stworzony, lecz 
spłodzony. Duch Swięty jest od Ojca i Syna: ani uczyniony, 
ani stworzony, ani spłodzony, ale pochodzący. W tej Tr6jcy
>>>
29 1 
trzy osoby są współwiekuiste i różne pomiędzy sobą". Oto 
opinja, którą trzeba wyznawać, żeby być katolikiem, a nie 
arjaninem. Dzisiaj, jeśli już niema arjan zdeklarowanych, to 
być może właśnie, ponieważ wszyscy chrześcijanie są arjanami 
w głębi duszy. Jest to nadewszystko prawdziwe co do refor- 
mowanych, u których idea Boga pozostała żywą; bo katolicy 
wzywają chętniej Jezusa, Marję i Józefa (J. M. J., "Trójcę 
jezuicką") i wymieniają Ojca Wiekuistego już tylko z przy- 
zwyczajenia. Stara Trójca żyje nadal tylko w stanie formuły 
teologicznej. 
30. W międzyczasie rozpoczęła się serja mordów sądowych 
za zbrodnię opinji. Od 380 do 395 Teodozjusz ogłosił edykty, 
grożące śmiercią herezjarchom; ale było zarezerwowane dla jego 
wsp6łrządcy Maksyma. jak on, Hiszpana, zastosować je po 
raz pierwszy. Ofiarą piidł Pryscylljan, biskup hiszpański, któ- 
rego oskarżano o manicheizm, i którego dwaj biskupi hisz- 
pańscy zadenuncjowali cesarzowi Maksymowi, przebywają- 
cemu wtedy w Trewirze. Pryscylljan, potępiony przez koncy- 
ljum w Bordeaux, został powołany do Trewiru z sześcioma ze 
swych najgłówniejszych stronników; zostali tam osądzeni i stra- 
ceni (385). Św. Marcin z Tours, dzielny człowiek, oburzył się, 
również i św. Ambroży; ale kilka lat potem św. Hieronim, 
rozdrażniony przez Wigilancjusza, który zwalczał cześć reli- 
kwij, oświadczył, że kary doczesne są pożyteczne do ratowania 
winnych od wiekuistego zatracenia. Kościół afrykański i św. 
Augustyn odwołali się do ramienia świeckiego przeciwko do- 
natystom; nakoniec, w 447, papież Leon I nie zadowolnił się 
usprawiedliwieniem zbrodni Maksyma, ale wygłosił twierdze- 
nie, że gdyby pozostawiano życie winnym herezji godnej po- 
tępienia, byłoby już po prawach boskich i ludzkich. Kościół, 
.przyswajając sobie tę potworną doktrynę, kazał przelewać stru- 
mienie krwi przez trzymających władzę świecką, aż do dnia, 
kiedy ta ostatnia, nazbyt późno oświecona, odmówiła służyć 
za narzędzie szałowi nienawiści teologicznych. 
3 1 . Kłótnia arjańska nie wyczerpała trudności, które na- 
stręcza wcielenie Jezusa. Czy Marja była Matk4 Boga? Nie, 


19.
>>>
. 



92 
m6wi Nestorjusz, patrjarcha Konstantynopola, jest tylko Mat- 
kq Chrystusa. W 431, na soborze Efeskim, Cyryl doprowa- 
dził do Złożenia Nestorjusza z urzędu; jego stronnicy założyli 
w Persji kości6ł Nestorjański, kt6ry trwa jeszcze. Inna kwest ja: 
czy istnieją w Jezusie dwie natury (boska i ludzka), cży raczej 
jedna? Drugą opinję, zwaną monofizyck4. utrzymywaną przez 
mnich6w egipskich, wytoczono przed soborem Efeskim 
(449); tym razem cesarz Teodozjusz II posłał tam wojska. 
i przeciwnicy monofizytyzmu zostali potraktowani z niesłycha- 
tym gwałtem. Patrjarcha Konstantynopola umarł od ran. 
Ten Sob6r zachował imię w historji: zbójectwo efeskie. Inny 
sob6r, w 451, wypowiedział się przeciw monofizytyzmowi, 
obstając zarazem, iż człowieczeństwo Jezusa nie było pochło- 
nięte przez jego b6stwo. Walka wznowiła się za Justynjana, 
kt6ry miał upodobanie do teologji. MOl}ofizyta, jak jego godna 
małżonka Teodora, zniewolił do uległości papieża Wigiljusza, 
wezwanego do Konstantynopola, i kazał sobie przyznać rację 
przez cały szereg sobor6w. Po jego śmierci monofizyci znaleźli 
się znowu pod wozem; ich doktryna uwieczniła się jednakże, 
mianowicie w kościele egipskim, zwanym Koptyjskim (przez 
skażenie słowa Aigyptios, egipski), kt6ry zachował w następ- 
stwie tego rozłamu swą niepodległość religijną. 


.. 


.. 


.. 


3 2 . Widzieliśmy już św. Augustyna w walce przeciw do- 
natyzmowi afrykańskiemu i przeciw manicheizmowi, do kt
 
rego zrazu sam się był przyłączył. Nie mniej ważny sp6r po- 
pchnął go do zapas6w z doktryną mnicha brytańskiego Pelagju- 
sza, kt6ry czuł niechęć do grzechu pierworodnego. Jakim sposo- 
bem, wskutek nieposłuszeństwa jedynego Adama, r6d ludzki 
został skazany? Jakim sposobem skutki jego winy ciążą jeszcze 
na niewinnych? Augustyn, już stary, zwalczał te zarzuty 
zdrowego rozsądku, doprowadzając do przesady okrutny pa- 
radoks św. Pawła. Człowiek nie może nic z własnej woli; do- 
tknięty jest bezsilnością; łaska Boga może go tylko zbawić. 
a ci, kt6rych B6g nie wybrał, są zgubieni bez ratunku. Kon-
>>>
293 
kluzją nie jest fatalizm, lecz nakazujący obowiązek wiary, mo- 
dlitw, wzywania wstawiennictwa świętych pośrednik6w. So- 
b6r Efeski potępił Pelagjusza (431), już potępionego w Karta- 
ginie w 412. Jednakowoż jego doktryna złagodzona przetrwała 
w semipelagjanizmie, mianowicie w Gallji, a Rzym skończył na 
przyjęciu w praktyce doktryny pojednawczej, opartej na sub- 
telnych rozr6żnieniach, dotyczących skuteczności łaski, na r6w- 
nej konieczności wiary i uczynk6w w poszukiwaniu osobistern 
zbawienia. 
33. Sw. Augustyn przyjął między przyszłą szczęśliwością 
a potępieniem stan przejściowy wyczekiwania, dobę oczysz- 
czania dusz przez ogień. Jest to doktryna orficka i Wirgi- 
ljuszowa o Czyśćcu; niema ani słowa o tern w Ewangeljach. 
Ale skoro Sąd ostateczny z definitywnem wyznaczeniem do- 
. brym i złym udziału szczęśliwości i kary został odroczony na 
bardzo odległą przyszłość, wypadało wymyślić cokolwiek dla 
sprecyzowania losu dusz nazajutrz po śmierci. Za przykładem 
pogan, kt6rzy kazali je sądzić Minosowi i jego asesorom, przy- 
jęto sąd prowizoryczny, po kt6rym następuje podział umarłych 
na dwie klasy: klasę dobrych, kt6rzy podlegają pr6bie Czyśćca, 
i klasę złych, kt6rzy idą prosto do Piekła. Kości6ł przyjął zwy- 
czaj modlić się za swych zmarłych, wzywać na ich korzyść 
wstawiennictwa świętych; a to dlatego, że umarli potrzebowali 
uczynk6w ludzkich, i że ich los nie był ustalony po wsze czasy. 
Nauka o Czyśćcu, kt6rej logika jest niezaprzeczona, ustaliła siC( 
w VI wieku i została ogłoszona dogmatem Kościoła przez so- 
b6r Flore
cki (1439); chrześcijanom, kt6rzy jej nie przyjmują 
(protestantom i prawowiernym Grekom) brakuje widocznie cie- 
'kawości rzeczy tamtego świata. 
34. Sw. Hieronim, urodzony w Dalmacji. przejrzał z pole- 
cenia papieża Damazego przekłady łacińskie Pisma i użył 
swego wpływu osobistego, kt6ry był wielki, jak jego talent, 
aby pozyskać do życia zakonnego panie z arystokracji rzym- 
skiej. "Zostałaś teściową BogaCC, pisał do jednej z nich, kt6rej 
c6rka właśnie została zakonnicą i, co za tern idzie, poślubiła 
Boga. Osiadłszy w Bethleem ze swemi penitentkami (385),
>>>
294 


uczynił zeń centrum życia mniszego i nie przestał pracować do 
90 lat wieku nad komentarzami do Ksiąg świętych. Jego sto- 
sunki ze św. Augustynem były poprawne, ale nacechowane, na- 
dewszystko przy końcu. pewną goryczą. 
35. Jednym z przeciwnik6w św. Hieronima był pasterz pi- 
renejski, Wigilancjusz, kt6ry w następstwie podr6ży do Włoch 
i do Ziemi Swiętej powr6cił rozżalony na urzędowy chrystja- 
nizm. Protestował nadewszystko przeciw bałwochwalczej czci 
obraz6w. spuściźnie pogaństwa w Kościele, przeciwnej temu 
prawu Mojżeszowemu, kt6re Jezus przyszedł "nie obalać, lecz 
dopełniać". Nadaremnie odpowiadano, że te obrazy tworzyły 
Biblję niepiśmiennych, że były nie przedmiotem, lecz bodźcem 
czci; doświadczenie pokazywało, że większość wiernych mię- 
szała (i mięsza jeszcze) znak z przedmiotem oznaczanym. Wi- 
gilancjusz nie był mniej wrogim kultowi relikwij, kt6ry stał się 
zarazem wstydem dla Kościoła i źr6dłem dochod6w dla ducho- 
wieństwa. Ascetyzm, modlitwy za umarłych, celibat, coraz 
więcej wymagany od księży, wydawały mu się r6wnież prze- 
ciwnemi religji. Zywo zaatakowany przez św. Hieronima, kt6ry 
wzywał przeciw niemu surowości władz cywilnych, Wigilan- 
cjusz umarł w zapomnieniu w 420, ale posiew jego sł6w od- 
ważnych nie zaginął wcale. 
36. Dwaj Grecy, św. Grzegorz z Nazjanzy i św. Bazyli, 
wsławili w IV wieku Kości6ł wschodni. Byli to literaci oby- 
czaj6w łagodnych i uprzejmych, kt6rych wymowa nieco miękka 
ma dzisiaj jeszcze urok. Bazyli, biskup Cezarei, dał godne po- 
dziwu przykłady miłosierdzia, założył szpitale i przytułki. 
Grzegorz był to syn pewnego biskupa Nazjanzy w Kappadocji, 
kt6ry po swem wyświęceniu miał jeszcze troje dzieci. Zostaw- 
szy patrjarchą Konstantynopola, Grzegorz nabrał obrzydzenia 
do intryg, kt6re tam się snuły; udał się kończyć dni żywota 
do swej wioski około Nazjanzy. Kiedy go zachęcano w głębi 
jego schronienia do uczestniczenia w nowym soborze: "Nigdy 
nie widziałem, odrzekł, żeby zgromadzenie synodalne przy- 
niosło coś dobrego lub przyczyniło się do zniknięcia złego". 
37. Sw. Jan Chryzostom ("Złotousty"), był m6wcą poto-
>>>
295 
czystym, ale nadewszystko, jak św. Augustyn, człowiekiem 
czynu. Urodzony w Antjochji (347), uczeń poganina Libanju- 
sza, wygłaszał kazania w ciągu 12 lat w swem mieście rodzin- 
nem. Cesarz Arkadjusz powołał go na patrjarchat bizantyński. 
Tam wdał się w pamiętną walkę przeciw cesarzowej Eudoksji, 
której zbytek i nieobyczajność zganił publicznie. Eudoksja spo- 
wodowała potępienie Chryzostoma przez sobór, ale rozruch lu- 
dowy przywr6cił mu zajmowane stanowisko. Raz jeszcze za- 
atakował cesarzową i porównał ją do Herodjady. Na to nowy 
sobór, nowy rozruch, a w następstwie pożar: Chryzostom zo- 
staje wygnany do Kukuzy w górach Taurus, potem do Pontu, 
gdzie umiera nędznie w Komanie. 
38. Około tego samego czasu biskup medjolański, św. Am- 
broży, przyjaciel św. Augustyna, zwalczał arjanizm w osobie 
cesarzowej Justyny, małżonki Maksyma (386), odmawiał ko- 
munji Teodozjuszowi i zobowiązywał cesarza do uczynienia po- 
kuty za to, że nakazał był rzeź w T essalonice. Miecz duchowny 
przeciwstawiał się mieczowi świeckiemu i zwiastował walkę 
kapłaństwa i Cesarstwa, która miała wypełnić wieki średnie. 
Jakież byłyby dobrodziejstwa Kościoła, gdyby, za przykładem 
św. Ambrożego, używał swej władzy do powściągania przemocy 
panujących, zamiast odwob'wać się do niej bezustanku i znie- 
walać ją do służenia swym interesom! 
39. Wigilancjusz i Chryzostom byli w zgodzie, protestując 
przeciw wtargnięciu zbytku w życie i nawyknienia Kościoła. 
Był to, w samej rzeczy, jeden z nieuniknionych wyników jego 
tryumfu. Wychwalając w teorji pokorę, nabrał upodobania do 
przepychu i otoczył się pompatycznym szychem pogaństwa. 
Już wznosiły się wszędzie wspaniałe bazyliki, które miał za- 
ćmić dziw Swiętej Zofji w Konstantynopolu. Biskupi i więk- 
szość mnichów żyli w zbytkach, wzbogaceni nadaniami Pań- 
stwa i wiernych. W tym samym czasie służba boża traci swą 
prostotę; kościoły, nawet w biały dzień, zalewa powódź blasku 
świec; kadzidło i wodę święconą zapożyczono z kultów pogań- 
skich; szaty kapłańskie stają się wspaniałemi, święta się mnożą. 
Ale te zmiany, z których skorzystała sztuka, nie zadały uszczer-
>>>
2.9 6 
bku sile ekspansji chrystjanizmu; świat barbarzyński, po Ce- 
sarstwie Zachodniem. poszedł do jego szkoły, a Klodoweusz, 
katolik wpośród ludów arjańskich, sprowadził tryumf sprawy 
Kościoła rzymskiego, ujarzmiając je (496-511). 


Oprócz wielkich historyj Kościoła (Neander, Rohrbacher), 
już przestarzałych, i trzech pierwszych tomów Histoire an- 
denne de l'Eglise Duchesne'a (1906-1910), można się radzić 
Encycl. Haucka i Dict. ol christian biography Smitha i Wa- 
ce'a. Wskazuję kilka użytecznych podręczników: F. Naef, Hi- 
stoire de l'Eglise chretienne, 1892. (dobra książka, która mi się 
przydała); X. Funk, Lehrbuch der Kirchengeschichte, 5- te wy- - 
danie, 1907 (tłom. fr.); Kurtz, Abriss der Kirchengeschichte, 
16-te wyd. 1906 (krótkie i jasne). 
Wellhausen (i inni), Die christliche Religion mit Einschluss 
der judischen, 1906; A. Harnack, Lehrbuch der Dogmenge- 
schichte, 4-te wyd., 1910 (tłom. franc.; jest skrót, dokonany 
przez autora, 4-te wyd. 1906); L. Duchesne, Origines du culte 
chretien, 2.-gie wyd. 1898; O. Bardenhever, Gesch. der alt- 
christl. Literatur, I90J; A. Harnack, Die Oberlielerung und 
der Bestand der altchristl. Literatur, 2. tomy, 18 97- 1 9°4; P. 
de Labriolle, Hist. de la litt. chretienne (łacińskiej), 192.0; A. 
Denzinger, Enchiridion symbolorum tt definitionum, 9-te wyd., 
1900 (po łacinie). Patrz także bibljogr. rozdziału poprzedniego. 
2.. - Renan, S. Paul, 1869. Zobacz rozdział poprzedni, 
S 47. 
7. - Domniemana śmierć Piotra w Palestynie: art. Pe- 
trusi w Haucku, str. 2.01, 43. - Guignebert, La primaute 
de Pierre, 1909. 
8. - Harnack, Mission und Ausbreitung des Christen- 
tums, 2.-gie wyd., 2. tomy, 1906 (por. Monceaux, J. des Sav., 
1904, str. 4 0 4). 
9. - Brehier, Philon, 1908; E. de Faye, Introd. a l'etude 
du gnosticisme, 1903. 
10. - E. von Dobschiitz, Die urchristlichen Gemeinden, 
1902.; A. Reville, L'Eucharistie, 1908; M. Goguel, to samo 
(aż do Justyna), Batiffol, L'agape (w Hist. et theologie, str. 
2.2.7); art. Agape. w Cabrolu. 
II. - GlossolaIja i mniemane dary prorocze: art. Spiri- 
tual gilts w Cheyne'ie.
>>>
297 
12. - Harnack, dz. przytoczone pod N. 8. - O syna- 
gogach, żywicielkach chrystjanizmu. S. R., Cultes, t. III, 
. 
str. 449. 
13. - Allard, Hist. des persecutions pendant les trois pre- 
miers siecles, S tom6w, 1894-19°3; Julien l'Apostat, 3 tomy, 
19°0-19°3; Le christianisme et I'Empire de Neron a Theo- 
dose, s-te wyd., 1903; Dix lefons sur le martyre, 1906; B. 
Aube, Hist. des persecutions, 4 tomy, 1875-188S; G. Boissier, 
La fin du paganisme, 2 tomy, 1891, rincendie de Rome et la 
premiere persecution (w Journ des Sav., 1902, str. IS8); E
 Che- 
non, Les rapports de l'Eglise et de l'Etat du I-er au XX siecle, 
2-gie wyd., 1913 (zarys treściwy i dogodny); A. Harnack, Der 
Vorwurj des Atheismus, 1905; Le Blant, Les persecuteurs et les 
martyrs, 1893; Leclercq, Les Martyrs, 1902 i nast.; Ramsay, 
The church in the Roman Empire, 6-te wyd., 1900. 
14. - Art. Trajanus, w Dict. oj christian biography. - 
Zast6j w handlu bydła w Bitynji: S. R., Cultes, t. I, str. 39S 
(podług Ramsaya). 
15-17. - Bouche-Leclercq, rintolerance religieuse et 
politique, 191 I (Rzym i chrześcijanie); art. Accusations, w Dict. 
Cabrola. - Gmina żydowska a męczennicy lugduńscy: S. R." 
Cultes, t. III, str. 449; Celsus i jego Discours veritable: Aube, 
Hist. des Persec., t. II, str. 118; A. Dide, La fin des religions 
(d. pol. p. t. Religje), str. 162. - O zaginionej książce Juljana, 
zob. dzieło Allarda, przytoczone powyżej, 
 13. 
18. - Allard, Les esclaves chrhiens, 1876. 
19. - Art. Gnosticismus, Marcion i Apostolisches Sym- 
bolum, w Haucku; E. Buonaiuto, Lo gnosticismo, 19°7; E. de 
Faye, CLement d'Alexandrie, 1898; Gnostiques et gnosticisme. 
1913; Bousset, art. Gnosis, w R. E. Pauly-Wissowa; J. Denis, 
Philosophie d'Origene, 1884 (por. Journ. des Sav., 1884, str. 
177). . 
20. - Art. Verjassung (urchristliche) w Haucku. 
21. - P. de Labriolle, Le M ontanisme, 19 1 S. 
22. - Upadli i libellatycy: Aube, rEglise et l'Etat, 1885, 
str. 109; Foucart, J. des Sav., kwiecień 1908; art. Decius i Dio- 
cletianus w Dict. ol christian biography. 
23. - Boissier, La fin du paganisme, 2 tomy, 1891. 
24. - Chastel, Hist. de la destruction du paganisme, 1850; 
V. Schultze, Gesch. des Untergangs des Heidentums, 2 tomy, 
1887-1892; art. Cyrillus i Hypatia, w Dict. ol Christian bio- 
graphy. 
2S. - Monceaux, Histoire litteraire de l'Alrique chre-
>>>
29 8 


tienne, 1901 i nast.; H. Leclercq, L'Afrique ehrhienne, 2 tomy 
1904. - O Augustynie: Alfarie, Rev. hist. litt. reI., 1914, str. 
I. - Art. Afrique w C
brolu, i Donatismus, w Haucku. 
26. - A. Harnack, Das Monehtum, 1901. 
27. - Lea, History of saeerdotal eelibaey, 3-cie wyd., t. I. 
1907; H. Delahaye, Origine du culte des martyrs, 1912; Sain- 
tyves, Les saints sueeesseurs des dieux, 1908; E. Lucius, An- 
fange des Heiligen-Kults, 19°5; Th. Reinach, La fete de Pa- 
que, 1906; A. Meyer, Entstehung des Weihnachtsfestes, 191 I. 
28. - A. Dupin, Le dogme de la Trinite, 1907; A. Reville, 
La ehristologie de Paul de Samosate (w Etudes de eritique, 
1896, str. 189); Athanase et Arius (BrukselIa), 1904; art. Aria- 
nismus, Nieaenisehes Konzil, Trinitaet, w Haucku. 
29. Art. Athanasius, w Haucku. 
30. - Art. Priscillianus, w Haucku; Ch. Babut, Priseillien, 
19°9. 
31. - Art. Nestorius, w Haucku; R. Duval, L'Eglise ne- 
storienne (w J. des Sav., 19°4, str. 109); art. Monophysiten, 
w Haucku; Diehl, Justinien, 19°1; art. Koptische Kirche, 
w Haucku (t. XII, str. 801). 
32. - E. Vacandard, S. Bernard, nowe wyd., 1904; art. 
"Pelagius i Semipelagianismus, w Haucku. 
33. - Art. Fegefeuer (czyściec), w Haucku. - Modlitwy 
za umarłych: S. R., Cultes, t. I. str. 313. 
34. - Am. Thierry, S. Jerome, 1867; Cavallera, S. Jerome, 
19 2 3. 
35-36. - Art. Vigilantius, w Diet. of. Christ biogr.; A. 
Reville, Vigilanee, 1902; art. Gregorius i Basilius. tamże; M. 
Guignet, S. Gregoire de Naz., 1911. 
37. - Am. Thierry, S. Jean Chrysostome et l'imperatrice 
Eudoxie, 1872; Puech, S. J. Chrysostome, 18 91. 
}8. - R,. Thamin, S. Ambroise, 1895.
>>>
Rozdział dziesiąty. 


CHR YSTJANIZM OD JUSTYN JANA 
DO KAROLA V. 


Przysługi, wyświadczone przez Kościół społeczeństwu średniowiecznemu. Na- 
wr6cenie lud6w poga6skich. Karol Wielki otwiera erę nawracań gwaltownych. 
Pielgrzymki: Krucjaty. Ustanowienie władzy świeckiej papieży. Fałszywe de- 
kretały. Nadużycia Stolicy Świętej. Klątwa. Symonja. Kł6tnie cesarzy i papieży. 
Grzegorz Vll; cesarz w Kanossie. Papieże a Anglja. Inocenty m. Cesarz Fry- 
deryk II. Wielka schizma zachodnia. Upadek papiestwa w XV wieku. Zakony. 
Franciszkanie i dominikanie. Szpitalnicy i templarjusze. Kult Dziewicy. Nie- 
pokajane Poczęcie. Kult świętych i Złota Legenda. Msza. Eucharystja. Święto 
BoŻego Ciala. Spowiedź i handel odpust6w. Jubileusze. Celibat księży. Ko- 
ściół a herezje. Obrazoburcy czyli ikonoklaści. Katharowie czyli Albigensowie. 
Spustoszenie południa Francji. Waldensowie. Anzelm Kantuaryjski i Abelard; 
scholastyka. Roger Bacon i św. Tomasz z Akwinu. ,.0 naśladowaniu Jezusa 
Chrystusa«. Humanizm.: Reuchlin i Erazm. Wiklet i Jan Hus. Hieronim Sa- 
vonarola. Organizacja Inkwizycji. Zbrodnie Inkwizycji. Tortura i stosy. Prze- 
śladowanie rzekomych czarownic. Kościoły chrzdcijańskie, odłączone od Rzymu: 
Kościół, zwany prawosławnym. Bibljografja. 


I. Społeczeństwo średniowieczne winno wiele Kościołowi 
Zaprzeczać temu, jest to czynić cud z jego trwania. 
2. Naprz6d Ko
ci6ł rozpowszechnił Ewangelję. Nie, 
żeby 
ją praktykował, ani żeby przepisywał jej lekturę. Ale miał jej 
zasady na ustach. Był to posiew ludzkości, hamulec barbarzyń- 
stwa. Brał zresztą natchnienie z Ewangelji w swych dziełach 
dobroczynności, kt6re Juljan już podawał za przykład poga- 
nom. Zapewne, jego dobroczynność nie była zawsze dobrze zro- 
zumiana. Dawała wiele a źle, służyła zachętą żebractwu. Ale 
pomnożyła tak na Wschodzie, jak na Zachodzie, szpitale, domy 
sierot, przytułki. Kiedy pomyślimy, że trzeba było prawa ce- 
sarza Klaudjusza, żeby przeszkodzić panom opuszczać swych 
chorych niewolnik6w, wyrzucać ich na drogi bez środk6w żyw- 
ności, upewniamy się, że Kości6ł, nawet zajęty zbawieniem
>>>
3 00 
dusz, a nie obowiązkiem społecznym, był bardziej ludzkim od 
, . . 
oswleconego pogamzmu. 
3. Kości6ł dał jeszcze lub narzucił Europie formy zewnę- 
trzne chrystjanizmu. Jest to religja względnie prosta, bez zbyt 
wielu świąt, bez zakaz6w pożywienia; nie wymaga wiele od 
swych wiernych; odpowiada ludom pracowitym. Z samej czyn- 
ności zresztą Kości6ł uczynił wog6le obowiązek, nawet dla mni- 
ch6w; chrystjanizm nie jest, lub był tylko wyjątkowo, religją 
pasożytów i pr6żniak6w. 
4. Jeżeli Kości6ł Chrystusa bez ustanku uciekał się do prze- 
mocy i sprawił większy rozlew krwi, niż wszystkie ambicje 
świeckie, głosił przynajmniej twierdzenie o wyższości ducha 
nad siłą brutalną w epoce, w kt6rej siła nie była w służbie 
prawa. Biskupi byli opiekunami, kapryśnymi bezwątpienia, lecz 
słuchanymi, uciśnionych i słabych. Kości6ł dawał lekcje wyro- 
zumiałości kr610m. Począwszy od X wieku. ustanowił rozejmy 
lub pokoje boże dla przerwania wojen prywatnych; nie uczy- 
nił tego ani pierwszy, ani jedyny, ale trzeba mu oddać spra- 
wiedliwość, że nawiązał zn6w tę starą tradycję w momencie, 
kiedy zabijano i rabowano wszędzie. 
5. Nie mając w zamiarze zachowania arcydzieł literatury 
starożytne;, dał ich wiele skopjować w swych klasztorach, jak 
uratował r6żne pomniki sztuki w swych skarbcach kościelnych. 
Jego kult wymagał wspaniałości; artyści pracowali na jego 
chwałę i na radość naszych oczu. 
6. Nakoniec w epoce, kiedy społeczeństwo dzieliło się na 
kasty, kiedy byli szlachcice, wieśniacy i poddani, utrzymał za- 
sadę r6wności ludu wobec Boga. Kości6ł był ucieczką dla zdol- 
nych. Postawił sobie na czele ponad kr6lami syna robotnika, 
syna żebraka. Zeby zostać biskupem, kardynałem lub papie- 
iem
 nie było koniecznem być szlachcicem. Monarchiczny 
u wierzchołka, kościół był demokratycznym u podstawy; ni- 
gdy nie był arystokratycznym. Nikt nie przyznał tego lepiej, 
niż Wolter: "Kości6ł rzymski miał zawsze tę wyższość, że m6gł 
dawać zasłudze to, co gdzieindziej dają urodzeniu; i można 
nawet zauważyć, że pomiędzy papieżami ci, co okazali naj-
>>>
3°1 
wiCicej wyniosłości (Grzegorz VII, Adrjan IV), są tymi, co uro- 
dzili siCi w najpodlejszym stanie. Dzisiaj w Niemczech istnieją 
klasztory, do kt6rych przyjmują tylko szlachtCi. Duch rzymski 
ma wiCicej wielkości, a mniej pr6żności". 


I- 


:. 


'" 


7. Utworzenie mocarstwa arabskiego, zadziwiająco szyb- 
kie, zadało pierwszy cios potCidze Kościoła; po raz pierwszy 
chrystjanizm się cofnął, w Syrji, w Azji Mniejszej, w Afryce 
p6łnocnej, w Hiszpanji (711). W tym ostatnim kraju utwo- 
rzyły siCi wkr6tce centra oporu, kt6re wzięły g6rę w XV wieku. 
Ale władcy chrześcijańscy nie życzyli sobie nigdy pomocy kru- 
cjaty; jest to godne uwagi i dowodzi, że wiedziano, nawet 
w Hiszpanji. jak się prowadziły wojska Krzyżak6w. 
8. Bezsilny przeciw islamizmowi, Kości6ł miał powodzenie 
wszędzie gdzieindziej w swem wielkiem dziele nawracania po- 
gan. Jego najlepszymi misjonarzami byli mnisi z Irlandji. ewan- 
gelizowanej przez św. Patryka (450), i kt6rą nazywano "wy- 
spą świętych"; była to pierwsza milicja Kościoła w Europie za- 
chodniej. Po Frankach, ochrzczonych przez św. Remigjusza 
(49 6 ), Kości6ł schrystjanizował Anglo-Sas6w przez mnicha 
rzymskiego Augustyna (596). potem German6w przez Anglo- 
Sasa Winfryda, zwanego św. Bonifacym, kt6ry skończył za- 
mordowany we Fryzji (689-755). Kilka pełnych blasku na- 
wróceń zawdzięczano księżniczkom, jak Klotylda Klodoweu- 
szowa; Wolter m6gł powiedzieć, że połowa Europy winna 
sw6j chrystjanizm kobietom. Nawr6cenie Włodzimierza (9 88 ) 
było przygotowane nawr6ceniem księżniczki ruskiej Olgi, jego 
babki, kt6ra przybyła do Konstantynopola (957). Już 868 
patrjarcha konstantynopolitański uzyskał założenie kościoła 
w Kijowie. Najemni żołdacy ruscy gwardji cesarskiej, staw- 
szy się chrześcijanami w Konstantynopolu, starali się za po- 
wrotem do swych ognisk o ewangelizację Rusi. 
9. Mnisi bizantyjscy Cyryl i Metody ochrzcili wodza Buł- 
gar6w w 863; pierwszy przetłomaczył Biblję na język słowiań- 
ski, posługując się alfabetem, pochodzącym z greckiego, kt6ry
>>>
3 02 
był utworzył w tym celu. Po Bułgarji Metody ewangelizował 
Czechy, skąd chrystjanizm siCignął Polski i WCigier (około roku 
1000). W IX w. Kości6ł nawr6cił Normand6w i Duńczyk6w 
angielskich, potem Normand6w duńskich i szwedzkich. Wpływ 
chrystjanizmu rozpostarł siCi daleko ku wschodowi: Nestorjanie 
perscy posyłali misjonarzy Ewangelji do Azji środkowej i aż 
do Chin (około 600). W XIII w. Rzym podjął na sw6j rachu- 
nek propagandCi Nestorjan; kości6ł był założony w Pekinit; 
ale wkrótce zburzony, a Mongołowie, zrazu sprzyjający chrze- 
ścijanom, nawrocili siCi w CZCiści na islamizm. Ta reakcja zmio- 
da kościoły nestorjańskie. 
10. Aż do końca VIII w. zwyciCistwa duchowe Kościoła nie 
kosztowały krwi. Era gwałtownych nawracań zaczCiła siCi z Ka- 
rolem Wielkim, kt6ry dał do wyboru Sasom śmierć lub chrzest 
(772.-7 8 2.) i wyrznął ich za jednym zamachem wiCicej niż 4 000 . 
Biskupi, ustanowieni przez niego, mieli dochodzić czyn6w bał- 
wochwalstwa i karać je, jak zbrodnie: byli to przodkowie in- 
kwizytor6w. Po roku 1000 nawracanie siłą staje siCi regułą. 
Wendowie pomorscy są zmuszeni przez książąt polskich do 
chrztu; papież Honorjusz nakazuje krucjatCi przeciw Prusakom, 
kt6rym Rycerze Teutońscy wydają wojnCi tCipicielską ( 12 3 6 - 
128 3). Kawalerowie Mieczowi potraktowali tak samo Inflanty 
i KurlandjCi (1202.-1230). Wypadło jednakże doczekać końca 
XIV w. dla zupełnego nawrocenia Litwin6w. 


Ił 


110 


110 


II. Praktyka pielgrzymek do kraj6w biblijnych jest wcze- 
śniejszą nawet od triumfu chrystjanizmu: w ten spos6b właśnie 
Helena, matka Konstantyna, była w Jerozolimie, gdzie się tak 
urządzono, żeby jej dać odkryć "krzyż prawdziwyC(. Podb6j 
Syrji przez muzułman6w uczynił te pielgrzymki niebezpiecz- 
niejszemi; pielgrzymi powracali, opowiadając ze wzruszeniem 
o smutnym stanie Palestyny i zniewagach. kt6rych doznawali 
chrześcijanie. "W nadzwyczajnych niedolach średniowiecza, 
mówi Michelet, ludzie zachowywali łzy dla niedoli Jerozoli- 
myC(. Papiestwo w zgodzie ze światem feodalnym, dla którego
>>>
3°3 
wojna była racją bytu, zorganizowało wtedy do Ziemi Swię- 
tej te wielkie pielgrzymki zbrojne, kt6re stanowią krucjaty 
(1096-1291). Jeżeli kosztowały życie miljonów, wyczef1'ały 
zasoby Europy chrześcijańskiej, podnieciły fanatyzm, wyegzal- 
towały aż do szału cześć relikwij świętych, 'wywołały naduży- 
cie i handel odpust6w, to miały tę dobrą stronę, że powstrzy- 
mały rosnący przypływ islamizmu, że nawiązały zn6w regu- 
larne stosunki ze Wschodem, i że drogą zetknięcia wprowadziły 
do rycerstwa zachodniego idee nieco liberalniejsze od pojęć 
barbarzyństwa frankońskiego. Nawet klęski krucjat nie były 
bezużyteczne, budząc w tłumach zawiązek sceptycyzmu co do 
skuteczności opieki boskiej i co do nieomylności rad, idących 
z Rzymu. Nakoniec "wolność, przyrodzona ludziom, odrodziła 
się z potrzeby pieniędzy, w kt6rej pozostawali panujący" 1. 
12. Og6łem biorąc, Krzyżacy, "mimo swego świętego przed- 
sięwzięcia, prowadzili się, jak rabusie na otwartej drodze" 2. 
Pierwsza wataha, co wyruszyła w 1095, ta, kt6rą Turcy zni- 
weczyli w Nicei, paliła, mordowała i łupiła wszystko na swej 
drodze. Wojsko, dowodzone przez Gotfryda de Bouillon, 
wyrznęło całą ludność Jerozolimy (1098). Czwartą krucjatę 
odwr6ciła chytrość Wenecjan ku Konstantynopolowi, i zdoby- 
cie tego miasta, ohydnie spustoszonego, gdzie sam kości6ł Swię- 
tej Zofji stał się widownią orgij krwawych i świętokradczych, 
pozostaje ciemną plamą na historji chrystjanizmu zachodniego 
( 120 4). "Po raz to pierwszy miasto Konstantynopol zostało 
wziętc i uległo rzezi za sprawą cudzoziemc6w, a stało się to z rę- 
ki chrzdcijan, kt6rzy uczynili byli ślub zwalczania tylko nie- 
wiernych" I. Historja doznaje pewnej ulgi dopiero z opowieścią 
o nieszczęśliwych krucjatach św. Ludwika do Egiptu i Tunisu, 
gdzie ten kr61, w6dz średniej miary, okazał przynajmniej wzru- 
szające cnoty chrześcijanina. 
13. Wywołującymi. krucjaty byli zawsze papieże. posługi- 


I Wolter. 
a Wolter. 
a Wolter.
>>>
3°4 
wani przez mnich6w. Już Grzegorz VII w 1074 rozmyślał nad 
odzyskaniem zbrojnem Anatolji, wpadłej w ręce Turk6w Sel- 
dżucyd6w. Papież to Urban II ukazuje się na soborze w Cler- 
mont (1094), obok mnicha pikardyjskiego, Piotra Pustelnika. 
obiecując odpusty Kościoła tym, coby poszli zwalczać niewier- 
nych. Drugą krucjatę głoszą Eugenjusz III i Bernard opat 
z Clairvaux; czwartą Inocenty II i Fulkon z Neuilly. Nawet 
!lzalona krucjata dzieci (uu) była zachęcona entuzjazmem Ino- 
centego III-go. Papiestwo znajdowało naturalnie sw6j interes 
w okazywaniu się w ten spos6b, jako najwyższa potęga, co pu- 
szcza w ruch wszystkie siły zbrojne Europy; jak tylko kt6ry 
pan przybrał krzyż, należał już do Kościoła, wobec tego, że 
ślub Krucjaty był nieodwołalny bez zezwolenia papieża (po- 
cząwszy od XIII w., papież zwalnia od niego za gotowiznę). 
Legaci pontyfikalni są przy wojskach 6wczesnych delegatami 
teokracji, kt6ra się konsoliduje i grozi pochłonięciem całej spo- 
łeczności cywilnej. Z drugiej strony Kości6ł zbogacił się z nie- 
doli wszystkich; dla zdobycia sobie koniecznych pieniędzy, pa- 
nowie i wasale byli doprowadzani do sprzedawania swych 
ziem, kt6re Kości6ł kupował za bezcen. W ten spos6b Gotfryd 
de Bouillon, książę Brabantu, sprzedał swą ziemię Bouillon 
kapitule leodyjskiej, a Stenay biskupowi Verdun 1. W XII w. 
papieże przyznali książętom dziesięcinę na dochodach kościo- 
Mw; ale, począwszy od soboru Laterańskiego (1215), upomnieli 
się o wszystkie te pieniądze dla siebie, jako kierownik6w kru- 
cjat, i stworzyli w ten spos6b podatek, krory był pobierany 
w całem chrześcijaństwie na ich korzyść. 
14. Ostatnie miasto chrześcijańskie Syrji, Saint- Jean-d' Acre, 
było zn6w zdobyte przez Muzułman6w w 1291. Rodos opierał 
się aż do początk6w XVI-go wieku. Gorliwość to Węgr6w 
i słowian, niedawno nawr6conych na chrystjanizm, a nie 
siły Europy, zawsze rozdzielone, zatrzymała Turk6w na dro- 
dze do Europy środkowej i Wiednia. Og6łem biorąc, kru- 
cjaty chybiły; ceJ polityczny papiestwa nie został osiągnięty. 


I Wolter.
>>>
os 
Los chrzdcijan i pielgrzym6w w Ziemi Świętej został trochę 
polepszony przez rozmaite traktaty; ale kr6lestwo chrześcijań- 
skie Jerozolimy przeżyło ledwie 88 lat, a Cesarstwo łacińskie 
Konstantynopola nie było mniej przelotnem. Kiedy Paleolo- 
gowie je wywr6cili (1261), musieli się liczyć nietylko z am- 
bicją muzułmańską, lecz i z nienawiścią religijną ludzi Zachodu. 
Utrata cesarstwa greckiego dla chrystjanizmu (1453), klęska 
dla całej cywilizacji europejskiej, była ostateczną porażką, rzec 
by można prawie - logicznem zamknięciem krucjat. 


* 


* 


* 


IS. Ruina Cesarstwa Zachodniego (476) pogrążyła Rzym 
w niedoli. Jego biskup (papież) i proboszczowie parafij (kar- 
dynałowie) uginali się pod przydaczającemi ciężarami, kt6re 
im narzucały ich dostojeństwo i obowiązki dobroczynności. 
Kości6ł rzymski otrzymał na ten cel wielkie nadania w zie- 
miach, nawet nazewnątrz Włoch. W VII w. nieszczęśliwe czasy 
pozbawiły go prawie wszystkich posiadłości. Sąsiadujące z Rzy- 
mem utworzyły dziedzictwo św. Piotra, zwane p6źniej pTO- 
wincj4 Tzymsk4 i księstwem Tzymskiem. Nakoniec, za cenę 
swego przymierza z Pepinem Małym przeciw Lombardom, 
papiestwo otrzymało gwa(ancję swych majętności ziemskich. 
Karol Wielki dodał do nich cokolwiek. Ale błądzi się, przypi- 
sując Pepinowi założenie władzy świeckiej papieży. Byli to 
zrazu jego namiestnicy, jego administratorowie; w IX w. dopie- 
ro ich prawa zwierzchnicze utwierdziły się, czemu sprzyjał upa- 
dek Kr6lestwa frankońskiego, nieporządek, panujący we Wło- 
szech, a nadewszystko fałszywy dokument, na kt6ry papież 
Hadrj'an powołał się był wobec Karola Wielkiego. Jest to rze- 
koma darowizna całych Włoch, uczyniona przez Konstantyna 
papieżowi Sylwestrowi, dokument, na kt6rego bijącem w oczy 
fałszerstwie poznano się dopiero za czas6w Odrodzenia, wtedy, 
kiedy był już wydał wszystkie skutki, kt6rych można było po 
nim oczekiwać. 
16. Decyzje papieży, zwane kanonami, lub dekretaljami, 
zostały zebrane około 630; przypisano ten zbi6r biskupowi 


OrpheUl 


go
>>>
3 06 
Sewilli, Izydorowi. Do tej pierwszej kolekcji, przyłączyła się 
około 8so inna, podana również pod imieniem Izydora, która 
jest szeregiem bezwstydnych fałszerstw, sprzyjających urosz- 
czeniom papiestwa i biskupów w przeciwieństwie do sobor6w, 
synodów i władzy cywilnej. jest to "najzuchwalsze i najogrom- 
niejsze z fałszerstw, jakie kiedykolwiek wprowadzało w błąd 
świat w, ciągu stuleci" ł. Fałszerz, prawdopodobnie biskup, 
zdaje się, iż zamieszkiwał diecezję turoneńską !Tours). Silni 
tym orężem, papieże mogli się już nie obawiać żadnego wsp6ł- 
zawodnictwa w dziedzinie duchowej i poczuli w sobie tern 
większą zachętę do wkraczania w dziedzinę świecką. Fałszywe 
dekretały były cytowane, jako powagi, począwszy od 8p, 
i wiele z nich figuruje jeszcze w utwierdzonych powagą zbio- 
rach prawa kanonicznego. Dowód fałszerstwa przeprowadzony 
został ostatecznie dopiero w 1628 przez pastora francuskiego 
Blondela, którego pracę Rzym umieścił na indeksie. Nigdy 
jeszcze papiestwo nie przyznało, że w ciągu tysiąca lat posłu- 
giwało się fałszywemi dokumentami na swoją korzyść. 
17. Aż do juljusza II dominium terytorjalne papieży, uzur- 
powane przez mnóstwo książąt, nie przynosiło prawie nic. Do- 
chody papieskie stanowiły dary Kościoła powszechnego, dzie- 
sięciny, które przyznawało niekiedy duchowieństwo, dyspensy 
i opłaty. Nieustanna potrzeba pieniędzy była jedną z przyczyn 
najcięższych nadużyć Stolicy Świętej, wymuszeń, sprzedażyod- 
pustów, annat (należności od nowoobranych posiadaczy bene- 
ficjów). jan XXII ustanowił taksę apostolską grzechów; przez 
nieszczęśliwe naśladownictwo prawa karnego germańskiego, 
które dopuszczało odszkodowania pieniężne, oszacował mord, 
rozb6j, gorzej jeszcze, "a ludzie, dość źli, aby popełniać te 
grzechy, byli dość głupi, aby za nie płacić" 2 "Księga tych 
taks była wydrukowana kilkakrotnie, począwszy od XV w. 
i wyniosła na światło dzienne nikczemności śmieszniejsze 
i ohydniejsze zarazem od wszystkiego, co się opowiada o bez- 
czelnern oszukaństwie kapłanów starożytności" l. 


I Wolter. I Wolter. · Wolter.
>>>
:3°7 
18. Pewien król anglo-saski założył. kollegjum kościelne 
w Rzymie; żeby je utrzymywać, narzucił swym poddanym de- 
nar św. Piotra (świętopietrze) (725). Pierwszym dokumentem 
pewnym w tym przedmiocie jest list Leona III. Grzegorz VII 
upoważnił się na podstawie tego zwyczaju do poczytywania 
Anglji za lenniczkę Stolicy Świętej. Po Anglji inne kraje Pół- 
nocy zostały poddane tej opłacie i płaciły mniej lub więcej 
regularnie aż do Reformacji. Francja i Hiszpanja oparły się. 
Składka na świętopietrze, ustanowiona znowu w 186o, ma 
tylko nazwę wspólną z dawną instytucją; przynosiła jeszcze 
Leonowi XIII więcej niż dwa miljony rocznie, przynosząc 
przedtem znacznie więcej Piusowi IX. 
19. Orężem najgroźniejszym ze wszystkich w rękach Ko- 
ścioła była ekskomunika, która pozbawiała ekskomunikowa- 
nego sakramentów i odbierała mu wszelką moc prawną. W wy- 
padku ekskomuniki większej był wywołańcem; nikt nie mógł 
do niego mówić, czynić mu posług, nie plamiąc się, nie stając 
się sam wyklętym. Kiedy panujący był ekskomunikowany, 
wszelka służba religijna. była zawieszona w jego państwach: 
był to strajk boży. Wtedy dumy łatwowierne odchodziły od 
przytomności i wywierały nacisk na swych zwierzchników 
politycznych, żeby ich doprowadzić do opamiętania. Właśnie 
dzięki orężowi ekskomuniki papieże średniowieczni mogli "na- 
dawać" swoim protegowanym, z uszczerbkiem dla prawowi- 
tych władców, Cesarstwo, Portugalję, Węgry, Danję, Aragonję, 
Sycylję, nakoniec Francję, którą Bonifacy VIII po ekskomuni- 
kowaniu Filipa Pięknego "nadał" cesarzowi Albertowi Au- 
strjackiemu bullą: "Dajemy wam z pełności naszej potęgi kró- 
lestwo Francji, które należy prawnie do cesarzy Zachodu". 
Wiadomo, jak Filip Piękny odpowiedział (13 0 3). 
20. Papieże zaprowadzili wszędzie język łaciński w służbie 
bożej i mieli na względzie manifestowanie zwierzchnictwa 
Rzymu, narzucając używanie liturgji rzymskiej. Już od r. 400 
nabożeństwo łacińskie wzięło, jak się zdaje, górę w Rzymie nad 


20-
>>>
3 08 
greckiem, kt6re było najstarożytniejszem; Kyrie eleison l litur- 
gji łacińskiej jest jego pozostałością. 


.. 


.. 


.. 


u. Papiestwo przeszło w IX i X wieku przez okres zawsty- 
dzających nieporządk6w. Rzym Jana X był kloaką, gdzie naj- 
wyżsi kapłani dawali przykład najgorszych wykroczeń. Czyn- 
ności kapłańskie były do sprzedania; to właśnie nazywano sy- 
monj4, podług historji Szymona Czarodzieja w Dziejach apo- 
stolskich (8, 18). Ta rana Kościoła była otwartą aż.do XIII w., 
mimo uczciwych wysiłk6w Grzegorza VII. Cesarz Henryk III 
wkroczył, kazał złożyć uzech papieży, kt6rzy się obrzucali 
klątwami, i wyni6sł na ich miejsce biskupa bamberskiego, Kle 
mensa. Był to pierwszy papież, mianowany przez cesarza; ale 
cesarze musieli wkr6tce pożałować, że się mięszali do spraw pa- 
pieży. Rzym z kolei zechciał im przepisywać prawa, żeby się 
uwolnić od przyjmowania ich własnych. 
22. "Podstawą całej historji średniowiecznej jest zawsze to, 
że papieże uważają się za pan6w zwierzchniczych wszystkich 
państw na mocy tego, że roszczą sobie pretensje do jedynego 
następstwa po Jezusie Chrystusie; a cesarze niemieccy, ze swej 
strony, udawali, że myślą. iż kr6lestwa Europy były tylko roz- 
członkowaniami ich cesarstwa, ponieważ rościli sobie preten- 
sje do następstwa po cezarachce 2. Doktryna powszechnego 
zwierzchnictwa papieży nie była nigdy wygłoszona jako twier- 
dzenie z większym autorytetem, niż przez Hildebranda, zwa- 
nego Grzegorzem VII, kt6rego legenda czyni synem cieśli. Był 
to człowiek niespokojny, przedsiębiorczy, kt6ry umiał mię- 
szać czasem podstęp do zapału swej gorliwości o uroszczenia 
Kościoła lo Nietylko chciał wyemancypować papiestwo z pod 
opieki Cesarstwa i być jedynym panem wyboru i inwestytury 
biskup6w, lecz ośmielił się ekskomunikować cesarza Hen- 
ryka IV, kt6ry się opierał, kt6ry kazał był go złożyć samego 


l Po grecku: »Panie. zmiłuj się!« 
I Wolter. I Wolter.
>>>
3 0 9 
przez sobór Wormacki (1076). "Cały świat rzymski zadrżał, 
mówi kronikarz tego czasu, gdy lud dowiedział się o ekskomu- 
nice swego króla". - "Szukajmy, mówi Wolter, skąd pocho- 
dzi tyle upokorzeń z jednej strony, tyle zuchwalstwa z drugiej; 
ujrzycie jedyne tego źródło w pospólstwie; ono to wprowadza 
w ruch zabobon". Wypadło, żeby cesarz przybył ukorzyć się 
przed papieżem w Kanossie po oczekiwaniu go, jak mówią, ze 
stopami w śniegu (1077). "Grzegorz VII, mniemając się wtedy, 
nie bez podobieństwa do prawdy, panem koron ziemi, napisał, 
w kilku listach, że jego obowiązkiem jest poniżanie kr
 
łów cC l. Kłótnia odnowiła się w najlepsze po tern kulawem po- 
jednaniu. Rzym, oblężony przez cesarza, został wyzwolony 
przez Normanda Roberta Guiscarda; ale papież musiał uciec 
i umarł żałośnie w Salernie (108S). Był spowiednikiem i przy- 
jacielem Matyldy, hrabiny toskańskiej, która po śmierci Grze- 
gorza pozostawiła swe wielkie posiadłości terytorjalne papie- 
stwU. 
23. Porozumenie między Cesarstwem a Stolicą Swiętą 
nie prctdko osiągnięto, i ta walka wytoczyła wiele krwi. Za- 
kończyła się konkordatem (1122). "Prawdziwym gruntem 
sporu było to, że papieże i Rzymianie nie chcieli wcale cesa- 
rzy w Rzymie; a pretekstem, który chciano uczynić świętym, 
było to, że papieże, depozytarjusze praw Kościoła, nie mogli 
znieść, żeby panujący świeccy dawali inwestyturę biskupom 
z pomocą pastorału i pierścienia. Było zupełnie jasne, że biskupi, 
poddani książąt i wzbogaceni przez nich, winni byli hołdu 
z ziem, które trzymali z ich dobrodziejstwa. Cesarze i królowie 
nie pretendowali udzielać Ducha Swiętego, ale chcieli hołdu 
z dóbr doczesnych. które nadali. Forma pastorału i pierścienia 
były dodatkami do kwestji naczelnej. Ale zdarzyło sict to. co 
się zdarza prawie zawsze w dysputach: zaniedbano gruntu 
i bito się o obojętną ceremonjęc I. 
24. Papiestwo okazało się nie mniej napastliwem wzglę- 
dem króla angielskiego Henryka II. Gdy ten kazał zamordo- 


. Wolter. t Wolter.
>>>
310 
wać arcybiskupa kantuaryjskiego, Tomasza Becketa, kt6ry spi- 
skował przeciw niemu, papież ekskomunikował go i zobowią- 
zał do kupienia pokoju za olbrzymie ustępstwa. Boso kr61 
musiał otrzymać dyscyplinę na mogile zamordowanego prałata. 
Do tego samego Henryka II papież Adrjan IV pisał: "Niema 
wątpliwości, i wy o tern wiecie, że Irlandja i wszystkie wy- 
spy, które otrzymały wiarę, należą do Kościoła rzymskiego; 
jeżeli chcecie wkroczyć na tę wyspę, żeby z niej wygnać wy- 
stępki, nakazać w niej przestrzeganie praw i zmusić do płace- 
nia świętopietrza od każdego domu, przyznajemy wam ją 
z przyjemnością". 
25. Na XIII soborze, w Lugdunie, posłowie angielscy m6- 
wili do Inocentego IV: "Wyciągacie przez Włocha więcej niż 
60.000 marek z królestwa angielskiego; przysłaliście nam 
w ostatnich czasach legata, który nadał wszystkie beneficja 
Włochom. Wydziera od wszystkich zakonnik6w nadmierne 
opłaty i ekskomunikuje każdego, kto się skarży na te doku- 
czliwości". Papież nie odpowiedział i przystąpił do ekskomuni- 
kowania Fryderyka II. W 1255 Aleksander IV kazał głosić 
w Anglji krucjatę przeciw Manfredowi Neapolitańskiemu, 
i nuncjusz udał się tam ściągać dziesięciny. "Mateusz Paryski 
podaje, że nuncjusz ściągnął 5°.000 funtów szterling6w w An- 
glji. Patrząc na Anglików dzisiejszych, nie chciałoby się wie- 
rzyć, żeby ich przodkowie mogli być tak bezmyślnymi" 1. 
26. Grzegorz VII znalazł godnego następcę w Inocen- 
tym III. Syn szlachcica z Anagni, "zbudował nakoniec gmach 
pot
gi świeckiej, na kt6ry jego poprzednicy nagromadzili ma- 
terjałów w ciągu 400 lat. Najwyżsi kapłani rzymscy zaczęli 
być kr6lami w samej rzeczy, a religja czyniła ich, stosownie do 
nadarzających się okoliczności, panami kr6lów" 2. Inocenty III 
przedsięwziął naprzód usunąć Włochy z pod wpływu niemiec- 
kiego, poczem poddać całą Europę swojemu. W 1199 eksko- 
munikował Filipa Augusta za to. że porzucił Ingeburgę; w 1210 


J Wolter. t Wolter. 


