/Czasopisma_067_05_001_0001.djvu

			I
]


k
 o 17 L / 3 9 /_ 
Tor11I1 I I !J 
... 


- 



 


,," 


ł 


.. 


\ 


łt 


, 


" 


ł 


. 


.-J
		

/Czasopisma_067_05_002_0001.djvu

			.6
		

/Czasopisma_067_05_003_0001.djvu

			') 1\ --=1 

o; I 5 


ROCZNIK 
TORUŃSKI 
5 


J
		

/Czasopisma_067_05_005_0001.djvu

			o 
'} "'3' 


TOWARZYSTWO MIŁOŚNIKÓW TORUNIA 


ROCZNIK 
, 
TORUNSKI 


5 


;- 


- 


ł 


j.{
 
, 


1971 


J
		

/Czasopisma_067_05_006_0001.djvu

			Komitet Redakcyjny 
Zygfryd Gardzielewski, Bohdan Rymaszewski, Donald Steyer (przewodni- 
czący), Ryszard Siudziński (sekretarz), Eugeniusz Synak, Henryk Zieliński 


Graficznie opracował 
Zygfryd Gardzielewski 


y 


Adres Redakcji 
Towarzystwo Miłośników Torunia, Toruń ul. Kopernika 


Wydano z dotacjoi Wydziału Kultury Prezydium Miejskiej Rady Narodowej 
w Toruniu 


Printed in Poland 


I

 
\ {\
		

/Czasopisma_067_05_007_0001.djvu

			Powrót Torunia do Polski w 1920 r. 


M ieczyslaw Wojciechowski 


W dniu 18 stycznia 1920 r. wojsko polskie wkroczyło do To- 
runia. Po 127-letniej niewoli Toruń wrócił do macierzy, od której 
został przemocą oderwany na podstawie traktatów rozbiorowych. 
Przy omawianiu problematyki zjednoczenia Torunia z Polską 
należy przede wszystkim wyjaśnić, jakie siły i jakie warunki za- 
decydawały o zrzuceniu jarzma pruskiego przez ludność polską 
miasta. Zdaje się nie ulegać wątpliwości, że spośród wielu czyn- 
ników, które doprowadziły do zjednoczenia Torunia z Polską, dwa 
odegrały decydującą rolę: głębokie poczucie patriotyzmu miejsco- 
wej ludności polskiej oraz dogodna sytuacja międzynarodowa, 
sprzyjająca realizacji niepodległościowych aspiracji Polaków. 
Przyjmując powyższe dwa stwierdzenia jako kryterium po- 
działu chronologicznego dziejów Torunia w drugiej połowie XIX 
w. i w początkach XX w., można wyróżnić dwa zasadnicze etapy: 
1) od połowy XIX w. do listopada 1918 r.; 2) od listopada 1918 
do 18 stycznia 1920 r. 
Pierwszy etap, który umownie można określić jako etap gro- 
madzenia sił narodowych, charakteryzował się ugruntowaniem pa- 
triotycznych postaw ludności polskiej Torunia. Poważną rolę ode- 
grały polskie organizacje oraz prasa lokalna, przy czym niektóre 
z nich swoim zasięgiem daleko wykraczały poza miasto. Przykła- 
dowo można wymienić z czasopism "Gazetę Toruńską" (1867) 1, 
a z organizacji Towarzystwo Naukowe Toruńskie (1875) 2, Bank 


1 Patrz obszerne artykuły na temat Gazety Toruńskiej: A. B u k o w- 
s k i, "Gazeta Toruńska" (1867-1921), Rocznik Toruński, t. 3, Toruń 1969, 
s. 99-129; B. D a n i l c z u k, Tlo spoleczno-polityczne "Gazety Toruń- 
skiej", ibid., s. 131-140. 
I B. O s m Ó l s k a-P i s kor s k a, Towarzystwo Naukowe w Toruniu. 
Powstanie i zarys dziejów 1875-1948, Zapiski Towarzystwa Naukowego 
Toruńskiego, t. 14, Toruń H148. 


5
		

/Czasopisma_067_05_008_0001.djvu

			Związku Spółek Zarobkowych (1914) i szereg innych 3. Wskazać 
należy na szczególnie aktywną działalność polskich organizacji 
gospodarczych, które np. w 1914 r. były w stanie zorganizować 
wystawę rzemieślniczą z udziałem wystawców z innych zabo- 
rów 4. Dobitnym przykładem postawy patriotycznej był stały 
wzrost liczby głosów polskich w czasie wyborów do Parlamentu 
Rzeszy (Reichstagu) w czwartym okręgu wyborczym obwodu re- 
gencyjnego kwidzyńskiego, do którego należał Toruń (nieznaczny 
spadek liczby głosów polskich zanotowano jedynie w latach 1905 
i 1912). W tym okręgu wielokrotnie wybierano polskich posłów, 
między innymi w 1903 r. mandat poselski zdobył Jan Brejski - 
redaktor "Gazety Toruńskiej" 5. 
Rozwój ruchu polskiego w Toruniu do 1914 r. zasługuje na 
szczególną uwagę, ponieważ dokonywał się w warunkach wzmo- 
żonej polityki germanizacyjnej zaborcy. Władze zaborcze w po- 
ważnym stopniu ograniczały swobodę działania polskich organi- 
zacji różnego rodzaju, całkowicie usunęły język polski z admini- 
stracji i szkolnictwa, w sposób zdecydowany popierały wszelkie 
niemieckie inicjatywy na terenie miasta 6. Uwzględnić wreszcie 
trzeba i tę okoliczność, że ruch polski uzyskiwał w Toruniu znacz- 
ne sukcesy w warunkach braku jakichkolwiek realnych perspek- 
tyw na powstanie niepodległego państwa polskiego. 
Wybuch pierwszej wojny światowej spowodował znaczny spa- 
dek aktywności polskiej w mieście. W warunkach wojennych 
jeszcze bardziej skrępowano swobodę polskich organizacji, a wielu 
ich działaczy przemocą wcielono do armii pruskiej. Okresowe osła- 
bienie ruchu polskiego przezwyciężono już w końcu 1915 r., 
a w następnych latach poszczególne organizacje podejmowały 
przerwaną działalność. W końcowych miesiącach woj
y, w obli- 
czu nieuchronnej klęski militarnej zaborcy, ludność polska Toru- 


. M. Woj c i e c h o w s k i, Toruń w latach pierwsze; wojny świato- 
wej 1914-1918, Rocznik Toruński, t. 2, Toruń 1967, s. 133-136. 
ł Ibid., s. 136. 
I K. R z e p e c k i, Naprzód czy wstecz? Pobudki wyborcze; t. 2. Po- 
znań 1912, s. 154-155. 
e M. Woj c i e c h o w s k i, op. cit., s. 135. 


6 


'-
		

/Czasopisma_067_05_009_0001.djvu

			Ił d h 
 
>; .. 
. ,. 
-> "1, " 
'I "J 
 
.,rf , . "JIo!. ł I ł · ł 
. . ( , .1 , 

 
" 
'l ł , I " 
_-_ l' . 'I' 
. . . .1'11 ł . 
t 
o) 
" "i;'
 :" \. r 
ł- . <'\. 
, '" 
. i'I 
; ....>o-. ""'" .' 
" .t ., " .Ił \. 
- 
- 
ł '# 
. 
. . '- 
ł , 
\ 
I 1 .. -- "" 
 - 
 
.- .. 
 l 
ł; !, .. \ . 

 .. w- 
 J... 
, 1..rf ... .. 
" '"' 
. 
, . , 

 I 
"- .. "J) ., 
. " " . ... 
.. '" 6 
"" 


Powitanie Wojsk Polskich przed dworcem miejskim w Toruniu w roku 1920 - obraz 
malowany przez Feliksa I Bru	
			

/Czasopisma_067_05_010_0001.djvu

			niepodległości Polski. Doniosły wpływ na rozwój sytuacji w za- 
borze pruskim wywarły: proklamowanie niepodległego państwa 
polskiego (6-7 listopada 1918 r.) i wybuch Rewolucji Listopado- 
wej w Niemczech (3 listopada), która w rezultacie doprowadziła 
do upadku monarchii Hohenzollernów (9 listopada) oraz przyspie- 
szyła zakończenie działań wojennych na froncie zachodnim (11 li- 
stopada). 
Sytuacja międzynarodowa sprawiła, że walka narodowowy- 
zwoleńcza ludności polskiej zaboru pruskiego nabrała odtąd no- 
wego charakteru - miała ona w sposób zasadniczy zaważyć na 
dalszej przynależności państwowej tych ziem. 
W nowych warunkach ludność polska Torunia podjęła kon- 
kretną działalność zmierzającą do możliwie szybkiego połączenia 
się z Polską. W obrębie tej działalności mieściła się zarówno akcja 
polegająca na konsolidacji Polaków pod hasłami zjednoczenia 
z macierzą, przy wykorzystaniu środków uznanych przez zaborcę 
za legalne, jak również praca konspiracyjna skierowana na wywo- 
łanie powstania zbrojnego 8. 
Przy omawianiu działalności legalnej należy silnie podkreślić 
rozpowszechnione w latach 1918-1919 wśród ludności polskiej 
przekonanie, że zwycięska koalicja spowoduje - na podstawie de- 
cyzji traktatu pokojowego-powrót całego zaboru pruskiego w tym 
także Torunia do Polski. Znalazło to wyraz w czasie licznych wie- 
ców, na których podejmowano jednomyślne rezolucje domagają- 
ce się szybkiego powrotu zaboru pruskiego do Polski na mocy po- 
stanowień konferencji pokojowej. Należy też zaznaczyć aktywną 
współpracę ludności polskiej z toruńską Radą Robotniczo-Zołnier- 
ską (powstałą 10 listopada 1918 r.), szczególnie zaś z jej lewico- 
wym skrzydłem. Strona polska uzyskała stosunkowo dużą swobo- 
dę działania, nastąpiło złagodzenie napięcia między ludnością pol- 
ską i niemiecką oraz została zahamowana propaganda antypolska 


8 Szerzej na temat koncepcji zjednoczenia Pomorza Gdańskiego z Pol- 
ską patrz: M. Woj c i e c h o w s k i, Dwie koncepcje powrotu Pomorza 
Gdańskiego do Polski w latach 1918-1919, Zapiski Historyczne, t. 25, To- 
ruń 1970, z. 1, s. 71
9. 


8 


I 


ł 


j 


I 
l
		

/Czasopisma_067_05_011_0001.djvu

			niemieckich kół szowinistycznych 9. Ale postawa Rady Robotniczo- 
-Żołnierskiej w sprawie polskiej była siłą rzeczy ograniczona z ra- 
cji zasiadania w niej delegatów ludności niemieckiej, którzy nie- 
ustępliwie bronili zasady przynależności Torunia do Niemiec. Po- 
nadto poglądy Rady Robotniczo-Zołnierskiej (szczególnie jej re- 
wolucyjnego skrzydła) w kwestiach społecznych rodziły wśród 
działaczy polskich w mieście - dalekich od ideologii rewolucyj- 
nej - wyraźną nieufność, połącwną z chęcią odizolowania lud- 
ności polskiej od ruchów społecznie radykalnych. Dlatego też po- 
lecenie zorganizowania oddzielnego przedstawicielstwa w formie 
Polskich Rad Ludowych - wydane przez polski ośrodek dyspozy- 
cyjny w Poznaniu - spotkało się w Toruniu z natychmiastową 
akceptacją. 
W dniu 17 listopada 1918 r. zawiązała się w Toruniu Polska 
Rada Ludowa (z pierwszym prezesem adwokatem Władysławem 
Szumanem), która natychmiast wystąpiła w roli koordynatora 
całokształtu ruchu polskiego w mieście 10. Powstanie jej było waż- 
nym krokiem na drodze do pełnej konsolidacji społeczeństwa pol- 
skiego w walce o zjednoczenie z Polską, a bliski kontakt z polskimi 
ośrodkami w Poznaniu i Gdańsku wpłynął dodatnio na efektyw- 
ność poszczególnych posunięć Rady. 
Polska Rada Ludowa w Toruniu przeprowadziła szereg uda- 
nych kampanii politycznych, jak np. wybór delegatów na Polski 
Sejm Dzielnicowy w Poznaniu, akcję popularyzacyjną decyzji Sej- 
mu Dzielnicowego, wstrzymanie się ludności polskiej od udziału 
w wyborach do niemieckiego Zgromadzenia Narodowego itp. Ran- 
ga jej w mieście uległa dalszemu wzmocnieniu z chwilą powstania 
Straży Ludowej, nad którą sprawowała oficjalny patronat. 
Polskie przygotowania do walki zbrojnej z zaborcą przebiegały 
w warunkach pełnej konspiracji. Z tej racji historyk dysponuje 


g Obszerne omówienie działalności Rady Robotniczo-Zołnierskiej w To- 
runiu, patrz: M. Woj c i e c h o w s k i, Rada Robotniczo-Zolnierska w To- 
runiu 1912-1920, (w:) W. Łukasze wic z, J. Staszewski,.M. Woj- 
e i e c h o w s k i, Z dziejów Rad Robotniczo-Zolnierskich w Wielkopolsce 
i na Pomorzu Gdańskim, Poznań 1962, s. 217-258. 
10 M. Woj c i e e h o w s k i, Toruń w latach Rewolucji Listopadowej 
(1918-1919) Rocznik Toruński, t. 1, Toruń 1966, s. 115-116. 


g 


J
		

/Czasopisma_067_05_012_0001.djvu

			w obecnej chwili jedynie fragmentarycznymi danymi, które nie 
pozwalają na pełną rekonstrukcję przygotowań zbrojnych prowa- 
dzonych na terenie miasta. W świetle zachowanych materiałów 
zdaje się nie ulegać wątpliwości, że podstawową grupę w ruchu 
konspiracyjnym w Toruniu stanowili Polacy - byli żołnierze 
armii pruskiej, którzy w listopadzie i grudniu 1918 r. masowo 
wracali do swych domów. Szczególnie wielu uczestników polskiej 
konspiracji w Toruniu rekrutowało się spośród członków Towa- 
rzystwa Gimnastycznego "Sokół". Stanowili oni trzon zorganizo- 
wanej w Toruniu pod koniec 1918 r. tajnej Organizacji Wojskowej 
Pomorza (OWP), która była częścią składową organizacji obejmu- 
jącej swoim zasięgiem całe Pomorze Gdańskie. Dostępna baza źró- 
dłowa nie pozwala na odtworzenie stanu liczebnego OWP w To- 
runiu w latach 1918-1919. Członkowie OWP przechodzili szko- 
lenie wojskowe, gromadzili broń i amunicję oraz zdobywali ro- 
zeznanie o sile i rozmieszczeniu wojska niemieckiego w obrębie 
twierdzy toruńskiej. Stosunkowo powolny rozwój ruchu konspira- 
cyjnego w Toruniu sprawił, że musiano odstąpić od pierwotnego 
terminu opanowania miasta (18 listopada 1918 r.). Wzrost dążeń 
do walki zbrojnej zaznaczył się w początku grudnia, gdy do miasta 
wrócił Bolesław Makowski - czołowy działacz miejscowego gnia- 
zda "Sokoła". Przejął on kierownictwo toruńskiej konspiracji, 
przy czym prowadził ją w porozumieniu z kierownictwem OWP 
w Gdańsku. Ważnym uzupełnieniem szeregów tajnej OWP były 
działające legalnie kompanie Straży Ludowej 11. 


11 Wojewódzkie Archiwum Państwowe w Bydgoszczy, Oddział Tere- 
nowy w Toruniu (dalej cyt.: OT Toruń), CI, Polska Rada Ludowa w Toru- 
niu 1918-1921, nr 8; s. 8, 12; C41, Towarzystwo badania historii ruchu nie- 
podległościowego na Pomorzu, nr 2, s. 6; B. M a k o w s k i, Zarys pracy 
Towarzystwa Gimnastycznego "SokóŁ" w tajnej Organizacji Wojskowej 
Pomorza, (w:) Księga pamiqtkowa dziesięciolecia Pomorza, Toruń 1930, s. 29- 
30; t e n ż e "Pamiętnik poświęcony działalności okręgu IV (powiaty Toruń 
i Wąbrzeźno) Związku Towarzystw Gimastycznych "Sokół" w Polsce na 
niwie krzewienia kultury fizycznej i umacniania polskości Pomorza do 
najazdu hitlerowskiego na Polskę (1939 r.)", Toruń 1967 (maszynopis w po- 
siadaniu Towarzystwa Naukowego w Toruniu), s. 48; M. Woj c i e c h o w- 
s k i, Dwie 1ooncepc;e, s. 77-78. 


10
		

/Czasopisma_067_05_013_0001.djvu

			Jem Brejski 


.' 


W styczniu 1919 r. przygotowania do walki zbronej w Toruniu 
uległy zahamowaniu . Było to związane z niekorzystną sytuacją 
w całej konspiracji pomorskiej w następstwie: nieprzebycia na 
teren Pomorza Gdańskiego armii Hallera, która miała wspomóc 
wysiłek zbrojny miejscowej ludności, braku pomocy militarnej ze 
strony powstańców wielkopolskich, szybko postępującej koncen- 


11 


j
		

/Czasopisma_067_05_014_0001.djvu

			tracji wojska niemieckiego w rejonie Torunia, wzmożonej czuj- 
ności władz niemieckich. Poważny wpływ na dalsze losy ruchu 
konspiracyjnego w Toruniu wywarła postawa naczelnych władz 
polskich w Poznaniu, które wręcz zobowiązały dowództwo OWP 
do odstąpienia od planu powstania zbrojnego. W tym samym kie- 
runku grawitowała też Polska Rada Ludowa w Toruniu, która 
już w początkach stycznia 1919 r. wzywała ludność polską do za- 
chowania "bezwzględnego spokoju" 12. 
Mimo niekorzystnych warunków, zwolennicy walki zbrojnej 
w Toruniu znaleźli nową podnietę dla kontynuowania akcji kon- 
spiracyjnej. W początku stycznia przybył do Torunia w tajnej 
misji Wacław Hulewicz, który działał z polecenia Juliana Stachie- 
wicza - szefa sztabu wojsk powstańczych w Wielkopolsce. Miał 
on, w tajemnicy przed Naczelną Radą Ludową w Poznaniu, dopro- 
wadzić do wybuchu powstania zbrojnego w Toruniu i w południo- 
wej części Pomorza Gdańskiego. Wokół niego skupili się przywód- 
cy ruchu konspiracyjnego z terenu miasta, jak: Ludwik Makow- 
ski, Jakub Sulecki, Antoni Brejski i inni. Przygotowania zostały 
przerwane z chwilą zdekonspirowania Edmunda Rychlickiego - 
jednego z bliskich współpracowników W. Hulewicza (29 stycznia), 
Co pociągnęło za sobą aresztowania wielu czołowych działaczy 
polskich oraz ogłoszenie w mieście stanu oblężenia 13 
Na przełomie stycznia i lutego 1919 r. upadła ostatecznie kon- 
cepcja wywołania w Toruniu ruchu zbrojnego, a nadal działająca 
na tym terenie organizacja wojskowa ograniczyła się do wspoma- 
gania wojsk powstańczych w Poznańskiem (przerzut przez linię 
frontu ochotników, uzbrojenia, przekazywanie wiadomości wywia- 
dowczych itp.) 14. 


12 Wojewódzkie Archiwum Państwowe (dalej cyt.: WAP) w Bydgoszczy, 
Rep. 39, Pod komisariat Naczelnej Rady Ludowej w Gdańsku, nr 7, Toruń 
miasto i wieś, s. 40; C. F r a n k i e w i c z, Na dziesięciolecie powrotu Po- 
morza do Polski 1920-1930, Toruń 1930, s. 21 
18 WAP Bydgoszcz, Rep. 39, nr 7, s. 62; OT Toruń, CI, nr 8; C41, nr 
53a; B. M a k o w s k i, Pamiętnik, s. 46; W. H u l e w i c z, W przededniu 
wolności, Tygodnik Powszechny, nr 53, 31 XII 1961, s. 2. 
14 B. M a k o w s k i, Pamiętnik, s. 47. 


12
		

/Czasopisma_067_05_015_0001.djvu

			Odtąd prawie cały wysiłek organizacyjny strony polskiej był 
nastawiony na działalność legalną, w której na pierwszy plan wy- 
sunięto hasło powrotu Torunia do Polski. Takie ukierunkowanie 
całego ruchu polskiego w Toruniu spotkało się ze zdecydowaną 
kontrakcją ze strony niemieckiej. W pierwszej połowie 1919 r. 
nastąpiło szczególne wzmożenie represji antypolskich, a każde 
śmielsze wystąpienie Polaków traktowano jako akt wrogi wobec 
państwa niemieckiego i tłumiono z całą bezwzględnością. Rozwią- 
zano niektóre polskie organizacje (Straż Ludową w marcu, Towa- 
rzystwo Byłych Żołnierzy w kwietniu), kilkakrotnie wprowadza- 
no stan oblężenia (przełom stycznia i lutego, marzec, kwiecień, 
maj), roztoczono nadzór policyjny nad przywódcami ruchu pols- 
kiego w mieście, ograniczono swobodę odbywania zebrań i wresz- 
cie zupełnie ich zakazano (od. 9 maja) 15. Dalszą konsekwencją tej 
linii politycznej było skoncentrowanie w Toruniu i najbliższej oko- 
licy znacznej liczby wojska (w czerwcu 1919 r. - 6000 żołnierzy 
Grenzschutzu oraz 12000 żołnierzy Regrost, tj. rezerwy Grenz- 
schutzu) 16 oraz swobodna działalność skrajnie szowinistycznych 
organizacji niemieckich (Deutscher Volksrat, Deutscher Heimat- 
bund Posener Fliichtlinge) 17. 
Wzmaganie represji musiało siłą rzeczy osłabić organizacyjną 
działalność Polaków w Toruniu. Mimo tego ruch polski zanotował 
w pierwszych czterech miesiącach 1919 r. szereg sukcesów: pow- 
stanie Towarzystwa Nauczycieli Polaków (6 stycznia), filii Naro- 
dowego Stronnictwa Robotników, zorganizowanie się Komisariatu 
Szkolnego na regencję kwidzyńską z siedzibą w Toruniu, otwarcie 


15 Deutsches Zentralarchiv (dalej cyt.: DZA) Merseburg, Rep. 77, Mi- 
nisterium des Innern, Tit. 856, Ost-West Abteilung, nr 7, Berichte der 
Zentralpolizeistelle Grenzschutz Ost, k. 202; DZA Potsdam, Auswartiges 
Amt, nr 54365, Ostschutz, k. 24; WAP Bydgoszcz, Rep. 21, Landratsamt 
'Thorn, nr 69, Vereinswesen, nr 245. 
18 Archiwum Akt Nowych (dalej cyt.: AAN) Warszawa, Komitet Naro- 
.dowy Polski w Paryżu, nr 284, Naczelna Rada Ludowa, k. 53-54. 
17 DZA Merseburg, Rep. 77, Tit. 856, nr 28, Proteste gegen die Demar- 
kationslinie, k. 6
7; Danziger Zeitung 17 I 1919, nr 28. 


. 13
		

/Czasopisma_067_05_016_0001.djvu

			kursów dla nauczycieli i "ochroniarek" (wychowawczyń przed- 
szkoli) 18. 
Dopiero maj i czerwiec 1919 r. przyniosły wyraźne zmiany 
w ruchu polskim w Toruniu, co pozostawało w bezpośrednim 
związku ze szczytowym nasileniem kampanii antypolskiej. Wiele 
polskich organizacji musiało faktycznie zawiesić oficjalną dzia- 
łalność, bądź też ograniczyć ją do minimum. W tej sytuacji przy- 
wódcy ruchu polskiego za pośrednictwem Polskiej Rady Ludowej 
wystąpili z apelem do ludności o zachowanie spokoju i niereag0- 
wanie na niemieckie prowokacje (odezwa z dnia 2 czerwca) 19. 
W tym czasie z podobną platformą polityczną wystąpili niemieccy 
robotnicy Torunia, którzy postanowili podporządkować się de- 
cyzjom traktatu pokojowego w sprawie Pomorza Gdańskiego 
i Torunia, czyli pogodzili się z myślą o powrocie tych terenów do 
Polski. W ten sposób odcięli się od niemieckich kół szowinistycz- 
nych, nawołujących do odrzucenia postanowień konferencji po- 
kojowej i zbrojnego wystąpienia przeciw ludności polskiej 20. Po- 
stawa części niemieckiej ludności Torunia w czerwcu 1919 r. była 
zbieżna z odczuciem większości Niemców zamieszkujących Po- 
morze Gdańskie, przeciwnych rozpętaniu wojny domowej na tych 
terenach 21. 
Opanowane zachowanie polskich mieszkańców miasta, poparte 
przez część ludności niemieckiej sprawiło, że wiadomość o przy- 
znaniu Torunia Polsce przez konferencję pokojową (traktat poko- 
jowy podpisano 28 czerwca 1918 r.) została przyjęta ze spokojem. 
Co więcej, Niemiecka Rada Ludowa i miejscowa organizacja SPD 
zwróciły się w końcowych dniach czerwca 1919 r. do Polskiej Rady 
Ludowej w Toruniu, deklarując swoją współpracę w zakresie za- 


18 WAP Bydgoszcz, Rep. 39, nr 7, s. 39, 43--45; AAN Warszawa, Cen- 
tralna Agencja Polska w Lozannie, nr 148, Wypadki w kraju. Przegląd 
prasy KNP, k. 255; Gazeta Toruńska 21 II 1919, nr 34; 2 IV 1919, nr 74; Ga- 
zeta Gdańska 15 I 1919, nr 11; 25 II 1919, nr 45; 12 III 1919, nr 58. 
li OT Toruń, C 41, nr 4, s. 23. 
20 AAN Warszawa, KNP, nr 284, k. 52; D!is freie Volk 5 IV 1919, nr 128. 
21 DZA Merseburg, Rep. 77. Tit. 856, nr 243. Geregelte Uberleitung in 
die neuen Verhaltnisse, k. 54-.55. 


14
		

/Czasopisma_067_05_017_0001.djvu

			chowania spokoju wśród ludności 22. Ta zmiana orientacji poli- 
tycznej Niemieckiej Rady Ludowej wiązała się nie tylko z trzeź- 
wą oceną sytuacji przez miejscowych przywódców ruchu nie- 
mieckiego. Można także sądzić, że chcieli oni w ten sposób zyzskać 
dogodne pozycje wyjściowe do ewentualnych przetargów ze stro- 
ną polską w przyszłości. 
Następstwem tego polsko-niemieckiego dialogu były rozmowy 
delegacji toruńskiej z przywódcami ruchu polskiego w Poznaniu 
(29 czerwca), które potem nabrały szerszego, międzynarodowego 
charakteru i stały się podstawą rokowań polsko-niemieckich 
w Toruniu (16 lipca), Gdańsku (23-25 lipca) i Berlinie (6-7 
sierpnia). We wszystkich tych rozmowach brał aktywny udział 
Władysław Szuman, przewodniczący Polskiej Rady Ludowej 
w Toruniu. 23 W wyniku rokowań berlińskich przywrócono swo- 
bodę działania Polskich Rad Ludowych i uznano je jako oficjal- 
ne przedstawicielstwo polskie, reaktywowano Podkomisariat Na- 
czelnej Rady Ludowej w Gdańsku oraz postanowiono wprowa- 
dzić polskich delegatów do urzędów landratów i burmistrzów 24. 
Postanowienia traktatu pokojowego, orzekające powrót więk- 
szej części Pomorza Gdańskiego wraz z Toruniem do Polski, wy- 
warły decydujący wpływ na dalszy kierunek działalności polskiej 
w mieście. Odtąd przed całą społecznością polską na pierwszy 
plan wysunęła się kwestia przygotowań do przekazania miasta 
władzom polskim. W:idomym znakiem tego nowego etapu były no- 
minacje czołowych działaczy polskich z terenu miasta na stano- 
wiska delegatów polskich przy nadburmistrzu (8 września - a- 
dwokat Stanisław Tempski), landracie (11 sierpnia - Adam Czar- 


II DZA Potsdam, Reichsministerium des Innern, nr 288, Die Verh1Ht- 
nisse im Osten, k. 37; Gazeta Toruńska 1 VII 1910, nr 145. 
18 ANN Warszawa, KNP, nr 284, k. 80-82; ANN Warszawa, Kancelaria 
Cywilna Naczelnika Państwa, nr 204, Gdańsk (rezolucje, memoriały w spra- 
wie przyłączenia do Polski oraz interesów polskich w tej strefie), k. 6-12; 
DZA Merseburg, Rep. 77, Tit. 856, nr 42. Friedensverhandlungen und Aus- 
fijhrung des Friedensvertrages im Osten, k. 23-29, 38--43. 
14 W AP Bydgoszcz, Rep. 39, nr 45, Naczelne Prezydium i magistrat 
gdański, k. 3--6, 10. 


15 


J
		

/Czasopisma_067_05_018_0001.djvu

			liński z Zakrzewka) oraz sądzie (2 września - adwokat Wła- 
dysław Szuman) 25. 
Rozpoczął się okres przygotowań a równoczesme wyczekiwa- 
nia na wyznaczenie ostatecznego terminu przekazania Torunia 
Polsce. Jakże trafnie oddaje atmosferę tamtych dni Helena Stein- 
bornowa w swoich wspomnieniach: "Już od czerwca czekaliśmy 
z miesiąca na miesiąc, z tygodnia na tydzień, z dnia na dzień wy- 
zwolenia" 26. 
Przygotowania polskie do przejęcia miasta przebiegały w na- 
piętej atmosferze wywołanej przez postawę niemieckich władz, 
głównie zaś przez żołnierzy Grenzschutzu, zajmujących szczegól- 
nie agresywną postawę wobec ludności polskiej. Występowali oni 
między innymi czynnie przeciw noszeniu polskich odznak na- 
rodowych, rogatywek itp. Na tym tle doszło w Toruniu do zabu- 
rzeń w dniu 17 sierpnia 1919 r. sprowokowanych przez żołnierzy 
Grenzschutzu. Tylko dzięki mediacji przywódców ruchu pol- 
skiego nie doszło do krwawego starcia ludności z wojskiem 27. Po- 
ważny wpływ na napiętą sytuację w Toruniu miał także fakt 
systematycznego wzmacniania liczebności oddziałów Grenzschutzu 
w mieście i najbliższej okolicy, do stanu 9400 żołnierzy w paź- 
dzierniku 1919 r. W listopadzie przybył do Torunia Freikorps I 
Diebitsch, co wywołało protesty także wśród części ludności nie- 
mieckiej 28. Rozmieszczenie w Toruniu tak silnego garnizonu woj- 


2& W AP Bydgoszcz, Rep. 39, nr 6, Delegat w Toruniu (miasto), s. 1, 3; 
nr 45, k. 10; nr 47, Miscelanea I, k. 178; WAP Gdańsk, 1/34, Landratsamt 
Neustadt Wpr., nr 54, Verhandlungen mit dem polnischen Volksrat, s. 21. 
28 T. P i e t ryk o w s k i, Pamiątka dziesięciolecia wkroczenia wojsk 
polskich do Torunia i dziesięciolecia zaślubin Polski z morzem, Toruń 1930, 
s. 13. 
17 W AP Bydgoszcz, Rep. 39, nr 41, Grenzschutz, k. 34; Centralne Ar- 
chiwum Wojskowe (dalej cyt.: CA W) Warszawa, Armia gen. Hallera, nr 
123.6.41, Biuletyny, informacje, rozkazy dzienne, wywiady niemieckie; Ga- 
zeta Gdańska 21 VIII 1919, nr 181. 
28 CAW Warszawa, Armia gen. Hallera, nr 123.6.41; nr 123.6.6, Komu- 
nikaty z frontu wielkopolskiego; AAN Warszawa, Ministerstwo Spraw Za- 
granicznych - 3, Poselstwo RP w Paryżu, t. 13, Telegramy szyfrowe otrzy- 
mane z MSZ za październik 1919, k. 29; Centralne Archiwum Ministerstwa 
Spraw Wewnętrznych Warszawa, S-VIII/12, Samodzielny Referat Informa- 


, 


I 


'"' 
;,; 


16
		

/Czasopisma_067_05_019_0001.djvu

			I 


J 


"" 

 


- 


skowego musiało budzić niepokój ludności polskiej, tym bardziej 
że do wiadomości publicznej przedostawały się alarmujące wieści 
o przygotowywaniu miasta do obrony przed wojskiem polskim, 
zaminowaniu mostu kolejowego, uzbrojeniu w karabiny maszy- 
nowe kolonistów niemieckich w rejonie Torunia, Bydgoszczy 
i Piły itp.29 
Te prowokacyjne posunięcia militarne strony niemieckiej nie 
były jednak w stanie przesłonić perspektywy rychłego powrotu 
Torunia do Polski. Zdawała sobie z tego w pełni sprawę ludność 
niemiecka, która w drugiej połowie 1919 r. masowo opuszczała 
miasto. Mimo nawoływań do pozostania, wiele rodzin inteligenc- 
kich, wojskowych i urzędniczych wyjeżdżało do Niemiec. Do po- 
łowy grudnia 1919 r. opuściło Toruń około 7000 Niemców 30. 
Cechą charakterystyczną stosunków wewnętrznych Torunia 
w drugiej połowie 1919 r. było także wyraźne pogorszenie się 
położenia ekonomicznego mas pracujących. Było ono związane 
z powszechnym niedostatkiem artykułów żywnościowych, opału, 
brakiem mieszkań i bezrobociem. Szczególnie dotkliwie dało 
o sobie znać bezrobocie, którego nie były w stanie rozładować 
okresowe prace zastępcze organizowane przez władze miejskie, 
ani też wysyłka części bezrobotnych do węglowych okręgów Nie- 
miec. W październiku 1919 r. było w Toruniu 1465 zarejestrowa- 
nych bezrobotnych, co należy uznać za liczbę wysoką 31. 
W związku z trudną sytuacją ekonomiczną robotników wy- 


cyjny DOK VIII w Toruniu. Komunikaty wojskowo-informacyjne Oddz. II 
Naczelnego Dowództwa dotyczące Niemiec. 
29 CA W Warszawa. Armia gen. Hallera, nr 123.6.6; AAN Warszawa, 
Ministerstwo Spraw Zagranicznych - 3, Poselstwo RP w Paryżu, t. 13, 
k.29. 
aD DZA potsdam. Auswartiges Amt, nr 60540, Ostmarken und der Ge- 
waltfrieden k. 14; Reichministerium des Innern, nr 5702, Abtretungs- 
und Abstimmungsgebiet im Osten. k. 298; DZA Merseburg, Rep. 92, Nach- 
lass Georg Cleinow, nr 25, vol. IX, Deutsche Volksrate. Allgemeines; Das 
freie Volk 17 XII 1919, nr 293. 
11 WAP Bydgoszcz, Rep. 39, nr 6, k. 14; Centralne Archiwum MSW, 
Warszawa, S-VIII/lO, Różne dokumenty Oddz. II DO Gen. Pomorze za 
1919 r.; Volkswacht 19 VIII 1919, nr 191 


2 - Rocznik Toruński 


17 


'O\'
IO'E
 
l"'IV.t:"SYIEC
: " 
... 'aR'.....rJ
		

/Czasopisma_067_05_020_0001.djvu

			buchło w Toruniu szereg strajków, z których dwa zakończyły się 
zwycięstwem strajkujących (strajk pracowników elektrowni 
z sierpnia oraz strajk drukarzy z września 1919 r.) 32. Znacznego 
rozgłosu nabrały rozruchy bezrobotnych w Toruniu w dniu 19 
sierpnia 1919 r., w czasie których jedna osoba została zraniona 33. 
Zdaniem Wydziału Wywiadowczego przy Dowództwie Głównym 
Sił Zbrojnych w Poznaniu, rozruchy te zostały uprzednio przygo- 
towane przez "miejscowych komunistów", jak można sądzić, na- 
rodowości niemieckiej 3-1. Podobną ocenę wydarzeń z dnia 19 sier- 
pnia przedstawił S. Tempski, stwierdzając, że wybuchły one "wy_ 
łącznie na tle bolszewickim. Do zgrai bolszewickiej należą także 
Polacy". Jest rzeczą charakterystyczną, że równocześnie Tempski 
wypowiedział się za dalszym utrzymaniem w Toruniu oddziałów 
Grenzschutzu, jako siły gwarantującej zachowanie spokoju w mie- 
ście 35. 
W drugiej połowie 1919 r. zaznaczył się w Toruniu dość żywy 
rozwój ruchu rabotniczego.. Po raz pierwszy na terenie miasta 
zanotowano agitację socjalistyczną prowadzoną przez Polską Par- 
tię Socjalistyczną. Propagatorem idei socjalistycznych na gruncie 
toruńskim był Ksawery Sokołowski, który należał poprzednia do 
rewolucyjnego. skrzydła Rady Rabotniczo-Zołnierskiej. Był on 
także gorącym orędownikiem zacieśnienia współpracy polskich 
i niemieckich robotników na płaszczyźnie klasowej 36. Równocze- 
śnie zaktywizowały swoją działalność prawicowe ugrupowania po- 
lityczne i zawodowe wśród robotników polskich, jak Narodowe 
Stronnictwo Robotników (we wrześniu posiadało 7 filii w mieście) 
oraz Zjednoczenie Zawodowe Polskie. Znaczny rozwój tych ugru- 
powań w Toruniu w drugiej połowie 1919 r. stał się podstawą dla 


l! M. Woj c i e c h o w s k I, Rada Robotniczo-Zolnierska w Toruniu, 
s. 251. 
II CAW Warszawa, Armia gen. Hallera, nr 123.6.41; Gazeta Gdańska 22 
VIII 1919, nr 182. 
14 CA W Warszawa, Armia gen. Hallera, nr 123.6.6. 
1& W AP Bydgoszcz, Rep. 39, nr 41, k. 34. 
u CAW Warszawa, Armia gen. Hallera, nr 123.6.41; Volksstimme 5 XII 
1919, nr 285; D. S t e y e r, Działalność organizacji rObotniczych w Toruniu 
w latach 1920-1923, Zapiski Historyczne, t. 25, Toruń 1960, z. 3--4, s. 82. 


18 


-
		

/Czasopisma_067_05_021_0001.djvu

			, ' .ł- 
\ 


t 


"' 


P" 


" 


" 


'. - 


I 


. .. 


, 
'
 


'; ( 


, 


iij" 
, \;- 
". 1-'- 


ę 


- 


"- 


.. 


" 


.. ,. 



 


Powitanie Wojsk Polskich na dworcu w Toruniu 1920 r" 


Dnia 18 stycznia 1920 roku wkroczyły do Torunia pierw
ze oddziały Wojsk Polskich 


\" II .... ł;,Ą . f 

 . Ił l' . @IIB łf fi i 
ł 411 ., Ił 


',1 I II i. '- L-I II : \łJ'J 
.' - 
, 
(I' ł. .
 ... . ... . 
-,', '" ... . ł 
 "f' . 
... J : '
 ł 
/Ił " 
.' J . 
.. 
", . , 
.... 
,t 
\ 

 ....
 


 '\ 
j 
 
.. 
... .' , ,. 
, . ,. .... 
.. ' ... 
'" 
 - 
-
		

/Czasopisma_067_05_022_0001.djvu

			ugruntowania wpływów Narodowej Partii Robotniczej na tym te- 
renie w okresie międzywojennym 6
. 
Druga połowa 1919 r. nie przyniosła rozwiązania palących 
kwestii społecznych w Toruniu. Wystąpiły one ze zdwojoną siłą 
już w pierwszych latach niepodległości, stanowiąc punkt wyjścio- 
wy do rozwoju k;asowego ruchu robotniczego na tym terenie 
w międzywojennym dwudziestoleciu. 
BeZlpośrednie przygotowanie do przekazania Torunia Pol- 
sce objęły wszystkie strony życia polskiego, przy czym na szczegól- 
ną uwagę zasługują: 1) starania około przygotowania kadr przy- 
szłych polskich urzędników, nauczycieli itp.; 2) ochrona miasta 
przed rabunkową gospodarką niemieckich władz cywilnych i woj- 
skowych; 3) przygotowanie uroczystości powitania wojska pol- 
skiego. 
Sprawa zapewnienia odpowiednio przygotowanych pracowników 
administracji, szkolnictwa itp. zajmowała poczesne miejsce 
w praktycznej działalności polskiej. Realizowano ten postulat 
w oparciu o Polską Radę Ludową oraz inne, specjalistyczne orga- 
nizacje polskie. Dnia 13 sierpnia 1919 r. powstało Zjednoczenie 
Urzędników i Urzędniczek w Toruniu, które postawiło sobie za 
cel: "dostarczenie wzorowych urzędników resp. urzędniczek przy- 
szłemu państwu polskiemu" 3B. Zjednoczenie, subwencjonowane 
przez Podkomisariat Naczelnej Rady Ludowej w Gdańsku, zorga- 
nizowało dwustopniowe kursy języka polskiego. Do września 
1919 r. objęto nimi 130 kandydatów na urzędników. Ponadto 
Zjednoczenie Urzędników i Urzędniczek opracowało listę urzęd- 
ników niemieckich, których będzie można zatrudnić w polskiej 
administracji. Członkowie Zjednoczenia zasiadali też w specjalnej 
komisji wyłonionej przez Polską Radę Ludową, rozpatrującej po- 
dania kandydatów na stanowiska urzędnicze 39. 


, 


17 Dziennik Gdański 3 IX 1919, nr 17; Volksstimme 6 XII 1919, nr 286. 
3S W AP Bydgoszcz, Rep. 39, nr 47, k. 126. 
ag Tamże, k. 196--198; T. P i e t ryk o w s k i, Z dzialalno
ci "Zjedno- 
czenia Urzędników Polaków w Toruniu", Mestwin 29 V 1929, nr 4, s. 2-5; 
OT Toruń, CI, nr 7. 


20 


---
		

/Czasopisma_067_05_023_0001.djvu

			Podobnie owocną działalność rozwinęło Stowarzyszenie Nau- 
czycieli Polaków w Toruniu. Z inicjatywy Stowarzyszenia odbyły 
się kursy dokształcające dla nauczycieli (miesiące letnie 1919 r.) 
oraz kursy języka polskiego dla urzędników, robotników i mło- 
dzieży pozaszkolnej. Z działalnością Stowarzyszenia i Polskiej 
Rady Ludowej wiązało się ponadto powstanie w Toruniu polskie- 
go seminarium, do którego uczęszczało w początkach stycznia 
1920 r. 200 uczniów w 7 klasach 40. Wskazać także należy na za- 
sługi w zakresie przygotowania polskich nauczycieli położone 
przez Wydział Szkolny Polskiej Rady Ludowej oraz Komisję 
Szkolną Obwodową, utworzoną przez Podkomisariat Naczelnej 
Rady Ludowej w Gdańsku, a obejmującą swoim zasięgiem całą 
regencję kwidzyńską 41. 
Te poczynania strony polskiej okazały się bardzo cenne 
w pierwszych tygodniach niepodległości. Można było wtedy na- 
tychmiast uruchomić polskie urzędy, szkoły i inne placówki pub- 
liczne, co było podstawowym momentem stabilizacji życia poli- 
tycznego w Toruniu w pierwszym okresie niepodległości. 
Drugi nurt polskich przygotowań do zjednoczenia Torunia 
z Polską dotyczył obrony interesów gospodarczych państwa pol- 
skiego na terenie miasta. Cały wysiłek na tej płaszczyźnie opierał 
się na postanowieniach traktatu pokojowego, stwierdzających 
przejście dotychczasowego mienia państwowego niemieckiego na 
własność państwa polskiego. 
Bezpośrednio po podpisaniu traktatu pokojowego zaborca przy- 
stąpił do wywożenia z Torunia ruchomego mienia państwowego, 
żywności i innych produktów, bądź też dopuszczał się świadomej 
dewastacji urządzeń publicznych, głównie zaś obiektów wojsko- 
wych. Ludność polska energicznie przeciwstawiała się tej rabun- 
kowej polityce władz pruskich. Poważne zasługi na tym polu po- 
łożył delegat polski przy nadburmistrzu S. Tempski, który posia- 
dał pewien wgląd w działalność gospodarczą władz cywilnych 
miasta. Korzystał on ponadto z informacji dostarczanych przez 


. 


40 Gazeta Toruńska 18 I 1920, nr 14, Dodatek. 
ł1 Dziennik Bydgoski 16 VIII 1919, nr 188. 


21
		

/Czasopisma_067_05_024_0001.djvu

			polskich kontrolerów na dworcach toruńskich (tzw. polskich żan- 
darmów pomocniczych), którzy bacznie śledzili ruch towarów na 
kolei. Dzięki ich ofiarnej działalności udało się w październiku 
1919 r. zatrzymać na dworcach w Toruniu znaczne ilości artyku- 
łów żywnościowych (np. mąki). Ponadto kontrolerzy na dworcach 
przekazali Tempskiemu ważne wiadomości o wzmożonym wywo- 
zie mienia woj:.kowego z twierdzy toruńskiej (m.in. o wywozie 
motorów elektrycznych i innych urządzeń z jednego z fortów), 
niszczeniu wojskowych urządzeń telegraficznych, rozbiórce bu- 
dynków wojskowych itp.42 
Informacje zdobyte tą drogą posłużyły S. Tempskiemu do zde- 
cydowanych interwencji u władz cywilnych i wojskowych. W re- 
zultacie udało się w poważnym stopniu ograniczyć wywóz towa- 
rów z Torunia, głównie żywności, oraz zapobiec trwonieniu pie- 
niędzy publicznych przez magistrat 43. 
Równolegle prowadzono walkę ze spekulacją artykułami żyw- 
nościowymi. W tym celu Polska Rada Ludowa w Toruniu powo- 
łała specjalną komisję do zwalczania "paskarstwa". Na jej czele 
stanął ówczesny prezes Polskiej Rady Ludowej dr Otton Stein- 
borno Innym posunięciem na tej drodze było założenie w listopa- 
dzie 1919 r. "czarnej księgi", w której ujęto nazwiska osób oskar- 
żonych o paskarstwo. Projektowano zastosowanie wobec nich od- 
powiednich sankcji ekonomicznych i politycznych po odzyskaniu 
niepodległości 44. 
Trzecia płaszczyzna działalności polskiej w Toruniu w drugiej 
połowie 1919 r. dotyczyła bezpośrednio samego aktu inkorporacji 
miasta do Polski. Obejmowała zarówno kwestie techniczne prze- 
kazania miasta Polsce, jak i uroczystości związane z powitaniem 
wojska polskiego. Pierwsze prace w tym kierunku podjęto już 


. 
\ 
r 


tl DZA Merseburg, Rep. 77, Tit. 856, nr 202, Unruhen in Westpreussen, 
k. 226; CA W Warszawa, Naczelne Dowództwo Wojsk Polskich, Oddział 
IV, nr 36. 
tS W AP Bydgoszcz, Rep. 39, nr 6, s. 12. 
tt Tamże, nr 37, Wydział Spraw Technicznych-Toruń, k. 5; OT Toruń, 
CI, nr 4; Polnische Presse 12 XI 1919 - artykuł z Gazety Toruńskiej nr 253 
z dnia 7 XI 1919. 


22 


--
		

/Czasopisma_067_05_025_0001.djvu

			" 
, ., 
'- 


"; 


ł 


It- 


Jakub Sulccki 


Ludwik Makowski 


. 
I 

 
I 


w początkach lipca 1919 r. W odpowiedzi na odezwę Naczelnej 
Rady Ludowej w Poznaniu w sprawie zorganizowania święta na- 
rodowego z okazji powrotu Pomorza do Polski, zawiązał się w To- 
runiu w dniu 9 lipca "Komitet przygotowawczy dla spraw obchodu 
święta narodowego" na czele z dr Ottonem Steinbornem, jednym 
z naj wybitniejszych działaczy polskich na terenie miasta. Przy 
Komitecie działała 43-osobowa sekcja, której zadaniem było przy- 
gotowanie strony technicznej uroczystości powitania wojska pol- 
skiego 45. 
Początkowo praca Komitetu rozwijała się stosunkowo wolno, 
Co było naturalną konsekwencją braku wiadomości o konkret- 
nym terminie powrotu Torunia do Polski. Ale wraz z upływem 
czasu przygotowania do uroczystego aktu inkorporacji Torunia 


45 Pielgrzym 17 VII 1919, nr 83; Der Polenspiegel 23 VII 1919 - arty- 
kuł z Gazety Toruńskiej nr 161 z dnia 20 VII 1919. 


