/Czasopisma_105_07_01_001_0001.djvu

			.. 


. ł 



i"" _ \ \. 
 - "CI 
 ""
 '" J, . 0;',n.. 
".";i
'7 -4'-
O\...
-==..tOL-=-
..tOL-r."L...IDL
,

-:
.

JOL..r.:'. 
...IDL

." 
.f9W Cin 
 . L =:--m.....IDL...IDL..r.::---=-

.JO\.....IDL.m...JiL
..: J[ 
 
)
 
1 I iW 1

 I 
 ;;; 
 ;; 
 ;:; 
 :; 
 :;;;;;;:; 
 : 
 ::;
 
 ::;;;: 
 ;
 
 :; 
 :: 
 ::: 
 i

 Fr ;
 ) :f ii

 W;f 

 °l 
!, <.)'I[

 '

flT""'
 I 
--::)'I(


'''
'''fl'......';;r;,(, \ '

JJ.'!"",
J'

JW

'»' 
 JI!r........-:, ,
\('....,
,> .( c;J -ł'&..:t, ł
 I i' 
Ę f: i
. '
,.., /



0A","
..;.t 





!>
..:..r.-i



..;.tA,-"
v..#
,,"
yr




.....J
 ;-S"
i, :,=.'
_ , :; {I
 
q 
, 11
_'t,,, , '
""r' II ,j ! p 
r! '

 1IQ,
;,i' .
 
 ' '.ffoe 
GJ'i 
- - ",.,., > "c: )
 
V(J!:, li , 
'1 ri -, '- 

'0' D r O * ' 
 I ", ił 

II
' 

 ';9" 

 \I . . "
 

'I 

 tJ 
 
M .J

< ,

 . \H/lA W
l rTWO AK A
E!III mm:.rĘTN08CIW K RAKOWIE . _ - "'ci; 


 
 I 

1iI'!

 ii" t \J>l
.,L 

:AJ 
 LI'"i 0(,04 g I 1
;' .
, 
i i
 "
 
 I

 ' SPRAWOZDANIA KOMISYJ /1 I ', 
 , 
 -łr: 

 
 
 ' 
. 
 ' (,, 
 
 
;'I,q '
J ' do badania 
¥
 'd l : 
\j; f l' :---.---:J ' I 
 o< 
 ' Itł' 
il:d '@' I'
 :CJ '1?ł 

 ' I n: t 
jil!! ::
 '1 

i3-torJi 
:btuki' W' 
):oI s ce. 
i,_
I; 

:i
 '
 I 
- 

- 
q I r II

 TOM VI. - ZESZYT I. 

 
 : i;rł I
n. i 
H
 II I ' ""=- 
"'JI I 
I I I 
i 
 
 \ -
.

 \ 

 " 

 , I '/f' _ t
 , I 1I1(U'Yf( II- Sokołouosl..i: Misa brążowa z epoki romańskiej, znaleziona w Dąhrowie koło V.'ie1unia, I ,'<... 

 I 
 JffU'!Ian Sol.:ołowslf-;.: Pa"y 
elalowe polskie tak zwane lwowskie albo przeworskie.. 
 
\.i r [' , ; , ' , _ '! ' 
 ' 
 _ '
: - '! "'ł(ulysław Łus%czl.-ie-wicz: Kościół kolegia
l'r"';::
 . I 
: l EJ 
 
Ę I't!' iKJtiJ I I ,I : 1 
 " , , & 
 ::'¥l ,' (

 _l łll' J _ : 
 . 
 

Il; 
 
 I -r:!J1 -; 

 f
,
t
 I.. '
,
{ 
' It 

 tf' '\1'- 
 
 
 '1' ifj, . 
qiH 
9 W KRAKOWIE,. I !l
 t :
 I '1!
- 

 q1 ' \ I

 NAKŁ.\DEl\I AKADEM[[ U ' lIEJĘ ,-- rN OŚCI. I :.i...... 
 ----,..I,; 
. I ' 
 

 I r a o 
 ' ). 
''1 , -' !V . ,tI,i r

'1 <, " 

 · r.i'(l !5KŁAD GŁÓWNY W KSIęGARNI SPÓŁKI WYDAWNICZEJ POLbKIEJ. G '

'\
 1,1' ' 

 R I


 18m. . 
 

tj i 
 j'l
 
{' J I
 '.-'1, 

, 
 - . (t-:Jl <, 
 
r.! ,
 I "t(
 ..:J ;,. .., I ,'

 l 
 
':t '-
"_: I 
>. '
 
 
 .' 


 
 

I/
.I 
"'7li
' 

->

s.3a...... _. , 
- - ,_I?-QC
 
'" ol, 
Cii
 1
1 
 

 I fi, 11lJ!_ł.

 ' -ł-..:E,--",\ 1 t
, 
 
'1 I r
 1'1"_ " ,L .- _.' -Ol 
. 
, \ I 
 l j;

 "'W"
ł"''''''V-'''' 
, >: y,"", ;p;i.....v r 
""'- 'V' 

ffi).'T
 ......vc}fo......v --;; "fU>:"\. ""..J
 "
. ,j ' I . 

 'I : .nąl,,;;g
1
»

Y- ;'
J,i'". iI
"'
(
'i,
"""
4i(d



-':I' tllJ"1 
 
jld, 

::
:::::::'







:
:





= i!l 
"'- 1. -_..:.
 -, ",.....\.!r -łłlT -ł.i.r.



,y\.!.r
r""\.!.r-r,y--ł.eF

""'\!.J '-!T' Y(9 
 
 ...,y-wu..r"l.2.r'.!.r-..J,.r-..y-

""'t.!'..J"""-ur
""\£.r\.!r""\.!T-'-
""\.!T
""\.Y'""'\!J"""1.!!..r
ff/i;J! t _O 
tI.'W;
rw . . . . 
J1j 

 '.' I 'o . .. 


l_ 


- 


, J
		

/Czasopisma_105_07_01_002_0001.djvu

				
			

/Czasopisma_105_07_01_003_0001.djvu

			I {( 


. ;, 


SPRAWOZDANIA KOMISYI 


DO BADANIA HISTORYI SZTUKI 


W POLSCE. 


ł 
. 
.... 


.....,j
		

/Czasopisma_105_07_01_004_0001.djvu

			--::. 


-ł 



 
! 


--ł 


. r 


. 


.... 


\ 



 


.. 
I
 


--1 

 


I 


f 
I 
i
		

/Czasopisma_105_07_01_005_0001.djvu

			-ł 


'- 


\ 


la 



 


.. 


\ 
\ 


. 
WYDAWNICTWO AKADEMII UMIEJęTNOSCI W KRAKOWIE. 


. 
SPRA \VOZDANIA KO
1ISYI 


DO BADAN lA 


HIS.TORYI SZTUKI 


W POLSCE. 


. .....
. 


TOM VI. 


z 6 tab licami litograficznemi oraz 643 rycinami VV" tekście. 


!(RAKOW, 


. 
NAKŁADEM AKADEM II UMIEJęTNOSCI. 
1900. 


. 


-..Al
		

/Czasopisma_105_07_01_006_0001.djvu

			robó f 


.j f)\" 
:() j&::
.. 
ł toi.., !I"':IJYJQA 
'
.1-..'" TClrlUkIl 


w I>RUKARXI "CZASU.. POD ZARZĄDE
[ JÓZEFA LAKO{;I
SKIEG(), 


(;--, "
" "" r 
- -. -- ",:f 


l
		

/Czasopisma_105_07_01_007_0001.djvu

			IIS1\ 


13R-L\ZO-"T A 


Z EPOKI ROl\IAKSKIEJ 


ZNALEZIONA \N DĄBRO\NIE KOŁO \NIELUNIA 


PRZEZ 


MARYANA SOKOŁOWSKIEGO. 


Xa powszechnej wystawie krajowej we Lwowie 
w r. 1894, w dziale zahytków starożytnych pawi- 
lonu sztuki, zwróciła moją uwagę misa brązowa 
grawirowana i wewnątrz pozlocona, będąca wła- 
snością p. "'ladysława Przybyslawskiego w Uniżu I), 
Dzięki -łaskawemu pośrednictwu przewodniczącego 
grona lwowskiego Komisyi p. \Vład. Lozi6skiego 
i uprzejmości właściciela, otrzymaliśmy tę misę dla 
zdjt,;cia z niej fotografii i dokładnego rysunku, które 
przy ninicjszem publikujemy (fig. I i fig. 2). Xależy 
ona do kategoryi mis roma{iskich, które w ostatnich 
czasach żywo interesowaly naukę i których część naj- 
znaczniejsza byla publikowana w pismach fachowych 
tak niemieckich jak francuzkich. I nasza misa zaslu- 
guje na publikacyę w Sprawozdaniach Komisyi nie 
tylko dla tego, te uzupelnia materyał dotychczas 
znany i przyczynia się do rozjaśnienia zagadek 
z temi misami z\\'iązanych, ale głównie z powodu, 
że znaleziona została na ziemi polskiej i te wskutek 
tego daje nam jeden szczegół więcej do obrazu 
naszej kultury w romańskiej epoce, Katalog \'"y- 
stawy mówi, te ją wydobyto w 1', 1873 w rzece 
.Fisi w Dąbrowie w \\"ieltu1.skiem 2). "Tiadomość ta 
pochodzi od p. Przybysławskiego, który tę misę 
nabyl w \Varszawie w roku 1880 ze zbior6w po 
ś. p. Bolesławie Podczaszyńskim, razem z kartką to 
objaśnienie zawierającą i jak się zdaje przez tegot 
ostatniego napisaną. 


') Katalog T-f,'j'stawy Zab),tków Staro
)'tnycll, Lwów, ]89,h str, ]07, 
Xr. 683 (6]7). Od tej daty misa ta przeszła na własność :\Iuzeum XX, 
Czartoryskich w Krakowie. 
2) Tamte, str. 107. 


Sprawozdania Koml.yl do bod. hl ot. Bztukl. Tom VI, ZeBZ)'t I. 


" 


\V "Tie1uńskiem Są trzy wsie Dąbrowy: I) Dą- 
browa w gminie Kielczygłów, parafia Rzęśnia nad 
Kieciecza W p ada J 'aca do \Yidaw y ' 2 ) Dabrowa 
ł... c.. .. , 4. 
\V gminie Kurów, parafia ""ielu6, ale w miejsco- 
wości bez rzeki na karcie Chrzanowskiego i 3) I )ą- 
browa w gminie Starzenice , parafia Ruda, nad 
strugą wpadającą do Oleśnicy 3), Pierwsza z tych 
wsi w rachunek nie wchodzi już dla tego, że le ty 
nad rzeką ściśle określoną, druga prawdopodobnie 
tadnej rzeki nie ma, zdaje się zatem, że naszą Dą- 
brową jest trzecia koło Rudy, i te jej struga nosi 
nazwę Fisi, Zabawnych nazw takich jak Fisia, które 
mają wy-łącznie lokalne znaczenie, a nie są nigdzie 
zapisane, nie brak w naszym kraju. Ruda była pra- 
starym grodem, sit,;gającym początkiem najpierw- 
szych wieków naszej historyi, Slawna bulla Inno- 
centego II. z r. I 136, potwierdzająca posiadlości 
arcybiskupstwa gnieźnie6skiego, już ją wymienia 
). 
Do naszych czasów dochowaly się tam ślady ko- 
ścioła roma6skiego z portalem, tudziet chrzcielnica 
kamienna z początku XIII w. 5 ). \Yieluń zawdzięcza 
powstanie "Tladysławowi Odoniczowi, a więc także 
tym samym czasom, Otóż między jedną z tych 
miejscowości a drugą, leży jak się zdaje nasza 
Dąbrowa, 
Dodać należy, że dwie misy tegoż samego ro- 
dzaju, wykopane zostaly w r. 189 I na górze So- 


I) SłoWllI'k Geograficzny, T. I, str. 9:!0 i mapa Polski Chrzanow- 
skiego. 
') Kodeks Dyplomat)'c:sny TVielkopolski, T. I, 1\r. 7, str. 10 i II. 
I) Spmwoadania Komisyi Ilist. s:sl. T. IV, str. XXXV-XXXVII, 
fig, 8 i 9, 


1
		

/Czasopisma_105_07_01_008_0001.djvu

			2 



IISA RUA.Z()\\, A Z EPOKI nO
[A
8KIF..J. 


b6tce pod \\rrocławiem na Szlązku '), przy karczo- 
waniu drzew, na gruncie sąsiadującym z poło1.eniem 
grodu sławnego Piotra \Vłasta w XII \\" i klasztoru 
Kanoników regularnych z Arrovaise, który powstał 
w r. I 108, a zatem równie'- na przestrzeni piastow- 
skiej Polski, grającej wybitną rolę w początkowych 
naszych dziejach, \\'szystko wskutek tego przema- 
wia za oznaczoną przez nas miejscowością, z której 
prastaremi tradycyami charakter' misy się w zupeł- 
no
ci godzi. 
:\Iisa nasza ma w średnicy 28 cm. 7 mm., jest 
głęboka na 6 cm., a obramowanie jej wydatnie 
występuje na I cm. ponad powierzchnię zagięcia 
(zob, fig, I). Xa zewnątrz i pod spodem jest surowa 
i pozbawiona wszelkich ozdób; wewnątrz zaś po- 
krywa ją wyhornie zachowana pozłota i grawirunek 
ornamentacyjny, stanowiący jej główny interes. 
:Ka dnie, dwoma koncentrycznemi kolami silnie 
zakreślonem (zob. fig. 2), widzimy przed sobą dwie 
figury w długich strojach, zwrócone ku stronie le- 
wej, z których jedna zdaje się prowadzić drugą, 
mając rękę na jej ramieniu i podnosząc jedną dłoń 
w górę; w otoku niewyraźne litery w pewnych od 
siebie odstępach, między któremi rozpoznajemy 
. A"" V E. Do koła hiegnie pas z 4 kół wspó1środ- 
kowych, podwójnemi bardzo słabemi linijami zazna- 
czonych, poczem następuje, wyrazisty splot roślinny 
romański, jakby wieniec, przypominający stylizacyą 
znane tego rodzaju ornamenty XII w. i znowu pas 
z 4 kół takiż sam jak pierwszy, Odtąd na zagiętych 
ścianach misy rozwija się figuralna kompozycya z na- 
pisami. Podzielona jest ona na 6 pól, i zdaje się 
przedstawiać historyę Zuzanny z XIII roz. proroctw 
Daniela. 
Zaczynając od pola nad głowami figur dna, 
mamy przed sobą: 
I) Dwie figury siedzące obok siebie na ławie 
w żywej rozmowie. Xad niemi napis: 


CI VI T AS (Bab)ILO N IS 


Jest to j
khy illustracya do słów: "Et erat vir 
habitans in Bab)'IOllt', et nomen ejus Joaki!TI, f::t ac- 
cepit uxorem nomine Susannam, filiam I Ielciae", 
(Daniel. c, XIII Y. I i 2). 
2) Dwie figury jedna idąca za drugą; napis: 


HVC V ADIT IN POMARIV(m) 


Tekst m6wi, te Zuzanna weszla do sadu "cum 
duabus solis puellis, voluitque lavari i'l pomario". 
(Dan. c. XIII v, 15). Oczywiście dla braku miejsca 
rytownik zamiast dw6ch jej towarzyszek, przedstawił 
tylko jednę, 


I) "'. GREI'PLER: ,IJittt!laltt!rlicht! Bron8t!schalt!n, Schlt!sit!ns Vonst!it 
in BiM .md Schrift, Ud. V. 1894, Kr. lO, str. 27'. 


3) Dwie figury idące od strony prawej ku le- 
wej ku Zuzannie z podniesione mi rękoma. i\apis 
popsuty i banłzo niewyraźny: 


M Q (D?) V O S N E (?) E R V N T (E A ?) 


Są to zapewne "duo senes judices" historyi 
biblijnej, którzy wchodząc do sadu, w kt6rym się 
kąpie Zuzanna: Ve/lt'rllllt i'l 1/IUfIII (?): et suscitentes 
ab invicem causa m , confessi sunt concupiscentiam 
suam". (Daniel. c, XIII v. 15). ' 
4) Przed siedzącą figurą, stoi druga z podnie- 
sIOną dłonią i zdaje się do niej 1.ywo mówić. .i\; apis : 


ACCVRRERVNT AD EAM 


"Surrexerunt duo senes, et arcllrrl'rt/llt ad emil" 
(Daniel. c, XlII. v, 19). Z dw6ch starców przedsta- 
wiony jest znowu tylko jeden. 
5) Trzy figury idące jedna za drugą od strony 
prawej ku lewej. Napis: 


1ST I SVNT EA MVL(tu)M 


"Cum ergo aUllissent clamorem famuli domus 
in pomario, irruerunt per posticum, ut viderent quid- 
nam esset", (Daniel. XIII. v, 26), Ilość ich była 
znaczna, co napis zdaje się stwierdzać, dłatego wy- 
jątkowo 3 figury tutaj mamy przed sobą. 
6) Przed figurą siedzącą, figura stojąca z pod- 
niesioną dłonią, jakby do niej m6wiła, Napis: 


VENER VNT DVO PR(esbyteri), 


"Cumque venisset populus ad Joakim virum 
ejus, Ve/lCrt/llt et duo presb),teri pleni iniqua cogita- 
tione adversus Susar.nam, ut interficerent eam" (Da- 
niel. XIII. v, 28), Tak jak poprzednio, tak i tutaj, 
jeden z nich tylko oskarża przed Joachimem Zu- 
zannę. 
Jak widzimy, z sześciu napisów dwa są tekstu- 
alnie wyjęte z proroctw Daniela: arCllrrcnmt ad 
emil i vellen
lIt duo /,resbytt'ri, a inne się treścią hi- 
storyi Zuzanny w zupełności i o ile to jest możłiwe 
tłomaczą, \\'yraz pOlllarii/lII, ogr6d owocowy, sad, 
w całej \\'ulgacie się tylko w jednych proroctwach 
Daniela spotyka. Rzecz się dziEje \V Bahilonie, ztąd 
na wstępie cyklu napis: ci-l'I'tas Bab)'lolli,f. \\T do- 
.. 
datku inne szczegóły na pozór wyłącznie ornamen- 
tacyjne, usuwają wszelkie wątpliwości co do trafności 
tego tłomaczenia. 
Cztery razy pojedyncze sceny są rozdzielone 
wielkie mi stylizowanemi drzewami, przedstawiają- 
cemi drzewa owocowe - dla oznaczenia tła scen 
t, j. sadu - pOlllariulIl. . \V dwóch miejscach tylko 
zastąpione są one innem przedstawieniem. U dołu 
środkowej grupy, między sceną 3 i 4 widzimy za- 
miast drzewa mury miasta z wieżami i bramą t. j,
		

/Czasopisma_105_07_01_009_0001.djvu

			)([,.;.-\ IWĄZOWA Z EPOKI n())L\
SKIF..T, 


3 


Babylon , a obok po sceme 4, a przeli 5, krzak 
z dług-ich łodyg z lancetowatemi liśćmi. Jest to 
drzewo rÓlne od innych, mające świadczyć o nie- 
winności Zuzanny. .,Xunc ergo si vidisti eam, dic 
sub qua arbore \-ideris eos colloquentes sibi"? mó- 
wi Daniel do jednego z oskarżycieli: "Qui ait: 
sltb schillo" (Daniel. c. XIII. v. 54)' Schinus, schinos, 
(Jl.jrn
 - jest to drzewo mastyksowe a raczej krzak, 
Pis/acia Lmtiscll,', z którego żywicy wyrabia się 
mastyks, zwany manną Libanu. Drugie drzewo pri- 
llllS, Qllt'rCl/,' Ilt'X, które wymienia inny ze starców, 
nie jest przedstawione lub się kryje wśród 4 pozo- 
stałych drzew sadu I). 
\V obec tego i scena 7 środkowa na dnie misy 
staje się zrozumialą. "T dwóch figurach przedstawia 
ona. prawdopodobnie, Daniela wyprowadzającego 
uniewinnioną Zuzannę z zaczarowaneg.o koła, t. j, 
z og-rodu, z pOll/arillll/. Sceny tej wprawdzie niema 
wymiwionej w tekscie, ale wynika ona logicznie 
z treści, jako sens moralny i zakończenie historyi, 
Że z sześciu napisów (o siódmym, z którego 
pozostały jedynie pojedyncze litery, nie może być 
mowy), tylko dwa są z \\Tulg-aty dosłownie powtó- 
rzone, dziwić nie powinno, "T szystkie te napisy nie 
są bezpośrednio zaczerpnięte z tekstu- pisma, ale 
bezwątpienia z jednego z komentatorów średnio- 
wiecznych, którzy ten tekst parafrazowali, przepi- 
sując pojedyncze jego wyrażenia od czasu do czasu 
dosłownie. Który z nich slużył za podstawę naszemu 
rytownikowi? - tego nie wiemy. Nie był to w każdym 
razie Piotr Comestor, żyjący na przejściu z w, XII 
w XIII, którego Hł--.,toria Sch{llastica, jakeśmy spraw- 
dzili, żadnego z naszych napisów nie wyjaśnia, Na 
tekst Daniela zwrócił naszą uwagę prof, "Tilhelm 
Creizenach, za co mu tutaj serdeczne skład,tmy po- 
dziękowanie, 
\V strojach fig-ur i w ich rysunku przy pobiei.nem 
i ogólnikowe m traktowaniu, tudzież przy częstem 
zatarciu konturó\',', nie podobna prawie odróżnić ko- 
biet od mężczyzn. Strój jednak przy długich sukniach 
związanych w pasie, przy wiszących tu i owdzie 
a szerokich rękawach i przy płaszczach spinanych 
na ramieniu, odpowiada mniej więcej strojom XII w, 
Toż samo da się powiedzieć o wielkich rękach, któ- 
rych palce są nieledwie zawsze kilkoma kreskami 
uwydatnione, i o ich żywej gestykulacyi, zastępują- 
cej brak wyrazu w zaledwie że zaznaczonych twa- 
rzach, Ziemia uwydatniona do koła całego przed- 


I) \V Biblii \\'ujka scJ.inus tłomaczony jest tr:s11liel, Evon)'11Ius 
Europeus. Jest rzeczą ciekawą, te przedstawiony na naszej misie krzak ze 
swemi podłll!nemi liśćmi, przypomina do pewnego stopnia trzmiel, w ka- 
tdym razie o wiele bardziej niteli pistacyę, nieznaną zresztą na północy. 
Kto wie zatem, czy lłomaczenie \Ylljka nie polega na dawnych średnio- 
wiecznych tradycyach. Prillus, 7Tf!ll'o
, Quercus l/ex, tłomaczy \Yujek fał- 
szywie: jodła. 


- 


stawienia łuskowato, jakby półkolistemi pagórkami 
piętrząctmi się nad sobą tak, jak we wszystkich 
rysunkach i miniaturach XI i XII w. 
). Trawa ozna- 
czona kreskami strzelającemi w górę w grupach kęp 
powtarzających się jedne nad drug-iemi, u stóp 
wszystkich drzew również jak pod rysunkiem miasta, 
spotyka się również w tych ostatnich. Lawy, na któ- 
rych siedzą figury, mają profil romal1ski i kolumienki 
u dołu z bochenkowatym kapitelem, wyglądającym 
jak surrogat kapitelu kostkowego, Splot roślinny do 
kola dna, a zwłaszcza drzewa, są. w swej stylizacyi 
pełne charakteru i przypominają roślinne ornamenty 
na ścianach kościołów i na haftach XII w, Kakoniec 
brzeg misy na swej płaskiej powierzchni, nosi ślady 
punktowanego żelazem, niedbale rzuconego czy nie- 
skończonegó ornańlentu t. Z\\" opus Pllllctile, które 
opisuje w Xli w. mnich Theophilus w swej Schedllla 
di'Nrsm 1//1/ artil/lIl 3). Pismo napisów- jest romańskie 
kapitalne, z użyciem wielu uncialnych liter jak 5. E. 
m. na\\"et D. Ligatura NE powtarza się dwa razy. 
\V szystkie koła podziałów są nakreślone cyrklem, 
od czego pozostał wydrążony otwór w środku dna, 
a następnie przeciągnięte w niektórych miejscach 
rylcem, czego nierówne kontury dowodz
. Napisy 
nad każde m przedstawieniem zaznaczają półkola wy- 
dłużone, do których był prawdopodobnie także cyrkiel 
użyty. Taką jest misa wieluńska , o której nasze 
ryciny dają. jak najdokładniejsze wyobrażenie, 
1Iisy tego rodzaju znajdowane były na całej 
przestrzeni północnej i środkowej Europy, zacżynając 
od Finlandyi i Estonii, aż po Gandawę i Paryż. 
Nie mówiąc o misach szlązkich, które się przecho- 
wują w 
Iuzeum wrocławskiem, to widzieć można 
ich okazy w licznych innych zbiorach prywatnych 
i publicznych, a mianowicie: w Muzeum Towarzy- 
stwa starożytniczego Prussia w Królewcu, w "Ge- 
werbe :\Iuseum" w Lubece, w ,,:\Iuseum fUr Yi)lker- 
kunde" w Berlinie, w Chrystianii, w zbiorach saskie- 
go ".-\lterthumsverein" w Dreznic, prywatnych Dra 
Schefflera w \\Tiedniu, w muzeach narodowych w Pesz- 
cie i w Pradze, tudzież w .Monachium, w -Muzeum 
\Velffów w Herrenhausen, w Muzeum w )'Ioguncyi, 
w zbiorach Forrer w Strasburgu i Dra \\Ting-s 
w Akwisgranie, w Muzeum miejskiem w Trewirze, 
w skarbcu czy w zakrystyi kościelnej w Xanten, 
w Muzeum w Gandawie i w Groningen , nakoniec 
w zbiorze antyków Biblioteki narodowej w Paryżu 
). 
. 


2) L. KAEMMERER: Die Landschaft i/l der Deutschen Kunst bis 
Bum Tode A/brecht Durers, 1886, str. 27-29. 
3) TEOFILA kapłana i zakonnil	
			

/Czasopisma_105_07_01_010_0001.djvu

			4 


;\I[SA BRĄZOWA Z EPOKI RO;\(AXSKmJ, 


"'szystkie mają. jeden i ten sam charakter, kt6ry 
pozwala je łatwo rozpoznać na pierwszy rzut oka. 
Są prawie zawsze surowe i gladkie na stronie ze- 
wnętrznej, a grawirowane plasko i pozłocone na 
wewnątrz, z ornamentami, figuralne mi przedstawie- 
niami i napisami, świadczącemi o romańskiej epoce 
i o czasie od XI do końca XII w. Kiedokładny, 
nieraz bardzo słaby i zaledwo dostrzegalny grawi- 
runek, wpisany w koła koncentryczne ich wnętrLa, 
daje im poz6r przypominający sławne metalowe misy 
egipsko-asyryjskie i fenickie l), z kt6remi je por6- 
wnywano, chociaż te z niemi nie mają najmniejszego 
związku, Znajdują się nareszcie zupełnie gładkie, 
Największa z nich, misa Dra Schefflera w \Viedniu, 
ma szeroko 0,45 m., 
a 0,09 m. głębo- 
kości i nosi wyją.t- 
kowo ślady rycia 
na zewnątrz; misa 
w Christianii wyno- 
si 3 I ,S cm. szeroko 
i jest na 5,5 cm. 
głęboka; misy 
z Sob6tki w :\Iu- 


\ 


zeum wroclaw- 
skiem mają śred- 
nicy 26,S i S glę- 
bokości, wszystkie 
zaś inne sa tych 
. - 
wymiar6w co na- 
sza, nie m6wiąc o 
tern, że forma ich 
o wystającym plaskim rąbku jest zawsze i bez wy- 
jątku taka sama jak w naszym wypadku, Z figu- 
ralnych przedstawień jedynemi znanemi przedsta- 
wieniami świeckiemi na tych misach, są sceny z tak 
rozpowszechnionego w średnich wiekach poematu 
Statiusa AchilIeis na misie paryzkiej; na innych 
są one wyjęte ze Starego i Nowego Testamentu 
i z legend świętych lub też najczęściej wyobrażają 
allegoryczne figury cnót i wy
tępków. Do tych osta- 
tnich należą misy szlązkie i misa pragska między 
innemi, na których wśr6d ornamentów są w niedbały 
i pobieżny spos6b nakreślone skrzydlate popiersia 
takich postaci, Figury te są objaśnione napisami na 
misach w Dreznie, w :!\Ionachium, w Gandawie 
i w innych zbiorach, gdLie nad niemi czytamy wy- 


,. 
"I ,.. 


.-. 


razy: sujerbia, idolatria, illvidia, ira, luxuria, lub 
jida, sjes, caritas, patit'lltia, humilitas czy też malilia, 
dollIs, odiulll i t. p, '2) Kapisy są raz poprawne 
i zawsze mniej więcej tegoż samego rodzaju pismem 
wykonane, to znowu popsute i częściowo lub zu- 
pelnie nieczytelne, Spotyka się nawet ornamenty 
z liter bez żadnego znaczenia, a tembardziej misy 
bez napisów i ostatecznie, jakeśmy widzieli, pozba- 
wione zupełnie ozdób. Do naj staranniej wyrobionych 
i naj poprawniejszych należą: misa paryzka ze sce- 
nami zAchilleis 3), akwisgrańska z przedstawienia- 
mi ikonograficznie interesujące mi z legendy Św, Ur- 
szuli 4), misa w Trewirze, na której widać 6 scen 
z historyi miłosiernego Samarytanina 5), w Xanten, 
gdzie mamy przed 
sobą Sa pientię 
między ŚŚ. Janem 
i Pawiem, tudzież 
6 biblijnych po- 
staci w okolo 6) ; 
.. nakoniec po tych 
nadreńskich, misa 
wiedeńska, może 
tyrolskiego pocho- 
dzenia, która w po- 
jedyńczych i w po- 
dobny sposób roz- 
łożonych scenach 
wyobraża historyą 
Samsona, jak 
świadczą napisy 
wyjętą z księgi 
Sędziów (J'udintm, c. XIII i XIV) 7), Do tej ka- 
tegoryi jak widzimy należy i nasza misa ze swoją 
historyą Zuzanny z proroctw Daniela. \Vśród za- 
bytków tego rodzaju zajmuje Qna poczestne miejsce 
i o wiele jest bardziej interesująca od mis szlązkich. 
Co jest rzeczą charakterystyczną, to rozłożenie w nich 
kompozycyi i zastosowanie scen pojedyńczych w spo- 
sób zmyślny i w swoim rodzaju piękny do kolistego 
obwodu naczynia. Tego rodzaju kola i tak orna- 
mentowane, z kompozycyjami wpisanemi w podobny 
lub inny sposób, są właściwe romanizmowi. Spoty- 
kamy je często w witrażach i na miniaturach tych 
czasów. \V większej części przytoczonych przez nas 
przykładów sceny pojedyńcze są rozdzielone ko- 
lumnami, mającemi raz kielichowy to znowu kost- 
kowy kapitel; niekiedy na tych kolumnach leżą za- 


I 


, ; 
 
.. -..
 -.... 


_".:'" J... 


Fig. I. 


ł.1i
a brązowa, znaleziona w Wieluńskiem, własność Muzeum XX. Czartoryskich 
w Kralwwie, w. XII. 


. 16, Tabl. I. i II.; Baron J. de BETHUNE: Les bassins litl/rgiques , Revue 
de I'art chrltiell , 1886, str. 318-443; MAURICE PROU: Bassin de Bronae 
du Xlou du XII s. rlprlsentant la jeunesse d'Ackille , Gaaette arck/%- 
gique , 1886, XI annee, planche 5.; Sitzungsberichte der Alterthumsgesell- 
sckaft Prussia, Ki;nigsberg, 1890, str. 127. Tabl. XII. Pamatky archeolo- 
gick/ a mistoPimi, 1868, T. XII, str. 379. 
') cr. PERROT et CHIPIEZ : Histoire de l'Art da/ts l'Antiq"it!, Ph/- 
nicie-Cypre, T. III, 1885, str. 771-j80, fig. 546, 547, 548 i 552. 


'J GRE
IPLER: l. c. Tab!. IV, 2, (XXXVI), V, I i 2, (XXXVIII, 
Tab!. XVI, (XXXVIII). J, de BETIIUNE: l. c. i figury w tekscie. 
') PROU: l. c. pl. 5. 
') FRIJ'tIJ'tIEL: l, c, str, 15. 
b) GRE
IPLER: l. c, str, 273. 
ti) Tam
e. str. 273. 
') FRI)JJlIEL: !. c. str. II.
		

/Czasopisma_105_07_01_011_0001.djvu

			... 



 

JE
ARN IA'" 
, '-0. ,r 'l. 
 


J\IISA nUĄZOWA z EPOKI nmIAXSI
IEJ. 


słony lub z nich strzelają zakreślone pólkolem napisy 
jak łuki, Oczywiście oznaczają one wnętrza budyn- 
ków, w których się odbywają przedstawione wypadki, 
co nie przeszkadza wszakże, :le grają zarazem orna- 
m
ntacyjną i dekoracyjną rolę. Na naszej, misie 
miejsce tych kolumn zastępują drzewa babilońskiego 


5 


Czystość rąk odprawiającego świętą ofiarę byla 
uwa:lana zawsze za symbol czystości 'duszy i intencyi 
tego, który ją odprawiał. 
ie tylko biskup ale i zwy- 
kły kapłan obmywał ręce po przyjęciu ofiar, jakie 
wierni składali na oltarzu, mył je następnie 'przy- 
stępując do Offertorium i maczał 4 palce w wodzie 


" 


Fig. 2. ""nętrze misy brązowej, znalezionej w \Vieluńskiem, własno
ć J\Iuzeum XX, Czartoryskich w Krakowie, w. XII. 


sadu, w którego zagrodzie caly się dramat Zuzanny 
rozwija, a mimo tego są one gló\vnym motywem 
dekoracyjnego ukladu, wprowadzają rytm w opo- 
wieść i przy swej stylizacyi zamieniają ją na fan- 
tazyjną ozdobę. 
Nie ulega \""ątpliwości, :le misy te slu:lyły do 
mycia rąk. Ablucyje byly niezwykle rozpowszech- 
nione w wiekach średnich i to tak w życiu religijnem, 
ze względu na liturgiczne wymagania, jak w życiu 
świeckiem, z powodu codziennych potrzeb. Kapłan 
obmywał ręce kilkakrotnie tak w czasie mszy, jak 
przed rozpoczęciem i po ukończeniu nabożeństwa, 


po incensatii czyli okadzeniu, jak to się jeszcze po 
dzisiaj dochowalo w niektórych miejscowościach, nie 
mówiąc o tern, :le oczyszczał zawsze wodą palce 
tak jak się to czyni i teraz po komunii, dla opłu- 
kania jej parceli I). \\T oda pomięszana z winem 
w dwóch ró:lnych ampułkach, w XIII w, najczęściej 
emaliowanych, a od XIV i później oznaczonych zwy- 
kle literami A, V. dla łatwiejszego odróżnienia, slu- 
:lyła tylko do ofiary, a nie jak obecnie i do mycia rąk. 
Ablucyje odbywały się w piscyn3.ch, umieszczonych 


l) THALHOFER: I-Iandbuch der katllo/ischen Liturgik, 189ł, T. l, 
str. 614-617, T. II, str. 168.
		

/Czasopisma_105_07_01_012_0001.djvu

			r 


6 


)([SA BHĄZOW A Z EPOKI RQ)(AXSIi:IEJ. 


po prawej czyli poludniowej stronie oltarza i celebrans 
musiał opuszczać za kaldym razem oltarz, aby je od- 
być. Zwyczaj ten jednak podlug rzymskich przepisów, 
które się coraz bardziej rozpowszechniały, ustąpił 
miejsca innemu. Odtą.d ministrant z wodą stawał 
przed ołtarzem i podawał ją kapłanowi, Tam, gdzie 
piscyny istnialy i dopóki nie przeniesiono w skI ad 
ich wchodzącego 1a'l'acrll1ll do zakrystyi, slużyły one 
jedynie do ablucyi przed i po nabo
eństwie; w czasie 
zaś mszy odbywały się przed ołtarzem, 
ieodłączną 
częścią w skutek tego sprzętów każdego kościoła, 
były naczynia do wody, tak jak lIlalllltergia do ob- 
cierania rąk. Co do 
ycia świeckiego, to konieczność 
częstych ablucyj wynikała z warunków obyczajo- 
wych tych czasów, innych jak dzisiejsze, Przybliżo- 
ne wyobrażenie dają nam o nich społeczeństwa 
wschodnie i caly świat muzułmański i azyatycki, 
który się zatrzymał na pokrewnym stanie kultury, 
Przy jedzeniu nie u
ywano widelców, tak jak na 
\\Tschodzie, ale brano pokarm palcami, w skutek 
czego po każdem daniu, służba musiaJa roznosić 
wodę i ręczniki. \V inwentarzach średniowiecznych 
znajdujemy zawsze wymienioną znaczną ilość mis 
i naczyń, do tego zwyczaju się odnoszących. 
Kie sądzimy, ahy między misami, które służyły 
do kościelnego użytku a temi, które odpowiadaly 
świeckim potrzebom, dały się wykazać zasadnicze 
ró
nice. .:\Iisy średniowieczne noszą naj rozmaitsze 
nazwy, Są to pelz/es, pelvimlae, peh'es scy/,hi, ciphi 
bach liii, albo baccilli (z tąd francuzkie bassilI , albo 
bacill), bacci/ia, bicaria (z tąd niemiecki Bccht'r), które 
nie zawsze są kielichami: "sacenlos ablutionem di- 
gitorum fecit in bicario I)"; sadella , aqllalllall ilia, 
aqllilllallilia, Vasa lIlalmalia, nareszcie t, zw. misy 
bliźnie, najbardziej interesujące. ze wszystkich: ge- 
lIlelliolles. Były one zdobne wklęsłemi i wypukłemi 
przedstawieniami nieraz i wyrabiane nawet z drogich 
metali. Theophilus w rozdziale "o robocie stemplo- 
wej" mówi: "wyrabiają się i królewskie postacie 
i jeźdzcy tąż robotą na 
elazie, któremi na hisi;pań- 
skim mosiądzu wyt!oczonemi, zdobią się miednice 
(peh.es) slużące do umywania rąk", A w innem miej- 
scu: "wykonywają się taką (trybowaną) robotą, na 
kubkach złotych lub srebrnych, lub na czarach 
w środku (vel sm tel lis ilt lIledio), jeźdzcy walczący 
ze smokami albo gryfami, obrazy Samsona lub Da- 
wida, rozdzierających paszczę lwom; tak
e lwy oso- 
bne i gryfy, albo tel same duszące jakie bydlę, lub 
wreszcie cobądź innego wedlug woli, a co do wiel- 
kości wyrobu przyzwoitem będzie i stosowne m 'l)", 
Mnich XII w, miał przeclewszystkiem zapewne koś- 


') DUCANGE: GlossariuIII, ed. Favre, 1885, T. VI, str. 254. 
2) TEOFIL: O Sztukach rozmaitych, I. c. str, 151 i 155. cr, Sch
- 
dul.., ed.ILG w Qudlenschriften jur Kunstguchichtt!, 1874, L. III. Cap, 


cielne naczynia na myśli, a jednak prócz przedsta- 
wień z historyi Dawida i Samsona, któreś my wi- 
dzieli na grawirowanej misie wiedeńskiej, wszystkie 
wymienione przez niego ozdoby: królowie i jeźdzcy, 
walki ze smokami czy gryfami, pary walczących 
zwierząt czy potworów, zarówno mogą się stosować 
do przeznaczel1 świeckil'h. Chodzi tylko o to, czy 
si ę g odza z wielkościa naczynia. 

 
- 
O misach bliźnich, tak nazwanych dla tego, 
e 
zawsze stanowią parę złożoną z dwóch mis sobie 
zupełnie równych, musimy powiedzieć słów kilka. 
GOllcllioJles znane były od bardzo clawnych czasów. 
Anastasius Bibliothecarius mówi o nich w IX 3) w., 
a "Ordo romanus" wymienia gOllelliOllt"S argenteos 
w w. X razem z kielichem, pateną i innemi przy- 
rządami do mszy świętej 4), Zabytki ich jednak do- 
tąd znane datują dopiero z początku XIII w, l\Iisy 
te, które się do nas dochowały, są zawsze miedziane 
i emaliowane, wyrabiane były w Limoges i używano 
ich przeważnie we Francyi i w Anglii, chociaż prawdo- 
podobnie znajdowały zastosowanie i w innych kra- 
jach Europy. Jedna z dwóch mis slużyla do przyj- 
mowania wody, a z drugiej się woda wylewała na 
ręce; w tym celu ta o'statnia miała okrągłe otwory 
przy samym obwodzie, a ze strony odwrotnej od- 
powiedni lejek w formie głowy lwa czy smoka - 
biberllllls 5). Tego rodzaju misy bliźnie widzieć mo- 
żna w wielu muzeach francuzkich, a między innemi 
w Cluny i w Luwrze, chociaż znajdują się po mu- 
zeach i zbiorach prywatnych niemieckich, a nawet 
w skarbcu klasztornym w Tepl w Czechach 6), Czę- 
sto przechowała 
ię tylko jedna z nich utraciwszy 
S\voją siostrę, 
Iuzeum XX. Czartoryskich w Kra- 
kowie posiada taką limuzyjską misę, czy takie gelllf'llio, 
którego podobiznę załączamy (fig, 3), Jest ona zu- 
pełnie podobna do tych, które się v\,oidzi W Cluny, 
ma na obwodzie otwory na odplyw wody i ślady 
po stronie odwrotnej odpadlego lejka. Sposóh ich 
użycia jest nieraz wyobra
ony na miniaturach fran- 
cllzkich XIII i XIV w. a Olivier de la 
Iarche (Etat 
de la lIlaim/1 de Charles le Hard)'), bliżej go opisuje 7), 
Yiollet -le - Duc daje nam rysunek to użycie przed- 


XL VIII, str. 21)3, tudziet L. III. Cap. LXXVII, str. 3°1. O rodzaju 
brązu, zwanego hiszpańsidem złotem, bajeczne wyjaśnienie TEOFILA L. III. 
Cap. XLVIII, ILG, str. 221, 2:EBIIAWSKI, str. II:!. 
3) DUCANGI!: I. c. T. I V, str. 51. 
ł) Tamte, I. c. 
5) I. LADARTE: Histoir
 dl's Arts Industrie/s, 18i5, T. III, str.4 zo . 
Opisywał je i publikował jut l\!uNTFAUCON: .AJonulnents dl' la mon, jr, 
T. I, Tabl. 32. 
8) FRI
UIEL: I. c, str. 14. Zob. takte FRI
mEL: .AJitth
ilungt!n dl's 
k. k. Outt!rr, Jluseums fur ,Kunst und Industrit!, Jahrg. 1888, str. 65 i n, 
tudziet ten sam: .AJittht!Żl. J ahrg. 1892, str. 23:!, gdzie jest dopełniony 
materyał takich mis blil.nich dotyczący i gdzie jest na podstawie przez 
nas autorowi dostarczonej informacyi wzmianka o misie Muzeum Czarto- 
rysl	
			

/Czasopisma_105_07_01_013_0001.djvu

			"f;,-\ nr.,,\7.0WA z EPOKI H()
rA
SlnF.J, 


7 


stawiający, na którym widzimy, jak posługacz przy- 
klęknąwszy ostrożnie leje z jednej z nich ,,'odę na 
ręce swego pana, podstawiając drugą do jej przy- 
jęcia. Toż samo robił ministrant przy ołtarzu w czasie 
mszy świętej, Użytek takich mis bliźnich w kościołach 
trwał we Francyi aż do XYII w., jak świadczy de La- 
bonIe I). CO więcej, skoro w życiu świeckiem widelce 
weszły powszechnie w użycie i misy takie straciły 
swoje znaczenie, pooddawano je w znacznej części 
do kościołów, gdzie ich używano także do zbierania 
ofiar. Pieniądze poruszane na ich powierzchni i ude- 
rzające o nią, pościerały emalię i podziurawiły ją tu 
i owdzie, w skutek czego często spotykamy je w złym 
stanie, Przedstawiane są na nich figury świętych lub 
osoby rozmawiaj
ce ze sobą, a wokoło w me- 
dalionach herby i fantastyczne zwierzęta lub orna- 
menty roślinne w wycinkach między medalionami 2) 
(fig. 3). To znowu anioly w popiersiu, a na obwodzie 
strusie, lwy, rycerze i syreny w kolach J}, lub też 
rycerze na koniach a koło nich walki fantastycz- 
nych zwierząt i ludzi -ł). Różnicy między misami 
kościelnemi a świeckiemi nie bylo żadnej, \\T inwen- 
tarzach kościelnych z r. 1380 i 1498 czytamy o ta- 
kich misach "dla księży do mszy", na których są 
emaliowane damy z sokołami na koniach, lub damy 
i rycerze jadący konno obok siebie 5). 
Otóż starszych limuzyjskich gmlClliolles nad ko- 
niec XII w, czy początek XIII nie znamy. Zdaje się 
zatem, że misy brązowe grawirowane i pozłocone 
jak nasza, mogły służyć przed zastosowaniem i roz- 
powszechnieniem mis bliźnich emaliowanych do tegoż 
samego użytku i w ten sam sposób. Prou zalicza 
misę paryzką ze scenami zAchilleis Statiusa do 
kategoryi gemelionów 6), Frimmel zestawia jedne 
z drugiemi i twicrdzi, że misy brązowe używane 
były w XI - XII W., a emaliowane limuzyjskiego 
pochodzenia zastąpiły je w w, XlII '}, 
Iisa brązowa 
monachijska ma nawet otwory na obwodzie, tak że 
mogla by służyć do nalewania wody, gdyby pe- 
wnem było, że są ślady lejka na jej odwrotnej stronie, 
jakby wnosić można z oIJisu w katalogu "). Podniosly 


II L de LABORDE, (;lossnir
 franfais du 1no)'
n-,fg
 1872, str, 150. 
, ') E. !\IOLu,IER: L'E11laill
ri
, 1891, sIr. 179, 180 i (r}'cina takiego 
gemellio XIII w. ja!, w l\-fuzeum XX. Czartory.ldch (fig. 31, tudzid str. 181. 
a) HEFNER-ALTENECK: Trachtt!n, Kunstwt!rke und Gt!riitschaft
n, 
1881, T. II, Tabl. 106. Z zamku Meinberg koło Schweinfurt. Tat sama 
misa powtórzona w Cn. LOUANDRE: Les Arts somptuair£s, Paris, 1858, 
T. II, str. 91, (Texte exp!icatif) i T, I, (P!anches), Ońevrerie religieuse. 
f) A. DARCEL et A. BASILEWSKY: Collection Basil
wsk)', Catalogu
 rai- 
sonnl, Paris, 1874. Texte, str. 91, Nr. 230, dzisiaj w Ermitatu Petersburskim. 
fi) V. GAY: Glossaire Archlologif}u
, 1887, str. 94 i 770 przy wy- 
razach nBacin de chapelle" i nGemellions". 
0) M. PROU, l. C. sIr. 38, 
') FR1łIMEL, l. c. str. 14 i 15 twierdzi, jak sądolimy nie słusznie, te 
brązowe rni,y utywane były wyłącznie do liturgicznych potrzeb, a miedziane 
emaliowane do świeckich, w dwóch rótnych epokach. 
8) Katalog des Ba)'
risch
n National",us
ums, T. V, HUGO GRAF: 
Romanische Alterthul1l
r, 1890, str. 29. Nr. 20-ł. 


-- 


si
 jednak przeciw temu zestawieniu słuszne wątpli- 
wości. Misy limuzyjskie są zwykle mniejsze i płytsze 
i nie mają nigdy żadnego rąbka występującego nad 
obwód. l\Iają one, jak misa Czartoryskich, tylko 
0,222 m, średnicy i 0,03 m. glęb. Otworów jest w nich 
zwyczajnie 6, tymczasem przy większych rozmiarach 
misa monachijska ma otworów tylko 3 . Grem p ler 
-' , 
który ją publikowal 9), twierdzi, że te otwory dodane 
zostaly później, dla zawieszenia misy na ścianie, 
Jakkolwiek to twierdzenie nie wydaje nam się do- 
statecznie uzasadnione, to zaprzeczyć nie możemy, 
że stanowi ona jedyny dotąd znany przyklad takiej 
misy z otworami. Zauważyć jednak należy, że naj- 
znaczniejsza część mis brązowych doszla nas w stanie 
uszkodzonym, w niektórych są cale części wylamane, 
i że wiele jest zgiętych. Do tych ostatnich należy 
misa paryzka 10), a do pewnego stopnia i misa nasza, 
tak, że przypuścić by można, że wygięte rozmyślnie 
zostaly, aby z nich woda bezpieczniej lać się w je- 
dnym kierunku mogla. Jest \"if,.'c rzeczą prawdopo- 
dobną, a przynajmniej możliwą, że w pewnej epoce 
i w pewnych micjscach używano ich parami i że wsku- 
tek tego mogly grać rolę mis bliźnich. Że jednak 
nie wyrabiane byly w tym celu i z tern przezna- 
czeniem to nie ulega wątpliwości. 
Do nalcwania wody przy ich pierwotnem użyciu 
slużyć musialy inne naczynia. Takicmi byly bez\vąt- 
pienia t'ak dobrze ZAane i rozpowszechnione cynowe 
i miedziane llrccoli, przez nadużycie aqllamlllliliami 
zwane II), o formach zwierząt fantastycznych, lwów, 
gryfów, ptaków, głów ludzkich i zwierzęcych i t. d., 
które sądząc z ich stylu i charakteru datują prze- 
ważnie z XI i XII W. t chociaż są i późniejsze, a nawet 
gotyckie. Ta forma buchasta i rozczłonkowana od- 
powiednio do kształtu przedstawionych zwierząt czy 
ludzi, pozwalała na pomieszczenie znacznej ilości 
wody w naczyniu, zajmującem stosunkowo malo 
miejsca, l\iektóre z tych naczyń są pozlocone i gra- 
wirowane, jak nasze misy 12), Są między niemi takie, 
na których spotykamy przedsta,,'ienia allegorycznych 
figur, Peszteński urceus w formie głowy ludzkiej ma 
na szczycie 4 figury cnót kardynalnych: prlldt'/ltill, 
justitia, t	
			

/Czasopisma_105_07_01_014_0001.djvu

			8 


MISA RH_",ZOWA Z EPOKI J:O
IAXSIUE,J. 


wydobyte zostaly na naszej ziemi i bezwątpienia od 
naj dawniejszych czasów byly u nas w używaniu, to 
toż samo da się powiedzieć i o takich llyceoli. Na- 
lewkę w formie lwa wykopaną w Bortkuszkach o 6 
mil od \Vilna kolo r, 1889, a będącą obecnie wła- 
snością hr. Adama Platera , publikował p. Alfred 
Romer w naszem piśmie I), \V zbiorach Towarzystwa 
przyjaciół nauk w Poznaniu przechowuje się urceus 
podobnej formy i charakteru, znaleziony w r. 1852 
W Kruchowie pod Trzemesznem, między Gnieznem 
a Kruszwicą, i to w warunkach nie dość jasno okre- 
ślonych, w sąsiedztwie kafli i monet Jagiellońskich 
z jednej, a urn pogańskich z drugiej strony 2). Na- 
reszcie skarbiec XX. Dominikanów w Krakowie ma 
posiadać takież samo naczynie wedle wiadomości, 
udzielonej przez p. Lepszego 3), Ze naczynia te z koń- 
ca XII, czy z XIII W., współcześnie ze swe m pow- 
staniem mogły się dostać do Polski - to jest rzeczą 
naturalną, ale kto wie, czy i na Litwę nie dostawały 
się one w tym samym czasie, chociaż tam jeszcze życia 
kościelnego nie było, Podobne urceoli znajdowane 
. byly w grobach pogańskich nadelbiańskiej Slowiań- 
szczyzny, i jak się zdaje, mimo swego chrześcijań- 
skiego pochodzenia, do jakichś lustracyj pogańskich 
służyły 4). 
Znawcy archeologii średniowiecznej slusznie jak 
sądzimy twierdzą, że tych fantastycznych nalewek 
w kościołach nie używano przy ołtarzu i mszy świętej, 
ale glównie przy piscynie i w lavacrum w zakrystyi 5), 
Zródła zdają się w zupełności to zdanie potwienIzać 6), 
chociaż mogly być liczne od tej zasady wyjątki. 
()Lóż jakkolwiek nasze misy płaskie, gładkie i nie- 
pozorne a przy tern brązowe, nie godzą się pod l.a- 
dnym względem z wypu1.łą i tak charakterystyczną 
formą miedzianych urceoli, to mimo tego najprawdo- 
podobniejszą jest rzeczą, l.e się z niemi pośrednio 
wiązały, gdyż wszystko za tern mówić się zdaje, że_ 
byly przeznaczone do piscyn i do wypełnienia za- 
g-łębionego w kamieniu lavacrum, Surowa i pozba- 
wiona prawie zawsze wszelkich ozdób i rysunków 
powierzchnia ich zewnątrz, przeznaczona byla na to, 
aby się kryła w takiem zagłębieniu. Rąbek wysta- 
jący zatrzymywał je na obwodzie i ustalał ich po- 
łożenie 7). Płaski ornament nareszcie, niewykończony 


') Sprawozdania, T. IV. str, XCIII, fig, 44 i 45. 
2) Bibliot'ka 1-Varsgawska, 1852, H, str. 519-5:!:! z rysunkiem na 
osobnej tablicy, tudzie! /Jfitthei/ungeIJ der k. k. Centra/-Commiss, 1867, 
T. XH, str. XXIX, fig. 3. 
a) Sprawozdania, T. IV, str. XCIV. 
.) OTTE: Handbuch der kirch/iche1J Kunst-Archii%gie, 1883, T. I, 
str. 254, nota, ' 
5) GA Y, l. c. str. 40. BOCK, I. c. str. 88. 
8) Cf. DUCANGE, T. IV, str. 51 i GAY, l. c, 
') Zagłębienie jakby umyślnie zrobione do takiej mi.y między innemi 
w piscynie w Weissenburgu w Alzacyi, zob. OTTE, Handbuch, T. I, str, 
263, fig. 100. Piscyna jest wprawdzie gotycka, ale romań
lde musiały być 
nit'raz pod tym względem takie! same. 


. 


i niedbaly, nie tylko me raził ręki m)]ącego, ale 
przez kryształ wody czystej ze swą pozłotą, robił 
daleko lepsze niż dzisiaj wrażenie. \\Tykonywano je 
z brązu a nie z miedzi, clla tej właśnie pozłoty, 
która się tego alia1.u lepiej trzyma i chociaż uszko- 
dzona, mniej na jego tle razi i daje większą gwa- 
rancyę czystości. Jest rzeczą wiadomą i dostatecznie 
stwierdzoną, że tak zw. aquamanilia miały zarówno 
w średnich wiekach zastosowanie kościelne jak świec- 
kie 8) i toż samo musiało być z naszemi misami. Skoro 
wyszly z u1.ycia, skoro zastąpiono je innerni, skoro 
zwlaszcza piscyny wszędzie usunięte zostały z ko
- 
cioMw, naj znaczniejsza ich część mogła przejść do 
użytku świeckiego, Tern się może tlomaczy, że ich 
taka nieznaczna ilość, można powiedzieć, że jedna 
tylko w Xanten, dochowała się po dzisiaj w skarbcu 
kościelnym, a że wszystkie nieledwie znalezione byly 
w warunkach świadczących o świeckiem l.yciu i o 
świeckich wymaganiach 9), Pięć mis takich wydoby- 
tych zostało z glębi rzek, na dnie których spoczy- 
waly przez wieki, 4 które są dzisiaj w Gandawie 10) 
i jedna nasza z Dąbrowy, Można sobie wyobrazić, 
że kiedyś przy przeprawie wielkiego konwoju z ju- 
kami, w jednej z tych częstych wypraw i podróży 
średnicwiecznych, w których wszystko, czego czło- 
,,,iek, a zwłaszcza pan i książe mógł potrzebować, 
przewożono ze sobą, musiały się tam dostać, \Vszelki 
spór zatem o ich przeznaczenie liturgiczne czy świec- 
kie jest błędnem kolem. l\logly być wyrabiane zrazu 
i przeważnie w jednym celu, a być użyte z kolei 
do drugiego. Z przedstawień na nich wyprowadzać 
wniosków nie podobna. Pamiętać należy, że życie 
wieków średnich było jednolite i l.e to, co na pozór 
wygląda na świeckie, umieszczone było wówczas 
często w domu bożym, tak jak to, co religijne i ko- 
ścielne - w zamku czy w prywatnem mieszkaniu. 
Ileż to jest przedstawień średniowiecznych, których 
nie ważył by się dzisiaj nikt umieścić w kościele lub 
takich, któreby w naszych czasach tylko kościolowi 
odpowiadaly, a wówczas należały do domowego oto- 
czenia. Przedstawienia na limuzyjskich gemelionach, 
zarówno jak teksty Theofila, najlepiej tego dowodzą. 
\V tern leży i !la tern polega ze świeżości i na- 
iwności uczuć płynąca, wewnętrzna wartość czasu, 
jego duch i charakter, który jest zawsze najżyw- 
szym i najmniej omylnym objawów kulturalnych 
komentarzem, 
Dodać wypada, że tak w kościele jak w życiu 
używane byly W wiekach średnich i inne misy, nie 
tylko do samych ablucyj służące, Naprzód we Fran- 


l) REUSSENS, E/ćments d'Archl%git! c1,rltienne, 1886, T. H, 
str. 4ł3, 
Vj GRENPLER, l. c. str. 278, 
'0) J. de B
THUNE, Les Bassins /ithurgiques, l. c. str. 3 18 , 319.
		

/Czasopisma_105_07_01_015_0001.djvu

			9 



IIS.-\ Blł,\7.0W'-\ Z EPOK[ RO
I.-\
SKIEJ, 


cyi tak zwane T/Ilphllles, Thiphmit'rs czy T/Illhlllil's I), 
naczynia spełniające nieznaną nam rolę w święto 
Trzech Króli, t. j. epiphanii albo theophanii, jak je 
w naj starszych kalendarzach nazywają. Następnie 
misy używane przy chrzcie, "pelves ex argento ad 
baptismum 
, wymienione w bardzo starych źró- 
dłach '2), 
Iisa pragska, znaleziona przy Ludowie ko- 
lei kolo Ołomuńca, uważana byla ze swemi aleg-o- 
rycznemi figurami, takiemi jak na misach z Sobótki, 
za taką misę chrzestną, chociaż jak sądzimy, bez 
podstawy 3). Do tej kategoryi zaliczano również pó- 
źne gotyckie, tak rozpowszechnione i pospolite mie- 
dnice, z wypukłem przedstawieniem Adama i Ewy, 
Najświętszej Panny i innemi o niezrozumiałych na- 
pisach, prawdopodobnie przeważnie augsburskiej 
roboty a najczęściej bardzo póinej daty, które naj- 
prędzej slu/.yly do zbierania ofiar a mialy bardzo 
często ś\\:ieckie przeznaczenie, \\T szystkie jednak te 
misy i miednice nie mają z naszemi naj mniejszego 
związku, 
Na zakończenie jeszcze slowo co do pochodze- 
nia mis naszych. Gdzie one byly wyrabiane i skąd 
się rozchodzily po calym świecie? Ka to pytanie 
odpowiedź ścisła jest niemożliwa, Glównem cen- 
trum wyrobów brązowych a zwlaszcza miedzianych, 
od końca XI w, zacząwszy i przez długi czas wie- 


') L. de LABORDE, l. c, str. 515. 
') DUCANGE, l, c, T. VI, str, 25ł. 
3) Pamatky arek/%gieM a mistoPim/, L c, str. 379. 


"'ł, \ 
'-- 
""' 
'-.l;- t 
,.\
 


'\.- -..- 
'- '. 



.. 


.

- :- 
i :- 


l - 
Ą_, 

 \
 "'
'I
"'
 
... 


ków średnich, było miasteczko Dinant, na prawym 
Lrzegu Mosy, koło Leodium. Ztąd szły na północ 
i wschód wyroby, a między innemi i fantastyczne 
nalewki o zwierzęcych formach, urceoli, coqllt"1llarS, 
jak je nazywają Francuzi, lichtarze, dolbany i misy, 
z brązu a szczególniej z miedzi, których całość i ro- 
dzaj dostał w skutek tego utartą nazwę francuzką 
dillal/kie czy też dillaJldrie ot). Centrów jednak takich 
było przez wieki średnie daleko więcej i czem się 
zakres naszej wiedzy bardziej rozszerza, tern się bar- 
dziej przekonywamy, jak trudno się w tej produkcyi 
zoryentować i jak niebezpiecznie jest wysuwać na- 
przód to lub owo pochodzenie, nie mając do tego 
pewnych podstaw, Nie ulega wątpliwości, że i nad 
Renem, w bogatych miastach niemieckich, przemysł 
tego rodzaju kwitnął, że misy takie wyrabiać się mogły 
i w Saksonii, Bawaryi czy Tyrolu. Mniejsza lub 
większa dokladność i staranność wykonania nie może 
Lyć nawet żadnym świadectwem pochodzenia, Jedne 
z tych wyrobów Lyly drogocenniejsze , inne obra- 
chowane na pospolity i tani odbyt i w skutek tego 
w wielu wypadkach nawt::t niedbale i w charakterze 
swej ornamentacyi w obec tamtych rażące, Poprze- 
stać więc musimy na oświadczeniu, że nic pod tym 
względem nie wiemy i że pochodzenie naszej misy 
wieluńskiej czy dąbrowskiej z historyą Zuzanny 
z proroctw Daniela z XII w. jest nam me znane, 


') RF.USSENS, l. C. T. n, str. 318-320, 


f 


.
 
.., 


"- 


t 
 
"- 
.i
 
" ?1 
'\ \ 
 


Fig, 3. Misa bliźnia limuzyjska, własność Muzeum XX. Czartoryskich 
w Krakowie, w. xnr. 


Sprawozdania Korol.yl do bad. hiat. .ztukl. Tom \'1, Ze.zyt l. 


2
		

/Czasopisma_105_07_01_016_0001.djvu

			PASY 
il
TALOWI
 POLSI(IE 


TAK ZWANE IAWOWSKIE ALBO PRZE\VORSI(IE 


PRZEZ 


MARYANA SOKOŁOWSKIEGO. 


Zna'ne są powszechnie u nas pasy metalowe, 
złożone z kolistych czy owalnych tarcz i z wycin- 
ków ruchomych, między temi tarczami, o raz wy- 
pukłej, to znowu płaskiej i rytej ornamentacyi, na- 
bitych na rzemień, które noszą utartą nazwę "pasów 
przeworskich". Zbiory publiczne i prywatne posia- 
da J ' a ich znaczna ilość. Samo :l\Iuzeum xx. Czarto- 

 < 
ryskich w Krakowie liczy ich sześć rozmaitego ro- 
dzaju, Są one raz miedziane i złocone, to znowu 
srebrne, bywają mosiężne. Tradycya i użytek tych 
pasów sięga bardzo dawnych czasów, Kto wie, czy 
długo nie były one pasami rycerskie mi. August II, 
król polski i elektor saski, używał takiego pasa, 
którego strona odwrotna miała sztyfty przechodzące 
przez skórę, zanitowane starem i polskiemi monetami, 
do stroju myśliwskiego I), N"ajdłużej były noszone 
przez mieszczaństwo. 'Vyrabiano je na większą skalę 
we Lwowie i jak się zdaje w Przeworsku, chociaż 
nic pewniejszego pod tym względem nie wiemy '2), 
ale wychodziły zarówno i z pracowni krakowskich, 
Przed ośmnastu laty miał jeszcze naj ozdobniejsze 
pasy tego rodzaju wyrabiać rytownik J. Langier 
w Krakowie :1), Chociaż źródło ich, jak zobaczymy, 
pochodzi ze wschodnich dzielnic naszego kraju tj, 
- z Rusi, to przez rozpowszechnienie ich użycia i wy- 
robu w innych naszych miastach, stały się te części 
stroju produktem ogólnie polskim, Nie wiemy, ile 
jest prawdy w twierdzeniu, że pasy takie, które 
Kraków wyrabiał, różnią się znacznie od pasów wła- 
ściwych "przeworskich", a może i lwowskich, Pierw- 


I) HEFNER-ALTENECK: Trachtl!n, Kunstwl!rke und Geriitsclwften etc. 
T. III, 1882, str. 28. Tab. 196. 
2) Por, Sprawozdania, T, V, Zeszyt IV, str. CXXXIII, 
I) G. OSSOWSKI: Wil!lki Kurhan Rytanowski, Kraków, 1888, str. 
19, Dota, 


szych powierzchnia ma być zupełnie gładka i przy- 
ozdobiona rysunkiem "napuszczonym czarną masą 
w rodzaju kaukazkiej c z e I' n i"; co zaś do drugich, 
to w tych "ornamentyka ogniw jest nakładana z me- 
talu, a zatem wypukła 4)". Na pasach tego rodzaju 
nam znanych ornamentów ,rytych napuszczonych 
czernią nie udało nam się spotkać i bardzo być 
może, że kurz czy brud, uwydatniający rysunek na 
błyszczącym metalu, został w tym wypadku we 
wspomnieniu niesprawdzonych wrażeń zamieniony 
na czerń kaukazką, czy na masę do niej podobną. 
'V każdym razie, wśród okazów najbardziej rozpo- 
wszechnionych, są rzeczywiście pasy o ornamentacyi 
płaskiej i rytej, tudzież wypuklej, jakeśmy wspo- 
mnieli. O ile jednak pierwsze dadzą się odnieść do 
Krakowa, a drugie do Przeworska, czy Lwowa, tego 
nie wiemy i materyal znany jest dotąd za mało 
zbadany, abyśmy coś pewnego pod tym względem 
mogli powiedzieć, Inna, chociaż do pewnego stopnia 
pokrewna z nią kwestya nas w tej chwili zajmuje 
i jest powodem niniejszej pracy. Chodzi nam o miej- 
scowy charakter tych pasów, o ślady tych pier- 
wiastków kulturalnych, które się na naszą cywiliza- 
cyę składały, a w ich charakterze i ornamentacyi 
są widoczne i w 'skutek tego nadają im z pewnego 
stanowiska szersze i ogólniejsze znaczenie, 
:l\Iuzeum Narodowe bawarskie w :l\Ionachium 
w r. 1877 weszło w posiadanie takiego pasa i l'Ie- 
fner-Alteneck, reprodukując go na jednej z tablic 
swego dzieła, jako niemieckie ciJlgltlu1Jl mili/art', 
twierdzi, że pasy takie tylko z wypukłą ornamen- 
tacyą mogą być polskiego pochodzenia, że zaś pas 
monachijski, który ma ornamentacyę płaską, byl 


') Tamte,
		

/Czasopisma_105_07_01_017_0001.djvu

			l' 


PASY :METALOWE POV,KIF., 


11 


wYh.onany W Niemczech. Ornament jego charakte- 
rystyczny jest właściwy wyrobom metalowym nie- 
mieckim XIV i XV w., co tern bardziej zasluguje 
na uwagę, 1e do Polski w znacznej części wyrohy 
metalowe z Niemiec były sprowadzane I), \Vynikać 
się zdaje z tego, 1e według tego autora pasy meta- 
lowe nasze, które się ornamentacyą płaską odzna- 
czają, chociażby nawet się w Polsce znajdowaly, 
muszą być pochodzenia niemieckiego. 
Że ornament roślinny ryty, który ten pas po- 
krywa, przypomina ornamenty na wyrobach średnio- 
wiec.znych i że ma do pewnego stopnia niemiecki 
charakter, to zdaje się nie ulegać wątpliwości; nie 
on jednak jest znamienną cechą pasów tego rodzaju, 
Co nadaje im charakterystyczne piętno, pozwalające 
je od innych na pierwszy rzut oka odróżnić, to ro- 
dzaj ogniw je skladających, to główne linie blach 


\., A:.' ' 
.,
 -. 
.... ł' 
1 


.\. 
I 
'\ 


-
. 
A. 


, .....Ą 


',., 
4ii 


. 'i{ 


l' 


, ". . 
.-", ... 


t- ., 


. - 


w 


tacyi są zupełnie inne, mimo powierzchownego w pe- 
wnych wypadkach i na pierwszy rzut oka podo- 
bieństwa. 
Najstarszym nam znanym zabytkiem, na którym 
wzór z naszych motywów złożony znajdujemy, jest 
naszyjnik złoty, wykopany w mogile Ryżanowskiej, 
w powiecie lwinogrodzkim na Ukrainie, będący 
dzisiaj własnością Akademii Umiejętności w Krako- 
wie (fig, I) 3). Rozeta i lilia wodna czy tak zwana 
heraldyczna, które na nim widzimy, sięgają swym 
początkiem źródeł ornamentacyi egipskiej, Pierwsza 
z nich powstała z kwiatu lotusu rozkwitłego i wi- 
dzianego z góry, a druga w zasadniczym swym 
składzie jest takim samym lotusem widzianym z boku. 
l Egiptu przeszły te motywy do Assyryi, a w na- 
stępstwie, rozkładając się i transformując w rozmaity 
sposób i rozmaitemi drogami, do ornamentacyi kla- 


:"\. _'" 
" 
'- 

 \- 
" \ .- 


 ł- ... , 
...
 . - 
.. 


Fig. I. Naszyjnik złoty z mogiły Rybnowsldej, własność Akademii Umiejętności w Krakowie, podług Ossowskiego, 


metalowych pokrywających w nich rzemień, raz 
okrąglych, to znowu wyciętych i otaczających tamte 
do koła, a zawsze rozczłonkowanych, które tworzą 
ramy czy tło wypelniane w rozmaity sposób i sta- 
nowią same przez się ornamentacyjny wzór. T en 
ostatni redukuje się do dwóch motywów rozety i tak 
zwanej heraldycznej lilii, powtarzających się naprze- 
mian, Pierwszy odpowiada blachom okrągłym, owal- 
nym czy kolistym, a drugi wycinkom zajmującym 
pozostałe między niemi przestrzenie, Pasy zwykłe 
średniowieczne, zachodniego pochodzenia, są złożo- 
ne albo z blach okrąglych naszytych na rzemień, 
z ornamentami nawet między jedną a drugą, jak 
to widać między innemi na nagrobku niemieckim 
publikowanym również przez Hefnera-Alteneck'a '2), 
lub te1 najczęściej z blach kwadratowych czy pro- 
stokątnych w rozmaity sposób ornamentowanych, 
ale nie mają nigdy tak skomplikowanego układu 
i wycinki wolutowe nie grają w nich żadnej roli, 
Skład ich jest bardziej jednolity i giętkość zale1na 
od rzemienia, a nie od rozczłonkowanych i rucho- 
mych blach, a w skutek tego motywy ich ornamen- 


') HEFNER-ALTF.NECK, I. c. 
2) Tamte. T. III. Tab!. 195. 


sycznej greckiej i rzymskiej 4), \Y naj starszych jednak 
pomnikach każdy z tych motywów natrafia się je- 
dynie pojedynczo i niezależnie jeden od drugiego, 
Na naszym naszyjniku połączone ze sobą i związane 
w jedną całość, noszą one już ślady późniejszej 
o wiele stylizacyi, Alois Riegl w znakomitej swej 
pracy, otwierającej nową erę w historyi stylu i form 
ornamentacyjnych, wyjaśnia nam ich pojawienie się 
i rolę w ostatnich czasach świata starożytnego, 
Sądząc ze szczegółowej i ścisłej jego analizy, wno- 
sić wypada, że tak w tym, jak w wielu innych wy- 
padkach, kończąca się starożytność drogami stopnio- 
wego rozkładu dochodziła do tych samych form, 
które spotykamy na jej początku. \Vedle tego uczo- 
nego, klasyczny akant nie ma nic wspólnego z liś- 
ciem rośliny acallthus 1Ilollis albo aca,zthus SpillOSUS, 
jak sądzono powszechnie i jest niczem innem, jak 
rozwiniętą i uplastycznioną palmet

, która ze swej 
strony da się odnieść do lotusu 5), Otóż w formach 
późno rzymskich ten akant się coraz bardziej roz- 


a) G. OSSOWSK1, l. c, Tabl. III. Autor ten pierwszy zwrócił uwagę 
na pol,rewieństwo naszyjnika rytanowsldego z pasami przeworsldemi. 
f) AL01S RIt:GL: Stilfragen, GrunJlegungen ilU einer Gt!Schichk 
der Ornamentik, Berlin, 1893, str. 53. 
.) Tamte, str. 214-222 i n,
		

/Czasopisma_105_07_01_018_0001.djvu

			12 


PAS\" i\fETALOWE I'OL"KIF.. 


członkowywał a pod dłutem bizantyjskich rzeźbiarzy 
dżielił na zazębienia same przez się tworzące od- 
dzielne motywy. \V ten sposób powstał trójliść, 
złoiony z kielicha wolutowego i z wieńczącego go 
liścia w środku, który wydał znowu heraldyczną 
lilię I). Rozeta pierwotna starożytnych, a zwlaszcza 
assyryjskich pomników, składająca się z całego sze- 
regu listków, zredukowana została do ośmioliścia, 
który spotykamy najczęściej tak w późno-rzymskich, 
bizantyńskich, jak w arabskich i w ogóle saraceń- 
skich zabytkach 'l). Oba te motywy 
zwłaszcza połączone ze sobą, może 
dla samej swej prostoty, grały wielką 
rolę w ornamentacyi bizantyńskiej i oba 
tei spotykają się w podobnej formie 
na naszym naszyjniku. Przyłącza się 
do nich i z niemi komplikuje bardzo 
często motyw trzeci tak zwanego sznu- 
ra czy splotu, który jest wtclle Riegla 
linią spiralną podwójnie związaną, od- 
powiednio do wymagań symetryi i 
rytmu, a nie ma żadnego naturalisty- 
.,:
:::' ___:. cznego znaczenia 3). \V obec tej inter- 
;

' I I pret
cyi zasad
iczyc
 
orm orn
men- 
;;;
:.:...


 tacYJnych, ktora mO\VIąc nawIasem, 
";.
 lJ 10)' ,,
 Ą 11{\i ,j 
 
. . , ", w znacznej części wyklucza z dekora- 
Fig. 2. Fragment ka-. . k .". k . b ' 
mi"nnej balustradr cYJnego Języ'a plennast'l ezposre- 
w Cimitile, w. VIJI(?) dnio wzi ę te z natur ) ' wbrew dotych- 
podług Cattaneo. ' - - 
czasowo utartym mniemaniom od cza- 
sów Sempera, sądzić należy, ie naszyjnik R yża- 
nowski jest znacznie późniejszej daty, niżeliby się na 
pozór zdawało i że w skutek tego zabytki z nim 
razem znalezione odnieść równiei wypada w zna- 
cznej części przynajmniej do późniejszych czasów, 
\V zór nasz jest jeśli nie późno-rzymski, to wcześnie 
bizantyński i najczęściej się w kaidym razie na po- 
mnikach bizantyńskich tak wczesnych jak później- 
szych znajduje, 
Formę jego skomplikowaną sznurem, który ro- 
zety otacza i węzłem ze sobą łączy, widzieć moina 
w kościołach Syryi centralnej, w bazylikach Y w. 
w Safa, w 
Iudżeleia i Serdżilia, gdzie miejsce ro- 
zety czy gwiazdy w kołach zastępują czasami pawie 
lub inne zwierzęta, przy tym samym ornamentacyj- 
nym szemacie ł), Rozety wpisane w koła naprzemian 
z innemi ornamentami i z liśćmi rozdzielającemi jedne 
od drugich, chociaż więcej przypominające bluszcz 
niż lilię, spotykamy na belkach kościoła Św. Zofii 


') Tamte, str, 278-279. 
.) Tamte, str.S4. 
") Tamte, str, 90, 
.) MELCHIOR de VOGut: S)'rii! Cmtrali!, Arclu"ti!cturi! civili! t!f rdi- 
gii!usi! du I au Vll s, Paris, 1865, Tribl. 21, 32, 46 i 49. 


w Konstantynopolu w YI W. 5 ). \V układzie zupełnie 
takim samym jednakże, jak na naszych pasach i z ro- 
zetą ośmiolistną znajdują się oba nasze motywy na balu- 
stradzie chóru w bazylice S. Feliksa wCimitile koło N oli, 
którą Cattaneo odnosi do VIII w, i uważa za bizantyń- 
ską budowę (fig, 2) 6), Doszła nas następnie dość 
znaczna ilość, znajdujących się w muzeach i w skarb- 
cach kościelnych, szkatułek z kości słoniowej, któ- 
rych bizantyńskie pochodzenie zdaje się być stwier- 
dzone, Pochodzą one z głębokich wieków średnich, 
noszą wyraźne ślady staro.rzymskich tradycyj i da- 
tują z czasów od YIII do XI, a moie nawet i XII 
stulecia, jak sądzi 1\Iolinier 7), \\'szystkie mają cha- 
rakterystyczną ornamentacyą z rozet i tak zwanych 
lilij heraldycznych, raz rozwiniętych, to znowu uprosz- 
czonych, Sławny zbiór Bazylewskiego, 
iegdyś w Pa- 
ryżu, który przeszedl na własność petersburskiego 
Ermitażu, posiadał takich szkatulek dwie 8); kilka 
znajduje się w 1\Illzeach Cluny i South-Kensing'ton 9), 
tudzież w skarbcach katedralnych w Xanten J 0) i 
w \Viirzburgu 11), a jedna między innerni, którą ella 
porównania publikujemy, w :\Iuzeum książąt Czarto- 
ryskich w Krakowie (fig. 3)' 1\Iają one ten wysoki inte- 
res, ie są wyjątkowemi pozostałościami świeckiej 
bizantyńskiej sztuki i razem z relikwiami przywie- 
zione ze \Vschodu, dopiero na 'Zachodzie otrzymały 
kościelne przeznaczenie 11), \V zór nasz, na tych za- 
bytkach tak widoczny, przeszedł z Bizancium do 
barbarzyńskich zachodnich plemion i z natury rzeczy 
do \Venecyi. Spotyka się on na pomnikach longo- 
bardzkich l.!), uderza nas wśród bizantyńskich ka- 
miennych fragmentów na ścianach kościola S. 
Iarka Ił) 
i na pięknej studni IX czy X w, w katedrze w Tor- 


_ ') SALZE:>iBERG: Altchn"stlichi! Baudenkmali! von Konstantinopel, 
XII, 2. Porów. RIEGL, I. c. 
tr. 287, fig. 151. 
8) RAFFAELE CATTANEO: L'Architettllra in Italia dal Si!colo VI al 
lI/iUi! circa, Venezia, Ongania, 1883-1889, str. 85, fig, 28. 
.) E. MOLlNtER: Histoire glm!rali! di!S Arts appliquls a r bzdustrii!, 
T. 1. Ivoires, 1896, str. 86-91. To! sarno pochodzenie i mniej więcej tęt 
samą datę przypisuje tym szkatułlwm CAIIIILLO BOJTo: La Basilica di San 
lI/arco. Venezia, Ongania, 1888, Parte seconda, str. 144. \Vszystkie prawie 
te szl,atułki pochodzą z "'łoch, wskutek czego otrzymały utartą nazwę 
włosko- bizantyń,kich wyrob6w. Przez Pizanczyków dostały się tam ze 
Wschodu i niektóre fią dodatkowo opatrzone herbami włoskiemi a nawet 
innen.i dodatkami, wpra,,:,ionemi p6i.niej w ich bizantyńsl	
			

/Czasopisma_105_07_01_019_0001.djvu

			1 - 


PASY lIIETALOWE POLSKIE. 


13 


cello I). \\'plótł się w oprawę drzwi Fondaco dei 
1 urcchi, dzisiejszego l\ruseo Correr i z pewnemi 
modyfikacyami wszedł w architektoniczne ozdoby 
palazzo Loredano i innych pałaców weneckich 2). 
Artyści weneccy używali go często do ozdoby fry- 
zów w kościołach i pałacach. Oto, co o nim mówi 
Boito: "Quest' ultimo motivo, perche di faciłe lavo- 
razione e di sicuro effetto, fu usitatissimo nel se- 
coło seguente dai veneziani, i quali se ne vałsero 
per ornare con fregi chiese e palazzi.,.," 3). 
\\' e wszystkich przytoczonych przykładach użyty 
on jest z natury rzeczy do pokrycia powierzchni 
ciągn 


) 
'Q)' '-r _ 


\ 
I/ 


(D(J) 


on taki pas na sobie, przynajmniej tak sądzić by 
pozwałały koła, które są na nim wyraźnie uwydat- 
nione. Niema pod tym względem wprawdzie pewności, 
ale jest wszełkie prawdopodobieństwo. 
ic więc 
dziwnego, że takiemi samemi drogami i z tegoż sa- 
mego źródła mogły przejść te motywy a może i te 
pasy do nas, mianowicie na Ruś i to jut. w bardzo 
dawnych czasach, 
Ze już w XI\r w., po zawojowaniu Rusi przez 
Kazimierza \V., pasy te u nas pod nazwą ruskich 
były znane i wyrabiały się w KrakO\\-ie, to domy- 
ślać się tego można ze wspólczesnych źródeł. Pod 
r. 1365 znajdujemy umowę między krakowskiemi 
rymarzami a pasownikami, która brzmi dosłownie: 


.." 


.@ '. ej _ (1) @ .." 'fi) Ci) 

 
.
 '_
'-"1 -,;;: 
ir
.. I @. . 

'-V . :..-Y _ 
1 
 'ł.ł$) 
 T
" 10 
, -.. l 
'
 (ł)
V 


j ej 
vG) 
6) 
CD 


'{": 


- 
" :...;. '.' 
-
 


CD' 


-;... 
. 


-'> -, 


<. - 


" ęfJ eJ 


łJ; 


Fig. 3. Szkatułka włosko-bizantyńsl	
			

/Czasopisma_105_07_01_020_0001.djvu

			14 


PASY IIIETAJ.GWE POLSKIE, 


oczywistą rzeczą, że ten statut częstó przepisywany, 
doszedł nas w popsutym tekscie i że wyraz rillskj 
odnośnie do pasów tak niezrozumiały, czyta
 należy 
rus/a'. Bardzo być może, że nazwa "pasów ruskich" 
została zapomniana i że wskutek tego przepisywacz 
popełnił tern łatwiej błąd, kopijując wyraz ile, czy 
niewyraźnie napisany. "Szrotowat" znaczy wedle 
Lindego, na kawałki rozkrajać, rozszczepiać; ro- 
bota szrotowalla t. j, z małych sztuczek złożona: 
segJJlelltatuJJl I), co się naj zupełniej zgadza z charakte- 
rem naszych pasów, "Hannus czyngulator" , którego 
spotykamy w r, 1386 we Lwowie, musiał zapewne 
takie pasy wyrabiać '2). Pasownicy nasi tych czasów 
byli bezwątpienia Niemcy, jak sam język aktów miej- 
skich przytoczonych przez nas i imie pasownika 
lwowskiego dowodzi. Pod ich to ręką ornamentacya 
ta zaczęła się powoli transformować, 
\Yidzieliśmy, że od początku składała się ona 
z pierwiastków stalych i zmiennych czy ruchomych, 
T e ostatnie i w bizantyńskiej dekoracyi modyfiko- 
wały się od czasu do czasu, chociaż zasadnicza pod- 
stawa wzoru pozostawała taż sama. Koła z jednej 
strony obwodu rozet i wycinki z tak zw. lilij heral- 
dycznych stanowiły szemat zawsze jeden i ten sam, 
a miejsce gwiazd czy róż, a nawet niekiedy lilij, za- 
stępowaly inne motywy. Tembardziej musiało to 
nastąpić, skoro niemieccy rzemieślnicy zaczęli u nas 
te pasy wyrabiać i z natury rzeczy wpisywać w ten 
szemat najbardziej im znane i swojskie wzory, Trans- 
formacya ta jednak odbywała się powoli, tak że 
jeszcze w pasie monachijskim, jak w wielu innych 
pasach do niego podobnych, zmiany te trzymają 
się niewolniczo pierwotnego pomyslu, nie mówiąc 
o tern, że iródlo ich pierwotnego pochodzenia nie 
zaciera się nigdy, Jeżeli pas monachijski, jak sądzi 
Hefner-Alteneck, pochodzi z XIV w" to ta data odpo- 
wiada w zupełności wskazanej źródłami epoce i z tą 
transformacyą się w zupełności godzi (fig. 4)' \Vyro- 
biony on został bez wątpienia w Polsce; a jeżeli od 
szeregu generacyj znajdował się w Niemczech i prze- 
chodził z ojca na syna dziedzicznie, zanim nabyty 
został do muzeum, jak twierdzi wzmiankowany autor, 
to dostać się do Niemiec musiał w bardzo dawnych 
czasach. Ośmiolistna rozeta zastąpiona w nim została 
naturalistycznie traktowaną i sześciolistną różą, tar- 
cza jej kolista zamieniła się na owalną, lecz środ- 
kowy liść lilij kątowato się rozszerzył, jakby dla 
zaznaczenia swego początku, mimo tego, że wolu- 
towe zakończenia jej kielicha ozdobiły SIę listkami. 
Na pasach Czartoryskich widać dalsze stadya tej 
zmiany. Okrągła tarcza ma po większej części owal 


') LINDE. cd. 1859. T. V, str. 611, 
') A. CZOl.OWSKI: Pomniki dllit!jowt! Lwowa, l. Najstarsza księga 
miejska, 1892. str. 67. Xr. 408, 


i róża na niej prawie zawsze sześć liści, ale na pasie 

r 466 zbioru, który skłonni jesteśmy odnieść do 
XV w" środek lilii ginie, a liście jej boczne rozszcze- 
piają się na dwie połowy, aby się jedną z nich ze 
sobą połączyć (fig. S), Ten kształt utrzymuje się 
i na pasie Nr 467, który zdradza stylizacyą koniec 
w, XVI lub początek XVII. Ka pasie miedzianym 
posrebrzonym Nr 472 lilia tak pojęta, komplikuje 
się sztywnym linearnym ornamentem, który wiąże jej 
szczyty u dolu i góry. \Vszystkie te pasy są gładkie 
i ryte, ale ten sam charakter widzimy na pasie o ór- 
namentach wypukłych Nr 468, Jest on cały srebrny, 
lecz w owalach i wycinkach ma wprawione na odpo- 
wiednich tarczach pozłocone i wypukłe róże i w snop 
związane liście. N areszcie na pasie mieszczańskim lwow- 
skim ze zbioru p. \Vładysława Łozińskiego (fig. 6), 
tak jak na innym podobnym w l\Iuzeum Czartory- 
skich "róże" i "lilie" są traktowane w stylu późnego 
niemieckiego odrodzenia o zupełnie naturalistyczne m 
zacięciu, przypominającym niderlandzkie wzory, oso- 
bno przy tern odlane i przymocowane do kolistych 
w tym wypadku metalowych tarcz i wycinków, Jakim 
'modyfikacyom mógł ten wzór ulegać, najlepiej do. 
wodzi interesujący pas rycerski również srebrny i 
złocony, wykopany w r. 1892 w Piotrkowie, który 
publikował nie tak dawno Stronczyński, gdzie przy 
tym samym szemacie ornamenty są zupełnie inne 3). 
Na innem miejscu pisaliśmy przed laty: "Kul- 
tura cerkiewna w kolei wieków, od najdawniejszych 
czasów działając na masy, pozostawiała na ich spo- 
dzie osad i uprawiała surową glebę ludowej twór- 
czości. Krzyże, czy to metalowe na szyjach hucul- 
skich wieśniaczek, czy wyrabiane w drzewie lub 
zdobi<);ce kołomyjskie talerze, mają nieomylnie cer- 
kiewny początek. Trójkątne blaszki kolczyków i łań- 
cuszki fajeczek huculskich odnieść się dadzą do tego 
samego cerkiewnego, a względnie późno bizantyń- 
skiego źródła, Liście i kwiaty, malowane na glazu- 
rowanej kołomyjskiej glinie, mają ten sam styl i cha- 
rakter, co ornamenty roślinne późno bizantyńskich 
czasów, a geometryczne wzory ruskich ludowych 
haftów powtarzają prastarą bizantyńską mozajkową 
ornamentacyę 4), Do kategoryi tych motywów i form 
należy także zasadniczy szemat dekoracyi naszych 
pasów, z tą jedynie różnicą, że kiedy tamte szły 
przez cerkiew do ludu i do mas, to ten może w spu- 



 


s) KAZIli!. STRONCZYŃSKI: Dwa pasy r)"Ct!rskit! Jwit!to tsnalt!siont! 
w Piotrkowit! gubt!r/Jialnym, lViadomoJci Numitsmat)'csno-Archt!ologictsnt!, 
R. IV. 1892, Nr, 4. str. 359. fig. I i 2. Daty. któreśmy tym pasom przy- 
pisali w tekscie, są z natury rzeczy przypuszczalne, Kic bowiem niema tru- 
dniejszego. jak oznaczenie czasu powstania wyrobów, których forma się 
tradycyjnie powtarza przez wieki, Kic mniej jednak są one jak sądzimy 
prawdopodobne, gdy t jdeli nie te pasy, któreśmy wzmiankowali. to inne 
we wskazanych przez nas czasach musiały mieć ten sam charakter, 
') MARYAN SOKOŁOWSKI: Satuka cerkit!wna na Rusi i na Bukowinit!, 
K1vartalnik ńi.rtor)'c:sn)', Rocz. III. 1889. str, 6.;6 i n. 


-
		

/Czasopisma_105_07_01_021_0001.djvu

			....... 



 


15 


PASY lIIETALOWE POIBIUE. 


ściźnie pO dawnych ruskich bojarach przeszedł 
w użycie szlachty polskiej i mieszczan i był wyłącznie 
jak się zdaje przez pasiarzy miejskich, a zatem prze- 
ważnie niemieckich wyrabiany. Przez Ruś i za pośre- 
dnictwem Rusi użytek tych pasów rozpowszechnił 
się w innych częściach Polski, czego najlepiej do- 
wodzi ich wyrób w Krakowie, Bardzo być może, 
że pasy bizantyńskie tego rodzaju, powtarzające mo- 
tywy stosowane najczęściej do wyrobów świeckich, 
jakeśmy to odnośnie do szkatułek z kości słoniowej 
widzieli, byly tylko wypukłe, Przynajmniej w pomni- 
kach nas doszłych szemat ich przedstawia się zawsze 
plastycznie, Kiemieccy zaś naszych miast rzemieślnicy, 
wyrabiając je w skutek rozpowszechnienia i zna- 
cznego popytu na większą skalę, zaczęli im prawdo- 
podobnie dawać obok wypukłej, także plaską, rytą 01'- 
namentacYę, \V ka- 
żdym razie wpletli 
oni w ich wschodnie 
i bizantyńskie formy 
motywy zachodnie, 
naprzód gotyckie, a 
później renesansO\\"e 
niemieckie, a raczej 
geometryczny i su- 
chy bizantyński ich 
wzór ożywili zacho- 
dnim naturalizmem, 
\V ten sposób oba prądy kultury krzyżujące się na na- 
szej ziemi, wschodni i zachodni, połączone ze sobą, 
znalazły w tych charakterystycznych wyrobach wyraz 
i nadały im wybitną cechę produktu swojskiego, 
Ruś, a przedewszystkiem na jej granicy leżący 
Przeworsk i Lwów były u nas pierwotną tych pasów 
ojczyzną. Prawdopodobnie ich użycie w stroju miesz- 
czańskim trwało również najd.łużej na Rusi, może 
w tym samym Przeworsku, zkąd kto wie nawet czy 
nie pochodzi utarta ich nazwa, a następnie "w pier- 
wszorzędnej stacyi handlowej między ""schodem 
a Zachodem" -- we Lwowie. P, ""ładyslaw Loziń- 
ski w znakomitej swej pracy o złotnictwie lwowskiem 
pisze co następuje: "Kie podobna aby tak oryginalne 
stosunki miejscowe daleko oryginalniejsze może, niż 
gdziekolwiek indziej na ziemi polskiej, nie wycisnęły 
na tej sztuce pewnego odrębnego piętna. Już sama 
różnorodność wpływów, ścierających się tu ze sobą 
a pogodzonych ostatecznie z biegiem czasu i po- 
stępem społecznej organizacyi, uprawnia do takiego 
przypuszczenia. "'szystko to, co się zlalo z sobą 
w języku, stroju, obyczaju, przetopić się musiało 
także w tyglu zlotniczym. Bizantyńskie tradycye, 
zachowane przez ruskich złotnik6w, wschodnie 010- 
tywa przyniesione przez ormiańskich, kt6rzy długo 
pewnie odświeżali oryginalność narodowych, ojczy- 


lo- 
t 
ł: 


./'
 


Fig. 4. Pas metalowy polski, własność Mu- 
zeum narodowo bawarskiego w Monachium, 
w. XIV (?) podług Hefner-Alteneck'a. 


stych form ornamentyki na wzorach przepysznych, 
przechowywanych niegdyś w ich katedrze, musiały 
koniecznie zostawić jakiś ślad, jakiś refleks dalekiego 
atawizmu na sztuce tak czułej i tak sposobnej do 
chwytania wszystkich stylowych odcieni dekoracyj- 
nych, tern bardziej, że wplywy te trwale podsycane 
były liturgicznemi potrzebami i ciągłemi stosun- 
kami z naj dalszym nawet \\'schodem. Zachód, re- 
prezentowany pośrednio przez Polaków, a głównie 
mistrzów gdańskich i krakowskich, bezpośrednio przez 
Niemców, przewagą swoich stylów, żywotnością form, 
pełnych młodości i sily rozwoju, musial ostatecznie 
wziąć górę a przynajmniej nadać grzbiet tej sztuce, 
ale nie odjął jej nigdy tego, co miała z bardzo ży- 
wych jeszcze tradycyj pierwotnej kultury i daleko 
wcześniejszych niż zachodnie wplywów l)". "Tymowne 
te slowa odnoszą się 
do złotnictwa, ale 
z r6vmem prawem za- 
stosować je można do 
innych gałęzi prze- 
myslu artystycznego, 
zwłaszcza jeśli te o- 
statnie są tak złotni- 
ctwu pokrewne, jak 
w naszym wypadku. 
Jeżelizatem towszyst- 
ko, cośmy powiedzieli 
wyżej i starali się uzasadnić i rozwinąć, jest prawdziwe 
i słuszne, to pasy nasze służyć mogą za najlepszą 
tego poglądu illustracyą i całą jego trafność pozwalają 
namacalnie stwierdzić, To co się w stosunku do wpły- 
wów bizantyńskich widzi na wielką skalę i na każ- 
dym kroku w "" enecyi, toż samo w mniejszych roz- 
miarach i w pewnych wypadkach da się odnaleźć 
na Rusi, a Ruś z kulturalnym swoim rozwojem sta- 
nowi integralną część dziejów naszej własnej, pol- 
skiej cywilizacyi. 
Jeszcze jedna uwaga. \V naj starszych księgach 
miasta Krakowa, między nazwiskami wybitnych miesz- 
czan XI\T w., spotykamy takich jak "Theodoricus de 
Russia", jak "Kicolaus Ruthenus", który jest nawet 
konsulem, jak "I1ermanus de Russia", "I\icolaus 
Gleyser de Lemburga" itd. 2). Są to oczywiście Kiemcy, 
którzy się przesiedlili ze Lwowa czy z innych miast Rusi 
i pojawiają się tutaj w tym samym mniej więcej czasie, 
kiedy "pasy ruskie", zaczęly się w Krakowie wy- 
rabiać i między polską ludnością wchodzić w użycie. 


,.' 
> 
j
 < 


, -( 
."
 

, 
;;
 


Fig. 5. Pas metalowy polski, własność Mu- 
zeum XX. Czartoryskich w Krakowie, 
w. XVI?) 