,
>>>
)11 
ekskomunikował Ottona IV; w Ul) ekskomunikował Jana 
bez Ziemi. Przez chwili( zdawał się niezaprzeczonym panem 
chrześcijaństwa. Inocenty głosił czwartą krucjatę, przez którą 
cesarstwo greckie wpadło w ręce katolików (12°4); rozpętał 
wściekłości krucjaty przeciw Albigensom (1207) i otrzymał od 
soboru Laterańskiego straszliwe prawa przeciw heretykom 
i żydom (1215). Jego następca, Honorjusz III, zapewnił papie- 
stwu współdziałanie groźnej armji mnichów, Dominikanów. 
27- Smierć Inocentego III (1216) zaznacza zwrot w histo- 
rji papiestwa. Odtąd jego potęga doczesna zmierza ku schył- 
krwi za sprawą oporu władz świeckich. Kanclerz Fryderyka II, 
Piotr de Vineis, stwierdzał w swem dziele prawa Państwa; sam 
cesarz odpowiedział na ekskomunikę, oblegając Rzym. Fryde- 
ryk II, który sporządził srogie prawa przeciw herezji, był 
w rzeczywistości wolnomyślicielem. "Mamy dowody, pisze 
Grzegorz IX w 1239, iż powiedział publicznie, że świat został 
wprowadzony w błąd przez trzech oszustów, Mojżesza, Je- 
zusa Chrystusa i Mahometa. Ale kładzie Jezusa Chrystusa po-' 
niżej innych, bo mówi, że oni żyli pełni chwały, a że tamten 
był tylko człowiekiem z najniższego motłochu, który głosił ka-. 
zania do podobnych sobie". 60 lat potem Filip Piękny, stara.iąc 
się' o pośmiertne skazanie Bonifacego VIII, kazał stwierdzić 
przez 14 świadków, że papież wyraził się w następujący spo- 
sób: "Ileż dobrego zrobiła nam ta bajka o Chrystusie!" Potwarz 
czy nie, było to już wiele na drodze emancypacji umysłowej, że 
podobne bluźnierstwa mogły być przypisane przez papieża ce- 
sarzowi i przez króla papieżowi. 
28. Po ruinie Hohenstaufów, Habsburgowie okazali się mało 
usposobionymi do podlegania opiece papieży. Anglja była zrazu 
potulniejsza. Jan bez Ziemi, dotknięty interdyktem, musiał się 
poddać, kiedy Inocenty III oddał jego królestwo Filipowi Au- 
gustowi. Ale we Francji św. Ludwik był rzeczywistym założy- 
cielem tej doktryny niepodległości królewskiej i narodowej, 
suggerowanej przez legistów Południa, która wzięła odtąd 
nazwę gallikanizmu (jednakże Pragmatyka, którą mu przypi-
>>>
3 12 
sywano, jest fałszerstwem) 1. Filip Piękny. wszcząwszy kł6tnię 
z Bonifacym VIII, kt6ry ogłaszał, że wszelkie stworzenie winno 
posłuszeństwo biskupowi rzymskiemu, zadrwił z ekskomuniki. 
jak i z interdyktu, i doprowadził do znieważenia i aresztowa- 
nia papieża w jego pałacu w Anagni (1303). 
29. Wielka schizma zachodnia wzięła początek w 1378 r., 
w następstwie sporu dw6ch wsp6łzawodnik6w do papiestwa. 
Urban VI osiadł w Rzymie, a Klemens VII w Avignonie, gdzie 
papież francuski Klemens V, uczestnik mordu sądowego na 
Templarjuszach, rezydował już od 1305, pod wyniosłą protek- 
cją Filipa Pięknego. W ciągu 60 lat było w Kokiele dw6ch 
papieży, a czasami trzech. Dla położenia kresu temu zgorsze- 
niu, kardynałowie zwołali dwa sobory, w Pizie i Konstancji. 
Pierwszy (1409) obrał jednego papieża przeciw owym dw6m 
papieżom, lecz nie dopiął celu. Sob6r w Konstancji (1414) za- 
kończył się złożeniem dw6ch papieży i obiorem Marcina V 
(1417). "Sob6r o
wiadczył, że jest ponad papieżem; ta prawda 
była nader jasna, skoro przed soborem toczył się jego proces; 
ale sob6r przechodzi, papiestwo zostaje, i autorytet przy niem 
trwa CC I. Jedność była jednakowoż przywr6cona dopiero w roku 
1429 przez zrzeczenie się Klemensa VIII. Nakoniec sob6r Ba- 
zylejski (1431), kt6ry obrał antypapieża przeciw Eugenju- 
szowi IV (1440) i został rozwiązany przez niego, usiłował 
daremnie osiągnąć głębokie reformy w Kościele; papiestwo, 
protegowane tym razem przez Cesarstwo, utrzymało swe 
uroszczenia i, umocnione przez zakończenie schizmy, przystało 
tylko na niewystarczające reformy. 
30. Przy końcu XV w. papiestwo upadło bardzo nizko 
z Aleksandrem VI Borgią, człowiekiem pełnym smaku, przyja- 
cielem sztuki, lecz kt6rego rozpusta zgorszyła nawet jego 
czasy. Juljusz II, kt6ry po nim nastąpił, był to starzec ener- 


I Fałszerstwo, dokonane przez pewnego radcę prawnego z XV wieku. po- 
dane, jako dokument królewski z roku 1268. 
Pragmatyka jest to słowo, wziętc Z greckiego. synonim TOzporzqJzmu, 
porzqJkMj4Ctgo spraw,} (religijne). 
I Wolter.
>>>
3 1 3 
giczny, okładający kijem swoje otoczenie, bardzielj zajęty poli- 
tyką i wojną, niż Kościołem. Nakoniec wielki papież Rene- 
sansu, Leon X, dobry towarzysz, otoczony artystami i litera- 
tami, oddał się słodyczy żywota. "Kłótnie mnichów!" zawo- 
łał, kiedy mu oznajmiono pierwsze sukcesy Lutra. Rzym był 
wtedy tak pogańskim, tak zakochanym w starożytności i pięk- 
ności plastycznej, że bez brutalnego zaskoczenia przez Refor- 
mację, byłby może poprowadził sam świat kulturalny ku sta- 
nowi, w jakim go ujrzano w XVIII wieku. Kardynał Bembo, 
poufały przyjaciel Leona X, odmawiał czytania Listów św. 
Pawła, z obawy, jak mówił, zepsucia swej łaciny cycerońskiej. 
Przebudzenie Kościoła było straszliwe, i można było osądzić, 
w drugiej połowie XVI wieku, olbrzymią siłę, którą jeszcze 
krył w sobie, mimo pozorów starczości i zepsucia. 


* 


* 


=I- 


31. Ze swemi przywilejami i swą względną niepodległością, 
życie klasztorne pociągało najlepszych chrześcijan. Zakon Kluń- 
jacki założony został we Francji w X w., zakon Kameduł6w 
we Włoszech w XI w. Te zakony posiadły wkrótce wielkie 
dobra, nadawane lub zapisywane przez wiernych; następstwem' 
tego wzbogacenia było zepsucie mnichów. By reagować na to, 
stworzono zakony z regułami bardzo ścisłemi, mianowicie Kar- 
tuzów w XI wieku, założony przez świętego Brunona, Ubogich 
Chrystusowych w końcu tego samego wieku, Cystersów 
(z Clteaux), do którego należał i który wsławił św. Bernard 
(1°91-1153). Inne zakony, mianowicie Premonstratensów 
(z Premontre) z roku 1120 i Karmelitów (1105) w dalszym 
ciągu pochłaniały drogą odwróconej selekcji wybór ludnosci, 
który skazywały na niepłodność. Istnieją pomiędzy niemi takie, 
co wyświadczyły pełne blasku przysługi, jak zakon Trynita- 
rzy. założony przez doktora Uniwersytetu paryskiego, Jana 
de Matha, i wsparty zachętą przez Inocentego III: miał za 
przedmiot wykup niewolników chrześcijańskich, wpadłych 
w ręce Turków. Ale literatura średniowieczna dostatecznie oka- 
zuje niepopularność mnichów i mniszek, obelżywe podejrze-
>>>
3.14 
nia,. kt6rych obyczajność klasztor6w była przedmiotem. Swia- 
dectwa literatury świeckiej są potwierdzone przez pisarzy kO- 
ścielnych, kt6rzy nie ustają w żądaniu reformy klasztor6w' 
i wymownie podają jej racje. , 
32. Reputacja wszystkich zakon6w była zatarta rozgło- 
sem mnich6w żebrzących, Franciszkan6w (Cordeliers) i Do- 
minikan6w. "Zakony żebrzące stanowią uderzającą inowację 
w starej koncepcji klasztornej. Mnichostwo był to w swej isto- 
cie samolubny wysiłek osobnika dla zapewnienia sobie własnego 
zbawienia przez wzgardzenie wszystkich obowiązk6w i wszyst- 
kich odpowiedzialności życia. Jest prawdą, iż w pewnej epoce 
mnisi dobrze się zasłużyli światu, wychodząc ze swych schro- 
nisk i niosąc w krainy jeszcze barbarzyńskie cywilizację i chry- 
stjanizm. Takimi byli św. Kolumban, św. Gallus, św. Willi- 
brord i ich towarzysze. Ale ta epoka była już daleko, i życie 
mnisze spadło było od wiek6w w stan daleko gorszy jeszcze od 
swego egoizmu pierwotnego. Żebracy ukazali się w chrystja- 
nizmie, jak objawienie. Istnieli więc ludzie gotowi opuścić 
wszystko, co stanowiło słodycz życia, dla naśladowania Apo- 
stoł6w, dla czynienia darmo tego, czego Kości6ł nie czynił za 
cenę tysiąca przywilej6w i niezmiernych bogactw. Błądząc pie- 
szo po przez Europę, pod palącemi promieniami słońca lub 
lodowatemi wiatrami, 'odpychając jałmużny w monecie, ale 
przyjmując z wdzięcznością najgrubsze pożywienie, nie myśląc 
o jutrze, ale nieustannie zatroskani wyrywaniem dusz Szata- 
nowi, takie jest oblicze, pod kt6rem pierwsi dominikanie i fran"': 
ciszkanie ukazali się oczom ludzi, przywykłych widzieć w mni-' 
chu tylko stworzenie światowe, chciwe i zmysłowe" 1. 
33. Zakon franciszkański, stworzony przez Franciszka 
z Assyżu (.1.182-.1226) nie bez pewnego oporu papiestwa, za- 
wdzięczał zrazu sw6j urok cnotom założyciela. Ten słodki mi- 
styk, wychowany wpośr6d katar6w, kt6rzy roili się w Um- 
brji, zakazał swoim uczniom nietylko własności osobistej, lecz 
i własności zbiorowej; umarł w porę i został kanonizowany 


I Lea, Hisl. Je /'InqHisition, t. I, str. JOl i nast.
>>>
3 1 5 
czemprędzej w dwa lata potem. Wkr6tce Inkwizycja zabrała 
się do braci, zwanych franciszkanami duchowymi lub /raticelli,' 
kt6rzy się powoływali zbyt wiernie na doktrynę swego mistrza, 
krwawy wyrzut dla chciwości Kościoła rzymskiego; Inkwizy- 
cja spaliła ich pewną liczbę w XV 'Yf. (1426-1449). 
34. Kr6tkie istnienie św. Franciszka pozostawiło na duchu 
średniowiecza głębokie piętno; rzec można, iż chrystjanizm 
zawdzięczał mu nowe życie, ponieważ wierni znaleźli pośr6d 
siebie, a nie we mgłach historji, człowieka, kt6rego mogli po- 
dziwiać, a nawet uwielbiać. "Nigdy, m6wi Wolter, obłąkania 
umysłu nie były posunięte dalej, niż w Księdze podobieństw 
św. Franciszka z Chrystusem, napisanej za jego czas6w, po- 
większonej odtąd. Patrzy się w tej książce na Chrystusa, jak 
na poprzednika Franciszka. Tam to znajdujemy historję ko- 
biety ze śniegu, kt6rą Franciszek uczynił swemi rękoma; histo- 
rję wściekłego wilka, kt6rego uzdrowił cudownie i skłonił do 
obietnicy niezjadania nadal baran6w; historję lekarza, kt6rego 
uśmiercił swemi modlitwami, żeby mieć przyjemność wskrze- 
szenia go nowemi modlitwami. Przypisywano Franciszkowi 
zadziwiające mn6stwo cud6w. Był to w rzeczy samej cud wielki, 
kt6ry zdziałał ten założyciel tak wielkiego zakonu, że go po- 
mnożył do tego stopnia, iż za jego życia, ne. kapitule gene- 
ralnej, kt6ra toczyła obrady w pobliżu Assyżu, znalazło się 
pięć tysięcy jego mnich6w". Nasza doba rozumie św. Fra
ci- 
szka lepiej, niż go rozumiał Wolter; widzi w nim mniej robią- 
cego cuda, niż 
rzyjaciela maluczkich, mistycznego małżonka: 
Pani Ub6stwa, serce bijące w jednym rytmie z naturą; ale za- 
pomina, że źr6dło tego nowego chrystjanizmu winno być szu- 
kanem w atmosferze kataryzmu, a nie w katolicyzmie. 
35. Sw. Franciszek miał pomysł skupienia laik6w przy swym 
zakonie; ten zakon trzeci stał się potężną instytucją, z kt6rej 
wzięli natchnienie w XVI w. Jezuici. Sw. Klara z Assyżu, 
przyjaci6łka św. Franciszka, założyła zakon kobiet, zwanych 
klaryskami (1224), kt6rego reguła została ustalona przez sa- 
mego świętego. W ten spos6b armja franciszkańska rekruto-
>>>
3 16 


wała się w całem społeczeństwie chrześcijańskiem wśr6d męż- 
czyzn i kobie
 zakonnik6w i świeckich. 
36. Dominikanie, praktyczniejsi od franciszkan6w, mimo, 
że r6wnież ślubujący ub6stwo, byli ustanowieni w 1216 r. przez 
Hiszpana Dominika de Guzman (1170-1221). Nazwano ich 
przez kalem bur "psami Pana", Domini canes. Utworzyli, 
w rzeczy samej, wojsko kaznodziei i inkwizytor6w, zwanych 
r6wnież braćmi każącymi, a we Francji jakobinami, z przy- 
pisanymi do zakonu laikami, i zaprzęgli nieubłagany fana- 
tyzm, posłuszeństwo bez granic w służbie interes6w papiestwa. 
Franciszkanie i dominikanie nie omieszkali sobie zazdrościć, 
a ich kł6tnie wprowadziły nowy pierwiastek nieładu w owe 
czasy niespokojne. 
37. Duch mistyczny Toskany wydał inny kwiat w XIV w. 
z Katarzyną Sjeneńską (1347-80), kt6ra należała do trzeciego 
zakonu św. Dominika. Biczowała się trzy razy na dzień, raz 
za swoje grzechy, drugi raz za grzechy żywych, a trzeci raz 
za grzechy umarłych. Zaręczona w ekstazie z Jezusem, wie- 
rzyła, iż otrzymała odeń pierścień ślubny; mniemała r6wnież 
pić mleko z piersi Marji. Jej rola polityczna była znacząca, 
i w swem miłosierdziu dla chorych. w swem pragnieniu spro- 
wadzenia kr6lestwa pokoju między ludźmi, okazała więcej roz- 
sądku, niż można go oczekiwać od mistyk6w. Wyprawiona do 
papieża Grzegorza XI Limuzyńczyka, żeby go skłonić do opu- 
szczenia A vi gonu i powr6cenia do Rzymu, odniosła powo- 
dzenie z pomocą wizjonerki szwedzkiej, św. :8rygitty, kt6rej 
anioł podyktował kilka list6w dla papieża (1376). Rajmund 
z Kapui, spowiednik Katarzyny, widział przeważną część jej 
cud6w. "Byłem świadkiem, m6wi, jak została przekształcona 
w mężczyznę z małą br6dką, a ta postać. w ktorą została nagle 
przemieniona, była postacią samego Jezusa Chrystusa ee. Oto 
świadek godny wiary. Ale pod dzieciństwem tej legendy, jak 
i legendy o św. Franciszku stygmatyzowanym (to znaczy no- 
szącym na rękach rany gwoździ krzyżowych), rozpoznajemy 
powszechne wyobrażenie o nadnaturalnem upodobnieniu wier- 
nych do ich boga, należące do najstarożytniejszego pokładu
>>>
}ll 
religijnego ludzkości. Katarzyna, kanonizowana w 1461, zo- 
stała jedną z najpopularniejszych świętych za Renesansu wło- 
skiego, który wysławił jej zachwycenia i cuda setką arcydzid. 
38. XI i XII wiek ujrzały powstanie zakonów zarazem re- 
ligijnych i wojskowych. Zrazu poświęcone służbie rannych, od- 
dały się. począwszy od II18, wojnie z niewiernymi. Tacy byli 
szpitalnicy (lub kawalerowie św. Jana Jerozolimskiego), tem- 
plarjusze, rycerze teutońscy, kawalerowie Mieczowi, kawale- 
rowie św. Jak6ba z Calatravy i z Alcantary w Hiszpanji. Ich 
celem wspólnym było zwalczanie, a dodatkowo nawracanie nie- 
wiernych i heretyk6w; byli, rzec można, w wiecznym stanie 
krucjaty. a ich działalność dobrze reprezentuje du(.ha prozeli- 
tyzmu przez gwałt, kt6ry zastąpił, począwszy od roku 1000, 
prozelityzm przez przekonywanie. Templarjusze i szpitalnicy 
Dyli zresztą bezustanku w walce; "w jednej z bitew tych mni- 
ch6w wojskowych nie pozostał ani jeden templarjusz przy ży- 
ciu" 1. 
Templarjusze nie trudnili się tylko wojną, lecz i bankier- 
stwem; stali się bogatymi, chociaż mniej niż szpitalnicy. Ich 
dobra skusiły eanujących i papieży. Oskarżono ich o tajne 
obrzędy, o bałwochwalstwo, o praktyki haniebne. Filip Piękny, 
wspomagany przez papieża Klemensa V, kt6ry opierał się 
zrazu, kazał pojmać w 13°7 wszystkich templarjuszy Francji. 
Kazał ich badać przez swych agent6w, kt6rzy użyli tortury 
do wydarcia zeznań, i wydał ich następnie Inkwizycji, kt6rą 
się posłużył, jak potulnem narzędziem. T emplarjusze wyznali 
tysiąc ohyd; ale poza Francją, tam, gdzie tortura nie była za- 
stosowana, protestowali, zapewniając o swej niewinności, 
a w samej Francji zauważono, co następuje: dwaj templarjusze 
z odmiennych komandoryj, torturowani i badani przez tego sa- 
mego sędziego, przyznawali się do tych samych zbrodni, pod- 
czas gdy dwaj templarjusze z tej samej komandorji, torturo- 
wani przez. odmiennych sędzi6w, przyznawali się do zbrodni 
odmiennych. Oszukaństwo jest więc oczywiste; wyznania były 


I Wolter.
>>>
3 18 
wydarte i podyktowane. Niema cienia dowodu, żeby templarju- 
sze zapożyczyli obrzędy bałwochwalcze lub praktyki nieoby- 
czajne u ludów Wschodu, z którymi byli w zetknięciu. Zre- 
sztą w ostatniej chwili ci, co mogli to uczynić. odwołali swe 
zeznania; w następstwie czego ogłoszeni byli, jako re/apsi, 
i spaleni żywcem (1310). Wielki mistrz, Jak6b de Molay, 
który przyznał był się do winy pod groźbą tortury, odwołał 
swe zeznanie w cztery lata potem i zginął na stosie (1314). 
Prześladowanie rozpostarło się na inne kraje Europy: nawet 
w Anglji, na wyraźne żądanie papieża, użyto tortury, kt6ra 
zawsze budziła odrazę w wolnym duchu tego kraju. Po znie- 
sieniu zakonu (1312) panujący skonfiskowali jego dobra i dali 
ich część innym zakonom; papiestwo upomniało się i dostało 
bogate łupy. Ta sprawa jest jedną z najohydniejszych w smut- 
nym okresie historji, kt6ry podziwiają jeszcze ignoranci i fa- 
natycy. Ale jeżeli odpowiedzialność papieża jest w niej wielką, 
odpowiedzialność Filipa Pięknego jest cięższą jeszcze; papież 
"słaby i zadomowiony" był wspólnikiem, a nie podżegaczem 
króla. Filip Piękny nie postępował z mniejszem okrucieństwem 
i cynizmem dla uwolnienia się od Zyd6w i trędowatych. 
. 


.. 


.. 


.. 


39. Dogmat wcielenia Jezusa Chrystusa był kamieniem 
obrazy dla umysłów. Mniemano wydobyć się z kłopotu, już 
od IV w., przez teorję usynowienia. Bóg usynowił Jezusa 
w chwili chrztu w Jordanie. Ta teorja, zbliżona do arjanizmu, 
była popierana szczeg6lniej w Hiszpanji za czas6w Karola 
Wielkiego, potępiona przez sob6r Ratysboński (792) i odpie- 
rana przez Alkuina (799). Znajdujemy jednakże jej ślady w na- 
uczaniu Abelarda. 
40. Czyniono pr6żne usiłowania, żeby przypisać chrystja- 
nizmowi IV wieku cześć Dziewicy Marji. Dopiero od V do VI 
wieku na Wschodzie zarysowuje się marjo/atrja; nauczają, że 
Marja została uniesiona do nieba przez anioł6w, a cesarz Mau- 
rycy ustanawia na jej cześć święto Wniebowzięcia 582), 
kt6re zostało p6źniej przyjęte na Zachodzie (około 750). Od
>>>
.3 1 9 
XII wieku, nadewszystko we Francji, Marja jest czczona, jako 
matka Boga, prawie jak bogini. W tej właśnie epoce dokumenty, 
sfabrykowane w XV wieku, umieszczają osobliwy cud: dom 
(casa) Dziewicy w Nazarecie, miał być przeniesiony przez anio- 
łów do Dalmacji (1.291), a stamtąd do Loretu, gdzie stał siCi 
ośrodkiem owocnych pielgrzymek, które ściągają dzisiaj jesz- 
cze wiCicej, niż sto tysiCiCY wiernych. Zeby niczego nie brako- 
wało do tych obrzCidów pogańskich, wielu pielgrzymów każe 
sobie tatuować ramię niebieską figurą Dziewicy Loretańskiej. 
Wiele innych świątnic, które istnieją jeszcze, winne były zało- 
żenie i pomyślność marjolatrji. Dwa główne pierwiastki przy- 
czyniły się do wytworzenia tego kultu: poważanie, w którem 
miano celibat, i potrzeba ideału żeńskiego w panteonie chrze- 
ścijańskim. Niezaspokojona miłość zakonników znalazła w nim 
swoją karm, r6wnie jak romansowa galanterja rycerzy. Marja 
stała się pośredniczką par excellence między cierpiącą ludzko- 
ścią a Chrystusem w chwale, który jej ustCiPował coraz więcej 
. swoją rolę pośrednika, żeby z kolei przyjmować jej wstawien- 
nIctwo. 
-p. Ale czy Marja była skalana przy swem urodzeniu grze- 
chem pierworodnym? Jeśli tak, jakim sposobem nie przekazała 
go Jezusowi? Wykręcono się z tego w XII wieku hipotezą nie- 
pokalanego poczęcia Marji, które oznacza nie to, co o tern my- 
śli szeroka publiczność, ale, że w chwili, gdy dusza Marji się 
wcieliła, osobliwsza łaska zabezpieczyła ją od zarażenia grze- 
chem. Ta doktryna była popierana przez Dunsa Szkota prze- 
ciw św. Tomaszowi, przez franciszkanów przeciw dominika- 
nom, przez jezuitów przeciw jansenistom; stała się artykułem 
wiary w Kościele. rzymskim w 1854. Kości6ł grecki, chociaż 
czczący Marję, nie przyjął go; co się tyczy Kościoł6w refor- 
mowanych, to, opr6cz rytualizmu angielskiego, mają do kultu 
maryjnego odrazę. . 
42. Zeby zwalczać nową opinję, dominikanie berneńscy 
w początkach XVI wieku wybrali słabego umysłem młodzieńca, 
ucznia krawieckiego, i sprawili, żeby ukazała się jego oczom 
sama Marja, kt6ra zaprotestowała przeciw niepokalanemu po-
>>>
3
O 
częciu. Oszustwo zostało odkryte, i czterej dominikanie rzu- 
ceni w ogień (1509). Poprzednio dominikanie poslugiwali si
 
św. Katarzyną Sjeneńską, kt6rej Dziewica objawiła, że była 
urodzona w grzechu; ale w tej samej dobie (1375) franciszka- 
nie mieli swoją świętą, Brygittę, kt6rej Dziewica objawiła 
z niemniejszą pewnością, że była urodzoną bez grzechu. 
43. Trzeba było położyć granice kultowi świętych, i Ko- 
ści6ł zastrzegł sobie ich oznaczanie (X wiek). Począwszy od 
XII wieku, samo "papiestwo ma prawo beatyfikowania lub ka- 
nonizowania pewnych osobistości, w następstwie procesu we- 
dług prawideł, w czasie którego wysłuchuje się adwokata dja- 
bła. Ten adwokat nie przeszkodził kanonizować inkwizyto- 
rów, zbrodniarzy mężobójczych, jak Włoch Piotr Męczennik 
z Werony (t 1365) i Hiszpan Pedro Arbues (t 14 8 5), ten 
ostatni, wyniesiony w poczet świętych za Piusa IX przez ro- 
dzaj wyzwania, rzuconego wszystkim ideom nowożytnym. Ko- 
ści6ł rzymski czci zresztą mnogość świętych płci obojej, jak 
św. Renatę, św. Filomenę, św. Reginę, św. Koronę, których wa- 
dą jest to, że nigdy nie istnieli. 
44. Zeby dać karm pobożności ludowej, która się upomi- 
nała o cudowne historje, pewien mnich, Jakób de Voragine, 
ogłosił w 1298 Legendę Zlot4, której wpływ na literaturę 
i sztukę trwa jeszcze. Jest to cała mitologja chrześcijańska, za- 
pożyczona ze źródeł najbardziej podejrzanych, kolejno czaru- 
jąca i drażniąca, stosownie do tego, czy ją się czyta z amator- 
stwa sceptycznego, lub jako wierzący, z szacunkiem dla wiary. 
Jeżeli pierwsza opinja zmierza dzisiaj ku przewadze, łatwo 
odgadnąć jej rację. 
45. W krajach katolickich m6wi się jeszcze, że człowiek 
spełnia swe obowiązki religijne, skoro "chodzi na mszę". Na- 
zwa mszy pochodzi być może z formuły końcowej liturgji 
ofiary, w toku której chleb i wino są poświęcane i spożywane 
przez kapłana: ite missa est. Jednakowoż to wyjaśnienie jest 
wątpliwej missa może być słowem łacińskiem ludowem, ozna- 
czającem "funkcję". Już od końca I wieku znajdujemy w Rzy-
>>>
J2I 
mie ceremonję religijną, kt6ra towarzyszy ofierze chleba i wina: 
jest to początek mszy nowożytnej. 
46. Jeśli się bada w porządku chronologicznym teksty, od- 
noszące się do Swiętej Wieczerzy, wydaje się bardzo, że ta uczta 
miała zrazu za przedmiot przypominanie ostatniej wieczerzy 
Chrystusa przez podział chleba i wina pomiędzy wiernych; 
że z biegiem czasu tylko, gdy wiecz
rza wsp6lna zniknęła, spo- 
żywanie chleba i wina przybrało charakter magiczny, do tego 
stopnia, że przypuszczono obecność ciała i krwi Jezusa w ho- 
stji i czarze. Taką jest teza protestancka. Ale odkąd wiadomo, 
do jakiego stopnia teofagja stanowi część obrzęd6w, mniej lub 
więcej tajemnych, mn6stwa religij niechrześcijańskich, staje się 
trudnem przeczyć, że już w dobie św. Pawła i w jego myśli, 
Wieczerza zmierzała do przybrania tego charakteru, ukrywa- 
nego zresztą niewierzącym pewną dyskrecją, narzuconą w tym 
przedmiocie (dyscyplinq tajemnicy, jak w misterjach pogań- 
skich). Dogmat obecności cielesnej został wyraźnie sformuło- 
wany przez Rodberta, mnicha korbijskiego (844), ale istniał 
oddawna, jako wierzenie. Berengarjusz z Tours, kt6ry uderzył 
na tę koncepcję materjalistyczną, musiał o złożyć odwołanie 
w 1059, a 20 lat potem pewien sob6r rzymski przyjmował dog- 
mat przeistoczenia. 
47. Dyskutowano w Paryżu około 1150, żeby wiedzieć, 
czy chleb przemieniał się w ciało Chrystusa już z wym6wie- 
niem sł6w konsekracji: " To jest ciało moje'", czy wypadało 
czekać, żeby przekształcenie wina zostało dokonane. Właśnie 
dla utwierdzenia pierwszej opinji zobowiązano około 1200 
księży paryskich do podnoszenia hostji na widok powszechny 
po wym6wieniu owej formuły. Ten zwyczaj stał się og6lnym 
w XIII wieku. 
4 8 . W tej samej dobie dla uniknięcia przypadk6w, kt6re 
stawały się gorszącemi, mianowicie rozlania wina poświęca- 
nego z kielicha, odebrano kielich ludowi, i wierni mieli nadal 
prawo tylko do hostji, bo kapłan pił wino w imieniu wszyst- 
kich. Ci, co w dalszym ciągu upominali się o kielich, zostali 


Orpheus 


21
>>>
3 22 
nazwani kalikstynami i traktowani z surowością w Czechach, 
gdzie się przyłączyli do herezji Jana Husa. 
49. Eucharystja dała powód do nowego święta. .,Niema 
bodaj w Kościele ceremonji szlachetniejszej, pyszniejszej, zdol- 
niejszej natchnąć pobożność ludom, jak święto Najświętszego 
Sakramentu. Starożytność nie miała prawie takiego, kt6rego 
zewnętrzność byłaby dostojniejszą. Jednakże kto był przyczyną 
tego ustanowienia? Zakonnica leodyjska, mniszka z Moncor- 
nillon, kt6ra wyobrażała sobie, że widzi każdej nocy dziurę 
w księżycu. Miała później objawienie, kt6re ją pouczyło, że 
księżyc oznacza Kościół, a dziura święto, kt6rego brakowało. 
Pewien mnich, imieniem Jan, ułożył z nią nabożeństwo do 
Sw. Sakramentu; święto przyjęło się w Leodjum, a Urban IV 
zastosował je w całym Kościele (1264)" l. To święto długo było 
źródłem niepokoj6w. W Paryżu w XVI w. motłoch katolicki 
zmuszał kamieniami i kijem protestantów przyozdabiać swoje 
domy, klękać na ulicach. Jedną ze zbrodni, kt6re poprowa- 
dziły szlachcica de La Barre na szafot w 1766 było to, iż prze- 
szedł w dzień deszczowy z kapeluszem na głowie, o kilka kro- 
k6w od jednej z tych procesyj 2. 
50. Dążeniem Kościoła po roku 1000 jest panowanie wdzie- 
dzinie duchownej zar6wno, jak w świeckiej; duchowieństwo 
ma myśleć i działać za wszystkich. Zabronione zostało laikom 
czytać księgi święte. (1229). .,Było to urągać rodzajowi ludz- 
kiemu, ośmielając się m6wić mu: Chcemy, żebyście mieli wie- 
rzenie, a nie chcemy, żebyście czytali księgę, na kt6rej to wie- 
rzenie jest oparte" l. Modlitwy stały się ćwiczeniami prawie 
mechanicznemi, wspartemi, począwszy od XII wieku, być 
może za przykładem muzułman6w, używaniem szkaplerza 
i r6żańca; recytuje się setki, tysiące Zdrowaś Marja.za karę 
najmniejszej winy. Wyłączony w ten spos6b z życia religij- 
nego, kt6re jest życiem myśli jeszcze naiwnej, tłum przywią- 
zywał tern więcej znaczenia do praktyk obrzędowych, do kt6- 
rych był dopuszczony, a nawet zmuszany do uczestniczenia 


l Wolter. I Wolter. I Wolter.
>>>
3 2 3 
w nich. W tym przedmiocie również Kościół wydał prawa; 
zdecydował w XII w., idąc za Piotrem Lombardem, że było 
siedem sakramentów, ni mniej, ni więcej: Chrzest, Wieczerza, 
Małżeństwo, Bierzmowanie, Kapłaństwo, Pokuta i Ostatnie 
Namaszczenie. Zbyteczne mówić, że ta doktryna nie jest i nie 
może być oparta na E wangelji. 
p. "Spowiadajcie się jedni drugim", jest napisane w liście, 
przypisywanym św. Jakóbowi. Pierwotny Kościół praktykował 
spowiedzi publiczne, których niedogodności były oczywiste. 
Kościół zwycięski ujrzał w spowiedzi potężny środek działania 
na duszę i zastąpił spowiedź publiczną spowiedzią poszczegól- 
ną, czynioną przed księdzem. Wyznanie grzechu pociągało za 
sobą pokutę, najczęściej dobry uczynek lub dar na Kościoły. 
Ale Kościół, skarbnik nieskończonych zasług Jezusa i świętych, 
mógł posługiwać się tym niewyczerpanym skarbcem dla uwal- 
niania pokutnika od całości lub części sankcji, na którą uczynki 
jego byłyby zasłużyły w życiu przyszłem. Tym sposobem spo- 
wiedź doprowadziła po bystrem zboczu do handlowania karami 
Czyśćca i odpustami kościelnemi. które było jedną z rozstrzy- 
gających przyczyn Reformacji. 
52. Spowiedź osobista, uszna, raz przynajmniej na rok, zo- 
stała uczyniona obowiązkową za Inocentego III w 1215. 
Ksiądz jedynie może spowiadać; nawet ksieni największego 
klasztoru żeńskiego nie korzysta z tego prawa, osobliwsza 
obelga, uczyniona przez Kościół płci, która dała matkę Zbawi- 
cielowi. . 
53. "Nie trzeba opuszczać zwyczaju, który zaczęto wpro- 
wadzać w XI w., okupywania jałmużnami i modlitwami ży- 
jących kar spadających na zmarłych, wyswabadzania ich dusz 
z Czyśćca, oraz ustanowienia uroczystego święta, przeznaczo- 
nego na to nabożeństwo. Kardynał Piotr Damiani podaje, iż 
pewien pielgrzym, powracając z Jerozolimy, został rzucony na 
wyspę, gdzie znalazł dobrego pustelnika, kt6ry go powiadomił, 
że ta wyspa była zamieszkana przez djabł6w; że jego sąsiedz- 
two było całkiem pokryte płomieniami, w których djabli po- 
grążali dusze dręczonych; że ci sami djabli nie przestawali krzy- 


21-
>>>
3
" 


czeć i wyć przeciw św. Odilonowi, opatowi z Cluny, swemu 
śmiertelnemu wrogowi. "Modlitwy św. Odilona, m6wili, oraz 
modły jego mnich6w. odbierają nam wciąż jakąś duszę". Gdy 
to sprawozdanie zostało złożone Odilonowi, ustanowił w swym 
klasztorze klunjackim święto umarłych. Kości6ł przyjął wkr6tce 
tę uroczystość. Gdyby się na tern zatrzymano, byłoby to tylko 
nabożeństwem; ale wkr6tce nabożeństwo zwyrodniało w nad- 
użycie; mnisi żebrzący, nadewszystko, kazali sobie płacić za 
wyciąganie dusz z Czyśćca; nie m6wili o niczem, tylko o uka- 
zywaniu się ponoszących męczarnie, o duszach żałosnych, kt6re 
przychodziły wzywać pomocy, o nagłych śmierciach i karach 
wiekuistych, spadłych na tych, co jej odm6wili. Rozb6j przy- 
szedł w ślad za łatwowierną nabożnością, i to była jedna z racji, 
kt6ra przyprawiła Kości6ł rzymski o utratę połowy Europy" 1. 
S 4. Sprzedaż indulgencyj stała się szczeg6lniej wyzutą ze 
wstydu od ustanowienia jubileuszów przez Bonifacego VIII 
(13 00 ). Wkr6tce, żeby pozwolić wszystkim ludziom uczestni- 
czyć w łaskach, kt6re Kości6ł obiecywał w nagrodę pielgrzymki 
do Rzymu, ustanowiono jubileusze co każde 2 S lat. W tym sa- 
mym czasie mnisi wyruszali daleko, sprzedawać odpusty, to 
zupełne, to cząstkowe. Pewien franciszkanin m6wił, że papież, 
gdyby zechciał, m6głby opr6żnić za jednym zamachem cały 
Czyściec; dlaczego więc waha się to uczynić? ten franciszkanin 
był niedogodny, ale jego teza była logiczna; Sorbona potępiła 
go z tych dw6ch racji. 
S S. Małżeństwo księży zostało już było zabronionem na 
Zachodzie w IV w.; Grzegorz VII usiłował uzyskać zakaz jego 
przez władzę świecką. Mimo wysiłk6w Kościoła, dyscyplina 
celibatu kościelnego zatryumfowała dopiero w XIII wieku, 
a jeszcze uwzględniano, w Ameryce Południowej naprzykład, 
kompromisy z surowością tego prawa. Celibat nie uczynił księży 
lepszymi; jeśli powiększył ich potęgę, wystawił ich na drwiny 
i zawiści; był to jeden z argument6w reformator6w. 


-łc 


łI 


łI 


I Wolter.
>>>
3 2 5 
56. Kiedy się bada postawę Kościoła wobec herezyj, nie 
można się powstrzymać na wstępie od podziwu. Zawsze umiał 
utrzymywać złoty środek między mistycyzmem a racjonali- 
zmem. Obowiązany przez swe pochodzenie narzucać światu pe- 
wną liczbę wierzeń, nie dających się dowieść, nie pozwala, ani 
żeby coś z nich odrzucano, ani żeby ich dodawano; dogmat jest 
prowincją, kt6rą administruje sam, i w kt6rej intruzy są trak- 
towani, jak wrogowie. Ten rozsądek Kościoła był, og6łem 
biorąc, tylko rozumieniem własnych interes6w doczesnych. Mi- 
stycy i niewierzący mają zar6wno pretensje obywać się bez 
niego, bez jego obraz6w, bez jego relikwij, bez jego magji; 
są to źli płatnicy podatk6w. Ot6ż Kości6ł stanowi wielką ad- 
ministrację nader kosztowną; potrzeba mu wiele pieniędzy. 
Przeczę stanowczo, żeby kto znalazł jedną jedyną opinję, prze- 
śladowan4 przez Kości6ł średniowieczny, kt6rej przyjęcie nie 
miałoby, jako następstwo, umniejszenia jego dochod6w. To też 
Wolter mylił się, pisząc: "We wszystkich sporach, kt6re pod- 
niecały chrześcijan jednych przeciw drugim, Rzym zawsze roz- 
strzygał na korzyść opinji, kt6ra najwięcej poniżała umysł 
ludzki i najwięcej unicestwiała rozumowaniecc. Kości6ł nie był 
tak tyrańskim dla samej przyjemności, ale ponieważ miał dba- 
łość o swe finanse. 
57. Za każdym razem, ilekroć jego władza i interesy nie 
były w grze, Kości6ł się okazywał tolerancyjnym; ludzie mogli 
się zabawiać, nawet kosztem przyzwoitości kultu, byle nie pre- 
tendowali do obywania się bez niego. "To, co religja ma najdo- 
stojniejszego, zostało zniekształcone na Zachodzie przez na j- 
śmieszniejsze zwyczaje. Swięto Warjat6w, święto Osła były 
zaprowadzone w większości kościoł6w. Ustanawiano w dni 
uroczyste biskupa warjat6w; wprowadzano do nawy osła w ka- 
pie i birecie. Osieł odbierał pokłony na pamiątkę tego, kt6ry 
nosił Jezusa Chrystusa. Przy końcu mszy ksiądz porykiwał 
trzykrotnie z całych sił, a lud odpowiadał temi samemi krzy- 
kami. Tańce w kościele, farsy niestosowne były ceremonjami 
tych świąt, kt6rych dziwaczny zwyczaj trwał około siedmiu 
stuleci w wielu djecezjach... Rzym nie m6gł potępić tych zwy-
>>>
32 6 
czaj6w barbarzyńskich, zar6wno jak pojedynku i ordalj6w. 
Było zawsze w obrzędach Kościoła rzymskiego więcej przy- 
zwoitości, więcej powagi, niż gdzieindziej: czuć było, że na- 
og6ł ten Kości6ł, kiedy był wolny i dobrze rządzony. przezna- 
czony był dawać lekcje innym" 1. 
58. Ikonoklaści czyli obrazoburcy są to chrześcijanie 
Wschodu, kt6rzy w VIII wieku pokusili się o to, żeby znikły 
z kościoł6w posągi, kt6re w nich czczono, jak bałwany. Wiele 
przyczyn przyznawano temu ruchowi: wspomnienie prawo- 
dawstwa biblijnego, tak wrogiego bałwochwalstwu, obawę szy- 
derstw muzułman6w. Prawdziwą racją, zdaje się, że była nie- 
przyjaźń w stosunku do mnich6w, kt6rych wzbogacała fabry- 
kacja obraz6w, i kt6rzy uchybiali władzy cywilnej. Leon Isau- 
ryjczyk był gwałtownym ikonoklastą; jego syn Konstantyn Ko- 
pronim uzyskał potępienie obraz6w przez sob6r (754). Ale 
cesarzowa Irena, żona następcy Konstantyna, Leona IV, dała 
się pozyskać mnichom i zostawszy regentką, kazała przywr6- 
cić obrazy przez nowy sob6r (786). Nie miano ich wielbić, 
ale można było je całować, padać na twarz przed niemi, palić 
u ich podn6ża świece i kadzidło. Karol Wielki lub raczej AI- 
kuin, dyrektor Szkoły Pałacowej, kt6ry miał dążności obrazo- 
burcze, protestował przeciw kultowi, jeśli nie przeciw istnieniu 
obraz6w na Zachodzie, a dwa sobory frankońskie przyznały 
mu rację; ale prąd pogański był zbyt silny w Kościele i sekun- 
dowany przez zbyt wiele interes6w materjalnych. Stronnicy 
obraz6w mieli wygraną w Europie aż do Reformacji. 
59. "Heretykiem, m6wi Bossuet, jest ten, co ma swoje zda- 
nie" (hairesis, po grecku "wyb6r"). W najciemniejszych stule- 
ciach średniowiecza mało ludzi miało dość rozumu, żeby my- 
śleć samodzielnie. Gottschalk, mnich z Fuldy, przesadził jeszcze 
augustynizm i doktrynę przeznaczenia: dwa synody go potę- 
piły, i wtrącono go do więzienia (849). Inne herezje z tych 
czas6w nie zasługują na podanie ich tutaj. Po roku 1000 do- 
piero stają się interesujące. 


l Wolter.
>>>
. 


327 
60. Wielkie herezje XII i XIII wieku można podzielić 
na dwie klasy. Istnieją bunty uczciwych ludzi, co marzą o czy- 
stości czas6w apostolskich i chcą głęboko przekształcić, a na- 
wet znieść hierarchję; są to herezje przeciwkaplańskie, kt6re 
. Kości6ł ścigać będzie z surowością, ponieważ grożą obywaniem 
się bez niego i zniesławiają go. Istnieją także herezje dogmaty- 
czne, związane z manicheizmem wschodnim, kt6re pretendują 
do posiadania swojej własnej hierarchji: Kości6ł, kt6ry ma 
ustr6j i rząd własny, kt6ry nie uznaje ani uzurpacji, ani wtar- 
gnięcia, będzie je tolerował jeszcze mniej. 
61. Arnold z Brescji, uczeń Abelarda, wojował we Wło- 
szech, w Szwajcarji i we Francji przeciw bogactwu i zepsuciu 
kleru. Pozyskał swoją wymową Rzymian, kt6rzy ustanowili 
czczy poz6r Republiki. Cesarz Fryderyk I, wezwany na pomoc 
przez papieża, obległ Rzym i zawładnął nim przez zdradę 
szlachty. Arnold został uduszony i spalony (II 55 ). 
62. Pewna sekta manichejska wschodnia, mianowicie pau- 
licjan (powołujących się nie na apostoła Pawła, lecz na Pawła 
z Samosaty), rozpostarła się w Bułgarji, a stamtąd, posuwając 
się doliną Dunaju, ku Włochom i Francji. Jej adepci nazy- 
wali się katarami, to znaczy czystymi; nazwa katar6w została 
zepsuta w nazwę patarenów i wytworzyła po niemiecku miano 
heretyk6w wog6le, Ketzer (kacerze). Nauczali, że B6g Starego 
Testamentu był to djabeł, że Jezus był dobrym Bogiem, i że 
należało zwalczać djabła, widomego pod postacią zmysłowo- 
ści. Wybrani, Doskonali, zobowiązywali się do celibatu; 
wszyscy wyrzekali się jedzenia mięsa, wyjąwszy ryby. Nie 
było chrztu, lecz nakładanie rąk, zwane pociesuniem, kt6re 
stanowiło r6wnoważnik wtajemniczenia; wierni spowiadali się 
między sobą. Obyczaje katar6w były czyste i łagodne; dostrze- 
gają w nich wpływ6w buddyjskich. Na południu Francji, gdzie 
cywilizacja posunęła się stosunkowo naprz6d, zyskali licznych 
zwolennik6w; istniały w Tuluzie i Albi dwa biskupstwa ka- 
tar6w, stąd imię Albigensów, kt6re im 'nadano. 
63. Kości6ł wydał tym nieszkodliwym sekciarzom nieubła- 
ganą wojnę. Ponieważ św. Bernardowi nie powiodło się prze-
>>>
p8 
konać ich w błędach, papież Inocenty III w 1208 ogłosił prze- 
ciw nim krucjatę. Rajmund VI, hrabia Tuluzy, musiał sam 
wziąć w niej udział przeciw swoim poddanym. Ujrzał swe zie- 
mie owładniętemi przez 300.000 awanturnik6w, którzy w ciągu 
20 lat zabijali, palili i łupili pod kierownictwem legat6w pa- . 
pieża (1209-1229) 1. Kwitnące miasta, Beziers, Carcassonne, 
zostały potraktowane, jak przedtem Bizancjum przez Krzyża- 
k6w. W czasie oblężenia Lavaur "uwięziono 80 rycerzy z pa- 
nem tego miasta i wszystkich skazano na powieszenie; ale 
że szubienice się złamały, pozostawiono tych jeńc6w Krzyża- 
kom, którzy ich wyrznęli. Wrzucono do studni siostrę pana 
z La vaur i spalono dokoła studni trzystu mieszkańc6w, kt6rzy 
nie chcieli wyrzec się swych pogląd6w (1211)"2. Obok tysięcy 
nieszczęśliwych, co zginęli od miecza i w płomieniach, iluż 
gniło aż do śmierci w ciemnych lochach? Inkwizycja, zorga- 
nizowana w 1232 dla unicestwienia resztek herezji Albigens6w, 
zapaliła wszędzie stosy i dokończyła ruiny kraju. Cywilizacj
 
prowansalska otrzymała taki cios, że trzeba będzie trzech Wle- 
k6w dla Południa Francji, żeby się z pod niego dźwignęło. 
Szuka się jeszcze w Beziers i Carcassonne pomnik6w ekspiacyj- 
nych ku pamięci męczeńskich Albigens6w. Kości6ł, jedyny in- 
spirator tylu gwałt6w, znalazł, nawet za naszych dni, przypo- 
dobujących się pisarz6w, ażeby go wysławiali. 
64. Począwszy od II wieku, kiedy Klaudjusz, biskup Tu- 
rynu, zwalczał praktyki pogańskie i cześć obraz6w, utworzyła 
się w Piemoncie szkoła uczciwych pasterzy, kt6rych zajmowała 
reforma Kościoła. Około 1100 znajdujemy Piotra de Brueys, 
spalonego w I 124, kt6ry usiłował uczynić z samej Biblji regułę 
wiary i kultu. Po nim Lombardczyk, imieniem Henryk, wy- 
głaszał kazania w Lozannie, w Burgundji, w Le Mans; został 
potępiony w 1148. Nakoniec bogaty Lugduńczyk Piotr Valdo, 
kt6ry czytał i podziwiał Biblję, dał ją przetłomaczyć na język 
ludowy, rozdał swoje dobra posp6lstwu i założył ko
ci6ł ubo- 


l Lea,° Histoirt Je l'Inquisition, t. I. str. 153- 20 3. 
I Wolter.
>>>
329 
gich, Ubogich Lugduńskich, czyli Upokorzonych. Ma się rozu- 
mieć, ci ubodzy byli prześladowąni. Szczątki ich Kościoła schro- 
niły się w dolinach alpejskich i utworzyły tam Kości6ł Wal- 
dens6w, kt6rego zasady są bardzo podobne do zasad Refor- 
macji. Jak reformowani, Waldensowie przykładali się do roz- 
powszechniania Pisma ,świętego, kt6re Inocenty III zakazał 
, . 
czy tac wIernym. 
65. Prześladowanie Waldens6w wznowiło się za Klemensa 
VI -go, papieża z Avignonu. Inkwizycja kazała ich palić set- 
kami w Grenoble i w Delfinacie. Pewien legat papieski, ku koń- 
cowi XV wieku, przedsięwziął wytępić Waldens6w i popro- 
wadził przeciw nim srogą krucjatę; zadusił dymem całe tłumy 
w pieczarach, gdzie usiłowały znaleźć schronienie. Waldensowie 
z dolin Piemontu uniknęli tego samego traktowania, za protek- 
cją jednego z książąt sabaudzkich. W 1663 i w 1686 z natchnie- 
nia Ludwika XIV-go wznowiły się ohydne prześladowania, i ca- 
łe doliny zostały wyludnione; katami byli najemnicy irlandzcy, 
wzięci na żołd przez księcia sabaudzkiego ku tej potrzebie. 
Ci, co przeżyli, znaleźli przytułek w Szwajcarji i w Niemczech. 
Stamtąd kilka setek dzielnych pod przewodnictwem pastora 
Henryka Arnaud, przedsięwzięli odzyskać ojczyznę. Byli bli- 
scy zguby, kiedy książę sabaudzki, wtedy w wojnie z Francją, 
pojednał się z nimi i powierzył im obronę ich dolin. Edykt 
tolerancyjny, uzyskany w 1694, pozwolił im odtąd żyć w po- 
koju. 
66. Inne herezje, kt6re mniej się rozpostarły, zostały r6w- 
nież stłumione przez Kości6ł. Mikołaj z Bazylei, założyciel 
Przyjaciół Boga, został spalony żywcem przez Inkwizycję 
w 1383. Biczownicy, zrazu zachęcani do swych niedorzecznych 
praktyk pokutnych, doznali losu wszystkich mistyk6w, co się 
nie poddawali całkowicie Kościołowi. Widzieliśmy, że Inkwizy- 
cja srożyła się przeciw franciszkanom, zwanym duchowymi; 
ścigała także begin6w i beginki z Flandrji, kt6rych stowarzy- 
szenia o charakterze raczej świeckim zmierzały do' obywania 
się bez hierarchji. 
67. Z wyjątkiem Waldens6w, sektom, kt6re Kości6ł prze-
>>>
33° 
śladował, brakowało rozsądku i miary, nawet Albigensowie 
ze swym skrajnym ascetyzmem byliby się stali z biegiem czasu 
niebezpieczeństwem dla społeczności cywilnej. Ale nie wydaje 
się, żeby Kościół w swej walce przeciw sekciarzom brał na- 
tchnienie z równie mądrych rozważań; historycy, którzy je 
wprowadzają w grę, żeby go usprawiedliwić, nie wszyscy są 
dobrej wiary. Kościół walczył o swój autorytet, o swe przy- 
wileje, o swe bogactwa, i czynił to z bezprzykładną srogością, 
tern winniejszą, że pretendowała brać natchnienie z Ewangelji, 
z religji słodyczy i pokory. 


:;. 


* 


. 


68. W ciągu drugiej połowy XII wieku, Paryż był ośrod- 
kiem studjów teologicznych. Inocenty III i Jan z Salisbury, 
jeden Włoch, drugi Anglik, przybyli tam się uczyć. Myśl spe- 
kulatywna rozbudzona została w szkołach już od końca XI -go 
wieku za wpływem dzieł Arystotelesa, przetłomaczonych na 
arabski, potem na łacinę. Tak zrodziła się filozof ja, zwana 
scholastycznq, rodzaj arystotelizmu chrześcijańskiego. Pomię- 
dzy jej doktorami, którzy starali się ugruntować na metafi- 
zyce i logice powagę chrystjanizmu, byli ludzie wielkiego ta- 
lentu, jak św. Anzelm, arcybiskup kantuaryjski (1°33-11°9). 
Nietylko wymyślił dowód, istnienia Boga, zwany ontologicz- 
nym, którego sofizmat wyświetlony został całkowicie dopiero 
przez Kanta (pojmuję Boga, jako doskonałego; będąc dosko- 
nałym, musi istnieć, ponieważ rzeczywistość jest cechą dosko- 
nałości), ale sformułował, z aprobatą Kościoła, pomysłową teo- 
rję zadośćuczynienia. Człowiek zgrzeszył względem Boga, na- 
gromadził nieskończoność win; żeby stworzyć przeciwwagę 
do tak wielkiej masy długów, wszystkie uczynki ludzkie są nie- 
wYstarczające: stąd konieczność ofiary Boga, uczynionego czło- 
wiekiem, Wcielenia i Odkupienia. Przykład Anzelma nauczał 
szukać dowodów na rzecz wiary w rozumie, a nietylko w opi- 
njach Ojców Kościoła; w tym względzie można powiedzieć, że 
otworzył bramę racjonalizmowi. Jego postępom sprzyjała jesz- 
cze długa kłótnia nominalistów, którzy przeczyli rzeczywistemu 


.
>>>
" 


33 1 
istnieniu wyobrażeń og6lnych; realist6w, kt6rzy o nich twier- 
dzili (jak Anzelm), i konceptualistów (jak Abelard), którzy 
przyjmowali tylko rzeczywistość koncepcji. Ta dyskusja, kt6ra 
się nam wydaje próżną od czasów Kanta, miała, ona również, 
jako skutek, wydobycie ludzi wykształconych z pod tyranji 
opinji gotowych, zachęcenie ich do poszukiwania prawdy na- 
zewnątrz tradycji, nakoniec nauczenie ich rozumować swobo- 
dnie. "Możesz dysputować, mówił św. Bernard, byle twoja 
wiara pozostała niewzruszoną". Filozof ja była więc w jego 
oczach, służebnicą wiary; ale jest to służebnica, która od pierw- 
szych występ6w przybierała niekiedy postawę i ton pani. Ko- 
ści6ł się na tern spostrzegł, i scholastyka wytworzyła mu 
wkr6tce wiele kłopot6w. 
69. Uczony i subtelny Abelard (1079-1143), kt6rego ota- 
czały, tak w Paryżu, jak w Szampanji, setki uczniów, prze- 
kształcał sakramenta w symbole i zaprzeczał mocy odpust6w. 
Potępiony przez sob6r (1121), zwalczany przez św. Bernarda, 
zakończył swe dni, prawie jeńcem, w klasztorze klunjackim. 
Albert Wielki, dominikanin, zajmował się nadewszystko nau- 
kami i mimo, że sobie wyrabiał reputację czarownika, zwrócił 
umysły ku badaniu ciał (1205-1280). Oskarżenie o czary mo- 
cno zaciężyło nad mnichem Rogerem Baconem ( 12 14- 12 94), 
mężem o projektach i ideach oryginalnych, kt6rego wiedzę rze- 
czywistą przesadzono za naszych dni, żeby go wynieść do 
godności prekursora. W tej samej dobie katolicyzm średnio- 
wiec:my znalazł sw6j najzupelniejszy wyraz w obszernej Sum- 
mie teologicznej św. Tomasza z Akwinu. Ten dominikanin 
włoski, kt6ry umarł, mając lat 49, w 1274, był w swoim ro- 
dzaju człowiekiem genjalnym; mimo odstraszających i czysto 
scholastycznych pozor6w swej Summy, złożył w niej dow6d 
umysłu prawie liberalnego. Papiestwo dzisiejsze zaleca studjo- 
wanie jego dzieł, jako źródło wszelkiej zdrowej teologji. 
7 0 ; Franciszkanie przeciwstawili Tomaszowi jednego ze 
swoich, Dunsa Szkota (t 1308), kt6ry byłby zupełnie zapom- 
nianym, gdyby nie wspomnienie długiego wsp6łzawodnictwa 
skotystów i tomistów. Nie mniej zarzucone są pisma mistyk6w, 


.
>>>
33 2 
św. Bonawentury, Eckarta, Taulera, kt6re Kości6ł trzyma zre- 
sztą w podejrzeniu. Ale czytamy jeszcze ze wzruszeniem arcy- 
dzieło mistycyzmu tych smutnych czas6w, Naśladowanie Jezusa 
Chrystusa, przypisywane niekiedy Janowi Gersonowi, dokto- 
rowi w Paryżu, w rzeczywistości dzieło kanonika Tomasza 
a Kempis z Deventeru (t 1471). Zniechęcona do świata a na- 
wet do Kościoła, dusza zwraca się całkowicie ku Bogu i znaj- 
duje szczęśliwość w odosobnieniu. 


... 


* 


... 