23
		

/Czasopisma_067_05_026_0001.djvu

			do Polski zyskiwały na intensywności. Było to związane z nie- 
którymi posunięciami władz polskich, które stanowiły zapowiedź 
zbliżającego się dnia zjednoczenia z Polską. Do takich posunięć 
należy niewątpliwie zaliczyć decyzję o umieszczeniu w Toruniu 
władz naczelnych przyszłego województwa pomorskiego. Wido- 
mym przejawem realizacji tej decyzji było stopniowe przenosze- 
nie do Torunia poszczególnych wydziałów Podkomisariatu Naczel- 
nej Rady Ludowej w Gdańsku (pierwsze wypziały rozpoczęły ofi- 
cjalną działalność w Toruniu z dniem 30 października 1919 r.) 46. 
W ten sposób, jeszcze w warunkach administracji zaborczej, po- 
wstały w Toruniu zaczątki przyszłego Urzędu WOjewódzkiego 
Pomorskiego. 
Poważny wpływ na kształtowanie się postawy społeczeństwa 
polskiego wywarła Straż Ludowa, która za zgodą władz niemiec- 
kich ulegała stałej rozbudowie. W drugiej połowie 1919 r. liczyła 
ona w Toruniu ok. 2000 osób, a jej komendantami byli kolejno 
S. Tempski i T. Janowski. Istnienie silnej Straży Ludowej pod 
polskim dowództwem musiało niewątpliwie umocnić ludność pol- 
ską Torunia w przekonaniu o rychłym terminie zjednoczenia 
z macierzą 47. 
W dniu 25 listopada 1919 r. została zawarta w Berlinie umowa 
polsko-niemiecka, która regulowała stronę techniczną przekaza- 
nia Pomorza Polsce, określała sposób i drogi ewakuacji wojsk nie- 
mieckich oraz wytyczała strefy i kolejność ich przejmowania 
przez oddziały polskie. Umowa ustalała także tryb przejmowania 
przez Polaków poszczególnych miejscowości, urzędów i obiektów 
za pośrednictwem specjalnych "komisarzy państwowych i szczegó- 
łowych" 48. Od tego momentu przygotowania polskie w Toruniu 
weszły w ostatnią fazę. Komitet Uroczystości Narodowej (zmie- 
niona nazwa "Komitetu przygotowawczego dla spraw obchodu 
święta narodowego") przy Polskiej Radzie Ludowej w Toruniu 


48 WAP Bydgoszcz, Rep. 39, nr 37, k. 8; nr 41, k. 33. 
47 Dziennik Bydgoski 13 VII 1919, nr 159; B. M a k o w s k i, Pamiętnik, 
s.48. 
48 W AP Gdańsk, 1/259, Komisarz Generalny Rzeczypospolitej Polskiej 
w Gdańsku, nr 11, Protokóły i konwencje, s. 74-87. 


I 
1 


24 


--
		

/Czasopisma_067_05_027_0001.djvu

			przystąpił do konkretnych prac związanych z dekoracją miasta, 
powitaniem wojska, zabezpieczeniem spokoju w mieście itp. Ra- 
dosną atmosferę przygotowań spotęgowało przybycie do Torunia 
grupy oficerów koalicyjnych, mających nadzorować przekazanie 
miasta władzom polskim (połowa grudnia 1919 r.) 49. Z początkiem 
stycznia 1920 r. pracę podjęli polscy i niemieccy komisarze, któ- 
rzy przygotowali techniczną stronę przejęcia przez Polskę po- 
szczególnych instytucji, budynków i urządzeń na terenie miasta. 
Przygotowania polskie zaktywizowały niektóre skrajnie szo- 
winistyczne elementy niemieckie w Toruniu. Dotyczyło to 
zwłaszcza żołnierzy grenzschutzu, dopuszczających się aktów ter- 
roru wobec ludności polskiej na kilkanaście dni przed powrotem 
miasta do Polski. Wymownym przykładem takiej postawy był na- 
pad grupy żołnierzy grenzschutzu na Polaków zgromadzonych na 
przedstawieniu w sali "Wiktorii" w dniu 1 stycznia 1920 r. Zoł- 
nierze poturbowali wielu uczestników przedstawienia oraz zde- 
molowali urządznie sali. Wszystko to działo się przy okrzykach; 
"Precz z Polakami! Precz z tymi psami! My wam pokażemy, my 
z pułku 21!". Ten postępek grenzschutzu wywołał protesty nawet 
ze strony niemieckiej 50. Podobnie prowokacyjny charakter miało 
zarządzenie komisarza policji w Toruniu z dnia 12 stycznia 1920 r., 
zabraniające policjantom - Polakom używania języka polskiego 
w czasie służby 51. 
Zbliżał się dzień powrotu Torunia do Polski. W dniu 10 stycz- 
nia 1920 r. na ulicach Torunia pojawili się po raz pierwszy ofice- 
rowie polscy w mundurach. Byli to członkowie polskiej misji woj- 
skowej, którzy w dniach od 10 do 15 stycznia przejmowali twier- 
dzę toruńską z rąk niemieckich. Pobyt oficerów polskich w To- 
runia został powitany ze zrozumiałą radością przez miejscową 


40 DZA Potsdam, Auswartiges Amt, nr 57245, Westpreussen - Polen, 
k.2. 
60 M. Woj c i e c h o w s k i, Toruń w latach Rewolucji Listopadowej, 
s.129. 
61 WAP Bydgoszcz, Rep. 4. Urząd Wojewódzki Pomorski w Toruniu, 
nr 1714, Verschiedene Angelegenheiten des Unterkommissariats Thorn 
1919-1920. 


25
		

/Czasopisma_067_05_028_0001.djvu

			ludność polską 52. Wkrótce potem, w dniu 17 stycznia nastąpiło 
przejęcie władzy w powiecie toruńskim przez Adama Czarliń- 
skiego - pierwszego polskiego starostę powiatowego toruńskie- 
go 53. W tym samym dniu Komitet Uroczystości Narodowej zakoń- 
czył prace nad przygotowaniem dekoracji miasta, jednak wyraź- 
ne zarządzenie gubernatora twierdzy toruńskiej nie zezwalało na 
dekorowanie miasta przed wyjściem z niego wojska niemieckiego. 
Z tych samych przyczyn Komitet napotkał na poważne trudności 
przy przygotowaniu kwater oraz "należytego ugoszczenia" woj- 
ska polskiego 54. 
Nadszedł historyczny dzień 18 stycznia 1920 r. O godzinie 8 
rano ostatni żołnierz niemiecki opuścił miasto i twierdzę. Natych- 
miast na ulice miasta wyszły uzbrojone kompanie Straży Ludo- 
wej, które przejęły służbę bezpieczeństwa. Zgodnie ze specjalnym 
rozkazem komendanta I Okręgu Organizacji Wojskowej człon- 
kowie Straży zajęli dworce, pocztę i inne gmachy publiczne. Jed- 
nak naczelnym zadaniem Straży Ludowej, w myśl wspomnianego 
rozkazu, było zabezpieczenie spokoju w mieście w tzw. okresie 
przejściowym, tj. od momentu wycofania się wojska niemieckie- 
go do chwili wkroczenia oddziałów polskich. Członkowie Straży 
zostali upoważnieni do użycia broni w każdym wypadku zakłó- 
cenia spokoju przez osoby cywilne 55. Zdecydowana postawa Stra- 
ży Ludowej sprawiła, że przejęcie miasta przez władze polskie 
dokonało się w zupełnym spokoju 56. 
W godzinach przedpołudniowych przystąpiono do dekoracji 
miasta. W krótkim czasie stanęły - uprzednio przygotowane _ 
bramy triumfalne, a w oknach i na balkonach pojawiły się pol- 
skie chorągwie i herby państwowe. Dużo domów przystrojono 
zielenią. Między innymi główne wejście do ratusza udekorowano 


... 


t 


62 B. M a k o w s k i, Pamiętnik, s. 54-55; Odbiór od Niemców twierdz 
pomorskich od 9 l do 15 II 1920, (w:) Księga pamiqtkowa dziesięciolecia 
Pomorza, s. 111. 
&I Gazeta Toruńska 24 I 1920, nr 19. 
14 Dziennik Gdański 24 I 1920, nr 19. 
lfi Gazeta Toruńska 18 I 1920, nr 14, Dodatek. 
fiG B. M a k o w s k i, Pamiętnik, s. 49. 


26 


-
		

/Czasopisma_067_05_029_0001.djvu

			zielenią oraz wielką chorągwią z herbem Torunia. Na ulice wy- 
legły tłumy polskich mieszkańców miasta, a wzdłuż trasy prze- 
:marszu wojska polskiego ustawili się członkowie miejscowych 
towarzystw ze sztandarami. Wielu spośród Polaków nosiło roga- 
tywki oraz rozetki o polskich barwach narodowych 57. 
Punktualnie o godzinie 12 rozległy się po lewej stronie Wisły 
trzy salwy armatnie, które sygnalizowały rozpoczęcie wkraczania 
wojska polskiego do Torunia. Jako pierwsze wjechały na Dworzec- 
Miasto pociągi pancerne "Wilk" i "Boruta". W dalszej kolejności 
przybyły na dworzec polskie patrole konne, a następnie sztab Dy- 
wizji Pomorskiej, która przejmowała miasta. Uroczyste powitanie 
dowódcy dywizji, pułkownika Stanisława Skrzyńskiego nastąpiło 
na placu przed dworcem. W imieniu ludności polskiej Torunia 
przemówienie powitalne wygłosił prezes Polskiej Rady Ludowej 
- dr Otton Steinborn. Po ceremonii powitania oddziały woj- 
skowe udały się do śródmieścia ulicami Warszawską, Katarzy- 
ny i Szeroką. Kolumnę otwierały oddziały piechoty, a w dalszej 
kolejności szły jednostki kawalerii (szczególnie owacyjnie witane 
przez ludność polską), oddział karabinów maszynowych oraz służ- 
by techniczne. Do kolumny dołączyła się polska kompania mło- 
dzieżowa z Torunia, członkowie stowarzyszeń oraz grupa człon- 
kiń Polskiego Czerwonego Krzyża 58. 
Część przybywających do Torunia oddziałów polskich zgro- 
:madziła się na Rynku Staromiejskim i w najbliższym sąsiedztwie 
ratusza, gdzie odbył się historyczny akt przekazania miasta w rę- 
ce polskie. Symboliczne klucze miasta przejął z rąk dotychczaso- 
wego nadburmistrza dowódca Dywizji Pomorskiej płk. S. Skrzyil- 
ski. W krótkim przemówieniu skierowanym do niemieckich rad- 
nych miejskich Skrzyński przedstawił główne założenia polityki 


t 
j 
t 


n Dużo interesujących danych do sytuacji w Toruniu w dniu 18 stycz- 
nia 1920 r. zawiera maszynopis sporządzony w języku niemieckim, obecnie 
w posiadaniu Towarzystwa Miłośników Torunia w Toruniu: "Die letzte 
Sitzung der stadtischen Korperschaften von Thorn unter preussischer Ver- 
waltung und Uebergabe der Stadt durch Oberbiirgerneister Dr Hasse an den 
polnischen Oberst Skrzyński am Sonntag den 18. Januar 1920", s. 1-10. 
&8 "Die letzte Sitzung", s. 1-2; T. Pietrzykowski, Pamiątka dzie- 
sięciolecia, s. 1
15. 


27
		

/Czasopisma_067_05_030_0001.djvu

			państwa polskiego wobec mniejszości niemieckiej. Następnie 
przekazał władzę w mieście pierwszemu komisarycznemu bur- 
mistrzowi polskiemu Ottonowi Steinbornowi, wyrażając przeko- 
nanie, że odtąd Toruń "w polskich rękach pozostanie aż do koń- 
ca świata". W uroczystości w ratuszu wzięli udział, obok radnych 
miejskich, członkowie Polskiej Rady Ludowej. W tej historycznej 
chwili powrotu Torunia do Polski na wieży ratuszowej wywieszono 
polskie sztandary 59. 
Na zakończenie uroczystości S. Skrzyński wygłosił z balkonu 
ratuszowego przemówienie do wojska oraz licznie zgromadzonej 
ludności, po czym odbył się występ orkiestry wojskowej. Następ- 
nie oddziały polskie, które pozostały w mieście, udały się do przy- 
gotowanych uprzednio kwater 60. 
Dodatkowym elementem uświetniającym wydarzenia z dnia 
18 stycznia było specjalne wydanie "Gazety Toruńskiej" zaopa- 
trzonej w hasło "Witaj nam, Matko Polsko!". Na stronie tytułowej 
obok okolicznnościowych artykułów, zamieszczono wiersz Leona 
Szumana, zaczynający się od słów: 
"Leć Orle Biały nad polską ziemię, 
Chroń twymi skrzydłami piastowskie plemię" 61. 
Powrotowi Torunia do Polski w dniu 18 stycznia 1920 r. to- 
warzyszył ogromny entuzjazm ludności polskiej. Zdawała ona 
sobie w pełni sprawę z doniosłości chwili, stanowiącej ucieleśnie- 
nie marzeń wielu pokoleń Polaków o zjednoczeniu z macierzą. 
Echa przeżyć tamtych dni odżyły ponownie z całą 
iłą w 50 rocz- 
nicę inkorporacji i we wspomnieniach uczestników tych historycz- 
nych wydarzeń, opublikowanych w styczniu 1970 r. na łamach 
lokalnego dziennika toruńskiego "Nowości" 62. 


&I CA W Warszawa, Gabinet Ministra Spraw Wojskowych, nr 78 (tekst 
przemówienia S. Skrzyńskiego); "Die letzte Sitzung", s. 5-9. 
.0 Dziennik Gdański 21 I 1920, nr 16; J. H a l ł e r, Jak wojska polskie 
zajęły Pomorze, [w:] Księga pamiqtkowa dziesięciolecia Pomorza, s. 58. 
.1 Gazeta Toruńska 18 I 1920, nr 14. 
.. "To były piękne dni" mówią uczestnicy i świadkowie wydarzeń 
w 1920 r. - Nowości. Dziennik Toruński, 17 I 1970, nr 14 (relacje Andrzeja 
Bruskiego, Wandy Szuman, Bolesława Makowskiego i Heleny Piskorskiej). 


28 


j
		

/Czasopisma_067_05_031_0001.djvu

			Akt zjednoczenia Torunia z Polską w dniu 18 stycznia 1920 r. 
stanowi ważną cezurę w historii miasta. Był on ukoronowaniem 
ponad wiek trwającej walki narodowowyzwoleńczej ludności pol- 
.skiej, a równocześnie rozpoczynał nowy rozdział dziejów Torunia, 
już w warunkach Polski Niepodległej.
		

/Czasopisma_067_05_032_0001.djvu

			.
,ł.......... 
 ł 
TV' 


ł 


I 
. . 


, ... 
Ja .u 
;i 
IOCł" 


t '1 " 
II Ilf r: 
' I . 
u; Ił Hi 


.GI1V 


.... 


ł- 


..... 


- 


n' :r
 II ';' 
iJ, I. III 
. 


at " 



 



 ...,....... 


Gmach Miejskiej Rady Narodowej 


,
 I lr 
 ł
 . JITf 
 1I JTIrr mr 
frr 'rr r rrr 'fT L,., 
'rr 
or I łI I 
 II '.r fi II ".u 
, ro f nr frr Hf U1 
ł r. ; II rł l, f", I',' 11111111 
- t , 
t' ; R,fr r." f, r. ITJIz. < ff l' 


.. 


.... 


I. '.....n 


. 


__I 


. . 
I I f. 
.., j 
", I 


II 


r' 
J 


I'J' 


Ił 1 I.. 


.., 


-
		

/Czasopisma_067_05_033_0001.djvu

			Twierdza Toruń w średniowieczu 


Edward Tomczak 


II 


Toruń od naj dawniejszych czasów był miastem obronnym, dla- 
tego śledząc rozwój jego fortyfikacji można zapoznać się z zasad- 
niczymi metodami budownictwa obronnego, obowiązującymi w po- 
szczególnych okresach historycznych. Historię rozwoju fortyfikacji 
dzieli się na następujące okresy: 1) starożytny, 2) średniowieczny, 
3) nowożytny i 4) nowoczesny. 
Okres średniowieczny na ziemiach polskich dzieli się na dwa 
podokresy, w których występowały fortyfikacje drewniano-ziemne 
i murowane. Toruń na widowni historycznej pojawia się w końco- 
wym okresie istnienia fortyfikacji drewniano-ziemnej. Fortyfikacje 
murowane jako główny element obronny występują w Toruniu Od 
XIII do początku XVII w. W związku z tym artykuł niniejszy bę- 
dzie wykraczał poza właściwe średniowiecze, gdyż za podstawę 
podziału na okresy przyjmuję historyczne okresy rozwoju forty- 
fikacji w Toruniu. 
Fortyfikacje średni:>wieczne w Toruniu obejmują gród słowiań- 
ski na Górze Zamkowej, na miejscu którego został zbudowany za- 
mek krzyżacki, oraz fortyfikacje Starego i Nowego Miasta. 


Drewniano-ziemne fortyfikacje grodu słowiańskiego 


Ostatnie badania archeologiczne na terenach zamku krzyżac- 
kiego wykazały, że w tym miejscu już w okresie 1100-700 p.n.e. 
istniała osada słowiańska, a w średniowieczu (IX-XII w.) wybu- 
dowano tu słowiański gród obronny, który istniał aż do przybycia 
Krzyżaków l. Wygląd tego grodu można przedstawić przez ana- 
logię. 


l J. C h u d z i a k o w a, Tymczasowe wvniki badań archeologicznych na 
zamku krzyżackim w Toruniu, Rocznik Muzeum w Toruniu, t. 1, z. 3, To- 


31
		

/Czasopisma_067_05_034_0001.djvu

			Grody jako punkty obrony znane są na ziemiach polskich od 
dawna. Przykładem jest Biskupin, będący osadą obronną, otoczoną 
płotem palisadowym. Grody chronione płotami występowały jesz- 
cze w V-VIII w. Późniejszy okres to panowanie grodów chronio- 
nych wałami o konstrukcji drewniano-ziemnej. 
Ibrahim Ibn Jakub podaje, że "Słowianie budują w ten spo- 
sób przeważną część swoich grodów. Udają się na łąki obfitujące 
w wodę i zarośla, po czym kreślą tam linię kolistą lub czworobocz- 
ną, w miarę tego, jaki chcą mieć kształt grodu, obszar jego po- 
wierzchni, kopią dookoła [rów] i piętrzą wykopaną ziemię, umoc- 
niwszy ją deskami i drzewem na podobieństwo szańców, aż taki wał 
osiągnie wymiar, jakiego pragną. I odmierzają w nim bramę, z któ- 
rej strony pragną [ją mieć], a chodzi się do niej po pomoście 
z drzewa" 2. W ten sposób powstały grody pierścieniowe, które 
były osadami obronnymi i spełniały również rolę administracyjną. 
Wraz z postępującą feudalizacją następuje wyraźny podział na 
gród zamieszkały przez feudała i przez ludność. 
Powstają również grody strażnicze, przeznaczone dla załóg 
wojskowych i służące do obrony granic lub dróg, a szczególnie 
przepraw. Gródki te często pełniły funkcje celne pomiędzy pań- 
stewkami feudalnymi. Grody duże, kasztelańskie, to przeważnie 
grody pierścieniowate, natomiast strażnicze, to stożkowate 3. 
W Polsce środkowej grody stożkowate występują bardzo często 
nad rzekami, na krawędzi wysoczyzn. Stromy brzeg nad rzeką 
może nie być umocniony wałem, natomiast w głąb lądu wykopana 
jest podkowiasta fosa, która jednocześnie określa zasyp wału 
obronnego 4 Fos może być kilka. Cechą tego typu grodów jest roz- 


ruń 1963, s. 66-78, B. R Y m a s z e w s k i, Nowa funkcja terenu zamku 
krzyżackiego, Rocznik Toruński t. 2, Toruń 1967, s. 31. 
2 T. K o wal s k i, Relacja Ibrahima ibn Jakuba z podróży do krajów 
slowiańskich w przekazie AI-Bekriego, Monumenta Poloniae Historica, t. 2, 
Kraków 1946, s. 48-49. . 
8 J. K a m i ń s k a, Grody wczesnośredniowieczne ziem Polski środko- I 
wej na tle oSlldnictwa, Łódź 1953, s. 197-205. 
4 Tamże, s. 175, podaje rozpoznanie takich grodów w Konopnicy nad 
Wartą, w Dębem pow. kaliski, w Grodzisku pow. Brzeziny, Morówki pow. 
koniński. 


32
		

/Czasopisma_067_05_035_0001.djvu

			mieszczenie budynków tylko pod wałami obronnymi nieraz bez- 
pośrednio albo też z pozostawieniem uliczki pomiędzy wałami a za- 
budowaniami. Majdan (środek grodu) jest nie zabudowany i służył 
zapewne na zbiórki rycerzy. 
Gród toruński powstał prawdopodobnie około IX W., a więc 
w okresie kształtowania państewek plemiennych. Toruń przez swo- 
je położenie związany był z ziemią chełmińską, na której w tym 
czasie znajdowało się około 50 grodów, z czego w najbliższym są- 
siedztwie Torunia II. 
Proces koncentracji coraz to większych terenów w ręku jed- 
nego władcy doprowadza do zniszczenia szeregu grodów lub co 
najmniej zmiany ich funkcji. Jak wskazały ostatnie badania, gród 
w Lubiczu został spalony w X W., w okresie kiedy wpływy państwa 
Piastów zaczęły sięgać na ziemię chełmińską. Są również ślady 
spalenia grodu toruńskiego, który położony na granicy ziemi cheł- 
mińskiej i Kujaw był w okresie walk o scalenie ziem w większe 
państwo stale zagrożony. Często musiał być atakowany i ulegał 
niszczeniu, nie mógł więc wyrosnąć na silną warownię. W chwili 
sprowadzenia Krzyżaków, gród toruński był znacznie osłabiony 
i prawdopodobnie nie znajdował się w rękach Konrada Mazowiec- 
kiego, o czym świadczy fakt zbudowania zamku dla Krzyżaków 
w Nieszawie, a więc po drugiej stronie Wisły. Świadectwem są też 
działania Krzyżaków, którzy zdobywali szereg grodów ziemi cheł- 
mińskiej, lecz o grodzie toruńskim żadne dokumenty nie wspomi- 
nają. Nie był więc zdobywany, a tylko zajęty. Jego umocnienia 
stanowiły jednak dobrą podstawę do odbudowy i założenia grodu 
krzyżackiego. Zwyczaj budowania zamków krzyżackich na miej- 
scach starych słowiańskich grodów był dość powszechny (np. 
w K widzyniu i Radzyniu). 
W tym świetle sens aktu lokacyjnego z 1233 r. byłby zgodny 
z wnioskowaniem zwracającym uwagę na lokowanie miasta Toru- 
nia od razu na obecnym miejscu, a nie w rejonie Starego Torunia:\. 


t 


a J. F r y c z, Zamek krzyżacki w Toruniu, Rocznik Muzeum w Toruniu 
t. 2, z. 3, Toruń 1963, s. 85; K. Gór s k i, Historia polityczna Torunia do 
1793 T., [w:] Dzieje Torunia, Toruń 1933, s. 35--36; M. i E. G ą s i o r o w s c Y. 
Toruń, Warszawa 1963, s. 42. 


3 - Rocznik Toruński 


33
		

/Czasopisma_067_05_036_0001.djvu

			Dotychczasowe wnioskowanie, że miasto powstało najpierw w re- 
jonie Starego Torunia, oparte było na zwrocie aktu lokacyjnego 
stwierdzającym, że powstanie ono w pobliżu posiadanej przez 
Krzyżaków warowni. Krzyżacy rozpoczęli podbój ziemi chełmiń- 
skiej w 1231 r. i od tego czasu gród toruński znajdował się w ich 
rękach. Stare jego fortyfikacje były zapewne wykorzystane przez 
Krzyżaków w budowie drewnianego zamku krzyżackiego. 
W tym czasie tylko wielkie grody służyły jednocześnie za miej- 
sce zamieszkania i obrony na wypadek napaści wroga. Większość 
grodów była tylko schroniskiem w razie napaści, gdyż wzrost li- 
czebny ludności nie dawał możliwości pomieszczenia wszystkich 
wraz z dobytkiem w małym grodzie. Ludność zamieszkiwała we 
wsiach położonych w pobliżu grodu i chroniła się do niego w razie 
niebezpieczeństwa. Do grodu toruńskiego należały pobliskie wsie: 
Polska Wieś, Rybaki Wielkie i Małe oraz prawdopodobnie osada 
położona na terenie przyszłego miasta. 
Na strażniczy charakter grodu wskazuje jego budowa. Zbudo- 
wany był na krawędzi moreny polodowcowej (średnia terasa), 
której krawędź południowa dość stromo spadała ku Wiśle. W ta- 
kich właśnie warunkach topograficznych były zakładane straż- 
nicze grody stożkowe w środkowej Polsce. Przykładem tego jest 
kształt grodziska w Konopnicy, który zbliżony jest do kształtu 
wału obronnego grodu toruńskiego. Wał ten miał konstrukcję 
drewniano-ziemną taką, jaką posiadały wszystkie grody na zie- 
miach polskich. Był on konstrukcji rusztowej, polegającej na ukła- 
daniu pali podłużnie i poprzecznie. Warstwy wzdłuż wału ukła- 
dane były rzadziej niż w poprzek. Pozostawione wolne miejsca za- 
sypywano ziemią. Przy wałach szerokich (kilkanaście metrów) 
stosowano często wzmocnienia konstrukcją hakową, polegającą na 
pozostawieniu przy pniu krótkiego odcinka konara, który stanowił 
rodzaj haka, o który opierały się pale, kładzione poprzecznie. Inny 
rodzaj umocnienia wału to przez "pilotowanie", polegające na 
wbijaniu słupów, o które opierały się bele konstrukcji wału ruszto- 
wego. Ulepszc'l1ą formą konstrukcji wałów grodów polskich jest 
typ skrzynkowy. Wał taki składał się ze skrzyń zrobionych z pali, 
które wypełniono ziemią i kamieniami i ustawiono jedną na dru- 


J 


.r 


34 


-
		

/Czasopisma_067_05_037_0001.djvu

			, 


'
 
i,\ 


.. 
.-- ." 
.. 
. . 
.. 
.",.,.- 


/ 


.,ł-_' .! 

!--= 
ł' 


, 
'- 
\\ \
 -.,.- 

 2""" , -pm - 
 \ 1-' 
; dr- l: J
, 
 
 -o. \ 
--JL ł Ł- - 
: ::: t;::JC -= J. 
 . CJD - . ""1\ ".- 
.............. 
 J l . ;
.' 
li; .'fI'. 
--0_ _:-?: :-:-?:: _ _ .. .. _ _ _ 
. t. --,..- 



 



 
D. łf
l1I'" <
"6."'
 
. blJ"'1I d'
W_.M 
.-: - .., "'."'lPf 
.J\.. - -łt 
*" .&II,,.., II...., p..'ltl
-łł- 
.-::. - d.",. 
--- - 1I,"'ł' "';;'u 


w 


S t A 


Plan Torunia i jego umocnień w I poło XlIIw. 


"ltOIlllIU(I{ 
3tJU6G 


" 
"I 


/ 


uD . ' 
 : o _JClE 
, ." "'4 YłlCA 
'Ht L 'II. -;;- ...... 

 ... 'I wf:,1 -: "ł- __:--.. 
.,. 
 0l 7,l"7!i!-łł...-<\',t. 
. .. ."!
 
' I 
 . _'" .." ' ,f.l;'.
, ł.....ę:- ...... """I .I) 

. O łt""'
", . \ V\"'i>'.. .; 
,.
: 
:J",..,
.
 ;,);.J:.....' ",,
\\.. .ł j 
:3. .......-
:-1' 
 '\). -ł...
 . 
""0 "..
I.' 
' 
.,/-.i-, 
 ..
.._.
 '
r"'
)
 
"
....I 
.,-;.: --:-r- .. 
., .,
 
'llf
IE"r( -1/" 
 .. 

. I .. 
 4-' ..; ',-- 0 
 
:
 
I"IA
, ...,1....... .... 1 ..l
 ,ł" 

.
. v, 
lj". 
..l' 
 - :.....-i "'i Jr-. 
- HI!,1- 
 i'!J.. 1 t -.J. .
 .." \ - 
IJ'[!!Q

 -...t!!
 Ił;
'. lO : J . 1 \ "' 

. . 
._N ."." C,,,, ;0.\ ; ..; ,,, .,.
;. " '> > 
: 
::...IIł'


::::;.. - ..........._ _. _. . 
- 
 ! '; ;. Ił' "u .. 
' ;
 .
 ..._ 
c ....,..
,-..e'
Qłi..
0I.Ił_* - __''.:a
l.ł: .i1 ___ _______ 
:::I ....>.).\1......." c.
s..._,. n.Io_'.,ł-..kt, _.... l"'..,:""."IłI'''""If'/f ..n....ł--rłl) 1fI*,eII,..,..,.,.,f\oł,.łlł..,.......--..""'.., _.....'
.... 
. .._......... J........ ..._. .._..,......_ '" ...)"Wl'4'''''
 ł ....,1.) ...."".II_ł. _,".łł.,"'i!I, 'Z-II;:III,.I.,;o..., 'J",,
 _..IS.) ,ł-f_l..".... 
..un._..... 1"- ..u" ..."."....... t'. ......... j""JI...",_.. !t- ""'11_ ł' ...."ł'"'tIU . ",. "h"cl 1I"
IJtt... )
. ....ul.). .......,.. ),. ""MI'" cr.n..-.l.. .u.ktIł.. ..... 
" -.- .,.... ......
.I__... " l. ->I ....""IIf"'. u...._,.,....."'" .I!. .............łI_"J.Nw...... ,.. l'In', ,..../........... .'O-1I3wf" .._................. 
.. ;:......u u. .._ "'._.-.. 'I $0.'",.....- ...,...... .
..... z...,. "'r"'IN."
" ...... ..I......... .,-.::!... 1 ....I".ń.. .........11. '"'4' ....rł. ...""......... 
tJ-.O......,...... ..,-....,. ........... ................."",..,.. ... ...... ......_..... ,U.".KooJł......NooII'.. .11lh. __U"oa.. "'WH''''' t..>-1i..oIIG .......... 
...... ....
_.............,
Q..._u.. ......
... '''-.
t. 'i-._
"",ol ,..,...... ..,.IK...".W"'...,....,.,.",..........t,}.
..I.'...Nł 


_;.DUllltl' 


I l')] 
'Ii 


Irt,"HItlYIJf¥ 


- 


"ZftlMlf,;.Clf 
J Uul"tur 



 


Twierdza Toruń w średniowieczu
		

/Czasopisma_067_05_038_0001.djvu

			giej w pewnej ilości rzędów, zależnie od szerokości wału. Toruński 
wał miał konstrukcję rusztową i skrzyniową - część zewnętrzna, 
rusztowa, wzmocniona była od wewnątrz konstrukcją skrzyniową. 
Świadczy to, że gród toruński był wzmacniany w późniejszych 
okresach. Wały są wąskie, co potwierdza tezę o ograniczonym 
charakterze grodu. 
Na wałach często budowano płot palisadowy z blankami. Przed 
wałami zakładano zasieki z zaostrzonych pali, budowano też fosy > 
utrudniające dostęp ludziom i wieżom oblężniczym. W Toruniu nie 
można już stwierdzić, jaka była wysokość wału, ani czy na nim 
był płot palisadowy, jak też czy były zasieki i fosy. Przepływająca 
w pobliżu rzeczka Mokra dawała możliwość nawodnienia fosy, 
może też częściowo płynęła przez nią. 
Drewniano-ziemna konstrukcja grodu dotrwała do około 
1254 r. 6 W tym okresie Krzyżacy odbudowali ją i wzmocnili prze- 
kształcając gród w bazę wypadową po podboju najpierw ziemi 
chełmińskiej, a później Prus. Elementem nowym był mur z kamie- 
nia polnego. Jego usytuowanie wzdłuż rzeczki Mokrej uzupełniało 
obronę, a przedłużenie łączyło wschodnią część wału obronnego 
grodu z narożnikiem umocnień drewniano-ziemnych powstającego 
miasta. Mur kamienny nie został dokończony, gdyż zapewne dal- 
szej budowie przeszkodziła wojna z Prusami i Pomorzem Gdań- 
skim w 1242 r. Dopiero w następnym okresie przystąpiono do 
wznoszenia murowanych fortyfikacji. Zachowany dotychczas mur 
kamienny posiada szerokie blanki z otworami strzelniczymi 
w środku, w jego zakończeniu znajduje się baszta, posiadająca 
ślady otworu bramnego (od strony wschodniej). Jeszcze dotychczas 
można zaobserwować poziom platformy, na której znajdowali się 
obrońcy w baszcie. Widoczne są również ślady przejścia z ganku 
obronnego, biegnącego wzdłuż murów, do baszty, która wysunięta r 
przed mur, posiada możliwość flankowej obrony tego muru. W po- 
czątkowy mokresie mogła ona spełnić rolę głównej bramy. Wyj- 
ście z grodu znajdować się mogło od strony zachodniej, mniej 


8 A. S e m r a u, Die Anlage und Baugeschichte der Ordenburg Thorn, 
Mitteilungen des Coppernicus Vereins fUr Wissenschaft und Kunst zu 
Thorn, z. 24. Toruń 1916, s. 134--135; J. F r y c z, op. cit., s. 85. 


36
		

/Czasopisma_067_05_039_0001.djvu

			więcej w tym samym miejscu. jak wyjście z zamku murowanego. 
Gród wraz z murem kamiennym miał tendencje do złączenia się 
z fortyfikacjami powstającego miasta. Przylegał do miasta i z nim 
tworzył wspólny system obronny, mimo że mieszczanie naprzeciw 
grodu krzyżackiego zapewne też zbudowali umocnienia drewniano- 
-ziemne. Miasto w tym czasie popierało Krzyżaków, zabezpieczało 
obronę zamku od zachodu, dawało możliwość współdziałania na 
kierunku północnym. Jedynie odcinek wschodni broniony być 
musiał przez załogę krzyżacką, dlatego rozwinięciem obrony tego 
kierunku był mur kamienny. 


Drewniano-ziemne fortyfikacje Torunia 


W początkowym okresie swojego istnienia Toruń był otoczony 
fortyfikacjami drewniano-ziemnymi 7. Linia tych obwarowań 
biegła wzdłuż granicy miasta. Dotychczasowe studia nad planem 
urbanistycznym Torunia doprowadziły do wniosku wskazującego 
na dwustopniowy jego rozwój. W pierwszym okresie granica mia- 
sta przebiegała wzdłuż krawędzi terasy nad Wisłą, od wschodu 
stanowiły ją tereny grodu oraz rzeczka Mokra, północna biegła 
wzdłuż obecnych ulic Szerokiej i Różanej, a od zachodu wzdłuż 
ulicy Piekary. Miasto w tych granicach miało około 500 m długości 
i 200 m szerokości, czyli zajmowało 10 ha 8. Centralnym punktem 
był plac-rynek, na którym w drugiej połowie XIII w. zbudowano 
kościół św. Jana. 
Obwarowania Torunia w pierwszej połowie XIII w. składały 
się prawdopodobnie z rowu i wału obronnego, na którym znajdo- 
wał się płot palisadowy. W pewnych odstępach pobudowane były 
baszty drewniane, a u wylotów ulic - bramy drewniane. Dokład- 
ne odtworzenie budowy tych umocnień jest niemożliwe ze względu 
na brak dokumentów i terenowych prac badawczych. można jedy- 


7 K. Gór s k i, op. cit., s. 37; H e i s e, Bau und Kunstdenkmiiler, Dr Pr. 
Westpr. VI-VII, Gdańsk 1889, s. 218; A. S e m r a u Thorn in 13 Jahrhun- 
dert, Mitteilungen des Coppernicus Vereins, z. 38, s. 67. 
8 M. i E. G ą s i o r o w s c y, op. cit., s. 23-25. 


37
		

/Czasopisma_067_05_040_0001.djvu

			nie wysunąć hipotezę opartą na obowiązujących wówczas zasadach 
budowy fortyfikacji. 
Budując w Toruniu fortyfikacje drewnian	
			

/Czasopisma_067_05_041_0001.djvu

			Baszta obok Bramy 
Klasztornej 


1 


ł. 
li 


... 


\ , 


	
			

/Czasopisma_067_05_042_0001.djvu

			Zamek krzyżacki 


W drugiej połowie XIII w. następuje ukształtowanie twierdzy 
toruńskiej. Składała się ona z trzech części: z zamku krzyżackie- 
go, Starego i Nowego Miasta. Każda z tych części stanowiła samo- 
dzielny element obronny, tworząc razem jeden system, przy czym 
jako jedna całość mogły występować tylko w tym wypadku, jeżeli 
nie dzieliły ich sprzeczności polityczne, lub gdy jedna z nich na- 
rzuciła swą wolę pozostałym. 
Cechą charakterystyczną wspólną fortyfikacjom zamku jak 
i miasta jest użycie cegły w budownictwie obronnym. 
Zamek krzyżacki był specyficznym elementem, posiadającym 
cechy obronnego zamku feudalnego i systemu klasztorów obron- 
nych. Widoczne są w nim wpływy techniki budowlanej tak z Bli- 
skiego Wschodu, jak i terenów słowiańskich oraz zachodnioeuro- 
pejskich. 
Budowę murowanego zamku krzyżackiego w Toruniu można 
podzielić na następujące etapy: 
- lata 1255-1263 - budowa ceglanego muru zewnętrznej ściany 
zamku (wnętrze drewniane) z gankiem drewnianym, zaopatrzonym 
w hurdycje; powstaje również pierwszy mur zewnętrzny, stołp 
oraz fosa z tamą, oddzielającą zamek od Starego Miasta; 
- lata 1264-1320 - budowa murów przedzamczy, gdaniska, mu- 
rowanej części mieszkalnej zamku; 
- lata 1321-1454 - ulepszenie już wypracowanego systemu 
i jego konserwacja. 
W pierwszym okresie zewnętrzny mur głównego zamku był 
murem obronnym, zakończonym w części górnej gankiem i hur- 
dycjami. U dołu, wiele niższe od muru przylegały do niego drew- 
niane zabudowania mieszkalne. 
Na początku XV w. ukształtował się w pełni charakter zamku. 
Jego system obronny składał się: 
- z korpusu głównego zamku, który był pomieszczeniem mie- 
szkalnym z niewielką ilością otworów do ostrzeliwania nieprzyja- 
ciela; 


)o 


.. 


40 


-
		

/Czasopisma_067_05_043_0001.djvu

			" 



 


- ze stołpu-donżonu-wieży, znajdującej się na dziedzińcu, mają- 
cej połączenie z pierwszym piętrem budynku; 
- z bramy prowadzącej w kierunku zachodnim, zbudowanej 
w formie baszty; 
- z muru pierwszego i położonego pomiędzy nim a zamkiem mię- 
dzymurza, podzielonego murami poprzecznymi na trzy części; 
- z gdaniska, połączonego z budynkiem głównym krytym gan- 
kiem; 
- z fosy pomiędzy zamkiem a Starym Miastem wraz z tamą; 
- z muru drugiego, zaczynającego się murem kamiennym wraz 
z basztą kamienną oraz bramą murowaną, za którą ciągnął się mur 
ceglany z przejściem w kierunku północnym. Końcowy odcinek 
muru zachowany jest dotychczas - na nim umieszczona jest ta- 
blica 500-lecia II Pokoju Toruńskiego; 
- z trzeciego muru otaczającego dalsze przedzamcze. W jego ciągu 
znajdowały się trzy bramy: 1) Mennicza, 2) prowadząca na między- 
murze N owego Miasta oraz 3) północna, prowadząca przez N owe 
Miasto do bramy Szerokiej Starego Miasta. Dolne przedzamcze 
podzielone było murami poprzecznymi na 4-5 części. 
Ważnymi obiektami broniącymi dostępu do zamku były: brama 
Mennicza i Gdanisko, które zagradzały drogę do bramy wiodącej 
na górne przedzamcze. Uzupełniała tę obronę baszta kamienna, co 
dawało w sumie najbardziej rozbudowany kierunek obronny, ubez- 
pieczający główne wyjście z zamku, jakim była brama Mennicza. 
Podzielenie przedzamcza na szereg części stwarzało warunki 
do stopniowego ustępowania przed nieprzyjacielem. Przejścia mię- 
dzy przedzamczami mogły być zabezpieczone furtami lub bramami, 
przez które wycofywali się obrońcy. 
Do zamku bezpośredni dostęp z zewnątrz prowadził od wscho- 
du, kierunek ten był dobrze zabezpieczony murem i bramą Men- 
niczą. Przed murem znajdował się staw, który stanowił przeszkodę 
na wypadek oblężenia. Od bramy Menniczej mur prowadził do 
brzegów Wisły, podobnie jak inne mury dzielące nadwiślane dolne 
przedzamcze. Dopiero w 1613 r. zbudowano mur biegnący wzdłuż 


41
		

/Czasopisma_067_05_044_0001.djvu

			Wisły. Fosa położona od strony zachodniej stanowiła silną obronę 
zabezpieczającą przed atakami ze Starego Miasta 11. 
System fortyfikacji zamku dostosowany był zasadniczo do obro- 
ny głównie przy pomocy broni ręcznej, na co wskazuje rozwinięta 
linia murów. Mało było miejsca na wykorzystanie artylerii, gdyż 
brak było większej liczby baszt, jedynie stara baszta kamienna 
i gdanisko mogły być wykorzystane do użycia dział. Wąski ganek 
obronny biegnący wzdłuż murów nie stwarzał warunków do usta- 
wienia dział. Mogły natomiast do tego celu być wykorzystane po- 
mieszczenia w głównym zamku, które posiadały małe okienka. 
Słabe przystosowanie zamku do użycia artylerii spowodowało, że 
w XV w. stanowił on przestarzały system obronny. 


Średniowieczne fortyfikacje miejskie 
Rozwój budownictwa fortyfikacyjnego w XIII-XVII w. 


Powstanie miasta Torunia i budowa jego fortyfikacji przypada 
na okres specyficznej sytuacji politycznej i społecznej. Styl bu- 
downictwa, jak i jego technika przeżywają zasadnicze przemiany. 
Zanikać zaczyna całkowicie styl romański, a na jego miejsce 
wchodzi w powszechne użycie styl gotycki. Głównym materiałem 
budowlanym przestaje być kamień polny i ciosany, a coraz częściej 
używa się cegły. Jest to jednocześnie okres, w którym w budow- 
nictwie fortyfikacyjnym dominują doświadczenia z wojen krzyżo- 
wych, coraz zaś szersze zastosowanie broni palnej, a szczególnie 
artylerii wymaga zasadniczych zmian w systemie fortyfikacji. 
W tym czasie obrona twierdzy polegała na walce na białą broń, 
rzucaniu kamieni i laniu wrzątku na atakujących, strzelaniu z proc, 


11 Opis według: Deutsche Zentral Archiv, Pocz.dam-Toruń, III-t. 5604, 
7019 Muzeum Okręgowe w Toruniu. Fot. A. - 1276, 1277, 1280, 1307; 
A. S e m r a u, op. cit., s. 13fr--148; J. F r y c z, op. cit., s. 8fr--88; K. Gór s k i, 
op. cit., s. 45-55; M. i E. G ą s i o r o w s c y, op. cit., s. 42--43; K. K e s t- 
n i r, Beitrage ZUT Geschichte der Stadt Thorn. Nach Archivalischen Quellen 
mitgetheilt, Thorn 1882, s. 6-42; J. H. Z e r n e c k e, Tornische Chronica, 
Berlin 1712, s. 3-53; J. Remer, Toruń - historia - ludzie - sztuka, 
Toruń 1965, s. 57. 


42
		

/Czasopisma_067_05_045_0001.djvu

			Brama Klasztorna 



: 
...- 


I 


m 


-, . I 


A" 


, .. 



" , 
": ". 
"ł . 
-, 


$' 


t' 
'....>t:"t 


..... 



 
, 


- , 


" 


j 


I ' , 


ł... 


:: 


... 


, - 


. 

.. 


-ł... 


ł.. 


łuków i kusz. Obrona taka wymagała wysokich wież i murów 
z wystającymi hurdycjami lub machikułami, umożliwiającymi rzu- 
canie z góry kamieni na nieprzyjaciela wspinającego się po dra- 
binach na mury lub kryjącego się w wieżach oblężniczych. Prze- 
ciwko wieżom oblężniczym zastosowano fosy. Wprowadzenie broni 
palnej wymagało większej ilości otworów strzelniczych w basztach. 
Ogień artylerii zmuszał do zmiany kształtu baszt. Baszty prosto- 
kątne i kwadratowe były mało odporne na kamienne pociski arty- 
leryjskie, zaczęto więc budować baszty wieloboczne lub o zaokrąg- 
lonych kształtach. Broń palna ukazuje się w Polsce dopiero w dru- 
giej połowie XIV w., to opóźnia zastosowanie w fortyfikacji zasad 
uwzględniających siłę ognia artyleryjskiego. 


43
		

/Czasopisma_067_05_046_0001.djvu

			Podstawą prawną powstania miasta Torunia był przywilej lo- 
kacyjny z 1233 r., który uwzględniał budowę fortyfikacji miej- 
skich. W latach 1253-1262 pomiędzy pierwszym a drugim powsta- 
niem pruskim następuje rozpoczęcie budowy fortyfikacji cegla- 
nych na planie I'ozszerzonego ku północy miasta. Budowa ta była 
realizowana w następujących okresach 12: 
- lata 1253-1265 - mury obronne od zachodu i północy; 
- lata 1262-1271 - początek budowy murów obronnych nad 
Wisłą; 
- lata około 1262-1300 - mury naprzeciw Nowego Miasta 
i zamku krzyżackiego; 
- lata 1267-1276 - pierwsze fortyfikacje Nowego Miasta. 
Już w XIII w. powstał jednolity system obronny. Linia murów 
podwójnych ciągnęła się od zachodu i północy Starego Miasta. 
Przed nimi znajdowała się fosa w postaci okopanego rowu, nawad- 
niana wodą Małej Strugi. Odcinek ten posiadał dwie bramy: Staro- 
miejską i Chełmińską. Dalej na wschód ciągnął się pojedynczy 
mur Nowego Miasta. Na tym odcinku znajdowały się bramy: 
Prosta i Katarzyny. Prawdopodobnie zbudowane również były 
mury od strony południowo-wschodniej Nowego Miasta. 
N adwiślańska obrona polegała na zbudowaniu murów biegną- 
cych prostopadle do Wisły. Ochraniały one tereny nadbrzeża w re- 
jonie zamku i na zachodniej granicy Starego Miasta. Zaczęto rów- 
nież budować nadwiślaną linię murów obronnych. Pomiędzy Sta- 
rym i Nowym Miastem istniała fosa, jak również może jeszcze nie 
w pełni ukończone mury. Od strony Starego Miasta był podwójny 
mur obronny, który posiadał dwie bramy: Wielką i Paulińską. Od 
strony Nowego Miasta nie spieszono się z budową silnych murów, 
wykorzystano mur klasztorny dominikanów, a dalej zbudowano 
niski mur bez bram. W ten sposób zespół Starego i Nowego Miasta 
oraz zamek od zewnątrz stanowiły jednolity system obrony. 
chociaż każde z nich posiadało swój odrębny charakter. 


11 A. S e m r a u, Thorn im 13 Jahrhundert, op. cit., s. 67; S t e i n- 
b r e c h t, Thorn im Mittelalter..., Berlin 1885, s. 7-12; A. S e m r a u, 
Forschungen zur Baugeschichte der Johanniskirche in Thorn von 1250- 
-1500, Mitteilungen des Coppernicus Vereins, z. 21, Toruń 1913, s. 44--45. 


44 


. 


" 


t
		

/Czasopisma_067_05_047_0001.djvu

			Przy budowie murów obronnych pracowali różni fachowcy. 
W Europie zachodniej kształtują się wówczas takie zawody, jak: 
kamieniarze, murarze, gipsiarze, specjaliści od zaprawy murarskiej 
itp. oraz mistrzowie robót budowlanych, którzy kierowali całością 
prac. Z nich to wyrośli pierwsi inżynierowie architekci. W nie- 
których klasztorach zakonnicy specjalizowali się w budownictwie 
sakralnym, a często i obronnym. Krzyżacy sprowadzali fachowców, 
najmowały ich również rady miejskie do budowy swoich fortyfi- 
kacji. Przy pracach fortyfikacyjnych pracowali zapewne jako siła 
fizyczna chłopi z okolicznych wiosek, głównie z należących do 
miasta. 
W XIV w. wykończono budowę rozpoczętych fortyfikacji. 
W szczególności kontynuowano prace przy murach pomiędzy Sta- 
rym a Nowym Miastem, wykończając bramy: Wielką i Paulińską. 
Drugim odcinkiem, gdzie rozwijały się prace fortyfikacyjne, był 
odcinek nadwiślański, dążono tam do zamknięcia ostatecznie linii 
Krzywa Wieża-baszta Wartownia. Oprócz muru wybudowano na 
tym odcinku szereg baszt i bramy: Klasztorną, Żeglarską, Łazien- 
ną i Przewoźną (Mostową). 
Dalsze nasilenie prac fortyfikacyjnych przypada na drugą po- 
łowę XIV w. W tym czasie Stare Miasto doskonali swój system 
obrony. Pomiędzy bramą Starotoruńską a Chełmińską została wy- 
budowana fosa murowana, na której przedłużeniu na wysokości 
Krzywej Wiedży zbudowano tamę i zabezpieczenie dla niej przez 
połączenia jej murem z Krzywą Wieżą oraz wybudowanie bramy 
i przedbramia. Flankującą pozycję do tamy miała baszta na wy- 
suniętym załamaniu muru niskiego. Prace trwały również przy 
bramie Starotoruńskiej, zbudowano wtedy długi murowany most- 
-szyję, zakończony co najmniej podbramiem albo jakąś wieżą. 
W latach 1353 i 1386 podejmuje się prace przy bramie Paulińskiej, 
dokonując napraw i wznosząc most murowany. 
Nowe Miasto podejmuje prace fortyfikacyjne w latach trzy- 
dziestych XIV w. W 1338 r. otrzymuje ono od Starego Miasta pas 
terenu przyległy do muru, na którym przystępuje do budowy 
niskiego muru obronnego i fosy. Cały system Starego i Nowego 
Miasta uzupełniony był w XIV w. basztami. 


