/Czasopisma_104_04_297_0001.djvu

			\ 


o 1 
 O '3 5"/19
 g ,-q.!i6 
II 


l' 


KWARTALNIK 
HISTORYCZNY 


... 


ORGAN 
POLSKIEGO TOW. HISTORYCZNEGO 


I 
1 


ZALOtONY PRZEZ 
KSAWEREGO LISKEGO 


REDAKTOR 
HENRYK MOŚCICKI 


ZAST. REDAKTORA 
JÓZEF GARBACIK 


ROCZNIK L VI - ZESZYT 3-4 


I 


KRAKÓW 
NAKŁADEM POL. TOW. HISTORYCZNEGO 
Z ZASII.KIEM MINISTERSTWA OŚWIATY 
1948 


.
		

/Czasopisma_104_04_298_0001.djvu

			POLSKIE TOWARZYSTWO HISTORYCZNE 
Prezes: 
prof. dr Jan Dąbrowski, Kraków, Slawkowska 17, P. A. U. 


Delegat do spraw zagranicznych: 
prof. dr Tadeusz Manteuffel, Warszawa, Instytut Historyczny U. W., 
Krakowskie Przedmieście 26-28. 


Przewodnicząca Komisji Dydaktycznej: 
doc. dr Wanda Moszczeńska, Warszawa, Krakowskie Przedmieście 26-28. 


SIEDZIBA ZARZĄDU GLOWNEGO: 
Warszawa, Instytut Historyczny U. W., Krakowskie Przedmieście 26--28. 


UEDAKCJA I ADMINISTRACJA KWARTALNIKA HISTORYCZNEGO: 
Kraków, Slawkowska 17, pok6J 14. 
Numer konta PKO IV -5333. 


..
		

/Czasopisma_104_04_299_0001.djvu

			Z,4M 
KWARTALNIK 
HISTORYCZNY 


ORGAN 
POLSKIEGO TOW. HISTORYCZNEGO 


ZAŁOZONY PRZEZ 
KSAWEREGO LISKEGO 


REDAKTOR: 
HENRYK MOŚCICKI 
ZAST. REDAKTORA: 
JÓZEF GARBACIK 


ROCZNIK LVI 


KRAKÓW 
NAKŁADEM POL. TOW. HISTORYCZNEGO 
Z ZASIŁKIEM MINISTERSTWA OŚWIATY 
1948
		

/Czasopisma_104_04_300_0001.djvu

			01 Y O 
 5 


...,IUDr t" 
'......."111.. 
· 10....- 


fi
		

/Czasopisma_104_04_301_0001.djvu

			REVUE TRIMESTRIELLE 
d'HISTOIRE 


(KWARTALNIK HISTORYCZNY) 


PUBUEE P AR 
LA SOCIETE POLONAISE d'HISTOIRE 


FONDEE PAR 
XA VIER L1SKE 


DIRICEE P AR 
HENRI IMOŚC ICKI 
JOSEPH GARBACIK 


ANNIE LVI 


CRACOVIE 
1948 


-
		

/Czasopisma_104_04_302_0001.djvu

			- 


! 


. 
.... 


, 


. 
I 


1 
ł ... 


. I 


.... 


-
		

/Czasopisma_104_04_303_0001.djvu

			KWARTALNIK HISTORYCZNY 
REVUE TRIMESTRIł:LLE D'HISTOIRE 
PUBLIEE PAR LA SOCIETE POLONAISE D'HISTOIRE 
TOM LVI 1948 ZESZYT 3-4 


SPIS TIUi
SCI -- SUl\Il\IAIItE 


I. ROZPRAWY I ARTYKUŁY - MEMOIRES ET AR'l'ICLE8 
l. Gr.e k o w B o 'l' y s D.: Prawidłowości w dziejach chłopów w Eu- _ 
rOPle . . . . . . , . . . . . . . . . . 28;, 
Les lois qui ont regi l'his,to-ire de la cl!liSSe paysanne en Ji:urope 
2. Łuk a s z e w i c z W i t o l d: Filippo Mazzei (1730--1816). Zarys 
biograficzny , . . .. .\3011 
3. R a.n c o e "li r R c n e: HilStor.ia we Francji (1939-1946) . 
37 
L'histoire en France (1939-1945) 
4 Vet u l a n i A d a m: Studium Oswalda Balzera o przekazach 
małopolS'kich statutów Kazimierza Wielkit:go . . . . . 363 
L'oeuvre posthume d'Oiwald Balzer sur leg redactiOl!1S des Statuts 
de Casimir le Grand 


, 


II. RECENZJE I SPRAWOZDANIA - COMPTES RENDUS 


I. Ogólne. Nauki pomocnicze. - 
Hlstolre generale. Sclences 
auxiliairea 


K a y S c h m i d t - P h i s e d- 
d e c k, Nomos. Nogle Pro10- 
gamena Ul en historieteoI'li 
(Wł. Konopczyński) . . . . 391 
S a n t i f a 11 e r L e o, Oswald 
Redlich. (Otto Forst Batta- 
glia) ......... 392 



 


II. Dzieje starożytne - Histolre 
de I'antiquite 
D o b i fi. s J o z e f, Dejepisectvi 
staroveke. (T. Zawadzki). . 398 
Wo l s kiJ ó z e.f, Arsaces ,I. 
założyciel państwa paI"tyj- 
skiego (T. Zawadzki) . . . 400 
T e n ż e, L'effondrement de la 
dom'natiQn des Seleucides 
en Iran au Ule s. av. J. C. 
(T. Zawadzki) . . . . . . 400 


II. Dzieje średniowieczne 
Moyen-Age 
Widajewicz Józef,Prohor 
j Prokulf, naj,dawniejsi bi- 
skupi krakowscy (T. SBni- 
cki) . . . . . . . . . . 404 
Łowmiański I Henryk, 
Imię chrzestne Mieszka l. (K. 
Tymieniecki ...... 406 


SIr. \ 
Gieysztor Aleksander, 
Ze studiów .nad genezą wy- 
praw krzyżowych. encyklika 
Sergiusza IV (1009
10l2). (Z. 
Kozłowska Budkowa) . . . 413 


Str. 


III. Dzieje Nowożytne - Tempa 
modernes 
K o n o p c z y ń s k i W ł a d y- 
s ł a w, Chronologia sejmów 
polskich 1493-1793 (A. Przy- 
boś) . . . . . . . . . . 414 
R z a d k o w s k a H e l e n a, 
Stosunek polskiej opinii .pu- 
bEcznej do Rewolucji Fran- 
cuskiej (,B, iLeśnodors.'kii) . . 419 
Deux memoires inedits sur l'ex- 
peditiQn d'f:gipte prefaces et 
annotes par G a s t o n 
W i e t. (A. M. Skałkowski 423 
B e n .i IS A d a m G e o r g e, 
Une m:ssion mi1itaire polo- 
naise en f:gipte. (A. M. Skał- 
kawski) ........ 425 
Wiosna Ludów na ziemiach pol- 
skich (B. Leśnodorski) . . . 429 
B i e n i a r z ó w n a J a n .i- 
n a, Z dz:ejów liberalnego 
i konspiracyjnego Krakowa 
1833-1848 (st. Kieniewicz) . 435 
C s a p l a r o s f: t i e n n e, 
La .revolution de Cracovie de
		

/Czasopisma_104_04_304_0001.djvu

			fi 


1846 et la Hongrie. (Marian 
Tyrowicz) ....... 440 
T e n. ż e, Polacy i Węgrzy, 'szkic 
hIstoryczny z życia kultural- 
nego obu narodów (Marian 
Tyrowicz) . 440 
P f 
 i f t e'r H a n s, .Der pol_ 
Ills,che Adel und die preus.si- 
sche PolenpoJitik 1863-1894 
(Adam Galos) . . . . . . 443 
J e l l i n e k F r a n k Pa- 
ris commune of 1871 '(Józef 
Dutkiewicz) . . . . . . . 445 


V. Dzieje- Na,jnow8ze - Histoir(' 
contemporaine 
.J a b ł Q ń s k i H e n ryk, 
U źródeł teraźniejszości (An- 
na Owsińska) 449 


VI. Uzieje Kościoła lIi8tul- 
re eclesiastłque 
Bar Joachim i Zmarz 
Woj c i e c h, Polska bi- 
bliografia prawa kanoniczne_ 
go od wynalezienia druku do 
1940 roku (Adam Vetulani) . 453 
S a w i c kiJ a k u b, Can- 
ciUa Poloniae. Źródła i Situ- 
dia krytyczne, II. Synady 
Diecezji WileńskIej i ich Sta- 
tuty (Tadeusz Silnicki) 477 


VI. Dzieje 8łJoleczne i gospodar- 
da,rcze - Histołre economłque 
et Bociale 
P o m m e r y I:. o u i 5, Aper- 
c;:u d'histoire economique 
cantemporaine 1890 - 1945 
(St.IngIot) . . . . 457 


Slr 


Str. 


VII. Dzieje Kultury - Histoire 
de la (
ulture 
N a w r o c z y ń s k i 'B o g- 
d a n, Źycie duchowe. Za- 
rys filozofii kultury. (Hanna 
Pohoska) ....... 459 
H o r lI1 o w s kaM. i Z d z i- 
t o w i e c 'k a-J a s i e ń- 
s k a H., Zbiory rękop'ś- 
mienne w Polsce średniowie- 
cznej. (Z. Kazłowska-Bud- 
kowa) . . . . . . . . . 461 
B a r y c z H e n ryk, Hi- 
storia szkól Nowodworskich 
od załażenia da reformy H. 
K:Jłłątaja. (Łukasz Kurdyba- 
cha) . . . . . . . . . . 464 
B o b k o w s k a W a n d a, 
Pruska polityka szkolna na 
z'emiach polskich w latach 
1803-1806 (Hanna PohosJka) 466 
Wybór pisarzy ludowych, ODr. 
S t. P i g o ń (Stanisław 
Szczotka) .... . 473 


l 
I 


VIII. Uzleje regionalne - His- 
tołre regionale 
SI as ki Kazimierz, 
Dz.ieje ziemi k()łobrzeskiej do 
cza
6w jej germanizacji (K. 
Tymienieck
) ...... 480 
D ą b l' a w s k a-Z a k l' Z e w- 
s k a M i l' o oS ł a w a, Pro- 
cesy o czary w Lublinie w 
XVI'I i XV,JII w. (Stanisław 
Szczotka) . . . . 484 
W e g n e r J a n, ł
awicz w 
latach "potopu" (Stefan Kra- 
kowski) . . . . . 487 
. P e t e l' J a n u s z, Szki- 
I ce z przeszłości miasta kre_ 
sowego (Jerzy Michalski. 
Inst. Hist. U. W.) . 490 


, 


IV. POLEMIKA - POLEMIQUE 
Odpowiedź dra Tobiasza Doc. Popiołkuwi . 
Odpowiedź drowi Tobiaszowi (K. ,Popiołek) 
W spraw'e Immpletnej listy dyplomatów polskich 
w XVIII w. (Jan Reychman) 


.540 
.543 
w Wiedniu 
.545 


V. Jan Baumgart, Wytyczne przy opracowywaniu BibliograW Historii 
Polskiej 54B 


VI. KRONIKA NAUKOWA - OHRON.JQUE SmENTIFIQUE 
" 1 I Powszechny Zjazd Historyków Polskich we Wrpcławiu 19-22 
IX. 1948 - VII-e Congres des Historiens Polona]s ił Wrocław 
]9-22 spptpmbre 1948. (St. Herbst) . 555 


i 
..J_
		

/Czasopisma_104_04_305_0001.djvu

			I 


f 
ł 
.J 


II( 


Sir, 


Spr:i!Sm .histo- 
rycznych, znajdujących się w bibliotekach polskich. - Listes des 
periodiques etrangers qui se trouvent danos les blbliotheques 
polonaises. 


X. STRESZCZENIA FRANCUSKIE ARTYKł.Jł,ÓW R
SU1\łBs 
FRAN()AIS DES ARTICLES . . 
l 
XI. SPIS TREŚCI R007NIKA L VI . . 597 
XII. ,SPIS WSPÓŁPRACOWNIKÓW ROCZNIKA LVI. .606 


III. ZAPISKI BIBLlOGRAF'ICZNE - NOTES IUBUOGRAI'lłlQUES 
Sir. Str. 
A C S T i V a d a' 1', Akkik el- I B o c h e ń s kiJ. M., O. P., 
vandoroltak (J. R.) . . . . 525 Petri Hispani Summulae lo- 
T e n ż e A szamiiz6ttek, (J. glcales (J. G.) . . . . . . 536 
R.) '......... 525 B o g n e t t.1 G i a cm p 1 e- 
T e n że Magyar .uttorok az r o. L'opera storico-giuridica 
iJjvdagban (J. R.). . . . . 525 di Arrlgo Solmi . . . . . 531 
T e n ż 6, Nev-Buda (J. R.) 625 B o fi j o u r E d g a r, Eu- 
A Magyarsag es a 5z1dvok, Dz. -TQpiiisches Gleichgcwicht u. 
Zb. pod red. G. Szekfu (J. R.) 500 Schweizer:i.sche Neutralitat 
A p P e 'l t H e n ryk, Die (J. G.) . . . . . . . . . 500 
Urkundenfalschungen . des B r a t .i a n u G. J., La Mer 
Klosters Trebnitz . . 5'1-2-" Noire plague tournante du 
A l' C h e o log oj a t. r. (St. trafic international a la fin 
Buratyńskj) ...... 512 I du Moyen Age. . . . . . 532 
B a d o g l i o P., L'iltalia B r e h 1 e r L o 11 i s, Les 
n
lla seconda guerra mon- artlstes du Moyen Age et les 
dlale .... d . . C t': 530 doctr.ines esthetiques de leur 
B a s s E d u.
 ! . ' em o I temp s .....,.. 536 
race. osmactyrlCatem (M. Ty- C h a b o t G e o r g e s, Les' 
rowlcz) . . . . . . :.... . 523 ! vil1es. Aperl;u de geographie 
v B e n e li E.d v a r d.. Tn.ro- I humaine (J. G,) . . . . . 4!J-ł 
'1 ky druh e svHove va1ky , C b J P . h E ' ln 
HAB 529 h a m o n o s e , - 
(.) .... .'. . I fiihrung In das Verstandn.iss 
B e l' z a M., La coloma fioren- d Ge hl ht ' 494 
lina di Costantinopoli Dei 8e- er s
 c e... . . . , 
coli XV-XVI e suo ordina- C h a m p ) o n p) e r r e, La 
mento secondo gli statuti. . 532 ,., . jeunesse de Henri III. . . 5
1
		

/Czasopisma_104_04_306_0001.djvu

			IV 


str. 


Sir. 


T e n ż e, Henri III roi de Po- Giann.ini Arnadeo, L'Al- 
logne ,......... 521 bania da:ll'iriddopendenza aU' 
Cercie Belge de la Librairie de unione eon ItaJ,ia 1913-39 
l'iJmp'l'imerie et de toutes lee (HAlB). . . . . . . . . 528 
,professioIllS qUi s'y ratachent G rek o v B. D., La cultuTe de 
(J. B.) . . . . . . . . . 493 la Russie de Kiev (J. G.). . 537 
C o r r i s p o n d e n z a i n e- G ,1 u n t a F., m Ms. deNa Getica 
id i t a tra G. lP. e Ailessandro di Jordanes cOlllServato lI1eU' 
TONi I"€Ilativa an UDa biogra- Arch. dl Stato i Palermo. . 516 
tia di S. Ciampi. wyd. N i lOG u i d i P i e t r o Mgr., Inven- 
C a l v i n i ....... 539 tan.! di librl nella seria dell' 
COOil"nae'1"t Emil, Lesghil- Arch. Vati'Cano 1287-1459. .494 
des medievales tJ. G.) . . .531 H ad'rov,i,cs L., iL'EgIise serbe 
C ro ce iB en e de t t o, II mate- sous la domination turque 
r:ialismo storico e le heresie (J. IR.) . . . . . . . . . 530 
med!oevaU ....... 537 H a j, m a n M i: e 'C i s ił a U.IS, Koś- 
C 2J a p Iii ń s.k i W 1., Elekcja 0- ciuszko, Lead'E![' and exile. . 522 
staJtn.iego Ibi l skupa wrocław- H a i n S t e ,f a n iks., W.incenty 
skiego w r. 1625 (Adam Przy- Kot prymas PoIIski (A. S.) . 518 
boś) ... " . . . . .521 Harrman Al-fred, Dis Am- 
D e S a i n t - A u l a i l' e, Fran- merbachikorrssponldemJ (J. G.) 588 
Wis JOSElPh (J. G.). . . . . 528 He nlSe!l W l to l d, Wstęp do 
D El Z S e oD y i B e II a" Ma,gYaJror- situdiów nad osadnictwem 
szag es Svak (J. G.) . . . 537 WielkopolsJki wczetsnohi:SI1;ory- 
D i e u L. Marco Polo. Quel est oCznym (St. iBura:tyński). '.' 508 
le texte authen1tique de la Il'e- Hołubowic2J W ł o d z 1- 
lation ......... 5.17 om .i e l' \l, Studia nad meto- 
D o b b M a u '1" i c e, StuJdies in dam:i: badań ku1turowych w 
the Development of Capita- prehistorii !polskiej (St. Bura- 
ll '. sm (WI ' told Zakrzewski ) . 532 I , k 5 08 
.tym; i). . . . . . . . . 
Dulles A aan WeQl!,h, Ger- Honeckerj Die Ents1tehung 
many's Underground (J. G.) . 530 der Kalender _ ReforffiSchrift 
Durczewski Z d a: l s ił aw, des N-icolaus v. Cues (J. G.). 538 
GI'UG)a Gómośląsko-MałOlPol- I L i b l' i editi deUa !BibL Vati- 
ska ku/lituTY łUJŻyckieJ rw Po'l- cana H!85-1947 ..... 536 
sre (St. Buratyńsk.i) . . . . 509 I n d e x d' A r c h i: v d o Sitorico 
E r a s m u tS iD e S>(iJderiru:s), Opus lita1iano 184
1941 . . 494 
Ępistolarum DeII. Erasmi IRo- Ket emlekirat az 1849-evi car! 
terdami denuo recognittum et intervencióról (J. R.) .... . . 524 
auctJum per P. S. Allen et Kororwio7J Mail"c S 	
			

/Czasopisma_104_04_307_0001.djvu

			B. GREKOW 
Czlonek Akademii Nauk ZSRR 


P..a....idłCł"'Oś
i .... dzieia
h 
hłopów W Eu..opie 1 } 


1\ 


Chciałbym zwrócić uwagę czytelIDków na problem od. 
dawna już budzący zainteresowanie wśród wszystkich uczo- 
nych europejskich a odnoszący się do historii chłopów w okre- 
sie feudalizmu. W każdym kraju istnieje na ten temat olbrzy- 
mia literatura, odszukano i ogłos'zono wiele bardzo cennych 
materiałów, a mimo to, jak mi się wydaj.e, w tej dziedzinie po- 
zostaje jeszcze wiele zagadnień niejasnych i spornych. wyma- 
gających ponownego zbadania. 
Przytoczę przykłady z historio
rafii rosyjskiej: 
W przededniu uwłaszczenia chłopów M. P. P o g o d i n 
pisał, że pańsZiczyzna powstała w Rosji dzięki specjalnym oko- 
Jicznościom i szczególnej "właściwości" ludu rosyjskiego, Bliski 
mu był K l u c z e w s k i, który pisał, że chłopi "sami się na 
'7.awsze wyrzekli prawa odejścia". .,Okoliczności" p o g o d i- 
n a tłumaczy 
n jako skutek zadłużenia chłopów. M. A. D i a- 
k o n o w i P. N. M i l u k o w podtrzymują również teorię 
zadłużenia. P. E. M i c h aj ł o w zaś wierny "psychologicz- 
nej teorii prawa" pisał, że świadomość ludu od dawna już przy- 
jęła zniesienie dnia św. Jerzego jako .sprawiedliwe. Serce 
chłopa "jest właśnie tak urządzcne, żeby pozbawienie wolności 
uważać za dobro". 


I. Redaik.<:ja 'u:zyska,ła ipOI:DIiższy iliI'tykuł od tPFzebywatjąrego w Kralkowie 
na m.QczY8bOAc
1IICIh. julbi.1euszowydh P. A. U. w p"żd7i1emi!k.u 1948 11', prof. 
B. D. G rek -o w -a, <.'!liłonlk.a A
a.doemi;j N1II\1k ZSRR, 'o, (PI1Zyp. Red.). 


J'.
		

/Czasopisma_104_04_308_0001.djvu

			fi 


BOIYfi Grekow 


Nie tylko w nauce rosyjskiej problem powstania pań- 
szczyzny wywoływał różne, nierzadko sprzeczne ze sobą opinie. 
Również i w innych krajach można spotkać rozmaite próby 
rozwiązania tego tak ważnego problemu. Lecz naukowe jego 
rozwiązanie osiągniemy tylko wtedy, jeżeli dobrz.e zrozumie- 
my stosunki społeczne w epoce feudalizmu i uznamy, że zależ- 
ność chłopów była tylko tych stosunków skutkiem. 
Nie mam tu zamiaru omawiać najdawniejszych dziejów 
chłopów (w okresie powstania feudalizmu), położę' natomiast 
główny nacisk na wprowadzenie pańszczyzny w Europie i tzw. 
"pańszczyzny w drugim ,wydaniu". Uważam jednak za konie- 

ne wskazać na te zasadnicze momenty, b_ez uwzględnienia 
których byłyby niejasne moje dalsze wywody. ' 
Jak wiemy, po zburzeniu państwa rzymskiego, opartego 
:la ustroju ni.ewolniczym, nowe ludy - na jego gruzach _ 
stworzyły nowe państwa, w których powstały bardziej postę- 
powe, feudalne stosunki społeczne. 
Co do istotv pojęcia "feudalizmu" istnieją różnice zdań 
wśród uczonych. Jednakże uczeni stojący na gruncie- dialekty- 
cznego material.izmu trzy'mają się tego.. pr
ekonania, że ustrój 
feudalny opiera się o s iP e c y f i c z n y system produkcji, 
który polega na eksploatacji warstwy chłopskiej" pozostającej 
w mniejszej lub większej zależności. 
Zależność ta jest różna w różnych okresach' europejskiego 
feudalizmu, lecz bez tej zależności w ogóle nie ma feudalizmu, 
Chłop stał się poddanym wraz z pojawieniem się feudalizmu. 
Rycerz stał się rycerzem dlatego tylko, że potrafił z pomocą 
państwa owładnąć ziemią wraz z pozostającym na niej, dotych- 
cz,as niezależnym, chłopem. 
Pierwotna forma eksploatacji chłopów w okresie formo- 
wania się feudalizmu była zbliżona do domowo-patriarchalnej 
postaci niewolnictwa. Lecz w miarę rozszerzania się po;,iadło- 
ści ziemskich klasy uprzywilejowanej oraz zwiększania .;il"; ilo- 
ści zależnej od tej klasy chłopów-poddanych, forma eksploata- 
cji się zmienia, przechodząc w system czynszowy. 
W tych warunkach był to jedyny sposób pozwalający po- 
Śiadaczowi ziemi zwiększyć 'iJość produktów niezbęd1Jych dla 
.- .' . "I. . ,-I . I ł 
utrzymama duzego "dworu.. ."'1". 
Jest to najlżejsz'y okres w;	
			

/Czasopisma_104_04_309_0001.djvu

			Prdwidło'WOOioi w d:	
			

/Czasopisma_104_04_310_0001.djvu

			- 


2
 


Borys <..rekow 


im swobodę działania. Stąd pochodziła osobista wolność chło- 
pów, mieszkających jędnakże nie na swojej lecz na od dawna 
zagarniętej przez panów feudalnych ziemi, i zobowiązanych do 
płacenia czynszu jej posiadaczom. Stan ten utrzymywał się do 
Wielkiej Rewolucji Francuskiej. 
We Włoszech, gdzie produkcja kapitalistyczna rozwinęła 
się wcześniej niż w Anglii, wcześnie też zni1męła pańszczyzna. 
Uwolnieni lecz nie posiadający ziemi chłopi stają się proleta- 
riuszami; szukają masowo pracy w miastach. Lecz w okresie 
upadku ekonomicznego północnych Włoch robotnicy z miast 
wracają na wieś i tam zapoczątkowują drobną gospodarkę 
wiejlską, głównie w zakresie ogrodów warzywnych. Nie posia- 
dając zaś ziemi dzierżawią ją od posiadaczy na warunkach 
choćby najbardziej dla siebie ni,edogodnych (połowa zbioru). 
XVI w. jest tu okresem wielkiego pogorszenia się doli chłopów. 
W bardzo skomplikowanej sytuacji znalazły się Niemcy. 
Rozbicie polityczne szło tu w parze z nierównomiernym roz- 
wojem ekonomicznym. Istniała ogromna różnica między 
wschodnimi a zachodnimi Niemcami. W Niemczech nie wytwo- 
rzył się ogólno-niemiecki rynek zdolny połączyć cały kraj w je- 
dną ekonomiczną całość. 
W związku z rozwojem techniki wojennej, z wynalazkiem 
prochu i wzrostem znaczenia piechoty już od XV wieku rozpo- 
czynał się szybko upadek rycerstwa niemieckiego. Ciężko 
zbrojni rycerze stali się niepotrzebni. Służba na dworach ksią- 
żąt przestała być środkiem utrzymania. Stąd zrozumiała staje 
się tendencja rycerzy w kierunku osłabienia znaczenia książąt 
i wyższego duchowieństwa, dążność do osłabienia wpływów 
rzymskich i walka z Kościołem katolickim oraz żądanie sekula- 
ryzacji dóbr kościelnych. 
Hycerz zaczyna poważnie interesować się ziemią i gospo- 
darką wiejską, dochodami swego majątku, będącego odtąd 
jedynym źródłem joego utrzymania. Sama ziemia jednak bez 
chłopa nic nie mogła dać rycerzowi, Rycerz-ziemianin stara się 
przeto wydobyć od podległych mu chłopów jak najwięcej i to 
tym więcej, im bardziej wzrastają jego potrzeby w związku 
z ogólnym podniesieniem się stopy życiowej. 
Nie ograniczając się do podnoszenia podatków i świadczeń 
od chłopów, ziemianin organizuje swe własne pańskie gospo- 
darstwo, w którym ten sam chłop musi pracować.
		

/Czasopisma_104_04_311_0001.djvu

			Praw;dlow<>
ci w dzieiach cbłopów 


2H9 


Ażeby zaś przymus uczynić skuteczniejszym i ażeby 
chłopa uczynić bardziej posłusznym, właściciele ziemscy dążą 
do rozsz,erzenia swej władzy nad chłopami, którzy stają się 
pańszczyźnianymi. 
Chłopi buntują się i z orężem w ręku czynią próby wyzwo- 
lenia. Ale wojny chłopskie kończą się ich klęską, a położenie 
ich jeszcze bardziej się pogorszyło. 
Nie trudno zauważyć, że Niemcy w XVI wieku rozwijają 
się inaczej niż Anglia, Niderlandy, Francja i Włochy. Nie roz- 
winął się tu w wyższym stopniu kapitalizm. Kraj w zar:.adzie 
pozostał feudalny. Z drobnymi zmianami ten sam proces można 
obserwować również w sąsiadujących z Niemcami: Austrii, 
Węgrzech, Polsce, Litwie, krajach Bałtyckich i Rosji. 
Zadaniem moim j€st wykazać, że we wszystkich tych kra- 
jach, gdzie !Stosunki feudalne utrzymywały się do końca XVIII, 
a nawet do początku XIX wieku, wiejska gosrooarka i zwią- 
zane z nią losy chłopów rozwijały się i przemieniały według te- 
go samego prawa. Łatwo wykazać, że Rosja w XVI wieku prze- 
żywa zupełnie to samo, co i cała Europa, znajdująca się na 
wschód od Łaby. Również i dla niej 
VI wiek jest okresem 
kształtowania się monarchii; ona również w tym samym czasie 
zmuszona jest rozwiązywać wielkie problemy klasowe i mię- 
dzyklasowe, których napięcie w tym czasie wymagało natych- 
.. 
miastowego rozstrzygnięcia. Mogła pomyślnie je rozstrzygnąć 
na drodze stworz€nia silnej centralistycznej władzy, która dała 
początek zjednoczeniu narodowemu. Wszystkie te problemy 
zjawiają się i rozwiązują równolegle we wszystkich wielkich 
mocarstwach ówczesnej Europy. Innymi słowy, cała feudalna 
Europa w istocie swej żyje tym samym życ:em. 
Jcieli przy tym mówimy o XVI wieku, nie mamy na myśli 
ścisłych ram chronologicznych. W rzeczywistości bowiem na- 
leży tu uwzględnić również pewną część XV wieku, przynaj- 
mniej zaś jego ostatnie dziesięciolecie. Sciśle mówiąc, wypadki 
zasadnicze przypadają na koniec XV i pierwsze trzy ćw:erci 
XVI wieku. Właśnie w drugiej połowie XV wieku dokonano 
nowych odkryć geograficznych, rozszerzających możliwość sto- 
sunków z nowymi, dalekimi i bogatymi krajami. Właśnie w tym 
czasie złoto zaczyna napływać do Europy, zn
kać też zaczyna 
gospodarcza i polityczna samodzielność poszczególnych państw 
europejskich. 


" 


KWllrla1.nJJt Hłs.torycmy. R. LVI. - Z. 3--ł. 
. 


tli
		

/Czasopisma_104_04_312_0001.djvu

			290 


Bory. Grekow 


# 


Zmieniła się ekanamiczna mapa świata. Kraje rolnicze 
musiały zwiększyć produkcję rolniczą zarówno dla zaspokoje- 
nia potrzeb tych ]s:rajów, które u siebie zmniejszyły uprawę- 
roli, jak w jeszcze większym stopniu dla zaspokojenia wzra-; 
stających potrzeb swego własnego rynku wewnętrzneg9. . 
Nie tylko Nowogród i Psków - biorę przykłady z h:storii 
Rosji - znajdujące się w bezpośrednim kontakcie ze Szwecją, 
Inflantami i Litwą, lecz i leżąca w dali od zachodnich granic 
Moskwa, interesuje się tym wszystkim, co dzieje się w Euro- 
pie zachodniej. Iwan Groźny, zawierając umowę ze Szwecją 
w 1557 r. za prawo przejazdu dla kupców szwedzkich przez 
Moskwę da Indii i Chin zażądał dla kupców maskiewskich 
prawa przejazdu przez Szwecję da Hiszpanii, Francji, Anglli
' 
Lubeki i Antwerpii. Interesuje się Moskwa również stasunka- 
mi ze Wschodem. Twerski kupiec Atazy Nikitin w 1467 r: 
czyli 30 lat przed Vasco da Gama, odbył wielką r;odróż 
w celach handlowych do Persji, Indii i Turcji, krajów mało 
znanych wówczas w Europie. Ta podróż jego trwała kilka lat 
(w Indiach pozostał przez 3 lata). W czasie swej podróży pro- 
wadził dziennik, który- jest ciekawym utworem literackim: 
Arabskim językiem owładnął na tyle, że niektóre partie swego 
dziennika pisał w tym języku. 
Z Moskwy, Nowagrodu, Kałomny, Tweru wyruszają kupcy 
do Kaffy, Konstantynopola, Azowa, Tokaty i miast litewskich. 
Rząd moskiewski dąży do podniesienia r;oziomu wyrobów 
własnych i w tym celu szuka specjalistów spośród górników, 
architektów, odlewców armat, lekarzy. Pad koniec XVI wiek"ll; 
Barys Godunaw myśli o założeniu w Moskwie uniwersytetu. 
Wszystko to są oznaki pomyślnego. rozwaju kraju. Prócz tego 
wzrost miast jest symptomem rozwoju rynku wewnętrznego; 
Od drugiej połowy XV wieku prócz razwoju dawnych 
miast daje się zauważyć duży wzrost nowych osad typu miej- 
skiego.. Są to tak zwane "rządki" i "słobody". Ich ludność zaj- 
muje się handlem i przemysłem. Np. w "rządku" Mławie na 
Mscie (Msta od drugiej połowy XV w. okryła się takimi osa- 
dami) w końcu XV wieku było 225 kramów, a w pierwszej 
połowie XVI wieku już 332. Najwięcej handlują w sklepach 
chlebem, solą, obuwiem, odzieżą - obliczoną na masowy po.: 
pyt. Podobnych przykładów mażna przytoczyć wiele.
		

/Czasopisma_104_04_313_0001.djvu

			Prollw1dlowości w dz1!,jBCh chlOlpÓw 


291 


Miasta - według ówczesnego publicysty - były ośrod- 
kami handlu. 2yją w nich "kupujący i sprzedający". Kto chce 
mieć pieniądze - może zawieść do miasta swe produkty: tam 
łatwo zamieniają się w srebro. Pieniądze tak gwałtownie 
wchodzą w życie, że wywołują obawy u niektórych pisarzy. 
Należy podkreślić, że wśród. towarów pierwsze miejsce zaj- 
muje zboże, na które jest duży popyt. W dużych ilościach ku- 
puje j-e rząd, a także kupcy dostarczający je da tych miejsc 
Rosji, gdzie zboża było mało alba nawet i zupełnie go brakowało. 
Z innej zaś strony, w miejsca gdzie był chleb, płynęły 
z północy sól, żelazo i wyroby żelazne. 
Klasztor Sołowiecki na przykład w samej Wołogdziew 1588 
roku sprzedał 81.321 pudów soli, a w 1608 r. 123.127 pudów. 
Kupiono zaś zboża w 1608 r. 18.609 pudów. Rodzina kupiecka 
Straganowych miała w XVI wieku swe składy i hurtownie 
w Kołomnie, Włodzimierzu, Perejasławiu Riazańskim, Kału- 
dze, w Wielkim Ustiugu, Kap-grodzie, Jełatwie, Dolnym No- 
wogrodzie, Muromiu, Kaszyrze, Kazaniu i w innych miastach. 
O Moskwie i jej handlu mamy dokładne relacje wenecja- 
nina Josafata Barbaro, Anglików Richarda Chancellor'a i Flet- 
chera. Ostatni komunikuje, że car otrzymuje ze sprzedaży 
zboża i innych artykułów około 200.000 rubli lub marek rocz- 
nie (co, po przeliczeniu na pieniądze siedemdziesiątych lat XIX 
wieku, wynosiłoby około 20 milionów rubli). 
Wszędzie widać duże ożywienie, szeroki handlowy roz- 
mach, usiłujący nadążyć za wzrastającymi potrzebami rynku 
wewnętrznego. 
Od drugiej połowy XV wieku wyraźnie zmienia się też 
międzynarodowa sytuacja Rosji. 
Wzrost międzynarodowego znaczenia państwa Rosyjskiego 
wiąże się z jej sukcesami nie tylko wojennymi, lecz również 
. ekonomicznymi; na nich się opierała przebudowa życia tych, 
co mieli możność korzystania z owoców tych sukcesów. 
Rzuca się w oczy przepych dworu wielkoksiążęcego, a potem 
carskiego, jak również moskiewskiej arystokracji, która nie 
mogła się już zadowolnić zachowywaną do niedawna prostotą 
trybu życia. 
Anglik Richard Chancellol', który trafił do Rosji w 1552 
roku i miał możn08ć obserwować życie arystokracji rosyj- 
skiej, pisał: "Sam wielki książę odziewa się ponad wyraz bo- 
I I ... 


-
		

/Czasopisma_104_04_314_0001.djvu

			292 


BorV- Greokoow 


gato; jego namiot jest kryty złotym i srebrnym brokatem 
i ozdobiony drogimi kamieniami tak, że aż dziw patrzeć, 
Widziałem namioty jego Królewskiej mości króla Anglii i króla 
francuskiego; są wsp.aniałe, lecz nie do tego stopnia, co namiot 
"wielkiego księcia Moskiewskiego". Możni i szlachta - według 
niego - nie pozostają w tyle. "Słyszałem - pisze - że takie 
urządzenia kosztują nadzwyczaj drogo, po części zaś sam 
miałem możności przekonać się, inaczej trudno byłoby uwie- 
rzyć". "Nigdym nie słys:zał anim nie widział tak bogato przy- 
branych koni". Chancellor dodaje, że cały ten przepych moż- 
nych i szlachty utrzymuje się za ich własne pieniądze, gdyż 
car "nikomu pensji nie płaci z wyjątkiem cudzoziemców". 
Chancellor opisuje carski obiad, na który był zaproszony, 
Gości było około 200 osób. . Wszystkie talerze i naczynia były 
złote. Ten szczegół potwierdza również relacja innego Anglika 
bawiącego w Moskwie w latach 1557-8. Przy obiedzie siedziało 
około 600 osób. Wszystkie talerze i naczynia były złote i sre"; 
brne, "kubki złote, ozdobione kamieniami; każdy wartości co 
najmniej 400 funtów szterlingów". 
Dla zaspokojenia wzrastającej potrzeby przepychu nie wy- 
starczały łopatki baranie, ziarno, mięsiwa wołowe, len, ręcz- 
niki, sery i inne drobne przedmioty wchodzące w zakres czyn- 
S2)ÓW, których wysokość regulowano dawnym zwyczajem. In- 
nego źródła dochodów właściciele ziemscy nie mieli. Wobec 
tego zaczęto pobierać czynsze w pien:ądzach, lecz i tych pienię- 
dzy nie wystarczało mimo to, ie posiadacze ziemscy usiłowali, 
naruszając tradycję, pobierać czynsze większe, niż nakazywał 
dawny zwyczaj. 
Do niedawna posiadacz ziemi miał prawo nakładać czynsze 
na zależną od siebie ludność "zgodnie z dawnym zwyczajem", 
od drugiej zaś połowy XVI wieku tę formę zastąpiono inną. 
W dekretach zwróconych do chłopów czytamy: "...wy zaś, gos- 
podarze i bezrolni, swojego ziemianina musicie czcić i słuchać, 
rolę jego oraz i czynsz mu płacić, jaki na was nałoży!". 
Lecz nawet i ten środek, mimo że był niewątpliwie ko- 
rzystny dla ziemian, nie mógł jednak zapewnić im tej stopy 
życiowej, jaką uważano za niezbędną. Moskiewska więc arysto- 
kracja prawie cała tonęła w beznadziejnych długach. Cieka- 
wym przykładem tego zadłużenia jest testament protopopa Ba- 
zylego z parafii Zwiastowania, w którym wylicza swoich dłużni- 


-' 


-
		

/Czasopisma_104_04_315_0001.djvu

			I 


-' 


Prawldło'Wo.\ci w dzt..jach ahł	
			

/Czasopisma_104_04_316_0001.djvu

			294 


Borł-- Greko.w 


którego na służbę prywatną wolno było przyjmować tylko nie 
nadających się do służby wojskowej. 
Dla organizacji wojska na tych zasadach potrzebna była 
wielka przestrz,eń ziemi. Na pierwszy rzut oka może się wydać, 
że ziemi w Rosji nigdy nie brakowało, lecz taka konkluzja bę- 
dzie z gruntu fałszywa. Potrzebna była nie byle jaka ziemia, 
lecz ziemia nadająca się do gospodarstwa, jakościowo dobra 
i leżąca tam, gdzie z punktu widzenia strategicznego powinien 
był mieszkać człowiek, będący na służbie rządowej, żołnierz, 
przy tym ziemia zamieszkana przez chłopów, a w dodatku 
taka, którą państwo mogło bez przeszkody rozporządzać. Ta- 
kiej ziemi stanowczo było mało. 
Chodziło o to, że stara arystokracja - książęta, bojarzy 
a także Kościół w postaci metropolitów, biskupów i klaszto- 
rów - oddawna zdążyli zająć lepsze ziemie. W XV wieku do 
nich należało 2/3 nadającej się do uprawy ziemi. Oni również 
wszelkimi sposobami zatrzymywali przy sobie chłopów, czyli 
siłę roboczą. . Kiedy państwo poczuło konieczność zerwania 
z feudalnym sposobem zbierania wojska w czasie wojny (na 
wojnę wtedy szli książęta i bojarzy z własnymi oddziałami) 
i chciało stworzyć swe własne wojsko zależne tylko od woli 
cara całej Rosji, wówczas problem ziemi, przy pomocy której 
możnaby utworzyć własne kadry wojskowe, stał się bardzo 
aktualny. Armia z konieczności rosła, gdyż w Rosji wówczas 
na jeden rok pokojowy przypadały 4 lata wojenne, a ziemi, 
jeżeli nawet przybywało, to zupełnie nie w niezbędnej pro- 
porcjL . 
Iwan III uczynił stanowczy krok chcąc wykorzystać dla tego 
celu ziemię kościelną. I miejscami ta próba mu się udała, Ale 
nie wszędzie. Kiedy postanowił odebrać ziemię kościelną, 
w całym państwie wszczął się wielki ruch wśród działaczy koś- 
cioła, który zna1azł oddźwięk także wśród ludzi świeckich 
Iwan III, choć odznaczający się odwagą i często wykazywaną 
stanowczością, tym razem uznał za właściwe się wycofać. 
W swej wojskowo-ekonomicznej polityce musiało się skur- 
czyć państwo. Wojskowy wstępując na służbę najczęściej otrzy- 
mywał jedynie prawo do majątku określonej wielkości, lecz 
prawa tego nigdy nie rea1izował w całej pełnL Częstokroć obej- 
mował faktycznie tylko połowę tego, na co miał prawo, reszty 
zaś musiał sobie szukać sam.
		

/Czasopisma_104_04_317_0001.djvu

			I 


Prawidłowoid w drle:jacb chlOlpÓw 


295 


Oto w jakiej atmosferze zastał Rosję wiek XVI, będący wie... 
kiem znacznych zmian w gospodarczym i politycznym życiu ca- 
łej Europy. 
W krajach rolniczych, a takim wówczas była Rosja, można 
było oczekiwać, że wiew czasu odezwie się przede wszystkim 
w rolnictwie. Ziemianie wszystkich kategorii byli zmuszeni 
wziąć pod uwagę zachodzące przemiany i w ten lub inny 
sposób na nie reagować. Jest rzeczą zrozumiałą, że chło- 
pa, jako bezpośredniego producenta w rolnictwie, nie pozo- 
stawiono w dawnej sytuacji, gdy płacąc czynsz wiódł stosun- 
kowo znośny tryb życia i nie chwytał za oręż w obronie swych 
interesów. Powstań chłopskich w owym okresie nie było; stają 
się zwykłym zjawiskiem dopiero w związku ze zamianą gospo- 
darki czynszowej na pańszczyźnianą. 
Jako specjaliście w zakresie historii Rosji łatwiej oczywiście 
przyszło mi przedstawić istotę tego procesu na przykładach 
z dziejów rosyjskich. Lecz i w innych krajach leżących na 
wschód od Łaby działo się zupełine to samo. 
Oto, co pisze prof. S t a n i s ł a w K u t r z e b a o Polsce z te- 
go okresu: 
"W ciągu XV wieku pokazują się ślady dążności nowych. 
wcale silnie występują już od końca tego stulecia i w stuleciu 
następnym. Dotąd ta gospodarka opierała się głównie na czyn- 
szach i daninach. Pan wsi ograniczał się do tego, że sam upra- 
wiał z dworu ledwie niewielki obszar roli. On jeszcze nie był 
rolnikiem, lecz przede wszystkim rycerzem. Zaczyna się nowy 
okres. Pojawiają się wojska zaciężne, służba rycerska szlachty 
traci na znaczeniu. Szlachcic zaczyna się zmieniać na rolnika. 
Czynsz, główny jego dochód, nie może mu wystarczyć, a wła- 
śnie ten czynsz coraz mniejszą przedstawia wartość, bo jest 
stale określony, zaś wartość pieniądza - jak wszędzie - co- 
raz bardziej maleje, A do tego od XV wieku zaczyna się pod- 
nosić stopa życiowa, na co zarówno wpływa rozwój stosunków 
politycznych i handlowych, jak zwłaszcza od końca wieku XV 
coraz silniejsze podmuchy renesansu. Podniesienie swoich do- 
chodów widzi szlachcic: w podnieęieniu ciężarów włościan" 
w części usprawiedliwionym w tych warunkach stosunkiem 
czynszu i pieniądza, oraz w rozwinięciu własnego gospodar- 
stwa. To zaś gospodarstwo rozwinąć się teraz może, bo znaj- 
duje się zbyt dla jego produkcji. Przede wszystkim rośnie
		

/Czasopisma_104_04_318_0001.djvu

			296 


B()r
 GrekOlW 


ilość ludności, zwłaszcza rozwijają się miasta coraz pomyślniej. 
A miasto, to główny przecie odbiorca produktów wsi, zwhsz- 
cza zboża, Ten czynnik działa już w XV wieku. Później w wie- 
ku XVI pojawia się drugi: eksport zboża na Zachód. Łączy się 
ten fakt zwykle z zajęciem Gdańska wskutek traktatu toruń- 
skiego z r. 1466. Zupełnie nie słusznie. Fakt tylko polityczny 
nie mógł mieć skutków ekonomicznych. Europa jeszcze wów- 
czas zboża polskiego nie potrzebowała, więc go Polska wywo- 
Lić nie mogła. Ten eksport zboża, jaki da. się stwierdzić na- 
pewno dla XV i początków XVI wieku na podstawie regestrów 
gdańskich i ksiąg celnych polskich, jeszcze jest bardzo nie- 
znaczny. Zaczyna się on zwiększać dopiero pod koniec rządów 
Zygmunta I i silniej za Zygmunta Augusta, choć mu jeszcze 
daleko do tych rozmiarów, jakie przybrał później, a które się 
nie słusznie nie raz 	
			

/Czasopisma_104_04_319_0001.djvu

			Pr.a,widłowo,Acl w dzl.ejach cb.lopów 


297 


1 
J 


zmian w rolnictwie, które możemy obserwować na wschód od 
Łaby. Staje się zrozumiałe, dlaczego ziemianie-szlachta we 
wszystkich tych feudalnych krajach energicznie wzięli się do 
go.sPo.darki. Występujący w różnych krajach pod różnymi na- 
zwami, lecz nigdzie nie zmieniający swej istoty - "szlach- 
cic", "syn bo.jarski", "baron", "Ritter"; ;;Junker" - wszyscy 
oni do.skonale rozumieli, że pozostawać przy systemie czyn- 
szowym dłużej nie można. . 
Polski ekono.mista-praktyk z ko.ńca XVI wieku, autor spe- 
cjalnej" pracy pod tyto GosPo.darstwo, woj. G o s t Q m s k i, zu- 
pełnie dokładnie wyraził swą opinię: "Dobrze idzie służba 
tylko. wtedy, gdy się o.piera o ziemię i pług". "Praca chło.pów 
to główne źródło. pańskich dochodów". Dalsze wskazówki dla 
pomyślnego prowadzenia gospodarstwa G o s t o ID S k i o.piera 
na swej własnej praktyce. GosPo.darzem zaś był niewątpliwie 
zręcznym. Chło.pi Gostomskiego. wszyscy odbywali pańszczy- 
znę. W gorącym okresie żniw wynosiła ona 6 dni w tygodniu, 
a w pozostałym czasie 4 do. 5 dni. 
Wielki Książe litewski zaprowadził w swych majątkach sy- 
stem Po.legający na tym, że we wszystkich majątkach organi- 
zł>wał folwarki. Folwarczną ziemię musieli uprawiać chło.pi, 
a więc zaprowadzało się pańszczyznę. Ekonomiczna i prawna 
sytuacja chłopów znacznie się pogorszyła. Litewscy ziemianie 
postępowali tak samo, jak i ich wielki książę. 
To samo. można obserwo.wać w Inflantach. W 1482 roku 
sejm zmuszony był powstrzymać rycerzy i biskupów, gdyż sta- 
ło się wiadomym, że "szlachta nakłada na swych chłopów tak 
wielką pańszczyznę, dziesięciny i inne pobory... że do ostatka 
wyzyskani chło.pi nie są już w stanie spełniać obo.wiązków 
wo.bec kraju". Sejm uznał za stosowne apelować jedynie da 
"szlachetnych uczuć... rycerstwa", by zabezpieczyć chłopa 
przed ruiną, a kraj przed Po.wstaniem. Ażeby zaś nie dawać 
chło.Pom oręża do ręki, zwalniono. ich od obowiązku służby 
wojskowej. 
To samo w tym czasie działo się w Czechach. 
Odmiany tego. samego zjawiska dadzą się obserwować we 
wschodnich Niemczech; zupełnie to samo działo się w Rosji. 
Ziemianie rosyjscy w za-sadzie niczym się nie różnili od 
polskich, litewskich i niemieckich ziemian. Rozporządzali oni 
tymi samymi środkami i te same cele stały przed nimi.
		

/Czasopisma_104_04_320_0001.djvu

			291' 


Bory. GDek.ow 


Posiad8l11e przez, nals nowogrodzkie księgi ziemskie z końca 
XV wieku dają nam doskonałą możność obserwowania stanu 
nowogrodzkich chłopów i ich panów, ziemian. Są one jaskra- 
wym odpowiednikiem na przykład: "Lustra,cji ziemikijow- 
skiej" z 1471 r. Już dawno nasza nauka stwierdziła, że w tym 
czasie większość chłopów jeszcze wypłaca czynsze i że tylko 
wyjątkowo niektórzy ziemianie prowadzą sami uprawę. Lecz 
już w połowie XVI w. widzimy całkiem inny obraz. Pańszczy- 
zna panuje wszędzie. Widzimy to choćby z tego szczegółu ż
 
nadania zawierają nową formułę zobowiązującą chłopów do 
uprawiania roli ziemianina o czym w dawniejszych nadaniach 
nie było mowy. 
Rozumie się, że chłopi nie mogli być z tych zmian zadowo- 
leni. Trzeba tu powiedzieć, że proces, o którym mówimy, skom- 
plikował się na skutek ogólnej dla całego kraju klęski, którą 
był bardzo ciężki kryzys gospodarczy. 
Zewnętrzna polityka Iwana Groźnego, ustawiczne wojny, 
jak również komplikacje w stosunkach wewnętrznych przy- 
prawiły kraj o głód, głód zaś doprowadził do chorób i wzmo- 
żonej śmiertelności. · 
Czytając opisy ziem pochodzące z tego czasu ma się wraże- 
nie, że jest się na olbrzymim cmentarzysku. Przy opuszczonych 
zagrodach, jak na nagrobkach, czyta się notatki o losach ich 
gospodarzy: "Zbiedniał, żywi się u ludzi", "poszedł żywić się 
wśród ludzi", "zabili Litwini i Niemcy", "zniszczyli oprycz- 
nicy", "zmarł od morowego powietrza" itd. 
A tymczasem sytuacja międzynarodowa Rosji była tego 
rodzaju że nie czas było opłakiwać zmarłych i wyrzuconych 
na ulicę ludzi, którzy tak niedawno jeszcze żywili swą pracą 
siebie i cały kraj; trzeba było energicznie przygotować się 
do obrony. 
Przede wszystkim należało pomyśleć o wojsku, o jego uzu- 
pełnieniu i zaopatrzeniu. Jeżeli będziemy pamiętali, że władza 
Iwana Groźnego w swej strukturze społecznej, to przede 
wszystkim władza ziemiańska, stojąca zawsze na straży intere- 
sów zierruan jako swego fundamentu, to zrozumiemy, dlaczego 
w naj cięższym dla siehie czasie władca ten przede wszystkim 
myśli o losach swej ziemiańskiej armii. 


-
		

/Czasopisma_104_04_321_0001.djvu

			ł'rowidlowoolct w chiajoch oIWopow 


299 


Iwan Groźny przedsięwziął szereg koniecznych środków: 
zestawił stan ekonomiczny kraju (spis ludności z 1581-83 ro- · 
ku), umocnił miasta, które mogłyby stać się przedmiotem na- 
paści nieprzyjaciela i podniósł zdalność bojową armii. 
Wobec braku ziemi bezwzględnie kaniecznej dla rozwiąza- 
nia tega ostatniega problemu, Iwan Graźny przypomniał sobie 
politykę swego dziada i slderował wzrok ku Kościołowi. Nie 
powtarzając jednak niebezpiecznych doświadczeń Iwa'l1a III, 
zażądał od niega jedynie "dobrowolnych" ofiar. Wezwał ducho- 
wieństwo w sposób energiczny do powzięcia decyzjd koniecz- 
nych w tym momencie dl,a państwa. Godząc się z wymaganiami 
rządu, musiał Kościół zrzec się przyjmawania ofiarowanych 
mu ziem i zrzec się przywilejów (tarchany), dających mająt- 
kom kaścielnym pierwsz,eństwo przed majątkami świeckimi. 
Oczywiście rząd ze swej strany uczynił wiele w tym samym 
kierunku. Dakumenty pochodzące z tego czasu mówią o jakimś 
"ułożonym dekrecie" datyczącym chłapów albo o "nakazanych 
latach" ustanawiających w Rosji nawy etap w historii chłapów. 
"Nakazane lata" były środkiem tymczasowym, jak i od- 
wałanie przywilejów kościelnych. Jako pierwszy "nakazany 
rok" był ogłoszony rak 1581, następnie popłynęły te lata aż do 
1601-1603/4, kiedy na skutek głodu i zaburzeń wśród chłopów 
częściOowa zostało wznowione prawo (Sudiebników) dotyczące 
"dnia św. Jerzego". W następstwie tymczasOowe prawa akazało 
się trwalszym od stałego. Ziemianie nawet i słyszeć nie chcieli 
o jego zniesieniu, a kiedy chłopi czasami pozwalali sobie na to, 
by głaśna marzyć o wyjściowych latach, latach wolności i zmia- 
ny miejsca, odpowiadano im: "przed śmiercią wy, chłopi, ni{' 
będziecie mogli wyjść". 
PewnOość ziemian jest całkiem zrozumiała. Wiedziano, że 
pańszczyźniane państwo nie będzie mogło ,sama zmienić swej 
struktury. 
Wielu jednak tega nie dostrzegało, a wśród nich nawet 
wybitni historycy. 
Ile stracano wysiłków, czasami nawet nie pozbawianych 
pomysłowości, ażeby wyłączyć państwa z udziału w rozstrzyg- 
nięciu tego tak ważnego życiowego problemu. 
Paralelizm w historii gospodarstwa w krajach a długotrwa- 
łym ustraju feodalnym, jak Palska, Austria, Wschodnie Niem-
		

/Czasopisma_104_04_322_0001.djvu

			:11111 


Bmy.. Grukow 


cy, Litwa, Inflanty i Rosja, wykazuje zupełną prawidłowość 
w historii klasy chłopskiej jako podstawowej klasy produkują- 
cej w społeczeństwie feudalnym. Przyjęcie prawidłowości w ży- 
ciu społecznym utwierdza przekonanie o istnieniu praw roz- 
woju historycznego, więc o słuszność, podstawowych zasad na- 
uki marksistowskiej. 


B. Grekmc.
		

/Czasopisma_104_04_323_0001.djvu

			WITOLU ŁUKASZEWICZ 


Filippo Ma
zei "'::10-ł816) 
Zarys biograli
zD" 


Historiografia polska niewiele się dotychczas interesowała 
działalnością Filipa Mazzei, wybitnego ucz
stnika Rewoluci; 
Amerykańskiej i Francuskiej, agent,a Stanisława Augusta Po- 
niatowskiego w Paryżu w latach 1788-1791, przyjaciela i in- 
spiratora jednego z głównych aktorów majowej rewolucji 
polskiej 1791 roku - Scipiona Piattoli. 
O Filipie Mazzei'm napisano przed wojną kilka rozpraw 
w Stanach Zjednoczonych A. P. Do najpoważniejszych należy 
zaliczyć prace R. C. Garlicka i H. R. Marrarat). 


I Por. pI1iiiOe: D e m b ił ń 6 k i e g o, Rosja a Rewolucja Francuska. Kra- 
ków 1896; Polska na Przełomie. W_wa 1913; S. A s k e n a z e g o, Narpcleoil 
a Polska. W
w.a 1918, t. I, W. S m o l e ń 6 k i e g o, Koniederacja targowicka. 
Kraków J903, Wypada Wl3lpomrri'eć w tym m.ej6CU o przyczynkach, które 
w zmacznym 6top.niu w.:ążą się z OłiObą Ma.mJ:llbi'ego, 7Alwal'ty-:-h w "Zbiorze 
materiałów i badan dQ dz:e
ów pow
tai1 ora,z ruchów t';,poleczny' h i n8'bowski nie wyzy;;kał 
cen,nej koresponden.cji Ma
;'ego Ze S-li1lJ)'6ła.wem Augustem oraz tegoż 
?; M	
			

/Czasopisma_104_04_324_0001.djvu

			all
 


W. Łukaszewicz 


Pierwszy przedstawił życiorys Mazzei'ego. na padstawie "Me- 
marie della vita e delle peregrinaziani deI Fic'/'entina Filippa 
Mazzei, ean daeumenti starici sulle sue missiani pali.titiehe 
eame agent e degli Stati Uniti d' Ameriea e de! re Stanislaa di 
Palania", Lugano 1845-6, 2 tomy, wydanych staraniem Gino. 
Capponi, oraz wykorzystał listy i dokumenty, mające związek 
z osobą Włocha, znajdujące się w Virginia Historical Societ,r- 
Richmo.nd i w Department of State-Washington, D. C. Drugi 
poświęcił wit::cej uwagi działalności Mazzei'ego jako agenta 
Wirginii w Europie, wykarzystując materiał archiwalny: listy 
i depesze da Tamasza Jeffersona, Beniamina Harrisona, me- 
moriały i załączniki rachunkowe z lat 1779-1782, znajdujące 
się w New-York Public Library. Prace wymienianych h
sto- 
ryków amerykańskich są na wysakim poziomie naukawym 
i stanowią wartościową pozycję bibliograficzną w przedwajen- 
nej pradukcji piśmienniczej. 
Osaba Filipa Mazzei wzbudziła również duże zaintereso- 
wanie u histaryków wło.skich. W kolejności chronalogicznej 
wymienić należy jaka pierwszą pracę Alessandra D'An- 
c o n'y: Scipiane Piattoli e la Polania, Firenze 1915; artykuły 
Ferdinanda Massai'ego w "Rassegna Nazianale" z 16 paździer- 
nika 1920 r. II .seria, tom XXXIX, o.raz w "La Nuova Antologia" 
z 16 lutego 1921 r.; wreszcie wartościowe wydawnictwo pro- 
fesara florenckiego uniwersytetu R a f a e l e C i a m p i n i, 
obejmujące korespondencję Filipa Mazzei ze Stanisławem 
Augustem Poniatawskim z daby Sejmu Wielkiego i Rewo- 
lucji Francuskiej. 
Krótka charakterystyka publikacji Ciampini'ego jest dla 
badaczy XVIII w. bardzo. pożądana, a to ze względu na wartość 
treściową korespondencji i ważność okresu, z którego. ona po- 
chodzi 8). W roku 1934 ukazała się niewielka rozprawka C i a m- 
p i n i"e g o pt. Un asservatore italiano della Rivuloziane Fran- 
eese. Lettere inedite di Filippo Mazzei al re Stanislaa Augu- 
sta di Palania. Firenze, Rinascimento deI Libro. ,Była ona 
w istocie praspektem mającego. się ukazać dwutomowego. 
zbioru korespondencji Mazzei'ego ze Stanisławem Augustem 
z lat 1788-1792, która z archiwum prywatnego. Capponich prze- 


. Por. notaJtJk.ę .biograf.'czną o F. Ma'l:7..ei;m w ..Foc:dopedJ'la 1ltaKilm.a di 
ecien-ze leblere ed a-rtr" , Roma MCMXXIV-XII, tom XXII &t!r. 646-7 
pióra H. k. M, 


-
		

/Czasopisma_104_04_325_0001.djvu

			Fllippo M""zei- 


30B 


j 


szła do Biblioteki Narodowej-Centralnej we Florencji (BibIio- 
teca Nazionale-Centrale Firenze, Gino Capponi Nr 334). W ro- 
ku 1937 ukazał się zapowiedziany pierwszy tom korespondencji 
pt. Lettere di Filippo Mazzei alla carte di Polonia. (1788-- 
1792). A cum di Raffaele Ciampini. V olume primo. (luglio 
1788-marzo 1790). Bologna 1937. Niccola Zanichelli editore, 
stron XXVIII i 307, obejmujący 181 listów Mazzei'ego do Sta- 
nisława Augusta z ogólnej liczby 385. Ciampini przygotował 
naogół starannie wydanie wzmiankowanej korespondencji. 
Przypisy wydawcy, odnoszące się do spraw francuskich i wło- 
skich, są dość obszerne i gruntowne; nie można tego powie- 
dzieć o komentarzach do osób i wydarzeń polskich. Słaba zna- 
jomość doby Sejmu Wielkiego jest poważnym niedociągnię- 
ciem w wydawnictwie Ciampini' ego. Drugim zasadniczym już 
mankamentem wymienionej publikacji jest to, że Ciampini 
nie znał treści kore.spondencji Stanisława Augusta do Maz- 
zei'ego z lat 1788-91, której kopie, sporządzone staraniem 
Wydziału Historycznego Towarzystwa Historyczno- Literackie- 
go w Paryżu, spoczywały od stu lat, nieznane nawet naj poważ- 
niejszym badaczom epoki stanisławowskiej, w Bibliotece 
Polskiej przy 6 Quai d'Orleans, oznaczone sygnaturą 37 4 ). 
Widać z tego przeglądu, że najmniej zain.teresowania dla 
działalności Mazzei'ego okazali historycy polscy, prawdopodob- 
nie z tego powodu, iż nie byli w możności dotrzeć do materiałów 
archiwalnych, znajdujących się w Paryżu, we Florencji i w Sta- 
nach Zjednoczonych A. P. 
Niewielu było ludzi w końcu XVIII wieku, którzy mieli 
tak bogate przeżycia jak Filip Mazzei. Przeżył on Rewolucję 
Amerykańską, Francuską i Polską; pozyskał serdecznych przy- 
jaciół wśród bojowników o wolność Stanów Zjednoczonych, 
o nowy porządek we Francji i w Polsce. Mazzei pozostawił 


4 Kataiog rękopisów Bibliot
ki Polskiej w Paryżu. Kra'ków 1939, I, 
6M. 35 opr. C z e s ł a w C h o w a n i e <. 
Ko.p:e te zostały sprowadzone do \V::ł.rszawy i przygQtowa.ne do wyda.- 
.nia pneze DUl':e przy współud-zi,ale Ja
 Fi!ibre'a z Instytutu Friln.cw;;kiego 
w Warr6zaw;e. Wojna pne.3z:k.odz.iła zaokoń-czen:.u zaczętej pracy wyd-a.wru:cz.ej 
maią<'ej objąć kOll"esopo.n.d€l!lcję Gloayre'a, Ma.zz'md'egQ .j Ore.czewskieg() z 1a.! 
1788-92 w zb:ol'owym wyd.a.wn:<:tw'e trzy'bomo'Wym pl.: "CoTol'e6pondemce 
GU roi StanisI.as Auguste PonrALLo-w6ki avec 6e6 ageonts en Fr.all1oCe pendant 
l,ćl Gr.J.nde o.:ete". T.
m p'erw'3
y, obejmujący w€>h
FY. życiorysy korelSipon- 
dentów oraz korespvndeIllcję Glayre'a 6pakł się w Wa'J"\Szaw:e podcr,1\'
 po- 
wstania U mI1J:e pozostały dupl.;.ka.ty kore.spondancj:i. Tom ten w tej ohwmd 
je6t rekOJl6Łruowany ;1, jeśl1i: .się zr.ajdą łundusze, zo.s-tani,e wydany.
		

/Czasopisma_104_04_326_0001.djvu

			304 


W. lukIliSzewic. 


o tych trzech rewolucjach relację pamiętnikarską oraz mnó- 
stwo listów i depesz dyplomatycznych. Zył w ścisłej przy.. 
jaźni z Beniaminem 
ranklinem. utrzymywał kontakt osobisty 
i listowy z Washingtonem, J. Adamsem. T. Jeffersonem, 
J. Madisonem, J. Monroem, pięciu 
olejnymi prezydentami 
Stanów Zjednoczonych; był najpierw agentem Wirginii dla 
spraw finansowych w Toskanii i Holandii, później Stanisława 
Augusta we Francji. W Paryżu pozyskał szybko uznanie 
i względy w kołach politycznych i naukowo-literackich. 
Przyjaźnił się z wybitnymi mężami Rewolucji jak: Lafayette, 
Mirabeau, Bailly, Condorcet, Lamethowie, Barnave, Barere 
i wielu innych; poznał Polaków znacznych fortuną i urzędem 
jak: Franciszek Michał Rzewuski, exmarszałek nadworny; 
ks. Elżbieta Lubomirska; hetman polny koronny Seweryn Rze- 
wuski; generał artylerii koronnej Szczęsny Potocki; generał 
Jan Komarzewski; Jan Potocki; książę Aleksander Lubomirski 
i jego małżonka Rozalia z Chodkiewiczów; kasztelan raciąski 
Tadeusz Mostowski, jej kochanek; kasztelan Michał Radziwił 
i mnóstwo innych, których wabił Paryż swym urokiem, ekstra- 
wagancją życia, bądź rewolucyjnym nowinkarstwem. 
Z tych względów nie od rzeczy będzie poinformować czy- 
telnika polskiego, przynajmniej w najogólniejszym zarysie, 
o życiu i działalności Filipa Mazzei. 


Ił 


* 


. . 
Filip Mazzei urodził się 25 grudnia 1730 roku z ojca Domi- 
nika i matki Elżbiety w Poggio a Caiano, miejscowości położonej 
w połowie drogi między Pistoią i Florencją. Pochodził z nieza- 
możnej rodziny rolniczej. Po ukończeniu studiów medycznych 
we Florencji w zakładzie-szpitalu Santa Maria Nuova został 
chirurgiem, lecz nie miał zamiłowania do zawodu lekarskiego. 
ł
tóry obrał wbrew własnej woli. Dość wcześnie obudziła się 
u młodego medyka żądza przygód i pódróży. Mazzei nie znosił 
życia spokojnego w jednym miejscu. "Natura obdarzyła mię 
silnym instynktem wolności" - pisał w liście do Stanisława 
Auguśta z Paryża 13 października 1788 roku. wspominając 
czasy młodości 5). Wolność tę chciał zachować w życiu oso- 
bistym. Pod wpływem lekarza żyda dr Salinas powziął Mazzei 


I La naLuI18. mi d'ede UIIl forte im.sob'm,to per le 
ibertA. Prima d'arrivaJCe 
	
			

/Czasopisma_104_04_327_0001.djvu

			P,\Uppo MazzeIJ 


30S 


J 


zamiar wyjazdu w jego towarzystwie do Azji Mniejszej na 
przeciąg lat trzech, by zajmować się tam praktyką lekarską. 
O tej podróży, wrażeniach, jakie odniósł przy zwiedzaniu pań- 
stwa ottomańskiego, o swej praktyce lekarskiej w Smyrnie po- 
zostawił Mazzei ciekawe relacje w "Pamiętnikach" 6). Zacofana 
Turcja nie była pociągającym terenem do popisu i do pracy za- 
wodowej dla młodego i żądnego ciągłych przygód i nowych 
wrażeń Florentyńczyka. Środowisko smyrneńskie znudziło mu 
się szybko, postanowił więc je zamienić na londyńskie, korzy- 
stając z nadarzającej się okazji do podjęcia nowej wędrówki 7). 
przy pomocy konsula szwedzkiego w Smyrnie Rideliusa, Mazzei 
prędko uporał' się z trudnościami, związanymi z tą podróżą, 
i już w pierwszych dniach marca 1756 roku stanął w Londynie. 
Ale i tu doznał na początku rozczarowania. "Opiewana wolność 
angielska" wydała się Mazzei'emu w życiu publicznym illuzo- 
ryczną i dopiero wyrok śmierci na lorda Ferres zdołał przekonać 
Florentyńczyka, że jeśli chodzi o prawa gwarantujące nietykal- 
ność osobistą obywatela angielskiego, są one w Anglii w całej 
pełni respektowane. Ta okoliczność zachęciła Mazzei'ego do za- 
trzymania się na czas dłuższy w Londynie. 
W Londynie utrzymywał się Mazzei z udzielania lekcyj 
języka włoskiego i pośrednictwa handlowego. Korzystając 
z obowiązującego w Anglii zakazu sprowadzania towarów fran- 
cuskich w związku z wojną siedmioletnią, Mazzei oszukiwał 
angielskie władze celne w ten sposób, że kierował fabrykaty 
francuskie z podrobioną marką do Londynu przez porty tos- 
kańskie i Genuę. Ciągnął z tego przemytniczego procederu 
znaczne zyski, odbywając częste podróże handlowe z Londynu 
do Genui, Livorno i Florencji. Jako wspólnik Mazzei'ego wy- 
stępował John Chamier, mający rozległe stosunki w sferach 
dyplomatycznych, naukowych, literackich, a przede wszystkim 
kupieckich Londynu. Przez niego poznał Mazzei R. Neave'a, 
kierownika wielkiej firmy dla handlu zamorskiego z Ameryką 


./ 


, 
I 


J 


· M.uzed, Memwie, l. I, 
tr. 155; CiampJni: 0!p, c. I, S
II". XIII; 
G 8 er l i c k; 
. c. 6t.r. 17-20. 
..Pa.reva mi d'eseer ll'Oppo ri8t:relito im. quel pa.eee, e eeru\Jivo 11 b!sogn.o 
di veder p:u mondio di qu.el che avevo veduw". Memorie, I, str. 155. 
7 ..LM oo.anłiaba 
berta d'mgMltema m',lIilll1asse in queJ .pae.se aj p.TIin- 
d!pio d.el 1156. FUli ben presbo d:sJngaIm/JItv; veddi c,be din rogua.l'clo aJ.l.8. 
CXJ6a. 'PUlbł.ioa., .a lIiIbet'ta era D!rusoria..," M
 do St. Aug'l16'ba 13. X. 118a 
w C d -ił m p 1 n i'e g o, Lettere, 1. I. etJr. 33. or.az Memorie. 1. I, str. 113-4 
ICwBl"t
 HletoOlrycany. R. LVI. - Z. 3-4. 
I! 


......
		

/Czasopisma_104_04_328_0001.djvu

			306 


W. łiuk..zewiocz 


"Truman, Douglas, Neave" 8). Spekulacje giełdowe i handel wi- 
nami i oliwą powiększyły znacznie skromną początkowo fortunę 
Mazzei'ego. Za namową przyjaciół założył on w Londynie dom 
handlowy pod firmą "Martini e Compagni", za którą się sam 
ukrywał; zawarł znajomość, która rychło przemieniła się w przy- 
jaźń, z Beniaminem Franklinem, pełniącym podówczas funkcję 
agenta Pensylwanii przy rządzie angielskim, oraz ze znanym 
działaczem wirginijskim Tomaszem Adams'em. Ten z kolei 
przedstawił Mazzei'ego listownie Tomaszowi Jefferson'owi, 
głośnemu politykowi i wielkiemu plantatorowi w Wirginii. 
Mazzei wszedł z Amerykanami w stosunki handlowe, korzysta- 
jąc z pośrednictwa brata Adams'a i niejakiego Wilhelma Goosly, 
a przede wszystkim z protekcji pani Norton, bogatej żony an- 
gielskiego armatora, utrzymującej salon w Londynie 9). 
Obcowanie z wirginijczykami miało duży wpływ na dalsze 
losy Mazzei'ego. Z nauczyciela języka włoskiego, później kupca, 
właściciela dwóch sklepów w Londynie i gracza giełdowego 
postanowił przedsiębiorczy Włoch przemienić się w osadnika- 
plantatora i w listopadzie 1773 roku stanął w Williamsburgu 
w angielskiej Wirginii. Do tego wyjazdu, który był nowym roz- 
działem w niespokojnym życiu Mazzei'ego, przygotował się on 
z rozwagą i kupiecką przezornością, wykorzystawszy przytem 
.datującą się od lat protekcję Leopolda Wielkiego księcia Tos- 
kanii. 
Odwiedzając w roku 1766 Toskanię w sprawach handlo- 
wych, Mazzei odbył kilka konferencji z hr. Rosenbergiem. 
pierwszym ministrem Wielkiego Księcia. Tematem tych konfC"- 
rencji były sprawy dotyczące wymiany handlowej między Tos- 
.kanią i Anglią oraz powierzenie Mazzei'emu stanowiska pry- 
watnego agenta Leopolda w Londynie. Hr. Rosenberg wyjaśnił 
Mazzei'emu, że Maria Teresa, powodowana obawą, aby Leopold 
nie prowadził samodzielnej polityki zagranicznej, zleciła amba- 
sadorowi. swemu w Londynie załatwianie wszystkich spraw 
toskańskich. Mazzei otrzymał więc od hr. Rosenberga polecenie, 
by dla świętego spokoju informował o mniej ważnych sprawach, 
o których będzie pisał w swych listach do Leopolda, ambasadora 



 


· Me>morie, I. lS
r. 178-9. 
8 Memorie, I, 6tr. 306. Por. lilii/ue cieka.wy tOIpIi'S pobytu MaJ2JZ
:i"ego 
w LorudyIllie w G ,B r l i c ik. .a, 'OIp. c. R!orzd:z. III, pt. Life in London, str. 21-39. 
N.a uwa.gę zasługują M.sty M:l'wei'eg'1 do TmnCllS0a Ad.aIl118	
			

/Czasopisma_104_04_329_0001.djvu

			.. 


Pilippo MII.27JeIJ 


307 



 


Jondyńskiego Marii Teresy. Mimo zastosowania się do otrzyma- 
nego polecenia nie zdołał Mazzei pozyskać sobie względów 
hr. Seilerna, ówczesnego ambasadora austriackiego w stolicy 
Anglii. Seilern oskarżył tajnego agenta toskańskiego o różne 
przestępstwa natury politycznej, a nawet religijne, jak: bez- 
bożność i skłonność do herezji. W następstwie intryg Seilerna 
musiał Leopold zrezygnować z usług Mazzei'ego jako agenta. 
Na nic się zdały listy, pisane przez markiza Caracciolę, posła 
neapolitańskiego w Londynie, oraz przez posła angielskiego 
w Neapolu Hamiltona do hr. Rosenberga na korzyść Mazzei'ego. 
Niefortunny Toskańczyk zyskał tylko tyle, że Leopold nikogo 
już więcej na opróżnione po agencie stanowisko nie mia- 
nował 10). 
Przed wyjazdem do Wirginii odwiedził Mazzei w roku 1772 
rodzinę w Toskanii oraz odbył naradę z Leopoldem, od którego 
uzyskał pozwolenie na werbunek robotników rolnych, zabranie 
narzędzi rolniczych, nasion itp. akcesoriów osadnika-planta- 
tora w Nowym Swiecie. Leopold udzielił chętnie Mazzei'emu 
także wszelkich ułatwień paszportowych i transportowych. 
Mazzei zebrał kilku biedaków, chętnych do wyjazdu, wynajął 
stary okręt angielski i w początkach września 1773 roku opuścił 
Livorno, udając się do Wirginii. 
Osiągnąwszy szczęśliwie cel swej podróży, Mazzei zajął się 
energicznie założeniem wzorowego gospodarstwa rolnego. Przy 
pomocy Tomasza Jeffersona kupił w jego sąsiedztwie w hrab- 
stwie Albemarle koło Monticello działkę gruntów około 2000 
akrów i nazwał ją "Colle"; pobudował dom i budynki gospo- 
darcze; ożenił się za namową Tomasza Adams'a z wdową po 
Józefie Martin, który zarządzał sklepem Mazzei'ego w Londy- 
nie, Marią Hautefeuille "Petronille" Martin(i), która wraz z 12 
letnią córką Marią Margeritą towarzyszyła Mazzei'emu aż do 
Wirginii i zajął się uprawą nowego gatunku kukurydzy, plan- 
tacją oliwek, pomarańczy i winogron. Niestety większość tych 
eksperymentów plantacyjnych nie dała pozytywnego wyniku. 
W międzyczasie Mazzei naturalizował się, uzyskując obywatel- 
stwo wirginijskie 11), 


I. Mazzei do Sltami6ł<8JW1a A'I.1
lb:l 13. X. 1188 w Ciampinj'ego, 
Lettere. I str. 3
. 
,r. t/aJkż.e: Memoire de Mazzei, Pa.ro.s, 00 25 mai 1180 
w Ar1Cł1li'W'UlJIl Gł6rwnvm Akit Da.wnych w W-alJ'SZlaw:e, Zbi()ry Po:piclów: Nr. 
165, kiWba 296-1, O.>rresp. Ebr.a:nlgere: ].iile.ry H, J, K, L, M. 
. .. Memorie, I, su, 349--351; IY.lC'tionary of Amerrl.can BiogrłląXhy, wyd. 
D u m a 6 M.III 
 o 11 e, Ne1W Yl{)1"k-London 1933, t. XII. słir 469-4'10. 


20'
		

/Czasopisma_104_04_330_0001.djvu

			808 


W. Łuk	
			

/Czasopisma_104_04_331_0001.djvu

			r 


Pilippo Mauei 


309 


a mających za zadanie zwalczanie morskich desantów wojsk 
w służbie angielskiej. Mamy co do tego twierdzenia Mazzei'ego 
pewne wątpliwości. Jest natomiast stwierdzonym, że Mazzei 
uczestniczył z dwoma innymi Toskańczykami w marszu kom- 
panii ochotniczej swego hrabstwa pod dowództwem Karola 
Louis, podjętym dla obrony miejscowości Hampton przed de- 
santem angielskim. Wyprawa ta skończyła się bez rozlewu 
krwi, gdyż nieprzyjaciel na wiadomość o przybliżaniu się kom- 
panij ochotniczych ewakuował miasto bez boju 14). Trzeba 
przyznać, że okres działalności Mazzei'ego od 1775 do 1779 
w Wirginii jest nam mało znany. Sam bohater i jego amery- 
kańscy biografowie: Garlick i Marraro nie wiele mogli o nim 
napisać, W "Pamiętnikach" Mazzei traktuje ten odcinek swego 
życia bardzo pobieżnie, korespondencja zaś z tych lat przeważ- 
nie zaginęła. Wiadomo wszakże, że wpływ koncepcyj polityczno- 
społecznych Mazzei'ego na kształtowanie się poglądów Toma- 
sza Jeffersona był znaczny, szczególnie w kwestii zniesienia 
niewolnictwa i w sprawie wyznaniowej 15). 
Pod k{)niec 1778 roku w wyniku wymiany poglądów między 
Jefferson'em a Ryszardem Henrykiem Lee, oraz między Jef- 
ferson'em a Patrick Henry'm, Jerzym Mason'em, John Page'em 
i innymi, postanowiono wysłać Filipa Mazzei do Europy w cha- 
rakterze agenta do spraw finansowych. Miał on przeprowadzić 
w Genui i we Florencji rokowania o pożyczkę dla Wirginii oraz 
przy okazji mobilizować ochotników na wyjazd do Stanów 
Zjednoczonych 16). Wybór Mazzei'ego do tej misji był dokonany 
dobrze, gdyż agent znał doskonale sfery bankierskie w Toskanii, 
Genui i Holandii. 27 stycznia 1779 roku napisał Mazzei z Colle 
list do Tomasza Adams'a, członka delegacji wirginijskiej w Fi- 
ladelfii, powiadamiając go o zamierzonym wyjeździe do Euro- 
py i prosząc o przyśpieszenie załatwienia wszelkich formalno-o 
ści: jak pełnomocnictwa, paszp3rty, wizy, pieniądze itp. 17). 
Napisał także list do Washingtonu, w którym obok celu swej 
misji do Europy omówił aktualne zagodnienia rolnicze. Prze- 
bieg swej agentury europejskiej przedstawił w specjalnym 


Ił Memolle, I, e
r. 376--380, R. C. G 8 l' l i c k; op. c. st'r. 48-49 
II C i.a nI p i.nd, Lettere, l, B.k, XIV-XV: G a r l i ck, op. c. sir 49-50. 
II Memolie, I. 6tI, 400--401, G a I l j c k, op. c. 6tr. 51; M 8 r r a r o, 
op. c. str. 1 
17 G a r l i c k, op. c. sM. 51: Por. S p a T k 6, Correspondence oj the Ame- 
neon Revolulioll t. VII. Btr. 249. - L
t Mazrei'ego do Wa.słungton8.
		

/Czasopisma_104_04_332_0001.djvu

			810 


W. Łukaazewicz 


r 


sprawozdaniu, które ogłosił Marraro w cytowanej książce 
w rozdziale "Mazzei's Relation of his captivity" i "A Repre. 
sentation of Mr. Ma
zei's conduct, from the time of his 
appointment to be agent of the State in Europa untill his 
return to Virginia" 16). Wynagrodzenie agenta zostało określo- 
ne na 600 ludwików rocznie 19). 
Misja M-azz.ei'ego, dość kosztowna, obfitująca do tego w mo- 
menty dramatyczne, nie przyniosła konkretnych korzyści ani 
ęgentowi ani jego mocodawcom. Już sama podróż ułożyła się 
wyjątkowo niepomyślnie. Mazzei opuścił Wirginię 19 czerwca 
1779 roku na statku "Johnston Smith", którym kierował ka- 
pitan Andrew Peyton. W towarzystwie Mazzei'ego znajdowała 
się jego małżonka i pasierbica oraz przyjaciel Francesco deI 
Maglio. Kapitan okrętu okazał się zdrajcą. Nazajutrz statek 
został zatrzymany przez korwetę angielską. W obawie przed 
przykrymi nast
pstwami w razie odkrycia celu swej podróży 
i jej charakteru Mazzei rzucił skrycie do morza swe listy 
uwierzytelniające i pełnomocnictwa do prowadzenia roko- 
wań o pożyczkę. Odtransportowany wraz z okrętem i rodziną 
do New-Yorku, musiał Mazzei. przez kilka miesięcy zabiegać 
o uzyskanie zezwolenia od władz angielskich na dalszą podróż, 
występując w roli niezainteresowanego konfliktem koloniał.} 
nym osadnika toskańskiego w Wirginii. Po dłuższych stara- 
niach udało się w końcu agentowi prze'wnać Anglików, uzy- 
skać zwolnienie z aresztu i udać się do Irlandii. Mazzei wylą- 
dował w Cork w Irlandii w końcu sierpnia t. r., a stąd na 
statku portugalskim dotarł do La Rochelle we Francji, by 
wreszcie zatrzymać się w listopadzie 1779 roku w Nantes. Do- 
piero teraz napisał długi list do gubernatora Wirginii (Jefferso- 
na), w którym omówił swoje przygody podczas podróży 20). 
Stan finansów Mazzei'ego był opłakany. Opuszczając Wirginię 
agent nie otrzymał od władz odpowiedniej ilości gotówki na 
koszta misji, gdyż skarb stanowy świecił pustkami. Mazzei 
zabrał ze sobą jedynie 100 paczek tytoniu i 350 ludwików włas- 
nych. Przymusowy pobyt w New-Yorku, koszta wyżywienia 
i przejazdu, wreszcie choroba, na którą zapadł agent po wy- 


II M a r r'lł 1'0, .op. c. stł"ooy: 65-84 i 85-106. 
t8 D'.cbon.alry of Amer.oe,a,n B:';>gra.phy wyd, Dumali' Malone. New York- 
Looooo 1933 t. XII, str. 469-70. 
IO,GarliJck., op. c. su, 60; Marra,ro, op. c. str, 15-17.
		

/Czasopisma_104_04_333_0001.djvu

			r 


F-iLippo MM;'''';' 


311 


lądowaniu w Irlandii, pochłonęły posiadaną gotówkę. Kłopot- 
liwą sytuację komplikowały jeszcze bardziej inne sprawy. 
Bankierzy europejscy odm.awiali realizowania ,czeków, wy- 
stawionych przez władze wirginijskie. Tak postąpił Dom Ban- 
kowy Penet-D'Acosta et Co w Nantes, któremu Mazzei przed- 

tawił czek do wypłaty na 300 ludwików; dopiero po powrocie 
Peneta z Wirginii sUI!la powyższa została wypłacona agentowi. 
Ciężka sytuacja finansowa zmusiła Mazzei'ego do sprzedaży 

 działek gruntu, które posiadał w Poggio a Caiano. Wyjątek 
wśród nieufnych bankierów stanowili bracia Van Staphorst 
z Amsterdamu, którzy udzielili Mazzei'emu kredytu i popar- 
cia w zabiegach o pożyczkę dla stanu Wirginia 21). Rokowania 
z bankierami florenckimi i genueńskimi w sprawie pożyczki 
nie doprowadziły do pozytywnych wyników, Maz,zei napotkał 
wskutek braku pełnomocnictw i panującego wśród finansis- 
tów przekonania, że Stany Zjednoczone przegrają wojnę 
?- Wielką Brytanią, na :o.iecydowaną nieufność. Po dwuletnim 
bezowocnym wysiłku w Toskanii i Genui w sprawie zaciągnię- 
cia pożyczki i krótkim miłym pobycie w Holandii przyjechał 
Mazzei na przełomie 1782-3 roku do Paryża. Tutaj rozwinął 
pod skrzydłami Franklina ożywioną działalność propagandową 
na rzecz Stanów Zjednoczonych. Franklin przedstawił Maz- 
zei'ego hr. de Vergennes, ministrowi spraw zagranicznych, 
który bardzo polubił agenta i miał rzekomo niejednokrotnie 
podejmować ważkie decyzje w sprawach amerykańskich pod- 
ług jego "danych i planów" 1!2). Pobyt Mazzei'ego w Paryża 
nie trwał długo. W listopadzie 1783 roku znalazł się agent po- 
nownie w Wirginii, aby dochodzić swych pretensji finanso- 
wych u władz stanowych. Widoki na urzeczywistnienie tych 
zamierzeń były początkowo nikłe: warunki finansowe Wirginii 
znajdowały się w opłakanym stanie, nadomiar złego zmienił 
się skład osobowy władz stanowych. Z dawnych znajomych 


II M fi 'Z oz eii, Memorre, I, str. 474-478: Omówiony pobył Maoz:zei'eg,o 
w H1'lamdii i zabiegi o pożyc.-zkę dI.a Wi.rgimJIi.. 
.. MemQire de Mazzei, Pads, ce 25 mad 1788, w Archiwum Głównym 
Akt D:o.wnych w WaroS,zaw
e, Zbio.ry P.:pielów Nr., 165, karta 296--7. 
Por. także M a r r a r 'J, op. c. stJr, 15--64. Koresponde-DC'ja MlIzze:'ego 
oz JeffertiOn'em i Ben'aminem Harrisonoem z NantP6, Pnryża, Genui, L'vorno, 
Flol'eDCj.i I Amsterdamu od 27. XI. 1779 do 9. XII. 1762 roku. Szczegóły do- 
tYCZąC'e mi.sji" przygód w czasie p'>d.r6ży, op:lI1:e po!:1y('Zne, 01"6 stORun.k6w 
fra.IIICus,kich itd. w dobie wojny fMIIICu6ko()_angieJ,sk
ej. Materta.ł n:e7Jm:ernie 

r.teresujący i dotychczas bal'cI:Lo &k.rOJD.I1Jie wyzy6k./IJlY przez ameryk3ń- 
skkh hJ&toryk6w.
		

/Czasopisma_104_04_334_0001.djvu

			312 


W. ł.UJr.88ZewiG 


i przyjaciół Mazzei'ego zaledwie kilku udało mu się odszukać. 
Jefferson wyj&hał do Paryża, aby zastąpil
 B. Franklina. 
Swieżo zawarty pokój między Stanami Zjednoczonymi i An- 
glią zapowiadał kres' kariery dyplomatycznej niespokojnego 
'l'oskańczyka. Mazzei znalazł się w Wirginii w kłopotliwej 
sytuacji, bez należytego poparcia, bez oryginalnych dowodów, 
stwierdzających charakter swej agentury, część depesz agenta. 
odnoszących się do jego działalności w Europie, zaginęła; 
wszystkie te okoliczności stwarzały formalne przeszkody do 
wypłacenia Mazzei'emu przez władze stanowe zaległej gaży. 
Do tych kłopotów dołączyły się inne: wskutek dewaulacjł 
pieniądza, jaka miała miejsce w Wirginii, stracił Mazzei 5/6 
sumy, otrzymanej ze sprzedaży ruchomości przed wyjazdem 
do Europy w charakterze agenta, którą ulokował na procent 
w kasie stanowej. Poniósł też Mazzei z tego samego powodu 
duże straty na czynszu dzierżawnym, płaconym mu przez ge- 
nerała Riedesela za użytkowanie budynków i ziemi w fermie 
"Colle". Łączne straty agenta wynosiły około 47 tys. livrów. 
Była to suma poważna jak na owe czasy, nic zatem dziwnego, 
że agent był mocno rozgoryczony i postanowił opuścić Stany. 
Zjednoczone. Dołączyły się do tego przykre zatargi z żoną. 
która swym nietaktownym postępowaniem zrażała wszystkich 
do siebie i zatruwała życie Mazzei'emu 23). 
Przed wyjazdem udał się Mazzei w odwiedziny do Wa- 
shingtona, z którym odbył ciekawą pogawędkę na tem!łty 
agronomiczne. Wreszcie 16 czerwca 1785 roku wsiadł w New- 
Yorku na okręt francuski i popłynął do Europy, by już nigdy 
nie powrócić do swej przybranej ojczyzny 2ł). W czasie dru- 
giego pobytu w Wirginii utrzymywał Mazzei ożywioną ko- 
respondencję z Jefferson'em, J. Madison'em i J. Monroe'm. 
9 lipca 1785 roku przybył Mazzei do Lorient i przez Nantes 
stanął już 22 t. m. w Paryżu w "Hotel des Colonies", gdzie się 
zwykle zatrzymywał. Mazzei postanowił osiąść w Paryżu 
i zająć się pracą naukowo-literacką. ..Ten nieznany mieszka- 
niec z Poggio a Caiano, wziąwszy udział w Rewolucji Amery- 



 


II Memorle, str. 508-513, Spr3'wa fi:onaIllS")wa: po dług'1C'h eta!1ani:lcb 
wŁadze 6
OWe Wirg'lIli
 wypłaciły M1IZ2e"emu 3 150 ludw',ków 2-'1 l)krE's 
od 8. n. 1179 do 8. IV. 1784, I
czlłc po 600 1udwików JOC'mie. Por. Memorie , 
J, l6:tr. 507-8. 
.. GarUck, op c.85-96.
		

/Czasopisma_104_04_335_0001.djvu

			Pilippo Meuei 


813 



 


kańskiej i po r
prezentowaniu w Italii interesów Wielkiej 
Ameryki miał z kolei uczestniczyć w Rewolucji Francuskiej 
i reprezentować we Francji jedną z potęg europejskich 
(Polskę)" - tak pisze o Mazzei'm jego włoski biograf R. Ciam- 
pini 25). W Paryżu odnowił Mazzei dawne znajowości i zawarł 
nowe. 
Społeczeństwo francuskie darzyło szczególnym szacun- 
kiem wszystkich tych, którzy byli uczestnikami wojny o nie- 
podległość Stanów Zjednoczonych A. P. Mazzei, uczestnik 
i znawca doskonały Rewolucji Amerykańskiej, był przyjmo- 
wany i słuchany w naj wytworniejszych salonach parys
{ich. 
Przez protekcję Washingtona trafił do Lafayette'a; Tomasz 
Jefferso!l1 wprowadził swego przyjaciela do środowiska polity- 
ków, uczonych i literatów. Mazzei poznał: księcia de Luzerna, 
P. M. Hennina, księcia Larochefoucauld-Liancourta i D'Envil- 
le, Dupont de Nemours'a, Marmontela, Morelleta, Lavoisiera, 
Condorceta i wielu innych, których informacje okazały mu 
się tak potrzebne i przydatne w niedługim czasie, gdy zaczął 
pełnić obowiązki agenta dyplomatycznego Stanisława Augusta. 
Znajomości Mazzei'ego stale się rozszerzały, tylko warunki 
materialne agenta nie ulegały poprawie. Dobra wAlbemarle 
nie przyniosły mu prawie żadnego dochodu, dlatego postano- 
wił je sprzedać wraz z zabudowaniami; temu losowi miały ulec 
nieruchomości Mazzei'ego znajdujące się w Richmond (dom 
i plac). Z kasy państwowej najeżało się Mazzei'emu 15 tysięcy 
livrów i 30 tysięcy zaległej pensji. Były to sumy, które należało 
odmrozić w Wirginii. Zadłużenie byłego agenta było niezbyt 
wielkie: 600 ludwików u brad Van Staphorst w Amsterdamie. 
Teoretyczne zestawienie tych sum po stronie "ma" i "winien" 
byłoby z'adawalniające, gdyby widoki na wycofanie kwot, znaj- 
dujących się w Wirginii, było mniej oddalone od rzeczywistości. 
Trudności finansowe nie pozwoliły Mazzei'emu urządzić 
&ię dostatnio i wygodnie w stolicy nadsekwańskiej 26). 
Francuskie koła polityczne, a szczególnie naukowo-lite- 
rackie, przejawiały coraz silniej życzenie poznania Rewolucji 
Amerykańskiej we. właściwym oświetleniu. Współcześni bo- 


II C:: a m p bn.i, op. c. I, slJr. XVII. 
n M a z z e i do Sba.ru.

a.wa Ą'łI:!US.!Ia Poniato'WBki
o dn. 13. X. 118
 
w C j a m p j n ji'e g o Let/ele. I, B br. 39, 


-
		

/Czasopisma_104_04_336_0001.djvu

			314 


w. Luk""Z8WK2 


wiem domorośli historycy i publicyści francuscy przekręcali 
niemiłosiernie najważniejsze wypadki, odnoszące się do wojny 
Stanów Zjednoczonyc.h A. P. o niepodległość. Czynili to nie 
tylko z braku dostatecznych informacji źródłowych, ale rów- 
nież z chęci wprowadzenia świadomie w błąd szerokiej rzeszy 
czytelników francuskich. To skłoniło Condorceta i Lafayette'a 
do zaproponowania IvIazzei'emu napisania książki, w której 
miały być omówione wydarzenia amerykańskie z lat walki 
o niepodległość. Mazzei przyjął propozycję. W roku 1788 uka- 
zała się w Paryżu 4-ro tomowa praca byłego agenta pod wiele 
mówiącym tytułem: "Recherches historiques et politiques sur 
les Etat\3-Un:s de l'Amerique septentrionale... par un citoyen 
de Virginie". Paris, Froulle 1788, 4 tomy, in 8. Mazzei twier- 
dzi, że publiczność francuska przyjęła z zadowoleniem jego 
książkę. Była to publikacja anonimowa, przełożona z oryginału 
włoskiego na język francuski przez młodego prawnika Faure'a 
pod ścisłą kontrolą literacką markiza i markizy Condorcetów, 
którzy sami przetłumaczyli trzy pierwsze rozdziały w dowód 
£zczególnego uznania dla Mazzei'ego. Markiz Condorcet dołą- 
czył do tej pubJikacji własne: "Quatre lettres d'ul1 citoyen de 
New-Heaven sur l'unite de la leglslation". Mazzei napisał swe 
"Recherches" jako odpowiedź na publikacje: Hilliarda d' Au- 
berteuila, Mably'ego i Raynala, które uważał za licho przygo- 
towane po względem metodycznym i merytorycznym 27). 
Książkę Mazzei'ego ocenił Ciampini ujemnie, nazywając 
ją zbiorem polemik bez metody i naukowej argumentacji, ma- 
jącej wszelkie cechy pamfletu. Jedyną zasługą Mazzei'ego było 
spopularyzowanie Rewolucji Amerykańskiej na gruncie fran- 
cuskim w przededniu wielkich przemian. Mimo tych niedo- 
ciągnięć książka Mazzei'ego była bardzo poczytna i cieszyła 
się pełnym uznaniem u publiczności francuskiej, a historyk 
włoski Botta oparł na niej swoją "Storia della guerra 


r 


17 H d )1 i a r d d'A u b e ,r t e u i J, Esoojs hi-st9riques et politiqu£'"s sur les 
Anglo-Americains... BrlIxeJ'les 1782, 2 t Ol'iIIZ Essais historiques el poJitiques 
sur la Revolut:on de l'Amerique Septentrionale... Pa.r'I
 1783 :ł t-t'my. 
M a b l y, Observat1CJ1ł3 sur le GQu\,p.rnement et les Lois des Etats-Uni, 
d'Amerique. AIl16,terdam 1784. 
R a y n a l, Revolution de l'Amerique, London 17Al, onl2 tegoż. Tableau 
et revolution des ColomeB anglaises de l' Am6rique Septentrionale, Arnste.r- 
dam 1781, 2 tomy. 


I 
1
		

/Czasopisma_104_04_337_0001.djvu

			FiLippo MUZ8Ii 


315 


J' 


dell'indipendenza degli Stati Uniti d'America" 28). O wiele ko- 
rzystniej ocenił "Recherches" Bernard Fay, wybitny znawca 
francuskiej literatury historycznej, traktującej o Stanach 
Zjednoczonych Ameryki Północnej. Nazwał on książkę Maz- 
zei'ego "le plus serieux de l'epoque" 29). 
Bardzo dokładnie omówił "Recherches" Garlick, który za- 
mieścił w swej pracy listy Mazzei'ego do J. Madisona, zawiera- 
jące ciekawe dane do genezy książki. Najciekawszym w tym 
względzie jest list Mazzei'ego do Madisona z 4 lutego 1788 r. :III. 
W międzyczasie przyjechała do Paryża marszałkowa Elż- 
bieta Lubomirska, a wraz z nią i Scipion Piattoli, pełniący for- 
malnie obowiązki guwernera 13-1etniego Henryka, kuzynka 
chlebodawczyni. Mazzei zetknął się z Piattolirn, zawarł z nim 
rychło przyjaźń, darząc współziomka wyjątkowym szacun- 
kiem Sl. Czy się znali przed tym, nie wiadomo. Piattoli przed- 
stawił Mazzei'ego Maurycemu Glayre'owi pełniącemu po wy- 
jeździe Littlepage'a z Paryża przejściowo obowią'lki prywat- 
nego agenta Stanisława Augusta Poniatowskiego. Glayre od- 
wiedzał często księżnę Elżbietę Lubomirską na polecenie króla. 
Mazzei w ten sposób przedstawia swoje spotkanie z Glayre'm 
i okoliczności, }::oprzedzające objęcie przez siebie stanowiska 
ligenta Stanisława Augusta w Paryżu: "W niedługim czasie 
po wydaniu mojej książki przybył z Lozanny Szwajcar Glayre, 
który był przez 22 lata sekretarzem króla polskiego i pozosta- 
wał w śc
słej zażyłości z Piattolim. Dowiedziawszy się, że tu 
przyjechała księżna Lubomirska, przybył, aby złożyć jej wi- 
zytę i uściskać przyjaciela. Król napisał mu, że nie był zado- 
wolony ze swego agenta w Paryżu (Littlepage'a), że okoliczno- 


.9 C i a m p li lII1'l., 'OIP. c. I. 6rt1r. XIX. Por. ocenę 'U,iążka' Milz:rei'ego 
w .,JoumaJ de Paris" Nr. 131 z dm.ia 10 majl
 17R8, oa-.az Arch, Głów, Ak! 
Daw. w Wars7JaIWI:e, Zb"ór POiIie1ów Nr. 165, k.arta 298-9. Po'r. ba,kże. 
C a r l i c k: op. c. etr. 104-123 -. z.amiesllCzona ChflT.a.kte!l"YSltyka k.siążkli 
M-a!Z"De:'ego z poW1Ołam.:.em się ona, lroI'E!tSlpOO1odel'JCję Marzrzei'ego z J, MadisOlł-em 
i Jeffenns'on'ean. 
. .. Fa V BeT:na rd: Bi'bliogmpllie c'rftique des ouvrages Irancais rela- 
tlIs aux Etats-Uni3. PaJI'iB 1925, str. 55-65; oc'az terule: L'Esprit revolution- 
JloJre en France et aux Etats-Unis, RdIr:e 1925. 9tr. 136. 
Por. także M a zzedi, M e m o.J i e. I. str. 532.....:542. Dokładna ge- 
neza ..Recl1e.rches". 
.. R. C. G,a r l i ck; op, c. str. 117-120. 
., .,...I'ilJhate Scipione Pi"'l.trtoli, f;orentl:no, di gr.MI. t.aoppo buonoO cd eccesiva.memte mode9to. Ei fu ben 
(pret3,to C'OIJ1I()o!;C"
lto. 6timafu, e ama:oo da tu.tti i miei 'a.mki.". M a z IZ e1. _l\1e- 
morie. I. 6.1ir. 540. 


i 
lo 
I
		

/Czasopisma_104_04_338_0001.djvu

			inG 


W. Łukaezewlcz 


ści wymagały, aby utrzymywać tu (w Paryżu) osobę inteligen- 
tną, uważną i czynną i prosił go, by tam się udał osobiście i 
Glayre zaś odpowiedział, że poślubił jedynaczkę starych rodzi- 
ców pod warunkiem, iż będzie żył razem z nimi; że wyjeżdża- 
jąc do Paryża, zamierzał tam tylko tak długo pozostać aż wy- 
szuka osobę odpowiedruą na ten urząd. Zaprezentowano mu 
dwóch ka.ndydatów, lecz żaden mu się nie podobał, a poznaw- 
szy mnie za pośrednictwem Piattolego zaproponował mu, 
abym ja objął to !'tanowisko. Kiedy Piattoli powtórzył mi 
propozycję, poprosHem go, aby udał się wraz ze mną na obiad 
do J effersona, ponieważ obawiałem się, by wchodząc w służbę 
obcego wła.dcy, nie narazić się opinii moich współobywateli 
(Amerykanów), Jefferson jednak zarewnił m
ę, że król polski 
był debrze znany tak u nas jak i w Europie jako zwierzchnik 
republiki, a nie król-despota, i że uchodził za dobrego oby- 
watela SW2j ojczyzny" 32. Po takim oświadczeniu Jeffersona 
Mazzei zgodził się objąć stanowisko agenta Stanisława Augu- 
sta w Paryżu. Z korespondencji Glayre'a i Stanisława Augusta 
wiemy, że sprawa zaangażowania Mazzei'ego napotykała po- 
czątkowo na trudności, i że dopiero zdecydowana postawa eks- 
sekretarza przełamała opór i obawy króla, który zamierz.ał ob- 
sadzić posterunek paryski przez Stanisława Mokronowskiego, 
bojąc się nieznanego sobie Włocha. 
Glayre, proponując królowi Mazzei'ego, wysuwał następu- 
jące motywy: l) agent nie jest Francuzem, a więc nie będzie 
donosił treści korespondencji ministerium francuskiemu; 
2) agent jest przekonań republikańsj,,{,ich i dlatego łatwo zorien- 
tuje się w stosunkach rolskich; 3) jako literat będzie pisał 
przyjemnie i interesująco; 4) jest w kontakcie z korpusem dy- 
plomatycznym; 5) zaufany Stanisława Augusta - Hennin jest 
przyjacielem Mazzei'ego; 6) Mazzei utrzymuje kontakty z ludź- 
mi o znanych nazwiskach i zajmujących wysokie stanowiska 
polityczne i społeczne we Francji; 7) utrzymanie takiego agen- 
ta nie pociągnie znacznych wydatk6w, gdyż agentura nie bę- 
dzie wyłącznym źródłem jego utrzymania 33. Z tych wszyst- 


.. 


.. .....ma. Je,ffe!l"on mi illS6icuł"o de! conłrar'l(). d'ocendo che 11 re di Polo- 
111'011 er-a megl
o  
dell1a SILił .pa:tn.a". M a z z e i\ Memorie, 1., sin". M2--3. Por. G. ar 1 i c k 
op. C s,llI'. 123-124. 
II 'Glay-re do Slillllf&la-wa Au
'l6'tJa.. Pa1T1S. c.e 26 m-an 1188. Aroh. Głów. 
.t\kt Da.'WIIlY	
			

/Czasopisma_104_04_339_0001.djvu

			PIIjppo Mazzej, 


317 


(. 
I 


kich względów Glayre uznawał Mazzei'ego za najbardziej od- 
powiedniego kandydata na stanowisko agenta króla w Paryżu. 
M:.mo tych słusznych wywodów, trzeba było jeszcze kilkakrot- 
nych perswazji ze strony Glayre'a, a nawet protekcji samego 
Grimma, aby przekonać Stanisława Augusta do osoby Maz- 
zei'ego 3ł. Znaleźli się również nieproszeni przez nikogo protek- 
torzy, którzy na własną odpowiedzialność wysyłali listy pole- 
cające do Ciołka-Poniatowskiego w sprawie Mazzei'ego. Ukry- 
wali się oni pod pseudonimami "Cosimo Maris" i "Nota Ma- 
nus", czym wprawili w zakłopotanie króla i Glayre'a 35. 
14 lipca 1788 roku Mazzei napisał po włosku swój pierw- 
szy list do Stanisława Augusta, w którym dziękował mu za 
przyjęcie do służby, prosił o wyrozumiałość w szczególności 
dla błędów we francuszczyźnie, której nie zdołał gruntownie 
opanować. Do listu był dołączony tekst przysięgi agenta, że 
będzie wiernie, pilnie, szybko, dokładnie wypełniał powierzone 
sQbie zlecenia, i że będzie przestrzegał tajemnicy służbowej 38. 
Odpowiedź królewska na ten list nadeszła z datą 2 sierpnia 1788 
roku. Stanisław August wyraził w swym liście nadzieję, że 
Mazzei będzie spełniał swe obowiązki inteligentnie, gorliwie 
i sprawnie. Dalej postawił król agentowi szereg pytań, doty- 
czących: l) miejsca zamieszkania w Paryżu; 2) stanu cywilne- 
go; 3) stanu finansowego; 4) wieku i stanu zdrowia; 5) osób 
z ministerium, korpusu dyplomatycznego, nauki i szt uki , z któ- 
rymi pozostaje w bliższym kontakcie; 6) salonów i środowisk, 
odwiedzanych najczęściej przez Mazzei'ego w Paryżu; 7) osób 
w Europie i Ameryce, z którymi agent pozostaje w korespon- 
dencji 37. 
Maurycy Glayre opuścił Paryż w końcu lipca 1788 roku; 
przed odjazdem wręczył Mazzei'emu szyfr i udzielił szczegó- 


.. .,SaawI etre Ide 8JVec m. Ma'z:zeiJ, je le conniC'lis depuis p

eU1"6 an- 
lleE!lS\ et j ai toujOUM falt 1m CM particułt;er dea 6eS lum:ereg, de 6.'\ tete, et 
de &on a.me qUJi n'est pas froide", Grimm do SbClo!ll:1Bi161W'ii Augusba: Paa-ie, C6 
l oobobre 1188, w Aroh. Głów, Akt DalWn, w W.arrlil2Jarwie, Zbiór Pooielów: 
Nr, 185. - 
II Tlil!lIlże, Zbi:,fu Plone Pialtoli e la Polonja. 
F-iren:ze 1915. GIilJT
j(:1c. 
. c. sw, 124,
		

/Czasopisma_104_04_340_0001.djvu

			. 


318 


W. ł.uk.a8zewla 


k 
łowych instrukcyj, jak ma pisać do Stanisława Augusta. Mazzei 
pisał początkowo dwa razy w tygodniu, lecz z winy poczty nie 
otrzymywał przez dłuższy czas odpowiedzi od króla na swoje 
listy. Dopiero w październiku 1788 roku wymiana listów przy- 
brała bieg normalny. Agent odbierał listy królewskie za po- 
średnictwem bankiera Sellonfa z adnotacją: "a mr. le Coq". 
Sellonf był jednym z tajnych agentów Stanisława Augusta dla 
spraw finansowych i specjalnej wagi w stolicy nadsekwańskiej. 
Od Sellonfa dowiadujemy się również, że Mazzei zajmował 
skromne mieszkanie w Hótel des Colonies przy ulicy des Prou- 
vaires i że odwiedzał często bankiera królewskiego, szczegól- 
nie w porze obiadowej S8. 
Mazzei informował pilnie Stanisława Augusta o wszyst- 
kim, co się we Francji działo, przesyłał mu poza raportami do 
Warszawy: dzienniki, ulotki, prace naukowe, utwory literackie, 
obrazy, medale, sztychy, mapy itp. rzeczy. Czynił to systema- 
tycznie od lipca 1788 roku aż do grudnia 1791 włącznie. Eosła 
korespondencja wzajemna agenta i króla, porządkow'ma we- 
dług dat i numerów kolejnych. Rozszerzył się też znacznie za- 
kres znajomości agenta w Paryżu. Mazzei poznał nuncjusza 
apostolskiego - Dugani; ambasadora neapolitańskiego Markiza 
di Cercello, ambasadora portugalskiego hr. Sara, posła szwedz- 
kiego Stael-Holsteina; duńskiego - barona Blooma, angielskie- 
go - lorda Fitzgeralda, weneckiego - Pisani; sardyńskiego - 
markiza Cordon; rosyjskiego - barona Simolina. Był przy- 
jacielem hr. Salmour, ministra s8I5kiego, znał się dobrze 
z baronem Grimm'em, ministrem księcia Sax-Gotha, z którym 
się 'prędko zaprzyjaźnił. Utrzymywał serdeczne stosunki 
z Golz'em, posłem pruskim w Paryżu S9. 
Z Polakami bawiącymi w Paryżu utrzymywał stały kon- 
takt towarzyski. Bywał zwłaszcza częstym gościem u księżny 
marszałkowej Lubomirskiej, chociaż przyznawał, że była ona 
kobietą dziwną i ekscentryczną i miał do niej żal za zbyt sur'..\- 
we obejście się z PiaUolim 40. Dla księstwa Aleksandrostwa Lu- 


II St1I
on.f do StaallisNiJwa AUJgusta\ PaiI1iIS, :je 18 aout 1788, w Zb60ne 
Pqpielów Nr. 184, karta 190, Aroh. Głów. Akt Dawnych w War6lZiaJWie. 
Por. t.a.kże Memorje, I, str. 524. 
18 Memorie. II. str. 9-10. 
.. "La p11il!1lOilpessa DliIII'e6Oilau,a 11J()'D: ere CiIIttJlV'a
 QIiOIIl ma!IlCi!va di t.aaen.ro. 
et ero gen,eroeiłl; lDIJi! ea:a ebroa:mb<ł ed ec<:entrica. La 61\J8 ('>()([1dobta rigud.rdo a] 
Pti'lIIttollC (.semzlII Che .a,loom pOl!esse ioooOvi1JJllIe la causa) dh r ienlI1e ttaJe, che il 


-
		

/Czasopisma_104_04_341_0001.djvu

			-ł' 


P1lippo MII'ZZeI 


319 


bomirskich wyrażał nieraz uznanie, ale się panią Rozalią, żoną 
naj bogatszego polskiego magnata, nie entuzjazmował. Innych 
Polaków, zwłaszcza mniej znacznych i utytułowaych, traktował 
z góry i tylko z obowiązku donosił o nich Stanisławowi Augu- 
stowi. 
Wypadki 1789 roku uczyniły z Mazzei'ego umiarkowanego 
zwolennika Rewolucji. Był on z przekonań zwolennikiem mo- 
narchii konstytucyjnej i dlatego nie godził się z dążeniami re- 
publikańskiego skrzydła Jakobinów i Kordelierów, zmierzają- 
cymi do obalenia tronu. Natomiast Barere charakteryzuje Maz- 
zei'ego jako skrajnego rewolucjonistę. Miał on podobno już 
w roku 1788 oświadczyć Barere'owi: "dopóki nie zdobędziecie 
Bastylii, nigdy nie będziecie mieli wolności osobistej" 41. Nie 
wiemy dobrze, ile prawdy, a ile fantazji zawiera się we wspo- 
mnianej relacji Barere'a, który był mistrzem w improwizowa- 
niu różnych frazesów. Mazzei nie zachwycał się, jak wynika 
z jego listów, wewnętrzną i zagraniczną polityką Legislatywy. 
Należał do umiarkowanego odłamu Jakobinów, z którego wy- 
łonił się Klub 1789 roku, będący narzędziem polityki Lafayet- 
teca, Bailly'ego, Sieyes'a i Mirabeau. W Klubie 1789 prowadził 
Mazzei dział korespondencji zagranicznej i uprawiał przy lada 
okazji propagandę na r
ecz Stanisława Augusta. Przeforsował 
nawet jego kandydaturę na członka honorowego, z czego król 
polski ku zmartwieniu swego agenta nie skorzystał, gdyż oba- 
wiał się, by nie być posądzonym przez głowy koronow:me 
o sprzyjanie Rewolucji Francuskiej 42. Miał też Mazzei z racji 
swej działalności klubowej liczne zmartwienia i kłopot y 4s. 
Należałoby dołączyć do nich: rozbite życie rodzinne oraz 
zły stan zdrowia agenta, który zmuszał go do kilkakrotnego 
wyjazdu z Paryża do Rocheguyon, gościnnej posiadłości księż- 
nej D'Enville. 
Spośród licznych opinij, jakie Mazzei przesłał Stanisła- 
wowi Augustowi w ciągu swego urzędowania, o znanych i sza- 
nowanych przez króla osobach, o Katarzynie II, o przymierzu 


povero Glmrco 'De 'gem.ev.a. e I98I1rzJa 6fugQ'. perohl! liĆIJ dioalCezIZia dii ca:r.a.ttere 
ungultava in luli, ,l'ecoesiv.a sensib.:df.:ta". M -lIlZlZeli, Memori'e. II, 6tr. 19. 
41 Cy!JUję 
 A. S z e l ą g o ,woSk j e g o: Rewolucja Francus,lro 1789-1793. 
Lwów 1934. 8M. 64-65. . 
n MiII2:l,ei do StaJni'l1alw.a Augusta 26 'kiNIieillIllioa 1190. Bibliote<:a NdOZio- 
ł1tI:Ie-Cemtra1e di. Firenrze. Zibdór Gino Ca.pporu Nr. 334. 
u M -a lZ z e j. Memorie. II, str. 42-53. 


.. 


-
		

/Czasopisma_104_04_342_0001.djvu

			820 


W, ł.a'wzewim 


polsko-pruskim, o zachowaniu się narodu polskiego wobec roz
 
biorców, większość zasługuje na uwagę historyka. 
Zaufanego Stanisława Aug
sta na dworze Ludwika XVI 
- Henn
na - określał Mazzei jako człowieka, który nie dorósł 
do ówczesnych wydarzeń; "il est encore ił la moitie du sif.!cle"- 
tak o nim pisał. Katarzynę II i jej polską politykę ganił, wska- 
zując swemu chlebodawcy na rozbieżność, jaka zachodzi mię- 
dzy osobistymi względami carycy dla króla a polityką jej gabi- 
netu, działającego zdecydowanie na zgubę Polski 44. 
Przymierze polsko-pruskie oceniał Mazzei ujemnie, wy.. 
czuwając zdradzieckie zamiary rozbiorcze Prus w stosunku do 
Polski. Mazzei uważał Prusy za głównego inicjatora pierwsz.
go 
rozbioru, łaknącego nowych nabytków nad Wisłą; nie wierzył 
więc w przyjaźń Prusaków i prosił Boga, aby ustrzegł Polaków 
od tego rodzaju przyjaciół: Dio ci guardi da fali amid! 4!) 
Toteż cieszył się wielce, kiedy Sejm Wielki podjął we wrze- 
śniu 1790 roku uchwałę o niepodzielności Rzeczypospolitej, kła- 
dąc tym kres wszelkim pertraktacjom z Prusami na temat cesji 
Gdańska i Torunia 46, 
Według Mazzei'ego, naród polski powinien upatrywać źró- 
dło swej siły w prawdziwym patriotyzmie, oświacie, w popra- 
wie rządu, gospodarki i przemysłu. To dopiero są właściwe 
środki zaradcze na imperializm sąsiadów nieszczęśliwej Pol- 
ski 47. Mazzei pragnął reprezentować Polskę wobec władz re
 
wolucyjnych, to też stale nalegał na Stanisława Augusta, aby 
mianował go charge d'affaires i ułatwił mu przez to branie 


co .....spero dhe p'l'e6;to verrra id :empo da pooter ład" CQIloecere a quelkł 
8OV1'iIm.a., dhe i .rif!'Uardi e i sentimenN. d' omicizia 80010 puraIDente personal.i, 
e non hoanno IIoulJa ai OOIIDUlne co
ll'of1g1O
loi06ll e eciocca.merube 8J!Ilbizi.o6a po- 
llitJi.ca del euo gabi
t1bo, la cud Ó:V:61i1. e et.&ta da p;u d'UI!1 seoolo: d:v'..de e' 
imper-a, pri'll31Z M a n: e
, Memm'je. II, m. 54.' 
48 Matl11Je!i do Sts! (.non pJ101I1Jbo, ma perć nOU1 IDa.1to tar>oo) IJleł>la pa.7iena:ia e neł ve.ro 
e 8Olido patriobi!ilIDO. eon Ul), megihior g,ovemo, eon ocoQoomf.a, im-dustr-1a, 
e atibivitA, IlluminaoJldo iiI popoi o e conducendolo pro
re- 
.6.i v & m e n t e .a II o c.j tt a r i n a n z a. la Pol,oI!lia troverA in 6e tJwtto 
quel me ci vuo1e per łaa&i I1łSpetJlJal'e. e ,am.dhe reinoteg.re.Te nei propri diritti". 
Ma!zrzie1 do St. AUgu8t1a z }\wyta 213. VI. 1790, B;bt Na?;. Cenu-. di Fire.nrze, 
Zb. C'.YimI Capporlli Nr. 334.
		

/Czasopisma_104_04_343_0001.djvu

			Ft
ipp<> M8IZZe	
			

/Czasopisma_104_04_344_0001.djvu

			32J 


W. ł.ukOllzewla 


Sejmu Wielkiego były przez Mazzei'ego przesyłane do wglądu 
Stanisławowi Augustowi iii. 
Wydarzenia rewolucyjne, które Mazzei witał początkowo 
z entuzjazmem jako zapowiedź nowej ery w życiu Francji, 
:1oprowadziły go po dwóch latach od chwili zburzenia Bastylil 
do meoczekiwanych wniosków. Mazzei, robiąc 
ilans osiągnięć 
Rewolucji, był zdania, iż wyrządziła ona więcej szkody, niż 
przyniosła korzyści dla narodu francuskiego. To przeświadcze- 
nie budziło w duszy Florentyńczyka zwątpienie w celov..ość ru- 
chu rewolucyjnego w miarę tego, jak rosły w szeregach jako- 
bińskich, a nawet wśród członków Klubu 1789 roku, 
13.stroje 
republikańskie. Nadgniły tron zdrajcy własnego narodu - Lu- 
dwika XVI -- był dla monarchicznego konstytucjonalisty Maz- 
zei'ego "tabu", którego pod żadnym pozorem nie wolno było 
ruszać. Dziwnym zaiste musi wydawać się nam to ślepe przy- 
wiązanie Mazzei'ego do korony bourbońskiej, której blask 
już dawno zanikł; dziwnym dlatego, że Mazzei od dzieciństwa 
wychowywał się w kulcie dla republiki rzymskiej i demokracji 
klasycznej, że był przecież uczestnikiem walki o wolność Sta- 
nów Zjednoczonych. Przy takim światopoglądzie niepokoiły 
leciwego Mazzei'ego projakobińskie zamysły Jana Potockiego, 
którego sam zaprezentował w roku 1790 księżnie D'Enville. 
krętactwa powracającego z m:.sji madryckiej zawodowego obie- 
żyświata Amerykanina Lewisa Littlepage'a, jakobinizm De- 
scorchesa de Sainte-Croix, mianowanego świeżo posłem fran- 
cuskim w Warszawie, księzna Izabella Czartoryska, bawiąca 
w Paryżu przejazdem do Londynu wraz ze swym mrukliwym 
synalkiem Adamem Jerzym, zbytn:a ciekawość Tadeusza Mor- 
skiego, który zatrzymał się nad Sekwaną w przejeździe do Hi- 
szpanii jako nowokreowany poseł Rzeczypospolitej w lutym 
1791 roku, i to, że zbyt często odwiedzał Jakobinów. Sprawiał 
duży kłopot swoją osobą również myszkujący incognito w Pa- 
ryżu prymas Michał Poniatowski oraz kontaktujący się z ma- 
sonami generał artylerii Szczęsny Potocki. Nie wiedział ten 
możny warchoł, gdzie lepiej snuć swą zbrodniczą intrygę prze- 
ciw wydobywającej się z obcej gwarancji ojczyźnie: w Paryżu, 
Madrycie, Londynie, czy we Wiedniu lub Jassach? W Paryżu 
prowadził Szczęsny Potocki pozornie zamknięty tryb życia, 


'"}. 


" MaJzoze: do Stan'Bława Auguslia l. XI. 1790 w mb!. NalZ, Centr. di Fi- 
reJ1J7Je" Zbiór Gin.o Capponi Nr. 334. 


.ł
		

/Czasopisma_104_04_345_0001.djvu

			Fill9po M"zzeiI 


3123 


znosząc się jawnie tylko z Lafayette'm i księciem Filipem Or- 
leańskim, który mu otwierał cichaczem wrota do Jakobinów 52. 
Ale najbardziej ze wszystkich irytował Mazzei'ego FelIks 
Oraczewski. Włoch czuł przez skórę, że nie dojdzie do porozu- 
mienia ze swym szefem, i że będzie musiał zakończyć swą 
karierę dyplomatyczną w Paryżu, by szukać szczęścia w nie- 
znanej sobie Polsce, skąd dochodziły go coraz częściej fascynu- 
jące wiadomości o niezwykłym powodzeniu Piattolego i jego 
roli, jaką odgrywał w przebudowie ustroju Rzeczypospolitej. 
Oraczewski stanął w Paryżu w końcu marca 1791 roku 
i już 7 kwietnia złożył wizytę Mazzei'emu, Przewidywania 
charge d'affaires sprawdziły się: stosunki między nim a Ora- 
czewskim ułożyły się jak najgorzej. Poseł był niezadowolony 
ze swego zastępcy, gdyż ten podrywał mu autorytet na gruncie 
paryskim; jako lepiej obeznany z terenem pracy dyplomatycz- 
nej. Bezpośrednim powodem nieporozumienia było to, że we- 
dług Oraczewskiego, Mazzei błędnie informował prasę i opinię 
francuską o poczynaniach Sejmu Wielkiego i o stanowisku Sta- 
nisława Augusta wobec wydarzeń rewolucyjnych. Oraczewski 
nazywał Mazzei'ego "jednym z najgorliwszych klubowych de- 
mokratów", oskarżał go o zmowę z ambasadorem rosyjskim 
Simolinem, o wysługiwanie się propagandzie rewolucyjnej, o to, 
że "zapytany o Polskę, nie wie, co ma odpowiedzieć, iż rozu- 
mie, że wszystko wie i opaczne wiadomości wiadomym sobie 
gazeciarzom podaje" 53. 
Wśród tylu zmartwień i kłopotów otrzymał Mazzei 19 maja 
1791 roku list królewski z 4 maja, powiadamiający go o uchwa- 
leniu przez Sejm Wielki Ustawy Rządowej w dniu 3-go maja. 
Mazzei po zapoznaniu się z treścią Konstytucji ocenił ją ujem- 
nie. W liśc:e do Stanisława Augusta z 20 maja pisał: "gdybym 
miał zgadywać, powiedziałbym, że według mego zdania, nowa 
konstytucja uczyniła zbyt mało dla tronu, aniewspółmiernie 
dużo dla narodu" 54. W następnych listach zdawał swemu chle- 
bodawcy szczegółowe sprawozdanie z reakcji prasy francuskiej, 


II MalZ7.ei do Stall11161ti'w7J:one (h)a fabbl) poc'ly.6simo per !IJ tremo, e i.nfi- 
n
tallnE'l!J.'te troppo per i'l popo]o. Marl.7Jei 00 St. Augusta 20 maja 1791 r. B:bl. 
Naz. Cantr. di Firenze. Zbiór GiJn.o Ca.pponi Nr. 334. 


II. 


'"',
		

/Czasopisma_104_04_346_0001.djvu

			824 


W. ŁuIt..zewl
, 


Konstytuanty, klubów politycznych na "rewolucję polską"; 
donosił, że polskie koła arystokratyczno-zachowawcze (staro- 
szlacheckie) usiłują zdyskredytować w oczach społeczeństwa 
francuskiego Konstytucję 3-go maja i jej twórców przez udzie- 
lanie prasie informacyj o szerzącej się w Polsce opozycji prze- 
ciw przeprowadzonej reformie ustroju. ,Włoch Pio zamieścił 
w "Le Courrier des 83 departements" Gorsasa artykuł o Kon- 
stytucji 3-go maja, zaznaczając, że została ona uchwalona 
w porozumieniu Stanisława Augusta z Rosją i Austrią. Mazzei 
zaznacza, że Pio był od kilku lat na żołdzie posła pruskiego 
w Paryżu Golza. Aby przeszkodzić antykonstytucyjnej propa- 
gandzie, zawierał Mazzei spe:.jalne umowy z wydawcami n;e- 
których dzienników tej trpści, że artykuły o Polsce będą w nich 
drukowane dopiero po .Izyskaniu aprobaty z jego strony (Mo- 
niteur). Rzecz zrozumiała, że umowy te były przez Mazzei'ego 
słono opłacane królewskimi dukatami. Pom;mo tych zabieg6w 
ukazywały się od czasu do czasu w prasie francuskiej różnych 
odcieni artykuły, które w nieprzychylnym oświetleniu przpd- 
stawiały Stanisława Augusta i Rzeczpospolitą. Mazzei podej- 
rzewał o ich autorstwo nawet samego Oraczewskiego 66 , 
W walce o dobre imię swego chlebodawcy dojrzał u Maz- 
zei'ego zamiar wyjazdu 'Z Paryża do Warszawy. Przyśuieszvlo 
wyjazd zerwanie Mazzei'ego z Condorcet'em w sierpniu 1'/91 
roku. Powodu do zerwania przyjaźni dostarczyła ucieczka Lu- 
dwika XVI. Condorcet napisał wówczas kilka broszur o treści 
republikańskiej. Mazzei podaje w swych ,.Pamiętnikach", że 
powiadomiony o tajnym zebraniu u Jakobinów i o spisku La- 
methów, Barnave'a. Barrasa, Robespierre'a, Dantona, Des- 
moulins'a i Marata przeciw Ludwikowi XVI domagał się od 
Lafayette'a, Bailly'ego i Condorcet'a wydania nakazu zam- 
knięcia za kratkami spiskowców. Odprawiony z niczym, zro- 
zumiał, że musi dobrowolnie usunąć się co rychlej z Paryża, 
gdyż zaczynał tu wiać wiatr na niego wybitnie nieoomyślny M. 
Opuścił więc stolicę na pewien czas, korzystając z gościn- 
ności księżny D'Enville, lecz aresztowanie Besenvala i otrzy- 


;.. 


ł- 


ł 


II Pr.remów'erioE> 51. AUgl'RI!Ia z racj.i 7JM,ee'e.IIJ." o,rde
ów- f)I''le'l KOl1iSty- 
tua01ttę. reaJl P.ISIZI"'W
e w ..Ga'V'obt
 Urive
e'Je" Nr 209 I'3'br 836 Mi'lzz!"i d-J 
Ikr6!,a 8. VII., 29. VII; 3 VIII. 1791 r. R.bI. Na.z. Centr oi, F:l!en'le, Zbiór 
G:m.o C8Ippoo1 Nr. 334, 
II Me>=e: do S-L Augu-!II
a 19. VIII. 1791. BibI. N..-z, ('pnM. d.i Hremz-e. 
Zb. G;no Cdippoo1Ji Nr 334: C i a ID p i !l.i, Lettere, I, stI. XXI--XXII.
		

/Czasopisma_104_04_347_0001.djvu

			-, 


PIIJppo Maozzei 


3'J5 


;. 


mane w związku z tym polecenie od Stanisława Augusta wy- 
szukania odpowiedn:ego obrońcy dla swego kuzynka, zmusiło 
Mazzei'ego do powrotu do Paryża, ale nie na długo 57. Mazzei 
zorganizował wspaniale obronę Besenvala, powiadomił Stani- 
sława Augusta o nowej konstytucji franc,="skiej z komentarzem, 
że nikt z niej nie był zadowolony; rozczulił się trochę nad lo- 
sem emigrantów, których poczęstowano groźnym dekretem 
i skorzystawszy z zaproszenia swego mocodawcy wyjechał 15 
grudnia razem z Janem Potockim do Warszawy. Trasa wiodła 
przez Strassburg, Frankfurt nad Menem, Lipsk i Drezno 68. 
W Dreźnie srotkał się Mazzei z Adamem Kazim:erzem Czarto- 
ryskim i jego sekretarzami: J. Mostowskim i Chomińskim, któ- 
rzy tu przyjechali dla prowadzenia rozmów z elektorem saskim 
w sprawie przewidz:anej w Konstytucji 3-go maja 1791 roku 
sukcesji tronu polskiego 5\1. 


* 


(& 


(& 


.. 


Wyjazd z Paryża oznaczał koniec kariery Filipa Maz- 
zei'ego. Nadzieje na wypłynięcie w Warszawie tak jak Piattoli, 
zawiodły całkow
cie. Zjawił się bowiem w stolicy nadwiślań- 
skiej za różno, w chwili, gdy nad Rzeczpospolitą zawisła groźba 
zemsty Imperatorowej i dojrzała zdrada Prus, przed którą tak 
przestrzegał Stanisława Augusta w swej korespondencji. Pró- 
bował, jak to sam przyznaje, otworzyć królowi, marszałkowi 
Potockiemu i Piattolemu oczy na istotny stan położenia Polski, 
a z chwilą rozpoczęcia przez Rosję w maju 1792 roku działań 
wojennych doradzał Stanisławowi Augustowi - abdykację. 
Niefortunny agent nie przYfuszczał nawet, że jego skromna 
osoba i jego działalność w Paryżu oraz pobyt w Warszawie 
uzna caryca za podstawę do oskarżenia króla polskiego i partii 
patriC\tycznej o jakobinizm, a nawet rzuci podejrzenie, iż Maz- 
zei'pgo chciano użyć dla dokonania zamachu na nią 60. W oba- 
wie przed zemstą ze strony targowiczan i Katarzyny II musiał 
Mazzei już 7 lipca 1792 roku opuścić Warszawę, udając się 


AJ M -a :ol oz e i, Memorie, II, et!'. 53, 
18 Mal7.'M: do Sto AUguRta :ol P'ł.ryżn 2 li 15 XII. 17
1, oralZ :ol FNI.nDcfu."1n1 
li. M. 25. XrI. 1791 r. Bibl. Narz. Centr. 'Ii FI!:reIlIZeo, Zb. Gino Cappcmi Nor. 334. 
18 M a oz z ed. Memorle, II, str. 85-89. 
lO K.ilJt,arzyn-a Ó!-' Grimma 1412.5. IV 1792. Sbornlk Imper. Islor. Obs7.cz. 
t XXII, 6br, 565 i 587. Por. tJi\!\że: B. D e ID b i ń 6 k i, Rosja fi Rewolucja 
FUIDctls,ka. 1896, Sltr. 240;-2-ł3,
		

/Czasopisma_104_04_348_0001.djvu

			326 


W. Luki!8zew\.cz 


przez Kraków, Wiedeń i Wenecję do Pizy. Bilans warszawskiej 
działalności Mazzei'ego był skromny: mieszkał na zamku, ho- 
norowany w sposób wyróżniający przez Stani.sława Augusta, 
Zadnych określonych zajęć nie miał; nawiązywał stosunki to- 
warzyskie z rodziną. marszałka Ignacego Potockiego, brał 
czynny udział w organizowaniu. życia klubowego, uczestniczył 
w przygotowaniu obchodu pierwszej rocznicy Konstytucji 3-go 
maja. Bułhakow, poseł rosyjski w Warszawie po wyjeździe 
Stackelberga, utrzymuje w swym "Dzienniku", że Mazzei pod- 
suwał królowi myśl, aby urządzić z racji rocznicy Konstytucji 
3-go maja uroczystość podobną do paryskiego Swięta Federacji 
(14. VII. 1790) na Polu Marsowym. Dalej zaznacza Bułhakow, 
że Mazzei napisał rozprawę w sprawie uwolnienia włościan, 
która stanowiła podstawę do dyskusji w klubie warszawskim 
(Przyjaciół Konsty
ucji 3-go maja 1791 r.). Miano nawet przed- 
łożyć odpowiedni projekt Sejmowi do natychmiastowego 
uchwalenia. Zapiska ta została przez Bułhakowa umieszczona 
w "Dzienniku" pod datą 25 lutego (7 marca) 1792 roku. 
W chwili, kiedy najazd rosyjski na Polskę był postanowiony, 
Mazzei wraz z Piattolim brał udział w naradach i uczestniczył 
w przygotowaniu obrony narodowej. "Król wciąż Piattolego 
i Mazzei'ego obdarza zupełnym zaufaniem, czyta im wszystkie 
listy i papiery i kroku żadnego ,nie czyni bez ich rady" pisał 
Bułhakow pod datą 20 kwietnia (1 maja) 1792 roku. Oczywi- 
ście jest w tym twierdzeniu sporo przesady 61, G a r l i c k po- 
daje, że Mazzei napisał w czasie swego pobytu w Warszawie na 
życzenie króla traktat o stabilizacji waluty pt.: "Riflessioni 
sulla Natura delIa Moneta e del Cambio", przetłumaczony na 
język polski i wydruKowany. Został on także przełożony na ję- 
zyk francuski, a po włosku ukazał się dopiero w roku .1803 8 1!. 
Mazzei opuszczał Polskę z' duszą pełną smutku i zawiedzio- 
nych nadziei. Widzi.ał ciężkie chmury nad Rzeczpospolitą i czuł, 
że zbliża się jej ostatnia godzina. 
Stanisław August zaszczycił swego byłego agenta tytułem 
"szambelana i prywatnego radcy", zapowiedział nobilitację jego 
na następnym sejmie i przyrzekł płacić mu 1500 zecchinów ro- 


) 


a. 


.. Wal e r i a.n K.a ! i n k a, 08tatnie lata panO'wonia Sta.nlslawf/ Allgu- 
-łto. Dokumenty do historiiI drugiego I trzeciego podzia
u. Poam.ań 1868 Cz. II. 
Rozdz. V. Dz:enf!lik BuŁhakowa. mIn:s'tr.3 .rosyjtiokieg-o w Warez.awie 17
1- -92, 
6trony: 302, 307, 320, 350. 
I Ga.rUck, op, c. SIt!". 129-130. 


...
		

/Czasopisma_104_04_349_0001.djvu

			Fl1ippo MIIZZ8i 


327 


.. 


cznie tytułem pensji. Ale i tej skromrJej darowizny królewskiej 
- na otarcie łez - los niełaskawy nie pozwolił Mazzei'emu 
w pełni wykorzystać 63. Dobry król znalazł się wkrótce sam 
w położeniu finnnsowym, nie lepszym od biedaka Mazzei'ego. 
23 lipca, w dniu akcesu swego chlebodawcy do Konfederacji 
Targowickiej, bawił Mazzei w Krakowie w gościnie u biskupa 
Gorzeńskiego, w miesiąc później stanął we Wiedniu i nawiązał 
serdeczny kontakt z posłem Rzeczypospolitej Franciszkiem 
Woyną, przez którego miał odtąd znosić się listownie z kró- 
lem 64. 27 września 1792 roku napisał Mazzei swój pierwszy list 
z Pizy do Stanisława Augusta, w którym wychwalał Woynę 
wyrażał żal z powodu odwpłania go z placówki wiedeńskiej 
przez Targowiczan. 1 lutego donosił z Pizy królowi, że nawią- 
zał łączność korespondencyjną z Lucchesinim, który może się 
do czegoś jeszcze przydać. Gniewał się w tym liście na swego 
przyjaciela Piattoli'ego o to, że podjął się opracowania historii 
rewolucji polskiej 3-go maja, przez co może wyrządzić więcej 
złego niż dobrego Polsce i królowi; Piattoli bowiem w opinii 
Mazzei'ego był entuzjastą i iluzjonistą, odznaczającym się wy- 
jątkową słabością osądu spraw politycznych 65. 
W liście z 18 lutego 1793 r. radzi królowi, że będzie szczę- 
śliwy, jeśli zrzeknie się korony i otrzyma za tę cenę zapewnie- 
nie pokrycia swych długów przez państwa rozbiorcze. Polacy 
na pewno będą czuli się lepiej pod jarzmem trzech sąsiadów, 
niż pod własnymi rządami w ciągłej anarchii. Lecz już 12 sier- 
pnia 1793 roku zmienił zdanie, zaklinając króla, by stawił opór 
ambasadorowi Sieversowi i nie podpisywał nowego rozbioru 
Polski. Honor równie należy ratować jak życie - oto ostatnia 
konkluzja, do której dosz€'dł Mazzei w poglądzie na sprawy pol- 
skie 66). Ostatni list byłego agenta do Stanisława Augusta nosi 
datę 17 października 1793 roku (numer 25). 
Nie od rzeczy będzie przytoczyć w tym miejscu uwagi Sta- 
nisława Augusta o Mazzeim, przesłane Woynie w d€peszy 


... 
I 


I 
) 


Ol G a r Iii ck" o()p. C. 6111". 13
131. 
.. M a z z e i. Memorje, I. str. 545-547. 
os "...PiI'T roD emthous.i.asme et !la glraJ!1Jde f.a.oiB,;'te ił Ele fa.
re 1BBu6U10IIl, jl 
pourrn. no'llB fa.,jll'e beaUJCou'P de maJ. J'aIime 1a vc>rtu de s().n coeur; j"es.t:me 
les taJen-bs de lISOłl eapT
It; ID-i!Jks j
 OOiIlL'14IfłS aUlSSi t()lute la h,'łłJ.I€><;,Słe de Boa 
jug'etnent daI16 les affatires du monde". Ma'ZZeli do Sto August.a I. II. 1793 11". 
mbI. NólZ, Centr. dJ: R;nmze. Zb. G
no Cappr.nj Nr. 334. 
.1 Marz.rzeil do SI. Augus\la 12. VII. 1793 Il10ku 
 P:irz.y. B:b-l. Ni\'Z. Centr. 
di Fitre'l1'ze, Zb. Góno Cllpponi< Nr. 334, . 


...
		

/Czasopisma_104_04_350_0001.djvu

			328 


W. Łukaor.ewiJCz 


Nr. 86 z dnia 10 kwietnia 1792 roku. Dotyczą one całokształtu 
działalności paryskiej i warszawskiej agenta oraz stosunku 
króla do Rewolucji Francuskiej. Oto treść depeszy 67; "Dowie- 
dziawszy się teraz z pewnością, że książę Nassau jest ten, który 
w Berlinie udał mnie za promotora jakobinizmu tak dalece, iż 
przed królem (pruskim) twierdził, żem ja Mazzei'a z Paryża 
sprowadził umyślnie na założenie tutaj Klubu Jakobińskiego. 
Najprzód chybabym interesu mego osobistego i całego kraju 
nie znał, żebym .maksymom szalonym demokratycznym sprzy- 
jał. Gdy się w cztffech lub pięciu miejscach w niekt6rych 
wsiach i miasteczkach pokazały iskierki pochodzące z supozy.., 
cji, że prawo nasze 3':"go maja uwalnia od podatków i robocizn, 
moje uniwersały, wsparte mocą wojskową, przyciszyły zaraz 
. te małe początki. Mazzei, który był w Paryżu przez Glayre'a 
zaciągniony do mojej służby wtedy, gdy Littlepage już tam 
dłużej być nie chciał, póty sprawował funkcje de charge d'af- 
faires de Pologne w Paryżu, póki Oraczewski tam się nie obe- 
znał. Teraz Mazzei tu siedział, aby mnie osobiście poznał. Nie 
tylko tu Klubu Jakobińskiego nie zakłada, ale głośno i często 
,>zalonymi i niegodziwymi nazywa Jakobinów w przytomności 
nawet Descorches'a, a w Paryżu jeżeli zachowywał przyjaźń 
z panem Lafayette, z którym się znał jeszcz.e w Ameryce, jeżeli 
na lat kilka przed Rewolucją Francuską powziął przyjaźń 
z książętami de Larochefoucauld i de Liancourt, to jest z pryn-. 
cypałami Klubu 1789, jedynym, który miał zasady umiarko- 
wane we Francji, to również miał związki z panem Hennin, 
premier comm
s des affaires etrangeres, teraz świeżo wysadzo- 
nym przez Jakobinów i z panią Machaw, sousgouvernante du 
Dauphin, a te dwie osoby są najwierniejsze królowi i królowej 
francuskiej, przez nie miał dość częste znoszenia się z tymi kró- 
lewskimi osobami. Z Condorcetem zerwał nie tylko przyjaźń, 
ale i nawet obcowanie jak prędko przeszedł do Jakobinów. Ja 
to wszystko Wielmożnemu Panu piszę na to, abyś wied7jał 
prawdę i wtedy jej użył, kiedy ujrzysz użyteczność dla zbija- 
nia fałszywych przeciwko nam impresji. Dodać tu można, że 
Mazzei wielce się przyjaźnił z Landrianim w Dreźnie. A Land- 
riani w nim tylko tę wadę uznał i jemu samemu wytyka, że 
jest zbyt wielki werydyk". 


17 ArchQ,WlUm Głó\W1.e Alkt !Mw. w W-3lI1S7II1Iwie. Zjór Popie'łów Nr. 90.
		

/Czasopisma_104_04_351_0001.djvu

			Pllippo Mazzei. 


329 


Mazzei przesłał do Stanisława Augusta łącznie 385 listów 
własnych, otrzymał zaś od niego 324 (307 + 17) 68). Do Deputacji 
Zagranicznej wysłał listów 38, otrzymał 7.aś od kancler.l8 Jacka 
Małachowskiego listów 11. Do listów wysyłanych do Stani- 
sława Augusta w ciągu pełnienia obowiązków agenta załączył 
Mazzei 52 numery "Feuille Villageoise" i około 800 egzempla- 
rzy "P.oint du Jour", nadto kilkanaście numerów "Moniteur" 
oraz sporo innych periodyków, broszur i publikacyj 69). 