7 1 . Z pierwszemi podmuchami Odrodzenia literatury, kt6- 
remu sprzyjał exodus uczonych greckich z Bizancjum, co przy- 
nieśli do Europy azieła Platona, a nadewszystko sprzyjał wy- 
nalazek druku, dążności nowe torują sobie drogę do świata 
myśli. We Włoszech humaniści skłaniają się ku rodzajowi pan- 
teizmu pogańskiego; w Niemczech przystępują z namiętnością 
do bezpośredniego badania tekst6w greckich i hebrajskich i dają 
początek krytyce historycznej. Jan Reuchlin z Bazylei (1455- 
152 2 ) był znawcą hebrajszczyzny o wielkiej zasłudze i urato- 
wał średniowieczne księgi żydowskie, kt6re chcieli spalić 
n- 
kwizatorzy kolońscy. Erazm z Rotterdamu, książę erudyt6w 
swego czasu, osiadł w Bazylei w 152 I i uczynił z niej centrum 
światła. W swej wytwornej łacinie, kt6rej ironja nasuwa myśl 
o Wolterze, wydrwiwa zabobony, nadużycia i nieuctwo mni- 
ch6w. Ogłosił po raz pierwszy tekst grecki Nowego Testamentu 
z przekładem łacińskim naprawdę dokładnym i zalecił,' jako 
dzieło nawskr6ś nabożne, naukę o Biblji. Badanie filologiczne 
tekst6w świętych, kt6re miało po upływie dłuższego czasu zbu- 
rzyć uroszczenia Kościoła, uznaje za swych pełnych chwały 
inicjator6w Erazma i Reuchlina. 
7 2 . Więcej jeszcze, niż ci wielce pomysłowi uczeni, dwaj 
ludzie czynu, Jan Wiklef i Jan Hus, zasłużyli na miano Refor- 
mator6w przed Reformacją. Wiklef (Wyc1eff), urodzony 
w Anglji (1320), utworzył potężną partję przeciw tyranji 
i chciwości zakon6w, uzurpacjom Kurji rzymskiej, wkr6tce 
r6wnież przeciw bałwochwalczym wierzeniom, kt6re propago-
>>>
333 
wała. "Czego Waldensowie nauczali tajemnie, on tego nauczał 
publicznie i, z bardzo niewielką r6żnicą, jego doktryna jest 
nauką protestant6w, kt6rzy ukazali się o wiek przeszło po 
nim" 1. W 13 80 przetłomaczył Biblję na język "ludowy" i zy- 
skał przez to wielki urok wśr6d tłumów. Ale jego wyprzedza- 
jące opinje zaniepokoiły szlachtę, kt6ra zmusiła go do opusz- 
czenia swej katedry w Oxfordzie i usunięcia się do małej pa- 
rafji, gdzie umarł (1384). Jego uczniowie, kt6rych nazwano 
lollardami czyli "mamroczącymi", byli prześladowani po jego 
śmierci. 
73. Jan Hus, urodzony w Czechach (1373). rektor uni- 
wersytetu praskiego, przedsięwziął także, zgodnie ze swym 
przyjacielem Hieronimem, kt6ry czytał książki Wiklefa, woj- 
nę na pi6ra przeciw papiestwu w imię Biblji. Wywołany z uni- 
wersytetu, błąkający się, lecz zawsze słuchany, wezwany został 
przez cesarza Zygmunta przed sob6r w Konstancji. Udał się 
tam, zaopatrzony listem żelaznym, wydanym według wszel- 
kich przepis6w, kt6rego moc prawną uznać odm6wili w spo- 
s6b krzywdzący dominikanie. Mimo protest6w wysłannik6w 
z Czech, zatrzymano go w więzieniu przez sześć miesięcy; po- 
. czem został sprowadzony przed sob6r i wezwany do odwoła- 
nia swych opinij. Na jego odmowę spalono go; zni6sł swoją 
kaźń po bohatersku. Wkr6tce potem spalono także Hieronima 
z Pragi. Zygmunt zachował się, jak tch6rz, a Ojcowie soboru, 
jak zbrodniarze. Nastąpił wybuch oburzenia w Czechach, gdzie 
już się utworzyła sekta kalikstynów (kielichowc6w), kt6rzy 
domagali się komunji pod dwiema postaciami (kielicha i ho- 
stji). Kalikstyni i Husyci byli w zgodzie co do wymagania re- 
formy duchowieństwa i usunięcia nadużyć. G6ra Tabor stała 
się ich fortecą, skąd stawili czoło wojskom Zygmunta i odpo- 
wiedzieli na rzezie Husyt6w rzeziami mnich6w. Sob6r Bazy- 
lejski przywr6cił w końcu pok6j; ale gminy husyckie przetrwały 
w Czechach i na Morawach. Zakonnicy, zwani braćmi moraw- 
skimi, kt6rzy się wyr6żnili, jako misjonarze, znaleźli zwolen- 


l Wolter.
>>>
334 
ników pomiędzy szczątkami Husytów (1457). Odbudowaw- 
szy się po prześladowaniach w 1722, Bracia morawscy obrali 
sobie na stały pob)'t Hernhut na Łużycach; są to kwakrowie 
niemieccy. Hernhuci wywarli wielki wpływ na metodyzm an- 
gielski w XVIII w. Znaleźli zwolenników aż w Ameryce i są 
dzisiaj w liczbie przeszło stu tysięcy. 
74. Nawet we Włoszech, u bram Rzymu, duch wojowniczy 
re
ormy powiał burzą. Wymowa mnicha dominikańskiego Sa- 
vonaroli, szczególniej skierowana przeciw niemoralności i zbyt- 
kowi, wzbudziła we Florencji nadzwyczajny zapał. Urządzono 
radosne iluminacje z obrazów, książek, strojów kobiecych. Ale 
wkrótce ta sekta rozwścieczonych (arrabiati) musiała stanąć 
do porachunku z nieżyczliwością Medyceuszów i tych, którym 
zbytek i nieprawość dawały utrzymanie. Florencja nie była doj- 
rzałą dla Kalwina; jednakże znosiła Savonarolę przez 8 lat. 
Ucieczka Medyceuszów i wtargnięcie Karola VIII do Włoch 
wydały się zrazu potwierdzeniem jego proroctw; ale z od- 
jazdem króla Rzym ekskomunikował Savonarolę, i papież 
Aleksander VI Borgia postanowił z nim raz skończyć. Ponie- 
waż Aleksander VI był rozpustnikiem, Savonarola uderzył nań 
otwarcie i popełnił szaleństwo, że chciał dowieść własnej nie- 
winności, poddając się próbie ognia. W ostatniej chwili domi- 
nikanin się zawahał; wtedy franciszkanie, jego wrogowie przy- 
sięgli, przeszli do ataku, i Savonarola, skazany przez Inkwi- 
zycję, jako heretyk, odpokutował swe zapały reformatorskie 
na stosie (1498). 
Oto w jakich słowach Wolter kończy opowiadanie tej hi- 
storji: "Patrzy się z litością na wszystkie te sceny niedorzecz- 
ności i okropności; nie znajduje się nic podobnego ani u Rzy- 
mian, ani u Greków, ani u barbarzyńców. Jest to owoc najnik- 
czemniejszego zabobonu, jaki kiedykolwiek ogłupiał ludzi... 
Ale wiadomo, że to niedawno, jak wyszliśmy z tych ciemności, 
i że wszystko nie jest jeszcze rozjaśnionem". 


* 


* 


* 


"
>>>
" 


. 


33S 
75. Powściąganie występnych poglądów, poczytywanych 
za zbrodnie względem Boga, należało zrazu do biskupów, ob- 
sługiwanych przez księży świeckich. Ale postępy herezji Albi- 
gensów, przekonały Stolicę Świętą, że trzeba specjalnej organi- 
zacji, zależnej jedynie od niej, żeby zwalczyć niebezpieczeń- 
stwa tak groźne. Biskupi byli zbyt zajęci, zbyt wybaczający, 
zbyt przystępni dla względów interesu miej
cowego. Od 
1215 do 1229, od IV soboru Laterańskiego do synodu w Tu- 
luzie, rodząca się Inkwizycja szukała swej drogi. W 1232 Grze- 
gorz IX ustanowił trybunały inkwizycji przeciw "przewrot- 
ności heretyckiej" (haeretica pravitas) i powierzył je domini- 
kanom. Słowo jest zapożyczone z języka prawniczego Rzymu: 
inkwizycja jest śledztwem, które, spowodowane doniesieniami 
lub prostemi podejrzeniami, ma za przedmiot doprowadzić po- 
dejrzanych do stwierdzenia prawowierności swych wierzeń. 
Trybunały Inkwizycji mogły skazywać na więzienie, na chło- 
stę, na dalekie pielgrzymki, na noszenie oznak hańbiących. 
które przeszkadzały nieszczęśliwym zarabiać na życie; ale nie 
mogły skazywać na śmierć z powodu zasady "Kościół ma od- 
razę do krwi", która zabrania naprzykład księdzu dokonywać 
operacji chirurgicznej. Właśnie dla zastosowania się do tej za- 
sady pewien biskup z Beauvais, za Filipa Augusta, posługiwał 
się maczugą dla miażdżenia swych nieprzyjaciół, a nie lancą, 
mówiąc, "że byłoby nieprawidłowością, gdyby przelewał krew 
ludzką" 1. Ale Inkwizycja znalazła furtkę, żeby być krwawą 
bez "nieprawidłowości'C. Kiedy sądziła, że oskarżony zasług,i- 
wał na śmierć, oznajmiała mu, że Kościół nie może już nic dlań 
uczynić, że jest odcięty od Kościoła i pozostawiony ramieniu 
świeckiemu, to znaczy urzędnikom cywilnym. Ci mieli roz- 
kaz spalić go żywcem; jeżeli się wahali, Kościół im groził eks- 
komuniką. Dołączał tym sposobem obłudę do okrucieństwa. To 
nie przeszkodziło, w XIX w., sofistom, jak Józef de Maistre, 
twierdzić, że Kościół nigdy nie przelewał krwi; zadawalniał 
się zobowiązywaniem władz cywilnych do jej wytaczania! Pa- 


I Wolter.
>>>
. 


33 6 
piestwo nietylko jest odpowiedzialne za Inkwizycj
, ale zache;- 
cało i podniecało jej szały; przerażająca kara ognia została for- 
malnie przepisaną przezeń (123 I), i odpusty zostały obiecane 
tym, co przyniosą drew na stosy. Skoro poczciwa staruszka 
w Konstancji składała swą wiązke; na stosie Jana Husa: 
"O świe;ta prostoto!" rzekł z uśmiechem me;czennik. 
7 6 . Jakkolwiek przerażające były kaźnie, zadawane przez 
Inkwizycje; - a dożywotnie wie;zienie w cuchnących lochach 
było być może okrutniejszem od stosu - jej procedura była 
ohydniejszą jeszcze. Oskarżony, najcze;ściej niepiŚInienne bie- 
daczysko, nie m6gł mieć adwokata, bo ten adwokat zostałby 
oskarżony o "czynienie przeszk6d" Inkwizycji, a w naste;pstwie 
ścigany i zniszczony z kolei. Nie wiedział wie;c tego, o co go 
oskarżają, nie znał imion świadk6w obciążających, ani ich 
rozmaitych świadectw. Stawiano mu podste;pne pytania, zasta- 
wiano nań sidła, doprowadzano go do oskarżania samego sie- 
bie; jeżeli sie; opierał, stosowano doń torture;, kt6rej nie wolno 
było odnawiać, ale kt6rą rzekomo prowadzono w dalszym 
citlg u , nawet po długiej przerwie, gdy nie przyniosła pożąda- 
nego skutku. Posiadamy pedre;czniki do użytku inkwizytor6w 
z osnowami pytań sądowych; są to pomniki szczwania i oszu- 
kaństwa. Celem gł6wnym tortury było zmuszanie oskarżonego 
do denuncjowania swych wsp6lnik6w lub tych, co dzielili jego 
błe;dy; łatwo zrozumieć, ilu niewinnych musiano zawlec przed 
te trybunały, co, ku uwieńczeniu nikczemności, korzystały 
z konfiskat d6br, kt6re orzekały, i dawały z n
ch korzystać 
Stolicy Swiętej. Można było wszcząć proces o herezję przeciw 
człowiekowi, zmarłemu od 40 lat, i, jeżeli został osądzony win- 
nym, kazać odkopać i spalić jego ciało, ogołocić wszystkich 
jego spadkobierc6w z majątk6w, doprowadzić jego rodzine; do 
nędzy i rozpaczy. Takie były rządy, kt6re Inkwizycja domini- 
kańska ustanowiła na południu Francji i kt6re rozciągała, kiedy 
mogła, na inne kraje chrześcijaństwa. 
77. M6wimy tutaj o Inkwizycji wiek6w średnich, zwanej 
pontyfikalntl, ponieważ zależała od Stolicy Swie;tej, a zajmiemy 
sie; p6źniej Inkwizycją królewsktl Hiszpanji, jedyną, kt6rą zna
>>>
337 
trochę szeroka publiczność. Pierwsza była najsroższą i najnieli- 
tościwszą. Kazała palić tysiącami Albingens6w, Waldens6w. 
franciszkan6w, husytów, czarownice, szła poniżająco w służbę 
władz politycznych dla zadowolenia ich chciwoki i mściwości, 
jak kiedy kazała spalić niewinnych templarjusz6w, niewinną 
Joannę d'Arc; niosła wszędzie zrozpaczenie i postrach aż do- 
tąd, dop6ki kr610wie, zbrzydziwszy sobie jej samowolne g6rne 
poczynania, potrochu zabronili jej dostępu do swych Państw. 
Powstaje pytanie, jak podobne okropności mogły być znoszone 
przez część Europy w ciągu stuleci. To się tłomaczy pojęciem, 
kt6re Kości6ł zakorzenił był głęboko w sercu lud6w: herezja, 
zbrodnia przeciw Bogu, była najcięższą ze zbrodni i wystawiała 
miasto, prowincję, nar6d na gniew niebios, na morową zarazę, 
na gł6d, na powodzie, jeśli nie była niezwłocznie i bezlitośnie 
powściągniętą. Heretyk winien był być traktowanym, jak za- 
dżumiony, lub raczej, jak odzież zadżumionego, kt6rą się rzuca 
w ogień bez skrupułu. Z drugiej strony, widowisko tych uro- 
czystych egzekucyj, tych krwawych jatek, na kt6re zbiegano się, 
jak na święto, zatwardzało serca, budziło instynkty atawi- 
styczne srogości i czyniło posp6lstwo obojętnem na widok cier- 
pień bliźniego. Prawdę m6wiąc, nie trwanie właśnie instytucji 
inkwizytorskiej zadziwia, ale fakt, że stało się możliwem poło- 
żyć jej kres. 
7 8 . Z wyjątkiem Hiszpanji, gdzie zaczęła kwitnąć około 
tej doby, Inkwizycja była mocno zdyskredytowana w zaraniu 
XVI w.; jest to jedna z przyczyn względnego powodzenia Re- 
formacji. Gdyby się znaleźli wobec wszechpotężnych inkwizy- 
tor6w XIII wieku, Reformowani mieliby ten sam los, co Al- 
bingensowie. 
79' Szatan jest wszędzie, w wiekach średnich, jednoczdnie, 
jako b6g złego i jako rozdawca bogactw ziemskich. Nie Kości6ł 
to stworzył to wierzenie, nie mniej, jak opinję, podług kt6rej 
pewne kobiety, uczyniwszy pakt z djabłem, udawały się na 
sabbat w dziwacznych zaprzęgach i nabywały tam groźnych 
mocy czarownictwa. Istnieje w tych uporczywych zabobonach 
stary grunt pogański i germański. Ale Kości6ł, lepiej poinfor- 


Orpbew 


a:I
>>>
33 8 
mowany, nie powinien był ich dzielić. Nietylko je podzielił, ale 
jego teologowie uczynili z nich system, i, opierając się na wer- 
secie Exodu: "Nie pozostawisz przy życiu czarownicy", zorga- 
nizował z pomocą Inkwizycji łowy na czarownice, pobudzając 
władzę cywilną do naśladowania go. Denuncjowane przez 
plotki, poddawane okropnym torturom, nieszczęśliwe wyzna- 
wały, że były na sabbacie i opowiadały orgje z wyobraźni. 
Palono je tłumnie, męczarnie rozgrzewały wyobraźnie i roz- 
wiązywały języki. "Wszyscy Inkwizytorzy, kt6rzy otrzymali 
polecenie zduszenia czarownictwa, stali się czynnymi misjona- 
rzami, co się przyczynili do jego rozpowszechnienia. Umysły 
oswajały się z pojęciem, że czarownice otaczały ludzi swemi 
zasadzkami, i że najmniejsza niepomyślność. najmniejszy wy- 
padek, wynikały z ich złośliwości. Gdziekolwiek przechodził 
inkwizytor, widział się przytłoczonym denuncjacjami, oskarża- 
jącemi każdego, kto m6głby uchodzić za winnego, począwszy 
od młodzieży aż do staruszek. Epidemja otrzymała suaszliwy 
impuls od bulli Summis desiderantes, rzuconej przez Inocen- 
tego VIII 5 grudnia 1484. Papież w niej stwierdza z boleścią, 
że wszystkie krainy niemieckie są napełnione mężczyznami i ko- 
bietami, wywierającemi przeciw wiernym szkodliwą moc, 
przypisywaną czarownictwU; opisuje skutki jej z przerażającą 
obfitością szczegół6w... Spierać się o rzeczywistość czarownic- 
twa było to więc podawać w wątpliwość powagę Namiestnika 
Jezusa Chrystusa" 1. 
Za sceptycznego Leona X, przyjaciela Bemba i Rafaela, 
setki czarownic zostały spalone w dolinach lombardzkich i we- 
neckich. Ale nadewszystko w Niemczech wściekłość inkwizy- 
tor6w dominikańskich nagromadziła stosy ofiar. Dwaj z nich 
ogłosili idjotyczną książkę, Młot na czarownice, wskazującą 
znaki, po kt6rych można było poznawać te kobiety, oraz spo- 
soby wydzierania z nich zeznań. Cały XVI i cały XVII wiek 
są przepełnione egzekucjami czarownic; szacują na sto tysięcy 
liczbę Niemek, wrzuconych w ogień. Jeśli prawda, że uybu- 


I Lea, Hiswirt Je I'InqMisitWJ, t. m, str. HO.
>>>
339 
nały cywilne okazały się w tej materji bardziej łatwowiernemi 
i bardziej barbarzyńskiemi jeszcze, niż trybunały kościelne, jeśli 
prawda, że protestanci byli zupełnie tak samo zaciekli, jak ka- 
tolicy - nawet w Ameryce, w samym środku XVIII wieku- 
niemniej pozostaje dowiedzionem. że Kości6ł rzymski, dając 
urzędowe uświęcenie pościgom z powodu czarownictwa, dele- 
gując swych inkwizytor6w, żeby je powściągnąć, niesie przed 
historją odpowiedzialność za morderczy szał, kt6rym rozum 
pozostaje zawstydzony i upokorzony l. 


.. 


* 


.. 


80. Jedna wielka schizma udała się przed Reformacją: była 
to schizma Cesarstwa Wschodniego. 
Skor.o Bizancjum stało się, począwszy od Teodozjusza "no- 
wym Rzymem", było naturalnem, że zaraz zaczęło twierdzić 
o swem zwierzchnictwie w stosunku do innych Kościoł6w 
wschodnich, w szczeg6lności do aleksandryjskiego. Około 
5 00 -g o , biskup Konstantynopola otrzymał od cesarza tytuł pa- 
trjarchy ekumenicznego, to znaczy patrjarchy Cesarstwa (nie 
wszechświata, jak udawano w to wiarę w Rzymie). Kości6ł 
Zachodni wyświadczył przysługę Kościołowi Wschodniemu 
w sprawie obraz6w, kiedy si6dmy i ostatni sob6r przed schiz- 
mą, mianowicie Nicejski, położył kres sporowi Ikonoklast6w 
(7 8 7). Ale wkr6tce pretensje Rzymu do rządzenia chrześcijań- 
stwem były uznane w Konstantynopolu za nie do zniesienia. 
Już od IX w. patrjarcha Focjusz powstawał przeciw nowo- 
ściom Kościoła rzymskiego; walka zaogniła się w następstwie 
niezgody co do pochodzenia Ducha Swiętego. Czy Duch Swięty 


l Najsłynniejszą sprawą o opętanie w xvn w. była sprawa Urbana Gran- 
dier. Ten proboszcz został oskarżony o zaczarowanie Urszulanek z Loudun 
nuceniem gałęzi bobkowej we wnętrze ich klasztoru. Scigany z okrutną za- 
ciekłokią przez radcę Laubardemont, kreaturę Richelieu'go, został UZDany win- 
nym czarnej magji i spalony żywcem (16}4). Co jest najniezwyklejszego w całej 
tej historji. to właśnie to. iż kardynał Richelieu. który inspirował cały proces, 
wierzył szczerze. iż ksiądz mógł zaczarowat zakonnice. JO lat potem Bossuet 
nie mówi nigdy o czarownictwie.
>>>
34° 
pochodzi jedn9Cześnie od Ojca i Syna? Pochodzi od Ojca tylko, 
m6wili chrześcijanie wschodni. Jest to tak zwany sp6r o Filio- 
que. Nie doszło się do porozumienia; ale przyczyny nieprzy- 
jaźni były głębsze i natury politycznej. Rozw6d, kt6ry trwa 
jeszcze, został dokonany w środku XI wieku przez wzajemne 
klątwy papieża i patrjarchy. Tylko Maronici z Libanu i pewien 
odłam Armeńczyk6w zostali wierni posłuszeństwu rzymskiemu. 
81. Usiłowań zjednoczenia nie zabrakło. Mniemano, że do- 
prowadzono rzecz do końca w 1439, na soborze Florenckim, 
gdzie Bizantyjczycy, zagrożeni przez Turk6w, poczynili 
wszystkie ustępstwa, jakich chciano; ale lud, kt6ry sobie przy- 
pomniał okropności, popełnione przez Łacinnik6w w 1204, od- 
m6wił potwierdzenia ugody. Konstantynopol wpadł w ręce nie- 
wiernych, przysłanych od Boga na pokaranie heretyk6w. 
Ostatnie usiłowanie uczynił Leon XIII (lipiec 1894), kt6ry wy- 
stosował list bardzo pojednawczy do paujarchy Konstantyno- 
pola; ten odpowiedział nie bez gwałtowności (sierpień 18 95), 
przypominając wszystkie innowacje Kościoła rzymskiego; Du- 
cha Swiętego, pochodzącego od Syna, Czyście; Niepokalane 
Poczęcie, Nieomylność papieską. Rzeczy na tern stanęły. Inne 
r6żnice odnoszą się do rytUału chrztu, przy kt6rym Grecy 
praktykują całkowite zańurzenie, jak w pierwotnym Kościele, 
i do Eucharystji, przy kt6rej dają wiernym chleba zakwaszo- 
nego (a nie przaśnego), z winem (a nie na sucho). 
82. Kościół Wschodni, kt6ry się zowie prawowiernym lub 
greckim obejmuje 1 SO miljon6w wiernych; jest sam podzielony 
na 1 S Kościoł6w, mających każdy swą głowę i swoją hierar- 
chję. Patrjarcha konstantynopolitański jest wielką osobą, ale 
bez rzeczywistego autorytetu; jest por6żniony oddawna z Ko- 
ściołami Bułgarji i Rumunji. Kości6ł rosyjski nie był rządzony 
przez cara, ale przez Swięty Synod, kt6rego prokuratora car 
mianował. Księża Kościoła greckiego żenią się, lecz nie powt6r- 
nie. Biskupi są brani z pośr6d mnichów, kt6rzy nie żenią się 
wcale. Mniszki są mało poważane i żyją w odosobnieniu od 
świata. Przez przepych swych ceremonij i swe zapożyczenia 
z 'poganizmu, mianowicie przez cześć obraz6w, kadzidło,
>>>
34 1 
świece, prawosławie jest bliższe katolicyzmowi od Kościoł6w 
reformowanych, kt6re jednakże kokietowały z niem przy 
końcu XVI wieku, i z kt6rych jeden, Kości6ł anglikański, pro- 
wadzi tę drobną grę w dalszym ciągu. Wieśniak czyli mużyk 
rosyjski pozostał bardziej pogańskim, niż chrześcijańskim; jego 
prawdziwa religja należy do dziedziny folkloru. Grek jest 
głęboko sceptyczny, ale trzyma się swego Kościoła, jako 
ochrony swej narodowości. Właśnie w cieniu swego Kościoła, 
powiedziano, Grecja czekała w ciągu prawie czterech wiek6w 
ocknięcia niepodległości. To prawda; Kości6ł podtrzymywał 
Grecję-niewolnicę, jak mleko podtrzymuje dziecko w spowiciu. 
Nie wynika sąd, żeby dorastająca młodzież winna była w dal- 
szym ciągu żywić 
ię mlekiem. Jeśli Hellenowie dzisiejsi są 
niżsi od swych pełnych chwały przodk6w, jak byli już nimi 
Grecy bizantyjscy Sredniowiecza, to właśnie w znacznej części 
ich Kościołowi można, zdaje się, z tej niższości uczynić wyrzut. 
Widzą tam już od pierwszej młodości okropne malunki, zwane 
ikonami; słyszą tam wlokące się nosowe głosy; uczą się tam 
historyj o świętych, kt6re są wyzwaniem. rzuconem rozumowi. 
Grecy nowożytni nie są artystami, śpiewają fałszywie i nie dali 
jeszcze światu człowieka genjalnego. 
83. W następstwach długich walk przeciw Mongołom, Mu- 
zułmanom, Łacinnikom, Kościoły Wschodnie pozostały zacho- 
wawczemi i nacjonalistycznemi. Dla ludu kult jest ważniejszy 
od wierzeń. Służba boża odbywa się w językach narodowych, 
używanych w formach archaistycznych, kt6rych lud juŻ nie 
rozumie. Księgi święte grają wielką rolę w kulcie, ale mało ich 
się tłomaczy na język pospolity; w miesiącu marcu 1903 ogło- 
szenie przekładu Ewangelij podnieciło zamieszkę w Atenach. 
Swięta nie zbiegają się ze świętami katolik6w rzymskich, po- 
nieważ Kości6ł grecki zachował kalendarz jul jański, z op6źnie- 
niem 13-dniowem względem naszego. Niema proces6w kanoni- 
zacyjnych dla świętych, od kt6rych się roi, i kt6rych obrazy 
czynią cuda. Pielgrzymki, do Jerozolimy nadewszystko, są 
w wielkim szacunku, a kult relikwij jest r6wnie kwitnący, jak 
w Kościele rzymskim. Duchowieństwo i mnisi są mało powa-
>>>
34 2 


żani: "Na nic się nie zdasz, mówi piosenka grecka, zostań 
popem/C Z tych Kościoł6w formalistycznych i staruszkowa- 
tych żadne odrodzenie czysto religijne nie jest do przewidzenia. 


Najobfitszem źr6dłem jest Real-Encyklopiidie Haucka; mo- 
żna się także udawać do starej a dobrej Biographie universelle 
Michauda, do Grande Encyclopedie i do Dictionary o/ national 
biography. 
I. - P. Viollet, Histoire des institutions politiques de la ' 
France, 3 tomy, 1890 (o roli dobroczynnej Kokioła, t. I, 
str. 38o). 
2. - Art. Armenp/lege (miłosierdzie), w Haucku. 
4. - Rozejm boży znajduje się u German6w, Arab6w 
i innych ludów. Zobacz art. Gottes/riede, w Haucku. - Semi- 
chon, La paix de Dieu, 2-gie wyd., 1869. 
4. - Em. M:1le, Cart religieux du XIII siec/e, 1902. 
8. - Artykuły AugustinTłs. Roni/atius (Win/rid), Gre- 
gorius, Keltische Kirche, Russland, w Haucku; Dom Cabrol, 
L'Angleterre chrhienne avant les Normands, 1908; S. Czarnow- 
ski, Saint Patrick, 1922; J. Zeiller, Les orig. chrh. dans les 
prov. danubiennes, 1921. 
9. - Art. Cyrillus und Methodius, Tschechen, Anglikani- 
sche Kirche, Mongolen, Nestorianer, w Haucku. - J. Labouft, 
Le christianisme dans l'Empire perse, 1904. 
10. - Art. Sachsen, Wenden, Albert von Riga (Inflanty), 
w Haucku. 
I I. - Art. Kreuzauf/indung, w Haucku. Euzebjusz, wsp6ł- 
czesny, nie wie nic o tej historji. - A. Luchaire, Le culte des 
reliques (w Revue de Paris, lipiec, 1900). 
13. - Art. Legaten, w Haucku. 
IS. - Lea, Rise o/ the temporal power (w Studies, Filadel- 
fja, 1883, str. I i nast.); Duchesne, Les premiers temps de l'Etat 
ponti/ical, 1904. - Th. Hodgkin, /taly and her invaders. tom 
VII, 1899, str. IJS; M. Moresco, Ił patrimonio di S. Pietro, 
19 16 ; A. Gaudenzi, Ił constituto di Constantino, 1920; art. 
Konstantinische Schenkung, w Haucku. 
16. - Lea, Studies, 1883, str. 46 (fałszywe dekretały); art. 
Kanonen- und Dekretensammlungen i Pseudoisidor, w Haucku; 
P. Fournier, Etudes sur les fausses decrhales, 1907 (wnio-
>>>
343 
skuje na rzecz djecezji Tours, zamiast Reims lub Metz); Lot, 
Rev. hist., XCIV, str. 290. 
17. - Lea, Auricular confession and indulgences, 3 tomy, 
18 9 6 . 
18. - Art. Peterspfennig (denar S. Piotra, świętopietrze), 
w Haucku. 
19. - Lea, Studies, 1883, str. 235 (studja nad ekskomu- 
niką). 
20. - Duchesne, Origines du culte chrhien, 1899; art. Li- 
turgie, w Haucku. . 
21. - Art. Simonie, w Haucku. 
22. - Znajduje się wskazanie źr6deł w F.-X. Funka, 
Lehrbuch der Kirchengeschichte, s-te wyd., str. 281; Ville- 
main, Gregoire VII, 1873; A. Fliche, Gregoire VII, 1920. Zob. 
także art. Gregorius VII, w Haucku, z długą bibljografją. 
24. - Art. Becket, w Haucku. 
26. - A. Luchaire, Innocent III, 4 tomy, 19°4-19°8. 
27. - Fryderyk II, heretycy i wolna myśl: Lea, Hist. de 
l'Inquis, t. I, str. 221; t. II, str. 333; t. III, str. 56o. - Ch. 
V. Langlois, Philippe le Bel et Boniface VIII (w Lavisse.a Hi- 
stoire de France, III, 2, 1901); H. Koehler, Die Ketzerpolitik 
der Kaiser, 1913. Legenda o trzech szalbierzach jest pochodze- 
nia islamickiego i ukazuje się już od 909 (Rev. Hist. Litt. reI., 
maj, 1920). 
29. - N. Valois, Histoire du grand schisme d'Occident, 
4 tomy, 1896-1902; Le pape et le concile, 1909; G. Mollat, 
Les papes d'Avignon, 1912. - O soborze Bazylejskim: Valois, 
Journ. des Sav., 1905, str. 345. 
30. - Burckhardt, Kultur der Renaissance, s-te wyd., 
1896 (przekład polski). 
3 I. - O. Zoeckler, Askese und Moenchtum (Zach6d), 2-e 
wyd., 1897; Montalembert, Les moines d'Occident, 2 tomy, 
1860; Vacandard, Saint Bernard, 2 tomy, 1895 (skr6cone 
w 1904). - Zobacz pod imionami rozmaitych zakon6w, 
w Haucku. 
33. - F. von der Borne, Die Franciskusforschung, 19 1 7; 
Ubald d.Alen
on, Lefon d'hist, francisc., 1918; P. Sabatier, Vie 
de Saint Franfois, 1894 (liczne wyd., dom. polskie); S. R., Cul- 
tes, t. V, str. 343. 368. - przdladowanie fraticellów: Lea, Hist. 
.. de l'Inquis., t. II, str. 283; t. III, str. 175. 
3 6 . - Dominikanie: Lea, Hist. de l'Inq., t. I, str. 252 
i nast. 
37. - Gebhart, Sainte Catherine de Sienne (w Rev. des
>>>
344 
Deux Mondes, 1890, t. XCV, str. 133; przedruk w CI talie 
mystique); Fawtier, ten sam przedmiot, 1921. Art. Stigmatisa- 
tion, w Haucku. 
3 8 . - Templarjusze: Lea, HiJt. de l'lnquis., t. III, str. 23 8 ; 
H. Finke, Papsttum und Templerorden, 1907 (por. Langlois, 
J. des Sav., 1908, str. 417); S. R., Cultes, t. IV, str. 2S2; P. 
Viollet, Cinterrogatoire de J. de Molai, 1909. 
39. - Art. Adoptianismus, w Haucku; Conybeare, Key 
0/ truth, 1898, str. 87 i nast. 
40. - G. Herzog, La Sainte Vierge dans l'histoire, 19 08 . 
Domek loretański: U. Chevalier, N.-D. de Lorette, 19 06 
(por. Delaborde, J. des Sav., 1907, str. 367; Rev. arch., 19 06 , 
II, str. 46o). 
4 1 . - Art. Maria, w Haucku; Vacandard, Rev. du Clerge, 
l-go kwietnia 1910. - Lea, Hist. de l'lnquis.. t. III, str. 59 6 . 
43. - ,H. Delaye, Les legendes hagiographiques, 19 0 5; P. 
Saintyves, Les saints successeurs des dieux, 1907; Boudinhon, 
Proces de beatiJication et de canonisation. 1905. - Pedro Ar- 
bues: Lea, lnq. 0/ Spain, t. I, str. 2p. - Piotr Męczennik: Lea, 
Hist. de l'lnquis., t. II, str. 211. 
44. - T. de Wyzewa, La legende doree (wiadomo
ć i prze- 
kład, dający się czytać), 1902. 
45. - Art. Messe, w Haucku. 
4 6 . - Art. Transsubstantiation, w Haucku; A. Boudhin- 
hon, Les origines de Pelevation (w Rev. du Clerge. czerwiec- 
lipiec 1908). - Dyscyplina tajemnicy: Battifol, Etudes d' 
hist., str. I i nast.; art. Arcani disciplina, w Hastingsa Encycl., 
t. I. 
4 8 . - Lea, Hist. de l'lnquis., t. II, str. 47 1 . 
49. - Art. Fronleichnams/est (/estum corporis Christi). 
w Haucku. 
50. - Zakaz czytania i tłomaczenia Biblji: Lea, Hist. de 
l'lnq., t. I, str. 131, 324; t. III, str. 612, 613; art. Gebet, Ro- 
senkranz (r6żaniec) i Sakrament, w Haucku. 
SI. - Lea, Auricular con/ession and indulgences, 3 tomy, 
18 9 6 ; A. Boudinhon, Hist. de la penitence (w Etudes d'hist., 
str. 43). 
p. - O kobiecie i chrystjanizmie, zob. uwagę Lejay.a, 
Rev. crit., 1908. I. str. 7 8 . 
53. - Allerseelentag (commemoratio fidelium de/uncto- 
rum), w Haucku; Frazer, Adonis, str. 316; Saintyves, Les 
Saints, str. 83. . 
H. - Art. lndulgenzen, w Haucku. 


.
>>>
34S 
H. - Lea, History 0/ sacerdotal celibacy, 3-C1e wyd., 
19°7. 
56. - J. Havet, L'heresie et le bras seculier jusqu'au X/II-e 
siecle (przedr. w jego Oeuvres, t. II, 1896); H. Ch. Lea, Hist. 
de l'lnquis. au moyen-age, 19°0-19°2 (przekł. franc. powięk- 
szony); E. Jordan. La responsab
 de l'Eglise dans la repression. 
1915. - "Rzym szacował wszelką propozycję reformy na pie- 
niądze i panowanie; czyż nie było tak zawsze?" (Tyuel, je- 
zuita, Rev. moderniste, 1910,' str. 64)' 
57. - Art. Narren/est (święto warjat6w), w Haucku. 
58. - L. Brehier, La querelle des images, 1904. 
59. i nast. - Znajdzie się wszystkie szczeg6ły w dziele Lea 
(
 56), kt6re jest opatrzone dobrym wykazem treści. 
62. - Paulicjanie, natchnieni przez Pauleka. .,Pawdka" 
(z Samosaty): Conybeare, Key 0/ truth, 1898, str. CV i nast. - 
Albigensowie: A. Luchaire, Innocent III et la croisade des AI- 
bigois, 1905 (por. Journ. des Sav., 1905, str. p8; 1908, str. 
17); J. Guiraud, Quest. d'archeol. et d'histoire, 1906;E.Broeckx, 
Le catharisme, 1916. 
63. - Inkwizycja wysławiona: Rev. arch., 1907, II, str. 
184; Rev. crit., 1907, I, str. 211; S. R., Cultes, t. IV, str. 323. 
64. - Lea, Hist. de l'lnquis., t. I, str. 77. 
65. - Art. Waldenser, w Haucku; J. Marx, L'inquis. en 
Dauphine, 1914; Sainte-Beuve, Nouv. Lundis, t. VIII, str. 412 
(misja Catinata dla zniszczenia Barbetów). 
66. - Biczownicy: Lea, Hist. de l'lnquis., t. I, str. 272; 
t. II, str. 383. 
67. - Zob. przedmowę Fredericq'a do tłom. franc. Lea, 
Hist. de l'lnquisition, t. I. 
68. - B. Haureau, Histoire de la philosophie scolastique, 
1872; K. Werner, Die Scholastik, 4 tomy, 1881-1887; M. 
Grabmann, Gesch. der scholast. Methode, 2 tomy, 1909; Prantl, 
Gesch. der Logik im Abendlande, 4 tomy, 1855-187°; E. Gil- 
son, La philosophie au moyen age, 1922; Ch. de Remusat, S. 
Anselme, 2-gie wyd. 1868; Vacandard, Abelard et S. Bernard, 
1881; V. Cousin, Introd, aux oeuvres d'Abelard, 1836. 
69. - L. Thorndyke, History 0/ magie and experimental 
science, 2 tomy, 1923 (kapitalne). - R. Bacon: Journ. des Sav.. 
1905, str. 362. - Vaughan, S. Thomas 0/ Aquin, 2 tomy, 1871, 
i art. Thomas von Aquin, w Haucku. 
70. - Preger, Gesch. der deutschen Mystik im Mittel- 
alter, 3 tomy, 1879-1893. - O Naśladowaniu, patrz art. 
Thomas a Kempis w Haucku (t. XIX, str. 719) i Vacandard,
>>>
34 6 
Rev. du Clerge, grudz. 1908, str. 633. 
71. - J. Burckhardt, Die Kultur der Renaissance, 5 wyd., 
2 tomy, 1896 (dom. po1.); art. Erasmus i Reuchlin w Haucku. 
7 2 . - Wiklef: Lea, Hist. de l'lnq., t. II, str. 438. - Hus: 
Tamże, t. II, str. 444. - Lollardowie: Tamże, t. II, str. 350; 
J. Gairdner, Lollardy, 19 08 . 
73. """"'""" Bracia morawscy i Hernhuci: art. BrudeT (bohmi- 
sche) i Zinzendorf (odnowiciel Hernhut6w), w Haucku. 
74. - Savonarola: Lea, Hist. de l'lnq., t. III, str. 209. 
75. - Art. lnquisition, w Haucku. - O skrupule krwi: 
Lea, Hist. de Plnquis., t. I, str. B4, B7, 55 2 . 
7 6 . - Tortura: Lea, Superstition and FOTce (Filad.), 18 9 2 , 
(str. 429 i nast.). 
79. - Przekład niemiecki Malleus maleficaTum ukazał się 
w 1906, 3 tomy (źr6dła tej książki: Rev. cTit., 1905, II, str. 
35 8 ); J. Hansen, ZaubeTwahn, lnquisition und HexenpTozesse, 
1900; Hoensbroech, Das Papsttum, lnquisition, Hexenwahn, 
1901 (dom. polskie p. t. Papiestwo, 1907). - Zob. także art. 
Hexen, w Haucku, i Lea, Hist. de Plnquis., t. III, str. 45 8 . 
Książka Micheleta, La SorcieTe, jest bez wartości historycznej. 
80. - Art. OTientalische KiTche, w Haucku; Pargoire, 
l'Eglise byzantine de 527 a 847,19°5; Pisani, A tTaveTS l'OTient, 
18 97; A. Giraud, Rev. du CleTge, 15 lutego 1910, str. HI. 
81. - Art. FeTTaTa-FloTenz, w Haucku. - O encyklice 
Leona XIII i urągliwej odpowiedzi patrjarchy, Rev. anglo-To- 
maine, 1895, str. 108 i nast. - Umizgi anglikan z Kościołem 
greckim: Rev. du cleTge fTanrais, marzec 1908, str. BO.
>>>
. 


Rozdział jedenasty. 


CHR. YSTJANIZM OD LUTRA 
DO ENCYKLOPEDJI. 


Przyczyny Reformacji. Marcin Luter..... Sejm Wormacki. Anababtyści i wojna 
chłopska. Cwingljusz. Ka1win w Genewie. Michał Serwet. Henryk vm i Ko- 
ściół anglikański. Marja Tudor. Elżbieta. Reformacja we Francji. Rzeź Wal- 
densów. Kontr-reformacja. Nowa polityka katolicyzmu. Sob6r Trydencki. Po- 
stępy katolicyzmu. l ezuici. Sekty protestanckie. Filip n i Wilhelm Ora6ski. 
Prześladowania w Ir andji. .Ojcowie pielgrzymie. Kwakrowie. Wojna Trzy- 
dziestoletnia. Pietyzm niemiecki. Socyn. Francja za ostatnich Walezjusz6w. 
Rzeź św. Bartłomieja. Edykt Nantejski. Odwołanie Edyktu Nantejskicgo. Dra- 
gonady. Kamizardowie. Odpowiedzia1ność Kościoła rzymskiego. Pierwsze idee 
tolerancji. Nowe zakony. Swobody Kościoła gallika6skiego: regale. Cztery arty- 
kuły z 1682. Jansenizm: Pon-Roya1. Ustawa Unigeniu.s. Kwietyzm: fenelon 

Bossuet. Inwizycja..w Hiszpanji: Torquemada. Wypędzenie Zydów i Maurów. 
Podb6j i chrystjanizacja Ameryki. Skazanie Giordana Bruna. Odwołanie, na- 
rzucone Galileuszowi przez Inkwizycję. Bibljogratja. 


I. Gdyby Reformacja była skutkiem jedynej przyczyny, 
nie powiodłaby się nawet w połowie. Jej względne powodze- 
nie tłomaczy się wielością jej przyczyn, religijnych, politycz- 
nych i społecznych. 
2. Przyczyną religijną jest zepsucie katolicyzmu, kt6ry, 
gdy Luter przybył do Rzymu (15 I I), wydał mu się jak kary- 
katura chrystjanizmu. Spoganizowany przez swe obrzędy 
i przez swe handle odpust6w, utracił na domiar zbawienną 
styczność z Pismem Swiętem. Reformacja chciała, go przypro- 
wadzić doń z powrotem; przyprowadziła z powrotem przy- 
najmniej tych, co do niej przystali. 
3. Przyczyną polityczną jest niemożność zniesienia pano- 
wania duchownego Rzymu, jego mięszania się do rzeczy do- 
czesnych; jest także konieczność opierania się cesarzom, kt6rzy 
nazywali siebie cesarzami rzymskimi i "dążyli wielkiemi kro- 
kami do władzy despotycznej" 1. 
ł Wolter.
>>>
. 


34 8 


Zwraca się uwagę, że ostateczne powodzenia Reformacji zo- 
stały uzyskane w krajach, gdzie wpływ rzymski od I -go do IV- 
go wieku nie przeniknął głęboko. Pod tym względem Refor- 
macja jest tylko dalszym ciągiem ruchu narodowego, kt6ry usu- 
nął z pod posłuszeństwa Rzymu dawne prowincje Cesarstwa 
Wschodniego; była to reakcja Germanizmu przeciw romaniz- 
mowI. 
4. Przyczyny społeczne i ekonomiczne są liczne. Książęta 
i wieśniacy pożądali wielkich d6br Kokioła; rycerze "golcyco - 
conti di Allemagna poveri, pisał legat papieski - zazdro
cili 
bogatym opatom. Lud nie chciał być wyciskanym przez mni- 
ch6w i księży. Duchowieństwo meckie buntowało się prze- 
ciw zdzierstwu kurji rzymskiej i konkurencji zakon6w. Te nad- 
użycia były już oddawna; ale wynalazek druku (1447), roz- 
powszechniając upodobanie do czytania, zachęcał do myślenia 
i pozwalał każdemu m6wić za wszystkich. 
5. Nie przechodzi się raptownie od despotyzmu do wolno- 
ści. Tam nawet, gdzie wzięła nad nim g6rę, Reformacja prze- 
jęła zasady władcze katolicyzmu; zamiast wolnej wiary oso- 
bistej, wytworzyła tylko złagodzony katolicyzm. Zawiązek 
wolno
ci religijnej tkwił w niej, ale nie rozwinął się i nie przy- 
ni6sł owoc6w, aż po dw6ch wiekach, dzięki wyłomowi, uczy- 
nionemu przez Lutra w starej budowie rzymskiej. Tam, gdzie 
Reformacja się nie udała, przyzwyczajenia były silniejsze, niż .. 
pragnienie wyzwolenia, nawet czę
ciowego. Wobec teolog6w 
Wittenbergi i Genewy, nieprzejednanych w swych pretensjach 
dogmatycznych, wielu uznało, "że mieli tylko wyb6r kajdan, 
i mniemało, że lepiej już zachować te, kt6re im dało urodze- 
nieco l. Z drugiej strony, taki Karol V, taki Franciszek I prze- 
razili się cios6w, kt6re rewolucja tak głęboko zadawała zasadzie 
powagi. Monarchiści z rzemiosła, jak to powie p6źniej ]6zef II, 
zwalczali ruch, kt6ry groził samowładztwU, i kt6rego natu- 
raInem ujściem były rządy demokratyczne. Ujrzano nawet Lu- 
tra, jak w dobie buntu chłopskiego uląkł się i cofnął przed 


l Wolter.
>>>
349 
następstwami społecznemi swych doktryn. Europa, urabiana 
przez 10 wieków katolicyzmu, była tern mniej dojrzałą do wol- 
ności. iż krytyka Biblji nie istniała jeszcze: dzieło Lutra mu- 
siało być uzupełnione dziełem pobożnego katolika francuskiego, 
Ryszarda Simona. · 


JIo 


* 


* 


. 


6. Przyczyną wypadkową Reformacji była obłąkana sprze- 
daż odpustów, oddana w ręce dominikanów niemieckich pod 
pretekstem wojny przeciw Turkom, w rzeczywistości na bu- 
dowę św. Piotra w Rzymie. Powiedziano już w XVI wieku, 
ale nie dowiedziono, że august janie zazdrościli tego przywileju 
dominikanom. Mnich augustjański, Marcin Luter, urodzony 
w Eisleben w 1483, przybił na katedrze wittenberskiej, za zbli- 
żeniem się handlarza odpustów T etzela, 9 S tez przeciw nad- 
użyciom tego handlu (31 października I S 17). Rozpowszech- 
niły się w Niemczech, jak ogień po rozsypanym prochu; Luter 
napisał to, co tysiące wiernych myślało po cichu. Wojna na 
pióra zaczęła się między dominikaninem a augustjaninem; inni 
mięszali się do niej i zaognili ją. Leon X, znudzony tą "kłótnią 
mnichów", rokował zrazu, poczem rzucił klątwę. Luter trakto- 
wał go bardzo źle w swej książce ,,0 niewoli babilońskier (paź- 
dziernik I S 20), gdzie piorunował przeciw mszom prywatnym 
i przeciw przeistoczeniu, "słowu, które się nie znajduje w Piś- 
mie świętem". Najważniejsza niezgodność dotyczyła komunji. 
"Luter zatrzymywał jedną część tajemnicy, a odrzucał drugą. 
Uznaje, że ciało Jezusa Chrystusa jest w poświęconych posta- 
ciach, lecz jest tam, mówi, jak ogień w rozpalonem żelazie; 
żelazo i ogień istnieją razem obok siebie. Jest to właśnie to, 
co nazwano impanacj4, inwinacj4, konsubstancjacj4. To też, 
podczas, gdy ci, których nazywaGO papistami, jadali Boga bez 
chleba, Luteranie jadali chleb i Boga; wkrótce potem przyszli 
Kalwiniści, którzy jadali chleb, a nie jadali wcale Boga" l. 
7. Ażeby rozłam był zupełnym, Luter kazał spalić bullę 


I Wolter.
>>>
. 


35 0 
ekskomunikacyjną Leona X na placu publicznym Wittenbergi 
(grudzień 1520) i obficie naurągał Ojcu świętemu: "Papieżku, 
papieżyczku, pisał, jesteś osłem, osiołkiem". Te sposoby m6wie- 
nia bawiły ordynarność niemiecką. "Luter z poziomością bar- 
barzyńskiego stylu tryumfował w swoim kraju nad całem ugrze- 
cznie,niem rzymskiem" 1. 
8. "Zażądał, żeby śluby zakonne zostały zniesione, ponie- 
waż nie należą do pierwotnego ustanowienia; żeby księża mogli 
być żonatymi, ponieważ kilku apostoł6w było żonatych; żeby 
komunikowano winem, ponieważ Jezus powiedział: Pijcie zeń 
wszyscy; żeby nie czczono wcale obraz6w, ponieważ Jezus nie 
miał portretu; nakoniec był w zgodzie z Kościołem rzymskim 
tylko co do Tr6jcy, Chrztu, Wcielenia, Zmartwychwstania" 2. 
Luter, pod wpływem św. Augustyna, patrona jego zakonu, prze- 
czył r6wnież wolnej woli, kt6rą jego sekciarze przyjęli p6ź- 
niej, i twierdził ku zgorszeniu Fakultetu Paryskiego, że s
- 
djum Arystotelesa było nieużyteczne do rozumienia Pisma Swi
 
tego. Występując przeciw doktrynie rzymskiej o zbawieniu 
przez uczynki, skąd wypływały nadużycia odpust6w, głosił, 
że wiara tylko jest skuteczna i że jest owocem łaski. Było to 
odrzucać, jako zbyteczne, wszystko, z czego się utrzymywał 
Kości6ł, wszystko, co mu zapewniało jego bogactwa i władzę. 
9. Karol V, cesarz, począwszy od lutego 1519, powołał 
reformatora na sejm Wormacki (styczeń IS2I). Stanął na nim, 
z listem żelaznym, kt6ry uszanowano, otoczony sympatjami 
ludowemi, protegowany przez Fryderyka Mądrego i rycerzy 
niemieckich. Wobec sejmu powołał się na swe sumienie i od- 
m6wił odwołania swych opinji. Cesarz skazał go na banicję 
z Rzeszy; ale wyrok nie m6gł być wykonany. Fryderyk Mądry, 
elektor Saski, pozyskany dla nowych idei, kazał porwać Lutra 
w nocy i schował go w fortecy saskiej Wartburgu, gdzie żył 
pod imieniem "Junker Georg" (szlachcic Jerzy). W tern właśnie 
"Patrnos", jak mawiał, rozpoczął przekład niemiecki Biblji; to 


1 Wolter. 
I Wolter.
>>>
351 
godne podziwu tłomaczenie stało się najlepszem narzędziem 
Reformacji. 
10. "Stary Fryderyk życzył sobie wykorzenienia Kościoła 
rzymskiego. Luter mniemał, że przyszedł czas zniesienia mszy 
. prywatnej. Udał, że djabeł mu się ukazał i że wyrzucał mu, iż 
odprawia mszę i konsekruje. Djabeł mu dowi6dł, powiadał, że 
jest to bałwochwalstwo. Luter w opowieści o tern zmyśleniu 
zapewniał, że djabeł miał rację, i że należało mu w tern wierzyć. 
Msza została zniesiona w mieście Wittenberdze, a wkr6tce po- 
tem w pozostałej Saksonji. Obalano obrazy; mnisi i zakonnicy 
wychodzili ze swych klasztor6w, a w kilka lat p6źniej Luter 
pojął za żonę zakonnicę, imieniem Katarzynę von Bora 
(1525)" 1. Dlatego to m6wią, kiedy ksiądz opuszcza Kooci6ł 
rzymski, żeby się ożenić, iż "wychodzi bramą Lutra". 
II. Po poradzeniu się djabła dla zniesienia mszy, Luter 
ograniczył lub zni6sł używanie egzorcyzm6w, przeznaczonych 
do trzymania d jabła z daleka. "Zauważono odtąd we wszyst- 
kich krajach, gdzie przestano egzorcyzmować, że ogromna ilość 
opętań i czar6w bardzo się zmniejszyła" 2. 
12. Luter był wspomagany w swem dziele przez łagodnego 
i miłego uczonego Melanchtona; był więcej krępowany, niż 
wspomagany, przez fanatyka Carlstadta, kt6ry ogłaszał mał- 
żeństwo księży nietylko za dozwolone, lecz za obowiązkowe, 
i w nienawiści do kultu katolickiego dokuczał mnichom i ni- 
szczył dzieła sztuki. W 1522 Luter opuścił swe uczone schro- 
nienie, żeby ruszyć na zwalczanie w samej Wittenberdze gwał- 
townej partji Sakramentarjuszy, sekciarzy Carlstadta, kt6rych 
oznaczono tern imieniem, ponieważ nie chcieli uznawać żad- 
nych Sakrament6w, z wyjątkiem Chrztu. Luter potraktował 
ich jako "sługi szatana" i zniewolił do opuszczenia miasta. 
13. Danja i Szwecja, gdzie arcybiskupi upsalscy wywierali 
władzę tyrańską, przyłączyły się r6wnież do Reformacji. "Lu- 
ter widział się apostołem p6łnocy i cieszył się w spokoju swą 


I Wolter. I Wolter.
>>>
}S2 
chwałą. Już z rokiem 1525 Stany Saksonji, Brunświku, Hesji, 
miasta Strasburg i Frankfurt przyjęły jego doktrynę... Ten an- 
typapież naśladował papieża, upoważniając Filipa, landgrafa 
heskiego, kt6ry zażądał od niego na to pozwolenia, do poślu- 
bienia drugiej żony za życia pierwszej. To było przyznane przez 
mały synod, zgromadzony w Wittenberdze. Prawdą jest, że 
Grzegorz II dekretem z ]26 przyznał w pewnych razach męż- 
czyźnie prawo poślubienia drugiej żony; ale czasy i okoliczności 
nie były już te same... Na co od czas6w Grzegorza nigdy nie 
ośmielili się papieże, na kt6rych nadmierną władzę Luter ude- 
rzał, to uczynił sam, nie mając żadnej władzy. J
go dyspensa 
była sekretna; ale czas odsłania wszystkie sekrety tej natury" 1. 