45
		

/Czasopisma_067_05_048_0001.djvu

			w xv w. Toruń przeżywa burzliwe wydarzenia, co wymagało 
dalszego umocnienia miasta. W tym wieku następuje upowszech- 
nienie broni palnej i artylerii na ziemiach polskich. Wymaga to 
dostosowania fortyfikacji do nowych warunków walki, zbudowa- 
nia stanowisk dla broni ręcznej i artylerii na murach, basztach, 
jak i na bramach. System budowy fortyfikacji dostosowany do 
ognia artylerii cechuje zmniejszeznie wysokości baszt i ich zao- 
krąglenie. W celu umocnienia murów obsypuje się je ziemią. 
W Toruniu w pierwszej połowie XV w. podejmuje się szereg 
prac naprawczych i modernizacyjnych. W 1420 r. podwyższa się 
mury o około 1,5 m. Likwiduje się blankowy system murów. 
W 1422 r. trwają prace przy moście przed bramą Starotoruńską. 
W 1427-1429 mistrzowie Wynkenczayl i Anzelmus budują barba- 
kan Starotoruński, przy czym w 1429 r. zbudowana już zostaje 
fosa przed barbakanem. W 1432 r. mistrz Jan Gotland na miejscu 
starej, buduje nową bramę Mostową 18. W 1449 r. zostaje zbudo- 
wany przez mistrza Łukasza barbakan Chełmiński 14. Na budowę 
fosy wokół tego barbakanu miano wydać 2275 marek 19 groszy 
i 1 szyling. W 1450 r. nie tylko zbudowano fosę wokół barbakanu 
Chełmińskiego, ale również oczyszczono fosę zachodnią i północną. 
Nowe Miasto przystępuje też do ulepszenia swych fortyfikacji. 
Większe prace są prowadzone około 1433 r. Podobnie jak w Sta- 
rym Mieście nadbudowuje się mury, likwidując blanki. Buduje się 
przed bramami murowane mosty, zakończone przedbramami. Takie 
przedbramie przed bramą Prostą zostaje zbudowane w 1445 r. 
W tym czasie zbudowany zostaje nowoczesny system bramy Ja- 
kubskiej, przed którą zbudowano silną bramę, wzmocnioną dwie- 
ma bocznymi basztami. W 1444 r. Nowe Miasto uzyskało zezwole- 
nie na przeprowadzenie rynny z fosy do stawu należącego do 
Krzyżaków, co stworzyło warunki do odprowadzania zgniłej wody 
7 fosy. 
13 A. S e m r a u, DC'r Bau des Fahrtores (Bruckentor) und des zuge- 
horigen Parchoms in der Stadt Thorn in Jahre 1432, Mitteilungen des Cop- 
pernicus Vereins, z. 18, Toruń 1910, s. 63; G. C h m a r z y ń s k i, Sztuka 
w Toruniu - zarys dziejów [w:J Dziej,e Torunia, Toruń 1933, s. 481. 
14 J. H. Z e r n e c k e op. cit., s. 52; We r n i c k e, Wegweiscr durch 
Thorn und seine Umgebunden, Toruń 1846, s. 12. 


46
		

/Czasopisma_067_05_049_0001.djvu

			Wszystkie te budowle podniosły wartości obronne fortyfikacji 
Torunia. Szczególnym, nowoczesnym osiągnięciem była budowa 
barbakanów - nie znanych jeszcze w Polsce elementów fortyfi- 
kacyjnych. Po wybuchu wojny 13-letniej zjednoczyły się oba 
miasta w jeden organizm administracyjny, tworząc tym samym 
jednolity kompleks obrony. 
Po zwycięstwie nad Krzyżakami w wojnie 13-letniej i zburze- 
niu zamku, przekształceniu ulegają umocnienia Nowego Miasta 
od strony południowo-wschodniej. Teren zamkowy ze swoimi mu- 
rami stanowi już teraz słaby punkt w obronie miasta, zresztą za- 
czyna być zabudowywany. W 1485 r. buduje się w jego rejonie 
dwór mieszczański. W celu ubezpieczenia tego rejonu buduje się 
w 1478 r. szaniec obronny, zwany Menniczy. W 1475 r. rozpoczy- 
nają się prace naprawcze przy fortyfikacjach, na ten cel król ze- 
zwala pobierać podatki. W 1478 r. Rada Miejska zaopatruje się 
w Gdańsku w wapno na budowę fortyfikacji i buduje pierwszy 
szaniec na Kępie Bazarowej. 
Ważnym momentem dla komunikacji miasta miało ostateczne 
zbudowanie mostu stałego. W 1495 r. król Jan Olbracht zezwala na 
jego budowę. W 1497 r. do budowy mostu przystępuje mistrz Piotr 
Postil z Budziszyna 15. Ostatecznie most ukończony zostaje 
w 1500 r. Zbudowanie mostu wymagało rozwinięcia obrony na 
drugiej stronie Wisły w celu zabezpieczenia przeprawy. Powstają 
warunki do budowy umocnień przedmościa, prace te jednak zosta- 
ją podjęte znacznie później. 
W XV w. spotykamy już wiele nazwisk budowniczych Toru- 
nia i jego fortyfikacji, oto niektóre z nich: 1400 r. Mikołaj Wyn- 
kenczayl; 1407-1417 mistrz Jakub; 1420-23 mistrz Szymon; 1422 
mistrz Andrzej; 1427-1429 mistrz Wynkenczayl; 1427-30 mistrz 
Anzelmus; 1427-1437 Jan Gotland, 1437 mistrz Mikołaj; 1445- 
1451 mistrz Łukasz; 1468-1473 mistrz Prokop; 1481 mistrz Jan. 
W XVI w. przeprowadzono konserwację istniejących fortyfi- 


II 
I 


u A. M a ń k o w s k i, Przywilej króla Jana Olbrachta z roku 1495 na 
most drewniany na Wiśle pod Toruniem, Zapiski Towarzystwa Naukowego 
w Toruniu, t. 8, z. 11-12, s. 302-303; L. K o c zy, Dzieje wewnętrzne To- 
runia do roku 1783, Toruń 1933, s. 23-24. 


47
		

/Czasopisma_067_05_050_0001.djvu

			kacji, odbudowano zniszczone lub przestawiono już istniejące. 
W 1522 r. buntujący się mieszczanie Nowego Miasta zarzucają 
Radzie Miejskiej, że nie dba o fortyfikacje. Musiały być poważnie 
zaniedbane, skoro 24 VIII 1523 r. król Zygmunt Stary wydaje 
ustawy ustalające organizacje i fundusze na ich odbudowę. Zgod- 
nie z tym zarządzeniem miasto miało posiadać stałego budowni- 
czego miejskiego, który miał mieć dwóch pomocników. Jeden z nich 
byłby odpowiedzialny za stan fortyfikacji Starego, a drugi No- 
wego Miasta. Rocznie na naprawę i rozbudowę fortyfikacji miała 
Rada Miejska przeznaczyć 300 grzywien 16. W tym okresie system 
fortyfikacji zostaje jeszcze bardziej dostosowany do siły ognia 
artylerii. Buduje się prawdopodobnie nowe baszty na miejscu 
starych, jak Koci Łeb i Koci Ogon; są to baszty niskie, okrągłe, 
o dość dużej średnicy. 
Do 1613 r. wybudowano na nowo mur między bramami Prostą 
a Katarzyny oraz nowy mur od bramy Menniczej do bramy Mosto- 
wej, wykonano opalisadowanie nadbrzeża Wisły, na basztach za- 
łożono spiczaste dachy. Poza tym wybudowano zbrojownię miej- 
ską (w 1597 r.) i wartownię miejską (w 1611 r. na rogu Żeglarskiej 
i Szerokiej). W pierwszej połowie XVII w. po napadzie szwedzkim 
miasto podejmuje dalsze prace nad fortyfikacjami typu bastiono- 
wego. Rozwój tego systemu odsunął fortyfikacje średniowieczne 
na drugi plan. Spełniać one zaczęły funkcje wewnętrznego pierście- 
nia obronnego. 


Główne elementy fortyfikacji średniowiecznej 


Podstawowymi urządzeniami obronnymi miasta były: fosy, 
mury, baszty, bramy i barbakany. Największą trudność stwarza 
podanie liczby baszt, gdyż fortyfikacje, a w największym stopniu 
właśnie baszty, ulegały przebudowie. Likwidacja wielu nastąpiła 
w okresie zakładania na nich dachów, to znaczy w latach 1600- 
-1613. Od tego czasu przyjmuje się, że liczba baszt w St3rym 
Mieście wynosiła 33, a w Nowym Mieście 20. W XVIII w. jest 


.. 

 


18 R. J a c o b i, Die Reformatio Sigismundi vom Jahre 1523, Mitteilun- 
gen des Coppernicus Vereins, z. 18, Toruń , s. 8. 


48
		

/Czasopisma_067_05_051_0001.djvu

			ich już tylko 27 w Starym Mieście i 18 w Nowym. Jeszcze 
w 1868 r. Stare Miasto liczyło 19 baszt, a pod koniec tego wieku 
tylko 8, które pozostały aż dotychczas. 
W przybliżeniu liczba obiektów fortecznych w XV w. była na- 
stępująca: 


barbakany 
bramy Starego Miasta 
bramy Nowego Miasta 
bramy zamku krzyżackiego 
brama na tamie 
baszty Starego Miasta 
baszty N owego Miasta 
baszty zamku krzyżackiego 
tamy 
baszty odkryte w niskim murze 
r a z e m: 


2 
8 
3 
5 
1 
- 33 
- 21 
3 
2 
9 
87 


Było więc w Toruniu 87 obiektów fortecznych, w tym bram 17, 
baszt w głównym murze 66, odkrytych w niskim murze 9 oraz 
2 tamy i 2 barbakany. Dotychczas nie liczono odkrytych baszt 
w niskim murze, które znajdowały się w narożnikach murów oraz 
w murze Starego Miasta naprzeciw zamku krzyżackiego. 
Na atak z zewnątrz narażone były: 2 barbakany i 6 bram (od 
strony Wisły 4 bramy) oraz 38 baszt w wysokim murze i 4 baszty 
otwarte, półokrągłe w niskim murze. Na bezpośredni zaś atak 
była narażona tama położona w zachodnio-południowym narożni- 
ku, dlatego była ubezpieczona bramą obronną i podbramiem. 
Budowa fortyfikacji toruńskich w różnym czasie spowodowała 
niejednolitość konstrukcyjną poszczególnych elementów. 


I 
.. 

 


Fosy 


Fosy toruńskie miały około 30 i 20 m szerokości. Szeroka fosa 
otaczała miasto na odcinku od barbakanu Starotoruńskiego do 
baszty Koci Łeb. Nawadniane były wodami rzeczki Mokrej, która 
płynęła w fosie specjalnym korytem. Po zamknięciu tam woda się 


ł - Rocznik Torunskl 


I 
I 
- I 


49
		

/Czasopisma_067_05_052_0001.djvu

			spiętrzała. Główna tama znajdowała się na wysokości Krzywej 
Wieży. Była ona umocniona bramą i przedbramiem oraz broniona 
ogniem bocznym z baszty wysuniętej w niskim murze i z bar- 
bakanu. Tama znajdująca się pomiędzy Starym Miastem a zam- 
kiem była stale w rękach Krzyżaków. Najtrudniejszym do nawod- 
nienia był odcinek położony w rejonie południowo-wschodnim 
Nowego Miasta, gdzie woda nie odpływała. By spowodować jej 
odpływ zbudowano rynnę z fosy do stawu znajdującego się na 
Woli Zamkowej. 


Mury obronne 


Mury obronne ciągnęły się wokół Starego i Nowego Miasta. 
Główny mur wysoki, biegł również od strony Wisły, natomiast 
niski mur przebiegał wzdłuż fosy, prawdopodobnie do brzegu 
Wisły. Międzymurze miało szerokość około 10 m, a jedynie w rejo- 
nie tamy zachodniej około 40 m. Mur niski miał wysokość około 
2 m, a grubość u podstawy około 1,5 m. Na wysokości około 0,8 m 
przekształcał się w ganek obronny o szerokości 0,95 m. Pozostałą 
grubość muru (0,55) przeznaczono na oblankowanie przedpiersia. 
W celu wzmocnienia tego muru przeciw pociskom artylerii między- 
murze zasypano ziemią do wysokości ganku, a po zamurowaniu 
blanków, do szczytu 17. 
Mur wysoki był zasadniczym elementem obronnym. Nie był on 
jednolity. Nad Wisłą najwyższy odcinek pomiędzy bramą Żeglar- 
ską i basztą Gołębnik wynosił 8,5 m od strony rzeki, a od strony 
miasta 6 m. Od strony zachodniej mury były wysokie około 5,5 m, 
a od strony Nowego Miasta i zamku około 4 do 4,5 m. Pierwotnie 
były niższe, może tylko na niektórych odcinkach o około 1,5 m. 
Grubość ich była również niejednolita i wynosiła od około 0,9 do 
2,20 m. Najgrubszy był w rejonie pomiędzy bramą Starotoruńską 


17 !)Qkumentacja Zakładu Ochrony Zabytków w Toruniu, opracowanie: 
E. G ą s i o r o w s k i, Mury miejskie w Toruniu, Toruń 1954, M. A r s z y ń- 
s k i, Mury obronne Nowego Miasta, Toruń 1958, J. F r y c z, Projekt rekon- 
strukcji murów obronnych w Toruniu. 


50 


.
		

/Czasopisma_067_05_053_0001.djvu

			Brama Mostowa 



 


'" 




 Wr'T'"" 


--....-.,.. 


.. 


-......... '". 


.... 
 

......l _-.
 


r. 1 


,
 


. 


T 


li 


" 


c 


.. 


o 



 ł 


--- 


.....
......
 


l 
, 


a basztą Koci Ogon (2,20 m) 18. Posiadał głębokie wnęki arkadowe 
zakończone ostrołucznie. Ganek biegnący na nim miał szerokość 
około 1,6 m. Najczęściej spotykana grubość muru wynosiła 1,5 m. 
Taka grubość dawała możliwość budowy ganku obronnego szero- 
kości około 1 m. Na przedpiersie oblankowane pozostawało jeszcze 
około 0,5 m. Kiedy mur był cieńszy, ganek był poszerzony przez 
oparcie go na drewnianych kroksztynach lub krótkich murowa- 
nych łękach, albo też na płytkich wnękach arkadowych. 
Istniejąca pozostałość muru u wylotu ul. Kopernika jest murem 


18 Wojewódzkie Archiwum Państwowe w Bydgoszczy oddział w Toru- 
niu t. 535, 674 (plany); Muzeum Okręgowe w Toruniu, fot. A. 1238, 1267. 


51
		

/Czasopisma_067_05_054_0001.djvu

			cienkim. Ma około 1,2 m szerokości, a ganek jego poszerzony był 
kroksztynami. 
W początkowym okresie mur był niższy i zakończony blanka- 
mi. Długość blanków wynosiła 2,7 m, wysokość 0,95 m, przerwy 
między nimi wynosiły około 1,25 m. Później budowano blanki węż- 
sze. W szerokich blankach w środku zastosowano otwór strzel- 
niczy. Po zamurowaniu blanków i podniesieniu murów, wykonano 
większą ilość otworów strzelniczych. W niektórych wypadkach sto- 
sowano dwupoziomowe otwory strzelnicze, jak np. na odcinku od 
baszty Koci Łeb do baszty 29, gdzie za murem zbudowany był 
niski ganek o wysokości 1 m ponad poziom ulicy i szerokości około 
1,7 m. Wzmacniał on dolną partię muru i stanowił podstawę dla 
strzelców, dla których na odpowiedniej wysokości były wykonane 
otwory strzelnicze. 
Mur wspierany był basztami i bramami. Odległość między nimi 
wynosiła od 20 do 45 m. Nad Wisłą przeciętnie co 27 m wznosił 
się jeden obiekt obronny. Podobnie było na innych odcinkach. 


Baszty 


W murze wysokim Starego Miasta były w XV w. najmniej 33 
baszty, a Nowego - 21. Oprócz nich mogło być jeszcze w tych 
murach 7 baszt. Poza tym w niskim murze było 9 baszt, z czego 
5 nie ma ustalonego charakteru obronnego. Są to zaokrąglenia na- 
rożne muru niskiego wysunięte w fosę, co umożliwało wykorzysta- 
nie ich do flankowej obrony fos. W sumie było 63 do 70 baszt. 
Baszty jak i inne obiekty obronne posiadały różne nazwy, a w po- 
czątkach XIX w. zostały ponumerowane, przy czym jako obiekt 
nr 1 występowało Gdanisko. W moim ujęciu numerem 1 jest ozna- 
czona brama Mostowa, kolejność numeracji biegnie zgodnie z ru- t- 
chem wskazówek zegara (plan fortyfikacji). Nazwy baszt w więk- 
szości nie zachowały się. Dotychczas znane są następujące: Wa- 
rownia, Źuraw, Gołębnik, Rybacka, Krzywa Wieża, Szyperska, 
Koci Ogon, Koci Łeb, Sukiennicza, Garbarska i Monstrancyjna. 
W początkowym okresie baszty nie przewyższały wiele muru 
obronnego i były po prostu załamaniem muru, nie posiadającym 


52
		

/Czasopisma_067_05_055_0001.djvu

			dachu i ściany od strony miasta. Na platformę obronną wchodziło 
się po drabinach. Cechą ich było małe wystawanie przed linię 
muru. Baszty pomiędzy bramą Starotoruńską a basztą Koci Ogon 
nie wystawały przed linię muru. Możliwe, że zostały one ścięte od 
przodu, gdy teren międzymurza w tym rejonie został przeznaczony 
na strzelnice. Baszty leżące naprzeciw zamku wystawały około 
1,2 m, późniejsze około 3 m przed linię murów, a są i takie, które 
zbudowane były całkowicie przed linią murów (6 m). Te przemiany 
wskazują na coraz większe dostosowanie baszt do ostrzału flan- 
kowego. 
Rozmiary i kształty baszt są różne. Najstarsze są prostokątne 
o dużej płaszczyźnie czołowej. Przykładem jest baszta Gołębnik, 
która posiada wymiary podstawy około 11,20X5,80, a wysokość 
19,5 m. Późniejsze zmniejszają swą powierzchnię czołową, np. 
Żuraw posiada wymiary 9,OOX4,5 m, wysokość około 14 m; baszta 
przy ul. Podmurnej 26 postawę 8,OX6,2 m, wysokość 15 m, baszta 
nr 30 podstawę kwadratową o bokach ponad 8 m, wysokość 15 m, 
a baszta nr 20 podstawę 7X7 m. Krzywa Wieża posiada wymiary 
10,OX8,2 m, wysokość około 16 m. Wraz ze wzrostem roli artylerii 
budowano bardziej przystosowane do jej ognia baszty wieloboczne 
i okrągłe. Przykładem jest baszta Monstrancyjna, ośmioboczna, po- 
siadająca naj szersze ściany czołową i tylną. Mury jej mają różną 
grubość, wynoszącą od strony zewnętrznej około 2,30 m, od we- 
wnętrznej 0,85, natomiast boków około 1,7 m. Jest ona wysoka 
około 9,5 m. Baszty okrągłe to Koci Ogon i Koci Łeb, których wy- 
sokość nie przekraczała dwu kondygnacji, pos.iadały one dość dużą 
średnicę, mogły więc być wykorzystane na stanowiska ogniowe dla 
większej ilości dział. Bywają niekiedy nazywane "rondlami" - 
bastejami. Basteje wykształtowały się z baszt i stanowiły przejście 
do bastionów. Były to niskie okrągłe wieże, w których wnętrzu 
usypana ziemia wzmacniała odporność murów i stanowiła zarazem 
platformę dla artylerii i obsługi. Basteje takie występowały rów- 
nież w Krakowie 19. Podobny wygląd z biegiem czasu uzyskała 
baszta Koci Ogon. 


l' M. T o b i a s, Rozwój fortyfikacji dawnego Krakowa, Studia i Ma- 
teriały do Historii Wojskowości, t. 14, cz. II, Warszawa 1968, s. 33-34. 


53 


ł
		

/Czasopisma_067_05_056_0001.djvu

			W murze niskim znaczną rolę spełniała baszta znajdująca się 
w pobliżu tamy. Można z niej było ostrzelać dostęp do tamy i samą 
tamę oraz wejście do barbakanu Starotoruńskiego. Półokrągłe basz- 
ty w murze Starego Miasta naprzeciw zamku, istniejące do dziś, 
bardzo wzmacniały obronę na tym odcinku. Wypełnienie tych 
baszt ziemią nadało im charakter półbastei. Podobnie wyglądały 
zaokrąglenia murów w narożnikach twierdzy. Wysunięcie tych 
baszt (zaokrąglenie muru) w fosę umożliwiało jej flankową 
obronę. 


Bramy 


Bram miejskich było 12, w tym 8 Starego Miasta, 3 Nowego 
Miasta i jedna przy tamie. Nosiły one nazwy Mostowa (Przewoźna, 
Promowa), Łazienna (Szkolna), Zeglarska, Klasztorna (Św. Ducha), 
Starotoruńska, Chełmińska, Paulińska (Kramarska, Więzienna), 
Szeroka (Wielka, Kotlarska, Dobrzyńska), Prosta (Prawe Wrota), 
Katarzyny (Bydlęca), Jakuba (Drzewna). Brama na tamie nosiła 
prawdopodobnie nazwę Panieńska. Z zamku prowadziła w kie- 
runku wschodnim brama zwana Menniczą. Oprócz bram w głów- 
nym murze znajdowały się furty prowadzące przeważnie na mię- 
dzymurze. Występowały one prawie przy wszystkich bramach 
w szyi murowanej prowadzącej przez fosę oraz na niektórych pro- 
stych odcinkach muru. Najbardziej znana jest furta Garbarska, 
która na późniejszych planach występuje jako baszta. Z dwóch 
stron Krzywej Wieży znajdują się furty. U wylotu ul. Ciasnej na 
międzymurze prowadzi brama. W sumie przejść na międzymurze 
było około 20. 
Bramy toruńskie w początkowym okresie były niskie, niewiele 
wystawały ponad wysokość muru, nie posiadały dachu, a podobnie 
jak mury posiadały blanki. W późniejszym okresie podwyższono 
je i założono dachy. Zasadniczym typem była brama o podstawie 
prostokątnej około 9,5 m na 6,5, wysokości 12-15 m. Posiadała 
ona 3-4 kondygnacje ponad otworem bramy oraz połączenie 
z gankiem obronnym na murze w formie schodków i małego ta- 
rasu, z którego prowadziło wejście do pierwszej kondygnacji poło- 


." 


.. 
iiI 
.. 


54
		

/Czasopisma_067_05_057_0001.djvu

			Baszta zw. Mon- 
strancją na ul. Pod- 
murnej 


. 

j 
ł f ,
 
ot. 
t 
aa u 
"/D 
 

 .'" 
... 
.. 
:IJ. , 
łr 
I 
 i 
" 
. 



 
.. 


żonej nad otworem bramy. Wejście do pierwszej kondygnacji 
z muru znajdowało się z boków (hramy Starotoruńska, Chełmiń- 
ska, Jakubska) lub z tyłu bramy, i wówczas nie było konieczne 
połączenie z gankiem na murze, a schodki prowadziły do postawy 
bramy (brama Katarzyny). Taka brama była bardziej samodziel- 
nym elementem obronnym. Występowały też inne typy bram. Do 
szerokich bram typu flandryjskiego należą bramy Klasztorna 
(szerokości 17-18 m) oraz Pau1ińska. Swoistą budowę posiada 
brama Mostowa o podstawie 9,6 m X 6,0 m i wysokości około 16 m. 


.' 


55
		

/Czasopisma_067_05_058_0001.djvu

			Ma ona kształty zaokrąglone, bardziej dostosowane do ognia arty- 
lerii. 
Przez fosy prowadziły w początkowym okresie mosty zwodzo- 
ne, później do połowy fosy murowane a od połowy drewniane, do- 
stosowane do szybkiego zniszczenia. By mosty umocnić budowano 
wysokie boki murowane, często zakończone gankami obronnymi 
przeważnie opartymi na kroksztynach, przed mostem zaś małe 
bramy o jednej kondygnacji obronnej. 
Bramy były naj czulszym miejscem obrony, dlatego też dążono 
do ich umocnienia, budując barbakany i rowinięte przedbramia. 
W Toruniu posiadała je brama Jakubska. W XV wieku na zacho- 
dzie Europy powstawała tendencja do u.!llacniania bram basztami 
okrągłymi wysuniętymi przed bramą, co umożliwiało obronę wej- 
ścia do bramy z obu skrzydeł. Tendencje te występowały we Flan- 
drii, Holandii i Francji. W Polsce już w XV w. buduje się bramy 
ubezpieczone jedną basztą i silnie rozbudowanym przedbramiem. 
Przykładem tego są bramy gdańskie: Zamkowa, Szeroka i przy 
ul. Długiej 20. Przedbramie bramy Jakubskiej było właśnie tak 
ubezpieczone dwiema basztami okrągłymi, wyższymi niż sama 
brama. Brama posiadała 1-2 kondygnacje ponad otworem bram- 
nym. Przylegające do niej baszty okrągłe przewyższały trochę 
dach bramy i były pokryte wysokim szpiczastym dachem. Rzut 
poziomy tego zespołu był więc podobny do rzutu Żurawia Gdań- 
skiego, ubezpieczonego dwiema basztami, oraz do zespołu bramy 
Żabiej. Wyglądem swym zewnętrznym przypominała brama Ja- 
kubska bramę z Kampen (Holandia). 


Barbakan Starotoruński 


Najstarsza brama, Starotoruńska, znajdowała się u wylotu 
obecnej ulicy Kopernika. Oprócz przejścia bramnego posiadała 
cztery do sześciu pięter. W 1635 r. zawaliła się górna część wieży 
bramnej, w wyniku czego została ona obniżona do jednej kondyg- 


" 


10 J. S t a n k i e w i c z, Sredniowieczne fortyfikacje Glównego Miasta 
w Gdańsku, Studia i Materiały do Historii Wojskowości, t. 4, Warszawa 
1958, s. 262-379. 


56 


I
		

/Czasopisma_067_05_059_0001.djvu

			- 


nacji. Od strony zewnętrznej brama posiadała szczelinowe otwory 
strzelnicze oraz urządzenie na opuszczenie i podnoszenie brony. 
Przed bramą główną znajdowała się bramka, która na zdjęciu 
z 1865 r. zasłania do połowy widok bramy. 
Szyja łącząca bramę z barbakanem stanowiła murowany stały 
most, zamknięty z obu stron murem z gankami obronnymi, opar- 
tymi na płytkich arkadach. Ganek od strony wewnętrznej był po- 
szerzony przez zastosowanie drewianych kroksztynów. Szyja mia- 
ła długość około 26 m, szerokość wewnętrzną 8 m, a zewnętrzną 
11 m. 
Głównym elementem obronnym tego zespołu był barbakan 
Starotoruński, zbudowany w 1429 r. Prawdopodobnie na tym 
miejscu istniała poprzednio brama, która z chwilą budowy bar- 
bakanu została rozebrana 21. 
Idea barbakanu wyrosła z dążenia do coraz to lepszego umac- 
niania przedbramia. Małe przedbramia zamienione zostają na 
silne bramy obronne, przed którymi w niektórych wypadkach po- 
wstają dodatkowe fosy (Gdańsk), okalające nie tylko bramę, ale 
i pozostałe części twierdzy. Barbakany powstają jako silna forty- 
fikacja ogniowa, mogąca ogniem broni ręcznej i artylerii bronić 
znacznej części linii obronnej murów. Większe użycie artylerii na 
barbakanach wymagało ich silnej konstrukcji. 
Barbakan Starotoruński jest pierwszym barbakanem powsta- 
łym w Polsce (krakowski 1498 r., warszawski XVI w.). Został zbu- 
dowany jako wysoka, okrągła wieża 5-6 piętrowa o średnicy fun- 
damentów około 26 m. Część środkowa posiadała mniejszą śred- 
nicę, a na wysokości przedostatniego piętra były wysunięte poza 
mur wieży machikuły. Najwyższa kondygnacja była naj węższa, 
przykryta stożkowym dachem i mogła służyć głównie jako punkt 
obserwacyjny, z którego można było strzelać z lżejszej broni. Na 
każdym piętrze było po kilka otworów strzelniczych, 'głównie dla 
dział. W przedostatniej kondygnacji, z wysuniętymi machikułami, 
była większa ilość otworów strzelniczych, przeznaczonych dla bro- 
ni lekkiej. 


11 Muzeum Okręgowe w Toruniu, 714, 715, 716, 718, 730. 


57
		

/Czasopisma_067_05_060_0001.djvu

			Barbakan posiadał samodzielną fosę, szeroką około 11 m, ota- 
czającą go półkolem, przez którą prowadził most drewniany zwo- 
dzony lub rozbierany. Przed nim znajdowało się przedbramie 
o jednej kondygnacji. 
Barbakan ten miał decydujące znaczenie dla obrony bramy 
Starotoruńskiej, jedynego wjazdu do miasta od strony zachodniej, 
mógł ogniem flankowym bronić tamę, od której był oddalonyoko- 
ło 70 m. 
Barbakan Starotoruński, jako najstarszy, posiadał przejściową 
formę od obronnych bram do barbakanów budowanych w drugiej 
połowie XV w. Pierwszym elementem wyróżniającym go była 
jego budowa w formie wieży owalnej, co upodobniało go do bra- 
my. Wieża była okrągła, a więc odporna na ogień artylerii, była 
jednak za wysoka, by temu warunkowi zadośćuczynić. Późniejsze 
baszty i barbakany są niższe, co chronić je miało przed ogniem 
artylerii. Drugim elementem, który później się w pełni wykrysta- 
li70wał, to równoległe do muru miejskiego położenie mostu na 
fosie prowadzącej do barbakanu. Otwór bramy w tym wypadku 
znajdował się z boku barbakanu. Prawdopodobnie wjazd do bar- 
bakanu Starotoruńskiego znajdował się lekko skośnie w kierunku 
południowym i przy takim położeniu mógł być minimalnie bronio- 
ny ogniem flankującym z murów i baszt miejskich. Pozycję flan- 
kującą posiadała baszta wysunięta na załamaniu niskiego muru, 
która broniła nie tylko tamy, ale i wejścia do barbakanu. 
Kiedy skuteczność broni palnej się wzmogła, ogień z barbakanu 
mógł skutecznie ostrzeliwać ogniem flankowym teren i fosę aż do 
narożnej baszty Koci Ogon. 


Barbakan Chelmiński 


Brama Chełmińska posiadała cztery kondygnacje oprócz przej- 
ścia bramnego. Na dwóch dolnych były po trzy otwory strzelnicze 
typu kluczowego lub szczelinowego, służące dla artylerii mniej- 
szych kalibrów. Na dwóch górnych kondygnacjach były po dwa 
takie otwory. W bocznych ścianach występowały po 1-2 otwory 


58 


l
		

/Czasopisma_067_05_061_0001.djvu

			Baszta Koci Łeb 



. 


ł S 




 



III 
 
t " 
.1 4 
 ;; 
I 


szczelinowe. Przed bramą, na wysokości muru niskiego znajdowa- 
ła się bramka, podobnie jak przed bramą Starotoruńską. Bramka, 
ta, połączona z gankiem szyi, posiadała również oblankowanie 
składające się z trzech niskich, a po bokach dwóch wysokich zę- 
bów. Bramę łączyła z jej barbakanem szyja pOlWstała z murowa- 
nego mostu stałego, zamkniętego z obu stron murem arkadowym 
o głębokich, zakończonych półokrągło wnękach. Na arkadach spo- 
czywał ganek obronny, zamknięty od wewnątrz murowanym pa- 
rapetem. Dawało to możliwość obrony od wewnątrz, gdyby nie- 
przyjaciel dostał się do środka szyi. Długość wynosiła około 27 m, 


59
		

/Czasopisma_067_05_062_0001.djvu

			szerokość zewnętrzna około 13 m, a wewnętrzna około 9 m. Na 
międzymurze z obu stron szyi prowadziły furty 22. 
Barbakan, o tej samej nazwie co brama, był głównym elemen- 
tem obronnym. Miał on średnicę większą od Starotoruńskiego, 
wynoszącą około 30 m. Była to ośmioboczna wieża o czterech kon- 
dygnacjach. Najwyższa otoczona była występem machikuły. Dach 
przebiegał wzdłuż boków górnej krawędzi barbakanu i przykry- 
wał ganek, na którym umieszczone zostały machikuły. Barbakan 
nie posiadał wieżowego zakończenia. Wyglądem swym zbliżał się 
do otwartych barbakanów - krakowskiego i warszawskiego. Dzię- 
ki dużej średnicy podstawy wydawał się jednak bardziej przysa- 
dzisty, tym więcej, że był niższy od Starotoruńskiego. Stanowił on 
typ pośredni między barbakanem Starotoruńskim a krakowskim 
i warszawskim. Był budowany później (1448 r.), dlatego mógł 
wnieść coś nowego do budownictwa fortyfikacyjnego. 
Fosa otaczająca barbakan Chełmiński miała szerokość około 
13 m. Taką długość miał most, zakończony przedbramiem, zbudo- 
wanym w formie jednokondygnacyjnej bramki. Most był położo- 
ny trochę skośnie w stosunku do osi bramy i barbakanu, Co da- 
wało możliwość flankowego ostrzału podejścia do mostu. 


Inne urzqdzenia obronne 


W średniowiecznym mieście charakter obronny miały ratusz, 
kościoły oraz domy mieszkalne. 
Ratusz był centralnym punktem miasta. Wokół niego skupiali 
się obrońcy, czekając na rozkazy. Szczególną rolę obronną speł- 
niała wieża - była ona głównym punktem obserwacyjnym, z któ- 
rego obserwator powiadamiał mieszczan o zbliżaniu się nieprzy- 
jaciela lub o jego ruchach. Ułatwiała centralne dowodzenie, mogła 
też być ostatnim punktem oporu, szczególnie dla rady miejskiej, 
przed zbuntowanym tłumem mieszczan. W Toruniu były dwa ra- 
tusze. Ratusz Starego Miasta zachował się z pewnymi zmianami; 


ff DZA-Poczdam-Toruń 111-5640; Wojewódzkie Archiwum Państwo- 
we Bydgoszcz oddział w Toruniu, t. 673, inv. 354. 


60
		

/Czasopisma_067_05_063_0001.djvu

			- 


jego wieża jest typowa dla tego okresu. Wieże ratusza budowano 
wówczas przeważnie czworoboczne, przykryte smukłym hełmem, 
z gankiem dla straży. Na rogach znajdowały się małe wieżyczki. 
Tak wyglądała wieża Starego Miasta, zaś Nowego była mniejszych 
rozmiarów, ale zapewne również spełniała rolę głównego punktu 
obserwacyjnego. 
W średniowieczu znaczną rolę obronną spełniały kościoły i kla- 
sztory. Kościoły im bardziej oddalone od murów miejskich, tym 
lepiej były dostosowane do obrony, blisko położone współdziałały 
w obronie miasta. Budowane w stylu gotyckim posiadały szerokie 
wieże, często z narożnymi wieżyczkami, bywały nawet zaopatrzo- 
ne machikułami i wykuszami 23. Strychy kościelne posiadały sze- 
reg otworów strzelniczych. W późniejszym okresie buduje się 
w narożach dachów wieżyczki połączone ze strychami. Można roz- 
różnić okienka, przeznaczone do bliskiego i dalekiego ostrzału. 
Kościoły budowane wewnątrz murów obronnych jedną ze ścian 
zespolały się z obroną miasta. Bardzo ważnymi punktami obron- 
nymi kościołów były wieże, które w początkowym okresie budow- 
nictwa kościelnego miały charakter baszt obronnych, a następnie 
stawały się wysmukłe i strzeliste. Były punktami obserwacyjny- 
mi, i tak jak baszty miały stanowiska dla strzelców, a nawet dla 
dział. Specjalne znaczenie obronne miały wieże pobudowane od 
strony murów obronnych. 
W Toruniu istniały cztery kościoły zewnętrzne i cztery we- 
wnętrzne. Z zewnętrznych największą rolę obronną spełniał ko- 
ściół Sw. Ducha, połączony ze szpitalem i klasztorem benedykty- 
nek. Zespół ten posiadał mury okalające całość. Najważniejszym 
obiektem obronnym był sam kościół, a głównie jego wieża, wy- 
budowana w zachodniej części kościoła. Kościół położony w po- 
bliżu tamy współdziałał w jej obronie; wieża spełniała rolę baszty, 
z której można było ostrzeliwać podejście do tamy oraz terenów 
sąsiednich. Położenie kościoła za narożnikiem południowo-zachod- 
nim włączało go do obrony miasta przed nieprzyjacielem, który 
chciałby się wedrzeć między mury a Wisłę. Wieża kościelna miała 
otwory str zelnicze z trzech stron: 

' C. T h u 11 i e, op. cit., s. 53. 


61
		

/Czasopisma_067_05_064_0001.djvu

			Do obrony również dostosowany był kościół szpitalny Św. Je- 
rzego, który bardziej oddalony od murów miejskich, nie mógł 
liczyć na bezpośrednią obronę z miasta. Kościoły Św. Wawrzyńca 
i Katarzyny mogły współdziałać w obronie, ale zdobyte przez nie- 
przyjaciela stanowiły większe niebezpieczeństwo dla miasta i z te- 
go powodu w czasie oblężeń najczęściej były ostrzeliwane i bu- 
rzone przez broniących się mieszczan. 
Kościoły wewnętrzne, współdziałające w obronie murów, to: 
kościół Mariacki wraz z klasztorem franciszkanów, kościół Św. Mi- 
kołaja z klasztorem dominikanów i kościół Św. Jakuba z klaszto- 
rem cystersek. Kościoły te położone przy murach obronnych mo- 
gły brać udział w obronie. Szczególnie ściany przyległe do murów 
były zagrożone, natomiast obrońcy, wykorzystując otwory stry- 
chowe, mogli prowadzić daleki ostrzał, sięgający na przedpola 
twierdzy. Kościół Św. Mikołaja z klasztorem dominkańskim sta- 
nowił przed zbudowaniem murów Nowego Miasta samodzielny 
element obronny i posiadał obronną bramę prowadzącą na teren 
otoczony murem 24. Z chwilą pobudowania murów Nowego Miasta 
teren klasztoru stanowił ważny element obronny w narożniku 
północno-zachodnim. Kościół Mariacki mógł oddziaływać w kie- 
runku zachodnim i północnym. Na rysunkach Steinera widoczne 
są na wysokości strychu otwory strzelnicze w ścianie skierowanej 
na zachód. Podobną rolę spełniał kościół Św. Jakuba i klasztor 
cystersek. Strona wschodnia kościoła miała możność dalekiej ob- 
serwacji i ostrzału. W kierunku południowo-wschodnim strzelać 
można było ze strychów budynków klasztornych. 
Charakter obronny w Toruniu miało szereg budowli wewnątrz 
murów miejskich. Średniowieczne murowane domy 1-2 piętro- 
we, o grubych i czasem pochyłych murach, z bramami zamykany- 
mi ciężkimi, oku tymi żelazem drzwiami stanowiły również dosko- 
nały punkt oporu. Domy te posiadały dachy szpiczaste, pokryte 
materiałem ognioodpornym. Na każdym piętrze były 2-3 małe 
okienka frontowe, których budowa umożliwiała obronę i ostrzał 
ulic. W Toruniu dość długo zachowały się także domy drewniane p 
szczególnie biedniejszych obywateli. 


I. P r a t o r i u s. 


62
		

/Czasopisma_067_05_065_0001.djvu

			Twierdza toruńska w średniowieczu posiadała wszystkie ele- 
menty współczesnej twierdzy i stanowiła dużą wartość obronną. 
Dopiero usprawnienie broni palnej w XVI w. zagroziło jej warto- 
ści. Do XV w. była nie do zdobycia, nie podejmowano też poważ- 
niejszych prób jej opanowania. W czasie wojny 13-letniej próby 
podejścia i zdobycia miasta obliczone były na współdziałanie zwo- 
lenników krzyżackich, którzy byli gotowi zdradziecko otworzyć 
bramy. Ponieważ nieliczna ich grupa nie zdołała tego dokonać, 
ataku na miasto nie podejmowano. 
Siła twierdzy toruńskiej tkwiła również w jej przygotowaniu 
do obrony. Miasto miało załogę zbrojną, złożoną z pospolitego ru- 
szenia mieszczan, zorganizowanego w 7 chorągwi miejskich i 5 
z przedmieść. Stałą siłę zbrojną i jednocześnie porządkową sta- 
nowiła Milicja Miejska. Powstałe w 1352/1553 r. Bractwo Strze- 
leckie (Łucznicze) stanowiło obsługę artylerii miejskiej. W Toru- 
niu istniało szereg cechów produkujących uzbrojenie, jak: łączni- 
cy, szczytnicy, miecznicy, nożownicy, rusznikarze, łożownicy i lud- 
wisarze. W Toruniu produkowano proch, blachę miedziową do 
produkcji armat. Rozbudowane magazyny i szpichlerze dawały 
możność przetrwania długich oblężeń. 
Toruń pod względem obronnym był samodzielnym miastem, 
stanowił potęgę wojskową, gospodarczą i finansową, dlatego też 
władcy państwa musieli się z nim liczyć.
		

/Czasopisma_067_05_066_0001.djvu

			..-
- 


.
 .. .. 
-- 
_.....ł«' "'" 


Plac Armil Czerwonej 


... Ił 


... 


, ': 



 .- 


.' 


: 
 


1-" 


-..- ...... 
"' 


...-' 


.... 


. 


.. 


... 


. :c:- 


..",.. 


Ił. 


.:' 


Le 


I 
r 


"
		

/Czasopisma_067_05_067_0001.djvu

			Kuracje katowskie i opresje akuszerskie 
w da\łvnym Toruniu 


l 


Przyczynek do dziejów medycyny w dawnej Polsce 


Stanislaw Walęga 


Kuracje katowskie w dawnym Toruniu 


Charakterystyczną postacią w miastach dawnej Rzeczypospo- 
litej był kat. W miastach polskich na prawie niemieckim odróż- 
niano - podobnie jak w Niemczach - kata właściwego, zwanego 
urzędowo "mistrzem sprawiedliwości" l, a przez lud pospolicie 
"małodobrym" 2, od jego zastępcy i pomocnika, podkaciego 3, zwa- 
nego oprawcą, butlem, hyclem, rakarzem, szargarzem, czyścicie- 
lem lub łupieżem 4. To rozróżnienie między katem a hyclem, 


l "Kat inaczej mistrz sprawiedliwości" - Z. d e B o n d y, Slownik 
rzeczy i spraw polskich, s. 115. Kata zwano też krótko "mistrzem". Klono- 
wicz w Worku Judaszowym pisze o delikwencie: "Zęby ścisnąwszy cierpi 
boleść mężnie, Choć go nielitościwy ciągnie mistrz potężnie". Oburzano się 
na tytuł "mistrza" nadawany katu: "Słowo mistrz kata nigdy nie znaczy, 
lubo i kat mistrz jest w swoim rzemieśle". S. B. Linde, Slownik języka 
polskiego, t. III, s. 128. 
2 "Kata - zaświadcza Sebastian Klonowicz w Worku Judaszowym 
- z starego zwyczaju zowią m a ł o d o b r y m". 
I "Podkaci - w dawnej polszczyźnie oprawca" - Z. d e B o n d y, op. 
cit., s. 213. 
4 "Butel - oprawca albo miejski sługa, szargarz, kat, który złoczyń- 
ce imuje i traci". - M ą c z y ń s k i, Lexicon latinopolonicum, Królewiec 
1564, "Łupież - w dawnej polszczyźnie oprawca, kat" Z. d e B o n d y, op. 
cit., s. 162. Oprawca pierwotnie znaczył ceklarza, łapacza, czyli sługę miej- 
skiego do chwytania złodziei i hultajów, S. B. L i n d e, Slownik języka 
polskiego, t. III s. 572; później wyrazem tym nazywano pomocników, 
inaczej hyclów, których obowiązkiem było wyłapywanie i ubijanie bez- 


5 - Rocznik Toruński 


65
		

/Czasopisma_067_05_068_0001.djvu

			oprawcą wprowadzono i utrzymywano przez długi czas dlatego, że 
zawód kata nie był hańbiący, natomiast za zajęcie szczególnie nie- 
czyste uważano zawód oprawcy, rakarza. li Podpadał on pod poję- 
cie "bezecności", "nikczemności", "ohydy" i złej sławy", czyli 
"osławy" 6. Prócz ogólnej pogardy społeczeństwa zajęcia te pocią- 
gały za sobą skutki natury prawnej przez ukrócenie zdolności 
prawnej dotkniętych nimi jednostek. Nie mogły one ani wstę- 
pować do cechów, ani należeć do korporacji, ani też piastować r 
urzędów 7. W średniowieczu w Niemczech nawet tak bardzo poży- 
teczne zawody, jak zawód kowala, młynarza, owczarza i tkacza, 
uważane były 'za hańbiące, a ludzie oddający się tym zajęciom 
traktowani byli jako "ludzie bezecni", "nikczemni" 8. W przeci- 
wieństwie do swych pomocników, oprawców, butlów, kat uważany 
był za osobę sądową "nad złoczyńcą sprawiedliwość skutkiem 
okazującą" 9 i zaliczany był niejako do rzemieślników. 10 Spełniał 
on wyroki śmierci nie hańbiące, do których zaliczano ścinanie 
skazańców mieczem lub toporem. Natomiast oprawcy wykonywali 
te rodzaje kary śmierci, które uchodziły za hańbiące, jak wiesza- 
nie, wplatanie na koło i łamanie kołem, ćwiartowanie, palenie 
żywcem na stosie, wbijanie na pal, topienie i darcie pasów 11. Oni 
też torturowali obwinionych w śledztwie, czyniąc to zresztą pod 


domnych psów i uprzątanie padliny zdechłych zwierząt oraz wywóz nie- 
czystości. K. W. W ó j c i c k i: "Oprawca", Encyklopedia Orgelbranda, t. 
XIX, s. 981; hycel - spolszczenie dialektycznego wyrazu niemieckiego "Hi- 
tzel", utworzonego od "hitzen" gonić. Wyrazem tym oznaczano pracownika 
miejskiego, wyłapującego bezpańskie psy, Slownik wyrazów obcych. War- 
szawa 1958, wydanie III, s. 281. 
I "Kat był uważany jako urzędnik sądowy, dlatego nie był w obrzy- 
dzeniu jak jego parobek butel, czyli hycel". - J. M.: "Kat", Starożytności 
polskie, t. I, s. 429. 
e "Anrilchigkeit" - Meyers Konversatianslexikon, VII Auf1age t. 1. 
s.612. 
7 Ibid. 
8 Ibid. 
D G r o i c k i, Porządek sądów i spraw miejskich prawa Magdeburskie- 
go, przedruk w Przemyślu 1790, s. 30. 
10 J. M.: "Kat", Starożytności polskie, jw. 
11 F. L. (e we s t a m): "Kat", Encyklopedia Orgelbrandta, t. XIV, s. 364. 