') "\Vł.ADYSł.AW ŁOZIŃSKI: Złotnictwo Lwou'skie w dawnych wie- 
kach, 1889, str. 15 i 16. 
2) PIEKOSIŃSKI i SZUJSKI: .Na/starszl! księgi i rachunki miasta R.-ra- 
kowa, 1878. Część I. :Kr. 274, 508 i rozmaite, tudzie! Xr. 374,383, równie! 
str. 31 i 93, Są i właściwi Rusini, jak Petrus 
Russin". Część II, str. 37, 
a nawet Ormianie: Armenus aurifaber, Część If, str. 35, i Bogdan Arme- 
nus, tam
e, str. 81.
		

/Czasopisma_105_07_01_022_0001.djvu

			- 


16 


PASY lIJETALOWE }'OLSKIF.. 


Oba motywy przy tern tych pasów, pojedyńczo wzięte, 
tak rozeta jak lilia heraldyczna, są chociat w innej 
formie i przy innym charakterze, ulubionemi moty- 
wami ornamentacyi XIV w, Rozety wype-łniają często 
na pomnikach tych czasów puste przestrzenie; tak za- 
stosowane znajdujemy je na tablicy erekcyjnej z cza- 
sów Kazimierza "p. w Stobnicy, nie mówiąc o wielu 
innych zachodnich zabytkach. a lilie heraldyczne pod 
wpływem miniatur francuzkich i rozchodzących się 
po całej Europie wyrobów przemysłu artystycznego 
francuzkiego , wplatają się nieledwie wszędzie we 
wsp6łcześną dekoracyę. Jedne i drugie są wówczas 
powszechnie znanc, ulubione i modne i bardzo być 
mote, że w skutek tego najbardziej się przyczynily 
do rozpowszechnienia "ruskich pasów" I). Dwie fale 


') Jest rzeczą godną uwagi, te nie tylko motyw t:,k zwanej he- 
raldycznej lilii jest powszechnym w ornamentacyi pó!no - bizantyńskiej: 
"O}llla;\J('IIT'b B'b BII
'h l.\I.J'hn\a 11.-111 JHI.liu, O'łellf, YIIOT/'IIÓIlTC.'1hllblil 
B'b BII33HTiikKOl'I'b IICI\YCCTWh", jak mówi znakomity rosyjski archeo- 
log i historyk sztuki \\T, STASOW, I. c. 
tr. 106, ale coby się wydawać 
mogło dziwnem i mniej prawdopodobnem, te i. inne motywy pokrewne 
gotycyzmowi się w tej ornamentacyi zdarzają, "\Ve wspomnianem wytej 
wykopalisku we "\Yłodzimierzu nad Klażmą, znalezione zostały obok blach 
pasa, kawall.i materyi ze stroju. Tkanina ta, tak zwane ct'nda/um, lJt'n- 
da/I!, przetykana złotem na purpurze, ma za wzór w wielkie trójl'ąty 
wpisane rozetowania, którym by motna na pierwszy rzut ol,a przypi.ać 
gotyckie pochodzenie. O tym wzorze powiada STASOW, I. c. str. 103 i 10+: 


wprost sobie przeciwne i płynące z dwóch różnych 
źródeł i kierunków zeszly się w ten sposób ze sobą 
i wydały ten charakterystyczny produkt, Kiemieckie 
osadnictwo zanioslo ich zachodnią stylizacYę do 
Lwowa, a ci jego przedstawiciele, którzy powrócili 
z Rusi na zachód i do stolicy kraju, wyrobili po tej 
transformacyi dla ich pierwotnie wschodnich form 
prawo obywatelstwa \V Krakowie. 
\Vidzimy na tym przykładzie, jak wytłumacze- 
nie naj prostszych objawów kdtury jest nieraz skom- 
plikowanem zadaniem. Jeżeli niemiecki uczony, ,któ- 
rego publikacya podała nam myśl do niniejszej notaty, 
zadania swego nie rozwiązał w sposób zadawalniający 
i dal się uwieść pozorom, to dla tej prostej przy- 
czyny, te mu byly obce pierwiastki naszej cywili- 
zacyi i że nie objął okiem całego materyału, który 
w tern zestawieniu o wiele prawdopodobniej i jaśniej 
jak sądzimy tłomaczy zagadkę. 


"JjIlO('.Tk
CTBill B'b ÓO.1JI.IlIOlll'b ynoTpcó.'1CHill U'b 0plla:ucHTaqill 
rOTJI'ł('('l\oil apXIITI'KTypbl" i zwraca słusznie na interesującą stronę tego 
faktu uwagę. Wzory takie, równiet jak złotone z naszych motywów, od 
XII w, przetrwać musiały w tak konserwatywnej sztuce jak bizantyńska at 
do XIV w i nawet do upadlm Bizancium. To powierzchowne pokrewieństwo 
istniało i w naszym wypadku i zblityć musiało z natury rzeczy dwa prądy, 
wpływając na rozpowszechnienie się tego rodzaju pasów wśród polskiej 
i niemieckiej miast naszych i naszego kraju ludności. 


.....r... ...___
.._,. ;_1£--# 


"- ,_.. 


. - 


"--łi 


..- .;..:; 


"': J '\ 
Fig. 6. Pas metalowy polski, własność p. Władysława Łozińskiego we Lwowie, w. XVII(?) 
podług kliszy udzielonej przez właściciela. 


-
		

/Czasopisma_105_07_01_023_0001.djvu

			. .. 
: 
... 
' 
-,.<,..-
\, : . 
-""' :_
,> -

,
 -,\,' '.... . .. 
" " .. '. ,- -:,;, :, 

', '}1':
" :1'i;,;, 
. " _ l,
 <._.., 
IJIIIIIJ" ,.' "'. 
:'1;''' 
;

"'.' .' , ':<, ,',
'""-i.: .. .. .. 
_ ...tPI1'f
rj
'!
.:--...:...,... ';::..ł..':..'


"
'1;.1 
 .; 
. 
 . - '.II'
!JI:};

i"'1"klf"'h!J

'ł\t, .
'.;'a. 
. " ł--'- 1::-'. _ · '.. r:JI '+"'''rf/rl 1/' r' ,'1\, " l' '
; 
,- . -<. :'.!

-' ," " '.. \..... , 
_
 4 



 


.1 


,;\ 


u. 


:.t 
"\ . / 
J J 


l ' 


. 

t
 
 


( 



 


, :J 


. ' 


, , 


-. .... 
. .... I.
. 
 L- 
.'oj- "'!".ł..,... 4J.
_ 
Z;.

_...._.:
 '-.
 


,.Jio ,
 . 


',: -w. I 
".
' i,:. 
. .
. '-U - , ' 
.. ',
 -,

'
 -,'- 
_.-ł::'
).' . '
:-""'" " .:.:.. . 
- ".l -1;'- 


,- 


':
' fI: '
'
': 

. .,' 
-'
 .. 
 ." 


'. ł ,.., 
, -# 
-o(..,. . 


,; <,/\--.::-,:

.
 


-- 
,> 


,
';'x, 


. 


. " 


,. - 


. 1 


, ' 
O" . 


'. .. 
...\. " 


"' .. 


), "-"-;.J'. 


ł 


(,":.... ':
:: 7!?

,

-, ..
 



, 


.;/1 


Fig. I. Widok Kolegiaty od północy, 


, 
Sgo 


KOŚCIÓŁ KOLEGIACKI 


MARCINA 


w OP ATO WIE 


Studyum zabytku romańszczyzny XII wieku w Polsce 


skreślił i rysunkami opatrzył 


WŁADYSŁAW LUSZCZKIEWICZ. 


L 
Poło
ony U stóp wzgórz Świętokrzyskich, po- 
środkiem ziemi sandomierskiej starożytny Opatów, 
owa civitas 11laglla 0tatov dokumentów XV i XYI 
st6lecia, którą widzi D1ugosz w swym czasie bardzo 
zaludnioną, bogatą handlem i przemysłem miejsco- 
wością, przedstawia się dziś jako skromne miasteczko 
powiatowe, ożywione co najwięcej ruchem przeje- 
zdnym, jaki wywo1uje gościniec ł
czący ostatnią sta- 
cyę kolei Ostrowiec z odległym ztąd o mil cztery 
Sandomierzem, \\' zabudowaniach ułic i placów wy- 
dłu
onego w kierunku od zachodu ku wschodowi 
miasteczka znacznie rozciągłego, próżnobyśmy szu- 
kali śladów jego wielkiej przesz10ści w pozostałych 
zabytkach budownic'twa świeckiego. 
\\Tspominane w zapiskach zabudowania sklepów 
i jatek, karczem, browar6w, szkoły, ratusza i szpi- 
tala znikły bez śladu a miasteczko straciło nawet 
ten typ polski z malowniczymi domkami drewnianymi 


Sprawozdania Komllyl do bad, hllt, Iztukl. 'l'om VI, Ze.zyt I. 


-. 
..f ),,:, 
:" J..'" 
, 
 .'ł....!J\T.it.U 

 · re .jI 
ol. 


o podcieniach, z obszernymi zajazdami szlacheckimi, 
jaki zachowały ubogie miasteczka galicyjskie. Prze- 
budowania po pożarach często nawiedzających Opa- 
tów, klęski krajowe i zmiana ognisk handlu pro- 
wincyonalnego, wprowad7i1y w budowę domków gę- 
sto zwartych a zamykających szeroki plac długością 
swą przeważający, rynkiem nazwany, monotonność 
nowożytną nie licującą z starożytnością miasta. 
Schludnie tu i przyjemnie, ale malowniczości brak, 
znajdziesz ją na przedmieściach wschodniem i zacho- 
dniem wiążących się bezpośrednio z miastem. \Vy- 
stępuje ona tutaj rozrzuconemi zagrodami, w otoczeniu 
pól i ogrodów, skręcającym się w pośr6d wąwozów 
potokiem Opatówką, m1ynami, mostami i pag6r- 
kowatym pejza
em, w którym panującemi od za- 
chodu są wzg6rza z kościołem i zrujnowanym kla- 
sztorem Bernardynów i inne dźwigające dzisiejszy 
cmentarz miejski w kierunku ku wsi 
Iarcinkowicom. 
\V przedmieściu tern zachodniem Opatowa, które 
pozostało pamiątką pierwotnego miasta później ztącl 


3
		

/Czasopisma_105_07_01_024_0001.djvu

			. 


]8 


KOHCIÓL KOLEGIACKI HW. l\IAHCI:oJA W OPATO W IF., 


przeniesionego i kt6re słusznie nazwać można sta- 
rem miastem to, co panuje nad pięknem tłem pej- 
zażowem, co opanowuje uczucie przybywającego 
turysty w zbliżeniu do starej skromnej bramy for- 
tecznej Krzysztofa Szydłowieckiego hojności dla 
Opatowa dochowanej pamiątki z XYI w" jest wspa- 
niałą budową kościelną o omszałych kamiennych 
ścianach, dominującą na wzg6rku, naszą prastarą 
Kollegiatą, o której pisać zamierzamy. Szczerniała 
działaniem czas6w, ze swym szlachetnym układem 
ciosowym wystrzeliwająca silnemi dwoma fronto- 
wemi wieżami w g6rę, strzępiąca się zazębianymi 
szczytami licznych swych fasad, pozostawiająca 
wspomnienie wdzięcznej sylwety swej na tłe nieba 
się rysującej, przedstawia się w swym gł6wnym 
korpusie jako poważna masa murów, rozczłonko- 
wana załamującym się planem sweg o krzyżowego 
układu. \\T tern polożeniu na wzgórku powstrzyma- 
nym u dołu murami od upadku, z tym swoim wznie- 
sionym cmentarzykiem, odosobniającym gmach ko- 
ściełny od zabudowań przedmiejskich, ma miejscowość 
urok niezmierny, głęboko w serca pobożne wnika- 
jący. 'Podnosi urok wspomnienie, l.e on jeden tutaj 
przetrwał wieki i pozostał na świadectwo, jak pod 
opieką kościelną kollegiat podnosiły się u nas osa- 
dy, jak wzrastały w miasta o odrębnym charakterze 
swego patrycyatu - wspomnienie o dostojnikach 
kościelnych, prałatach i kanonikach opatowskich 
i onych biskupach lubuskich, dziedzicach Opatowa 
i sąsiednich włości, kt6rzy niejednokrotnie rezydo- 
wali w tych posiadłościach, dotykając ścian kollegiaty. 
A gdy ich brakło, nowy dziedzic sławny Krzy- 
sztof Szydłowiecki tu sobie pośmiertne obierze mie- 
szkanie, pod tem sławnem brązowem mauzoleum, 
kt6re r6wniet sławę przynosi miejscu wykwintnością 
włoskich form rzeźbiarskich i odlew6w w brązie 
doskonałości niezr6wnanej. 
Je.i.eli co nas zawiodło do Opatowa, to jedy- 
nie wzgląd na ten gmach kościelny i z uwagi na 
charakter stylu romańskiego, jaki przechował w swym 
zrębie i na te stylowe jego zmiany i dodatki, jakie 
przyniosły późniejsze epoki. Przenosi on nas w dzieje 
dwu odrębnych epok sztuki XII i początku XVI 
stólecia i nakazuje opracowanie w sposób odtwo- 
rzenia sobie pierwotnej myśli architekt6w. Było obo- 
wiązkiem podjąć jeszcze tę pracę badawczą na miej- 
scu, skoro się zyskało pozwolenie wysokich władz 
petersburgskich do robienia zdjęć pomiarowych, 
pracę tak ważną dla okolicy, w kt6rej pobliskie 
kościoły i klasztory stylu romańskiego, jak Ś. Ja- 
kuba w Sandomierzu, franciszkański w Zawichoś- 
cie, cysterskie w \V ąchocku i Koprzywnicy jut były 
przedtem w Sprawozdaniach publikowane. Nie wolno 
było zapomnieć okollegiacie Opatowskiej, kt6ra 


naj starsza z pośr6d tamtych wiekiem swym, domi- 
nująca monumentalnością, slusznie nazwaną być 
może jasnym promykiem ogniska sztuki, jakim jest 
sąsiedni Sandomierz w epoce średniowiecznej, a wy- 
nikiem bogactwa tej okolicy w wyborny cios, czer- 
pany w licznych kamieniołomach dotąd sławę swą 
trzymających wytrwale, . 
Nie wiem, czy jest druga miejscowość histo- 
ryczna w Polsce, o kt6rej się czuje, te nie przeszła 
niepostrzetenie przez dzieje odłegłych średnich wie- 
k6w a o kt6rej tak mało się dotąd wie jak Opatów. 
Jako posiadacze d6br, biskupi lubuscy czy t rzeczy- 
wiście dopiero w r, 1237 się tu zjawiają - kto 
i kiedy zało1.ył kolegiatę, co znaczył tutaj prastary 
gr6d lmigr6d, o kt6rym jako jut zrujnowanym 
i opustoszałym wspomina Długosz w Liber bel/ejicio- 
rum - kto fundował na g6rze 6w kościołek para- 
fialny N, Panny, na którego miejscu bardzo p6źno 
stanął dzisiejszy kości6ł wraz z klasztorem ber- 
nardyńskim, bo w drugiej połowie XV wieku _ 
wszystko to są zagadki dotąd niewyświecone dla 
braku dokument6w. JJ.kot zachodzi tu niewytłuma- 
czone milczenie w naszych dyplomataryuszach i anna- 
listach okollegiacie Opatowskiej, Kiedy inne bli- 
skie kollegiaty jak Sandomierska, Kielecka mają listy 
swoich prałat6w, jakotako wypełnione w XIII i XIV 
st6leciu, o opatowskich dostojnikach nic nie wiemy, 
jakby kolegiata owa wyłączoną była z dyecezyi kra- 
kowskiej. T o też jedynem świadectwem, te istnieje 
i to już w początku XIII wieku, jest imie jej dziekana 
Stefana, pomieszczone jako świadka w przywileju 
z roku 1212 \Vincentego Kadłubka dła Sulejowa, 
jedyne jakie w ciągu XIII wieku spotykamy wyjąt- 
kowo. l\Iożna powiedzieć, l.e pierwsze dopiero światło 
na uposażenie kollegiaty i skład jej duchowieństwa 
przynosi Liber benejicz"orum spisana w drugiej poło- 
wie XY stólecia, wymienia ona imiona wsp6łczes- 
nych prałat6w i kanoników, ale co do początków 
kollegiaty jest źródłem bajek, kt6re długo krątyły 
przy opisach Opatowa a z których dzisiejsza kry- 
tyka, te przypomniemy sprawę komandoryi Tem- 
plaryusz6w w Opatowie, zbiła już wiełe, \Vszakże nic 
stanowczego Dług9sz nie twierdzi, ale powołuje się 
na opowieści drugich, Nazwa miejscowości Opatowa 
sprowadza baśń o zamieszkaniu tu czas jakiś Be- 
nedyktynów z Łysej Góry, kt6rą zbija sam i słu- 
sznie brakiem dokumentu na zamianę własności, lub 
na odprzedat p6źniejszym właścicielom. Nazw miej- 
scowości Opat6w, Opat6wek, Opatkowice, Opato- 
wice i t, p. znamy wiele w Połsce średniowiecznej 
i oznaczają one zawsze powstanie swe na obszarze 
d6br klasztornych benedyktyńskich lub cysterskich. 
Nigdy nie oznaczają miejscowości, w którejby stał 
klaszt6r; miano osady daje tytuł klasztorowi, kt6-
		

/Czasopisma_105_07_01_025_0001.djvu

			, 


KOŚCI6L KOT.EGL-\CRI ŚW, lIIARCINA WOPATOWIE, 


19 


rego on użyć me może przy nazwaniu Opatowem 
lub zbliżonej nazwie, Nie ma śladu w dyplomata- 
ryuszach, aby kiedykolwiek Opatów nasz fłależał do 
dóbr Benedyktynów lub Cystersów znanych nam 
opactw i raczej przypuścić się godzi, że był wla- 
snością dawno zapomnianego jakiegoś klasztom, nie- 
istniejącego już w końcu XI[ stólecia, jak owa abba- 
tia Sallctae J11ariae ill castdlo LllllcicimSI, o której ma 
wiadomość bulla Inocentego 11 z r, I 136. Pamięć 
o tym klasztorze, do którego należał nasz Opatów, 
zaginęła prawdopodobnie bardzo wcześnie i już w ro- 
ku I 180 zdaje się osada nasza była wlasnością na- 
powrót książęcą, skoro bawi tu wraz z żoną swą 
Heleną, książe Kazimierz Sprawiedliwy w otoczeniu 
dworu swego i wydaje ów znany dokument na re- 
stytucyę dóbr Chropie dla katedry krakowskiej, 
Obecnym jest biskup Fulko - opat z Łysej Góry 
l\lihvan, prałaci kapituly krakowskiej i rycerstwo 
okoliczne, między nimi krzyżowiec \Yielisław (V e- 
lizIai jerosolimitani), Pośród świadków nie widać 
nikogo z kollegiaty opatowskiej, czyżby ona o te 
czasy nie istniała, ani biskupa lubuskiego, który się 
zjawia w sąsiedztwie na poświęceniu kollegiaty San- 
domierskiej już w r, I 19 I, jako episcopus Arnoldus, 
czyżby i oni jeszcze nie posiadali opola opatowskiego? 
Uczony Grunhagen w swych regestach do hi- 
storyi Szlązka zapisuje fakt, iż w latach między 12 34 
a 1238 Henryk Brodaty, opiekun małoletniego 
Bolesława \Vstydliwego, za tegoż zgodą darowuje 
biskupstwu lubiąskiemu wielkie posiadłości, jak miasto 
Opatów w ziemi Sandomierskiej z 16 wsiani i - ale 
opiera się on tu nie na żadnym przywileju, bo go 
niezna, ale poprostu na świade
twie kroniki Bogufała 
i Dlugpszu. To też daty tej darowizny nie umiał on 
ściśle oznaczyć, skoro jak widzimy nie polega cała 
sprawa na dokumencie, ale na jakiemś podaniu za- 
pisane m dość późno, Owe słowa Bogufała odnośne są: 
Iste namque Henricus monasterium Opatoviense, 
cujus monasterii abhas Gerhardus Ruthenorum epi- 
scopus pro catholicis ibi degentibus de novo fuerat 
creatus ad ecclesiam Lubucensem transtulit; omnia 
, 
bona episcopatus Russiae, olim ad monasterium 
Opatoviense pertinentia, incorporando ecclesiae Lu- 
bucensi praedicto de facto, (:\Ion, pol. hist, II. 55 6 ), 
\Vynikałoby z tego, że nasza kollegiata, jak ją 
zowie Bogufał monasterium, robiąc dziekana opatem, 
. była Katedrą Rusi, bo jak zobaczymy klasztór 
w Opatowie nie da się pogodzić ze stosunkami to- 
pograficznymi miejscowości a obecny jako świadek 
r. 1212, Stefan jest ju2: najwyraźniej dziekanem Opa- 
towskiej kollegiaty, Co do posiadaczy Opatowa 
i wsi okolicznych XII wieku, nic zgoła nie wiemy, 
Najdawniejszy dokument odnoszący się do tego 
posiadania przez biskupów Opatowa, cytuje \\T ohl- 


bruck, jedyny autor dziejów biskupstwa Lubuskie- 
go. Pod dniem 12 maja 1282 wydaje Leszek Czarny 
biskupowi \Vilhelmowi przywilej, zwalniający podda- 
nych biskupich w dobrach Opatowskich od danin 
i obowiązków, dot,!d księciu slużących i dozwala 
biskupom w tych posiadłościach budować zamki, 
zakładać miasta na prawie niemieckiem. - Przywilej 
drukowanym jest w pracy Beckmanna oLubuszu 
w r. 1706 \\'yszłej w Frankfurcie nad Odrą, 
\\T ohlbruck wypisuje z niego szczegółowo nazwy 
15 osad w najbliższem otoczeniu Opatowa, który jest 
już w ówczas miastem, stolicą dóbr, Jakoż w krótce 
potem biskupi Lubuscy zamieszkają w jednej z tych 
wsi Biskupicach a po niefortunnym napadzie zło- 
czyńców na biskupa Jana w r. 1300, przeniosą 
swe mieszkanie do Opatowa i wedle N akielskiego 
J/iechovii tu sobie obronną kuryą wystawią, ro- 
dzaj zameczku. Jakoż w początku XIV stólecia, za 
biskupa Stefana II, następuje przeniesienie miasta 
z pod kollegiaty na dzisiejsze miejsce, które nale- 
żalo do uposażenia kollegiaty. \Vynagradza on pra- 
łatom i kanonikom ujmę w dochodach z łanów wzię- 
tych pod miasto, dziesięcinami wsi biskupiej l\lar- 
cinkowice, której nazwa nie jest pomieszczoną w przy- 
wileju z roku 1282 i powstała zapewne z tytułu 
kollegiaty Ś. :\larcina, dopiero po te czasy fun- 
dacyi naszego miasta w roku 134 I, Biskupi lu- 
buscy byli panami okolicy do początku XYI wieku; 
po trzystu latach posiadania, nie zostawili po sobie 
na dziś żadnej widocznej pamiątki w Opatowie w bu- 
dowach, laden kamień pamiątkowy nie oznacza ich 
tutaj częstych pobytów, niema w kollegiacie nic, coby 
ich przypominało, a herb biskupstwa: dwie harpuny 
na krzyż ułożone jak berła, z gwiazdą promienną 
między niemi u góry - ze swą infułą u szczytu 
tarczy i pastorałami skrzyżowanymi, nie odnajduje 
się na gmachu kollegiackim nigdzie. Cudzoziemcami 
oni byli w kraju polskim, . 
O stanie i uposażeniu kollegiaty w końcu XV 
wieku, poucza nas dokładnie Liber belujiciorllJJt dy- 
ecezyi krakowskiej, spisana w czasie, kiedy parafia 
Opatowa, dotąd przywiązana do prastarego kościołka 
Panny :\Iaryi na górze 
 . przeniesioną została przez 
biskupa Jana Rzeszowskiego do kollegiaty. Pier- 
wotnem uposażeniem dziekana kapituły było to stare 
probostwo a obok kościoła farnego miał on tu 
grunta i folwark. Dlugosz notuje, że kollegiata 
cała należy do bardzo ubogo młotowanych; to też 
rozpatrując się w uposażeniach każdego z czterech 
prałatów, sześciu kanoników i wikarych, łatwo to 
ubóstwo zrozumiemy, bo opierały się one pierwotnie 
aż do XIV wieku na łanach, domach, ogrodach, 
karczmach i jatkach jedynej miejscowości t. j. Sta- 
rego i 
owego Opatowa. \V obec innych kol-
		

/Czasopisma_105_07_01_026_0001.djvu

			- 


20 


KOŚCI6L KOLEGIACKI ŚW. l\[AllCISA W OPATOWIF.. 


legiat, jak w Sandomierzu, u Ś. F10ryana w Kra- 
kowie, w Kielcach, Ś. Jerzego na Zamku krakow- 
skim itp., nie może się kollegiata Opatowska wy- 
kazać jak tamte licznemi dziesięcinami z wsi oko- 
licznych pochodzącemi, najczęściej z daru biskup6w 
lub rycerstwa fundujących prelatury. Długosz w fał- 
szywem mniemaniu o pobycie Templaryusz6w i ich 
komandoryi w Opatowie, uważa prelatury i kanonie 
powstałe na dochodach mniemanych, pozostałych 
w XI1I w, po kassacyi tutaj tego rycerskiego za- 
konu, Wynikałoby z tego, że przed biskupami lu- 
buskilUi w tych stronach, była już kollegiata przez 
kogoś uposażona, który przelał prawo patronatu 
prałatur na biskupów lubuskich, jak to miało miej- 
sce w końcu XV stólecia, wedle tegoż historyka. 
W początku XVI wieku, po sprzedaniu dóbr przez 
biskup6w lubuskich, nadawstwo przeszło do Szydło- 
wieckich, którzy zwiększyli dochody kollegiaty i okre- 
ślili obowiązki duchownych tego kościola dokumen- 
tem dotąd zachowanym, wydanym w r. 15 I 2 przez 
biskupa Jana Konarskiego a będącym arcydziełem 
kunsdu miniaturowego. Zdaje się, że ko
legiatę fun- 
dował albo któryś z książąt sandomierskich lub 
z rycerstwa, 'Vnioskować to można z rzeźb umiesz- 
czonych niegdyś na tympanonie portalu głównego 
kollegiackiego kościoła, ktore widzi jeszcze Dłu- 
gosz. Jak zwykłe w Polsce w epoce romańskiej, 
winna tu być tablica erekcyjna z wizerunkami fun- 
dator6w klęczących i ofiarujących Ś. Marcinowi mo- 
del kościoła, Mogli to być rycerze lub książęta bio- 
rący udział w wyprawach krzyżowych, skąd godła 
krzyża na płaszczach tak łatwo mogących być wzię- 
temi już w XV st6leciu za wizerunki Templaryusz6w. 
\ 'Vszakże długo po skasowaniu zakonu stały na miej- 
scu owe figury uszanowane, dop6ki dziekan kolle- 
giaty Rafał z Brzezia za czas6w Długosza nie przy- 
pomniał sobie grzech6w Templaryusz6w i wziąwszy 
rzeźby za do nich należące, uszkodził je z umysłu 
odtrącając głowy. Do rzeczy tej wr6cimy pisząc 
o portalach istniejących, 
Długosz waha się w sprawie autor6w erekcyi 
kollegiaty między biskupami lubuskimi, księciem 
panującym lub rycerzem "sive quisque alius heroas 
fuerit", Trudno się kusić badaczowi zabytk6w średnio- 
wiecznej architektury o rozwiązywanie zagadek hi- 
storycznych tak trudnych, raczej należy mu zwrócić 
uwagę na daty odnoszące się do stanu kościoła 
opatowskiego, jego zniszczenia wywołanego napa- 
dami nieprzyjaciół i pożarami. Mówi o tem budynek 
dotąd stojący, że ucierpiał wiele przed Szydłowiec- 
kimi, posiadaczami Opatowa. O zniszczeniach gma- 
chu kollegiackiego wymownie opowiada Długosz: 
adeo ut jroPhanatus et dejormatus tam crltore hU1Jlano, 
qua11l jimo et stercorł, equonl11lque locaHone, per crebra 


intt'rvalla' etiam bellis qllie'icmtibus stare! desolatus, 
incendiis etia11l jreqllmtiblls jollll/lIs et corruj>tus. 
Nie przypuszczam, aby epoka gotycyzmu była 
świadkiem takiego zniszczenia budynku kościelnego, 
zostawiłaby ona ślady stylowe w restauracyi tak 
wybitnej romańskiej budowy. Raczej przypuścić ła- 
two, że odnosi się to do XIII wieku, do napad6w 
obu Tatarskich w latach 124 I i 1259 - 1260, 
które zniszczyły ziemię sandomierską i niezawodnie 
dotknęły Opatowa i jego kollegiaty, Ratowania bu- 
dynku w epoce romanizmu pozostały ślady, z epoki 
gotycyzmu tego niewidać, Annaliści nasi i obcy 
wymieniający miasta zniszczone wówczas przez Ta- 
tar6w, nie wymieniają zupełnie Opatowa, ni w pier- 
wszym ni w drugim napadzie XIII wieku, choć po- 
wątpiewać nie można, iżby dążący w r. 1260 z San- 
domierza do Łysej Góry Tatarzy nie mieli po 
drodze zniszczyć Opatowa i kollegiaty, choć tej 
ostatniej palić nie potrzebowali, łupiąc jej wnętrze 
z nagromadzonych bogactw, Zapisał się najstraszli- 
wiej napaJ z bardzo już wczfśnej epoki, bo z po-o 
czątku samego XYI stólecia, sprowadzający tym ra- 
zem doszczętne wypalenie się wnętrza kollegiaty. 
"Było to", jak świadczy notatka zamieszczona w Mo- 
numentach Bielowskiego a wypisana z rękopisu, który 
niegdyś musiał należeć do kościoła kollegiackiego 
wOpatowie, "w roku 1502 d. 25 września w nie- 
dzielę przed Ś. l\Iichałem..,. gdy nieprzyjaciele 
imienia chrześcijańskiego, Tatarzy milczkiem, kiedy 
nikt tego nie domyślał się, ani wierzył pogłoskom, 
przeszedłszy 'Visłę pod Zawichostem, wpadli do 
Polski, niszcząc wsie dookoła, paląc i zabijając ludzi, 
biorąc ich do niewoli, bez względu na wiek i płeć, 
Nieprzebaczając żadnemu stanowi, rozsiali ,się po 
okolicach Opatowa, naszli to miasto od dawnych lat 
z łaski Opatrzności dobrze uporządkowane tak w do- 
chodach ile w sprawach duchownych i tutaj klasztór 
(Bernardynów) N, Panny zapelniony chroniącymi się 
ludźmi obu płci otoczyli, pragnąc go zdobyć, Przez 
trzy dni oblegali napróżno, bo bracia zakonni wraz 
z księżmi świeckimi i szlachtą zebraną, umieli się 
dzielnie bronić z za murów i przy łasce N. Panny 
Maryi uniknąć nie
oli tatarskiej. O Boże! ileż wtedy 
nie wymordowali oni w okolicy świętych kapłanów 
i ludzi obojga płci, których zwłoki rozrzucone po 
polach stały się łupem dzikich zwierząt, ileż kościo- 
łów nie sprofanowano, w których hostie porozrucane' 
po ziemi poganie ci deptali, chrzcielnice niszczyli: 
zabierając kielichy, księgi, apparata kościelne i cią- 
gnąc w niewolę tłumy brańców, bo nikt nie bronił 
im odejść swobodnie, 'Vtedy przedtem spalili miasto 
Opatów z kościołem kollegiackim Ś. Marcina, który 
był i parafialnym, gdzie ozdoby kościoła, kielichy 
i bogactwa wielkie znikły w pożarze strasznym, 


-
		

/Czasopisma_105_07_01_027_0001.djvu

			KO
CI{)J
 KOLEGIACKI HW, MAR(,I
A WOPATOWIE. 


21 


Ztąd to królowa naj miłościwsza Elżbieta, matka króla 
Aleksandra, z pobudki pobożności i dla zbawienia 
swej duszy a na prośby br, 1\Iateusza z zakonu Ber- 
nardynów, znanego kaznodziei a wice dziekana kolle- 
giaty, księgi te choralne, graduał i antyfonarz na 
wieczne czasy kościołowi temu darowala w wilią Ś. 
Apollonii w 15°3 r," Zniszczenie to kollegiaty od po- 
iaru, wymiotło wszelkie pamiątki średniowiecza z jego 
wnętrza a przynioslo zmiany w budynku, o których 
na swojem powiemy miejscu. Szczegóły co do bro- 
nienia się ludności, zamkniętej w klasztorze bernar- 
dyńskim na górze w Starym Opatowie, przynosi kro- 
nika Komorowskiego zarazem wiadomość, 
e od 
tego czasu klasztor Opatowski poczęli bracia umac- 
niać więc fortyfikować. 
Zdaje się, 
e miasto Opatów do czasów Szy- 
dłowieckiego nie było otoczone murami i nie miało 
zamku. O staro
ytnym grodzie w Opatowie wzmian- 
kuje Dlugosz w Liber beneficiorum kilkakrotnie, 
zowiąc go lmigrodem, mianem świadczącem o wy- 
sokiej staroiytności. l m y g rod. !tern in oppido 
praefato Oppatoviensi est locus, ubi quondam vetus 
arx, quae nomen Zmigrod habebat, fuisse censetur, 
circa quem quidem locum habet decanatus Oppa- 
thoviensis hortos et areas". Następnie pisząc o upo- 
sażeniu scholasteryi wyraża się "item praefata sco- 
lastria circa vetus et desolatum castrum Zmigrod 
habet molendinum cum piscina,.,", Czyżby zresztą 
wspomniana forteca "J\.Iagna prata in eodem oppido 
Oppathoviensi versus fortaliciam villam \Vamberkow" 
odnosila się do innego grodu niż lmigród, poszuki- 
wania na miejscu mogłyby może sprawę wyjaśnić. 
Ks, Fudalewski na podstawie aktów XVI wieku 
kollegiaty, mówiąc o dochodach jednej z kanonij, 
cytuje słowa "z drugiej strony rzeki w północnej 
od kościoła post guberniam et fossam magnam de- 
sola ta e arcis", miejsce owe dziś gubernią zowią, 
stoi tam szpital Ś. Leona i mieszka doktor, Czyby 
to nie ów castrum lmigród? lałuję, że nie studyując 
Długosza przed wyjazdem do Opatowa i nie wie- 
dząc o zamku, poszukiwań za śladami na miejscu nie 
robiłem, \Vnioskuje jednak, że dawny parafialny ko- 
ściołek N, Panny na wzgórzu stał w związku z obrę- 
bem fortecznym starego zamku; oznaczałoby to 
osadę bardzo starożytną, noszącą miano lmigrodu, 
zanim stała się własnością zapomnianego klasztoru 
. i zyskała nazwę dzisiejszą Opatowa,'Niezapominajmy, 
ie okolica to grodów starych, jak Zawichost, San- 
domierz, broniących przejścia przez \Visłę nieprzy- 
jaciołom ze strony Rusi, 
Takich grodów tutaj więcej spodziewać się słu- 
sznie można było lub miejsc pod zamki, o jakim 
pisze Długosz w pobliskich Nietuliskach "ibi est 
unus mons lapideus pro castro super fluvio Ka- 


- 


myona" (Liber beneficiorum. Tom I str, 643). I jesz- 
cze jedna uwaga, z listu papie
a Aleksandra z r. 
1257, jaki pomieścił uczony Theiner w l\Ionumen- 
tach swych odnoszących się do Polski, pokazuje się, 
że ową powszechnie znaną jurisdykcyą nad katoli- 
kami w ziemiach ruskich, jaką posiadali biskupi 
lubuscy, odnieść należy do epok bardzo odległych, 
Czytamy tu bowiem: "ut cum Lubucenses Episcopi 
predecessores tui, qui fuere pro tempore in pos- 
session e iurisdictionis, super omnes Latinos exi
ten- 
tes in Ruscia et aliorum legem colentium eorumdem, 
fuerint a tempore, cujus memoria non existit" , Otóż 
czy to wysunięcie posiadłości biskupów lubuskich 
w stronę granic Rusi, na drodze przez Lubelskie 
i pomieszczenie kollegiaty wOpatowie, ella strze- 
żenia interesów kościoła katolickiego nie da się przy- 
puścić, sprawę tę pozostawiam rozwadze historyków 
naszych. \V takim razie znaczenie kollegiaty Op a- 
towskiej upada z fundacyą biskupstw katolickich na 
Rusi i tłomaczyłoby to jej zanikanie, czego nie 
podniosło nabycie majątku biskupów lubuskich opa- 
towskich przez wiełkiego Krzysztofa Szydłowiec- 
kiego, Nie posiadamy żadnego dokumentu stwier- 
dzającego tę sprzedaż, ani dokładnej daty, kiedy 
to zaszło. \\T każdym razie stało się to przed rokiem 
15 19, datą przywileju Opatowskiego, o którym mowa 
wyżej. Sprzedającym wedle \\Tohlbriicka był biskup 
Dietrich von Biilow, syn Fryderyka radcy księstw 
brunszwickiego i meklenburski{'go i Zofii von Quit- 
zow - wielce zabiegliwy w interesach. Sprzedał on 
dobra Opatowskie za 20 tysięcy złotych reńskich 
(podług Liber geneseos za 10.000 dukatów) i za 
podobną sumę dobra kazimierskie pod Koninem, 
kupując w to miejsce dobra Beeskow i Storkow 
w Brandeburgii, Dodaje \\Tohlbriick "die naheren 
U mstande dieses Yerkaufes sind nicht bekannt". N a 
tern kończę wstępne wiadomości historyczne o kolle- 
giacie, odsyłając po resztę szczegółów do świeżo 
wydanej pracy księdza prałata \VI. Fudalewskiego 
o Opatowie, Jakkolwiek praca ta jak inne nie wyjaśnia 
początków kollegiaty, owszem wprowadza pewne za- 
mieszanie usiłowaniem dowodzenia, ie kościół był 
klasztornym cysterskim, co podstawy nie ma, to je- 
dnak do czasów bliższych nam przynosi szczegóły 
pewne, zaczerpnięte z aktów kościelnych. Szkoda, że 
bardzo jest przepełniona błędami drukarskimi, a winą 
to autora mieszkającego zdała od drukarni, 
Z niewielu prac o Opatowie, ta nowa książka 
daje wiadomości znacznie więcej, przynosi listę pra- 
łatów i kanoników kollegiaty, wszakże nie przecho- 
dzącą prawie poza połowę XVI wieku i po raz 
pierwszy przedruk kiłku dokumentów, jak przywileju 
tak zwanego Opatowskiego, Jana Konarskiego bi- 
skupa krakowskiego z r. 15 19, odnoszącego się do
		

/Czasopisma_105_07_01_028_0001.djvu

			22 


KOHCIÓL KOLEGIACKI !ŚW. l\fARCINA W OP ATO WIE, 


fundacyi prałatur i nabożeństw przez SzydłowieckiEgo 
Krzysztofa, następnie dokumentu Tomasza, kardynała 
arcybiskupa Strygońskiego, z daty 152 I w Budzie, 
wydanego na prośby 1\1. Bernarda syna \Vawrzyńca 
ze wsi Okaliny , złotnika i obywatela miasta Budy 
na \Vęgrzech, który nam przynosi wiadomość, 1.e 
kościół kollegiacki w Opatowie w tym czasie in suis 
structuris et edificiis debite reparetur, conservetur et 
manuteneatur nec non libris, calicibus, luminaribus et 
aliis ornamentis ecclesiasticis divino cultui necessa- 
riis decenter muniatur", 
Iowa w nim o cmentarzu 
czyli d,'!iedzińcu kościelnym, na którym processya 
ma się odbywać przy dźwięku dzwonów, Jest na- 
stępnie dokument spisany po polsku dziedzica Opa- 
towa, księcia Konstantyna Ostrogskiego z roku 1659, 
odnoszący się do uporządkowania cechów miasta 
Opatowa, oraz przywilej \Vładysława Warneńczyka 
z roku 1440, wydany na prośby członk6w kapituły 
kolegiaty Opatowskiej, nadający prawo magdebur- 
skie jej posiadłościom i dwa potwierdzenia przywi- 
lejów przez Zygmunta III z roku 1593, z których 
o treści oryginalnych dokumentów czytelnik nie do- 
wiaduje się, - Książka księdza prałata Fudalewskie- 
go przynosi wiadomości o ostatnich restauracyach 
kollegiaty, w czem jej autor główny udział brał, jako 
dobrodziej kościoł
 i jego przeło1.ony, 
Na tern kończymy wstępne wiadomości histo- 
ryczne o kościele kollegiackim w Opatowie, starając 
się nie wchodzić w zakres domysłów, by nie zwię- 
kszać zaciemnienia w sprawie początków jego i sto- 
sunków XII stolecia. Jeżeli przeszedłem granice \'iska- 
zane badaczowi sztuki, to czytelnik. zechce wybaczyć 
tę winę autorowi studyum architektonicznego, 1.e 
śmiał dotykać sprawy, którą fachowi historycy uzna- 
ją za nierozwiązalną dla braku dokumentów. \V obec 
tyle uczonych prac ostatnich czas6w odnośnie do 
dokumentów XII wieku - do spraw fundacyi naj- 
starszych klasztorów, do historyi orga
izacyi kościoła 
w pierwotnej Polsce itp" należałoby mi było niedo- 
tykać sprawy Opatowa, skoro one jej nie dotknęły. 
Zrobiłem to pod powagą tak powa1.nego dokumentu, 
jakim jest sama budowa kościelna Opatowska a 
studyum architektoniczne dało mi pochop do skre- 
ślenia skromnych historycznych uwag, jako wstępu 
koniecznego. 


II. 


"Gdyby innych dowodów brakło jej staroży- 
tności" - pisze Długosz okollegiacie Opatowskiej - 
"jużby świadczyła o tern sama jej budowa w swych 
dzisiejszych murach, ściany jej bowiem tak zewnątrz 
ile wewnątrz z pięknego są ciosu a cała zbudo- 
wana wspaniale starych sztukmistrzów geniuszem- 
(vderltJJl nrtificltJJl dnbo1'lltaJJl illgellio) - w formie 


. 


krzyża, przedstawiając przybywającemu wzmE'slOną 
na pagórku pobożną swą postawę", 1\Io1.emy słowa 
te, przed tylu laty nakreślone, powtórzyć i dziś, zbli- 
żając się do tego omszałego wiekiem budynku - 
widok jego równie i teraz podnosi umysł wielbiącego 
pamiątki narodowe turysty. Ale u badacza dziejów 
architektury średniowiecznej, który zimny skalpel 
wiedzy przykłada do zabytku, aby o nim ostateczne 
słowo nowej nauki wypowiedzieć, poetyczne uniesie- 
nia nad malowniczością i całym majestatem, jakie 
wzbudza widok budowy, ustąpić muszą chłodnej roz- 
wadze, szczególniej wtedy, gdy brak zapisów archi- 
walnych, przy zmianach, jakie w budynek wprowa- 
dziły klęski i przebudowania, wymaga trzeźwego 
dopytywania ścian, czem był budynek w pierwotnem 
swe m zalo1.eniu i jakiej sięgał epoki. A jest nasza 
kollegiata w Opatowie budową romańską przedsta- 
wiającą dla badacza wiele zagadek. Nie wszystkie 
one dały się zadawalniająco rozwiązać i pozostaną 
stronami ciemnemi tych architektonicznych study6w, 
do których obecnie przystępujemy, rozpoczynając od 
topograficznych względów. 
Nie wielkie obszarem wzg6rze, na którem za- 
siadła kolłegiata, wznosi się co najwyżej około 5 do 
6 metrów po nad poziom najbliższej uliczki miasta 
Opatowa, do którego Krzysztof Szydłowiecki włączył 
gmach kościelny, zakreślając miasto obronnemi mu- 
rami, Reszty bramy \Varszawskiej przylegają. do 
wzg6rza kollegiackiego od północnego wschodu, łą- 
cząc się z obmurowaniem pagórka, które stanowi 
bok uliczki miasta, minąwszy bramę ową, \Vzg6rze 
jest sztucznie u wierzchu splantowanem, aby dać 
miejsce kollegiacie, jej cmentarzowi i domkom kuryi 
księ:lej. Od południa wzniesienie przechodzi łagodnie 
w ulice przedmieścia; od zachodu obniża się tera- 
sowo pochyłością ogrodów; jedynie od północy 
i wschodu wzgórze spada ścianą pionową a szereg 
schodów kamiennych ułatwia dostęp na plac kościel- 
ny mieszkańcom, nieco oddalonego N owego mia- 
sta Opatowa. Splantowanie wzgórza nie jest do- 
kładnie poziomem, a obszerny cmentarz kościelny 
porosły trawą, nachyla się łagodnie 7. p6łnocy ku 
południowi i sprowadza, 1.e przystęp do wnętrza ko- 
ścioła od południa' wymaga pięciu progów, gdy od 
północy posadzka zdaje się le1.eć niżej od otaczają- 
cego gruntu, Cmentarz' kościelny, 6w plac na wzgó- 
rzu wokoło kościoła, zamknięty jest prostokątnie 
murami lub sztachetami, których przerwy zajmują 
domy księ:le z oknami zwr6conemi na cmentarz. 
Barrokowa brama,między domami i ulica od południa 
wprowadzają na cmentarz, skromniejsza bramka od 
wschodu mieści się w pobliżu z osobna stojącej 
dzwonnicy, budowy nowszych czasów w węgle wscho- 
dnio - południowym kościelnego naszego dziedzińca 


j 


-
		

/Czasopisma_105_07_01_029_0001.djvu

			KO
CIÓL KOLEGIACKI ŚW. IIIARnXA W OPATOWm, 


23 


wzniesionej. Prace naukowe nad obyczajami zakonów 
średniowiecznych, oparte o statuta i uchwały kapituł 
generalnych, przyniosly nam światło w badaniu za- 
bytków architektury klaszt
rnej w resztach pozosta- 
łych. Dziś po pracach ściśle naukowych uczonych 
niemieckich i francuzkich nad klasztorami Benedyk- 
tynów i Cystersów 
wiemy, jak i gdzie 
się budowaly one 
odpowiednio do 
warunków reguly. 
\\. spólnie unikały 
one miast i osad 
zaludnionych; ale 
je
eli najstarsze 
Benedyktyńskie 
będą szukać wzgó- 
rzy wśród puszczy 
leśnej, puszczy, 
kt6rą siekiera be- 
nedyktyńska wy- 
rą bie i karczowiska 
użyzni; - Cystersi 
z zasady reguły 
obejmą w posia- 
danie mokre nie- 
użytki w plaskich 
okolicach kraju 
ożywiónych stru- 
mieniem, który ro- 
. .. 
zumme przerniemą 
w motor pracy, 
zasilą nim stawy, 
osuszając okolice 
i zamieniaj ąc od- 
wieczne mokrzadla 
w u
yźnioną zie- 
mię. Jedni i dru- 
dzy potrzebować 
będą kościoła i 
miejsca pod kla- " 
sztór mnichów, je- 
go sale kapitula- 
rza, dormitarza, 
zabudowania refe- 
ktarzów i kuchni, 
u Benedyktynów sale kopistów, infirmerye i inne. 
Ale to niedosyć, Potrzebują oni obszernego, od- 
osobnionego a połączonego z głównem ze świata 
wejściem dziedzińca roboczego i gospodarczego, 
celem pomieszczenia plonów z majątków swych i 
rozwoju swego przemysłu domowego, wykonywa- 
nego przez braci konwersów, więc fabrykacyi sukna, 
narzędzi rolniczych, artystycznego zlotnictwa i t, p. 


- 


Przypuśćmy, że klasztory ubogie nie potrzebowaly 
zajęcia obszernej przestrzeni pod zabudowania dzie- 
dzińca gospodarczego, ale go zawsze mialy choćby 
tak niewielki, jak ten w l\Iogile pod Krakowem 
zachowany dotąd ze swym mlynem i strumieniem 
bie
ącej wody - wszak
e badania na miejscu wska- 
zać mogą, 
e był 
on znaczniejszych 
rozmiarów, dopóki 
część jego nie za- 
jął w XYI wieku, 
\\'lęc w epoce u- 
padku obyczaju, 
budynek opackie- 
go pałacyku, po- 
pod który wpływa 
dziś strumień wo- 
d\". Opactwo ty- 
nieckie w myśl 
obyczaju stanęło 
na skalistem wzgó- 
rzu opodal stolicy 
nad ".islą a je
eli 
wierzch wzgórza 
nie mógł pomieś- 
cić dziedzil1ca gos- 
podarczego bene- 
dyktyńskiego, 
znalazła się gran- 
gia na stokach 
wzgórza, w obrę- 
bie murów otacza- 
.. '. jących caly kla-' 
sztór, Ślady za- 
budowania na dole 
grangii dotąd po- 
zostaly. J'\ajwspa- 
ni alej rozwinął się 
klasztor cysterski 
w Sulejowie, o 
czem świadczą do- 
chowane reszty - 
ślady sprowadze- 
nia wód i rozpo- 
rządzenia stawów 
mają Jędrzejów, 
"T ąchock i l\Iogiła. Otó
 w obec twierdzeń, że tu 
lub ówdzie stał klasztór w XII wieku, dobrze za- 
pytać, czyli to miejsce jest rzeczywiście takiem, 
jakiego z natury rzeczy wymagała reguła a zatem 
topograficznymi określone względami i czyli znajdzie 
się obok n, p, istniejącego kościola dość miejsca 
pod klasztor w naszem raczej średniowiecznem zna 
c;zemu, N a takie zapytanie, względnie placu, na 


, 
_.._I. 


,. 
III. :1 


'. , 


y 


."",,' - 
, - 


"...,,- 


'-ł- '.. 


,4:' 


... 


.,.... 


';ł:.;-.. 


" 


, 


',.. 


" 


.- \\ 
 


t 


./'>.." '. 


"
''- 


,
" 


'\ 


. 
 - 


-- 
 . 


'
, ." 


_4:':." "! ,.-..- 
.... ....-:- 
.... ._'
'--- ..... ,).-. 
,\\ 
'i;'f':', '
.J>' '::',:,'. '," .:"'" 
,-. :\' \ 
 \'\ 
:, r.
;
_:
.. 

t:.;\.J ." .,\i..: -,.,,- 

\\" "\ \\' f.',{..... t:.
' 
.-' ł .- .".. 
"1 0, -ł..',\\
) it: u ' '. o,' 
'" 
,:,,'-:::' }'
',". \

'
'.' , '


: '. '
: 
. ;;
;:; :=
 
:::
:: ,:. 
'
;fj::;: , 
C ; 
 A.I1:t';'\ ..,
:" : "l:: 
" 

 ',' .t.>.\
f." L..', -----.;.e: " ." 

r: '
"" 2'>
 ,,
 
('''_':;
f


' :
 ':'

: 
I:;
 ...
 

:;

..: /' .

 , L. 


. -"'."." 


_t,,- 


, :t.t 


.
.: . 


.. 
;;'":i . '" 
","- 
,
,I 


') 




.. 
._.0._. "fA- .. ,- . 
.,.., 


.,.. 
I
 


. 
.- 


'. ...' 


It'r' " 



...:.:. 


" 
}- 


, _J" 


..
. ' 



 .;.,
...-.. I.. . _ _ -;
 . 
. .. 
-
... 
 - :t)n

. . .-.'7"- 
, , . ':'
"-
 "__ 
.. ... ."
:1iJ 2\ ,:o. 
.. .t\- .-" 
 ,.'. -.:" 
::

 -..

"J.""_. f 


., .-. -:- :,,-:'; 
 " :-:"! _ '
 ;
.
'- 
l"' .1' --; ,- 
o" -J:.l-- 


. .. 
...... ";;7 
-h 


.. 
"'" 


.... 6.",.. · 


"'
i 


.4':.... 
" 


,,\.. > 


. 
.. 


L' 



rr 


.... 


jI\ 
.':

 


....;,t .' 
',' 
7! 
\').;' 
, 
. 

 I 


. . 



. 


_ol... .:;,,-. 


i 
\;-.> ' 
,. I 
...>. 
...{
 ".;" 
" i;J	
			

/Czasopisma_105_07_01_030_0001.djvu

			24 


r 


KOSCI61. KOLEGIACKI SW, 1I1ARCINA WOPATOWIE. 


którym stoi kollegiata w Opatowie, nauka musi od- 
powiedzieć: nie, to jest, ie ani Benedyktyni ani 
Cystersi zajmować go nie m('gli; byłoby to wbrew 
ich obyczajowi, ich regule. Nie jest to ani typ oko- 
licy ł-
ysogórskiej, ni mokrzadeł rzeki Kamienny 
obok V{ąchocka. lub Koprzywnicy ze swojemi ba- 
gniskami w dolinie \Visly. Co więcej Cystersi nie 
mogli przebywać w Opato wię-_9 1a ściSł e wymagan ej 

 
dle głości dziesięciornilowej od 
ajbliższego ich kla- 
sztoru, gdyż tak Koprzywnica, jak- \Vąchock nie 
są ztąd tyle odległe i połowy iądanej odległości 
nie dochodzą, \\T szakże gdyby kiedykolwiek wiązał 
się dzisiejszy, samotnie wśród cmentarza swego sto- 
jący tu kościół nasz ze ścianami murowanego lub 
drewnianego nawet klasztoru od południa lub pół- 
nocy, mielibyśmy ślady związania pozostałe w mu- 
rach kościelnych a w otworach drzwi oznaki po- 
łączenia zwykłego ze schodami do dormitarza na 
piętrze, z kruigankiem dolnym, z cmentarzem grze- 
balnym, sprawy, które przegląd grundrysu Tab!. I 
i inne zdjęcia, wyjaśnić będą w stanie, Ale jeieli 
stanowczo przeczymy, ze względu topografii miej- 
scowej, istnieniu tutaj obok kościoła średniowie- 
cznego claustrum, to obiorowi miejsca na kolegiatę 
nicby się nie sprzeciwiało, Owszem nie przeczymy 
nawet moiności zaprowadzenia, jak zwykle w sta- 
rych kolegiatach włoskich i francuzkich, bardzo dro- 
bnego kruiganku od strony południowej kościoła, 
komunikującego z koniecznym kapitulatzem i zabu- 
dowaniem mieszkalnem księiy oraz szpitalem, który 
jeszcze w XV stóleciu stał w tych stronach i miał 
kaplicę swą św, Ducha, miejsce na wzgórku na to 
by się znalazło, Na parafialny kościół osady, nie 
był budowanym nasz kolegiacki, bo Opatów do r. 
147 I miał swój osobny na wzgórku kościółek farny 
bardzo starożytny, wzięty w posiadanie podówczas, 
chociaż nie bez kłopotu ze strony księży świeckich 
(o czem obszernie kronika Komorowskiego) przez 
mnichów franciszkańskich ordinis Fratrum ?\Iinorum 
czyli Bernardynów, wprowadzonych tu za prowin- 
cyalstwa br, Anioła de Ostrów, 
\V XII stóleciu nie budują się u nas, jak świad- 
czą zabytki, kościoły parafialne w tych rozmiarach 
jak nasz kolegiacki, nie posiadają dwu wież od 
frontu, ale co najwięcej jednę skromną, dostępną 
zwykle od wnętrza świątyni. Równiei z położenia 
kościoła wnioskować dziś moina, ie nie stał on 
nigdy w obrębie fortecznym zamku, jak nasze ka- 
tedry lub kolegiata w Tumie, nie nosi bowiem śladu 
inkastellacyi, ani ma emporę świadczącą o stosunku 
mieszkańców zamku do kościoła, jak było w Płocku, 
w Tumie, w Prendocinie, w lamowie i innych ko- 
ściołach XII wieku w Polsce. Przeczymy więc Dłu- 
goszowi, jeieli to jego wyraienie w Liber benefi- 


ciorum: "locus ipsae ecclesiae, ferventibus bellis in 
Polonia aut extrinsecis aut civilibus incastellabatur, 
et vallis atque fossatis diversisque muniebatur pro- 
pugnaculis" odnosi się do miejsca na wzgórku, jakie 
dziś zajmuje budynek kościelny. Nigdy bowiem na- 
sypy i fossy zamkowe nie giną, nie pozostawiwszy 
do dziś śladów swoich; tych śladów niema tutaj 
a dla szczupl ości miejsca na wzgórku o forteczności 
mowy być nie moie, \V obec panujących w są- 
siedztwie znaczniejszych wyniosłości, ile to byłoby 
obrane miejsce, bo łatwo dostępne dla oblegają- 
cych, To tel ludność w r, 15°3 w czasie napadu 
Tatarów nie szukała schronienia w kolegiacie, ale 
zamknęła się w umocnionym kościołku na górze 
u Bernardynów i tu umiala się dzielnie obronić - 
kolegiata spaloną i złupioną doszczętnie została, bo /1r 
jej bronić nie można bylo, tylko uciekać z iyciem, 
obronną nie byla, Plan kościoła czyli jego rzut 
poziomy (patrz Tab!. I), odznaczony ciemnem zapeł- 
nieniem murów, przedstawia jednolitą pierwotną bu- 
dowę dla odróżnienia od póiniejszych dobudowań, 
których mury oznaczyliśmy wypełnieniem kresko- 
wanem, Upoważnilo nas do tego badanie mate- 
ryału ścian i wiązania ciosów, o ile to odnosi się 
do podstawowych części' murów zakreślających 
grumIrys kościoła pierwotnego, Przedstawia się on 
jako wielonawowy, wydlużony w formie krzyża przez 
wprowadzenie na wy poprzecznej o 3 kwadratach 
i krótkiego prostą ścianą zamkniętego kwadrato- 
wego prezbiteryum. \V nawie poprzecznej otwie- 
rają się ku wschodowi zwykłe romańskie absydy 
pólkolem zakreślone - nie posiada absydy prezbi- 
teryum, Część przodkowa kościoła rozdziela się 
w trzy nawy, z tych boczne niższe i wązkie w sto- 
sunku do nawy głównej, blisko jak I: 2 stojące 
(3'37 m, do ]'00 m.), Rozdział naw uzyskany 
przez cztery arkady otrzymane zwykłem powiąza- 
zaniem kwadratowych filarów wolno stojących i przy- 
ściennych, pólkolnymi gurtami. Ostatnie filary 
w krzyżu i zgrubione naddatkami naroiniki ścian 
bocznych prezbiteryum dają podstawę półkolnym 
równie arkadom wyniosłym, bo obramowującym pole 
kwadratowe jakoby sklepienia w krzyiu kościoła. 
Charakterystycznem jest przeprowadzenie przodkowej 
części rzutu kościoła przez wprowadzenie w prze- 
dłużeniu naW bocznych związanych organicznie, dwu 
wiei na podstawie kwadratów, z przestrzenią wolną 
między niemi, stanowiącą zamkniętą kruchtę z por- 
talem w ścianie wiażace J ' wieie i z arkada W y ra- 
. . . 
stającą z kroksztynów, otwierającą ową kruchtę do 
wnętrza kościola, Arkada ta, jak zobaczymy, diwi- 
gała pierwotny fronton kościoła, cofnięty w głąb 
względnie występujących wiei obu. Sprawę tę wy- 
jaśnimy jeszcze na przekrojach i widokach dolączo- 


-
		

/Czasopisma_105_07_01_031_0001.djvu

			KOŚCIÓL KOI.EGlACIU ŚW. MAn('J
A w OPATm\ m. 


25 


nych do pracy nUUejSzEj. Układ rzutu poziomego 
kościoła w formie krzyża z \vie:lami dwoma od frontu 
jest właściwością stylu romańskiego w budowie ka- 
tedr i kolegiat, Prowadzi takie ukształtowanie ścian 
kościola do zyskania efektu budynku na zewnątrz 
i otrzymania wie:ly pośrodkiem na zkrzyżowaniu 
się naw. Kościoły francuskie i nadreńskie XII stó- 
lecia zachowują cechy krzyżowego układu grul1<.l- 
rysu głównie dla katedr - 
nie brakuje wzorów i o po- 
dwójnej nawie poprzecznej. 
Z planem takim wiążą się 
dobrze liczne wieże już to 
od frontu, ju:l w węglach przy 
krzyżu kościola się miesz- 
czące, Tę formę krzyżową 
ma prastara nasza katedra 
kruszwicka, pochodząca 
z XI stólecia, 'ma dawna 
katedra płocka, dzieło po- 
łowy XII wieku, fundacyi 
biskupa Aleksandra, którego 
stosunki bliskie z Benedykty- 
nami belgijskimi, wykazał 
w ostatnich czasach uczony 
Dr Abraham na podstawie 
Translatio Sti Bertuini (patrz 
Rozpr. wydz, fil. hist. Serya 2, 
Tom VII, 5tr, 284)' Chodziło 
tu o klasztor belgijski w 
Ia- 
lonne, gdzie Aleksander bi- 
skup płocki i \Valter wro- 
cławski kształcili się, Nie 
dziwi nas więc układ krzy- 
żowy planu naszej kolegiaty, 
ile dziwi mniemanie tych, 
-==-,"k1órzy chc ą w _ te rn w idzięć 
właściwość cysterską, a ztąd 
- twierdzić, że budowali go dla 
siebie nasi Cystersi małopolscy. Nie ulega wątpli- 
wości, że podobieństwo układu planu naszego ko- 
ściola z cysterskimi, jakie znamy, a których plan 
dopiero w XIII wieku został zakreśłony w myśli 
sklepieniowej, z użyciem ostrołuku dla gurt i otwo- 
rów - rzeczywiście istnieje i wiąże się z zamknię- 
ciem ścianą prezbiteryum bez absydy - to podo- 
bieństwo jest tylko pozornem. Przedewszystkiem 
sprzeciwia się uznaniu naszej budowli XII wieku za 
cysterską, raz że ona wyprzedzalaby wiekiem nasze 
typy XIII wieku i stanowiłaby anomalią nieslychaną, 
bo istnieją wieże, których budowy przy kościele 
zakazują statuta cysterskie bardzo surowo, ztąd 
też niema ich żaden z zabytków cysterskich w Pol- 
sce, Co więcej tyle charakterystyczne i konieczne 


kaplice bliźnie cysterskie, które napotykamy jul to 
pojedyńczo lub podwójnie, otwarte do nawy poprze- 
cznej a pomieszczone w przedlu:leniu osi naw po- 
bocznych, tu w Opatowie nie istnieją zupełnie, ale 
miejsce ich zajmują absydy, których Cystersi w ogól- 
ności unikają a nie mamy znów ich przykladu 
w żadnym z zabytków polskich. (Ale to .nie..... qosyć, 
---=---- 
jest jes zcze jedna ważn a okoliczność i to zasadnicza - 
w naszym budynku, oddala- 
- jąca-wszelkie porównanie --'" 
z rzutami poziomymi kościo- 
łów cysterskich. Okoliczno- 
ścią tą jest, że k oś ciół kole- 
giaCki w- pierwotne m swem 
< zało żeniu i -aż do początku 

VI ""ieku sklepiony m niĆ--- 
był,-ałe na leż al do. tak zwa:: _ 
nych bazJ:!ik pulapowych, 
p O\v s zech nych u nas w XII 
wieku, ba naw
w XIII, jak 
to się okazuje w kościele 
Ś

Jakuba w Sa ndo 
ie rzu
 
budowie ceglanej dominikań- 
skiej, Już samo spojrzenie 
na stosunki oddalenia filarów 
między sobą względnie sze- 
rokości naw przodkowych, 
wskazuje na planie niemo- 
żność zastósowania sklepień 
romańskich, ,.erzy grubości 
murów magistralnych 1'02 m. 

 '. 'p 
l . '. ' i braku wszelkich wzmocnień 
, 


 1 . ., , . h l 
rl' t;' - ',' +-
 Izenaml sClan wysokie ( o 
-,.-. I,. oJ. '..-' 15 metrów na zewnątrz bu- 
\.', ,/- 
,I, I ....", i",
 . l
; dynku, już to samo pokazuje, 
. \" '.. ''f'': '-..,I r. ,;(" / +. 
:"\
'j 
'IŃ"It;\. :
 .,"'- ,,-' ';
,I'" że kościół sklepionym nie był, 
,\Aj · 
i\._, ... .i'''*ł
i... "._'
\
(I " --wsza
 tos unki te nie prze- 
Fig. 3. 'Widok portalu północnego. szkadzałyby do zasklepienia 
ramion krzyża i prezbiteryum. 
Grundrys wskazuje jednak brak zupelnie takich czyn- 
ników w sprawie sklepień romańskich, jakimi są wiązki 
dinstów u ścian i na filarach, w węglach i w krzyżu. 
Otóż jeżeli mimo najskrzętniejszych badań śladów 
dinstów nie znaleźliśmy zupełnie we wnętrzu kole- 
giaty opatowskiej, a przypuszczenie zniszczenia ich 
z umysłu w takich rozmiarach i usunięcie jest niepo- 
dobnem - zważywszy że obecne sklepienia należą 
do bliższych nam epok - należy twierdzenie nasze, 
o pierwotnie pułapowej budowie, uważać za słuszne, 
\"tedy bowiem wytlomaczyć sobie łatwo zbyt skro- 
mną formę filarów, rozdzielających nawy, Przyklad 
podobnego pułapowego kościola, daje nam katedra 
kruszwicka w zastósowaniu do krzyżowego ukladu 
planu. Znajdujemy jednakże dowód przekonywający 


, l 


'"\ 
l 


Spraw"zdanla Komiayl do bad. hiat, aztukl. Tom VI, Zelzyt I. 


- 



 
.. 


'I; 


,< I 


I 


4-
		

/Czasopisma_105_07_01_032_0001.djvu

			26 


. 


KO
CI6L KOLEGIACKI 8W, lIIARCIXA WOPATOWIE, 


w pozostałych nad sklepieniami dzisiejsze mi otwo- 
rach na bclki pierwotnego pułapu podobnych tym, 
jakie się nam odkryły w kościele św, Jakuba w San- 
domierzu, i w tern, że pożar z r. 15°3 kolegiaty 
naszej wypalił do szczętu wszystko we wnętrzu, co 
przy zasklepionym kościele nie przyszłoby tak łatwo. 
. Sądzimy bowiem, że pierwotne pulapy lub te, które 
ich miejsce zajęły, przy następnych restauracyach 
dochowały się aż do początku XVI wieku - po- 
czem widzimy zaprowadzone sklepienie żebrowane, 
którego rzut na grundrysie Tabl. I jest oznaczonym. 
Co do otworów wejścia naszego rzutu pozio- 
mego zakreślonego starymi murami, to znajdujemy 
pierwotnemi wejście główne od zachodu i wejście 
poboczne od półnoty, a to ze względu zachowanych, 
już to w resztach, już w całóści form romańskich 
portalów, do których powrócimy, Otwory wejścia 
w ścianie południowej do dzisiejszej zakrystyi, nie 
umiemy powiedzieć, czyli nie są póiniej wyrąbanymi; 
framuga poprzedzająca otwór dzisiejszego wejścia 
do kościola z kruchty bocznej południowej zdaje 
się dowodzić, że jest pierwotną, należącą do da- 
wnego romańskiego bocznegó portalu, który w re- 
staura(:yach zaginął, ustępując miejsca bezstylowemu, 
Jest jeszcze jeden otwór wchodowy w bardzo da- 
wnych czasach zamurowany, półkolem gładko zam- 
knięty, jaki prowadził z lokalności pustej dziś na 
lewo położonej obok kruchty bocznej północnej 
z portalem Szydlowieckiego, Tu ściany ciosowe 
nawy poprzecznej i części nawy bocznej, okazują 
cały śliczny układ ciosów i bramkę, o której mowa, 
oznaczoną na planie jako nie zamurowaną, Do cze- 
go by służyła ta komunikacya pustej niesklepionej 
izdebki, nigdy nie tynkowanej, oświeconej oknem 
od północy, lokalności podrzędnej, z wnętrzem ko- 
ścioła i to częścią jego kapłańską, bo nawą po- 
przeczną - tłomaczy to nam Długosz w swem 
nieoszacowane m Liber beneficiorum, jedynem niemal 
źródłe naszej pracy, Pisząc o uposażeniu kantoryi 
opatowskiej dodaje: "quam (cantoriam) nunc obtinet 
Johannes Bronykowsky de Bodzancin, vir providus 
et decorem domus dei diligens, qui et novam sa- 
cristiam, in qua ecclesia Oppathoviensis magnum 
patiebatur defectum, in parte sep/en/riona/i et ossa- 
rilt1n ex muro fabricavit et ipsam in omnibus suis 
partibus solido et ąuadro pavimentali lap ide Oppa- 
thoviensem ecclesiam", Lokalność dziś opustoszała 
była więc kostnicą dla przechowania zwłok - 
skromny otwór do kościoła wprost wprowadzający, 
służyć mógł do wnoszenia ciał i mógł się wkrótce 
okazać niepotrzebnym, więc go zamurowano ciosem, 
Obnażenie ściany nawy bocznej w tern ossuarium 
dawnem, dozwalałoby nam spotkać się zjednem 
z okienek nawy bocznej, jednem z tych, które przy- 


budowy północna i południowa (patrz rzut poziomy) 
zakryły sklepieniami a tynki widok ich od wnętrza 
kościoła w zupełności usunęły, Trudno było bada- 
czowi burzyć tynki świeżo pomalowanego kościoła, 
aby doszukać się śladów okien, - \V szakże jedno, 
jeżełi były, znaleść się winno było w lokalności 
wspomnianej - spotkał nas zawód tutaj zupelny, 
gdyż układ ciosów biegnie nieprzerwanie. Czyżby 
to oznaczało, że nawy boczne okienek romańskich 
zupelnie nie miały? i że tak jak dzisiaj światlo nawy 
głównej i okno u facyaty wystarczały, aby rozświecić 
poprzez arkady rozdzielające nawy boczne zaułki 
kościoła? Czyżby względy bezpieczeństwa od zło- 
czyńców usunęły tu okna naw bocznych? A jednak 
nigdzie z tym brakiem ich nie spotkaliśmy się. Rzut 
poziomy kościoła nie przedstawia w zrębie pierwot- 
nym tak zwanej zakrystyi, J estto współną właści- 
wością naj starszych naszych romańskich kościołów, 
z wyjątkiem cysterskich, gdzie lokalność już kla- 
sztorna w najbliższem sąsiedztwie kościoła, nosi 
nazwę Libraryi i komunikuje z ramieniem północne m 
lub południowem krzyża, stósownie do tego, czy 
stanął klasztor od północy lub południa kościoła, 
Potrzeba zakrystyi okazuje się, jak sądzę z naszych 
zabytków XIV wieku, dopiero później i przystawiano 
ją naj zwyklej od północy przy prezbiteryum, łącząc 
ze skarbczykiem i schodkami w grubości muru na 
ambonę. Takiej zakrystyi dawał się uczuć brak 
w kolegiacie opatowskiej, ale dopiero w XV stó- 
leciu, gdy stała się farą. Kie moina jej było przy- 
stawić obok prezbiteryum, gdyż przeszkadzały absydy 
nawy poprzecznej - jedyne miejsce przedstawiałoby 
się obok naw bocznych i tu od północy w przy- 
budowie dziś bezstylowej, sklepionej beczkowo 
z lunetami, należałoby pomieścić zakrystyę zbudo- 
waną ex muro przez Długoszowego Jana Bronikow- 
skiego z Bodzętyna, kantora kolegiaty, proboszcza 
w l\Ianiowy, którą to wieś trzymał dzierżawą od 
biskupów lubuskich i wybudował w niej kościół. 
Jest i ozdobne do tych dwu salek sklepionych wej- 
ście z nawy bocznej kościoła, z czasów wprawdzie 
bliższych nam, al
 brak charakteru stylowego przy- 
budowy z epoki gotycyzmu, sąsiednie oddrzwi go- 
tycko - renesansowe z herbem Krzysztofa Szydło- 
wieckiego , i to, że zakrystya dzisiejsza od strony 
południowej ma zewną.trz szkarpy, profile cokołu 
a nawet okna gotyckie, rodzi powątpiewanie w ozna- 
czenie miejsca przez Długosza od północy i pytanie, 
czy Bronikowskiemu przypisywanej zakrystyi na- 
szej, nie należałoby szukać od południa, gdzie jest 
obecnie. 
Przybudowa południowa w długości nawy bocz- 
nej i zajmująca bok wieży, rozciągająca się dłużej 
niżeli północna, obejmuje dziś tak zwaną obok wieży 


-
		

/Czasopisma_105_07_01_033_0001.djvu

			Ił 


KOŚCIt>L KOLEGIACIU 
W. ltL-\R('INA W OPATO\\'IE. 


21 


salę kapitularza, izdebkę drobną, szczupłą, za
kle- 
pi oną krzyżowo, obok niej kruchtę kościelną a na- 
stępnie dwie lokalności użyte na zakrystyą, do któ- 
rych wejścia z nawy poprzecznej i bocznej. _ Kapi- 
tular
 
iedawno tutaj. urządzony przez dzisiejsze go 
pra łata dziekana kolegiaty ks, \VI. Fudale wskiego 
.-- jest punktemJgromadzenią____.

ty ,pamiątek_ prze- 
--szłoścUo legiaty, więcJ..papierów kole
iackich z pó- 
iniejszych epok. Przy odnawianiu ścian pod malo- 
- wanie kapitularza w r. 189 I, pod tynkiem na ścianie 
południowej, przypadającej na podstawę wieży, oka- 


można bowiem przypuścić, aby w tak szczupłej 
lokalności, mającej 3'88 na 4'50 m, światła, i do 
tego wejścia do spodu wieży i kruchty znalazło się 
w XYI wieku miejsce na oltarz, stalla itp. Ścianka 
przegradzająca obecnie kruchtę od kapitularza no- 
wego, zajęła w sobie część pomnika renesansowego 
kobiety z rodu Tarnowskich, ie tylko kawałek jego 
pozostał w węgle naszej salki, co okazuje lekce- 
ważenie późniejsze] epoki, tworzącej przemurowa- 
niem z części kaplicy kruchtę dzisiejszą. Na tern .. 
kończymy przegląd rzutu poziomego kolegiaty opa- 



 ............ 
. 


......- 
",,' f 811 'i,', 
 
 
// ' ... 

 . 
 '- 
. 
/ "// 





 
/'JlI! l t
 
 '-..!,.. " 
/ 
 '. ,.f-.. "";..:- '';A
', \ " ;,


- f"!.. \......, II \' \\ !.£" - 
 
/ li , \ 11 · 
';':
 - 
 
 - 
'-. ;' ....-
'. 
 
 i-, ' ,;" 
-;
 1 ; J.... 
. -' '

'\. 
I ' I I- 
 ' _' ""'"' '" .J , .. 
N _
:, . · ,

 /' '\,:' - '"ił -, 
/.. I , . .
., / __ - 
>. -

 -_.........
 ";
 _ 
r.... _ 
= .Ł 
 ..7 -- . :z 
;
. " 
,. .: 
 i- ł- 
 ( 7"0 ,,...
-ł'. ...
 .,.
 ' · '.i' 4-.,;. ,,'ił 
'l
' l ' 
/'
 !\ :..ł'_ ' , ;
 
,
J f
 \.-; ,/ '.' 
, '::.: '. >. ---

\:'::. , c.. 
, l' 1 '-: l-ł 
\ \
 "',.s ') - \ " '....._
! . 
,I
 -";:L , 
 :r.d..!. 
",. l

 T ... 
:-:. , { . v.?(..\ 
 
.' 
 I · 
,' 
, , '''''' ,- ,.
 '" ::'t 
 ", . 

,' \ '. -. 
fi ,"II 1- \ " , __o '-, .
 1 \ , 
. i 
' \ \ . 
 
" 'I.
ĄI " ,', r 
_ 
I I ł ' I 
 : i 
 r . J i . 
 , J I,: I i,": {., \ '\ 
 
 ,;; 
, - l. 
I l, ;', , 
 . f l 
, , 
 " /
 J 
. ' 
 \ 
":\t\ __ \ " -
 ł 
,
' -J
--: 
 .
 
 
;'I I 

! 

_'-:- "}I 
.

'--_ -;'_ . -:. 
F-- ł.-'--
.J
' :.-:--'" ,. 


- _ 
- --

.---- .... -
....- .........- 1- 
......... ,. __ - 


Fig. 4, Reszty malowania ściennego w Kapitularzu. 


zaly się ślady malowania s c e n y u k r z y ż o w a n i a 
pochodzącego z XV stólecia, Zapomnianem było 
od dawna, skoro na tym tynku i pobiałce pokry- 
wających malowanie, znalazł SIę napis farbą czarną, 
który zachował nam wspomniany prałat i pomieścił 
w pracy swej o Opatowie, zkąd go wyjmujemy, 
Napis ten brzmiał: Anno Dni 1553 Yen. Pater Dnus 
Petrus a Glanowicze hujus ecclesiae ab anno 15 19 
scholasticus ac in \\'łostow et Olbierzowice curatus, 
hoc sacellum funditus renovavit et ampliavit, testi- 
tudine operuit, altare imaginibus, consecratione, stal- 
lis decoravit. Scholam muro struxit, missas et anni- 
versaria hic idem celebrancli propriis sumptibus 
fundavit - hic tandem depositus anno 1554 est 
aetatis 84, Utinam in sancta pace requiescat. Oka- 
- zuje się z tego i jak przedewszystkiem z charakteru 
gotyckiego tej przybudowy, ie jest ona z XV stó- 
lecia, była kaplicą, którą niezawodnie powiększył 
ks. Glanowicz, włączając dzisiejszą kruchtę, Nie 


towskiej, zwracając jeszcze uwagę, ie me znajdu- 
jemy na nim zwykłych schodów kręconych i wieży- 
czek schodowych wprowadzających na wieże i dachy 
kościelne, jakkolwiek spotykaliśmy użyte na progi 
domostw i rozrzucone po cmentarzu liczne poje- 
dyńcze części składowe schodów kręconych z ka- 
mienia czerwonogórskiego. 
..... Przekrój poprzeczny kościoła ma nam wyjaśnić 
sprawę pułapu dawnego i zachodniej kruchty, dajemy 
go w części odnoszącej się do naw przodkowych 
z odrzuceniem sklepień, otwarciem zamurowanych 
dawnych okien a sprowadzeniem dziś istniejących 
do pierwotnych rozmiarów (patrz Tabl. II, fig. I), 
CO nas przedewszystkiem uderza, to niezwykle 
śmigłe proporcye filarów i arkad je wiążących, 
których nie spotykamy w innych naszych zabytkach 
pułapowych bazylik XII stólecia. Brak baz poli- 
czyćby należało na karb restauratorów świątyni, 
gdyby na filarach pokazywały się jakiekolwiek ślady
		

/Czasopisma_105_07_01_034_0001.djvu

			28 


KOŚCIÓŁ KOLEGIACKI ŚW. loIAfiCIXA W OPATOWm, 


okrzesywania, ale tych nigdzie oko dostrzedz nie 
jest w stanie, Za to łatwo dopatrzeć się, te kapi- 
tele impostowe tych to filarów, bardzo zresztą nie- 
zwykle, ścięte wszędzie zostały do równa od strony 
wnętrza nawy głównej, aby nie psuły i przerywały 
pomysłu polichromii XVIII wieku! przeprowadzającej 
na filarach swoje malarskie pilastrowania rokokowe. 
Filary mają plan kwadratowy I '02 m, boku, wyso- 
kość po rodzenie się arkady, która jest półkolem 
zakreślona, wynosi at S '6o m. Arkada najblitsza 
wie t y rodzi się na wc:niętym w ścianę, występują- 
cym 0'35 m, filarze, opatrzonym takimte samym 
kapitelem a ma w sąsiedztwie, na załamaniu się pod 
kątem prostym, kroksztyn zwrócony do wnętrza ko- 
ścioła, tym razem zachowany od strony frontowej 
i ozdobny, który dawał podstawę arkadzie w po- 
przek biegnącej, otwierającej widok z zagubionej 
kruchty do wnętrza kościola. Filary ostatnie przy 
nawie poprzecznej mają rozmiary znaczniejsze i 
w miejsce planu kwadratowego przez naddatki od- 
powiednie występujące 0'33 m. mają układ krzy ta, 
którego ramię jedno daje podstawę arkadzie i od- 
powiada innym filarom rozdzielającym nawy 
gdy drugie od strony naw bocznych dźwigają na 
kapitelach arkadę, będącą wejściem do nawy po- 
przecznej a dźwigającą ścianę zachodnią nawy po- 
przecznej; ztąd i u ściany nawy bocznej jest występ 
filarowy i kapitel. Dwa inne naddatki szerokie I '00 m, 
wyrastają w górę popod sklepienie i łącznie z ta- 
kimiż u narolnych ścian prezbiteryum, dają pod- 
stawę gurtom pólkolnym krzy ta kościoła, Czy te 
naddatki u spotkania się z rodzeniem gurt miały 
swe kapitele, a mieć musiały, czy w przedłużeniu 
ich nie biegł po ścianach gzyms poziomy, obiega- 
jący nawę poprzeczną i prezbiteryum, w obec mala- 
tur zeszłowiecznych, pokrywających ściany i gipso- 
wań na słomie dokonanych, dla stworzenia powierz- 
chni pod malowanie właśnie na tej wysokości pod- 
sklepiennej, dopatrzeć się nie mogłem mimo wysileń. 
\Viadomość o słomie i gipsie mam od świadków 
onecnych przy ostatniej restauracyi polichromii 
zeszłowiecznej figuralnej - hałaśliwej i krzyczącej 
gwałtu w tej poważnej starotytnej świątyni, Nie 
byłbym ratował całej tej malatury, choć zebralhym 
słusznie w rysunkach dla przekazania śladów kultury 
końca XVIII wieku. \Vażne w sprawie naszej jest 
studyum od zewnątrz kościoła tej części ściany 
magistrałnej nawy głównej od strony północnej, 
która wystrzela z ponad dachów nawy bocznej, wią- 
tących się tutaj z dachami przybudowy księdza 
Bronikowskiego. Układ ciosowy bez tynków dozwala 
tutaj obok czterech okien szeroko rozstawionych, 
rzucających obecnie światło do wnętrza, widzieć 
trzy węższe romańskie w przestrzeniach pomiędzy tam- 


temi zamurowane, jednak podobnym jak ściana cio- 
sem. Że widoczne są, to dzięki konstrukcyi kamiennej 
półkolnego ich zamknięcia górą i liniom pionowym 
ich węgarów. Zważywszy, te przestrzenie ścian 
w zbliżeniu dzisiejszych okien ostatnich otwartych 
ku wieży i nawie poprzecznej są stosunkowo małe, 
przez otwarcie tych zamurowanych i zmniejszenie 
do ich rozmiarów tych otwartych, utworzy się szereg 
gęsto i regularnie rozpołożonych pierwotnych okien 
romańskich. Ten to układ wprowadziliśmy w prze- 
krój przedstawiony na Tabl. II. fig, I, oznacza- 
jąc liniami punktowane mi rozmiary powiększonych 
w XYI wieku okie!l. Boć ostatecznie rozumiemy, . 
te zamurowanie okien sprowadzone zostało zapro- 
wadzeniem sklepienia, którego kosze wypadly na 
miejscach okien, Pozostały i powiększone zostały 
te, które wypadły na osiach arkad, w przestrzeni 
ujętej łukami przyścienne mi sklepienia pseudo-go- 
tyckiego. Jest ono beczkowem z lunetami, ubra- 
nem gwiaździste m żebrowaniem. 1\Iiejscowy kościelny 
twierdzi, te żebra i rozety na kluczach są wykonane 
z drzewa snycerską robotą, z listwą frontową, ubraną 
perełkowaniem renesansowem. Od strony południo- 
wej śladów zamurowanych okien niema, ściana zdaje 
się tu być nadmurowana po pogorzeli 15°3 r. 
a w katdym razie w czasie zaprowadzenia sklepienia. 
Przekrój kościoła przedstawia rozkład widocznych 
na strychach kościelnych otworów na pomieszczenie 
belek ozdobnych pierwotnego pulapu kościelnego - 
umieściliśmy to z umysiu , z umysiu tet zanotowa- 
liśmy rysunkiem uklad dawnej frontowej kruchty, 
sprawę, do której zrozumienia nalety się nam zwrócić 
do Tabl. III. fig. I, przedstawiającej widok kościoła 
z frontu czyli od zachodu. Przedtem jednak nalety 
się slowo o wątku budowy i konstrukcyi ciosowej. 
\V szczęśliwem położeniu znalazła się 1\Iało- 
polska w XII stóleciu w sprawie budowy kościołów 
romańskich, nie potrzebowała uciekać się do nie- 
wdzięcznego kamienia eratycznego, rozsianych po 
polach bloków granitowych i piaskowcowych, ale 
znalazła u siebie na miejscu wdzięczny kamień, ła- 
two dający się przerobić w cios i użyć na ozdoby. 
Trafny wybór kamienia zapewnił zabytkom mało- 
polskim trwałość wielką, Będzie on się przerabiał 
w drobne sztuki wapienia, jak w kościele św, \V oj- 
ciecha w Krakowie, układane niemal w szychtach 
równych, lub gdy postęp kamieniarstwa i otwarcie 
nowych kamieniołomów dozwoli, w monolity trzo- 
nów kolumn krypty na \Vawelu i zwiększone roz- 
miary ciosów piaskowcowych, branych z uwzględnie- 
niem naturalnych szycht w kamieniołomie. Utytym 
on tu będzie nie jako wspaniały grand appanil bu- 
dowli zachodu, ale stósownie do wielkości otrzy- 
manego ciosu w niejednakowej wysokości szycht, 


'- 


'\. 
.
 
:j
		

/Czasopisma_105_07_01_035_0001.djvu

			,.- 


KOHCIÓL KOI.EGlACKI H\\'. r.r.-\RCIXA \\' OPATO\\'IE. 


29 


Obok szychty dochodzącej do 0'5° m., przyjdzie 
następnie druga zaledwie połowę wynosząca. Sto- 
sugi pionowe dobrze rozpołożone, nie tworzą z po- 
wodu różnych wymiarów wysokości ciosów regular- 
nego układu spotykających się linij pionowych 
z poziomemi. Jeżeli do tego dodamy, że kamienie 
do budowy gmachu nie z jednego brane były ka- 
mieniołomu, różnice barwy w ciosach osobnych, 
tworzą pewne fladrowania ściany budynków kościel- 
nych. 
Kunszt kamieniarski umiał dobierać wielkie 
sztuki ciosu i wytwarzać zamknięcia półkolne okien 
kościelnych, tworzyć ich stolnice z początkami wę- 
garów pionowych w jednej wykute bryle. \\T budo- 
wnictwie cysterskiem w l\Iałopolsce doszedł kunszt 
kamieniarski swej doskonałości, jak świadczą zabytki 
w bliskiej okolicy Opatowa. 
Kolegiata Opatowska posługuje się ciosem 
z kamieniołomów bardzo bliskich piaskowca krze- 
mienistego w barwach jasno żółtawych, szaro- 
siwych i ceglastych. Niema w tern żadnej myśli 
polichromijnej - restauracye późniejsze tym samym 
dokonywają się ciosem, ztąd całość budynku jedno- 
lity przedstawia układ kamienia z wyjątkiem miejsc, 
gdzie okoliczności wskazywały środek łatwiejszy 
w ratowaniu gmachu po pożarach lub zniszczeniu 
upadkiem, Czasem posunie się pewna epoka do 
próbowania pokrycia tynkiem surowych ścian ze- 
wnętrznych budynku - ałe deszcze i słoty hędą 
się starały zatrzeć ślady barbarzyństwa; to też zo- 
stanie się trochę u spodu facyaty kościoła tynków 
utrudniających badania nasze dzisiejsze, Trzy są 
źródła kamienia, z których czerpali budowniczowie 
kolegiaty: kamieniołomy w pobliżu miasteczka K u- 
nowa, we wsi Podole pod Ptkanowem i wsi 
C z e r won e j gór z e, odległej przeszło o milę w stro- 
nie północno-zachodniej. Kamień kunowski odzna- 
cza się barwą szarożółtawą jasną, ma usposobienie 
z czasem do sczernienia, a choć wzięty z kopalni 
nie jest odraz u twardym, z czasem twardość tę 
przybiera, Użyty przeważnie w ścianach prezbite- 
ryum kolegiaty, trzyma dotąd wybornie ostrość 
stosug. Obok niego użytym jest kamień ze wsi 
p o d o l a, barwy makowej to jest siwej, piaskowiec 
to krzemienisty, drobno ziarnisty zbity, coś w ro- 
dzaju kamienia, używanego na osełki do ostrzenia 
noży. Nie dziwi też nas wybryk szlacheckiej buty 
posłów zjezdżających na sejmiki, odbywające się 
w kolegiacie, siekanina ściany prezbiteryum od ze- 
wnątrz, jakoby dokonana toporamI w miękkim ma- 
teryale , jakby wygniatanie zagłębień półkulistych 
z dziwną dokładnością. vVynik częstego ostrzenia 
szabel, grotów a może szlachecka zabawka, świad- 
czy tu o wartości osełkowej użytego do budowy 


- 


kamienia podolskiego. Trzecim rodzajem kamienia 
jest pochodzący z Czerwonejgóry, wsi wyraźnie no- 
szącej nazwę od barwy występujących tu skał - 
przypominającej kolor rudy żelaznej. Z tego ciosu 
są części ścian wieży północnej. Do rzeźb ozdobnych 
nadaje się głównie tutaj kamień kunowski, z niego 
są gzymsy i portale - czerwonogórski przychodzi 
jako cios w ścianach i na progi schodowe, o któ- 
rych była mowa - jako kamień dziki z ciosami 
po węgłach użytym jest w części wyższej wieży 
północnej - cegła oraz kamień w przybudowach 
północnej i południowej pokrytych tynkiem odnaj- 
L dzie się łatwo. 
\ V pomnikach naszej kościelnej architektury. 
XII stólecia, krypta należy do spraw wyjątkowych, 
z tą podziemną sklepioną miejscowością nie spoty- 
kamy się ani w Czerwińsku ani Płocku, ni w Tumie, 
w Strzelnie i reszcie drugorzędnych budowli, Ze 
jej niema w kolegiacie Opatowskiej, nie byłoby 
rzeczą nadzwyczajną, Nie można też przypuścić znie- 
sienia jej tutaj w epoce przeddługoszowej , byłby 
bowiem ten sumienny badacz wspomniał o tern 
w Liber beneficiorum i doniósł podobnie, jak to za- 
notowalopierwotnym kościele kolegiackim w \Vi- 
śłicy, "F abricata erat praefata Visl iciensis ecclesia 
a primaeva sui fundatione yuadro lap ide, anguste 
tamen et obscure, cum cripta subterranea in pris- 
corum et praesertim Graecorum more" oto słowa 
Długosza, który dodaje następnie, że w krypcie 
tej krył się król \\Tładysław Łokietek i objawiła 
się mu Najświętsza Panna w formie rzeczywistego 
posążku, który Kazimierz ""iell..i budując nową dzi- 
siejszą kolegiatę gotycką z ciosu uszanował, miesz: 
cząc na jednym z filarów wnętrza, O krypcie w ko- 
ściele benedyktyńskim w l\Iogilnie opowiada Długosz 
w historyi swej pod r, 1°56, przypisując Bolesła- 
wowi Śmiałemu, że zbudował tu: unam criptam in- 
feriorem alteram superiorem - co razem z istnie- 
jącą kryptą na "?awelu każe domyśłać się, że 
obyczaj budowy krypt u nas, istniejący jeszcze 
w końcu XI stólecia, ustał zupełnie w wieku XII-tym. 
\Vyjątek mógłby stanowić kościół św. Andrzeja 
w Krakowie, również pierwotnie kolegiacki a nale- 
żący do benedyktyńskiego opactwa w Sieciechowie, 
gdyby się pokazalo, że wzniesienie w prezbiteryum 
mieści pod spodem pierwotną kryptę, Poszukiwania 
w tym kierunku nie były tutaj dotąd robione; istnie- 
nie krypty pozostaje zagadką, której rozwiązania 
spodziewać się można przy zamierzonych zdjęciach 
tego kościoła dla Komisyi hist, sztuki. 
"?zględy łatwe do zrozumienia, nakazały nam 
z widoku frontowego kolegiaty na Tab!. III usunąć 
zakończenia wież raczej pokrycia ich dzisiejsze, jako nie 
należące do romańszczyzny, Pochodzą one z r, 1734,
		

/Czasopisma_105_07_01_036_0001.djvu

			30 


KO
CIÓL KOLEGIACKI ŚW. MARCINA W OPATOWIF:. 


, 
jak poświadcza data na chorągiewce, odpowiedniej 
im stylowo sygnaturki, na skrzy
owaniu się dachów 
kościelnych sterczącej. Jak zaś wyglądają owe 
szczyty, przedstawia rysunek Kasiewicza w r, 1872 
na miejscu zdjęty wraz z bramą opatowską i pod- 
murowaniem wzgórza, oraz rysunek \V róblewskiego 
w Kłosach, które wśród tekstu jako fig, 1 i 2 po- 
-
 dajemy. Mi arą stylowości romańskiej kolegiaty po- 
chodzącej z XII wieku, jest na naszym widoku 
wie
a po prawej stronie umieszczona, zachowana 
co do murów w całej swej pierwotnej wysokości, 
której slusznie przyznaliśmy wyrażenie Długosza 
"veterum artificum elaborata ingenio". \Vie
a pół- 
nocna bowiem i ściana szczytowa fasady między- 
wie
owej, jako rzeczy późniejszych epok, epok biedy 
i nieszczęść kolegiaty, do naszej sprawy pośrednio 
tylko nale
ą, Przypatrzmy się bliżej tej nadającej 
ton artystyczny budowie całej wie
y południowej. 
Charakterystycznem w niej jest, w obec dochowa- 
nych innych zabytków romanizmu, zwę
anie się ustę- 
powe przez piętra od zewnątrz, piętra zaznaczone 
gzymsami, Do wysokości 14.63 m. biegnie ona nie 
zmieniając szerokości rozmiarów i ubraną jest po 
węgłach lizenami wyrastającymi z oprofilowanego 
cokołu i z nim się zazębiającymi, Lizeny docho- 
dząc do gzymsu pierwszego, obiegającego do koła 
wieżę i będącego podstawą uskoku pierwszego, koń- 
czą się daszkowato. Poni
ej tego gzymsu o 2.25 m. 
biegnie inny gzyms, ale rozciągający się w prze- 
strzeni między lizenami, do których dochodząc, tępo 
się kończy, \V pasie ujętym gzymsami poziomymi 
pomieszczonym jest od zachodu otwór okrągły, 
będący ozdobą; od poludnia otwór ten jest kwa- 
dratowym i przybiera formę krzy
a, przez cztery 
ramiona wę
sze występujące z pośrodka boków. 
\Vyrobiony jest starannie w jednej sztuce ciosu na 
przestrzał. \Vspomniany powy
ej gzyms ponad za- 
kończeniem lizen, należy do największych z całej 
wieży, ma profil romański z trzema rzędami ząbko- 
wań jońskich na przemian się mijających. Ponad 
nim wznoszą się cztery piętra, ka
de zaznaczone 
gzymsem, ponad którym jest uskok murów widoczny. 
N a osi środkowej każdej z czterech ścian piętrowych 
ubikacyi, otwierają się przeźrocza romańskie dwu- 
polowe z kolumeńką pośrodkiem, U pierwszego 
i 
e tak powiemy drugiego piętra ponad gzymsem 
głównym, owe przeźrocza mają węgary pionowe 
i zamknięcia półkolne, okonturowane walkiem. Ka- 
pitele to kielichowo-liściaste, to kostkowe, dźwigają 
na sobie kroksztyn występujący obustronnie, aby 
dać podstawę dla grubości muru wie
y, Bazy ko. 
lumn nie istniej'!; ju
 - stolnica jest na obie strony 
pochylona, Piętro trzecie niema przeźroczy, ale 
z dwu stron tarcze zegarowe czworokątne, drewniane 


czarno pomalowane, należące do XYI stólecia, bo 
dzwonek zegarowy ma napis: C. l\Iathias Dilacz- 
kowicz hoc ex minori in majus transformavit 1574. 
Jakimby był otwór poza cyferblatami, sprawdzić nie 
mogłem; przy zaprowadzeniu zegaru korzystać z niego 
musiano, Ostatnie piętro ma podobne przeźrocza 
tymże dolnych pięter na cztery strony, ale węgary, 
nie są oprofilowane, kapitel kolumny jest formy 
kostkowej i nosi naddatek kroksztynowy, Ponad 
gzymsem romańskim tego ostatniego piętra, jest 
nowsze nadmurowanie pod dzisiejsze pokrycie wie- 

owe, \Vnętrze tej wie
y nie ma sklepień; dolna 
izdebka z pułapem komunikuje z kapitularzem _ 
ponad nią będąca na piętrze, przeznaczona jest na 
miechy organowe - z chóru te
 wejście do niej. 
Ciekawą jest tu framuga, przypominająca romańskie 
strzelnice z Tumu, występująca na widoku, Tab!. III. 
fig, 1 jako wązki wydlużony wylot. Na wy
sze piętra 
jest dostęp przez strychy kościelne za pośrednictwem 
drewnianych ustępowych schodów w wieży północ:. 
nej, z wstępem do nich z chóru muzycznego, Cała 
wysokość murów wie
y poludniowej wynosi wraz 
z cokołem 23'50 m. 
Jak
e inaczej się przedstawia wie
a północna 
planem i rozmiarami odpowiadająca poprzedniej. 
Nie przedstawia się ona stylową, niema cokolu swego 
oprofilowanego, swych lizen, swych podziałów na 
piętra gzymsami i ozdobnych przeźroczy (c1airvoyes) 
jak poprzednia południowa, a co przedewszystkiem 
brak tu tego charakterystycznego wątku budowy 
ciosu starannie opracowanego w szychtach ró
nej 
wysokości, Być może, że pod zaczerniałymi tynkami, 
jakimi od dolu ściana jej zachodnia jest pokrytą, 
znaleśćby się mógł ów układ ciosów szlachetny, 
ale jak oko dojrzy, cała wy
sza połowa wieży zbu- 
dowaną jest z kamienia dzikiego, zaledwie węgly 
mając dokonane starannie z obrobionych ciosów. 
Otwory okien prostokątne są obramione ciosem, ale 
węgary nie mają nawet faz, przez co by posądzić 
można o ich dokonanie choćby późne średniowiecze. 
Uskoki murów są od wnętrza; przepierzenia podło- 
gami wydają się prowizoryczne mi, a przy ścianach 
biegną w górę drabiniaste schody z podestami, do- 
prowadzające na sklepienie kościoła i poprzez nie 
do drugiej wieży, Kiedy wystawiona byla ta wie
a 
i przez kogo nie wiemy, to pewno, że przed rokiem 
1574 stała ju
, jak to wskażemy, mówiąc o ścianie 
frontowej kościola i jej szczycie między wieżami. 
\V zamiarze architekta pierwotnej budowy, leżały 
dwie frontowe wie
e podobne sobie - świadczy 
plan kościoła,--czyli jednaĘ.że zamiar dokonanym był 
od razu, wątpimy, nie mogąc przypuszczać całko- 
witego zniszczenia murów ciosowych północnej. 
Brak fragmentów rzeźbionych, któreby bądź co bądź 


\ 


--
		

/Czasopisma_105_07_01_037_0001.djvu

			KOŚCIÓŁ KOLEGIACKI ŚW, 1IIAnCI!'A W OPATOWm. 