* 


* 


* 


14. Nowy podmuch fanatyzmu przyszedł zamącić te "po- 
kojowe zgorszenia". Dwaj zapaleńcy sascy, poczytując się za 
natchnionych, chcieli, żeby ponownie chrzczono dzieci, ponie- 
waż Jezus został ochrzczony, będąc młodzieńcem. Założyli se- 
ktę gwałtowną anabaptyst6w, kt6ra głosiła rodzaj wojny świę- 
tej przeciw Rzymianom i Luteranom. Ta sekta, podągając ciem- 
nych chłop6w, kt6rzy cierpieli ucisk najpotworniejszy, jaki był 
kiedykolwiek, dała początek buntowi chłopskiemu. "Rozwi- 
jali tę niebezpieczną prawdę, że ludzie są zrodz
ni r6wnymi, 
i że jeśli papieże traktowali książąt, jak poddanych, panowie 
traktują chłop6w, jak bydło... Upominali się o prawa rodzaju 
ludzkiego; ale poparli te prawa, jak drapieżne zwierzęta" I. 
IS. Powstawszy. począwszy od Saksonji aż do Lotaryngji 
(IS 2 5), chłopi, po dopuszczeniu się okropnych gwałt6w, zostali 
wytępieni przez wojska regularne. Szacują na I So tysięcy liczb
 
ofiar. Luter nie świadczył im żadnej sympatji; zatrwożony 
o porządek społeczny, doktryner odwrocił się plecami od zbun- 
towanych, kt6rzy się powoływali na niego. 
Kiedy drugi sejm w Spirze (1529) pokusił się o reakcję ka- 


I Wolter. Porównaj, co do dekretu Grzegorza n, zastrzeŻenia Bossueu. 
wyd. Gaume. to vn, str.54 0 . 
I Wolter.
>>>
353 
tohcką, 14 miast i kilku książąt zaprotestowałó, co spowodo- 
wało nadanie przeciwnikom Rzymu nazwy protestantów. Lu- 
teranie przedstawili w Augsburgu swoje wyznanie wiary, do 
kt6rego przyłączyła siCE trzecia CZCEŚĆ Niemiec, a ksiąŻCEta tego 
stronnictwa" związali siCE przeciw Karolowi V, r6wnie jak 
przeciw Rzymowi (I S 30). 
16. Jednakże chłopi anabaptyści owładnCEli Monasterem, 
skąd WYPCEdzili biskupa (1536). "Zapragnęli zrazu przywrócić 
teokracjCE żydowską i być rządzonymi przez samego Boga; ale 
uczeń krawiecki, imieniem Jan z Lejdy, zapewniał, że B6g mu 
siCE ukazał i że zamianował go kr6lem; powiedział to i sprawił, 
ze uwierzono" 1. Jan, monarcha i prorok, o wielu żonach, na 
podobieństwo kr616w Izraela, został ukoronowany z wielką 
pompą i rozesłał apostoł6w po Niemczech. Schwytany z orCE- 
żem w ręku, został na rozkaz biskupa Monasteru torturowany 
rozpalonemi kleszczami; wszyscy anabaptyści, kt6rych zna- 
leziono w Westfalji i w Niderlandach, byli topieni, duszeni lub 
paleni. Jednakowoż sekta przetrwała, lecz odtąd pokojowa, 
zlawszy siCE z unitarjuszami, to znaczy z tymi, "co uznają tylko 
jednego Boga i co, pełni szacunku dla Chrystusa, żyją bez wiel- 
kiej ilości dogmatu i bez żadnego sporu... Anabaptyści zaczęli 
od barbarzyństwa, a skończyli na łagodności i mądrości" 2. 
17. Kłopoty Karola V, zagrożonego przez Turk6w, prze- 
szkadzały mu dotąd wystąpić gwałtownie przeciw Reformacji. 
Po sejmie Augsburskim (1530)' luteranie uformowali związek 
Szmalkaldzki (1532), i Karol V zawarł z nimi ugodCE, kt6ra 
przetrwała dwanaście lat (1534). 
18. Ze śmiercią Lutra (1546), cesarz, zabezpieczony od 
strony Turcji i Francji, wezwał protestant6w do rozwiązania 
ich związku, a na ich odmowę zgni6tł ich pod Miihlbergiem 
(1547). To zwycięstwo nie zakończyło wojny. Nakoniec w 15S2 
pok6j Passawski udzielił protestantom wolności religijnej. 
Wkr6tce potem Karol V, zniechęcony, jak Djoklecjan, abdy- 


I Wolter. I Wolter. 


OrpheUl
>>>
354 
kował, ażeby się schrbnić w klasztorze Yuste, pozostawiając 
cesarstwo swemu bratu Ferdynandowi, a Hiszpanję synowi, Fi- 
lipowi II. 


.. 


.. 


.. 


19. W tym samym czasie, co Niemcy, Szwajcarja zajęła się 
ogniem. "Zwingli, proboszcz z Zurichu, posunął się dalej jesz- 
cze, niż Luter; nie przyjmował wcale, żeby B6g wchodził 
w chleb i wino" 1. Senat zurichski przyznał mu rację, Bern 
poszedł za Zurichem (1528), a wkr6tce Oecolampadius dopro- 
wadził Reformację do tryumfu w Bazylei. Ale Lucerna i cztery 
inne kantony, przywiązane nadal do Rzymu, rozpoczęły wojnę; 
Zwingli został zwyciężony i poległ pod Kappel (1531); kato- 
licy kazali ćwiartować jego ciało i rzucili je w ogień. "Religja 
Cwingljusza nazywała się p6źniej kalwinizmem. Kalwin jej 
dał imię, jak Ameryk Vespucci dał swoje nowemu światu, od- 
krytemu przez Kolumba" '. 
20. Starszyzna Genewy, idąc za przykładem Zurichu 
i Bernu, oddała się długiej ocenie doktryn, będących w sporze, 
i w końcu zakazała papizmu; biskup musiał uciec. Genewczycy, 
sprzymierzeni z Fryburgiem i Bernem przeciw księciu sabaudz- 
kiemu (1536), nazwali się eidgenossen (sprzysiężeni), z czego 
zrobiono być może huguenots (hugenoci). Ich reforma miała 
cechę surowości moralnej, cierpkości nawet. Znalazła rodzaj 
papieża w Kalwinie, urodzonym w Noyon w 1509, człowieku 
obyczaj6w bez zarzutu, tak twardym, jak Luter był gwałtow- 
nym, zresztą dobrym pisarzu, jak o tern świadczy Nauka chrze- 
ścijańska (1536), i potężnym twardokią swego przekonania. 
Gry, widowiska zostały zabronione. "Genewa, w ciągu więcej, 
niż stu lat, nie ścierpiała u siebie instrumentu muzycznego". 
Spowiedź publiczna przywr6cona została do godności. Kalwin 
"ustanowił synody, konsystorze, diakon6w; uregulował formę 
modlitw i kazań; ustanowił nawet jurysdykcję konsystOrjalną 
z prawem ekskomunikowania". Reformacja miała zapewne ra- 
cję zamykać klasztory; ale Kalwin zmierzał do ich wznowie- 


I Wolter. t Wolter.
>>>
355 
nia pod formą świecką, a nawet do przekształcenia w klasztor 
całego kantonu. 
21. Lekarz hiszpański, Michał Servet, kt6ry przewidział 
krążenie krwi przed Harveyem i odznaczył się odwagą w cza- 
się zarazy w Vienne (w Delfinacie), pisał z Lugdunu do Kal- 
wina o Tr6jcy. R6żnili się w zdaniu o tern; dyskutowali, po- 
czem się por6żnili. Dzieło, kt6re przygotowywał Servet, uka- 
zało się bez imienia autora, i zostało zadenuncjowane Inkwi- 
zycji lugduńskiej przez jednego z domownik6w Kalwina; żeby 
poprzeć swoje powiedzenie, posłał on do Lugdunu listy Ser- 
veta, kt6rych mu Kalwin dostarczył. "Co za rola dla apostoła! 
Servet, kt6ry wiedział, że we Francji palono bez miłosierdzia 
wszelkich nowator6w, uciekł w czasie, kiedy wszczynano prze- 
ciw niemu proces. Na nieszczękie przejeżdża przez Genewę; 
Kalwin wie o tern, denuncjuje go". Jednakże Kalwin nie był 
potworem nietolerancji, jak o nim powiedziano. Pisał na kr6tko 
przed procesem Serveta: "W razie, gdyby ktokolwiek był od- 
miennej wiary, nie mniemamy, żeby to była racja do odrzu- 
cenia tego człowieka; winniśmy go znosić bez wypędzania 
z Kościoła i bez wystawiania go na jakąkolwiek cenzurę, jako 
heretyka". Servet był sądzony przez Radę Genewską, ciało 
z wybor6w, niezależne od Kalwina; pozew był nawet zreda- 
gowany przez członka partji antykalwińskiej. 26 sierpnia 1553 
roku, Kalwin pisał do swego przyjaciela Farela, kt6ry usiłował 
był uzyskać od Serveta odwołanie: "Spodziewam się, że zo- 
stanie skazany, ale pragnę, żeby okrutność kary była mu da- 
rowana". A 26 października: ,
Jutro będzie prowadzony na 
kaźń; czyniliśmy wysiłki, żeby zmienić jego rodzaj śmierci. 
ale napr6żno". Rada w rzeczy samej zdecydowała była 2 5 
października, że Servet będzie spalony żywcem w Champel. 
Zni6sł karę ze stoicką rezygnacją. 1 listopada 1903, kalwiniści 
genewscy wznidli pomnik ku pamięci uczonego męczennika. 
Ta zbrodnia genewska winna być osądzona, jak zbrodnie T er- 
roru: był to owoc nietolerancyjnego wychowania, danego przez 
Kości6ł rzymski Europie. 
22. Wolter zwracał uwagę. że pewne listy Lutra nie tchną 



.
>>>
35 6 
duchem bardziej pokojowym od listów Kalwina; ale prote- 
stanci odpowiadają, iż "mniemają, że idą za dogmatami pier- 
wotnego Kościoła, iż nie kanonizują wcale namiętności Lutra 
i Kalwina". A Wolter dodaje: "Ta racja jest mądra. Duch 
filozofji stępił w końcu miecze. Czyż trzeba było wypróbować 
więcej niż 200 lat szaleństwa, ażeby dotrzeć do tych dni od- 
poczynku!" Kiedy Wolter to pisał, dni nowych szaleństw nie 
były daleko. 


. 


. 


. 


23. Wszystkie pierwiastki Reformacji istniały w Anglji od 
Wiklefa; trzeba było kaprysu władzy, żeby je doprowadzić do 
dojrzałości. 
24. "Wiadomo, że Anglja odłączyła się od papieża, ponie- 
waż król Henryk VIII się zakochał. To, czego nie zdołały, 
ani świętopietrze ani sprzedaże odpustów, ani soo lat zdzierstw, 
zawsze zwalczanych przez prawa parlamentów i przez szem- 
ranie ludów, tego dokonała miłostka, lub przynajmniej była 
jego przyczyną". Henryk VIII, ożeniony z Katarzyną Aragoń- 
ską, chciał poślubić Annę Boleyn; Klemens VII odmówił unie- 
ważnienia jego małżeństwa z Katarzyną, która była własną 
ciotką Karola V. Henryk kazał je skasować przez Cranmera, 
arcybiskupa kantuaryjskiego. Ekskomunikowany, ogłosił się 
najwyższą głową Kościoła; Parlament zniósł wbdzę papieża. 
Król, potrzebując pieniędzy, skonfiskował dobra mnichów 
i ukazał, ograbiając bogate opactwa, najbewstydniejszy cynizm. 
Sam papieżem, na swoją modłę i na swoją korzyść, strzegł się 
ogłaszać luteraninem. "Wzywanie świętych nie zostało znie- 
sione, lecz ograniczone. Kazał czytaĆ Pismo święte w języku 
angielskim, lecz nie chciał, żeby się posunięto dalej naprzód. 
Była to zbrodnia kryminalna wierzyć w papieża; było takąż 
zbrodnią być protestantem". Wielki arcykanclerz Morus i bi- 
skup Fisher, którzy odmawiali uznania zwierzchnictwa Hen- 
ryka VIII, zostali skazani na śmierć przez Parlament. Henryk 
był zbrodniarzem kompletnym, na modłę XVI wieku. ale to 
był król. Po jego śmierci byli w Anglji luteranie, cwingljanie,
>>>
357 
a nawet anabaptyści, "ojcowie tych pokojowych kwakr6w, 
kt6rych religja była tak w śmiech obracana, a kt6rych obycza- 
jom musiano mimowli oddawać szacunek... Uważając się za 
chrześcijan, a nie popisując bynajmniej filozof ją, byli rzeczy- 
wiście tylko deistami, bo uznawali Jezusa tylko za człowieka, 
kt6remu B6g raczył udzielić czystszego światła, niż wsp6ł- 
czesnym. Lud nazywał ich anabaptystami, ponieważ nie uzna- 
wali wartości chrztu dzieci i chcieli, żeby chrzczono dorosłych, 
nawet jeżeli byli już ochrzczeni" 1. 
25. Marja Tudor, c6rka Henryka VIII, a żona Filipa II, 
była namiętnie katolicką. Za jej panowania spalono trzystu 
protestant6w, między innymi arcybiskupa Cranmera. Elżbieta, 
kt6ra nastąpiła po "krwa wet Marji, była protestantką (I 558- 
1603). "Parlament był protestanckim; n
r6d cały nim został 
i jest jeszcze. Wtedy religja została ustalona, liturgja ustano- 
wiona. Hierarchja rzymska zachowana ze znacznie mniejszą 
liczbą ceremonij, niż u katolik6w, a nieco większą, niż u lute- 
ran; spowiedź dozwolona, a nie nakazana; wiara, że B6g jest 
w Eucharystji bez przeistoczenia: oto w og6lności, co stanowi 
religję anglikańską..2. Za kr6tkiego panowania Edwarda VI, 
syna Henryka VIII (1547-1553), obwieszczono wyznanie 
wiary w 42 artykułach i ogłoszono urzędowy modlitewnik 
(Prayerbook). Elżbieta zatrzymała 39 artykuł6w na 42 w Ak- 
cie jednostajności, kt6ry narzucił credo (1562); Księga mo- 
dł6w, zakazana za Marji Tudor, została przywr6cona do 
zaszczytu i stała się podstawą kultu anglikański
go. 
26. Elżbieta, jak jej ojciec Henryk VIII, nie była okrutną 
z fanatyzmu. Jeżeli kazała powiesić kilku mnich6w i ściąć 
Marję Stuart (1587), to polityce trzeba przypisać te surowości. 
Papież Pius V, ekskomunikując Elżbietę w czasie, kiedy Marja 
była w więzieniu, uczynił tylko kr6lowę angielską bardziej nie- 
ubłaganą. Szkocja była poruszona wojną, kt6rą wiedli między 
sobą protestanci i katolicy. Kaznodzieja Jan Knox, kt6ry schro- 
nił się niegdy
 przy Kalwinie (I 5 54), propagował kalwinizm 


. Wolter. t Wolter.
>>>
35 8 
w Szkocji i doprowadził go do tryumfu po ucieczce kr6lowej 
Marji, kt6rej głowy się domagał już od 157Ó. Irlandja pozo- 
stała przywiązaną do Kościoła rzymskiego, stawiając czoło wy- 
siłkom Elżbiety, kt6ra się okazała tyrańską, narzucając księży 
anglikańskich parafjom. Ta nieszczęśliwa wyspa była bardziej 
jeszcze maltretowana w następstwie. a niemniej pozostała 
wierną swej religji, ponieważ nie chciała i nie chce jeszcze przy- 
jąć religji swych zwycięzc6w. 


* 


Ił 


* 


27. Franciszek I zawarł był w 1516 z Leonem X kontrakt, 
kt6ry pozostawiał kr6lowi nominację na beneficja, a papie- 
żowi doch6d z pierwszego roku, co wydało się jeszcze nad- 
miernem Parlamentowi i Uniwersytetowi. Siostra kr6lewska, 
Małgorzata d. Alen
on, p6źniej kr6lowa Nawarry, sprzyjała 
propagandzie Jak6ba Lefevre d'Etaples (urodzonego w 1435) 
na rzecz doktryn augustyńskich, kt6re podobne były do nauk 
Lutra; pomiędzy uczniami Lefevre'a był Wilhelm Farel, p6źniej 
przyjaciel Kalwina, kt6ry głosił Reformację w Neuchatel i we- 
zwał Kalwina do Genewy. Sam Kalwin nie m6gł pozostawać 
we Francji; w Bazylei to opublikował zrazu Naukę chrześci- 
jańsktf. Mimo wpływu Małgorzaty, reformowani byli straszli- 
wie prześladowani we Francji. Jan le Clerc był rwany klesz- 
czami za to, że przemawiał przeciw obrazom i relikwjom; ze 
20 reformowanych spalono żywcem. W tym samym czasie 
Franciszek I wiązał się z protestantami niemieckimi, a nawet 
z Turkami, przeciw Karolowi V! Głęboko obojętny w rze- 
czach religji) dawał robić, co chcieli, mnichom i Parlamentom. 
Koniec panowania został zaznaczony zbrodnią, wołającą 
o pomstę. Parlament Prowancji zadekretował karę ognia na 
19 Waldens6w z miasteczka Merindol, kt6rzy się przyłączyli 
do Reformacji; Franciszek I im przebaczył pod warunkiem, że 
się wyprzysięgną. Na ich odmowę, pierwszy prezydent Parla- 
mentu, d'Oppede, sprowadził szybko wojsko, kt6re paliło i za- 
bijało wszystko. "Pozostawało w zamkniętem miasteczku Ca- 
brieres tylko 60 mężczyzn i 30 kobiet; poddają się za obietnicą.
>>>
359 
że im oszczędzą życie; lecz zaledwie się poddali, wyrzynają 
ich. Kilka kobiet, schronionych w sąsiednim kościele, wyciągają 
stamtąd z rozkazu d'Oppede'a; ten zamyka je w 
pichlerzu, 
pod kt6ry każe podłożyć ogień. Naliczono 22 miasteczka obr6- 
cone w popi6ł. Franciszek I oburzył się na to; wyrok, kt6ry 
zezwolił był wykonać, orzekał tylko śmierć 19 heretyk6w; 
d'Oppede i Guerin, adwokat generalny, kazali wyrznąć tysiące 
mieszkańc6w« t. Umierając, kr61 zalecił swemu synowi postąpić 
wedle sprawiedliwości z tern barbarzyństwem. Parlament pa- 
ryski, ująwszy sprawę, skazał Guerina na śmierć, ale uwolnił 
od odpowiedzialności d'Oppede.a, kt6ry był najwinniejszy 
z nich obu. 
28. "Te egzekucje nie przeszkadzały postępowi kalwinizmu. 
Palono z jednej strony, I a z drugiej śpiewano, śmiejąc się, 
Psalmy Marota, stosownie do usposobienia zawsze lekkiego, 
a niekiedy bardzo okrutnego, narodu Francuz6w. Cały dw6r 
Małgorzaty był kalwińskim; kalwińską była połowa dworu 
kr6la. Co zaczęło się od ludu, przeszło do magnat6w; był 
w Parlamencie paryskim niejeden członek, przywiązany do Re- 
formacji« I. Henryk II kazał pojmać f-ciu radc6w, między in- 
nymi Annasza du Bourg, kt6ry został powieszony i spalony za 
Franciszka II. 
Wśr6d szlachty francuskiej powodzenie Reformacji nie było 
tylko skutkiem Renesansu i świateł, kt6re roztaczało na umy- 
sły; widząc rycerzy niemieckich, zbogaconych łupami opactw, 
francuscy obiecywali sobie podobną schedę. To teŻ W woj- 
nach religijnych, kt6re zakrwawiły drugą połowę XVI wieku, 
instynkt drapieżności i grabieży był r6wnie żywy z obu stron. 
W tej złowr6żbnej epoce ludzie uczciwi, jak kanclerz de I'H
 
pital i admirał de Coligny są bardzo rzadkiemi i godnemi po- 
dziwu wyjątkami. 


. 


. 


. 


29. To, co zowią Przeciw-Reformacją, jest reformą Ko- 
ścioła rzymskiego pod grozą Reformacji protestanckiej. Jest to, 


I Wolter. I Wolter.
>>>
36
 


, 
pod pewnemi względami, "infiltracja protestancka" w roma- 
nizmie, z pewnością nie w dogmatach i obrzędach, lecz w kar- 
ności duchowieństwa. Nietylko papieże stali się w większo
ci 
ludźmi godnymi poważania, kt6rych jedyną słabością było da- 
wanie intratnych urzędów swym bratankom (nipoti, stąd słowo 
nepotyzm); ale księża i mnisi byli lepiej dozorowani, ich obo- 
wiązki lepiej określone; zaprzestano sprzedawać publicznie od- 
pustów i uczyniono obowiązkowym przy spowiedzi budyne- 
czek, zwany konfesjonałem, kt6ry zapobiegał niebezpieczeń- 
stwU pewnych rozm6w. 
30. Nauczony bolesnemi pr6bami, Kości6ł, nie przestając 
doradzać przemocy władzom cywilnym, starał się zyskiwać 
lub odzyskiwać dusze środkami łagodniejszemi. W spos6b 
godny podziwu wspomagany był w tern zadaniu przez jezui- 
t6w, kt6rzy owładnęli stopniowo wychowaniem młodzieży, 
a przez spowiedź sumieniem magnat6w. Towarzystwa ludzi 
świeckich, mniej lub więcej związanych z jezuitami, utworzyły 
się wszędy potrosze, żeby pracować "ku większej chwale 
Boga". Swieże publikacje zapoznały nas z jednem z nich, kt6re 
wywierało we Francji od 1627 do 1667 działanie potężne i ta- 
jemnicze: jest to Konfraternja Najświętszego Sakramentu, 
kt6rą nazywano Kabal4 pobożnych 1. Tajemnica; którą oto- 
czyła swe dzieła dobroczynności, tłomaczy się istotnym celem 
jej działalności: szpiegostwem, umiejętnie zorganizowanem, kt
 
rego przedmiotem było zadawać ciosy, na poważaniu lub ma- 
jątku, niewierzącym i heretykom. Pozbawiać tych ostatnich 
urzęd6w lub klijenteli, doprowadzać ich do nędzy, był to cel, 
do kt6rego zmierzano wszędzie, gdzie nie było już danem ich 
palić. 
3 1 . Wtedy, kiedy protestantyzm, dominowany przez ducha 
św. Pawła i św. Augustyna, zwężał w najlepsze drogę zbawie- 
nia i przerażał grzesznika jego grzechem, katolicyzm jezuicki 
przyswajał sobie politykę z.ręczniejszą: czynił religję prawie 


I Właśnie byt może przeciw tej intrydze, która się stała podejrzaną wła- 
dzy, Molier napisał Świętoszka (TartMfi). przedstawionego w Wersalu Z roz- 
kazu Ludwika XIV (1664).
>>>
3 61 
miłą i wyrozumiałą dla słabości ludzkiej. Zapewne, nie wyna- 
lazł kazuistyki, to znaczy nauki o przypadkach sumienia, 
starciach obowiązk6w, kt6rą starożytność grecka już znała, 
i kt6rej istnieją piękne przykłady w traktacie Cycerona O obo- 
wiqzkach; ale rozwinął tę naukę potrzebną, kt6ra rozr6żnia 
odcienie czyn6w, zar6wno jak myśli, i ażeby je sądzić, wy- 
śledza przedewszystkiem ich motyWy. Nigdy jezuici nie nau- 
czali w formie surowej, że cel usprawiedliwia środki, ale za- 
jęli się z zupełną słusznością intencją. Ci jezuici, tak ponie- 
wierani przez jansenist6w, ci autorzy traktat6w teologji mo- 
ralnej, jak Sanchez i Suarez, byli na sw6j spos6b, głębokimi 
psychologami, moralistami liberalnymi i wyzwalającymi, kt6- 
rym potomność winna byłaby żywą wdzięczność, gdyby, jak 
wszyscy jezuici, nie używali wolności samej w' duchu panowa- 
nia, gdyby nie ulżyli kajdan rodzajowi ludzkiemu tylko dla- 
tego, żeby go uczynić większym niewolnikiem. 
32. Nowa orjentacja Kościoła została ustalona przez sob6r 
Trydencki, kt6ry trwał, z dosyć długiemi przerwami, przez 
siedemnaście lat (I 546- 1 563). Zaraz na wstępie prymas Por- 
tugalji powiedział żartobliwie: "Najświetniejsi kardynałowie 
winni być najświetniej zreformowanymi«. Konieczność mocnej 
karnoki była powszechnie uznawana; ale ta potrzeba nie była 
jedyną. Sob6r Trydencki zajmował się wielce teolog ją schola- 
styczną; skodyfikował katolicyzm. Określono na nim grzech 
pierworodny; zadekretowano wieczystość związku małżeń- 
skiego; ogłoszono klątwę przeciw tym, co odrzucali wzywanie 
świętych, odpychali cześć relikwij, zaprzeczali Czyśćcowi, waż- 
ności odpust6w. "Teologowie, kt6rzy nie mieli głosu na roz- 
prawach, tłomaczyli dogmaty; Prałaci rozstrzygali, legaci pa- 
piescy kierowali nimi; uspokajali szemrania, łagodzili kwasy, 
usuwali wszystko, co mogło ranić dw6r rzymski, i byli zawsze 
panami« l. 
33. Dzięki Przeciw-Reformacji i jezuitom, Koki6ł odzy- 
skał w Europie czę
ć terenu, kt6ry był utracił: Niemcy połud- 


I Wolter.
>>>
3 62 
niowe, Francję, kilka kanton6w szwajcarskich, Sabaudję, Pol- 
skę. Inkwizycja, ustanowiona w całych Włoszech od 1542. zdu- 
siła tam prawie zupełnie protestantyzm; stało się tak samo 
w Hiszpanji. Propaganda jezuit6w polskich rozciągnęła się na 
Litwę i Ruś. Katolicyzm zdobył Amerykę, kilka miast indyj- 
skich i stanął ponownie nogą w Japonji i w Chinach; ten roz- 
pęd ku Dalekiemu Wschodowi zawdzięczano nadewszystko 
gorliwości jezuity Franciszka Ksawerego (154 2 - 1552). Lecz 
jeśli jezuici zachowali sw6j kredyt w Pekinie, dzięki ustępstwom 
dla religji narodowej, kt6re podały w podejrzenie ich własną, 
to zostali wypędzeni z Japonji, i chrystjanizm tam został za- 
kazany (1637), jak tylko pojętny lud tych wysp zrozumiał, 
że godzono w jego wolność. 


.. 


* 


. 


34. W wojnie przeciw Reformacji jezuici grali rolę r6wnie 
znaczącą. jak dominikanie w mniej niebezpiecznej wojnie prze- 
ciw herezji Albingens6w. Aż do naszych dni, wmięszani do 
wszystkich walk politycznych i religijnych, podniecali podziwy 
i nienawiści zar6wno namiętne. Historja może zresztą m6- 
wić o nich tylko z rezerwą, bo nikt nie wie z pewnością, gdzie 
są archiwa zakonu, i żaden niezależny laik nie był jeszcze do- 
puszczony do ich zbadania. 
35. Założycielem tego sławnego towarzystwa był Ignacy de 
LoyoIa. szlachcic z Guipuzcoa (1491-1556). Ranny w oblę- 
żeniu Pampeluny. zwr6cił się ku mistycyzmowi w następstwie 
czytania l.ywotów Swiętych. Po pielgrzymce na Wsch6d przy- 
był, mając 33 lata, na studja do Salamanki, potem do Paryża. 
Tam uformował gromadkę, kt6ra się poświęciła zrazu kazno- 
dziejstwu. Paweł III promulgował 1540 bullę o ustanowieniu 
jezuit6w, kt6rych czwarty ślub pociągał za sobą bezwzględne 
posłuszeństwo dla papieża. Loyola zredagował lub raczej skom- 
pilował pracę Cwiczenia duchowne. gdzie wytknął program 
towarzystwa, przedstawiając Boga, jako generała, kt6rego ofi- 
cerami są jezuici. Dawny żołnierz, jakim był Ignacy, umiał 
wycisnąć na swym zakonie te zasady karności, tę postawę woj-
>>>
3 6 3 
skową, kt6re wiele zaważyły na jego powodzeniu. Być może 
wziął pod tym względem natchnienie do pewnego stopnia 
z bractw religijnych i wojskowych Islamu, kt6re już naśla- 
dowały w wiekach średnich zakony szpitalnik6w i templarju- 
szy. 
36. Loyola znalazł dw6ch energicznych pomocnik6w, Lai- 
neza i Salmerona; po nim Towarzystwu nie zabrakło nigdy 
ludzi utalentowanych. "Widziano ich odtąd, jak rządzili kil- 
koma dworami europejskiemi, jak wyrobili sobie głośne imię 
wychowaniem, kt6re dawali młodzieży (między innymi Wol- 
terowi), jak szli reformować nauki w Chinach, jak czynili na 
pewien czas japonję chrzdcijańską i nadawali prawa ludom 
Paragwaju. W dobie ich wypędzenia z Portugalji, było ich na 
ś
cie około 18.000, wszyscy poddani generałowi stałemu 
i absolutnemu, związani wszyscy razem jedynie posłuszeń- 
stwem, kt6re ślubują jednemu... Ten zakon miał wiele trud- 
ności z osiedleniem we Francji. Zrodził się, wzr6sł w krajach 
domu Austrjackiego, wtedy nieprzyjaznego Francji, i był przez 
ten dw6r protegowany. Jezuici za czas6w Ligi pobierali pensje 
od Filipa II. Inni zakonnicy, kt6rzy wszyscy weszli do tej 
frakcji, z wyjątkiem benedyktyn6w i kartuz6w, podżegali 
ogień tylko we Francji; jezuici nadmuchywali go z Rzymu, 
z Madrytu, z Brukselli, w środek Paryża" 1. 


:I- 


.. 


.. 


37. W obliczu Kościoła rzymskiego, zcentralizowanego do 
walki, Kościoły Reformacji, przedstawiały widowisko rozdrob- 
nienia. Sciśle z jednoczone z władzą cywilną, są narodowemi, 
a nie powszechnemi; i jeżeli Kości6ł rzymski dąży do panowa- 
nia nad władzami świeckiemi, one czynią się zbyt chętnie ich 
narzędziami. Inną cechą, kt6ra jest im wsp6lną, stanowi zna- 
czny udział, dany żywiołowi świeckiemu, kt6ry nie jest od- 
dzielony od pastor6w małżeństwem. W Anglji i w krajach 
skandynawskich zachowano hierarchję podobną do katolickiej: 


I Wolter.
>>>
3 6 4 
są to kraje o biskupach czyli episkopalne. Kalwiniści szwajcar- 
scy, francuscy, holenderscy, szkoccy, woleli system synodalny 
czyli prezbiterjański, tak nazwany, ponieważ synody czyli 
rady starszych (prezbyteroi, po grecku), za przykładem pier- 
wotnego Kościoła, mają kierownictwo spraw duchownych. Lu- 
teranie) w braku biskup6w, mieli superintendent6w. Nakoniec, 
w Anglji szczeg6lniej, sekty, zwane independenckiemi czyli 
kongregacjonalistycznemi) nie przyjmowały żadnej hierarchji 
i rządziły się same. Co do kultu, Kościoły reformowane zgo- 
dziły się na wyrugowanie obraz6w, relikwij, wzywania świę- 
tych; ale szczeg6ły zmieniały się wraz z 
urowością zasad. 
Kości6ł anglikański pozostał nader blizkim katolicyzmowi; pod 
imieniem Wysokiego Kościoła zbliżył się doń jeszcze w XIX w. 
Kości6ł luterański udzielił znacznego miejsca muzyce i ś _- 
wowi; kościoły kalwińskie nie więcej podziwiają muzykę in- 
strumentalną, jak obrazy, i tolerowały tylko psalmy i hymny. 
Wszędzie języki narodowe zastąpiły łacinę w liturgji, a waż- 
ność kaznodziejstwa wzięła g6rę nad doniosłością czynności ma- 
gicznych czyli rytualnych. 


* 


* 


* 


38. Duch Inkwizycji został jakby wcielony w Filipie II. 
Przed krucyfiksem przysiągł wytępić nieJicznych protestant6w 
hiszpańskich i kazał ich spalić pod oknami swego pałaC1.!. Do- 
wiedziawszy się. że istnieli heretycy w pewnej dolinie Piemontu, 
napisał do gubernatora Medjolanu: Wszystkich na szubienicę. 
M6wiono o reformatorach w Kalabrji; Filip nakazał, żeby ich 
wycięto w pień i żeby zachowano z nich 60-ciu, z czego 30 
na stryczek, a 30 na stos. Nie dziwimy się, że ten pracowity 
potw6r użył kata, jak książę Alba, do ujarzmienia Niderlan- 
d6w protestanckich, gdzie zaprowadził był Inkwizycję (1565). 
39. "Wilhelm Orański nie miał ani wojsk, ani pieniędzy, 
by się oprzeć monarsze takiemu, jak Filip II. Prześladowania 
mu ich dostarczyły. Nowy trybunał, ustanowiony w Brukselli, 
pogrążył ludność w rozpaczy. Hrabiowie Egmont i Horn 
z I8-ma ze szlachty są ścięci; ich krew stała się pierwszym ce
>>>
3 6 5 



 
mentern Rzeczypospolitej Prowincyj Zjednoczonych" l. Kiedy 
książę Alba został nakoniec odwołany, chlubił się, że kazał 
stracić 18 tysięcy os6b. Bezużyteczna wściekłość: Unja Utrech- 
cka ujrzała rodzącą się w 7-miu prowincjach zjednoczonych 
wolność polityczną Holandji (1579). Ale wolność religijna jest 
to owoc długiego wychowania, i Reformacja holenderska była 
daleka od tego, żeby zawsze być liberalną; ona także niesie wo- 
bec historji plamę mord6w za występne opinje. 
40. Kalwin popierał w spos6b nieprzejednany teorję augu- 
styńską o przeznaczeniu, kt6re czyni z Boga bądź dobroczyńcę. 
bądź kapryśnego wroga osobnik6w. Ta doktryna, konsek- 
wencja logiczna przesłanek, od kt6rych wzdryga się rozum, 
była zwalczana przez Harmensena, zwanego Arminjuszem, pa- 
stora z Lejdy (1603), przeciw egzaltowanemu kalwiniście, imie- 
niem Gomar. Ponieważ arminjanie byli liberalni w polityce, 
mieli za przeciwnika stathoudera, Maurycego Na.isawskiego; na 
synodzie w Dordrechcie (1618) zostali zelżeni, zmaltretowani 
i potępieni. Jednemu z nich, staremu patrjocie Barneveltowi 
ścięto głowę; pastorowie i profesorowie arminjańscy zostali 
złożeni z urzęd6w, i wielu z nich szukało schronienia w Szlez- 
wiku, skąd powrócili w 1625, gdy śmierć Maurycego przywr6- 
ciła pewien kredyt ideom tolerancji. Trzeba dodać na po- 
chwałę Holandji, że kult katolicki nie był tam ani zakazany, 
ani prześladowany. 
41. Katolicy nie zaniechali zamiaru odzyskania Anglji, na- 
wet po rozproszeniu Niezwyciężonej Armady Filipa II. Na- 
stępca Elżbiety, Jak6b I, syn Marji Stuart, został popchnięty 
przez partję protestancką na drogę prześladowania; dano temu, 
jako pretekst, spisek prochowy, przeznaczony do wysadzenia 
w powietrze pałacu Parlamentu i przypisywany natchnieniu 
jezuit6w (1605). Ich wsp6lnictwo nie zostało dobrze ustalone; 
jezuita Garnet, stracony za ten czyn, był prawdopodobnie nie- 
winny. Karol I, syn Jak6ba I, ożenił się z Henrjetą, c6rką 
Hanryka IV i katoliczką. Zarzucono mu sprzyjanie rytua- 


I Wolter.
>>>
3 66 


lizmowi, to znaczy ceremonjom Kościoła anglikańskiego, kt6re 
go zbliżały do katolicyzmu; był do tego szczeg6lniej po- 
pychany przez Lauda, biskupa londyńskiego, potem arcybi- 
skupa kantuaryjskiego. Karol popełnił nieroztropność, iż 
chciał narzucić tę liturgję prezbiterjańskiej Szkocji, kt6ra się 
zbuntowała. W walce zrazu, potem w wojnie ze swym Par- 
lamentem, został w końcu zatrzymany. osądzony i ścięty 
( 16 49)' W Parlamencie panował duch szkocki i purytański, 
forma oschła i sekciarska protestantyzmu; ci ludzie rozsądni 
upoili się winem Biblji i mniemali się prorokami Izraela, 
ponieważ ich cytowali. Ich w6dz, Oliwier Kromwel, zwy- 
cięzca Karola I pod Marston Moor (1644) i pod Naseby 
( 16 45), przeszedł od prezbiterjan do independentłSw, to znaczy 
do formy religijnej demokratycznej z całkowitą autonomją 
gmin miejscowych (1640); zostawszy lordem - protektorem 
( 16 53), nadał Kościołowi angielskiemu formę prezbiterjańską, 
złagodzoną przez szeroką tolerancję, kt6ra jednakże nie rozcią- 
gaia się na katolik6w. Karol II, przywr6cony przez generała 
Monka po śmierci Kromwela, powr6cił do form anglikańskich 
i z kolei pr6bował narzucić je. Chodziło szczeg6lniej o zmusze- 
nie wszystkich duchownych do otrzymania ordynacji biskupiej; 
tysiące z pośr6d nich wolały nędzę od tego pozoru ustępstwa 
dla katOlicyzmu. W rzeczywistości Karol II, monarcha roz- 
pustny na żołdzie Francji, starał się przywr6cić dawną reli- 
gję. Jego brat Jak6b II, kt6ry po nim nastąpił, zrzucił maskę 
i kazał uwięzić siedmiu biskup6w anglikańskich. kt6rzy od- 
mawiali dać się użyć do zbliżenia z Rzymem. Biskupi zostali 
uwolnieni od odpowiedzialności, i niepopularność kr6la wzra- 
stała, aż w końcu jego zięć, Wilhelm Orański, stathouder Ho- 
landji. wydarł mu koronę ze wsp6łudziałem Parlamentu ( 168 9)' 
Odtąd polityka angielska miała, jako hasło, wojnę z papie- 
stwem: No popery! Ta sprawa stała się jeszcze droższą naro- 
dowi w następstwie pomocy, kt6rej udzielał Ludwik XIV po- 
kuszeniom restauracji J ak6ba II. 
4 2 . Irlandja powstała w 1641; katolicy wyrznęli tam ty- 
siące protestant6w, ale zostali ukarani z r6wnem okrucień-
>>>
3 6 7 
stwem przez Kromwela (1650). Drugie powstanie miało miej- 
sce na rzecz Jakóba II (1690). Po klęsce powstańców ucisk 
Irlandji katolickiej stał się ok
utnym; jednakże zauważono, iż 
Anglja nigdy nie postępowała względem swych poddanych ka- 
tolickich, jak Ludwik XIV względem protestantów Francji. 
Uczyniono im życie nieznośnem, ale nie zadekretowano kary 
śmierci na ich księży, ani kary galer na tych, co chcieli opu- 
ścić swój kraj. 
43. Za Jakóba I, wtedy, kiedy prezbiterjanie i indepen- 
denci odmawiali przyjęcia liturgji anglikańskiej, niektórzy 
z tych szorstkich pury tan, kt6rych nazwano ojcami pielgrzy- 
mami, odpłynęli do Ameryki P6łnocnej na okręcie, imieniem 
The Mayflower (wrzesień 1620). Wylądowali w Massachu- 
setts i założyli tam kolonje, które dały przytułek prześladowa- 
nym protestantom francuskim. W Stanach Zjednoczonych dzi- 
sia j jeszcze jest to tytuł szlachectwa dla obywatela m6dz liczyć 
wśród swych przodk6w jednego z pilgrim fathers z Kwiatu 
Majowego. 
44. W Anglji reformowanej nigdy nie brakowało reforma- 
tor6w. Jeden z nich, Jerzy Fox, założyciel Towarzystwa Przy- 
jaciół, został uwięziony za Karola II. Nauczał, że duch boży 
działa bezpośrednio na dusze osobnicze i udziela lm niekiedy 
rodzaju konwulsyjnego drżenia. Nadużyto tego szczeg6łu dok- 
tryny. żeby określać Przyjaciół jako kwakr6w, to znaczy 
drgaczy, gdy tymczasem ich kult jest w sposób godny uwagi 
wyzwolony od wszelkiego tumanienia oczu. Kwakrowie są 
uczciwymi ludźmi, kt6rzy nie mają ani sakrament6w, ani ob- 
rzędów. kt6rych życie jest proste aż do szorstkości, kt6rzy od- 
. . .. ..,.. . 
maWiają przysIęgama, gry, noszema oręza, tanczema, picia 
trunk6w; jedynie na ich zgromadzeniach religijnych pojawia się 
ich egzaltacja, zresztą nieszkodliwa, skoro w pośr6d głębokiego 
milczenia jeden z nich zaczyna wieszczyć w imieniu Ducha. 
Najinteligentciejszy z Przyjaciół, William Penn, syn admirała, 
był wierzycielem rządu Karola II, kt6ry pokrył dług darowizną 
ziem w Ameryce. Penn w 1681 udał się tam ze swymi wier- 
nymi; kwitnąca Pensylwanja zachowała jego imię, i Filadelfja
>>>
3 68 


czci jego pamięć. Przyjaciele nie przestali wywierać pewnego 
wpływu w Anglji i w Stanach Zjednoczonych, gdzie skutecznie 
wsp6łdziałali z ruchem opinji, kt6ry doprowadził do zniesienia 
niewolnictwa. 


. 


. 


. 


45. Jednym z pierwszych skutk6w reakcji katolickiej była 
wojna Trzydziestoletnia, która zrujnowała Niemcy na dwa 
wieki, w kt6rej Francja katolicka Richelieu'go, złączona ze 
Szwecją reformowaną Gustawa Adolfa i z Niderlandami, po- 
parła i uratowała przeciw domowi austrjackiemu książąt nie- 
mieckich z obozu Reformacji. Wynik tego przerażającego roz- 
lewu krwi był prawie żaden. Katolicy i protestanci zachowali 
swoje stanowiska; jedna Francja zyskała na tern przez osłabie- 
nie Cesarstwa; traktat Westfalski (1648) uczynił z niej pierw- 
szą potęgę Europy. Z jednej i z drugiej strony straszliwe okru- 
cieństwa były popełnione, ale generałowie katoliccy okazali się 
o wiele dzikszymi; istnieje mało czynów barbarzyństwa tak 
wstrętnych, jak pożar i rzeź Magdeburga przez Tillego. Nie- 
tylko, że jezuici, doradcy cesarza Ferdynanda II, zażegli 
wojnę, ale po tylu spustoszeniach papież odm6wił uznania po- 
koju roku 1648. W 1631 Urban VIII winszował Ferdynan- 
dowi II zburzenia Magdeburga i wyrażał nadzieję, że inne 
miasta buntownicze podzielą wkr6tce ten sam los! 
4 6 . Luteranie niemieccy posiedli reformatora w Filipie Ja- 
k6bie Spenerze, urodzonym w Alzacji (1635-17°5), kt6ry, 
urażony charakterem zewnętrznym i formalistycznym religji, 
założył zgromadzenia pobożne, skąd nazwa pietystów, kt6ra 
została nadana jego zwolennikom. W Berlinie to nadewszystko 
znalazł kredyt, i tam właśnie mieszczaństwo otrzymało jego 
piętno. ażeby je zachować aż do połowy XIX wieku. Pietysta 
nie jest teologiem; jego troski są zwrocone ku praktyce życia 
chrzdcijańskiego. Przez to zbliża się do racjonalist6w i pro- 
stych deist6w; ale oddala się od nich przez swą postawę wyż- 
szości i pewną pretensję do ascetyzmu. Będąc ruchem religij- 
nym w początkach, pietyzm stał się pozą i na domiar pozą, bu-
>>>
3 6 9 
dzącą niesmak. Zresztą tendencja, reprezentowana przez pisma 
j kaznodziejstwo Spenera rozwinęła się bardzo rozmaicie 
w rozmaitych krajach niemieckich. do tego stopnia, że nie jest 
naukowem m6wić o pietyzmie wog6le, ale tylko 'o pietystach 
podług czas6w i miejsc. 
47. W II-ej połowie XVI wieku Polska zdawała się prawie 
straconą dla Kościoła rzymskiego; szlachta była luterańską lub 
kalwińską; istniało więcej niż 2.000 gmin reformowanych. 
Wtedy powstało dziwne wydarzenie. Dwaj Sjeneńczycy, Leljusz 
Socyn i jego bratanek Faust, nauczali w Szwajcarji doktryny, 
zwanej unitarntE. rodzaju deizmu wrogiego dogmatowi Tr6jcy, 
a więcej jeszcze dogmatowi zbawienia przez wiarę. Faust zało- 
żył Koki6ł socynjański w Polsce, gdzie jezuici i reformowani 
zgodnie go zwalczali. Socynjanie musieli się schronić do Sied- 
miogrodu, a reformowani polscy, osłabieni przez tę walkę i tę 
stratę, zostali wkr6tce sprowadzeni sami do bezsilności. Ko- 
ści6ł rzymski skorzystał z tego dla odzyskania utraconego te- 
renu. 
48. Mimo gwałt6w, popełnionych za Henryka II, i do kt6- 
rych zaczęło się przyłączać posp6lstwo, obrabiane i żywione 
przez mnich6w, protestantyzm francuski był bardzo potężny, 
gdy Franciszek II wstąpił na tron; było to dziecko chorowite 
i bez woli, nad kt6rem panowała fakcja Gwizjusz6w. Walka 
między dwoma wyznaniami przybrała wtedy charakter poli- 
tyczny; Hugenoci uznali za wodza księcia Ludwika Kondeu- 
sza, katolicy księcia Gwizjusza. Dla usunięcia młodego kr6la 
z pod wpływu księcia Franciszka Gwizjusza i jego brata, kar- 
dynała Lotaryńskiego, niekt6rzy protestanci zorganizowali 
sprzysiężenie w Amboise, kt6re chybiło i pociągnęło za sobą 
liczne egzekucje. W początkach panowania Karola IX, za re- 
gencji Katarzyny Medycejskiej, Stany zażądały wolnoki wy- 
znań (1561); wynikło stąd colloquium teolog6w, miane 
w Poissy, nieużyteczne, jak wszystkie colloquia religijne, na 
kt6rem Reformacja była broniona przez Teodora de Beze, ucz- 
nia Kalwina, a p6źniej jego następcę w Genewie. 
W 1562 Edykt styczniowy poczynił protestantom ważne 


OrpheUl 


2ł
>>>
37° 


ustccpstwo, wolność miewania "kazań cc po miastach. Ale prawie 
natychmiast Franciszek Gwizjusz uderzył na grupcc reformo- 
wanych, kt6rzy odprawiali swe nabożeństwo koło Vassy; ko- 
biety i dzieci zostały nikczemnie wyrzniccte. Poszła za tern 
wojna domowa, kt6ra trwała, z kilkoma przyciszeniami, przez 
osiem lat i zakończyła siCC, dziCCki wpływowi admirała de Coli- 
gny, :-raktatem, sprzyjającym wolności nabożeństwa, podpisa- 
nym w Saint-Germain. 
Ponieważ Karol IX i jego brat Henryk nie mieli mieć, jak 
mniemano, dzieci, groziło przejście tronu Francji na protestanta 
Henryka de Bourbon, kr6la Nawarry, zarccczonego z siostrą 
Karola. Była w tem dla Rzymu perspektywa zatrważająca, bo 
z utratą Anglji musiał tern wicccej dbać o zachowanie Francji. 
Pius V pisał do Karola IX już 28 marca 1569: "Scigajcie i po- 
walajcie wszystkich pozostałych jeszcze nieprzyjaci6ł.jeżeli nie 
wyrwiecie ostatnich korzeni złego, odrosną, jak to uczyniły 
już tyle razycc. Było to głosić politykCC wytCCpienia, kt6rej się 
trzymano niegdyś przeciw herezji Albingens6w; poprowadziła 
prosto do Nocy św. Bartłomieja. 
49. Katarzyna Medycejska i Karol IX przygotowali za- 
sadzkę. Wybrano moment, kiedy wszyscy wodzowie prote- 
stanccy byli w Paryżu z przyczyny małżeństwa kr6la Na- 
warry. W nocy 24 sierpnia 1572, wilji św. Bartłomieja, po- 
sp6lstwo, powiadomione biciem we dzwony, rzuciło się na Hu- 
genot6w i dokonało rzezi, kt6ra trwała kilka dni. Admirał 
Coligny, "kt6ry oddychał tylko dobrem PaństwaCC, stał się 
pierwszą ofiarą. 10.000 ludzi zostało zarzniętych w Paryżu, 
a te same okropności odnowiły się po prowincjach, mimo odo- 
sobnionego oporu kilku komendant6w zał6g, kt6rzy chcieli być 
dobrymi żołnierzami, ale nie katami. Henryk, kr61 Nawarry, 
odprzysiągł się dla uratowania życia i nurzał się w ciągu 4- ch 
lat w przynoszących wstyd uciechach; dokuczał nawet, jak 
tylko m6gł, swoim dawnym współwyznawcom; naraz pewnego 
pięknego poranku uciekł i przyłączył się znowu do Reformacji. 
"Zarzniccto 3°.000 ich braci w czasie zupełnego pokoju; po-
>>>
37 1 
zostało ich około dw6ch miljonów do prowadzenia wojny" 1. 
Po śmierci Karola IX, która nastąpiła niedługo potem, jego 
brat Henryk III, obawiający się ambicji księcia Gwizjusza, 
zbliżył się zrazu do protestantów i zganił publicznie Noc św. 
Bartłomieja. Henryk Gwizjusz, wspomagany przez Filipa II 
i zachęcany przez papieża, stworzył wtedy Swiętą Ligę, której 
celem było wytępienie reformowanych i przeszkodzenie przej- 
ściu korony Francji do króla protestanta. Zdawano się przekła- 
dać córkę Filipa II nad Henryka z Nawarry, z nadzieją zastą- 
pienia Walezjuszów domem Lotaryńskim. Liga rekrutowała się 
z nieoświeconej czerni, prowadzonej, fanatyzowanej i opłaca- 
nej przez mnichów; była to armja nierządu i zbrodni na służ- 
bie kościoła. Henryk III, istota słaba i wyrodna, po ogłoszeniu 
się ze strachu wodzem Ligi, skończył pod wła
ztwem tegoż 
uczucia na sprzymierzeniu się z królem Nawarry i przystąpił 
wraz z nim do oblegania Paryża (1589); dominikanin, jakób 
Clement, zamordował go. Henryk IV był odtąd królem pra- 
wowitym; ale wiedział, że większość katolicka kraju nie przyj- 
muje go, i że jego powtarzające się powodzenia nic w tern nie 
zmieniają. Odprzysiągł się znowu, uczynił "niebezpieczny 
sk\Jk" w przekonaniu, że "Paryż przecie wart mszy" i otrzy- 
mał, szczególniej za cenę pieniędzy, poddanie się ligistów 
(1593). 
50. Na pamiątkę Nocy św. Bartłomieja papież Grzegorz 
XIII, następca Piusa V, kazał wybić medal z napisem: U gono- 
torum strages (rzeź Hugenot6w) i zamówił u Vasarego freski. 
przedstawiające rzeź, kt6re zniesławiają jeszcze mury jednej 
z sal Watykanu. Nadaremnie kuszono się zdjąć brzemię odpo- 
wi
dzialności z papieża i jego legata w tej zbrodni nie do da- 
rowania. Kości6ł znajdował całkiem naturalnem, żeby skoń- 
czono z Hugenotami, jak z sekciarzami średniowiecza, mordem 
zbiorowym. Widzieliśmy już rady Piusa V, dawane Karo- 
lowi IX. W czasie rzezi, 24 sierpnia, nuncjusz Salviati pisał 
do Gl'zegorza XIII: "Raduję się z głębi wnętrzności wraz 
z Waszą Swiątobliwością, z tego, że król i królowa-matka mogli 
I Wolter. Cyfra dwóch miljonów wydaje się za wielk
 


2+.
>>>
37 2 
wytępić te zatrute plemiona z taką roztropnością i w tak do- 
godnym momencie 7 gdy buntownicy byli zamknięci na klucz 
w swej klatce". Grzegorz XIII odprawił uroczyście ceremonję 
religijną nze względu na naj szczęśliwszą nowinę o zniszczeniu 
sekty hugenockiej'". Wyprawił na dw6r francuski legata Orsi- 
niego. kt6ry w przejeździe przez Lugdun rozdawał publicznie 
odpusty wszystkim wyrzynaczom. Nakoniec 7 ofiarował r6żę 
złotą. przeznaczoną do nagradzania najgorętszej żarliwości dla 
Kościoła 7 kr610wi, mordercy swych poddanych, Karolowi IX 1. 
SI. Edykt Nantejski (1598), złagodzone potwierdzenie 
wcześniejszych uaktat6w. dał na pewien czas Francji pok6j reli- 
gijny. Ten edykt nwieczysty i nieodwołalny" upoważniał do 
wykonywania kultu reformowanego, do nauczania teologji pro- 
testanckiej, a przez ustanowienie nizb parytetowych" zapewniał 
Hugenotom r6wny wymiar sprawiedliwości. Kilka miast, zwa- 
nych miastami bezpieczeństwa, między innemi Roszella, kwra 
stała się nGenewą francuską", zostało przydzielonych pro- 
testantom. Było to odnowieniem błędu, już popdnionego w do- 
bie edyktu z Saint-Germain, bo ustanawiano w ten spos6b na 
korzyść Reformacji Państwo w Państwie. 
Ił Ił Ił 


52. Po zamordowaniu Henryka IV przez dawnego mnicha 
wizjonera Ravaillaca, nślepe narzędzie ducha czasu" 2, położe- 
nie protestanww francuskich pozostało pomyślnem w ciągu 
pierwszej części małoletności Ludwika XIII. Ale Richelieu, 
chociaż. sprzymierzeniec książąt protestanckich przeciw domowi 
austrjackiemu, był zbyt troskliwy o wielkość i jedność naro- 
dową, żeby tolerować instytucję nmiast bezpieczeństwa". Ro- 
szella, broniona heroicznie przez swego w6jta Guitona, mu- 
siała ulec pod naciskiem głodu (1628). Edykt Nantejski został 
potwierdzony Edyktem z Nimes (1629); ale miasta bezpieczeń- 
stwa zostały odjęte protestantom. 
53. Odtąd to już nie polityka, ale fanatyzm i chciwość 
· R6żę złotą otrzymał również książę Alba za tępienie heretyk6w w Ni- 
derlandach. (Przyp. d.) 
I Wolter.
>>>
. 373 
wchodzą. w grę. Kości6ł. wyzyskując i podniecając wsp6łza- 
wodnictwo interes6w lub handlu, nie ustawał w upominaniu 
się od władzy kr6lewskiej cofnięcia ustępstw, poczynionych 
protestantom; miał szczeg6lniej, jako podporę w tej kampanji 
kanclerza le Tellier i jego syna Louvois. Edykt Nantejski nie 
został nigdy przyjęty przez kler katolicki, i jego historja jest 
historją jego odwołania 1. 
Olatorjanin Ryszard Simon pisał: "Gdyby kardynał Riche- 
lieu nie był umarł tak wcześnie, oddawna nie mielibyśmy już 
hugenot6w w kr6lestwie cc . Władza kr6lewska potrzebowała 
zasiłk6w łaskawych od duchowieństwa; za każdym razem, jak 
ich udzielało, czyniło to, ażeby upomnieć się o zarządzenia 
przeciw protestantom. "Gdzie są, m6wił wobec Ludwika XIV, 
jeszcz
 dziecka, rzecznik zgromadzenia duchowieństwa w 165 I, 
gdzie są prawa, kt6re wyłączają heretyk6w z obcowania z ludź- 
mi?" "Zyczylibyśmy przynajmniej, m6wił inny m6wca, aby, 
jeżeli wasza władza nie może zdusić tego zła za jednym zama- 
chem, uczyniła je osłabionem i przyprawiła o zgubę stopniowo 
przez odcięcie i zmniejszenie jego sił". Taki był program, kt6ry 
został wiernie wykonany. Kolejno wyłączono adwokat6w pro- 
testanr6w z trybunał6w (1664), nie dopuszczono notarjuszy do 
studjów (1682); zakazano protestantom wszelkiego rodzaju 
rzemio
ł, zawodu aptekarskiego, felczerskiego, akuszerskiego; 
żaden z nich nie m6gł wykonywać urzędu publicznego. Za- 
brano się potem do 
wiątyń, kt6re zburzono, do pastor6w, kt6- 
rych wypędzono, do dzieci nawet, kt6re nauczyciele szk6ł refor- 
mowanych mieli tylko prawo uczyć czytania i kt6re już od 
siedmju lat życia mogły się nawracać wbrew woli rodzic6w 
(1684
' Egzystencja protestant6w stała się nie do zniesienia. 
Wielu bogatych i szlachty popełniło apostazję w celu otrzyma- 
nia urzęd6w dworskich; tysiące dotkniętych niedostatkiem zy- 
skano złotem Pellisona, nawr6conego kalwinisty, kt6ry miał 
tajne misterjum rozdawnictwa; daleko więcej ubogich i uczo- 
nych poszło na dobrowolne wygnanie. tworząc, w Holandji 


I Puyaux, Lts prtCMmMrs fr.",.is tU ł. to[;ril1lCt. Paryż, 1881, str. 2.
>>>
374 


. 


szczeg6lniej, Gminy Schronienia, skąd nauczono świat prawdy 
o rządzie Ludwika XIV, i gdzie nabrało rzeczywistości, pod 
bicze"11 prześladowań, pojęcie tolerancji religijnej. 
H. Zdaje się, że sprawiono, iż Ludwik XIV uwierzył, ja- 
koby większość protestant6w była nawr6coną lub opuściła 
Francję; wtedy odwołał Edykt Nantejski, co stał się bez użytku, 
"dla zatarcia pamięci zamieszek" (18 października 1685). Swią- 
tynie protestanckie winny były być wszystkie zburzone, nabo- 
żeństwa zniesione, szkoły zamknięte, pastorowie wygnani pod 
karą Fmierci. Ale protestanci świeccy nie mieli opuszczać Fran- 
cji pod karą galer; pozwalano im w niej żyć, pod warunkiem 
nie praktykowania żadnego kultu; ich dzieci, nie będąc wpi- 
sane w żaden rejestr parafjalny, były wszystkie uznawane za 
nieprawe. Rodzinie zadano cios, jak i sumieniu. 
55. Ci z protestantów, co mogli zmylić lub przekupić poli- 
cję k16lewską) przeszli granicę (pięćdziesiąt tysięcy rodzin 
w trzy lata), przynosząc swą czynność, sw6j przemysł, i to, co 
im pozostało z bogactw, Holandji, Prusom, Anglji, Szwajcarji. 
Dla zniewolenia tych, co pozostali, wymyślono narzucie im 
dragon6w na kwatery (1685). Ci żołnierze prowadzili się, jak 
pijani kaci, wieszając, dusząc w dymie, chłoszcząc mężczyzn 
i kobiety, wlokąc ich półmartwych do kokioł6w, .,gdzie sama 
ich pi'zymusowa obecność, pisze pastor Claude w 1686, była 
rachowana jako odprzysiężenie". Domy były r6wnane z zie- 
mią, arzewa wycinane, kobiety i dzieci wtrącane do klaszto- 
r6w. Nawet umarli nie byli oszczędzeni; jak za czas6w Inkwi- 
zycji langwedockiej, wytaczano proces trupom tych, co umarli 
bez spowiedzi; wleczono ciała na kracie i rzucano między pa- 
dlinę. "W Caen, jak w wielu innych miastach, można było wi- 
dzieć nieszczęśliwych rodzic6w, idących w żałobie za ciałem 
swego dziecka! wleczonem na kracie hańby i rąbanem na sztuki 
przez żak6w jezuickich" l. Reformowani dyszeli rozdzierają- 
cemi 
kargami, ale się nie buntowali. "Czyż trzeba, żeby czy- 


J F. Puaux, P"Cllrmlrs ck la toUranct. str. 2} (podług' Legendre. Vie ck 
DM Bose, str. I JO).
>>>
375 
niono tyle wysiłków, mówił Jurieu, żeby nam w/rwać to serce 
francuskie, które Bóg i urodzenie nam dały" 1. 
56. Nakoniec po I7 latach srogich prześladowań powstanie 
wybu-::hło (1702). Pozbawieni swoich pastorów, protestanci 
z Sewennów zgromadzali się na pustyni, odprawiając swoje na- 
bożeńslwa w samotniach górskich. Wszelkie zgromadzenie za- 
skoczone traktowano z przerażającą surowością, z natchnienia 
protegowanego pani de Maintenon, intendenta Lamoignon de 
Baville. Zrozpaczeni, stawszy się łupem mistycznego obłędu, 
nieszczęśliwi, których nazwano Kamizardami, zbuntowali się 
i prz
z dwa lata pod wodzą Cavaliera i Rolanda stawiali czoło 
trzem marszałkom Francji, w tej liczbie Villarsowi. Wojna, wo- 
łająca o pomstę, w której zwyciężeni byli rozstrzeliwani lub 
wysybni na galery, w której miecz i zezwierzęcenie żołnierzy 
nie oszczędzały ani wieku ani płci. Te wspomnienia są jeszcze 
żywe w Sewennach; winnyby takiemi być wszędzie. Ale w ca- 
łym przeciągu XIX wieku nauczanie urzędowe, surowo kon- 
trolowane przez Kokiół rzymski. rzucało zasłonę na tę zbrod- 
nię. jak na tyle innych, którym podręczniki historji udzielały 
zaledwie kilku wierszy, podczas gdy kilka pokoleń uczyło się 
z tych książek litować się nad ofiarami Terroru. 
57. Wszędzie i zawsze w tej długiej serji zamachów na pra- 
wo, ki
dy król lub minister skazują, kiedy żołnierz uderza, Ko- 
ściół to rzymski nieubłagany kieruje ich piórem lub ich ramie- 
niem, Trzeba przeprowadzić tego dowód, żeby odpowiedzieć 
na kłamstwa apologistów, utrzymujących naprzykład, jakoby 
papież nie aprobował Odwołania edyktu. Ludwik XIV zawo- 
łał po klęsce poj Ramillies: ,:Czyż więc Bóg zapomniał wszyst- 
kiego, co dlań uczyniłem?" Skoro B6g wcale nie m6wił wprost 
do Ludwika XIV, kr61 przyznawał w ten spos6b formalnie, że 
szedł 7a radami swego duchowieństwa, swych spowiedników 
jezuickich, jedynych tłomacz6w Boga przy nim. W styczniu 
168 5 ambasador Francji w Rzymie przesłał do Wersalu te słowa 
Inocentego XI o Ludwiku XIV: "Zaprawdę, chwalimy 
kr6la. kt6ry niszczy tak wielką liczbę heretyk6w i chce wytę- 


· Tamże. str. 3 I.
>>>
37 6 
pić całkowicie tę nędzną sektę w kr6Iestwie". 8 maja 186 5 
d'Estrees pisze do kr6la: "Papież pochwalił nietylko starania 
i nieu
tanne przykładanie się Waszej Kr6lewskiej Mości do wy- 
korzenienia hen.zji, ale także środki, któremi się posługiwała, 
pozy
kując jednych łagodnością, odsuwając innych od rang, od 
zarząJ6w, od urzęd6w, wrażając obawę w tych, co nie mogli 
być zniewoleni inaczej". Po odwołaniu edyktu papież oświad- 
cza ambasadorowi, że "niema nic większego, i że nie znajdzie 
się przykładu takiego czynu". Zdecydował r6wnież, że "należy 
dać publiczne świadectwa jego'radości i jego zadowolenia z ca- 
łym możliwym blaskiem". 28 kwietnia 1686, na rozkaz Ino- 
centego XI, Odwołanie było obchodzone uroczyście nadaniem 
odpust6w zupełnych tym, co odwiedzali kości6ł francuski św. 
Ludwika w Rzymie; Katedra św. Piotra i Watyk:ln zostały 
iluminowane. Ojciec Coronelli ogłosił sprawozdanie z tych urG- 
czystości pod znaczącym tytułem: "Rzym triumfujący z oka- 
z ji wykorzenienia herezji przez edykt, ogłoszony w Fontaine- 
bleau w miesiącu październiku 1685". Jezuita Semery \\tygłosił 
mowę, z kt6rej się dowiadujemy, że papież Inocent} XI żądał 
od kardynała d'Estres użycia całej swojej możności wobec Lud- 
wika XIV, ażeby zniszczył zarazę i dżumę kalwinizmu". 
Nakoniec przypomnijmy, że Inocenty XI, 13 listopada 168 5, 
wystosował breve do Ludwika XIV" w kt6rem oświadczył, że 
Odwołanie ubyło najpiękniejszą rzeczą, jaką Jego Kr6lewska 
MoŚĆ kiedykolwiek uczynił, najgodniejszą ku uwiecznieniu jego 
pamięci i ściągnięciu na niego najrzadszych błogosławieństw 
nieba" . 
58. Jeżeli Bóg zapomniał, co Ludwik XIV uczynił dla niego, 
znalazło się także kilku katolik6w, w dobie klęsk wojennych 
i ekonomicznych, kt6re nastąpiły po Odwołaniu. ażeby głosić, 
ale z nader znacznem op6źnieniem, tolerancję. Tak więc Fe- 
nelon m6wił do swego kr6lewskiego ucznia, syna J ak6ba II: 
"Ponad wszystko, nie zmuszajcie nigdy swoich poddanych do 
zmiany religji; żadna potęga ludzka nie może sforsować nie- 
przeniknionego obwarowania wolności serca. Siła nie może 
nigdy przekonać ludzi: czyni tylko hipokryt6w. Przyznajcie
>>>
. 