66 


r
		

/Czasopisma_067_05_069_0001.djvu

			nadzorem kata. Oprawcy przeprowadzali też wszelkie kaleczenia 
z wyroku, jak piętnowanie skazańców rozpalonym żelazem, urzy- 
nanie nozdrzy, ręki lub ucha, oni też policzkowali i smagali deli- 
kwentów przy pręgierzu. Chociaż podług ustaw polskich i nie- 
mieckich urząd kata nie miał podpadać "pod bezecność i osławę" 12, 
to jednak w opinii publicznej w Polsce ciążyła na katach ta sama 
"ohyda", plama i zmaza, co na oprawcach i hyclach, to znaczy, że 
był on uważany za człowieka równie "bezecnego", "nikczemnego" 
i "pohańbionego" jak tamci 18. Urząd katowski był więc w Polsce 
od najdaWlliejszych czasów w największej pogardzie 14 i to do tego 
stopnia, że nawet delikwent męczony przez nich na torturach, 
choć okazał się niewinny i odzyskał wolność, był u swych współ- 
obywateli w pogardzie, dlatego że znajdował się w rękach ludzi 
nieczystych 15. Toteż często było życzeniem skazanych na śmierć 
kobiet, aby "żaden oprawca nie położył na nich ręki przy wyko- 
nywaniu kary śmierci" 16. Z uwagi na bezecność zawodu katow- 
skiego Polacy rzadko zostawali katami i dlatego katami i opraw- 
cami w Polsce byli przeważnie Niemcy. 
Z "kapitulacji", zawartej przez radę miejską w Toruniu z ka- 
tem Niemcem, Janem Jerzym Dietrichem, w dniu 18 październi- 



 


12 Podług rozporządzenia policyjnego niemieckiego z 1577 r., które 
ograniczyło bezecność i osławę pewnych zawodów, mieli nadal pOdpadać pod 
bezecność oprawcy, hycle i nieślubne dzieci. Ustawa niemiecka z 1731 r. 
ograniczyła "osławę" i "bezecność" tylko do oprawców i tych ich dzieci któ- 
re pomagały im przy wykonywaniu zawodu. Pewne złagodzenie poprzed- 
nich ustaw co do bezecności oprawców, hyclów, rakarzy i ich potomstwa 
przyniosła ustawa niemiecka z 1772 r., dopuszczająca skasowanie bezec- 
ności przez przywrócenie do czci na mocy decyzji władcy kraju; "Anriichig- 
keit", Meyers Konversationslexikon, t. 1, s. 612. 
18 G r o i c k i, op. cit., podaje: "Katowie, oprawcy, ceklarze w wielkiej 
nienawiści u ludzi bywają". 
11 Rysiński w zbiorze Przypowieści polskie z 1619 r. przywodzi przysło- 
wie polskie: ,,Kat - ostatni urząd". 
1& Starożytno
ci polskie, t. II, s. 608. 
11 Prośba inkwizytki Katarzyny Albrechtówny wmeSIOna do rady to- 
ruńskiej w dniu 8 maja 1739 r.: "damit keine Schinder-Knechte bey ihrer 
Todes-Straffe Hand an sie legen mochten", Beylagen zu den Rathsproto- 
collen 1739, Archiwum Toruńskie II, II, 40a. 


67 


... 
I
		

/Czasopisma_067_05_070_0001.djvu

			ka 1751 r. 17 dowiadujemy się, że w Toruniu stosowano w tym 
czasie następujące rodzaje śmierci: ścięcie głowy mieczem, łama- 
nie kołem, palenie na stosie i wieszanie na szubienicy. Za te czyn- 
ności kat toruński pobierał w 1751 r. z kamlarii miejskiej stałej 
płacy 10 dukatów Co 14 dni i otrzymywał ponadto wolne mieszka- 
nie. Do tego dochodziły jeszcze należności egzekucyjne z tytułu 
egzekwowania wyroków sądowych; i tak: za ścięcie mieczem gło- 
wy skazańca dostawał kat każdorazowo 15 zł, za wbicie głowy 
 
skazańca na pal 3 zł, za pogrzebane ciała skazańca w ziemi 3 zł, 
za wbicie głowy na pal i wplecenie ciała skazańca w koło 6 zł, 
za egzekucję na szubienicy z pomocą stryczka 15 zł, za łamanie 
kołem 18 zł, za spalenie skazańca na stosie 15 zł, za wychłostanie 
skazańca pod pręgierzem i "wyświecenie" go z miasta połączone 
z założeniem delikwentowi stryczka wokół szyi 4 zł, za pogrzebanie 
samobójcy, który się powiesił lub człowieka powieszonego z wy- 
roku 6 zł. Były to oczywiście dochody niestałe, okazyjne. 
Powinności kata toruńskiego i jego pachołków, oprawców, hyc- 
lów i rakarzy, nie ograniczały się jednak wyłącznie do torturowa- 
nia w śledztwie obwinionych delikwentów i do egzekwowania 
wyroków sądów kryminalnych. Owczesnemu katowi - jako kie- 
rownikowi oprawców, hyclów, czyścicieli i rakarzy - podlegał 
w tym czasie ważny resort asenizacji miejskiej, mianowicie oczy- 
szczenie ustępów i dołów kloacznych, wywóz poza miasto nieczy- 
stości i śmieci, wyłapywanie i ubijanie bezdomnych lub wście- 
kłych psów, uprzątanie padliny zdechłych zwierząt, a także ścią- 
ganie skór z padłych zwierząt. Ponieważ problem asenizacji był 
niebłahą sprawą w ówczesnym Toruniu, pozbawionym - podob- 
nie jak i inne miasta - kanalizacji, nie można się dziwić, że rada 
miejska w Toruniu przykładała większą wagę do tych hyclowsko- 
-czyścicieiskich funkcji kata niż do jego właściwych zadań katow- 
skich, jak o tym świadczy wzmiankowana już "kapitulacja", za- 
warta między radą miejską w Toruniu a katem Janem Jerzym 
Dietrichem w dniu 18 października 1751 roku 18. 


17 Beylagen zu den Rathsprotocollen ad d. 18 Octobr. 1751, Arch. Tor. 
II, II, 49a. 
18 Ibid. 


68 


l
		

/Czasopisma_067_05_071_0001.djvu

			Była jeszcze jedna i to nieoficjalna dziedzina działalności kata 
toruńskiego, mianowicie felczerstwo i znachorstwo. Poza wykony- 
waniem swych oficjalnych funkcji katowskich i hyclowsko-czyści- 
cielskich, do jakich był zobowiązany w "kapitulacji", kat toruń- 
I . ski - podobnie jak kaci w innych miastach polskich i jak "mi- 
strzowie sprawiedliwości" w innych krajach europejskich - cał- 
kiem prywatnie, nieoficjalnie, bez wiedzy rady miejskiej w To- 
runiu, bawił się w felczera, konowała i znachora, lecząc pokątnie 
przeróżne choroby i niedomagania ludzkie, puszczając krew na za- 
mówienie, zdzierając bielma, wyrywając zęby, a nawet dokonując 
zabiegów chirurgicznych i internistycznych. Kaci szczególnie sły- 
nęli z daru leczenia złamań i ran oraz nastawiania zwichniętych 
kończyn. We Francji jeszcze w połowie dziewiętnastego wieku 
trudnili się pokątnym leczeniem byli kaci i ich pomocnicy, opraw- 
cy i hycle. Ich klientelę stanowili głównie wieśniacy francuscy, 
którzy twierdzili, że żaden lekarz nie potrafi tak skutecznie leczyć 
złamań, zwiechnięć i ran jak kaci, którzy odziedziczyli ten dar po 
swych poprzednikach 19. 
Wprawdzie w osiemnastowiecznym Toruniu nie brak było 
w tym czasie wykwalifikowanych lekarzy, felczerów i cyruli- 
ków, jednak pomimo to ludzie woleli - podobnie jak i dzisiaj - 
szukać porady, pomocy w chorobach, zwłaszcza w beznadziejnych 
wypadkach, u różnych niesumiennych znachorów, konowałów 
i niewykwalifikowanych lekarzy-cudotwórców. Lud prosty czuje 
bowiem niechęć do lekarzy, zwłaszcza zaś do szpitali, a tak samo 
nie ma zaufania do pewnych środków leczniczych, lecz chętnie 
używa środków medycyny ludowej przekazanych mu przez trady- 
cję wielu wieków i pokoleń. 20 . W swej niechęci do kwalifikowa- 
nych lekarzy i doktorów szukał lud prosty porady lekarskiej u róż- 
nych samozwańczych znachorów, lekarzy wiejskich, którymi byli 
zazwyczaj zaklinacze i zamadlacze chorób, kowale, owczarze, cza- 
rownicy i czarownice 21 - tak zwani na Pomorzu "mądrzy" i "mą- 


19 H. B a l z a c, Kawalerskie gospodarstwo (przekład Boya), s. 153. 
20 SL J. B y s t roń, Wstęp do ludoznawstwa polskiego, s. 55. 
21 Ibid., s. 128. 


69 


..
		

/Czasopisma_067_05_072_0001.djvu

			dre" 22 - baby-zwoniczki, żebracy wędrowni i żebraczki. Zebracy 
dawali chłopom zioła lecznicze i zamawiali choroby, rzucając i od- 
czyniając uroki 23. Baby proszalne, żebraczki, pomagały kobietom 
wiejskim przy połogu, czuwały przy umarłych i zamawiały cho- 
roby, odczyniały uroki i zaziory albo rzucały je na innych 24. Zwo- 
niczki były to baby wędrowne, lekarki i znachorki, posiadające 
istotnie pewną znajomość lecznictwa. Cieszyły się one wielkim po- 
ważaniem u ludu 25. W Toruniu rada miejska ścigała baby zna- 
chorki trudniące się pokątnym leczeniem. W protokółach rady 
toruńskiej mamy częste wzmianki o ukaraniu bab zwoniczek i zna- 
chorek. Na sesji rady toruńskiej w dniu 22 listopada 1754 r. pre- 
zydent miasta Chrystian Klosmann referował sprawę baby zna- 
chorki, niejakiej Stawiskiej, zamieszkałej na przedmieściu, któ- 
ra przed dwoma laty poważyła się leczyć dziecko niejakiej Zuzan- 
ny Chmielewskiej, z takim skutkiem, że dziecko wkrótce wskutek 
tej kuracji zmarło. Stawiska zbiegła wówczas z Torunia w oba- 
wie kary. Ponieważ matka zmarłego dziecka doniosła magistrato- 
wi, Że Stawiska powróciła do Torunia, urząd prezydialny posta- 
nowił, by Stawiska została przesłuchana w sądzie miejskim przez 
sędziów śledczych, delegowanych przez radę miejską. W wyniku 
tego przesłuchania rada toruńska poleciła sędziDm, by zbesztali 
mocno Stawiską z powodu jej zuchwałych niefachowych kuracji 
i by surowo ją napomnieli, ażeby nie ważyła się na to w przy- 
szłości 26. 
Spośród mieszkańców wsi najwięcej unikano czarowników 
i czarownic, przypisując im stosunki ze złymi mocami i zajmowa- 
nie się czarną magią 27. Kowali poważano, lecz obawiano się ich 


22 B. N a g e l, Ankieta etnograficzna dla ziemi tucholskiej, Instytut 
Bałtycki, Toruń 1934, s. 20. 
28 Z. de B o n d y, op. cit. 316. 
24 Ibid. 
25 Ibid., s. 315. 
28 "E in Weib Stawiska wird wegen unglucklicher Cur an einem Kinde 
serio admoniret". Actum in Senatu d. 22 Novembris 1754 - Rathsproto- 
colle 1754, Arch. Tor. II, II, 52. 
27 S. J. Bystroń, op. cit., s. 128. 


3 

 
. 


70 


l
		

/Czasopisma_067_05_073_0001.djvu

			jako ludzi mających stosunki z nieznaną, złowrogą siłą. Wierzono, 
że umieją czarować i zwracano się do nich o pomoc w chorobach, 
choć obawiano się ich sztuczek czarnoksięskich. Kowali lękano się, 
choć ceniono ich umiejętności lecznicze. Z lęku zrodziła się pogar- 
da, która sięgała tak daleko, że kowale wśród wszystkich narodów 
świata zmuszeni byli utworzyć odrębną, odosobnioną kastę 28. 
I u nas w Polsce w niektórych okolicach, na przykład na Pomorzu, 
pokutuje wśród ludu po dziś dzień pewne uprzedzenie do kowali.2 9 
Po miastach rolę wiejskich kowali i owczarzy przejęli kaci 
i oprawcy, których sztuka znachorska wypływała nie tyle z magii 
żelaza, ile z pewnej znajomości budowy ciała ludzkiego, wynie- 
sionej ze szkoły katowskiej, a pogłębionej praktycznie przez tor- 
tury i egzekucje. Same tortury wymagały od kata znajomości ciała 
ludzkiego, gdyż chodziło w nich o wymyślne stopniowanie mąk, 
z tym jednak zastrzeżeniem, by nie spowodować kalectwa lub 
śmierci torturowanego. Po skończeniu tortur kat sadowił deli- 
kwenta na stołku i próbował odkręcić nazad ręce powykręcane 
przy torturach; "potem złożywszy je na krzyż przed piersi więź- 
nia, kolanem między łopatki tłocząc i rozmaicie wiercąc, nabijał 
i naprowadzał w stawy, co było koleśniejsze od samej tortury" 30. 
Dzięki tej, niewielkiej zresztą i powierzchownej znajomości bu- 
dowy ciała ludzkiego, układu mięśni i stawów, mógł kat próbować 
z pewnym powodzeniem nastawiać zwichnięcia rąk i nóg, a nawet 
leczyć nieskomplikowane złamania kończyn. Rady miejskie tole- 
rowały te "kuracje katowskie" ku wielkiemu niezadowoleniu leka- 
rzy, felczerów i cyrulików, którym kaci robili brudną konkuren- 
cję. Kaci i oprawcy nie chcieli się bowiem ograniczać do leczenia 


3 
e 
.. 


28 F. o s s e n d o w s k i, Plomienna pólnoc, s. 320-322. Do dziś dnia 
"heddad", kowale w Afryce północnej zajmują się znachorstwem, puszcza- 
ją krew, wyrywają zęby, stawiają bańki z rogu, robią masaż, czynią za- 
klęcia, wypalają rany zadane przez węże i sporządzają leki związane z pra- 
starą magią żelaza. 
łt W Ankiecie etnograficznej dla ziemi tucholskiej, s. 20, jest wśród 
pytań dotyczących czarów także i takie: "Czy jest kowal we wsi, czy się 
go boją? (bo wierzą, że umie czarować)". 
80 J. K i t o w i c z, Opis obyczajów i zwyczajów za panowania Augusta 
III, s. 119. 


6 


71
		

/Czasopisma_067_05_074_0001.djvu

			zewnętrznych schorzeń cielesnych, na jakie zezwalały im milczą- 
Co rady miejskie, lecz porywali się na "internę", na leczenie cho- 
rób wewnętrznych, a nawet intymnych chorób kobiecych, wyma- 
gających fachowych wiadomości z dziedziny medycyny Prosty lud 
wierzył, że kat ma szczęśliwą rękę w leczeniu chorób; nie na dar- 
mo przecież miał do czynienia z wisielcami i sprzedawał po nich 
stryczki jako rzekomy talizman szczęścia, podobnie zresztą jak 
i kopyta diable, znajdowane rzekomo przez niego w popiołach po- 
zostałych po spaleniu czarownic, mających rzekomo stosunki z dia- 
błem. Toteż w nieufności do lekarzy powoływano kata nawet do 
ciężkich operacji chirurgicznych, które zawyczaj kończyły się 
tym, że "katowska" operacja się udawała, tylko pacjent jej nie 
przetrzymał. 
Pewne pojęcie o okropnych warunkach, w jakich się takie ope- 
racje katowskie odbywały, daje nam zapiska ławnika toruńskiego 
Alfonsa Dawida Brauera z dnia 15 lutego 1744 r. w jego kronice 
z tego czasu:-"Okropna i osobliwa kuracja została przedsięwzię- 
ta z pewnym kowalem na tamtym brzegu Wisły, który spadł ze 
strychu i roztrzaskał sobie nogę. Pewna baba chciała go kurować, 
ale robiła to tak źle, że przyrzuciła się do tego gangrena. Szuka- 
no pomocy w mieście u balwierzy i cyrulików, wszyscy jednak ra- 
dzili, aby nogę odjąć. Żona chorego nie chciała się jednak na to 
zgodzić, lecz pośpieszyła do kata [w Toruniu]. Ten nie mógł ważyć 
się na to, by bez zezwolenia udawać się na teren podległy obcej 
jurysdykcji. W końcu żona oprawcy zgodziła się go uleczyć. Po- 
nieważ jednak mimo to nie było innej rady jak odjęcie nogi, wzię- 
ła ona do pomocy dwóch oprawców, którzy w taki brutalny sposób 
wzięli się do tego: pacjent musiał położyć nogę na klocu; jeden I 
rakarz położył mu na niej topór, a drugi uderzał w topór toporem 
tak długo, aż ją odrąbał. Pacjent wykrwawił się jednak tak bardzo, 
że wieczorem zmarł" 31. 
Pomimo to jednak nie brak było naiwnych, którzy w dalszym 
ciągu woleli szukać porady i pomocy lekarskiej u ciemnego anal- 
fabety kata, zamiast zwrócić się po nią do lekarzy lub felczerów. 


81 Manuscriptum Brauerianum II., s. 973 - Arch Tor. II, XIII, 54a. 


72 


..
		

/Czasopisma_067_05_075_0001.djvu

			W Toruniu w latach 1751, 1752 i następnych cieszył się wielkim 
powodzeniem jako znachor i lekarz-cudotwórca kat Jan Jerzy Die- 
trich, póki nie powinęła się mu wreszcie noga i nie wyszły na jaw 
ujemne skutki jego "końskich" kuracji. Rzecz znamiena, że nawet 
zakonnice toruńskie, benedyktynki, mające klasztor przy kościele 
Św. Jakuba na Nowym Mieście, korzystały z usług kata, który 
miał przeprowadzać w ich klasztorze "cudowne kuracje" :12. Fama 
o tym rozeszła się po Toruniu i spowodowała, że również bernar- 
dyni toruńscy chcieli doświadczyć kuracji katowskich. Na sesji 
rady toruńskiej w dniu 11 grudnia 1752 r. wiceprezydent Wojciech 
Borkowski poinformował ojców miasta, że "dwaj Patres Bernhar- 
dini z tutejszego klasztoru złożyli w urzędzie miejskim prośbę, aby 
ponieważ kat u zakonnic - jak mówią - dokonywał cudownych 
kuracji, a u nich jeden ojciec leży ciężko chory, zezwolić katu, 
żeby wolno mu było leczyć tego ojca. Rada uchwaliła, że w wypad- 
ku, gdy Patres Bernahardini koniecznie tego zażądają, może kat 
kurować tego zakonnika na własne ryzyko, z tym że rada nie chce 
brać na siebie odpowiedzialności, gdyby katu ta kuracja się nie 
powiodła" 33. Możemy już sobie wyobrazić, że zastrzeżenia rady 
toruńskiej były w pełni uzasadnione i choć w jej protokółach nie 
ma wzmianki o wyniku zabiegów leczniczych kata u bernardynów 
toruńskich, to jednak wnosząc z późniejszych skarg jego klientów 
można przypuszczać, że "kuracja katowska" mogła skończyć się 
tylko śmiercią chorego pacjenta zakonnika. 
Co nas musi uderzyć, to fakt, że bernardyni toruńscy - podob- 
nie jak przedtem benedyktynki - woleli zwracać się do kata o po_o 
radę lekarską, a nie do lekarzy, jakich wtedy nie brakowało w To- 
runiu, który utrzymywał własnym kosztem fizyka miejskiego, 


112 ,....da der Scharff-Richter bey denen Nonnen, so wie sagen Wunder- 
curen gethan...", Rathsprotocoll d. 11 Decembr. 1752. 
- Rathsprotocolle 1752, Arch. Tor. II, II, 50. 
m "E. Hw. Rath geschlossen. dass falls die Patres Bernhardini ihn 
durchaus verlangen, co kann der Scharff-Richter auf seine Gefahr curiren 
diesen Pater, immassen E. Rath, wann er mit der Cur nicht reussiren sollte, 
keinen Theil daran nehmen will". Actum in Senatu d. 11 Decembr. 1752 
- Rathprotocolle 1752, Arch. Tor. II, II, 50. 


73 


"
		

/Czasopisma_067_05_076_0001.djvu

			płacąc mu 50 zł kwartalnego salarium, i położną miejską, pobiera- 
jącą do 1745 r. 25 zł salarium na kwartał 3
. Zdaje się więc, że ber- 
nardyni toruńscy byli równie naiwni jak prosty lud i w wypad- 
kach ciężkich lub beznajdziejnych szukali pomocy kata-znachora. 
Nie jest też wykluczone, że i oni podzielali zabobonną wiarę w ma- 
giczną siłę i moc kata. Bo, że bernardyni toruńscy byli w tym 
czasie zabobonnikami, dowodzi następująca zapiska ławnika 
Braauera w jego kronice pod datą 6 listopada 1745 r.: "Pewien 
katolicki malarz zmarł bardzo szybko u bernardynów; ponieważ 
oni jednak wmówili w siebie, że jest on tylko w letargu, nie kazali 
go pochować przez kilka dni. A że ponadto zauważyli, iż przyniósł 
on na świat jeden czy też kilka zębów więcej, odżył u nich za- 
bobon, że taki zmarły obudzi się znowu po siedmiu latach i jeśli 
dostanie się na dzwonnicę i zacznie dzwonić, to jak daleko ludzie 
usłyszą ten dźwięk, powstanie w tej okolicy wielki i nieoczekiwa- 
ny pomór. Żeby takiemu nieszczęściu zapobiec, kiedy grzebali 
ciało, włożyli mu w usta pod język bardzo stary grosz z krzy- 
żem" 35. 
Jeśli zakony toruńskie hołdowały takim zabobonom i nie wsty- 
dziły się wzywać do swych chorych kata zamiast lekarza, trudno 
się dziwić, że także lud prosty wierzył w cudotwórczą moc kuracji 
katowskich. Jednak nie brak było w Toruniu w tym czasie czyn- 
ników wrogich uprawianiu przez kata pokątnego znachorstwa 
i felczerstwa. W protokołach z posiedzenia rady toruńskiej w dniu 
5 września 1753 r. zanotowano, że rada miejska "kazała sobie na 
dzisiejszym posiedzeniu odczytać protokół z przesłuchania, wdro- 
żonego przeciw tutejszemu katu Janowi Jerzemu Dietrichowi z po- 
wodu jego kuracji, jak również zastrzeżenia wręczone radzie przez 
wydelegowanych do tego lekarzy i aptekarzy", dotyczące kuracji 
katowskich, po czym uchwaliła przedyskutować tę sprawę 36. De- 


, 


- 


. 


84 "Physicus Ordinarius [n.] bekommet alle Quartal fI. 50. Hebamme 
L) bekommet alle Quartal fI. 25" - Arch. Tor. Directorium vom 1 Martii 
1744 biss ultima Februarii 1745, pag. 96 i 105. 
86 Manuscriptum Brauerianum, t. III., s. 51. - Arch. Tor. II, XIII, 54b. 
"8 "Wegen der Curen des hiesigen Scharff-Richters George Dietrich 
ergangenes Verhor, und von denen hiezu verordneten Medicis und Apo- 


74 


l
		

/Czasopisma_067_05_077_0001.djvu

			1 


. 


bata nad tą kwestią odbyła się na sesji rady toruńskiej w dniu 7 
września 1753 r. i zakończyła się powzięciem "conclusio Senatus" , 
aby wyszukać w protokołach i aktach, i zrekapitulować wszystkie 
dawniejsze uchwały magistratu toruńskiego w tej sprawie, tak, by 
rada toruńska mogła orzec, w jaki sposób ma to być podane do 
wiadomości kata. Na razie miał mu magistrat surowo przykazać, 
żeby nie ważył się leczyć "interne" i przepisywać lekarstw, a tak- 
że zakazać mu leczenia poza domem lub udawania się w takim 
zamiarze poza miasto, a to tym bardziej, że kat miał prawo od- 
dalać się z miasta po uzyskaniu zgody magistratu 37. 
Na posiedzeniu w dniu 10 września 1753 r. poinformował radę 
miejską burgrabia i prezydent miasta Torunia, Kazimierz Leon 
Schwerdtmann, że właśnie gdy zamierzał podać katu Dietrichowi 
do wiadomości ostatnią uchwałę rady toruńskiej, wpłynęła do 
urzędu prezydialnego nowa skarga przeciw niemu. Pacjentka kata, 
niejaka Marianna Wunderlichowa, zamieszkała w Brodnicy, 
oskarżyła "małodobrego" Jana Jerzego Dietricha, że ją "zblamo- 
wał" w opinii ludzi, lecząc ją niewłaściwie na chorobę wenerycz- 
ną, której nigdy nie miała i grożąc jej teraz, że tę jej chorobę we- 
neryczną rozgłosi wszystkim publicznie, jeśli mu nie zapłaci za 
jego kurację przyrzeczonych 12 dukatów. Wunderlichowa powo- 
ływała się na cyrulika toruńskiego Illinga, że kat Dietrich swą 
"kuracją" byłby ją do grobu wpędził i że w ogóle nie poznał się 
na jej chorobie. Prezydent miasta Schwerdtmann kazał delatorce 
Wunderlichowej i jej świadkom udać się do egzaminatorów, czyli 
sędziów śledczych, którzy mieli ich sądownie przesłuchać. Rada 
miejska kazała sobie następnie przeczytać ich zeznania złożone 


theker darilber eingereichtes Bedencken, hat E. Rath sich in heutiger 
Session vorlesen lassen und darilber zu sprechen aufgenommen". Actum 
in Senatu d. 5 Septembr. 1753 - Arch. Tor. II, II. 51. 
67 "...damit E. Rath verfilgen kann zu welchergestalt dem Scharff- 
Richter kun d zu machen : indessen aber soll ihm bey E. H. Praesidentz 
scharf verwiesen werden, dass er i n t e r n e zu curiren und Arzneyen zu 
dispensiren sich unterstanden, ihm au ch zu untersagen ilberhaupt ausser 
dem Hause zu curiren oder in solcher Absicht aus der Stadt sich zu bege- 
ben..." Actum in Senatu d. 7 Septembr. 1753 - Rathsprotocolle 1753, Arch. 
Tor. II, II, 51. 


75
		

/Czasopisma_067_05_078_0001.djvu

			w śledztwie, po czym poleciła przesłuchać jeszcze kata Dietricha 
i niejaką Filipową, której nazwisko padło w czasie śledztwa 38. 
Zdaje się, że oskarżenia Wunderlichowej przyspieszyły uchwa- 
lenie "rozporządzenia, w jakim stopniu kat uprawniony jest do 
leczenia" 39. Na posiedzeniu rady toruńskiej w dniu 12 września 
1753 r. zostały najpierw odczytane uchwały rady toruńskiej w tej 
materii z lat dawniejszych, a mianowicie rozporządzenia rady to- 
ruńskiej w sprawie kuracji katowskich z 20 października 1717 r., 
z 21 kwietnia 1723 r., z 11 grudnia 1737 r. i z 7 kwietnia 1751 r. 
oraz protokół z wdrożonego ostatnio w tej sprawie przesłuchania 
lekarzy i aptekarzy toruńskich 40. Po zapoznaniu się z ich treścią 
uchwaliła rada miejska ordynację katowską, precyzującą ściśle, 
w jakich wypadkach może kat leczyć i czego mu przy tym czynić 
nie wolno. To rozporządzenie rady toruńskiej, które miało być po- 
dane do wiadomości katu przez delegatów rady miejskiej, zostało 
załączone "sub lit. S. C." do tzw. "Beylagen", czyli załączników 
do protokołów rady toruńskiej z tego roku 41. Niestety, jednak nie 
dochowało się do naszych czasów, a szkoda, bo ta "ordynacja re- 
gulująca kuracje kata toruńskiego" byłaby ciekawym przyczyn- 
kiem do dziejów medycyny w Polsce. Tyle nam tylko z protoko- 
łów rady toruńskiej wiadomo, że katu zabroniono wtedy leczyć 
"intern e", a więc chorób i schorzeń organów wewnętrznych, ale 
dozwolono mu nadal leczyć "externe", a więc "zewnętrznie", jed- 
nak tylko w pewnych określonych wypadkach. Zarazem uchwaliła 
rada miejska ostrzec ustnie i napomnieć kata, by nie ważył się 
spotwarzać mężatki Wunderlichowej i podawać jej w obmowę 
z powodu jej choroby 42. 


88 "Maryanna Wunderlichin klaget iiber hiesigen Scharff-Richter". Ac- 
tum in Senatu d. 10 Septembr. 1753 - Rathsprotocolle 1753, Arch Tor. II, 
II, 51. 
au "Verabscheidung in wie weit der Scharff-Richter zu curiren berech- 
tiget sey". Actum in Senatu d. 12 Septembr. 1753 - Rathsprotocolle 1753, 
Arch. Tor. II, II, 51. 
40 Actum in Senatu d. 12 Septembr. 1753 - Rathsprotocolle 1753, Arch. 
Tor. II, II, 51. 
41 Ibid. 
«2 Ibid. 


76 


i 


ł
		

/Czasopisma_067_05_079_0001.djvu

			To zarządzenie rady toruńskiej odbiło się boleśnie na docho- 
dach kata-znachora. Toteż w swej suplice do rady miejskiej 
z dnia 5 czerwca 1754 r. skarżył się, że nie ma dostatecznych do- 
chodów zagwarantowanych mu "kapitulacją", gdyż ludzie sami 
grzebią zdechłe bydło i konie, a stare baby czyszczą kloaki i ustę- 
py. Teraz zaś na dobitek "kuracje zostały mu całkowicie odjęte". 
Wskutek tego "upraszał radę naj pokorniej , by go zechciała zacho- 
i wać przy kapitulacji i wolnościach posiadanych przez jego po- 
przedników" 43. 
Jednak magistrat toruński nie przejął się zbytnio biadoleniami 
chytrego kata. Wytknąwszy mu poważne zaniedbania w obowiąz- 
kach, dał mu do zrozumienia, że albo będzie się lepiej wywiązywał 
ze swych powinności, albo powinien zrezygnować ze służby 44. 
Zastraszony tym kat Dietrich przestał molestować radę miej- 
ską swymi suplikami, jednak nadal - pomimo zakazu rady to- 
ruńskiej - przeprowadzał różnego rodzaju kuracje ze szkodą 
i uszczerbkiem dla lekarzy, felczerów i cyrulików. W dniu 29 sier- 
pnia 1755 r. wpłynęła do magistratu toruńskiego suplika od cechu 
balwierzy i cyrulików w Toruniu ze skargą na kata Dietricha, iż 
wbrew zakazowi rady miejskiej przeprowadza różne kuracje ze 
szkodą dla cechu i że ostatnio "kuruje" polskiego szewca Piotra 
Maczkiewicza, który sobie złamał nogę, i że Dietrich kurację tę 
przeprowadza poza obrębem swego domu katowskiego. Równocześ- 
nie cyrulicy i balwierze piętnowali jako kłamliwe zeznania dwóch 
innych towarzyszy szewskich, kompanów chorego Maczkiewicza, 
którzy w urzędzie prezydialnym fałszywie podali, jakoby żaden 
"chirurgus" nie chciał przeprowadzić kuracji ich kolegi i dlatego 
zmuszony był poddać się kuracji kata 45. 
W obec tego rada toruńska uchwaliła, by przesłuchać w sądzie 

 obu wymienionych szewców, mianowicie starszego czeladnika 


4a "...wannenhero Derselbe E. Rath ihn bey der Capitulation, und von 
seinen Vorgangern gehabten Freyheiten zu conserviren demiithigst ersuche". 
Actum in Senatu d. 5 Junii 1754 - Rathsprotocolle 1754, Arch Tor. II, II, 52. 
44 Ibid. 
46 "Supplique der Barbier-Zunft contra den Scharff-Richter. Actum 
in Senatu d. 29 Augusti 1755 - Rathsprotocolle 1755, Arch. Tor. II, II, 53. 


77 


j
		

/Czasopisma_067_05_080_0001.djvu

			szewskiego Michała Dąmbkiewicza i starszego czeladnika szew- 
skiego Karola Maczkiewicza. Ponieważ obaj podtrzymali w śledz- 
twie swe poprzednie zeznania, że żaden "chirurgus" nie chciał "ku- 
rować" ich towarzysza Piotra Maczkiewicza i dlatego poddał się 
on kuracji katowskiej, rada miejska na posiedzeniu w dniu 3 
września 1755 r. postanowiła umorzyć tę sprawę, z tym że katu 
Dietrichowi - za przekroczenie zakazu rady - miano wypowie- 
dzieć służbę 46. Faktycznie wypowiedziano mu ją w końcu wrze- 
śnia 1755 r. 47. Na posiedzeniu w dniu 20 października 1755 r. 
rada toruńska przedłużyła jeszcze służbę katu Dietrichowi, który 
o to prosił w specjalnej suplice 48. 
Odtąd brak jest w protokółach rady toruńskiej wiadomości 
o "mężnym" 49 mistrzu katowskim Janie Jerzym Dietrichu i jego 
kuracjach katowskich. Kat, lekarz i znachor Dietrich - wi- 
docznie z obawy przed utratą posady kata - przestał w końcu 
czynić konkurencję lekarzom, chirurgom, felczerom, balwierzom 
i cyrulikom. Zmarł prawdopodobnie w marcu 1758 r., gdyż w pro- 
tokołach rady toruńskiej zanotowano pod dniem 20 marca 1758 r., 
że rada miejska rozpatrywała suplikę "cnotliwej Ludwiki Renaty 
Dietrichowej, wdowy po zmarłym kacie Dietrichu" 50. Dietrichowa 
prosiła w swej suplicie radę miejską, aby przyznała jej w drodze 
łaski "dobrodziejstwo tak zwanego roku łaskawego, jaki przysłu- 


48 "Dem Scharff-Richter soll der Dienst aufgesaget werden". Actum 
in Senatu d. 3 Septembr. 1755 - Rathsprotocolle 1755, Arch Tor. II, II, 53. 
47 Ibid. 
48 Actum in Senatu d. 20 Octobr. 1755 - Rathsprotocolle 1755, Arch. 
Tor. II, II, 53. 
48 Katu kładziono w tytule przed nazwiskiem przydawkę "rt1ężny" (po 
niemiecku mannhaft) - podobnie jak szlachcica tytułowano "urodzonym'. 
(gencrosus), chłopa "pracowitym" (laboriosus), a mieszczanina "sławetnym". 
W kapitulacji z 18 października 1751 r. burmistrzowie i rada miasta Toru- 
nia pOdają do wiadomości, że przyjęli na stanowisko kata "den Manhaften 
Johann George Dietrich" (mężnego Jana Jerzego Dietricha) - Beylagen 
zu den Rathsprotocollen ad d. 18 Octobr. 1751, Arch. Tor. II, II, 49a. 
60 "Aut demiithigst eingeworbene Supplique der tugendsamen Louisa 
Renata des verstorbenen Nachrichters Dietrichs, hitnerlassenen Wittib..." 
Actum in Senatu d. 20 Martii 1758 - Rathsprotocolle 1758, Arch. Tor. II, 
II, 56. 


78 



 


. 


i
		

/Czasopisma_067_05_081_0001.djvu

			\ 


guje wszędzie wdowom katowskim po zgonie ich mężów, a który 
miała mieć przyznany wdowa po dawnym tutejszym kacie Sco- 
cie" 51. W zamian za to przyrzekała trzymać dzielnego człowieka, 
który by spełniał przez ten czas funkcje katowskie 52. Rada toruń- 
ska - po zapoznaniu się z treścią supliki katowej Dietrichowej 
- uchwaliła wprawdzie nie karcić suplikantki i pozwolić jej na 
prowadzenie "katostwa" w miejsce nieboszczyka męŻa tak długo, 
dopóki nie zostanie przyjęty na to stanowisko nowy kat, ale nie 
zgodziła się na przyznanie jej tak zwanego "roku łaskawego", jako 
rzeczy niezwyczajnej w Toruniu 53. 


Opresje akuszerskie w dawnym Toruniu 


Wprost nie chce się wierzyć, że miasto Toruń, liczące w pierw- 
szej połowie XVIII w. około 13 tysięcy mieszkańców, miało tylko 
jedną wykwalifikowaną i zaprzysiężoną położną-akuszerkę 
utrzymywaną przez magistrat toruński, z którego nakazu kam- 
laria miejska wypłacała jej ustaloną w "kapitulacji" szczupłą ga- 
żę, czyli tak zwane "salarium", które do 1745 r. ustalone było na 
25 zł kwartalnie 54. Czyż można się dziwić, że w Toruniu ludzie 


.. 


&1 "...damit E. Rath ihr die denen Nachrichters Wittwen nach dem Tode 
ihrer Miinner allenthalben zukommende Wohlthat des sogenannten Gna- 
den-Jahres, welches auch des ehemaligen hiesigen Scharff-Richters Scots 
Wittwe genossen haben soll, zu vergonnen hochgeneigt geruhen wolle..." 
Actum in Senatu d. 20 Martii 1758 - Rathsprotocolle 1758, Arch. Tor. II, 
11,56. 
62 "...dagegen sie einen tiichtigen Menschen, um dass nichts versehen 
werde zu halten verspreche..." Actum in Senatu d. 20 Martii 1758 - Raths- 
protocolle. 1758, Arch. Tor. II, II, 56. 
68 "...jedoch ihr das Gnaden-Jahr, weil solches allhier ungewohnlich ist, 
nicht zugestanden werden konne". Actum in Senatu d. 20 Martii 1758 - 
Rathsprotocolle 1758, Arch. Tor. II, II, 56. 
64 "Hebamme [...] bekom met alle Quartal fI. 25" - Arch. Tor. Direc- 
torium vom 1 Martii 1744 bis s ultima Februarii 1745, pag. 96 i 105; wokre- 
sie od 1 marca 1745 do końca lutego 1746 r. otrzymywała zaprzysiężona 
akuszerka miejska Maria Julowa (Julinn) kwartalnie 50 fi., jednak już 
w następnym roku 1746 zmniejszono jej z powrotem salarium do 25 zł 
kwartalnie i przy tej płacy pozostała także jej następczyni, którą od 1749 r. 


79 


.. 


..I
		

/Czasopisma_067_05_082_0001.djvu

			starali się zaskarbić sobie względy tej tak pożądanej osoby, jaką 
była ta jedna jedyna na całe miasto i okolicę wykwalifikowana aku- 
szerka. Jednak dola jej pomimo to była nie do pozazdroszczenia, 
jeśli zważy się, że pracy miała w bród, a w dodatku spotykało ją 
wiele nieprzyjemności; wśród nich naj przykrzejsze było częste 
pozbawianie jej wolności osobistej. Mężowie żon oczekujących roz- 
wiązania, zwłaszcza młodzi żonkosie, w obawie o swe niedoświad- 
czone żony, zwabiali do siebie akuszerkę i więzili ją u siebie 
w mieszkaniu przez kilka nieraz dni aż do połogu, co powodowało 
uzasadnione skargi innych kobiet, spodziewających się potom- 
stwa, że przez ten czas pozbawione były w ogóle opieki akuszer- 
skiej. To pozbawienie wolności szczególnie często spotykał0 za- 
przysiężoną akuszerkę miejską w Toruniu Marię Elżbietę Thoma- 
sową (Thomassin), która w 1749 r. przejęła akuszerskie posługi po 
swej poprzedniczce Marii Julowej (Julinn) 55. Skargi Thomasa- 
wej na częste pozbawianie jej wolności na długi nieraz przeciąg 
czasu, jako też utyskiwania innych położnic i ich mężów na te 
niedozwolone praktyki, nakłoniły wreszcie radę toruńską do 
zajęcia się tą sprawą. 
W dniu 1 września 1755 r. 56 prezydent miasta Torunia Woj- 
ciech Borkowski poinformował radę miejską, "jako znów się za- 
kradł zły obyczaj, że zaprzysiężona akuszerka jest zamykana 
i więziona u kilku kobiet oczekujących rozwiązania i mimo jej 
próśb i nalegań nie jest wypuszczana z ich domów, wskutek cze- 
go inne kobiety, które też w bólach porodowych w tym czasie się 
znajdują i jej posługi i opieki potrzebują, muszą pozostawać bez 
żadnej pomocy, zdane na same siebie". Aby nie być gołosłownym, 
powołał się prezydent Borkowski na kilka najbardziej jaskrawych 
i karygodnych przykładów takiej samowoli pewnych, wysoko nie- 
raz postawionych osobistości toruńskich: "Tak na przykaład do- 
minus Marwitz trzymał położną w zamknięciu u siebie, zamie- 


była zaprzysiężona położna miejska Maria Elżbieta Thomasowa - Arch. 
Tor. Directoria z lat 1745, 1746, 1747, 1748 i 1749. 
66 Arch. Tor. Directorium vom 1 Martii 1749 biss ultima Februarii 1750. 
68 Actum in Senatu d. 1 Septembris 1755 - Rathsprotocolle 1755, Arch. 
Tor. II, II, 53. 


. . 


80
		

/Czasopisma_067_05_083_0001.djvu

			rzając ją wypuścić dopiero po spodziewanym połogu żony. Ponie- 
waż jednak u mieszczanina Detckena zaniemogła żona i potrzebo- 
wała natychmiastowej pomocy akuszerki, przeto prezydent - na 
prośby Detckena - nakazał Marwitzowi wczoraj wypuścić aku- 
szerkę, by mogła iść do domu Detckena. Marwitz jednak zlekce- 
ważył sobie rozkaz prezydenta i położnej Thomasowej nie wypuś- 
cił". Jeszcze gorszego wybryku dopuścił się mieszczanin Ahnen, 
który - gwoli dogodzenia swej żonie - spodziewającej się ciągle 
lada chwila połogu, "trzymał akuszerkę Thomasową u siebie 
w domu przez całe osiem dni", wskutek czego wszystkie inne ko- 
biety oczekujące rozwiązania pozbawione były przez ten czas opie- 
ki i pomocy zaprzysiężonej położnej. 
Wobec mnożących się wypadków takiej samowoli wezwał pre- 
zydent miasta Wojciech Borkowski radę miejską do obmyślenia 
środków zaradzenia złu i rozważenia ewentualności zatrudnienia 
przez miasto jeszcze drugiej zaprzysiężonej położnej, o co już daw- 
no ordynki miejskie prosiły. Ostatecznie rada toruńska uchwaliła 
zająć się tą sprawą kiedy indziej, a na razie poprzestać na prze- 
słuchaniu akuszerki Thomasowej 57. 
Ta zwłoka zniecierpliwiła ordynki, które wysłały delegację do 
kamelarza Schrogera, prosząc tak jego, jak i podkamelarza, aby 
wpłynęli na radę miejską, by ta w jak naj szybszym czasie zatrud- 
niła w mieście Toruniu drugą zaprzysiężoną akuszerkę, "ponie- 
waż wiele kobiet toruńskich znajduje się w błogosławionym sta- 
nie, a jest fizyczną niemożliwością, aby jedna akuszerka mogła 
w jednym czasie dać żądaną pomoc i opiekę kilku położnicom na- 
raz". Kamelarze zwrócili delegacji ordynków uwagę na to, że 
sprawa ta nie należy do kompetencji kamlarii, jednak uparci 
delegaci ordynków wytłumaczyli im, że ponieważ kamlaria wy- 
płaca akuszerce salarium, więc sprawa ta może i powinna z pew- 
nych względów interesować także kamlarię. Równocześnie zapro- 
ponowali od siebie, aby kamlaria podwyższyła salarium akuszer- 
kom, a to w celu ściągnięcia do Torunia bardziej wykwalifikowa- 
nych położnych. Kiedy podkamelarz zreferował ten wniosek or- 


fi7 "Die Hebamme solI verhoret werden". Actum in Senatu d. 1 Septem- 
bris 1755 - Rathsprotocolle 1755, Arch. Tor. II, II, 53. 


8 - Rocznik Toruńskl 


81 


j
		

/Czasopisma_067_05_084_0001.djvu

			dynków radzie miejskiej na posiedzeniu w dniu 20 września 
1755 r., rajcy miejscy wyrazili swą zgodę na to i polecili ordyn- 
kom wyszukanie kandydatki na posadę drugiej akuszerki 5S. j 
Widocznie nie łatwo było w tych czasach o wykwalifikoW11ą 
akuszerkę, gdyż przeważnie po wsiach i miasteczkach prakty- 
kowały w charakterze położnych tzw. "babki", znachorki i baby 
zwoniczki bez żadnego przeszkolenia w zakresie akuszerii. Toteż 
jeszcze w dwa lata po uchwale rady toruńskiej w Toruniu wciąż r 
jeszcze była zatrudniona tylko jedna zaprzysiężona, akuszerka, 
rzeczona Thomasowa. Miała ona pracy aż nadto, jeśli się zważy, 
że i okoliczna szlachta prosiła radę toruńską o wypożyczenie po- 
łożnej dla jej żon, oczekujących rozwiązania. Tak na przykład 12 
stycznia 1757 r. prosił radę toruńską o to sam kasztelan kowalski, 
hrabia Dąmbski. Rada toruńska zezwoliła wprwadzie, aby aku- 
szerka Thomasowa pojechała do Kowala na sam dzień rozwiąza- 
nia, stanowczo jednak sprzeciwiła się jego prośbie, aby mogła ona 
przyjechać do niego i pozostać w jego domu dla obserwacji jego 
żony już na kilka dni przed spodziewanym krytycznym dniem 59. 
Rada toruńska uzasadniła swą odmowę tym, że wiele kobiet w To- 
runiu. spodziewało się w tym czasie rozwiązania, a obowiązkiem 
rady miejskiej było przecież dbać przede wszystkim o dobro swych 
obywatelek i nie pozbawiać ich posługi i pomocy jedynej w mieś- 
cie zaprzysiężonej położnej. 
W lipcu 1757 r. znalazła się wreszcie kandydatka na stanowis- 
ko drugiej akuszerki miejskiej. W dniu 18 lipca 1757 r. poinfor- 
mował radę toruńską prezydent miasta Antoni Giering, że fizyk 
miejski S6mmering skierował do niego pewną kobietę rodem z El- 
bląga, która przybyła do Torunia w celu odwiedzenia swego sy- 
na, służącego u toruńskiego siposza-fajfra, czyli muzykanta miej- p 
skiego. Kobieta ta podała, że nazywa się Maria Elżbieta Wagner i 
i że pełniła w Elblągu przez 15 lat obowiązki akuszerki, a także I 


68 "Die Annehmung einer zweyten Hebamme betreffend". Actum in 
Senatu d. 20 Septembris 1756 - Rathsprotocolle 1756, Arch. Tor. II, II, 54. 
68 "Der Stadt-Hebamme zu der Frau Castellanin von Kowal zu reisen 
nachgegeben". Actum in Senatu d. 12 Januarii 1757 - Rathsprotocolle 1757, 
Arch. Tor. II, II, 55. 


B2
		

/Czasopisma_067_05_085_0001.djvu

			,.. 


r 


była obecna przy trzech "anatomiach", czyli operacjach. Zarazem 
wyraziła chęć wstąpienia na służbę miejską w charakterze zaprzy- 
siężonej akuszerki. Wagnerowa podała, że w Elblągu dostawała 
od tamtejszej rady miejskiej 30 zł pruskich tytułem komornego 
i 50 zł pruskich pensji; z czego wynikało, że chciała otrzymać takie 
samo salarium w Toruniu. Rada toruńska uchwaliła zasięgnąć 
wprzód informacji w Elblągu o działalności Wagnerowej jako 
akuszerki oraz wywiedzieć się o powodach, dla których straciła ona 
swą posadę 60. W wyniku korespondencji z radą miejską w Elblą- 
gu rada toruńska dowiedziała się, że przyczyną zwolnienia Wa- 
gnerowej z posady akuszerki w Elblągu było zaniedbywanie 
przez nią swych obowiąków. Wskutek jej niedbalstwa miały um- 
rzeć dwa noworodki oraz matka jednego z nich. Ta wiadomość 
ustosunkowała radę toruńską zdecydowanie nieprzychylnie do 
starań Wagner owej o uzyskanie posady drugiej zaprzysiężonej 
akuszerki w Toruniu. W celu wykazania swej niewinności Wag- 
nerowa przesłała radzie toruńskiej dwa świadectwa: jedno łaciń- 
skie od kapelana kościoła Sw. Mikołaja w Elblągu, Dawida Millle- 
ra, jako położnica Maria Magdalena Spindlerowa umarła 31 grud- 
nia 1756 r. w wieku lat 19, już po porodzie i została pochowana na 
cmentarzu Sw. Krzyża w Elblągu wraz z ochrzczonym przed 
śmiercią noworodkiem Karolem Michałem Spindlerem; drugie. 
świadectwo od małżeństwa Caffardtów, stwierdzające, że śmierć 
ich dziecka nastąpiła bez winy akuszerki Wagnerowej i że dziec- 
ko umarło już po chrzcie 61. Na nic się to jednak nie zdało, gdyż 
rada toruńska była nieprzejednana i odrzuciła prośbę Wagnero- 
wej 62, wskutek czego Toruń musiał nadal zadowalać się jedną 
akuszerką. 
Sprawa skomplikowała się jeszcze bardziej, gdy 27 stycznia 
1766 r. chora i mocno posunięta w wieku akuszerka toruńska 


r 


I 

 


10 "Eine Hebamme aus Elbing suchet ihre Dienste". Actum in Senatu 
d. 18 Julii 1757 - Rathsprotocolle 1757, Arch. Tor. II, II, 55. 
11 Beylage sub H. W. - Beylagen zu den Rathsprotocollen 1757, Arch. 
Tor. II, II, 55a. 
12 "Die Hebamme Wagnerin in Elbing negative verabschiedet". Actum 
in Senatu d. 23 Septcmbris 1757 - Rathsprotocolle 1757, Arch. Tor. II, II, 55. 