. 
. 


* 


. 


Osiadłszy na stałe w Pizie w domu swego przyjaciela 
G. B. Cittadelli, Mazzei żył skromnie w zaciszu nowozałożonego 
ogniska domowego. Pełen jeszcze siły, ożenił się po raz drugi 
w roku 1796, mając lat 66, z kobietą dość młodą, łagodnego 
charakteru, z którą doczekał się po dwóch latach córeczki El- 
żbiety (ur. 23. VII. 1798) 70. 
Z dawnymi towarzyszami walki o niepodległość Stanów 
Zjednoczonych A. P. utrzymywał Mazzei kontakt listowy. 
Szczególnymi względami darzył jednakże po staremu Tomasza 
J effersona i Jamesa Madisona. 
24 kwietnia 1796 roku Jefferson napisał do swego przyja- 
ciela list, który stał się głośny na obu półkulach jako "lettera 
Mazzei". Jefferson zaatakował w tym liście przywódców fede- 
ralizmu, między innymi i Washingtona, za tendencje monarchi- 
styczno-proangielskie i sprzeniewierzenie się ideałom demokra- 
tycznym, za które naród amerykański tyle krwi przelał. List 
zawierał słowa o
tre i kończył się zapewnieniem, że naród 
w swej masie czuwa i nie da się opanować przez "serca lilipu- 
cie". Mazzei list ów przetłumaczył na język włoski i był na tyle 
nieoględny, że zamieścił go w jednym z periodyków włoskich. 
25 stycznia 1797 roku list Jeffersona ukazał się w przekładzie 
francuskim w "Moniteur", zaś 14 maja w tłumac
eniu angiel- 
skim z francuskiego w amerykańskiej "Minerwie" 71). Było to 
wkrótce po objęciu stanowiska wiceprezydenta państwa przez 


II M a 7. z e:4 MemorJe. I, star. 545-547, 
'" Stalty8tyk.a prz
w-ad7X)na na 'Podstaw.ie wN."Sponooocj,j Ma7JZel egv 
j. S1. AUigUSIia rz Illit 1788-1791. 
'u G III r l;i ck, ()'P. c. sbr. 137-8, , 
" G a T H c.k. {1P, -c. str. 136-7. 


ł- 


.
		

/Czasopisma_104_04_352_0001.djvu

			330 


W. l.uk8newla 


.Jeffersona. Przekłady wypaczyły sens pierwotny listu i autor 
jego spotkał się z surową naganą ze strony federalistów 72. 
W roku 1800 adwiedził Mazzei'ega w Pizie, podążając do 
Rzymu, książę Adam .Jerzy Czartoryski. Przekanawszy się. że 
Mazzei żył w niedasta.tku. namawiał go do odbycia padróży do 
Petersburga po zaległą z czasów służby u Stanisława Augusta 
pensję. W połowie czerwca 1802 raku przybył Mazzei jako 72- 
letni starzec do Petersburga i otrzymał od cara Aleksandra I 
dzięki wstawiennictwu Czartoryskiego dażywotnią pensję 
w wysokości 1200 rubli rocznie oraz 400 zecchini tytułem 
zwrotu kosztów podróży. 4 września 1802 roku opuścił Mazzei 
po prawie trzymiesięcznym pobycie Petersburg i odwiedzając 
po drodze starych znajamych na ziemiach polskich, w Wiedniu 
i Genui. wrócił da Pizy. Opierając się na fakcie przyznania 
Mazzei'emu przez cara dożywotniej pensji, Francis Wharton 
posądził Florentyńczyka, iż od dłuższego. czasu, ba od 1784 roku, 
pozostawał on na żałdzie rosyjskim 73. Garhck natamiast twier- 
dzi. że oskarżenie to nie adpowiada prawdzie i wynikła wsku.- 
tek nieparazumienia 7ł. 
28 grudnia 1803 roku napisał Mazzei długi list do .Jamesa 
Madisona, w którym ap.rócz omawiania 
raw prywatnych, 
jak sprawy związane ze sprzedażą "Recherches", listów do .Jef- 
fersona. na które nie otrzymał adpowiedzi, zawarł opis stosun- 
ków petersburskich, Scharakteryzował Aleksandra I, Adama 
.Jerzego Czartoryskiego, Nowosilcowa, Stroganowa, matkę i żanę 
cara i wielu innych. Z listu tego pno:ebija wielki szacunek dla 
mładego Czartoryskiego. którego Mazzel poznał w roku 1787 
w Paryżu. Ciekawa jest takżE' reakcja mład
go reformatar- 
skiego grana dworskiego z Czartoryskim i Nowosilcowem oraz 
Straganawem na demokrację amerykańską 711. Na uwagę histo- 
ryków zasługuje także korespondencja. którą prowadził Mazzei 
ad 6 marca 1805 roku z Beniaminem Henrykiem Latrabe, bu- 


,. 


.. Tekst Iiil8bu w pnelkładzie wło.s.k,im zaani.es.2IC-zony w M a 'Z 'Z e i'e g o, 
Memorie, II, IiIk. 281-2; pOJ!". bakże teksty: cm.g:el6ki w -oryginalnej redakcja 
t. 7JI1. eameg'o JeffereOOlJ8, mmieSZiC'7JOny pl'7lez G a 1" li c koli wop. c. str. 
133-135 ') w red.alkcjd wtórnej oz weI&ji f.roCllllJCu91dej na angie11S1ką, spaczoną, 
tB.k.ż.e za.mÓes:lJCZ. przez G a r l i c k a, .:Ip c. str, 136. 
71 W h a r to n F r a on c.j s, The RevoJulionary DjpJomnU
 Correspon- 
dence ol 
he United States, WilShington 1889, tom III, s>tr. 825-6. 
7& G a l' I oj c k, op. c. sm. 139, pnyp:s 14. 
71 Ma7Jzei (ho JoiIIII"le5Il MadiieOOlil 28. XII. 1803. Zomieścj.ł G a r l i c k. 
op. oC, str. 140--5, 


.
		

/Czasopisma_104_04_353_0001.djvu

			. 


.J 


pmppo Marzzei. 


331 


downiczym Kapitolu \v Washingtonie, w sprawie sprowadzenia 
z Italii do Stanów Zjednoczonych zdolnych rzeźbiarzy dla wy- 
konania głowic 24 kolumn korynckich i innych prac. Latrobe 
zwracał się z tą sprawą do byłego agenta na polecenie ówcze- 
snego prezydenta państwa Tomasza Jeffersona, b. przyjaciela 
i towarzysza Mazzei'ego 76. 
Mazzei z poruczonego sobie zadania wywiązał się bardzo 
szybko. Nie zważając na swój podeszły wiek wybrał się do 
Rzymu i Florencji na poszukiwanie odpowiednich talentów 
rzeźbiarskich. Udało mu się uzyskać zgodę na wyjazd do Sta- 
nów Zjednoczonych dwóch utalentowanych artystów rzeźbia- 
l'ZY: Józefa Franzoni, lat 28 i Jana Andrei, lat 36, ludzi o świa- 
topoglądzie republikańskim 77. Sprawę wyjazdu miał opraco- 
wać ostatecznie konsul amerykański w Livorno - Appleton 
Tomasz. Wymienieni rzeźbiarze wyjechali do Stanów Zjedno- 
czonych 21 listopada 1805 roku, wioząc podarunki od Maz- 
zei'ego dla prezydE'nta Jeffersona. 
7 grudnia 1805 roku napisał stary Mazzei list błagalny do 
Jeffersona, w którym dopraszał się od swego przyjaciela nomi- 
nacji na konsula generalnego Stanów Zjednoczonych w "por- 
tach Italii". Jako motyw swej prośby podawał Jeffersonowi 
to, iż tytuł oficjalny i odpowiedni szyldzik urzędowy będą chro- 
niły go od nadużyć ze strony okupacyjnych władz francuskich. 
Prosił swego przyjaciela prezydenta, aby działał szybko. Nie- 
stety nie otrzymał Mazzei w tej sprawie pozytywnej odpowie- 
dzi, mimo iż. zobowiązywał się pełnić gratis obowiązki konsula 
generalnego 711. 
Czując bliski zgon 'zaczął Mazzei w latach 1807-13 spi- 
sywać swe "Memorie" , któl'e zostały opublikowane przez 
G i n o C a p p o n i dopiero w latach 1845-46. 
Robiąc rachunek burzli wego żywota, Mazzei pozostawał 
w nieprzerwanym kontakcie 'listowym ze swymi przyjaciółmi 
w Stanach Zjednoczonych: Jeffersonem i Jamesem Madisonem. 
Dru
 z nich objął w roku 1809 godność prezydenta państwa 
po Jeffersonie. Cieszył się więc stary Mazzei z tego, że los wy- 
niósł tak wysoko dawnych towarzyszy broni. Tylko dla niego 


71 L"IItl'Obe do F. Mal71Zei 6. III. 1805. G ar) i c k. qp. c. 6U. 146-7. 
77 MaJ:z;z,e; do B. LaiIlrOlbe 12, IX. 1805 z P:'ZY. G a:r ) d'c k. op. c. 
r!ir. 15
2. 
'8 M'I'Z'zei do T. Jeffersona 7, XII, 1805 ., Pirz:y. G ad i c k, op, c. 
etr. 154--156. 


-
		

/Czasopisma_104_04_354_0001.djvu

			300 


W. lukilllz.ewKz 


fortuna nie była łaskawa. Starość upływała w niedostatku ma- 
terialnym i w rozterce duchowej, co począć i jak żyć pod jarz- 
mem Napoleona I. l'fienawidził go całą' duszą za despotyzm 
i zdzierstwa. Był za swe przekonania polityczne prześladowany 
przez zwolenników cesarza i musiał płacić kiesą, Cieszył się 
więc wielce, gdy otrzymał od J effersona wiadomość o sprze- 
daży resztek swych nieruchomości w Richmond za 6342 dolary. 
Prosił go, by tę sumę raczył mu natychmiast przesłać do Pizy 7V. 
Pisał ten list jako 84-letni starzec, któremu ręka odmawiała już 
posłuszeństwa, cierpiał przytem na chorobę oczu. Kopie listów 
z tego okresu czasu sporządzała w zastępstwie Mazzei'ego jego 
córka Elżbieta, którą też uczynił wyłączną spadkobierczynią 
całego swego ruchomego i nieruchomego mienia 80. 
Mazzei zmarł w.Pizie 19 marca 1816 roku i został pocho- 
wany na miejscowym cmentarzu. Na nagrobku wyryto nastę- 
pujący napis w języku łacińskim, ułożony przez przyjaciela 
Mazz-ei'ego - Giovanni Carmignani, profesora prawa karnego 
na uniwersytecie w Pizie: 
"Philippo Mazzeio de Podio a Caiano 
Viro frugi atque integerrimo 
Civi optimo vel temporibus malis 
Qui mores hominum mul toru m vidit et urbes. 
In foederatis Septentrionalis Americae 
Provinciis, civitate donatus 
Legatione pro ipsis in Gallia et universa Europa functus est, 
Deque rebus ipsorum publicis 
Commentaria scrirs
t egregia. 
Ab humanissimo Poloniae RE'gc 
Stanislao Poniatowski 
Cui amicus fuit secretior 
Legatio!lem apud Gallos accepit. 
Benemeritus de Regno et Republica 
Disidiis faust o omnis deletis 
Recepit sib1 €t amicis honores, favores, 
Df'cessit Pisis XIX Martii Anno MDCCCXVI 



 


78 Matn.ei do r. Jeffel'tiona 18. IX. 1814 z PiiJzy. G a r l j c k. qp. c. 
.tr. t
1. 
50 Jelife,li!IOn do Delteux 26. I. 1817 z MOIlltólOel
o. Zamieścił G a l' l i ck 
"p, 'C. str. 161. C6rklll Maa.zej."ego Eliżbieta wy.szł.a w ma.Ju 1816 roku 
 
Andneje PilIli. 


-
		

/Czasopisma_104_04_355_0001.djvu

			J 


FiLipp<> Marne> - 


33.'ł 


Aetatis suae LXXXVI. 
Antonia uxor et Elisabetha filia 
Grati animo ergo 
Memoriam hanc posuerunt" 81. 


Najlepszy z biografów Mazzei'ego - Amerykanin R. C. 
G a r l i c k - tak scharakteryzował w kilku zwięzłych zdaniach 
przebieg kariery życiowej swego bohatera: 
"National upheavals punctuated Mazzei's life. The Ameri- 
can Revolution closed his career as a horticulturist and as a ci- 
tizen of Virginia; the French Revolution obscured him as an 
author; the Second Division of Poland brought to an end his 
political preferment under a democratic King; and in his old 
age Napoleon overtook him at Pisa. Probably no other impor- 
tant man of his generation witnessed such varied scenes in the 
changing order of the political world" 82. 


8. Odpils.alno z Dl!llgirlOlb6ta" PdltIrz 'ti daomi a.glo.i StaćlJ, sar:atta aG priIvci.pio dei 1782. RęIkopis joa'k p,io, prog,reS60 e fme deI dea1..a,ro dl cartli\ degIi Sta.ti 
Umlil d'Amer:ooa, eord.lt:a aa prinaip:o del 1782. Rękopis jak porz 'Pie,rwsza: 
pćl:tl'Z także Memorie, I, str. 458. 
6. Lettere ni Fu

ppo Mamei (do władz 8ta1Ilowydh w Wirg.in:li), 
ko- 
pisy ji\lk wy:iej. Zob. także: Me-mori>e. I. str. 498 przyp:6: "Na.T1I1aJtirva delIa mf.'8 
m:s.sione .:.n Europa". . 
'7. RJi,f:eseioni 6UlLa 'I1iatUlra del:1d IDOI1Ieta e 001 C8mb:o, przeJ.owna na 
rpo!8kd" ogło.swn.e drukiem po włosku w P;7Jioe w .roku 1803. na.p:62l11e 2JdŚ 
około 1782, 
8. Recherdhes hćsooriques et pol
,lJiq\1.e6 su.r 1es Eta'N-UDtti de L'Ame_ 
r.que Septentrionale. Parie 1788, cztery bomy. 
9. Rdfles6:.onl' 8U i mal.j provaru:enłń dalia Queeba e su i mem: di evi- 
ta«'gLi, bez da.ty i D1Jejeaa.. Według MazzEi'Cio - rz I-.okU 1782, drukowane
		

/Czasopisma_104_04_356_0001.djvu

			334 


W. ł.ukuzeoN;.a 


dopiero w 
ku 1794 lDil IpIOŚbęBemaI!.ldc.Less.i.Ma.ZI2Si: Memori-e, 
I. str. '462-3. _ 
10. Memo.i.re deJlJa V1iJ!a e deUe peregI1i!l1iłflJiorui dei FiJOIreI1Jmo FilitPpo 
Mi!.7J:zei. Lug.amo 184
6, dw-a tomy. T..pogr.a.fia deda SV.IZiZ,era Ita.I.J.dIl1a. 
Egzempli!Jrz w pOiSiadan;u auto'ra artykułu. 
.1. L
(:'z.rue artykuły MiI'zze!'£,go w ..NotÓ:ZJ:e de,) MOll'ldo". Firenrze. 
12. II vero cillffittere d:: G. Bare
ti... IIn.bro,Iuz.iolne nelLa qua,le ei wova la 
C:1i:.fes.a di F. Marz.7ei). Bl1iIlilSh Mu.reum Nr. 11429-b. 
13. D«kliU,ratJi,o.n deo; riro:ts, bmd:uóle de l'JlIIJel:ans avoc 1"or:l
inall arote... 
pax Ma.m.e:. Londres 1189. Bibliobhequ.e Nat:onoale a Ptlll
IS, osygn. 8 Lb-39 6914. 
II. Wyk.orzY6tany mater.iał archiw,alny. 
l. Acochlve6 des AffairelS Etrangeras a P,a,rf.6: POIJ.ogne Nr_y: 315, 316, 
317, 318. 
19 i 320. 
2. BJbl.joteka Pole/k;a w Paryżu: a) 
opi'e listów Stan/6ł,awa Aug'UJSlta PJ- 
1I1!:abowskiego do BKpa Marz:zJei od 4. IX. 1788 do 10. VJII. 1791 r. Sygn. 37; 
b) ło:lS1ty ka.nderza JaKJka Ma.ł'aJchowsk'ego do F
llipa Mó"Z.Zeli (Ooryg-il!lJałYI 67Jtuk 
11, od 29. IX. 1790 do 13. IV 1791 r. Sygn. 32, toczka 43. 
3. Biblćoteka Na:zÓoJlo
e Cerut.T>dIe..Fi.1CIIJZe: Le.!Jbere di F]ippo Ma-zzei alI/La 
coll"!e d.j, Polon/a, ZbióT G:I!IIO Ca.ppon,i. 6ygI1ill.tUr<1 334. Kore6pondencja ta 
obejmuje l'alba 1188-1793. 
4. Apch:wum GłóW:JJe Akt DCI'wny<..'h w W	
			

/Czasopisma_104_04_357_0001.djvu

			"- 


FlIippo Mauetl 


im;) 


a,e Popers ol Thomas Jellerson. Cha1rlottesv.iUe-Virg:mia 1829, 4 tomy. Ra-s- 
segna Na<2.ional.e. Roma; Secxmda SeCIe, Volume XXIX, 16 OHobre 1£120. 
R i: e d es e l Ma da me de, Letters -and Memoirs. New-York 1817, str. 323. 
S P a l' koS Jar e d, Correspondence ot the Ameri-c	
			

/Czasopisma_104_04_358_0001.djvu

			.
		

/Czasopisma_104_04_359_0001.djvu

			RENf
 RANCOEUR 


Historia we Francji t931)-t9.&6 


Kronika historiografii francuskiej, którą przedkładamy 
polskim historykom, ma na celu jedynie dostarczenie im prze- 
wodnika po całokształcie bardzo poważnej i obfitej produkcji. 
Na szczęście obfitość ta nie przynosi ujmy jej jakości. Od bo- 
lesnych dni wrześniowych 1939 r.. pełnych grozy i niepokoju, 
do r. 1945 warunki i okoliczności uniemożliwiły wymianę inte- 
lektualną francusko-polską. W roku 1948 nie jest ona jeszcze 
w pełni przywrócona i dlatego mniemamy, że trud nasz nie 
będzie w tym względzie bezużyteczny, Mamy nadzieję. że wy- 
wiązaliśmy się z tego zadania, kierując się jedynie troską o od- 
nowienie wiekowych stosunków pomiędzy historykami oby- 
dwu kraiów. 
Wydaje się może paradoksalnym, że historiografia fran- 
cuska zdołała dać światu naukowemu taką obfitość publikacyj, 
z których na tym miejscu możemy tylko w szczupłej mierze 
zdać relację l. Podczas okupacji. wpierw częściowej, następnie 
całkowitej, gdy Francja była podd
ma przez cztery lata roz- 
licznym udrękom, jak rekwizycje sił rob
zych; deporta-ł 
cie. ustawy rasistowskie itd., a w ostatnim roku okupacji była 
wystawiona na bombardowania dezorganizujące ogólną gospo- 
darkę kraju, Francuzi nie zaniechali swej pracy naukowej,' 
szukaiąc w niej ukojenia w sytuacji, która z każdym dniem 
stawała się cięższą. Same warunki pracy umysłowei były przy 
tym niekorzystne: cenzura, trudności w zdobywaniu papieru 
dla wydawców, wzrastające koszta wydawnictw. W roku 1943 
udzielono kandydatom do doktoratu pozwolenia na składanie 
tylko czterech egzemplarzy rozpraw powielanych zamiast dru- 


I W 7Ja6ćlJdzie, prócz rpewnyCh wyji(.ków, ograniczyliśmy 
ię do okresu 
od 1939 do 1946 ;r. Kron.:oca ta dotyczy. prócz. pewnych wyją,tków - 606.- 
mych tyllko dcLieł a nie artyikułów um:e&ZIC'Za'llych w pilSm.aoeh per:.odY'C'l:!ly-ch. I 
OgNmi<:za się do hi,
ii ogóLnej, polit
ej, arlmin'.stI13oCYjnej,. 'rePg:j'nej. 
eko!1.am,"lC2II1.ej .i społec:.zmej, Q1ae ZKI
mują.c 6lię h15iboną l,i:te.t;alt'u.ry, 6lZltuki irtd. 
Kwartal1ni!t H
cr.oV. R. LVI. - Z, 3-4. 22 


-
		

/Czasopisma_104_04_360_0001.djvu

			:Ji
 


R. Ra.ncoeu.r. 


kowanych. Zarządzenie to jeszcze dotąd nie zostało uchylone. 
Od wyzwolenia spod jarzma niemieckiego ogólne warunki pra- 
cy naukowej jeszcze się nie poprawiły. przeciwnie - pogor- 
szyły się. W ciągu ostatnich dwóch lat, wskutek trudnoścjł 
gospodarczych i wzrostu kosztów produkcji. wydanie :dzieła 
naukowego we Francji staje się sprawą coraz uciążliwszą; 
prace doktorskie, publikacje akademickie, monografie z zakre- 
su historii lokalnej itd.. dotychczas jeszcze nie wydane. - cze- 
kaią lepszych czasów, oraz "klimatu" bardziej przychylnego 
dla bezinteresownej pracy ducha ludzkiego. Wydanie jakiego- 
kolwiek przeglądu naukowego napotyka na podobne trudności. 
Stwarza to. dramatyczną sytuację dla Towarzystw naukowych 
na prowincji, a nawet dla wielkich czasopism. które bez popar- 
cia Narodowej Centrali Badań Naukowych, byłyby już po naj- 
większej części przestały istnieć. Historycy musieli przezwy- 
.ciężyć, w miarę sił, trudności materialne, bariery intelektualne 
lub celne, by zachować Francji jej miejsce w świecie nauko- 
wym. Okaże się poniżej, że nie uchybili swemu zadaniu. 
Wypada najpierw oddać hołd ostatni pamięci tych, których 
już nie ma wśród nas, - śmierć bowiem w tych siedmiu latach 
okazała się okrutną dla historyków francuskich. W dziedzinie 
studiów starożytnych bolejemy nad odejściem Eugeniusza AI- 
bertini'ego, profesora historii rzymskiej w College de France. 
P. Roussel'a, byłego dyrektora l'Ecole fran
aise d'Athenes, G. 
Radet'a, długoletniego profesora historii starożytnej na wydzia- 
le literatury w Bordeaux. dwóch asyriologów: F. Thureau-Dan- 
gin i Ojca Scheil'a, orientalistów Pawła Pelliot i J. Hackin 2 
i specjalisty studiów papyrologii na Sorbonie P. Collart. Stu- 
dia średniowieczne straciły kilku z najwybitniejszych swych 
przedstawicieli w osobach: Ch. Diehl'a, profesora honorowego 
ł1istorii bizantyńskiej na Sorbonie, Ed. Jordan'a, którv tamże 
wykładał historię ogólną śTednich wieków, oraz A. Coville'a. 
Historię nowoczesną osierocili: G. Pages, specjalista historii 
ustroju Francji XVI i XVII wieku, również profesor honorowy 
Sorbony, następnie Ch. Seignobos. który kilka pokoleń stu- 
dentów wprowadził był w świat historii; - L. Romier, który 
sprzeniewierzył się studhlm wieku XVI-tego dla dziennikar- 
stwa i polityki; - erudyta P. Champion i P. de Vaissiere, kon- 
serwator honorowy Archiwów Narodowych; - H. Hauser, je- 
den z mistrzów historii gospodarczej; - G. Roupnel. historyk 
i powieściopisarz, profesor w Dijon; - L. Batiffol, administra- 
tor honorowy Arsenału. Do długiej tej listy należy dodać na- 
zwiska: M. Marion'a, którego Histoire financiere de la Fmnce 
należy do najbardziej podstawowych; G. Charlety'ego. byłego 
rektora uniwersytetu paryskiego; - Leona Cahen; - O. Au- 


I O ltarr.erze ;i d'7Jiele J. Ha1Clkim'o por, 
l1ircę R. G r o u SB e t'a w Bi'lan 
de J'Hi's
oi'le (.ia 'liok 1946), str. 307. 320.
		

/Czasopisma_104_04_361_0001.djvu

			H:i&tc>Jia we Francji 


311!) 


I 
t 


bry 'ego, Gabriela Hanotaux, członka Akademii Francuskiej, 
który związał swe nazwisko z monumentalną Histoire de lu 
Nation francaise oraz historią kardynała Richelieu, akademi- 
ka Pawła Hazard, autora głośnych dzieł o prądach ideowych 
w XVII i XVIII wieku. 
Historia kościelna została również srodze dotknięta przez 
straty: Kardynała Baudrillart, rektora Instytutu Katolickiego 
w Paryżu; jego kolegi z Lille, Monsignora Lesne, historyka 
własności kościelnej w wiekach średnich; - księdza Vogt'a bi- 
zantynisty; kanonika G. Constant, specjalisty dziejów reforma- 
cji w Anglii; Monsignora V. Martin i kanonika J. Rivii>re z wy- 
działu teologii katolickiE:j w Strassburgu, kanonika Chaume 
z Wielkiego Seminarium w Dijon; kanonika V. Lel'oquais , wy- 
kładowcy w Ecole des Hautes-Etudes, autora wspaniałych wy- 
dawnictw o rękopisach liturgicznych przechowywanych w bi- 
bliotekach i archiwach publicznych Francji. Zdołał on jeszcze 
ukończyć dwa tomy swej pracy p. t. Les Psautiers manuscrits 
latins des bibliotheques publiques de France (Macon, 1940---- 
1941). 
Niemało młodszych mistrzów zginęło w walkach w latach 
1939-1945 lub w ruchu oporu: Emile Pillias, który był duszą 
Towarzystwa historii ITI Republiki; wybitny znawca średnio- 
wiecza, Feliks Grat, któremu poruczono kursa na Sorbonie; Mi- 
che! Le Grand, archiwista-paleograf; - docent historii J. B. 
Mahn, były uczeń Ecole de Rome, archiwista-paleograf, który 
poległ w kwietniu 1944 r. nad Garigliano; A. Deleage, świetny 
wykładowca historii starożytnej na wydziale literatury w Nan- 
cy, autor prac z historii rolnictwa w Burgundii, zmarły w gru- 
dniu 1944 r. Naczelne miejsce wśród nich zajmuje Marc Bloch, 
profesor historii gospodarczej na Sorbonie, rozstrzelany przez 
Niemców pod Lyonem 16 czerwca 1944 r. Z prac jego na pier- 
wszy plan wysuwają się: Les Caracteres originaux de l'histoire 
rurale francaise, Rois thaumaturges, Societe Feodale. W r. 1929 
założył wspólnie z L. Febvre'em les Annales d'histoire econc'- 
mique et sodale. Zadna z dziedzin bliskich historii nie była mu 
obcą. Był to człowiek o kulturze uniwersalnej. Przyjaciele jego 
poświęcili mu dwa zeszyty Annales d' histoire sodale w r. 1945. 
P r z e g l ą d y h i s t o r y c z n.e. - Periodyk siłą faktu stał 
się w dziedzinie historii tak jak i w innych, jednym z najważ- 
niejszych instrumentów badań naukowych. Nie rozpatrując bli- 
żej tego zagadnienia, rozpoczniemy nasze studium od szybkiego 
rzutu oka na najważniejsze przeglądy historyczne francuskie. 
Jeden z najstarszych i najlepszych przeglądów: Revue des 
Questions historiques, przestał już wychodzić w r. 1939; w ślad 
za nim pos zedł przegląd: Revue des Etudes historiques', Revue 
I Od 'T. 1948 kJOOlItyJJIU/acją Etwles histoTiques jest Revue des Etudea 
hi\srorique9, le,C2 wySlZledl w SlkI1ol111\'.i;ejezydh rorzlIIldlaJoCl;ch (uka<:z..ał się lvlko 
ł zeszyt 7Ja !ata wojenne), 


n.
		

/Czasopisma_104_04_362_0001.djvu

			3411 


R. Rancoeur 


d' Histoire moderne nic nie wydał między 1940-1946 r.4, jak 
również Revue de l'histoire de la guerre mondiale oraz le Bul- 
letin de la Societe d'histoire de la III-e Republique. Inne prze- 
glądy -- przez ciekawe. nieraz koleje, choć wychodziły nieregu- 
larnie, nie przerwały przeważnie swej działalności. Revue Hi- 
storique doznał faktycznie tylko jednorocznej przerwy, zeszyty 
bowiem za rok 1942 noszą datę 1942-1943. Czasopisma po- 
święcone historii starożytnej: la Revue d' assyriologie, Revue 
archeologique, Revue des etudes anciennes, Re'l'ue des etudes 
Iatines, Revue des etudes grecques, Revue de l'histoire des 
religions, LettTes d'humanite (zastępujące Bulletin de l'Asso- 
ciation Guillaume Bude), przerwy nie doznały, jak również Bul- 
letin de correspondance hellenique, którego tom LXX (1946) 
ma szczee;ólnie doniosłe znaczenie, z racji obchodu setnej rocz- 
nicy założenia tcole d'Athenes. Melanges d'aTcheologie et d'hi- 
stoire, wydawane przez Ecole Franc;aise de Rome, dały tylko 
jeden zeszyt, tom LVIII za lata 1941-1946. 
Co do średniowiecza sytuacja jest mniej korzystna. Pod- 
czas e;dy Comptes-rendus de l'Academie des Inscriptions et Bel- 
les-Lettres, Bibliotheque de l'Ecole des Chartes, Journal des 
Savants w dalszym ciągu się ukazywały, często z opóźnien
em, 
to czasopismo: Moyen Age przestało wychodzić w r. 1941 (by 
wprawdzie pojawić się na nowo w r. 1946, lecz tym razem 
w Belgii). Historyk ustroju często znajdzie cenne artykuły 
w Revue historique de droit francais et etranger. Od r. 1945 
Jn'Upa profesorów fakultetów katolickich w Lyon (a obecnie 
fakultetu teolo1{ii katolickiej w Strassburgu), wydaje celem po- 
pierania studium nad literaturą i doktrynami średniowiecza, 
przegląd: Revue du Moyen-Aqe latin (Strassburg). Kwartalnik 
ten, pod kierownictwem księdza F. Chutillon, publikuje arty- 
kuły, zapiski, sprawozdania krytyczne z prac i kronikę, stano- 
wiącą cenną skarbnicę informacyj o pracach i zamierzeniach 
badaczy średniowiecza w Francji i zagranicą. Annuaire-bulle- 
tin de la Societe de l' histoire de France wychodził bez przerwy. 
Historia Rewolucji dysponuje we Francji tylko jednym orga- 
nem: Annales historiques de la Revolution francaise, redago- 
wane przez G. Lefebvre, przerwane w r. 1939, prowadzone są 
w dalszym ciągu w Nowym Yorku wspólnym staraniem Towa- 
rzystw historii Rewolucji. francuskiej Nowego Jorku i Paryża, 
pod redakcją B. Mirkine-Guetzevitch'a i Ph. Sagnac'a. Wydano 
jedynie jeden zeszyt: Cahiers d' histoire rte la RevG'lution tran- 
caise wr. 1946 5 . Po przerwie (w 4tym kwartale 1939, Nr, 8) 
Revue de l'Institut Napoleon ukazuje się od r. 1941 (po jednym 
zeszycie rocznie) jako Recueil de travaux et documents pod pa- 


ł. 


· Towoa:rzY"3ło: lo Societ!!> d"hi8botire modenne 	
			

/Czasopisma_104_04_363_0001.djvu

			r 


Hisł.ori.ll we Fr&1oji 


341 


tronatem Instytutu Napoleona. Zawiera bibliografię prac i ar- 
tykułówo epoce napoleońskiej. Z zamarciem: Revue d'histoire 
moderne, także i Towarzystwo historii nowożytnej było nie- 
czynne przez lat cztery; podjęło jednak na nowo publikację 
swego Bulletin (10 seria, nr 1. listopad 1944). Ten przegląd po
 
daje komunikaty z prac przedkładanych na posiedzeniach tego 
Towarzystwa. rzadziej ich tekst. jak to uczynion9 z referatem 
C. Blocha, Travaux des historiens sovietiques sur l'histoire de 
France 6. Revue de synthese, po przerwie od r. 1940 do 1945 r. 
wydaje w r. 1945 jeden zeszyt dla okresu wojennego i trzy ze- 
szyty w 1947 r. Pierwszy z nich daje: Introduction d l'histoire 
de la guerre, 1939-1945. Od lipca 1945 r. wychodzi po jednym 
zeszycie na miesiąc Bulletin CTitique du livre francais, wyda- 
wany staraniem Min. Spraw Zagranicznych. Zawiera on krótką 
analizę dzieł wybranych spośród wydawnictw francuskich; 
nauki historyczne zajmują tam poczesne miejsce. 
Rozmaite też koleje przechodziły czasopisma periodyczne 
bardziej specjalne. jak: Revue d'histmre diplomatique, Revue 
historique de l'armee, w wydamu luksusowym Oddziału histo- 
rycznego sztabu głównego armii (ważny wkład do historii ope- 
racyj wojennych od r. 1939-1940 i od 1944-1945 itd.). - 
Revue des etudes islamiques wydał tylko jeden zeszyt za lata 
1941-1946. - Profesorowie szkół średnich cenią bardzo l'In- 
formation historique (zawieszoną od r. 1939--1946), przynoszą
 
cą im cztery razy do roku wskazówki orientacyjne w ważnych 
kwestiach dotyczących programów, tekstów. lektury oraz spra- 
wozdania bibliograficzne. Co do h'storii ekonomicznej i społe- 
cznej przypominamy, że przegląd M. Bloch'a i L. Febvre'a nigdy 
nie przestał wychodzić; w 1941 r., zrzekając się swej nazwy 
z roku 1939 Annales d'histoire sociale, przeistoczył się w la- 
tach 1942-1944 w Melanges d'histo:re sociale. Przegląd ten 
wychodzi obecnie pod tytułem: Annales. Econcmies. Societes. 
Civilisations. pod redakcją komitetu. w skład którego wchodzą: 
L. Febvre, F. Braudel, G. Friedmann i Ch. Moraze. z P. Leuil- . 
liot'em jako sekretarzem redakcji. 
Nie sposób podać na tym miejscu spisu kompletnego prze- 
glądów prowincjonalnych, wydawanych w ramach uniwersy- 
tetów jak: Annales de Bretagne i Annales de Bourgoqne, lub 
też w granicach szczuplejszych danego departamentu albo mia- 
sta. Przetrwanie tych wydawnictw pomimo trudności jest pięk- 
nvm świadectwem podziwu godnego wysiłku, energii i od- 
wagi 7. 


· Vtl nr 4-tym, maj--C2erw>:ec 1946 zn"ljduje 6!ę SpIS ,rozpoo'W doikoor- 
ek'lOh, złożonych na Facu!ote de; Le
tra<3 Un.iwe,r.sytetu Parysk:eg-o. od Ii.sto- 
"ad	
			

/Czasopisma_104_04_364_0001.djvu

			342 


R. Rancoeul" 


B i b l i o g I' a f i e. Bibliografia bieżąca całokształtu 
francuskiej produkcji historycznej dla okresu, który tu oma- 
wiamy, nie istnieje, Będzie natomiast można odnieść się do ze- 
szytów Revue Historique, i do cennego przeglądu belgijskiego: 
Revue d'histoire ecclesiastique, wydawanego przez Uniwersytet 
katolicki w Louvain (bibliografia dzieł, artykułów pism perio- 
dycznych, sprawozdania, nie licząc recenzyj dzieł, oraz kronik). 
Zestawienie dzieł wybranych sporządono dla historii nowożyt- 
nej staraniem P. Renouvin'a, a Ph. Wo1ffa dla historii gospo- 
darczej średniowiecza i wydano pod tytułem: French historical 
writings, 1939-1945, w B u 11 e t i n o f t h e I n s t i t u t e 
o f h i s t o r i c a l I' e s e a r c h, vol. 20, nr. 59, str. 9-12. 
Podamy poniżej najważniejsze bibiografie specjalne, należy 
jednak ubolewać nad opóźnieniem w opracowaniu tego narzę- 
dzia pracy niezbędnego dla badacza i historyka. 
W dziedzinie bibliografii retrospektywnej, R. Gandilhon, 
naczelny archiwista departamentu la Marne, prowadził pracę 
dalej dla okresu 1910-1940 Bibliographie generale des travaux 
historiques et archeologiques publies par les Socićtes savantes 
de la France, tzw. inaczej "Lasteyrie". - Tom 1., dotyczący 
departamentów leżących między rzekami Ain i Creuse, zawiera 
powyżej 58.000 tytułów; wprowadzono niektóre zmiany w me- 
todzie, którą się posługiwał R. de Lasteyrie i jego współpra- 
cownicy. 
S t a I' o Ż y t n ość. - Praktyczną i pożyteczną bibliografię 
głównych prac, dotyczących staroży
ności J{I'eclriej i łacińskiej, 
a wydanych we Francji od r. 1939-1946, sporządził O. Chenne- 
velle w Bulletin de l'Association Guillaume Bude (Nowa seria: 
nr. 3. lipiec 1947, str. 134-171). Obejmuje ona nie tylko histo- 
rię, lecz i literaturę, lingwistykę, filologię, archeologię itd. 
i informuje nawet o pracach jeszcze niewydanych (prace dy- 
plomowe na wyższych uczelniach). Wiadomo też, jakie przy- 
sługi oddaje erudytom l'Annee philologique J. Marouzeau. 
Tom XIV (za rok 1939 oraz uzupełnienia do lat poprzednich) 
wydano w r. 1941; tom XV (za r. 1940-41 z uzupełnieniami) 
w r. 1943; tom XVI (dla bibliografii lat 1941-44) w r. 1946. 
L. Sainte-Fare Garnot i panna Claire Lalouette sPOrządzUi 
bibljografię prac egiptologów francuskich za lata 1940-1946 
w Journal ot Near Eastern Studies (vol. VI, nr. !, styczeń 1947, 
str, 53-57 i nr. 3, lipiec 1947, str. 164-68). 
Zwróciwszy uwagę na wyżei wymieruoną bibliografię dzie- 
jów starożytności grecko-ładńskiej, nie ma potrzeby zatrzy- 
mywać się dłużej na tym odcinku studiów historycznych. Na- 


żytkow:ał,a Miss Be at r le e F. H Y s 1 o 'P w The Americom Historic'll Re- 
"jew, t. III, 2 s,ty,creń 1947, str. 369-371. Inny spie przeglądów z r, 1947 
.zos,tał ogł06zony pr:zez S a l vo M a s t e Ilon ę w Riv,ista stori'co ita).iann. 
t, LX, 2eSZ, l, str. 187-191.
		

/Czasopisma_104_04_365_0001.djvu

			H;'8lor
a we Frao.oji 


343 


L 
I 


leży jednak przypomnieć, że pewna ilość wielkich podręczni- 
ków została na nowo wyda.na i opracowana: A. P i g a n i o l ' a 
La Conquete romaine (wyd. 4-te, Paryż 1944) w zbiorze "Peu- 
pIes .et Civilisations"; Histoire de Rome w kolekcji "Clio" 
(wyd. 2-gie, P. 1946) 8; G. G lot z' a, R. C o h e n' a: Hi- 
stoire grecque, t. III, La Grece au IV -e siecle, La lutte pour 
l'hegemonie 404-336 (P, 1941); G. G lot z' a, P. R o u s- 
s e l' a i G. C o h e n' a: Histoire grecque, t. IV. część pierw- 
sza: Alexandre et l'hellenisation du monde antique, wyd. 2. 
(P. 1945); J. C a r c o p i n o' a: Cesar, wyd. 3. (P. 1943f Do 
tych ostatnich tomów, ogłoszonych w Histoire Generale założo- 
nei przez G. G lot z' a, dodać należy A. P i g a n 1 o l' a: 
Histoire romaine (t. IV: część 2): L'E-mpire chretien 325-395 
(P. 1947), pracę odtąd niezbędną jako narzędzie pomocnicze do 
studiów nad IV. wiekiem. 
· Uzupełnieniem powyższej jest kolekcja Mana, którą wy- 
dale "Prasa Uniwersytecka", jako wprowadzenie do historii 
religij. Księga J. której 2 tomy (na trzy zapowiedziane) już wy- 
szły, zajmule się religiami Wschodu. Tom pierwszv poświęcony 
jest reli
 egipskiej (La Religion egyptienne (P. 1944), autorem 
jest J. Van d i e r; tom ten poprzedzonv jest wstępem do hi- 
storii reli16j. (Słowo wstępne napisał R. D u s s a n d, biblio'
 
J!rafię ogólną (VI.--ielkiej wagi) zestawił H.-C h. P u e c h), Au.- 
torami tomu drugiego (1945) są: E d, D h c r m e (Les religio11.s 
de Babylone et d'AsflYrie) i R. D u s s a u d (Les reliqions des 
Hittites, des HourTites, des Pheniciem et des Syrien s ). 
Bibliotekę Ecoles fran
aises d'Athenes et de Rome wzbo- 
gaciIi kilkoma doniosłymi pracami: J. B e r a r d (La Colo11.i- 
sation grecque de l'Italie meridionale et de la Sicile dans l'an- 
tiquite: l'histoire et la legende, fasc. 150 (P. 1941); Berard wy- 
dał również: Bibliographie topographique des pTincipales cites 
grecques de l'Italie meridionale et de la Sidle dam l'antiquite 
(P. 1941); P. G r i m a l: Les Jardins romains a la fin de la Re- 
J:'ublique et aux deux premiers siecles de l' Empire, Essai sur 
Ze naturalisme romain, fasc. 255 (1943); P. L e m e r l e: Phi- 
lippes et la Macedoine orientale a l'epoque chretienne 'et by- 
zantine, fasc. 158 (1944); W. S e s t o n: Diocletien et la tetrar- 
chie. I. Guerres et reformes 284-300, fasc. 162 (1946). 
W Memorial des etudes latines (P. 1945), ogłoszonym z oka- 
zji 20-tej rocznicy założenia Towarzystwa i Revue des etudes 
latines, ofiarowanym panu J. Marouzeau, historycy znajdą kilka 
ciekawych artykułów, między innymi artykuły, których auto- 
rami są: P. F a b r e: Vingt annees d'etudes sur Cesar; - 
A. P i g a n i o l: Les Institutiom romaines, etat actuel des que- 
stions; - G. D u m e z i l: Les debuts de la religion romaine;- 


8 przy pl'aowh wydanych w 
"ItrYŻu ll'Żywać będ,ziemy 6krótu: P.; p,l'Zy 
innych praclltCh podamy mi.ejsoe wyd:\nia w całości, .
		

/Czasopisma_104_04_366_0001.djvu

			344 


R. Rancoeu
 


J. Z e i II e r: V ingt ans de recherches sur l'histoire ancienne 
de l'Eglise; - G. L e B r a s: Etudes latines et droit canon; - 
A. G r e n i e r: Les etudes gallo-romaines itd. 
Historyk Cezara i .suIli, J. C a r c o p i n o zebrał pewną 
ilość artykułów w dwóch pracach c AS'DectR mpstiQues cłu mon- 
de romain (P. 1941) i Le Maroc antique (p. 1943). - K s. R. 
V i e l l i a r d wydał podczas swej niewoli fstaranipm swej 
siostry M-He J. VieIliard, archiwistki przy Archiwach Narodo- 
wych) owoce swych barlań pod tytułem: Recher('hes sur le.'; ori- 
g
nes de la Rome chretienne (Macon 1941). Przedmiotem tei 
}:'racy są ośrodki kultu w Rzvmie i rozwój tychże m' e-lzv wie- 
kiem VI. a XI.; rozwój ich jest związany z ruchem ludnościo- 
wym. A. G r a b a r przynosi w MartyTium. 2 '101. i 1 atl'łs. 
(P. 1946) szereR wnikliwych i nowych pORlądów na kult reli- 
kwij i starożytną sztukę chrześcijańską. 
H i s t o r i a F r a n c j i. P o c z ą t k i. G a l i a. .. 
Od 1943 r. archeolo,:;a francuska wyposażona jest w dosko.... 
nały oraan, wvdawany pod auspicjRmi Centre national de la. 
recherche scientifique, przez XV -tą komisję tep'o Centrum. pod 
prze¥:odnictwem R. Dussaud'fl. P:smo to: Gallia. Fouilles et 
monuments archeologiques en Goule metropalitaine. wvdaje 
mniej więcej jeden zeszyt rocznie (T. I, łasc. 1 i 2, 1943; fasc. 3, 
1944; supplement 1946; IV, vuI. IV, 1946). Każdy numer za- 
wiera rozprawy, krótkie zapiski o będącvćh w toku pracach wv- 
kopaliskowych i kronikę (R. Lantier'a) badań archeolog:cznv('h. 
Pomimo wypadków, jak np. w Marsylii, a czasami nawet dzięki 
tym wv-radkom - archeologiczne prace wykooa1iskowe przv- 
nosiły bo
aty plon. (Encesune w departamencie Hćrault. Ger- 

ovie, St. Remy de Provence - dodatkowy zeszyt nisma Gallia, 
pióra H. Roll a n d 'a. poświpconv iest wykoraliskom w Gla- 
nnm - dalej wykonaliska w dzielnicy Vieux-Port w M9.rsvl'i, 
w Fourvieres itd.). E d. S a 1 i n 
ał archpolol!om cenny dla ich 
pracy podrecznik: MaT/uel des f("luilles archeolcr{nu p s. Les fouil- 
les des sepultures du V-t? au XlI-e siecles (P. 1946). 
Biografię .C a m iII e'a J u.I 1 i p. n opraco,wał fn.9. nowo' 
A. G r e n i e r (P. 1944), a F. L o t napisał w zbiorze Gran- 
des Etudes histoTiques przeznaczonym dla szerokiei public:zno-. 
ści, Histoire de la Gm.tle (P, 1946), od iei początków do unadku' 
Zachodniego Cesarstwa Rzymskiego. Historia ta zawiera powa- 
żną bibliografię, choć nie m07na nrzviać ł"ez zastrzeżeJ
 w (',';i- 
łości sądu tello mistrza studiów średniowiecznych w zakresie 
dziejów chrześcijaństwa w Gatii_ 
's r e d n i o w i e c z e. O Ról n e. 
Pod wpływem ciężkich przejść swego kraju w ciągu lat 
pięciu, n;ektórzy historycy zastanawiali się nad przeszłością 
Francii, oRłaszając wyniki swych rozważań w syntezach o 7.a-. 
barwieniu dość osobistym. I tak J a c q u e s M a d a u l'e wy- 
dał Dzieje FrancH w 2 tomach (Histoire de France, Des origines
		

/Czasopisma_104_04_367_0001.djvu

			HI",lo-ria we FIaalJCji 


:14;) 


f 


d 1715. De 1715 d 110S jOUTS. P. 1943-1945), Jest ona bardziej 
interesująca i żywa w części dotyczącej średnich wieków, niż 
wieku XIX-go. Na uwagę zasługuje, przeznaczona również dla 
szerokiej publiczności, książka J. H o u r s' a: Oeuvre et pensee 
du peupZe fran
ais (P. 1945), orientowana bardziej ku historii 
społecznej niż politycznej; jest ona owocem rozległej lektury, 
nie zawiera jednak, jak książki Madaule'a - bibliografii. 
J. C a l m e t t e. w książce Les Rois de France (P. 1943) od- 
tworzył w krótkich lecz żywych portretach fizjonomię monar- 
chów, panujących we Francji od czasów Merowingów do XIX 
wieku. 
Na odcinku studiów średniowiecznych pojawiły się od 
r. 1939 doniosłe prace. L, Hal phen i J. B. Mahn og-ło- 
sili cenną lntroduction aux etudes d'histoiTe du moyen-age. 
(wyd. 1. 1940; wyd. 2. 1946), a J. C a l m e t t e nowe wydanie 
(4-te) Le Monde feodaZ (P. 1946) w zbiorze "Clio". J. H a 1- 
p h e n podaje pożyteczne rady i metodę pracy w swej Intro- 
duct;on d Z'histoire (P. 1946). 
W pracy swej Les V.illes de Za Na7'bonaise premiere de- 
puis Zes invasions germaniques jusqu'd Z'apparition du Consu- 
Zat. V-e au XII-e siede (Nimes 1941), A. D u po n t koryguje 
tezy Pirenne'a o ewolucji miast. Wykazuje, że Kościół odegrał 
czynną rolę i że na południu rozwój miast miał odmienny cha- 
rakter niż rozwój miast -rółnocnych. - W Les Grandes inva- 
sions et Za crise de Z'Occident au V-e siecZe (Les Grandes Crises- 
de Z'histoire), P. 1946, R. L a t o u c h e, profesor uniwersy- 
tetu w Grenoble, śledzi etapy rozkładu Cesarstwa i powstawa- 
nie państw barbarzyńsk
ch, wraz ze wszystkimi następstwami 
w życiu politycznym, socjalnym. ekonomicznym i reli$jnym 
Zachodu. Książka ta odznacza się wielką ścisłością i objektyw- 
nością: oparta jest na szerokiej podstawie źródłowej. Artvkuły 
zebrane przez J. R. P a l a n q u e w Le Christianisme et Z'Occi- 
dent barhare (P. 1945) oświetlają przejawy kryzysu V. i VI. w. 
O. J a c q u i n, studiując św. Cezare,go z Arles. ks. D e l a- 
r u e 11 e św. Benedykta, S. B ar r a u l t św, Genowefę itd. 
chcieli dać swym stroskanym współziomkom przykłady suro- 
we,go życia i wyrzeczenia. 
Osobowość Karola Wielkiego uwydatnili pod różnym kątem 
widzenia, J. C a l m e t t e w CharZemagne, sa vie et san oeuvre 
(P. 1945), w dziele przeznaczonym dla szerszej publiczności 
informującym o wyn;kach dociekań nauki nowoczesnej. 7. innej 
strony czyni to samo L. H a l p h e n w CharZemagne et Z'Empire 
caroZingi"en (Collection: "Evolution de I'Humanite". t. XXXIII, 
P. 1947). Wiadomo, że ci dwaj historycy różnią się co do inter- 
pretacji pewnych najważniejszych wydarzeń, jak koronacja ce- 
sarska. J. Calmette'owi, któreilo' produkcja w tych ostatn'ch 
latach była naner bopata, zawnzięczamy jeszcze książkę o upad- 
ku państwa Karolingów, L'Effondrement d"un Empire et Za 


- 


lo
		

/Czasopisma_104_04_368_0001.djvu

			34fi 


R. J{ancoew 


J 


. 


naissance d'une Europe (IXe-XI siecles) w "Les Grandes crises 
de I'Histoire" (P. 1941). A. K l e i n c l a u s z ogłosił monografię 
o Eginhardzie, Eginhard (P. 1942). 
M. M o 11 a t i panna R. F o r e v i 11 e zestawili bibliografię 
mającą "służyć do studium społeczeństwa feudalnego i ustroju 
możnowładczego (regime seigneurial) we Francji od IX. do XIII. 
wieku" w Revue d'histoire de la philosophie et d'histoire gene- 
rale de la ci-vilisation, wydawanej przez Faculte des Lettres 
w Lille (Octobre-Decembre 1946, p. 362-267). Na temat feuda- 
lizmu mamy dwie dobre prace: pierwsza to CI. C a h en'a : Le 
Regime feodal de l'Italie normande (P. 1940), drugiej, J. F. L e- 
m a r i g n i e r'a: Recherches sur l'hommage en March e et les 
frłcrntieres feodales (Travaux et memoires de I'Universite de 
Lille, nouvel1e serie. Droilt; et lettres. XXIV, Lille, 1943), Ks. 
kan. G. T e n a n t d e l a T o u r ogłosił przyjętą z uznaniem 
pracę o stosunkach feudalnych prowincji Limousin: I'Hcmme 
et la terre de Charlemange a saint Louis (P. s. d.). - Fundamen- 
talnym zaś nadal pozostaje dzieło M ark a B lo c h'a, dające 
szeroki obraz społeczeństwa feudal'nego: la Societe feodale, 
ogłoszone w zbiorze "Evolution de I'Humanite" (2 voI. P. 1939- 
1940); w dziele tym Bloch bada kolejno "kształtowanie się wię- 
zów zależności", a następnie "klasy społeczne i władanie ludźmi" 
("les classes et le gouvernement des hommes"); kończy swą 
pracę uwagą, że pOmimo swej bezwzględności wobec malucz- 
kich. ustrój feudalny "naprawdę pozostawił naszym cywiliza- 
cjom w spuściźnie coś, czym dziś jeszc-ze żyć pragn;emy". 
R. F a w t i e r bardzo szczęśliwie oddał epokę i dzieło pierw- 
szych Kapetyngów w Capetiens et la France. Leur role dans 
sa construction (P, 1942). - M. F. Lot. w wydawnictwie prze- 
znaczonym d1a szerokich mas, wydał, La France des origines 
a la guerre de Cent ans (P. 1941), jest równ;eż autorem dwóch 
obszernych tomów. którym nic nie dorównu ie w 1 itera turze histo- 
rycznej: l' Art militaire et les armees au Moyen-Ane en Euro'De 
et dans le Proche-Orient (P. 1947); usiłuje on przede wszystkim 
ustalić stan efektywny armii feur1alnych. - W ..Bibliotheaue 
de l'Ecole des Hautes-Etudes" (Fasc. 287, P. 1945) zamieścił 
pierwszą część pracy: Recherches sur la 'Populat;.on et la super- 
ticie des cites remontant a la periode gallo-romaine. 
A. D e l e a g e, o którego śmierci heroicmej wspomnieliśmy 
powyżej, zwrócił na siebie uwagę snecjalistów swą pracą: La 
Vie rurale en Bourgogne jusqu'au debut du XI-e siecle (La Vie 
economique et sociale de la Bourgoqne dans le haut Moyen-Age, 
Macon 1941), składającą się z jednego tomu tekstu, jednego 
tomu dokumentów, oraz mapy. 
Dzieło p. t. L'Emmre chreti.en et ses destinees en Occident 
du XI-e au XIII-e siecZe (1944) przynosi zaszczyt panom M, B r e- 
m o n d i J. G a u d e m e t, jak również ich współpracownikom; 
praca ta bowiem została przygotowana w niewoli przez grupę 



 


j 


.....
		

/Czasopisma_104_04_369_0001.djvu

			MisIor1a we Fr....eji 


347 


prawników Oflagu VIII F. - Natomiast l'Histoire de l'Europe, 
Emm. B erl'a (T. I. P. 1940), w której autor największą wagę 
przywiązuje do wypadków azjatyckich i inwazyj mongolskich, 
mogłaby może olśnić umysły powierzchowne, zdradza jednak 
wielki brak doświadczenia w pracy historycznej, 
W ciągu kilku lat ostatnich pojawiło się szereg zasadniczych 
studiów z historii kościelnej średniowiecznej. A. F l i c h e przej- 
rzał i przepracował na nowo swe prace poprzednie o Querelles 
des Investitures, opatrzone w krótką bibliografię, dla wydaw- 
nictwa: "Les grandes crises de l'histoire" (P. 1946). Panna R a y- 
m o n d e F o r e v i 11 e, profesorka przy Faculte des Lettres 
miasta Rennes, poświęciła swoją pracę doktorską polityce reli- 
gijnej j'=Clnego z Plantagenet'ów: l'Eglise et la royaute en An- 
gleterre sous HenTi II Plantagenet 
1154-1189), oraz wydaniu 
aktów pierwsze
o procesu kanonizacyjnego. które sie zachowały 
Le livre de St. Gilbert de SempTingham (P. 1943). Obydwie te 
prace znacznie przekraczają ramy historii angielskiej, 
Ile straciła mediewistyka przez śmierć J. B, Mahn'a, będzie 
można ocenić, czytając jego publikację pośmiertną l'Ordre cis- 
tercien et son qouvernement ąes origines au XIII siecZe (1fJ9R- 
1265) w "Bibliotheque des Ecoles fran
aises d'Athenes et de 
Rome" (Fasc. 161, P. 1945). Dom J. L e c l e r q O. S. B., mnich 
z Clairvaux wzbogacił długą już listę swych prac "portretem" 
Pierre le Venerable (P. 1946) w kollekcji "Figures monasti- 
ques", gdz:e już poprzednio znalazły się życiorysy Cassien. kanon. 
C r i s t i a n i 'e g o i Gerbert, kan. L e f lon. Zawdzięczamy też 
Ojcu L e c l e r q przyczynek do historii XIII wieku, p. t'. Jean 
de Paris et l'eccIesiologie du XIII-e siecZe (P. 1942). 
Nieco krytyki, a natomiast dużo pochwał przyniosła panu 
P. B e l p er r o u ciekawa i poparta doskonałą dokumentacją. 
książka: La Croisade des Albigeois et l'union du Languedoc a la . 
France. 1209-1249 (P. 1942). W podobnym rodzaju jest mały 
tomik pana G. D e r o m i e u, praca przeznaczona dla szerokie
o 
ogółu o Inkwizycji: l'Inquisition ("Mythes et religions", P, 
1946); praca ta rozwiewa wiele legend, stawia na nowo rrocc- 
durę inkwizycyjną na właściwym miejscu swej epoki i tłuma- 
czy wypaczenia spowodowane ingerencją władz świeckich. 
R. G r o u s s e t, którego prace o "Wojnach Krzyżowych" 
cieszą się wielkim autorytetem na całym świecie, wydał pracę 
na ten sam temat w formie nieco zmienionej, pod tytułem: 
L'Empire du Levant. Histoire de la question d'Orient (P. 1946). 
Wykazuje on, że "kwestia wschodnia" nie powstała bynajmniej 
w wieku XIX, lecz już wraz z helen
zmem. Wiadomości nasze 
o państwach łacińskich na Wschodzie wzbogaciły dwie prace, 
C L C a h e n'a: La Syrie du Nord a l'epoque des Croisades et la 
principaute franque d'Antioche (ColI. de l'Institut fran
ais de 
Damas; Bibliotheque orientale. T. I. P. 1940), oraz J. Ri-
		

/Czasopisma_104_04_370_0001.djvu

			,MS 


R. Rancoeu.r 


c h ar d"a: Le Comte de Tripoli sous la dynastie toulousaine. 
1102-1187 (P. 1943). 
Ze Wschodu łacińskie.£{o do Bizancjum przenoszą nas prace. 
jak przepiękny mały tam C h. D i e h h. .£{dzie odnaidujemy 
J!łówne linie jeJ!o talentu, Les Grands problemes de l'histaire 
Byzantine (P. 1943), dalej pierwszy tam mistrzawskiei pracy 
L. B r e h i e r'a: Le Mande Byzantin. 1. Vie et mort de Byzan
e 
(CalI.: "Evalutian de l'humanitE'!". P. 1947), i w dziedzinie reli- 
gijnej, bogata w treść praca O. Jugie: Le Schisme Byzantin 
(P. 1941). Nie należy zapomnieć także a pracy O. L e m e r 1 e: 
I'Histoire de Byzance (P. 1943), napisanej dla Collection "QU€ 
sa's je?" i bardzO' przez specjalistów cenionej. - W "Histaire 
generale Glotz" t. IX. Historii Sredniowiecza poświęcany jest 
Europie wschodniej od r. 1081-1453 (P. 1945), przez autarów 
jak: C h. D i e h l, R. G u i l l a n d. O e c o n o m o s 
i R. G r o u s s et. G. M ar!; a i s"o w i histarycy Islamu zawrłzię- 
czaią studium p. tyto La Berberie musulmane et l'Orient au.. 
Moyen-Age (P. 1946). . 
Wiek XIV i XV nie zastały pominięte przez historyków; 
sytuacja bowiem Francji podczas Wainy Stuletniei jak 
i w latach ostatnich. nasuwa niejedna porównanie. W "Collec- 
tian Glatz" wydano kilka ważnych podręczników: R. F a w- 
t i e r'a, Histoire du Moyen-Aqe. VI. I-ere partie; l'Europe occi- 
dentale de 1270-1328 (P. 1940) i A. C o y i lle'a. Histoire du 
Moyen-Age, VI. 2-i€me rartie, rEurope occ'dentale de 1328- 
1380 (P. 1941). - Z pośród prac w mniejszym zakresie. praca 
Y. Renouard'a, les Relations des Papes d'Avignnn et des 
c011tPaqnies commerciales et bancaires de 1316 a 1378, rzuca 
nowe świata na politykę finansową papiestwa Avignonu. Praca 
ta stanawi zeszyt 51 "Bibliotheque des Ecoles franc;aises 
. d'Athenes et de Rome" (P. 1941). G. d e L a g a rd e w dalszym 
ciąJ!u swoich prac o La naissance de l'esprit laique au decZin du 
Moyen-Age, wydał dwa nowe tomy: tom III. Sectf'ur social de 
la scolastique i tom IV Ocha.m et son temps (P. 1943). - J. M. 
T a u r n e r - A u m o n t usiłuje zrehabil'tawać Jana Dobrego 
w książce: la Bataille de Po.tiers (1.'?5 1i ) et In cnnstrtlrtirn i'f' la 
France (Paitiers, Publications de J'Uniyersite de Paitiers. serie 
des sciences de l'homme. T. I, ] 940), podczas 
dv J. C .9.1 m e t- 
t e wydał rzecz popularną Charles V (Les Gran-des etu-des h1Sto- 
rioues, P. 1945). J a c q u e s -d"A v o u t s1{reślił erizaov z la Que- 
TeZIe des Armaqnacs et des Bourqu'qnions w książce może tro- 
che ciężkiej. lecz niewątnliwie ciekawei. (P. ] 94
\. - F. ci P e r- 
r o Y rrzvnosi wiele ory,vnalnych roglądów na Woinę Stuletnią 
w La querre de Cent ans (P. 1945), nie z.an:edbując przy tym 
ża.onvch z iei asrektów. 
mi instvtucvi. ani s....ołeczeństw"ł. 
1Tli 
żvc'a ekonomicznegO'. - HL,>torycy Joanny d'Arc są zawsze li- 
czni: J. C a l m e t t e. który w swei Jeanne d'Arc z ..Col1ection. 
Que sais-je". powraca znowu do rozdziału, który jej był pc- 


] 


t 


.......
		

/Czasopisma_104_04_371_0001.djvu

			Ht-slon« we FrllDcJi 


349 


ł 


święcił w "Histoire generale Glotz" (P. 1946); R. A. Meuni er 
w pracy Rapports entre Charles VII et Jeanne d'Arc de 1429 
li 1431 (Poitiers 1945) z pod tytułem Contribution d l'etude de 
la construction de la France au XV -e siecle. Autor stara się 
w n:ej oczyścić Karola VII z zarzutu niewdzięczności i słabości, 
podtrzymywanego przeciwko niemu przez wszystkich nieomal 
historyków. Zadanie autora jest trudne, wywiązał się zeń jed- 
nak inteligentnie, popierając swoje twierdzenia licznymi dowo- 
dami. Ciekawa, choć mało prawdopodobna jest teza P h. E r- 
langer'a, który w swym Charles VII (P. 1945) twierdzi, że 
całe odrodzenie Francji ówczesnej przypisać należy jedynie 
królowej-matce, Yo]ancie d'Anjou. Mało dobrych prac mamy 
z czasów panowania Ludwika XI. R. G a n d i l h o n w książce 
dobrze udokumentowanej i zaopatrzonej w poważną bibliogra- 
fię, La politique economique de Louis XI (P. 1941), wykazuje 
jasno, że był to monarcha wielki i że jeżeli na polu ekonomicz- 
nvm doznał niepowodzeń, to nie był' za nie na ogół odpowie- 
dzialny. P. O u r li a c pracą swą, Le Conco1'dat de 1472, ftude 
sur les rapports de Louis XI et Ne Sixte IV (P. 1944),: wnosi 
przyczynek do h;stórii Kościoła XV wieku. 
W "Bibliotheque des f:coles des Hautes Etude" (fasc. 277. 
P. 1940), R. M a r q u a n t dał dobrą książkę: la Vie eC01wmique 
de Lille sous Philippe le Bon, która oddaje tradycyjny jeszcze 
charakter ekonomii tej epoki. 
Historyka instytucyj miejskich zaciekawią dzieła G. E s pi- 
n a s'a, a szczególnie jego Les origines de l'association. l Le$ 
orioines du droit d'association dans les villes de l' Artois et de 
la Flan:tre francaise jusqu'au debut du XVI-e sifkle (2 vol. 
Lille, 1942) oraz prace ks. J, Lestocquoy, Patriciens du 
Moyen-Age. Les dynasties bourgeoises d'Arras du XI-e au 
XVI-e siecle (Arras ] 945). 
N a temat społeczeństwa śrpdniowiecznego wreszcie przyto- 
czymy jeszcze trzy prace: La Vie au Moyen-Age (P. 1944) pan- 
ny G. d'H a u t c o u r t, dająca zwięzły, lecz wierny obraz życia 
w XIII wieku: Lumiere du Moyen-Age (P. 1944), panny Regine 
Pernoud, podobnie jak d'Harcourt, archiw:stki-paleografki; ton 
tei książki jest inny. ramy szersze. Autorka odpowiada tu kry- 
tykom cywilizacii średniowiecznei. badaiąc naiważnieisze iei 
przeiawy w wieku XII i XIII. Autorem wreszciE' trzecie:l pracy 
La Vie quotidienne au temps de saint Louis (P, 1942), jest 
E d m. F a r a l. 


t 


C z a s y n o w o Ż y t n e. W i e k XVI-XVIII 
Naszym zdaniem wiek XVI został nieco po macoszemu potra- 
ktowany na korzyść epoki następnej. li. S e e i A. R e b i I- 
lon dali drugą edycję swego podręcznika: Le XVI-e Siecle 
w "Collection Clio" (P. 1942). Panna Y. v. Lanhers wydała 


-
		

/Czasopisma_104_04_372_0001.djvu

			:J511 


R. Rancoeul1 


na nowo od dawna wyczerpaną pracę, wzbagacając ją poważną 
bibliografią krytyczną Origi'Y/es de la Reforme, tam II-gi; P. 
I m b a l' t d e l a T o u r wydał l' Eglise catholique, la crise et Za 
Renaissance. Cenna biografia: Catherine de Medicis, J a n a H e- 
r i t i e r, ukazała się w "Les Grandes f:tudes historiques" (P. 
1940). E. G a b o l' y, dawny archiwista departamentu Loire- 
Inferieure, był jak najbardziej powałany, by przedstawić nam 
Annę z Bretanii w pracy, Anne de Bretagne, duchesse et reine. 
(P, 1941) i by skreślić historię połączenia się Bretanii z Francją. 
Z nader zajmującą swą pracą MachiaveZ (P. 1942), A. R e n a u- 
d e t wkracza w odcinek histarii daktryn pali tycznych, którą się 
już zajmowali C h. B e n a i s t i A. C h e l' e L L. F e b v l' e, ze 
zwykłą swą erudycją i zmysłem historycznym, opracował dwa 
za
adnienia płodne w odkrycia, Le prohleme de Z'incroyance au 
XVI-e siecZe. La reZigion de RabeZais. "f:volution de I'Humanite" 
P. 1942) oraz w Autour de Z' Heptcimeron: amour sacre, amour 
profane (P. 1944). 
P. C h a.m p i o n'a zaskoczyła śmierć, gdy zostawiając poza 
sobą wiek XV, dochodził do czasów młodości Henryka III, La 
.jeunesse de Henri III (2 vol., 1551-1571; 1571-1574. P. 1941- 
1942). 
Wszyscy historycy będą wdzięczni panom E. Preclin i V. 
L, T a p i e za umieszczony w "Collection Clio." podręcznik I.e 
XVlI-e siecle. Les monarchies centraZisees. 1610-1715 (P. 
1943); stanie się on niezbędnym w pracy zarówno studentom 
jak i profesorom. Zawiera rozdziały a bogatej treści, prostujące 
niejedne mylne poglądy, araz różne bibliografie dotyczące Eu- 
ropy śradkowej i wschodniej, kościołów, literatury, sztuki, ru- 
chów ideowych, rozwoju gospodarczego itd. M, R e i n h a r d 
wydał podręczną książkę o Henryku IV, Henri IV ou la France 
sauvee (P. 1943). Dla historii instytucji i spałcezeństwa przed- 
rewolucyjnego ciekawą jest praca doktorska R. M o u s n i e r' a: 
La VenaZite des offices sous Henri IV et Louis XIII (P. 1946), 
oparta na dokumentach z archiwów paryskich i normandzkich. 
Podczas gdy książka J. R auj on' a: Louis XIV (P. 1944, 2 vol.) 
jest tylko. zręczną kompilacją pozbawioną przypisów i biblio- 
grafii, to książka P. G a a t t e' a: La France de Louis XIV 
(1946), zapowiadana ad lat kilku, jest bez wątpienia dzie- 
łem historyka w wielkim stylu, jakim jest autor prac: SiecZe- 
de Louis XV i Frederic II. Na rozdziałach omawiających trud- 
ności ekonomiczne u schyłku XVII wieku, znać ślad dyskusji 
autora z Markiem Blochem. .J est to część naj świeższa tego dzie- 
ła, W książce p. t. MicheZ Le Tellier et Louvois (P. 1942), L. 
A n d r e opracował na nowo odcinek historii ogólnej i wojsko- 
wej wieku XVII. W "Collection Connaissance de l'histoire", 
J e a n C a n u dał przegląd wyników najważniejszych prac 
o Ludwiku XIII i kardynale Richelieu: Louis XIII et Richelieu 


......
		

/Czasopisma_104_04_373_0001.djvu

			H.i3toria we FrllalCji 


3a1 


I 
) 


(P. 1944). E. M a g n e w La Vie quotidienne au temps de Louis 
XIlI (P. 1942), wystąpił jako historyk społeczeństwa tej epoki. 
G. Hanotaux i Duc de La Force prowadzą dalej publi- 
kację swej Histoire du cardinal de Richelieu, wydając tom V 
pod tyt.: La lutte contre la Maison d'Autriche (P. 1944), historia 
w stylu "akademickim". Nowe ujęcie tematu daje nam H. 
Hauser w Pensee ćconomique de Richelieu. (P. 1946). Pani 
M. D a n i e lo u jesteśmy wdzięczni za rozkoszną jej pracę 
o Madame de Maintenon educatrice (P. 1946). 
Dla badań nad wiekiem XVIII nie posiadamy jeszcze nicze- 
J{o w rodzaju publikacji "Clio" dla wieku poprzednie.go. przy- 
J{'Otowani-e do podobneJ{o wydawnictwa jest w toku i poru- 
czone zostało tym samym autorom. Historycy mają jed.nak do 
dyspozycji w zbiorze "Peuples et civilisations" drugie wydanie 
podręcznika P. Mu r et'a: La PrE?ponderance anglaise 1715- 
1763 (P. 1942). oraz POdręcznik P h. S a gn a c' a: La fin de l'an- 
cien regime et la Revolution americaine. 1763-1789 (P. 1941): 
obie te prace wypełniają poważną lukę, - odnośna bowlem 
część "Historii Francji" Lavisse'a jest już mocno przestarzała. 
P h. S a g n a c zawdzięczamy jeszcze obraz społeczeństwa fran- 
cuskiego od początków osobistych rządów Ludwika XIV, aż do 
początku Rewolucji: La formation de la societe frant;aise mo- 
rlerne. T. 1, La Soctete et la monarchie absolue. 1661-1715
 
T. II: La revolution des idees et des moeurs et le dec1in de l'An- 
cien regime. 1715-1788 (P. 1945-46). Podstawą tych 2 tomów 
są własne, poprzednie prace autora, które należałoby uzupełnić 
w zakresie historii Kościoła. Ostatnia książka nieodżałowane
o 
O. H a z a rd'a: la Pensee europeenne au XVIII-e siecle. De 
Montesquieu d Lessing (3 vol., P. 1946) jest pierwlszorzędna i sta- 
nowi dalszy ciąJ{ pracy: La Crise de la conscience europeenne. 
Praca P. R a i n'a La Diplomatie jrant;aise d'Henri IV ci Ver- 
gennes (P. 1946) rozczaruje czytelnika, który by się w niej do- 
szukiwał J{łębszego studium d.ziejów polityki zaJ{ranicznej Fran- 
cH. Poważniejszą jest bioJ{rafia hr. C h. d e C h a m b r u n pt.: 
Vergennes (P. 1944), lecz jest to książka również nie wyczerpu- 
jąca dostatecznie przedmiotu. J. d e M a u p e o u opowiada 
w spOsób żywy i bardzo zajmujący życie sweJ{o przodka: Le 
Chancelier Maupeou et sa reforme des Parlements (P. 1942). 
Ważne dla historii departamentu Dauphine oraz dla historii 
ogólnej są prace A. E g r e tła: Le Parlement du Dauphine et les 
affaires publiques dans la seconde moitie du XVIII-e siecle. Les 
Derniers Etats du Dauphine. Romans. Septembre 1788 -- Ja.n- 
'l'ier 1789 (Grenoble 1942). 
Do biblioJ{rafii TurJ{ot'a doszły dwie nowe prace, obydwie 
pod tytułem: Turgot; autorem jMnej jest P. Jolly (P. 1941), 
druJ{iej - ekonomista C. J. Gignoux (P. 1945). 
Kończąc naszą wędrówkę po terenie "Ancien regime'u". 
dodamy jeszcze, że historia oJ{ólna będzie mOJ{ła z korzyścią 


J 


\
		

/Czasopisma_104_04_374_0001.djvu

			:)52 


R. Rancoeur 


czerpać z książki C a v a i 11 e s'a: La Route francaise, BOn hi- 
stoire, sa fonction. Etude de geographie humaine (P. 1946), 
szczególnie w zakresie wieku XVII-XVIII i także XIX. - 
Praca G. L i z e r a n d"a Le Regime ruraL de l'ancienne France 
(P. 1942) z krótką bio
rafią, może służyć jako wstęp do historii 
tej bardzo rozlel{łej dziedziny historii. 
Historia prowincjonalna może się wykazać kilkoma do- 
brymi pracami, jak Histoire de la Marche et du I,imousin de 
J. N o u a i 11 a c (Limoges, 1943), l'AIsace francaise de Louis 
XIV cl nos jours (P. 1945), Histoire de Lille des origines ci 1789 
(Lille 1942) przez A. d e S t. L e 
 e r, I'Histoire de Lorraine, 
wydana pod kierownictwem A. G a i n 'a przez towarzystwo 
"Societe Iorraine c'etudes locales dans l'enseil{nement public" 
(Nancy 1939): niesprzyjające okoliczności sprawiły, że ta warto- 
ściowa praca nie zyskała uznania, na jakie zasługuje. Poza tym 
należy wymienić mniejsze prace dotyczące prowincyj francu- 
skich, a wydane w Collection "Que sais-je?": H. W a q u e t, 
Histoire de la Bretagne (P. 1943); B. i M. B e r t h e t, Histoire 
de Franche-Comte; E. G. L e o n a r d, Histoire de la Norman- 
die; Histoire de la Provence V. L. B o u r r iłl y i R. B u s- 
Q u e t; R. R i g o d o n, Histoire de l'Auvergne; R. A v e z o u 
Histoire de la Savoie; wszystkie wydane w r. 1944; dalej: 
G. L e t o n n e 1 i e r , l'Histoire du Daul'hine (P. 1946). 
W historii innych krajów europejskich i Polska zajmuje 
miejsce; specjaliści jednak bardzo mało zdziałali na tym od- 
cinku. A. J o b e r t wydał dwie interesuące prace, La Com- 
mission d'education nationale en Pologne, 1773-1794. Son 
oeuvre d'instruction civique, oraz Magnats polonais et physio- 
crates francais (P. 1941), o wpływie doktryny fizjokratycznej 
w Polsce; obydwie te prace wydano w "Collection historique 
de l'Institut d'etudes sIaves. T. IX. i X. W związku jeszcze 
z wiekiem XVIII. wyszła biol{rafia Kościuszki, H. d e M o n t- 
f o r t' a, Kościuszko (P. 1945). Jest on również autorem historii 
polskiej: Histoire de la Palogne (P. 1946) w wydawnictwie, 
którymi kieruje A. Toledano. 
W i e l kaR e w o l u c j a. W i e k XIX. Towarzystwo 
"Societe de l'histoire de France", któremu G. Z e 11 e r war- 
tykule zamieszczonym w la "Revue Historique" zarzucił niedo- 
stateczną działalność, wydało przecież od r. ] 939 kilka tomów 
tekstów i dokumentów staraniem J. M a r c h a n d' a, Le 
Journal des Etats-Generaux et du debut de l'AssembLee natio- 
nale. 18 mai - 29 juillet, 1789 (P. 1946); panny E. D r o z: Le 
Ccmte de Modene e1: ses correspondants. Documents inedits sur 
l'€migration. 1791-1803. (2 vol. P. 1943), oraz P. C a ron'a, 
Paris pendant la Terreur. Raports des aqents secrets du Mini- 
sLre de l'Interieur, 27 janvier - 8 jevrier 1794 (P. 1943',. 
M. L h e r i t i e r rozpoczął studium La Revolution a Bor- 
deaux dans l'histoire de la Revolution francaise. T. l. La .fin de 


-
		

/Czasopisma_104_04_375_0001.djvu

			H1Stoad:we f{lI!l<:ji 


350ił 


l'Ancien Regime et la preparation des Etats GeneTaux. 1787- 
1789. (P. 1942). - F. Braesch zajął się rokiem 1789. 
I:annee cruciale (P. 1941). E. D e s J{ r a n J{ e s broni metody 
postępowania Konstytuanty na polu administracyjnym w For- 
mation territoriale du departement de la Haute-Vienne. 1789......; 
on X (P. 1942). - H. C a l vet usiłuje wyjaśnić początki Ter- 
roru i przyczyny dalsze 9-tego Termidora w pracy: Un instTu- 
ment de la Terreur d Paris. I.Je Comite de Salut public ou de 
surveillance du departement de Paris. Juin 1793 - 21 mes
dor 
an II (P. 1942). - Jeneral H e r1 a u t uwydatnia rolę ministra 
Bouchotte w pracy: Cc'lonel Bouchotte, ministTe de la Guerre 
en l'an II. (2 vol. P. 1946), nie tylko w ministerstwie, lecz 
i w oJ;('ólnej historii Rewolucji. E, D a r d napisał biogr'lfię; 
Un confident de l'EmpeTeuT. Le comte de Narbonne. (P. 1943); 
zbliżone do niej są dwa artykuły J. P o p e r e n' a i G. L e- 
f e b v r e'a w "Annales historiques de la Revolution fran
aise", 
janvier - mars 1947. Str. 1-34 i juillet - septembre 1947. 
Str. 193-217, dotyczące przejścia konfidenta cE'sarskieJ;('o, o któ- 
rym tu mowa, do ministerstwa wojny od J;('rudnia 1791 do marca 
1792. J. Bouchary prowadzi dalej swoje studia 
 finansi- 
stach przy końcu XVIII wieku i wydał tom II i III pracy Le
 
Manieurs d'argent d PaTis d la fin du XVlII-e siecle (P. 1940- 
42) oraz trzy tomy pracy: Les Compagnies financieres .1 Paris 
d la fin du XVIII-e siecle (P. 1940-1942), 
Autor pracy, Fontenoy 1745 (P. 1945), M. dei a Fuye, 
stał się po P. L a f u e, pełnym zapału i inteliJ;('encji biografem 
Ludwika XVI przez pracę pt. Louis XVI (P. 1945). Kwestia ura- 
towania się Ludwika XVII. pasionuie jeszcze niektórych erudy- 
tów. P. Sainte-Claire-Deville poświęcił tej spra- 
wie gruby tom (P. 1946), w którym w sposób pomysłowy troni 
tezy uprowadzenia małeJ;('o królewicza, którego śmierć przed- 
wczesna miała rzekomo zaskoczyć w Bretanii lub w Ameryce. 
Z dziedziny bioJ;('rafij musimy jeszcze wymienić pracę G. W a 1- 
t er' a, RobespieTTe (P. 1946). 
Historia Konsulatu i Cesarstwa została na nowo opraco- 
wana na różnych odcinkach. L. M a d e l i n, który z pewno- 
ścią przekroczy l'amy, które był sobie wyznaczył przystępując 
do tego dzieła, wydał od r. 1939 sześć nowych tomów sw
j Hi- 
stoire du Consulat et de I'Empire; T. V, l'Avenement de l'Em- 
piTe (P. 1939); t. VI, Vers l'Empire d'Occident. 1806-..1807 
(P. 1940); t. VII, l'AffaiTe d'Espagne. 1807-1809 (P. 1943); 
t. VIII, l'Apogee de l'EmpiTe. 1809-1810 (1944); t. IX, T..a Crise 
de l'Empire. 1810-1811 (1945) i tom X, l'Empire de Napoleon 
(1946). Podziwiać trzeba zas;ęg dokumentacji zużytkowanej 
przez L. M a d e l i n'a, lecz dokończenie tego dzieła wymaJ;('ać 
będzie jesżcze trzech do czterech. tomów. Notujemy icszcze 
zwięzłą pracę H. C a l vet. a, Napoleon w zbiorze .,Que s

s- 
je?" (P. 1943). 


Kwa,rtłi1nli< Historyczny. R. LVI. - Z. 3-4. 


:1'1 


- 


..
		

/Czasopisma_104_04_376_0001.djvu

			354 


R. Rancoeul' 


Najbardziej ory
inalne prace dotyczą historii administracji 
Konsulatu, a mianowicie prace J. B o u r d o n' a, studium nad 
Konstytucją roku VIII, La Constitution de lf an VIH - w któ- 
rym autor usiłuje pomniejszyć działalność osobistą Bonapar- 
te
o; następnie dwa dzieła o ustawodawstwie Konsulatu i Ce- 
sarstwa: La Legislation du Consulat et de lfEmpire, vol. I.; La 
Reforme judiciere de lf an VIII (Rodez. 1942) i La Magistrature 
sous le Consulat et lfEmpire. Vol. II, Formation de la .f\lIagistra- 
ture sur le Consulat decennal. An VIII-an X (Rodez, 1942). 
L. Madelin przedstawia nam Talleyranda (P. 1944) - bar- 
dzo wnikliwie; nie można się jednak bez dyskusji z
odzić 
z wszystkimi po
lądami autora, szczególnie co do roli Talley- 
randa podczas Kon
resu wiedeńskieRo. Praca M. D u n a , , a, 
obecnie profesora Sorbony, Napoleon et lfAllemaqne. I
e Slls te - 
me continental et les debuts du royame de Baviere. 1806-1810 
(P. 1942), daje obraz całokształtu dzieła napoleońskiego: biblio- 
grafia, a szcze
ólnie przypiski są nadzwyczaj cenne dla hi8h.rii 
Cesarstwa. Ciekawa jest praca B. d e .J o u v e n a l' a: Napo- 
leon et lfeconomie dirigee. Le Blocus Continental (P. 1942). 
J. L u c a s - D u b r e t o n przerósł sam siebie w studium: Ce 
qufa vu Goya. Napoleon devant lfEspaqne (P. 1946), wydanym 
w wydawnictwie "Grand es Etudes historiques" 1. . 
J. T h i r y wydał w tempie przyspieszonym swoje książki, 
tyczące sie upadku Cesarstwa: VAiqle. Le retour de .Vapoleon 
de lfile dfElbe aux Tuileries (P. 1942). Les Cent-Jours (P. 1943). 
Waterloo (P. 1945). - Książka F. Pon teil'a: La Chute de 
Napoleon I-er et la crise de 1814-1815 (P. 19431 he7. wąt'1ienia 
zatrzyma uwagę specjalistów, przynosi bowiem liczne informa- 
cje, co do stanu prowincyj, oraz obcej okunacii w r. 1815. Do 
tf'(!O 
ame
o okresu odnosi się ks:ążka R. G r a n d' a, La 
Chouanne1'ie de 1815. Les Cent-Jours dans lfOuest (P. 1934).' 
J. V i d a l e n c napi-sał dwie prace znajdujące się jeszcze w rę- 
kórisie: Le Departement de lfEure sous la monarchie consi;itu- 
tioT/elle (1815-1848) oraz les Sources et la bibliographie de 
lfhi"'lto;re CJans le departement de lfEure w tym samym okresie. 
Ch. H. P o u t h a s' o w i powierzono opracowanie tomu 
XVI. kolekcji "P e u p l .e s e t C i v i l i s a t i o n s", obej- 
muiące
o okres lat 1848-1860. Tom ten ukazał się w j9-1:2 r. 
pod tytułem Democraties et capitalism.e. Jest on cenną skarb- 
nicą dla historyka, a zarazem doskonałym wykładem cało- 
kształtu rzeczy dla studiujące
o. 
Publikacje związane z setną rocznicą 1848 r. pozostają poza 
obrębem niniejszej kroniki - należy iednak przvnomnieć nracę 
P. B a s t i d 'a, Doctrines et institutions politiques de la se- 


· o i
e chz.a:r>s'lwa. 1-0 odl3ył
y 
czytelwka do n.a6Ze<
0 Slpocj3
O rozdzuału o .hÓ8IioIio\rToCifiC reJ.igijnej we 
FI'8Incji w .l. 1936-1946.
		

/Czasopisma_104_04_377_0001.djvu

			Hi.
. 'We. Francji 


"".- 
..,ui) 


conde Republique (2 vol. P. 1945). - A. C h ar] e s poświę- 
cił dwie monografie historii politycznej prowincji Bordeaux 
w XIX wieku, La Revolution de 184S et Za seconde 
1.epublique 
li BO'/"deaux et dans Ze departament de la Gironde, oraz v
s Lve- 
nements de la peninsule iberique et la presse bordeZaise sous Za 
Monarchie de Juillet (Bordaux, 1945). 
W pracy dość krótkiej, lecz gruntownie udoku..'11entowanej, 
Napoleon III et les peuples (Publications de la Facult{
 des 
Lettres de l'Universite de Clermont, fasc. II. CJermont-F!:!crand, 
1947), P. H e n l' y stara się sformułować sprawiedliwy sąd 
o polityce zewnętrznej Drugiego Cesarstwa. A. D a n S e t t e 
opracował w małym tomiku, bez hibliografii i przypisów, okres 
od 1848-1870 r. pod tytułem Deuxieme Rer,ublique et Second 
Empire (P. 1943). 
Tral{iczne wypadki lata 1940 r., upadek III Republiki, 
pchnęły naturalnie historykóworóżnych tendencjachdoanali- 
zowania przyczyn jej upadku. M. R e c l u s zatrzymał się na koń- 
cowym okresie Wielkiej Wojny w pracy La Troisieme RąubZique 
de 1870-1918 (P. 1945), stanowiącej apologię, bez zastrzeżeń, 
III Republiki. Oprócz "kroniki" kanonika C r i s t i a n i . e g o, 
La Fin dIun regime. Tableau de Za vie politique franc;aise de 
1919 d 1939 (P. 1946), trzeba pamiętać o dwóch ksiąz!uch, 
F. G o g u e l i B e a u d e L o m e n i e. F. G o g u e l pa- 
trzy na historię III Republiki pod kątem partyjnym: La PoZ"ti- 
que des parti s sous Za III-e RepubZique (2 vol. P. 1946), lecz z pe- 
wną dyspropOrcją między epokami; bowiem tylko na sam drugi 
tom przYJ:;ada okres od r. 1932-1939, co się jednak łatwo tłu- 
maczy coraz większą ingerencją partyj w życie polityczne 
Francji. Praca ta nie jest doskonała; bibliografia z racji "i.rudno- 
ści wo1ennych wyszła zbyt szczupła. Autor zawdzięcza wiele 
swym rozmowom z J. M a u r a i n ' e m, historykiem Doli tyki 
kościelne1 Napoleona III, późniejszym dyrektorem J1;abinetu 
prezydenta Senatu, zmarłym tragicznie na krótko przed wojną. 
E m m. B e a u d e L o m e n i e wydał już dwa tomy pracy 
La ResponsabiEte des dynasties bourgeoises (P. 1942-1947), 
z których pierwszy obejmuje okres od Cesarstwa de r. i871, 
a drugi od 1871 od 1914; trzeci tom jest przewidziany dla okresu 
od r. 1914 do 1944. Tytuł tei pracy jest zapożyczony z powieści 
Cl€
menceal1 (1898): "Le monde d'a present est tout aux dyna- 
sties bourgeoises". B e a u d e L o m e n i e broni tezy ]stni
nia 
T,ewnvch wielkich rodzin, które przez okres p,owyżei lat stu 
i we wszystkich ustrojach potrafiły się utrzymać przy władzy 
i których regularnej interwencji we wszystkich kryzysach po- 
litycznych jesteśmy świadkami. Przykładem tego, twierdzi, 
w czasie II Republiki, było połączenie się ludzi z centrum pra- 
wicoweJ!o z ludźmi centrum lewicoweJ1;o, a nastęJ:;nie 
ch spad- 
kobierców. Interwencja ich miała tym sposobem spaczy
 całe 


2.3. 


--
		

/Czasopisma_104_04_378_0001.djvu

			8.'\6 


lt. RAncont\ 


zycie polityczne. Hipoteza ta, zręcznie broniona przez autora, 
zawiera z pewnością część prawdy, lecz nie wystarcza do całko- 
wite
o wytłumaczenia historii III Republiki. 
Pełną monografię Juliusza Ferry (P. 1947) dał M. R €- 
C l u s (szcze
ólnie "dzieciństwo, lata młodzieńcze. formowanie 
osobowości, charakter, wreszcie jego ostatnie lata). Chodzi tu 
.0 aPOlo
ię dzieła kolonialm.'go te
o męża stanu, oraz je
o dzia- 
łalności na polu szkolnictwa. Ustawy szkolne Ferry'ego skit:ro- 
wuią naszą uwagę w stronę innego dzieła. dotyczącego epoki 
wcześniejszej, I	
			

/Czasopisma_104_04_379_0001.djvu

			Historia wą Fraocji 


3.">7 


siecle (P. 1945). Posiada on bezpośrednią znajomość kontynentu 
południowo-amerykańskiego, szczególnif> Brazylii .i opanował 
wszystkie aspekty tej wielce powikłanej historii, która .-:;taje się 
jednak jasną w świetle dzieła tak wytrawnego znawcy. 
Chociaż pomijamy dzieła dotyczące lat wojennych od 1939- 
1945, wymagałyby bowiem osobnej kroniki - musimy jednak 
zwrócić uwagę na dwa świadectwa z historii dyplomaty;::znej 
lat 1931-1939, a to: ambasadora F l" a n f; o i s P o n c e t: Sou- 
venirs d'une ambassade d Berlin, Septembre 1931 - octobre' 
1938 (P. 1946) i ambasadora L. N o e l, L'Agression allemande 
contTe la Pologne. Une ambassade d Varsovie. 1935-1939. 
(P. 1946) 1. 
H i s t o r i a g o s p o d a l" c z a i s p o ł e c z na. Jednq 
z najbardziej charakterystycznych cech współczesnej szkoły hi- 
storycznej we Francji (a także zagranicznych) jest przywiązy- 
wanie dużego znaczenia do stron:v ekonomicznej zagadnień hi- 
storycznych. Na tej platformie schodzi się ekonomia polityczna 
z historią. Metodę, którą się kierują uczniowie F. S i m i a n- 
d' a określa doskonale C. E. L a b l" o U S s e we "Wstępie 
ogólnym" do swej książki: La crise de l'economie Jran
aise d la 
fin de l'Ancien Regime et au debut de la Revolution (P. 1946). 
Praca C h a b e r t' a z tej samej dziedziny, Le MOUl)ement des 
prix et des revenus en France de 1798-1920 (P. 140), zapełnia 
lukę, gdyż nikt dotąd jeszcze nie badał cen i dochodów za pier- 
wszego Cesarstwa. Autor dopatruje się w tym okresie istnie- 
nia trzech kryzYlsów gospodarczych, przerywanych dłu1{imi 
okresami dobrobytu. W dalszym ciągu pozostaie nam jeszcze 
zbadanie wpływu faktów gospodarczych na ruchy społeczne'. 
C h. M o r a z e wydał najpierw l'Introduction 'i la hist'Jire 
economique (P. 1943), a następnie La France how"geoise 
(P. 1946). E. C o o l" n a e l" t w swej pracy CorpoTCltio11.s en 
France avant 1789 (P. 1940) dał pożyteczny przyczynek do hi- 
storii ekonomicznej i socjalnej "Ancien-Regime'u". G. i H. 
B o u l" g i n wydali III. tom swe-j pracy, I..es Patrons, 'es ou- 
vriers et l'Etat. Le regime de l'industrie en Fra.nce de 1814- 
1830, Decembre 1824 - jui1.let 1830 (P. 1941), W książce pt. Le 
Mouvement ouvrier d Lyon de 1827 d 1832 (P. 1944), F. R u d e 
bada ruch robotniczy Lyonu w pierwszej połowie XIX wieku. 
Studiując gruby tom G. D u v e a u 'a, la Vie 0'lwriere en 
France sous le Second Empire "La Suite des Temps" (P. 1946), 
zdajemy sobie jaśniej sprawę z braków zachodzących w iJra
ach 
nad historią gospodarczą i społeczną. Badanie archiwów naro- 
dowych i departamentów, oraz niektórych źródeł angiel- 


t DJ.a OIIIooocsriJła\łbu Otkre6u 'od 1700-.1946 !t. posługiIW.a1l': 6
ę moi'l1<ł biblibq, 
gI'Jilllią 'po!Jec.am,ą prrzez "Fonda.tiOoo naf1iiOOli&l.e da; 6OieI1Jce6 poI,:,":QUe6,"; 
Elemen£8 cle BibJiograprue SUI l'histoire des id
es et des laitts poutiques r 
economiques et sodoux d€lpuis Jp mil-el! dl! XV111_c siecJe (P. s. d. 1941). : 


-
		

/Czasopisma_104_04_380_0001.djvu

			351; 


R.Rancoeur 


skich, pozwoliły autorowi zdobyć wielką ilość informacyj i do- 
kumentów, z których historycy będą mogli c7.erpać. Dzięki cbfi- 
tości materiału źródłowego przeznaczył on osobny tom na dzieje 
myśli robotniczej tego samego okresu. Wreszcie .T. M o n t. 
r e u i l poświęcił historii ruchu robotniczego dzieło l'Hist'Jire 
du mouvement ouvrier en France (P. 1946). 
H i s t o r i a koś c i o ł
. W tej dziedzinie Francja od 
dawna wnosiła niezwykle bogaty dorobek. W "La Revue de 
l'histoire de l'Eglise de France" (1 fasc. za r. 1940; 2 fasc. za 
l. 1941, 1942, 1943; 1 za r. 1944, 2 w l. 1945 i 1946), przeprowa- 
dzono ocenę krytyczną i przegląd tej produkcji w nieregular- 
nych odstępach czasu, co tłumaczy się trudnościami finAllso- 
wvmi, ale z sumiennością godną najwyższej pochwały. Pomimo 
śm:erci kardynała Baudrillart'a, prezesa Societe d'histoire 
ecch
siastique, a później śmierci założyciela (w r. 19l4) tego 
towarzystwa, księdza V. Carriere, które to zgony były "JViclkim 
ciosem dla powyższe,:1;o prze,:1;lądu, prze,:1;ląd ten wierny swemu 
zadaniu, rozwija się dalej pod światłym kierownictwem G. Le 
Bras, profesora Wydziału Drawa uniw. paryskiego i prezesa 
sekcji wiedzy religijnej w Ecole des Hautes-f:tudes. 
W r. 1940 ks. C a r r i e r e wydał pierwszy tom pracy In- 
troduction aux etudes d'histoire ecclesiastique lo cale (źródła 
rękopiśmienne), Tomy II. i III. tej pracy ukazały się już po- 
prlednio. 
Histoire de l'Eglise rozpoczęta w 1935 r. pod kierownictwem 
A. F l i c h e' a i B-pa Mgr. M a r t i n 'a, wzbo,:1;aciła się 
o kilka tomów: VII, VIII, IX. W tomie VII. E. A m a n n 
i A. D u m a s wydali pracę pt. l'Eglise au potL'Voir des laiques 
888-1057 (P. 1940), a prof. d' A i x zar.ezerwował sobie spe- 
cjalne studium o instytucjach kościelnych. W tomie VIII, 
A. F l i c h e, opracował, jako znawca tej dziedziny, historię 
rE::formy gregoriańskiej La Reforme gregorienne et la recon- 
quete grćgorienne 1057-1123 (P. 1940), a w pierwszej części 
tomu IX., Du prem
er Concile du Latran a l'avenement d'Inno- 
cent lII. 1123-1198 (P. 1944), doprowadził obraz reformy gre- 
goriańskiej aż do śmierci Eugenius2.a III. (1153), przedstawiając 
równocześnie walke prowad.zoną przez Kościół prztciw h,:.?re- 
zjom 1. Między r. 1944 a 1948 żaden nowy tom się nie ukazał 
(tpm XII. poświęcony Soborowi Trydenckiemu przez L. C r i- 
s t i a n i' e ,:1; o, wreszcie wyszedł). Wydawnictwo straciło 
koJejno dwóch swych dyrektorów: Mgr. V. M a r t i n' a i Mgr. 
A m a n n 'a, następcę poprzroniego. 


I Dwa W1aJ2me a.rtyk'Jły A u g, F l i c'h e'n oghO!'lZonlQ w Comptes ren- 
dt'8 de ł-Academie des In!YCT"pItiO!b3 (1944, e.tr. 162-1(0) pt ,.P"em
.e"", rl>.'ul- 
tats d'une anquete 6ur la Reforme g.regorienrue dans les dioce&e& franca!." 
0'''1: w B.tłJe'''ł) of t'he l'l1oS,t,tute ot h:.'lorka.J rf¥'
l'r(,ih 'xxr, m'łi ; ;..,.tnpoiId 
1946. p. 13-22) "OrienJt.ations et methodes de l'h:5toire eccles!asUque me- 
ci	
			

/Czasopisma_104_04_381_0001.djvu

			Hietoria _ FrlllliCJi 


359 


Tom III. Histoire du Christianisme. Temps mOd;ernes, 
o. D o m C h. P o u l e t jest ukończony. - Księgarnia Quillet 
rozpoczęła pod redakcją M. G o r c e i R. M o r t i e r publi- 
kację Histoire generale des religions. Opracowanie pierwszegi> 
tomu pt. La Grece et ROme (P. 1944) powierzono takim uczonym 
jak J. C h a r b o n n e a u x, P. F a b ,. e, M a r t i n P. N. 
N i l s s o n, O. F e s t u g i e r e. Tom drugi zawiera wiele 
cermych rozpraw uczonych: H. C h. P u e c h · a, o. B r a u- 
n · a, M. G o g u e l (lndo-lraniens, judaisme, oTig
nes chretien- 
nes, christianismes orientaux). Od trzech lat, wreszcie, wychodzi 
we Francji "Ilustrowana Historia Kościoła" - Histoire illustree 
de l'Eglise, pod redakcją ks. R. P i t t o t, prof. Wielkiego Se- 
minarium w Fryburgu i G. d e P l i n v a l' a, profesora Uni- 
wersytetu fryburskie.go. Historia ta została właśnie w tym roku 
ukończona (1948). 
Zmarły we wrześniu 1939 r. G. G o y a u ogłosił w ramach 
HistoiTe de la Nation francaise - HistoiTe religieuse de la F-ran- 
ce - którą wydano powtórnie w formie skróconej, a G. H a no- 
t a u x doprowadził ją do naszych czasów (P. 1942). Czasy śred- 
niowieczne omówiliśmy na innym miejscu. Wymienić jeszcz
 
musimy prace ks. C o m b e s, nacechowane wielką erudycją, 
a szczególnie cenne przez pogłębienie wiadomości o Gersonie - 
Jean Gerson commentateuT dionysien (P. 1940); Jean de l'llon- 
treuilet le chancelier GeTson. Contribution ci l'histoire des rap- 
ports de l'humanisme et de la theologie en France au debt/.t du 
XV-e siecle (P. 1942); Essai sur la critique de Ruysbroeck par 
Gerson T. I. (P. 1945); oraz pracę O. de Dainville: leg Je- 
suites et l'education de la societe jrancaise. La naissance de 
l'humanisme moderne (P. 1940). Najpoważniejsze jednak prace 
odnoszą się do wieku XVII i XIX. M g r. T ro c h u postawił 
imponuj.ący pomnik św. Franciszkowi Salezemu w pracy p. 1.: 
St. Francois-de-Sales. T. I. 1567-1602. T. II. 1602-1622 (Lyor!. 
1941-1942). 
Hr. M. d e S a r s stara się zrehabilitować kardynała de 
Fleury w pracy: Le Cardinal de FleuTY, aJ:ótre de la paix 
(P. 1943). Ks. L a co u t u re w pracy: La Politique religieuse 
de la Revolution, zebrał ustawodawstwo reliwjne rewolucyj- 
nych Zgromadzeń Narodowych. Autor pracy godnej uwagi 
o kardynale Fesch 'u, A. L a t r e i II e, przestudiował losy Ko- 
ścioła podczas Rewolucji Francuskiej i przedstawił je w dziele: 
l'Eglise catholique et la Revolution jTancaise. I. Le pontificat 
de Pie VI et la crise fruncaise 1775-1779. (P. 1946); na wstę- 
pie tego wybitnego dzieła daje nam autor obraz położenia Ko- 
ścioła Katolickiego w Europie i w świecie w przededniu rewo... 
lucji. Zna on wszystkie najnowsze prace na tym polu. Biblio- 
grafia do tego dzieła ukaże się dopiero w tomie II, który obej- 
mie okres od r. 1799-1815. - 
Czasy cesarstwa i restauracji zostały jeS'Zcze -korzystniej po- 


-
		

/Czasopisma_104_04_382_0001.djvu

			-360 


. R., R&tlcoew' . ' 


.traktowane. Oprócz prac kim. V. B i nd e l'a, opatrzonych w li- 
czne dokumenty, lecz żle napisanych: Histoire religieuse de Na- 
poleon. I. Les Eveques de Bonaparte. II. L'Eglise imperiale. III. 
Le Vatican d Paris (P. 1940-1945), musimy zwrócić uwagę na 
pracę Ch. L e dr e'g'o: Le Cardinal Cambaceres, archeveque 
de Rouen, 1802-1818 (P. 1943), oraz na pierwszorzędną biogra- 
fię M. Emery (generalnego przeora kościoła St. Sulpice, któ- 
re
o wpływ był często decydujący w czasach Rewolucji i Ces
r- 
stwa), napisaną przez kan. J. L e f lon (2 tomy, P. 1945-1947). 
O. M o u l y wydał Le Concordat en Lozere-Ardeche, 18(11-. 
1805 (P. 1942), a P. Genevray doskonałą monografię di
ce- 
zjalną - l'Administration et la vie ecclesiastiques dans le grand 
diocese de Toulcuse pendant les dernieres annees de la vie de 
l'Empire et sous la Restauration (Paris-Toulouse, 1941). 
Najbardziej zasłużonym badaczem historii religijnej od 
końca XVIII wieku jest bezsprzecznie profesor Sorbony C h. 
H. P o u t h a s, który ogłosił wykhtdy - l'Eglise catholique de 
l'avenement de Pie VII d l'avenement de Pie IX. Les rapports 
de l'Eglise et de l'Etat de 1815-1848. L'Eglise et les questions 
lJ'eligieuses depuis 1848. Le pontificat de Pie IX. Wykłady te zo- 
;>tały wydane w Paryżu przez "Centre de documentation uni- 
.versitaire". Oparte są przeważnie na archiwum Kultów w Ar- 
chiwach państwowych i będą jeszcze w przyszłości roznracowa- 
ne w nowej serii rozpraw. W "Revue d'histoire de l'Eglise de 
France", XXIX, 1943. str. 19-53, ukazał się artykuł te
o sam
- 
'ł!O autora p. t. Le Clerge sous la monarchie constitutionnel.le, 
1814-1848, . 
Nie sposób wyliczyć tutaj wszystkich żywotów świętych, 
bio
rafii założycieli i założycielek zakonów, które się ukazały 
w ośmiu latach ostatnich: musimy jednak wYqlienić prace G, 
B e r n e v i 11 eta, który odnowił zupełnie ten rodzaj dość prze- 
starzały i wydał książki wybitne tak przez swe walory nauko- 
we iak i swe zalety literackie: St. Jean-Baptiste de la SaHe, 
fondateur des Freres des Ecoles chretiennes (P. 1944), Grignon 
.de Montfort et les Freres de St. Gabriel itd. 
G. L e B r a s wydał dwa pierwsze tomy swego dzieła - 
Introduction d l'histoire de la practique religieuse en Fran::e 
(Bibliotheque de l Ecole des Hautes-Etudes. Sciences religieu- 
ses, LVII-e volume. Paris 1942-1945), jako owoc długich lat 
pracy i poszukiwań na terenie wszystkich diecezyj Francji, 
których częściowe wyniki od 15 lat były komunikowane czy- 

elnikom w "Revue d'histoire de l':Eglise de France". Obecnie, 
pragnąc rozszerzyć jeszcze dziedzinę swych badań, zamierza 
autor przeprowadzić poszukiwania na temat życia chrześci- 
jańskiego we Francji, celem zbadani.a nie tylko praktyki, lecz 
wszystkich przejawów "żywotności religijnej Kościoła we 
Francji" (obacz artykuł jego w "Revue", XXXI, lipiec-gr u- 
dzjeń 1945, str. 277-306)., Wprowadził on do socjologii nową 


-
		

/Czasopisma_104_04_383_0001.djvu

			Historia we FrWlcji 


3fil 


gałąź: socjologii religijnej. Liczni jego uczniowie, duchowni 
i laicy, pomagają mu w zebraniu materiałów niezbędnych do 
ukończenia tego wielkiego dzieła. 
Osierocona przez śmierć pastora, J. P a n n i e r, był
go 
swego prezydenta od r. 1939 do 1945, historiografia protestan- 
cka nie pozostała bezczynna, pracując wokoło "Bulletin de Ja 
Societe de l"histoire du protestantisme fran
ais". R. S t e p h a n 
przedstawił dzieje protestantyzmu we Francji w Z'Epopće hu- 
guenote (P. 1945) od początków Reformacji do buntu "Cami- 
sardów". W książce tej znajdujemy bardzo ciekawe spostrze- 
żenia na temat dziejów myśli protestanckiej, protestanckich 
pisarzy, jak na przykład Wawrzyńca Drelincourt. którym :rlte- 
resowano się od trzech lat z różnych stron. 
E. G. Leonard przedstawia historię Reformacji we Fran- 
cji w XVIII w. w pracy Z'Histoire ecdesiastique des re:for'lYte.<; 
francais au XVIIl-e siecZe (P. 1940), jak również w innym uję- 
ciu: Les Problemes et expeTiences du protestantisme .fmncais 
(P. 1940). - Profesorowie Wolnego Wydziału Teologii prote- 
stanckiej w Aix-en-Provence zebrali w jednym tomie swoje 
wykłady publiczne od r. 1942-1943, dotyczące dzieła 
 myśli 
Kalwina, pod tytułem: Calvin et la Reforme en France (Aix, 
1944), W pracy Unite religieuse, unite nationale. De l'Evange- 
lisme d la revocation de l'Edit de Nantes (P. 1946), B. D e v i s- 
m e s zajmuje się wyśledzeniem polityki monarchii wobec pro- 
testantów. . 
O ile chodzi o historię judaizmu, to jedno tylko dzieło jest 
tutaj do zanotowania, a mianowicie: R. A n c h el"a, Les Juifs 
de France (P. 1946), które nie zawiera całej historii, lecz S
I'lę 
studiów obejmujących czasy od późnego średniowiecza do pier- 
wszego cesarstwa. I 
Rozdział ten zakończymy wzmianką o historii misyj. Na- 
leży przede wszystkim żałować zawieszenia (prowizoryczne- 
go - miejmy nadzieję), od r. 1939 przeglądu: La. Revue d'hi- 
staire des Missions, około którego położył tyle zasIu.a:{ G. 
G o y a u, profesor historii misyjnej w instytucie katolickim 
w Paryżu. W braku przeglądu francuskiego, specjaliści znajdą 
bibliografię 'Prac, które się ukazały od roku 1939, w przeglądzie 
dwujęzycznym: "La Nouvelle ret'1le de science missionaire. 
Neue ZeitschTift .fur MissiG'nswissenschaft", wydawanym 
w Szwajcarii od r. 1946, w wydawnictwie "Acta Tropica: Bi- 
bliographie choisie des missions catholiques, 1939-1945 (vol. 
2, 1945, p. 374-383, dotyczy tylko opracowań), pod redakcją 
J. Beckmann'a i P. de Menasce'a, poza tym "Bulletin des 
missions de l'Abbaye de St. AndT(
" itd. w przeglądzie prote- 
stanckim: "International Review oj Missions". - Ks. G a d e 
V a u m a s zajął się w swej pracy doktorskiej historią misji 
w XVII wieku - L'Eveil missionaire de la France (od Henry
 
ka IV do założenia seminarium misY1 zagranicznych) ...... a n1\- 


-
		

/Czasopisma_104_04_384_0001.djvu

			362 


R. Rancoeur 


stępnie wydał listy i dokumenty O. Józefa z Paryża, dotyczące 
misyj zagranicznych. Tematem pracy doktorskiej, ks. H. Chap- 
poulie były początki misyj katolickich w Indochinach - Aux 
origines d'une ł:glise. Rome et les missions d'lndochine 
u 
XVIl-e :.'iecle (P. T. L 1943, T. II. 1948). - Wykorzystując obfi- 
tą i bogatą korespondencję po ks. b-pie Mgr. de Guebria:lt, 
O. F l a c h e r e rozpoczął biografię tego generalnego przeł,).lo- 
nego misyj zagranicznych (P. Plon 1945. T. L). 
N a koniec wnioski. Przeszłość, i to przeszłość niedawna, - 
świadczy wprawdzie o osiągnięciach, które Francja oddaje do 
dyspozycji badaczy i erudytów. lecz wobec mebeziJieczeństwa 
sparaliżowania prac naukowych. wynikającego z ogólnych wa- 
runków, wyżej wspomnianych, niektórzy historycy zaczęli Hć 
na alann, wskazując na akademizm jednych a indywidualizm 
drugich. Pocieszającym jest, że od lat kilku jesteśmy na o.icin- 
ku historii lokalnej świadkami J::oczątków koordynacji wysił- 
ków i prze
rupowywania się towarzystw naukowych w ;:elu 
lepsze
o wykorzystywania swych sił. oraz po
łębienia nauko- 
wego badaczy. będących często ludźmi dobrej woli, skazanych 
na niepowodzenie z braku dostatecznego przygotowania. "Stu- 
dia historyczne - napisano - doszły do tego punktu. że o ile 
mają postąpić naprzód, będzie t	
			

/Czasopisma_104_04_385_0001.djvu

			ADAM VETU LANI 


S.udium Oswalda Balz..-ra o prz..-kaza
h 
malopols"i
h stulutów Kazinli..-rza Wielki..-
o 


Z radością przyjęła nauka polska wieść, że udało sir: ura- 
tować od zniszczenia wojenne
o rękopis pracy o statutach Ka- 
zimie'rza Wielkie
o pióra wielkiego mistrza nauki historyczno- 
prawnej O s wal d a B a l z e r a, Rękopis ten, przygotowywany 
prz,ed wojną do druku jako IV tom "Pism pośmiertnych Oswal- 
da Balzera" ukazał się pod tytułem Statuty Kazimierza Wiel- 
kiego w opracowaniu Oswalda Balzera. Wypełnił on XIX tom 
wznowionych pod redakcją Z y g m u n t a W o j c i e c h o w- 
s k i e 
 o Studiów nad historią prawa polskiego 1, które. po 
śmierci ich założyciela i długoletniego kierownika, jakże słusz- 
nie nazwał był ówczesny redaktor p r o f. P r z e m y s ł a w 
D ą b k o w s k i "Studiami nad historią prawa polskiego imie- 
nia Oswalda Balzera" . 


I 
Odpowiedzialne i niełatwe zadanie wydania pośmiertnej 
spuścizny Oswalda Balzera powierzył nowy redaktor Studiów 
trzem swoim wybitnym uczniom: Z d z i s ł a w a w i K a c z- 
m a r c z y k o w i (który jako autor obszernego dzieła o pań- 
stwie Kazimierza Wielkie
o był szczególnie do te
o powołany), 
M i c h a ł o w i S c z a n i e c k i e m u, znanEmu polskim history- 
kom prawa ze studium o prawie rycerskim oraz S t e f a n o w i 
We y m a n n o w i, autorowi cennej pracy o cłach i drogach 
handlowych w Polsce piastowskiej, Od wydawców pochodzi 
krótka pTZedmowa do dzieła Balzera, zestawienie skrótów uży- 
wanych do oznaczenia zużytkowanych tekstów wraz z datami 
ich powstania oraz wykaz innych skrótów używanych przez 
Balzera. Przedmowę wraz z wykazami skrótów przełożono na 


I St,a.tuty Kaz
mie	
			

/Czasopisma_104_04_386_0001.djvu

			364 


A. Vetu]"n! 


język francuski z oczywistym i chwalebnym zamiarem udostęp- 
nienia wydawnictwa uczonym nie znającym języka polskie
o. 
Z wielkimi nadziejami otwiera się karty książki, której 
rozmiary i cały tytuł uprawniały do przypuszczenia. że Balzer 
dał nam rozwiązanie lub przynajmniej próbę rozwiązania za- 

adki 
enezy statutów Kazimierza W" zagadki, która od blisko 
półtora wieku pasjonuje naukę polską i daremnie czeka sw
go 
wyświetlenia. Trudności w jej wyświetleniu wynikają stąd, że 
zwody postanowień prawnych, przypisywane działalnaści usta- 
wodawczej Kazimierza W" posiadamy dopiero'w odpisach z po- 
czątków XV wieku (naj starszy z r. 1400), a więc w pół wieku 
po przypuszczalnej dacie pierwszego wiecu ustawodawczego 
zwołane
o przez Kazimierza W. W oszczędzonych Drzez ząb 
czasu i zły los tekstach, ilość postanowień statutowych iest ró- 
żna i w różnym następują one po sobie porządku. Również 
i w samej redakcii przepisów występują daleko idące różnice, 
Te trzy rozbieżności: różna ilość postanowień, różnd ich kolej- 
ność (wewnętrzna systematyka zwodu) i różne sformułowanie 
poszczególnych 
up postanowień, stwierdzają niewątpliwie, że 
zachowane zwody są redakcy.jnym two- 
r e In p i s a r z y, k t ó r z y p o s t a n o w i l
 n i a r ó ż- 
n e J2/ o P o c h o d z e n i a z e b r a l i w j e d n ą c a- 
łoś Ć, przypisując ie działalności ustawodawczei Kazimierza 
Wielkie
o. 
Ponieważ działalność ustawodawczą ostatniego Piasta na 
królewskim tronie stwierdza nam wczesne i wiarygodne źródło, 
a mianowicie kronika Janka z Czarnkowa, nie ma wątpliwości, 
że UJ' zachowanych zwodach przepisów znajdują się postano- 
wienia wydane przez króla na zjazdach ustawodawczy
h. l-1ów- 
nież pewne iest, że niektóre z postanowień (licznieisze), były 
wydane dla Małopolski, inne (mniej liczne) zaś dla Wielkopol- 
ski. Nie ma zatem wątpliwości, iż zachowane do naszych ('za- 
sów zwody nie są tworem jednego aktu ustawodawczego Kazi- 
mierza W. Natomiast ile było tych zjazdów ustawodawczych, 
czy istniały tylko dzielnicowe zjazdy ustawodawcze, CZy i (")gól- 
nopaństwowe, które przepisy i na jakim z tych ziazdów były 
wydane, czy poza przepisami pochodzącymi od Kazimierza W, 
nie ma w tych zwodach innych postanowień (wydanych przed 
obięciem rządów przez Kazimierza W. oraz po jego śmierci), 
w szczególności skąd się wzięły wśród nich przeDisy uj
te 
w formie kazusów (prejudykaty), oto splot zagadnień nasuwa- 
iących naipoważnieisze wątpliwości. Od pierwszego zjazdu 
ustawodawczego Kazimierza W. (1346/7?) do roku 1400, z któ- 
rei to daty pochodzi naj starszy rękopis przekazuiącv nam zwód 
statutów, dosyć było czasu, ab
v średniowieczni prawnicy 

 przepisów różnego pochodzenia stworzyli nową całość. zacie- 
raiąc w niei - zgodnie z ówczesną praktyką - daw
e odręb- 
ności. 


r 
, 


......
		

/Czasopisma_104_04_387_0001.djvu

			f 


r 
, 



 


Stud:um O. Bi!J:zera' () at",tuLa<>h Kaz. W. 



 


Kluczowym za.gadnieniem jest rozwiązanie zaJ:{adlri J:{ e n e
 
2. y s t a t u t ó w m a ł o p o l s k i c h, zwanych także w1śhckimi 
lub ostatnio krakowsko-sandomierskimi. Występują one w śre- 
dniowiecznych rękopisach bądź samodzielnie, bądź razem 
z wielkopolskimi, jako pierwszy człon tzw. statutów połączo- 
nych, J:{dyż po nich dopiero idą postanowienIa pochodzenia wiei- 
kopoIskiego. Te statuty małopolskie dochowały się do naszych 
czasów w trzech redakcjach. Najstarszy rękopis, pochodzący z r. 
1400 (ostatnio przechowany \V bibliotece Ossolińskich pod nr. 
(33), zwany Os. I, charakteryzuje się układem pozornie zupeł- 
nie chaotycznym, zawierającym jednak pewne ślady systema- 
tyki. Ten sam układ materiału znajdujemy jeszcze tylko w jed- 
nym rękopisie, mianowicie tzw. petersburskim trzecim (Ptrb. 
III). NaiIiczniej reprE>zentowany iest układ systematyczny. któ- 
rego redaktor z pewnym powodzeniem pragnął ująć cały znany 
mu materiał prawny (pod wZJ:{lędem zawartości zgodny z tym, 
który znajdujemy vi Os. I) w porządek przyjęty w Dekretałach 
GrzeJ:{orza IX i w innych zbiorach prawnych Kościoła. Najstar- 
szym przedstawicielem tej grupy rękopisów jest kodeks z r. 1423 
odkryty przez śp. X. prof. J a n a F i j a łka w Częstochowie, 
i stąd określany skrótem Często Wreszcie w kodeksie obecnie 
Biblioteki Jagiellońskiej nr. 3095, pochodzącym z końca XV w. 
(koło r. 1480), zwanym B. IV (Bandtkiego IV), znajdujemy inną 
jeszcze redakcję. Rękopis ten opiera się j-ednak niewątpliwie 
na bardzo wczesnym wzorze. Redakcja B. IV różni się od cbu 
pierwszych redakcji przede wszystkim tym, że zawiera znacz- 
nie mniejszą ilość przepisów, dalej - że wszystkie objęte tym 
zwodem przepisy mają mniej lub więcej uroczystą stylizację, 
wreszcie, że przepisy są wprawdzie również ujęte w. układ za- 
pożyczony z prawa kanoniczne
o. lecz o mniejsz,ei ilości tytu- 
łów, niżeli to widzimy w Często W końcu - co najważniejsze - 
układ przepisów w B. IV jest dwuczłonowy, co uzasadnia przy- 
puszczenie, że powstał on z mechaniczneJ:{o połączenia dwu po- 
czątkowo odrębnych zwodów przepisów. Ponieważ R o m u a l d 
H u b e znalazł w rękopisie onJ:{iś Biblioteki cesarskiei w Peters- 
burgu Lat. F. II. 31 (określonym w naszej nauce jako Ptrb. V) 
z końca XIV w. wykaz rubryk pod. tytułem Statuta cracovien- 
sia, odpowiadający tytułom, fiJ:{urującym w pierwszym członie 
B. IV, wielu uczonych wyraziło poJ:{ląd, że właśnie zwód statu- 
tów w B. IV jest kluczem do rozwiązania zalZa.rIki pierwias
ko- 
weJ:{o kształtu ustawodawstwa Kazimierza WielkieJ:{o. 
Nie można się więc dziwić, iż z o
omnym zainteresowa- 
ciem otwiera się karty poŚIniertneJ:{o wydania dzieła Oswalda 
Balzera. Niestety nadzieje nasze, że znajdziemy w nim wyświe- 
tlenie lub co naimniei nowe naświetlenie problematu genezy 
statutów Kazimierza W., nie ziściły się. W grubym tomie, li- 
czącym ponad 500 stron druku, nie znajdujemy nawet wiele 
śladów, któreby pozwoliły nam odJ:{adnąć poJ:{ląd wielkiego mi- 


3(;;; 


'.
		

/Czasopisma_104_04_388_0001.djvu

			3u(j 


A. Velo1
dlU 



 


strza nasżej nauki na podstawowe zagadnienie pierwotnegv 
kształtu Kazimierzowego prawodawstwa, Gdzie indziej, w in- 
nych papierach aniżeli te, które zostały uratowane, mus:ał Bal- 
zer utrwalić swoje zapatrywanie na ten doniosły problemat. 
To, co nam pod tak obiecującym tytułem uprzystępnili wy- 
dawcy, jest fragmentem dwu prac oraz wydawnictwem "objąt- 
ku wiślickiego" Statutów Kazimierza Wielkiego, czyli zwodu 
małopolskich statutów przypisywanych działalności ustawoda- 
'\vczej ostatniego króla - Piasta. 
Fragment pierwszy, to sam początek większego studium, 
które - sądząc z milczenia wydawców - w rękopisie balze- 
rowskim nie miało żadnego tytułu, Ogłosili go wydawcy pod 
tytułem "Ustawodawstwo polskie za Piastów". Drugi fragnv
nt, 
to część druga obszernego studium, pisana według przypuszczeń 
wydawców w r. 1921 w jednym, prawdopodobnie pierwszym 
rzucie, w którym Balzer - jak trafnie zauważyli wydawcy - 
zamierzał poddać analizie wszystkie teksty małopolskich i wiel- 
kopolskich statutów Kazimierza Wielkiego, tak w ich oryg:nal- 
nym brzmieniu łacińskim, jak i w tłumaczeniach. Wskazuje na 
to zachowany tytuł owej części drugiej, który brzmi: "II. Tek- 
sty łacińskie. Objątek wiślicki". Zdaje się, że w niezachowanej 
cześci pierwszej tego studium pragnął Balzer podać - między 
innymi - charakterystykę ogólną typów zachowanych przeka- 
zów statutów Kazimierza Wielkiego. Wnoszę to ze słów Balzera 
(str. 18), umieszczonych prawie na samym początku właściwego 
rękopisu, gdy mówiąc o układzie przepisów w Os. I, wspomina, 
że ułożone są w pewnym porządku, który "określiliśmy poprze- 
dnio jako właściwość UW I." 2. Część tę opatrzyli wydawcy ty- 
tułem: "Studium nad tel{stami łacińskimi objątku wiślickiego 
statutów Kazimierza Wielk
ego". 
Na trzecią część wydawnictwa składa się druk obiątku wi- 
ślickiego statutów, w tekście łacińskim, dokonany na podstawie 
poprawionego przez Balzera brzmienia przekazanego nam w rę- 
kopisie Biblioteki Ossolińskich nr 633 (określonym w nauce jako 
Os. I, przez Balzera zaś .skrótem 01) z zestawieniem wszystk'ch 
rubryk, zaś w notach z podaniem wszystkich odchyleń w brzmie- 
niu poszczególnych przepisów. jakie spotykamy w 32. rękopi- 
śmiennych i drukowanych pełnych lub fragmentarycznych 
przekazach małopolskich statutów Kazimierza Wielkiego. Część 
tę mylnie zatytułowali wydawcy jako "Rekonstrukcja autenty- 
cznego tekstu objątku wiślickiego statutów Kazimierza Wiel- 
kiego". 
, . Trzy te części składowe o.głoszonego tomu są bardzo różnej 
obietości i różnei wartości naukowej. Pierwsza (str. 3-13), sta- 
nowi bardzo drobny fragment i niczego nowego nam nie daje. 
Smiało można było ią pominąć i () niej mówić nie będę. Najwię-. 


4 


· P-or. też 6łowa Baloora IlU!. str. 79. 


-
		

/Czasopisma_104_04_389_0001.djvu

			Studium O. Bucr", o atatutach KM. W. 


367 


cei wysiłku kosztowała Balzera druga praca (str. 17-238), zaś 
największą wartość dla nauki przedstawia niewątpliwie wyda- 
nie tekstu statutów mało}:olskich wraz z wszystkimi odchyle- 
niami, jakie występuią w średniowiecznych przekazach "objąt- 
ku wiślickiego" . Otóż te trzy rękopiśmienne teksty Balzera 
ogłosili wydawcy w jednym tomie pod ową wiele obie- 
cuiącą nazwą: S t a t u t Y K a z i m i e r z a W i e l k i e g o. 
Zatem nie Oswaldowi Balzerowi należy przypisać przykrą nie- 
spodziankę i rozczarowanie, które spotyka czytelnika, sądzą- 
ce(!o po tytule o zawartości dzieła, tym więcej. że było zwycza- 
jem Balzera, iż tytułem mniej zapowiadał niżeli dawał w swym 
dziele. 


. 


II 


Wnikając głębiei w leżącą przed nami spuściznę Oswalda 
Balzera nie trudno stwierdzić, iż nasz mistrz w pracy swe:; po- 
stawIł sobie za cel zbadanie, z jakiego zwodu statut6w - jako 
pramacierzy - wyrosły te teksty, które zaw
eraią tzw. "Obią- 
tek wiślicki", czyli przepisy stf\tutowe pochodzenia małopol- 
skiego. Dalszym celem było zbadanie wzaiemnego stosunku 
wszystkich zachowanych tekstów rękopiśmiennych i niektórych 
drukowanych - Balzet' ustalił ich aż os
em grup, o różnei ilości 
rękopisów w poszcze(!6lnei grupie - aby doprowadzić do usta- 
lenia drzewa genealogicznego tekstów mało-,:;olskich. si€
ając od 
naistarszeR'o po dziś dz:eń zachowanego, aż do wydania w Vo- 
lumina Legum O h r y z k i w r. 1859. Tego drzewa genealo,:ń- 
czneR'o, czy tablic filiacyjnych - nie źnaleziono w spuściźnie 
Balzera. Nie podali IW też wydawcy. gdyż .,próbv wvdawc0w 
zrekonstruowania takich tablic natrafiły na poważne PrL€;- 
szkody w interoretf\C'ji wywodów (sc. Balzerat tak że uważali 
za wskazane tablic tych nie dołączać" (str. XVIII). Pozostawił 
natomiast Balzer rzecz znacznie donioślejszą, a mianowicie, 
właśnie iako załącznik do szczegółowego studium o stosunku 
pokrewieństwa pomiędzy badanymi przekazami statutów ma- 
łopolskich. ich pełny tekst wraz z uwzględnieniem w nota:::h 
wsz\'stkich wariantów w brzm'eniu DOszczep,ólnych przepis6w. 
Tylko wydania tego nie należy nazwać "Rekonstrukcją auten- 
tycznego tekstu objątku wiślicIdego statutów Kazim'erza Wiel- 
kie
o"! Już sam nagi fakt, że Balzer w tekstach poszczególnych 
przeris6w tzw. "obiątku wiślickiego" wdał nam zestav,rienie 
(
dchylpń między piętnastowiecznymi rękopisami i naistarszvmi 
drukami wraz z odchyleniami, które zauważył w piiarsk'm wy- 
daniu statutów Kazimierza Wielkiego, wykazuie naioczywiściej, 
że !stotnyrn celem wysiłku wvdf\wnicze
o Balzera nie było by- 
naimniei podan'e "rekonstrukcji a u t e n t y c z n e g o tekstu" 
statutów małopolskich. Uwzględnianie, przy próbie rekonstruk- 
cii autentycznego tekstu przekazu z wieku XIV, drukowdnych 
wydań z wieku XVIII i XIX byłoby kardynalnym błędem me- 


--
		

/Czasopisma_104_04_390_0001.djvu

			368 


A. Vet.ul&lll 


todycznym, Chyba, żeby wydawcy drukowanego w XVIII wie- 
ku tekstu statutów opierali się na im tylko znanym, a następnie 
za£inionym rękopisie średniowiecznym. Tymczasem sam Balzer 
ustalił, że wydanie w pijarskich Volumina Legu.m było prze- 
drukiem Laskiego i "nie można żadną miarą przypuścić, jakoby 
tu (wydanie pijarskie) korzystano z kodeksów dawniejszych" 
(str. 237), a znów wydanie Ohryzki- było naj wierniejszym prze- 
drukiem pijarskiego tekstu. a przecież w zestawieniu odcnvleń 
tekstowych i w wykazie rubryk uwzględnił Balzer oba wyd:mia 
Voluminów Legum. Ta drobiazgowa sumienność Balzera stanie 
się dla nas jasną dopiero wtedy, jeśli wydanie tekstu łaciń- 
skiego statutów małopolskich potraktujemy jako załącznik do 
pracy, w której Balzer analizował wzajemny stosunek wszyst- 
kich zachowanych przekazów rękopiśmiennych i druków statu- 
tóworaz ustalał nawarstwianie odchyleń pomiędzy poszczegól- 
nymi grupami tekstów. Mnie osobiście nie wydaje się, by 
względy naukowe nakazywały sięgać poza Laskiego, a co naj- 
wyżej poza pierwsze wydanie V olumina Legum; było już jed- 
nak dobrą wolą autora doprowadzić rzecz do końca. Tak jak 
w swych "Przyczynkach do historii źródeł prawa polskiego" 
(Kraków 1903) zastanawiał się Balzer, na jakich materiałach 
opierali się pijarscy wydawcy V olumina Legum i jakim kolej0m 
ulegały teksty prawne, zanim zostały włączone przez nich do 
tel(o monumentalnego 
 jak na owe czasy - wydawni::twa, 
tak i tutaj badał i dał nam odpowiedź, jakim to przekształce- 
niom w przekazach rękopiśmiennych i w pierwszych drukach 
uległy małopolskie statuty Kazimierza WIelkiego, zanim utrwa- 
lone zostały w obu wydaniach Voluminów Legum. Można się 
tylko zapytać, czy ogrom włożonej pracy odpowiadał naukowej 
doniosłości dokonanych ustaleń. Sam mam co do tego poważne 
wątpliwości. 
Zastanawiając się nad przekształceniami, którym uległ 
tekst wyjściowy poszczególnych przepisów, musiał naturalnie 
Balzer ustalić najbliższe pierwotnemu brzmienie danego posta- 
nowienia. Włożył w to wiele wysiłku i inwencji. gdyż za tekst 
wyjściowy (jak o tym będzie mowa niżei) przyjął bardzo lichy 
przekaz Os. I, w którym naliczył 547 błędów. Ale nie w tym 
tkwił główny cel pracy Balzera 3. 
Nie należy wątpić, że ogłoszone obecnie studium Balzera 
i opracowane przezeń wydawnictwo miały charakter prac Tlrzy- 
gotowawczych do dzieła o genezie i pierwotnym kształcie usta- 
wodawstwa Kazimierza Wielkiego oraz o rozwoju i dziej "\ch 
przekazów rękopiśmiennych statutów w średniowieczu. W' dą- 
żeniu do rozwiązania tych doniosłych problematów, Ił nie miU- 
kowo mało ważnego zagadnienia, skąd wziął się tekst statutów 


· Stąd .to BffilaJef w SlWydh 'lllotcttrukcji 
atyLiBoty.cmyoh oraz lekcji. po5Z1CzegóLnych &łów 
kOpi6U Os. 1. 


-
		

/Czasopisma_104_04_391_0001.djvu

			Studium O. Balzera. o stawtd-ch Karr. ,W. 


369 


w takim a nie innym brzmieniu w V olumina Legum, prowadził 
Balzer swe nader drobiazgowe badania nad wzajemnym '3tosun- 
kiem przepisów zaliczanych do małopolskich statutów Kazhnie- 
rza Wielkiego. . 
Trwałym i niezmiernie pożytecznym wynikiem iego żmud- 
nego wysiłku pozostanie wspomniane wydawnictwo przepisów 
małopolskich oparte na przekazie Os. 1. Wydawcy oddaUby naj- 
trafniej myśl Balzera. gdyby wydawnictwu temu nadali ten 
sparafrazowany tytuł. którym Balzer zatytułował SWf, studium 
o wzai-emnym stosunku łacińskich przekazów ..objątku wiślic- 
kiego", a mianowicie: ..Teksty łacińskie objątku wiślickie
o sta- 
tutów Kazimierza Wielkiego". Dzięki metodzie wydawniczej 
Balzera, który zestawił wszelkie odchylenia w brzmieniu nawet 
poszczególnych słów pojedynczych przepisów, z zaznaczeniem. 
w iakich rękopisach występują dane odchylenia czy nawet uczy- 
wiste bł
y średniowiecznego kopisty. przyszły badacz może 
sobie odtworzyć dokładnie brzmienie danego przepisu w dowol- 
nvm prz('kazi:e rękopiśmiennym czy druku statutów. Szedł bo- 
wiem Balzer tak d.aleko, ŻE' zaznaczał nawet 'błędy poprawione 
już przez samego średniowiecznego kopistę. Dlatego t
ż śmiało 
możemy nazwać wydawnictwo Balzera nie t e k s t c m lecz 
t e k s t a m i ..objątku wiŚlickiego". Ale też niczym więcej. 
W szczególności nie możemy traktować v.Tydawnictwa Balzera 
jako ..rekonstrukcii autentycznego tekstu objątku wiślickie
o". 
Autentycznym tekstem jest ten, który posiada znamiona !Juten- 
tyczności, zaś w tym wypadku t
n, który pochodzi od WVS
3W
Y. 
Balzer natomiast, nic nam w omawiane i pracy nie mówi, które 
z przepisów małopolskich uważał za pochodzące od Kazim
erza 
Wielkieg-o, w jakim układzie były one wydane na zjeździe wi- 
ślickim (Balzer używa określenia "obiątek wiślicki") i w jakl(

 
liczbie. Zastanawianie się przezeń nad tym zagadnieniem w tym 
stadium pracy, które ilustruje nam ogłoszone studium, byłoby 
niecelowe. 
Stąd też z pracy Balzera nie możemy wyciągać dalekosięż- 
nych wniosków co do jego zapatrywań na ogólne zagadnie'"1ia 
związane ze statutami, w szczególności na sprawę pierwi::ł.stko- 
wego ustawodawstwa Kazimi.erza Wielkiego. Wykażę poniżej, 
że nie istniała podstawa do twierdzenia, że w tych spr.łW lch 
ogólnych "będzie bardziej skłonny iść za zdaniem R. Hubego 
i A. Z. Helcla". Wydawcy ten swój pogląd sformułowali na tej 
podstawie, że Balzer ani razu nie nawiązuie do poglądów Pie- 
kosińskiego, Ulanowskiego, Kutrzeby czy Kłodzińskiego. Przede 
wszystkim warto wspomnieć, że w przedmiocie ..zag'ldnień 
oR'Ólnych" związanych ze statutem, ti. w sprawieepierwiastko..- 
wego ustawodawstwa Kazimierza Wielkiego, Hube i Helcel 
stoią nie obok siebie, lecz przeciw sobie. Balzer mógł opowie- 
dzieć się za jednym lub drugim, mógł wreszcie zająć stanowisko 
pośrednie. Natomiast przemilczenie autorów drugiej grupy ła"; 


Kwartalnik Historyczny. R. LVI. - Z. 3-4. 


24 


-
		

/Czasopisma_104_04_392_0001.djvu

			- 


370 


A. Ve,tullll1L 


two wytłumaczyć. Jeśli bowiem zważymy, że Balzer studium 
swe poświęcił zestawieniu i analizie formalnej przekazów sta- 
tutów małopolskich (str. 67), to jasnym jest, że powoływał się 
tylko na tych aut.orów, którzy w związku z publikacją tek
tow 
statutów pisali o tym zagadnieniu. Stąd to Balzer - zresztą 
bardzo rzadko - powołuje się na Hubego i Helcla. bądź pole- 
micznie, bądź stwierdzając zbieżność swych poglądów z tymi 
autorami, natomiast nie wspomina ani Piekosińskiego, ani Ku- 
trzeby, gdyż ci badacze tymi problemami nie zajmowali się. 
Co do poglądów ogólnych Balzera możemy zgodnie z wydaw- 
cami z całą pewnością stwierdzić, iż przyjmował odrębność sta- 
tutów wielkopolskich. Ponieważ zaś nazwał je "objątkiem piotr- 
kowskim", można sądzić, że przynajmniej część z nich łączył 
z działalnością Kazimierza Wielkiego na wiecu ustawodawczym 
w Piotrkowie. 
Przejdźmy jednakże do omówienia metody Oswalda Bal- 
zera i wniosków, do których doszedł w ciągu swej ::;krzętnej 
analizy tekstów "objątku wiślickiego". 


III 
Balzer, postanawiając wydrukować łaciński tekst statut'Jw 
małopolskich wraz z zestawieniem wszystkich odchyleń w za- 
chowanych przekazach, musiał zdecydować się, który z r
ich 
wybrać za podstawę swego wydania. Wybrał przekaz najstar- 
szv, a mianowicie Os. l, pochO	
			

/Czasopisma_104_04_393_0001.djvu

			Studium O. Ba.:zera o slatutach Kc. W. 


