/Czasopisma_125_01_1037_0001.djvu

			Toruń, piątek dnia 14 listopada 1902.
Rok XXXVIII.
Gazeta Toruńska.
Gazeta Codzienna.
GAZETA
■rrohodfl «oaciennw » wyjątkiem ponledatHłkiw I dni polwiątecinych. —
Ksirty Bbcmeut ntrsymn beapiatnie 0 dodatków p. tyt.: »Rodzina Chrzr&I-
lAlkt«, »PrsewodnlŁ Naukowy i Literacki«, »Sskółka Poldka«, »Goapodarc«,
»Kupisa i Przemy ho wlee«, »Ogrodnik I ^Koiolarj«. — Prmedplata t(USr-
IAIdR na poostaoh praskich i u listowych wlejekioh v. ynosl 1 mrb. BO len.
n pceitaeh zagranicznych 1 mrk. 20 ten. i doliczeniem naleiytości pocztowe],
■— Przedpłata w miejnoa z przyniesieniem do domu 1 mrk. 60 (en. — Egzem¬
plarze pojedyncze sprzedają się w Ekspedycyi po 5 fen.
Wszelkie lioty winny byd frankowane. — Listów nie zwraca
REDAKCYA,
ekspedycya i drukarnia
SD«jdcJ> (1«
wTorunlu przy ul. Mostowej (BrGckenstr.)
1. 18 na dole.
Wszelkie przeoylki pocztowe nal liy
adresować krótko:
Gazeta Toruńska w Toruniu (Thorn).
Telefon nr. 311.
OGŁOSZENIA
we wszystkich Językach przyjmuje się za opłatą IB ten. od wierna droDna*«,
reklamy i ogł. urzęd. po 36 fen. od wiersza. — Tłorrai zenie na Język potoki
bezpłatnie. — Kto często ogłasza, otrzymuje odpowiednią iniikq ożyli rabai.
AGENTURY DO PRZYJMOWANIA OGŁOSZEŃ:
W Berlinie, Dreźnie, Wiedniu, Pradze: Rudolf Mosse. — W Berlinie, Hm
burgu, Frankfurcie n. M., Lipsku, Królowon, Wrocławiu 1 Bazylei: Hau*a
Stein & Vogler. — W Frankfurcie n. M. i Borlinie: G. L. Daube & Oo. —
W Warszawie: Warszawskie biuro ogłoszeń (Ungra).
Uczmy dzieci mówić, czytać i
pisać po polsku, a sami, gdzie można,
posługujmy się językiem ojczystym.
Z chwili.
Spór o Korskie Oko!
Koło polskie w Wiedniu przedsta¬
wiło prezesowi ministrów dr. Koerbe-
rowi < odezwę, z której wynika, że
głównym sprawcą obecnych zaburzeń
nad Morskiem Okiem jest niejaki Klein,
adwokat i pełnomocnik ks. Hohenlo-
hego. Wichrzy on we własnym intere¬
sie, by zarRbiać na sprawach, wynika¬
jących z niezakończonego sporu.
Interpelacya Koła polskiego w parlamencie
niemieckim!
Koło polskie przygotowywa inter-
Iscyę, która wypowie żądania Koła,
mające na celu zabezpieczenie intere¬
sów polskich. Interpelacya będzie zre¬
dagowana i wniesiona do parlamentu
rzeszy zaraz po załatwieniu wniosku
Aichbiichlera, żądającego zmiany § 58
regulaminu izby celem uproszczenia
mechanizmu głosowań imiennych, a
tom samem rozbrojenia obstrukcyi le¬
wicy przy rozprawach nad taryfą
celną.
Anglia nie wd azylik w Rzymie, podała prośbę o
audyoncyę u Ojca świętego, który też
wszystkich przyjął na oddzielnem po¬
słuchaniu.
Propagowanie jedności Kościoła wschodnie¬
go z katolickim.
Do »Now. wr.c telegrafują z Rzy¬
mu, iż patryarcha antyochijski wystą¬
pił do Watykanu z projektem utwo¬
rzenia w Jerozolimie seminaryum sy¬
ryjskiego dla propagowania jedności
Kościołów wschodnich z katolickim.
minem niemieckim stoi
kryta władza świecka.
u -
niedobrze rozumiał postępowanie
Jafeta.
Z dyecezyi.
Z pomiędzy czasopism polskich w
Prusach Zachodnich wychodzących
jest ’■Pielgrzym« sam jeden, który raz
poraź daje się używać do enuncyacyj
antypolskich. Takiem jajem kukuł-
czem, zaniesionem w gniazdo Piel-
grzymowe, jest niedawny arty¬
kuł, uniewinniający egzamin niemiecki
podczas wizytacyi i przedstawiający
go jako malum necessarium, którego
dla pewnych względów pozbyć się nie
można. Zakulisowe wiadomości i prze¬
zywanie duchowieństwa doByć wyraźnie
zdradza pochodzenie artykułu. Bardzo
cenną jest wiadomość tamże przez
»Pielgrzyma« podana, że za e g z a -
W jednym przypadku — pisze i
»Pielgrzym« — rejencya zapowiedzi«- 1
ła, że zakaże prowadzić dzieci na ka-
techizacyę wizytacyjną, jeżeli dzieci
będą pytane tylko po polsku. — Tak
czytamy czarno na białem. Otóż teraz
wiemy, czemu się na wizytacyach po
niemiecku egzaminuje — egzaminuje się
dlatego,p onieważwładzaświ ec-
ka tego żąda. A więc to wybieg,
kiedy egzaminowanie niemieckie przed¬
stawia się jako „zbieranie materyału
do przekonania (!) rządu o nierozu-
mieniu pr^ez polskie tego, czego się
na pamięć nauczyły“. Przez ćwierć
wieku przecież zbierało się i zbiera
ten materyał, a jeszcze go nie ma i
nie będzie, śmiało przysiądz można,
ani za drugie ćwierć wieku, bo nie o
materyał chodzi.
Nad wszelki wyraz poważna jest
sprawa, o której tu mowa. 2T chwilą
zniknienia Polaków pozostanie dyece-
zya bez dyecezyan, a parafia bea pa¬
rafian. Reszta Palików zniemczonych
rozpłynęłaby się, za przykładem Dol¬
nego Śląska, w morzu luteranizmu
przez mieszane małżeństwa i karye-
rowiczostwo. Jak zastraszające roz¬
miary przybiera się cofanie katoli¬
cyzmu w niektórych parafiach wsku¬
tek zdobyczy kolonizaoyi, wspomnie¬
liście niedawno. Są już parafie, które
więcej niż połowę dusz utraciły, a jak
w tej chwili się dowiaduję, jednemu
kościołowi filialnemu pozostała podo¬
bno — mówię i piszę, tylko kilka¬
dziesiąt dusz. Takich parafii zdzie¬
siątkowanych będzie niebawem więcej
we wszystkich powiatach, skoro fol¬
warki zakupione przez kolonizacyę,
będą rozparcelowane.
Ludność polska, walcząca o byt
swój i broniąca naświęt6zych dóbr
swoich, jakiemi są wiara a po niej
mowa ojczysta, nie odbiera znikąd
pomocy, ani nie usłyszy nawet z ust
niczyich serdecznego i ciepłego słowa
pociechy, owszem, doczekała się, aże¬
by kielich goryczy wypić aż do dna,
księży giermanizujących i niemieckich
egzaminów. Mówią: lepiej, żeby one
| parady egzaminacyjne przy wizytacyi
ustały. Wobec takiej postawy ludu
nie pozostanie duchowieństwu nic in¬
nego do uczynienia, jak całemi deka¬
natami czynić przedstawienia u wła¬
dzy duchownej.
Egzegiecie Pielgrzymowemu do
imonika przy studyach egzegietycz-
nych historyi Noego i synów jogo wy¬
pisuję fakt prawdziwy a nie wymyślo¬
ny, na jaki mieszkańcy pewnego mia-
Bta powiatowego patrzeli przed 25
laty. Młody obywatel posiadał kamie¬
nicę wielką prawie bez długu, prócz
tego cegielnię blisko miasta, wraz z
ISO morgami pszennej roli, nadto je¬
szcze wziął w posagu z żoną 10 000
talarów. A jednak piękny ten mają¬
tek przepadł do cna w przeciągu nie¬
spełna lat pięciu. Ojciec jego Dowiem
wystawiał pono weksle na imię
syna. Syn, choąc ojca uchronić od
więzienia, płacił weksle, okrywając
jak Ja fet nagość ojca płaszczem miło¬
ści synowskiej. To okrywanie powta¬
rzało się tak długo, aż syn wszystek
majątek przejafetował. Dziś wyrzuco¬
ny na bruk wielkiego miasta, wyciąga
rękę p® wspomogę do dawnych zna¬
jomych, bez wątpienia przekonany, że
Skandale*posłów niemieckich w par¬
lamencie austryackim.