31 


walały się po składach łub użytymi do przebudowy 
zostały, nakazuje nam przychylić się do zdania, ie 
wieia p6łnocna nie stanęła w pierwszej chwili, ale 
czekano długo na jej wzniesienie i zrobiono to 
w epoce biedy, która na powtórzenie form stylowych 
ozdobnej swej sąsiadki nie dozwalała. Zbudowano 
ją na prędce naj pewniej w połowie XVI stólecia, 
bezstylową, przewainie z kamienia czerwonogór- 
skiego ale łupanego, 
l\liędzy temi wieżami rozpościera się na równi 
z ich licem zachodnim facyata nawy środkowej, prze- 
chodząca górą w swą ścianę szczytową, kryjąca 
wnętrze poddasza i jego wiązanie. Facyata jest 
gładką, nieożywioną lizenami, ma na osi środkowej 
dolem wielki portal bez występu, wycięty jedynie 
w grubości muru, półkolem po romańsku zamknięty, 
z częściami wałków dawnej al'chiwolty, portal nie- 
gdyś w zasadzie romański, ale który wiek XV 
przerobił na gotyckie ozdobne wejście, Ponad por- 
talem otwiera się okno dość wązkie a wysokie, pół- 
kolnie zamknięte, kt6rego jednak dla węgarów mało 
skośnych za średniowieczne brać nie moina.. Sp6d 
facyaty całej ai do połowy wysokości okna jest 
z dawna otynkowanym i nie uwidocznia układu swego 
ciosów; ale to pewno, ie mury te wiąią się najsta- 
ranniej z ścianami wiei, jako ich przedłuienie, Ina'- 
czej się rzecz ma ponad wskazaną wysokością czyli 
począwszy na wysokości od progu drzwi 9"70 m, 
mury facyaty nie wiąią się ciosami z ciosami wiei 
obu, 'ale przedstawiają się tu pionowe rysy wska- 
zujące, ie część wyższa murów fasady i cały jej 
szczyt wtłoczone zostały między wieie w późniejszej 
epoce. Co więcej spostrzegać się łatwo daje, ie 
cała g6rna część fas,ady i jej fronton czyli szczy- 
towa ściana zbudowaną jest z ciosów jui raz uiy- 
tych a tu przeniesionych, wraz z ozdobnym ka- 
mieniem w formie kolistej niszy na środkowej osi 
frontonu i drugim z otworem świetlanym na pod- 
daszu w formie krzyia, z jakim spotykamy się w ro- 
mańskich naszych budowach, Całą tę zagadkę wtło- 
czenia między ściany wiei jui stojących, górnej części 
murów facyaty, tłomaczy dopiero ledwo dostrzedz 
się dający pas, rzeźbiony ozdobny fryz w charakterze 
romańszczyzny, zlożony jakby z plaskich rozet (patrz 
Tab!. IV, fig, 6) biegnący jako jedna szychta kamienia 
w wyiszej połowie wysokości środkowego okna, po 
tegoi stronie prawej, \Vyraźnie to fryz ozdobny, 
kt6ry pozostał na miejscu swojem z pierwotnej ściany, 
to co jui nad nim się wznosi, jest dopiero powt6rnie 
uiytym ciosem, ł-atwo przypuścić więc, ie fryz 
przeprowadzony przez całą szerokość facyaty ozna- 
cza zakończenie g6rą budyneczku między wieiami 
i podstawę pulpitowego nad nim dachu, opartego 
o właściwą szczytową ścianę, cofniętą pierwotnie 


- 


w głąb wiei a dołem przeprutą w ową arkadę, 
którą przy przeglądzie planu kościelnego zauwaiy- 
liśmy poprzednio. Budyneczek był kruchtą kolegiaty 
z oknem krótszem znaczniej od dzisiejszego i praw- 
dopodobnie węiszem "- okrągłem ono nie było, bo 
zostałby ślad zamurowania w układzie bocznych 
ciosów - czego niema. Kiedy zaś dokonano roz- 
burzenia dawnej facyaty i na nowo z tego starego 
ciosu sformowano ją, wznosząc na ścianie przod- 
kowej naszej dawnej kruchty i z jakiego powodu, 
nie trudno wyjaśnić, Na jednym z ciosów szczytowej 
ściany budujący kamieniarze wykuli wypukle datę 
I S4 7 zaznaczającą czas zniszczenia tej kruchty, ce- 
lem zyskania miejsca na dzisiejszy chór muzyczny 
i organ w kolegiacie. Podobny stosunek kruchty 
międzywieiowej, jakiej się zachowały ślady w Opa- 
towie, przedstawia kości6ł Panny l\Iaryi w Krakowie 
z XI\r stólecia, tylko że zachowaną tu została ściana 
szczytowa w głębi i arkada we wnętrzu. Dziś kruchta 
owa dawna zlała się z wnętrzem kościoła, gdyi przez 
przymurowanie barokowego przedsionka w XYIII st6- 
leciu, dawne jej przeznaczenie zaginęło, Empory 
na piętrze nad kruchtą w kolegiacie Opatowskiej 
nie było, jak to miało miejsce w katedrze Płoc- 
kiej - użytoby jej na ch6r muzyczny, niepotrze- 
bując rujnować starej fasady w XYI stóleciu, "'idok 
na Tab!. III, fig, I poucza nas o wzg6rkach utwo- 
rzonych dzisiaj u 'spodu wiei z nagromadzonych 
gruzów po pogorzelach, zarosłych dziś jak cały 
cmentarz trawą, które godziłoby się usunąć - 
dostęp do portalu głównego jest wobec tego za- 
g-łębionym i tu leią przed ścianą kościelną plyty, 
oznaczające jakieś groby, których nie badałem. 
Zarazem z tablicy tej dowiadujemy się, jak wygląda 
bok kaplicy restaurowanej w r. I SS3 przez ks, Piotra 
z Glanowic z swem oknem gotyckie m i oprofilowa- 
nym cokołem; profil ten przedstawionym jest na 
Tab!. IV. fig, 9' Druga przybudowa p6łnocna okna 
od zachodu nie ma, a cok6ł zaznaczony prostą szmigą 
przełamuje się na jej ścianę biegnącą w kierunku 
osi kościoła, ku bramie bocznej Szydłowieckiego, 
Jeieli wśród nieszczęść, jakie dotykały w ciągu 
wiek6w pierwotną monumentalną budowę kolegiaty 
opatowskiej, nie jedna część jej straciła charakter 
stylowy romański i ozdobność, jaką zaznacza do dziś 
wieia po-łudniowa, to w zachowanych częściach ro- 
mańskich prym po wiei y tej trzyma dawne prez- 
biteryum, jak się ono na Tab!. IY.' fig, I od 
wschodu przedstawia do dnia dzisiejszego, z tą uwagą, 
ie staroiytność jego odnosi się do ścian ai po wy- 
sokość gzymsu koronującego kościola ; co ponad 
nim, caly ten więc fronton zazębi.my wschodni, naleiy 
do przebudowy w początku XYI stólecia, podobnie 
jak szczytowe ściany zazębiane fasad bocznych nawy
		

/Czasopisma_105_07_01_038_0001.djvu

			- 


32 


JW
CIÓL KOLEGIACKI /SW, )IAr:CIXA W OPATOWm. 


J 


poprzecznej. Trzeba nie zapominać, że epoka ta 
nie oszczędziła tutaj pierwotnego apparatu piękna 
stylu romańskiego i że w tej zachowanej części 
murów prezbiteryum zniszczyła część lizeny dolną 
u ściany południowej, dla wprowadzenia okna no- 
wego rozmiarów znacznych i również uczyniła to 
powiększając jedno z trzech okien romańskich ściany, 
zamykającej prezbiteryum od wschodu, w formie 
gotyckiej i w rozmiarach wielkich. Jedno i drugie 
zaznaczyliśmy na rysunkach widoków kolegiaty Tabl. 
IV i V konturem kreskowanym, pominęliśmy prze- 
prowadzenie fryzu arkadkowego tyle szlachetnego ze 
ścian obu bocznych północnej i południowej na 
ścianę zamykającą toż prezbiteryum od wschodu, 
gdyż jakkolwiek podział lizenami na trzy pola i 
rozmiary szerokości tychże pól dozwalają przypusz- 
czać i tu istnienie podobnego fryzu o 3 arkadkach 
dla każdej z przestrzeni - to jednak nie upowa- 
żniało nas do wprowadzenia na rysunku tej ozdoby 
studyum ścian dokonane na miejscu. Powinnyby 
się były znaleźć w ciosach cząstki profilowań arka- 
dek wcinające się w lizeny szerokie boczne i wązkie 
środkowe. \V szakże przy budowie nowego szczytu 
w XYI wieku, mogła i ta szychta z arkadkami i 
ostatnie ciosy lizen być usuniętą i zastąpioną nowymi 
ciosami. Fryzu arkadkowego u facyaty domaga się 
organizm architektoniczny naszej części kolegiaty, 
Tak dopełniony rysunek, jaki na Tablicach IV i V 
dajemy, musimy przyznać dziwnie przypomina nasze 
cysterskie kościoły XIII stólecia w sąsiedztwie Opa- 
towa w \V
chocku, Koprzywnicy i ceglano-kamienny 
w l\Iogile pod Krakowem. \V szakże to wrażenie 
cysterskiej budowy odbiera każdy inteligentny widz 
w zbliżeniu do naszego zabytku, \V spólną chara- 
kterystyką jest zamknięcie gładką ścianą prezbiteryum, 
rozdział lizenami na trzy pola równej (Koprzywnica- 
l\Iogiła) szerokości, wprowadzenie na jednej linii 
trzech okien romańskich, z których środkowe wyższe, 
zgrubienie skrajnymi lizenami węgłów, wprawdzie nie 
rozdzielonymi i ella każdej ściany osobnymi jak 
w l\Iogile, ale obejmującymi węgły dwustronnie, 
Sprzeciwiałyby się detaile fryzu, którego u Cyster- 
sów tak subtelnie opracowanego nie znajdujemy. 
Było rzeczą w obec tego wskazaną zbadać, ażali 
_ to prezLiteryum nie było sprawą póiniejszego przy- 
budowania a ztąd dałyby się tu uznać wpływy szkoły 
cysterskiej, która panuje w :\Iałopolsce od 1210 do 
1240, jak wy kaz ałem na innem miejscu. Badanie 
układu ciosów i organizmu wnętrza doprowadziło 
nas do przekonania, że prezbiteryum nasze jest 
jednolitą z planem związaną całością a ciosy w wę- 
głach przechodzą i, wiążą się z ciosami nawy po- 
przecznej. O przybudowaniu prezbiteryum w pełnem 
XIII stółeciu mowy być nie może, to też ów apparat 


. 


- form zewnętrznych jest zastósowanym do pułapo- 
wego organizmu, nigdy do sklepionego, ze względu 
na słabe zgrubienie narożników i charakter otworów 
okiennych, odpowiadający tym bez zaprzeczenia 
w częściach pierwotnych kościoła t. j, w ścianach 
naw poprzecznych. Ten sam tu system konstruk- 
cyjny użycia jednej sztuki kamienia do zamknięcia 
półkolnego i do stolnicy okien romańskich. Okna 
okrągłego właściwego \V ąchockowi i Koprzywnicy 
niema wOpatowie naj mniejszego śladu, \\rszakże 
nasza facyata niezaprzeczenie podobieństwo pewne 
posiada, ale nie idzie za tern, aby szła za wzorem 
budowli XIII wieku, skoro nie braknie zabytków 
XII stólecia, które płaską zamknięte mają ścianą 
prezbiterya swoje, że przypomniemy mały kościółek 
św, \V ojciecha w Krakowie \\' tej części dotąd zacho- 
wany a może kościół Vi Starem l\Iieście pod Koninem 
(patrz Sprawozdania K011lis)'i historyi sztuki, T, IV. 
str, 23), lub mały kościołek św, Prokopa wStrzelnie. 
Kto wie, czy rozkład 3 okien tak cysterski nie przy- 
szedł jeszcze w XII wieku z Cystersami w budo- 
wlach prowizorycznych Cystersów wąchock ich w Ka- 
mienny i dał wzór dla kolegiaty, którą za dzielo 
XII wieku nakazuje nam mieć system pułapowy, tak 
nie cysterski i tak właściwy u nas w tej epoce. 
OLok tak rozwiniętego aparatu romańszczyzny na- 
szego prezbiteryum, jakże smutnie przedstawiają się 
nasze ramiona krzyża od zewnątrz, pomijając fron- 
tony zazębiane ozdobne, które jako późniejsze z ro- 
mańszczyzną nie stoją w związku żadnym, Ściany 
są gładkie, bez cokołów lub ich śladów, jedynie 
ożywione w górze szczupłemi oknami romańskiemi, 
rozmiarów i konstrukcyi jak te w prezbiteryum, ale 
z których to w ramieniu południowe m zostało zamu- 
rowanem, aby dać miejsce poniżej nowemu otworowi 
światła rozmiarów znacznych zamkniętemu ostrołu- 
kiem - snać małe okienka nie dawały ella ludzi 
XVI wieku dość światła do wnętrza po zaprowa- 
dzeniu skłepień. \V każdej z trzech ścian ramienia 
krzyża jest po jednem wysoko położonem oknie 
romańskiem, dotąd dobrze zachowanem, z wyjątkiem 
owego jednego od poludnia. Napróżno silimy się 
wytłomaczyć sobie prostotę architektury ramion 
krzyża, zakryciem przybudową klasztorną - ża- 
dnych szczerb, otworów wejścia, śladu sztrab wiążą- 
cych mury, oko badacza nie jest w stanie dostrzedz; 
wszędzie cios nietknięty świadczy o pierwotnej pro- 
stocie tej części kościelnego gmachu, Sczernienie 
ciosów mówi o starożytności; szkoda, że restauracye 
zagubiły czystość położenia na sobie ciosów, przez 
zatynkowanie niedbałe stosug.. \Vszakże o starożyt- 
ności ramion krzyża świadczą absydy w nich otwie- 
rające się - zewnątrz nizkie grube półcylindryczne 
przybudowy z dachami stożkowymi, u podstaw swych 


\ 


-
		

/Czasopisma_105_07_01_039_0001.djvu

			KOl-iCI6L KOLEGIACKI 
W. ł.fAUnXA WOPATOWIE. 


33 



 


zasute nagromadzonym gruzem, tworzące wzgórki 
pokryte murawą, ". zaokrąglonych ścianach otwie- 
rają się trzy okna romańskie, głębokie o nachylo- 
nych do lica węgarach - w odstępach względnie 
siebie równych. Absydy te są stare, do pierwotnej 
należące budowy; ani gotycyzm, ani renesans takich 
absyd nie stawia, ale jedynie romanizm. I to także 
dziwną odznacza się prostotą, nie mają absydy dzisiaj 
ni cokolu ni gzymsu pierwotn
go koronującego, 
jaki mają absydy naszych zabytków polskich, żeby 
wziąć z małopolskich taki kościołek wiejski XII stó- 
lecia w \Vysocicach, lub absydę zachodnią w Pran- 
docinie, którą do tej epoki odnieść wypada i w której 
nawiasowo dodając, znajdzie się pewna wspólność 
charakterystyki aparatu zdobień ścian prezbiteryum 
opatowskiej architektury. Jeżeli o starożytności absyd 
co poświadcza, to stan ich dzisiejszy; widzimy je po- 
wstrzymane w danej chwili od upadku rodzajem 
szkarp, wypelniających węgly krzyża kościoła roz- 
pierające nachylone ściany absyd. ". układzie cio- 
sów w oprawie okien widać staranne ratowanie tych 
właściwości kościoł6w romańskich, a chwila ta za- 
notowaną została na jednym z ciosów okienka absydy 
u ramienia p6lnocnego. Jest tu wypukle wykuta data 
(Tab!. IV, fig. 5), z ową charakterystyczną swą s'k'! 
niezaprzeczenie wspólczesna i wymowna, rok 1547, 
taż sama data, którą spotkaliśmy na ścianie szczy- 
towej od zachodu, na dzwonku wieży zegarowej 
i w tym testamentowym o tę vorę zapisie ks. dzie- 
kana l\lalickiego, którym ustępuje dziesięcinę ze 
wsi Jurkowice na restauracyę kolegiaty dotąd, do- 
póki się takowa prowadzić będzie (ks. Fudalew- 
skiego : Opat6w, str, 73). Snać że w polowie XVI 
wieku poczęto myśleć gorliwie o ratowaniu upada- 
jącej świątyni opatowskiej. Przechodzimy do szcze- 
gół6w ornamentacyjnych romańskich kościoła i apa- 
ratu form architektonicznych. 
\Vielką szkodę przynosi w ocenieniu wieku po- 
mnika zatrata gzymsowań i jest dowodem, ile gmach 
przez wieki ucierpiał w swych murach, Nie dostrze- 
gamy w Opatowie gzymsu koronującego budynek, 
bo nadmurowanie ścian w pewnej bliższej epoce oka- 
zalo się koniecznem, przyczem usunięto niezawodnie 
przez pożar wiązań i ich upadek pokruszone gzymsy, 
Jedynie wieża południowa zachowała swe podzia- 
łowe gzymsy i cokoł - znajdą się profile i na cokole 
prezbiteryum i reszta gzymsu u poddasza, Gzymsy 
pasowe u wieży różnią się między sobą niewiele; 
składają się przeważnie z piaty g6rnej podpartej 
spłaszczonym gładkim wałkiem. \Vyjątkowo znajdzie 
się między obszerną platą a walkiem przegradza- 
jąca wązka listewka, Profil to starszy od cysterskich 
kościołów naszych. Użycie ząbkowań jońskich 
w gzymsie obiegającym poniżej naj niższego prze- 


Sprawozdania Koml.yl do bad. hI.t. .ztukl. Tom VI, Ze.zyt I. 


źrocza w trzech rzędach jeden pod drugim, stoi 
w związku z ząbkowaniem imvostów filar6w wnętrza 
i wskazuje swe pochodzenie z XII stólecia. Ząbko- 
wania takie mają niektóre przyścienne kroksztyny 
w krypcie na \Vawelu i w luźnym kamieniu rzeź- 
bionym, który znaleźliśmy w Czerwińsku. 
Dziwnym dla nas jest okrój cokołu u wieży 
(patrz Tab!. IV. fig, 8). Jest cokół dwublokowym ; 
blok dolny ma g6rą szmigę pod 45 II, profilowanie 
bloku górnego przypomina okrój bazy toskańskiej 
renesansowej. Różnica leży chyba w tem, że wałek 
jest dołem rozdzielony od plinty nacięciem - bazy 
lizen są krępowane i przedłużają się po ścianie. 
Powątpiewam, czy tego cokołu nie wprowadził wiek 
XYII, jakkolwiek nic nie mówi o forsownem zasa- 
dzaniu nowych ciosów - obszerny splywek wiążący 
ścianę z wałkiem profilu jest niemożliwym w ro- 
mańszczyźnie. Zagadkę pozostawiam nierozwiązaną. 
Podobna sprawa zachodzi i w cokole naszego 
prezbiteryum (patrz Tab!. IV, fig. 7), jest on wielo- 
blokowym - dwa dolne bloki są wysunięciem zwy- 
kłych ciosów stopnioweOl, leżący nad nim ma ścięcie 
obszerne na szmigę pod 45°, na czem spoczywa 
blok najwyższy oprofilowany okrojem bazy attyckiej 
w dwa wałki i skocyą rozdzielone listewkami. Nie 
byłoby na przeszkodzie uznać profil za romański, 
gdyby nie dziwna klasyczność szematu, Śladów 
wprowadzenia nowych ciosów dla dokonania w XYII 
stóleciu nie widzę, gzymsowanie uznać muszę za 
przynależące pierwotnie do romańskiego zrębu ko- 
ścioła, Gzymsu koronującego po nad fryzem z bo- 
ków prezbiteryum pozostała dolna' cząstka, złożona 
z profilu o listewkach i holkelu, członków bardzo 
drobnych; część górna zniknęła przy nadmurowaniu 
ścian zdaje się cegłą, bo tynk pokrywa tu mur 
i nie dozwala sądzić omateryale. \V związku z gzym- r 
sami zewnętrza stoją kapitele filarów wnętrza, roz- : 
dzielających nawę główną od bocznych. Tab!. V. 
fig, 2, 
".ysokie 0'315 metra mają charakter impo- 
stowy, zlożone z abakusa wysokiego o' 20S m. 
i podpierającego go ćwierćwałka rodzaju echinuso- 
wego t. j, dołem przygniecionego, Abakus rozczłon- 
kowuje się w ten sposób, że ma dominującą skocyą 
płytką, ujętą z góry i dołu listwami (spodnia może 
być i wałkiem ze względu na zniszczenie), Abakus 
zamyka g6rą listwa 0'06 m. wys" profil abakusa 
trzyma się pionowej linii, jest płaskim. Pewna liczba 
tych kapiteli nosi na sobie ornamentacyę, inne są 
gładkie. Ornamentacya jest wykonaną bardzo pry- 
mitywnie nacięciami dłutem i wierconymi otworkami 
i przypomina tę gzymsu koronującego kościołka 
w l'ran docinie, Zasadza się na tern, że listwa dolna 
abakusa przeradza się w grube ząbkowanie, podo- 


5
		

/Czasopisma_105_07_01_040_0001.djvu

			KOŚClI"J, KOLEGIACKI ŚW. MARCIXA W OI'ATOWIF., 


34 


bne jak u gzymsu gl6wnego wiety, ale tu w jednym 
szeregu. HolkeI przybiera ornament ryty grubo kon- 
turowo w rodzaj rzędu listk6w lancetowatych, koń- 
cem ku górze zwr6conych z pionowem teberkiem po- 
środkiem, kt6rym górą towarzyszy szereg nacięć i sy- 
metrycznie rozłotonych dziurek wierconych. Ozdobą 
echinusa są nacinania pionowe w liniach grubszych 
i cieńszych, symetrycznie prowadzone, usiłujące od 
miejsca do miejsca wiązać się dołem liniami pozio- 
memi, przerwane mi pośrodkiem tak, te przynoszą 
dalekie podobieństwo z malowaniami liści czworo- 
kątnych, rzędowych staro doryckich echinusow an- 
towych. Piszemy dalekie podobieństwo, mamy bo- 
wiem do czynienia z wykonaniem barbarzyńską ręką 
samoucznego miejscowego kamieniarza, podobnie 
jak w Prandocinie pod Słomnikami. I tu na echinusie 
odgrywają swą rolę wiercone otworki z pewną my- 
ślą ornamentacyjną przeprowadzone. Tego rodzaju 
ozdobność kapiteli nie stoi w związku z subtelnością 
roślinnej ornamentacyi na kapitelach naszych cyster- 
skich XIII stólecia, pochodzenia jej szukać po za 
światem polskim niepodobna, jest ona produktem 
miejscowym XII wieku. Pod wpływem zachodniej 
sztuki stoją kolumeńki przeźroczy u wiety i portalu 
północnego, oraz ornamentacya fryzu u facyaty 
zachodniej, której część uratowała zacna ręka dzi- 
siejszego architekta, wmurowując w cok6ł szkarpy 
przybudowy poludniowej. Tabl. IV, fig, 6, 
\\
 przeźroczach wiety przewatają formy ka- 
piteli kostkowych, których nie zna jut architekt 
cysters polskich klasztorów, a którymi poslugują 
się przeźrocza w wietach kościola w Tumie pod 
Łęczycą, w 'Vysocicach pod Miechowem, Inny 
rodzaj kapiteli przedstawia się jako kielichowy z lek- 
ko zaznaczoną ornamentacyą liściastą ale płaską, 
Takie spotykamy w przeźroczach I-go piętra wieży 
i w portalu południowym na nieszczęście uszkodzone 
i pobiałką wapienną mocno pokryte, Ostatnie mają 
o' 26 m, wysokie abakusy przypominające układem 
członk6w te cysterskich kościoł6w przy kielichach 
o' 12m. wysokich i astragali sznurowej. 
Z portali kościelnych tylko ten ostatni zachował 
formy romańskie i prowadzi z kruchty do nawy 
bocznej patrz (Tabl. V, fig. 4); ma otwór wejścia 
prostokątny I' 55 m, szeroki, przy 2'3° m, wysokości 
i charakterystyczny profil węgaru pionowego przy 
spotkaniu z poziomem g6rą zamknięciem. VJ ęgar 
stanowiący bok framugi do wysokości 0'8 I m. jest 
gładkim, poczem profiluje się w kolumenkę z trzo- 
nem 1'65 m. wysokim, na czem spoczywa kapitel 
wytej opisany. Druga wciśnięta kolumenka ma trzon 
bardzo płaski w przedluteniu boku węgaru, o kapitelu 
kielichowym, kryjącym się pod wspólny z poprze- 
dnim kapitelem abakus, rozdziela oba trzony kolume- 


nek żłobek, ograniczony z boku listewkami. Żłobek 
górą i dołem cieńczeje w ostrza. Archiwolta portalu 
biegnie p6łkolnie zakreślona profilem węgarów, więc 
w dwa wałki i holkel. Tympanon gładkim jest bez 
śladu jakiejkolwiek rzeiby lub polichromii. Inna sprawa 
jest z portalem głównym od zachodu; pokazuje on 
tylko mało znaczące reszty pierwotnego romańskiego 
stylu, będąc przeinaczonym w drugiej połowie XY 
stolecia w gotyckie odrzwia kościelne, Co więcej, 
jeteli framuga u lica ściany półkolem zamknięta 
i pewne znajdujące się jeszcze reszty aparatu form 
portalowych romańskich przedstawiają się w stanie 
dość zrozumiałym, to dolna część portalu jest w spo- 
s6b nie możliwy do odgadnięcia form zasmarowana 
tynkami i przedstawia wykoszlawienia niemotliwe. 
Przedewszystkiem stosunek SZErokości rozwarcia tego 
pierwotnego portalu 3'25 m. do jego wysokości 
po klucz framugi 5'42 m. jest do pewnego stopnia 
anormalnym, to jest zbyt śmigłym, a framuga do 
rozmiarów za płytka. Co więcej, pewne krzywizny 
i nieregularności ok roju u lica ściany doprowadzają 
do przekonania, te głębia framugi zwiększona była 
zgrubieniem i występem ściany, jakto bywa przy 
wielkich romańskich portalach, a li nas w kraju 
w portalu kościoła cysterskiego w Sulejowie i t. p. 
'\'tedy da się zrozumieć, te mamy do czynienia 
z częściami mocno okaleczalego portalu romańskiego, 
z polem tympanonowem gladkiem części górnej. 
w dolnej zajętem przez gotykę p6źniejszą. Rozmiary 
pola tympanonu pierwotnego wynosić mogły śre- 
dnicy dolnej 1'5° m, na wysokość o' 7 5 m. i mo- 
gły nosić rzeźbę z owemi figurami rycerzy Dlugo- 
szowych luh mieściły się one "supra utrunque po- 
stem" jako okrągłe rzeźby na bokach występu por- 
talu, jak w Regenshurgu i t. p, Rysunek na Tablicy 
III. fig. 2 objaśnia nasze spostrzetenia tu wyrażone 
odnośnie do romańszczyzny portalu, w którym za- 
chował się ślad pierwotnej jego zdobności w roślin, 
nym motywie, okalającym dawny tympanon (patrz 
Tabl. III. fig, 3)' Jest to liściasta rzędowa orna- 
mentacya, nachylone liście mają syJwetę zębatą, 
a odpowiadają zębom wewnętrzne gięte żłobkowa- 
nia - wiążą się zaś z sobą, tworząc rozu.ziały 
przez k6łka, jak u akantus6w, 'V portal romański 
wprowau.zony gotycki otwór drzwiowy będzie celem 
naszych study6w poniżej, 
. Pozostaje nam jeszcze ornamentacya fryzu na fa- 
cyacie zachodniej - dajemy jej rysunek na Tabl. IV. 
fig, 6, wedle zachowanego fragmentu w szkarpie, l\Io- 
tyw to znany w francuskich zabytkach rzeźby ro- 
mańskiej, owe dwa szeregi rozet czterolistnych, uło- 
tonych jakby z liści rośliny babką u nas zwanej, 
w szlachetnym nastroju estetycznym, kt6rego istnie- 
nie w poblitu gzymsu koronującego kruchty pier- 


'"'-
		

/Czasopisma_105_07_01_041_0001.djvu

			KOŚCIÓL KOLEGIACKI ŚW, MARCINA WOPATOWIE. 


35 


wotnej kazałoby sądzić, le biegł on i na murach 
naw, ale zginął bezpowrotnie, Oto co nam przynosi 
kolegiata opatowska ze względu na układ planu, 
jego wzniesień i aparatu architektonicznego, o ile 
to dotyczy epoki romańskiej. \\r szystko się sklada, 
że budynek nasz odnieść należy do drugiej polowy 
XII stólecia i uważać go w swym stanie pierwotnym 
za "dzieło godne geniuszu mistrzów dawnych" jak 
pisze Dlugosz, który hudynek nasz niejednokrotnie 
oglądał na miejscu, częstym gościem bywając w są- 
siednim Sandomierzu, Znał go jeszcze w stanic 
doskonalszym niż dzisiejszy i jego portal główny 
w całej romańskiej czystości. Zaznał go bowiem 
przed ruiną sprowadzoną pogorzelą w r. 15°3. 
Kolegiata Opatowska poza romanizmem swoim 
przynosi nam ważny materyał do historyi ostatnich 

at panującego gotycyzmu i zetknięcia się jego 
z wpływami renesansu, tej ważnej chwili w rozwoju 
architektury w Polsce, która oczekuje na historyka 
swego. Jak dlugo w wiek XVI przeciąga się nić 
tradycyi sztuki średniowiecznej, jest rzeczą względną 
o tyle, o ile miejscowa ta tradycya przechowana 
w cechach miejskich murarskich i kamieniarskich 
zetknie się z przybyłymi z \\Tłoch reprezentantami 
nowych pojęć sztuki odrodzenia. I będziemy widzieli, 
że jeżeli dz
ś słusznie po pracy p. F. Kopery o gro- 
bowcu Olbrachta, drukowanej w Przeglqdzie Polskim 
roku 18 95 godzić się musimy, że zjawia się rene- 
sans już w pierwszych latach XVI stólecia na zamku 
krakowskim, to jeszcze w r. 1510 stanie w stylu 
nieskażonym gotyckim część prezbiteryalna kościoła 
w lamowie a w drugim i niemal trzecim dziesiątku 
tegoż wieku X VI będą wiązać się motywa renesansu 
ze zręhami odrzwi gotyckich. Sztuka prowincyo- 
nalna nie tak latwo zrywa z praktykami średnio- 
wiecza, chociaż w stolicy kraju budują się wspaniałe 
włoskie kaplice czystego stylu odrodzenia, nigdy 
niezapomniane arcydzieła, ona trzyma się przepisów 
gotycyzmu. 
Kolegiata Opatowska przynosi nam nowe tutaj 
dane w zastósowaniu do ścian szczytowych zazę- 
bianych - jedyne w swym rodzaju, zatem o tyle 
ważniejsze, i przynosi przykład powiązania w od- 
drzwiach motywów ornamentacyjnych renesansowych 
z surowym profilem średniowiecznej sztuki, Szkoda 
że nieoznaczona ściśle data nabycia Opatowa przez 
Krzysztofa Szydłowieckiego , utrudni nam sprawę 
końcowej daty rekonstrukcyi kolegiaty, bo mamy 
zaznaczony dokładnie rokiem pożaru kolegiaty 15°3 
początek tej restauracyi romańskiej budowy, która 
nam te dane do historyi ostatnich lat gotycyzmu 
w okolicach Sandomierza przynosi. 
Ktokolwiek oglądał kolegiatę Opatowską, musi 
przyznać, że wiele do jej wdzięku przyczyniają się 


- 


trzy frontony wystrzeliwające w górę w mIejsce 
prostych linij, zamykających trójkątne nachylenia 
dachów, mają je przerwane i urozmaicone zazębia- 
niem podobnem temu, jakie nam średniowieczne 
gmachy Krakowa w cegle przedstawiają, Tu mamy 
je powtórzone w kamieniu i o tyle zmienione, o ile 
nieznaczne jeszcze prądy stylu odrodzenia tu się 
ciekawie zaznaczą, Jedynym w swoim rodzaju jest 
fronton wschodni, należący do prezbiteryum, prze- 
chodzący wprost ze ściany z aparatem romańskim, 
gdy w dwu drugich nowa część od starej rozdzieli 
się tym charakterystycznym gzymsem gotyckim, 
który k a p n i k i e m przyzwyczailiśmy się nazywać, 
Pożar z r. 15°3 niszcząc dachy i ich wiązania, 
mógł łatwo pociągnąć za sobą zawalenie się ścian 
szczytowych, jakkolwiek z ciosów zmurowanych, 
Gdyby hipoteza nasza nie była dość śmiałą i opartą 
na istnieniu dwu wystających kamiennych krokszty- 
nów (patrz widoki na Tablicach IV, i V) u fa- 
cyat bocznych, powiedzielibyśmy, że frontony do 
r. 15°3 to jest do pożaru, zaszalowane były drze- 
wem a dla oparcia podstawowej belki, służyly owe 
kamienne podpory, Inaczej ich obecności tutaj wy- 
tłomaczyć sohie nie umiem, Połóżmy tę sprawę na 
boku i powiedzmy, że pierwszą czynnością restau- 
racyi pogorzałego budynku, musiala być konstruk- 
cya nowego wiązania dachowego i nieodłączna od 
tego budowa gibli - obojętną rzeczą jakimi mogły 
być pierwotne - chciano teraz mieć je ozdoBnymi 
w duchu epoki. Fronton wschodni był pierwszym, 
od którego rozpoczęto, skoro zachował linie swego 
nachylenia każdostronnego, skośnie biegnące w przer- 
wach między nielicznymi zębami swymi i przy licu 
nieożywionem, jak w dwu drugich frontonach, fra- 
mugami. Zrąb frontonu tego widocznie pochodzi 
z epoki romańskiej, wiek XVI wprowadził naddatki 
strzępiące jego kontury nachylenia. Jakby pod wra- 
żeniem napadu Tatarów i potrzeby umocnień, wy- 
rósł w tej przeróbce starego frontonu motyw basztek 
cylindryc
nych (Tabl. II, fig. 2), jaki daje u dołu 
początek zazębiań szczytowej ściany. Architekt ko- 
rzystając z wzmocnienia węgłów podstawy lizenami 
na przedłużeniu ich kostkowem usadził cylindryczne 
formy baszt na planie koła o średnicy 1.02 m, a 
zamknął je górą szlachetnem ogzymsowaniem w du- 
chu renesansu, przełamującem się na czterech osiach 
w kroksztynowe wyskoki prostokątne i posadził na 
każdym z nich mniejsze fiale gotyckie z żabkami 
i kwiatonami, mieszcząc pośrodkiem na głównej osi 
większą fialę, (Tabl. II. fig. 2), Całość przedstawia 
się dziwnie wdzięcznie w tern połączeniu dwu stylów 
tak pozornie odrębnych; uroku dodaje sczernienie 
kamienia, Zęby są rozpołożone w znacznych odstę- 
pach, bo po dwa na liniach szczytu, wznoszących
		

/Czasopisma_105_07_01_042_0001.djvu

			36 


KO
(;I6L' KOLEOIACln śW. MAHCINA W OI'.ATOWIE. 


się jako proste słupki wychodzące z lica ściany; 
koronuje gibel w g6rze na osi środkowej ząb jeden 
jako podstawa krzyla lelaznego. Najciekaws,:em 
jest zakończenie kaidego z zębów, ho nie formą 
zwykłą daszkową, ale z kaidej ściany słupka wyrasta 
tr6jkątny frontonik, zakończony trójlistnym ornamen- 
tem powiedzmy jakoby barrokowym, grubym ohrze- 
żony wałkiem. Kaidy frontonik ma ujęty kołem na 
tle nieco wklęsłem płasko wyrzeźbiony znak, jakieś 
godło, powiedzmy herb lub monogram. Równiei 
mniejsza o wklęsłem tle rzeźba wypełnia pośrodek 
kaidego trójliścia (Tabl. IV, fig. 3 (l. b. c.), Tego ro- 
dzaju pomieszczenie ozd6b a, powiedzmy symboli- 
cznych znak6w, spotykaliśmy na części prezbitery- 
alnej kościoła w Żarnowie, z datą ściśle oznaczoną 
r, 1510, To tel i nasze do tej epoki odnieść należy. 
\Vysoko pomieszczone rzeźby te i drobne ich roz- 
miary, nie dozwalają nawet przez szkła dobrze roz- 
r6żnić treści, jednakowoi udało się nam wyr6żnić 
herby Ostoja, Leszczyc, Pilawę, Gozdawę, Imię 
Jezus i kilka znak6w, które za gmerki mieszczańskie 
uważać naleiy, Herbu Odrowąia Szydlowieckich 
nie znaleźliśmy; odbyła się bowiem ta restauracya 
przed nabyciem Opatowa, tej własności biskup6w 
lubuskich, zapewne nie długo po pogorzeli, kosztem 
prałat6w kolegiaty i rajc6w opatowskich. Jeieli zwa- 
lymy, co pisze Długosz w Liber beneficiorum: item 
praelati et <::anonici et consules civitatis Oppatho- 
viensis habent et habere debebunt in commune et 
in solidum ecclesiam Oppathoviensem in ",. aedi- 
ficiis, fabrica, ..., regendi et procurandi", domyślimy 
się w tych godłach herbów prałat6w i gmerk6w 
radc6w miasta Opatowa, Z odbudowanych z gruntu 
na nowo szczytów dwu drugich fasad południowej 
i północnej w sobie identycznych, lepiej daje się 
dostrzegać naśladownictwo ceglanych krakowskich 
gibli choćby dla tego, ie zęby i przestrzenie wolne 
'mijają się jako kierunki linij pionowych i poziomych, 
czyli właściwa progowatość tu istnieje, Bez wątpienia 
stanęły one z gruntu po pogorzeli w roku 15°3 - 
zachował się wybornie gibel południowy; północny 
ma wiele zęb6w wykruszonych, Nie będziemy bliżej 
zastanawiać się nad naszymi giblami, rysunek na 
Tabl. IV pouczy nas dokładnie; raczej zwr6cić na- 
leiy uwagę na daszkowe pokrycie kaidego z zęb6w, 
z budownictwem ceglanem nie stojące w związku; 
przynajmniej my takich motyw6w w ceglanem na- 
szem budownictwie dotąd nie spotkaliśmy. Orygi- 
nalnością jest, że każdy z zęb6w, jako słupek kwa- 
dratowego przekroju, dźwiga w jednej sztuce kamie- 
nia wykuty, jakby kapitel g6rą nieco rozszerzający 
się ale czworokątny, kt6ry przykryty jest daszkiem 
na dwie strony spadającym a u swej że tak rzekę 
kalenicy, opatrzonym wałkiem. Sylweta kapitelu ma 


boczne linie przegięte, nieco wklęsłe (Tabl. IV. fig, 4). 
Całość frontonu ma doskonały organizm swój i zgodę 
wnętrza rozczłonkowanego framugami z konturem 
sylwety zazębianym, Odnosimy budowę gibli do 
czas6w po pogorzeli a przed Szydłowieckim, któryhy 
i tu zaznaczył był herbem swoim w!->półudział w re- 
stauracyi, jak zaznaczył w budowie portalu półno- 
cnego, prowadzącego do kruchty i bramy romań,. 
skiej, poprzednio opisanej. 
\V szystkie trzy gible tu opisane, stanęly po 
pożarze kolegiaty, zaszlym w czasie napadów Ta- 
tar6w na Opatów w r. 15°-" Spłonął dach, wypaliło 
się wnętrze, ale mury ocalały z wyjątkiem upadłych 
giblów, które koniecznie należało stawiać - pra- 
gniono je mieć ozdobniejszymi niż te, co były, 
\\Tięc gdy fronton wschodni okazał się w murach 
dobrym, nie uszkodzonym, pozostawiono go, ale 
zręczny konstruktor, wychowany w szkole ceglanego 
krakowskiego budownictwa końca XV wieku, co 
nam zostawiła wzory pięknych ceglanych gibli 
z grzbietami przechodzącymi w fiale oparte o zęby, 
jakie widzimy w kościele Bożego Ciała, w skarbcu 
katedry na \\rawelu i w Collegium majus na ulicy 
św. Anny, wprowadził na starej fasadzie motyw zę- 
h6w i owe baszty narożne, których wzorów nie 
znalazł, lecz sam je wymyślił, Forsowne wprowadzanie 
tych element6w w stary zrąb jest na miejscu wido- 
cznem w układzie cios6w, \\r budowie nowych 
gibłów szedł za wzorami krakowskimi, ale je upro- 
ścił, pomijając rozdzi:.Jy grzbietami pionowymi u lica 
ścian i ich fiale, a zostawiając framugi, które pół- 
kolem zamknął. Uproszczenie takie mają szczyty 
zazt
biane ceglane jeszcze w X\'I1 wieku w Kra- 
kowie, jak w gmachu gimnazyum św. Anny, w ko- 
ściele Franciszkanów i t. p. \\rątek budowy cios 
podyktował w Opatowie ozdobniejsze niż w cegle 
daszkowe pokrycie zębów i ich ornamentacye, Są 
gible nasze opatowskie osobliwym zabytkiem po- 
czątku XVI stólecia, Przechodzimy do szczegółu 
architektonicznego r6wnie niezwykłego , jakim jest 
portal północny kolegiaty, 
o Obchodząc do okoła starą naszą kolegiatę, do- 
znajemy miłej niespodzianki, spotykając od strony 
północnej, w pokrytej tynkiem i bielidłem przybu- 
dowie, obszerny ostrołukowy otw6r wejścia ze swem 
obramieniem w formie płaskiej o' 19m. szerokiej 
z kamienia kunowskiego listwy, sczerniałej czasem 
a wypełnionej płaską ornamentacyą arabeskową re- 
nesansową, przeprowadzoną naiwnie ręką samoucz- 
nego kamieniarza miejscowego (patrz fig, 3 w tekscie), 
Trochę tu zamieszania panuje i potrzeba dosyć czasu, 
aby zrozumieć motywa, z których się składa, Po- 
woli wyłaniają się wśród skrętów roślinnych formy 
naczyń kościelnych, tarcz herbowych, wszystko w cha- 


--
		

/Czasopisma_105_07_01_043_0001.djvu

			KOŚCJÓL KOLEGIACKI ŚW. MARCINA W OPATO\\'IE, 


37 


I 
I 
I 


rakterze symetryczności osiowej, związane z profilem 
gotyckim obramienia oddrzwi, bo wykute w jednych 
sztukach kamienia z niem. Rozpoczyna się te.t od 
· dołu nasz pasowy ornament renesansowy, na równi 
z tern ogzymsowaniem oddrzwi zazębiającem się na 
ściętych płaszczyznach węgarów w wysokości od 
progu 0'60 m. Głównym członkiem profilu jest tu 
gruszka obok sąsiadujących obustronnie .tłóbków 
czyli holkeli i szczupłych rozdzielających je liste- 
wek, Zwracają te ostatnie uwagę tern, .te są po- 
kryte regularnem kreskowaniem skośne m , od dluta 
zrobionem z umysIu , jako ozdoba wyró.tniającn te 
drobne członki gzymsowania od reszty gładkich 
części jego. Jak widzimy pas z ornamentacyą re- 
nesansową stoi w związku konstrukcyjnym z por- 
talem i nie możemy go uważać jako późniejszych 
czasów przydatek, dzieło innej ręki niż tej, co pro- 
filowala węgary, Ornament renesansowy roślinny 
wychodzi u podstawy z kielichów kościelnych; roślin- 
ność traktowaną jest sylwetowo z niewielkim mo- 
delunkiem wnętrza - przerywają ją to jakieś inne 
naczynia renesansowe, to tarczki herbowe, z których 
jedna w kluczu nosi na sobie O d I' o wąż a bez 
szczytu, druga w polowie wysokości bramy na prawo 
Ł a b ę d z i a. Odpowiednio do tej ostatniej tarczy 
jest po drugiej stronie, ale już bez tarczy, wśród 
ornamentacyi roślinnej wplecione jakby otłuczone 
kolo sprychowe, podparte krzyżykiem kończącym 
splot roślinny. Znaczenia tego motywu nie rozumiemy 
tutaj, tak jak jasncm nam jest, że herb Odrową:}; 
przynależy Krzysztofowi Szydlowieckiemu, zaś La- 
będź jest herbem jego matki Zofii z Pleszowa, ktÓrą 
przedstawia jedna z pięknych miniatur Liber gene- 
seos jako staruszkę, z napisem Dna de Pleschow 
genitrix ill, l\Iagnificorum Dnorum de Schidlovecz, 
Byla drugą :};oną Stanislawa, 
asztelana radom- 
skiego, który dał początek świetności rodu, co 
tak wcześnie zablysnął i zniknął, Nasz portal opa- 
towski jest jedyną pamiątką czynności Krzysztofa 
Szydlowieckiego w kolegiacie - a szkoda wielka, 
boby się naocznie przekonać bylo mo.i.na, jakie pa- 
nowaly pojęcia w sztuce u tego wielkiego budo- 
wnika zamków, milośnika piękna, które pokochał na 
wielkim bawiąc świecie za granicą kraju. Szydlo- 
wieccy chowali się w kaplicy swej przy kościele 
w Szydlowcu, kt.Srą brat Jakub zbudował i wzbo- 
gacali ją kosztownymi sprzętami i aparatami. Dary 
te zapisuje Liber geneseos skrupulatnie, bo wspa- 
nialy ten miniatu-rowy kodeks wykonanym byl dla 
zachowania pamięci w kościele Szydlowca rodowej 
wielkości i ofiarności Szydłowieckich, Z kościola 
Szydłowieckiego przeszedł on w 1', 1820 w ręce Ty- 
tusa Działyńskiego, wydawcy kodeksu w r. 1848. 
Będzie na miejscu powtórzyć to, co za życia jeszcze 


Krzysztofa wpisano do kodeksu o jego czynności 
w budownictwie, "lamek w Nowym Korczynie 
zniszczony uświetnił nowym blaskiem, otarłszy z bru- 
du i ruiny, Zbudował tu dwie kuchnie takie wspa- 
niale, jakich Polska przedtem nie widziała, sprowa- 
dził wodę rurami i urządził w pobliżu kuchni wo- 
dotrysk, kiedy dawniej z trudem ją trzeba bylo 
wozić z daleka - woda podziemnym kanałem ciągle 
przypływała. Zamek w Gostyniu pożarem zrujno- 
wany odbudowal, dwór w t.ukowie ozdobnie wielce 
z drzewa wystawił. Zamek dziedziczny w Czmielowie 
(Sczmyelov) taką liczbą budynków pomnożył, że 
podziwem stal się obcych i swoich, ubi cernere est 
magna voluptate nec minore 'admiracione: porticus, 
cenaciones, cubicula, ambulaciones, ginecia, andro- 
nites, pergulas graphice fabricatas omniaque simul 

Iajestati tanti domicilii respondere. 
Z całej tej wspanialości rezydencyj mc me po- 
zostało na świadectwo wielkości rodu Szydlowie- 
ckich, prócz nagrobków w Opatowie i Szydłowcu, 
kielicha i naszego portalu, o którym mowa, co za- 
prowadził nas w te rodzinne sprawy, Pozostał i ten 
sławny miniaturowy przywilej Opatowski z 1', I S 19, 
którego reprodukcyę chromolitograficzną wydała 
Komisya historyi sztuki przy artykule prof, Gersona. 
Trudno nie ubolewać, że uczony autor zapomniał 
porównać tej miniatury z miniaturami Liber geneseos, 
ujrzałby bowiem w obu zabytkach jednę rękę ar- 
tysty, pracującego dla kościołów opatowskiego i 
szydłowieckiego około roku 1530 lub wcześniej, 
Portal boczny Szydłowieckiego w Opatowie uczy 
nas, :};e w pierwszym i drugim dziesiątku XYI wieku 
w tej tu okolicy kraju nie zapomniano o kreśleniu 
profili gotyckich dla oddrzwi. A jednak nie mamy 
za należące do XYI wieku oddrzwi gotyckich wpro- 
wadzonych w stary portal romański, który w resz- 
tach swych zasiadł u frontu kościo-ła kolegiackiego 
w Opatowie, Niema tu i śladu form renesansowych 
a pomieszczony na płaszczyźnie dawnego tympa- 
nonu nad bramą wejścia ornament gotycki czyli 
rozetowanie, wplywów odrodzenia nie przedstawia 
i sądzę, że powstał w końcu XY stólecia (Tabl. III. 
fig, 2). 
Nasz tutaj otwór drzwiowy zamknięty jest ostro- 
-łukiem nieco w kluczu przegiętym ledwo widocznie, 
ma wysokości 3'50 m. przy szerokości 1'55 m. 
\V stosunkach jest wysmukłym. Obramienie profilem 
gotyckim wychodzi z dwu nachylonych ścian w rzu- 
cie i jest dość dziwacznem ; profil poczyna się żłob- 
kiem, ma dwa walki i gruszkę przypadającą na 
kant czyli grzbiecik spotkania ścianek. \Vyrasta tm 
profil przez zazębianie z gładkiego pionowego wę- 
garu ka:};dej strony oddrzwi w wysokości od progu 
1'60 m. Świadectwem o przeróbce oddrzwi lub
		

/Czasopisma_105_07_01_044_0001.djvu

			38 


KOHCI{)L I
OLEOIACKI św. MAH('J
A w Ol"ATOWn:. 


o zastósowaniu się do warunków, których nie znamy, 
jest formacya dolnej części pionowych węgarów 
ponad progiem. Prostokątne, gładkie do wysokości 
o' 51 m, zarysowują się na tej wysokości w wielo- 
kątne, aby w jednej ze ścianek zrobić wcięcie wę- 
głowe, wypełnione formą klinową, właściwością epoki 
końcowej gotycyzmu (Tabl. V. fig. 3). Za tą formą 
przekroju o jednem wcięciu prostokątnem , idzie 
dziwny w tern miejscu gzymsik poziomo obiegający 
węgary, dość subtelny. Byłoby to wszystko logicznie 
przeprowadzonem, gdyby część ponad gzymsem miała 
okrój odpowiedni okrojowi oprofilowanej górnej części, 
ale tak tu nie jest, więc połączenie wymagało pe- 
wnego fortelu kamieniarskiego, który sprowadził 
anormalną skośność ponad owym gzymsem. Rysu- 
nek portalu to uwidocznia. Po wprowadzeniu goty- 
ckich oddrzwi w stary romański portal, okazało się 
nad niemi dużo pustego miejsca i oto powód za- 
<;tósowania rzędu trójliści gotyckich w płaskorzeźbie, 
rozdzielonych laskami wyrastającymi z drobnych 
kroksztynów. Taką jest sprawa naszego gotycyzmu 
w kolegiacie św. Marcina w Opatowie i zetknięcia 
się jego z renesansem w murach kościelnych. A je- 
dnak epoka średniowieczna zyskała w ostatnich 
czasach dowód czynności malarzy cechowych okolicy 
Sandomierza w kolegiacie - przez odkrycie z pod 
tynków jednego z malowań XV stólecia, pokry- 
wających ściany wnętrza. \V spominaliśmy powyżej, 
że w r, 1890 trafiono na ślady obrazu ściennego 
w kapitularzu i przez zdję
ie tynku, uczyniono go 
widocznym, 
Ialowanie to klejowe, zajmuje całą 
szerokość niemal ściany 4 m. i pomieszczonem było 
poniżej sklepienia gotyckiego, którego ostrołukiem 
jest zamkniętem, Już przed zatynkowaniem w po- 
łowie XVI wieku, był obraz zdaje się mocno znisz- 
czonym, uszkodziło go jeszcze więcej odbijanie sta- 
rego tynku, ale i tak jak jest, daje łatwo zrozumieć 
treść i swój char3.kter artystyczny. Scena to Ukrzy- 
żowania Pana Jezusa, scena tłumna' z trzema 
Iary- 
ami, Longinem, żydowstwem i żołnierstwem, pełna 
dramatyczności, tak właściwej obrazom naszym ce- 
chowym drugiej połowy XV stólecia (fig, 4 w tekscie), 
Pośrodkiem jest Chrystus ukrzyżowany z ciałem prze- 
chylonem i głową. cierniem ukoronowaną a opatrzoną 
wielkim nimbusem - jednym gwoździem przybite 
stopy dochodzą niemal do spodu obrazu, bo drzewa 
krzyża widać tu zaledwie trochę. Ohok Chrystusa po 
prawicy trzy Marye w obszernych draperyach z nim- 
busami - twarze niezwykle piękne - w zbliżeniu 
do brzegu obrazu pozostały reszty zbroi należącej 
do Longina, oraz ręka z drzewcem, którego ko- 
niec drugi z grotem tkwi w boku Zbawcy. Reszta 
zatarta, choć dostrzedz można tarcze stojącego żoł- 
nierstwa i spód łotrowego krzyża w głębi. Strona 


prawa obrazu jest więcej zniszczoną, tuż obok Chry- 
stusa dostrzedz można wzniesioną rękę z banderolą
 
na której był napis gotyką, z którego pozostały litery -- 
obok widoczna głowa nakryta, należąca do drugiej 
postaci - poczem znajdujemy żyda z zasłoną na 
głowie - jednego z łotrów z zatartą głową i od- 
powiednie tarcze żołnierskie, trzymane zapewne 
przez żołdactwo. Pewna waga kompozycyi cechuje 
to dzieło, dokonane starannie - koloryt, sądząc 
z karnacyi Chrystusa, pełny. Śladów konturowania 
niema, a modelunek dość miękki w rodzaju tego
 
jaki malarstwo cechowe stosuje, malując olejno. 
Łatwo zrozurllieć, że obraz należał do cyklu, może 
drogi krzyżowej, pomieszczonego na ściana-:..h ka- 
plicy i przenoszącego się do wnętrza kościoła, O po- 
lichromii dzisiejszej wnętrza, przynosi nam szczegó- 
łową wiadomość opis kolegiaty w książce o Opa- 
towie już wspominanej. Andrzej Tarło, dziekan ko- 
legiaty, zmarły 1642 r., funduszem swoim kazał 
pomalować wnętrze kościoła - malowania tego 
miały się dochować ślady do niedawna za organem 
na chórze, ale zniknęły w czasie odnawiania malo- 
wań, jakie dzisiaj pokrywają ściany, pochodzących 
z X\'III stólecia. Świadczyloby to, że kościół zawsze 
miał swą polichromię i ta Tarły zastąpiła dawniejszą. 
\V obec majestatu architektury zewnętrza, musiało 
wnętrze jego, pułap i ściany już w pierwszej chwili 
otrzymać podniesienie wspaniałości przez zaprowa- 
dzenie polichromii. Ze sprzętów i naczyń średnio- 
wiecze nie pozostawiło pamiątek; kielicha srebrnego 
pozłacanego, jedynej pamiątki z X VI stólecia nie 
oglądałem - ma nosić herb Szydłowieckiego Odro- 
wąż. Ród Szydłowieckich zaznaczył posiadanie Opa- 
towa wspaniałymi dwoma pomnikami w stylu od- 
rodzenia, Są one znane dobrze z licznych publikacyj. 
Pomnik brązowy Krzysztofa Szydłowieckiego , to 
najznakomitsze dzieło odlewnictwa wIoskiego z r. 
1536, jak świadczy data wyryta tutaj, rozmiarami, 
swą techniką modelunku i rycia niello znawcom im- 
ponuje, Rysunek w publikacyi Liber geneseos fa- 
miliae Schidloviciae o piękności nie daje wyobra- 
żenia; z nielli porobił wypukłe rzeźby, zgubił de- 
likatność modelunku w delfinach 'i górnej ornamen- 
tacyi, właściwe naszemu pomnikowi. Piwarski zro- 
zumieć tych piękności i odczuć nie był w stanie. 
Pomieszczony w ramieniu krzyża na ścianie półno- 
cnej, traci wiele dla braku światła i nacisku, jaki 
nań wywiera tło z tem wrzaskliwe m rubasznem 
malowaniem olbrzymich rozmiarów "odsieczy pod 
Wiedniem", O piękności rzeźb przynosi świadectwo 
dobre odlew sceny z podstawy pomnika "stypy 
pogrzebowej", dokonany na oryginale a znajdujący 
się w Muzeum narodowe m , Artysta włoski wielkiej 
miary umiał wprowadzić w to tłumne zebranie 


\
		

/Czasopisma_105_07_01_045_0001.djvu

			KOIŚCIÓL KOLEGIACKI ŚW. MARCISA \\' OPATO\\ IE, 


39 


dygnitarzy i szlachty polskiej smutek ze straty mę
a 
nieklamany. Z pod drapowań i stylowych renesan- 
sowych włoskich typ6w, przebija powiew świata 
polskiego w ubiorach i typach - czy to nie dzieło 
Jana l\Iaryi Padovana, bawiącego o te czasy w Kra- 
kowie? Ale opr6cz tej sceny są przepyszne posążki 
św. Krzysztofa i św, Zygmunta, godne odlania i 
pomieszczenia w muzeum - są delfinki niezrówna- 
nego zacięcia siedzące bambiny i te nielle orna- 
mentacyjne, w kt6re się splata armatura renesansowa 
ze szlachetnością włoskiego odrodzenia. Fotografia 
tego dziela nie uchwyci dobrze, chyba w fragmen- 
tach na wielką skalę dokonanych. l\Ionument godzien 
osobnego studyum, tu ono nie na miejscu w pracy 
poświęconej architekturze romańskiej. Pomnika nie 
hadaliśmy tel szczególowo, ale sam rzut oka wystarcza 
dla ocenienia, 
e nie jeden rzeźbiarz tu pracowal - 
postać Szydlowieckiego slabszą jest stosunkowo do 
innych części i synek jego nie lepszy w obec dziel- 
nej ręki autora reszty, Na miejscu przekonaliśmy 
.się, te plyta brązowa z ucztą pogr.lebową jest wsa- 
dzoną później i uchwyconą niezgrabnie bankajzami 
w podstawie w miejsce marmurowej plyty napisowej, 
która weszła do obok stojącego marmurowego po- 
mnika córki Krzysztofa. Przypomnę wedle zapisek 
Narapińskiego (l\Ion, pol. T om III) 1532 29 Decembris 
olim castellanus Crac, de Schydlovyecz mortuus 
Cracoviae - 1533 13 i\Iartii olim ]). Szydlovicius 
castell. crac. eductus ex Cracovia ad sepulturam 
in Opatov i wzmiankę w Liber geneseos familiae 
Schidloviciae, te Krzysztof wystawił w Szydlowcu 
ojcu i bratu Jakubowi brązowy pomnik w kaplicy 
ich rodu. Ponmik przepadł, ale przypuszczenie łatwe, 
te ci
 artyści mogli mieć polecenie zrobienia mu 
pomnika za tycia. Tablica z ucztą weszła do po- 
mnika w r. 1536, 
Drugi pomnik dla c6rki, dokonany w marmurze 
czerwonym, nie jest dziełem pierwszorzędnem. Po- 
stać jej jest sztywną w stroju wsp6lczesnym. Do- 
tknęliśmy mimowolnie pomników, boć niepodobna 
pisząc o kolegiacie, zapomnieć o nich, ale zapo- 
mnieć można o całem tern zagrodzeniu bałasowem 
drewnianem w formach giętych planu zapełniającem 
ramiona krzyża i środek kościoła dla oddzielenia 
części kap]ańskiej, zapomnieć o barokowych ołta- 
rzach, wypełnieniu absyd, dość ciekawych ławkach 
kościelnych, bo z tego wszystkiego balastu nie ma 
serce pociechy. Cieszy tylko nie wielki obrazek N. 
Panny z dzieciątkiem, włoskiej szkoły p6łnocnej 
XV stólecia, pomieszczony w ołtarzu będącym w sta- 
rej absydzie, o którym zachowała się tradycya, te 
go przywi6zł z \\"łoch i ofiarował sławny Krzysztof 
Szydłowiecki. Dobiegliśmy do celu, więc kończąc 
pracę naszą, wypadnie streścić się i zapytać, co 


ona przynosi dla historyi architektury w Polsce 
średniowiecznej, co dła sprawy kultury i dziejów 
kościoła polskiego, \V szakże jeżeli dla historyków 
naszych jeden wyraz w relacyi kronikarza średnio- 
wiecznego stanowić ma nieprzeparty dowód prawdy 
dziejowej upieraniem się przy wyrateniu, które mo- 
gło być przypadkowem, o ilet można pewniej ra- 
chować się z argumentami tak powatnymi, głosem 
tak silnym jak piękny pomnik architektury, \\"ięc 
choć owe 11lmwslt-rilllll de O/,ato7.V Bogufała chcia- 
łoby się utrzymać, to zaprzecza temu gmach dotąd 
stojący, który z planu swego stosunków miejscowych 
topograficznych, czy to jako benedyktyński, czyli 
cysterski istnieć tu nie mógł. Układ planu, jego za- 
sada pułapowa i apparat form romańskich z epoki 
świetności stylowej, wszystko przemawia za budową 
gmachu na katedrę lub kolegiatę w XII stóleciu. 
Co więcej, z licznych kościoł6w kolegiackich, jakie 
stanęły w dyecezyi krakowskiej w drugiej połowie 
XII st6lecia, jedna kolegiata Opatowska zachowa- 
]a się, przynosząc świadectwo, jak wyglądały inne. 
Jak Sandomierska z r, 1191 a którą widzi jeszcze 
w swej pierwotnej formie romańskiej napad Tatarów 
i Rusi w r, 1259 - jak Kiełecka Gedeonowska 
budowa z r. l 173, której zaledwie znajdą się bardzo 
nieznaczne cząstki w dzisiejszej kieleckiej katedrze, 
jak u św. Fłoryana w Krakowie r6wniet Gedeono- 
wskiej fnndacyi gmachu, po którym zostało chyba 
te parę ciosów romańskich, odnalezionych przed 
niewielu laty. Opatowska jako całość istnieje i jest 
jedyną dziś z kolegiat romańskich małopolskich za- 
chowaną, Byla ona dziełem architektury pięknem, 
świadczącem o podniesionej kulturze ziemi sando- 
mierskiej, o otwartych kamieniołomach wybornego 
wątku budowlanego, a jeteli wolno widzieć nam 
w architekcie cudzoziemca przybyłego, to wykaza- 
liśmy prace miejscowego pomocnika wprowadzają- 
cego swojskie motywa w kamienną ornamentacyę, 
Zniszczenia dotknęly budynek nie jednokrotnie i zer- 
wały pierwotny organizm wzniesień wprowadzeniem 
prostoty w odlmdowanych częściach, nie licującej 
z pierwotnym zamiarem architekta romańskiego, to 
przyczynily i one materyału do dziejów budowni- 
ctwa w Polsce X YI wieku tymi oryginalnymi pię- 
knymi giblami ciosowymi, które rozświecają ciemne 
początkowe dzieje na prowincyi rodzących się dro- 
bnych objaw6w renesansu. 
Jest nasza kolegiata Opatowska dziś po zba- 
daniu jej niezawodnie dziełem XII stólecia ze względu 
na układ planu, typ pulapowej bazyliki i te zna- 
miona stylowe, które o zetknięciu się z gotycyzmem 
nie mówią jeszcze. Luku ostrego w zast6sowaniu 
do okien i otworów, jaki się pokazuje w cysterskich 
naszych budowach połO\\'y pierwszej XTII wieku, nie
		

/Czasopisma_105_07_01_046_0001.djvu

			40 


Kt)
CIÓL KOLEGIACKI ŚW, MARCINA W OI'ATOWIF., 


nosi budowa śladów. Kapitele kostkowe, których 
prótnobyśmy szukali w budowach cysterskich, tu 
występują w swej pierwotnej surowości - motywa 
ornamentacyi romańskiej równiet okazują epokę 
starszą nad wiek XIII; wszystko at do konstrukcyi 
kamiennej okien, do przeiroczy, stoi w blizkim zwią- 
zku z innymi zabytkami naszego romanizmu XII 
stólecia. A skoro dowiedliśmy wszechstronnie, te 
kościół nigdy klasztornym nie był i pierwiastkowo 
zbudowanym w układzie katedralnego lub kolegia- 
ckiego i to dla duchowieństwa świeckiego, a jest 
ślad przy tern w dokumentach, że miał w r. 12 I 2 
dziekana swego, więc kościół podniesionym był 
do tytułu kolegialnego już od początku istnienia 
gmachu. - Studyum nasze rozjaśnia sprawę o tyle, 
te przenosi załolenie kolegiaty w wiek XII i rodzi 
pytanie, w jakim celu ona stanęla w takim poblitu 
współczesnych załoteniem kolegiat w Sandomierzu 
i Kielcach. Musiała mieć inne cele jak one, cele 
stojące poza dyecezyą krakowską, skoro panuje takie 
milczenie o kolegiacie opatowskiej w dyplomata- 
ryuszu katedry krakowskiej, taki brak dokumentów 
i zainteresowania się annalistów i kronikarzy naszych 
at do czasów Dlugosza, który tet domysłami 
się posługuje co do początków kolegiaty. Kolegiata 
opato\\'ska ma tę wspólność z dzisiejszą katedrą 
kielecką a pierwotną kolegiatą Gedeonowską (o ile 
mamy przekonanie, że jest nią w ukladzie planu 
i zachowała reszty ścian ciosowych), że obie wznoszą 
się na podniesieniu pewnem w obec ulic miast _ 
stoją odosobnione na swoich cmentarzykach, do któ- 
rych dostęp po wschodach, Co więcej, jakkolwiek 
kolegiata kielecka nie przedstawia nic we wzniesie- 
niach swych, coby stało w związku ze stylem ro- 
mańskim Gedeonowskiej budowy, będąc przydłużoną 
od wschodu i półkolnie zamkniętą, co z absydą 
pierwotną nie ma tu nic do czynienia, bo zaokrą- 
glające się ściany idą w przedłużeniu bocznych 
ścian prezbiteryum, to jut sam sposób skonstruowa- 
nia wewnętrznych podpór pod sklepienia X VII wieku, 
przemawia za przerobieniem dawnego budynku i 
użyciem dawnych fiłarów rozdzielających t;1awy. Oko 
badacza dostrzega bowiem węgły tych dawnych 
filarów wystające z pośród ich obudowania szkar- 
pami wewnętrmemi, Nie ruszano samych filarów, 
gdy t siłą swą ułatwiały konstrukcye szkarp wewnę- 
trznych pod nowe sklepienie kościelne, \tV szakte 
nie jednokrotnie spotykaliśmy w kościołach go- 
tyckich zastósowanie szkarp wewnętrznych powią- 
zanych arkadami, zgrubiających mury i zwętajątych 
światło sklepień. Krosno, Rzeszów, mają to w ko- 
ściołach swych farnych. Świadczy to, te kolegiata 
kielecka pierwotna była podobnie jak Opatowska 
nie sklepioną ale pułapową, skoro rekonstrukcya 


dawnych filarów wskazuje stosunki odlt.g10ści ich 
między sobą wzglt(dnie szerokości nawy głównej i 
bocznych niemotliwe do przeprowadzenia pól kwa- 
dratowych międzygurtowych, Pozostale wskazówki 
dawnych filarów czworokątnych dowodzą, te arkady 
dzisiejsze są nowo budowane i łuk półkolny nie 
dał się wprowadzić - ściany magistralne nawy 
głównej są nowe z czasów przebudowy XVII wieku, 
ale te naw bocznych pozostały na swych miejscach, 
dodano im szkarpy zewnętrzne i otynkowano je. 
"'zniesienia nie naletą do epoki romańskiej, oprócz 
tych skąpych śladów dawnych filarów. "'nosić 
motna dziś łatwo, te pierwotna Gedeonowska ko- 
legiata miała dwie frontowe wiete, które zginęły 
w przebudowaniach, nie pozostawiając nawet śladu 
w układzie przodkowej części rzutu poziomego. 
A jednak wiet dwu frontowych domyślać się tu 
motna; znikły one w tych licznych przebudowach 
kolegiaty kieleckiej przez biskupów opiekunów, jak 
Jana Konarskiego z roku 1525, kardynała Jana 
Alberta 1632, Kazimierza Lubieńskiego i Szaniaw- 
skiego z r. 1727, \Vspaniałemu zamkowi biskupiemu 
Jakuba Zadzika, stojącemu poprzed frontem kości ola 
poniżej, zawadzać mogly dzwonnice; domyślam się, 
te zburzono je, budując w oddali na wzniesieniu 
kościelne m od południa tę olbrzymich rozmiarów 
ciętką wieżę, mieszczącą dzisiaj dzwony kościelne. 
Byly więc tak opatowska kolegiata jak kit-lecka na 
odosobnionych wzniesieniach, sztucznie splantowa- 
nych, zamknięte dziedzińcem z wejściem po scho- 
dach; obie należaly do typu kościołów pulapowych 
jak kolegiata w Tumie pod ł-ęczycą, tylko jeżeli 
opatowska miała uklad rzutu poziomego w formie 
krzyża, kielecka i tumska były podlużnemi bazy- 
likami z odosobnionem krótkiem prezbiteryum i 
absydami. Opatowskiej nie znamy fundatora, te 
nie był nim biskup krakowski, dowodem brak dzie- 
sięcin ze stolu biskupiego w dochodach prałatów 
i prawo kolatorstwa, które przeszło do biskupów 
oddalonej dyecezyi lubuskiej - kiedy? niewiadomo. 
Nic dziwnego, bo jeżeli czego nie może zaznaczyć 
nasza starożytna romańska budowa ani we wnętrzu 
jej zachowane 
o dziś zabytki sztuki lub kultury 
średniowiecznej, to stosunku do kollegiaty biskupów 
lubuskich dziedziców miejsca, \Vszakte gdyhy się 
okaz al o, te nasza budowa kolegiaty stoi w najblit- 
szem pokrewieństwie z dawną budową katedry w Lu- 
buszu, ma wspólne cechy szkoły budowniczej lu- 
buskiej, łatwo by nam przypuszczać, te jest fundacyą 
tych biskupów, do której budowy powolali swego 
architekta, l\Ietody tej porównawczej użyć nie mo- 
temy, gdy t zabytków budownictwa lubuskiego nie 
posiadamy, zniknęły one dawno, \" edle \" ohlbriicka 
tak pierwotna katedra pod wezwaniem św. Jana jak 


l
		

/Czasopisma_105_07_01_047_0001.djvu

			KOŚCJ/'>L KOLEGL-\CJ..:I ŚW. )[AHC[XA WOPATOWIE. 


41 


ta, która na jej mIeJscu w r. 1244 pod tytułem 
św, \\Tojtiecha stanęla w Lubuszu, wkrotce zginęły 
z widowni świata, zburzone w rozterkach z l\Iargra- 
biami Brandeburskimi. Zniknęła i ta zbudowana 
w Goritz w XIII wieku po przeniesieniu tutaj stołicy 
biskupów lubuskich, kt6rzy się najczęściej będą grze- 
bać w katedrze wrocławskiej. \Vszakie i to przyznać 
trzeba, że w naszej budowie piętna jakiegoś obcego 
w architekturze nie znajdujemy, a układ planu i aparat 
architektoniczny odpowiada kościołom polskim na- 
łeżącym dokumentalnie do XII st6lecia. \Vezwanie, 
pod którem stoi, św, 
Iarcina, którego wizerunek 
jest i na pieczęci kolegiackiej, nie jest obcem u nas, 
a jeden znajstarszych kościoMw krakowskich na 
podzamczu wawelskie m , z tradycyą o fundatorze 
Piotrze \Vłaście będzie nosił wezwanie tegoż patrona, 
francuskiego biskupa z Tours. 
Historycy nasi nie dotykają sprawy kolegiaty 
słusznie twierdząc, że nie posiadają iródeł żadnych 
do jej początkowych dziej6w - przynosząc w stu- 
dyum niniejszem pozytywne daty na podstawie bu- 
dowy o jej wieku poważnym sądzę, że dobrze przy- 
sługujemy się sprawie tyle ciemnych zagadek przed- 
stawiającej do rozwiązania historykom polskim. Opra- 
cowaniem tego zabytku spełniamy obowiązek do- 
pelnienia materyalu do historyi budownictwa w Pol- 


sce z epoki romańskiej i z okolicy tyle ważnej ze 
względu na wczesność kultury, ziemi Sandomirskiej. 
Zabraliśmy się do tego na końcu i słusznie, bo przy- 
znajemy się, że bez znajomości wszystkich innycQ po- 
mników romanizmu nie latwo by nam się przyszło 
rozpoznać w tym okaleczałym zniszczeniami i restau- 
racyami zmienionym budynku. Ale jeżeli doświad- 
czenie i praktyka posłużyły mi dobrze do przepro- 
wadzenia mych studyów na miejscu, to przyczynił się 
wIęcej ten spokój, jakiego doświadczyłem od władz . 
miejscowych w obec uzyskanego pozwolenia badań, 
na skutek mego podania do ministeryum spraw 
wewnętrznych w Petersburgu. Zawdzięczam też 
uprzejmości miejscowej inteligencyi i duchowieństwa 
nie jedno ulatwienie w badaniach i poznaniu okolicy 
kolegiaty najbliższej i jej otoczenia, i tę opiekę nad 
osobą mą i mego towarzysza, ucznia szkoły sztuk 
pięknych p. Andrzeja Zarzyckiego, jakiej doświad- 
czyliśmy w czasie blisko tygodniowego pobytu 
w Opatowie, To też niechaj mi wolno będzie wy- 
razić naszą wdzięczność zacnemu obywatelowi miasta 
Opatowa Panu Leonowi Strużyńskiemu, księdzu Pra- 
łatowi \Vł, Fudalewskiemu, Panu Suzinowi powia- 
towemu budowniczemu, oraz innym, z kt6rymi się 
w czasie pobytu mieliśmy sposobność zetknąć i do- 
świadczać ich usług. 


.4.... 


Objaśnienie Tablic. 


TABLICA I. 
Fig, l. Rzut poziomy kościoła kolegiackiego. (Czarne 
wypełnienie naleiy do epoki romańskiej, rzut 
sklepienia gotyckiego do początku X.VI w.). 


TABLICA II. 
Fig, I, Przekrój podłuiny przez nawy przodkowe w pier- 
wotnym układzie kościoła. 
» 2. Szczegół szczytowej ściany prezbiteryum. 
,. 3, Fragment nagrobku XVI w. w kapitularzu, 


TABLICA III. 
Fig. I. vVidok z frontu kolegiaty opatowskiej, 
,. 2, Widok portalu głównego w obecnym stanie. 
,. 3. Fragment ornamentacyi archiwolty tegoi portalu, 


TABLICA IV. 
Fig. I, Widok kolegiaty od wschodu, 
,. 2. Zazębiania szczytowej ściany prezbiteryum. 
,. 3. Jeden z zębów ze swą ornamentacyą u tejie 
ściany, oraz rzeźby ozdobne. 


Fig. 4, Jeden z zębów ściany szczytowej frontonu połu- 
dniowego kolegiaty. 
» 5, Data wykuta na ciosie okna absydy, 
,. 6. Ornamentacya romańska fryzu u facyaty; frag- 
ment pomieszczony obecnie na szkarpie. 
,. 7. Profil cokułu ściany, zamykającej prezbiteryum. 
» 8. Profil cokułu u wieiy południowej, 
» 9. Profil cokułu przybudowy południowej XV w. 


TABLICA V. 
Fig. I. \Vidok części kościoła od południa z frontonem 
zazębianym. 
,. 2 a, Kapitele filarowe we wnętrzu kościoła 
,. 2 b. oraz motywa ich ornamentacyi romańskiej. 
,. 3, Szczegół węgaru odrz;wi gotyckich w portalu 
głównym (patrz Tabl. III, fig. 2). 
,. 4. \Vidok portalu romańskiego w ścianie północnej 
kolegiaty. 
Cynkotypie w tekscie portalu Szydłowieckiego i 
malowania ściennego wykonano wedle rysunków P, An- 
drzeja Zarzyckiego, robionych na miejscu wOpatowie. 


. . I ... .ł . I. . 


Sprawozdania Komlsyi do bad. hisL sztuki. Tom VI, Zeszyt I. 


G
		

/Czasopisma_105_07_01_048_0001.djvu

			STOSUNEK ANDRZEJA KRZYCKIECO DO SZTUKI. 


-_ "t.
. ._- 


KATEDRA PŁOCK.A - PIECZĘĆ ARCYBISKUPIA - NAGROBEK 


PRZEZ 


MARY ANA SOKOŁOWSKIEGO. 


- 


\V r. 1887 ogłosiłem w Sprawozdalliach komi,\yi 
(T. IV, str. II) kontrakt zawarty między Andrzejem 
Krzyckim, a architektem Bernardino de Gianotis I), 
d. 1 6 Września 1 531 r. o budowę katedry w Płocku, 
Czy jednak budowa ta została rozpoczęta, czy przy- 
szła do skutku i co się z nią stało, dotąd nie wiemy, 
Prof, \Vładysł. Łuszczkiewicz w pracy p, n. D w a 
zagubione pomniki naszej romańszczyzny 
w Płocku i ]ędrzejowie 2 ) wykazał, 
e w istnie- 
jącej dotychczas hudowie tego kościoła, 
adnych 
ślad6w przedsięwzięcia Krzyckiego nie ma i 
e 
p6źniejsze w niej zmiany odnoszą się do biskupa 
Noskowskiego i datują z r. 1 556. Ot6
 w Archiwum 
XX. Czartoryskich w Krakowie, znajdują się listy 
rzucające bli
sze na tę sprawę światło i pozwalające 
nam jej losy wyjaśnić, Pisał je Krzycki do Tomi- 
ckiego, a częściowo i do Bony. Część jakąś tych 
list6w przedrukował Korytkowski w notach do wiel- 
kiego swego dzieła, ale nie skorzystał z nich do- 
statecznie 3), Poprzestaniemy z naszej strony tylko 
na ich streszczeniu i zacytujemy jedynie te z nich 
ustępy w oryginale, kt6re dla dziej6w budowy są 
interesujące. 
Krzycki został w kwietniu 1527 r. biskup'em 
płockim, a dopiero w Maju r. 1530 "die Inventionis 
S. Crucis" , pisał "ex Plocka" (sic!) do swego wuja 
i protektora"): "Dzięki Bogu, przybyłem tu zdr6w 
i cały, lecz patrzyć musiałem, jak piorun m6j ko- 
ści6ł zniszczył w ten spos6b, 
e trzeba go będzie 


') Nie Janem, jak pisze mylnie Łuszczkiewicz, zob. Sprawozdania, 
T. V, sIr. 222. 
2) Sprawo.dania, T. V, str. 2:10-233, 
l) KORYTKOWSKI: Arcybiskupi gnietnieńscy, T. III, 1889, str. 20 i 21. 
t) Arch. XX. Czartoryskich, VoI. Nr, 268, str. 93-94. 


w całości rozebrać, z wielkiem mojem zmartwieniem: 
sed oculis ecclesiam meam intuens, miro modo ictam 
et adeo conculsam, ut necesse sit totam dirui, ma- 
gna afficio sollicitudine et molestia" , Staram się 
o uczciwego architekta - pisze dalej - kt6ryby 
dzieło prędko m6gł doprowadzić do końca, ale nic 
nie uczynię bez porozumienia się z kr6lem, a to 
mianowicie z powodu, te wiele względ6w zatem 
przemawia, aby zmienić miejsce poło
enia kościoła, 
nie tylko dla tego, te na zamku niema pewnych 
fundament6w, gdy
 na g6rze przy wylewach chwieją 
się wszystkie budynki: "quod deest in arce funda- 
mentum solidum, labantibus per injuriam in flumen 
cum monte aedificiis omnibus", ale z powodu nie- 
przyjemności, jakich caly stan kościelny od przeło
o- 
nych zamku i ludzi świeckich doznaje, Dodaje zaraz 
jednak: "Contra vero, si ecclesia et caetus clerico- 
rum transferri ex arce deberet, omnis decor ipsius 
arcis et praesidii etiam illius pars maxima periret" , 
W p6łtora roku p6źniej, jak widzieliśmy zawarł 
kontrakt z Bernardinem de Gianotis, z wyraźnem 
zastrzdeniem, te kości6ł ma być postawiony: "de 
11OVO a jll1lda11l,entis" 5). Tegot samego dnia, w kt6- 
rym podpisany był ten kontrakt a zatem 16 wrze- 
śnia 1531 r, pisał do Tomickiego 6) zawiadamiając 
go, te zrobił umowę z Magistrem Bernardem "de 
construenda ex iJttegro tota Ecclesia mea", kt6ra to 
budowa kosztować będzie więcej jak 10000 fl., co 
jest nad jego siły, lecz nie będzie tego tałować, 
jeteli "opus eximium et singulare facturum" w prze- 
ciągu lat trzech przyjdzie do skutku. 


a) Sprawozdania, T. IV, str, II. 
') Arch. XX. Czartoryskich, VoI. Kr. 268, str. 682-683.
		

/Czasopisma_105_07_01_049_0001.djvu

			43 


STOSUNEK AXDHZEJA KRZYCKIEGO DO SZTUKI, 


, 


Z d. 16 :\Iaja 1532 r. doszedł nas list proszący 
Tomickiego o przedłu
enie jubileuszu. mającego przy- 
sporzyć fundusz6w budowie I): "rogo de prorogando 
Jubileo ad structuram ecclesiae meae tantum in 
dies quadragesimales et paschae" . 
7 Czerwca 1532 r. pisze znowu do Tomickiego 
i zarazem tego
 samego dnia do królowej Bony, 
donosząc o założeniu kamienia węgielnego i o roz- 
poczęciu fundamentów, \V pierwszym z tych listów 
m6wi 2): "Jam mi Rme Domine jeci E
clesiae meae 
fundamenta et primarium lapidem ipse, spectante 
et bene precante pene universo populo imposui, 
quo d faelix faustumque" sit, Architecti navant e- 
gregiam operam, ut ex principiis liquet, fundamenta 
sunt et solida et non profunda. Dominus Deus re- 
liqua secundet", \V liście do Bony podaje szcze- 
g6ły o zawaleniu się jej pałacu w Płocku, z po- 
wodu wylewu \Visly, i o umocnieniu brzegów, tudzie
 
stwierdza powyższą wiadomość o zało
eniu funda- 
ment6w 3). "Co do tamy broniącej górę od rzeki - 
pisze Krzycki -' radziliśmy się z panem \V ojewodą 
majstr6w najlepszych jakich mogliśmy znaleić, kt6- 
rzy się jednoglośnie zgodzili, jak to zresztą widzieć 
można, że nigdyby się ta tama nie zawaliła od tej 
części g6ry, gdzie jest pałac \VK. l\Iości, żeby nie 
niedbalstwo starost6w w dawniejszych latach. Pię- 
kniejsza część pałacu tego zapadła się razem z g6rą: 
"nobilior ipsius palatii pars una cum monte corrue- 
rat". Opat Czerwiński w takim wypadku używał 
w swoim klasztorze pali dębowych; "credo item - 
m6wi dalej - quod ex antiqua materia Ecclesiae mul- 
tum manebit, quo d non erit necessarium architectis, 
id etiam ad opus obstaculi conducet"; skoro tylko bę- 
dzie w domu opat Czerwiński, poszlę po niego i o tej 
tamie, r6wnież jak o kosztach dokładnie się poinfor- 
muję "et deinde l\Iaiestati Vestrae quicquod ab illo 
congnovero perscribam". Donosi następnie, że fun- 
damenta kościoła położył i 
e te do św, Michała będą 
skończone: "Deo ieci Ecclesfae meae prima funda- 
menta architectique tam egregie navant operam, quod 
ut et ipsi pollicentur, et labor ipse indicat, fundamenta 
omnia ad festum S. l\Iichaelis educentur". 
Nie wiele się zapewne ukończenie fundament6w 
op6inilo. \V liście bowiem z ,tego
 samego roku, 
pisanym z Pułtuska także do T omickiego w dniu 
św, l\Iarcina, a zatem 12 listopada 1532 r" czytamy 
co następuje: "Fwzda11lellla Eccli'siae 1/leae su/li iam 
pl'}fecta, utinam architecti ut promittunt reliqua cito 
perficiant, quibus iterum magnam vim pecuniae sum 
dare coactus" "'). 


I) Tamte, str. 920-922. 
2) Tamte, str. 923-924, 
.) Tamte, str. 925-926, 
') Tamte, str. 1052. 


Fundamenty zatem byly ukończone i kto wie, 
czy mury nie zaczęły się wznosić, ale do prowa- 
dzenia budowy, tych pieniędzy, o kt6rych Krzycki 
w listach swych pisze i dalszych środków zabrakło, 
wskutek czego budowa zatrzymaną została i Krzy- 
ckiego opanowało zniechęcenie, a nawet kto wie, 
czy nie powstala w nim myśl zaniechania całego 
przedsięwzięcia albo przynajmniej zredukowania go 
do mniejszych rozmiar6w, chociaż zapewne przy- 
puszczał, że mu Tomicki lub król za pośrednictwem 
tego ostatniego w jakiś sposób pomoże. Oto, co 
po kilku latach d. 29 \Vrześnia 1535 r, pisał on 
po powrocie z Pułtuska do Płocka do swego wier- 
nego protektora, przesyłając mu wykaz swych zobo- 
wiązań odnośnie do kościoła 5): "Ego mi Reveren- 
dissime Domine conclusi de edificio Ecclesiae meae 
non sicut volui, sed sicut potui, quemadmodum ex 
hac singrapha Reverendissima Dominatio Yestra co- 
gnoscet, sumptus hic totus in me recidit. In Jubileo 
parva spes, ut ex principiis apparet, in Cleri sub- 
sidio nulla, quod alioquin esset ad eam rem modi- 
cum non gravarer sumptu, si non metuerem alteram 
jacturam et ignominiam \.1t me multi terrent eo, quod 
totam pecuniam ante opus perfectum sim architecto 
numeraturus , cum ta1]1en aliter facere non potui, 
commisi haec vela ventis. Supplico Rmae Domina- 
tioni Yestrae, ut cum res erit obligationibus confir- 
manda, dignetur mihi consilio et auctoritate sua 
non deesse" , 
\V miesiąc póiniej i zanim odpowiedź na ten 
list nadeszła, Piotr Tomicki już nie żył. Zeszedł on 
z tego świata "spiritum uno nixu efflavit, die 29 
Octobris anno Domini 1535 Cracoviae", jak pisze 
Krzycki 6). \ Vkrótce zaś potem, zapewne w listo- 
padzie czy grudniu, po śmierci Drzewiekiego Krzycki 
powołany został na. arcybiskupstwo gnieinieńskie. 
\V obec tego, cała historya tego architektoni- 
cznego, tak ze wszech miar interesującego przedsię- 
wzięcia, staje się dla nas zrozumiała i jasna. Od 
początku był zamiar budowania kościoła na nowo 
z fundamentów i to na innem miejscu jak kości6ł 
dotychczasowy, Miał wprawdzie biskup pod tym 
względem pewne i sluszne jakeśmy widzieli wątpli- 
wości, bał się coś ująć powadze kapituły i znaczeniu 
budynku, przenosząc go na inne miejsce, oddalone 
od zamku i od siedziby władz, które tradycya ota- 
czała pewnym urokiem, gdzie była prastara rezy- 
dencya książęca Piast6w i gdzie spoczywaly ich 
zwłoki, ale w końcu względy praktyczne przemogły, 
nowa katedra zaczęła się wznosić po za górą zam- 
kową i w pewnej odległości od \Visły, zagra
ającej 
bezpieczeństwu, chociaż może od niej dość blizko, 


') Tamte, str. 686. 
') K. MORAWSKI: Andreae Cricii Cnrmzna, 1888, str. 193 nota.
		

/Czasopisma_105_07_01_050_0001.djvu

			44 


HTosnXEK AXnmm.TA KRZY('KIF.GO ]10 8Z1TKI. 


t. 
'
t.., 
 ., 
. 
 ,.. - "'..-:.... 
...
 . <..;-...'., , .- Co 
:


. ,- ': - - " . 

'
 

' , 
- ... _
t\. '. '....
 -,-". ,'. '

c6i. ,'__ 


Fig. I. Pieczęć arcybiskupia Andrzeja Krzyckiego. 


skoro się tak troskliwie umocnieniem jej brzegów 
zajmował. Nie tylko, te kamień węgielny został 
uroczyście położony, ale fundamenty były już ukoń- 
czone koło św. Michała 1532 r. i zapewne się mury 
dźwigały. Budowa jak to, tak z kontraktu z Ber- 
nardynem de Gianotis, jak z wielkiej sumy na ów- 
czesne czasy 10000 fl., do której dochodził kosztorys, 
była pomyślana i obrachowana na wielką skalę, 
Składki duchowieństwa i jubileusz na ten cel prze- 
znaczony nie dopisały, a tymczasem Tomicki, na 
którego pomoc i poparcie Krzycki rachował, zeszedł 
z tego świata i nareszcie zanim można było usunąć 
trudności i zyskać środki odpo- 
wiednie, Krzycki opuścił Płock i 
przeniósł się na arcybiskupstwo 
Gnieźnieńskie. Możnaby nawet 
wnosić, że chęć zatrzymania bi- 
skupstwa Płockiego przy arcybi- 
skupstwie Gnieźnieńskiem, o czem 
wspominają współczesne źródla, 
wiązała się pośrednio w myśli 
Krzyckiego z ukończeniem tej bu- 
dowy, którą się tak tywo zajmo- 
wał i do której taką przywiązywał 
wagę. Przedsięwzięcie rozpoczęte 
i przerwane nie przyszło do skutku, 
fundamenty z czasem, tak jak 
i materyał nagromadzony, zostały 
prawdopodobnie rozebrane, wia- 
try, którym podał Krzycki żagiel 
swego przedsięwzięcia nie dopro- 
wadziły go do portu i biskup 
N oskowski we dwadzieścia lat po- 
tem musiał poprzestać na restau- 
racyi i przebudowie starego ko- 
ścioła. Można sobie jednak łatwo 
wyobrazić, że przedsięwzięcie 
samo przez się, te listy do To- 
mickiego, o których zapewne mówiono w Krakowie 
i kraju, i że przedewszystkiem jubileusz narohiły 
hałasu, i że rozeszła się pogłoska o wzniesieniu 
budowy. Pod tern wrażeniem Górski skreślił swoją 
wzmiankę o katedrze płockiej, a nawet akta kapituły 
gnieźnieńskiej mówiąc o Krzyckim zapisały: "Eccle- 
siam item Plocensem fulmine confłagratam ingenti 
sumptu suo a fundamentis extruxit, opus egregium Et 
magnificum, quo ut solo perpetuam apud posteros me- 
moriam mereri potuisset, nisi alia multa reliq-uisset" I), 
Pokazuje się z tego, że nawet źródłom współcze- 
snym i takim, które na pozór powinny być jak naj- 
lepiej poinformowane, nie można wierzyć w pewnych 
wypadkach. Górski, sekretarz Tomickiego. w naj- 


.-...;.. .,; 


- 
:' 


."_ ':1 
.. 


- . I -\o- 
. - .¥: tI 
- --.. 
, 
r 
- I 


. " 


, l 


.0,; '( 



"-
"
 .- 
P. j\,'... 


"'\ 


, ....-.t. , .. 
T . . '..\ . 
 .. 
,. 
 . . 
- 'l 
- , 
. .
. 
" 


I) Acta decr. capit. Gnesn. VI. 48 cyt. u- KORYTKOWSKlEGO, I. c. 
T. III, str. 21 nota. 


.. 


hliższych z Krzyckim pozostający stosunkach i ka- 
pitula Gnieźnieńska, arcybiskupowi bezpośrednio 
podległa, oba te źródła pokazały się omylne; 
Krzycki katedry w Płocku nie wybudował. 
Sam zamiar tej budowy jednak w takich roz- 
miarach i z takim zakrojem dobrze odpowiada cha- 
rakterowi siostrzeńca Tomickiego, tego humanisty 
na tronie biskupim, którego poczucie monumental- 
ności i zrozumienie jej wagi i znaczenia odzywa 
się w ulotnych jego pismach, epitaphiach i epigram, 
matach. Rys ten charakterystyczny i piękny znaj- 
duje poparcie i z innej str
>ny, Doszła nas wielka 
pieczęć Krzyckiego , jako arcy- 
biskupa z roku 1536, wykonana 
prawdopodobnie zaraz po wybo- 
rze i nominacyi, a będąca naj- 
piękniejszym zabytkiem u nas tego 
rodzaju. Jedyny o ile wiemy jej 
egzemplarz znajduje się w l\Iu- 
zeum XX. Czartoryskich i zasłu- 
guje ze wszech miar na publi- 
kacyę. 
Pieczęć ta jak 'najstaranniej 
odciśnięta na czerwonym wosku 
i zamknięta w blaszanej puszce, 
ma formę podłużną vesica piscis, 
67 mm. wysokości i 110 mm, 
w najszerszem miejscu (fig. I). 
Środek jej zajmuje piękna rene- 
sansowa architektura z trzema 
niszami sklepionemi i czterema 
wykwintnemi laskowanemi kolu- 
mnami o korynckich kapitelach, 
które je ujmują w ramy, Na ko- 
lumnach spoczywa belkowanie 
z fryzem zdobnym w festony ro- 
ślinne, przecięte występami ponad 
każdą kolumną, na których wi- 
dzimy róże. Wysokie postumenty kolumn są ró- 
wnież pokryte roślinnym ornamentem. Architektura 
ta podparta jest u dołu kroksztynem z rogami obfi- 
tości po bokach, a u szczytu nad środkową niszą 
uwieńczona atfyką, którą podpierają dwie misterne 
esownice, W niszach stoją 3 postacie świętych. 
'V środkowej św, 'Vojciech z patryarchalnym krzy- 
żem w ręku, na lewo św, Stanisław, u stóp którego 
klasyczna a r a z klęczącym na niej Piotrowinem, 
a na prawo jak się zdaje św, 'Vacław w stroju 
rzymskiego rycerza, z chorągiewką na długim drze- 
wcu, jeśli nie św, Floryan, którego domyślaćby się 
pozwalaly jakby płomienie u jego stóp, Pod każdym 
świętym między postumentami kolumn, głowy skrzy- 
dlatych Cherubów, Na attyce podnosi się z obłoków 
Kajświętsza Panna z Dzieciątkiem do pół figury, 


. 