83
		

/Czasopisma_067_05_086_0001.djvu

			Thomasowa poprosiła o dymisję od nadchodzących świąt wielka- 
nocnych. Rada toruńska znalazła się w trudnej sytuacji i nie ma- 
jąc na razie innej akuszerki, odłożyła sprawę dymisji Thomasowej 
na czas późniejszy 63. 
Brak kilku ksiąg protokolarnych z posiedzeń rady toruńskiej, 
uniemożliwia nam prześledzenie dalszego ciągu tej ciekawej spra- 
wy w okresie najbliższych lat po 1766 r. Dopiero w zachowanej 
księdze protokólarnej z posiedzeń rady toruńskiej z 1771 r. znaj- 
dujemy pod dniem 1 marCa wiadomość, że niejaka Anna Małgo- 
rzata Bongs wniosła prośbę o przyjęcie jej w poczet akuszerek 
miejskich w miejsce zmarłej akuszerki Thomasowej. Rada toruń- 
ska uchwaliła skierować ją do fizyka miejskiego, aby ten poddał ją 
egzaminowi, wziąwszy sobie do pomocy jeszcze innego lekarza 64. 
Oprócz Bongsowej zgłosiła się jeszcze 8 marca 1771 r. jako dru- 
ga kandydatka do zawodu akuszerskiego w Toruniu niejaka Krys- J 
tyna Lessing, zamężna N etzkerowa, którą rada toruńska poleciła , 
również przeegzaminować z zakresu położnictwa ówczesnemu fi- 
zykowi miejskiemu, polecając mu dobrać sobie do pomocy lekarza 
toruńskiego, doktora Gottsteina 65. Niezależnie od tego rada toruń- 
ska zamieściła ogłoszenie w toruńskim tygodniku "Thorner W o- 
chenblatt", wychodzącym w Toruniu w języku niemieckim. 
W anonsie tym podała, że poszukuje zdolnej i wykwalifikowanej 
położnej 66. Zdaje się, że rada miejska liczyła na to, że z pomocą 
tego anonsu prędzej dostanie kwalifikowane siły akuszerskie 
z krajów niemieckich. 
Z obu tych zapisek w księdze protokolarnej rady toruńskiej 
z 1771 r. można wywnioskować, że rada miejska w Toruniu za- 


u "Die Hebamme Thomassin bittet um ihre Dimission". Actum in Se- 
natu d. 27 Januarii 1766 - RathsprotocoUe 1766, Arch. Tor. II, II, 62. 
84 "Anna Margareta Bongsin supplicatio um den Hebammendienst". 
Actum in Senatu d. 1 Martii 1771 - RathsprotocoUe 1771, Arch. Tor. II, 
II, 64. 
15 "Christina Netzkerin suchet aIs Hebamme anzukommen". Actum 
in Senatu d. 8 Martii 1771 - RathsprotocoUe 1771, Arch. Tor. II, II, 64. 
II "...ins Wochenblatt aber ein Avertissement wegen des Hebammen- 
dienstes eingerilckt werden soU". Actum in Senatu d. 8 Martii 1771 _ 
Rathsprotocolle 1771, Arch. Tor. II, II, 64. 


84
		

/Czasopisma_067_05_087_0001.djvu

			trudniła widocznie drugą położną, jeśli Bongsowa prosi o przyję- 
cie jej w poczet akuszerek toruńskich, czyli że - obok zmarłej 
w międzyczasie położnej Thomasowej - była w tym czasie za- 
trudniona w Toruniu jeszcze druga akuszerka miejska. Z ogłosze- 
nia zaś w tygodniku toruńskim "Thorner Wochenblatt" w tym 
samym czasie wolnej posady akuszerskiej w Toruniu - przy 
dwóch kandydatkach miejscowych - można by wywnioskować, 
że rada toruńska zamyślała potroić, a może też w czwórnasób po- 
większyć liczbę zaprzysiężonych akuszerek w Toruniu, by znieść 
wreszcie ten anormalny stan, jaki się w mieście wytworzył i za- 
spokoić zrozumiałe żądania biednych położnic toruńskich, pozba- 
wionych dotąd w większości wypadków opieki i posług akuszer- 
skich. Tego wszystkiego możemy się tylko domyślać, gdyż, nieste- 
ty, z lat następnych albo brak zupełny ksiąg protokolarnych z po- 
siedzeń rady toruńskiej, albo też są one zdekompletowane. Wsku- 
tek tego urywają się na tym nasze wiadomości o dalszych losach 
akuszerek w osiemnastowiecznym Toruniu.
		

/Czasopisma_067_05_088_0001.djvu

			. 


y ..)-
 



 


f' - 
. , ... 
\ł ł 


,'r1yAo 


. -., l''''. 


ił 


'!> 



 


... 


" 


"..... 


" 


- --- 


Fragment nowej arterii komunikacyjnej 


'.. 



 


- 


'" 


Ol 


.'
		

/Czasopisma_067_05_089_0001.djvu

			400 lat drukarstwa toruńskiego 


(Część II: 1793-1969) 


Janina HuppenthaZ 


Dzieje toruńskiego drukarstwa w ciągu 400 lat jego historii 
wiążą się z politycznym, gospodarczym i kulturalnym rozwojem 
miasta. Są one uzależnione od różnorodnych czynników, które two- 
rzą odpowiedni klimat dla rozwoju piśmiennictwa na tym terenie. 
Pozycję kulturalną i naukową Torunia w pierwszym okresie, od 
1569 r. do ostatnich dni Rzeczypospoiitej, utrwala działalność re- 
formacyjnego gimnazjum akademickiego, z którym coraz ściślej 
jest związana praca drukarni rady miasta i gimnazjum. Następny 
okres - to niezwykle trudne drogi polskiego piśmiennictwa w la- 
tach zaboru pruskiego, w którym drukarstwo spełnia odpowie- 
dzialną i zaszczytną rolę oręża walki o słuszną sprawę narodową. 
Nieugięte zmagania o polski język i polską kulturę w XIX w. są 
kartą godną przypomnienia i trwałej pamięci potomnych. ,Nowy 
etap wyznaczają drukarstwu toruńskiemu zmienione warunki poli- 
tyczne, ekonomiczne, a wreszcie i współczesna technika poligra- 
ficzna w odrodzonej ojczyźnie. 


W latach niewoli (1793-1845) 


Dnia 6 kwietnia 1793 r. komisarze pruscy obejmują Toruń, zajęty 
już 24 stycznia przez wojsko. Jest to ostatni dzień sześciowieko- 
wego, samodzielnego bytu Torunia. Na mocy drugiego rozbioru 
Toruń przechodzi w ręce pruskie i dzieli los innych miast i ziem 
zachodnich Polski. Krótkotrwałe odrodzenie polskości miasta 
w okresie przyłączenia do Księstwa Warszawskiego jest tylko epi- 
zodem, nie pozostawiającym trwalszych śladów. Rok 1815, w któ- 


87
		

/Czasopisma_067_05_090_0001.djvu

			rym Kongres Wiedeński przyznaje Toruń Prusom, rozpoczyna 
długie lata niewoli. W ten nowy okres wchodzi Toruń jako miasto 
ekonomicznie podupadłe. Kilkakrotnie oblegany, stanowiący teren 
przemarszu wojsk i objekt ciężkich rekwizycji w czasie wojen, 
traci Toruń dawny charakter, kwitnącego bogactwem i kulturą 
miasta. Staje się drugorzędnym ośrodkiem w kręgu miast pomor- 
skich. Rząd pruski, realizując swe dalekosiężne plany, w których 
nie tylko o rOZ5zerzenie terytorialne stanu posiadania chodzi, roz- 
poczyna planową gospodarkę zmierzającą do odebrania zajętym 
ziemiom zdolności do samodzielnego bytu państwowego. Toruń 
ulega coraz to nowym ograniczeniom stosowanym przez zaborcę 
na całym, przyłączonym do państwa pruskiego obszarze. Natural- 
ną reakcją społeczeństwa polskiego jest obrona należnych praw 
i walka z pruską zaborczością. Okres pierwszy, zamykający się 
w latach 1815-1845 to etap biernego poddania się wypadkom hi- 
storycznym, wynik zarówno materialnego jak i kulturalnego 
upadku społeczeństwa polskiego. Te cztery pierwsze dziesiątki lat 
XIX w. dają smutne świadectwo zmierzchu dawnej świetności To- 
runia. Już w okresie wojen napoleońskich zamiera życie umysło- 
we środowiska toruńskiego. Jedną z przyczyn, obok niewątpliwie 
trudnej sytuacji ekonomicznej, jest stagnacja w rozwoju toruń- 
skiego gimnazjum. Niewiele zdziałać już mogą usilne starania 
takich protektorów, jak Stanisław Staszic czy Samuel Bogumił 
Linde. Dewastacja budynku, częste przerwy w nauce a wreszcie 
brak kadry dorównującej dawnym, wybitnym pedagogom, prze- 
kreśla ambicje szkoły akademickiej i osłabia jej wpływy na miej- 
scowe środowisko. Jednocześnie rozluźniają się więzy łączące gim- 
nazjum z radziecką drukarnią. Po 1815 r. żywioł niemiecki opano- 
wuje całkowicie życie umysłowe środowiska toruńskiego. Zrywa 
się niż tradycji narodowej, wiążąca Toruń z dawną Rzeczpospolitą. 
Wypieranie języka narodowego ze szkolnictwa, administracji i są- 
downictwa, jako główny środek działania zaborcy w dążeniu do 
stopniowego rugowania wszystkiego Co polskie, znajduje odbicie 
przede wszystkim w piśmiennictwie, co z kolei rzutuje na dorobek 
drukarni toruńskiej tego okresu. 
"Typografia Szlachetnej Rady Miasta i Gimnazjum", od 1786 r. 


88 


i 
I 


J 


,
		

/Czasopisma_067_05_091_0001.djvu

			, 


prowadzona przez drukarza Jana Adama Kimmla, traci swój daw- 
ny, szacowny charakter. Druki urzędowe, czasopisma w języku 
niemieckim, modlitewniki i coraz rzadsze druki w języku pol- 
skim - oto produkcja ostatnich lat XVIIIw. Kimmla zaprzątają 
plany rozwinięcia zasięgu oddziaływania i rozszerzania usług dru- 
karskich. Spodziewając się większych zamówień urzędowych, za- 
kłada własną, prywatną oficynę. Jednocześnie stara się usilnie 
o zezwolenie na przeniesienie się do Bydgoszczy, gdzie w okresie 
Księstwa Warszawskiego umieszczona zostaje dyrekcja kwidzyń- 
skiej regencji okręgowej. Zezwolenie to otrzymuje dopiero 
w 1806 r. po kilku latach niestrudzonych zabiegów. Wtedy jednak 
przelewa uzyskany przywilej na swego pasierba Andrzeja Fryde- 
ryka Gruenauera. Ten zaś jeszcze w tym samym roku przenosi 
zasoby drukarni toruńskiej do Bydgoszczy. Uchodzi to początkowo 
uwadze władz miejskich zajętych trudnymi sprawami polityczny- 
mi i dopiero w 1815 r. upomina się miasto o swoją własność. Grue- 
nauer zwraca zabrane zasoby drukarni miejskiej, pozostaje jednak 
nadal jej dzierżawcą. Mimo tej niezwykłej sytuacji, w jakiej zna- 
lazła się typografia radziecka, ukazuje się kilka pozycji, które 
jako miejsce wydania mają Toruń. I tak w 1807 r. wychodzi Usta- 
Wa Konstytucyjna Xięstwa Warszawskiego oraz dwutomowe 
obszerne dzieło ks. Kajetana Karmowskiego Kazania niedzielne... 
W roku następnym wydaje Gruenauer sześć książeczek w języku 
polskim, dotyczących spraw szkolnictwa i wychowania. W języku 
polskim i niemieckim ukazuje się zaproszenie rektora Karola Szyr- 
mera Na publiczny popis uczniów gimnazjum toruńskiego... (1810). 
Po roku 1817 wychodzą regularnie tego rodzaju druki szkolne 
w języku niemieckim - programy i sprawozdania. Wyróżniają się 
wśród nich prace dyrektora gimnazjum Karola Brohma, ukazujące 
między innymi historię toruńskiego gimnazjum. Ciekawym przy- 
czynkiem do materiałów związanych z Kopernikiem jest niewielka 
praca Gottfrieda Scharffa Kurze Obersicht des Copernikanischen 
Weltsystems zur besseren Erklurung des von mir gefertigten Pla- 
netarium und Telluriums, nebst einer Nachricht von Copernicus 
Leben (1824). W 1828 r. przejmuje oficynę Henryk Gruenauer, bra- 
tanek Andrzeja. Dzięki jego staraniom, drukarnia rozszerza swą 


? 


89 


J
		

/Czasopisma_067_05_092_0001.djvu

			działalność opartą o powiększony zakład litograficzny i nowe grec- 
kie czcionki. W czasie od 1828 do 1842 r. wydaje kilkadziesiąt po- 
zycji w języku niemieckim i po łacinie. Są to przede wszystkim 
prace profesorów gimnazjum toruńskiego oraz kolejnych jego dy- 
rektorów: Karola Brohma, Karola Kefersteina i Ludwika Laubera. 
Druk niektórych pozycji wymaga szczególnej staranności i umie- 
jętności typograficznych. Taką jest np. pierwszy tom obszernej 
pracy profesora gimnazjum toruńskiego Juliusza Emila Wernicke 
Geschichte Thorns aus Urkunden, Dokumenten und Handschriften 
(1839). Pozycje w języku polskim to powiastki o banalnej fabule, 
łatwe, raczej nieporadne językowo i stylistycznie. 
Stopniowo rośnie zapotrzebowanie na słowo drukowane. Do- 
wodem tego może być równoczesna działalność kilku drukarń na 
terenie Torunia. W 1842 r. Henryk Gruenauer sprzedaje drukarnię 
Ottonowi Foege, który z kolei już w grudniu tegoż roku odstępuje 
ją swojemu dotychczasowemu litografowi Leopoldowi Drechsle- 
rowi. Równocześnie działają w Toruniu drukarnie prywatne Fry- 
deryka Augusta Lehmanna (od 1825 r.) i Wilhelma Teodora Lohde 
(1830-1842). Ten ostatni, licząc na większe możliwości wydaw- 
nicze, przenosi się do Chełmna. Na pozycjach z lat trzydziestych 
podaje jednak jako miejsce wydania Toruń i Chełmno. Ciekawszą 
pozycją, która wychodzi z jego drukarni jest Józefa Nowickiego 
Wypis z nauki Polnisches Lesebuch fur Schulen (1837). Jest to 
trzecie wydanie podręcznika drukowanego już przez Fryderyka 
Augusta Lehmanna w 1825 r. Wypis z nauki początkowego czyta- 
nia dla poczynajqcych się uczyć języka polskiego Polnisches Le- 
sebuch fur Schulen. Drukuje też Lohde w języku polskim powieści 
Jana Kantego Dąbrowskiego i Krzysztofa Schmida. 
Nader skromny dorobek drukarń toruńskich pierwszej połowy 
XIX w. jest jaskrawym przykładem niszczycielskiej siły wojen. 
grabieży i deptania odwiecznych praw wolności. Mimo stłumienia 
przez zaborcę życia narodowego, nic nie może przekreślić utrwa- 
lonych przez prasy drukarskie dowodów wysokiej kultury społe- 
czeństwa toruńskiego i jego ducha narodowego. Sto lat temu, 
uczeni tej miary, co Jan Daniel Hoffmann, Efraim Oloff czy Michał 
Bogusław Ruttich głosili przecież z katedr gimnazjum akademic- 


90
		

/Czasopisma_067_05_093_0001.djvu

			kiego piękno i umiłowanie mowy ojczystej i pracami swymi da- 
wali cenny wkład do nauki polskiej. Tych wartości nie może prze- 
słonić krótki, przejściowy okres zastoju literackiego i naukowego. 


W walce o język i kulturę polską (1845-1920) 


Wytrwale i bez przerwy tłumi zaborca wszelkie porywy pol- 
skości w społeczeństwie pomorskim, nie udaje mu się jednak od- 
grodzić je i zabezpieczyć przed wpływami z zewnątrz. Wypadki lat 
1830/1831, przejście wojsk polskich przez Prusy, rozniecają iskrę 
poczucia narodowego i więzi z pozostałymi ziemiami Polski. Re- 
presje za pomoc niesioną bojownikom o wolność tym silniej dają 
odczuć pruską butę i jarzmo niewoli. Innym czynnikiem, ożywczo 
i stale oddziałującym na społeczeństwo są kontakty młodzieży 
z różnych dzielnic, spotykającej się na studiach w Berlinie czy 
Wrocławiu. Momentem zwrotnym, który przełamuje dotychcza- 
sową bierność i apatię, staje się ostatecznie pamiętna Wiosna Lu- 
dów 1848 r. - ruchy wolnościowe podbitych narodów Europy. 
Hasła walki docierają na ziemie pruskie i zostają podjęte przez 
społeczeństwo polskie. Wraz ze świadomością narodową budzi się 
poczucie krzywdy, a wreszcie i wola walki o bezsprzeczne prawa 
do samodzielnego bytu na ojczystej ziemi. Wzmaga się aktywność 
działania nie tylko wśród warstw wykształconych, ale także wśród 
szerokich warstw średnich ludności miejskiej i wiejskiej. Powsta- 
ją liczne organizacje polityczne, społeczne, gospodarcze, a wreszcie 
i naukowe. Utwierdzając się w przekonaniu, że sprawy narodowej 
nie można podźwignąć samą polityką, rzucają one postulat nie- 
sienia oświaty do najszeTSzych warstw, a drogą samopomocy spo- 
łecznej i gospodarczej pragną podtrzymać stan polskiego posia- 
dania. Dnia 25 czerwca 1848 r. zostaje założona w Berlinie Liga 
Narodowa Polska, w której programie po raz pierwszy znajdują 
wyraz hasła pracy dla ludu, jego aktywizacji kulturalnej i postępu 
umysłowego. Dnia 30 października 1848 r. zostaje powołane do 
życia Towarzystwo Pomocy Naukowej dla młodzieży Prus Zachod- 
nich. W Brodnicy 3 września 1861 r. powstaje Towarzystwo Agro- 
nomiczne, a w Toruniu w 1866 r. Bank Kredytowy. W 1867 r. 


91 


...j
		

/Czasopisma_067_05_094_0001.djvu

			z inicjatywy Ignacego Łyskowskiego odbywa się w Toruniu pierw- 
szy sejmik gospodarski, a w 1869 r. zakłada on Towarzystwo Mo- 
ralnych Interesów. 
Przełomowym momentem w dziejach kultury na Pomorzu staje 
się założenie 16 grudnia 1875 r. Towarzystwa Naukowego w To- 
runiu. Jego działalność jest dowodem dojrzałości i samodzielności 
kulturalnej środowiska i jednocześnie ważnym organem ratowania 
naj istotniejszych wartości i dóbr narodowych, często przywłaszcza- 
nych przez zaborcę. Szerokie dążenia społeczne i oświatowe, prze- 
jawiające się w programach i poczynaniach tak licznych organi- 
zacji, pociągają za sobą niebywały rozwój piśmiennictwa w języku 
polskim. Tak bardzo odmienne od dawnej produkcji drukarń to- 
ruńskich, odpowiada ono potrzebom i poziomowi odbiorców. Z nie- 
poradnej początkowo w formie i treści literatury, przekształca się 
wkrótce w pełnowartościowy dorobek myśli i patriotycznych dążeń. 
Literaturę łatwą, popularną, umoralniającą, przeznaczoną dla ludu, 
reprezentują tacy pisarze, jak: Józef Chociszewski, Ignacy Danie- 
lewski czy Julian Prejs. Doskonałym popularyzatorem zagadnień 
gospodarczych jest niestrudzony Ignacy Łyskowski. Zwolna rodzi 
się polski ruch naukowy, a szeroko rozwijające się życie publiczne 
znajduje swój najlepszy wyraz w narodzinach polskiej prasy. 
Obok pisarzy i wydawców stają do walki z zaborcą i polscy dru- 
karze. W latach czterdziestych centrum życia kulturalno-wydaw- 
niczego dla Pomorza staje się Chełmno. Działa tu Józef Gółkowski, 
zasłużony drukarz i wydawca, m. in. pierwszych czasopism w języ- 
ku polskim na tym terenie. Po upadku powstania styczniowego, 
Chełmno traci swą przodującą rolę; miejsce jego zajmuje Toruń. 
Jedną z przyczyn jest bez wątpienia fakt, że nowa linia kolejowa, 
łącząca Berlin z Królewcem, ominęła Chełmno. Dla Torunia otwie- 
rają się nowe perspektywy rozwoju gospodarczego i coraz dogod- 
niejsze warunki dla rozwoju różnych organizacji i śmiałych inicja- 
tyw działaczy społecznych. 
Zwrotną datą tego okresu drukarstwa toruńskiego może być 
dzień 4 września 1845 r., w którym drukarnię radziecką nabywa 
Ernest Lambeck, znany już na terenie Torunia od 1840 r. księgarz, 
a od 1842 r. właściciel kupionej od Lohdego drukarni. Dzięki do- 


92 



 


, 


. 


I
		

/Czasopisma_067_05_095_0001.djvu

			)Jun 
'
\DE.łrS'J 



 


,,£}/J 


OSTATNI ZAJAZD NA LITWIE 


11l....IIJI'ia s::..I(l("I('dófl 


er '1'111 i!'1\!, 


",. U \\1 , \
TI'I\"IFI;\f II \\11 ił"lł 'I 


l\f7l'Z 


,\, I) A:JI 4. ;q Ił' li Ił
 "'((' jf.A.. 


itI.t! 1'1£'1'" Jo;Lł 


-...- 


10Ul '\. J
A 


"\..111'11'01 IJrnk'i'm FrDt8ta Laulbeck. 


0/ 


brej organizacji, przedsiębiorczości, a jednocześnie właściwemu 
wyczuciu zapotrzebowania społecznego i współdziałaniu z tłuma- 
czami i autorami, rozpoczyna on szeroką działalność wydawniczą 
i drukarską zarówno w języku niemieckim, jak i polskim. Potwier- 
dza on możliwość współpracy ludzi, których dzieli narodowość 
a jednoczy nauka i praca. Drukarnia radziecka w chwili objęcia 


II 
I 
,I 
II 


93 


I ]
		

/Czasopisma_067_05_096_0001.djvu

			jej przez Lambecka jest zaniedbana, czcionki ma stare i zużyte, 
wyposażenie skromne. Zasoby typograficzne wystarczają jedynie 
na składanie dwa razy w tygodniu "Thorner Wochenblatt" oraz 
małych druków okolicznościowych. W krótkim czasie, dzięki duże- 
mu zapotrzebowaniu, zwiększa Lambeck wyposażenie warsztatu 
a także siłą roboczą do 20 osób w drukarni i 4 osób w zakładzie 
litograficznym. Nawiązuje nić tradycji oddając swoją oficynę na 
użytek wydawnictw gimnazjum toruńskiego. Drukuje prace pro- 
fesorów: Maksymiliana Curze, Karola Lehmanna, Leopolda Prowe 
i innych oraz roczne sprawozdania i programy, a wreszcie pod- 
ręczniki. Ciekawostką jest między innymi podręcznik do nauki ję- 
zyka angielskiego (1878), gramatyka (1878) i słownik (1883). Z dru- 
kami Lambecka wychodzą także wydawnictwa towarzystwa nau- 
kowego Copernicus Verein, a przede wszystkim od 1854 r. 
"Jahresbericht des Coppenicus-Vereins fUr Wissenschaft und 
Kunst" oraz odbitki ważniejszych prac. Niewątpliwym osiągnię- 
ciem drukarni Lambecka jest wydanie w 1873 r. monumentalnego 
dzieła Mikołaja Kopernika De revolutionibus orbium coelestium. 
Dzieło to, obszerne, w dużym formacie, staranne pod względem 
typograficznym, świadczy o dużych możliwościach typograficznych 
i dobrym poziomie zakładu Lambecka. 
Narastająca wciąż siła żywiołu polskiego i zapotrzebowanie na 
słowo drukowane skłaniają Lambecka do zwiększenia wydawnictw 
w języku polskim. Doskonały kupiec, orientuje się Lambeck w ko- 
nieczności doboru odpowiednich pozycji i dostosowaniu ich do po- 
trzeb, zainteresowań i poziomu odbiorców. Najliczniejszą zatem 
grupę obok powieści stanowią książki takie, jak: William Lee Le- 
karz domowy, czyli latwy sposob leczenia francuską wódką z solą 
(1858); Jedyna i prawdziwa sztuka wróżenia (1871); Józefa Choci- 
szewskiego Listownik. Książka podręczna zawierająca naukę pisa- 
nia listów i wzory najużywańszych listów zachodzących w życiu; 
Najnowszy wz6r powińszowań polskich i francuskich na wszystkie 
uroczystości familijne (wyd. 2, 1882); Listy milosne z dolączeniem 
rozmaitych pamiątkowych wierszyków dla kochających obojga 
plci (1885), Sennik czyli wróżenie ze snów na przeszlo 1800 przy- 
padków (wyd. 3, 1887), Kuchnia polska (wyd. 2, 1890). Z licznych 


94 


l 


.. 


1
		

/Czasopisma_067_05_097_0001.djvu

			I 


pozycji treści religijnej na szczególną uwagę zasługują Kazania 
Samuela Dambrowskiego (1866) w nakładzie 2000 egzemplarzy, 
czterokrotnie jeszcze przez Lambecka wydane. 
Rentowność nakładów zapewniają Lambeckowi systematycznie 
wydawane kalendarze: Ewangelicki kalendarz narodowy (1854- 
1871), Toruński kalendarz katolicko-polski dla Prus Zachodnich, 
W. Księstwa Poznańskiego i Szląska (1878-1893) i Kalendarz 
ewangelicko-polski dla Mazurów, Szląska i dla Kaszubów (1886- 
1890). Szczególnie ciekawy jest Sjerp-Polaczka kalendarz kato- 
licko-polski (1862-1877) redagowany przez Juliana Prejsa. Za- 
mieszcza on opowiadania historyczne, powiastki umoralniające, 
porady gospodarskie, baśnie i legendy, często ilustrowane, podane 
w sposób bezpośredni, przepojone żywym uczuciem patriotyzmu. 
Kalendarze te, dzięki swemu użytecznemu charakterowi, docierają 
do naj szerszych warstw społeczeństwa, spełniając nieraz ważną 
rolę w podnoszeniu znajomości języka polskiego. 
Wśród wydawanych przez Lambecka druków znajdują się także 
podstawowe podręczniki: Abecadlo nowe, czyli książeczki po- 
czątkowego czytania z 8 obrazkami kolorowymi (1856), Czy mówisz 
po polsku (1859), Antoniego Gąsiorowskiego Elementarz polski, 
zawierający w sobie pierwsze początki czytania i pisania dla pru- 
skich elementarnych szkól narodowych (1858), Nowe polskie wzory 
do pisania szkolne, systematycznie kaligrafijne, Teodora Kiewicza 
Zbiór pieśni dla szkół polskich (1863). 
W tej mnogości wydawniczej znajduje miejsce pozycja odbija- 
jąca od całokształtu dotychczasowej produkcji wydawniczej Lam- 
becka. W 1859 r. rozsyła Lambeck klientom zamiejscowym Pana 
Tadeusza Adama Mickiewicza w dwóch tomikach, zaopatrzonych 
w odezwę, w której zachęca do nabycia druku takim oto argu- 
mentem "Tak jak w domu prawie każdego Niemca znaleźć można 
dzieła Schillera i Goethego, tak zdaje się, że w bibliotece każdego 
Polaka »Mickiewicza« brakować nie powinno". Zadziwia nas dzisiaj 
wyczucie w doborze tekstu tego do przedruku, a jeszcze bardziej 
jego aktualna ocena. Wydanie Pana Tadeusza jest nieprzychylnie 
przyjęte przez prasę katolicką, która zarzuca mu niestaranność 
edycji i pominięcie praw autorskich. Zarzuty te wydają się dziś 


95
		

/Czasopisma_067_05_098_0001.djvu

			przykre i nieuzasadnione. Pan Tadeusz nie rozchodzi się tak, jak 
należałoby się tego spodziewać. W latach 1865-1878 wznawia 
Lambeck wydanie, prawdopodobnie z przedrukiem tylko pierwszej 
karty. Brak spodziewanego popytu skłania zapewne Lambecka do 
odstąpienia od poprzedniego planu wydania całości dzieł Adama 
Mickiewicza. Niezaprzeczalna pozostaje wartość inicjatywy odda- 
nia szerokim rzeszom społeczeństwa poematu pisanego z myślą 
o pokrzepieniu ducha i serc rodaków w niewoli. To pierwsze na 
ziemiach polskich wydanie narodowej epopei jest piękną kartą 
w działalności drukarsko-wydaWlliczej Torunia. 
W 1890 r. wydaje Lambeck lmtalog swych wydwanictw za lata 
1840-1890. Nie ukazuje on wprawdzie całokształtu dorobku jego 
drukarni (brak roku wydania przy pozycjach, liczby wydań, wy- 
sokości nakładów), niemniej pozwala zorientować się w ogólnym 
zakresie produkcji. I tak np. na 227 pozycji w języku niemieckim, 
katalog podaje 64 pozycje w języku polskim. Ogromna różnorod- 
ność produkcji, popularyzatorski jej charakter i umiejętność do- 
boru wyznaczają działalności Lambecka specjalne miejsce w hi- 
storii upowszechniania słowa polskiego w ciężkich czasach niewoli. 
Obok drukarni prowadzi Lambeck własną księgarnię i wypoży- 
czalnię książek, a ponadto szeroką działalność społeczną w insty- 
tucjach komunalnych miejskich, powiatowych i prowincjonalnych. 
Oceniając jego zdolności, wszechstronność zainteresowań i wkład 
pracy dla Torunia, społeczeństwo przyznaje mu najwyższe wyróż- 
nienie - honorowe obywatelstwo miasta. Ernest Lambeck umiera 
w 1892 r., pozostawiając po sobie wdzięczne wspomnienia mie- 
szkańców Torunia. 
Działający w tym samym czasie drukarze pod żadnym wzglę- 
dem nie dorównują Lambeckowi. Gustaw Adolf Preuss, termina- 
tor Henryka Gruenauera otwiera w 1845 r. niewielką oficynę, 
wkrótce jednak z powodu długów musi opuścić Toruń, a drukarnię 
nabywa w 1852 r. litograf August Schneider. Jednocześnie działa 
także na terenie Torunia drukarnia Karola Dombrowskiego, która 
mimo polskiego brzmienia nazwiska właściciela jest drukarnią wy- 
bitnie niemiecką. 
Pierwszą polską drukarnią na terenie Torunia jest warsztat za- 


96 


-----
		

/Czasopisma_067_05_099_0001.djvu

			kupiony przez ojca Juliana Prejsa. Działalność jego jest krótko- 
trwała i nader skromna. W latach 1848-1849 ukazują się pozycje 
z nadrukiem "Księgotłocznia Polsko-Ludowa" lub "Drukarnia 
Polsko-Ludowa", zaledwie kilkustronicowe, świadczące o niewiel- 
kich możliwościach typograficznych drukarni. Skub mqdry szew- 
czyna, czyli smok krakowski. Powieść zabawna (1849), Spiewnik 
polski, czyli zbiór pieśni, śpiewów i śpiewek narodowych dla lig 
i gron towarzyskich (1849), Tryumf bohaterstwa, czyli powieści 
wolności (1849) poświęcone cieniom narodowych bohaterów Za- 
wiszy i Konarskiego, to utwory Juliana Prejsa, podpisującego się 
pseudonimem Sjerp-Polaczek. Zawsze pomysłowy, przedsiębior- 
czy, gorący patriota i demokrata jest Prejs autorem wielu powia- 
stek, śpiewników, kalendarzy, które drukuje także u Lambecka, 
Schneidera, Preussa i w warsztatach zamiejscowych. 
Mając oparcie we własnej drukarni rozpoczyna Prejs w 1848 r. 
śmiałe i pionierskie na gruncie toruńskim przedsięwzięcie - wy- 
dawanie polskiego pisma. "Biedaczek czyli mały i tani tygodnik 
dla biednego ludu" zarówno pod względem tematyki jak i formy 
jej przekazu jest pismem ludowym. Łatwym obrazowym językiem, 
często wierszem ukazuje Prejs wydarzenia historyczne z dawnej 
świetności Rzeczypospolitej, sylwetki bohaterów narodowych, do- 
wody współudziału ludu polskiego w walkach o wyzwolenie na- 
rodowe, wreszcie aktualne sprawy polityki pruskiej. Zawsze 
szerzy oświatę, budzi świadomość narodową i gorące uczucia pa- 
triotyczne. "Biedaczek" drukowany jest początkowo w drukarni 
A. G. Preussa, następnie w Drukarni Polsko-Ludowej (od nr 8 
w 1848 r.), w 1850 r. zostaje przeniesiony wraz z drukarnią do 
Chełmży i tam w krótkim czasie przestaje wychodzić. Niewątpliwie 
jedną z przyczyn jest ustawa prasowa z 5 czerwca 1850 r., która 
kładzie kres wielu czasopismom wydawanym na Pomorzu. Ustawa 
nakazywała, by wszystkie wydawnictwa składały kaucje, co naj- 
mniej tysiąc talarów, która przepadała po trzykrotnym ukaraniu 
wydawcy lub redaktora. Ustawa zabraniała też pocztom rozsyłać 
te pisma, które rząd uzna za niepożądane. 
Trud i ryzyko wydawania polskiego dziennika podejmuje Józef 
Buszczyński. Doświadczony drukarz poznański, dzięki finansowej 


7 - Rocznik Toruński 


97
		

/Czasopisma_067_05_100_0001.djvu

			pomocy obywateli ziemskich zakłada w grudniu 1866 r. w Toruniu 
drukarnię przy ul. Zeglarskiej 10, a następnie przy ul. Mosto- 
wej 13. Buszczyński, dobry organizator i drukarz jest w pełni świa- 
domy zadań, jakie spoczywają na polskiej drukarni w ciężkich 
czasach niewoli. Warsztat swój przysposabia do podjęcia walki 
o sprawę narodową. Pierwszym krokiem na tej drodze jest rozpo- 
częcie z dniem 1 stycznia 1867 r. wydawania "Gazety Toruńskiej". 
Dziennik ten podejmuje walkę z akcją germanizacyjną, występuje 
w obronie praw ludności polskiej, kształtuje opinię publiczną, inic- 
juje wiele akcji kulturalnych i społecznych. Obok tego szerzy 
oświatę polską wśród najszerszych mas i otwiera swe łamy dla 
r rozpraw naukowych i literackich. W krótkim czasie "Gazeta To- 
ruńska" zyskuje sobie opinię pisma postępowego, odpowiadającego 
zapotrzebowaniom polskiego społeczeństwa. Dobre wyposażenie 
i organizacja warsztatu pozwalają Buszczyńskiemu drukować jedno- 
cześnie liczne dodatki tygodniowe, dostosowane do zainteresowań 
odbiorców oraz wydawnictwa specjalistyczne, jak: "Gospodarz" 
(1871-1890), "Roczniki Sejmików Gospodarczych" (1867-1879), 
"Przyjaciel" (1875--1916). 
Z chwilą powołania do życia Towarzystwa Naukowego, Busz- 
czyński staje się wyłącznym drukarzem jego wydawnictw. Obok 
prac samoistnych, od 1878 r. wychodzą spod jego pras "Roczniki" 
Towarzystwa Naukowego, zamieszczające wyniki badań regional- 
nych, szczególnie z zakresu archeologii, historii Kościoła i przesz- 
łości ziem pomorskich. Ważniejsze prace ukazują się jako odbitki. 
Polska drukarnia stwarza szerokie możliwości propagowania idei 
i działalności różnych towarzystw. Ustawy, regulaminy, statuty, 
sprawozdania a nawet przemówienia i referaty drukowane przez 
Buszczyńskiego przyczyniają się do rozszerzenia zasięgu oddziały- 
wania społeczno-narodowej myśli. 
Mimo represji i szykan ze strony zaborcy rozpowszechnia 
Buszczyński jak najbardziej aktualne materiały o aspekcie poli- 
tycznym: Pieśni podczas obchodu 81 rocznicy ogloszenia Konsty- 
tucji 3 Maja 1791 odśpiewane w Toruniu (1872), Ignacego Danie- 
lewskiego Nauka o wyborach do pruskiej izby poselskiej (1876), 
Album poslów polskich na sejmie pruskim i parlamencie niemiec- 


,.; 



 
ł- 


!Ja 


-
		

/Czasopisma_067_05_101_0001.djvu

			Wrun
k
 
.,
 
W
 
J' ,;
.::. J 
19 ,-\ -- ..(. 1 

 (' ' ( '. 
 
 

 
,- ! , 


 

 
', 
. .lobralkilm)'

:i\'
'
 


'f -:r.. zastósowanv 

. 
Jr.):1\ 
'
'4 do potrzeb dziec
' . \ 
,(
 
 
.'J
'''''' -,\ ucz{)cvch Się 

 . 
 r 
" '" . 

, -. w szko ach 
, '\. '
.... .. '."\"
 t y lko 
I 

 . \ . ,.'f\' '\ 
f> 

. r"t..;::...5.. po niemiecku 
y
!.. .:' '
t' . 
(; I
'
\
 \c.'o ł") '

:; 
r t i "
:r' 

 r ", . ,
. ",,' 

 .. , \. r
.t
:r.
1. 
,
 \. 	
			

/Czasopisma_067_05_102_0001.djvu

			o wysokiej kulturze literackiej Buszczyńskiego świadczy także 
zainteresowanie się twórczością ludową piszącego w dialekcie ka- 
szubskim poety Hieronima Derdowskiego. Poetycki pokaźny do- 
robek Derdowskiego z okresu pobytu w Toruniu toruje drogę mało 
jeszcze wówczas znanej kaszubszczyźnie. Do pozycji tych należą: 
O panu Czorlińscim co do Pucka po sece jachol (1880), Kaszuba 
pod Wiedniem (1883), Jasiek z knieji (1885), Walek na jarmarku 
(wyd. 2, 1890). Druki wychodzące z oficyny Buszczyńskiego wy- 
konywane są starannie i estetycznie, na dobrym papierze. Dwu- 
kolorowa karta tytułowa i okładka, inicjały czy delikatna ramka 
i winietka pozwala zaliczyć niejedną pozycję do wydań biblio- 
filskich. 
Józef Buszczyński umiera 23 kwietnia 1887 r. Drukarnię przej- 
muje jego syn Sylwester, realizując dalej zamierzenia ojca. Dosko- 
nale przygotowany do zawodu dzięki terminowaniu w różnych 
zachodnich oficynach, łączy dużą wiedzę fachową i zamiłowanie 
z wielką pracowitością. Wyposaża zakład w nowoczesne maszyny 
drukarskie o napędzie gazowym, sprowadzane z Lipska i tym sa- 
mym rozszerza możliwości produkcji. Początkowo kontynuuje wy- 
dawanie czasopism, a także zwiększające się stale wydawnictwa 
Towarzystwa Naukowego. Oprócz "Roczników" drukuje "Fontes" 
(1897-1937), zawierające materiały źródłowe i "Zapiski" (1897- 
1937) drobne przyczynki naukowe. 
Ostatnie dziesiątki lat XIX w. są okresem wzmożonego ataku 
germaniza
ji, znanego w historii pod nazwą "Kulturkampfu" . 
Ataki zaborcy spadają teraz na społeczeństwo świadome, aktywne, 
przygotowane do podjęcia walki, które jednak rozumie, że w pew- 
nych wypadkach należy zejść do podziemi. Taki los staje się udzia- 
łem organizacji "Filomaci". Jest rzeczą zatem naturalną, że i dzia- 
łalność polskiej drukarni Sylwestra Buszczyńskiego nie odpowiada 
władzom pruskim. Ostre szykany, kary pieniężne i więzienne nie 
załamują szczerego, gorącego patrioty, jakim jest Buszczyński. 
W 1894 r. oddaje wprawdzie wydawnictwo gazet w ręce Jana Brej- 
skiego, sam jednak rozszerza pracę drukarni w zakresie książek 
literackich i naukowych, elementarzy, książek do nabożeństwa, 
sprawozdań. Produkcja jego oficyny w kilkudziesięciu tysiącach 


100 


1 



 


r 
I 
I
		

/Czasopisma_067_05_103_0001.djvu

			. 


r 


egzemplarzy rozchodzi się nie tylko na Pomorzu, ale dociera też do 
Śląska, Wielkiego Księstwa Poznańskiego a nawet do środowisk 
polskich w Westfalii i Nadrenii. Toruński elementarz polski 
z obrazkami zastosowany do potrzeb dzieci uczących się w szkolach 
tylko po niemiecku oraz Elementarz polski "Kacperek" kilkakro- 
tnie wydawane są cenną pomocą w przeciwdziałaniu tendencjom 
germanizacyjnym. Podobnie i równie ważną rolę spełnia kalendarz 
"Kopernik" (1898-1900). Buszczyński daje do rąk czytelników 
książkę estetyczną, ładną, odbitą na dobrym papierze, do której 
sięgać jest prawdziwą przyjemnością. Takimi pozycjami są m. in. 
Leona Szumana Wspomnienia myśliwskie (1890) i Z lowów i z po- 
dróży (1894), Gustawa Zielińskiego Poezje (1901), Stanisława 
Przybyszewskiego Sluby (1907). 
Wydawnictwo i druk czasopism przejmuje od 1903 r. drukarnia 
"Gazety Toruńskiej", zmieniająca już w następnym roku swą na- 
zwę na Drukarnia Gazet z siedzibą przy ul. Mostowej 4. Właściciel 
drukarni i wydawca gazet Jan Brejski stara się pokonać wszelkie 
trudności, narastające szczególnie w okresie wojny światowej. 
Ostatecznie jednak wybrany posłem do Sejmu Ustawodawczego 
z ramienia Narodowego Stronnictwa Robotników sprzedaje wy- 
dawnictwo "Gazety Toruńskiej" Polskiemu Stronnictwu Ludo- 
Wemu. W 1921 r. po 55 latach, "Gazeta Toruńska" przestaje wy- 
chodzić. 
Wojna światowa zamyka ten trudny okres działalności drukarń 
toruńskich. Patriotyczna postawa drukarzy, podyktowana koniecz- 
nością przeciwstawiania się dążeniom zaborcy pruskiego i wielo- 
kierunkowa działalność pisarzy, stanowiąca pełnowartościowy 
wkład do ogólnopolskiej kultury tego okresu to główne elementy 
środowiska toruńskiego. Działalność drukarń charakteryzuje mo- 
dernizacja wyposażenia technicznego, częściowo zastąpienie pracy 
ręcznej maszynami. Zmienia się szata graficzna książki; czasopisma 
zwiększają swój format, książki zdobione ilustracją litograficzną, 
stają się bardziej estetyczne. 


101
		

/Czasopisma_067_05_104_0001.djvu

			W wolnej ojczyźnie (1920-1939) 


Radośnie wita Toruń 18 stycznia 1920 r. wkraczające wojsko 
polskie, które przynosi długo oczekiwaną wolność. W nowych wa- 
runkach politycznych zmieniają się charakter i zadania miasta. 
Impulsem do nowego życia staje się uznanie Torunia stolicą woje- 
wództwa pomorskiego. Ogólna sytuacja kraju jest jednak trudna 
i to zarówno pod względem politycznym jak i ekonomicznym. 
Pierwsze lata wolności są okresem wewnętrznego chaosu, kryzysu 
budżetowego, który pociąga za sobą inflację, wzrost bezrobocia 
i zaostrzenie się walki klasowej. Toruń przeżywający trudności 
gospodarcze, pod względem kulturalnym staje się przodującym 
ośrodkiem Pomorza. Praca społeczna wielu organizacji polskich 
działających jeszcze przed I wojną światową, teraz legalnie już 
kontynuowana, dostosowuje się do nowych warunków i zadań. Ci 
sami ludzie, którzy brali na swe barki ciężar walki z naporem ger- 
manizmu zdwajają teraz wysiłki dla przyszłości miasta. Widzą ją 
nie w rozwoju ekonomiczno-przemysłowym, ale w ukształtowaniu 
środowiska kulturalnego jako bazy ośrodka uniwersyteckiego. 
W 1923 r. z okazji uroczyście obchodzonego jubileuszu 450 
rocznicy urodzin Mikołaja Kopernika zostaje otwarta biblioteka 
naukowa - Książnica Miejska im. Kopernika. Oddanie do użytku 
publicznego czterech naj starszych księgozbiorów toruńskich jest 
wspaniałą formą uczczenia rocznicy wielkiego Toruńczyka. Znany 
działacz społeczny dr Otton Steinborn wraz z Zygmuntem Mocar- 
skim, dyrektorem Książnicy zakładają w 1926 r. Towarzystwo 
Bibliofilów im. Lelewela. Z połączenia zbiorów miejskich w ra- 
tuszu i zbiorów Towarzystwa Naukowego powstaje w 1930 r. Mu- 
zeum Pomorskie. Obok Towarzystwa Naukowego działa od 1925 r. l 
nowa placówka naukowa Instytut Bałtycki, mający na celu badanie 
stosunków gospodarczych, politycznych, narodowościowych wy- ... 
brzeża Bałtyckiego. W podziemiach ratusza toruńskiego rozwija 
 
swą działalność Konfraternia Artystów. W 1934 r. Rada Zrzeszeń 
Naukowych, Kulturalnych i Artystycznych Ziemi Pomorskiej 
inicjuje badania naukowe, pozyskuje dla Torunia naukowców, pro- 
wadzi Powszechne Wykłady Uniwersyteckie. W 1935 r. zostaje 


102
		

/Czasopisma_067_05_105_0001.djvu

			.. 


... 