	
W parlamencie austryackim obra¬
dowano nad zajściami w Wiedniu po
wyborach, przyczem przyszło do scen
gwałtownych pomiędzy soeyalistami a
antys-Witami.
Po mowie dra Koerbera, kiedy po¬
seł Pernerstofer wstał, aby wnieść o-
twarcie dyskusyi, antysemita Lueger,
zwracając się do socyalistów, krzy¬
knął: „Jesteście mordercami, morder¬
cami jesteście! Włamywacze! Oszu6ty!“
Socyalista Schuhmayer krzyczy:
rozbójniki! rabusie!
Lueger (robi gest przyduszenia ko¬
goś do ziemi i to w sposób tak pla¬
styczny, że izba cała wybucha śmie¬
chem) : Leżcie sobie zdrowo na ziemi!
Tacyście teraz maleńcy, że aż mi was
tali
Pos. Weisskirchner (robi ten sam
gest): To nieprzyjemnie dać się tak
zdusić!
Lueger i Weisskirchner w dalszym
ciągu pokazują plastycznie, jak partya
antysemicka pokonała demokraeyę so-
eyalną, oraz »strugałą marchewkę« w
kierunku ław socyalistyznych. Przez
chwilę zdawało się, że wkrótce przyj¬
dzie do bójki między Ellenbogenem,
Weisskirchnerem i Gessmannem, któ¬
rzy wygrażali sobie podniesionemi
pięściami, aż ich rozerwał Lueger.
Następują dalsze obelgi. Perners-
torfer rozpoczyna swój wniosek od
słów: „Trzy dni minęły, odkąd chrze-
śeiańsko socyalne psy..."
Po tym wyrazie nastał ogłuszający
hałas. Wreszcie po upływie dziesięciu
minut mógł Pernerstorfer ukończyć
swój wniosek o otwarcie dyskusyi.
Powstały na nowo krzyki. Słyszano
bez ustanku wyrazy: „rozbójnik“, „pa¬
robek od huśtawki z Prateru“ (ma
się to odnosić do przeszłości Bocyali-
sty Schuhmayera).
Gdy się uspokoiło, izba przystąpiła
do głosowania; wniosek odrzucono.
Zjednoczenie zawodowe polskie
w Bochum.
Józef Łnzarewicz z Alstaden, Tomasz
Witkowski z Dusseldorfu.
„Rada nadzorcza zaraz się ukon¬
stytuowała i zostali wybrani do „Wy¬
działu“ pp.:
Walenty Grześkowiak z Bruohu,
jako przewodniczący, Bartłomiej Wil-
kowski z Rotthausen, jako zastępca
przewodniczącego, St. Krawczyk, z
Ueckendorfu, jako pisarz, Franciszek
Stolpe z Bochum, jako zastępca pisa¬
rza, Walenty Nowak z Altenessei.,
Frąszczak z Gimnigfeldu, Kamiński z
Liitgendortmund jako radni.
Następnie wybrała Rada nadzorcza
zarząd w którego skład weszli pp.:
Stefan Rejer prezes, Jan Wilkow-
ski, I wiceprezes, Józef Regulski, II
wiceprezes, Jan Jankowiak z Bochum,
skarbnik, Hipolit Sibilski z Bochum,
sekretarz.
Przewodniczący Rady nadzorczej
objął zaraz — w myśl ustaw — prze¬
wodnictwo na zebraniu, poczem prze¬
mawiali jeszcze pp. Regulski, Kunz z
Ueckendorfu, Sibilski, Nowak z Alten-
essen i Ignacy Waszak zachęcając do
gorliwej pracy nad rozwojem „Zje¬
dnoczenia“.
W końcu zabrał głos redaktor p.
Jan Brejski z Torunia, wyrażając no¬
wej instytucyi życzenie, aby się roz¬
wijała jak najświetniej ku pożytkowi
członków i społeczeństwa.
Po okrzykach, na cześć tych, któ¬
rzy się przyczynili do założenia „Zje¬
dnoczenia“ zamknął przewodniczący
zebranie, zachęcając uczestników, aby
wiadomość o dokonanem ważnem dzie¬
le roznieśli i do najodleglejszych za¬
kątków.
Nadmieniamy jeszcze, że członko¬
wie „Zjednoczenia“ tytułują się na¬
wzajem „druhami“ a pozdrawiają się
słowami: „Szczęść Boże“!
Mowa angielskiego ministra stanu.
(Dokończenie.)
Do rady nadzorczej zostali wybra¬
ni panowie:
Walenty Grześkowiak z Bruchu, Bar¬
tłomiej Wilkowski ,z Rotthausen, Sta¬
nisław Krawczyk z Ueckendorfu, Sta¬
nisław Stolpe z Bochum, Walenty No¬
wak z Altenessen, Atoni Frąszczak z
Günnigfeld, Szczepan Kamiński Liitgen¬
dortmund, Adam Piątkiewicz z Herten,
Jan Lorek z Altenessen, Wojciech
Wildaczyk z Wetter, Fr. Młynarczyk
z Hüllen, Józef Terakowski z Langen¬
dreer, Szymon Nowaczyk z Wanne,
Michał Pawłowicz z Hamme, Jakób
Maik z Baukau, Piotr Maćkowiak z
Kray, Stan. Kurasiński z Steelc, Win¬
centy Nowicki z Wanne, Michał Josko-
wiak z Oberhausen, Roch Krółak z
Essen, Wierzbica z Bottropu, Walenty
Bobkowski z Katernbergu, W'alenty
Piotrowski z Wiemelhausen, Ignacy
Waszak z Dortmundu, Józef Nowotny
z Dortmundu, Władysław Falkiewicz
z Bochum, St. Adamski z Bärendorf,
Dzienniki londyńskie sądzą pow¬
szechnie, że mowa, wygłoszona przez
prezesa gabinetu, Balfoura, na ban¬
kiecie lorda majora w Guildhallu,
przyczyni się do złagodzenia chronicz¬
nych zadraśnień pomiędzy Anglią a
Niemcami. Nawet opozycyjne »Daily
News« powiadają: Mowa Balfoura jest
rąkojmią pokoju, oznacza ona punkt
wyjścia|nowej ery w stosunkach mię¬
dzynarodowych. Balfour wylał na ra¬
ny przeszłości balsam zapomnienia i
dowiódł, że nie chce wlec się za koła¬
mi rydwanu Chamberlaina. Mowa Bal¬
foura nabiera tem większego znacze¬
nia, że wygłoszona była w kilka go¬
dzin po widzeniu się z cesarzem Wil¬
helmem. Jeżeli przeto Balfour powia¬
da, że wszystkie narody i wszystkie
państwa zdecydowane są niewzruszenie
utrzymać pokój, to mówi to z powagą,
zrozumiałą dla każdego ministeryum.
vDaily Telegraph« wyraża przekona¬
nie, że cesarz Wilhelm przybył do
Anglii dla rozproszenia nagromadzo¬
nych chmur podejrzeń i zazdrości,
mowa Balfoura świadczy, że w tej
mierze już coś zrobiono.
Wiadomości kościelne.
Dyecezya chełmińska.
2 Gdańsk. Proboszcz wojskowy,
ks. Herman Kościemski yr Gdańsku,
mianowany już przed kilku laty wyż-
		

/Czasopisma_125_01_1038_0001.djvu

			Bzym proboszczem wojskowym, }est
teraz policzony do etatowych probo¬
szczów tego fctopnia, i to dla 1., 2. i
17-go korpusu armii. Dotąd wynosiła
liczba takich proboszczów 7, a pod¬
wyższoną została na 8.
—	Prace wewnętrzne w nowym ko¬
ściele w Copotach tak raźnie postępują,
iż jest nadzieja, że uda się takowe na
czas ukończyć, aby w uroczystość nie¬
pokalanego Poczęcia Najśw. Maryi
Panny, 8-go grudnia b. r.. mogło na¬
stąpić poświęcenie tej świątyni pod
tytułem „Gwiazdy Morza.“
—	Śliwice. Nasz ks. admini¬
strator dr. Stanisław Sychowski prze¬
siedlony do Topolna, a tudotąd ma
przybyć przeznaczony pierwotnie do
Topolna ks. administrator Leon Kie-
drowski. W poniedziałek była ztąd
deputacya w Pelplinie. Najprzew. ks.