371 


Jednakże istota zaRadnienia tkwi w tym, czy rzeczywiście 
Os. 1 opiera się - iak to przyjął Balzer - na pramacierzy 
wspólnei wszystkim innym przekazom statutów małopolskich. 
Rozstrzygnięcie teRo zaRadnienia wy maRa szczeRółoweRo i bliż- 
szeRo rozważenia arl!Umentacji O. Balzera. 
Zacznijmy od podkreślema - za Balzerem - charakt
ry- 
stycznych cech naszego przekazu. Po pierwsze podaie on nam 
tylko przepisy małopolskie, podobnie jak to znajdujemy - poza 
Ptrb. III, wywodzącym się od tei samei macierzy co Os. l - 
jedynie w rękopisie Często z r. 1423 i w słynnym B. IV, (który 
jednakże zawiera tylko część przepisów małopolskich). Następ- 
n:e iest najbo
atszym w przepisy. gdyż tylko w nim i w pocho- 
dzącym od wspólne i macierzy Ptrb. ITI znaidujemv pominięty 
we wszystkich innych zwodach art. 53 Cc'Tttigit sepius. Wpraw- 
dzie w innych zwodach znajdujemy podział na więcei iak J 06 
artykułów, lecz iest to następstwem późnieiszeRo rozbic
a 
)oie- 
dvnczvch przepisów na klka z nowymi odrębnymi rubrykami. 
Dalej w Os. l jeden artykuł a mianowicie 82 Franciscus neptem 
iest przez urwanie w połowie zniekształcony, co Występuie rów- 
nież w Ptrb. III. Tylko początkowe artykuły są liczbowane (co 
wskazuie. że iest to nowość wprowadzona dopiero przez kopi- 
stę) "):()dobnie i rubryki &Są indywidualną pracą pisarza Os. l. 
Wzór nie posiadał zatem ani liczbowania ani rubryk. W porząd- 
ku artykułów nie da się stwierdzić tendencji do wyraźnei syste- 
matyzacji przez łączenie artykułów dotyczących teRo samego 
zagadnienia. Artykuły o różnym uięciu stylistycznym sa ze sobą 
również pomieszane. A więc stylizowane w uroczvstei formie 
(poiawiaiace się w dwóch typach), są pomieszane z artykułami, 
w których podana norma prawna nie ma żadnei ogólnei moty- 
wacji, lub z tzw. prejudykatami. Wreszcie początek pewnych 
artykułów brzmi tak, iakby stanowił on rubrykę. którą z cza- 
sem mylnie włączono do brzmienia artykułu, opatruiąc gO nową, 
odmienną rubryką (str. 22), Pod tym wzgledem nie ma wątpli- 
wości, gdy chodzi o artykuł 7, ale i inne podane przez Balzera 
przykłady są bardzo przekonvwuiące. 
Zanim przejdę do analizy wyodrębnionych przez Balzera 
innych grup, a w szczególności druR1ei !Zrupy rękopisów (Balzer 
jak wsoomni.ałem, wyodrębnia wszystkich RruD osiem), trzeba 
stwierdzić, iż nie jest dla nas bez znaczenia fakt, że typ Os. 1 
ma tylko jeden naprawdę pokrewny tekst, a mianowicie 
Ptrb. III. Wprawdzie Balzer na podstawie odmianek, jakie 
stw:erdza między Ptrb. III a Os. 1, uważa Ptrb. 111 za przedsta- 
wiciela "pewnej grupy tekstów z8J{inionych, całego i£.dnel{o 
tyT'U, którego macierz się
ać mOŻe nawet w czasy bardzo odle- 
głe" (str. 30), ale argumenty iego l'\ie są zbyt przekonvwujące. 
Na poparcie jeRo koncepcii można bv DOdać inny au!ument, 
a mianowicie, iż pisarz Ptrb. 111 określił swói tekst iako kopię 
postanowień perpetue przechowywanych na gTOd'de krakow- 


U' 


-
		

/Czasopisma_104_04_394_0001.djvu

			- 


......) 
.JI_ 


A. V"tuhni 


skim: "Hic incipiuntur constituta Polonira1.is juris Castro Cra- 
cnviensi perpetue conservata" (H e l c e l, Staroda'ILne prawa 
polskiego pomniki, t. J, LXVI). Znamiennym jednakże pozosta- 
nie fakt, że gdy in
e typy mają więcej reprezentantów. tu m&- 
my tylko dwa teksty i do tego oba o zniekształconym artykule 
Franciscus neptem. Otóż błąd ten, uderzający, zostałby niewąt- 
pliwie poprawiony. gdyby między Os. I i Ptrb. 111 istn
ało wię- 
cej odpisów. Raczej należy przyjąć. że zwód nie mający popraw- 
nej wewnętrznej systematyki. nie miał w wieku XV większego 
powodzenia i dlatego zachowali się tylko dwaj jego przedsta- 
wiciele. 
Do drugiej grupy przekazów zalicza Balzer następujące 
teksty: B. IV, drugą część Fl., Król, Ptrb. I, Częst. i Stron 1I
 
Rękopis Jag. nr 326 (J. 1) można skreślić z tej grupy, I!'dyż zacho- 
wała się w nim jedynie część przedmowy. Poza tym, z uwagi 
na to, że .grupa ta pomija art. 53 Contigit sepius, zaś art. 82 
Franciscus neptem podaje w pełnym, poprawnym brzmieniu, 
i s t o t n y m d l a w y róż n i e n i a jej o d p i e r w- 
szej grupy jest odmienny układ wewnę- 
t r z n y przepisów małopolskich. Natomiast w obrębie tej gru- 
py zachodzą poważne różnice. Przede wszystkim B. IV ma od- 
mienny układ i zawiera tylko !?9 artykułów. Często jest jedynym 
który w nowym układzie wewnętrznym podaje tylko wszystkie 
przepisy małopolskie. Inne rękopisy mają w swej części pierw- 
szej analogiczny z Często układ wewnętrzny, lecz po wyczerpa- 
niu przepisów małopolskich podają tekst statutów wielkopol- 
skich, przy czym z reguły przepisy wielkopolskie są wyodręb- 
nione odpowiednią rubryką wskazującą na ich wielkopolskie 
pochodzenie. 
Co powoduje. że Balzer z tych trzech typów: 1) B. IV, 
2) Często i 3) Fl. część druga, Król., Ptrb. I i Stron. II tworzy 
wspólną grupę i jak uzasadnia najbliższe jej pokrewieństwo 
z typem Os. I ? 
Otóż pokrewieństwo to, a nawet najbliższy związek, uzasa- 
dnia Balzer (str. 43 i n,) największą ilością wspólnych błędów 
oraz najmniejszą ilością odmianek między tekstami tei grUDY 
z grupą pierwszą. Dalej tak, jak maciprz Os. I nie miała arty- 
kułów liczbowanych, podobnie rękopisy drugiej grupy nie są 
liczbowane, wreszcie w rękopisach drugiej grupy 7 artvkułów. 
które w późniejszych przekazach są rozbite na poszczególne czę- 
ści, tworzą - podobnie jak w Os. I - jednolite całości (z pew- 
nymi iednak indywidualnymi odchyleniami od tej zasady w nie- 
których rękopisach tejże grupy). Argumenty te jako dowód bar- 
dzo bliskiego pokrewieństwa grup drugiej z pierwszą, nie są 
przekonywujące. W szczególności zastosowanie metody statys- 
tycznej prz,ez ustalenie podobieństwa drogą wykazywania naj- 
większei ilości wspólnych błędów budzi poważne wątpliwości; 

dyż nie wierny. jakiego rodzaju są te wspólne błędy. Czy rze-
		

/Czasopisma_104_04_395_0001.djvu

			Mu(jjum O. B"'..er.a, o statutach Ku. W, 


378 


czy wiście do tE;
o stopnia wyróżniają one dane przekazy, iż na 
ich podstawie można ustalać bliskie pokrewieństwo? Jeśli Balzer 
za znamienną z
odność tekstów uważa takie błędy jak domorom 
zamiast bonorum, ad quem zamiast atque, Matheus zamiast Ma- 
thias (str. 73, por. też str. 200}, które najoczywiściej- - jak 
szczególnie dwa piel'Wsze - mogły były być zgoła przypadkowe 
i od siebie niezależne, to ta podstawa analizy stopnia pokre- 
wieństwa, staje się zupełnie zawodna. Toteż z reguły nie ilość 
wspólnych błędów lecz inne kryteria, między innymi podobień- 
stwo w typie rubryk decyduje o bliskości pokrewieństwa r.nali- 
zowanych tekstów. 
Największą przeszkodę w uważaniu drugiej grupy za naj- 
bliższą macierzy Os. 1 stanowi odmienny układ materiału mię- 
dzy Os. 1 a tą grupą z jednej strony, zaś w obrębie tej 
rupy 
odmienny układ słynnego B. IV. Ograniczył się nadto Balzer 
tylko do zaznaczenia i tej różnicy. głębiej tego nie analizując. że 
dwa rękopisy: Częst. i B. IV zawierają jedynie przepisy m9.b- 
polskie, zaś wszystkie inne rękopisy DO zwodzie przepisów ma- 
łopolskich podają postanowienia wielkopolskie. 
Posunęłoby nas za daleko przechodzenie punkt po punkcie 
ustaleń Balzera i ich dyskutowanie. Spróbuję odtworzyć ten 
proces myślowy wielkiego uczonego, z które£!o zrodziła się jPgo 
koncepcja o pochodzeniu wszystkich rękopisów grupy drugiej 
z pramacierzy grupy pierwszej. reprezentowanej przez Os. 1. 
Pramacierz ta zawierała wszystkie przepisy "objątku wiślic- 
kie£!o" (a więc również art. 53 Contigit serius) i to w tekś
e 
poprawnym (a więC' bez błędu wart. 82 Frunciscus neptem),. 
w tym samym układzie co do kolejności przepisów i ich rozbi- 
cia na poszczególne artykuły. który przekazuje nam Os. l. PÓ- 
źniej (na przełomie XIV i XV w.?) nieznany p'isarz postanowił 
stworzyć pewien układ wewnętrzny na podstawie jednej z ma- 
cierzy Os. 1 przez złączenie przepisów pokrewnych treścią w pe- 
wnej kolejności, zapożyczonej z układu materiału w D e k r e- 
t a ł a c h G r z e g o r z a IX. Stworzył w ten sposób nowy 
układ (U. 11 Balzera), odbiegający od U. 1 (macierz Os. 1), iden- 
tyczny jednakże pod względem materiału, z jednym wyjątkiem, 
a mianowicie z 
om:nięciem art. 53 Contigit sepius. Jest on re- 
prezentowany przez wszystkie rękopi;:;y drugiej grupy prócz 
B. IV. Poszczególne artykuły w U. 11 uległy przetasowaniu na 
skutek odmienne£,:o układu, jednakże nowy redaktor nie dzielił 
jeszcze większych ustępów na kilka, jak to uczynią niektórzy 
pisarze rękopisów drugiej i wszystkich dalszych grup. I to wła- 
śnie jest, zdan;em Balzera, poważnym argumentem za bliskim 
pokrewieństwem obu pierwszych gruP. Ale zjawił się w począt- 
ku XV wieku redaktor, który w materiale zawartym już w U. II 
postanowił zrobić selekcję i wybrać z niego tylko te postano- 
wienia, które były zredagowane \V sposób mniej lub więcej uro- 


-
		

/Czasopisma_104_04_396_0001.djvu

			374 


4.. Vetulani 


czysty, a w każdym razie te tylko, które były stylizowane 
w sposób ogólny. Powstał w ten sposób U. III reprezentowany 
jedynie przez B. IV. Pochodność tego układu III z U. II uznał 
Balzer za niewątpliwą na tej podstawie, że w stosunku do U. II 
redaktor U. III nie wprowadził żadnej nowej kategorii syste- 
matycznej, a wskutek tego główny trzon całego systemu w U. II 
i U. III "jest taki sam". Stąd według Balzera U. I jest macierzą 
U. II, zaś U. III jest pochodną U. II. Nie zauważył jednak Bal- 
zer, że skoro obaj redaktorzy U. II i U. III opierali s:ę na po- 
dziale upowszechnionym w Corpus iuris canoni.ci, to w obu ukła- 
dach kolejność tytułów nie mogła być inna i zgodność ta nie 
może być uważana za argument zapożyczenia przez redaktora 
U. III i materiału i układu z U. II. 
Ale ze słynnym B. IV łączy się jeszcze jedna osobliwość, 
a mianowicie jego dwuczłonowość (I człon: art. 1--24 lub 24 
i pół, II .::złon: art. 25-59). Otóż H u b e znalazł w odkrytym 
przezeń dla nauki synodyku arcybiskupa Jarosława z r. 1357 
w rękopisie Ptrb. V - wykaz 11 rubryk (tytułów) z napisem 
Statuta Cracoviensia, które odpowiadają właśnie rubrykom p:er- 
wszego członu B. IV. Ustalił on czas sporządzenia rękopisu z sy- 
nodykiem Jarosława na drugą połowę XIV wieku. Badania 
U l a n o w s k i e g o i K u t r z e by, w szczególności ana- 
liza znaków wodnych, potwierdziły przypuszczenie H u b e g o. 
W ten sposób mamy stwierdzone, że w czasie wyprzedzającym 
powstanie Os. I (datowany na rok 1400) istniał zwód przepisów 
małopolskich (Statuta CracovienSia) w układzie systematycznym, 
reprezentowanym przez pierwszy człon B. IV. Podtrzymując te- 
zę, iż chronologicznie naj starszym przekazem jest Os. I, Bal- 
zer, który sam nie miał w ręku synody ku Jaroslawa (ptrb. V), 
bez rod ania należyte
o uzasadnienia, czas powstania macierzy. 
z której wywodzi się pierwszy człon B. IV (znany z rękopisu 
z r. 1480), kładzie "na sam początek XV, a może nawet na schy- 
łek XIV wieku" (str. 63). 
B. IV ma jeszcze drugi człon (art. 25-59). w którym dalsza 
część ogólnie sformułowanych przepisów małopolskich została 
równ'eż ujęta w analogiczny układ tytułów, zapożyczony z De- 
kretałów. Zdaniem Balzera ten drugi człon jest wynikiem no- 
wei pracy redakcyjnej (raczej?) tego samego redaktora, który 
stworzył pierwszy człon, lub innego kopisty. kierującego się jed- 
nak tą samą metodą selekcji. 
"Układacz drugi, nawiązując swą pracę do układu poprzed- 
nie
o i porównując go z układem pełnym, kiedy spostrzegł na 
samym początku lukę co do obu działów (Balzer ma tu na myśli 
przerisy pod rubrykami de constitutionibus i de procuratione, 
występującymi na początku U. II), zamieścił je na początku 
swego uzupełnienia, poczem na miejscu. na którym urywał się 
układ poprzedni, poszedł dalszą koleją rubryk i działów (sc.
		

/Czasopisma_104_04_397_0001.djvu

			Studiun, O. Bwera' o S'tałuł.ach KlIO: W 


375 


U. II) dotąd niezużytkowanych" .. (str. 65/6). Cytuję to zdanie 
dosłownie, aby czytelnik sam ocenił wagę tej hipotezy. 
Balzer zdaje sobie doskonale sprawę, iż od tego jak wytłu- 
maczymy genezę B. IV zależy czy - przy obecnej znajomości 
źródeł - potrafi się dać choć przybliżoną odpowiedź na genezę 
i pierwiastkowy charakter ustawodawstw Kazimierza Wiel- 
kiego, czy też musimy się pogodzić z myślą, iż problem ten jest 
nierozwiązalny. Rozważając zagadnienie od formalnej analizy 
tekstów, Balzer (na innych kartach, w każdym razie nie na 
str. 71 i n., jak podają wydawcy w uwadze na str. 67) zamierzał 
dać odpowiedź na szereg kwestii rzeczowych, Do jakich wnio- 
sków doprowadza go ta analiza formalna? Otóż zdaniem jego 
przeciw pierwotności B. IV, a tym samym niezależności od U. I 
i U. II przemawia to, że "nie stoi on w żadnym bliższym zwią- 
zku z U. I, zawartym w najstarszym z dochrywanych kodeksów 
(Os. I)"; teraz rozumie się dobrze, dlaczego Balzer czas spisania 
kodeksu zawierającego synodyk Jarosława mimo sumiennej 
opinii H u b e g o kładzie na początek XV wieku (str. 62). Nie 
był też macierzystym dla U. II; wreszcie systematyka B. IV, na 
skutek cofnięcią działu De constitutio!::
us do środka, jest wa- 
dliw8" jako sprzeczna "z wzorem, na którym oparł się cały 
układ". Ta wadliwość przemawia za tym, że nie U. II czerpał 
z typu B. IV, "jeno na odwrót, że typ B. IV oparł się tu na wcze- 
śniejszym, prawidłowo zbudowanym U. II" (str. 68). Stąd dalszy 
wniosek: B. IV jest wyciągiem z pełnego tekstu U. II, częściowo 
w odmienny sposób ujęty, a zatem, że cała grupa druga rękopi- 
sów ma wspólną macierz U. II. Stąd w końcu ustalenie, że owa 
pramacierz U. II "jest uboższym o jeden artykuł przekształco- 
nvm co do układu i w pewne ogólne ramy systematyczne uję- 
tym Ukladem I!' (str. 70) 5. 
Oto tok myśli i podstawowe spostrzeżenia i argumenty 
O. Balzera w najważniejszej części ;ego pracy o wzajemnym 
stosunku łacińskich tekstów "objątku wiślickie
". 


ol) Sł4d drzewo Reneatoglczne lych układów przepllów malopolskicb przedstawta Itę 
wedlu. blpotezy Balzera nulo:puj'lco. 
U. l układ I. chaolyczny (reprezenłowany przez Oa. I) 


U. II układ Iy.temalyczny reprez. przea Czo:st. i l. 


U. III (II 
Ultlad repre
eotowaoy 
pnu pierwszą uo:st 
B. IV, bo:dący wyni- 
kIem .elekcji mate. 
riału ZBw8rtego w 
U. II, dokonanej prze.. 
pierwszego układacza 


U. III nI Po skontrolowaniu braków w redakcJI 
U. III (I) układacz zestawił re.ZłO: U. I) o .ty- 
lizacii 0llólneJ. 
Poł'lczoue czJony U. 111 (macierz B. lVI 


II. IV 


51 Drzewo genealol!je7ne rf:kopisów I18leiacyeh do trzech r6łnych układów .lwlerdzo- 
.ycb w dw" pi er wszych balzerowskich IIrupach kodeksów wn:1llda więc n
stępujIlCO: 


-
		

/Czasopisma_104_04_398_0001.djvu

			376 


AVelulanl 


IV 


U podstaw wywodów Balzera leżały moim zdaniem trzy 
aprioryczne założenia, których w:v.raźnie nie sformułował, i one 
to zaciąŻyły na traktowaniu tematu i na całej argumentacji: 
Najbliższym pierwotnego tekstu jest ten, który 1) mamy prze- 
kazany przez naj starszy rękopis, 2) który zawiera najpełniejszy 
materiał, dalej 3) zbiory pod względem systematyki niedołężne 
są starsze od systematycznych. Wszystkie te trzy warunki speł- 
nia Os. I, naturalnie jeśli założymy, że czas powstania ręko}:isu 
synodyku Jarosława z wykazem rubryk statutów małopolskich 
przypada dopiero na XV wiek. Os. I datowany na rok 1400 
(a więc naj starszy) , zawiera pominięty we wszystkich innych 
zwodach, art. 53 Contigit sepius (a więc jest najpełniejszy) i jest 
wadliwy pod względem systematyki. Wreszcie ilość błędów na- 
rasta z grupy w grupę rękopisów (naturalnie jeśli odliczymy 
z 547 naliczonych w Os. I błędów, 370 uznanych przez Balzera 
za indywidualne). Ale tutaj Balzer nie docenił, że nie istnieje 
średniowieczny większy pomnik bezbłędny! i stąd ogromna za- 
wodność wnioskowania z błędów, które nie są specjalnie cha- 
rakterystyczne. Kopiści naszych statutów byli z reguły niedbali, 
jak to wielokrotnie stwierdza sam Balzer. ZJ;!odność błędów 
w og:romnej ilości drobnych odchyleń, które Balzer w swym 
wYdawnictwie skrzętnie zestawił, mo
ła być i była zgoła przy- 
padkowa (tak jak przypadkowo w 4 lekcjach występuje zgod- 
ność pijarskiego wydan;a Volumina Legum z pewnymi lekcjami 
grup starszych) (str. 237). . 
Otoż co do znaczenia daty rękopisu iako kryterium bl
sko- 
ści z tekstem oryginalnym, to powszechnie wiadomo, że niejed- 
nokrotnie rękopis późnego pochodzenia - jeśli opiera s:
 na 
Balzera i ogrom włożonego przezeń trudu, wymagały dokład- 
nego streszczenia jego wywodów. 


Prdmaclerz u. I 


,,,dno z ()I!DiW 
połred. już 
z zepsutym 
art. 82 


U. I (II jedno z: ogniw posrednlch z bl
dami wprawdzie 
ale jencze ert. 82 ° poprawnym brzmieniu . 


U, I f3/ Jedno z ol!nlw p'ośrednicb z: pelnym telr.atem 
art. 82 z OpUlZcZ
, , aIl. 53 


U. II czyli I przerobiony w uklad sy- 
atematyczny'lmacierz U. 111 


U. II III 
kopia 


U. III 12) druli moa 
B.IV 


0.,1 


U. III (II 
pillwszy 
czl, B. IV 


połl)czono czlony U. Ul 
(mac/en B. lVI 


B.IV
		

/Czasopisma_104_04_399_0001.djvu

			Studium O. BlIilaera. o statulach Ku. W. 


377 


wczesnej macierzy - lepiej oddaje nam tekst pierwotny, niżeli 
starsze od .nie
o. Zresztą, skoro w przeciągu jednej połOWY XV 
wieku znajdujemy tam o
romne odchylenia między zachowłl- 
nvmi przekazami statutów małopolskich, jest poważnym nie- 
bezpieczeństwem przyjmować, że tekst oddalony o pół wieku (id 
czasu działalności ustawodawczej (Os. l) i nie mający żadnych 
znamion autentyczności, pokrywa się z tekstem pierwotnym, 
i zawiera co najwyżej Pt>wną ilość drugorzędnych błędów po- 
czynionych przez kopistów. 
A teraz co do pełności materiału. Balzer przywiązuje - 
zdaje się - dużą wa
ę do tego, że Os. l zawiera o jeden przepis 
więcej, niźli wszy,,;tkie inne zwody, a mianowicie art. 53 Conti- 
git sepius. Nic n
e stoi przeciw przypuszczeniu, lecz przeciwnie 
wiele przemawi3 za tYm, że przepis ten jest późniejsze
o pocho- 
dzenia. źe jest dodatkiem indywidualnym, uczynionym w ma- 
cierzy Os. l. Wiadomo jak często te
o rodzaju uzupełnienia 
były czyn;one w średniowieczu (np. palee w Dekrecie Gracjana). 
Za tym, że mamy tutaj artykuł, który nie fi
rował w prama- 
derzy U. 11 czyli w U. l i stąd nie znalazł się w tekstach wywo- 
dzących się z niej, wskazuje treść postanowienia. Otóż zawiera 
on ważną zasadę, w średniowiecznym procesie polskim prze-o 
strzel!aną, że powód może odroczyć rok zawity z powodu cho- 
roby (powinno być dodane w przepisie: obłożnej - vera infir- 
mitas), wylewu rzek, dostania się do niewoli i z powodu alia si- 
milis causa. Zasada prawna zbyt ważna i powszechnie stoso- 
wana. by ją świadomie opuszczono. Znacznie łatwiej przyjąć. 
że dostała się później, dodana przez kopistę, do mało upowszech- 
nioneJ!O tyPU macierzy Os. l i dlatego nie sootykamy jej gdzie 
indz:ej. Podkreślam: do mało upowszechnioneJ!o tyPU zwodu 
przenis6w statutowych. a to ze wZl!lędu na je.go wadliwą syste- 
matvke. utrudniaiącą korzystanie z tego zwodu w praktyce. 
Jakże inaczei zrozumieć, że do naszych czasów zachowały się 
tylko dwa rękopisy teeo tyPU Os. 1 i Ptrb. III. I!dy inne typy 
(poza zwodami zawierającvmi tylko przepisy małopolskie Często 
i B. IV) maią większą ilość przedstawicieli. Stąd też i przypu- 
szczenia Ba!zera, że od drugiej połowy XIV wieku istąniały 
przynaimniej cztery kolejne macierze tego typU Os. 1, niezbę- 
dne dla wyprowadzenia U. 11 z pramacierzy Os. l, nie jest prze- 
konywuiace. 
Zgoda, ze zbiory systematyzujące są późniejsze od niesy- 
stematycznych. Czy Os. l jest zupełnie niesystematyczny, mo- 
żna na ten tem'1t dyskutować (por. H u b e, Ustawodawstwo 
KazimieTza Wielkiego, str. 78 i in.), przecież jego systematyka 
iest niewatpliwie wadliwa. Natomiast n:.e ma żadnej oodstawy 
do przyjęcia, że U. II musiał opierać się na tej samej macierzy, 
z której wywodzi się Os. l. chociaż zawiera wszystkie te same 
postanowenia. które widzimy w Os. l (poza naturalnie później- 
szym art. 53). Zgoda. że materiał prawny, na którym opierał się 


--
		

/Czasopisma_104_04_400_0001.djvu

			371' 


A. Vetula.nt 


, 


pierwszy redaktor typu Os. I czyli U. I jako też U. II był jeden 
i ten sam, ale z fa
tu tej zgodności nie można wnosić o pierwot- 
nym układzie materiału. z którego czerpali redaktorzy dwóch 
różnych układów. Obok układu przekazanego przez Os. I mógł 
istnieć. i na pewno istniał, inny układ. Tylko bowiem gdyby 
przyjąć. że wszystkie postanowienia "objątku wiślicldego" były 
tworem jednego i tego samego aktu ustawodawczego. możnaby 
twierdzić o jednorodności pierwotnego układu statutów i szu- 
kać jego śladów w zachowanych przekazach. Nie mamy żadnej 
podstawy do przyp:sywania Balzei-owi tego rodzaju hipotezy; 
przeciwnie już dokonana przezeń analiza zewnętrznej formy 
(stylizacji) poszczególnych przepisów przy omawianiu Os. I, 
jakoteż podkreślenie przezeń istnienia rubryk starego typu, 
które w Os. I zostały włączone do tekstu przepisu, pozwala 
przyjąć, że Balzer przyjmował wieloczłonowość zwodu mało- 
polskich statutów. 
Jeśli więc statuty małopolskie przekazane nam w Os. I są 
wynikiem połączenia dwóch lub więcej aktów u!;,tawodawczych 
jako też zbiorów prywatnych w różnych czasach powstałych. 
to musiały istnieć różne redakcje ich połączeń. Jedna z nich 
jest w Os I., inna w Częst., wreszcie inna, na odmiennym mate- 
riale oparta, będąca wczesną naukową przeróbką, figuruje nam 
właśnie w B. IV i na tym polega ogromne znaczenie tego prze- 
kazu. Pochodzi on wprawdzie dopiero z drugiej połowy XV wie- 
ku, lecz jego wczesności dowodzi wykaz rubryk statutów kra- 
kowskich w synodyku Jarooława w czternastowiecznym ręko- 
pisie. 
Balzer włożył wiele wysiłku, aby wartość B. IV pomniej- 
szyć, ba wyelim:nować z badań nad pierwiastkowym kształtem 
ustawodawstwa Kazimierza Wielkiego. Cały jego wywód o ge- 
nezie ukhdu B. IV należy nam uważać za wielką polemikę 
z H u b e fi i idącym za nim K u t r z e b ą (stąd niezrozu- 
miałe jest dla mnie zaI=atrywanie wydawców (str. XVIlI) , iż 
w poglądach swych "na zagadn
enia ogólne" Balzer będzie 
skłonny iść za zdaniem R. H u b e g o i A. Z. H e l c l a), 
z których pierwszy swój "wywód powstania statutu wiślickie- 
go" opierał przede wszystkim na B. IV. 
Zdaniem moim analiza formalna B. IV należy do najmniej 
JJrzekonywujących ustępów w pracy Balzera. B. IV już w swej 
części pierwszej. opatrzonej tytułami zaczerpniętymi z Dekreta- 
lów Grzegorza IX jest niewątpliwie pracą prywatnego redakto- 
ra, Pra
ął on w układ systematyczny ująć znane mu przepisy 
prawa ziemskiego, kóre były również ważne i dla duchownych 
prawem ziemskim sądzonych w sporach o dobra ziemskie. Nie 
ma natomiast najmniejszej podstawy do przyjęcia, iżby z obfi- 
tego materiału o charakterze ustawowym dokonywał selekcji 
i że jako kryterium doboru miała być dlań decydującą uroczysta 
stylizacja przepisu. Redaktor rubryk i według nich porządku-
		

/Czasopisma_104_04_401_0001.djvu

			Studium O. BMere; o 8tah>tacb Ku. W. 


379 


I 


iący materiał prawny był prawnikiem, jak świadczy kolejność 
rubryk wzięta z Dekretałów. Wiedział choćby z Dekretałów, że 
wola ustawodawcy jedną miała moc prawną, czy ujęta była 
w mniei lub więcej uroczystą fonnę. Balzer nie podał nam, by 
kiedykolwiek J{d.zie indziej zetknął się ze zwodem prawnym, 
przy kt6reJ{o układzie miarodajnym dla doboru tekstów byłby 
sposób sformułowania przepisów. A dalej dwuC2'łonowość B. IV. 
Jest ona przez to charakterystyczna, że i pierwsze artykuły, do 
24, są ujęte w kolejność tytułów Dekretałów od księgi pIerw- 
szei zaczynając i w takiej samej kolejności, również pod tytu- 
łami zaczerpniętymi z Dek1'f::tó'w fiJ{Urują dalsze przepisy (od 
art. 25 do 59), ale w sumie tylko część tych, które przekazał nam 
pełny "objątek wiślicki". Nie da się przyjąć, iż mamy tutaj 
dwukrotną pracę tego samego redaktora w oparciu o ten sam 
obszerny materiał U. I, ani też, że drugi redaktor akurat takimi 
samymi kierując się momentami, wybrał dalsze teksty. Boć, 
iak wytłumaczyć. że przecież część przepisów ogólnie sformu- 
łowanych nie została przejęta z U. I, a są w B. IV pevme prze- 
pisy odmiennego charakteru, np. 32 i 37 Os. I (str, 56). Pisarz 
drugiej części B. IV (która naturalnie w swej pramacierzy mo- 
gła stanowić i z pewnością stanowiła odrębną całość, dopiero 
później mechanicznie połączona z dzisiejszym pierwszym czło- 
nem B. IV) miał inny materiał prawny wedłuJ{ wszelkiego praw- 
dopobieństwa nie jednorodny, skąd inąd otrzymany i jako ka- 
nonista również ujął J{O w porządek Dekretałów. Dopiero z cza- 
sem obie te redakcje połączono i znajdujemy je w B. IV 8. Na- 
turalnie była to redakcja licha przez dwuczłonowość układu 
i stąd. J{dy wzboJ{acona została zawartość objątku wiślickieJ{o, 
nikt nie sięgał doń jako do wzoru. DlateJ{o mamy tylko jedneJ{o 


6] W..yalkie Irą zachowane redakcje s:alulOw maiopolskIch mogły powslat od siebie 
IIlezależoie z lym, te chronologicznie oajwczosruej pow'la/ B. IV, balzerowsk, U. III op." 
się na czę6cI maledalu, zoj układ I I II na celym mal.rlale ma/upol.klm: 


Przepisy Innych 
wieców 


Lutne uslawy 


PIBjudykaly 
000 


mechaolczne polączeme 
uslaw toż neRo 
pochodzenia 


razem 2ebramy m.alel'lal 
prawny 


I czloo B IV przeróbka 
w zbiór system 5h(!szczo 
ny rubrykami synodyku 
. Jaros'awa 


mechaniczne polączeme 
dwu czlooów IVllemalycz. 
lIych (macIerzy B. lVI 


dru
a próba syale 
maryki U. II 
leprezentow4nA 
przez maClef'& 
Czę.t 


B. IV 


--
		

/Czasopisma_104_04_402_0001.djvu

			- 


380 


A, Velula.nl 


przedstawiciela U. III (wydawcy objaśniając skróty Balzera 
mylnie podali, że U. III reprezentuje na przykład B. IV; B. IV 
iest bowiem wyłącznym przedstawicielem tego układu). którego 
los szczęśliwie nam zachował. Naturalnie w drugiej połowie wie- 
ku XIV typ ten mógł być częsty. lecz wyparty został przez pó- 
źniejszy. szczególnie ten, który dawał pełny objątek wiślicki 
w połączeniu z przepisami wielkopolskimi. 
Stąd jestem głęboko przekonany, że mimo autorytetu Bal. 
zera dyskwalifikacja B. .lV przez traktowanie go jako wyciągu 
z U. II, a wraz z nim - pośrednio - jako typu pochodnego 
z przekazu reprezentowanego przez Os. I, nie przyjmie się w na- 
uce. Należy przy tym uczynić jedno ważne ?.astrzeżenie. Praca 
Balzera nie jest wykończona, Nie wiemy czy pragnął, aby wy- 
wody jego w tej formie, w jakiej je nam podali wydawcy, były 
ogłoszone. czy Balzer od swych poglądów nie odstąpił i dlatego 
nie zrezvp;nował z kontynuowania dzieła o "Statutach Kazimie- 
rza Wielkiego". W każdym razie rękopis wydany drukiem za- 
wiera bardzo ważkie uchybienie, które Balzer przed drukiem 
z pewnością by usunął. 


V 


Otóż ,jak już wspomniałem, wydawnictwo tekstu "objątku 
wiślickiego" (str. 239-527) jest właściwie załącznikiem do roz- 
prawy o wzajemnym stosunku tekstów łacińskich "objątku wi- 
śli.ckiego". Załącznikiem niezbędnym, gdyż Balzer ustalaj4c 
pokrewieństwa rękopisów stale powołuie się na przepisy sta- 
tutów. Jak wiadomo, podstawę wydawnictwa stanowi Os. I, 
podzielony na 106 artykułów. Wszystkie odwoływania się więc 
na poszczególne artykuły winny były podawać cvfrę artykułów 
wydrukowanego wydawnictwa. Tymczasem okazuje się, że po- 
czawszy od str. 36, to jest od rozdziału poświęconego filiacji tek- 
stów drugiej grupy, powoływane cyfry nie zgadzają się z -nu- 
meracją artykułów, zastQsowaną w wydawnictwie! Balzer 
uczynił to świRdomie, gdyż pisze o tym właśnie na str. 36: ,,(we- 
dług układu II) w wspomnianym rozbiciu na ] 05 artykułów 
znaczyć będziemy odtąd ich następstwo zarówno w grupie ni 
nieiszej. iako też we wszystkich dalszych grupach "objątku wi- 

lickie.go" . 
Alf! układ drn
i nic jest jednoJity w ilości artykułów! Na- 
wet te, jak Król. i Częst., które mają po 105 artvkułów, różnią 
się międzv sobą na skutek odmiennego rozczłonkowania pew-- 
nvch artvkułów, Już artykuł 13 jest rozbity w Król. na dwa od- 
rębne Drzenisy i stąd różnica w dalszej numeracii artvkułów 
w Król. i Często Ale przede wszystkim numeracja tekstów rę- 
kopisów grUDY drugiej, należących do U II zgoła odmiennego 
od U. I rękopisu Os. I pod względem kolejności poszczególnych 
rękopisów czyni korzystanie z (ls. I wprost niemożliwe, jeśli 


--
		

/Czasopisma_104_04_403_0001.djvu

			Stud.1um O. BaJzera' o .1lLtuta-ch Ka... W. 


3tH 


się nie ma pod ręką konkordancji. Otóż stwierdziłem, że Balzer 
jako p003tawę do numeracji artykułów wziął podział na 105 
art. z tekstu revrezentowanego jedynie przez Często Albo zatem 
Balzer, po wydaniu tekstu Os. I ze wszystkimi odmiankami 
przepisów "objątku wiślickiego" , zamierzał wydrukować in ex- 
tenso tekst Często z właściwą mu numeracją, odpowiadającą 
tej, którą operuje w swej pracy albo zamierzał dać t a b l i c e . 
k o n kor d a n c y j n e kolejności Os. I i Częst., albo wreszcie 
przed drukiE:'m zmieniłby w rękopisie swej pracy o wzaiemnym 
stosunku tekstów łacińskich "objątku wiślickiego" wszystkie 
cyfry artykułów. Tę ostatnią ewentualność trudno przyjąć, gdyż 
cały wywód o pokrewieństwie wszystkich grup rękopisów od 
drugiej począwszy. opiera się na ukladzie II. Ale bez wydruko- 
wania tekstu Czst. lub przynajmniej tablic synoptycznych ko- 
rzystanie z pracy Balzera jest prawie niemożliwe. Niestety wy- 
dawcy nie dopatrzyli tego zasadniczego braku i wydali pracę 
Balzera bez przedruku Często względnie tablicy synoptycznej. 
Wskutek tego wartość całego wydawnictwa doznała poważ- 
nego obniżenia. Błąd jest jednak do naprawienia, Zapewne nie- 
długo ukaże się, właśnie jako nieodzowne uzupełnienie wydaw- 
nictwa poznańskiego, wykaz wszystkich inicjów poszczególnych 
artykułów "objątku wiślickiego", cyfry konkordancyjne do 
wydawnictwa Balzera, no i przede wszstkim, o czym będzie 
ieszcze mowa, i n d e k s r z e c z o w y do statutów. Pozosta- 
nie zawsze jednak nieporęczność, polegająca na konieczności 
posługiwania się dwoma wydawnictwami, a szkoda to wielka. 
Na tym właściwie możnaby zamknąć analizę wywodów 
Balzera, chociaż badania pokrewieństwa dalszych grup rękopi- 
sów z.'ijmują jeszcze 160 stron druku, a omówiono zaledwie 
stron 60. Wywody jednak o pokrewieństwie dalszych grup nie 
są same przez się interesujące. Dają natomiast bardzo poważny 
materiał do studium nad kulturą prawną w Polsce średniowie- 
cznej. nad wędrówką przekazów statutowych i przemianami, 
jakim ulegały, ale nie tylko i nie tyle ze względu na formę ze- 
wnętrzną, He na treść poszczególnych postanowień. Nie wy- 
starcza iednakże do tego analiza zewnętrznej formy zwodów 
..objątku wiślickiego". 
Pozostał on w swym zasadniczym trzonie bez zmiany. Pe- 
wne artykuły ulegały rozczłonkowaniu, inne znów zbitkom. 
Ważniejsze jest szybkie zlanie się z objątldem wiślickim ob- 
jątku piotrkowskiego, tj. przepisów pochodzenia wielkopol- - 
ski ego. Już rękopisy drugiej grupy poza B. IV i Często 
awierają 
na końcu statut wielkopolski. Jest on początkowo wyodrębniony 
osobnym prologiem. Szybko jednak, gdyż koło r. 1425, a może 
nawet wcześniej - w r. 1423 - powstaje nowy tvP połączenia, 
w którym przepisy małopolskie z dodaną na końcu grupą czę- 
ści postanowień wielkopolskich tworzą już jedną, niczym ze- 
wnętrznie nie zróżnicowaną całość. Przejaw to ujednostajnie- 


. 


--
		

/Czasopisma_104_04_404_0001.djvu

			- 


....- 


382 


A. VelWdoDi 


nia ziemskiego prawa w Polsce XV wieku. Są to tzw. dygesta 
krakowsko-wielkopolskie. Dopiero druki stworzą nową redak- 
cję dygestów, nazwanych przez H u b e g o rozszerzonymi, 
przejmując większą ilość przepisów pochodzenia wielkopol- 
skiego. Zapewne wszystko to wyjaśniłby nam Balzer, gdyby 
danym mu było ukończyć swą pracę. 
Aby jednak dać pełny obraz tej pracy, której dokonał i któ- 
rej udostępnienie zawdzięczamy poznańskim wydawcom, je- 
szcze słów parę poświęcę dalszym sześciu ,grupom rękopisów 
wyodrębnionych przez Balzera. Otóż trzecia grupa tekstów jest 
reprezentowana przez rękopisy Jag. I, B. II, Os. III, D. III. 
Wszystkie one należą do grupy tekstów, w których po przepi- 
sach małopolskich idą wyodrębnione przepisy wielkopolskie. 
Odznaczają się również tym, że mają one nad każdym artyku- 
łem własną rubrykę, odrzucając rubryki o charakterze grupo- 
wym (tytuły) spotykane w grupie drugiej. Grupę czwartą zaj- 
mują najwcześniejsi reprezentanci wspomnianych już dyge- 
stów krakowsko-wielkopolskich a mianowicie SV, D. II i P. I. 
w których teksty małopolskie nie są wyróżnione od pierwszego 
członu, obejmującego "objątek wiślicki" U. II. Częściowo do 
tej, częściowo do poprzedniej grupy należy rękopis Os. II z roku 
1434. Pisarz tego rękopisu miał za wzór tekst należący do grupy 
trzeciej, lecz równocześnie miał przed oczyma tekst z grupy 
czwartej i stąd pokrewieństwo tego rękopisu z tekstami obu 
tych grup. Właśnie szczegółowa analiza formalna poszczegól- 
nych przepisów pozwoliła wykryć Balzerowi tego rodzaju cie- 
kawostki, nie bez znaczenia dla kultury prawnej; dzięki niej 
możemy również sprostować niektóre ustalenia A. K ł o d z i ń- 
s k i e g o. Do takich interesujących spostrzeżeń należy rów- 
nież stwierdzony przez Balzera fakt, że pisarz rękopisu Fl. roz- 
począł kopiować tekst należący do grupy szóstej, a inny pisarz, 
kontynuując jego dzieło wziął za podstawę rękopis grupy dru- 
giej. Szczególnie gdy t
kst jest fragmentaryczny, szczegółowa 
analiza Balzera daje wyniki w pełni zadawalające. Dzięki temu 
też wiemy dzisiaj, że mylnie został zaliczony do ,grupy A wy- 
odrębnionej przez K ł o d z! ń s k i e g o, rękopis Sier. I. Z2.- 
wierający tylko pierwszych 90 artykułów i że winien on był 
figurować w grupie D K ł o d z i ń s k i e 
 o, jako należący do 
dy,gestów krakowsko-wielkopolskich (grupa siódma Balzera). 
Grupa 5 obejmuje dwa rękopisy dygestów krakowsko-wielko- 
,olskich a mianowicie B. I i Ptrb. II. Do tej grupy zaliczył Bal- 
zer kilka przepisów znanych z rękopisu VB (warszawski II). 
Do grupy 6 zaliczył Balzer z rękopisów przekazujących 
nam dygesta krakowsko-wielkopolskie Fl. część p;.erwsza, 
Stron. I. D. IV i Sier. II, zawierający statuty w układzie alfa- 
betycznym. Znaczy to, że wzór Sier. II należał do grupy dyg<='- 
stów. Grupa siódma wyróżniona głównie na podstawie zbitek. 
przestawek i rubryk jest reprezentowana przez rękopisy P. 11 


... 


. 


--
		

/Czasopisma_104_04_405_0001.djvu

			Studium O. S....era. f1 .t"tuta"h KB'I, W. 


383 


i Sier I; również i autor casus summarii statutów Kazimierzo- 
wych w D. I miał t
kst należący do tej (!I'uPY. Wreszcie Rrupę 
ósmą tworzą druki: oba wydania syntaRInatów, Privilegium 
Laskiego, oba wydania V oluminów Legum i fragmentaryczna 
kopia z pijarskiego wydania z poł. XVIII wieku mylnie okre- 
ślona jako 0:1 zamiast 04. Statutowy materiał wielkopolski jest 
w nich bogatszy, niżeli w grupie dygestów krakowsko-wielko- 
polskich. Stąd H u b e określił je rozszerzonymi dygestami. 
Ustalenia Balzera co do przynależności rękopisów do grup 
od trzeciej do ósmej nie budzą poważniejszych wątpliwości, 
ale też nie mają ważniejszeRo znaczenia. Wydaje się. że w na- 
uce utrzyma się raczej podział na grupy uskuteczniony przez 
A b d o n a K ł o d z i ń s k i e g o w bardzo pracowitych i oRI'O. 
mnie pożytecznych tablicach synoptycznych do wszystkich 
tekstów statutów objętych wydawnictwem Archiwum Komisji 
I ... Prawniczej Polskiej Akademii Umiejętności. Rękopisy zawie- 
rające przepisy pochodzenia małopolskiego, zwane przezeń 
krakowsko-sandomierskimi, podzielił on na 4 zasadnicze grupy 
od A do D. Grupę A stanowią teksty statutów połączonych, to 
znaczy te teksty, w których po przepisach małopolskich idą 
wyodrębnione najczęściej osobnym prologiem przepisy pocho- 
dzenia wielkopolskiego. Tu należą rękopisy grupy 2 i 3 Bal- 
zera za wyjątkiem B. IV i Często Grupę B tworzą teksty połą 
czone z zatarciem odrębności pochodzenia dodanych na końcu 
przepisów wielkopolskich. Tutaj należą wszystkie rękonisy 
grup od 4 do 7 Balzera. Do grupy B należy przenieść z Kło- 
dzińskieRo Rrupy A błędnie do niej zaliczony fraRrnentarvczny 
tekst z Sier. I i pierwszy człon Fl. Grupa C jednoznaczna 
z RruPą 8 Balzera zawiera rozszerzone dVResta krakowsko- 
wielkorolskie. Natomiast do Rrupy D zalicza K ł o d z i ń s ki 
wszystkie rękonisv zawierające tylko statuty małopolskie. 
a więc gruPę 1 Balzera, zaś z Wl!py 2 tu należy Często i B. IV. 
Przekaz alfabetyczny, przez K ł o d z i ń s k i e g o określony 
dzikim, Balzer zalicza do 
py 6. 


VI 


Na zakończenie pragnę sformułować jeszcze szereR uwag 
o pracy wydawców, co uważam za tym bardziej wskazane, że 
marny do czynienia z jednym z pierwszych po wojnie poważ- 
nych wydawnictw źródeł średniowiecznych. 
Przede wszystkim należy z uznaniem podkreślić pietyzm 
wydawców dla osoby Balzera, z któreRo szkoły - jako ucznio- 
wie prof. WojciechowskieRo - sami się wywodzą. Wiara w au- 
torytet Balzera spowodowała. że wydawcy bez kontroli przy- 
jęli jel{o ustalenia tak co do lekcji średniowiecznych tekstów, 
jak i co do dat nadanych przezeń uwz
dędnionym w wydaw- 
nictwie rękopisom. I w jednym i w druRim wypadku zauwa- 


--
		

/Czasopisma_104_04_406_0001.djvu

			3H4 


A. Ve-tUldni 


, . 


żyli pewne rozbieżności między Balzerem a wydawcami sta- 
tutów z Archiwum Komisji Prawniczej P. A. U. to jest U l a- 
n o w s k i m (odczyty rękopisów) i K u t r z e b ą, (który osta- 
tecznie ustalił czas powstania tekstów). Nie widać ani z ich wy- 
wodów, ani z oprawy danej wydawnictwu, aby badali przyczyny 
tych rozbieżności. 
Zapewne przy ustalaniu właściwej lekcji rękopisu próba 
samodzielnego rozstrzygnięcia, czy rację miał B a l z e r, czy 
U l a n o w s k i, względnie czy mamy przypadkowy błąd Bal- 
zera, zmuszałaby ich do badania rękopisów, czego nie można 
od nich wymagać. Skoro jednak przed drukiem musieli wielo- 
krotnie czytać i porównywać teksty statutów, szkoda, że w uwa- 
gach od siebie nie zaznaczyli tych, zdaje się, nielicznych od- 
miennych odczytów znakomitych wydawców, jakimi byli B a 1- 
z e r i U l a n o w ski. Gdyby w badaniach nad prawem statu- 
towym ścisłość odczytu miała decydujące znaczenie dla przy- 
szłego badacza, mając zaznaczone przez wydawców różnice, 
mógłby sam sięgnąć do rękopisu i daną rozbieżność lekcji roz- 
strzygnąć. 
Gorzej przedstawia się sprawa z datowaniem rękopisów. 
Tutaj należało koniecznie podać rozbieżne daty nadawane przez 
B a l z e r a i K u t r z eb ę, zaś przy tej okazii zbadać, skąd 
wzięły się daty Balzera. Rozbieżność ta występuje przy nastę- 
pujących rękopisach: l) B. II - Kutrzeba 1478, Balzer 1450; 
2) B. IV - K. koło 1480. B. 1460-1470 (a nie jak podają wy- 
dawcy 1460); 3) Sier. II - K. koniec XV w., Ba1zel" koło 1460; 
4) Stron. I - K. 1472, B. 1452; 5) D. IV - K. 1472, B. po 1457; 
6) Ster. I - K. koniec XV w, B. koło 1460. Wydawcy wyszli 
z założenia, że Ba l z e r zna z autopsji wszystkie rękopisy, że 
znał "niewątpliwie" rozwiązania dat podane w przedmowie 
do wydania Archiwum Komisji Prawniczej T. II i stąd wypły- 
wające z bezwzględnego zaufania do Balzera przekonanie, że 
jego rozwiązania są decydujące. Tymczasem założenia te są 
błędne, vJ każdym razie, jeśli chodzi o znajomość opisów ręko- 
pisów przygotowanych do wydawnictwa Akademii i co do sa- 
modzielności B a l z e l' a w rozwiązaniu czasu powstania ręko- 
pisów. 
Ze Balzer nie znał opisów Ku trzeby i Ulanow- 
s k i e g o, jasno wynika z jego rozważań na rubrykami "statu-, 
tów krakowskich" w synodyku Jarosława. Gani tam J a n o c- 
k i e g o i H u b e g o za niedokładny opis, pisząc o nich: "nie- 
stety dwaj badacze jedyni, którzy opis taki na podstawie au- 
topsii podać mogli, nie uczynili zadanu temu w całości zadość" 
(str. 64), i stąd Balzer snuje hipotezy co do możliwości wyglądu 
tego rękopisu w chwili, gdy miał go w ręku H u b e. Tymcza- 
sem w wydaniu Akademii Umiejętności (str. XXXIV) znajdu- 
jemy dokładny opis rękopisu, zawierającego synodyk Jarosła- 
wa. Jest to Ptrb. V. Krakowscy wydawcy podali jego właś- 


i 


--
		

/Czasopisma_104_04_407_0001.djvu

			S1udjum O. B
er... o s1atutach Kaz. W. 


3w.i 


<:iwą sy
naturę, podali dokładnie miejsce, w którym wpisane 
są amawiane rubryki statutów krakowskich, ustalili na pod- 
stawie znaków wodnych w sposób definitywny czas powstania 
rękopisu, kładąc 
a na lata po r. 1392, a więc na astatni dzie- 
siątek XIV wieku. Załażenie wydawców, że Balzer znał usta- 
lenia Kutrzeby w sprawie dat rękopisów jest tedy błędne. 
Gdyby wydawcy wnikliwiej przestudiowali wywody Bal- 
zera, zauważyliby je
o sława na str. 169, z których jasno wy- 
nika, że przy ustalaniu daty Sier. II szedł za H e l c l e m. Co 
więcej, z analizy przyczyn rozbieżności w datowaniu między 
Balzerem a KutIozebą jasno wynika, że Balzer nadawał daty 
rękopisom nie na podstawie własnych badań lecz szedł za da- 
tychczasowymi ustaleniami dokonanymi przez H e l c l a i H u- 
b eRo. Stąd to przy dacie Stron. II ustalanej trafnie przez 
H u b e go na r. 1474 podał w nawiasie datę 1478, idąc w tej 
mierze za H e l c l e m (St. Pr. Pol. Pomniki, I, str. LII). Tym- 
czasem 'Ustalenia Ulanawskiego i Kutrzeby opierają się na 
skrupulatnych badaniach pisma, przede wszystkim znaków 
wodnych i na innych doniosłych kryteriach. 
Wydawcy również mylnie przyjęli (str. XVIII): "Przyopi- 
sach kodeksów widać, że Balzer zna je z autopsji, 
dyż roz- 
różnia ręce, które czyniły popraw'ki lub skreślenia". Wydawcy 
przeOoczyli, że Balzer, kolacjonując teksty bezpośrednio po 
pierwszej waj nie światowej (ad zimy 1919 po część J921 r), zaś 
swe studium o pokrewieństwie rękapisów pisząc w cią
u 1921 
r. (str. XII i XV), nie mógł mieć do dyspozycji nawet części rę- 
kopisów. I tak nie miał nawet dostępu da rękopisów należą- 
cych do lwawskich zespołów bibliotecznych, Rdvż z powodu 
wypadków wajennych da r. 1921 leżały ane "zabite w pakach 
w Krakowie" i otwarto je w drul{iej połowie r. 1921. Wynika 
ta jasno z dapisku A. Kłodz ińs ki ego w opisie tablic syna- 
ptycznych w Archiwum. Komisji Prawniczej, t. II; str. LX, 
uw. 1. Przy "razróżnianiu rąk, które czyniły poprawki" Balzer 
opierał się 
łównie, jeśli nie wyłącznie, na abjaśnieniach Ula- 
nowskieRo wydrukowanych w wydawnictwie P. A. U. Możli- 
we, że wiele z rękopisów miał kiedyś w swym ręku i w latach 
] 919-1921 mó
ł operować dawnymi notatkami. W każdym ra- 
zie Balzer - jak wynika z jego wywodów na str. 64 - nigdy 
nie miał w ręku bardzo ważnego rękopisu Ptrb. V, a zapewne 
i innych rękapisów statutów przechowanych w bibliatece lenin- 
gradzkiej. Ogramnie tedy należy żałować, że wydawcy w zbyt- 
niej wierze w Balzera zaniechali kantroli jego. ustaleń - przy- 
najmniej co. do dat rękopisów - z ustaleniami Kutrzeby. Nie- 
wątpliwie daty u Balzera miały charakter tymczasowy i przy 
-przeróbce rękopisu i dostosowywaniu Ra da druku. Balzer, zna- 
ny ze swej sumienności, przeprowadziłby definitywne ustalenie 
dat. Wydawcy nie wyciągnęli wszystkich kansekwencji z faktu, 
że rękopis Balzera należy traktować tylko jako materiał do 


Kw..rt..lnik Hislory'czny. R. LVI. - Z. 3-4. 


25 


--
		

/Czasopisma_104_04_408_0001.djvu

			A. Velulaoi 


...racy. Spuścizna Balzera nie jest pracą, która choćby w części 
była doprowadzona do końca. 
Skoro już jesteśmy przy datach w tabeli Skrótów, muszę 
wyrazić pewien żal tak pod adresem jej redaktora jak i tłumacza. 
Pod adresem redaktora dlate
o, że wydawnictwo poznańskie, 
przy nieco większym wysiłku wydawców, mo
łoby stać się 
podstawowym przy studiach nad ustawodawstwem Kazimie- 
rza W. i w dużej mierze zastąpić wydanie Akademii. Tymcza- 
sem np. nie podaje ono, 
dzie dzisiaj należy szukać rękopisów 
oznaczonych jedynie skrótami, znanymi tylko doświadczonym 
badaczom problemu ustawodawstwa Kazimierza Wielkiego. 
Nic nie było łatwiejsze
o, jak przeiąć z dokonane
o przez K u- 
t r z e b ę opisu rękopisów je
o informacje o miejscu ich prze- 
chowania oraz nowoczesną sy
naturę rękopisów. W opisach 
Kutrzeby brak jedynie sygnatur rękopisów kórnickich (D. I-IV 
i P. II), ale Kórnik znajduje się tuż pod Poznaniem. 
W szcze
ólności niezbędne było podanie nowoczesnych sy- 

natur w francuskim tłumaczeniu wykazu skrótów. Tłumacze- 
nie to było chyba zrobione po to, aby zainteresować cudzoziem-- 
ców za
adnieniem ustawodawstwa Kazimierza W. Tymczasem 
określenie kodeksu petersburskiego jako Code PetersbouTgeois 
nic nie mówi cudzoziemcowi. Coś więcej mo
łoby mu - choć 
nie wiele - powiedzieć określenie, "Code de St. Petersbourg". 
Ale już zupełnie jest dla mnie niezrozumiałe, dlacze
o tłumacz 
przełożył nazwę Kodeks Floriański na "Code Floriański" za- 
miast "Code de St. Florian", skoro. nazwacękopisu stąd się wywo.. 
dzi, że jest on przechowany w miejscowości St. Florian w Austrii 
Górnej w bibliotece klasztoru 00. Augustianów pod nr 551. 
Aby skończyć z wykazem skrótów, wydaje mi s'ę, że Balzera 
oznaczenie kopii osiemnastowiecznej statutów znakiem 05 jest 
omyłkowe. Winno być Dł. Wydawcy mylnie za przykład U. II, 
obejmującego w rękopisie 105 artykułów małopolskich podali 
.11 czyli Jag. nr 326, skoro w tym rękopisie znajduje się jedynie 
fra
ent przedmowy do statutów. Jako przykład winien być 
podany Częst., na liczbowaniu którego opieraią sie wszystkie 
odnośniki Balzera do artykułów statutów od str. 36 jego pracy. 
Wreszcie nie podali wydawcy rozwiązania użytego przez Bal- 
zera na str. 241 (i na str. 18) skrótu UW i UP, co oznacza układ 
piotrkowski i układ wiślicki. Widać z tego, że Balzer przy opra- 
cowaniu wydawnictwa statutów używał jeszcze określema 
"układ wiślicki", "układ piotrkowski", a później (CZy może 
wcześniej?) wprowadził określenie "objątek" - OW, OP. Ta 
drobna różnica jest przez to interesująca, iż umacnia nas w prze- 
konaniu że w wydaniu poznańskim mamy m a t e r i a ł p r a- 
c y B a l z e r a .l e s z c z e n i e w y koń c z o n y. Wvdaje. 
mi się (tylko lektura parierów pozostawionych przez Balzera 
może tę sprawę rozstrzy
nąć), że Balzer zrezygnował z konty- 
nuacji swej pracy po ukazaniu się tablic synoptycznych do wy-
		

/Czasopisma_104_04_409_0001.djvu

			Studium O. Buera o shtt\I'I.II'Cb Ka.. W. 



7 


dania Akademii, zrobionych przez K ł o d z i ń s k i e R o, które 
iasno i plastycznie przedstawiają nam z grubsza filiacje wszyst- 
kich rękopisów. 
Największym wkładem pracy wydawców, za który należy 
się im szczera podzięka, to przystosowanie do druku wydawni- 
ctwa "objątku wiślickiego" Balzera, zawierającego wszystkie 
odmianki tekstowe, Była to praca niesłychanie żmudna, tak 
przy przygotowaniu rękopisu do dTuku, jak i przy korektach. 
gdyż jak dowiadujemy się z Przedmowy. opracowanie graficzne 
tekstu jest ich wysiłkiem samodzielnym. Wywiązali się ze 
swego zadania - jak mogłem dotąd stwierdzić -. z powodzeniem. 
Można by dyskutować, czy zamiast użycia jako odnośników 
l{I'up znaków a-z, aJ-z J itd. nie lepiej było używać cyfr po_ 
rządkowych - ale to drobiazg. Trafnym jest oddzielenie inte- 
linią poszczególnych grup odnośników a-z, at_zt itd. Nato- 
miast było wskazane, aby odnośniki, do uwag Balzera były 
drukowane tłustą czcionką, co ułatwiłoby wyszukanie, do ja- 
kiego słowa odnosi się dana uwaga Balzera. Również gra- 
ficznie należało wyodrębnić te zmiany, którym w cią
 XV 
wieku uległa treść niektórych przepisów, a to na skutek inter- 
polacji, czy innych śWiadomych przekształceń pierwowzoru, 
dokonanych przez -,::óźniejszych kopistów. Tymczasem pod od- 
nośnikami literowymi jednakowo są traktowane liczne błędy 
pisarzy, jak i ważne zmiany tekstu. Sam Balzer tylko wyjąt- 
kowo zwraca na nie uwa.gę w osobnej kategorii not, a to w zwią- 
zku z uzasadn:.eniem lekcji przyjętej za pierwotną i wyjściową. 
Dla historyka prawa, śledzącego dynamikę rozwoju urządzeń 
prawnych błędy stylistyczne, czy w pisowni niedbałych kopi- 

tów przedstawiają drugorzędne znaczenie, chyba, że na skutek 
błędu -,::owstanie nowa wykładnia przepisu, odmienne jego sto- 
sowanie. Wydawcy przez l{I'aficzne wyodrębnienie istotnych 
przekształceń dokonanych w ciągu XV wieku ogromnie ułatwi- 
liby przvszłemu badaczowi pracę nad rozwojem kultury praw- 
nej w Polsce średniowiecznej. Jednego jeszcze wypadnie nam 
żałować, a mianowicie, że nie dali nam choćby niewielkiej 
próbki, jak sam Balzer zamierzał oPublikować swe wvdawni- 
ctwo, skoro typograficzny plan Balzera "ze względu na przej- 
rzystość i możEwości drukarskie -'::0 wojnie" musiał być odrzu- 
cony. Byłoby bowiem bardzo instruktywne i dla nas starszych, 
którzy z pietyzmem odnosimy się do wielkiej postaci Balzera, 
t dla późniejszych eokoleń, poznać metodę misb'za zastosowana 
w czasie erzygotowvwania materiałów do definitywnego oera':: 
cowania. Próbka taka byłaby przyczynk:em do historii metody 
wydawniczej tekstów źródłowych w Polsce 7. 


r ReferujiJ'c !I1:nfejeze Wywody w POZfl08l16k:m Towarzystwie PrzYla<:i,6ł 
Nauk m'ełem oe,obiśde możn()śl: przpkona11li1i\ 6crę i.ak w:e!e wy
dku ze etm- 
Dy wydawc6w wyme!?8ł-t) przyst	
			

/Czasopisma_104_04_410_0001.djvu

			. 


388 


A. VebulonL 


Natomiast Przedmowa nie odznacza się tą starannością, 
jakiej wyma
ałoby się przy wydawnictwie pośmiertnej spuści- 
zny Balzera. Do szere
u usterek już wyżej podanych dodam je- 
szcze jedną, która może wprowadzić w błąd niedoświadczone
o 
badacza. Wydawcy słusznie wyrażając się z entuzjazmem o wni- 
kliwości Balzera i je
o staranności, błędnie użyli oznaczenia 
"kodeks" jako równoznaczny z określeniem "tekst" pomn
ka. 
Na str. XVII piszą następująco o Balzerze: "Kodeksy poSZcZ£!- 

ólne bada przede wszystkim od strony zewnętrznej, Jego do- 
kładne opisy są pionierską pracą umożliwiającą zapoznanie się 
z każdym kodeksem bez dokonywania już ponownej autopsji". 
Jednakże zaraz na następnej stronie trafnie piszą wydawcy, że 
Balzer "przy opisie kodeksów nie "podawał ni
dy proweniencji, 
historii same
o rękopisu oraz opisu biblioteczne
o", to znaczy 
nie podawał również je
o treści. Otóż Balzer w udostępnionej 
nam przez wydawców pracy, w o
óle żadne
o kodeksu nie opi- 
sywał. O
raniczał się do danych dotyczących same
o tekstu 
statutów oraz podawał - jak już wspomniałem - za H e 1- 
c l e m i H u b e m datę przepisania tekstu. I ten właśnie 
brak opisu rękopisów, to jest kodeksów, jest brakiem bardzo 
poważnym, w szczej;!ólności jeśli dzieje tekstu statutów rozwa- 
żamy jako fra
ment rozwoju kultury prawnej w Polsce. Wtedy 
bowiem nie jest dla nas obojętne od kOj;!o pochodzi tekst, ani też 
w jakim zespole innych pomników prawnych fiJ!Uruje zwód 
Kazimierrowych statutów, jako też wiele innych szcze
ółów, 
których może dostarczyć jedynie szcze
ół()wy opis rękopisów. 
Z pewno
cią dokończone dzieło Balzera dałoby nam te opisy. 
Wydawcy mylą się, oceniając optymistycwie opisy rękopisów 
dokonane w Wstępie do wydawnictwa statut,Ów Kazim
erza W. 
i innych średniowiecznych pomników prawnych w dru
im to- 
mie Archiwum Komisji Prawniczej P. A. U. Zadną miarą nie 
można się zj;!odzić z pOj;!lądem wydawców, że opisy dokonane 
w wydawnictwie Akademii ,.łącznie z opisem balzerowskim 
dają nam zupełny ohraz 
ewnętrzne
o wy
lądu poszczególnych 
kodeksów" (str. XVIII). Już z górą przed dwudziestu laty - 
pisząc recenzję z wydawnictwa Akademii w r. 1925 - zwróci- 
łem uwagę na szkodliwą dwuczłonowość opisów rękopisów 
oraz ich nierównomierność: "jedne opisy są długie na kilka 
stron, inne zaś mieszczą się w paru wierszach". Pisałem dalej: 
"Niezawodnie brak dokładnego ODisu rękopisów, ważne
o dla 
kwest;i filiacH tekstów, jest iednvm z poważnych braków wy- 
dawnictwa. ale słusznie uczynił prof. K u t r z e b a publikując 
całe wydawnictwo mimo tych luk i nie wstrzymując dalej wy- 
dawnictwa, z taką niecierpliwością oczekiwane
o". Po dziś 
dzień opisy rękopisów. zawierających statuty Kazimierza W., 
są porozrzucane po różnych wydawnictwach. Chcąc mieć opis 
niektórych rękopisów musimy sięgnąć wstecz aż do L e 1 e- 
w e l a! H e l c e l, który opisał wiele rękopisów, niejednokrot-
		

/Czasopisma_104_04_411_0001.djvu

			Slud.lUm o. BB
2er.., o slllJlut8ch K.o:. W. 


:ł8!t 


nie - J{dy nie mÓJ{ł dotrzeć do rękopisu - powoływał się na 
L e l e w e l a, to znów na B a n d t k i e g o czy H u b e go. 
K u t r z e b a znów, gdy nie miał opisu rękopisu U l a n o w- 
s k i e J{ o, lub sam do rękopisu nie dotarł i nie dał go od siebie, 
powoływał się na H e l c l a. A teraz wydawcy powołują się na 
K u t r z e b ę. Toteż niechże młody badacz nie mniema, że 
przy pomocy krótkich informacji B a l z e r a i opisów z Archi- 
wum Komisji Prawniczej będzie miał "zupełny obraz, zewnę- 
trzneJ{o wyglądu poszczeJ{ólnych kodeksów". Wielu tak, ale 
nie wszystkich. 
Starannie opracowane wydawnictwo "objątku wiślickiego" 
zostało niestety wypuszczone w świat bez dodania doń indeksu 
rzec7..owego. Dzisiaj do większych opracowań dodaje się indeksy 
rzeczowe. zaś wydawnictwo źródłowe pod względem objętości 
nie wielkie, lecz podstawowe dla studium nad polskim prawem 
ziemskim w średniowieczu oJ{łoszone bez indeksu przedstawia 
wartość znacznie zmniejszoną. J eś1i dzisiaj chcemy znaleść 
przepisy statutów Kazimierza W. dotyczące np. prawa spadko- 
wego wraz 'Z wszystkimi odmiennymi lekcjami podanymi przez 
Balzera, musimy sięgnąć do nieocenionego, lecz przestarzałego 
R o m u a l d a H u b e g o (Ustawodawstwo Kazimierza Wielkie- 
go, Warszawa 1881). Posługując się spisem treści znajdziemy 
w tekście powołanie się przy prawie spadkowym na kolejny 
przepis tego tekstu statutów, który wydrukował Hube. Aby móc 
teraz przepis ten znaleść w poznańskim wydaniu tekstów Bal- 
zera musimy - jeśli nie mamy pod ręką rzadkiego już dzisiaj 
I tomu Starodawnych prawa polskiego pomników - sięgnąć do 
opisu tablic synoptycznych tekstów wydrukowanych w Archi- 
wum Komisji Prawniczej, Tam dopiero znajdziemy w wykazie 
alfabetycznym inicjów poszczególnych przepisów, ten, który 
znaleźliśmy u H u b e g o. Wykaz alfabetyczny podaje nam, 
pod którą pozycją przepis ten znajduje się w kolumnie inicja- 
łów w pierwszej Tablicy K ł o d z i ń s k i e g o i przy jej po- 
mocy dowiemy się, pod którym artykułem poszukiwany prze- 
pis znajduje się w Os. 1, stanowiącym podstawę wydania Bal- 
zera. Kto nie posiada do dyspozycji wydawnictwa H e l c l a, 
nie ma prostszego znalezienia potrzebnego przepisu, który zna- 
my tylko z inicjału. 
Ogłoszenie wydawnictwa opracowanego przez Balzera bez 
podania indeksu rzeczowego, bez podania konkordancji między 
Os. 1 a Częst., bez podania alfabetycznego wykazu inicjałów 
z powołaniem odnośnych artykułów w Os. 1 i Często jest niewąt- 
pliwie "wielkim krokiem naprzód w badaniach nad statutami 
Kazimierza Wielkiego", lecz nie jest w pełni zadawalające 
z punktu widzenia dzisiejszych postulatów wydawniczych. Wy- 
dawcom z powodu tych braków nie powiodło się usunąć zupeł- 
nie w cień nieporęcznego wydawnictwa statutów w Archiwum 
Komisji Prawniczej P. A. U. 


--
		

/Czasopisma_104_04_412_0001.djvu

			. 


390 


A. Vetulaal 


Jedno jest pewne: Dzięki żmudnemu wysiłkowi wydaw- 
ców, obecne pokolenie historyków prawa otrzymało ze szczo- 
drobliwości Oswalda Balzera pierwszorzędny materiał do badań 
nad historią polskiej kultury prawnej w średniowieczu i nową 
podnietę do studiów nad kluczow:ym zaJ?;adnieniem pierwiastko- 
weJ?;o kształtu ustawodawstwa Kazimierza WielkieJ?;o. Zebranie 
przez O. Balzera w wydawnictwie statutów wszystkich odmia- 
nek każde
o przepisu we wszystkich rękopisach i w pięciu naj- 
ważniejszych drukach, po dodaniu do wydawn
ctwa indeksu 
rzeczowe,go, będzie ogromnym ułatwieniem w dalszych I)'ida- 
niach nad dziejami polskie
o prawa ziemskiego w wieku XIV 
i XV. 


Adam Vetu lani
		

/Czasopisma_104_04_413_0001.djvu

			RECENZJE l SPHA W()ZDANIA 


Ka y S ch mi d t-P h i s e l d e c k. Nomos, Nogle Prolego- 
mena tU en Historieteori. - EinaT HaTcks Forlag, Kobenhavn 
1944, str. 128. 
Autor rozprawy tej nie jest właściwie historykiem w pospo- 
litym znaczeniu: jest filolowem hebraistą i bibliotekoznawcą; 
w tym charakterze zainteresował się epistemolową i dał wnik- 
liwe studium z zakresu teorii historii. 
Skonstatowawszy na wstępie chaotyczność w naszych poglą- 
dach na dzieje, nieścisłość stosowanych w nich pojęć (toż na- 
wet niezawsze odróżnia się historię-r
eczywistość od historu- 
wiedzy), P. S. Ph. analizuje najpierw pojęcie "historii", nastę- 
pnie pojęcie "prawa", aby w końcu sprawdzić wzajemny ich 
stosunek. W obu pierwszych dziełach zaczyna od gotowych "de- 
finicyj i dyskusyj", po czym ujmuje problemy dziejów i prawa 
systematycznie. Owe definicje czerpie z bogatej literatury naj- 
nowszej doby, obejmującej około 100 nazwisk, zarówno filozo- 
fów jak dziejopisów różnych narodowości: Niemców, Francu- 
zów, Włochów, Anglików, Szwajcarów, Szwedów, Holendrów, 
Rosjan, Finlandczyków, Rumunów bez jednostronnej przewa
 
którejkolwiek grupy. Jest już wśród uwzględnionych autorów 
Aron, nie ma Simmla; Bauera i Collingwooda. Najwięcej kon- 
taktu z Rickertem; poza tym zwraca uwagę na publikacte naj- 
nowsze: Roberta B oU.vier: Vocabulaire de Synthese Hi- 
storique (1928), F ranc. E u l en b u rga, Naturgesetze und 
soziole Gesetze, Ueber Gesetzrniissigkeiten in der Geschichte, 
Sind histOTische Gesetze moglich? (1910-12). 
Odpowledź autora na kwestię prac historycznych uwarunko- 
wana jest jego zasadniczym poglądem na dzieje. Niedość po- 
wiedzieć, że historia zajmuje się przeszłością rodu ludzkiego: 
ją obchodzi aktywny udział (Indgriben) człowieka w Josach 
świata. Oczywiście można by się pospierać o to określenie: 
wprawdzie historia konia była badana jako część pracy hodo- 
wlanej człowieka, a historia dróg - tylko o tyle o ile one słu- 
żyły ludziom; ale przemiany demograficzne, zwłaszcza in mi- 
nus, jak i klęski żywiołowe napewno obchodzą historyka, choć 
nie ma w nich aktywnej roli człowieka. 


--
		

/Czasopisma_104_04_414_0001.djvu

			39t 


Recenzje 1 Spra'NooxIallia 


W każdym razie od zasa<ł¥ Windelbanda i Rickerta. że historia 
jest nauką "idio
raficzną" - (czyli jak dawniej mówiono: feno- 
menologiczną) i 'bada jednorazowy przebie
 dziejów, - autor 
się nie oddala; dodaje tylko obok "przebie
u" badanie minio- 
nych "struktur", co my byśmy zastąpili pojęciem wytworów. 
Wypowiadając się przeciw naturalizmowi nomolo
ów od Cour-. 
nota do Eulenburga, nie zostawia jednak bez poprawek i tych 
skrajnie konserwatywnych wskazań w rodzaju E. M,eyera, 
które odrzucały samo szukanie prawidłowości w dziejach. Sko- 
ro już mowa o prawach przyrodzonych, to autor odróżnia pra- 
wa mechaniczne (odwracalne), właściwie przyrodzone (nieod- 
wracalne), prawa "makrobiologiczne" (filof!-enetyczne) i "mi- 
krobiolo
czne" (onto
enetyczne): pr.erwsze dotyczą o
ólnego 
przebie
u życia organicznego, dru
ie życia specjalnych tworów 
ore-anicznych. 
Z tych wszystkich koncepcyj żarlna ściśle biorąc nie wyjaśnia 
nam przebiegu dziejów. Inną budowę ma w myślach naszych 
przyczynowość, inną prawo, a jeszcze co innego oznacza roz- 
wój. Do opisu rozwoju naturalnego nie potrzeba sformułowa- 
nych praw, prawa nie są utkane z przyczynowości. Do wyświe- 
tlenia wzajemnego stosunku tych pojęć autor po części od sie- 
bie, po części z roztrząsanych wywodów poprzedników dorzucił 
n
ejedno, ale zagadnienia naszym zdaniem nie wyczerpał, mo- 
żeby lepiej rozjaśniło te sprawy systematyczne postawienie te- 
orii. niż kolejne dyskusje z kilkunastu autorami. 
Historia - że tak spróbujemy ustalić wnioski autora, nie jest 
i nie będzie ani "kupą faktów" (Poincare), ani systemem pojęć 
i praw. Prawa są zawsze warunkowe: jeżeli jest A, to następuje 
B. a my chcemy znać przeszłość faktyczną, bezwarunkową. 
Chcemy jednak widzieć w tej przeszłości wszystko co jest stałe 
(konstant), prawidłowe, co się łączy w naturalne kompleksy. 
Do takich "stałości" należą różne rzeczy, jedne konsoliduje na- 
tura, inne są dziełem ludzkim: toż nikt nie zaliczy do objawów 
socjologicznej praworządności kodeksów opartych na przymu- 
sie, ani rozkładów jazdy! 
Rozprawa jest treściwa, w terminologii precyzyjna, stanowi 
też ważny krok naprzód ku pogłębieniu naszej samowiedzy me- 
todycznej. Czytelnik polski dobrz.e zrobi. gdy nie poprzestając 
na naszym sprawozdaniu ani na autorskim francuskim stresz- 
czeniu, zada sobie trud przestudiowania jej w oryginale. 
Wł. KorlOpczyński. 


Sa n t i f a II e r L ,e o, O s wal d R e d l i c h, Mittei- 
lunqen fur oesterreichische Geschichtsforschung 56. B. Her- 
mann Bohlaus Nachf. Graz 1948. 8° str. 238. 
Po 4-letniej przerwie z powodu wojny ukazały się znów Mit- 
tejl. d. Inst. f. os1:. Gesch.-Forsch, Zasłużony ten organ, stano- 


--
		

/Czasopisma_104_04_415_0001.djvu

			RecenzJe J Spra,woax'lllllia 


893 


wiący Z paryską Ecole des Chartes główny ośrodek nauk po,,: 
mocniczych historii, pozostał wierny swym wielkim tradycjom. 
W omawianym tomie znajdujemy wspomn:i.enie poświęcone 
zmarłemu w r. 1945 austriackiemu historykowi O s wal d o w i 
Red l i c h o w i (zm. w 85 r. życia), doskonałą pięcioarkuszową 
biografię pióra L e o S a n t i f a l-l er' a, następcy Redlicha 
w Instit. f. ost. Gesch.-Fors.ch. Jest to jednak. coś więcej niż ży- 
ciorys. Biografia ta jest zarazem przekrojem życia umysłowego 
jednego kraju, który postawiony przed alternatywą albo być 
częścią większej całości, albo w walce z tą całością utrzymać 
się w ciaśniejszych granicach - nie mógł się zdecydować na 
żadną stronę. 
Na przykładzie Oswalda Redlicha widać jasno ten tragizm 
sytuacji i niemożność wyboru. Te przeciwieństwa występują 
u Red1icha u zarania jego życia. Dziaclkowie ze strony ojca - 
to .ewangelicy FrankoWIe z Bayreuth. Ojciec przywędrował do 
Innsbrucka i tu poślubił córkę wieśniaka ze starej' tyrolskiej 
katolickiej rodziny. Wyrosły w Innsbrucku. wykształcony n3 
tamtejszym a potem wiedeńskim uniwersytecie, późniejszy dy- 
rektor seminarium historycznego, wybitnie czynny członek - 
a od 1919 r. prezes Wiedeńskiej Akademii Umiejętności był 
i czuł się Oswald Redlich Austriakiem. Jego katolickie przeko- 
nania dochodziły z biegiem życia coraz bardziej do głosu. Ale 
i łączność wnuka urzędnika z Bayreuth z Niemcami i niemczy- 
ZJlą była czymś naturalnym, Kiedy czynił zarzuty mało-nie- 
mieckiemu dziejopisarstwu: S y b 10m i K o s e r o m, czy Pru- 
sakom, to czynił to dlatego, że utrudniali wielko-niemieckie roz- 
wiązanie, bo zamykali Austrii drogę do współpracy niemiec- 
kkj. Taka była zasadnicza postawa Juliusza v. Ficker'a w jego 
pamiętnej polemice z S y b l e m, tegoż Fi c k e r'a entuzjastycz- 
nym uczniem był Redlich. Nie ulega wątpliwości, że dziejopi- 
sarstwo austriackłe utrzymywało ścisłą łączność z niemieckim, 
tak pod względem rzeczowym jak i osobowym, czego nie mo- 
ż
a odnieść do kontaktu ze słowiańskimi kolegami po fachu: 
Był to, trzeba zresztą podkreślić, brak zainteresowania jedno- 
stronny, bo historycy cZ'escy, południowosłowiańscy i w pew- 
nei mierze polscy (z Galicji) interesowali się ruchem nauko- 
wym w Wiedniu, znali prace uczonych niemiecko-austriackich, 
ale rzadko było odwrotnie. 
Jedyny wyjąVek stanowił H e l f e r t, uwzględniający bada- 
nia czeskie i częściowo inne badania słowiańskich uczonych. 
W dorobku naukowym Oswalda Redlicha widzimy pod tym 
wzg]ędem lukę. Pisząc d7jeje monarchii austriackiej (Monar- 
chia Austriaca) za panowania Leopolda I i Karola VI, patrzył 
na dzieje państwa z perspI€ktywy t. zw. kraiów dziedzicznych. 
Nie mógł zrozumieć teg-o, że państwo miało tylko iedną możli- 
wość egzystencji - jako państwo związkowe, w którym by się 
Niemcy jako partner?y przekształcili w naród austriacki. Mo- 


--
		

/Czasopisma_104_04_416_0001.djvu

			394 


Receuje 1 Spra.wo1dani4 


żliwość ta nie została wykorzystana i dlate
o już od lat siedem- 
dziesiątych XIX wieku upadek dualistycznej monarchii był 
nieunikniony. Sam Redlich daje dowód we wstępie do 6. t. 
.,Historii Austrii", że, tak jak wielu je
o ziomków, był zasko- 
czony wypadkami, które w perspektywie czasu musiały być 
uznane jako nieuniknione. 
W tym politycznym zwężeniu pola widzenia, na którego rze- 
czowe i osobiste przyczyny wskazaliśmy, oraz w niedocenianiu 
dziejopisarstwa wschodu widzimy słaby punkt twórczości R., 
która skąd inąd jest wielka i ma wartość nieprzemijającą. 
Leo Santifeller nie wskazał wyraźnie na ten punkt, co tłuma- 
czy się charakterem jego opracowania. Uczynił to tylko deli- 
katnie i ostrożnie. Czerpie za to pełną garścią z ma
12riałów. 
gdy idzie o. uwypuklenie dodatnich stron gruntownego i nie- 
zrównanego dzieła. Materiału miał autor mnóstwo, oparł się 
j,ednak głównie na listach O. Redlicha (do założyciela "Insty- 
tutu austriackiego dla badań historycznych" Siekla), na kores- 
pondencji O t t e n t h a l'a, na notatkach autobio
raficznych 
Redlicha, wreszcie na drukowanym materiale i na wspomnie- 
niu pośmiertnym pićra Bittnera (tragicznie zmadego dyrekto- 
ra 'wiedeńskiego Haus-. Hof- und Staatsarchiv). Z te
o mate- 
riału wydobył S a n t i f a l l e r całe bogactwo szczegółów. 
które w sumie dają postać człowieka skromnego. dobre
o
 
uczvnnego o wysokim poziomie etyki zawodowej, najwybit- 
niejsze
o historyka po A 1£ o n s i e H u b e r z e i F i c ker z e. 
W tej proporcji dopiero po nim uplasowują się: młodszy o lat 
dziesiątek A l f o n s D o p s ch i jeszcze młodszy o dwa pięcio- 
lecia H en ry k v. Srb ik. 
Mniej błyskotliwy i znany w świecie niż polityk i dzienni- 
karz-historyk A u g u s t F o u r m i er, ale pod względem ba- 
dawC'Zym dorównujący Otf'enthalowi a przewyższający znane- 
go na gruncie polskich badań historycznych Zeisber
a - na 
szerszej arenie publkznej nigdy nie osiągnął ro
łosu takiego, 
jakim cieszył się autor "Napoleona". lub działający poza koła- 
mi uniwersy
eckimi, Henryk Fried i un
. 
Ale nie tylko w dziedzinie historii leży 
łówna zasługa Red- 
licha. Dał także poważne dzieła dotyczące sztuki i literatury. 
2 tomy "Historii Austrii". wyd. w zbiorze Herrena i Uckerta, 
jak niezrównana monografia Rudolfa z Habsburga (1903). 
której wcześniejsze tomy opracował był Alfons Huber (VI. 
1921. Leopold I. VII. 1938, Józef I i Karol VI, 2 i 3 wyd. )942). 
Te syntezy wypróoowanE'go badacza odznaczają się jasnością 
i zwartością. Wzrok swój kierował głównie na dzieje polityczne 
i "ludzi. którzy tworzą historię", nie można jednak Redlichowi 
odmówić zdolności dopatrzenia się i tych przemian. które od 
początku te
o stulecia coraz silniej wybijają się na plan pier- 
wszv. 


-
		

/Czasopisma_104_04_417_0001.djvu

			Recen7 Je ł Spr6'W()Mania 


;1!I:i 


Wrażliwy na sztukę i ideoloJPczną nadbudowę. zajmował się 
ten badacz także literaturą i sztuką odtwarzanej epoki. Studio- 
wał także pilnie układ klas społecznych i podstawy gospodar- 
cze dziejów. Myśl przewodnia dzieła o Rudolfie pl'z
mawia za 
bystrością obserwacji Red1icha. Rudolf wyrósł spośród rywali- 
zujących ze sobą potężnych książąt, dla których był niebezpie- 
cznym. Do władzy faktycznej nie mógł j
dnak dojść bez zdoby- 
cia odpowiednich podstaw materialnych. dąży więc do uzyska- 
nia siły gospodarczej, a tę mógł zdobyć tyko na wschodzie, 
gdzie nie trzeba było walczyć ze starymi panami prowincjonal- 
nymi i dynastiami. Tak ustala się panowanie Habsburgów 
w Austrii i kładzie się kamień węgielny pod późniejszą mo- 
narchię. 
Zastrzeżenia mamy do jednego sądu Redlicha. Chwali on swe- 
go bohatera za to. że zarzucił politykę włoską Habsburgów 
i państwo swoje ograniczyć chciał jedynie do niemieckich ziem. 
N a tę drugą czę
ć !lego zdania trudno się zgodzić. Hołdował 
wszak zasadzie. że ekspansji należy zaniechać tam. gdzie nie 
ma żadnych widoków na sukcesy albo jeśli są nawet małe, to 
osiąPIląć je można tylko przy niewspóhn;ernie wielkim wysił- 
ku. Uderz,ał natomiast tam, gdzie widział lub przeczuwał sła- 
bość. Państwo Ottokara czeskiego aż po Styrię, było w większoś- 
ci słowiańskie. Habsburgowie parli ku krajom zamieszkałym 
przez Czechów, Słowenców, Kroatów i Madzi.arów. Widoczna 
jest tu inna tendencja. której nie dopatrzył się Redlich: nowa 
dynastia cesarska i królewska chce stworzyć na mieszanych 
jezykowo terytoriach potęe:ę rodową, która by się moe:ła prze- 
ciwstawić niemieckim książetom. Dowody na to można by wska- 
zać choćby z dziedziny polityki małżeństw Habsburgów. Po- 
cząwszy od Rudolfa wzięły koniec niemieckie alianse, a jako 
żony pojawiają się Francuzki. Włoszki, jedna Polka. jedna Por- 
tut!alka, 
Inne uzupełnienie, które należałoby dodać do Redlichowego 
uięcia, dotyczy początków panowania Rudolfa. Autor patrzy na 
wvmesienia Rudolfa jako wynik rywalizacji wśród książąt. 
Słusznie, o ile chodzi o stronę gospodarczą zagadnienia, które 
zdecydowało o wyborze elektorów, nie słusznie natomiast, je- 
śli idzie o stronę prawno-obyczajową. Już O t t o y. D u n g e r n 
wykazał dowodnie w swej pracy o prawie następstwa tronu 
i związkach rodzinnych niemieckich cesarzy i królów, że wybór 
musiał być dokonany spośród uprawnionych, którzy wywodzili 
swe pochodzenie w linii żeńskiej od Karola Wielkiego, jako 
..primus acquirens" korony cesarski.ej, przy czym wcale n;e by- 
ło koniecznym przynależenie do rodziny ostatniego panującego 
Tym wymaganiom uczynił zadość wielokrotnie Rudolf. Zwró- 
cić należy uwagę na ciekawą paralelę jaka zachodzi z prawem
		

/Czasopisma_104_04_418_0001.djvu

			:196 


Reccn7je j Spra'Wo'Zd"lli" 


polskim i węgierskim, pozostającymi pod wpływem niepisa- 
nych ale w praktyce stosowanych praw niemieckich: do koro- 
ny jest uprawniony potomek najstarszych "dynastii założycieli 
państw", nawet i w linii 
ńskiej, jak Piast, Arpad. 
Odmalowawszy aż do drobiazgów przejawy życia gospodar- 
czego i kulturalnega w "Rudolfie z Habsburga", chciał Redlich 
w 2 tomach, poświęconych dziejom Austrii od 1650 do 1740, 
dać szeroki obraz baroku i jego artystycznego, literackiego .oraz 
naukowega darobku. Nie było mu danym dokonać tego zamie- 
rZEnia. Jakie by było to dzieło, dHje o tym pojęcie jedna. zosta- 
tnich jego prac o sztuce i kulturze baroku w Austrii (Arch. f. 
Oest. Gesch. t. 115, str. 331-379). To co dał a tej epoce pełnej 
wrzawy wajennej, znamionuje głębokie wejrzenie w organiza- 
cję państwa, sprawy wojskowe, pogląd na wybitne postacie 
i zawikłan.e zabiegi dyplomatyczne i niezliczone wyprawy wo- 
jenne. Związki wtedy z historią słowiańską i wschodnio-euro- 
pejską są liczne. Wspominamy tylko interwencję austriacką 
w Polsce 1677, małżeństwo Michała Wiśniowieckiego z Eleo- 
narą, popteranie przez Austrię kandydatury Karola Lotaryń- 
skiego, czy Neuburskiego na tron Polski 1669 i 1674, wojnę, e 
z Turcją od 1683 do 1699, w której Polska i Moskwa były 
sprzymierzeńc:łmi cesarza, rolę dworu wiedeńskiego jako opie- 
kuna tureckich "Rajan" , to znowu Słowian Południowych, - 
Leopolda I i jego stosunki z Piotrem Wielkim i jego wizytę 
w Wiedniu, postępujące wchłanianie obszarów słowiańskich 
(słoweńskich, kroackich, st,rbskich; przez monarchię habsburską 
którp miało miejsce w okresie "reconquisty" apcstolskiego kró- 
lestwa, wtargnięcie w głąb cesarstwa osmańskiego w południo- 
wych prowincjach, - dalej polskie wojny sukcesyjne. w któ- 
rych Stanisław Leszczyński dwa razy napróżno usiłował ustalić 
się na tronie polskim, podczas gdy Austria skłaniała się na stro- 
nę saskich Wettynów. 
Wytrawny sąd historyczny Oswalda Redlicha, oparty na bar- 
dzo gruntownej znaiomości źródeł, będzie badaczowi tych 
wszystkich zagadnień szczególnie cenny, nawet wtedy, gdy jak 
w sprawie węgierskich "Kuruców" albo polskiej polityki 
w księstwa
h naddunajskich, pozostaje ten historyk pod zbyt 
silnym wpływem źródeł wiedeńskich. I tu należy podnieść, jak 
baczną uwagę skierował na zagadnienia gospodarcze, m. i. na 
kolonizację ziem zniszczonych w czasie wojen, wyrwanych 
7. rąk tureckch. Jest jednak jedno, co pomija Hedlich, jak i inni 
historycy poprzedniej generacji, - przy rozpatrywaniu kon- 
fliktu habsbursko-burbońskiego, który był osią dziejów Austrii 
aż do Rewolucji Francuski,ej obok rywalizacji dynastycznej 
i antagonizmu narodowego geopolitycznega - mianowicie 
to, że naturalną podstawą wrogich stosunków tych dwu równo- 
rz.ędnych a przecie ad siebie tak różnych stopniem razwaju sy.:. 
stemów gospodarczych był ustrój gospodarczo-społeczny. Mor.
		

/Czasopisma_104_04_419_0001.djvu

			RecenzJe, 1 Spra wo"Zda'nia 


397 


ska, pr<1emysłowa, kapitalistyczna Francja, w której tylko fa- 
sada była arystokratyczna a istotna siła leżała w wielkiej bur- 
żuazji, "fermiers generaux" i ,,
ens de robe", zwróciła się prze- 
ciw kontynentalnej, głęboko feudalnej, agrarnej Austrii, 
ie 
"łańcuch szlachty" miał decydujące znaC7.enie i siłę a wyższa 
szlachta obsadzała kierownicze stanowiska. 
. Dziejopis ze szkoły R a n k e g o, który ponadto wysz,edł z kół 
F i c ker a i S i c k l a, zasługuje jednak na uznanie za to, że 
nie pozostał w kręgu jedynie wielkiej polityki, woj.en, wielkich 
ludzi, i że nie zapomniał o instytucjach pozostających poza ni- 
mi i że zadania historyka nie ograniczał do wyszukiwania, kry- 
tyki i wydawania źródeł. Ale bez wątpienia największy roz- 
Rłos zyskał wbił- Redlich jako dyplomatyk. Będąc wybitnym 
pisarzem i subtelnym 2.nawcą psychiki ludzkiej, wybitnym 
Lnawcą związków politycznych, całą jednak bystrość swego 
umysłu naj wspanialej wykazał' w systematycznym opracowa- 
niu nauki o dokumencie, jak również w wydawaniu źródeł 
i krytycznych studiach nad źródłami opisowymi i dokumentar- 
nymi. 
S a n t i f a II e r, dziś naj wybitniejszy austriacki specjalista 
na tym polu, przedstawia z UJsprawiedliwionym podziwem i ze 
wzruszającym przywiązaniem do swego byłego mistrza, doro- 
bek Oswalda Rpdlicha jako archiwisty, wydawcy, mistrza uni- 
wersyteckiego dyplomatyki, paleografii, archiwistyki, chrono- 
logii i źródeł opisowych, Serię swych publikacji rozpoczął Red- 
lich w r. 1881 rozprawą doktorską Die osterreichische Annali- 
stik (bis etwa 1300). Później przeszedł do dokumentów. W r. 
1886 wydał Die Traditionsbilcher des Hochstifts Brixen VG'm 10 
bis 14 Jahrhundert. Pod jego redakcją wyszły Regesta Habs- 
burgica, których pierwszy tom rozpoczął uczeń Redlicha H a- 
r o l d S t e i n a c ker w r. ] 905, a w r. ] 934 doprowadzone do 
cza5-ów Albrechta I. Inny znów uczeń archiwista wiedellski L o- 
t h a r G r o s 5, wydał w r. 1922 Regesta Fryderyka Piękneg{l. 
Dużą wartość naukową posiada włączona w Handbuch der 
mittelalterlichen und neueren Geschichte, rozprawa p. t. Die 
Privaturkunden des Mittelalters (1911). Tu zawarł Redlich swe 
doświadcz,enie jednego pokolenia ludzkiego w dziedzinie prak- 
tyki archiwalnej, działalności uniwersyteckiej i naukowych 
dociekań. 
Biorąc za punkt wyjścia swe. badania nad tradycjami Brixen, 
doszedł do takiej znajomości tego typu dokumentów jak nikt 
'przed tym. Wniknął w ich istotę i pochodzenile (nie cesarskie 
i nie papieskie) i na tej podstawie określił różnicę pomiędzy 
dokumentem dyspozytywnym. tj. ustanawiającym pewien stan 
prawny a dokumentem zaświadczającym pomiędzy 
carta a notitia. Badania Redlicha należy zestawić z badaniami 
A l o j z e go S c h u l t e g o wzgl. U l r i ,c h a St u t z a. 
Chodzi tu, abstrahując od praktycznego znaczenia jego wyni- 


--
		

/Czasopisma_104_04_420_0001.djvu

			3!ł!; 


Redenid 


ków dla oceny poszczególnych źródeł, o ujęcie wielkiego histo- 
rycznego problemu a mianowicie o nowe przenikanie germań- 
.skiego elementu w dawne prawo rzymskie i kościelne 
Dziedzina słowiańska była i tym razem przez, Redlicha po- 
traktowana po macoszemu, Jaka szkoda, że ten badacz nawet 
w stosunku do wyników badań Kętrzyńskiego nie zajął sta- 
nowiska. 
-Dalszym tytułem do sławy Redlicha-badacza dokumentów 
jest opracowanie tomu Regesta lmperii Bohmera (1898) obejmu- 
jącego czasy panowania Rudolfa z Habsburga, Dodajmy do te- 

o jeszcze, że mistrz dyplomatyki, mediewista i historyk baro- 
ku, popisał się tu na polu historii literatury austriackiej, dając 
wiadomości o Grillparzerze na początku jego kariery życiowej, 
o Walterze von der Vugelweide i jego spornej ojczyźnie, a bę- 
dziemy mieli w ogólnym zarysie całość naukowej działalności. 
o której tak wnikliwie i wyczerpująco pisze Santifaller. Nie na 
tym jednak koniec treści tego niezwykłego ws}:-omnienia po- 
śmiertnego. Czytamy jeszcze szcze.
óły tyczące sic nie tylko 
charakteru Redlicha, jako człowieka, ale także wiele o środowi- 
sku i epoce, w której Redlich żył. Im mniej Santifaller oszczę- 
dza w tym względzie słów, tym wyższą wartość jako źródło 
do charakterystyki epoki posiada jeao opracowanie. 
Obraz ten z.arysowany przez godnego sPadkobiercę wspa- 
niałego dziedzictwa, oddany wiernie i pięknie, budzi w nas 
wdzięczność dla autora. 


Otto Forst Battaglia. 


J ó z e f D o b i a s, Dejepisectvi staroveke. Praha 1948. 
Nakladem historickeho Klubu. str. 320. 
Książka J. D o b i a El a stanowi spełnienie od dawna już 
stawiane
o przez naukę pOstulatu: przynosi systematyczne 
i jednolite ujęcie dziejopisarstwa ludów świata starożytnego 
od naidawniejszych kalendarzowych kron
k egipskich aż do 
historio
rafii starochrześcijaskiej, będąc jednocześnie stosun- 
kowo bardzo wyczerpującym wstępem i wprowadzeniem do 
studium źródeł literackich do historii starożytnej. 
Z szczególną wdzięcznością powitać należy rozdział o dzie- 
jopisarstwie starożytnego Wschodu (str. ]0-51): ta strona twór- 
czości duchowej narodów orientalnych była dotychczas trakto- 
wana jedynie marg!.nesowo w opracowaniach historii i litera- 
tury poszczególnych ludów, nikt nie dał przedstawienia jej cało- 
kształtu. W dziejopisarstwie, jakie się r07.w
nęło w państwach 
starożytneg-o Wschodu widzi autor pewien stałv rostęD. I tak 
Egipcjan
e rozwinęli jedynie bardzo pierwotne formy historio- 
graficzne, dla celów wyłącznie praktycznych, jak kroniki słu- 
żace do utrzymania NI pOrządku kalendarza, lub prymitywne 
ańnały i "utwory poetyckie" przeznaczone dla szerzenia chwały 
faraonów; krok naprzód stanowiło dziejopisarstwo ludów M€zo- 


L 


......
		

/Czasopisma_104_04_421_0001.djvu

			ReceuJe .l Sprawo1>danla 


a9
 


potamii, w szcze
ólności annalistyka królów assyryjskich, pier- 
wsze jednak elementy prawdziwie historyczne
o ujęcia zjawisk 
wnieśli Hetyci. Autorzy annałów królów hetyckich nie opisy- 
wali wydarzeń wyłącznie dla celów praktycznych, lecz również 
celem podania prawdziwego przebiegu faktów, dbając o we- 
wnętrzne ich powiązanie. Jednak i Hetyci nie umieli wyjść 
w opowiadaniu wydarzeń h:.storycznych poza ramy panowania 
poszcze
ólnych władców. Początki bardziej uniwersalnego po- 

lądu na dzieje widoczne są dopiero w kronikach świata, po- 
wstałych w państwie neobabilońskim. Owo uniwersalistyczne 
pojęcie dziejów zostało w pełni przeprowadzone w dziejopisar- 
stwie Izraela, które stanowi punkt szczytowy w tej dziedzin
c 
twórczości starożytnego Wschodu. Skreślone powyżej tezy i]u- 
strowane są i udokumentowane obfitymi stosunkowo tekstamI 
źródłowymi, co jest rzeczą tym bardziej cenną, że są one na o
ół 
trudno dostępne. 
Przegląd dziejopisarstwa greckie
o (str. 55-158) rozpo- 
czyna autor podkreśleniem elementów historio
raficzny('h 
w eposach Homera i Hezjoda, szeroko traktuje o początkach 
krytyki historycznej u lo
o
rafów jońskich i poprzez omówie- 
nie twórczości Herodota jako "naj czystszego typu narratywne- 

o dziejopisarstwa" i Tucydydesa jako autora pierwsze
o na u- 
kowe
o dzieła historyc'znego w literaturze świata, przechodzi 
do okresu upadku historiografii greckiej w IV w. przed Chr. 
spowodowane
o nadmiarem retoryki; kończy autor ów rozdział 
na dziejop:sarstwie okresu hellenistycznego (III w. przed Chr,), 
który charakteryzuje się z jednej strony daleko }:'osuniętą spe- 
cj.alizacją badań, jak i dążeniem do bardzo obszernel Synt€'"LY 
przejawiającej się w p:erwszych próbach napisania historii kul- 
tury. Badaczem, który nadał ów kierunek historiografii tego 
okresu był Arystoteles. 
W rozdziale o historiografii rzymskiej (.str. 159-295) wpro- 
wadza autor tę inowację, że włącza do niej i historyków gre- 
ckich, począwszy od Polibiosa, co się wyjaśn:a jednością kul- 
tury świata grecko-rzymskiego, przedmiotem zainteresowań 
oraz o
ólnie przyjętym swoistym uniwersalizmem (z rzymskie- 
go punktu widzenia) w traktowan:u dziejów. Erok dziejopisar- 
stwa rzymskiego wyodrębnia autor trzy: eookę reJ:ubliki rzym- 
skiej z Polibiosem i Sallustiuszem, jako naj wybitniejszymi jej 
przedstawic:ami, dobę Augusta z Liwiuszem, wreszcie czasy 
cesarstwa rzymskiego z Tacvtem. które
o autor uważa trady- 
cyjnie za naj znakomitszego h:storyka rzymskiego. 
Książka kończy się pr:zedstawieniem najbardziej istotnych 
elementów historio
rafii starochrześcijańskiej z jej nowym po- 
jęciem uniwersalizmu dziejowe
o, naj dobitniej wyłożonym 
o dziełach Euzebiusza z Cezarei i św. Au,gustyna (str. 299-315). 
W syntetycznym i zwi
złym wykładzie, obrazującym roz- 
wój historiografii 
reckiej i rzymskiej z jej szczytami i okre- 


......
		

/Czasopisma_104_04_422_0001.djvu

			4011 


Recen"'j.. i Spri\.'WOIIIdIImła 


sami upadków, umie autor pO'mieścić wiadbmości o długim sze- 
l"el{U pisarzy, zatmujących się historią ogólną lub szczegółową, 
biografią, pamiętnikarstwem, lub badaniem t. zw. starożyt- 
nO'ści, i to pisarzy nieraz bardzo mało znanych. Oczywiście nie 
jest to wykaz wyczerpujący, tym niemniej w dziele D Q b i a- 
ś a spotykamy o z górą 70 nazwisk więcej niż w bardzO' cenio- 
nym w swoim czasi,e (wyd. w r. 1895) i obszernym Einleitung 
in dus Studium der alten Geschichte Kur t a W a c h s- 
m u t h a. Dzięki umieszczeniu na tle systematycznego i obra- 
zującegO' ciągłość rozWO'ju przedstawienia nazwiska tych auto- 
rów nie zachO'wanych nieraz lub bardzo mało uchwytnych, nie 
stanowią jedynie chrO'nologicznego i nic nie mówiącego wyka- 
zu, ale nabierają życia. i znaczenia i pozwalają lepiej zrozumieć 
syntetyczne uwagi autO'ra. 
Ograniczone rozmiary książki nie pozwoliły autorowi na 
traktowanie o kwestiach bardziej szczegółO'wych jak np. kom- 
pazycji dzieł lub tak zawsze ŻYWO' dyskutawanych zagadnień, 
z jakich źródeł poszczególni pisarze korzystali. W tych i innych 
kwestiach odsyła autor do obszernie na O'gół zestawianej przy 
każdym niemal nazwisku bibliografii, doprowadzonej do ro- 
ku 1948. Bibliografia ta, chO'Ć b. pożyteczna, nosi jednak cechy 
przypadkowaści, bo autor pomija w niei niekiedy pozycje 
ważne na rzecz mniej ważnych, co dotyczy zwłaszcza dorobku 
nauki polskiej w tej dziedzinie. Polski czytelnik mógłby też 
mieć pewien żal do autora, że w całym dziele prace polskich 
uczonych uwzględnił za mała w stO'sunku do ich wkładu w zna- 
jomość naiistotniejszych problemów 'dotyczących twórczości 
historyków greckich i rzymskich, że wspomnę tu np. rezultaty 
badań prof. T. Sinki nad metO'dą historyczną Thukididesa, czy 
też Polibiosa. 


Tadeusz Zawadzki. 


J ó z e f W o l s k i, Arsaces I. założyciel państwa par- 
tyjskiego. Odbitka z "Eos", Lwów 1937, str. 47. 
J. W o l s k i, VEffondrement de la domination des Se- 
leucides en Iran au IlIe s. av. J. C. Bulletin International de 
l'Academie Polonaise des Sciences et des Lettres. Classe de 
philologie, Classe d' histoire et philosophie. N° supplementaire 
5. (Cracovie 1947, str. 52). 
Przedmiotem obu powyższych rozpraw są problemy doty- 
czące utraty w III w. przed Chr. przez monarchię Seleudyców 
rozległych i w owym czasie bardzo ludnych krajów Iranu, 
którei następstwem była utrata tych ziem także dla helleniz- 
mu. Okres stopniowego załamywania się panO'wania Seleucy- 
dów w Iranie, tak jak i całość dziejów państw hellenistycznych 
w III w. przed Chr. jest w stosunku do innych okresów historii 
świata starożytności klasycznej szczególnie ubogi pod wzglę- 
dem źródeł, dających mniej lub więcei kompletny obraz wy-
		

/Czasopisma_104_04_423_0001.djvu

			Recenzje. J Spraw<>"ł'dania 


4Hl 


"Padków, dlatego też cały szereg ważnych ogniw w rozwoju hi- 
storycznvm tej epoki musi być odtwarzany na podstawie frag- 
mentarycznych i skąpych danych, co wymaga od badacza jej 
dużego rozwinięcia zmysłu kombinacyjnego bez odbiegania od 
istotnej zawartości źródeł. 
Pierwsza z wymienionych prac, która była pracą doktorską 
wykonaną w seminarium historii starożytnej U. J., stawia so- 
bie za cel spełnienie tego postulatu. Zajmuje się w niej autor 
zagadnieniem początku tego organizmu państwowego, który 
miał zadać monarchii Seleucydów decydujące ciosy, ti, pań- 
stwa partyjskiego, Pogląd, 'rozpowszechniony w nauce od XVIII 
w. upatrywał początek te.go państwa w buncie elementu irań- 
skiego w satrapii Partii przeciw Seleucydom, na czele którego 
stanęli dwaj bracia Arsaces i Tiridates, pierwsi władcy nowo 
założonej monarchii. Datę buntu przyjmowano na rok ok. 250, 
wypadkową niezbyt z.godnych ze sobą i niezbyt pewnych da- 
nych chronografów starożytnych. Pogląd taki opierał się na 
pewnym fragmencie z.aginionego dzieła "Parthica" Arriana 
z Nikomedii i na korzystających zeń pisarzach bizantyńskich: 
Synkellosie i Zosimosie. Ogromny autorytet jakim się Arria}'} 
cieszy w nauce nowożytnej, dzięki swej historii Aleksandra 
Wielkiego, spowodował, że relacje jego przyjęto za podstawę 
naszych wiadomości o początkach monarchii partyjskiej, mimo 
że pociągało to za sobą szereg trudności natury przede wszyst- 
kim chronologicznej. Największą z nich wywołaną przez pewną 
wiadomość w dziele Strabona, według której powstanie tej mo- 
narchii przvooda na okres panowania Seleukosa II Kallinika 
i Antiocha "Hieraksa, a więc po r. 246, usiłowano usunąć przez 
dość gwałtowną emendację tekstu tego pisarza, która jednak nie 
tylko nie rozwiązuje starych, ale powoduje nowe trudności. 
Poddając dyskusji zarysowany powyżej pogląd i zagadnie- 
nia jakie on nasuwa, łączy autor rozprawy metodę historyczną 
z metodą filologiczną i w szczegółowym wywodzie wyodrębnia 
wśród tradycji źródłowej dwie wyraźne .grupx: pierwsza to 
Arrian i pisarze bizantyjscy, druga to odpowiednie relacje 
w dziełach Justyna, Strabona i Izydora z Charaks. Analizując 
relację Arriana. wskazuie autor na fakt jej uderzającego podo- 
bieństwa do tradycji o początkach panowania Dariusza'l i do- 
chodżi do wniosku, że znakomity historyk Aleksandra Wiel- 
kiego nie ustrzegł się tu powtórzenia bezwartościowej legendy 
urobionej na wzór podania o początkach państwa perskiego. 
Realną wartość historyczną posiadać może jedynie grupa dru- 
ga, sprowadzająca się w ostatecznym rezultacie do wspólnego 
źródła, jakim było dzieło piszącego na przełomie II i I w. przed 
Chr. historyka Partii Apollodora z Artemity; fragI?enty tego 
pisarza dowodzą, że "posiadał on dobre i rzeczowe informacje. 
. Wyodrębnienie tych dwu grup źródeł i oparcie się na rela- 
cjach Strabona. Justyna i Izydora z Charaks pozwoliło autoro- 
Kwar'!lJ!lnlk HiS'lorycrny. R. LVI. - Z. 3-4. 26 


--
		

/Czasopisma_104_04_424_0001.djvu

			402 


Recemje j SprillWO	
			

/Czasopisma_104_04_425_0001.djvu

			Receuje i Spr8lW01ldnla 


403 


Turkestanu celem poskromienia napastników. 2r6dła nie pa- 
dają ani nazwy plemion, które mo
ły dokonać najazdu ani je
o 
bliższej daty. jednak autor uważa za wysoce prawdoPodobne, 
że najeźdźcami byli Dahowie. Do rezultatu te
o dochodzi kom- 
binując wzmianki Strabona o siedzibach te
o ludu z ustalonym 
w poprzedniej pracy faktem, że Parnowie stanowiący część 
ludu Dahów. przebywali nad 
ranicami północno-wschodnich 
prowincji Iranu Astaueny i Mar
iany ok. r. 250 przed Chr.. 
J!dzie zapewne przemieszkiwali co najmniej lat kilkanaście. 
Najazd Dahów ustala autor w oparciu o Pliniusa stal"isze
o na 
koniec panowania Seleukosa I, wyprawę przeciw nim na po- 
czątek panowania Antiocha lok. r. 282/1. Od te
o też czasu 
datuje autor oddzielenie się Parnów od 
łównej masy Dah6w 
i osiedlenie ich nad rzeką Ochos. 
Do końca swe
o panowania er. 261) Antioch I umiał utrzy- 
mać spok6j na północnej 
ranicy Iranu. następca je
o jednak 
Antioch II (261-246) zajęty rywalizacją z Egiptem. nie mó
ł 
zapobiec usadowieniu się Parnów w Astauene ok. r. 250. W cięż- 
kim położeniu państwa Seleucydów w czasie III wojny syrvj- 
skiej widzi autor jedną z przyczyn usamodzielnienia się satra- 
py Partii Andra
orasa ok. r. 245 przed Chr. Po zakończeniu 
wojny z Egiptem ok. r. 241 przed Chr. Seleukos II Kallinikos 
niewątpliwie zamierzał ukarać Andra
orasa. przeszkodził mu 
w tym jednak brat je
o Antiochos Hieraks, wszczynając walkę 
o władzę. Z te.j fatalnej dla monarchii Seleucydów wojny wy- 
ciągnął korzyść satrapa Baktrii Diodot zakładając niezależne 
kr6lestwo baktryjskie ok. r. 239 przed Chr. Za przyjęciem tej 
daty przemawia zarówno wewnętrzny związek wypadk6w jak 
i tradycja źródłowa Strabona i Justyna. Dotychczasowy PO
ląd 
przv1mujący powstanie monarchii baktryjskiej na lata 255-250 
nie da się zdaniem autora wobec tych ar
ument6w utrzymać, 
W rok po buncie Diodota nastąpiła inwazja Parnów na opano- 
waną przez Andra
orasa Partię. I tu znajduje autor niezauwa- 
żony dotychczas związek. jaki zachodzi między stoPniową utra- 
tą Iranu przez Seleucydów a niepowodzeniami ich na innych 
frontach. Rok 238 bowiem przyniósł ciężką klęskę Seleukosa II 
z rąk Galatów pod Ancyrą i to m. in. stanowiło powód. dla kt6- 
reJ;!o Seleucyda nie m6
ł rea
ować na wypadki roz.grywające. 
się w Iranie. 
Dłuższy wywód poświęca autor przedyskutowaniu zawiłe- 

o zaJ;!adnienia rozle
łości państwa baktryjskie
o i chronoloRii 
jeeo nabytk6w terytorialnych, t. zn. utraty odpowiednich tery- 
toriów przez Seleucyd6w. Autor wskazuje na słabe strony do- 
tychczasowych poJ;!ląd6w na tę kwestię stanowiących wari
mty 
hipotezy. wedłu
 której centralne prowincje Iranu włączone 
zostały do państwa Baktrii w początkach II w. przed Chr. Opie- 
rając się na zachowanym uStrabona frawnencie Eratostenesa 
i materiale numizmatycznym. wysuwa przypuszczenie, że sa- 


76'
		

/Czasopisma_104_04_426_0001.djvu

			4U4 


Recenzje l Spr/tworzdama 


trapie centralnego Iranu tj. Aria, Arachozja, Drangiana i Ge- 
drozj.a stały się 'częścią państwa baktryjskiego już ok. r. 230 
przed Chr. za Eutydemosa I. Przyznaje jednak ,że jest to kwe- 
stia, której przy obecnym stanie źródeł z jakąś większą pewno- 
ścią rozstrzygnąć się nie da. 
W zakończeniu pracy podaje autor próbę określenia przy- 
czyn, dla których mimo niejednokrotnych wysiłków uwieńczo- 
nych chwilowym powodz,eniem jak za Antiocha III, Iran został 
iednak ostatecznie przez Seleucydów utracony. Przyczyny te 
leżą we względach natury geopolitycznej. Terytorium Iranu nie 
można rządzić spoza jego granic a jego centrum polityczne 
musi leżeć w samym kraju. Dlatego też Seleucydzi musieli ustą- 
pić miejsca Arsacydom. 


Tadeusz Zawadzki. 


W i d a .l e w i c z J ó z e f, Prohor i Prokulf, na.jdawnie.lsi bi- 
skupi krakowscy. Nasza Przeszłość, t. IV. Kr. 1948, str. 17-32 
i osobo odb. . 
N.ajdawniejsze dzieje zarówno państwa, jak i kościoła 1-'01- 
skiego przedstawiają wiele stron ciemnych, zagadnień nieroz- 
wikłanych, pytań, na które daremnie szukamy odpowiedzi. 
Główną przyczyną jest niedostatek źródeł, bądź brak ich wogóle, 
bądź lakoniczność i niejasność istniejących. Znikoma jest na- 
dzieja, by się do X, czy XI w. odkryło jakieś nowe źródła, po- 
zostaie tedy lepsze, niż dotąd, interpretowanie źródeł znanych, 
nowe bardziei pomysłowe ich kombinowanie i użycie nowych 
metod badania. Oczywiście, że rzadko tylko da się uzyskać coś 
więcej, niż hipotezę. Ale hipoteza hipotezie nierówna. Postęp 
nauki polega między innymi na tym, że si
 w miejsce hipotezy 
gorszej stawia hipotezę lepszą, a lepszość mierzy się stopniem 
prawdopodobieństwa. 
Taką hipotezę lepszą i bardziej do prawdy zbliżoną od 
wszystkich dotychczasowych dał prof. Józef Widajewicz. \V swej 
ostatniej pracy pod tytułem Prohor i Prokulf, najda'l.lmiejsi 
biskupi krakowscy, 
N a czym polega zagadnienie? Oto w naj starszym katalogu 
biskupów krakowskich, sporządzonym w stuleciu XI, ale za- 
chowanym w rękopisie z wieku XIII występują jeszcze przed 
kł:eacją biskupstwa z r. 1000 i przed pierwszym historycznie 
stwierdzonym biskupem Popponem. iako iego poprzednicy - 
Prohor i Prokulf. Nie tylko sam fakt ich istnienia, lecz także 
imiona ich o ory
nalnym, niespotykanym gdzieindziej brzmie- 
niu stanowią prawdziwą zagadkę. którą usiłowali już rozwiąz- 
zać A b i" a h a fi, B u c z 'e k, M. G u m p l o w i c z: 
P a' r c z e w s k i i P o t kań s k i. Wymienieni uczeni 
różnią się bardzo w zdaniu zarówno co do czasu panowania, 
iak co do' diecezji Prohora i Prokulfa. Rozpiętość chronologiczna 
jest. znaczna, bo poszukują ich na przestrzeni od pierwszej po" 


--
		

/Czasopisma_104_04_427_0001.djvu

			. 
Recenzje 1 Spr&WQzdanill 


411;) 


łowy VI w. po schyłek X, a i terytorialna nie mmeJsza, bo 
umieszcza się ich kolejno w Auch w południowej Francji, na 
Morawach, lub w Nitrze z zasięgiem na ziemię Wiślan 
i wreszcie w Krakowie. 
Prof. Widajewicz "oczyszcza" najpierw pole badania z hi- 
potez, które nie wytrzymują krytyki. Tę krytykę przeprowadza 
w sposób wnikliwy i zwycięski, wykazując w nich bądź dowol- 
ność przypuszczeń i znikome oparcie o źródła, bądź zupełną 
sprzeczność z faktami, znanymi z współczesnej historii polity- 
cznej i kościelnej Czech, Moraw i Polski. Potem występuje 
z własną hipotezą, opartą na odmiennych kryteriach - f:lo- 
lo,:6cznych. 
Poddaj,e mianowicie analizie oba biskupie imiona i dochodzi 
do następujących wyników. Imię Prohor jest greckiego pocho- 
dzenia i jako takie I.I1usi być związane z kościołem wschodnim. 
Ten, który je nosił musiał być ze Wschodu, należeć do wschod- 
niego obr
ądku, być wysłannikiem Metodego do kraju Wiślan, 
biskupem z jego ramienia i to biskupem krakowskim - jedy- 
nym w dziejach biskupem słowiańskie
o obrządku w Krako- 
wie. Panował około roku 885 (data śmierci Metodego). Co 
n- 
nego Prokul£. Sufiks-ulf, w jego imieniu zawarty przemawia 
zdecydowanie za germańskim charakterem imienia i niemiec- 
kim pochodzeniem osoby. Sciślej określając jest w tym imieniu 
znamię narzecza górno-niemieckiego: szwabsko-alamańskiego, 
lub bawarskiego. Prokulf Niemiec, a zarazem następca Greka 
Prohora na krakowskiej stolicy byłby naj pewniej biskupem 
łacińskim z ręki Wichinga, dobrze znanego ze źródeł antago- 
nisty Metodego. Wiching-Szwab użył na terenie Wiślan swego 
współrodaka do obalenia tam słowiańskiego obrządku. Poza 
napół legendarnymi imionami Prohora i Prokulfa dojrzał prof. 
Widajewicz potężniejszych działaczy i przedstawicieli dwu 
obozów jak najbardziej wrogich Metodego i Wichinga, wypeł-. 
nił te imiona treścią. rzucił je na szerokie tło dziejowe i kultu- 
ralne. Problem Prohora i Prokulfa uzyskał nie tylko nowe 
oświetlen;e, ale ważność nietJoślednią. Ich historia nabrała dra- 
matyczności, przedpiastowski Kraków stał się jedną ze SCelIl 
tego dramatu, którym była walka obrzędów słowiańskiego i ła- 
cińskiego. 
Państwo Wielko-Morawskie, w którego skład wchodziła zie- 
mia plemienia Wiślan, upadło w r. 906 pod naciskiem Węgrów. 
Jakie były losy biskunstwa krakowskie
o podczas tej katastro- 
fy - niewiadomo. Znikło ono po krótkim, epizodycznym ist- 
nieniu, znikło tak całkowicie, że w r. 1000 tr?:eba je było na no- 
\\70 zakłada.ć. Jedynym śladem tamtet:!o jstnienia sprzed wieku 
z górą pozostały dwa dziwne imiona tuż po sobie następujące: 
J?:reckie Prohora i niemieckie Prokulfa. One to są źródłem dzie- 
'iowym. 
Praca prof. Widajewicza skromna rozmiarami iest doniosła 


--
		

/Czasopisma_104_04_428_0001.djvu

			406 


Recenzje i Spra'WOrlAlanła 


treścią. Stanowi ona poważną zdobycz naukową, nowość w naj- 
lepszym znaczeniu, rzec można nowość sensacyjną.. Nie zapo- 
minaimy iednak,' że jest ona hipotezą, ale, zdaje się, bliższą 
prawdv i pełniejszą od poprzednich. Sądzimy. że hipoteza ta 
przyjmie się i pozostanie w nauce trwale. Dodajmy, że praca 
pisana jest jasno, choć porusza kwestie zawiłe, że daie tyle 
wiadomości, ile trzeba dla czytelnika niebiegłego w przedmio- 
cie, że czyta się ją łatwo i z zainteresowaniem. 
Tadeusz Silnicki. 


Henryk Łowmiański, Imię chrzestne Mieszka l. Po- 
znań 1948. Slavia Occidentalis t. XIX, str. 203-308. 
Praca zawiera więcej niż głosi tytuł. Zagadnienie pomiesz- 
czone w tytule, będące już przedmiotem. dociekań uczonych 
(A. Briickner, A. Brackmann, Wł. Semko- 
wic z, J. Ot ręb ski), wiąże się ze sprawą inną, szerszą 
i zasadniczą, początków cywilizacji w Polsce (tj. cywilizacji za- 
chodniej). Autor zdaie sobie sprawę z tego, że "jedno imię sta- 
nowi zbyt wąską podstawę do snucia ogólniejszych konkluzji, 
przy tym nIezbyt pewną wobec hipotetyczności wyników, ja- 
kie mogą być osiągnięte z pomocą fragmentarycznego i szczu 
płego materiału źródłowego". Dodaje jednak, że "potraktowa- 
n
e tej sprawy łącznie z całokształtem pierwszych zwią.zl{ów 
kulturalnych Polski z Zachodem mogłoby się przyczynić do 
rozwiązania niewyjaśnionei dotąd zaJ!;adki, jakie czynniki speł- 
niłv w Polsce misję pierwszych propagatorów cywilizacji". 
W ten spOsób też w zakresie SZE'J'szvm rozumie swoje zadanie. 
Z wyjaśnieniem imion pierwszego ks:ęcia polskieQo łączy po- 
chodzenie pierwszego biskupa w Polsce Jordana, gdyż "między 
tymi faktami należy przypuścić zależność". 
W rozdziale poświęconym imionom Mieszka I autor ood -taje 
sumiennei analizie sprawę dwuimienności Mieszka. (Możliwe, 
że posiadał w dozieciństwie trzec:e imię, to pozostaie nam jednak 
nieznane). Problem kondensuie w pytaniu, które z dwóch imion 
Mieszko czy Dagome, było chrzestne. J!;dyż jedno z nich musiał 
wymienić kapłan przy sakramencie chrztu? W wywodzie swym 
unrawdooodobnia, że M:eszko było jego dawnym imieniem, 
utrwalonym w powszechnym użyciu. Przekonywuiącvm jest 
w istocie ten wywód. skoro Widukind. J:'iszący w drugim roku 
po chrzcie i częściowo o wydarzeniach chrzest poprzedzają- 
cvch, wymienił go DOd tym imien:.em. Chrzestnym imieniem 
jest w takim razie Dagome. którego iedvny ślad pozostał w ak- 
cie zwróconym do uapieża. Wytłumaczenie niemieckich uczo- 
nych m. Holtzmann). 
e Mieszko wystąpił pod imien:em "ger- 
mańskim", jako bardziej dostojnym. określa słusznie iako nie- 
}:'{)prawny subiektywizm. Książę pOlski nie potrzebował się 
wstydzić swego słowiańskiego imienia. które nadał starszemu
		

/Czasopisma_104_04_429_0001.djvu

			Recenzjp J Spra.wcn.dal>ht 


401 


synowi, urodzonemu z niemieckiej margrabianki (Ody). W sto- 
sunkach jedynie z Rzymem wystąpił pod oficjalnym imieniem 
chrzestnym. Popiera to bardzo trafnie dobraną analoRią Izia- 
sława-Dymitra w jego relacjach z Grzeg-crzem VII. Przykład 
Iziasława usuwa w istocie zagadkowość jednorazowej tylko 
wzmianki o Mteszku pod imieniem Dagome, Dalsze an.1Iof'{ie 
dotyczą Kanuta-Lamberta duńskiego i syna Olafa szwedzkiego 
Anunda-Jakuba, którego imię, według relacji Snorro Sturle- 
sona, nie cieszyło się popularnością wśród Szwedów. Nie mniei 
silne przywiązanie do tradycji rodzimej, słowiańskie i , zauważa 
również w Polsce. Daje też długi na to szereg dowodów, że 
Piastowie najchętniei używali imion rodzimych słowiańskich, 
powszechnie zrozumiałych. Nie było też rzeczą przypadku, że 
aż do w. XIII ani jeden z suwerennych władców Polski nie 
używał potocznie imienia obcego. Dopiero młodsi synowie, po- 
czawszyod trzeciego. lub jeszcze dalsi, niekiedy zapewne prze- 
znaczeni do kariery duchownej, otrzymywali wyłącznie imiona 
obce według świętych patronów. W ten sposób "imiona obce 
znamionowały nieiako osobiste lub rodzinne inklinacie Piastów 
do kultury zachodniei i związki polityczne lu.b dynastyczne 
z zachodem". Wobec własne
o społeczeństwa, stosując się do 
jee-o zwyczai6w i sentymentów, dynastia starała się wvstęuo- 
wać przede wszystkim pod nomenklaturami rodzimymi. Odkła- 
daiąc do dalszej części pracy interpretacię imienia Dagome zaj- 
muie się autor naipierw rodzimym imieniem Mieszka, który 
w dłuższym erudycyjnym wywodzie uznaje, zgodnie z dawnym 
wytłumaczeniem A. B r fi c k n e r a, za przezwiskowe ozn
cza- 
jace niedźwiedzia. Wypowiada się przeciw zdrobnieniu z dwu- 
członowego imienia, które oznaczało pewną degradację. Pewną 
trudność stanowiło by wytłumaczenie przezwiskowe Leszka, 
a więc z nawiąz
iem do obcej niemieckiej etymolocii. które 
odpowiada chyba tylko sztucznej, uczonei kombinacii Wincen- 
tego nie odbija zaś istoty rzeczy. W związku z tym wypowiada 
sie też za formą Mieszka w nom in. masc. Przezwisko więc, a nie 
7..drobnienie. Wytłumaczenie samego wyboru znajduie w etno- 
lo
ii: niedźwiedź imponował siłą, a w czasach po
ańskich na- 
leżał zapewne dó rzędu zwierząt, będących przedmiotem kultu. 
W dru
im rozdziale przechodzi autor do tak fascynuią::ej 
zagadki "Dagome". Na wstępie zauważa słusznie, że "gdvby do- 
kument zwany Daqome iudex zachował się w orv
inale, lub 
w dobrei kopii. zostałby niewątuliwie uznany za naicennieisze 
- jako najbardziei pewne - źródło do dziejów Polski w X w., 
i nauka musiałaby kontrolować i oceniać wiadomości źródeł 
oDisowych według ich stosunku do danych tego dokumentu". 
Niestety zachował się tylko w kopiach regest. Wartość tego 
re
estu i jego dokładność, którą uczeni dość ró7.nie oceniaią, 
ma oczywiście dla nas wielkie zmwzenie Autor sldan;a sie ra- 
c1ei do optymizmu. Kopie re
estu są niekiedy dość wadliwe,'
		

/Czasopisma_104_04_430_0001.djvu

			-łflH 


Recenzje i Sprawo'Z.d	
			

/Czasopisma_104_04_431_0001.djvu

			RecenZJje i Sprawozdania 


409 


J. O trę b S k i zwrócił uwagę na Dagoberta, którego. poparł 
o.bęcnie nasz auto.r. Nie adnalazł wprawdzie identyfikacji 
wpro.st: Dago.bert - Dago.me w jakimś nie uwz.ględnionym do- 
tąd tekście - mógłby to. być tekst nic wspólnego z Polską rue 
mający - co. oczywiście razwiązałoby męczącą zagadkę, ale 
rzecz .samą mocno. uprawdo.podobnił (w rozdz. 3-im). Przyro.- 
stek -o.ne jest rozpowszechniany w językach romańskich, a wy- 
stępawanie cech języka pospolitego. w kancelaryjnej łacinie 
papieskiej w X i początkach XI w. jest 'rz,eczą znaną. Autor 
przyjmuje, że drugie imię Mieszka, udzielo.ne na chrzcie. Zo.- 
stało wzięte z kalendarza chrześcijańskiego. Teoretycznie mo- 
żliwe było.by też imię jednego z władców germańskich, nie na- 
leżące do. kalendarza tego., gdyby chodziło. Q ko.go.Ś zasłużo.nega 
w chrystianizacji Polski. lub inaczej z nią ściśle związanego., 
żadne z możliwych w tym wypadku imion nie da się przecież 
z Dagone lub Dagome połączyć. Z paśród należących do kalen- 
darza wybór właśnie pada na Dagoberta. Przy stanie kultu 
i legendy związanych z tym imieniem (legenda łączy cechy 
różnych Dagobertów) jego nadanie Mieszkowi nie ma w sobie 
w istacie nic nieprawdo.po.dabnego. Geografia kultu daje zaś 
wskazówkę skąd imię to magło. przybyć. Autor wskazuje na 
Lataryngię, skąd ci sami misjanarze przynieśli imię Lamberta 
do Polski. W farmie sugestii tylko -wsPo.mina auto.r D klasztorze 
w Waulsort. leżącym w połowie drogi między Leodium a Ste- 
nay (miejsce grobu św. Dagoberta). 
W związku z powyższym wywodem porusza również spra- 
wę pocho.dzenia biskupa Jo.rdana, stojącego. na czele misji. Już 
Ptaśnik, jak przYPo.minamy, nie uważał go. za Niemca. Autor 
wskazuje na związek tego imienia z tradycjami klasvczno-mi- 
to.lagicznymi i ro.zpowszechnienie jego wśród wyższego. ducho.- 
wieństwa we Włoszech, a dobrze znane było również we Fran- 
cji. Pozwala mu to przejść do początków o.rganizacji ko.ściel- 
nej w Polsce (w rozdz. 4-ym) , 
Z innych spraw związanych z aktem "Dago.me iudex" (na- 
leżałoby więc mówić raczej "Dagone iudex") zasługu ie jeszcze 
na uwagę wywód datyczący tytułu "iudex". w którym n
e na- 
leży dopatrywać się o.znaki zależnaści prawno-państwawej _ 
przez co jednak autor rozumie stan do.tychczasowy, a więc do- 
tyczący ewent. stosunku do cesarstwa. Nazwa gadności łączy 
się ze śladami dyktatu rzymskiego. W sprawie granic auto.r 
wraca da jedno.litego tłumaczenia Schinesghe jako Gniezna, 
będącego stolicą państwa. W drugim wypadku chodzi D gród 
(tu raczej prowincję) Gniezno., a odmiennie nazwana prowincja 
- podobnie Kraków - mogła sięgać Odry. Alemura autar 
uważa, za Ptaśnikiem, za Ołomuniec jako główny gród Moraw. 
Pominięcie Czech w pośrodku między Mo.rawami i MUskiem 
tłumaczy pozostawaniem części Śląska w rękach czeskich 
i związanym z tym brakiem ustabilizowania granicy, Orygi- 


........
		

/Czasopisma_104_04_432_0001.djvu

			410 


Recenzje I Spnllw02XlIlll:l.a 


nalną tj. nową hipotezę znajdujemy w wytłumaczen;u 'lie wy- 
mienienia Chrobre
o, który to fakt łączy ze znalezieniem się 
Krakowa, wraz z' prow:ncją, poza wytkniętymi g-ranicami. Bo- 
lesław otrzymał Kraków z rąk czeskie
o Bolesława Pobożne
o, 
który 
o adoptował, a miało to być koncesją ze strony Pragi 
na rzecz miejscowego czynnika wiślańskiego. Hipoteza ta, rzu- 
cona w formie raczei tymczasowej. nie daje jednak zaspokoje- 
nia wszystkich naszych wątpliwości. Niejasnym jest dlacze
o 
Chrobry miał być usunięty od dziedzictwa gnieźnieńskiego. 
Przypuszczalnie autor wvciąJ!a ten wniosek z same(!o regestu, 
ale J!O nie uprawdopodabnia. Tego, że wui czeski władał częś- 
cią "polskie
o obszaru etnicznego", nie należałoby przaceniać. 
Wątpliwą jest rzeczą czy granice dialektów wyznaczały 
ranice 
poEtyczne - w przyszłości miało to wpływ także na powstanie 
lV'anic narodowych - a przykłady przeciwne możnaby znaleźć 
np. na obszarze Pomorza. Tylko małżeńst\vo z Węgierką, wpla- 
ta autor zręcznie w swój tok rozumowania. Z tym łączy rów- 
nież wiadomość Kosmasa o załodze czeskiej utrzymuiącej się 
w Krakowie aż do śmierci Bolesława Pobożne
o (Chrobry nie 
brał więc udziału w woinie rolsko-czeskiej z r. 990), a nawet 
późnieisze powołanie Chrobrego na tron czeski. Właściwy do- 
wód pOzostaie jednak w zawieszeniu, a to w przeciwieństwie 
do innych miejsc tei samej pracy, gdzie z tak daleko posuniętą 
akrybiąkawe twierdzenie znajduje swoje szczegółowe uzas
d- 
nienie, 
W sprawie celu samego aktu można się z
odzić w zupełności 
na to, że skutki ie
o. a więc wbrew odmiennym poglądom. roz- 
c;ągaią sie nie na określonych władców państwa (,,
nieźnień- 
skiego"), ale na iego władców w ogóle. Względów na politykę 
zewnętrzną nie należałoby natomiast nie doceniać. Za tym nie 
przemawia nawet ten fakt. że akt nie był skierowany przeciw 
Niemcom w danej chwili. Skierowanie aktu przec
w Czechom, 
w co autor wątpi nie bezz"l.S3dnie, nie jest również iedynvm 
wyiściem. W stosunkach z Rzymem nie należy o tym zapomi- 
nać. że osłabienie papiestwa w pewnych okresach nie jest rów- 
noznaczne z obniżeniem asriracli i samodzielności nawet pOli- 
tvcznei. Doktrvna przewodnictwa w stosunku do państw świe- 
ckich tkwiła głęboko w umysłach kierown;ków Kościoła, któ- 
rzvod dwu stuleci uważali się także za właściwych nastenców 
z ograniczeniem do Zachodu, dawnych cesarzów rzymskich, 
a przez wywołaną przez nich ,.renowację cesarstwa" (na Za- 
chodzie) nie WYrzekali się tych pretensii s;lniei lub słabiej. za- 
leżnie od okoliczności. zaznacz:mych. Autor przyjmuie. że PO 
Chrobrym stosunek trybutu. a więc o charakterze politycznym, 
ustał zurełnie. Możliwe. 7e ule
ł dłuższemu nawet przerwaniu. 
Mimo to nóźniejsza danina św. P;otra nie da się wyt!umaczyć 
bez sieJ!nięcia aż do aktu ,.Dagome (recte Dagone) iudex". 
W całym tym systemie danin papieskkh Polska wchodziła zre-
		

/Czasopisma_104_04_433_0001.djvu

			Recenzje i Spra.w.:>MlII!lia 


411 


sztą W szerszy jeszcze zasiąg polityki Rzymu. W związku z tym 
sp
awy kościelne nie mo
ły wyczerpywać te
o stosunku. 
Przechodzuny teraz do 4-go rozdz., będącego właściwą syn- 
tezą historyczną pracy. Mimo swego tytułu nie dotyczy on wy- 
łącznie początków organizacji kościelnej w Polsce, ale sięga głę- 
biej w relacje polityczne z cesarstwem. Rozpoczyna autor, 
z powołaniem się na kanonistów, od przeprowadzenia rozróż- 
nienia między biskupstwami misyjnymi, będącymi dopiero 
nowszym tworem, a biskupami misyjnymi, jakim był właśnie 
Jordan. Wnosi stąd - przeciw Kehrowi - że z bulli dla Mag- 
debur
a 20. IV. 967 nie można wobec te
o wnosić, że prawa tej 
metroJ:;olii kończyły się na Odrze. Sądzimy, że nie da się rów- 
nież powiedzieć jakoby przekraczały Odrę, gdyż w takim razie 
biskup misyjny byłby niepotrzebny. Prawdopodobnie ,1mbicje 
Magdeburga nie sięgały jeszcze wówczas d.alej, a dopiero w mia- 
rę postępów akcji misyjnej za Odrą mogły się pojawić. Zgodnie 
natomiast z naszym poglądem na tę sprawę przedstawia autor 
sprawę stosunh'"U do cesarstwa. Bardzo trafne są, naszym zda- 
niem, jego uwagi dotyczące sprawy trybutu. (Poprzednio po- 
dzielił sceptyczny po
ląd na źródłową wartość zapiski Thiet- 
mara o rzekomym poddaniu Mieszka przez Gerona władzy ce- 
sarskiej). Z drugiej wzmianki Thietmara, jak pisze, nie wynika, 
że Bolesław uiszczał daninę aż do r. 1000, jak to sie często 
przyjmuje. Wskazuje też na po
ardliwe znaczenie trybutariu- 
E=za, jako przydomku nadanego w tym wypadku (por. analo
i- 
('zne określenie "chłopa"). W związku z brakiem jakichkolwiek 
danych o płaceniu trybutu przez Bolesława uznaje tę wzmian- 
kę za prostą reminiscencję pierwszej, tj. dotyczącej r. 972. 
W tej ostatniej sprawie mniej pewny wydaje nam się wy wvód 
łączący tę sprawę z czynszem kościelnym, a więc zgodnie 
z poprzedn
m wywodem dotyczącym znaczenia prawnego aktu 
..Da
ome iudex". Byłoby to niejako przemanewrowanie w spra- 
wach kościelnej zależności z podwórka magdeburskipgo na 
rzvmskie. Gdyby to miało się opierać właśnie na powyższej no- 
tatce Thietmara, to, jak sądzimy, ciężar jej gatunkowy jest zbyt 
kruchy, ażeby na niej oprzeć całą powyższą konstrukcję. Dzię- 
ki autorowi dyskusja nad wypadkami X w. w wielu punktach 
wydatnie posunęła się naprzód, jak to parokrotnie staraliśmy 
się zaznaczyć, może nam więc autor nie weźmie za złe, że 
tym razem nie jesteśmy w stanie za nim podążać, a raczej 
skłonni bylibyśmy uznać sytuację za nie dość wyjaśnioną. Za- 
rzuty dotyczące lokalne
o pojmowania trybutu w tekście 
Thietmara uważamy natomiast za dość ważkie. Były chyba ja- 
kieś pretensje, ale brak pewnych śladów ich zrealizowania 3. 
Mogły wykwitnąć nawet później. Tylko że w latach następnych 
brak tym bardziej warunków politycznych do ich wyegzek- 


I W Czechad1. 6jpl1aiWa ta przed.6ltawja się Z\CJoł,a odmieJIDie
		

/Czasopisma_104_04_434_0001.djvu

			.łl
 


Recen7je 1 Sprllworz.dall1-ia 


wowania. MimochO'dem daje autar szere,g trafnych uwa,g daty- 
czących znaczenia chrześcijaństwa dla państwowej ar,ganizacji 
i ew. łączenia si
 z tym pewnych oparów. W sprawie stosunku 
do Rzymu znów nasze zdanie będzje nieco admienne. Nie ma- 
my pewnaści, czy Mieszko przed przyjęciem chrześcijaństwa 
rozsyłał paseIstwa, a w szcze,gólności ażeby jedno z nich dotar- 
ło do same,go Rzymu. Droga do Rzymu w X w, była z pewnoś- 
cią uczęszczana, ale znaczenie jej mo,gło się ustalić dopiera pó- 
źniej. W tym jednak wypadku relacje z Rzymem mo,gły być 
nawiązane na innej także drodze. Wśród misjonarzy wielu było 
przejętych duchem rzymskim i służących je,go zadaniom a tO' 
od Winfryda-Bonifacego aż do św. Wojciecha i jego uczniów 
(np. Astryka-Anastazego, biorąc pod uwagę głównie jego. ralę 
na Węgrzech, z którą nie da się parównać rola Kaściała lokal- 
nego np. bawarskiega). Faktyczna zależność od cesarzy w pew- 
nych mamentach czy nawet okresach, wahająca się zresztą wo- 
bec wpływów szlachty sen&tarskiej, nie wpływała silniej na 
samą daktrynę. 
Gotowi jednak jesteśmy przyznać, że wpływ ten '1ie konje- 
cznie mó,gł się zaznaczyć od samego początku. Czy polscy posło- 
wie zjawili się w istacie na zjeździe w Kalonii z kańca r. 965? 
Hipateza jest dosyć nęcąca zwłaszcza w zestawieniu z wynika- 
mi badań autora nad chrzestnym imieniem Mieszka, Wpływy 
lataryńskie znalazły by w ten sposób oczywiste wytłumaczenie. 
Nawet zgoda czy poparcie cesarza dala by się złączyć z nawią- 
zaniem w tym właśnie czasie pTzyjaznych stasunków polity- 
cznych prowadzących da sajuszu na wschadzie. Brak w tym 
wprawdzie człana czeskiego, a którym dla tych wydarz,eń nie 
możemy zapominać, ale wyraźnej sprzeczności w takim po- 
kierawaniu sprawy trudna się dopatrzeć. Autor podkreśla cha- 
rakter francuski zachodnich części Lotaryngii, skąd właśnie ma- 
,gły dotrzeć do Polski kulty św. Lamberta lub św. Da,goberta. 
Dadajmy jeszcze, że duchowieństwo wyższe całej Lotaryngii, 
choć nie było wyraźnie rzymskim. w znaczeniu bliższych związ- 
ków z papieżem, też w stosunku do cesarza zajmowało stanawi- 
ska mocnI) niezaLeżne l że królawie z dynastii saskiej byli 
przyzwyczajeni zabie,gać o jego. względy. Cesarz mó,gł polecić 
posłów polskich hierarcham lotaryńskim, tak jak wcześniej 
wysłańcy czescy mo,gli towarzyszyć Polakam w drodze da cesa- 
rza. Związki lotaryńskie są zbyt widoczne. ażeby je mażna po- 
miiać. Tym bardziej iednak może nas zaskoczyć, że już w naj- 
bliższych latach stasunki z samym Rzymem potwierdza wiaro- 
gadna relacja napisu ,grabawe,go Balesława. Wyprzedza to bądź 
co. bądź znacznie r. 991, z którym autor łączy tak wiele dania- 
słych wydarzeń na gruncie głównie kaścielnym. 


K. Tymieniecki.
		

/Czasopisma_104_04_435_0001.djvu

			Recenzje 1 Sprawozdania 


413 


Gieysztor Aleksander, Ze studiów nad genezą wy- 
praw krzyżowych, encyklika Sergiusza IV (1009-1012). 
Tow. Naukowe Warszawskie, wydział II, Warszawa 1948. 
str. 92, 1 tab!. 
J,est to gruntowne studium, WCh9dzące w zakres dyploma- 
tyki papieskiej powstałe częściowo na ćwiczeniach prof. H a 1- 
p h e n a, opublikow:me także w czasopiśmie "Medievalia et 
Humanistica" w Colorado. Omawia sprawę autentyczności nie- 
datowanego pisma, wystosowanego przez papieża Sergiusza do 
całego świata chrześcijańskiego: papież wzywa do wyprawy 
przeciw mewiernym, którzy świeżo zburzyli świątynię Grobu 
Pańskiego. Wynika stąd, że papieżem tym mógł być tylko 
Sergiusz IV, za którego krótkich rządów w r. 1009 kalif Hakem 
kazał zburzyć św. Grób. 
Encyklika ta, przechowana rzekomo w kopii z początku XI 
wieku, uważana za ważny dokument w dziejach rozwoju idei 
wypraw krzyżowych, była iuż przedmiotem sporu kilku uczo- 
nych. Ostatnio bronił jej autentyczności poważny mediewista 
c, E l' d m a n n. Autor przechylając się do opinii przeciwnej, 
samodzielnie i naogół przekonywująco oznacza czas i miejsce 
powstania falsyfikatu. Odnosi go mianowicie do r, 1096 i opac- 
twa kluniackiego Moissac w południowej Francji, leżącego n,ł 
pn. zach. od Tuluzy, obok ujścia rzeki Tarn do Garonny. Stąd 
pochodzi najstarszy przekaz encykliki, tu gościł Urban II po 
soborze w Clermont, tu, jak dowodzi autor częściowo na pod- 
stawie niedrukowanego dotąd materiału, kwitł w XI w, kuJt 
Ziemi. Świętej i jej relikwii. stąd utrzymywano stosunki z pa- 
triarchatem jerozolimskim, popierano pielgrzymki i niewąt- 
pliwie propagowano ideę krucjaty. Ale w niejednym francu- 
skim czy włoskim klasztorze mogło istnieć podobne nastawie- 
nie. Trafna jest uwaga autora, że celem fałszerstwa moglo być 
stworzenie precedensu dla niezwykłego przedsięwziE;'cia pa- 
pieża Urbana, Słusznym też wydaje się powiązanie ruchu re- 
formistycZ'!1ego kluniackiego z ideą wypraw krzyżowych, 
Najsilniej wypadły dowody negatywne, wykazanie niepodo- 
bieństwa powstania encykliki za czasów Sergiusza IV (z kan- 
celarii tego papieża dochował się w oryginale tylko jeden pa- 
pirus). Najsła:biej stosunkowo wyszły argumenty paleografi- 
czne. Pismo rzekomej kopii, której silnie zmniejszoną podo- 
biznę dołącza autor na końcu swei rozprawy, wydaie się isto- 
tnie' starsze od przyjętej przezeń daty. Analogie podane 
w przypisach (Rocznik Świętokrzyski dawny, P r o u; Recueil 
des jacsimiles tab!. XIV i A l' n d' t-T a n g l tab!. 19, 20 i 56a) 
wątpliwości nie usuwają, - nie wyglądają tak antycznie. Al- 
bum Galaberta, na które się autor przede wszystkim powołuje, 
nie było mi dostępne i nie wiem, która biblioteka w Polsce 
może je posiadać. Skoro autor odrzuca moż},iwość umyślnego 
2rchaizowania pisma i skoro to pismo wł
śnie stanowi główny
		

/Czasopisma_104_04_436_0001.djvu

			L.. 