 


otwarta rozgłośnia Polskiego Radia. Uroczyście obchodzi Toruń 
50-lecie Towarzystwa Naukowego, zacieśniając stosunki naukowe 
z innymi ośrodkami w kraju i zagranicą. Jubileusz 700-lecia To- 
runia w 1933 r. jest też okazją do ukazania nie tylko środowisku 
miejscowemu historii i dorobku Torunia. 
Rozwój bazy gospodarczej nie nadąża za tak różnorodnym 
i prężnym rozwojem kulturalnym. Nieliczne zakłady przemysłowe 
nie mogą zapewnić dostatecznej ilości miejsc pracy. Kapitalistycz- 
ne stosunki wyciskają piętno na standardzie życia większości mie- 
szkańców. Toruń jest widownią ostrych konfliktów klasowych, 
strajków i demonstracji. Dnia 8 czerwca 1936 r. w czasie mani- 
Iestacji bezrobotnych ginie działacz KPP Julian Nowicki. Antago- 
nistyczne ugrupowania społeczno-polityczne chwytają za najsku- 
teczniejszy oręż urabiania opinii publicznej, jakim jest prasa, aby 
zjednywać zwolenników dla swych politycznych koncepcji napra- 
wy życia. Słowo drukowane staje się nie tylko odbiciem tych róż- 
norodnych nurtów działalności ówczesnego społeczeństwa, ale 
także naj właściwszą formą ich kształtowania. Warunkuje to byt 
licznych drukarń: rządowych, spółdzielczych, partii politycznych 
i prywatnych. Realizują one zamówienia lokalne lub w małym 
zakresie regionalne, natomiast prawie w ogóle nie partycypują 
w zamówieniach centralnych, np.: drukowania podręczników, lite- 
ratury wydawanej z funduszu dyspozycyjnego ministerstw czy też 
literatury propagandowej. Większe drukarnie są finansowane 
przez stronnictwa i partie polityczne i wobec tego całkowicie uza- 
leżnione w swoim profilu wydawniczym od kierunku reprezento- 
wanego przez mocodawców. 
Jeszcze przed wkroczeniem wojsk polskich na Pomorze, 28 
września 1919 r. zawiązuje się spółka pod nazwą Drukarnia Ro- 
botnicza Sp. z 0.0. w Toruniu, która przystępuje do zbierania udzia- 
łów wśród mieszkańców Pomorza. W zakupionym domu przy ul. 
Piekary 14 rozpoczęto wydawać z dniem 3 lutego 1920 r. pismo 
codzienne "Głos Robotnika". Jest to przedsięwzięcie deficytowe, 
które pochłania cały zebrany kapitał przeznaczony na zakup wy- 
posażenia drukarni. Już zatem po roku zaczęto rozważać ewentu- 
alność likwidacji spółki, długi przekraczają bowiem majątek. Wyj- 


103
		

/Czasopisma_067_05_106_0001.djvu

			ściem z trudnej sytuacji jest przejęcie drukarni 12 kwietnia 1921 r. 
przez Narodową Partię Robotniczą na Pomorzu i utworzenie nowej 
spółki pod nazwą Drukarnia Robotnicza W. Pawlak i Ska. Trzeci 
z kolei kierownik Antoni Antczak, obejmując drukarnię 1 lutego 
1922 r., dokłada wszelkich starań, aby w najcięższych latach de- 
waluacji 1923-1926 nie dopuścić do bankructwa drukarni. 
W 1929 r. drukarnia zostaje przeniesiona do nowego budynku przy 
ul. Legionów 29. Wysiłek doświadczonego dyrektora zakładu kon- 
centruje się teraz na ulepszeniach technicznych. Podstawą egzy- 
stencji drukarni jest naturalnie prasa. Dzienniki wydawane przez 
Drukarnię Robotniczą: "Głos Robotnika" (1920-1931) i "Obrona 
Ludu" (1921-1939) są organami Narodowego Stronnictwa Robot- 
ników na Pomorzu i reprezentują kierunek ideologiczny tej partii. 
Inne pisma są raczej krótkotrwałe: "Bicz Pomorski. Tygodnik Ea- 
tyryczno-humorystyczny" (1928-1929), "Demokrata" (1934- 
1937), miesięcznik dla młodzieży. Wśród pozycji książkowych do 
nielicznych, starannych wydań należą pozycje naukowe, jak Win- 
centego Juliusza Piaseckiego Tranzyt niemiecki przez Polskę (1935) 
czy wydanie bibliofilskie Bolesława Przyłuskiego Dalekie ląki 
(1935). Przeważają powieści drukowane na papierze gazetowym, 
niezbyt staranne i udane pod względem typograficznym. Często 
stanowią one, podobnie jak kalendarze, dodatek bezpłatny do 
"Obrony Ludu". 
Wyróżnieniem dla Drukarni Robotniczej, świadczącym o dobrej 
opinii zakładu jest powierzenie jej druku publikacji jubileuszowej 
na 700-lecie Torunia. Dzieje Torunia (1934) pod redakcją profe- 
sora Kazimierza Tymienieckiego, zawierające całokształt historii 
grodu Kopernika, wydane w dużym formacie, bogato ilustrowane 
z dobrym zastosowaniem rozmaitej czcionki są niewątpliwie dużym 
osiągnięciem typograficznym drukarni (klisze do ilustracji zostały 
wykonane w Zakładach Graficznych Wiktora Kulerskiego w Gru- ł 
dziądzu i w Drukarni Toruńskiej). Rozwój Drukarni Robotniczej 
na przestrzeni dwudziestu lat okresu międzywojennego jest typo- I 
wym przykładem działalności tego rodzaju zakładów w warun- 
kach gospodarki kapitalistycznej. Do nielicznych należą drukarnie, 


104 


.
		

/Czasopisma_067_05_107_0001.djvu

			l 


,. 


którym udaje się pokonać stale rosnący kryzys gospodarczy, za- 
grażający ich egzystencji. 
Zakładem równie dobrze zorganizowanym i wyposażonym jest 
Drukarnia Rolnicza, mieszcząca się przy ul. Bydgoskiej 56. Zało- 
żona w 1921 r. jako spółka akcyjna, przejmuje na siebie zadania 
druku pozycji przede wszystkim rolniczych: czasopism i dobrej 
a taniej książki, wydawnictw Pomorskiej Spółdzielni Wydawni- 
czej. Obok pism specjalistycznych, jak "Kłosy" - tygodnik Po- 
morskiej Izby Rolniczej i Związku Pomorskich Kółek Rolniczych 
i Pomorskich Zakładów Hodowlanych, licznych dodatków oraz 
Pomorskiego Kalendarza Rolniczego wydawanego nieregularnie 
w latach 1924-1939, spod pras Drukarni Rolniczej wychodzi także 
"Dzień Pomorski" (1929-1938), organ rządowy władz sanacyj- 
nych. Zapewnia to drukarni dobrą podstawę finansową działal- 
ności. 
Osobnym działem drukarni, wyznaczającym jej specjalne miej- 
sce w rzędzie zakładów toruńskich jest dział litografii. Stanowił on 
w latach 1921-1923 samoistny zakład graficzny "Sztuka" przy 
ul. Podmurnej 10/12 zorganizowany przez znanego plastyka Fe- 
liksa Szczęsnego-Kowarskiego. Przy współudziale artystów tej 
miary co Julian Fałat, Henryk Szczygliński, Henryk Nowina-Czer- 
ny, Zenon Nowakowski czy Leonard Pękaiski ukazują się arty- 
styczne litografie, jak: Teka myśliwska, dzieła Grottgera, portret 
Kopernika czy ikony dla Płocka i Włocławka, dając społeczeństwu 
pomorskiemu po raz pierwszy w dziejach drukarstwa toruńskiego 
przykład artystycznej reprodukcji. Po wyjeździe Kowarskiego do 
Krakowa "Sztuka" zostaje przejęta przez Drukarnię Rolniczą i tu 
staje się chlubą zakładu. Kierowana przez znakomitego litografa 
i doskonałego organizatora Aleksandra Syskę, ma w swoim dorob- 
ku szereg artystycznych plakatów i tek litograficznych, kilkadzie- 
siąt tablic poglądowych zwierząt i narzędzi rolniczych, albumów 
i map. W 1925 r. otrzymuje Drukarnia Rolnicza złoty medal na 
wystawie graficznej w Grudziądzu za artystycznie wykonane 
druki. 
Dzięki współpracy Aleksandra Syski z artystami malarzami 
Eugeniuszem Grossem i braćmi Gęstwickimi oraz pracy wybitnych 


105
		

/Czasopisma_067_05_108_0001.djvu

			drukarzy, Drukarnia Rolnicza może poszczycić się wieloma pozy- 
cjami książkowymi o starannej i artystycznej szacie graficznej. Do 
takich należy Tadeusza Pietrykowskiego Sąd apelacyjny w Toru- 
niu (1935), Tadeusza Sokołowskiego Chirurgia wojenna (1931) czy 
choćby powieść Bolesława Dobosza Glos kamieni (1936). Dyrektor 
Jan Karolczak, dążąc do unowocześnienia zakładu, sprowadza 
w 1929 r. maszynę offsetową, powierzając jej obsługę świetnemu 
fachowcowi Karolowi Brzusce. 
Mimo, zdawałoby się dobrej organizacji, zwiększających się na- 
kładów, zamówień rządowych i subwencji stronnictwa BBWR, 
Pomorska Drukarnia Rolnicza w 1936 r. ogłasza upadłość. Niewy- 
płacalność zaległych podatków i zobowiązań, narastające stale za- 
dłużenie wobec pracowników są wyraźnym przykładem rabunko- 
wej gospodarki zarządu, działającego pod protektoratem władz 
sanacyjnych. Kilkunastu pracowników chcąc utrzymać warsztat 
pracy, zawiązuje Zrzeszenie Byłych Pracowników Drukarni Rol- 
niczej, oddając do dyspozycji kierownictwa nowej placówki własne 
oszczędności. Kierownictwo zakładu obejmuje Józef Kuszel i spra- 
wuje je do wybuchu drugiej wojny światowej. Były dyrektor Dru- 
karni Rolniczej Jan Karolczak zakłada prywatny warsztat przy 
ul. Mostowej 6, w którym drukuje "Tekę Pomorską" kwartalnik 
regionalny, poświęcony zagadnieniom kultury i sztuki, organ Kon- 
fraterni Artystów w Toruniu. 
Przy ul. Katarzyny 4 działa od 1921 r. Drukarnia Toruńska, 
własność spółki akcyjnej pod protektoratem ideologicznym i finan- 
sowym Narodowej Demokracji. Mając dobrze rozbudowany park 
maszynowy, wydaje ona kilka pism, które są organami ND lub 
których wydawcą jest magistrat miasta Torunia. Do pierwszych 
należy "Słowo Pomorskie" (1920/21-1939) wraz z licznymi do- 
datkami. Najciekawszy z nich jest dodatek naukowo-literacki 
"Mestwin" (1925-1934), zawierający cenne materiały z przesz- 
łości kulturalnej i historii Pomorza. Do druków urzędowych na- 
leżą m. in. "Orędownik na Powiat Toruński, Wiejski i Miejski" 
(1920-1938) oraz "Tygodnik Toruński" (1924-1939). Pisma te za- 
mieszczające informacje regionalne, pod względem typograficz- 
nym są przykładem daleko posuniętej oszczędności, przejawiającej 


t 


106
		

/Czasopisma_067_05_109_0001.djvu

			się w złym papierze i mało czytelnym układzie treści. Podobnie 
przedstawia się produkcja książek. Pod wspólnym tytułem "Biblio- 
teka Dobrych Powieści" wychodzą raczej powieści sensacyjne, 
obliczone na czytelnika poszukującego łatwej i taniej literatury. 
Zdarzają się także pozycje staranne, ilustrowane, na dobrym pa- 
pierze jak np. Franciszka Sędzickiego Jaromar (1930), Wojciecha 
Jacobsona Z armjq Klucka na Paryż - Pamiętnik lekarza - Po- 
laka (1934) czy wydanie bibliofilskie Wizerunki Kopernika (1933) 
Zygmunta Batowskiego. Drukarnia nastawiona jest także na druk 
akcydensowy, nierzadko wytworny, wykonany nową techniką 
druku wypukłego, za który Drukarnia Toruńska otrzymuje 
w 1925 r. złoty medal na wystawie w Grudziądzu. 
Drukarnia Sylwestra Buszczyńskiego, mieszcząca się przy ul. 
Mostowej 13, kontynuuje pracę sprzed wojny światowej. Przyj- 
mując zlecenia instytucji naukowych, Towarzystwa Naukowego, 
Archiwum czy rady miasta odcina się profilem wydawniczym od 
pozostałych zakładów toruńskich. Oprócz dawnych wydawnictw 
ciągłych jak "Roczniki", "Fontes" i "Zapiski", drukuje teraz nowe: 
"Badania Przyrodnicze Pomorskie" (1936-1937), "Prace Prehisto- 
ryczne Pomorskie" (1938), częściowo "Komunikaty Instytutu Bał- 
tyckiego w Toruniu" (1931-1936) oraz liczne prace dotyczące Po- 
morza. Z oficyny Buszczyńskiego wychodzi przez kilka pierwszych 
lat (1924-1928) organ urzędowy magistratu "Tygodnik Toruń- 
ski". Choć ilościowo Drukarnia Rolnicza i Drukarnia Toruńska 
przewyższają produkcję drukarni Buszczyńskiego, to jednak ustę- 
pują jej pod względem estetyki wykonywanych druków. Uderza 
w drukach Buszczyńskiego zawsze wysokiej klasy papier, ładna 
i różnorodna czcionka oraz skromne ramki, winietki i inicjały. 
Sylwester Buszczyński jest tak jak i ojciec członkiem Towarzystwa 
Naukowego, bierze czynny udział w życiu społecznym miasta, 
a umierając 10 listopada 1940 r. pozostawia po sobie pamięć za- 
służonego dla Torunia drukarza. 
Zakładem o zdecydowanie innym profilu wydawniczym jest 
Drukarnia D.O.K. VIII, zorganizowana w 1922 r. Wykonuje ona 
wszelkie zamówienia dla jednostek wojskowych. W 1935 r. ulega 
likwidacji a wyposażenie jej przejmuje Spółdzielcza Drukarnia 


I 
II 
I 


107 


.I
		

/Czasopisma_067_05_110_0001.djvu

			Wydawnicza, mieszcząca się przy ul. Mickiewicza 2. Do wydaw- 
nictw tej drukarni należy m. in. "Przegląd Morski", miesięcznik 
Marynarki Wojennej, wydawany w latach 1928-1935 oraz "Młody 
Gryf", tygodnik dla młodzieży (1931-1939). 
W kręgach tych kilku większych drukarń działają jednocześnie 
na terenie Torunia mniejsze warsztaty drukarskie, borykające się 
z ogromnymi trudnościami technicznymi i materiałowymi. Zaled- 
wie kilka z nich potrafiło utrzymać swoją produkcję przez cały 
trudny okres dwudziestolecia. Do takich należy Zakład Chromo- 
litograficzny braci Edwarda i Józefa Stefanowiczów. Pozostałe 
drukarnie, ujęte w rejestrze członków Zrzeszenia Przemysłu Gra- 
ficznego na rok 1938, to: Jan Kocanka, ul. Czarneckiego 40; Po- 
morska Fabryka Wyrobów Papiernkzych R. Preuss, ul. Łazienna 4; 
B. Westphal, ul. Szewska 10; Drukarnia Kupiecka, ul. Kościusz- 
ki 22, prócz tego pracuje kilka mniejszych warsztatów litograficz- 
nych. Jan Kocanka litograf, od 1936 r. właściciel zakładu graficz- 
nego, należy do nielicznych pracodawców, którzy solidaryzują się 
z ruchem zawodowym i związkowym, uznając zawsze racje wal- 
czących o swe prawa drukarzy. Toruńska Wytwórnia Papiernicza 
i Drukarnia w Toruniu przy ul. Szpitalnej 8 jest warsztatem, ł 
w którym drukowane jest niepozorne w swej szacie graficznej, ale 
ciekawe od strony treści czasopismo "Pionier". Jest to miesięcz- 
nik, organ Kółka Wolnej Myśli na Pomorze, Wielkopolskę i Gór- 
ny Sląsk, a właściwie legalne pismo KPP. W latach 1935/1936 
ukazuje się ogółem 10 numerów, w których na plan pierwszy wy- 
suwają się hasła jednolitego frontu klasy robotniczej z frontem 
ludowym we wspólnej walce o socjalizm, hasła walki z ciemnotą, 
oportunizmem i zacofaniem. Zamieszcza też "Pionier" informacje 
o Związku Radzieckim. 
Piękną kartę zapisują toruńscy drukarze w dziejach ruchu 
związkowego. Już 20 października 1919 r. szczupłe grono zebrane 
w hotelu polskim "Muzeum" (dziś Książnica Miejska) postanawia 
zorganizować się celem "polepszenia bytu" i "pielęgnowania ko- 
leżeństwa". Powstaje pierwsza na Pomorzu polska organizacja 
drukarzy pod nazwą Związek Drukarzy Oddział Toruński. Na 
członków przyjmowani są tylko wykwalifikowani drukarze. Siecią- 


108
		

/Czasopisma_067_05_111_0001.djvu

			swych placówek Oddział Pomorski obejmuje z czasem cały teren 
W ojewództwa Pomorskiego. Posiada też własny lokal przy ul. Ko- 
pernika 15, w którym mieści się biblioteka i sala gier towarzyskich. 
Wydaje własną gazetkę "Drukarz Pomorski" (1933-1939), dru- 
kowaną początkowo w Grudziądzu, a od 1936 r. w Toruniu. Zada- 
nia, sformułowane w protokóle z pierwszego zebrania, w toku 
działalności rozszerzają się bardzo znacznie. Walka o lepsze wa- 
runki pracy i płacy, odważna i konsekwentna obrona zagrożonego 
bytu, hartowanie solidarności drukarzy, podnoszenie świadomości 
klasowej, oto naczelne hasła pracy Związku. Już w pierwszych 
latach działalności zrzeszeni drukarze toruńscy dają dowód swej 
patriotycznej i społecznej postawy, wyrażając gotowość niesienia 
pomocy finansowej rodakom z Górnego Śląska. Na zebraniu 7 lu- 
tego 1921 r. deklarują oddanie na cele plebiscytowe jednodniowego 
zarobku. Na ten sam cel przeznaczają następnie dochód z wyciecz- 
ki do Kluczyków. 
Najtrudniejsze sprawy, którym Związek musi stawić czoło, to 
sprawy bezrobocia. Fundusze ze składek, przeznaczone na pomoc 

 finansową dla bezrobotnych drukarzy, powiększane są z dochodów 
różnego rodzaju imprez. Związek solidaryzuje się ze strajkujący- 
mi drukarzami innych miast, np. Poznania. Kilkakrotnie zobowią- 
zują się do opodatkowania w wysokości 20% od zarobków, a w wy- 
padku dłuższego strajku (ponad 2 tygodnie) zgadzają się podnieść 
opodatkowanie do 30 6 /0 na pomoc dla drukarzy poznańskich 
(1924). Z pomyślnym rezultatem walczy Związek o podwyżkę za- 
robków, piętnuje łamistrajków, zabiega o unormowanie zatrud- 
nienia i płacy uczniów. Szczególne nasilenie działalności w tym 
zakresie przypada na lata 1932-1935, okres kryzysu gospodarcze- 
go i związanego z tym bezrobocia. W listopadzie 1934 r. na 95 
członków Związku notuje się 35 bezrobotnych. Sytuacja jest nader 
trudna. Właściciele drukarń i akcjonariusze spÓłek akcyjnych więk- 
szych zakładów, zrzeszeni w Korporacji Zakładów Graficznych 
i Wydawniczych na Województwo Pomorskie, dążą do rozbicia 
solidarności ruchu związkowego. Pracodawcy płacą, jak chcą i ile 
chcą. Dochodzi do tego, że zarobki, tzw. tygodniówki, wypłacane 


109 


II 
"j
		

/Czasopisma_067_05_112_0001.djvu

			zaliczkowo wynoszą zaledwie kilka złotych. Płace pracowników 
wykwalifikowanych wahają się od 15 do 85 zł tygodniowo. 
Największym osiągnięciem Związku jest podpisanie w Toruniu 
19 lipca 1938 r. układu zbiorowego dla przemysłu poligraficznego 
w formie dobrowolnego orzeczenia arbitrażowego zainteresowa- 
nych stron: zrzeszonych pracodawców Bydgoszczy i Torunia oraz 
Związku reprezentującego drukarzy. Zarządzeniem Ministra 
Opieki Społcznej z dnia 30 listopada 1938 r. nadano temu układowi 
moc powszechnie obowiqzującą dla wszystkich zakładów przemy- 
słu poligraficznego na obszarze Województwa Pomorskiego. Jed- 
nym z aktywnych członków ruchu związkowego jest wówczas 
członek KPP, litograf Tadeusz Ziętarski, często osadzany w wię- 
zieniu za swe jawne wystąpienia w obronie wyzyskiwanych współ- 
towarzyszy. 
Innym odcinkiem działalności Związku jest doszkalanie człon- 
ków przez referaty na tematy fachowe bądź też ogólne, wygłasza- 
ne na wspólnych spotkaniach. Na jednym z zebrań (16 lutego 
1935 r.) wysłuchano referatu na temat ruchu robotniczego. Jego 
treść świadczy o właściwym widzeniu świata kapitalistycznego. 
Referent wskazuje na solidarność kapitału międzynarodowego 
w niesieniu sobie wzajemnej pomocy, z czego powinny brać przy- 
kład klasy robotnicze, aby wzmocnić swoją siłę. Przyczyny kry- 
zysu światowego widzi referent w przeżywającym się obecnie 
systemie kapitalistycznym. 
Życie towarzyskie drukarzy jest bardzo urozmaicone. Związek 
organizuje przede wszystkim uroczystości wręczania dyplomów 
z okazji chrztu drukarskiego oraz jubileuszów wieloletniej pracy 
drukarskiej. Z tej okazji wydrukowano 23 października 1937 r. 
"Jednodniówkę", która świadczy o serdecznej atmosferze i zźyciu 
się drukarzy oraz o kulturze środowiska drukarskiego. Ten cztero- 
stronnicowy druczek jest poświęcony jubilatom: Julianowi Pawli- 
kowskiemu, Józefowi Maliszewskiemu i Wacławowi Rosińskiemu 
(wszyscy z Drukarni Rolniczej) oraz Stanisławowi Komorowskie- 
mu i Wiktorowi Urbańskiemu (z Drukarni Toruńskiej), którzy 
przepracowali w zawodzie drukarskim 50 i 25 lat. Związek orga- 
nizuje także wieczorki towarzyskie, bale i wycieczki. W dniu 17 


, 


I 
l 


110
		

/Czasopisma_067_05_113_0001.djvu

			lutego 1934 r. zostaje założone koło sportowe "Grafika" przy Zw. 
Zaw. Drukarzy i Pokrewnych Zawodów w Polsce. Sekcja piłki 
nożnej cieszy się największą liczbą członków. 
W celu szerszego pogłębiania wiadomości fachowych zawiązuje 
się Towarzystwo Graficzne. Początkowo znajduje się ono pod pa- 
tronatem Związku, następnie usamodzielnia się. Towarzystwo 
Graficzne solidaryzuje się zawsze w swych poczynaniach ze Związ- 
kiem Drukarzy. Zebrania Towarzystwa odbywają się w Książnicy 
Miejskiej, co wpływa na ściślejsze powiązanie drukarzy z bibliote- 
ką naukową i życiem kulturalnym miasta. Podtrzymuje ten kon- 
takt dyr. Zygmunt Mocarski, którego pasją życia jest książka. 
W 1925 r. w Grudziądzu, w związku z V Walnym Zjazdem Związ- 
ków Zawodowych Graficznych i Wydawniczych na Polskę Za- 
chodnią, Mocarski organizuje retrospektywną wystawę drukar- 
stwa, ukazując poprzez druki chełmińskie, gdańskie, brodnickie 
i toruńskie dorobek kultury polskiej na Pomorzu. Mocarski pro- 
wadzi też wykłady z historii książki, ale przede wszystkim staje 
przy warsztacie drukarskim, dorzucając wiele cennej inicjatywy 
w opracowaniu graficznym druków. Na wielu pozycjach, szcze- 
gólnie starannie, a nawet pięknie wydanych, znajduje się napis: 
"nad stroną graficzną czuwał Zygmunt Mocarski". Należą do nich 
m. in. Dzieje Torunia, Bronisława Przyłuskiego Dalekie lqki, Ta- 
deusza Nowaka Oblężenie Torunia, w której Mocarski komponuje 
układ map, czy wreszcie piękna pozycja bibliofilska Zygmunta Ba- 
towskiego Wizerunki Kopernika. 
Wybuch drugiej wojny światowej zamyka trudny okres dzia- 
łalności drukarń w warunkach ustroju kapitalistycznego. Druka- 
rze wraz z całą klasą robotniczą, prowadzą walkę polityczną 
i ekonomiczną. Przemysł graficzny w Toruniu zatrudnia ponad 
650 ludzi. Nawet większe drukarnie to przedsiębiorstwa nie repre- 
zentujące w żadnym wypadku poziomu europejskiego. Cztery li- 
notypy, dwie maszyny rotacyjne, kilka maszyn płaskich i docisko- 
wych, czasem urządzenie do offsetu lub druku wklęsłego obok 
zwykłych urządzeń zecerni, stereotypii i introligatorni - oto wy- 
posażenie toruńskich zakładów, które daleko odbiega od potrzeb. 
Nieunormowanie płac i czasu pracy, dotkliwie odczuwany brak 


111
		

/Czasopisma_067_05_114_0001.djvu

			podręczników i zawodowych szkół poligraficznych, a obok tego 
umiłowanie zawodu przez wielu oddanych swojej pracy drukarzy, 
uzupełnia obraz minionego okresu. 


25 lat Polski Ludowej 


Okres odrodzenia się drukarstwa toruńskiego w nowych wa- 
runkach Polski Ludowej poprzedzają ciężkie lata okupacji hitle- 
rowskiej. Druga wojna światowa, niszczycielskie dzieło faszyzmu, 
przynosi zagładę nie tylko wielu tysiącom istnień ludzkich, ale 
także w znacznej mierze dorobkowi materialnemu, zdobytemu mo- 
zolną pracą wielu pokoleń. Okupant hitlerowski z zaciętością i pre- 
medytacją niszczy też przemysł drukarski Torunia. Lepsze maszy- 
ny i urządzenia z kilku większych drukarń zostają wywiezione do 
Niemiec, inne przechodzą w ręce nowych właścicieli. Ulegają li- 
kwidacji drukarnie: Karolczaka, Zrzeszenia b. Pracowników Po- 
morskiej Drukarni Rolniczej, Robotnicza, Spółdzielcza, Stefano- 
wicza, Kocanki i inne mniejsze. Przepada też mienie Związku Dru- 
karzy. Tylko nieliczni drukarze znajdują pracę w zakładach nie- 
mieckich, wielu powołanych do wojska polskiego w 1939 r. pozo- 
staje w niewoli. Część wywieziona zostaje na roboty do Niemiec, 
inni skierowani do najcięższych prac fizycznych na miejscu. Są 
i tacy, którzy giną śmiercią męczeńską w obozach koncentracyj- 
nych. 
Mroki ciężkiej okupacji kończą się radosnym dniem wyzwole- 
nia 1 lutego 1945 r. Kilkunastu drukarzy znajdujących się na te- 
renie Torunia samorzutnie, z bezprzykładnym poświęceniem przy- 
stępuje do zabezpieczenia i uporządkowania zniszczonego przez 
okupanta mienia zakładów graficznych. W ciężkich warunkach 
zimy, braku żywności i odzieży, pionierska garstka uruchamia ma- 
szyny drukarskie, aby jak najprędzej zaspokoić tak..___wielkie zapo- 
trzebowanie na drukowane słowo polskie. W krótkim czasie roz- 
poczynają produkcję dwa zakłady: Drukarnia Toruńska pod Za- 
rządem Państwowym przy ul. Katarzyny 4 i Państwowe Zakłady 
Graficzne, początkowo jako Drukarnia Wojska Polskiego, przy 
ul. Rabiańskiej 15. Już 8 lutego 1945 r. ukazuje się pierwsza ga- 


b 


... 
11 
i 


I 
l 


112 


-
		

/Czasopisma_067_05_115_0001.djvu

			- 


b 


zeta "Słowo Pomorskie". Jednocześnie dział litografii drukuje tak 
bardzo potrzebne godło państwowe i portrety członków Rządu. 
W kwietniu 1945 r. otrzymują uczniowie klasy II pierwszą polską 
czytankę, bogato ilustrowaną przez Zygfryda Gardzielewskiego. 
Jest to jakby jaskółka zapowiadająca specjalizację zakładów w la- 
tach następnych w zakresie pięknej edycji książek. Przed zakła- 
dami drukarskimi stają coraz poważniejsze zadania, kształtowane 
nowymi warunkami społeczno-ekonomicznymi. Nowa rzeczywis- 
tość socjalistyczna, budownictwo zrębów Polski Ludowej i udział 
w tym Torunia jako miasta uniwersyteckiego, zakreślają perspek- 
tywy niespotykanego dotychczas rozwoju drukarń toruńskich. 
Rozproszeni w czasie wojny, powracają do Torunia dawni doświad- 
czeni drukarze, zajmując kierownicze stanowiska w nowo zorgani- 
zowanych zakładach pracy. Obok starej kadry fachowców rosną 
młodzi, przygotowani do obsługi coraz to bardziej nowoczesnych 
maszyn. Zastosowanie nowych osiągnięć techniki poligraficznej 
powoduje ułatwienie samego procesu produkcji drukarskiej, umoż- 
liwia zwiększenie nakładów i daje w efekcie dzieła o wysokich 
walorach artystycznych i technicznych. Liczne wyróżnienia i na- 
grody w konkursach na najlepiej wydaną książkę świadczą o do- 
brej pracy drukarń toruńskich, które połączone 1 lipca 1964 r. 
w jedno przedsiębiorstwo państwowe, pod nazwą Zakłady Graficz- 
ne w Toruniu, umocniają swój profil produkcji książek, współpra- 
cując z kilkunastoma centralnymi wydawnictwami. W niebywa- 
łych dotąd nakładach wychodzą dzieła klasyków marksizmu, m. in. 
komplet dzieł Lenina, a także literatura polityczna, dzieła filozo- 
ficzne, podręczniki medyczne, prawnicze, powieści klasyczne 
i współczesne, przeznaczone także na rynek zagraniczny. Około 
400 tytułów i 6 milionów egzemplarzy książek oto roczna produk- 
cja toruńskiej drukarni. Dorobek ten jest niewątpliwie dziełem 
połączonych wysiłków dobrych, dawnych fachowców z pracą en- 
tuzjastów nowoczesności l. Do tych ostatnich należy artysta gra- 
fik Zygfryd Gardzielewski, który twórczość swą związał z książką. 


i 


,Lo 
"E 
f'"' 


1 o rozwoju i dorobku drukarń toruńskich w okresie powojennym in- 
formuje obszernie artykuł T. Z e r z o ń, O wspólczesnej poligrafii tOruń- 
skiej, Rocznik Toruński 3, Toruń 1969. 


B - Rocznik Toruński 


113 


-
		

/Czasopisma_067_05_116_0001.djvu

			Autor wielu opracowań graficznych, współpracujący niemal 
z wszystkimi poważniejszymi wydawnictwami w Polsce, jest tWór- 
cą nowego kroju pisma drukarskiego, zwanego antykwą toruńską. 
Przy współudziale Józefa Gruszki, wysiłkiem kilku lat mozolnej 
pracy, Zygfryd Gardzielewski tworzy czcionkę, której estetyka 
i harmonijne wiązanie się w czytelną całość zdobywa trwałe miej- 
sce w polskim drukarstwie. Osiągnięciem swoim nawiązuje do 
tych chlubnych tradycji doby Renesansu czy Oświecenia, gdy dru- 
karze toruńscy utrwalali sławę i powszechne uznanie grodu Ko- 
pernika. Przegląd czterechsetletniej historii toruńskiej drukar- 
stwa potwierdza nasze przekonanie o doniosłym znaczeniu "czar- 
nej sztuki", upowszechniającej myśl ludzką szczególnie w walce 
o naj świętsze sprawy ludzkości: o postęp i pokój. 



 



 
: 
,,
.
 

 
 W'JtS AWA .. 
. 400łAT .'. 
' 1 Dc1\u , 
. . ORUKA....,.",A I 
I :,.:
 : TORUNSKJ
 
 . + , r 
. .'. 
 ,4' , 
I
) ," 
 ,,' .',.. 
. 
(\ 
I 


J 
I 
I 
.. 
I 



. .
. 

. JA 
G

 

WA .

 


, 
J l 1 : !I! " , 
: i'1 '
- < )j.. 



. 
" 


; 


\. 


Plakaty wydane z okazji 400 lat drukarstwa toruńskiego. 
Projektował Zygfryd GaTdzielewski 


114 


,.
		

/Czasopisma_067_05_117_0001.djvu

			Toruń w pierwszych miesiącach 
okupacji hitlerowskiej 


(wrzesień - grudzień 1939 r.) 


Donald Steyer 


Celem artykułu jest przedstawienie martyrologii polskiej lud- 
ności Torunia w początkowym okresie okupacji hitlerowskiej, 
a więc od września do końca grudnia 1939 r. 
Okres ten, charakteryzujący się szczególnym nasileniem eks- 
terminacyjnych akcji okupanta na obszarze całego Pomorza Gdań- 
skiego, był rzecz oczywista tragiczny w swych skutkach również 
dla ludności Torunia - od 1920 r. stolicy województwa pomor- 
skiego. 
Artykuł oparty został na materiałach archiwalnych z Woje- 
wódzkiego Archiwum Państwowego w Bydgoszczy i Oddziału Te- 
renowego w Toruniu, materiałach z Głównej Komisji Badania 
Zbrodni Hitlerowskich w Polsce (w szczególności o akta procesu 
gauleitera Alberta Forstera), prasie, opracowaniach oraz relacjach 
niektórych świadków i ofiar eksterminacyjnej polityki okupanta 
w omawianym okresie. 


. 


. 


. 


Przedstawiając podjętą problematykę, kilka uwag poświęcić 
należy podstawowym założeniom polityki narodowościowej hitle- 
rowskiej III Rzeszy w stosunku do ludności polskiej na wcielonych 
do Niemiec we wrześniu 1939 r. obszarach państwa polskiego, 
w szczególności na terenie tzw. Reichsgau Danzig-Westpreussen, 
w skład którego wchodził również Toruń. 
W założeniach politycznych III Rzeszy ziemie polskie stanowić 
miały tzw. "przestrzeń życiową" dla Niemców. W związku z tym, 


115 


,. 


J
		

/Czasopisma_067_05_118_0001.djvu

			u podstaw całokształtu polityki hitlerowskich Niemiec w stosun- 
ku do Polski leżała dążność do biologicznego wyniszczenia narodu 
polskiego. W konsekwencji tej polityki w okresie ponad 5-letniej 
okupacji hitlerowskiej Ojczyzna nasza poniosła ogromne straty. 
Niezależnie od zniszczeń natury materialnej, w szczególności 
niczym niepowetowanych strat w zakresie dóbr kulturalnych, 
w latach 1939-1945 utraciło życie ponad 6 milionów obywateli 
polskich - ściśle 6 028 000 ludzi, na około 34 miliony ludności 
w 1939 r. 
Biorąc pod uwagę stosunek tych strat do liczby ludności, Pol- 
ska była krajem najbardziej pod tym względem poszkodowanym. 
Charakterystyczne było, że podstawową przyczyną zniszczeń ma- 
terialnych poniesionych w latach wojny i okupacji przez Polskę 
były nie działania wojenne, lecz rabunkowa i niszczycielska dzia- 
łalność okupanta. Również, jeśli chodzi o podaną wyżej liczbę 
ofiar ludzkich, stwierdzić należy, że jedynie około 10,7% zginęło 
w wyniku bezpośrednich działań wojennych, natomiast 5384000 
osób, czyli około 89,3%, padło ofiarą eksterminacyjnej polityki hi- 
tlerowców. 
Spośród wszystkich krajów, które całkowicie bądź też częścio- 
wo znalazły się w latach II wojny światowej pod niemiecką wła- 
dzą, zbrodnie popełnione przez hitlerowców nosiły najbardziej 
zorganizowany charakter i przybrały największe rozmiary na zie- 
miach polskich. O ogromie tych zbrodni świadczy choćby fakt, że 
w ciągu hitlerowskiej okupacji, od września 1939 do wiosny 1945 r. 
przeciętnie 2800-2850 obywateli polskich ginęło codziennie w wy_ 
niku eksterminacyjnej polityki okupanta 1. 
Genezy procesu eksterminacji ludności polskiej szukać należy 
w planach politycznych narodowego socjalizmu, chronologicznie 
znacznie wcześniejszych od momentu hitlerowskiej agresji na Pol- 
skę. Realizacja tych planów nastąpiła natomiast już od pierwszych 
dni okupacji we wrześniu 1939 r. 
Na terenie Pomorza Gdańskiego okupant hitlerowski prowa- 


I Eksterminacja ludności w Polsce w czasie okupacji niemieckiej 1939 
-1945, Poznań 1962, s. 7, 8. 


116 


\ 


...
		

/Czasopisma_067_05_119_0001.djvu

			dził w stosunku do ludności polskiej specyficzną politykę - od- 
mienną niż na innych obszarach Polski wcielonych do Rzeszy 
w 1939 r. (w Wielkopolsce czy na Śląsku), odmienną także niż na 
ziemiach Polski Centralnej, z których utworzono tzw. Generalne 
Gubernatorstwo (General-Gouvernement). 
Terror hitlerowców wobec ludności polskiej Pomorza Gdań- 
skiego szczególnie bezwzględną formę przybrał w pierwszych mie- 
siącach okupacji. W żadnym z pozostałych regionów Polski nie 
zginęło tylu ludzi podczas masowych mordów, dokonywanych 
przez okupanta w okresie od września 1939 do stycznia 1940 r., co 
właśnie na terenie tzw. Reichsgau Danzig-Westpreussen. Okręg 
ten traktowany był zresztą przez hitlerowców jako wzorcowy 
(Mustergau), a realizowana tutaj polityka eksterminacyjna stano- 
wić miała w pewnym sensie wzór dla naśladowania na innych te- 
renach. Doświadczenia, nabyte przez hitlerowców z masowych 
akcji eksterminacyjnych, takich jak: Piaśnica, Szpęgawsk, Trysz- 
czyn czy Barbarka, służyć im miały pomocą później, przy realizo- 
waniu zbrodniczej polityki ludobójczej w Polsce i innych krajach 
w latach II wojny światowej 2. 
Hitlerowskie plany, zmierzające do eksterminacji ludności pol- 
skiej, stanowiły część na szeroką skalę opracowywanego progra- 
mu podporządkowania Europy Niemcom, po utrwaleniu w niej 
hegemoni III Rzeszy, Co nastąpić miało w rezultacie przyszłej, 
zwycięskiej kampanii wojennej, planowanej przez hitlerowców na 
długo przed 1939 r. U podstaw tych planów leżała więc dążność 
do zdobycia dla narodu niemieckiego możliwie jak największej 
"przestrzeni życiowej" (Lebensraum), co stanowiło jeden z głów- 
nych celów polityki narodowego socjalizmu. 
Zasadniczo konkretne projekty, a później instytucje, których 
celem było "umocnienie niemczyzny" na Wschodzie, powstawać 
poczęły dopiero na jesieni 1939 r., a więc po agresji na Polskę. 
Wiązało się to z przejściem Niemiec do realizacji kolejnej fazy 
swej polityki, a mianowicie do podbojów zbrojnych. 
W październiku 1939 r. Reichsftihrer SS Heinrich Himm1er, na 



 


2 D. S t e y e r, Eksterminacja ludności polskiej na Pomorzu Gdańskim 
w latach 1939-1945, Gdynia 1967, s. 7. 


117 


.... 


..
		

/Czasopisma_067_05_120_0001.djvu

			mocy nie opublikowanego dekretu Hitlera z 7 X 1939, utworzył 
urząd Komisarza Rzeszy do Spraw Umocnienia Niemczyzny 
(Reichskommissar fur die Festigung Deutschen Volkstums- 
RKFDV). Niezależnie od tej instytucji, cele związane z jej dzia- 
łalnością realizowane były również przy współudziale innych urzę- 
dów, takich jak Główny Urząd Bezpieczeństwa Rzeszy (RSHA) 
oraz Główny Urząd dla Spraw Polityki Rasowej i Osiedleńczej 
(Rassen- und Siedlungshauptamt - RuSHA) 3 
Po wcieleniu zagarniętych ziem polskich do Rzeszy opracowa- 
no kilka wariantów planów, mających stanowić wytyczne dla po- 
lityki okupanta na tych terenach. Wymienić tu należy, jako chro- 
nologicznie naj wcześniejszy, memoriał dr Erharda Wetzla i dr 
Gerharda Hechta, przygotowany w ramach prac Urzędu Rasowo- 
-Politycznego NSDAP (Rassenpolitisches Amt der NSDAP). Me- 
moriał ten, z datą 25 XI 1939, ukazał się pod tytułem Die Frage 
der Behandlung der BevOlkerung der ehemaligen polnischen Ge- 
biete nach rassenpolitischen Gesichtpunkten (Zagadnienie trakto- 
wania ludności byłych terenów polskich z punktu widzenia raso- 
wo-politycznego). 
W memoriale ustalono główne cele tzw. "polityki wschodniej" 
hitlerowskiej Rzeszy. Należało do nich: 
1. Totalne i definitywne zniemczenie nadających się do tego 
warstw ludności. 
2. Usunięcie z włączonych do Rzeszy obszarów całej ludności 
nie kwalifikującej się do zniemczenia. 
3. Osiedlenie na terenach wcielonych Niemców z innych dziel- 
nic Rzeszy oraz z innych krajów 4. 
W ostatnim kwartale 1940 r. Himmler polecił podległym sobie 
urzędom przystąpić do opracowania tak zwanego "Generalplan 
Ost", planu, którego celem było "generalne uporządkowanie 
Wschodu" według narodowosocjalistycznych koncepcji. Akcja ta 
poprzedzona została przygotowaniem bardziej niż dotychczasowe 


.... 

 

 


8 Biuletyn Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce, 
t. XII, Warszawa 1960, s. 4F-6F, 
« Eksterminacja ludności w Polsce..., s. 10. 


118 


...,
		

/Czasopisma_067_05_121_0001.djvu

			'\.o 
i': 


..., 


szczegółowego planu polityki narodowościowej lIr Rzeszy w sto- 
sunku do Polaków zamieszkujących ziemie wciel cne do Niemiec. 
Wspomniane wyżej plany i memoriały hitlerowskie dotyczyły 
pewnych ogólnych założeń polityki narodowościowej lIr Rzeszy na 
terenach wschodnich. Większość tych rozważań pozostała w sferze 
teoretycznych marzeń - nie zostały one nigdy zrealizowane. Wy- 
mienione plany w zasadzie nie przewidywały stosowania ekster- 
minacji bezpośredniej wobec całej ludności polskiej, bynajmniej 
jednak nie rezygnowano z różnych form eksterminacji pośredniej, 
a więc wysiedlania, wywożenia na roboty przymusowe, wygładza- 
nia, wreszcie ze stosowania różnych form akcji germanizacyjnej. 
Rzeczywistość, czyli realizacja hitlerowskiej polityki wobec na- 
rodu polskiego w ciągu przeszło 5-letniej okupacji, odbiegała zde- 
cydowanie od założeń generalnego planu wschodniego, co wyni- 
kało głównie z faktu, że plan ten, wobec sytuacji na frontach II 
wojny światowej, stawał się wraz z upływem czasu coraz bardziej 
utopijny. W tej sytuacji długofalowe plany przesiedleńcze zastą- 
pione zostały przez rozmaite formy eksterminacji ludności 5. 
Przedstawienie całokształtu akcji eksterminacyjnej na zie- 
miach polskich wychodzi poza tematyczny zakres niniejszego ar- 
tykułu. Będzie natomiast interesować nas problem ten w odnie- 
sieniu do terenu Pomorza Gdańskiego, który na mocy bezprawne- 
go z punktu widzenia zasad prawa międzynarodowego dekretu 
Hitlera z dnia 8 października 1939 r. został wraz z innymi ziemia- 
mi zachodniej Polski wcielony do Rzeszy. 
W skład tak zwanego Reichsgau Danzig-Westpreussen weszły 
ziemie byłego województwa pomorskiego, w jego granicach z 1 
września 1939 r., terytorium b. Wolnego Miasta Gdańska, którego 
wcielenie do Rzeszy uroczyście proklamował Hitler w dniu agresji 
na Polskę (a więc 1 rx 1939 r.), oraz stosunkowo niewielki obszar 
należący do Niemiec przed 1 września 1939. 
Proces eksterminacyjny przebiegał, rzecz jasna, z największym 
nasileniem na terenie byłych ziem woj. pomorskiego, a w pierw- 
szych tygodniach wojny również na obszarach b. WM Gdańska. 


6 D. S t e y e r, op. cit., s. 24. 


119 


.ol
		

/Czasopisma_067_05_122_0001.djvu

			Jak wspomniano we wstępie, eksterminacja bezpośrednia lud- 
ności polskiej na ziemiach wcielonych do Rzeszy wystąpiła w spo- 
sób najbardziej bezwzględny właśnie na terenie Pomorza Gdań- 
skiego, skąd postanowiono w sposób możliwie jak naj szybszy i naj- 
bardziej radykalny pozbyć się części Polaków, nie nadających się 
według oceny okupanta do zniemczenia, w szczególności tych, któ- 
rzy stanowić mogli niebezpieczeństwo dla "utrwalenia niemczyz- 
ny" na Pomorzu. 
W ramach realizacji tych założeń dokonano na terenie Pomo- 
rza w pierwszych miesiącach okupacji szeregu zbrodni masowych, 
mordując kilkadziesiąt tysięcy Polaków na miejscach masowej za- 
głady, w obozach przejściowych, w obozie koncentracyjnym Stutt- 
hof (Sztutowo) i w egzekucjach ulicznych. Akcja ta skierowana 
była przede wszystkim przeciwko "kierowniczym warstwom" na- 
rodu polskiego, głównie jego inteligencji 6. 
Pierwszą fazą realizacji eksterminacyjnej polityki Niemiec na 
terenie Pomorza były masowe aresztowania, przeprowadzane 
głównie przez tzw. grupy operacyjne (Einsatzgruppen), złożone 
z funkcjonariuszy policji i służby bezpieczeństwa (SD) oraz przez 
członków selbstschutzu wśród ludności polskiej w pierwszych 
dniach po wkroczeniu hitlerowskich wojsk na Pomorze. 
Aresztowanych osadzano w więzieniach lub w ad hoc potwo- 
rzonych tymczasowych obozach przejściowych, skąd znaczna ich 
część przewożona była na miejsca masowej zagłady, znajdujące się 
przeważnie w okolicznych lasach, bądź też mordowana na miejscu. 
Pewien odsetek więźniów skierowywano do obozów koncentracyj- 
nych, a niektórych, nielicznych raczej, zwalniano. 
W wyniku jednolitej akcji, przeprowadzonej w pierwszych ty- 
godniach po wkroczeniu Niemców na Pomorze, w obozach przej- 
ściowych umieszczono przede wszystkim inteligencję polską, 
a więc nauczycieli, księży, działaczy społecznych i politycznych, 
ludzi z wyższym wykształceniem itp. Stanowili oni grupę pierw- 
szą, najliczniejszą. W skład drugiej, wchodziło zamożne kupiectwo, 
ziemianie, właściciele nieruchomości, drobniejsi urzędnicy. Do 


e Ibid., s. 27. 


120
		

/Czasopisma_067_05_123_0001.djvu

			.. 


.v 


.... 


trzeciej wreszcie wszystkie te osoby, które zostały zadenuncjo- 
wane przez miejscowych volksdeutschów, jako wrogo nastawione 
do Niemców. Denuncjacje te, miały zresztą bardzo często podkład 
jedynie zemsty osobistej. 
Technika aresztowania i osadzania w obozach była w poszcze- 
gólnych miejscowościach niemal identyczna. Członkowie selbst- 
schutzu zabierali ludzi z mieszkań, przeważnie na podstawie spo- 
rządzonych już wcześniej list imiennych, zatrzymywano również 
na drogach osoby powracające na Pomorze z ucieczek w głąb 
kraju, podejmowanych w pierwszych dniach wojny. 
Na terenie Pomorza Gdańskiego istniało wiele miejsc, w któ- 
rych hitlerowcy dokonywali masowych mordów. Ludność z terenu 
wybrzeża likwidowana była głównie w lasach piaśnickich w odle- 
głości około 10 km od Wejherowa. Zginęło tam blisko 12 tys. osób. 
Dla powiatów starogardzkiego i tczewskiego jako miejsce masowej 
zakłady służył las Szpęgawski pod Starogardem, gdzie zamordo- 
wano blisko 7 tys. ludzi. 
W rejonie Bydgoszczy, której ludność w związku z prowoka- 
cyjną dywersją hitlerowską w dniu 3 IX 1939 i jej skutkami stała 
się obiektem szczególnie ostrych represji okupanta, opró	
			

/Czasopisma_067_05_124_0001.djvu

			cjalnych (Sondergerichte) w obozach wyniszczeń lub zsyłani byli 
do obozów koncentracyjnych. 
Osobnym, o innym już charakterze miejscem masowych mor- 
dów był obóz koncentracyjny w Sztutowie, do którego przywożono 
ludność polską z całego Pomorza, a także innych ziem polskich. 
Zginęło tam łącznie około 85 tys. ludzi 7. 
Powstaje oczywiście pytanie, dlaczego właśnie na terenie Po- 
morza Gdańskiego akcja eksterminacji bezpośredniej przybrała 
największe rozmiary i najbardziej drastyczne formy? 
Wydaje się, że wymienić tu należy dwie zasadnicze przyczyny. 
Po pierwsze, Pomorze Gdańskie (Westpreussen), uważane było 
przez Niemców za obszar, którego ludność w stosunkowo znacznej 
ilości nadawała się do zgermanizowania. Należało jedynie możli- 
wie szybko i w radykalny sposób zlikwidować przy użyciu wszel- 
kich metod tę część Polaków, która ze względów bądź to politycz- 
nych (wrogie nastawienie do Niemców) lub też innych (pochodze- 
nie z Polski centralnej - b. Kongresówki, Galicji czy województw 
wschodnich, nieznajomość języka niemieckiego, brak jakichkol- 
wiek związków z niemczyzną) nie nadaje się do zniemczenia. 
Po drugie - na terenie tzw. Reichsgau Danzig- W estpreussen 
zamieszkiwała nieliczna wprawdzie, lecz dobrze zorganizowana 
grupa ludności pochodzenia niemieckiego, która przyjęła po I 
wojnie światowej obywatelstwo polskie, zwana według hitlerow- 
skiej nomenklatury volksdeutschami. Ludność ta w poważnym 
stopniu przyczyniła się do realizacji altcji eksterminacyjnej, będąc 
w wielu przypadkach nie tylko jej inicjatorem, ale i bezpośrednim 
wykonawcą w szeregach zbrodniczej organizacji selbstschutzu B. 
Oficjalnie selbstschutz był organem policyjnym, podlegającym 
w zasadzie dowódcy policji porządkowej (Ordnungspolizei), i po- 
wołany miał być do życia (na terenie Pomorza Gdańskiego) 
z dniem 26 września 1939 r. na mocy rozporządzenia Reichsfiihr€ra 
SS, Himmlera 9. Data ta jest zresztą dyskusyjna. Spotykamy się 


7 Archiwum Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Pol- 
sce (AGKBZH), Akta procesu A. Forstera, t. IX; K. D u n i n-W ą s o w i c z, 
Obóz koncentracyjny Stutthof, Gdynia 1966, s. 166. 
8 D. S t e y e r, op. cit., s. 27 i n. 
g AGKBZH, Akta procesu A. Forstera, t. XV, s. 4575 i n. 