Biskup, podejmując podróż wizytacyj¬
ną do Żukowa, nie mógł jej przyjąć.
Za to przyjął ją ks. oficyał. Parafia¬
nie życzyliby sobie, żeby dotychcza-
czasowy ks. administrator, tak zasłu¬
żony .w wielorakim względzie, u nich
pozostał.
Archidyecezya gnieznieńsko-poznańska.
P o z n a ń. f Śp. ks. dziekan Leon
Laskowski, proboszcz parafii św. Woj¬
ciecha w Poznaniu, zmarł wczoraj o
godzinie 9 wieczorem. Zmarły urodził
się w roku 1839 w Poznaniu, jako syn
śp. Ignacego Laskowskiego, profesora
przy gimnazyum św. Maryi Magdaleny
w Poznaniu. Święcenie kapłańskie o-
trzymał w roku 1863. Władza ducho¬
wna powołała go na wikaryusza do
Wronek. Po krótkim czasie powrócił
do rodzinnego miasta, gdzie objął po¬
sadę mansyonarza przy kościele św.
Wojciecha. Przez 7 lat z wielką gor¬
liwością poświęcał się tu pracy dusz¬
pasterskiej pod kierownictwem ówcze¬
snego proboszcza ś. p. ks. Fr. Bażyń¬
skiego. Następnie powołała go władza
duchowna na posadę administratora
parafii w Poniecu, aby wyręczał już
wówczas chorobą złożonego ks. pro¬
boszcza Respądka. Po roku objął pro¬
bostwo w Gołuchowie, otrzymawszy
prezentę od śp. Jana hr. Działyńskie-
go. Po kilkunastu latach mianowany
został dziekanem dekanatu pleszew*
skiego. Wreszcie w r. 1896 powrócił
znowu do rodzinnego swego miasta
Drobna rybka.
A. P. Czechowa.
„Czcigodny Panie, Ojcze i Dobro¬
dzieju!“ — pisał brulion listu z po*
szowaniem świąt Niewyrazimow, „czy-
nownik“ niższego stopnia. „Życzę spę¬
dzenia nadchodzących świąt i wielu
następnych w dobrem zdrowiu i pomy¬
ślności... A także i dla czcigodnej ro¬
dziny zasyłam...'*
Lampa, w której dopalała się już
nafta, kopciła i wydawała niemiły
swąd. Po stole, około ręki piszącego
urzędniczka, biegał wystraszony kara¬
luch, który się widocznie zabłąkał. W
trzecim pokoju portyer Par amon czy¬
ścił już po raz trzeci swoje odświętne
buty i to z taką energią, że po całem
biurze rezlegały się odfłosy jego po-
pluwania na czerniadło i tarcia Bzczot-
ki i buty.
—	Czóżby tu jeszcze napisać do
tego niegodziwca? — rozmyślał Nie¬
wyrazimow — podnosząc oczy ku za¬
kopconemu sufitowi.
Na suficie zobaczył ciemny krąg —
cień rzucany przez abażur lampy...
Poniżej znajdowały się grzemsy a wy¬
żej jeszcze ściany, pomalowane onego
czasu na kolor szaro-niebieski. Pokój
dyżurny wydał mu się taką pustynią,
że począł się litować nietylko nad so¬
bą, lecz i nad karaluchem...
—	Ja odbęaę dyżur i pójdę sobie
ztąd, a ten karaluch spędzi tutaj cały
swój nieszczęsny żywot — pomyślał w
duchu, przeciągając się. — Nudy! Mo-
żeby sobie buty wyczyścić, albo co?
Przeciągnąwszy się raz jeszcze. Nie¬
wyrazimow powlókł się leniwym kro¬
kiem do pokoju portyera. Paramon
skończył już czyszczenie butów... Trzy¬
mając w lewej rękę szczotkę, czynił
znaki krzyża prawą i nadsłuchiwał
przez otwarte okno...
—	Dzwonią! — szepnął do Niewy-
razimowa, spoglądając na niego nieru-
chomemi, szeroko rozwartemi sczyma.
—	Już się zaczę>e!
Niewyrazimow nadstawił również
Poznania, powołany przez Najprzewie^
lebniejszego ks. Arcypasterza na pro¬
bostwo św. Wojciechp, gdzie też chlu¬
bny swój żywot zakończył. Zmarły
bardzo gorliwy brał udział w pracach
narodowych i społecznych. Pomiędzy
innemi zajmował się gorliwie. Czytel¬
nią ludową, której od reku 1897 był
wiceprezesem. Spokój jego duszy.
Polska.
— Kalendarz. W piątek 14 hm. Marcina p.
iWodzimir]. — W sobotę 16 bin. Leopolda w
Przybyslaw], — W niedzielę 16 bm. Stanisława
Kostki [Radomir].
Stonce wschodzi 14 listopada o g. 7 in. 20,
zach. o 4 m. 08. — Kaięży c wschodzi o 3 40,
zachodzi o Ę21.
Stan powietrza. Termometr wskazuje 4
stopnie ciepła R.
Stan Wisły. W Toruniu 13 listopada
e godz. 8 z rana: 0,88 m. wyżej zera.
—	Na elementarze polskie do roz¬
porządzenia „Towarzystwa Wiecowe¬
go" złożono:
Razem z poprzedniemi 4 m. 40 f.
Dług za rozesłane elementarze wy¬
nosi znacznie więcej. Kto pomoże go
spłacić?
—	jązyk ojczysty jest jedynym języ¬
kiem, w którym się szczeirze modlić
można. Przyznają to siimi uczciwsi
niemey. Pewien lekarz z Holsztynu
żąda nawet, żeby religii uasono w
szkołach ludowych nie w języku „gór-
no“-niemieckim, lecz w narzeczu lu-
dowem platt. W tym samym języku
mają się odbywać kazania do ludu,
jeżeli mają wywierać wrażenie. Głos
tego uczciwego lekarza zestawia
«Köln. V. Ztg.» z praktyką szkoły
pruskiej wobec Polaków.
—	0 obrazę „kriegervereinisty“ toczył
się przed sądem ławniczym w Katowi¬
cach proces. Pisarz prywatny p. Foi-
tzig powiedział pewnego razu do gór*
nika Szoka z Józefki, członka tamtej¬
szego «* Krieger veinu«: „Nie wstydzisz
się jako Polak należeć do „Krieger-
einu“? Za to skazał go sąd na 75 m.
kary. Zastępca prokuratoryi wniósł o
karę 150 m.
—	„Polskie towarzystwo wyborcze na
Slązk“ ma zarząd, do którego należy
mecenas Adamczewski z Katowic, dr.
med. Hanke z Bytomia, dr. med. Stę-
ucha i słuchał. Przez okno wraz ze
świeżem, wiosennem powietrzem zala¬
tywał dźwięk uroczysty dzwonów.
Dzwonienie wielkanocne wytwarzało
chaos z turkotem kół powozów, a wśród
tego chaosu dominował silny, tenoro¬
wy dźwięk dzwonów najbliższej cerkwi
i czyjś głośny, piskliwy śmiech.
Jakież mnóstwo ludzi! — we¬
stchnął Niewyrazimów, wyjrzawszy na
ulicę, gdzie przy świetle gorejących
kagańców przewijały się nieustannie
cienie ludzkie. — Wszyscy spieszą na
jutrznię... Kasi teraz podpili sobie nie
źle i używają przechadzki po mieście.
Wesoło tam i gwarno! Tylko ja jeden
jestem taki nieszczęśliwy, że muszę
sterczeć tutaj, w taki uroczysty dzień!
I to co rok tak bywa!
—	A ktoż panu każe wynajmować
się? Przecież na pana nie wypad*ła
dziś kolej dyżurowania, aleś się pan
wynajął na zastępstwo Zastupo-va...
Kiedyś pan miał ochotę pohulać nie
należało się wynajmować... Chciwość i
koniec...
—	Jaka tam u licha chciwość?! Nie
miałem się znowu tak bardzo łakomić:
dwa ruble gotówką i krawat w dodat¬
ku... Potrzeba, ale ni© chciwość! A do-
brzeby było pójść teraz w kompanii
na jutrznię, potem zaś przekąsić!...