....
_'.--.;...,...:....:.c '7j 

i...' - :.
 ..,- 
. 
;". "' J' : 
I", [ ,'. ,( . 
"i \' ."'" 
\
 \ ...\
' 
ł: 
 j .:; '
'
 
/ ." 
 :: . ;
 
\ 
 I,. . 
-... 



 


, 
\"" 


'-- 


.. . 


ł:' "ł 
-,- ........, 


:- ",
\. . 


---
		

/Czasopisma_105_07_01_051_0001.djvu

			8TORUl'EK AXDRZF.JA KRZYCKIEGO DO 
ZTLKJ. 


45 


a na kroksztynie u dolu spoczywa wielka tarcza, 
uwieńczona krzylem z herbem Kotwicz, Nad kaldą 
niszą w dodatku konsola, z której wychodzą z dwóch 
stron pęki kwiatów. \V oblokach, kt6re się rozchodzą 
lekko i delikatnie koło l\Iatki Boskiej, kryją się 
skrzydlate gl6wki, Części stroju, draperyj i innych 
szczegółów niezwykle staranne i subtelne, l\Iiejsca 
puste tła wypełnione drobnym roślinnym rzutem, 
a podziały kroksztynu uwydatnione perelkami. \\'szy- 
stko okala perłowy astragal i zamyka sznur, a mię- 
dzy jednym i drugim biegnie szeroka wstęga z na- 
pisem : 
ANDREAS CRICIVS G. D. SANCTE ECCLESIE 
GNESNENSIS ARCHIEPISCOPVS LEGATVS NATVS 
REGNI POLONIE ET PRIMAS, 
Na attyce pod l\Iaryą rok: 
MDXXXVI, 
Subtelność tak daleko posunięta, le clla ,braku 
mIejsca w wyrazie Ecclesz'e, drugie C drobniutkie 
wpisane jest w obw6d pierwszego (litera S na końcu 
wyrazu GlleSllCllsz'S, takle mniejsza, w odcisku wy- 
stąpiła nie dość wyrainie), Ka kroksztynie z herbem 
piętrzy się cal ość wybornie i przy wydatnej archi- 
tekturze postacie świętych plastycznie występują 
z nisz, a wieńczy całość wypełniająca ostroluk 
szczytu l\Iarya z Dzieciątkiem na jeszcze silniej za- 
znaczonych od przodu obłokach, l\Iolna powiedzieć, 
le pieczęć ta jest malem arcydziełem złotniczej 
roboty i z natury rzeczy nasuwa się najbardziej nas 
interesujące pytanie, kto u nas i jaki zlotnik mógł 
ją wykonać? Był to bezwątpienia jeden z \Vłoch6w 
zajętych w służbie kr6lewskiej i leby nie różnica 
dat, molnaby przypuścić, le Jacob Caraglio. Ten 
ostatni jednak przybył do Polski dopiero w r. 1539 I), 
już po śmierci Krzyckiego; nie podobna więc o nim 
myśleć 2). 


i) M. SOKOŁOWSKI: Die italienischen Kiinstler der Renaissance in 
Krakau, Repertorium fur Kunstwissenschaft, T. V [II, 1885, str. 419. 
2) Pieczęć Krzyckiego , kt6rą publikujemy, wykonana została na 
wz6r pieczęci Arcybiskupa Jana Laskiego (1510-1531). Gabinet archeolo- 
giczny Uniwersytetu Jagiellońskiego posiada dyplom wydany przez tego 
arcybiskupa w roku 1519, z wiszącemi przy nim dwiema pieczęciami, jedną 
zupełnie startą na 
6łtym a drugą wielką na czerwonym wosku, kt6ra nosi 
napis: JOHAKXES DE LASKO D. G. ARCHIEPS. GKEZNEKSIS 
LEGATVS KATVS ET PRIM AS. Ta ostatnia ma zupełnie te
 same roz- 
miary i taką
 samą formę, a nawet taką samą kompozycyę przedstawienia, co 
pieczęć KrzycIdego : u g6ry nad attyką Matka Boska z Dzieciątkiem podno- 
sząca się z obłok6w, 3 świętych: Stanisław, ,V ojciech i Floryan w niszach 
renesansowej budowy przedzielonych kolumnami, a na kroksztynie u dołu 
tarcza z herbem Korab. R.)lnice są jednak znaczne nie tylko w szczeg6łach 
ornament;,w, ale przedewszystkiem w dokładności i subtelności wykonania. 
Pieczęć starsza Laskiego jest o wiele grubsza w swych formach, mniej 
staranna i misterna w robocie. Nie ma ona daty. Nazwisko: DE LASKO 
jest w niej mylnie wyryte: DE LASRO. Oczywiście wykonał ją takte 
'Vłoch, kt6rego dzieło w ten sposób udoskonalone zostało przez jednego 
z jego wsp6łziomk6w na u
ytek Krzyckiego. Poniewa
 pieczęcie dostoj- 
nik6w duchownych włoskich, mianowicie rzymskich, mają bardzo długo 
gotycki charakter, byłoby rzeczą interesującą sprawdzić, kiedy się u nas 
po raz pierwszy na pieczęciach biskupich typ gotycki zamienia na rene- 
sansowy. Jest rzeczą prawdopodobną, 
e pieczęć Laskiego właśnie jest 


Na zakończenie zastanowimy się nieco bliżej 
nad nagrobkiem Krzyckiego w katedrze gnieinień- 
skiej. Był on publikowany naprzód w mało wiernym 
stalorycie przez Ed. Raczyńskiego 3), a następnie 
bezpośrednio z natury na podstawie fotografii przez 
X. Polkowskiego 4). Hieronim Gawroński, kanonik 
krakowski, l\Iikołaj Krzycki, podkomorzy poznański, 
Jan Kokalewski , kanonik gnieinieński i Andrzej 
Swieborowski, kanonik pułtuski, zostali naznaczeni 
testamentem zmarłego na wykonawc6w ostatniej 
jego woli i oni mu wkrótce po śmierci ten pomnik 
wznieśli 5), Ustawiony pierwotnie w kaplicy Hebd6w, 
a p6iniej Krzyckich, nagrobek ten zostal po polarze 
katedry w r. 1760 i przy jej restauracyi przenie- 
siony do kaplicy Dzierzgowskiego, guzie umiesz- 
czony pod oknem i bardzo nizko, traci na efekcie 
w obec wielkiego grobowca tego ostatniego biskupa, 
dluta Padovana, Pierwiastkowo w poprzednio wzmian- 
kowanych kaplicach, musiał się mieścić o wiele 
wylej i mniej więcej na wysokości oka, wskutek 
czego robił bezwątpienia o wiele korzystniejsze wra- 
lenie. Tak jak go dzisiaj mamy przed sobą, jest 
nieco za drobny i za nikły, a mimo tego w szcze- 
gólach bardzo interesujący (fig. 2), 
Figura Krzyckiego w stroju pontyfikalnym spo- 
czywa na łożu, z glową w bogatej i kamieniami 
nasadzonej infule, podniesionej z lekka na miękkiej 
i wzorzystej poduszce; ręce ma odziane w rękawice; 
jedna z nich opiera się na patryarchalnym krzylu, 
a druga na księdze Ewangelii; ornat o bogatym 
deseniu, Na nogach miękkie trzewiki z naszytymi 
na nich krzyżami. Calym cięlarem swoim lely ona 
na posIaniu, jakby ulolona przypadkowo do wy- 
godnego spoczynku; nie ma nogi zgiętej i podnie- 
sionej, ani ramienia głowę podpierającego, jak 
w wielu innych grobowcowych tego rodzaju posta- 
ciach, kt6re powiedziałbyś, że się za chwilę prze- 
budzą i wstaną. do czynu; - artysta nie wyciągnął 
tel jej prosto i horyzontalnie na wieczność, jak to 
zwykli czynić włoscy mistrze XV w" co ich na- 
grobkom nadaje jakiś wyraz nieublaganej fatalności 
i spokoju, ale ją rzucił na miejsce spoczynku, - 
nie uwydatni l tego, co wartość egzystencyi stanowi 
i nie pamiętał dosyć o śmierci. Krzycki śpi snem 
głębokim i cięlkim, - \V szerokiej twarzy wielki 
realizm, modelunek jej miękki i pełen lycia, ma- 
chinalny ruch palc6w u rąk to życie uśpione czy 
utajone jeszcze podnosi. Politura czerwonego mar- 
muru, w którym jest postać wykuta, błyszczy na 


pierwszą taką renesansową u nas arcybiskupią pieczęcią. Ze względu na 
znaczenie wielkich dostojnik6w kościelnych w historyi naszego humaniLmu 
i renesansu w og6le, ten szczeg6ł nie jest bez znaczenia. 
a) RACZYŃSKI: lVspomnienia Wielkopolsk,
 1843. Album, Nr. 57, . 
0) POLKOWSKI: Katedra Gnieł-nieńska, 1874. Tab!. IX do str, 156. 
a) KORYTKOWSKI, !. c. str. 34.
		

/Czasopisma_105_07_01_052_0001.djvu

			4G 


STOSUNEK ASI>HZEJA KUZYCKIEGO DO SZ'lTKI. ' 


.,:..;:, 'I:. 
'\ 
\

;;- 
... ."'1..,1 ... 


 
.....,. " 
 'rr 
ł:-' C '
 
-


- '-'- ' '
\,' . 
"', ',\
 
 .. f "o '_ '-: ,', 
" ,- ,. - 
 
 
... . ...
. - 
 .," .
..... - 
-- 
;; -' 
"-i
:

'..

' 
.-


, _...,

 
 ......\.
 

. ,
..... ,. 
" ...; '. 11 ___ '\ ..:.,. 

... 


wypukłościach, a zmatowana tu i owdzie jej po- 
wierzchnia dłutem uwydatnia szczegóły ornamenta- 
cyjne stroju. Typ pełen prawdy, humanisty i czło- 
wieka, który cenił nie tylko życie, ale i użycie, 
a nawet nie gardził nadużyciem, ale przy wszystkich 
wielkich przymiotach tego dzieła, brak w niem stylu, 
czegoś podnioślejszego i wyższego, brak znamienia 
o szerszym zakro- 
ju, Czujemy, że 
przy tych samych 
właściw oś ciach 
nieosła b io nych 
w niczem co cha- 
rakteru dotyczy, 
mogła i powinna- 
by ta postać mieć 
o wiele więcej 
w sobie nerwu i 
bardziej imponują- 
cego nastroju, o.d- 
powiednio do sta- 
nowiska, jakie zaj- 
mowała i do roli, 
jaką grała w życiu, 
powinnaby zdra- 
dzać więcej siły i 
powagi ściśle zwią- 
zanej z jej znacze- 
niem, a którą ro- 
dzajowy że tak 
powiemy sposób 
traktowania i do 
1- 
pewnego stopnia I. 
II 
" genre" koncep- 
cyi jeśli nie zu- 
pełnie zatarł, to 
w znacznej części 
osłabił, Sama po- 
stawa figury do te. 
., , 
go wrażema SIę naJ- 
.. . 
wIęcej przyczyma, 
Cała głębia niszy po
ad tą figurą wypełniona 
jest wielką płaskorzeźbą, przedstawiającą jedną 
z tych pięknych włoskich Mad.on z Dzieciątkiem, 
które tak często spotykamy na współczesnych gro- 
bowcach, Podnosi się ona w popiersiu z obłoczków 
wypełnionych tu i ówdzie głowami anielskich bam- 
binów, a dwaj skrzydlaci aniołowie w całych po- 
staciach lecący w powietrzu, kładą na jej czoło 
koronę, W Madonnie, w czystości jej profilu, w ru- 
chu głowy i rąk jest dużo wdzięku i wykwintnej 
elegancyi, Patrzy ona z taką miłością na zmarłego, 
:te zdawałoby się, te zapomniała o dzieciątku, które 
trzyma w ręku, Na pierwszy rzut oka porównywając 


- -- 
--... - 



-::- 
. - 
----- 



 


_W\ 
\
' , 


,0 


't
"') 


r 
I 
I 
t 
ł 
!L 


-,' 
" , 
.....,.. . ,--"'); 
.:
. . 



 


":s..' e 


.... 
" . 
'\to 


! 'I. 


..,
 



 
.
. ".' 


- 


, . 


'r, -.:... - 


- 


'r 


.- 
. I. ... 


,- 
....c. 


:..l 


. ,.. 


tę płaskorzeźbę i jej delikatny urok z realizmem 
figury Krzyckiego, możnaby myśleć, że wyszła z pod 
dłuta innego artysty. Po rozpatrzeniu się bliższem, 
widzimy, że tak nie jest. Samo zestawienie ruchu 
rąk i zgięcia długich palców :\Iadonny z palcami 
i ich ruchem w tej figurze dowodzi wspólnego źi-ó- 
dła i jednego i tegoż samego początku. Co więcej, 
w płaskorzeźbie 
również, mimo ca- 
łej jej piękności 
szlachetności i har- 
monijnego układu, 
jest pewna ostro- 
żność, a raczej pe- 
wien brak szero- 
kości w traktowa- 
niu, który zdradza 
tegoż samego rze- 
źbiarza. 
Oglądając po 
raz pIerwszy gro- 
bowiec w r. 1874 
sądziliśmy, że pła- 
skorzeźba jest wy- 
kuta w kamieniu. 
X. Polkowski, któ- 
ry go opisywał 
w tym samym cza- 
sie, widział w jej 
materyale także 
,kamień. Tymcza- 
sem w piętnaście 
lat potem Kory t- 
kowski zauważył, 
że jest ona z gipsu. 
Za ostatnią naszą 
bytnością w Gnie- 
źnie mieliśmy spo- 
sobność stwierdzić 


....... 
- ------
 :"-' 


t"":, 
---- -
 - - -::.;. "," ., 
--...... ..........- '-...)1..,. 
'...
. 
!'- 
 ..

 
....... . j 
- '
: .
\ 


... 
., 


',o
: 
"\\il' 
:h. 


, 
 



 
" 


".
'
.. 


'\ 


..... -
, . t 
!I, 
, 
' ":-'l . 
 i 

}
 : 
'1 ' .._ ..,:' 


.:.
 


l' 
';1 
I' l:, 



 ". 


... 


"\- ': .'< ....-". , 
.t
 


:. ,. ..... 


':

 



 "'r 



 


- , 



 


.... .j 


'. 


w pełni to spo- 
strzeżenie. Jestona 
z pewnością wykonana jeżeli nie w gipsie, to w stiuku 
t, j. w materya:le, którego tak często używali ar- 
tyści włoscy epoki Odrodzenia, a który w tem za- 
stosowaniu i w stosunku do tego rodzaju grobowców, 
o ile wiemy, należy u nas do rzadkości. Inwenta- 
ryzacya pomników poznańskich, która się obecnie 
publikuje, da nam zapewne wkrótce pod tym wzglę- 
dem bliższe wyjaśnienia. 
Już pod koniec t r e c e n t o, jak mówi jeden 
z największych autorytetów w tym przedmiocie, rze- 
źbiarze florenccy robili od.lewy ze swych dzieł mar- 
murowych i kamiennych i te po całkowitem ich 
pomalowaniu puszczali w hand.el. Od póczątku qua- 


Fig. 2. 


Nagrobek Andrzeja Krzyckiego w Katedrze Gnieźnieńskiej. 


.. 


-
		

/Czasopisma_105_07_01_053_0001.djvu

			ST()Sr
EK A
DRZEJA KRZYCKIEGO DO SZTUKI. 


47 


trocento al do pierwszych lat XVI w. takie kopie 
rzeib oryginalnych rozchodziły się na wielką skalę. 
Skoro obrazy Madon XI\' w. ustąpiły powszechnie 
miejsca płaskorzeibom K. Panny w domowych ka- 
plicach, przy zaspakajaniu potrzeb prywatnej pobo- 
lności, produkcya ta doszła do znacznych rozmia- 
rów. Z powodu nie wielkiej wartości materyału, do 
którego nie przywiązywano ,,'agi, mała nas wpra- 
wdzie ilość tego rodzaju utworów doszła, ale te, 
które ocalały, mają tem większą wartość, że nam 
nieraz dają wyobralenie o zaginionych i nie do- 
szłych do nas dziełach. Kopie te zwykle były od- 
lewane w masie różnej od naszego gipsu i składa- 
jącej się z utartego w proch marmuru, zmięszanego 
z gruboziarnistym piaskiem, co jej nadawało trwałość 
na powietrzu i wilgoci i pozwalało ją malować. 
\V wyjątkowych tylko wypadkach stiuk taki mode- 
lował się ręcznie jak glina i opracowywał nolem. 
Odlewy te zawsze robione byly na oryginałach lub 
te
 na modelach i po większej części w warsztacie 
samego artysty, Zwykle malowali je rzemieślnicy, 
ale czasami używano do wykonania ich polichromii 
nawet slawnych malarzy i artystów I), 
Z natury rzeczy ten sam materyał zastosowy- 
wany był takle i do rzeib oryginalnych i bezpo- 
średnio w nim przez rzeibiarzy modelowanych, skoro 
chodziło o taniość i łatwość odbytu. Jeleli zatem 
nie w gipsie, to w takim stiuku jest wymodelowana, 
gdy
 nie sądzimy, aby była odlana - płaskorzeiba 
naszego grobowca, Ślady polichromii. która musiała 
znacznie podnosić wra
enie całości, widoczne jeszcze 
były nie tak dawno na niej a nawet dają się odna- 
leić dzisiaj. \\T dzienniku naszym notowaliśmy przed 
laty, że nimbus l\Iadonny był złoty i 
e tło obecnie 
ciemne było wówczas jeszcze niebieskie. . 
Co zaś do odlewów, to domyślać się należy, 
że i u nas wśród naszych rzeźbiarzy zwłaszcza wło- 
skich, musiały być one w użyciu i to nie tylko dla 
samego odbytu, ale i dla ułahrienia pracy. \\Tiadomo, 
jak nieraz l\Iadonny w niszach naszych nagrobków 
się identycznie w rólnych pomnikach i w najbar- 
dziej od siebie oddalonych miejscowościach w naj- 
drobniejszych szczegółach powtarzają. T ol samo da 
się powiedzieć o nagich a tak pięknych puttach, 
a nawet innych ornamentacyjnych motywach, Jest 
rzeczą prawdopodobną, 
e artysta skończywszy dzieło 
pozostawiał w swym warsztacie odlew z tych jego 
części, które mogły mieć naj częstsze zastósowanie 
i były staranniej i lepiej wykonane, aby je tem 
łatwiej w danych okolicznościach i w innym wy- 
padku użyć i skopijować, \\"ypalenie modelu dla 
jego utrwalenia było połączone z pewnemi trudno- 


l) BODE: Die Italiemsche Plastik, 1891. str, 44 i 45. 


ściami, dla tego częściej zapewne ulywano w tym 
celu odlewów. "'prowadza nas to za kulisy arty- 
stycznej pracy wielkiej epoki i pozwala bliżej się 
przyjrzeć rzemieślniczej stronie tej świetnej działal- 
ności, Ludwik Courajod wykazał, jaką pod tym wzglę- 
dem rolę grały plakiety brązowe tych czasów, tak 
dzisiaj przez zbieraczy poszukiwane. Przenoszono 
ich kompozycye, pomysły i motywy bezpośrednio 
w marmur i kamień, powtarzając je w ten sposób 
w nieskończoność, Tak bogata ornamentacya sła- 
wnych drzwi Kremońskich w Luwrze, składa się 
przeważnie z kopij plakiet l\Ioderny 2), Nic te
 dzi- 
wnego. le rzeźbiarz kopijować mógł przy pomocy 
odlewu jeżeli nie modelu, swój własny utwór i po- 
mysł. Proceder ten był przyjęty przez ogół, utarty 
i powszechnie znany, nikogo nie dziwił, a tern bar- 
dziej nie gorszył. \\. epoce tak twórczej i płodnej 
jak epoka Odrodzenia, tak pełnej 
ycia i przy tak 
olbrzymiej artystycznej produkcyi, która z lycia 
tego płynęła, do drobnostkowej i niewolniczej ory- 
ginalności nie przywiązywano wagi. Nikt nie wątpił 
i wątpić nie mógł, że artystę stać było na prawdziwą 
oryginalność, Toż samo zresztą da się sprawdzić 
we wszystkich wielkich epokach sztuki, Zupełnie 
inaczej sił? rzeczy mają w naszych czasach, kiedy 
najmniejszy pomysł mający piętno samodzielne na- 
biera wyj'ltkowego znaczenia i staje się wskutek 
tego niezwykle drogocenny, 
Jest jeszcze jedna uwaga, którą nam ten po- 
nmik nasuwa. Twarz Krzyckiego jest tak pełna 
realizmu, le powstaje pytanie, czy nie została ona 
wykonana podług maski zdjętej ze zmarłego. Zwy- 
czaj zdejmowania masek ze zmarłych po śmierci 
był w XY w, i później powszechny nie tylko we 
\\'łoszech ale i we Francyi, a w wielu wypadkach 
można się domyślać, 
e go znano i stosowano ró- 
wniel w naszym kraju. Doszedł nas ciekawy tekst 
Yasarego, który mówi o sposobie takich zdjęć na 
wielką skalę, jakiego używał sławny rzeibiarz £10- 
renc:ki Andrea deI Verocchio 3), Odlewy z tych 
masek były wykończane i dopełniane najczęściej 
przez artystów, a niekiedy żywcem i wprost zdjęte 
w ten sposób z natury bez dotknięcia rysów twarzy, 
doszły naszych czasów i uderzają tym bezpośre- 
dniem znamieniem realności, które uchodzi nieslusznie 
za zasługę artysty, skoro je natura wycisnęła na 
martwej masie, Sławną a tak piękną głowę woskową 
młodej dziewczyny z muzeum \\'icar w Lille uważa 
jeden z najl,epszych znawców rzeiby epoki Odro- 


2) L. COURAJOD: L'i",itation et la eontrefafon des o!JjetJ' d'art anti- 
ques au XV et au XVI J". 1889, str. 81-84. 
a) .... Andrea, dunque, usa di formare eon forme co si fatte Je cose 
naturali, per poterle eon piu comodita tenere inanzi e imitarJe: cive mani, 
piedi, ginocchia, gambe, braccia e torsi. VASARI, Le Viu, ed. MiJanesi. 
T. III, str. 3i2, 373.
		

/Czasopisma_105_07_01_054_0001.djvu

			48 


STOSU
EK AXDRZEJA KRZYCKIEHO DO :;ZTl'Kr, 


uzenia za zdjętą w ten sposób ze zmarłej I), Do 
ceremoniału pogrzebowego królów francuskich na- 
_ lelało zdjęcie maski z twarzy zmarłego króla, 
\V ostatnich latach ogłoszone zostały rachunki wy- 
datków na te pogrzeby i związane z niemi cere- 
monie, w kt6rych osobna rubryka poświęcona jest 
tym maskom i to zaczynając od Franciszka I. Do- 
chowała się zresztą do naszych czas6w maska Joanny, 
c6rki Ludwika XI, tudziel maska Karola VIII, nie 
m6wiąc o innych, kt6re za wz6r i bezpośredni mo- 
del przy wykonaniu grobowc6w słulyły 2). Co zaś 
do nas i do naszych pomnik6w, to patrząc na głowę 
Szydłowieckiego na grobowcu w Opatowie, a zwła- 
szcza na głowę hetmana Tarnowskiego w katedrze 
tarnowskiej, kt6rych odlewy widzieć można w Mu- 
zeum Narodowem - nie podobna się wstrzymać 
od przypuszczenia, le im służyły maski pośmiertne 
za wz6r. W jednych jest to mniej, w drugich bar- 
dziej wyraźne, tutaj dłuto artysty zatarło pierwotny 
wz6r, tam odtworzyło go z zupełną wiernością, ale 
w naj znaczniejszej części przykładów, a mianowicie 
w tych, któreś my przytoczyli, zdjęcie takich masek 
i ich u
ycie przy wykonaniu figury grobowcowej, 
zdaje nam się nie ulegać wątpliwości. Otól bardzo 
być mo
e, le tolsamo było i w naszym wypadku, 
chocial to jest tutaj mniej widoczne, Prawdopodo- 
bnie artyście maska służyła tylko do pomocy, ale 
jej bezpośrednio nie kopiował. 
Cały charakter tego grobowca i wszystkie jego 
znamienne cechy każą wnosić, le wyszedł on z pod 
dłuta rzeibiarza florenckiego, a raczej jednego z tych 
artystów włoskich, pochodzących z Florencyi, a przy- 
najmniej z Toskanii, których tylu w6wczas u nas 
przebywało, Płaskorzeźba z Madonną dowodzić się 
zdaje, że nie przeniósł się on do nas z vVłoch pół- 
nocnych, nie z Lombardyi, ale z tego centrum, 
kt6re było pierwotną ojczyzną Madon tego rodzaju. 
Jest w tej l\Iadonnie nawet jakieś wspomnienie flo- 
renckiego q u a t r o c e n t o i jednego z nieznanych 
nam wzor6w tej epoki, co jej szczególniejszy urok 


J) L. COURAJOD: Procłs verbaux de la Soci/tl nationale des Anti- 
quaires de France, Seance du 10 Mai 1882. 
") L. COURAJOD: Quelques monuments de Id sculPture fimt!raire des 
XV et XVI s. 1882, str. 6, 7 i następne. Zwyczaj ten trwał bardzo długo 
i maski zdjęte po śmierci w odlewach rozchodziły się często i dostawały 
do prywatnych zbior6w. W zbiorach Puławskich były maski Henryka IV 
francuzkiego, Cromwela i Karola XII. W katalogu p, n, Pocaet pamiqtek 
.achowanych w domu gotyckim w Puławach, Warszawa, 1828, str. 34 
i 35 czytamy: 
Nr. 322. Wycisk gipsowy twarzy Karola XII wzięty po śmierci z jego 
twarzy. Dany przez KAROLA hrabiego PODWELS. 
Nr. 345. V:ycisk gipsowy twarzy Henryka IV zdjęty z twarzy po śmierci 
jego. Przysłany przez pana DENON. 
Nr. 35 1 . "\Vycisk z gipsu twarzy Cromwela, wzięty po śmierci z twarzy 
jego; kupiony w Londynie, 
Sądzimy, te maski te były zupełnie autentyczne. Przy rozlicznych 
kolejach, jakie zbiory puławskie przechodziły, nie doszły jednak do naszych 
czas6w i w Muzeum Czartoryskich się nie znajdują. 


!'- 


nadaje, Nie był to artysta wielki, ale w każdym 
razie niepośledni. Jeżeli porównamy jego dzieło 
z obok umieszczonym nagrobkiem dłuta Padovana, 
to nas uderzy nie tylko r6inica szk6ł, z kt6rych 
ci artyści wyszli, ale zarazem całej nauki, kt6rą 
przechodzili. Kiedy w szerokich formach Giovan 
l\Iaryi znać kamieniarza i architektę, kt6ry z monu- 
mentalnym materyałem miał zawsze do czynienia 
i formy w tym materyale widział i pojmował, przeno- 
sząc je nawet w materyał inny, w naszym wypadku, 
nikłość stosunkowa kształtów i ostrożność, że tak po- 
wiemy w modelowaniu form, a co za tern idzie pewna 
drobnostkowość we wra
eniu całości, przypomina, jak 
ściśle w pewnych wypadkach rzeibiarstwo się wów- 
czas wiązało ze złotnictwem i przychodzi na myśl py- 
tanie, czy i nasz rzeźbiarz nie przechodził szkoły 
złotniczej, zanim się poświęcił rzeźbie w kamieniu? 

Iamy jeszcze jeden nagrobek z tegoż samego 
czasu, który z wielu względ6w odznacza się podo- 
bnemi cechami, Jest on w dzisiejszym swoim stanie 
starty, zniszczony, o wiele mniej pozorny i w każdym 
razie znacznie ma mniejszą artystyczną wartość, ale 
mimo tego kto wie czy nie wyszedł z pod tegoż 
samego dłuta? Mamy tu na myśli płytę z czerwo- 
nego marmuru z figurą biskupa Chojeńskiego (t 153 8 ) 
w kaplicy Bożego Ciała w katedrze na \Vawelu. 
vVidzimy w jej' głowie ten sam subtelny i delikatny 
naturalizm świadczący o podobieństwie i dający nam 
o wiele lepsze wyobrażenie o sławnym biskupie kra- 
kowskim, niieli tak poznawiony charakteru portret 
jego na krulgankach kłasztoru franciszkańskiego, 
który fundował ]akób \Vierzba. Ale przy tern spo- 
strzegamy i też same ujemne strony, Płyta ta jest 
mała i nikła, w drobny sposób pojęta w formach 
i przedstawiona na niej postać, jakkolwiek zapewne 
do Chojeńskiego podohna, nie ma stylu i niczem nie 
świadczy o człowieku, kt6ry był najblilszym przy- 
jacielem Zygmunta I i kanclerzem wielkiego i po- 
tężnego państwa I). Nagrobek, w którego skład 
wchodziła, miał jak się. zdaje ten sam kształt co 
zupełnie rólny i prawdziwie monumentalny w swej 
figuralnej części nagrobek biskupa Konarskiego 
w kaplicy sąsiedniej a mole i CQ grobowiec Krzy- 
ckiego, Był on ustawiony pierwotnie przy ścianie 
za wielkim ołtarzem katedry, tam gdzie się dzisiaj 
wznoszą barokowe pomniki Sobieskiego i \Viśnio- 
wieckiego i kto wie, czy nie zdobiła go takal sama 
płaskorzeźba jak nasza. 
Kaplica Hebd6w mieściła się obok dzisiejszego 
wejścia do kapitularza od strony poludniowej , nie- 


') Nie przeszkadza to wcale, te na ornacie, w kt6ry jest Chojeński 
na nagrobku ubrany, są inne zupełnie jak w stroju Krzyckiego ornamenty. 
Por6w. BARABASZ: Ornament płaski na pomnik{lch krakowskich 11/ XV i 
XVI w. 1894. Tabl. XrII.
		

/Czasopisma_105_07_01_055_0001.djvu

			!;TOSr:,EK A
DHZEJ.-\. KRZYCKIEGO DO SZTLTKI. 


49 


daleko drzwi prowadzących do katedry gnieźnień- 
ski ej , a w jej bezpośredniem sąsiedztwie stal a ka- 
plica Krzyckich , przebudowana i urządzona z fun- 
duszów zapisanych na ten cel przez Andrzeja Krzy- 
ckiego. Bardzo być mote, że nagrobek był gotów. 
ki
dy jeszcze nie wykończono tej kaplicy i wskutek 
tego pomieszczono go tymczasowo w kaplicy Heb- 
dów. zanim został przeniesiony do kaplicy Krzyckich. 
do której był prawdopodobnie przeznaczony. Obie 
te kaplice w w. XVII zastal już w złym i zaniedba- 
nym stanie prymas Lubieński. który je zniósł i ska- 
sował. a na ich miejscu zbudowal dzisiejszą kaplicę 
swego imienia. Co się działo z nagrobkiem Krzy- 
ckiego przez ten czas. między zniesieniem kaplicy 
Krzyckich a potarem katedry w r. 1760? Czy był 
pomieszczony w kaplicy Łubieńskiego, czy go zło- 
żono tymczasowo na składzie. gdzie letał at do 
czasu przeniesienia na dzisiejsze miejsce. czy tel 
mote już wtedy anie dopiero po pożarze, wszedł 
w skład pomników kaplicy Dzierzgowskiego i do- 
stał się pod okno, gdzie obecnie stoi? -- tego na 
pewne nie wiemy, Dość sprzeczne pod tym wzglę- 
uem daty w publikacyach Polkowskiego i Kory t- 
kowskiego nie dają na te pytania zadawalniającej 
odpowiedzi. Przy przenoszeniu tego nagrobka kil- 
kakrotnem i w rozmaitych epokach uszkodzony on 
został znacznie i zredukowany do tego stanu. w jakim 
go obecnie widzimy, Architektoniczne ramy niszy. 
bogato zapewne rzeźbione, cokoł i marmurowa 
tumba wszystko to zaginęło, Co więcej, nie 
doszła nas nawet tablica wypełniająca przód tumby 
z napisem. który nam przechował nieoceniony Sta- 
rowolski, Napis ten brzmi: Reverendo ill Chri'lto patri 
D, Andreae Cricio, Architjiscopo Gllesllellsi. illco1llpa- 
rabili viro. de religione alą/le rePliblica bene merito. 
/Illiltisąue 1laturae d illg-el1ii dotiblis insigniter praedito, 
postre1J11t11l hoc Pietatis 1Jlll/lllS. ab amids charam illius 


me11loriam rdiuelłtibus posituJJl, .J1£oritur 1lIl1l0 Domilli 
1537 aetatis SUllt' 5-1- I), Z tego samego widać. le to 
nikłe i niepozorne wratenie. na któreśmy zwracali 
uwagę. przy pierwotnym cokole i tumbie, przy pię- 
knych architektonicznych ramach, przy polichromii 
płaskorzeźby i czerwonym marmurze, na właściwe m 
miejscu i we właściwem oświetleniu'. w znacznej części 
ginęło i te nasz pomnik musiał należeć do najpię- 
kniejszych a w katdym razie do najbardziej l;:> ar- 
wnych i świetnych p	
			

/Czasopisma_105_07_01_056_0001.djvu

			PIECZECIE 
" 


POLSKIE 


\VIEKÓ\V ŚREDNICH 


opracował Dr FRANCISZEK PIEKOSIŃSKI 
przy współudziale EDMUNDA DIEHLA. 


Nauki dające poznawać iródła historyczne, któ- 
rych ojcem u nas jest niestrudzony Lelewel, były 
dotychczas w literaturze naszej ojczystej iście po 
macoszemu traktowane, Zaledwo jedna numizmatyka 
zdołała sobie zdobyć takich współpracowników, jak 
Czacki, Lelewel, Bandtkie, Stronczyński , Zagórski 
i inni; heraldyka skierowała się wcześnie na pole 
praktyczne, na pole genealogii, więc choć na tern 
polu poszczycić się mo2;e całym szeregiem zasłużo- 
nych heraldyków, jak Długosz, Paprocki, Okolski, 
Niesiecki i i., to za to teorya heraldyki zaledwo 
dotkniętą została dawniej przez Lelewela, w no- 
wszych zaś czasach przez Piekosińskiego. O sfra
 
gistyce zaraz niżej obszerniej mówić będziemy. Naj- 
gorzej wyszła paleografia i dyplomatyka. Od czasu 
wydahia przez Stronczyńskiego \V zorów pism da- 
wnych w r. 1839, pół niemal wieku czekać nam 
wypadło na dwie iródłowe i staranne prace w tym 
kierunku Dra Stanisława Krzyżanowskiego, które 
oby były szczęśliwą zapowiedzią dalszych prac w tym. 
przedmiocie. 
Co do sfragistyki polskiej, to pierwsze kroki 
na tern polu nale2;y przyznać senatorowi Stronczyń- 
skiemu , niewątpliwie najzasłużeńszemu z dziś żyją- 
cych pracowników na tern polu, który ogłaszając 
w r. 18
9 wzmiankowane przez nas dzieło" \Vzory 
pism dawnych", nie ograniczył się do samych prze- 
rysów dokumentów, ale domieścił zarazem około 
60 pieczęci w wiernych rysunkach, niemal wyłącznie 
z wieków średnich, gdyż tylko 5 pieczęci z XYI 
pochodzi wieku, Pomiędzy tymi rysunkami jest kilka 
pieczęci szląskich, kilka pruskich, razem 13 sztuk, 
reszta 47 sztuk stanowią pierwszy posiew sfragistyki 
polskiej średniowiecznej. 


Zaraz w następnym roku Edward hr. Raczyński 
wydając swój "Kodeks dyplomatyczny wielkopolski" 
(poznań 1840), zamieścił w nim 24 rysunków śre- 
dniowiecznych polskich pieczęci, w reprodukcyach 
giloszowanych, z których 2 tylko pieczęcie należą 
do obcych. 
\"net pojawiła się na horyzoncie sfragistyki 
polskiej średniowiecznej nowa gwiazda, pracownik 
i artysta niepospolitej miary, Kajetan "Tincenty Kie- 
lisiński, zrazu od r. 1834 kustosz zbiorów Gwalberta 
Pawlikowskiego w l\Iedyce, następnie od r. 1839 
bibliotekarz hr. Tytusa Działyńskiego w Korniku, 
gdzie też w r, 1849 pracowity i pożyteczny swój 
2;ywot, ze szkodą dla sfragistyki polskiej przed- 
wcześnie zakończył. . 
Pierwsze sfragistyczne rysunki Kielisińskiego. 
wykonane akwafortą, pojawiły się w ,.Statucie lite- 
wskim" wydanym. przez hr. Tytusa Działyńskiego 
w Poznaniu 1841, gdzie dołączonych jest dwanaście 
tablic, obejmujących rysunki 43 polskich pieczęci 
średniowiecznych, z wielkim artyzmem wykonane, 
Te w Statucie litewskim Działyńskiego ogło- 
szone tabłice, z rysunkami pieczęci Kiełisińskiego, 
wydał J. K. Lupański ponownie w r. 1853 w "Al- 
bumie \\T. Kielisińskiego" w Poznaniu, zaś w "Po- 
szycie dodatkowym do Albumu Kielisińskiego" wy- 
danym w Poznaniu w r, 1855, dołączył jeszcze trzy 
nowe tabłice z 10 rysunkami pieczęci średniowie- 
cznych. 
\V r, 1854 V, A. Yossberg wydał w Berlinie 
dzieło pod tytułem "Siegei des :\Iittelalters ,"on Po- 
łen, Lithauen, Schlesien, Pommern und Preussen" 
w którem nietylko po raz trzeci ogłosił zamiesz- 
czone już w Statucie litewskim i w Albumie Kiełi-
		

/Czasopisma_105_07_01_057_0001.djvu

			PrECZ";CIE POLSKIE WIEKÓW HlmD
I(,H. 


51 


sińskiego tablice w liczbie 12, z- dodaniem na nich 
kilku nowych pieczęci, ale nadto nabył jeszcze i 
ogłosił pit;;ć nowych nieznanych tablic Kielisińskiego, 
obejmujących 16 pieczęci polskich średniowiecznych, 
wreszcie dal nowych 8 tablic z 52 częścią polskiemi 
częścią obcemi pieczęciami wysztychować F, Hiibne- 
rowi oraz C. E. \Veberowi w Berlinie. Tym sposo- 
bem publib,cya Y ossberga obejmuje 25 tablic, na 
których jest ogółem przedstawionych 1 14 pieczęci 
średniowiecznych. z których tylko 9 obcych. 
\\T roku 18 55 i 1856 wydal hr. Tytus Dzia- 
łyński w Poznaniu trzechtomowe dzieło pod tytułem 
"Lites ac res gestae inter Polon os ordinemque Cru- 
ciferorum ", a w niem spotykamy się znowu, tym 
razem po raz ostatr'li, ze sztychami Kielisińskiego, 
w liczbie 28 pieczęci polskich średniowiecznych. 
Na tern skończyła się ogłoszona spuścizna Kie- 
lisińskiego oraz artystyczna reprodukcya pieczęci 
polskich średniowiecznych; jakkolwiek bowiem pó- 
źniejsze dziela uczonych naszych sfragistyków dały 
nam poznać liczebnie bardzo znaczny szereg pie- 
częci polskich średniowiecznych, to jednak artysty- 
czne reprodukcye są między niemi stosunkowo dość 
rzadkiem zjawiskiem, zaś reprodukcye w guście Kie- 
lisińskiego pozostaly dotychczas niedoścignionym 
ideałem. 
Natomiast nieogłoszona spuścizna Kielisińskiego 
jest niezmiernie obfita. Kielisiński bowiem był nie- 
tylko artystą w całem tego słowa znaczeniu, ale 
był nadto niezwykle pilnym i rączym pracownikiem. 
Biblioteka kornicka posiada około 500 jego rysun- 
ków, . piórkiem wykonanych, pieczęci polskich śre- 
dniowiecznych, 
ilkaset rysunków posiada biblioteka 
Pawlikowskich we Lwowie, pewna ilość znajdować 
<;ię ma także za świadectwem .2ebrawskiego w zbio-, 
rach Ekscelencyi \Vłodzimirza hr. Dziedu5zyckiego 
we Lwowie, 
Z późniejszych pracowników na polu sfragistyki 
polskiej najprzód Lelewel, ten niestrudzony praco- 
wnik na wszystkich polach starożytności polskich, 
wysztychował kilkanaście pieczęci polskich, wszelako 
w kształcie tak zmniejszonym, iż z jego rysunków 
o artystycznej wartości pieczęci przezeń przedsta- 
wionych żadnego wyobrażenia mieć nie można. 
\V r. ,1865 począł Dr Teofil Żebrawski wyda- 
wać pismo zeszytowe pod tytułem "Zabytki nasze", 
którego niestety zdołał wydać tylko dwa zeszyty, 
a w którem główną treść poświęcił "Pieczęciom 
dawnej Polski i Litwy", które też ukazały się także 
w osobnem odbiciu, \\T tej pracy ogłoszonych jest 
razem pieczęci 87, z tych 62 średniowiecznych, zaś 
25 z XVI wieku, ' 
.2ebrawskiego praca zajmuje się tylko pieczę- 
ciami książęcemi i królewskiemi, zwłaszcza zrazu 


dzielnicy małopolskiej, a później królestwa polskiego; 
pieczęcie duchowne, szlacheckie i miejskie pomija 
zupełnie, N"atomiast nie ogranicza się .2ebrawski, 
tak jak jego poprzednicy w tej dziedzinie, do sa- 
mych tylko pieczęci średniowiecznych, lecz zamie- 
rzając przedstawić całokształt pieczęci królewskich 
polskich aż do upadku rzeczypospolitej, wszedł 
w wiek XVI i ogłosił także pieczęcie królów Zy- 
gmunta I, Zygmunta Augusta, Henryka \\Talezego 
i Stefc.na Batorego, oraz królowych Bony i Anny 
Jagiellonki, przyczem- poprzedził pracę swą wiado- 
mościami wstępne mi , obejmującemi ogólny pogląd 
na sfragistykę polską, 
.2ebrawski nie zdołał dokończyć za życia swego 
zamierzonej pracy i odumarł ją niedokończoną. Do- 
piero współpracownik nasz \Vny Edmund Diehl pod- 
jął dalsze wydawnictwo pozostałe po Teofilu .2e- 
brawskim i prowadzi je dalej w czasopiśmie wycho- 
dzącem w Krakowie pod tytułem: ,,\Viadomości 
numizmatyczno - archeologiczne" jako . "Przyczynek 
do sfragistyki polskiej". 
Reprodukcye w dziele .2ebrawskiego są. częścią 
w drodze autograficznej częścią w drodze litogra 
ficznej wykonane, a jakkolwiek pozostawiają one, 
zwłaszcza te, które drog
 autograficzną są repro- 
dukowane, pod wzglt;;dem artystycznym wiele do 
życzenia, celuj
 natomiast właściwą temu autorowi 
ścislością i dokładnością. 
Z roJ...iem 1881 poczyna się sfragistyczna dzia- 
łalność nestora sfragistyków polskich, senatora Ka- 
zimirza Stronczyńskiego, \V roku tym oglosil se- 
nator Stronczyński w \Varszawie dziełko pod tytułem 
.,Pobieżny przegląd pieczęci polskich", w którem 
zamieścił rysunki 49 pieczęci średniowiecznych a za- 
razem podał wiadomość o innych pieczęciach, któ- 
rych w rysunkach dostarczyć nie mógł. 
\y rok!J. 1888 zamieścił senator Stronczyński 
w innem dziele, wydanem w Piotrkowie pod tytułem: 
.,Pomniki k.siążęce Piastów, lenników dawnej Polski" 
znowu w przerysach 140 pieczęci średniowiecznych, 
w czem dość pokaźna ilość pieczęci szląskich. Re- 
produkcye Stronczyńskiego są cynkotyp owe , na 
rysunkach konturowych oparte. stąd dla historyi 
sztuki nie są wystarczające; natomiast cechuje je 
dokładność i ścisłość, a jeżeli tu i owdzie trafi się 
wyjątkowo jaka pomyłka do sprostowania, przy-' 
czyna w tern leży, iż autor nie zawsze miał do 
dyspozycyi najlepiej dochowane okazy. a ze źle 
dochowanych okazów nie zawsze miał wszystkie 
znane egzemplarze równocześnie dla porównania 
pod ręką, nieraz więc uszkodzone miejsce należało 
na domysł uzupełnić, w czem o pomyłkę nietrudno. 
\V każdym razie obok Kielisińskiego, który dla 
strony artystycznej reprodukcyj pieczęci polskich
		

/Czasopisma_105_07_01_058_0001.djvu

			52 


I'IE('7.I';('(I'; POI
"l\IE WIEKI'\\' HIUW:'\Il'H. 


zrobił wszystko, co było możebnem, sfragistyka 
nasza zawdzięcza najwięcej rysunków i wiadomości 
pracom senatora Stronczyńskiego, 
Równocześnie niemal z pierwsz,ą pracą senatora 
Stronczyńskiego, wydał pułkownik I. Zakrzewski 
w czwartym tomie ogłoszonego przez siebie bez- 
imiennie Kodeksu dyplomatycznego wielkopolskiego 
na I I tablicach 67 pieczęci polskich średniowiecz- 
nych sposobem chromolitograficznym, który chocia
 
dla historyi sztuki może być pożądańszym, to jednak 
co do dokładności rysunku szczegółów daleko po- 
zostaje nietylko poza akwafortami Kielisińskiego, ale 
nawet i poza konturowymi cynkotypami Stronczyń- 
skiego, 
Tymczasem zawiązane w Krakowie Towarzy- 
stwo numizmatyczne powzięło myśl wydawania kwar- 
talnika pod tytułem "VV"iadomości archeologiczno- 
numizmatyczne" , w których, jakto już z natury rzeczy 
wynikało, i dla prac z dziedziny sfragistyki polskiej 
pokaźne przeznaczone zostało miejsce, 
\V net te
 Edmund Diehl powziął myśl konty- 
nuowania dalej w tern czasopiśmie przerwanej śmier- 
cią Teofila Zebrawskiego pracy o pieczęciach dawnej 
Polski i Litwy, zaś Dr Piekosiński w dwóch drobnych 
pracach, mianowicie w jednej pod tytułem "l\late- 
ryały sfragistyczne" (Kraków 1890) podał wiado- 
mość i rysunki kilku naj starszych niezna!1ych do 
ówczas pieczęci polskich, zaś w drugiej pracy (Po- 
czet naj starszych pieczęci szlachty polskiej z tema- 
tów runicznych, Kraków 1890) poclał rysunki 48 
naj dawniej szych pieczęci szlachty polskiej, 
Co do szląskich pieczęci, z których tylko ksią- 
żęce i to tylko do końca XII wieku, jak długo 
seniorat istniał, do polskiej sfragistyki nale
ą, to 
takowych kilkadziesiąt w bardzo niedbałych szty- 
chach ogłosił najprzód bezimiennie Biisching, w roz- 
prawce pod tytułem "Von Schlesischen Siegeln, mit 
4 Steindrucktafeln, Breslau 182 4", 
Alwin Schultz podal w pracy swej pod tytułem 
"Die Schlesischen Siegel bis 1250, Breslau 187 I ", 
na 9 tablicach litografowanych 7 2 wizerunki pieczęci 
szląskich średniowiecznych, zaś Dr Paweł Pfoten- 
hauer w dziele pod tytułem: "Die Schlesischen Sie- 
gel von 1250 bis 1300, beziehentlich 1327, Breslau 
1879", na 25 tablicach 238 wizerunków pieczęci 
szląskich średniowiecznych w fotodrukach, pomiędzy 
któremi zawadziło się i kilka polskich. 
Tak wygląda zasób przedniejszych prac z dzie- 
dziny sfragistyki polskiej, o drobniejszych byłoby 
zbyt żmudnem wspominać lub wyszczególniać takowe, 


niema bowiem dyplomataryusza, w którymby me 
znachodziła się mniejsza lub większa liczba pieczęci 
polskich wzmiankowana, opisana lub czasem nawet 
w rysunku podana. 
Jakkolwiek w ten sposób mamy dotychczas 
ogłoszonych co najmniej pół tysiąca pieczęci pol- 
skich średniowiecznych, to jednak z żalem skonsta- 
tować nale
y, że uczeni nasi sfragistycy, krom nie- 
licznych wyjątk6w, zajmowali się głównie pieczęciami 
ksią
ęt:emi i królewskiemi, pomijając niemal zupełnie 
pieczęcie duchowne, szlacheckie i miejskie, między 
którcmi znajdują się nieraz egzemplarze pod wzglę- 
dem artystycznym lub kulturalnym doniosłej wartości. 
Sfragistyka polska średniowieczna poczyna się 
właściwie pieczęcią królowej R ychezy, wdowy po 
l\lieszku II Bolesławowiczu z r. 1054; gdy atoli 
krom tej pieczęci 
adna inna pieczęć polska z XI 
wieku nam się nie dochowała i dopiero w XII wieku 
częściej się spotykamy bądźto z oryginalnymi tło- 
kami lub okazami pieczęci polskich, po dziśdzień 
istniejącymi, bądź z wzmiankami o już nieistnieją- 
cych, gdy nadto pieczęć królowej R ychezy jest wedle 
wszelkiego prawdopodobieństwa dziełem obcego, 
zwłaszcza niemieckiego artysty, gdy wreszcie naj- 
dawniejszą pieczęcią polską z XII wieku jest nie- 
wątpliwie pieczęć klasztoru Benedyktynów w Sie- 
ciechowie, fundacyi pochodzącej z początku XII lub 
jeszcze z końca XI wieku, przeto śmiało możemy 
powiedzieć, 
e sfragistyka polska średniowieczna 
poczyna się dopiero z wiekiem XII-tym, 
l\Iimoto nie ulega najmniejszej wątpliwości, iż 
nictylko mąż królowej R ychezy.: l\ Iieszek II Bole- 
sławowicz, ale i jego poprzednicy, zwłaszcza Bole- 
sław Chrobry a może i l\lieszek I posiadali ju
 pie- 
częcie, acz prawdopodobnie tylko sygnet owe jeszcze, 
może nawet wprost rzymskie kamee otoczone me- 
talową obrączką z napisem imienia monarchy, jakto 
i na Zachodzie długi czas było w użyciu. 
\\T owych bowiem czasach, kiedy sztuka pisa- 
nia nale
ała do rzadkich zjawisk a materyałem do 
pisania był drogi pargamin, kiedy zatem często za- 
łatwiano sprawy ustnie przez posłów, jedynym przed- 
miotem uwierzytelniającym posła z monarszem zclą- 

ającego poleceniem, był tylko sygnet. Sygnet więc 
w tych zapadłych czasach wieków średnich niezwykle 
wa
ną odgrywał rolę, a Chrobry" który tak często 
i do tak wielu książąt i dostojników musiał wysyłać 
posłów, jednym sygnetem zapewne opędzić się nie 
mógł i musiał ich mieć prawdopodobnie co naj- 
mniej kilka.
		

/Czasopisma_105_07_01_059_0001.djvu

			l'n:cu;C!E POl
<;KIE WIEK6W ŚUEDXICH. 


53 


I. 'Vykaz pieczęci polskich z doby piasto\yskiej. 


    /Czasopisma_105_07_01_060_0001.djvu

    			54 
    
    
    l'HX'ZJo;CU: I'OV-'KIf: Wn:KÓW Śnm):\WII, 
    
    
    chodzić chwilowo powa:tna wątpliwość, do której niestety 
    sama pieczęć niemało dostarcza materyału, 
    Pieczęć sama puechowała nam się dopiero w egzem- . 
    plarzu z r, 1592, zawieszonym u dokumentu przechowa- 
    nego w archiwum klasztoru XX. Dominikanów w Kra- 
    kowie, a jakkolwiek rysunek rzeźby na tle głównem 
    i prostota kompozycyi skłaniałyby nas do odniesienia 
    z całym spokojem pieczęci tej do początku XII wieku, 
    to z drugiej strony w otoku napisowym na pieczęci 
    obok liter o formach starszych, znajdują się niektóre 
    (D M C E) o formach tak młodych (O m (I fI), jakie do- 
    piero w drugiej połowie XnI wieku dostrzegdć jesteśmy 
    zwykli. 
    Gdy jednak cała pieczęć wraz z napisem została 
    równoczegllie wyrzeźbioną, przeto ta pozorncl sprzeczność 
    rzeźby środkowej z młodemi formami niektórych liter 
    w ten tylko sposób usunąć się da, :te zulyty przez lat 
    blisko dwieście tłok oryginalny pieczęci, gdzieś w dru- 
    giej połowie XIII wieku został poprawiony, przyczem 
    bardziej wychełtane litery straciły swój pierwotny stary 
    kształt a przybrały kształty znacznie młodsze, epoce 
    poprawiania pieczęci właściwe. Takie poprawianie czyli 
    przerzeźbianie lub pogłębianie starych zulytych tłoków 
    pieczętnych, nie nale:!y w wiekach średnich byn	
    			

    /Czasopisma_105_07_01_061_0001.djvu

    			I'IECZł;CIE I'OlEKIE WJł;KÓW ŚHED
    I{,H. 
    
    
    55 
    
    
    chocia
     był tylko dzielnicowym księciem K rakowa i 
    Sandomirza. 
    Ten szczegół znany nam dziś' wskutek tego, i
     
    mamy najdawniejsze dokumenta drukiem ogłoszone i l:e 
    mo
    emy drogą krytycznych badań odról:nić dokumenta 
    prawdziwe od falsyfikatów, nie mógł być znanym fał- 
    szerzowi z XY wieku, dla którego ani dokumenta z XII 
    wieku, po ró
    nych klasztorach starannie przechowywane, 
    nie były dostępne, ani te
     wiedza jego do krytycznych 
    badań nad autentycznością dokumentów nie była przy- 
    sposubiona, 
    J\[ając więc tak wal:ny powód, przemawiający za 
    autentycznością pieczęci Bolesława Kędzierzawego i Hen- 
    ryka ks. sandomirskiego, wypadało się postarać; aby 
    w sposób racyonalny wytłumaczyć niemol:ebny zgoła 
    wizerunek, jaki te pieczęcie przedstawiać miały, miano- 
    wicie ksiąl:ąt na majestacie z psami na smyczy. 
    Najstarsze pieczęcie ksiątąt polskich, jakie znamy, 
    nie przedstawiają nigdy ksią
    ąt na majestacie, Zazwy- 
    czaj przedstawiony jest ksiąl:ę bądź w postaci stojącej 
    z oszczepem lub proporcem w prawej, tarczą w lewej, 
    bądź tel: pędzący na koniu z rozwiniętym sztandarem, 
    Pierwszym księciem. który usiadł na majestacie, był 
    Przemysł II, ale dopiero jako król polski (1295); po nim 
    uczynili to Lukietek i Kazimirz Wielki, a więc majestat 
    u nas odpowiadałby tylko godności królewskiej a nie 
    ksiąl:ęcej; tymczasem i Kędzierzawy i Henryk byli tylko 
    ksiąl:ętami. 
    Jedyny wyjątek w tym kierunku stanowią księl:ne, 
    jak (irzymbława księl:na krakowska i sandumirska na 
    pieczęci swej z r, 1228, "\Yiola księl:na opolska na pie- 
    częci swej z r. 1234, wreszcie Salomea ksi
    l:na inowro- 
    cławska na pieczęci swej z r, 1288, które acz księl:ne 
    tylko, -nie królowe, przeciel: na pieczęciach na majestacie 
    wyryć się dały. 
    "\Vyjątek ten atoli w poczecie' pieczęci ksiąląt pol- 
    skich, dotąd nam znanych, nigdy się nie powtarza. 
    "\\T tej mierze atoli przychodzi nam numizmatyka 
    w pomoc. J\liędzy monetami Bolesława Kędzierzawego 
    mamy trzy bardzu interesujące typy denarów, z których 
    wszystkie przedstawiają księcia na majestacie. Pierwszy 
    wyobral:a księcia na tronie, z mitrą na głowie, jabłkiem 
    w prawej, lilią lub palmą w lewej; drugi wyobraża 
    księcia na trunie z obnal:oną głową, bez jabłka i lilii, 
    a natomiast z mieczem złol:onym na kolanach; trzeci 
    wreszcie wyobral:a równiel: księcia na trunie z obna
    oną 
    głową, bez jabłka i lilii, z mieczem na kolanach, a nadto 
    z drugim jeszcze mieczem połol:onym nad głową, 
    Z tych monet wypływają dwa szczegóły: pierwszy, 
    l:e ksiąlę Bolesław Kędzierzawy jest przedstawiony na 
    majestacie; szczegół to walny, gdyl: jeśli ksiąl:ę ten mógł 
    być na monetach przedstawiany na majestacie, tedy 
    mógł być i na pieczęci tak samo przedstawiony. Drugi 
    szczegół. to wyobral:enie księcia z mieczem na kolanach 
    zł\J
    onym I), Tea drugi szczegół posłul:y nam zaraz do' 
    wytłumaczt'nia, w jaki sposób mogło powstać u nota- 
    ryusza z r, I.p 7 wral:enie, il: ksiąl:ę przedstawiony jest 
    z psem na smyczy. 
    Wiadomo nam, l:e poręcze tronów i stolców ksią- 
    l:ęcych oraz biskupich w wiekach średnich modelowane 
    
    
    J) Podobnej pieczęci, wyobratającej księcia na tronie z mieczem 
    złotonym na kolanach, utywał Przybysław I z linii ksiątąt meklemburskich 
    na Parchimiu',.Mt'k/t'rnburgischt' S.....ge/, Schwerin 1867, Heft I. N. 77, 
    
    
    były na wzór ról:nych zwierząt, jak lwów, gryfów, smo- 
    'ków, psów, baranków, ptaków i t. p. tak, l:e poręcze 
    same wyobral:ały zwyczajnie głowy tych zwierząt, zaś 
    nogi stolców łapy takowych; a l:e poręcze te były za- 
    zwyczaj bardzo niskie i przypadały prawie w miejsce 
    kolan. robiło to wral:enie, jakby przedstawiona na stolcu 
    osoba siedziała pomiędzy dwoma zwierzętami. 
    Takie wyobral:enie stolców zwłaszcza biskupich na- 
    lel:y w sfragistyce naszej wieków średnich do rzeczy 
    wcale powszednich. J ul: zaraz najdawniejsza nam znana 
    pieczęć biskupia, mianowicie pieczęć Jana!l) arcybiskupa 
    gnieźnieńskiego z r. 1153, przedstawia taki stolec, któ- 
    rego poręcze wyobral:ają głowy jakichś zwierząt, do 
    głów psich zblil:one, a nogi wyobral:ają łapy tych
    e 
    zwierząt. Bardziej do głów psich zblil:one są poręcze 
    stolca \Vładysława księcia szląskiego, arcybiskupa salz- 
    burskiego 3) z drugiej połowy Xln wieku. 
    Otól: jeleli przypuścimy, l:e i poręcze stolca ksią- 
    l:ęcego Bolesława Kędzierzawego i Henryka ks, sando- 
    mirskiego były wedle pospolitego podówczas zwyczaju 
    opatrzone głowami zwierząt, a zwłaszcza głowami psów, 
    jel:eli na kolanach ksiąl:ąt spoczywał miecz tak, jak to 
    monety przedstawiają, a koniec miecza dotykał poręczy 
    stolca wyobral:ającej psią głowę, jeśli wreszcie., jak to 
    z pewnem prawdopodobieństwf'm przypuścić mol:na, pie' 
    częcie same po 25b latach swego istnienia znajdowały 
    się już w stanie pewnej dezolacyi, tak 
    e wyciski na 
    nich uległy już niejakiemu nadwerężeniu, to łatwo sobie 
    wytłumaczymy, l:e notaryusz z X. V wieku, niemający 
    wyobrażenia o ornamentacyi wieku XU, w owych rze- 
    źbionych poręczach i nogach stolca ksiąl:ęcego dopatry- 
    wał się rzeczywistych psów, a w mieczu lel:ącym na ko- 
    lanach, smyczy, na której ów pies miałby być uwiązany, 
    Pozostałyby jeszcze tylko do wyjaśnienia owe cim- 
    borze ad modum lurrzit1n po obu bokach osoby książęcej, 
    Te cyborye w kształcie wiel:yc mogą to być poprostu 
    tylne poręcze. które ujmują zaplecek ksiąl:ęcego tronu. 
    Przypatrując się bowif'm pieczęciom współczesnych Bo- 
    lesławowi Kędzierzawemu i Henrykowi sandomirskiemu 
    cesarzy niemieckich Konrada II i Fryderyka Rudobro- 
    dego, widzimy na nich wyobral:one krzesła tronowe 
    o wysokich zapleckach, ujęte w wysokie poręcze. Te to 
    poręcze, którym nadano form
     jakoby wie
    yc, mogą być 
    owe czmborz"e ad modum tu rrium. 
    W wieku XIII było wprawdzie w powszechnem 
    zwyczaju stawiać księcia na pieczęci pomiędzy dwie 
    baszty forteczne, mniej jednak właściwem byłoby sta- 
    wianie stolca ksiąl:ęcego pomiędzy takie baszty, nie 
    mamy zresztą podobnego przykładu i dlatego nie przy- 
    puszczam, by owe ct"lIlbone miały wyobral:ać rzeczywiste 
    wiel:e. 
    \V ten sposób dałby się ostatecznie wytłómaczyć 
    racyonalnie opis pieczęci Bolesława Kędzierzawego i 
    Henryka ks, sandomirskiego, zawarty w transumpcie 
    L r. 1417, jak skoro wal:ne momenta zmuszają nas do 
    bronienia autentyczności tych pieczęci, zaś do przypusz- 
    czenia sfałszowania onych
    e brak zresztą wszelkich in- 
    nych racyonalnych powodów, 
    
    
    S) Kodeks dyplomatyczny wielkopolski, Tom IY, tab, l, N. I, gdzie 
    jednak rysunek owych łbów zwierzęcych i łap bardzo licho i niedokładnie 
    jest oddany. v,-yraźniej występują podobne łby na pieczęci kapituły gnie- 
    źnieńskiej tamte Tab. I. N. LXYII. 
    S) PFOTENHAUER: Di
     Sch/t'sisch..... S.....gd. Tab. \"[11, A. N. 50.
    		

    /Czasopisma_105_07_01_062_0001.djvu

    			PIEC'ZĘt:m POI.HKIE WIEKÓW 
    m-:IJXIt'II. 
    
    
    50 
    
    
    5, Albert Władysławowicz, ks. szląski ( 1I 59- II6 3). 
    K:>i
    lę siedzący na majestacie, na niskim tronie,' 
    w prawej ręce trzyma berło w kształcie lilii, w lewej 
    jabłko, (Fig. 3). \V otoku napis: 
    + SIGILL VM *" ALBERTI 
    Pieczęć mała, podługowata, znana nam jest tylko 
    z oryginalnego tłoku ołowianego, .znalezionego w r. 1864 
    na polach w
    i Luborzycy, w poblitu Krakowa połotonej, 
    vrzechowanego obecnie w archiwum akt dawnych miasta 
    Krakowa, \V zbiorach Akademii Umiejętności w Kra- 
    kowie. 
    O księciu tym nic zgoła zresztą nie wiemy, krom 
    te jeszcze \V r. 1168 świadkuje w Wiirzburgu jako syn 
    księcia polskiego na dokumencie króla 
    Fryderyka I, tTrotefend zaŚ (Stamm- 
    tafel n) uwata go za naj młodszego syna 
    księcia Władysława II. 
    t 
     Gdy ksiąlę Alhert przedstawio. 
    - 
    , I ny jest na pieczęci na majestacie z go- 
    dłami panującego księcia, przeto pie- 
    częć ta mogła być wyrzniętą dopiero 
    po śmierci jego ojca Władysława II, 
    która prawdopodobnie w roku 1159 
    nastąpiła. 
    Znalezienie zaś tłoku oryginal- 
    nego tej pieczęci na gruntach wsi Luborzycy w poblitu 
    Krakowa, w ten jedynie sposób racyonalnie wytłuma- 
    czyć :-.ię da, jeśli przypuścimy, it albo sam ksiąlę Albert 
    osobiście, lub tet poseł jego opatrzony pieczęcią ksią:t.ęc
     
    dla wystawienia mote potrzebnego dokumentu jakiego 
    przybył po śmierci Władysława II do Krakowa na dwór 
    Bolesława Kędzierzawego, ilby go nakłonić do wydania 
    naletnej mu po ojcu spuścizny. Ze zaś jut w r. 116 3 
    dobrowolne oddanie dzieciom Władysława II dzielnicy 
    szląskiej nastąpiło, przeto przebywanie czy to samego 
    księcia Alberta, czy tet tylko jego posła na dworze 
    Bolesława Kędzierzawego w Krakowie mogło nastąpić 
    tylko między r, II59, jako dat
     śmierci \\Tładysława H 
    a r. 1163 jako uzyskaniem Szl
    ska przez jego synów; . 
    wskutek czego tet do tej epoki ową pieczęć odnosimy. 
    Fakt, te tłok pieczęci wyrznięty jest w najlichszym 
    metalu, mianowicie w ołowiu, gdy tłoki pieczęci ksią- 
    lęcych, które na łańcuchach bogatych wisiały na pier- 
    siach kanclerzy ksiąlęcych, były prawdopodobnie w sre- 
    brze rznięte, ubóstwo samej pieczęci, które tern bardziej 
    razi, gdy pieczęć ta niew
    tpliwie nie w kraju lecz za- 
    pewne w Xiemczech rzniętą była, wreszcie ra:t.ący błąd 
    w napisie otokowym pieczęci, w którym rzeźbiarz za- 
    pomniał połotyć najwatniejszego wyrazu »dłtcz's«, a mi- 
    moto pieczęć do utytku obróconą została, zdaje się 
    »,"skazywać, te pieczęć ta potrzebną była do jakiegoś 
    pilnego aktu, więc ją rznięto z pośpiechem w najmię- 
    kszym metalu i te pośpiech ten nie pozwalał jut na 
    wyrznięcie nowego popra\\.nego stępIa, w którymby wy- 
    puszczony w poprzednim stemplu przez omyłkę wyraz 
    »dUClS« uzupełniony został. 
    Taka pilna potrzeba tłoku księcia Alberta mogła 
    się zdarzyć przedewszystkiem w r. 1163, kiedy Bolesław 
    Kędzierzawy wraz z braćmi swymi i\lieszkiem, llenry- 
    kiem i Kazimirzem zdecydowali się ostatecznie ukon- 
    tentować pretensye \Vładysławowiczów odstąpieniem im 
    Szląska na własność. Oczywiście musieli oni wzajem 
    zrzec się wszelkich pretensyj do senioratu krakowskiego 
    
    
    , 
    .. 
    
    
    -- 
    .. ,..- 
    - j' 
    
    
    -i
     "'... 
    OJ 
    
     . 4. 
    --! \ ł 
    .::..' 
    
     oJ' .:.:' 
    
    
    Fig. 3. 
    
    
    i wystawić w tej mierze odpowiedni dokument, . a jak- 
    kolwiek co do istnienia takiego dokumentu nie mamy 
    najmniejszego śladu, to przeciet zdaje się nie ulegać 
    najml1iejszemu powątpiewaniu, it dokument taki przez 
    \Vładysławowiczów wystawionym być musiał. 
    Otól do takiego dokumentu potrzebną była ko- 
    niec
    nie takle pieczęć księcia Alberta, który przebywając 
    przy boku ojca swego na wygnaniu osobnej pieczęci at 
    do owej chwili prawdopodobnie nie potrzebował i nie 
    posiadał i dopiero teraz w pośpiechu takową dać sobie 
    wyrznąć był zmuszony. Prawdopodobnie więc tłok ów 
    pochodzi z r. 1163. 
    b. 7. Mieszek Stary, ks, wielkopolski (1145). (Fig. 4,5). 
    
    ajpiękniejszą zdobyczą, jaką średniowieczna sfra- 
    gistyka nasza w najnowszych czasach zrobila, jest wy- 
    krycie nowej, nieznanej dotąd pieczęci :\Ueszka Starego, 
    w archiwum mipjskiem w Kolonii. J ul w rozprawie 
    
    
    f 
    
    
    .' 
    
    
    ..... 
    ... '.. 
    
    
    . ,. 
    
    
    '1 
    
    
    ::
    :, 
    
    
    '. 
    
    
    "I _ "-
     
    l. , 
    
    
    , , 
    
     
    
    
    " 
    
    
    
    ' 
    , ,. 
    ". 
    
    
    " 
    
    
    -:.. 
    "°l .. ł 
    
    
    . ')\.
     . 
    . 
    \"" 
     . 
    
    
    .ł.Jg.4. 
    
    
    swojej »Die Osler::./cl/ser-Ablcl LOllci im sladl/
    ollllschal 
    Arclliv«, ogłoszonej \V Dra K, K o h l b a u m a: Jlitthcz'- , 
    IUllge fl aus de III Sladtarcluv Vl'11 I{/jlll, zesz, H, str. 7 I, 
    podał Dr Perlbach wiadomość, te w archiwum miej- 
    skiem w Kolonii jest przechowanych, oprócz innych 
    aktów klasztoru Cystersów w Lądzie dotyczących, takle 
    17 oryginalnych dokumentów pargaminowych, a między 
    nimi takte przywilej fundacyjny :\[ieszka Starego z r. 
    1145, opatrzony dwiema pip.częciami, zawieszonemi na 
    sznurkach z czerwonego i tółtego jedwabiu. Przywilej 
    :Mieszka Starego był jut oddawna uczonemu światu 
    znany, ale krytyka uznała ostatecznie przywilej ten jako 
    niewątpliwy falsyfikat, domyślając się jego, pódrobienia 
    między latami 13.l4 a 13261). \Vobec tego wiadomość 
    podana przez Dra Perlbacha o istnieniu oryginału prL:Y- 
    wileju Mieszka Starego, opatrzonego dwiema pieczęciami, 
    nie budziła naukowej ciekawości, wiedziano, te to fal- 
    syfikat, więc i o pieczęciach tutsamo przypuszczano i nie 
    zwracano więcej na nie uwagi. 
    Dopiero kiedy w ostatnich latach Zakład narodowy 
    imienia Ossolińskich, za inicyatywą dyrektora swego, 
    
    
    ') Przegląd hytyczny X. J 
     z dnia 3 J grudnia 1877.
    		

    /Czasopisma_105_07_01_063_0001.djvu

    			- 
    
    
    PIECZF;CIE POLSKIE WIEKÓW ŚUEI>JS'ICH. 
    
    
    57 
    
    
    zasłutonego badacza średniowiecznych naszych pomni- 
    ków historycznych, Dra \Y ojciecha Kętrzyńskiego, po- 
    wziął myśl gromadzenia podobizn dokumentów średnio- 
    wiecznych, aby one słulyć mogły uczonym badaczom 
    za 
    kazówkę w razie wątpliwości co do autentyczności 
    jakiego aktu, i w pierwszym rzędzie skierowano usiło- 
    wania do uzy
    kania fotograficznych reprodukcyj doku- 
    mentów oryginalnych polskich z XII wieku, o ile się 
    takowe jeszcze dochowały, przyszła kolej takte na ów 
    lądzki przywilej l\lieszka Starego. Dr Kętrzyński zama- 
    wiając fotografię tego dokumentu, postarał się zarazem 
    o to, aby takte pieczęcie wiszące przy nim fotograficznie 
    zdjęte były. Xadeszła więc fotograficzna reprodukcya 
    aktu wraz z wizerunkami pieczęci, a jut na pierwszy 
    rzut oka okazało 
    ię, te jakkolwiek przywilej :\Iieszka 
    Starego jest względnie do daty swego wystawienia nie- 
    wątpliwym falsyfikatem, tak natomiast obie pieczęcie 
    zawieszone przy nim są niewątpliwymi autentykami. 
    Jedna z tych pieczęci, mała, okrągła, wyobratająca 
    skrzydlatego Eros;l na koniu, z napisem w otoku: 
    IE- 
    SICO DVX, znaną jut była z dokumentu wydanego 
    przez :\lieszka Starego w G-nieźnie w roku II 77, prze- 
    chowanegu w archiwum państwowem we \Vroclawiu, 
    przy którym jest uwieszona J); druga nieznana , której 
    wizerunek tu podajemy, wykazuje w całym swym ry- 
    sunku i kształcie tak znakomicie cechy epoki poprze- 
    dzającej wiek XIII, te co do jej autentyczności ani na 
    chwilę wątpliwość powstać nie mogła. 
    Pieczęć ta okrągła, 80 mm. w średnicy mierząca, 
    miseczkowato wklęsła, z brzegami napisowymi ku górze 
    podwiniętymi, wyobrata księcia w zbroi na koniu, w lewą 
    zdątającego stronę. 
    a głowie hełm; druciana koszula 
    opina się kształtnie na ciele i spada powytej kolan, noga 
    w strzemieniu; z pod koszuli drucianej zwisa jakby ka- 
    wał jakiejś długiej szaty; w prawej ręce trzyma ksiątę 
    na długim drzewcu rozwinięty proporzec o trzech dłu- 
    gich strefach, ozdobionych frendzlami, w lewej cugle. 
    
    a lewem ramieniu tarcza zawieszona na sznurze, czy 
    rzemieniu, przeciągniętym naokoło szyi. \\T otoku napis: 
    + I.H:lSIUJ: Utł(I y G)R7\Tm " DVX y POLOlLH::l 
    Otok podniesiony jest nieco ku górze, wskutek 
    czego pieczęć przybiera kształt miseczkowaty_ Postać 
    księcia wyobrata osobę wysoką a smukłą, o zgrabnej 
    budowie ciała, nogach nieco cienkich a długich !l). 
    Zachodzi pytanie, do jakiej epoki odnieść czas wy- 
    rzeźbienia tej pieczęci. Przy pieczęciach osób przyjmu- 
    jemy zazwyczaj datę dokumentu, przy którym pieczęć 
    wisi, jako jej pr
    yblitoną datę, przypuszczając, it mogła 
    takte cokolwiek wcześniej być wyrzeźbioną; ale wobe- 
    cnym wypadku data dokumentu (r. 1145) nie mote być 
    stosowana. skoro dokument jest notorycznie falsyfikatem, 
    Do porównania rzeźby i kształtu liter mamy niestety 
    zbyt mało z Xl[ wieku przechowanych pieczęci, a nadto 
    nasza pieczęć l\[ieszka Starego prześciga je wszystkie 
    o wiele swą stosunkową okazałością. Jedna tylko pieczęć 
    Jana arcybiskupa gnieźnieńskiego z r. 1153, zblita się 
    poniekąd do niej pod względem artystycznego wyko- 
    
    
    , ') lEBRAWSKI: Pil!cz(!cie, tab, 3, N. 3. 
    2) Mote to tej pieczc;ci opis zawiera zacytowany przez senatora Stron- 
    czyńskiego transumpt jakiegoś przywileju Mieszka Starego z roku 1417. 
    Szkoda, te ten uczony mąt nie podał wiadomości, z jakiegoto przywileju 
    Mieszkowego ów transumpt z r. 1416 pochodzi (STRONCZYŃSKI: Pobif!lny 
    przl!glqd, str. 51). 
    
    
    Sprawozdania Komiayl do bad. biat. aztukl. Tom VI, Ze.zyt I. 
    
    
    nania, chociat pod względem wielkości je
    t o 2 I mm. 
    w średnicy mniejsza. Otót biorąc w porównanie kształty 
    liter na obu tych pieczęciach, okazuje się, te kształty 
    litf>r na pieczęci Jana arcybiskupa są cokolwiek starsze; 
    gdy bowiem na pieczęci Jana litery mają jeszcze kształt 
    liter rzymskich w pierwotnej swej czystości i tylko jedna 
    litera przybrała kształt majuskuły scholastycznej, pÓ.lniej 
    tak pospolity, to napis na pieczęci )'[ieszka Starego wy- 
    kazuje jut pięć liter o takim kształcie, :\Iotnaby więc 
    przyjąć z pewnem prawdopodobieństwem, te tłok pie- 
    częci Mieszka Starego rznięty jest pÓ.lniej nieco, nit 
    pieczęć Jana arcybiskupa z r. 1153. 
    Długoletnie jednak panowanie 
    Iieszka Starego 
    (1139 t 1202) przebywało rótne fazy. :\Iając sobie testa- 
    mentem ojca wyznaczoną dzielnicę poznańską z Gnieznem 
    i Kaliszem czyli tak zwaną później \Vielkopolskę, otrzy- 
    mał po śmierci Bolesława Kędzierzawego (t 1173) dziel- 
    nicę krakowską wraz z godnością wielkoksiątęcą, z której 
    atoli jut w r, II77 Kazimirzowi Sprawiedliwemu ustąpić 
    musiał. Po śmierci Kazimirza Sprawiedliwego (t 1194) 
    zdołał :\Iieczysław Stary jeszcze raz, acz na krótko tylko 
    objąć dzielnicę krakowską wraz z wielkoksiątęcą go- 
    dnością, lecz jut w roku 1202 umarł. Powstaje więc 
    kwestya, do jakiej epoki rządów Mieszka Starego odnieść 
    nalety naszą pieczęć, czy do czasów jego dzielnicowego 
    panowania w Wielkiej Polsce, czy tet do dwukrotnych 
    acz krótkich rządów wielkoksiątęcych w Krakowie. 
    W tej mierze dać nam powinien wyjaśnienie przede 
    wszystkie m tytuł księcia utyty na pieczęci, w porówna- 
    niu z tytułami, jakich Mieszek Stary w dokumentach 
    pochodzących z tych dwóch faz jego panowania, oraz 
    na innych swoich pieczęciach utywal. Xa nieszczęście 
    z dziewięciu przywilei Mieszka Starego, których tekst 
    nam się dochował, jeden tylko przywilej jego z r. I 177 
    jest autentyczny, wszystkie inne są bądź wprost podrobio- 
    ne, bądź interpolowane. \Vystępuje jeszcze 1\lieszek Stary 
    w swoim urzędowym charakterze takte przy wystawie- 
    niu przywileju fundacyjnego dla klasztoru lubiąskiego 
    w r. 1175 przez Bolesława \Vysokiego księcia szląskiego. 
    Oba te przywileje przypadają na krótką dobę wielko- 
    ksiątęcego panowania 
    [ieszka Starego. Otót w doku- 
    mencie z r. I 177 utywa :\lieszek Stary tytułu: "'.11h"szco 
    dł-uz;la fauente cle11lencz"a dux locius Polome«, zaś w do- 
    kumencie z r. I 175 tytułu: ",11-liszco d/Ix 11laxzmus«, a 
    tente sam tytuł ».:.lIeszco dux maxz"mus« widnieje takte 
    na jednej z pieczęci tego księcia, uwieszonej wprawdzie 
    przy jednym z fałszywych przywilei klasztoru lubią
    kiego, 
    lecz niewątpliwie autentycznej. Z tego się okazuje, te 
    :\Iieszek Stary w dobie swej wielkoksiątęcej godności, 
    utywał tytułu »dZIX tocius Polome lub dux maxzinus«, 
    i te w tej dobie posiadał osobną pieczęć tytułem wiel- 
    koksiątęcyrn opatrzoną; te zatem nasza pieczęć z tytu- 
    łem jedynie "dux Polonz"e«, odnosi się do jego dzielni- 
    cowego panowania w Wielkopolsce, tak jak i owa mała 
    sygnetowa pieczątka z Erosem na koniu i tytułem »dux«. 
    Pieczęć :\Iieszka Starego jest niezwykle watnym 
    dla sfragistyki naszej średniowiecznej, a zwłaszcza dla 
    sfragistyki wieku XII nabytkiem. Rzuca ona swą oka- 
    załością nowe światło na zabytki sfragistyczne z tej 
    epoki, pozwala nam o nich Jmpełnie inne wytworzyć 
    sobie wyobra:lenie, jak to, któreśmy dotychczas na pod- 
    stawie dochowanych zabytków mieli, a co watniejsza, 
    pozwala zmienić nieco dawniejsze nasze zdanie co do 
    
    
    A
    		

    /Czasopisma_105_07_01_064_0001.djvu

    			58 
    
    
    I'lłX'Zł;CIE POL<.;KIE WIEKÓW 
    HED
    J( 'H. 
    
    
    autentyczności pieczęci Bolesława Kędzierzawego i Hen- 
    ryka księcia sandomirskiego, któremi niegdyś przywilej 
    klasztoru czerwińskiego z r. 1161 był opatrzony, a o któ- 
    rych mówiliśmy powy
    ej pod Nr. 3 i 4. 
    :Nie mając oryginału pod ręką, nie jp.steśmy w mo- 
    
    ności ocenienia; czy odcisk pieczęci pochodzi od innego 
    jakiego autentycznego dokumentu, od którego odjęty 
    i do niniejszego falsyfikatu sztucznie przyczepiony zo- 
    stał, czy te
     pochodzi z oryginalnego tłoku, którego 
    nadu
    yto później, jeśli nie został zaraz po śmierci księcia 
    zniszczony, Takich wypadków sfragi:"tyka zagraniczna 
    dostarcza dość pokaźną liczbę. 
    Jakkolwiek więc bez autopsyi owego oryginalnego 
    dokump.ntu koluńskiego, ostatecznego orzeczenia w tym 
    kierunku wydać nie mo
    na, to jednak pozwalamy sobie 
    zrobić tu następujące przypuszczenie. 
    Że przywilej koloński :\Iieszka Starego z r. 1145 
    jest niewatpliwym falsyfikatem, który powstał prawdo- 
    podobnie dopiero na początku XIV wieku, to dziś ju
     
    nie ulega 
    adnej wątpliwości, wszelako główna narracya 
    objęta tym przywilejem mo
    e być autentyczną tak, i
     
    przypuszczenie jest mo
    ebne, 
    e fałszerzowi dokumentu 
    kolońskiego rzel\omo z r. 1 145, słu
    ył jeden lub kilka 
    autentycznych dokumentów, ź połowy XII wieku pocho- 
    dzących, z których narracyę do owego fabyfikatu czer- 
    pał. Otó
     nasuwa się samo z siebie dalsze przypuszcze- 
    nie, 
    e :Mieszek Stary wystawił w r. 1145 rzeczywiście 
    jakiś przywilej na rzecz klasztoru lądzkiego, który to 
    przywilej naszą konną pieczęcią -ksią
    ęcą, kontrasygilo- 
    waną pieczęcią sygnetową był opatrzony; 1.e jednak gdy 
    z biegiem czasu, mianowicie na początku XI\T wieku 
    przywilej ten z powodu skąpej swej treści, praw i po- 
    siadłości klasztoru obronić nie był w stanie, przystą- 
    piono do sfabrykowania nowego tekstu, do którego 
    wprowadzono naprzód tekst autentycznego przywileju 
    z r. 1145, a następnie interpolowano takowy takimi 
    ustępami, jakie dla ochrony praw i posiadłości klasztor- 
    nych potrzebnymi się okazały, Do takich interpolowa- 
    nych ustępów nale
    y niewątpliwie ustęp wyszczególnia- 
    jący powinności poddanych klasztoru, jaki w autenty- 
    cznym przywileju Mieszka Starego z roku 1145 jeszcze 
    
    adną miarą znachodzić się nie mógł. 
    Podrobiwszy w ten sposób nowy przywilej rzekomo 
    z r. 1145, odjęto od przywileju autentycznego oryginalną 
    pieczęć, aby nią falsyfikat zaopatrzyć, zaś pargaminowy 
    autentyk zniszczuno. 
    Zdaniem więc mojem pieczęć M ieszka Starego, 
    wisząca obecnie u fałszywego dokumentu z r, 1145, którą 
    powy
    ej reprodukujemy, jest tą samą, jaka wisiała u au- 
    tentycznego przywileju z r. 1145, więc ją pod ten rok 
    poło
    yć wypada. 
    Nie będą stać temu na przeszkodzie rezultaty (po- 
    dane przez nas wy
    ej) porównania pieczęci tej Mieszka 
    Starego z pieczęcią Jana arcybiskupa gnieźnieńskiego 
    z r. 1153, Z którego to porównania okazało się, 
    e kształt 
    liter na pieczęci Mieszka Starego jest znacznie młodszy 
    od tych, jakie widzimy na pieczęci arcybiskupa Jana, 
    z czegoby znowu wynikało, 
    e i pieczęć Mieszka Starego 
    nale
    y uwa
    ać za młodszą czyli późniejszą od pieczęci 
    arcybiskupa Jana. T en bowiem rzekomo młodszy kształt 
    liter, jaki się na pieczęci konnej Mieszka Starego w po- 
    równaniu z pieczęcią arcybiskupa Jana okazuje, przy- 
    chodzi ju
     na denarach Bolesława Kędzierzawego, a za- 
    
    
    tern jest spółczesny rzekomemu czasowi wyrznięcia pie- 
    częci l\Iieszka Staregu; rMnice zaś kształtu liter mię- 
    dzy powy
    szemi dwoma pieczęciami tern się tłómaczą, 
    
    e chocia
     obie pieczęcie są prawdopodobnie wyrobami 
    zagranicznymi, to jednak typy ich tak są od siebie 
    ró
    ne, 
    e ka'-da z nich w innem mieście, w innym 
    kraju światło d/.ienne ujrzała i stąd odmiany w kształcie 
    liter pochodzą, 
    Poniewat zaś ów egzemplarz pieczęci konnej Mie' 
    szka Starego z archiwum kolońskiego, który do roku 
    1145 odnosimy, nosi na sobie kontrasygilacyę pieczęci 
    sygnetowej tego'- księcia, przeto oczywiście i tę
     pieczęć 
    sygnetową do r. 1145 ounieść nalety. 
    Pieczęć ta sygnetowa jest mała, okrągła, doniczko- 
    wato wklęsła, i wyobrat.a skrzydlatego Erosa pędzącego 
    na koniu w stronę lewą, \\T otoku napis 
    ledwo czytelny: 
    MESICO DVX 
    Jestto rzymskie intaglio. Schulz, 
    'l 
    który pierwszy pieczęć tę w dziele swem 
    "Dle .ScltlesiscllCJl Stegcl b,"S 1260« (Bre- 
    slau I871) z oryginału wiszącego u do, 
    kumentu z r, l 177 w archiwum rządo- 
    wem wrocławskiem w poprawnym ry- 
    sunku ogłusił (tab, I. X. 6), przypisuje takową mylnie 
    księciu \Iieszkowi upolskiemu (t 121 I), W czem go atoli 
    Griinhagen w drugiem wydaniu swych szląskich rege- 
    stów (str. 47) poprawia, 
    ] est ta pięczęć zamie
    zczona takte poprzednio jut, 
    ale w bardzo niedbałym sztychu, w dziełku Biischinga: 
    »Dle Urkulll!cJl des .Iaosler,\" Ll'lIbus« (Breslau 18zl) na 
    tab. lIL, zaś u :l:ebrawskipgu (pieczęcie) w rysunku po- 
    prawnym na tablicy 3 pud X. 3. 
    Konna zaś pieczęć ]\1 ieszka Starego opublikowa- 
    ną została wraz z rysunkiem po raz pierwszy w roz- 
    prawie Piekosińskiego: »Jlrrlt'rWl
    l' sfmgł-s
    l'C:Jle« w cza- 
    sopiśmie » l Viadolllośa' 11l1IJti:lIla
    1'c:I/O - archcologł-czll(,c 
    z r. 1890. 
    8. Jan arcybiskup gnieźnieński, 1153, (Fig. 6). 
    Pieczęć okrągła wyobrata biskupa w infule in pontifica- 
    libus, siedzącego na stulcu. którego poręcze zakończone 
    są głowami zwierząt, 
    nogi zaś przedstawia- 
    ją łapy tych'-e zwi
    - 
    rząt. \V prawej ręce 
    trzyma on pastorał, 
    w lewej księgę otwar- 
    tą. \V otoku napis: 
    + SIGILLVM . 10- 
    HANNIS . 
    ARCHIEPISCOPI :. 
    POLONIE · 
    Pieczęć ta znaj- 
    duje się wyciśnięta 
    na dokumencie Zby- 
    luta z r. I 153, prze- 
    chowanym w archi- 
    wutn rządowem w Po- 
    znaniu i jest to jedyny przykład w dyplomatyce i sfra, 
    gistyce polskiej średniowiecznej wyciśnięcia pieczęci na 
    wosku wprost na dokumencie, zamiast, jakto w powsze- 
    chnem było utyciu, przywieszenia jej do dokumentu na 
    paśmie jedwabnem lub pasku pargaminowym, 
    
    
    j - 
    
    
    
     
    
    
    . , 
    ")- 
    
     
    
    
    Fig. 5. 
    
    
    ''- 
    
    
    ,. 
    
    
    . - 
    
    
    Fig. 6.
    		

    /Czasopisma_105_07_01_065_0001.djvu

    			PIEC7.I-<<:IE POLSKIE WIEKÓW ŚREDX[('H. 
    
    
    5
     
    
    
    Litografowany rysunek tej pieczęci zamieszczony 
    jest w Kodeksie dyplomatycznym wielkopolskim, tomie 
    IV, tab. I pod )J. I, 
    9. Giedko biskup krakowski (1166). (Fig. 7). 
    Ułomek pieczęci, jak się zdaje podługowatej, która 
    mogła mierzyć około 100 mm. średnicy pionowej, a przed- 
    stawiała prawdopodobnie biskupa in pontificalibus sie- 
    dzącego na stolcu. Zachowany fragment przedstawia 
    tylko dolną część siedzącej postaci od kolan poczynając, 
    Z napisu otokowego' 
    nie dochowała się ani 
    odrobina, Fragment 
    ten wisi u dokumen- 
    tu, noszącego datę 
    r. 1 166, a przecho- 
    wanego w oryginale 
    w archiwum kapituły 
    krakowskiej; watne 
    wszelako momenta 
    
    
    , ' 
    
    
    ......... 
    
    
    ( 
    
     l I4 f 
    .'I ł 
    
    
    {'I 
    .ł -. 
    
    
    .;-; - 
    .1'" 
    
    
    
     
    
    
    -,,1'J'- 
    
    
    J 
    
    
    . . 
    
    
    -- 
    
    
    -ł..'\:,....... 
    l- 
    
    
    przemawiają za tern, 
    it dokument ten nie 
    jest oryginałem, lecz 
    falsyfikatem pocho- 
    dzącym z końca XII 
    lub z samego począt- 
    ku XIII w. :\Iotywa te przytoczyłem w Kodeksie dy- 
    plomatycznym katedry krakowskiej św, "\\Tacława t, I, 
    str. 2 i 377, gdzie pomieniony dokument drukiem ogło- 
    szony został. 
    Jeśli moje zapatrywanie co do prawdopodobn.ego 
    podrobienia owego dokumentu przez grono uczonych ba- 
    daczy przyjętem zostanie, na co się bynajmniej jak dotąd 
    nie zanosi, natenczas mogłaby zachodzić wątpliwość, czy 
    ów fragment przedstawia pieczęć biskupa Giedki, z któ- 
    rego czasów ów dokument miałby rzekomo pochodzić, 
    czy tet biskupa Pełki, z którego inicyatywy podrobienie 
    wzmiankowanego pr.lywileju miałoby było nastąpić. 
    (idy sprawa ta nie jest jeszcze stanowczo rozstrzy- 
    gniętą, musimy narazie uwatać ów fragment jako ułomek 
    pieczęci Giedki biskupa krakowskiego. 
    10. Kazimirz książę pomorski, I 170. 
    Ksiątę w pancerzu z szyszakiem na głowie, w sto- 
    jącej postawie, w lewą zwrócony stronę. \V prawej 
    ręce trzyma oszczep, lewą wspiera na tarczy, 'Snać na 
    ziemi opartej. W otoku reszta napisu: 
    KAZI[MIRVS DIGRA POMORANORVM PR]INCEPS 
    Fragment pieczęci dutej okrągłej, wiszący u doku- 
    mentu z r. 1170 w archiwum tajnem rządowem w Berlinie, 
    Piękny sztych F, Hiibnera tej pieczęci zamieszczony 
    jest u V ossberga na tab. 20, 
    Jeśli o pieczęci tej i innych ksiątąt pomorskich 
    w niniejszej pracy wspominam, czynię to dlatego, it 
    Pomorze nalelało ostatecznie jut od Bolesława Krzywo- 
    ustego do korony polskiej, a ksiątęta pomorscy zaleteli 
    wprawdzie więcej de iure nit de facto od monarchów 
    polskich, Ostatni cień tej zaletności zmazał ksiątę Świę- 
    topełk gdański, zamordowawszy swego suwerena Leszka 
    Białego podczas wiecu w Gąsawie w r. 1227. Za króla 
    Przemysła wróciło Pomorze znowu prawnie do Polski. 
    1 I. Bogusław książę pomorski, 1170. 
    Ksiąlę zbrojny na koniu w lewą zdątający stronę. 
    Na sobie ma pancerz długi po kolana, łuską nabijany, 
    Na głowie szyszak z przyłbicą. \V prawej ręce trzyma 
    
    
    . 
    . 
    - .. <. 
     
    . 
    