377 
wszystkim tolerancję cywilną, nie żeby aprobować wszystko 
jako obojętne, ale aby znosić z cierpliwością wszystko, co B6g 
znosi, i pr6bować nawracania ludzi łagodnem przekonywa- 
mem" 1, Jest w tych pięknych słowach wyrzut sumienia, kt6re 
najświ
ższe nieszczęścia oświeciły. Ale Fenelon sam wtedy na- 
leżał do prześladowanych. Co do jego wielkiego rywala Bos- 
sueta, dysputował z "ministrami" protestanckimi, wyłożył 
wspaniałym językiem r6żnicowanie się ich Kościoł6w, ale nie 
miał, wiedzmy o tern, słowa litości dla ich cierpień. Więcej jesz- 
cze. wysławiał Odwołanie: "Utwierdziłeś wiarę, m6wi do Lu- 
dwika XIV, wytępiłeś heretyk6w; jest to godne dzieło twego 
panowania". Co jest prawdą o Bossuecie, jest nią o prawie 
wszystkich z nim wsp6łczesnych. Kości6ł, kiedy jego chwała 
jest w grze, zatwardza serca. "Zniszczenie herezji jest naszą 
jedyną sprawą", wołał 2 lipca 1685 biskup z Valence, Daniel 
de Cosnac. 


Ił 


Ił 


* 


59. Ludwik XIV, kt6ry omal nie wykorzenił z Francji 
prote!ttantyzmu, miał zasługę wprowadzenia, podług wyraże- 
nia Woltera "prawideł i przyzwoitości" do religji katolickiej. 
Za Ludwika XIII nieporządek był jeszcze wielki. "Prawie 
wszystkie beneficja były posiadane przez laik6w, co dawali je 
obsługiwać ubogim księżom, kt6rym wypłacano pensje. 
Wszyscy książęta krwi posiadali bogate opactwa. Niejedne do- 
bra kościelne były uważane za dobra familijne. Wyznaczano 
opactwo na posag c6rki, a pułkownik wystawiał sw6j regi- 
ment Z dochodu przeorstwa. Kler dworski nosił często szable, 
a pomiędzy pojedynkami, będącemi niedolą Francji, liczono 
wiek w 
t6rych słudzy Kościoła brali udział" l. Te naduży- 
cia ustały, przynajmniej w wielkiej części, i duchowieństwo 
francuskie stało się tern, czem pozostało aż do naszych dni, naj- 
bardziej szanowanem i najgodniejszem szacunku w Europie. 
60. Zakony, kt6re założone zostały we Francji w XVII 
I F
nelon, Otll'VrtS, wyd. Gaume, t. vn, str. 162. Autentyczn
 tego 
tekstu jest sporna. 
I Wolter.
>>>
. 


37 8 
wieku, miały prawie wszystkie charakter praktyczny i dobro- 
czynny. Kardynał de Berulle założył w niej Oratorjum, stowa- 
rzyszenie księży nauczających, podług wzoru, stworzonego we 
Włoszech przez Filipa Nereusza. Benedyktyni od św. Maura 
wsławili się godnemi podziwu pracami erudycji. Jan Chrzci- 
ciel de le Salle stworzył Braci Szk6ł chrześcijańskich (1680). 
Sw. Wincenty a Paulo, apostoł ruchliwy, gorliwości niezmor- 
dowanej, założył misjonarzy lazaryst6w i dał natchnienie sto- 
wc..rzyszeniu Si6str miłosierdzia, kt6re się poświęcają przyno- 
szeniu ulgi ubogim i chorym, nie będąc zatrzymywane ślubami 
wieczystemi (1634). Cały świat oddał hołd cnotom tych dziew- 
cząt, kt6rych kornety lepiej służyły religji od wielu t jar. Po- 
między zakonami kontemplacyjnemi jeden tylko się wsławił: 
jest to zakon trapist6w, stworzony w 1671 przez libertyna 
pokutującego, Armanda de Rance. 
=lo II- .. 


61. "Swobody Kościoła gallikańskiego" nie dotyczą sumie- 
nia wiernych, lecz nadewszystko władzy kr6lewskiej i inte- 
res6w skarbu. Nie chodziło, w rzeczy samej, o wolność reli- 
gijną, ale naprz6d o prawo, zwane regale, na podstawie kt6- 
rego kr610wie pretendowali do pobierania dochod6w z bi- 
skupstw i klasztor6w wakujących, do udziału w zyskach dje- 
cezji w czasie wakansu stolicy biskupiej. To prawo było wy- 
konywane, m6wiono, przez dwie pierwsze dynastje francuskie; 
podane p6źniej w zapomnienie na korzyść biskup6w, było ener- 
gicznie rewindykowane przez Ludwika XIV (1673). Niekt6- 
rzy biskupi powstali przeciw temu; papież zaprotestował. Zgro- 
madzenie duchowieństwa, zwołane w 1682, przyjęło w charak- 
terze represalj6w przeciw Rzymowi następujące decyzje: 
I-O B6g nie nadał Piotrowi, ani jego następcom żadnej wła- 
dzy nad rzeczami doczesnemi; 
2-0 Kości6ł gallikański przyznaje rację soborowi Konstan- 
cjeńskiemu, kt6ry ogłasza sobory powszechne wyższemi od pa- 
pieża w dziedzinie duchownej; 
3-0 Przepisy, zwyczaje i praktyki, przyjęte w kr6lestwie 
i w Kościele gallikańskim, winny pozostawać niezachwianemi;
>>>
379 


4- 0 Decyzje papIeza w materJI wIary me są pewne, aż 
Kości6ł je przyjmie l. 
Te zdania, aprobowane przez trybunały i fakultety teo- 
logiczne, wydały się, rzecz naturalna, Inocentemu XI, tak nie 
do znies
enia, że odmawiał odtąd bull zatwierdzających bisku- 
pom i opatom, mianowanym przez kr6la; w chwili śmierci 
papieża, w 1689, było 29 djecezyj we Francji, pozbawionych 
biskup6w. Następcy Inocentego XI nie byli mniej nieprze- 
jednanymi od niego. Ludwik XIV, pobudzany przez jezuit6w, 
skończył tern, że pozwolił biskupom napisać do Rzymu dla 
wyrażenia żalu z powodu postanowień zgromadzenia; on sam 
napisał do papieża w tym sensie. Inocenty XII zadowolnił się 
temi usprawiedliwieniami. P6źniej kardynał de Fleury spra- 
wił, że zgromadzenie duchowieństwa odm6wiło czękiowo uzna- 
nia czterech artykułów i walka przycichła, chociaż węzd sporu 
nie został rozcięty. Wykręcano się z tego sztuczkami, kt6rych 
szczeg6ły nie obchodzą nas tutaj. 


. 


". 


.. 


62. Począwszy od fableaux z XIV wieku aż do Encyklope- 
dji. po przez Rabelais'ego, Montaigne.a, Moliera i Bayle.a, 
biegnie strumyk wolnej myśli, wrogiej dogmatowi chrześcijań- 
skiemu, twierdzeniom bez dowod6w, nietolerancji papieży 
i księży. Ta wolna myśl, w czterech ścianach, posuwa się aż 
do ateizmu; nie wątpiono o tern wcale w XVII wieku, świad- 
kiem ojciec Mersenne, m6wiący za Ludwika XIII, że było 
4°.000 ateusz6w w Paryżu. Pomiędzy mocami, kt6re powstrzy- 
mywały tę siłę, duchowieństwo i monarchja są naturalnie 
w pierwszym rzędzie; ale były jeszcze dwie inne, kt6re, mimo 
że potępione przez Koki6ł, służyły mu, powściągając to, co na- 
zywano wtedy libertynizmem. Jedną jest Reformacja prote- 
stancka, kt6ra była odrodzeniem ducha religijnego; drugą stał 
się jansenizm, o kt6rym pewien jezuita m6wił, że to był "kal- 
winizm zamazanycc. 


· Wolter.
>>>
3 80 
63. Słynna kł6tnia jezuit6w i jansenist6w we Francji od- 
powiadała kł6tni holenderskiej arminjan i gomaryst6w. Kor- 
neljusz Jansen, biskup z Ypres, napisał grube dzieło o świętym 
Augustynie, w trzech tomach in folio, kt6re ukazały się po jego 
śmierci i znalazły we Francji nieco czytelnik6w. W tej księdze 
Jansen wiązał się z opinjami św. Augustyna o łasce, sprowa- 
dzając, jak Kalwin, do prawie niczego, udział woli ludzkiej 
w dziele zbawienia. Jezuici, ludzie praktyczni i rozsądni, nie 
mogli dopuścić tej doktryny, nie żeby miała być teologicznie 
fałszywą, ale że zmierzała, jak kalwinizm, do wzgardzenia 
uczynkami, z kt6rych korzystał Kości6ł, i, trzeba to dodać, całe 
społeczeństwo. Naodwr6t, ci, kt6rych nazwano we Francji 
jansenistami, zgrupowani dokoła opactwa Port-Royal-Duver- 
gier, opat z Saint-Cyran, Arnauldow!e, Nicole, Pascal - zwią- 
zali się z jansenizmem w nienawiści do jezuit6w, bo niekt6rzy, 
jak Arnauldowie, byli ich nieprzyjaci6łmi osobistymi z innych 
motyw6w. Wzięli pretekst z rozbieżności pogląd6w w owej 
kwestji bez wyjścia dla zdyskredytowania swych przeciwnik6w. 
. Ci ostatni, wspierani przez Rzym, potężni przez spowiedź 
i przez bogactwa, w końcu wzięli g6rę; stulecie całe było zabu- 
rzone temi niesnaskami. Szczeg6ły tej długiej kontrowersji są 
zabawne; szkoda byłaby obarczać sobie niemi pamięć. Ale 
ludzie, co zwalczali w ten spos6b łatwą religję jezuit6w, 
i święte kobiety, co się do nich przyłączyły, jak matka Angelika 
Arnauld, ksieni z Port-Royal, imponują jeszcze natężeniem ży- 
cia moralnego, powagą myśli, spokojną odwagą. "Ci panowie 
z Port-Royal" są wielkiemi postaciami doktryner6w, kt6rzy 
g6rują nad poziomością i zepsuciem swego czasu. 
64. Jezuici uzyskali w Rzymie w 1641 potępienie księgi 
Jansenjusza. Fakultet teologiczny paryski zaskarżył w niej 
pięć tez. Te zdania były wyjęte z książki zgodnie z nią co do 
sensu, ale nie co do tekstu; stąd sp6r bez końca: czy pięć zdań 
owych zawiera się, czy nie zawiera w Jansenjuszu? Inocenty X 
potępił ze swej strony te pięć zdań, lecz bez cytowania stronnie, 
skąd były wyjęte. Arnauld, pisarz płodny i czysty, podjął 
zn6w walkę: te zdania były u św. Augustyna; a zatem tego
>>>
3 81 
właśnie wielkiego Ojca Kościoła potępiano. W tym względzie 
Arnauld miał rację. "Janseniści twierdzili, że ich system, nie- 
bieska doktryna św. Augustyna, był prawdziwą tradycją Ko- 
ścioła. Nie całkowicie się mylili; ale ich błędem było chcieć 
narzucić świętego Augustyna Kościołowi, kt6ry go częściowo 
porzucił" 1. Sorbona wyłączyła Arnaulda w 1654, ale nie przy- 
wiodła go do milczenia. Prześladowany. miał tern więcej przy- 
jaci6ł. Biskupi francuscy chcieli zmusić nawet zakonnice z Port- 
Royal do położenia podpis6w pod potępieniem pięciu zdań; 
odm6wiły. Miano uciec się do środk6w surowych, kiedy sio- 
strzenica Pascala, pensjonarka z Port-Royal, została uleczona 
z fistuły gruczołu łzawnego, całując cierń z korony Jezusa 
Chrystusa. Jezuici zaprzeczyli cudowi; ale Racine i Pascal uwie- 
rzyli weń, ten ostatni do tego stopnia, że widział w nim dow6d. 
że owe pięć zdań były prawdziwe! Kampanja przeciw Jezui- 
tom rozpętała się pod sprzyjającem tchnieniem łatwowierności, 
wprowadzonej w poruszenie. "Szukano wszelkich dr6g ku 
uczynieniu ich nienawistnymi. Pascal zrobił więcej, uczynił ich 
śmiesznymi. Listy Prowincjonalne, kt6re się ukazywały wtedy, 
były wzorem krasom6wstwa i żartownictwa. Najlepsze ko- 
medje Moliera nie zawierają więcej soli od pierwszych Pro- 
wincjałek; Bossuet nie zawiera nic wznioślejszego od ostat- 
nich" 2. Zapewne; ale, wejrzawszy w rzecz bliżej, to, co Pascal 
zaskarża u jezuit6w, wyłączywszy niekt6re zboczenia pi6ra, 
jest to modernizm moralny, duch przekładany nad literę, 
postęp. 
65. Klemens X, subtelny Włoch, przywr6cił coś w rodzaju 
pokoju; jansenizm, kt6ry protegowała księżniczka de Longue- 
ville, siostra wielkiego Kondeusza, skorzystał na tern, żeby się 
jeszcze rozpostrzeć. Kr61 i jezuici podjęli zn6w wojnę. Arnauld 
musiał iść na wygnanie; umarł w bardzo p6źnym wieku w Bru- 
kselli (1694)' Nowa bulla Klemensa XI (17°5) była przedsta- 
wiona do podpisu zakonnicom z Port-Royal; na ich odmowę, 


I Loisy. 
/qIleS ktt7Ts, str. 175. 
I Wolter.
>>>
)82 
rozproszono je znowu. Co więcej, w 1709 komisarz policji po- 
lecił zburzyć ich zakład; w IlII poważono się odkopać ciała, 
kt6re spoczywały na cmentarzu kościelnym. Sam stary Boileau 
wzdrygnął się na to; zakończył w ten spos6b swoje piękne epi- 
tafium "wielkiego Arnaulda", którego zwłoki, oddane ziemi 
w Bclgji. uniknęły zemsty jezuit6w... 


Ich wściekłość, nawet śmiercią jego '":źle zgaszona, 
Nie dałaby popiołom nigdy spokojności, 
Gdyby sam Bóg, przyjąwszy owieczkę do lona, 
Przed pożerczeIni wilki nie ukrył jej kości. I 


66. Oratorjanin, Ojciec Quesnel, przyjaciel i towarzysz Ar- 
naulda, napisał książkę nabożną, która była zrazu aprobowana 
przez Klemensa XI; ta książka była dedykowana kardynałowi 
de Noailles, arcybiskupowi paryskiemu, prałatowi uczciwemu 
i niecierpianemu przez jezuit6w. Ci ostatni, stawszy się wszech- 
potężnymi, odkąd Ojciec de La Chaise kierował sumieniem 
Ludwika XIV, zadenuncjowali Quesnela, kt6ry schronił się 
do Amsterdamu, gdzie umarł. Potępienia książki Quesnela, 
splamionej jansenizmem, domagano się w Rzymie i otrzymano 
od tegoż papieża, kt6ry ją niegdyś pochwalił. Po śmierci ojca 
de La Chaise. spowiednikiem jezuickim kr6la został Le Tellier, 
zły człowiek, kt6ry chciał zguby kardynała de Noailles. Do- 
szedł do swoich cel6w, skutkiem słabo
ci Ludwika XIV, kt6ry 
wyjednał od papieża słynną ustawę Unigenitus (1713). Ta 
bulla potępiała 101 zdań mniej lub więcej jansenistycznych 
Quesnela, przeważnie całkowicie nieszkodliwych. Kardynał de 
Noailles nie przyjął jej wcale i odwołał się do papieża; kr61 
zabronił kardynałowi ukazywać się na dworze. Le Tellier był 
wszechpotężny, i więzienia zapełniały się jansenistami. Smierć 
kr6la tylko przeszkodziła złożeniu kardynała z urzędu. Po- 
nieważ był bardzo popularnym, Regent uczynił go przewodni- 
czącym "Rady sumienia" i skazał na wygnanie Le Telliera. 
Ale sprawa bulli nie była skończona. "Kości6ł francuski po- 


· Ten nagrobek ukazał sic: dopiero po śmierci Boileau.
>>>
3 8 3 
został podzielonym na dwa obozy, przyjmujqcych i odmawia- 
jqcych. Przyjmujqcymi byli 100 biskup6w, kt6rzy przystali 
na nią za Ludwika XIV, z jezuitami i kapucynaILi. Odmawia- 
jqcymi byli 15 biskup6w i cały nar6d" 1. 
67. Nakoniec, dzięki sceptycznej uprzejmości księcia Orle- 
ańskiego, kt6ry chciał pokoju, oraz zręczności arcybiskupa Du- 
bois, odtąd kardynała, bulla została wciągnięta do akt6w Par- 
lamentu, a kardynał de Noailles złożył odwołanie (1720). Ale 
jansenizm nie złożył broni. Djakon, imieniem Paris, zmarły 
w uroku świętości, został pochowany na cmentarzu św. Me- 
darda. Janseniści ogłosili, że cuda dzieją się na jego mogile, że 
ludzie odczuwają tam wstrząśnienia i konwulsje, kt6re leczą 
głuchych, ślepych, chromych. "Te dziwy były nawet na dro- 
dze prawnej stwierdzone przez dum świadk6w, kt6rzy je pra- 
wie widzieli, gdyż przybyli w nadziei ujrzenia". Ponieważ 
cmentarz był opanowany dniem i nocą przez dum chorych 
i gapi6w, zamknięto go i postawiono strażnik6w u bramy. Pe- 
wien żartowniś napisał na niej te wiersze: 


Tu, z kr61ewskiego rozkazania, 
Bogu się cud6w czynit wzbrania. 


68. Byli janseniści we Francji w ciągu całego XVIII wieku, 
nadewszystko w Parlamentach. Kiedy w 1752 arcybiskup pa- 
ryski Krzysztof de Beaumont, zamierzył odmawiać rozgrze- 
szenia tym, co nie podpisali bulli Unigenitus. Parlamenty po- 
wstały przeciw tej' szalonej pretensji, i trzeba było interwencji 
papieża dla przeszkodzenia, żeby sp6r pomiędzy Parlamentami 
a arcybiskupem nie stał się sporem pomiędzy Parlamentami 
a monarchją. 
69. Znani są jeszcze janseniści w Paryżu i w Holandji; to 
są ludzie spokojni, dobrych obyczaj6w i nie czyniący cud6w. 


*' 


*' 


*' 


70. Sprawa kwietyzmu nie była mniej ważną, ponieważ 
stanęli w niej w zapasach Bossuet i Fenelon. Ta ekstrawagan- 


I Wolter.
>>>
3 8 4 
cja była pochodzenia hiszpańskiego. Swięta Teresa. protego- 
wana Filipa II, uniknęła, dzięki temu potężnemu poparciu, su- 
rowości Inkwizycji hiszpańskiej, kt6ra była źle usposobiona 
dla mistyk6w; ale Hiszpan Molinos, kt6ry przybył do Rzymu 
nauczać o doskonałej kontemplacji, o bezpośredniej łączności 
z Bogiem, bez pośrednictwa księdza, został potępiony przez 
Inkwizycję w 168 S i umarł w więzieniu. Młoda, przystojna 
wdowa. pani Guyon, zechciała zostać francuską świętą Teresą. 
Kierowanej przez barnabitę, imieniem La Combe, powiodło 
się jej poczynić adept6w w Paryżu, między innemi panią de 
Maintenon i księżniczki de Chevreuse i de Beauvilliers. Fene- 
lon, wtedy wychowawca dzieci kr6lewskich, zabrał się do ko- 
chania Boga w towarzystwie pani Guyon. "Dziwnem było, że 
został uwiedziony przez kobietę z objawieniami, z proroctwami 
i z galimatjasem, kt6ra dusiła się od łaski wewnętrznej, kt6rą 
trzeba było rozsznurowywać i kt6ra się opr6żniała (jak to m6- 
wiła) z nadmiaru obfitoki łaski, żeby nią napuchło ciało wy- 
brańca, siedzącego obok niej" 1. Ponieważ pani Guyon rozta- 
czała swe złudzenia w Saint-Cyr, pani de Maintenon, uprze- 
dzona przez biskup6w, odczepiła się od niej i zabroniła jej 
wstępu do zakładu. Fenelon poradził pani Guyon poddać swe 
pisma orzeczeniu Bossueta, biskupa z Meaux. Ten je potępił, 
i dama obiecała już nie dogmatyzować. W międzyczasie Fene- 
lon został arcybiskupem w Cambrai (1695). Mimo swej obiet- 
nicy. pani Guyon wcale nie milczała; kr61 kazał ją wtedy zam- 
knąć w Vincennes. Bossuet domagał się. żeby Fenelon przyłą- 
czył się do potępienia pani Guyon; Fenelon odm6wił i ogłosił 
Maksymy świętych, dzieło nacechowane kwietyzmem. Bos- 
suet nienawidził kwietyst6w, a nie lubił już Fenelona. Napisał 
przeciw swemu dawnemu przyjacielowi, i obaj poddali swoje 
dzieła Inocentemu XII. Papież wahał się długo, nakoniec, naci- 
skany przez Ludwika XIV i Bossueta, zdecydował się potępić 
Fenelona ( 16 99). Biskup poddał się szlachetnie i wstąpił na ka- 
zalnicę w Cambrai dla odwołania własnej książki. Odtąd żył 


I Wolter.
>>>
3 8 5 
w Cambrai, zajCity dobremi uczynkami, w schronieniu, kt6re 
Wolter nazywa "filozoficznem i zaszczytnem". Jego Telemak, 
dziś jeszcze c.zytany, wystarcza do umieszczenia go pomiCidzy 
umysłami chimerycznemi; nie bez racji widziano w nim przodka 
intelektualnego Jana Jak6ba Rousseau. 
71. Pani Guyon umarła w zapomnieniu w 1717 po 15 
latach odosobnienia koło Blois. Wiek i samotność uśmierzyły 
nerwy tej uczciwej kobiety rozstrojonej, "kt6ra poślubiła Je- 
zusa Chrystusa w jednej ze swych ekstaz i od tego czasu nie 
modliła siCi już do świCitych, m6wiąc, że pani domu nie powinna 
siCi zwracać z prośbami do służby" l. 


-, 


.. 


* 


* 


72. W Hiszpanji, w nastCiPstwie długich wojen zwierzch- 
nictwo polityczne zostało zdobyte z powrotem przez chrzdci- . 
j:in (1492). Ludność dzieliła się tam na trzy grupy: chrześcijan, 
muzułman czyli Maur6w i żyd6w, pierwszych nadewszystko 
wojownik6w, drugich rolnik6w, trzecich uczonych i handlu- 
jących. Ci ludzie domagali siCi tylko życia w spokoju i utrzy- 
mywali dobre stosunki; Kości6ł już od XI wieku pracował nad 
ich zatruciem. Powiodło mu siCi aż za dobrze w fanatyzowaniu 
Hiszpanji. Inkwizycja, tym razem poddana legalnie władzy 
kr6lewskiej, kt6rą groziła jednakże sobie przywłaszczyć, zo- 
stała ustanowiona w 1480 i zabrała siCi do udrCiczania i pa- 
lenia tych z muzułman i żyd6w, nawracanych siłą, począwszy 
od XIV wieku, kt6rych podejrzewano o sekretne praktykowa- 
nie swych dawnych obrzCid6w, co stanowiło zbrodniCi relapsji. 
Niewierni, jako tacy, wymykali siCi inkwizycji; ale wystarczało, 
że człowiek został ochrzczonym, czy to gwałtem, czy podstę- 
pem, ażeby Inkwizycja przypisywała sobie prawa nad jego 
sumieniem i nad jego ciałem. Skoro najmniejsze przestępstwo 
rc1apsji (polegające, naprzykład, na wstrzymywaniu się od 
mięsa wieprzowego) było karane konfiskatą majątk6w, dzielo- 
nych pomiędzy Inkwizycję a Koronę, chciwość panujących złą- 


I Wolter. 


OrpheuI 


1Z5
>>>
3 86 


czyła się z fanatyzmem mnichów dla uczynienia z Hiszpanji 
piekła, oświecanego samym blaskiem stosów. 
73. Pierwszy wielki inkwizytor, spowiednik króla, domi- 
nikanin T orquemada, otrzymał powinszowania papieża; sam 
jeden kazał
spalić 6 tysięcy ofiar. N
zywano te bezecne cere- 
monje "aktami wiary'''- "autos de je; królowie na nich asysto- 
wali z gołą głową, na siedzeniu mniej wzniesionem od tronu 
wielkiego inkwizytora. Zaczął się wielki dramat zbrodniczości; 
cała działalność naukowa została wkrótce zduszona, i śre- 
dniowiecze przedłużyło się w Hiszpanji aż do naszych dni. 
"Stąd to milczenie stało się charakterem tego narodu, zrodzo- 
nego z całą żywością, jaką daje klimat gorący i rodzajny" 1. 
Ale najgwałtowniejsze prześladowania nie wystarczały; mnie- 
mano lub udawano mniemanie, że się zapewnia jedność naro- 
. dową przez gromadne wypędzenie 'żydów (1492) i Maurów 
(1609). Setki tysięcy nieszczęśliwych ruszyły na drogę wy:' 
gnania; dziesiątki tysięcy pomarły w podr6ży. Hiszpanja zo- 
stała pozbawiona swych najlepszych pracowników, najspryt- 
niejszych kupców, najbieglejszych lekarzy. Papiestwo uznało 
te surowości za całkiem naturCilne i, j
żeli wszczynało niekiedy 
spór z Inkwizycją hiszpańską, która się stała wszechpotężną, 
to ponieważ nie dosyć miała względów na jego prawa i interes 
jego finans6w, a nie ponieważ kazała piec na ruszcie lub bi- 
czować zbyt wiele niewiernych. ' .p 
74. Zdyskredytowana na półwyspie w XVIII w., mimo 
że jeszcze groźna i złóczynna w kolonjach hiszpańskich i por- 
tugalskich, Inkwizycja została zniesiona przez Napoleona 
z wejściem do Madrytu (grudzień 1808). Przywrócona została 
za Restauracji i usiłowała kąsać jeszcze; ale, nawet w Hiszpanji, 
era autodafe była zamknięta. W 1834 królowa Krystyna znio- 
sła ostatecznie Inkwizycję, która zabiła, w Hiszpanji tylko, 
przynajmniej 100.000 osób, wypędziła z niej l,fOO.OOO in- 
nych i zrujnowała cywilizację tego pięknego kraju. 


-łc 


-łc 


-ł: 


l Wolter.
>>>
3.ą7 
_ 75. W tej samej chwili, kiedy w'lięcie Granady zapewniało 
tryumf chrystjanizmu w Hiszpanji, pewien Genueńczyk odkry- 
wał i otwierał dla chrystjanizmu świat nowy. Zdobywcy hisz- 
pańscy i portugalscy Ameryki prowadzili się, jak bandyci. Całe 
ludy, ufne i pokojowe, zostały wytępione. Te, co nawr6cono 
siłą, wegetowały w nieświadomości i w stanie, sąsiadującym 
z niewolą, często sroższym jeszcze. Inkwizycja zainstalowała się 
wszfCdzie i wprowadziła panowanie postrachu. Nie była mniej 
morderczą w Indjach Wschodnich, w szczególności w Goa. 
W Rzymie okazywała się roztropniejszą, przestrzeżona bun- 
tem ludowym z chwilą śmierci Pawła IV. Jednakże 17 lutego 
1600 roku paliła żywcem w Rzymie filozofa Giordano Bruno, 
wroga Arystotelesa, a stronnika Kopernika, który został wy- 
dany Świętemu Urzędowi rzymskiemu przez Inkwizycję we- 
necką. 
76. Inkwizycja rzymska uczyniła się r6wnie śmieszną, jak 
ohydną przez dwa procesy, wytoczone Galileuszowi. Już od 
1616 opinja Kopernika o ruchu ziemi, podjęta i wykazywana 
przez Galileusza, została zaskarżona przez dominikan6w, jako 
przeciwna historji Jozuego, kt6ry, w Biblji, zatrzymuje słońce. 
Inkwizycja ogłosiła, że ta opinja była "nietylko heretycką 
w wierze, ale niedorzeczną w filozofji u . Galileusz uchylił czoła, 
lecz nie mniej prowadził dalej swe poszukiwania. Jego wielkie 
dzieło, Djalog. ukazało się w 16J2 z pozwoleniem drukowania 
od Inkwizycji florenckiej. Bardzo roztropne w formie, stano- 
wiło w gruncie nową demonstrację systemu Kopernika; obrońca 
systemu przeciwnego m6wił uczenie, ale jak głupiec, odcień, 
kt6ry uszedł uwagi dobrego inkwizytora florenckiego. Urban 
VIII-my powierzył Djalog komisji, i Galileusz, wtedy chory 
i mający okołQ 70 lat wieku, musiał wrócić z Florencji do 
Rz)"mu, żeby stawić się przed Inkwizycję. Na posiedzeniu 
Kongregacji Świętego Urzędu (16 czerwca 1633) papież zde- 
cydował nakazać poddać go badaniu, "nawet z groźbą tortury". 
Galileusz był genjalnym uczonym, nie bohaterem; skazany na 
więzienie, złożył odwołanie pokornie i na klęczkach. Sławne 
powiedzenie: "A jednak się obraca!", przypisane mu zostało 


26- 


.,
>>>
}88 
przez pomysłowego człowieka 130 lat potem (w 1761). Rzecz 
prosta, system Galileusza został powszechnie przyjęty w XVIII 
wieku; ale dopiero I I września 1822 Kongregacja Inkwizycji 
ogłosiła dozwolonem drukowanie książek, nauczających o ruchu 
ziemi, decyzja, kt6ra została aprobowana 25 wrzdnia przez pa- 
pieża Piusa VII. "Z pewno
cią dla popełnionego błędu, nie 
wypada trzymać wiecznie w podejrzeniu dobrze znanej roz- 
tropno
ci Kongregacyj rzymskich. Ale, mimo wszystko "ludzie 
małej wiary", o kt6rych m6wi Ewangelja - a są liczni - oba- 
wiają się jeszcze instynktownie, żeby to, co się zdarzyło raz, 
nie ponowiło się. I ten lęk, ta pokusa wątpienia, czy się tego 
chce, czy nie, jest odległą i trwałą konsekwencją skazania Ga- 
lileusza" 1. Tak m6wi uczciwy apologeta; ma rację; ale czy 
"ludzie małej wiary" się mylą? 


L. Ranke, Deutsche Geschichte in Zeitalter der Relorma- 
tion, 6 tom6w, 1867-1868; L. Pastor, Geschichte der Piipste, 
18 99- 1 9°7 (przekł. franc.); Ward, Prothero i inni. Cambridge 
modern history, t. III, 19°5; Imbart de la Tour. Les Origines 
de la Relorme (1476-1520), 1905; Lavisse i inni, Hist. de 
France, t. V-VI, 19°4-19°5 (Reformacja we Francji); E. 
Rodocanachi, La Relorme en Italie, 1920. 
6. - Art. Luther i Staupitz, w Haucku; H. Grisar, Lu- 
ther, 3 tomy, 19 1 I (wrogie). 
1 I. - Art. Exorcismus, w Haucku. 
12. - Karlstadt i Melenchton, w Haucku. 
13. - J. Martin, G. Vasa et la Relorme en Suede, 19 06 . 
14- 16 . _ Art. Anabaptisten, Augsburger Bekentniss 
i Bauernkrieg, w Haucku. 
18. - Art. Augsburger Religionslriede, w Haucku. 
19- 21 . _ Art. Zwingli i Calvin, w Haucku; A. Bossert, 
Calvin, 1906; P. Pauissen, J. Calvin, 1909. Już w 1544, Seb. 
Castellion oświadcza, iż nie trzeba skazywać heretyk6w, ale 
"pociągać ich prawdziwą pobożno
cią i sprawiedliwością". Por. 
Rev. crit., 1914, I, str. 212. 
24- 2 5. - G. G. Perry, A history ol the English church, 


1 Vacandard, ttMdes Je criIŻtpIt, 1906, su. }86.
>>>
3 8 9 
3 tomy, 1861-1864; Gasquet, Edward VI and the Book ol 
comrrum prayer, 1890, H. N. Birt, The Elizabethan religious 
settlement, 1908 (kato1.); J. Hungerford Pollen, The English 
catholics in the reign ol Elizabeth, 1920; G. O'Brien, Econo- 
mic history ol !reland, 1919; art. Anglikanische Kirche i Cran- 
mer, w Haucku. ' 
26. - Shelton, Mary Stuart, 1893; art. Knox, w Haucku, 
Haussencamp, Gesch. Irlands, 1886. 
27. - Aguesse, Hist. de l'etablissement du protestantisme 
en France, 2 tomy, 1891; F. Buisson, Seb. Castellion, 2 tomy, 
1893; art. Waldenser, w Haucku; J. Thomas, Le Concordat de 
z J z6, 1910; J. Vienot, Le Paris des martyrs, 19 1 4. 
29. - M. Philippson, La Contre-revolution religieuse au 
XVI-e siecle, 1864; L. Ranke, Die rom. Papste im z6 und Z7 
Jahrhundert, 9-e wyd., 1889 (tłom. po1.); Ugo Balzani, Rome 
sous Sixte Quint (w Cambridge modern history, t. III, 1905). 
O konfesjonale: Lea, Inquis. ol Spain, t. IV, str. 96. 
30. - R. Allier, La cabale des Devots (1627-1666), 1902 
(por. Rebelliau, Rev. des Deux Mondes, 1903). - Odnowa ka- 
tolicka za sprawą S. Wincentego: Rev. hist., CXXXVIII, str. 
26 3. 
31. - Zob. przedmowy H. Michel'a, Brunetiere'a etc., do 
klasycznych wydań Provinciales. - Art. Kasuistik, w Haucku. 
Lejay, Le role theologique de saint Cesaire d' Arles. 1906. 
32. - Art. Trienter Konzil, w Haucku. 
33. - Ponowny podb6j Polski: art. Hosius i Polen, wHau- 
cku. Inkwizycja w Ameryce hiszpańskiej: Lea, The Inquis. in 
the Spanish dependencies, 1908. - Misje w Indjach, w Japonji 
i w Chinach: Funck, Kirchengeschichte, str. 5°°. 
34. - Art. Jesuitenorden, w Haucku; A. Michel, Les Je- 
suites, 1879; Peyrat, La Compagnie de Jesus (w Histoire et 
religion, str. 86 i nast.); Boehmer, Les Jesuites, dom. fr. Mo- 
nod'a, 1910 (por. Rev. crit., 1910, I, str. 253); J.-B. Herman 
La pedagogie des jesuites, 1920. - 
wieże prace: Etudes (je- 
zuit6w), 20 gr. 1908, str. 827. 
3 6 . - pfotenhauer, Die Missionen der Jesuiten in Para- 
guay, 3 tomy, 1891-1893. 
3 8 -39. - Forneron, Histoire de Philippe II, 4 tomy, 
1880-1882; Nameche, Philippe II et les Pays-Bas, 4 tomy, 
1886. 
40. - Art. Arminius i Remonstranten, w Haucku. 
4 1 -4 2 . - Opr6cz wielkich historyj Anglji (Hume, Gar- 
diner, Green), zob. Th. Firth, Oliver Cromwell, 1900; R. Gar- 


...
>>>
39° 
diner, The Gunpowder Plot, 1897; Peyrat, La revolution et 
la restauratio-n anglaises (w Histoire et religion. str. 207); Eth. 
Taunton, Hist. ol the jesuits in England, 1901. 
43. - Walker, A history ol the Congregational churches 
in the United States, 1894; R. G. Usher, The Pilgrims, 19 18 ; 
art, Kongregationalisten, w Haucku (str. 684). 
44. - Cunningham, The Quakers, 1868; art. Quaker, 
w Haucku. 
45. - Art. Urban VIII, w Haucku. Breve papieża do Fer- 
dynanda II zostało ogłoszone dopiero w 188 4. 
4 6 . - Art. Pietismus i Spener, w Haucku; A. Rietschl, 
Gesch. des Pictismus, 3 tomy, 1880-1886. 
47. - Art. Hosius, Polen i Socin, w Haucku. 
4 8 . - Lavisse i inni, Hist. de France, t. V i VI; art. Coli- 
gny we France protestante i w Haucku; H. Hauser, Relorme 
Iran
aise, 1909; L. Mariejol, Cath. de Medicis, 1920; A. Maur, 
La Sain!-Barthelemy (w Journ. des Sav., 1880, str. 154); Va- 
candart, Les papes et la Saint-Barthelemy (w Etudes, 19 06 , 
str. 217). Swieże studja w Rev. hist., CXXXVII, str. 87; Rev. 
du XVI-e siecle, 1913, str. P5. 
50. - Medal, kt6rego egzemplarz jest w Bibljotece Naro- 
dowej (w Paryżu), został wyryty w N umismata romanorum 
pontificum Bonanniego (t. I, str. 323). Na licu, portret Grze- 
gorza XIII; na odwrocie, anioł tępiciel, zadający cios Huge- 
notom. Napis: Ugonotorum strages, I572. Malowidła Vasarego 
są opisane u Lefenestre.a i Richtenbergera, Le Vatican, str. 13 6 . 
(Sala kr6lewska. Admirał Coligny, zraniony strzałem z arke- 
buzy, jest przenoszony do swej siedziby; zamordowanie admi- 
rała, jego zięcia Teligny.ego i jego służebnik6w; kr61 Karol IX 
daje wyraz swej radości). "Tak więc, pisał Stendhal, istnieje 
jeszcze w Europie miejsce, gdzie morderstwo jest publicznie 
czczone CC . 
5 I. - Peyrat, Henri IV (w Histoire et religion, str. 374, 
memorjał uczony i oryginalny). Art. N'imes, w Haucku.. 
P-5 8 . - F. Puaux, Les precurseurs fran
ais de la tole- 
rance, 1884. - Lavisse i inni, Histoire de France, t. VII, 1905 
i nast. (Ludwik XIV). - J. Vienot, A propos de Fenelon, 1910 
(jego nietolerancja). - P. Gachon, Preliminaires de la Revo- 
vocation en Languedoc, 1899. - Rebelliau, Bossuct, historien 
du protestantisme, 1891; Crousle, Bossuet et le protestantisme, 
1901; Fenelon et Bossuet, 2 tomy, 1894-1895; Peyrat,Bossuet 
(w Histoire et religion, str. 1-44); Ga7ier, Bossuet et LouIS 


-
>>>
39 1 
XIV, 1914. - O Kamizardach, Rev. histor. CXXIX, I; 
CXXXVI, , I; CXXXVII, I. 
55. - Rozkazy ministra Louvois: "Niech się pozwala 
robić nieporządku, jak najwięcej będzie można... niech się każe 
żyć żołnierzowi mocno swawolnie« (1685). "Brać nader mało 
jeńców. ale zabijać ich wielu na miejscu, nie oszczędzać więcej 
kobiet, niż mężczyzn« (1687). 
, 59. - Voltaire, Siec/e de Louis XIV, wyd., opatrzone 
uw
gami przez E. Bourgeois, 1898. 
60-61. - Langenieux et Baudrillart, La France chrhienne 
dans,l'histoire, 1896; Gerin, Louis XIV et le S. Siege, 2 tomy, 
1894. Charakter praktyczny zakonów w XVII w.: R. Allier, 
La Cabale des Devots, 1902, str. 17. - Rance: Sainte Beuve, 
Derniers portraits, str. 414; o Sw. Wincentym a Paulo: E. de 
Broglie, Saint Vincent de Paul, 5-e wyd., 1899 (por. Rev. hi st. 
CXXXVI, str. 93, CXXXVIII, str. 26o). 
62. - Sainte-Beuve, Port-Royal, 6 tomów, 184°-1862; 
Fuzet, Les jansenistes au XVII-e siec/e, 1876; A. Gazier, Une 
suite a l'histoire de Port-Royal, 1908; A. Hallays, Le peleri- 
nage de Port-Royal, 1909; Strowski, Le sentiment religieux en 
France au XVII siec/e (Sw. Franciszek Salezy, Pascal. etc.), 
3 tomy, 1906-1908; H. Bremond, Histoire du sentiment reli- 
gieux en France, 1917 i nast.; Seche, Les derniers jansenistes, 
2 tomy, 1891. - O wolnych myślicielach we Francji w XVII 
wieku: F. T. Perrens, Les libertins, 1887. - Brunetiere, La phi- 
losophie de Moliere (w Etudes critiques, 4-e serie). 
63-69. - A. Le Roy, Le gallicanisme et la bulle Unigeni- 
tus, 1892. - J. Turmel, Histoire de la theologie positive du 
cor.cile de Trente au concile du Vatican, 1906 (uczone i przej- 
rzyste). 
68. - Napoleon, dowiedziawszy się, że w Lugduńskiem, 
w 1803, byli janseniści, kazał ich ścigać, a nawet więzić, nie 
lubiąc, jak pisał, "warjatów, trzymających się sekty konwul- 
sjonistów«. Rev. d'hist. de Lyon, 1905, str. 43 1 ). 
70. - E. de Broglie, Fenelon a Cambrai, 1884. 
71. - C. T. Upham, M-me Guyon, 1905; M. Masson, Fe- 
nelon et M-me Guyon, 1907 (por. Edinburgh Review, kwie- 
cień 1908); E. Seilliere, Fenelon et M-me Guyon, 1920. - 
O Fenelonie: Sainte-Beuve, Lundis, t. II, str. 5, i t. X, str. 16; 
J. Lemaitre, F enelon, 19 I o, A. Delflanque, F enelon et la doc- 
trine de Pamour pur, 1907. - J. Paquier, Le quihisme (Revue 
du Clerge, sierpień 1909, str. 257). 
72-74. - Lea, History 0/ the lnquisition in Spain, 4 tomy.
>>>
39 2 
19 06 - 1 9 0 7 (streszczenie przez S. R., Cultes, t. III, str. 47 2 
i oddzielnie, Bruksela, 1908). - Inkwizycja a Zydzi: S. R., 
Cultes, t. II, str. 401; E. Adler, Auto de je and lew, 19 08 ; 
Vacandard, L' 1 nquisition, 19°7; art. 1 nquisition, w I ewish 
Encyclop.; Lea, The Moriscos in Spain, 1901 (por. Morel- Fa- 
tio, Rev. Hist. Relig., 1902, t. XLV, str. 113, mowa obrończa 
za Inkwizycją). 
75. - Lea, The lnquis. in the Spanish dependencies) 19 08 . 
Bartholomes. G. Bruno, 2 tomy, 1847; Plumptree i Boulting, 
ten sam temat, 188 4, 19 1 7. 
7 6 . - Vacandard, Galilee (w t.tudes, 1906. str. 29 2 ). 


1
>>>
Rozdział dwunasty. 


CHRYSTJANIZM OD ENCYKLOPEDJI DO 
POTĘPIENIA MODERNIZMU. 


Od XVI do XX wieku: wyzwolenie my
li i reakcja. Utrzymywanie się uczuąa 
religijnego we Francji w XVIII wieku. Encyklopedja. Filozofowie. Nieprzy- 
jaźń:'Woltera względem chrześcijaństwa. -Zdeptajmy bezecne«. Ca1as. Wypę- 
dzenie Jezuitów z Ponuga1ji i Francji. Zniesienie zakonu. Sekularyzacja dóbr 
duchowieństwa przez Zgromadzenie Narodowe. Ustawa cywilna kleru. Znie- 
sienie kultów przez Konwencję. Bogini.Jtozum. Teo61antropi. 
Prz
bHJzmia w krajach protestanckich i sekty. Sekty w Szkocji. Baptyści. Me- 
todyści. Darbiści i irwingjanie. Christian scientists. British Israelites. Trakta- 
rjanizm, puseizm i rytualizm. Unitarjusze. 
Wolność wyznań w Stanach Zjednoczonych. Mormoni. 
Józef n i reakcja katolicka w Austrji. Protestanty:zm w Austrji. Sekty w Rosji; 
p
ladowania Polak6w i unitów. Pani von Kriidener. 
Odrodzenie katolicyzmu za Dyrektorjum. Konkordat i jego następstwa. Reak- 
cja. zaczęta przez Piusa VII, kontynuowana przez Piusa IX. Syllabus i Sobór 
Watykański. Koniec władzy świeckiej. Reakcja w literaturze we Francji: Chateau- 
briand, Bonald, J. de Maistre i ich następcy. Katolicyzm liberalny: Lamennais, La- 
cordaire, Monta1embert. Reakcja polityczna we Francji: Terror biały, Kon- 
gregacja. prawo o świętokradztwie. Obojętnośt religijna. W olno
 nauczania 
i prawo Falloux. Sprawy religijne za Napoleona ID. Reakcje klerykalne po 
1871. Bulanżyzm. Antysemity:zm. Sprawa Dreyfusa. Rozdział Kościoła i Pań- 
stwa. Protestantyzm francuski. Szwajcarja: wojna z Sonderbundem. Jezuici od 
r. 1814; ich wpływ we Francji i w świecie katolickim. Starokatolicy nie- 
Inieccy. H. Loyson. Polityka Leona XIII. Pius X. Serce Jezusowe, La Sa1ette 
i Lourdes. Kościół a mistycyzm. Medja. Potępienie spirytyzmu. Neo-buddyści. 
Wolni mularze. Kościół a socjalizm. 
Filozotja religijna: Schleiermacher, Vinet. Katolicyzm ewolucjonistyczny: ame- 
rykanizm, modernizm. Misje zagraniczne. Kościół a niewolnictWo. Kościół 
a towarzystwo ogładzone. Historja religij w nauczaniu. Bibljogratja. 


I. Wiek XVI widział wzmaganie się ducha krytycznego 
i skruszenie wszechpotęgi Rzymu w Europie. Wiek XVII był 
prawie wszęd6:.ie okresem reakcji na korzyść zasady autorytetu. 
Wiek XVIII podjął zn6w dzieło XVI wieku i wyzwolił umysł 
ludzki. Widziano w nim, jak filozofowali kr610wie i kr610wali 
filozofowie. Zakon jezuit6w został zniesiony przez samo pa- 
piestwo. Inkwizycja stała się śmieszną i schowała się, aby um-
>>>
394 


rzeć. WoIno
ć my
Ii. pobudzona przez postępującą naukę. po- 
czyniła w klasach o
wieconych stanowcze podboje. Na nie- 
szczęście. nie pomy
lano dosyć. że ten wyzwolony wybór był 
nieliczny; z braku nauczania świeckiego. ogromna większość 
ludzi pozostała nidwiadomą i zabobonną. Rewolucja francuska 
powołała do władzy i do wpływu klasy. kt6re nie były do nich 
przygotowane. Wynika stąd. tak we Francji. jak gdzieindziej. 
reakcja XIX wieku. tu katolicka. tam kalwińska lub piety- 
styczna. gdzieindziej grecka prawosławna. Francja to miała 
zaszczyt w zaraniu XX wieku nawiązać zn6w w Europie chwa- 
lebną tradycję, pr6bując zlaicyzować społeczeństwo przez roz- 
dział Kościoł6w i Państwa. 


=I- 


.. 


.. 