Wypić porządnie, najeść się i gruchnąć
Bpać.., Siedzi sobie człowiek przy stole,
chrupie święcony kołacz, samowar sy¬
czy sobie na boku a przy człowieku
siedzi młoda żonka... Łyknęło się kie¬
liszeczek wódki, żonkę pod brodę po¬
głaskało i miło się na duszy robi...
Czuje się, że się jest człowiekiem...
At!... Zmarnowane życie! Oto jakaś
damulka przyjechała karetą, a ty siedź
w budzie i rozpamiętywaniom się od¬
dawaj...
—	Na każdego czas przyjdzie, Iwa¬
nie Daniłowiczu. Da Bóg, to i pan się
dosłużyć i zaczniesz karetami jeździć...
—	Ja? No, kpisz sobie chyba, mój
bracie! Ja dalej niż do honor o w ago
radzcy nie drgnę, choćbym pękł... Nie
mam kwalifikacyi...
—	Nasz jenerał, nie miał również
kwalifikacyj, a jednak...
—	Ale jenerał, zanim dobił się swe-
ślitki, księgarz Jasiczek, rolnik Białas
z Czechowa, Fr. Naumann, urzędnik
bankowy z Laurahuty, sekretarz Adolf
Ligoń z Katowic, obraźnik Rzepka z
Katowic, mistrz szewski Gaertner z
Król. Huty, właściciel folwarku Hans-
lik z Gołasowic, właściciel kamienicy
Reszke z Król. Huty.
Do towarzystwa przystąpiło 150
członków. Odezwa z programem uka¬
zać się ma w najbliższym czasie.
—	Chleb dla swoicb. Kupiec, Polak,
mający chęć założyć kupiectwo bła-
watne łokciowe i ma »sposobność w mie¬
ście powiatowem, z bardzo dobrą i
zamożną, a nadewszystko polską oko¬
licą. Bliższej wiadomości udzieli p. Ma-
lich w Wyrzysku (Wirsitz).
Toruń i okolica.
—	Sprostowanie. Pan dr. A. Dzia-
łowski, specyalista dla chorób ócz,
mieszka przy ulicy Szerokiej,
narożnik Zamkowej, a nie,
jak mylnie podaliśmy, przy ulicy
Murnej.
—	Koń spłoszył się w środę przed
południem na ulicy Szerokiej przed
nadchodzącym pociągiem. O mało był¬
by wytłukł szybę okna wystawowego.
—	Zapytanie. Pytają nas, gdzieby
mógł osieśó Polak lekarz-dentysta, o
łaskawą odpowiedź upraszamy naszych
czytelników.
—	Włamanie. Do chlewów p. Za¬
lewskiego, mistrza stolarskiego z Mo¬
krego przy, ulicy Schutza, włamali się
w poniedziałek wieczorem złodzieje;
chcieli ukraść króliki. Złodziei spło¬
szono.
—	W toruńskiej sioci telefonicznej po¬
czyniono kilka zmian numerów; nu
mer 279 otrzymał pan W. Szuman,
adwokat, nr. 320 Duszyński, kupiec
cygar, nr. 321 dr. Birkenthal, nr. 308
Brust, interes kołowców, i nr. 277 dr.
Prager.
—	Napad. Włościanina N. z Łąży*
na napadło w pobliżu Rzęczkowa kil¬
ku łobuzów i sponiewierało okrutnie.
Poznano ich, przeto nie ujdą kary.
Prusy królewskie z Pomorzem.
—	Gdańsk. Aptekarz Abel ztąd
otrzymał przywilej na założenie apteki
w Hejbudach.
—	Gdańsk. Ponad urną z popiołami
posła Rickerta usypią 'kurhan, obok
go stanowiska, ukradł sto tysięcy...
Prezencyę ma przytem lepszą odemnie...
Z moją prezencyą niedaleko zajdziesz!
Jednem słowem, bracie, położeń ie bez
wyjścia... Żyj jak chcesz, a jak nie
chcesz — to się powieś...
Niewyrazimow odszedł od okna i
począł przechadzać się po pokojach...
Jęk dzwonów wzmagał się coraz wię¬
cej. Nie trzeba było stać przy oknie,
aby go słyszeć. A im donioślejszymi
stawały się dźwięki dzwonów i turkot
kół powozów, tem ciemniejszemi wyda¬
wały ściany kancelaryjne i grzemsy,
a kopeć lampy stawał się nieznośniej¬
szym.
—	Możeby drapnąć z dyżuru? —
pomyślał Niewyrazimow.
Lecz ucieczka ta nie zapowiadała
żadnych dobrych następstw... Gdyby
nawet wyszedł z kancelaryi, powłóczył
się po mieście, musiałby następnie u-
dać się do swego mieszkania, tam zaś
było jeszcze brudniej i bardziej pusto
niż w biurze. Z drugiej znów strony,
choćby mu się udało spędzić dzień
świąteczny przyjemnie, to cóż dalej?
Po świętach trzeba wrócić do tych
szaroniebieskich ścian, wynajmować się
na dyżury i pisać listy z powinszo-
waniami...
Niewyrazimow stanął na środku po¬
koju i zadumał się.
Tęsknota domowego, lepszego życia,
opanowała i^dręczyła boleśnie jego ser¬
ce... Zachciewało rau się koniecznie
znaleść Bię na ulicy, wmieszaś ei? w
tłum, oyć uczestnikiem ogólnego we¬
sela. Radby był, aby się wróciły te
czasy, jakie przeżył w dzieciństwie:
kółko rodzinne, uroczyste fizyognomie
najbliższych, biały obrus, światło, cie¬
pło... Przypomniała mu się kareta, w
której przyjechała jakaś pani, palto, z
którego dumny był elegant egzekutor,
złoty łańczuszek, zdobiący brzuch se¬
kretarza... Przyszły mu na myśl ciepła
pościel, order św. Stanisława, nowe bu¬
ty, wice mundur bez wytartych ręka¬
wów... Myślał o tem wszystkiem dla¬
tego, że wszystkiego tego nie posiadał...
—	A gdyby tak co ukraść? — po¬
myślał. — Ukraść, dajmy na to, nie
trudno, ale schować sztuka!... Powia-
grobu żony na tutejszym cmentarzu
ewangielickim.
—	Izba karna skazała Fiillnera z
Hejbudy, cieślę okrętowego, na pół
roku więzienia. Był dyrektorem kasy
chorych; sprzeniewierzył 880 marek.
—	Chojnice. Do zarządu kościelnego
wybrano wszystkich reprezentantów
ponownie.
—	Kartuzy. Do zarządu kościelnego
wybrano wszystkich reprezentantów
ponownie, tylko w miojsce p. Garskie-
go, stolarza, który się przesiedlił in¬
dziej, wybrano p. Gruchałę, właściciela
Leszna.
—	Ryjewo. Włość p. Karnapa w
Unterwalde (?) przeszła na własność
p. Badzionga z Grabowa, za 16 588
marek.
—	Chojnice. Izba karna skazała Lip<-
skiego, szewca, z Cerekwicy, na rok
więzienia, za niemoralność. — Robo¬
tnika Sohulza skazano na 2 lata i
miesiąc więzienia za pobicie i odgra¬
żanie się.
—	Grudziądz. Ostatnia tegoroczna
kadeneya sądów przysięgłych zacznie
się z dniem 9 grudnia.
Wałcz. Włość Stadtmiihl(?) sprze¬
dał p. Andrae pani Fahl i p. DieBin-
gowi z Radomna, za 51 500 marek.
—	Z Lisewa, dnia 12 października
1902. (Podziękowanie). Wszystkim ka¬
płanom, przyjaciołom i znajomym za-
sełam serdeczne podziękowanie za
życzliwość oświadczoną mi listownie z
powodu 70 letniej rocznicy mego ka¬
płaństwa. Polecając się łaskawej pa¬
mięci i modlitwom na uproszenie
szczęśliwego życia mego.
Ks. prob. Stanisław Machorski
w Lisewie.
—	Borzyszkowy (pow. ozłuchowski).
Jak się dowiadujemy, ma być wskutek
zabiegów »życzliwych« osób ks. wika¬
ry Ruciński przesiedlony.
—	W Kwidzynie schwytano w pułap¬
kę w tamtejszym browarze Hammer-
muhle orła. Skrzydła rozpięte mierzą
1 i pół metra szerokości.
—	Lipnica. Krąży tu pogłoska, iż
pewien większy posiedziciel polski za¬
mierza swój majątek, obejmujący prze¬
szło 300 mórg, sprzedać kolonizacyi.
Podobno wszystko mu jedno, komu
sprzeda, byleby mu dobrze zapłacono.