    
    Fig. j. 
    
    
    podniesiony miecz, na lewej tarczę zasłaniającą piersi. 
    \V otoku napis: 
    BOGVZLAVg Dl GRA P.NCEPS LVTIC.OR 
    Pieczęć okrągła, w czerwonym wosku wyciśnięta, 
    wisi na sznurku z czerwonego jedwabiu u dokumentu 
    z r, 1 170 w archiwum rządowem w Berlinie. 
    Piękny sztych tej pieczęci F. Hiibnera zamieszczony 
    w dziele V ossberga na tab. 20. 
    12. Mieszek Stary, wielki ks. krak., 1175, (Fig. 8). 
    Pieczęć owalowa, w kształcie wanienkowatym, wy- 
    obrala księcia w zbroi w stojącej postawie, W prawej 
    ręce trzyma oszczep, w lewej tarczę na której rysunek 
    niewyraźny. \V otoku na wystającym brzegu napis: 
    MESICO DVX MAXIMg 
    \\1 czerwonym wyciśnięta wosku, wisi ta pieczęć 
    na sznurku z czerwonego, zielonego i tółtego jedwabiu 
    u dokumentu z r. I 175 w archiwum rządowem we W ro- 
    cławiu. Jest ona pieczęcią sygnetową a tłok jej wyrznięty 
    był prawdopodobnie w kamieniu, gdy t jeszcze po dziś 
    dzień na wycisku tej pieczęci wśród 
    napisu otokowego znać cztery ha- 
    czyki, którymi kamień do pierście- 
    nia sygnetowego był przymoco- 
    wany, Wprawdzie dokument, przy 
    którym owa pieczęć jest przymo- 
    cowana, jak i dwie inne pieczęcie 
    przy tymte dokumencie zawieszo- 
    ne, mianowicie pieczęć Bolesława 
    \V ysokiego ks. szląskiego , oraz 
    pieczęć Żyrosława biskupa wro- 
    cławskiego są niewątpliwymi fal- 
    syfikatami, pieczęć ta atoli nosi na 
    sobie wyjątkowo wszelkie cechy autentyczności, itbyśmy 
    ją wskutek jej podejrzanego sąsiedztwa równiet w po- 
    dejrzenie puszczać mieli. 
    Najpierw podał jej lichy rysunek Riisching w dziełku 
    »Die Urkunden des Klosters Leubus«, tab, II, następnie 
    Vossberg staranny sztych F. T. Hiibnera na tab. 6, dalej 
    wierny rysunek Żebrawski na tab. 3 pod N. 2, Schultz 
    na tab!. I pod Nr. 5 i Zakrzewski w kodeksie dyplo- 
    matycznym wielkopolskim, t. IV, tab!. I pod Nr. 2, zaś 
    Stronczyński podał opis tej pieczęci w Pieczęciach na 
    str. 50, 
    13. Bolesław Wysoki książę szląski, 1175. (Fig. 9). 
    Pieczęć okrągła wyobrata księcia w zbroi w sto- 
    jącej postawie. W prawej ręce trzyma on miecz podnie- 
    siony, lewą trzyma złotoną 
    na piersiach. Po lewej ręce 
    stoi proporzec utkwiony 
    w ziemię, o czterech strefach. 
    W otoku napis: 
    + BOLEZLA VS DVX ZLE 
    Pieczęć ta roboty bar- 
    dzo nieudolnej, do roboty ,....
    '"". 
    brakteatów bardzo zblitonej, -"] 
    '.. 
    w zwykłym wyciśnięta wo- ... 
    sku, wisi na sznurku z pąso- 
    wego, zielonego i Młtego je- 
    dwabiu u dokumentu z roku 
    1175 w archiwum rządowem we Wrocławiu. 
    Z kilku znanych pieczęci księcia Bolesława Wyso- 
    kiego jest ona wprawdzie najbrzydsza, lecz jedynie au- 
    tentyczna, wszystkie inne są falsyfikatami, pochodzącymi 
    
    
    -' 
    
    
    ł
    \,
     \ . ',; 
    
     -
    _.- --,. 
    , . 
     
     I I
    ' 
    i
    " '-! 
    \t ;tłi j . 
     . 
    ':
    ' . f.;.r. '_.:
    .' 
    .r 
    . 
     " 
    \ ':.', ) . 
    
    '. ''':',
    - 
    '"JI. 
    
     
    
    
    Fig. 8, 
    
    
    , 
    
    
    ,... 
    - , 
    
    
    .f; 
    r 
     ..-,. 
    -& '.
     _: /.... 
    
    
    Fig, 9,
    		

    /Czasopisma_105_07_01_066_0001.djvu

    			60 
    
    
    PIECZĘCn: POLSKIE WIEKÓW HHED:"\Il'H. 
    
    
    z ró2nych cza
    ów, które przeto pod tymi latami podamy, 
    z których prawdopodobnie pochodzą. 
    N ajwcześniejszy rysunek nieszczególny tej pieczęci 
    znajduje się w cytowanem jut wytej dziełku Biischinga 
    tab. I, litografowany u Schultza tab. I pod 
    , I, wreszcie 
    w cynkotypie u Stronczyńskiego: Pomniki str. 16ó., 
    14. Kazimirz Sprawiedliwy wielki ks. krakowski, I 180. 
    O pieczęci tego księcia wspomina Czacki w dziele 
    swojem "O litc.wskich i pohkich prawach" (tom I, str. 7 2 ) 
    it wisiała przy dokumencie tegot księcia z r. I 180, wy- 
    danym w przedmiocie nadania wsi Uście, a przechowa- 
    nym w Metryce koronnej w \V arszawie. 
    liała zaś na 
    niej być wyryta cała osoba. Dawność i niedbałość za- 
    traciły napis i ślad na prawym boku tarczy. Jest takte 
    wzmianka u Stronczyńskiego, Pieczęcie str. 51. Dziś 
    z powyt
    zego dokumentu ani ślad taden nie pozostał, 
    a chociat do dni naszych dochowało się kilka oryginal- 
    nych przywilei tegot księcia, przeciet u tadnego z nich 
    nie dochował się naw.et fragment jego pieczęci. 
    IS. Komes Gniewomir ze Strzegomia XU w. (Fig. 10). 
    Pieczęć okrągła wyobratająca jakoby dwie podkowy 
    lub dwa ucha kotłowe, barkami ku dołowi zwrócone, 
    połączone pośrodku krzy tern. v. T otoku napis: 
    + SIGI[LL'] GNEVOMIRI 
    Pieczęć ta utyta przez syna komesa Gniewomira, 
    mianuwicie komesa Imbram3, wisi u dokumentu bez daty 
    (prawdopodobnie z r. J 202) w archiwum 
    wielkiego przeorstwa zakonu Johannitów 
    w Pradze, 
    Futodruk tej pieczęci zamieszczony 
    jest u Pfotenhauera na tab. XI B pod 
    X. 114. 
    Komes (j-niewomir jest znanym ma- 
    gnatem polskim z XU wieku, występuje 
    on raz w r. IIÓI na. dworze ksiątąt Bo- 
    lesława Kędzierzawego i Ilenryka san- 
    uomirskiego przy poświęceniu kościoła w Lęczycy, drugi 
    raz świadkuje na przywileju wydanym dla klasztoru 
    jędrzejowskiego przez Jana arcybiskupa gnieźnieńskiego 
    i Gedkę biskupa krakowskiego, który acz nie ma daty, 
    odnoszony bywa do lat IIó6 lub Iló7. 
    16, Leszek Biały i Konrad Kazimirzowicze, książęta 
    polscy, 1194-1199, (Fig. I I). 
    Fragment dutej pieczęci okrągłej, wyobrata jakoby 
    na wzgórzu, porusłem gałązkami, dwóch ksiątąt zbrojno 
    na koniach z proporcami przeciw sobie pędzących. 
    apis 
    w otoku zupełQie odtłuczony, 
    Pieczęć ta przedstawia kilka zagadek. Jest ona zło- 
    tona z trzech drobnych fragmentów i oderwana od do. 
    kumentu, przechowaną jest _w archiwum kapituły kate. 
    dralnej krakowskiej. Jest więc bez daty i to przedstawia 
    pierwszą trudność w oznaczeniu, komu pieczeć tę przy- 
    pisać i do jakiego czasu onę odnieść nalety. 
    Tylko rzeźba sama pieczęci, dość zresztą nieudolna, 
    wskazuje, it pieczęć ta w katdym razie albo ze schyłku 
    XII lub z samego początku XIII wieku pochodzi. 
    Otót w tej epoce po dwakroć zdarzał się wypadek, 
    it w ówczesnej Polsce było równocześnie dwóch ksią!ąt 
    panujących, mianowicie w r. I 186 po śmierci Leszka 
    Bolesławowicza mazowieckiego pozostali tylko z panu- 
    jących w Polsce ksiątąt Kazimirz Sprawiedliwy jako 
    wielki ksiątę krakowski a nadto ksiątę dzielnicowy na 
    Mazowszu i Sandomirzu, oraz l\I ieszek Stary ksiątę 
    
    
    
     
     
    
     "1r l
     ." 
    
    %-
    \ 
    \
    A&' r ! ;r) 
    \(Q/
    -
     / 
    - 
    
    
     ?/ 
    
    
    Fig. 10. 
    
    
    dzielnicowy wielkopolski, i znowu w r. 1194 po śmierci 
    Kazimirza Sprawiedliwego, panują w pozostałej po nim 
    dzielnicy wspólnie dwaj jego synowie Leszek Biały i 
    Konrad, a to prawdopodobnie do r. 1199, w którym 
    Konradowi Mazowsze jako jego dzielnica wydzielouem 
    zostało. 
    Otót do czasu wielkoksiątęcej godności Kazimirza 
    Sprawiedliwego i dzielnicowej godności Mieszka Starego 
    pieczęć ta odnosić się nie mote, gdy t nie było w zwy- 
    .czaju, itby wielcy ksią!ęta z ksiątętami dzielnicowymi 
    wspólnej utywali pieczęci, Xadto na naszym fragmencie 
    przedstawieJ1i są obaj ksiątęta jako równej dostojności, 
    co nie mogłoby być, gdyby jeden z nich był wielkim 
    księciem. Xa monetach bitych podczas epoki podziałowej 
    przez wielkich ksiątąt, ci wielcy ksiątęta są zawsze 
    o wiele dostojniej przedstawiani, nit ksią!ęta uuziałowi 
    i nigdy na równi z nimi: tern bardziej musiałoby to być 
    na pieczęci uwydatnione. Xatomiast do epoki wspólnego 
    panowania nieletnich jeszcze podówczas Leszka Białego 
    i Konrada, po śmierci Kazimirza Sprawiedliwego, przed- 
    stawienie naszego 
    fragmentu hardzo 
    się nadaje. Uty- 
    wali oni obaj ró' 
    wnej między sobą 
    godności, a bl(dąc 
    jeszcze niepodzie- 
    leni i zostając jako 
    nieletni pod opie- 
    ką, _ wspólną pie- 
    częcią o być się 
    mogli. Zdaje się, 
    it to wspólne pa- 
    nowanie skończy- 
    ło się w r. I 199 
    lub 1200. Konrad 
    bowiem mazowie- 
    cki liczy sobie w r. 
    1218 dziewiętna- 
    sty rok swego pa- 
    nowania, widocz- 
    nie więc w r. 1199 
    lub 1200 wydzielonem mu zostało ze spadku po ojcu 
    l\[azowsze. Przyczyna tego wydzielenia mogła leteć 
    w tern, it :\Iieszkowi Staremu udało się wreszcie nakłonić 
    pozostałą po Kazimirzu Sprawiedliwym wdowę księtn
     
    Helenę do odstąpienia mu raz jeszcze Krakowa wraz 
    z wielkoksiątęcą godnością i wtedy to prawdopodobnie na- 
    stąpiło wydzielenie dzielnicy mazowieckiej dla Konrada. 
    Ale jakkolwiek wobec tego doszlibyśmy do rezul. 
    tatu, te pieczęć nasza mo!e pochodzić tylko z epoki 
    między r, 1194 a 1199, to nasuwa się druga tym razem 
    jut nieprzezwycię!ona trudność w oznaczeniu dokumentu, 
    u którego owa pieczęć mogła być uwieszoną. 
    Skoro bowiem ów fragment pieczęci przechował 
    się w archiwum k3.pituły katedralnej krakowskiej, toć 
    nie mote ulegać najmniejszej wątpliwości, te i dokument 
    oryginalny, u którego pieczęć ta uwieszoną była, był 
    niegdyś w archiwum kapituły katedralnej krakowskiej 
    przechowany. Jeśli dalej fragment ten złotony z trzech 
    małych zupełnie zwietrzałych i tylko przy bardzo szcze- 
    gółowej obserwacyi jako ułomki starej pieczęci dających 
    się rozpoznać kawałków wosku, nic został wyrzucony 
    
    
    ---r 
    
    
    ..ł.
     
    .- 
    
    
    '.
     
    .
     
    
    J 
    
    
    '1 
    
    
    \ 
    
    
    .
    
     
    
    
    :rr 
    
    
    " 
    
    
    ... 
    
    
    " (\. 
    ,-:'''J- 
    
    
    , 
    
    
    
     
    
    
    .. 
    
    
    ",- 
    
    
    ... 0/(. 
    -# .' 
    
    
    "
     '-?-, 
     
    . ", \ "\ - 
    ...
    
     ',' 
    , . - 
    , 
    _,.. - o. , 
    ...... ,," 
     .l" ,. I J 
    , J"'".,,
    , 
    ( /:.';.--',.. 'ar ' 
    ,.. 1-- ( 
    :" ' r:
     - -, 
    .. J': '{"' '. 
    " 
    
    . \ ....) ł'" . 
    . ( . 
    
    
    ... 
    
    
    Fig. II.
    		

    /Czasopisma_105_07_01_067_0001.djvu

    			PlEezF,l'1E POLSKIE WIEKÓW ŚHED1\ll'H. 
    
    
    61 
    
    
    na śmiecie, lecz został przechowany starannie w archi- 
    wum, to świadczy, 2.e ten fragment odpadł od oryginal- 
    nego dokumentu dopiero w takim czasie, kiedy u nas 
    tego rodzaju rzeczy poczęto szanować, a więc w 2.adnym 
    razie nie wcześniej, jak dopiero w bie2.ącym stuleciu, 
    z czegoby wynikało, i2. ów dokument oryginalny jeszcze 
    w bie2.ącem stuleciu przechowany był w archiwum ka- 
    pituły katedralnej krakowskiej, 
    Tymczasem mimo, i2. przywileje kapituły katedral- 
    nej krakowskiej przechowały się niemal wszystkie do 
    dni naszych w oryginale, a które wyjątkowo zaginęły, 
    przechowały się w licznych kopiarzach kapitulnych, 
    z których najdawniejszy Liber AJltiqlllls zało2.ony przez 
    Długosza, z polecenia Zbigniewa Oleśnickiego, jeszcze 
    w połowie X V wieku. mimoto nie ma nawet śladu 2.a- 
    dnego istnienia kiedyś takiego dokumentu, któryby się 
    do czasu wspólnych rządów nieletnich Leszka Białego 
    i Konrada w dzielnicy małopolskiej odnosił. 
    Pierwszą wiadomość o tej pieczęci wraz z rysun- 
    kiem podał podpisany w artykule »:\Iateryały sfragisty- 
    cznec, zamieszczonym w czasopiśmie »\Viadomości nu- 
    mizmatyczno,archeologicznec z' roku 1890, w którymto 
    artykule starał się oznaczyć, przy jakim z przechowanych 
    po dziśdzień oryginalnych dokumentów kapituły kate- 
    dralnej krak. ów fragment pieczęci mógł być uwieszony. 
    17. Odo Mieszkowicz ks, wielkopolski. 1154 t 1194. 
    (Fig. 12). 
    Pieczęć mała okrągła wyobra2.a księcia zbrojnego 
    na koniu, z podniesionym mieczem, w lewą zwróconego 
    stronę. \V otoku napis: 
    ODO DVX. 
    Pieczęć ta, w zwykłym wyciśnięta wo
    ku, WISI na 
    sznurku z zielonego jedwabiu u dokumentu z r. 12 0 9 
    W archiwum rządowem we \\'ro- 
    cławiu, zaś na sznurku z czerwo- 
    nego jedwabiu u dokumentu z r. 
    J 212 W archiwum rządowemwKró- 
    lewcu. 
    Oba razy u2.ył tej pieczęci 
    nie ksią2.ę Odo, który ju2. podów- 
    czas nie :l.)'ł, lecz syn jego \Vła- 
    dysław Odonicz; zachodzi zatem 
    potrzeba zbadania, z jakiego czasu 
    mole pochodzić powy2.sza pieczęć. 
    Jakkolwiek bowiem ksią2.ę Odo zmarł na kilka lat wcze- 
    śniej od ojca swojego :\1 ieszka Starego, to jednak był 
    on ju2. za 1-ycia ojca udzielnym księciem, jak tego między 
    innemi dowodzi moneta denarowa pod jego imieniem 
    wybita. Zachodzi tylko pytanie, kiedy to za 2.ycia l\lie- 
    szka Starego został Odo udzielnym księciem i jakie po- 
    wody skłonić mogły tego chciwego księcia do wydzie- 
    lenia ju:l. za 2.ycia swego osobnej dla Odona dzielnicy. 
    
    a to pytanie odpowiada prawo polskie, które stanowi, 
    2.e je2.eli ojciec po śmierci pierwszej 2.ony zamierza wstą- 
    pić w ponowne związki mał2.eńskie, przedtem dzieciom 
    z pierwszego mał2.eństwa połowę swego majątku wydzie- 
    lić winien. Skoro zaś pierwsza 2.o11a ;\lieszka Starego 
    EI2.bieta ju2. przed r. 1154 zmarła, Mieszek Stary zaś 
    zamierzał się powtórnie o2.enić, i rzeczywiście te2. około 
    r. 1154 jako powtórną 2.onę, poślubił Eudoksyę księ2.nę 
    ruską, przeto najpóźniej w r, 1154 przed tern powtórnem 
    mał2.eństwem musiał synom z pierwszf'go mał2.eństwa Odo- 
    nowi i Stefanowi wydzielić osobne dzielnice. J u2. więc 
    
    
    ",,' 
    
    
    . ; . 
    .. ',:/1 . ,,/ 
    ,.'..-.r.j
     
    "-
    	
    			

    /Czasopisma_105_07_01_068_0001.djvu

    			62 
    
    
    PI ECZ";Cn: I'OI.-;Kn; WIEK(J\\' HltEJ):\ICII. 
    
    
    resztki napisu: cra. .. . nsis eccles. . . ., co oni, uzu- 
    pełniając braki, odczytują: sigillum capituli Cracouiensis 
    ecclesie, uwa
    ając pieczęć tę jako pieczęć kapituły kate. 
    dralnej krakowskiej. Zachodzi tu niewątpliwie myłka. 
    
    ajstarsza pieczęć kapituły katedralnej krakowskiej jest 
    nam znana i tę podajemy niżej pod X. N, 32 i 33; ta 
    zaś pieczęć, którą wydawcy dokumentu biorą za pieczęć 
    kapituły katedralnej krakowskiej, a której rysunek nie- 
    dość dbały podają na podobiźnie wspomnianego kilka- 
    krotnie dokumentu z r. (1207), .jest niewątpliwie pieczęcią 
    Ogiera biskupa kujawskiego, którą ni
    ej pod X. 25 po- 
    dajemy, chocia
     co prawda w tekscie dokumentu o bi- 
    skupie Ogierże nie ma najmniejszej wzmianki. 
    W katdym razie owa przez wydawców za pieczęć 
    kapituły katedralnej krakowskiej u \Va
    ana pieczęć, nie 
    jest !>tanowczo pieczęcią tejże kapituły. 
    21. Wincenty (Kadłubek), biskup krak. 12IO. (Fig. (4). 
    Pieczęć podługowata 
    wyobra
    a biskupa in ponti- 
    ficalibus, siedzącego na nis- 
    kim stolcu, którego poręcze 
    zakończone głowami zwie- 
    rząt. W lewej ręce trzyma 
    pastorał, prawą błogosławi. 
    W otoku napis: 
    + SIGILLVM VINCENlCIjI 
    EPI CRACOVIENSIS, 
    
    a niciach z zielonego, 
    czerwonego i białego jt'dwa- 
    biu, wisi ta pieczęć u doku- 
    mentu wy:stawionego w Bo- 
    rzykowie r. 12 IO, w archi- 
    wum rządowe m w Dreźnie. 
    Vhmianka o tej pieczę- 
    ci, dotąd nieznanej, znajduje 
    się w Kodeksie dyplomat. wielkop., tomie I pod N. 66. 
    22, Iwo, kanclerz Leszka Białego, księcia krakow- 
    skiego i sandomirskiego, 
    ll2IOj. (Fig. (5). 
    Pieczęć podługowata 
    wyobra
    a osobę duchowną, 
    siedzącą na stolcu. W lewej 
    ręce trzyma ona ksią
    kę, 
    prawą błogosławi. W otoku 
    napis: 
    [+] IVO DEI GRAC lA CAN- 
    CEL DVCIS POLONIE, 
    W zwykłym wosku wy- 
    ciśnięta, wisi ta pieczęć na 
    sznurku:l czerwonego jedwa- 
    biu u dokumentu bez daty, 
    pochodzącego z przed roku 
    1210, w zbiorach XX. Czar- 
    toryskich w Krakowie prze. 
    
    
    t 
    , 
    
    
    . -\' 
    
    
    ,. 
    
    
    Fig. 14. 
    
    
    '. ł 
    
    
    . ',! 
    
    
    , ' 
    " 
    
    
    
     
    \.. 
    
    
    . 
    -- 
    
    
    ......... 
    
    
    \ 
    \ 
    
    
    
     
    
    
    Fig. 15. 
    
    
    chowanego. 
    23. Arnold biskup poznański, 12IO. (Fig. 16). 
    Pieczęć podługowata, wyobra
    a biskupa in pontifica- 
    libus, siedzącego na stolcu, którego poręcze zakończone 
    głowami zwierząt, nogi ichiłapami. W prawej ręce trzyma 
    on pastorał, w lewej ::.księgę. W otoku napis: 
    + SIGILL V ARNOLDI POZNANIENSIS EPISCOPI 
    Pieczęć ta wisi na niciach z zielonego, czerwonego 
    i białego jedwabiu u dokumentu, wy!>tawionego w Bo- 
    
    
    rzykowie w r. 1210, w archiwum rządowem w Dreźnie 
    a prawdopodobnie tak
    e u dokumentu z r. 1209 w ar- 
    chiwum rząd. w Po- 
    znaniu (Kodeks wiel- 
    kopols. T. I, X 65). 
    Wiadomość o tej 
    pieczęci znajduje się 
    w Kodeksie dyplo- 
    matycznym wielko- 
    polskim tomie I pud 
    N.66. 
    
    
    '!'t. 
    
    
    ..Ił ,. 
    
    
    -"" , 
    .."""" 
    
    
    i
    . ...... 
    - .
     
    
    
    j( 
    
    
    -. ... 
    
    
    " 
    
    
    -1" , 
    - . 
     
    ., 
    
    
    24. Giedko bisk. 
    płocki, 12IO. (Fig. 17). 
    Pieczęć podłu- 
    gowata wyobra
    a 
    biskupa in pontifica- 
    libus siedzącego. 
    W prawej trzyma pa- 
    storał, w lewej księ- 
    gę. VV otoku napis: 
    S' GETCONIS EPI 
    PLOCENSIS, 
    V\T zwyczajnym wyciśnięta wosku, wisi piecJ:ęć ta 
    na niciach zielonego, czerwonego i białego jedwabiu 
    u dokumt'lltu, wystawionego 
    w Borzykowie w r. 1210, w ar- 
    chiwum rządowem w Dreźnie, 
    Wzmianka o tej pieczęci 
    zamieszczona w Kodeksie dy- 
    plomatycznym wielkopolskim, 
    tomie I pod N, 66. 
    25. Ogier biskup kujaw- 
    ski, 12 IO. (Fig. 18). 
    Pieczęć okrągła, misecz- 
    kowata, wyobra
    a biskupa in 
    pontificalibus, siedzącego na 
    niskim stolcu, którego poręcze 
    zakończone łbami zwierząt, nogi 
    zaś przedstawiają łapy tych
    e. 
    \V lewej ręce trzyma on pa- 
    storał, prawą błogosławi. Na podniesionym otoku napis: 
    OERI lVS DEIJ GRA LADIZLA VENSIS EPS 
    Pieczęć ta w zwy. 
    kłym wyciśnięta wosku, 
    wisi na sznurku z zielo- 
    nego, czerwonego i białe- 
    go jedwabiu, u dokumen- 
    tu wystawionego w Bo- 
    rzykowie r. 12 IO, W ar- 
    chiwum rządowem w Dre- 
    źnie. 
    Wzmianka o tej pie- 
    częci w Kodeksie dyplo- 
    matycznym wielkopol- 
    skim, tomie I pod N, 66. 
    26. Wawrzyniec bisk. 
    lubuski, 12 IO. (Fig. (9). 
    Pieczęć podługowata wyobra
    a biskupa in ponti- 
    ficalibus w stojącej postawie. \V lewej ręce trzyma on 
    pastorał, prawą błogosławi. W otoku napis: 
    + SIGL' LA VRENTU + L VBVSENSIS EPI 
    W zwykłym wosku wyciśnięta, wisi ta pieczęć na 
    niciach zielone
    o, czerwonego i białego jedwabiu u do- 
    
    
    \ , 
    
    
    Fig, 16, 
    
    
    i, 
    I _ 
    
    
    -' ' 
    
    
    " 
    
    
    \, -
    
     
    ," 
     - 
    
    
    r. 
    
    
    Fig, 17, 
    
    
    .l 
    
    
    ,
     
    .I' 
    
    
    -ot. 
    
    
    .-- 
    
    
    .... 
    ',' 
    
    
    " 
    
    
    , ' 
    
    
    Fig. 18.
    		

    /Czasopisma_105_07_01_069_0001.djvu

    			I 
    
    
    PII-:('Zł.CIF. POI.BKIE WIEKÓW HUF.[)
    ICH. 
    
    
    63 
    
    
    kumentu wystawionego w Borzykowie r, 1210, warchi- 
    wum rządowem w Dreźnie. 
    
    
    "'zmiankowaną jest w Ko- 
    dt:-ksie dyplomatycznym wielko- 
    polskim, tomie I pod X, 66. 
    27, 28. Henryk arcybiskup 
    gnieźnieński, 1210, (Fig. 20 i 21). 
    Pieczęć podługowata wyo, 
    bra
    a arcybiskupa in pontificali- 
    bus w stojącej postaci. \\" le- 
    wej trzyma pastorał, prawą 
    wznosi do błogosła wieństwa, 
    \V otoku napis: 
    + S' ARCHIEPISCOPI GNE- 
    ZDNENSIS HENRICI 
    Pieczęć ta w zwykłym wos- 
    ku wyciśnięta, wisi na niciach 
    zielonego, czerwonego i białego 
    jedwabiu u dokumentu wystawionego w Borzykowie 
    r. 1210, w archiwum rząd owe m w Dreinie. 
    Inny egzemplarz tej
    e pieczęci (fig. 21) wi
    i li do- 
    kumentu z r. 12 q w archiwum rządowem w \\'rocławiu. 
    
    
    , 
    
    
    .
     
    
    
    j 
    
    
    " 
    
    
    t.-. 
    
    
    ) 
    
    
    Fig. 19. 
    
    
    1: 
    
    
    ,'"' -, 
    
    
    \ 
    <. 
    
    
    -. '\' 
    
    
    -
     
    .lh\!l 
    , 
    J: 
    \, 
    "
    - . 
    '; , ' 
    .. 
    
    
    ... 
    
    
    " 
    . 
    
    
    ,.'
     l · 
    
    
    "
     
    \r 
    
    
    .' 
    
     
    
    
    - . 
    
    
    " 
    I': 
    
    
    l . 
    
    
    . 
    
    
    "" 
    
    
    ., 
    
    
    I 
    
    
    Fig. :!o. 
    
    
    Fig. 21. 
    
    
    \Visi tak
    e egzemplarz tej pieczęci li dokumentu z z. 1208 
    ogłoszonego w \Viadomościach 
    rosbacha z archiwum 
    rządowego wrocławskiego, lecz któryby był, oznaczyć 
    z opisu Mosbacha nie jesteśmy w stanie. 
    Jakkolwiek egzemplarz Fig. 21, jako dopiero z r. 12 I4 
    pochodzący, a zatem o lat 4 późniejszy od egzemplarza 
    Fig. 20, pochodzącego z r. 1210, winien być ju
     z tego 
    s3.mego powodu znacznie mniej wyrazisty i więcej zu- 
    tyty, ni
     egzemplarz Fig, 20, to jednak porównanie tych 
    dwóch egzemplarzy wykazuje stan rzeczy wręcz odmien- 
    ny. Egzemplarz Fig. 21 jest bez porównania wyrazistszy. 
    Gdyby nie to, 
    e dokument, u którego wisi pie- 
    częć Fig. 21, nie budzi 
    adnego podejrzenia, mo
    naby przy- 
    puścić, 
    e pieczęć Fig, 21 jest sfałszowana, Porównanie 
    atoli dokładne obu tych oryginałów ze sobą, wyklucza 
    istnienie fałszerstwa, a natomiast nasuwa domysł, 
    e 
    oryginalny tłuk pieczęci arcybiskupa Henryka, gdy 
    wskutek długoletniego u
    ywania, uległ wychełtaniu, 
    które ju
     na egzemplarzu Fig. 20 jest widoczne, został 
    nanowo przerzeźbiony i pogłębiony i stąd poszło, 
    e 
    egzemplarz późniejszy Fig. 21 jest znacznie wyrazistszy 
    
    
    od egzemplarza Fig. 20. Takie pogłębianie zaś i przerzeź- 
    bianie zu
    ytych tłoków nie nale
    y w wiekach średnich 
    bynajmniej do rzadkich zjawisk. 
    Wzmianka o tej pieczęci zawarta jest w Kodeksie 
    dyplomatycznym wielkopolskim, tomie l pod 
    . 66. 
    29, 30. Leszek Biały, ksiąź
     krakowski i sandomir- 
    ski, [1210], (Fig. 22 i 23). 
    
    
    J 
    
    
    " 
    , 
    
    
    , 
    # 
    
    
    " 
    
    
    ,
    
     ,,'tł-., 
    :'\ ,
     
    -, 
    
    , ,i 
    . _ .- U': 
    ': r 
    
    
    - 
    
    , 
    
    
    -
     
    
    
    ) 
    
     ;
    {
     
    
    
    ;." \. 
    
    
    '.1 1 
    ;i/ 
    
    
    .o 
    
    
    Fig, 22, 
    
    
    Fig. 23, 
    
    
    Pieczęć okrągła wyobra
    a księcia w zbroi w sto- 
    jącej postawie. \V prawej ręce trzyma oszczep, w lewej 
    tarczę opartą na ziemi. \V otoku reszta napisu: 
    [+ SIGILLVM DVCIS LlESTCO[NISI 
    Jeden bardzo zniszczony (Fig. 22) egzemplarz tej pie- 
    częC!, w zwykłym wyciśnięty wosku, wisi na sznurku 
    z pąsowego jedwabiu u dokumentu z r, 1212 w archi- 
    wum katedral. krakowskiem, zaś fragment tej pieczęci 
    (fig. 23) wybornie dochowany, wisi nu pasku pargamino- 
    wym. u dokumentu Sławosza bez daty, pochodzącego 
    atoli z przed r. 1210, a przechowanego w zbiorach XX, 
    Czartoryskich w Krakowie, 
    Z egzemplarza kapitulnego zrobił sztych Kielisiński, 
    który następnie w dziele V ossberga (t. I) og-łoszony został. 
    Z tego te
     egzemplarza pochodzi i rysunek u Ze- 
    brawskiego tab. 3 pod X. S. 
    O tej pieczęci wzmiankuje Stronczyrlski w dziele: 
    Pieczęcie, str. S I. 
    31. Otto V) 1212. (Fig. 2ł). 
    Pieczęć podługowata wyobra
    a osobę duchowną 
    z odkrytą głową in pontificalibus, \V prawej ręce trzyma 
    księgę, w lewej pastorał. \V otoku część widoczna na- 
    pisu, poło
    onego wstecz: 
    [+ SIGIILLVM OTT 
    Pieczęć ta, w zwykłym 
    wyciśnięta wosku, mocno 
    nadniszczona, wisi na sznur- 
    ku z pąsowego jedwabiu 
    u dokumentu z r. 1212, prze- 
    chowanego w archiwum kapi- 
    tuły katedr. krakowskiej. 
    Dokument ten jest wy- 
    stawiony przez Radwana z Bie- 
    
    anowa w obecności księcia 
    Leslka Białego, biskupa kra- 
    kowskiego Wincentego, wo- 
    jewody krakowskiego komesa 
    Pakosława, oraz kasztelana 
    krakowskiego, komesa Gowo- 
    rycza. Wedle treści przywileju 
    był oryginalny dokument opa- 
    trzony pieczęciami: księcia Leszka Białego, biskupa "'in- 
    centego, katedry krakowskiej i baronów (Pakosława i Go- 
    
    
    ",. pj.- 
    
    
    
    r i", 
    ,
    ] 
    
    
    ,- 
    
    
    . 
    ...- 
    . 
    
    
    Fig, 24.
    		

    /Czasopisma_105_07_01_070_0001.djvu

    			- 
    
    
    'IT 
    
    
    64 
    
    
    PJECZf
    CIE POL<;KIE WJEKÓW HlUm:-;IUI. 
    
    
    . 
    
    
    worycza} ralem pięcioma; dziś z tych pięciu pieczęci 
    pozostało tylko trzy, mianowicie środkowa czyli trzecia 
    z kolei, która jest pieczęcią księcia Leszka Białego, 
    opisaną przez nas pow y t pod N. 29 i 3U, pierwsza jest wła- 
    śnie powytsza pieczęć nieznanego nam blitej jakiegoś 
    Ottona, piąta wreszcie jest bardzo zniszczona starsza 
    pieczęć kapituły katedralnej krakowskiej, o której zaraz 
    nitej. Z tego widzimy, it z tych pieczęci, jakiemi ów 
    dokument wedle swej treści opatrzonym być miał, brak 
    trzech pieczęci, mianowicie wojewody krak. komesa Pa- 
    kos ława, kasztelana krak. komesa Goworycza, wreszcie 
    biskupa krak. Wincentego Kadłubka; natomiast wisi 
    jedna niezapowiedziana pieczęć, mianowicie pieczęć wła- 
    śnie owego nieznanego nam blitej duchownegu Ottona. 
    Ze ktoś niemając wcale lub niemając chwilowo pod 
    ręką swej własnej pieczęci, posługuje się w razie po- 
    trzeby pieczęcią obcą, na to dyplomatyka średniowie- 
    czna nie mało dostarcza nam dowodów, te tylko przy- 
    toczę ów sławny akt Zbyluta, dotyczący fundacyi kla- 
    sztoru łekneńskiego z r, 1 (53, który to dokument Zbylut 
    niemając własnej pieczęci, pieczęcią arcybiskupa gnie- 
    źnieńskiego Jana opatrzyć dał, Przy niniejszym doku- 
    mencie z r. 1212 prawdopodobnie nie komesowie Pako- 
    sław lub Goworycz, lecz zapewne biskup Wincenty Ka- 
    dłubek, niemając pod ręką własnej pieczęci, którą jut 
    wówczas, jak Fig, 14 dowodzi, niewątpliwie posiadał, utył 
    pieczęci owego Ottona do opatrzenia nią dokumentu 
    powytszego, 
    Ale kim1.e był ów Otto? Ze był osobą duchowną, 
    to szaty jego i pastorał w ręce, wykazują ponad wszelką 
    wątpliwość. Ze był wysokim dygnitarzem kościelnym, 
    świadczy pa
    torał, lecz czy był biskupem, czy te1. opa- 
    tern, tego rozstrzygnąć na pewno nie motemy, gdy t 
    osoba tego Ottona nie jest zgoła znaną źródłom histo- 
    rycznym współczesnym. Brak infuły i głowa jakby ogo- 
    lona, wreszcie księga w ręku, zdawałaby się wskazywać, 
    te tu jednak z opatem jakimś mamy do czynienia. Bli- 
    skie stosunki, jakie łączyły biskupa Wincentego Ka- 
    dłubka z klasztorem 'jędrzejowskim, nasuwają dalsze 
    przypuszczenie, te ów nieznany nam Otto, który swej 
    pieczęci Kadłubkowi do zaopatrzenia nią dokumentu 
    Radwana z Bietanowa utyczył, był opatem klasztoru 
    Cystersów \V Jędrzejowie. 
    32. 33. Kościół katedralny św. Wacława na zamku 
    krakowskim, 1212, (Fig. 25 i 26). 
    Kościół o dwóch wietycach bokiem w prawą zwró- 
    cony stronę. W otoku napis: 
    >I< SIGILL' CRACOVIENSIS... ECCL'E ... SCI ... 
    WENCEZLAI 
    Bardzo zniszczony egzemplarz tej pieczęci, w zwy- 
    kłym wosku wyciśnięty, wisi na sznurku z czerwonego 
    jedwabiu u dokumentu z r. 1212, w archiwum katedra!. 
    krakowsk.; inny lepiej dochowany, lecz cokolwiek uszko- 
    dzony (Fig. 25), wisi równiet na sznurku z pąsowego 
    jedwabiu u dokumentu z r. 1220 w archiwum Cystersów 
    w 
    logile; najlepszy zaś egzemplarz, oderwany, prze- 
    chowany jest w zbiorach Pawlikowskich we Lwowie. 
    Z tegoto ostatniego egzemplarza zrobił Kielisiński 
    sztych, który jest ogłoszony w jego Albumie, poszycie 
    dodatkowym, 
    Poniewat te dwa ostatnie egzemplarze, mianowicie 
    mogilski z r. 1220 i Pawlikowskich uzupełniają się wza- 
    jemnie, tak, it niektóre szczegóły, których wcale nie 
    
    
    widać na lepszym egzemplarzu Pawlikowskich, dosko- 
    nale są widoczne na gorszym egzemplarzu mogilskim, 
    
    
    .' , 
    , - 
     -"'- 
    l"o
     ; ---łłt-...... 
    
    ;;-: ....--...
    - 
    , "- 
    \', 
    r 
     
    
    
    f . 
    
    
    1........ 
    I. 
    I - 
    
    
    !J I - 
    .... ., 
    
    
    
    ,-, 
    .. . 
    , ..:. 
    -- 
     
    
    
    )'-.,' 
    
     
    - 
    
    
    "'" 
    
    
    ,. ... 
    
    
    --- 
    
    
    Fig. 25. 
    
    
    .,:"... 
    
    
    I 
    ... 
    ... 
    
    
    '\ 
    
    
    ....J 
    
    
    \. 
    
    
    ,.. 
    -- 
    f 
    · t 
    
    
    r 
    
    
    
    
     
    
    
    , ..\ 
    
    
    ,. r 
    
    
    J
     
    
    
    -t 
    
    
    ,.., 
    
    
    Fig. 26. 
    
    
    przeto dołączamy do niniejszej naszej pracy reprodukcye 
    obu egzemplarzy. 
    34, Michał II. opat tyniecki, 1213. (Fig. 27). 
    Pięczęć podługowata, 
    wyobrata opata in pontifi- 
    calibus w stojącej postawie. 
    W lewej ręce trzyma pasto- 
    rał, prawą wznosi do błogo- 
    sławieństwa. Na głowie infu- 
    ła. W otoku napis: 
    >I< S! F[RATJRIS MICHAEL 
    SECVDI TICIE ABBIS 
    (idzieby ,oryginał tej 
    pieczęci się znajdował i u ja- 
    kiegoby dokumentu takowa 
    uwieszoną była, nie jest mi 
    wiadomem. Posiadam jej od- 
    lew galwanoplastyczny, zro- 
    biony z matrycy gipsowej, 
    pochodzącej ze zbiorów po 
    ś. p. T. Zebrawskim pozo- 
    stałych, na której to matrycy 
    atoli, skądby wziętą była, zanotowanem nie było, Skoro 
    jednak Zebrawski zrobił z niej matrycę gipsową, przeto 
    musiał mieć oczywiście jej oryginał w ręku. 
    
    
    .
     
     
    
    
    ... 
    
    
    -. 
    
    
    "; 
     .- 
    
    
    -:: 
    
    
    "" 
    
    
    . 
     I, 
    '1 - 
    
    
    -l' 
    
    
    
    r' 
    
    
    7 . ' 
    
    ". . 
    
    
    " 
    
    
    \ 
    . \- 
    
    
    '. 
    
    
    '" 
    
    
    )i,: 
    :\. 
    
    
    - )". 
    ,. , 
    .- 
    
    
    Jl 
    
    
    ( '. 
    
    
    Fig. 27, 
    
    
    ii 
    
    
    ;;; 
    .
    		

    /Czasopisma_105_07_01_071_0001.djvu

    			_OJ 
    ... 
    o 
    -=.. 
    OJ 
    ... 
    ... 
    OJ 
    " 
    " 
    -.. 
    
     .. 
    
     
    _o 
    _", 
    =0 
    ===- C 
    
    ... 
    
     o 
    -"' 
    =- 
     
    
     fTI 
    
     " 
    
    
    I'IF.CZF,CIE POI.sI;:JE WIEKÓW ŚRlm
    rCII. 
    
    
    65 
    
    
    Tak
    e Kielisiń
    ki miał oryginał tej pieczęci w ręku 
    i zrobił z niej rysunek piórkiem, który jest obecnie prze- 
    chowany w zbiorach bibl. kornickiej. 
    a rysunku tym zano- 
    tował Kielisiński, i
     oryginał przechowany jest w bibliot. 
    cesarskiej we Lwowie. Którąto lwowską bibliotekę on 
    biblioteką cesarską nazwał, nie wiem. 
    ie podał jednak 
    daty uokumentu, chocial to zwykle czyni, z czegoby wy- 
    nikało, il owa pieczęć była od dokumentu oderwana. 
    Co do kwestyi, któremu opatowi tynieckiemu pie- 
    częć tę przyznać, zachodzą powa
    ne wątpliwości. Napis 
    na pieczęci opowiada, iż to był opat tyniecki Michał n. 
    Otól Kodeks dyplomatyczny tyniecki podaje rzeczywiście 
    wiadomość o dwóch opatach tego imienia, z których 
    pierwszy występuje w r. 1213, zaś drugi dopiero w latach 
    1321 i 1335. Tymczasem rysunek naszej pieczęci nie da 
    się ladną miarą odnieść dopiero do pierwszej połowy 
    XIV w., lecz wskazuje ponad wszelką wątpliwość pierwszą 
    połowę w. XIII. "\\1" obec tego musimy albo przyjąć, le 
    występujący w r. 1213 opat Michał, był jul drugim tego 
    imienia i do niego się pieczęć nasza odnosi, zaś osoba 
    Michała I nie jest nam zgoła ze źródeł historycznych 
    znana, lub tel przypuścić, 
    e 
    [ichał opat z r. 1213 był 
    rzeczywiście pierwszym tegol imienia, lecz le wnet po 
    nim, w kaldym razie jeszcze w pierwszej połowie XIII w., 
    nastąpił opat 
    [ichał II, do któregoby się w takim razie 
    nasza pieczęć odnosiła, lecz co do którego istnienia 
    źródła historyczne żadnej nam wiadomości nie przecho, 
    wały. Ja wybieram pierwszą alternatywę i odnoszę pie- 
    częć naszą do opata 
    Iichała, występującego w r. 1213. 
    którego jako drugiego tego
     imienia u\Va
    am. 
    35. Konrad, ks. mazowiecki, 1199 -r 1247. (Fig, 28 i 29)' 
    Książę zbrojny na koniu, w lewą zdąlająr.y stronę. 
    "\V prawej ręce dzierży rozwinięty proporzec, szczytem 
    pierś zasłania. Vi otoku napis: 
    SIGILLVM. CONRADI y DVCIS y POLONIE. 
    
    
    ',. 
    
    
    '
    A _..... 
     >' 
    
    
    ,. 
    1..- 
    
    
    .- 
    
    
    " . 
    
    
    .,........ 
    .. --.', .""to
     . 
    :
    ,
    ..:;.':, :' ':',.. ':. :
    .. 
    , , ''i..'
     
    '\\f': ,....t.-& , i ' ,,, , ,,0,; __ 
    
    ,-- - 
    
    ' 'n" 
    _ 
     I: 
    .\' 
    ;.
    ,." 
    ; 
    .
    .\y. 
    
     '\\.- ;,' ł; 
     .Jl".' 
    ,,-:' 1. _...... ' 
     
    c. . 
    :- ł r' - _ '::"". \_:" .' 
    i ' . 
    "1.}:
     ;,\,,\ "'
     
    :' 
    :.'. 
    
    , fi: . , . . ..p , , 
    , ,'.- \.,
     ....
    .",. " 
    :""":- 
     ..,
     -." . (.- 
    o 
    \.. :\l'-'-
     
    
    
    Fig. 28. 
    
    
    Pieczęć okrągła, wspaniała, wisi na jedwabnym 
    sznurku u dokumentu klasztoru strzelnieńskiego z r. 1220, 
    w archiwum rządowem w Poznaniu. 1) 
    
    
    _ I) ULANOWSKI : - -DokUlnt!nt;, ktljawskie i lIUl:;owieckie. Archiwum Iw" 
    misyi historyczDt'j, tom IV" str, 111. 
    
    
    Spraw"zdanl" Komi.yl do bad. hiat. sunki. 'fom VI, Zeazyt I. 
    
    
    Rysunek z bardzo lichego egzemplarza tej pieczęci, 
    której ułomek wisi przy dokumencie z r. 1218 warchi- 
    wum ordynacyi Zamoyskich w Warszawie, podał Stron. 
    czyński w Pieczęciach na str. 70 i w Pomnikach na 
    str. 38. 
    Ja w moim zbiorze posiauam inny fragment tej 
    pieczęci, pochodzący z matrycy udzielonej mi uprzejmie 
    przez ś. p, Teofila Zebrawskiego, na której był nazna- 
    czony rok 1222, bez bli
    szego atoli podania źródła. 
    
    
    -.- 
    
    
    " 
    
    
    '.
    . 
    
    
    # 
    .
     
    
    
    
     
    
    
    
    . .
     
    
    
    \- 
    
    
    . . '.
     
    
    
    . ... '. 
    '\ 
     . .... - .- 
    · ..,
    :t
     
    :' . 
     .: 
    
    
    'w' ': 
    .
     
    
    ...:. 
    '- .... - -... . 
    
    J(_. J.:. 
    " 
    
    
    '.. 
    
    
    ; '. J- 
    
    
    "" 
    
    
    T"'::-
     '" 
    
    
    . '
    . "
    ::' ł ' 
    1 
    .. 
    .. 
    
    
    
     ł 
    
    
    '. 
     
    
     . 
    
    
    ł 
    
     
    
    
    -... 
    
    
    Fig, 29. 
    
    
    Gdy na moim fragmencie tej pieczęci niektóre 
    szczegóły, zwłaszc.la ozdoby uprzę
    y konia, występują 
    znacznie wyraźniej, ni
     na egzemplarzu strzelnieńskim, 
    przeto przy niniejszem domieszczam reprodukcyę tak 
    egzemplarza strzelnieńskiego jako tel i mego fragmentu. 
    Konrad mazowiecki objął dzielnicę swą mazowiecką 
    jeszcze w r, 1199 lub 1200 w posiadanie, a pieczęć, którą 
    po<'iajemy, jest mimo, i
     ją przy dokumentach z tak pó- 
    źnych czasów dopiero spotykamy, niewątpliwie najstarszą 
    pieczęcią tego
     księcia i pochodzi niewątpliwie z pierw- 
    szych lat XIII wieku, jak tego wymownie dowodzi u!yty 
    w otoku napisowym pieczęci tytuł »dux PolO1liec, wedle 
    zwyczaju tylko w XII wieku praktykowanego, zamiast 
    tytułu dzielnicowego »dux jl/asouie«, lub t. p. na pó- 
    źniejszych pieczęciach tego księcia, z XIII wieku wido- 
    cznego. 
    O tejto pieczęci zapewne wspomina Ulanow
    ki w Do- 
    kumentach kujawsko - mazowieckich przy dokumencie 
    
    , V, który wprawdzie jest bez daty, lecz któremu Ula- 
    nowski datę roku 1212 przypisuje. · 
    "\V Kodeksie dyplomatyczn'ym mazowieckim przy 
    dokumencie z r. 1206 (N. 2) jest wzmianka, le u tego 
    dokumentu wisi pieczęć księcia Konrada, bez bli
    szego 
    jej oznaczenia lub opisania. l\[ojem zdaniem będzie to 
    prawdopodobnie pieczęć, którą powy! podaję, gdy! 
    o innej starszej pieczęci księcia Konrada nie mamy do- 
    tąd 
    adnej wiadomości; na pewno jednak potwierdzić 
    tego nie mogę. 
    3 6 . Bogusław, książę pomorski, 1214, 
    Pieczęć okrągła wyobrala księcia zbrojnego na 
    koniu, w prawą pędzącego stronę. "\V prawej ręce trzyma 
    rozpięty proporzec o trzech strefach, na piersiach trzyma 
    szczyt, w nim (iryf. "\V otoku napis: 
    + BVCHZLA VS y DVX y POMERANORVM *" 
    
    
    B
    		

    /Czasopisma_105_07_01_072_0001.djvu

    			6G 
    
    
    1',ł-:CZł-;CIE I'OU;J
    'ł-
     WlEKÓW H RI-: mac II. 
    
    
    Pieczęć ta, w zwykłym wyciśnięta wosku, wi
    i na 
    pasku pargaminowym u dokumentu z r. 1214, w archi- 
    wum rządowem 'w "\\Trocławiu. 
    37. Kazimirz, książę pomorski, 12 14, 
    Pieczęć okrągła, wyobra
    ająca księcia zbrojnego, 
    pędzącego na koniu w lewą stronę, W prawej ręce 
    trzyma rozwinięty proporzec, szczyt na piersiach. Tło 
    ubrane gałązkami. 
    apis otokowy zupełnie zatarty. 
    Pieczęć ta, w zwykłym wosku wyciśnięta, wisi na 
    pasku pargaminowym u dokumentu z r. 12 14, w archi- 
    wum rządowem w \Vrocławiu. 
    38, Kruszwica, kapituła, 1215. (Fig. 30). 
    Pieczęć podługowata, 
    wyobra
    ająca biskupa in ponti- 
    ficalibus w stojącej postawie. 
    W prawej ręce trzyma 
    n księ- 
    gę, w lewej klucz. \V otoku 
    napIs: 
    l + I SIGILL VM BEA TI PETRI 
    CRVSVICIENSIS 
    
    a sznurku nicianym wisi 
    ta pieczęć u dokumentu klasz- 
    toru strzelnieńskiego z r. 12 I 5, 
    przechowanego w archiwum 
    rządowem w Poznaniu. W zmian- 
    kowana w Ulanowskiego: Do- 
    kumenty kujawskie i mazowiec- 
    prawniczej, t, IY, Kraków 1888, 
    
    
    """ 
    . 
    
    
    .
     
    
    
    ..., 
    
    
    . (,\ I 
    . \... 
    '-...... 
    
    
    ,'" '- 
    
    
    Fig. 30. 
    
    
    kie (Archiwum Komisyi 
    str. I 18). 
    39. Konrad, książę mazowiecki, 1216. (Fig. 3 1 ), 
    Pieczęć podługowata wyobra
    ająca księcia w sto- 
    jącej postawie z odkrytą głową, w sukni długiej, nieco 
    poni
    ej kolan spadającej, z proporcem w prawej, jabłkiem 
    królewskiem w lewej'> W otoku napis: 
    
    
    [+ SIGIL'] DVCIS CONRADI 
    
    
    Pieczęć ta wisi na sznurze jedwabnym u dokumentu 
    a raczej u zapiski bez daty, którą Ulanowski (I. c. 118), 
    mylnie za dokument Konrada księcia mazowieckiego 
    poczytuje i do roku 1216 lub 1217 odnosi, 
    Ani faktura tej pieczęci, ani jej rysunek lub rzeźba 
    me dają najmniejszego powodu do podejrzywania auten- 
    tyczności onej
    e, i owszem ze- 
    wnętrzny jej wygląd daje zu- 
    pełną pewność, i
     ona pochodzi 
    z wczesnych lat pierwszej po- 
    łowy XIII wieku, i 
    e się zu- 
    pełnie zgadza z tą datą, jaką 
    Ulanowski dla powy
    szego nie- 
    datowanego rzekomego doku- 
    mentu windykuje. A mimoto 
    wszystko jest w tej pieczęci coś, 
    co ponad wszelk(\; wątpliwość 
    wykazuje, 
    e przecie
     tylko 
    z falsyfikatem, acz prawdopo- 
    dobnie współczesnym, mamy do czynienia. Tym wy- 
    soce podejrzanym szczegółem jest jabłko monarsze, wi- 
    doczne w lewej ręce księcia, symbol władzy monarszej 
    na pieczęciach ksią
    ęcych polskich XIII wieku, których 
    taki spory poczet mamy, zgoła nieznany. Jabłko kró- 
    lewskie w ręce monarchy, zjawia się po raz pierwszy 
    dopiero \V chwili, kiedy monarchowie polscy ju
     jako 
    królowie koronowani zasiedli na majestacie, Przedtem 
    
    
    -. 
    - ".' 
    
    
    , .\ 
    
    
    ł -"-- 
    . , 
    \ _i - 
    
    
    . ,'t J
     
    \ . " 
    
    
    ."' " 
    
    
    Fi
    , 31. 
    
    
    . 
    
    
    symbolem władzy ksią
    ęcej jest niemal zawsze rozwi- 
    nięty proporzec, rzadziej podniesiony miecz, jabłko nigdy. 
    Widać więc, 
    e tłok pieczęci rzeźbiony był przez pie- 
    czętarza lub złotnika, któremu zgoła obcym był wygląd 
    ksią
    ęcych pieczęci. 
    Przeciw autentyczności tej pieczęci przemawia jesz- 
    cze bardzo dobitnie i ten dalszy szczegół, 2e w chwili 
    wystawienia owego pseudo-dokumentu, w roku, jak się 
    Ulanowski domyśla, 1216 czy 1217, Konrad u2y\\a innej 
    pieczęci, wspaniałej, podanej przez nas wytej pod N. 35, 
    która niewątpliwie z samego początku Xln wieku po, 
    chodzi, a której istnienie ju
     w roku 12 12 jest udo- 
    wodnione, a która jeszcze w latach 1218 i 1222 jest 
    w u
    yciu, tak, 2e na naszą pieczęć Fig. 3 I właściwie 
    miejsca nie ma, 
    Fakt przeto podrobienia naszej pieczęci N. 39 nie 
    m02e ulegać 2adnej wątpliwości, popiera go zaś nadzwy- 
    czaj silnie sam pseudo-dokument oryginalny, u którego 
    jest zawieszona. Otó2 badając treść tego pseudo-do- 
    kumentu, przychodzimy do przekonania, it to nie jest 
    wcale 2aden dokument, forma tet jego nie odpowia- 
    da wcale dokumentom, w kancelaryi ksią2ęcej redago- 
    wanym, lecz ma zupełnie wygląd zapiski dla pamięci 
    tylko spisanej. 
    Co zaś przede wszystkiem razi, to to, 2e w tym 
    pseudo-dokumencie niema wcale wzmiankowanej osoby, 
    która go wystawia (ego [(mradus lub nos Conrad1ts) 
    a o księciu Konradzie, rzekomym wystawicielu tego do- 
    kumentu, jest w dokumencie przy końcu mowa, jak 
    o osobie trzeciej, nie będącej z wystawieniem dokumentu 
    w 2adnym związku. Jak02 zdaje się, te pierwotnie istniała 
    w klasztorze strzelnieńskiem tylko zapiska w przedmio- 
    cie nadania klasztorowi wsi \Yęgrzce przez Bolesława 
    1\lieszkowicza, na któreto nadanie zrazu 2aden dokument 
    klasztorowi wystawiony nie został. Więc a
    eby się tra- 
    dycya faktu nie zatarła, mnich jakiś zanotował na mar- 
    ginesie jakiegoś rękopisu klasztornego fakt ten dla pa- 
    mięci potomnych. Później ksią2ę Mieszek Stary za by- 
    tności w Strzelnie kazał Piotrowi Jadnikowiczowi i De- 
    blonowi dokonać obejścia tej wsi, na co równie
     2aden 
    dokument wystawiony nie został, lecz znowu tylko fakt 
    sam na marginesie rękopisu klasztornego zanotowano, 
    a2 wreszcie Konrad ks. mazowiecki, znowu bez wysta- 
    wienia osobnego przywileju, nadanie wsi pomienjonej 
    przez Rolesława :Mieszkowicza i 
    1ieszka Starego kla- 
    sztorowi strzelnieńskiemu uczynione zatwierdził, co ró- 
    wni
    
     w rękopisie k
    asztornym dla pamięci zanotowanem 
    zostało, 
    Rzecz prosta, 2e klasztor niemając 
    adnego dowodu 
    co do I)adań powy2szych, którymby się w razie jakiejś 
    napaści łakomych sąsiadów mógł obronić, przystąpił do 
    podrobienia dokumentu na zasadzie owych rękopiśmien- 
    nych zapisek, wskutek czego temu dokumentowi brak 
    zupełny formy kancelaryjnej. Pieczęć zaś przy tym 
    pseudo-dokumencie uwieszona, u 
    adnego zresztą ani 
    wcześniejszego ani późniejszego dokumentu teg02 księcia 
    jut się nie pojawia, snać po u2yciu jej do owego pseudo- 
    dokumentu sfabrykowany tłok bezzwłocznie zniszczony 
    został. 
    W kaMym razie pieczęć nasza, acz jest niewątpli- 
    wym falsyfikatem, przecie2 jako wyrób pochodzący nie- 
    wątpliwie z pierwszej połowy XIII wieku, pomiędzy 
    zabytki historyi sztuki z tej epoki zaliczoną być winna.
    		

    /Czasopisma_105_07_01_073_0001.djvu

    			. 
    
    
    PIECZĘCIE POI.',KIE WIEK{IW 
    HEDXICH. 
    
    
    40. Trzemeszno'- 
    1216, (Fig. 32). 
    Pieczęć okrągła, 
    
    
    klasztor kanoników regularnych, 
    
    
    wyobrata biskupa in pontificali- 
    bus w stojącej postawie, z pa- 
    storałem w lewej, prawą wznie- 
    sioną do błogosławieństwa, 
    \V otoku napis: 
    + SCANTVS l) ADDALBER- 
    TVS EPS 
    " 
    a sznurze jedwabnym 
    \,,-,'1\ .',. WISI ta w czerwonym wosku 
    Ot', . wyciśnięta pieczęć u dokumentu 
    strzelnieńskiego z r. 1216, war. 
    chiwum rządowem w Poznaniu. 
    Chromolitografowana re- 
    produkcya takowej zamieszczo- 
    nąjest w Kodeksie dyplomatycz- 
    nym wielkopolskim tomie IV na tabl. 7 pod N. XXXVI. 
    4 I. Strzelno, klasztor Norbertanek, 1216. (Fig. 33). 
    Pieczęć podługowata wyo- 
    brata krzy t podwójny, przez dwa 
    pierścienie przepleciony. W oto- 
    ku napis: 
    
    
    .S 
    
    
    ..: 
    
    
    ,- . l
    . . 
    
    
    .
     
    1 
    
    
    -_.....
    - 
    
    
    Fig. 32, 
    
    
    + SIGILL V[M · ECCLE]SIE 
    ZTRELNNSIS 
    
    
    Pieczęć ta w rótowym wosku 
    wyciśnięta, wisi na sznurze jedwa- 
    bnym u dokumentu strzelnieti- 
    ski ego z roku 1216, w archiwum 
    rządowem w Poznaniu. Wspom- 
    niana w Ulanowskiego Dokumen- 
    tach kujawskich i mazowieckich 
    (1. c. 1 18), 
    42. Władysław Laskonogi, ks. wielkop, 1216, (Fig. 34). 
    Fragmpnt pieczęci okrągłej, wyobratającej księcia 
    
    
    " 
    - , 
    ! 
    
    
    , 
    
    
    
     
    
    
    " 
    
    
    Fig. 33. 
    
    
    
    - 
    ",. 
    " 
    
    
    \ I r:r
     
    1 \ 
    . , ł 
    - '- 
    . , 
    
    
    . ..I 
    .. 
    
    
    , 
    - 
    
    
    , :.tłf Ol 
    . .. 
    fr- 
    . 
    
    
    " 
    p 
    ,. 
    
    
    {. 
    
    
    .,. ,1 
    ,- 
    
    
    I
    l 
    '\4.t..(
    .,. _:I 
    , t "l.Lil( 
    - \ . 
    
    
    
    . 
    
    
    , 
    
    
    Fig. 34. 
    
    
    na koniu, z rozwiniętym proporcem o trzech strefach, 
    w lewą zdątającego stronę. "VV otoku reszta napisu: 
    [+ W]OLOD[IZLA WS DEI GR]ACIA DVX POLONIE 
    
    
    I) Omylone zamiast "sanctus". 
    
    
    67 
    
    
    Fragment ten pieczęci, w zwykłym wyciśniętej wo- 
    sku, przechowany jest w (yabinecie archeologicznym przy 
    Uniwersytecie J agielloti- 
    skim w Krakowie. \Visiał 
    on niegdyś przy dokumen- 
    cie z r. 1216 przechowanym 
    w zbiorach biblioteki kor- 
    nickiej. Rysunek tego fra- 
    gmentu podał Stronczyński 
    w Pomnikach na str. 6, zaś 
    litografię Zakrzewski w Ko- 
    deksie dyplomatycznym 
    wielkopolskim, tomie IV, 
    tab. L pod N. 5. 
    Jestto jedyna pieczęć 
    znana tego księcia, więc 
    niewąfpliwie z początku 
    XIII wieku pochodzi. 
    43. Iwo, biskup krak. 
    1218. (Fig. 35 i 36). 
    Pieczęć podługowata, wyobrata biskupa in ponti- 
    ficalibus, siedzącego na niskim stolcu. W lewej ręce 
    trzyma on pastorał, pra- 
    wą błogosławi. W otoku 
    napis uszkodzony: 
    + SIGILLVM [YVONIS 
    EPISCOPI] CRACO- 
    VIENSIS 
    Pieczęć ta wisi na 
    pasku pargaminowym 
    u dokumentu z r, 1218 
    w archiwum rządowem 
    w \Vrucławiu, dalej 
    na takimte pasku u do- 
    kumentu z roku 12
    2 
    w archiwum Cystersów 
    w Mogile (fig. 35), po- 
    siadam wreszcie ze zbio 
    rów po ś. p. Teofilu Że- 
    braw!>kim odlew innego 
    egzemplarza tej pieczęci 
    (fig. 36), wszelako bez oznaczenia 
    chowania, Domyślam się tylko, 
    prawdopodobnie znajdo- 
    wać w zbiorach Pawlikow- 
    skiego we Lwowie. 
    44, Leszek Biały, ks, 
    krakowski i sandomirski, 
    1220. (Fig. 37)' 
    Pieczęć podługowata, 
    wyobra
    a księcia w zbroi, 
    w szyszaku, w st
    jącej po- 
    stawie. \V prawej ręce 
    trzyma mały proporczyk, 
    na lewym boku wisi tarcza, 
    zawieszona na rzemieniu 
    na szyi. Tarcza zdaje się 
    w poprzek na d wa prze- 
    dzielona pola: w dolnej 
    części gęste poprzeczne 
    strefy, w górnej niby pół. 
    orła. W otoku napis: 
    [+] SIGILL LESTCONIS DVCIS POLONIE 
    
    
    '. ... 
    
    
    i.. C. 
    ....., 
    6\' 
    ,
    i
    l (' .J 
    ,;F; 
     )
    \; 
     l" /)
    : 
    
    1, I , ': 
    '
    I . 
    
    
    . r 'C 
    
    
    
     
    .. .. 
    
    
    ,. 
    --.1< 
    
    
    -: 
    - . ,"': .), 
    
    
    Fig. 35. 
    
    
    
     
    , .. 
    <4 
    
    ., 
    ..j' 
    .... . . .: 
    ..
    ' .
    " 
    ,.. . 
    ...?! . 
    
    
    ,.., ,', 
    
    
    
     .
    .,.. . 
    ,l .
    . 
    . ", 
    
    
    ''!, li " r -' 
    
    .i,. , 
    .
    
     1,1\. '1\ 1 
    .a
    j
     . ,,:' 
    ' 
    "'Y; "I 
    - ( 
    
    
    r'J r 
    ,1: 
    
    
    .. 
    ł. 
    I 
    
    
    '40 
    
    
    Fig. 36. 
    
    
    roku i miejsca jej prze- 
    it takowa będzie się 
    
    
    
    :< 
    ..;-... 
    
    
    ..... 
    
    
    1.\ 
    
    
    - \ 
    
    
    -- 
    
    
    :. ;r 
    
    
    l,'" 
    
     .: 
    
    
    , - 
    
    
    '1'/ ' - 
    ,,
    ;y,-' 
    , " 
    
    
    .
     
    (. ,; 
    
    
    '- 
    
    
    . 
    ... 
    
    
    ,.I 
    
    
    ;r:-.:.¥ 
    ... 
    
    
    ... 
    'r 
    
    
    ',«' 
    
    
    ;, 
    
    
    Fig. 37,
    		

    /Czasopisma_105_07_01_074_0001.djvu

    			. 
    
    
    liR 
    
    
    PIECł':Ę("Ig POLSKIE WIEKÓW !iIlEIIXH'II. 
    
    
    Pieczęć ta oderwana, przechowana jest w zbio- 
    rach Pawlikowskiego we Lwowie, \Visiała ona niegdyś 
    u dokumentu z r. 1229 w archiwum Cystersów w Mogile, 
    Z tegot f'gzemplarza jest sztych Kielisińskiego 
    u Vossberga, rysunek u Żebrawskiego tab1. 3, Nr, S 
    i u Stronczyńskiego: Pieczęcie 
    str, 28, wreszcie wzmianka u 
    Stronczyńskiego: Pieczęcie, 
    str. 51. 
    45. Barta, biskup kujaw- 
    ski, 1220. (Fig. 38), 
    Pieczęć podługowata. wy- 
    obraia biskupa in pontificali- 
    bus w stojącej postawie, z pa- 
    storałem w lewej, prawą wznie- 
    sioną do błogosławieństwa. 
    W otoku napis: 
    + S' BARTE Dl GRA WLA- 
    DISLA VIEN EPI 
    Na sznurku jedwabnym 
    WISI ta pieczęć u dokumentu strzelnieńskiego z r. 1220, 
    w archiwum rządowem w Poznaniu. Wzmiankowana 
    w Ulanowskiego Dokumentach kujawskich (1. c. str. 121). 
    4 6 . Strzelno, prob. klaszt, Norbertanek, 1220, (Fig. 39), 
    Pieczęć podługowata, wyobraia krzyi podwójny 
    przez dwa pierścienie przepleciony, zupełnie tak samo, 
    jak na pieczęci tegot klasztoru 
    pod Xr. 41 podanej. 
    Xapi? otokowy dziś jut nie- 
    czytelny. 
    -Wisi ta pieczęć bardzo ju2: 
    zwietrzała, na sznurku jedwabnym 
    u d o k u m e n t u strzelnieńskiego 
    z roku 1220, w archiwum rządo- 
    wem w Poznaniu. Wzmianka o 
    niej w Ulanowskiego Dokumen- 
    tach kujawskich (1. c. str. 121), 
    gdzie ten uczony zdołał odczytać 
    napis: 
    SIGILLVM [PREPOSITI DE STJRELN[AJ 
    któregoto napisu ja na nadesłanej mi z archiwum rząd. 
    poznańs. fotografii tej pieczęci odcyfrować nie zdołałem. 
    47. Mikołaj Repczol, kanclerz krakowski ksiC(cia Le- 
    szka Białego, 1224. (Fig. 4 0 ). 
    Vieczęć podługowata, wy ob rata osobę duchowną 
    w birecie na głowie, w postawie stojącej, ze złolonemi 
    na piersiach rękoma. W otoku napis: 
    + SIGILLVM NICOLAI KANCEL- 
    LARII 
    Pieczęć ta w zwykłym wyciśnięta 
    wosku, wisi na sznurku z pąsowego 
    jedwabiu u dokumen!u księcia Leszka 
    Białego bez daty, przechowanego w ar- 
    chiwum kapituły katedralnej krakow- 
    skiej. 
    Mikołaj Repczol występuje jako 
    kanclerz księcia Leszka Białego po raz 
    pierwszy dopiero w r. 1224 i jest nim at do śmierci 
    tegot księcia. 
    4 8 , Marek I, wojewoda krakowski, 1220. (Fig, 4 1 ). 
    Runa skandynawska o łukowatych znamionach, 
    przekrzytowana w górnej części laski runicznej. VV oto- 
    ku napis: + M A R C I S 
    
    
    .
    , 
    
    
    .. 
    . 
    
    
    -/ 
    
    
    . 
    
    
    f...' 
    
    
    
    - 
    
    
    -, 
    
    
    Fig, 38. 
    
    
    , 
    
    
    
     
    
    
    -
     
    
    
    'l 
    
    
    Fig. 39, 
    
    
    :' 1 '\ 
    IJ' 
    
    
    '. 
    
    
    
     
    
    
    Fig. 40. 
    
    
    Pieczęć O\valna miseczkowata, w zwykłym wosku 
    wyciśnięta, wisi na :"znurku z pąsowego jedwabiu u do- 
    kumentu z r, 1220, zaś ułomek 
    u dokumentu z r, 1228 w archi- 
    wum Cystersów w !\[ogile. 
    Rysunek tej pieczęci podany 
    w rozprawie Piekoshlskiego: Po- 
    czet najstarszych pieczęci szlachty 
    polskiej z tematów runicznych, 
    18 9 0 , X. 3. 
    49. Komes Blldziwoj, 12.20. 
    (Fig. 42). 
    Runa skandynawska sol. Fig, 4 1 . 
    W otoku napis: 
    BVDIVOI 
    Pieczęć mała, kształtu gruszkowatego, w zwykłym 
    wosku wyciśnięta, 'wisiała niegdyś u do- 
    kumentu z roku 1220, przecho\\anego 
    w archiwum Cystersów w. !\[ogile, dziś 
    oderwana przechowana w zbiorze Pawli- 
    kowskiego we LwowJe, 
    Rysunek u Piekosińskiego (I. c. X, S). 
    50. Mikołaj Polaninowicz, 1220, 
    (Fig. 43). 
    \Ve środku monogram nIc. \Yotoku 
    napis w kierunku odwrotnym: 
    + SPES + MEA 
    . Pieczątka owalna, wisiała niegdyś u dokumentu 
    z r. 1220 w archiwum Cystersów w 
    lo- 
    gile, dziś oder\'v'ana przechowana w zbio- 
    rach Pawlikowskiego we Lwowie. 
    51. ŚwiC(topelk, książce gdański, 
    1220. (Fig. 44). 
    Pieczęć okrągła, wyobrata księcia 
    zbrojnego na koniu, w lewą pędzącego 
    stronę. W prawej ręce tuyma rozwi- 
    nięty proporzec o trzech strefach, piersi 
    zasłania tarczą, na której jelenie porote. 
    Z tyłu za księciem połulilia heraldycz- 
    na, \\- otoku napis: 
    + S' DOMINI y ZW ANTEPOLC y DE y DANCEKE 
    
    
    Fig, 42, 
    
    
    ;..J.. ,.. . 
    
    
    I. ".' . 
    f
    ;OJt '::'t:, 
    I"'
    ' .' 
    ... -- -.: rt'" 
    I .;lf. 
    
    
    
     
    
    
    Fig. 43. 
    
    
    
    \:. .... 
    
    
    -.... 
    
    
    
    ,... 
    
    
    
     Jto. . 
    '\, 
    
    
    . ..t 
    
    
    - 
     
    
    
    " 
    
    
    
     
    
    
    - , 
    
    
    -- 
     
    
    
    
     
    
    
    I 
    
    
    . i 
    
    
    . , 
    . 
     
    
    
    . , J 
    . -.. ij 
    
    
    \' 
    I 
    
    
    J 
    . 
    
    
    /ł-. 
    
    
    / ' 
    
    
    _ "X-' 
    ,- '- ... 
    
    
    ., 
    
    
    l
    - 
    - ... 
    
     
    
    
    .' 
    
    
    "' 
    
    
    4- 
    
    
    
     
    
    
    Fig. 44, 
    
    
    "-isi ta pieczęć u licznych dokumentów z czasu 
    od roku 1220 do 1266 w archiwum rządowe m w Kró- 
    lewcu. 
    
    
    -..
    		

    /Czasopisma_105_07_01_075_0001.djvu

    			I'lEcZĘcm POLSKIE WIEKÓW 
    Rlm.xI(,H. 
    
    
    Ściśle biorąc nie nale:ty pieczęć ta do sfragistyki 
    polskiej średniowiecznej, jeśli ją atoli mimoto tu ogła- 
    szamy, czynimy to ze względu na jej bezsprzeczne po. 
    krewieństwo z najstarszą pieczęcią vVładysława Odonicza, 
    jako księcia na Uściu (N. 78), oraz z oajdawniejszym 
    falsyfikatem pieczęci księcia szląskiego, Bolesława Wy- 
    sokiego. 
    52, Gniezno, kapituła katedralna, 1222, 
    Pieczęć podługowata, wyobrala św. 
    Tojciecha in 
    pontificalibus, siedzącego na stolcu, którego poręcze za- 
    kończone 
    łowami zwierząt. W prawej ręce trzyma 
    palmę, w lewej pastorał, W otoku napis: 
    + S'CAPITVLI SCE GNEZDNEN ECCLESIE 
    Xa sznurku jedwabnym wisi ta pieczęć u doku- 
    mentu z r. 1222, będącegp własnością hr. Edwa,rda Gra- 
    bowskiego. 
    Litografia tej pieczęci w Kodeksie dyplomatycznym 
    wielkopolskim, tomie IY, tabl. II, X, LX V II. 
    53. Niewiadomy biskup, 1223, (Fig. 45). 
    Pieczęć okrągła
     wyobra:ta biskupa in pontificalibus, 
    siedzącego na niskim stolcu. v\r lewej ręce dzier:ty on 
    pastorał, w prawej jabłko 
    królewskie z krzy:tem. 
    a- 
    pis zupełnie zniszczony 
    nie dozwala oznaczyć, do 
    którego biskupa ta pie- 
    częć się odnosi, 
    \Visi zaś ta pieczęć, 
    obecnie w bardzo znisz- 
    czonym i zwietrzałym znaj- 
    dująca się stanie, u doku- 
    mentu z roku 1223, wysta- 
    wionego przez Iwona bis- 
    kupa krakowskiego w Wi- 
    tryłowie, podczas wypra- 
    wy podjętej przez ksią:tąt 
    Leszka Białego, Konrada mazowieckiego i ł Ienryka szlą- 
    skiego przeciw Prusakom, zaś jako świadkowie doku- 
    mentu powołani są biskupi: Paweł poznański, \Vawrzy- 
    niec wrocławski, Wawrzyniec lubuski, Michał kujawski 
    i Krystyan pruski. Otó:t z tych biskupów, z których po 
    pozostałych od pieczęci sznurkach sądząc, prawdopodo- 
    bnie wszyscy pieczęcie swe do owego dokumentu przy- 
    wiesili, pieczęć nasza mogłaby najprędzej jeszcze nale:teć 
    do Chrystyana biskupa pruskiego, gdy:t tylko ten jeden 
    ze świadkujących na dokumencie biskupów wykonywał 
    w swej dyecezyi pruskiej świe:to zawojowanej, obok du- 
    chownej tak:te świecką jurysdykcyę, której oznaką mia- 
    łoby być jabłko królewskie, w ręku przedstawionego na 
    pieczęci biskupa widoczne. Jakkolwiek zaś zachowanie 
    tej pieczęci obecne jest tak mizerne, il dla dziejów sztuki 
    pieczętarskiej :tadnego nie przedstawia interesu, to je- 
    dnak podajemy tu jej reprodukcyę ze względu na to, 
    i:t to jest jedyna W sfragistyce naszej, średniowiecznej 
    pieczęć, na której biskup z jabłkiem monarszem w ręce 
    jest przedstawiony. 
    54. Konrad, książę mazowiecki, 1223. (Fig. 46). 
    Pieczęć okrągła wyobra:ta księcia zbrojnego na ko- 
    niu, w prawo biegnącego, \V prawej ręce trzyma on 
    krzy:t, w lewej rozwinięty proporzec o dwóch strefach. 
    \\- .otoku napis: 
    + S : CONRADI : DVCIS : MAZOVIE 
    ET CVIA VIE 
    
    
    
     
    
    
    ; 
    
    
    } 
    
    
    ł.. 
    
    
    /r.,! 
    
    
    ..1 . 
    
    
    o. 
    
    
    Fig-. 45. 
    
    
    G!) 
    
    
    Pieczęć ta w zwykłym wyciśnięta wosku, wisi u do- 
    kUmentll rzekomo z r. 1203 w archiwum kapituły pi.ockiej. 
    Egzemplarz uszkodzony wisiał u dokumentu z roku 
    1223 w archiwum Cystersów w 1\Iogile i tento egzem- 
    plarz, dziś oderwany, przechowany jest w zbiorach Pa- 
    wlikowskiego we 
    L wowie. Z tego to 
    egzemplarza pocho. 
    dzi sztych C, E, We- 
    bera u Y ossberga na 
    tabl. 16, 
    Z bardzo uszko- 
    dzonego egzempla- 
    rza wiszącego u do- 
    kumentu z r, 1223, 
    wykonał sztych Kie- 
    lisiński, który jest za- 
    mieszczony w Dzia. 
    łyńskiego: Lites tom 
    I, na karcie tytuło- 
    wej, natomiast z e- 
    gzemplarza bardzo dobrze dochowanego pochodzi rysu- 
    nek Stronczyńskiego w Pieczęciach na str. 39 i w Pomni- 
    kach na :otr, 38. Jest te:t wzmianka tej pieczęci u Stron- 
    czyńskiego w Pieczęciach na str. 52 a rysunek na str. 69. 
    Co do dokumentu kapituły płockiej rzekomo z r. 
    1203, u któregoto dokumentu pieczęć nasza naj wcześniej 
    byłaby uwieszona, wyjaśnić muszę, i:t co do autentycz- 
    ności i daty tego dokumentu przeprowadzony został 
    pomiędzy Dr. Kętrzyńskim a profesorem Dr. Ulanow- 
    skim spór naukowy, w którym i ni:tej podpisany brał 
    udział I), a któregoto sporu rezultatem jest, i:t ów do- 
    kument rzekomo z r. 1203 pochodzący, jest stanowczo 
    falsyfikatem, a pieczęć nasza zostaje w ścisłym związku 
    z wyprawą krzylową podjętą przeciw pogańskim Pru- 
    sakom w roku 1223 i dawniejszą nad ten rok 1223 
    nie jest. 
    55. Leszek Biały, książę krak. i sandomirski, 1224. 
    Ksią:tę na koniu, w prawą pędzący stronę. Z tyłu 
    na konia wspina się niedźwiedź, przeciw któremu ksiąlę 
    się broni. \V otoku reszta napisu: 
    [+ SIGILLVM LESTCONIS DVCIS] PO[LON]IE 
    Pieczęć okrągła, bardzo zniszczona, wisiała niegdyś 
    u dokumentu z r. 1224 w archiwum katedralnem kra- 
    kowskiem. Dziś ju:t nie istnieje ona u tego dokumentu 
    wcale. Przed kilku laty istniał jeszcze drobny z niej 
    okruch. 
    Sztych Kielisińskiego u Yossberga tab. I. Rysunek 
    11 Lebrawskiego tab, 3, X. 4, oraz u Stronczyńskieg-o: 
    Pieczęcie :;tr, 39 i Pieniądze Piastów, "Yarszawa, 1 847, 
    str. 2 10. 
    \Vzmianka w Stronczyńskif'Ęo Pieczęciach na str. 
    51 Z tern, :te oryginał ma się tak:te znajd,	
    			

    /Czasopisma_105_07_01_076_0001.djvu

    			70 
    
    
    plF.c
    ..;em POI.<;Km WIEKÓW ŚREJ)
    I(,H. 
    
    
    Pieczątka ta, w zwykłym wyciśnięta wosku, wisi 
    na sznurku z czerwonego jedwabiu u dokumentu z roku 
    1226, w archiwum rządowem w W 1'0- 
    cławiu. 
    Rysunek litografowany zamiesz- 
    czony u Schultza tab. IX. N, 72, zaŚ cyn- 
    kotyp u Piekosińskiego: Poczet N. 6. 
    57. Leszek Biały, ksią:tę krakowski 
    i sandomirski. 1227. (Fig. 48). 
    Pieczęć podługowata wyobra:la 
    orła jednogłowego z rozpiętemi na dół 
    zwieszonemi skrzydłami i głową w lewo . 
    zwróconą. W otoku napis uszkodzony: 
    [+ SIGIL'] DVCIS LEZTCONIS 
    Pieczęć ta, w zwykłym wyciśnięta wosku, wisi na 
    sznurku z pąsowego jedwabiu u dokumentu z r. 1228 
    w archiwum Cystersów w l\Jogile. 
    U:tytą ona jest przez pozostałą po 
    Leszku Białym wdowę księ:tnę Grzy- 
    misławę , więc te:t pieczęć tę do 
    ostatniego roku panowania tego:t 
    księcia odnosimy. 
    Rysunek tej pieczęci jest u Że- 
    brawskiego na tab. 3 pod N. 7, zaŚ 
    wzmianka u Stronczyńskiego: Pie- 
    częcie str. 52. 
    58. Grzymisława księ:tna krak. 
    sandom, 1228. 
    Pieczęć okrągła wyobra:ta księ
     
    :tnę na majestacie, w koronie na głowie, W prawej ręce 
    trzyma berło w kształcie lilii. W otoku reszta napisu: 
    
    
    Fi/.:. 47. 
    
    
    I ", ti\-' 
    ,l' 
    
    
    
     
    
    
    .\ 
    
    
    Fig. 48. 
    
    
    [+ SIGILLVM GRIMIZ]LAVE 
    
    
    Fragment tej pieczęci wisiał u dokumentu z r. 1228. 
    Sztych Kielisińskiego u V ossberga tab. 2 bez po- 
    dania miejsca, gdzieby się ów dokument znajdował. 
    J estto jednak ten sam dokument, u którego wisi tak:te 
    pieczęć Pakosława wojewody sandomirskiego, a który 
    znajduje się w archiwum ordynacyi hr. Zamoyskich 
    w \V arsza wie. 
    Rysunek u Żebrawskiego tab. 3, N, 8, Wzmianka 
    u Stronczyńskiego: Pieczęcie str. 52, 
    59. Konrad, ksią:tę mazowiecki i kujawski. 1228. 
    (Fig. 49). 
    Pieczęć podługowata, wyobra:tająca księcia zbroj- 
    nego w szysJ;aku, w stojącej postawie, w lewo zwróco- 
    nego. W prawej ręce trzyma 
    podniesiony miecz, w lewej pro- 
    porzec i tarczę. U prawego boku 
    wisi pochwa od miecza. W otoku 
    napis: 
    + S' CONRADI DVCIS [MA] 
    ZOVIE ET CVIA VIE 
    Pieczęć ta wisi u dokumentu 
    z r. 1228 w archiwum głównem 
    w Warszawie. Wisi ona tak:le 
    u dokumentu wydanego rzekomo 
    w Trojanowie r. 1222, lecz data 
    ta jest niewątpliwie nieprawdziwą 
    i odnosi się do wystawienia pierw- 
    szego egzemplarza tego doku- 
    mentu, który rzeczywiście w Tro- 
    janowie w r. 1222 był wystawiony i inną sobie współ- 
    . 
    
    
    -:", 
    
    
    \ 
    .\ 
    
    
    - " 
    
    
    
    : 
    
    
    '.} 
    ., 
    
    
    Fig. 49. 
    
    
    czesną pieczęcią jest opatrzony. Ten zaś egzemplarz jest 
    widocznie duplikatem później wydanym i prawdopodo- 
    bnie dopiero około r. 1228 wystawiony został. 
    Rysunek tej pieczęci zamieścił Stronczyński we 
    Wzorach (dok. X I); w Pomnikach na str. 39 i w Pie- 
    częciach na str. 30. 
    Sztych Kielisińskiego od dokumentu z roku 1228 
    w Działyńskiego: Lites, na tytule części U, tomu I. 
    U V ossberga (str. 3) jest sztych z oryginału znaj- 
    dującego się w Królewcu, którego data atoli nie podana. 
    60. Pakosław, wojewoda sandomirski. (Fig. 50), 
    Pieczęć owalna, miseczkowato wklęsła, wyobra:ta 
    znak runiczny w kształcie ma- 
    juskuły 
    [. \V otoku napis 
    uszkodzon y : 
    
    
    + SIGILLVM [PA]COSLAI 
    
    
    Wisi ta pieczęć na sznurku 
    z pąsowego jedwabiu u doku- 
    mentu z r. 1228 w archiwum 
    ordynackiem hr. Zamoyskich 
    w Warszawie. 
    Sztych Kielisińskiego u 
    Vossberga tab. 2, zaś rysunek 
    u Piekosińskiego: Poczet X 7. Fig. 50. 
    6 I. Arnold, wojewoda ku- 
    jawski. 1228. 
    Pieczęć okrągła wyobra:ta trzy kółka związane z sobą 
    w kształcie trójkątowego strzemienia, Xapis zupełnie 
    nieczytelny, 
    Wisi ta pieczęć na pasmie jedwabnem u dokumentu 
    z r. 1228 w archiwum głównem w Warszawie. Rysunek 
    u Stronczyńskiego: Wzory, dokument 
    . I. 
    62. Michał, biskup kujawski, 1228. 
    Pieczęć podługowata, wyobra:ta biskupa 111 ponti- 
    ficalibus w stojącej postawie, z pastorałem w prawej, 
    ksią:tką w lewej. W otoku napis: 
    
    
    SIGILL MICHAELIS WLADIZLA VI[ENSIS] EPI 
    Wisi ta pieczęć u dokumentu z r, 1228 w archiwum 
    głównem w Warszawie. Rysunek u Stronczyńskiego: 
    Wzory, dok. 
    , 2. 
    63. Kościół katedralny w Płocku, 1228. 
    Pieczęć podługowata wyobra:ta :;\[atkę Boską z dzie- 
    ciątkiem Jezus na lewem ramieniu, siedzącą na tronie. 
    W prawej ręce trzyma berło w kształcie lilii. W otoku 
    napis: 
    
    
    + S CAPITVLI SCE MARIE PLOCENSIS 
    
    
    W zwykłym wyciśnięta wosku wisi ta pieczęć na 
    paśmie jedwabnem u dokumentu z r. 1228 w archiwum 
    głównem w \Varszawie. 
    Rysunek u Stronczyńskiego: \Vzory, dok. N, 2, 
    64. Gunter, biskup płocki, 1228. 
    Pieczęć podługowata wyobra:ta biskupa in ponti- 
    ficalibus w stojącej postawie. vłl lewej ręce trzyma pa- 
    storał, prawą błogosławi, \V otoku napis: 
    
    
    + S GVNTERI EPI PLOCENSIS ECCLESIE 
    
    
    W zwykłym wosku wyciśnięta, wisi ta pieczęć na 
    pasmie jedwabnem u dokumentu z r. 1228 w archiwum 
    głównem \V Warszawie, 
    Rysunek u Stronczyńskiego: \Vzory, dok. 
    . 2. 
    
    
    -lO
    		

    /Czasopisma_105_07_01_077_0001.djvu

    			I'IEC7.ł;Cn: POUHUE WIEKÓW HRED:SH'H. 
    
    
    ó5. Dziekan kapituły katedralnej płockiej. 1228. 
    Pieczęć podługowata wyobrata osobę duchowną 
    w stojącej postawie. W prawej ręce trzyma ona palmę, 
    w lewej księgę na piersiach. \tV otoku napis: 
    + S DECANI PLOCENSIS 
    V{yciśnięta w zwykłym wosku wisi ta pieczęć na 
    pasmie jedwabnem 
    u dokumentu z roku 
    1228 w archiwum gM- 
    wnem w \Varszawie. 
    Rysun. u Stron- 
    czyńskiego :\V zory, 
    dokument N. 2. 
    66, Sambor ksią- 
    żę pomorski, 1229. 
    (Fig. 5 I). 
    Pieczęć w kształ- 
    cie trójkątnej przyo- 
    krąglonej tarczy, wy- 
    ob rata gryfa wspię- 
    tego na tylnych ła- 
    pach, w prawą zwró- 
    conego stronę. W o- 
    toku napis: 
    + SIGILL VM SAMBORlI DVCIS POMORANIE 
    \\Tisi t a pieczęć 
    u dokumentu z r, ]229, 
    lecz gdzieby ten doku- 
    ment był przechowany, 
    oznaczyć nie u m i e m, 
    gdy t miałem sobie tyl- 
    ko matrycę udzieloną 
    przez ś, p, Teofila Ze- 
    brawskiego, bez poda- 
    nia źródła, skądby ta 
    pieczęć, pochodziła. 
    67. Iwo biskup kra- 
    kowski. 1229. (Fig, 52). 
    Pieczęć podługo- 
    wata wyobrata biskupa 
    in pontijicalibus, siedzą- 
    cego na stolcu, którego 
    poręcze zakończone gło- 
    wami zwierząt, W lewej 
    ręce trzyma pastorał, prawą błogosławi, \V otoku napis: 
    + SIGILLVM . YVONIS · DEI 
    [GRA]CIA' CRACOVIENSIS EPI 
    Pieczęć ta \v zwykłym wyci- 
    śnięta wosku, wisi na sznurku 
    z pąsowego jedwabiu w archiwum 
    Cystersów w 
    [ogile. 
    68. Kościół kollegiacki w Wi- 
    ślicy. 1229, (Fig, 53). 
    Pieczęć podługowata,' znacz, 
    nie uszkodzona, wyobrata Matkę 
    Boską z dzieciątkiem Jezus na le- 
    wem ręku, na tronie. \\T otoku 
    napis uszkodzony: 
    [+] SIGILLVM ECCLESI[E 
    STE] MARIE . , , , . , 
    \\Tisi ta pieczęć na sznurku z pąsowego jedwabiu 
    u dokumentu z roku ]229 w archiwum Cystersów 
    " l\Iogile. 
    
    
    . 
    
    
    . L 
    
    
    , " 
    
    
    \
    I . 
    
    
    . ,- 
    
    
    ...': 
     '-...'-:-- 
    ,'. " 
    
    
    
    . 
    
    
    1L 
    
    
    ......: 
    
    
    " 
    
    
    Fig. 51, 
    
    
    
    ;)' 
    
    
    , 
    
    
    , 
    
    
    . 
    
    
    - 
    \
     
    \.- 
    ..,.
    ., 
    ':\ 
    .. 
    
    
    _ . t 
    
    
    '. 
    
    
    Fig. p. 
    
    
    ) 
    
    
    f> 
    \1 
    
    
    , .- 
    
    
    -,- 
    
    
    .. 
    
    
    F!g, 53. 
    
    
    71 
    
    
    69, Kościól kollegiacki w Kielcach, 1229. (Fig. 54). 
    Pieczęć podługowata, znacznie uszkodzona, "'yo- 
    bra:2a \[atkę Boską na tronie, z dzie- 
    ciątkiem Jezus na prawem ręku; 
    w lewej 
    rzyma lilię. \V otoku napis 
    uszkodzony: 
    
    
    + SIGILL · [E]CLL[E] KIL- 
    CIENSIS 
    
    
    \Visi ta pieczęć na sznurku 
    z pąsowego jedwabiu u dokumentu 
    z r. 1229 w archiwum Cystersów 
    w Mogile. 
    70. Bolesław Konradowicz ksią- 
    żę mazowiecki i sandomirski, 1229. 
    (Fig. 55). 
    Pieczęć okrągła wyobrą.ta księ- 
    cia zbrojnego na koniu. \V prawej 
    ręce trzyma rozwinięty proporzec o trzech strefach. 
    \\T otoku napis: 
    + S'BOLEZLAI DVCIS MAZOVIE SANDOMIRIE 
    Xajstarszy egzemplarz tej pieczęci wi:,oi u doku- 
    mentu tegot księcia, 
    wydanego dla biskup- 
    stwa płockiego, w roku 
    ] 229 (Kod. mazowiecki 
    
    . 5); bardzo zniszczo- 
    ny egzemplarz wisi na 
    sznurku z pąsowego jE'- 
    dwabiu u dokumentu 
    z r. 1231 w archiwum 
    Cystersów w 1\1 ogile, 
    oprócz tego Stron czyń- 
    ski (Pieczęcie str. 52) 
    wzmiankuje o egzem- 
    plarzu wiszącym u do- 
    kumentu z roku ] 239 
    w archiwum kapituły płockiej. 
    Rysunek jest u Stronczyńskiego: Pieczęcie str. 52 
    i Pomniki str. 84. 
    71, Gunter biskup 
    płocki, 1230. (Fig. 56). 
    Pieczęć podługo- 
    wata wyobrata biskupa 
    in ponlijicalibus w sto- 
    jącej postawie. \V pra- 
    wej dzierty pastorał, 
    w lewej księgę na pier- 
    siach, \V otoku napis: 
    
    
    j 
    
    
    .,. 
    
    
    Fig. 54. 
    
    
    .c. 
    
    
    ....' , 
    
    
    - ".-.....- 
    
    
    
     
    
    
    ....-. 
    
    
    t' . . 
    
    
    
    , . 
    
    
    "... .. 
    L .. . ."". 
    l-
    
     
    ,,:-,.J '. '. 
    .
    ': r<\i:".
     
    
    
    -T 
    
    
    .... 
    
    
    
     
    
    
    
     
    
    
    Fig. 55, 
    
    
    ;,,, - 
    ,- 
    
    
    [+] SIGL' GVNTERI 
    EPISCOPI MAZO- 
    VIENSIS 
    
    
    '" 
    -"L " 
    '" 
    "1'-
    :3'\- -:"
    .. J-" 
    , :' 
     . '--, '" 
    J -<
     , ' l r,> ' I
    .' 
    " ,.- _, I I 
    . . -' , 
    .. -" y 
    
    
    f. 
    
    
    ....-. i. ,: 
    ł o,: : . ł 
    . I 
    . '. i\ _ ' " 
    
    . .- 
    -
    : :
    ,
    l 
    
    
    - 
    
    
    
     
    
    
    ',... 
    
    
    Wbi ta pieczęć 
    u dokumentu z r. 1230 
    w archiwum głównem 
    w \Varszawie. 
    Rysunek u Stron- 
    czyńskiego : Wzory, 
    dokument 
    . 3. 
    72. Marek II. wojewoda krakowski. 1230. (Fig, 57)' 
    Pieczęć podługowata w znaczniejszej części oDkru- 
    szona, wyobra1.a niby pierścień lub podkowę, barkiem 
    
    
    " 
    
    
    Fig. 5(,.
    		