2. Francja XVIII wieku nie jest cała w salonach Paryża 
i Wersalu. na dworze Fryderyka Wielkiego lub Woltera. Kraj 
pozostał głęboko katolickim. z odcieniem jansenizmu w kla- 
sach wyższych, szczeg6lniej magistratury. Byli w Wersalu kar- 
dynałowie ateusze. a wszędzie potrosze księża swawolni i nie 
wierzący; ale duchowieństwo, magistratura i stan trzeci Fran- 
cji liczyli nawet wtedy dum ludzi surowych obyczaj6w. kato- 
Iik6w bez innego niepokoju. niż o swe zbawienie, i dum daleko 
jeszcze większy ubogich duchem, w kt6rych żyła nadal religja 
średniowiecza. Ci ostatni tworzyli rezerwę narodu. Kiedy ta 
rezerwa weszła w grę, idee średniowieczne ukazały się zn6w 
na powierzchni i rozbudziły reakcję religijną, kt6ra trwa 
Jeszcze. 
3. Encyklopedj:ł zaczęła się ukazywać w 1751. Wolter, spo- 
kojny w Delices, potem w Ferney, był jej duszą, ale Diderot, 
najuniwersalniejszy z literat6w, pozostawał w niej przez lat 20 
sprężyną roboczą, mimo surowo
ci Parlamentu i gr6źb ducho- 
wieństwa. Manifestem Encyklopedji jest przedziwna przed- 
mowa, kt6rą napisał d' Alembert o klasyfikacji naszych umie- 
jętno
ci. Artykuły teologiczne, napisane przez księży liberal- 
nych, są utrzymane w tonie bez zarzutu, mimo, że dosyć nie- 
przyjazne uroszczeniom papiestwa. Ale dążności niereligijne
>>>
395 
zbioru przebijają w artykułach filozoficznych, pochodzących 
w znacznej części od Diderota, kt6ry był materjalistą i ateu- 
szem. 
4. Filozofowie XVIII wieku nie byli wszyscy uczciwymi 
ludźmi. D'Alembert jest najlepszy i najrzetelniejszy; Wolter 
jest to' błazen, mało delikatny w sprawach pieniężnych, łaszący 
się wielkim, a wzgardliwy dla "kanalji"'; Montesquieu ma ma- 
łostki urzędniczka prowincjonalnego i zanadto kocha siebie 
w swych pismach; Diderot jest cyganem, źle się prowadzą- 
cym i nieobyczajnym; Rousseau, stawszy się wrogiem filozof6w 
z zazdrości, jest jeszcze więcej, z pychy, wrogiem rozumu. Ale 
ci ludzie mają wszyscy przedziwną zaletę: miłość rodzaju ludz- 
kiego. Chcą być pożytecznymi jeszcze więcej, niż błysz
zeć. Ich 
czynność umysłowa stawia sobie cel praktyczny, mianowicie 
zniszczyć przesądy i polepszyć los ludzi. Wiele im zatem bę- 
dzie przebaczone. 
5. Zeby poznać prawdziwy duch, ożywiający encyklope- 
dyst6w. trzeba czytać korespondencję Woltera z d'Alember- 
tern. Ten ostatni musi być roztropnym, bo mieszka w Paryźu, 
jako członek Akademji Nauk już od 23 roku życia, żyjąc ze 
swego pi6ra: "Obawa żagwi, pisze do Woltera, jest otrzeźwia- 
jąca"' (31 lipca 1762). Ale Wolter jest miljonerem; jest szlachci- 
cem pokojowym kr61a; kr61uje w Ferney i trochę we wszyst- 
kich stolicach; bez ustanku podnieca do wojny tych, co do- . 
staną cięgi zamiast niego. Jego listy dają miarę pewnego ro- 
dzaju egzaltacji antychrzdcijańskiej, kt6rej d' Alembert nie 
zwalcza w swych odpowiedziach, ponieważ ją dzieli. Wolter 
pisze: "Jest to dobre drzewo, m6wią nabożni zbrodniarze, kt6re 
wydało złe owoce; ale skoro ich tyle wydało, czyż nie zasłu- 
guje, żeby je rzucono w ogień? Grzejcie się więc przy nim tyle, 
ile będziecie mogli, pan i pańscy przyjaciele"' (28 listopada 
17 62 ). Oczywiście, o chrystjanizm tu idzie, nie o fanatyzm. 
"Jeszcze nieco czasu, i nie wiem, czy wszystkie te książki będą 
potrzebne, i czy rodzaj ludzki nie będzie miał dosyć rozsądku, 
ażeby zrozumieć sam przez się: że trzy nie czynią jednego, i że 
chleb nie jest Bogiem. Nieprzyjaciele rozumu mają w tym mo-
>>>
396 


mencie dosyć głupią minę" (31 marca 1762). "Widzę stąd jan- 
senistów, umierających na przyszły rok swoją piękną śmier- 
cią po przyprawieniu o zgubę, w tym roku, jezuitów 
miercią 
gwałtowną, ustanowienie tolerancji, odwołanie protestantÓw 
z wygnania, księży pożenionych, spowiedź zniesioną i fana- 
tyzm zdeptany niepostrzeżenie" (4 maja 1762). "Powstaj'C wIele 
panyj fanatycznych przeciw rozumowi, ale on zatriumfuje, 
przynajmniej u porządnych ludzi; kanalja nie- jest stworzona 
dla niegocc (4 lutego 1757). "Nie idzie o przeszkadzanie na- 
szym lokajom chodzić na mszę lub na kazania; idzie o wyr- 
wanie ojców rodzin z pod tyranji oszustów" (6 grudnia 1757). 
6. Te cytaty mogłyby być mnożone prawie do nieskończo- 
no
ci. Widzimy, jak się łagodzi rolę Woltera, ,czyniąc z niego 
apostoła tolerancji, słowo, które zawiera w sobie ustępliwo
ć 
prawdy dla błędu. Wolter żąda tolerancji w prawach, ponie- 
waż jest to już postęp w epoce, kiedy Calas i kawaler de la 
Barre umierali ofiarami nietolerancji religijnej; ale jego ambicja 
idzie daleko dalej: marzy o obaleniu, chociażby gwałtem, reli- 
gij pozytywnych, poczytyWanych za oszukaństwa, przynaj- 
mniej w klasach zamożnych i oświeconych, które go tylko int.e- 
resują. W swej nienawiści fanatyZmu staje się sam nietoleran- 
cYJnym. 
7. Wiele listów Woltera kończy się temi słowami skr6co- 
. nemi: tcr. ['in/; (£crasons l'inUme, zdeptajmy bezecne). 
Porównanie tekstów nie pozostawia wątpliwości, że bezecne, 
w oczach Woltera, to nietylko zabobon i fanatyzm, ale 
chrystjanizm. Mimo wszystko, Wolter jest lub poda je się za 
deistę; ale Bóg Woltera jest podporą budowli społecznej; jest 
to Bóg-żandarm, jak Bóg "dobrze myślących CC mieszczan XIX 
wieku, o którym trzeba nauczać "kanaljęCC, nie trapiąc się o to, 
żeby go kochać lub mu się podobać. Jest więcej uczciwości 
i otwartości w ateizmie, zresztą dosyć płaskim, Didf'rota lub 
nawet barona Holbacha. Co się tyczy Boga Rousseau'a, jest to 
nadewszystko temat do deklamacyj. Ale ten Bóg Rousseau.a, 
który się utożsamia kolejno z dobrodziejstwami przyrody i z su- 
rowo
cią praw moralnych, jest jeszcze całkiem przesiąkły du-
>>>
. 


397 
chem biblijnym; jeśli nie jest już chrzekijańskim, będzie m6gł 
nim znów zostać. Deizm krasomówczy i sentymentalny Rous- 
seau'a prowadzi do krasomówczego i sentymentalnego katoli- 
cyzmu Chateaubrianda. Kalwinista Jan Jakób przygotowuje 
w ten sposób drogi dla reakcji katolickiej XIX w. po zepsuciu 
Rewolucji swemi sofizmatami.' Bo w jego właśnie imieniu się 
odbyła, i odbyła się źle; Wolter, którego nie czytano prawie 
od 1789 do 1815, byłby ją mądrzej natchnął. 
Ił Ił .. 


8. Odwołanie Edyktu Nantejskiego nie było nigdy cofnięte 
przez dawne rządy. W 1762 jeszcze, pewien pastor został ska- 
zany na śmierć za to, że miał kazanie. Na dwa lata dopiero 
przed rewolucją, w 1]87, protestanci mogli znowu mieć stan cy- 
wilny, i ich dzieci nie były już uważane za zrodzone poza mał- 
żeństwem. Filozof ja nie była obcą temu wynikowi. Podjęła była 
przez usta Woltera obronę pamięci Calasa, protestanta, łama- 
nego kołem w Tuluzie w 1762 za to, że, jak mówiono, zabił 
swego syna, który chciał odprzysiądz się kalwinizmu. W rze- 
czywistości, ten młodzieniec sam się zabił. Wolter upominał 
się o rehabilitację niewinnego i był sekudowany w tern przed- 
sięwzięciu zaszczytnem przez wyższe towarzystwo, jak i przez 
"umysłowców" swego czasu. Uzyskał całkowite powodzenie 
w 1765. w trzy lata po zbrodni. Dziesięciu lat będzie potrzeba, 
blizko wiek później, do rehabilitacji Alfreda Dreyfusa. 
9. Jeżeli, począwszy od środka XVI wieku, jezuici okazy- 
wali się gnębicielami, podżegaczami i chciwymi, trzeba prze- 
cież powiedzieć. że zniesienie -zakonu w XVIII wieku zostało 
uzyskane nizkiemi intrygami i kalumnjami. Stawszy się handlu- 
jącymi, za przykładem templarjuszów minionych czas6w, 
jezuici byli bardzo bogaci; część handlu Ameryki Południowej 
i Indyj była w ich ręku. Ich wielkie bogactwa obudziły zrazu 
pożądania Sebastjana Pombala, pierwszego ministra i jakby 
vice-króla Portugalji. Oskarżył ich o spiskowanie przeciw Pań- 
stwu (1757), skonfiskował ich dobra i kazał spalić żywcem jed- 
nego z nich, starego wizjonera Malagridę, przeciw któremu po- 
wolna Inkwizycja Wytoczyła proces.
>>>
. 


39 8 


10. We Francji, gdy upadek domu handlowego, który dzia- 
łał na rachunek jezuitów, zrujnował wiele rodzin, Parlament 
ujrzał w tern dobrą okazję do zadowolenia swych uraz janseni- 
stycznych. Silny poparciem Choiseula i pani de Pompadour, 
którą był obraził pewien spowiednik jezuicki króla, zarządził 
nedztwo przeciw zakonowi i uzyskał jego zniesienie, którego 
papież Klemens XIII nie był skłonny ratyfikować (1764). Ale 
wkrótce, za przykładem Francji, Hiszpanja podjęła środki prze- 
ciw jezuitom, którzy stali się podejrzanymi monarchji i Inkwi- 
zycji. Nowy papież, Klemens XIV, pogodził się z rzeczą nieu- 
niknioną i, ogłaszając, że zakon jezuitów nie odpowiadał już 
potrzebom czasu, zniósł go w 1773. 
II. Woltt:r przygarnął zbiegłych jezuitów w Ferney. Sam 
uczeń jezuitów, zachował życzliwe uczucia dla swych mistrzów 
i uczynił z nich pokaz na swój sposób. Ale skalał swoje pióro 
bezecnemi żartami nad biednym Malagridą, niewinną ofiarą 
tyran ji Pombala. 


.. 


.. 


.. 


12. W ciągu drugiej połowy XVIII w. filozofowie często 
domagali się sekularyzacji, to znaczy powrotu do narodu dóbr 
duchowieństwa, szacowanych na wiele miljardów. Zgromadze- 
nie Narodowe zadekretowało ją (2 listopada 1789), nie bez za- 
stąpienia kapitału, objętego przez naród, dotacją roczną, która 
stała się początkiem budżetu wyznań. 12 lipca 1790 prawo- 
dawcy poszli dalej, narzucając duchowieństwu Ustawę cywilną, 
natchnioną najradykalniejszemi ideami gallikanizmu. Ta ustawa 
nie uznawała absolutnie władzy papieża, odbierając mu prawo 
ustanawiania biskupów i czyniąco obieralnymi wszystkich 
funkcjonarjuszy kleru. Tym sposobem wymówiony został 
Konkordat z 15 16. Zgromadzenie zażądało od sług Kościoła 
przysięgi na ustawę cywilną; Pius VI tego zabronił (marzec- 
kwiecień 1791), i istnieli odtąd księża zaprzysiężeni, czyli przy- 
sięgli, podczas, gdy większość pozostała niezaprzysiężona czyli 
oporna. Ci ostatni odprawiali nabożeństwo sekretnie, w stodo- 
łach, poza budowlami, zastrzeżonemi dla księży przysięgłych;
>>>
399 
mimo, że mniej dręczeni, niż protestanci po Odwołaniu Edyktu, 
byli jednakże prześladowani, jak oni. Tak prawdziwem jest, 
że w szkole prześladowania nie można się nauczyć tolerancji. 
13. Konwencja, nie zakazując formalnie nabożeństwa, po- 
zwoliła przeszkadzać jego odprawianiu przez gwałty ludowe. 
Ksiądz Gregoire, biskup zaprzysiężony, który walczył ze szla- 
chetną odwagą o emancypację żydów i zniesienie niewolnictwa 
w kolonjach. daremnie protestował w imię wolności. Biskup za- 
przysiężony Paryża złożył swe oznaki u kraty Konwencji i zda- 
wał się tym sposobem wyprzysięgać chrystjanizmu. Fanatycy 
na wywrót, którzy nie mogli si
 obyć bez jakiegoś nabożeństwa, 
ustanowili w Paryżu kult bogini Rozumu (10 listopada 1793). 
Pewna aktorka opery wyobrażała nową boginię i została przy- 
jęta z wielką pompą w Konwencji, która udała się do świątyni 
Rozumu śpiewać wraz z ludem hymn wolności. Te błazeństwa 
były naśladowane w innych sekcjach Paryża, gdzie świątynie 
Rozumu się namnożyły. Robespierre, nasiąkły deizmem Rous- 
seau'a i jego nietolerancją, kazał zadekretować przez Kon- 
wencję, jak przez jaki sobór, egzystencję Istoty najwyższej i r.ie- 
futiertelność duszy; brzmienie dekretu zostało wypisane na 
świątyniach Rozumu (maj 1794). 
14. Wkrótce ukazała się sekta Teofilantropów, "przyjaciół 
Boga i ludzi", którzy spodziewali się zastąpić wszystkie religje 
wierzeniem, opartem na samej etyce. Protegowani przez La Re- 
veilliere-Lepaux, członka Dyrektorjum, dysponowali w 1793 
osiemnastoma kościołami w Paryżu. Nabożeństwo było odpra- 
wiane przez wiernych na zmianę; polegało na kazaniach mo- 
ralnych i hymnach, śpiewanych po francusku. Teofi1antropi 
poczynili pewne postępy w Paryżu, ale, ponieważ byli podej- 
rzewani o jakobinizm, Konsulowie odebrali im kościoły (paź- 
dziernik 1801), i sekta znikła po 5-letniej, nieco śmiesznej egzy- 
stencJI. 


.. 


* 


* 


15. Postępy wolnej myśli, materjalizmu i ateizmu w XVIII 
wieku wywołały w krajach protestanckich reakcje, zwane 
przebudzeniami, ogólnie nacechowane mistycyzmem i fantasty-
>>>
4 00 
czną interpretacją ksiąg świętych. Te ruchy wytworzyły się 
nadewszystko w Anglji i w Stanach Zjednoczonych, gdzie, 
trwały nadal w XIX wieku; ale Niemcy, Szwajcarja i Holan- 
dja znały podobne do nich, szczeg6lniej po reakcji politycznej 
w roku I8IS. W Anglji i Ameryce przebudzenia religijne obja- 
wiały się przez tworzenie sekt nowych, do kt6rych walka par- 
tyj, wkraczanie żywiołu doczesnego na teren duchownego za-:- 
r6wno dostarczały sposobności. 
16. Podczas gdy system prezbiterjański łączy się z obio- 
rem duchowieństwa przez wiernych. istniało w Szkocji, jako 
nadużycie, prawo patronatu, to znaczy mianowania duchowień- 
stwa parafjalnego przez Koronę i pan6w, i zostało potwier- 
dzone w 1712 aktem Parlamentu brytańskiego. Wyniknął stąd 
(I733) pierwszy rozłam, powstały za wpływem pastora Ebene- 
zera Erskine de Stirling. i ustanowienie Prezbiterjan reformo- 
wanych. W 18 47 gminy reformowane, kt6re były bardzo wzro- 
sły, przybrały imię Kościoła prezbiterjańskiego zjednoczonego, 
ażeby się odr6żnić od Kościoła państwowego. W łonie tego 
samego Kościoła nowy rozłam dał początek Kościołowi wol- 
nemu Szkocji (I843). W 1874 Parlament zni6sł nareszcie prawa 
patronatu, a w 1900 Koki6ł wolny i Kości6ł prezbiterjański 
zlały się pod nazwą Kościoła wolnego zjednoczonego, ale pewna 
mniejszość, wroga temu zlaniu, upomniała się o wszystkie ma- 
jątki Kościoła wolnego i wszczęła tym sposobem nowe trudno- 
ki. Kokioły szkockie mają społem jedno credo, zwane wyzna- 
niem Westminsterskiem (1647), złagodzone w swej surowo
ci 
kalwińskiej przez akty deklaracyjne z 1879 i z 18 9 2 
17. Sekty baptystyczne, kt6re nawiązywano mylnie do 
chrystjanizmu Brytanji rzymskiej, ukazują się w Anglji w za- 
raniu XVII wieku. Jak mennonici, uczniowie Holendra Si- 
monsa Mennona (t IH9), kt6rzy nazywają się także anabap- 
tystami, baptyści potępiali początkowo chrzest dzieci, przy- 
sięgę i służbę wojskową. Ich obrzędem odr6żniającym jest cał- 
kowite pogrążenie przy chrzcie, kt6ry otrzymują tylko do- 
ro
li. Poeta Milton był rewindykowany przez tę sektę, podob- 
nie, jak Bunyan, autor sławnej "Podróży pielgrzyma CC (Pil-
>>>
4°1 
grim's progress), który był UWięziony przez 10 lat za Ka- 
rola II 1. Począwszy od 1689, baptyści cieszyli się tolerancją 
i rozpostarli się po Niemczech, Stanach Zjednoczonych i gdz
e- 
indziej. Anglja liczy ich 350.000, Stany Zjednoczone blizko 
4 mi1jony; utrzymują ważne misje, szczególniej w Afryce 
i w Azji. Baptyści nie mają biskupów, ale starszych, wybiera- 
nych przez gminy doktorów, obarczonych obowiązkiem kazno- 
dziejstwa, oraz służebników czyli djakonów: Ze wszystkich 
sekt chrześcijańskich jest to być może jedyna, w której chrze- 
ścijanin z roku 100 nie czułby się zbyt obcym. 
18. Więcej niż 30 miljonów protestantów zowie się dzisiaj 
metodystami. Ta potężna sekta została założona w Anglji, 
około 1740. przez człowieka wymownego i energicznego, pu- 
rytanina Johna Wesleya (t 1791), jego brata Karola i jego 
przyjaciela Whitefielda (t 1770), który wygłosił więcej niż 
18.000 kazań. Wytknęli sobie zrazu jako jedyny cel ewan- 
gelizować czy li przebudzić Kościół anglikański czytaniem Bi- 
blji, prawidłowem prz'estrzeganiem przepisów i oczyszczeniem 
życia moralnego. Nazwa metodystów, którą się spotyka już od 
16392, oznaczała kaznodziei, nauczających metody, ażeby dojść 
do szczęścia przez cnotę. Wciąż uprawiając nadewszystko ka- 
znodziejstwo, dozwolone także laikom, metodyści wywoływali 
tworzenie towarzystw religijnych, które stały się ośrodkami 
propagandy. Metodyzm przedstawia pewne analogje z piety- 
zmem niemieckim; ale w odróżnieniu od tegoż, zwraca się na- 
dewszystko do wielkich mas ludowych, które chce podnieść reli- 
gijnie i moralnie. Pewien szarlatanizm konwulsjonerski przy- 
czynił uszczerbku wielkim zgromadzeniom metodystycznym; 
ale są to potężne narzędzia ewangelizacji i nawracania. Misje 
metodystyczne rozpościerają się na wszystkie części świata 
i, bardzo hojnie popierane, mnożą tam swe dobrodziejstwa. 


I Milton był »imgMlar and deftcti-vt baptistft, nieprawidłowym i ułomnym 
baptystą; jak Buny30 i wiele innych umysł6w religijnych swego czasu. na- 
leżał raczej do grupy niezależoej non-konformistów, ani prezbiterjan. ani 30- 
glikan. Patrz R. Hofin3O. art. Baptisten, w Haucku, str. 3 8 7. 
I Hauck, an. Methodistm. str. 755. 


Orpheu. 


. 


26 


.
>>>
4 02 
-19. Metodyzm, począwszy od 1797, podzielił si
 na sekty, 
weslejan, chrześcijan biblijnych etc., które si
 różnią tylko od- 
cieniami opin ji. Zerwanie z Kościołem anglikańskim, którego 
Wesley chciał uniknąć, dokonało si
 stopniowo ku końcowi 
XVIII wieku. Metodyści tworzą dzisiaj Kościół dyssydencki, 
który się rządzi sam przez Konferencję i posiada hierarchj
, 
złożoną z duchownych i świeckich. 
20. Wprowadzony do Nowego Jorku w 1768, metodyzm 
został wkrótce propagowany w Ameryce przez misjonarza 
Whitefielda. Ta propaganda pociągnęła większość Murzynów, 
którzy utworzyli gminy niezależne. Jest to zaszczytem metody- 
stów amerykańskich, że protestowali już od 1784 przeciw nie- 
wolnictwu czarnych. Więcej jeszcze. niż w Anglji, sekty meto- 
dystyczne rozmnożyły się w Stanach Zjednocz., al
 ich za- 
sady istotne pozostały te same wszędzie: są to Kościoły "prze- 
budzenia i misji". Misje metodystyczne Stanów Zjednoczonych 
rozporządzają 7 milionami franków rocznie i kapitałem nie- 
. 
ruchomY\TI, szacowanym na więcej, niż 2 S miljonów. 
21. Oschło
 i formalizm Kościoła anglikańskiego w począt- 
kach XIX wi{'ku wywołały jeszcze rozłam braci z Plymouth, 
do których się przyłączył pastor anglikański John Darby 
(1831). Sekta darbistów stała się raczej stowarzyszeniem braci, 
ponieważ Duch święty jest "pierwiastkiem istotnym jedności". 
To otwiera drogę prorokowaniu bez upoważnienia i wszyst- 
kim nadużyciom indywidualizmu religijnego. Darbiści czyli 
bracia z Plymouth rozpowszechnili si
 i podzielili na sekty, 
tak w Europie Zachodniej, jak w Ameryce Północnej. 
22. Darhy około 1826, znalazł się w styczności z uczniami 
Edwarda Irvinga (t 1834), pastora szkockiego, który zwiasto- 
wał koniec świata i nowe przyjście Chrystusa w chwale. W roku 
1832, po wszelkiego rodzaju szaleństwach założył Kościół, a dla 
powściągnięcia zapału proroczego wiernych ustanowił w nim 
hierarchję, natchnioną od świętego Pawła, która sama miała 
pozwolenie bredzenia. Co jest najniezwyklejszem w tej misty- 
fik
ji, to właśnie, że jej wyniki były trwałe. Jest od 7 do 8 


.
>>>
4°3 
tysi
cy Irwingjan w Imperjum brytańskiem, 2 5 tysi
cy w Pru- 
sach i w Bawarji, wiele innych w Holandji, a nawet na Jawie; 
jeżeli wyrzekli si
 hałaśliwej inscenizacji założycieli sekty, 
uprawiają jeszcze prorokowanie i oczekują z radosną ufnością 
blizkiego przyjścia Pana. 
23. Stany Zjednoczone i Anglja liczą wi
cej niż 100.000 
adept6w sekty, założonej przez Mary Eddy w Bostonie, około 
1880 r., a kt6ra si
 tytułuje "Nauka chrześcijańska". Propa- 
gowana nadewszystko przez entuzjastyczne kobiety, ta dok':' 
tryna ma pretensje leczenia wszystkich chor6b bez innych środ- 
k6w, pr6cz rozmyślania i suggestji. Suggestja nie jest hipno- 
tyczna: jest to po prostu twierdzenie, powtarzane aż do wytwo- 
rzenia przekonania, że wszelka choroba jest imaginacyjna. Znaj- 
dujemy r6wnież Christian scientists we Francji i w Niemczech; 
byli już 
cigani za nielegalne wykonywanie praktyki lekar- 
skiej. Christian scientists bronią się od zarzutu, jakoby byli 
okkultystami lub nawet mistykami; ale fakt, że przypisują sku- 
tecznoŚĆ praktyczną swym formułom leczniczym, zniewala wy- 
znaczyć im miejsce, kt6rego nie życzą sobie wcale, w nowo- 
żytnej historji magji. 
24. Pomysł, jakoby uciekający Izraelici skolonizowali wod- 
ległej starożytności Amerykę, jest złudzeniem wczdniejszem 
od mormonizmu. Istnieją jeszcze w Anglji i w Stanach Zjed- 
noczonych sekty dosyć liczne, kt6re mają pretensję rozpozna- 
wać w Anglo-Sasach potomk6w 10 zaginionych pokoleń Izra- 
ela, tych, co nie powr6ciły do Judei po niewoli babilońskiej; 
wytyka się nawet ich drogę. kt6ra ich jakoby wiodła przez 
Dunaj (Danubius) do Danji (kraju pokolenia Dan)! B6g obie- 
cał Izraelowi, że będzie kr6lował nad narodami; B6g nie może 
kłamać; ot6ż Anglo-Sasi są najpotężniejszym ludem świata; 
a zatem Anglo-Sasi są potomkami Izraela. Słyszałem sam, 
w Brighton, jak głosił pod gołem niebem tę doktrynę człowiek 
o wyglądzie szanownym, kt6ry zdawał się wierzyć w to,. co 
podawał. 


. ' 
.."-..- ,.. 


oli 


fi 


oli
>>>
4°. 


25. Kościół urzędowy anglikański, mający za głowę króla, 
był kalwińskim z ducha, rzymskim z formy. Odsuwając się od 
Rzyml.l w materji dogmatycznej, zachował lub przynajmniej 
naśladował jej hierarchję. Jego credo stanowi 39 artykułów 
wiał:Y, promulgowanych przez Elżbietę. Na początku XIX 
wieku miał wszystkie braki administracji bogatej i potężnej, 
gdzie panował formalizm
 gdzie zewnętrzna poprawność du- 
siła zapędy pobożności. Inne sekty protestanckie, prezbiterjań- 
skie. metodystyczne, baptystyczne, tworzyły grupę non-kon- 
formistów czyli dyssydentów; tradycja kalwińska nie była 
w nich przeinaczona zapożyczeniami z hierarchji katolickiej. 
26. W 1661 i W 1672, z obawy katolicyzmu i z odrazy do 
dyssydentów, narzucono wszystkim funkcjonarjuszom pu- 
blicznym 
wiadectwo, zatwierdzone przysięgą, czyli test, wy- 
łączające wiarę w przeistoczenie, oraz łączność z covenantem 
szkockim, tą umową zawartą w 1588, a odnowioną w 16 37 
dla obrony prezbiterjanizmu narodowego przeciw anglikani- 
zmowi i papizmowi. Test pozostawał w mocy, aż do 1828, 
daty, kiedy Parlament go zniósł, przyznając tym sposobem do- 
stęp do funkcyj publicznych tak katolikom, jak nie-anglika- 
nom. 
27. Dyssydenci, którzy obejmowali wielką część mieszczań- 
stwa i klas robotniczych, byli nie mniej wrogimi papistom, niż 
Kościołowi ustanowionemu. Ten ostatni, pozbawiony obwaro- 

ania, które test stworzył był na jego korzyść, sprawiedliwie 
czuł się zagrożonym. Jeden z jego ośrodków intellektual- 
nych stanowił Uniwersytet Oxfordzki, gdzie chrystjanizm był, 
jak to mówiono, wysokim i suchym (high and dry). Tam to zro- 
dził się ruch reformy oxonjański czyli traktarjański; ta ostat- 
nia nazwa przypomina publikację 90 tract'ów czyli broszur, 
które od 1833 do 1841 ruszyły z Oxfordu, żeby się rozpowsze- 
chnić po całej Anglji. 
28. Pomiędzy autorami tych tract'ów najwybitniejsi byli 
Newman (1801-189°) i Pusey (1800-1882).. Stawiali sobie 
za cel tchnąć nowe życie w Kościół anglikański, usuwając ży- 
wioły kalwińskie i sprowadzając go do chrystjanizmu z przed
>>>
4 0 S 
Reformacji, oczyszczonego z jego błęd6w. Tu właśnie wystąpił 
wpływ Schleiermachera, kt6rego Pusey był poznał, i wpływ 
odrodzenia romantycznego z jego podziwem bez krytyki dla 
średniowiecza, kt6rem Anglja się upajała od 1814 przy lektu- 
rze powieści Waltera Scotta. 
29. Stało się wkr6tce jasnem, że Newman, szukający, jak 
m6wił, średniej drogi między anglikanizmem a romanizmem, 
skłaniał się mocno ku temu ostatniemu. Biskup Oxfordzki po- 
tępił 90-ty tract i zabronił przedłużać ich serji (1841). New- 
man zamilknął, w 4 lata potem nawr6cił się na katolicyzm 
(1845). Jako rektor uniwersytetu katolickiego w Dublinie 
(1851-1858), został zamianowany kardynałem przez Leona 
X
II w 1879 i umarł w 1890 w zakładzie religijnym, zało- 
żonym przez siebie. Pusey, kt6ry nie chciał posunąć się aż do 
papizmu, stał się wodzem nowej sekty, kt6ra, wciąż utrzymując, 
że pozostaje wierną Kościołowi narodowemu, marzyła aż do 
soboru Watykańskiego o pojednaniu z Rzymem. Osobiście 
zawsze się okazywał wrogim przyjmowaniu ceremonij średnio- 
wiecznych do nabożeństwa; ale jego uczniowie, umesieni ru- 
chem, kt6ry powstał w tej dobie w sztuce, byli o wiele mniej 
rozsądnymi: puseizm zwyrodniał w rytualizm (około 1850). 
Ta sekta, stanowiąca skrajną prawicę anglikanizmu (high 
chtlrch), zapożycza od Rzymu krzyże, świece, kadzidło, ozdoby 
kapłańskie, i czyni mu także ważne ustępstwa dogmatyczne, 
przyjmując obecność rzeczywistą, spowiedź uszną, Kult Dzie- 
wicy. Grzegorz XVI powiedział o traktrjanach: ,.są to papiści 
bez papieża, katolicy bez jedności i protestanci bez wolności". 
To stało się jeszcze prawdziwszem o rytualistach. 
30. Anglikanie prawowierni i dyssydenci zjednoczyli się 
przeciw nowym tendencjom; posp6lstwo Londynu zburzyło 
Koki6ł rytualistyczny (1860). Uczucie narodowe było już za- 
draśnięte, gdy Pius IX w 1850 uposażył Anglję w hierarchję 
rzymską. mianował wikarjusza apostolskiego Wisemana kardy- 
nałem i arcybiskupem Westminsterskim. Okrzyk No popery! 
(precz z papizmem!) rozlegał się, jak za dni kr610wej Anny. 
Przeciw Unji Kościoła angielskiego (English Church Unio,,).
>>>
4 06 
utworzonej przez rytualist6w (1860), stanęło Church Associa- 
tion «( 865) dla zwalczania romanizacji nabożeństwa. Paria- 
ment i trybunały wkraczały kilkakrotnie na korzyść anglikani- 
zmu, ale nie powstrzymały rozwoju rytualizmu, kt6ry nie przy- 
znaje Państwu prawa mięszania się w sprawy religijne i domaga 
się, w zgodzie z dyssydentami, disestablishment, to znaczy roz- 
działu Państwa i Kościoła. Co w dalszym ciągu odsuwa ten 
Kości6ł od Rzymu - mimo usiłowań zbliżenia, odnawianych 
przez Leona XIII (1896) - to opozycja rytualist6w przeciw 
pierwszeństwU i nieomylności biskupa rzymskiego. Zresztą, po- 
cząwszy od 1900, konflikt wewnętrzny się uspokoił, nie żeby 
rytualiści zmodyfikowali swe praktyki, ale ponieważ wysoki 
Kościół anglikański zbliżył siCi do nich, aż do ich pochłoniCicia. 
3 1 . Rytualiści mają nietylko szkoły, szpitale, misje; za 
przykładem Kościoła rzymskiego założyli kongregacje, jak 
Swiętego Krzyża (1853), Swiętego Sakramentu (1862), a na- 
wet kongregacje si6str miłosierdzia (sisters 0/ mercy), kt6rych 
pierwszy pomysł pochodzi od Puseya. Te siostry są dzisIaj 
wprowadzone na stałe do wielu szpitali londyńskic},. 
3 2 . Zdrowy rozsądek angielski szybko poznał, że rytualizm 
jest rodzaj
1fl katolicyzmu przebranego. Wielu traktarjan i ry- 
tualist6w, za przykładem Newmana i Manninga (obu potem 
kardynał6w), przeszło na romanizm. Romanizm jest rytualiz- 
mem integralnym. W zaraniu nadewszystko pozyskiwał zwo- 
lennik6w w klasach wyższych, kt6re miłość sztuki i dyletan- 
tyzm religijny oddalały od surowości kalwińskiego rytuału; 
ale wkr6tce, dzięki organizacji dobrych uczynk6w. w czem jego 
zasługi są cenione przez wszystkich, zdobył klijentelCi w śro- 
dowiskach robotniczych, oraz potrzebujących wsparcia. 
33. Przejście na katolicyzm uczonego, jak NeWRlan, ufor- 
mowanego w środowisku anglikańskiem Oxfordu, mi&1ło ważne 
konsekwencje dla religji, z kt6rą sici wiązął. Jedna z jego prac, 
Zarys rozwoju doktryny chrzelcijańskiej (1845), wprowadziła, 
nawet w kołach wykształconych katolik6w, pojct cie o ewolucji 
dogmat6w, o postępie religijnym; stał się tym sposobem nie- 
chcący jednym z ojc6w modernizmu. Aż do 1814, w rzeczy sa-
>>>
4°7 
mej, dogmat katolicki, uchodził za niewzruszony; Sw. Win- 
centy z Lerins podał był jako formułę katolicyzmu: "To, w co 
wierzyli wszyscy, wszędzie i zawsze"; Bossuet uwydatnił jako 
kontrast z r6żnicowaniem się Kościoł6w Reformacji, charakter 
stateczny i określony Kościoła rzymskiego. Ale w 1854, bez 
zwoływania soboru, Pius IX obwieścił dogmat Niepokalanego 
Poczę
ia, kc6ry był aż dotąd tylko wolną opinją. Było to zer- 
wać z tradycją, potwierdzić, według pojęć Newmana, ewolucję 
dogmatyczn:} Kościoła. Gdzie się zatrzymać na tej drodze? Dog- 
mat nieomylności, obwieszczony w 1870, dawał odpowiedź: 
zatrzyma się tam, gdzie się będzie podobało papieżowi. To 
rozwiązanie. kt6re zadawalniało Newmana. ma wartość tylko 
na terenie dogmatycznym: teren historji pozostaje wolnym. Idea 
ewolucji dogmat6w, konieczności poszukiwania ich pochodze- 
nia i ich rozwoju otwierała drogę wolnym pracom egzegetycz- 
nym, aż dotąd prawie niedosięgłym dla katolik6w. Przez tę 
włdnie bramę przeszedł ksiądz Loisy. 
34. Wiek XIX widział, jak się rozwijała w Ang!ji i w Sta- 
nach Zjedncczonych sekta chrześcijańska i racjonalistyczna 
Unitarjuszy. Już od XVI wieku palono w Anglji ludzi, ponie- 
waż głosili zasady arjanizmu i zaprzeczali Tr6jcy. Zwolennicy 
tej doktryny zlali się w XVII wieku z socynjanami, potem, 
w wieku n
stępnym, z deistami. Teofil Lindsay (t 1808) i Jó- 
zef Priestley, wielki chemik (t 1804), stali się prorokami uni- 
taryzmu brytańskiego; ten ostatni, zmuszony do ucieczki z An- 
glji (1794)
 ponieważ go oskarżano o sympatje dla Rewolucji 
francuskiej. wprowadził unitaryzm do Pensylwanji. A n
- 
dewszystko w Bostonie. Atenach amerykańskich. chrystja- 
nizm. w t
n spos6b oczyszczony, znalazł teren sprzyjający; 
pastor Channing, tak słusznie sławny za to, że zwalczał nie- 
wolnictwo (1835) i popierał wszędzie prawa sprawiedliwości 
i rozumu, przyłączył się do unitaryzmu już od 18 19. mimo że 
był przeciwny tworzeniu nowego Kościoła. "Kości6ł ustano- 
Wiony, m6wił, jest grobem inteligencji". Po Channingu poeta 
i motalista Ralf Emerson (ż Bostonu) propagował tę "religję 
umysłowc6w", chrystjanizm bez dogmatu i bez innych świą- 


.
>>>
4 08 
tyń, jak se!ca. W Anglji był nadewszystko reprezentowany 
przez James'a Martineau (t 1900), autora dzieł, kt6re się stały 
klasyczne, J doktrynie unitarnej, która się wiąże swemi ten- 
dencjami panteistycznemi ze Spinozą i mogłaby się stopić bez 
trudności dogmatycznych z judaizmem liberalnym naszych dni. 
35. Stal1Y Zjednoczone są pierwszym wielkim krajem, kt6ry 
urzeczywistnił całkowicie rozdział Państwa i Kościoł6w, po- 
zostawiając pole otwarte, w całej swobodzie, wsp6łzawodnic- 
twu religij. Wyniknęła stąd pewna przewaga dla katolicyzmu. 
kt6ry ma, jako zasadę, centralizację władz, nad protestantyz- 
mem, kt6ry się rozdrabnia naturalnie w sekty; ale pomiędzy 
licznemi sektami protestanckiemi dob6r uczyni swoje, i reli- 
gja bez wymagającej teologji, z troskami i zadaniami moral- 
nemi i społecznemi w pierwszym rzędzie, w końcu przeważy 
tam, jak i gdzieindziej. Na teraz 15 miljon6w katolik6w ame- 
rykań
kich tworzy ugrupowanie liczniejsze, niż kt6rakolwiek 
z sekt prot"
tanckich tegoż kraju. 
3 6 . Spirytyzm, kt6ry jest też prawdziwą religją, zrodził 
się w Stanach Zjednoczonych; tam to r6wnież wytworzyło się 
jedno z najciekawszych zjawisk XIX w., mormonizm. Mor- 
monizm jest jedną z tych epidemij religijnych, określanych, 
jako reviv.:lls czyli przebudzenia, na kt6re ludy anglo-saskie 
zdają się bardziej wystawionemi, niż inne, z przyczyny lek- 
tury Ksiąg świętych bezpośredniej i często odbywającej się 
społem. Pewien roznosiciel wizjoner, 16zef Smith, wyłożył lu- 
dziom łatwowiernym, w 1830, objawienie, które wiązało Ame- 
rykan z rodziną patrjarchy 16zefa i zwiastowało blizkie uka- 
zanie 
ię M
sjasza. To objawienie przyniesione mu było przez 
anioła, wyryte pismem egipskiem na złotych blachach. Oszu- 
stwo złlalazło wiarę, mimo, swej ordynarności, i nowa sekta po 
kilku przenosinach założyła w Stanie Illinois osadę, zaopa- 
trzoną w wielką świątynię (1841): był to Kościół Suiętych dni 
ostatecznych. Nazwano ich także mormonami, ponieważ jeden 
z rzekomych potomk6w 16zefa, kt6rzy wyemigrowali około 
600 przed Chrystusem do Ameryki, miał się nazywać Mormon 
i zredagować Księgę Swiętą sekty, przekład rzekomych tabli-
>>>
4 0 9 
czek złotych. Ta księga święta jest niezręcznym plagjatem Bi- 
blji i pewn
j powieści, ogłoszonej w 1812, gdzie niema ani ory- 
ginalności a:ti talentu; ale zapał religijny nie rozumuje wcale. 
Tworząc republikę rolniczą i przemysłową, wkrótce zaludnioną 
przez emigrantów ze wszystkich krajów, mormonowie dali się 
potulilie prowadzić swojemu "prorokowi", który, chc4:c odno- 
wić obyczaje patrjarchalne, upoważnił wielożeństwo (1843). 
To zgorszyło pospólstwo Illinois, które wymogło uwięzienie 
Smitha, poczem go uśmierciło (1844). Wtedy pod przewodem 
ulubioaego ucznia Smitha, cieśli Brighama Y ounga, mormo- 
nowie wyemigrowali ku Wielkiemu jezioru Słonemu (w Utah) 
i założyli um gr6d nowy (1847). Kiedy Young um:uł z kolei, 
w 1877, pozostawił 17 żon, 56 dzieci i fortunę 10 mil jonów 
frank6w. W I901'wodzem mormonów był Józef F. Smith, bra- 
tanek proroka; szacowano liczbę mormonów na 300 tysięcy, 
nadto okob 15.000 rozproszonych w Europie. Ich kult przyj- 
muje tylko chrzest dorosłych przez zanurzenie całkowite; za 
przykładem kilku sekt chrześcijańskich pierwotnych, chrzczą 
"na rzecz umarłych"; Franklin i Linkoln zostali wyratowani 
w ten sposób z ogni piekielnych. 
37. Ponieważ Kongres Stanów Zjednoczonych zakazał wie- 
lożeństwa Da całem terytorjum Unji i zarządził z tego tytułu 
pościgi (1884), mormonowie wyrzekli się 1890 tego spadku 
patrjarch6w Izraela; 2000 misjonarzy, których utrzymują, zna- 
lazło tern lepsze przyjęcie po tej reformie. Historja mormoni- 
zmu, która nie jest skończona, jest historją początkowego oszu- 
kaństwa, z którego kilku energicznych organizatorów, obsłu- 
giwanych przez naiwnych dobrej woli, umiało wyciągnąc w in- 
teresi
 wszystkich wielkie korzyści. 


Ił- 


Ił- 


Ił- 


3 8 . Fryderyk II i' Katarzyna II byli władcami-filozofami 
aż d" żartowania z rzeczy świętych z Wolterem, Diderotem 
i innymi, l
cz nie do osłabiania w tych Państwach tego chry- 
stjanizmu, kt6rym pogardzali wewnętrznie. Józef II, cesarz nie- 
miecki, mimo że mi
rnej inteligencji, był to prawdziwy ukoro-
>>>
410 
nowany filozof swego czasu, ponieważ chciał, żeby przeszły 
w prawa idee świeckie, kt6remi jego duch był przepojony. Po- 
czynając od 1781, ustanowił tolerancję w Rzeszy, zamknął pra- 
wie w3zystkie klasztory, kt6rych dobra skonfiskował, zabro- 
nił ogłaszania breve papieskich bez swego uznan.ct, r6wnie jak 
apelal.l' j do Rzymu, kt6re utrzymywały niekarność duchowień- 
stwa. Por6wnano go z Juljanem Apostatą, i stał .się bardzo 
niepopularnym, pomimo pożytecznych reform, któremi zasz- 
czycił swe panowanie. Rewolucja francuska przeraziła go; 
kiedy umarł w 1790, m6gł przewidywać, że ciosy filozofji do- 
sięgną wkrltce tron6w. Jednakże Austrja odm6wiła J6zefowi 
II-mu uznania dopiero w 1855. W tej dobie został zawarty 
z Piusem IX Konkordat (wym6wiony w 1870), przywracający 
duchowieństwu jego prerogatywy i ogłaszający za zniesione 
ws
y.stkie prawa przeciwne nauczaniu Kościoła. Ten ostatni 
brał z powrotem nadz6r nad szkołami, nad małżeństwami, nad 
literaturą; był to jeden z ostatnich tryumf6w teokra.:ii w Euro- 
pIe. 
39. Protestantyzm w XVIII w. nie był bardziej dozwo- 
lonym w Austrji niż we Francji. Kraj Salzburg, począwszy od 
12 7 8 . zależący od księcia biskupa, wypędził protestant6w 
w 1731, nabawiwszy ich pierwej poniewierek, kt6re dały po- 
w6d do reklamacyj kr6la pruskiego. Wygnańcy dosięgli Holan- 
dji i Ameryki P6łnocnej, ziem zawsze gościnnych. Wiek XIX 
urzec'!:ywisi:nił, przynajmniej w zasadzie, tolerancję religijną. 
Począwszy od 1890 mniej więcej, protestantyzm nawet zdobył 
trochę terenu w Austrji: ruch, mający za dewizę Los 'Von Rom 
("precz z Rzymem!), odłączył kilka tysięcy rodzin od kato- 
licyzmu, ale został stłumiony za cenę złota. 
4
. Reforma ksiąg liturgicznych ruskich przez patrjarchę 
Nikona (16oS-1681) dała początek schizmie raskolników, fa- 
natycznych zachowawc6w, kt6rych nazywają "starowiercami". 
i kt6rzy są jeszcze w liczbie kilku miljon6w w Rosji. Pomiędzy 
heretykami rosyjskimi istnieją egzaltowani mistycy, skopey 
(177 0 ), kt6rzy stawiają sobie za cel nie polepszenie. lecz wy- 
gaśni
cie gatunku ludzkiego. Istnieją także racjonaliki, iak
>>>
4 11 
duchoborcy, kt6rzy odrzucają ceremonjał i cześć obraz6w. 
Ponieważ chrystjanizm prawosławny był religją stanu, wszyscy 
sekciarze byli więcej lub mniej prześladowani. 
41. M6wili
my już o losie Izraelit6w. Polacy katolicy 
i Rusini, zjednoczeni z Ko
ciołem rzymskim (mimo. że prakty- 
kujący obrządek wschodni), nie mniej ucierpieli: jeżeli męczen- 
nicy Polski stali się ofiarami polityki więcej, niż fanatyzmu, 
unici byli 
cigani tylko dlatego, że odmawiali wstąpienia do 
Kościoła państwowego. "Zaznali wszystkich do
w;.adczeń, ka- 
źni, wygnania, Syberji. Było ich 8 miljon6w w XVII w.; na 
początku XIX w. było ich nie więcej niż 800.000; dzisiaj (1897) 
100.000 Rusin6w rosyjskich, jęczy. Inni zniknęli: wygnanie, 
więzienie, śmierć i odstępstwo podzieliły się resztkami tego 
Ko
cioła" l. 
41. Ciekawym epizodem reakcji z 1815 jest rola, odegrana 
przy Aleksandrze I przez baronową Kriidener, kt6ra po bar- 
dzo rozpuszczonej młodoki stała się mistyczką, mając lat 4 0 . 
Piękna jeszcze, mniemając się natchnioną, zdobyła taki urok 
nad monarchą pietystycznym, że przyjął od niej (i -:d mesmer- 
czyka Bergasse.a) cudaczny pomysł $więtego Przymierza, 2'a- 
wartego 26 września 1815, w imię Swiętej Tr6jcy, pomiędzy 
R.osją, Prusami a Austrją. Wkońcu Aleksander znalazł ją nic- 
dyskretną i por6żnił się z nią. Ale ona nadal przebiegała świat, 
głosząc kazania, rozdając jałmużnę, pociągając ludzi, podobnie 
jak ona rozstrojonych, w swe ślady. Misje, do kt6rych jej przy- 
jaciele d
wali się używać, są jakby pierwszym pomysłem Armji 
zbawienia. Zakończyła swą awanturniczą egzystencję na Kry- 
mie (1824)' W jednym ze swych ostatnich list6w p;sała: "Bar- 
dzo często brałam za głos Boga to, co było tylko owocem mej 
wyobraźni i pychy". Mogła była spostrzec się na tern nieco 
wcześniej. 


. 


. 


. 


43. Epoka Dyrektorjum 2 ujrzała odrodzenie katolicyzmu 
pod rządami rozdziału Kościoła i państwa. Już od 1796 kult 
I Pisani, A trlWtrs 1'0rimt, stt. 177. 
I Forma -Dyrektorjat c jest błędna. (Pn. d.).
>>>
4 U 
publiczny został przywr6cony więcej niż w 30óO
0 parafij. 
Towarzystwo paryskie ruszało zn6w w drogę do koś""ioł6w, du- 
chowni przybierali sw6j str6j; soo księży wyświęcono w jed- 
nym tylko roku. Pani de Stael, Lafayette i wiele umysł6w 
umiarkowanych chciało wtedy, żeby nie zmieniano nic w tym 
stanie rzeczy, sprzyjającym wolnemu wsp6łzawodm..:twu opi- 
nij. Ale Pierwszy Konsul potrzebował papieża i mniemał, że 
będzie m6gł, nabawiając go lęku, zapewnić sobie wsp6łdzia- 
łanie Kościoła rzymskiego, przekształcić biskup6w i księży 
w żandarm6w, bez poddania Francji na nowo wymaganiom 
Stolicy Swiętej. Zdecydował się zawrzeć z Piusem VII nowy 
konkordat, zastępujący 6w z 1516, kt6ry Zgromadzenie Naro- 
dowe podarło. 
44. Wszelki konkordat między papieżem a monarchą ma 
za cel istotny zapewnić temu ostatniemu mianowanie biskup6w, 
kt6rzy stają się narzędziami władzy, a pierwszemu prawo inst.y- 
tucji kanonicznej, pozwalające odsuwać kandydat6w niegod- 
nych !ub tych, kt6rym Rzym ma powody nie ufać. Parlament, 
przychylny starożytnemu zwyczajowi gallikańskiemu obioru 
biskupa przez kapituły kokielne, długo opierał się konkorda- 
towi, zawartemu w 1516 między Leonem X a Franciszkiem I. 
Monarchja francuska, kt6ra winna była sama papiestwu swą 
inwe5tyturę duchowną, była nieustannie zajęta troską o spro- 
wadzt.nie do minimum praw Kościoła rzymskiego nad Kościo- 
łem Francji, nie dlatego, żeby chciała niepodległości tego Ko- 
ścioła. ale dlatego, że pretendowała trzymać go w' ręku, oraz 
z pobudek fiskalnych. Bonaparte w tern, jak w innych rze- 
czach, podjął po prostu tradycję monarchji. 
4;. Po rokowaniach trudnych, ale bystro się toczących, 
w kt61 ych Bonaparte nie cofnął się ani przed groźbami gwałtu, 
ani przed pokuszeniami oszustwa. Konkordat został podpisany 
w 1801 i obwieszczony w kwietniu 1802. Katolicyzm był 
uznany nie jako religja stanu, lecz jako religja "przeważające; 
większości obywateli francuskich cc . Członkowie kleru otrzymy- 
wali zapłatę od państwa, a biskupi byli mianowani przez nie, 
z zastrzeżeniem inwestytury pontyfikalnej. Używając podej-
>>>
4 1 3 
ścia, Bonaparte obwieścił 8 kwietnia 1802, jednoczdnie z u- 
stawą o konkordacie, pewne artykuły, zwane olganicznemi, 
tworzące kodeks policji religijnej. Te artykuły dotyczyły mię- 
dzy innemi organizacji kultu protestanckiego; kult izraelski 
został uznany i uporządkowany dopiero przez prawo z 1808. 
Ale artykuły istotne miały za przedmiot sparaliżowanie w Ko- 
ściele francuskim wszelkiej bezpośredniej interwencji dworu 
rzymskiego. Pius VII, kt6ry nie był o niczem naprz6d poinfor- 
mowany, zaprotestował (1803). "Artykuły organiczne, m6wił 
jeszcze Montalembert w 1844, są dla nas pogwałceniem kon- 
kordatu; nie zostały nigdy uznane przez Kości6ł". Utrzymy- 
wano rzecz przeciwną; jest to, prawdę rzekłszy, kwest ja od- 
cieni; faktem pewnym jest, że Pius VII, mimo, że zmuszony 
przez Bonapartego przybyć dla ukoronowania go cesarzem 
w Paryżu, mniemał się odrwionym i zaznaczał z tego powodu 
urazłi. Odm6wił inwestytury nowym biskupom i odpowiedział 
na brutalności Napoleona. ekskomunikując go (1809). Pozba- 
wiony, począwszy od 1808, swego Państwa, pozostał więźniun 
cesarza zrazu w Sawonie, potem w Fontainebleau; tam w 1813 
Napoleon wydarł mu prawie przemocą nowy konkordat, kt6- 
rego ważność nie była nigdy uznaną. Papież zobowiązywał się 
rezydować odtąd w Avignonie! Wkr6tce potem Pius VII od- 
m6wił uznania tego traktatu, a Sprzymierzeni, zwycięzcy 
w 1814, zwr6cili mu Państwo papieskie. Gdyby Pius VII był 
umarł w tym momencie, byłby pozostawił opinję bohatera 
i świętego, bo znosił z godną podziwu stałością urągliwe i nie- 
sprawiedliwe traktowanie Napoleona. Na nieszczęście dla swej 
pamięci pożył jeszcze dosyć, ażeby rozpętać reakcję. 
4 6 . Ostateczna restauracja władzy doczesnej papieży 
w 181 5 zaznaczyła wstęp do długiego okresu złego rządzenia. 
W swem własnem Państwie, z kt6rego ich agenci wyciskali, co 
się dało, w kt6rem nędza płodziła zb6jectwo, papieże musieli 
liczyć się z opozycją, ciągle rosnącą; we Włoszech aspiracje 
do jedności groziły samej zasadzie ich władzy; w Europie po- 
jęcia liberalne, kt6re przeżyły bankructwo Encyklopedji, były
>>>
.. 


4 1 4 
nieprzyjaci6łmi tern trudniejszymi do powkiągniCicia, że stosy, 
r6zgi i lochy nie były już na usługach ramienia duchownego. 
47. Pius VII przywr6cił zakon jezuit6w (sierpień 18I.ł), 
który zresztą przetrwał w Prusach i w Polsce rosyjskiej, mimo 
potCipienia, orzeczonego przez Klemensa XIV. Jezuici stali siCi 
odtąd ze swemi bogactwami, swą inteligencją, swym wpływem 
na miodzit:ż i kobiety najpotCiżniejszymi pomocnikami Stolicy 
SwiCitej. Papież potCipił wolnych mularzy i karbonarów, człon- 
k6w towarzystwa tajnego, kt6re wytknCiło sobie za cel wyswo- 
bodz
nie Włoch, natchnął nową czynnością KongregacjCi Inde- 
ksu, ujął w przepisy przekłady Biblji na jCizyk pospolity, zwal- 
czał w Hiszpanji i w Portugalji rozw6j liberalny, kt6ry inter- 
wencja Francji winna była zdusić. Jego nastCiPCY nie wide 
lepiej byli natchnieni. Ale wielkie trudności i ostateczne nie- 
bezpieczeństwo były zachowane dla Piusa IX Mastai ( 18 47- 
18 7 8 ). Na wstCipie pokazał siCi usposobionym do przyznania 
reform, kt6re smutny stan ekonomiczny jego państwa czynił 
naglącemi. Ale po rozruchu, kt6ry zmusił go schronić siCi 
w Gaecie (listopad. 1848), jego postawa zmieniła siCi całkowicie. 
Rzeczpospolita francuska wydała wojnCi Rzeczypospolitej 
rzymskiej; Rzym został zdobyty, a Pius IX, przywrócony do 
swej władzy (kwiecień 1850). Nadużył jej po tyrańsku. Od 
18 5 0 do 1855 wiCicej niż 90 wyrok6w śmierci wyrzeczono 
w Rzymie z motyw6w politycznych; w Bolonji od 18 49 do 
18 5 6 było 27 6 egzekucyj. Rząd był długo wykonywany przez 
niegodnego ministra, kardynała Antonellego, krory oburzał 
EuropCi, każąc kr610wać w Rzymie postrachowi. Pewne dziecko 
żydowskie z Bolonji, Mortara, ochrzczone przez służącą, zo- 
stało odebrane przemocą rodzicom; mimo energicznych rekla- 
macyj Napoleona III, popanego przez AngljCi i przez całą 
opinję liberalną, Pius IX zatrzymał je w klasztorze ( 18 5 8 ). 
4 lata przedtem ogłosił dogmat Niepokalanego PoczCicia. 
W 186 4 jako uzupdnienie pewnej encykliki, opublikował czy 
kazał opublikować to, co zowią Syllabus, to znaczy trdciwe 
zestawienie pogląd6w, PotCipionych przez niego w rozmaitych 
bullach i allokucjach poprzednich. Wszystkie zdania potępione
>>>
'PS 
są z rzCCdu tych, kt6re człowiek rozsądny, a nawet chrześcija- 
nin liberalny uznałby bez wahania. Było to jakby wyzwanie, 
rzucone Europie świeckiej, nauce, samej idei postccpu. Napo- 
leon III zakazał jego urzccdowej publikacji we Francji. Byłby 
chciał pozostawić własnemu losowi rząd Piusa IX, kt6rego Pań- 
stwo było mocno zmniejszone w 186o na korzyść nowego kr6- 
lestwa włoskiego; zgubne wpływy zatrzymały go na tej dro- 
dze. Od 18so załoga francuska zajmowała Rzym, protegując 
ciemicczkie rządy Antonellego; została wycofana w 1864 na 
nalegania rządu włoskiego. Ale, gdy Garibaldi zaatakował pań- 
stwo ko
cielne w 1867, wylądowała dywizja, odniosła w li- 
stop:J.dzie smutne zwyciccstwo pod Mentaną i od tego momentu 
zajmowała Rzym aż do 1870. 
...8. Jezuici powziCCli ideCC nowego soboru, przeznaczonego, 
by podnidć do znaczenia dogmatu wierzenie w nieomylność pa- 
pieską. Idzie, ma siCC rozumieć, o nieomylno
ć papieża, ogłasza- 
jącego z kazalnicy (ex cathedra) zdanie z dziedziny religijnej; 
ale, nawet w ten spos6b ograniczona, nieomylno
ć obrażała 
rozum nie mniej, jak tradycjcc. Ultramontanizm, ki6ry ją za- 
chwalał, był, w oczach Lacordaire'a, "najwicckszą bezczelno
cią, 
jaka siCC zn6w powołała na imiCC Jezusa Chrystusa cc . Wynikało 
sąd, naprz6d, sprzecznie z opinją powszechną, że autorytet 
dogmatyczny Ojca Swicctego ma przewagcc nad autorytetem 
sobor6w; było to dalej zaprzeczać prawdom historycznym, jak 
herezja papieża Honorjusza I, potccpiona przez sob6r po- 
wszechny w 681 i przez cały szereg jego nastccpc6w. O
wieceni 
biskupi. tak we Francji i w Niemczech, jak w Austrji, byli 
 
nieprzyjaźni nieomylno
ci. Jednakże, mocni poparciem fana- 
tyzowanych mas, jezuici wziCCli g6rCC, i nowy dogmat został pro- 
klamowany 18 lipca 1870, w przededniu wypowiedzenia wojny 
przez Francjcc Prusom. W tym momencie Napoleon III m6gł 
jeszczc ocalić swą koroncc i zapewnić sobie wsp6łdziałanie woj- 
skowe Wiktora Emanuela, pozostawiając Rzym Włochom; 
koterja klerykalna z Tuilleries przeszkodziła mu w tern. Ale 
wypadło odwołać z Rzymu wojska francuskie; Włosi wkro- 
czyli tam 20 wrzdnia przez wyłom po kilkogodzinnem bom-
>>>
4 16 , 
bardowaniu i położyli kres władzy świeckiej papieży. Pius IX 
nie przyjął prawa, zwanego gwarancyjnem, któle mu pozosta- 
wiało z innemi przywilejami quasi suwerenność nad Watyka- 
nem i Lateranem. Aż do śmierci (1878) nie przestał protestować 
prze.:iw przywłaszczeniu włoskiemu; jego następcy, Leon XIII 
i Pius X czynili podobnież. Jednakże rząd włoski obchodził SIę 
z największemi względami wobec papieży, i jego władza za- 
trzymywała się z uszanowaniem w progu pałac6w pontyfikal- 
nych. To nie przeszkadzało proboszczom m6wić o "więźniu 
'watykańskim" i opisywać wzruszonym wieśniaczkom "wilgot- 
nej słomy z celi więziennej papieża". 