]22 


, 


t>
		

/Czasopisma_067_05_125_0001.djvu

			_. ... 


. 


o, 


. 


l 


n 


....... 
" 
..... .. 
"ł 


.. 
.. ,; 


" 


, 


t 


Gw 


:1 


. ( 
.. , 
A. .. t 
... , 
"- 
. 
" 
ł \ 
 - 

 "......... 
 
::.. or :;."'" 



 


" 


- 


.. 


Przywódca sełbstschutzu Alvensleben dokonuje przeglądu oddZiałów W dniu 
15 XI 193"r. na Rynku Staromiejskim w Toruniu 


\ '" 
iJ I (I
 


A fIt ...,. 
nit, 


--- 
ii .. 


, . 


, 


Przegląd oddzia'lów selbstschutzu przez gauleitera Forstera w dniu 27 Xl 1939 r. 
w Toruniu 


..u 


J
		

/Czasopisma_067_05_126_0001.djvu

			również z publikacjami podającymi, że oficjalnie utworzono selbst- 
schutz dopiero w dniu 7 października 1939 r. Na czele tej organi- 
zacji na Pomorzu (Selbstschutz-Westpreussen) stał SS-Oberfiihrer 
Ludolf von Alvensleben, były adiutant Reichsfiihrera SS, Himm- 
lera. 
Podkreślić trzeba, że w ostatnich latach przed wybuchem woj- 
ny (1938-1939) władze hitlerowskie skoncentrowały swe wysiłki 
na zorganizowaniu pomorskich Niemców w ramach rozmaitego 
 
typu organizacji o charakterze wojskowym lub też dywersyjnym, 
takich jak tzw. Legion Pomorski czy Danziger Freikorps. Legalnie 
działające organizacje mniejszości niemieckiej, Deutsche Vereini- 
gung czy przede wszystkim Jungdeutsche Partei, brały również 
czynny udział w przygotowaniu agresji na Polskę (przekazując 
zresztą oficjalnie wszystkich swych członków do NSDAP) 10. 
W konsekwencji tej działalności Pomorze stało się terenem, który 
szczególnie silnie odczuł skutki niemieckiej dywersji w okresie 
bezpośrednio poprzedzającym wybuch wojny oraz w pierwszych 
dniach jej trwania. 
Mniejszość niemiecka w Polsce zajmowała bardzo istotną po- 
zycję w planach politycznych III Rzeszy. Nie chodziło tu bowiem 
jedynie o sam fakt jej istnienia, Co miałoby uzasadniać rewizjo- 
nistyczne żądania, jak to miało miejsce w okresie Republiki Wei- 
marskiej. Władze hitlerowskie, podobnie zresztą, jak w okresie 
poprzedzającym konferencję w Monachium i rozbiór Czechosło- 
wacji (kiedy to kłamliwa propaganda niemiecka głosiła o rzeko- 
mym prześladowaniu Niemców sudeckich), rozpoczęły następnie 
akcję propagandową, której celem miało być wzbudzenie przeko- 
nania u innych narodów, że również Niemcy w Polsce są stale 
prześladowani, mimo swej lojalnej i uczciwej postawy politycznej. 
Szczególne nasilenie tej propagandy datuje się od jesieni 1938 r. ł:i 
Jednocześnie zdawano sobie sprawę z tego, że w odniesieniu do 
Polski akcja ta nie przyniesie takich rezultatów, jak w sprawie 
Czechosłowacji. 
Decydując się na agresję zbrojną na Polskę, Hitler, zakładając 


10 S. O s i ń s k i, V Kolumna na Pomorzu Gdańskim, Warszawa, 1965, 
s. 125. 


124
		

/Czasopisma_067_05_127_0001.djvu

			.;.> 


;. 


konieczność usunięcia ze zdobytych, a w szczególności wcielonych 
do Rzeszy ziem polskich miejscowej ludności niemieckiej, zamie- 
rzał wykorzystać propagandową akcję o rzekomym prześladowa- 
niu volksdeutschów w Polsce dla możliwie naj skuteczniejszego po- 
zbycia się niepożądanego i niebezpiecznego dla jego planów ży- 
wiołu polskiego. Tym tłumaczy się rozdęta do zupełnie absurdal- 
nych rozmiarów propaganda o prześladowaniu Niemców w Polsce. 
Polityka ta leżała u podstaw mitu o 58 tys. zamordowanych rze- 
komo w 1939 r. volksdeutschach oraz mającej w szczególny sposób 
pobudzić aparat hitlerowski i ludność niemiecką do bezwzględne- 
go postępowania z Polakami -- sprawy tak zwanej "Krwawej nie- 
dzieli" w Bydgoszczy (Bromberger Blutsonntag) w dniu 3 IX 
1939 r. ll . 
Mit o rzekomym zamordowaniu przez Polaków 58 tys. volks- 
deutschów przygotowany został przez propagandę hitlerowską 
w wyraźnie określonych celach politycznych. Charakterystyczne 
jest, że liczba ta nie od razu pojawiała się w niemieckiej prasie, 
publikacjach propagandowych czy też przemówieniach hitlerow- 
skich przywódców. Wzrastała ona systematycznie, wreszcie (naj- 
prawdopodobniej z polecenia samego Goebbelsa) została ustalona 
na 58 tysięcy 12. 
Obiektywnie stwierdzić należy, że pewna liczba osób narodo- 
wości niemieckiej została przez władze polskie aresztowana na 
krótko przed wybuchem wojny oraz w pierwszych dniach jej 
trwania. Nieznaczna stosunkowo ich część, zatrzymana w trakcie 
przeprowadzania akcji dywersyjnych czy szpiegowskich, lub udzie- 
lająca pomocy w wykonywaniu tych akcji, została, zgodnie z obo- 
wiązującym w okolicznościach wojennych prawem, stracona. Jed- 
nak prowadzone po wojnie wnikliwe badania naukowe w oparciu 
między innymi o niemieckie dokumenty tak zwanej Centrali Gro- 
bów w Poznaniu (instytucji zajmującej się ewidencją Niemców, 
którzy zginęli w Polsce), wykazały, że łączną liczbę ofiar spośród 
ludności niemieckiej w całej Polsce, ocenić można na koło 2-3 


11 D. Steyer, op. cit., s. 37. 
12 K. M. P o s P i e s z a l s k i, Sprawa 58000 Volksdeutschów, Poznań 
1959, s. 80. 


125
		

/Czasopisma_067_05_128_0001.djvu

			tys. osób 13. Astronomiczna cyfra 58 tysięcy zamordowanych Niem- 
ców była jedynie wymysłem propagandy hitlerowskiej, której ce- 
lem było wytworzenie specyficznej atmosfery antypolskiej, mają- 
cej w jakiejś mierze uzasadnić zbrodnie niemieckie, dokonywane 
na ludności polskiej w latach okupacji. 
Usunięcie tej ludności z ziem wcielonych do Rzeszy dokonywać 
się miało, jak wspomniano, drogą eksterminacji bezpośredniej, 
przez możliwie szybkie i skuteczne likwidowanie niebezpiecznego 
dla niemczyzny elementu polskiego oraz w drodze pośredniej, po- 
legającej na stopniowym wyniszczaniu ludności polskiej przede 
wszystkim w ramach niewolniczej pracy na rzecz okupanta. Agre- 
sja hitlerowska na Polskę i lata okupacji umożliwiły częściową 
przynajmniej realizację tych zamierzeń. 
Pierwsze miesiące hitlerowskiej okupacji były szczególnie tra- 
giczne dla ludności Pomorza. Nie da się ustalić ściśle liczby ofiar 
zbrodni niemieckich dokonanych w okresie od września do gru- 
dnia 1939 r. Według szacunkowych obliczeń na podstawie doku- 
mentów, relacji oraz akcji ekshumacyjnej, przeprowadzonej bez- 
pośrednio po wojnie, można przyjąć, że w omawianym okresie hi- 
tlerowcy zamordowali na Pomorzu co najmniej 50 tysięcy Pola- 
ków. Liczba ta nie jest jednak pewna, gdyż wiele mniejszych egze- 
kucji dokonywano w ustronnych miejscach leśnych, nie odnale- 
zionych do dnia dzisiejszego 14. 
Akcja eksterminacji bezpośredniej dokonywana na ludności 
polskiej Pomorza poczęła od początku 1940 r. zatracać swój maso- 
wy charakter, ustępując miejsca różnym formom eksterminacji 
pośredniej. Nie oznacza to, by w latach 1940-1944 nie odbywały 
się egzekucje Polaków, były one jednak, jeśli chodzi o teren tak 
zwanego Reichsgau Danzig-Westpreussen, zjawiskami już bardziej 
sporadycznymi i pociągały za sobą znacznie mniej ofiar niż maso- 
we zbrodnie dokonywane w jesieni 1939 r. 
Poważnym błędem byłoby jednak potraktowanie tego następne- 
go okresu okupacji jako ustabilizowanego, charakteryzującego 
się względnie spokojnym bytowaniem ludności polskiej. W okresie 


18 Ibid. 
14 Eksterminacja ludności w Polsce...., s. 54. 


126 


. 



 


.#lo
		

/Czasopisma_067_05_129_0001.djvu

			. 


tym bowiem nadal stale funkcjonował zorganizowany aparat 
zbrodni, choć zmianie uległy formy ekstenninacji. Spotęgowały 
się akcje ekstenninacji pośredniej - a więc wysiedlanie, rugo- 
wanie, wywożenie na roboty przymusowe, osadzanie w obozach 
koncentracyjnych itp. Akcje te pociągały za sobą również ogromną 
liczbę śmiertelnych ofiar spośród ludności Pomorza Gdańskiego 15. 
Od jesieni 1944 r. wobec coraz trudniejszej sytuacji militarnej 
i politycznej III Rzeszy rozpoczął się ostatni już etap ekstermina- 
cyjnej polityki okupanta. Dochodzi wówczas do ponownego nasile- 
nia zbrodni masowych, większych egzekucji, czyli bezpośredniej 
eksterminacji Polaków w Reichsgau Danzig-Westpreussen. Wią- 
zało się to z sytuacją, jaka wytworzyła się na ziemiach Pomorza 
w okresie stopniowego wycofywania armii hitlerowskiej na za- 
chód, a więc z likwidowaniem narastającego polskiego ruchu opo- 
ru, ewakuacją obozów (przede wszystkim obozu koncentracyjnego 
Stutthof), wreszcie z bezpośrednimi działaniami wojennymi na 
ziemiach Pomorza Gdańskiego w okresie od stycznia do końca 
marca 1945 r. W tym też czasie hitlerowcy przystąpili do akcji, 
której celem było zatarcie śladów licznych zbrodni masowych, do- 
konywanych na Pomorzu na jesieni 1939 r. 
Łącznie, w ciągu całego, przeszło 5 lat trwającego okresu oku- 
pacji, około 120 tys. Polaków z Pomorza Gdańskiego zginęło 
w rezultacie eksterminacyjnych akcji hitlerowców 16, noszących 
w zasadzie charakter instytucjonalny, jako że masowe akcje ludo- 
bójcze były planowane i koordynowane przez kierownicze organa 
II I Rzeszy. 


. 


. 


. 


ł:J 


Toruń, będący w latach międzywojennego dwudziestolecia sto- 
licą województwa pomorskiego oraz silnym ośrodkiem administra- 
cyjno-wojskowym na Pomorzu, zajęty został przez oddziały zbroj- 
ne okupanta w dniu 7 września 1939 r. Nastąpiło to w rezultacie 


15 D. S t e y e r, op. cit., s. 95. 
le Taka właśnie liczba ofiar (według niepełnych danych) ustalona zo- 
stała przez Najwyższy Trybunał Narodowy w związku z przygotowywaniem 
procesu Alberta Forstera (por. D. Steyer, op. cit., s. 161). 


127 


ja
		

/Czasopisma_067_05_130_0001.djvu

			wycofania się armii "Toruń", dowodzonej przez gen. Władysława 
Bortnowskiego, w kierunku Warszawy po przegranej bitwie 
w Borach Tucholskich. Kwatera główna armii przeniesiona została 
w nocy z 6 na 7 września 1939 r. z Torunia do Brześcia Kujaw- 
skiego. 
W ojska wycofywały się przez mosty w Toruniu, jedynie grupa 
operacyjna gen. Bołtucia, a nieco później 16 dp, dowodzona przez 
płk. Szyszko-Bohusza, posuwały się wzdłuż prawego brzegu Wisły 
i dopiero przez most we Włocławku przedostać się miały na lewy 
brzeg rzeki i połączyć z resztą armii 17. 
Niemal natychmiast po zajęciu Torunia przez wojska niemiec- 
kie rozpoczęły się aresztowania, przeprowadzane wśród ludności 
polskiej, początkowo jeszcze w sposób chaotyczny i raczej przy- 
padkowy. Wielu Polaków odgrywających pewną rolę w życiu po- 
litycznym i społecznym miasta zatrzymywano jako zakładników, 
lokując ich początkowo w miejscowym więzieniu, tak zwanym 
"Okrąglaku" przy ul. Piekary, skąd skierowywano więźniów do 
prac przymusowych przy porządkowaniu ulic i odbudowie znisz- 
czonych mostów na Wiśle, wysadzonych przez wojska polskie po 
przeprawieniu się ich na lewy brzeg rzeki. 
Jakkolwiek formalnie do 26 IX 1939 r. władza zwierzchnia na 
całym terenie okupowanej Polski należała do Wehrmachtu (kon- 
kretnie leżała w rękach naczelnego dowódcy wojsk lądowych, gen. 
płk. Waltera von Brauchitscha), jednak już w pierwszych dniach 
okupacji przybywać poczęły na ziemie polskie wcielone do Rzeszy, 
a więc również i na Pomorze, specjalne grupy operacyjne (Einsatz- 
gruppen) i oddziały operacyjne (Einsatzkommando), posiadające 
określone zadania. Składały się one z przedstawicieli różnych for- 
macji policyjnych (gestapo, kripo itp.) SS oraz służby bezpieczeń- 
stwa (SD), a ich podstawowym celem było "zwalczanie wszelkich 
wrogich wobec Rzeszy i Niemców elementów na zdobytych tere- 
nach oraz na tyłach walczącej armii" 18. 
Faktycznie zadania grup operacyjnych na zajętych terenach 


ł 
I 


17 J. Kir c h m a y e r, Kampania wrześniowa, Warszawa 1946, s. 134. 
18 Rozkaz Naczelnego Dowództwa Sił Lądowych (Oberkommando des 
Heeres) z 31 VII 1939. AGKBZH, nr 443/2 


128 


r
		

/Czasopisma_067_05_131_0001.djvu

			Pomorza Gdańskiego polegały przede wszystkim na zorganizowa- 
niu i uzbrojeniu miejscowej ludności niemieckiej (volksdeut- 
schów), dostarczeniu przygotowanych poprzednio wykazów osób, 
które należało zlikwidować ze względu na ich patriotyczną posta- 
wę w walce z Niemcami oraz aktywną działalność społeczno-poli- 
tyczną w niepodległej Polsce. Do zadań grup i oddziałów operacyj- 
nych należało wreszcie zorganizowanie specjalnych patroli, kon- 
trolujących i ewentualnie zatrzymujących do dyspozycji organów 
policyjnych Polaków, powracających na Pomorze z ucieczek, po- 
dejmowanych w pierwszych dniach wojny, w związku z posuwa- 
niem się na wschód wojsk okupanta i wycofywaniem się oddziałów 
polskich. Również na terenie Torunia działało Einsatzkommando, 
realizujące wymienione wyżej zadania. 
Czołowa rola w procesie eksterminacji ludności Pomorza 
Gdańskiego, a więc i Torunia, przypadła w udziale organizacji 
selbstschutz, współpracującej ściśle w tym zakresie z formacjami 
policyjnymi oraz SD (Sicherheitsdienst - służbą bezpieczeństwa). 
Toruń podlegał II inspektoratowi selbstschutzu, którego siedzibą 
był majątek rodziny Alvenslebenów w Płutowie w pow. chełmiń- 

 skim. Na czele inspektoratu stał Ludolf von Alvensleben 19. 
Działalność selbstschutzu w Toruniu datuje się praktycznie już 
od 8 września 1939 r., jakkolwiek oficjalnie organizację tę, jak po- 
przednio wspomniano, powołano do życia około 3 tygodnie później. 
Jednak bezpośrednio po zajęciu miasta przez Niemców zorganizo- 
wały się luźne grupy volksdeutschów, będące zalążkiem selbstschu- 
tzu, które współpracowały z policją i wehrmachtem już w pierw- 
szych akcjach skierowanych przeciwko ludności polskiej. 
Akcje te polegały, jak wspomniano wyżej, na wyłapywaniu 
i aresztowaniu zakładników, głównie spośród przedstawicieli pol- 



 


19 :Nie należy go mylić z imiennikiem Ludolfem von Alvenslebenem, 
SS-Oberftihrerem, dowódcą Selbstschutz-Westpreussen (a więc szefem 
selbstscbutzu na cały obszar Pomorza i Kujaw), pochodzącym z Halle. 
- L. von Alvensleben z Płutowa opuścił swą siedzibę w 1920 r. po prze- 
jęciu części Pomorza Gdańskiego przez Polskę. Przebywał później w Gdań- 
sku, gdzie był przedstawicielem firmy samochodowej "Opel". Do Płutowa 
powrócił we wrześniu 1939 r. 


9 - Rocznik Toruński 


129
		

/Czasopisma_067_05_132_0001.djvu

			skiej inteligencji. Okres największego nasilenia akcji ekstermina- 
cyjnej w mieście rozpoczął się jednak dopiero w październiku 1939 
roku i trwał do stycznia 1940 r. Rozpoczęły się wówczas areszto- 
wania, przeprowadzane na znacznie większą skalę niż w ciągu 
v.Tześnia. Dla zatrzymanych nie wystarczał już budynek "Okrą- 
glaka", dlatego też od października 1939 r. uruchomiono jako pro- 
wizoryczne więzienie, a raczej jako obóz przejściowy, stary Fort 
VII, znajdujący się przy Szosie Okrężnej. Stał się on miejscem 
 
martyrologii tysięcy Polaków z Torunia i powiatu toruńskiego. Dla 
większości aresztowanych Fort VII był zresztą ostatnim etapem 
przed wywiezieniem na rozstrzelanie do okolicznych lasów. 
W dniach 17-19 października 1939 r. przeprowadzona została 
na terenie Torunia masowa obława, w rezultacie której aresztowa- 
no blisko 1200 osÓb, z których większość znalazła się w Forcie 
VII 20. W celu sprawniejszego przeprowadzenia obławy, na rozkaz 
ówczesnego szefa policji, całe miasto podzielono na 5 sektorów, 
które kolejno obstawiane były przez wojsko, formacje policyjne 
i selbstschutz. Zatrzymywano szczególnie mężczyzn od 16 do 40 
lat, głównie, jak wspomniano, osoby zaliczane przez okupanta do 
tzw. "warstwy kierowniczej" (Oberschicht), a więc wyższych 
urzędników, nauczycieli, lekarzy, adwokatów, księży, działaczy or- 
ganizacji społeczno-politycznych (przede wszystkim członków 
Polskiego Związku Zachodniego). Aresztowania objęły zarówno 
Polaków, umieszczonych w specjalnych wykazach, o których była 
wyżej mowa, przygotowywanych częściowo jeszcze przed agresją 
hitlerowską na Polskę, jak i inne osoby, które w wykazach nie 
figurowały. Wystarczało w tym wypadku zeznanie jednego choćby 
volksdeutscha, określającego Polaka jako wrogo nastawionego do 
Niemców (deutschfeindlich), aby zostać nie tylko aresztowany, lecz I 
często równieź skazany na karę śmierci. Masowe obławy w Toru- 
 
niu stanowiły zresztą wdzięczne pole do popisu dla wielu gorli- 
wych volksdeutschów, którzy denuncjując Polaków pragnęli zy- 
skać uznanie hitlerowskich władz, załatwiając przy sposobności 
rozmaite, czysto osobiste porachunki. 


10 E. O g ł o z a, Pomorze pod okupacją niemiecką 1939-1945. Fragment 
tOTuński, Toruń 1945, s. 9. 


130 


#O
		

/Czasopisma_067_05_133_0001.djvu

			. 


W tym czasie przygotowany został przez hitlerowskie władze 
w Toruniu fragmentaryczny spis ludności z podziałem na 5 kate- 
gorii. Do grupy pierwszej zaliczono volksdeutschów, do drugiej 
wykwalifikowanych robotników i rzemieślników, przewidzianych 
do ewentualnej germanizacji, do trzeciej - pozostałych Polaków, 
głównie osoby przybyłe do miasta po 1920 r., które przewidziane 
były do wysiedlenia. Pozostałe dwie grupy ulec miały likwidacji, 
przy czym do czwartej zaliczono osoby narodowości polskiej okre- 
ślone jako "element aspołeczny", a piątą stanowiła ludność pocho- 
dzenia żydowskiego 21. W archiwum toruńskim zachował się jeden 
z wykazów mieszkańców miasta bez daty, pochodzący prawdopo- 
dobnie z końca września 1939. Zawiera on łącznie 282 nazwiska, 
w tym 265 mężczyzn i 17 kobiet. Przy większości z nich umiesz- 
Czono adnotację "Zivilgefangener" (jeniec cywilny) przy części 
natomiast odnotowano zatrzymanie danej osoby do dyspozycji ge- 
stapo (Schutzhajt Gestapo) 22. 
W omawianym w niniejszej pracy pierwszym okresie okupacji 
przywódcą selbstschutzu na miasto i powiat toruński był Kreis- 
fiihrer tej organizacji SS-Obersturmbannfi.ihrer (podpułkownik) 
Helmut Zaporowicz 23. Dowódcą selbstschutzu w samym mieście 
(Ortsjiihrer) był Rudolf Preuss, toruński Niemiec, właściciel dru- 
karni przy ulicy Rabiańskiej. 
Formalnie dopiero z dniem 26 X 1939 r. władza na obszarze 
ziem wcielonych do Rzeszy przekazana została przez dowództwo 
wojskowe w ręce administracji cywilnej. W Toruniu wojskowym 
komendantem miasta był w tym czasie generał-major Kluttman. 
Od października 1939 r. najwyższą władzę w mieście sprawował 
SA Standartenfi.ihrer, Franz Jacob, Kreisleiter NSDAP oraz nad- 
prezydent (Oberbiirgermeister) Torunia. Pochodził on z Fi.irth, 


I 
t 


n AGKBZH, Akta procesu A. Forstera, t. IX, oraz E. Ogłoza, op. cit., 
s.5. 
II Arch. Toruń (A. Tor.) brak roku i sygn. 
18 Helmut Kurt Zaporowicz był synem urzędnika pruskiej prokuratu- 
ry, który przed I wojną światową mieszkał i urzędował w Toruniu. W roku 
1939 przybył do Torunia z Gdańska. W grudniu 1939 r. Zaporowicz zmienił 
nazwisko na Gortz (panieńskie nazwisko jego matki). 


131
		

/Czasopisma_067_05_134_0001.djvu

			a więc z tego samego miasta, co i jego zwierzchnik, gauleiter okrę- 
gu Gdańsk-Prusy Zachodnie Albert Forster, którego był kolegą 
i przyjacielem. Dyrektorem policji w Toruniu w okresie od 16 
września do 11 października był SS-Oberfiihrer Schulz-Sembten, 
a następnie, w czasie największego nasilenia akcji eksterminacyj- 
nych, SS-Sturmbannfiihrer Otto Weberstedt. 
Funkcję szefa miejscowego gestapo pełnił radca kryminalny 
(Kriminalrat) Hohmann. Jego zastępcą był starszy sekretarz kry- 
minalny (Oberkriminalsekretiir) Sobottka. Szefem toruńskiej służ- 
by bezpieczeństwa (Sicherheitsdienst) był SS-Sturmbannfiihrer 
B6hm. 
Wspomnieć także należy, że do 26 X 1939 r. działała na terenie 
Torunia komisja specjalna szefa policji bezpieczeństwa - Sonder- 
kommission des Chefs der Sicherheitspolizei. Na jej czele stał SS- 
Obersturmfiihrer, komisarz kryminalny Wilhelm Rehtfeldt, prze- 
niesiony następnie do Głównego U rzędu Bezpieczeństwa Rzeszy 
(RSHA) w Berlinie. Komendantem obozu przejściowego w Forcie 
VII był Karl Friedrich Strauss, były czeladnik stolarski z Torunia, 
a jego zastępcą Bruno Sch6nborn 24. W ten sposób przedstawiała 
się personalna obsada kluczowych stanowisk hitlerowskiego apa- 
ratu władzy i administracji w pierwszych miesiącach okupacji 
w Toruniu, w okresie największego nasilenia masowych mordów, 
dokonywanych na bezbronnej ludności polskiej. 
W Forcie VII, w okresie masowych aresztowań, a więc w końcu 
października 1939 r. przebywało jednocześnie 1000-1200 osób. 
Więźniowie przebywali w tym prowizorycznym obozie w krytycz- 
nych warunkach, stłoczeni w wilgotnych pomieszczeniach, gło- 
dzeni oraz stale bici i szykanowani przez strażników. Fort znaj- 
dował się początkowo pod nadzorem wehrmachtu, jednak od połowy 
października (prawdopodobnie od 15 X) został przekazany selb- 
stschutzowi, co wpłynęło na znaczne pogorszenie warunków wię- 
zionych Polaków. Podkreślić zresztą należy, że pełniący w począt- 
kowej fazie nadzór nad Fortem VII żołnierze wehrmachtu byli 


.. 


Ił AGKBZH, Akta procesu A. Forstera, t. IX; por. też E. O g ł o z a, 
op. cit., s. 5, 6 oraz D. S t e y er, op. cit., s. 78, 79. 


132 


...
		

/Czasopisma_067_05_135_0001.djvu

			, 
. 


.. 


celowo nastawiani wrogo do aresztantów, przy czym władze partyj- 
ne NSDAP sugerowały im, że więźniami są "mordercy Niemców 
z Bydgoszczy", których należy odpowiednio ostro traktować 2;;. 
Na terenie Fortu VII przebywali nie tylko mieszkańcy Torunia, 
lecz i powiatu. Między innymi znalazło się tam około 70 Polaków 
z Chełmży i okolicy, których aresztowano i przeniesiono do Fortu 
VII z polecenia miejscowego przywódcy selbstschutzu, Botho 
Eberhardta, a także pewna liczba osób z Bydgoszczy. 
. Wśród przebywających w Forcie VII Polaków znajdowali się 
między innymi wicewojewoda dr Woyda, wicestarosta krajowy 
dr Stanisław Gąsowski, wiceprezydent miasta Leśniewicz, adwo- 
kaci: Dziedzic, Michałek, Niklewski, Wiśniewski, Ossowski, Strzy- 
żowski i Ziółkowski, notariusz Mielcarek, sędziowie Chmurzyński 
i Herman, prezes Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego dr Sto- 
nowski, dyrektor Izby Rolniczej Buczek, dyr. Sobolewski, konsul 
Hozakowski, redaktor Wytyk, lekarze: Dandelski, Dębski, Ries 
i Woźniak, komendant Straży Pożarnej Kliński, dyr. Izby Rze- 
mieślniczej Bischoff, kierownik Archiwum dr H. Piskorska, pre- 
zes Pomorskiej Izby Rolniczej J. Donimirski, prezes Pomorskiego 
Towarzystwa Rolniczego, L. Czarliński, księża - dziekan P. Pra- 
bucki, kanonik L. Kozłowski, proboszcz F. Mitręga, proboszcz 
J. Domachowski, ks. A. Ziemski, ks. W. Frelichowski, ks. M. Men- 
cel, ks. A. Januszewski oraz kilkaset innych osób, nauczycieli, dzia- 
łaczy społecznych, kupców, urzędników itp. 26 
O losie Polaków, uwięzionych w Forcie VII decydowała spe- 
cjalna komisja, w skład której wchodzili funkcjonariusze gestapo 
i SD oraz członkowie selbstschutzu, głównie miejscowi volksdeut- 
sche. Członkami wspomnianej komisji (zwanej potocznie przez 
więźniów Mordkommission) byli między innymi H. Zaporowicz 
oraz funkcjonariusze toruńskiego gestapo: Casper, Elert, Kichbusch 
i Milchert, a spośród miejscowych Niemców adwokat Kohnert, 
prezes Landbundu Bachmann, aptekarz Heiniger, właściciel księ- 
garni Wallis, bracia Heyer, agent handlowy Scholtz, stolarz Heise 


1& E. O g ł o z a, op . cit., s. 11. 
28 AGKBZH, Akta procesu A. Forstera, t. IX, oraz E. O g ł o z a, op. cit., 
s. 9-11. 


133'
		

/Czasopisma_067_05_136_0001.djvu

			oraz grabarz Pommerenke. W skład komisji wchodził również ko- 
mendant Fortu VII, Karl Strauss, odznaczający się szczególnym 
okrucieństwem i sadyzmem wobec aresztowanych 27. 
Urzędowanie i wyrokowanie komisji odbywało się według bar- 
dzo uproszczonej procedury. Komisja dysponowała wykazami, na 
których byli już umieszczeni Polacy przewidziani do likwidacji. 
Jeśli aresztowana osoba nie figurowała w wykazie, los jej zależał 
wyłącznie od komisji, która mogła skazać na karę śmierci, pobyt 
w obozie koncentracyjnym, lub (w bardzo nielicznych przypad": 
kach) zwolnić. Jak wyżej zaznaczono, niejednokrotnie zeznanie 
jednego tylko volksdeutscha decydowało o wyroku śmierci. Osoby 
"sądzone" przez komisję w Forcie VII nie miały praktycznie żad- 
nej możliwości obrony, często nawet w ogóle nie dawano im dojść 
do głosu. 
Skazanych na śmierć przenoszono do celi nr 12 (tzw. celi śmier- 
ci - Todeszelle), a następnie przewożono samochodami do lasu, 
przeważnie w pobliżu restauracji w Barbarce (ok. 6 km od miasta) 
i tam rozstrzeliwano z broni maszynowej. . Rozstrzeliwania w re- 
jonie Barbarki, a także w innych miejscach na terenie lasu znaj- 
dującego się na północny zachód od Torunia, rozpoczęły się praw- 
dopodobnie około 20 października i trwały do grudnia 1939 r. 28. 
Początkowo rozstrzeliwania obejmowały pojedyncze osoby 
bądź mniejsze grupki skazanych. Między innymi rozstrzelani zo- 
stali, prawdopodobnie 20 X, były funkcjonariusz policji państwo- 
wej Antoni Michalak oraz dzierżawca Jan Śliwa. 
Pierwsza masowa egzekucja w Barbarce, obejmująca kilkadzie- 
siąt więźniów miała miejsce w dniu 28 X 1939 r. Zginęli wówczas 
między innymi wspomniani wyżej: Jan Donimirski, Paweł Ossow- 
ski, Stanisław Strzyżowski, księża Antoni Januszewski i Mieczy- 
sław Mencel, nauczyciele Leon Filcek i Franciszek Żmich 29. Od ł 
I 


%7 D. Steyer, op. cit., s. 79. 

 Masowe egzekucje odbywały się również w pobliżu skrzyżowania 
dróg Barbarka-Przysiek-Lotnisko, w lesie koło Przysieku, na granicy la- 
sów miejskich, w pobliżu miejscowości Czarne Błota, oraz na terenie leś- 
nidwa Olek koło żwirowni. 
%1 E. O g ł o z a, op. cit., s. 11, 12. 


134 


.
		

/Czasopisma_067_05_137_0001.djvu

			. 


tej daty co kilka dni wywożono grupy więźniów Fortu VII na 
rozstrzelanie do Barbarki. 
W dniu 2 listopada 1939 r. odbył się w Toruniu wiec, na którym 
przemawiał gauleiter okręgu Gdańsk - Prusy Zachodnie, Albert 
Forster, wzywając Niemców do bezwzględnego rozprawiania się 
z Polakami. Tego samego dnia do Fortu VII przybył na inspekcję 
przywódca Selbstschutz-Westpreussen, SS-Oberfiihrer, Ludolf 
von Alvensleben, dokonując osobiście, bez sądu czy jakiejkolwiek 
innej procedury, wyboru "na oko" 200 więźniów, których natych- 
miast przewieziono do Barbarki i rozstrzelano 30. 
6 grudnia 1939 r. rozstrzelano sześciu Polaków-zakładników, 
przebywających w Forcie VII w odwet za rzekome pobicie czy zra- 
nienie na ulicy toruńskiej członka SA. Egzekucja odbyła się w le- 
sie w pobliżu osiedla Wrzosy. Wśród ofiar znajdował się plutonowy 
WP Antoni Pasternacki oraz prawdopodobnie pięciu młodych 
chłopców, b. członków Przysposobienia Wojskowego. Nie zostało 
to, jak dotychczas, dokładnie ustalone. Była to jedyna egzekucja 
podana do publicznej wiadomości, dwujęzyczne bowiem obwiesz- 
czenie o jej wykonaniu zostało rozplakatowane na ulicach miasta 31. 
Egzekucji w lasach podtoruńskich dokonywały tak zwane To- 
des-Kommanda (T-Kommando), złożone z esesmanów i członków 
selbstschutzu. Bezpośredni udział w rozstrzeliwaniach brali mię- 
dzy innymi: komendant Fortu VII Strauss oraz volksdeutsche 
z selbstschutzu Heise, Broese, Meister i Grossmann. Wymienieni, 
a prócz nich także miejscowi Niemcy: Wiese, Karst, Deter, Betin- 
ger i Schulz, pełnili zresztą funkcję strażników w Forcie VII. 
Zbrodnie dokonywane na ludności Torunia i okolicy poczęły, 
podobnie jak na obszarze całego ówczesnego Reichsgau Danzig- 
-Westpreussen, zatracać masowy charakter od stycznia 1940 r. 
Wówczas też, a konkretnie z dniem 10 stycznia 1940 r., zlikwido- 
wany został obóz przejściowy na terenie fortu VII. Znajdujący się 
wówczas jeszcze w Forcie Polacy, którzy uniknęli rozstrzelania, 
zostali wysłani do obozów koncentracyjnych (głównie do Stutt- 


ł 
I 


10 AGKBZH, Akta procesu A. Forstera, t. IX. 
11 E. O g ł o z a, op. cit., s. 12. 


135
		

/Czasopisma_067_05_138_0001.djvu

			hofu) bądź też wysiedleni z Pomorza do Generalnego Gubernator- 
stwa. 
Organizacja selbstschutzu, będąca jednym z głównych inicja- 
torów i realizatorów eksterminacyjnej polityki wobec Polaków, 
została formalnie rozwiązana z dniem 27 listopada 1939 r., a więc 
po wymordowaniu kilkudziesięciu tysięcy Polaków na Pomorzu 
Gdańskim. Faktycmie jednak selbstschutz działał jeszcze do gru- 
dnia 1939 r. i dopiero wówczas część jego członków została wcie- , 
lona do formacji policyjnych i SS, a część do wehrmachtu 82. 
Według sprawozdania Ortsftihrera selbstschutzu R. Preussa 
z 20 X 1939 toruńska organizacja selbstschutzu liczyła w tym cza- 
sie 256 osób, w tym 158 funkcjonariuszy etatowych (na terenie 
Reichsgau Danzig-Westpreussen selbstschutz liczył łącznie blisko 
30 tys. członków) 33. 
Przeprowadzenie szczegółowego bilansu ofiar hitlerowskich 
mordów, dokonywanych na ludności polskiej Torunia w omawia- 
nym okresie nie jest sprawą łatwą. Okupant nie pozostawił żadnych 
dokładnych danych w tym zakresie. Akcje ekshumacyjne, prze- 
prowadzane w 1945 i 1946 r. w Barbarce i innych rejonach nie 
dały pełnego obrazu zbrodni okupanta, gdyż jak wspomniano na 
wstępie, nie odnaleziono wielu mogił na miejscach mniejszych 
egzekucji, dokonywanych w głębiej ukrytych terenach leśnych. 
Szacunkowo, na podstawie zachowanych, fragmentarycznych 
materiałów, wyników akcji ekshumacyjnych, relacji świadków 
zbrodni okupanta ora:l materiałów z procesów hitlerowskich 
zbrodniarzy wojennych z Albertem Forsterem na czele, przyjąć 
można, że w okresie od września do grudnia 1939 r. hitlerowcy 
zamordowali ponad 1000 Polaków z Torunia i okolicy, z czego 
około 600 osób w rejonie Barbarki 34. Między innymi w oddziałach 
23 i 24 leśnictwa Barbarka odnaleziono w 1945 r. 7 wielkich mogił . 


8ł AGKBZH, Akta procesu A. Forstera, t. XV. 
33 A. Tor. nr 374, s. 924. 
34 D. S t e y e r, op. cit., s. 79. Por. też Przewodni 'c po upamiętnionych 
miejscach walk i męczeństwa, Lata wojny 1939-1945, Warszawa 1964, s. 51 
i n. oraz Z. D rwę c k i, Miejsca walk i męczeństwa w woj. bydgoskim 
1939-1945, Bydgoszcz 1969, s. 146 in. 


136
		

/Czasopisma_067_05_139_0001.djvu

			, 


,. 


masowych, z których na jesieni 1944 r. Niemcy wydobyli i spalili 
większość zwłok w celu zatarcia śladów swych zbrodni sprzed pię- 
ciu lat. Pozostały jednak liczne resztki zwęglonych kości, ubrań, 
popiół ze spalonych ciał. Odkryto również wiele grobów zbioro- 
wych, z których okupant nie zdążył usunąć zwłok pomordowa- 
nych Polaków, bądź też nie był już w stanie ich odnaleźć w 1944 
roku. 
Charakterystyczna dla stosunków na terenie okupowanego Po- 
morza była sprawa kapitana rezerwy Jana Drzewieckiego z To- 
runia, dowódcy grupy żołnierzy i młodzieży z Przysposobienia 
Wojskowego, eskortującej około 600 pomorskich Niemców z To- 
runia w kierunku Warszawy. W miejscowości Przedzamcze koło 
Nieszawy doszło do próby ucieczki, podjętej przez część eskorto- 
wanych Niemców. W rezultacie wynikłej wówczas strzelaniny za- 
bitych zostało 14 z nich, a 24 dalszych odniosło rany. 
Kapitan Drzewiecki po doprowadzeniu eskortowanej grupy do 
Modlina, brał jeszcze udział w walkach w rejonie Warszawy, a na- 
stępnie dostał się do obozu jenieckiego. W dniu 12 kwietnia 1940 r., 
wbrew postanowieniom międzynarodowej konwencji o ochronie 
jeńców wojennych, został przekazany bydgoskiemu gestapo pod 
zarzutem dokonania zbrodni na eskortowanych. Sprawę jego pro- 
wadziło początkowo (od października 1940) gestapo w Toruniu, 
a konkretnie SS-Untersturmfiihrer, sekretarz kryminalny Lepski 
pod kierunkiem prokuratora sądu specjalnego (Sondergericht) 
w Bydgoszczy Rudolfa Klinga 35. 
Akt oskarżenia ukończony został jednak dopiero w grudniu 
1941 r. Niemcy, którzy sprawie kpt. Drzewieckiego nadali celowo 
wielki rozgłos, pragnąc wzmocnić antypolskie nastroje w społe- 
czeństwie i ewentualnie wykorzystać wspomnianą sprawę w pro- 
pagandzie zagranicznej, mieli poważne kłopoty ze sformułowa- 
niem aktu oskarżenia, gdyż z przebiegu śledztwa jasno wynikało, 
że tak Drzewiecki jak i 37 wraz z nim oskarżonych członków 
eskorty, spełniało jedynie swój żołnierski obowiązek. 
Ostatecznie w wyniku osobistej interwencji gauleitera Forste- 


1& W AP Bydg., Akta "Sondergericht Bromberg", nr 6 Sg. K. ls. 9/42. 


137
		

/Czasopisma_067_05_140_0001.djvu

			ra przyśpieszono wydanie wyroku, gdyż rozprawa, wobec słabo 
skonstruowanego aktu oskarżenia i w związku z przekonywają- 
cymi argumentami oskarżonych z kpt. Drzewieckim na czele (któ- 
rzy udowodnili, że postępowanie konwoju było podyktawane je- 
dynie kaniecznością wojskową), ciągnęła się przez szereg mie- 
sięcy. 
Kapitana Drzewieckiego oraz 20 innych oskarżonych skazano 
w 1942 r. na karę śmierci, jedną osobę na 5 lat zaostrzonego. obozu , 
karnego, pazostałych uniewinniono 36. Wszystkie wyroki śmierci 
wykonano w Poznaniu, jedynie kpt. Drzewieckiego przewieziona 
do Torunia i stracono przez powieszenie w budynku gestapo przy 
ul. Bydgoskiej. Egzekucji tej musiała się przyglądać 20 robotni- 
ków polskich, specjalnie w tym celu przywiezionych z fabryki 
maszyn i kotłów Born-Schiitze. Zwłoki kpt. Drzewieckiego pocho- 
wano w lesie koło Olka pod Toruniem, gdzie odnaleziono je przy- 
padkowo i ekshumowana w 1945 roku. 
Dla zobrazowania atmasfery, panującej w pierwszym akresie 
.okupacji w Toruniu, warto wreszcie przytoczyć pełny tekst opu- 
blikowanego w języku polskim i niemieckim obwieszczenia szefa 
policji toruńskiej O. Weberstedta z 27 października 1939 r.: 
"Ażeby bezczelnemu zachowaniu się pewnej części ludności 
polskiej zapabiec, zarządzam co następuje: 
1. Obywatele palscy obojga płci mają obowiązek przed repre- 
zentantami władzy niemieckiej - jak daleko ci ostatni rozpozna- 
walni przez mundur czy opaskę na ręku - ustępować z drogi. 
Ulica należy do zwycięzców, a nie do zwyciężanych. 
2. Obywatele polscy płci męskiej mają obawiązek kłaniania 
się przez zdejmowanie nakrycia głowy wszystkim przechodzącym 
osobistościom Państwa, Partii i Sil Zbrojnych. 
3. Niemieckie pozdrowienie przez podniesienie prawej ręki ł 
i pozdrowienie "Heil Hitler" jest Polakom wzbronione. 
 


a8 AGKBZH, Akta procesu A. Forstera, t. XII, oraz E. O g ł o z a, op. 
cit., s. 17 i n.; D. S t e y e r, op. cit., s'. 108--110. Należy zaznaczyć, 
że uniewinnieni przez sąd Polacy zostali wkrótce potem z polecenia gestapo 
wysłani do obozów koncentracyjnych, na skutek czego większość z nich 
nie dożyła końca wojny. 


- 


138
		

/Czasopisma_067_05_141_0001.djvu

			4. W składach i na targach obsługiwani muszą być najpierw 
przedstawiciele władzy niemieckiej, członkowie ich rodzin 
i wszyscy obywatele niemieccy, a dopiero po nich zwyciężeni, 
5. Noszenie polskich mundurów szkolnych, czapek z odzna- 
kami itd., jak również noszenie przez polskich urzędników ko- 
lejowych i pocztowych polskich oznak państwowych jest wzbro- 
nione. 
" 6. Zakazuje się, szczególnie młodocianym, gromadzenia się na 
ulicach i skrzyżowaniach ulic. 
7. Kto niemieckie kobiety i dziewczęta napastuje i zaczepia, 
będzie przykładnie ukarany. 
8. Polskie kobiety zaczepiające lub napastujące Niemców będą 
doprowadzane do domów publicznych. 
Ci Polacy, którzy jeszcze nie zrozumieli, że są zwycieżonymi, a 
zwyciezcami my, i którzy przeciwdziałać będą powyższym rozpo- 
rządzeniom, podlegają naj surowszemu ukaraniu" 37. 
W tych tragicznych, trudnych dniach znaczna część polskiej 
ludności Torunia nie załamała się. Trwała w okupowanym mieście, 
oczekując wyzwolenia, w ciągu pięciu długich lat. 
Wprawdzie masowe egzekucje na skalę akcji z jesieni 1939 r. 
nie miały się już powtórzyć, jednak ludność polska Torunia gi- 
nęła w wyniku wyroków sądów specjalnych, zsyłana była do 0- 
bozów różnego typu, wysiedlana i wywłaszczana, zmuszana do 
wpisywania się na niemiecką listę narodową (Deutsche Volksliste) 
i wcielana do hitlerowskiego wehrmachtu. 
Wielu mieszkańców Torunia brało czynny udział w ruchu opo- 
ru, organizując liczne akcje o charakterze propagandowym czy też 
sabotażowo-dywersyjnym. Niejeden z nich przypłacił życiem swą 
patriotyczną postawę w latach okupacji. Jest to już jednak od- 
t rębne zagadnienie, wykraczające poza tematyczny i chronologiczny 

 zakres niniejszej pracy. 


17 Thorner Freiheit, nr 33 z 27 X 1939, s. 5.
		

/Czasopisma_067_05_142_0001.djvu

			\ 


., Ił i 
 q I 
to . 
.. 
., .. 
"1 . 
... w.' I 
II!! t ... 
l, " 
 -r =. - 
Ł.. . l. .. 
\I'" ł .. I .. - - > 
ta"... tJ-ł!1 'j I Iłl 
. Ił. - - , 
11!!!!! 
 
J II I. 
 Ił !!ł' 
.
: !J j .. !J!ł-ł 
l' If II. "t>- o. 
...... ...... !! 'lU! .li. " 
.. '" ł . ,. 
;? .. 
l! l! I
 II, !II fi!' 'II II 
l' . I 
'- 
....... ., II! !II 
. _4tJ.ł-łt !I . 
- - 
Osiedle Młodych - ... II
		

/Czasopisma_067_05_143_0001.djvu

			.. 


) 


rr 


T oruń w latach 1930-1939 


Wspomnienia urbanisty 


Ignacy Tloczek 


Planowanie miast, związane nierozerwalnie z pojęciami odno- 
szącymi się do spraw człowieka i jego działalności w czasie i prze- 
strzeni, wymaga gruntownej znajomości potrzeb społecznych oraz 
cech przyrodniczych i ekonomicznych środowiska, a nadto umie- 
jętności przewidywania. Od stopnia rozpoznania warunków miejs- 
cowych, potrzeb mieszkańców i ich roli społecznej zależy wartość 
użytkowa koncepcji urbanistycznej. 
Sprawdzianów trafności rozwiązania planu jest kilka: poprawa 
warunków środowiska, ułatwienia w organizacji pracy, logika po- 
łączeń komunikacyjnych, zaspokojenie wymagań bytowych, kul- 
turalnych i społecznych ludności i trwała przydatność wykona- 
nych inwestycji.(Będzie więc rzeczą nader pożyteczną prześledzić 
przebieg działalności inwestycyjnej miasta Torunia, prowadzonej 
na podstawie planu urbanistycznego w burzliwym okresie jego 
dziejów w latach 1930-1939. 
Przybyłem do Torunia latem 1930 r., kiedy to na świecie pa- 
nował kryzys gospodarczy i gdy miasto otrzymawszy fundusze na 
zatrudnienie bezrobotnych, realizowało z trudem szeroki plan 
inwestycyjny. W tym czasie budowano most drogowy, gmach dy- 
rekcji kolejowej (dziś Prezydium MRN) stał w surowym stanie 
w oczekiwaniu na dalsze kredyty, a bezrobotni, rekrutowani z sze- 
rokich warstw społeczeństwa, burzyli pierścień pruskich fortów, 
dławiących śródmieście od sześćdziesięciu lat, a w dni wolne od 
zatrudnienia klecili sobie slumsy na Górach Kozackich. 
Prezydentem miasta był Antoni Bolt, mąż na owe czasy opatrz- 
nościowy, mający szerokie horyzonty, ogrom siły woli i twardą 
rękę, a naczelnikiem wydziału technicznego inżynier Ferdynad 


141
		

/Czasopisma_067_05_144_0001.djvu

			Roth, doskonały o.rganizator i znawca ludzi. Inspekcję budowlaną 
i budownictwo komunalne prowadzili młodzi technicy, absolwenci 
Poznańskiej Szkoły Budowlanej, świetnie przygoto.wani do za- 
wodu. Spośród przedsiębio.rców budawlanych wyróżniał się wy- 
bitnym talentem twórczym inżynier Jan Broda. 