    /Czasopisma_105_07_01_078_0001.djvu

    			72 
    
    
    )'IE('Zł;CIE POl.'iKJł: WJEK{m' 
    I:ED
    ICH. 
    
    
    do góry zwróconą, na barku krzy
     przecinający podkowę. 
    W otoku szczątek napisu: 
    + MARC[I SIGILLVM] 
    \V zwykłym wyciśnięty wosku, wisi ten ułomek 
    na sznurku z pąsowego jedwabiu u dokumentu z r. 1230 
    w archiwum Cystersów w 
    rogile, 
    Rysunek u Piekosińskiego: Poczet 
    . 4, 
    Co do osoby Powy!slego 
    [arka zachodziła dotych- 
    czas zupełna niewiadomość. Identyfikowano go miano- 
    wicie z 
    [arkiem I. wojewodą krakowskim, który ju
     
    w r. 12I7 piastuje ten urząd a w r. 1225 umiera. Gey 
    jednak pieczęć :Marka I. znaleziono uwieszoną jeszcze 
    u dokumentu z r. 1228, a zatem w trzy lata po rzekomej 
    śmierci jego, przeto wzięto owego 
    [arka, który tej pie- 
    częci w r, 1228 u!ył, za osobę identyczną z 
    Iarkiem I.; 
    oświadczono, i
     wzmianka zawarta w dokumencie z r. 1225 
    o rzekomej śmierci 
    [arka I, nie jest prawdziwą, 
    e 
    Ta- 
    rek ten 
    yje jeszcze w r. 1230, a ów dokument z r. 1225 
    jest widocznie podrobiony. Tymczasem ów dokument 
    z r. 1225 nosi na sobie wszelkie 
    cechy autentyczności, a ktoś, ktoby 
    go tak wybornie podrobić potra- 
    fił, wiedziałby tak!e, kiedy Ma. 
    rek umarł i nie wstawiałby w fal- 
    syfikat nieprawdziwej wiadomości, 
    bez której dokument zresztą obejść 
    się mógł z łatwością. Owo więc 
    przywieszenie pieczęci Marka I. 
    do dokumentu z r, 1228, a więc 
    w trzy lata po jego śmierci, na- 
    le!y w inny sposób wyjaśnić,Sfra- 
    gistyka średniowieczna dostarcza 
    nam nader licznych dowodów, 
    e synowie u
    ywają nieraz 
    przez długi czas - po śmierci ojców pieczęci ojcowskich. 
    
    ajciekawszym w tym kierunku przykładem jest Wła- 
    dysław Odonicz, który jeszcze w r. 1212 a zatem w lat 
    ośmnaście po śmierci ojca, kiedy był ju
     oddawna udziel- 
    nym księciem i potrzebował do opatrywania dokumen- 
    tów własnej pieczęci, przecie
     tylko ojcowskiej u!ywał 
    pieczęci. Dlaczego!by więc i syn 
    [arka I. wojewody 
    nie miał po śmierci ojca u
    ywać czasowo pozostałej 
    po ojcu pieczęci, dopóki sobie swojej własnej wyrznąć 
    nie dał. 
    Otó! w owym dokumencie z r. 1228, U którego 
    wisi pieczęć Marka I. wojewody krakowskiego, wymie-' 
    niony jest rzeczywiście pomiędzy świadkami Marek wo- 
    jewoda krakowski, Wobec wi
    c okoliczności, i
     doku- 
    mentu z r. 1225, wspominającego o śmierci wojewody 
    
    [arka I, nie mo
    na ladną miarą uwa!ać za podrobiony, 
    a więc rok 1225 naleźy uwa!ać jako datę śmierci woje- 
    wody :\Tarka l. nieulegającą 2adnej wątpliwości, nale!y 
    się rozpatrzyć, kto jest ów 
    [arek wojewoda krakowski, 
    występujący w r. 1228, i czr za !ycia 
    [arka I. woje- 
    wody istniał jeszcze jaki inny 
    Iarek II, któryby później 
    został równie
     wojewodą krakowskim. Ze bowiem l\la- 
    rek I. umarł rzeczywiście w r. 1225, na to mamy obok 
    dokumentu z r. 1225 jeszcze i w tern nieomylny i sta- 
    nowczy dowód, le w r. 1227 występuje komes Pako sław 
    jako wojewoda sandomirski i krakowski zarazem (Kod. 
    małopol. II. 
    . 393), co przecie
     byłoby rzeczą absolutnie 
    
    
    / 
    '" 
    \ 
    , 
    ',,-,/ 
    
    
    Fig. 57. 
    
    
    niemo!ebną, gdyby wojewoda :\Iarek I !ył jeszcze pod- 
    ówczas i dzier!ył krakowską palacyę. 
    :Natomiast co do osoby :\[arka n rzecz się tak 
    przedstawia, 
    e ten 
    [arek jest rzeczywiście w r. 1227 
    u (Trzymisławy a w r. 1228 u Władysława Laskono- 
    giego kasztelanem wiślickim, i w r. 1228 zostaje woje- 
    wodą krakowskim. 
    :Fakt, i! on u!ywa pieczęci wojewody .Marka I po 
    tego! śmierci, i !e nosi takie! samo imię 
    [arek, nasuwa 
    konieczne przypuszczenie, 
    e ten 
    Iarek n był rodzonym 
    synem Marka I. 
    73. Komes Bronisz. 1230. (Fig. 58). 
    Pieczęć owalna, wanienkowato wklęsła, wyobra!a 
    znak runiczny, niedający się dokładnie opisać, niby dwie 
    dziewiątki, barkami do siebie zwrócone. \V otoku napis 
    uszkodzony: 
    + BRO[NIS CO]MES 
    Wisiała ta pieczęć niegdyś 
    u dokumentu z r. 1230, dziś oder- 
    wana, przechowana jest w zbio- 
    rach biblioteki hr. Raczyńskich 
    w Poznaniu. 
    Litografia w Kodeksie dy- 
    plomatycznym wielkopolskim, to- 
    mie IV. tab. 2 X IX, rysunek u 
    Piekosińskiego: Poczet N. 8. 
    74. Komes Racibor syn Woj- 
    decha, 1230. (Fig. 59), 
    Pieczęć podługowata, mocno Fig. 58. 
    zniszczona, wyobta
    a jakoby krzy! 
    z odłamanem górnem ramieniem. W otoku reszta 
    napisu: 
    [ +] SIGILL VM COMI[TIS RA TI- 
    BORU] 
    W zwykłym wyciśnięta wosku 
    wisi ta pieczęć li dokumentu z r. 1230 
    w archiwum Cystersów w 
    Iogile. 
    Rysunek u Piekosińskiego: Po- 
    czet 
    . 9. 
    75, Paweł biskup poznański. 
    12 3 0 , 
    Pieczęć podługowata wyobra
    a 
    biskupa z prawicą podniesioną do 
    błogosławieństwa, z pastorałem Fig. 59. 
    u lewej. W otoku napis uszkodzony: 
    , + SIGILL [PA VLI] POZNANIEN y EPI + 
    Wisiała ta pieczęć niegdyś u dokumentu z r. 1230, 
    dziś odci
    ta przechowana osobno w bibliotece hr. Ra- 
    czyńskich w Poznaniu, 
    Opis tej pieczęci w Kodeksie dyplomatycznym 
    I wielkopolskim, tom I. 
    . 129. 
    76. Kapituła katedralna poznańska. 1230. 
    Pieczęć podługowata wyobra
    a św, Piotra 'w sto- 
    jącej postawie z kluczem w ręku. \V otoku napis: 
    + S : CAPITVLI PO[ZN]ANIEN : ECCLE 
    Wisiała ona niegdyś na czerwonym jedwabnym 
    sznurku u dokumentu z r. 1230, dziś odcięta przecho- 
    wana w bibliotece hr. Raczyńskich w Poznaniu. Opisana 
    i wylitografowana w Kodeksie dyplomatycznym wielko- 
    polskim tom I N. 120 i tom IV tab. 2 
    , 8, 
    (lJllltJzy d'!fI nastąpi).
    		

    /Czasopisma_105_07_01_079_0001.djvu

    			IN "TENrr ARZE 
    
    
    SREBER KRÓLEWSKICH Z ROKU 1575 
    
    
    podał i przypisami opatrzył 
    
    
    Dr. FELIKS KOPERA, 
    
    
    -.
    .- 
    
    
    \V Gabinecie Archeologicznym Uniwersytetu Ja- 
    giellońskiego, wśród rótnorodnych papierów i notat, zna- 
    leźliśmy wypisy z aktów p. t. J> \Vyjątek z akt dawnych 
    w Archiwum komis(yi) Rz(ądowej) Pr.ly(chodu) i Skarbu 
    znajdujacych się« (
    Jr. akt. 343, rok 1574)' 
    Mimo starań, oryginału nie udało się nam odszu- 
    kać. Kopista (Ludwik Godlewski) zaznacza jednak, te 
    pisownię zachował wiernie i facsimile. Bezwątpienia 
    czynił to dlatego, te wielu miejsc nie zrozumiał i wi- 
    docznie z wielu rzeczy nie zdawał sobie sprawy. Facsi-' 
    mile zato jego wiernie oddaje pismo drugiej połowy XVI 
    w. i da się odczytać, Treścią wyciągów są głównie akta 
    z r, 1574, odnoszące się do królewskich sreber a miano- 
    wicie składają się na nią: 
    l. Inwentarz srebra stołowego odebranego od słutby 
    królewskiej po odjeździe Henryka \Valezyusza i odda- 
    nego do skarbu koronnego z datą 19 czerwca 1574. 
    2, Spisanie rzeczy i aparatów kościelnych po królu 
    pozostałych z datą 26 czerwca ISH r., gdzie włączono 
    takte: Spis kredensu w ośmiu skrzyniach. 
    3. Srebro u Kaspra Gutlera i Piotra Fogelwedera, 
    mieszczan kra
    owskich, wykupione 
    a) norymberskiej, 
    b) węgierskiej roboty. 
    :Nakoniec z tego samego roku cenny akt: 
    4. Sumaryusz srebra ze skarbca królewskiego i Anny 
    Jagiellonki, wziętego na zapłacenie królewskich dworzan, 
    waga sreber i taksa z załączonym nadto wykazem, co 
    komu się dostało. 
    \Vypisy te ze wszech miar ciekawe przedkładamy, 
    P
     śmierci Zygmunta Augusta pozostało wiele sreber. 
    Rzeczpospolita starając się je zarówno jak całą ruchomą 
    spuściznę w swem posiadaniu utrzymać, spisywała sto- 
    sunkowo liczne inwentarze. Do takich właśnie inwen- 
    tarzy, zdaje się nam, naletą niniejsze wypisy. Są one 
    z nich wszystkich dotąd publikowanych najcenniejsze, 
    a w katdym razie tłómacząc je i dopełniając, pozwalają 
    odtworzyć dokładniejszy obraz niezbadanych dotąd i nie- 
    badanych dziejów królewskich sreber z tej epoki, 
    l. Inwentarz z srebra stołowego po odif
    chaniu Crola 
    1M. do I<"ranciei przi bitnosczi \\Tielmoznych Panow 
    
    
    Sprawozdania Komisy; do bad. hlst. sztnkl. Tom VI, Zeszyt l. 
    
    
    Christopha Lanczkoronskiego Z Brzezia, Castellana Ma- 
    lagoszkiego, ::\Iikolaia 
    arusowicza, Podskarbiego ziem- 
    skiego \\T. x.. Litt., do skarbu Coronnego odebranego 
    a tho od slug Crola 1::\1., ktorzi tho w swey moczi 
    mieli nizei opiszanich, 
    
    
    Dnia 19. J unij Roku 1574 I). 
    O d F r u c t u a r i a II) K o s s a n 1 a n a. 
    Myszek 3 ) niewielkich 35. 
    Lychtarzow wielkich 4. 
    l\Inieysich Lychtarzow 4, zlamany yeden. 
    Tworzydla-ł) srebrne 3 z likamy 1». 
    O d P i w n i c z n e g o S a n s o n e r a :'II i c h a l a. 
    1\Iiednicze srebrne byale 4. 
    
    I iednicz po7.loczistich starich 2. 
    ::\Iiednicza pozloczista nowa l. 
    
    alyewky srebrne byale mai e 4. 
    Pozloczista nalewka l. 
    Fliaska pozloczista l. 
    Dzban srzrebrny l. 
    Do plokanya vsth Czarka yedna pozloczista, 
    Do Credensu picz dawanya czarky dwie pozlocziste. 
    Kubky pozlocziste 4. 
    \Vieczko pozlocziste l. 
    Kubki srebrne biale 4. 
    Czarky by ale male 2. 
    Fliasky z Lanczuskamy biale 3. 
    Czarka glyniana 6) zlotem oprawiona l. 
    
    
    J) Henryk "\Valezy opuścił Kraków dnia 18. czerwca 1574. r., in- 
    wentarz spisano zatem nazajutrz po jego ucieczce. 
    I) F r u c t u a r i u s zwał się ten. komu na królewskim dworze odda- 
    wano pieczę nad światłem i który miał zarazem staranie o wosk ku temu 
    potrzebny. (DUCANGE, Glo,	
    			

    /Czasopisma_105_07_01_080_0001.djvu

    			74 
    
    
    I
    WE
    TAHZE SUEBER KnÓLEWSJ
    J('H z nOKU 137ii, 
    
    
    o d k u c h e n n e g o Z e d n i k a. 
    Pulmiskow wietszich J) 44, yeden nieczali besz denkyll). 
    Pulmiskow mnieysich 4B, 
    nieczalich besz denk 4. 
    Rynky do potraw zagrzewania, s ktorich yedna reko, 
    yesczy nie ma 4, 
    Od tych czo do stolu gotuią (Panateriei)=I). 
    Talierzikow malich pozloczistich B. 
    Talierzikow bialich malich 36. 
    Salserky pozlocziste 2. 
    Lyzek hyalich 4. 
    Szalserek bialich 4. 
    Okreth do serweth pozloczisty I. 
    Szalserka pozloczista I. 
    Do czukru kropley-l) pozlocziste 2. 
    J.yzeczka pozloczista. 
    Talierz kroliewsky pozloczisti s saslserką I. 
    Nalezionego srebra przi Franczuskich ku- 
    charzach a przesz Caspra Spisarnego oddanego. 
    Tado li) srebrne s herbem Crola Jego 1\1. I. 
    Pokriwka z rekoieszczia srebrną I. 
    Liszka srebrna I. 
    Zuphan 6) srebrny I. 
    Summa srebra wsziczkiego iesth stuk 248, ktore 
    waza marcas 680-12 7 ). 
    \V końcu widocznie inną ręką dopisana późniejsza 
    data i podpis: 
    Anno 1575., die 6. Augusti. 
    Mikolai Naruszowic podsk. ziem. 
    Lit i ZS). 
    Po czem następuje szkic pieczęci z herbem i lite. 
    rami M-N, nadto dopisek trudny do odczytania: 
    Z tego srebra wyszszei omunconeg0 9 ) wzielo szie 
    talirzikow Nr. 38JO), waza marcas 40-18, ktore maią 
    bycz do thego srebra przidane ze zastawu i zaszie wy- 
    kupione przez J. Wgo Pana. . . , , od Jonnasa i Ja- 
    kuba zyda, 
    Item wziely szie miedniczi dwie pozlocziste. 
    
    
    ') Forma staropolska, dziś większych. 
    2) Zamiast: bez denka. 
    3) Panateriei lub panetarii znaczy piekarze. Nazywano tak ró- 
    wniet tych, którzy podawali do stołu chleb, serwetę i ręcznik (DUCANGE, 
    Glouarium) czyli, jak' wy.ata się inwentarz, byli to ci, co do stołu gotują 
    t, j. do stołu nakrywają; gotują ma tu znaczenie to, które zacbowało w słowie 
    przygotować, gotowy (subministrare, parare, paratus), "'ynilm to z prze- 
    glądu przedmiotów, których do usług potrzf;bowali. 
    ') Pisane kro p la w miejsce kro b I a tak n, p. jak ponitej zoba- 
    czymy l	
    			

    /Czasopisma_105_07_01_081_0001.djvu

    			I
    WE
    TAr:ZF. SREBER KRÓLEWSKICH Z HOKU 1;;75. 
    
    
    7;) 
    
    
    Kubek drugi z rogiem czarnym na kształt trąby, zlo- 
    czisty, waty marcas 13-4. 
    Kubek takowysz z rogiem czarnym nakształt trąby, waty 
    marcas 11-16. 
    :\liednica, wazy marcas 15-13J/'./., 
    )Jalewka druga, biala, miejscem zlocista, wazy marcas 
    8- 1 5. 
    )Jalewka trzecia, gladka, miejscy zloCzista, waty marcas 
    12-1. 
    "\V skrzyni )Jr. 6 jest kupkuw watących marcas od 
    5-12 00 16-12 sztuk 43, 
    "\V skrzyni Xr. 7 od 5-4 do 28-7 marcas sztuk 30. 
    \\' skrzyni )Jr. 8 od 4-13 do 12-6 marcas sztuk 50: 
    HI. Srebro u Caspra Guthera i Piotra Fogelwedra, 
    :\[ieszczan, krakowskich wykupione. 
    Kubky NorymberszkieyJ) robothy zloczisthe. 
    Kubek puklowany, wazy marcas 10.- 
    Kubek z jaszczurkami, rzabkami, wazy marcas 9-7-3. 
    Kubek z chlopkami'./.) na spodku, wazy marcas 10-4-2. 
    Kubek z obręczami szmalczowanemi , wazy marcas 12-9. 
    Salszerki dwie gladkie z wiek y 3), watą marcas 8-7-2. 
    Czthery szalszerki puklowane iednakie, katda z wiekiem, 
    społem wszystkie wazą 12-19-2, 
    Roztruchanow gladkich szescz z iednym wiekiem, wszy- 
    stkie spolem wazą marcas 12-22, 
    Thacze, we srzodku trybowana robota, wszystkich szescz, 
    miedzy kthoremi dwie z szmalczem, wszystkie spo- 
    lem wazą mare 31-12. 
    Kubkow wazących od 13-22 marcas do 31-11 puklo- 
    wanych 38. 
    U thychze kubki Wegierskiej robothy.J.). 
    Kubek puklowany z wiekiem sztuk 5, 
    Kubek z wiekiem s chlopkiem i halabartern. 
    Kubkow od 5-16-2 do 20 marcas wazących 21, 
    
    
    ') Z nazwą kubki nuorymbergskie" nieraz spotkać się moina w źró- 
    dłach z tego czasu. "\Vła4nie wtedy rozchodziły się szeroko wyroby zło- 
    tnicze z Augsburga i Norymbergi nawet do ""łoch, Francyi i Hiszpanii 
    (HEFNER-ALTENECK, Tracktm etc. t. VII, str. 13). Izabella Jagiellonka 
    potrzebując klejnotów udawała się po nie do Norymbergi, (GRABowsKI, 
    StarolytnoJci polskie, Kraków, 1840, w artykule p. t.: Poselshoo Izabelli 
    7agiellonkl
     krrJlowei węgierskiej do Bony i Zygmunta Augusta, str. 31). 
    \\'prawdzie ani tam, ani w Antwerpii odpowiednich nie znalazła i pole- 
    ciła ich szukać w Toruniu. (Tamie). Albrecht, X. Pruski klejnoty, które 
    przy zaślubieniu Katarzyny Mantuańskiej przez Zygmunta Augusta tejte 
    złotył, zakupił w Norymberdze za 900 zł. u Jerzego Schultess, złotnika. 
    Równiei z listu tegot Schultessa wiemy, ie na uroczystość koronacyi Bar- 
    bary r. 1550 w Norymberdze zamówione były wyroby złotnicze i Schultess 
    ofiarował się dostarczyć do Krakowa na koronacyę podarków, gdyby 
    X. Albrecht na nią zjechał i takowe chciał wręczyć. (Reumers Historisches 
    Tnsckmbuck t. VI, pa g, 244; GRABOWSKIEGO Staro
    ytno.fci str. 34). Tyle 
    tyllw znamy źródeł świadczących o dosta:waniu się przedmiotów złotniczych 
    z Norymbergi do Polski. Jest to jednak wiele, skoro o innych miastach 
    i w ogóle do tych stosunków nie udało się nam znaleść w źródłach wia- 
    domości, "\V kaMym razie 1mbki norymbergskie w tak znacznej liczbie są 
    wymownym wpływu złotnictwa norymbergsldego przykładem. 
    2) Chłopek znaczy tu tyle co włoskie il putto, 
    
    ) Dziś mówimy z wiekami. 
    .) "Kubki węgierskie", takie .,lmbki siedmiogrodzkie", obok siebie 
    czytamy w źródłach. Czy nazwa kubki węgierskie jest ogólną, a siedmio- 
    grodzIde szczegółową a skutkiem tego, czy oznacza jeden i ten sam rodzaj 
    naczyń, czy dwa gatunki rótne, trudno rozstrzygnąć. To pewna, te cechą 
    kubków siedmiogrodzkich musiała być bezwątpienia znana siedmiogrodzka 
    emalia (HAMI'
    :L, Das lItittelalterliche Drahtemail. Budapest 1888, str. 45), 
    Tak samo sądzi p. Lepszy (Emalierstwo krakowskie, Sprawossdania T. IV., 
    str. 60-61), Gdyby kubki, wymienione tu jako węgierslde, były emaliowane, 
    wspomniałby o nich inwentarz, te są "szmelcowane", przeciwnie są one 
    trybowane, zdobne figuralnemi przedstawieniami, jak chłopkiem, Iwror-ą, 
    
    
    Kubek z wiekiem wysokim i z coroną gladki. 
    Kubek z wiekiem wysokim i z gaIkami. 
    IV. Summarius percepti argenti ex Thesauro Sacrae 
    Regiae Majestatis tum ex Thesauro Serenissimae Re- 
    ginalis 1\ltis una cum parata pecunia in solutionem Cu- 
    riae post mortern Divi olim Sigi!>mundi Regis, anno 
    Domini 1574°, per manus Alagnifici Jacobi Rokosowski, 
    Castellani Srzemenensis et sacrae Regiae 1\ltis curiae 
    Thesaurarii, defalcatis jam omnibus tharis aut aliis, quae 
    non pertinent ad pondus argenti, videlicet sznurki, rze- 
    mienie, sukna, albo powrozy. 
    Quae tota percepta, demonstratur Regestro seu 
    Recognitione Sacrae Reginalis 1\£tis manu subscripta, 
    tum etiam alio regestro seu recognitione :\lagnifici Do- 
    mini Thesaurarii Regni. 
    S skarbu kroliowei JE, 1\lczi za podpisem ręki 
    włassnei y za pieczęcią dano srebra marcas 849-11-2. 
    Taxa seu valor eiusdem Argenti. 
    1\Jarcae 417-13-2 per fl. 12 faciunt fl. 5011 Ió) 
    ,. 56 3- 1 7- 2 »» 10 » »5637-15 
    ,. 333- 21 - 2 ,.» 9 ,. ,. 3 00 5-7-9 
    ,. 12-16-2,.» 8 1 /'./.,. ,. 108-0-1 II/'./. 
    ,. 2012-20- 3 ,. ,. 8 » »16103-5 
    ,. 10 5- 1 3- 2 »» 7 » » 739- 2 -9 
    Summa argenti facit mar- Summa parata pecunia pro 
    cas 3446--7-1. eodem argenti facit flo. 
    renos 30604-0-11 %. 
    Item a Civibus Cracoviensibus paratac pecuniae 
    percepti fl, 396.}-20. 
    Summa summarum pro argento atque paratae pe- 
    cuniae utrumque fecit floren os 34.573- 20 6 )_11 % '7). 
    
    
    gałkami. PULSZKY, RADISICS i MOLINIER w publikacyi swojej arcydzieł zło- 
    tnictwa na Węgrzech (Chefs d'oeuvre d'orfevrerie a)'ant jigurl d l'expo- 
    sition de Budapest) podaje puhary i kubki złociste bez emalii ze schyłku 
    XVI w. twierdząc, te one są roboty węgierskiej. wyroby te mają zresztą 
    napisy węgierskie. Jakkolwiekbądź musiały one od norymbergskich się 
    wyszczególniać, skoro inwentarz nasz robotę jednych od drugich odrólnia. 
    Przy ówczesnych stosunkach Polski z Węgrami widocznie stamtąd 
    liczuie do!ltawały się do nas i były w cz
    stem utyciu i w modzie. Tak 
    n. p. w r. 1543 dostaje Elżbieta RakuLka z okazyi zaślubin z Zygmuntem 
    Augustem od Izabelli Jagiellonki cztery roztruchany pozłacane siedmio- 
    grodzkiej roboty. (Dziennik Herbersteina Fontes rerum Austriacarum T. I, 
    str. 356-370, cr. PRZEZDZIECKI, 7agiellonki I; 110). 
    Jednak, czy u nas nie wyrabiano tegoTodzaju siedmiogrodzkicb kubl,ów? 
    Ciekawem jest, te jak w źródłach spotykamy się z nazwą kubl,ów 
    siedmiogrodzkich obok węgierskich, tak samo wiemy o złotniku królewskim, 
    Marcinie SiedmiogrodJ:kim, pracującym w Kralwwie długi czas (LEPSZY, 
    \. c" ŁOZIŃSKI, LwtJw starotytny. 1. Złotnictwo lwou'skie. We Lwowie, 
    1889, str. 66, 7) a obok tego o kilku złotnikach nazwanych \Vęgrzyn. 
    Hungarus, widocznie węgierskiego pochodzenia. (\\'ymienia ich LEPSZY, 
    l. c., ŁOZIŃSKI op. cit., str. 59, 71, 85, a takte BOSTEL, Prssycssynki do 
    dssiejtJw malarshoa lwowskiego. Sprawossdania t. V, zesz. I, sIr. 18). 
    Znaczna ilość kubków dziwić nic powinna. Był to bowiem przedmiot, 
    który zwylde w podarunku królewskiej rodzinie się dostawał. EJ.lbieta n. p., 
    jak ze wspomnianego źródła się dowiadujemy, tego rodzaju naczynia do- 
    stała od dostojników miast i tydów. Zwyczajem taUe było, te mianowani 
    przez króla urzędnicy dawali mu kubki w darze. (Zob. przyp. ponitej). 
    ""iele taUe węgierskich sreber zapewne dostało się do Polski na dwór 
    po śmierci Jana Zapolii (14 Marca 1571 r.). (Zob. P6ZEZDZ. 7agiell. III. 
    183-193 oraz 7ahrbuck der kunsthistorischen Samllllungen des al/er- 
    hochsten Kaiserhauses t. XV, N, 12524). 
    &) Florenus (dukat) nominalnie miał w sobie 30 groszy, grosz 
    zaś 18 denarów, 
    6) W manuskrypcie jest mylnie 30, powinno być 20 groszy, gdy t 
    30 groszy = I floren, ktÓry dodanoby do liczby florenów - zresztą wynika 
    to z obliczenia. \V ogóle cały rachunek sprawdziliśmy i jest on dokładny. 
    ') Jest to tylko drobna cząstl,a sreber Zygmunta Augusta, choć 
    wyno
    i 34.573 dukatów t. j. walutę licząc na dJ:isiejszą przeszło 100 tysięcy złr..
    		

    /Czasopisma_105_07_01_082_0001.djvu

    			76 
    
    
    IXWE
    TAHZE SREBEU KRÓLEWSKICH Z ROK I; 1575, 
    
    
    
    astępuje potem wykaz osób i przedmiotów, które 
    im z oszacowanego wy1ej srebra na umorzenie długu 
    oddano, 
    
    
    Aulici in Equis acto. 
    J acob Piaseczki. 
    Ab ultima illius solutione Knissini facta ad diem 
    IS. Maii 1574. iuxta decisionem J1\1. :Mcz. Panow przy- 
    szlo mu wszystkiego per grossos 30, fi. 456-6. 
    Wzyąll\liednicze mieisczy I) zloczistąm 
    . 8, wagi 
    marcas 9-20, taxae per fi. 10 facit fi. 98-10. 
    Item Naliewkę mieiszczi zloczistąm 
    . 6 wagi mar- 
    cas 12, taxae per fi, 10 facit fi, 120, 
    hem Fliaszkę mieisczi zloczistąm X. 7 wagi marcas 
    18-13-2, taxae per fi. 10 facit fi, 185-18-9, 
    Item l\Iiednicze zupelnie zloczistąm 
    ,4 wagi mareas 
    4-19, taxae per fi, 10 faGit fi. 47- 2 7 !I)-9. 
    Paratae Pecuniae wziąl fi, 4--10-0, 
    Summa totis faeit fi. 457-6-0. 
    hem Kosmowski. 
    Ab ultima eius solutione Knissini facta ad diem 
    15. Maii 1574 iuxta decisionem D. Consiliariorl.lm Regni 
    przyszlo mu wszistkiego per grossos 30, fi. 456-6. 
    Recepit Argenti :\Iarcas per fi. 10, 43-9-2, faeit 
    fi. 451-26. 
    
    
    suma ta jednak pod6wczas dalelw większą miała wartość. Jak wielkie po- 
    siadał zbiory w srebrach Zygmunt August, wnosić motemy ze wsp6łcz
    snej 
    mu relacyi Bernarda Bongiovanni, nuncyusza, przed kt6rym kr61 popisywał 
    się niemi. \Vyjmujemy z niej odpowiedni ustęp: 
    ..Opr6cz s rebra ut ywa neg o przez kr61a i l,r6lową jest w skarbie 
    15 tysięcy funt6w srebra pozłacane
    o, którego nikt nie 
    u t y w a. Tu naletą zegary wielkości człowieka z figurami, organy i inne 
    narzędzia, świat ze wszystkimi ruchami niebieskimi, miednice, naczynia 
    wszelkiego rodzaju ze zwierzętami ziemskiemi i morskiemi. Zresztą c z a s z 
     
    złocone, kt6re dają biskupi, wojewodowie. kasztelani, sta- 
    rostowie i inni urzędnicy, gdy są mianowani przez kr6Ia". 
    (Opisani
     królestwa polskiego Bernarda Bongiovanni, biskupa kameriń- 
    skiego ss r. 1560. Relacy
     nuncyusr;ów apostolskich T, I. Berlin, Poznań, 
    1864, sir. 99-100). Kilka z tych skąpo wymienionych przedmiot6w 
    musiało być jeszcze w skarbcu lu61ewskim. choć ich nasz inwentarz nie 
    wymienia, skoro czytamy o nich w inwentarzu z r. 1607 (Biblioteka Osso- 
    lińskich, Zeszyt I, r, 1874), oraz z r. 1609 (Teki NaruslSewicssa l'\, 152 
    W Bibl. Xx. Czartoryskich, pod błędną datą i błędnie wydany nie wiadomo 
    z jakiego manuskryptu przez Niemcewicza w ZbiorISe Pami(tników hist. o 
    da
    nej Polsu, T. III, Lipsk, str. 30-48). Zabrał je p6żniej Zygmunt III. 
    i więcej się z nimi nie spotykamy. Stąd wniosek, te nie wszystlw, ale część 
    pozostałych królewskich sreber w omawianym akcie taksowano, 
    Zaraz po śmierci Zygmunta Augusta zastawiono sreber za 7,363 grzy- 
    wien. (PRZEZ DZ. :Jagiell. IV. 79) wartości najmniej 74.000 dukat6w (licząc 
    grzywnę po dziesięć dukat6w) t. zo. koło 220.000 złr. Z kwitu królewnej Anny 
    Jagiellonki danego księdzu Fogelwedrowi z regestr6w i inwentarzów rzeczy 
    L:ygmnnta Augusta (Oryginał w Gatczynie 111ss. gat. T. IV. 33, K. 15- 
    22 gat, kopię z niego. z kt6rej właśni
     korzystamy. nadesłał Akademii Umiej, 
    w Krakowie Dr KORZENIOWSKI za staraniem i na ręce Prof. M. Soko- 
    łowskiego (Sprawossdania T. V. Z. III, Sir. LX), kt6ry nam jej do study6w 
    łaskawie u1.yczył) dowiadujemy się blizej o zastawach sreber głównie w Gdatl- 
    sku w r. 1572, W r. 1573 zaś zali się Anna, te ostatek srebra biorą 
    (PRZEZDZ. :Jagiell. IV, str. 97). Omawiany inwentarz obejmuje bezwątpienia 
    częśt z tych słynnych sreber Zygmnnta Augusta, 
    I) Dziś m6wimy miejscami. 
    2) \\" manuskrypcie jest mylnie 29. 
    
    
    Paratae pecuniae £l. 4-10. 
    (Summa totius facit fi, 456-6). 
    Mikolai Kosmowski nomine illius 
    cum consensu Dominorum Deputatorurn wzyąl dwie 
    Konwi biaHe N, 23, item N. 24 obiedwie wagi marcas: 
    32-1-2 taxae per fi, 8 facit fi. 256-6, 
    W rocziel 3) do skarbu grossos 9. 
    (t. j. wziął fiorenow 255-21). 
    Thomas Droiewski, 
    \V ziąl l\Iiednicze zupelnie zloczistąm 
    . ; wagI 
    marcas ....4), taxae per fi. [O facit 77-27-9. 
    Item l\liednicze zupelnie zloczistąm N, 6 wagi mar- 
    cas .,." taxae per fl. 10, fl. 76-27-9, 
    !tern Nalewke zupelnie zloczistąm 
    , 1 wagi mar- 
    eas ...., taxae per fi. 10 facit marcas 136-7-2. 
    Item fliasze miesezy zloczistąm X. 8 wagi marcas ...., 
    taxae per fi. [O, fi, 197-27-9, 
    Item Konew mieisczi zloczistąm X. 5 wagi marcas...., 
    taxae per fi. 9 facit fi. 77-19. 
    Item l\Iiednicze mieisczi zloczistąm X. 13 wagi 
    marcas '..., taxae per fi. 10 facit fi. 88:-22-9. 
    Item Miszkowski. 
    \\Tzial fiiasze mieisczi zloczistąm X, 5 wagI mar- 
    cas ..." taxae per fi. J o facit fi. 251 - 20, 
    Item J acub Seczigniewski. 
    \Yzial Fliasze mieisczi zloczistąm N. 5 wagi mar- 
    cas ...., taxae per fiorenos 10 facit fi. 248-22-9. 
    Casper Podlodowski. 
    Wziąl konew mieisczi zloczistąm N, 7 wagi mdrcas 
    J.1-22, taxae per fi, 9 facit fl, 197-5. 
    hem konew mieiszczi zloezistąm N. 5 wagi marcas 
    25-12, taxae per fiorenos 9 facit fi. 229- 1 5, 
    Jan Karczewski 
    wzyąl konew mieisczi zloczistąm N. 6, 
    } [ieronim Staskowski 
    wziąl fliasze mieisczi pozlocistąm X. 4 wagi marcas 
    31-3, taxae per fi. 10 facit fl. 3' J-7-9. 
    Stanislaw l\lezik 
    wzial Xaliewke mieisezi zloczistąm 
    , 5 wagi marcas 
    15-9, taxae per fi. 10 facit per grossos 30 fl, 1;7-27-9. 
    Aulici in Equis. 
    Stanislaw Karwiczki 
    wzial l\liednicze s szmelczem wagi marcas 15-5-2, 
    taxae per fi. 10 faeit fl. 122-9, 
    hem Xaliewka mieiszi zloczistąm 
    , 7 wagi mar- 
    Cas 19-5. taxae per fl, J o facit fi. [42-2-9. 
    hem konew mieiszczi zloczistąm X. 26 wagi mar- 
    cas 8-9, taxae per fi. 9 facit fi. 75- 22 -9. 
    Hemie 'Valkowski 
    wziąl konew mieiscli zloczistąm X, 12 fl. 159-10. 
    Xa tern kończą się wypisy. 
    
    
    3) T. j. dla wyrównania sumy, jalw resztę wydał 9 groszy. 
    ') \\" oryginale, albo w kopii opuszczono w tern miejscu i ponitej 
    liczbę oznaczającą ilość grzywien pisaną na marginesie. Motna ją jednak 
    łatwo sobie obrachować, - 
    
    
    ... ł-..... +-
     --
    		

    /Czasopisma_105_07_01_083_0001.djvu

    			GAET ANO CHlA VERI 
    
    
    \;v POLSCE 
    
    
    I JEGO KSIĄŻKA SZKICÓW 
    
    
    ,v 
    
    
    , , 
    KROLE\VSI{])[ GABINECIE Il"YCIN 'V DREZ
    IE 
    
    
    NAPISAl. 
    
    
    Dr JERZY MYClELSKI. 
    
    
    \V pracy p. t.: »Zródła do hlstoT)'t' sztuk£ ';() Polsce 
    w XVII £ p£erwszej polo'wie XT7I1 w£eku'l- (sprawozdania 
    I':01msYl" do badania histor)'i s:tuki w Polsce, T. Y., Ze- 
    szyt 3, str. 137-142) prof, 
    [aryan Sokołowski, 
    poruszając na podstawie całego szeregu informacyj, 
    najwatniejsze a prawie nietknięte dotąd problemy dzie- 
    jów artystycznej produkcyi u nas w epoce baroku 
    i rococo, zwrócił uwagę (str, 139) na przechowaną w kró- 
    lewskim gabinecie rycin w Dreznie księgę szkiców ja- 
    kiegoś włoskiego budowniczego, przypisywaną głośnemu 
    (-i-aetano Chiaveri, twórcy katolickiego drezdeńskiego 
    kościoła, który około r. 1700 objeteHał Polskę i rysował 
    nieledwie to wszystko, co odnośnego do sztuki w po- 
    dróty swej znalazł. Na podstawie dzieła C. Gurlitta 
    (Andreas Schliiter, Berlin, 1891, str. 32) podaje tet autor, 
    te są to głównie wnętrza wspaniałych, po większej części 
    barokowych kościołów z kaplicami, chórami, ołtarzami, 
    stallami, organami i t. d. i dodaje, i.e »w naszych oczach 
    i w porównaniu z ocalałymi po dziś dzień zabytkami, 
    rysunki te mogłyby nabrać niemało nas interesującego 
    i.yciac. Szczegóły te musiały zachęcić bawiącego w Dre- 
    znie pracownika do dokładnego zbadania tej rzeczywiście 
    arcyciekawej ksiąteczki szkiców, którą, jak z ponitszych 
    uwag się oka:le, Gur1itt oglądał tylko bardzo pobiei.nie 
    i zaledwo o jednej cząstce zawartych w niej rysunków 
    wspomniał. Przytem i datę zabytku przezeń podaną sta- 
    nowczo zmienić przyjdzie, a przedewszystkiem stwierdzić, 
    i.e znacznie większą wartość od szkiców wnętrz kościel- 
    nych, mają w nim dla nas rysunki i plany budowli 
    świeckich, które ciekawe rzucają światło na architekturę 
    pałaców i d worów wiejskich w Polsce w pierwszej po- 
    łowie wieku XVIII i w tt'j mierze są mo:le nawet zu- 
    pełnym unikatem. 
    Ksiąteczka tak zw. szkiców Chia\"erego jest dro- 
    bnych rozmiarów, bo \V małej 16ce, w pergamin opra- 
    wna, liczy kart 73, a nosi na grzbiecie później dopisany 
    tytuł: Scllk£zzmbuch des G. Ouaverz: \Vszystkie kartki 
    zapełnione są rysunkami piórem, a tylko tu i owdzie 
    Qłówkiem szkicowanymi, w kilku miejscach kolorowa- 
    
    
    -.
    .- 
    
    
    nymi wodnemi farbami, na grubym chropowatym papie- 
    rze. Tekstu pisanego nie ma :ladnego, ani te:l wstępu 
    objaśniającego o treści i rysowniku; gdzieniegdzie jed ynie 
    są objaśnienia notowane na boku w języku włoskim. 
    Paginacya oznacza tylko kartki, ale rysunki na ka:ldej 
    umieszczone są stronie. 
    Treść rysunków jest przedewszystkiem wyłącznie 
    szkicowa; prawie zawsze są one bardzo pobietne, nigdy 
    nie wykończone, najczęściej ledwo :le rzucone na pa- 
    pier przez rysownika, który co prędzej główne swe wra- 
    tenia notował i nieraz nie miał miejsca w ksiąteczce 
    małego formatu do nakreślenia zupełnego przedmiotu 
    lub szybko w głowie powstającego projektu. Artysta to 
    w ka:ldym razie budowniczy; rysuje wyłączni.e tylko 
    plany budowli, fasady kościołów i ich wnętrza, elewa- 
    cye pałaców, wiązania dachów, grobowce monumental- 
    ne, tablice nagrobkowe, ołtarze, stalle, ozdoby rzeźbione 
    do mieszkań, do kościołów i kaplic, obramienia portali, 
    drzwi, okien, kominów, sufity belkowane i rzeźbione, 
    dekoracye do uroczystości kościelnych i t. d. \Vszystko 
    to nosi na sobie wyłącznie a bardzo wybitnie cechy 
    stylu barokowego, nigdzie nie ma ani śladu renesan- 
    sowych szczegółów, ani tet nie znać jeszcze ozdób fran- 
    cuskiego rococo; gotyckie lub renesansowe pomniki ani 
    tet tego rodzaju architektoniczne szczegóły artysty na- 
    szego nie zajmują wcale. Oto naprzód spis dokładny, 
    strona za stroną, rysunków włoskiego architekty: 
    I, Idealna architektura o starolytnych motywach, 
    złom łuku starorzymskiego, cyrk; wszystko razem jest 
    rodzajem fantastycznej karty tytułowej do całego zbioru. 
    2. Monumentalny komin barokowy, z popiersiem 
    w górze, pełen szlachetności i miary w kompozycyi 
    i ozdobach. 
    3. \Vspaniały dziedziniec pałacu, z zewnątrz pół- 
    kolistego, na zewnątrz w formię nie zamkniętego tra- 
    pezu, z perystylem o barokowych motywach. 
    4. Order Sw. Ducha. 
    4b. i 5, Dwa nagrobki monumentalne barokowe 
    z ozdobami z trupich głów,
    		

    /Czasopisma_105_07_01_084_0001.djvu

    			78 
    
    
    GAETAXO CHlA VERI W POLSCE 
    - 
    
    
    Sb. Dom mieszkalny z planem do niego, 
    6. Plan d wóch królewskich kaplic grobowych pod- 
    ziemnych w katedrze na Wawelu, połączonych wętszym 
    korytarzem, z oznaczeniem wymiarów i miejsc, gdzie 
    trumny były poumieszczane; napis z boku: Sepoltura 
    delIi Re nelle cappelle delia Chł-esa Cattedrale di CraCOVia, 
    (fig. I). 
    6b. P:'Ofil połowy kaplicy Św. Stanisława w ka- 
    tedrze na \Vawelu: jeden filar, figury, kawałek balda- 
    chimowego dachu. Napis: Cappella dl" S, Stanzslao nella. 
    Cattedrale di Cracovia. 
    7. Kominek i drzwi; fragmen- 
    ta barokowe, 
    7b, Boczna nawa prawa katedry 
    na Wawelu, widziana od strony ka- 
    plicy Tomickiego z obramienia w for- 
    mie fantastycznegu barokowego 
    portalu; bez napisu i bez nagrobka 
    Kazimierza \V" ale bardzu łatwa do 
    poznania, 
    8. Ściany sal z kominami i 
    drzwiami, o resztkach stylu renesan- 
    sowego przechodzącego w barok; być 
    mot e , te są to szczegóły z aparta- 
    mentów królew
    kich na \Vawelu, dziś 
    zaginione; sąsiedztwo poprzedniego 
    i następnego rysunku do tego wnio- 
    sku uprawnia po części. 
    8 b. Przekrój prezbiteryum w ka- 
    tedrze na Wawelu: stalle, ambona, 
    drzwi boczne niskie przy w, ołtarzu; 
    łuki górne oszklone małemi szyb- 
    kami, jak były do niedawna. (fig. 2), 
    9, Plan nader dokładny całego 
    prezbiteryum w kateurze na Wawelu 
    z podium w środku na koronacyę 
    przeznaczonem : per la coronatione. 
    N api s z boku: Planta deI Choro dl 
    S. Stamslao nella Cattedrale di Cra- 
    cOVia. (fig. 3). 
    9b, Ołtarz barokowy, z planem. 
    I a. Profil połowy kaplicy z kopułą planem wej- 
    ścia do niej. 
    lob. Pół drzwi z portalem. 
    I I. Monstrancya cała z aniołków ułotonych w wie- 
    niec. - Wspaniałe drzwi z herbem Nałęcz (mote dla 
    którego z Małachowskich rysowane). 
    I Ib. Sufit z ornamentami, 
    13. Piękny barokowy monumentalny nagrobek, 
    z dwiema urnami po bokach, na j
    dnej napis urna cinerzs, 
    na drugiej urna honoris, a u góry litery D. 1\1, - herbu 
    tadnego, Napis: Ephł-tajjio per il sign. Palatino di Smo- 
    /escho Gonsciowschi ne/la Cluesa de Prl: Carme/itani Re- 
    /ormatz' nella G"tta di Vzlna. (Jest to zapewne Krzysztof 
    Gąsiewski woj ew. smoleński za Jana Kazimierza, syn 
    Aleksandra wojew. smoleńskiego. Być mote, te pomnik 
    ten stawiał mu młody Bogusław Gąsiewski biskup smo- 
    leński, w roku 1734 administrator biskupstwa wileń- 
    skiego). 
    14. 
    fonumentalny nagrobek, bez napisu, tylko 
    z literami D. O, \1. Po bokach dwie tarcze, na jednej 
    popiersie męlczyzny w polskim stroju, druga pusta prze- 
    znaczona na herb, 
    
    
    14 b. Prześliczny barokowy plafon salonowy, malo- 
    wany wodnemi farbami; pola jego stanowią tła błęki- 
    tne, na których lekkie ptaszki, kula ::;łoneczna. snopy 
    kwiatów, widok ogrodu i krajobraz wiejski. Zapewne 
    projekt na sufit, pełen smaku, lekkuści i wdzięku, a mate 
    do pałacu pod Nr. 15. 
    15. Pałac dwupiętrowy, piękny rozmiarami, z fasadą 
    na szeregu arkad wspartą. Pod nim plan do niego z wy- 
    miarami pokoi; bez napisu. (Fig. 4). 
    I Sb. Rysunek zapewne jakiegoś cudownego kościel- 
    nego obrazu, mote w Polsce skopiowanego, 
    16. Rysunki narz
    dzi :\Ięki Pań- 
    skiej: włóczni ułamanej, dwóch gwo- 
    ździ i końca gwoździa. 
    16b. Powtórzenie rysunku tej 
    samej kolumny co na Nrze 15 b., 
    a tylko dorlane wymiary wraz ze 
    skalą, napis wreszcie: ilIezzo Palmo 
    Romano - 10 palmi ja una Cfl1Z1la. 
    17, 17b, i 18. Rysunki drzwi 
    z supra-portami ozdobnemi, na je- 
    dnych w górze dwa popiersia. 
    18b. i 19. Dwór wiejski, wido- 
    cznie polski, murowany, pełen wdzię- 
    ku, z występującą facyatą i kopułą, 
    bez piętra - wraz z planem roz- 
    kładu pokoi. (Fig S). 
    19b. i 20. ?\Iniejszy dworek wiej- 
    ski bez piętra, o sześciu oknach 
    z przodu i z facyatką, piękny pru'z 
    swą prostą kompozycyę. 
    20b. i 21. Stalle kościelne z her- 
    bem niejasnym, Ołtarz z figurą nie- 
    wyraźną i popiersiem w górze, 
    2 I b. Plan kaplicy wraz z wy- 
    tniarami, i z napisem: Lappel!a dl' 
    Sua Jlta, nell' GlStello dł-, Varsovla; 
    w środku miejsce na obraz i napis: 
    11 fjuadro. 
    22. Pyszna monumentalna ba- 
    rokowa kaplica z kopułą; filar w niej 
    jeden obwinięty lekkimi roślinnymi splotami. 
    22b, Plan dworu, z napisem: Dwor deI E. 
    wic. (\\Tśród wielu podówczas członków rodziny 
    wiczów niepodobna dojść, o którym tu mowa). 
    23. Trzy plany domów z rozkładem pokoi. 
    23 b. i 24. Fragmenta rótnych rysunków: ołtarz, 
    schody monumentalne, fotel i t, d. 
    24 b. i 25., Wzory do panoplii i podium do fet, 
    naj widoczniej koronacyjnych, z okolicznościowymi łaciń- 
    skimi napisami. 
    25 b. i 26, Połowy rMnych drzwi i kominów. 
    26 b. i 27, Drzwi i ołtarz barokowy. 
    27 b. i 28. Ozdobne pallneaux do ścian salonowych 
    i stalle kościelne. 
    28 b. Lekko i ze smakiem związany monogram I 
    filar z roślinami, 
    29. Sufit z ornamentacyami. 
    29 b. Plafon prześlicznie skomponowany, cały z ba- 
    rokowych rzeźb wypukłych, przypominający najpię- 
    kniejsze współczesne, n, p. w słynnej Residenz w \Viirz- 
    burgu, 
    30, Balkon z balustradą, a w górze nad nim korona. 
    
    
    
    
    . 
    75
     iQ t - 
    '- l D11: 
    C....
    1W.., 
     f1Jl I' " 
    cS71-"';J;. 
    ....j 
    . 
    e
    '
    A 
     _
    
    
    ' ) -=------ 
    't\:..E 
     ['. ..vr
    \ . · "? '" 
    'YC£Dl ue.k<. IJ" I 
    ti:4(i ..C
     · 
    \'" Ił '-SI 
    I 
    \ . 
    
     -- < I - ::.:.J u 
    . - .w ' 
    .."Zt
     , 
    --L"'- 
    
    
    Fig. I. 
    
    
    Z ksiątki szkiców Gaetana Chiaveri w Dreźnie. 
    
    
    rvoso- 
    W ąso-
    		

    /Czasopisma_105_07_01_085_0001.djvu

    			GAETAXO CHIAYEIU W,POL<;CE. 
    
    
    79 
    
    
    3 0 b. i 3 I, Dwa plany rozkładu pokoi i dwór jedno- 
    piętrowy, z pięknym balkonem na trzech arkadach wspar- 
    tym; pod nim fryz rzeźbiony, na którym korona kró- 
    lewska i Orzeł pol
    ki; plan niezawodnie wykonany dla 
    króla. 
    31 b. i 32. Plany i wią- 
    zania dachu drewnianego. 
    32 b. Część galeryi. 
    .H, Połowa barokowe- 
    go ołtarza, 
    33 b. Plan du:tego ko- 
    ścioła wraz z podanymi wy- 
    miarami i napisem: Chiesa 
    tlelI' Abbazia di Plocko, 
    34. Dwa barokowe oł- 
    tarze. 
    34 b, Ołtarz, a pod nim 
    le:tąca figura. 
    35, Plan pałacu. 
    3S b. Przekrój nawy ko- 
    ścioła o trzech monumental- 
    nych arkadach i obszernym 
    transsepcie, ale bez napisu. 
    36. Pół ołtarza i rysunki 
    sklepień gwiaździstych ie- 
    browanych. 
    37. Balkon barokowy i plafon o ślicznych orna- 
    mentach takichie. 
    37 b. i 38. Cztery wiązania dachów 
    drewnianych, 
    38 b. i 39. Sufity i rysunki róinych 
    kamieni wielościennie rzniętych, znapi. 
    
    ami: corpo di 4 Jacie, 6, 8, l:.!, 20. 
    39 b, Plan prześlicznego dziedzińca 
    pałacowego, otoczonego arkadami a zdo- 
    bnego kOlJUłą cebulową; wszystko razem 
    przypomina mocno niezrównany dziedzi- 
    niec drezdeńskiego Z7vingeru. 
    40, Plan i przekrój sali zapełnionej 
    szafami, z napisem: BibHoleca di Sua 
    Jlla. in Varsavia. 
    40 b. Barokowy nagrobek. 
    41, Ołtarz barokkowy o dwóch ko- 
    lumnach, w górze Chrystus Zmartwych- 
    wstający, z napisem: Allare per Mons. 
    Vescovo di Lraco71ia nella Cattedrale dt' 
    Caslello. (Był biskupem krakowskim 
    wtedy Jan Karol Lipski, późniejszy kar- 
    dynał; w kaidym razie przypol1)ina nieco 
    ołtarz ten dawny wielki ołtarz w kate- 
    drze na Wawelu). 
    42. Dwór z facyatą o trzech arka. 
    dach i z planem pokoi, 
    42 b, Kominki barokowe. 
    43. Pół nagrobka. 
    43 b, Drzwi barokowe ze schodami do kaplicy, 
    z krzyiem nad niemi. 
    44. Połowy dwóch nagrobków. 
    44 b, Arkada z kotarą. 
    4 5 . Pałacyk jednopiętrowy, z balkonem o trzech 
    arkadacl1, z dachem francuskim; przy nim plan rozkładu 
    pokoi i napis: Palazzo dell' Illmo, Mons. Gran Segretano. 
    (Dojść nie moina, kto był wtedy referendarzem w. kor,), 
    
    
    - 
    
    
    4S b. Bramy wjazdowe do poprzedniego pałacyku, 
    z kuchnią i wozownią (remessa) , z napisem: Facct{l!a 
    dell' Illmo. Jlons. Gran oSegretario. 
    4 6 . Schody pałacowe i arkady, napis przy nich: 
    Scala del S. Bariska. (Ktoby to był? Czy jaka pani Bra- 
    nicka? Czy moi e Andrzej 
    Baryczka łowczy sochaczew- 
    ski, który był podpisał elek- 
    cyę 4\.ugusta II? Dojść nie 
    moina). 
    4 6b . Arkady dziedzińca 
    pałacowego. 
    47. Dwa delikatne fryzy 
    z ptaszkami.. 
    48. Ołtarz monumental- 
    ny z krzyiem w środku; po 
    bokach palma i krzyi z wę- 
    iem. Pod rysunkiem napisy 
    następujące: 
    Ecce arbor in medio 
    terrae..., CIamCI_vi IV, 
    Dixerunt omnia lingua 
    ad rhamnum veni et impera 
    super nos. J udica IX. 
    Sicut malus inter ligna 
    silvarum, sic dilectus, Canto II. 
    Ita exaltari oportuit filium hominis. Joannes III. 
    Comedit fructum pomorum suorum. Cant, III. 
    4 8 b. Dwór bez piętra, z dwiema 
    wieiami po bokach i facyatą z kopuła- 
    mi, wraz z planem pokoi. Napis: Dwor 
    del S. Koronsi OPalt'skt: (Wśród wielu 
    ówczesnych członków rodu Opalińskich 
    nigdzie nie sposób odnaleść chorąiego, 
    ani domyśleć się o czyim dworze tu mo- 
    wa). (Fig. 6). 
    49, Dwór i dwa plany z wymia- 
    ... rami do niego. Napis: Dwor jer il .5: 
    Szemberg. (1\Ioie to Aleksander Szembek 
    wojewoda sieradzki, obecny w r. 1734 
    na koronacyi Angusta III w Krakowie, 
    gdzie wedle naszego przypuszczenia znaj- 
    dował się i włoski architekt, rysujący 
    te szkice, Jest to w kaidym razie pro- 
    jekt na dwór dla tego Szembeka, wy- 
    raźnie jer), 
    49 b. Instrument muzyczny dziś nie 
    bardzo zrozumiały, z napisem: Irombu 
    con u na corda. 
    50. Rysunki foteli na kółkach. 
    50 b. i 51. Tablice nagrobne. 
    51 b. Krata ielazna z brama oka- 
    lająca dziedziniec, z pi ę knemi mot y wami 
    Z ksiątki szkiców Gaetana Chiaveri 
    w Dreźnie. ornamentacyjnymi. 
    52. Ołlarz przenośny, prowizory- 
    czny, ze świecami na nim. Obok katafalk, na 4 scho- 
    dach z trupich głów wsparty. Zapewne projekt na czyjś 
    pogrzeb, kto wie, czy nie Augusta II na \Vawelu? 
    52 b, i 53. Pięć tablic nagrobnych nader ozdobnych 
    o barokowych motywach, wśród których całe stojące 
    szkielety trzymają koronę królewską. :Być moie, ie to 
    projekt na grobowiec Augusta II na \\Tawel u , który 
    później nie został wykonany, 
    
    
    Fig. 2. 
    
    
    Z ksiątki szkiców Gaetana Chiaveri w Dreźnie. 
    
    
    <=- - -;-I
     -, 
    -1 '
     . . L. 
    !
    I 
     
     - -:;: 
     
    l
     I $- I 
    
     I. (A
     
    - I 
     
    I J.. c 
     
    I-: 
    M 
     
    - c4
    .
    .s
    
     
    i
    
     ;C
    die 
    JE. ( 
    
     l
    ;' 
    I 
    , . I 
    I 
     r -'- -6' 
     - -- 
    , ,I. 
    '\ \) - v 
    ,/ 
    
    
    Fig. 3,
    		

    /Czasopisma_105_07_01_086_0001.djvu

    			80 
    
    
    GAETAXO CHIAYEIIJ W PorSCE. 
    
    
    53 b. i 5-1-, Bramy z kutego 
    elaza i taki
     balkon. 
    54 b. i 55. Dwór jednopiętrowy o bardzo pięknym 
    rysunku, na facyacie schody zewnętrzne prowadzące na 
    pierwsze piętro; obok plan pokoi do niego. 
    55 b. Nagrobek barokowy. 
    56. Arkady do balkonu. 
    56 b. Kominki z ozdobami. 
    57. Drzwi wspaniałe do sal. 
    57 b. i .58. Du
    e nagrobne tablice, 
    58 b. Tablica nagrobna, 
    59; Cztery plany pokoi do dworu. 
    59 b. i 60. Ośm takicMe planów. 
    60 b. Pięć takich
    e planów. 
    61. Dom iednopiętrowy, 
    61 b. Plan kilku pokoi razem. 
    62. Pięknie 
    komponowana 
    arkada barokowa o jednem pię- 
    trze, po trzy łuki dołęm i górą 
    mająca, widocznie centralna część 
    jakiegoś barokowego cortile. 
    62 b. Ołtarz barokowy. 
    63, Dwie tablice nagrobne. 
    63 b, Okno do pałacu z ru- 
    styką. 
    64. Brama pałacowa bardzo 
    piękna. 
    64b. Dwa balkony lub terasy 
    z balustradami. 
    64 b. i 65. Cztery takie
     te- 
    rasy o ślicznym rysunku, jedna 
    z nich oszklona, 
    66. Fasada wspaniałego ba- 
    rokowego pałacu w rodzaju wło- 
    skim, do którego wiodą dwie 
    bramy z pięknymi łukami nad 
    niemi. 
    66 b, Cztery barokowe oł. 
    tarze, 
    67. Plan kościoła baroko- 
    wego. 
    67 b. Drzwi do kaplicy. 
    68. Bardzo piękny projekt pałacowej terasy, widnej 
    na drugim planie z sali, z której wiodą na nią troje 
    drzwi o ślicznej ornamentacyi a między niemi dwa okna 
    i trzy nisze z ornamentacyą wielkich konch w górze. 
    68 b. Ołtarz barokowy. 
    69, Dwa plany małych dworów bardzo zgrabnych, 
    o arkadach na facyacie. 
    69 b, Kaplica barokowa z kopułą i plan do niej. 
    70. 70 b. i 7 I. Tablice nagrobne, 
    71 b. i 72, Trzy barokowe nagrobki. 
    73. Arkadd i ściana z obramieniem. 
    73 b. Połowy dwóch fasad do kaplic O bogatej or- 
    namentacyi. 
    Jako pierwszy pozytywny re,\ultat z tego spisu wy- 
    nikający, przedewszystkiem śmiało twierdzić mo
    na, 
    e 
    architekt, który szkice nasze rysował, robił to z pewno- 
    ścią w Polsce na miejscu, 
    e bardzo wiele z nich wyko-o 
    nywał nawet dokładnie, jak podziemne ką.plice, na \Va- 
    welu i prezbiteryum katedralne, 
    e wreszcie był nieza- 
    wodnie Włochem,. jak to napisy dowodnie świadćzą., 
    O pobycie jego w Krakowie nie mo
    na zatem wątpić, 
    gdzie zapewne podawał biskupowi krak. Janowi Karolowi 
    
    
    / 
    1it 
    
    
    i4 
    
    
    Lipskiemu projekt ołtarza do katedry, mole do obec- 
    nej kaplicy Lipskich, który jednak później nie został 
    wykonany, gdyl dzisiejszy tam ołtarz ma inny charakter. 
    Dalej, bawił on w Warszawie i tam rysował kaplicę 
    i bibliotekę w pałacu królewskim; był niezaw.odnie 
    w Plocku, skoro zdejmował plan tamtejszego opackiego 
    kościoła; z pewnością dojechał i do Wilna, o czem 
    świadczy nagrobek wojewody smoleńskiego Ciąsiew- 
    ski ego w kościele Reformatów tam
    e. Oto rezultaty 
    pozytywne o autorze ksią
    ki szkiców, z niej, samej po- 
    wziąć się dające. 
    Jako wyniki dalsze, które równie
     z treści tych 
    utworów wypływają, twierdzić mo
    na niezawodnie, 
    e 
    rysowane one były z pewnością w drugiej ćwierci wieku 
    XVIII, gdy
     prezbiteryum katedry na Wawelu przed- 
    stawia się tam ju
     z późniejszem 
    oszkleniem łuków i po r. 17 '5, 
    t. j. po podniesieniu naw bocznych 
    katedry przez biskupa Łubieńskie- 
    go, co widocznem jest równie
     
    w szkicu prawej nawy katedral- 
    nego kościoła, A tu tel zaraz mamy 
    główny dowód, 
    e Gur1itt myli 
    się, twierdząc, jakoby ksią
    ka ta 
    powstała :.około roku 1700C, Jest 
    ona stanowczo późniejsza o lat trzy- 
    dzieści z górą, a niektóre zawarte 
    w niej szczegóły pozwalają i nieco 
    bMej określić datę jej powstania, 
    oraz pobyt artysty w Polsce. 
    Śmiem twierdzić, 
    e jest to rok 
    1734, a następnie 1735, ze wzglę- 
    du zaś na Kraków miesiąc sty- 
    czeń r. 1734, 
    Unia 5 października r. 1733, 
    na elekcyi w Kamieniu, królem 
    przeciw Stanisławowi Leszczyń- 
    skiemu wybrany elektor 'saski 
    Fryderyk August, teraz August HI 
    wyruszył do Pobki wraz z 
    oną 
    swą l\Iaryą Józefą z Drelna dnia 9 grudnia, a
    eby co 
    prędzej w Krakowie koronacyę odbyć. Pospiesznie, bo 
    ju
     II stycznia 1734 r. stanęli królestwo w Krakowie, 
    a q-go Jan Karol Lipski biskup krakowski, w assy- 
    stencyi Stanisława Hozyusza biskupa poznańskiego, ko. 
    ronował Augusta lU królem świe
    o z \-Viednia sprowa- 
    dzonymi klejnotami, gdy koronne uwiózł był podskarbi 
    Ossoliński, stronnik Leszczyńskiego i prymasa Teodora 
    Potockiego_ Otó
     sądzimy, 
    e wtedy równocześnie z kró- 
    lem znajdował 'się w Krakowie i architekt \-Vłoch, twórca 
    naszych szkiców, 
    e naocznie tam
    e w czasie koronacyi 
    rysował prezbiteryum katedry na \-Vawelu i owe w jego 
    środku prowizorycznie wzniesione podium per la coro- 
    natione, dó której to uroczystości, do łuków tryumfalnych 
    i ozdób architektonicznych kto wie czy pomysłami swymi 
    się nie przyczynił. 
    astępnie 22 lutego podą
    ył zapewne 
    wraz z królestwem do Saksonii i niezawodnie nie stanął 
    . znowu powtórnie w Polsce, a
     po zupełne m uspokojeniu 
    Rzpltej, wraz z Augustem III 21 listop. r. 1734 do \Var- 
    szawy przybyłym. I wtedy bawił mo
    e dłu
    ej, przez r. 173 S 
    u nas. \V tym ostatnim czasie rysował zapewne najwię- 
    cej szkiców w swoim albumie i wszedł w stosunki z pa- 
    nami polskimi, którym robił plany do pałaców i dworów, 
    
    
    
     
    
    
    I I! 
    k, 
    U 
    
    
    'i' 
     00 ii i' 'ił! \JJ 00' 
     
    
    
    .. - .:.
    - - - - ... - 
    
    
    s 
    
    
    ''1 
    
    
    - 
    
    
    t- I 
    
    
    ł-- w) I 
    
    
    
    [ 
    
    
    - ..... - -- 
    .
     s 
    _ 
    -. 
    
    
    1 ----1 
    
    
    Z ksią
    ki szkiców Gaetana Chiaveri w Dreźnie. 
    
    
    Fig. 4,
    		

    /Czasopisma_105_07_01_087_0001.djvu

    			'GAETAXO CHlA VERI W POLSCE. 
    
    
    81 
    
    
    jak owemu Szembekowi napewne, jak Opalińskiemu i 
    W ąsowiczowi, którzy bliiej nie dają się określić. Był 
    niezawodnie w stosunkach z biskupem Lipskim, skoro 
    rysował dlań ów projekt ołtarza; mote wreszcie brał 
    udział w uświetnieniu pogrzebu Augusta II w Krakowie 
    i rysował doń ozdobny katafalk w stylu epoki, a zara- 
    zem podawał 
    rólowi ów przeładowany projekt do na- 
    grobka dla ojca w katedrze na \Vawelu, który zresztą 
    nigdy wykonanym nie został. Jak długo w Polsce prze- 
    bywał, nie wiadomo; zapewne w r. 1738 bawił jut stale 
    w Dreznie, dokąd go powołała monumentalna praca, 
    jaką mu w swej ukochanej stolicy pełen smaku w rze- 
    c,zach sztuki August f[[ po" 
    wierzył. I tu tet natrafiamy 
    nareszcie na kwestyę, kto jest 
    ten artysta włoski, autor na- 
    szych szkiców, który wedle 
    Gurlitta był tak dobrze 
    w dziejach sztuki X yn [ wie- 
    ku znany i zaszczytnie w nich 
    zapisany? 
    Artystą tym był, jak się 
    zdaje, Gaetano Chiaveri. 
    U rodził się on w Rzymie 
    w r, 1689, ale głównie prze. 
    bywał i działał w Saksonii 
    i w Polsce za Augusta In 
    i tam swe naj wspanialsze zo- 
    stawił dzieła. \V Rzymie 
    prawie te nic nie wykonał; 
    brał tam tylko udział w r. 
    '742 w słynnym sporze te. 
    chników włoskich, dotyczą- 
    cym ratowania wrzekomo u- 
    padkiem grotą
    ej kopuły 
    Sw, Piotra, i w tej kwestyi 
    wydał dziełko p. t.: Seu/i, 
    menlo s(}pra la pretesa rita- 
    ra/ione di dannt', elle sono 
    1'lconosClidi sui /in de! anno 
    17-/-:! nella cupola dt' Sall Pietro Ul VaitCallO. We \\Tło_ 
    szech nie miał zresztą co robić. \Vszystkich architektów 
    epoki przyćmiewał wówczas najmodniejszy i najświet- 
    niejszy z nich, Ferdinando Fuga (1699-1780), restaura- 
    tor bazyliki S. Maria 1\Iaggiore i twórca pompatycznego 
    frontonu pałacu Corsini w Rzymie. Skromniejszy i spo- 
    kojny Chiaveri w zawody z nim iść nie mógł; pozostał 
    więc długo w Saksonii i zostawił tam główne dzieło 
    swoje, mianowicie pełen uroku i malowniczości królew- 
    ski kościół katolicki w Dreznie. 
    Kiedy August III go poznał, nie wiadomo. Fryde. 
    ryk August Forwerk w swej rzadkością jut dziś 
    będącej ksią1ce p. t.: Geschtchte tind Beschreł-lJll1lg der 
    k{j"nigltchm katholischell Hoj"- U/ld P.farrkirche zu Dresdc/l, 
    nach Urkundcn, Aklensli'ickol und andere/l glaubwiirdigen 
    Qllellen (Dresden , 185 I) podaje (na str. 33, przypisek 
    2) interesującą wiadomość, 1e Chiaveri bawił czas jakiś 
    w Rosyi w slu1bie Piotra \V. (a zatem jeszcze przed 
    r. 1725, datą śmierci cara), 1e tam dlań wielkie budowle 
    wykonał, 1e następnie August lU poznał go w \\T ar- 
    szawie i tam polecił mu wybudowanie monumentalnego 
    mostu na \Viśle, który to projekt do skutku jednak 
    nigdy nie przyszedł. Szczegół ten byłby rzeczywiście 
    
    
    ---.-- 
    
    
    mgJ
     
    
    
    c 
    
    
    '0 
    
    
    
     
    
    
    I. , , 
    I I I' 
    . I . I 
    '--ł :'_1 
    
    
    
     
    
    
    l' 
    
    
    , 
    , 
    
    
    _ Fig. 5. Z ksiątki sz\,iców Gaetana Chiaveri w Dreźnie. 
    
    
    . , 
    
    
    Sprawozdania Komlsyl do bad" hlst. oztukl. Tom VI. Zeszyt I. 
    
    
    IQ 
    
    
    ciekawy, ale na razie trudno go brać w rachubę, gdy t 
    autor, który przy ka1dej swej wiadomości cytuje źródła, 
    przy tej 'Y'zmiance nie podaje tadnego aktu, z którego 
    te dane wyciągnął, a Gurlitt mówiąc C? Chiaverim tet 
    o tern nic nie wie, \V obec tego więc jak na dzisiaj 
    twierdzić m01na jedynie, te dopiero w r. 1734 stosunki 
    między królem a Chiaverim nawiązane zostały, które 
    trwały przez całe lat pietnaście z górą. Dr Jan Sponsel, 
    assystent przy dyrektorze gabinetu rycin w Dreznie, 
    który obecnie pracuje nad wielką monografią Poppel- 
    manna , udzielił mi ustnie wiadomości, na archiwal- 
    nych badaniach opartej, 1e Chiaveri ju1 w r. 1736 (a 
    nie jak (i-urlitt twierdzi 
    1738) na dłulszy C.las w Dre- 
    znie osiadł, w ślad za czem 
    pod jego kierunkiem w r, 
    1738 reskryptem Augusta 
    III z 18 września budowa 
    kościoła katolickiego po- 
    stanowioną została. Jeden 
    z ciekawych ustępów tego 
    aktu brzmi jak następuje: 
    ,.Dem Architecten Chiaveri 
    sind ub er die bereits aus 
    der Ober-Bau-Amts-Casse 
    percipirten 300 Thaler, an- 
    noch 500 Thalet, und denen 
    ihm z.ugegebenen Condu- 
    cteurs, F rancesco Placidi 
    400 Thaler und An tonio 
    Zucchi 300 Thaler a I Octo- 
    ber a. c. - ferner denen 
    Bauschreibern GiacomoRu- 
    ratowski (na prawdę; Ku- 
    raszewski, zob. niiej) und 
    Dominico (1-iudice, inglei- 
    che n dem Dolmetscher 
    Pietro Antonio li-reppo je- 
    dem 200 Thaler von der Zeit 
    da der Bau seinen Anfang 
    nehmen wird, von denen darzu ausgesetztt->n Geldern 
    zu ihrem jahrlichen Gehalt gegen Vuittung zu reichen 
    und in Rechnung krafft dieses passirlich zu verschrei- 
    ben«, Architekt nasz, który nigdy się po niemiecku nie 
    nauczył i dlatego płatnego tłómacza potrzebował, a któ- 
    rego autor innej ciekawej ksią1ki p. t.: Die KalllOltsche 
    Hoj"kirche zu D,esliCll, nach den vorhaJldcncn Urkunde1l 
    uml AcfcJl des Kg/. !:Jiichs. Haujtstaalsarcht'vs, beso1lders 
    des Gehet'men Cabtnets-Archł-vs so wte des Kgl. Siichs. F,'- 
    1wllz-Arcluvs (Dresden, \V. Turk, 1851), Dr \\-ilhelm 
    S c h a f e r nazywa ,.der stets gerechte und biedere Chia- 
    verie (str. 38), otrzymał wówczas równie1 od króla oso- 
    bny "Decreto per l'Architetto Chiaveri intorno alla dire- 
    ctione d'una certa fabbr,ica da fare nella Residenza Reale 
    di Dresda, clementissimamente commissaglie (str. 23). Po 
    takich przygotowaniach ostatecznie dnia 28 lipca r. 1739 
    zał01uny został kamień węgielny pod budowę kościoła 
    (F, A. Forwerk: Geschlchte und Beschreł"bltn
     etc. j, w,) 
    i roboty rozpoczęto. Trwały one przez całe lat dzie- 
    sięć pod kierunkiem Chiaverego, z pomocą budowni- 
    czych Antonia Zucchi, Karola Ponte, Dominika Giu- 
    dice, Jakóba Kuraszewskiego, rzeźbiarza Lorenza 
    [a- 
    tielli i nowego tłómacza, Giovanni Pietro Piva, (Dr. 
    
    
    i]
    
     
    
    
    tO 
    
    
    b 
    
    
    
     
    
    
    . -. 
    I' ,. . 
    .. ,. , 
    . t .. I I 
    to.., 
    _, __. 
    :cS' 
     
    
    
    I . 
    . I 
    , . 
    ,-_L 
    
    
    # 
    
    
    '0 
    
    
    'Z. 
    I 
    
    
    11
    		

    /Czasopisma_105_07_01_088_0001.djvu

    			82 
    
    
    GAETA!\O CIIrA Vf:IU w POLSCE, 
    
    
    ! 
    b. ,
     2. .
     @fl \A 
    4'b. "I V' :, fer-T :'; - . 
    t n1 7 8 T[il fi rifjJ 
    
    OOPD
    
    
    icl 
    
    
    c 
    
     ',7'" . (J. 1'.' 
    '-;.!.}1JI"O'Y' id' 6.
    Y1-t1 ()J'
    N. 
    
    
    Z ksią1ki szkiców Gaetana Chiaveri w Dreźnie, 
    
    
    W. Schafer: j. W., 
    tr. 50). \V ten sposób i w tej 
    budowie widać ślad pobytu włoskiego architekty w Pol- 
    sce, gdy t na ziemi polskiej żapewne poznał on blitej 
    budowniczego czy mote pomocnika technicznego, jeteli 
    nie rachmistrza i pisarza, Kuraszewskiego, Polaka, jak 
    jego nazwisk'J dowodLi, którego zabrał z sobą lub spro- 
    wadził do Drezna, gdy t" jest rzeczą oczywistą, te nie- 
    słusznie Dr \\T. Schafer nazywa tego ostatniego "der 
    italienische B:J.u"chreiber Kuraszewskie (str. 72). Poka- 
    zuje się zatem, te Polak brał udział w budowie jednego 
    z naj wspanialszych dzieł architekto- 
    nicznych ówczesnego Drezna, \\T r. 
    1747 budowa kościoła, której jut nie 
    wiele do końca brakowało, została 
    przerwana, wrzekomo dlatego, te 
    nowe sklepienia nie okaLywały się 
    całkiem pewnemi. Wówczas.. głośny 
    młody malarz drezdel1skiego dwo- 
    ru, Rafaf'l l\lengs w pomoc Chia- 
    veremu przyszedł i dowiódł wszyst- 
    kim, te podejrzenia i obawy były 
    niesłuszne, zaczem dalej budowę 
    prowadzono; ale zajścia te wszyst- 
    kie tak Chiaverego do Drezna znie- 
    chęciły, te w r. 1749 opuścił na 
    dobre stolicę Saksonii i służbę Au- 
    gusta III. Powrócił wówczas na stałt' 
    do Włoch, gdzie umarł w r, 177 0 , 
    a jego dzieło dokończyli jut w r. 
    1754 z pewnymi własnymi dodatkami 
    i zmianami sascy architekci, Knoffel 
    i Schwarze l), :\limo to jednak prze- 
    śliczny dworski kościół katolicki 
    w Dreznie pozostanie na zawsze Fig. 6. 
    utworem Chiaverego. , 
    Dodamy w końcu, te dziełem Chiaverego w sasld,ej 
    "Florencyi rococo c jak pięknie nazwał Drezno Julian 
    Klaczko, jest równiet t. z. J/nxpalais, później znacznie 
    zmieniony i zepsuty, ale mający do dziś dnia w swej fasa- 
    dzie, na filarach wspartej, cechy szlachetne swego włoskie- 
    go twórcy. \Vreszcie istnieje w zbiorach drezdeńskich 
    jeszcze plan nowego pałacu królewskiego, jaki nad samym 
    brzegiem Elby miał stanąć, w rodzaju słynnego Palazzo 
    Capodimonte w 
    eap(Jlu z ogrodem tarasowym i kaska- 
    dami. Do wykonania tego projektu nigdy nie przyszło, 
    ale plany świadczą o wielkich zdolnościach artysty, który 
    je miał wykonać. Gurlitt II) przynajmniej, tak te plany, nie 
    podpisane zresztą, jak i plan inny, przebudowy króle,,'- 
    ski ego pałacu w Warszawie, który nawet pÓ.lniej, przez 
    K noffela zmieniony, w części przez Augusta III wyko- 
    nany został, przypisuje, w skutek bardzo wybitnych cech 
    stylowych, Chiaveremu. Artysta zaś, jak to na tym przy- 
    kładzie widzimy, tych rysunków, podobnie jak i szkiców 
    naszych, podpisem swym nie opatrzył. 
    A ten drobny szczegół równiet w pewnej mierze 
    pozw
    la wierzyć w autentyczność twierdzenia, te i drez. 
    deńska księga szkiców z pod ręki jego wyszła. Obok 
    tego zaś głównie, jak sąd'zimy, świadczy za tern miejscowa 
    w Dreznie tradycya, która oddawna rysunki te Gaeta- 
    
    
    ;;- 
    
    
    ,"<> 
    .$I:... 
    
    
    .
     
    
    
    I) F. A. FORWERK: Geschichte und Beschreibung etc" j. w. 
    s) Die Bauten 'Von Dresden (Dresden, 1878). 
    
    
    nowi Chiaveri przypisała i na tytule jego imieniem je 
    opatrzyła. Ta tet okoliczność zdaje nam się tu dt'cydu, 
    jącą. A te dopiero w latach 17 34i 1735 mógł Chiawri 
    podrM swą do Polski odbyć i rysunki owe wykonać, 
    o tern, prócz innych dowodów, które podaliśmy, świadczy 
    jeszcze niezbicie i ten fakt, te miał on około r, 1700 lat 
    jt'denaście a w czasie koronacyi Augusta II ośm. "T r. 1734 
    na koronacyi jego syna miał jut lat 45 i mógł Augu- 
    stowi HI do Krakowa wtedy towarzyszyć. 
    Drugiem twierdzeniem Gur1itta, z' którem równiet 
    zgodzić się nie mo1.na, jest samat po- 
    dana przezeń zawartość ksi
    gi szki- 
    ców. Jemu wpad..tjąz niej w oczy gł
    - 
    wnie barokowe kościoły, jakieśmy 
    tam tel widzieli, co jednakte wcale 
    z rzeczywi"tośdą się nie godzi. Pla- 
    nów kościelnych mamy tam zaledwie 
    trzy i są to jedynie rysunki prezbite- 
    ryum katedry na "'a we lu i kościoła 
    \V Płocku; zresztą kilka kaplic mniej- 
    szych, a duto osobnych za to ołta- 
    rzów, zwłaszcza zaś najwięcej proje- 
    któw na monumentalne nagrobki lub 
    grobowcowe tablice. To musiały być 
    główne obstalunki kościelne, jakie 
    Chia\"eri w czasie swego pobytu 
    w Polsce odbierał. Stąd tet stwier- 
    dzić nalety, te cechą tego zbioru, 
    główne znaczenie mu nadającą, jest 
    polska architektura świecka w są' 
    skiej epoce. A tu główny nacisk kła- 
    dziemy na cały ów szereg pałaców 
    i dworów wielkopańskich i szlacht
    , 
    ckich, których fasady, nieraz bardzo 
    piękne, a zaraZf:m dokładne w nich 
    rozkłady mieszkań artysta odrysował. Obok tego cały sze- 
    reg szczegółów architektonicznych, arkady do balkonów i 
    teras, cudne nieraz terasy same, rozkład budynków sąsie- 
    dnich, jak owe wyraźnie zanotowane remess,v tle! S. Grali 
    St'gretan"o, bram y wjazdowe telazne pięknie kute, portale do 
    pałaców monumentalne, sufity rzeźbione, obramienia okien, 
    prześliczne barokowe kominki - wszy:-.tko bardzo szla- 
    chetnie pomyślane i rzadko zbyt bujną ornamentacyą prze 
    ładowanp - oto, co stanowi najciekawszy plon z tej drobnej 
    ksiąteczki włoskiego artysty. Szkice te dają nam wejrzeć 
    w to, co on w Polsce mógł zrobić, co mote zostawił po sobie 
    a co tylko projektował, ale czem zachodni styl swego czasu 
    li nas szczepił i smak polski na zachodni modelował sposób. 
    Daleko po za artystami tej miary z wieków ubiegłych, 
    co Francesco di Lori lub Hartolommeo Berecci: co Ber. 
    nardone z Como lub Scamozzi, co nawet Sohui lub Locci , 
    ale w tej samej za nimi linii wieków staje tą drobną 
    pracą swoją i Gaetano Chiaveri, który przenosi do Polski 
    w maleńkiej dozie artystyczne tradycye włoskie ostatnich 
    lat X VII w. i współczesnego mu, błyszczącego i iskrzącego 
    Fugi, a pozostawia po sobie pierwszy plan saskiej prze- 
    budowy pałacu królewskiego w Warszawie, dotąd nie- 
    stety tak mało zb	
    			

    /Czasopisma_105_07_01_089_0001.djvu

    			" 
    
    
    jl
    		

    /Czasopisma_105_07_01_090_0001.djvu

    			ł
    		

    /Czasopisma_105_07_01_091_0001.djvu

    			SPRA WOZl)ANIA 
    
    
    z posiedzeń Komisyi historyi sztuki za czas od l Stycznia 1895 f. do 31 Grudnia 1895 f. 
    
    
    Zesta-w-ione przez sekretarza Komisyi Dra Jerzego hr. Mycieiskiego. 
    
    
    Skład Komisyi w dniu 31 Grudnia 1895 roku. 
    
    
    
    - 
    
    
    Przewodniczący: Dr. 
    JIaryan SokołowskI: czł. czyn. Akad., prof. Uniw. Jagiell.: dyr.l\Iuzeum XX, Czartoryskich, 
    korespondent c. k. Komisyi centr. konserwat. w Wiedniu, czł, honorowy Towarz. hist. sztuki w \Vrocławiu, 
    czł. rzecz. cesar. tow. archeolog. w Moskwie i tow. starotytników w Królewcu. 
    Sekretarz: Dr. 'Jerzy hr. lIlj'czelskl
     docent Uniw. Jag. \V Krakowie. 
    Dr, Jan Bołoz Antonzewicz, prof. Uniw. we Lwowie, TVład)'sław Łozińskl
     czł. czyn. Akad., kons. we Lwowie, 
    konserwator. Władysław Łuszczklewicz, czł. czyn, Akad., prof. Szkoły 
    Dr, Oswald Balcer, prof. Uniw. we Lwowie, czł. czyn. Akad. sztuk pięk., dyr. Muzeum narodow., koresp. Komisyi 
    Władysław Bart)'1IOWski, redaktor c Wiadomości numi- centr. konserwat. w Krakowie. 
    zmatyczno-archeologicznych» w Krakowie. Gustaw bar. JIallteu.lfel w Rydze. 
    Mathitu Bersohn w Warszawie. Sławomir Odrz)'wolski, architekt, prof. wytszej szkoły 
    Ferd)'nand Boski, prof. gimn. we Lwowie. przemysłowej, konserwator w Krakowie, 
    Ks. A. Brykczyńskl
     proboszcz w Goworowie. Dr. Fr)Ider)'k PaPie, skryptor bibliot. uniw. we Lwowie. 
    He1lryk Bukowski w Sztokholmie. Edward Pawlowicz, kustosz muz. Zakł, Ossolińskich, ko- 
    Adam ChmIel, asystent archiwum m. Krakowa, resp, Komisyi centr. konserwat. we Lwowie. 
    Dr. Ludwik Ó.(/ikltlzskl
     czł. koresp. Akad., prof. Uniw. Ks. Antom' Pelruszewicz, prałat kapituły metropolitalnej 
    lwowsk. i konserwator, grecko-kat, we Lwowie, czł. czyn. Akad" konserwat. 
    Dr. Aleksander Czołowskl
     dyr. arch. miejs. we Lwowie. Dr. Franciszek Plekosiński, czł. czyn. Akad., prof. Uniw. 
    Dr, 1 Vłodzzlmerz Demeiryklewicz, c. k. konserwator za- J ag. w Krakowie, 
    bytków. Dr. Antoni Prochaska , adjunkt arch. kraj. we Lwowie. 
    Edmund Dlehl, intynier w Warszawie. Konstanty hr. PrzezdzIecki w \Varszawie. 
    J-Vojczech hr. Dzzeduszyckl; czł. kor. Akad., konserwator Tomasz Pr)'lińskl
     architekt w Krakowie, 
    wJezupolu. , Władysław Przybysławskl
     konserwator w Unitu. 
    Włodzzlmerz hl', DZleduszyckl
     czł. kor. Akad., korespon- Władysław Rebcz)'ńskl
     kustosz Muzeum przemysłowego 
    dent Komisyi centr. konserwat. miejskiego we Lwowie, 
    Józef DZlekońskl
     architekt w Warszawie. Jan Nep. Sadowskl
     koresp. Komisyi centr. konserwator 
    Dr. Herman Ehrenberg, archiwista i docent hist. szt. Uni- w Krakowie. 
    wersytetu w Królewcu. Ks. Eustachy Skrochowskl
     prof. Uniw., koresp. Komisyi 
    TValery Eliasz, artysta-malarz w Krakowie, centr" konserwat. we Lwowie. 
    Ks. Dr. 'Jan Fifałek, Docent U niw. Jag. w, Krakowie. Dr. S'tamsław Smolka, czł. czyn. Akad., prof. U niw. Jag. 
    Dr. Ludwik Finkel, prof. Uniw. we Lwowie. w Krakowie. 
    lVojczech Gerson, prof. i artysta,malarz w Warszawie. Tadeusz Stryjeńskl
     architekt w Krakowie. 
    Zygmunt Hendcl, architekt w Krakowie. Jan hr. Szept)'Ckl
     konserwator w :\[utyłowie. 
    Aleksander Jelski w Zamościu (gub. mińska). Dr. Stanisław Tomkowicz, czł. koresp. Akad., konserw. 
    Dr. Antoni Karbowiak, prof. wy:tszej szkoły przemysło- w Krakowie. 
    wej w Krakowie. H. Trawińskl
     sekret. zarządu :\[uz. Louvre w Pary:tu, 
    Dr. lVojczech Kętrzyńskl
     Dyrektor Zakładu narodowego Jan TVdowiszewskl
     kustosz muz. przem. miejs. w Krakowie. 
    Ossolińskich, czł. czyn. Akad., konserwator. Ludwik Wlerzbickl
     Dyrektor ruchu kolei państwowych 
    Tadeusz bar. I
    onopka w Krakowie. w Stanisławowie. 
    Juliusz Kossak, czł. nadz. Akad., art.-maI. w Krakowie. Dr. TVładysław lVISłockl
     czł. czyn. Akad" kustosz bib l. 
    JIichal Kowalczuk, architekt we Lwowie. Jagiel. w Krakowie. 
    Dr. Stalllslaw Krzy2anowskl
     archiwaryusz m. Krakowa, Konstanty Wojclechowskl
     architekt w Warszawie, 
    koresp. Komisyi centr. konserwat. Dr. Tadeusz TVojclechowskl
     czł. czyn. Akad., prof. Uniw., 
    Leonard Lepsz)', naczelnik urzędu probier. w Krakowie, koresp. Komisyi centr" konserw. we Lwowie. 
    Andrzej Lubomirski ksią
    e, kurator Zakł. Ossolińskich, Julian Zacha1Jewl-cz, prof. politech., konser. we Lwowie. 
    konserwator. Teodor Zlemięckl
     kustosz Muzeum nar. w Krakowie, 
    
    
    
    
    ::::- 
    
    
    Sprawozdania Komlsyl do bad. bist, sztuki. Tom VI, Zeozyt I, 
    
    
    a
    		

    /Czasopisma_105_07_01_092_0001.djvu

    			II 
    
    
    SPHA WOZDAXIA z PO!;IEDZEX. 
    
    
    Fig. I. Nagrobek Rudominy w Nowogródku na Litwie 
    w, XVII. 
    
    
    PosIedzemc d. 7 lutego 1895 r. 
    _ Przewodniczący wyjaśnił powody dłu:lszej przer- 
    wy w posiedzeniach KomIsyi i oświadczył, :le pierwotny 
    program wydawania Sprawozdań z posiedzeń w kwar- 
    talnych odstępach czasu będzie mógł wejść w :lycie po 
    wyjściu z druku IV zeszytu V tomu Sprawozdań. Z kolei 
    prof. Sokołowski zakomunikował list ks. Norberta Go- 
    lichowskiego, w którym ten:le uzupełnia dawniejsze 
    twierdzenie p. Wład. Lozińskiego (Zob. Sprawozdania, 
    T. V, Z. IV, str. CXXXIII), :le w XVII wieku posia- 
    dali lwow
    cy Bernardyni cegielnię, gdzie wypalali nie- 
    bieskie dachówki, w ten sposób, :le 00, Bernardyni 
    we Lwowie, budując w latach 1610- 
    1620 swój kościół i klasztor, mogli 
    .. 
    od miasta otrzymać na własny u:lytek 
    glinę do wyrobu cegieł i dachówek, 
    potrzebnych przy wspomnianej bu- 
    dowie, lecz dla innych osób nigdy 
    klasztor dachówek wyrabiać nie 
    mógł, gdy:l sprzeciwiałoby się to 
    regule zakonnej l). Przy tej sposo- 
    bności zwraca ks. Golichowski uwa- 
    gę Komisyi, :le wedle zapisków, 
    zawartych w dochowanym w kla- 
    sztorze rękopisie O. Cypryana Da- 
    mirskiego, zasłu:lył się we Lwowie 
    w pierwszej połowie XVII wieku, 
    jako stolarz i rzeźbiarz, brat Paweł 
    z Bydgoszczy !I). ÓW O. Cypryan Da- 
    mirski wstąpił do zakonu r. 1636, był 
    lektorem filozofii, teologii, k
    onika- 
    rzem i prowincyałem 9d r. 1675. 
    U marł 3), wracając z kapituły gene- 
    ralnej w Rzymie r. 1676, 23 maja 
    odprawionej, Jego rękopis uratował 
    od zatracenia O. Kapistran J urkie- 
    wicz. O. :\Iarcelin z Civezza, historyk, .. 
    drukował rękopis Damirskiego w ze- 
    szytach da Palestz"na e rimmlellti mł-s- 
    sIlmifrallcescane r. 1890. \V r. 1874 
    we Lwowie O. Sadok Barącz rów- 
    nie:l wydrukował rękopis Damirskie- 
    go w ksią:lce p. t.: Pamiętnik wkonu 
    00. Bernard)'lIÓW ';o Polsce. Ac/a CapI/ulorlim lwow- 
    skiego klasztoru 4) podają znowu wiadQmość, :le O. Be- 
    
    
    . 
    I 
    !; 
    
    
    JP':"') . 
    
    
    --< ' 
    ..' 
    
    
    , (,I 
    
    
    I. 
    
    
    ! .\, 
    ,
     
     
    ł ' 
    
     . : 
    . 
    
    
    li' 
    
    
    ') 
    OO. Bernardyni cegielni we Lwowie mieć nie mogli, bo to sprze- 
    ciwiałoby się l' e g u I e, która w XVII wieku szczerze była przestrzegana. 
    Wówczas budowano kościół i klasztor lwowski (1610-1620) a więc jak 
    mieli nasi Ojcowie wolny wyrąb kamienia w kamieniołomach Jerzego Mnisz- 
    cha, tak td od miasta mogli mieć na własny utytek glinę do wyrobu ce- 
    gieł i dachówek. O własnej "cegielni" niema śladu w tradycyi. Wiemy 
    tylko napewne, te we Lwowie podówczas był braciszek na imię "Bonifacy", 
    zmarły między r. 1644 a 1647, o którym O. Cypryan Damirsld w swoim 
    rękopisie, karta 63, pod r. 1647 wspomniał "Fr. Bonifacius tegulator, la- 
    terumque opifex". \\'ięc ten braciszek Iderował, czuwał nad wyrobem ce- 
    gieł i dachówek dla budowy kościoła i klasztoru, wówczas się budującego. 
    Zresztą cegieł, dachówek d I a i n n y c h klasztor ani mógł mieć, ani tet 
    posiadał". (Z listu ks, Golichowskiego), 
    s) "Umarł on między 1640-1644 rokiem, jak pisze O, Cypr. Damirski 
    w swoim rękopisie karta 49, a tegot i m i e n i a laik odznaczył się w ko- 
    walskich artystycznych robotach, Umarł r, 1647. O. Cypryan Damirski na 
    karcie 63 tak napisał o nim: "Frater Paulus, laicus faber, a puero in huius 
    Leopoliensis fabricae laboritio totam. vitam suam insumpsit, summae morti- 
    ficationis et modestiae frater, silentio et labori constantissime deditus, a ma- 
    tutinis vigiliis, ignoratur, an se aliquando subtraxerit, semper devotissiml1s, 
    
    
    . ł' 
    
    
    nedykt :\Iazurkiewicz uczył się malarstwa najpierw w kraju 
    u malarza \\-Tłocha, pochodzącego z Bolonii około r. 173 I, 
    a następnie został wysłany do Bolonii dla dalszego 
    kształcenia się w tej sztuce. Ks. Golichowski przypusz- 
    cza dlatego, :le malowidła ścienne w kościele 00. Ber- 
    nardynów we Lwowie, ukończone przed rokiem 1738 
    z powodu beatyfikacyi błogo Jana Duklana, są prawdo- 
    podobnie dziełem wspomnianego O. Benedykta ::\Ia.zur- 
    kiewicza. 
    - Prof, "M. Sokołowski okazał fotografią obrazu 
    z X VI w., przedstawiającego Zwiastowanie z głagolickim 
    napisem, który znajduje się w Zagórzu pod Sanokiem. 
    - P. Kazim. Romer z Jam- 
    pola nadesłał fotografią pięknego 
    rzeźbionego pomnika renesansowe- 
    go Jerzego Rudominy Dusiatskiego 
    t 1643, który znajduje się w zrujno- 
    wanym kościele farnym w Nowo- 
    gródku (fig. I). Pomnik ten publi- 
    kowany ju:l raz został w J. K. \V i 1- 
    c z Y ń s k i e g o : Alb/tln "if.zleńskz"elll. 
    Publikacya ta jednak zło:lona z lu- 
    źnych tablic w zupełnym komplecie 
    nale:ly do rzadkości. 
    Xapis na nim brzmi: 
    Anno Domini mil1esimo sex- 
    centesimo vigesimo primo. die na- 
    talem Virginis .:\Iatris antecedente. 
    sub Chocimo in Valachia ob fractas 
    et fugatas legiones Ottomanicas. ger- 
    ._,', 'mano Georgi Rudomina Dussiatski 
    aulico et dapifero Sae R ae l\Iaiestatis 
    gloriose desiderato cum pluribus 
    commilitonibus. ipse superstes et vi- 
    ctor. J oannes Rudomina Dussiatski 
    castellanus 
    o"ogrodensis et centu- 
    rio hastatorum militum Divae tute- 
    lari gr.atus dementi posuit. Ao 1643 
    mai la die. Jerzy Rudomina Dussiat- 
    ski. Trukczaszy i Dworzanin JO Kró, 
    lewskiej Mości Wieliczko. Taliszew- 
    ski. Bykowski. Czudowski. -Mogil- 
    nicki. W oyna, Tyszkiewicz. Ossi- 
    l-Jowski. Profane. defunctorum memor esto. Venerande 
    praesbyter, gradum sistito in hac aede sacra Novogro- 
    densi antiquitus parochiali. quot annis diebus 
    Iartis 
    sacrum pro defunctis fideliter voce canora celebrato. 
    Stipendium debitum primis diebus J anuarii in Polonka II) 
    ex reditibus eiusdem sive in Kruhowicze recipito. Si 
    subtractum fuerit. fulminato, Caeterum Deo. sibi. viven- 
    tibus et defunctis vi\'ito, Valeto. 
    _ Prof, Zacharjewicz nadesłał rysunki kalkowe 
    orłów, (fig. 2 a, b, c,) odkrytych niedawno na sklepieniu 
    gotyckiej katedry w Koszycach, \Vedług pisemnych 
    
    
    I 
    
    
    - , 
    
    
    , - 
    
    
    ł 
    '. - 
    
    
    ,o. 
    . 
    
    
    _'- 1 
    
    
    . - 
    
    
    " 
    
    
    '\:. 
    
    
    '\ 
    : 
    
    
    .. 
    
    
    : 
    
    
    .'. 
    
    
    quidquid jerri jabrica Leopoliensis nobili,r contind, totum per manu,r eiu,r 
    in incude lransiit. Humilis, pauper, obediens anno 1647 quadam die, audito 
    primo Sacro, ¥eniens ad cellam, in lecto se honeste composuit, inventus 
    mortuus, plenus dienłm Leopoli", (Z listu ks. Golichowskiego). 
    3)_ Gdzie, nie motna było wyśledzić dotąd. 
    0) Ręlwpis, zawierający uchwały zapadłe na kapitułach Zakonu, 
    a znajdujący się w lwowskiem archiwum prowincyi. 
    &) Miejsce potem upamiętnione walnem zwycięstwem Czarnieckiego 
    nad Chowańskim.
    		