—	Więcbork. Od dłuższego czasu u-
dają, że z kradziunem uciekają złodzie¬
je do Ameryki, ale licho ją wie, gdzie
odb sie znajduje ta Ameryka! Do te¬
go, żeby kraść, trzeba także mieć od¬
powiednie kwalifikacye...
Dzwony umilkły... słychać jeszcze
było oddalony turkot kół powozów i
kaszel Paramona, a smutek i rozżale¬
nie Niewyrazimowa wzmagały się co¬
raz nieznośniej. Zegar biurowy wydzwo¬
nił pół do pierwszej.
—	A możeby denuncyacyę napisać?
Proszkin zadeuuncyował i poszedł w
górę..
Niewyrazimów usiadł przy stole i
począł rozmyślać. Lampa gasła już i
kopciła nieznośnie. Zbłąkany karaluch
uganiał Bię jeszcze po stole, nie mogąc
znaleść sobie schronienia.
—	Zadenuncyować można, ale jak
tu zredagować! Trzebaby użyć wsze¬
lakiego rodzaju dwuznaczników, pod¬
stępnych słówek, tak, jak to uczynił
Proszkin... Ja nie umiałbym! Naba-
zgrałbym tyle głupstw, żesambym je¬
szcze się złapał... Niech djabli porwą.
Nie mam i do tego najmniejszych kwa¬
lifikacyj !...
Niewyrazimow długo łamał sobie
głowę nad wybrnięciem z opłakanago
położenia, spojrzał wreszcie na rozpo¬
częty brulion listu. List pisany był do
zwierzchnika, którego nienawidził z
całej duszy, bojąc się go. Od dziesię¬
ciu lat już błagał tego człowieka o a-
wans z szesnastorublowej pensyl na
ośmnastorublową...
—	Aaa... kręcisz się tu jeszcze łaj¬
daku! — zawołał nagle, przygniatając
ze złością karalucha, który na swoje
nieszczęście nawinął mu się przed oczy.
—	Obrzydliwy owad!
Karaluch wywrócił się do góry no¬
gami i począł niemi rozpaczliwie prze¬
bierać... Niewyrazimow schwycił go za
nogę i wrzucił w dogasający płomyk
lampy... Płomyk buchnął w górę, za¬
trzeszczało w lampie. Niewyrazimow
doznał ulegi na sercu i uspokoił się...
Tłom. z ros. G. W.
		

/Czasopisma_125_01_1039_0001.djvu

			trzymuje się pogłoska, że p. Bethann-
Holweg, dziedzic Runowa, zamierza
sprzedać majątek Wą wełno (kiedyś
własność Grabowskich (komisyi kolo-
nizacyjnej.
—	Subkowy. Robotnicy, jadącej we
wtorek z Subków do Tczewa czwartą,
klasą, ukradziono caty jej zarobek, wy-
aosząuy 200 marek.
—	Tczew. Na walnem zebraniu To¬
warzystwa św. Cecyli zostali w miej¬
sca przesiedlonych p. Katkego i Bro¬
dowskiego obrani: Dr. Wilm prezesem
a sekretarzem mistrz krawiecki Karli-
kowski.
—	Gdańsk. Ewangielickiemu syno¬
dowi prowincyalnemu przedłożono
wniosek zarządu kościerskiego, aby
zmieniono nazwy synodu, superinten-
denta i t. d. Zaproponowano, żeby
Synod nazywano „Kirchentag“, Super-
intendenta „Probst albo Dekan“, Ge-
neralsuperintendenta ,.Bischof“ a kon-
systorz „Landes-Kirchenrat“. Synod
prowincyalny uznał zmianę nazw za
polecenia godnął ale co do propono¬
wanych nazw nic nie orzekł.
—	Grudziądz. W W. Wołczycach
zmarł w 75 roku życia Jan Hinz. Nie
pochowano go zrazu, bo były _ pogło¬
ski, że H. zmarł wskutek pobicia go
przy wypełnianiu jakiejś kradzieży.
Tymczasem sekcya zwłok wykazała, że
zmarł na zapalenie płuc.
—	Kościerzyna. Wybory do rady
miejski«] odbędą się w dniu 24 bm.
—	Tczew. W poniedziałek umarł na
ulicy na udar sercowy mularz H.
Böttcher. Już od dłuższego c*auu wa¬
łęsał się po okohcy bez zatrudnienia.
—	Chełmża. Podczas pogrzebu
Strzyżewskiego, nauczyciela bmeryta,
zaszła przykra scena. Zmarły był
„kriegervereinistą“, to też wojacy nie¬
mieccy, żydzi i niemcy, uczestniczyli
w orszaku pogrzebowym urzędowo, z
chorągwią. Wojakom — tak opisuje
rzecz »Ges.« — nie pozwolono wnijść
na cmentarz z chorągwią, to też od-
maszerowali od wrót z powrotem do
miasta. »Ges.« biada, że tylko kilku
niemców zamanifestowało przeciwko
niepozwoleniu przyłąoeeniem się do
odchodząc;, ch.
—	Dnia 20 b. m. odbędą się tutaj
wybory do rady miejskiej.
—	Kamień. Paul, ogrodnik, obwie¬
sił się. Samobójca był majętnym
—	Chełmno. Konie z powiatu na¬
szego władza wojskowa przeglądać bę-
dz:e od 24 bm.
—	W Kałdusie wybuchła c >rwon-
ka u świń.
—	Prokuratorya toruńska ściga
listem gończym Gustawa Bluma, mły-
narczyka z Malank^wa.
—	Susz. Stangret z Jawt spadł z
konia, zaprzągniętego do czwórki i
dostał się pod koła, które mu przeszły
po głowie. Broczącego krwią, w stanie
nieprzytomnym, zawieziono da lazare¬
tu w Suszu.
—	Elbląg. Włość rycerską Haurf
dorf (?). obszaru 2000 mórg, sprzedał
rotmistrz p. Borowski p Rosemu, ka¬
pitaliście z Gopot, za 550 000 marek.
—	Kurzętnik. Na torze linii kolejo¬
wej Iława-Brodnica, nowozbudowanym,
zdarzył się w pobliżu Kurzętnika nie¬
szczęśliwy wypadek. Parowóz pociągu
pochwycił helę z Taboruwizny, zdruz¬
gotał wóz, rozszarpał konie, a woźni¬
cę tak pokaleczył, że biedak nazajutrz
skonał w lazarecie. Pozostawił żonę
i dzieci.
Warmia i Mazowsze pruskie.
—	Królewiec. W Waldsee (?) znale¬
ziono trapy dwóch kobiet, wieku 30
lat. Płaszcze, kapelusze i parasolka
. leżały obok. Zapewnie zachodzi tu
samobójstwa.
Wielkopolska.
—	Gniezno. W niedzielę dnia 16 bm.
odbędzie się teatr amatorski w ogro¬
dzie p. Gawła; początek o godz. 71/*.
Prócz prologu bodą odegrane Arria«,
tragedya trzyaktowa, i jednoaktowa
«Nieprzyjaciółka fraków*. Po przed¬
stawieniu tańce. Dochód przeznaczony
na żłóbek.
—	Poznań. Komisya kolonizacvjna
odbyła tu posiedzenie, w którem u-
dział wzięli także minister v. Ham¬
merstein, nauzelni prezesi Delbrück z
Gdańska i v. Bit er z Poznania. O
v flżne snać chodzić musiało sprawy,
kiedy się zjechało tylu wysokich dy¬
gnitarzy. Oby nowe dla nas a hiobo-
we wieści nie były następstwem tego
zebrania.
Ruch w sprawach kolonizacyi pa¬
nuje wielki, bo co chwila jłychać o
pracy różnych agentów, bobrujących
między ziemiuństwem i włościaństwem.
Niestety i polscy „agenci“ maczają
palce w tych robotach — niby to ja¬
ko „kupcy“, którym rzekomo za złe
wziąść nie można, że także chc ą „za¬
robić“.
Niestety mnoży się liczba „polskich
agentów“ tego rodzaju. Między nimi
już się podobno znajduje jakiś hr. R.
z Galicyi. Ostrzegamy! Aż śmieszno,
jak ci „agenci“ polscy pałają zazdro¬
ścią i nienawiścią do Biebie nawzajem;
jeden drugiego denuncyuje a sam ma
djabła za uszami.	»Dz. Pozn.«
—	W Czarnkowie, w gnieździe i w
miejscu pobytu dobrze zasłużonej ro¬
dziny Czarnkowskieh, jest Mikołaja
Czarnkowskiego, starosty międzyrze¬
ckiego, trumna metaliczna, na której
wyliczono szereg bitew, w których
brał udział starosta międzyrzecki; ta
trumna jest jednym z cennych pomni¬
ków przeszłości w naszej prowuioyi.