.. 


.. 


.. 


49. Już od końca XVIII wieku reakcja katolicka ujawniła 
się we Francji w dziedzinie idej. La Harpe, protegowany 
i pochlebca Woltera, śpiewał palinodję po Terrorze i upozo- 
wał się na na przeciwnika filozof6w. Szlachcic bretoński daleko 
bardziej utalentowany od La Harpe'a, Chateaubriand. ogłosił 
w 1802, Genjusz chrześcijaństwa, dzieło błyszczące a powierz- 
chowne, kt6re zwiastowało romantyzm, i uzyskał powodzenie 
nadzwyczajne. Katolicyzm Chateaubrianda był raczej este- 
tyczny i sentymentalny; katolicyzm Bonalda, wyłożony także 
w IS02. był czysto teologiczny, a nawet teokratyczny. Emi- 
grant sabaudzki, J6zef de Maistre, szedł dalej jeszcze w nie- 
nawiści zasad Rewolucji, w wywyższJ.niu średniowiecznego 
papiestwa, w bezwsty'dnem zaprzeczaniu lub apologji win Ko- 
ścioła. Ten opętaniec z talentem stał się założycielem szkoły, 
zwa
ej ult7oamontańsk4, ponieważ szuka natchnień w Rzymie 
"poza g6rami". W ciągu całego XIX wieku jej publicyści, 
z kt6rych najuczeńszym i najsympatyczniejszym był Fryderyk 
Ozanam (1813-1853), założyciel Towarzystwa św. Wincen- 
tego a Paulo, najhałaśliwszym i najgwałtowniejszym Ludwik 
Veuillot (1813-1883). uczynili się rzecznikami ortodoksji je- 
zuickiej przeciw dążnościom gallikańskim pewnej części kleru 
francuskiego i dążnościom liberalnym opinji publicznej. Więk- 
szość obecnych członk6w partji rojalistycznej, zwanej l' Action 


.
>>>
4 1 7 
Jranfaise, chociaż osobi
cie niewierzący i przyznający to, l1a- 
wiązują do Józefa de Maistre i do Veuillota. Jedną z cech 
najbardziej utrapliwych polemiki ultramontańskiej jest jej ordy- 
narność; raz zaciągnięci na rejestr tej partji laicy; nawet z kul- 
turą, przyswajają sobie wokabularz mnichów ligist6w, kła- 
mią i wymyślają dowoli. Wiktor Hugo w 18so tak biczował 
Veuillota i jego organ l'Univers: 


Patrzcie: oto on! jego gazeta lamparcia, 
Chluba dewotów. okaz stylu bandyckiego. 
W zakamarku wytrychy robi do otwarcia 
Bram Królestwa niebieskiego... 
Tak to. szka1ując chwały. genjusze i cnoty, 
Zachwyt czyniąc ohydą smykom rozbrykanym, 
Zyje sobie spokojnie w wyziewach podloty, 
Hultaj w jezuicie szczwanym. 


. jO. Znacznie powyżej tych ludzi, których pióro jest ma- 
czane w żółci, mieszczą się katolicy lib
ralni, którlY próbują 
pojednać z katolicyzmem nietylko zasady z roku 1]89, ale 
świeższe aspiracje ku braterstwu i sprawiedliwości społecznej. 
Pierwszym organem tej partji we Francji był dziennik l'Ave- 
nir (1830), który redagowali ksiądz de Lamennais (1782- 
1854), Ojciec Lacordaire (1802-1861) i Montalember
 (1810- 
1870). L'Avenir, w którym Kościół był zachęcany do wstąpie- 
nia na drogę demokratyczną, został zaskarżony, jako wywro- 
towy przed Grzegorzem XVI; Lamennais) który się ukorzył 
w 1832, ogłosił wkrótce potem Paro/es d'un croyant (Słowa 
wierzącego), gdzie zaostrzył to, co nazywano jego błędami, 
i co pewien biskup potraktował, jako "apokalipsę djabła cc . Pa- 
pież ekskomunikował go; przeszedł do partji rewolucyjnej. La- 
cordd.ir
 poddał się bez zastrzeżenia w 1832; używał odtąd 
swojego wielkiego talentu do kaznodziejstwa i sprowadził we 
Francji nowy rozkwit zakonu dominikanów, do którego był 
wstąpił w 1840. Hrabia de Montalembert, równie uległy wo- 
bec cenzur Kościoła, zwrócił się ku polityce; świetnie bronił na- 
rodowości uciemiężonych, Polski i Irlandji, ale także, szczegól- 
niej od 1848, idei wrogich demokracji, której wezbrana fala 
Orphew ".,
>>>
,pS 
go przerażała. Tacy ludzie, jak książę Wiktor de Broglie i Co- 
chinowie (Augustyn i Djonizy), podążali aż do naszego czasu, 
drogą analogiczną, w pośrodku między ultramontanizmem a li- 
beralizmem arystokratycznym. 
S I. Demokracja katolicka była nadewszystko reprezento- 
wana we Włoszech przez księdza Murri, we Francji przez To- 
warzystwo świeckie Sil/on, założone przez Marka Sangnier. 
Sil/on z przyczyny swej niezależności i swych dążności, które 
zowją franciszkańskiemi, uległ cenzurze w Rzymie (sierpień 
19 10 ); co się tyczy Murrego, Pius X rozkazał mu zrazu zamil- 
knąć. poczem go ekskomunikował (marzec 19 0 9). 
S 2. Reakcja polityczna, która nastąpiła po Stu dniach
 zo- 
stała zaznaczona na południu Francji krwawemi gwałtami, skie- 
rowanemi przeciw protestantom i liberałom; to właśnie zowie 
się Białym Terrorem. W Paryżu, mimo osobi!itego umiarkowa- 
nia Ludwika XVIII, który był wolterjaninem, Izba, zwana 
introuvabla. (niespotykana), zdawała się chcieć sprowadzić 
francję z powrotem do średniowiecza; wypadło, żeby minister 
Richelieu kazał ją rozwiązać przez króla (wrzesień 1816). To- 
warzystwo księży i świeckich, Kongregacja, założona za Kon- 
sulatu w 1801, nabrała wtedy ważnego znaczenia w polityce; 
była to part ja hrabiego d'Artois, wicehrabiego de Montmorency, 
księcjd, Juljusza de Polignac. Przeciwstawiała się ze wszystkich 
sił ideom liberalnym, nadewszystko w materji nauczania, 
i w swej wyłącznej trosce "o tron i ołtarz" narzuciła Ludwi- 
kowi XVIII-mu zawstydzającą ekspedycję hiszpańską, która 
pogrążyła znów ten nieszczęśliwy kraj w despotyzmie. Za Ka- 
rola X Kongregacja była dość pot
żną, by przeprowadzić 
prawo o świętokradztwie (182 S), które. między innemi rygo- 
rami, upodabniało profanację hostji do ojcobójstwa; trzeba po- 
wiedzieć, że nie zostało nigdy zastosowane. 
53. Ekstrawagancje Kongregacji nie powinny jednakże czy- 
nić złudzenia; było tam więcej polityki, niż fanatyzmu religij- 
nego Te upiory XVIII wieku przekładały tron nad ołtarz, 
a fawory, które tron im zapewniał. nad sam tron. Podczas kiedy 
zasiadała izba niespotykana, Lamennais pisał swój Essai sur 
.
>>>
4 1 9 
l'ind;fference, gdzie zarzucał słusznie wyższemu towarzystwu 
ówczesnemu, że nie wierzyło, że kładło doczesność w pierw- 
szym rzędzie. Wystarczy czytać Pamiętniki hrabiny de Boigne, 
żeby się przeświadczyć, iż arystokracja ówczesna poczytywała 
religj! nadewszystko, jako rękojmię porządku społecznego, 
z kt
rego korzystała. 
h. Ludwik Filip, który był wywłaszczył monarchję pra- 
wowitą, troszczył się daleko więcej o tron, niż o ołtarz. Uni- 
wersytet, założony przez Napoleona, posiadał monopol nau- 
czania. Zachowywał go z zazdrosną troskliwością, i usiłowania, 
cZYfiJ.one w tej dobie na korzyść tego, co nazywano "wolnością 
nauczania", to znaczy nauczania jezuickiego, nie powiodły się. 
Nie było tak samo po Rewolucji roku 1848, kiedy kler, z nie- 
nawiści do Orleanów, połączył swoją sprawę z repubrkanami. 
a nadewszystko po krwawych dniach czerwcowych, kt6re prze- 
raziły mieszczaństwo zachowawcze. "Idźmy rzucić się do stóp 
biskupów", wykrzykiwał Wiktor Cousin. Jezuici powr6cili na- 
tychmiast do Francji. Ludwik Bonaparte, obrany prezydentem 
Rzeczypospolitej w grudniu, potrzebowd duchowień
 twa do 
przywłaszczenia, które zamyślał. Dał mu pierwszy zastaw 
przez wyprawę rzymską, która przywróciła rząd Piusa IX. 
Ale czego jezuici chcieli przedewszystkiem, to położ} ć znów 
rękę na nauczaniu średniem. Powiodło im się to w 18S0, dzięki 
Interesownej uprzejmości Ludwika Bonapartego i zręczności bez 
skrupułów apologety Inkwizycji, hrabiego de Falloux Odtąd 
młodzież francuska była podzielona na dwa obozy, z kt6rych 
jeden, coraz liczniejszy z przyczyny ochoty, jaką mają miesz- 
czanie, ocierać się o szlachtę, wzrastał w nienawiści liberalizmu, 
w czci dla przeszłości, nacechowanej nietolerancją i uciskiem. 
Trzeba było 20 lat, żeby ta kuracja wydała swoje owo;e; trze- 
cia to Rzeczpospolita, długi czas w więzach "partji czarnej", 
zakosztowała całej ich goryczy. 
5 5. Uroszczenia Kościoła rzymskiego, jego nienasyconej 
natury, były jedną z przyczyn słabości drugiego Ce
arstwa. 
Napoleon III, bardzo liberalny, ale ożeniony z nabożną Hi..z- 
panką, lękający się jej kardynałów, jej biskupów i jej jezui- 



7.
>>>
4 20 
tów więcej, niż opozycji, sprowadzonej do milczenia, był znie- 
walany interwenjować bezustanku w sprawach rzymskich, 
wspierać przeciw patrjotyzmowi włoskiemu sprawę Piusa IX, 
a w końcu poświęcić jej sw6j tron i Francję. W kraju jego 
minister najliberalniejszy i ten, którego najlepiej lubił, Wiktor 
Duruy, musiał bronić krok w krok nauczania uniwersyteckiego 
przeciw oszczerstwom i szykanom klerykałów. Napoleon III 
był niewolnikiem swej przeszłości; skoro Kości6ł śpiewał był 
Te Deum po zbrodni 2 grudnia, musiał milczeć i znosić jego 
zachłanność. 
56. Klęski wojny spowodowały reakcję religijną i poli- 
tyczną. Francja z 1871, nadewszystko po brutalnem zgnieceniu 
Komuny, szarpała się w uścisku klerykalizmu. W oczekiwaniu 
na możność przywrocenia królestwa i oddania papieżowi z po- 
wrotem jego władzy doczesnej, chociażby za cenę nowej wojny, 
duchowieństwo rozwijało swoje nauczanie na wszystkich stop- 
niach i zakładało uniwersytety katolickie. Dwie reakcie, które 
odwr6ciło głosowanie powszechne, mianowicie: reakcja z 24 
maja 1873 i z 16 maja 18771 były dziełem, źle ukrywanem, 
partji klerykalnej, która znalazła protektora dyskretnego, lecz 
pewnego. w marszałku de Mac-Mahon, prezydencie Rzeczypo- 
spolitej po Thiersie. Za trzeciego prezydenta, Juljusza Grevy, 
part ja republikańska stała się większością, a rozumiejąc naresz- 
cie, skąd szło niebezpieczeństwo, uzyskała rozwiązanie kongre- 
gacyj, nie upoważnionych prawem (1880). To rozwiązanie 
stało się komedją, której szczegóły wymykają się nam jeszcze. 
Nie wiele lat potem szkoły jezuickie były liczniejsze i bardziej 
kwitnące; tam właśnie, nadewszystko w szkole, zwanej z ulicy 
Pocztowej, przygotowywano przyszłych oficerów lądowych 
i morskich. Kongregacje poparły generała Boulanger w jego 
zakusach dyktatury (1887) i rzuciły się nieroztropnie w ruch 
antysemicki, ,antyprotestancki i antyklerykalny, który się za- 
rysował od 1885. Papież Leon XIII poradził katol;kom pogo- 


.. 


l W 18 73 usunięcie Thiersa z prezydencji; w 1877 usunięcie przez Mac- 
Mahona gabinetU liberalnego dla przeprowadzenia nowych wybor6w po myśli 
reakcjonistów. (Pa. tł.)
>>>
4 21 
dzić się z Republiką (1891); ich wodzowie posłuchali bez za- 
pału, ale przygotowywali republikę klerykalną. 
S7. Skazanie za zdradę pewnego oficera Izraelity kapi- 
tana Alfreda Dreyfusa, stało się tryumfem antysemitów (gru- 
dzień 1894). Na nieszczęście dla nich Dreyfus był niewinnym: 
został obarczony zbrodniami dawnego oficera pap
eskiego, 
który przeszedł na służbę Francji, komendanta Estechazego 1. 
Kiedy Scheurer-Kestner, vice-prezydent Senatu, zdobił prze- 
świadczenie o niewinności Dreyfusa, trzymanego wtedy pod 
strażą na wyspie Djabelskiej (w Guyanie), utworzyła się par- 
t ja dla domagania się rewizji jego procesu. Jedynym dokumen- 
tem, który spowodował jego skazanie, był list, fałszywie przy- 
pisywany Dreyfusowi, w którym uczeni paleografowie całego 
świata poznali bez wahania pismo Esterhazego, jak tylko zdo- 
łano im przedłożyć jego próbki (1897)' Oczywistość była abso- 
lutna: wszystko mogło być doprowadzone do porządku w dwa 
tygodnie. Włożono w to blisko dziesięć lat. Esterhazy, mimo 
formalnych dowodów jego zdrady, został hałaśliwie uwol- 
niony od odpowiedzialności. Pułkownik Picquart. który dowie- 
dział się o niewinności Dreyfusa przed Scheurerem i stwier- 
dził ją głośno, został wtrącony do więzienia; apostoło-- 
wie sprawiedliwości zostali oskarżeni o tworzenie "syndykatu 
zdradycc, a cały Kokiół, księża i mnisi, prócz kilku zaszczyt- 
nych wyjątków, oddał swój wpływ na służbę niesprawiedli- 
wości, ogłupił kraj oszczerstwami i kłamstwami. W tym kon- 
cercie odznaczyli się assumpcjoniści, których dziennik, La 
Croix, rywalizował ze sztandarowym organem antysemitów 
w głoszeniu nowej Nocy św. Bartłomieja. Szef SztaLu general- 
nego armji, generał de Boisdeffre, był kierowany przez naj- 
wpływowego z jezuitów, Ojca Du Lac; jezuici mieli w ręku re- 
krutowanie, awansowanie oficerów; każdy oficer republikań- 
ski i liberalny był źle notowany; prezydent Rzec'łypospolitej, 
Feliks Faure, był jeńcem klerykałów; mieli kreatury i wspólni- 
ków we wszystkich zarządach. Prawdziwy postrach zaciężył 
przez dwa lata nad Francją. "Umysłowcycc walczyli o honor 
I Umarł zapomniany w Anglji (1923).
>>>
4 22 
kraju pod deszczem zniewag, przy oklaskach prawie całej Eu- 
ropy. Swe końcowe powodzenie, nader skromne zresztą, za- 
wdzięczali pomocy socjalist6w, kt6rzy, zrazu obojętni na tę 
kł6tnię burżuazji, zrozumieli, że byliby pierwszemi ofiarami 
reakcji. Skazany po raz drugi w Rennes (1899), potem uła- 
skawiony przez nowego prezydenta Rzeczypospolitej, Loubeta, 
Dreyfus odzyskał sw6j stopień dopiero w 1906, w następstwie 
śledztwa, kt6re pozwoliło Izbie Kasacyjnej skasować wyrok 
z Rennes. Picquart, mianowany generałem, został wkr6tce po- 
tem ministrem wojny; lecz ponieważ Izby uchwaliły były 
amnestję w 1900, żaden z winnych nie był ścigany. 
58. Waldeck-Rousseau, prezes Rady ministr6w w 18 99, 
został żywo poruszony, jak cały kraj republikański, scenami 
nieporządku, kt6re zaznaczyły w początkach tego roku wyb6r 
prezydenta Loubeta. Postano "wił skończyć wreszcie z tymi, 
kt6rych nazywał "mnichami ligistami i mnichami aferzystami"; 
w następstwie rozmaitych okoliczności surowoŚć jego pierwot- 
nych projekt6w nawet wzrosła. Emil Combes, kt6ry po mm 
nastąpił, jako prezes Rady, nie był człowiekiem, kt6ryby się 
zadowolnił pozorami. Tym razem rozproszenie kongregacyj 
nieupoważnionych było traktowane bardzo poważnie. gdy tym- 
czasem należało wyłączyć z pod tego zarządzenia niekt6re kon- 
gregacje nieszkodliwe, lub nawet pożyteczne. Parlament uchwa- 
lił następnie rozdział Kościoł6w i państwa (1905), kt6ry po- 
łożył kres konkordatowi z 1801. Ale nie uchylono prawa Fal- 
loux z 1850, zapewne ponieważ zbyt wiele godnych uwzględ- 
nienia interes6w wiąże się jeszcze z jego utrzymaniem. 
59. W łonie protestantyzmu francuskiego obie t
ndencie, 
obskurancka i liberalna, były reprezentowane przez wsp6łza- 
wodniczące faIkutety z Montauban i ze Strasburga; ten ostatni 
po 1871 został przeniesiony do Paryża. Smutny epizod tej 
walki przyJ'ada na rok 1864. Coquerel, pastor w Paryżu. 
należący do Unji protestanckiej liberalnej został odwołany 
przez Radę prezbiterjalną za oskarżeniem dawnego ministra 
Guizota. Ten historyk, kt6ry utrzymywał. że wierzy w cuda,
>>>
4 2 3 
osiągnął zgromadzenie w 1872 Synodu generalnego, gdzie zo- 
stało u
talone obowiązujące wyznanie wiary. Protestantyzm 
prawowierny, karykatura romanizmu, zasiał jeszcze kąkol na 
synodz
e OrleańskIm w 1906 ze swoją pretensją narzucania 
credo członkom czynnym stowarzyszeń do utrzymywania 
kultu protestanckiego, ustanowionych po rozdziale Kaścioł6w 
i Państwa (1905). 


* 


* 


* 


60. Szwajcarja w zaraniu XVIII wieku przeszła przez nową 
wojnę domową, kt6ra się zakończyła zwycięstwem reformowa- 
nych (1712), jednakże bez wywołania dostrzegalnej modyfi- 
kacji w stosunku liczebnym katolików i protestantów; ale, 
w Szwa;carji, jak gdzieindziej, kantony reformowane były naj- 
pracow!tsze i najbc.gatsze. Przywołanie z powrotem jezuit6w 
do Fryburga (1818) stało się początkiem agitacyj i intryg, kt6re 
poruszyły kantony katolickie. Sejm helwecki, dla położenia im 
kresu, zni6sł klasztory; w odpowiedzi kantony katolickie utwo- 
rzyły ligę (Sonderbund), kt6ra otwarcie przygotowywała wojnę 
domową. Generał Dufour na czele 3°.000 ludzi uprzedził tę 
klęskę swą energją i zawładnął Fryburgiem, kt6r;: jezuici opu- 
ścili. Jednakowoż nie zdołano uniknąć krwawego spotkania, 
w kt6rem katolicy zostali zwyciężeni; Sonderbund został roz- 
wiązany, a kantony, tworzące rozłam, \Jczyniły akt uległości. 
Nowa konstytucja szwajcarska z września 1848, całkowi.;ie 
proklamując wolność stowarzyszeń i wolność wyznań, zabro- 
niła wstępu na terytorjum skonfederowane jezu;tom. Powr6- 
cili jednakże, poczynając od 1858, do kanton6w k:.ttolickil.h; 
jeśli Uniwersytet Fryburski należy tytularnie do dominikan6w; 
to naucza się .,,- ttim teologji jezuickiej. 
61. Katolicyzm XIX wieku, jakeśmy to widzieli, jest p..xl 
panowaniem papieża i jezuit6w, zawsze ściśle 7jedrioczonych 
"ku większej chwale Boga". Z 20.000 jezuit6w, d:.:tkniętych 
wyrokiem Klemensa XIV, większość, tajemnie faworyzowana 
przez Piusa VI, znalazła schronienie w bractwach S
rca Jezu-
>>>
4 2 4 
sowego, potem w bractwie Ojc6w Wiary czyli Pakkanaryst6w, 
założonem przez Ojca Paccanarego 1797 1 . . 
Rosja była jedynym krajem, gdzie przetrwali, nie chowając 
się; Katarzyna II, kt6ra potrzebowała ich w Polsce, pozwoliła 
im nawet przyłączyć do siebie jezuit6w cudzoziemskich. Pa- 
pież Pius VII przywr6cił urzędowo zakon w Rzymie (1801) 
i na Sycylji (1804). 7 sierpnia 1814 odnowił zakon w całości; 
ale jezoici byli przyjęci zrazu tylko w Hiszpanji, w Neapolu, 
w Saraynji i w Modenie; nawet Austrja i Franc;a ich nie 
chciały. 
62. W 1820 jezuici zostali wygnani z Rosji, gdzie ich pro- 
zelityzm niepokoił ortodoksję grecką. Leon XII wynagrodził 
im to niepowodzenie, powierzając im Kolegjum Rzymskie 
( 182 4), a w następstwie wychowanie całego duchowieństwa; 
w 183(; Grzegorz XVI złożył w ich ręce r6wnież kierownic- 
twO Kolegjum Propagandy i uradował ich kanonizacją Alfonsa 
Liguoft'go (1839), jednego z ulubionych teolog6w jezuityzmu. 
Generał jezuit6w, rezydujący w Fiesole lub w Rzymie, nazwany 
został w mowie popularnej papieżem czarnym. 
63. W Hiszpanji jezuici stanowili podporę despotyzmu aż 
do swego wygnania w 1834 przez regentkę Marję Krystynę; 
powr6cili tam zresztą wkr6tce potem. W Austrji zainstalowali 
się w 1838 i panują w niej jeszcze nad całem nauczaniem. 
Stali się także znowu potężnymi w Belgji od rewolucji bardziej 
klerykalnej, niż liberalnej, z 1830; ale w tym kraju. mimo za- 
dziwiającego rozmnożenia klasztor6w, kler 
wiecki pozostał 
dosyć silnym, ażeby stanowić przeciwwagę wpływowi kon- 
gregaCYJ. 
64. Ludwik XVIII nie chciał przyjmować jezuit6w; jedna- 
kowoż rozporządzeniem z S października 1814 pozostawił kie- 
rownictwo seminarj6w biskupom, kt6rzy wzięli je;tuit6w na 
profesor6w. Niebawem ich kolegja z Saint-Acheul i Montrouge, 


I Napoleon do Fouch
go (17 grudnia 1807): .Nie chcę Ojców Wiary, 
jeszcze mniej, żeby się Inięszali do wychowania publicznego dla zatruwania 
młodzieży swemi zabawnemi zasadami ultramontańskiemic. (Lecestre. uttrts 
in/ks tk Napoł;on. t. I. su. 129).
>>>
. 


4 2 S 
r6wnież jak towarzystwo propagandy, utworzone przez nich 
w Lugdunie, przyczyniły niepokoj6w władzy i wywołaly rcz- 
porządzenie z 1828. Kolegja zostały zamknięte. Rewolucja 
z 1830 wypędziła znowu jezuit6w, nie bez kilku gwałt6w lu- 
dowych. Stosownie do swego zwyczaju, powr6cili cichaczem 
i znowu dali o sobie m6wić w 1838; krasom6wstwo jednego 
z ich grona, Ojca de Ravignan, przyczyniło się do prz}'wr6ce- 
nia im kredytu, kt6rego niebezpieczeństwo obwieścił Eugenjusz 
Sue w sławnej powieści, Zyd tułacz. W 1845 pewien proces 
dostarczył dowodu, że jezuici byli bardzo liczni we Francji, 
mimo prawa, kt6re im groziło więzieniem. Izba Par6w poru- 
szyła się, a Guizot, wtedy minister, powziął przeciw nim pewne 
złudne 
rodki; Druga Rzeczpospolita miała ich wkr6tce od- 
szkodować. 
65. Mimo porażki swej partji w Szwajcarji, jezuici 3korzy- 
stali z 
wolucyj z 1848; stali się kierownikami polityki reak- 
cyjnej Piusa IX; uzyskali lub odzyskali przeważający wpływ 
w Prusach i w Austrji; położyli rękę na nauczaniu we Francji 
( 18 5 0 ). Zdarzenia z 1870-1871 były niekorzystne dla nich 
. w Prusach, gdzie prawo z 1872 zakazało im pobytu; ale we 
wszystkich krajach katolickich ścisłe przymierze papl("stwa, epi- 
skopatu i jezuityzmu, zjednoczonych dla powściągania myśli 
wolnej. uczyniło z jezuit6w prawdziwych pan6w wiernych, 
podczas gdy kraje anglo-saskie otwierały się zno'\\"lI dla 
 ch 
propagandy. W Stanach Zjednoczonych i w Anglji, jtzuici, dzi- 
siaj liczni i bardzo czynni, stanowią potęgę, z powodu kt6rej 
opinja publiczna zaczyna chwilami się niepokoić. 
66. Jedną z wielkich sił Towarzystwa Jezusowego, poza je- 
go przedziwnym doborem nowych członk6w, jest to, że nie ist- 
nieje już żadne wsp6łzawodnictwo między nim a inn("mi zako- 
nami. Pojednanie między dominikanami a jezuitami jest do- 
konane od.fawna. Assumpcjonaci, redemptoryści czy liguoryści 
są tylko 
arzędziami, niekiedy przybranemi nazwami jezuit6w. 
Nie zajmując się żadnem dziełem dobroczynności, mając tylko 
przedsięwzięcia płatne i dobrze się opłacające, mianowicie. 
szkoły dla klas zamożnych, jezuici są bogatsi sami jedni od
>>>
. 


4 26 
wszystkich innych zakonów i zapewniają sobie tym sposobem, 
gdy zachodzi potrzeba, pomoc w społeczeństwie cywiln'
m. 
Prawi
 cała prasa katolicka obu p6łkul jest im podległa, a m:J.ją 
swoich ludzi nawet w prasie liberalnej. Obok biurokracji, kt6rą 
zresztą przeniknęli oddawna, jezuici są jeszcze, mimo środków, 
powziętych przeciw nim we Francji, najlepiej zorganizowaną 
władzą tego kraju. 


". 


* 


=I- 


67. Sob6r Watykański zakończył się triumfem je7uit6w. Po 
ogłoszeniu nieomylności (18 lipca 1870), mimo opozycji lub 
umyślnej nieobecności licznych biskup6w, Pius IX użył rep!'e- 
salj6w względem biskup6w niemieckich, tworzących rozłam; 
opuszczeni od swych rząd6w, zresztą całkiem zajętych wojną. 
poddali się. Uczony kanonik Doellinger (1799-189°) zorga- 
nizował wtedy w Monachjum opór Starokatolik6w (kwiecień 
18 7 1 ), którzy zorganizowali się w stowarzyszenia ..,. celach 
kultu; wybrali na biskupa Reinkensa, profesora teologji we 
Wrocławiu (1873), kt6ry został wyświęcony przez biskupa jan- 
senistycznego z Holandji. Starokatolicy zostali uznar.i pr7.ez 
kilka Państw niemieckich i przeniknęli do Szwajcar;i; :lle od- , 
prawianie nabożeństwa w Kościołach katolickich prawowit:'r- 
nych wywołało poważne trudności, kt6re powięks7ył jeszc7e 
nawr6t Niemiec w sensie polityki Leona XIII po chybieniu za- 
kus6w Bismarcka ku poniżeniu katolicyzmu (Kulturkampf, 
1872-1879). Niema już dosyć religji w Europie zachodn!ej, 
żeby można w niej stworzyć religję nową; starokatohcy ist- 
nieją nadal, lecz w małej liczbie i z trudem. Następca Rein- 
kensa, biskup Weber (1896), został uzn:my tylko przez Prusy, 
Hesję i Wielkie Księstwo Badeńskie; był także biskup staroka- 
tolicki w Bernie, Herzog. 
68. Biskupi oponujący francuscy, jak Darboy i Dupanloup, 
poddali się byli w 1870; inne troski okrutniejsze ciążyły wtedy 
na umysłach. Dawny karmelita bosy, Hiacynt Loyson: po wiel- 
kich powodzeniach na kazalnicy, stał się przedmiotem kilku 
cenzur w 1869 za liberalizm swych opinij. Udał się do Doellin- 
gera do Monachjum w 1871 i spr6bował stworzyć we Francji
>>>
4 2 7 
Kości6ł analogiczny do anglikańskiego. Loyson, kt6ry się oże- 
nił w 1872, pozostał aż do bardzo p6źnego wieku (1912) sługą 
szczerości i sprawiedliwości, tych pociech zbolałych teolog6w; 
ale jego pr6ba rozłamu jeszcze mniej się powiodła, niż podobna 
starokatolik6w niemieckich. 
69. Leon XIII (1878-19°3) był zręcznym dyplomatą i po- 
kazał, że urok Stolicy Świętej tylko wygrał na zniesieniu wła- 
dzy, w kt6rej kompromitowała swą godność duchowną. Jego 
powodzenia w Stanach Zjednoczonych, w Anglji, we Francji, 
w Niemczech, we Włoszech nawet, należą raczej do historji 
politycznej; wystarcza mi napomknąć o nich tutaj. Nietylko 
Kulturkampf, wszczęty przez Bismarcka przeciw katolicyz- 
mowi, zakończył się zwycięstwem Leona XIII, ale part ja ka- 
tolicka niemiecka, zwana centrum
 stah się osią polityki Ce- 
sarstwa. We Francji papież przepisał katolikom akces (rallt.e- 
ment), kt6ry oddał wielką liczbę na jwyższych stanowisk 
w Państwie w ręce klerykał6w, podaj
cych się za republika- 
n6w; powodzenie tego "ruchu zwrotnego CC było takie, że bez 
sprawy Dreyfusa, w kt6rej Leon XIII dał Kościołowi Fran- 
cji znaleźć się w położeniu bez wyjścia, Francja byłaby się 
stała republiką klerykalną. Z punktu widzenia religijnego 
Leon XIII nie sprzyjał modernizmowi, ale strzegł się przybra- 
nia w stosunku do niego postawy wojowniczej. Jego następca 
Pius X (19°3-1914) stał się przeciwieństwem zręcznego poli- 
tyka; był to uczciwy proboszcz. Bossuet m6wił o papieżu Ino- 
centym XI: "Dobra intencja przy małem oświeceniu jest to 
wielkie zło na tak wysokich stanowiskach cc . Za radą kardyna- 
ł6w hiszpańskich, nieprzejednanych, a zresztą źle poinformo- '" 
wanych, potępił brutalnie modernist6w tak we Francji i we 
Włoszech, jak w Niemczech; odrzucił pojednawcze propozycje 
rządu francuskiego, zakazał tworzenia stowarzyszeń katolic- 
kich do utrzymywania kultu i spowroował tym sposobem 
częściową ruinę Kościoła francuskiego, kt6ry, oddzielony od 
państwa (1905), znajduje tylko z wielką trudnością wystarcza- 
jące zasoby do dalszej egzystencji. Na dnie tego przesilenia, 
kt6rego powaga może jeszcze wzrosnąć, wyraźnie rozpozna-
>>>
4 28 
wano, jako przyczynę, starą nienawiść kongregacyj międZyna- 
rodowych do kleru gallikańskiego. Cierpienia tego ostatniego 
mało wzruszają mnichów, którzy potrefili zabezpieczyć swe 
majątki i zachowują cały swój wpływ na wiernych. Gdyby 
biskupi francuscy nie kroczyli z papieżem, złoży ich, aby ich 
zastąpić duchownymi regutarnymi. To też od 1905 do 1914 
niemy strach ciążył nad Kościołem francuskim nie za sprawą 
rządu świeckiego, ale za sprawą papieżA. Pius X zaprowadzIł 
tam królowanie karności więcej niż wojskowej przez groźbę 
odbierania zarobku opierającym się, pnez organizację szpie- 
gostwa, które przekształcało umiarkowanych nawet w podej- 
rzanych. Francja katolicka, jednocześnie:: sceptyczna i zabo- 
bonna, ugięła się przed autorytetem ar,-ykapłana rzymskiego. 
a Francja liberalna, której chodzi tylko o odprawianie obrząd- 
ków, jeżeli jeszcze jej chodzi o cokolwiek, przestała się inte- 
resować rządem Kościoła, jak i jego teologją. 


.. 


.. 


.. 


70. Wpływ Towarzystwa jezusowego odbił się nietylko na 
dogmacie, na polityce, na życiu społecznem; przeniknął i ze- 
psuł wszystkie objawy religijne katolicyzmu. Zboczenia czu- 
łostkowe lub dziecinne czci Dziewicy i świętych (np. św. An- 
toniego Padewskiego, który sprawia, że się odnajdują zgubione 
przedmioty), eksploatacja relikwij, amuletów, źródd cudow- 
nych powstały lub rozwinęły się pod ich patronatem. Mówiono 
już słusznie w XVI wieku: 


o ws, qMi cum JesM itis, 
Ne ealis cum Jesllilis I 
..Idący Jezusa śladami, 
Nie chadzajcie z Jezuitami!« 


, 


71. Kult św. józefa, nieznany Sredniowieczu i Renesansowi, 
wzrósł pod wpływem jezuickim w XIX w. Pius IX podniósł 
św. józefa do godności patrona Kościoła katolickiego, ponild 
apostołów Piotra i Pawła (1870), a ta decyzja była potwier- 
dzona przez Leona XIII (1889)' Koncepcję teologiczną Trójcy
>>>
4 1 9 
chrze
cijańskiej jezuici zastąpili lub dodali do niej tę, kt61a 
się wyraża formułą J. M. J., to znaczy Jezus, Marja, Józef. 
B6g jest za wysoko, a Duch Święty jest zbyt niematerjalny; 
to, czego trzeba ludowi, są to bałwany białe ze złotem, r6żem 
i błękitem. Pogarda arystokratyczna dla gminu wiernych jest 
jednem z uczuć kierowniczych jezuit6w, kt6rzy je mają wesp6ł 
ze swym uczniem Wolterem. 
7 2 . Jezuici ustanowili kult Serca Jezusowego, obok kt6rego 
cześć Przeczystego Serca Marji zajmuje jeszcze tylko drugo- 
rzędne stańowisko. Dziewczę mistyczne, Małgorzata lub Marja 
Alacoque, miała widzenie zakrwawionego serca Jezusa Chry- 
stusa (1675); dała mu swoje własne, a otrzymała wzamian Je- 
zusowe. Jej spąwiednik, jezuita, Ojciec La Colombiere, wyzy- 
skał powiedzenia tej warjatki i założył nowy kult adoracji, 
kt6ry Rzym z początku energicznie potępił. Ale specjalne brac- 
twa rozpowszechniły kordykolizm pod postacią jezuit6w, 
wbrew atakom jansenist6w, nadewszystko we Francji, w Niem- 
czech i w Polsce. Pius VI ugiął się przed bałwochwalstwem 
wiernych i upoważnił kult. Pius IX zrobił więcej: ustanowił 
dla całego Kościoła święto Serca J ezus(lwego (1856) i orzekł 
beatyfikację Marji Alacoque (1864). Podczas gdy Kości6ł zra7U 
nastawał na charakter symboliczny serca, materjalizm mi- 
styczny jezuit6w, w zgodzie z duchem XIX w., zalecał adorację 
rzeczywistego serca Zbawiciela; ta koncepcja ludzi pierwot- 
nych otrzymała aprobację Piusa IX. Malowane obrazy serca 
Jezusowego przeniknęły do wszystkich Kościoł6w. Zgromadze- 
nie Narodowe z 1871 ogłosiło rzeczą użyteczności publicznej 
wzniesienie na Montmartre bazyliki pod wezwaniem Serca Je- 
zusowego; zaczęta w 1875, panuje dzisi2.j nad Paryżem swoim 
białym ogromem. Pozostanie tam, jako pomnik teologji jezuic- 
kiej i bezgranicznej łatwowierności umysłu ludzkiego. 
73. Łatwość komunikacji w XIX w. mnożyła pielgrzymki 
i wiodła rosnące w liczbę masy do st6p ołtarzy uprzywilejowa- 
nych, relikwij świętych. do brzeg6w cudownych sadzawek. Eks- 
ploatacja handlowa wiary poszła w parze z egzaltacją mi- 


.
>>>
43° 
styczną, kt6rą staranO się wszelkiemi środkami podniecać. Ci, 
co zechcą być zbudowanymi w tym względzie, przeczytają 
Dossier des pelerinages (Teka pielgrzymek) Pawła Parfaita. 
Ze wszystkich zakonów, kt6re dawały zachętę tym praktykom, 
zakon jeuzuitów jest na pierwszem miejscu; kongregacje uczone 
i spokojne, takie, jak benedyktyn6w i oratorjan, trzymały się 
znacząco na uboczu. We Francji szał pielgrzymek nadewszystko 
się rozwinął za Trzeciej Republiki; specjalne pismo, Le Pelerin 
(Pielgrzym), odbijane w setkach tysięcy egzemplarzy, utrzy- 
muje gorliwość nieświadomych opowieściami o cudach, a :0- 
warzystwo bogate, wolterjańskie w początkach XIX w., je- 
zuickie w zaraniu XX, przyjmuje te ni:zkie formy pobożno
ci 
z obawy politycznych i społecznych następstw.wolności. 
74. W 1846 pewna bigotka, panna de la Merliere, powzięła 
myśl, jak m6wią, ubrać się na ż6łto z kapeluszem w kształcie 
głowy cukrowej i "ukazać się" na g6rze La Salette (w depar- 
tamencie Izery) dw6m pastuszkom, objawiając się im, jako Naj- 
świętsza Panna. Mimo że p6źniejszy proces zdemaskował 
oszustwo, przeciw kt6remu kardynał arcybiskup Lugdunu za- 
protestował był natychmiast, badanie kanoniczne doprowadziło 
w 18 47 do ogłoszenia cudu przez biskupa z Grenoble. Utwo- 
rzyła się kongregacja do eksploatowania go; odbywano i od- 
bywa się jeszcze pielgrzymki do La Salette, gdzie woda z pe- 
wnego źr6dła okazała się płodną w uzdrowienia. 
75. "W trzy lata mniej więcej po dniu, kiedy aktem Uf'O- 
czystym papieża Piusa IX Swięta Dzie.wica Marja ogłoszona 
została wolną od zmazy pierworodnej, w pewnem miasteczku 
Pirenej6w francuskich ukazywała się sama pokornemu dziecku 
ludu, a zapytana o swe imię, odpowiedziała: Jestem Niepoka- 
lane Poczęcie. Była to definicja nieba po definicji ziemi. Pewna 
doktryna dopiero co została wyłożona światu przez Koki6ł. 
B6g kładł pod nią sw6j podpis" 1. Bernadetta Soubirous, dziew- 
czynka, kt6rej Dziewica Marja oświadczyła, że się nazywa 


I G. Bertrin, Histoirt criliq
 (sic) tks ivtncntnts tk LoMrtks (Historja kry- 

czna (tak) wydarzeń 'W Lollrtks), nowe wyd.. Paris 19 08 . 


ł
>>>
43 1 
,m,eniem dogmatu, co oczywiście nie miało sensu 1, widziala 
kilka razy Świętą Dziewicę od lutego do lipca 1858; poczem 
żyła 20 lat jeszcze, przygarnięta przez zakonnice "w charakte- 
rze ubogiej chorej", ale "widowisko niebieskie nie uderzyło już 
znowu oczu olśnionych i zachwyconych". 
Władza kościelna nie dała się wymknąć tak pięknemu cu- 
dowi. Była do tego zresztą popychana przez łatwowierność lu- 
dową, która uczyniła z groty cel pielgrzymek. Wkrótce zna- 
lazła wiarę wieść, że woda ze źródła leczy wszystkie choroby, 
i handel religijny wmięszał się do tego. Grota stała się świąt- 
nicą, ponad którą wzniesiono majestatyczny kościół; mia- 
steczko pokryło się hotelami i pensjonatami; setki tysięcy piel- 
grzymów zbiegły się doń, i wielka liczba cudownych uzdrowień 
zostah stwierdzona u wyjścia z sadzawki. Stwierdzano je także 
przed 20-ma wiekami u wyjścia z sypialni Eskulapa w Epi- 
daurze i w Kos; wiedzieć, czy się je zawdzięcza suggestji, czy 
własnościom radjo-aktywnym wody, jest kwest ją wcale nie re- 
ligijną, lecz naukową. "Ojcowie z groty" stali się potężnie bo- 
gatymi, a rząd oszczędza ich przemysł, żeby nie rujnować mia- 
sta Lourdes. Urzędowe uświęcenie kultu dane zostało przez 
Leona XIII, który umieścił w ogrodach Watykanu model groty 
i Kościoła. Ale ponieważ sobór Trydencki postanowił na swej 
25 sesji, żeby nowe cuda były uznawane i aprobowane przez 
biskupów, zanim zostaną ogłoszone, wypadki uleczenia są zaw- 
sze poddawane na osądzenie Kościołowi. 14 czerwca 1908 pa- 
ryska La Semaine religieuse ogłosiła rozporządzenie arcybi- 
skupa Paryża, księdza Amette, opiewające, że pięć uleczeń 
dziewcząt, dokonanych w Lourdes od 1891 do 1899 i zbada- 
nych z największą starannością przez komisarzy, winno si
 
przypisywać specjalnej interwencji Boga. uzyskanej przez wsta- 
ł Błąd tłomaczy się poInięszaniem, powStałem z napisu pod obrazem świę- 
tym. Obrazy kolorowane Dziewicy z napisem Nitpokala
 Poczrcit rozpowszech- 
niły się od roku I g 5 2, daty nabycia dla Luwru za olbrzymią cenę 6 I )' .000 
franków sławnego obrazu Murilla, kt6ry jest znany pod tem imieniem. Coś 
podobnego odbyło się niegdyś w Atenach (Dzieje apostolskie 17. 18), kiedy 
filozofowie mniemali. że łwlętY Pawd zwiastował tam b6stwo cudzoziemskie 
Anastasis (Zmartwychwstanie), które się 
ało .fuJirl4 Anastazj/f.
>>>
4ji 
wiennictwo Najświlitszej Panny, i poczytywać, jako "fakta et!.. 
downe
. 1. 
76. Ci, kt6rych pobożność prowadzl do Lourdes, nie szu- 
kają zyskania zbawienia na tamtym świecie, przygotowania 
sobie błogosławionej wieczności; ich najpilniejsze troski są cał- 
kiem ruaterjalne, całkiem ziemskie; domagają się długowiecz- 
ności i zdrowia. Kości6ł XVI wieku sprzedawał odpusty od 
Czyśćca; nadużył ich, i towar stracił cenę. W XX w., w Lour- 
des i gdzieindziej, nie rości już sobie pretensji do uwalniania 
od Czyśćca, lecz do odsuwania jego terminu; przeciwstawia 
medycynie świeckiej medycynę kapłańską i powraca tym spo- 
sobem, wiedząc o tern lub nie wiedząc, do błądzeń materjalizmu 
pogańskiego. 


.. 


.. 


.. 


77. Mistycyzm. to znaczy pretensja obcowania z Bogiem 
w zachwyceniu, jest chronicznem złudzeniem serca ludzkiego. 
Kości6ł beatyfikował lub kanonizował kilku mistyk6w; zmusIł 
ich do milczenia daleko więcej. Inkwiz,,"cja hiszpańska poka- 
zała sili w tym wzgllidzie bardzo rozsądną: traktowała misty- 
k6w, jako oszust6w więcej, niż jako nawiedzonych. Jednem 
z dobrodziejstw chrystjanizmu, zorganizowanego w -Kościoły, 
było skanalizowanie mistycyzmu i zabobon6w, kt6rym daje po- 
w6d; wszędzie, gdzie religja urzlidowa osłabła, magja prywatna 
i szarlatanizm wziliły g6rli. To właśnie spostrzeżono mianowi- 
cie we Francji ku końcowi XVIII w., kiedy to illuminaci i oszu- 
ści, jak hrabia de Saint Germain (t 17 8 4), Cagliostro (t 1795), 
Saint-Martin (t 1803), Mesmer (t 18IS), zdobyli zadziwiający 
wpływ w towarzystwie, kt6re czytało Woltera. Jednym z mi- 
strz6w mistycyzmu nowożytnego był uczony Szwed Sweden- 
borg (1688-1772), teozof i wizjoner, ale ani szarlatan, ani cu- 
dotw6rca; jego uczniowie istnieją jeszcze. - Cały świat 
słyszał o kręcących sili stolikach, o duc
ach pukających, o wy- 
woływaniu umarłych, kt6rzy się ukazuh w stanie widm, dyk- 
t Od 1905 do października 1908 ze 20 rozporządzeń biskupich tego r0- 
dzaju zostało obwieszczonych; jest zawsze pewna liczba -uzdrowień-. podda- 
wanych badaniom kanonicznym.
>>>
433 
tują odpowiedzi lub objawienia medjom. Te medja, z kt6rych 
kilka stało się głośnych za naszych dni, jak Anglik Daniel Dun- 
glas Home za Drugiego Cesarstwa, kt6ry wyprowadził w pole 
wielkiego fizyka Crookes'a, Eusapja Paladino i wielu innych, 
są to szarlatani, kt6rzy posługują się wyrafinowanemi oszu- 
stwami a odmawiają operować w biały dzień przed akade- 
mjami; ale postęp nauki, w szczeg6lności badania zjawisk ner- 
wowych, wyprowadził na światło fakta fizjologiczne lub psy- 
chologiczne, kt6re w XVIII wieku, a nawet p6źniej, musiały 
z konieczności uchodzić za cudowne. Tak naprzykład, osoby 
nerwowe mogą być pogrążone w śnie },} pnotycznym i w tym 
stanie otrzymywać rozkazy, kt6re wykonywają w stanie czu- 
wania.Jest rzeczą możliwą także, iż osoby, w ten spos6b uspo- 
sobione, mogą być posłusznemi suggestjom, czynionym na od- 
ległość. Potęga suggestji niekt6rych ludzi jest niezaprzeczona 
i spowodowała już szereg uleczeń, kt6re podobne są do uzy- 
skiwanych w toku pielgrzymek lub przez zetknięcie z reli- 
kwjami. Fakty telepatji, to znaczy czucia na odległość (jak rap- 
towne widzenie śmierci przyjaciela, niekiedy potwierdzone sa- 
mem zdarzeniem) nie są jeszcze naukowo ustalone, ale nie wy- 
dają się, zważywszy wszystko, bardziej nadzwyczajnemi od 
doświadczeń z telegraf ją bez drutu. 
7 8 . Teren, zdobyty przez naukę, jest zawsze suacony dla 
religji dogmatycznej. Jednakże pewni autorzy chcieli obr6cić 
na służbę ku chwale tejże zjawiska jeszcze bardzo ciemne, kt6re 
wchodzą w dziedzinę og6lną spirytyzmu, ponieważ się je przy- 
pisuje interwencji duch6w. Kości6ł rzymski mądrze się temu 
przeciwstawił. Przyjmuje cudowność tylko pod swoją kontrolą. 
Cała reszta jest to dzieło Djabła lub dzido . oszustwa ludzkiego. 
Magj
, czy będzie białą czy czarną, nie może być pomocniczką 
religji. 
79. Kiedy spirytyści dogmatyzują, mają tendencję do mię- 
szania religij istniejących, żeby się wznosić do form, kt6re mnie- 
mają wyższemi. Najbardziej uderzający przykład tego synkre- 
tyzmu został dostarczony przez sektę, zwaną teozoficzn'l lub 
okkultystyczn'l, założoną około 1875 w Nowym Jorku przez 
Orpheus 21
>>>
434 
pułkownika Olcotta i Helenę Bławatską. Ta sekta pretenduje 
do łączenia w jedną całość buddyzmu, 
induizmu i chrystjani- 
nizmu, nie bez zapożyczeń z Kabbały żydowskiej i z innych 
marzycielstw. Teozofowie są ludźmi dobrej woli, kt6rzy mo- 
gliby r6wnie dobrze powoływać się na franciszkanizm. 
80. Obok mularzy, zgrupowanych w cechy i osiadłych, 
byli w wiekach średnich wolni mularze, kt6rzy podr6żowali 
z miasta do miasta; ustanowili, jak m6wią, bractwo, mające 
sw6j ośrodek w Strassburgu. Te stow.lrzyszenia przetrwały 
w Anglji dłużej, niż gdzieindziej, a wielki pożar Londynu 
(1666), kt6ry zmusił do odbudowania miasta, wzm6gł ich dzia- 
łalność. Poukończeniu Kościoła św. Pawła (1717) cztery ostat- 
nie grupy mularzy utworzyły w Londvni,e wielk.f lożę, prze- 
znaczoną już nie do wykonywania pewnego rzemiosła, lecz do 
polepszania stanu materjalnego i moralnego ludzi. Obok świą- 
tyń z kamienia i ponad niemi, chodziło o zbudowa.nie świątyni 
duchowej ludzkości. Już od końca XVI wieku ludzie, nie bę- 
dący mularzami, bywali przyjmowani do tych małych zgroma.- 
dzeń, modyfikując tym sposobem pierwotny charakter insty- 
tucji. To, co w niej zachowano z zazdrosną i pedantyczną tro- 
skliwością, było to rozr6żnianie mistrz6w, czeladnik6w i ter- 
minator6w, wyłączenie os6b obcych i przysięga nierozgłasza- 
nia tego, co się odbywało w lożach. II f!awa wolnych mularzy 
jest dziełem kaznodziei James.a Ander
;ona; przez nią mula- 
rze zobowiązywali się do szanowania moralności, ludzkości 
i ojczyzny; każdy'm6gł w dalszym ci:igu praktykować swą 
religję, ale winni byli posiadać społem zasady religijne wszyst- 
kich ludzi, gdyż to, co nad::o, stanowi tylko poglądy indywi- 
dualne. Religja wolnomularstwa angielskiego jest to więc deizm 
humanitarny, kt6ry znalazł i znajduje ;eszcze w Wielkiej Bry- 
tanji wielu zwolennik6w. . 
81. Kilku szlachcic6w angielskich założyło w 172S pierw- 
szą lożę w Paryżu; mimo zakazu, orzeczonego przez Ludwika 
XV-ego (1737), pozyskała licznych adept6w. W 1733 były loże 
we Florencji i w Bostonie, w 1737 w Hamburgu. Ta loża ham- 
burska przyjęła następcę tronu pruskiego. p6źniejszego Fryde-
>>>
-435 
ryka Wielkiego. Stawszy się kr6lem, założył lożę w Berlinie 
i został jej wielkim mistrzem. Począwszy od tej daty, wszyscy 
kr610wie pruscy, aż .do Fryderyka III włącznie, prezydowali 
w tej loży; Wilhelm II om6wił, ale wyznaczył w swojem za- 
stępstwie księcia Fryderyka Leopolda Pruskiego. WtokuXVIII 
wieku wolnomularstwo zainstalowało się prawie we wszyst- 
kich krajach Europy i w Ameryce P6łnocnej. Katolicyzm nie 
m6gł naturalnie dopukić towarzystw
 o dążnościach religij- 
nych, w kt6rem pretendowano obywać się bez niego; papież po- 
tCipił masonerję już w 1738. Edykt kardynała sekretarza Stanu 
z 14 stycznia 1739 orzekł karę śmierci nietylko Ira wolnomu- 
larzy, ale na tych, coby pr6bowali, żeby ich przyjęto do za- 
konu, lub coby mu wynajęli pomieszczenie 1. Papiestwo nie 
przestawało odnawiać tych zakaz6w: Leon XIII uczynił to 
ze szczeg61ną uroczystością w swej encyklice z 20 kwietnia 
I SS... 
82. Wkr6tce potem pewien Franeu?, kt6ry pisywał plu- 
gawe broszury przeciw Kościołowi pod pseudonimem Leo Ta- 
xiI, o
wiadczył, że się nawraca na katolicyzm i chce ujawnić 
sekrety masonerji. Był poinformowany, powiadał, przez pewc.ą 
pannę Amerykankę, Djanę Vaughan, kt6ra została wtajemr.i- 
czona we wszystkie szczeg6ły kultu szatańskiego 16ż. T axil 
ogłosił książki obłąkane, pełne okropności i obłęd6w, zapoży- 
czonych ze starych proces6w o czarownictwo; zyskały w
ród 
publiczności katolickiej olbrzymie powodzenie. Kardynał Pa- 
rocchi posłał miss Vaughan błogosławieństwo papieskie. W 1896 
kongres międzynarodowyantymasoński odbył się w Trydencie. 
Ponieważ gadania Leo Taxila uległy tam podejrzeniu, oszust 
wolał zdemaskować sam siebie. Zwołał wielkie zgromadzeme 
w Paryżu i tam, ku wielkiemu zgorszeniu zebranych księży 
i klerykał6w, oświadczył, że sataniczna Djana Vaughan nigdy 
nie istniała, i że sobie kpił od 10 lat z Kokioła rzymskiego 
(19 kwietnia 1897). Smiejący się nie byli po tej stronie, co 
jezuici i ich przyjaciele, protektorzy Leo T axila lub wystrych- 
nięci na dudk6w przez niego. 
· Lea, lnq.m, ol Spłun, t. IV, str. 299. 