    /Czasopisma_105_07_01_093_0001.djvu

    			!WUA \\'OZDAXIA Z POSIEDZE
    , 
    
    
    III 
    
    
    objaśnień prof. Zacharjewicza są one malowane al fresco 
    kolorem szaro czekoladowym i konturowane silno szarą, 
    do czarnej zbliloną farbą na tle lazurowem. Języki bru- 
    dno czerwone, Oba te orły, jeden dwugłowy a drugi 
    jednogłowy, zostały wykonane na pamiątkę podwójnych 
    zaślubin w r, Is07 Ludwika i Anny, dzieci \Vładysława II 
    Jagiellończyka z wnukami 
    cesarza 
    Iaksymiliana, 
    Iaryą 
    i Ferdynandem. 
    Prof. Sokołowski 
    przedłolył odpisany przez p. 
    Zygmunta Krasuckiego 
    inwentarz skarbca krakow. 
    skiego kościoła Dominika- 
    nów z r. 1649, w którym znaj- 
    dują się nieznane dotąd daty, 
    oznaczające czas działalności 
    Dominikanina \Viktoryna, 
    illuminatora ksiąg pergami- 
    nowych z XVI wieku. 
    P. Krasucki poprzedził 
    tekst inwentarza, ogłoszony 
    ponilej, następującem obja- 
    śnieniem: 
    Inwentarz skarbca kra, 
    kowskich Dominikanów, któ- 
    ry przedkładamy, znajduje 
    się w wielkiej księdze spisanej 
    ręką Arnolfa Presiniusa. Tytuł tej księgi jest nastę- 
    pujący: »Protocolum Privilegiorum, Fundationum, Dota- 
    tionum, Inscriptionum, Censuum, Proventuum, Yillarum, 
    
    
    piał. Ile zaś zabrali wtedy Szwedzi, opisuje nam ks. 
    Sadok Barącz w swej monografii klasztoru i kościoła 
    Dominikanów w Krakowie. Ustęp dotyczący na str. 38, 
    podający wiadomości zaczerpnięte ze źródeł klasztornych 
    cytujemy: »Dnia 27 października 16SS r. po komplecie 
    przybyli komisarze króla szwedzkiego i zalądali 6000 ta- 
    larów kontrybucyi z klaszto- 
    ru, a to natychmiast, W tym 
    celu zlustrowali skarbiec kla- 
    sztorny, A poniewal ojcowie 
    nie mieli takiej gotówki, 
    przeto złolyli 17 kielichów 
    srebrnych wraz z patenami, 
    dwa kandelabry większe, 
    dwa mniejsze od księcia Lu- 
    bomirskiego darowane, dwa 
    inne od O. Dominika Krasu- 
    skiego , przeora, podobniel 
    dwa mniejsze ofiarowane 
    przez brata Rajmunda Falęc- 
    kiego, cztery kandelabry sto- 
    łowe, dwa długie kandelabry 
    kiercze zwane dla Akolitów, 
    dwie puszki na hostye, sta- 
    tuę Zbawiciela z promienia- 
    mi, statuę św. Jacka, dwie 
    statuy Aniołów klęczących, 
    kociołki dwa na wodę świę- 
    coną, cztery lampy, łańcuchy od lamp, blachy srebrnego 
    obraza św, Dominika; miednicę z nalewką, od księcia 
    Lubomirskiego, kasztelana wojnickiego darowaną, dwie 
    
    
    Fig, 2.a, Orły na sklepieniu chóru katedry w Koszycach na "Tęgrzech w. XVI. 
    
    
    . I 
    
    
    Fig. 2. b. Orzeł na sklepieniu chóru w katedrze w Koszycach 
    na Węgrzech w. XVI. 
    
    
    Domorum, Obligationum, Literarum , Regalium, Com- 
    missionum, Decretorum, Transactionum, Concordiarum, 
    Inventariorum, Clenodiorum, Apparamentorum, Libro- 
    rum Choralium, Ecclesiae et Conventus SS, Trinitatis 
    Fratrum Praedicatorum fideliter descriptum et consigna- 
    tum per Fr, Arnolphum Presinium S. T. .l\Iagistrum 1 6 48«. 
    Inwentarz skarbca przez nas wypisany z Protocolum 
    -\. Pre- 
    siniusa ma ten wielki interes, le spisany został w r. 16 49 
    t. j, w chwili, gdy był najbogatszy ; w roku bowiem 16SS 
    zrabowany przez Szwedów bardzo wiele skarbiec ucier- 
    
    
    Fig, 2, c, Orzeł na sklepieniu chóru w katedrze w Koszycach 
    na Węgrzech w. XVI. 
    
    
    łyleczki, turybularz, kubek, krzyl pozłacany, pulpit, okrąg 
    z gwiazdami na lampy, relikwiarze św. \Vawrzyńca, 
    św. Barbary, św. Jacka i rólnych ułamków razem 920 
    grzywien i łutów IS srebra«. 
    Zywot Arnolfa Presiniusa, dominikanina krakow- 
    skiego, który ułolył ten inwentarz, podaje Necrographia 
    Lithuanidesa (Ręk. archiwum XX. Dominikanów w Kra- 
    kowie). Przytaczamy go w dosłownem brzmieniu: »Fr. 
    Arnolphus Prezinius de Cracovia S. T. 
    Igr. In officio 
    prioratus in Conventibus Culmensi, Opaviensi, Opatovi-
    		

    /Czasopisma_105_07_01_094_0001.djvu

    			IY 
    
    
    SPItA WOZDANIA Z I'OHIEIIZF.X. 
    
    
    censi existens, plurimum pro emolumfmto illorum, prae- 
    sertim in tuitione jurium et augmento censuum laboravit. 
    [andem a Reverendis Patribus Cracoviam invitatus, 
    ibidem Syndici primum per triennium, rleinde Agentis 
    causarum ejusdem Conventus per viginti et aliquot an- 
    nos, munus strenue et magna solicitudine gessit ; ipse 
    in persona apud S. R. 1\1. in Comitiis Regni, et apud 
    J udices Tribunalium, causas Canventuum promovendo, 
    quem nec gravis aetas, nec injuriae coeli ab hujusmodi 
    curis retardabant. Et ut posteris etiam post mortem 
    prodesset, omnia Conventus privilegia, jura, census, 
    villarum limites et proventus compila.vit et in unum 
    volumen, sua manu conscripta colligavit. Vitae regularis 
    observantissimus et religiosae paupertatis cultor. Qui 
    annum aetatis septuagesimum supergressus in villa Prze- 
    ciszow, hoste adhuc Cracoviam occupante, die 25 l\Iartii 
    anno 1657 devotissime ad Ocum (sic) migravit. Ejus 
    corpus in templo Lareciae Przeciszovien. requiescit«. 
    Żywot ten uzupełniamy następującemi datami: Przy- 
    jął go do Zgromadzenia krakowskich Dominikanów O. 
    Jacek Suski, przeor, dnia 21 marca r. 1602; śluby za- 
    konne zaś złoty! w r. 1603. Wiadomości te czerpiemy 
    z »Catalogus fratrum profitentium in conventu SSmae 
    Trinitatis Fr. p, ab Anno Domini 1509 cura R. P. F, 
    Erasmi Coniussovii S. T. M. Prioris Crac. renovatus 
    1656«, W tym rękopiśmiennym katalogu jest A, Presi- 
    nius zapisany jako Fr. Arnolphus Presijna, 
    Inventanitm Clenodzoru1n Auri et Argenh', Omnz'umque 
    Apparamentorum, et Librorum Choralt'um Ecclesiae et 
    COllventus SSmae Tnititatis Fratrum Praedicatorum, A,Z- 
    no Domini 1649 conscriptum per me Fratrem ArJlolphum 
    Magzslrum. 
    Monstrantia J ) wielka srebrna złocista, na której są te 
    kleinoty, ale noga niezłocista srebrna: 
    I. Korona złota z rótnemi kamienmi, których teraz jest sześćdziesiąt, 
    ho ieden nadto dawno zginął. Ta od JejMci Paniej Myszkowskiej Mar- 
    szałkowej. 
    2, Korona druga perłami sadzona, na której kanaczek ze dwiema 
    kamienmi wielkiemi, zielonym y modrym, taUe z rubinami trzema y z dia- 
    mentami trzema. Od J ejMci Paniej Zawichoiskiej. 
    3. Krzytyk na wierzchu tey monstrantij, z rótnemi kamienmi, któ- 
    rych iest szesnaście y koralów 4. 
    4. Łańcuch złoty wielki, w którym iest ogniw dwieście ośmdziesiąt, 
    darowany od Pana Andrzeja Gawronka, w którym Ungaricales trzysta. 
    S, Łańcuszek drobny blaszkowy złoty. 
    6. W koronie perłowej u wierzchu ośm' feretów z kamieniami, takte 
    u dołu ośm feretów z perłami. 
    7. Gwiazda złota z diamencikami czeskiemi, około której pereł 6. 
    8. Pereł uryiańskich pięćdziesiąt y siedm. Od Paniej Szembekowey. 
    9. Kanaczek złoty, w którym dwa kamyczki safir y rubinek y pe- 
    reł trzy, 
    10, Dwa sznureczki pereł na koronie, 
    I I. Pierścien złoty z rubinem wielkim. Drugi takte złoty z czarnym 
    kamykiem. 
    12. Manneliczka złota z łosim rogiem. 
    13. Kamien wielki zielony pod Melchisedekiem. 
    14. Grosz srebrny, za który Pana Jhesusa przedano. Od O. Chry- 
    sostoma Doktora, 
    M o n stra n tia d ruga z prom ie nia mi sło nec zne m i, wszyst- 
    ka zł-ocista ze szczerozłotym Melchisedec-hem, którą sprawił ex suo proprio 
    deposito V. Pr. Sacharias Osuietimensis. Na tey są te kleinoty: Od 
    
    
    J) Hoc tabernaculum seu, ut vocant, monstrantiam, A. R. Pr. Ja- 
    cobus de Bidgostia Mgr. ac Provincialis Polon. inter multa alia bona facta 
    huic Conventui suo sumptu fieri fecit. 
    Hic Pius Pr. hoc in Conventu obiit 30 Maii 1478, Vide in fine Ca- 
    lendarum Pargamenearum inter Obitus Fratrum fol, 14. De quo etiam in 
    Propagine S. Hyacinti fol. 93, 
    
    
    P, Stephanowica łańcuch złoty pancerzowy z krzytykiem złotym z czterema 
    diamencikami y trzema perłami. Od Pana Stephanowica, który dał con- 
    ventowi 4000 collokowane na Szczekocinach, item: krzytyk diamentowy, 
    czeski kawalerski. 
    Monstrantijka srebrna złocista, w której są tres spinae 2 ) 
    ex corona D. N. Jhesu Chri. A podczas w niej Najświętszy Sakrament 
    w Bote Ciało noszono; którą sprawił A. R. P. Mgr. Erasmus piae memo- 
    riae sua industria ex emendicatis suffragijs, nieruszając proventów Conventus, 
    Reliquiae Sanctorum w srebro oprawne. 
    Głowa S. Jacka, w której jeszcze zostało dziewięć zembów, bo 
    dla królowej Jej M. w podaronek Conventowi Domin. nowofundowanemu 
    albo raczej Novitiatowi w Pary tu Anunciationis B. V. M. dano dziesiąty 
    hoc anno 1649' 
    W tece srebrnej złocistej, pięknej auszpurskiej roboty, od świę- 
    tobliwego króla Zygmunta Trzeciego, ex voto po zwyciętonej Moskwie 
    y wziętym Smoleńsku darowanej, włotona. Przy której u spodku ośm 
    aniołków z herbami na tabliczkach, ale iednemu aniołkowi ułamane skrzy- 
    dełko iest w schowaniu. 
    Przy tey Głowie S. te są klejnoty: 
    I. Łańcuszek w ogniwka złoty do koła przepasany, przy którym 
    pierścionek złoty z rubinkiem. 
    2. Łańcuszek drugi złoty blaszany. Od Jej M. Paniej Jarzyniny 
    Podstarościnej krakow. z pierścionkiem złotym szmalcowanym bez kamyka, 
    na miejscu ktorego Nomen Jhesus. 
    3. Guziki dwa złote szmelcowane od Brata naszego z Hiszpanij. 
    4. Pierścien złoty z rubinem wielkim. 
    S. Pierścien złoty ze dwiema rubinkami y dwiema diamencikami 
    w kupie. 
    6. Pierścien złoty, w którym pięć diamencików na krzyt. 
    7. Tabliczka złota od Jej M. Paniej Barbary Płaziny, 
    8. Votum złote na kształt serca _ z herbem. 
    9, Serduszko złote dwoiste puklaste składane. 
    10. Serduszko krzyształowe w złoto oprawne z koralem. 
    II. Czerwony złoty od Jej P. Kochańskiej na zielonym jedwabiu 
    drutowym y pierścionek z rubinkiem, przy którym serduszko złote. 
    12. Tabliczka czworogranista mała złota, na który orzeł. 
    Ilem S. Jana pieniątek złoty z uszkiem, y krzytyk złoty długi. Od 
    O. Chryzostoma Doktora. 
    13. Czerwone złote dwa w trąbkę zwinione. Od Jej M. Panny 
    Xienni Zwierzynieckiej, 
    14. Dwa czerwone złote ieden wagi pułtora od studenta jednego, 
    a drugi na druciku srebrnym ze strzałkami. 
    15. Pierścionek złoty z diamencikiem małym od Jej M, Paniej 
    W ojewodziny Pomorskiej. 
    16. Czerwony złoty z twarzą króla Francuskiego, który waty puł- 
    osma czerwonego złotego, y puł orła; od Jej M. Paniej Comitessy Fran- 
    cuskiej di Gibriant, 
    c Brachium Św. Jacka srebrne złociste, z lilią, Na któ- 
    rym pierścien z dyamentem czeskim wielkim, drugi pierścionek szmalcowany, 
    trzeci cieniuchny cum signo I H S, korale z Agnuszkiem pozłocistym. Ilem: 
    złoty guz wielki valoris trzech czerwonych złot., w ktorym turkusow dzie- 
    więć. Ten przeniesiono na Głowę S. Jacka, 
    Krzytyk złoty z nogą srebrną pozłocistą, w ktorym iest 
    drzewo Krzy ta S. wysokości na piąńdz ludzką, we złocie. Darowany od 
    JeM. P. Andrzeia Tenczyńskiego. Waty Czerwonych złoto dziewiędziesiąt 
    y dziewięć. 
    Krzy t wielki srebrny, ktory w tabernaculum na wielkim ołta- 
    rzu stawa. Na ktorym pacyfikał srebrny złocisty, perłami i kamienmi rozmai- 
    temi sadzony, zupełny. Na tymte, y pod tym pacyfikałem, na tymte krzy tu 
    dwa kamienie wielKie błękitne w srebro oprawne; item: łańcuszek pan- 
    cerzowy mosiętny na tymte krzy tu zawieszony, Sub prioratu A. R. P. 
    Mgri. Erasmi Koniusowij sprawiony ex pecuniis datis ab A. R. Patre Hya- 
    cinto Suscio, qui dedit octingentos floren, pro hoc crucifixo et ducentos 
    pro fabriea maioris altaris. Ut habetur in I Libr, Consilior. de anno 
    1612. 2. 7bris. 
    (Srebro kosztuie złoto 717/3. Waty grzywien 81 y I. skoic. Grz:'- 
    wnę kupowano po 8 złoto y gr. 25. Od roboty złoto 172. Ut habetur in 
    Regestro Expositorum 1616. In mense Julio), 
    Krzy t mnieiszy srebrny, złocisty powleczony srebrem robio- 
    nym. U niego noga biała; w nim iest Lignum Vitae z inszemi Swiętemi Reli- 
    quiami. Ilem: kryształów na nim pięć y kamyków rótnej farby pięć, A ten 
    kapłan do Mszy spiewanej nosi, 
    
    
    y 
    
     
    
    
    2) A te Swięte Spiny darowała ś. p. Katarzyna Riałuszyna, Casztel- 
    lanka hakowo
    		

    /Czasopisma_105_07_01_095_0001.djvu

    			v 
    
    
    SPitA WOZDAKIA Z P{)!;IEDZEX. 
    
    
    Krz}'! srebrny z passyą y figurami Xajświętszej Panny 
    y Sw. Jana, na drągu do połowice większej srebrem powleczonym, który 
    noszą przed bracią na processyach solenniej_zych, isko chorągiew: sprawiony 
    od Je o M. Pana Sebestiana Lubomirskiego Casztella;1a na onczas Bieckiego, 
    
     potym \\'oinickiego. Na ktorym cztery Evangelistowie pozłociscy; a na 
    drugiej stronie pięć figur pozłocistych S. Troice, S, Dominika, S. Seba- 
    stiana, S, Mikołaia, y S. Anny, a herb Je o Mości szósty złocisty. Na kto- 
    rym chorągiew na czerwonym aksamicie ze dwiema gałkami srebrnemi 
    "Ila rogach, haftowana złotem y srebrem. Xa ktorej persony Troice S. 
    y Naświętszej Panny, perłami, kamykami rozmailemi, złotem y srebrem 
    haftowane piękną robotą, sprawiła Jej M. sama Pani Woinicka, 
    Krzy t z Crucifi](em srebrny na pnłtrzecia łokcia z calwaryą na 
    -czterech orłach z pozłocistemi koronkami. Na tejte - calvarij aniołowie 
    zupełni dwa, z kleszczami y z młotkiem. Na wierzchu krzy ta aniołków 6 
    y ztąd Y zowąd. (\\"iele kosztuie napisałem przy lichtarzach), 
    (A. R. Pr. Dominicus Krasuski Mgr. ac Regens e]( ,'oto oblulit 
    ad altare S. Dominici de Soriano y parę lichtarzów). 
    Reliquie Świętych we s-rebro oprawne, 
    I. Głowa S, Tarsycego w tece srebrney oprawna. 
    2. \\o" skrzynce srebrnej Reliquie plurimorum SS. popisane. 
    3. Reliquiarz srebrny wysoki czworogranisty, w którym wielka pis- 
    -czel S. Vincentij Levitae et Mart. 
    4. Reliquiarz srebrny czworogranisty, w ktorym trzy członki z palca 
    S. Maryi Magdaleny we złotym szmalcowanym osadzeniu. 
    5. Reliquiarz srebrny wysoki czworogranisty, w którym kość wielka 
    S. Erasmi Mart. we złotym szmalcowanym osadzeniu. 
    6, Reliquiarz srebrny w okrągłym wysokim oprawieniu, w którym 
    "Wielka pisczel S. Laurentij Mart. 
    7. Reliquiarz srebrny płaski kraciany, w ktorym są kości świętych 
    mianowicie: S. Andreae, S. Matbiae, S. Barnabae, S, Philipi, S. Simonis, 
    S. Tadaei, S, Thomae. Apt., S. Bartholomei Apostolorum, S. Marci, S. 
    Mathaei Evangelistarum. 
    8. Reliquiarz srebrny płaski kraciany, w klorym kości świętych. S. 
    Nicolai Conf., S. Stephani Protomarl., S. Dominici Patris Kostri, S. Petri M., 
    S, Thomae Aquinatis,. S. Benonis, S. Cornelij M., S. Dorotheae V. et M., 
    S. Anastasiae, S. Eufra](iae V. et M., S. Sixli Rom. Mart. Terra sancta 
    tincta Sanguine Chri. Spongia S. 
    9. Reliquiarz srebrny płaski kraciany trzeci, w którym są tres spinae 
    de corona Dni, SS. Fabiani et Sebastialli Mar" S. Antonini Archiepiscopi 
    Floren., S. Catharinae Senen., S. Agatae V. et M., S. Luciae V. et M" 
    S. Crislinae V. et l\I" S. Victoris Conf., S. Bonaventurae Conf., S. Chri- 
    stofori, S. Coronae V, et M. 
    10. Reliquiarz srebrny, mieiscami złocisty, na kształt wietyczkiej. 
    W którym iest kość wielka S. Agnetis V. et M, 
    I I. Reliquiarz srebrny taki drugi, w którym jest czaszka S. Bar- 
    barae V. et 1\1. 
    12. Reliquiarz srebrny okrągły, w którym są dwóch Świętych 
    kości wielkie S. Hyacinti Mart. et S. Agapiti Mart. 
    13. Reliquiarz wielki w ołtarzyku czarnym srebrny, z passią tet 
    1>rebrną, który sprawił ex suo deposito A. R. P. Kicolaus Mosciellsis Mgr. 
    14. Pacyfikalik srebrny, mały, okrągły po oicu Antoninie Gro- 
    dzickim D. 
    (Wszystkie te 14 Reliquiarze cura sua et industria. Ale osobliwie 
    dały się kielichów z tych 8, kI zytyk złoty, y grzywien srebra ex votis, 
    dwanaście, Ut habetur in regestro adnotalum. Na końcu albo raczy na 
    ostatniej karcie w sakrystyańskim regestrze mało co pisanym powleczo- 
    nym w compaturę po tydowsku pisaną. 
    Tum et ex emendicatis eleemosinis posprawiał A, R. P. Magr. 
    Erasmus sub prioratu suo y tych znamienitych reliquij SS. dostał.) 
    I. S a I va tori s D n i ł\ ri s t a t u a srebrna na miedzianym stolcu nie 
    złoci,tym. Sub priOl'atu A. R. P. Hyacinti Mijakowski M. ze srebra 
    y kosztu conwenckiego zrobione. 
    2. A P o s t o łów s r e h r n y c h na stolcach miedzianych pozłocistych 
    czterei, z nolpisami na tabliczkach srebrnych: Swiętego Piotra z Idu- 
    -czarni dwiema, srebrnym białym a drugim mosiętnym złocistym, 
    3. S. P a w ł a z mieczem srebrnym. 
    4. S. A n d rz e i a z krzy tern srebrnym. 
    5. S. J a n a z kubIdem srebrnym; które w Rzymie zrobione ex pro- 
    prio aere, dał, darował y przysłał, cOllventui suo nativo Cracov. Adm, 
    R. Pr. Fr, Abraham Bzovius Mgr. et Hisloriographus S. Sedis Apostolicae. 
    Requiescat in S. Pace. SepuItus Romae. 
    (A. R. Pr. Mgr. Abraham Bzovius sprawił czterech Apostołów). 
    6. S. H y a c i n t i srebrna statua na stolcu miedzianym niezłocistym, 
    iako y pod Salvatorem tet nie złocisty. Sprawiona od Jej M, Paniej Ra- 
    koczyny z Węgier, która dała trzysta talarów; 'ostatek z konwentu dołotono, 
    
    
    Kielichy. 
    Kielichów wespoł wszytkich', natenczas przy kościele, znaiduie się 
    numero trzydzieści y siedm. 
    Naprzód: złotych dwa. 
    I. Z których ieden diamencikami samemi, figurami litemi czterema 
    szmelcowanemi B. V. M., S. Dominici , S, Thomae, S. Hyacinti sadzony, 
    kształtną robotą szmelcowany, ex emendicatis Patrum et Fratrum suffragiis, 
    do Conventu sprawił za swego przeorstwa _\. R. P. Erasmus Koniu- 
    szovius 
    Igr.; który waty y z pateną czerwonych złoto czterysta pięć- 
    dziesiąt y dwa. 
    2. Drugi złoty szmelcowany, kamieniami czeskiemi sadzony, w któ- 
    rym diame'ntów piętnaście, we środku rubinów trzy, safir ieden, rubin 
    ieden, szmaragd ieden; który waty czerwonych złoto y z patyną trzysta 
    czterdzieści y ieden, Ten sprawił Pan Andrzei Gawronek młynarz con- 
    wencki, sołtyski, Prąndnicki kosztem swejm. Na który dał był tylko 
    trzysta czerwonych złot., ale wiele niedowatnych; zaczym tente rze- 
    mieślnik wespół obadwa robiąc, za zezwoleniem oica Erasma Przeora 
    y Oiców, którzy byli dali ,na swoi conwencki pięćseth czerwonych złoto 
    watnych, przyłotył czterdzieści y ieden; potym gdy ukradziono było obie- 
    dwie patenie, y znalazszy je porzezane, przerabiano, ubyło pięć czerwonych, 
    a dwa zpłynęły z niewatnych. 
    Et in summa obadwa kielichy złote z patenami watą czerwonych 
    złotych siedmseth dzięwiędziesiąt y trzy. 
    Wszystkich tedy kielichów jest z temi dwiema złotemi numero : 
    trzydzieści y siedm, oprócz tejch, które są na folwarkach. To iest w Jo- 
    dłowniku srebrny biały wewnątrz złocisty, a drugi mosiętny pozłocisty 
    tamtego kościołka dawny. \V Krasnym kielich srebrny złocisty, \V Ka- 
    sinie biały srebrny wewnątrz złocisty, Fr. Crispinus Conversus sprawił. 
    \V \Vytycach srebrny pozłocisty, W Przeciszowie srebrny pozłocisty y na 
    Prąndniku. 
    3. Między któremi są znaczniejsze: kielich wysoki wielki szeroki, 
    pozłocisty z pateną, który sprawił A. R. P. Mgr. Albertus Sękowski. 
    4. Kielich szeroki, wagi dobry, z pateną pozłocisty, na którym od-. 
    liwanych aniołków cztery y kamieni sadzonych cztery, z kturych ieden 
    wypadły iest w schowaniu. Item: w jabłku rubinów sześć; ktory ex suo 
    proprio deposito sprawił 1614 A. R. P. Mgr. Erasmus Koniuszowius et 
    Regens, na którym iest napis w nodze. 
    5. Ilem: Kielich z pateną złocisty szmelcowany perełkami sadzony 
    sprawił tente A, R. P. Mgr. Erasmus 1618, na ktorym iest napis w nodze. 
    6. Ilem: kielich z pateną złocisty pięknej roboty y dobrej wagi, 
    w ktorejm iest kamieni rotnej farby dziewięć, bo dziesiąty zginął. A ten 
    sprawił Pan Jakób Szewiot miesczanin krakow. 1631, względem trzech 
    swych synów zakonników tego Conventu. 
    7. Ilem: kielich z p
    teną puklastą złocisty. piękny staroświeckiej 
    roboty, w ktorejm kamieni rótnych sześć y odliwanych figur Świętych 
    dwanaście. 
    8. Hem: kielich staroświeckiej pięknej roboty, w którym kamieni 
    ró;/.nych sześć, y na nodze passyika lita przynitowana; y z pateną. 
    9. Hem: kielich z pateną złocisty staroświeckiej roboty szmelco- 
    wany, na ktorym dwa kamyki, zielony y lazurowy, y wybiiany napis taki: 
    Frater Stanislaus. 
    10. Ilem: kielich z pateną złocisty, dobrej wagi y pięknej roboty, 
    na ktorym odlewanych aniołków dziewięć cum misteriis passionis Chri., 
    ktory sprawił Fr. Raymundus Conversus Vestiarius huius Conventus 1620. 
    I I. Ilem: kielich z pateną złocisty gładki toczony po nieboszczyku 
    Je o M. X. Morskim, opacie sandeckim. 
    12. Ilem: Taki drugi gładki toczony, ktory sprawił Fr. Urbanus 
    Conversus Ungarus 1641, na ktorym iest napis na nodze. 
    13. Ilem: kielich taki trzeci gładki toczony z obrączką od Jej M, 
    Paniej Vtilczogórskiej, 
    14. Ilem: kielich z pateną złocisty, na ktorym wybiiane troie insi- 
    gnia Passionis Chri; ktory sprawił Je o M. Pan '\'oiciech Czelesta, raica 
    krakow, dla syna swego. 
    15. Ilem: kielich z pateną złocisty od Pana Balcera Bibliopole, 
    16. Ilem: kielich z pateną złocisty od Paniej Anny Lewinkowej. 
    17. Ilem: kielich z pateną złocisty od Jej M. Paniej Sapietyny, 
    woiewodziny Połockiej. 
    HI. Ilem: kielich z pateną złocisty od nieboszczyka Je o 1\1. Pana 
    Casztellana Woinickiego, na ktorym figury S, Sebastiana, S. Stanisława, 
    y S. Anny, y herb. 
    19. Ilem: kielich z pateną złocisty od Panny Catharzyny z Torunia. 
    na ktorym iest napis na nodze. 1644. 
    20, Ilem: kielich z p:.teną złocisty, u niego granista noga, a Con- 
    fraternitate SS. Rosarij. 
    37. Insze są niewiadome y nie tak znaczne; ktorych jest num. 17
    		

    /Czasopisma_105_07_01_096_0001.djvu

    			VI 
    
    
    SPHA WOZDANIA Z P08IEDZEŚ. 
    
    
    (Przybyły trzy kielichy nadto). In Anno ]65°, Pierwszy zupełnie 
    pozłocisty od zakonnej siostry Magdaleny. 
    Drugi zupełnie pozłocisty, w ktorym miasto gałki essy odliwane, 
    ktory uboga słutebnica sprawiła. 
    Trzeci biały, w jabłku tylko pozłocisty, a y ten uboga babka 
    z pod kościoła kupiła. 
    
    
    Tacze trzy do Naświętszego Sakramentu. 
    ]. Pierwsza tacza szymka, złocista z nakryciem a na wierzchu 
    passyika. 1I:a ktorej korona piękną robotą haftowaną feretarni y perłami 
    wielkiemi uryantskiemi, y średniemi, y małemi. Z nabyciem hatłasowym 
    czenvonym. 
    2. Druga tacza srebrna biała wysoka szyroka, wewnątrz tylko 
    złocista, Z nakryciem wysokim srebrnym ciągnionym, na wierzchu peli- 
    kanik srebrny. 
    3. T rz e c i a t a c z a nmieisza, srebrna złocista, \yszytka z nakryciem 
    y passyiką na wierzchu do Naświętsz..go Sakramentu, którą dała Pani 
    Katarzyna Ługowska. 
    Pulpit na \Vielki Ołtarz srebrny sprawił V, P. Zacharias 
    Osuetimensis. 
    ]. Rostruchany do ablutij dwa. Jeden niewielki wybiiany 
    złocisty zwierzchu, a wewnątrz biały. 
    2. Drugi mały zewsząd złocisty. 
    ]. P u s z k a b i a la s r e b r n a do chowania Hostyi. Po niebosczyku 
    X. Sczyrbicu, proboszczu sandomierskim. 
    2. !tern: Puszka z materyi perskiej sadzona macicą perłową. 
    Od O. Benedykta Kłonowskiego. Bak(ałarza). Na Hostie, 
    3. Puszka berylowa w srebro złociste oprawna, pro Oleo S. In- 
    firmorom. W ktorej iest srebrna puszeczka, a w niej Olei S. 
    I. Miednica srebrna mieiscami złocista, ktorą sprawił exsuo 
    deposito A. R. Pr. Bartholomaeus Praemisliensis Mgr. Regiu
     et Ordinarius 
    Cathedralis Concionator. 
    Do niey: nalewka srebrna mieiscami złocista, ktorą sprawił V. Pr. 
    Venceslaus Wodka Sachristanus. 
    2. Miedniczka druga srebrna puklasta wybiiana, mieiscami 
    złocista. Z naleweczką nosatą srebrną złocistą. Od Jej M. Paniej Anny 
    LubomirsIiiej Casztellanld Woinicki: 
    Miednica srebrna wielka złocista podługowata wybiia- 
    na z nalewką takte złocistą pięknej roboty. Valoris 700 floren_, ktorą spra- 
    wił R. P. Mgr, Joan, Constantinus Morski pro decore Sacrificij Dni. 
    3. Miedniczka trzecia gładl	
    			

    /Czasopisma_105_07_01_097_0001.djvu

    			SPUAWOZIUXIA z POSn:DZEX, 
    
    
    YII 
    
    
    nad samym opus srednia, ktorą trzymaią Tres Virtntes Theologicae: Fides, 
    Spes et Charitas cum sui s insigniis. 
    Potym in corpore magno są niemałe Quinque Virgines Pruden- 
    tes z kagańcami srebrnemi w rękach, 
    Pod niemi orłów. wielkich srebrnych pięć, ktorzy w ustach swych 
    trzymaią lampeczki małe srebrne na łańcuszkach małych. a w nogach 
    lilie srebrne. 
    Pod tejm opus na spodku, insigne ordinis sacri: Piesek niemały 
    srebrny, z pochodnią. 'Vszytkiego światła w niei lamp 12. Ta lampa 
    in toto ma w sobie srebra fandzibru gnywien 84 łotów 8 kwintlów 3' 
    Jedna grzywna po 22 złotych y po 24 gr. Uczyni flo. 1915. IŁem: grzy- 
    wien 6 łotów 4 proby jedenastej. Za nie flo, 100. IŁem grzywien 9 proby 
    trzynasty złoto 178 gr. 28. Co uczyni in summa fl. 2194 gr. 4. Od roboty 
    dot. 1853 po półdziewięta złotego od grzywny. 
    IŁem: starych lamp kilka, lichtarzów, łytek srebrnych, czarek etc. 
    przyłotono srebra do tej lampy, ktora in toto waty srebra grzywien 218, 
    łutów 4. quintlów 3. A rachuiąc katdą grzywnę iedną przy drugiej pospo- 
    litego srebra po złot, 2 I proby trzynasty, uczyni 4582. A od roboty 
    kaMy grzywnej po pułdziewięta złotego, uczyni flor. 1853. Co uczyni in 
    ł>umma summarum floren, 6435. 
    2. Item: przed wielki ołtarz lampa druga srebrna srzednia. 
    3. Trzecia mała ze Lwowa od ktoregoś Dobrodzieia. 
    4. IŁem: U S. Jacka ordinarie wisaią trzy lampy. Pierwsza srze- 
    dnia wielka, ktorą sprawiono ze srebra zbytniego kościelnego, Et sub 
    Prioratu A. R. Patris Gregorii Otonovii Mgri ex Conventu wykupiono. 
    A ta lampa kosztuie flor. 780. 
    5. Druga lampa. Od Jej Mci Xsięznej z Ostroga ""oiewodziny 
    'Vołyński Anny ze Stembergu. 
    6. Trzecia lampa. Od Jego M. Pana Jakoba Sobieskiego "'oiewody 
    Ruskiego. Do ktorej na łoi i na olei obiecował Nieboszczyk fundusz za- 
    pisać S. Jackowi y płacił przez wiele lath złotych trqdzieści y pięć, 
    y Jej M, sama po śmierci iego nie płaci. 
    7. Siódma lampa przed Passyą w krutganku. Od Pana Jakuha 
    Szemiota, niemała y piękna, 
    8. Osm a lampa w kaplicy S_ Dominika, ktorą ze srebra zbytniego 
    sprawiono sub Prioratu A. R, Patris 1\Igri. Constanlini 
    Iorski. 
    9, Dziewiąta lampa na dormitarzu przed obrazem Panny Maryi 
    srebrna, ktorą sprawił Fr. Alexius Conversus, J	
    			

    /Czasopisma_105_07_01_098_0001.djvu

    			VIII 
    
    
    SPitA \\"OZDANIA Z POSIEDZEX. 
    
    
    Apparat teletowy Requialny. To iest: 
    Ornat z columną na teletowym onie chaftowaną, na ktorej zu- 
    pełna y cała persona: Ecce Homo, w szacie odziany. 
    Dalmatyki tegot teletu czarnego; iut wytarte z kutasami srebrnemi 
    czarnemi jedwabnemi, pięknemi, ktore Jej M. Pani W oinicka sprawiła 
    wespoł z ornatem. 
    Kappa takiegot teletu czarnego, ze sczytem y przodkami złotogło- 
    wemi teletowemi Młtemi, ktorą Xiątę Zbaraskie, casztelan krakowski, na 
    pogrzeb Jego M. Pana Koniuszego Koronnego rodzonego swego sprawił. 
    A p P a r a t a d a m a s z k o w y zielony, floryzowany rozmaitemi kwia- 
    tami w koła. To iest: 
    Ornat iednostainy, 
    Dalmatyki. 
    Cappa brukatelowa ku temu apparatowi utywaiąca, 
    Antependium adamaszkowe zielone, kwiatami wkoła floryzowane do 
    Wielkiego Ołtarza. 
    Apparat axamitny czerwony, to iest: 
    Ornat, dalmatyki szerokiemi listwami złotemi do koła obszyte, 
    Antependium do \Vielldego Ołtarza ze dwiema herbami V.TęMw z koro- 
    nami. Od Jej Mci KroIowej Bony, 
    Apparat adamaszkowy czerwony zupełny iednostainy. To iest: 
    ornat, dalmatyki y antependium do Wielkiego Ołtarza, 
    Do tego apparatu zatywaią snopkowej kappy. 
    Apparat adamaszkowy biały w koła floryzowany, stary, zupełny, 
    To iest: ornat, dalmatyki, kappa y do V.Tielkiego Ołtarza antependium 
    takiesz tet. 
    Apparat kamszany t6łto szar;.wy, postny, zupełny, iednostainy, 
    To iest: ornat, dalmatyki, kap pa y antependium: postny, 
    Kappa i ornat na hatłasie czerwonym, złotemi snopkami floryz0- 
    wany y robiony; antependium ukradziono. Columna u ornata, y u kappy 
    przodki y szczyt, na hatłasie czerwonym, złotemi kwiatl,ami floryzowane, 
    U kappy herby z infułą dwa, a trzeci na ornacie. Od Jego M. sławn, 
    pam. X. Reszki opata andrzeiowskiego, 
    O r n a t y a n t e p e n d i u m srebrogłowowy, napoły ze złotogłowo- 
    wemi kwiatami bogato robiony, do ołtarza S. Jacka. U ornata columna 
    szczyro złotogłowowa, koronami cesarskiemi sadzona, od Arcyksię!nej 
    Austryackiej do S. Jacka ex voto dany. 
    Orna t y dal matyki kanafacowy biały, złotemi kwiatami floryzo- 
    wany y robiony. Od Paniej Piotrkowczykowej, raiczynej krakowski, do 
    Rosańum dany. 
    Ornat y antependium ch atłasowe czerwone pstre, na białym 
    dnie. Sprawiła Panna Katarzyna Devotka z Torunia. 
    Ornat y antependium białe teletowe, Na ornacie Panna Maria 
    w szaciech bogatych chaftowana, na głowie iey kf)ronka z pereł, we dwoch 
    kołach złotem y srebrem chaftowanych S. S. Rosarij. A na antependium 
    w kole wiell	
    			

    /Czasopisma_105_07_01_099_0001.djvu

    			SPRA WOZDA
    ..-łA z I'O::;IF.IIZEK, 
    
    
    IX 
    
    
    Item: chatłasowy czeg]asty iednostainy, od Jej M. Paniej Łodzińskiej. 
    Item: chatłasowych czerwonych z co]umnami złotogłowowemi zie- 
    ]onemi 
    . 
    Item: ornat axamitny czerwony karmazynowy złotemi y srebrnemi 
    kwiatami chaftowany, z columną złotem y srebrem robioną, ze stołą 
    y manipularzem y z humerałem, na ktorym IHS. chaftowane. A. R, p, 
    
    Igr. Mathaeus sub suo prioratu sprawił. 
    Item: ornat axamitny czeg]asty z iednostainą co]umną, r6tnemi 
    jedwabiami y złotem chaftowaną, z herbem K]uczem, ]togłowowych węgierskich ze wzorem szerokim axa- 
    mitnym szarawym, z co]umnami białawemi, dwa. ktorych w poście zatywaią. 
    Ornat złotogłowowy tółtoszarawy jednostainy, z herbem srebrnym, 
    to iest z tabliczką srebrną, na kwrej J ednorotec. 
    Ornat axamitny bronatny jednostainy, z herbem Gryfem. Od Jej 
    
    I, Paniej \Y oinickiej. 
    Ornat adamaszkowy, lazurowy, jednostainy z potrzebami. 
    Ornat aksamitny, lazurowy ze złotemi kwiatami, z co]umną złoto- 
    głowową bronatną. 
    Ornatow chatłasowych bronatnych z co]umnami tabinowemi w pa- 
    ski dwa, trzeci z co]umDą zieloną adamaszkową. 
    Ilem: bronatnych inszych rotnych co]orow 4. 
    
    
    Ornaty czarne. 
    
    
    , 
    Ornat te]etowy czarny, z co]umną te]etową, na ktorej persona 
    Christusa Pana zupełna: Ecce Homo w szacie. chaftowana, ut Bupra przy 
    apparacie. Od Jej Paniej ""oinickiej. Z potrzebami. 
    Ornat czarny złotego tabinu weneckicgo, jednostainy. pasamanami 
    białemi obszyty. Od Jej M. Paniej Kotkowskiej. Z potrzt;bami. 
    Item: ornat na czarnym dnie chatłasowym, złotą blaszką w kostkę 
    chaftowany, z columną białą tabinową rozmaitemi kamienmi czeskiemi 
    chaftowaną, z potrzebami. Od Jej Mci Paniej Kotkowskiej. 
    Item: ornat axamitny wzorzysty z co]umną pstrą, tabinową na za- 
    dzie, a ze złotogłowową na przodku, z herbem dwoch Orłowo 
    Item: ornat axamitny wzorzysty z co]umną białą te]etową, z po- 
    trzebami y antepedium takiet, do kaplice Ich M,M, 1'.1'. Myszkowskich, 
    Ornatow axamitnych czarnych gładkich z col um nami numero 8. 
    Item: ornatow axamitnych czarnych gładkich z co]umnami cha- 
    tłasowemi pstremi numero 9. Z tejch siedm bronatnym płotnem, a dwa 
    czerwonym płotnem podszyte. 
    Item; ornat axamitny wzorzysty, czarny, iednostainy, z potrzebami. 
    Od Paniej l'iolrkowczykowej. 
    Item: chatłasowy czarny gładki iednostainy z pasamanami białemi, 
    ze stołą y manipularzem, Od Pani ej Piotrkowczykowej. 
    Ornat nędzowy czarnobiały, cum Nomine Jhesn. Z potrzebami. Od 
    Panny Katarzyny z Torunia. 
    
    
    Dalmatyki. 
    Da]matyki altembasowe czerwone na złotym dnie, z potrzebami, 
    które są napisane wytej przy apparacie. V. Pr. Sigismundus sprawił. 
    Dalmatyki altembasowe na białym dnie z potrzebami, przy appara- 
    cie napisane V. Pr. Sigismundus Confessarius. 
    Da]matyki te]etqwe białe, floryzowane albo raczy złotemi kwiatami 
    chaftowane, z potrzebami, ut supra, 
    Dalmatyki złotogłowowe tołte, ktore zowią cięszkie, ut supra przy 
    apparacie. 
    Dalmatyki złotogłowowe węgierskie, z potrzebami, ut supra, 
    Da]matyki złotogłowowe bronatne. Ut supra, Sprawił A, R. P. A]- 
    bertus Sękowski. 
    
    
    Sprawozdanta Koml"yl do bad, hiat. "ztukl. Tom VI, Zeszyt I. 
    
    
    Da]matyki te]etowe białe floryzowane złotemi kwiatami. Od Jej M. 
    Paniej \Voinickiej, ut supra. 
    Da]matyki weneckiego tabinu, na białym dnie floryzowane roLmai- 
    temi kwiatami, przy ap paracie opisane, ut supra, sprawił sub prioratu suo 
    A, R. Pr. Mgr. Constantinus :Morsl{i. 
    Da]matyki tabinu weneckiego białego, złotem i kwiatami floryzo- 
    wane, ut supra. Od Pani ej Piotrkowczykowej. 
    Da]matyki axamitne czerwone, ut supra, od Kro]owej Bony. 
    Da]matyki adamaszkowe białe, ut supra przy apparacie całym, 
    Da]matyki czerwone adamaszkowe, ut supra przy apparacie całym. 
    Da]matyki aoamaszkowe zielone w koła, ut supra przy apparacie 
    
    
    takim. 
    
    
    Da]matyki adamaszkowe białe w koła. Ut supra. 
    Da]matyki kamszane tółtoszarawe postne. Ut supra. 
    Czarne dalmatyki te]etowe, przy apparacie, ut Bupra. Od Jej M. 
    Paniej \Y oinickiej, 
    Item: dalmatyk czarnych axamitnych dwie parze z potrzebami, 
    które sprawił sub rrioratu suo A, R. P. Erasmus Mgr. 
    Item: dalmatyki czarne adamaszkowe wzorzyste, ktore sprawił 
    z uproszonej szaty, R. l'r. Praeclaus Niewiarowski Mgr. za swego przeo- 
    rostwa. 
    
    
    Kappy. 
    Kappa altembasowa czerwona na złotym dnie, ut supra przy ap- 
    paracie takiejn:te. (V. Pr, Sigismundus), 
    Kappa altembasowa czerwona na białym te]etowym dnie, ut su- 
    pra (V, Pr. Sigismundus). 
    Kappa te]etowa biała, złotemi wielkiemi kwiatami chaftowana, z li- 
    stwą y ze sczytem czerwonym te]etowym, perłami uryanckiemi y inszemi 
    kamienmi, y złotemi fcretami sadzona, y kosztownie chaftowana, opisana 
    superius przy apparacie y w sachrystyańskim regestrze; ktorą sprawiła 
    Jej l\I. Pani Kotkowska. - 
    Kappa złotogłowowa turecka z iednostainą listwą y sczytem. (A. 
    R. Pr. A]bertus Sękowski Mgr.) 
    Kappa złotogłowowa węgierska, czerwona, opisana przy apparacie. 
    Kappa chatłasowa czerwona, złotemi snopkami przerabiana, ut 
    supra. (Od Jego M. X. Reszki opata Andrzeiowskiego). 
    Kappa z tabinu weneckiego rozmaitemi kwiatami florizowana, 
    z listwą y ze sczytem złotogłowowym czerwonym. ut supra przy appa- 
    racie, ktorą sub prioratu suo sprawił A. R, Pr. Mgr. Constantinus. 
    Kappa axamitna modra złotemi kwiatami floryzowana. ze sczytem 
    y z listwą axamitną czerwoną, orłami wielkiemi srebrem chaftowana. Przy 
    apparacie bronatnym: A. R, P. Barlho]omaeus Praemis]iensis sub prio- 
    ratu suo. 
    Kappa chatłasowa biała, rozmaitemi kwiatami iedwabnemi chafto- 
    wana, z listwą y ze sczytem chatłasowym czeg]astym, wzorami złotemi 
    y axamitnemi lazurowemi chaftowana. 
    Kappa adamaszkowa biała w koła, ze sczytem y z listwą modrą. 
    Kappa adamaszkowa zielona, albo raczy burkatelowa z listwą y ze 
    sczytem ceglastym. Przy apparacie zielonym. 
    Kappa kamszana tołtoszarawa postna. Przy ap paracie takowymte. 
    Czarna teletowa kappa z listwą y ze sczytem złotogłowowym 
    czarnawym, ut supra. ktorą Jego M. P. Krakowski sprawił na pogrzeb 
    Xiątęcia Zbaraskiego, koniuszego koronnego, rodzonego swego. 
    Item: Kappa czarna axamitna, z listwą y ze sczytem złotogłowo- 
    wym ł6łtym. 
    
    
    Humerały. 
    Humerały rozmaite złotem, srebrem, perłami, kamienmi y iedwa- 
    biem chaftowane y z roznych materyi robione przy apparatach swej ch się 
    znaiduią. Inszych roznych y ako]ickich 40. Między temi axamitnych czer- 
    wonych starych ze srebrnemi pozłocistemi literami ośm, 
    
    
    Komie. 
    Komty rąbkowych solennych dwie. 
    Komty wszelkich innych pietnaście, ale niedobre. 
    
    
    Alby, 
    A]b przednieiszych rąmbkowych 12. Inszych 50. 
    
    
    Antependia do Wielkiego Ołtarza, 
    I) Antependium altembasowe. z czerwonym wzorem na białym 
    dnie teletowym, wzwysz opisane przy apparacie takowym. P. Sigismundus, 
    2) A]tembasowe złote, albo raczy złotogłowowe węgierskie, ktore 
    zowią kędziorawe. Opisane przy apparacie altembasowym na złotym dnie. 
    
    
    b
    		

    /Czasopisma_105_07_01_100_0001.djvu

    			x 
    
    
    fo;PRA WOZDA
    IA z pOSIEHłmX. 
    
    
    3) Teletowe białe solenne, złotemi wielkiemi kwiatami chaftowane, 
    z listwą miasto frendzle teletową czerwoną, złotem, perłami, kamienmi 
    przez wszytko wzdłut y po stronach, ktore aub prioratu suo sprawił O. 
    Mijakowski 1638, opisane przy swejm ap paracie. 
    4) Chatłasowe białe chaftowane rozmaitemi jedwabiami w kwiaty 
    y we wzory wielkie, opisane przy apparacie swejm, ktore sprawił A. R. 
    Pr. Mgr. Constantinus Morski sub prioratu suo. 
    5) Teletowe białe z frendzlą jedwabną pstrą. 
    6) Złotogłowowe węgierskie bez ramowo Opisane przy swejm ap- 
    paracie. 
    7) Złotogłowowe bronatne. Opisane przy swej m apparacie. 
    8) Axamitne czerwone stare, ale dobre, z herbem dwoch Wętow 
    po stronach. Opisane przy swym apparacie. Od Kroiowej Bony. 
    9) Adamaszkowe zielone wielkiego wzoru. Opisane przy apparacie, 
    10) Adamaszkowe czerwone wielkiego wzoru: Opisane przy ap paracie. 
    1 I) Adamaszkowe białe w koła. Opisane przy swej m apparacie, 
    12) Kamszane tułto szarawe postne. Przy swejm apparacie. 
    13, 14) Axamitnych czarnych dwoie. 
    15) Chatłasowe białe stare. 
    Listwa wielka y szyroka przez wszy tek ołtarz kosztownie chafto- 
    wana. Od Jej M. Paniej Woinickiej, 
    
    
    .. 
    
    
    Antependia do Ołtarza Rosarij. 
    Teletowe białe chaftowane. To iest: w kole Rotancowym Kaswiętsza 
    Panna samo trzecia. Od Jej M. Paniej Sapietyny woiewodziny Połockiej. 
    Teletowe drugie białe stare. 
    Złotogłowowe szarawe. 
    Chatłasowe białe. 
    Nędze bogaty pstre z zołtemi y czerwonemi kwiatami, Od Panny 
    Katarzyny z Torunia, 
    Skurzane złociste. Od Jej M. P. Kotlwwskiej czworo, do Rosa- 
    rium y do Nominis Jhesu y do S. Dominika y do Passij. 
    Axamitne czarne dwoie, 
    !tern: do inszych ołtarzowo Co znaCZnlelsze są te: 
    Złutogłowowe srebrem y złotem robione bogate, Od Arcyksięznej 
    Austryackiej. Do ołtarza S. Jacka. 
    Altembasowe na białym teletowym dnie lazurowe. Od Ich. MM. 
    PP. Myszkowskich do kaplice Ich 1\-1M. 
    Teletowe białe złotemi robione kwiatami. Od Jej M. Paniej Woi- 
    nickiej do kaplicy Lubomierskich. 
    Zielone chatłasowe w karpiową łuskę złotem chaftowane, do ka- 
    plice xiątąt Zbaraskich. 
    Kitaiczane białe z Orłami iedwabiem y sznurkami iedwabnemi w esy 
    przeszywane, z listwą kitaiczaną iedwabiem chaftowaną. Do ołtarza S. 
    Dominika de Soriano, od Jej M. Paniej Kotkowskiej. 
    Item: wszelkich ins.tych antependia roznych colorow y rozmaitych 
    materyi numero '). 
    !tern: czarnych aksamitnych y inszych roznych requialnych nu- 
    mero 17. 
    Do grobu S. Jacka namiotek adamaszkowy czerwony, ktorego 
    bretow sześc a wierzch siodmy, Od tego namiotku, darowanego od Jej 
    M. Paniej 'Vilczogorskiej, srebrne gałki 4, zatywaią się nad baldachinem. 
    
    
    Obrusow do Wielkiego Ołtarza, 
    Prostych grubych Numero 40 wszytkieh. 
    Wyszywanych iut złych 4, 
    Do inszych wszytkich ołtarzow, tak grubych, iako y wyszywanych, 
    iuz bardzo złych, 6o; iutem ie tet wytej pisał. 
    Towalni ale iut złych wszytkich iest 8. 
    Ręcznikow wielkich 24, ale sieła złych. 
    Maluśkich nllmero 40. 
    Corporałow co przednieiszych y rozmaitych wszytkich y inszych 
    pospolitych numero 120. 
    Subcorporałow 3. 
    Burs kosztownieiszych y przednieiszych , innych poslednieiszych, 
    numero 
    Vela co przednieiszych, inszych pospolitych numero 
    Puryfikaterzow 200. 
    :Mszałów Ordinis Nostri, w axamicie srebrem oprawnych; w czer- 
    wonym dwa, w zielonym ieden, w czarnym ieden, w lazurowym bogato 
    oprawny, ieden od Oiea Zachańasza, ktory opisany iest, W safianie sre- 
    brem oprawny, ieden. 
    
    
    l) Tak tutaj jak w następnych miejscach numer ilości w rękopisie 
    nie wpisany. 
    
    
    Mszałow rzymskich w axamlcle czerwonym, srebrem oprawnych 3. 
    Innych, z klazurami srebrnemi numero 10. 
    Evangeliar>. oprawny w srebro z reliquiami. 
    Evangeliarz y epistolarz, pergaminowe. 
    Obicie jedwabne, ktorego bretow 20. Od Jego M. P. Tomasza 
    Zamoiskiego. 
    Kołdra chatłasowa paputa. Po Paniej Foxowej. 
    Kobiercy wszytkich numero 25 od Pana Snieszka, 12 od inszych, 
    A Fratre Raymundo Falencki dwa białe. 
    Sulmo czerwone pogrzebowe start: z płotnem. 
    Item: drugie karmazynowe, ktorego łokci 20, po Panu Stanisławie 
    Przyłęcldm, bez płótna. 
    Item: trzecie kromrasowe (sic) stare czarne. 
    Item: czwarte karmazynowe Jzicięce z płocienIdem. Od Paniej 
    Krzeszowej. Czerwone. 
    !tern: piąte kromrasiane (sic) białe dzicięce, płotnem wkoło obszyte, 
    od Paniej Piotrkowczykowej, 
    Hem: szóste kitaiczane biał:e, z rąmbkowym płotnem dziecinne. 
    Item: siodme kitaiczane białe stare z płocienkiem. 
    Item: osme y dziewiąte, sukienne czarne pogrzebowe dwoie, stare 
    bez płotna. 
    
    
    Mosiądz. 
    Lichtarzów mosiądzowych miąszych wielkich, dwa. 
    Lichtarzów mosiądzowych inszych pospolitych, na ołtarze, siedm par, 
    Lichtar.tów małych z rurkami 6 esowych na Dedicatia. 
    Miednic mosiądzowych para. Wybiiana iedna. Gładka druga. 
    Nalewel, miedzianych dwonosatych para. 
    Zygar wielki mosiądzowy okrągły stołowy. 
    Lichtarz esowy albo korona mosiętna we srzodku ,kościoła. 
    
    
    Cyn a. 
    Cynowych lichtarzow na ołtarze cztery pary, 
    Miednic cynowych cztery. Jedna z nich wybiiana. 
    Nalewek trzy, Jedna z nich wybiiana, 
    Flasz na wino dwie. 
    Puszki na hostie trzy. 
    Lichtarzow cynowych par: 3. 
    Miedziane kociołki do wody święconej dwa. 
    Konew miedziana do wody, 
    lelaza do pieczenia opłatków dwoie. 
    
    
    Obrazy. 
    Ka czarnym axamicie Passya chaftowana, 
    Na miedzi w ramach z reliquiami Salvator Coronatus. 
    Obrazow miedzianych w Ciborium numero 
    Nie wszytkie mi rzeczy do wiadomości podano y niechciano, Jam 
    tet się więcy głupiemu zachrystianowi przykrzył y z nim wadził, ani do 
    starszego zwodził, nie chciał. Patientia. 
    Organa duo. Organum maius celeberrimum opus, quod sumptibus 
    suis propriis construxit reverendissimus dominus Dominicus Małachowski 
    Suffraganells Craco. Professus huius Conventus Ordinis Fratrum Praedic. 
    (De quo etiam refert Pr. Abraham Bzovius in Propagine S, Hyacinti fol. 
    93). Cuius insigne sculptum extat ap pensum inferius. 
    Organum aliud in eadem sinistra parte choń, prope Maius Altare, 
    excellentissimum, ex eleemosinis benefactorum extructum proprijs manibus 
    Pńs Fratris Clementis de Mielec Professi huius Conventus, et. Artis eius- 
    dem Professoris, Cuius nota et eius manuscriptum in hoc eodem organo, 
    abintus in canali, alias: w zadzie, tale reperitur. "Ego Fr. Clemens natu de 
    Mielecz Sacerdos Ordiriis Praedicat. de Conventu Cracoviensi, hoc opus per- 
    feci cum Dei adiutorio, ad laudem et honorem Ssmae Trinitatis et Beatae 
    Mańae Virginis, Omniumque Sanctorum eius; iuvansque me in labore fuit 
    Joseph de Sochaczow Socius Artis Mensatorum. Sub Anno Dni 1534." 
    
    
    l 
    I 
    I 
    
    
    Structura Altaris Maioris. 
    Pro structura Maioris Altaris habetur ex intercisis cum artificibus 
    diversis, in Libro Consiliorum folio 25. fac, 2. adnotatis. Ut etiam patet 
    ex Regestro Expositorum in anno 1615. 6ta. Februarii. Ubi ait R. Pr. 
    Erasmus Mgr. et Prior: "Stargowałem Snycerza na zrobienie Wielkiego 
    Ołtarza za dwa tysiąca złotych. 
    Item: alibi, z osobna: od zrobienia Ciborium dano 297 złotych, 
    Potym Tomaszowi Dolabelli od złocenia tego Ołtarza Wielkiego in toto 
    4556 złotych. 
    Z osobna: od złocenia Ciborium złoto 88. gr. 24. 
    Za krokwy y za tarcice do rusztowania złotych 24, gr. 9 1 /..
    		

    /Czasopisma_105_07_01_101_0001.djvu

    			SPI
    A \\'OZDANIA Z POSIF.DZEX. 
    
    
    XI 
    
    
    Od stawiania tego rusztowania. złoto 13. gr. 21. 
    l\Ialarczykom pro contentatione złot. 35. gr. 5. 
    Co uczyni in toto floren. sep tern millia et quatuordecem et gr. 29 ' /.. 
    Descriptio Gradualium, Antiphon'lriorum, Psalterio- 
    rum, Processionalium aliorumque libro rum choralium. 1649, 
    Conventus cracov. 
    Gradualia duo. Unum solenne, alterum quotidianum. 
    Primum solenne in duas partes insignes divisum. Pargam. 
    Prima Pars. De Tempore, continens in se officia missarum a prima 
    Dominiea Adventus; de tota Quadragesima; et de Paschali tempore usque 
    ad festum SSmi, Corporis Christi, inclusive. 
    Secunda pars continens Oflicia l\Iissarum, a Dominiea I-ma. post 
    festum SSmae Trinitatis, de Tempore, usque ad festum Dedieationis Ec- 
    clesiae. 
    Item: et de Sanctis a festo S. Andreae, usque ad festum S. 
    Clementis. 
    Item: Continens et commune Sanctorum Apostolorum , l\Iartirum, 
    Confessorum, Virginum et Viduarum. 
    Ambo volumina pulcherrima, integerrima, 'pergamenea, pelle bo- 
    vina et asseribus involuta, atque ferro egregie compacta. Sri pt. per R. 
    Patrem. Victorinum Bac. pro Conventu CracO\". Anno Domini 1536. im pen- 
    sis, et in pargameno, a Dno Georgio pergaminista, cive Cracoviensi reli- 
    etis. De quo scriptore Patre Victorino B. commemorat Liber Antiquarum 
    Calendarum Pargam. In Commemoratione iIlius obijtus, ubi dicit. Obijt 
    Fr. Vietorinus Sacerdos S. T. Bac. Anno Dni 1543. Scriptor Librorum 
    Choralium fol. 9, fac, 2. similiter commemorat, et de hoc Domino Geor- 
    gio pergaminista, in obitu iIlius. fol. 4. his verbis: Anno Domini 1510. 
    obij t Dominus Georgius pergaminista civis Cracov., qui legavit certam 
    summam pecuniarum pro comparatione librorum choralium. Sed quod 
    magis est, legitur in prima parte Gradualis scriptum, anno Domini 153 6 : 
    "Fr. Victorinus Bac. scripsit pro Conventu Cracov," Praeterea: In Libro 
    de Vita et Miraculis et Actis Canonisationis S. Hyacinti. lib. 1. caput 25. 
    fol, 72. In Cathalogo virorum doctissimorum. etc. R. Severinus Mgr, 
    dictus :tydek, commemorat eundem Patrem Victorinum B. scriptorem horum 
    libro rum choralium fuisse. 
    Alterum Graduale, quotidiano usui accomodatum, egregium at- 
    tamen in minori folio, per totum annum de Tempore et de Sanctis, Continens 
    in se Commune Sanctorum Apostolorum, Martyrum, Confessorum, Virgi- 
    num et prosas de Tempore et de Sanctis. Pargam. 
    A nti p h onari um in septern partes solennes et insignes ac pulcher- 
    rimas divisum. 
    Prima pars continet Officia a prima Dominiea Adventus usque 
    ad Dominieam primam Epiphaniarum exclusive. 
    Ibidem: De Sanctis, a festo S. Andreae Apostoli usque ad fe- 
    stum St. Innocentum cum hymnis de Tempore et de Sanctis, Et in finc 
    eiusdem post omnes hymnos scriptum est: Explicit Prima Pars Antipho- 
    narii per Abraham Scriptorem 1515 pro Conventu Cracov. 
    Secunda pars Antiphonarii incipiens a Dominica I-ma post 8-uas 
    Epiphaniarum, usque ad Im Dominieam 4mae. 
    Ibidem: De Sanctis a festo S. Agnetis V. et l\L usque ad festum 
    Cathedrae S. Petri Apostoli, cum hymnis de Tempore et de Sanctis, 
    et quibusdam antiphonis SS. specialibus. 
    Tertia Pars. A I-ma Dominiea 4-mae usque ad Dominieam Paschae 
    exclusive, de Tempore et de Sanctis, a festo Cathedrae S. Petri, usque 
    ad festum S. Vincentij ordinis nostri inclusive. Cum OClicio de Com pas- 
    sione B. V, M.; cum hymnis et antiphonis de ,Tempore et de Sanctis, 
    Quarta Pars. Incipiens a festo Paschae usque ad I-am Dominieam 
    post 8-vas SSmae Trinitatis exclnsive, de Tempore et de Sanctis. A festo 
    Annunciationis B. V. M. usqne ad festnm Apparitionis S. Michaelis in 
    Maio. Cum oflicio Translationis S. Patris Nostri Dominici, cum hymnis de 
    Tempore et de Sanctis. 
    Quinta pars. Incipiens a I-ma Dominiea post 8-vas SSmae Trinitatis 
    de Tempore, usque ad I-am Dominieam Septembris exclusive. Et de San- 
    ctis, a N"atiuitate S. Johannis Baptistae, usque ad festum Assumptionis 
    B, V, M. inclusive. Cum hymnis de Tempore et de Sanctis. Quam Pr. 
    Fr, Blasius Severiensis ex charitate nova pelle circumvestivit et multum 
    de foris laceratam reformavit suis triginta florenis, absque veteri ferro. Hic 
    idem bonus et zelosus Pater pulpitum magnum in medio chori comparavit 
    ex suo deposito trecentis florenis. 
    Sexta pars Antiphonarii de Tempore a Dominiea I-ma Septembris 
    usque ad festnm Dedicationis Ecclesiae inclusive, et de Sanetis, a festo 
    S. Augustini, usque ad festum S. Michaelis, cum hymnis de Tempore 
    et de Sanctis. 
    Septima pars de Tempore, a Dominica 3. Octobris usque ad fe- 
    storum Omnium Sanctum exclusive, Et de Sanetis, a festo Omnium San- 
    
    
    etorum usque ad festum S. Catharinae V. et 1\1. inclusive. Cum hymnis 
    de Tempore et de Sanetis, In fine huius Antiphonarij, post hymnos, le- 
    gitur: Scriptum est 1523 per Fratrem Thomam de Conventu Brestenensi 
    pro Conventu Cracoviensi. 
    Omnia ista volumina sunt pergamenea, egregijs picturis deli- 
    n e a t a, bovibus pellibus involuta et ferro optime compacta, 
    Alterum Antiphonarium parvum, quotidianousuiaccomodatum, 
    in duas partes divisum, pergam. 
    Prima pars de Tempore, incipiens a I-ma Dominiea Adventus, usque 
    ad Dominicam Paschae exclusive. Et de Sanctis, incipiens a festo S. An- 
    dreae, usque ad festum Annunciationis B. V. M. inclusive. Continens in 
    se Commune Sanctorum Apostolorum, Evangelistarum, Martyrum, Confes- 
    sorum, Virginum et hymnos eorundem. 
    Secunda pars. Incipiens a festo Paschae usque ad festum Dedica. 
    tionis Ecclesiae inclusive, de Tempore. Ibidem et de Sanctis, incipiens 
    a festo Annunciationis B. V. M, usque ad fest um S. Clementis M. Ibi- 
    dem et OClicium SS. Corporis Christi et" Commune SS. Apostolorum, 
    Evangelistarum, M. V. et Viduarum, cum hymnis eorundem. 
    C o m m u n a l e solenne in magno folio pergameneo, sive Commune 
    Sanctorum Apostolorum, Evangelistarum, l\fartyrum, Confessorum, Virgi- 
    num et Viduarum. In eodem toma Officia per totum annum de B. V, M. 
    Communale minus pergameneum sive Commune SS. Apostolorum, 
    Evangelistarum, Mart" Confessorum, Virg, et Viduarum. Cum Officio S. 
    Antonini. 
    Sequentiae missarum in magno insigni volumine pergameneo de 
    Tempore et de Sanctis, per totum ann um. 
    Psalteria duo magna pergamenea. 
    Psalterium matutinorum, nocturnum, cum hymnis de Tempore et 
    de Sanetis et cum communi Sanctorum, 
    Alternm Diurnum cum hymnis Vesperarum de Tempore et de 
    Sanctis. Et cum responsijs horarum totius Quadragesimae et oflicio mor- 
    tuorum. 
    Item: Psalterium minus, pergameneum, cum responsoriis et ver- 
    siculis de Tempore et de Sanctis. 
    Ilem: Psalteria tria impressa Ol'dinis nostri, in maiori folio papir. 
    Quartum Romanum. 
    E p i s t o l a e et Evangelia pergamenea. 
    Lectiones matutinorum in pargamine scriptae. 
    C o II e c t a ri u m pergameneum, viridi veluto obvolutum. 
    Officia Patronorum in maiori folio papiro notata pro cantu. 
    Processionale magnum pergam. pro processionibus Rogationum 
    et Suffragiorum, 
    Item: Procession alia pergam. octo. Papirnaeum vero unum im- 
    pressum. 
    Officium mortuorum in pargam. cum notis scriptum. 
    E van g e li a de Nativitate, et Epiphania Domini. Passiones et La- 
    mentationes, cum oratione Hieremiae Prophetae, notatae et scriptae in pa- 
    piro regali. 
    - Przewodniczący zwrócił uwagę Komisyi na pracę 
    Dr. \Varschauera z Poznania. Ten ostatni ogłosił w Zeit- 
    schn/t der histor. Gesellschafl fur die Provim Posen r. 18 94, 
    str. 1-26, nowe archiwalne wiadomości o Erazmie Ka- 
    mynie, tudzie
     ze zbiorów berlińskiego Kunstgewerbe- 
    lIIuseum publikował w tem
    e piśmie nowe nieznane jego 
    wzory złotnicze, tern dla nas wa
    niejsze, 
    e opatrzone 
    herbami polskimi, Topór, Nałęcz i ł.odzia. 
    -- Przewodniczący zawiadomił nareszcie, 
    e Ko- 
    misya otrzyma wkrótce odpis rachunków, odnoszących 
    się do Wilanowa, z tajnego archiwum państwowego 
    w Berlinie l). 
    Na zakończenie odbyły się wybory. Przewodni- 
    czącym wybrany został prof, 1\1. Sokołowski. \Vybór 
    sekretarza odło
    ono do posiedzenia następnego, 
    Poszt'dzenie d. 28 marca 1895 r. 
    Przewodniczący oświadczył, 
    e otrzymał za- 
    wiadomienie o arrasach Zygmunta Augusta, zwanych 
    "Potopem«, których jakaś część miała się odnaleść 
    
    
    J) Wskutek niezale!nych od Redakcyi okoliczności, rozpoczęte od- 
    pisy te na czas jakiś przerwane być musiały. 
    , (Przypisek Redakcyi M. S.). 
    
    
    .
    		

    /Czasopisma_105_07_01_102_0001.djvu

    			Xl[ 
    
    
    Sl'nA WOjl;DAXIA z I'OSIElljI;EX. 
    
    
    w okolicach \Vitebska, co wszak1:e budzi wielkie wątpli- 
    wości l)" 
    - Prof. S o koł o w s ki przedło1:ył wiadomość, 1:e 
    b. dyrektor l\Iuzeum Germańskiego w 
    orymberdze, p. 
    Hans Rosch, publikował w JJittheilullgen des Germam"o 
    schen .lVationalmllseulIls Jahrg. 1895, Nr. I, str, 1-6, 
    nowy i dalszy szereg nieznanych jeszcze wzorów złotnika 
    poznańskiego Erazma K amyna z 1552 r., z łacińskim 
    bardzo - charakterystycznym napisem: llbl' Plus lill/{llae 
    toi 1/linus cordis, Oryginały tych wzorów nabyte zostały 
    w ostatnich czasach przez muzeum norymberskie. Oprócz 
    tego 30 sztuk podobnych wzorów, niepublikowanych - 
    jak się zdaje - dotąd, z lat 1552 czy 1553 znajduje 
    się w Collection Foulc w Pary1:u. Po pracach przewo- 
    dniczącego i Dra \Varschauera o tym przedmiocie, ma- 
    teryał się tak znacznie rozszerzył, 1:e prof. Sokołowski 
    zapowiada nowe studyum o Erazmie Kamynie, którego 
    interesująca osobistość, dzięki zwłaszcza archiwalnym 
    odkryciom Dra \Varschauera, występuje w całej pełni'.!). 
    - Przewodniczący zwrócił wreszcie uwagę Komi- 
    syi na publikacyę p. Juliusza Kohte t. j. Verzezchmss 
    der KUll.ftdellkmiilcr der Provlllz Posen. Jest to urzędowa 
    inwentaryzacya zabytków W. Ks. Poznańskiego, obracho- 
    wana na cztery grube i bogato illustrowane tomy w wiel- 
    kiem 8 0 . Pierwszy z nich obejmie wstęp poświęcony 
    dziejom kultury kraju, drugi miasto Poznań, trzeci re- 
    jencyę Poznańską, a czwarty i ostatni rejencyę Bydgo- 
    ską. Zeszyt, który obecnie opuścił prasę, jest pierwszym 
    tomu trzeciego; zajmuje się on zabytkami na prowincyi, 
    poza obrębem miasta Poznania i zawiera wiele nowych, 
    dotąd nauce nieznanych wiadomości, 1:e wspomnimy tu 
    tylko kościół mający części romańskie w Objezierzu 
    koło Obornik. 
    - Wreszcie p. L. Lepszy zdał sprawę z dwóch 
    polskich publikacyj, mających związek z historyą sztuki 
    w Polsce, jakie się w ostatnich czasach pojawiły prof. 
    Odrzywolskiego i Barabasza: 
    I) Sławomir Odrzywolski: »Zabytki przemy- 
    słu artystycznego w Polsce«. (1I)'dilwmd1('o kra- 
    jowe;' k01/ltS)ll dla spraw przem)'slow)'cll), Kraków 18QI. 
    Zeszytów 6. Zebranie z czasem w rysunku najcenniejszych 
    okazów przemysłu artystycznego z całego obszaru daw- 
    nych ziem polskich, oto zadanie, które sobie wydawca 
    jako cel postawił i tern samem program jego wydawnic- 
    twa ściśle związany zośtał z zakresem badań Komisyi 
    historyi sztuki. Z tego powodu wydawnictwo zasługuje, 
    aby o niem wiadomość zaznaczona była w Sprawozda- 
    niach. W wyszłych dotąd zeszytach pomieścił prof. 
    Odrzywolski między innymi przedmiotami: zegar brą- 
    zowy ze zbiorów Gabinetu archeologicznego uniwersy- 
    tetu Jagiellońskiego, drzwi ratusza krakowskiego, ko- 
    łatki z Mogiły, z pałacu XX. J abłonowskich, kościoła 
    św. Barbary, bÓ.lnicy w Krakowie, kraty klasztoru Kla- 
    rysek w Starym Sączu, Dominikanów i w kościele Panny 
    Maryi w Krakowie, katedry na Wawelu, w Kalwaryi 
    Zebrzydowskiej, w Kościanie w W. Ks. Poznańskiem, 
    balustradę brązową z kościoła Panny l\Iaryi w Krakowie, 
    
    
    ') Por, Sprawozdania, T, V, Z. I, Tabl. V, przedstawiająca jeden 
    ze zbioru kobierc6w zwanych 
    Potop" dziś w pałacu cesarskim w Gat- 
    czynie, tudziet objaśnienie w Sprawoadaniach . posi
    dss
    ń, T. V, str. XI 
    i XII. (Przypisek Redakcyi M, S.). 
    2) Por. Sprawoadania, T. V, Z. III, str. 129-136, Z. IV, str. 
    CXLI-CXLII. (Przyp'isek Redal{cyi M. S.). 
    
    
    . 
    
    
    zacheuszek katedry krakowskiej, monstr,.l\lcyę, kielich, re- 
    likwiarz i ampułkę wielickie, świecznik srebrny w katedrze 
    krakowskiej, stalle z "'iśnicza i w katedrze krakowskiej, 
    zegar brązowy w katedrze łacińskiej we Lwowie. dzbany 
    miedziane z XYH wieku własność p. Gorzkowskiego 
    i cechu rzeźników, drzwi dębowe kaplicy zamkowej 
    w Krasiczynie, zakończenie latarni kaplicy Zygmun- 
    towskiej. 
    2) Drugiem wydawnictwem, które w równej mierze 
    zasługuje na uwagę historyków sztuki jest prof. Stani- 
    sława Barabasza; "Ornament płaski na pomni- 
    kach krakowskich z XV i XVI wieku«. (Wyda- 
    wlUchflO sllbwellcYOJl01Valle przez k01J/ts)'( kraj. dla spraw 
    pr
    e/ll.). Kraków, 189.ł. Część I. 25 tablic fotolitogra- 
    ficznych. Publikacya p. Barabasza zajmuje się wyłącznie 
    motywami ornamentacyjnymi, które zaczerpnięte zostały 
    z pomników bisk. Konarskiego, Tomickipgo, Ch
    ińskie- 
    go i Gamrata, Piotra Kmity, nieznanego kanonika z po- 
    łowy XVI wieku, oraz z płycin postumentów kraty 
    kaplicy Zygmuntowskiej na \\'awelu, następnie z brą- 
    zowej płyty nagrobkowej Salomona i pomnika Betmana 
    w kościele 1\1aryackim w Krakowie. 
    Posiedzeme d, 16 maja 1895 r, 
    - Prof. Ł usz cz k i e w i cz, nawiązując do publi- 
    kacyi p, Juliusza Kohte, p. t, rerzelchlliss da IVlIlstdellk- 
    mola der Provlilz PoseJl, omawianej na przeszłem posie- 
    dzeniu, zwraca uwagę, 1:e ". dziele tern są dowody, i1: archi- 
    tektem dośrodkowych kościołów w Owińsku i w Obrzy- 
    cku był ten sam Pompeo Ferrari, który - jak wiadomo 
    z prac prof. Sokołowskiego - budował kościół 00. Fi- 
    lipinów w Gostyniu S). 
    - Przewodniczący odczytał spra\\"ozdanie z dwu 
    ostatnich posiedzeń lwowskiego fi-rona Komisyi, 
    
    a posiedzeniu rJ, 3 kwietnia b. r. przedło1:ył prof. 
    Dr J a n B o ł o z A n t o n i e w i c z pierwszą część swej 
    pracy: O architekturze kościelnej i świeckiej, 
    oraz orn am en ty c e o rm i a ńskiej w P o lsc e. 
    a 
    podstawie planów katedry ormiańskiej we Lwowie, zdję- 
    tych przez prof. Zacharjewicza, wyjaśnił prof. Anto- 
    niewicz szczegółowo ró1:nice, zachodzące między stylem 
    bizantyńskim a ormiańskim, który z pierwszego się roz- 
    winął, Podniósł dą1:ność w architekturze ormiańskiej do 
    wysmukłości i skromności i zaznaczył, 1:e krzy1:, słu1:ący 
    za podstawę planu kościelnej budowy ormiańskiej, nie 
    jest ani równoramienny grecki, ani te1: o jednem ra- 
    mieniu dłu1:szem łaciński, ale 1:e w nim tak główne jak 
    boczne ramiona są między sobą równe, wskutek czego 
    dzieli on idealnie budowę na cztery równe prostokąty 
    i ma specyficznie ormiańską cechę, '" dodatku łuk, łą- 
    czący boczne n;;lwy z nawą główną, ma równie1: orygi- 
    nalną formę; jest to niby ostrołuk, ale bardzo pękaty 
    w kształcie łęku, Jako zało1:ycieli ormiańskiej lwowskiej 
    katedry podają źródła baronów Szahanszaha z Kaffy 
    i Panssiana Aprahamjanza (Abrahamowicza). Budowni- 
    czym jej z
    ś był Dorre, którego p, LoziIlski najsłuszniej 
    identyfikuje z Xiemcem Szlązakiem Doringiem, Działał 
    on wszak1:e tylko wedle planów i wskazówek fundato- 
    rów. Interesująca ta praca, która po raz pierwszy wy- 
    jaśnia najwa1:niejszy pomnik ormiański na naszej ziemi, 
    pomieszczona będzie w publikacyach Komisyi. 
    
    
    ł 
    
    
    3) Por. obszerny komunikat 
    I. Sokołl...vskiego Sprawozdania, T. IV, 
    str. XLI-XLIV. (Przypisek Redal{cvi M. S.).
    		

    /Czasopisma_105_07_01_103_0001.djvu

    			SPitA WOZDA
    IA Z POSIJ-:DZE
    , 
    
    
    XIII 
    
    
    - Xa następnem posiedzeniu lwowskiego Grona 
    Komisyi d. 7 maja b. r. omawiał szczegółowo prof. A n t o- 
    n i e w i c z kwestyę autentyczności i pochodzenia obrazu 
    niderlandzkiej szkoły, który się znajduje w 1\1 uzeum 
    XX. Czartoryskich w Krakowie. Obraz ten, powstały 
    pod bezpośrednim wpływem Andrzeja Mantegni, przed- 
    stawia Judytę w namiocie Holofernesa, lecz jako dzieło 
    obce i 
    adnego związku z Polską nie mające, wychodzi 
    po za ramy programu Komisyi. 
    - Po odczytaniu sprawozdania lwowskiego Grona 
    podał p, L e o n a r d J> e p s z Y bli
    szą wiadomość o nowo 
    wydanem , wspaniałem i licznemi tablicami chromoli to- 
    graficznemi objaśnionem dziele N. Kondakowa: Ge- 
    Schlchle ulld Dcnkmiiler des b)'zaJltz'nischen E11lmls, z przed- 
    mową i portretem nakładcy i właściciela zbiorów tej 
    emalii radcy stanu A. \V. Swenigorodskiego. Dzieła 
    tego pojawiło się po 200 egzemplarzy w językach ro- 
    syjskim, francuskim i niemieckim. Egzemplarze rosyjskie 
    odbite u l\L Stasiulewicza w Petersburgu, z tekstem nie- 
    mieckim i francuskim u A. Osterrietha we Frankfurcie 
    n. 
    L 1892, fol. str. 412 i II str. nI., 113 fig. w tekście 
    i 28 tablic chromolitograficznych. Dzieło nie znajduje 
    się w handlu księgarskim. 
    Pomnikowej wartości księga ta zajmuje się histo- 
    ryą emalii komórkowej bizantyń
    kiej, zbadaniem jej ge- 
    nezy i całym przebiegiem rozwoju, a to na podstawie 
    obszernego zestawienia zabytków wschodu i zachodu. 
    Olbrzymi materyał, którym autor rozporządza, jest upo- 
    rządkowany przedmiotami a nie chronologicznie, ztąd 
    powstały prawdziwe monografie, pisane ze ścisłością 
    i szerokim poglądem, o emaliowanych ikonach, okład- 
    kach ewangieliarzy, krzy
    ach, relikwiarzach, koronach 
    i t. p. Szczególniej nas interesujące zabytki znalezione 
    . na Rusi pochodzą z wieków Xl do XIII; zwłaszcza Kijów 
    i jego okolice dostarczyły względnie obfitych plonów. 
    Pochodzą one właśnie z okresu, w którym o
    ywiły się 
    niepomiernie polityczne stosunki Polski z Rusią, a co za 
    tern idzie, musiały obie kultury wschodnia i zachodnia 
    oddziaływać na się wzajemnie, \Vspaniałe, ogromne za- 
    usznice z emaliowanymi ptakami są ich częścią najbar- 
    dziej charakterystyczną. Emalie bizantyńskie, pochodzące 
    z wykopali
    k na Rusi, noszą odrębne cechy techniczne 
    i dlatego w przewa
    nej części nale
    y je uwa
    ać jako wy- 
    rób ruski, który 
    ywo świadczy o wysokiej kulturze ów- 
    czesnego Kijowa i potę
    nych wpływach Bizancyum. 
    Po za emalią przesuwa się w pracy Kondakowa 
    przed oczyma czytelnika wiele nader ciekawych kwestyj 
    ikonograficznych, przyczem autor rozwija głęboką zna- 
    jomość sztuki bizantyńskiej i oryentalnej. Takie te- 
    maty jak o syrinach i syrenach, o drzewie 
    ycia, tan- 
    cerkach, przedstawieniach charakterystycznych M. Pań- 
    skich w rMnych epokach sztuki bizantyńskiej i t. p, 
    odznaczają się świe
    ością spostrze
    eń i poglądów, 1'0- 
    niewa
     z tematami podobnymi zetknąć się musi ka
    dy 
    badacz epoki romaI1skiej lub histuryi sztuki na Rusi 
    Czerwonej, ztąd i dla n""zych Sprawozdań rośnie dla 
    tego dzieła głębszy interes, pomimo 
    e literatura polska 
    jest w niem prawie zupełnie pominięta. Przypomnieć 
    sobie pozwolimy, le takie kwestye ikonograficzne, jak 
    o drzewie 
    ycia lub tancerkach, poruszone zostały w roz- 
    prawie prof. :Maryana Sokołowskiego »Trzy zabytki da- 
    lekiego wschodu na naszej ziemi«, ogłoszonej w naszych 
    .sprawozda/llach (T. III, str. I.p-162). 
    
    
    --11- 
    
    
    Dzieło pp. K ondakowa i Swenigorodskiego, do 
    którego pierwszy z nich dał tekst, a drugi przygotował 
    materyał naukowy i u
    yczył wszelkich mo
    liwych środ- 
    ków w celu doprowadzenia do skutku publikacyi, jest 
    dla świata naukowego zjawiskiem upragnionem. Z po- 
    jawieniem się jego zmienia się pogląd nasz na znaczenie 
    emalii bizantyńskiej w dziejach sztuki; odtąd wiemy, 
    jakiemi drogami dochodzi jej znajomość do Bizancyum, 
    w jaki sposób osięga tutaj najwyższy szczebel rozwoju 
    i jak przechodzi z rąk rzemieślniczych w ręce artysty, 
    aby na równorzędnem stanowisku z malarstwem spełniać 
    wy
    sze zadania sztuki plastycznej, 
    - \Vreszcie przewodniczący zdał sprawę z ksią
    ki 
    p, Ludwika Fournier p. n. Les Florentnzs en Pologne, 
    wydanej w Lyonie (jest to część dzieła wydanego 
    wspólnie z b. prezesem . Akademii Lyońskiej hr. de 
    Charpin - Feugerolles, p. n. Les Florenltils a Lyon et en 
    Pologne, Lyon, Louis Brun, 1891, in 4°, str. 340, wraz 
    z przedmową i indeksami), którą autor na ręce przewodni- 
    czącego przesłał dla Akademii. Uwzględnia on wszędzie 
    odnośną literaturę polską, zna _ język polski, korzysta . 
    w pełni z prac i publikacyj Komisyi i uzupełnia nasze 
    wiadomości o Florentczykach, grających tak wielką rolę 
    w dziejach kultury naszego kraju, wiadomościami za- 
    czerpniętemi ze źródeł włoskich, mało znanych, a wskutek 
    tego przyczynia się do rozjaśnienia dziedziny naszych 
    własnych badań. 
    - Sekretarzem Komisyi na następne dwulecie wy- 
    brany został Dr J erLY hr. 1\1 ycielski. 
    Posi"dzemc d. 27 czerwca 18!J5 r. 
    - Przewodniczący przedło
    ył fotografię misy brą- 
    zowej, rytej, wykopanej w \Vieluńskiem, która jest wła- 
    snością p. \Vładysława Przybysławskiego i znajdowała 
    się na \Vystawie lwowskiej 1894 r. Praca o tej mIsIe, 
    wraz z jej podobizną, pomieszczona będzie w dziale 
    rozpraw niniejszego tomu wydawnictw Komisyi. 
    - Prof, S o koł o w s k i streścił następnie pracę 
    swoją: O n a g r o b k a c h ś r e d n i o w i e c z n y c h, a 
    w sz czegó l n ości o n agro bku Kalli mach a, 
    która będzie pomieszczona w ,Sprawozdamach. 
    Posz'edzeJlie d. II liPca 1895 r. 
    - Przewodniczący odczytał sprawozdanie z osta- 
    tniego posiedzenia lwowskiego grona Komisyi z dn. I I 
    czerwca b. r., na którem prof. nr J a n B o ł o z - A n t o- 
    n i e w i c z podał treść rozprawy swej o cechach świeckiej 
    architektury Ormian polskich, dających się śledzić na za- 
    chowanych po dziś dzień domach w Jazłowcu. Na liniach 
    dachóyi zaginających się ku środkowi z dwiema strze- 
    lającemi lunetami po bokach, wreszcie szerokich »se- 
    dentarnychc podstawach budowli dostrzedz mo
    n:a zda- 
    niem prelegenta teżsame organiczne zasady ornamentu, 
    kt(jre występują też w illuminowanych kodeksach or- 
    miańskich a tak
    e w wyrobach złotniczych, jak w kielichu 
    mszalnym ze zbioru Zielińskiego w Kielcach. Różnica 
    od ornamentu bizantyńskiego polega według prdegenta 
    na większej organiczności, wyrastaniu z tęższych podstaw 
    z dołu do góry, na tem, 
    e się zawsze kończy dwiema 
    listnemi lunetami, jakby płomieniami. Tak
    e dość ulubione 
    są u Ormian motywa »tasiemkowe«, Xa pytanie, czy ta 
    ornamentyka przechodziła w ogóle jakiś rozwój, skłania 
    się prof. Antoniewicz do udzielenia raczej przeczą.cej 
    odpowiedzi. Jako temat panuje w ornamentyce Ormian 
    pr.lez całe wieki niezmiennie kombinacya ryby i ptaka.
    		

    /Czasopisma_105_07_01_104_0001.djvu

    			XIV 
    
    
    I-iI'IL\ W()ZDA
    IA z PO,,(F.DZJ';X. 
    
    
    Pracę tę uchwalono pomieścić w dziale rozpraw w PU- 
    blikacyaah Komisyi. 
    
    astępnie zwracał prelegent uwagę na wielkie zna- 
    czenie płyt nagrobkowych, które się znajdują na dzie- 
    dzińcu przed lwowską katedrą ormiańską., dla historyi 
    ornamentyki ormiańskiej, a zarazem dla kulturalnej hi- 
    storyi lwowskich rodzin ormiańskich; to tet K omisya 
    uchwaliła na jego wniosek poczynić kroki u konsysto- 
    rza ormiańskiego i Komisyi konserwatorskiej, celem wy- 
    jęcia tych płyt i złotenia w miejscu nie wystawionem 
    na uszkodzenia od opadów atmosferycznych. 
    - Przewodniczący zwracał z kolei uwagę na t. z. 
    pasy przeworskie. Hefner - Alteneck w swej wielkiej 
    publikacyi uwata je za wyrób niemiecki. Prof. Soko- 
    łowski zbijał to twierdzenie dowodząc, te od wieków 
    pasy takie z ornamentacyą rytą wyrabiano u nas na Rusi, 
    te mają one wyraźne motywa ornamentyki bizantyń- 
    skiej, ze zdarzającą się w niej najczęściej rótą i lilią, 
    które ze starotytnego wschodu przez zabytki Syryi cen- 
    tralnej doszły do Bizancyum, a ztamtąd do \Venecyi 
    i na Ruś. W Polsce jako t. z, pasy rycerskie utywane 
    były jeszcze do końca w. XVIU. Rozwinięcie tego po- 
    glądu pomieszczone będzie w T. VI, Z. I, niniejszych 
    Sprawozdań. 
    - :Następnie X, Dr Fijałek zdawał sprawę z no- 
    wej publikacyi X. Dra J. Jungnitza: Die Grabs/li'/ten 
    der Breslauer Bzschi[fe i zwracał uwagę głównie na bli- 
    tej nas obchodzące nagrobki biskupów z w. XIV. Prof. 
    Sokołowski zastanawiał się przy tej sposobności nad 
    płytami brązowemi nagrobkowemi w Polsce, które były 
    wpuszczane w pawiment, nader liczne mi w w. XIV 
    u nas i starał się wyjaśnić kwestyą osłaniającej je kraty, 
    którą były otoczone lub z góry nakrywane, 
    - Przewodniczący złoty,ł następującą notatkę p. 
    Zygmunta Hendla : Z powodu nieumieszczenia skali przy 
    planie kościoła św. Idziego w Spra'iUoulaniach T. V, 
    Z. IV, str. CXX V, podajemy dla ocenienia wielkości ko- 
    ścioła następujące miary: 
    Cała długość wewnętrzna kościoła św. Idziego t j. 
    od wewnętrznego lica muru prezbiteryum at do wewnę- 
    trznego lica muru frontowego kościoła wynosi 17"50 m., 
    długość prezbiteryum od łuku tryumfalnego 5'10 m" 
    szerokość prezbiteryum wewnątrz murów 4'00 m.; dłu- 
    gość nawy do łuku tryumfalnego I 1.50 m., szerokość 
    nawy kościoła wewnątrz 8'00 m. 
    - W końcu przewodniczący streścił drugą część 
    rozprawy p, Feliksa Kopery o G r o b o w C u O l b r a- 
    ch ta i pierwszych śladach Odrodzenia na 
    Za m ku krakows k i m. t ) 
    W otywionej dyskusyi, która się wywiązała nad 
    tą rozprawą, brali głównie udział prof. 1\f, Sokołowski 
    i prof. Odrzywolski. 
    Posz'edzem"e d. 31 patdzz'erm"ka 1895 r. 
    - Przewodniczący poświęcił naprzód gorące wspo- 
    mnienie pamięci członka Komisyi, X. prof. Eustachego 
    Skrochowskiego. 
    - Prof. ł. u s z c z k i e w i c z złotył następnie spra- 
    wozdanie swe o kollegiacie w Opatowie i przedłoiył 
    szereg opracowanych własnoręcznie tablic rysunków 
    
    
    I) Rozprawa ta wydrukowaną została następnie w Przl!glqdsie Pol- 
    ski,,,, zeszyt z pa1dziernika r. 1895, z trzema cynkotypiami omawianych 
    przez autora pomników, 
    
    
    architektonicznych i szczegółów tej romańskiej budowy. 
    Rozprawa ta zamieszczona zostaje W zeszycie I tomu VI 
    wydawnictwa Komisyi. Spra\yozdawca złoiył następnie 
    relacYę ze zbadania katedry kieleckiej oświadczając, te 
    przy pomocy dostarczonego mu rzutu poziomego przez. 
    radcę Kowalskiego przysLedł do przekonania, te z da- 
    wnej kollegiaty Gedeonowskiej nic nie pozostało. N a- 
    potkał jednak cząstkę trzonu kolumny romańskiej wśród 
    gruzów z rozebrania jednej ściany pozostałych. \\Treszcie 
    złotył prof. ł.uszczkiewicz do akt Komisyi rysunek po- 
    miarowy dawnej fasady pałacu biskupiego w Kielcach, 
    który członek Kom. p. HendeI obiecał przerobić dla 
    publikacyi Sj>rawozda/l. 
    - Z kolei p. Zygmunt H e n d e l podał dalsze wia- 
    domości o świeto odsłoniętych częściach romańskich 
    klasztoru i kościoła 00. Duminikanów w Krakowie. 
    \V zeszłym roku zdał był sprawozdanie ') z od. 
    krycia części romańskich pod tynkami ścian refektarza 
    tegot klasztoru i znajdującej się pod tymte refektarzem 
    romańskiej piwnicy. Odnalezione części odniósł do czasu 
    załotenia klasztoru 00. Dominikanów przez Iwona Odro- 
    wąta t. j. do trzeciej dziesiątki Xln wieku. W roku 
    bietącym z okazyi restauracyi krutganków odkrytą zo- 
    stała zewnętrzna strona południowej ściany refektarza. 
    Układ jej jest ten sam, co wewnątrz, z kamienia ciosowe- 
    go, przez kamieniarzy z grubsza obrobionego, o szczelnie 
    zatartych wązkich fugach. Trzy okna rozglifione romań- 
    skie, zasklepione w półkole cegłą i kamieniem jak od 
    wewnątrz, nie były niespodzianką, gdy t były konse. 
    kwencyą zeszłorocznego odkrycia. Prawdziwą jednak 
    niespodzianką nazwać trzeba, gdy po usunięciu nagrob- 
    ków i odbiciu tynków, pokazało 
    ię (hnvne główne 
    wejście do refektarza o bogato profilowanem obramieniu. 
    Portal wykonany z piaskowca, zamknięty jest półkolem. 
    a profilowany jest we fryzy, Hóbki i wałki. Klucz łuku. 
    część fryzu i kapitele słupków dekorowane są ornamen- 
    tem zygzakowatym lub plecionką tak charakterystyczną 
    dla stylu romańskiego. Na tej samej strunie ściany zna- 
    lezione odsadzki wskazują wysokość pierwotnych krut- 
    ganków i w ogóle całego dawnego refektarza. Szczyt 
    wschodniej ściany refektarza po częściowe m usunięciu 
    dachu przyległego budynku został odrysowany. Jest on 
    z cegły dobrze fugowanej, z potrójnem oknem, z których 
    środkowe wytsze. Zasklepienie okien z cegieł klinowych. 
    Po dalszem odsłonięciu ścian zadlOdniej i dolnej części 
    wschodniej odtworzyć się da całość refektarza romań- 
    skiego. Dals.le poszukiwania w piwnicach klasztornych 
    okazały, te i piwnica, dziś w części zasypana, biegnąca 
    równolegle do refektarza, jest z czasów romańskich. 
    Z kościoła, do epoki romańskiej, współczesnej refe- 
    ktarzowi, nalety takle krypta pod wielkim ołtarzem. 
    
    ie dochowała się jednak w całości do dnia dzisiejszego, 
    sklepienie jej bowiem zburzyć kazał X. przeor Pavoni, 
    by mocniejsze dać fundamenta nowemu ołtarzowi wiel- 
    kiemu. Zasklepioną ona była czterema krzytowemi skle- 
    pieniami, których gurty spierały się na środkowym 
    filarze. Dokładny opis szczegółów wraz z wszystkimi 
    rysunkami umieszczony będzie po dokończeniu badań 
    w przyszłym zeszycie Sprawozda/l. 
    - Prof. 1\Iaryan S o koł o w s k i przedkłada tekst 
    przywileju Opato\Vskiego z następującem objaśnieniem: 
    
    
    ) 
    , 
    
    
    ') Sprawosdanil! z posiedzeń Komisyi, Tom V, Zesz. IV, str. CXL, CXLI.
    		