Pożądanem jest, aby zachowano ją w
należnem poszanowaniu i porządku.
—	Koronowo. „Przeklęte psy nie¬
mieckie“. Za użvcie takiego wyzwiska,
właściciel Matuszak z pod Koronowa
skazany został na trzy miesiące wię¬
zienia.
—	Ze Śremu donoszą do ^ Kury er a
Pozn.«, że tamtejsze Towarzystwo Cze¬
ladzi katolickiej kazało drukowaC afi-
Bze, donoszące o przedstawieniu ama-
torskiem, w drukarni niemieckiej p.
Schwantesa.
—	Skoki. S. p. Stefan Prabucki, le¬
karz ze Skoków, który zadrasnął się
w rękę podczas operacyi, wskutek cze¬
go nastąpiło zatrucie krwi, zmarł w
Poznaniu, dokąd przybył, aby się pod¬
dać operacyi. Śmierć młodego lekarza
zadała głęboką ranę zacnym rodzicom
i pogrążyła w smutku wszystkich, któ¬
rzy go bliżej znali. Pochodził z Prus
Królewskich, urodzony w Garczynie.
Aż do wyższej sekundy odwiedzał
»Collegium Marianum« w Pelplinie.
Stara Polska czyli Ślązk.
—	Z Wrocławia donoszą, że urzę¬
dnik bankowy Heinke, który sprzenie¬
wierzył ćwierć miliona marek, jak o
tem donosiliómy, i zbiegł był, zastrze¬
lił się przed kilku dniami.
Ostatnie wiadomości piitym.
Powstanie Słowian macedońskich.
W pobliżu Rila w Bułgaryi obozują
tłumy bułgarów macedońskich, zbie¬
głych przed baszybuzukami Są oni w
ciężkie jbiedzie. Bułgarskie Stowarzy¬
szenie słowiańskie przesyła im odzież.
Powstanie wybuchło w Rozłogu pod
przewodnictwem Sandanskiego. Pod
Bielicą przyszło do starcia, turcy utra¬
cili stu zabitych i rannych. Saadajskki
zajął Bielicę, turcy okrążyli go. Od¬
działy Isajewa i Lawterowa udały się
dlą ich wyswobodzenia.
Powstańcy okręgu dżumajskiego
otrzymali pomoc w amunicyi i ludziach.
Korsarstwo na Morzu Czerwonem
W sprawie rozbójnictwa na morzu
Czerwonem przyBzło pomiędzy Włocha¬
mi, a Turcyą do umowy. Statki kor¬
sarskie w zatoce Midi będą bądź to
zniszczone, bądź to wydane w ręce
Włoch. W. Porta obowiąże się uka¬
rać korsarzy, będących poddanymi tu¬
reckimi. Kosarze, pochodzący z wło-
skiej kolonyi erytrejskiej będą wydani
rządowi w Massnwie w ciągu 2jmiesię
cy. Okrętom żaglowym kolonu erytrej¬
skiej Turcya przyznaje prawa, z jakich
korzystają okręty najbardziej zaprzy¬
jaźnionych narodów.
Sredec. Powstanie w Macedonii ro¬
śnie z przerażającą szybkością. Oddzia¬
ły tureckie nie są w stanie stłumić ru¬
chu powstańczego.
Paryż. Minister skarbu Rouvier o-
ś»mdczył, że niedobór za rok 1902 wy¬
niesie 140 mil. fr. Minister wkrótce
zażąda od izby uchwalenia budżetu
tymczasowego na pierwszy kwartał r.
1903.
Paryż. Wybuchł pożar w zamku
księcia Orleańskiego Eu (depart. dol¬
nej Sekwany). Podobno cały zamek
spłonął doszczętnie.
Zebrania i Towarzystwa.
—	Ch łmża. Zebranie Towarzystwa pol¬
skiej oJbędtie się w niedzielę 16 listopada
o godzinie wieczorem u p. Kleina, Porządek
.okienny: I. Zagajenie. II. Odczyt. III. Wolne
" niotki. O liczny udział członków i gości prosi
Zarząd.
—	Lubawa. Zebranie Towarzystwa rolnicze¬
go odbędzie się w Lubawie w przyszły ponie¬
działek dnia 17 listopada o godzinie 1 po poł.
w lokalu p. Sassd. O liczny udział prosi
f	Zarząd.
—	Tuchola. Zebranie Tow. lud. odbędzie
się w niedzielę 16 listop. o godz. 4 po poł. na
sali pana Neumanna.	Zarząd.
—	Komorek. Posiedzenie Tow. ludowego
dla Komorska i okolicy oJDędzie się w nie¬
dzielę 16 bm. o zwykłym czasie w lokalu. O
jak najliczniejszy «dział członków i gości prosi
Zarząd.
—	Newe. Tow. przem.-roln. powtarza ten
sam teatr amatorski „Kominiarz i młynarz“,
ktJry był w niedzielę 9 bm. odegrany w sobotę
16 bm. jeszcze raz u p. Janowskiego po zniżo¬
nej cenie. Cały zysk dla biednej dziatwy na
gwiazdkę. Poozątek punktualnie o godz. 8 wie¬
czorem. O liczne przebycie uprzejmie prosi
Zarząd.
—	Swiecie. Zgr imadzenie Tow. ludowego
na Swiecie i ok ,licę odbędzie się w nUd :ielę
16 b. m. o godz. 1 */, po pał. w lokalu p. Cza-
blewJrirj. O Iiozny udział prosi Zarząd.
—	Tuchola. Zwyczajne posiedzenie Tow.
rolniczego odbędzie się w niedzielę dnia 16 bm.
o godz. 4 i południa w lokalu p. Schneitera.
Porządek dzienny: Obór nowego zarządu.
Wspólne sprowadzenie obroków i odczyt p. dr.
Karasiewicza o historyi miasta Tucholi O jak
najliczniejszy udział prosi	Zarząd
Informacye.
Poszu ij'a kupców: M. Pommer skł. bław.
w Wormditt [?]. E. Łniski skł. koln. w Kartu¬
zach. H. Stascheit skł. konfekcyj w Iławie. Jak
zwyż L. Hirschield w Bytowie. C. Becker skł.
kol. i delikat. ‘ Ostrudzie. O. Waschetzki &
Schmidt skł. kol. w Toruniu.
Poszukują pomocników I czeladników: O.
Dittrich introlig. w Kościerzynie. Kar. Esser
zegarmistrz w Jabłonowie. A. Orlikowski fry-
zyer w Grudziądzu, ul. Kwidzyńska 49. Jak
zuyż Neuendorf w Olsztynie A Lehmann pie¬
karz w Radzynie. O. Krokowski krawiec w Gru-
Jziądzu. W. Konrad kotlar* w Kwidzynie. H.
Blass młynarz w Nytychu [Neuteicbj. Jak zwyż
Wojtaszewski w Munsterwalde [?]. H. Lewan¬
dowski interes budowl. w Bydgoszczy posz.
murarzy.
Poszukuj« terminatorów: M. Leyser kł.
bławatn. w Żninie. W. Dehn skł. koi. w Iławie.
M. Frankenstein skł. bław. w Biskupcu (Bischoffs-
burg). Jak zwyż, W. Segall w Świeciu. R.
Quednau piekarz w Suszu.
Od Redakcy'
X. X. Słownik wyrazów kaszubskich ode¬
braliśmy. Dziękujemy.
Prosimy
zachęcać znajomych do zapisania „Ga¬
zety“ na listopad i grudzień. Przed¬
płata wynosi na poczcie tylko 1 mar-
Kę i listowi obowiazani w każdym
czasie przyjmować pieniądze.
Kto jeszczn teraz zapisze „Gazetę“
i potem pozostanie nam wierny, otrzy¬
ma na Gwiazdkę „Kalendarz MaryaAski
na rak 1903."
Każdy nowy abonent, który nam
poda swój adres dokładny i załączy
kwit pocztowy, otrzyma początek
„Borów tucholskich“ i powieść „Haj¬
duk Sławczo“.
GospHą Mysi i MeL
Sprawozdanie zbożowe domu rolniozego B. H •-
żakowski w Toruniu.
Toruń, 13 listopada 1902.