414 


Recenzje J SprlllWorzd'ani4 


argument zwolenników autentyczności encykliki (por. recen- 
zję C. Erdmanna z pracy U. Schwerin Deutsches Ar- 
chiw f. Geschichte d. M-alters II ] 938 str. 285-6), to warto 
było ten argument radykalnie usunąć i nie tylko wyszukać, ale 
i reprodukować choćby jedną próbkę podobnej okrągłej nieco 
pochylonej pokaroliny z podobnym a i g typu półunci, alnego 
pochodzącej z końca XI w. Jeżeliby takie pismo można było' 
ponadto odnieść do okolicy Moissac, teza autora zyskałaby 
walny dowód przemawiający "ad oculos". 
Praca doc. Gieysztora jest ciekawa, przynosi nowe oświetle- 
nia a nawet trochę nowego materiału archiwalnego, co dla 
wieku XI nie jest takie łatwe i wymagało dobrej znajomości 
francuskich źródeł oraz literatury przedmiotu. Styl chwilami 
zbyt .zwięzły, przyciężki. korekta staranna. 
Zofia Kozłowska-Budkowa 


j 


. 


Kono pczyń s k i W ł ad y s ł a w, Chronologia sejmów 
polskich 1493-1793. Archiwum Komisji Historycznej P. A. U. 
Seria 2. tom. IV (ogólnego zbioru XVI) nr 3. Kraków, 1948, 
stron 43. 
Szczupła i niepozorna książeczka, zamykająca swą treść 
zaledwie na 43 stronicach, jest wynikiem długoletnich studiów 
archiwalnych znakomitego znawcy polskiego parlamentaryzmu. 
Tytuł t
j książeczki brzmi lakonicznie: Chronologia s-ejmów 
polskich; nie jest to jednak tylko suche wyliczenie wszystkich 
polskich sejmów królewskiej Rzplitej. Pozornie nieciekawe ze- 
stawienie dat po wczytaniu się w tekst gra pełnym życiem. Czy- 
tamy tam o elekcjach i zJZonach, zarazach i wojnach, sporach 
i triumfa.ch, podatkach, poprawie praw, "egzekucji", protesta- 
cjach, konstytucjach i zerwaniach obrad. Dla badacza dziejów 
polskich przynosi ta praca niezmiernie cenne wskazówki: wy- 
licza wszystkie sejmy, podaje często ich dokładny termin, na- 
wet daty dzienne i miejsce obrad; określa charakter sejmu 
(zwyczajny, nadzwyczajny, konwokacyjny, elekcyjny, korona- 
cyjny); zaznacza, kiedy każdy sejm został zwołany, kiedy wy- 
słano uniwersały królewskie lub prymasowskie, kiedy odby- 
wały się sejmiki, kto był marszałkiem sejmu, gdzie mieszczą 
się konstytucje. jeśli sejm doszedł, lub protesty; podano oczy- 
wiście i sejmy zerwane lub zakończone bez uchwał np. z r. 
1582, 1585, 1592, 1597, 1600, 1605, 1606 itd. Wreszcie następują 
bardzo cenne wskazówki, gdzie znajdują się diariusze danego 
sejmu, drukowane lub w rękopisach. 
 
We wstępie przypomniał autor próby układania podobne.1 
chronologii sejmów już od XVIII w. począwszy i wyliczył jej 
autorów. a więc Dawida Brauna (1722 r.), Franciszka 
Pułaskiego (1'.1740), Stanisława Konarskiego, 
J ó z e f a J ę d l' Z e j a Z a ł u s k i e g 0, H e l' m 8 n a K a y- 


r 
I 
I 
I 


, 
j
		

/Czasopisma_104_04_437_0001.djvu

			ReC6llzJe l Sprawozdania 


41;, 


, 
I 
1 
r 


s e rl i n g a, z późniejszych zaś T e o d o r a W i e r z' b o w- 
s k i e g o, K a z i m i e r z a S o c h a n i e w i c z a i C z e s ł a- 
w a C h o w a ń c a. Przypomniał też autor badaczy dziejów 
polskie
o parlamentaryzmu, jak A d o l f a P a w i ń s k i e g o, 
A n t o n i e g o P r o c h a s k ę, F r a n c i s z k a P i e k o s i ń- 
s k i e g o i S t a n i s ł a w :1 K u t r z e b ę. jako tych. którzv 
przyczynili się do wyjaśnienia i do oznaczenia wielu sejmów, 
zjazdów i sejmików. 
Pierwotnym planem autora było ułożenie wspólnie z rekto- 
rem Kutrzebą o
ólnep'o spisu wszystkich zjazdów od najclaw- 
niejszych czasów aż do końca XVIII w. Ponieważ plan ten nie 
został zrE'alizow
ny, autor zdecydował się dać tylko zestawie- 
nie już "ukształconych sejmów". W pracy swej prof. Konop- 
czyń ski oparł się do czasów jagiellońskich na Acta Tomjciana, 
COTPUS Iuris Polonici i Summaria MatTicul
Tum Wi 'e r z b o w- 
s k i e 
 o. Do ustalenia dalszych sejmów służyły autorowi licz- 
ne mono
rafie, drukowane diariusze, zbiory laudów, 
łównie 
jednak zebrane przy poparciu Kasy Mianowskiego w latach 
1916-1922 repertorium do dziejów polskiego parlamentaryzmu 
(ok. 17.000 pozycyj) zawierające akta i pisma sejmowe, sejmi- 
kowe, senackie i konfederackie. 
Autor objął swym wykazem 245 sejmów. odnalazłszy około 
900 diariuszy; praca to olbrzymia, tym trudniejsza i mozolniej- 
sza, że jak wiadomo, tylko mały procent diariuszy polskich sej- 
mów jest wydany drukiem. 
W "Chronologii" znalazły się nie tylko sejmy rzeczywiście 
odbyte, ale też zwołane a niedoszłe. np. z r. 1494, 1726, 1768, 
nieotwarte np. z r. 1701, 1756, jeśli tylko poprzedziły ie wybo- 
ry; weszły też do te
o spisu nawet sejmiki 
eneraln
, jeśli król 
do nich "uciekał się w potrzebie, nie mo
ąc zwołać walnego 
sejmu", np. w r. 1513, 1519, 1577, lub jeśli uchwały podejmo- 
wano o obronie pod nieobecność nawet króla, jak to było np. na 
sejmiku korczyńskim z maja 1511 r. Oczywiście, że początkow
 
sejmy mają więcej luk, objaśnienia ich ze zrozumiałych wzglę- 
dótv nie są kompletne, a daty określane z dokładnością tylko 
miesiąca, np. sejmy 1493, 1494, 1500, 1501, 1502. Potem daty 
te stają się coraz bardziej sprecyzowane. 
Punktem wyjścia dla autora dla ustalenia sejmu jest wy- 
słanie uniwersałów królewskich, a nie deliberatoria czy sena- 
tus consilia przedsejmowe lub t
ż instrukcje królewskie dla po- 
słów na sejmiki. Uniwersały. zwłaszcza późniejsze. były prze- 
ważnie drukowane, ale z różną datą rozsyłane, stąd trudność 
ustalenia początkowej daty zaistnienia "okresu sejmowego". 
Z ustaleniem tenninów sejmików jest największy kłopot. 

dyż nie wszystkie odbywały się w jednym dniu. Niektóre zwo- 
ływano celowo wcześniej, np. zatorski przed proszowickim, by 
jego posłowie mo
li uczestniczyć w sejmiku wojewódzkim. Je- 
śli król wysyłał swych posłów z instrukcjami na sejmiki, wtedy 


1 
I 
, 
I 
J
		

/Czasopisma_104_04_438_0001.djvu

			-11 fi 


Recenzje. 1 Sprawozdan.lll 


również układano różne terminy sejmików, by jeden poseł mógł 
obiechać kilka sąsiednich sejmików. Niektóre seimiki obrado- 
wały w terminie późniejszym, niż je oznaczano, np. wskutek 
działań wojennych, zarazy, niektóre zrywano i zwoływano 
w dodatkowym terminie jako tzw. seimik powtórny. Prof. Ko- 
nopczyński wybrnął z tych trudności w ten sposób, że albo po- 
dawał odszukaną datę sejmiku naj wcześniejszą i najpóźniej- 
szą (od -do) lub określał sejmiki "około" np. około 1 lutego 
1496. Często też podawał pojedyncze tylko lub też dwa sejmiki 
bez zaznaczenia jednak, czy nie odnaleziono dat innych sejmi- 
ków, a może podane sejmiki umieszczono w "Chronologii" tylko 
przykładowo. Autor zastrzega się jednak, że nie kusi się o wy- 
czerpanie całej rozmaitości życia sejmikowego, nie podaje też 
wszystkich sejmików dodatkowych. Chronologia sejmików nie 
jest też pewna. Podał jednak autor "Chronologii" na ogół zna- 
- cznie więcej sejmików niż S o c h a n i e w i c z i dokładniej, 
choć z pewnością nie wszystkie. Są pewne luki i braki i potrze- 
ba pewnych sPTostowań; brak np. sejmiku proszowskiego z 26 
stycznia 1587 r., podano bowiem tylko ogólnie, że seimiki od- 
były się 7 stycznia, skąd można my lnie wnioskować, że wszyst- 
kie; brak sejmiku proszowskiego z kwietnia 1593 r., proszow- 
skiego z 27 lipca 1621 r., z 15 sierpnia 1626 r.; brak wielu sej- 
mików proszowskich posejmowych, np. z 31 marca 1626 r., z 19 
grudnia 1626 r., 14 grudnia 1627 r., 3 sierpnia 1628 r., zator- 
skich z 7 sierpnia 1628 r., 9 marca 1629, generalnego korczyń- 
skiego z 6 listopada 1629 r. itd. Potrzebne też sprostowania; np. 
sejmik przedsejmowy proszowski odbył się 26 listopada 1624 r" 
a nie 16 grudnia 1624, generał korczyński 17 'grudnia 1624, 
a nie 7 stycznia 1625 itd. Być może, że autor nie chciał wymie- 
nić wszystkich sejmików, lecz tylko dla przykładu podał niektó- 
re, główny zaś nacisk położył na sejmy. Było. by jednak pożą- 
dane, by w przyszłości wyd
mo planowany przez Prof. Konop- 
czyńskiego "Katalog źródeł do dziejów polskiego parlamentary- 
zmu", do którego musiały by wejść obok sejmów także ws
y- 
stkie sejmiki generalne i partykularne. W związku z przygoto- 
wanym wydawnictwem aktów sejmikowych województwa kra- 
kowskiego z lat 1621-1669, dzięki pracy prof. Kutrzeby, mam 
taki katalog sejmików województwa krakowskiego (a więc sej- 
miki proszowskie, zatorskie, korczyńskie) już gotowy. Jeszcze 
jedno wyjaśnienie w związku z sejmikami co do r. 1658. Autor 
zaznaczył, że ni'e wiadomo, czy odbyły się sejmiki z wiosną te- 
goż roku przed sejmem zwołanym na 7 maja 1658 r. Otóż od- 
były się i są ich lauda i instrukcje: zatorskie z 8 kwietnia i pró- 
szowskie z 11 kwietnia 1658 r. 
,Jeśli chodzi o oznaczenie chronologii sejmów, to tutaj trud- 
ność jest największa, bo czasem nie można było zdobyć 
o do 
nich poza przybliżoną datą żadnych innych dokładnych mfor- 
macv.j, np. co do sejmu elekcyjnego w Piotrkowie z r. 1501, 


-
		

/Czasopisma_104_04_439_0001.djvu

			Recenzje 1 Spra-wozd....ia 


417 


., 


albo wypływały trudności stąd, że relacje o sejmach różniły się 
często o kilka lub nawet kilkanaście dni. Nie zawSze sejm od- 
bywał się zJ{odnie z zapowiedzią w uniwersale i nie zawsze trwał 
tak dłuJ{o, na jak dłuJ{o J{O zapowiedziano. Tak np. sejm zwo- 
łany do Krakowa na 24 lutego 1499 r. zaczął się w rzeczywisto- 
ści wedłuJ{ prof. Konopczyńskiego w marcu, a według Socha- 
niewicza dopiero 8 kwietnia; sejm zwołany do Krakowa na 18 
stycznia 1508 r., zaczął się 25 stycznia; sejm zwołany na 21 sty- 
cznia 1523 do Piotrkowa z powodu zarazy przeniesiony na 2 lu- 
tego do Krakowa, zaczął się 18 lutego itd.; przeważnie opóźnie- 
nie wynosiło jeden tydzień. . 
Jako podstawę określenia terminu sejmu należy przyjąć 
przede wszystkim pewny diariusz. Ale co robić, jeśli kilka dia- 
riuszy podaje różne daty? Ciekawi jesteśmy, jak w takich wy- 
padkach postępował prof, Konopczyński przy ustalaniu począt- 
kowego i końcowego dnia trwania seimu? Za pierwszy dzień 
sejmu autor przyjmuje dzień, w którym odprawiono mszę św. 
lub witano króla przez ucałowanie ręki. Ważnym również mo- 
mentem i decydującym było obranie marszałka. Były przecież 
wypadki, że sejm zerwano prZ!ed jego obiorem np. w r. 1554, 
1732. W takich wypadkach autor wymieniał marszałka starej 
laski (Kryszpin 1693, 1695) bądź zagajającego obrady posła 

 "górnego województwa". Pierwszy zanotowany w "Chronolo- 
I{ii" marszałek pochodzi z r. 1548 (Sierakowski Jan). Jeszcze 
w drugiej połowie XVI w. nie znamy marszałków wielu sejmt)w 
np. lubelskiego 1566 r., piotrkowskiego 1567 r., konwokacyjnego 
1573 r.. warszawskich 1578 i 1580 r. Przyjmowanie za datę po- 
czątkową sejmu formuły aktów kanclerskich "in conventione 
generali" wydaje mi się bardzo ryzykowne i tylko bardzo ogól- 
ne. Dużą też trudność musiało sprawić autorowi "Chronologii" 
ustalenie końcowego terminu sejmu. Łatwiej, jeśli sejm doszedł. 
Ale skoro go zerwano, trudno wybrać, który z protestów, ieśli 
było ich więcej, przyjęto za wstrzvmuiący czynności sejmu. 
a wreszcie za zrywaiący obrady. Były też zawsze protesty po- 
sejmowe. Dat protestów autor nie precyzował. 
W porównaniu z wynikami badań K a z i m i e r z a S o- 
c h a n i e w i c z a i C z e s ł a w a C h o w a ń c a, ogłoszonymi 
w ich zestawieniach w II wydaniu Vademecum T e o d o r a 
W i e r z b o w s k i e g o z r. 1926, znajdujemy bardzo liczne 
.i silne odchylenia u prof. Konopczyńskiego i to poc:-zynając od 
pierwszych sejmów prawie do ostatnich. I tak: u Sochamewi- 
cza sejm walny piotrkowski zaznaczono tylko I-II 1493 z ob- 
jaśnieniem, że sejm zaczął się 18 stycznia, a uniwersał o pobo- 
rze o
łoszono 2 marca. Jeśli więc uniwersał o poborze o
łoszo- 
no pod dniem 2 marca, to należało przesunąć trwanie sejmu na 
marzec. tym bardziej, że w r. 1498 uznano uniwersał o czupo- 
wem z 17 lutego za datę końcową trwania sejmu. Seim piotr- 
kowski 1496 r. u Sochar..iewicza trwał od 4 marca do 1 czerw- 


KwartaJniJo: H16'Ioryczny. R. LVI. - Z. 3--4. 


. 27 


-
		

/Czasopisma_104_04_440_0001.djvu

			. 


41R 


Recenzje I SprawoodlU'lia 


ea. u prof. Konopczyńsk5ego od 13 marca do 23 maia 1496 r. 
Natomiast sejm piotrkowski z r. 1498 u obydwóch badaczy no- 
si te same daty. Sejm krakowski 1499 r. znowu wykazuie róż- 
nice; u Sochaniewlcza od 8 kwietnia do 16 mai a, u Konopczyń- 
ski ego podano tylko III-IV 1499. Sejm sandomierski 1500 r. 
zaczął się wedłu
 Sochaniewicza 16 paźdz'ernika. nie podał 
on jednak daty końcowej; Konopczyński podał tylko datę ro- 
czną (1500), a Fryderyk Papee (Jan Olbracht) przypusze.zał, że 
ten seim w ogóle nie odbył się. Niekiedy daty u obu autorów 
są bardzo różne, np. co do sejmu koronacyjnego krakowskie1{o 
] 507 r., u Sochaniewicza od .24 stycznia do 24 kwietnia, u prof. 
Konopczyńskiego od 24 stycznia do 8 marca; różn:ca więc co 
do końcowego terminu wynosi 7 tygodni. Różnice są i w latach 
późniejszych. Np. seim parczowski 1564 ciągnął się według So- 
chaniewicza od 24 czerwca do 7 sierpnia, u Konopczyńskiego 
trwał od 24 czerwca do 12 s:erpnia, piotrkowski 1565 r. u So- 
chaniewicza od 6 stycznia do 30 kwietnia, u Konopczyńskie- 
RO od 18 stycznia do ] 4 kwietnia. Zachodzą różnice nie tylko 
z Sochaniewiczem, ale i z Czesławem Chowańcem i to począ- 
wszy od pierwszego sejmu ro r. 1569, n:emal w większości sej- 
mów. Chowaniec przyjął widocznie datę zwołania seimu war- 
szawskiego 1572 r. (16. IV. - 10 VIII) za datę jego otwarcia, 
prof. Konopczyński określił ten sejm w granicach 29 kwietnia 
do 11 lipca, różnica więc duża. Podobnie dużo poprawek przy 
następnych sejmach. Zjazd w Stężycy V-VI 1575 r. i sejm 
konwokacyjny z IX 1575 r. uwzglę:lnione u Chowańca pomi- 
n£ęto u Konopczyńskiego; natomiast Konopczyński zamieścił 
zjazd jędrzejowski z I 1576 r., widocznie przYimując Vc;.lu- 
mina Legum za podstawę, a Chowaniec go pominął w swym ze- 
stawieniu. Można wylic'lvĆ tych różnic bardzo wiele; dotyczą, 
one w. XVII, a nawet XVIII. 
Autor zastrzegł się co do dat sejmików poseimowych, póź- 
nie; zwanych relacy;nymi, choć podał ich znacznie więcei .niż 
Sochanicwicz. Sejmiki posejmowe wvstępuią w ..Chronologii" 
od r. 1521 I tu dało by się znaleźć dużo uzupełnień np. brak 
seimików proszowskich z 25 kwietnia 1595, 15 maja 1600, za- 
torskich z 16 sierpnia 1616 r., (podano tylko jedną ogólną datę 
na wszystkie sejmiki relacyjne - 12. VII.), brak ich z 26 marca 
1642, 27 kwietnia 1643, 8 stycznia 1647 itd. 
Relacj.e autora o diariuszach sejmowych są o tyle nie kom- 
pletne, że wiele sejmów zwłaszcza z XV i XVI w. w ogóle nie 
posiada diariuszv; rierwszy podanv diariusz seimowy pochodzi 
dopiero z r. 1537 (Bib1. Osso1.) , a następny z r. 1543; w XVII 
w. brak diariuszy seimów: 1603, 1618, 1621, marcowego 1665. 
Podane diar£usze z pewnością da się uzupełnić i
szcze innvmi, 
np. znany nam iest niewymieniony diariusz se;mu 1688/89 
Os801. 3002, diariusz sejmu elekcyjne.go 1697 r. Czart. 552. Cza- 
sem brak bliższego określenia sygnatury rękopisu, w którym 


-
		

/Czasopisma_104_04_441_0001.djvu

			. 


Recen7.je i Sprawmdam8 


419 


diariusz znajdował się. W tych wypadkach autor nie korzy- 
stał widoczn:e wprost z rękopisu, lecz oparł się, jak to podaje 
we wstępie. na rel
cji innych; np. diariusz sejmu 1585 r. Bib!. 
Dzik. podany za Czuchyń-skim bez sy
atury, diariusz z r. 1592 
BibJ. Rogalińskiej, diariusz z r. 1613 Arch. Ord. N
eświeskiej. 
Nie zawsze też udało się autorowi sprawdzić. czy podany dia- 
riusz jest kopią czy oryginałem. całością czy fragmentem lub 
streszczeniem, a może czasem i przekładem. Wykaz d
ariuszy 
podawanych przez autora powstał przed wojną. a powstawał 
zapewne dług:e lata przy żmudnych poszukiwaniach archiwal- 
nych, stąd możemy przypuszczać, że wiele tych diariuszy już 
nie istnieje. Było by bardzo pożytecznym zaznaczyć. które z po- 
danych diariuszy zaginęły. Tym bardziej więc należało to pra- 
cowite zestawienie ogłosić, by zorientować się w tym, co je- 
szcze mamy. by wydobyć z ukrycia lub zaJ;omnienia diariusze 
n:euwzględnione w tym wykazie i by wreszcie przyspieszyć 
wydanie drukiem diariuszy najważniejszych sejmów. 
Dezyderaty moje. skierowane nie tyle do autOI:a, 
le do 
przyszłych wydawców zbiorowej pracy "Katalog źródeł do dzie- 
jów polskiego parlamentaryzmu" streszczają się w następują- 
cych punktach: a) podać obok sejmów wszystkie znane sejmiki 
przedsejmowe, J;osejmowe (relacyjne), generalne, z dokładnymi 
datami lub oznaczeniem terminów od - do, zwłaszcza z XVII 
j XVIII w.. kiedy życie sejmikowe było bardzo bujne; 
b) uzupełnić listę zachowanych jeszcze diariuszy seimo- 
wych (a może i sejmikowych. jeśli są) podając nawet takie, 
o których tylko przechowała się wiadomość. 
c) postarać się o pełne sy
atury diariuszy seimowych. 
Dezyderat pod adresem ogółu historyków: przyspieszyć wyda- 
wnictwo diariuszy seimowych oraz aktów seimikowych przy- 
najmniej "górnych województw", korzystając ze smutnych do- 
świadczeń ostatniej woiny. w czasie której spłoneło tyle doku- 
mentów. Ocalone, często już jedyne, odpisy laudów sejmiko- 
wych w Tekach Paw'.ńskieąo czekają w Komisji Historycznej 
Polskiej Akademii Umiejętności w Krakowie na wydanie. 
Adam Przyboś 


H e 1 e n a R z a d k o w ska. Stosunek polskiei opinii 
publicznei do Rewolucji Francuskiej. Książka, Warszawa 1948, 
str
 180. 
Nie ma i nie będzie chyba nikogo;kto zainteresowany czy 
to wydarzeniami ]:olitycznymi w Polsce z końca XVIII w., czy 
ówczesnymi przemianami soołeczno-gosuodarczymi. "przewro- 
tem umvsłowym" oraz prądami ideawymi i o(!ólną kulturą ży- 
cia publicznego, nie sięgnie do książki P. t. "Stosunek polskiej 
op;nii J;ublicznej do Rewolucji Francuskiej". Zajęcie się czytel- 
nika wspomnianą książką rośnie przy tern z chwilą stwierdze- 
JJe
		

/Czasopisma_104_04_442_0001.djvu

			41(1 


Recenzje. I' Spra.w<>rlAkrila 


nia, iż rozprawa dr Rzadkowskiej oparta jest o g-runtowne, si
- 
g-ające czasów przedwojennych poszukiwania archiwalne, o sze- 
rokie wyzyskanie współczesnej publicystyki, czasopiśmiennic- 
twa i pamiętnikarstwa, jak i bardziej znanej literatury przed- 
miotu, W siromiu zwięzłych rozdziałach znajdujemy tu zobra- 
zowanie na podstawie licznych cytat z wspomnianych źródeł 
(niejednokrotnie szczeg-ólnie cennych z powodu ostatnich znisz- 
czeń w zasobach archiwalnych i bibliotecznych) tych etapów, 
które kolejno przechodziło ustosunkowanie się "polskiej opinii 
publicznej" z końca XVIII wieku do Wielkiej Rewolucji. Au- 
torka przedstawia więc jej pierwsze echa, opinię o rewolucji 
w czasie sporów o przyszłą formę rządu dla Polski, następnie 
-opinię w dniach powstawania i upadku Konstytucji 3 Maja, - 
w okresie reakcji targ-owickiej, - w okresie drul{ieg-o rozbio- 
ru, - w przededniu powstania Kościuszkowskieg-o, i wreszcie 
zdania i pog-Iądy, które zaznaczyły się podczas powstania. 
Pierwsza część rozprawy, która obejmuje okres sejmu 
czteroletnieg-o i ustanowienia Konstytucji majowej, stanowi 
.g-odny uznania odpowiednik studium M. Handelsmana o "Kon- 
stytucji 3 Maja i współczesnej opinii publicznej we Francji", 
uzupełnioneg-o ostat1"jo po wojnie szereRiem spostrzeżeń przez 
W. Łukaszewicza w artykuloe pod prawie identycznym tytu- 
łem w "Kuźnicy" (97, nr. 19). 
Pewne zastrzeżenia budzą się jednak przy ocenie wyzy- 
skania przez autorkę tych źródeł, które nawet j'eszcze dzisiaj 
są dostępne, i literatury, jak również sposobu przeanalizowa- 
nia i rozwiązania całości zag-adnienia. Gdy chodzi o pierwszą 
sprawę, to jest zresztą rzeczą oczywistą, re w teg-o rodzaju 
'pracy źródłowej przy najbardziej nawet skrupulatnych poszu- 
kiwaniach zawsze znajdą się pewne nieuwzg-Iędnione pozycje. 
I tak autorka nie wzięła pod uwagę ni'ektórych druków 
ulotnych z okresu Insurrekcji Kościuszkowskiej, znajdujących 
się w archiwum Królestwa Polskiego, do których można do- 
trzeć na podstawie przypisów w pracach Tokarza, jego cennel{O 
szkicu "Klub jakobinów warszawskich", o.głoszonego swel{O 
czasu w "Kurierze Warszawskim", oraz ważnej także ze wzgl
- 
dów ogólnych rozprawy H. Jabłońskiego, "Sąd kryminalny woj- 
skowy w r. 1794". Wśród nich najbardziej interesujące z wcho- 
dzących tu w gr
 wZJdędów, są rozrzucane po Warszawie 
w maju 1794 r. "Reflexions d'un ami de l'humanite". Anonimo- 
wy autor zmierzał z jP.dnej .strony do oczyszczenia Rewolucji 
Francuskiej z fałszywych podejrzeń i uprzedzoeń, z drul{iej zaś 

zerzyl hasła międzynarodowej wsuółpracy i braterstwa ludów 
pod egidą nowej Francji. Echa Wielkiej Rewolucji przejawiają 
się w "Przyjacielu ludu - dziele periodycznym", jak i w wyra- 
finowanym produkcie reakcji, być może "Kuźnicy Zamkowej", 
zatytułowanym "Odezwa braterska do obywatela uprzedzoneg-o 


. 


.. 


-
		

/Czasopisma_104_04_443_0001.djvu

			l 



f\CeDzje i Sprawozdania 


421 


. 


przeciw powstaniu narodowemu". I wreszcie rZJecz nie do pogar- 
dzenia - statut klubu "hugonistów", oparty bezpośrednio 
o V(zory francuskie: masońskie i jakobińskie. 
Szkoda rówmeż, że dr Rzadkowska nie uwzględniła warto- 
ściowych studiów dr Nowaka-Dłużewskiego, które ukazują 
w ciekawym świetle m. in. zagadnienie ustosunkowania się 
"opinii polskiej" do Rewolucji Francuskiej, do haseł rewolucji 
społecznej i do działalności terorystycznej. Zebrany przez tego 
historyka materiał literacki (satyra, które.j niektóre utwory 
w okresie Targowicy kończyły się słowami: "vivat Rewolucja 
Francuska", pamflety i paszkwile, epil{ramaty, pieśni bojowe, 
niepodległościowe i rewolucyjne) z czasów od początku Sejmu 
Wielkiego przez okres konfederacji targowickiei i sejmu I{rO- 
dzieńskiego po insurrekcję Kościuszkowską włącznie - wiąże 
się najbardziej bezpośrednio z życiem i życie to wyraża "na go- 
rąco". Należy zresztą stwierdzić, iż autorka szereg utworów, 
które omawia lub (jak ostatni.o w zbiorze: "Poezja powstania 
Kościuszkowskiego", 1946) przedrukowuje Nowak-Dłużewski, 
odszukała i wyzyskała w toku własnych badań. 
Bardziej istotne są uwall,i, które nasuwają się w związku 
z metodą analizowania i ujmowania badanych zjawisk przez 
autorkę. Omawianą tu książkę poprzedza wstęp od redakcji 
Wydawnictwa, który wiąże ją z realnymi warunkami ówczes- 
nei polskiej rzeczywistości. W samej jednak rozprawie prze- 
waża na ogół w zasadniczym ujęciu tradycyjna metoda refero- 
wania poglądów z wypowiredzi poszczególnych osób i osobisto- 
ści, która nie zapewnia dostatecznych wyników. 
W rozprawie, która omawia kształtowanie się "opinii pu- 
blicznej", mogłoby być przede wszystki.m pożądane wprowa- 
dzenie pewnych bardziej ogólnych rozważań i założoeń teore- 
tycznych na temat samego tego tak niezwykle interesującego 
zjawiska kulturowego; przykładem nowego jego naświetlenia 
jest studium H. Jabłońskiego: "Opinia - parlament - prasa" 
(1947). 
"Opinię polską" i jej wpływ dodatni na zachodzące pn:e- 
miany tak bardzo pochwala Staszic w "Przestrogach dla Pol- 
ski". Jakżeż się jednak ona formuje, w jakich grupach społecz- 
nych? Autorka zajmuje się oczywiście głównie warstwą szla- 
checką, ale także mieszczaństwem warszawskjm, i mimo tego 
używa ryzykownego pojęcia "społeczeństwo polskie" (lub "na- 
ród"), pisząc np. iż "nie stanęło j-eszcze na stopniu radykalizmu 
zachodniego" (str. 61 i passim), Wydaje się, że gdy chodzi o ro- 
dzaje pozytywnych, og-6lnie biorąc, sądów o Rewolucji Francu- 
skiej, należało przede wszystkim odróżnić trzy ich I{rUPY: tych. 
które dotyczyły właściwie ogólnych postępowych tendencji wie- 
ku Oświecenia i, jak się ktoś wówczas wyraża, "rewolucji rozu- 
mu ludzkiego", tych, które istotnie nawiązywały do faktycznych 
orzemian rewolucyjnych francuskich, zestawiając je np. 


ł. 


-
		

/Czasopisma_104_04_444_0001.djvu

			422 


RIICtICI2J8 t SprlllWoodanla 


z ustrojem an
ielskim, i tych wreszcie, które przybrane nie raz 
tylko w terminolowę francuską ujawniały specyficznie "pol- 
skie" ujęcia tych lub innych za
adnień. Występujący na kar- 
tach książld dr Rzadkowsldej działacze, literaci i publicyści pol- 
scy nie są przytem wbrew pozorom ludźmi jednolitei. łatwo 
ucłiwytnej fizjognomii ideowej i światopo
lądowej. Ich ideolo- 
wa - pełna pod wielu wz
lędami powikłań i sprzeczności - 
jest odbiciem obiektywnej. bynajmniei nie prostei rzeczvwi- 
stości. Występujące u nich "zbitki pojęciowe" tłumaczy jednak 
odpowiednia analiza psycho- i socjolo
:czna. Przykładem z sa- 
mego gruntu francuskie
o są wynild, do jakich doszedł. oma- 
wiając interakcję i interferencję różnych czynników oddziały- 
wujących na powstawanie idei i po
lądów. J. B e l i n w pracy: 
Les demarches de la pensee sociale d'apres des textes inedits 
de la periode revolutionnaiT.e (1939). Bez te
o, co Belin nazywa 
"l'interpretation humaine" i bez analizy socjolowcznei n:e wyj- 
dziemy z zaklętego krę
 referowania poglądów i ustalania ta- 
kich czy innych filiacji i recepcji. Bynajmnioej zresztą nie twier- 
dzę, by autorka nie zdawała sobie spł"awy z te
o rodzaju po- 
trzeby, analiza jej nie jest jednak tak zupełną, jak te
o można- 
by pragnąć. 
Na gruncie polskim szcZ'e
ólnie interesujące jest stwier- 
dzenie przem;an ideolowcznych i formowania się różnych sr o - 
łecznie obozów właśnie w latach 1788-1795. Objawy te można 
zaś badać również w związku z ustosunkowaniem się różnych 
kierunków "opinii" do Rewolucji Francuski-ej. Oto obok jedne- 
p'o tonu. który reprezentują przewódcy stronn:ctwa patriotów 
z Ignacym Potockim na czele. n
ewątpliwie już inna iest ewo- 
lucia poglądów działacz v wywodzacvch się soośród średniej 
i drobnei, radykalizującej się szlachty, rzecz znamienna - 
w wielkim procencie rekrutującej się z Mazowsza i Podlasia 
(rzekomo jednak często ponawiane powiedzenie Jezierskie
o. 
"co było na górze, będzie na dole. a co było w dole. będzie na (!Ó- 
rze", str. 32, to raczej werset ewangelii niż wyzwanie rewolu- 
cyjne), nie raz "szlachty-brukowców". Zróżnicowanie za- 
chodzi też w sferach mieszczańskich: inne są przecież DO{!lądy 
wielkiego mieszczaństwa, inne rzemieślników, "posnólstwa" 
czy służby domowej. Na tle też wydarzeń. które zachodziły 
w Warszawie, na Ue poezji ulotnej i ulicznej. która wyprzedza 
publicystykę, rodnosząc nn. hasło: "słowa są tylko i(!rzvski'O'm, 
ale gruntem {!ilotvna", pieśni bojowych i rewolucvinvch. ..M
r- 
sylianek Kościuszkowskich", zaczątki ruchu plebejskie
o w Pol- 
sce zaczynają si
 rysować coraz wyraziściej. Z całą pewnością 
nie tylko "P<> salonach śpiewano nolskie ..
a ira" na postrach 
targowiczanom i Rosjancm" (str. 84). Biorąc P(y] uwal!ę ówcze- 
sne obyczaje przeważających wokół dworu królewskiel!o sfer 
arystokratycznych, które przecież w dobie Tar
owicy i seimu 

zieńskie
o w bezprzykładny sposób szły na współpracę 


lo 


. 


ło.
		

/Czasopisma_104_04_445_0001.djvu

			RecenzJe 1 SpralWO'Zdanla 


423 



 


i bratanie się z okupantem, można nawet zaryzykować twier- 
dzenie, iż pieśni te śpiewano raczej nie tyle w salonach arystO'" 
kracji i me w domach wielkiej "dobrej burżuazji" warszaw- 
skiej, którą później tak czule wspomina Stanisław August, lecz 
w "kafenhauzach" i innych pospolitych szynkowniach czy 
wręcz na ulicach. Sprawa zaś ruchów i buntów chłopskich wy
 
ma
a jeszcze dalszych, osobnych studiów; są dane, które po- 
twierdzają cytowane przez Autorkę spostrzeżenia współcze
 
snych, że "propa
anda francuska" miała sięgać niektórych wsi 
polskich (str. 89, 116, 119). 
Wreszcie jeszcze jedna uwaga o rozwoju wydarzeń i sy
 
tuacji ogólnej we Francji. Oto szkoda, że z książki dr Rzadkow- 
sk:ej nie dowie się czytelnik tego, jak to właśnie było z tymi 
jakobinami francuskimi. Przydałoby się przy sposobności po- 
krótce przedstawić obraz ich ruchu we Francji, który ukazałby 
w innym świetle także niektóre zagadn:enia polskie. Sprawa 
zaś była tym bardziej prosta, że ostatnią cenną pracę specjalisty 
z tej dziedziny prof. Gaston-Martin (z r. 1945) omówił tak ob- 
szernie St. A. Majewski w artykule "Jakobinizm i jakobini" 
w "Odrod2.'eniu" (1946, nr 32). 
Wszystkie poczynione tu spostrzeżenia nie umniejszają 
dokumentarne
o :łnaczenia książki dr Rzadkowskiej i jej nie- 
wątpliwej celowości. Należy przy tym zaznaczyć, że jasność 
i barwność wykładu czyni ją dostępną dla szerszego o
ółu. 
Boguslaw Leśnodorski 


,. 


'" 


Deux memoires inedits sur l'expedition d'Egypte pre- 
Jaces et annotes p a l' G a s t o n W i et. £ditions de la Revue 
du Caire 1941. 8-0, str. 207. Oba pamiętniczki nie wnoszą wiele 
do poznania dziejów tej wyprawy. Świadom małej ich wagi 
wydawca w przedmiocie wymienił kilkanaście dzieł, które zo- 
stały poświęcone temu epizodowi i na których oparł się w swo- 
ich komentarzach. Dwa z nich miały dlań szczególną wartość: 
C h a l' l e s-R o u x Bonaparte, gouverneur d'Egypte, i D e L a 
J o n q u i e l' e L'expćdition d'Egypte, bo pierwszy (obszern:ej- 
szv) pamiętniczek to "żurnal" magazyniera ubiorczego Grand- 
jean, drugi porucznika 18 półbrygady Laval'a. Grandjean 
najpierw pośrednik "weksIarski", handlowy, podcza.s wypra- 
wy protegowany naczelnego intendenta Szymona de Sucy, 
dość inteligentny, potrafił zanotować więcej spostrzeżeń niźli 
prostak Laval, który zdumiewa się na widok pomników kultu 
reliJ6jnego i tylko wszystko stara się zmierzyć na stopy i cale. 
Obaj wszakż,e orientują się w nastrojach swoich środowisk. 
I tak pierwszy, chociaż człek cywilny, zdawał sobie sprawę, że 
łacno mógł nie dopłynąć do krainy piramid, gdyż w razie spo- 
tkania z eskadrą angielską losy wyprawy byłyby przesądzone.' 
Okręty wojenne francuskie były tak przeładowane, że mane- 



 


-
		

/Czasopisma_104_04_446_0001.djvu

			424 


Recenlje j Sprawowania 


wrowanie i użycie dział przedstawiało trudności prawie nie 
do przełamania, chyba zrzucając w morze nie tylko różnoraki 
bagaż, ale i zawadzających pasażerów. Zresztą w czasie bitwy 
jedna fr,egata nieprzyjacielska mogła z łatwością kolejno za- 
tapiać transportowce. A te w liczbie kilkuset, rozmaitego typu 
i chyżości, rozciągały się na przestrzeni milowej, więc wytro- 
pienie tej olbrzymiej jakby karawany zdawało się nader pra- 
wdopodobnym. Zresztą cenne są jego opisy miast, w których 
przebywał, Aleksandrii, Rosetty, Kairu i okolicy. Jeśli ilość 
mieszkańców ówczesnej st.olicy Egiptu z dużą przesadą ozna- 
czał na póhora miliona, to słuszną j,est uwaga jego, że nie mo- 
żna o niej sądzić według ruchu ulicznego, gdyż mnóstwo 
z nich nie opuszczało nigdy domów (jak np. kobiety haremów). 
Wyciągi z żurnalu Laval'a przynoszą znacznie mniej, ale po- 
twierdzają to, co wiemy z innych źródeł. Więc obietnice Bona- 
partego dane wojsku, je!:!o pierwiastkowy entuzjazm, następne 
zniechęcenie, wycz,erpanie, nostalg:ię i wynikającą z niej nie- 
karność, czym tłumaczy konieczność układów Klebera co do 
ewakuacji Egiptu. W obu pamiętnikach znajdujemy po jednej 
wzmiance o Polakach i one należy wyłowić (w braku indeksu) 
i przekazać naszej historiografii. 
Grandjean. podaje nieco szczegółów o powstaniu Kairu z 22 
października 1798 i nieznaną wersję zgonu Sułkowskiego. 
Stwierdza, że niepowodzenie powstańców wynikło z braku do- 
wództwa i niedostatecznego uzbrojenia. Przeważnie mieli tylko 
drą,gi z twardego drzewa, którymi zresztą posługiwali się bar- 
dzo skutecznie, nadto lance i szable, a o użytku armat zaledwie 
coś wiedzieli: "Sułkowski, officier rempli de merite, aide de 
camp du general Bonaparte, y perit aussi victime de son dć- 
vouement. Ce generall'avait envoye ił la decouverte en dehors 
de la ville, mais ayant rencontre des rassemblements nom- 
breux de Turcs armes et t.ous les chemins barres, ił ne put 
aller jusqu'au lui avait Oirdonne Bonaparte. La petite escorte 
qu'il avait, n'etait pas dans le cas de resister ił un si grand nom- 
bre de gens armes. II prit donc le parti de venir en rendre 
compte ił son general, mais celui-ci qui voulait avoir des ren- 
seignements sur ce qu'il se passait au dehors, Je r
ut fort 
mal ,et parut sou
onner sa bravoure. II allait charger quel- 
qu'autre de cette entreprise, lorsque Sułkowski, qui s'en aper- 
cut lui di qu'il ne croyai pas, qu'un aure put executer ce que 
ja prudence lui avait montre impraticable, mais que puis qu'il 
paraissait en douter, ił allait une seconde fois tenter l'entre- 
prise. II augrnenta sen escorte de quelques dragons et partit: 
mais ne revint pas ni aucun de ceux qu'il aocompagnaient". -' 
Z tą relacją należy się liczyć, ponieważ Grandjean tego dnia 
w godzinach prz.edpołudniowych przedostał się na plac Ezbekie, 
gdzie był punkt zborny załogi i gdzie mógł wiele widzieć 
i słyszeć. 



 


... 


--
		

/Czasopisma_104_04_447_0001.djvu

			j. 


Recenzje 1 SpraWmdB!Ilill 


425 


Laval pod datą 25 sierpnia 1801 zanotował taki szczegół 
ż końcowych dni obl
żenia Aleksandrii: "Notre trodsieme ba- 
taillon duquel je faisais partie, etant au bivouac fut cerne 
par les Anglais ił 7 heures du soir. II leur fut tres facile, cari 
le bivouac etait assez maI dispose. Tout le mon de a entendu 
parler de l'adjudant com.mandant Vequel et du general Zayon- 
chek, un Polonais devenu general de division dans nos armees. 
C'est eux qui dirigeaient tout. Je vous laisse ił pens er ił' qui 
'On avait confie notre destinee". - Należy w tych słowach do- 
czytać się ujemnej opinii o ni,eszczęsnym obrońcy Pragi, jak' 
i przedtem i później niefortunnym wodzu na ziemi rodzimej, 
nie tylko tam pośród obcych. 


A. M. Skalkowski 


A d a m G e o r g e s B e n i s: Une mission militaire 
polonaise en Egypte. (Societe Royale de Geographie d'Egypte. 
Publications speciales fondees par Sa Majeste le roi Fouad I -er, 
continuees sous les auspices de Sa Majeste le roi Farouk I-er). 
Le Caire 1938 (imprime par l'Imprimerie Orientale du Caire 
pour la Societe Royale de Geographie d'Egypte) 8 0 , t, I, str. 
LXII + 1 nI. + 450, t. II, str. 3 nI. + 299. 
Wytworne to wydawnictwo "dokumentów" dotyczących 
misji generała Dembińskiego w Egipcie w latach 1832-1836 
ukazało się pod wysokim protektoratem na krótko przed drugą 
wojną światową. Sygnalizował je jako będące w druku Han- 
delsman, powoływał się na nie Wawrzkowicz w artykułach dla 
Słownika Biograficznego, ale do Polski dotarły chyba tylko me- 
Jiczne egzemplarze, a i te wśród zawieruchy uległy po cz
ści 
zniszczeniu. Wobec wymiany wydawnictw z Egiptem niewąt- 
pliwie napłyną liczniej. .Test ono pośmiertnym, bo nie Żyją i je 
przygotowujący i mu patronujący. Gdy ich zabrakło, jesienią 
roku 1936 zajął się nim J. Filip Gelat, dyrektor oddziału euro- 
pejskiego w gabinecie królewskim, który też we wstępie przed- 
stawił, w jakich warunkach wydawnictwo dojrzało, zaś Ludwik 
Widerszal poprzedził je charakterystyką emigracji z doby po 
upadku powstania listopadowego i polityki wschodniej A J. 
Czartoryskie
o, uzupełniając to, czego brakowało jeszcze, aby 
dokumenty stały się zrozumialsze dla nieobeznanych z naszymi 
dziejami porozbiorowymi. Wprawdzie w dużej mierze dokonał 
tego sam Benis, przedkładając członkom Królewskiego Towa- 
rzystwa Geografii Egiptu wyniki swych badań nad polityką 
zagraniczną Mohameda Alego (tego "egipskiego Napoleona") 
w odniesieniu do Polaków i Rosji mikołajewskiej. Wszakże już 
nie miał możności wykładu tego (pt. Quelques details et docu- 
ments nouveaux sur Mohamed Aly) ściślej związać ze swymi 
dziełem. Było ono wykonane na marginesie czynności w służbie 
dyplomatycznej. Wpłynął nań niewątpliwie gen. Kukiel, zwra- 
cając uwagę na bogate materhły do okresu wielkiej emigracji 


.. 


-- 


.oli
		

/Czasopisma_104_04_448_0001.djvu

			426 


.Receozie i Spr_omanie 


w Muzeum XX. Czartoryskich i na zbiory rapperswilskie. Ja- 
koz z tych dwóch źródeł przede wszystkim zaczerpnięte zostały 
dokumenty, chociaż oczywiście nie pominął innych, paryskIch, 
londynsklch, wiedensklCh. Teksty polskie jak tureckie i arab- 
sk1e przełożył na jĘzyk francuski. W streszczeniu podał ustępy 
nie odnoszące się do Dembińsk."ego i jego przedsięwzięcia. Wy- 
padło ograniczyć się w wyborze materiałów, jakkolwiek Benis 
w swych studiach archiwalnych ogarnial znacznie więcej zaga- 
dnień polskiej polityki wschodniej. I tak ten jeden z niej epi- 
zod egipski wypełnił przeszło osiemset stron druku, chociaż 
bardzo mało zaważył w dziejach bezpośrednio. 
Była to próba przeciwstawienia się polityce, organizowanej 
przez Czartoryskiego, ale także przez komitet Dwernickiego. 
podejmujący ją oddzielnie. co więcej nawet przenoszący w pod- 
zwrotnikowe krairiy ideologiczne spory tułactwa. A wszystko 
ono związałc się postanowieniami ..aktu emigracji" z 3 pa- 
ździernika 1832. w myśl których nie wolno było uczestniczyć 
w innych działaniach wojennych jak tylko zmierzających bez- 
pośrednio do wskrzeszenia Polski, a przynajmniej zwracają- 
cych się przeciw tyranii w obronie wolności ludów. Nadzieja, 
ta świtała od Wschodu, gdzie zbuntowany basza Egiptu Moha- 
med Aly, opanowawszy Syrię zagrażał sułtanowi. co zdało się 
zapowiadać zawieruchę, w krąg której wciągnięte będą główne 
mocarstwa. Nasza emigracja opowiadała się po stronie Turcji, 
kiedy jednak tei Ro&ja spieszyła z pomocą, natychmiast wśród 
Polonii zagranicznej dokonał się odwrót. Mickiewicz w ..Piel- 
grzymie" obwieścił, że w zagadnieniu wschodnim jedynym ży- 
wiOłem wielkości jest Mohamed Aly, Egipcjanin sięgający po 
dziedzictwo Proroka. Czartoryski, który był poufnym doradcą 
rządu. angielskiego w tych sprawach, skierował Bystrzonow- 
skiego, jednego z naiwybitniejszych i najbardziej oddanych 
stronników swoich, w ślad za Dembińskim, gdy ten udał się na 
teren wojny. w słusznym domniemaniu. że generał wsławiony 
odwrotem z Litwy sam nie potrafi się wyznać w położeniu po- 
litycznym i grze sił zmagających się w świecie zgoła mu obcym. 
..Dembiński n'est pas qualifie pour etre negociateur. ił n'est 
den d'autre qu'un soldat franc et noble; rien de plus" - tak go 
scharakteryzował Ludwik Plater. a Czartoryski go napominał. 
aby działał z rozwagą. po dojrzałym namyśle. jak zaleca Koran 
i obyczaj mahometański (I, 89. 105). Nadaremnie. Nie było to 
w naturze prostej a wybuchowej. Oszołomiony rozgłosem, 
który go wyniósł na parę dni do godności wodza naczelnego. 
a który mimo upadku powstania wciąż jeszcze rozbrzmiewał 
dzięki wydaniu pamiętnika z wyprawy na Litwę. przeceniał 
swoją wartość i znaczenie w świecie. Dowodem list do Metter- 
nicha. w którym zapewne ofiarowywał mu swe usługi przeciw 
Rosji. a na który nie doczekal się odpowiedzi. W pompatycznej 
odezwie żegnał rodaków (I, 157-163) przeprawiając się do 



 


l 


I' 


---
		

/Czasopisma_104_04_449_0001.djvu

			I 
) 


Recen:zje l Spr&wo'Zd....ia 


427 


J 


Arabii, aby bronić walczących z caratem. Miało to być zasługą 
dla ludzkości. a nadto wiodła go nadzieja, że Polska powstanie 
z tej wojny. Chciał złączyć chrześcijan z muzułmanami przeciw 
tyranii, a ZWYCIęstwo Polaków miało wprowadzić królestwo 
Boże. 
Miał go spotkać gorzki zawód, jak i gotujących się dzielić 
z nim losy. Z Marsylii wypłynął na żaglowcu 8 czerwca 1833, 
ale riiepomyślne wiatry zatrzymały go na Malcie i dopiero w po- 
łowie lipca wylądował w Aleksandrii. Został wprawdzie bardzo 
uprzejmie przyjęty przez konsula francuskiego i wicekróla Egi- 
ptu, ale tymczasem syn tego a naczelnie dowodzący' armii 
w Syrii Ibrahim-pasza zawarł pokój w Unkiar Skelessi, aby 
uniknąć starcia z załogą rosyjską, która objęła straż nad Kon- 
stantynopolem. Istniało nadal silnie napięcie międzynarodowe. 
a Francja i Anglia utrzymywały znaczne floty w zbrojnym po- 
gotowiu, ale pragnęły zapobiec wojnie z Rosją. Także Mohame- 
dowi Alemu zależało, aby zwłaszcza ze strony cara Mikołaja 
uzyskać chociaż połowiczne uznanie samodzielności królestwa 
Eg.ptu, co by usunęło wahanie się w tej mierze mocarstw za- 
chodnich. Toteż nie chciał zbytnio narazić się potężnemu impe- 
ratorowi przyzwaniem do swej armii Polaków, a jednak mleć 
ich w odwodzie na wypadek wznowienia działań wojennych 
i wygrywać tę kartę w rokowaniach. 
Dembiński tego nie chciał zrozumieć i żalił się, że nie znaj- 
duje posłuchu. Przyznano mu rangę generała z odpowiednim 
uposażeniem, zlecono organizację sztabu i skierowano do kwa- 
tery Ibraima-paszy w Syrii dla omówienia reform potrzebnych 
gwoli upodobnienia armii egipskiej do europejskich. Pozostawał 
tam przez cztery miesiące, zapoznał się z organizacją i jej nie- 
domaganiami we wszystkich rodzajach broni i wziął nawet 
udział w wyprawie karnej. Ibrahim jakby się 'zapalał do dale- 
kos:ężnych planów i chciał ściągnąć kilkuset oficerów polskich, 
aby nimi zastąpić instruktorów tureckich. Rychło jednak Dem- 
biński tyleż skutkiem własnej nieopatrzności co intryg zawist- 
nych zaczął tracić w opinii swych protektorów. Naczelny wódz 
woisk k{)nsystujących w Syrii przedstawiał wicekrólowi a ojcu 
swemu, że polski generał nie mógł oddać wielkich usług, bo 
bardzo krótko dźwigał odpowiedzialność tego stopnia. a poprze,:, 
dnio w dobie napoleońskiej miał rangę zaledwie kapitana. On 
sam po latach szesnastu przerwy w służbie nie ufał swej znajo- 
mości regulaminów i manewrów i domagał się sprowadzenia 
jakich dwudziestu oficerów o wysokich kwalifikacjach dla sfor- 
mowania sztabu. Jemu właściwszą była dziedzina polityki na- 
rodowej i na sercu leżała tylko sprawa ojczysta, która jego 
zdaniem powinna być uznaną za najważniejszą też przez pań- 
stwa centralnej i zachodniej Europy, a również i ludy maho- 
metańskie niemniei zagrożone wciąż rosnącą potęgą caratu. 
Lecz mógłże poczciwy ziemianin wo.iewództwa krakowskiego 


r 


-- 


..
		

/Czasopisma_104_04_450_0001.djvu

			, 


4t8 


ReCe
o, którzy dla wyniesienia się posłt1
iwali się podstępem 
albo i zbrodnią. 
Tymczasem ro<ł-acy byli w rozterce, w swych sądach, oba- 
wach i nadziejach. Czartoryski chociaż wsparł Dembińskiego 
finansowo i dyplomatycznie, jednak lękał się, że mó
łby być 
zdradzony i wydany Moskwie. Korzyść upatrywał raczei w tym, 
aby się zorientować co do wyboru dro
i i środków w polityce 
wschodniej (I, 136-140). Byli i tacy pessymiści (głównie z obo- 
zu radykalne
o), którzy nie wierzyli z
oła, aby tak daleką 
okrężną drogą można zbliżyć się do Polski, albo pomawiali 
Dembińskiego o szukanie jedynie materialnych dla siebie 
i swych przyjaciół korzyści. Przecież na ogół przeważała goto- 
wość na pierwsze wezwanie pospieszyć do Egiptu. Tę chęć ob- 
jawili i 
enerałowie co wybitniejsi, jak Bem, Chrzanowski, 
Sznayde i oficerowie różnych stopni. Jeden z nich (niewiado- 
me
o nazwiska i nieznanej rangi) z zakładu w Auxerre, 8 listo- 
pada 1833 donosił Dembińskiemu, że prawie wszyscy. pragną 
udać się do E
iptu i dlate
o na 
wałt uczą się po arabsku, lecz 
i równocześnie krążą dezorientujące po
łoski, jakoby po zawar- 
ciu pokoiu z Portą Otomańską nakazano wszystkim Polakom 
opuścić Egipt (I, 290).' . 
Po
łoski te nie były bezpodstawne. Dembiński po powro- 
cie z Syrii zastał w Kairze zmienione nastroje. J e
o samego 
zatrzymano by chętnie, ale nie przystępując do wykonania za- 
lecanej przezeń reor
anizacji sztabu, a tym bardziej nie godząc 
się na użycie większej ilości oficerów polskich. N a wiadomość. 
że ich paruset już jest w drodze, wydano rozkaz, aby nie po- 
zwolić im wylądować. Było to w związku z zapowiedzianym 
przybyciem konsula rosyjskiego, który by niewątpliwie dom a- 

ał się takie
o zarządzenia. Chciano uniknąć upokorzenia, by 
ustępować pod naciskiem. Zresztą i Francja i Anglia także żą- 
dały ograniczenia zbrojeń. Można je było przeprowadzić jedy- 
nie z wielką oględnością, tając się z nimi, do cze
o się dostoso- 
wać nie umieli emi
ranci, niezdolni ukrywać się ze swym pa- 
triotyzmem, wprost wyzywający Rosję, aby ich nikt nie posą- 
dził, że wchodzą w obcą służbę jako najemnicy, kondotierzy. 
I Dembiński szcze
ólną uwagę przykładał do zaznaczenia ide- 
owych założeń swe
o przedsięwzięcia, podał się do dymisji ze 
stanowiska 
enerała-instruktura (nie chcąc oddzielać się od 
swych rodaków wz
ardzonych. zrażony zresztą i barbarzyń- 
skimi metodami walki) i demonstracyjnie odmówił przyjęcia 
należnych mu poborów. Wszakże nie zaraz opuścił Egipt i czy- 
nił jeszcze u rządu przedstawienia, aby w je
o miejsce powołać 
generała Chrzanowskiego (który niewątpliwie z usposobienia 
i zdolności więcej nadawał się do wprowadzenia w życie pla- 
nowanych reform warmii), sam zaś i po powrocie do Francji 
z wiosną 1834 nie porzucił marzeń o ziednoczeniu świata mu- 


) 


... 


, 


--
		

/Czasopisma_104_04_451_0001.djvu

			Reu:luJe ; 
prL\WCló.an;H 


429 


zułmańskie
o pod wodzą Mohameda Alego. - Nie ostał się 
obelisk ku uczczeniu Sułkowskiego, którego wzniesienie zlecił 
na odjezdnym życzliwemu dla Polaków Les.sepsowi. Tylko czas 
jakiś jeszcze toczyła się wśród wiecznie skłóconej emig-racji 
namiętna polemika na temat tej nieudałej misji na Wschodzie. 
Epizod ten w dziejach jest małego znaczenia w porówna- 
niu z udziałem Polaków w wyprawie Napoleona do E
iptu, ale 
oświetlenie je
o przypomina cudzoziemcom mniej im znaną 
trag-edię pokolenia powstania listopadowe
o, zaś dla history- 
ków naszych (a zwłaszcza współpracowników Słownika Bio- 

raficznego) dużą wartość mają życiorysy emigrantów, oparte 
na n:ieistniejących już zbiorach rapperswilskich, a pomiesz- 
czone w odsyłaczach wydawnictwa starannie przygotowane
o. 
A. M. Skałkowski. 


... 


WIOSNA LUDOW na ziemiach polskich. Wydawnictwo 
zbiorowe pod redakcją Natalii Gąsiorowskiej. Państwowy In- 
stytut Wydawniczy 1948. Tom I, stron 417. 
Podobnie jak z ogólnym zainteresowaniem spotkała się 
sweg-o czasu zapowie-dź podjęcia parotomowego wydawnictwa 
zbiorowego "poświęconego wydarzeniom "Wiosny Ludów", tak 
z nie mniejszym uznaniem -dla organizatorów te.go przedsię- 
wzięcia i redaktora prof. N. G ą s i o r o w s k i e .l należy powi- 
tać tom pierwszy, który dociera obecnie do rąk czytelników. 
Oczywiście sąd dotycząCY tylko jedne
o tomu zbiorowej publi- 
kacji nie może być zupełny, Nie mniej oceniając właśnie tom 
pierwszy wydawnictwa, można stwierdzić, iż bezsprzecznie 
odda ono poważne usługi w zapoznaniu się z epoką 1848 roku 
szerszych kół czytelników, jak również, że będzie stanowić 
pomoc nie do pominięcia przy podejmowaniu innych dalszych 
opracowań. 
Chociaż zaś poziom naukowy ogłoszonych w tym tomie 
rozpraw nie jest równy, nie równa jest też ,.linia o
ólna", jeśli 
wolno się tak wyrazić, całości wydawnictwa, to jednak praca ta 
przedstawia się i tak znacznie lepiej, niż np. zbiorowe, między- 
narodowe wydawnictwo ,,1848 dans }.e monde. Le Printemps 
des peuples" (Paris 1948, 2 tomy). 
Z punktu widzenia wspomnianej "linii ogólnej" i metody 
badań, która powinna prowadzić do ukazania całości ówcze- 
snych wydarzeń i prądów w powiązaniu z rzeczvwistością spo- 
łeczno-gospodarczą i ogólnym rozwojem dziejowym, może naj- 
bardziej pouczające są dwa artylmły: pierwszy i ostatni. Pierw- 
szy: N. G ą s iorowsk i e j, która zobrazowała "Sytuację go- 
spodarczo-STołecznq na Zachodzie i Wschodzie Europy w poło- 
wie XI X stulecia" i ostatni: L. P r z e m s k i e g o-p. t. "Za- 
qadnienie woiny part
/zanckie'i w przeddzień Wiosny Ludów". 
Szkoda jednak że pierwszy artykuł jest ze wzg-lędu na poru- 
szone w nim zagadnienia i ich podstawowe znaczenie zbyt 


-- 


..
		

/Czasopisma_104_04_452_0001.djvu

			430 


Recen:z.je 
 Spra,wozd.''Ili. 


krótki i może nazbyt schematyc
ny. Pomyślany był jednak za- 
pewne jako wprowadzenie do właściwego materiału, który ma 
przynieść całość wydawnictwa. Ale też w związku z ujęciem 
tego artykułu oraz 'dalszych części nasuwa się postulat, który 
należałoby skierować pod adresem redakcji, aby w dalszych 
toma('h lub na końcu ostatniegry tV:.1U zamieściła coś więcej 
niż zwykłe indeksy, a mianowicie: a) skorowidz ważn
ejszych 
nazwisk z ir.h luótkim objaś
.en:em (jak to np. doskonale zro- 
biono w "Dzielach Wybranych" M ark s a w wyd. "Książki") 
i b) skorowidz ważniejszych pojęć (np. "babuwiści", "zjazdy 
klemensowskie" i inne, bardziej jeszcze zw:ązane z właściwym 
tematem). Tego rodzaju skorowidze przyczyniłyby się do tym 
lepszego wprowadzenia mniej przygotowanego czytelnika w se- 
dno SDraw. 
Nie znając dalszych tomów nie wie się oczywiście, czy słu- 
szny jest pewien n:epokój, który dotyczy tego, jak będzie 
ujęta - zapewne w końcowym tomie wydawnictwa, synteza 
całości. Oto zaś przykładowo biorąc parę zaga.dnień, które 
w związku z lekturą pierwszego tomu wymagałyby szczegól- 
nie starannego opracowania w owym artykule końcowym. 
I tak słuszne w zasadzie stwierdzenie prof. G ą s i o l' o W s k i ej, 
które dotyczy wieku XX, iż "nastąpił zmierzch międzynarodo- 
wego klerykalizmu. wojującego przeciw rewolucji na rzecz 
reakcji w okresie Wiosny Ludów" (str. 41) może w umyśle nie 
jednego czytelnika pozornie się sprzeczać ze stwierdzeniami 
roli, jaką niektórzy przedstaw:ciele polskiego duchowieństwa 
odgrywali w Wielkopolsce i. na Sląsku. Nb. można by zwrócić 
uwagę na znamienne w tym względzie i reakcvine sDołecznie 
tezy, głoszone w wydanej w Krakowie w r. 1833, przetłuma- 
czonej z niemieckiego książce J. Reebmana p. t. "Wybór 
przykładów, .dziełko dla ludu wiejskiego 1ako też mieszczan, 
którzy w wclnych od pracy godzinach pożyteczne'i dla s:ebie 
zabawy szukają" (zwł. kapitalny przykład 12). Co prawda, 
prof. K i e n i e w i c z określa księży mianem "naturalnych le- 
galistów" (str. 92). Rzecz jednak wymaga bliższego rozpatrze- 
nia i rozróżnienia roli wyższego i niższego duchowieństwa, 
które głębokiego znaczenia nabrało już w dobie insurekcji Ko- 
ści uszkowskiej. 
Pcdobnie jest z tezą o "harmonii interesów klasowych", któ- 
rą głoszą ugrupowania prawicowe. Również dalszego wy jaśnie- 
. nia wymagają same najbardziej podstawowe poiecia: "demo- 
kraci", "prądy demokratyczne" itp. Prawda, że jeśli się weźmie 
pod uwagę specyficzne stosunki panuiące w Wielkot101sce 
i działające tam stronnictwa, to można się zgodzić z ]::oglądem, 
iż tamtejsze główne obozy "najniewłaściwiej były przezwane 
arystokracją i demokracją", bo "kadry obu obozów wypełnia 
ziemiaństwo, a to jest zawsze jedną wielką rodziną" (str. 49). 
Współcześnie tego właśnie zdania był Libelt. Przecież jednak 


) 


j 


I. 


--
		

/Czasopisma_104_04_453_0001.djvu

			Recenzje j Spra.w<>7AI"",la 


431 


) 


byli tam także inni ..demokraci". Inacze; nie można by np. zro- 
zumieć zdania, że Willisen "wezwał do siebie pięciu: Potwo- 
rowskiego i Mielżyńskiego z ziemian, Libelta i Stefańskiego 
spośród demokratów..... (str. 117). Wiąże się to z niedocenia- 
niem, jak się wydaje, przez K i e n i e w i c z a z punktu widze- 
nia dalszych konsekwencji społecznych, faktu wystąpienia 
Stcfańskie
o, jak i w ogóle ugrupowania rzemieślników. ple- 
bejuszów poznańskich, drobnomieszczaństwa i drobnej inteli- 

enc;i. 
Dal'5'Zego i gruntownego wyjaśnienia wymagają także prądy 
ideowe, występujące w przeddzień "Wiosny Ludów" w Polsce 
(o których pisałem w popularnym zresztą ujęciu, ale możliwie 
wolnym od schematów tradycyjnych w "Wiedzy i Zyciu" 1848, 
nr 8-9). Nie zostały one w tomie I omówione w sposób dosta- 
teczny. Dotyczy to m. in. artykułu dr Anny Minkowskiej 
"Królestwo Polskie w latach 1844-1848". Być może, że zagad- 
nienia te w ogóle zostały potraktowane osobno w innym tomie? 
W tomie I znajdujemy tylko wzmianki, nieraz dość wątpliwe. 
Zastrzeżenia ogólne, które nasuwa lektura niektórych arty- 
kułów dotyczą przede wszystkim jednego n:ewątpliwego faktu, 
że podejście ich autorów do badanych zjawisk jest przeważnie 
związane z o
ólnymi przyzwyczajeniami i tendencjami panu- 
jącymi wśród badaczy uprawiających tzw. historię poEtyczną 
w sposób tradycyjny. Stąd nie zawsze właściwe oceny i wnio- 
ski, w których nie uwzgl
dnia się w dostateczne; mierze p o d- 
łoża społecznego i właściwych przemian 
s po ł e c z n y c h. Niektórzy z autorów są jeszcze dość dalecy 
od takiego przeanalizowania wydarzeń ..Wiosny Ludów", ja- 
kiego (z zastrzeżeniem zresztą wszystkich różnic związanych 
z odmiennością krajów) dokonał K. M ark s w głośnej rOZDra- 
wie "Walki klasowe we Francji od 1848 do 1850 T." A przecież 
także i do gruntu polskiego można odnieść je
o uwa
i, które 
dotyczą roli dziejowe; nie zwycięstw, lecz ,.porażek rewolu- 
cyjnych". "Jednym słowem, postęo rewolucyjny torował sobie 
drogę nie przez swe bezpośrednie trav.ikomiczne zdobycze, lecz 
przeciwn'e, przez stworzenie zwartei, potężne; kontrrewolu- 
Cli, r;rzez stworzenie przeciwnika, w walce z którym stronnic- 
two przewrotu wyrosło dopiero w rzeczywistą partię rewolu- 
cyjną" (Dziela Wybrane, II, str. 74). Na ziemiach Polski cho- 
dziło o przec:wnika - państwa zaborcze, ale również o we- 
wnętrznego przeciwnika społecznego. Wobec te
o zaś komple- 
ksu faktów, jeśli nie "giną", to tracą na znaczeniu umiłowane 
pnez historyków fakty jednostkowe, "osoby, złudzenia, wyo- 
brażenia. pro;ekty..." 
W stosunkowo naj mniejszym stopniu wSP	
			

/Czasopisma_104_04_454_0001.djvu

			- 


-lat 


Recenzje i Spra
ioo 


dzą, iż jest najlepszym dzisiaj w Polsce znawcą epoki. Jest ró- 
wnież faktem, że sąd histaryka dziejów politycznych łączy on 
coraz .częściej i coraz bardziej wnikliwie z aceną podłoża spo- 
łeczna-gaspodarczega. O pra.wdziwie zaś abiektywnej posta- 
wie autora świadczy dodatnio np. ciekawe i nowe naświetle- 
J1ie postaci Jakuba Szeli (str, 276 n.). Przecież jednak budzą się 
wątpliwaści, czy mażna np. pisać o Mierosławskim, iż "była- 
u nieJ:!o - jakaś wada organiczna, może z jego krwi o b c e .l 
p ł Y n ą.c a (?) P a l tS k i n i e z n a ł i nie razumiał, nie ro- 
zumieli gO' i. Polacy (?) (str. 63). Nie chodzi o przekreślanie rali 
cech naradowych irazważań psychalogicznych, nie mniej jed- 
nak nie te fakty były tu .chyba najważniejsze. Pisma Miero- 
sławskiego charakteryzują gO' daść dobrze; jeśli chadzi np. a od- 
żegnywanie się w czasie procesu w Berlinie od "zamroczonej 
nauki - kamunizmu ekano.micznego, grzeczniej zwanego so- 
cjalizmem" to nie była ona zapewne podyktow.ane tylko. wzglę- 
dami taktycznymi (L i m a n a w s k i, Historia demokracji, I, 
str, 81). Niestety zaś nie pierwszy to był i nie ostatni z polskich 
"wadzów", którzy nie umieli lub nie chcieli zdobyć się na kon- 
kretne decyzje, zwłaszcza natury bardziej radykalnej, i którzy 
w specyficznym znaczeniu tych słów "nie cierpieli anarchii 
i panowania tłumów". 
"Pawstanie . poznańskie pisze dalej K' i e n i,.e w i C,;Z 
przybierała w poszczególnych miejscowaściach najróżniejsze 
formy, zależnie ad 3 czynników: stosunku liczboweRa ludnaści 
polskiej i niemieckiej, przedsiębiorczaści powstańców i ener- 
gii urzędników pruskich" (str. 92). Trochę trudno uwierzyć, by 
nawet w wykazującej "tendencje solidarystyczne" Wielkopol- 
sce tylko te "trzy .cz,ynniki" decydawały o "naj różniejszych 
formach" powstania, zwłaszcza, że potem (na str. 138, 141, 163) 
pisz.e Autor o nie zrozumiałych na gruncie poprzE.'Qniego spo
 
strzeżenia "elementach ludawych spisku", a "młodzieżv rze- 
mieślniczej", o "lewicy powstańczej". Inna ta rzecz, jaką była 
właściwie ta "lewica"? 
Znacznie wyraźniej została naświetlana sprawa społeczna, 
zwłaszcza najbardziej maźe interesująca sprawa roli elemen- 
tów miejskich (od inteligencji drabnaszbcheckiej i urzędniczej 
poczvnając po proletariat rzemieślniczy) w ruchach wyzwoleń- 
czych, w rozprawie K i e n i e w i c z a poświęconej Galicji. 
Maże to ryzykowne przypuszczenie, ale zapewne wpłynął na 
to fakt, że jest ana z gruntu n()wa. gdy poprzednia dotvcząca 
powstania w Wielkopolsce opiera się głównie a dawnie.iszą 
pracę tego Autora sprzed roku 1939. Zab. trafne uwagi na str. 
271, 274 (rola niższego duchawieństwa), 281, 291, 321 (charak- 
tervstyczne domaganie się czeladzi rzemieślnicze; zniżki go- 
dzin z 14 na 12 dla ćwiczeń wojskowych), 337, 338 ("widok 
uzbrojone.go proletariatu przerażał r('wolucjonistów mieszczań- 
skich więcej jeszcze od naporu reakcji"). 


I 

 



 


--
		

/Czasopisma_104_04_455_0001.djvu

			Recenzje 1 Sprawozdania 


433 


I 

 


I W tym jednak artykule miałoby się ochotę nie z
odzić 
z zakończeniem: "Pozostawił po sobie w Galicji "rok złudzeń" 
jedną rzecz pozytywną: bolesne, ale pouczające doświadczenie. 
Niestety, następne pokolenia nie umiały zeń w pełni skorzy- 
stać" (str. 345). Jest to spostrzeżenie historyka dziejów polity- 
cznych, który marzy o tym, by wreszcie kiedyś mo
ło się spra- 
wdzić zdanie, że historia jest "magistra vitae". Zdaje się je- 
dnak, że jest raczej odwrotnie. To życie jest nauczycielką 
historii. Ale pomijając te
o rodzaju spostrzeżenia, ważniejszą 
jest inna koncepcja, która dotyczy konsekwencji "Wiosny Lu- 
dów". Zapewne, że chodzi tu o późniejszy rozwój idei (nie za- 
pominajmy o 
łośnym stwierdzeniu: "bez rewolucyjnej teorii 
nie jest możliwy ruch rewolucyjny"). Conajmniej jednak rów- 
nie istotne było stopniowe wprowadzanie na widownię dziejów 
polskich jako coraz to aktywniejszych współczynników zacho. 
dzących przemian nowych elementów klasowych: mieszczań- 
stwa w różnych je
o u
rupowaniach, nawet i proletariatu 
miejskie
o. Nie lekceważąc bynajmniej znaczenia społecznego 
warstwy i sprawy chłopskiej, można się obawiać, czy może 
badacze okresu "Wiosny Ludów" w Polsce nie przeceniają na 
o
ół tej sprawy w porównaniu z niedocenianym rozwojem sto- 
sunków zachodzących na 
runcie miejskim i drobne
o miesz- 
czaństwa, warstwy robotniczej. Zwłaszcza, że traktują ją nie- 
raz w oderwaniu od przemian społecznych, 
dyż tylko w relacji 
stanowej: szlachta - chłopi. . 
Przechodząc do dalszych pozycji, raczej publicystyczny cha- 
rą.kter nosi artykuł I ren y P ietr z ak-P a w ł'Q1WS ki ej 
"Lata przełomu na Mazurach". Szkoda, że pisząc pokrótce 
o roli "znakomite
o uniwersytetu królewieckie
o" autorka nie 
znała jeśli ni,e właściwej mono
rafii, to recenzji z książki G. 
S e II e, "Geschichte der Albertus Universitiit zu Koniqsberg" 
pióra H. B a rycza, który ukazał we właściwym świetle iego 
służbę na rZecz prusactwa (Przegl. Hist. Ośw. I, nr 3-4), Inte- 
resujące jest naświetlenie postaci Gizewiusza i je
o programu 
polityczlle
o; szkoda, że nie dowiadujemy się czeg-oś bliższJe
o 
o jego memoriale z 1842 w sprawie "jednolitego programu sa- 
moobrony dla wszystkich ziem polskich w granicach monarchii 
Hohenzollernów" (str. 193), Autorka silniej od K i e n i e w i 
c z a uwydatnia rolę poznańskiego Związku Plebejuszów; zno- 
wu jednak brak tu bliższych danych (str. 203). 
Znacznie większym ilościowo materiałem dysponował z na- 
tury rzeczy d r M i e c z y s ł a w T o b i a s z, którego produk- 
tem jest artykuł omawiający wydarz.enia na Śląsku; przedsta- 
wia on również ogólne stosunki społeczno-gospodarcze i naro"'; 
dowe
 Wydaje się jednak. że łącznie z niezbyt precyzyjnym po';' 
wiązaniem przedstawianych faktów takie sądy Tobiasza, jak 
"tajne organizacje przygotowujące rewolucję w Europie, mi
 
dzy innymi i w Prusach. miały (czy to znaczy: znalazły?) wdzię- 


I	
			

/Czasopisma_104_04_456_0001.djvu

			434 


R6CeI!2>Je a Spr8IW00CUmIa 


czne pole do prac" (str. 233) albo "niewątpliwie istniała współ- 
praca organizacji rewolucyjnych polskich i niemieckich" (str. 
235) nie są dostatecznie udowodnione lub naświetlone. Nasuwa 
się dalej obawa, że wspominając o uniwersytecie wrocławskim, 
na którym "koncentrował się element emigracyjny i śląski, na- 
leżący do tajnych organizacji" (str. 236). Autor łączy ze sobą 
i miesza dwa prądy: jeden - kółek emigranckich i drugi - 
właściwej akcji w terenie, które nie musiały być i nie były 
identyczne. Ściślejszego rozróżnienia wymaga też sprawa ru- 
chów społecznych wśród ludności polskiej i niemieckiej. Zbyt 
ol!ólnikowa jest wzmianka o ciekawej postaci, iaką był polski 
pose
 Krystian Minkus (str. 254; ror. K. p o p i o ł e k, K. M. 
trybun śląskiej rewolucji, 1948). Nieuzasadnione ze względów 
ovólnych, ale i tutaj wątpliwe jest twierdzenie, że "wy- 
chowując i ucząc lud prosty, potrafiło k i l k u d z i a ł a c z y 
n a r o d o w y c h na Śląsku Cieszyńskim rozbudzić uświado- 
mienie narodowe" (str. 263). Oto pomimo nagromadzenia 
uprzednio przez T o b i a s z a szeregu wiadomości z dziedziny 
stosunków społeczno-I!osrodarczych, nagle stajemy wobec tezy, 
która znów przenosi ciężar zagadnienia na rolę jednostek. Już 
dawniejsze spostrzeżenia w tym względzie Piwarskiel:!o były 
trafniejsze i bardziej przekonywujące (Historia Śląska, str. 
308 nn.), a tym bardziej wnikliwe studia K. P o p i o łka i M. 
T y r o w i c z a, referowane m. in. na ostatnim zjeździe histo- 
ków (Pamiętnik VII Zjazdu, t. I, str. 279 nn.). Kwestią wreszcie 
do dyskusji jest twierdzenie, że po r. ] 848 "sprawa polska na 
terenie Prus nie miała już praktycznie żadnych szans. N ajwła- 
ściwszą była droJ;!'a pracy organicznej..." (str. 262). 
W artykule A n n y M i n k o w s k i e j ("Królestwo Polskie 
w latach 1844-1848") uderzają najbardziej, nie wyzyskane 
zresztą w całej rozciągłości, ustęPY poświęcone czynnemu 
udz
ałowi w spiskach powstańczych różnych elementów miej- 
skich, przede wszystkim warstwy rzemieślniczej (str. 354, 362, 
367,370,377). Wobec uwag Kieniewicza (str. 85) nie jest 
właściwe określenie ministra spraw zagranicznych Prus v. Ar- 
nima jako "zwolennika odbudowania Polski nieDOdległej" (str. 
383). Budzi wątpliwości konkluzja, że myśl demokratvczna... 
"mimo porażek i klęsk spełniła wielką misję - scalenia po- 
szczególnych warstw społeczeństwa. w okresie walk o niepod- 
ległość, w naród polski" (str. 388). Czy chodzi tylko o poczucie 
narodowe i uczucie patriotyczne czy też jakiś bliżej nie okre- 
ślony solidaryzm narodowy? W bibliografii artykułu brak now- 
szych pozycji (np. dotyczących sprawy ks. Ściegiennego). Gdy 
zaś już mowa o zestawieniach bibliograficznych, nasuwa się 
drugi na przyszłość (poza skorowidzami) postulat o znaczeniu 
ogólnym: wzorowania się na wskazówkach bibliograficznych 
K i e n i e w i c z a lub jeszcze dalszego rozbudowania reprezen- 


-
		

/Czasopisma_104_04_457_0001.djvu

			-ł 


Recenzje 
 Sprawo.	
			

/Czasopisma_104_04_458_0001.djvu

			436 


Recen"'ie 1 Spra.,wOQdan,a 


w praktyce autorka musiała i tak zacząć narrację od powstania 
listopadowego. 
Wykaz zużytkowanych opracowań i źródeł wydaje się do- 
statecznie obfity, Brak nowszych opracowań historii dyploma- 
tycznej (S c h i e m a n n a, G u i c h e n a, nawet S t e r n a) 
tłumaczy się lokalnym ujęciem tematu. Silniej uderza pominię- 
cie takich pozycji, iak D u t k i e w i c z a, Austria a powsta- 
nie listopadowe, Z y w c z y ń s k i e 
 o, Geneza encykliki 
"Cum primum«, ł. u n i ń s k i e f! o, Wspmninki lub F r i e d- 
m a n n a, Der Kampf der qalizfschen Juden um ihTle Gleich- 
berechtiqung. Gdy idzie o drukowaną koresoondencję dvplo- 
matyczną, w papierach Metternicha, Nesselrodego, Meyen- 
dorffa, Paskiewicza (Szczerbatow) I a iuż zwłaszcza gen. Zamoy- 
skiego autorka byłaby znalazła dla swego tematu niejedno uzu- 
pełnienie. Z prasy cytuje ona sporo publikacH krakowskich, 
niewiele poznańskich; nie przerabiała pism emil:!'racyjnych. 
Wykorzystane archiwalia krakowskie zasługiwały na szer- 
sze omówienie, niezależnie od suchego zestawienia dość licz- 
nych pozycji. Mamy tu naorzód sz,eret! niedrukowanvch na- 
miętników: nieodzowny Prek, Dembiński, Łętowski, PateIski, 
ostatnie trzy tomy Hechla. Dalej akta Senatu i Sejmu Rzeczy- 
pospolitej, a w nich szczególnie ważne, bo nie cenzurowane 
diariusze sejmowe' oraz sprawozdania Izby Obrachunkowej. 
Następnie bardzo ciekawa, a nie użytkowana dotąd orzez bada- 
czy korespondencja Meciszewskiego z Adamem Czartoryskim, 
zawierająca liczne naiooufniejsze aneksy, m. in. nawet wykra- 
dzione z Krakowa odoisy policyinvch akt śledczych. Dalej 
z rzeczy ważniejszych oapierv J. Hallera, ks. Schindlera. Wie- 
logłowskiego i inne., Sz,czellółów dostarczyło "An"'um studioso,. 
rum" Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz parę archiwów zakon- 
nych (materiały do dzieiów n;ektórych wsi podkrakowskich). 
Trzynaście rozdziałów książki da się zgrupować w 4 nie- 
równych cześciach. Dwa oierwsze rozdziały: o strukturze spo- 
łecznei W. Miasta i o polityce mocarstw oT'liekuńczvch - maią 
charakter wstępu. Z kolei rozdz;ałv III-V poświęcone są 000- 
zycji liberalnei. a rodziały VI-VIII konsoiraciom. do schyłku 
lat 30-tych. Wreszcie 5 ostatnich rozdziałów mówi w ciągu 
chronologicznym .() wypadkach lat 1846-48. Svtuac"ię miedzy- 
narodową Wol. Miasta naszkicowano, jak wspomniałem, dosyć 
pobieżnie. Warto było wspomnieć choć słowem (str. 3). o oierw- 
szoplanowej roli Ad. Czartoryskiego w ułożeniu konstytucji 
krakowskiei. Stosunek rządu Anglii i Francji do sprawy Kra
 
kowa (str. 22 i n.) pozostaje niezrozumiały, jeśli się go nie PO;- 
wiąże z wielkoświatową rozgrywką anglorosYiską O władanie 
nad Bliskim Wschodem. Ewakuację Krakowa przez Austria": 
.k6w w r. 1841 (str. 24) spowodował tyleż może nacisk Palmer- 
:stona, co opÓr Prus. Należało uwydatnić nieco silniej wahania 


. . 


-
		

/Czasopisma_104_04_459_0001.djvu

			Recen"'Je.
 Sprawo-zd&nia 


437 


Mettenrlcha wobec problemu zaboru Krakowa i nieustanny 
w tym kierunku nacisk cara Mikołaja. 
Rozdział tyczący się struktury społecznej Krakowa czyta 
się z wielkim pożytkiem. Uderzają niektóre dane liczbowe, np. 
wysoki procent uczniów pochodzenia plebejskiego (drobnomie- 
szczanie i chłopi) w liceum św. Anny i w Uniwersytecie: 42 
i 23% (str. 10, 16), Procent to zapewne wyższy, niż gdziekol- 
wiek indziej w ówczesnej Polsce. Szkoda, że nie udało się au- 
torce ująć w liczby stosunków wiejskich, np. procentu ludności 
bezrolnei i przeciętnego rozmiaru posiadłości włościańskich. 
Dowiadujemy się za to ciekawych szczegółów o czynnej posta- 
wie chłopów wobec akcji czynszowania, o próbach wymuszania 
lepszych warunków bytu, o wypadkach podpalania budynków 
dworskich i czynnego oporu (str. 14-15). Na plan pierwszy 
stosunków społecznych Krakowa autorka wysuwa, rzecz jasna. 
antagonizm między arystokracją ziemiańską, a bogatym mie- 
szczaństwem. Antagonizm ten, jak wiadomo. słabnie pod ko- 
niec omawianego okresu; wśród warstw posiadających nastę- 
puje zbliżenie. Powołując się na Estreichera, autorka przyp:suje 
zjawisko to (str. 18) pośredniczącemu wpływowi inteligencji 
miejskiej, a zwłaszcza Uniwersytetu. Czemu jednak ten Uni- 
wersytet w latach.20-tych stał właśnie na czele agitacji rady- 
kalnej i antyszlacheckiej? Uniwersytet był w Krakowie czo- 
łówką zamożnego mieszczaństwa i przeżywał tę samą ewolucję, 
co mieszczaństwo. Opozycyjny i postępowy prz.ed rokiem 1830, 
stał się konserwatywny po roku 1848. W m
ędzycz.asie samo 
mieszczaństwo przeszło od ofensywy przeciw warstwom uprzy- 
wilejowanym do obrony własnych interesów prz.ed naporem 
warstw niższych. Jest to przecież zjawisko ogólno-europejskie. 
Nim się jedna k dokonał ów odwrót, mieszczaństwo kra- 
kowskie przeżyło także swą erę heroiczną. W latach 1833-38 
Zgromadzenie Reprezentantów stawiak> dość śmiały opór rezy- 
dentom i Senatowi, broniło konstytucji, ujmowało slę za ście- 
śnianą oświatą, powstawało na nadużycia finansowe koterii 
rządzącej. Oświetlenie tej akcji sejmów krakowskich stanowi 
zasługę autorki. Najciekawsze są może szczegóły o wykrytym 
przy tej sposobności przez Izbę Obrachunkową nieładzie skar- 
bowości Rzeczypospolitej (str. 31). Autorka podkreśla zresztą 
płytkie, sobkowskie, ale jakże charakterystyczne stanowisIm 
tej opozycji wobec sprawy włościańskiej. Liberałowie atakują 
komisję włościańską za zbytnie faworyzowanie oczynszowa- 
nych chło)::ów (str. 38). 
Na czoło tej opozycji wysuwa autorka Hilarego Meciszew- 
skie
o. Dobrze się stało, że ktoś zajął się wreszcie tym okresem 
działalnooci cwego rzutkiego publicysty. W literaturze znamy 
dotąd Meciszewskiego jako agresywnego redaktora konserwa- 
tywnej Polski z 1848 r., wojującei zaciekle z Radą Naro- 
dową. Tu poznajemy go na wcześniejszym etapie rozwoju: 


t 


-
		

/Czasopisma_104_04_460_0001.djvu

			438 


ReceGlZJe 1 Spr8lWOflAl,an4a 


jako odważnego opozycjonistę, który nie waha się przeciwsta- 
wić wszechmocnym rezydentom i sam jeden. w oparciu o Czar- 
toryskiego organizuje przeciw nim opinię Europy. W tej glory- 
fikacji Meciszewskiego jest jednak pewne "ale". Oto dowiadu- 
jemy s:.ę. że po roku 1840 austrofilski prezes Senatu. ks. Schin- 
dler "potrafił zjednać sobie dawnego przywódcę (opozycji) Me- 
ciszewskiego przez oddanie mu dyrekcji teatru, gdzie ten zna- 
lazł pole do wyładowania swojego tem]::eramentu" (str. 101). 
Pod rokiem 1846 czy 1848 rozumielibyśmy zwrot w postawie 
Meciszewskiego jako następstwo rewolucji; ale tu zdają się 
wchodzić w grę tylko osobiste motywy. W związku z tym nie 
dość może zwróciła autorka uwagę na jeden moment, rzucający 
się w oczy przy lekturze listów Mec:szewskiego do ks. Adama: 
moment snobizmu. Mieszczańskiemu synowi nie mogło nie po- 
chlebiać. gdy o jego względy zabiegał pierwszy pan polski i dy- 
plomata na europejską skalę. 
Rozdział VJ poświęcony historii spisków krakowskich lat 
1833-38 nie wnosi wiele nowego do naszej - bardzo dotąd 
słabej - znajomości tego przedmiotu. Nie rozumiemy dotąd 
istotnych przyczyn i okoliczności przekształcenia się na grun- 
cie Galicji węglarstwa i Towarzystwa Przyjaciół Ludu na Sto- 
warzyszenie Ludu Polskiego. Rozdolski w cennym przyczynku 
zwrócił uwagę na ścieranie się dwóch kierunków: ściślej po- 
wstańczego i bardziej radykalnego we wszystkich tych orga- 
nizacjach. Cenne są za to następne dwa rozdziały.: o tajnej J:racy 
młodzieży krakowskiej oraz o satyrze politycznej w Krakowie. 
Na podstawie niewykorzystanych dotąd akt śledczych i bcz- 
rych. skrzętnie zebranych. tajnych ulotek i druków odtwarza 
autorka bardzo plastycznie atmosferę spiskującego i w duchu 
niepodległego miasta. Tu właśnie długoletnia działalność mło- 
dz
eży krakowskiej wśród ludu miejskiego i wiejskiego w Wol- 
nym Mieście tłumaczy nam późniejszą jego postawę w lutym 
1846 r. Interesująco rysuje się zwłaszcza sylwetka Stanisława 
Malinowskiego (Bema) - bardziej szkicowo potraktowany zo- 
stał Gudrajczyk. W związku z jego osobą należałoby może co- 
fnąć się w opowiadaniu do rozruchów krakowskich 1831 r.. 
które wiążą się z późniejszymi spiskami w dość wyraźną całość. 
Do historii samego spisku przed rokiem 1846, spisku, któ- 
rym kierował Gorzkowski, nie przynosi książka nowych szcze- 
gółów. Prawie nawet nie kładzie nac'sku na przełom. jaki się 
dokonał, gdy ster tych tajnych robót objęła Centralizacja Wer- 
salska. Za to dowiadujemy się nowych i pouczających rzeczy 
o potęgującym się w tych latach wrzeniu wśrói rzemieślników 
i włościan. Sensacyjnie brzmi zwłaszcza wiar1om')ść o odezwie 
z 1840 r. przesłanej przez strajkujących robotników paryskich 
do robotników Krakowa z prośbą o pomoc materialną (str. 106). 
Wielka szkoda, że autorka nie zacytowała wszystkich widnie- 
jących pod tą odezwą 9 podpisów: może który z nich odnalazł 


-
		

/Czasopisma_104_04_461_0001.djvu

			Recenzje i 
p(aw()lZd8i1J.a 


43!ł 


. 


by się W jakiej historii francuskiego ruchu robatniczego (np. 
u D o l l e a n s' a). Z tega. że niemiecki tekst odezwy jest 
QUŻO astrzejszy i bardziej rewolucyjny od francuskiego, chcia- 
łoby się wnosić, że przykładał rękę da tej raboty także niemie- 
cki Związek Sprawiedliwych. Co da bractw wstrzemięźliwości 
w Krakowie należała podkreślić, że był to potężny ruch prze- 
ważnie chłopski, który wyszedłszy ze Śląska objął w ciągu paru 
lat ponad trzecią część Polski w trzech zaborach i nie pazostał 
bez wpływu na zachowanie się i na psychikę chłapa w r. 46. 
Wypadki krakowskie tego roku kreśli autorka na 10 stro- 
nicach, nie darzucając nawych elementów do tega, co dał osta- 
tn: z historiagrafów tego epizodu, T y r o w i c z. Autorka nie 
wykorzystała nawet znanej sobie, arcyciekawej relacji Ragow- 
sk:ego dla scharakteryzawania bezhołowia, jakie panowało 
w kierawnictwie spiskowym. W sprawie odpowiedzialności Au- 
striaków autorka trzyma się tezy a "stchórzeniu" Collina, którą 
zakwestionował ostatnia - moim zdaniem nie dość przekony- 
wająco - ks. Zywczyński. 
Prawie zupełnym milczeniem zbyła autorka rok międzypo- 
wstaniowy, 1847. A przecie jest to ważny mament, ba w tym 
czasie musiał odnowić się w Krakowie jak!.ś spisek powiązany 
z Wersalem i z Warszawą. a może i z Poznaniem, Wskazuje na 
to silny w tym czasie dapływ da Krakowa druków emigracyj- 
nych (Boże słowa) oraz agitacja podjęta na wsi krakowskiej od 
pierwszych dni marca. W opisie następnego, burzliwego roku 
idzie autorka na ogół za G a J l e n h a f e r e m, uzupełniając 
$!O paru nawymi relacjami pamiętnikarskimi oraz koresponden- 
cią, przeważnie ze zbiarów Czartoryskich. Przytacza szereg no- 
wvch wypowiedzi. wskazujących na z góry powzięty zam:ar 
emigrantów wywałania rozruchów w Krakowie; inne znów źró- 
dła mówią o prawokacji rosyjskiej czy austriackiej. Tu warta 
zwrócić uwagę. że ataki na emigrantów wychodzą z re$lły od 
warstwy ziemiańsk:ej (T. M o r a w s k i, Łęt o w s ki), 
a o prowokacji rozprawiają żywiały miejskie (H e c h e l, 
E s t r e i c h e r). Każde strannictwo w Krakowie lansuje 
swoją wersję a minionych wypadkach i to odbiera dużą część 
wiaroRodności tega rodzaju przekazom. 
Odnośnie roku 1848 parę jeszcze punktów wymagałoby 
dodatkowego sprecyzowan:a. Opór komitetu krakowskiego 
przeciw adresowi lwowskiemu z 19 marca (str. 128) nie dawo- 
dzi bynajmniej, że Kraków był wtedy bardziej rewalucyjny 
ad Lwowa (rzecz w istocie miała się przeciwnie). Po prastu sy- 
tuacia europejska szła w drugiej połowie marca tak szybko na- 
przód, że zmuszała do zmiany frontu i krakowian i Iwawian, 
czego wyrazem stał się uchwalony zgodnie adres z 6 kwietnia. 
Sprawa zniesienia pańszczyzny przedstawiona została nie 
dość przeirzvście, nie uwydatniono walki, jaką Rrupa Popiela 
toczyła z Komitetem Narodawym a sprawę indemnizacji wła- 


lo 


-
		

/Czasopisma_104_04_462_0001.djvu

			4łU 


Recenzje I SpraIWoczdMIia 


ścicieli. Nową jest dla nas wiadomość (str. 144). wzięta z pa- 
miętnika H fe c h l a, że sam Komitet cofnął, nie wiemy do- 
kładnie w jakich okolicznościach i ltiedy swą pamiętną decyzję 
z 5 / 6 kwietnia. Na str. 131. wiersz 13, zecer opuścił jeden wyraz 
z oświadczenia Potocldego i Rzewuskiego; zdanie powinno 
brzmie
: "służebności włościańskie są częścią majątku właści- 
cieli ziemskich na mocy prawa". 
Załować należy. że stosunkom krakowskim w okresie po 
bombardowaniu autorka poświęciła zaledwie sześć stron swojej 
książki. Zapewne można tu było wydobyć więcej szczegółów 
tyczących się przebiegu pierwszych i drugich wyborów, agitacji 
stronnictw, stosunku miasta do rewolucji wiedeńskiej, zmiennej 
postawy szlachty, mieszczaństwa, Zydów i chłopów okolicznych. 
Niewyjaśniona została ruchawka chłopska z wiosny 1849 r. 
Książka urywa się bez wyraźnej konkluzji. Ale nie bądźmy 
zbyt surowi w stosunku do debiutującej autorki. Nie obiecy- 
wała nam ona pełnej historii Krakowa za okres lat piętnastu. 
Jeśli na niektórych odcinkach nie posunęła naprzód naszej zna- 
jomości rzeczy, tym lepiej dla następnych badaczy, Bądźmy 
wdz;ęczni autorce za to, co nam dała: za nowy zupełnie obraz 
działań opozycji liberalnej lat 3D-tych i za pogłębioną charak- 
terystykę życia konspiracyjnego w popowstańczym Krakowie. 
Te dwa punkty pozostaną zapewne trwałym dorobkiem naszej 
historiografii. 


Stefan KieniewiCiZ. 


c s a p l ił r o s E t i e n n e. La revolution de Cracovie 
de 1846 et la Hongrie. Odb. z "Revue d'histoire comparee", 
1947, Budapest. str. 12. 
C s a p l Ił r o s I s t Van. Polacy i Węgrzy. Szkic hist(Jl'" 
TYczny z życia kulturalnego obu narodów (Budapeszt, 1948); 
str. 40. 
Z prawdziwym zainteresowaniem siega historyk XIX w. 
do prac historyków węgierskich. zamierzających oświetlić sto- 
sunki polityczne i kulturalne dwóch bliskich sobie pod wi
loma 
względami" społeczeństw po jednej i drugiej stronie Karpat. 
W przedw/)jE'nnych badaniach A d r i a n a D i v e k y, 
uwieńczonych równo 30 lat temu pracą "Węgry a Polacy w XIX 
w
ekuu, dzieje kilkunastu lat od 1831 do 1848 stanowią białą 
plamę. Dociekania historyków polskich stwarzały podstawę do 
pewnych przVt>uszczeń co do związków między podziemiem 
polskim w Galicji, w tym okresie tak obfitym w tajne spiski. 
a kołami węgierskimi, dąiącvmi do reform POlitvcznvch u sie- 
bie. Jednakże historycy tych dziejów (J. K.rajewski, St. Schniir- 
Pepłowski) - stawali bezradni wobec podwójnej zagadki: 
7. kim mieli się łączyć konspiratorzy polscy w społeczeństwie 
nawskróś feudalno-konserwatywnym. nieskorym do nowinek 



 
I 


... 


.ł......
		

/Czasopisma_104_04_463_0001.djvu

			. 


RecCJ12.je i SPłaWOWoIDJ8 


441 


politycznych i lękającym się przewrotu społecznego, a po dru- 
gie: jakimi źródłami rozszerzyć tor badań, nie znając języka 
węgierskiego i nie mając dostępu do archiwów peszteńskich? 
Dopiero rozgryzanie zagadnienia dyplomatyczno-organiza- 
torskiej sieci Hotelu Lambert w Europie środkowej łącznie 
z Węgrami - stwarzało możliwości pewnych odkryć. Te zada- 
nia, podjęte przez szkołę M. H a n d e l s m a n a nie zostały 
na tyle posunięte naprzód, by mogły już przed wojną 1939 r. 
dać plon obfitszy. Najlepszym dowodem - bardzo pożyteczna 
zresztą praca L u c j a n a R u s s y a n a Polacy i sprawa pol- 
ska na Węgrzech 1848149 (1937), która nie ze względu na zaci- 
śnienie się tematyczne, ale z powodów merytorycznych nie mo- 
gła przynieść rewelacji w naświetleniu stosunków polsko-wę- 
gierskich w okresie "opozycji liberalnej" na sejmach i radyka- 
lizującego fermentu w kołach młodzieży i powstałego wówczas 
organu "Pesti Hirlap" (1840). 
Zaciekawienie więc obudzić musiało pojawienie się kilku- 
nastostronicowej rozprawki dr Stefana Csaplarooa, historyka 
i publicysty zarazem, który do tematyki polskiej podszedł od 
strony twórczości literackiej, artystycznej, folkloru 1. Autor 
ambitnie zakreślił sobie ramy swej pracy; napisawszy sZer
 
essay'ów o polskiej kulturze (ogłaszanych w prasie węgier- 
skiej i polskiej w czasie ostatniej wojny) - ujął następnie ca- 
łość oddziaływań obyczajowo-intelektualnych obu narodów 
w szkicu historycznym pt. Magyarok es lengyelek (1947, prze- 
łożonym dopiero po roku na język polski: Pola.cy i Węgrzy). 
W końcu postanowił rozjaśnić niewątpliwie naj ciemniejszy 
okres tych dziejów, tj. piętnastolecie 1832-1847. W pracyogło- 
szonej na łamach poważnego organu "La Revue d'histoire 
corhparee" w sposób bardzo zwięzły zreferował przebieg samej 
rewolucji 1846 r., która sprowadzała się właściwie do wybuchu 
krakowskiego, ruchu chłopskiego Szeli w Tarnowskim i Bo- 
cheńskim, wreszcie do aneksji Krakowa. Wkładem jego orygi- 
nalnym miało być rozpatrzenie reperkusji tych faktów na Wę- 
grzech i ustosunkowanie się do nich świata politycznego i kul- 
turalnego węgierskieg'(>o Aby sprostać temu zadan;u '- trzeba 
było przestudiować nie tylko źródła i literaturę węgierską, ale 
i polską, szczególnie pamiętniki i listy. Wojenne warunki pracy 
niewątpliwie utrudniły autorowi zapoznanie się z piśmiennic- 
twem polskim; dlaczego jednak pominął wydawnictwa i prasę 
węgierską - 10 niewiadomo. Z polskich książek jest zacytowa- 
nv tylko podręcznik szkolny historii polskiej Anatola Lewic- 
kiego (i to z r. 1913), całość zaś wiadomości o przebiegu i ten- 


I Bli:ższ:y.ch imlfoI1lI1Jacji o doroiblk.u pi6.afl"6kim dr Osaplarosa ''l1a<.'l'rej pu- 
blf.cystycznym, n;i badawczym) da,je .artykuł J a n a R e y c ,h m a n a pt. 
Dwie nc.we pra('e o 6ItoSlWlJka.ch pooI6k()-węgier6lkich" (NowiJ!1y H4eMck
e. 
Nr. 20 oz 16. 5. 1948. 


......
		

/Czasopisma_104_04_464_0001.djvu

			łł2 


Re;:enzj.. i Sprawo-.d
niB 


denciach ruchu rewolucyjneRo czerpie z niemieckieRo M. S a l i 
Geschichte des polnischen Aufstandes VOm Jahre 1846 (t. j. 
książki liczącej dziś lat }:onad ośmdziesiąt); Sala mimo znacz- 
nej sumienności w'badaniu niektórych źród.eł - był jednak hi- 
storykiem urzędowym i stronniczym i dlatego wyłączne opie- 
ranie się na nim musi budzić nieufność. Autor zachęca da ufa- 
nia Sali. ponieważ pisał swą ks:ążkę "gdy Austria poniosła cięż- 
kie klęski we Włoszech i w Prusach" (raczei od Prusaków).. 
Twierdzenie to nie przekonuje. Literatura wę,:;erska jest cyto- 
wana z maksymalną powściąRliwością; natomiast w przypisach 
spotyka się niemal na każdej stronie "Pesti Hirlap" (Gazetę 
Peszteńską) i słusznie, ponieważ ten orRan reprezentował naj- 
bardziej postępową ideoloRię polityczną. Powołania się na inną 
prasę węRierską bardzo skąpe; brak zupełny określenia sto- 
sunku Razet konserwatywnych, jak "Budapesti Hirado" (Wia- 
domości Budapeszteńsk:e) bądź wcześniejszeRo i RłośneRo "Vi- 
lag" (Świat). W pracy o związkach konspiracji polsko-węgier- 
skiej trudno PORodzić się z pDminięciem We r t h e i m e r a Ma- 
gyarorszo.g es a forradalmi propaganda (Węgry a propaganda 
rewolucyjna, HH6), tj. studium o sprzysiężen:u radykalnym 
w Siedmiogrodzie kierowanym przez Polaka Davida, jak też 
prac znakomitego znawcy dziejów wewnętrznych WęRier w w. 
XIX. G. S ze kfii. 
Stąd ani słowa o tak charakterystycznej dla tematu sprawie 
aRitatora i pisarza radykalnego Tancsicsa, aresztowanego wła- 
śn:e z obawy, że propa
anda iego przynieść może z'1mieszki 
w rodzaju ruchu Szeli VI Galicji. W ogóle raczei okres wstęp- 
nych przygotowań do rewolucji bardziej, niż krótki i zlokalizo- 
wany silnie przebieg wypadków 1846 r. - mógłby był dostar- 
czyć autorowi ciekawej tematyki. Szczegóły takie, iak nieznacz- 
ne koncentracje woisk wę,:;erskich. ich przemarsze w kierun- 
ku Galicji, z dru,:;ej strony troska dowódców powstańczych 
w Jordanowie o zapasy soli i tytoniu. rrzeznaczone na eksport 
do Wę,:;er, by n'e wradły w rece oddziałów chłopskich. wresz- 
cie dość silne cyfrowo ucie
zki powstańców na Węgry - nie 
stanowią dostatecznej podstawy do wniosków o stosunkach pol- 
sko-węRierskich w okresie wrzenia rewolucvinego. Natomiast 
zaslugą autora jest dotknięcie ziawisk takich, jak stosunek 
"Pesti Hirlap" do parlamentarnych ech aneksji Krakowa w za- 
chodniej Europie, jak akcia samorzutna komitatów Zlł koncesja- 
mi politycznymi dla GaEcji, wyrażająca się nie tylko w odpo- 
wiednich dyskusiach. ale i wystosowaniu w tei sprawie m?mo- 
rialu do Wiednia, jak wreszcie wpływ rabacii galicyjskiej na 
sprawę włościańską na Węgrzech. Autor wvm'e'1ia kilka na- 
zwisk wybitnych działaczy polskich. którzy szukali azylu w oj- 
czvźnie Kossutha. Oczywiście ze strony oolskiei listę tvch osób 
możnaby znacznie uzuuełnić. Marceli Drohoiowski w swym nie- 
drukowanym pam:ętniku (Rkp. Arch. A. D., katalog tymcz.) 


ł 


...
		

/Czasopisma_104_04_465_0001.djvu

			ReceJl7.je .i. Spra,wo.ro,am.1a 


143 


stwierdza, że uderzenie na Nowy Tar
 miało wyjść ze Spiszu 
(ze wsi Łapsze), gdzie z
romadziła się garstka powstańców, ma- 

ąca następnie złączyć się z oddziałem Chochołowian. Z dalszej 
opowieści Drohojowskiego wynika ,że tylko dzięki nieżyczliwo- 
ści niemieckiego mieszczaństwa na Spiszu - sytuacja ucieki- 
nierów 
alicyjskich była tam szczególnie trudna. 
Kilka szczegółów wymaga sprostowania: (str. 1) data po- 
wstania To'warz. Demokrat. Polskiego, ulokowana przez autora 
dość niezdecydowanie między 1836 a 1841 nie jest ścisłą (T. D. 
P. powstało w 1832 roku); (str. 1) przypisr.nie Centralizacji To- 
warzystwa Demokrat. wyłącznej inicjatywy w wybuchu kra- 
kowskim nie jest trafne, a powtórzone za S a l ą; (str. 2) - Mie- 
rosławski został aresztowany nie w Poznaniu a Świniarach; 
(str. 2) bar. Krieg, prezydent gubernii we Lwowie nie był ge- 
nerałem; (str. 8) autor miesza pruskiego ministra spraw zagr. 
Karola Wilhelma Canitza - Dallwitz, z kanclerzem austriackim 
za M. Teresy - Kaunitzem; (str. 4) zamiast: wieś Su cholowa 
ma być Sucha Hora. 
. Druga wymieniona w nagłówku broszura sprawy polityczne 
zbywa raczej mimochodem, głównie koncentrując uwagę na 
węzłach kulturalnych. Widzimy w niej tę samą przerwę mię- 
dzy powstaniem 1831 i 1848, co w Divekym i innych autorach. 
Zaletą tej pracy jest zaopatrzenie jej we wskazówki bibliografi- 
czne, w których nazwisko autora jest cytowane dość często. Se- 
lekcja tytułów w bibliografii pozostawia dość dużo do życzenia, 
obok większych prac stawia sie tu artykuły z prasy codziennej 
itp. Ta rozprawa pomieszczona została w książce S t e f a n a 
G a l a pt. Węgry i Europa Wschodnia (Budapeszt, 1947), zasłu- 
gującei na odrębne omówienie na łamach "Kwartalnika Histo- 
rycznego" . 


Marian Tyrowicz 


P f e i f f e r H a n s, Der polnische Adel und die preus- 
sische Polenpolitik von 1863-1894. Rozpr. dokt. J.ena 1939, 
8tr. XU+97. 
W okresie ostatnich lat przed wojną i w latach wojennych 
ukazał się cały szere
 rozpraw niemieckich. maiącvch na celu 
przedstawienie obrazu społeczeństwa polskiego w XIX i XX w. 
oraz je
o stosunków z państwem pruskim. Z rozpraw tych zna- 
mv tylko niektóre (M li n s t e r m a n n W., Die prew;,sisch- 
deutsche Polenpc,zitik der Caprivizeit und die deutsche offentli- 
che Meinung), inne zaś są niedostępne (K a m i n s k v, Die 
Ausei.nall.-'ersetzung um die polnische Fraqe 2'ur 7.eit nes Reichs- 
kanzlerschafts des Filrsten zu Hohenlohe-Schillingsfilrst, Diss. 
Hamburg, 1938). O istnieniu innych stopniowo svgnalizuią re- 
cenzie w czasopismach naukowych (par. rec. Jak ó b c z y k a 
z F, L o r e n z, Die Parteien und die rreussische Polenpolitik 
1885-1886 w "Rocznikach Historycznych, T. VIII, Poznał1, 


, 


--
		

/Czasopisma_104_04_466_0001.djvu

			-ł-ł4 


Recen
Je 1 Spr..woZld
a 


1947. Krytyczni.ejsza jest recenzja L a u b e r t a w Hist. 
Ztsch. t. 160). 
Jedną z takich rozpraw, dotyczących stosunków po1sko- 
niemieckich, jest praca Pfeiffera. Za cel swej pracy wziął autor 
zobrazowanie stasunków między szlachtą polską a rządem pru- 
skim w okresie od powstania styczniawego do końca epoki ugo- 
dowej, tj. do gwałtownego wybuchu walki narodowościowej, 
znamionującej nowy okres w stosunkach polsko-niemieckich. 
Poza wstępem całość rozpada się na trzy części: lata do r, 1871, 
t. zn, do momentu, kiedy Bismarck aktywni'e rozpoczął kiero- 
wać wewnętrzną polityką antypolską, następnie okres Bismar- 
cka i wreszcie ugodowa era Capriviego. 
O charakterze pracy zadecydowały dwa momenty: i'ednym 
był brak znajomości języka polskiego i płynący stąd fakt, że 
"punkt ciężkaści został położony nie tyle na polityce same.j 
szlachty polskiej, ile raczej na jej oszacowaniu przez niemiec- 
kich polityków". Drugim mamentem było szukanie powodów 
ostatecznego niepowodzenia polityki polskiej rządu pruskiego 
przed r. 1914. Końcowa odpowiedź na to zag-adnienie brzmi, że 
dopóki jeszcze szlachta była główną siłą polskości i jedynie ona 
reprezentowała poczucie narodowe, trzeba ją było konsekwent- 
nie zwalczać, a nie przeceniać znaczenia i dobrej woli nielicz- 
nych kół nastawionych pojednawcza, gdy bowiem Bismarck 
rozpaczął walkę, wtedy było już za późna, bo na skutek wewnę- 
trznych przemian społecznych szlachta zaczęła być wypierana 
ze stanowiska przodującego. Polityka Capriviego była już cał- 
kowicie skazana z góry 'ila niepowodzenie, gdyż przypadła na 
okres, gdy kierownictwo znajdowało się już tylko w niewielkiej 
mierze w rękach szlachty. Zresztą na politykę do ut des poszła 
nieliczna grupka magnaterii, nie poparta nawet przez ogół 
szlachty. . 
Ogólnie rzecz biorąc wiele w tezie autora jest słuszności, 
a polityka rządu pruskiego była przez długi czas spóźniona 
w stosunku do rozwoju polskiego społeczeństwa. Jest jednak 
szereg zagadnień. w których trudno jest zgodzić się z autorem. 
Zasugerowany okresem poprzednim, epoką powstań, prze- 
sadził charakter iredencki polityki szlachty polskiej. Rozpoczy- 
nając od opisu procesu przeciwko spiskowcom w r. 1863, na- 
rzucił tym samym pewien obraz tej polityki, który nie ulega 
potem zasadniczej zmianie. Nie dostrzegł faktu. że antagonizm 
polsko-niemiecki w epoce porozbiorowej posiada dwie fazy: 
okres sprzeczności państwowo-terytorialnej, kiedy zwalczane 
są wszelkie próby odbudowania Polski, a jeśli może być mowa 
o celowej germanizacji, to tylko w celu uzyskania elementu lo- 
jalnego; następnie okres zwalczania samej narodowości pol- 
skiej, na skutek twierdzenia, że każdy Polak musi dążyć do od- 
budowania Polski. Ten okres przypada już na czasy po roku 
1894, ale autor nie widzi wcale początków nacjonalizmu nie-
		

/Czasopisma_104_04_467_0001.djvu

			I 


Rerł!.lI,1oj" i Spra.worz	
			

/Czasopisma_104_04_468_0001.djvu

			-
 


441i 


Re«nzJe j SprawotlAlwe 


posiadamy bardzo niewiele: poza świeżo przedrukowaną dwu- 
krotnie "Wojną domową we Francji", z której Jellinek bierze 
motto do swej pracy, mamy przestarzałą pracę Mendelsohna. 
tłumaczenie półpowieścioweJ{o szkicu jeszcze starszeJ{o Scherra 
i to wszystko. 
Praca Jellinka jest źródłową. autor podaje obfitą biblioJ{ra- 
fię. opuszczając powódź artykułów i broszur, które ukazały się 
bezpośrednio po zakończeniu akcji wersalczyków w maju 1871 
roku. Autor wylicza szereJ{ źródeł oficjalnych d.rukowanych 
współcześnie i później wydanych w zbiC'rach. Wymjenia 6 naj- 
ważniejszych dzi
nników z czasów Komuny, powołuje się na 
trzy gazety wersalskie, na liczną prasę angielską i amerykańską 
z roku 1871. Zna szereJ{ J{azet wydawanych przez komunardów 
na emi
racji: w Lond.ynie, w Ameryce, w Genewie. Wylicza 19 
pamiętników uczestników Komuny, nie pomijając wspomnień 
Ławrowa, dostępnych jedynie w języku rosyjskim. Wymienia 
daJej 11 pamiętników republikańskich i dwa wersalczyków. 
Opuszcza liczne elukubracje powstałe w latach 1871-1879 jako 
bezwartościowe, a wymienia lO opracowań starszych - do roku 
1900, a dalej daje rozumowaną biblioJ{rafię literatury przed- 
miotu z XX wieku. chwaląc zwłaszcza artykuł syntetyczny 
B o u l' g i n z "Revue historique" z 1925 roku. Z uznaniem pi- 
sze o XI tomie historii socj
li
tycznej Francji pod redakcją 
J a u l' e s a, .gdzie Komunę opracował D u b l' e u i l h. Prze- 
cież za najbardz
ej nowoczesną uważa historię Komuny L a- 
r o n z e' a wydaną w ] 928, zawierającą dużo materiału nieco 
chaotycznie ułożon
go. Wspomina też dwie nowele Descaves 
oparte na dokładnej znajomości źródeł. Książkę C a s s o u pt. 
Massacres de Paris kwalifikuje jako "historię J{raficzną" - 
obrazową. Mamy dalej wyliczone 13 bioJ{rafii najsławniejszych 
działaczy Komuny, nie r-omijając pracy Wo ł o w s k i e J{ o 
o DąbrowskIm: dalej 9 mono
rafii poszczeJ{ólnych kwestyj. Spe- 
cjalny dział biblioJ{rafii obejmuje "teoretyczna interpretacja 
Komuny", tu na pierwszym miejscu wymieniony jest Marks 
i Lenin. Osobno wyliczono 7 prac na temat pierwszej Mi,ędzy- 
narodówki. 
Autor nie korzystał z literatury rosyjskiej, o ile nie było 
tłumaczenia. Korzystał za to z rękopisów Ministerstwa wojny. 
departamentu Sekwany. z papierów przechowywanych w pa- 
ryskiej bibliotece narodowej i biblioteoe historii miasta Paryża 
oraz z materiał6w, kt6re zawiera instytut Marksa-Engelsa 
w Moskwie. Skorzystał także z kilku zbiorów prywatnych. 
Praca nie ma przypis6w, posiada natomiast bardzo porzą- 
dny indeks rzeczowy i osobowy. plan Paryża i okolic. Autor 
podzielił swą pracę na zwięzłą część pierwszą, traktującą o sto- 
sunkach w cesarstwie "liberalnym", o rządzie obrony narodo- 
we.i i zJ{romadzeniu narodowym. Część druga zawiera wykład 


......
		

/Czasopisma_104_04_469_0001.djvu

			Recenzje l Sprawmdanlll 


447 


wydarzeń w Paryżu od 18 marca do 27 maja 1871 roku. Obie 
części poprzedzone są wstępem i zamknięte zakończeniem. 
Postawa autora zawiera się w ocenie: Komuna to pierwszy 
akt dramatu. które
o aktem drugim była rewolucja pażdzier- 
nikowa. "Naj istotniejszy sens Komuny nie może być znaleziony 
we francuskich stosunkach socjalnych czy politycznych, lecz 
w teorii rewolucyjnej... Tylko najbliżsi Marksa dostrze
li zna- 
czenie Komuny". Jellinek rozumie dobrze "neojakobiński cha- 
rakter Komuny". Rozdział III kończy efektownym a ironicznym 
zestawieniem: 28 marca ukonstytuowała się Komuna, w Lon- 
dynie te
o dnia uroczyście otwarto Albert-hall. Jellinek z prze- 
kąsem opowiada o "spontaniczności" walki wedle owej jakobiń- 
skiej teorii rewolucji, odrzucającej potrzebę dyscypJiny i stra- 
te
ii, przypominając, że Lenin w przededniu października stu- 
diował Marksa krytykę wojny domowej we Francji i Clause- 
witza strategiczne dzieło o wojnie. W sporze m
ędzy Komuną 
i Komitetem centralnym 
wardii narodowej autor opowiada się 
za tym ostatn
m jako reprezentującym interesy robotników. 

dy Komuna przedstawiała raczej interesy jakobińskie
o dro- 
bnomieszczaństwa. Jellinek ubolewa, że decyzia powołania Ko- 
mitetu Ocalenia Publiczne
o była fatalną dla roli Komuny ja- 
ko dyktatury proletariatu, a niezbędną i konieczną z punktu wi- 
dzenia woiskowe
o; ustanowienie Komitetu to "krok wstecz 
o lat 100" (str. 245). Za tyoowego jakobina uważa autor nawet 
Delescluz'a; jego "republika powszechna" i "równość soołe- 
czna" odległe były od socializmu, a wiara w spontaniczne bary- 
kady "daleką od zor
anizowanej walki klasy robotniczej o no- 
wy ustrój". Dla wersalczyków i Thiersa autor jest pełen ironii 
np. "zarządzono modły w całej Francji L. wzmożono jednocze- 
śn;e bombardowanie Paryża. te dwa środki uznano za znacznie 
skuteczniejsze niż próby rozmów w kierunku pojednania" (str. 
275). "Terror Komunv istniał jedynie w nadziei ach szefa poli- 
cji Komuny Rigault i w lękach mieszczan" (str. 294). Autor drwi 
z masowych rozstrzeliwań, które rozpoczęły akcję wersalczy- 
ków "odbudowy ładu społeczne
o" (str. 363). Wspominając uro- 
czysty J:ogrzeb ostatnię
o z komunardów w 1932 - tu ironiczna 
uwa
a o kanonizowaniu "ex post" przez socjalistów umiarko- 
wanvch ludzi roku 1871 - autor robi uwa
ę: zmarł ostatni bo- 
jownik Komuny, ale Komuna żyie, bo nie może być pokoju 
w spOłeczeństwie klasowym (cytat z Marksa), "Komuna nie 
była komunistyczną w sensie nowoczesnym, większość komu- 
nardów nie znała dzieł Marksa ani je
o doktryny, rzucono ha- 
sło dyktatury proletariatu (blankiści), nie widząc dobrze formy 
państwowej, do którei ma ona prowadzić, wyolbrzymiając. iak 
to czynili proudoniści, znaczenie lokalne.
 samorządu 
miny. 
Autor pisze się na ocenę Komuny przez Lenina: Komuna do- 
wiodła, że nie może być użyta stara machina państwowa do 
tworzenia nowe
o ustroju społeczne
o. Komunardzi byli socja-
		

/Czasopisma_104_04_470_0001.djvu

			448 


Receazj& I Sp
a'Wo24ania 


listami mimo woli, taktycznie, dla pozyskania mas do rewolu- 
cji. Taki socjalizm nazywa Jellinek obiektywnym, Następne 
stadium to ustrój rad. 
Czytelnik znajdzie w tej książce dokładny przebieg wyda- 
rzeń, szczegółowy opis tarć wewnętrznych i przebiegu walk. 
Rozdział "Komuna przy pracy" wypadł może najsłabiej, we- 
wnętrzne życie Paryża czasu Komuny zostało przedstawione 
bardzo pobieżnie. 
Polonica są liczne w tej książce. Wiadomości, które podaje 
autor o Dąbrowskim, są wszystkie znane Złotorzyckiej. Cieka- 
wą jest ocena postaci przez historyka postronnego. Wyraża się 
o Dąbrowskim z Wielkim szacunkiem. Gdy go wymienia po raz 
pierwszy. notuje zastrzeżenia przeciw niemu Komitetu Central- 
nego gwardii narodowej, podaje fakt popierania Dąbrowskiego 
przez Komunę aż do puszczenia w obieg legendy co do jego po- 
staci jako dowódcy powstania 1863. Jellinek jest zdania, że tej 
legendy Dąbrowski nie potrzebował, bardzo szybko zjednał so- 
bie podkomendnych i w okół jego postaci powstała szybko już 
nie nowa legenda, ale prawdziwa aureola sławy "Było wiado- 
mo, że cieszył się zaufaniem Garibaldiego" pisze autor. Jellinek 
podaje inne imię brata Dąbrowskiego (Władysław). Z uznaniem 
referuje autor sukces Dąbrowskiego 21 kwietnia, gdy "przer- 
wał on linię obrony wersalczyków i zdobył przejście nad Se- 
kwaną. Dwa dni potem Dąbrowski odparł s'zczęśliwie atak na 
Neuilly. Na radzie wojennei 13 mai a Dąbrowski i Wróblewski 
stawiali propozycje energicznej akcji. Wspomina następnie Jel- 
linek sprawę przekupstwa Dąbrowskiego przez wersalczyków, 
niechęć szefa policji Rigau1t do Dąbrowskiego. Nie dość jasno 
brzmi zdanie na str. 275 o oddaniu "scentralizowanego dowódz- 
twa" Dąbrowskiemu. Już dwie stronice dalej mamy wiadomość, 
że trzem dowódcom frontu Dąbrowskiemu, Wróblewskiemu 
i La Cćcilia dodano komisarzy cywilnych. Dąbrowski dowodził 
na całym prawym brzegu Sekwany. Zapewniał bezpieczeństwo 
w czasie obalania kolumny Vendóme, gdy obawiano się kontr- 
rewolucji. Jellinek podkreśla zimną krew Dąbrowskiego, który 
"ze zwykłym spokojem" przyjął wiadomość o wdarciu 
ę wer- 
salczyków do Paryża przez zdradę. Decyzję Dąbrowskiego wy- 
jazdu do Belgii uważa autor za całkowicie usprawiedliwioną. 
"Jego rola jako dowódcy była skończona, nie był paryżaninem, 
lecz żołnierzem rewolucji, która żyje i potrzebować będzie zdol- 
nych oficerów". Podkreśla, jakie honory oddawano zwłokom 
generała 23/24 maja. przytaczając wyjątki :z mowy Vermorel[!: 
Był z tych, co gotowi byli pierwsi oddać życie za Komunę. 
Podobnie z dużym szacunkiem wyraża się JE'llinek o Wró- 
blewskim, nazywając go najzdolniejszym strate
kiem Komu,:, 
ny. Podaie, jak długo i uporczywie bronił się odcinek, dowo- 
dzony przez Wróblewskiego w ostatnich dniach walki o Pa
ż. 
Także dla innych Polaków ma słowa uznania. Wymienia z na, 


J...
		

/Czasopisma_104_04_471_0001.djvu

			ReO&DZje .. SprlolW00dlllllia 


.Ufł 


:lwiska następujących: Kadańskiego, który 18 marca próbował 
ratować życie gen. Lecomte, Babickiego, który był członkiem' 
Komitetu Centralnego j:1;wardii narodowej i komisji sprawiedli- 
wości Komuny, dalej Orłowieza, Kamienieckiego, który dowo- 
dził w Moulin Saquet i brał udział w radzie wojennej 21 maja. 
Wśród skazanych przez sądy wojenne po upadku Komuny cu- 
Qzoziemców olbrzymią większość stanowili Polacy, 
Józef Dutkiewicz - 


H e n ryk J a b ł o ń s k i, U źródeł teraźniejszości, W a:r
 
io'Zawa, 1947, str. .
 
Głównym zadaniem książki Henryka Jabłońskie
o jest, jak 
to zresztą podkreślił autor w przedmowie, zbadanie genezy 
tych wszystkich przejawów życia politycznego, społecznego 
i kulturalnej:1;o, których jesteśmy świadkami. 
Zasadnicza teza autora brzmi: olbrzymie przemiany w ży- 
ciu politycznym narodu polskiej:1;o, w je(!o strukturze społecznej 
i sposobie myślenia są wynikiem dłu$.ej i niezwykle skompli- 
kowanej ewolucii dziejowej, sięgającej korzeniami do najbar- 
dziej przełomowej:1;o okresu naszei historii, do rozbiorów. Epok
 
:rozbiorowa bowiem i jei wpływ na ukształtowanie nie tylko lo- 
sów politycznych, ale i cech psvch
cznvch narodu jest pierw- 
szym i naiistotniejszvm ogniwem w tym łańcuchu faktów 
i przemian ideologicznch, które poprzez rozpaczliwe zrywy po- 
wstańcze, przez pierwszą wojnĘ' światową, przez 'dwudziestole": 
Cle międzywojenne i POtoD hitlerowski dODrowadziły do po-' 
wstania II-glej RzeczyposDolitej. Gdy we Francii Wielka Re- 
wolucia ogłaszała światu Deklaracię Praw Człowieka i Obywa- 
tela, znosiła poddaństwo i oddawała władzę w ręce ludu, to Pol..; 
ska rozszarpywana przez draDieżnvch sąsiadów walczyła reszt-- 
karni sił o utrzymanie swego bytu państwowego i narodowego. 
W tych warunkach rzecz całkiem zrozumiała, że naiżvwsz
' 
odzew u tonącego narodu znalazły idee wolnościowe i nieDOdle- 
głościowe, towarzyszące rewolucji, podczas gdy naiwiększa iej 
zdobycz, przemiany społeczne, pozostały w cieniu. Na tym po.!: 
lega zdaniem autora różnica m;ędzy ewolucia. iakiei ulegały 
narody zachodnio-europejskie, spokojne o byt polityczny, 
a nami, dla których pytanie bvć albo nie być, nie było bvnaj... 
mniei patetvcznym frazesem. Z drue;iej strony fanatyczny pa- 
triotvzm i nieDrzezwvciężonv nęd ku niePOdległości stał się na... 
tchnien'em dla najbardziei radvkalnvch planów rewolucji noU- 
tycznei i społecznei. w które obfitowały nasze dzieie porozbio-"- 
rowe i które zaoewnHv Polakom Pierwsze mieisce w szeregach 
rewolucii i postęnu. To iest druga cecha specyficznie polska; 
nie snotykana na zachodzie. 
Tu właśnie. jak udowadnia Jabłoński, zaczvna się linia ge" 
nealolriczna naszego ruchu socjalistycznego, kt6rvteż posiada 


.l:wartalnik HIsIoryCl.llY. R. LVI, - Z. 3-ł. 


21 


J--
		

/Czasopisma_104_04_472_0001.djvu

			ło;JO 


RpU"1Zje i Sprl>wO«dilll.ia 


swe odrębne i bORate dzieje. Po raz pierwszy padły u nas hasła 
socialistyczne podczas próby rewolucji chłopskiej, wywołanej 
w Siedleckim przez F. Gorzkowskiego, która obok programu 
społecznego wysuwała program narodowy. Dopiero jednak klę- 
ska 1831 roku stwarza atmosferę mistyczno-mesjanistyczną, 
sprzyjalącą bujnemu rozkwitowi soclalizmu utopilne
!O tak na 
emigracji, jak i w kraju. Socjalistami są w pewnej mierze, pi- 
sze autor, Mickiewicz i Lelewel, ks. Piotr Sciegienny i Edward 
Dembowski. 
Naszym soclalistom emigracyjnym nie wystarczał lednak 
ani Saint-Simon ani Fourier: pragnęli widzieć drogę wiodącą 
od wzniosłych idei do wclnej Polski. W rezultacie powstała 
pierwsza polska organizacja socjalistyczna: Lud Polski. Obok 
laSnegO sformułowania zasady klasowości i międzynarodowej 
solidarności ideologia Ludu Polskiego wysuwała jako leden 
z naczelnych celów, do których należy zdążać - niepodległość 
Polski. Jel wyzwolenie miało się dokonać na drodze rewolucji 
społecznej. "Ten wyraźnie polityczny charakter polskiego ruchu 
socialistycznego stawia go wyżej od ówczesnych kierunków so- 
cialistycznych francuskich czy angielskich". Zarazem lednak 
konstatule smutną rozbieżność między rolą "balowników mię- 
dzynarodowych" demokratów polskich a zacofaną strukturą 
naszego życia społecznego w kralu. Zlawisko to w oczach au- 
tora jest wynikiem nienormalnego rozwolu historycznego na- 
rodu. wiąże s:ę z tym nawy zaniedbany dotąd przez naszą hi- 
storiografię problem. chadzi tu mianowicie o przemożny wpływ 
szlacheckości na wszystkie dziedziny życia umysłowego, o szla- 
checkość naszej kultury. 
Przyczyny tegO' "zlawiska. kulturze zachodnio-europelskiej 
obcegO''' szuka Jabłoński również w zgubnych następstwach 
rozbiorów. "Rozbiory przerwały normalny tak rozwolu polity- 
czne
 i społecznego życia narodu... rozbiory przerwały moż- 
ność przeobrażenia się narodu naszego w naród w polęciu no- 
woczesnym..." Prawa o miastach, kanstvtucja ] 791 i reformy 
kościuszkowskie przyszły za późno. Szlachta. z którei późniel 
wyłoni się nowa klasa tzw. inteligencla, nadal dzierży prym 
i narzuca swą kulturę całemu narodowi. Słusznie więc stawia 
autor pytanie: "ile jest istotne i zbieżnaści miedzy polskim ro- 
mantvzmem a jego odpowiednikiem na zachodz;e, a ile szlache- 
ckiei fantazii rołaczonei z ł-ólem zranionep'o natriotvzmu. ile 
wreszcie w polskim liberalizmie mieszczańskiei walki o pełne 
możliwości kapitalistycznego rozwoju, ile zaś tradycji świętej 
wolności sz]acheckiei". 
Z całą jaskrawością wystąpił ten problem w powstaniu 
styczniawym, któremu poświęcony jest osabny rozdział. Cóż 
sie bowiem okazule w wyniku sumiennel analizy przeprowa- 
dzonej przez Jabłońskiego? Nie ulega wątpliwości, że ruch 
czerwonych i wybuch powstania były dziełem mieszczaństwa 


,. 


ł. 


, 


. 


--
		

/Czasopisma_104_04_473_0001.djvu

			Recenzje 1 SprllJWorodllll1a 


451 


J 


polskiego. które znacznie wzmocnione dzięki opiece Druckie
- 
LubeckieJ!o oraz korzystnej koniunkturze. zapewn
a;ącej han- 
del z Ro
ją. zapraW1ęło pokierować losami narodu. Ale ambitne 
te plany miały jednak zbyt kruchą podstawę. szlachta nie za- 
mierzala jeszcze wypuścić steru ze swych rąk, w rezultacie biali 
obeimu;ą kierownictwo powstania. czerwoni walczą pod ich 
rozkazami. 
Lata 1863-1864 były latami przełomowymi w dziejach 
Polski. zbankrutowała wtedy ostatecznie polska ideologia ro- 
mantyczna, zakończył się bezpowrotnie okres bohaterski szla- 
chty i m
eszczaństwa. Polityka uJ!odowa święci triumfy we 
wszystkich trzech zaborach. Beznadziejność i martwota epoki 
popowstaniowej była jednak tylko }eozoma, działy się wtedy 
rzeczy. które przesądzić miały o odrodzeniu sprawy polskiej 
lub ostatecznym jej pogrzebaniu; budzą się wtedy z wiekowej 
martwoty utajone potężne nienaruszone dotąd s:ły narodu. 
chłop i proletariat miejski. DruJ!a }:ołowa XIX i początek XX 
wieku są czasami rozwoju polskieJ!o ruchu robotniczego i socja- 
]izmu polskieJ!o, im też poświęca autor specjalną uwaJ!ę w sze- 
regu następnych ustępów, niezwykle cemlYch tak ze względu 
na syntetyczny rys historii naszego ruchu robotniczello w nich 
zawarty. jak i proste wyjaśnienie niektórych problemów. 
Chodzi tu przede wszystk'm o sprawę narodowości i mię- 
dzynarodowości SQc;alizmu polskiego, albo upraszczając za{!ad- 
nieme. o stosunek Polskie; Partii Socjalistyczne; do Socjalnej 
Demokracji Królestwa PolskieJ!<> i Litwy i na odwrót. 
Stanowisko SD nazywa autor jednym z "na;c:ęższvch J!I'Ze- 
chów ideologicznych" socjalizmu polskiego, równocześnie z całą 
tezstronnością stwierrtza. że "jak błędną bvła antvniepcdległo- 
ściowa postawa SDKP i L. tak słuszna była bezsDrzecznie ni- 

'dv niezachwiana Pnia klasowa lei programu". Nie bez błędu 
była też P. P. S. "Od samego zarania P. P. S. pchać się do niei 
z.aczęły elementv ruchowi robotniczemu obce, a nawet kierow- 
nictwo partii dość wcześnie zaczęło flirtować z żywiołami 0'0- 
cvmi klas:e robotniczej..... "Coraz większą rolę w Polskie; Par- 
tii Socjalistycznej odg-rywają ludzie, dla których socjalizm jest 
czymś nieokreślonvm... W te; svtuacii partia. której historia 
przyzna niewątpliwą rację jej zasadniczej linii politycznej, nie 
mOJ!ła spełnić należyc
e sweJ!o dzie;oweJ!o zadania". 
NiedomaJ!ania rozwoju P. P. S. pozwoliły wyróść takim lu- 
dziom jak Piłsudski i jego zwolennicy i doprowadziły w dalszej 
konsekwencji do powstania obozu legionowo-peow;ackieJ!o. 
Duże znaczenie dla dalszych badań nad tym okresem ma 
udokumentowanie przez autora drobnomieszczańskiello ch ara- 
ktE"ru ruchu legionowego. Wywody swoje popiera Jabłoński 
niezwykle cennym i n:eznanvm dotąd materiałem statvstvcz- 
nym. Z dociekań autora wYnika również. że przedział między 
poczynaniami ugrupowań pepesowskich. uleJ!ających wpływom 
.. 


,. 


-
		

/Czasopisma_104_04_474_0001.djvu

			452 


Receuje , Sprawozdania 


piłsudczyków, a robotnikiem i chłopem polskim, który zacho- 
wał się biernie wobec Legionów, a zdecydowanie wrogo usto- 
sunkował się do rządów sanacyjnych, był olbrzymi. Drugim 
poważnym brakiem obozu Piłsudskiego był jego brak progra- 
mu, opartego o głębszy światopogląd. 
W porównaniu do wnikliwego i obszernego omówienia za- 
gadnień związanych z socjalizmem polskim mniej uwagi po- 

więcił autor obozowi narodowemu i ruchowi ludowemu. Wod- 
niesieniu do pierwszego po krótkiej charakterystyce Ligi Pol- 
skiej, zajął się ,endecją, a raczej ideologią jej wodza duchowego 
Romana Dmowskiego. Najważniejszym założeniem tego kierun- 

 jest skrajny nacjonalizm i egoiŻm narodowy, jak świadczy 
o tym Powiedzenie Dmowskiego, że w "stosunkach między na- 
rodami nie ma słuszności i krzywdy, ale jest tylko siła i sła- 
bość". Obok tego wykazał, że w rzeczywistości w6dz prawicy 
polskiej nie należał wcale do zwolenników demokratycznych 
:metod rządzenia i ostro krytykował kamuanię za powszechnym 
.prawem głosowania w 1903 roku. Właściwy po
ląd autora na 
obóz endecki zawiera się w stwierdzeniu, że "cały program tego 
obozu sprowadzał się do naj wulgarniej pojmowanego egoizmu 
klasowego" . 
. Końcowy rozdział książki Henryka Jabłońskiego poświęca- 
.ny jest ruchowi ludowemu. Silni.e podkreśla on tu dwa od- 
mienne nurty, które w jego łonie zaznaczały się od początku. 
Jeden występuje w działalności ks. Stojałowskiego i Wysło- 
.uchów; później idą Stapiński i Bojko, a wreszcie Witos, najpo- 
tężniejsza indywidualność i najwybitniejszy polityk z nich 
,wszystkich. Charakteryzując Witosa i jego program, dochodzi 
.autor do wniosku, że wypływał on przede wszystkim z obrażo- 
nej dumy chłopskiej, która nakazywała mu dążenie do równo- 
ści z innymi warstwami społecznymi, a za naiważnieiszy po- 
.stulat uważał przeprowadzenie parcelacji wielkiej własności. 
,Walka stronnictwa Witosa była jedynie ..walką jego klasy s1"o- 
.łecznej o równouprawnienie w ramach niezmienionej rzeczywi- 
stości ustrojowej". 
- Inaczej zapatrywała się na te sprawy lewica chłotJska, 
która pod koniec 1935 roku zgrupowała się ostatecznie w Stron- 
nictwie Ludowym i w Związku Młodzieży Wiejskiej Wici. Pro- 
flram S. L. głosił wprawdzie również prawo chłopa do ..uważa- 
llia się za naturalneR'o gos'j:'odarza Polski", ale tym się nie za- 
dawalał; potępiał ustrói kap!talistyc.zny i zapowiadał, że ..dążyć 
będzie do przejęcia wielkieu;o przemysłu przez zOrJ!anizowane 
społeczeństwo". Przed chłopem polskim, kończy swe uwagi 
autor, "stanął dylemat: sojusz z klasą robotniczą i twórcze włą- 
czenie się w nieodwracalny nurt dziejów. czy też szukanie no- 
.wego chłopskiego Napoleona, co by pow
ódł do zwYcięskiego 
.boju o supremację w Polsce, choćby pod hasłem nieokiełznanej 
inicjatywy prywatnej"; 
.
..; 


; 


.. 


.. 


-
		

/Czasopisma_104_04_475_0001.djvu

			Recenzje 1. 5?rBIWoW&lli! 


-l:J?ł 


Na zakończenie wspomnieć jeszcze należy o innym podsta- 
wowym elemencie naszej rzeczywistości, poruszonym przez J a- 
błońskiego. Chodzi mianowicie o ideę współpracy narodów sło- 
wiańskich. Sięgając do dziejów słowianofilstwa polskiego pod- 
kreśla on przepaść, jaka dzieli słowianofilizm polski, rozwija- 
jący się bujnie na terenie Wielkiej Emigracji w kołach demo- 
kratycznych pod patronatem Lelewela, głoszący poczucie 
wspólnoty słowiańskiej na zasadach wolności i demokracji, 
a panslawizmem carskim, który był narzędziem imperialisty- 
cznych planów caratu przede wszystkim na Bałkanach i przy- 
nosił ze sobą niewolę i despotyzm. "Tych dwóch prądów, koń- 
czy autor, mieszać nie nal€ży, jak mylić n!e wolno dekabrystów 
z Mikołajem I, ponurym żandarmem Europy, jak mylić nie 
wolno margrabiego Wielopolskiego z Jarosławem Dąbrow-' 
skirn..." 