    /Czasopisma_105_07_01_105_0001.djvu

    			SPJ:A WOZDAXJA Z POS/EDZEX, 
    
    
    xv 
    
    
    J 
    , 
    
    
    P. ,y ojciech Ger
    on publikował w SprawO
    dl1ll1{lCh 
    IComis)'i, T. Y, Z. II, str. 1°4-106, TabI. 2, miniaturę 
    zdobiącą przywilej wydany przez Krzysztofa Szydło- 
    wieckiego dla kollegiaty opatowskiej. Ta tak niepospo- 
    licie piękna i pod ka:ldym względem interesująca mi- 
    niatura, o wartości której nasza tablica chromolitogra- 
    ficzna daje wyborne wyobra
    enie, ogloszona została bez 
    tekstu, co znacznie utrudnia rozwiązanie kwestyj z nią 
    związanych, nie mówiąc o tem, 
    e samo przez się jest 
    przeciwne wymaganiom nauki. Nie obojętną jest rzeczą 
    wiedzieć, jakiego rodzaju przywileje były tak wspaniale 
    illuminowane w pewnych przynajmniej wypadkach, o czem 
    opis, chocia
    by najdokładniejszy, nie daje nigdy dosta- 
    tecznego wyobra
    enia. Ogłoszenie tego tekstu, dopeł- 
    niające publikacyę miniatury, jest tem konieczniejsze, 
    że tak bogato zdobne przywileje nale
    ą u nas do rzad- 
    kości, a nawet przyznać musimy, 
    e innego takiego, 
    jak opatowski, przywileju nie znamy. x., kanonik Fu- 
    dalewski w monografii, poświęconej kollegiacie opatow- 
    skiej, wydrukował ten przywilej w annexach, ale w spo- 
    sób t	
    			

    /Czasopisma_105_07_01_106_0001.djvu

    			XYf 
    
    
    SI'RA WOZ[)A
    IA z POfiIF.nZF.
    , 
    
    
    prefate decime in prefatis villis superius expressis sint 
    ipso censu tabernalium cum longe meliores pociores et 
    plus inferentes unanimi voto et consensu expresso tam 
    prelatorum, canonicorum quam vicariorum in ipsa eccle. 
    sia cullegiata in Oppatow existentium ac procuratorum 
    ipsorum ipsum censum tabernalium in dicto oppido Op pa- 
    tow in terra Sandomiriensi iacenti pro prefatis decimis 
    villarum Czernikow, Lanq;ice, Biskupicze, Niemyenycze, 
    Bełcz, Czerwona Gora, Suathcoua wolya, Zochczin et 
    Porudzie auctoritate nostra et consensu speciali inter- 
    venientium commutaverant et commutare consenserant 
    commutantquc omni juri percipiendi ipsorum censuum 
    thabernalium a se renunciando et in ipsum mag, domi- 
    num Cristophorum de Schidloviecz dominu m et here- 
    dem, et in ipsius successores heredes et dominos in 
    Oppatow pro ipsis decimis perpetue transferendo re- 
    nunctiant, abdicant, transferunt perpetue et in euum nihil 
    juris dominii et proprietatis sibi in posterum suis suc- 
    cessoribus reservando consentientes per expressum et 
    stipulatis manibus promittentes, hinc inde condiciones per 
    prefatum magnificum dominu m Cristophorum de Schi- 
    dloviecz coram nobis expressas et presentibus litteris 
    insertas suscipere, explere et ad effectum ducere, prout 
    et coram nobis susceperunt et presentibus suscipiunt, 
    promittentes et obligantes se et suos successores legitimos 
    eas in omnibus c1ausulis, punctis observare, prout et 
    his se obligant et promittunt prefati domini vicarii ipsis 
    duminis prelatis, cantori, scholastico, custodi, sacriste se 
    sigillatim cuilibet per duas marcas singulis annis pro 
    festo Natalis Domini daturos et soluturos, missam matu- 
    ram omni die cantare et eidem quatuor versus cantandos 
    semper de Beata Virgine :?\Iaria: "'fater gratiae, cum aliis 
    sequentibus premittere, post elevationem vero sacre 
    Eucharistie in eadem missa matura illud ultimum pro 
    se ob honorem sancte et individue Trinitatis: O aduranda 
    Trinitas, decantare. Finita vero matura antiphonas de 
    sancto Cristophoro et de omnibus sanctis cum collectis 
    eisdem sanctis convenientibus psallerp ac rectori schole 
    de columbatione offertorio denario sancti Petri funera- 
    libus, sacriste vero de aequali parte offertorii respondere 
    promiserunt et se obligarunt et presentibus obligant. 
    Susceperunt insuper et pre
    entibus suscipiunt ipsi domini 
    vicarii et eorum procuratores in se et suos confratres 
    vel dominos constituendos, pro nunc et in futurum exi- 
    stenti et qui pro tempore fuerint onus predicandi ver- 
    bum dei in ecclesia predicta, quod ex primeva funda- 
    tione decanus ejusdem ecclesie procurabat et providebat, 
    personam idoneam ad hoc onus predicationis deputando 
    et preficiendo et cum salariana.... et quia decano moderno 
    et suis predecessoribus due marce pecuniarum census 
    ex his thabernalibus proveniebat. Ratione quarum etiam 
    ipso domino decano ex eisdem decimis commutatis pro 
    thąbernalibus due marce pro ut et aliis prelatis solvi 
    deberent, Tamen ratione accepti oneris predicandi verbi 
    dei, quod ipsi domini vicarii et eorum procuratores in 
    se susceperunt et predicationem ipsam adimplere polli- 
    citi sunt. Venerabilis dominus Petrus de Radochonicze 
    Cracoviensis et in eadem Oppatow decanus modernus 
    eisdem duabus marcis renuntiavit ac presentibus renun- 
    ciat, prefatos dominos vicarios ab earum solutione se 
    suosque successores perpetue absolvendo et liberos dimit- 
    tendo. Ad quamquidem verbi dei predicationem dom i- 
    nids ac festivis ac aliis consuetis diebus fiendam et fa- 
    
    
    ciendam ipsi domini vicarii de gremio suo aut extra. 
    gremium eorum presbiterum ad hoc idoneum et suffi- 
    cientem deputabunt, ordinabllnt, deputare et ordinare 
    tenebuntur, ad quod se suosque successores obligarunt. 
    Quibus omnibus sic tractatis ordinatis et conclusis ac 
    commutationi taliter facte magnificus dominus Cristopho- 
    rus de Schidloviecz, palatinus et capitaneus Cracoviensis 
    ac Regni Polonie cancellarius, una cum prefatis prelatis, 
    canonicis, vicariis ecclesie collegiate in Oppatow et 
    eorum procuratoribus apud nos supplicarunt, quatenus 
    nostrum consensum prestaremus auctoritatemque nostram 
    ad omnia et singula in prefata ordinatione quantum ad 
    divina .offitia. et alia omnia expressa interponeremus. 
    Nos vero et si cultum divinum lib'enter in ecclesiis 
    augeri cupimus, ne tamen alicui per nostram huiusmodi 
    ordinationis, commutationis ac onerum susceptionis ap- 
    probationem et confirmationem celerem preiuditium fa- 
    cere et ut in his mature et legitime processisse videamur, 
    litteras cittationis vim.... contra omnes quomodolibet intell. 
    putantes et quos presens tangit vel in futurum tangere 
    poterit negotium duximus ante omnia premittendum et 
    tandem in contumaciam cittatorum non cumparentium 
    nec aliquid in termino cittationis huiusmodi facientium 
    vel contra premissa dicentium et constito etiam nobis 
    . . .. modo ipsorum prelatorum, canonicorum et vica- 
    riorum ipsius ecclesie collegiate in Oppatow ipsam com- 
    mutacionem decimarum in villis supra expressis pro censu 
    thabernarum de braxatoribus oppidi Oppatow ipsis do- 
    minis prelatis, canonicis et vicariis predicte ecclesie col- 
    legiate sancti Martini provenientes et provenire solita, 
    auctoritate nostra ordinaria admittimus, iusque ipsarum 
    decimarum ac decimandi de prefatis villis Czernikow 7 
    I.anczice, Biskupicze, Niemienijcze, Bełcz, Czervonagora, 
    Suathcoua V olija, Zochczin et Porudzie modo supra scripto 
    in vicarios et rectorem schole prefate ecclesie collegiate 
    sancti l\lartini. Jus vero censuum thabernarum de bra- 
    xatoribus in Oppatow provenientium propter commu- 
    tacionem et contentationem predictam decimarum aucto- 
    ritate Sedis apostolice nobis in hac parte concessa in 
    magnificum dominum Cristophorllm, palatinum et capi- 
    taneum Cracoviensem ac Regni Polonie cancellarium 7 
    dominu m et heredem dicti oppidi Oppatow et unicum 
    patronum ecclesie collegiate prefate S. Martini consensu 
    utriusque partis ad hoc accedendo transferimus perpetue 
    per presentes onerando prefatos dominos vicarios pro 
    nune et in futurum existentes ad mature misse de Beata. 
    Virgine singulis diebus ac ad ordinationem sermonis 
    verbi dei et eius oneris 
    uscepti, prout supra premissum 
    est et ipsum sacristam ad eiusdem misse cum vicariis 
    prefatis decimtande ac antiphonarum et versuum supra 
    expressorum ac misse alterius per se vel per alium septi- 
    manatim pro peccatis in vita ipsius magnifici domini 
    Christophori. Post vitam vero pro anima, Requiem eter- 
    nam, per ipsum sacristam et ipsius perpetuos successores 
    sacristas legende nec non recto rem schole ad omnium 
    onerum supra expressorum in ecclesia Oppatoviensi cum 
    ipsis dominis vicariis ipsius ecclesie in divinis offitiis 
    adimpletionem preter missam maturam ad altare can- 
    tandam , quam ipsi vicarii decem per se ordinarie de- 
    cantabunt. Ipse autem rector schole maiorem missam 
    de die omnibus diebus et temporibus perpetuis in choro 
    ecclesie cum scholaribus per se vel per suum substitutum 
    cum scholaribus decantabit. In qua talem ordinem per-
    		

    /Czasopisma_105_07_01_107_0001.djvu

    			SPitA WOZDAXIA Z POSIEDZE
    , 
    
    
    X \'n 
    
    
    petuis temporibus observabit et adimplebit, quod om ni 
    die dominico ante processionem decantabit duas antipho- 
    nas, unam de resurrectione Domini et aliam de Beata Vir- 
    gine l\Iaria: Regina celi letare alleluia. Et post eleva- 
    tionem sacre Eucharistie omni die dominico et festo et 
    qualibet feria quinta tres scholares superpilliciis induti, 
    genibus flexis ante altare, ubi cantabitur summa missa, 
    cum tribus candelis cereis ecclesiasticis' accensis perpe- 
    tuis temporibus cantabunt et incipient illos ver:;us: O sa- 
    lut.uis hostia etc. Uni trinoque domino etc. Quos chorus 
    scholasticus finiet. Item feria tertia missam antiphonam 
    de sancta Anna genitrice matris domini nostri J esu Chrbti, 
    feria sexta ante missam responsorium: Ingressus Pilatus 
    cum Jhesu etc, et post missam aliud responsorium: Te- 
    nebre facte sunt et sabbato vero ante missam antipho- 
    nam: Recordare virgo mater etc. Et finita missa versus: 
    :\[aria mater gratie cum aliis versibus, que omnia et 
    singula perpetuis temporibus prefati domini prelati, ca- 
    nonici, vicarii et illorum absentium procuratores ad hoc 
    specialiter constituti promiserunt firmitcr et inviolabi- 
    liter observare ac omnia, prout supra expressa sunt ce- 
    teraque reliqua, que presentibus non sunt inclusa, ex- 
    presse prout in certis litteris sub titulo et sigillo reve- 
    rendissimi in Christo pie memorie domini et domini 
    J oannis de Rzeschow, episcopi Cracoviensis, predecessoris 
    nostri continentur et sunt inserta, tenere et adimplere, 
    que nos auctoritate nostra ordinaria, qua fungimur, ro- 
    boramus, confirmamus, approbamus addentes eadem robur 
    perpetue fi.rmitatis habere. In quorum omnium et singu- 
    lorum fidem et testimonium premissorum presentes li.tte- 
    ras fieri et per notarium nostrum publicum coram nobis, 
    scribam infrascriptum, subscribi, publicari et in publicam 
    formam redigi, una cum appensione sigilli nostri iussi- 
    mus et fecimus. Actum et datum Sandomirie anno 
    Domini millesimo quingentesimo decimo nono, indic- 
    tione septima, pontificatus Sanctissimi in Christo Patris 
    et domini nostri domini Leonis, divina providentia pape 
    decimi, anno ipsius septimo die vero vicesimo sexto 
    mensis Augusti. Presentibus ibidem venerabilibus, ho- 
    norabilibus et nobilibus dominis J oanne Conarski, archi- 
    diacono Cracoviensi, J oanne Choienski iuris utriusque 
    doctore, canonico Cracoviensi et cancellario nostro 
    Joanne Raijski, preposito Ossvianczinensi, Joanne Zar- 
    nowski. in Lelow plebano, Dobeslao Strzezowieski et 
    Andrea Nadbor notariis curie nostre testibus circa pre- 
    missa vocatis atque rogatis. 
    
    
    Et ego Petrus :Mathei de Zacrzow .... poznan, dioc, publi- 
    cus imperiali auctoritate notarius qui fideliter ordinationi su- 
    prascripte aliisque omnihus et singulis predictis interfui atque 
    omnia et singula premissa ita fieri vidi et audivi, ideo supra- 
    dictas litteras ordinationis fide dignas subscripsi et non minus 
    appensione sigilli memorati Reverendissimi Domini Episcopi 
    Cracoviensis communivi. In fidem et testimonium premissorum 
    rogatus et requisitus. 
    
    
    
    . reszcie na propozycyę uczynioną przez grono 
    lwowskie Komisyi, wybrany został jednogłośnie człon- 
    kiem Komisyi Ks. Dr. Józef Bilczewski, profesor Uni- 
    wersytetu we Lwowie, a nadto wybrani zostali członkami 
    Komisyi, równie
     jednogłośnie, Dr Konstanty l\I. Górski 
    w Krakowie i Dr Witold Rubczyński w Rawie Ruskiej. 
    Poszedzenie dnł-a 28 listopada 1895 r. 
    Przewodniczący poświęcił naprzód gorące wspo- 
    mnienie zmarłemu w miesiącu listopadzie b. r. człon- 
    
    
    Sprawozdania Komioyl do bad. blot. oztukl. Tom VI, Ze.zyt I. 
    
    
    __o - 
    
    
    kowi Komisyi, architektowi, Tomaszowi Pry- 
    li ń s k i e m u I). 
    - Prof. l\laryan Sokołowski przedkłada na- 
    stępującą notatkę: 
    W rozprawie mojej p. n. Pasy m eta lo we pol- 
    skie, tak zwane przeworskie czy lwowskie, 
    (lOb: Sprawozdania, T, VI, str. lO), rozwinięcie genezy 
    szematu ornamentacyjnego tych pasów o tyle, o ile się 
    ono odnosi do czasów staro
    ytnych i bizantyńskich, nie 
    jest dość jasne. Ju
     po wydrókowaniu powy
    szej roz- 
    prawy i po zastanowieniu się nad psuciem się i trans- 
    formacyą form w epoce upadku świata klasycznego, sta- 
    
    
    ') Tomasz Pryliński urodził się w "\Varszawie w r. 1847, z ojca 
    Tomasza, mecenasa królestwa polskiego, który go w dzieciństwie odumarł 
    i matki Ludwiki z Jastrzębskich. Pierwsze nauki pobierał w rodzinnem 
    mieście. Po skończeniu pięciu klas gimnazyalnych oddał się naukom tech- 
    nicznym i miał zamiar z razu zostać intynierem. Spędził rok w szkole 
    przygotowawczej w Monachium, poczem wstąpił tamte do politechniki. 
    Po przerwie spowodowanej wypadkami r. 1863, w l(tórych brał udział 
    i był więziony - ukończył studya w sławnej. politechnice w Zurychu 
    z dyplomem architekty w r. 1869. Przebywał następnie jakiś czas w Pa- 
    rytu, a później w Medyolanie, W ostatniem z tych miast nabrał tej mi- 
    łości renesansu włoskiego, która dla jego architektonicznej twórczości po- 
    została charakterystyczną, a w obu wyrobił w sobie smak i wykształcił 
    te zdolności dekoracyjne, które go odznaczały. W roku 1872 osiadł stale 
    w Krakowie. Xazwisko jego związało się nierozdzielnie z dwoma przed- 
    sięwzięciami architektonicznemi, które obchodzą nas blitej, z restauracyą 
    Sul	
    			

    /Czasopisma_105_07_01_108_0001.djvu

    			XYIII 
    
    
    SPitA WOZDANIA Z POSIEDZEŃ. 
    
    
    nęła mi ta geneza z daleko większą jasnością przed 
    oczyma, wskutek czego to, co o niej powiedziałem, uzu- 
    pełniam na tern miejscu. Nie chodzi mi o rozetę i liliję 
    t. zw, heraldyczną, których powstanie razem z modyfi- 
    kacyami, jakim ulegały, pozostaje niezmienioTIe, ale tylko 
    o sam szemat tarcz kolistych czy owalnych z wycinkami 
    wypełniającymi puste między niemi miejsca. Źródłem 
    tego szematu jest prawdopodobnie klasyczna k)'lIIa, 'a ra- 
    czej esehz"nus-k)'lJla, złoto na z liści owalnych, które przy- 
    bierają formę jaj i z prętów strzałkowych wodnego sitowia 
    czy trzciny. Ornament ten znany pod utartą nazwą jajo. 
    wnika, Eierstab, nalety do najbardziej rozpowszechnio- 
    nych w sztuce późno-rzymskiej i on dał początek naszemu 
    szematowi. Przykład jego między innemi mamy przed 
    sobą na ramach zachodniej średniowiecznej plakiety z ko- 
    ści słoniowej z rzeźbą Ukrzytowania, z XI w., którąśmy 
    publikowali w 
    Sprawoztlallli1Ch (T. Y, z. IY, str. CY, 
    fig. 24). 
    a tarczach wypukłych czy jajach pomieszczone 
    zostały z czasem rozety, a pręty strzałkowe za,.,tąpiła 
    lilija heraldyczna. - To nam tłómaczy, dla czego oba te 
    ostatnie motywy, tak często spotykane w sztuce po- 
    przednif'j oddzielnie i niezaletnie jeden od drugiego, 
    dopiero w epoce upadku i w sztuce bizantyńskiej łączą 
    się ze sobą w jedną całość. Jajownik, czy tet raczej 
    surrogat jajownika, daje im wówczas ramy, zblita je do 
    siebie, i;espala i wiąże w jeden rząd. \Vypukłość pier- 
    wotna tego jajownika następnie się coraz bardziej za- 
    ciera, stempel jego, te tak powiemy się spłaszcza i zu- 
    tywa do niepoznania, jak na monecie po dłutszym obiegu. 
    \Vidzimy to zarówno na naszyjniku Rytanowskim, jak 
    na szkatułce :\1 uzeum XX. Czartoryskich (Zob. str. II 
    i 13, fig. 1 i fig. 3). Nie potrzebuję dodawać, te to co po- 
    wiedziałem o pasach przeworskich i o ich pochodzeniu, 
    utrzymuję nadal w pełni i tylko rozwinięcie rozumo- 
    wania uzupełniam niniejszą notatką. Sama forma po' 
    chodząca niezawodnie z zepsutego a najbardziej roz- 
    powszechnionego ornamentu klasycznego \\- zabytkach 
    pochodzących z Rusi, wskazuje na bizantyńskie źródło, 
    Posłutyła ona jak się zdaje, do pomieszczenia i połą' 
    czenia ze sobą motywów rozety i lilii wodnej, których 
    
    eneza i rozwój zostały \V mej pracy \Vyjaśnion
     i dała 
    pasom t. zw. przeworskim tak wybitną i charakterysty- 
    czną cechę, Z natury rzeczy nie wszędzie i zawsze forma 
    pierwotna została popsuta i zmodyfikowana, w skutek 
    czego obok ornamentu nowego, spotykamy ją nietkniętą 
    i trwającą nieraz niezmiennie przez wieki z tym samym 
    charakterem i w tern samem za&tosowaniu, du którego 
    była stworzona. 
    - Prof. D r P i e k o s i ń s k i odczytał komunikat 
    o salce wieku XII w t. zw. «Kamienicy hetmańskiej» 
    
    
    milliarium, od którego mierzyć motemy odległości i stadia rozwuju naszego 
    renesansu a zatem i znacznej części naszej kultury. U włoskich jego bu- 
    downiczych i kamieniarzy uczyli się budowniczowie i kamieniarze pol
    cy, 
    miejscowi, wychodzili z ich szkoły i formy nowego stylu po raz pierwszy 
    na większą skalę tutaj utyte zastosowywali do innych budynków i pomni- 
    ków tak stolicy jak całej Polski. v; budowie zamku i w jej zbadaniu lety 
    klucz do wytłomaczenia wielu zagadkowych dla nas zjawisk, co sprawia, 
    te z tern większym naciskiem wypada nam podnieść i podkreślić donio:;łość 
    tego przed"sięwzięcia. ł-ie chcemy zatem tracić nadziei, te inicyatywa nie- 
    odtałowanej pamięci Zyblikiewicza i kilkoletnia praca zmarłego artysty i 
    architekta nie pójdzie na marne i te 'Vydział krajowy znajdzie środki. 
    aby plany te w odpowiednim wyborze i w przystępnem wydawnictwie 
    ogłosić, Zasługa wtedy Ś, p. Tomasza Prylińskiego stanie nam tem wyra- 
    źniej przed oczyma. Maryan Sokołowski. 
    
    
    w Rynku krakowskim, dziś zamienionej na dwa sklepy, 
    która to praca zamieszczoną będzie w dziale rozpraw. 
    - Następnie Prof. P i e k o s i ń s kiprzedłotył akt 
    z 25 marca r. 1396, wydany przez Jana z Tarnowa, wo- 
    jewodę sandomirskiego, swemu jidcli archł-tedori, \Va- 
    cławowi dicto Cle pacz, który mu budował młyn 
    w Przeworsku, a jak się referent domyśla i zamek tamte, 
    Akt ten btzmi, jak następuje: 
    1396. die 25. mensis :\lartii, in Przeworsk. 
    In nomine Domini Amen. 
    os Johannes de Thar- 
    now palatinus sandomiriensis et capitaneus Russie do- 
    minusque de Jaroslaw, Ad vniuersorum tam presentium 
    quam fu
    urorum notitiam volumus devenire, Quod eon- 
    sideratis et diligenter inspectis fidelibus et studiosis 
    obsequijs, quibus Venczeslaus dictus Clepacz , noster fi- 
    delis architp.ctor, nobis studuit complacere, et in poste- 
    rum adaucto fidelitatis studio se poterit reddere pronio- 
    rem, et quia idem Venczeslaus architector pro incre- 
    mento felici et sustentatione expensarum castri nostri 
    Jaroslaw, molendinum in ci\"itate nostra Przeworsko 
    nostris pecuniis et suis edificauit, fundauit, fecit, con- 
    struxit et erexit: quorum intuitu sibi tertiam metretam 
    in dieto nostro molendino , pro nobis et nostris succes. 
    soribus duabus metretis reservatis, necnon pratum prope 
    sih'am dietam Lyppowe, continentem in se sex mensu- 
    ras, in \"ulgari s c h e s z c z w e r t h e l i j, perpetuo ac irre- 
    \'ocabili donatione damus, donamus, assignamus et con- 
    ferimus, attribuimus et largimur, necnon suis legitimis 
    sllccessoribus potestatem tertiam metretam in superius 
    expresso molendino alif'nandi, commutandi, vendendi, 
    obligandi, arendandi et in usus su os beneplacitos con- 
    vertendi, prout sibi et suis successoribus legitimis me. 
    lius et utilius videbitur expedire, nostro tamen ad id et 
    nostrorum successorum consensu accedente. In cuius rei 
    testimonium presentes scribi fecimus et sigilli nostri 
    maioris munimine roborari. Datum in Przeworsko in 
    die Annuntiationis Sancte 1\larie Virginis Benedicte, 
    sub Anno domini i\lille mo Trecen mo nonage mO sexto, 
    Presentibus nubilibus viris dominis: Nicolao de Rudo- 
    lowycze, Febronio dl" Panthelicze, Cunrado de Cuszy- 
    nycze, 1\lotijczka tunc \\T o y e wo d a et Petrassio advo- 
    cato J aroslawiensi et Stanislao advocato in Przeworsko 
    et alijs pluribus fidedignis, 
    (nitej pod zakładką) IJatum per manus Stanislai 
    Cancellarij Podolie etc, 
    Oryginał pergaminowy przechowany w Archiwum 
    hr. Tarnowskich w Dzikowie. 
    a paśmie z zielonego 
    jedwabiu wisi duta pieczęć okrągła w zwykłym wosku 
    wyciśnięta, wyobratająca w tarczy otoczonej obwódką 
    gotycką herb .LeI iwę, \\T otoku napis + y S y I Oll7Ul- 
    1I1
     y hHRHIHS y nA y T7\RIIO\"{T P7\L7\TIIII S7\llOO- 
    I'IIHIHl/SIS y 
    - Z kolpi Prof, Piekosiński przedstawił referat 
    p. t, u r si'ra
    (lic roli 1Il11rs:;alkfJwskic/ jolskic/ w wz"ekacll 
    średnich. 
    U narodów zachodniej Europy role marszałkow- 
    skie nie naletą do zbyt rzadkich zjawisk: posiadają ich 
    kilka 
    iemcy, tut Francuzi i Anglicy. Rola marszał- 
    kowska polska wszelako z wieków średnich nie jest nam 
    znaną i nawet dotychczas nie był nam znany taden ślad 
    istnienia takowej. Dopiero wydane w Pary tu w r. 1890 
    przez p. Lon
    dan Larchey dzieło pod tytułem: AIlcz'CIl 
    armor'-al lqucslre dc la toisoll d'or et tle l' El/roje alt
    		

    /Czasopisma_105_07_01_109_0001.djvu

    			.,., 
    
    
    SPRA W07.DANIA Z POSIEDZE
    . 
    
    
    X1X. 
    
    
    
    YV siec/e, zawiera cenną wskazówkę, 
    eśmy posiadali 
    w wiekach średnich jeśli nie kompletną rolę marszał. 
    kowską, to przynajmniej spory zawiązek takowej l). 
    W zmiankowane wy
    ej dzieło jest wierną repro- 
    dukcyą rękopisu papierowego in 4-'to, zachowanego w bi- 
    bliotece arsenalskiej w Paryt.u pod )J. 4790, a zawiera- 
    jącego na kartach I 19, 120 i 121 sześćdziesiąt sześć pra- 
    wie wyłącznie kolorowanych i równie
     niemal wyłącznie 
    polskich herbów, poprzedzonych wyobrat.eniem króla 
    polskiego na białym koniu, w szatach turniejowych pur- 
    purowych, zdobionych białymi orzełkami, z hełmem na 
    głowie, ubranym w koronę i orłem jednogłowym nad 
    koroną. 
    Rękopis jest bezimienny i nie jest datowany, po- 
    chodzi atoli z czasu około r. I4bI. )Ja stronnicy, gdzie 
    jest wyobra
    ony król polski w stroju turniejowym, jest 
    dwukrotnie poło
    ony napis, raz pod kopytem końskiem 
    «poulonne
    , drugi raz na trawniku - "pollainne«, Strona 
    odwrotna przedstawia ju
     20 tarcz herbowych w pięciu 
    rządkach po cztery tarcze
     częścią opatrzone napisami 
    współczesnymi w języku starofrancuskim, częścią bez 
    napisów; na karcie 120, stronie głównej, następuje zno- 
    wu 20 tarcz herbowych w tent.esam sposób częścią z na- 
    pisami częścią bez napisów podanych, na tejle karcie 
    stronie odwrotnej, ju
     tylko 19 tarcz herbowych, między 
    któremi trzy tarcze, mianowicie 3 a , 4 a i Sa od końca przed- 
    stawiają herby cudzoziemskie; nJ. karcie wreszcie 121 
    jut. tylko sześć tarcz herbowych niekolorowanych pol- 
    skich i jedna tarcza wyobralająca herb obcy. 
    Tytuliki zamieszczone nad tarczami herbowemi za- 
    wierają zazwyczaj proklamacYę herbową, rzadziej na- 
    zwisko rodu, u
    ywającego tego herbu. Tak proklamy 
    jak i nazwiska rodowe są często przekręcone, nieraz tak 
    dalece, i
     zrozumienie niemo
    ebne czynią, 
    Rok I4bI jest trafny, tarcza bowiem herbowa wy- 
    obra
    ająca herb Za dorę nosi napis: "Le sr. de Lanscrone, 
    le maresal de Polanie« wskazuje więc, 
    e ten zawiązek 
    roli marszałkowskiej pulskiej dokonany został za czasów 
    marszałkowania Lanckorońskiego. Otó
     w r, 146 I spo- 
    tykamy rzeczywiście Mikołaja z Brzezia (Lanckorońskie- 
    go) mars.lałkiem Królestwa polskiego, a ju
     w r. 1463 
    jest marszałkiem koronnym Jan Rytwiański j i inne te
     
    herby dadzą się w znacznej części odnieść do takiej 
    szlachty, która w r. 1461 lub w latach najbli
    szych 
    wy
    sze piastowała godności, jak Leliwa do Jana Pilec- 
    
    
    ') Kiedy się ustaliły prawidła heroldyi zachodnio-europejskiej i po- 
    wstał urząd herolda, obowiązkiem hyło tegot, znać wszystkie rody szla- 
    checkie swego kraju i herby ollychte, Kiedy rycerz z zamkniętą przyłbicą 
    wjechał w szranki turniejowe, herold poznawał go po herbie na tarczy 
    namalowanym i po utytych barwach, wygłaszał jego imię i opisywał (bla- 
    zonował) jego herb i barwy. "'ielka atoli liczba herbów szlachty krajowej, 
    które herold znać i pamiętać mu
    iał, zniewala do przedsięwzięcia środków, 
    przyjścia pamięci herolda z pomocą. Zaczęto więc zakładać tak zwane role 
    herbowe czyli heroldowe, długie wstęgi pargaminowe, nieraz z kilkunastu 
    lub więcej kart pargaminu na wzdłut zszywane, na których rysowano i 
    malowano herby porządldem jeden przy drugim. Role takie, a dochowała 
    się ich z wieków średnich bardzo pokaźna liczba, sięgają nawet połowy 
    XIII wieku. Najstarsza angielska pochodzi z czasu 1
    40-
    2'15 i obejmuje 
    220 herbów, najdawniejsza rola herbowa niemiecka, tak zwana rola zu- 
    rychska, obejmowała 587 herbów i pochodziła z początku XIV wieku. 
    U nas w kraju nie dochował się taden ślad istnienia kiedykolwiek takiej 
    roli herbowej. Urząd herolda, który się u nas dopiero w XIV wieku i to 
    nader rzadko pojawia, podlel(ał urzędowi marszałka nadwornego, marszałek 
    nadworny przeto czuwać musiał nad poprawnością roli, i stąd u nas taka 
    rola herbowa rolą marszałkowską zwać się powinna. 
    
    
    kiego, wojewody krakowskiego, I.abędź do Piotra Du- 
    nina z Prawkowic, hetmana i podkomorzego sandomir- 
    skiego, Dołęga do Andrzeja Kretkowskiego, kasztelana 
    brzeskiego, Ogończyk do 
    Iikołaja Kościeleckiego, wo- 
    jewody brzeskiego i Jana Kościeleckiego, wojewody 
    inowłocławskiego, Habdank do Piotra z Gaja, kasztelana 
    kaliskiego, Szreniawa do Piotra Kurowskiego, kasztelana 
    lubelskiego, Grzymała do Dominika Kazanowskiego, 
    starosty radomskiego, Doliwa do' Tomasza z Soboty, 
    kasztelana łęczyckiego lub Michała Lasockiego, podko- 
    morzego i starosty łęczyckiego, Zaręba do Jana Zaremby 
    z Kalinowy, kasztelana sieradzkiego, Rawicz do Grota 
    z Ostrowa, podkomorzego lubelskiego, Poraj do Stani- 
    sława z Chotczy, wojewody podolskiego, )Jałęcz do Pio- 
    tra z Szamotuł, kasztelana poznańskiego, Sulima do Pio- 
    tra z Oporowa, wojewody łęczyckiego, Topór do Jana 
    Tęczyńskiego, kasztelana krakowskiego, Jelita do l\Iiko
     
    łaja Bejzata, marszałka nadwornego, Swinka do Jana 
    Swinki z Pomorzan, chorą
    ego lwowskiego, J .odzia do 
    Lukasza z Górki, wojew. poznańskiego i inne. 
    
    astępują zaś te herby w następującym porządku 
    i z następującymi tytulikami: 
    I. orzeł księstwa mazowieckiego p. t. le duc de 
    :\lasowie; 
    2, herb kaliski p. t. la grnde Polanie; 
    3. lew ruski bez tytulika ; 
    4. krzy
     podwójny litewski bez tytulika; 
    5, herb Stary koń p. t, le sr. de 
    ledwed (z 
    ie- 
    dźwiedzia) j 
    6. herb Rawicz p. t. le sr, de Placotini (niezrozu- 
    miały) ; 
    7. herb Poraj b. t.; 
    8. herb 
    ałęcz p. t. le sr. de Samothuly; 
    9. herb Odrową
     p. t. le sr. de Czecoziny (Szcze- 
    kociny) ; 
    10. herb Sulima p. t. le sr. de Opporow; 
    I I. herb Topor p, t. le sr, de Topow (oczywiście 
    de Topori); 
    12. herb Jelita p. t. le sr. de Bolesla (niezrozumiały); 
    13. herb Niesobia p. t. le sr. de Capiensse (Kęm- 
    pińscy) ; 
    14, tarcza herbowa o czterech polach w nich Ko- 
    ściesza i Kotficz mieniają się wzajemnie, b. t" 
    15. herb Ciołek b. t. 
    16. herb Rola p. t, le sr. de Rolisse (Rolicze); 
    17, herb Swinka p. t. mes. Sreuinkin (oczywiście 
    Swinki); 
    18. herb Lis p. t. coszeglow (Koziegłowy); 
    19, herb Łodzia p. t. lodza; 
    20. herb Kościesza b. t. 
    (fol. 120 a) 2 I. Lew w tarczy; 
    22. herb ziemi dobrzyńskiej; 
    23, herb ziemi kujawskiej, sieradzkiej i łęczyckiej; 
    24. herb Leliwa p. t. le sr. de Lywy (Leliwy); 
    2S. herb Bróg- p, t. le sr. de Liaska; 
    26. herb Zadora p. t. le sr. de Lanscrone, le ma- 
    recal de Polanie; 
    27. herb I
    abędź p, t. le sr. de Swambek; 
    28. herb Swieboda p. t. le sr, de Grifoy (Gryfy); 
    29. herb Trąby p. t. le sr. de Respsza; 
    30. herb Groty p. t. le sr. de Sauech (niezrozumiały); 
    3 I. herb Korab p. t. le sr. de Korabyo; 
    3 2 . herb Godziemba p, t, le sr. de Godzambo;
    		

    /Czasopisma_105_07_01_110_0001.djvu

    			xx 
    
    
    8PRA WOZDAXIA Z P08IEDZEK. 
    
    
    33. herb Pobóg b. t.; 
    34, herb Rogala p, t. M ylenosky; 
    35, herb Dołęga b. t.; 
    36. herb Biliny p. t, Bylinh; 
    37. herb Ogończyk p, t, Ogonow; 
    38, herb Syrokomla pod fałszywym tytulikiem 
    Hebdank; 
    39. herb Ostoja p. t, 1\I0szezyez (oczywiście l\Ioscic); 
    40, herb Dryja p. t, drya; 
    (fol. 120 b) 4 T, herb Szreniawa p, t. Petermon Ci- 
    rzow (oczywiście Peter de Curow); 
    42. herb \Vczele odmienny p. t. scelt (oczywiście 
    wscele) ; 
    43. herb Po mian p. t. Pomyanow; 
    44. herb 1\lądrostki p, t. mandoustky (przekręcone); 
    45. herb Szeliga p. t. Szelygy; 
    46. herb Kawina p. t, Xauinna; 
    47. herb Orla b. t.; 
    48, herb Lewart p. t. Ieh. de :Nowa czerce (oczy- 
    wiście de :Nova Cerekiew) ; 
    49, herb Prawda p. t. Nicolay de Kynyky (nie- 
    znany) ; 
    50, herb Glaubicz b. t. 
    5 I. herb Grzymała b. t. 
    52. herb Wczele (inna odmiana) b. t. 
    53. herb Doliwa b. t. 
    54. herb Protwicz b, t, 
    55. herb wyobra
    ający ró
    ę 6-listną półczarną pół- 
    srebrną w polu półczarnem półsrebrnem, p. t. Nycolaus 
    de Steynibliald. 
    56, herb wyobra2ający przestrzeloną głowę tygrysa 
    pod tytulikiem uszkodzonym 
    icolaus der Hor..... 
    (nieznany). 
    57. dwie ręce do góry wyciągnięte p. t, Ieh. Ras- 
    peroHa (nieznany); 
    58. herb Korczbok b. t. 
    59. herb Zaremba b, t. 
    (fol. 121 a) 60. herb Połukoza p. t. Martin de Wro- 
    czymhow (nieznany); 
    6 I. herb Janina b. t.; 
    62, herb Korczak b, t. 
    63. herb Drya b, t,; 
    64. herb Roch b. t. 
    65. herb Oksza z tytulikiem Oksza z XVI wieku, 
    wreszcie 66. herb obcy z napisem !\lons r de la Goutte. 
    Taki jest zapas herbów zamieszczonych w rękopisie 
    arsenalskim ; mo
    na stanowczo stwierdzić, i2 nie zawiera 
    on ani piątej części tych herbów, jakie u nas w wieku 
    XV były znane i u
    ywane, zastanawia brak nawet zna- 
    czniejszych herbów jak np, Jastrzębca Rytwiańskich 
    i innych. 
    Czy ten zawiązek roli marszałkowskiej polskiej do- 
    konany został z polecenia marszałka r .anckorońskiego 
    w r. 1461 dla u2ytku tutejszego a następnie niedokoń- 
    czony przesłany do Francyi ju2 więcej nie wrócił, czy 
    te2 był układany wyłącznie dla zagranicy, trudno dziś 
    orzec; tyle pewna, 2e w kraju nie została i nie docho- 
    wała się 2adna kopija tej roli, przekręcenie zaś tytuli- 
    ków przez Francuza nieobeznanego z językiem polskim 
    świadczy, i2 mu tytuliki dostarczone były w niewyra- 
    źnym brulionie. 
    Brak powstania roli marszałkowskiej u nas tern się 
    tłómaczy, i2 nie dawała się czuć potrzeba takowej. 
    
    
    Szlachta polska nie lubowała się w turniejach. \Vypra. 
    wy wojenne i harce z nieprzyjaciołmi, zjazdy sejmowe, 
    wreszcie polowania na grubą zwierzynę, to były ulu- 
    bione turnieje dla szlachty. 
    Herb w Polsce był oznaką najwy
    szych praw spo- 
    łecznych, jakie obywatel państwa kiedykolwiek zdobyć 
    sobie m02e; heraldyczne obrzędy na zachodzie musiały 
    się szlachcicowi polskiemu przedstawiać jak niemądra 
    zabawka i kto wie, czy wyrazy błazen i błaznować 
    nie pochodzą od wyrazu francuskiego b l a s o n (herb). 
    - W re
    zcie przypomniał Prof. P i e k o s i ń s k i, 
    e 
    za cztery lata, mianowicie w r. 1899 obchodzić będzie 
    miasto Kraków dziewięćsetną rocznicę swego najstar- 
    szego historycznego wspomnienia. Opowiada mianowicie 
    Kozmas praski, 2e w r. 999 Bolesław Chrobry zdobył 
    Kraków na Czechach. Ani wątpić, te miasto zechce uczcić 
    w sposób siebie godny tak rzadką pamiątkę i te prócz 
    innych uroczystości zechce dla swoich i obcych wydać 
    Album pamiątkowe, które prócz chronologii i zwięzłej 
    historyi Krakowa obejmować będzie także wszystko to, 
    co Kraków ma pod względem sztuki najcelniejszego. 
    Jakkolwiek sprawę tę jeszcze przed sześciu laty pismem 
    do Rady miasta wystosowanem poruszyłem, mimo to do 
    tej chwili nie stało się nic, aby sprawę przygotować, 
    Poniewat zaś ani wątpić, te w kwesty i wydania Księgi 
    pamiątkowej Rada miasta odniesie się do Akademii 
    a względnie do Komisyi historyi sztuki o pomoc, stać 
    się mote, te Rada sobie zbyt późno sprawę tę przypo- 
    mni, aby Akademia i Komisya czas dostateczny miały 
    do przygotowania potrzebnego materyału, \\!noszę przeto, 
    i2by członkowie Komisyi jul teraz nie czekając zapro- 
    szenia Rady, które się spóźnić mote, rozebrali między 
    siebie i opracowali pojedyńcze tematy, które dla księgi 
    pamiętnikowej niezbędnymi się będą okazywać. 
    Mam tu przede wszystkiem na myśli naj starsze po- 
    mniki architektoniczne naszego miasta, jak kryptę św. 
    Leonarda na \Vawelu, co do której znawcy sztuki po- 
    winni ocenić, czy ona jest współczesną załoteniu kate- 
    dry na Wawelu przez Władysława Hermana, czy też 
    wcześniejszą lub późniejszą; dalej kościółek św. \V ojcie- 
    cha w rynku 'krakowskim, w którym się jeszcze pier- 
    wotne mury kamienne i niektóre szczegóły architekto, 
    niczne dochowały; wreszcie kościoły św, l\Iarcina i św, 
    Jana, o których skonstatowaćby nale:ł:ało, czy się przy- 
    najmniej fundamenta pierwotne nie dochowały. Poło- 
    :ł:enie tych kościołów wska:ł:e, którędy od zamku szła 
    droga do Sławkowa w epoce, kiedy jeszcze stary Kra- 
    ków le:ł:ał na dzisiejszym Kazimierzu, a katedra jesf.cze 
    była na Skałce, zaś w dzisiejszym Krakowie, który da- 
    tuje się dopiero od r. 1257, były tylko osady niezbyt 
    liczne, jedna polska grupująca się w pobli:ł:u parafialnego 
    kościoła św. Trójcy, w r. 1227 00, Dominikanom od- 
    stąpionego, a następnie około kościoła parafialnego 
    W\\T. Świętych, druga kolonia niemiecka w okolicy 
    dzisiejszego kościoła Panny Maryi, dla której te:ł: kościół 
    ten pierwotnie z niemieckiemi kazaniami był przezna- 
    czony. Zwrócić tu jeszcze muszę uwagę na konieczność 
    publikacyi w rysunku naj starszego pomnika grobowego, 
    jaki się w Krakowie a mo:ł:e i w całej Polsce znajduje, 
    Jest to płyta grobowcowa doktora medycyny Arrighi, 
    zmarłego w r. 1312, która jest u:ł:yta jako podium w ka- 
    plicy Brackiej klasztoru 00. Dominikanów, Jestto nie- 
    tylko 
    )Qmnik grobowy najdawniejszy ale i jedyny, na 
    
    
    ..Jh..
    		

    /Czasopisma_105_07_01_111_0001.djvu

    			....- 
    
    
    SI'HA WOZDAXIA Z POSIEDZF.
    . 
    
    
    XXI 
    
    
    mocy którego motna przez porównanie skonstatować, 
    te uwatane dotychczas za najdawniejsze dwa pomniki 
    grobowe ksiątęce w Krakowie, mianowicie Leszka Czar- 
    nego w kościele 00. Dominikanów i nieznanego zresztą 
    Władysława Pobotnego księcia kaliskiego, które oba- 
    dwa z drugiej połowy' XIII wieku 
    rzekomo pochodzić mają, są co- 
    najmniej robocizną o dwa wieki 
    późniejszą. 
    - Sekretarz odcz } 'tał ko- 
    I ;- "' 
    munikat Dra \Vł. Demetrykie- 
    wi cza o rzeźbie znalezionej prze- 
    zeń na cmentarzu kościoła w X 0- 
    wem 
    Iieście pod Dobromilem, 
    a która po blitszem rozpatrzeniu 
    okazała się wedle autora tympa, 
    nonem z portalu romańskiego ko- 
    ścioła, Rzeźba ta mająca 1 m. 
    długości wykonana z twardego 
    piaskowca, przedstawia jak z za- 
    łączonych fotografij widać scenę 
    Przemienienia PaI1skiego (fig. 3), 
    U góry w środku Chrystus przedstawiony młodo i bez 
    brody (coby mogło prz£'mawiać na korzyść większej sta- 
    rotytności zabytku) w szacie długiej wolno po kostki 
    spadającej. Prawą rękę ma podniesiom!, do błogosła- 
    wieństwa
     w lewej trzyma kulę, Po 
    bokach l\Ioj1.esz i Eliasz. U dołu po 
    prawej Chrystusa klęczy św. Piotr 
    z mieczem, w środku letąco przedsta- 
    wiony św. Jakób Apostoł, po lewej 
    Chrystusa św. Jan Apostoł. Przed dwo. 
    ma laty, gdy burzono mensę jednego 
    z bocznych ołtarzy kościoła \V Xowem 
    l\Iieście, znaleziono tę rzeźbę wmuro- 
    waną jako głaz zwyczajny, a w czasie 
    tejte samej restauracyi znaleziono pod 
    posadzką bardzo dobrze jeszcze zacho- 
    waną płytę nagrobkową średniowie- 
    czną z okalającym napisem minuskułami 
    gotyckimi. Umieszczono ją umyślnie 
    przed samem wejściem głównem na 
    zewnątrz kościoła, gdzie jut pod no- 
    gami tak się zniszczyła, te znaczna część 
    napisu zupełnie się zatarła. Został się 
    tylko fragment: defunctus (??) anno do- 
    mini 1513. Kościół wspomniany w 
    o- 
    wem :\Iieście jest jak wskazuje załą- Fig. 4. Wnętr
    e kościoła w Nowem 1\lieście, 
    czona rycina jego wnętrza (w obecnym 
    stanie), późno-gotycką budową hallową. Przy ostatniej 
    restauracyi przywrócono mu na zewnątrz pierwotny cha- 
    rakter ceglanej budowy (rohbau), zakończenie barokowe 
    fasady zmieniono na gotycki szczyt zazębiony o dobrych 
    proporcyach, pozostał natomiast ciągniony z tynku gzyms 
    okapowy o profilu renesansowym, Budowa pierwotna 
    przeprowadzona była bez utycia kamienia wyłącznie 
    z cegły, nawet stary gzyms cokołowy gotycki wokoło 
    prezbiteryum pozostał dotąd z cegły umyślnie formo- 
    wanej z profilem. \Ve wnętrzu kościoła żebra i filary są 
    ceglane, \Vedle relacyi p. PragłO\vskiego intyniera mie- 
    szkającego w poblitu, miały filary przed ostatnią restau- 
    racyą owe okrągłe gzymsy niby kapitele (dodane w epo- . 
    ce jut pogotyckiej) u spadku teber, lecz owe dziwaczne 
    
    
    -------c- ''\... 
     , ,I . 
    
    '. '-";'>. ' :. ':;"\(: ,:'" -,', . I 
    .,.. 
     
     -'. \.\, 
     . A ..", 
    ',-'.ł"
    '''' ,
    . . ">
    I 
    ,
     I 
    I , 
    J' 
    ",. 
    { , 
    '" f(. 
    .. ;.
     
    '...-f \",.J ., . ' 
    ...
    . '" ... _ '1:" '" .. 
     :... \ ".1" . 
    ł . 
    #' 
    ..',. .. :f/# ......::--.' - ....' ''i V'..o( . . ' , 
    ":. ',' ..' '. . .ił ... ,',' .
     '
    - J:.."" ," ..,"",
     
    . ' " . "0;. 
    _
    
    ...., - .q:. ',_ ' '"' <', c;, : ł'"ot 
    ,- (-
    ., .. '-- {, ,," Śc:"- . '.".. ,.-
    ;.. 
    c,. 
     
    t.....' '
    :_.. !;;..-:-.... \L. .....: r...
    Jł' 
    A:.
    :\ y 
    . "t. l , i
    '1"': 
    ""( & ..
    . - ,,""'......'L !' -,,
     '" 
     
    "'h
    -':".' 
     ..\ . 1.... 
    ., - .-:: 
     ;;" 
    
    !"'ł''-- ':
     .. .. _ _ 
     
     ' '"
     {
    ::: 
    
    .. 
    
    
    ?-: , J:' 
     /, :
    : ' · 
    1 I.
     
     .. 
     
    
    
    -.;..;, 
    
    
    t 
    
    
    
    }.. 
    
    
    -... 
    
    
    klinowate kroksztynki ponilej są dodatkiem nowym, 
    Zmieniono równiet przy restauracyi postać wsporników 
    podpierających końce teber przy ścianach. Wedle relacyi 
    p. Pragłu\Vskiego kroksztyny owe miały dawniej wy' 
    glądać zupełnie inaczej I). Zamurowano wreszcie na po- 
    lecenie p, Prylińskiego w ścianie 
    prezbiteryum po stronie epistoły 
    podwójną wnękę ostrołukową. 
    Podany w szematyzmie kościel- 
    nym rok 1643 jako czas załotenia 
    tego kościoła, ze względu na 
    zabytki romańskie i gotyckie 
    wytej wspomniane zrozumiały nie 
    jest. 
    \V dyskusyi otywionej nad 
    tą rzeźbą prof. Luszczkiewicz do- 
    niósł, te takowa się jut znajduje 
    w :i\1 uzellm X arodowem w Kra- 
    kowie i twierdził na podstawie 
    stylistycznej analizy, te jest ro- 
    botą chłopską z wieku XVI, na 
    które to zdanie zgodzili się ze 
    wzgl",dów ikonograficznych, nie pozwalających na przy. 
    pisanie »Transfiguracyi« zbyt wczesnej daty, pp. X. Fi- 
    jałek i Lepszy. 
    - Pan T. 
    
    
    \... 
    
    
    " 
    
    
    Fil(. 3. Rzei.ba z Nowego Miasta, 
    własność Muzeum Karodowego w Krakowie. 
    
    
    .--....\,
     
    
    
    - , 
    
    
    . 
     
    
    
    '"' 
    
    
    x. Ziemięcki zdał sprawozdanie z wy' 
    cieczki do Nowego l\Iiasta, przedsię- 
    wziętej tak w celu pozyskania powyt- 
    szego kamienia z przedstawieniem 
    J> Transfiguracyi« dla: :l\Iuzeum Narodo- 
    wego, jakotet zrobienia na miejscu 
    autopsyi co do warunków znalezienia 
    tegot kamienia, jak i mo1.liwego jego 
    pochodzenia. Kościół w Xowem l\[ie- 
    ście "XO\-a civitas Bebel« jak się wy- 
    ratają dawne ,akta, pod wezwaniem 
    św. Marcina jest niewątpliwie'fundacyą 
    dopiero z r. 1512, Konstrukcya jego 
    jest późno-gotycka, hall owa , ceglana 
    (rolzbau), układ cegieł tak zwany polski, 
    t. j. naprzemian idą małe glazurow
    ne 
    cegły (główki) i dute gładkie (wozówki). 
    
    ic nie wskazuje, aby prezbiteryum 
    mogło być wcześniejsze, niteli nawa 
    główna u czterech filarach okrągłych 
    z kapitelami bezstylowymi, jak to nie- 
    którzy architekci zajęci restauracyą te- 
    gol kościoła sądzili. Układ i forma 
    cegły jest ta sama na całym kościele, 
    jakotet gzyms cokołowy z cegły na sztorc ułotony 
    o ładnym gotyckim profilu. 
    Xajdawniejsze dwie daty znalezione przez p. Zie- 
    mięckiego t. j, data 1527!!) na pomniku kamiennym, pra, 
    
    
    .
     '.: 
    
    
    " , 
    '\ 
    
    
    J 
    
    
    ') Mimo hoksztynków i wsporników dzisiejszych i niefortunnie kon- 
    sI rukcyę szpecących, a co za tern idzie psujących jej charakter, reprodu- 
    Imjemy jednak widok tego wnętrza, albowiem w katdym razie daje nam 
    on pojęcie o budowie. (Przypisek Redakcyi M. S,). 
    
    ) Data na tym kamiennym nagrobku jest mylnie odczytana przez 
    p. Ziemięckiego. Tak p. Adam Chmiel jak prof, Franciszek Piekosiński. 
    któremuśmy przesłali fotografię nagrobka zdjętą przez Dra Demetrykiewicza. 
    czytają stanowczo 1513, Ostatnia ta data nie mote ulegać wątpliwości, gdy t 
    napis na fotografii wypadł wyraźnie. Kiestety cały pomnik jednak ze względu 
    na ukośne połotenie nie przedstawia się dosyć jasno, aby go motna było na 
    podstawie tej fotografii reprodukować. (Przypisek Redakcyi M. S.).
    		

    /Czasopisma_105_07_01_112_0001.djvu

    			XXU 
    
    
    SPRAWOZDA:SIA z P08IEDZEX. 
    
    
    wdopodobnie fundatora z herbem »Janina« o pierwotnej 
    formie t. j. gołą tarczą wewnątrz większej i literami 
    }1(arcin) T. - pomnika - u:tytym dziś jako próg zewnę- 
    trzny kościoła, a z tąd z napisem zupełnie zatartym, 
    gotyckim, w koło biegnącym i data wyryta na cegle 
    na zewnętrznej stronie prezbiteryum 1527, towarzysząca 
    monogramowi Chrystusa i słowom gotyckimi charakte- 
    rami rytym: »stało się Z.« (zbudowanie lub zało1enie), 
    tak:te brak wszelkich fragmentów sięgających dawniej- 
    szych czasów, nie pozwalają stanowczo odnosić tej bu- 
    dowli do wcześniejszej epoki. W okolicy przy tern naj- 
    bli:tszej i w dzisiejszf'j osadzie Bybło (Bebel) , niema 
    śladu :tadnego pierwotnego kościoła łacińskiego muro- 
    wanego. Rzeźba ta więc z przedstawieniem »Transfigu- 
    racyi« o typie romańskim, układzie osiowym, Chrystusem 
    młodzieńczym bez brody i nimbusu a błogosławiącym 
    według łacińskiego zachodniego obrządku, z draperyami 
    tak typowo romańskiemi, brakiem zaś najmniejszych 
    śladów gotycyzmu, nie ma z kościołem samym ściślej- 
    szego związku. Prze
    kok od romanizmu do późnego go- 
    tyku byłby tu za raptowny i niewytłomaczony. Kamień 
    więc ten rzeźbiony w pięknym twardym piaskowcu, 
    najprawdopodobniej z okolic Przemyśla a stanowczo nie 
    z łomów Dobromih.kich, nienadających się do tego u:tytku, 
    dostał się widocznie przypadko\\o do 
    owego :\liasta 
    jako materyał budowlany, najprawdopodobniej w czasach 
    restauracyi kościoła po r. 1648. Jeden bowiem ryty na- 
    pis na cegle opiewa: »16-/.8 kozacy b),lt" y kośczoł zbul"z)'lt' 
    na S1l£(arcin)«. Kościół ten wtedy restaurowali jacyś 
    zakonnicy, być mo:te Jezuici z Przemyśla, o czem świad- 
    czył przed niedawnym czasem obraz olejny w kościele 
    przechowany a od sześciu lat zaginiony, przedstawiający 
    zakonników podtrzymujących kościół Xowo 
    Iiejski, z cha- 
    rakterystyczną rysą do dziś dnia widocżną w ścianie 
    zewnętrznej, Archiwum kościelne spalone, nie mo:te nam 
    dać :tadnych pod tym względem objaśnień. O samodziel- 
    nej szkole rzeźbiarskiej miejscowej, w górskiej tej oko. 
    licy na Rusi, gdzie rzeźba z przyczyn rytualnych była 
    wykluczoną, pomyśleć trudno. Jezuici w XYI w. zostawszy 
    pan
    mi małego pierwotnego kościołka łacińskipgo, z ka- 
    mienia stawianego, pod wezwaniem św. Piotra, przebu- 
    dowali go później na gmach okazały barokowy, materyał 
    zaś dawny mogli zu:tytkować do restauracyi innych ko- 
    ściołów łacińskich okolicy, Pan Ziemięcki sądziłby W1ęe:, 
    :te tą drogą maleńki ten tympanon romański (I m. dłu- 
    gości), z przedstawieniem Transfiguracyi, gdzie dominującą 
    na pierwszym planie postacią jest św. Piotr z mieczem 
    romaliskiej formy w dłoni, z kościółka pierwotnego pod 
    wezwaniem św. Piotra w Przemyślu, a którego data fun- 
    dacyi według niezbyt dotychczas pewnego napisu, zna- 
    lezionego w tym:te kościółku, odnosiłaby się do pierwszej 
    połowy Xln w. a zatem odpowiadającej naszej rzeźbie, 
    przeszedł jako materyał budowlany do kościoła św. Mar- 
    cina w Nowem 
    Iieście. Traktowany jako bez wartości 
    artystyczn<'j w epoce, która nie zdawała sobie spraw y 
    z tego rodzaju zabytków, i jako niemający najmniejszego 
    związku z kościołem, znalazł pomieszczenie wewnątrz 
    mensy bocznego ołtarza, zkąd go przed sześciu latami 
    wydobyto. Znalezienie tego aczkolwiek skromnego tym- 
    panonu romańskiego na Rusi, z czysto zachodnimi, łaciń- 
    skimi szczegółami i techniką wykonania, rzucałoby nowe 
    światło na wcześniejsze, niteli dotychczas sądzono, wpływy 
    łacińskiej cywilizacyi na pograniczną Ruś Przemyską. 
    
    
    W dyskusyi nad tą rzeźbą tak delegowani człon. 
    kowie Komisyi do jej zbadania jak wszyscy inni, którzy 
    ją widzieli, przyszli do przekonania, :te tak pod względem 
    stylistycznym jak ikonograficznym budzi ona powa:tne 
    wątpliwości i :te zdanie prof. Luszczkiewicza o niej jest 
    prawdopodobnie najsłuszniejsze. Nosi ona cechy'wyrobu 
    chłopskiego, późnej nawet daty, chocia:t pewne remi- 
    niscencye romańskie, jakie w niej widzimy, same przez 
    się są zagadkowe i budzą pewien interes. Z tego te:t 
    powodu ją publikujemy jako dokument w swoim ro- 
    dzaju ciekawy i przy rozszerzonym materyale godzien 
    bli:tszego zbadania (fig. 4). 
    - Przewodniczący przedło:tył następ.nie komunikat 
    Dra Feliksa Kopery, odnoszący się do pieczęci 
    Zygmunta Augusta z r. 1562: 
    Zebrawski publikując pieczęć sygnetową większą, 
    czworokątną Zygmunta Augusta z herbami Orła i Po- 
    goni, ziem ruskich i pruskich na czteropolowej tarczy, 
    w której środku mieści się druga tarcza 
    mała z herbem Sforzów a po rogach pie- 
    częci rozlo:tone cztery głoski S, A. R. P" 
    ponad tarczą korona, podaje, te pieczęć 
    ta znajduje się przy dyplomach z r. 1562 
    w archiwum miejskiem krakow"kiem i :te 
    taka sama była w zbiorach Tow. 
    auk. 
    krak. z objaśnieniem, :te pochodzi z roku 
    15 62 I) (fig. 5). 
    Fig. 5. Pieczęć 
    W Gabinecie archeologicznym Uni- z r. 15 6 2. 
    wersytetu Jagiellońskiego znalazłem \vy- 
    pisy z aktów, kturych oryginału nie udało mi się od- 
    szukać. 
    oszą one tytuł: ,,\Vyjątek z akt dawnych 
    w Archiwum komis(yi) Rz(ądowej) Przy(chodu) i Skarbu 
    (w Warszawie) znajdujących się«, 
    Między innemi wiadomościami, które skądinąd 
    sprawdziłem, je
    t wzmianka dająca się odnieść, jak się 
    mi zdaje słusznie, do omawianej pieczęci, Przepisuję ją 
    dosłownie: 
    Z Yoluminu akt 
    . 3'P, Oddz, I z r. 15 62 . 
    A sculptione sigilli :\1. R. minoris. Die I I Januarii 
    solui a sculptione sigilli :\1. R, minoris, Mathiae auri- 
    fabro \Varschowiensi per grossos 30 computando: 
    fl. 22, gr. d. 
    
    
    .I 
    
    
    Ad hoc idem sigillum addidit ex 
    auro suo , fl. , gr. 26, d. 
    Fecit fl-:- ,22, g r. 2b, d. 
    J e:teli zapiska rzeczywiście do pieczęci omawianej 
    się odnosi, oprócz stwierdzenia daty pieczęci, zyskujemy 
    wiadomość o złotniku i o jego dziele, które przynaj- 
    mniej w odcisku nas doszło. 
    - Wreszcie Prof. ł.uszczkiewicz przedstawił fo- 
    tografię kościoła w Krakowcu w frontowym widoku jako 
    dowód, :te czasy Stanisława Augusta pozostawiły w Ga- 
    licyi śliczny utwór architektoniczny jednego z królew- 
    skich warszawskich architektów, najprawdopodobniej 
    :Merliniego (fig, 6). Jest to budowa wdzięcznego klasy- 
    cznego nastroju z perystylem jońskim o czterech kolu- 
    mnach i frontonem ozdobionym płaskorzeźbą cnót reli- 
    gijnych nadziei i miłości jako lotnych kobiet, gdy pośrod- 
    kiem attyki, lekko ozdobnej festonami i podzielonej na 
    pola, mieści się wiara. W metopach są emblemata pa- 
    
    
    l} T. lEBRAWSKI: O piecf/S(ciach dawnej Polski i Litwy. Kraków 
    1865. str. 64. Nr. 79. oraz labl. pieczęci 22.
    		

    /Czasopisma_105_07_01_113_0001.djvu

    			Sl'RA WOZDANIA z POSrF.DZEX, 
    
    
    I 
    
     
    
    
    pieskie, Zgrabne zakończenie delikatnie pogiętym szczy- 
    tem mieści zegar i bardzo na te czasy charakterystyczny 
    napis: Deo et populo anno 1787. Budowa kościoła 
    tak pięknego jest fundacyi Cetnerów, rodu wysokie sta- 
    nowisko zajmującego w ówczesnej Warszawie. 
    - Następnie Prof. L u s z c z k i e w i c z zakumuniko- 
    wał rysunki i fotografie okien i odrzwi znajdujących się 
    w dochowanej dotąd części dawnego pałacu w Lasz. 
    kach murowanych pod Chyrowem, fundacyi 1\rniszchów 
    w XVI wieku. Charakterystyką okien są poboczne ko- 
    
    
    ° $,.., 
    ,_.':-0. 
    
    
    l 
    
    
    __,-...-.W. 
    
    
    -' 
    
    
    I 
    ..-J 
     [ .. .,...
     A J 
    I 
     "! 
    
    
    ;0 -:
     
    
    
    ''''V
    , 
    
    
    .
    . 
    
    
    '---' . 
    
    
    .... 
    
    
    "1_.... . 
    
    
    , 
    ."i- 
    ; 
    
    
    ."'- 
    
    
    1. 
    
    
    (--
    ' 
    .\ 
    
    
    ...." - 
    
    
    
    !!: !t!!!
    J fi .... II 
    
    
    Fig. 6. Kościół w Krakowcu. 
    
    
    lumienki z przekręconemi w połowie wysokości trzonami 
    i kapitele cylindryczne Hobkowane śrubowo o pokry- 
    wach wielokątnych. Dźwigają one skromne belkowanie 
    zamknięte poziomo simą. Portal półkolem zamknięty 
    ma :,zerokie 0.30 m. obramowanie, którego członki 
    pokryte są ornamentacyą roślinną ustępową, w którą 
    wchodzą motywy wieńcowe, rozety, listkowania i pereł- 
    kowania, jakie odnieść nale1y do połowy X VI stulecia 
    (fig. 7 i fig. 8). Referent stwierdził pewną analogię 
    w u1yciu ozdób tej budowli z zabytkami Krosna. . 
    W końcu przedstawia ten1e konwolut z rysunkami 
    i notatami ś. p. Karola Podczas.lyńskiego, znanego ba- 
    dacza i architekta, odnośne mi do kapitularza w klasztorze 
    J ędrzejowskim, a dokonanemi przed kompletnem jego 
    zburzeniem w r. 1872. Od lat wielu czyniono za tymi 
    rysunkami poszukiwania w pozostałych papierach po 
    Podczaszyńskim, obecnie otrzymał je prof. ł
    uszczkie- 
    wicz w tym stanie, w jakim je zapamiętał przed laty w ręku 
    autora. Rysunki te rzucają nowe światło na ten piękny 
    zabytek a łącznie z oryginalnymi kamieniami pochodzą- 
    cymi z kapitularza, a przechowanymi w 1\r uzeum 
    aro- 
    dowem, dozwolą znacznie rozszerzyć zakres rozprawy 
    pomienionej o kapitularzu w Sprawozdaniach Komisyi. 
    
    
    XXIII 
    
    
    Szczególniej interesujące są rysunki z oddaniem dawnej 
    polichromii. Postanowiono rysunki te publikować 
    w Sprawozdaniach po 
    przeprowadzeniu za- 
    miany pomiarów na 
    metry i uwydatnić o ile 
    m01ności wreprodukcyi 
    pierwotną polichromię. 
    Post'ed:cllie dllia 19 
    grudnia 1895 r. 
    - Dr, Jerzy hr, 
    1\£ -Y c i e l s k i odczytał 
    rozprawę o »Janie Tri- 
    ciuszu jako malarzu re- 
    ligijnym«, którą uchwa- 
    lono pomieścić w Spra- 
    wozdaniach Komisyi. 
    - Z kolei Prof, 
    S. O d r z y w o l s k i po- 
    dał rezultat poszukiwań 
    swych, dokonanych 
    w ciągu lata w archi- 
    wum państwowe m w Dreznie, który to komunikat od- 
    noszący się głównie do katedry na \Vawelu w początku 
    w. xvnr, wraz z rysem poziomym wnętrza katedry z tego 
    czasu, uchwalono rówriie1 pomieścić w dziale Rozpraw. 
    \Y reszcie Prof. :\[ a r y a n S o koł o w s k i zdał 
    sprawę w obszernym ,,'ywodzie z badał'} swych nad 
    
    
    
    }"t _'u..... ./ 
    
    
    1'1:1/'111 
    .t Il 
    
    
    1"';11:'. 
    o -o 
    
    
    ,c_ 
    ,II 
    ,II 
    ',:1 
    I 
    
    
    
    II 
    
    
    - II 
    
    
    /. 
    
    
    :[jJi } !
    
     :",. 
    ---
     
    "IJ .-.- 
    , 
    
    
    ij :
    D l . 
    
    
    Fig. 7, Okno pałacu w Laszkach 
    Murowanych. 
    
    
    "1' 
    
    :i
     
    ., 
    
    
    /r- 
    
    
    )-- 
     
    
    
    Fig. 8. Portal pałacu \V Laszkach Murowanych. 
    
    
    ułtarzowym tryptykiem św. Jana Jałmu1nika w kościele 
    św. Katarzyny w Krakowie, która jako osobna rozprawa 
    będzie pomieszczoną w Sprawozdaniach Komisyi. 
    - \\
     końcu przewodniczącym Komisyi wybrany 
    został na rok 1896 prof, Dr Maryan Sokołowski, a za- 
    stępcą przewodniczącego prof. \Vładysław Łuszczkiewicz, 
    
    
    J " v . .
    		

    /Czasopisma_105_07_01_114_0001.djvu

    			\
    		

    /Czasopisma_105_07_01_115_0001.djvu

    			SPRAW KOM. DLA H 1ST. SIT. TOM VI. 
    
    
    9'2& 
    
    
    KOLEGIATA OPATOWSKA. 
    
    
    I 
    :!3 
    ... 
    
    
    
    -,..... 
    
    
    . 
    
    
    PUSTKA 
    
    
    .
     
    
    
    ol) 
    '" 
    c. 
    co 
    I I s.K-Ł"DY BR"CI,'50 ,-. , fr " 
    
     ' I 
    KA;'I"'
    ,
    
    
    ; ; -f{ł . - 
    .-// ""1 I \ J 
     
    , '. I 
    '
     
    :..-.;,..;j 
    ' J 
    
    
    
    532 
    
    
    litogr. M,Salba w Krakowie
    		

    /Czasopisma_105_07_01_116_0001.djvu

    			" 
    
    
    -
    		

    /Czasopisma_105_07_01_117_0001.djvu

    			SPRAW. KOM. DLA H 1ST. SZT. TOM VI. 
    
    
    TAB. II. 
    
    
    \;-
    I 
    '!'!!1 
    1 
    ,
     !.
     
    -. .ł I
    :.\{ 
    . 
    '-i '
    
     iII 
    :\
    
     " :,\ -, ,
    ,..;, , 
    11 I ' ; 
     - '<;, - 
    "
    ." , 
    ->.. 
     
    
     ..... 
    ':T
    (
    lf=) 
    : 
    1 
    :i', :" 
    ;'
    
    7 
    
    
    .. 
    
    
    KOLEGIATA 
    
    
    OPATOWSKA 
    
    
    
     -------.... - ::=t; 
     
     - 
    r 
     _ ___ ,."'-_ . 
    
     - r, ,' . - _ '
    ' 
    
     ,h - -.:
    \\"".1"
     ' "'. ' 
     , 
    r..., ..-:- 
    . 
    -- 
    
    
    - .1 
    : l! 
    I 
    
    
    L... / * I; 
     
     /-). ., 
    ". 7 9'_, 
    / . 
    / I , 
    . .' 
    
     
     \ 
    V) !-£ 
    ,- \' I . l, 
    o __
    
     ' .
    c- 
    
    
    
     
    
    
    "5- 
    
    
    J 
    
    
    r..... 
    '- 
    
    
    - 
    '.' "UIII .____ - 
    - 
    
    
    : I "I' 
    
    
    ... 
    
    
    - - 
    
    
    '": I MI"":. ..:: ?
     '=--
    ' I 
    ' 
    ;',' ;i.
    
     .J.>...' 
    
     
    
     "
    o 
    :
     ,Ił ;
    
     .
     "
     
    J I -' 
    
     
    I-'" 
    
     -=---.: ,I
    ;.I'I 
    
    .
    ,
     
    
     . 
    
    ;: 
    i ,'" 
    .. 
    " 
    , =--:.- _.,. . i l _ -=:: I -+,I.I
     
    - 
    '
    , :+: 
    
     r
    " 
    '.LI
     "_' III -JjI.ł,J
    - 
     
    I' . ,90,' '
    I ' ' -';L, , 
    'il
     liiIII M
    
    r .' / 
    
    J!:' 
     
    'lir 
    -"-- i V}I\
     '.11" \jffi" ' 
    
     \ 
     
    I!I: 
    I'\ 
     -Ę' 
    - = 
    Ii
    ', " 
    ; II 
    1I1'\II!I 
    cc 
     :I
    i
    , 
     i
     : I !
    r
     - l 
    - , 
    - 
    
    
    l i '.'i 
     
    ' , I . 
    , I "III'!!... r, ,_ 
     
    l' , - 
    ł' M ." . \. -w.--J\I'
     I 
    
    : ' t f ' ,
    t\"' \ .. ,,' ../l"""" . ' \ ' 
    I, 'I . 
    :'- 'l..." ' , 
     -"- : '
     f -- 
    , '_ ..... , , '" 
     _, ' l - -- I 
    , ..-, ., " 
    i '. ' , .,' 'j ,) _ 
    : ,. 
     .:. _ .- Ili:)1 _ \ 
    ł :,., ,,' , ,: / ,-;r I 
    .,: l. ,
    - ., . I . I 1;1 ' 1 ,1' - - 
    ..; "';' ;., ,"'j II
     #, > 1 ,1, '" - . 
    , '-11'.)-., :rJ' = 
    1' 
    , . 
     
    
    
    '\ 
    
    
    ',\ 
    _j ,I,: 
    " 
    
    
    
     
    
    
    
     
    -- -- 
    
    
    Jfll'I't'..U, 
    
    
    3 'g" /'1": 1 /:: ' 
    . - 1111.11 ,I' ': ' 
    
    
    ", ,,' 
    .. h.. ,"-J '. 
    
    
    2: ,fI JII V 
    ,I' "'1 
    \ 
    
    
    'J l, 
    
    
    - ----4>-
    - .. 
    ::-:
     L -= 
     
    ., I 
    - -=====:--- _ ł _ 
    --- -"' L.- 
    ł--- 
    -1,. 
    ..J-, ; 
    o __t;J. [i,,----- 
    __ __n___t- 
    
    
    _ _ _ ...J 
    a=---cr-:-u-a--n o- rT LF '0 
    
    
    . 
    :--D:=U
     -o .0- o D" o o 0-- 
    
    
    -==----iiI . - 
    - -- f"_ 
    t- - 
    
    
    :' ,"". '
    
    ' {] -' --Ji 
    " r -a;.; c.. ł 
    - --'. : - l , 
    . - : I I 
    .- I In ł 
    
    
    -:"' 0 -' - --"' D (] 
    : - \ - " - 'I 
    I I .' 
    t I I I 
    I I I I 
    I ' .:_ _ :: 
    · I. l . 
    
    
    --- --_...---.-.-
    ;;.;.:..:...- - ----- -- - ------- .- 
    
    
    ll!:l, 
    
    
    , 1II'lli,;,1 
    ;łt:: I ' 
    h': :,111" 
    " 
    
    
    .......:1. , 1,,' 
    
    
    " 
    , 
    
    
    " 
    ;" 
    
    
    ,- - 'i' j. 
    . - 
    .;.' -- - i 
    II:" 
    , 
     ,'I' ", 
    
     -- " 1,,1 
    .. , 
    !! , 
    , . "
     
     
    ., 
    "'I 
    - r l'"'' 1..'1 1 ,: ", II 
    
    : :," ", ' 
    - 1'1'1 
    1",1, _. 
    - 
    - , 
    - i ....,I 
    -- 
    ! "" 
    " - - , .J 
    , 
    ':!J 1'1' - 'I '
    ', I 
    " I' 
    , - l! 
    " 
    ,- , " 
    
    
    - 
    ---- 
    
    
    
     ". -:.. 
    -. 
    
    
    " 
    
    
    - -=- 
    
    
    ,., U, 
    'ł' ,.
     
    . o" 
    ,... 
    
    
    , ' 
    
    
    , 
    ----- 
    
    
    
     _:.. 
    -;b..-===== 
    
    
    
     ." 
    
    
    -
     
    
    
    h 
    ''", 
    .- 
    
    
    - '
     
    
    
    'Ii.:. 
    ,I" 
    
    
    " 
    
    
    I:,' 
    
    
    Zdejmowa.ł W Łuszczkiewicz. 
    
    
    litogT. M. Salba W Krakowie
    		

    /Czasopisma_105_07_01_118_0001.djvu

    			1 
    
    
    ł - 
    J 
    
    
    f 
    
    
    , 
    .
    		

    /Czasopisma_105_07_01_119_0001.djvu

    			SPRAW KOM. DLA H 151: SIT. TOM \'1. 
    
    
    l 
    
    
    A 
    --
    
    
     
    
    
     
    
    
    j 
    I 
    
    
    TAB. III. 
    
    
    
     
    I 
    I 
    
    
    0".5 
    
    
    
     
    
    
    -os...,. 
    
    
    
     --- 
     
    - --
    '
     
     
    
    
    - ': \
     ... 
    
    
    ." 
    
    
    -: _ 1\.1'. 
    " ,.,;-
    ,- 
     
    
    o/ ' 
    , / 
    / . 
    I 
    , I 
    
    
    " 
    
    
    59,!; 
    
    
    on 
    on 
    ;... 
    
    
    
    " 
    '
    "";:.. 
    '''':'
    :: 
    '- ..- 
    
     
    '''-::: -_""i__ 
    -.-::=.-- 
    
    
    ..I ;.. 'III.' 
    
    
    '\'" 
    
    
    --==-j;
     . 
    
    
    - ł--- "I 
    
    
    --- --- 
    -
    -
    -- 
    
    
    , I 
    
    
    - ------- -- - - 
     
    
    ----- 
    
    
    01:,9 
    
    
    I, . 
    
    
    )I 
    
    
    Io---o',/r - -<>9.'--ł---oL,/r ł Da.' 
    
    
    
    ! 11111 
     II! II!: 
    ; .. Iii !ij!U" I: i! II: I:' 
    . 
     :G
    
    L
    J, !' [O 
    II'II-- i tf
     
     ' I: I" "
    ;' ...... 1 -1-0 , 
    . 
    '!d l : 11 1 \ .
    I'lt:1 111' 1! 1t1 1 .1'1' , .::"i 
    I I" . .r. I n 111
    lł I 
    
    
    , 
    .' ; 'i
     tl
     HII W' 1 i I i I;: 11 
    'IH 11111
    1!!1
    , 1- f I: 
    ... <{f{ IIIII! I I III ' I 
    " 
     , 
    '. 111 1 1 ' 1 1 : I " II ",,! l:"!, 
    "1 ! !'ill li l:
    --!ł
    i!' 
    J_I,I! 
    " ,- '....11 
    L
     
     I 
    ...iill:II"'I;
    ;j!,I!!:'
     1 1 \1' !'
    I
     
    i 1\1;1 '!; I" 1 11 11 '1 i i I:: I 
    'II! III I, 1111'.11 
    
    
    .. 
    
    
    -< 
    :L 
    UJ 
    
     
    o 
    re 
    -< 
    CL 
    o 
    
    
    <: 
    re 
    -< 
    - 
    o 
    L.LJ 
    ....J 
    o 
    
     
    
    
    
    dejmowa.t W ŁU5lczkiewicl, 
    
    
    
    1.1/ 
    
    
    L:, 
    
    
    1,1 
    
    
    I ' 
    
    
    !i 
    . 
    & 
    , 
    
    
    , , 
    , 
    
    
    I l 
     
    
    
    'II 
    I I G=-' ' I 
    I I I
    ;:' 
    I 11 i 
    I IIII!I!.!I 
    
    
    '1IIIi l '" 
    ..I, ' I 
     l:! 
    
    
    ! III 
    
    
    , 
    
     1 1 " I 'I' I I
     t : i ; ;, ' ; 
    .
    : 
     - .. 
    , ,: ." . 'J:" 11, l! I
    i {' ,," ;. >" 
    . 
     -:: 1---: - I ': (: "-.-'--- _. 
    ;'." ,,:')i:II!!liILI::!til',.: . 
    111.1
    !::.;:'.' 'imi 1 r' ' !, 
    I II 11 
    ,11!d ' tl: , 
    I I ;i III11 : ! ,I ":" II ! I 
    
     . 'j)
    .g- 
    , I ; i III : ' . " : ,I . 
    
    
    I t:;; 
    IKli 
    III, 
    ",',I' 
    
    
    t-- 
    
    
    - 
    
    
    ,I 
    
    
    -" 
    ,;ołll 
    
    
    : l,:! 
    ,
    ' I ' I' 1 
    'I
     I "", , ' !, 'I II, I 
    II I:; I . II "3. /rl: L.-4:. ' I 
    I 
     l I I I I ! I i !: ' 
     I I ; , I I I: I 
    
    
    . 
    
    
    bto9T. M,Salba-w Krakowie,
    		

    /Czasopisma_105_07_01_120_0001.djvu

    			ł 
    
    
    
     
    
    
    ( 
    
    
    ł 
    
    
    .
    		

    /Czasopisma_105_07_01_121_0001.djvu

    			n. 
     
    - Gl., (i) , - - 
    - 'ł- 
    ,J_ _, ,'
    . 
    ...' ł -VY" 
    
     
     '
     ' .. \.. 
     2- 
    \ .:.,:,
     , 
    ::-'; . 
    · 
    , ,.;;;......... .f 
    ':: 
     r 
    r"t -, 4'1
    ' 
    8 ' b ",:-:.
    , I 
    :
    . Jii 
    ,-, 
    
    , 
    
     
    k - . 
    r
     fW ---
    -[fl _ - " 
     i ':. 
    \J'
    
    ) 
    C: ii" 
    : '.'''' ,.:- , J 
    \ 11 i - 
     . J 
    i', 
     :r, 
    L------------
     '...1,," \:.
     1 
    ,, 'o ' - I 
    . ..' - ) 
    .J' 
     
    
    
    SPRAW. KOM. DLA H 1ST. SIT TOM VI, 
    
    
    KOLEGIATA OPATOWSKA. 
    
    
    
    
     
    
    
    r ,- 
    t"'" --., " _ - ---.--- -" 6. 
    = 
     !' ).
    I:I.
    
    l l i l !:
    :r:,
    : ;.\1);' !11"jll
    I
    
    IIIII!'lli
    t
    " 
     III/ '
     II ,'." !I
     
    II' 
    -.:.. I .I'
     
    I
    I{ ''''.
     li 
    '...."'--"
    -4'. 
    .- - 
    "J
     -\
    
    
    
    łft
    1
    
    
     I;
     .. 
    1 _
     
     II:}:
    r:..
    1 
    J
    ,
     , '-
    :' 
    .
    - 
    - 
    
    
     r
    
    
     c,
    !" .
    (";'" -.:,..,'" f
    }
    
     
    ,; , ! )f I " II ' :.1'1' JIIIW-- r - - - '-.; -- ,'- -:;.,.::- . .-,", 0/ /' 
    11/ __ :'Ji,' i1:
    !' 
    ':' Y ,
    j\' :.
     I ',.
    
    ,L'h 
    ,
     
    
     =" '-
    j
     
    , , 4 -
    ' ''i- ::
    .:
    ..;;'-. : ':: ;,
    (,::,,:; .:.'. ' 
    , if/. :
    I
    II!.=:-:.. , _ .. :.
    :!:'I:
    (ft" II .;- III ';rli ,,
    ""; 
     1j:
    -.,; 
    . - --- 
     da II \I'. . _
    ... .,,1. 
    
    
    - 
    - t
    , 
    
     .-- 
    
    
    4. 
    
    
    \ 
    ] J (! !f 
     .\ 
    - 1/'" I 
    . -(
     : 
    _ _____ __ ______.J 
    
    
    5. 
    
    
    
     $ 
    -60_ 
    ;It 
    I' . 3. 
    
    
    -- U -- 
    --- - 
    -- - 
    -=- '\ -= 
    -.....-- I' -- 
    __ _ I: ,1-1 __ 
    - - , 
    
    
    1. 
    
    
    -- 
    -
     -- 
    - -- . -- 
    
    
    I 
    
    
    = .t -------=- _ . 
    - - - 
    -
    d
     =--i -__ _
    
    - - 
    
    
    o 
    !"' 
    .. 
    
    
    J 
    
    
    \! : 
     I 
    -- 1 
    :
     .' 1 ' I
    -- 
     -_- - ---
     -
     
     I '
     _T' L ; .' 
    I - 
    f
     -- -- 1 1=-" ,- 
    
    
    :
    
    F
    1 f,1 
    
    
    7'
    \ : ,
     
    
    ' rJr
    
    
    
     
    -- . - 
    , 
     ----
    } -- ,_._.- - - --l-. .
    
    ' 
    
    -= 
    _ - '--&i ł - = 
     '! .: t ,:.= _ :
     _ 
    - . 
    
    ""{/': ,
    , 
    t_ ':--:
     :;'+'..i.; _ - -
     
    -=====- - .- --.,; -
    . ....... 
    ","I' \
     '- i 
    
    
    ;:
     
     j 
    ' -
     ł:
     -
    . t"'
    ;";:
    i:ii 
    
    '
     F
     
    
    't 
    
    - Jf" . ;"\,,1'. 
     C{: 
    , 
     : l !'
    ł ."
    
     _"Ił). (
    
    .
    
     _.' :'\: 
    
    2:- 
    f, -
     .. t r - 
     _. . " -!,,--,,",,
    '....-' 
    J p
     
     J
    l 
     
     c 
    f{:ft
     
    :'
     c, 
    '::r" 
     - 
     i:;
     -:
     --
    
     .:..
    
    '
    , .:.J
    
     ", 
    =("
    
    : , 'i'? ,, 
    
    
     , "
    -
     ::":
    ' _ 
    " 
    "jlll -. t 1 I.I... - . 
    
    
    'Ldejmowa.ł W ł:uszczkiewic1., 
    
    
    I 
    
    
    TAB. IV. 
    
    
    t 
    
     
    ł 
    
    
    , l. 
    
    
    t 
    
    
    .' 
    
    
    
     . 
    
    
    8. 
    
    
    --*'1 
    , ' r ' 
    .:
     .
     
    
    
    ., .. 
    . .... 
    
    
    9, 
    
    
    I.-itogr. M,Salba w Krakowie
    		

    /Czasopisma_105_07_01_122_0001.djvu

    			-.. 
    . 
    
    
    i' 
    
    
    
     
    
    
    .... 
    .... 
    
    
    -
    		

    /Czasopisma_105_07_01_123_0001.djvu

    			SPRAW KOM.DLA H 1ST. SIT. TOM VI. TAB. V. 
    
    
    I ' 
    I ', , 
    I '
    ' ;: 
    
    
    $ I 
    ;.. 
    
    
    I 
    ,." c
    'I! 
    
    
    , -, 
    
    
    r '. 
    I I . 
    
    
    EJ 
    ; 
    
    
    .. 
    c. 
    
    
    ... 
    
    
    'Ii. -_ 
    
    
    B ':. 
     '; J :"T 
    I
    / ":g 
    :o 
    "II:' , 
    
    
    \ 
    
    
    ZdeJffiowa.ł W Łuszczkiewlcz. 
    
    
    o 
    .. 
    '" 
    
    
    _1'55 
    
    
    4 
    
    
    1 
    
    
    
     
    u .
    
    [ 
    
    
    .. 
    
    
    - g. ), 
    .. 
    
    
    l 
    
    
    :J! 
    ;. 
    
    
    Iii -.. 
    11-- 
    II,hl 
    -
     
    
    
    KOLEGIATA OPATOWSKA, 
    t-- 10 j 
    J 
     
    
    *1
    V;\
    ;,"S\
    
    \
     
    ;;; ... . -; .:. I ' J I 
    l ; -
    lfJ.:L fJ
    li;
    IJ :Ilłl 
    :i
     
    
    :.;!
    L:'
    
     
    1-. --- ---'1- ------ R-_ ---'---_------- - ....:!._-_ 7"
    -=O 
    - -- - ---=-=-=--
    -= 
    
    
    I, 
    I' 
    
    
    1. 
    
    
    'h._ 
    
    
    , 
    1 
    \ 
    . 
    . 
    , 
    . 
    . 
    . 
    . 
    ł O ł 
    t_____
    u___
     
    
    
    
     
    
    
    !:- .- .. .. 
    
    
    .. . 
    
    
    
    
     
    
    
    : l 
    
    
    O 
    O 
    CI> 
    
    
    i '. 
    I 
    
    
    .... 
    
    
    " 
     
    .
    :#
     - ",I, ' 1 
    
    , '.;:-"Y
     
     '-
    ' I 
    : J . al ] '.: -, 
    i ! 
    . t lhJ 
     
    1'-; I 
     
    . :1:.. _ _ ..J. 
    t - . -.: o" 
    ... . ;- .nt J. 
    . __- t=;
     
    ;- -
    - 
    -.-,;(t"- 
    o::; -, '-_:: 1 
    
    
    '" 
    ... 
    :, 
    ... 
    
    
    .
     
    II> 
    
    
    -" 
    
    
    ...4 
    ..'
    -; --_..-- --,--- ----- 
    , __,..t. - ---:"
     .:
     -:::!- :-.'-:'1: .'
     
    - . 
    
    
    
    
     
    
    
    
     J 111 . I 
    l ' iI 1 ' 1 '1, 
    I'" I 
    J li 
    
    
    1 
    
    
    \i 'II 
    
    
    il 
    
    
     
    CO 
    C 
    
    
    3. 
    
    
    ....,..... 
    
    
    o 
    
    
    L 
    J 
    
    
    1 - 
    
    
    ----I o 5mt-r. 
    
    
    Litogr. M. Salba w Krakowie_
    		

    /Czasopisma_105_07_01_125_0001.djvu

    			. 
    
    
    "";\ 
    
    
    
     
    
    
    " 
    
    
    
     
    
    
    
    
     
    
    r (' 
    ?
     r 
    
    
    
    ,. 
    
    
    ( . 
    --ł'" . 
    
    
    .... 
    jl 
    
    
    r.;.. 
    
    
    -.Ił.,
     
    1:0.- 
    
    
    
    - 
     
    t.... 
     -. 
    
    
    /, 
    
    
    ..T 
    
    
    :L .J. 
    
    
    - .. 
    
    
    
     
    
    
    . Ił;. 
    tJ.,j 
    
    
    ...;." 
    
    
    :"
    . 
    
    
    . ,__ lot 
    ..... 
    
    
    "" 
    
    
    
     
    f 
    .... 
    
    
    - 'ł 
    
    
    ;"o' 
    
    
    . 
    . 
    
    
    t 
    
    
    .;
     
    ".. 
    .f 
    
    
    
    , 
    
    
    i. 
    
    
    
     
    
    
    ,- 
    
    
    4£'. 
    ,
    ." 
    .,,'1'" 
    
     
    
    
    
    'ł: 
    
    
    ..
     
    
    
    :,
    . 
    
    ,. 
    
    
    .-I," 
    
     ., 
    
    
    ...., 
    .... 
    
    
    
    L 
    
    
    "'lo 
    " 
    
    
    .
    "> 
    
    
    ..,,'!' 
    
     
    
    
    n
     
    
    
    
    '" 
    S "- 
    "J\, 
    '... 
    .' .,... 
    .. 
    
    
    .r';' 
    ł
     . 
    
    
    
     
    
    
    -..... 
    
    
    
    
     
    r....:._ 
    
     
    
    
    ... 
    
    ' 
    
    
    -:- 'A 
    »- 
    ';r 
    
    
    
     
    
    
    
    
     
    
    
    
    
     
    
    
    -.'Jfi;. 
    .. . 
    
    
    ......."! 
    
    
    
     
    
    
    ... 
    
     
    
    
    .* 
    
     
    
    
    . 
    
    
    ....1 
    ....->41 
    -,;,.. 
    
    
    
    ' 
    
    
    .......... 
    
    
    
    . 
    
    
    
     . 
    b 
    
    
    -.;".",t- 
    ....., 
    ,
     
    
    
    }" 
    .
     
    
    
    ..
     
    
    
    ..
    .. 
    .\:: 
    
    
    
     
    "
    '- 
    11--- . 
    
    
    7'" 
    
    I 
    
    
    ...r 
    .t"'.ł- 
    
    
    
     
    M 
    
    
    --r;;: 
    
    
    " J:.., 
    - 
    
    
    -;e: 
    
    
    
    ,
    " 
    
    
    .,.,. 
    ...
     
    
    
    -
     
    
    
    .
     
    j
     ,-'" Ą 
     
    .. 
    
    . 
    .. 
    "fIi"''''", 
    -<:. .. 
    _ :i-
     
    "'" 
    - 
    " 
    
    
    ..., 
    
    
    l
     
    
    
    
     
    
    
    n. 
    .- .. 
    I..
    .....-: 
    
    
    
     
    
    
    
     
    
    
    
    c 
    
    
    '-:>r 
    
    
    '.I- 
    
    
    .ł"- 
    ,.itł
     -- 
    
    
    >. 
    
    
    - <1.;" 
    
    
    __o 
    ..::'
     
    
    
    
     {
    - 
     
    
     
    
    
    ...,. 
    
    
     
    
    
    
     
    
    
    " 
    
    
    
    . 
    ......J... .
     
    
    !
     
    
    
    -
    
     
    
    
    C:k 
    " 
    
    
    
     
    
    
    
    
     
    
    
    .t,1 
    .....;.r-.: 
    '-'.... J. 
     
    
    
    - 
    .... 
    ł"'-' 
    .r>- 
    
    
    -...c. 
    
    -- 
    
    
    .
     
    
    
    
     
    
    
    '... 
    i:
     
    .'
     
    
    
    ;F. , -. ....-y-., 
    ,
    
     j:
     
    
    
    
     
    
    
    
    
    r
     
    .....
     
    
     
     
    
    
    \\11, 
    - 
    
    
    -. . 
    
    o 
    
    
     
    
    
    
    .').
     
    
    
    '¥.. .;: 
    
     
    -. 
    
    
    
    ,-"
    . 
    
    
    .
     
    
    
    - " 
    
    
    
     
    ... 
    
    
    tl.J... .li' I 
    
    
    
     
    '-'- 
    -...:.. 
    
    
    
     
    
    
    .... 
    --..t 
    
    
    -SP' 
    
    
    -, 
    .....""'- 
    .. 
    
    
    . 
    .:I- .,- 
    ... " 
    .:.'Gt 
    .. 
     ł- 
    "- 
    
    
    
     
    
    
    , .-
     
    
    - 
    
    
    
    -.Sl 
    
    
     
    
    
    . 
    --7" vf 
    ..A
     
    <
    .
     
    
    
    
    " 
    .-
     
    
    
    l'
     
     
    W 
    
    ..,. 
    
    
    , ..... 
    
    
    .- 
    
    
    
    cM 
    e' 
    
    
    ..,. 
    
    
    ""
     
    
    
    . 
    r" 
    
    
    ,. 'r"""" 
    
     
    ._1'- 
    
    
    --.. l 
    
    
    
    ..;:.
     
    
    
    
     
    
    
    .'
     
    - ł....
     
    
    
    k 
    
    
    
     
    . 
    
    
    o. - 
    ",.h ,;S..
    ; .
     
    ..... ..o-
     
    
     
    
    . ,.>-- 
    
     .- '\- 
    ... 
    ot: 
    
    
     
    
    ." 
    l '
     
    oj 
     ....rt( . 
    ., " .'" 
    " . .. 
    ..,1;...... 
    - 
    
     "'. 
    
    
    '"o 
    
    
    .1:J 
    
    
    
     
    
    
    "
     
    
     
    
    
    . 
    
    
    
     
    '1ł 
    
    . 
    
    
    \,.. 
    
    - 
    
    , 
    -- 
     
    .")
     ...
     
    ...
    , 
    
     
    
    
    
    
    . 
    ,
    .;-j 
    i:.- ""-.I 
    
    
    .....
    .
    
    - 
    
    
    .....: 
    ...
    , 
    
    
    --(Y 
    "') 
    --:-"'- 
    
    
    ...
     
    - ;tli- 
    .
    : ... 
    
    
    
     
    "'f 
    
    
    
    .....
     
    '"'" 
    ./Jt 
    ". 
    '-'" 
    
    
    
     _r.-. 
    .
     
    
    
    .
    ( 
    ......... 
    
    
    
     
    
    .. 
    
    
    .." 
    
    
    
    . 
    ..... 
    
    
     
    .
    t I .- 
    .
    
     
    ..-1t-..... 
    
    
    
     
    -
    
     
    ":,
    ..",.. 
    
    
    .....-.ot. 
    
    
    ...-...;:..... 
    
    
    !Ot-ł . 
    :-" " 
    
    
    'ip
     
    ..... .", 
    
    
    o!:tł. 
    
    
    ... 
    
    
    ....ł1! 
    .. 
    
    
    ....
     
    
    
    
    "- 
    
    
    1:;. 
    
    
    .J 
    
    
    
     
    .f" 
    
    
    
     
    ..... 
    
    
    
    "'J! 
    -y:;--<' 
    .} 
    
    
    .--.... 
    - 
    
    
    
     
    
    
    -.. \ 
    
    
    -"... 
    
    
    .. 
    
    
    "':
     
    
    
    " 
    
    
    .......... 
    
    
    1J;..' 
    
    
    , 
     
    
    '(-ł' 
    ._
    
     
    .. 
    
    
    ..... 
    
    
    . " 
    
    4''''t 
    
    
    c-" 
    
    . 
    1:.1" 
     
    ... - .. 
    
    
    
    !' - 
    
    
    "'- 
    
    
    
    c 
    
    
    - r;..
     
    '"' 
    , 
    
    
    
    
    ,r 
    r
    1 
    
    
    "- 
    
    
    ..., 
    
    
    . .. 
    
    
    .:
    		

    /Czasopisma_105_07_01_126_0001.djvu

    			Biblioteka Główna UMK 
    1111111111111111111111111111111111111111111111111111111 
    300045705283 
    
    
    '! 
    
    
    
     
    --9 
     
     -9 
    
    
    w KRAKOWIE, W DRUKARNI- »CZASU« FR. KLUCZYCKIEGO I SP. 
    pod zarządem Józefa Łakocll.klego. 
    
    
    
     
    
     
     
     C)