Płacono za 1000 kilogr.:
Pszenica	M. 143—160
Żyto	 	 > 116—«28
Jęczmień		 116—140
Groch 		 ISO—170
Owies 	 116—146
Rzepik zimowy		 190—196
lwzepak		 300—205
Wyka	 „ 120-140
Łubin żółty	 „ 90—100
Łubin niebieski	 „ 86—96
Płacono ia 60 kilogr. w partyaoh wagonowy ofe.
Makuchy rzepików« cienkie okrągłe 6,30—6,6''
Makuchy rzepakowa czworograniaste 6,20—5,4C
Makuohy lniane	 8,90—7,30
Otręby pszenne miałkie	4,*0~4,2C
Otręby pszenne irednie	4,30—4,41
Otręby pszenne pTube	4,60—4,60
Otręby żytnie 	4,00—4,80
Koniczyna biała	
Koniczyna czerwona 	
Koniczyna azwedzka	
Konlozyna żółta	
Rajgras angijL». Importow	
Rajgraa włoski	
Tymoteusz	
Gorcirc i biała
8. ira Jella . . . .
7— •
7— «
60—80
43—6S
60—71
21—BI
11—20
23—26
16—40
za I tea«fn kamt
146—162|„,21—6,46
146—147 6,16—6,26
144—147 6,12—6,26
CMaAm. 12 listopada.
Telegram zbożowy. (B. Hm akowski, Torufl).
Ti ndencyi, ber zaai my.
Obrót 200 ton.
Pszenl ja:
krajowa wya.-pstr1. I Mata..
>	juno-pairą	
* czerwona		
transyt. wysoko-pitra I bialn
>	Jasno-pstra.....
» czerwona	
żyto:
ir ii; iwa	
polskie transitów«	
Jęczmień: -
wielki	
mały; 	 . . 	
O	w lat:
krajowy	
transitowy	
Groch:
krajowy	
transitowy		
Rzepik:
krajowy...
Waga korcu pszenicy 86 fnt., żyta 80 tnl.,
jęczmienia 70 tnt, owsa 60 Int., grochu 90 bu
rzepiku 72 fnt.
lfej
120
119
120—1?7
93
1S8—119
118
124
16Ö
123
190
6,*8
6,10
6,06
4,80—5,«8
3,72
4,34—4,62
4,13
3,10
7,20
6 51
6,84
Berliński targ na bydło.
(Miejskie tagowl.ko.'
Berlin, 12 listopada 1902.
Spędzono na sprzedaż:
640 sitak bydła rogatego. Płacono aa 108
funtów wagi mięs- za la — mrk., aa Ila
—	mrk., aa Ilia — mrk., sa ITa
63—65 mrk.
1627 sztuk cieląt. Płaoono za funt wtgi m||«a
sa la 84—86 fen., sa Ha 76—78 fan., 13 Ilia
64 —64 fen.
337 skopów. Płacono za funtływej wat
za la 71—76 fen., aa Ila 66—68 fen., aa Jagnięta
67—66 fen.
9691 sztuk nlerogaolzny. Płaoono aa fna.
wagi mięea, za la 62 mrk., aa Ila 69—61
mrk. aa Ilia. 66—68 mrk.
TelenraMif ta fflełiy berlMtj.
BERLIN, 13 listopada.
Papiery: Tendencya stała.
Rosyjskie banknoty 5Jtów*:ą	 216.50
Weksle na Warszawę 8 dni	 —.	
Austryaokie banknoty	 86.46
Pruskie 3-prooentowe Consoles	 91 60
Pruskie 3Va-proeentowe Consoles	102.00
Pruskie 8V|-procentowe Conaoles anlż.... 101.90
Niemiecka pożyczka państwowa 8-proc... 91.60
Niemiwka pożyozka państwowa 87,-proo. 102.00
Zach.-Prusk. listy a istawne S-proe. II... J88.70
Zach.-Prusk. listy zastawne 8*/i-proo. II. 98.00
Poznańskie 3Vi-proo. listy zastawni	 99.00
Poznańskie 4-proo. listy zastawne	102.60
Polskie Listy zastawne 47a-proc	 99.40
Turecka 1-proo. pożyozka C	 31.76
Włoska 4-proo. renti.	103.20
Rumuńska 4-proo. ronta z r. 1894	 86.30
Udziały Towarzystwa dyskontowa;» .... 186.90
Akoye wielkie] kolei konnej w Be. Unie,, 207.26
Harpeńskie akoye górnictwa	166.30
‘ keye huty Laury	 198 34
Akeyu P^Jłnoono-niem. Tow. kredyt.	100.26
Toruńska 3V,-proc. pożyczka miejska ... —.
Pszenica:
grudzień	162.00
maj 	154.60
lipiec	 	.	
Loco Nowy York	 76 * .
Zyto:
grudzień	137.76
maJ	 138 00
lipiec	 	,	
Okowita:
Loco 70 		 42.60
Dyskonto od weksli 4 proc., lombard 6V'.
Za reklamy i ogłoszenia redakeya wobec publi¬
czności nie odpowiada.
Marz io zapisania „Gazet; Cofli."
na dwa miesiące.
P&Mtelluti gsTormtfiar.
3dj befteHe ęimnit Bel betn flaiferUd&en fofła«
Me 3eitung „Gaicta Codzlci m * mit ben Ako»
ttóbeilagen »Rodzina Chrześciańska«, »Przewodnik
Naukowy i Literaoki», »Szkółka Pi 1 kac, »Go¬
spodarz», «Kupiec i Przemysłowiec», »Ogrodnik
i	Pszczelarz« auS 2$orn p1 die Monate NoTem-
ber u. Dezember 1902 (}et. nfl9«ęreiflltfte‘26 A.)
unb jafye on Slionnement 3TM 1,00 (unb S8 Śf.
SBefteUgelb).
Obige 9trt. 1,00 (unb 28 $f. DtfteUgsIb) e$attw
)u (aben bef^ehtigł
U«
Słuiferi
		

/Czasopisma_125_01_1040_0001.djvu

			I O SIADŁEM I
 J^* w Toruniu. 'W ^
iDr.med. Alfred Dziatowski. S
^ lekarz prakł., spocyalista w chorobach ocznych, ^
^ dotychczasowy asystent Radcy Prof. dr. ^
^ Wicherkiewicza w Krakowie.	^
Przyjmują: od 9 —12 przed południem, ^
a	i od 3—5 po południu	^
^VV dni świąteczne: tylko od 9-12 przed pot.
% W, nlica Szernta miii ulicy Mowej. Ę
^><§><$><$><$>3> <$><$><$>
Szanownemu Państwu Wą¬
brzeźna i okolicy uprzejmie
donoszę, iż mój
U
znacznie powiększyłem i jestem
w Manie wszelkie wymaganiom
zadość uczynić, tak gamo pra¬
suje futra (komuchy) męzkie i
damskie pod gwarancją za do¬
bry krój i leżenia. Polecając
aię względom szanownych Koda¬
ków kreślę się
z wysokim szacunkiem
Zacheusz Kotkowski
mirtrz krawiecki Wąbrzeźno.
Brie en ul. kościelna nr. 36 w
domu pani Prusieckiego.
Berlitz Scbool
8. Staromiejski rynek 8.
Język:
francuski, angielski,
rosyjski. tse
Messieurs Toulon et Deshuilliers
Miss Eyans, panna Lelir.
Prospekty są do nabycia w szkole
lub w księgarni Golemblewskiego.
E. Toulon, dyrektor.
iryjalcie do każdego paliwa z ogniem'
nieustająoym bardzo praktyczne częś- ‘
clowu niklowane
Nr. 1 9 8 	4
ogrz.: 60 75 100 126 kbin.
Mk.: V0 26 88 36 za sztukę.,
ogrz.:
Mk.:
Nr. 6 6 7 8
160 200 300 41)0 kbm.
42 47 68 67 za sztukę <
włącznie 2 rur, 2 kolan i rozety ni-'
klowane] franko do każdej stacyl kolej. *
♦3 HANSEN A fy
piece patentowe z ogniem nieustają.
cym do koksu i an trący atu poleca
|T. Otmianowski,
właściciele B. Ziętkiewlcz. — S. Mlńciklewlcz.	y
Poznań — Bazar — Telefon 666.	J
X —	— Cenniki darmo I faanko! —	T
X Nowość!	Nowość!	Nowość!	"
jB^T'Ploce do ogrzewania naftą nie wydające zapachu,	X
»»
(i
irsy bl laitieserstr. 17 w Bochum irxi ü. KaltlMtrstr. 17
m
m
m
&
m
m
m
poleca w wielkim wyborze
książki do nabożeństwa
w najrółn. oprawach
powieści ludowe i na
* tle narodowem *
figury Świętych Pańskich, krzyże
[pasyjk.1], elementarze,
katechizmy,
różne książki z obrazkami
-77= 41a dzieci ~~
vai wsMltle jnyicn lo pisani
m
m
m
m
m
m
m
^|00000(®^00000000
Cotylko wyszły
książki do*naboźeństwa:
DO BOGA. Mały zgrabny format dla dzieci.