Anna Owsińska 


tło 


O. J o a c h i ID B a rio. W o i c i e c h Z m a rz, 
franciszkanie: Polska bibliografia prawa kanonicznego od wy- 
nalezienia druku do 1940 Teku, t. II za lata 1800-1940. Roz- 
prawy Wydziału kanoniczno-teologicznego Towarzystwa Nau- 
kowego Katolickiego Uniwersytetu w Lublinie nr 4. Lublin, 
1947, str. 355. 
Z śmiałą inicjatywą opracowania pełnej polskiej biblio- 
grafii prawa kanonicznego od czasu wynalezienia druku po rok 
1940 wystąpili dwaj 00. franciszkanie o. J. Bar i o. W. Zmarz. 
Ukazał się dotąd drugi tom zamierzonego dzieła, obejmujący 
zestawienie literatury kanonistycznej za lata 1800-1940. Po- 
kaźną książkę rozpoczyna zwięzły wstęp (str. 7-13) oraz wy- 
kaz przejrzanych materiałów, a mianowicie bibliografii, dzieł 
zbiorowych i wydawnictw ciągłych oraz czasopism (str. 14-25), 
obeimujący
h łącznie ponad dwa i pÓł tysiąca tomów. Wkład 
pracy podjętej w r. 1938, a zakończonej w r. 1947 bardzo po- 
ważny. W jej wyniku otrzymaliśmy 5468 pozycji bibliograficz- 
nych ujętych w 17 działów. Z nich pierwszy zawi€ra prace z za- 
kresu filozofii prawa (I), następnie: prawo publiczne i stosunki 
międzynarodowe Kościoła (II-III), organizację Kościoła w Pol- 
sce (IV), źródła, ich historię literatury kanonistycznei i histo- 
rię prawa (V-VIII), podręczniki (IX), prace omawiające ko- 
deks prawa kanonicznego wydany w r. 1917 (X). W końcu, 
w oparciu o schemat podzielonego na pięć ksiąg kodeksu pTawa 
kanonicznego, autorzy zestawili literaturę dotyczącą norm ge- 
neralnych, prawa osobowego, rzeczowego (obejmującego także 
przepisy o sakramentach), procesowe{{o i karnego (XI-XV). 
Dwa ostatni€ rozdziały (XVI i XVII) zestawiają bibliografię 
dotyczącą prawa Kościoła wschodniego, zagadnienia unijne 
w końcu wykaz czasopism naukowych poświęconych prawu ka-
		

/Czasopisma_104_04_476_0001.djvu

			454 


Recem;je I SprarwoadłllDl.. 


nonicznemu oraz urzędowych diecezjalnych, Zamyka bibliogra- 
fię bardzo pożyteczny wykaz alfabetyczny autorów z poda- 
niem pozycji bibliograficznych oraz spis rzeczy. 
Na samym wstępie stwierdzić należy, że autorzy, publiku- 
jąc już tylko ten tom, dokonali dzieła bardzo pożytecznego, za 
które należy się im wdzięczność wszystkich badaczy współcze- 
snego prawa kanonicznego i jego przeszłości. Poprawna, wy- 
czerpująca bibliografia jest ważnym wSpÓłczynnikiem postępu 
nauki w zakresie danej dyscypliny, jest ogromnym ułatwie- 
niem w pracy nie tylko dla młodych, lecz i dla dojrzałych ba- 
daczy naukowych, sygnalizuje wreszcie, jakie problemy są nie- 
dostatecznie zbadane i daje tym samym impuls do pogłębienia 
badań naukowych i rozszerzenia horyzontów naukowych, 
Szczególnie z tego ostatniego punktu widzenia dobrze się stało, 
że prawo kanoniczne w Polsce doczekało się swej bibliografii. 
Niechaj nas bowiem nie myli pokaźna liczba zestawionych po- 
zycH biblio
raficznych. Zawdzięczamy ją temu, że autorzy 
objęli swym zestawieniem nie tylko artykuły drukowane w cza- 
sopismach naukowych, lecz sięgnęli również do miesięczników, 
tygodników, a nawet tu i ówdzie uwzględnili artykuły druko- 
wane w dziennikach, które uznali za naukowe, a także i takie, 
które były przeznaczone dla szerok1ego ogółu ze względu na 
tematykę interesującą całe duchowieństwo. Gdybyśmy chcieli 
z tej obszernej bibliografii zrobić wyciąg z pominiĘ'ciem arty- 
kułów powierzchownie omawiających przep1sy prawa kanoni- 
cznego lub tylko informacyjne, otrzymalibyśmy plon znacznie 
skromniejszy, wprost bardzo skromny, jeśli uwzl!'lędnimy ilość 
zakładów naukow
7ch. w których prawo kanoniczne jest przed- 
miotem wykładów. Wystarczy stwierdzić. że nie mieliśmy i nie 
mamy czasopisma naukowego, poświ
onego prawu kościelne- 
mu i jel:!o historii. Autorzy w swym zestawieniu podali dwa, 
w których program
e oficjalnym zaznaczono, że. również są 
po
więcone prawu kanonicznemu: Ateneum Kaflańskie i Nova 
Polonia Sacra (n. b. autorzy niesłusznie pominęli Polonia Sacra, 
w którei pro
ramie był również druk rozpraw "dotyczącvch 
nade :wszystko prawa i życia Kościoła w Polsce" nr 1. str, VI), 
jednakże ilość artykułów prawniczych w tych czasopismach jest 
bardzo niewielka. Przecież za zasługę należy poczytać redakto- 
rom, że w swym zestawieniu uwzględnili artykuły ze wszyst- 
kich czasopism katolickich, przeznaczonych dla szerokich kół 
duchowieństwa, wydobywając na światło dzienne wys:łek rów- 
nież autorów, którzy ubocznie zajmowali się problematyką 
prawa kanonicznego i za,::tadnieniami leżącymi na pograniczu 
nauk prawnych i innych. . 
. Pewne wątPliwości nasuwają się co do założeń przyjętych 
przez autorów. Polską bibliografią prawa kanonicznego rozu- 
mieją jako zestawienie przede 'Wszystkim druków wydanych 


.1
		

/Czasopisma_104_04_477_0001.djvu

			Recenzje 1 SpTaWOOl4lN1ta 


4,'i!) 


I 

 


w Polsce "w 
anicach historycznych, zależnie od danej epoki 
dziejów, bez względu na język druku" (str. 10). 
Moim zdaniem "polska bibliol{rafia prawa kanonicznel{o" 
winna ilustrować wkład Polaków w naukę prawa kanonicznel{o 
w ogólności oraz wkład uczyniony przez naukę w zbadanie pra- 
wa kanonicznego, obowiązującego w Polsce w przeszłości oraz 
w teraźniejszości. Kwestia miejsca druku danej pracy nie po- 
winna być decydując£. i autorzy też nie bardzo zasady tej trzy- 
mali się, skoro nie uwzględniono w bibliografii wielu artyku- 
łów wydrukowanych w Polsce, np. przez Niemców w okresie, 
gdy część ziem polskich znajdowała się pod zaborem pruskim, 
Szczególnie dla bibliografii za okres od wynalezienia druku po' 
koniec XVIII wieku nie będzie można kierować si.ę miejscem 
druku, skoro wielokrotnie oficyny zagraniczne drukowały prace 
Polaków, przeznaczone dla Polski. Uważam tedy za niedostatek 
pracy autorów, że nie przeprowadzili dokładniejszej kwerendy 
za pracami autorów Polaków, którzy ol{łaszali swe studia z za- 
kresu prawa kanoniczengo zaJ{ranicą. Niewątpliwie jednakże 
czas, w którym powstała bibliografia, lata okupacji niemieckiej; 
nie sprzyjały tego rodzaju kwerendzie. Lepiej s
ę stało, że au- 
torzy nie zwlekali z jak najrychlejszym ogłoszeniem swego 
dzieła, choć dobrze byłoby, aby w przyszłości uzupełnienia ta- 
kiej kwerendy dokonali i prace Polaków ogłoszone osobno 
i w zagranicznych czasopismach naukowych umieścili. W ten 
sposóh uzyska się pełniejszy obraz wkładu nauki polskiej 
w rozwój światowej nauki prawa kanonicznego. 
Autorzy zdawali sobie sprawę z trudności, jaką sprawia 
wyodręł"'nienie problematyki prawnej przy uwzl!lędnianiu 
w bibliografii artykułów omawiających zagadnienia soołeczne 
i litur
czne. Wydaje mi się, że nie należy im robić zarzutu, iż 
objęli swym zestawieniem i takie artykuly, które ubocznie 
wiążą się z zagadnieniami prawnymi. 
Ważniejszą jest sprawa wyodrębnienia działów i odpowie- 
dniego pose
egowania pozycji bih1iograficznych. BibJioJ{rafia 
prawa kanonicznego ma niewątpliwie przede wszystkim cele 
naukowe, lecz również, ze wzgledu na potrzeby ogółu ducho- 
wieństwa, także i praktyczne. Otóż nasze duchowieństwo' ma 
niejednokrotni.e trudności, jak rozumieć przepisy obowiazują- 
cegó prawa kanonicznego. Wyjaśnień pragnie szukać w litera':" 
turze. Ten wzgląd przemawiałby za tym, aby w mieisce zesta- 
wiania chronoloclcznego całej litęratury. dotyczącej danel!o za-:: 
ka,dnienia od r. H
OO PO czasy nainowsze, autorzy podali byli 
we wszystkich działach osobno llteratUTe dotyczącą kodeksu 
kanonicznel!o i prawa pokodeksowego. Wprowadzenie w ogło
 
śzonvm tomie podziału na te dwie części zasadnicze: literatura 
do wydania kodeks:u kanonicznel!o i cd chwili iego' ogłoszenia
 
ułatwiłoby szerokim kołom duchowieńStwa, mało prz;vwvkłym 
do korzystania z bibliografii naukowej, wyszukanie literatury,
		

/Czasopisma_104_04_478_0001.djvu

			456 


Reoe:nzJe 4 Spra'W	
			

/Czasopisma_104_04_479_0001.djvu

			Recenzje i SprIllWw.d;m.ta 


457 


.. 


c Z Y ń S k i, Konkordat i jegó wykonanie, Poznań 1928, 
J. B i e n i e k, Parafia tzw. starokatolicka w Katowicach 
w oświetleniu historyczno - prawnym, Katowice 1934, M. 
F r i e d b e r g, Klientela świecka biskupa krakowskiego 
w w. XII-XIV; Ze studiów nad organizacją społeczeństwa 
w Polsce średniowiecznej, Studia Historyczne ku czci St, Ku- 
trzeby T. I, Kraków, 1938, Jan G ł ą b, Kościelne prawo pa- 
tronatu w świetle zmian nawym kodeksem wprowadzonych, 
Przemyśl 1919, Ks. M. W o ł o n c z e w s k i, Biskupstwo 
2mudzkie, tłum. M. Hryszkiewicz, Kraków 1898, J. Kar w a- 
s i ń s k a, Szpital św. Ducha w Warszawie, Warszawa 1938, 
Kar o l Kor a n y i, Kastracja w świetle średniowiecznych 
pomników prawnych, odb. "Głosu Prawa" , Lwów 1938, T e n- 
ż e, Die Heilige Schrift und das weltliche Recht vornehmlich 
im Mittelalter, La Pologne au VII-e Congres international des 
sciences historiques, Warszawa 1933, Jer z y S t e f a n 
L a n g r o d, O św. Iwonie patronie adwokatów, Kraków 1931, 
S t a n i s ł a w N o w o g r o d z k i, Walka o biskupstwo ka- 
mińskie za Kazimierza Wielkiego, odb. z Jantaru, Gdynia 1938, 
J ó z e f S i e m i e ń s k i, "Rebus" w konfederacji warszaw- 
skiej, Warszawa 1937. Oto garść przykładów braków stwierdzo- 
nych przy pomocy indeksu autorów, co nie wyklucza, że pozy- 
de te są uwzględnione w bibliografii, lecz posługując się zesta- 
wieniem redaktorów, nie da się ich odszukać. 
Zapewne, rozważając treść niektórych z wymienionych wy- 
żej publikacji, możnaby zastanawiać, się nad celowością ich 
umieszczenia w bibliografii prawa kanonicznego. Przez prawo 
kanoniczne bowiem rozumie się ogół norm wydanych przez 
ustawodawcze władze kościelne. Jednakże, ponieważ redakto- 
rzy objęli swym wykazem ogół literatury i źródeł dotyczących 
prawnych stosunków Kościoła, jako też "prace, stojące na po- 
W-aniczu prawa kanonicznego i innych nauk", nie ma przy- 
czyny, by wymienione publikacje pominąć. 


Adam Vetulani 


. 


L o u i s P o m m e r y, Apercu d'histaire economique con- 
temporaine 1890-1945. Collection d'histoire economique diri- 
gee par L. B a udin. Paryż 1947, str. 473+1 nlb. 
Zarys współczesnej historii gospodarczej napisany przez 
Ludwika Pommery daje cenny przegląd wydarzeń w okresie 
naj nowszym , a więc naukowo przez historyków najmniej opra- 
cowanym i znanym. Czasokres, któremu autor poświęcił swoją 
uwagę, był więcej domeną ekonomistów niż historyków. Widać 
to z wykazu bibliografii, gdzie prace historyczne są w DOrów- 
naniu z ekonomicznymi stosunkowo nieliczne. W formie do- 
datku do pracy daje nawet autor zarys historii gospodarczej 
w okresie drugiej wojny światowej. 


-
		

/Czasopisma_104_04_480_0001.djvu

			1 


4."i8 


Recem1e ł Spra.waz.daorńa 


Jest to praca 'samodzielna, opierająca się prócz literatury 
również na źródłach, 
łównie statystycznych oraz periodykach 
wymienionych na końcu. Badania statystyczne zostały nie tyl- 
ko włączone do konstrukcji pracy, ale stały się też podstawą 
osobnych zestawień liczbowych dla szere
 za
adnień umiesz- 
czonych na końcu pod tytułami czterech 
łÓwnych rozdziałów 
pracy oraz piątym poświęconym Francji. Stanowią one cenne 
uzupełnienie pracy autora, i w pewnej mierze umożliwiają 
kontrolę niektórych je
o wniosków. Dotyczą 
łównie ruchu lu- 
dności oraz produkcji J:!łównych dziedzin życia 
ospodarcze
o 
świata. Oczywiście należy zaraz podkreślić, że ten świat poj- 
mowany jest w charakterystyczny sposób dla przedstawicieli 
nauki wielkich mocarstw zachodnich. Autor zajmuje się w isto- 
cie rzeczy historią 
ospodarczą staro- i nowokapitalistycznych 
państw: Francji, An
lii, Stanów Zjednoczonych i Niemiec; 
o Rosji do okresu rewolucji mówi bardzo mało, a historię 
o- 
spodarczą Z. S. R. R. przedstawia tylko na podstawie zachod- 
nio-europejskich opracowań. Nawet takie kraje europejskie, 
.jak Włochy, kraje Azji jak Japonia i Chiny oraz południowej 
Ameryki i Australii zajmują w zarysie mało miejsca, nie mó- 
wiąc już o szere
 mniejszych jak Polska, o których zaledwie 
się wspomina. 
W rozdziale pierwszym zatytułowanym: Rozkwit 
ospodar- 
stwa świata liberalne
o (1895-1914) zajmuje się autor charak- 
terystyką życia gospodarcze
o w XIX i w początkach XX W' O 

łównie rozwojem demo
aficznym i wielkimi mi
aciami lu- 
dności, postępem technicznym, rozwojem komunikacji, ustro- 
lem monetarnym, kredytem i wymianą oraz rozwojem produk- 
cji przemysłowej i rolniczej; przy czym za
adnienia or
anizacji 

ospodarstwa oraz polityki ekonomicznej są szeroko uwz
lęd- 
nione. 
W rozdziale drugim pt. Wojna i jej konsekwencje omawia 
autor przyczyny pierwszej wojny światowei, 
ospodarstwo wo- 
lenne ze szcze
ólnym uwz
lędnieniem problemów finansowych 
skutki wojny oraz traktaty pokojowe. 
W rozdziale trzecim p. t. Odbudowa Europy i przyspie- 
szony rozkwit amerykańskiej aktywności 
ospodarczej, przed- 
stawia rozwój 
ospodarstwa w latach 1919-1920, kryzys mo- 
netarny w E'lropie, likwidację wojny, stopniową poprawę 
o- 
spodarczą Europv oraz rozwój jej v;ospodarstwa w 1. 1925-1929 
i przyspieszony rozkwit v:ospodarstwa Ameryki Północne.j oraz 
rozwój 
ospodarstwa świata w r. 1929. 
Rozdział czwarty zatytułowany "Kryzys 1929" daje cha- 
rakterystykę największeRo w dziejach świata kryzysu 
ospo- 
darczeRo w l. 1929-1932 oraz jego przebiegu we wszystkich 
główniejszych państwach. 
'. Rozdział piąty p. t. "Wielkie. doświadczenia (reformy) 
i marsz do wojny" (1933-1938) omawia głównie politykę' "No-
		

/Czasopisma_104_04_481_0001.djvu

			Recenzje l Spra.wmdcmia 


459 


wego ładu" Roosevelta, następnie doświadczenia narooowo-so- 
cjalistyczne, brytyjską walkę z trudnościami g'OsP<>darczymi, 
problemy francuskie, triumf etatyzmu w Italii, gospodarstwo 
Japonii prowadzącej już wówczas wojnę z Chinami i gospodar- 
stwo Z. S. R. R. 
Rozdział szósty zatytułowany: Swiat gospodarczy na progu 
drugiej wojny, .przedstawia sytuację gospodarczą świata przed 
drUgą wojną, kładąc nacisk na charakterystykę .bloków gospo- 
darczych. 
W dodatku mamy omówione gospodarstwo podczas drugiej 
wojny światowej, a więc mobilizację totalną, produkcję wo- 
jenną, problem transportu, przemiany w wymianie handlowej, 
uprzemysłowienie nowych krajów i finansowanie wojny z zwró- 
ceniem szczególniejszej uwagi na sytuację gospodarczą Francji 
oodczas tej wojny i po jej ukończeniu. 


St.Inglot. 


... 


B o g d a n N a w r o c z y ń s k i, Zycie duchowe. Zarys 
filozofii kultury. Księg. Wyd. F, Pieczątkowski i Ska. Kraków- 
Warszawa. 1947, str. 295. 
W czterech częściach swej pracy zatytułowanych: "Zagad- 
nienia metodologiczne", "Składniki życia duchowego", "Proce- 
sy duchowe", "System kultury" - rozważa N, przede wszyst- 
kim istotę pojęcia "duch" i "życie duchowe". 
Powołuje się na historyczne prace Burckharda i dokony- 
wane przez niego charakterystyki kultury włoskiej związane 
z analizą przeżyć duchowych Włoch i stwierdza: "Od wielkich 
historyków można się też nauczyć, jak kontrolować 'wyniki, 
osi.ą
ięte na jednej drodze przez wyniki osiągnięte na drugiej 
drodze". Ci wszyscy, którzy twierdzą. że "historia nie jest na- 
uką" uznają za nienaukowe w niej właśnie śledzenie procesów 
życia duchowego. Historyk śledzi je w wybranych jednostkach, 
grupach ludzkich, społeczeństwach, narodach, państwach. Mo- 
żnaby tu było rozszerzyć te rozważania Nawroczvńskie
o przez 
włączenie do nich, a na poparcie jego argumentów,.t. zw. teorii 
. jedności ziawisk życia duchowego" opracowanej przez history- 
ków niemieckich, zastanawiających się nad problemem t. zw. 
"ducha czasu" i słuszności czy mylności jego zrozumienia po 
wiekach, Analizował ten problem i Ferdinand Buisson w swych 
pracach. Możnaby też przytoczyĆ tu słowa Gabryela Hanotaux: 
historia "rozbiera walory niez1iczalne, jest czułą na falowanie 
dusz: tętni w niej życie' stałe: styka się z tajemnicą geniuszu, 
"intelektu czynnego" pośrednika odbierające£!o i wykonvwu- 
jące£!o rozkaz boży", lub: "historia ..ma na widoku czyn, który 
dotyka ziemi i ideę, która sięga nieba!" 1 


., 


I Galbrie1 Hanobdlux .,De i"h::ISIt>oi;e et Ceł.> hi'5'l101I':oens": Revue (tes dJe
x 
mOQ.I
e
 1913, 'Po pOllśkJu wydMo Kraków 1914. ,.Za.gildn:en.ia histoq-y=e". 


-
		

/Czasopisma_104_04_482_0001.djvu

			460 


Recenzje i SprillWoru1;mj
 


Do problemów historycznych powraca też N awroczyński 
w trzeciej części dzieła, tam gdzie zastanawia się nad "obiekty- 
wacjami w życiu duchowym", ich "selekcją u wrót życia" 
i "tradycją". Zagadnienia takie jak popularność danej idei czy 
teorii, danego dzieła u współczesnych, lub jej odrzucenie przez 
współczesnych - łączy się często w historii z odrodzeniem się 
tej idei i w tymże ujęciu w którymś z pokoleń o wiele później- 
szych. W ustępie "Tradycja" znajdujemy rozważania spraw 
asymilacji duchowej pewnych zjawisk przez społeczeństwo. 
Autor przytacza słowa Byrona: "Walka o wolność, gdy się raz 
zaczyna, z ojca krwią spada dziedzictwem na syna" i dodaje: 
"nie tylko walka o wolność! Z pokolenia w pokolenie przecho- 
dzi również walka o świętość, o dobro, o piękno, o prawdę" 
(175). W rozdziale XI pt.' "Bojowanie i poznawanie" omawia 
autor znaczenie tradycji w historii, jej zwalczanie i próby prze- 
łamywania jej siły. Powołuje się na przykłady wielkiej rewo- 
lucji francuskiej i rewolucji rosyjskiej, przeciwstawiając im 
przykład tradycjonalizmu angielskiego, Bez względu na to, 
czy narodami włada tradycja, czy chęć jej burzenia - musi 
w nich zwyciężać prawda. "Zaden charakter nie wytrzyma 
długo cią
łego zakłamania. Jest to jad moralny. który go wkoń- 
cu doprowadza do upadku. Taki też musi być konie<: chcącej 
obecnie zapanować nad Europą moralności krzyżackiej (J 88). 
Zastanawia się też autor nad tzw. "postawą historyczną" 
człowieka wobec zjawisk współczesnych. pozwalającą mu za- 
chować spokóJ badacza i obs.erwatora. Tylko wiedza historycz- 
na: "przedłuża pamięć grupy społecznej na całe wieki poza 7a- 
siep pamięci starców. - Dzięki historii tradycja wyłania się 
z mroków niepamięci i staje się świadomą (192). Historia nie 
tylko "odtwarza życie przeszłe. ale je poddaje krytyce" (193), 
przez naukę historii powstaje Mickiewiczowski "człowiek wie- 
czny". W części IV, w rozdziale pt. ,'swiaty i kręgi kultury" 
omawia autor fakt narastania światów kulturalnych jednych 
"nad drugimi" i przejmowania tradycji tych kultur przez na- 
rody i społeczeństwa. W następnych, końcowych rozdziałach 
analizuje autor pOjęcia kultury i cywilizacii w terminologii. 
francuskiej i niemieckiej - oraz wypowiada głęboką wiarę 
w POtęgę kultury duchowej i możność jej obrony przed prze- 
mocą i J;tWałtem sił materialnych. 
W całej swej pracy posługuje się autor materiałem histo- 
rycznym. traktując go jednak inaczej, niż fachowy historyk. Na 
podstawie źródeł i opracowań tyPU ,.literackiego" dokonvwuje 
opisów i analiz procesów psychologicznych w historii. Ponieważ 
przeważnie przy doborze źródeł posłuf!uje sie literaturą piekną. 
a w opracowaniach często wybiera historyczno-literackie (Mau- 


OmaWl:.a 6'l.Oegół,OIWo H. 'PoM6}(,a, Dydadclykil hidori>i. 1937. Cyta.t"ł z po!- 
6kiegJO wydan
a Hanoiln'llx str. 35.
		

/Czasopisma_104_04_483_0001.djvu

			Rec6I12je .i. Spr
wowawd 


4ti1 


rais) , praca jego z plmktu widzenia histarycznego podlegać mó- 
że dyskusji. Należałoby jednak zastanowić się, czy przy podo- 
bnym postawieniu kwestii przy planowo i szeroka dakananym 
właściwym doborze źródeł i wyzyskaniu krytyczno-naukowego. 
materiału z opracawań za
adnienia nie doszlibyśmy do tych 
samych wniasków. Pozwalam sobie zaryzykawać ł:rlDatezę, że 
tak, że na tym właśnie polega histaryczna wart aść tej pracy, że 
przy użyciu metody intuicyjnej wysnute wnioski o nieznisz- 
czalnaści kultury duchowej i życia duchowego. dałyby się obro- 
nić przy użyciu metody jak najbard:riei z.godnej z wymagami 
nauki historycznej, 


Hanna Pohoska. 


Hornowska M. i Zdzitowiecka-Jasień- 
s k a H. Zbiory rękopiśmienne w Polsce średniowiecznej. 
Studia mające na celu odtwar?:yć zawartość bibliotek śred- 
niowiecznych budzą obecnie wielkie zainteresawanie na Za- 
chodzie Europy. Da dawnych podstawawych prac 1 przybywają 
nawe 2. Miarą tego. zainteresawania iest wielka zespołowa praca 
Vlnstitut de recherche et d'histoire des textes w Paryżu, 
'Prowadzona od kilku lat. W r. 1947 Instytut ten rozparządzał 
już kartoteką złożoną z 6 tys. kart, zawierających podstawawe 
infarmacie o średniawiecznych bibliatekach i wykazy katalo- 
gów każdej z nich oraz drugą kartotekę. liczącą około 20 tysię- 
Cy kartek, odpowiadających tyluż średniowiecznym rękopisom 
z francuskich zbiarów. Paszukiwania mają objąć także zbiory 
obce, mają powstać osobne kartoteki ex librisów, dewiz itp., 
poczym Dosypią się prace monograficzne, oparte a ten ogramny 
materiał 3. 
U nas nie wiele dotąd poświęcano uwagi temu zagadnieniu, 
tak ważnemu dla dziejów kultury - raczej artykuły i przy- 
czynki, niż większe prace. L e l e w e l w II tamie swaich Bi- 
bliografkznych ksiąg dwoJe, L u b o m i r ski. O bibliotekach 
w Polsce (Biblioteka Warszawska 1877 I 51), B a n d t ki e J. S., 
Historia Biblioteki Uniwersytetu Jagiellońskiego 1821, nie li- 


I G B e c ker, Cn/oloqi bibJio/hpC"nrum on/iqlli, Bonn 1885: T h. G o t Ł- 
H e b, Ueber mitleJallerliche Biblio/hek(?n, Le'pz'g 
R90: A, F r a :1 k I i n, 
Les anciennes blbliolheques de Pari.s l-III, Pa,i6 le76-82: E. L es n e, 
Hisloire de Ja proprlele eccJesi'os/ique en France, IV. lilie 1938. 
I N R. Ker, MedievaJ Libruries at Grea/ Bri/oin. A lisI ot surviving 
books, Londres 1941 E. P e II e g r i n, BibJiQtheqllf' de J'ancien college de 
Dormans-Bau,,'ois li Paris (BuHeti'l1 philolo
'que et h'06I,orlque du Corn:te de6 
Travaux hisl'Of1ique.s a. 1944-5 (194"): M. C h, S a m a r a n, Nutes sur Ja 
bi-bJi.o/heque de l'abbay de SI. Di?niB au XV 8. (B:bJ.:otheque de I'Ec-ole ded 
Chart
 t. CIVI i Ln. 
· J. M o r f i n, LAB 
lud
B sur Jes bibliolheques medievaJed li J'Imtilut 
de ref'herche e/ d' Ms/ofre des leJCles (B:,b),foOlheque de I'E.role de., Ch:1,rte
 
CVI 1947 p. 320. Przegląd dotychczasowych prac o b'bllolekach średn
owie<:7_ 
Ilych ma di!ć w najbliższym cza&e M. A. V e r n e t w R('vue d hisloire de 
l'EgUse de France. 


-
		

/Czasopisma_104_04_484_0001.djvu

			462 


Recenzj.. i :;pló
wog.dama 


cząc pracy W. K o n c z y ń s k i e j na ten sam temat (Kraków 
1923), mówią o naszych średniowiecznych księ
ozbiorach, ale 
nie daią ]:ojęcia o całości. Zapowiedział zarys dzieiów średnio- 
Wl€cznvch bibliotek w Polsce autor, który dawał pełną gwaran- 
cję wzorowe
o wykonania te
o zadania, lecz zapowiedzi nie 
wykonał 4. Rozbudzenie zainteresowania starą książką i pierwo- 
cinami nasze
o drukarstwa przez P t a ś n i k a, P i e k a r- 
s k i e 
 o i innych jakby zepchnęło na dalszy plan książkę ręko- 
piśmienną, i to właśnie w okresie, gdy otrzymaliśm¥ skarb 
w postaci pcnad 14 tys. rękopisów, po,ehodzących z polskich bi- 
bliotek, rewindyJrowanych z Rosji. 
S. p. M. Hornowska (ofiara niemieckich represii po powsta- 
niu warszawskim) i H. Zdzitowiecka-Jasieńska zabrały się do 
pracy nad średniowiecznymi księgozbiorami w Polsce 5 z wła- 
snei inkiatywy, poza pracą zawodową, ]:ornimo iż nie praco- 
wały dotąd naukowo nad średniowieczem. Pierwsza na podsta- 
wie autopsji rękopisów przybyłych z Rosii i oddanych Bibli.ote- 
ce Narodowej, przy pomocy davmych XVIII-wiecznych katalo- 
i!.ów postanowiła zrekonstruować przykładowo resztki siedmiu 
ważnieiszych bibliotek klasztornych: 2 benedyktyńskich, 4 cy- 
sterskich i bożogrobców miechowskich. Druga z autorek zebrała 
materiał dotyczący bibliotek ze źródeł drukowanych i opraco- 
wań oraz naiważnieiszych drukowanych kataloeów rękopisów: 
Wisłockie
o. Trzcińskie
o, Lisieckiego i Polkowskie
o. Druk 
rozpOczęty w r. 1939 zn:szczyła woina wraz z Czystopisami. 
Z pracy M. Hornowskiei pozostał tylko opis książek rękopiś- 
miennych klasztoru świętokrzyskie
o oraz sumaryczny i nie 
opracowany spis tytułów ksią
 (nie zaś zawartych w nich dzieł) 
ze wszystkich siedm:u opisanych przez nią bibliotek. 
Praca drugiej autorki ocalała, ale, wvraźn:e napisana zna- 
cznie wcześniej, posiada duże braki w literaturze, zwłaszcza 
z ostatniego dwudziestolecia. Wykaz źródeł i literatury zaimuie 
10 stron druku, lecz trz£>ba by p.o powiększyć bodai o 100°;",1, 



 K. D () b r () wo 1 s k i, Z dzJe;6w ksi'ążkl w P(llsce flredniowiecznej. 
Exliby,'1S VI, Kraków 1924 str. 183. 
I Tvtuł JuJo'ążki obu .auborek n'eco ZIII obsrzemy: Dce dotyczy ona zbiorów 
rE;kop'śmien:nych o cb.ara.kterz.e al'C'h
w.a.1'!\ym. 
· Np. oma-w"a.jąc n.a;6ta."\Szy msób b'bliobek.i kaąi;tUJ'DE'1 kmlto'Wskiej na. 
st:r :'9-'36 Di
I'ei'IJł.o uwzg.!ędl"1lić: F i j a ł e k J., Księgi IiturqkZi11e oraz flwięta 
l święcI kntedrv krakowskieJ z pocz. XJl wieku, N()va Polon'.a Sacra t. I, 
Kraków 1928. D a v i d P., Vn recueil de conferences monastiques lrland- 
oises du VIII 8. Notes SUT le mlJlnu9crit 43 dę la biblioth
que du ch'lp'.tre 
de Cracovie. Revue Benedlioct:lne 1937; t e n ż e, Un di.,c/'ple d'Yves de Chf/r- 
'res en Po!ogne, La poJogm,e 8\1 VII CO::l.gre.!l Irutem.aot.:o'n'1łJ, Wa.rB'UIw.a 1933 
(dotyczy rękopi!Sów kra.kow".kieg'o i gn e eźn.iei1r-ok'ego Colgect-"o Tripllrt''ba 
2 pocz. XII w.); A b rod h a m W., Pontil'"nle bisktlp6w krakowskich z XII. w.. 
Rozpr. wydz. ho'61t fa. t. 66, Kra.ków 1921. Ew-a
elia.rz emme"8m,'k; tl"leb..1 
daotlOwać l1J1ł CZ&SY Henryk.a V m'ęd:zy 1106 oli lIII, wobec cz,e'g.o trudn,1) go 
łfiCZYĆ z Judytą Marią (po-r. moje ReipeTtorium, .str. 142, uw. do nr 26). 
Przy Qn1oil'W'l1IJnt"u &'''''''IU.T1IltóW ku"tur.aJnyr.h Po'r-.ki w XI-XT1 w. J'I"1l'zi brak 
B 8 I oz e.r a Studdwn o Kadłubku, P;..sma pośmiertne Lwów 1934, brok pr.ac 


- 


-
		

/Czasopisma_104_04_485_0001.djvu

			Recemje 1 SpTIIIWOUAlallia 


46ił 


tym bardziej, że autorka odbiega nieraz od tematu, mówiąc 
o sprawach należących już do historii literatury lub szkolnic- 
twa. Wynikiem tych braków w oczytaniu jest powtarzan:e prze- 
starzałych ujęć i sprostowanych już gdzieindziej pomyłek, jak 
wiadomości o mitycznym Marcinie biskupie płockim (str, 40), 
o rzekomym tłomaczeniu Kroniki Witykinda - pamflecie Je- 
zierskiego (str. 320) i t. p. Za wyjątkiem kilku stron poświęco- 
nych bibliotece Ludwika ks. brzeskiego praca nie obejmuje 
Sląska z jego względni.e obfitą literaturą niem:ecką na powyż
 
szv temat, ani Pomorza. Ze wszystkich tych braków, z niewy- 
kończenia pracy autorka zdawała sobie aż nadto dobrze sprawę: 
"Wszystko tu jest do sprawdzenia, rozwinięcia, rozpatrzenia, 
ewentualnie zakwestionowania" - pisze w przedmowie. 
Mimo to dobrze się stało, że jej duża praca włożona w wer- 
towanie literatury i źródeł nie została zmarnowana. Pisana zaj- 
mująco przeciętnemu czytelnikowi wystarczy do ogólnej orien- 
tacji, prarownikowi naukowemu ułatwi robotę zwłaszcza, że 
posiada dobry indeks osób. Łatwiej sprawdzać i uzupełni9.ć, 
niż przeszukać grube tomy Monumenta Historica, Monumenta 
medii aevi, Długosza, Korytkowskiego i t. d. Specjalną wartość 
pos
ada fragment pracy M. H o r n o w s k i e i przez to. że ani 
spisane i utożsamione przez nią rękopu;y świętokrzyskie, ani 
ich tymczasowy katalog i inwentarz w Bibliotece Narodowej, 
ani oba dawne katalogi klasztorne: Jonstona z końca XVII 
i pocz. XVIII w. i Lefebvre'a z r. 1799 już nie istnieją. Tylko 
rękopis listów apostolskich z rocznikiem świętokrzyskim daw- 
nvm i fragment kazań świętokrzyskich ocalały w Kanadzie 7. 
Z dobrego katalo
, dzieła francuskiego benedyktyna-emigran- 
ta Lefebvre'a, korzystał }CTzed autorką chyba tylko Lelewel 
i to pobieżnie. Tenże Lefebvre sporządził katalogi rękopisów 
średniowiecznych w Sieciechowie i Koprzywnicy 8, również 
spalone wraz z samymi rękopisami. 
Nie da się już odtworzyć pełnego obrazu naszych bibliotek 
klasztornych - wszak i tyniecka spłonęła w 1848 r. Tym pil- 
niei trzeba szukać fragmentów, które mogły zaw
drować do 
Berlina lub Wiednia, tym cennieisze są resztki }:'ozostałe z kla- 
sztorów śląskich w bibliotece uniwersvteckiei we Wrocławiu. 
Np. biblioteki klasztorów cysterskich w Rudz.:e i Jemielnicy 
mogą dać pojęcie o tym, jak mógł wyglądać średniowieczny 


M a ł fi C k i e g o o kla6'7tor.ach i b'skupI3twach. Kętnvń,:k'ego o b'.skUlp- 
slw.i!J('h, Briickner A. Dzieje kultury polskiej t. I, Kook6w 1Q30: M o r e I o w- 
e k i M., Studia i materialy do st.osunkó"N artystycznych Polski z Zachode
 
a w szczególnoścI z ziemia leody;skq, Pr-a("e i l11.!I.ter:aly Sekcji H'oSt{)rli Sztuki 
Tow. Przyj. Nauk w W:Jnie II 1935. il'o.d. N'eiede-n z powtór70nych za dawną 
HteratJurą poglądów mocZnB obecn"e skorygowal: rA podr;tawie k.s:ążki M. 
F r d e d b e r g a, Kultura polska I niemiecka t. I-H. PO'ZJlień 19ł6. 
, Por. Prr..egląd B'.bhoteczny XVI r. 1948, str. 42 i nn. 
· G a c k i J., Benedyktyński klasztor 'w. Krzyża, Warszawa n:73, 
slir. 168. 


-
		

/Czasopisma_104_04_486_0001.djvu

			464 


Recenzje j Sp....wo,.tdaN.a 


księ,g'ozbiór W ich macierzy - Jędrzejowie. Nad tym zaś, co 
spalili Niemcy nie powinno się tak przejść do porządku dzien- 
nep;o. Jeżeli zmarłym pisze się nekrolop;i, to i spalonym ręko- 
piśmiennym księp;om należy się w Bibliotece Narodowej pro 
memoria w postaci jakiep;oś katalogu, nie suche
o wykazu syg- 
natur. Może by udało się odtworzyć go ze starego katalo
u Bib!. 
Pub!. w Leningradzie, którego odpis tylko spłonął w Bib!. Nar., 
może istnieją jeszcze jakieś notaty byłych członków Komisji 
Rewindykacyjnej - nie licząc katalogu Staerka i licznych 
wzmianek dotyczących poloników w pracach Brticknera, Ko- 
rzeniowskiego, Blumenstocka, Łosia, Kozłowskiej-Studnickiej 
i in. Warto by taki kataloR rozesłać do wielkich bibliotek świata 
i wozić ze sobą na międzynarodowe zjazdy historyków i filo- 
logów. Wydanie pracy ś. p. Hornowskiej jest pierwszym kro- 
kiem w tym kierunku. 


Z. Kozlowska-Budkowa. 


H e n ryk B a l' y C z, Historia szkól Nowodworskich od za- 
lożenia do reformy H. Kołłątaja (1588-1777), Kraków 1939-1947, 

akład Komitetu Jubileuszowego Gimnazjum i Liceum im. B. 
Nowodwors
iego, z zasiłkiem Wydziału Nauki Ministerstwa 
Oświaty, str. VII + 224. 
Komitet Jubileuszowy dla upamiętnienia 350 rocznicy za- 
łożenia Szkół Nowodworskich w Krakowie nie mó
ł wybrać 
lepszych autorów dla napisania dziejów zasłużonego zakładu 
naukowego jak Henryk Barycz i Jan Hulewicz. Pierwszy z nich 
jako przede wszystkim autor wielkiej Historii Uniwersytetu 
Jagiellońskiego w epoce humanizmu (Kraków 1935) jest nallep- 
szym znawcą szkolnictwa polskiego w XVI w., drugi. zaś przez 
swe doskonałe studia z zakresu oświaty i szkolnictwa w XIX 
wieku daje gwarancje zarówno znajomości epoki nowożybej 
jak i doskonałej metody badawczej. 
Wydana dotychczas t.ylko pierwsza część mono
raf:i 
o Szkołach Nowodworskich w opracowaniu Barycza była wy- 
drukowana częściowo już w 1939 r. Skład jej przetrwał szczę- 
śliwie okupację niemiecką i dzięki temu całe dzieło ukazało się 
w ubie
łym roku. Po przedstawieniu pro
ramu i poziomu euro- 
pejskiej szkoły średniej w XVI w. omawia ono genezę Szkoły 
Nowodworskie
o, na którą - wedle autora - złożyły się trzy 
czynniki: 1) prywatne studia młodzieży dezorganizuiace pracę 
Uniwersytetu i jego młodszych profesorów; 2) J:'otrzeba szkoły 
średniej dla przygotowania kandydatów do studiów wyższych; 
3) cheć przeciwdz
ałania ambicji jezuitów dążących do otwarcia 
kolc$um w Krakowie. Obok tych czynników obszernie przez' 
autora omówionych działał niewątpliwie jeszcze jeden i to dość 
ważny, przez autora jednak reedość wyraźnie dostrzegany. 
Bogacącemu się miE:'szczaństwu ciążyła supremacja kośc:elna 
nad całym życiem świeckim. W dziedzinie oświatowej objawia- 


- 


..-.
		

/Czasopisma_104_04_487_0001.djvu

			Recem:je I SprlllWOlZldarUa 


465 


lo się to dążeniem mieszczan do zakładania szkół, niezależnych 
od hierarchii kościelnej, podleJ!łych wyłącznie władzom miej- 
skim, a w proJ!ramie uwzJ!lędniających w większei mierze niż 
szkoły katedralne czy parafialne potrzeby ziemskie mieszczań- 
skich synów. Ambicie taki£> pojawiaią się we Włoszech już 
w XIII w., a w Niemczech i Anglii pod koniec XV i w począt- 
kach XVI w. (Bi1r
erschule). Proces ten rozpoczyna się w Pol- 
sce dopiero w XVI w., przybierając początkowo postać zatar- 
1!.ów między władzami mieiskimi i kościelnymi na tem<\t nomi- 
nacii rektorów i nauczycieli oraz zwierzchnictwa nad istnieją- 
cymi iuż szkołami parafialnvmi i katedralnymi. Ponieważ w za- 
tarllach tych odnosił zwvcięstwo kler, emancypuiące się miesz- 
czaństwo dążyło do zakładania własnych szkół zupełnie już od 
hierarchii kościelnej niezależnych. 
O istn:eniu podobnych dążno
ci wśród bOJ!atego mieszczań- 
stwa krakowskie1!.o pod koniec XVI w. świadczy szere
 faktów 
wydobytych z omawianei pracy. przez iei autora iednak nie 
zawsze należycie ocenianych. Ponieważ istnieiące w Krakowie 
szkoły parafialne nie zaspokaiały amb:cii kulturalneJ! o miesz- 
czaństwa. a na założenie własnych zakładów wychowawczych 
nie miało ono śmiałości czy też warunków. postanowiło dążyć 
do stworzenia odrowiedniei szkoły przy Uniwersytecie. w któ- 
rym było pełno synów mieszczańskich na różnych katedrach, 
i który umiał enerJ!icznie bronić swojci niezależności nie ty
ko 
przed biskupem krakowskim. ale nawet i przed papieżem. Na 
dowód słuszności tello twierdzenia mogą służyć przede WSZyst- 
kim nazwiska iniciatorów i pierwszych profesorów przyszłego 
Gimnazium NowodworskieJ!o. W;dzimy wśród nich bunnistrza 
i raicę mieiskiello. a równocześnie nrofesora medycyny Stani- 
sława Pika Zawadzkiello. .Jana z Wiślicv, Adama Romera ze 
StęŻVCY, Sebastiana PetrvceJ!o z Pilzna. WalenteJ!o Fontanę 
i innych. Ci renrezentanci POstęoowei myśli i interesów miesz,- 
czaństwa w Uniwersytecie przeprowaclzaią wbrew silnei ooozv- 
cii ze strony konserwatYWnych profesorów uchwałe o założeniu 
średniei szkoły i na nich nrzez szerell nierwszvch lat ooiera się 
ciężar jei prowadzenia. Gdv oni wvmieraia lub przenoszą się 
na inne stanowiska, pro(!I'am szkoły zbliża się do średniowiecz- 
nello. iako taki nie odnowiada świeckim notrzebom mieszr.?
ft- 
stwa i szkoła chyli się ku upadkowi - jak w początkach XVII 
w. Poziom iei podnosi się znowu i ilość uczniów wzrasta. J!dy pO 
zabeznieczeniu jei bytu materialneJ!o przez Nowodworskiego 
w 1617 r., nauczyciele J!łoszą wyraźnie. iż przYJ!otowuią mło- 
dzież n;e do zbawienia duszy. lecz do ,.cnotliwello życia i rządu 
Rzeczoosoolitą". Na dowód tych intencii wprowadzaia kosztem 
dialektyki i muzyki naukę historii. potrzebnei mieszczaństwu 
artymetyki, a naukę wvmOWY przepajaią śmiałymi ideami po- 
stępowych refonn ustroiowych. 
Barycz słusznie podkreśla, że Szkoły Nowodworskie prze- 


ICwart.1I1ndk His1oryczny. R. LVI. - Z. 3_. 


30 


-
		

/Czasopisma_104_04_488_0001.djvu

			-. 


466 


Re<:eiJrDje 
 SprllJWoaóani.. 


łamały zwycięsko zasadę średniowiecznej stanowości, W mu- 
rach ich studiowało wielu synów ma
ackich z Markiem i Ja- 
nem Sobieskim na czele. a obok nich synowie mieszczańscy 
z całej niemal Polski i pokaźny procent chłopów, 
łównie pod- 
krakowskich. Ta ciekawa równowa
a społeczna załamuje się 
jednak z chwilą, 
dy Szkoły Nowodworskiego pod koniec xVn 
i 'na początku XVIII w. przestają reprezentować idee postępu 
i uprawiają jedynie tradycyjne studia filolo,!{iczne. Znana praw- 
da, że szkoły tracą rację bytu, 
dy nie nadążają za postępem ży- 
cia, potwierdza się tu w całej pełni. 
o Poważną zdobyczą omawianej pracy . jest podkreślenie 
i wyczerpujące opracowanie postępowej, reformatorskiej idei 
sejmików w Szkołach Nowodworskiego. Dowodzą one, że śmiałe 
myśli reformatorskie Konarskiego, 
łoszone na sejmikach Col- 
le,!{ium Nobilium, miały już w Polsce ugruntowaną tradycję 
i że dążność do naprawy wadliwego u'Stroju Polski szlacheckiej 
przez odpowiednie wychowanie młodzieży zjawiła się już w po- 
łowie XVII w. 
Ostatnią część pracy: "Od upadku do odrodzenia" (1656- 
1777) pisał autor jakby w pośpiechu, Odczuwa się w niej brak 
tak szczegółowe
o i wnikliwe
o omówienia wszystkich proble- 
mów i zjawisk jak to autor zrobił w częściach poprzednich. 
Wydaje się jakby Barycz pozostawiał szere
 spraw do omówie- 
nia Janowi Hulewiczowi, które
o monografia o nowożytnych 
dziejach Szkół Nowodworskich jeszcze się niestety nie ukazała. 
Łukasz Kurdybacha. 


W a n d a B o b k o w s k a, Pruska polityka szkolna na zie- 
miach polskich w latach 1803-1806. Naukowe Towarzystwo 
Peda
ogiczne. 1948. str. 391, wydano z zasiłku Ministerstwa 
Oświaty. Warszawa. 
Praca powyższa porusza właściwie dwa tematy: jeden prze- 
widziany w tytule, a drugi, który z tamtego wyrasta i stanowi 
jeden z najciekawszych i mało znanych problemów - wpływy 
Polskiej Komisji Edukacyjnej na poczynania oświatowe obce, 
w tym wypadku - Prus. Z jedenastu rozdziałów książki - 
pierwszy stanowi ogólny wstęp do obu tematów, następne czte- 
ry rozdziały w przewadze t.ematu obrazują właśnie wpływ pol- 
ski na kształtowanie się po
lądów peda
ogicznych pruskich, 
a dopiero ostatnie sześć rozdziałów poświęconych iest specjal- 
ni.e stosunkom na ziemiach polskich i mówią o bezpOśrednim 
odnoszeniu się do nich władz pruskich. Książka daje więc 
o wiele więcej niż zapowiada, Jest w równej prawie mierze 
monografią z historii polskiej jak i z historii Prus. 
Opracowana ona została jeszcze przed woiną w' oparciu 
o akta z Tajne
o Archiwum Pruskiego w Berlinie, Archiwum 
Głńwneg-o i Archiwum Oświecf'nia w Warszawie, Biblioteki 


.
		

/Czasopisma_104_04_489_0001.djvu

			Re<:en7Je 1 SprlłlWor	
			

/Czasopisma_104_04_490_0001.djvu

			468 


iRecemje l Spra'Womanll 


w tym bardzo krótkim rozdziale naświetlić ieszcze i wcześniej- 
sze związki Akademii Berlińskiej ze Stanisławem Augustem 
i Komisją Edukacyjną (Borelli w roku 1776). Cały iednak cha- 
rakter stosunków kulturalnych polsko-pruskich świadczył o luź- 
nych bardzo wzaiemnych kontaktach. oraz o całkowitym braku 
propal:!andy ze strony polskiej. Rozdział III pt. "Pierwsze ze- 
tknięcie się władz pruskich z polskim ustawodawstwem szkol- 
nym 1793-1797" (str. 30-47) - przedstawia problem ten w kilku 
płaszczyznach. Autorka charakteryzuie przede wszystkim nowe 
władze na ziemiach polskich od 1793: - ,.Komisie dla admini- 
stracji ziem polskich" złożoną z Vossa, Hoyma (min. Sląska), 
Strunze, Dankelmana i Schrottera. Sprawy polskich szkół kato- 
lickich obięły kamerv, protestanckich konsystorz ewange1icki 
w Poznaniu. Już w dniu 4 kwietnia 1793 kamera zażądała spra- 
wozdań ze szkół i otrzymała ie od rektorów akademickich i pi- 
jarskich. Do kamery poznańskiej w charakterze asesora powc- 
łano rektora Przyłuskiego. Bardzo ciekawe i w zupełnie nowym 
naświetleniu zarysowana została rola tego współpracownika Ko- 
misji, cieszącego sie jeszcze niedawno jej zupełnym zaufaniem. 
Ponieważ zdaniem Przyłuskiel:!o metody nauczania nie odpowia- 
dały prawie wszystkim mieszkańcom prowincji wielkopolskiej, 
zwracał się Przyłuski do Kamery z prośbą o zarzadzenie wyco- 
fania podręczników Komisji i wprowadzenie śląskich (str. 38). 
Lektura polskich "Ustaw Szkolnych" zachwyciła zarówno króla 
jak i wszystkich wybitniejszych pracowników oświatowych. --' 
Najwięcei wątpliwości budziła sprawa nauczycieli i ich przygo- 
towania. Uważ
no za bardzo niebezpieczny związek między 
szkołami a uniwersytetem krakowskim i zaczęto planować 
utworzenie osobnego uniwersytetu na ziemiach zajętych. Drugie 
niebezpieczeństwo upatrywano w katolicyzmie i wpływie koś- 
cioła i zakonów na wychowanie. Krytykowano ostro seminarium 
pijarskie w Piotrkowie. W roku 1794 nastąpiły zasadnicze zmia- 
ny. wywołane wybuchem powstania, a potvrn faktem trzecie
 
rozbioru i przyłączeniem nowych ziem razem z Warszawą. Fakt 
zajęcia miasta, gdzie znajdowały się polskie centralne władze 
oświatowe postawił władze pruskie przed nowym zadaniem. 
Przeięły one m. in. (po krótkotrwałym opanowaniu miasta nrzez 
Rosjan) wszystkie agendy KEN i jej kas e główną. Karol Lelewel 
został wezwany do Berlina, władze pruskie zachwycone byłY ła- 
dem i oorządkiem jaki nanował w gospodarce pieniężnej KEN, 
Lelpwel jednak odmówił ich prośbie, by wszedł na służbę prus- 
ką. W latach 1794-1797, gdy Voss popadł w niełaskę zastępo- 
wał go Hoym i on zajął się sprawą funduszu szkolnego prowincji 
polskiej. Ostatnim jego dziełem było utworzenie południowo'" 
pruskiej "Komisji Edukacyjnej" (3. V. 1797) i opracowanie dla 
niej Ustaw wzorowanych na polskich. Po śmierci Fryderyka 
Wilhelma II do władzy nad oświatą na ziemiach polskich powró- 
cili Voss i Massow. W nowych zarządzeniach pruskich (np. 


-
		

/Czasopisma_104_04_491_0001.djvu

			RecemJie I Spr
mc1nla 


469 


w 1800 dla Śląska) znać było wyraźne wpływy polskiej Komisji 
Edukacy.jnej i jej doświadczeń. Zagadnienia te rozważa szczegó- 
łowo rozdział następny: pt. "Plany organizacyjne od roku 1798 

 wpływ na nie Ustaw KEN" (str. 48-96), Autorka przedstawia 
przede wszystkim strukturę organizacyjną administracji prus- 
kiej na ziemiach polskich; następnie wylicza 35 szkół pol- 
skich średnich, znajdujących się pod władzą pruską z podz:a- 
łem ich terytorialnym i wedłu,!{ przynależności typÓW (dawne 
akademickie, pijarskie, inne zakonne). Następuje opis nastrojów 
szkolnych, stwierdzenie ich wierności zasadom KEN, względnie 
próby nawrotu do czasów sprzed reformy. Autorka stwierdza. 
że szkoły pijarskie należą do naj wierniejszych, w szkołach aka- 
demickich często następują załamania i odstępstwa, N a o,!{ół 
szkoły zakonne lepiej przetrzymały przełom polityczny - per- 
sonel nauczycielski trzymał się mocniej i bardziej zwarcie. 
W następnych rozważaniach autorka przedstawia charakte- 
rystykę sprawozdań szkolnych z kamery poznańskiej (Strach- 
witz pod wpływem Przyłuskiego), warszawskiej (Fiszer - wróg 
volskieJ:l:o duchowieństwa, a specjalnie Pijarów), płockiej (von 
der Reck). Już w tym okresie zaczęto rozważać możliwości osią- 

nięcia wpływów politycznych w szkolnictwie polskim. Meier- 
otto proponował, żeby do każdej szkoły polskiej dodać zaufane,!{o 
nauczyciela uczące,!{o niemieckiego i historii, bywającego na po_ 
siedzeniach szkolnych i płatnego osobno przez rząd (str. 78). 
Meierotto uważał też. że podręcznik historii dla szkół pol-. 
skich winien być specjalnie skomponowany. Nie mogąc go napi- 
sać sam, upatrzył do te,!{o celu odpowiednie,!{o autora - Baczkę 1. 
W roku 1799 polecono Giseviusowi (polskiemu pastorowi 
z EłkuJ ocenić 30 podręczników polskich z czasów KEN. Gisevius 
uznał za specialnie niebezpieczne dla pruskiei racii stanu trzy 
podręczniki Skrzetuskich do nauki historii. podręcznik prawa 
Stroynowskiego i "Wymowę i Poezję dla szkół" Piramowicza. 
Chwalił elementarz KEN w opracowaniu Kopczyńskiego i Pi- 
ramowicza, ,!{anił natomiast In"amatvkę Kopczvńskiego. 
Władze odrzuciły projekt podręcznika Baczki i rozpoczęto 
narady nad niebezpieczeństwem podręczników polskich na pod... 
stawie odpowiedn:ego referatu Gedikego. Uważał on, że przez 
odpowiednio prowadzoną naukę historii winni Polacy zrozumieć. 
czym była ich dawna nieszczęśliwa ojczyzna w porównaniu 
z nową - szczęśliwą. N;e można jednak tego celu uiawniać. bo 
chybiłoby to zamierzeniom, Voss. a z nim król rozstrzygnęli 
sprawę: usunięcie podręczników nie pomoże, należv zmienić na- 
uczvciela. a "dobroć rządu pruskiego" wychowa loialnvch oby- 
wateli. Nauczvc:ele winni się kształcić w uniwersytetach nie- 
mieckich. Naukę prawa usunipto w ogóle. Greki (nowowprowa- 
dzonei) i h istorii winni uczyć Niemcy. 
I Ludw'.k BaczJro (1756-1823) poclJ.od!zeni.a połskiego, na,uczv<"ie1 «.sto. 
J1iJi w Akademi artylel'lili w Królewcu, au1ioa' "Handouch der Ges<"hicb.te".
		

/Czasopisma_104_04_492_0001.djvu

			. 


4711 


Recenzje I SpraJWormaoi;. 


W rozdziale V
ym o "Wpływie ideologii Komisji Eudukacyj- 
nej na pruską publicystykę pedagogiczną" (str. 97-114) zastana- 
wia się autorka nad twórczością Gedikego, Massowa iZollnera. 
Najciekawszą była praca ZolInera: "Ideen ilber Nationaler- 
ziehung" - uważana za początek idei narodowej w wychowaniu 
w Niemczech. ZolIner bez zrozumienia odniósł się do ideału wy- 
chowawczego szkół polskich za KEN. Proponował, by w całych 
Niemczech język niemiecki uczynić oodstawą nauki. Dzieci nie- 
mieckie, polskie, litewskie muszą być tak samo uczone i przywią- 
zać się do wspólnej ojczyzny od Niemna po Ren. Autorka przy- 
tacza uwagi Schleiermachera o książce ZolI nera (1805), który. 
zgadza się z kon
ecznością wytępienią języka polskiego, ale po- 
wątpiewa, czy proponowane przez ZolInera środki przyczynią 
się do z,germanizowania Polaków. 
Roz,dział VI omawia "Zagadnienia uniwersytetu na ziemiach 
polskich" (115-152). Już przed powstaniem Kościuszki pruskie 
władze oświatowe planowały stworzenie uniwersvtetu w Toru- 
niu (Gedike i Meierotto), W latach następnych (1796) Hoym wy- 
sunął projekt stworzenia wyższej uczelni w Rydzynie, Schrot- 
ter w Chełmnie, lub Toruniu. Ostatecznie jednak zadecydowano, 
by Polacy studiowali w uniwersytetach nif'mieckich. Zaczęto 
oDracowvwać proiektv tworzenia suecjalnvch łacińskich katedr 
dla Polaków we Frankfurcie i Królewcu. W 1800 rozpatrywano 
w Berlinie memoriał Fesslera, konsulenta Drawne,go rządu prus- 
kiego w sprawie studiów młodz:eży polskiej. Fessler ostrzegał 
przed wroclawskim uniwersytetem jako opanowanym przez Je- 
Zuitów, dawał wskazania systemu uczenia i dozoru ścisłego nad 
uczniami. 
W rodzdziale VII znajdujemy zgromadzone wiadomości 
o "egzaminie dojrzałości w polskich szkołach" (153-171). Autor- 
ka zaznacza, że obok dawnych przepisów pruskich dla Polaków 
dodano konieczną znajomość języka niemieckiego. W praktyce 
przepisy te napotykały na w
elkie trudności, wobec braku odpo- 
wiednich egzaminatorów. Zresztą równie słabo wyglądała reali- 

acja tych rozporządzeń na z
emiach rdzennie niemieckich. No- 
we projekty egzaminów dojrzałości opracowano w latach 1804- 
1805 - tuż przed Jeną. 
Z górnych rejonów prac centralnych oświatowych i wśród 
pedagogów niemieckich schodzimy na teren szkół polskich przez 
zapoznanie się z treścią rozdziału VIII "Wizytacia szkół polskich 
i ostateczne wytyczne pruskiej polityki szkolnej" (172-214). 
Władze polityczne pruskie zabrały się z energią do badania sta- 
nu szkół od 1800 roku. Autorka omawia kolejno i wyczerpująco 
wyniki trzech wizytacji pruskich w szkołach polskich. W roku 
1800 wizytacja Meierotto (z Zaborowsk'm), który zwiedził szko- 
ły od Poznania do Leszna, wizytacja Gedikego z 1802 roku na 
terenie kamer poznańskiej, warszawskiej i kaliskiej, oraz wizy-
		

/Czasopisma_104_04_493_0001.djvu

			Re<:en7;je .I. Spr&w02>dania 


411 


. 


tacja ZoIlnera na terenie dępartamentu nowowschodniego. Są to 
tematy już bardziei znane w literaturze (Kukuiski), ale autorka 
zaopatruje te źródła w liczne uzupełnienia i komentarze - syn- 
tetyzując ostateczne wyniki. Zbieg okoliczności zdarzył, że obie 
wizytacje i Meierotto i Gedikego były opracowywane sprawo- 
zdawczo tylko przez ich współtowarzyszy i współpracowników. 
Meierotto zmarł pod koniec swej wizytacji - na podstawie jego 
notatek zestawienie zrobił Zaborowski, ale nie dowierzano jego 
relacji jako "polskiej". - Gedikemu w jego podróży towarzy:" 
szył Jerzy Samuel Bandt1rie i on po iego śmierci w 1803 roku 
ułożył za niego sprawozdanie. Zostało ono zamieszczone przez 
autorkę w języku niemieckim w aneksach. "Myśli o urząazeniu 
szkół w Prusach południowych szczególniej dla polskich miesz- 
kańców tej ziemi" stwierdzały wady i zalety szkół polskich, za-- 
wierały zestawienie cech polskich i niemieckich i głosiły zasadę: 
"ale nigdy z Polaka nie będzie dobry Niemiec". - N a podstawie 
tych dwu pośrednich relacji Gedikego i Meierotto opracował 
Voss pismo do Schrottera z 15. VII. 1803, stwierdzaiące lepszy 
stan I:jzkół polskich, niż się spodziewano, zapał i zdolności mło';' 
dzieży polskiej szczególniej w nauce matematyki i języków ob.- 
cych. Wśród szkół wyróżniały się pijarskie. - Za najważnieisze 
braki uznano brak dobrych nauczycieli, podręczników, budyn- 
ków i niski poziom szkółek wiejskich i m:ejskich. Radzono dodać 
nauczycieli Niemców, rozszerzyć pomoc finansową, zakładać se- 
minaria. 
W rozdziale IX "Reforma szkolna w Wielkopolsce" (215-235) 
autorka podkreśla odrębność stosunków oświatowych w tej dziel- 
r.Jcy. Wobec dążeń do rozbudowy szkolnictwa ewangelickiego, 
zjawiła się potrzeba szkoły średniej (plan 18. XII. 1802). Szkołę 
taką zorganizowano i otwarto w 1804 roku, ale była ona bujko- 
towana przez szlachtę i nie spełniła zadania. Przy 220 uczniach 
(w tym 108 Niemców) nie zdołano zapobiec temu, że w 1806 ro- 
ku cała starsza młodzież poszła do wojska przeciw Prusakom, 
a nauczyciele Polacy odsunęli się szybko od Niemców-kolegów. 
Bardzo zajmująco przedstawia też autorka losy szkoły kaUskiej. 
Rozdział X został 
święcony "Liceum Warszawskiemu" 
(236-269). We wstępie autorka uwypukliła rolę Czackiego i zwią- 
zek prac warszawskich z Wilnem i Czartoryskim. Bardzo szcze- 
gółowo rozważyła prace przygotowawcze do stworzenia Liceum 
i skład osobowy jego grona. Następnie podany jest program Li- 
ceum z wyraźnym zaznaczeniem iego germanizatorskich rysów 
(od trzeciej klasy wszystkie przedm:oty po niemiecku). Do naj- 
ciekawszych ustępów tego rozdziału należą wiadomości doty- 
czące techniki powołania członków eforatu i kolejnych opinii 
o nich: Departamentu, Kamery i Berlina. Przedstawia też autor- 
ka statystykę zespołu uczniów w roku 1804i1805. Rozdział koń- 
czy się przedstawieniem przebie.g1.l walki o samodzielność efora- 
tu i Liceum i wzrostu nastrojów anty pruskich , 


--
		

/Czasopisma_104_04_494_0001.djvu

			. . 


472 


Reoell2>Je J Spr_orzdaDl
 


Ostatni rozdział XI pt. "Walka Pijarów o egzystencję" (str. 
270-355) stanowi zamkniętą w sobie całość, wyłamującą się spod 
ogólnej konstrukcji. Jest on dwukrotnie większy od najobszer- 
niejszych z poprzednich rozdziałów, stanowi prawie 1/4 całej 
)Jracy. Autorka rozważa tu całkowicie odrębnie sprawę szkół pi- 
jarskich pod zaborem pruskim, we wstępie cofając się do czasóW 
Komisji Edukacyjnej. Wyjaśnia to zresztą szczegółowo - tłO'- 
macząc, że władze prowincji pijarskiej i wszystkie nowicaty pi- 
jarskie dostały się pod rządy pruskie. 
Autorka omawia dalej położenie finansowe tych szkół 
i starcia między Pijarami i władzami o zachowanie ich samo- 
dZlelności i zakonnej niezależności. Obawiano się w szkolnictwie 
tego co nazywa się "duchem Pijarów". Po dłuższych dyskusjach 
ustalono w 1801 powolne i nieznaczne likwidowanie ich agend 
i olP"anicza..1ie ich uprawnień. Odbiło się to na losach różnych 
szkół i nauczycieli. Autorka daje szere
 przykładów (Łomża, 
Białystok). Dużo miejsca poświęca sprawie stud:ów Pijarów 
w uniwersytetach niemieckich (Maciejowski, Czarnecki. Szwey- 
kowski - Berlin, Fałkowski, Zawadzki - Halle). AnaEzuje też 
piśmienne referaty stypendystów. Rozdział XI zostaje zakoń- 
czony przez doskonałą charakterystykę roli Onufrego Kopczyń- 
skiego. jako prowincjała zakonu w latach 1803-1806. Zdołał on 
uzyskać przychylny dekret króla z 1803 roku, ale po kilku latach 
dalszej walki w 1806 zapadły w Berlinie decyzje groźne dla Pi- 
jarów i ich pracy. W ostatniej chwili przed upadkiem rządów 
pruskich zdawały się szkoły pijarskie mocno zagrożone. 
W ogólnym bardzo krótkim zakończeniu (356-361) zestawia 
autorka wpływy polskie na pedagogię pruską. a wpływy władz 
i ):olityki pruskiej na losy szkolnictwa polskiego. wodrebn:ając 
jeszcze raz charakterystykę naj wybitniejszych działaczy prus- 
kich, a także spośród tych działaczy niemiecko-polskich, w któ- 
rvch polskość budziła się wtedy. Ocena moralna postawy Indego 
wypadła bardzo surowo. Zamyka całą pracę stwierdzenie, że 
i Prusacy i Polacy tej doby są pod silnymi wpływami dzieła Ko- 
misji Edukacji Narodowej. 
W załącznikach znajdujemy: l) Obwieszczenie Buxhowdena 

en. maj. rosyjsk.ego do szkół polskich z r. 1795. 25. VI., 2) "My- 
śli" Bandtkiego z 2. VIII. 1803, 3) Projekt eforatu dla Liceum 
w opracowaniu Lindego. Oba ostatnie po niemiecku. 
Należałoby przede wszystkim podkreślić olP"omną wartość 
powyższej pracy dla badań nad historią oświaty w Polsce. Zaj- 
muje się ona okresem stanowiącym ogniwo między dwoma 
świetnymi epokami twórczymi w dziejach polskiej myśli peda- 
gogicznej, a także jej realizacji. Wyraźn:e wskazują badania po- 
wyższe na ślady silnego wpływu KEN, a przygotowują do grun- 
townego zrozumienia pracy oświatowej Księstwa i tłomaczą 
wiele trudności jakie napotykała Izba w realizacji swych zamie- 
rzeń. W dzieje szkół pijarskIch praca ta wnosi bardzo ważne na-
		

/Czasopisma_104_04_495_0001.djvu

			Rece1l2Je l SprlllWo:zWlma 


473 


twietlenia okresu przejściowego i jeszcze raz stwierdza jak do- 
niosłą i dodatnią rolę odJ!rywał ten zespół zakonny. 
Uwagi krytyczne nasuwają się jedynie w zakresie konstruk- 
cyjnym. Rozdziały są dość nierównomiernie skomponowane, 
zawierają zbyt wiele lub zbyt mało materiału (od 5 do 48 strOlIl, 
a rozdz1ał o Pijarach aż 85 stron). N.ejednokrotnie tematy co- 
kolwiek "zachodzą na siebie". Bardzo ciekawa charakterystyka 
myśli pruskiej pedagogicznej mogłaby być jeszcze rozszerzona. 
Cały szereg kwestii jasnym dostatecznie jest tylko dla tych, któ- 
rzy znają poprzednią pracę p. Bobkowskiej o Nowych prqdach 
w szkolnictwie polskim na pocz. XIX w. Przewaga źródeł nie- 
mieckich spowodowała też pewną ociężałość stylu, zarówno 
w tłomaczeniach, jak i streszczeniach źródeł (np. str. 162: "nie 
śmie jednak braknąć"). Są to jednak drobnostki wobec ważności 
pracy i jej nieprzeciętnych wartości. 


Hanna Pohoska. 


Wybór pisarzy ludowych. Cz. I - Pamiętnikarze i publi- 
cyści, opracował S t a n i s ł a w P i g o ń, Wrocław 1947, 
str. 303. 
Wymienionego w nagłówku wydawnictwa prof. Pigonia nie 
można przemilczeć na łamach polskich czasopism historycznych. 
Zwłaszcza tom jego pierwszy zasługuje na omówienie, skoro 
przynosi wybór z dorobku pisarskiego pamiętnikarzy i publicy- 
stów chłopsldch. 
Kiedy w 1938 r. Kar o l L u d w i kKo n i ń s ki 
ogłosił swych Pisarzy ludowych l, dzieło jego spotkało się z ży- 
wym przyjęciem ze strony społeczeństwa:' o zainteresowaniu 
świadczy najlepiej fakt, iż zostało ono całkowicie rozsprzedane 
(a nakład 3.000 e
. pued wojną należał przecie do rzadkości). 
Wśród. głosów na temat tej książld nie brakło krytycznego omó- 
wienia pióra prof. Pigonia 2, w którym autor podnosił rzetelną 
zasługę Konińskiego ale wytknął mu również braki i niedoma- 
gania. Już wówczas można było spodziewać się, iż recenzent sam 
podejmie się nowego opracowania tego zagadnienia. Stało się 
też tak istotnie. Naipierw w 1946 r. ukazał się jego autorstwa 
Zarys nowszej literatury ludowej, zawierający informacie bio- 
graf
czne i bibliograficzne, charakterystyki najważniejszych 
przedstawicieli oraz tło historyczne i ideowe całego zjawiska 
literatury ludowej. Zarys stanowi wstęp do Wyboru pisarzy lu- 
dowych, którego tom pierwszy właśnie się ukazał. 
Z pamięb1ikarzy chłopsk
ch zamieścił w nim wydawca wy- 
jątld ze ws}:omnień następujących pisarzy: l. Jur a G a j d z i
 


· Pisorze ludowi. Wybór 'P:'Sm i studium o liIbel'la'turze j'udowej. Z 


d_ 
mową prof. dr.a F.r a n oC i s z k oIl B u j .a k a, Lwów t£f3R, B:,bHlOtekll dZ'leJow 
i ,kultury wsi, t. .. i 5. 
I S t II n i B ł a w P 1 g 'o ń, Plony pi8C1Jrstwa ludowego, W
eś 1 pań6two , 
1938, su. 96-105. 


--
		

/Czasopisma_104_04_496_0001.djvu

			474 


Rece0t2ie 1 Spr	
			

/Czasopisma_104_04_497_0001.djvu

			Rece1\Z.je 1 SprillW<>lZd.elWi 


17;) 


two, Dla przykładu zaznaczę, iż Wspomnienia chlopa-powstańca 
.2 1863 T. Ignacego D r y g a s a mimo dwóch wydań stanowią 
wielką rzadkość, pierwsze w 1892 r. w Wielkopolaninie, drugie 
w 1913 r. w Krakowie. Wydania krakowskiego nie posiada na- 
wet Biblioteka Jagiellońska. 
Obecne wydanie ułatwi poznanie przynaimniei fragmentów 
niektórych pamiętników, notatki bibliograficzne ułatwią poszu- 
kiwanie całości, 
Szkoda, iż prof. Pigoniowi nie było dane wykorzystanie za- 

ionych rękopiśmtennych wspomniEń Nestora ruchu ludowego 
w Małopolsce - Jak u b a B o i k i, które przepadły podczas 
ostatniei woiny. Załuiemy,iż nie udało mu się zdobyć iakieJ!oś 
fragmentu nieogłoszonych pamiętników Witosa. Podobno na 
dobrej drodze jest sprawa ogłoszenia wspomnień wybitnego 
działacza i współtw:órcy ruchu ludowego Jana Stapińskiego. 
Szkoda, iż wydawca nie uwzględnił w Wyborze dwóch 
ehło1Cskich pamiętnikarzy, powstańców 1863 r., L e o n aKr ó- 
] a i Wal e n t e g o C z .e r k a w s k i e f;! o. Król był sy- 
nem ekonoma w dobrach rO!mlińskich Edwarda Raczyńskiego, 
walczył pod Mieczownicą i Nową Wsią, p.óźniei pod Taczanow- 
skim, w końcu służył w żandarm
rii POwstańczei: iego pamietni- 
czek ogłosiła poznańska Praca w 1912 r. (nr. 5-6). Czerkawski, 
chłop z Kaliskiego. należał do oddziału 1Cowstańców sformowa- 
nef;!o w Kuźnicv Grabowskiei i do parfi Walentego Parczew- 
skiego. Po rozbiciu Parczewskiego służył w kawalerii pod rotmi- 
strzem Okoniewskim, brał udział w walkach pod Turkiem, Zło- 
czowem, Sędzieiowic>ami i Kruszvną. Po dłue-iei tułaczce nc;;lłdł 
W Poznaniu. Jego 'Wspomnienia weterana-szeregowca z 1863 r. 
wyszły w 19
3 r. w Dzienniku Poznańskim (nrv 19-21. 23-24, 
26-9, 31-3, 36, 40, 45, 50 i 59). Oba te pamiętniki stanowiłyby 
doskonałe uzupełnienie do udziału chlopów w walkach o odzy- 
skanie niepodleg;łości. 
Prócz pamiętnikarzy zawiera tom ninieiszv wypowiedzi nu- 
blicvstów chło}:'skich: Szarka, J a n a G l a j c a r a (ok. 1830- 
1899), chłopa ze 
ląska Ciesz., M a g r v s i a. B o j ki. A n- 
d r z e j a 
 r e d n i a w s k i e g o (1857-1931), zasłużonego 
działacza lud-oweeo z okolic Myślenic. posła do Seimu galicyj- 
skiego i parlamentu wiedeńskieeo. Seimu i Senatu R. P.. F r a n- 
e i s z k a W ó i c i k a n863-1941) z Wvciąż pod Krakowem, 
posła do Seimu lwowskigeo. parlamentu austriackiel!o, posła do 
Seimu Ustawodawczego R. P. w 1919 r. i ministra w gabinecie 
Moraczewskief;!o, W i ą c k a. W i n e e n t e fI o W i t o s a 
(1874-1945) m. in. wydany tajn
e podczas ostatnie i woinv w hek- 
tografowanej broszurze artykuł Na -pożegnanie, R o g o s k i.e- 
g o z Dobrzyey w Wielko]:olsce, J ó z .e f a N a k o n i e e z- 
n e g o (1879-1915) z Lubelskiego, posła do I, III i IV Dumy, 
Błyskosza, zmarłego w ub. r. T o m a s z a N o c z n i e k i e- 


....
		

/Czasopisma_104_04_498_0001.djvu

			476 


Recen:&Je ! Sprawo:oc!aDt	
			

/Czasopisma_104_04_499_0001.djvu

			Recemle l Spra'W00dan\a 


477 


Jak u b S a w i c k i, Concilia Poloniae, 2ródła i Studia 
Krytyczne, II Synody Diecezji Wileńskiej i ich Statuty, War- 
szawa 1948. oraz Prolegomena do Synodyku Kościoła Polskiego 
Warszawa 1946. 
Jeszcze w r. 1880 na pierwszym Zjeździe Historyków Pol- 
skich im. J. Długosza w Krakowie wystąpił ks. I g n a c 'Y 
P o l k o w s k i, kanonik krakowski w osobnym referaci
 
z wnioskiem rozpoczęcia wydawnictwa miszych statutów syno- 
dalnych, a to najpierw synodów diecezjalnych, następnie zaś 
prowincjonalnych. W r. 1887 B o l e s ł a w U l a n o w s ki 
w rozprawie "O pracach przygotowawczych do historii prawa 
kanonicznego w Polsce" nakreślił szeroki program wydawni- 
czy, a na naczelnym miejscu tego programu postawił wydanie 
statutów synodalnych. W ten sposób powstałby kompletny 
zbiór synodów polskiego kościoła, czyli polski synodyk. Ale 
wpierw należało przeszukać biblioteki i archiwa, oraz księgi 
konsystorskie i kapitulne celem ułożenia spisu odbytych syno- 
dów i uchwalonych na nich statutów. 
Program ich wykonany został tylko częściowo i nie zawsze 
zgodnie z wymogami edytorskiej krytyki i metody. Zamiast 
jednego, jednolitego zbioru mamy teksty porozpraszane po róż- 
nych wydawnictwach. Jedne diecezje, jak wrocławska i wło- 
cławska. posiadają pełne zbiory swych statutów, ale wydane 
dawniej i niekrytycznie. inne nie mają ich bądź wcale, bądź 
wydane niekompletnie. Są na pewne nieznane synody i nie- 
znane dotąd statuty. Dlatego W ł a d y s ł a w A b r a h a m 
na IV Zjeździe Historyków Polskich w Poznaniu w r. 1925 
w referacie "Concilia Poloniae" przynaglał do zrealizowania 
dawno powziętych planów. Wydawnictwo osobne Polskiej Aka- 
demii Umiejętności p. t. ,.Studia i materiały do historii ustawo- 
dawstwa synodalnego w Polsce" podjęte w r. 1915 dało w prze- 
ciągu lat 30 zaledwie 7 zeszytów. A materiałów nie brak, obfi- 
cie zebranych i na pół już przygotowanych w postaci licznych 
odpisów statutów synodalnych z rękopisów i starych druków. 
Mieszczą się one w tekach pozostałch po dwu wielkich naszych 
kanonistach U l a n o w s k i m i X. F i j a ł k u. Oni doko- 
nali głównego dzieła, które nastepcom wypada tylko uzupełnić 
i wykończyć. Po burzy wojennej, która wiele materiałów syno- 
dalnvch zniszczyła.. lub unier1ostępniła, wyst
nił z ponowną 
inicjatywą S t a n i s ł a w K u t r z e b a. Wykonawcę zna- 
lazł w profesorze uniwersytetu warszawskiego Jak u b i e 
S a w i c k i m, który już od lat kilku, w naj cięższych warun- 
kach. podczas okupacji pracował niestrudzenie w tej dziedzinie. 
Dotąd opublikował on dwie prace. Pierwsza pod tytułem ,.sta- 
tuty synodalne krakowskie biskupa Jana Konarskiego z r. 1509" 
ukazała się w "Studiach i materiała.ch" Akademii w r. 1945. 
jako ósmy zeszyt tego wydawnictwa - drugą są omawiane 
właśnie ,,
ynody diecezji wileńskiej i ich statuty", wydane 


I 


--
		

/Czasopisma_104_04_500_0001.djvu

			4'iłi 


Recem'je 4 Sprll>WOIIIdan>a 


przez Towarzystwo Naukowe Warszawskie w zbiorze nazwa- 
nym "Concilia Poloniae" jako 2 tomik. Autor zapowiada na od- 
wrocie karty tytułowej wydanie w bliskiej przyszłości studiów 
o synodach i statutach diecezji łuckiej, o naj dawniejszych sta- 
tutach synodalnych diecezji chełmskjej z XV w. i o synodach 
archidiecezji gnieźnieńskiej i ich statutach. W przygotowaniu 
zaś znajdują się taIcie same jego prace o synodach i statutach 
płockich, poznańskich i lwowskich. Tak więc opracowywany 
przez Sawickiego zbiór "Concilia Poloniae" - w tytule tym 
widzimy chęć uczczenia pamięci mistrza kanonistyki polskiej 
Władysława Abraham':! - zakrojony jest na razie na 8 tomów.. 
Zapewne trudności od autL)ra niezależne sprawiły, że "Con- 
dlia" ukazują się w coraz to innych miejscowościach, wydaw-: 
nictwach i formacie. Statuty Konarskiego w Akademii, wileń- 
skie i zapowiedziane łuckie w Tow. Nauk. Warszawskim, 
chełmskie w Tow. Nauk. K
tol. Uniw. w Lublinie, dalsze bę- 
dące w programie bez podania nakładu. Nie wpływa to oczy- 
wiście na jednolitość zbioru, chociaż stanowi cechę raczej zew- 
nętrzną, atoli w jednym wypadku nie brak głębiej sięgającej 
różnicy, która istotnie psuje harmonię całości. Oto nie bez zdzi- 
wienia spostrzegamy, że statuty krakowskie biskupa Konar- 
skiego umieszczone są pod podwójn
 firmą: raz jako nr. 8 "Stu- 
diów i materiałów", to znów jako tomik I "Conciliów". Trudno 
dociec przyczyny tym bardziej, że typ wydania statutów Ko- 
narskiego jest zupeŁ'1ie odmienny od typu całe.go wydawnic- 
twa, objętego nazwą "Concilia". Nie tylko zewnętrznie, ale me- 
todycznie i treściowo należą te i tamte gdzieindziej, i wspólne 
nazwanie a nawet numeracja nic na to nie pomoże. Statuty Ko- 
narskiego są ogłoszone w pełnym tekście z dodatkiem history- 
czno-krytycznego wstępu. Jest to ten - jeden statut diecezjal- 
ny, nie zaś cała grupa statutów z różnych czasów w ramach 
jednej diecezji. Natomiast wydawnictwo "ConciHa" nie jest by- 
najmniej przeznaczone do publikacji tekstów, co jeśli czyni, to 
tylko wyjątkowo względem pomników szczególnie rzadkich 
--r ale do zestawienia i krytycznego rozpatrzenia wiadomości 
o synodach i statutach stanowi ono swoisty typ wydawnictwa, 
według przemyślanego planu autora. 
Jaki to jest plan i jaki sposób postępowania - to określa 
sam Sawicki w "Prolegomenach" (str. 30)" Dąży on mianowicie 
do sporządzenia katalogu synodów przez zebranie wszystkich 
o nich wiadomości źródłowych, do ustalenia ich d.at i uczestni- 
ków, dalej do zebrania wiadomości o statutach synodalnych 
i zbadania ich tekstów, wreszcie - ale to już na ostatnim miej" 
scu - do ogłoszen
a tekstów nieznanych, lub trudno dostęp- 
nych. Robota ta łączy w sobie różne elementy: pracę inwenta- 
ryzatora, wydawcy, badaC'.la tekstów i historyka źródeł. Jako 
wynik tych żmudnych poszukiwań i dociekań ma powstać sui 


. 


--
		

/Czasopisma_104_04_501_0001.djvu

			Recenzje i SprllWomQeona	
			

/Czasopisma_104_04_502_0001.djvu

			480 


Recenzje 1 Sprawornd.anla 


Krótki, syntetyczny rzut oka, zamieszczony/na dwwostatnitit 
stronnicach zamyka pracę. W tej próbie syntezy wskazuje Sa- 
wicki na widoczną równoległość życia synodalnego w Wilnie 
i w innych polskich diecezjach, które raz pulsowało silniej - 
to znów przy
as.ało, aż wreszcie w połowie XVIII w. zamarło 
zupełnie. Wiek XVI - doba reformacji i początek wieku XVII 
- doba po Tridentinum; które tchnęło nowego ducha gorli' 
wości aż PO najdalsze kresy katolickiego świata - to również 
dla wileńskiej diecezji epoka bujna i piękna z synodalnego 
punktu widzenia. 
Bliższe zbadanie treści statutów wykryłoby zapewne wiele 
zjawisk nie tylko z dziedziny prawa partvkularne
o, lecz także 
z zakresu kultury kleru i ludu na Litwie l. Badania porównaw- 
cze, tak zawsze ciekawe i obfitujące w wyniki. wykazałyby 
znowu pokrewieństwa i różnice statutów wileńskich z innymi 
polskimi. a w dalszym łańcuchu wniosków rzuciłyby nieco 
światła nie tvlko na technikę pracy ustawodawcze; i 1e; bezpo- 
średnie wyniki, lecz na głębie; tkwiące przyczyny. Ale stanowi 
to już zadanie prac o innym charakterze i celu, niż autor sobie 
zakreślił - prac. do których je
 sumienne i pożyteczne stu. 
dium daje właściwą POdstawę. 
Jak bez materiałów z tek Ulanowskie
o i X. Fi;ałka, tej 
prawdziwe; skarbnicy, nie byłoby svnodalnvch studiów Sawi- 
ckie(!o. tak bez oparcia się o jego studia nie powstaną w przy- 
szłości prace na rozmaite tematy z dziejów i organizacji Kościo. 
ła w Polsce. 


Tadeusz Silnicki (Kraków) 


K a z i m i e r z S l a s k i, Dzie'ie ziemi kolobrzeskie.i 
do czasów je'i germanizacji. Roczniki Tow. Nauk. w Toruniu. 
R. 51, zesz. 1 (za rok 1946). Toruń, 1948, str. 116 i mapa. 
Praca posiada zalety staranneJ1;o wyzyskania źródeł i traf- 
ne(!o zastosowania naukowej problematyki do zadań zakreślo- 
nvch regionalnie. W ocenie dorobku nauki niemieckie; autor 
stwierdza rzecz znaną już z innych krajów całe; z.achodnie; Sło. 
wiańszczvzny. a w tym wypadku chodzi o Pomorze zachodnie, 
że prace te możnabv nazwać historią Niemców na Pomorzu. 
Używa sam określenia słowiańskiego okresu na Pomorzu. któ- 
re przvimuie za nauką niemiecką (oosrolicie stosowane pojęcie 
"slavische Zeit", naw.et w takich krajach jak Czechy i CZęść 


, Za prn.yikład mQrl:e s'bużyć nader '1Jn.amienne za'l"
ąd'zenie jeoolE!9o z wi- 
leńsldch. cr:y żmudzkich 5)"T1odów rz drugiej po.łowy XVII w., by dlJ1cho- 
wień.9two par.afialne zwak:z.ało u ludu pogański obrzęd zwany "Dzit'Jdy" 
(qUJae Dzi
a.dy vOOdntu!'). Nie potraf:ę drz;iś za,:,ytować 6ynOOu, a:n.: tytułu 
(l.ubry1ki) tego u,rządzen:.a w 6tatucie, bo pOShlguję się jedy:nf.e paanięc:ą 
bez :ź:r6	
			

/Czasopisma_104_04_503_0001.djvu

			Rec
JB i Spraworro.oIIUI 


4!U 


Sląska, które choć poddane były procesom germanizacY.jnym, 
nie uległy im ostatecznie). Kryje ono w sobie niebezpieczeń- 
stwa nawet w kraju ostatecznie zgermanizowanym, jak Pomo- 
rze zachodnie, gdyż mieści w sobie treść, której określenie 
chronologiczne i kulturalne może być przedmiotem rozległej 
dyskusji, a wcale nie jest tak naturalnym w swej zawartości, 
jak to uczeni niemieccy zwykle uważają. Praktycznie zresztą 
obawy te w małym tylko stopniu do prac autora dadzą się za"' 
stosować i to raczej nie w pozytywnych stwierdzeniach a w sto' 
sowaniu pewnych tradycyjnych schematów. Zaczyna od skre- 
ślenia podstaw geograficznych wraz z granicami historycznymi. 
W tytule drugiego rozdziału ("Ustrój ziemi kołobrzeskiej przed 
kolonizacją") znajdujemy w pojęciu zakończenia okresu ten 
właśnie sztywny schemat, który nie oddaje bynajmniej różno- 
rodności przemian i który fatalistycznie daje pierwszeństwo 
ętnicznym czYnnikom - chodzi przecież o kolonizację niemiec- 
ką - przed kulturalnymi i strukturalnymi. W charakterystyce 
społeczeństwa słowiańskiego nie znajdujemy rzeczy zasadnicz
 
flowych, ale tezy już bronione w nauce znajdują tutaj niekiedy 
bardzo interesujące poparcie. Wzmiankę o tak ważnej instvtu": 
cH jak "podacza", zaczerpnięto z dyplomatariusza zachodnio- 
pomorskiego (z r. 1212). Bezcenna jest wiadomość z posiadł(} 
ści klasztoru w Amelunxen (z dypl. brandenb.), w którym "pra- 
wo słowiańskie" niczym się nie różni od "obyczaju kmiecego" 
na Mazowszu w XV w., a dla interpretacji "prawa ziemskiego" 
i "prawa niemieckiego" w statutach Kazimierza W. ta powsze- 
chność zwyczajów prawnych nie jest bez znaczenia. Tylko. do- 
dajmy jeszcze, że treść etniczna określenia nie jest tu źródłem 
lecz objawem pochodnym w stosunku do typu zjawisk ustrojo- 
wych. Jedynie w sprawie czeladzi nie sądzę, ażeby była ona 
wyłącznie niewolna. W sprawie miast zauważymy, że szczegó- 
łowe badania nad ich topografią mogą jeszcze nie jedno wy- 
świetlić (Kołobrzeg, a może i inne, chociażby z "wsi" powstałe). 
W sprawie ustroju państwowego słuszną jest zdaie się uwaga, 
że stanowisko panującego nabiera na znaczeniu w XII w. po 
wProwadzeniu chrześcijaństwa. (Pierwiastki autorytatywne 
istniały w społeczeństwie rodowym, a tylko znaidowałv trud- 
ność zastosowania w ustroju państwowym). W rodach zahacze- 
nia heraldyczne (np. o Borkach) mają niewątnliwie doniosłe 
znaczenie dla dziejów populacji. Wątpimy zawsze, czy drużyna 
miała kiedykolwiek okres świetności zupełnie bez oparcia ziem- 
skiego. Analogicznie i czeladź-parobcy, w stosunkach wiejskich, 
nie wykluczają związków rodzinnych z osiadłymi, a zachodzi 
tylko różnica pokolenia i wieku. Ibrahim, klasyczne źródło dla 
drużyny, choć i dawniej budzące wątnliwości, zostało nawet 
formalnie zakwestionowane (G. Labuda). W snrawie l!I'odów 
w Koszalinie i Karlinie, czy nic o tym nie mówi prehistoria? 
Interesuje nas wiadomość o "żupanach" na Pomorzu, W znacze.1 
KwartalnJk HI
lorycznv R. Lvr. - z. 3-4. ]I 


- 


l' 
...I
		

/Czasopisma_104_04_504_0001.djvu

			4łs2 


RecenzjE' 4 Sprd'wOllJd,.....i. 


niu dostoiników. .uczestniczących W wiecu oJ{ólnym, uzupełnia
 
jąc inne dane. Słusznie uważa autor sądy "słowiańskie" za po- 
zbawione charakteru stanoweJ{o, .ale podkreślenie zasady są- 
dów jednostkowych nic chyba nie tłumaczy w sensie odrębnoś' 
ci. Różnica z ławnikami była tylko inneJ{o okresu i stopnia. 
Ławnicy również "wynajdywali" tylko prawo, a wyrok był 
w rękach przewodnicząceRo sądu, będące
o z re
ły urzędni- 
kiem w feodalnym znaczeniu. Z dawniejszymi "boni viri" , lub 
z J{ermańska rachimburgami, nasi żupce (aseS{)rowie) m'eli wię- 
cei podobieństw. Zgodność zasadnicza ciężarów państwowych 
pomorskich z polskimi w odmianach nazw znaiduie swoje po' 
twierdzenie (tj. że nie były prostym zapożyczeniem). 
Tytuł trzeciego rozdzjału, "Pierwsze stulecie chrześciiań- 
stwa", jest oczywiście zupełnie uzasadniony. W podziale pozo- 
stałych na przed i po kolonizacii znajduie przecież pewne utru' 
dnienie. Nie będziemy z pewnością mówić o Bo
 "niemieckim" 
a z druJ6ej strony w działani.ach Kościoła znaiduiemv bliskie 
związki z tą druJ{ą erą. Truonośc:. odpadną, gdy czynnikom et- 
n'cznym zaniechamy dawać przewaJ{ę w podziałach chronolo- 
J{icznych, jak to właśnie czyni historiografia niemiecka. Wiele 
neczy nawet w dzieiach demograficznych, ale w czystym zna- 
czeniu a n
e w pomieszaniu z innymi, wystąpi wówczas wyra- 
fniei. Koniec biskupstwa kołobrzeskiego wypadł przypuszczal- 
nie jeszcze na okres walk Bolesława Chrobrego z Henrykiem 
II, a nie jest to bez znaczenia w związku z posługiwaniem się 
pogaństwem przez stronę niemiecką przeciw państwu Chro' 
brego. W sprawach re1iJ6inych tkwiła odtąd istota trudności 
Piastów na Pomorzu. ale mimo to, jak słusznie autor podnosi, 
nawrócenie dokonało się tu łatwiej niż za Odrą. Późniejsze 
trudności miały już charakter zewnętrzno-polityczny, ze wzglę- 
du na bezpośrednie wmieszanie się Niemiec. (Dz:eiów politycz' 
nych książąt pomorskich XII w. autor w tych ramach lekko 
tylko dotyka). Wpłynęło to na dzieie samego biskupstwa po- 
morskiego oddalającego się od Gniezna. Wewnątrz silne stano- 
wisko feodalne dało mu w rezultac:e stanowisko równorzędne 
z książęcym (z pełnią praw panującego na własnym terytorium 
państwowym). ZJ{ermanizowanie kleru pomorskiego, w stopniu 
nie sootvkanym w reszcie Polski, na co słusznie autor kładzie 
nacisk, wynikło naszym zdan'em z opóźnienia się aoostolizacji 
Pomorza i iego dalszych losów politycznych. W tym r6wnież 
wypadku Pomorze zaięło mieisce pośrednie między kraiami za 
Odrą (bunty Słowian). a Polską Piastów, gdzie sam Kościół 
stał się narodowym. Jeżeli całkowite zniemczenie duchowień' 
stwa na Pomorzu, iak podnosi autor, było główną przyczyną 

ermanizacii całee:o kraiu, wskazuie to na "odg6rny' charak- 
ter tego procesu. W wytkniętym kierunku potoczyły się same 
dzieje organizacji kościelnej (rozdz. IV). Wpływ Kościoła od 


--
		

/Czasopisma_104_04_505_0001.djvu

			Recenzje ł SpralWazdanła 


książąt sięR'ał coraz to bardziej wR'łąb społeczeństwa, jak to wi- 
dać z samych nadań i zapisów. 
Rozdz. V-y to "R'ermanizacja pod wpływem prawa niemiec- 
kieJ;!o". W otoczeniu książąt przebywali wyłącznie rycerze sło- 
wiańscy, R'dy kler był niemiecki. Z klasztorami łączyły się po_ 
czątki kolonizacji w5.ejskiej. ale tylko w poszczeJ;!ólnych wypad- 
kach (wedłuJ;! Sommerfelda). Nie z wymowy źródeł, lecz 
z schematów rozpowszechnionych wynika poJ;!ląd o "przelud- 
nieniu" Niemiec zachodn
ch (duża liczba nomenklatur wiejs- 
kich stwierdzona przez Lamprechta nad Mozelą znajduie odpo' 
wiednik w ziemiach słowiańskich. np. na Sląsku. a więc rów- 
nież można by tu mówić o przeludn;eniu) i o "falach" (ulubio- 
ny termin nauki niemieckiej zajmujące; się wschodem) koloni- 
stów wyruszających na ziemie słowiańskie. Większe znaczenie 
ma rozwój m!ast (Lubeki), ale to znów zjawisko bardzie; ..od- 
.l!órne" - chodzi zwłaszcza o kupców - niż masowe. Niemcy 
osiadający w miastach, ale także soł.tvsi wiejscy, wnosili kapi- 
tał (por. Roczn. dziej. społ. i R'osP. VIII 2, 1946, str. 275 nast.) 
i formy orR'anizacy;ne odmienne od m
e;scowych, a pochodzące 
ze świata zachodnieJ;!o, feodalno-miejskieJ;!o. Z pewnością 
w związku z potrzebą posiadania dobrze uzbrojonee:o rycerstwa 
łączyły się też sprawy materialne. Nic słusznie;szeJ;!o iak to, 
że prawo feodalne rozkładało dawny system rodowy. Wzmaga 
to równ;eż znaczenie osobistej zamożności. Za formą przemia- 
ny wśród ludności miast kruszyliśmy w swoim czasie kOT)ie. 
Ostatnie badan;a, dotyczące początków SzczE'Cina lub Gdańska, 
wskazują jednak na to. że bujne życie handlowe w takim pod- 
J;!rodziu, np. szczpcińskim. przyciągało właśn;e obcych. Zmiany 
społeczne w składzie słowiańskiej ludności miast ułatwiły 
z pewnością przyszłe ZWYcięstwo Niemców. którzy nrócz tego 
reprezentowali walory orR'anizacyjne i kaDitałowe. UstąDienie 
rycet!;twa słowiańskiego z miast było jednak w znacznym sto' 
pniu dobrowolne. Tak samo emir{rac;a bardzie; na wschód nie 
WYdaje nam się być zjawiskiem powszechnieiszego znaczenia. 
W losach włościaństwa wrłvw prawa n;emieckiello poszedł 
istotnie w kierunku wyodrębnienia się zamknietvch stanów. 
Z te; zasady autor wyci aga wszystkie należyte konsekwencje. 
Drue:im powszechnym obiawem jest DOstępujące "uDipniężnie- 
nie" stosunków. UDrzywlejowanie jednak po wsiach Niemców 
i ich wyraźne popieranie. tam J;!dzie ono Wystęuu;e. jest oso- 
bliwościa ziem z
chorlnich łączacą sie z odrębnościami rolitvcz' 
ner:ro rozwoiu. (W bliższa a.nalizę tee:o ziawiska nie bedziemy 
wchodzić). Brak nam podkreślenia czvn!lików ściśle e:osuodar- 
czych, o których w tym procesie nie można zapominać. jak 
zwłaszcza tworzenia się i rozwoju wielkie; własności, w ramach 
której wyłącznie szerzyło s
ę "prawo niemieckie" jako też feo- 
dalna forma ustroju wewnetrznego. W miastach widzimy 
w gruncie rzeczy to samo. Ustrojowo najważniejszą jest for- 


11. 


, 


-- 


483 


. , 


. 


...oJ
		

/Czasopisma_104_04_506_0001.djvu

			484 


Recłmje i SpraIWoa.diIIIU 


ma PemeRo samorządu, której autor nie zapomniał podkreślić. 
Nowe miasta mimo wszystko może nie były tak zupełnie no- 
wymi, Rdyż i wieś mORła przedstawiać pewne bardziej rozwi- 
nięte formy życia RospodarczeRo. Postulatem byłoby szersze 
uwzRlędnienie topografii. Wśród samej ludności dokonuiące się 
.procesy Rospodarcze mają też etniczne znaczenie. W J:óźniej- 
szvm średniowieczu Pomorze zachodn:e doczekało się wyraź- 
nych oRraniczeń stosowanych w miastach do Słowian, 
Rozdz. VI-y poświęcony jest wynarodowieniu Słowian. 
Czynnikami były: feodalizm, kościół i mlasta. Słusznie. Musiały 
być jednak do teRo odpowiednie warunki polityczne, Rdyż 
w innym wypadku procesy asymilacyjne tak ważne wszędzie 
przy ostatecznym ustalaniu się narodowości danego kraiu, mo" 

ły się rozwinąć w wprost przeciwnym kierunku. Interesuiące 
są obserwacje tyczące się samych procesów Rermanizacyjnych 
odbiiaiących się w zmianach imion. Sądzę, że w ramach stu- 
d:um reRion;;\lneRo praca autora spełniła w zupełności swe za- 
danie. K T . . k . 
, . . ymlemec '1.. 


M i r o s ł a waD ą b r o w s k a - Z akr z e w s k a: 
Procesy o czary w Lublinie w XVII i XVIII w., Lublin 1947, 
str. 85 i 3 nlb. Osobne odbicie z VI t. Prac i Materiałów Etno- 

raficznych. 
Niniejsze wydawnictwo źródeł sądowych do procesów 
o czary z lat 1627-1732 wyszło nakładem Polskiego Towarzy- 
stwa Ludoznawczego w Lublinie. 'Orarte zostało na księgach 
miejskich lubels}dch (Acta maleficorum. Criminalia malef'co
 
rum, Acta advocatia1ia i Acta consularia). Stanowi ono pierw- 
szą cz
ść materiałów do teRo ża
adnienia, w której znajdą się 
'Procesy o czary z ksiąR sądowych miast i miasteczek Lubel- 
szczyzny. · 
We wstępie (str. 1-10) omawia edytorka zaniedbania na" 
uki polskiej w dziedzinie badań nad etnografią historyczną 
i daie przegląd dotychczasowych wydawnictw zaRranicznvch 
i polskich, DOzwalaiącvch na zaznajomienie się z problemem 
czarów i sądown:ctwa w tej sprawie. 
Powodów niedostatecznego jeszcze zbadania i opracowania 
tego zagadnienia w Polsce dopatruje się słusznie p. Dąbrowska- 
Zakrzewska w braku zainteresowania się historyków etnogra- 
fią i odwrotnie w n'edocenian!.u źródeł archiwalnych przez et- 
nografów. Stwierdzaiąc, że etnografia historyczna w Polsce 
właściwie nie istnieie. zaznacza. iż wobec braku dokładnei bi- 
bliografii ludoznawczej iest zUDełn:e niemożliwe'wyczerpuiące 
zorientowanie się w dorobku naukowym odnośnie nrocesów 
o czary. Temu więc naiDrawdot>Odcbniei przvrisać należy nie- 
dokładności edvtorki nrzv wyliczan'u naiważniejszych wydaw' 
rjctw i opracowań polskich z teRo zakresu. 


. 


--
		

/Czasopisma_104_04_507_0001.djvu

			Recem.Je I Sprawozdania 


485 


Stwierdza ona, iż rozprawa J. Kar ł o w i c z a. Czary 
czarownice w Polsce (Wisła 1887) jest pierwszą próbą opraco- 
wania procesów o czary w naszym kraiu. tymczasem już 8 lat 
przed tym ukazał się szkic historyczny. oparty na księgach 
miejskich brzesko-kujawskich i wyszogrodzkich przy wcale do- 
statecznym uwzględnieniu literatury drukowanei, p. t. Prze- 
śladowanie czarów w dawnej Polsce, napisany przez nieznane- 
go mi autora. studenta prawa Warszawskiego Uniwersytetu, 
kryjącego się pod inicjałami F. 0. 1 Przypomina edytorka, ii; 
konstytucja sejmowa w 1543 r. oddała sprawy o czary sądom 
duchownym, przy tei sposobności należało zaznaczyć, o podpo- 
rządkowaniu tych spraw na Litwie sądownictwu duchownemu 
przez Statut litewski II w 1564 r. Ograniczyła się P. Dąbrow- 
ska-Zakrzewska do podania, że pierwszą wzmiankę o czarach 
w ustawach kościelnych polskich podaią uchwały synodu z r. 
1279, tymczasem zaznajomienie się z ustawodawstwem syno- 
dalnym, chociażby na podstawie B i b l i o r a f i i E s t r e i- 
e h e r Ó w 2 . pozwala na wydobycie częstych uchwał i posta- 
nowień w tej sprawie (warto np. wspomnieć uchwałę synodu 
poznańskiego w 1720 r., potępiającą zbyt pochopne oskarżanie 
czarownic, w konstytucjach synodalnych diecezji chełmińskiej 
z 1746 r. znalazłaby wydawcz
1ni reskrypt Augusta III o czaro- 
wnicach. czym uzupełniłaby wzmiankę o dekretach królewskich 
w tej sprawie z lat 1672 i 1713). 
Przy omawianiu literatury należało. moim zdaniem. wspo- 
mnieć: broszurę ks. F lori a n a K a z i m i e r z a C z a r- 
t o r y s k i e g o pt. Instructio Romana pro formandis proce,
- 
sibus in causis strigum, sortilegiorum et maleficiorum (1657). 
ks. S e r a f i n a G a m a l s k i e g o broszurę Przestrogi 
duchowne sędziom, instygatorom i inwestygatorom czurotl..'nic 
(1742), czy wreszcie ks. J a n a B o h o m o l c a Diabel 
w swojej postaci, z C'kaz
;i pytania jeśli są upiory, ukazany 
Warszawa (1772). Wydawnictwa te wymagały uwzglednienia 
chociażby z tego wz
lędu, iż autorzy ich opisuią praktyki są- 
dowe przy przesłuchiwaniu czarownic, wyliczaią nadużycia 
sędziów; ks. GamaIski tak je przedstawia: ,,(czarownica) w ni- 
czym nie będąc winna, do wszystlrief;W się przyznaie i to śpie- 
wa, czem jei przed torturami głowę nabili, albo e
aminatoro- 
wie, albo siepacz, albo kat, albo warta lub publiczny głos, a po. 
dobno i sami spowiednicv, nie rozumnie pytaiac się peniten- 
tów. ich nauczają i dalszego kłamstwa impet dają". 
Szkoda. że edytorka nie zestawiła przynajmniei pozycyj. 
iakie do tego zal!adnienia zostały zamieszczone w pismach et- 
norzraficznvch, Wiśle i Ludzie, a przecież tam olZłaszano mate- 
riały podobnej treści, jak przez nią wydane (por. chociażby 


· Album rpośw:ęoone J, I. Kr.aszClWski,emu, Lwów 1879, etr 485-509. 
· T, XXX, str.' 125-- 163. 


-- 


-
		

/Czasopisma_104_04_508_0001.djvu

			4f16 


Rocenzje ł Spra>wO'lA!anle 


Proces o "czaros.two" w r. 1688 i -1689, wydany przez dyr. K a- 
z i m i e r z a K a c z m a r c z y k a z księ
i Acta nigra ma- 
leficorum w Wiśniczu Nowym, Lud, t. VII, 1901 i i.). 
Dla uzupełnienia wiadomości o wydanych dotąd aktach 
procesów o czary nadmienię, iż wspomniany już wyżej F. O. 
podaje wyjątki, a nawet cytuje w całości wyroki sądów land- 
wójtowskich w Brześciu Kujawskim z lat 1691, 1715 i 1723 oraz 
w Wyszo
rodzie z lat 1693, 1701, 1705 i 1718 3 . Sporo materia- 
łów do tej:!;o zaj:!;adnienia przyniosły pomniki dawnej:!;o prawa 
polskie
o wydane przez B. U l a n o w s k i e g o i S t. K u- 
t r z e b ę 4. O
łoszona przeze mnie kronika wójta żywieckie
o 
A n d r z e jaK o m o n i e c k i e g o z początku XVIII w. I) 
podaje również kilka wyroków w sprawach czarownic z XVII 
i XVIII w., zaczerpniętych z Actów spraw złoczyńców miasta 
Zywca. Bliższe zaznajomienie się z kronikami miejskimi i mo' 
nografiami poszczególnych miast niewątpliwie przyniosłoby 
cały szereg danych do tego zaj:!;adnienia. O tym muszą pamiętać 
przyszli badacze czarów i czarownic w dawnej Polsce. 
Przechodzę wreszcie do uwal{ nad samym wydawnictwem 
źródeł i muszę zaznaczyć. iż posiada ono pewne uchybienia na- 
tury techniczno-edytorskiej. Nie rozumiem powodu. dla które' 
go p. Dąbrowska-Zakrzewska, ogłaszając materiały z XVII 
i XVIII w., trzymała się częściowo zaleceń Instytucji wydawni" 
czej dla średniowiecznych źródeł historycznych PAU, moder- 
nizując pisownię tekstów łacińskich a zachowuiac bez naj- 
mniejszych zmian oryginalną pisownię tekstów polskich. Przy- 
jął się przecież powszechnie zwyczaj modernizowania pisowni 
późniejszych tekstów polskich przy równoczesnym jednak 
przestrzeganiu nienaruszania ich .wymawy tamtoczesnej, co 
prowadzi w prostej konsekwencji do ułatwienia ich czytania 
i zrozumi.enia przez dzisiejszego czytelnika. Tak należało po- 
stąoić i w omawianym wydawnictwie. Braku ooanowania' 
i orzyswojenia dobrej metody edytorskiej dowodzi fakt niepo- 
dawania przez wydawczynię w tytułach poszczeeólnvch spraw 
dat, nawet rocznych. a to przecie sprawa ważna. Należało rów- 
nież dołączyć do wydawnictwa spis treści. 
Omawiany zbiór materiałów DOdaie akty dziesieciu suraw 
sądowych o czary z lat 1627--1732 (1627, 1639, 1643, 1660-1, 
1664, 1678, 1681., 1698, 1700 i 1732) i jest -- jak dotąd -- odno- 
śnie te£!o zal{adnienia najobszerniejszv. Przynosi nader wartoś' 
ciowe źródła do poznania niedostatecznie znanei nam przeszło- 
ści obyczajowej. Z tej:!;o też powodu uwzględniany będzie z po- 


· F. o., Prześladawanie ero,rów w dawne; Polsce. 
ł Starod.awne prawa pol&k'
o pomnikI, t. IX, XI i XII; St. K u t r ze- 
b a ,i ko'l. A. M a ń k o W 6 k d, Polskie ustawy wiejskie XV XVIII w., Kra- 
ków 1938. 
. I Andrzefn Komonieckiego DzlejopIs żywle(:ki, wyd, St. S z c z o t k a, 
t. I, Zyw1iec 1941, t. II, Zywiec 1939, 


--
		

/Czasopisma_104_04_509_0001.djvu

			Recenz.je .j 'S
r_OIOdian1.. 


487 


żytkiem zarowno przez historyków, jak i przez etnom-afów. 
2yczyć należy p. Dąbrowskiej"Zakrzewskiej, aby możliwie jak 
najśpieszniej wydała część drugą i w miarę możności zastoso- 
wała już w niej uznane techniczne sposoby ogłaszania nowszych 
źródeł historycznych. 


Stanislaw Szczotka 


We g n e 1" J a n: Łowicz w latach ,;potopu". Księgarnia Ło- 
wicka. Łowicz 1947, str. 185. 
Tytuł pracy We g n e l' a zapowiada mniej, niż to, co czytel- 
nik znajduje w jej treści. albowiem z siedmiu rozdziałów tylko 
trzy środkowe (IV "Pod znakiem wojny", V "Okupacja szwe- 
dzka" i VI "Zniszczenia wojenne") przedstawiają dzieje Łowi- 
cza w czasie inwazji szwedzkiej. Rozdziały I-III poświęcone 
są opisowi położenia geo- i topograficznego Łowicza. jakoteż 
jego stosunkom ustrojowym, gospodarczym i kulturalnym do 
połowy w. XVII. Rozdział VII omawia przemiany gospodarcze 
i społeczne, odbudowę miasta oraz przejawy życia kultural- 
nego po ustaniu działań wojennych. 
Trzeba od razu stwierdzić, że najlepsza część pracy to wła- 
śnie rozdziały omawiające przebieg wojny i dzieje Łowicza na 
tle wydarzeń tego czasu. Dr. We g n e r, autor interesującej 
rozprawy p. t. Szwedzi w Warszawie 1655-1657, problem woj- 
ny szwedzkiej zna dobrze; pon3dto na jakość tej części pracy 
wPłynęła pozytywnie okoliczność, że autor dy&POnował boga- 
tym stosunkowo materiałem źródłowym. Z tych zatem powo- 
dów rozdziały poświęcone inwazji szwedzkiej i ówczesnym 
dziejom Łowicza budzą najmniej zastrzeżeń i należy je uznać 
za POzytvwny wkład !12.ukowy do znajomości tego problemu. 
Główny zarzut, jaki się tu nasuwa, to dość chaotyczny sposób 
przedstawienia wydarzeń. Chodzi o to mIanowicie, że autor nie 
zawsze umiał 1,lwydatnić rolę Łowicza na tle całokształtu wv- 
padków i z tego powodu albo zmącony jest obraz ogólny albo 
rola Łowicza zatraca si.ę na tle ogólnym. 
Znacznie poważniejsze nil."Clomogi merytoryczne, metody- 
czne i konstrukcyjne wykazują partie. poświęcone opisowi gel..1- 
i topograficznemu miasta i okolicy (Rozdz. I), opi.sowi zamku 
prymasowskiego (rozdz. II) oraz ustrojowi i strukturze gospo- 
darczo-społecznej Łowicza, jakoteż przejawom życia duchowegc 
na tym terenie przed r. 1655 (rozdz. III). Przede wszystkim 
autor za słabo uwzględnia warunki fizjograficzne terenu (hrak 
np. wzmianki o jakości gleby), nie informuje o stoun;u użytecz- 
ności ekonomicznej sieci wodnej i zalesienia. Pochodzi to za- 
pewne stąd, że autor starał si.ę przedstawić warunki gea- 
i topograficzne obszaru łowickiego z punktu widzenia jego 
obronności, natomiast nie powiązał ich z rozwojem życia gospo, 
darczego Łowicza, mimo że właśnie tei kwestii poświęcony jest 
rozdział III. Jest to niewątpliwie poważny mankament w ro7.- 


--
		

/Czasopisma_104_04_510_0001.djvu

			',(88 


R&aII1ZJe i Spr8lWOlZdali. 


prawie W e g n era. Całemu rozdziałowi I zarzucić. też można 
za słabą motywację źródłową. Autor oparł się głównie na ma pie 
Perthees a z r. 1792, częściowo zaś na źródłach kartograficz- 
nych późniejszych. Jest rzeczą znaną, że mapa Perthees'a przy 
znacznych walorach opisowych (osadnictwo, granice polityczne 
i administracyjne, drogi itp.) pod względem fizjograficznym 
nie przedstawia na ogół żadnej prawie wartości (por. o tym: 
Mapa woj. krakowskiego z doby Sejmu Czteroletniego. 2ródła 
i metoda, opracował K. B u c z e k. Kraków 1930, s. 14 n.). Czyż- 
by autor nie znalazł w obfitym materiale źródłowym, jakim 
dyspońował, wzmianek dotyczących usytuowania topograficz- 
nego i warunków fizjograficznch badanego przez siebie tery- 
torium? 
Opis zamku łowickiego (rozdz. II) dokładny i wyczerpu- 
jący. Zaniedbał wszakże autor zaznaczyć, w jakim stopniu za- 
mek oddziałał na rozwój miasta. A przecież pierwotnie był to 
gród i bezwątpienia rozwój osady był z nim genetycznie zwią- 
zany. Nic nie wiadomo, jaki charakter miało miasto w swo
m 
zaraniu: czy było to podgrodzie, czy osada targowa, czy na su- 
rowym korzeniu założone miasto. 
W obrazie miasta (przedstawionym szczegółowo i plasty- 
cznie) przydałoby się powiązać czynniki topograficzne (uliC<', 
rynki, rzeki, mosty itp.) z całokształtem warunków geo- i topo- 
graficznych terenu. Przy opisie herbu miasta (s. 34-5) nie po- 
dał autor jego genezy. W obliczeniach ludnościowych (s. 35 n.) 
nie wiarygodnie brzmi zdanie autora o ubóstwie w tej kwestii 
źródeł szacunkowych. Czyżby brak było dla tego okresu lustra- 
cyj? Czyżby nie dochowały się żadne księgi metrykalne, będą- 
ce - jak to przyjmuje obecnie nauka (por. np. K. D o b r 0'- 
w o l s k i, Znaczenie metryk kościelnych dla badań naukowllch. 
Rocznik Tow. herald. we Lwowie, r. V, s. 90-110) - doskona- 
łym tworzywem źródłowym dla badań demograficznych? Razi 
zupełne POmini.ęcie kwestii jurydyk szlacheckich i duchow- 
nych. Mimo specyficznego charakteru Łowicza nie chce się wie- 
rzyĆ, aby pod tym wz£:!lędem był on wyjątkiem wśród innych 
miast polskich tego czasu. Przez to niedopatrzenie obraz stosun- 
kó\v społecznych Łowicza wypadł słabo. 
Autor cytuje w kilku miejscach G r o i c kieR' o Porzqdek są- 
dów i spraw miejskich (ss. 36, 39), ale albo nie zaznacza źródła, 
albo powołuje się na monografie. Te£:!0 rodzaju "pośrednictwo" 
nie sprawia dodatniego wrażenia. N ależv zresztą pamiętać, że 
formuły podane przez Groickiego często bywały zmieniane 
w różnych miastach. 
O sądownictwie miejskim Łowicza wzmiankuje autor za- 
ledwie w kilku zdaniach (s. 39). A przecież z pewnością dla kwe- 
stii tej, tak mało dotąd zbadanej, posiadał autor sporo materia- 
łów. Iudicium civile to pojęcie bardzo ogólne. Szkoda, że nie po- 
dał praktyki i kompetencji sądów wyłożonych zwykłych i wiel- 


......
		

/Czasopisma_104_04_511_0001.djvu

			Recem.je f Spr
" 


489 


kich, sądów koniecznych itp.- z terenu badanego przez siebie 
I11.iasta. Byłby to cenny wkład do ubogiej w tym przedmiocie li- 
teratury historycznej. 
W. stwierdza, że po wykupieniu wójtostwa łowickiego przez 
kapitułę w r. 1580 (s. 40) m:asto nie miało już wójta, tylko pod- 
wóicieRo. Atoli w dalszym ciągu mowa jest zawsze o wójcie 
(s. 41 i nast.). - 
Twierdzenie autora, że poza rzemiosłem "pewna część mie- 
szczan uprawiała Rrunt... dorabiaiąc w ten sposób rolnictwem". 
buozizastrzeżenia. Podówczas w dużych nawet m
astach rol- 
nictwo odgrywało poważną rolę w uwarstwieniu zawodowym 
ludności, dewaluowanie zatem jeRo znaczenia w Łowiczu w w. 
XVII nie zdaje się odpowiadać stanowi faktycznemu. Kto wie. 
czy o większości ówczesnych rzemieślników nie należałoby po- 
wiedzieć, że dorabiali rzemiosłem, żyjąc głównie z uprawy 
ziemi? 
W ogólności obraz rzemiosła łowickiego (s. 41 i nast,) 
w przedstawieniu W. wykazuje luki: brak liczb rzemieślników. 
stanów rozwoiowych. organizacji cechowei (mimo, że autor roz- 
porządzał tak obfitym zesrołem źródłowym iak nieliczni tylko 
badacze stosunków miejskich). Za słabo uwydatniono także rolę 
cechó
 w organizacji miejskiej Łowicza. Kładę nacisk na te 
niedociągnięcia z tych głównie powodów, że w ogóle problem 
uwarstwienia zawodowego miast dawnej Rzeczypospolitej w li- 
. tera turze historyczne i opracowany jest niedostatecznie. 
O wiele lepszą od partii poświęconej rzemiosłu iest część 
o handlu (s. 43 n.), a za wręcz doskonały uznać można obraz 
stosunków kulturalnych (s. 46 n.), pełen treści, przedstawiony 
w sposób jasny i potoczysty. Co do rozdziałów traktuiących 
o losach Łowicza w czasie wojny w latach 1655-1658, to, jak 
to iuż była mowa, wywołują one tak pod względem metodvcz- 
nym jak merytorycznym wrażenie sumiennei pracy naukowej. 
Rozdział końcowy ("Nowe życie i odbudowa") poświęcony 
podobnie iak rozdział III kwestiom gospodarczym. ustroiowym. 
społecznym i kulturalnym po ustaniu działań woiennych, jest 
lepszy niż tamten. Wyróżnia się niezwykle dodatnio ustęp o kul- 
turze duchowej i materialnej tego okresu. Razi natomiast chaos 
konstrukcyjny; rozdział stanowi prawdziwy konglomerat róż- 
nego rodzaju wiadomości na$'omadzonvch bez umotywowanej 
ciągłości i związku na przestrzeni jednostki konstrukcyjnej. 
Wygląda to tak. iakbv autor skrępowany obietością pracy pra- 
gnął mimo to ukazać wszystko, co znalazł w źródłach. 
Jeśli chodzi o stronę metodyczną pracy, to nieiakie zastrze- 
żenia budzi sposób cytowania źródeł i literatury. Autor cytuje 
np. często źródło. podaiąc tylko jego sygnaturę archiwalną, bez 
zaznaczenia tytułu czy rodzaiu źródła (s. 26, przyp. 3; s. 27. 
przyp. 2; s. 32, przyP. 1 i 2 itd.). Taki sposób cytowania utrud- 
nia, wręcz uniemożliwia zorientowanie się czytelnika w jak o- 


.......
		

/Czasopisma_104_04_512_0001.djvu

			:400 


Recenzje .t Sp'illwO!ldanl-e 


ści źródła, co jest tym niezbędniejsze, że W. nigdzie nie tylko 
nie podał charakt.erystyki materiału źródłowego, ale nie zamie- 
ścił nawet spisu źródeł. 
, Cytaty z literatury są nie zawsze odpowiednie: powoływa- 
nie się np. na dzieła syntetyczne ("Dzieje Polski Średniowiecz- 
nej" s. 13, przyp. I i i.), zamiast na odpowiednie dzieła mono- 
graficzne nie jest zaletą pracy. Dobór literatury jest raczej do- 
rywczy i uboRi" stąd i tło porównawcze (ważne dla celów nau- 
kowych) wypadło blado. Na problemy urbanistyczne, sporne do- 
tąd w nauce, albo słabo opracowane (sposoby lokacji miasta, są- 
dwnictwo miejskie, kwestie ustrojowe itd.). autor nie zwrócił 
żadnej uwagi. 
W sumie należy stwierdzić, że rozprawa W e g n e r a wnosi 
nowe wartości naukowe dla badań nad zagadnieniem wojny 
szwedzkiej 1655 r. oraz dla historii kultury mieszczańskIej 
i miejskiej w dawnej Rzeczypospolitej. Natomiast partie doty- 
czące problemów ustrojowych i społeczno-gospodarczych są na 
ogół słabe, wykazują braki w przygotowaniu metodycznym 
i w orientacji rzeczowej autora. Mimo to przy ubóstwie nauko- 
wo ujętych monografii z zakresu dziejów miast praca W e- 
g n e r a przyjęta zostanie przez historyków problemów miej- 
skich z prawdziwym zadowoleniem. 


I 
. 


Ste.fan Krako-w.ęki. 


.. 


J a n u s z P e t e r, Szkice z przeszłości miasta kresowe- 
go, Zamość, 1947. Nakładem własnym, str. 427. 
Monografia dr Petera o Tomaszowie Lubelskim oparta jest 
zarówno na dotychczasowej literaturze przedmiotu, jak i na sa- 
modzielnych poszukiwaniach archiwalnych przede. wszystkim 
w Archiwum Państwowym w Lublinie (Księgi miejskie miasta 
Tomaszowa, akta hipoteczne), w Bibliotece Ordynacji Zamoy- 
skich w Warszawie, w Zwierzyńcu. w Archiwum Akt Dawnych 
w Warszawie. Pewnych pr.lyczynków dostarczyły rękopisy Os- 
solineum i Biblioteki P. A. U. w Krakowie. Pracę swą podzielił 
dr Peter na następujące rozdziały a raczej oddzielne szkice (jak 
zresztą sam tytuł wskazuje). Pierszym jest .;Rys dziejów mia- 
sta". Jest to nie tyle rys dziejów, co z kolei szereg luźnych 
rozdziałów. Z pierwszego dowiadujemy się szczegółów tyczą- 
cych włości Rogożna, na którego terytorium Zamoyski założył 
Jelitowo, późniejszy Tomaszów. Drugi omawia przywileje po- 
zyskiwane przez miasto od Zamoyskich i królów polskich. mówi 
o wypadkach wojennych, przechodach wojsk. walkach o ordv- 
nację zamoyską między spadkobiercami, które to wypadki 
w mn;ejszym lub większym stopniu skrupiały sję na mieszkań- 
cach Tomaszowa. Następnie mamy próbę scharakteryzowania 
wyglądu zewnętrznego i rozwoju terytorialne.go miasta w epo- 
ce' przedrozbiorowej, oraz próbę analizy składu narodowościo- 


... 


. 


, 


---
		

/Czasopisma_104_04_513_0001.djvu

			l 


Recenzje j Spn.worz>	
			

/Czasopisma_104_04_514_0001.djvu

			492 


Recenzje i SpIaW01Jcl.iI,luiI 



 
I 


Możnaby czasem sprostować niektóre drobne omyłki. N a 
o,g-ół. jak na autora niespecjalistę, jest ich bardzo mało. Tak np. 
konfederacji tarno,g-rodzkiej nie należało nazywać "walką o tron 
polski" (str. 36). H a u r a, Oekonomikę ziemiańską zaliczył 
autor nie najtrafniej do "starodawnych zielników i poradników 
medycznych" (str. 173). W zapisie ks. Piechnickiego na szkołę 
parafialną z 1743 r. niekoniecznie trzeba się dopatrywać "po- 
wiewu i zwiastuna przewrotu um:\'sło, we,g-o który się dokonał 
za Stanisława AUJ{Usta (str. 256). Nieprzekonywująco brzmią 
wywody autora, że w Tomaszowie sąd miejski kierował się 
w niektórych wyrokach statutem litewskim (str. 247). W zda- 
niu: "W Prusiech w myśl idei przewodniej państwa policyjne- 
go. uważano szkolnictwo ludowe za umiejętność ściśle policyj- 
ną (PolizeiWissenschaft)" zachodzi pewne nieporozumienie wy- 
nikłe z innego znaczenia słowa policyjny w XVIII wieku, a te- 
raz (str. 258). Mówiąc o działalności "Komisji dobrego porząd- 
ku", sanującej stosunki cechowe, dodaje autor: "dla Tomaszo- 
wa wszakże jej zarządzenia były wówczas obce, ponieważ zna- 
lazł się pod zaborem austriackim" (str. 316). Byłyby one obce 
nawet, gdyby Tomaszów pozostał w Rzeczypospolitej. gdyż mia- 
steczka prywatne nie podlegały kompetencji "Komisji Dobrego 
Porządku". Mówiąc o fabryce porcelany w Korcu. jako jej za- 
łoż
iela wymienia dr P. mylnie ks. Adama Czartoryskiego, 
zamiast Józefa Czartoryskiego. Trudno wreszcie zrozumieć, 
dlaczego autor w przedmowie zaznaczył, że "książkę tę zrodziła 
chęć wykazania, że w Tomaszowie Lubelskim, podobnie zre- 
sztą jak i w innych miasteczkach polskich stosunki w daWnych 
czasach nie układały się tak różowo, jak o tym błędnie mnie- 
mają niemal powszechnie" a dalej "spodziewam się, że zazna- 
jomienie się z jej (sc. pracy dr P,) treścią rozwieje niejedno 
błędne mniemanie o "złotej przeszłości". 
Na zakończenie trzeba pokreślić jeszcze raz rzetelny trud 
zebrania i opracowania tak pokaźnej ilości materiałów a wyda- 
nie książki własnym nakładem budzi niekłamany szacunek dla 
umiłowania przez autora przeszłości swego rodzinnego miasta. 
Jerzy Michalski (Inst. Hist. U. W.) 


. 



 


.t
		

/Czasopisma_104_04_515_0001.djvu

			ZAPISKI BIBLIOGRAFICZNE 


I. Ogólne. Nauki pomocnicze. 


s c h w e i z e r i s c h e r Z e i t s c h l' i f t e n- u n d 
K a t a log. Cat!llogue des Revues et journaux su:sses. 
Schweizerisches Vereinssortiment 8°, str. 239. 
Przedmowa nawiązuje do kat!llogu czasopism, wydanego w roku 
1925 przez Bibliotekę Krajową w Bernie. Obecnie wydany katalog za- 
wiera wykaz czaSQp'sm, ułożony w porządku rzeczowym w 24 działach 
według podziału Biblioteki w Bernie, Historia obejmuje dział 10, któr
 
zawiera 66 tytułów czasopism. Całość dopełnia bogaty indeks przedmio- 
towy. 
. B. 


Zeitungs- 
Olten 1948. 


. 
I 


W i 11 i n g's P r e 'S s G u i d e l 9 4 8. Published by Willing's Press 
Service, London 1948, str. 522. 
. 
Obszerny ten katalog, wydany w Londynie w roku 1848, zawiera 
w układz'e alfabetycznym wykaz tytułów czasopism oraz wydawnictw 
ciągłych, ukazujących się w Wielkiej Brytanii oraz Dominiach i Kolo_ 
n;ach angielskich. Osobno opracowany indeks wskazuje na tytuły na- 
Jeżące do poszczególnych dziedzin naukowych, w tym także historii. 

. B. 



 


Cercie Belge de la Librairie de I'iprimerie et de 
t o u t e s l e s p r o f e s s lon s qui s'y rattachent fonde en 1883. 
Annuaire 1948, str. 212. - 
Rocznik ten, wydany starnn!em Związku Księgarzy Belgijskich, 
zawiera pełny wykaz czasopism historycznych, ukazujących się na tery- 
tcrium belgijskim. Informuje on także o ks'ęgarniach i wydawcach oraz 
zawiera regulamin handlu księgarskiego (Reglement Concernant le com- 
merce du livre en Belgique). J. B. 


Bardzo cenną jest rz€cz Mario Toscano. F o n t i d o c u m e n- 
t a r I e e m e m o l' i a 11 s t I c h e p e r l a s t o r i a d i- 
plomat;ca de '11 a seconda guer'l'a mondiale 
(Hiv. stor. !tal. 1948, t.!.). Jest to duży wldad w przygotowanie biblio- 
grafiii źródeł do II wojny światowej. 


.. 


.-....
		

/Czasopisma_104_04_516_0001.djvu

			Zapiski! blbUografia.ne 


Mercati Angelo, S u s s i d i p e r l a c o n s u l t a t lon e 
d e ,I l' a r 	
			

/Czasopisma_104_04_517_0001.djvu

			ZllpiskJ bibliograficzne 


495 


Sickeł Theodor v., R o m i s c h e E r i n n e r u g e n n e b s t 
e r g a n z e n d e n B r i e f e n u. A k t e n s t u c k e n. Wien UniversuITi 
Verl. 1947 VIII + 512. 8°. Veroffentl. d. Inst. f. ostro Gesch.-Forsch. 
Herausgeg. v. Leo Santifaller, t. 3. 
Teodor v. Sickei (1826-1908) założyciel szkoły wiedeńskiej dyplo- 
matyki, urodził się w Aken. nad Łabą. W Austrii przebywał od 1857. 
Pierwsze lata jego studiów paleograficznych i dyplomatycznych przypa- 
dają na lata pięćdziesiąte w okresie reorganizacji szkół przez Leona 
Thuna. Wtedy to założono Inst. f. Gesch -forsch. Po otwarciu Watykanu 
1879 powstał Deutsches Archeologisches Institut, Ecole Fran
aise de Ro- 
me, Das Osterr. Historische Institut in Rom: 
Gdy w r. 1891 poszedł SickeI na emeryturę jako prof. uniw. wied.. 
70stał przydzielony do Rzymu na kierownika tego instytutu. W 1901 
wyjechał do Meranu, gdzie zmarł po kilku latach. Te i inne bogate 
szczegóły znajdzie czytelnik w interesującym wst.ępie do omawianegu 
w
-dawnictwa pióra Leo Santifaller. Dalej znajdzie czytelnik sumiennit' 

estawioną bibliografię dotyczącą Sickla i "Romische Erinnerungen" 
w 3 seriach. W zakończeniu: pisma, statuty i listy do S. (lorda Johna 
Actona, Ig. Dollingera, Fr. Ehrle, Achillesa Ratti (Piusa XI) i Hem'. 
Sybla). 
Ńajciekawsze ze wspomnień poruszają sprawę kontynuacji Mon. 
Germ. Hist., z których wycofała się Austria po klęsce 1866 r., Studia nad 
f'rivilegium Ottona I 962 r. z uwagami Leopolda Rankego, Studia nad "Li- 
ber diurnus", dalej, wiadomość o audiencji S. u ce!'arza Franciszka Jó- 
7efa I 1881, u pap. Leona XIII 1883, o stosunkach z dominikaninem Henr. 
Deniflem (1844--1905) p. t. Luther u. das Luthertum, dalej stosunki 
z Voltelinem (1862-1938), Ludwikiem Pastorem, do kt.órego Sickei był 
Taczej negatywnie nastawiony itd. 
Jest to zarazem dokument epoki. Przynosi wiele cennych szcze. 
gółów do dziejów kultury i obyczajowości. Ciekawa jest historia z jesieni 
1870 r., gdy Adolf Tiers, Leopold Ranke, Lord Akton i Marco Minghetti 
przebywali w Wiedniu. Lord Acton w związku z zajęciem Rzymu przez 
wojska piemonckie chciał wtargnąć do Archiwum WRlykańskiego i weJść 
w: posiadanie rękopisu "Liber Diurnus", odkrytego przez Łuk. Holste 
1.646; pl1;łn spalił na panewce, bo Minghetti spowodował aresztowanie 
wysłannika lorda w Rzymie. 
Były i intrygi polityczne przeciw Sicklowi 
oia protestanckiego, jak również przeciw jego 
w Rzymie Kaltenbrunnerowi i Thausingowi. 


z powodu jego wyzna- 
uczniom zatrudnionym 
J. G. 


Pałumbo Pier Fausto, F o r m a z i o n e e s v i l u p p o d i 
s t o r i a m o d e r n a i n I t a l i a. Arch. Storico Hal. 1941 
dr. 71-99 i 155-182. 
Praca ta zasługuje na szerszą wzmiankę ze względu na bardzo 
instruktywny przegląd włoskiej literatury historycznej, u nas stosun- 
kowo mało znanej. W pięciu rozdziałach (Historiografia włoska pom. 
XVIII a XIX w., Wydawnictwa źródłowe i ich opracowanie kr
'tyczne, 


-
		

/Czasopisma_104_04_518_0001.djvu

			496 


ZapWt.\ blbłlogreli.czne 


Historia powszechna nowożytna, Ludzie i kierunki nowej historiografii 
włoskiej) daje autor obraz rozwoju nauki historycznej wc Włoszech. 
Po omówieniu okresu erudycyjnego, szkoły katolicko-liberalnej, 
IJrzechodzi P. do przedstawienia okresu "patriotycznego" oraz "mura- 
torianizmu", i zestawia najważniejsze wydawnictwa źródłowI' tego 
(".kresu (okresu tzw. starej szkoły). 
Ludzie ze starej szkoły zgromadzili duży materiał. Nawet Cantu, 
wniósł wiele, choć robił to niekrytycznie i w "febre di lavoro". Praca 
lego była zorganizowana w ten sposób, że przedrukowywał wprost ma- 
teriały nadesłane przez swoich korespondentów z całych Włoch (,.GIi 
Eretici in Italia", Torino 1865-67 w 3 vol. 8° str. 1704), tak samo zresztą 
powstawały kompilacje Murator,iego. 
Natomiast u N i c o m e d e B i a n c h i ("Storia delIa politica 
austriaca", lub w H:storU monarchii sabaudzkiej, albo "Storia d(,cumen- 
tata deUa diplomazia europea in Italia", Turyn, 1865 i in.), czy R o m a- 
n i n, (, Storia documentata di Venezia", Venezia 1864-69 w 10 vol. 
a II wyd. Venezia 1912-14 3 vol.), występuje już nowa metoda obok du- 
cha patriotycznego. 
Całkiem na poziomie nowoczesnej metody jest praca ks. A J b e r t o 
G u g l i e l m o n t i, "Storia deUa marina pontificia nel Medio Evo" 
(728-1499), Firenze 1871 2 wyd. 1894. 
P a s q u a l e V i 11 a r i, jeden z największych history"r,w włOS- 
kich, autor dzieł o Savonaroli i Machiavellim, może więcej natchniony 
historyk niż skrupulatny i metodyczny badacz, nie tyle głęboki w inter- 
pretacji źródeł, co dokładny i jasny w opracowaniu, objął czasy od 
Dantego po renesans a z nowożytnych epokę Risorgimento. Choć go 
przewyższył głębokością Tommassini ale w stosunku do lckkiego i pięk- 
nego stylu Villariego, miał styl zbyt zawiły. 
Z nowszych historyków, przełomu XIX i XX wieku wybili się 
gł.ównie Crivellucci, Romano, Gabotto, MonticoJo, Schioa, potem FedelE', 
Egidi, Volpe, Salvem:ni, Anzilotti, Rodolico (z historyków prawa Besta, 
Solmi, ErcoJe, z historii kultury Sabbadini, Graf, Rossi). 
Przenika na przełomie tych wieków doktryna materializmu dzie- 
jowego, którą przyjmują w swych badaniach Achille Loria, Antonio 
Labriola. Dzięki nim zaczynają się rozwijać studia nad historią gospo- 
darczą, kontynuowane przez Luzatto, BarbagalIo, Prato, Pugliese, 
Einardi, Cicotti. Starej szkole erudycyjnej przeciwstawili sic Ferrero, 
Cicotti i De Sanctis w historii starożytnej, a Volpe, Anzilotti, Salvemini, 
Romano, Rodolico, Caggese, Silva, Simeoni, Rota, w historii średnio- 
wiecznej i nowożytnej. Jedynie Schipa pozostał wierny starej szkole, 
kontynuując studia nad Włochami południowymi. 
Najważniejszą tendencją tej nowszej historiografii włoskiej jest 
nachylenie ku historii społecznej, dziejom instytucyj politycznych (np. 
'Rodolico, w studiach nad dziejami Florencji). 
Kierunek ekonomiczno-prawny reprezentuje teraz GioRchino 
Volpe, historyk średniowiecza a pod koniec życia także czasów 
IJowszych, 
Odrębne stanowi
ko za imuje w historiografii włoskiej Bpnedetto 


) 
I 


.......
		

/Czasopisma_104_04_519_0001.djvu

			l 
I 
I 


Z&plakl blbUogufiane 


497 



 
) 
I 


Croce, filozof, historyk literatury, historiografii i dziejów nowożytnych. 
Wyszedł on ze szkoły erudycyjnej. potem studiował h:storię Włoch 
w łączności z dziejami Europy. Jego prace "Rewolucja neapolitańska 
1799", "Historia królestwa neapolit.", "Hiszpania w życiu Włoch", zah- 
czyć należy do prac typu erudycyjnego. "Historia XIX wieku' ma już 
nowe tendencje. Jako filozof 7.ajął się też teorią historii ("Teoria e storia 
della storiografia", Bari 1917, "Storia della storiografia Italiana nel 
sec. XIX" i "La storia come pensiero e come azione", Bari 1938). 
Historia nowożytna włoska miała za punkt wyj!:cia historię śred- 
niowieczną jak u Volpego, Rodolico, Salvemini, Silva, Cognasso. 
Nad historią renesansu włoskiego pracują teraz C o g n a s s o, Z a- 
t! u g h i n, G e n t ił e, O l g i a t.i, C a n t i m o r i, S a i n a t i (.,Gentile, 
Studi sui Rinascimento, Firenze 1923, 2 wyd. 1939, F. O l g i R t i, "L'am- 
ma dell'humanesimo e dei Rinascimento", Milano 1924, C o g n a s s o. 
..L'essenza dei Rinascimento", Torino 1928-9. Z a b li g n i n, "Storia dt!ll 
Rinascimento cristiano in Italia" Milano 1924). 
Historię doktryn politycznych reprezentuje F e l' r a r i, M o s c a, 
B a t t a g l i a, D e M a t t e i. Czasy reformacji i kontrreformacJI, 
historię soboru trydenckiego opracowują solmi, Bonaiuti, Caracciolo 
("Bagliori di comunismo nella Riforma", Cittil. di Castello 1921). Dzieje 
Jezuitów pisze T a s c h i V e n t u r i, "Storia delIa Compagna di 
Gestl in Italia", wyd. Roma 1931, I wyd. 1910). 
Te czasy opracował samodzielnie w swej "Storia Universal e, Vol. 
IV cz. I. "L'eta delIa rinascenza e delIa Riforma, Barbagallo. T. IV 
cz. II obejmuje czasy kontrreformacji i prerewolucji, Turyn 1936-8. 
Nadto wymienić należy specjalistów F. L e m m i ("Reformacja we 
Włoszech"), D. C a n t i m o r i ("Och ino"), Solmi, Paschini (Paweł Ver- 
gerius). Bibl:ografię reformacji we Włoszech dał C h i o m i n e }l i. 
Ogólną syntezę dziejów politycznych Włoch w tej epoce dał hi- 
storyk benedyktyńskiej pracy R. Q u a z z a ("Le preponderanze stra- 
niere in Italia"), (Storia polit. d'Italia) Milano 1939. 
Historią regionalną tej epoki zajmują się Anzilotti (Florencja), 
Carceri, F. Cha bod, (Neapol), G. B. Picotti, (historyk zjazdu mantuań- 
skiego) i Pacifici, autor pracy o Hipolicie d' Este, Tivoli 1912. 
Historię papiestwa reprezentują Capasso, PasoJini, Monti, PicotU 
(Leon X). Dzieje Risorgimento wyolbrzymiały do odrębnej dyscypliny 
historycznej. Dzieje wieku XVIII są słabiej opracowane. Badania nasta- 
wione są na Sabaudię, kosztem innych dzielnic. 
Dzieje gospodarcze, dzieje myśli ekonomicznej tego okresu przed 
Atawili D e R u g g e r o i S a l vat o r e l} i (II pensiero politico italiano 
dal 1700 al 1870", Torino 1935, wyd. nowe 1940). E. R o tt a zajmuje się 
problemem antyniemieckim dając pracę o kardynale Alberonim 1934. 
Gerbi I Morandi piszą dzieje polityczne a A. Attolini i N. Valeri, Gia- 
cinto Romano i Falco (Giorgio), dzieje kultury. Początków Risorgimento 
szukają hi.storycy włoscy już pod koni.ec XVIII wieku. (V o l p e, ..Prin- 
dpi di Risorgimento nel settecento ital." Riv. Stor. It. 1936). Podobnie 
Ferrari H. i Spelanzon. Mimo powodzi prac na temat Risorgim2nto. 
brak jeszcze do dziś dnia prac regionalnych. 


J{warla'1nlk I-Usloryany. R. LVI. - Z. 3-4. 


32 


......
		

/Czasopisma_104_04_520_0001.djvu

			.98 


za,p:ak1 blbllografianlll 


W dziedzinie historii przełomu wieku XIX i XX widać w histo- 
riografii włoskiej 
endencje ku powszechnej historii, zainteresowania 
szerokie, nie bez powierzchowności, zwłaszcza w epoce faszyzmu. 
Problemy zasadnicze poruszane w czasopismach historycznych 
(Rivista Stor:ca Ital. i Archiwio storico italiano) i niektórych wydaw- 
nictwach akademii włoskich nie wnoszą w czasach ostatnich więk- 
szych rewelacyj. (Zaznaczyć jedynie należy rzecz, F a I c o: "La pole- 
mica sui medio Evo", oraz stałe pogłębianie badań nad historią gospo- 
darczą i społeczną i historią prawa (Anzilotti, Rodolico). 
Na szeroką miarę zakrojone i pisane z pewnym rozmachem są 

tudia De Stefallo obejmujące dzieje cywilizacji Rredniowiecznej aż 
po humanizm. Autor daje obraz struktury politycznej i duchowej. 
Europy środkowej i zachodniej. P a l u m b o badań De Stefano w swPj 
pracy wyżej omówionej nie uwzględnił. 
. Nie uwypuklił te! najnowszych tendencyj w historiografii włos- 
kiej. Studia Cusina i in. idą w kierunku lepszego powiązania dziejów 
Włoch z dziejami Francji -i cesarstwa. Nie omówił też realizacji hasła 
rzuconego w roku 1922 przez Solmiego: "Jest rzeczą konieczną, by' 
energia badaczy i ich wysiłki były koordynowane i skierowywane ku 
bardziej konkretnym tematom i konkretnym rezultatom". 
Pominął też ostatnich wybitniejszych badaczy, co by było dla 
nas najbardz.iej interesujące. 
Pewne uzupełnienie powyższej pracy może stanowić praca G e n- 
n a l' o M a ł" i a M o n t i, "G1i studil italiani di storia medioevale e mo- 
derna nel quinquennio 193
1940. Miccoli. NapoIł 1942. 
Jozef Garbacik 
N. 1:.. Rubin!lztejn: R u B sk a j a i s t ori o g l' a fi j 3. (Ogiz. G0SpO- 
litizdat 1941, str. 659. 
Jak zaznaCZ,)110 w of
cjalnej rekomendacji w samym dziele, "ksią- 
żka Rubinsztejna "Historiografia rosyjs'ka" po raz pierwszy daje całko- 
witą historię rozwoju rosyjskiej naukI historycznej od jej początków 
w latopisach Rusi Kijowskiej aż do okresu radzieckiego, zamykając się 
pracamI Lenina i Stalina. W książce ujawnia .się logiczne usystemIzowa- 
nie konkretnych danych historycznych i rozwój myśli historycznej 
w powiązaniu z ogólnym rozwojem dziejów ZSRR", - Swym ujęciem 
tematu wzbud
iła ona ostatnio wiele zastrzeżeń, które znalazły wyraz 
w dyskusjach w ramach wydziałów historycznych poszczególnych uni- 
wen:ytetów radzieckich oraz w Akademii Nouk ZSRR. Konkluzją tych 
dyskusyj było stwierdzenie, !e praca nie odpowiada wymogom marksi- 
stcwskiej nauki historycznej i że niezbędne jest opracowanie nowego 
przeglądu hIstor:ografii narodów ZSRR, wymogom tym odpowiadającego. 
Por. "Woprosy Istorii" 1948, nr 6, str. 126 n.. .,Wiestnik Wysszej Szkoły'" 
1948, nr 5, str. 47 n., i in. HAB. 