28-
>>>
43 6 
83. Wolnomularstwo zostało skomplikowan
 i wykrzy- 
wione w XVIII wieku przez wszelkiego rodzaju kuglarstwa 
i oszukaństwa. Stworzono stopnie wyższe, mianowicie T empla- 
rjuszy, Różokrzyżowców i masonerji egipskiej, z szaloną pre- 
tensją wyprowadzania tych zakonów od kawalerów Swiątyn;, 
od Różokrzyżowców średniowiecznych i od nauczania mistycz- 
nego kapłanów egipskich. Zakon egipski czyli koptyjski został 
założony przez kawalera Józefa Balsamo (t 1795), podającego 
się za hrabiego Cagliostro. Spirytyzm, poszukiwanie kamienia 
filozoficznego i tysiąc innych chimer dołączyło się do deizmu 
mularskiego i do jego zasad toleranc,yjnej filantropji. Na szcZfi- 
ście, większość lóż trzymała się zdala od tych szaleństw. 
84. Masonerja angielska oddzieliła się od masonerji fran- 
cuskiej w 1877, gdy ta ostatnia oświadczyła, że wierzenie 
w Boga nie jest obowiązkowe. W Anglji, w Szkocji, w Niem- 
czech Północnych, loże masońskie pozostały poprostu ogniskami 
filozofji humanitarnej; we Francji odgrywały już od epoki Re- 
wolucji pewną rolę polityczną, zresztą mocno przesadzoną 
przez ich przeciwników. W 1903 pewien minister wojny, wol- 
nomyśliciel, generał Andre, miał nieroztropność zażądać od lóż 

owificjonalnych informacji o opinjach oficerów; ten system 
szpiegostwa został doniesiony klerykałom przez niewiernego 
urzędnika Wielkiego Wschodu paryskiego, i wyniknął stąd 
skandal, zwany kartkowym, z którego poznano, iż łatwiej jest 
zwalczać klerykalizm, niż zerwać ze sposobami postępowania, 
w który
h się lubuje. 


. 


. 


. 


85. Ta sama manja, zresztą nader łatwa do wytłomaczeni.1, 
naśladowania katolicyzmu wtedy nawet, gdy się rości preten..;je 
wyemancypowania odeń, daje się stwierdzić w całym przeciągu 
XIX w. w sektach racjonalistycznych c dążnościach praktycz- 
nych, które pretendowały do polepszenia losu ludzi i przekształ- 
cenia ich ducha. Jeśli założyciel saint. 
imonizmu, hrabia de 
Saint-Simon, był tylko prorokiem, jego uczniowie, Bazard i En- 
fantin,prowadzili się jak arcykapłani lub bonzowie. August
>>>
. 


. 


437 
Comte, założyciel pozytywizmu, wyłożył w swym Systeme de 
politique positive (Systemat polityki pozytywnej) projekt sp')- 
łeczeństwa, kt6ry przypomina do niepoznaki rządy klasztorne, 
narzucone przez jezuit6w w Paragwaju. Nie brak niczego, aż 
do kultu Dziewicy i Swiętych, czemby nie chciał uposażyć po- 
zytywizmu; tylko Dziewica Augusta Comte'a była to jego 
przyjaci6łka Klotylda de Vaux, jego "święta Klotylda", a jego 
święci byli to ludzie znakomici lub osądzeni takimi przez niego, 
kt6rych błazeńska nomenklatura napełn
a kalendarz pozytywi- 
.styczny. Comte był nader chwalony za naszych dni przez kilku 
pisarzy klerykalnych; poznali w lJ.im brata mlecznego. Grunt 
furjeryzmu (Fourier, t 1837), pochodLi r6wnież z natchnienia 
katolickiego i średniowiecznego; jego falanster mocno przyp'- 
mina monaster. Nawet socjalizm uczniów Karola Marxa zdra- 
dza te same nawyknienia umysłowe, owoc długiego zaprawiania 
się w niewoli; obecni socjaliści mają papieży, sobory, kt6re 
ekskom,unikują, wyznania wiary, które roszczą pretensję narzu- 
cać, dyscyplinę r6wnie tyrańską, jak karność jezuit6w. Istnieją 
pomiędzy nimi ludzie, kt6rzy się podają za rewolucjonist6w, 
ażeby debitować paradoksy, liczące 20 stuleci starości. Tak 
naprzykład obłęd antymilitarystyczny, nazwany herveizmem 
od imienia profesora, kt6ry go głosił wc Francji, nie jest ni- 
czem, jak - obciążona jeszcze groźbą wojny domowej - dok- 
tryna mistyczna niestawiania oporu, u wstrętu do wszelkit'j 
innej służby, jak służba Boga, z czego filozof Cel sus z II w. 
czynił wyrzut chrześcijanom, kiedy ich wzywał do złączenia 

ię z poganami, żeby bronić przeciw b
rbarzyńcom zagrożo- 
nego Cesarstwa 1. 
86. Koki6ł rzymski, kt6ry nie mG że pozbawić się łącz- 
ności z klasami mieszczańskiemi, nie pomyślał jeszcze o sprzy- 
mierzeniu się z socjalizmem; ale chodziło mu o stwierdzenie 
troskliwości o klasy robotnicze. Leon XIII poświęcił im nawet 


I »My chrześcijanie, odpowiada Orygenes (przeciw Celsvwi, :.vm, 73) 
walczymy więcej, niż inni, dla cesarza; prawda. żei.,nu idziemy za nim na 
woinr, M'Wtt kiedy nam to rozkaże, ale tworzymy dla niego armję pobożności 
i wspomagamy go naszemi modłami-. To nie wystarczało Decjuszowi. 


.
>>>
. 


. 


43 8 
encyklikę "o położeniu robotnik6w", w kt6rej wskazuje, jak9 

rodek na zło społeczne "sprawiedliwe wynagrodzenie", nie mó- 
wiąc, jak je można ustalić. Jednakow-:.,ż tak we Francji, jak 
w Austrji, katolicy, podający się za socjalist6w, nie są rzadcy, 
a wobec znanego gustu strategji klerykalnej do "ruch6w zwrot- 
nych", ma się niejakie prawo nie ufania socjalistom, skorym 
do przelicytowywania, kt6rych ekstraw
gancje mogą być pod- 
suwane przez partję, co ich zwalcza otwarcie. 
W krajach protestanckich doktrypy socjalistyczne znalazły 
licznych zwolennik6w, nawet w duchowieństwie. "Chrystja: 
nizm jest religją, kt6rej socj
lizm jest praktyką", m6wił pewien 
pastor na kongresie Wszechanglikańskim w Londynie (I9 08 ). 
Ta sama doktryna była wykładem prZfZ L' Avant-Garde, or- 
gan pastór6w francuskich, kt6rzy przystali do socjalizmu 
umiarkowanego: Jest w tern nowy przykład starego anty-histe- 
rycznego złudzenia konkordyzmu, polegającego na uzgadnia- 
niu przez tendencyjną egzegezę koncepryj mistycznych z przed 
2000 lat z ideami reform realistycznych i praktycznych, kt6re 
wyrosły w naszych społeczeństwach przemysłowych 1. 


=I- 


* 


* 


87. W obliczu pietyZmu niemieck!ego, kt6rego wpływ daje 
się odczuć nawet w dziele Kanta, wzmogła .się, nadewszystko 
w Berlinie, wolna my
l wolterjańska. Reakcja nie była pie- 
tystyczną, ale poetyczną i uczoną. Schleiermacher (17 68 - 18 34) 
wytknął nową drogę Reformacji. drogę romantyzmu religi j- 
nego, gdzie uczucie g6ruje nad dogmatem i jedna się z badaniem 
krytycznem historji. "Religja, m6wił. powinna opływać życie 
ludzkie. jak słodka i przyjemna melod ja, jak nieokrcślone, lecz 
dobroczynne przeczucie wymarzonego żywota, w kt6rem dusza 


I Niema śInieszniejszego' błędu, niż przedstawiat Jezusa, jako apostoła 
socjalizmu. Rada dobrowolnego ogołocenia, w nauczaniu ewangelicznem, od- 
powiada idei bliskiej Parusji, czyli ponownego ukazania się w chwa1e; jest 
czysto mistyczna, lub raczej zarazem mistyczna i utylitarna, bez żadnej
do- 
niosłości ekonoInicznej lub spolecznejc. (Dide, dawny pastor, lA fin des Tt- 
ligions. str. 130). Przekład polski p. t. Relig
. 


.
>>>
439 
ludzka umie znajdować swą SZCZCiśliwość". Było to jednocześnie 
egzaltować religjec i czynić ją nieszkoJI;'\\ą dla nauki, wyzna- 
czając jej dziedzinec osobną. Schleiermacher, tłomacz Platona, 
admirator Spinozy i Kanta, dał zachectec egzegezie krytycznej 
Nowego Testamentu. Jego uczeń Nea
der, Zyd nawr6cony 
(1789-1850), zbudował na mocnych podstawach historjCi chry- 
stjanizmu pierwotnego. Ale wielka 
zkoła egzegezy niemiec- 
kiej, mianowicie tybingeńska, powstała nadewszystko pod 
wpływem "doktryny rozwoju", zawdziCi.=zanej Heglowi, kt6ry 
wprowadził do nauki, przed Darwinem, pojeccie ewolucji. To, 
co m6głbym o niej powiedzieć tutaj, byłoby niewystarczającern, 
a co zatem niejasnem, ale dobrze jest wiedzieć, iż wolność 
naukowa krytyki niemieckiej była nadewszystko skutkiem na- 
uczania dw6ch filozof6w, Schleiermachera i Hegla. 
88. Jeden z najszlachetniejszych myślicieli XIX w., Ale- 
ksander Vinet (d'Ouchy, 1797-1847), zajmuje w protestan- 
tyzmie francuskim położenie, dające siec por6wnać ze stanow:- 
skiem Schleiermachera w Niemczech. ",Mniej reformator, niż 
inicjator religijny", zwalczał wszelkie postacie nietoleran
ji 
urzecdowej, upominał siCi o niepodległość Kościoł6w w stosunku 
do Państw i głosił Chrystusa pokojow
go, pojednanego z cy- 
wilizacją nowożytną, zawsze żywego vr sumienill ludzkoś.i. 
Ten ideał dzieliło wiele umysłów wybranych. Można jednakże 
$pytać siec ich, o jakim Chrystusie mówią. Czy o Chrystusie 

w. Marka, czy św. Jana? Trzeba wybi
rać, bo są historycznie 
nie do pogodzenia. Chrystus taki, jakim mógł egzystować i na- 
uczać, jest nam niedostCipny; nie mamy przed sobą innej rze- 
czywistości konkretnej, jak chrystjanizm, kt6ry siec podzielił na 
wrogie sekty. Czyż nie jest wiCiC prostszem szukać prawa moraJ- 
nego w naszych sumieniach, składnicach wszystkich doświad- 
czeń, wszystkich pouczeń przeszłości, w ich liczbie nauk chry- 
stjanizmu? 


at- 


'" 


'" 


89. Teologowie nazywają amerykanizmem bardzo szeroki 
katolicyzm, który był propagowany szczeg6lniej w Stanach 


.
>>>
44° 
Zjednoczonych przez Ojca Izaaka Heckera z zakonu paulist6w 
(t 1888). Papiestwo było zawsze wyrozumiałe dla katolicyzmu 
obu Ameryk, pod warunkiem, żeby nie pretendował wyj
ć 
stamtąd. Amerykanizm, za adepta kt6rego uchodził arcybiskup 
Ireland (z Saint-Paul w Stanie Minnesota), zaczął około 1890 
przenikać do Europy z wielce amerykańską pretensją nadawa- 
nia uczynkom przewagi nad wiarą. Leon XIII rzecz ukr6cił 
listem, wystosowanym do kardynała Gibbonsa z Baltimore, 
kt6ry pociągnął za sobą poddanie się bez zastrzeżeń Irelanda 
( 18 99). Faktem do zanotowania jest, że książka zakonnika, 
Ojca Zahma, ogłoszona w Stanach Zjednoczonych w 18 9 6 , 
kt6ra miała na celu pojednanie darwinizmu i Księgi Rodzaju, 
zyskała dla autora powinszowania Leona XIII, ale musiała zo- 
stać "wycofaną z obiegu", jak tylko ją przetłomaczono na ję- 
zyk włoski (1899). 
Tendencji praktycznej amerykanizmu odpowiada pragma- 
tyzm psychologa amerykańskiego W. James.a. "Doktryny, po- 
wiada, nie są rozwiązaniami zagadnień, lecz zasadami dzia- 
łania". Trzeba więc je sądzić podług owoc6w, w stosunku do 
ich wydajności moralnej. Ta koncepcja, zastosowana do dog- 
matyzmu religijnego, może upoważnić sofizmat "dobroczyn- 
nych błęd6w" i lekceważenie krytyki historycznej, kt6ra je 
zwalcza. 
90. Ostatnie lata XIX wieku widziały wzrost, we Fran- 
cji szczeg6lniej, ruchu katolickiego, brzemiennego następstwami, 
kt6ry zowią zazwyczaj modernizmem. Swemi og6lnemi per- 
spektyWami nawiązuje do Newmana i do jego doktryny roz- 
woju; ale modernizm jest czem
 większem i lepszem, niż jakaś 
fi1ozofja religijna. Jest to nasiąkanie katolicyzmu prawowier- 
nego krytyką. Z tego tytułu jest bardzo francuskim, bo może 
się powoływać na Ryszarda Simona, prawdziwego założyciela, 
wraz ze Spinozą, egzegezy krytycznej Ksiąg Swiętych. Podej- 
rzana we Francji, ta nauka przeszła do Niemiec i zakwitła tam, 
począwszy od 
rodka XVIII w., w uniwersytetach protestanc- 
kich. Dziełem najbardziej znanem, lecz nie najbardziej nadają- 
cem się do czytania, jakie wydała, jest słynny Zywot Jezusa 


ł
>>>
44 1 
Dawida Straussa, przełożony na francuski przez Littrego. Pro- 
testant alzacki, Edward Reuss, uczony pierwszorzędny, oraz 
pastor z NImes, a profesor w Montauban, Michał Nicolas, uczy- 
nili wysiłek, ażeby zdobyć zaufanie dla tych badań we Francji; 
ale szeroka publiczno
ć i seminarja katolickie pozostały dla 
nich zamknięte, mimo hałasu, uczynionego dokoła lywota Je- 
zusa Ernesta Renana, którego wykłady w College de France 
zostały zawieszone, ponieważ zaprzeczał bóstwu Chrystusa 
(1862). W seminarjach nauczanie pozostało bardzo zacofanem 
i oddawało się z upodobaniem dzieciństwom konkordyzmu. 
Rzecz ciekawa, właśnie nie ze 
wiata świeckiego, lecz z Kościoła 
samego nadeszła reforma. Instytut katolicki w Paryżu został 
założony w 1875, a księdzu Duchesne, zupełnie młodemu jesz- 
cze, powierzono w nim nauczanie historji religijnej. Duchesne, 
roztropny i dyskretny, który wolał pisać o przedmiotach, gdzie 
opinje są wolne, nie mniej dał swym uczniom przykład i upo- 
dobanie surowej metody naukowej (t 1922). Zastosował ją zre- 
sztą sam, nie bez wzniecenia cierpkich gniewów, do odparcia 
niedorzecznych legend o apostolskich początkach Kościołów 
Francji, co wydawały się już dziecinnemi pobożnemu Tillemon- 
towi (1637-1698), ale odnalazły zaufanie, któremu sprzyjało 
obniżenie badań i naiwna wiara pisarzy żywotów świętych. 
91. Jeden z uczniów Duchesne'a, ksiądz Loisy (urodzony 
18 57), znawca hebrajszczyzny i assyrjolog, świetnie zadebiu- 
tował i został wkrótce sam powołany do wykładania kursu 
egzegezy w Instytucie katolickim. Około 1890 ten młody 
ksiądz był nadzieją Kościoła francuskiego; najpiękniejsza przy- 
szłość zdawała mu się zapewnioną. Ale ortodoksi, szczeg6lniej 
jezuici, rozpoznali wkrótce w jego wykładach i pismach to, co 
nazwali "infiltracjami protestanckiemi cc (1892). Kiedy rektor 
Instytutu katolickiego, Mgr. d.Hulst, ogłosił w Le Correspon- 
dant artykuł w'duchu teologji liberalnej, w którym zalecał, żeby 
odstąpiono od bezbłędności Starego Testamentu w materji nau- 
kowej i historycznej, ażeby tern więcej umocnić obronę Ewange- 
lij, ten artykuł, mimo że bardzo ostrożny, został przypisany 
wpływowi Loisy.ego. Nie miał z nim nic do czynienia, ale Mgr.
>>>
44 1 
d'Hulst mniemał, że wziął natchnienie z jego idej. Leon XIII 
odpowiedział encykliką o studjach biblijnych (zwaną Providen- 
tissimus), w kt6rej bezbłędność Ksiąg Świętych została stwier- 
dzona ponownie podług doktryny soboru Trydenckiego, ale 
złagodzona takiemi subtelnościami wysłowienia, że można było 
w dalszym ciągu myśleć o tern, co się chciało (1893). Ten pa- 
pież był cierpliwy i oględny; wiedział, że Loisy znajdował 
wielki posłuch w duchowieństwie francuskiem, i cofał się przed 
wybuchem. Loisy, mimo że bez ustanku denuncjowany przez 
mnich6w i kanonik6w, m6gł ogłosić w 1902 Ewangelję i Ko- 
ściół, wykład swej doktryny w odpowiedzi na Istotę chrystja- 
nizmu Harnacka, teologa protestanckiego z Berlina; poczem 
w 1903, sw6j komentarz do czwartej Ewangelji, kt6rej za- 
przeczył charakteru historycznego. W tej samej dobie l"enfant 
terrible duchowieństwa, ksiądz Houtin, opowiadał z wdzię- 
kiem, a nie bez złośliwości, historję studj6w biblijnych we Fran- 
cji. Jezuita angielski, Tyrrell, jezuita niemiecki, Ojciec Hum- 
melauer, i kilku profesor6w katolickich objawiało dążności nie- 
pokojące dla egzegezy prawowiernej Ksiąg Świętych. Pius X 
po niejakich wahaniach uznał, że powinien się rozsrożyć; ogło- 
sił raz za razem w 190] dekret Inkwizycji (LamentabiIi) i ency- 
klikę (Pascendi). kt6re mierzyły modernizmowi w serce. Loisy, 
kt6rego książki były już umieszczone na indeksie, został do- 
tknięty ekskomuniką większą; Tyrrell, pozbawiony prawa 
udzielania sakrament6w, pozostał i umarł na progu Kościoła; 
Hummelauer zamilknął. 
92. "Papież przem6wił, modernizm umarł", pisał naiwnie 
Paweł Bourget. Czyż może być gorsza obelga dla tysięcy księży 
z kleru katolickiego wykształconych i rzetelnych, kt6rzy nie 
mogą jednakże zmieniać pogląd6w, jak się zmienia sutannę, lub, 
za przykładem snobów. kt6rych p. Bourget zna tak dobrze, pi- 
sać się z lekkiem sercem na credo domu, w kt6rym się obiaduje! 
Po potępieniu modernizmu Rzym wymagał od księży przy- 
sięgi antymodernistycznej; nie było już modernist6w imiennych 
w Kościele, ale modernizm był w nim wszędzie. Jest to ruch, 
nie dający się stłumić, ponieważ się gruntuje na nauce katolic-
>>>
443 
kiej. Ortodoksja mogła długo się bronić przeciw pisemkom lai- 
ków i agresywnej erudycji protestantów; oryginalnością i nie- 
bezpieczeństwem modernizmu jest właśnie to, że zrodził się 
w samym Kościele. u stóp ołtarzy l, że jest produktem wiedzy 
duchownych, którzy, badając teksty, doszli do wniosków rady- 
kalniejszych jeszcze, niż protestanci i historycy liberalni. 
93. Tezą, przyjętą przez Kościół rzymski, jest, że powaga 
Ksiąg Swiętych jest poręczona przez Kościół, i że autorytet · 
Kościoła jest oparty na powadze Ksiąg Swiętych. Czy niema 
w tern błędnego koła? Protestantyzm mniemał, że może się 
zadowolnić powagą Ksiąg Swiętych, wykazaną przez samą lek- 
turę tych ksiąg. Ale modernizm, lub, żeby być dokładniejszym, 
lewica modernistyczna stwierdza, że ani istnienie Boga, ani 
misja odkupicielska, ani bóstwo i cuda Jezusa, ani żaden zgoła 
dogmat, ani żaden zgoła Sakrament nie mogą być oparte na 
podstawie historycznej Pisma, która jest zbyt kruchą. Pozosta- 
jemy wobec wielkiego faktu, który, on właśnie, jest historyczny: 
jest to Kościół, biorący natchnienia z Biblji, w cieniu którego 
setki miljonów dusz żyło, który jest realizacją Pisma świętego 
po przez wieki, jakakolwiek byłaby zresztą powaga historyczna 
tegoż. Kościół mógł obwieszczać dogmaty, które ulegałyewo- 
lucji, jak on, ale nie prawdy historyczne, które zależą od kry- 
tyki jedynie. A zatem cała budowa jest bez fundamentu ontolo- 
gicznego: jest to jednakże budowa, jedna znajwspanialszych, 
jakie istnieją na świecie, a to wystarcza temu, co chce się w niej 
schronić. W ten sposób rozszerzony, może przyjąć nietylko pro- 
testantów i żydów, ale wszystkich ludzi dobrej woli. Rozwój 
świątyni chrześcijańskiej czyni z niej schronisko dla całej ludz- 
kości. Takie są przynajmniej konsekwencje, które można wy- 
ciągnąć z tezy modernizmu; jest oczywistem, iż Kościół rzym- 
ski nie potrafiłby ich przyjąć, a nie mniej pewnem, że jego cia- 


I Moderniści są głęboko katolickimi, i rzec można, iż są więcej katoli- 
kami od papieŻa, bo, jeśli on mniema się w prawie ich ekskomunikowa
, oni 
nie czują się zdolni ży
 bez niego. Jeśli nie jest gotów ich zrozumie
, pocze- 
kają nań, i ta właśnie potrzeba łącznoki charakteryzuje z taką mocą wysiłek 
nowator6w-. (p. Sabacier. Le ProteStDIt, 14 listopada 19 08 ).
>>>
444 


sna prawowierność jest skazana na zatomęcle wcześniej lub 
p6źniej w dyskredycie. 
94. Kości6ł musi się liczyć nietylko z modernizmem uczo- 
nym, ale z r6wnoległemi tendencjami filozoficznemi. Grze- 
gorz XVI w 1834 potępił tezę, zwaną /ideistyczn'l, księdza 
sztrasburskiego, Bautaina, podług kt6rej rozum jest bezsilny 
do ustalania prawd, kt6rych dobrodziejstwa trzeba żądać od 
. wiary tradycyjnej. Ta doktryna była odnowiona z Pascala; 
znajdujemy ją także u Bonalda i Lamennais. Rzym obstaje, iż 
nie może być niezgodności między wiarą a rozumem, iż uży- 
wanie rozumu, daru bożego, poprzedza akt wiary. Mimo po- 
wt6rnego potępienia przez sob6r Watykański (1870), fideizm 
zyskał licznych zwolennik6w w świecie katolickim, nade- 
wszystko we Francji, gdzie Brunetiere, Blondel, Laberthon- 
niere, Le Roy pokazali się mniej lub więcej nim przepojonymi. 
W swej zasadzie i w swych konsekwencjach styka się z moder- 
nizmem, z pragmatyzmem i z symbolizmem Aleksandryjczy- 
k6w z III w. Można było nawet powiedzieć, iż modernizm 
Loisy'ego był formą historyczną fideizmu, jak katolicyzm Bru- 
netiece'a był jego formą społeczną. Fideizm miał swą rację 
bytu, dop6ki krytyka historyczna się nie zrodziła ; dzisiaj, kiedy 
stała się nauką pozytywną, wszelki system, kt6ry jej nie 
uwzlędnia, wystawia się na zarzut, że nią gardzi. 


=I- 


,. 


,. 


95. Aż do początk6w XVIII w. misjonarzami Ewangelji 
byli nadewszystko katolicy; od tej doby sekty protestanckie, 
w szczeg6lności z Anglji i ze Stan6w Zjednoczonych, rozwi- 
nęły działalność większą jeszcze. Na dziesiątki miljon6w trzeba 
rachować dzisiaj sumy, kt6re katolicy i protestanci wydają 
w krajach nie chrześcijańskich na budowanie i utrzymywanie 
kościoł6w, .nowicjat6w, szk6ł, szpitali, na rozpowszechnianie 
Biblij i katechizm6w we wszystkich językach. Te pieniądze nie 
zawsze są dobrze wydawane. Nigdy się dość nie wysławi od- 
wagi i abnegacji pewnych misjonarzy. takiego Huc.a, takiego 
Livingstone.a, kt6rzy służyli jednocześnie sprawie cywiliza-
>>>
445 
cji i sprawie nauki; tysiące bohaterów nieznanych padło w ten 
sposób na zaszczytnem polu, ofiarą chorób, a często srogich mę- 
czarni. Ale zbyt często także w
cibska gorliwo
ć misjonarzy, 
ich wtrącanie się do spraw wewnętrznych państw, ich rywali- 
zacje narodowe i wyznaniowe odbierały szacunek ich pracom. 
W Chinach mianowicie stali się odpowiedzialnymi za niena- 
wi
ć, którą budzili cudzoziemcy, przez protekcję, udzielaną na- 
wr6conym, najgorszym elementom ludności. 
96. Centrum misji katolickich stanowi kongregacja rzym- 
ska Propagandy (De propaganda fide); przedsięwzięciem naj- 
ważniejszem jest towarzystwo 
w. Ksawerego w Lugdunie, 
które rozporządza budżetem rocznym 7 miljonów. Towarzy- 
stwo francuskie pod nazwą Św. Dziecięctwa (1843) wydało 
około 80 miljonów w pół wieku dla zapewnienia chrztu dzie- 
ciom pogańskim, zagrożonym 
miercią; Chiny nadewszystko 
skorzystały z tej rozrzutno
ci doprawdy dziecinnej. Misje pro- 
testanckie, angielskie i amerykańskie, wydawały corocznie, 
około 1910, blizko 60 miljonów franków; Niemcy protestanc- 
kie przyczyniały się na 6 miljonów do tego samego dzieła, 
Francja i Szwajcarja razem na 1 miljon. Kościół rosyjski miał 
misjonarzy w Syberji; buddyzm rozsyła ich po całym Dalekim · 
Wschodzie, a islamizm nadewszystko do pogańskich murzy- 
nów Afryki, gdzie jego postępy były bardzo szybkie od 60 lat. 
97. Dla nawracania "pogan wewnętrznych'\ to znaczy zło- 
cz.yńców, nieświadomych i niedowiarków, Ko
cioły także or- 
ganizowały misje za przykładem Jezusa w Izraelu. To była 
jedna z ulubionych idej 
więtego Wincentego a Paulo. W XIX 
wieku, gdy miecz 
wiecki został stępiony, te misje stały się cy- 
o wilizacyjnemi i miłosiernemi, szczególniej w krajach protestanc- 
kich, gdzie brak zakonów, które gdzieindziej wywiązują się 
z tego samego zadania. Niemcy czczą imię pastora von Bodel- 
schwingha (1831-1910), który stworzył wielką liczbę instytU- 
cyj dla chorych, osad pracowniczych, przytułków, mieszkań 
robotniczych. Ale nic nie dorównywa w tym względzie czyn- 
noki Armji Zbawienia, założonej w Londynie przez wieleb- 
nego Williama Bootha w 1872 (tytuł datuje dopiero od 18 7 8 ).
>>>
44 6 
To dzieło, kt6rego organizacja jCist całkiem wojskowa, i kt6re 
nie lęka się reklamy, nawet hałaśliwej, wyświadczyło nie- 
zmierne przysługi tak w Anglji, jak poza nią. ,.Generał" i ,.mar- 
szałkowa" Booth stali się figurami popularnemi w całym świe- 
cie. Zeby sobie zdobyć zasoby potrzebne do swej działalności 
dobroczynnej tak rozległej, Armja Zbawienia stała się fabryku- 
jącą, handlującą, uprawiającą rolę; zajmuje się bankierstwem 
i ubezpieczeniami, rozciąga wszędzie sw6j wpływ i stosunki. 
Pochodząc z metodyzmu, wzgardziła kł6tniami teologicznemi 
dla ześrodkowania swych wysiłk6w na umoralnieniu klas niż- 
szych; duch, kt6rym jest natchniona dzisiaj, jest nadewszystko 
filantropijny. Kilku krytyk6w zarzucało jej tendencje socjali- 
styczne, inni nadużywanie reklamy i sztuczek jarmarcznych; 
ale dobro, kt6re uczyniła i czyni jeszcze w zaułkach Londynu 
i Nowego Jorku, wystarczy do zapewnienia jej wdzięczności 
i szacunku. 


* 


:I- 


*' 


9 8 . Czy postępowi moralnooci, 'czy wpływowi chrystjani- 
zmu trzeba przypisać zniesienie niewolnictwa, tej plagi staro- 
żytności, kt6rą oddziedziczył wiek XIX? Zapewne oba wpływy 
· działały r6wnolegle; ale nie trzeba zapominać, żeby być spra- 
wiedliwym, iż Deuteronomium (15, 14; 23, 16) świadczy już 
o wzruszającej trosce o niewolnik6w, że Esseńczycy i Terapeuci 
żydowscy, jedyni w świecie starożytnym, ich nie mieli, i że 
Kości6ł pierwotny poczytywał niewolnik6w, jako braci - spi- 
ritu jratres, religione conservi, jak m6wi Laktancjusz, naśladu- 
jąc Senekę 1. Ułatwiał wyzwolenia i rachował je w liczbie 
uczynk6w pobożnych. Jeśli nawet nie starał się o zniknięcie nie- 
wolnictwa, jeśli sam miał niewolnik6w w wiekach średnich, to . 
czynił wielkie usiłowania, żeby wykupywać niewolnik6w chrze- 
ścijańskich od muzułman6w, a gdy podb6j Ameryki sprowadził 
tam niewolnictwo murzyn6w, starał się o polepszenie ich stanu: 
,.Zasada chrześcijańska, pisze słusznie Viollet, powoli godzi 
niewolnictwo w serce". 


1 Laktancjusz, [nSL, V, 14, J (napisane około Joo).
>>>
. 


447 
99. W XII w. niewolnictwo blizkiem było zniknięcia w p6ł- 
nocno-zachodniej Europie, ale poddaństwo przetrwało w niej, 
aż do XVIII wieku. Na południu i na wschodzie, w następ- 
stwie styczności z islamem, niewolnictwo utrzymało się o wiele 
dłużej; Krzyżacy mieli nawet, jako niewolnik6w, chrześcijan 
greckich. Odrodzenie prawa rzymskiego, szacunek dla Arysto- 
telesa - kt6ry poczytywał niewolnictwo za wynikające z pra- 
wa natury - stanęły na przeszkodzie reformie, kt6rą, mnisi 
Zachodu przygotowali byli już od V-go wieku. Widziano nie- 
wolnik6w saraceńskich na dworze rzymskim w XV w., a Pa- 
weł III w 1548 potwierdził jeszcze świeckim i duchownym 
prawo ich posiadania. Przyw6z niewolnik6w murzyńskich do 
Portugalji zaczął się w 1442; w 1454 ten handel został sankcjo- 
nowany przez Mikołaja V. W Nowym Swiecie Hiszpanie i Por- 
tugalczycy przywiedli krajowc6w do stanu gorszego od niewol- 
nictwa, ponieważ marli dumnie w następstwie rob6t przymu- 
sowych w kopalniach; dominikanin Bartolome de Las Casas, 
żeby ich uratować, doradził przyw6z Murzyn6w. Posłuchano 
jego rady, i pod koniec swego życia pożałował jej, zrozumiaw- 
szy, ale zbyt późno, że Murzyni byli ludźmi, jak Indjanie. 
Handlowanie Murzynami stało się rzemiosłem bardzo owoc- 
nem, pociągając za sobą tak w Afryce, jak w Ameryce, stra- 
szliwe bestjalstwa. Już w 1790 było 200 tysięcy Murzyn6w 
w Wirginji. Rywalizacja ekonomiczna między p6łnocą a po- 
łudniem dzisiejszych Stan6w Zjednoczonych zaważyła nieco 
w kampanji abolicjonistycznej, kt6ra rozpoczęła się na p6ł- 
nocy; ale kwakrowie z Pensylwanji, kt6rzy potępili handel 
Murzyn6w już w 1696, posłuszni byli pobudkom religijnym. 
W 1776 jeszcze Izba Gmin odrzuciła rezolucję Dawida Hart- 
leya, "że handel niewolnik6w jest przeciwny ustawom Boga 
i prawom człowieka cc . Nie zniechęcając się, kwakrowie angiel- 
scy utworzyli w 1783 stowarzyszenie antyniewolnicze; inne 
zrodziły się w Ameryce. Stało się udziałem Wilberforce.a 
(1759- 18 33). członka Izby Gmin, sprowadzić zniesienie han- 
dlowania niewolnikami przez Anglję (1807), za przykładem 
Danji, kt6ra ją wyprzedziła w 179 2 . We Francji Konwencja 


.
>>>
44 8 
ogłosiła wyzwolenie niewolnik6w (1794), decyzją, kt6ra była 
cofnięta za Konsulatu (1802). Niewolnictwo zniknęło z ko- 
lonji angielskich dopiero w 1833, z kolonji francuskich w 18 4 8 . 
Trzeba było długiej wojny (1860-1865), żeby zostało znie- 
sione w Stanach Zjednoczonych. Mądro
ć Dom Pedra, począw- 
szyod 1871, wyzwoliła od niego stopniowo Brazylję; nakoniec, 
prałat francuski Lavigerie, zaprzągł się z wielkim zapałem do 
zwalczania w Afryce handlu, kt6ry ma jeszcze za przedmiot 
zaopatrywanie muzułman6w w niewolnik6w Murzyn6w. Kon- 
gres antyniewolniczy w Brukseli (1889) przedsięwziął 
rodki, 
zresztą mało skuteczne, w tym względzie. Przykro jest dodać, 
że pewne formy niewolnictwa, mianowicie roboty przymusowe 
czarnych, są jeszcze praktykowane w kolonjach europejskich 
Afryki, i że kulisi chińscy są często traktowani, jak niewolnicy 
tam, gdzie są używani w kopalniach lub przy robotach publicz- 
nych. W tej długiej walce przeciw ohydnemu zwyczajowi 
udział kleru katolickiego był o wiele słabszy, niż udział kleru 
protestanckiego. 


.. 


* 


* 


100. Społeczeństwo XVIII w. nie poznało, przynajmmeJ 
powszechnie, że religja. a nawet zabobony, są siłami zachowaw- 
czemi. Rewolucja francuska otworzyła mu oczy. Społeczeństwo 
nie stało się religijnem, lecz udawało. że niem jest; chciało, 
żeby kobiety, dzieci, ubodzy byli karniejszymi i giętszymi przez 
wiarę. Tę właśnie obłudę odsłaniał jeszcze Leon Tołstoj w dzień 
swego jubileuszu (lipiec 1908): "nikczemne kłamstwo religji, 
w kt6rą sami nie wierzymy, ale kt6rą narzucamy z całej siły 
innym". To kłamstwo napełniło wiek XIX i przeżyło go. Uni- 
wersytet, z natury liberalny, był długo zmuszony oddawać mu 
czcić, mianowicie w nauczaniu filozofji, zwanej spirytuali- 
styczną, chrystjanizmu bez dogmat6w, lecz nie bez przesąd6w 
teologicznych. Sainte-Beuve zaznaczał żartobliwie, że Wik- 
tor Cousin, kiedy biskupi m6wili o Piśmie Swiętem. m6- 
wił sam o Piśmie Najświętszem. Właśnie szczeg6lniej "świat", 
"towarzystwo", obsługiwane przez chorobę mieszczańską 


.
>>>
449 
snobizmu, zmuszało swych członk6w lub aspirant6w albo 
przystawać do kłamstwa konwencjonalnego, albo milczeć. 
W ciągu całego panowania Wiktorji, Anglja dawała przy- 
kład tej nieszczerości; wolna myśl była w niej poczytywana 
za disreputable (szkodzqcq reputacji). Ale nigdzie potęga 
tyrańska klas, zwanych wyższemi, skoalizowanych dla zdusze- 
nia prawdy na korzyść jednej frakcji klerykalnej, nie ujaw- 
niła się boleśniej, niż we Francji w dobie sprawy Dreyfusa, 
kiedy to rewizja procesu, gdzie słuszność miała za sobą oczy- 
wistość, zwalczana przez jezuit6w i prawie cały kler na ich 
rozkazach, rozdzieliła Francję na dwa obozy. Nikt nie m6gł 
należeć do "towarzystwa« i zachować w niem swego miejsca, 
jeśli nie zamykał umyślnie oczu, jeśli nie brał strony Bazylego l 
przeciw sprawiedliwości. Nawet w świecie wykształconym wy- 
padło ubolewać nad pożałowania godnemi przykładami słabo- 
ści, kt6rych żadne przeświadczenie religijne nie wymawiało. 
Biblijny Ezaw sprzedał był swe prawo starszeństwa za misę 
soczewicy; Trissotin z końca wieku zrzekał się swego prawa 
sądzenia za truflę 2. 
101. przy wszystkich tych odcieniach obłudy, wszystkich 
godnych szacunku węzłach tradycji i przyzwyczajenia, niepo- 
dobieństwem jest ocenić, chociażby kosztem długich poszuki- 
wań, stopnia kredytu, kt6ry religje zachowują w duszach. Jak 
odr6żnić od tych, co praktykują nie wierząc, tych, co wierzą 
jeszcze, nawet nie praktykując? Jak obliczyć tych, co odstąpili 
tak od wiary, jak od praktyk? Ale pewien fakt og6lny, dający 
się już odczuć około środka XIX w., staje się bezustannie coraz 
oczywistszym za dni naszych. W epoce Woltera wolna myśl 
oświeca tylko wierzchołki; nie zstępuje do głębin. W XIX 
wieku ludzie zamożni podają się za wierzących, nie będąc nimi; 
pracownicy, przynajmniej po miastach, przestają być nimi 
i ośmielają się to powiedzieć. Swiat robotniczy wymyka się 
prawie wszędzie z pod autorytetu Kościoł6w; sami chłopi 


. Przedajny a głupi potwarca z -Wesela Figara« Beaumarchais. Prz. d. 
. Literat salonowy z -Les femme5 savantes« Moliera. prz. d. 


Orpheus 


29
>>>
45 0 
emancypują się z pod niego. Tym sposobem sprawdza się apo- 
strofa Musseta do Woltera: 


Wiek twój, żeby cię czytać, był, m6wią, za młody: 
Nasz by ci się podobał, twoi ludzie żyją... 


Ale skoro myśl wolna bez statecznej wiedzy, kt6ra Sta- 
nowi jej rusztowanie, jest tylko dogmatyzmem na wywr6t, po- 
zostawiającym pole otwarte dla innych zakus6w na rozum, 
jednym znajpilniejszych obowiązk6w XX w. jest wzmacnianie 
rozumu studjami w widokach spokojnego i rozważnego p05łu- 
giwania się myślą wolną. 
102. Nauczanie religji, kt6re istnieje nadal prawie wszędzie 
w Europie, zostało zniesione w szkołach francuskich, tych 
"szkołach bez Boga", jak je zowią ci, co je poniżają. Ale, 
z drugiej strony, w imię neutralności szkolnej, uczyniono ści- 
słym obowiązkiem nauczycieli nigdy nie m6wić o religji swym 
uczniom. To milczenie jest zrozumiałe w szkole początkowej, 
gdzie umysł dzieci jest zbyt mało uprawiony, by odbierać kul- 
turę naukową. Ale dorastająca młodzież, uczniowie kolegj6w 
i lice6w, nie wiedzą nic o Pentateuchu, o Prorokach, o Ewange- 
ljach, o pochodzeniu i rozwoju dogmat6w, chyba tylko błędy 
historyczne, nauczane w katechizmie, lub niedorzeczności, za- 
ledwie lepsze, kt6remi się popisują wolnomyśliciele z kawia- 
renki. W krajach protestanckich zna się nieco lepiej teksty bi- 
blijne, ale czyta się je zazwyczaj nie rozumiejąc, a krytyka ich 
pozostawiana jest samym uczonym. Tak rozumiana neutralność 
szkolna jest jednocześnie uchybieniem obowiązkom ze strony 
Państwa, kt6re naucza, i abdykacją na korzyść tych. co rozpo- 
wszechniają błąd. Nietylko we Francji, ale w świecie całym, 
ocalenia myślącej ludzkości winno się szukać w nauczaniu, 
a jeśli jest obowiązek, kt6ry nauczanie średnie i uzupełniające 
ma do spełnienia, to właśnie nauczyć dorastających, przyszłych 
ojc6w rodziny, na czem się zasadzają religje, kiedy i jak od- 
powiadały potrzebie powszechnej, jakie niezaprzeczone przy- 
sługi wyświadczyły, ale także, co przeszłe pokolenia wycier- 
piały od niewiadomości i fanatyzmu, na jakich fałszerstwach
>>>
. 


451 
piśmiennych ufundowało się w wiekach średnich panowanie 
Kościoła, nakoniec jakie pocieszające perspektywy otwierają 
. duchowi ludzkiemu kr610wanie rozumu i wyswobodzenie myśli. 
Chciałem przyczynić się tą książeczką do nauczania wiedzy 
tak niezbędnej. Ci, co ją przeczyta ją, nie będą rozbrojeni wo- 
bec starej, a ciężkiej artylerji apologetycznej, a kiedy, z dru- 
giej strony pan Homais l zapragnie ich o
wiecać w imię Wol- 
tera, będą umieli odpowiedzieć, że nauka XIX wieku ob- 
jawiła im o istocie religij i ich historji prawdy, kt6rych Wolter 
nie znał jeszcze. 


. 


Te same wskaz6wki og6lne, co do rozdziału X-ego. 
I. - A. Lorand, rEtat et les Eglises (teksty konstytu- 
c)'jne, regulujące ich stosunki w rozmaitych krajach), Bruks., 
19°4. 
2. - H. Bremond, Hist. Litt. du sentiment relig. en 
France, t. IV, 1920. 
3-4. - W og6lności, zob. Lanson, Hist. de la litt. fran- 
r aise , 1894. - O Wolterze: Lanson, Voltaire, 1906 (dom. pol- 
skie); N ourisson, V oltaire et le voltairianisme, 18 9 6 ; OJ. J. 
Rousseau: L. Ducros, 3 tomy, 19 18 . 
6. - O kawalerze de La Barre, miernym libertynie: Marc 
Chassaigne, Le proces du chevalier de La Barre, 1921, i Aulard, 
Grande Revue, sierpień 19 21 . 
7. - Peyrat, La Revolution, 1866. 
8. - R. Allier, Voltaire et Calas, 18 9 8 ,. 
10. - A. Theiner, Geschichte des Pontifikats Klemens 
XIV, 2 tomy, 18p. 
12. - E. Chenon, Hist. des rapports de l'Eglise et de l'E- 
tat, 2 wyd., 1913; Pisani, La Constitution civile du clerge 
(w Revue du Clerge, I czerwca 1908); L'Eglise de Paris et la 
Revol., 1908; P. de la Gorce, Hist. religieuse de la Revolution, 
1909; Champion, Separation de l'Eglise et de l'Etat en 179 1 , 
19 0 3; Aulard, La Revolution et les congregations, 1903; Ma- 
thiez, Rome et le clerge sous la Constituante, 19 11 (por. Anna- 
les revol., maj-sierpień 19 1 9). 


. Płytki .wolnomyśliciele z powidci F1auberta .Pani Bovarye. Prz. d. 


29'"
>>>
.. 


4S 2 


13. - Aulard, Le culte de la Raimn et de 1"E.tre Supreme, 
1892; Patry, La premiere separation, 1920. 
14. - A. Mathiez, La theophilantroppie, 1904; por. An- 
r..ales revol., 1921, str. 441. 
16. - N. Hill, The story 0/ the Scottish church, 1919. 
17. - J. C. Carlisle, Story 0/ the English Baptists, 1906; 
art. Bunyan i Menno, w Haucku; Rev. du Clerge, maj 1910; 
C. Henry Smith, The Mennonites, 1902. 
18-20. - A. Workman, Methodism, 1912; art. Metho- 
d,smus i Wesley, w Haucku; H. Bargy, La 7eligion aux £tats- 
Unis, 1902. 
21-22. - E. E. Miller, History 0/ Irvingism, 2 tomy, 
1878; art. Darby i Irving, w Haucku. 
23. - A. Mayor, M-rs Eddy et la Science chrełienne, 1912 
(Neuch
tel); M. Geiger, w SiJ.d-deutsche Monatshe/te, czerwiec 
19 0 9. 
24. - Art. Anglo-Israelites, w Encycl. 0/ Religion, Ha- 
scingsa. 
26. - Art. Testakte, w Haucku; Amhers[, History 0/ 
eatholie Emaneipation, 2 tomy, 1886; Rev. du Clerge, l-egO 
lutego 1914. 
27-34. - Art. Ritualismus, Traktarianismus, Newman, 
Pusey, w Haucku; P. Thureau-Dangin, La Renaissance cathol. 
en Angleterre au XIX-e siecle (1865-1892), 1906; Ch. Saro- 
lea, Cardinal Newman, 1906. - G. Planque, Chez les Angli- 
eans (w Rełvue du Clerge, marzec 1908, str. 542); F. de Pres- 
sense, Le cardinal Manning, 1897; A. Galton, The message and 
position 0/ the Church 0/ England, 1899. - The Catholie Di- 
reetory, 1921. 
34. - E. Renan, Etudes d'hist. relig., str. 257. 
35. - Art. N ordamerika, w Haucku. 
36-37. - E. Meyer, Die Mormonen, 1912; Burton, The 
City 0/ the Saints, 1867 (por. Tour du Monde, 1862, t. II, 
str. 3 n, z podobizną tabliczek). 
38. - K. Ritter, Kaiser Joseph II, 1867; K. Franz, Re/or- 
men Josephs II, 1909; Pirenne, Hist. de Belgique, t. V, 1920. 
39. - Art. (jsterreich, w Haucku. 
4°-41. - K. Grass, Die russisehen Sekten, t. I, 1907, t. 
II, 1909; Pisani, A travers l'Orient, 1897; F. C. Conybeare, 
Russian Dissenters, 1921. 
42. - Art. Krudener, w Haucku. 
43. - Peyrat, Le Direetoire (w Hist. et relig., str. I n). 
44-4S. - Matthieu, Le Coneordat, 1909 (por. Rambaud,
>>>
. 


453 
Journ. des Sav., 1904, str. 96); Welschinger, Le pape et l'empe- 
rcur, 1906; D'Haussonville, L'Eglise romainc et l'Empire, 3-cie 
wyd., 1870; Debidour, Hist. des rapports de d
glise et de l'Etat 
(1789-1870), 1898; Baunard, Un siecle de l'Eglise de France 
(1800-1900), 1901; Lanzac de Laborie, Paris sous Napoleon, 
la Religion, 1907; Boulay de la Meurthe, Hist. de la negoc. 
du Concordat, 1920. 
46. - Brosch, Geschichte des Kirchenstaats, t. II, 1881; 
Ranke, Die romische Piipste, t. III, 1874; Stillman, The union 
ol [taly, 1898. 
47-48. - Zyciorysy Piusa VII, Leona XII, Piusa VIII, 
Grzegorza XVI i Piusa IX, w Haucku. - Art. Mortara case, 
w Jewish Encycl. i Veuillot" Melanges, 2-e ser., t. V; podobny 
wypadek w 1840, Rev. hist. CXXXVII, str. 49. - O Syllabu- 
sie: Ollivier, L'Empire liberal, t. VII, 1902; Ch. Beck, Le Sylla- 
bus, texte et commentaire (Bruks.), 19°5; P. Viollet, L'inlailli- 
bilite et le Syllabus, 1904. - Hauck, art. Empjangniss (Nie- 
pokalane Poczęcie) i Vatikanisches Konzil. - Prince Jerome . 
Napoleon, Les alliances de l'Empire (w Revue des Deux Mon- 
des, l-go kwietnia 1878). 
49. - J. de Maistre (Ste-Beuve, Portr. litt., t. II, str. 379, 
i Lundis, t. IV, str. 150). - Bonald (Lundis, t. IV, str. 328). - 
Veuillot (Nouveaux Lundis, t. I, str. 42). - O Action fran
aise 
i ateizmie katolickim części jej adept6w: D. Parodi, Pages Li- 
bres, 30 maja i 6 czerwca 1908. - Przytoczone wiersze W. 
Hugo są w ChJtiments. 
50. - Ch. Boulard, Lamennais, 19°5. - Lacordaire (Ste- 
Beuve, Lundis, t. I, str. 208; i Nouv. Lundis, t. IV, str. 392). - 
Montalembert (Lundis, t. I, str. 74; Peyrat, Hist. et relig.. 1858, 
str. 86); G. Weill, Hist. du cathol. liberal en France, 1909. 
Znajdzie się obszerne życiorysy w artykułach Haucka. 
5 I. - Marc Sangnier, Clericalisme et democratie (w Sil-o 
lon), 1907. - Potępienie Sillon przez biskup6w: Rev. du clerge, 
marzec 1909, str. 614. - O Sillon: Pages Libres, 24 kwietnia 
19°9. - O modernizmie włoskim: A. della Torre, dodatek do 
tłom. włosko Orpheusa, t. II, str. 1013. 
P-53. - E. Daudet, La Terreur blanche, 1887; G. de 
Grandmaison, La Congregation (1801-1830), 1889; A. Bar- 
doux, Le comte de Mont/osier et le gallicanisme, 18 9 1 . 
54. - Thureau-Dangin, L'Eglise et l'Etat sous le monar- 
chie de Juillet, 1880; Colani, Le parti catholique sous la mo- 
narchie de Juillet (w Etudes de critique, str. 137); H. Michel,
>>>
454 
La loi Falloux, 1905; F. Mouret, Le mouvement cathol. en 
France (1830-1850), 19 1 7. 
55. - Zob. historje Drugiego Cesarstwa przez T axila De- 
lorda i P. de la Gorce'a. - E. Bourgeois et Clermont, Rome et 
Napoleon III 1907. 
,56. - A. Debidour, rEglise catholique et PEtat sous la 
troisieme Republique, 2 tomy, 1906-9. - P. Cloch
 Le seize 
mai (w Pages Libres, 10 paźdz. 1908). I .. 
57-59. - J. Reinach, Histoire de l'af/aire Dreylus, 7 to- 
m6w, 19°1-191 I; T. R., art. Dreylus w Jewish Encycl. - 
L. Chaine, Les cathol. Iranrais et leurs difficultes actuelles, 
1903 (zwierzenia katolika lugduńskiego o roli Kościoła w cza- 
sie przesilenia); Anat. France, Le parti noir (Bruks.), 19 0 j; 
Fred. Conybeare, Roman catholicism, 1901; P. Sabatier, Sepa- 
Tation des Eglises et de l'Etat, 19°5; Russacq, Apres Le Sepa- 
ration (w Pages Libres, 28 wrze 1907); Eth. Taunton, The Holy 
See and France (w Nineteenth Century, marzec 19 06 , str. 495); 
Briand, La Separation, 1908; T. Brieout, Les Eglises reformees 
de France (w Rev. du clerge, stycz.-Iuty 1908, str. 156, 268); 
H. Kuss, Constitution des assoc. cultuelles des EgLises reformees, 
19°7. 
60. - Woeste, Histoire du Kulturkampf en Suisse, 188 7. 
61-66. - Art. J esuitenorden, w Haucku. 
67-70. - Art. AltkathoLizismus, Doellinger i Ultramon- 
tanismus, w Haucku; J. F. Schulte, Doellinger, 3 tomy, 
1901. - O KuLturkampfie: G. Goyau, L'Allem. reUg., le Catho- 
Licisme, 1898-1912; Herscher, Rev. du CLerge, 1 lipca 19 1 3; 
L. de Behaine, Leon XIII et Bismark, 1898. - A. Houcin, La 
question biblique au XX-e siecle, 1906; La crise du clerge, 1907; 
Le Pere Hyacinthe, 3 tomy, 1920-4, J. Bournichon, La Com- 
pagnie de Jesus en France, 1921; M. Charny, Cahiers des Droits 
de PHomme. 25 czerwca 1922 (potęga, trwająca nadal lub 
zwiększona, jezuit6w francuskich). 
7°-7 6 . - P. Parfait, rarsenal de la devotion. 9-e wyd., 
18 79; Le dossier des pelerinages, 4-e wyd., 1879; La loire aux 
reliques, 1879; Colani, Essais, str. 123; G. Tery, Les cordicoles, 
1902; art. Herz Jesu, w Haucku. 
77-79. - Lea, Inquis ol Spain, t. IV, str. 2 i nast.; R. P. 
Rolfi, La magie moderne, 1902; D. P. Abbott, Behind the sce- 
nes with the mediums, 1908; E. Podmore, The naturalisation 
ol the supernatural, 1908; Thuili
, Phenomenes mystiques 
(w Rev. mensuelle d'anthrop., paźdz. 1908); L. Wintrebert, 
L'occultisme (w Rev. du Clerge, 1 sierpnia 1908, str. 327); por.
>>>
455 
art. Magik, w Haucku. - O neo-buddyzmie, Barth. Rev. Hist. 
Relig., 1902, XLV, str. 346; art. Blavatzky i Theosophy w Brit. 
Encycl. - E. Caro, Saint-Martin, 1862. - E. Bersot, Mesmer, 
18n. - G. Ballet, Swedenborg, 1902; G. Trobridge, Sweden- 
borg, 1907. - E. Seilliere, Rev. crit., 1915, II, str. J21. 
80. - Rob. Freke Gould, Concise history ol Freemasonry, 
1887. Vauthier, Rev. Univ. de Brux., listopad 1908, str. 134. - 
Art. Freimaurer, w Haucku. 
82. - Lea, Leo T axil, Diana Vaughan et l'£glise romaine, 
19°1. 
85. - G. \XTeil, L'£cole Saint-Simonienne, 1896; Levy- 
Brohl, Philos. d'Auguste Comte, 1899; G. Dumas, Psychologie 
de deux Messies positivistes (Saint-Simon et Comte), 19°5; por. 
o mistycyzmie Comte'a, S. R.. Cultes, t. I, str. 456; kalendarz 
pozytywistyczny: Morley, Critical Miscellanies, t. IV, 1908. - 
H. Bourgin, Fourier, 1907; Sageret, Parad:; la"iques, 1908. - 
O ideach antymilitarystycznych pierwszych chrześcijan: Har- 
nack, Militia Christi, 19°5; P. Gerosa, S. Agostino e la deca- 
denza dell'Impero, 1916. 
87. - Schleiermacher, Reden uber Religion, 1800. - A. 
Ono. Fr. Schleiermacher, 1899; art. Schleiermacher, w Haucku; 
A. Neander, General history ol the Christian religion and 
Church, wyd. ang. 18n (zbi6r Bohna); art. Neander, w Hau- 
cku; Hegel, V orlesungen uber die Philosophie der Religion, 
1832. - Zob. także art. Tubinger Schule, w Haucku. 
88. - Edm. Scherer, Alex. Vinet, 18n. 
89. - Houtin, L'americanisme, 1903; S. R., Cultes, t. III, 
str. 510. - Marcel Hebert, Le pragmatisme, 1908. - L. Stein, 
Philosophische Stromungen, 1908; str. 37 i nast. (pragmatyzm); 
Edinburgh Review, kwiecień 1909 (ten sam temat). 
90. - Guignebert, Modernisme et tradition catholique, 
1907; A. Houtin, La crise du clerge, 1907; La question biblique 
au XX-e siecle, 1906; La q. bib/. au XIX-e siecle, 1902; Capo- 
JTo