POBOŻNE MODŁY. Mały zgrabny format
(ila młodzieży.
MÓDLMY SIĘ. • iredni format.
BOŻE BĄDŹ MIŁOŚCIW. Powszechnie
ceniona książka (Ilu doi-osłych, w zgrab¬
nym formacie.
BOŻE BĄDŹ MILOSCIW. (Drukowana
wir.Ikieiui, tłustcmi literami.)
ŚPIEWNIK KOŚCIELNY pod tytułem:
Zbiór najwięcej u nas
w&nycłi pieśni kościelnych,
zestawił do phbożnego użytku w kościele
i w domu X. F. Odro weki, pleban w Na-
wrze, z do»
£ -
>1» -Junkerstrasse 28 nfSIIPZGZIlO ulica Dworcowa.
-gE		
« ^
Towary sukienne, manufakturne i modne,
ubiory dla pań, penów i dzieci, towary płó
cienne i bawełniane, dywany, firany, chodniki,
ra . trykoty, towary futrzane, maszyny do szycia.
a Na sezon jesienny i zimowy zaopatrzony skład
“ c bogato w nowości i znajduje się w nim za-
« dziwiający wybór. Wszystkie rzeczy sprzeda
J- wane aą po niezwykle tanich cenach. »65
c3 a>
Poznań Rynek 6. — Mad pod Tokajem
Przybięgły dostawca win kościelnych
(93	polera
onobucie u producentów na Węgrzech corocznie zaku¬
pione znane ze Bwej dobroci.
Wina górno-węgierskie.
Wina stołowe, począwszy od mrk. 1,61. za litr incl. szklą
Stare wina węgierskie dla chorych i rekonwalescentów, i
Oprócz tego znaczne zapasy win reńskich, mozel-
,8kich, francuskich czerwonych i białych po cenach
* tańszych. — Łaskawe zamówienia upraszam wprost
listownie. — Cenniki przesyłam na życzenie gratis
W* Kupuję ^
zboże i kartofle fabryczne
668	i proszę o opróbkowane oferty.
IflT Polecam ^
zboże do siewu, artykuły pastewne,
nawozy sztuczne, wszelkie narzędzia
rolnicze, węgle, oliwy i smarowidła.
Jan Czarliński, Dom komisowy.
Toruń, łaziebna, (Baderstrasse) 6.
£V 1W Telefon 295 -»a *9q
na rok 1903
rmacio „ Maryańskiej
pięknymi obrazami poleca po
II w.formacie „Maryańskiego“ z |J
50 fen.
Przyjaciel w Toruniu-Thorn.
1'oszukję ort zaraz do mojego
Interesu kolonialnego i desty-
lacyl	1208
ucznia
|syna pożądnych rodziców; któ¬
ry odpowiedzialne szkolne wy¬
kształcenie poaiadn.
Conrad Schulz,
Czersk.
!*♦♦♦♦♦♦♦♦!
ZUPEŁNY
ŚPIEWNIK
♦ KOŚCIELNY ♦
0&3
ZAWIKUA 8;iH PIKŚNI
kościi:lnvch, poi.i;-
CAMY PO ;i..so MK. A
Z PRZESYI.KĄ TiO FKN.
	vvii;ckj . .
IARFS POLSKI
* BOCHUM. *
Krebsa tiotel
UnloiL
Berlin W. Schlnkelplatz nr. 4.
obok pałacu królewskiego w
najbliższej okolicy kościoła iw
Jadwigi.
Pokoje od 2 mr.
za dobę.
Usługa polska“
62—Ba
G44
ClfiifWi nadużyó niszczą-
M&Ul&l cycb zdrowie, jak
pewno i trwale ununąi, poucza
Jodynłew lieznycb wydaniach
rozpow «zeebniona już książka
ilustrowana
_ Ora Retau’a
Ochrona własna
Cena wydania polskiego 1 m.
Cenn wydania niem. 3 m.
Tysiące znalazło w niej obja¬
śnienie twych cierpień, a za u-
życiem kuracji w książce tej
zaleconej, zupełne uzdrowie¬
nie. — Zu nadesłaniem franko
należytości otrzyma się książ¬
kę w kopercie franko przez Ma¬
gazyn Wydawnictwa R. F. Blerey
w Lipsku Verlags-Magazin Leip¬
zig, Nenmarkt 21. W Toruniu w
zapasie w księgarni p. Waltera
Lanbeck	1044
1 9*——
I U damskie: 0,90
111 1.20,1.50,1.75,
■IU 2.00,ażdoC.OO
za sztukę. Męzkic rocne:
1.7B, 2.25, 2.76 za sztukę,
2.50 3.00 aż do 7.00 za sztu¬
kę. Din dzieci: 0.50, 0.60.0.70,
0.80, 0.90* l.oo za pztukę
Cennik na żądanie odwrotny
pocztą.	i 147
NOSKOWICUCo.Ptatiei-
Spienił polski
zawierający
najulubieńsze pieśni narodowe^
krakowiaki, mazury, dumki i ról
zne inne w esołe piosn światowe
Cena 1 m. z przesyłką 1,10 ni ,
AdreB :„VViarus Polski“ złlochum
maszyny
do szycia
7. wysokim ramieniem i wszelkie-
mi przyrządami wysyłam po 55
mrk. do każdej stacyi kolejo¬
wej; także maszyny tak zwane
„scliwingschiff“ i „ringschiff1
na 8-dniową próbę i przy 2 la¬
tach gwarancyi. Kto 8-dniowej
próbie z maszyny niezadowolony
możetakową z powrotem ode¬
słać. Maszyny moje są nowe i
dobre, a szkodę wyrządza sobie
każdy, kto drożej maszynę opła¬
ca. Proszę się o tem przekonać'
‘,0 Jezierski,
Gdafisk (Danzie, Jolinnnisg. 91.)
Wykaz Agentur,
w których można zapisywać
»GAZETĘ CODZIENNĄ« za 1
markę kwartalnie, a »PRZYJA¬
CIELA« za 60 fen. kwartalnie:
w Toraniu:
W. Groblewski, skład cygar, ul
Chełmińska.
J. Pomierski, skład win i oygar.
Stary Rynek nr. 26, róg ulicy
Szewskiej.
lan Begdon, skład towarów kolo¬
nialnych, ulic» Prawa Nr. 7.
A. Czarnecki, skład cygar, nlica
fiw. Jakóba.
A. RysiewskI, mistrz piekarski,
ul. Kopernika.
A. Matthesius (właściciel 1. Bat
kowski), księgarnia przy Sta¬
romiejskim Rynku.
K. Zabłocki, księgarnia, ulic«
Mostowa.
na przedmieściu Byd-
yoskiem »
F. Kocz wara Nast., drogerya, u
lica Bydgoska 60.
August Bclgard, Kasernenstr. 41.
na Rybakach:
L. Tamaszewskl, skład towarów
kolonialnych.
na Wielkiem Mokrem:
Jan Zieliński, skład towarów ko¬
lonialnych, przy ulicy Lipo¬
wej 46.
Kazimierz Starzyński, ul. Lipo¬
wa 48.
M. Clchewlcz, skład towarów ko- ,
lonialnych przy ulicy Murnaj
nr. 23.
na przedmieściu Cłiel-
mińskieni:
M. Smuciński, skład towarów ko¬
lonialnych, przy szosie 66.
J. Antczak, skład towarów ko-
lonialnyoh, ulica Kurzestr. 6.
na Ulałem Mokrem:
Franciszek Majewski, Górna ul.
ur. 47.
J. Stuczyński, skład towarów ko¬
lonialnych »Trzy Lipy -, Berg-
strasg“ 22.
na Jakóbskiem
przedmieściu:
Fr. Kalinowski, skład towarów
kolonialnych, Schlaclithaus-
Btrashs 35.
1. Ługowski, skład towarów ko¬
lonialnych, ulica Weinberg-
strnsso 18.
'/*. redakCT' o