Paltuhov Ivan: B ci l g a l' s k a i s t o r i j a, II. U r e d b a n a v. t 0- 
rc.to carl tv o, turska vI as t, vcizrazdane. Sofij a 1943. .str. 760. 
Nie figurujący przedtem w b:bliografii historycznej autor występu

 
niespodzianie z potężnym dwutomowym dziełem. obejmującym <:ałośi:- 


. 


.......
		

/Czasopisma_104_04_521_0001.djvu

			LapisIti blbliogtaJicz.ne 


499 


hidorli bułgarskiej aż do pol. XIX w. Leżący przed nami t. II, poświę- 
cony dz:ejom "II carstwa", niewoli turcckiej l odrodzeniu narod'Jwemu 
do połowy XIX w., ma charakter przystępnego wykła:iu na poz,.)mie 
naukowo-popularnym - bez aparatu naukowego, ale z obszerną biblio- 
g1'afią na końcu. Brak nam ech tej publikacji w fachowej literaturze 
bułgarskiej, sądzić jednal{że można z faktu ukazania się I t. w II wyda- 
:oiu w r. 1945, iż rzecz odpowiada wymaganiom rzeczowym, oraz że nie 
zawiera sformułowań niedopuszczalnych w nowej Bułgarii. Książka nie 
daje ściśle chronologicznego obrazu przeszłości, lecz dzieli ją' na proble- 
my. Nie ulega w każdym raz:e wątpliwości, iż .nie mogJy n:e zakraść się 
do niej usterki - np. pominięcie zainteresowań polskich o
wiatą bułgar- 
ską pod koniec I poło XIX w., o czym autor mógł przeczytać czy u Pe- 
ne\'a (Mickevif i balgaritc", 1915), czy w artykule H. Batowskiego 
w Księdze ku .czci Nikova, Sbornik v pamet na prof, PetAr Nikov Izve- 
stija na Balgarskoto Istoril:esko Druźestvo XVI-XVIII, Sofia 1940. 
str. 55 n.: Mickiewicz wobec oświaty bułgarskiej. 
Krakowski Edouard, P o log n e e t R u S s i e. Paris Laffont 
1945. 8° str. 468 


Brehier Louis, prof. hon. .uniwersytetu Clermont-Fęrrand, dal 
w Rev. Hist. (kw. czer. 1948), o b r a z s t r a t n a p o l u b i z a n t y_. 
n o log i i. Wśród największych strat jest zgon Ch. Diehla, którego 
w Sorbonie zastąpił R. Guillard. Przedstawia dźwigającą się powoli bi- 
zantynologię. Instyt. fi1og. i hist. Wschodu w Brukseli podejmuje znów 
wydaw. Corpus Bruxelleum, Inst. Słowo Biz., Byzantino-Slavia w Pra. 
dze (Okunev) podjął swe prace, amerykański Instytut pod kier. Thomasa 
Whittemore (Boston i Paryż) działał bez przerwy. On to wniósł najwiece.i 
na zjazd brukselski (4-16 IX 1947). Z przeglądów nie wychodzi Byzanti- 
sche Zeitschrift, natomiast z inicjatywy Henri Grpgoire wyszedł Inter, 
Journal ol Byzantine Studies Americain Series t. XV 1940-1. XVI 
1942-3, XVII 1944-5. 
Założona przez lorgę w Bukareszcie Revue historique du sud-est 
europeen. kontynuuje G. Bratianu i N. Banescu t. XIX 1-2 1942, XX- 
XXII 1943-5. T. XXIII ukazał się w r. 1947.00. Assompcjoniścl w Bu- 
kareszcie wydali w l. 1944-7 5. t. Revue des Etudes byz:mtines. Powstał.1 
2 nowe przeglądy l) Cahiers archeologiques (zajmujące się końcem staro- 
żytności i początkiem W. średnich, pod red. Andre Grabul' I. 1945 (Ed. 
d'art et d'histoire) oraz 2) The Bulletin of the BY7..nntine Institute red. 
Th. Whittemore. I zesz. 1947 (zob. recen, w Rev. H. nr 197 z r. 1947 
str. 159). 
Dużo ciekawego materiału przynoszą M i s c e II a n e a G i o v n n n i 
M e r c a t'i (w 80-lecie kard. Mercati). Jest to 6 vol. 8°. Trzeci tom za- 
wiera "Leteratura e Storia Bizantina". Citta dei VaUcano 1946. 
Gyula Moravcsik wydał Bizantinoturcica, I. Die Byzantinischpn 
Quellen der Geschichte der TurkvOlker. II Die Sprachreste der Turk.. 
vOlker in den Byzantinischen Quellpn 8° 378 i 326 str. z facsim. But\ao"st 
Jnst. de philologie hellenique 1942-3. Za najważnicjsze uważa źródła 
v-X wieku. Uzupełnia w niejednym Krumbachera. W 2 tomie bada na.. 


::ł:?- 


.......
		

/Czasopisma_104_04_522_0001.djvu

			ao
 


Zapi9k.i biblio!Jra;ff,como 


z dużą pra-cow:.tością i erudycją, dając mnóstwo nowego materiału, który 
by warto uzu,peln;ć 
ateri8'łem z .naszej strony. 


J. R. 
8tanlslaw Kot: V e n e z i a v i s t a d a i P o l a c c h i n e l c o r $ o 
d e i s e c o l i. Venezia 1947, Dr Fr. Montuoro Editore, str. 35 i 8 plansz. 
Znaczeniu i roli Wenecji w dziejach kuHuralnych i politycznych 
Pclski poświęcono już szereg rozpraw, 
postrzeżeń i uwag. Wpływami 
myśli politycznej i urządzeń ustrojowych zajmowali się: B r. D e m b i ń- 
s k i, a ostatnio szczegółowo K. Kor a n y i ("Saggio sulla costituz:one di 
Venezia nel pensiero politico delIa Polonia" w książce zbiorowej ku czci 
iP r o f. E n r i c o B e s t a, 1938), sbsun:d. literackie w dalszej i bliższej 
,przeszłości omawiali S t. Ł e m p i c k i ("Manucjusze weneccy a Pol- 
.ska"), K u c h a r 8 k i (Goldoni), M. B r a h m e r. Wydobywan:e żró- 
deł do historii stosunków politycznych w przeszłości z archiwów we- 
.neckich podjął A. C 1 e 8 z k o w s k i, kontynuował je J. G a r b a- 
c i k; pewne ważniejsze momenty tych związków opracowali L. B o r a- 
t y ń s k i, S t. S t a c h o ń. ostatnio żywo zajmował się nimi J. G a r- 
bacik. 
Studium prof. Kota w sposób plastyczny, żywy i zajmujący zbiera 
w całość te w;elorakie nici łączące nas z republiką św. Marka, dając 
w sumie syntetyczny ich obraz. Wskazuje na pierwsze lwntakty zawią- 
zane w zaraniu naszych dziejów, uwydatnia znaczenie Wenecji jako po- 

redn'ego ogniwa w polskich pielgrzymkach i podróżach do Rzymu 
i Ziemi św., podnosi zarysowującą się od w. XIV między obydwoma 
l'epublikami korelację i wspólność interesów pol'tycznych (reakcja prze- 
ciw supremacji niemiecko-węgierskiej LU'ksemburgów, konieczność utrzy- 
m
lnia wspólnE'
'_' frontu przeciw Turcj'), ukazuje obraz rosnącej znajo- 
mości obu krajów, zbiera wrażE'nia podróżników polskich, bawiących 
w Wenecji od St. Reszki w w XVI po Z Kras'ńskiego (można było przy_ 
rzucić tu także wrażen'a wynies'ione przez M. Wiszniewskiego, J. I. Kra- 
szewskiego), śledzi za motywami weneckimi w literaturze pięknej od 
anClnimowego poematu "Wenecja" z r. 1572 po opowiadania St, Kossow- 
',kiego, w malarstw'e, poświęca uwagę s'tosunkom kulturalnym, umysło- 
wym (studia w Uniwersytecie Padewskim, kontakty humanistyczne, druk 
książek polskich autorów w oficynach weneckich od r. l4a3) , podkreśla 
pokrewieństwo ustrojów obu państw, ich popularność w polsk'm myśle- 
'niu politycznym w. XVI i XVII, wreszcie ich wpływ na powstan;e insty- 
.tucyj 
aństwowych. podnosi wzajemną wymianę handlową 1 ożywione 
stosunki gospodarcze. Studium omawia także kształtowanie się oplnh 
oświeconej warstwy narodu polskiego do Wenecji w okresie upadan:a jej 
bytu politycznego (szlachetny głos J. U. Ni
mcewicza), bliskie związki 
.w okresie walk wyzwoleńczych miasta z pod przemocy austriackiej w r. 
1848 oraz stosunek naszej myśli po.litycznej do zagadnienia weneckiego 
'w r. 1866, w przeddzień włączenia prowIncji I l Ve n e t o do zjednoczo. 
nego królestwa. 
Oczywista, że w krótkim, napęczniałym bogactwem faktów i zja- 
wisk dziejowych zarysie z ltOniecznośc
 n:ejeden szczegół, nieraz nawet 
('harakterystyczny, został pominięty. Rzecz znamienna, że właśnie autor, 
j 


.. 


;. 


L 


L
		

/Czasopisma_104_04_523_0001.djvu

			I 


ZapIski błbllogre.tkj(1I1> 


50:1 


.. 


znakomity znawca zagadnień umysłowych i stosunków kulturalnycl1 
'Polski z zagranicą w epoce renesansu, starał się możliwie najzwiężłej 
ująć oddziaływanie intelektualne Wenecji na nasz kraj w XV i XVI. w. 
Stąd pominął n,p. zatrzymanie się J. Długosza w r. 1450 u obYW!łtela 
''Weneckiego Balda Quirin:ego, w czasie którego historyk polski przepisał 
'jakiś "cadex singularIs", opuścił w ustępie o motywach weneck:ch Vf li- 
literaturze staropolskiej gło..
y Kall:macha, J. Kochanowskiego, S. Przyp- 
'.kowsk'ego, W. Kochows,kieg-o (jego charakterystyczny wier!:z: "Chwalna 
'jEst Wenecja z obszernych wolności", Liryki).. 

 Zapewne dałoby się pozbierać sporo jeszcze szczegółów do historii 

ainteresowań naszych miastem św. Marka, które już pod koniec wieku 
XV otrzymało pod piórem jednego z humanistów naszych miano "urb!! 
-locupletiss:ma, nobilissima; optima", do którego udawano się nic tylko 
'w celach turystycznych, politycznych czy umysłowych, ale już od 
końca tego wieku także dla kształcenia się w handlu: cautu8 addiscens 
ibi melces alte9 - pisał do udającego .się do Wenecji niezidentyfikowa- 
'Tlego dt>ldadnie osobnika z naszego świata humanistycznego poeta K. Cel- 
'tis, w którym stykano się wreszcie - jak St. Orzechowski - ze światem 

{irientalnym. 
Również moznaby mnożyć o dals,ze pozycje rejestr znajomoścI 
ustroju weneckiego u naszych pisarzy politycznych (np. Wolan "Oratio ad 
-Senatum", 1573), czy statystów XV i XVII w. (np. u Jakuba Sobieskie- 
. go), ale og6lnego poglądu i obrazu nie potrafią one już zmienić. Od- 
. czuwa się natom:ast brak podkreślenia doniosłego oddziaływania We- 
"necjl na powstan:e prądówantyjezuicklch w Polsce w pierwszej ćwierci 
w. XVII oraz sformowanie się krytycznego stanowiska I prób rewizjI 
'istniejących uprawnień kurii rzymskiej I stosunku kośc:oła do państwa 
'w duchu nowożytnych pojęć o władzy państwowej. (C. Cremonini, Fra 
Paolo Sarpl). H. Baryca; 


l 
ł' 
I 


;. 


Łempicki Stanisław. W s p o m n i' e n i a O s s o l j. ń s k i e. 
Wrocław. Wydawnictwo Za.kładu Nar. im. Ossol'ński-ch, 1948. Str. 184. - 
Osrolineum n:e miało szczęścia do dZlejopisar.zy swej przeszło s,tule<- 
miej i bujnej pr2JCszłości. A sta-nowiło przecież n:e :.nstytucję kulturalną 
o zasięgu dzielnicowym, ele oghlno-narodową plac6wkę badawczo-wy- 
dawniczą i skaTbnl-cę .bi,bI:ote,czno-arch:walną, warsZl1:at ,pracy naukowej 
-o wyjątkowym 7JI1lłcze.niu. Z jej zasobów czerpało energię twórczą 1 ma- 
teriały »rawie pięć pokoleń historyków, fBologów, !pedagogów, a :nawet 
przyrodn:k6w l uczonych dyscypl'n śoisłych. 
Poza po!;>ulamY'ffii i zw:ęzłymi opracowaniami A, Fischera, J. Pa- 
IrBnd-owskiego, Wł. T. W!osłoClkiego .i (!>Oza tomem materiałów żródłowych 
do d
:ej6w zakładu, zebranych przez W. Bruchnalsk:ego - historycy 
polscy nie od.płacili s:ę hOjnej szaofarce skarbów rękop'śm:ennych i dM1_ 
kowanych opracowan'em syntetycznym jej rozwoju l wkładu w poszcze- 
gólne działy kultury. Szczególnie okres na'jlllowszy od przełomu stulecI 
do przen:es:en'a tej placówki ze Lwowa do Wrocławia stanowi kartę 
'bi&.łą w a.nnałach zakładu. A właśnie o tym odc;nku dziejów jest do 
"Pcw,:edzenla bardzo wiele. 
Niedawno zmarły !prof. U. J. Stan. Łemp.iJckt, me.kom
ty ba- 


I 


L
		

/Czasopisma_104_04_524_0001.djvu

			f)04 


ZeplakJI blbUograllczne 


da.cz ku.:tUJI'Y .renesansowej 'i oświaty - związany od lat sWyah akade- 
m'okich z otym zacis.zmym warsztaotem bada.ń, mający :następnie w okre- 
sie pełni sH .twórDZY'eIb. zas:ą,ść rla b:urk:em redaktora li1erackiego wY- 
dawnictw Ossolineum, a. Po wy.buchu II wojny świa.towerj wrócić \>Od 
jego da-ch Ja.ko 
tor biblioteczny - właśnie w :tej trzeciej fazie 
swych zw:ą
ków z Ossol:n€'UJlTl opisał je w całośoi, dając temu opis()w.!i 
Ezerokie tło środowiska i epoki. Książka Łempickiego jest przykuwa- 
jącą leldurą dla tych wszysl!lkiClh, którzy kiedykolwiek z Osso1:neum się 
a:etJknęli, jes.t ma swo:iSte'go .rodzaju pa.miętn'kiero - i źródłem history- 
oznym do cza'sów wSlPóJczes:nych. Jako pamiębnik daje niewątpliwie 
subiektywny i nawskroś p.rzeJPOjony sentymentem, nie mn:e'j niezwykle 
COOIIly obraz życ:a młJUlkowego w ośrodku odd:ziaływującym na daleki 2IL- 
tI:
g; od.8iłan!a nie tyl.ko TOZWÓj POs2JczegóLnyClb. dysc)9li-n humanistycz- 
nych i roZlI'Ostu Uniwersytetu .J. Kaz!mierza, n!e tylko wprowadza nas 
w otajn'lk:: rozkwitu samego Ossolil!1€um, ale - w lSIpOS(Jb mistrzowskt , 
je'śL: chodzi Q Jęz}'Ik i wnilkliwość :psychOologkzrną - odtwarza świat ży- 
wyclh ludzi, którzy w tej kUŹl1iey kultury zaczynali, kontynuowali !ub 
tył-ko dokończalli dz:eł swego życia. Prześwietla dyskretnym św:a.tłem 
chara'kterYlSt}'lki i ujmuje w -kategorie Ibiogra£iczne .zasŁugI, ambicje., sła- 
bos.tkt i n:epowodizen;a ludzi nauki, poezji, prasy i !teatru, którzy IPrze- 
wmęL: 'się :przez sale Ossol:.neum, 
J,est talk ma.ło w lPamiętnLkarsot.wie Illas,zym utworów osnuty'ch lila tle 
życia jednej b:Jhlioteki i jednego wydawni-ctwa, iŻe "W
pomn!en:a Osso- 
1!ńskJ:e" uwa.zać można niema:! za prototY1P tego gatunku pi'Śmien.nicze'go. 
Tylko niezwykle subtelna i onalwskroś humanistyczna 'Postawa wobec za- 
gadn:eń twórczości: na.ukowej .i p:.sarsk:ej, wobec skomplikowanelj ma- 
szynerlj fi'1"JYlY 'na'kładowej ol roboty redakcyjno-wydawniczeJ pozwoliła 
autorowi uczyn:ć swój opis czymś niezwykle interesującym i poucza- 
jącym. Skcrc brak było w naszym przemyśle wydawn:czym tak świetnie 
.postaw:on
.ch firm, jak Larousse czy lipski Bibliographisches Jm;titut 
_ Ossolineum reprezentowało dobrze, jak na przedwojenne stQsunki 
!polsk:e, najwyższą w tej dziedzinie klasę, godną utrwalen:a i poznania. 
Szczególnie historycy kultury czasów naj nowszych nie mogą nie doce- 
niać tego rodzaju fr6dła. 
Wydanie wspomnień, dokonane przez Ossolineum na n	
			

/Czasopisma_104_04_525_0001.djvu

			J. 


. 



 


...... 


Zapiski bibliogra./ia.ne 


505 


Nawet wrogo usposobieni badacze niem:eccy - -ja.k stwierdza prof. J. Ko- 
strzew.;;k1 - w .sprawach 'badań prehistorycZI!1ych stawiali nas na tI'tlecim 
m;ejs
u w Europie. Wojl!1a Ipnzerwała ! w Z'llacznej mierze cs'łkow:cie zni- 
F7.czyła ten wspaniały dorobek, bo podczas okupacji niemieckiej zginęło 
około Jednej czwp"rtej polskich :prehistoryków, .zrujnowane !Zostały Eczne 
muzea, księgo2Jbiory i pomoce naukowe, a także ustała zupełnie działal- 
lIlOŚĆ naukowa i wydawn:cza. 
M:mo tak potwornych strat i .zniszczeń, preh:storia polska zdumiewa- 
jijCO szybko odrodziła się po woje.nnej "ka1tastrofie i podobnie jak inne 
działy naszej nauki, rozwija się bardzo pomyślnie, jak to wykazuje po- 
lI1
ższy k'róLkj przegląd dorobku lIlaukowego w tej dziedzinie za okres od 
1945 roku. 
Prehistoria ziem polskich. Nakł. Polskiej Akademii Umiejętności, 
Encyklopedia polska tom IV, część l - dział V. Kraków 1939-1948. 
str. 448, 100 tablic i 13 rycin. 
Okazały tEn tom, lZłożony z trzech części, tworzących jedną całość, 
opracowali 1J in:ojatywy Polskiej Akademii Um:eJętności S t e f a n K r u- 
k o w s k i, p l' o f. J 6 z e f K o s t r z e ws k i, który był zara- 
tlem redaktorem ca-łości, oraz p l' o f. R o m a on Jak i m o w i c z. Druk 
tego dz:eła przerwał wY'buch II wojny światowej i tylko pewna część 
n:ekompletny'cth egzemplamy zos1ała wydrukowana ikonspiracyjlllie w dru_ 
k6r.ni Uniwersytetu Jagiel110ńs'kie,g0 już w czasie l!1iemieckiej oku;lacji. 
Uzupełn:enia i ltabHce do. clJęści opracowanej przez prof. Kostrzewskiego 
oj ca.ły okres wczesnohistoryczny napisany przez prof. Jak:imowicza, uka- 
tlały się w roku 1948. 
Praca ,ta obejmuje całokSlZltalt pradziejów Polski i wypełnia do- 
tkliwą l'Ulkę w naszej literatu
ze preh:storycznej. Po opracowaniu p l' o f. 
W ł o d z 
 m i e r z a A n t o n i e w i c z. a, kitóre iJest .już w Ula- 
cznej mierze przestarzałe, jest to drugie, pełniejsze »rzeds	
			

/Czasopisma_104_04_526_0001.djvu

			50fi 


Z8p1ak,i bibl;og-rall.ane 


Mego pojawienia si
 Prasłowian i prasłowiańskości 'kultury łuriyckiej 
1. w ,pracy tej za.g
dn:enie to dokładn:e omawia. Mamy możność obser:- 
wować najw:ększy roZJkwit tk-ulotury łużyckiej czyli prasłowiańskiej, a na:- 
stępn:e przetwarzanie się tej kultuJY w okres:e pó:molateńskim i rzym- 
skim w kulturę przeworską i dalszą 1e.J przemianę aż do okresu wc.ze- 
1SJ10historycznego. 
Część .trzecią 'P. t. okres wczesnoh:storyczny, o<>racował p r o f. R 0:- 
m a oD Jak i m o w i c rz, dzieląc go na okres przed'P:astowski od roku 600 
do 950 oraz na okres wczesnopiastoswki od roku 950 do 1200. 
Obraz kultury pierwszej 4>Qłowy okresu wczesnohistorycmego, obej- 
fllującego wieki V do X nie jest jeszcze dokładny, bo cią.gle brak nam 
zabytków ściśle datujących ten ozas. Stosunkowo najw:ęcej mamy 
z tego okresu ceram:'ki, a na .podstaw:e ostatn'ch badań autor stwierdza, 
łŻe cerami.ka staropolska i słow'ańs.lta z okresów pr
edpiastow.s.k:ego nie 
jest zjaw:s.kiem nowym, lecz łączy się z .grubą ,ceram:ką okresu rzym- 
sk:ego. Takich nawią.zań mamy wiele i stwierdzają one ciągłość osad- 
n!ctwa I kultury aniej.ilcowej od (początku III wieku aż do czasów Już 
.historycznych. . 
Co do Ikultury lep:ej z,nanego okresu wczesnopiastowskiego, jest ona 

ontynuaoj.ą ';>O'pt'1Zedn:ej., ale jUiŻ wówczas 
ojawia się szereg zjawisk 
nowych, jak nowy obrządek grzebalny, nowe formy ceram:'ki i jej tech- 
.!'Iik.i. Na podstawie analizy mater:ałów wykopal:skowych j-uż w tym 
czasie da się wyr6żn:c s,zereg grup kulturowych, odpowiadający'ch po- 
-szczegÓlnym szczepom wz,ględn'e glemionom, ale .równocześn:e daJe s:ę 
zauważyć, że działalność organirzacjl piastowskiej j kościelnej niweluje 
.te różnice lokalne. 
Gdy chodz: o ceram:Jcę staro;>-olstką z tego okresu, to ma ona cha- 
''I'akter wyb1tnie narodowy I je9t najzupeł.niej rożna od ceramiki wszyst- 
kich innych ludów z tych czasów. 
Obok ceram:'ki 'l1ajwybitn:ejszym SJtaropolsk:m wytworem narodo- 
.wym są kabłącZ)ki esowate, wykonane z drutu brązowego, srebrnego lub 
ołow'anego, używane jako ozdoba głowy u .kob!et w okolicy skroni, II 
IW ilości od jednego do dzies:ęc:u sztuk z 'każdej skony. 
Innym zagadnien!em jest ;kwestia wpływów .kultury wczesnopia- 
stowskiej na kraje sąsiednie i odwrotn:e. Co na »ods	
			

/Czasopisma_104_04_527_0001.djvu

			Zapi&ki b1bliOgrafilc2.ne 


:101 


( 


Praca ta z,ostała nagroQzo.na przez Pols'ką Akademię Um:.ejętności, 
jako najlepsze dzieło prof. Kostrzewskiego i przedstawia ona w zarysie ca,. 
łość kullt'U1'
' polbkiej od V do XI wieku po Chr. Jest tu omówiona bardzo 
szcze.gółowo kultura materialna, duchowa i społeczna; na podstawie rna- 
łer:ałów 'i>rehistoryclJny>ch. historyc7l1Ych, językowych, etl!1o.gra.f:cznych, 
antropologicznych, zoologicznych i botanicznych. Jako !kulturę prapolską 
prof. Kostrzewski okreś
a ku:t'U:rę Polan, Slęzan, Wiś:an, Kujawian, Po_ 
morzan i in. drobniejszych plemion, z których następnie utworzył s
ę 
naród ,polski. Terytor;alnie zatem praca obejmUiJe całe dorzecze Odry 
i większą część dorzecza Wisły. 
Praca dz;eH się, jak zaznaczyłem na trzy działy. Dział l .p. 11. Kul- 
"tura materialna, omawia obszern'e następujące zagadn'en'a: l. Kraj 
.i ludzie, 2. Gospodal'lka, 3. Osadnictwo, 4. Budownictwo, 5. Odżywianie 
s:ę, 6. Odzież, 7. Ozdoby stroju, 8. Hi.g:e.na, 9. Rzem:osła, 10. Górnictwo 
i h\ltnicbwo, 11. U2'JbrojE.nie, 12. Komunika{:'ja, 13. Wyrmiana towarów 
(handel). 
Dział II. Kultura duchowa (umysłowa), .:poświęcony jest Tozważa- 
n!om następujących problemów: 14. Imlenn
ctwo miejscowe, 15. Pogań- 
skie w:erzenia reli,gijnc i ma.gia, 16. Początki chrześcijaństwa, 17. Lecz- 
nictwo, 18. Kosmografia, Kalendarz. lVI'ary i wagi, 19. Zdobnictwo 
ł sztuka, 20. Gędźba,. śpiew, pląsy. Gry i .zabawy. 
Dz:ał III, w kt6ryrm prof. Kostrzewski omaw:a kuUurę społeczną 
traMuje o: 21. Rodzin'e, 22. Ustroju spo'lecznym 1 państwowym, 23. Skar- 
bowości i sądownictwie, 24. WOJSKowośCi i 25. Stosunkach kulturowych 
z innymi ludami. 
Szczeg6lną uwagę w -tej cennej pracy należy Zlwrócić na te ustępy, 
w których ,prof. Ko9trzewski -na podstawie wyltopalisk omaw:a rolmc- 
two, ogrodn:ctwo, sadownictwo, hodowlę 2'Jw1erząt domowych, bartn
ctwo 
i inne d.z1ały gospodarki praopols':dej, bo .tu widzimy, że .twierdzenia nauki 
niemieckiej, a także niekt6rych dawniejszych naszych historyków, jakob;)' 
Poiacy żyli 'W pusZiCzach z rybołówstwa J bartnictwa, są całkowicie bez- 
podstawne. 
Ważne są ta
że dowody opreh's1:orycz,ne jak:m: nar,z,ędziami praco- 
v..'a1i Polacy w okresi
 wczesnoh'storycznym, bo jeszcze dzisiaj często 
spotykamy w naszej literaturze błędne twierdzenia, że w czasach pia- 
stowskich używaliśmy narzędzi kamiennych, gdy w istocie, jak słusznie 
zauważa prof. Kostrzewski - już od 28 wieków narzędzia kamienne nie 
były u nas używane. 
Józef Kostrzewski, P r a s ł o w i a ń s z c z y z n a, z a r y s 
d oZ i e j ó w i ik u l t u 'l' Y P r a s ł o w i a n, Poznań 1946, Księ- 
garnia Akademicka, str. 164, z 68 ryc. i mapkami. 
Mamy tu 'W pI1zystępne(J form:e przedstawione dzieje naszych .pr.zod_ 
ików -I ich 'kulturę w okres'e wsopólnoty pras'low:, ańskiej czyli czasy 
przed rozejściem się Słowian z praojczyzny. Gł6wn:e .zatem jest tu omó- 
.wima kultura przedłużycka i łużycka, t. j. czasy 0:1 1500 do 300 przed 
,Chr., a nastęj?nie dzieje Prasłowian 0:1 300 roku przed Chr. do IV wieku 
po Chrystusie. 
Józef Kostrzewsld, D z i e j e p o l s k i c h b a d a ń p r e- 


. 


. 


i 


--
		

/Czasopisma_104_04_528_0001.djvu

			508 


Zapiaki bibliograficzne 


h i S t O r Y' C oZ n y c h, PoIsIka Akademia Umiejętności, Historia Nauki Pol- 
sk:ej w Mo.nografiach XVIII, Kraków 1948, SItr. 56. 
Omówione są tu dzieje ,polskich badań prehistorycznych wraz 
z działalnością naszy'ch prehistoryków poza obecnymi granicami PolskI. 
Praca uwzględnia także działalność najwybitniejszych prehistoryków ob- 
cy,ch na naszych ziem:ach, iZ pom:nięciem pracy preh:story'ków niemiec- 
kich na Ziemiach Odzyskanych. Jest to zwięzłe opracowanie, obejmujące 
okTes od średn'owiecza do roku 1939, a !Zatem bez okupacji i bez cZlte- 
:rolecia powojennego. 
Witold Heosel, W s -t ę? d o s t u d i ó w n a d o s a d on i c- 
t w e m W i e l de o p o 1 s k i w c z e s n o h i s t o II" Y c z n e j, 
Poznań 1948, str. 224 i 77 ryc:n. 
Nakładem \PO:lS'kiego TowaI1zystwa Preh1storycznego, jako tom V 
biblioteki prehistorycznej ukazała się bardzo cenna praca dr Witolda 
Hensla, stanowiąca 
om rp:erwszy tl"oz,prawy, która ma się Składać z trzech 
tomów i zawierać będzie to wszystko, co na podstawie materiałów pre- 
his,toryczny-ch, historyczny'ch i j.ęzy1kowych da s:ę po,wiedzieć o kształto- 
wan:u się społeczeństwa i osadnictwa Wiekopolski wczesnoh:storycznej, 
w wiekach od V do połowy XIII po Chr. Wydl'Ulkowany tom pierwszy, 
oparty główn:e na mater1ale w)'1kopaliskowym, wyjaśnia genezę budo- 
wn:ctwa obronnego słowiańSJkiego i pTapo]skiego, na terenie a::em zacho- 
dn:ch. Praca ta, obok rozprawy dr K o wal e n 'k i, o grodaoh i osadnic- 
twie grodowym Wie'lkopolsk; wozesnohistoryczmej, wybitnie posuwa na- 
przód znajomość tego zagadnienia, co jest sprawą szczególnie ważną 
wobec zbliżającej się tysiąc-letniej rocznicy wejścia Polski na arenę 
dziejów europejskich. 
-Na j.8ik obszernym t
e autor ro
aża a:agadn1enie 'budownictwa 
obronnegO' Wielkopolski wczeSl1ohistorycznej wskazują iJ;yiU'ły rozdzia- 
łów: I) Za'kres pojęc'a ",gród", II) Gród ep(Jki kamiennej, III) Grody 
w EWokach !brązu i żelaza, IV) Gród celtycki, V) Przedh:storyczne grody 
germańskie, VI) Rzymsk:e 'budown1ctwo obTonne, VII) Grody dackie, 
VIII) Grody ludów.koczowniczych (Scytów, Sarmatów, HUl!1ów, Awarów, 
Bulga.r6w ; oMadz'ar6w), IX) Wczesnoh'storyczne grody ,germańskie (fran- 
I>:ońskie, sask!e i wik:ńskie), X) Grody słow:ańskie a) .grody wschodnio- 
słowiańskie, b) grody czechosłowackie, c) grody sorabskie, d) grody obo- 
dryck;e i weJeck:e, e) grody 'Pomorskie, f) grody IU'buskie, 'g) grody ślą- 
Akie, h) ,grody mało:;>O'ISJkie, "i) ,grody wielkopols'k:e. XI) KiJka uwag 
o genezie słowiańskiego budownktwa obr(Jnnego. Najobszern:ejszy j naj- 
ciekawszy .jest rozdz:ał X o ,grodaoh S'łow:ań5kich, 'k,tóry zajmuJe p	
			

/Czasopisma_104_04_529_0001.djvu

			I 
l 


Zap:sJd blbliograllcUl8 


509 


; 


człowieka i -konieczna jest w tym wypadku 
raca .zbiorowa najlepszycl1 
naszych specjalistów. 
Adolf Nasz, O s a d a s t a ;r o p o 11 s Ik a w O 'P o l u, 
w świetle dotY-C:hczasowych lP!I'ac wykopa'li- 
6 k o w y c h, Biblioteka ArcheologicZl!1a nr l, pod redakcją Kaz:mier!la 
Majewskiego, Wroc!aw 1948, str. 63, rycin 5 i 4 ta'blice. 
Jest ,to bardzo interesująca i poż
eozna praca, w :k>tórej dr Nasz 
zebrał wszystko, co tylko ocalało .z wykopalisk prowadzonych w Opolu 
w !I'oku 1930 przez SiPecjal:stów n:em.eckich. Nale
y tu wy
aśnić, że 
Niemcy zorientowawszy s:ę, 1ż osada w O;>olu jest bezsprzecznie staro- 
JXllska, celowo wyników badań nie ogłaszali .ze w2@.ędów czysto polity- 
cznych. Talk się złożyło, że prawie Wszys.tkie ma'Ler:ały z wy.kopalisk 
w OlP olu podczas osrtat.niej WOjny zag:l1ęły i dT Nasz oparł się .głównie 
na fragmentaryoznych sprawozdaniach naukowych, notatkach praso- 
wych i resztkach materiałów ocalałych w Bytomiu i Opolu. Rozpoczęte 
w roku ubiegłym w.elkie badania terenowe na tym samym miejscu, za- 
lPe"\\'tle wkrótce bodaj częściowo wyrównają te straty. 
Stefan Nosek, K u l t u r a g r o b ó w s k r z y n k o w y c h 
i p o d k los z o w y c h W P o l s c e p o ł u d n i o w o-z a- 
c h o d n i e j., Polska Akadem:a Um:ejętności, 'Prace Prehistoryczne 
nr 3, Kraków 1946, str. 142, z 25 tab.:icami i 14 rye. 
Omówiono tu Ik,ulturę grobów skrzynkowych i 
odikloszowych na 
tercnie między Wisłą, Sanem i Pilicą dając analizę materiału zabytko- 
wego i ogólną charakterystykę tej kultury. 
Stefan Nosek, S ł o w i a n i e w II> l' a d z i e j a c h z i e m 
p o l s k i c h, NakładeIYL$półdiz:e1ni "Pomoce i Urządzenia Szkolne", Kra- 
ków 1946, str. 166, ryc. 146 i 2 tablice. 
Książ.ka ta jest pomy1Ślana Jako le
tura wprowadzająca i UiZU:peł- 
n:s'jąca przy nauee historii polskiej i na podstawie materiałów prehlsto- 
rycmych w krótklffi zarys:e .przedstawia ,zagadnienie praojczyzny Sło- 
w:an oraz rozwój ich kultury od momentu wyodrębnie,nia się z wiel- 
Ikjej grup
. Indoeu-ropejcz,yków aż do czasów wczesnoh:storycznych. 
Zdzisław Durczewski, G r u p a Gór n o ślą s k o - M a ł o p o 15 k a 
kult ury ł uży ck ie j w Po l s ce. Nakładem Polskiej Akademii 
Umiejętności, Wyd. Sląskie - Prace Prehistoryczne nr 4 i 6, Część l, 
Kraków 1939-1946, str. 186 z 8 ryc. oraz Część II Kraków 1948, str. 359, 
tablic 111 i l mapa. 
Ta fundamentalna praca, oparta na ogromnym materiale wykopa- 
Jiskowym, zebranym ze 199 miejscowości, jest dziełem jednego z naj- 
2'dolniejszych młodych prehistoryków, zastrzelonego przez Niemców 
w czasie powstania warszawskiego w roku 1944. Część I syntetyczna 
omawia następujące zagadnienia tej grupy kultury łużyckiej: I. Groby - 
charakterystyka ogólna i ich rodzaje (ciałopalne i szkieletowe), II. Ce- 
ramikę, III. Brązy - ozdoby, b
ń, narzędzia i sprzęty. IV. Zabytki że- 
lazne, V. Zabytki ze srebra, ołowiu, szkła, bursztynu, gliny, kości, rogu 
i kamienia, VI. Skarby, VII. Osady, VIII. Grodziska. W rozdziale IX. 
umawia wyniki do jakich doszedł na podstawie materiałów i podaje 
c.gólną charakterystykę omawianej grupy. Część II mat
t'iałowa, omawia 
szczegółowo znaleziska z województw kieleckiego, krakowskiego, lwow- 


.. 


--
		

/Czasopisma_104_04_530_0001.djvu

			51() 


ZapI&k:l blbltogrllifirehistorii 'W szko!le pod- 
stawowej. NUlffier ten redagował prof. Roman Jakimowicz. Toruń 1948, 
Wydawca Spółdz:elcza Ks;ęgarn:
NauczYdelska w TorUl!liu. 
Spółdzielnia wyd. CzytelI1ł1< wydała cykl p. t. Prasłowiańszczyzna 
i Polska pierwotna, dotychczas 12 zeszytów. 
J ó z e f K o s t r z e w s k i, Zabytki przedhistoryczne i sposób ich 
ba	
			

/Czasopisma_104_04_531_0001.djvu

			l 


- 


ZApiski bibliograficzne 


511 


B O g d a n K o s Ij; r z e w s k i, Stosunki !plemion polskich z innym. 
ludami 'W ok'resie wczesno.dziejowym 
B o g d a n K o s t r z e 'W s k. Ii, Ochrona zabytków przedh:i- 
storyc:mych. 
Co do czasopism prehistorycznych to poza wznowieniem wszyst- 
kich przedwojennych, ukazują się także trzy nowe. 
Przegląd Archeologiczny, Organ Polskiego Towarzystwa Prehisto- 
rycznego, pod reda.kOJą prof. Józefa Kos.trze,wskiego. Ukazały .się zeszyty 
l i 2 tomu VII (rocznik 23) oraz zeszyt l tomu VIII (rocznik 24), str. 130 
312 i 140. 
.Do na'jważn:ejszych rozpraw w powyis.zych numerach Przeglądu 
należą: J. Kostrzewski, Słowianie i Germanie na wschód od Łaby w 6-8 
wIeku; J. Kostr,ze'Wski, Ceramika słowiań3kll między Łabą a Odrą w za.. 
ra,niu dziejów, J. Kostrzewski, Zachodnia granica Słowian w obecnych 
N;Emczeoh środkowych, J. Kostrzew
ki, Germanie przedhistoryczni 
w Polsce, J. Kos trzewski , Ozy cerarni,ka przEdhistoryczna była przed- 
miotem hand.1u? 
Swiatowit, Roczmk Muzeum Archeologicznego im. Erazma Majew- 
skiego, nakładem Towarzystrwa Naukowego Warszawskiego, pod redak- 
oją prof. Włodzimierza Antoniewicza. 
Dotychczas ukazaly s
ę dwa roczniki: ,tom XVIII rza lata 193
1945, 
.str. 304, ora,z .tom XIX za lata 1946--1947, str. 386. Tom XVIII jest po- 
święcony 30-letniej pracy naukowej prof. Józefa Kostrzewsk:ego i został 
wydrukowany w ostatnich dniach sierpnia 1939. Cały nakład jednak 

()nął 'W drukarni s
al()l!1ej przez Niemców, a obecnie w tomie tym 
przedTlikowano tylko część art)'lkułów, zachowywanych w odbitkach 
korektowych, or&.z kilka nowych Iprac. 
Do prac najważniejszych, zawartych w tych tomach należą: Ja-- 
nina Przeworska, Zabytki okresu wczesnolateńskiego w Polsce, Stefan 
Nosek, Nowe materiały do poznania kultury wenedZ1kiej, Włodzimier.z 
Antoniew:cz: Uwagi o organizacji preh:storii w Polsce, Stefan Nosek: 
2:aga.dnienie Prasłowiańszczyzny w świetle prehis,torii. Janina Przewor- 
ska: Zabytki ce1tyck!e 'Da ziem:.ach po!skich, Włodzimierz Antoniewicz 
i Zofia WartołoW3ka: Planowanie prac badawczych w terenie w zakre- 
sie archeologii przedhistoryczneJ I wszesnodz:ejowej w polsce. 
Prace Prehistoryczne nr 3, nakładem Polskiej Akademii Umiejętno- 
ŚCi, Kraków 1946, w całooci poś.w:ęcone pracy dr Noeka o :kulturze gro- 
bów skrzynkowych, jak wyżej. 
Slavia Antiqua, czasopismo poświęcone starożytnościom słowian 
sklm pod redakcją Witolda Hensla, Tom I, Poznań 1948, st.ron 600. 
Nowe to wydawnictwo jest r6wn:eż poświęcone najwybitniejszemu 
prehistorykowi polskiemu, prof. J. Kostrzewskiemu z okazji 35-lecia 
jego pracy naukowej i .:zawiera .bardzo 'bogatą treść zarówno oonOŚ'me 
d.:ziałaJności ,badawczej ,jub:łata, iak i ;prehistorii słowiańskie]. M. in. 
bs'rdzo c
nne i ciekawe są prace Konrada Jażd'żewskiego: O zagadnieniu 
początków kultury łużyckiej, Tadeusz Su1imirski. Za.gadnienle upadku 
kultury łużyckiej, Jan Filip (Praga). Luzie okA kultura v dob
 latenske). 
Gerard Labuda: Okres wspólnoty słowiańskiej V' świetle źródeł i tr6- 
dycjl hi.;-torycznej, ;Ka7.imlerz Tymieniecki: Wenetowie, nazwa i rzeczy- 


---
		

/Czasopisma_104_04_532_0001.djvu

			512 


Zapl8Jd blbl!ograli=w 


w:stość historyczna, Tadeus
 Lehr-Splawiński: O słarożytnyClh Lugiach, 
Rudolf Jamka: Słowianie w 
ierwszych wiekach naszej ery w św:etle 
materiałów prehIstorycznych, odkrY'tych na Sląsku i w Małopolsce, Jan 
Ozekanowski: Synteza slawistyczna a zagadnienie gooezy !państwowości 
pols.kieJ, Józef Pou1ik (Brno): Kultura moravskych Slovanu a Avan. 
Emanuel Simek (Brno): Dudlebi, Volyiiane, Lulane, (;esti, Chorvatp. 
a Cechove. Sjednoceni dn
sni 
eske zeme a vznik 
eskeho naroda, Ro- 
man Jakimowicz: Kilka uwag nad relacją o Słowianach Ibrahima Ibn 
Jakuba. 
Archeologia, Hocznik Towarzystwa Archeologicznego we WroCła- 
wiu poświęcony h:.stDri! sztuki j kultury materialnej. Redaktor Kazimierz 
Majewski, Tom I 1947, str. 378. 
Obszerny ten tom zawiera sześć 'l'ozpraw, kilka małych 81'tykułów 
i obszerny dział 
rawozdawczy. Z prac prehistoryozJDych względnie 
jnteresuuących preh'storyk6w są 'tu: Jerzy Kulczycki: Praformy mebli na 
obszarze Europy, Kazimierz Majewski: Studia nad kulturą trypoJską. 
Bronisław Bmifuki: Drogi św:ata starożytnego k'Il ziemiom słow!ańsklm 
w świetle 
tarożytnych świadectw literackich, Kazimier,z Majewski: 
Ob.szal' Słow:ańszcY7Jny za
hodniej w świetle impol"tów rzymskich. 
Sprawozdania Państwowego Muzeum Archeologicznego w Warsza- 
wie, Redaktor Ludwik Sawicki, tom I, z 1--4 (1945-1947), Warszawa 
1948, str. 201. 
Z prac prehistoryoznych lIla uwagę tu zlasługują L. Saw1ckiego: Pań- 
stwowe Muzeum Archeologiczne, okres międzywojenny, okupacji i lata 
1945-1947, A. Kietł:ńska: NeohtY'cz.ne groby skrzynkowe w miejscowości 
Gr6dkQWo, ;pow. Płocki, Z. PodJkowińska: Cmentarzysko ciałopalne 
z wczesnego okresu żelaza. Warszawa-urochów, pole "Brylowszczyzna", 
A. Kietlińska: Cmentarzysko z okresu wpływów rzymskich we wsi Zduny, 
pow. Łowit'z, K. MusiBinQwJcz: Osada wczesnohistoryczna we wsi Sc!- 
ł:.Qrowo, pow. Płock. 
Z otchłani wieków, dwumiesięcZllik pośw:ęcony pradziejom Pol- 
ski, Organ Muzeum Prehistorycznego w Poznaniu i Polskiego Towara:y- 
stwa PrehistorycZll1egQ. Redaktor Bogdan Kostrzewski. 
Już w roku 1945 ukazał się zeszyt ostatni rocznika 14, a następnie 
Tegularnie Il'oczniki 15 do 17 (1946-1948), a ostatn'o zeszyt l-srzy rocznika 
Ul-go. Jest rto 'PO»ularne czasopismo prehistory'czne i zawiera cały sze- 
reg cenny,ch a'rty.kułów. 


Stanisław Buratyńskl 


III. Dziele Starofvtne 
K. Kumaniecki: D e m o kra c j a a t e ń ska. Warszawa 1948, 
P. Z. W. S., str. 55. 
Dobrze się stało, że prof. Kumaniecki opracował popularny zarys 
demokracji ateńskiej. Takiego bowiem brak było w naszej lil era turze, 
a wobec aktualności tej formy ustrojowej znajdzie ono chętnych czy tel.. 
ników zwlaszcza, że' prostuje szereg mylnych dotąd, zakorzenionych wy.- 
obrażeń na ten temat. Autor podzielił pracę na pięć rozdziałów, z któ. 
T'vch pierwszy poświęcony jest rozwojowi wewnętrznych 
tost1nków 


--
		

/Czasopisma_104_04_533_0001.djvu

			Zapi&k. bibłiog)"alicZl1
 


51:1 


w .MenaCh do czasu !PerykLesa, drugi opisowi imtytuqJi i urLć\dZeń 
demokraLycznych za Peryklesa, w trzecim zestawia dodatnie strony de- 
mokracji ateńskiej, w czwartym daje obraz upowszechnienia kultury 
w Atenach, by w piątym rozprawić się z zarzutami podnoszonymi i dzi4 
i już w starożytności przeciw tej formie ustrojowej. Zakończenie ksią
 
2eczkl stanowi krótkie zestawienie najważniejszej polskiej literatury 
r.rzedmiotu, w której jednak brak jest ustroju politycznego Aten Ary- 

totelesa w tłumaczeniu i z komentarzem L. Piotrowieza, Kraków 193i. 
Z kart książeczki przebija umiłowanie antyku, a charakter popu- 
larny dzieła nie przeszkadza autorowi w skreśleniu obrazu rzeczywistej 
demokracji ateńskiej. W szczególności uwypukla autor elitarny (str. 13) 
charakter demokracji starożytnej, podkreślając istotną ńadto różnicę 
w porównaniu z dobą dzisiejszą, k-tórą stanowi brak zasady reprezentacji 
parlamentarnej. Posługując się zaś niejednokrotnie cytatami z pisarzy 
starożytnych umiejętnie nawiązując do współczesności, dając nadto 
dobrze wybrane paralele z dziejami Rzymu, Kumaniecki nie ogranicza się 
tylko do podkreślenia osiągnięć demokracji na odcinku polityc
,nym; dla 
('zytelnika współczesnego szczególnie pociągające jest naświetlenie roli 
literatury, sztukI i sportu w ramach ustroju demokratycznego. Ta 
wszechstronna ocena demokracji i antyku nadaje specjalny walor ksią' 
żeczce, której lektura Ze względu na jasność i potoczystość stylu ni£' 

prawi nikomu trudności. Nie można mieć do autora-filologa pretensji 
Co to, że nie wgryzł się w wymagającą specjalnych studiów historię Aten, 
stanowiącą ciężki orzech nawet dla specjalistów. Może lepiej wystąpiły- 
by na jaw światła i cienie demokracji, gdyby autor więcej niceo miej- 
sca poświęcił okresowi schyłku, demokracji w IV wieku, .. okres formo- 
wania się demokracji w wiekach VI i V rzucił na tło przemian spo- 
łeczno-gospodarczych. Mówiąc o prawie i jego zapanowaniu w Atenacli 
należałoby wspomnieć o Drakonie i jep,:> prawach, a przede wszystkim 
n Temistoklesie i działalności demokratycznej jaką rozwinął. 
Zamachy w 411 I 404 r. były nie tyle dziełem arystokratów (str. 48), 
d bowiem - jak autor słusznie zaznacza (str. 13) - utracili przewagę 
w okresie wojny peloponeskiej, ale oligarchii reprezentującej warstwy 
(:osiadające. Tak ważna dla oceny demokracji kwestia t. zw. teorikon. 
nie została należycie ujęta przez autora (str. 27, 28/9, 37, 49). Nie wpro- 
wadził go Perykles, bowiem ta kasa widowiskowa została wprowadzonO:' 
dopiero w IV wieku, jej zaś ujemne skutki wymagałyby silniejszego pod 
kreślenia. 
Usterki te, kt6re w następnym wydaniu z łatwością będą mogły 
być usunięte, w niczym nie pomniejszają walorów książeczki, która jest 
propagandą antyku w najlepszym wyd<,niu. 


Józef Wolski. 


Ks. ł'r. Sokolowski: P l' o p a g a n d a. p o l i t y c z n a 
w G r e c J 1 W o k r e s i e u p a d k u niepodległości. 
Warszawa 1947. Nakł. Tow. Nauk., str. 91. 
Praca ks. Sokołowskiego, będąca jego pracą habilitacyjnlł. zajmuje 
się zagadnieniem. które ze względu na swą doniosłość w życiu wsp6ł- 


Kwartalnik HI.!orTem,.. R. LVI. - Z. 3_. 


3J 


--
		

/Czasopisma_104_04_534_0001.djvu

			:
]4 


Zepo.ioi bibliog(ilf1czne 



zesnym powinno wzbudzić zainteresowanie szerszych kół. Jak w wielu 
wypadkach, tak 
 tu antyk toruje drogę myśli nowoczesnej, która często 
nieświadomie kroczy po już utartych przez starożytność ścieżkach. Nie 
brak propagandy oczywiście w różnym nasileniu w ciągu całego trwania 
dziejów greckich i rzymskich. Autor hellenista, znany ze swycn studiów 
koncentrujących się około ośrodka delf1ckiego, wybrał za przedmiot badai\ 
odcinek może najbardziej interesujący, w dobie bowiem upadku Grecja 
stanowiła mimo utraty swego znaczenia politycznego, tradycyjny ośrt>dek 
przyciągający uwagę świata. 
Praca K s. S o koł o w s k i e g o jest pionierską, jak to zaznacza na 
wstępie, powstałą w trudnych warunkach powojennych naszej nauki, 
która wymaga właśnie w dziale starożytności intenzywnego kontaktu 
z zagranicą, bowiem bez obcojęzycznej łiteratury nie można myśleć o wy- 
czerpującym ujęciu zagAdnienia. 
Autor podzielił pracę na siedem rozdziałów, poprzedzonych wstę- 
pem, i zaopatrzył ją zakończeniem podającym wyniki badań. Książka 
zawiera również streszczenie francuskie oraz zestawienie, such
 zresztą, 
najważniejszej literatury przedmiotu do roku 1939, oraz danych źródło- 
wych. Zadanie swe upatrywał autor nie tyle w wyczerpującym ujęciu 
zagadnienia i zajęciu stanowiska w odniesieniu do wielu spornych pro- 
blemów, co w przpdstawieniu form propagandy, jej elementów i rezul- 
tatów dzięki niej OSiągniętych. Dla współczesnego czytelnika frapujące 
są analogie haseł, jakimi szermowali propagandziści starożytni z dzi-" 
slejszymi sloganami. Hasła wa,lki o wolność i demokrację, suwerenność 
i niepodległość, wskazują na to, że w propagandzie dominują akcenty 
polityczne, choć od III w. w miarę jak chaos polityczny Grecji stępił ich 
ostrza, do głosu dochodzą coraz wyraźniej elementy społeczne w propa- 
gandzie, które często przeważają nawet, jak w wypadku Antioch
 l II w, 
czy Mitrydatesa Eupatora. Autor uwypukla doskonale rolę osobistości 
w szerzeniu haseł propagandowych n. p. Demetriusz Poliorketes, Flami- 
ninus. Szczególną zaś uwagę przypisuje ośrodkom kultowym, przede 
wszystkim Deltom w głoszeniu propagandy; kto je pozyskał, mógł liczyć 
J";a zwycięstwo. 
Praca naświetlająca tak ważne zagadnienia, poparta została poważną 
literaturą, świadczącą o dużym nakładzie pracy autora. Można by tylkC' 
mieć pretensje o to, że mało naświetlono rolę propagandy antymacedoń- 
skiej promieniejącej z Aten, a koncentrującej się około osoby Demoste- 
nesa i Hyperidisa. Niewątpliwie na skutek pośpiechu autora, przejawiają- 
('ym się w błędach drukarskich oraz w położeniu nacisku na propagan- 
dzie zewnętrznej, zakradło się do opracowania kilka błędów. I tak wojna 
z Perseuszem (str. 7 i 64), to trzecia a nie druga macedońska. związek 
panhelleński założony został w 337, a nie 336, według ostatnich badań 
Bikermana i Ehrenberga miasta greckie na terenie tym nie należały do 
Związku Korynckiego, ale weszły w skład państwa Aleksandra W. (str. 7), 
Kallistenes nie mógł opublikować swej historii aleksandrowej w 330 r" 
bo sięgała ona do r. 330/329 (str. 18). ' 
Nie możnaby się zgodzić, że idea federacyjna ucieleśniona została 
dopiero przez związek etolski i achajski w dobie Diadochów (str. 31), bo 


ł 


--
		

/Czasopisma_104_04_535_0001.djvu

			Z:tp:.lr.l b,bł;ógraTfczn/! 


al;; 


\,Jlóby tc sięgają wcześniejszej' -doby. Przydałoby się może wobf'c 'wyst
. 
powania wielu osobistości o tym samym imieniu np. Aleksandcr wyraź 
niejsze ich określenie celem uniknięcia konfuzji. 
W sumie praca orientuje wyczerpująco w zagadnieniu, wniosek zaji 
:i:utora, że propaganda jest bronią posiłkową zwycięskiego oręża, potwier- 
dziłyby dzieje ostatniej wojny. 


.Józef Wolski. 


IV. Dzieje Średniowieczne 
J. Widajewicz, N i e m c y w o b e c S ł o w i a n P o ł a b- 
s k i c h, Wyd. Instytut 
achodni, Poznań 1946, str. 63. 
Autor zastanawia się nad procesem germanizacji Słowian połab- 
skich i omawia pod tym kątem widzenia kronikę Helmolda. Jej przesa- 
dne i ogólnikowe informacje o szybkim wytępieniu Słowian są dziś 
w nauce przyjmowane z wielką rezerwą. Szczególnie praca rosyj- 
skiego uczonego Jegorowa kwestionuje wartość przekazu Helmolda wo- 
bec faktu bardzo dług:ego przetrwania wysp słowiańskich w różnych 
zakątkach Niemiec. Jegorow jest jednak zbyt stronniczy, skoro przyj. 
muje, że dopiero wojna 30.,letnia :przyczyniła się do zgermanizowania 
całych połaci kraju, gdz.ie niegdyś Słow'anie byli tak liczni. W końco. 
wym ustępie autor przechodzi szczegóbwiej dzieje owych wysp sło- 
wiańskich, zastanawiając się nad przyczynami -ich odpornośCi i prze- 
trwania (np. Łużyce). P. 
J. Widajewicz, Słowianie Z a c h o d n i a N i e m o y 
w w i e k a c h ś r e d n i c h (wyd. Instytutu Sląskiego, Biblioteka Sło- 
wiańska t. I, Katowice 1946) , str. 43. 
Autor omawia stanowisko Słowian Połabskich wśród całości ple- 
mion Słowian Zachodnich, oraz przyczyny upadku Połabian. Następnie 
charakteryzuje odmienną politykę Czechów i Morawian w QParciu 
i w zależności od cesarstwa. Na tle tych dwu rozbieżnych kier'Ulków 
polityki uwydatnia się rola Polski i jej dyplomatyczna walka o nieza- 
leżność od cesarstwa pierwszych władców Polski. W końcowym ustę- 
pie autor wyjaśnia na czym polegała ..idea słowiańska" w owych cza- 
8t'ch i brak zrozumienia wspólnych 
nteresów Słowiańszczyzny Zachod- 
niej, oraz konsekwencje tego faktu w jej upadku. P. 
J. Widajewlez, Se;r	
			

/Czasopisma_104_04_536_0001.djvu

			516 



pi.ki bibli'1Jraficzn" 


dzieje X wieku, utrata niepodległości ! zet'lm:ęcie się z państwem pol- 
skim Mieszka I i Bolesława Chrobrego. Oświetlono w nim w nowy sposób 
politykę Czech w' okresie podboju ziem Bel'lbsk:ch, .tak bardzo odmienną 
od wytycznydh polityki polskiej. 
Podobnie, jak Serbów wyorzebiegu gra- 
nicy Dolnego Sląska od !kraju M;!cz3JTl, Całość jest przedstaw
ona w spo- 
sl,b dostępny, łatwy i dość popularny. bez przeciązenia polemiką w wielu 
lZawiłych kwestiach na pograni.czu h:storil, preh:storł1, geografii his
 
IrYcmej 1 onomastyki, które dziś stanowią przedmiot debat naj nowszych 
badaczy nad Słowianami Zachodn:ml. Nowością je9t wprowadzenie no- 
menklatury Obodrzyc.i .zamiast dawniejszego Obod-ryci, (wedle os,taotnich 
badań T. Lehr-S.1J'ławlńskie.go) ił. Wieleci zamiast Welecl. 


K.P. 
Giunta F., Jl M9. della Getica dl Jordanes conser_ 
vat o m e I l'a r c h. d l S t a t o d i P a l e r m o. Arch. Storico Siciliano 
Ser, III v. I (1946), str. 185-195. 
Autor poddał staran!1ym badaniom paleograficznym ten rękopis 
(W końcowej części zniszczony), powstały m. VIII a X w. w klasztorze 
S. Colombano di Bobbio i porównał go z 10 kodeksami, które Mommsen 
miał przy wydaniu tego zabytku w .M. G. H. SS. 
Studl GregorIani p e r l a s t o l' i a d i G r e g o l' i o VII e d e II 8 
r l f o r m a g r e g o r i a n a. Redaktor G. B. Borino. Roma, St. Paolo 
f. le mura 1947, 2 t, 8', 530 i 540. Zawiera artykuły autorów: Me.rcati A., 
'Bor''llo, M. G. MaTchetJt.i-Longi, W. HOI17m3JI1, V. Ussani, D. iB. Zema, 
G. Bardy, A Brackmann (o Kanossie), A. Fl'che i L. S'meoni, Arguillier, 
W. Berger, P. E. Schramm, A. Pocquet du Haut'Jusse, G. Tellenbach, 
C. Cechelli (opracował topografię zamku św Anioła i Rzymu w XI wieku). 
3. G. 
Plcottl G. B., w Arch. delIa Deput. Romana di Storia Patria 111. s. 
vol. XII f. I-IV, 1946, str. 117-130 polemizuje z Morgenem na temat 
pap. Grzegorza VII, a szczególnie jego żydowskiej parenteli. Jest to od- 
powiedź na rozprawę Morgena, zamieszczoną w Annali deUa R. Scuola 


--
		

/Czasopisma_104_04_537_0001.djvu

			Zapiski biblio.grafia.Doe 


517 


super. di Pisa, Ser, II voI. II 1942 i w Arch. Storico Ital. 1941. Picottt 
przyjmuje datę urodzenia Grzegorza VII na r. 1020 w Toscanii, a Mor- 
genem r.l026 a 1028 raczej w Rzymie. Co do parenteli'G. VII z Pierleonim, 
pochodzącym od żyda :konwertyty Benedetto Cristiano, Picotti uważa, 
że istniała inna rodzina tego nazwiska na Zatybrzu i dowodzi, że niema 
'mi śladu pochodzenia żydowskiego Grzegorz
 VII. Mniejsza o problem. 
Najciekaws,za jest dyskusja jako taka, dająca przykład klasycznej l sze_ 
rokiej interpretacji źródeł średniowiecza. J. G. 
Peitz Wilh. M. (S. J.), Liber diurnus. Methodisches zur 
D i u r n u s - F 0,1' ts C h u n,g (M:sc. hlst, fPOI1I1;i,f:c;ae, voI.. II). Roma ed. 
S. A. E. R. 1940, str. 83-100. Przeciw Mohlbergowi utrzymuje autor, że 
"Liber Diurnus" nie jest tylko zb:orem formularzy, sporządzonym przez 
(I
obę prywatną, lecz zbiorem urzędowym, oryginalnym, używanym przez 
klIrdynała Deusdedita i jako taki jest podstawą poglądu na funkcjono' 
wanie kancelarii papieskiej oraz dziejów papiestwa. 
Przeprowadza dokładną analizę tekstów, celem ustalenia prawdy 
o tym zabytku. J. G. 
Leo Santifaller, Saggio di un elenco 'dei funzionari. 
.impiegati e scrittorl della cancelleria ponUficia 
d a ll'i n i z i o a ll'a n n o 1099 (Bolletino dell'Istituto Stor. ItaI. per ił 
Medio Evo ed ArcheoI. muratoriana 1940 n. M. M. i. rejestr chronologL 
czny funkcjonariw.zy kancelarii papieskiej wg. pontyfikatów oraz re- 

estr buli, indeksy i obszerna literatura. J. G. 
Dieu, M a r c o P o l o. Q u e l e IS t l e t e x t e a u t e n t i q u e d e 
l a l' e l a t i o n, (Rev. d'histoire ecclesiastique, voI. XLII 1947). Przeciw 
L. F. Benedetto uważa Dieu :krót$zą fnmcuską redakcję za .zbliżoną do 
oryginału. Włoska, dłuższa, była interpolowana i jest niezgodna z tek!';tem 
pierwotnym. J. G. 
Morzo B. H., Ił c o fi p a s s o d a Jl a v i g a r e. Opera italiana deliI:! 
meta dei secofo XIII testo deI cod. Hamilton 396 (Annali della faco1ta 
di lettere e libro dell'Univ. di Cagliarl, 1947. 8° CXXXII+137, pl.). 
Utwór ten powstał koło 1250 r. Tekst należy do zasadniczych z li- 
teratury geograficznej XIII w. Napisany przez Anon'ma, choć nie był 
wydany, stanowił podstawę dla prac późniejszych oraz map żeglarskich 
basenu Morza Sródziemnego. Doskonały wstęp, szczególnie wiadomości 
o używaniu kompasu - busoli, znajomości róży wiatrów, map itp. w wie_ 
kach średnich oraz wyjaśnienia na temat terminologii geograficznej tej 
epoki, stanowią trwały docobek autora. 
Appelt Henryk, D i e U r k u n d e n f iils c h u n g e n d e s K l o- 
s t e r s T r e b n i t z, pub!. Hist. Kommiss. fUr Schles. II Ser. Forsch. 
Zl'm Schles. Urkundenbuch vol 2, Breslau, Pr:ebatsch Buchhandl. 1940. 
8°, str. 136. Obejmuje dokumenty XIII i XIV w. Na końcu dodatek - 
wykaz dokumentów konwentu trzebnickiego po 1300 r. Facsimilia. 
. Pontlerl Ernesto, Per la storia deI regno di Ferrante I d'Aragona 
re di Napoił. Napoll. Morano b. d. (1948), str. 516. 
Pfefferrnann Hans. D ie Z u \S a m m e n a r.b e d t eter Henoa i;>- 
sance-.PI'Pste mirt. den T li l' k e n, Winrterthur (Schrw.) 1946, XII 
+256. J. G. 


--
		

/Czasopisma_104_04_538_0001.djvu

			518 


z
w b!bl1ogIaIiczne 


Garbacik Józef, Kall i m a c h jak o d y p 10m a t a i p o l i t Y k, 
PAU, Rozprawy Wydz. Histor.-Filozof., S. II, t. 46, nr 4, Kr. 1948, str. 164. 
Działalność polityczną Kallimacha w Polsce rozpatrzył autor "pod dwom3 
kątami widzenia: analizy źródeł tyczących Kallimacha na tle dziejów 
dyplomacji polskiej drugiej połowy XV w. oraz rozwoju osobowości 
tego zagadkowego Włocha". Uczynił to w rozdziałach od I-XIV, z czego 
rozdziały II, III, IV {pierwszy omawia dotychczasowe wyniki) poświę- 
cone są dziejom Kallimacha przed przybyciem do Polski. Dalsze dziesięć 
poczynaniom po ucieczce z ojczyzny, - a więc działalności naj ściślej 
związanej z Polską, gdzie znalazł schronienie i gdzie zużytkowano jego 
talenty i umiejętności. Autor wysuwa twierdzenie, że Kallimach prze- 
!>zedł w Polsce ewolucję: "Zastanawiano się wiele nad wpływem Kalli- 
macha na polską kulturę, ale za mało brano pod uwagę wpływ, jaki na 
niego wywarła Polska". Do swych rozważań wnosi autor wyniki poszu- 
kiwań w rękopisach Biblioteki Watykańskiej, Archiwum Watykańskiego, 
Państwowego Archiwum w Wenecji. A. S. 
Hain Stefan Ks., W i n c e n t y K o t, p r y m a s P o l s k i, 
1436-1448, P o z n a ń 1948. P o z n. T o w. P r z y j a c i ó ł 
N a u k, P r a c e K o m i s. T e o log. t. III, z. 3. 
K. H a i n wzbogacił naszą dość skąpą literaturę do XV w., 
książką o prymasie, który nie zaznaczył się wprawdzie jako polityk, czy 
mąż stanu, ale który był nieprzeciętny i jako człowiek i jako dostojnik 
kościelny, z racji zalet osobistych i wykształcenia. Autor przedstawił 
dzieje prymasa Kota w XIV-tu rozdziałach, z czego jedenaście omawia 
działalność prymasowską. Dwa pierwsze są do tej działalności wstępem: 
I roz. poświęcony źyciu i działalności Wincentego Kota przed prymaso- 
stwem, II roz. elekcji, XIV zaś jest ogólną charakterystyką prymasa. 
Rozdziały III-IX tyczą spraw wewnętrzno-polskich, jest w nich 
mowa o zarządzie duchownym i gospodarczym archidiecezją, a w związku 
z tym, o stosunku duszpasterskim prymasa do podwładnych księży (wy- 
kazuje duże zainteresowanie i troskę o ich poziom) do świeckich, do za- 
konów, oraz o sposobie uzyskiwania i zużytkowywania dochodów. 
(V. Spory o dziesięciny, VI. Sprawy gospodarcze, III. Erekcje...) Roz- 
działy X-XIII tyczą spraw ogólnych, o znaczeniu międzynarodowym. 
ponieważ omawia w nich autor stanowisko; jakie zajmował prymas Kot 
'łmbec schizmy, papieża i antypapieża, soboru, a wreszcie Mikołaja V. 
Z rządów archidiecezją zwraca uwagę' sprawa wprowadzenia fi'ł 
biskupstwo wrocławskie następcy po Konradzie Czarnym, człowieka od- 
danego Polsce, wartościowego duchownego, pochodzącego z ludu ślą.o 
skiego. Ponieważ wówczas rozluźnił się był związek biskupstwa wro- 
cławskiego z gnieźnieńską metropolią, ma więc swoją wymowę ta prze- 
prowadzona konsekwentnie akcja, zakończona zobowiązaniem nowego 
biskupa wrocławskiego, że corocznie będzie odwiedzał św. Wojciecha 
w Gnieźnie. Udział Wincentego Kota w sprawach państwa jest poruszony 
dwukrotnie: w rozdziale I, kiedy jest mowa o dwuletnim podkanc1er-, 
"twie Wincentego Kota, powtórnie jest mu poświęcony rozdział przed- 
ostatni. Niejasno przedstawia się stosunek prymasa do dwóch kierowrJ.i- 
ków ówczesnej polityki polskiej biskupa Oleśnickiego, a następnie do 


--
		

/Czasopisma_104_04_539_0001.djvu

			Zapiski !!'bliogr&l1c,.!,
 


519 


króla Kazimierza Jagiellończyka. Załować należy" że autor wiele cen- 
nych wiadomości jakgdyby rejestruje w swej książce, nie wypowiadając 
jakichś ogólniejszych wniosków. Z drobiazgów razi: Marek Bonfil n
 
zmianę z Marek Bonfili; opat klasztoru Szczyrzyc; Andr.zejko z Konarskie 
(de Konarskie?). Omawiając okres warneński należało, zamiast na 
Dziejach Polski Sredniowiecznej, oprzeć się na rozprawie J. D ą b r o w- 
s k i e g o, Władysław I Jagiellończyk na Węgrzech 1440-1444. Do pracy 
swej wyzyskał autor nie tylko wydane żródła, w tym szczególnie Visita- 
ciones... , ale wyzyskał obficie do całej rozprawy, jak się zdaje wyczer- 
pująco, rękopiśmienne akty kapitulne, zwłaszcza Akty arcybiskupa Wln- 
centego Kota. Dzięki temu otrzymaliśmy - dość nieoczekiwanie - na 
marginesie życiorysu i działalności prymasa Kota, obraz zwyczajnego, 
codziennego życia niższych i średnich warstw społeczeństwa XV-to- 
wiecznego, obraz widziany od strony sądów arcybiskupich sporów o dzie- 
sięciny, zatargów z plebanami itp. To jest duża zdobycz książki, choć 
może przez autora nie zamierzona. A. S. 


- 


V. Dzieje nowożytne 


Władysław Pociecha: P o l s k a w o b e c e l e k c j l (' e- 
s a r z a K a l' o l a V w rok u 1519. Prace Wrocławskiego 
Towarzystwa Naukowego. Seria A. N. 12. Wrocław 1947, str. 70+72-8. 
Znany badacz epoki Zygmunta I »tara się wyczerpująco odpowie- 
dzieć na wszelkie nasuwające się mu pytania związane z tym zagadnie- 
niem. Po ogólnym określeniu znaczenia wy boru Karola V omawia bibho- 
grafię przedmiotu obcą i polską. Zamykając wstęp, autor stawia t.ezę, iż 
Polska odegrała decydującą rolę w elekcji Karola V (s. 5-6). Stosunkowo 
szeroko omawia autor naj istotniejsze dla zobrazowania stanowiska Polsk; 
zabiegi przedelekcyjne na dworze węgierskim i polskim, stanowisko 
Czech, Francji, Habsburgów (s. 9-42), oraz pobyt i działalność Polaków 
na elekcji wraz z jej przebiegiem (s. 42-54). Resztę pracy poświęca autor 
podsumowaniu wyników zabiegów dyploffiacjij polskiej, stwierdzając, iż 
.iedynym najważniejszym pozytywnym osiągnięciem było konkretne na- 
wiązanie stosunków politycznych polsko-francuskich (s. 64-72), Poza 
oparciem się o źródła drukowane, np. akta sejmów Rzeszy, Tomiejana, 
czy o rozstrzelone po różnych opracowaniach dokumenty l listy, najcen- 
niejszy materiał czerpie autor z niewyzyskanych rękopisów Archiwum 
Państw. Modeny, Kórnika, Ossolineum i :Riblioteki Jagiellońskiej. Wśród 
nich na czoło Wysuwa się korespondencjo. kardynała d'Este. 
"Udział Polski w elekcji cesarza - głosi autor - był dobrą szkołą 
.j
a polskiej dyplomacji. Okazała ona niezwykłą ruchliwość i zdolność 
poruszania się po śliskim terenie międzynarodowym" (s. 67). Dowodem 
1ego są cytowane podziękowania, złożone przez elektorów biskupowi 
Drzewickiemu, szefowi misji polskiej, oraz opinia Gian Paolo Cosa, agen- 
td francuskiego z orszaku nuncjusza Orsiniego (s. 53: przypic;
'). Drze- 
wicki działał samorzutnie, zatem dorósł do wysokości swego zadania. 
Autor wykazuje, że ,.Drzewicki postąpił wbrew instrukcji dodatkowej. 


--
		

/Czasopisma_104_04_540_0001.djvu

			rt20 


Zapat1 blbllograftcso.e 


- 


ił krok swój uzasadniał jednomyślnością, rzekomą wśród elektorów (s. 51). 
Przytoczone przez .autora dowody za jego tezą wcale nie przemawiają. 
rrzypomnieć należy, że autor w 1946 r. ogłosił w Pol. Słowniku Biogra.' 
f'cznym t. V (s. 409--412 i osobne rozszerzone odbicie) 
iografię Drze- 
wickiego Macieja, gdzie podał wszystkie zasadnicze momenty przebiegu 

lekcji (odbitka s. 13-14), podkreślając zasługi biskupa. Wyrażona tam 
cpinia została rozbudowana w omawianej rozprawie. Monografiści zawsze 
prawie mają skłonność do przeceniania swoich bohaterów, co jaskrawo 
występuje u autora. Wbrew opinii jego wystąpienie dyplomacji polskiej 
w okresie elekcji Karola V było dosadnym dowodem, że nie orientuje 
się ona w zagadnieniach europejskich, i nie wykracza poza 
Wmice 
wJasnego podwórka. Oto dowody. Sprawa udziału Polski w elekcji zo- 
stała definitywnie rozstrzygnięta stanowiskiem Ciołka w Augsburgu 1518 
roku (por. s. 9). Ze strony Polski zobowiązanie było wiążące. Habsbur- 
gc.wie przyjęli je i w zamian poparli postulaty polskie, w sprawie krzy- 
ż
)ckiej i moskiewskiej. Karol czuł się zobowiązany w obu tych sprawach 
l dlatego posłowie jego nie chcą wchodzić w układy z Krzyżakami (s. 64). 
Sam Karol podpisał podstępem wydobyte przez Dantyszka pismo do 
papieża, zalecające uznanie przez Watykan pokoju toruńskiego 1466 r. 
(s. 64-65). Karol V interweniował również w Moskwie (s. 66). Jakkolwiek 
akcja ta była prowadzona, to przecież Habsburgowie zawsze mogli wska- 
zać na realne posunięcia swoje na korzyść Polski, zgodne z jej postu- 
latami, przedłożonymi w Augsburgu przez Ciołka. Więcej nawet, Maksy- 
milian poparł żądania Zygmunta w sprawie spadku po Joannie IV nea- 

olitańskiej, przedłożone prżez Dantyszka (s. 66). Ale jest to sprawa zu- 
pełnie świeża, która wobec stanowiska w Augsburgu nic m;nł'ł żadnyc
 
widoków na łączenie jej ze sprawą elekcji. Karol zupełnie pewny pol- 
skiego głosu, pełnomocnikom swoim nie dał żadnej instrukcji do ukła- 
dania się z Polakami (s. 54). W tych warunkach szczegółowe omawianie 
przez autora przebiegu tarć o spadek (s. 55-62) było zupełnie zbytecz- 
nym. Należało tylko podkreślić, że dyplomacja polska nie umiała wy- 
brnąć z kłopotliwego zobowiązania augsburskiego i uzależnić swego głosu 
od przyznania spadku. Niezdarność dyplomacji polskiej występuje przede 
wszystkim w stosunku do Czechów, oraz w zachowaniu się na same.i 
{'Iekcji. 
Wystąpienie Czechów w sprawie elekcji było wyraźnym rzuceniem 
rękawicy Zygmuntowi I przez magnatów czeskich, dotkniętych samo- 
ctzielny"m krokiem Polski w Augsburgu. Polska nie umie przełamać nie- 
chęci Czechów, a do ostatka liczy się z nią (np. I instrukcja dla Drzewic- 
kiego (s,. 35). Zaważyło to fatalnie na spójni obu słowiańRkich narodów 
i całej przyszłości Czech. Oczywiście poważnie zawinili w tym ambitm 
magnaci Czech, ale istotnie rozstrzygnięcie leżało głównie w rękaC'h Zy- 
gmunta I. Drzewicki na miejscu przekonał się, że jedynie on, jako jedyny 
pełnomocnik opiekuna małoletniego Ludwika, ma prawo głosu (s. 49-50); 
Drzewicki przeprowadza uznanie swego stanowiska i zgodnie z instrukcją 
przelewa swe \prawa na pełnomocnilka .CWS'kiego, lZaŚ jego zwydęshvo 
streszcza się do' zaprzysiężenia Sternberka jako pełnomocnika króla pol- 
skiego. Pol!'1ce nie dało to nic. prócz czczej satysfakcji. Autor ni(. wchodzi
		

/Czasopisma_104_04_541_0001.djvu

			ZąIU1 blbltograftc:me 


521 


bliżej w motywy postępowania Drzewickiego, wykazując, jak wspomnia- 
łem, jedynie niedostosowanie się jego do instrukcji dodatkowej. 
Bezsprzecznie autor słusznie podkreśla, że głos polski dał koronę 
Karolowi V, a Polska z elekcji wyszła z próżnymi rękoma. Ale właśnie 
te fakty nie pozwalają na hymny pochwalne na cześć dyplomacji pol- 
I'kiej i Drzewickiego. 
Sukcesem realnym, który jest istotną zdobyczą pracy autora, jest. 
podniesienie wartości zmiany podłoża kontaktów polsko-francuskich. Pod- 
kreślenie roli Bony na rozdzielenie zagadnień bieżących od stałych jest 
pełnowartosciowe bez względu na stanowisko partnera z nad Sekwany. 
Pozostaną one trwałym dorobkiem naukowym autora. Nie sądzę, by roz- 
budowa systemu "złotej wolności", czy zasklepienie się w sarmatyźmie, 
oraz rozluźnienie kulturalnych związków z zachodem (s. 5) miało jaki- 
kolwiek związek ze stanowiskiem Polski na elekcji Karola V. 
.Jan CzaplIński 


Champion Pierre. L a J e u n e s S e d e H e n r i III. 1. Une 
ame ardente et vive (1551-1571). La victoire de Paris. L'echec devant 
La RocheUe (1571-1574). Paris, Grasset 1941-2. (Głównie o Katarzynit' 
de Medici i jej synach). 
Champion Pierre, H e n r i III R o i d e P o log n e (1573--4) 
80. str. 323. Paris Grasset 1945. 
Instytut historyczny czechosłowacki w Rzymie działający od r. 1929 
wydaje dokumenty odnoszace się do nuncjatury wiedeńskiej i praski p l 
1592-1628 (Epistolae et acta nuntiorum apost. apud Imperatorem). 
Cz. I t. IV Acta Gaetani (arcyb. Capui) nuncjusza 1607-10 ukazały 
się w r. 1932 w wyd. Linhartowej. W r. 1937 wyszła dalsza część do roku 
1608 (III cz. c. d. do k. 1608). W r. 1940 ukazała się partia do 1608 maj 
ł czerwiec, 1946 zaś listy Milliniego do kard. Borghese. W. opr. Zdenka 
Kristena ukazała się 1944 I sekcja I część t. III odn. G. S. Ferreri, bp 
Vercelli i nuncjatura 1604-1607. Por. K. S t l o t1 k a l. L'istit. cecoslo-- 
vaco in Roma. 


CzapIlński Władysław: E l e k c j a o s t a t n i e g o p o l 
s k i e g o b i s k u p a wrocławskiego w r. 1625. Rocznik 
Zakł,a,d,u Narod. im. Os1So1ińsk:'ch !t. III. Wrocław 1948, 1SItr. 251-289 (39). 
Znany historyk pierwszej połowy XVII w., badaniom dziejów Fol.. 
!Ski z czasów Władysława IV poświęcił długie lata studiów. W omawia- 
nym szkicu, dotyczącym elekcji ostatniego polskiego biskupa na Sląsku, 
Karola Ferdynanda Wazy, syna i brata królów polskich, zapowiedział 
autor ukazanie się rychłe obszerniejszej monografii o wspomnmnym bi- 
skupie. Chęć wyświetlenia istotnych związków Sląska z Rzpltą z pomi- 
nięciem lub skontrolowaniem wyników badań uczonych niemieckich, 
a zwłaszcza "wydobycie na jaw polskości" tych ziem - skłoniło autora 
do podjęcia badań nad zapowiedzianą monografią. Omówienie elekcji 
ma być wstępem do tej pracy. W powyższym opracowaniu oparł !::ię autor 
na bogatych źródiach krajowych, jak Archiwum Główne Aktów Daw- 
n)'ch w Warszawie, Muzeum Czartoryskich, Archiwum Gdańskie, Wroc- 


--
		

/Czasopisma_104_04_542_0001.djvu

			522 


ZapisJoi -bibliOgriltlane 


ławskie Archiwum Diecezjalne, wreszcie odpisach materiałów watykań- 
skich w Komisji Historycznej P. A. U. Tak szeroka podstawa źródłowa 
pozwala na poważną naukową kontrolę i rewizję poglądów Niemców, 
jrtórzy nie sięgali ani do polskich ani do watykańskich źródeł; przedsta- 
wiali też sprawę wyłącznie z punktu widzenia interesów śląskich, nie 
wgłębiając się w tajemnice polityki polskiej, austriackiej czy też waty- 
kańskiej. 


Adam Przyboś. 


Plourin Marie Louise, M a l' i e d e ,G o n z a g u e, u n e 
p r i n c e s s e If r a n f; a i s e, r e .j n e d e P o logo n e 16", 
str. 224. Pari's. M. Daubin 1946. 


Haiman Miecislaus, Kościuszko (vol 2). Leader and exile. II +VIlI 
+ 185. New York Polish Instit. of arts and sciences in America 1946. 
Palewski J. P., S t a n i s l a s - A u g u s t P o n i a t o w s k i 
ci e r n i e r r o i d e P o log n e. Paris Libr. Polonaise 1946, str. 19
. 
Montfort Henri de, L e d r a m e d e l a P o log n e. K o q- 
c i u s z k o 1746--1817. 80 str. 383. Paris, La Coloml1e 1945. 
Silva :Pietro: F a go.i! d iiJ .s t o ;r 1- 81 e u r o p e a. (Milal!1o) Isti- 
tuto per gIi studi di politica .Lnternazionale 1940, str. 299-r-5 nlb. 
ZbL6r iI1ie,powi,ązanydl bli'Żej ze sobą aI'tykułów o oha'r,a,kter.ze .infor_ 
nUl1cy'jnym z o7JIłIkresu z3lgadnień międzynarodowych Europy. BliSlkiego 
Wschodu i M. Sródziemnego, obejmujących (niejednolicie) okres od poł. 
XVIII w. do ostatnich 'lat !przed II wojną światową. P01itytka francuska 
'Wobec państw \Vioskich w !pot XVIII w. i w okresie przed Wiosną Lu- 
dów, polityka reńska Napoleona III i ogólny rzut oka na dzieje dyplo- 
matYcmle Francji od r. 1814, ;z; dodatk()wymi studiami o il"ewolucJa<:h 
1830 i 1848 r. '1 o sojuszach fra:nko-rosyjoskich, jak i' ..:francuskie naśw1e
 
tlenie wybuchu wojny 1914 r. - stanowią główny trzon iksią.m,i. Spra- 
'Wom włoskim bezpośrednio poświęcił autor !I1lllliej .znacmie miejsca, niż 
polityce fral!1cuskiej; artyikuł o d-nteil"wenc..ji włoskiej w r. 1915 i dJr,u,gi 
o włoskiej :p<11i ' tyre ,śródz:iemnomorskiej 90 .r. 1881, uzwpelniająe ten 
ostatni !próbą ogólnego iZa'rysu dziejów M. Sr,6dziemnego i zwięzłym za- 
rysem dzieJów Kwe$ti-i Cieśnin. Rzeczy !poświęcone wydaorz.en;iom daw 
niejls.zym maj,ą wygląd solidniejs
y, wYo1'aźnie na źr6dłach oparty; ;pozo- 
stałe są mniej lub więcej zgraJbnymi aTtylkułami puJbli-cystYC,7mymi. Apa 
:wtu na'1.fkow
go brak niemal zu:pełnie. 


HAB. 


Żoivanović Djordje: IS r 'b;l j !P o l j s ok a k a1 j i z e v 11 o s t 
(I80o-1871)JBeograd 1941, str. VI + 2 n'IJb + .276. 
Teza doktors.ka (pd1ol1o!oSty serbskiego młodiszego 'POkolenia, poświę- 
COIla ec:hom łi'teraotury polskiej w Ser;bH w okresie n:ema'l całego XIX w. 
Jalkkolwiek r,zecz ta należy wła:śdwie do hiSitori,r łi.teratury, naleiy [l,8 
nią zwrócić uwagę. gdyż zawiera także wiele faktów ważnych dla histo- 
ryka l!Itosunków r.>oli'tycznY'dh: a1a .kanwie ItY'Ch os'tatnidh 'Sl1uje ona obraz 
wzajemności iHteraokiej. Rzec.z opracowana 'bardzo stara'Dnie i 'je9\; wy- 
nikiem wieloletnich stJUd-:'6w. 	
			

/Czasopisma_104_04_543_0001.djvu

			ZapiokJ biblioyr aibcz.I>C' 


52i:ł 


przeds,tawie.n.ie .;tematu. Wśród !powodzi wiadomości warto np, wymiemc 
Wstęp, ogólnie podcljący obraz zainteresowań serbskich Polską i Po- 
lakami przed XIX w., dalej st03Unk
 między działaczami obu nar:>dów 
za Królestwa Kongresowego, w ok!resie Wiosny Ludów i powstania sty- 
czn:owego, itd. Miejsca, w IktórY'oh autor !potrąca o wydarzen:a polity- 
cxne, za8ługiwałyby Jednak .na /pewną korektm-ę w sz.c.zegółaoh. a wśród 
wieLu /prac tam cytowanydl, .brak nieMórY'oh, które aUltor wi,nim .był znać 
absolUitn.ie. Tu więc ksiąrżJka jego ma chaJI'a.kte:r raczej wykazu pewnych 
ciekawych żródeł, z których wIele cytuje on W obszernych wyjątkach. 
HAB. 


Eduard B
: C t e n i o r o c e o s m a 
 t y r i c a t e m. 
Knihy dalek}-ch obzoru. Sbirka ilustrovanych monografiI. !łada II. Sva- 
zek IV. Fr. Borov} v Praze 1948. - Str. 626 + 6 nI. 
Jako jedno z jubileuszowych wydawnictw czeskiego stulecI>! 1848 r. 
ukazał się spory tom studiów popularno-historycznych niedawno zmar- 
łego redaktora "Lidovych Novin", Edwarda Schmidta (pseud. E. Bass) 
poświęcony głównie kulturalnemu odrodzeniu Czech. Toteż mniej tu 
znajdziemy opisów wydarzeń politycznych, choćby nawet tak ważnych. 
jak zjazd słowiański w Pradze, natomiast niezwykle szczegółowy obraz 
stosunków literackich, oświatowych, obyczajowych, artystycznych, czę- 
sdowo i społecznych. Autor nie ograniczył się do wyłącznie czeskiego 
zasięgu wydarzeń, lecz powiązał rodzime zjawiska kulturalne z :iyciem 
innych narodów słowiańskich i zachodnio-europejskich. Interesujące, są 
powiązania polsko-czeskie, czesko-słowacko-łużyckie i stosunek Czechów 
do wydarzeń na terenie Słowiańszczyzny południowej. Autor operuje 
głównie metodą essay'u literackiego, dając sylwety współczesnych ludzi 
lub monograficzne szkice poszczególnych zagadnień z dziedziny wyżej 
wymienionych stosunków. Obraz ich jest dość przejrzysty mimo balastu 
4:lzczegółów, o których dobrze informuje indeks nazwiskowy i przed- 
miotowy. 
Autor książki, E d w a.r d S c h m i d t (1888--1946) znany z szeregu 
wydawnictw publicystycznych, jedna z najpopularniejszych postaci w świe- 
cie prasy czeskiej - sprawia swymi studiami o r. 1848 dużą niespodzian- 
kę. Przebija z nich rozległa wiedza historyczna, wytrawny sąd o wielu 
sprawach i ludziach epoki, wreszcie duża swoboda w umiejętności łą- 
czenia odległych nieraz zagadnień i sprowadzania ich do wspólnego. mia- 
nownika genetycznego i ideologicznego. 
Szata zewnętrzna książki uderza wprost swym wysokim poziomem 
t
'pograficznym (około 250 rycin) i odbija niezwykle silnie od poziomu 
naszych wydawnictw podobnego typu i treści. Zawiera niezwylde wiele 
cennego materiału ikonograficznego, użytecznego dla wydawnictw sło- 
wianoznawczych. 


M. Tyrowicz. 


Daniele Man;.u. i n t i m o, iL c t t e l' e. d j a r.i e a l t r i 
d (j c u m e n t i .Ii. n e d i t i, ogl. Mario BrunetU, Pletro Oni, 
Francesco Salata (R. Istit. per hi Storia dei Risorgimetno !tal.. II. Serie, 
Fonii. Vol. IX. Roma: Vittoriano, 1936. 8 0 .. str. LXVII+367. 


.......
		

/Czasopisma_104_04_544_0001.djvu

			524 


ZqJtskl blbłwvra!k2ne 


Już w r. 1860 ogłooiła W PaTYżu w:elbicielka Manina, Fryderyka 
Planat de la Faye (żona ofic. napoleońskiego) 2 tomy .korespondencji Ma- 
n:na. Wydanie włoskie tego wydawnictwa ukazało się w Wenecji 1877. 
Wydawnictwo z r. 1936 zawiera mater:ały ,z 14-tomowego ,,tondo Pelle- 
grini". Aż do tego czasu te akty były n:edostępne ze względu na pouL>1e 
eprawy rodzinne strzeżone przez syna Daniela, G:orgio Manin. Były lJ.."1e 
najpierw ,przechowywane w rodz:n:e Perissinottl (matka Jerzego), po 
czym pr.zeszły do Pellegrinich. 
Po wy.ezerpującej przedmowie następuje dokładny inwentarz zbioru 
PpHegr:n:ch oraz zestawienie alfabetyczne setek listów z lat 1822-1848. 
Dalej dziE:nnik Manina od wyjazdu z Wenecji na Corfu i Maltę, listy 
:IJ w:ęzienia 1848 (9. 27 VIII 1849 wyjechał, j-ak wiadomo 1VIanin na fran- 
cuskim, okręcie "Pluton" z Wenecji). Listy z tego okresU są najciekaw- 
!!ze. Z całej korespondencji widać, że Manin jakby chciał naśladować 
Jerzego Washingtona, utr.zymując rozległą korespondencję z Lamartl- 
nem Wiktorem Hugo, Henrykiem Martin, Jules Simon, Girad:.n, QuInet, 
Mlchelet, Renan i i. Jest m. i. list Capl!1ist Pietro z Wiednia i Brodów, 
Anny Trubetzkoy z Belle Fontaine (1854--6), Józefa Ziemieckiego 
IZ Paryia. Dużo w1Jffi:anek i relacji o zetknięciu się z Ma'zzinirn, Cavou- 
rem, Clarendonem, PaJmerstonem, Gladstonem l i. 
Całość wydawnictwa zrobiono dość 'PO amatorsku. Brak indeksu 
zniechęca. badacza. J. G. 
K 
 t e m l e ik i r a t a z l 8 4 g-e v i c A r 'L i n t e l' v e n- 
c i ó r 61. BudapeM:t (1948). Str. 171. 
Są to po węgiersku wydane dwa wsrpomn:enia 2J interwencji car- 
skiej na 'Węgrzech w 1849. Jednym jest tłumaczenie ze słowackiego ar- 
tykułu znanego pisarza s
owackiego H u r b a n a Va j an s k I e g o 
(umieszczonego w "NArodnich Novi.nach" w Turczańskirn Sw. Marcin:.e 
w 1899-1900) poświęconego pracy Szczerbatowa o Paskiewiczu a spe' 
cjaln:e t.emu tomowi, który omawia udział Pa&k:.ewicza w kampanii wę- 
. gierskiej 1849 roku. Drugi jest to mało znane opowIadanie A. F a t l- 
j e w a "Opowiadanje żołn:erza .rosyjskiegó o ikampanij węg:erski.ej 
w 1849 roku", JUŻ w r. 1886 ogłosz-one po w
!ersku ale zupełnie zapom- 
n:ane. Jest to opowi-adanle żołnierza. który nie tai swych sympatii dla 
Węgrów. Sympat
e rosyjskie dla Węgrów były ,zresztą znane, a nieda- 
wno I 11 e s oB e l a zwr6cił uwagę na 9;)rawę 'Gusiewa, oficera rosyj_ 
skiego, który pr.:zeszedł na stronę Węgrów. Podobne wypadki !przytacza 
1 A u e r b u c h w swej !pracy o interwencji carskiej na Węgrzech (Mo- 
!ikwa 1935). J. R. 
Gil St., F q d e r i r t. e M o n a r c h i e u n d D o n a u- 
8 t a a t e n b u n d :I. n 1848--49. U n g a r i s c h e B e f - 
t T li g e ]I u r D o n a u k o n f li d e l' a t t o n s i d e e. Buda- 
peszt 1944. Str. 35. 
1848-49-evi 'iratok a nemzetisegi megbeke- 
l e s e r 61. ,Budapeszt 1948, str. 218. 
Dwa wydawnictwa dokumentów dotyczących pr6b porozumienia 
między Węgrami a wSipÓłza-m:ps:zikującymi pastwo wę!t'erskie narodowo_ 
ściami w okresie rewolucji 1
. Pierwsze wydawnictwo !Zawiera 
tajny ralX>rt konfidenta Var.gi o planach federacyjnych !premiera B6t- 


J
		

/Czasopisma_104_04_545_0001.djvu

			Zaplul blbl1ografia.ne 


52a 


. 


thyanego i o 'koferencji w Wiedniu wlecle 1848 z udziałem m. in. Czar- 
toryskiego, Potockiego i in., wnioski w sprawie narodowości rumuńskiej. 
list 'POsła węgierskiego w Paryiu Telekiego do Adama Czartorys.k:ego 
z 7 marca 1849, Jist sekretarza ,poselstwa węgierskiego w Paryżu Szar- 
vadiego do Zamoyskiego z 9 marca 1849, raport Teleklego do Kossutha 
z 14 maja 1849, tak ZWaJ:ly ,,ProtokolI C'hlapicky" o konferencji oZ udz:a- 
lem Czartoryskiego, Telekiego, Pulszk:iego i Riegera, na któreJ zdecy- 
dowano sprawę autonomii dla narodowości niewęgiers'k:ch, okólnik mi- 
uistra spraw zagranicznych L. Batthyanego o przebudowie Węgier w du- 
chu federacyjnym, umowę Kossuth-Ba1cescu ZI 14 lipca 1849, wniosek 
mInistra spraw wewnętrznych Szemerego o prawach narodowośc:oWYcą, 
Lst Battyanegc do PulszJdego oraz uchwalone tuż .przed upadkiem rewo- 
lucji prawo o narodowościach z 21 lipca 1849. 
Drugie wydawnictwo, wydane już Po wojnie zawiera ogółem 77 do- 
kumentów, l:stów, ;>roklamacji, deklaracyj, artykułów itd. dotyczących 
stosunków między Węgrami a Serbami, Chorwatami, Słowakami, Ru- 
munami i Niemcami siedmiogrodzkim: pod kątem widzenia prób poro- 
2um:en:a dla wspólnej walki o wolnoŚĆ. Wśród proklamacyj .znajdują się 
dwie odezwy Bema do ludności S;edmiogrodu z 6 grudnia i 21 ml\TCa 
1849 (obie odezwy opublikowane też były w 1945 r. w wydawnictwie 
"Erdely szabadsagharca" pod red. E. B a log h a i G. B o z o d i e g o, 
drukowanym zaraz po wojnie w Cluju). ;t. R. 
Acs Tivadar, A s z a m i1 z o t t e k. Budapeszt 1943. Str. 246. 
T. Acs wydał c;ekawy pam'ętn'k ad;utanta Bema w Aleppo podpuł- 
kownika Fiali oraz pamiętnik kapitana Arvya, emigranta węgierskiego 
po 1849 roku. We wstępie wydawca zajął się obszernie zagadnieniem 
rzekomego otruc:a Bema, dorzucając tu szereg nowych danych archi- 
w&lnych, Same pamiętniki tak F'alj Jak i Arvaya zawierają poza tym 
!!zereg wzm;anek o rozmaitych Polakach jak np. o "Jabacz;ru;k;m" (ma 
,być Tabaczyński) i in. Do biografii Bema materiał b. cenny. 


;t. R
 


Acs Tivada.r, A k i k e l v ił n d o r o 1t a k. Budapeszt 1940. Str. 290. 
Acs Tiva.dar, N e w-B u d a, Budapest 1941. Str. 322. 
Acs Tivarda.r, M a g y ariI t t o rok a z ii j v d l a g b a n. 
Budapest 1942. Str. 199. 
Trzy 'Prace pośw;ęcone emigracji węgierskiej w Ameryce po 1849 
roku. Pierwsza rzecz to zb'6r szkiców z dziejów węgiersk;ch w Ame_ 
I'yce (nie tylko północnej), przy czym jeden z rozdzIałów poświęcono 
ciekawej ;>ostaci Karola Krajls;ra, Sp:szeka z Smoln:ka, uczestmka po- 
wstania listopadowego w Polsce, jednego z załoiyciell Towarzystwa De- 
mokratycznego, następnie ,profesora un'wersytetów amerykańskich 
i <1z;a'łaoza [la polu organ:zowania uchodźtwa 'Polskiego. Przy omawianIu 
Węgrów w Meksyku mała wzm'anka o kapitanie Edwardzie PawłoW- 
sk:m, Polaku, byłym of'cerze węgierskim, następnie na służbie cesarza 
Mak.sym;l:ana meksykańskiego. 
Dru.ga praCa "New-Buda" to dzieje prób osiedlania s;ę Węgrów 
w Ameryce, przy czym znów znajdujemy n'eco materiałów do KraJts:ra, 
który w r. 1849 dążył do Europy, aby wziąć udział w powstaniu węgier- 


.......
		

/Czasopisma_104_04_546_0001.djvu

			'f,26 


Zapiski bibliogIioI'lczne 


. 


sk:m, pi.zybył Jednak już do Hamburga !po UJPadku rewolucji; spotkał 
tam jednak Ibyłe,go żupana ezBryskiego Ujhaziego, .którego namówi-! do 
osiedlenia się w 'Ameryce. 
Z listu UjhAziego do Pulszkiego z 11 lutego 1863 (str. 311) widać 
ja'kie nadrz.ieje przy'wiązywali Węgrzy do !pOwstania polskiego. 
Trzecia pUlblikacja to. wspomnienia Karola Lasz16 z lat 185
8M 
7J Amery.ki, zawiera.jące mn6stwo cenych &zczegółów, m:ędzy innym.i. też 
szereg wzmianek o Polakach i kontaktach węgiersko-polskich. 


J. R. 


Thim József, A m a g Y a l' o l' .s z ił .g i 1. a4 8--4 9-i k i s z e l' b 
r o l k e J e s t o l' t e n e t e. Tom I Budapest 1940. Str. 527. 
.Jest to tom I wydawnictwa poświęconego !powstan:u Serbów połu- 
dniowo-węgierskich pr.zeciw Węgrom w lataeh 1848--49, którego tom II 
obejmujący same dokumenty wyszedł jeszcze w 1930. Pierwszy tom obej- 
muje opracowanie dziejów s,amego powstania, przy czym aU!tor sporo 
miejsca 'poświęca polsk:m próbom pośred,nictwa między Węgrami a Ser- 
bami południowo-węgierskimi. Thim !łączy koncepcje polskiej dyplo- 
macji, dążące do załagodzenia tarć węgiersko-serbs,k:ch, z całokształ- 
tem polity.ki Czartory:sk:ego na terenie bałkańskim, której wyrazem były 
sugestie agentów Czartoryskiego w Belgradzie, wysuwające koncepcje 
zjednoczenia wSiZy,stk:ch Słowian południowyoh. Thim zupełnie otwarcie 
przyznaje polskie autorstwo tej koncepcji, która przejęta następnie przez 
Gara;;anina miała stai: się kanonem :polityki jugosłowiańskiej Kara- 
dżordżewiczów. Próbom pośrednictwa polskiego w zatargu ser"sko-wę- 
gierskim w 1848 i 1849 roku poświęca Thim cały rozdz.iał (XLIII) swej 
pracy, omawiaJąc tak wY1siłkt .Bema i Dembińskiego jak '1 ;ZDaną już 
nieco misję Bystrzanowskiego. 
Thim .zna dobrq,e literaturę polską, aiCzkolwiek z pewnymi 'brakami, 
dobrze by było jeszcze uwzględn:ć prace Kali-ltsta Morawskiego, Lewaka. 
Parę drobnyeh omyłek w traktowaniu zagadnień polskich: i tak Ma- 
caire był to pseudonim Bystrzanowskiego a nie na odwrót. 


Odon Londy. D ok u men ty 
oswoboditelnoi borbie 
Budapeszt, 1948. Str. 80. 
Popularna broszura przełożona :lJ 'języika węgierSkiego na rosYJski- 
informuj-e o I1i8.jważ.ndejszych momel!1,tach kampa1l1Ji.i węgierskiej 1948 r. 
Jest ona zb.:.orem niektóry-ch źródeI głównie w wyborrz.c S 8J n d o l' a 
K o z o C 2J a, Q)rrlys1ępnych opisów poszczegól,nych wydarzeń, wY\iętych 
z w:ększych opracowań, np. ;prof. G. S z e k f U, I\.ltwor6w Hterackich 
v;spółczes-nycl1, jak S a n d o ol' a P e t o f i'e g 0, M a u II" y ceg
 
.J o k a y'a i jamy.c:h, wreszcie .zaw,;er.a .zestawien:e -chronologiczne. Wy- 
dawn;otwo .to jest obficie i!]ustrowane, przeważnie reprodlUlkcjam: współ- 
czesnY'dh s:ztychów r [i1ografii. u lIlas na ogół mało !Znanymi, :niek.t6rymi 
bf.lrwnymi. Broszura ta nie daje oczywiśc'e pełnego obrazu węgierskiej 
Wiosny Ludów; jedinak jako broszura informująca cz)"teln:'ka !I'osYJskJego 
i w ogóle :słow:ańskiego {ze względu na słabą oZI1a.jomość jęz)'lka wę- 
gierskiego w krajaeh słowiańskich) spełnić może 1pOŹy!teC7n'{> F'We zadall1ie. 
. M. Tyrowicz. 


J. R, 
o wengorskoj rewolucji 
1848--49 gg. Typografia Officin
. 


1 


. 


.......
		

/Czasopisma_104_04_547_0001.djvu

			Zap!ak.i bibliogra!lcz1).e 


521 


A. Kossuth-emigració Anglia,ban eS Ame.- 
. r i k a b a n l 85 1---"1 85 2. Wydał Denes ,Janossy. Wyd. Węg. Tow. 
H:.st. T. I, str. XV+895, Budape8t 1940, tom II cz. I, str. 548, tamże 1944, 
<;zęść II, -str. 1086 tamże 1948. 
W serii "Pisma do dziejów emigracj,i po ,1849 roku" w wYda
ic- 
twie Węgierskiego Towarzystwa Historycznego ,,Fontes Histor:ae Hun- 
garicae Aev.i IRecentioris" ukazało się ';JOd redakcją dyrektora Archiwów 
Państwowych D. Janossego wielk:e wydawnictwo poświęcone emigracji 
i działalności Kossutha w Angli-i i Ameryce po k'lęs,ce \powstania 
1948/49 roku. 
Tom pierwszy .obejmuje dłuższy wstęp pióra D. Jano.ssego będący 
właściwie obs,zernym opracowan:em dziejów politycznej działalnoścI 
Kossutha w tyoh latach. Rozpoozyna się on dziejami uwolnienia Kos- 
sutha z internowania w Kutahia, następnie, po daniu obszernego tła po- 
św:ęconego stosunkowi Anglii do rewolucji węgier,skiej 1848 roku, prze- 
chodzi do 9rzy:jęcia Kossutha w Anglii przez :po.:;zczególne sfery ;i ko-ła 
polityczne, .omawiaJąc działalność samego Kossutha i prądy "'Panujące 
wśród emIgracji węgiersk:ej. tZ ,kolei, przed ;pr-zystlWieniem do omówie- 
nia wylStąpień Kossutha w Ameryce, UlÓW daje nam szerokie tło 
uwzg-Iędniające stosunek Stanów tZjednoCZQł1Ych do wa1ki węgiersko- 
austriackiej 1848--49 roku, aby następnie Obszernie omówić przyjęcie 
Kossutha w Ameryce, jego "tournee" po Stanach .i przy,gotowania stam- 
tąd czynione do, nowej walki o wyzwolenie. Z kolei resztę tomu I oraz 
o:>bydwie czę3ci tomu drugiego obejmują dokumenty, główn:e z archiwów 
budapeszteńskich, wiedeńskich i londyńskich, zawierające bądź .kores- 
pondencję Kossutha i' innych 	
			

/Czasopisma_104_04_548_0001.djvu

			!,
 


Zapeki bibl.oglaAicz.... 


Dwa 'Pierw
ze tomy dzieła wyszły jes'reZe podczas wojny, gdy ak- 
centowanie zw:ązków Kossutha z Anglią. wobec nacisku hitlerowskiego 
Da Węgry i 6zeN6neJ antyangie1skiej !propagandy, miało swoją specjalną 
w
owę. J. R. 
Krausnlck, II o l s te i In oG e h e l m p o l i t i k i n d e r 
A e l' a B i s m a rek 1 8 8 6-1 8 9 O. Hanseat:sche Verlagsanstalt, 
Hamburg 1942 str. 381. 8°. 
Na podstawie odkrytej w arch. wied. serii listów prywatnych H. do 
embasadora austr.-węg. w Berlime Szechenyi i do Kalnocky'ego, wystu- 
diował postać HoIisteina, M. i. zaciekawiają h1'Story.ka po]\SIk:.ego koncep- 
. cje wY'.vołania 'rewolty w Trent:no i Ga1icjj w porozumieniu tZ Rosją (reI. 
n16.rsz. dworu ks. Fryderyka Radolin-Radolińskiego). 
De Saint-Aulalre, F l' a n f; o i s J o s e p h. Paris 1946, Ar- 
thl!me Fayard. I vol. 8°. str. 599. (Le!! Grandes Etudes histor!ques). 
Autor był dyplomatą przed wojną światową. Znał doskonale kulisy 
rżycia dW()rskiego Wiednia I Bukaresztu i dlatego jego charakterystyki 
osób są ciekawe. Postać Franciszka Józefa w ciągu długiego panowania 
1848-1916 przedstawił żywo, podobnie i Elżbiety oraz arcyks. Rudolfa 
i ł'ranc. Ferdynanda. Brak jednak osobistej ewolucji tych postaci a zwła- 
&Z('za cesarza. Zupełny brak zagadnień społecznych j, gospodarczych 
a także kulturalnych. Najsłabiej wypadła rewolucja 1843. O kompromi- 
sie aUiStriacko-węg:el'lSlćm. 1867 tY'Lko w
mina. O Czeohach, Ser.bii i in. 
nie wiele. Toteż słuszn:e nie spoikała się ta książka z entuzjastycznym 
przYJęciem w kołach fachowców historyków, cO wynika z recenzji 
w OzaJSopismach zagranicznych. J. G. 


VI. Dzieje najnowsze 


Glannini Amedeo: L' A l b a n i a d a 11' i n d i p e n d e n z a 
a ll'u n i o n e c o n I t a l i a (1913-1939). 4-ta edizione. (MiJano 1940), 
Istituto per gll studi di politica internazionale, str. 377+5 nlb. 
Znany prawnik włoski, specjalizujący się w historii stosunków mię- 
dzynarodowych, b. senator A, Giannini, autor licznych prac z zakresu 
zwłaszcza historii wschodnio-europejskiej i Bliskiego Wschodu, pod po- 
w
'ższym tytułem ogłosił IV wydanie swej monografii o Albanii (I wyd. 
1925 pt.: La quest:one albanese). Wydanie to doprowadziło przedsta- 
wienie stanu rzeczy do aneksji Albanii przez faszystowskie Włochy. 
Książka ta jest w każdym razie najobfitszym dotychczas zbiorem faktów 
historycznych o nowej Albanii w pierwszym ćwierćwieczu jej Istnienia, 
faktów na ogół ścisłych, ale oczywiście nie jest pełnym obrazem tego 
okresu, a również oczywiście - jest przedstawieniem tendencyjnym, 
pisanym z punktu widzenia potrzeb .zaborczości włoskiej. Prawdziwe 
dążema ludu albańsk:ego do wolności .i sprawiedliwości społecznej nie 
aą tam uwzględnione. Najcenniejszą częścią książki są dodane na koń- 
cu dokumenty (w liczbie 29 - spisu ich brak!), obrazujące różne fazy 
rozwoju kwestii albańsk:ej - traktaty międzynarodowe, różne noty dy- 
plomatyczne, oraz wszystkie w danym okresie uchwalane konstytucje 


.. 


......
		

/Czasopisma_104_04_549_0001.djvu

			Zł,plaki "lbllogra6czne 


62
 


albańskie (1925, 1928, 1939). Własnej nowej takiej książki sami Albaii- 
cZY'CY lnie lInIIt.ią jEmJCZe. HAB. 
Szilow A. A.: Rukowodstwo po publikacii doku- 
m i e n t o w XIX w. i n a c z a ł a XX w. Pod riedakcijej G. Kostoma- 
rowa. Gławnoje archiwnoje uprawlenije NKWD SSSR, Istoriko-Archiw- 
nyj Institut. Moskwa 1939, str. 186+6 nlb. 
Z koncem 1939 r, wyszła instrukcja dla wydawania źródeł do dzie- 
jów naj nowszych, wydana przez Instytut Historyczno-Archiwalny Głów_ 
nej Dyrekcji Archiwów przy ministerstwie spraw wewnętrznych ZSRR 
Opracowana przejrzyście, ze szczegółowym rejestrem rzeczowym, przed_ 
stawia w każdym razie konkretną pozycję w swo:m zakresie. Autor 
porusza. następujące kwestie: Wstępne prace dla przygotowania źródeł 
do druku; wybór tekstu; opracowanie tekstu; tytuł; legenda; wstęp ar- 
rheograficzny; .aparat komentatorski; aparat wydawniczy; zestawienia 
chronologiczne; wykaz literatury; mapy, plany, schematy, diagramy; 
typy publikacji dokumentów. Wykład jest ilustrowany przykładami 
z zakresu dziejów wyłącznie. rosyjskich. Kiedy ukaże się wreszcie pol- 
ska i'l1lstruJ
oja do źródeł de CZu>bqikacj.j !powojennej. HAB. 
Garenco Grl!goire: P r e l i m i n a i r e s d e l a g u e r l' e II l'E s t - 
d e l'a c c o r d - d e M o s c o u {21 a o ii t 1939) a u x h o s t I l i t l! s e n 
R u s s I e (22 j u i n 1941). (Fribourg 1943?), str. 402+2 nlb. 
Jest to książka quasi historyczna byłego rumuńS'klego ministra 
spraw zagranicznych, a potem posła w Moskwie do wybuchu wojny an- 
>tyradzIeckiej w r. 1941. Autor, zdolny pisarz.i niezły znawca zagmatwa- 
nych problemów Europy środkowej I wschodniej, ale gorący nacjonalista 
l'umunskl, Grzegorz Gafencu (tak wygląda rumuńska pisownia jeg
 na- 
zwiska), pragnął w tomie tym dać przegląd i zarazem analizę wydarzeń 
w tej części Europy od lata 1939 do końca swej misji w Moskwie. Fak- 
tów, nieraz nader szczegółowych tu mnóstwo, a jeszcze więcej rozważań, 
które trzeba nazwać historiozoficznymi sui generis, a które mają być 
przede wszystkim próbą' usprawiedliwIenIa się. Gafencu bowiem czuje 
się odpOwledz.ialny za prowadz.oną przez siebie !poUtykę zagraniczną 
końca rządów Karola II - politykę wyjątkowo bez kośćca moralnego, 
nIelojalną, wobec walczących z przemocą sojuszników, a dwulicową wo- 
bec silniejszych. Dlatego też książką tą, niewątpliwie ciekawą, posługi.. 


.Kwarlll'
nik Hlsto	
			

/Czasopisma_104_04_550_0001.djvu

			530 


Zapiski bibliografiC7.Ae 


wać Bię należy tylko z największą ostrożnością. - Uwagę zVi1'aca umie- 
szczenie nazwiska. autora tylko na okładce, ale nie na karcie tytułowej(!) 
i brak miej5ca d roku wydania, które odgadnąć można -tylko z przedmo- 
wy i oznaczenia drukarni. Szczegół jeżeli nie charakt
rystyczny, to może 
symboliczny. HAB. 
Namier L. B. D i P 10m a t i c p r e l u d e, 1938-9 London. Macmllan 
1948, XVIII + 505. 
Mosca Rudolfo (red,), L'E u ro p a ve r s o 1 a c a t as t l' 01' e. Milano. 
Mondadori 1948. 1 vol. 8°, str. 772. 
Są to materiały ogłoszone pod red. M., lPoohodzące oZ archiwum min. 
spraw zagranicznych Włoch zrabowanego przez Niemców (kopie , tłuma- 
czenia), a obecnie wracającego do Włoch. Zwracają na siebie uwag
 zwła- 
szcza ciekawe notaty i memoriały Ciana w związku (l jego podróżami 
zagranicznymi. Dokumenty agny 1947, XIII+207 16°. 
Ąutor od r. 1942 aa: do końca wojny pracował w ,Bernie SlJW. jako 
kierownik Office of Strategic Services z zadaniem obserwacji niemiec. 
kiego II'Uchu oi><>l'U .i '\1trzymania rL nim łączności. 
Wie dużo, patrzy na wy!padki jak Amerykanin z. sympatią dla N1em- 
c6w. Jego książka należy do serii tych, kt6re staraJą się podważyć tezę 
o zbiorowej odpowiedzialności narodu niemieckiego za 2Jbroon:.e w osta_ 
tniej wojnie \popełnione (Pechel, Schla'brendorf, Hasse1, Giseviu:s). W 'Pra- 
cy -korzystał ze 
rawozdań z \procesu w Norymberdze. Na książce !Zacią- 
żyła jednostronność, przypadkowość informacyj i... Gisevius. .T. G. 


VII. Dzieje .Kościoła 
V. Laurent, A u x o ł' i g i n e s d e l'e g l is e d e M o l d a v i e (Za- 
łożenie metropoli mołdawsko-wołoskiej kładzie na lata 1381-1386, a nie 
nie 1401, jak dotąd przyjmowano). Rev. Etude Byz. V. 1947. 
Hadrovics L.. L'E g l i s c S e l' b e s o u s l a d o m i n a t i o n t u r- 
q u e. ,Paryż 1947. Str. 167. Praca ta obejmuje charakterystykę kleru 
serbskiego, stosunek kościoła do pallstwa w okres.ie przynależnośCi do 
Bizancjum, do państwa ')erbskiego, do Turcji, sytuację prawną patriar- 
('hatu, autonomię ekonomiczną patriarchatu, charakter narodowy ko_ 
ścioła prawosławnego w Serbij i jego misję narodową oraz politykę za- 
graniczną (przesiedlenia na Węgry i stosunki z Rosją). 


J. R. 


.... 


........
		

/Czasopisma_104_04_551_0001.djvu

			Z.op:5kl blblioglallan.e 


Michel de Taube, Rome et la Russie avant I'invasion 
J e s T a t a l' s IXe-XIIIe s i e c l e. Collec. Russie et Chretiente. Pa- 
ris Cerf 1947. 8'. 175 i mapa. 
Autor stara się udowodnić tcndenc)"jność a!1ltyrzymską kronik ru.: 
skich, pisanych przez 3.ntyrzymsko nastawionych mnichów.. Zdaniem 
autora chrześcijaństwo było przyniesione na Ruś nie tylko przez kler 
bizantyński, ale także przez Bułgarów, związanych z Rzymem oraz 
przez Niem('ó\\ł z Ratyzbooy a takLe przez Skandynawców. 
J. G. . 
Scolari (Paulin), Gerard, A u s e r v i c e d e R o m e e t d e M o- 
s c o u a u XVII-e s i e c l e. Krijanich, messager de l'unitl! de Chre- 
tiens et pere du panslavisme. A. et J. Picard, 1947. 


VIII. Dzieje prawa 
li'ri,ł,z Luschek, N o t a l' .i a t s u r k u n d e u n d N o t a- 
r i a t i n S c h l e s i e n, von d e n A n f a n g e n (128:>') 
bis zum Endc des 16 Jlh. (Hist.-Dip1. Forsch. V.) Weimar, -Bohlaus 1940 
str. XXII, 400. Notariat powstał we Włoszech. Później instytucja ta !prze- 
szła do Niemiec, .zmodyfikowana. Do XVI wieku Ulegał .zmianom. Zaga- 
dnienie to mało studiowane w literaturze niemieckiej, pierwszy raz sze_ 
Rej potraktowane zostaJo przeli Luscheka. Część I r02jprawy obejmuje 
w.iadomośei o rozwoju tej .instytucjI, część II rejestr 1Il0tariuszy (aLfa- 
betyczny i chronologiczny). .T. G. 
BognetU Giampero, L'o p e r a s t o r i c o - g i u r i d i c a d i 
A l' r i g O S o l In i Riv.ista di Storia dei diritto Italiano 1944-7 
vol. XVII-XX str. 171-199. Obszerny wywód na temat przedmiotu i me- 
tooy his!. prawa włoskiego. 
KorowWz Marc st. Une Experlence de droit 
i n t e r III a t i () n a I. L a p l' o t e c ot j o n d e s m i n o r d, t e s 
d e H a u t e iS i i e s i e, Paris 1946. 8°. 179 str. Pracę tę drukował 
julŻ autor fbyły kier. urz,ędu mniejszości na G. SI.) w r. 1938 w Katowi- 
('ach (Górnośląska ochrona mniejszości 1922-1937 na t1e .stosunków naro- 
dowościowych (VIII t. Pam. Inst. Sląsk.). 


IX. Dzieje gospodarcze i społeczne 
Ligers-Ziedonis, H i s t o i l' e d e s V i 11 e s d e L e t t o n i e e t 

rE s t o n i e d e s o l' i g i n e s j u s q u'a l a f i n d u XVIII s i e c l e. 
8°, str. 226. 
Coornaert Emil wart. pt. L e s g h i l d e s m e .d oj e v a l e s 
(V-XIV 'siecles), daje definicję i rozwój gi!ldii średl!1iowiecznych. Po- 
wstały one w Xl ,(lulb X) wieku. Miały Charakter s»ecjalny. Począ.tkowo 
celem ich !była obrona "auto-protection". Działalność ich ,związana była 
li 
'ozwojem gospodarki handlowej sukienniczej. Początkowo tworzyły się 
jako grupy ochotnicze celem utrzymania solidarności członków. Obowią- 
zywała wspólność żywnościowa "compotacio". Chrześcijaństwo dodało do 
tego ceremoniereligi.jlIle. Ddlej, wzajemna pomoc na tym świecie. W cią_ 


-- 


531 


. 


3
'
		

/Czasopisma_104_04_552_0001.djvu

			582 



lkl blblklgraf!cme 


. 


gu 3--4 wieków zamienił się Charakter gildii. (Regulowały 'handel, stały 
sę agencjami cywi!l:Lzacyjnymi. RozpraWlka E. Coornaert, rprof. College 
de F'rance zas.ługuJe na uwagę naszych h:ostory:ków dziejów gospodarczych 
l s,połecmy:dh. Dr,UIk. w lRev. H:st. IV-VII 1048. J. G. 
Benuard Yves, L e IS il" e l a t 
 o n s id e s' PapeLS id' A v i- 
I n o n e t d e c o m p a g, n i es c o m m e l' c i a 1 e 6 e t 
b a n c a i r e s d e l 3 l 6 a l 3 7 8 8°. XXVII +695. Paris, Boccard 1941. 
Berza M., L a c o lon l a f i o r e n t i n a d i C o n s t a n- 
tinOlPoli nel l3ecol.:. XV-XVI e SUo ordin.a.- 
mento secondo gJi 6ta1.uti (iIrev. h:lSit. du S. E. euro- 
peen XXI 1945). 
G. ,J. Brat:anu, L a M e l' N o i r e p l a g u e t o u r n a n t e 
du tralfic international a la !fin du ,Moyen 
I\.ge. Tamże. 
Maurice Dobb, S t u d i e s i n t h e D e vel o p m e n t () f C a p L 
t a 118m G. Routledge & Son9, Ltd.., Lond(jn, 1947, str. IX +393. 
M a u r j c e D o b b nie jest h'storykiem, lecz ekonomistą. Jest wy- 
kładowcą ekonomii na uniwersytecie w Cambridge. Praca jego nie ma 
charakteru teoretyczno-ekonomicznego, iecz historyczny. I tu sprzeczność 
pierwsza? Czy teoretyk, ekonom;sta pow'nien pisać 'prace historyczne? 
Sądzę, że praca jego jest jednym z dalszych dowodów, że współpraca 
między historykiem czy historykami, którzy, każdy dla swego okresu, 
cpracowują 1 przeprowadzają badania źródłowe, a teoretykiem, który 
opierając się na ich pracy, tworzy pewną syntezę, jest nad wyraz poży- 
teczna. To, że syntezę tę stworzył n.le hIstoryk, lecz ekonomista-teoretyk. 
daje pracy specyficzne ujęcie, wydobywa na pierwszy plan zagadnienia. 
które dla niejednego historyka mogłyby przedstaw'ać mniejszą wartość, 
a które dla zrozumienia problemu posiadają z punktu widzenia p.konomł- 
cznego istotne znaczenie. 
W pracy daje się w.vczuwać równ'eż i druga sprzeczność. M. D o b b 
z przekonań jest marksistą, lecz w dużej mierze operuje aparatem nau- 
kowym ekonomii kapitalistycznej. Nie pozostaje to bez wpływu dla ści- 
słości pewnych tez 1 sformułowań. M'mo zastrzeżeń, jakie to powoduje, 
należy podkreślIć, iż w tym, że Dobb, tym aparatem operując, potrafi 
udowodnić zarówno gospodarczy zmierzch kapitalizmu, jak też związany 
z nim konieczny upadek myśli społeczno-politycznej, jaką kap:talizm 
wytworzył, coraz silniejsze tendencje faszystowskie czy faszyzujące w ło- 
nie społeczeństw kapitalistycznych, wyrastanie "baronów" gospodarczych. 
vcsiadających już nie tylko gosporlarcl.ą, lecz polityczną siłę skupioną 
w swych rękach 'i związek tego procesu z wejściem kapitalizmu w fazę 
;mperializmu, wzmacn'a siłę argumentów, którymi naukowy materializm 
te same te7.Y udowadnia. 
By dać pojęcie o treści pracy M. D o b b'a warto przytoczyć spis roz_ 
działów. W pierwszym precyzuje pojęcie kapitali.zmu, w drugim przed- 
stawia upadek feudalizmu i wzrost miast, trzeci poświęca powstawaniu 
burżuazji, czwarty powstawan:
 kapitału przemysłowego, piąt
 aku
u- 
la(
ji kapitałowej i merkantylizmowi, szósty wzrostowi proletarIatu, s16d: 
my rewolucji przemysł0wej i dz:iewiętnaste
u wiekowi, ostatni okresowi
		

/Czasopisma_104_04_553_0001.djvu

			Z!lpllk
 bIbliograficDe 


583 


między dwoma wojnami światowymi .1 rozwojowi przemian po datę pu- 
blikacji, 
D o b b w trakcie swy'ch wywodów podaje w:ieIe materiału szc7.egó_ 
ł{'wego, mimo to nie prz
ąża wykładu szczegółami j pozwala nie tracić 
z ()('zu przez cały czas lektury zasadniczYCh myśli przewodnich swego 
rl'zumowania. Czytelnik nie ma również wrażenia, by aut.or prześlizgi- 
wał się nad trudnościami, wręcz na odwrot, 1rudności te śmiało podej_ 
muje i stara się przezwyciężyć. Tym samym pracn jego je.st ciekawą lek. 
turą nie tylko dla fachowca, ekonomisty czy historyka gospodarczego, 
lecz również dla tych, którzy pracując na innych polach l mając jedynie 
pobieżne wiadomośCi ekonomiczne, nie chcą w vacy swej zapominać, że 
życie gospodarcze .stanowi istotną pOdbudowę życia społecznego. 
Witold Za.krzewskl 
Laski Harold :J., T h e R i s e o f E u r o p e a n L.i b e r a l j s m _ E n 
E S s a y l n I n ter p reta ti on. London, G. Allen & Unwin _ 1947, 
str. 264+ 15. 
Wymieniona praca prof. Laskiego nie jest pracą nową. O ile zasłu- 
guje dziś na wzmiankę recenzyjną to dlatego, że pierwsze wydanie 
(z 1936) było przez dłuższy czas wyczerpane. Jest dziełem: z zakresu hi- 
storii dOktryn społecznych i jak sam tytuł wskazuje, przede wszystk.im 
przedstawia rozwój doktryny libera:inej od powstan'a do chwili triumfu. 
Lecz do tego się nie ogranicza. Przedstawiwszy ją krótko w związku 
z XIX w., to jest okres jej panowania, w Qstatnim rozdziale prof. Ln_ 
ski daje szkic r02'!kładu i upadku liberalizmu i przyczyn, które z nieod- 
pł:rtą koniecznością upadek ten wywołują. 
Rozdział I poświęcony jest narastaniu przem'an gospodarczo-społe- 
cznych :i ddeologicznych w łonIe feudalnego średniowiecza do w. XVII. 
RI,zdział II rozwojowi doktryny liberalnej w XVII w'eku z położeniem 
(przy uw.zg1ędnien:u przemian na terenie całej Europy) głównego naci_ 
sku na Anglię j rewolucje ang'elskie. Oto jak prof. Laski sumaryzuje 
z,,:-ycięstwo rewolucji: "Angl'a w XVII wieku jest wyrazem triumfu cnót 
burżuazyjnych. Rozszerza zakres swego handlu poza zasięg współczesnej 
ł-ywalizacjl. Wyznacza szlaki Imper
um, Uczy króla l arystokrację, że ich 
przywileje mogą nie być nie do pogodzenia z jej interesami. OsIągnąwszy 
wewnętrzne admin'stracyjne zjednoczenie, wymaga, ustala" i 10 bez mo- 
żlIwoścI ,pomyłki, poco jest to zjednoczenie. .Jakkolwiek wielki był ge- 
niusz Newtona i Hobbsa, zbiorowy geniusz ang'e1skiej klasy średniej, 
który w tym wieku całkowicie przebudował strukturę królestwa stosow- 
,nie do swych potrzeb, nic nie cierpi na porównan:u. Ponieważ w swych 
osiągnięciach ustalił nastrój i kierował psychiką swych współczesnych 
nie tylko w następnym w'eku, lecz jeszcze przez dwieśoie lat dłużej..... 
"Co .stanowiło o osiągniętym zwycięst\\ie?... Zwycięstwo oznaczało uty_ 
litaryzm w etyce, tolerancję w religii, rządy konstytucyjne w poHtyce. 
W zakres'e gospodarczym państwo staje się sługą handlu, jego .zwyczaje 
przekształcają się w środki potrzebne do tego celu." ..."Po 1688 burżuazja 
nie stanowi więcej niebezpieczeństwa dla zasadniczych linii kompromisu 
wówczas os'ągniętego. Wojna domowa była w dużej mierze wygrana dla 
kJasy średniej przez czeladników, robotników j chłopów, którzy, w trak- 


--
		

/Czasopisma_104_04_554_0001.djvu

			;,,
 


b:pflki bibliograf>czn
 


cie JeJ, wytworzyli radykalne poglądy bardziej stosowne dla XIX niż 
dla XVII wieku. Nie możemy nie dostrzec znaczenia rewolucji socjalnej, 
która przegrała w purytańskiej rebelii. LeveIlersi i komuniści rolni tych 
c"7aSów, a w mniejszym stopniu również Baptyści i ludzie Piątego Króle- 
stwa zapowiadają powstanie ideologu proletariackiej. Uwypuklają, że 
<.;Sią.gnięte zwycięstwo nie jest ich zwycięstwem. Podkreśiają, że wolnośCi 
konstytucyjne, które .zostały osiągnięte, "mogą odpowiadać klasie posia- 
dających, lecz nie Sjpełniają życzeń tych, którzy nie mają nic poza, swą 
s:łą roboczą, z czego mogliby żyć." 
t Rozdział III poświęcony jest okresowi '"Oświecęnia"; j w okresie 
tym na planie pierwszym uwypuklone są przemiany' i rozwój liberalizmu 
na terenie Francji - przy nie traceniu, tak jak w rozdziale poprzednim. 
wglądu w ogólno-europejski ciąg przemian i rozwoju. Wskazuje na ścisły 
związek pomiędzy różnicami dzielącymi angIe!ski liberalizm ekonomiczny 

 francuskich fizjokratów z różnicą w aktualnie istniejącej strukturze 
gospodarczej obu krajów. Wskazuje, że teoria fizjokratów to teorIa m:e- 
sz('zańskiego liberalizmu, zastosowania do kraju, w którym przewagę 
g()spodarczą mają właściciele ziemscy. ,,'Pozwólcie właścicielowI i far- 
merowi na meskrępowaną działalność, a oni osiągną harmonię społeczną. 
przez 'to, że wolno im będzie dążyć do swych osobistych korzyści i to 

est oczywiście filozofia dla ziemian, podczas gdy Adam Smith tworzył 
filozofię dla mieszczan." Dalej, przechodząc do aspęktów społeczno-go- 
spodarczych a. gospodarczO-poli	
			

/Czasopisma_104_04_555_0001.djvu

			Z apialtl bibliograficzne 


:>35 


zumienia, .sprawiedliwości i łaski, czego już sobie nie przypomina. Wol- 
ność, którą się cieszy, w świetle realnych faktów, była zaprzeczeniem 
wolności dla olbrzymiej większości ich współobywateli, o czym rzadko 
świadomie pomyślała. Nie chciano zrozumieć, że sprawiedliwe społeczeń- 
stwo znaczy albo takie, w. !którym uznaje się równe prawo wszystkich 
do korzystania z wspólnych zasobów, albo przynajmniej, w którym róż- 
nice wynagrodzenia mogą być us>prawiedliwione stopniem znaczenia 
ola tych w!i	
			

/Czasopisma_104_04_556_0001.djvu

			500 


ZapIski bibliogl6licme 


Kuczyński Jurl'eo. A S h O r t h i S t O r y O f I a b o u r c O n- 
d l t i o n s 
 n ¥ r a n c e l 770 ,t o t h e -p re" e n rt d a y. 
London 1946 (F'red Muller) str. 210. 8 0 . 
Jules Merel. oM e a; ił ,g a r d a s lI..g 
 18 a g r a r t a r łI a- 
d a 10m -M a g y a r o r s a g o n l 7 9 0-1 848 I(Ro!Lnictwo i spo- 
łEczeństW() roln:cze na Węgrzech od 1790 do 1848). Jest to analiza sto- 
su.nków rolniczych, chara:kterYiStyka ol'gani,zaoji gospodarczej domen 
i obraz; stosunku rolni.ków do kapitalis1ów. Tak praca oMereia, jak Szabo, 
wyświetlają znakomicie podłoże wypadków 1848 r. 
Instytut Telekiego w ramach Etudes danubiennes wydał Stefana 
Szabo. jednego z najlepszych specjalistów, studia nad dziejami chłopów 
w«ierskich (T a n u I fi a n y o k a m a g y a r p a r a & /Z ot 6. g 
m u l t J a II:> ó l). :Zajmuje się on pro:blemem ł)Oddaństwa na Węgrzech 
od początku aż do epaki nowożytnej,wy.korzystując wiele ineditów. Daje 
barwny obraz połoŻe	
			

/Czasopisma_104_04_557_0001.djvu

			Zapluł blbliografłcae 


5117 


geschichte des Miottelalters 1885. Pelzer sporząd.ził tera
 nowy, popra- 
wiony, S1p
S na podstawie dokumentów. - 3. G. 
Grekov B. D., L a c u l t u l' d e l a lIt u s' s 1 e d e K i e \'. 
Moscou 1947. f.:ditions en langues etrangeres. I vol. 8, str. 143. Ilustr. 
Jest to francuskie tłumaczenie pracy Grekowa wydanej jeszcze 
w r. 1944 ,(Ki'jewskaja -Ruś). Opracowan:e tematu zacz.yna autor od epoki 
Scytów. Słow::an:e mieli własną oryginalną kulturę i tylko tym faktem 
można wytłumaczy<: slawizację Normanów. Ruska ku'1tura jest wytwo- 
rem tubylczej ,grupy etn:cznej, przy C'Zym nie wyklucza się wpływów 
obcych (n. P. Ibizant.). Słowianie powstali ze a;lan'a się wielu różnych 
plem:on nazywanych !przez Greków Scytami; nazwy tej używali pisarze 
greccy na oznaczenie ludów 'PÓłnocnych. Scytowie byJi jeźd
caml wędro_ 
wnymi, mówili Ijęzykiem irańskim. Mogli oni zm:eszać się z ludnością 
roln'czą autochtonną. u ujścia Dniepru. Ślady ich zaw!erB jeszcze dziś 
krlI'ltura .ludowa ruska, 
-InJj A


Ia wor.z tpA1- :]
U'Pll111tł
uołq:>łt\ .M.C)If;}fZP q:>'AZ.S.f!!P n
!;) M. 
tury rzymskiej. W dobie wędrówek ludów spotykamy się z kulturą An- 
tów, kt6ra jest beZ1PQŚrednią podstawą kultury Rus.i k:]owS1kiej, W c:ągu 
VI-VIII wieku pozostawali Antowie w stosunkach z ,Bil:ancjum i Wscho- 
dem i pod wpływem tego jiU!Ż wtedy rozwinęły się ośrodki przemysłowe 
miejsk:e na R!l'8i. Na tak z.lłIpOcząołkowany rozw6j kultury ruskiej p:zed 
w. IX, oddzia'łali Normanowie, ale już tej kultury n:e zmienili. "Hoo" 
1est nazwą autochtoniczną a nie normańską. O dużym zaawansowaniu 
tej dawnej kultury Ant6w m6w!ą ,badan:a archeologiczne, kt6re Ob'1:ają 
wiele teori'i 7Jbudowanych na źr6dłaoh b:zantyńskich. WedłlUJg tych ha- 
dań ustr6j społeczeństwa epoki Ant6w można n87JWać ."demokracjami 
militarnymi" w stan:e ]W zaawansowanym. 
iNastQPł1:e pr.zedstaw'a autor wyniki badań odnośnie do rozwoju 
gospodarezego i .społecznego Slavo-Rus6w, ich 'religię (m. i. rozw6j kultu 
Peruna, boga książąt i żołnierzy). Bez wątpienia religia chrześcijańska 
pr.zen:kaIa na Ruś już od II wieku.i Toz'szerzała się wśród Słowian: stąd 
pochodziła ta łatwość chrystian1zacji. Takie rp:smo znane 'by-ło na Rusi 
przed Cyrylem. Rzym usiłował pozyskać ,Rm, ale lB:zancjum da\valo 
więcej (narodowy charakter kościoła). Pogani.zm ży'ł jednak ,jeszcze na l:t] 
w emuce ruskiej. 
,Jjez przyjęcia dawnej kul1tury własnej ,Rusi, nie można wytłuma- 
czy<: jej dalszego rozwo:ju. J. G. 


Croce Benedetto, I l 
heresie med:oevałi. 
119-21. 
Dezs
nyi B
la, M a g Y a IT o l' S Z a g e 9 :s v a. j c (Węgry 
i Szwajcaria). Budauest. Inst. P. Teleky, 1946, str. 274. 8°. 14 ilu&tr. Jest 
t(\ tom I. z serii "Notre patrie et le monde". W oparciu o źródła, wykazuje 
autor 'bardzo duży wpływ Szwajcarii na Węgry, szczeg6lnie w dziedzinie 
sztuki. C:ekawe szczeg6ły przynosi do sprawy witraży klasztoru w Ko- 
n:gsfeJoden, daru kr61<>wej Agn!es
kl wdowy po Andrzeju III kl'. węgier_ 
SkIm. no jej śm:erCi 1364 r. uważano ją w Szwajcar:1 za 'królową Wę- 
g:er. Wymienia cały szereg śladów sztuki związanej z Węgrami. Kościół 


m at e l' i a l i s m o s t o :r i c o e I e 
(Quaderni delIa Critica II 1946 n. 5 str. 


.........
		

/Czasopisma_104_04_558_0001.djvu

			53R 


:UP:r.k1 bibtiogr aficz.ne 


. 


we ¥.ryburgu (franciszkański) posiada najlepszy portret św. Elzbiety wę- 
gierskiej, mi'strza ,p'EuiHets (1479-81). W końcu .podkreśla, że wpływy 
włoskie na Węgry szły w dużej mierze przez Szwajcarię. 
Liniger Jean, U n e p h .i los o ,p h i e d e ['h i s 	
			

/Czasopisma_104_04_559_0001.djvu

			Za!>lak.i i,>ib1wgubc.zne 


5.19 


łowy XVII wieku, a przy tej sposobności dowodzi, iż Polacy-różnowiercy, 
oprócz ulegania wpływom kulturalnym francuskim, byli w pewnej mie- 
rze krzewicielami własnych form życia religijnego i kultury narodowej 
poza granicami kraju. Początkowo, kalwini polscy (Trecy, Łasicki), za- 
grożeni przez rozłam antytrynitarski, szukali oparcia w środowiskach 
francuskich współwyznawców. Z okazji wyboru Walezego na tron pol- 
ski ujawniła się ich działalność polltyczna. W okresie Henryka IV wy- 
chowują się potężni wodzowie kalwinizmu polskiego: Janusz Radziwiłł 
i Rafał Leszczyński, ich zabiegi międzynarodowe noszą w pewnej mie- 
rze cechy, jakie we Francji uwydatniają się w osobie Duplessis-Mor- 
nay'a. Agenci ich, jak Daniel Nabrowski i Samuel Bolestraszycki, są 
równocześnie tłumaczami z współczesnej francuszczyzny i międzynaro- 
dowymi działaczami politycznyml. Da Francji docierają i Bracia pol- 
scy ze swą propagandą, utrzymując stosunki z osobistościami o zainte- 
resowaniach teologicznych i naukowych. 
W pewnej mierze łączą się ż tym artykułem opublikowane w ma- 
teriałach przez tegoż autora Z w ier ze ni a m ł 
dego D udyc za 
o studiach i stosunkach z francuskimi uczonymi. 


St. Szczotka 
W Arch. Stor. H. 1941 Disp. I str. 68-70 Nito Ca.lvini zamieszcza 
ciekawą dla historiografii polskiej C o l' r i s p o n d e n z a i n e- 
d i t a t l' a G. P. (chodzi o założyciela Arch, Stor. !t. G. P. Vieusseux) 
e ,A 'l e s s' a n d l' o T o r i i r'e l a Ij; :i v a a d u n łt b!i 0- 
g r a f i a d i S e b a s t i a n o C i a 11) p i (zmarł 11 XII 1847 
W Pistoi). Redaktor Arch. St. !t. odniósł s:ę do P!zy (Torri), z prośbą 
o dane biograficzne o Ciampim. W II)arcu 1848 Bonaini napisał biblio- 
grafię dzieł Ciampiego (16 str. 4°), zestawiając 150 tytułów dzieł, a wśród 
nich l1aJwaJŻniejsze o stosunkach .pom'ędzy Rosją, Polską i Italią, ofiaro- 
wane w r. 1840 Akademii Archeol. Uniw. w Mo,skwie. 
O Ci2.m.Pim pisał również ;F. Pollidori, Commentario del1a vita 
e delIe opere di Sebastiano Ciampi (nie wydane). Por. Arch. St. !t. 1866 
ser. 3. t. III, cz. I, str. 267. 
Gentile P., 80 anni di soc"ialismo in Italia. Longanesi. 
Milano 1948. 16°. !Str. 203. 


1 
( 


Interesujący i pięknie napisany ekskurs .na temat socjalizmu wło- 
skiego, i jego dziejów od BakUin-ina pa r. 1915. N:estety .za mała w:e'lk:ch 
problemów "Socja.1i.zmu włoskiego,. Głównie porusza stosUlIlk.i !północy z po- 
łudniem, zagadnien:e rozwoju instytucyj Sl])O'łeczny'ch i klas kieru1ących, 

tworzenie partii komunistycznej, herezje socjalistyczne {Salveminlego 
i Rosseliniego) i in. 


......
		

/Czasopisma_104_04_560_0001.djvu

			5441 


Po1
i 


POLEMIKI 


ODPOWIEDZ DRA TOBIASZA DOC. POPIOŁKOWI 


Dr K a z i m i e r z P o p i o ł e k ogłosił w Kwartalniku Historycz- 
nym, zesz. 1-2 1948, recenzję z mej książki p. t.: Wojciech Korfanty. 
Recenzja ta nie daje możności autorowi książki na rozwinięcie pewnych 
zagadnień z tematem związanych, ale ogranicza do odpowiedzi na mało 
istotne szczegóły. Recenzja bowielll z jednej strony zawiera ogólne i mc 
nie mówiące zarzuty, z drugiej strony chcąc poprzeć krytykę książki, 
zwraca uwagę na drobiazgi i bez związku z całością - wyrwane szcze- 
,óliki. Postulat naukowy, aby praca i recenzja wzajemnie uzupełniały 
się w pogłębieniu prawdy historycznej, niestety nie został spełniony. 
Rzecz charakterystyczna, R. nie znalazł ani jednej strony dodatniej 
pl"acy, natomiast nie żałował takich słów o książce, jak te, że "nie speł-. 
oia zapowiedzi", że "autor nie podejmuje próby wyjaśnienia", że "żało- 
wać należy' itd. Po tego rodzaju negacji książki, należało by się spo- 
dziewać, że dr Kazimierz Popiołek zdaje sobie sprawę z odpowiedzialno- 
tk'i za powyższe słowa, i użyte zwroty, i w sprawach zasadniczych poprze 
je dowodami dokumentarnymi. Fakt, że recenzja nie podaje ani jedneg0 

darzenia historycznego choćby przykładowo ilustrującego słuszność kry- 
tyki, a także a n i j e d n e g o ź ród ł a uzupełniającego pracę, stawia 
powyższe słowa recenzji pod znakiem zapytania. Jest to tym bardziej 
dziwne, że według słów dra Kazimierza Popio łka książka o Kor- 
fantym "nie wnosi prawie żadnych nowych nieznanych wiadomości' 
i "opiera się na jednostronnych źródłach" - zadanie było więc z góry 
ułatwione. 
Przejdźmy od razu do rozpatrzenia tego zarzutu: trudno jest przy- 
taczać całe ustępy i referować książkę raz jeszcze, gdy ona sama zaświad- 
czy o sobie, jeżeli zaintrygowany recenzją czytelnik zechce je obie po- 
równać. Wystarczy zapytać recenzenta kto, gdzie i kiedy pisał o nastę- 
pujących sprawach: o szczegółach wyrzucenia Korfantego z gimnazjum 
w Katowicach (str. 21), o wspomnieniach Kowalczyka (str. 26), o enun- 
cjacji Korfantego przed sądem w Poznaniu na temat stosunków polsko- 
niemieckich (str. 33), o Szmuli (str. 42), o represjach (str. 43(44), o ger- 
manizacji ludu śląskiego (str. 47), o stanowisku ludu śląskiego (str. 50) 
itd., aż do końca książki. Już z pierwszych stron widać, że zagadnienia 
powyższe zostały opracowane po raz pierwszy. Jeżeli recenzent mógłby 
zarzucić, że pierwsze rozdziały zawierają zbyt dużo syntezy i inne za- 
gadnienia, opisane w książce na owych pierwszych 50 stronach, były już 
omawiane, to miałby rację. Chodziłoby o trzy książki: "Pionierzy odro':' 
dzenia narodowego i politycznego na Sląsku", "Poseł ks. J. Wajda i jego 
czasy" oraz "Na froncie walki narodowej w Opolskiem" *). Jest rzeczą 
zrozumiałą, że każdy autor pracujący nad pewnym okresem w historii, 
w każdej z następnych swych prac musi nawracać do poprzednich. Zre- 
sztą warto w tym wypadku marginesowo podkreślić jeszcze jedno źródło 
historyczne: jeżeli dla historyka ważnym są osobiste wspomnienia 1 pa- 
mietniki, to niewątpliwie żywą kronikę stanowi żyjąca po dziś dzień 
wdowa po Wojciechu Korfantym. Po przeczytaniu książki oświadczyła, 
że nie tylko żywo staneły jej w oczach historyczne wspomnienia od roku 
1903, ale o wielu szczegółach z okre
u przed małżeństwem dowiedziała się 
po raz pierwszy. 
Następny zarzut, iż praca o Korfantym została oparta t y l k o na 
prasie obozu Korfantego, dowodzi, jak łatwo jest krytykować cudzą 


*) Autor "odpowiedzi" ma tu na myśli swoje prace publikowane pod 
tymi tytułami (przyp, Red.).
		

/Czasopisma_104_04_561_0001.djvu

			PoI9DUki 


54,1 


książkę. Dr Kazimierz Popiołek omawiając osobę Korfantego w drugim 
ckresie jego życia w swej książce p. t. "Trzecie powstanie śląskie" nie 
",względnił nawet tej "jednostronnej" prasy, pomijając prócz kilku in- 
r.ych, tak .zasadnicze źródło jak "Orędownik Komisariatu .Plt;biscytowe- 
go". Odnośnie tej "jednostronnej prasy Korfantowej", to me Jest sprawa 
tak prosta, jakby można było sądzić z recenzji. Mimo ucływu zaledwie 
pół wieku od chwili ukazania się prasy obozu KOrfantego, jest ona' zdzie- 
siątkowana i zamiast kilkudziesięciu roczników dochowała się niejedno- 
krotnie w szczątkowym stanie. .Nieraz z
 jed!1:rm artykułem, czy 
oru:- 
szaną kwestią trzeba było czymć POszuklwama podobne do poszuklwan 
&rchiwalnych. Stąd słowa recenzji, że "książka jest tylko zbiorem wypo- 
wiedzi Korfantego i artykułów prasy jego obozu", mimo woli są pochwałą 
autora, o czym może mieć pojęcie tylko ten, kto osobiście zetknął się 
z trudnościami skompletowania tego rodzaju materiału. . 
Recenzent, stawiając dalszy zarzut autorowi, 
e "nie uwzględnił zu- 
pełnie ruchu socjalistycznego, nie znając prawdopodobnie w ogóle wyda., 
wanej przez niego prasy" poruszył zagadnienie bardzo ciekawe. Prawda 
historyczna wymaga od recenzenta nie tylko dokładnej znajomości przed- 
miotu, żródeł i materiału rozpatrywanego zagadnienia i to w stopniu 
przynajmniej tym, jakim dysponuje autor. Inaczej recenzja mija się z ce- 
lem. Być może, że recenzent przerzucając się po wojnie z zainteresowań 
sredniowiecznych na historię najnowszą Sląska, nie miał jeszcze czaSli 
bliżej zaznajomić się z okresem, w którym autor pracuje od lat czter- 
nastu. Nie przynosi to wcale ujmy recenzentowi, gdyż okres odrodzenia 
narodowego i politycznego na Sląsku jest zawiły, mało zbadany i wy- 
maga niejednego oświetlenia. Wypływa to z tajności zawsze jeszcze bądż 
co bądź aktualnego materiału, w dużej mierze wywiezionego za granicę. 
Nie sięgając jednak tak głęboko, wystarczy powołać s
 na tak kompe- 
tentnego autora socjalistycznego jak Bolesława Limanowskiego i jego 
pracę p. t. "Odrodzenie i rozwój narodowości polskiej na Sląsku". Kor- 
fanty w r. 1903 zdobył mandat do parlamentu tylko przy pomocy pol- 
skich socjalistów na Sląsku, nie było potrzeby go atakować. W okresie 
następnych lat ośrodek PPS w Katowicach uległ rozbiciu, a nawet czo- 
łowy socjalista śląski, Morawski, poszedł na kilka lat do pruskiego wię- 
zienia, wydany przez socjalistów niemieckich, uprawiających politykę 
hakatystyczną, Gdy na jego miejsce przyszedł Biniszkiewicz, cechowała 
go tak daleko idąca współpraca z Korfantym, że po wojnie jako jeden 
z pierwszych został powołany do Komisariatu Plebiscytowego, gdyż 
w pierwszym rzędzie był socjalistą polskim. Zarówno socjaliści Polacy, 
lak Korfanty, toczyli walkę z socjalistami-Niemcami i to zostalo szeroko 
opisane w książce na stronach: 77, 84, 85, 181, 209, 215. 
Z recenzji wynika, że przypuszczalnie dr Kazimierz Popiołek patrzy 
na osobę Korfantego podobnie jak wiele osób pamiętających pierwsze 
momenty odbudowy państwa polskiego. Po pierwszej wojnie światowej 
,Korfanty był jednym z czołowych przywódców prawicy polskiej i gdy 
rozgorzały walki partyjno-polityczne, był w tym okresie mocno atako- 
wany przez prasę socjalistyczną. Jest to już jednak drugi okres jego ży- 
cia, którego książka nie dotyczy. Opisuje natomiast Korfantego jako 
przywódcę działaczy polskich, bez względu na zabarwienie polityczne 
staczających śmiertelną walkę z Niemcami o podtrzymanie bytu naro- 
dowego i walkę o utrzymanie polskiego stanu posiadania. Kor£anty dzia- 
łając w owym czasie na Sląsku odciętym od reszty Polski kordonami 
zaborczymi, jest mniej znany i jest wtedy zupełnie innym człowiekiem, 
niż ten, którego pamięta się z późniejszego okresu życia. W omawianym 
w książce okresie odbudowy państwowości polskiej na Sląsku. obóz Kor- 
fantego staczał ciężką walkę z Centrum i ugodowcami. ° jakichk"lwick 
walkach na .miarę późniejszych walk partyjno-politycznych w owym 
('zasie nie było mowy. Walka z obozem ugodowym i Centrowym została 
szeroko w książce omówiona w rozdziale: IV, V, VI, VII, VIII, IX, X, 
XI, XII. XIII i XIV. Podkreślenie tego faktu jest konieczne w związku 


.........
		

/Czasopisma_104_04_562_0001.djvu

			:-.42 


PaIIemJJd 


z zarzutem recenzji, iż mało został uwzględniony obóz przeciwny: Ks. 
Szramek, który ze swymi cennymi pracami zapoczątkował historię odro- 
dzenia narodowego SląsKa, zawsze mawiał. iż są Jeszcze trzy naJ trudniej- 
sze postacie do opracowania: Korfanty, Koraszewski i Napieraiski. Ten 
ostatni czeka jeszcze na swego historyka. Trudno twierdzić, że zagadnie- 
nie zostai.o wyczerpane, gdyz niewątpliwie praca o Napieralskim wniesie 
dużo nowych materiałów. Nie było jednak potrzeby nawracania do opi- 
,;ywania Korfantego ze strony obozu ugodowego, a wiec przeciwnej, sko- 
ro uskuteczniłem to już.na nieznanym materiale w pracy o Kordszew- 
skim. Wracanie raz jeszcze do tego samego-tematu w książce o Korfan- 
tym było zbędne. 
Dalszy zarzut, iż autor "nawet nie formułuje przeważnie. własnych 
sądów czy wniosków, ale zawarte w prasie Korfantego przyjmuje bezkry- 
tycznie za swoje", na co recenzent przytacza szereg przykładów na str. 
198 Kwartalnika, wydaje się. że należy zostawić dowolnej intcrpretacji dr 
Kazimierza iPop.iol]ka. Przypatrzmy się jednak bliżej jak ta sprawa wy- 
gląda: . . 
Str. 16 - duchowieństwo ulega stopniowej germanizacji -- przypis. 
16. Dziennik Berliński. W książce jest napisane: Lud śląski jest samotny: 
n1e posiada stanu średniego, brak szkół nie dopuszcza go do utworzenia 
rodzimej inteligencji. Duchowieństwo przez oderwanie Górnego Sląska 
od metropolii l{rakowskiej 'i przyłączenie go do kurii wrocławskiej - 
coraz bardziej ulega naciskowi germanizacji 16. Otóż gdzie ma miejsce 
bezkrytyczne przyjęcie za swój wniosek Dziennika Berlińskiego, skoro 
przypis jest tylko powołaniem się na artykuł omawiający sprawę odłą- 
czenia dekanatów bytomskiego i pszczyńskiego od kurii krakowskiej. 
Str. 38 - księża czuli się przeważnie Niemcami - przypis 2. Kuri
r 
Poznański. (Twie!'dzenie to jest niewątpliwie prawdziwe, ale oczywiście 
nie dlatego, że tak przy jakiejś okazji napisała niechętna Centrum gazeta)-. 
W tym wypadku reCf'nzent udaje, że nie zna komunikatów autora ksią- 
żki wydanych w In. Sląslkim, omawiającym na podstawie ma,teriałów źró_ 
dłowych rolę i postawę duchowieństwa śląskiego, jeśli już nie chce pa.. 
miętać o innych pracach autora, w których sprawy te są po raz pierwszy 
szeroko omówione. Odnośnie przypisu, to zwraca on uwagę na obszerny 
artykuł na ten temat w Kurierze Poznańskim. Gdzie tu jednak widzi re- 
cenzent przyswajanie sobie przez autora sądów tej gazety? 
Str. 47 - Korfanty budzi podziw i uznanie - przyp. 50. Dziennik 
Berliński. I ten przykład podobnie jak powyższe i poniższe nie wiadomo 
lak rozumie recenzent, skoro stawia tego rodzaju zarzut i łączy go z wy- 
powiedzią autora, która brzmi: Korfanty nie ogranicza się do przykładów 
tylko, ale jak dobry strategik, z ołówkiem w ręku rozważa, oblicza wszy- 
stkie możliwości, wykazuje statystycznie, gdzie jest źródło zła, gdzie 
grozi niebezpieczeństwo i uderza w nie z taką mocą, że budzi podziw 
i najwyższe uznanie 50. Przypis odsyła czytelnika do Dziennika Berliń- 
skiego, który w dłuższym artykule pochwalił Korfantego. 
Str. 59, 72 - Recenzent zapytuje, na jakiej podstawie autor formu- 
łuje swój sąd. W obu wypadkach autor książki powołuje się na artykuły, 
\v których sprawy te były szeroko omawiane. 
Str. 78 - O zebraniu w Bytomiu, które budzi przerażenie u Niem- 
ców - przyp. 14. Dziennik Berliński. I w tym wypadku nie wiadomo. 
dlaczego recenzent zniekształca wywody autora, w których powołuje się 
na Dziennik Berliński, opisujący fakty prawdziwe w artykule, do któ- 
rego odsyła przypis. Zniekształcenie zaś polega na przechodzeniu do po- 
rządku nad wywodami autora, które w książce brzmią: "Dowodem teg	
			

/Czasopisma_104_04_563_0001.djvu

			I 


....... 


PoJlemiki 


,-,-ł;i 


Str. 60 - Zarzut słuszny, ale niestety mimo 
ukiwań znalazłem 
"Orędownik" z wyciętym artykułem. . 
Str. 98 - Recenzent i w tym wypadku przechodzi do porządku nad 
pracą autora o Koraszewskim, gdzie sprawa ta została szeroko opisana 
na str. 100-103 i nie było potrzeby nawracać do niej w książce o Kor- 
fantym. . 
Str. 163/4 - Pr
sa ks. Glowatzkego nie była tak naiwna, żepy jego 
antypolskie wypowiedzi podawać do wiadomości publicznej. 
Str. 204 - Wdzięczny temat do wyjaśnienia choćby w artykule dla 
historyków na Sląsku. 
Str. 205/6 - A z czego można się o tym dowiedzieć? 
Na tym kończą się przykłady krytyczne recenzenta, a dalsze na str. 
199, ilustrujące kilka faktów przytaczania prasy jednego dziennika przez 
C!.rug
 wypływają z trudności dotarcia do oryginału. 
Odnośnie zarzutu na str. 201, że "zasadnicze i znane ogólnie wiado- 
mości" popiera autor bez potrzeby przypisami, to należy stwierdzić, że 
jesteśmy społeczeństwem, które nie może sobie pozwolić na drukowanie 
prac wyłącznie jako przyczynków naukowych. Książka, prócz kilkudzie- 
sięciu specjalistów jest także czytana przez setki, a czasem tysiące ludzi 
o nierównomiernym wykształceniu. Cóż dopiero mówić o Sląsku, gdzie 
szkoła polska z wielkimi przerwami zdobywa sobie polskiego czytelnika. 
Z tego względu lepiej dać więcej przypisów niż mniej, gdy to, co jest 
znane dla historyka, jest nowością dla górnika czy hutnika czytającego 
życiorys Korfantego. Kierowanie ich dalszymi zainteresowaniami w for- 
mie przypisu, np. o książce Wojciechowskiego, nie można traktować jako 
rzecz niecelową. 
Sumarycznie rzecz biorąc autor nie podziela zdania recenzji, że ksią- 
żka o Korfantym "nie spełnia swego zadania", gdyż dokumentarnie wy- 
kazuje, jak wielką odegrał rolę Sląsk w odbudowie panstwowości pol- 
skiej na terenie dawnej odpadłej dzielnicy, i w jaki sposób Krofanty 
w oparciu nie tylko o swój obóz ale o wszystkich działaczy śląskich i lud 
śląski utorowali drogę do Polski. To, co recenzent pisze, że Korfanty tylko 
przesuwa się obok ówczesnych wypadków, jest jeszcze jedną choć nie- 
zamierzoną pochwałą. książki. Korfanty był jednostką wY'bi,tną, poUty- 
kiem dużej miary, ale o wszystkim zadecydował zbiorowy wysiłek ludu 
śląskiego i "trybun śląski" był tylko jego symoblem. Właśnie o to cho- 
dziło autorowi, aby czytelnik uchwycił trud i walkę ludu śląskiego 
z niemczyzną w tym okresie, kiedy wielu Polaków nawet nie marzyło 
o niepodległości. Równocześnie chodziło także autorowi o to, by w myś; 
nowoczesnych poglądów pracy historycznej postać czołowa książki nie 
przygniatała swą osobą faktów historycznych, będących następstwem ru- 
chu społecznego. Jak widać z recenzji, cel ten został osiągnięty. 
Mit'('zydaw Tobiasz. 


ODPOWIEDŹ DROWI TOBIASZOWI 


Stwierdzenie dra Tobiasza, że w r
cenzji nie przeprowadzono zasad- 
niczej dyskusji z tezami jego książki, jest niewątpliwie słuszne. W recen- 
zji mej podałem jednak wyraźnie przyczynę takiego podejścia do książki 
o Wojciechu Korfantym. Przyczyna ta leży w jednostronności wykorzy- 
stanego przez autora materiału, co z góry odebrało jego książce charakter 
obiektywnej monografii historycznej. Dr Tobiasz w swej odpowiedzi nil' 
może jednostronności tej zaprzeczyć, stara się ją jednak wytłumaczyć 
i usprawiedliwić ogromnymi trudnościami zebrania potrzebnego mate- 
riału, Ale przecież w tych samych bibliotekach, w których dr Tobiasz 
znalazł roczniki prasy obozu Korfantego, znalazłby również inne pisma 
z tego czasu. Jeżeli się nimi nie zainteresował, to widocznie nie widział, 
a w k
ym Tazie nie doccniJał w 09ta.tecznej: m:er
 kon
ecznośc;j 
zgromadzenia możliwie wszechstronnego materiału. Nie zdawał sobie wi- 
docznie sprawy z tego, że w oparciu o tak jednostronny materiał moż
 


---
		

/Czasopisma_104_04_564_0001.djvu

			544 


Pdl.mJci 


dać najwyżej charakterystykę Korfantego w świetle jego własnych i jegc, 
obozu opinii. 
Dr Tobiasz ma do mnie pretensję, że nie podałem ani jednego uzu- 
pełnieniającego źródła. Czyż wytykając autorowi oparcie tylko o prasę 
Korfantego, czyż wytykając, że nie uwzględnił m. in. prasy socjalistycz
 
nej, miałem przytaczać tytuły innych gazet tego czasu? Czyżby naprawdę 
trzeba dra Tobiasza pouczać, że podstawowym, nie do pominięcia, a osią- 
galnym źródłem dla parlamentarnej działalności Korfantego są sprawo- 
zdania stenograficzne z posiedzeń parlamentu Rzeszy? 
Zar7JUtu nieuwzględnien1a prasy socjalistyczneJ autor :nie odpiera, 
natomiast stara się wykazać, że polscy socjaliści w tym czasie nie pro- 
wadzili walki z Korfantym. Odpowiedź ta jest charakterystyczna przede 
wszystkim z .punktu widzenia m
todycznego. Pomijając już to. że w re- 
cenzJi mojej pisałem o prasie socjalistycznej w ogóle, a nie tylko pol- 
&k:ej. z oclr,tlOwiedzi dra Tobiasza wynika pośredn:o, ie autor miałby 
tylko w tym wypadku obowiązek zainteresowania się prasą socjalistycz
 
ną, gdyby ta zwalczała Korfantego! Zresztą ówczesna polska prasa socja
 
listyczna rzeczywiście bardzo ostro atakowała Korfantego. (Oto dla przy- 
kładu kilka cytatów z rocznika 1910 "Gazety Robotniczej": w nr. 42 arty- 
kuł p. t. "Korfanty, srogi wróg socjalizmu", w nr. 66 m. in. zdanie: "Nie 
darmo kuma się p. Korfanty ze szlachtą...", w nr. 71: "Gazety Korfantego 
w nienawiści swej do ludu roboczego...", w nr. 110 w związku z zebra- 
niem socjalistów w Zabrzu: "Teraz Korfanty może wiedzieć, że robotnik 
mu się już nie da więcej za nos wodzić...", w nr. 146 o Korfantym: "Już 
dawno powinien był sobie pójść, gdzie pieprz rośnie" itd. itd.). Z drugiej 
strony i prasa Korfantego polemizowała nieraz bardzo gwałtownie z "Ga- 
zptą Robotniczą" (np. "Polak", nr. 137, 17. XI. 1910 nazywa tę gazetę: 
"służebnica płatna czerwonych hakatystów"). Kwestia, w jakiej mierze 
"Gazecie Robotniczej" nadawali ton niemieccy socjaliści (o czym autor 
pisZ'E! na str. 77 swej ksIążk.i.) nie ma dla sprawy ikonleozności uWl;ględ- 
nienia m. in, stanowiska i tej gazety oczywiście żadnego znaczenia. (Warto 
tu przy sposobności zwrócić uwagę na to, że dr Tobiasz, który z pewną 
wyższością czternastu lat pracy nad tym okresem rozgrzesza recenzenta 
z braku należytej znajomości omawianych spraw, nie zna naj widoczniej 
książki Trą b a l s k i e g o i M o t y k i: Pól wieku Socjalizmu na Śląsku. Bo 
w książce tej przeczytałby, że nie tylko polscy ale- i niemieccy socjaliści 
oddali w roku 1903 swe głosy Korfantemu, że Morawski został areszto- 
wany przed tymi wyborami, a nie w latach następnych). 
Dr Tobiasz wymienia w swej książce przykładowo kilka spraw, 
o których jakoby nikt przed nim nie pisał. Pomijając dwa przykłady, 
oparte na materiale archiwalnym, pozostałe to albo ogólne stwierdzenia 
(znane wbrew twierdzeniu dra Tobiasza nie tylko z jego prac) albo też 
wiadomości oparte na artykułach prasy Korfantego. Zdaniem dra Tobia- 
sza oznacza to widocznie rozwiązanie, wyjaśnienie danej sprawy. 
Dr Tobiasz polemizuje następnie z pewnymi szczegółowymi zarzu'" 
tami, które w mej recenzji przytoczyłem jako przykład jego niewłaściwej 
metody. Skontrolowanie w s z y s t k i c h przytoczonych przed dra To.. 
biasza przykładów przez porównanie jego książki z moją recenzją, po- 
zwoli każdemu czytelnikowi stwierdzić, źe o ile istnieje jakieś nieporo- 
zumienie, to wynika ono wyłącznie z nieumiejętności cytowania przez 
autora przypisów. (Bo - ażeby dać jeden przynajmniej przykład - skąd 
czytelnik ma wiedzieć. że autor pisząc o niemieckim poczuciu narodowym 
księży i odsyłając w tym miejscu do Dzipnnika Berlińskiego, oparł SIę 
w rzeczywistości o komunikaty Instytutu Sląskiego?). 
Zaintrygowany zapytaniem dra Tobiasza (odnośnie str. 205/6), z cze- 
go można się dowiedzieć o zebraniu po zawarciu ugody Korfantego z Na- 
pieralskim (czyżby pisała o tym tylko prasa Korfantego??!) zaglądnąłem 
do kilku innych gazet z tego okresu czasu. I bez trudu znalazłem, że pisał 
{> tym i "Katolik" (nr. 139. 140, 141) i ..Górnoślązak" (nr. 267,268) l "Gaze- 
ta Robotnicza" (m. in. w nr. 142). Widocznie więc dr Tobiasz w dalszym 


, 


.......
		

/Czasopisma_104_04_565_0001.djvu

			Polem.i1.i 


:)4.') 


ciągu nie ,t::hce uznać, że moż.-ła i że koniecznie trzeba WYJ!;C poza zgro_o 
madzony przez niego, jednostronny materiał. Czytając jednak spraw{)- 
2'dónia ówczesnej prasy, przekonalem się, że przedstawiony przez dra To..; 
biasza w jego książce przebieg zebrania nie odpowiada rclacjom prasy, 
również cytowanego przez autora "Polaka". A mianowicie Napieralsiii' 
nie przemawiał dla zatarcia rodzącej się nieufności, ale na samym po.,. 
czątku zebrania. Tylko pewne wyjaśnienia (połączone przez dra Tobiasza 
w jedną całość), daje Na.pierallski w od.powied?1 na głosy w dyskusji. Nie... 
zgodne ze sprawozdaniem w prasie (również w "Polaku") aULOr wkłada 
w usta dwóch dyskutantów zarzuty wypowiedziane przez jednego z nich: 
Z przedstawienia dra Tobiasza można by wnioskować, że w dyskusji za- 
bieralo glos tylko dwóch uczestników zebrania, a w rzeczywistości prze.; 
mawiało znacznie więcej. Wreszcie przytoczony przez dra Tobiasza w je-' 
go książce dosłowny wyjątek przemówienia KOrfantego posiada szereg 
opuszczeń i przestawień, czego autor w żaden sposób nie zaznaczył. _ 
(Stwierdzenie to każe mi oczywiście, zrewidować wyrażony w recenzjij, 
pogląd na wartość przytaczanych przez autora przemówień KOrfantego,: 
Oto jeden maleńki przykład (zajmujący w książce dra Tobiasza za- 
ledwie 2 strony druku) jak niedokładnie, trzeba powiedzieć, że bez po- 
czucia odpowiedzialności za drukowane słowo, dr Tobiasz referuje ma- 
teriał źródłowy. 
Stwierdzenie dra Tobiasza, że na podanych przez niego przykładach 
(poza dalszymi na str. 199) kończą się krytyczne uwagi recenzenta. nie 
odpowiada rzeczywistości, jak to każdy czytelnik może skontrolować. Bo 
przecież były w recenzji i przykłady niewłaściwego wykorzystania litera- 
tury, polegającego na nieusprawiedliwionym uogólnianiu, a nawet prze- 
inaczaniu sensu. 
W odpowiedzi swojej dr Tobiasz sam jak najbardziej pozytywnie 
ocenia swą książkę o Korfantym, co więcej nawet stawiane mu zarzuty 
interpretuje jako pochwały. (Np. m. in. w zarzucie nieukazania Korfan- 
tego na tle i w powiązaniu ze środowiskiem widzi dr Tobi.1sZ pochwałę. 
że nakreślił postać Korfantego jako symbol wysiłków ludu śląs'nego!), 
Równocześnie autor w kilku 'miejscach mnie i lub więcej wyraźnie daje 
wyraz przeświadc7.eniu, że prawic cały dorobek nas?Pj historiografii w za-:- 
,kresie dz
ejów odrodzt'nia narodowego Górnego Sląska jest jego dzie- 
łem. Czyżby dr Tobiasz zapomniał np. o pracach księży K u d e r '7 
i S z r 8 m k a, którym przecież niejedno zawdzięcza? . 
Kazimierz Popiołek. 


W sprawie kompletnej listy dyplomatów polskich w Wiedniu w XVIn w. 
W poprzednim (r. LVI, zesz. 1-2) zeszycie .,Kwartalnika Historvcz- 
;oego" ogłosrł p. Z. Wdowi szewski recenzję z niemieckiej pra-cy K. F. 
F r a n k a, Das Personel der G'!sand.
rhnlten (11m kaiserl:chen Ho/e ;n Wien 
.;n dpr zweiten Hiillte des 18. Jnhrhunderls, Górl'tz 1943 i uz.upe.ln'ł dane 
łl:em'ec\c'ego autora dotyczące 't)Olsk'cl1 dyplomatów w W i-e(!ni u 
w XVIII w. ZbieraJąc od dłumze
o CZ3&S'U malerie.-ły do k<>mJ1)let.nei 1'6ty 
polskich urzędni,k6w dyploffiatYC2llych w XVIII w. mogę dorzuc'ć dal- 
sze szczegóły do !ij)OrLąCJzonego przez K. F. Franka a u
ni()(lego 
pra.e.z -p. Wdowi-szewskiego wyka,1IU. 
Frank ,iako pierwsze/!0 pos 1 a polskie/!0 za Stanisława Augusta podaje 
Og'ń
k:elZo. Tymcza'5lE"lTl 'P:el'WlSz
'm posłf'ffi ':)01&
'1ITl wysłanvm prZ"'Q: SIŁ 
nisłFlwa Au!{usta d
 W:edJn;a był brat kr6111 Andrzej Poni altoWlSlk i . któ- 
tl"e
o i.nstrukcje noszą datę 19 paźdz'em'oka 1765 l); wyjechał około 21 pa

 
o-ziem"ka, p03-ł
chBn'e w W:edn:u otrzymał na POC7'ąt\cu I's.wpada. Po 
jego wyj.pźdz.ie .z Wioo,nia, pozos,tał tam jako a.goot dYIPlomatyozny królB 
JCt7!U:.ta Karol Wyrwicz. , 
Wspomniany przez Franka Ogiński jest to Andrzej Ogiński, referen- 


l) Sygi!t (Arcb. Gł.) kI;, 30 fol 80 


'	
			

/Czasopisma_104_04_566_0001.djvu

			Mlj 


/'QleD1lk i 


. 


, 
darz lJiltc'\WkJi, 
óry a>OPiI'zednio posłował już do M06ikwy {l76!ł). Do Wie- 
ooia miał je<:hać C
t()IWicz, ale na skutek prote&tu Salderna. Rada 
Senatu poo.tanowiła 2.3 gr-udn:a wysłać Og
ńSlkiego "). Przybył on w lutym 
1772 do Wiedl1li.a, l marca 1772 był on przyjęty pr!le;t cesarza. 6 styclJIlia 
1773 powrócił do Wa,rszawy, aJe w IkwietmJu 1774 ZII1ÓW w.róc:.ł na ewą 
wiedeńską placówkę 3). 
Po Ogińskim nie by1ł bynajmn:ej oc1raw 'ks. Pokubiartto (nie "Poku_ 
białło", jaik 1.0 myilinie iJ>OÓIIno w "Kwart. Hi.9t."), gdyż m:ędzy n'mi był 
jesl£ze nie wymieniony przez FraiI1lka ani W dow:s.ze.wskiego Barnabasz 
Zawisza, .krt.óry - wedłiug wyrażenia Sta.ni\SlłJ8Jwa Augusta w Je,go Pa- 
m:ętn:!kacl1 - "resldait a Vienne de Ja part de la Pologne", w charak- 
terze !Zdaje !Się charge d'a.ffa:res w latach 1772-1776. Odwołany on z0- 
stał lI1.a Iwłasną opro&bę w:OSiIJJą 1776 ,roku). Zastąpi\l go teraz Szymon Cor- 
tieeJ.i1i; gabiJnet królewski wysyłając 26 marca 1776 listy uw:erzY'teln:a.. 
jące dla CortiOOllego, równocześ.nie prz.esyłałLi.sty odwoła.woze Zaw:s.zy I). 
Równocz
ie konsyiliarzem poseJBtwa był wym;eniony wyżej Pokubiatto. 
opat hebdowSiki. 
Szymon CortLcel1H:, aczkolwiek był !posłem dopiero od 1785, jak to po- 
daje F.ran:k, Il"ezydował rw W:ed.nJ:u już od 1776, kiedy wysłano mu pierw- 
sze listy uwierzytelniają,ce go u !kil. Ka'l1nitza ó). Jeszeze IpOprzedn'o. po- 
slowa'ł zastępczo podcz3S nieobecności A. Og!ń
k:ego w 1773. Pochodzenia 
wloslkiego, ale 7Il1iemcrrony, był on synem 'komendan.ta Zamośo:a. był 
IW reg:anencie SluŻJby piesozej !koronnej, potem ad:utantem królewS'k'an. 
M:l!liSltrem mi3lnowaJny by\l na Radz!e Nieustającej 18 gcudnia 1784 ft). 
W sierpniJU 1785 miał p;erwsze ,poołuchan:e u cesana 7). Po ostrych kry- 
tykach w sejmie IZ .powodu zaniedban:a spl'IIIWY soli wieliokiej, wydzier_ 
żaw:oneJ Pa-usom i si>rawy na'l'u!S,zeon:a przez Austrię granicy pod Zwań- 
cero z.ostał w 11'. 1788 odwoła.ny. Pozostał w Woieda1iu, pie 2Iffiarł w listo- 
padiz:ie 1792 O). O Corticell1:m paIIluje cały srereg .sądów od I!lajł€IPSzych do 
naj,gorszych o). 
P. WdowiszewS'kiemu wydaje s'ję sprzeClZlT1Y'ffi, że rw Źir6c!!}ach Ipd!lSkich 
Woyna je9t !pOSłem dopiero od 1790 a Frank podaje, że od 1788; tym- 
czasem można rte obie daty pogodz:ć: posłem był m:anowany - według 
Volumina Legum - Woyna 11 grudnia 1788, ale udał się na swą pla- 


I) S t a n i s ol III W A u g 11 (I t P o n i 'd t a w fi 'k i, Memoires. II, 6 
j L u b o m i r6 k i St.. Pamiętniki (ed. Ko.nopczyń6ki), 1925. 197. 203 204-206. 
a) W a w e l-L 4, IV, 1855 V i 1855; 
VI, poohlebna ()ph.ia u Karpiń6k:ego, PamiętnikI, €d. Chmiek>wski 
(1898). 46. 53. 
lU) Woyna wręczał listy uwierzyt'e1nia,ją
e 11 kwietnib 1790 8 potem, PO' 
no.wnie pre.wdopodo.bn
e oz powodu podwyt.s:ronej nmgi l kwietnia 1792, por. 
W a w e l-.L o. u j El j, w, cytuje Wiener Zetiung nr. 30 z 1790 i nr. 27 z 1792. 


.......
		

/Czasopisma_104_04_567_0001.djvu

			Polem1ki 


547 


I 

 


cówkę dop:ero 'W 1790 10); W międ,zyczlI$ie IZ8SltęIPował go Po1rubiatto, 
,kt6ry jako ,,ikonsyl1iarz 'legacji" fi,guruje lila budżec;e do jesieni 1793. Na.. 
tom:ast WOYl!1a nie bytl bynajmniej - jak to twierdzi Fcr-ank - posłem 
polskim w Wiedn;u bez przerwy do cr-. 1794. gdyż w 1'. 1792, po dojściu 
Tacgowicy do władrzy Ibył odwołany. Wrócił w6wcras do kraJu. gdzie 
zo&ta,ł komendantem korpusu kadetów. W Wiedni:u zasltępowa<ł go znów 
Pokubiatto, a potem ,poprzedlIli adiunkt legacH Łemp:,cki. W lec;e 1793 
znów 'był jednak wY's.lany do Wiednia po raz wt6ry: nominacja pochodzi. 
z 27 czerwca 1793 11 ). Pows.tał ,tu do począJtku 1794. 12 stycznia 1794 przy- 
Jęt)- był Woyna na audienci pożegnalnej; równocześnie .przedstawił swego 
lJ.!ISItępcę, charge d'affa:cr-es Ign
o Łempiooego, ws;>omnianego przez 
Wdow;szewskiego l'). Łem.pioki był OSItatnim reprezentantem upadającej 
RzeozYiPospo1iltej. W łeo:e 1794 został on :z.atrzyma.ny przez włada.e au- 
str:aokie aż do wypU!S2JCIZ€\l1.ia przez 'W'lad7Je ,rewolucyjne polskie :rezy- 
denta de Cache z War-&zaIWY 13). W lUltym 1795 .roku otrzymał on okólnik 
od S-talJJiSlława Augusta, że IW wyn:ikJu Z3JS1Złycl1 wydaJl"Zeń jego funkcje się 
ukończyły, o czym powinien on zawiadomi,(: mą.d, przy !którym jest a'k.re- 
dytowany 14). Ponieważ od szeregu miesięcy nie był ()Ill wypłacany, !t)Oseł 
rosyjski Raaz:umowsk: mial} mu 'UlffiOO1i'W
ć 
atę dług6w l"). Te dług!: 
przeciągnęły jego pobyt IW Wiedniu do J€ISIieni 1795 .roku. Koresponden- 
cje jego z królem aż do jesieni 1795 majdowała lSI:ę w Archbwum Głów- 
rJ.)'1J1l w tak 7JWanym Arch:wum KJr61estwa PollSlkiego, pod nr. 355. 
Tak 'się skończyła r€lPI"ezelllJtacja d'yp1oma1Y1CZIIla !poLska w W:edn1u 
w XVIII wieku. 
Te szczegóły dor'ZUICone do maJteTiałów zełbranych prrz.ez Fn!JIlka a 'IJ{l:\1- 
pe'łnionych przez Wdowi.szewSlkiego umożLiwiają re'konstrukcję kom:ple- 
mej ,u,sty dYIPLomaot6w iPOLsJtiJch w Wiedniu 'W drogiej pO'łow:e XVIII w. 
Jan Reychman 


j 
t 
I 


Ił) O ponowne.i nomiancji Woyny, Thugn1lt do CobeILZ1o 12li'PCa 1793. V i_ 
v e n o t i Z e i El El b e r g, Quellen, III (1882) 141-142 i report KocZ'u- 
beja z WiedIlli.a 9 (20) lipca 1793. Archiw Woronc, XIV, 9. 
11) W a w e l-L o u i fi j. w. Pen.3ja dla lempiClk:ego jeko charR
 d'affaires 
od je6ieni 1193. (14.000 czerw. zł,). Aoc.h. Gł. Zbiór Po,pielów 408, na Ze6ta- 
wien
aoh budżetowych. 
13) Sauran do cesarza 18 sierpnia 1794, V i v e n o {-Z e i ,. ,. b e r g, 
Quellen , IV, 388. 
11) Ł:.s,t ten przoohowany był w AfIC'hiwum Prreździeckkh I prowdopodo- 
bnie 61płonął mzem z tymi cennymi zb:orami; o
ło,.i,ł go R P r z e ź d z i e- 
c k i w Encyklopedii Nauk Politycznych, J. 974. 
15) 24 litpca 1795 Katarzyna JI poleciła przez Raz.umoWlS.k:e
() wypłacić 
Łempkkiemu 992 dukatów, por. T y 6 Z k I e w i c z E., Króla S/anislaw(J" 
os/a/ni poby/ w Grodnie, Rocznik. Tow. HilS1t. Liter. w Pa.ryi.u 1873-1878. 40. 


JS' 


........
		

/Czasopisma_104_04_568_0001.djvu

			,. 
! 
, 


.fAN BAUMGART. 


W ylyczne p..zy opru..owaniu BiblioJ,l;..alii 
Ili
lo.'ii l.olskiei 


przyjęte na posiedzeniu Komisji B'bliograficznej P.T.H. 
dnia 18 IX. 1948 w Wrocławiu. 


t i 


I. Zasady opracowania. 
1. Przy opracowaniu kr:żdej bibliografa należy dokładnie określić te- 
mat i, wyz:1aczyć jego gramr:e. opracować układ. zdecydować o me- 
todzie, stworzyć cćpowiedni warsztat PT&CY i pl myśleć o właś-=iwej 
organizacji tej pracy. znaleźć s!)sownych pracown'ków. 
2. Zadaniem bieżącej b:bliografU hist(\rii polskiej jest pojanie możli. 
wie wszystkich prac, opublikowanych w pewnym określonym okrc- 
c;ie czasu dotyczących historii, jej nauk pome:cn'czych i z nią bUsko 
związanych, ukazujących się w granicach Rzeczypospolitej oraz 
poza granicami kraju, tak w języku polskim, jak i obcym, jeśli 
one dotyczą historii Polski. 
Bibll:>grafia obejmuje nie tylko tytuły wszelk:ch .wydawnictw 
tak zwartych jak i ciągłych, lecz także Jch zawartość, a więc po- 
daje rozprawy, artykuły i receazje. 
3. Za!'adniczo należy dążyć do opracowania możliwie wyczerpujących 
zestawień bibliografi:::znych. Względy jednak praktyczne zmuszają 
do przeprowadzenia pewnej !!elekcji. 
Uwzględnia się wszelkie tytuły wydawn'ctw. Z wydawnictw 
ciągłych, a więc periodycznych i zbiorowych, uwzględnia się rozpra- 
wy, artykuły i ważniejsze recenzje ostatnie, o realnej wartości j-n
 
formacyjnej iub krytyczno-naukowej. 
Z wydawnictw .periodycznych' uW'tględnia. się czasopisma od 
tygodników począwszy. Natomiast niE' uwzględnia się na raz:e prasy 
codziennej. 
Wobec tego, że.' sprawa selekcji budzi zawsze wątpliwości, 
a w organ'zacji pracy przew'duje się kilku współpracowników, na.. 
leży zbierać możliwie cały materiał, a redaktorowi pozcstawić de- 
cyzję wyboru. 
4 Odnośnie układu bibliografii przyjmuje się układ rzeczoWo-syste. 


ł 
( 


r 


.......
		

/Czasopisma_104_04_569_0001.djvu

			, 


Wytyc:ml' pn:y ()oprac. B;t>:. 0Kr. H>.t. \PoJ. 


ii49 


II 


matyczny. Układ ten łączy prace wg treści w porządku systemat y- 
czn
-m, Idąc od ogółu do szczegółów przez, l.wm'zenie odpowiednich 
działów t poddziałów. Mater:ał w obrębie działów szeregowany 
jest alfabetycznie, chronologicznie lub przedmiotowo, zaleinip od 
potrzeby. . . , 
Dopełnieniem układu systematycznego jest inde
 alfabetyczny 
autorów, który jest nieodzowną częśc'ą bibliogtafii, ogromnie ułat. 
wiający jej korzystanie. Schemat układu systematycznegl
 zob. w- 
łącznik. 
5. Czynności zbierania i opisywania dokonuje f!ię zasadnicw na podsta- 
wie samych wydawnictw (autopsja). 
Od zasady tej można odstąpić przy' podawaniu tytułów wydaw- 
nictw umieszczonych już w bibH0grafii ogólno-narodowej. Nato- 
miast .zasada korzystania z pierwszej ręki obowiązuje przy opra- 
cowaniu wydawnictw ciągłych, w szczególności zawaI"tości czaso- 
pism. 
Zdarza się, że trzeba korzystać z źródeł drugiej ręki. Odstęp- 
stwo to powoduje nieraz, że brak należnych elemE'ntów opisu bi. 
bliograficznego, przez co obraz opisu staje się niejednolitym. W tym 
wypadku opracowujący obowiązani są' podać źródło. 
6. W metodzie opracowania bibliegrafil wskazane są odsyłacze,' które 
muszą również wystąpić w druku. Nie stosuje się dzis:aj zasady 
umie!l'zczania książki rtylko w jednym miejscu, jeśli treść jej odno- 
śnie usystematyzowan:a budzić może wątpliwości. Odsyłacz właśnie 
może oddać wielkie usługi. 
7. Łącznie z metodą związany jest odpowiednio zorganizowany war- 
sztat pracy oraz należyta organizacja pracy. 
Trzeba stworzyć jednolity format kartek do opisu bibliografio 
cznego i dbać o jednakowy opis bibliograficzny. 
Trzeba prowadzić ewidencję przerob:onych czasopism i utrzy- 
mywać bieżący materiał w odpowiedniej ewidencji, we właściwym 
układzie dla potrzebnej kontroli. 
Dalej dbać należy o właściwe umieszczanie kart w pudłach. 
o pewnych kartach przewodn:ch, dla głównych działów i poddziałów. 
8. Do wypełnIenia warunków dobrej bibliografii potrzeba odpowied- 
nich pracowników. W dzis:ejszych warunkach bieżąca bibliografia 
historyczna nie może być opracowrma przez jednostkę. Trzeba zor- 
ganizować pracę zbiorową, w której jedni będą materiał zbierali 
ł opisywali, inni zaś go porządkowali i systematyzowali. 
Tak zorganizowana praca wyda owoce, jeśli wszyscy biorący 
udział przyczynią się do harm.:>nijnej wspólpracy j przestrzegać bę- 
dą w)'znaczonych terminów. 'l'ylko w takim wypadku Bibl'ografia 
historii polskiej ukazywać się może regularnie, a tym samym speł- 
niać należne jej zadanie. 



 
j 


II. Organizacja pracy. 
9. Pracą nad bieżącą bibl'ografią historii polskiej kieruje redaktor, wy- 
znaczony przez Zarząd Główny Polskiego Towarzystwa H!storycz- 


.........
		

/Czasopisma_104_04_570_0001.djvu

			550 


Wy!y.CZ1>8 P"'Y bprd.C. BibliolIr . His!. Poi. 


f 
, 


nego, który skolei w porozumieniu z Zarządem Głównym dobiera 
sobie odpowiednich współpracown
ków. 
10. W zakresie organizacji. pracy tworzy się pewne ośrodki bibliografi- 
czne z centralną redakcją w Krakowie. 
Ośrodki tworzy się w następujących środowiskach uniwersyteckich: 
a) Ośrodek w Bibliotece Jagiellońskiej w Krakowie, obejmujący 
teren wo)ewództwa krakowskiego, kieleckiego, łódzkiego i rze- 
szowskiego. 
b) Ośrodek w Bibliotece Uniwersyteckiej we Wrocławiu, obejmujący 
teren województwa wrocławskiego i katowickiego. 
c) Ośrodek w B:bliotece UniwersyteCkiej w Poznaniu, obejmujący 
teren województwa poznańskiego, pomorskiego, gdańskiego 
i szczecińskiego. 
d) Ośrodek w Bibliotece Uniwersyteckiej w Warszawie, obejmujący 
teren województwa warszawskiego, olsztyńskiego, białostockiego 
i lubelskiego. 
Na czele poszczególnych ośrodków stoją współpracownicy wyzna- 
czeni przez redaktora. 
11. Podział pracy układa się następująco: 
Zbieraniem materiałów i opisywan:em ich zajmują się poszczególne 
ośrodki bibliograficzne, przy czym za podstawę bierze się m'ejsce 
wydania wydawnictwa., Dotyczy to jednak wydawnictw periodycz. 
nych i zb
orowych odnośnie ich zawartości. Natomiast tytuły wy- 
dawnictw tak zwartych jak i ciągłych, ujętych już w "Przewodniku 
Bibliograficznym" (Urzędowym Wykazie Druków) opracowuje cen- 
tralnyośrodek krakowski. 
Opracowanie po1on!ców zagranicznych na podstawie bibliografij ob 
cych oraz na podstawie zasobów czasopiśmiennictwa obcego usłała 
się następująco: 
a) Ośrodek Krakowski obejmie kraje na południe leżące, a więc Cze- 
chosłowację, Węgry, Rumunię, Kraje Bałkańskie. 
b) Ośrodek Wrocławski obejmie kraje na południu i południowym 
.zachodzie leżące, a więc Włochy, Szwajcarię, Hiszpanię, Francję, 
Belgię. 
c) Ośrodek Poznański obejmie kraje na zachód i północny zachód 
leżące, a więc Rzeszę Niemiecką, Holandię, Kraje Anglosaskie 
i Skandynawię. 
d) Ośrodek Warszawski obejmuje kraje na wschód leżące, a w szcze- 
gólności ZSRR z odpowiednimi republikami. 
UWAGA: Do czasu unormowania sprawy abonamentu czasopism 
obcych przez biblioteki uniwersyteckie, redakcja Bibliografii ustali 
indywidualnie sposób opracowana tychże wydawnictw na podstawie 
przeprowadzonego wykazu czasopism, posiadanych przez poszcze- 
gólne ośrodki. 
12. Opracowa!1e prz
z poszczególne ośrodki bibliograficzne materiały za 
rok kalendarzowy - po raz pierwszy za 1948 - muszą być dostar- 
czone redakcji w dwóch terminach, do dnia l stycznia pierwsza 
część materiałów, do dnia l marca pozostała część. 


. 


I 
f
		

/Czasopisma_104_04_571_0001.djvu

			r 


Wyl)"C'll>8 pr.zy Op....C. łllb1-iuR(. Hilat. .vol. 


551 


. 


Termin pierwszego marca jest ostatecznym terminem zamknię- 
cia materiałów za dany rok bieżący. 
W wypadkach, o ile samo czasopismo nie zdąży ukazać się w ter- 
min;e, zaległy materiał przenosi się do następnego rocznika Biblio- 
grafii Historld Polskiej. 
13. Redakcja po przejrzeniu całego materiału ułoży go systematycznie 
według przyjętego układu, po czym kal"toteka przygotowana do druku 
przez redaktora powinna być przejrzana przez historyków specjali- 
stów odnośnie przydziału ma,teriał6w. W wypadkach wątpliwych 
ostateczny przydział uzgadnia redaktor. 
Przed oddaniem rękopisu do druku następuje numeracja poszcze- 
gólnych pozycyj bibliograficznych przez redaktora, po czym w termi- 
nie do dnia 15 kwietnia przygotowany rękopis oddaje s::ę do drukU 
redakcji Kwartalnika Historycznego. 
14. Redaktor opracowuje także inde'ks alfabetyczny autorów oraz przy- 
gotowuje wykaz czasop'sm, wyzyskanych dla opracowania bieżącej 
Bibliografii HistorU Polskiej. 
15. Redaktor zajmie się także przygotowaniem kartek dla opisów biblio- 
graficznych na poszczeg61ne ośrodki bibliograficzne. 
Prowadzi ewidencję wykorzystanych czasopism oraz utrzymuje 
bieżący materiał w odpowiedniej kartotece, jak również materiał 
usuni
ty. . 
Przeprowadzi wykaz posiadanych czasopism przez poszczególne 
ośrodki dla u.stalen:a ich opracowania. 
16. Redaktor zobowiązany jest także uskutecznić wszelkie korekty 
oZ przygotowaniem do druku Bibliografii Historii poiskiej. 
1'1. We wszelkich sprawach wątpliwych i nie objętych "Wytycznymi" 
należy się zwracać do redaktora. Siedzibą redakcji jest Biblioteka 
.Jagielloń
ka w Krakowie, Al. Mickiewicza 22. 


I 

 


III. Ustalenie opisu bibliograficznego. 
Ażeby uzyskać jednakowy obraz opisu bibliograficznego. ustala 
się co następuje: 
18. Opis bibliograficzny podaje sdę na kartkach formatu międzYnarodo- 
wego (7,5X12,5 cm) na papierze mocnym. Kartki mogą być pisane 
ręcznie (muszą być czytelne) albo maszynowo.. 
Zapisuje się je tylko jednostronnie. W razie potrzeby przenosi 
się dalszą część opisu bibl'ograficznego na kartki nas'tępne, które 
J.iczbuje się cyframi arabskimi, kolejno w prawym górnym rogu. 
19. Każdą książk
 lub rozprawę wzgl. recenzję pisze się na osobnej 
kartce. Pisze się tylko alfabetem łacińs'kim, inne alfabety poddaje 
się transliteracji. Odnośnie transliteracji zob. Tablice w SkrócOnych 
Przepisach Katalogowania Allabetycznego. Warszawa 1946, s. 82-84, 
.Jeśli język użyty w tytule druku należy do mniej. znanych 
zamieszcza się w uwagach tłumaczenie tytułu na jęzYk polski, .wraz 
z uwagą o języku druku. 


.......
		

/Czasopisma_104_04_572_0001.djvu

			M2 


wyt)"Cme 'P"Ly OprlloC. BJ,bUollr. Hi'sI. Pol. 


Skróty bibliograficzne stosuje się według Przepisów Katajogll- 
wcmIa Allabetycznego. Warszawa 1946. s. 76-78. 
- Stosowanie nawiasów okrągłych C...), prostokątnych I....) i ostro- 
kątnych <. .> należy ściśle stosować według 
 20 Przepisów Ka- 
talogowania. 
20. Samo hasło p'szc się według ostatnio obowiązujących zasad piso- 
wnl za wyjątkiem oryginalnych form dawnych nazwisk. 
Skróty, liczby i znaki wyraża się w haśle słownie (w językach 
tytułu) stosownie do 
 17 Przepis6w KatalogowanIa. 
W odpls.ie. tytułu zachowuje s:ę wszystkie właściwości języka 
i pl
ownl. Wielkie litery stosuje 
ię zgodnie z zasadami pisowni da- 
nego języka. . 
21. Opis bibl:ograficzny opieramy zasadniczo na samym druku. Pod- 
stawę opisu stanowi zasadniczo =tytuł główny tj. umieszczony na kar. 
cie tytułowej i zawicrający zazwyczaj. najpełniejsze dane o druku 
Jeśli inne tytuły poza kartą tytułową znacznie się różnią od 
tytułu głównego, umieszcza się je w uwagach. 
22. Przy odbitkach, nadbitkach i ważniejszych wycinkach z większych 
dzieł lub cZ!lSopism m'arodajnymi są ich wła
ne tytuły; w uwagach 
umieszcza się wzmiankę o ich formie wydawnic7.ej, podając tytuł 
dzieła lub czasopisma z którego -pochodzą, wraż z liczbą odnośnego 
tomu, zeszytu itd., oraz datę druku jeśli jest odmienna. . 
23. Na opis bibliograficzny składa się: 
a) hasło autorskie lub tytułowe. Hasło autorskie stanowi zasadniczc> 
nazwisko i imię autora. Nazwilska .f Imiona w haśle podaje się 
zawsze .w mianowniku, jednolicie w oryginalnym brzmieniu sto- 
sując się do prawideł ojczystego języka autora. względnie w opar- 
Mu o bibliografię. . 
Uwzględnia się najwyżej 3 autorów, wymienionych w da 
nym druku. Jeśli jest ich więcej obiera się hasło tytułowe. Hasło 
tytułowe może być jedno- lub wielowyrazowe. Hasło wielowy- 
razowe stosuje się wówczas, gdy k;lka wyrazów tworzy skład 
niowo jedno wyrażenie (np. Pocztowa Kasa Oszczędności) lub 
gdy chodzi o ułatwienie zaszeregowania kilku kar't o tym samym 
naczelnym wyrazie hasła. 
b) odpis tytułu, a więc tytuł właśc'wy i dodatki do tytUhl (podty- 
tuł). Bezpośrednio po odpisie tytułu podaje się oznaczenie wy- 
dania. 
c) adres wydawniczy, a więc miejsce wydania (lub druku), rok 
wydan!a (lub druku) - podaje się tylko dwie końcowe liczby 
druku np. 48 - nazwę nakładcy lub drukarza (drukarni). 
Pisze :::ię kolejno bez znaków przestankowych. 
Nazwę miejscowości pisze się w formie użytej na k&rcie 
tytułowej, zasadniczo w mianowniku. Z nazw kiI'ku siedzib firmy 
wydawniczej, podanych w druku, wybiera się nazwę tej miej- 
scowości, w której znajduje się centrala. 
d) opis zewnętrzny, a więc format, części składowc druku, obję- 
tość. Format bibliograficzny podaje się jako 2". 4'. 8', 16". Przy 


. 


, 

 


.
		

/Czasopisma_104_04_573_0001.djvu

			Wytycme pI'Zy oprac. BIbliolir. Htst. '1'01. 


5,')3 


, 


wyliczaniu tomów oraz ew. ich części używa się takiego okre- 
ślenia, jakiego użyto w karcie tytułowej, tylko odpowiednio skró. 
conego (T=tom). Po tym określeniu danej części druku pisze 
się jej kolejną .liczbę cyframi arabskimi (bez względu na formę 
użytą w danym druku np. cyfry rzymskie). 
Objętość druku zaznacza się przez wymienienie ostathiej 
cyfry każdej grupy liczbowania stron, kart, lub szpalt druku, za- 
Jętych przez tekst, pomijając s,tronlce, zajęte np, przez ogłoszenia. 
Stronice lub karty druku nie objęte liczbowaniem .podaje 
się łącznie z kartami tytułowymi, w kolejności tej samej co 
w druku, z zaznaczeniem nlb tj. nieliczbowane (np. VIII, 5 nlb, 
260). 
.Jeśli druk nie posiada liczbowania podaje się tylko ogólną 
liczbę z dopiskiem knlb ... 
Dodatki do druku (tablice, mapy itd.) n
e objęte ogólnym 
liczbowaniem podaje się tylko ilościowo po danych odnoszących 
się do liczbowania stronic (np. tabEc 6, map 5 itd.). 
e) uwa.gi bibliografiOlZne. Um'eszcza się tu tytuł serii wyd'lwn;czej 
lub wydawn:ctwa zbiorowego, tytuły odmienne od tytułu gł6w- 
nego, tytuł całości, z którego dany druk stanowi odbitkę, nad- 
bitkę, lub wycinek, nazwę instytucji lub towarzystwa przy wy- 
dawnictwach dzieł zbiorowych. 
24. Opis bibl:ograficzny podaje się na kartce formatu międzynarodo- 
wego w formie ciągłej w sposób następujący: 
KIENIEWICZ Stefan: Rok 1848 w Polsce. Wybór źródeł. Wro. 
cław (48). Wyd. Zakł. Nar. im. Ossolińskich 8° s. XLIX, 350. Bi- 
blioteka Narodowa, Ser. 1.. nr. 127. 
DEKLARACJA ideowa Ogólnopolskiego Komitetu Obchodu 
100-lecla Wiosny Ludów. Warszawa 48. Wyd. Prez. Kom. 8° s. 8. 
Przy podawaniu recenzji należy podać najpierw pracę a po_ 
tem recenzję. Dla przykładu podaję: 
FRIEDBERG Marian: KuJtul1a .polska a niemiecka. 'Poznań 46. 
Inst. Zach. 
R. T y m j e n l e c k i Kazimierz: Kwartałinitk Histo. 
ryczny 55. 1948. s. 52-81. 
25. Poza opisem bibliograficznym ustala się następujące znaki umowne 
pisane zwyczajnym ołówkiem dla użytku redaktora: 
Podaje się krótko przedmiot książki lub rozprawy, jeśli on nie 
pokrywa się z tytułem, umieszczając go w środkowej części kartki 
na dole. 
Natomiast w lewym dolnym rogu umieścić należy inicjał tego, 
który opis sporządził. 
26. W pracy zbiorowej pisownia, interpunkcja, skróty muszą być rygo- 
rystycznie przestrzegane. To samo dotyczy opisu b:bliograf!cznego 
l jego graficznego rozmieszczenia na kartce. 
Za podstawę opisu przyjmuje się ,,skrócone Przepisy Katalogu- 
wanIa Alfabetycznego" Warszawa 1946. 


. 


" 


.......
		

/Czasopisma_104_04_574_0001.djvu

			:154 


Wytyczne przy oprac;. B.bholl', Hl6l. oPoJ. 


r 


Nieprzestrzegan:ie zasad przedłuża i komplikuje pra
 
Załącznik. 


SCHEMAT UKŁADU SYSTEMATYCZNEGO. 
I. Ogólne. 
II. Nauki pomocnicze. 
1111. Historia Polski. 
IV. HistorIa SiPołeczna i gospodarcza. 
Historia doktryn i ruchów społecznych gospodarczych. 
V. Historia prawa :i ustroju. 
VI. Historia wojskowa. 
VII. Historia kultury 
VIII. Historia kościoła i życia religijnego. 
IX, Historia regionalna i lokalna. 
UWAGA: Schemat podaje tylko główne działy. Nie podaje na razie 
dalszych poddziałów, gdyż decydującym czynn:kiem budowy każdego 
układu systematycznego jest materiał, który do pewnego stopnia na- 
r:ruca tal{ą czy inną rozbudowę poddziałów. 


.. 


. 


. 


* 


.... 



.
		

/Czasopisma_104_04_575_0001.djvu

			j 


.. 
I 


KR()NIKA NAUKOWA 


. 


VII Powszechny Zjazd Historyków Pol8klch we Wrocławiu 19-22 wrze- 
śnia 1948 r. 
W myśl uchwały walnego zgromadzenia delegatów PTH z dnia 
15.VI.1947 Komirtet Organi'zacyjny Zjazdu przedyskutował i ostatecznie 
ustali'ł w porozum'leniu z p. Ministrem Oświaty program VII Powszech- 
ne
o Zjaz<łu Historyków Polsldch zwołanego do Wroclawia. 19.IX.1948 r. 
o g. 11 w starożytnej auli Uniwersytetu Wrocławskiego nastąpiło u l' o- 
C Z Y s t e o t war c i e. Pierwszy zebrał głos prezes PTH p r o f. 
dr J a n D ą b l' o W s k i wJtając przybyłych dostojników, gości
 
uczesltników i przedstawił program zjazdu: wybór miejsca i terminu 
skłoni:ł do skupieni!ł obrad wokl5ł dziejów 75em zachodnich oraz rewo- 
lucji 1848 r., pilne też jest przedyskutowanie zadań polskiej nauki hi- 
storycznej dnia dz':s:ejszego. Zqladni
niom tym będą poświęcone od- 
czyty t.rze<:h posiedzeń plenalJ"nyc!1. oraz obrady trzech sekcji. Osobne 
sekcje przezna.:zono irlDym najważniejszym obowiązkom dziejopisarstwa 
polskiego: dziejom Siow:'ańszczyzny oraz genezle współczesnego społe- 
ceństwa oj pańsrtwa pol;;ki-f"go. Następnie zjazd powLtał w imieniu Prezesa 
Rady Mni'Strów i własnym Mn:'ster Oświaty d r S t a n i s ł a w 
S k r z e s z e w s ik j, Wskazując r.a potrzebę stosowania materiali7n'Ilu 
historycznego żądał od historyków polskich pracy zespołowej, badań 
monograficznych n?wych zagadnień 
 konieczność nowej syntezy pod- J 
ręcznikowej. W imieniu polskich towarzystw naukowych z kolei prze- 
mówił przedstawi.C:'€: Polskiej Akademii Umejętności p r o f. d r J a n 
R u t k o w s k:4 \\" imieniu Uniwersy
etu Wrocławskego jako gospo- 
dail"z wi1ał rektor pro f. d r S t a n i s ł a w K u l c z y ń ski. 
następn'e zabierali głos przedstawiciele narodu c z e s k i e g o oraz 
b ł u g a r s k i e g o, Wkońcu prof. dr Kazimierz Tymieniecki, jako 
przewodniczący sądu konkursowego ogłosił przyznanie nagród za naj- 
lepsze prace z dziejów :ziem zachodnich. Wreszcie nastąpił wybór władz 
Zjazdu iJ jego sekcji: 
Protektor Zjazdu: M i n i s t e rOś w i a t y d r S t a n i- 
s 
 a w S k r z e s' z e w s k i, Przewodniczący Zjazdu: J a n Dą- 
b l' o W s k 1, Viceprzewodn'tczący: N a t a l i a G ą s i o l' o W ska. 
K a z i m i e r z T y m i e n i e c k i. Członkow'e Prezydium: Władysław 
Czapliński', W.()
c!ech Hejnosz, Teofil E. Modelski, Jan Rutkowski, Wla- 
dys-ław Tomkiewkz, Adam Vetulam, ks. Mieczysław Zywczyński. Gos- 
podarz Zjazdu: Karol Maleczyński. SekretaTze: Ludwik Bazylow, Alek- 
sander Gieysztor, Stanisław Herbst, Stefan Kieniewicz, Witold Kula;, 
Gerard Labuda, Bogusław Leśnodorski, Franciszek Persowski. Posiedze- 
nie inauguracyjne zamknął odczyt p r o f. d r S t e f a n a K i e- 
n i e w i c za: Wkład Polski w rewolucję europejską 1848 r. Na drugim 
posiedzeniu plenarnym - dn. 20.IX. odbył się odczyt p r o f. d r 
S t a n i s ł a w a A r n o l d a: Zadania polskiej nauki historycznej 
po drugiej wojnie śwratowej, Tegoż dnia przybyla delegacja historykó",: 


." 


6
		

/Czasopisma_104_04_576_0001.djvu

			J. 


556 


Kronika n..u.kow.. 


radzieckich oraz sek1."etarz generalny Międzynarodowego Komi'1etu Nauk 
Historycznych. Obriłdy sekcji odbywa'ły się, począwszy od niedzieli 
19.IX o g. 16 i 9.. . 
Sekcja I.: nz:oe;e SląS'ka :i: Wielkiego Pomorza. Przewodniczący R 0- 
man Grodecki. ' 
Refern.ty wygłos!('ne - J a n N a t a n Si o n - L e fi k i: Struk- 
tura geografic:mo-historyczna granicy zachodniej Polski, S t a n i s ł a w 
Z a j ą c z k o w s k i: O periodyzacji dz'
j6w ziem odzyskanych, 
M a r i a n F r i e d b e r g: Formy przenilkania niemczyzny i wpły- 
wów niemieck'.ch na ziemie polskie do XIV w., J a n D ą b r o w s k i; 
Szczyt natężenia niebeZlpi.eczeństwa niemieckiego w XIV w., K a z i.... 
m ie r z T y m i e n :i e c k.i: Przyczyny zahamowania ekspansji 
niemieckiej na 
vschodzje u .schyłku średniowiecza, S t e f a n M. K u- 
e z y ń s k jj. Długosz wobec polskiej granicy zachodniej, Kar o l 
Gór s k i: Pd'.ematyka historyczna ziemi lubuskiej; E u g e n i u s 1J 
K w i a t k o W 3 k i: Blaski, i cienie stosunków gospodarczych polsko- 
gdański.ch; M a :: i a n M a ł o w,i s t: Polityka gospodarcza Zakonu 
Krzyżackiego w XV w.,. M a r i a n P c l oC z a r: Stan badań nad 
dz:ejam.i Gdańska; W ił a J y s ł a w C z a p l t ń s k 
,: Wpływ refor- 
macji i kontrreformacji na 
osunki narod()IWościowe na Sląsku, H e n- 
il' y k W e r e fi ., Y C k i: Wł')ływ polityki zewnętrznej Prus 
, Austrii 
na sprawę polską 1848-1914. J a n u S z P a j e w s k i: Główne elementy 
polityki zagranicznej Niemiec i Austro-Węgier w stosunku do Polski 
Ul l4-1 8. W i t o l d Jak u b c z y k: Rozwój organizacji wewnętrznej, 
SpołEczeństwa polskiego w byłym zaborze pruskim. A n d r z e j Woj t- 
k (. w s k i i I r e n a P i e t r z ak - P a w ł o w s k a: Budzenie s:ę św.iado- 
mości narodowej Mazurów Pruskich. 
Sekcja II: Dzieje Słowiań
zczyamy. Przewodnjoo
cy Z y,gmunlt 
Woj ci echowsk i. 
Refera ty: J ó QJ e f K o s I1a Ludów na Pomorro, C eJ i n a B o b oj ńs ok a - Wo l s k a: Twórcy 
n3lU:kowego socjaHzmu wobec' sprawy polskiej w XIX w" Z o f i a B a- 
heka: P:"vly 1JII'I1
łowe we Francjri w połowie XIX w., Józef Dut- 
.k i ewicrz: 
rzem:any ;x>&tawy historiograt:i francuskieJ wdbec Wiosny 
w
. ' 
Sekcja IV: Geneza W9Półcze...c:ne,go sDole-cl,eńSltwa i państwa po!lskiego 
(3 pos i edzen; a). Pr2P-Wodniczący J a on R u t k o w s k i. 
Referaty: J c: oD R ,u t 'k o w s k:: Zagadn:enie J>QdJziału do'chodu sjpO_ 
łE'C'lJllego do końca XVIII w., W ,
rt o l d K u l a: Podzia;ł doch-odu !ij)Ołecz- 
nego w okresie feudali=u. S t & f a n I n g lot i S t a n i s ł a w 


. 
I 


... 


J 


.-.
		

/Czasopisma_104_04_577_0001.djvu

			.l. 


K ramlw nduJr.iJ'Wd 


:);)7 



, 


S z c z o t k a: Sprawa chłopslka w Po15,ce XIX i XX w., R a f a ł G e r- 
h er: Zagadnienie a.sym:lacj
 ZYdów połs:kl:oh w XIX w., Karz; i rn i e r z 
P.:.wa.r:ski: Geneza,,,Monachil\.lffi", Antoni J. Wi'lder: ROZJg,rywka 
dY'P1omatyczna o pOlJJską grauboę zachodnią, Janusz DeresiewicoZ: 
BrzebudowJł gospod"lrcVl z!em wcielonych do Rzeszy 1939-1945, W ł a- 
d y s ł a w R u s i ń s k i: Położenie Polaków zatrudnionych w czasie wojny 
na ziemiach wcielonych do Rzeszy. 
Sekcja V: PoLs.k.ł nauka h'storYO'ZlI1R :t)O d1rugiej wojlllie świa;1owej 
(3 posiedzooia). Przev;od.niczący St a n i s ł a w A.r n o l d. 
iRefera'ty wY1gło'Szoue: A -d a m S t e b e l s k i i W;i t o l d S u- 
ch o do l;s k:: Pod
tawa archiwaLna his:toriografii pollS,k'-ej po r. 1945, 
S t a.n i IS ł 11 W S:." e m. i o w s k i: Za,gadl1!:enie me'tody badań h!storii 
t1lSotroju Polski, R o m a ł1 L u t m a n: Podstawy metodologi'C2lI1-e h''StOU'io- 
graf:i, Bogusław Leśnodorski: Uwarunikowan'e S1pOł-eC1.ne fak- 
tów h:storyclJI1y1C'h, E waM a l e c z y ń s k a: Rola kultury h'storycmej 
w dobie p::zebudowy w"trojru społecznego, W a n d a M o s z c oZ e ń s k a: 
Zwiąmki 'll;
dzy baoan'lmJ. a s;:erzen;'€1ffi .kuHury h'storycz,ne>j, M a l' i a n 
H. Sell'
jslki i iRY'lSrlJliL'd iPorrz;ełaslkow\:skk PJrolbJ1ematyka 
hi.:stm'ii hi:storiografii. 
Podsekcja. Historii Wychowania (2 posiedzenia). Przewodniczący 
Bogdan Suchodolsiki. 
Referaty: Bo,gdan Sucbodoas.ki: Stosunelk a>edagog:lki do hi- 
storii wychowan'a, Łuk a s z K u l' d yb a c h a: O nowy 
o:iz'al h:s'
orii 
wY1chowan:a, S t e f a n T.r u C h i m: Postulaty w zakiresie org3JIl!zaC')i 
badań h'storii szkol.n:01Iwa i wychowan'a w Pobce, H en ryk B a l' y C z; 
Połska myśl un 'wersytecka w epoce Ośw:ecenia, H a n n a P o h o s k a: 
Zmiany w położeni,u SjpOłecmym i ekonomiCZlnym nauczyciela w p'erw- 

zej połow:e XIX w., I g n a c y S z a n i a w's'k i: D:esterweg i W:osna 
Lud-ów, A oD t o n i 
( n o t: St>-rawy ośw' atowo...s:zlko1ne w Ga1icj
 1848 , 
J a n i n a E n <1'
 r. 
prawy oświaty I
.IId()wej na Slą.sku 1848. 
22. IX. o g. ! J rozpoczęło się końcowe pos:edzenie plenarne Zjazdu. 
Prz.ewodJ!l:czący oCE'l'ił przebieg i wYiI1 'Ik I Zjaz-dou., odiC:Zyta.no rezolucje 
wn'esione przez sek
je, po-czem pr:remaw:ali gośc:e za,gra,n,cm:: profesor 
Un'iWersytetu Moskiewsk;ego P. N. T l' e t i a k o w w im'el!1:u d-e-le.gacjd 
radzieckie1, w im'e.n'u M'ędzynaro(}owego Kom:1.etu Nauk H:storycz- 
nych C h a rlI e s "M o I' a oZ e, dj,reoteU'I' d'et1ude.s a l'Eco]e prat'que dca 
Hautes Etudes, 
;''jf. Un:wersytetu w Brnie J. M a c u rek w im'en!u 
delegaoji czesk'ej. Na.st
pnie prof. dr Z y g m u n t Woj c i e c h o w s k i 
wygłos'ł odczyt: Bolesław Chrobry i kryzys stosunków po1sko-niem'ec- 
;k-j,ch.. w końcu Przewo-dm'cz.ący i}Odrz;iekował uczes.tn:.kom (la prace l zam- 
lDnął VII Pows,zeochny Zjazd Historyk6w PolISIkich. . 
Na.s
?nego dn'a odbyła s:ę zorganizowana IPrrzez Ministerstwo 
Oświaty Konferencja Nauczy'CieI! H
s,toril. 
Poparc1e materla'ne Państwa (Prezydium Rady Min
nów i M'ni.,. 
sterstwa Ośw:aty) umoż!iw:ło W'Sl;rstkian h:storykom polsk:m udz'al 
w Z
eźdZl:e, z3lpe'WlIl'ają-c 5P/) osobom 7.f1'kw&terowanie i wy'Żyw'en'e; przy 
skiromnej składce zja,21jow<': rOZld3lIlo uczestn'kom Pamietnik Zjazdu (t. I 
oraz zesz. 1 t. II - razem 40 arkus 7 zy druku re1'E"I'atów). Pro.tokoły Z'a7-du 
oraz opóźn'one referaty utworzą z. 2 t. II. Uczestnicy Zja.z.du zwied.z:U 
Wystawę Z'em Odzys,kanych, prr'
nz najcenn'-ejszych zbior6w Os.sol'neum, 
wystawę pow<'>'ponnt)j książki hls'."rycmeU polsk;ej oraz okazałą wystawę 
książ.k: radzieckiej. 
Charakterystykę obrad Zjazrlu oełos'l jego przewodn'czącv prof. 
Jal!1 Dąbrow.ski w ty
odn'.ku Wieś (nr 40--41) oraz w wyw'adz1e udZl:ell)_ 
nym Dziennikowi Literockiemu, zaś w Glosje Ludu R o m a n We l' f e 1 
przed:staw'ł dążfl'1ia .ukonsty.tluowaneJ w cza.sie Z'a.,.'oo gnwy h'sto"vk6w- 
marks:st6w, oCE'n'ając zarazem jej udział w 
eźdJzie. Prasa pośw'<>c'ła 
obradom historyk6w sporo uwagI. St. Bt. 


. 
I 


, 
. 



 


.-.
		

/Czasopisma_104_04_578_0001.djvu

			;)5
 


Kron
"-a naukowa 


GDAŃSK 
I n s t y t u t B a ł t Y c k i w latach 1947 i 1948. Działalność w 1947 
! ;pierwszej połowae 1948 r. szła w ogólnym lZa.ry.sie po liniach wytknię
 
t;)"ch w dwóch latach poprzednich (zob. Kwart. H:st. r. LIV, s. B7
9) 
i s'kupiała s:ę w następujący'ch komórkach: Wydz:ale Morskim li. Skan- 
d)'!llliwskim w Sopoc.e, Gospodarczym Archiwum Morskim (GAM) 
w GdY'ni oraz Wydz:ałach Pomorzoznawczym, WydawnJczym i Bi'bl,o- 
tecznym ,z siedlJLbą w Bydgoszczy. Zlikwidowano ekspozytury w Olszty- 
lIlie.i Toruniu. powołano zaś w r. 1947 do życ:a Stację Naukową w Szcze- 
cinie, g.cizie doprowadzono także do realnych .k..s.ztałtów koncepcję Mu- 
zeum Morsk:ego. 
R e o r g a n i z a c j a. W drugiej połowie 1948 r. nastąpiły w ży<)iu, 
program:e i .strukturze organ:zacyjnej Instytutu Bałtyck1ie,g0 znaczne 
rz,miany. Jedna z nich dotyczy zakresu jego działalnośc:, z której wyłą- 
czono zagadnienia pomorzoz:nawcze, przejęte przez Instytut Zachodni 
w wyniku dokonanej w czerwcu tego roku reorganizacji Instytutów: Slą- 
skiego, Zachodniego i Bałty'ck:ego. To zacieśnienie :zakresu za'ntereso- 
wania Jest niewątpLiw
e korzystne dla samego Instytutu BaUyokiego, 
vffioż!:wia mu bowiem większą k<>,ncel!1trację wys:łków w ok.;e,rUll1.ku 
problematyki gospodarczo-morskiej, portowej i krajów bałtyckich. 
Latem więc 1948 r. Wydzrał Pomorzoznawczy zaw;es] swoją dz:a- 
łalność, jego likwidacja zaś .zb.iegła się z formalnym zn.:esieniem także 
innych Wydz:ałów, co stało s:ę w związku z przeprowadzanym od końca 
1947 r. przekształcaniem doty,chczasO'Wych odrębnych d pod w.ielu wzglę- 
damt samodz:elny'ch Wydziałów w jednolite, śc:śle z sobą zw'ązane 
Biuro Stud'ów i Prac Redakcy}nych. Zliok.w'idowano także w Szczecinie 
Sta.cję Naukową jako organ b. Wydz. Pomorzoznawczego. 
Od jesieni 1948 r. roz.począł się nowy okres działalności, w której 
główną rolę spełnia B:uro Studiów i Prac Redakcyjny,ch. Biuro Stud:ów 
obejmuje sześć Stu.d:ów specjalnych, okreAlających kierun
k :i cha,rakter 
prac Instytutu Bałtyckiego, mianowicie Stud:ów: 1. Prawa Morskiego 
pod kierunkiem dr R. Zaorskiego, 2. Ekonomiki Morskiej iJ'Od k'er. prof. 
T. Ocios>zyńsk:ego, 3. G€ograficzno-Gospodarcze pod !kier. dr W. Oko- 
łowicza, 4. SpołecZTI<>-Gospoda.rcze pod kier. B. Srock'ego; 5. Historyczno- 
Gospodarcze i 6. Przy;rodnicze. W ciągu oiitatndego kwartału 1948 r. uru
 
chomiono cztery pierwsze Studia, wytyczono także program ich pracy 
.na najbliis,zy okres. P<>za Biurem Stud'ów w skład nowej struktury 
crg"nizacyjnej Instytutu wcnodzą: -Redakcja Wyda....-:n:ctw. a.pa,rat po- 
mocniczo-naukowy w postaOi Biblloteki i Gospoda'rczego Archiwum Mor- 
skoiego, Adnł-n.:stracja Wydawn:ctw oraz Administracja Ogólna; o30bt1.y 
d:z;iał stanowi Muzeum .MorSlk:e w Szczeci,nie. 
P l' a c e b a d a w c z <> - n a u k o w e odbywały.!olię w latach 
li}47--48 w fo
e: l. 'P'rac indyw.idual.nych, 2. prac 0espcłowych, 3. zjarL- 
c
ćw t1.aukov.ych. P r a c e i n d y w i d u a l n e przeprowadzali bądź 
samod.z'elni 'Pra(,owTl
cy mmkow: In..tytutu .Bałtyckiego. których licvja 
(poza Muzet:m MO'l's.kJ;m) wynosiła wkońcu 1948 r. 16, 'bądź jllUl
 naukowcy 
u.a!'ilp.ni pomocą Instytutu I tak w r. 1947 dr L Zai:>rocki, dCl'znt U. P., 
przep1'Ow'ł.dzał .badan'a j
zy.kowe nad relItktR.m: ka-szubsk:mi w okręgu 
.złotowskQ-bytowskim oraa: .rel:.ktam.i !'łow:ańsk1moi, dr M. Znam'ero\Vska- 
Priiffcl'owa z Torunia - bada.n'a Il'lad ctnograf!ą rybacką na Pomorzu 
SzczedńskÓm l Ma.znw:eclcim. prof. St Ro.spond z Wrccław;a - badan:a 
językowe nad p.)1ską literaturą re!ormacyjt1.ą Prus JUliążęcych w wieku 
XVI. P r a c e iZ e s p o ł o w e poświęcone by>ły ;Jrzede wszystk'm 
prawodawstwu morskiemu. Od r. 1947 dz:ałRły w 1ym zakres:e: Zespół 
Prywatnego Prawa Morslcieg<> oraz Zes,ół Morskiego. Prawa Socjalnego, 
ich owocem zaś J'est m. dn. purbl1kacja pt. "Flota handlowa, żegluga, ry,:, 
bcłówstwo morsk'e, Zbiór prz<:p,:sów orRwnych" (G:lańsik 1947). Poza tym 
w c'ą
u 7Jimy 1947/48 1 w:osny 1948 or
an::rowano w Sopoc'e i Gdym 
.zespołowe wiE'czory dyskusyjne. pośwIęcone aktualnym tematom z za- 
kresu życia portów i miast ;K\rtowych. 


J 


J 


.J......
		

/Czasopisma_104_04_579_0001.djvu

			K..,.,.k.. naukowa 


559 


J 


. Formę połączonej pracy indywidua1nej i zespołowej stanowiły na" 
rady oraz Z j a z d y n a u k o w e z zadan:em dorainegQ ro.z.patrze. 
Dla najopil-p',:ejszych potrzeb naukowych na terenie objętym za.intereso.. 
wan;ami Instytutu. W r. 1946 uwaga pod tym względem skoncentrowała 
1lię głównie na Pomorzu Mazowieckim, czego wyrazem była zakrojona 
lI1a większą skalę Konferencja oraz jej wy.n:ki w postaci wyd-awn:ctwa 
pt. "Stan i potrzeby gospodarcze Pomorza Wschocniego". W r. 1947 
cdbyły się dwa podobne zjazdy: pierwszy w dniach 13-14 czerwca 
Vi Bydgoszczy, t)OŚwięcony "Gospodarczej i komun:kacYJ'nej 'foli węzła 
bydgoskiego", które.go owocem jest publikacja pt. "Węzeł bydgosk:" (t. 42 
"Pamiętnika I:1s1ytutu Bałtyckiego"), drugi - w dn'ach 10-11 wrze,śn:a 
'W Szczec'n:e, poświęcony "Stanowi i .potrzebom gospodarczym Pomorza 
Szczeoińskiego". Tak więc w ciągu dwóch lat dokonano doraźnego pnze- 
kroju najważnie
zych aktua,].nych !Zagadnień całego obszaru W. Pomo- 
;rz&.: Mazowieckiego, Nadw:ślańskiego oj Szczec;ńs.kiego. 
Z j a z d h.i s t o r y ok ó w w S z c z e c i. n i e. Szczególnej wag,i 
oraz I'z:IUlczenia na dłuższy okres nabrała odbyta w Szczecin;e w dn;ach 
8-9 kwietnia 1948 r. Konferencja Kom:sji H'storycznej Instytutu Bał- 
tyckiego, roz:szerzcna o U.()Z:ne grono specjalistów oraz za:nteresowanych 
crob. W zjeźdz:e wz'ęło udział bH.sko 50 history'ków i'Ze wszystkich &0- 
dow
k uniwersyteckich oraz z sze,regu innych ośrodków naukowych. 
Celem zjazdu było ustalenie programu prac Instytutu Bałtyckiego w za- 
kresie historH - w dostosowaniu do na]p:.In:ejszych potrzeb i rzadań 
dzisiejszej h
toriografioi polskiej, doty.czącej krajów bałtyckich, portów 
d ż.eglugi ora'z obsza,ru Wielkiego Pomorza. Problemy hiisto["iografii kra- 
jów bałtyokich ,referowali: Karol Górski i Wład. Tomkoiewicz w zakresie 
h'sto1'1ii polit., Ma.!"ian Małow:ist w ,zakres,;e h'storii gQst"}ooa.rczej oraz 
Stan. Her-bst w zakres:e historii kultury li prądów umys-lowych; potrzeby 
dotyczące historia żeglugi, floty i portów .przedstawili KalZ'm'erz Lepszy 
i Stanisław Bodniak; 'Problematykę h:storyczną WielkiegO' Pomorza omó- 
'\\1:ł Gerard La.buda; w.reszcie Adam Stebelski 'W osobnYl!11 ;referacie wy- 
sunął "postulaty bieżące polskiej nauki hil!!tory-cznej rw odn!es:eniu do 
,prac Instytutu Bałtyckiego". Wyniok'i żywej, obs,zernej ::. wielostronnej 
dyskusji 'Zebrał i zobrazował pod kon;ec Zjazdu K. Lepszy. Całość mate- 
;riału i'Z]azdowego w postaci zarówno referatów jak owoców dyskusji 
ukazała s'ę w końcu 1948 r. drukiem pt. "Polska histoI"iogra&ia bałtycka" 
(t. 44 "Pamiętnika Instytutu Bałtyck;ego"). W .ramach programu 'Zjazdu 
zorga:ni,zowano zwiedzaln:e Arch:wum PaństwowegO' i B'ibEoteki Miej- 
skiej w Szczec:nle, poza tym ur.ządzono wyciec7Jkę do Wolina. 
W y d a w n i c t w a. W r. 1947 wydano ogółem 21 książek 'i prosrzu:r 
o łącznej objętośCi 204 1 /4 arkusza tj. 3268 strOl!1 druku; poza tym - 
38 numerów czasopism o łącznej ilości 684 str. druku. W r, 1948 wydano 
12 książek i broszur o objętości 68 a,rkuszy (1097 str. druku) ora.
 18 nu- 
merów czasopism o łącz,nej :lości 860 str. druku. 
Ważniejsze wydawnictwa o treści historycznej a: lat 1947-48 sta- 
nowią książki: K. G ó l' S k i e" o ,'polska w zlewio&ku Ba.łty.ku" (1947), 
Wł. Konopczyńskiego "Kwestia bałtycka do XX w;eku" (1947), 
K. L e p 9 Z e g o ,,Dz;eje floty opolsk'ej" (1947), A. lt o w m i a ń s k 'i e- 
g o "Po1-;tyka ludnośc'owa Zakonu N;em:eckie
o w Prus'ach i na Pomo- 
rzu" (1948). K. M Y ś l i ń s k i e g o "Bo
usłarw I, ks;ąże Pomorza Zachod- 
n:elto" (1948), F r. B u jak a .,Wenedowie na wschodn'ch wybrzeżach 
Bałtyku" (1948) ! J. S z a f l a r s k i e Jt o "Ruchv ludnośc'owe -na .pogra- 
n:czu polsko-niemieck:m w ciągu ostatn	
			

/Czasopisma_104_04_580_0001.djvu

			560 


Kronika DaukoW4 


! 
I 
! 


d6!ne pI'1Zez Instytut Bałtycki prace o Ziemla-c:h Odzyskamy<:h: K. G 6 r- 
s k i e g o ,,Państwo Kr(lyżackie w Prusach" (wyd. 1946), K. P oj w a r- 
6 k i e g o "Dz:eje Prus Wschodni,ch w czasach lIloWlOżytny<:h" (1946) d K- 
M Y ś l i ń s k i e g o ".Bogusław I" (1948). 
Do nowości wydawn;czych należy powołany w r. 1948 do życia 
kwartaln;.k naukowy pt. "Gospoda.rka m.ors'ka" oraz wznow:e.n'e ,,Pa- 
m:ętn;ka. Instytutu Bałty<:kiego". do którego - w przec:w:eństwie '10. 
lat przedwojennych - wchodzą obecnie materiały konferencYj j Zjaz- 
dów naukowych. Zan;echano w r. 1947 wydawnictwa "KomWlikatów 
Działu Informacji Naukowej Wydzi:ału Po.morzollnawozego", z począt- 
k:em zaś r. 1948 - "Komunikatów Gospodarczego Archi'wum Mor&k:ego". 
B i b 11 o t e k a. Bibli.oteka liczyła pod konie<: 1948 r. ponad 20 000 
WQluminów. Do sposobów pomnażania księgolJb:oru należała wymiana 
wydawnictw, która 'N tymiJe czas:e obejmowała 149 .konta.któw w .kraju 
i 159 z zagranicą. Wielką wagę przykładano do gromadzenia czasop.;sm 
b.eżących: w grudn u 1948 r. Czytełnia posiadała 166 tytułów czasopism 
krajowych (w r. 1946 - 145 t
.tułów) .oraz 137 tytułów czasopism .zagra- 
ll:oCZD.y,ch (w r. 1946 - 62 tytuły, w r. 1947 - 103 tytuły). 
W ramach dz:ała.lności pracowników BibLiotek: przygotowama została 
cenna "Bibliograf:a pomor.s.ka" za lata 1945--47. ogło.s;zona w "Jantarze" 
(1946-48) oraz "Bibl"ografia morska" (od r. 1947), załączana do "Gospo- 
ds.rk: Morskiej" w postad osobnych wkładek. Po.za tym Biblioteka przy- 
gotowywała i ogłaszała w "Jantarze" (osobne wkładki) ,,sp;s najnow_ 
szych nabytków", mający na celu Inform.owanie lZS/interesowanych kół 
polsk'ch o wżn:ej.szej literaturze .zagranicznej wpływającej do Biblioteki 
Instytutu Bałty,ck:ego. 
M u z e u m M o l' ski; e w Sz'
ecin!e stanowiło IspecjaJny dz':al 
pracy, łącząc
 zadan'a 'badawcze IZ dydaktycznymi. Według opracowanej 
p.rzez IC1Stytut koncepcj: (zob. artykuł J. BorOWlika I.Muzeum Morskie 
w Sz,czeo:nie", Jantar 1948 zesz. 3/4) ma ono być ill1S,trumentem nauko- 
wy'm upowszechnienia w:ed.zy o na.rodowym ,gospoda':s.tw.ie mo,rs.k:m 
1 o wpływ:e morza na stosunki ludzkie, .ze s
czególnym uwzglęcn;Eł'liem 
stosunków bałtyckich oraz stosunków na pol's.kiim wybrz--
żu. W szcze- 
gólnośc: ma ono łączyć IW sobie tr.zy dziedziny: geog,r.ad\icz'l1o-gospodarczą 
(pr.zekr6j aktualny ,zagadnień żeglug:, -;>Ortów, handlu morsrkfego oraz 
;ry.bołówstwa). przy'rod:n:czą (morfolog' a Wybrzeża; b:ologia. flora i faWla 
Bałtyku, oceanograf.:a itd.) oj humS/nistycz.ną (etnog.r.a.f'.a .ryba'cka, hi"s'tm:a 
Słowia'n na Bałtyku, historia żeglugi i histor:a marynarkii polg.k'ej, kul- 
tura morska iM). Na drodze do .reaHza,cJa tego prog.ramu Instytut Bał- 
ty.ck'i w latach 194
48 najp'erw za.be.zp:eozył, następn:e dop.rowadził do 
stanu używaJ noś c: xn':szcxony gmach dawne
o 'l}::emieckiego Muzeum 
J{,rajowego na Wałach Chrobrego (jeden z najwspan'ialszych gmachów 
w Szczec:.ni-e), stwol'lzył pierwszą kadrę pracown:ków naukowych i tech_ 
łJ.:m.nych Muzeum oraz ,zg-romadzJił .zna.cmą iIo.$ć eskponat6w. tak że 
w czerwcu 1948 r. otwarto pierwszą wystawę, którą w m:es:ąca-ch let- 
nich (I1,p;ec-wrz.es:eń) lZJWiOOziło ok. 20.000 osób. 


Andrzej BukowskJ 
O d d z li a ł g"d a ń s .k i IP o l s ok tl e rg o T o rw. H j El t o r y_ 
c.znego. Oddz'ał gdańs,}Q1 PTH .ros'tał Z:awiąza'ny dnia 28 stycznia 1948 
w gl'()(1:e 35 osób; obeco'e liczy 50 członków. Zarząd, złożony .z 8 osób, 
cZy;I1Jny jest W Slkładz'e on'e:znn:en'o.nyrn. poiS"edzenia odb
'W'a .raz w mie_ 

ią'cu w term'nach 
brań naukowych Oddz'ału. W obrębie Zarządu 
<"zyn-na jest sekcja dydaktyczna, która ma .być przeorgan
zowana na me- 
todolog:czną. 
3. III. 'o.dbyło .się pierwsze zebranie ll1aukowe Oddziału z referatem 
ks. d.r W ł a d y s ł a waŁ ę g oj - ,,stosunki gospodareze Pomoru XIII 
i XIV wieku". 
7, IV. - Dr Stefan Hr'abec - ,,5prawozdan:e w Sipra'Wie to- 
ponomastyk! Gdańska" oraz d r A n n a D c m b li ń 8 k a - ,.Sylwetki 
dwu ostatnich J&giellonów j Albrecht HoheIW>llem po 1525 roku".
		

/Czasopisma_104_04_581_0001.djvu

			T 
I 
, 


f 
, 


K
n1ka ft&ukowa 


561 


9. V. - wycieczka historyczna do Malborga pod kierunkiem kusto- 
sza !Zamku m g r Z o f i li H e n d z e l. 
5. VI. - D r M a r i a n P e l c z a. r - "Obwarowan:a Gdańska" 
z obj.aŚ11:eniami w terenie. 
Z ram:en:ia sekcj'i dydaktycznej w pierwszym półroczu odbył się 
odczyt d r a M i c h a ł a S c z a n i e c k i e g o - "Dzieje ludności pol- 
iikiej na ziemi lubuskiej" dla młodzieży szkolnej. 
Po przerwie letniej prace rozpoczęto 7. IX. wycieczką członków do 
t)rac w)'kopaliskowych na teren:e grodu ks:ążąt pomorskich pod kie- 
runkiem dr K o n r a d a J a ż d ż e w s k i e g o oraz w dniu 12. IX. na 
teren prehistory'aznego grodziska w Sopot pod kierunk:em Je s. dr 
W ł a d :r s la waŁ ę g i. 
7. X. - .Dr Ta.deus,z Kupczyńsk'l li dr Marian Pelcza.r złożyli spra- 
WIOzda.nie ze zjazdu WrocławskJego historyków polskich. 
11. XI. - normalne po.s:edzen:e naukowe z refera-tem dr J Ii'- 
dw.igi Lechickiej "Stanisław LeszCZyńS.IDi i Sta.n:sław Kon.a.rsJd 
jako prredstawiMele ide: niepodległości Polski XVIII wieku". 
2. XII. - Dra Andrzeja Bu.kowskiego "W,iosna ludów 
r.a teren'e Gdańska 1: Kaszub". 
Oddział uczestn:-czył w osobie swe
o przedstawiciela w doroczoym 
zjeźdz:e delegatów w Łańcuc:e. W zj-ezdzie Wrocławskim brało ud2!iał 
20 czł.crnków, przy crym dwaj z nich wygło.&:1i na posiedzeniu sekcj;i 
Sląska i WieI.k1ego Pomorza referaty - "Blaski i c'en:e stosunków .go- 
spodarczych Pf'lsko-gdańsJdch" oraz "Stan i potrzeby .badań w .zakresie 
his.tor:ografi: Gdańs'ka". 
Skład Za'rządu Oddz;.ału: Przewodniczący: dr Tadeusz !{upczyński, 
.zastępca: ks. dr Łęga, sekretarka: dr KB.1Jimlera Paszko'Wska-Jeżowa, 
skarbn'czka: dr Maria Sławosz€'Wslm. członkowie: dr Franc:szek Suwa.ra, 
dr Tadeusz Staw:ńskJ, prof. Paweł Groth, mgr Emilia Narudzka. 
KATOWICE 
.sprawolZdandeaJ dZl!.ałelności !Katowi.c- 
k li e ,g o O d dz i a ł u P o l s' k 
 e g o T o w a a" z y s t w a H i- 
s t o r y c z n e g o (Sprawozd. za okres od 29 maja 1947 do l grudnia 1948). 
Oddz:ał Katow.lcki Polskie £to Towarzystwa Historyczne
o lZosJał resty_ 
tuowany dnia 29 majoa 1947 na po1i.edzen'u członków Kom'sj'i H:.story- 
<:'znej Instytutu Sląskie!'(o, w .kt6rYll'I1IZ ramienia Zarządu Głównego PTH 
uc,ze:stniczy'ł prof. dr Kazimierz LepSIZY. 
OddziCll liczył 32 członków, ubyła l osoba, tak że stalll obecny wy_ 
nosi 31 o
ób. . 
W rt'.ma.ch prac Oddziału odbyły s:ę następujące odczyty: 22. 10. 
1947 Dr K a z ! m I' e r z P o p i o ł e k: ,.N.:emcy przegrały wojnę 
w .1943 r" 27. 2. 1948 Prof. Dr Kazimierz Tymien
ecJd: 
,,PmyczYl!1Y odpaooięc!a Sląska od Pols.ki w wiekach średn:ch". 
W .zwią:r.ku z rocrn'cą .,W:osny Ludów" z jn!cjatywy OddzIału i przy 
jego 'W5'Półud:r.ial!! odbył s!ę cykl odczytów na tema1 1848 roku. Pre
 
!
kcyj było pięć w czb>rech miejscowościach (Katowic
, Bytom, Gliwice, 
SoS1noOWI'ec) - razem 20 odczytów. 
4. 5. 1948 D Y r. DrR o m a n L u t m a n: "Uwagi na temat metodolo
ii 
MstoI'1i.i". 29. 10. 1948 Referat zbiorowy na temat ,.Pokłos.'e VII P{)'Wszech- 
.nego Ziazdu Historyków Polskich we Wrocła.wiu w dn. 19-22 W1'ze_ 
8nda 1948. . 
Prelegenoi: Dr .JanIna lBerger-Meyerowa, Dyr. Dr Ro- 
ma.n Lutman 
Spra'Woroan
e z konferencj.i nauczycieli-historyków proZJC<1stawił Wi. 
zytator K a z 1 m I e r z C z y Ż y k. 
26.11.1948 Dr Kazimierz Pop
ołek: "O :nI 1 ektórych 1)()t1'1Ze- 
ba.ch h:.stor:ogra,fi'i polskiej w dzl€ocIh dz'eJ6w Slą.ska" 
W .sta,n:e or
an'za'cj-I jest cyk,t wykł-a'd6w dla '118uozy-c'eli h'storii 
po9w!ęoonych nBŚwletlE'	
			

/Czasopisma_104_04_582_0001.djvu

			I 



2 


KroDlka naukowa 


C7Jlonko-wie Oddziału w:l!ięli udział wraz oZ Instytutem Sląski:n 
w akcji .zibl;erania materiałów do dzieJów "Wi()St1y Ludów" Da Sląsku. 
Oddz:ał powstawał w stałym kontakcie z ws:zelk,imi poczynaniami 
Ppatrzeć na ten okres śląskiej pr.zeszłości. Wy'
k'i 
pracy były częściowo popularyzowane w formie artykułów prasowych 
d pogadarJC.k radiowych. Przede wszystkim Jednak przygotowany został 
.zbiór materiałów źródłowych (który w roku 1949 ma się ukazać drukiem) 
oraz opracowany a,rtykuł o polskiej "Wiośnie Ludów" lIla Górnym Slą- 
sku pióra K. Popiołka. 
Instytut Sląskli a:organizował ponad to Tazem ;z katowickim oddzia- 
łem PTH cykl wy.kładów Q "Wiośnie Ludów"" które wygłoozone zostały 
w szeregu m:ejsCo.woŚCi województwa śląsko-dąbrowskiego. 
Drugim zasadniczym tematem, któremu poświęcono główną uwagę 
w d-rugiej polow,ie roku 1848 to. hIstoria przemys.łu i klasy .robotn:-czej 
lJa Górnym Sląsku. Nawiązano w zwiąlZku z tym kontakty a: odpowie- 
d,nimi :i.nstytucjam: przemy.sł'O'WJ'IIlli oraz rozpo'częto poszuk1iwania \la 
materiałami a,rchiwalnymi. 
Wyko.ńCWł1e zostało. gromadzenie danych dla Słownika zasłużonych 
Slązaków, w dwóch cz
ściach, jedną obejmująca okres czasu do r. 1815, 
1 druga dla wieku XIX i XX. Tę drugą część postanowiono uzupełnić 
postac'ami, który-ch dZi:ałalność n.:e znalazła jeszcze odbicia w druko- 
wanej literaturze, które jednak ze względu na swą .rolę w życiu gos'po- 
darczym społecznym i ;politycznym Sląska zasługują na opmoowan:e. 
Współpracowano w organizowaniu dzJ.ału historycznego Wystawy 
z.iem Odzyskanych, w szczególnośc.i zaiŚ a:.aplalllowano, dostarczono ekspo_ 
natów d iZapro-pnowano teksty dla dz;ał6w wystawy: 1. WiooSln.a ludów na 
Slą.sku. II. Odrodwn:e ,na.rodowe Górnego Slą.ska, III. Powstania 1- ,ple- 
biseyt na G6r,nym Sląs.ku, IV. Sląs.k w okresie okupacJi. 
Referat hI!storyc.zny Instytutu Sląsikieg,o w Kato-wica,ch wsp6łpra-- 
cował z redakcją Polskiego Słownika B'ogra,ficZinego, Kwartalni.ka Histo- 
;I')'cznego, Sobótki, .oraz ;z redarkcja.ml miej
-cowych pi,sm per.iodyc.znych 
i cod?]' €l1J11ych. 
W roku 1948 wyszły drukiem następujące prace historyczne: K. M a- 
ł e c 
 y ń s ki, D2J'eje Wrocławia t. I. S t. S l' e n'i o w s k i, H'storja 
ustroju ŚIąs,ka, .s t. -R o -s p Q n d, Zabytki języka polsk:ego na SJąsku, 
K. Popliołek, Sląsk w oczach Gestapo, M. St. K
r
wicz, Zarys 
dziejów Słowacji, H. B a r y c z, Jerzy Samuel Bandtkle, Jego osobowość 
i ;rola .roZ1WOi'1l kultury narodowej, K. P o P t o ł e k, Krystian Mrnkus, 
iJ'Y'bun śląsld-ej rewolucJi. - Zaranie Sląsk:e , nr l (poświęcone w cało- 
8ci "Wlio'ś'nie ludów" na Sląsku). 
W ramach komun,jkatów Instytutu Sląsk1ego następujące opraco- 
wania dotyczyły spraw historY07J!1.ych: Fr. Popiołek, Zamek piastowski 


l 


! 


. 


, 


. 


l 
j
		

/Czasopisma_104_04_583_0001.djvu

			I 


KfO.DIi.k:a DB1JkOWd 


563 


L 


w Cieszynie, - H. Pieńkowska, Uratowane skaorby kościołów wrocław- 
skich, - Fr. Szym:czek, Powstańcy śląscy w świetle archi'Wa
:6w nie_ 
mieck:ch, - E. Malec.zyńska, Prace przygotowawcze do Sł:"ska na temat "Znaczen:e rcwvLucj:i fra:nci:- 
skiej", T. G6rniok.i "Rewolucja paźd:?J;f'il'ni.kowa", S. Kusa! "Tadeusz Ko_ 
36. 


\ 


/. 
. 
t 



 
! 
I 
l 
I 


.........
		

/Czasopisma_104_04_584_0001.djvu

			I 


564 


KrooIta aaukowa 


ściUl&
ko". .Nadto wygłoszony został re-ferat w opracowan
1u dra J. Pa- 
zdura p. t.: "M.a:ter:aloizm his'tory,cz.ny w programie naucz:am:a". 
. Jan Pazdur 


KRA,KOW 
11. II. 1947 zmarł w Krakowie Edmund Długopolski, zasłużony histo- 
ryk, współpracownik Kom'sJi H!story,e.znej PAU, u
. 10. XI. 1879. 
2. XII. 1947 w Krakowie zmarł Sta-n'sław Łemp,i.cJci prof. h:stooioj, 
Jdteratury pol. UJ., h:story'k kul
u.ry, ur. 25. V. 1886. ' 
Oddział Krakowski P. T. H. W ramach akcj-il od(''Zytowej Oddziału 
zorganizowano w porządku chronologicznym następujące odczyty i ze' 
brania dyskusyjne w roku 1947: Doc. Dr Bogusław Leśnodor- 
s k i, Prawr..o-państ"N{)wy stosunek b:skupstJWa warm'ńsk:ego do Korony, 
Prof. Dr Władysław KonopczyńskJ, Sprawozdanie z wy,c:e- 
czki naukowej do Szwecji, P r c f. D r L u d w i k E h r l i c h, Geneza 
teor,:ll Montesk:u.sza o pocWale władz, Prof. Dr Władysław Ko- 
n o op C!Z Y ń s ok .i, Stanisław Dun:tn Karw!cki, p'erwszy repubI:kan:n 
polski, i tenże: Kiedy urodził sIę Kazim'erz Pułaski P r o f. D r H e n ryk 
Mośclicki, Czy Kościuszko był masonem?, Doc. Dl' Bo.gusław 
L e ś n o d o 'r s ok iJ, Czy Bartosz Głowaocki 'był nobiEtowany?, P r o f. D r 
A d a m Vet u l alll ,i, Jeden czy dwa teksty Uni'Wersału Poła-nieck:ego 
Kościuszki, P ,r o f. D r W ł a d y s ł a w K o n o p c z y ń s k i, Polska 
i S2Iwecja - ana1oglie- UIS'trojowe w przeszłości, P r o f. D r A d a m 
K r z y ż a n o w s k J, Polityka zag.ranioema Polsk; Od.rodzonej 1918-1939, 
p r o f. D l' H e n l' y k M Q Ś c 1 c ok d., G€neza Powstan:a L!.stopadowego 
w św:etle h.i's-tor
ograJ!H., M g r. H e n l' y k Z i e l 'l ń S k i, Polacy 'W N.iem- 
czech w śwletle sta.ty.stY'ki urzędowej. 
W roku 1948 odbyły s:ię naiStępujące zebrama naukowe: Pro f. Dr. 
Tadeusz St. Gra.bo'Wsok,t. Wilhelm Feldman, Prof. Dr Włady- 
sław Konopc.zyński l , Kto .zabron:ł zabijać chłoOPóW w Pols-ce?, 
d tEnże: Dz:eje floOty polskiej (rec. z ks'ążki K. LepS'
o), P l' o f. Dr 
A d a m S.k a ł k o w s ok 1, Zaga,dnien1'B. Kośc!usz.kowskie, P r Q!. D ,r T a_ 
d e u s z oD u b -i e c ki, Osta:tl!1.t okres .insurrekcj: Kości'lls,zkow.sik:ej, P l' Q f. 
D r P 1 er r e P e t o t (z Paryża). Historie du droit de famme en France. 
p r o f. D r E d g a r B o n j o u r (z Bazylei), La neutralite suisse. D o c. 
Dr J. .N a t a n s o n-L e s k -i, Obraz terytorialny Polski, w dob:e plem'en- 
nej. D o c. D r Z o f i a K o z ł o w s k a-B u d k o w a, Omówienie pracy 
óoe. dra Aleksandra G!eysz1ora. Początk1i m!sjoi lI'usk:ej b\skupstwa lubu_ 
sk.:egoO, Doc. Dr Kaz
m.ie.rz Leps1ZY, Problem polSlko-n'em'eckil 
w d7Jieja-ch (rcc. kiS':ążki J. Fel-dma-n.a), D o c. Dr Kry 9 t y n a P i e- 
,r a d z k a, Historyczny .rozwój zachodn'ej gran'cy Dolnego Sląska do po- 
czątków czasów nowożytnych, D c c. D r J ó z e f G a r b a c i k, Re- 
ce.nzja ,pracy Ewy Maleczyńsk'ej, Społeczeństwo. polsk,ie pierwszej po- 
łowy XV w. wobec ,zagadn:eń zachodoich. Dr Janina BIenia- 
;r z ó w n a, recenzja pracy Wis.ławy K.na:;x>'Wsk!iej. Nawroty polskich ru- 
chów zbrojnych 1830-1834. P l' o f. D r A d a m Vet u l a n i. Nowe wy_ 
danie H!lStori-i ustroju Polski, tomu I Koron.a, St. Kutrzeby. M g r. E m a- 
n u e l R Q S t w o r o w s k .1, Sta'll'sław Lesz,ezyń-s.k-i (rec. .ks:ążkt 
J. Feldmana). D o c. Dr J ó z e f G a r b a c i ok omówił pracę M"łriana 
Ma,łow:ista. Kaotfa, kO]	
			

/Czasopisma_104_04_585_0001.djvu

			, 


Kromka Daukowa 


665 


iii 


iZ. osobna należy wymienil: dz:ałalność Sekcj.i Dydaktycznej, która 
wykazała największą aktywność spośród wszystkich sekcji. Sekcja urzą- 
dz:<ła następujące zebran:a: D o c. Dr K a l' o l E s t l' e i c h e 1', Wyc ecZ\kjj 
ł1aukowe po Krakowie w związku z programem nauczania historii, 
Pc o f. iD r F r a n c i s z e k F u c h s, Program nauczan!a h'stora w szkole 
podsta1wowej, P r o f. D r H a l i n a M l' o Z o w s k a, Program nauczanie 
historii w Eceum, P r o f. D J" T a d e u S;z L e h r-S P ł a w i ń s k j 
li D oc. r J. N a t a n s o'n-L e s.k i, Przegląd na
flowszych ma.p his.to- 
tycznych, D o c. D J" M a r i a n T y r o w L c z, W:osna Ludów w h' stor
().. 
graU polskiej, Dr Janina B.ie-n:iarzówna, W:osna Ludów w Kra- 
kowie w zw:qzku z ;Jorograanem w szkole średniej, P r o f. D l' J ó z e r 
Wo l 9 k i, Omów:lffl:e podręcm"ka hi'storii starożytnej dla s.zkoły pod.- 
stawowej, Dr J. N o s e k, Tablice preh:story.czne dla szkół podstawo- 
wych i średnich. I n s p. M g r I r e n a L e w i c k a, Spostrzeżenia z nau- 
czania historii w szkołach krakowskich, P r o f. D r M a r i a n L e w i c k i, 
Starożytne Chiny. Prof. Dr Helena Will ma n-Grabowska, Indie 
starożytne. - 
Sekcja Dydaktyczna, na której czele stoi Prof. Dr Halina Mrozow- 
ska, rozszerza swoje prace również na dzie 
wydania pn:ewodn:lka po Krakowie, dostosoowal1ego do potl'lZeb szkol- 
nych. 
Członków liczył Oddział Krakowski w dniu l grudnia 1948 r. - 97. 
Do dn:a 25. 5. 1948 :na czele Zarządu Oddz:ału stał p.rof. Wladyslaw 
Konopozyń9ki, z chw:Ią jego ustąp en:ia preZ€sur
 o3Jął prof. Kaz'fI1l;erz 
P:w&nski. W skład Zarrządu wchbnf.k, oraz członkow'e: prof. Henryk 
Ba,ryc,z, .pro!. Ja'n Dąbrowski, doc, Mar.:an Friedberg, prof. Władysław 
Konopczyński, doc. Kaz:im'erz Lepszy, d.r Ha-l'm.a Mrozowska. dr Adam 
Przyboś, prof. Adam Vetulani, doc. Józef Garbacik, mgr Anna Cheł- 
kowska. 
POWSTANIE MUZEUM mSTORYCZNE W KRAKOWIE 
Myśl stworzenia Muzeum Historycznego m. Krakowa skrystalizo- 
wała się z końcem XIX w. Podnietą do tego był wspaniały rozwój prac 
budowlano-konserwatorskich na terenie miasta, jak budowa teatru i mu. 



 


. 



 
I 


.......
		

/Czasopisma_104_04_586_0001.djvu

			006 


Kronika .naukowa 


zeum przem.-techn., odnawianie katedry na Wawelu i kościoła Mariac- 
kiego, oraz silne zainteresowanie przeszłością w związku ze złożeniem 
2'wlok Mickiewicza na Wawełu w 1890 r. i 'obchodem setnej rocznicy 
powstania Kościuszkowskiego w 1894 r. Wtedy to uświadomiono sobie 
jak wielkie straty ponosi Kraków, a z nim cale społeczeństwo polskie. 
na skutek niszczenia lub wywozu za granicę wielu cennych zabytków 
miejskich. Wtedy to, szczupłe na razie, grono ludzi dobrej woli rozpo- 
częło samorzutnie zbieranie rozmaitych przedmiotów muzealnJiiP" obra- 
zujących przeszłość miasta. jego rolę dziejową i tysiąc1etni" kulturę: 
Rzeczy te gromadzono w jednej ze sal budynku Archiwum Akt Da- 
wnych przy ul. Siennej 16, usHując jednocześnie wciągnąć do współ- 
pracy coraz szersze grono osób. Akcja ta doprowadziła do założenia 
w 1897 r. "Towarzystwa Miłośników Historii i Zabytków Krakowa". 
którego niezwykle żywa działalność propagandowa spowodowała 31 maja 
1899 r. uchwałę Rady Miejskiej o stworzeniu Muzeum Historycznego 
m. Krakowa jako oddziału Archiwum A. D. Okres ten trwał z górą 45 
lat. Zaznaczył się znacznym wzrostem zbiorów, nie doprowadził na- 
tomiast do rozwiązania sprawy pomieszczenia tychże. I tak w opar- 
ciu o subwencje miejskie osiągnięto cyfrę 1.389 przedmiotów skata- 
talogowanych (w tym cenne depozyty cechowe) i parę tysięcy niezin- 
wentaryzowanych fotografij. Konserwacja zbiorów nie była zadowa- 
lająca. 
Dopiero 18 grudnia 1945 r. zdecydowała się Miejska Rada Naro- 
dowa usamodzielnić Muzeum Historyczne, tworząc zeń: a) czynną pla- 
cówkę badań naukowych nad przeszłością m. Krakowa i jego rola w 'J.Y- 
ciu i kulturze Narodu, b) instytucję opiniodawczą w sprawach tyczą- 
cych historii, charakteru i piękna Krakowa, c) centrum opieki nad utrzy- 
lTIaniem i czystością miejscowych tradycyj, zwyczajów, obyczajów i za- 
baw ludowych. 
W wyniku ogłoszonego konkursu dyrekcję Muzeum powierzono 
h
storykowi sztuki drowi Jerzemu Dobrzyckiemu. Wicedyrektorem zo- 
stał docent historii U, J. dr Jan Lubicz-Pachoński. Muzeum przyznano 
na razie 18 etatów i dwa zabytkowe domy: dom "Pod Krzyżem", zbu- 
dowany w 1466 r. i służący przez wieki jako szpital "scholarów", który 
jednak wymaga dużego remontu oraz dom przy ul. św. Jana 12, sięga- 
jący początkami XIV w. a zapisany testamentem w 1938 r. Drzez ŚD. 
dra Klemensa Bąkowskiego, syndyka miasta i zasłużonego badacza 
historii Krakowa - "Towarzystwu Miłośników historii i zabytków 
Krakowa". 
Ten drugi dom Muzeum Historyczne przejęło dn. 1 maja 1947 r. 
i niezwłocznie przystąpiło do remontu. Już wstępne roboty doprowa- 
dziły 10 maja do odkrycia cennych stropów belkowych z czasów zygmun- 
towskich, przy czym w jednej ze sal dochowała się nienaruszona wspa- 
niała polichromia renesansowa; odkryto też fragmenty malarskiej de- 
koracji ścian z XVI w. 
Muzeum zorganizowało w nim dwie wYstawy. Pierwsza w 1947 r. 
miała nazwę "K rak ó w d a w n y i w c z o raj s z y" 
Dział pierwszy stanowiły tu najstarsze drzeworyty i miedzioryty 
Krakowa: Schedla (1493), Miinstera (1550), Brauna 1578-1618), van der 
Rey'a (1617), Meriana-Vischera 1602-20) i in. Pierwsze obrazy olejne 
Krakowa, których twórcami są malarze flamandzcy, przypadają na epokę 
Jana Sobieskiego. 
Rekonstrukcje wyglądu starego Krakowa tworzyły dział drugi. 
W dziale tym nie tylp chodziło o klasę artystyczno-malarską, co o wier- 
noś
 historyczną. XIX w. reprezentowali: H. Piątkowski, J. Stróżecki. 
J. Bukowski. K. Sagnowski, A. Płonczyński, T. i M. Stachowiczowie, 
F. Gajewski, Brakola, K. Bąkowski i M. Pociecha. Wiek XX przyniósł 
dalszy rozwój tej dziedziny malarstwa i narodziny dużych prac pano- 
ramicznych. Pierwsze plastyczne przedstawienie Krakowa zawdzięczamy 
.Janowi Gumowskiemu (1883---1947), który przy współpracy nauk. dyr. 


. 



 


f
		

/Czasopisma_104_04_587_0001.djvu

			r 


Kronl.b naukowa 


567 


. 


Adama Chmiela odtworzył gród podwawelski w XVII w. z niezmierną 
sumiennością, siłą i mistrzostwem techniki. Poza tym na Wystawie były 
'iwie serie jego widoków dawnych obwarowań Krakowa, wYkonanych 
z wielką starannością techniczną (17 rys. ołówkiem i 16 piórkiem); nie- 
które z nich jednak budziły zastrzeżenia na skutek wyolbrzymienia for- 
tyfikacji i próby wyobrażenia Krakowa jako drugiego Carcassonne. Trzy 
dalsze, piękne i rzeczowe panoramy (od wschodu i od północy) wyszły 
spod pędzla Franciszka Turka (1882--1947). Z innych jego prac największe 
spory wywoływała "Wizja Krakowa z XII w.", natomiast na najwyż- 
szym poziomie naukowym i artystycznym stala seria 6 rysunków piór- 
kiem odtwarzających dawne fortyfikacje miejsce. Prof. Zygmunt Wier- 
ciak zaprezentował swą 6 metrów liczącą, piękną i plastyczną panoramę, 
wykonaną w 1936 r. przy współpracy nauk. dr Jerzego Dobrzyckiego, 
która na skutek oświetlenia sztucznego i przedpola plastycznego daje 
pierwszorzędne efekty. Kilkanaście akwarel jego zwracało uwagę wier- 
nością i barwnością. 
Sp. Stanisław Noakowski (1867-1928), niezapomniany "poeta archi- 
tektury", reprezentowany był na Wystawie przez kilkanaście impresyj 
na temat dawnego Wawelu, opartych na badaniach i odkryciach hist. A. 
Szyszko-Bohusza. 
Ciekawe i wartościowe były studia prof. Witolda Chomicza nad ba- 
sztami. Z naj młodszych artystów-malarzy wyróżnił się Bronisław Schon- 
born, który specjalizował się we Włoszech w rysunku architektonicznym, 
a w wystawionych obwarowaniach dawnego Krakowa odtworzył znak	
			

/Czasopisma_104_04_588_0001.djvu

			. 


Ct6t! 


Krollll.u nauJi.owa 


chołowsk:m na czele, konspirację w zaborze pruskim, silne opartą na 
uświadomionym żywiole włościańskim, represje zaborców po &tłwnieniu 
ruchu i działalność podziemia polsk;ego (np. wykonanie wyroku na rene- 
gacie Zajączkowskim).' 
. Duża sala emigracji stanowi połączenie między 1846 i 48 r. Wi- 
dzimy tu przywódców lewicy (Centralizację Wersalską), prącej do wy- 
walczenia orężem Niepodległości oraz prawicę, skupioną kolo Czarto- 
ryskiego .,Hotel Lambert", kładącą ufność w r07,grywkach dyploma,- 
tycznych. . 
Wypadki lat 1848-9 wprowadza duża mapa Europy, która za po- 
mocą świateł i symbolów przedstawia rozwój i nasilenie ruchów wolno- 
ściowych na Kontynencie. Opracował ją wzorowo dr Marian T:rrowicz. 
Wypadkom 1848 r. poświęcone są 3 sale na II p. ilustrujące coraz to 
szersze zagadnienie: Kraków, Polskę (3 zabory) i wreszcie całą Europę. 
Wśród eksponatów jest wiele nieznanych i godnych publikacji (np. pro- 
test lewicy francuskiej z maja 1848 r. w związku z bombardowaniem 
Krakowa). Osobne pom'eszczenie poświęcone jest kampanii węgierskiej 
1848-9 r. Pomysłowy jest pokaz modeli wyobrażających uczestników 
różnych warstw społecznych Krakowa w walce .na barykadach w wy- 
konaniu tamtegOTocznego zespołu. Wystawiono też broń używaną współ- 
cześnie m. in. słynne rakiety kongresowskie I kule działowe, którymi 
Austriacy bombardowali miasto 26. IV. 1848 r., szable pamiątkowe gen. 
Bema i gen. Wysockiego, części umundurowania gwardii narodowej, me- 
dale i pieczęcie Rady Mlesklej, prace ręczne z chleba i kory więźniów 
Spielbergu itp. Wielką atrakcją dla zwiedzających jest panorama pla- 
styczna pędzla utalentowanego artysty malarza prof. Zygmunta Wier- 
ciaka, ilustrująca wypadki 26 IV 1848 r. na rynku krakowskim. Jest ona 

pecjalnte oświetlona t liczy 6 m długości. Obrazuje walkę popołudnio- 
wą na barykadach krakowian z Austriakami pod dowództwem feldmar- 
szaka Castiglione. 
Wystawę opracował komitet ścisły, (dr Jerzy Dobrzycki, dr Marian 
Tyrowicz, dr Janina Bieniarzówna oraz podpisany). Pięknie ilustrowany 
katalog Wystawy (str. 252 + XV ilustracyj) przygotował do druku dr 
M. Tyrowicz. 


.. 


. 


Jan Lubicz Pachoński 


I.UBLlN 
Oddzlal Lubt'lskl Pol. Tow. nlst. Zarząd Oddziału Lubelsk'ego 
P. T. H. obecnie &tanowlą: przewodmczący -- Jan Dobrzański, zastępcy 
pJzewodniczące
o - Leon Halban i ks. M'eczysław Zywczyński, sekre. 
t..rz - Józef Marurk'ewicz, skarbmk - Miro
ława Zakrzewska, oraz 
czJonkowie Zarządu - Andrzej Wojtkowskt i Stefan WojciechowskI. 
Dnia 31 maja 1947 r. A. Wo j t k o w s k i na posiedzeniu Oddz'ału Tow...- 
rzystwa wygłosił odczyt p. t.: Józef Feldman jako historyk. Dnia 12 gru- 
dnia 1947 r. A. K o s s o w s k i wygłosił referat p. t.: Stan badań nad 
dziejami wpływów zachodnich na kulturę rosyjską. 
.' Dnia 20 lutego 1948 r. odbyło się wspólne posiedzenie Oddziału lP. T. H. 
z Ośrodkiem DydaktycZJno-Naukowym, na którym byli obecni na
czy' 
c'ele historh z całego okręgu szkolnego lubelskiego. Na posiedzeniu tym 
L. H a l b a n wygłosił referat: Polska a Niemcy na tle problemu słow'ań- 
skiego, zaś J a n D o b l' Z a ń s k i omówił wS'Półpracę Ośrodka Dydakty' 
czno-Naukowego Historii z Oddziałem P. T. H. 
Dnia 12 maja 19411 1'. na po
iedz€'niu Oddziału Towarzystwa K. Mo' 
l' a w s k"i wyglo£ił odczyt p. t. Rok 1848 we Francji. 
Dnia 23 czerwca 1948 r. J. M a z u r k i e w i c z wygłosił odczyt p. t. 
. Powiatek" w dawnych księga
h :niejskich Lublina i m'a£t sąsiedn'ch. 
, Dn.ia 16 grudnia 1948 r. J. D o b l' Z a 1'15 k i wygłosił referat: Osta- 
1r.:ie lata szkół pijar-sk'ch w GalicjI. 
Oprócz posiedzeń powyższych o charakterze naukowym odbyły się 
w roku 1£147 1 1948 zebrania organizacyjno'sprawozdawcze Oddziału 


. 


.-..
		

/Czasopisma_104_04_589_0001.djvu

			. 


Kronlka O"Uk.OWII 


569 


. 


P. T. H. w związku ze Zjazdem Walnym P. T H. i Powszechnym Zjaz- 
dem historyków polskich. 
Oddz ał Lubelski w osobach C710nrl:ów Zarządu Oddziału brał udział 
w pracach Komitetu Wojewódzkiego Rocznicy Wiosny Ludów. W Fzcze' 
gólnoścl w sekcji wydawniczej Komitetu oraz w akademii, zorgan'zowa- 
llej dla szers>zych mas społeczeństwa, na której to akademii A. Woj t. 
k o w s k i wygłosił referat p. t. Rok 19ł8 w Europie. 
Oddział Lubelski P. T H. zamicrza przystąpić do opracowania ze- 
społowego monografii historycznej m'asla Lublina przy współudziale 
przedewszystkim członków Oddziału. Członków ogółem 35. 
Towarzystwo Naukowe K. U. L. rozwijało w drugim półroczu 1947 
i w ciągu 19411 r. ożywioną działalność wydawniczą i badawczą. W dziale 
wydawnictw ogólnych Towarzystwa ukazały się m. in. następUjące 
prace: 
D r. S t a ni s ł a w P R pi erkow s ki - Twórczość ł'teraoka na- 
l'odów południowG-słowiańskich: Serbów, ChGrwatów, Słoweńców i Buł- 
garów 1947, s. 136; Remigiusz MOJ5zyński i Leopold Poli- 
c h a - Lubl"n w okresie oku
acji (1939-1944), 1948, s. 226 i 21 s. ilustr.; 
Dr J u l i u s z K l c oj n e r - Mickiewicz tom I, 1948, s. 584 i 23 s. ilustr.; 
Dr J u l i u s z K l e i on er - Mlck:ewicz, tom II, część pierwsza, 1948, 
s. 495 i 16 ilustr; K s. D r F l' a n c i s z e k M i rek - Zarys socjologii, 
lP48, s. 745. 
W wydawnictwach Wydziału Teologiczno-Kanonicznego wyszły 
m. in. następująCE" dz:eła: 
O. J. B a riO. W. Z m a l' z - Polska bibliografia prawa 'kanonicz' 
I.ego od wynalezienia druku do 1940 r. t. II za lata 1800-1940, 1947, 
s. 355. 
Wydział Nauk Społecznych wydal następujące prace: 
D r Z d z i s ł a w P a p i e r k o w s' k i - Dz:eciobójstwo w świetle 
pt'&wa karnego. Studium prawno-p:Jrownawcze, 1947, s. 56; D r L e s z e k 
W i n o w s k i - Stosunek chrześcijaństwa pierwszych wieków do wojny, 
HJ47, s. 171; Dr Józef Mazurkiewicz - Początki ustroju cecho' 
wego w Lublinie, 1948, s. 33. 
Wydz'ał Historyczno-Filologiczny ogłosił drukiem m. in. następu. 
jące prace: 
Dr Bronisław Kocowski - Wyprawa Tatarćw na Węgry 
"rzez Polskę w 1594 r., 1948, s. 70; D r L eon B ia l kows k i - Ród 
Biberste'nów a róJ Momotów godła Je!enojego Rogu w wiekach XIV- 
XVI, 1948. s. 18. 
Nowością w działalności Towarzy£twa jest zapoc7ątkowa.nie stałych 
,...ydawn'ctw periodycznych roczni.ków naukowych Wydziału Teologiczno- 
KtlDC\:licznego, Nauk Społecznych, Historyczno-Filologicznego, oraz sekcji 
f'lozoficznej tegoż Wydziału. "Roczniki Filozoficzne" ukazały się już 
w druku, pozostałe roczniki ukażą się w najbliższym czasie. 
Najbardz'ej intensywne. praca prowadzona byla na Wydziale Histo. 
l'yc:zno-Filoh>gicznym i Wydz. Nauk Społecznych. 
,Wydzial H'storyczno-Fllolog'c:my odbył 21 posiedzeń naukowych, 
r'n których wygłoszono następujące referaty: 
l) D r M i e c z y s ł a w Z i e m n o w i c z - "Wsp6łczesne szkolni- 
ctwo ośw'atowc", 2) Dr J a n D o b r z a ń s k i - "Sz..
olnił:'two ..., tzw. 
:l,achodniej Galicji w r. 1809 w św;etle ,,!nstrukcji Publiczne
" J;)zefa 
Kożmiana"; 3) D l' S t e f a n K u n o w s k i - "Wartości WyChOW3'J\'CZ
 
Ewangelii"; 4) D l' J 6 z e f G a j e k - "Cele i m
t(jdy po18k:ego "AUli m 
Etnograficznego"; 5) D r A l e k s a n d e r K o s s o w sk i - "Zarys roz- 
woju ideI wolności wyznRniowej w Eurr,pie zach;>dniej i w Pol
ce 0:1 
}.JV do XVII w'eku"; 6 Dr Kcl ilt s t M o r a w s k i - "Ideolog!a Lu- 
dwika Ve
il1ota"; 7) Dr J u l i u s z K l e i n e r - ,.Od Wallenroda d,) 
Pana TadetL
za"; 8) D r M r i a n P l p z i a - "Z dz'cjów badań !1tarożyt- 
nych nad dziełem literackim"; 9) Dr J a n i n a P l i s z c z y ń s k a - 
,.Wstęp do mowy Jana Zamoyski
o do Henryka Walezego"; 10) Dr 


, 


1 


. 


---
		

/Czasopisma_104_04_590_0001.djvu

			" 


571/ 


Kroalka naukowa 


S t e f a n K a vi y 11 - "Mickiewicz - towiańczyk w opml,l emigracji 
i .kraju ; 11) K s. D r M i e c z y s ł a w Z y w c z y ńs k i - "Pius XI a 
n.wolucja 1848 r."; 12) Dr Mieczysław Ziemnowicz.- Sprawo- 
zd
 nie z książki Pitirine Sarokina "The Crisis of Our T'me"; 13) Dr 
P i o t r B o h d z i e w i c z - "Zjazdy łęczyckie w w. XII a powstanie 
kultu św. Stanlsłpwa"; 14) Dr J a n D o b r z a ń s ki - "Czasy szkolne 
Bolesława Prusa w świetle badań archiwalnych"; 15) D r A n d r z e j 
Woj t k o w s k i - "Z zagadnień społecznych w dobie Wiosny Ludów"; 
16) Dr J a n P a r a n d o w s k i - ,,0 powołan!u pisarza"; 17) D l' M a- 
r i a n M o r e l o w s k i - "Nowe dow.)('Iy żródeł francuskich i leodyj- 
skich w zabytkach epoki 'Wczesno-piastowskiej"; 18) Dr J a n D o b- 
r z a ń s ki - ..Szkoły lubelskie w okresie zaboru austriackiego 1795- 
IIJ09; 19) D r M a l' i a n P l t' Z i a - "Czynniki społeczne w dziejach lite- 
ratury rzymskiej"; 20) D r F r a n 
 o i s G l' e g o i r e - "Le philosophie 
1AHiversitaire"; 21) Dr J a n S t a n i s ł a w Łoś - "Baltazar Gracjan 
Wyrocznia Podręczna"; 22) D r L e o n H a l b a n - "Religia staroger' 
mańska i jej aktualne znaczenie w Niemczech"; 23) D r A n d r z e j 
Woj t k o w s kI - "Zagadnienie narodowości w dobie Wiosny Lu- 
dów". 
Wydział Nauk Społecznych odbył 15 posiedzeń z następującymi 
lcferatami: 
l) D r J ó z e f M a z u r ok ie w i C:z. - "Początki ustroju cechowego 
w Lublinie"; 2) D r C z e s ł a w S t r z e s z e w s k i - ,.Planowanie w po' 
:ityce gospodarczej Danii' współczesnej"; 3) D r S t. Gór z y ń s k i - 
,.Stan i potrzeba' badań nad dz:ejami prawa składowego w Polsce wie- 
ków średnich"; 4) D l' Z b ig n i ew Mak ar czyk - "Unesco"; 5) Dr 
H e n ryk D e m b i ń s k i - "Moralne podstawy ustroju m!ędzynarodo' 
wego"; 6) Dr K a z i m i e r z S z war c e n b e r g C z e r n y - "Statut 
Bltłtyku; 7) D r I g n a c y C z u m a. zreferował pracę Prof. Dr Czesława 
Martyniaka p. t. "Problem filozofii prawa"; 8) DrR a f a ł T a u b e n- 
s l h l a g - ,.Zycie amerykańsk:ch uniwersytetów"; 9) Dr K a z i- 
mier z A r ta m o wsk i - "Targi przemyskie w XVI w."; 10) Dr J. 
Z a gór s k i - "Powstanie gospodarstwa kapitalistycznego"; 11) Dr 
F l' a n c i s z e k K ą c k i - "Osadnictw.) wiejskie na Sląsku w XVI w."; 
12} D r C z e s ł a w S t r z e s z e w s k i - "Problem własności we współ- 
czesnej katolickiej myśli społecznej"; 13) Na wspólnym posiedzeniu 
z Wydz. Hist.-Filologicznym - Dr Ziemnowicz omówił książkę P i t i- 
l' i m a S o l' o k i n a p. t. "Kryzys naszego wieku". 
W dz'ale akcji popularyzacji nauki Towarzystwo Naukowe zorga- 
l'.izowało w czerwcu 1947 r. Cykl Odczytów Uniwersyteckich p. t. "Z dzie- 
dziny naukowego poglądu na świat". 
Niezależnie od powyższego cyklu, szereg zaproszonych przez Towa" 
r7ystwo prelegentów wygłosiło odczyty, a mianowicie: w pażdz1erniku 
1947 r. Prof. Uniwersytetu Paryskiego P. J e a n B o u t i e r e pt. "Les 
(.rigines de la lyrique courtoise"; w marcu 1948 r. Dyrektor Inst
.tutu 
Francuskiego w Polsce D. P i e r l' e M o i s y-p. t. .,Quete de St. G' aal 
R(man de la Grace"; w maju 1948 r. Członek Ins,tytutu Francuskiego 
w Polsce D l' F r a n 
 o i s G l' e g o i r e - "La philosophie universitaire"; 
w czerwcu 1948 r. Prof. Uniwers. Warszawskiego DrR a f a ł T a u b e n- 
s c h la g - ..Prawo antyczne a prawo nowoczesne"; w październ!ku 1948 
Prof. Uniwersytetu Paryskiego Dr J e a n B o u t i e r e - "Le premier 
usai d'Histoire Litterraire en Europe", oraz "L'accent et le rythme 
frcnl;ais". 
Pier.vsza część powyż!'zego Cyklu p. t. "Kośc!6ł a kultura" odbyła 
sił:; w listopadzie 1948 r., przy czym wygłoszono następujące odczyty: 
l) K s. D r A n t O n i S ł o m k o w s k i - ..Kościół a filozofia anty" 
czna"; 2) Dr M a 1" i a n P l e z i a - "Kościół średn'owieczny depozyta- 
r;t;fZem kultury antycznej"; 3) D r S t e f a n S w i e ż a w s k i - ,,Kul- 
iura umysłowa średniowiecza"; 4) D r A n d r z e j Woj t k o w s k i 
..Papieże r£::nesnnsu"; 5) Ks. Dr Mieczysław Zywczyński _ 


4 


ł 


4 


J 


1 


-
		

/Czasopisma_104_04_591_0001.djvu

			.. 
I 


Xronika naukowa 


jil 


..Kościół a kultura w okresie kontrreformacji", oraz "Kościół a kultura 
na początku XIX wieku". 
Wykłady Uniwersyteckie Towarzystwa Nauknwego Katolickiego 
Uniwersytetu Lubelskiego wydawane są drukiem w osobnej serii p. t. 
"Wykłady i przt>mówip.n'a". W powyższej serii w drugiej połowie 1947 
; w 1948 r. wy
ło 20 broszur. 
Towarzystwo Naukowe K. U. L. !iczy 59 członków rzeczywistych. 
25 członków korespondentów, oraz 24 członków współpracowników. 
Prezesem Towarzystwa jest Rektor Katolickie
o Uniwersyteu Lu- 
bel
kiego Ks. Dr Antoni Slomkowski, Sekretarzem Generalnym Dr Cze- 
sław Strzeszewski, Prof. K. U. L. 


4 


ł.OD2 
O d d !L fi a ł Ł ó d rz k IL P. T. H.: Zarząd: Prezes - Ludw,:k Wa- 
szkiew.icz, pierwszy wiceprezes - Natalia Gąs.:orowska-Grabow.ska. drugi 
,,,...iceprezes - Stan.:.sław Zajączkowski, sekretarz - Tad-eusz Landeck,i J 
skar-bIll:k - Helena Zaborowska. Członkowie: Jóref Dutldew:cz, Włod.zi- 
mier!L Dzwonkowski" Roman Kaczmarek. Woitold Kula, Gryzelda M'.ssa_ 
lawa. - Sekcja His.to.rH SpołeCZII1ej : Gos'podarczej: prezes Natal'a Gą- 
s:orowska-Grabowska, sekretarz Witold Kula. - Se.kcja Dydaktyczna: 
prezes Gryzelda M's.;;a,lowa, sekreta'rz Helena Zaborowska, człolska. 3) 4. VII. 45 Ju 1.1 u s z W i II a u m e: Nowe elementy wied.zy 
o Z 'em:a-oh Odzyskanych. 4) 14. VII. 45 J ó z e f O k o: Gotfryd Erne.st 
Groc1deck jako SJrchcO'log. 5) 25. X. 45 A d a m S t e b e l s .k j.; Arch'wa. 
poLskie pow{)j-€l1Jne. 6) 21. XI. 45 B o h d a n B a r a n Q w s k i: Sklad 
społeczny i l!1.a,rodowoścl.owy wojska polsk:ego w XVII w. 7) 18. XII. 45 
Natalia Gąsiorowska-Gralbowska: Sprawa górn'ków j hut.n'=ków 
na terenie ()kupacji niem. 1914-18. Rok 1946. 1) 4. II. 46 W ł o d z i - 
mj,e.rz D!Lwonkowski: Tadeusz Kośc:uszko. 2) 22. 11.46 Jerzy 
P ł o m i e ń s k i: Edward Dembowski. w setną rocznicę śmierci. 3) 28. V. 
46 S t a n i s ł a w Z a j ą C!L k c w s k i: Archiwa Zw. Rad,:z::el"k"e
o. 
4) 19. VI. 46 J u l: u s z W'i 11 a u m e: Stosunki ,gpolecZl1e i poli1ycZl!1e 
w Księstw,ie Warszawsk"m. 5) 7. XI. 46 W ł.o d z i m i e r z D z won - 
kowsk-i: WkłSJd ,na'Uki polsk'ej do kultury światowej. 6) 14. XI. 46 
Wł.odzdmierlZ Dzwonkowski: Polska myśl ped.a,gog:czna w kul- 
turZ'e św.iatowej. 7) 18. XII. 46 B o h d a 1!1 B a r a n o w s ki: O potoTąeb;e 
wo51Półpracy między or.!enta:listyką a h'-storią Polski. Rok 1947 1) 13. IV. 47 
Adam Skałkowsk:: Józef Wybicki. 2) 12. V. 47 Adam Skał_ 
k o w s k
: Marg:r.ab'a Aleksander WielopoloSlkii. 3) 24. V. 47 B o g u s l a w 
L e ś n o d o r s ki: Legenda '1 Tzeczyw'st05ć 'konstytucji 3-go Maja. 
4) 3. XI. 47 S
rawozdan:e delel!acj,j z konferencji P. T. H. w N
eoorow:e 
!i :P. A. U. w Krakowie. 5) 3. XII. 47 Stefan Krakowski: OrgaIlli- 
7Ja.cja mieJska StaJt'ej Ozęsto
howy. 
Działalność Sekcji HfflSt.oriiL SlPołec,znej 
i G o s p o d a r c z e j. Rok 1946 n 30. I. 46 W 'iŁ Q l d IK u I 8-' W't> l kość 
kap,.talu d je
o kono(Y.ntra-cja w Pols.ce nowożytl!1ej. 2) 30 I. 46 L u d w i k 
Was z.k d e w l c z: Zródła a.rch'wa,lne do dziejów gOlS'pOda.rC'lych i spo- 
łecmych ł6d.!zk:ego okręgu 
T"7'P111vs}owt"l!o. 3) 1-5. ITT 46 S t a n ' S l a w 
S,rendowski: Uniwersał.Poł8JIlI'.eckl. 4) 30. X. 46 Natal.ia Gąsio- 
II' ow s ,k a .!. S t a n i s l a w S l' e mi o w s.k ,i: Drucz;e wydan:e b,'-stor.:..!. 
gospoda'I'czej Polski przed.roz.b'orowej Ja'l1a Rutkowskiego. 
D z ,i a ł a l 11 .ość S e k c j i D y d Ił ,k t y c .1 m e j. R(>k 1945. 
1) 13. VI. 45 Marda Kniatow'a i Jan,i'na Scho'nnbrenner: 
Tajne na.u
zaC1:e hilStorrl:i. podczas okupacJ.i mliem. w WarsZ3IWie. 2) 31. X. 45 


ł 


(.. 


4 


1 


...
		

/Czasopisma_104_04_592_0001.djvu

			572 


KIOwka naukOWd 


r 


J ó 7. e f D u t k i e w i. c:z.: Nauczyciel h''S't.or':d wobec rzec,zYW::lStości h'sto- 
ry.cmej. 3) j, 4).28. XI. 45 d 5. XII. 45 Konrad Jażdżewski: Pra- 
d
eje z:em polsk:'Ch ze szczególnym U'względtllienliem Z:em Zachodn'cl1. 
5) 12. XII. 45 'Kon'r a d Ja żd żews.kd': Muzeum Preh's,t()ryczne 
w Łodzi. Rok 1946.1) 22. III. 46 Stan-isław Zajączkowskd: Z:e_ 
m'e Zacl1orun'e j.aJko problem badań historycznych. Rok 1947. W maju 
od'była się 4-dn'owa. konferencja nauczYC:el:. h!.st.orli'f, w ezkołach podsta- 
wowych d średn:ch. Na prog'ram Konferencji dożYły lSIię .odczyty profe- 
sorów U. Ł. z zakresu h'stor::i. .gospodarczej, prehistorii:, 6Ocjolog:i i eko- 
nomii. Oprac-CIwa.ny :rosta-ł nowy program 1PI'a.c Sekcj
 IStos<>wn'e do WY- 
tycznych l1chwai(JQ1ych na Zjeździe Komtsj.i Dyda:ktYC2JI1ej w Warszaw:e 
22. IX. 1947. Nawią,ZiClJno ,kontak1 iZ orgBln':zacJami, kultura.lno-OŚW"atowymi 
młodz.:.eży oraz z wydz:;ał€m ;;J'edago/lkznym Z. N. P. d delegowano do 
n:-ch .stały,ch przedl8taw:oc:eli Sekcji. Zor,jZ8>n'7OWRII1O 2 konferencje ll1a'll- 
czycieli historii: 8. XI i 5. XII. poświęcone omówieniu nowego programu 
h
oStor.i.i w sl7kole pods'tawowej i nowych pod'ręczn'ików h'storii dla klas 
wyższych tejże 67:koły. 
Udz&ał Oddz,ialłu w uczczeniu rocrznicy 
W i o s n y L u d ó w. Zarząd Oddziału wyłonił sekcję uczczenia rocznicy 
W'o:;ny Ludów. Członkowie Oddziału brali czy:nny uc.z'ał w pra.ca{'h 
Ogó!onopolsłt:eg.o K.om:tetu Obchodą 'kt6remu prz€Wo1n'.czy p'erw
IZY 
wiceprezes Od.d"z:'ełu 'Pl"of. Natallia Gąe;orowska-Grabowska. Czk'n.kowie 
Odd:z:"a:łu w.o,pólpraCUją w w:elk:m wydawn'ctw'e Państw. lostyt. Wydaw. 
;JOŚwięcony:m uczczen'u roc.ZIn:cy W'osny Ludów. Oddział jest .r€prezen- 
towany w łódzkrim W()jewódJzk'm K.omitec!e Obch()du W'.osnv Ludów 
pTIZe2I T a d e u s z a L a n d e c ,k i e g o, w prezyd'um tego-ż Ko;n:tetu 
 
pr:zez W i t o l d a Łuk a s z e w i c z a. C.
łonkow:e OddJz
8łu ogłosHi 
sZ€'1"eg artykułów okoFc7In()śo:OWYCl1 W prasie 
'rliodyc:mej i COd:Z:'H'ltnej. 
SE"kcja Dydak-tyczlna Oc1dz;ału 1Z0rgan!,z{)lwała cy!kl wy;kł8Jdów z h:storii 
Wiosny Ludów dla InaUJczyC'ielJ okręgu szkolnego łódJzk!ego. 


, 
I 


. 


I n El t y t u t H!L iS t,o II" Y c Z 1!1. Y U n :: 'WeT li Y t e t u Ł ód rz_r l 
kd e g o. W początku r. akad. 1948.9, ze zwią1zikU p'ęc'u .ka.teoszcze- 
gólnych kat
dT. plnno'W8!11'e .nauczan'a h'storii na U Ł..ks,ztaJoon'e przy_ 
szłych praccl\\''l1.',k6w naukowych .hJis,toryków. wSDółrlz"ała'l1J'e z orE(an'za- 
{'jam! .społec7mym-: ł n8lUkowym' w 7akres:e z8E1adon'eń dotyczący-ch h':sto- 
r:ii-, uDowsrecht.1,'I1I'),'-e wied.zy h'.storyeznej. !I1aw'ąza-n'e kontaktów IZ ana- 
logicznymi ośrodkami' w k'raju :. poza jego gra.n'cam
. 
Władze l.nstvtutu (Kierown;k Instytutu, Radlił NaukQIWa. Ra,d"l Ad_ 
m!rn.'słTacyjna). rloh skład i. zadan'a. objęte są ramami statutu l. H., za- 
t'",T'erdzonego pl"izelZ Radę WydJz:a.łu Humalfl,'sotycznego i &-nart U. Ł. K.;e- 
l'own"k"l'm lns1ytutu jest prof. dr NataLia Gąsiorowska- 
G r a b (:I w s ok a, wy!brana !przez pracown'ików naulkowych. 
Po ZOt"1!'8tt1J'ZOwa,n'u ln
'tytutu podje.fo zas-adlI1/'cze prace: komasację 
b;bl'otek :pos,zc7.er;6
nych katem IW Jeden ks.ięg07Jb:ór .i opracowanie planu 
prac bad

-oz
ch. 
Ze względu na .71l'liaC'Zen.'e łód.z,kiego ośTodka w życiu .gospoda'l'czym 
za główny kIerunek prac ba'C1awczych przyjęto hiistol"i'ę s'Połec7l!'lą j go_ 
spo:f.a:r.czą Łodz! i reif-onu łódzkiego, oze szczególnym uW'Z£{lęd.n'en'em 
h's1()ri.: p,r:zem}'słu włókle'!1Jn.'cze
o i 8'1>rarwy robotn'czej w okres!e wcze- 
sno-kap'tall:stycznym, w:eliko-kau'tal!styc7oI1ym i imt>er.'aldsty.CZIl'lym 51e_ 
roko t! ;P.fy pla,n prac badawczych ,pnzew;duje o;:>ra'OOwan'e: 1) m')n()
rafii 
miast fabrycznych okręgu łódzkiego (Łodzi, Pabianic Tomaszowa Mazo- 
wLeck:ego. 
ieI'lZa, AlekE8II1drowa); 2) przeds.iębiorstw fabry-om.ych 


" 


, 


. 


........
		

/Czasopisma_104_04_593_0001.djvu

			r 
t 


Kronik.a Dllukowa 


573 


, 
, 


(Scheiblera, Geycra, Poznańskiego Krusche-Endera i innych); 3) cechów; 
4) histori.i przemysłu. włólcieoniczego (surowce, t
ohnika. rynJk.j. !Zbytu, 
poUyka celna, fina'nse przem
'.słu, rola Banku Po.lsJtjego, budownictwo 
fabryczne); 5) gene:i:y proleta:r
a'tu łódzkieg<>; 6) poLityki lSocja'lnej w prze_ 
myśle włókienniczym; 7) urządzeń patronack.:cl1 (domy fabryazne, szkoły, 
lecznIctwo itp.); 8) :inspekcji fabrycznej w przemyśle wlc>kienn:czym; 
9) ;>racy kobiet; 10) l'()ibotn.:-czego ll'Uohu iZ8.wodowego i poUycz:nego; 
11) kooperacj.i. 
Podstawą rea1dzacj.j pra-cy wyżej wspomn::.8II1ej. prócz bibliotek na- 
ukowych w Lo
 i w innych m:astach, są arcl1,i.waL:a OOn05ne. z,najdu- 
jące s:ę w M'eJskim Arch'wum w Lodz:., w Arch!WUffi Diecezja:nym 
LódzJtJim, w arch:.wach zakładów przemysłowy.ch oraz w 7Jb:orach M'chi- 
waJnych prow:ncjonalny-ch miast regionu łódzkiego, tudz:eż w P:otrko- 
wie, Włocławku, Radomiu, Kielcach i w Archiwum Głównym w War- 
malw:ie. Pra.ca badawcza prowadzon,a będ1z.:e zespołowo j metod
 mate- 
'r:aHaJlTIu 'hii.storycz'nego. Odnośnie wymien:an,ej metody Instytut pnzygo- 
towuje kadry pracowników poprzez konwersatorium materializmu histo- 
rycZl!1oego, ,prowadzonego przez ;prof. dr N. 'Gąs.iorowSlką-Gmbowską. 
Instytut History'czny m:eś,ci się obec:rui.e w bud}Tl.ku U. Ł. przy ul. 
Lindleya :nr 3, po.s:ad81 dIWie sale wykładowe, czyteln'ę aralZ b,'bl'otekę 
ogólną i podręczną. Roman Gawlńskl 
Sprawozdanie z działalności Oddziału Olsztyńskiego P. T. H. Od- 
d:z.;:aoł Ols,ztyński P. T. H. !powstał 25 maja 1948 r. przy ud,z'ale 20 osób. 
Zarzą.d Ulkonstytuawał się w sposób następujący: ab. dr Stefan Kotarski, 
kuratolr akr. szk. - !prezes, dr Irena Pietrzak-PawłQwska, dyrektorka 
g'mn. - w:cepr,ezes, Genowefa B:teńko - sekretarz, W.iktor Kossut - 
skaI'bn:.k, Emioda- 
wać .dobrze streszczone a n.'edostępne materiały szczegółowe. 
Na zebt'aJ!1'u w dn'u 14. IX. 1948 złożonl1 sprawozdan:a ze zjazdu 
deleJ:?:at6w w Lańcuc'e w ma
u 1948 Qra,z z m:ędzY'na'l"odowei -kanferencji 
lI1auczY'c'els,k'e] w CZf'f)€-r.ce pod Pra
ą Czeska w s'erpn''l1 1948. Na ko:n- 

res historyków we Wrocław'u we wrześn'u 1948 ,r. 21decyd()wano wysłać 
11 osób. Omaw:ając plan pracy, zdecydowlIJM porwo!an'e do życ'a ki.lku 
sekcyj. Jedna z 'l1:.ch zaimle s!
 mmol!rat'aml. m'sst I osób zw'ązanych 
z terenem Warmi.l J Mazur. inn.a aprarowan:em tuejs,zych szlaków hiisto- 
rycznv:ch. 
.z
br[bn'e w dn'u 2. X. pośwIecone było sprawo7da.n.'u .7; VII pows"le- 
chnego zjazdu h'!Storyk6w we Wrocław'u 18-23. IX. 1948 oa którym 
m. "I!l. ob. dr I. P. P a w ł o w s k a omów"ła zaga'dn:m'e budzł'n;a się 

wiadomośc' narodowej Mam.rów. Na.steonie ob. d,,. S t e f a n K o t a 1'- 
s k i wygłosił referat p. t.: "Udział Czechów w polskich walkach z Niem- 
cami". 
Dnia 20. X. 1948 r. wy
łosna referat dr J. P. P a w ł o w s k a: ..Try- 
buna Ludów "jako młędzymtTodowy ors;!an rewolucyjny". poza tym H i e- 
r o n i m S kur p s k i omówił materiały do monografii miast Warmii 
ł Ma7.ur oraz podał komunikat o zapoczątkowaniu prac nad ich zpsta- 
wieniem. St. K-skl 
POZNAŃ 
Instytut Zachodni. Stabi1.izaeja życia 
osopodall'czel!o, potrzeba włą- 
czen'a się w ol!ólny plal'l kraiowy postawiły przed Instytutem Zachod- 
nim 'w r. 1948 kOl!1ieOz:I1OŚć zastal!1owi.enia si
 nad koordynacją wys:Ików 


. 


.. 


,', 


. 


.-..
		

/Czasopisma_104_04_594_0001.djvu

			574 


Kromka Dilu.lr.owa 


IZ urnnymi ia1stytucjam.i zajmującyrnj się 'PQk.rewnymu, .z.a.ga.cJn:eniami nau- 
kowymi. Z licznych możliwości po przeprowadzeniu pertraktacji wyrosła 
mYśl połączenia s.::ę kilku Instytutów w jeden ogólnokrajowy Instytut 
Zachodni w Poznaniu. Aby wnożLwi:ć tę fuzję WaLne Zebranie I. Z. 
uchwal"iło w dniu 22. V. odpow.i.ednie poprawki statutowe. .Podwyższono 
m. in. liczbę członków ze 100 do 150, powołano do Kuratorium jako sta- 
łych członków rektorów Uniwersytetów Tooruń.skiego i W.roclawsklego, 
podzielono placówki tereIWwe na oddziały oi stacje naukowe. W ten spo- 
sób mozna było d()konBĆ połączenia z Lnstytutem Zachod1!llim Instytutu 
Śląskiego, Instytutu Mazurskiego ooraz p1"zeJąć wydz.ał P<>lffiOl'iZO;Zllawczy 
Instytutu Bałtyckiego. Obecnie więc poza centralą w POmJ.aniu .istnieją 
oddziały w Wars.zawie, Toruniu, Wrocławiu i Ka.towicach , ooraz stacje 
naukowe w Olsztynie, Kłodrzku. Szczecinie i Krakowie. W skład dyrekcji 
wchodzą: prof. Z. W()jciechowski, dy'rektor, dr M. Pollak, w.cedyrektor, 
prof. Ms KlełczeWs.ka-Zaleska, wUcedyrektor, dl;' R. Lutman, wicedyrektor, 
doc. K. Popiołek, k.erownik oddz,iału w Katow
cach. Sekretarzem wy- 
dz.ialu naukowego jest prof. Z. KaczmliiI"czyk. 
W .zakresie organ,zacjj badań uległa IikwidaCjli sekcja onomasty_ 
cmJ.a, utwoor.oono zaś odrębną sekcję historyczną (prof. Z. Kaczmarczyk), 
sekcję atlasu historycznego Z. O. (prof. Wł. Semkowicz), sekcję badań 
dem.ografi'Czoych (dr St. Waszak). 
Z wydawnictw książkowych ukazały się w r. 1948 następujące cie.. 
:k:awe dla h:sLOryka pozycJe: T. S z w a y k o w s ki - "Od.s,zkoaowama 
niemiecklie na tle traktatu wersalskiego", K. Gór s k 11 - "Zwią.zek pru- 
ski i poddanie się Prus Polsce" zbiór tekstów. D o c u m e n t a O c c u p a- 
tiol'lis Teuto-nicae t. V. zawi,erający K. M. PospieszaL 
sk,iego "Niemiecka lista -narod()wa w tzw. Kraju Warty", Cz. Łu- 
c z a k, Z. P i a s z y k, C z. Was i e k - "Przyczynki do gospodarki nie- 
mieckiej w latach 1939/45" w .rama,ch studiów nad d.ziejam.i gospodar- 
czymi Polski w czasie okupacji niemieckiej. 
Wyszła dalej w ,ramach cyklu mOTI-ografj'i Ziem Odzys,kallly'ch 2-ga 
część I-go tomu, poświęconego Dolnemu Sląskowi (red. K. S o s n o w s ki 
.i M. S u c h o ck:). Zaw;era ona artykuły h:storycz,n.e poświęcone Wro- 
cławowi regionowi ziębicko-kłodzkiemu i świdnickiemu pióra E. M a l e_ 
e z y ń s k i e j, G. C h m a l' z y ń s k i e g o, Z. K a o fL 'fi a .r- 
e z y k a, O. Ł a s a; e IZ y ń s k i e j- J. M i t k o w s k li e g o, Z. 
E u d k o w e j i K. P i e r a d z k i e j. Ukazała się dalej I-sza część t. II-go, 
;>oświęconego Pomoorzu Zachodniemu (red. J. Deresiewicz) z a,rtyokułami 
historycznYmi pióra J. K o s t r z e w s k 
. e g o, J. M i t k () w- 
s k i e g o, K. P i Wall" s k :ie g o, G. C h m a .r z y ń s oki .i e g 0, 
K. S J a s ok i e g o, 'G. iL a b u d y, Z. S w li e oC h Q W s k i e g (), 
K. Gór s k li e g o j. S t. W e y m a n n a. 
W organie I. Z. "Przegląd Zachodni" ukazało się w r. 1948 wiele 
ciekawych arty'kułów, które powinny za:rnteresować h:lstoryków. Są to: 
W. S u P i ń s k d. Przyezy:ny upadku Fralllcji w 1940 r.; X. S z. D e t t- 
l () f f, Kościół 01 k.ol€gium pojeroickie w Kłodzku; W. H e n s e l, Zagad_ 
nienie pochodzenia Słowian; T. G r y g i e r, Polski front przeciwniemiecki 
w maju 1919 r.; S t. W jll : ń s.k .i, Poliiptyk sulechow.s'k.i z r. 1499; T. C i e- 
ś l a k, Polacy a walka Bisma,roka IZ socjaliJzmem; Z. Woj c i e c h o w- 
g k -i, Bolesław Chrobry a ,rok 1000; H. B a r y c z, Dz:ejowe związki Pol- 
i;k:i z Uniwersytetem Karola w Pra,dze; K. S l askd, POffi()rskie szlaki 
handlowe w XII j XIII w.; A. Grodek, Rozwój ka.pita-lilzmu na Gór_ 
lIlym Sląsku; S t. W d l -j, ń s k iJ, Polstkl portret trumienny na Z:emi Lubu- 
&kiiej; M. Sczanieckj, Dzireje ludności polskiej na Ziem: Lubuskiej; 
t e n ż e Kwest:a rtaJl"odowośC:lOWa 1 wyznan:owa w pr:zes,zło.ści Z:€mj Lu- 
bUskiej; K. P.i e r a d z k a, H!iStorY	
			

/Czasopisma_104_04_595_0001.djvu

			1 


Kronika na.ukowA 


575 


skiego lI'uchu lI'ewolucyjnego 1848 11'.; W. H e n s e I, Broblem Joms,borga; 
Z. A. RaJ e w s k i, Problem Radgo'szczy i Swarożyca; M. G u m o w s ki. 
Fałszerstwa monetaI'1ne Fryderyka II, 
W r. 1948 przystąpił I. Z. do nasilenia swej akcjli w .zakreiSlie lnfor- 
IDO'WBIIlia zagranicy o osiągnięc:ach nauki polskiej w dziedzlim.ie zagadnień 
Polski i jej Ziem Zachodnich. Akcjli tej służy wydanie specjalnego nu_ 
meru periodyku w języku francuskim pt. ,,R e v u e O c c i d e n t a l e". 
Ukaa.ał się w nim m. in. artykuł Z. Woj c i e c h o w s k i e g o "La poli- 
tiquc orientale de l'Allemagne et la crise de la civ:lit,as!on oontempo- 
lJ:&illle". Ponad to w dniach 17-30 X. czł()nkowie Instytutu Zachodniego 
wzięli udzial w międzynarodowej konferencji, zorgani:lJOwanej w Paryżu 
iO)rze7J Centre Ionte;rnationale de Synthese, 
gdzie zreferQWali najlstotnieJs,ze zagadnienia związane oZ przeszłośc:ą do- 
;rzeczy Odry i Wisły. W zakresie tym wygłoszono następujące ;referaty: 
1. A. Zierhoffer - ,,Dorzecze Odry i W:.sły", 2. T. Lehr-Spła- 
wińsk'i - Zagadnienie praojczyzny Słow:an", 3. M. Sc;za.niecki- 
"Problem wpływów frankoński-ch na dorzeczu Odry i Wisły", 4. M. W o j- 
c i e c h o w s k a - "Cechy charakterystyczne kultury w dorzeczach 
Odry i Wisły", 5. Z. Woj c .i e c h o w s ki - "Odra i WiJSła w stOSU'l1- 
ka,ch polsko-niemieckich". Duże z.naczenie posiada rówDIeż i ten fakt, 
że wymienione referaty opublikowane będą w specjalnej publikacji "Cen- 
ke de Synlhese", instytucji l!1aukowej o św:atowym zasl:ęgu. 
Bibli.oteka Ilnstytutu Zachodniego specja
izująca się w zagadnie- 
niach n:emcozoawczych 1 histor...i ;regionalnej Z:em Zachodnich oraz 
historIi Słowian zachodrnich, przekroczyła cyfrę 16.000 tomów JJ jest Już 
w ,połowie uporządkowana i skatalogowana. 


... 


Zdzislaw Kaczmarczyk 


I'RZEMYSL 
Oddział P.T.H. w Przemyśl u. Władze Oddziału w roku 
l 9 4 8: prezes - dr Franciszek Persowski; zast. prezesa - dr Kazim. 
Arłamowski; sekretarz - ks. dr Julian Ataman; skarbnik - mgr Olga 
Skorska; przewodn. sekcji dydakt. - dr Aleksy Gilewicz; czł. Zarządu - 
ks. dr Kwolek. Członkowie Oddziału występują jako prelegenci w uro- 
czystościacb ogólnych. Sekcja dydaktyczna Oddziału obejmuje swą dzia- 
łalnością ogół nauczycielstwa nawet niezrzeszonego w Oddziale. Zarząd 
Oddziału rozesłał do większych miast województwa rzeszowskiego jak 
Rzeszów, Jarosław, Krosno, apel, celem werbowania członków dla P,T H. 
przystąpienie do Oddziału przemyskiego i wzajemnej wymiany odczytów. 
Pc'za prelekcjami w związku z rokiem 1848, na posiedzeniach Oddziału 
mają być wygłoszone nastę!)ujące referaty: Targi Przemyskie w XVI w., 
Zamek Przemyski, Miejskie Księgi Ławnicze. Gotową do druku pracę 
ks. dr Kwolka wydalibyśmy, gdyby się znalazła subwencja. 
TORUŃ 
O d d z i a ł P.T.H. w T o r u n i u. Oddział P.T.H. w Toruniu zorga- 
nizowano w połowie stycznia 1946 r. 
Już w roku akad, 1946/47 oddział liczył 26 członków i wykazywał 
dość znaczną żywotność. Posiedzenia naukowe odbywano jednak do- 
rywczo, w miarę zgłaszania prac naukowych. Wygłoszono następujące 
referaty: 1. M a r i a n G u m o w s k i: Początki średniowiecza. 2. K a l' o l 
Kor a n y i: Ustrój wojskowy i państwowy w rozwoju historycznym. 
3. K a l' o l Gór s k i: Traktaty polskie w obronie Związku Pruskiego. 
4 Z y g m u n t W d o w i s z e w s k i: Wilheida-Katarzyna Olgierdówna ks. 
meklemburska. 5. T e n ż e: W sprawie genelogii Gedyminowiczów i Ja- 
giellonów. 6. R y s z a r d M i e n i c k i: Pamiętniki Elżbiety z Rudomin6w 
Pakoszowej z lat 1804-1843. 7. M a r i a n G u m o w s k i: Niedola Hen- 
l'yka XI ks. lignickiego. 8. S t a n i s ł a w S k i m i n a: Patriotyzm Dan- 
tyszka. 9. Kar o l Kor a n y i: U podstaw rozwoju świadomości narodo- 
wej w średniowieczu. 10. M a l' i a n G u m o w s k i: Aprcwizacja Rzymu 
starożytnego. 11. Kar o l Gór s k i: Dookoła poddania Iji
 Prus Polsce. 


i 
, 


.........
		

/Czasopisma_104_04_596_0001.djvu

			T 


576 


Kroo1ka naukO'Wa 


W roku akad. 1947/48 działalność odczytowa oddziału osłabła. Zło- 
żyło się nato kilka przyczyn. Większość historyków toruńskich zaanga- 
żowała się czynnie w pracach miejscowego T-wa Naukowego (Wydz. 
nauk hist" praw. i społ.) brała żywy udział w powszechnych wykładach 
\.miwersyteckich, w QUzić częstych akademiach z okazji rocznic narodo- 
wych, w rozmaitych komisjach i zebraniach. Walną przeszkodą była 
jednak praca zawodowa w innych miejscowościach (Olsztyn, Gdańsk, 
Oliwa i in.), która dużo zabierała czasu i była nużąca. Referaty wygło- 
sili: 1. T a d e u s z Róż y c k i: Przewrót w taktyce XX wieku. 2. E u- 
g e n i u s z K u c h a r s k i: Bizantyjska gramota Igora z r. 942. 3. K a ;<; .i- 
m i e r z H a l' t l e b: Charakterystyka Zygmunta. 4. Woj (; i e c h H e j_ 
n o s z: Czy Kołłątaj był szantażystą? (Sprawa tekstu uniwersału po!a- 
nieckiego). 
W związku z dorocznymi zjazdami delegatów P.T.H., które się od- 
bywały w Łodzi, Krakowie, wreszcie w Łańcucie, oddział urządził kilka 
zebrań ogólnych celem zaznajomienia członków z sytuacją prawną Towa- 
rzystwa, dokonania wyboru delegatów, a następnie podania informcji 
o przebiegu zjazdu delegatów. W VII powszechnym zjeździe historyków 
polskich we Wrocławiu wzięli udział wszyscy członkowie oddziału, 
a także szereg studentów-członków Koła historyków na U.M.K. OczY' 
wiście I po tym zjeździe odbyło się ogólne zebranie sprawozdawcze dla 
członków oddziału. 
Przeprowadzone w dniu 10. 5. 1948 wybory zarządu toruńskiego 
(Jddziału P.T.H. dały wynik następujący: prezes - Knzimlerz Hartleb, 
wiceprezes - Wojciech Hejnosz, sekretarz - Jan Gerlach, skarbnik _ 
Adam Dygała; członkowie zarządu - Marian Gumowskl, Stanisław Ho- 
szowski, Ryszard Mienicki, Bronisław Pawłowski. Bronisław Włodarskl 
i Jadwiga Lechicka (przewodnicząca Sekcji dydaktycznej nauczycieli 
historii w szkołach średnich). W skład Komisji rewizyjnej wf"szli: Roman 
J"akimowicz, Zygmunt Wdowiszewski i Michał Wyszyński. Obecna liczba 
członków oddziału 24. 
Sekcja Dydaktyczna P.T.H. w Toruniu. Sekcja Dydak- 
tyczn P.T.H. w Toruniu powstała w październiku 1947 r. W skład jej 
zarządu weszli: doc. dr Jadwiga Lechnicka - przewodnicząca, Anna 
Mirowiczowa - sekretarz, dr Mateusz Puciata, dyr. Tomasz Targowski, 
Gustaw Wawrzyński i dyr. Aleksander Wilkoszewski - członkowie. 
W ciągu pierwszego roku działalności Sekcia odbyła sześć zebrań 
naukowych, na których wygłoszono referaty: "Trzy stopnie nauczania 
historii", "Psychologiczne podstawy nauczania na stopniu licealnym", 
..Rok 1848 w historiografii polskiej", "Rok 1848 w nauczaniu szkolnym", 
..Historia gospodarczo-społeczna w nauczaniu szlmlnym", .,Z m<>todyki 
nauczania historii gospodarczo-społecznej". W bieżącym roku szkolnym 

6wrócono do tematów metodycznych i omówienia niektórych problcomów 
poruszanych na zjeździe historyków i konferencji nauczycieli historii 
we Wrocławiu. W projekcie są odczyty z bibliografii rozumowanej róż- 
nych działów historii. 
W związku z obchodem Wiosny Ludów Sekcja zorganizowała trzy 
wykłady z przeźroczami dla młodzieży szkół średnich i podstawowy
h. 
Członkowie Sekcji wygłaszają odczyty na konff'renciach re ionowvch 
Z.N P. w Toruniu oraz n'ł zaproszenie Sekc1ł Dvdaktycznvch P.T H. 
w Łodzi i Grlańsku Prowadzą dział sprawozdań z książek historycznych 
w "Zyciu Szkoły". Wvkładają historię i naukę o Polsce w Uniwersytecie 
Przedmiotowym T. U.R. 
. WARSZAWA 
T o war z y s t wo M ił o ś n i k ó w H I s t o l' i i w War s z a w I e. 
Stosownie do żąrl"nhl. władzy narlzorującej stowarzyszenia dokonania 
wyboru Zarzqdu T M H. po wpisaniu go do rejestru stowarzyszeń, co 
rmstąpiło w dniu 27. VI. 1946, odbyły się na nadzwyczajnym walnym 
7.ebraniu w dniu 30 września 1947 r. nowe wybory władz Towarzystwa 


I 
t 


L 


-
		

/Czasopisma_104_04_597_0001.djvu

			T 


, 


Kronik... naukowa 


571 


na okr
s 1947 1 48-1949/50. Wybrany Zarząd stanowią: prezes - Stani- 
sław Kętrzyński, wiceprezes - Tadeusz Manteuffel, sekretarz - Aleksy 
Bachuiski, skarbnik - Jadwiga Jankowska, członkowie - Stanisław 
Arnold, Adam Lewak, Jakób Sawicki, Witold Suchodolski, Władysław 
Tornkiewicz zastępcy - Jadwiga KalrWasińska, Emil Kipa, Ryszard Prze- 
laskowski, komisja rewizyjna - Juliusz Dunin, Józef Stojanowski, Antoni 
Rybarski. 
Sekretariat T.M.H. mieści się w lokalu Archiwum Miejskiego przy 
ul Marszałkowskiej 8/6. 
Skarbnik urzęduje w Archiwum Głównym Akt Dawnych, Pałac pod 
Blachą, Plac Zamkowy 2, konto P.K.O. nr 1-1361. 
LiC7fua członków (25. II. 1948 r.) - 130. 
W r. 1947 od ostatniego spraw3zdania w Kw. H. odbyły 'się 
zebrania członków z następującymi referatami: l) 28. I. 1947 W i t o l d 
K u l a: Przywilej społeczny a postęp gospodarczy. 2) 25. II. M a r i a n 
M a ł o w i s t: Historia społeczno-gospodarcza Szwecji w świetle nowych 
błldan. 3) 25. III. R y s z a r d G a n s z y n i e c: Początki kultu władców. . 
4) 29. IV. Wanda Moszczeńska: W sprawie najpilniejszych zadań 
nauki historycznej w Polsce. 5) l. VII. ks. F r a n c i s z e k S o koł o w- 
s k i: Upadek cywilizacji greckiej w świetle stosunkóV\a społeczno-gospo- 
ilarczych. 6) 30. IX. R y s z a r d P r z e l a s k o w s k i: Próba charaktery- 
styki podstawowych pierwiastków romantycznego stylu myślenia. ... 
7) 22. X. R a f a ł G e r b e r: Polonica w archiwach i bibliotekach radziec- 
kich. 8) 25 listopada 1947 roku z odczytem prof. Jak u b a S a w i c k i e g o 
p. tyt.: "Jan Biskupiec biskup chełmski (1417-1452), szkic biograficzny". 
9) 18 grudnia 1947 roku z odczytem doc. Bogusława Leśnodor- 
s k i e g o z Krakowa p. tyt.: "Hierarchia norm i porządek społeczny 
1.&Ftroju 3 Maja". 10) 27 stycznia 1948 roku z odczytem prof. S te f aiIl a 
Kieniewic.za p. 1)'11.: "Sprawa włościańs,ka w Ga1iqj; w rOiku 1848". 
11) 24 I1U1tego 1948 roku z odczy.tem do,c. W a iIl d y M o s oZ c z e ń s'k i e j 
p. tyt.: "Sprawa recenzji jako jeden z problemów organizacji nauki histo- 
rycznej". 12) 16 marca 1948 roku z odczytem doc. A d a m a L e w a k a 
p tyt:. "Problemy 1848 roku". 13) 27 kwietnia 1948 roku, doroczne walne 
zgromadzenie z odczytem doc. Aleksandra Gieysztora p. ty t.: 
,Polskie millenium - z zagadnień współpracy historii i archeologii 
wczesnodziejowej". 14) 26 maja 1948 roku z odczytem prof. P i e r r e 
Petot p. tyt.: "Le servage en France de la fin du X-e au XIV-e siecle". 
15. 1 września 1948 roku z odczytem akademika. prof. E u g e n i u s z a 
T a r l e z Moskwy p. tyt.: "Fałszowanie historii jako środek propagandy 
w'Jjennej" (po rosyjsku). 16) 26 października 1948 roku, nadzwyczajne 
walne zgromadzenie z odczytem prof. W ł a d y s ł a waT o m k i e w i (: z a 
p. tyt.: ..Władysław IV - próba charakterystyki (w 300-letnią rocznicę 
zgonu)". 14) 30 listopada 1948 roku z odczytem min. H e n ryk a J a b ł o ń- 
s k i e g o p. tyt.: "Ze studiów nad genezą zamachu majowego". Prze- 
.i&wem działalności wydawniczej było ogłoszenie drukiem tomów XXXVII 
(stron 486), poświęconego prof. Stanisławowi' Ketrzyńskiemu z okazji 50- 
lecia pracy naukowej i XXXVIII (stron 390) . Przeglądu Historycznego" 
oraz tomu III Prac Instytutu Historycznego U, W. (stron 165), zawiet'a- 
.iącego rozprawę habilitacyjną min. H e n ryk a J a b ł o ń s k i e g op. tyt.: 
.,Polska autonomia narodowa na Ukrainie 1917-1918". 
Poza tym nakładem Towarzystwa wyszedł II tom Prac Instyt.utu 
Historycznego Uniw. Warsz., zawierający rozprawę d o c. d r M a r i a n a 
M a ł o w i s t a. Kaffa - kolonia gpnueńska na Krvmie i problem wschodni 
w latach 1453-1475 (str. 365+XXXI). Udział T.M.H. w rocznicę Wiosny 
Ludów wyraził się. poza uczestnictwem niektórych członków w ogólnych 
obchodach (Pol. Radio), w wyżej wym'enionych dwóch odczytach. 
W dniu 17 odbyła się wspólnie z Instytutem Historycznym Uniw. 
W. uroczystość obchoClu 50-lecia pracy naukowej prof. St. Kętrzyńskiego 
z wręczeniem mu XXXVII tomu Przeglądu Historycznego. 


I 

, 
I 


Kwartalnik Historv("7ny. R LVI. - Z. 3-4. 


3) 


-
		

/Czasopisma_104_04_598_0001.djvu

			.... 



78 


Kronika naukowa 


W planie wydawniczym TMH przewiduje wyd",nie rozprawy l z y 
B i e ż u ń s k i e j-M a ł o w i s t o w e j "Niewolnictwo w okresie helleni- 
stycznym". Poza tym kontynuowano na terenie Archiwum Głównego 
prace nad odpisami źtódeł. 


.. 


Tad.usz Manteuffel 
I n s t y t u t H i s t o l' Y c z n y U. W. Zespół katedr tworzących In- 
st.ytut Historyczny U. W. powiększył się w okresie sprawozdawczym 
o nowoutworzoną katedrę historii ruchów społecznych XIX i XX w., 
którą objęła prof. dr Zanna Kormanowa. Zwiększyła się również liczba 
docent.ów etatowych I. H. przez mianowanie docentem etatowym historii 
Polski nowożytnej doc. dr Stanisława Herbsta, liczba zaś docent.ów przez 
habilitację dr Henryka Jabłońskiego z historii najnowszej Polski. 
Instytut Historyczny prowadzi nadal prace wydawnicze w postaci 
lil'ac Instytutu Historyc:z.nego U. W. - Ukazały się w styczniu 1948 r. nr 2 
(M a l' i a n M a ł o w i s t: Kaffa, kolonia genueńska na Krymie i pro- 
blem wschodni w latach 1453-1475), we wrześniu - nr 3 (H e n ryk 
J a b ł o ń s k i: Polska autonomia narodowa na Ukrainie 1917-1918). 
Podjęto również wydawanie zeszytów dodatkowych Przeglądu Historycz- 
nego których redikcję objął zespół Instytutu. Zeszyty te mają charakter 
bibliograficzno_informacyjny. Nr l ukazał się w grudniu 1948 r. Prowa- 
dzoI}a jest też nadal w porozumieniu z Tow. Miłośników Historii praca 
nad wydawaniem lustracjI m. Warszawy i sigillat. 
Praca pedagogiczna rozwija się nadal w myś1 przyjętych w r. 1945/6 
zasad pod ogólnym kierownictwem Rady Instytutu. 
KSięgozbiór Instytutu wzrósł do ok. 35.000 tomów, zost.ały ogłoszone 
wykazy nabytków bibliotecznych (literatura obca z Jat 1939--48) nr l, 2. 
nr 3 jest w opracowaniu. 
Od kwietnia br. Instytut Historyczny posiada pracownię fotokopi- 
styczną pracującą zarówno na użytek naukowy jak i pedagogiczny. 
Komisja Historyczna Towarzyst.wa Naukowego 
War s z a w s k i e g o. Komisja Historyczna T.N.W. poza patronowaniem 
pracy wydawniczej, przejawiającej się w przygotowywanej od dwóch lat 
publikacji lustracyj i inwentarzy m. Warszawy, podjęła zgodnie z zacią- 
gniętym na konferencji towarzystw historycznych w październiku 1947 
roku zobowiązaniem opracowanie instrukcji wydawniczej dla żródeł 
nowożytnych. Instrukcja ta pióra kustosza Jana Glinki była przedysku- 
towana na 5 posiedzeniaQh powołanej ad hoc podkomisji i zatwierdzona 
na posiedzeniu Komisji Historycznej w czerwcu 1948. Instrukcja ta w cha- 
rakterze projektu ma być ogłoszona drukiem przez T.N W. 
Dalszym działem prac Komisji Historycznej jest patronowanie wy- 
dawnictwu Bibliografii Historii Polskiej 1815-19]4. Prace redakcyjne 
tego wydawnictwa posunęły się znacznie naprzód. Opracowano cały ma- 
t.eriał polski za dziesięciolecie zamykające się rokiem 1939. Uzupełnione 
wY'd8Jny przed wqjlr1ą iPiemV1szy .zets(lyt bihEog,rad'H no,wymi maJteriałam: 
i przygotowuje się maszynopis do druku. Wykończono również dalszE' 
działy wstępu, co pozwoli w niedalekiej przyszłości na druk również 
i dalszych zeszytów. Wątpliwości występujące przy pracach redakcyjnych 
były przedmiotem rozważań Komisji Historycznej na jej posiedzeniu 
w dniu 20 listopada 1948 roku. 
Na tym samym posiedzeniu prof. W o l i ń s k i zreferował sprawę wy_ 
dania ocalonego odpisu korespondencji F. Łubieńskiego z Brezą z czasów 
Księstwa Warszawskiego, zachowanego w, materiałach naukowych 
dr Menda z Poznania, oraz analogiczną sprawę wydania diariusza sej- 
mowego 1701/2, przygotowanego do druku przez p. Smolarka. Komisja 
postanowiła w zasadzie podjąć się obu tych wydawnictw. 
W związku z powyższvm powołano na redaktora wydawnictw prof. 
Janusza WolińskiE'go. Tadeusz Manteuffel 


! 


.........
		

/Czasopisma_104_04_599_0001.djvu

			Kron!k.. naukowa 


;)79 


WROCŁAW 
SlPll'a'wolZdan.ie 
 d2JiałaJiiIl.OŚCi 'W.T.M.iIi. za okres od l. V. 
1947 do 30. XI. 1948. Wrocławskie Towarzystwo Miłoimików Historii 
w wymienionym okresie po porozumieniu zawartym w '''!niu 14: VI. 1947 
!.tało się jednocześn'e wrocławskim oddziałem P.T.H. Ostatru Z
rząd 
wybrany na walnym zebraniu w dniu 18 lutego 1948 ukonstytuował się 
w składzie następującym: prezes - prof. dr K. Maleczyl'l.ski, wiceprezesi 
- prof. dr Wł. Czapliński i dr J. W. Opatrny, redaktor - dyr. dr A. Knot , 
sekretarz - prof. dr H. Wereszycki, skarbnik - Adam Galos, członkowie 
zarządu - prof. dr I. Jaworski, dr Bronisław Kocowski, wizytator M. 
Reiter. Komisja rewizyjna - prof. dr B. Olszewicz, dr A. Kucner, mgr 
A. Ursel. 
Wydano w ciągu okresu sprawozdawczego półrocznik S o b ó t k ę, 
rocznik I, 1946, zeszyt 2; rocznik 1947, II zeszyt, podwójny, oraz rocznik 
'1948, III, z. 1, poświęcony rocznicy 1848 r. W przygotowaniu znajduje się 
IOcznik III 1948, z. 2. Obok tego rozpoczęto druk Bibliografii Historii 
Sląska za lata 1939--1946, której pierwszy arkusz ukazał się jako dodatek 
do ostatniego numeru Sobótki, oraz Kodeksu Dypl. Sląskiego. 
Urządzono następujące zebrania naukowe: 24. II. 1946 - prof. K a- 
r o l oM a l ec z y ń s Ile i: Herb m:asta W.rocławia IW .rozwoju łł.:s-łorycznym; 
14. III. 1946 - dr Jar o s ł a w W i t O p a t r n y: Biblioteka Uniwersy- 
tecka we Wrocławiu, jej przeszłość i stan obecny; 31. III. 1946 - mgr 
A n d r z e j J o c h e l s o n: Rozwój terytorialny miasta Wrocławia; 19. V. 
1946 - dr E waM a l e c z y ń s k a: Udział Slązak6w w wojnach z Zako- 
nem Krzyżackim w XV w,; 4. VII. 1946 - dr .J a l' o s ł a w W i t O p a t r- 
n y: Bronisław Prądzyński, zagadkowy emisariusz śląski przed 1846 r.; 
7. VII. 1946 - prof. dr W ł. C z a p l i ń s ki: Sląsk a rokosz Sebastiana 
Lubomirskiego; 27. X. 1946 - dr F r a n c i s ze k J a n k o ws k i: Wspom- 
nienia o Polonii wrocławskiej w okresie przedwojennym; 30. XI. 1946 _ 
dr E waM a l e c z y ń s k a: Studenci polscy we Wrocławiu i ich opie- 
kunowie w przeszłości; 12. XII. 1946 - prof. dr K a l' o l M a l e c z y ń s k i: 
Najnowsza historia Sląska; 24. I. 1947 - prof. dr K. M a l e c z y ń s k i 
i prof. dr W ł. C z a p l i ń s k i: Omówienie książki prof. Feldmana, "Pro- 
blem polsko-niemiecki w dziejach"; 28. II. 1947 - prof. dr T. M i k u l s ki: 
Związ1d rodziny drukarzy Kornówz,polską; 7. V. 1947,-dr Ewa Male- 
c z y ń s k a: Najnowsza książka o związkach polsko-czeskich; 3. VI. 1947 
-- dr L. B a z y l o w: Sląska polityka Polski w latach 1447-1506; 16. I. 
1948 - prof. dr W ł. C z a p l i ń s k i: Prof. H. Wereszycki, Recenzja 
z książlti Pajewskiego, "Niemcy w.czasach nowożytnych"; 24. II. 1948 _ 
dr PIl'<2Jew a lL<;ik i: iSomosierra; 11 ' 2. ,lU, 1948-jpmf. d'r H. 'W.erelSzy,c1ki: 
Ludy a Polska w 1848 r.; 19. V. 1948 - prof dr W ł. C z a p l i ń s k i: Cha- 
ł akterystyka Władysława IV.; 3. VI. 1948 - prof. dr W ł. K o n o p c z y ń- 
s ki: Sawa-Caliński, bohater chłop; 3. VI. 1948 - Tenże: Historiogrnfia 
polska XX w.; 18. VI. 1948 - prof. dr St. Kuc z y ń s k i: Omówienie 
książki dr E. Maleczyńskiej ..Społeczeństwo polskie XV w. wobec zaga- 
dnień zachodnich"; 25. XI. 1948 - prof. dr K. M a I e c z y ń s k i: Wyko- 
pf'liska w Sobótce i w okolicy. 
W dniu 17. X. 1947 odbyło się zebranie organizacyjne Sekcji dy- 
daktycznej przy licznym udziale nauczycielstwa szkół średnich i po- 
wszechnych. W porozuminiu ze Związkiem Zawodowym Pracowników 
Przemysłu Poligraficznego zorganizowano cykl odczytów dla jego człon- 
ków: 10. XI. 1947 - prof. dr K. M a l e c z y ń s k i: Sląsk w okresie śre- 
dniowiecznym; 17. XI. 1947 - prof. dr W ł. C z a p l i ń s k i: Sląsk w cza- 
sach nowożytnych: 1. XII. 1947 - prof. dr T. M i k u l s k i: Dzieje drukar- 
stwa na Dolnym Sląsku: 9. XII. 1947 - dr E. M a l e c z y ń s k a: Związki 
kulturalne Sląska z Polską. 
W dniach 19-22 września 1948 odbvł się we Wrocławiu VII Ogólno- 
pdL
i 2Jj 1 a2Jd H;ISIt., w przy,gotQWanlu 'którego W.T.M.H. wzięło wh!ał 
w roli gospodarza. 


37" 


..........
		

/Czasopisma_104_04_600_0001.djvu

			SPRj\ Wy rr()w AlłzysrrW A 


Posiedzenie połączonego Zarzqdu Głównego PTH. iI Komitetu 01'-' 
gan:.izacyjnego VII Zja:z.GU we WrocławLu dn. 18.IX.48 r. o .g. 16.30 w 'In- 
stytucie Historii UWr. 
O b e c n i: (w kolejności listy obecności) A. Wojt'kowski, A. Skał- 
kowski, B. Pawłowski, K. Kaczmarczyk, S. Arnold, T. Modelski, R. Gro- 
decki, W. Tomkiewicz, A. Vetulani, K. Tymieniecld, W. Hejnos:z, R. Lut- 
man, M. H. Serejski, N. GąsIorowska, S. K:leniewicz, J. Woli.ńsk
, H. We- 
reszycki, W. Czapliński, F. Pers,owski, W. Suchodolski, K. Górski, J. Rut- 
kowski, S. Herbst, K. Maleczyński, A. Gieys7Jtor, B. Wlodarsk't, K. Lep- 
szy, A. Stebeiski, B. Leśnodorski, K. Piwarski, J. Dąbrowski, Z. Woj- 
ciechowski, J. Garbacik. 
N'leobecność uSiprawied:liiwH: J. Sawlcki 
Przewodniczyli: Kazimierz Tymieniecki, następnie JaIIl Dąbrowski. 
Protokółował Aleks,ander Gieysztor. 
1. Sprawy skarbowe Tawarzystwa zreferował skarbnik A. Stebelski, 
odkładając właściwe sprawozdanie do czasu zakończenia wydatków 
zja7Jdowych, Wezwał Oddziały do regulowania sldadek w wys. 1000 zł 
rocznie od każdego z członków. PTH. Uczy na otrzymanie je&iZcze 700 tys. 
złotych subwencj
 do końca br. W dyskusji głos zabierali T. Manteuf- 
fel, K. Maleczyński, J. Garbacik w sprawie udzi,ału polskiego wIntem. 
Bibliography oraz wydatków zwiazanych z Bibliografią H:.stori:i Pol- 
Slkiej i wydawanIem Kwartalnika. Uchwalono upoważnić Skarbni,ka do 
opracowania wespół z Oddziałami i afiliowanymi TMH do 31. III. 49 r. 
preliminarza PTH na r. 1950, oraz wypłacić redaktorowi Pamiętnika VII 
Zjazdu honorarium w wys. 15 proc. kosztów wydawniczych. 
2. W. Moszczeńska. przedstawiła wnioski Komisji. Dydaktycznej 
PTH w sprawie historii gospodarc-.zej oraz materialLzmu historycznego 
w studium h'istori:i na uniwersytetach. Po dys'kusji co do formy ich dal- 
szego przekazania - z udziałem A. Ska:kowskego, A. Vetulaniego, H. W. 

erejskiego, W. Gąsiorowskiej, T. Manteuffla, R. Lutmana, A. Stebel- 
ski ego, S. Arnolda, A. Gieysztora i Prezesa - uchwalono co następuje: 
Zarząd Główny PTH na odbytym w dn. 18.IX.48 r., pierwszym 
walnym zjeźdz;oe delegatów w Łańcucie, plenarnym posiedzeniu uchwala 
poprzeć wniosek Komisji Dydaktycznej w sprawie konieczności włącze- 
nia do u!niJwersyteclkie,go studium MsJtoriU dbowiąiZujące,go kUJrsu mełtodo- 
logii historii, a w szczególności, materializmu hi:storycznego. Zarząd 
Główny zwraca się w zwią7Jku z tym do Ministerstwa Oświaty o wzię- 
cie pod uwagę tego dezyderatu ;przy tworzeniu nowych katedr. 
Nadto uchwalono wniosek Komisji Dydaktycznej o rozszerzenie 
prac Oddziałów na zagadnienia popularyzacji h'storii. 
3. Prezu zreferował wspóln'le z T. Manteufflem wyniki obrad 
prredpołud.niowych połączonych Komisji PTH do spraw programowych 
i instytutów historycznych na uniwersytetach. Uchwalono wezwać śro- 
dowiska do wypowiedzenia się w spraw
1e projektu nowego programu 
studiów historycznych na uniwersytetach do 15.X. a w sprawie insty- 



 


f 


rł 
I 


..... 


........
		

/Czasopisma_104_04_601_0001.djvu

			Sprawy Towa£!Ly..tw
 


;IHl 


to 


tutów do 15.XI. - na podstawie materiałów zebranych i roze5'łanych 
prze2J v-przew. Komisji, W. Mosz(.ozeńską. 
4. K. Lepszy przedstawił wyniki posiedzenia przedpołudniowego 
KomilSj:il Bibliograficmej PTH, która obradowała nad udziałem polskim 
w Intern. Bi:bliography of Hist. Sdences, pełnomocnictwami finansowy- 
mi dra J. Baumgarta w tej sprawie oraz 'W sprawie pracy nad biblio-- 
grafią bieżącą za 1948 r., nad sprawą druku indeksu rzeczowego do 
Kwartalnika w układzie K. Korany'ego (do r. 1936). Preliminarze prze- 
kazano Skarbn'lkow.iJ do uwzględnienia w r. 1949 i 1950, uchwalając WY- 
datki w br. w WYS. 230 tys. zł na pokrycie kosmów bibliQgrafii mię- 
dzynarodowej i bieżącej krajowej. W dyskusji głos zabierali A. Vetu- 
lani. Z. Wojciechowski lA. Stebelski. 
3. K. Tymieniecki ogłosi! wyniki konkursu PTH, na najlepsze prace 
z dziejów Ziem Odzyskanych wg osobnego protokółu jury. I-ej nagrody 
nie przyznano, resztę nagród r07.dzielono, jak następuje: II nagroda 
(150 tys. zł) K. Maleczyński, III nagrody (po 100 tys. 2'Jł) - Karol Gór- 
ski i K. Piwal'Slki., IV nagrody (po 50 tys. zł) - B. Leśno-dorski i K. My- 
śliński, V nagrody (po 25 tys. zł) - B. Slaski. H. Matuszewska-Ziół- 
kowska, H. Chłopocka, M. Pelczar. Uchwalono podziękowanie za pracę 
Sądu KQnkursowego. . 
6. Sekretarz Generalny odczytał nades.}ane w sprawie Zjazdu liL'1ty 
prof. Kętrzyńskiego i FawUera oraz zawiadomił o liście prof. Konop- 
czyńskiego. 
7. Prezes przedsta,wił projekt swego przemów'lenia na otwarciu 
VII Zjazdu. W dyskusji przemawiali Z. Wojciechowski, W. Tomkiewlcz, 
N. Gąsiorowska, T. Manteuffcl, W. CzapIińskl. Omówiono s'zczegóły or- 
ganizacyjne VII Zjazdu z udzi'ałem S. Herbsta i K. M.aleczyńskipgo. 
Posiedzenie Prezydium PTH w Warszawie w Instytucie Hist. U. W. 
dn. 14 pażdzierndika 1948 r. o godz. 10.30. 
O b ec n i: Wł. Tomkiewi{'z, Ad. stebelski., W. Moszczeńska, 
A. G'leysztor; St. Płoskil i J. Woliń'ski. 
Przewodniczył Wł. Tomkiewicz, protokółował A. Gieysztor. 
W zastępstwie nieprzybyłego lila posiedzenie Prezesa zebranie 
otworzył Viceprezes W'ł. Tomkilewicz. przedstawiając porządek dzienny, 
który przyjęto. 
1. Przyjęto protokół z poprzedniego zebrania Zarządu Głównego 
na podstawie rozesłanego uprzednio tekstu. 
2. Omówiono sprawy związane z VII Zjazdem Historyków. Echa 
prasowe zreferował sekretarz generalny. W. Moszczeilska wniosła 
'J prz£p,'ow1z\Van
1 sekretarza. gen. Zjazdu do szybkiego J)oprowadlenia pral' 
redakcY.1n:v('h nad tomem II Pamiętnika. 
::1. Sekretarz Generalny przcdstaw

 możliwości zdobycia si€d:Liby 
własnej l-'T1I w Kamienicy XX. Mazowieckich w W'lrsz!łwie. gdzie 
prócz; l(okalu biurowego i salii posiedzeń można by by lo korzystać z Jdl- 
kupoko
(lwt'go hotelu wespół z .ilnnym przewidywanym ws
.).łużytkow- 
nikiem Jma('hu, Związkiem Historyków S
tuki. i Kultu."}'. Zarz'łd Glów- 
r.y tego Związku przyjął w zasadzie propozycję TMH w W-wie, właś- 
ciciela nieruchomości, i wyłonił Komisję w składzie: prof. dr ,1. Zachwa- 
towicz, prof. dr P. Biegańsid i dr Zb. Hornung. Po dyskusji uchwalol1o 
ze strony PTH delegować do dalszych rozmów fj.nansowych i- bltd()wla- 
nyoch ViC€lt»"ezesa Wł. Toml1dewicza, !prof. -dr Zannę K0-n11anową i dytr. 
Ad. Stebelskiego. 
4. Sprawy skarbowe referował Skarbn
k. stwierdzając opóźnieme 
się subwencJi min1l9teria'llncj wskutek n;epE'
nego wyt1iczenia si'ę TMH. 


. 
" 


. 


1>0, 


........
		

/Czasopisma_104_04_602_0001.djvu

			582 


SpralWy TowarZYSlwa 


we Wrocławiu. Uch walono wystąpić o osobny zasiJłek na koszty przy- 
Jęcia gości zagranicznych na VII Zjeidz.ie w wys, 58 tys. zł. W sprawie 
podstawy obJioezenia honorarium redaktorskiego Kwartalnika HiSIt. 
uchwalOlllO pozostać przy stosunku Ofo od każdego wydanego numeTU, 
nie przechodząc tymczasem na ryczałt miesięczny. Podjęto na wniosek 
Skarbnika reas'Ufficje uchwaly co do pokrycia kosztów przejazdu człon- 
ków Zarządu Gl. do Wroclawta na 18.IX. br., ograniczając wzrost kosz- 
tów ze strony PTH tylko do diety .za ten dzień. 
5. Sprawy programów uniwersyteckich hisrtor.i;i i instytutów hist. 
referowała W. MOl!lzczeńska, która stwierdziła w Ministerstwie Oświaty 
wysoką aktualność opin.i:i PTH O przygotowanym projekcie reformy ma- 
gis,teri'Uffi histori'i. Po dyskusji! z udziałem wszystkich obecnych uchwa- 
lono rozesłać do środowisk uzyskane materiały z prośbą o odpowiedź na 
piśmie oraz zebrać przedstawic:eli środowisk 5.XI. na konferencję w tej 
sprawie. Miejsce konferencji zostanie wyznaczone później. Ustalono na- 
stępującą listę czlonków Komisj:i: St. Arnold, M. Małowist i St. Płoski 
(Warszawa), K. Ma1eczyński i Wł. Czapliński (Wrocław), K. Tymieniec- 
ki i J. Rutkowsk:ł (Poznań), J. Dąbrowski 1: K. Piwarski (Kraków). 
N. Gąsiorowska i M. H. SerejS'ki (Łódź), Kar. Górski i K. Korany.i (To- 
ruń), A. WojtkOWlS'ki .i' x. M. ZyrwczyThski (Lu'bllin) - nadito P,rez
i Od- 
działów w Gdańsku, Katowicach, Przemyślu t Olsztynie. Organizacją 
Konferencji .zajmie się W. Moszczeńska w porozum!Jeniu z Prezesem 
,J. Dąbrowskim. 
Przyjęto "Wytyczne przy opracowywaniu bibliografii historiliJ pol- 
skiej", wyrażając opinię o pożytku wydrukowania k-h w mater!lale 'in- 
formacyjnym Kwartalnj'ka Hi'Storycznego. 


.. 


" - 
,. 
J. , ' 


.......
		

/Czasopisma_104_04_603_0001.djvu

			KOMUNIKAT\' 


. 


IX. Międzynarodowy Kongres Nauk Historycznych 
IX Międzynarodowy Kongres Nauk History('znych odbędzie się w Pa- 
ryżu od 27 sIerpnia do 2 września 1950 roku. Jego zorganizowaniem zo- 
3tał obarczony Francuski Komitet Nauk Historycznych. 
Kongres będzie się dzielić na następujące s€'kcje: 
a) antropologii i demografii, 
b) historii idei, 
c) gospodarczej, 
d) społecznej. 
e) cyw.iJlizacji, 
f) politycznej. 
g) ustroju. 
Każda z tych sekcyj będzie podzielona na podsekcje: 1) prehistorii 
i historii starożytnej, 2) historii średniQwiecznej, 3) historii nowożytnej 
do wybuchu wojny 1914 roku i 4) historii na.jnoWiSzej od wybuchu wojny 
HI14 do wybuchu wojny 1939 roku. 
Niezależnie od tych sekcyj p'i)wna iJość tematów, któ::ych lista zostanie 
{,głoszona później, będzie przedmiotem zebrań specjalnych w ramach 
Kongresu. 
Dla każdej sekcji .i podsekcji zostanie opracowany i z góry rozei!łany 
jeden rapor: o charakterze sprawozdania z dotychczasowego stanu 
studiów. 
Raport.y zaLnicjują dyskusję, która dla uniknięcia straty czasu będzie 
z góry przygotow!ina, Raporty i dyskusja r.ad nimi wypełnią ranne po- 
si('dzenia Kongresu, Posiedzenia popołudniowe będą natomiast poświę- 
{;{,ne w sekcjach 1 podsekcjach wysłuchaniu i dyskusji nad referatami 
ogólnie przyjętego dotąd typu. Referaty te winny jednakże dotyczyć te_ 
matów interesujących ogół uczestników Kongresu t. zn. o charakterze 
nasuwającym możność porównania. 
W .przeddzień zamknięcia Kongresu autorzy raportów .i ich zastępcy 
z(!romadzą się dla sporządzen:La na podstawie tych raportów i przedsta- 
wionych K.ongresowI referatów bilansu obrad, celem wysunięcia suge_ 
styj naukowych o charakterze wszelako praktycznym (działy pracy, na 
które należy zwrócić uwagę badaczów, tematy prac zespołowych, pożą- 
dane wydawnictwa). Te sugestie jak również wnioski .im towarzyszące 
będą przedstawione Kongresowi na ostatmm posiedzeniu. 



 


Organizacja techniczna Kongresu 
a) Uczestnictwo. HIstorycy pragnący wziąć udział w Mi
zynarodowym 
Kongresie .są proszeni o możliwie wczeSllle, a w każdym razie przed 
l marca 1950 roku, zgroszenie się pisemne do Komitetu Organizacyj_ 
nego. Składka kongresowa została ustalona na 1000 franków francu- 


, 


.......
		

/Czasopisma_104_04_604_0001.djvu

			:;
4 


KomunikMy 


skich, płatnych w Paryżu. St.udenci legitymujący się p:>.!eceniem 
I;wych profesorów płacą 500 fr. fr. 
bl Kwaterunek. Komitet Organizacyjny poczyni .starania, aby. zapewnić 
na warunkach możliwie dostępnych zakwaterowanie dla wszystkich 
uczestników Kongresu. Dla ułatwieni
 Komitetowi tej pracy ewen_ 
tualni uczestnicy Kongresu zechcą w możliwie szybkim czasie zawia- 
domić biuro o swym zamiarze przybycia do Paryża. 
c) Podróż. Komitet Organizacyjny poczyni starania, aby uzys'kać od To- 
warzystwa Francuskich Kolei Żelaznych zniżkę przy przejeździe 
przez Francję. 
Komitety Narodowc są proszone, aby wystarały się 1.1 swoich rzą- 
dów łulb też u ,ilnlnY'ch ':nJSlty.tucyj kOTIllpeltentnych o anaąogi'Cme zlniŻ'ki d1a 
historyków swego kraju. 


I 

 


. 


O wszelkie informacje należy się zwracEć oraz korespondencję kie_ 
Iować do: Comite Franc;ais des Sciences Historiques 96 , Boulevard 
Ra!-pail PARIS VI-a. 


Delcgat Polskiego Towarzystwa Historycznego do Stosunków Mię_ 
dzynarodowych, przeEyłając powyższy okólnik z prośbą o jego opubli'ko- 
wanie, wyjaśnia, ŻC zgłoszenia polskich uczestników będą przesłane zbio- 
H!WO po ustalcniu listy delegacji prżez Zarząd Główny POlskiego Towa_ 
r zy.stwa Historycznego. 
Warszawa, dnia 10 stycznia 1949 1', 
. (-) Prof. dr Tadeusz Manteuffel 


,,iPam,iętnik VII Pow.szechnego Zjazdu History.ków PolsIkiich" można 
n.abywać. '\\i'Ilłacając na konto Zar
du Głównego P. T. H. w Wa
gzawie 
w P. K. O. Nr I - 6580 - kwoty 1000 ,zł (na przekaz
e za.z.naczyć: Pa- 
miętn:k Zjazdu). Kwota ta obejmuje cało,ść Pamiętnika (wraz z zesz. 2 
t lI, który się jeszcze nie ukazał) wraz z przesyłką. 


.. 



 


..-...
		

/Czasopisma_104_04_605_0001.djvu

			I 
l, 


. 


.JAN BAUMGAR1: 


\'V
'kaz zagranicznych bieżący('h czasopism historycznych 
znajdujących się w bibliotekach pulskich 
Genezę niniejszego zestawienia tytułów 'bieżących zagranicznych 
czasopism historycznych oraz innych wydawn:ctw oiągłych stanowi .zbie- 
ranie materiałów do B.ibliografij Histori,i Polski, dokonywane w czterech 
ośrodkach bibliograficznych w B:bliotece Jagiellońskiej w Krakowie oraz 
w Bibliotekach Uniwersyteckich w Po.zna, ni.u w Warszawie i w Wrocła- 
wiu. Zanim ukaże s:ę zestawienie poloniców zagral!1icznych, wskazaną 
i pożyteczną rzeczą jes.t podać do. wiadomości, jakie czasopisma histo- 
ryczne do naszych bibliotek bieżąco napływaj-ą. Otrzymywaliśmy je do- 
tąd po wojnie przewa:2Jnie tytułem darów i wymiany, rzadziej przez abo- 
nament czyli kupno. Dlatego też zdarza si'ę, że .brak nieraz pos,zczegól- 
nych numerów. Nie podaję natomiast tytułów czasopism tzw. cząstko- 
wych to :znaczy c,zasopism, które wpłynęły tylko w 't)Ojedynczych nume- 
rach. Problem abonamentu czasopism ulegnie dużej 
m;a.nie oa korzyść 
już w roku bieżącym zwłaszcza, że dotacje budżetowe b:bliotek nauko- 
wych zostały poważnie .podwyiszc(1e. 
Zestawienie n;niejsze nie rośc; sobie pretensji do dokładnego 0pisu 
hi-bEo
rafi<::Zinego. Chod:z.i tu o udzielehle informac.ii o stanie bieżących 
czasopism i wydawnictw dągłycl1 h:storycznych. Skróty podają miejsce 
i nazwę bibliotek,i, która je ,posi,ada. Ogółem zestaw:enie zawiera 169 
tytułów. Niektóre 
 nich majdują się w kilku bibliotekach. Toteż łączna 
suma czasopism wynosi 237. Najwięcej przypada na Kraków (polska 
Akademia Umiejętności i Biblioteka Jagiellońska). Z tytułów czasopism. 
znajdujących się w naszy.ch bibNote,kach, 87 m:eśc
 siię w World List 
of historical -periodicals and IbibUographies, czy.J.i wychodz:i'ło już przed 
WO.
flą; natomiast 82 tytułów czasopism zaczęło ukazywać się po wojoie. 


.. 


ZestHwienie używanych skrótów 


Kr = Kraków 
B.J = Bibiioteka Jagiellońska 
PAU = Pol. Akad. Umiejętności 
SH = Seminarium Historyczne 
SNPH = Seminarium Nauk Po- 
mocniczych Historii 
pz = Poznań 
BU = Biblioteka Uniwersytecka 
IZ-81. = Instytut Zachodnio_ 
Słowiański 
Inst. Zach. = Instytut Zachodni 


Wa = Warszawa 
BN = Biblioteka Narodowa 
BU = Biblioteka Uniwersytecka 
IH = Instytut Historyczny 
TNW = Towarzystwo Naukowe 
Warszaws'kie 
Wr Wrocław 
BU = Biblioteka Uniwersytecka 
IH = Instytut Historyczny 
Ossol. "Biblioteka Zakładu Na- 
rodowego im. Ossolińskich 


Uwaga! Liczby umieszczone za miejscem wydania czasopisma (np. 68) 
o7r"!f'czają p07YCję międzynarudowego KatRlogu cZRsopism historycznych 


... 


..-...
		

/Czasopisma_104_04_606_0001.djvu

			as.; 


Wykaz czuop:"m zagranicznych 


World List of Historical Periodicals and Bibliographies. Ed. by P. Caron 
:md M. Jaryc. Oxford 1939. str. XIV, 391. 


1. The American Economic Review. The Journal of the American Eco- 
nornic Associat'on. Monasha 62 Kr BJ Wa BU 
2. The American historical Review New York 65. Kr BJ, SH, pz BU 
3. The American Journal of international law. Washington 67. Kr -EJ 
pz BU 
4. American Journal of Philology. Baltimore 68. Kr PAU 
5. American Journal of Sociology. Chicago. Wa BU 
6. The American Slavic and East European Review. New York. Kr BJ, 
Wa BU 
7. Analecta BoIIandiana. Bruxelles 82 Kr PAU, Wa BU, IH 
8. Annales Academiae Sc'entiarum Fcnnicae. Suomalaisen Tiedea:ke- 
mian toimituksia. Helsinki. Ser. 8. 106a. Kr PAU 
9. Annales de l'Universite de Paris. Paris 122. Kr BJ, PAU 
10. Annali delIa Scuola normale superiore di Pisa. S. II. Lettere, Storia 
e ilosofia. Pisa 141 Kr PAU 
n. The Annais of the American Academy of PoHtical and Sooi.2l Science, 
Philadelphia 154 a Wa BU 
12. Annals of the lPolish IR. C. Union. ATchives aJnd museum. Chicago, 
pz BU 
13. Annua'iore de l'Academ:e Roy,ale de Belgique. BruxelIes 160, Kr PAU. . 
14. The Annual of the British Sch')ol at Athens. London 172 Wr BU 
15. The AntJiquaries Jouma.ł. Jour.na
 of the !Society of Antiquaries od' 
London. 181 Kr PAU 
16. Antiquity. A quarterly review of archeology. Gloucester pz BU 
17. Anzei,ger. (Wyd.). Akadem:e der Wlissensoh8lften. IPhHosophisch-Hi- 
stor!sche Klasse. Wien. 44 Kr PAU 
18. Arbeten utgivna med undersstod av Vilhelm Ekmans Universitets- 
fond -j Uppsala Uppsala Wa TNW 
19. Arsb
rattelse. Bulletin de la Sccieh
 Royale des Lettres de Lund. 
Lund pz BU 
20. Arsbcrattelse. HUi11anistiS'ke Vetenskap:;; !'amfundet i Lund. Lund 6. 
Kr PAU 
21. Arsbok. Kungl. HumanistJiska Vetenskaps samfundet i Uppsala. Upp- 
sala Wr TNW 
22. Aussenwktschaft. ZeitschT1iJft fur 'internationaJe W,i-rtschaftsbeziehun- 
gen. Bern Kr BJ 
23. Beitrage zur Geschichte der deutschc!'l Sprache und Literatur. 
Halle 366 Kr BJ 
24.IBellona. Londyn. Kr 'BJ. 
?o5. B',bliotheque de I\Ecole des Chartes. .Revue d'Erudition. Paris 404a. 
Kr SNPH 
26. BiuletYi!1 Pols,kiiego Towar.zystwa iPr;zyja.ciół Książki w Paryżu. Pa- 
ryż Kr BJ 
27. B1ick nach Osten. Klagenfurt-Wien pz IZ-Sł 
28. Het Bock. Den Hagu,e 430 a. Kr SJ. 
29. Sullet'.n de droit tchecoslovaque. Praga. IKr 'BJ. 
30. IBullct;n de l'Academ:e roya
e de Belgique, Classe des Beaux Arts. 
Bruxelles 548 Kr PAU 
31. iBullet'1l1 de I'Academie royale de ,Belgique. Classe des lLettTes et des 
Sciences ;morales et po1itique. Bruxelles 549 Kr PAU 
32. Bulletin de l'Institut d'Egypte. Le Caire 663 Kr IPAU 
23. Bulletin of the Institute of Historical Research. London 712 Kr BJ 
Wa BN 
34. Byzantinoslavica. MeZdunarodnyj 
rnal po viUlllltiJnovedeniju. Pra- 
gue 2811a Kr PAU pz IZ-Sł, Wa IH 
35. Byzantion. iRevue iIIlternationale des etudes byzantJines. Bruxelles 
747 Kr B.J 


, 


J 


...
		

/Czasopisma_104_04_607_0001.djvu

			Wykn OZ&SOp:.m ug.amcznych 


:}
i 


r 


38. easopis Matice MorBvske. Brn0768 Kr PAU Wa IH Wr .IH 
37. Oasopis Narodn:.ho lMusea, Oddil Duchovednij. 'Praha 769. Kr PAU. 
38. The Classi<:al .Rev::€w. London 801. Wr BU. 
39. Le .coUIVrler. (Wyd.) Organisation des Nations Unies pour l'Education, 
la Science et la Culture. Paris Kr PAU 
-tO. De-li Cs:llag. tBud-apest. Kr m. 
41. Dialectica. International .Review of Philoso:>hy of Knowledge: Neu_ 
chiitel I{r B,J / 
42. 'Easlern Revlew. A Survey of thE' cultural life of East Central and 
Soulh-Eastern Europe ar:d of the Soviet Un;on. Klagenfurt-Wien 
WaJH 
43. ,Economia Lnte1"na.zioł1Ble. ,R:v,is-ta .dell I,sLiłuL() di Economia Inter- 
n3.lionalc. Genova Kr BJ 
44. Economic History. London. Kr PAU. 
45. Economica. Publishecł qm'.rtcrly. London 896 Kr EJ Wa BP 
-16. The Economist. London. Wa BU. 
47. The El!1,glish Hi.storical Review. London 916. Kr IBJ, Wa BU. 
48. Eranos Jahrbuch. Zurich 2813. Kr oBJ. 
-19. Erasmus. Speculum Sc:entiarum. International Bulletin of Contem_ 
porary Schohrship. Bruxcllcs Kr BJ Wa IH 
50. Etudes de Philolog.ie Slave. Stockholm, Kr PAU. 
51. Etudes :Slaves et RoumBil!1es. Budapest. Kr .pAU. 
52. Ezi'k i literatura. Organ i d
danie na druzestvoto na .filolozite-slavi.sti 
v B'lgarija. Sofija. Kr BJ, PAU 
53. Fi'losofJi.g>ke rMeddelelse'r. Det Kg >Danske Videnskaber:nes Se!J.skab. 
Kl
benhavn Kr PAU . 
54. .Foreign .A1ifaiTs .an Ameri-can qua.rterly iRev.lew. Published quarterly 
by Council an Foreign Relations. New Yorlk 980 Kr BJ Wa BU 
55. Fornviinnen. Medd-clanden fran iK. Vitterhets Historie och Aotiokvi- 
tets Akademica, Stockholm 982, Kr PAU 
56. The Geographical Journal. Lo'1don 1029. Kr oBJ. 
57. GOteborgs Hug3kolas Arss.kdft. Gotcborg 1070. Kr PAU, pz BU. 
58. Goteborgs Kungl. Vetenskaps- och Vittcrhets'Samhallc-s Handlingar 
SjaUe FOliden Ser. A. Goteborg 1071 Kr PAU. Wa BU. TNW 
59. Hi.storlca Slova-ca. Bratislava. IKr SH. 
6t. Hi,stopj.cky Arch:v. Praha. Kr PAU. 
61. Hi.storicky Sbornik. Turf. Sv. Ma
tin. Kr PAU. 
62. Histor:sk-J'ilologi.ske Med-dclelser udg. of. Det KOllgelige daTIske 'V.- 
denskil.bernes Selskab. Kobenhavn 1137 Kr PAU Wa BU, TNW 
63. H:stor'isk Tidskr.i.ft. Med stod av Vitterhets HistoI"ie och Antikvitets 
Akademien utgiven av Svens'kil. Historiska Forcningen. Stockholm. 
1138 Wa Hf Wr IH 
64. Il1Iformaooi Slu:ź.ba Statniho Archeolo
ickeho Ustavu. iPraha. 'Kr PAU. 
65. I.nformation -Eul1etin ol the Cz,echoslovak Archaeol. Inst-:tute. Praha. 
Kr PAU 
66. The International Law Quarterly. London. Kr BJ 
67. Istopi-ćeski pre.gled. Sofija. Kr :BJ. SH. 
1;8. Isloriski ,za'p;sL Organ IstoI'iiskog Druzstva Narod'l€ -Republike Crne 
Gare. Cetllnje. Wa IH 
69. I:lJVestija A:kademii Nauk SSSR. Gid. ekon	
			

/Czasopisma_104_04_608_0001.djvu

			T 
, 


;,M/\ 


Wykaz c2a..o.p:s
 7dg:
m<,znych 


. 


75. Journal de la Societe finno-ougriellJne. Suomalai.s-ugrila,isen SeUl'en 
aikakauskirja. Helsinki. 1286a. Kr -PAU 
76. Journal of Central' Emopean A.ffairs. Colorado. pz Inst. Zach, 
77. Journal of comparati-ve Legislation and internationa,l Law. LOIIloon 
1289. Kr BJ 
78. The Journal of documentation. Pub 1. quarterly. London. Pz BU. 
79. The Journal of English and G€rmanie BhHology. Urbana 2820. Wr BU. 
"0. The Journal of Modern History. iPubN.shed in cooperation with the 
Modern European History Chicago. 1291b Wa BU 
"1. The Joumal of Political Economy. C:lri-cago 1292b. Wa BU. 
82. Journal of the American Orienta1 'Society. 'Baltimore 1295. Kr PAU. 
83. Det Kongelige Norke-Videnskabers Selskabs Forhandl;nger. Trond- 
heim. 1362a. Kr PAU 
84. Kronika. Tygodnik Frank,furt. Kr BJ. 
85. Kultura. Szkice - Opowiada.nia - Sprawozda.nia. Paryż. Kr lEJ, Wr 
OS801. 
86. Kyklos. Internationale Zeitschrift f tir So
ialwiss€nsohaften. Bern. 
Kr BJ 
87. Listy filologicke.Praha 1420. Kr BJ. 
88. Literarnohistoricky Sbornik. (Wyd.) Maticie Slovenska. Tun'. Sv. 
Martin. Kr PAU 
89. L;tterari.a Historica Slovaca. .Bratislava. Kr PAU. 
90. Man. A monthly Hecord of anthropological Sc:ence. London 1457. 
Kr B,T 
91. IMededeeLil1igen der KOininklijke Nederlalnd;;che Akademie van We_ 
ten
chappen. Amsterdpm. 1477 Kr PAU 
92. Memo1ires de la SOQiete fi.nno-ougrienne. Suomalais-ugrilaisen Seuran 
toimituksia. Helsinki. 1508. Kr PAU 
93. Mercure de Fr8(1ce. Par:s 1530. Kr 00. 
94. 1848 (Mille 'huit cent quarante huit) et les revolut:ions du XIX siecle. 
Revue d'histoire pol'tique, economique et sociale. Organ de la Societe 
d'histoire de revolution de 1848 Paris. Wa IH 
95. Miro:r des lettres hongroises. Periodique de la vie cu1turelle Hon_ 
groise. Budapest. Kr BJ, PAU 
96. Mitteilungen des Osterreichischen Staatsarchivs. Wien. Kr BJ. 
97. The Modem Langua-ge Review. Londyal Institute of Philo.sophy. Lon- 
don. 1835 Wr BU 
106. Poland of to day. New York. pz Inst. Zach. 
U17. PoFsh American Studies. Official organ of the Polish American 
Historical Commission. A Journal devoted to Polish American Vfe 
and History. Michigan. Kr BJ, PAU; pz Inst. Zach.; \\la BU, TNW 
108. Politique etrangere. Paris 1841. pz Inst. Zach. ' 
1119. Polonia d'o
gi. -Roma. pz In;;t. Zach. 
110. Poroł'i
a. Akademija manostj ni Umetnosti. L]ubljana. Kr PAU. 
111. Prace Historickeho Odboru Svojiny. Kosice. Kr PAU; Pz Inst. Zach. 
112. Prace Slovenskeho iTstavu v Praze. Praha. pz IZ
Sł.; Wa TNW. 
113 Prace z Vedeckych fT.stavov Slovenskej Akademie Vied a Umeni. 
Rad A, B. Praha. Kr PAU 
Jl4. Proceedil1gs of the Academy of Pol-it:cal Science. Published by the 


,
		

/Czasopisma_104_04_609_0001.djvu

			r- 
I 


, 



 



 


W}1caz Olll8Opi&m zagri'mi<:mych 



!ł 


Academy of PoliticaJ. Science Columbia Umvers New York. 
Wa BU 
H5. Proceedings of the Prehistorie Society. Nev :Series, Cambridge Uni. 
veN1lity 'MUSeUlm ol Archaeology -and Ethnology. !London. 1864 Wa 
TNW 
116. Publications de la Societe Historique et Archeologique dans !le Lim- 
bourg ci. Ma
stricht. Maestricht. Wa TNW 
11'7. PubLishers' CiTcular and Booksellers' Reoord. Seckenham. Wr BU. 
118. iRad. (Wyd.) Jugoslavenska Akademija Znanostt i Umjetnosti. Zagreb 
1908 Kr BJ 
119. Recueil de documents en matiere penale et penitentiaire. Bulletin 
de la Commission Internationale Pimale et Penitentiare. Berne, 
Wr BU 
120. La revista de estudios eslavos. Mexico. pz Inst. Zach. 
121. Hevue bel-ge d'Archeolog,ie et d'Hi.stoire de I'Art. Anvers 2031. 
Kr PAU 
122. Revue d'histoi,re comparee. NOUlvelle serie. PariI!;!. Kr BJ. PAU, SH: 
pz BU; Wa BN, BU ,IH, TNW 
123. IRevue d'hiistoi:re eccle.siastique. Louva:n 12095. Kr 'EJ; Pz BU. 
124. :Revue d'histoire liittera:ire de la France Paris 2098. Kr ,BJ. 
125. Revue des Etudes slaves. ParijiS 2075. K; PAU. 
126. 	
			

/Czasopisma_104_04_610_0001.djvu

			:.911 


Wyll.
.. cza'op:
D1 z
gr.n!cznych 


158. Trudy Insł..tula Vo.stokovedenje, Moskva 2551. Kr PAU. 
]51. Unesco Bul1etin for Librardes, Pari.s, Kr PAU. 
]60. Universidad de la Habana. Publication bimestral. La Habana 2573 
'Kr BJ 
161. Uppsala Universitets Arsskrift. Uppsala. 2585 Kr PAl!; pz BU 
162. Valósag. Az uj magyar ertelmiseg fotog6ivatce. Kiadja: A Magyar 
Demokra-tikus IfjiJsAgi Szovetsćg. B
dapes.t. Wa BU 
163. Veroffentlichungen der Ti.irkischen Historlschen Gesc1lschaft An. 
kara. Kr PAU 
164. Vestnik (
ske akademie ved a umeni. Praha. 2620 Kr PAU 
165. Vestn,'k Drevnej Istol'ie, Moskva Kr PAU 'Wa BU. 
166. Vestnik Kralov.ske ćeske spolel'riosti nauk, Praha 2622, 'Kr PAU. 
]67. Veteru;kap-Societeten i Lund Arsbc1t Yearbook ef the New Sooiety 
of Leters at Lund, Lund. 2623 Kr !PAU , 
168. Vorprosy istorii. Moskwa, Kr BJ, PAU, pz Inst. Zach., Wa BN, BU. JH 
169. 'Ze-:tschrilft fur sohweizerisches Recht. Basel 2768, Wr BU. 


IłESUMES 


B. Grekov: L e s l o i s q u i o n t r e g i l"h i s t o i r e d e 
l a c I a s s e p a y s a 'l1 1!1 e e n E u r o p e. 
En presence de fortes divergences d'opinions quant ci l'histoire de 
;8 clas.se pay.sarl1al€ en Europe, .ma:lgre .1.1II1Je tre.s a'bond,ante li.tterature du 
sujet, M. B. Grekov croit qu'on n'arr..vera ił une -sci'ent:-1j'que resolutim 
du probleme qu'apres avoir examine l'
tat social de l'Europe ił l'epoque 
de la feodalite, car c'est alors que la dependance du paysan apparait en 
toute dartE> comme consequeĄce d.irecte de cet etat. Le t><>:nt de depart 
pOUl" les reflexiol1s de l'aruteur est le moment -de l'introduction du ser- 
vage. 
Construit sur les ruines de l'Emp:re romain, le regime .feodaI pre- 
sentait un progres par Tapport 
u 'pasS£! ou l'ordre .socia:! etait base sur 
l'esclava.ge. A la lum:ere du materja1isme djalectique qui sert d'appu.i 
ci la science d'aujourd'hul, on voit que l'ordre feodal consistait en un sy- 
steme de ,i)roduction fonde !Sur l'exploi,tat:on de la classe :pay,s.a,nne plus 
ou ,mo:ns dependante. La l!1oble
se et Ja- chevalerie ont pu ,se developper 
Jiriete. iDe meme en ItaJLie: l'etat de chOSCiS Mait mres 
compl:que, surtout d81'li8 1e NOrd , ma'is la aussi, des le XVI-e s. la situa- 
Hon des paysans empire vlsiblement. L'Allemagne, dont l'economie etait 
alors co,ropletement ru:.nee, se developpa:it aut-rement a 1'est qu'a l'ouest; 
l'essor de la techn:ique mi,1j.taire, l'invention de la poudre ił canon. dis_ 


. 


" 
I 


.........
		

/Czasopisma_104_04_611_0001.djvu

			Resumes 


:-Itll 


f 


pari1:ion s-uc.ce$>Sive de la cava!lilerde ilowrdement 3I11mee, D.e developpeInoo\ 
oe l'Jn!anter-ie, 'la tendance de la noblesse (de la -chevalerie) a affa.i.bl:r 
les prilllCes et le haut clerge et demandes pers:stantes de secularisation 
des b.iens de rEgl:ise - tout cela faisa1t f:nalement empi1rer le 50rt du 
paysan. La guerre des paysans, cette protestation violente, n'a pas change 
la s.ituat:on. Contrakement a J.'Anglete!'lre. a Hoil1a1!1de, F'rance et ItaLie. 
le capitaI.isme n'a pas eu de developpement en Allemagne. Leg memes 
changements ava:ent lieu en Autriche, en 'Hongr:ie, Pologne. Lithuanie, 
da.ns les paY'S bailtes et en Ru.s.sie. 
L'auteur, speci
Hste pour l'histoire de la Russie, analyse leg con- 
dit:.ons a rest et (X)I1S,ta1e que les .memes Proces:sUiS s'Y ipassaient au XVI-e 
s. qu'au reste de I'Europe. Le facteur aus
i, i>uissant que leB dpcouvertes 
g
g,raphiques n'a pas manque d'avo:r UI!1e forte repercuss"on et dans 
l'histoi're des tetTi,toires .russes. M. Grekov ci1e toutc une serie de faiu; 
qui temoignent des relations 8I!1J;mees de la Russ:e avec I'Occ:dent autant 
qu'avec I'Or
eI!1t (P. ex. l'accord d'Ivan le Terrible avec 'la Suede quant 
au passage par Moscou des marchands suedois alIant en Chine et des 
ma;rcha:nds mos'cov.ites se rendant en E5'pagne, F.rance. Angleterre, A Lu- 
beck et Anvers par la Suede, ou la gran.de expedit;on du marchand de 
Tver, Athanase Nikit1n (1467), en Perse, Inde et Turquie, racontee dans 
Bon journal. Vers la 
1J1 du XVI-e s. on consta.te dej.a en R'l.LS&ie UJI1C 
grande extension du commerce intcrieur, et, le type de l'activite bour- 
gwise, datant de la ,fin du XV -e S., le commerce et l':indust,rtie pren.nent 
de l'envergure dans les prem:eres dec.a.des du XVI-e oS. C'est UI!1 fai t 
caracter:istique que le ble occuope la 'Premiere place parm
:s les marchan- 
dJses en Russ:e de ce temps-Ia. La ,grande mai.son marchande des Stro- 
ganovava:t lSes magas6ns sur toute l'etel!1Jdue du pays, a Kolomna, Vla- 
d'lmir, Perejaslav .R:azan.skioi, Kaluga, Ve1ikii Usliu({, Kapgrad, Jelatvie. 
Nijnii Novgorod, Murom, Kassir, Kazan etc. De Moscou, de Novgorod. 
de Koloml!1a ou Tver vont les marchand:s a Caffa, Constant.::nople, Azov, 
Tokata et eI'!. Lithuan'e. Le Venitien Josaphat Barbaro, les A'l1glais R:- 
('hal'd Chancellor et FJetohCtr con.f.:rment le g.rand IInOUV€lI11eal1t loommer- 
dal de Moscou Oe ble etc.). Le chid!fre d'affa.i.res e,st plus de 200000 
roubles ;pa'r aI!1 (de la valeur d'av8'Tłt la gue.l'Te - plus de 20 m'n'ons 
roubles). La structure econom:que de la Russ:e lSe tTatIJJSforme totalement 
dans la 2nde moitie du XV-e s. Des S"ources l:Ueraires nous parlent du 
luxe des cours princieres et de la gnmde noblesse. Pour satisfaire aux 
besoins de cette v,j'e luxueuse on augmente les 'l'edeva'1ce.s des pays8'l1s. 
Cela n'a pas pourtant sauve l'ar!stocrat:.e moscov.:te. Elle s'est ';>our la 
plupart e-ndettee au delii de toutes ses ressources po'ss'bles et dut ceder 
!a .place a une nouvelle couche de prODrieta:;reg a
a"ł"es, classe m'1ita.;.re 
en 1tT8iI1de pa'rtie, protegee par rEtat. II y eut d'abord quelque dHft:cultó 
iI. former cette nouvelle couche: ił n'y avait pas assez de tprres li....res, 
en d,phors des b'ens de l'
I.ise orthodoxe qui. detena:'11; enviro'l1 2/3 du 
teI"I'1iltoi'l'e IPC\.II?le et des ten-es arabies. Les ef'forts d'Ivan Ul pOur de- 
tacher de cette enorme masse fespace necessaire pour y etablir des 
mi1ita:res ont 'rencontre 'Ul!1e si v:-olente Qq)"Oosit:on qu.
 le t-sar a ete 
oblige de ceder. L'essai fut renouvele par Ivan le Terrible, cette fois-d 
avec ,plus de succes. 
Apres avoir presente ainsi les relations agraires en Russie, l'autem' 
se tourne vers la Pologne. Reconnaissant la valeur des recherches 
de Kutrzeba et de Jan Rutkowski, ił voit en Pologne les memes 
causes des tr8:Ildormat:ons de l'economie ag.raire qu'en Russ:e (le ble 
d'abord comme l'o.bjet du commerce 'inh
rieur et seulement pl1.1S ta-rd- 
comme marchandise d'echange avec l'e1ranger - ainsi Kutrzeba). Ainsi 
ce n'est pas le marche exterieur mais le marche interieur qui a provo- 
que des modifications touchant iI l'a,griculture dans les pays ił l'est de' 
l'Elbe. La partout la classe des nobles. c'est-a-dire les proprietair'=!s 
t(,rriens se sont m
s energjquement ił exp1o;tpr l('urs tprres. Les sources 
juridiques, litteraires et autres nous permettent de suivre pas a pas ce 


j 
, 


I 
A 


..........
		

/Czasopisma_104_04_612_0001.djvu

			592 


R....umt!. 


passage graduel de la redevance (ou cens) du paysan libre - au servage. 
L'auteur nous donne beaucoup de details se rattachant ił l'etat des choses 
en Russie. II mentionne entre autres les "prikaznyja leta". Mais ce 
l1'etait que des expedients provisoirement entrepris, dans le genre du 
retrait des privileges de l'Eglise sous Ivan le Terrible. L'empiełement 
SUir la Hberte perSOl!1ne1il.e du lPaYiSan est lClevenu I'etat IStable. On disa.Lt 
aux paysans "Vous n'en pourrez pas sortir de votre vivant" - car l'Etat 
une fois base sur le servage ne pouvait plus se transformer. Nombreux 
81mt les historiens auxquels, dans leurs efforts de saisir ce probleme en 
cJehors de l'Etat - ce moment la est echappe. 
iLe pa.r
lelisme da:n.s ł'histoire economique des pay.s ou le reg.ime 
feodal a dure plus longtemps qu'ailleurs (la Pologne, l'Autriche, l'Al1e- 
magne orientale, la Livonie, Lithuanie et la Russie) atteste une par- 
(aite reguJa,rite dam le developpemoot de la classe paysanne, classe SUl' 
laquel1e reposait la production assurant la vie de cette 30ciete feodale. 
€omprendre cette regularite dans l'evolution sociale c'est comprendre 
l'ex:stence des lois qui regissent la marche de l'.histoi-re, c'est pa'!' con- 
sk}uent accepter la justesse des principes du marxisme. 


(HWG) 


W. łukaszewicz: F.i. 1 i'P ,p O< M a z z e d (1730-1816). 
Floren.tin. mededn de pćlJr iSOIII edruoa
ioiIl, joum:a-liete et ,di-plomate de 
metier. C'OII1UU dan!; WeiS> deux hemisphe'res, ':11 ,n,aqlbit ,};e 25 decembre 1730 
a Pogg,:1() ,a Cia,no d'une' famille d'd]griculte'lLI's. H f.
t ISE!IS etudes de medeÓne 
a l'hopital Sant.a. Maor,ia Nuova. de Florence lImiE; alla eXel'CEI li Smyrne C!vec 
le do'cteur Sa.l:lI1i1JS; .ił y T'es
a t:r.oi.s 'diIS. CeipendJa:J1It, H n'etait podirut sati'SofdJt 
de ISOn JIu
tier ni du liau 1lJe 6(JUl os,ajour, iIIIlSS;!; decida-t-il dę palI1ti'r p2 
d,e OOrID.1I1IeII'Ce '510:US l"ajppeHa.t:on deguiliee: ,.MaJ1JLini e cOaIl'P'a!TJ1ci,"; jll eut 1'000ra.- 
&ion de fai.re ,coo1lUtaissoance avoc Ben.jamt:n F,r,&nk.ljn. aIOirs agen.t de Pen'Syl- 
vani.e iłlWpres dJu gouve,mement dl!1gL.'l.i.s, et se .bld d'oami,tie .avec lui. Fra:n:6Ippoot.s ,a'VeC un homme politique e'll1linent de V,iłrgj,me, Thomas 
P,dam... qui rf'()()(JIJi!l1M100 Mazrze.i paf lettre a ThoIIDI!S JeffeJ'5()n. Seos relati()1!15 
avec 1es Viorgin:eI16 eure-Ilot une Influence decisive !SU'I" la vie de Marz:ze'i. 
Ceł ent'repren.ant FJ.o,reniL:1Il f'1JJ! pris din desir de gouter a de nouvelles aVeII\- 
tU-ro6S et de cha.ng.e,r .sas Ó>oou,p.ati()ll1's, de c'omme'I'ce et de bOU'IlS,e pour -celles 
d'un q)1antiJJteur au NQ'Uveanl MOi!1Ide. En novembl1e 1773, Mi!Jzzei debd,rque 
a WiU
a:n1i;.'burg en Vi!rgimie avec queJques olUVriOOS 'it.ałieru; qu'il -ił re'CIutes 
en TOISoCaJ11e et las. mstrumeIlil6 ar.a'to'bres neoes.s.3.iJes. 
Gnice a l'Eitermediai,re de JeIferoSoiIlt, il acq.u.j,t da:ns 60n vOl:;sj'I1Iage 2000 
(!(:res de teTre, pres de Montioel1l> dians le <:omte A l,bemarQe i .u 'COJ1JSltru:IS!L 
uIIJe mal'oson et les bilfmenlw de la f,emIe et ,aplpeI.a sa prop,riete "C	
			

/Czasopisma_104_04_613_0001.djvu

			Re.umes 


593 


ił ęn devint le rom&eiller d.aa1s toutes las affai!'I'e8 d'importance. Enoouorage 
pan- J.efferson, Marzzei ecrivait d
 lla"ticl-es belliqueux poen.denoce". lis agirent aus&i su.r lE!6 opinions 
de Jefferson ąuam ił l"abołition de l'
clavage et 
n a-ttitude A l'ega.rd 
du probleme d-es co.nfes&iOIl5 religieo
1&e6. 
Vers la fin de 1778, JefferS(ln, R. H. lee, Patrick Henry, John Page 
et d'aut,ccs dćciderent d'e,nvoyer Mazze,j en Europe En qualite d'5gent finan
 
cier pour ob teniT des ba.nquiens de Gen'E!l'l et de Plocrence U'I1 eanprunt pour 
!ta Vkginie. Mi!lZ'rei deva'lt en meme temCiete f.ran
ise t
moignait une vive 6YlI\i..nathie li 10'115 ceux qu: ava:ient 
lutte PQur l"imdependance des Etats-Uni'i. Jouissant de la recomm:mdatiou. 
de Washi-ngtOlIl et de la prolection de son ami JefferlSOill, alor6 3.mblhS6adeUJ' 
en- Fr.amce a.pri!6 Franikl:on, Ma:zzei put a1te:ndre sa'ns effo,rt La FayeUe et le610 
6II,lot!l6 influents de Pari6. II fit O')lIl.l1ai65l\JI1.oCe ave<: les princas de La Ro- 
chefouca'uld-L:anCQurt et d'Enville, Dup 
milieux 6cientifiques, l1ttera:Q"e& et politiques de PD.'I!5 
En 1788. Mazzei fit La ren<:ontre de Scip:on Piattoli qui $C trouvaJit 
dan6 La capita1e fr.a.n(:a.i.se avec la ma.rechale Eli
belh Lubomirska, ea. 
Clu.alitll de gouvern.eur de 60'11 cousin,. Je petit Hen.r1 LubomiuJc.i. Piattoli. 


JCwarta1nLlt Hl8torya.ny. R. LVI. - Z. 3-4. 



. 


--
		

/Czasopisma_104_04_614_0001.djvu

			a94 


Rkum
8 


IJr
a Mamei A Ma.ur.ke G1a'Y'l'B ątJi .re111lple.0Il1t oalUl8, 8'\.lpll"e.s de .la (;0Il1T 
de Ven;.a:iUes, l'lIIgent dl'PlomBJt:que de Stall.sltii$ Augr6il.e Pan!.a1c1Wski. Glayre 
dl!9JM.it se di-ber:ras6er le pl-ie 
-en6, i\ rpIIIrtill" de al'8inte de Ca.tlheri,oo II. 
Mazzei o'avaq,t oIliUcune exp
r':ence pElr.s();n.elle des .
faires J)O.I poeI'!I(InneIJlemenf. et l'lli fa'sa.i t paJIt de ta óilpl'Omaot:e sf'cr
te dlU 
(:bAteaJU et dn1'lpademenrt. Le 10 bre 1190, Maa:zei otJ.t:n,t un ava'ltCe.ment 
et fut n(J'!ILffie ciharg
 d'.alff.a'
'l"esi iI fut .a,Jo.rs '5Oumis <,.u con1.róle offidea de 
111 Deputat!on Etramgere du OIa.nd Palr'lement (W:eJild Sejm). 
Lee attaques dee r
volutio'lIII1atrt!6 Cnd.re de fa.u!l6es i1l1foomaot!ons 6'.U las buta de la rl!v(),lutiQ'1'I d'll 3 mai 1791. 
Ma.zze: s'eff-()l!'f;-Ir:ft. i\ l'aide de ses amis de ta pr
se, de gagner 8I\l roi de 
PoI()g'ne l'oOIpilThiQn de .111. FMllJ.oe (l"eVOII'l1'elO'l'I11
1re 6il1JIS oependa'1'l1 tOl\1jol\1i1'6 
.r
iri ił estimaLt que Orac7JeWlSiki. troulblait tOlllt !IOIl Ł...-av,ail. 
Fatigu
 d.es :ll1tr.gues de OraC2Jew6ki et d
cOl\lr.age de Ila R.evolutilQn, 
Marcrei qu:lte P,al'is le 15 decembTe 1791 en ()()mlP
:e de Jea'l1 Potocki et 
"Ile Tend 6. Val1SOvie o
, 6. l'tm.itatio'1'l de PiaUoli, 1ft va ClS68cyer de gagn-ec 
la favettr dJu part! lpa.bri01ique. Cea>end.d.nt, le d6pe.rit de P3.Tis m&quait La 
fi'1'l de l.a ca.rriere de Ph:łiPiJ>e Ma:zrzei. Tous 6es espol!n de fai
 figu.re 
6 Voft!!'6():v1e '6e mollblr
ren>t V.a,:InIS. II etait '3iI1I'ive trop UII!1d p	
			

/Czasopisma_104_04_615_0001.djvu

			r 


Rl!I!oune. 


595 


f'ru&Se etaJJt mura, 'Oette r.ahieon dIomt Ma7JZei ł1\1iait a.veni StilJlFsJiI$ Auguste 
dams &CI. cOlITe6lpOlIlda.nce. C,}ther
łIle II et 6eS cons.eillers profi.terent d-e la 
ven'l1e de Ma.z:zei Ił VolIlI'6Ovie pour ac<:uiler Stan:!6Jas Aug:uste et le 'Parti 
patriotique d'ill1ltenlti0118 jacobiiIle5. Bułhakorw, mini6!tre de Ru-ss:.e a Var60vie. 
faisatlt repMJ.d,re le bruit que Ma.z:z.ei 
tait venu en PoJogne po.ur y prep.6Jl'er 
un 'lII:tel!llt.aJt g.ir d'll roi lin 
tor,atlt
 Silili' la Sitabilis3.twlll de 1'.i'JIgent inltituI
 "iliaesiS'ioni 6uHa naotura della 
moneta e dC'1 oambio", t,radu:t en pok.r...ai6. 
S'
t.a:nt etaJł.Jli A Pisc. chez &On arni G. B. CittadelH, Ma'Z7ei C'Oll1respond 
cOi!liS4ammem:t .avec 6e6 .ami& d'ol\llre mer, notammen.t ave<: Thomas Jeffe,r- 
c;OIl1. Une le
t.J;e de ce de.rm.:ier, datee du 24 .av.r.:d 1796, adT_
f' a Maa..ze-i, 
<:om;>re.n.aliot de trcs łorles attaąues co'Iltre leg fecł.eres; trM'lt:.te en plu6ieu'l"S 
la;ngues et pulbłiee. ellle lit grodl\d bm.i,ł. aux 
t,ats-1.Tn'i8 et en EurlllIł.a'!e. 
En 1800, le pr>in<:e Adam C7J&r.t,,>rys
d vi'Ilt a 'Pi6e renld:re vis:,ł.e a Maz.zel. 
A son' i'l1lSt:.goati()J1, Maz:z.ei se 're.nrl.it a Petersbo'l1lJ"g en j-uin 1802 et obrnt dJu 
tsaa- AlexaI!1d1re I-er U'lle 'pemi()!ll viagere de l 200 Toubles paa- aI!1 rom-roe 
{,qu.:rvalClIlJt des aner,ages dus pall' StanisI.a.s Aug.us,Ie. II m()l\lfUll a Pise 
le 19 IDaI!1S 1816 et f.ut eru:el'rll 011'11 diiIletiere de 'Cet,te ville. 
La. cOII":r€6pOlIlda.nce de Mazzei ave<: Sta'J1
lc'ls Auguste de 1788 a 1793 
6e trouve A la Biblioteca Nazi()lIt!ł.le - Centrale F:u-e'llZe, ColleC'lio:rr G1d10 
CC!JP:JOl!1i Nr. 334 elt daIIJS les Archive5 des Actes AThCielI15 a Va.n;ov:e, Col- 
lecron POIJ>ie1, COIIJ". £tr. lettere M. (fr8f'mellJte). Les lełt1reiS du roi Sta- 
])Iisl.as Auguste a MiWZe: (c;>pies) 6e lt'TOuvaieon,t jU6.qu'en ]939 a la B:1blio- 
theque Po.}{)t!loiI.i.se de PiIII"is. C'e;;,ł. d'elles que GoOII11 t:rk l
 fragmenIts du 
:pn
s,e11Jt tr:ava,iJ. Ces fr.agme..'1ł& 6e IJ"
OIIWtrut a la gen€se, de la rev()
u-tion 
Q'e ma
 1791. 


Adam VetullmJ: iL'o e u v l' e p o s t h u m e d'O s wal d 
Balzell" .s u OZ' les lI"eda,cIt6...>1JL6 ode s Stoatuts de 
Cas im1.r IJ. e GraiJ1 d. 
On comprenait au Jn()yen-age BOUS le nom des Statuts de Casimir 
Ił' Grand (roi de POlogne 1:ł33--1370) UiJ1e rollect:on des prescr'lpt'()I1S de 
dro't (surtout civ:l, crim'lIlel et de la procedure) ap?liquees par les tr.i_ 
bUl!1aux pd!ona;g dans les -cau,ses de la noblesse. On les cons1deralt des 
].a f'rn du XV-e me s:ecle romme le produ1t d'uo seul acte legislat.!rf du 
roi, promul.gue .pen.dant l'aseemblee generale des dignitalres du royaume 
d W

k.a en 1347. 
Grace aux recherches des hi:stor'iel1s du d'l'oit polo'Ila'is et 
.race 
aussi a la decouverte de plus d'une v:ngta:'ne de mal!1uscrits du XV-eme 
s. IllIOIll6 6a.vons iIIU;ourd'hui que ee texte des Stwt'lliłs C1O'11mI6 en quelques 
ditferentes redactiOll1s n'est qu'une comui,lat'on des prescript:ons dont 
lEs orig.inag .restent encore A 
tablir. Malgre leg. efforts de la science 
polona'se depuis le commem..ement du XIXeme slecle, le probleme de 
Ja leg'lSlation d1,1 rOi CaS;ffi''l' 1e .Grand reste eoigmał-:que jusqu'A nos 
jours. NOU9 n'avons aucun.e jnformation contem,?oTa'ne sur cette Ieg:sJa- 
1.1011, saui une prescr:lpt'on des Statuts ou la date de 1347 est prec!sC'm€flt 
donnee, et uone autre qui tait anenti()1!1 d'U,."l cOlloq-ium generale in Wi.ślica,. 


38- 


.......
		

/Czasopisma_104_04_616_0001.djvu

			596 


Rewm
. 


Unp eutre wormatiOl!1 importante prO'Vient du vice...chancelier du feu 
rOi Caslmlr le Grand - Janko z CzaT'nkowa - qui, dans sa chronique 

crite apres 1384, nous' dit: .....rex...., eonvocatis tot-ius regni sui praelatis 
er nobiJibus baronibus. omnes eonsuetudines iu!i et ralioni dissonfls abj.jciens. 
iudic1a iuri et rationi consona... de commllnf consensu praelatorum et baro- 
num in &cł"iptill redegit, perpeluls lemporibus observur,du". 
On en peut deduire que le roi promuLgua ses Statuts deva'llt une 
essemblee glmerale, compre.n.ant leg dign:tai.res de toute la Po'logne et 
que par la 8uite, ces Statuts devinrent obligatoires sur le territoire entier 
de son rOY'9.ume. 
Maois les manuscri'ts des St-atuts ne cO'l1firment pas ce .fait. Dans leg 
plus anc
ens et les meilleurs ma.n.uscr,its 01!1 peut dist:nger les prescrik)- 
tions obligatoi.res en Petite Pologne et les autres valables pour la Grande 
'Pologne, alors les territoiTes qui depuis longtemps avaient leurs propres 
::nstitutions et leurs propres coutumes. Ce n'est qu'au cours du XV-eme 
s
ecle (apres 1423) qu'on fit de ces deux compilatiQng separees un seul 
IrEcueil en effa(:ant a:O'1Si lem provenence dl,fferente. De meme, le Statut 
(je la Peti'te Pologne et celui de la Grande P{)logne ne sont k)as le produit 
d'un seul acte leglslatif. Tous l
s deux, meme dans les manuscrits leg 
'Plus anciens (malheuresement le plus aalcien manuscrit ne date que de 
ran 1400), presentent une compilation des presciptions de differente 
origine, prove.nant des' temps d:fIerents, les unes promuLguees par le 
roi, les autres - simplemcnt regles du droit coutumier ou e,aSU!I artifi- 
clels. rediges par leg notaires. 
Or, la science polonaise a une tache importante, A savoir celle de 
resoudre quel fut le sens v
ritable de la legislation du roi Casimir le 
Grand et quelles furent les nouveautes i:ntroduites par lui dans le sy- 
steme du droit polonaLi. On voudra:t bIen savoi,r, si ces dernieres aV8lient 
flgure parmis les prescri.ptiOl!1s des statuts obligatoi.res dans toute la Po- 
logne, ce qui est intere.ssa.n.t pour le caractere du royaume de Casimir 
le Grand. 
On espera:t que roeuvre posthume d'Oswald Baher, maitre de la 
scIence d'histoire du droit polona's, publiee par les h'storieM du droit 
polonais li. Poznań, MM. Kaczmarczyk, Sczaniecki et Weymann, jetterait 
quelque lumlere sur ces problemes tellement discutes, Malheuresement 
Balzer se limita dans ses 
tudes, au probleme des rapports entre leg 
tro;s differell1tes redactio!1s du Statut de 'la Petite Pologne. Son oeuvre 
!n'etant Pas achevee les result.ats ne sant pas SIltisfa:sants. Surtout sa 
theori.e qu'une des redactiorw. li. savoi.r celle contenue doos le manusC'rit 
de la BLbliot.heąue Jagellooe de Cracovie, dlt B. IV., doit ses orig:l!1es 
eu nota':re, qui a chaisi d'oo texte compIet du Statut seulement leg 
IPrescriptions redigees d'une fa
on solennel'le et generale, n'est poInt 
convai.ncante. 
Ce qui reste durable et tres utile de l'oeuvre de O. Balzer c'est 
l'edition d'une des redactions completes des Statuts de la Pet1te pologne 
Qvec les notes' ind:qua'llt toutes les diver,gences, les interpolations etc. 
cans les manuscrits et meme dam! les c'nq editions imprimees de Statuts 
(I" ,
 p"t'tp PoIOl
ne. Cette edilioo nous permet de mleux comprendre 
1'
volutioD de la pensee jurldique polonalse au moyen-Age. A la fin l'au- 
teur formule certains observations sur la methode du travail des editeurs 
de l'oeuv.re posthume de O. Balzer. 



. 


........
		

/Czasopisma_104_04_617_0001.djvu

			SPIS I{()CZNIKA LVI - SOl\rIl\łlAIRES 


I. ROZPRAWY I ARTYKlILY - MfMOIRES ET ARTICLES 
S1ir. 
l. K1 pa Emu l, Stan badań nad ro'kiem 1848 'VI Polsce. 1 
L'etat des etudes sur l'anne 1848 en Pologne 
2. Tymi/en i e ck.ił iK 31zi.miec z: :Zagadnienia gOSipodamze 
dziejów Polski. . . . . 13 
Les problems eronomiques de 'l'histoire ide la Połogne 
3. Grekov Borys: 'PrawidłowośCi w dziejach chłopów IW Eu- 


 
 
. .Les lois qui ont iregi l'hi.stoixe de la classe paysanne en Europe 
4. Łukaszewi.ctZ Witold: Filippo Ma:xzei (1730-1816) Zarys 
,biograficzny . . . 301 
5. R a n c o e u r -R e n e: Histor-ia we Francj
 1939-11946 . 337 
L'histoire en France 1939-1946 
6. V e.t u.l a n i A d a m: Stud:um Oswalda Ba1zera o przekazach 
małopolskich statutów Ka
imieI'	
			

/Czasopisma_104_04_618_0001.djvu

			:i
,t\ 


r 
1 


OJs,zty,n, Poznań, Przemyśl, Toruń, W.rocław, .Warszawa) _ 
Chrol1i'que: des Ikavaux de la Sodete Polonaise d'iHi,gtoire, des 
InstituJtes at Societes scie.rut:ficques 553 
VII. SPRAWY TOWARZYSTWA - CHRONIQUE DE LA SOCIETE 
POLONAISE D'HISTOIRE 264, 580 
VIII. KOMUNIKATY - COMUNIQUts . 271 
Ośw:adczenie PoLsIk. Tow. tlIils,toIryclJn
 'w SiPl'awie niJs'tJU pa.- 
p:eskiego do .biskupów niemieckich - Declaration de la So- 
ciete ,Polona:is'e d'H'stoire concernant la Iettre de Sa Sain- 
t€ite Ile Pajpe P.ie XII aux eveques aJJema,nd:s . . . . . 271 
M i ę Id oZ Y n 'ci Ir o d o IW y K o n .g r e 5 N a "li 'k tlI i"slto- 
rycznych (27. VIII - 2. IX 1950) - Kongres In.ter- 
n a t i o n a l d e s S c 1 e n c e s H i s t o r i q u e s a Paris 27 
Aout - 2 Se,ptembre 1950 (T. Mantew£fed) . 583 
IX.IBaumgart Jal!1: .Wy'kaz .zagran,icznych ibi,eżący,oh czaso,p'lSm 
hiosilorYCZDych znaJdUlją,cy.ch się IW bibl
elkach poiISlkich - LiS/te 
des ,periodiques etrangem h;'storiques q'llli .se 'trouvelllt dans łes 
/ b
lbliotheques polooalses 585 
X. 'KSIĄZKI NADESŁANE DO REDAKCJI - UVRES ENVOYEES 
A LA REDACTION 273 
XI. STRESZCZENIA FRANCUSKIE ARTYKUŁÓW - RESU- 
MES FRANI,,:AIS DES ARTICLES 278.591 
Xu. SPIS TRESCI ROCZNIKA L VI . 597 
XIII. SPIS WSPÓŁPRACOWNIKÓW ROCZNIKA LVI. 606 


"", 


. 


RECENZJE I SPRAWOZDANIA - COMPTES RENDUS 


. 


Str. I .. Str. 
I. Ogólne. Nauki Pomocnicze. - , II. Dzieje sła.rożytne - Histoire 
IIistoire generale. Sciences I de I'antiquite 
Auxiliaires D o b i a s J 6 z e 'f: Deje
isectv',j 
Collingwo od R. G.: The st
oveke (T. Z
adzJkl) . 398 
idea of H;s'tory (Wł. Konop- O J.l1 e l' F.: Le 
.!'r
g
 18IP.artla- 
czyński) ........ 101 te. Etudes sur ,J. :.d
aill

tlon de 
K d a 11 W' a l m o o r e: John Sparte dans l antJqUlte. grec- 
e n li . que (TadelJ.l.SiZ Zawad:lJlu) 116 
Loc
e. and the doctrme of W o.ls Ik i J ó z e f: Arsaces I. ;za- 
maJ,or k l
 ) Y .rule (Wł. Konop- 'łoży'Ci-el ,państwa 'Partyj,skiego 
czyns - ........ 104' Z" k' 400 
Ka y Schmidt-Ph "selde'Ck: (T
deusz awauz I) . . . . 
1 T e n z e: L'effondrement de la 

omos. .Nog.le 
Q)logomena domina-t;on d€1S Seleuc:des en 
lfJil €n 
us
orJeteoTl (Wł. Ko- Iran au III-e s. av. J. C. (Ta- 
napczynSkl) . . . . . _' . 391 d Z arl2Jk' ) 400 
Ragatz Lowell .Joseph: esu arw II....... 
A 'bi:bHogrBiphy for the Study Ul . ()zie J 'e średniowieCZDł" _ 
of European Higtory 1815- I 
1839 (Marian Tyrowicz) . . 106! Moyen Age 
Sa'lltifaller Leo: Oswald Tymi!el!1iecki K.: iDz:ejeN-ie- 
RedUch (Otto Fors1-BaUagl,ia) 398 mice do ,początku ery nowo- 
Koss Rudolf: Archiv Koru- żytnej (Krystyna Pli
radzka).. 120 
'l1y Ćeske. 1. D
jdny Arch'vu W i,d a j e w i c z J.: Państwo. WI- 
2. Katalog l
-9tin z Jet 1158- s;lan .(Jan Nata.nson-
). . 141 
1346. 5. Katalog l:st:n (L Iet ZaJączk

skl Ananla
z 
1378-1437. Sepsa,l H a as 'Ze studlOW nad za,gadn:e- 
A n t o n i n <.Jądwiga Karwa- -lli,em ch
zars
Lm ('Bohdan Ba- 
sińska) . . . . . . . . . 109 ,r3lnowskl)........ 148 


L 


....L.
		

/Czasopisma_104_04_619_0001.djvu

			l 


599 


Str. 


str. 


dY'Pl1i rew. W. M. Krakowa 
(Jan!J1a Bieniarzówna) . . ,176 
R u-t.kowska Ne om is i a: (C. 
S. F. M.) John Ty9SO'WSk-:. (M. 
Tyrowioz) . . . . . . . . 183 
N a m L e.r L. B.: 1848. The revo- 
hrtion of il!1teIrrecbuals (Stefan 
Kieniewicz) . . . . . . . 186 
Wiosna Ludów na ziem:ach 
pdLskich. Wyd. Zib. pod 'l"ed. 
N a t ali i Gą9io rowskiej 

B. Leśnodorski) . . . . . 429 
Bieniarzó'Wna Jan:ina: Z 
dziejów liberalnego. i konspi- 
racyjnego Krakowa (1833- 
1848) (St. Kieniew:-cz) _ . . 436 
C s a p l li l' o s E t i e III n e: La re- 
IV. Dzieje nowożytne - Temps volution de Cracovie de 1846 
moderne et la Hongrie {M. Tyrow'cz) . 440 
Feldman Józef: Problem Csaplaros lstvan: Polacy 
'Po.lsko-niemieoki w dz.ieJach i Węg.rzy. Szkic h:story.czny 21 
(Kax'miel'lZ Lepszy) . . . . 158 ży'cia kulturylnego obu naro- 
Konopczyński Wład'y- d6w (M. Tyrowi-cz) . . . ,440 
5 ł a w: ChronolQg:a sejmów S kał k o w s k i A. M.: Aleksan- 
.polosk!ch 1493-1793 (Adam der Wie1opolski w świetle ar- 
Przyboś) ........ 414 ch:wów rodz:nnych, t. I. Mar- 
Kro 1!1 i'k a oZ cza:sów kraJa Ste- ,grabiego -lata przedh!LStorycz- 
fana Batorego, wydl. H e n - ne, .t. II. Trzydzieści lat ży- 
r y'k iB a r y c z ItBron!slaw cia, t. III. Margrabiego i Pol- 
Koco\Wki) . . . . . . . . 1641 ski tragedia (Stefan Kienie- 
NOTil'ornan David: GUlSltavsA- I 'Wicz) .........191 
doUs Po1Jiitiik ornot Ryssland p f e i' f f e r H a n s: Der :»0'1111:- 
o.ch Pollen under tY9ka kriget sche Ade1 'Und die preusl- 
1630-32 (Wł. Konopczyński) 167' ,g'che Po.Ienpoilitik von 1863- 
F l' an.k iK a ra iF oT led l' i -c h: 1894 {Adam Galos) . . . . 443 
Dmi) . . . 201 
:Bar Joachim o. i Zmarz 
Wojciech o.: P0.1ska bi- 
'bliograf:a .prawa kanoni'CZ11e- 
go. od wyna1ezien:a druku do 
1940 r. (Adam Vetu1ani) . . 453
		

/Czasopisma_104_04_620_0001.djvu

			o 


Str' I 
Sawicdn Jaku.b: Cohldilia' Hornowska M ił tldzBto- 
. Polon.iae. Zr6dla i-Stud:akry- , wi:ecka-Jasieńs'ka H.: 
ttyczne, II SYI!1ody' Diecezji Zbiory rętkop'śm:enne w Po1- 
Wileńskiej i ':ch Statuty ora2J SiCe średn:iowiecmej (Z. Ko- 
.. Prologomena - do Synodyku złowska- h i e der Sehwel- 
(J. R) . . . . . . 500 I h . ht 235 
. zergesc JC e ...... 
Aptpelt Henryk: Dle Ur- BeneA Edvard: T,.i rolky 
ikundenfal"Schurugen des 
lo- dmhe sv
tove vllliky (HAB) . 529 
stersTrebnitz..... .517 BerzaM.:Lacolonlatiorentl_ 
A ł' c h e o log i a, 1. 1. (St. Bura- na di Co'Stantiono.poli l!1ei se- 
tyńsk:) . . . . . . . . . 512 coli XV-XVI e suo ordina- 
Arrigon L. J.: Une aanie in- mmto seco.rudo gli s-tat'Ultl. .532 
con.nue de Talleyra.nd. La Bieniarz6wna Janina: 
d,u'ch. de CourIande (St. H. Rzec2\POBJpoJita Krakowska 
JIJ'tS't. Bim. U. W,)., . . . . 239 1815-1844 (H. W.) . . 248 


,.. 
,
		

/Czasopisma_104_04_621_0001.djvu

			). '... -łr:.... 


r 


601 


S41r. 


Str. 


\ 


Bocheń-skli J. M., O. lP.: Pe- d'AbsbUll"go, Ja curia avigno- 
tri Hispani Summulae logi- nese e la politica irtaliana ne1 
cale s (J. R) . . . . . . . 536 136
5 (J. G. . . . . . . 234 
Bog'l'letti Giampiexo: 1..'0- Tel!1że: Il conf:ne or:entarre d'I- 
pera storico-giuriddca di Ar- talia nelIa po.li.tica europea 
rigo SoJomQ. . . . . . . . 531 dei XIV e XV s. (Józef Gar- 
B on j o u r E d g a r: Europiii- !bacik). . . . . . . . . 233 
sches Gleichgewicht und Cutol0 Alles:sandro: Sca'l'l- 
Schweizerische NeutraliUit derbegh (J. G.). . . . . . 236 
(J. G.) . . . . . . . . .500 Cza't)lińskl Władysław: 
B r a t i, a n u G. J.: La 	
			

/Czasopisma_104_04_622_0001.djvu

			(.02 


SIA". Str. 
G a r i n E u g.e n i o: II Rinasci- I K a:f e n h. a u z B. .B.: Sie"'Y::ern
- 
mento itahano (J. G.) . . . 538 Ja WOJna i nlsztadskl
 mir 
Genti!le P.: 80 anni 'di soeja- 1700-21 (J. Perdenia) . . .238 
Ilismo in Italia. . . . . . 539 1 Kar d o s T.i b e r i o, Mathia 
Geschichte der SoziaJi,stjschen Corvino, re umanista (J. G.). 236 
Sovie't-RepUlb]iken .... 224 I Ket emlekirat az 1849-evi cari 
Giannini Amadeo: L'A1Jba- I .intervenci6ról (J. R) . . .624 
nia daJll'i'l1ld'lPenJdenu ali1'.UA1:o- K ie n.i e w i c z S t e f a n, Rok 
IM con Italia 1913
9 (HAB) 528 180W w :Polsce. Wybór źródeł 
Greenfield Robert K: E- (Janina Bieniarz6wna) . . .247 
conomia e J.ibe:ralismo l!1el Ri- K o l a ń c z y k K. i R u s i ń s k .i 
sorgimento 1814-1848 (J. G.). 225 W., Polacy na ziemi lubuskiej 
G rek o v .B. D.: .La oulture de I i na Łużycach przed '1'. 1939 
Ja RUSSl. de Klev (J. G) . . . 537 1 (K P.) . . . . . . . . . 227 
GrodeckI -Roman: Ziemia Korobkow N. M. Genera- 
Lubuska i jej roITa w dziejach I lissimus Suworo
. Sbornik 
'Polski (Jan Sz:czud'ło) . . . 227 dok. 1 mat. (St. Herbst) . . 240 
Giunta F.: 11 Ms. delIa Getica I Korowicz Marc St., Une 
di Jordanes conservato nelI' Exp
ience du droit interna- 
Arch. di Stało di Palermo . 516 tional. La protection des mi- 
G u i d:i P i' e t;r o M g r: Inven- I norites de Haute Siles:ie . . 531 
tarii di J.Lbri lI1elIa ser:.e dell' I K o t S t a n i8 ł a w, Five cen- 
Arch. Vaticano 1287-1459. . 494 1 turies of Pol!sh Learning 
Hadrovics L.: L'Eglise Serbe (Jan Hulewicz). . . . . .256 
sous la dom:lI1ation turque T e n ż e Venezia vista dai Po- 
(J. R) . . . . . . . . . 530; lacchl nel corso dei secoli (H. 
H a 
 m a n M i e c r s 'l a u s: 
oś- I Barycz) ........ 502 
cltis'lJko - Leader and eXIJle . 522, K o t u l a F r a n c i s z e k, 
H a i on .s t e f a n k 's.: Wincenty i Z dziejów Rzeszowa 1939- 
Kot .prymas Polski (A. S.). . 518 I 1944 (Adam Przyboś) . . . 253 
Halphen Louis: Charlema- I KTakowski Edouard, Po- 
gne et J.'em,pire Carol.:ng'en 231 logne et la Russie . . . . 499 
H ar r m a n A l f r e d: Dle Am- Kra u s n i ck, Holsteins Ge- 
mer.bachkorreSlpOndenz (J. G.) 538 heimpolitik in der Aera Bis- 
Henderson. Nevi,le: Deux ; marck 1886-90 .....528 
ans avec lf:LI.t1er (K. !L.). . . 250 K l' u p n i c kij B., Hetman Ma- 
Hen!Se,1 WI.toJ.d: Ws
ęp do I zepa u, seine Zeit 1687-1709 
studiow nad osadmctwem (Jan Perdenia). . . . . . 237 
W:el'kopolslki wczesnoh'is,tory- IKr y g o w s k i B. i Z a j c h o- 
cznej (St. Buratyńsiki) . . . 508 w s .k i S t., Ziemia Lubuska, 
HołubowiczWłodzimien: I opis geogr. d gosp. (K P.) .227 
Studia nad metodami badań Kuczyński Jurgen, A 
warstw 'ku1turowyah w pre- short his-tOTY of labour con- 
historii /POls
ie.i (St. iBuratyń- diti-ons in France 1700 to the 
ski) . . . '.' . . . . . 508 present day . . . . . . . 536 
H o n e c ker: Dle Entsteh
g , K u m a n i e c k i K, Demokra- 
de:r 
alender-Reformschnft . cja ateńska (J6zef Wolski) . 512 
de
 Nl
,?laus v., 
ues (J.. R.). 5381 A Kossuth-emigració 
I IIbn edltl delIa B.bl. Vahca:na I Angliaban es Amerikaban 
1885-1947. . . . : . '.' . 536 1851-52 (J R) ..... 527 
Index d'Al'ch1lVIO .swnco Itahano I . . 
1842-1941 ....... 494 K o.s t l' Z e 
 s kiJ 6,z e f, I?zle- 
I n g l o.t S t e ,f a 111: MauTycego I Je polskICh badan 
re
lsto- 
Kraińskiego ;regesty materia- ry
znych tSt. Buratynskl) . 507 
łów do h:'st. tlJIlieeienia 'stos. Te n z e, 
u1t
ra prapolska (st. 
poddańczego w Galicji (Ste- Buratynskl) . . . . . . . 506 
fan K'eniewicz) . . . . ,'244 1 T e n ż e, Prasłowiańszczyzna. 
K a e g i We rlll e r: Histor,ische Zarys dziejów i kultury Pra- 
Meditationen (J. G.). . . . 2561 słowian (St. Buratyński) . . 507 


,
		

/Czasopisma_104_04_623_0001.djvu

			tiQ3 



 


Str. 
L a s..k i H a r o l d J. The rise skich do Francji (SI. Sz.czot- 
ofEuropean Liber
isme(Wi- Ik ) 
a ..........538 
told Zakrzewski) . . . . . 533 M o r 21 o -B..R: la compasBO da 
L a u l' en t V., Aux orjgines de ,navigare (.J. G.). . . . . . 517 
l'eglise de Moldavie. . . .530 Mosca -Rudolf o: [..'Eurqpa 
L i e g e l' s - Z i e d () n i oS, Histo- verso la cata-strofe (J. G.). . 530 
rie des viHes de Lettonie et M u s s () l i n i! .B e al i, t o: La mia 
d'Estonie des orjgines . . . 531 
L i n i g e r J e Q n, Une philoso- vita. . . . . . . . . . 530 
.phie de l'histoire. Le monde N a b h o l t oZ H a lJ. s: Ein.fiihTU
g 
et Dieu selon Philippe de in da!! Studium der milteIa- 
Commynes (J. G.) .... 638 -t
l:i:::
n u. der neuren Ge- 
ŁempickI Stanisław IS : e ..........494 
Ws p omnienia Ossolińskie ( M. N 
 m l e.r L. B.: D:,plomahc pre- 
. .
ude ,1938-39 530 
TyroW1CZ) . . . . . . . . 503 . . . . . . . 
Lukinich E Galdy Docu j Na,g.z Adolf: Osada s"tarqpol- 
menta histor'!am Val
choru
 I ska w Opo1u (St. iBuratyński) 509 
in Hungaria iłl. ad a. 1400 N oS,e'k S t e f a n: Kultura gro- 
(K. P.) . . . . . . . . . 231 ,bow skrzynkowych i podklo- 
L u s c h e k F r i t z Notariats- s'zowych w Polsce połudn:o- 
urkunde und 'Notariat in w
-z.achodnie1 (S.t. !Buratyń- 
Schlesien (J. G.) . . . . . 5M 1 Silo) . . . . . . . . . . 509 
Magyarorszag es Keleteuropa. T e n ż e: Słowianie w pradzie- 
Dz. zb. pod red. Gala (J. R) 500 dach !Ziem po1skic'h (St. !BuTa- 
M a n i n D a n i e l I n ti m 0- łyński). . . . . . . . . 50.9 
L e t t e l' e, d:arii e altri do- N e v i s A 11 e n: lPor. Commager 
cumenti inediti (J. G.) . . . 523 N i c o l s o 
 H a l' o l d: The C	
			

/Czasopisma_104_04_624_0001.djvu

			6114 


Pf:edHermann Hans: Die Str. ganzendem Briefen u. AJ1{Jten- Sb:. 
Zusammenarbeit de'ł" Rena.is- stucken (J. G.) . . . . . . 495 
lS3JIloe-Papste omiJt den Tiirken 517 S:i:I v a P i e t;r o: Fasi di 5toria 
p i co t t i G. B.: Polemi'ka oZ europea (RAB) . . . . . . 522 
,Morge,nem na temat Grzego- 
VII Si9.v
u Dł'agomir: Studii .si 
rza . (J. G.). . . . . . 516 d ... l 
p i e l' a d z ił{ aKr Y s t y n a: Ka- ocuer l'il!1d'ipendenza. 
'L.) .......... 252 Scri't. racc. da S. Manfredi, 
P r a e e P r e h i s t o r y c z n e (J. ,G.) . . . . . . . . . 243 
N. 3. (St. B
ratyńslk:i). . . : 511 1 ' SJJorawo2Jdania 'Pańs1iw 
uzeum 
Prehłstor18 .ziem iPol- Archeol. w WarszawIe (St. 
s k i c h. Ene. P	
			

/Czasopisma_104_04_625_0001.djvu

			GO!) 


... 


Str. , Str. 
Trevelyan Geoll"'g Mac u- Tenże: lS'row:ame Zachodl!1i a 
I a y: English social his,tory N'emcy w 'Wiekadh średn:ch 
(Red.) ......... 255 1 (P.) .......... 515 
Tyrowicz Mar
al!1: Sląsk a I Wil1i.ng\<; IPress -Guide 
rucl1 rewolucyjny 1846 '1'. 1948 (J B) 493 
(Fr. St.). . . . . . . . . 244 d ......... 
U h II i t z M a t h 'j ił d e: Kaiser Wo k a J o s e f: Zur Geech. d. 
Otto III u. Paps.tum (J. G.) . 232 naziO!1alen Protek
?rate d
r 
U n g a r.n u. doi e N a c hb a r- Kardma:le a d. romo KUTie 
vo:t,ker. Dz. 1Jb. pod red. (J. G.) . . . . . . . . .237 
St. GAla (J. R). . . . . .500 Wojciechowscy Maria 6. 
Vecchi-Pinto Elena: Bi- Zygmunt: PoLslka P:ast6w 
obl
ograf:a di moria ipOnti.fi- Polska JagiEillon6w (A. S.) . .237 
cia (J. G.). . . . . . . . 221 Z e v a i!J iS A l e x.: De l'introduc- 
Web et A l f red: Absch1ed :bion du ma.rxisme en France 
von der bi:sherigen G€<;chich- (J. G.) . . . . . . . . . 535 
.te (
. G.
'. . . . : ',' . 224 Ź i van o v ić D jor d j e: Srbi 
W ł d a J e w l c,z 
 6 z e f. N e;n- j poljska Iknizevnost (HAB) . 522 
cy wobec SłOWla.n PO'labsklch Z t h ł . . Ik 6 . ( St 
(P.) .........515 oc :łn1wle w. . 
T e n że: Serbowie iNadłabscy 'Buratyńsld). . . . . . . 512 
(K. P.) . . . . . . . . . 515. 


'. 
. 


I 


........
		

/Czasopisma_104_04_626_0001.djvu

			SPIS WSPÓŁPRACOWNIKÓW ROCZNIKA LVI 



 


.Baranowski Bohdan (Łódź) 
Baryoz Henryk (KTa.ków) . 
,Batowski Henryk (Kraików) 
Baumgart Jan (Krak,ów) 
'Bieniarrzówna Janina (Kraków) 
Berger-Mayerowa Janina (Katowice) 
Bukowski AndTiZej (Gdańsk) 
tBuratyńsk,: Stanisław tKraków) 
Czapł-ińs'ki Jan (Kraków) 
iDu1JkJ' ewicz J 6zef (Łódź) 
Forst-Battaglia Otto (Wiedeń) . 
Gal()s Adam (Wrocław) 
GawińS>ki Homan{Ł6dź) 
Garbacik Józef (Kraków) 


148 
502 
498. '5,22, 528, 529 
493, 548, 585. 
176, 247 
562 
558 
504
12 
5'19 
455 
392 
44
 
572 
150, 221, 223, 229, 232, 234, 236-7, 243, 249. 
250, 252, 254-6, 258, 285, 494-5, 499, 
516-7, 528, 530-1, 535---8 


Grekow .B. D. (Moskwa) 
Hej.nos:z Witold (Toruń) . 
Herbst Stan:e<ław (Wars.Z3wa) 
Hulewicz Jan '(Kraków) 
IngIot Stefan (Kra.ków) . 
Jak6bczylk Witold (PoZinań) . 
Kao7Jmarczyk Zdzisław (Poznań) 
Karwa:s:ńSka Jadwi,ga «Warszawa) 
K1eniew:cz Stefan (WBirSlZawa) . 
Kipa Emi.I (Warszawa) . 
iKocowski Bronisław (Wrocław) 
Konopczyński WładYlSław (Kraków) 
Kotarski Stefan ,(Olsztyn) . 
Kozłowska-Budkowa Zofia (Kraków) 
Krakowski Stefan (Łódź) . 
Kfemenak 'Botivoj (Praga) 
iKurdybacha Łukasz 
Le»szy Kazim:er.z (Kraków) 
LeśnodorS'k: Bo"'Usł-aw (Kraków) 
Łukaszewicz Witold (Łódź) 
ManteuJ'lfel Tadet1.Sl2i (Warszawa) 


285 
127 
221, 239, 240, 555 
256 
457 
222, 236, 242 
573 
109 
191. 224 235, 246, 249, 263 
l 
164 
101. 104, 167, 391 
573 
413, 461 
487 
25'3 
464 
158, 250, 25,], 252 
. 419, 427 
301 
260, 576. 578, 583 


........
		

/Czasopisma_104_04_627_0001.djvu

			607 


I 


Mi'chaLski Jerzy {Wa.rszawa) 
M1tkoWlski Józef (Kra:ków) 
Mościcki HenryiJ{ 
Kraków) 
Natanson-Leski Jan (Kraków) 
Owsińska Anna '(Kraków) . 
PachońSki Jan LubiC2J (Kraków) 
Pazdur J'an ,(Kielce) 
Perdenia Jan {Kraków) . 
P:erad2Jka K,rystyna (Kraków) 
'Pohos-ka Hal!1na (Warszawa) 
PQIP:ołek Ka2J:mi.erz I(Katow.ice) 
Przyboś Adam (Kraków) 
Rancoeur Rene ,(Paryż) . 
iReychman Jan (Warszawa) 
Siln'cki TadeuSiZ (I{["a-ków) . 
Ska'l'kowski A. 'M. (Poznań) 
Szczotka StJan:sIaw (Poznań) 
Szczudło Jan (Kraków) 
Strzelecka Anna ,(I{.r.aków) 
Tobiasz Mieczysław (Kraków) . 
Tym:eniecki lKaz:m:eriZ (Poznań) 
Tyrowicz Mar1.an (KTaków) 
Vetula:ni Adam (Kraków) . 
Wdowiszewsk; Zygmunt (Toruń) 
Wereszycki Henryk (Wrocław) 
Wooki Józef (Łódź) 
Zakrze'wsk: Witold (Kr
6w) 
Za1hey Jerzy (Kraków) 
Zawa-d21ki Tadeusz (K,ra.ków) 
Zywcz)"ński Mieczysław 'ks. ,(Lublin) 


490 
234 
174 
141 
449 
565 
500 
237, 238, 239 
120. 227. 234, 235, 515 
459, 466 
196, 54.3 
253, 414, 521 
337 
500. 524, 525. 526, 530, 545 
201, 404, 477 
423, 425 
215, 476, 484, 538 
227, 228 
2'37, 5-18 
540 
13, 406, 480 
106, 100, 440, 503, 523 
336, 453 
172 
248 
512, 51G 
532, 533 
228 
116, 398, 400 
220 


W dziale Zapisek Bibliograficznych współpracowali: 
Chelkowska-Zeleń&ka Anna 
Czachowski Adam 
Kozłowski Eugen'usz 
Rostworowski Emanuel 
Wimmer Jan 


......... 


-.......
		

/Czasopisma_104_04_629_0001.djvu

			Str., 
Kra k o w s k i E d o 'l1 a T d, 
Pologne et Russie. . . . . 499 
Kra u s n i c k, Ho.lstein Gehe;m- 
poli1.iIk in der Aera Bismarck 528 
Kucllyński Jurgel!1, A 
short history of Iabour con- 
dition ,in France 1700 to itl1e 
present day . . '. . . : . 536 
K umaniec'ki K" Demolkra- 
cja ateńska (Józef Wol9ki) . 512 
Laski HaroJd J., The rise 
ol European Liheralisme 
(Witold Zakrzewski). . . . 533 
L a u r e n t V., Aux origine de 
l'egl1se de Mo1davie. . . . 530 
Li ege'l' s.,z ied o n i s, Histoire 
des vilłes de Lettonie et 
d'Estonie des origines . . . 531 
Li11ii-ger JeaĄ, Une phillo- 
.sQphie de ,l'histoire. Le mon- 
de et Dieu se10n Phillippe de 
Commyncs (J. G.). . . . . 538 
Lem't)icki S t a n i s ł a w, 
Ws.pomnienia Ossolińskie (M. 
Tyrowicz) . . . . . . . . 503 
Luschek Fr1ltz, NatariaJts- 
urtkunde und NO'tariat in 
Schlesien (J. G.) . . . . . 531 
Magyarorszcig es Keleteuropa. 
D2I. aJb. pod red. St. GAiła 
(J. R) ........ 500 
M a n i n D a n i e l Intimo. Let- 
tere, warU e altari documenti 
in-editi. (J. G.) ...... 523 
Merei Jules, M
agardasag 
es agrartarsadaIom Magyar- 
otsAg6n 1790-1848 (J. Go) . 536 
M e r c a t i A n g e l o, Sussidi: 
oper laconsulJtatiOllle deH'Areh. 
Vaticano T. VII II ,,BuiLla- 
rium generale" dcll'A:rch. 
Secr. Vatic. e SUlPplementi 
al registro dell' antipapa Nic- 
colo V. . . . . . . . . . 494 
M o n f o l' t H e n r i de, Le dra- 
me de la Pol
e Kościusz- 
ko 1746---.1817 . . . . . o 522 
Moreau - Rei'be[ J., Sto lat 
:podróży różnowierców pol- 
skich do Franoji(St.SZ!czot1!:a) 538 
M o r z o B. R, Itl compas-so da 
navilgare (J. G.) . . . . . 517 
M o s c a R u d o l f o, L'Europa 
verso la catastrofe (Red.). . 530 
M u s s o li n i B e n i t o, La mia 
vita . . . . . . . . o . 530 
N a b h o lt z H a n s. .Einfiih- 
rung Ul das Studium 
er mit- 


Su. 


telalterlichen u. der neueren 
Gescl1,jchte ... . . . . 494 
N a m i er L. B., Diplomatic pre- 
lude 1938-9 ...... 530 
N a s z A d o l f, Osada staropol- 
ska w Opolu (St. Buratyń- 
ski) . . . . .' . . . . . 509 
N o s e k S t e f a n, Kultura gro- 
bów skrZynkowych i podldo- 
szowych w Polsce południowo- 
zachodniej (St. Buratyński) 509 
T e n ż e, Słowianie w pradzie- 
jach ziem polskich (St. Bura- 
tyński) . . . . . . . . o 509 
Odo n Landy, Dokumenty o 
wengerskoj rewolucjI i 0- 
swoboditelnoi borbie (M. Ty- 
rowicz) ........ 526 
Peltz Wilh. (S. J.), Liber 
diurnus. Metodisches zur 
Diurnusforschung (J. G.). . 517 
P a l e w s kiJ. P., Stanislas Au- 
guste Poniatowski dernier 
roi de Pologne. . . . . . 522 
P a l u m b o P l e r F a u s t o, 
Formazione e sviluppo dl 
storia moderna in Italia 
(J. G.) . . . . . . . . . 495 
P a s t u h o v I van, Balgarska 
istorija (HAB) . . . . . . 498 
P f e :( f e r m a n n H a n s, D.ie 
Zuzammenarbeit der Renai- 
ssance_Papste mit den Ttir- 
ken . . . . . . . . . . 547 
P e l z erA., Addenda et emen- 
danaa ad F r a n c i s i E h r- 
l e, Historiae Bibliothecae Ro- 
manorum Pontificum tum 
Bonifacianae tum avenionen- 
sis t. I (J. G.) . . '. . . . 536 
P l c o t t i G. B., polemika z 
M o l' g e n e m na temat 
Grzegorza VII (J. Go) . . . 516 
P l o u r i n M a r l e L o u i s e, 
Marie de Gonzague . . . 522 
P o c i e c h a W ł a d y s ł a w, 
Polska wobec ,elekcji cesa- 
rza Karola V w r. 1519 (Cza- 
pliński Jan) o . . . . . . 519 
P o log n e 1919-1939, Vie in- 
tellectuel1e et artistique. . 538 
P o n t l e r e E r n e s t 0, Per la 
storia dei regno di Ferrante . 
I d'Arragona re di Napoli . 517 
Prace PrehIstoryczne 
Nr. 3 (St. Buratyński). . . 511 
P r e h i s t o r l a ziem polskich, 
Enc. Polska t. IV. cz. l dz. V. 
(St. Buraty'ński) . . . . . 505 


. 


. 


(1'.('[
IJfl'R'I"I(" 


'"
		

/Czasopisma_104_04_630_0001.djvu

			--
.. -:..,.. 


Str. 


Str. 


P r o b'1 e m i s t o r i c i e orien- 
tamenti stQriografici (J. G.) . 494 
Przegląd Archeologiczny (St. 
Buratyru.ki) . . . . . . . 511 
R e n li a r d Y v e s, Les rela- 
tions des Papes d'Avignon et 
des compagnes commerciales 
et bancaires de 1316 a 1378 . 532 
R u b i n s t e i n N. Ł., Russkaja 
:istoriografija (HAB) . . . . 498 
S a n t i f a 11 e r L e o, Saggio di 
un elenco dei funzionan im- 
piegati e scrittori della can- 
cellaria pontificia daU'inizio 
all'anno 1099 (J. G.). . . . 517 
S c o l a r i G e l' a r d, Au servi- 
ce de Rome et de Moscou au 
XVII-e s. . . . . . . . . 531 
Sickei Theodor v., Romi- 
sche Erinnerungen nebst er- 
ganzenden Briefen u. Akten- 
stucken (J. G.). .. .,. 495 
S ił v a P i e t r o, Fasi di storia 
europea (RAB). . . . . . 522 
S l a v i a A n t i q u a (st. Bura- 
tyński) . . . . . . . . . 511 
Slovanosti v ceskem narodnlm 
zivote. Red. Macurek J. . . 500 
S o koł o w s k i F r. k s., Pro- 
paganda polityczna w Grecji 
w okresie upadku niepodle- 
głości (Józef Wolski) ... 513 
Sprawozdania Państw. Muzeum 
Archeolo,gicznego w Warsza- 
wie (St. Buratyński). . . . 512 
Schweizerischer Zeitschrift- u. 
Zeitunbskatalog (J. B.). . . 493 
Studi Gregoriani per la storia di 


Gregorio VII e della riforma 
gregoriana (J. G.). . . . . 516 
Swiatowit (St. Buratyński) . . 511 
S z a b o S t e f a n, Tanulmanyok 
a magyar parasztag multja- 
ból (J. G.).. ..... 536 
S z i ł o w A. A., Rukowodstwo 
po publikacji dokumientow 
XX w. (HAB) . . . . . . 529 
Taube Mi.chel de, Rome 
et la Russie avant l'invasion 
des Tartars IXe-XlIe s. 
(J. G.) . . . . . . . . . 531 
Thim Jozs"ef. A magyaror- 
szagi 1848--49-iki szerb f Ol- 
ke1es tortenete (J. R). . . 5.26 
T o s c a n o M a r i o, FonU do- 
cumentarie e memorialistiche 
per la storia deUa seconda 
guerra mondiale (J. G.) . . 493 
1848--49-:evi iratok a nemzeti- 
segi megbekeleser6l (J. R) . 524 
Ungarn u. die Nachbarvolker. 
Dz. zb. pod red. St. Gala 
(J. R) . . . . . . . . . 500 
W i d a j e w i c z J., Niemcy 
wobec Słowian połabskich 
(P.) . . . . . . . . . . 515 
T e n ż e, Serbowie Nadłabscy 
(K. P.) . . . '.' . . . . 515 
T e n ż e, Słowianie Zachodni i 
Niemcy w wiekach średnich 
(P.) . . . . . . . . . . 515 
Willil!1g's Press Guide 1948 (J. B.) 493 
Z e v a e s A l e X., De l'intro- 
duction du marxisme en 
France (J. G.) .. ... 535 
Zivanovic Djordje, Srbi i polj- 
ska knji
evnost (HAB) . . 522 


Biblioteka Główna UMK 
1111111111111111111111111111111111111111111111111111111 
300040793443 


Pa6stwowe Krakowskie Zakłady Graficzne, Kraków, Wielopole 1. 


M-51469 


.J