Integracja dzielnic 



 


Miasto w owe lata była nie zharmonizowanym tworem, w skład 
którego wchodziło śródmieście i cztery tak zwane przedmieścia, 
radialnie rozmieszczone wzdłuż wypadowych arterii. Podgórz sta- 
nowił odrębną jednostkę gospodarczą i administracyjną, a Mokre 
nie pazbyło się jeszcze swych auto.nomicznych wspomnień, po- 
mimo że było inkorporowane przez T.aruń już od dwudziestu pię- 
ciu lat. 
Wszystkie zewnętrzne człony miasta połączone dziwacznie ze 
śródmieściem wątłymi nićmi komunikacyjnymi nie miały z sobą 
żywszego. gospodarczego kontaktu i nie posiadały własnych ośrad- 
ków usługowych. Śródmieście - poza nielicznymi wyjątkami _ 
spełniało niemal wszystkie funkcje usługowe. Nawet duże zakłady 
przemysłowe lokowały się o.pornie w wyznaczonej dzielnicy na 
Jakubskim i Mokrem. Śródmieście dla Torunia było Mekką, a Byd- 
goskie wymarzoną dzielnicą mieszkaniową. 
Obecność wewnętrznego. pasa fartów i koszar, wzniesionych 
po 1878 r. na siedemnastowiecznych bastionach ziemnych, utrud- 
niała przez przeszło pół wieku zrośnięcie się przedmieść ze śród- 
mieściem. Komunikacja prowadziła do Starówki tak jak do twier- 
dzy. Z lewym brzegiem łączył miasto kolejowo-drogowy most, 
obwarowany na przyczółkach i broniony z cytadeli, a dojazd da 
obu przyczółków prowadził labiryntem. 
Pierwszym odruchem polskich władz miejskich było zrzuce- 
nie pruskich pęt, opasujących miasto, i integracja jego członów 
w prawidłowo funkcjonujący organizm. Poczęto więc burzyć forty 
na zewnątrz śródmieścia i budować arterie wypadowe. W roku 
1924 przebito ul. Szapena (500 m), w roku 1927 Jagiellońską (700 m), 


142 



 


---
		

/Czasopisma_067_05_145_0001.djvu

			,) 


a w latach 1929-1934 Lubicką (700 m), tę ostatnią olbrzymim 
nakładem robót ziemnych. Ulica Lubicka wraz z ukształtowaniem 
krajobrazowym obu wzgórzy, pozostałych po przekopie, była 
pierwszym moim samodzielnym zadaniem zawodowym w 1930 r. 
Były to na owe lata kosztowne inwestycje, na które mogło 
sobie pozwolić miasto zamożne, nie obciążone długami. Pomocą 
były fundusze na zatrudnienie bezrobotnych, a na budownictwo 
komunalne i mieszkaniowe - kredyty bankowe. 
Tereny poforteczne przedstawiały dla niejednych obraz Eldo- 
rado. W niektórych sferach nawet potraktowano serio szaleńczy 
pomysł rozparcelowania całego pasa - od Wisły aż do Chełmiń- 
skiej i Czerwonej Drogi - na działki przeznaczone na budowę jed- 
norodzinnych domków pod szczytnym hasłem rozładowania bez- 
robocia i zaspokojenia głodu mieszkaniowego. W tym celu Ma- 
gistrat miał uzbroić teren i wyjednać kredyty bankowe na własne 
zabezpieczenie hipoteczne. Przedtem jednak należałoby zniwelo- 
Wać teren i zasklepić strugę. 
Niektórzy pojęli to hasło dosłownie, zaczęli zasklepiać strugę 
tak, jakby była kolektorem ścieków i doprowadzili swe zbożne 
dzieło do Szopena. Wtedy to podniósł protest pewien młody archi- 
tekt wskazując na unikalne walory historyczne i krajobrazowe 
śladów po ziemnych fortyfikacjach z XVII w. Koła twórcze i prasa 
stanęły po mojej stronie, a ponieważ właśnie przystąpiliśmy do 
budowy alei 700-lecia, udało się włączyć do kompozycji zielonej 
cały pas między Czerwoną Drogą a Wałami. W trakcie robót ziem- 
nych odkryliśmy na Placu Bankowym fragment staromiejskiej 
fosy, która napełniona wodą stanowi dziś jeden z najbardziej efek- 
townych elementów parkowych zieleni, doprowadzonej do obrzeża 
Starego Miasta. 
Sródmiejskie tereny poforteczne nie przestały być nadal łako- 
mym kąskiem, a kiedy nadto zaprojektowałem kliny zieleni - je- 
den w kierunku Bielan, przez istniejące zagajniki, a drugi pod- 
wiązany do Lasu Łysomickiego - ojcowie miasta byli wysoce 
zdziwieni tą w ich mniemaniu rozrzutnością nie zabudowanych te- 
renów. Tym oto sposobem wbrew mojej woli pobudowano na tere- 
nach zielonych gmach Starostwa Krajowego i później Banku Rol- 


143
		

/Czasopisma_067_05_146_0001.djvu

			nego. W następnych latach, gdy tereny zielone w pasie przyległym 
do Alei 700-lecia, zajaśniały swym przepychem, myśl o ich zabu- 
dowie traktowano jako zamach na piękno miasta. Ten argument 
miał w Toruniu zawsze mocną wymowę. 
Dalszym krokiem w kierunku integracji przedmieść ze śród- 
mieściem było wykonanie przełomu w trzech kamieniczkach przy 
ulicy Piekary na osi ulicy Różanej w celu przeprowadzenia tram- 
waju z nowego węzła komunikacyjnego do Starego Miasta. 
Wyłoniły się mocno kontrowersyjne kwestie. Przebić się przez 
kamieniczki - to utrwalić niepożądany w staromiejskim zespole 
ruch tramwajowy, to równocześnie podjąć ryzyko zniekształcenia 
historycznej partii i zaakcentowania wjazdu do Starego Miasta na 
fałszywej osi, to podjąć się dzieła bez wyczerpującej dokumen- 
tacji historycznej. Groziło to zarazem zniweczeniem znacznej 
części oryginalnej substancji zabytkowej trzech kamieniczek. 
Czwarta, naj cenniejsza, wcześniej przebita, objęta była tylko re- 
montem. Nie podjąć się wykonania przełomu, to zgodzić się na cał- 
kowitą rozbiórkę czterech kamieniczek, tworzących niepowtarzal- 
ny akcent zachodniej sylwety miasta, tym bardziej prawdopodob- 
ną, ponieważ Rada Miejska już dawniej wydała wyrok śmierci na 
te cztery kamieniczki. Kiedy więc stanąłem przed najwyższą ma- 
gistraturą z projektem przebudowy w ręku, wskazując na znacze- 
nie kulturalne tego zabytkowego zespołu, z ław radnych odezwały 
się głosy, wskazujące na nieopłacalność i kosztowność przebudowy 
kamieniczek, nie przedstawiających ani ekonomicznej ani technicz- 
nej wartości. 
Pomimo tylu przeciwskazań podjąłem się tego niewdzięcznego 
zadania świadom w pełni, że ratuję zabytkowy fragment miasta 
przed rozbiórką. Trzeba było zarazem pomyśleć o ukształtowaniu 
otoczenia na miejscu bezwartościowych ruder, grożących zawale- 
niem. Opracowany plan przewidywał więc wzniesienie w sąsiedz- 
twie kilku nowych dwupiętrowych domów o formach neutral- 
nych nie stwarzających konkurencji zabytkom. 
Rozumowałem dalej w tym duchu, że niefortunne podziurawie- 
nie parterów ma charakter przejściowy, że w momencie, kiedy 
toruńskim kupcom znudzi się tramwaj w śródmieściu, można bę- 
, 


144
		

/Czasopisma_067_05_147_0001.djvu

			ł 


dzie nadać parterowi kształty mniej rażące, podcień na ulicy Róża- 
nej straci swój sens użytkowy i całość nabierze kameralnego 
charakteru. Ten punkt widzenia podzielał również profesor Re- 
mer, ówczesny generalny konserwator. 
System przebudowy przebiegał z konieczności wbrew ogólnie 
przyjętym zasadom. Celowo zaniżona wysokość kosztów, przedsta- 
wionych Radzie Miejskiej do akceptacji, miała swoje skutki 
w organizacji robót. Aby nie prowokować korporacji miejskich, 
zaczęliśmy roboty odwiązania i pokrycia dachu, a skończyliśmy 
na fundamentach trzymając konstrukcję ścian i stropów na stemp- 
lach i zasłaniając wyburzenia gęstym rusztowaniem. 


Inwestycje budowlane 


Toruń w latach 1929-1932 żył w podnieceniu: któryś z woje- 
wodów sanacyjnych, nie mogąc ścierpieć żywiołów radykalnych 
i umiarkowanych w korporacjach miejskich, rzucił pogróżkę - 
"albo przejdziecie do mego obozu, albo przeniosę siedzibę woje- 
wództwa do Bydgoszczy". Tym straszakiem zresztą dość długo 
potrząsano twierdząc, że w Toruniu brak odpowiednich gmachów 
na pomieszczenie urzędów drugiej instancji, a właśnie w Byd- 
goszczy stoi pustką gmach byłej dyrekcji kolejowej. Na to Ma- 
gistrat odpowiedział mocnym gestem: - "Miasto wybuduje gmach 
województwa, prosimy o program budowlany". Tym właśnie try- 
bem powst'3.ł budynek z sylikatowej cegły na obrzeżu Starówki, na 
terenach burzonych właśnie fortów na wprost teatru, budynek, 
który zmieniał dwukrotnie przeznaczenie, a obecnie jest siedzibą 
Prezydium Miejskiej Rady Narodowej. 
Można powiedzieć, że ten gest przypieczętował spór Kiemozi 
z Osmolinem, a przede wszystkim miał tę dobrą stronę, że wy- 
zwolił energię obywateli i wywołał falę nowych inwestycji. Na- 
stępny wojewoda zrzekł się tego gmachu na rzecz dyrekcji kolejo- 
wej, przenoszonej z Gdańska. 
W ostatnim przedwojennym dziesięcioleciu panował w Toru- 
niu dość ożywiony ruch budowlany, inspirowany przez cztery 


10 - Rocznik Toruński 


145
		

/Czasopisma_067_05_148_0001.djvu

			ówczesne sektory: Skarb Państwa, Związki Komunalne, osoby pry- 
watne i spółdzielczość. 
- Budownictwo państwowe reprezentowały m. in. wspomniane 
już gmachy: Dyrekcji Kolei, Banku Rolnego, Dyrekcji Lasów, Dy- 
rekcji Dróg Wodnych, Sądu Apelacyjnego i inne. 
- Budownictwo komunalne - Hala Wystawowa, Starostwo Kra- 
jowe, Muzeum, Fabryka Konserw, Gazownia, Elektrownia, Klin- 
kiernia i inne. 
- Prywatne i półprywatne zakłady przemysłowe - Polsko-Bel- 
gijskie Zakłady Chemiczne (61 tys. m 3 ), dwie olejarnie (91 tys. m 3 ) 
i szereg innych mniejszych. 
- Prywatne i spółdzielcze budownictwo mieszkaniowe wzniosło 
w latach kryzysu od 100 do 150 izb rocznie, a od 1933 r. po około 
1000 i więcej izb rocznie. 
Miasto będąc dysponentem znacznej puli terenów budowlanych 
prowadziło rozsądną politykę gospodarowania nimi drogą kupna, 
zamiany i nieodpłatnego przydziału na prawach zabudowy. Sta- 
nowiło to poważny czynnik ułatwień dla budujących, a zarazem 
skuteczny środek planowej dyscypliny budowlanej. Tym trybem 
zorganizowano kolonię domów czterorodzinnych przy ulicy Wy- 
spiańskiego i przy Chełmińskiej, oraz budowę domków jednoro- 
dzinnych na ulicy Sw. Józefa i na Wrzosach. Nie należy zapominać. 
że w 1934 r. w barakach, rozrzuconych w różnych częściach miasta, 
głównie jednak na Kozackich Górach, mieszkało około 5 tysięcy 
osób. W miarę budowy kolonii małych mieszkań likwidowano ba- 
raki zgodnie z założeniem. 


Akcja porządkowania śródmieścia 



 


Z okazji uroczystości 700-lecia miasto otrzymało fundusze na 
uporządkowanie Starówki. W l1:aszym rozumieniu uporządkowanie 
oznaczało zabezpieczenie i oczyszczenie z późniejszego nalotu za- 
grożonych obiektów zabytkowych, a więc ratusza, kamieniczek, 
spichrzów, murów obronnych itd. 
Program szeroki, środki skąpe. Zwróciliśmy się więc z apelem 


146
		

/Czasopisma_067_05_149_0001.djvu

			.. 


j'] 


II 


, 
.- 




 


- ....
 


.n 


. 
-"M!tJI

 
#
---Ą- .. . 
F
 .' ...., 


-- 


'-. 


) 


Podstemplowania sklepień w piwnicach ratusza - stan w dniu 9 II 1933 r. 


. 


do patriotycznych uczuć właścicieli domów, a do opornych z na- 
kazami remontów, w przypadkach koniecznych wspartymi sub- 
wencją. I tak zaczęła się akcja odsłaniania historycznych fragmen- 
tów spod dziewiętnastowiecznego wystroju, łatania murów miej- 
skich, naprawy dachów i modernizacji wewnętrznej budynków 
i ich zespołów. 
Osobnym dziełem była wymiana gotyckich słupów w piwnicach 
północno-wschodniego narożnika staromiejskiego ratusza. Po- 
mieszczenia piwniczne tej części ratusza przekazane zostały na 
siedzibę Konfraterni Artystów, która przystąpiła do ich zagospoda- 
rowania. Zerwano ceglaną posadzkę z zamiarem założenia nowej 
i przy tej sposobności rozluźniono grunt przy płytkich zresztą 
fundamentach kamiennych słupów. To działo się wewnątrz. A na 
zewnątrz dyrektor wodociągów miejskich przeprowadził już wcześ- 
niej kolektor z Mokrego ulicą Chełmińską w dół do oczyszczalni 


147
		

/Czasopisma_067_05_150_0001.djvu

			nad Wisłą. W czasie przekopów przebito przewał, tworzący połud- \o 
niową, nieprzepuszczalną zaporę olbrzymiej niecki, gromadzącej 
wody gruntowe aż po Góry Kozackie. Wewnątrz kolektora odby- 
wał się normalny ruch ścieków, a na zewnątrz jak po olbrzymiej 
sączce poszły do Wisły wody podziemne zalegające nieckę na pasie 
przyległym do kanału. 
W osuszonym gruncie nastąpiła zmiana spoistości i osłabienie 
kwalifikacji nośnych, co znalazło swój wyraz w osunięciu się fun- 
damentów, na których były posadowione ściany obwodowe i go- 
tyckie kamienne słupy, wspierające sklepienia pomieszczeń piw- 
nicznych. 
Sytuacja stała się poważna, zwłaszcza że doraźnie poczynione 
zabiegi nie zatrzymały procesu pękania murów. Po zasięgnięciu 
opinii rzeczoznawców i ustaleniu zakresu niezbędnych robót przy- 
stąpiliśmy do prac mających na celu zatrzymanie destrukcji ścian j 
i stropów 1 założenie nowych fundamentów pod zagrożone słupy 
i część murów. Przede wszystkim podstemplowano łuki sklepień, 
usunięto trzpienie słupów, zapuszczono pale Straussa, założono 
płytę i wstawiono słupy żelbetonowe w miejsce kruszejących ka- 
miennych. Pomimo wyjątkowo skomplikowanego charakteru kon- 
strukcji i ciasnoty pomieszczeń, wykonano roboty w tempie re- 
kordowym, głównie dzięki prostocie pomysłu, tak znamiennej dla 
dzieł inżyniera Brody. 
W rok później przystąpiliśmy do równie trudnego zadania, 
jakim była wymiana elementów w czterech narożnych wieżycz- 
kach na ratuszu, pochodzących z 1603 r., wykonanych w zielonka- 
wym piaskowcu śląskim. Użyty do wymiany piaskowiec szydło- 
wiecki nie odpowiadał niestety ani barwą, ani strukturą elementom 
oryginalnym. Czas naglił i trzeba było brać taki materiał, jakim 
dysponowały krajowe kamieniołomy. 
W szeregu prac konserwatorskich, wykonanych przez Zarząd 
Miejski we własnym zakresie na wyróżnienie zasługuje odsłonięcie 
gotyckiego wątku w parterze i na piętrze kamieniczki nr 7 przy 
ulicy Wielkie Garbary. Jak to często bywa, tak i tu z pomocą 
przyszedł przypadek - oto w trakcie robót naprawczych ukazał 
się fragment gotyckiego portalu. Po zbiciu tynków odsłonięto dość 


148
		

/Czasopisma_067_05_151_0001.djvu

			Dom gotycki przy 
ul. Małe Garbary ./ 
po konserwacji w 
1937 r. 


.\ 


.;Ą ł ... 

 t,.. ,
 
: 'f:
 
.. 
iJl: J 


'. 
" 


:. 

 :tf.... 


.. 



;.,. 


f' 


',,,, ....+
. -. ,,"-- 


... 


J "J I 


1 


ł 


:il 


- '- . 
.< ..4 


:---.
 


:, 
I t 
t r 
""- .:... 
f, 


," - 
,.,,:; 
 
-. 

 ;. io---:;': 
:1 - f: . 
.: -ii I 
JiI 
r 


/ --,.- 


.... 
.... ĄoO	
			

/Czasopisma_067_05_152_0001.djvu

			wojskowych, weszły do planu robót konserwatorskich dopiero 
w 1937 r. w ślad za wszczęciem przez miasto pertraktacji o nabycie 
całego obiektu drogą zamiany. Na życzenie wojewódzkiego kon- 
serwatora zabytków opracowałem program prac, obejmujący wie- 
lorakie zadania, a wśród nich plan badań naukowych, wykaz robót 
porządkowych, naprawczych i zabezpieczających, uregulowanie 
stosunków własnościowych w sąsiedztwie zamku (młyn, szpital, 
przedszkole, skład materiałów budowlanych, dzierżawcy) itd. Wy- 
buch wojny przerwał rozpoczęte prace na kilkanaście lat, aż do- 
piero w ostatnich czasach nadano im nowy bieg. Nie doczekał się 
tego momentu wojewódzki konserwator Jerzy Chyczewski, poległy 
w kampanii wrześniowej. 


Życie gospodarcze miasta 


W 1921 -r. Toruń liczył około 39 tys. mieszkańców, a w roku 
1936 około 64 tysiące, wykazując średni roczny przyrost w przybli- 
żeniu 4%, to jest tyle, ile wówczas wynosił roczny przyrost Pozna- 
nia, Częstochowy i Bydgoszczy. Dynamika przyrostu ludności 
miejskiej w Polsce w latach 1921-1931 nie przekraczała 2,5%. 
W 1935 r., czyli u schyłku kryzysu, liczba osób zawodowo czyn- 
nych wynosiła w Toruniu ok. 18 tysięcy, tj. 30% zaludnienia, 
a liczba zarejestrowanych bezrobotnych dochodziła do 2300 osób, 
zatrudnionych sezonowo w tak zwanych robotach publicznych. t 
Struktura zawodowa zatrudnionych przedstawiała się następująco: 
przemysł 36'%, administracja 25%, obrót towarowy 24{)/0, ogrod- 
nictwo i rolnictwo około 5%, a inne 10%. Te proporcje utrzymały 
się do 1939 r., odżyły po wojnie i trwały do 1951 r. 
J ak wszyscy wiemy, w rok po odzyskaniu niepodległości Toruń 
przestał pełnić funkcje ośrodka administracji wojewódzkiego .
 
szczebla, a stał się miastem uniwersyteckim. Myśl ustanowienia 
 
wyższej uczelni w Toruniu kiełkowała od dawna, bowiem istniały 
po temu zarówno racje historyczne, jak i sprzyjające warunki. 
W Toruniu w okresie międzywojennym zawiązał się silny ośrodek 
kulturalny, w skład którego wchodziło Towarzystwo Naukowe, 
jedno z naj starszych w Polsce, Instytut Bałtycki, Teatr Miejski, 


150
		

/Czasopisma_067_05_153_0001.djvu

			radiostacja, kilka stowarzyszeń twórczych, oraz poważny i zasob- 
ny w zbiory warsztat naukowy, a mianowicie archiwum, muzeum, 
Książnica Miejska i kilka drukarń. Pod względem wysokości po- 
noszonych nakładów na cele nauki, kultury i sztuki Toruń zajmo- 
wał w okresie dwudziestolecia trzecie miejsce po Warszawie i Kra- 
kowie, a większość zakładów naukowych inwestowało i utrzymy- 
wało miasto. Z myślą o zapoczątkowaniu szkoły wyższej Magistrat 
wybudował własnym sumptem gmach Muzeum Miejskiego. 


Nadbrzeże 



 

 


Przedmiotem specjalnej troski były sprawy nadbrzeża z uwagi 
na jego doniosłą rolę w życiu ekonomicznym miasta. Oto kilka 
danych liczbowych: 
W roku 1935, nie będącym rokiem koniunktury przybiło do 
nadbrzeża ponad 4 tys. statków towarowo-pasażerskich i około 
2,5 tys. berlinek o wyporności od 500 do 900 ton. W wywozie w dół 
Wisły toruński ładunek stanowił 30% rzecznego transportu, zano- 
towanego w Tczewie. 
W owych czasach wytworzyła się dość paradoksalna sytuacja, 
wynikająca z monopolistycznych tendencji PKP. Ponieważ Koleje 
Państwowe widziały w Żegludze Sródlądowej (na wpół państwo- 
wym przedsiębiorstwie) niebezpiecznego konkurenta, wprowadziły 
taryfy ulgowe dla ładunków, pochodzących ze strefy przyległej do 
Wisły. Pomimo to Żegluga Sródlądowa rozwijała się nadal i biła 
Koleje Państwowe niższymi kosztan:łi i sprawnością transportu. 
Dość wspomnieć, że przesyłka ekspresowa z Torunia szła do War- 
szawy dwa i pół dnia koleją, a nadana na statek po południu, zna- 
lazła się w ręku odbiorcy na wybrzeżu warszawskim następnego 
dnia o ósmej rano. 
Prezydent Bolt, a później Raszeja, obaj patrzący trzeźwo 
w przyszłość, widzieli bezpośrednie korzyści w rozbudowie i mo- 
dernizacji nadbrzeża i w perspektywie - w budowie przystani na 
Jakubskim Przedmieściu. Byli i tacy, którzy traktowali ruch na 
nadbrzeżu jako uciążliwość, zapominając, że nie gdzie indziej jak 
właśnie w sąsiedztwie śródmieścia znajdują się porty morskie 


151
		

/Czasopisma_067_05_154_0001.djvu

			.. 


l-f T T 
-__a-__ 
,
 :::- 
Aii
 

.
" .: 
"'+ 


T 


T 


., 
........ ><, 
-- -'-
< 


-Ł 
-----:. : 


-. 



 


..... : 
- 


----- 


...... 


.... 


........- 


... 


Ul1ca Lubicka nad skarpą wiślaną - stan z 1935 r. 


w Kopenhadze i Sztokholmie, morsko-rzeczne w Szczecinie 
i w Gdańsku, rzeczne w Paryżu, Reims, Berlinie, Budapeszcie, we 
Wrocławiu i Bydgoszczy i wielu innych miastach. 
Nadbrzeże toruńskie - a to było jego zaletą - posiadało miej- 
sca ładunkowe, założone na trzech różnych poziomach, przystoso- 
wane do wahań zwierciadła wody w Wiśle. Nic dziwnego więc, że 
do Torunia przywożono zboże aż z Nieszawy, pomimo że to miasto . 
posiadało również umocnione nadbrzeże, tylko nie odpowiadające 
warunkom żeglugi rzecznej. 
Połączenie kolejowe zapewniała bocznica, wyprowadzona ze 
stacji Toruń-Miasto. Ruch na bocznicy stanowił pewien kontrast 
ze staromiejskim zespołem zabytkowym, toteż przewidywano jego 
modernizację w związku z zamierzoną przebudową całego bulwaru 


152 


..
		

/Czasopisma_067_05_155_0001.djvu

			- 


na odcinku od Parku Miejskiego do mostu kolejowego. Dostateczna 
szerokość bulwaru i jego wielopoziomowość umożliwiały rozwiąza- 
nie transportu kołowego systemem bezkolizyjnym i zainstalowanie 
urządzeń dla obsługi ruchu pasażerskiego i przeładunków drob- 
nicy. 
.. 


Założenia planu urbanistycznego 


Idea przewodnia planu zagospodarowania przestrzennego opar- 
ta była na następujących założeniach ekonomicznych: 
a) Dalszy rozwój przemysłu lokalnego rolno-spożywczego, 
związanego terytorialnie z bazą surowcową, obsługiwanego przez 
toruński węzeł kolejowy i port rzeczny, precyzyjnego przemysłu 
elektrycznego, kooperującego z Gródkiem, oraz przemysłu che- 
micznego, maszynowego i ceramicznego. 
b) Obsługa regionu w zakresie obrotu towarowego między rol- 
nictwem, miejscowym przemysłem i odbiorcą lub dostawcą z zew- 
nątrz. 
c) Rozwój funkcji miasta jako ośrodka administracji wojewódz- 
kiego szczebla, regionalnej gospodarki komunalnej, spółdzielczości, 
samorządu gospodarczego itd. 
d) Dynamika rozwoju miasta jako regionalnego centrum nauki, 
oświaty i kultury, reprezentowanego przez uniwersytet, towarzy- 
stwa i instytuty naukowe, stowarzyszenia twórcze, zakłady poli- 
graficzne, przemysł artystyczny itp. 
e) Popieranie miejscowych tradycji ogrodniczych i rozwój za- 
kładów, zajmujących się hodowlą nasion, warzyw i kwiatów na 
rynek wewnętrzny i na eksport. 
Założenia te wynikały ze studiów nad linią rozwojową miasta 
i jego rolą w regionie, co znajdowało wyraz w dynamice ruchu 
ludności i jej składzie zawodowym, o czym była mowa wyżej. Sto- 
sunkowo wysoki przyrost demograficzny tłumaczyła silna imi- 
gracja ludności napływowej, głównie wiejskiej, poszukującej za- 
robku, czemu zresztą sprzyjał system zatrudnień bezrobotnych 
w miastach. W warunkach przedwojennych ludność przybywająca 
ze wsi do miast, a nie mająca zatrudnienia nabywała prawa do 


1
3
		

/Czasopisma_067_05_156_0001.djvu

			opieki społecznej dopiero po pewnym okresie zasiedziałości. Nie 
mając środków na wynajęcie mieszkań kleciła domki na tereno- 
wych nieużytkach lub zajmowała opuszczone forty. 
Opisana sytuacja mająca cechy ruchów żywiołowych nie ułat- 
wiała urbaniście zadania przy stawianiu prognozy demograficznej. 
Przewidywania ukierunkowane na zaludnienie, mające po dwu- 
dziestu pięciu latach dojść do liczby 150 tys. mieszkańców oparto 
na analizie stanowisk pracy przy stosunkowo niskim początkowo 
wskaźniku zatrudnienia (35% zawodowo czynnych), mającym stop- 
niowo wzrastać i dojść w końcowych latach do 45%. Jak wynika 
z porównania prognozy demograficznej z obecnym stanem zalud- 
nienia, niewielka była granica błędów w ówczesnej metodzie li- 
czenia. Uwzględniwszy bowiem okres wojenny i powojenne pertur- 
bacje w rozwoju ekonomicznym miasta, można odnieść docelową 
datę planu na 1970 rok. 
Przy opracowywaniu struktury przestrzennej miasta kiero- 
wano się następującymi przesłankami: 
- Wykorzystanie istniejących zasobów budowlanych w śród- 
mieściu, na Bydgoskiem i częściowo w pozostałych dzielnicach, 
- Integracja rozerwanych członów miasta. 
- Wykorzystanie istniejącej sieci komunikacyjnej - tak ko- 
lejowej jak kołowej - oraz uzbrojenia terenowego. 
- Respektowanie istniejącego drzewostanu (lasów, parków, 
zieleńców, zadrzewień pofortecznych, cmentarzy) i wprowadzenie 
go do kompozycji planu zagospodarowania. 
- Przystosowanie się do miejscowych warunków fizjograficz- 
nych i przeprowadzenie niezbędnych robót melioracyjnych dla 
uregulowania stosunków wodnych. 
- Respektowanie niewadliwej struktury własnościowej. 
- Wiązanie miasta z Wisłą jako drogą wodną i miejscem re- 
kreacji na całym przyległym odcinku. 
- W odniesieniu o części lewobrzeżnej (Podgórz, Rudak, Staw- 
ki) wprowadzenie radykalnej zmiany w układzie komunikacyj- 
nym. 
Integracja dzielnic, o której tu była mowa, nie przekreśliła ich 
indywidualnych cech funkcjonalnych i przestrzennych. Zespół 


154 


j 


'"
		

/Czasopisma_067_05_157_0001.djvu

			- 


.. \
 . . . 
-. 
;;;; "",-.. I 

... ,I I . li II 
.... ., 
l t l 

...., I 
- t 
 
r ł 
. .. 
- 
 I ...;,. .. 
1 I ł 
J \ 
.. I 
"- t 

 
Ił / 
. 
, ' 
Widok z Łuku Cezara na ulicę Szopena l Aleję 700-lecia - stan z 1936 r. 


staromiejski, CZęSClOWO zamieszkały, miał nadal pełnić funkcje 
centralnego ośrodka usług miejskich takich jak administracja, 
biura handlowe i spedytorskie, magazyny drobnicy w dawnych 
spichrzach, laboratoria, rzemiosło i precyzyjny drobny przemysł, 
ł opieka społeczna, oświata w istniejących szkolnych obiektach, 
ambulatoria, siedziby stowarzyszeń i związków twórczych, prze- 
mysł gastronomiczny i hotelarski, schroniska turystyczne, sklepy, 
targowiska warzyw, owoców i kwiatów na obu rynkach, przystań 
żeglugi śródlądowej i inne. 
Instytucje o charakterze regionalnym ulokowano na obrzeżach 
zielonego śródmiejskiego pasa pofortecznego (województwo, sta- 


155
		

/Czasopisma_067_05_158_0001.djvu

			J 
Iostwo, krajowe i powiatowe, Dyrekcja PKP, Dyrekcja Dróg Wod- , 
nych, Dyrekcja Lasów Państwowych, Bank Rolny, teatr, muzeum, 
sądy, Dom Społeczny). 
Ludność rozmieszczono w trzech głównych zespołach dzielnic: 
l. Zespół mieszkaniowy - Bydgoskie 32,5 tys. 
- Bielany 19,5 tys. 
2. Zespół mieszkaniowy - Chełmińskie 
z zachodnią częścią Mokrego 60 tys. 
3. Zespół przemysłowo-mieszkaniowy 
- wschodnia część Mokrego 23 tys. 
Jakubskie 12 tys. 
Razem 150 tys. 
Każdy z zespołów założony został przy arterii wypadowej i zao- 
patrzony w lokalną sieć komunikacyjną i międzydzielnicową, oraz 
w ośrodek społeczny, skupiający podstawowe funkcje, charaktery- 
styczne dla dzielnic o zaludnieniu od 20 do 30 tys. mieszkańców. 
Zespoły zostały odizolowane od siebie pasmami zieleni, w skład 
której wchodzić miały parki leśne, boiska, tereny wypoczynkowe 
i ogrodnicze. 
Dla zakładów przemysłowych, które ze względu na wytwarzane 
wyziewy, dymy lub hałasy mogłyby być uciążliwe dla otoczenia, 
przewidziano w planie zagospodarowania dzielnicę wyodrębnioną 
ze wschodniej i północno-wschodniej części miasta. Jej położenie, 
uwarunkowane przez dominujący kierunek wiatrów W i SW, za- 
bezpieczać miało dzielnice mieszkaniowe przed przykrym sąsiedz- 
twem. Dzielnica przemysłowa posiada doskonałe warunki komuni- 
kacji kołowej i kolejowej, a jedyna trudność powiązania z trans- 
portem rzecznym, wynikająca z różnicy poziomów terenu 
i zwierciadła wody może być pokonana przez odpowiedni system 
bocznic i urządzenia podnośne. W celu sprowadzenia ścieków 
przemysłowych do Wisły przez osadniki, położone poniżej dzielnic 
mieszkaniowych, przewidziano oddzielny kolektor, ciągnący się 
przez całe miasto. Jest to inwestycja oczywiście kosztowna, ale - 
jak wykazał powojenny rozwój przemysłu - konieczna i obecnie 
realizowana. 


l 


15f. 


-
		

/Czasopisma_067_05_159_0001.djvu

			Istniejące zakłady przemysłowe, położone w stronie nawietrz- 
nej miasta (Polsko-Belgijskie Zakłady Chemiczne), wzniesione 
przed przystąpieniem do sporządzania planu zagospodarowania 
Torunia, pozostawiono na miejscu, licząc na zastosowanie wszel- 
kich możliwych środków łagodzących uciążliwości przykre dla 
mieszkańców pobliskich dzielnic. 
Schemat układu komunikacyjnego Torunia, typowy dla miast 
nadrzecznych, tworzyły i tworzą nadal: 
a) Ciąg równoległy do Wisły, zgodnie z naturalnym kierunkiem 
rozwoju terytorialnego Torunia (ulica Mickiewicza, Wały, Lubicka) 
jako miejska arteria główna, wsparta przez bulwar nadrzeczny, 
oraz drugi ciąg idący przez ulice Bema, Podgórną, Kościuszki 
i Zółkiewskiego - jako ciąg międzydzielnicowy. Zarys odciążają- 
cej arterii przelotowej zaznaczono na skraju miasta w oparciu 
o istniejącą szosę okrężną. 
b) Ciągi prostopadłe do Wisły z przeprawą główną na osi alei 
700-lecia, włączonej do ulicy Chełmińskiej, oraz dwie przeprawy 
rezerwowe, wymagane przez względy obronności kraju przewi- 
dziane na przeciwległych krańcach miasta. 
Istniejące arterie wypadowe, wychodzące radialnie ze śródmieś- 
cia, pozostają w swym dawnym charakterze i wspólnie z ciągami 
W -O tworzą osnowę komunikacyjną dzielnic. 
Usytuowanie nowego mostu drogowego, stanowiącego podsta- 
wę głównego ciągu N-S, na osi cytadeli i podwiązanie go na lewym 
brzegu do ciasnej drogi W-Z, wtłoczonej między tory stacyjne 
a mury forteczne, utrwaliło na dłuższy czas wadliwy układ komu- 
nikacyjny, niemożliwy do rozwiązania bez radykalnych zmian 
w najbliższym otoczeniu, bądź też bez zasadniczej zmiany tras ko- 
munikacyjnych. Tę niedogodność miało złagodzić ominięcie torów 
stacyjnych i cytadeli przez założenie dwóch dodatkowych prze- 
praw przez Wisłę na przeciwległych krańcach miasta. Ta nie naj- 
lepsza koncepcja została zresztą miastu narzucona i na szczęście 
nie zrealizowana. 
Znacznie lepsze rozwiązanie zawiera współczesny projekt Miej- 
skiej Pracowni Urbanistycznej, a mianowicie pomysł założenia 
drugiej przeprawy na wschód od mostu kolejowego, słuszny 


157
		

/Czasopisma_067_05_160_0001.djvu

			w związku z przerzuceniem lewobrzeżnej arterii przelotowej W-Z 
poza obręb cytadeli. 
W trakcie opracowywania planu lewobrzeżnej części po inkor- 
poracji Podgórza, Rudaku i Stawek, to jest po 1936 r., omawialiśmy 
wspólnie z inż. S. Pietrzakiem projekt przerzucenia drogi E 16 
(Warszawa-Gdańsk) od Czerniewic przez południowy skraj Pod- 
górza do rozplotu dróg 19 (Toruń-Bydgoszcz) i 165 (Toruń- 
Gniezno). Na tym nie zatwierdzonym zresztą projekcie części lewo- 
brzeżnej skończyła się moja działalność jako urbanisty i archi- 
tekta miasta Torunia. 
Pian prawobrzeżnej części miasta, sporządzony na podkładzie 
geodezyjnym w podziałce 1 : 10 000, z opisem technicznym i koszto- 
rysem robót przewidzianych do realizacji w ciągu najbliższego 
dziesięciolecia został uchwalony przez Radę Miejską w 1935 r. 
i przesłany do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych do zatwierdze- 
nia po uprzednim uzgodnieniu ogólnych jego założeń. Sprawa za- 
twierdzenia planu przewlekała się wobec braku decyzji ze strony 
ówczesnych władz wojskowych w przededniu napaści hitlerow- 
skich Niemiec i dopiero po wojnie została załatwiona pozytywnie. 
Na podstawie planu przedwojenego, a właściwie w trakcie jego 
sporządzania zostały zrealizowane kosztem miasta następujące 
obiekty: arterie wypadowe: aleja 700-lecia i ulica Lubicka, na- 
stępnie ulica Wały, odciążające zespół staromiejski na odcinku od 
alei 700-lecia do ulicy Dąbrowskiego, przełom Łuku Cezara wraz 
z ulicą Różaną, dojazdy lewobrzeżne do mostu drogowego. Arterie 
te uzyskały linie tramwajowe, pełne wyposażenie instalacyjne, za- 
drzewienie i nowoczesne prefabrykowane słupy żelbetowe dla 
sieci trakcyjnej i oświetleniowej. 
Spośród budynków utrwalających założenia urbanistyczne pla- 
nu zasługują na wyszczególnienie: 
- Muzeum Miejskie i Sąd Apelacyjny, położone na zewnętrznym 
zarysie śródmiejskiego pierścienia zieleni. 
- Szkoła na Stawkach, stanowiąca zapoczątkowanie ośrodka blo- 
ku mieszkaniowego. 
- Kolonia mieszkaniowa domów czterorodzinnych przy ulicy Fa- 


153 


.1 


I
		

/Czasopisma_067_05_161_0001.djvu

			I 
"I 'III ., \
 4, n,. ą 
D]I 
 .;. ii ii ;:i .iLi! 
:!r , 11 ii li. Ii ii ... 
. ............ 


.t 


.
IL 


 


.. 
i 


..
1 

 


Zabuc10wa ulicy Fosa' Staromiejska z przełomem na ulicę Rótaną - stan po 
przebudowie w 1936 r. 


łata z pełnym uzbrojeniem terenowym i kolonią domków jedno- 
rodzinnych przy ul. Żwirki i Wigury. 
- Gazownia i wytwórnia wędlin w dzielnicy przemysłowej na 
Jaku bskim Przedmieściu. 
Do poważniejszych inwestycji, zrealizowanych według planu 
i nadających miastu oryginalne piętno i niepowtarzalny urok, na- 
leży odcinek śródmiejskiego pierścienia zieleni między Wałami 
a Czerwoną Drogą od Wisły do Kaszownika i krajobrazowe 
ukształtowanie wzgórzy nad wysokim brzegiem Wisły, powstałych 
po przekopie ulicy Lubickiej, stanowiących wschodni akcent tego 
pierścienia. 
Godzi się tu podkreślić, że niewiele miast w Polsce mogło 
w okresie międzywojennym pozwolić sobie na tak gruntowną prze- 
budowę układu komunikacyjnego, scalenie dzielnic, założenie kom- 
pleksu zieleni, opasującej unikalny zespół staromiejski, koncen- 


159
		

/Czasopisma_067_05_162_0001.djvu

			trację obiektów społecznych w sposób niebanalny, złagodzenie 
kryzysu mieszkaniowego i przeprowadzenie remontów w starej 
substancji budowlanej, nie wykonywanych od 1914 r. 
Następne etapy planowania przestrzennego miasta, obejmujące 
okres od 1951 r. do chwili obecnej, wniosły do idei urbanistycznej 
Torunia nowe wartości, wynikające ze zmiany założeń ekonomicz- 
nych, z nowej sytuacji geopolitycznej kraju, z rozwoju motory- 
zacji i z pogłębienia teorii budowy miast. Byłoby więc rzeczą inte- 
resującą ustalenie drogą konfrontacji, które z elementów planu, 
sporządzanego przed przeszło trzydziestu pięciu laty, wytrzymały 
próbę życia i zostały wplecione do planu współczesnego, a które 
straciły swój sens gospodarczy. 
Inwestycje zrealizowane w Toruniu według dawnego planu 
urbanistycznego i wplecione do dzisiejszego, przeszło dwukrotnie 
większego i mocno rozrastającego się urbanistycznego kompleksu, 
stanowią przykład potwierdzający słuszność zasadniczych myśli, 
zawartych w ówczesnych założeniach. Jest to więc swego rodzaju 
świadectwo, wystawione ówczesnym organom miejskim, a zarazem 
szkole urbanistycznej profesora Tadeusza Tołwińskiego, przepojo- 
nej humanistyczną ideą troski o człowieka oraz rozwagą ekono- 
micznego rachunku. 
Jak dalece ówczesne założenia rozwojowe miasta były słuszne, 
świadczy również wprowadzenie wielu z nich do planów wykony- 
wanych przez zespół specjalistów działający w Miejskiej Pracowni 
Urbanistycznej pod kierunkiem mgr K. Gregorkiewicza. W opra- 
cowywanym obecnie planie zagospodarowania przestrzennego zna- 
lazły zmodyfikowane odbicie dawne założenia lokalizacji dzielnic 
mieszkaniowych i przemysłowych, - rola śródmieścia, ciągi zieleni, 
schemat układu komunikacyjnego, lokalizacja szpitala na Biela- 
nach, cmentarza pod Lasem Łysomickim oraz inne elementy planu 
bądź wrosłe już w teren, bądź też znajdujące się w sferze inwe- 
stycyjnych zamierzeń. 
Jest rzeczą zrozumiałą, że nowy plan, wykonywany w okresie 
utrwalania zdobyczy socjalizmu w naszym kraju, w warunkach 
dynamicznego rozwoju przemysłu, motoryzacji, uprzemysłowio- 
nych metod budownictwa oraz wzrostu stopy życiowej ludności 


160 


.-
		

/Czasopisma_067_05_163_0001.djvu

			i jej wymagań kulturalnych, nie może opierać się na założeniach 
ekonomicznych i na metodach planistycznych sprzed czterdziestu 
lat. 
Ponieważ jednak miasto trwa, posiada własną przeszłość i te- 
raźniejszość i wizję swej przyszłości, słowem - ponieważ miasto 
jest organizmem żywym - zawiera zawsze w swej strukturze 
starą osnowę i świeżą tkankę. Sprawdzianem wartości planu urba- 
nistycznego jes:t harmonijna symbioza starego z nowym - tak jak 
to właśnie dzieje się w Toruniu. 


11 


-
		

/Czasopisma_067_05_164_0001.djvu

			( 
,(I 
..., 
l 


, 


Rosną nowe domy 


1\' , 
.. . 
., 


'J 


K.'\; - 
" "'+, 
;.< 
, 
''''\' -(>, 
...... 1:...... 
. .,,'. 
 .,...
 
. J! /' 
. 
.. ł"" >tli"" \\'-...i 
10..#.' "".. ". 
. ;;.-; ,\\, 


, . 

 \... 
 
 .:', 
I,
 /,.... 
... ....... 

'
.. ; .
...
, 
'
1 , 

,. 
. 

. 


 ł". 
.
':
 
 
'....
\ 
 "\' 
,

 

 '.
' 
 
..,\

 
'1)'. 
.if. 
'/
 . 
'J' . 
fł 


\ 
'\ . 
\
', 

\ 
\y
		

/Czasopisma_067_05_165_0001.djvu

			.. 


Jerzy Hoppen 


Epitafium 


Wojciech Jakubowski 


Jerzy Hoppen miał 57 lat kiedy zobaczyłem go po raz pierwszy. 
Wysoki mężczyzna o siwiejących krótko przystrzyżonych włosach 
nad wąską, wydłużoną twarzą. Zsuwał na czoło okulary gestem 
charakterystycznym, który pozostawał na zawsze w pamięci tych, 
którzy oglądali go przy pracy. Był obecny przy immatrykulacji 
grupy studentów I roku w dziekanacie Wydziału Sztuk Pięknych 
toruńskiego Uniwersytetu Mikołaja Kopernika. Był prodziekanem. 
Przyjechał do Torunia najpóźniej chyba ze wszystkich pracowni- 
ków tego wydziału, na początku maja 1947 r., aby budować to, co 
tworzył w Wilnie od 1931 r. - katedrę grafiki. Wtedy, przy tym 
pierwszym spotkaniu nie powiedział słowa, ale te zsunięte na czoło 
okulary i spojrzenie bardzo dużych, uważnych oczu zapamiętałem 
dobrze. Gdy na drugim roku studiów nadszedł czas pierwszych 
z nim kontaktów, wiedziałem już więcej, kim jest Hoppen *. 
Okres wojny nie stwarzał mi wielu okazji obcowania ze sztuką. 
Moja orientacja w tych zagadnieniach była nader nikła. Stąd też 
wielkie zaskoczenie, kiedy przy korekcie jednego z rysunków pro- 
fesor zapytał mnie, czy robiłem miedzioryty i czy rysowałem orna- 
menty. Bardzo zdumiony odpowiedziałem że nie. Z pełnym prze- 
kOhaniem w głosie stwierdził, że miedzioryty robić będę. Stało się. 
Urok osobisty Hoppena, ogromna wiedza o warsztacie były tak 
sugestywne, że wszyscy koledzy z mojej grupy po wstępnych ćwi- 
czeniach z grafiki i liternictwa obrali na drugim roku specjalizację 
graficzną. 


· Składam najserdecznlejsze pOdziękowania wszystkim, którzy swoimi 
informacjami przyczynili się do zebrania wiadomości zawartych w tym 
artykule. 


163
		

/Czasopisma_067_05_166_0001.djvu

			-- 


Tamten okres nie był łatwy ani dla pedagogów, ani dla studen- 
tów. Rok 1949 był dla sztuki polskiej przełomowy. Po wystawie 
szkc1nictwa artystycznego w Poznaniu i symptomatycznych de- 
klaracjach Ministerstwa Kultury i Sztuki rozpoczął się okres tzw. 
socrealizmu. Świetna znajomość sztuki europejskiej Hoppena pod- 
suwała warte zapamiętania wyjście z impasu. Ilustrował zawsze 
swój wykład i korekty przykładami klasycznych rozwiązań każ- 
dego tematu i wskazywał nam teraz tych twórców, którzy temat 
pracy potrafili połączyć z jednoczesnym budowaniem atrakcyjnej 
wizji, gdzie bądź to eksponuje się moc i potęgę człowieka (Michał 
Anioł), czy też przeciwnie - jego znikomość wobec wzniesionej 
konstrukcji czy budowli (Giovanni Battista Piranesi). Na przykła- 
dach rycin Brangwyna pokazywał jak te zagadnienia przy atrak- 
cyjności kompozycji, światła, żywości kreski, nabierają waloru 
dzieła sztuki. Frank Brangwyn należał do tych, którzy byli Hop- 
penowi szczególnie bliscy. Przeniknęło coś z jego atmosfery do 
akwaforty przedstawiającej fasadę katedry wileńskiej, podpartej 
lasem ukośnych rusztowań. Wyraźnie nawiązują do tej ryciny 
prace Koźmy Czuryły, ucznia i asystenta Hoppena z lat 1947- 
1951, przedstawiające konstrukcje drewniane z okresu odbudowy 
mostu toruńskiego. 
Prac naszego profesora nie oglądaliśmy prawie nigdy. Wysta- 
wiał rzadko i niewiele. Nie można było porównywać tego, co sami 
rozpoczynaliśmy robić, z jego dorobkiem. Lepiej obeznani byliśmy 
z twórczością Czuryły i Edwarda Kuczyńskiego. Ten ostatni, rów- 
nież uczeń Hoppena znakomicie potrafił pokazać właściwości 
warsztatu drzeworytniczego, podczas gdy domeną Jerzego Hoppe- 
na były techniki wklęsłodrukowe. Pracownia grafiki mieściła się 
początkowo w dwu niewielkich salkach Collegium Minus, nie wiele 
więcej przestrzeni zajmowała po przeniesieniu jej do budynku na t- 
- ulicy Moniuszki. Wyposażenie jej stanowiły przyniesione przez 
profesora narzędzia, farby i papiery i jego francuska prasa wklę- 
słodrukowa, niezawodna i niezastąpiona, służąca kilku już pokole- 
niom studentów. 
Praca w zakładzie grafiki biegła w dwu kierunkach - rysu- 
nek, przedmiot szczególnej troski profesora i to wszystko, co skła- 


164
		

/Czasopisma_067_05_167_0001.djvu

			Profesor Jerzy Hoppen 


" 


dało się na poznanie warsztatu graficznego. Rysunek prowadzony 
niezależnie od obowiązującego nas wszystkich rysunku wieczoro- 
wego, obejmował studium aktu i głowy, postaci ludzkiej ubranej 
i szybkie szkice rysunkowe Celem tych ćwiczeń było poznanie bu- 
dowy ludzkiego ciała i jego układu w różnym poruszeniu, jak 
i umiejętność uchwycenia indywidualnych cech modelu. Korekta 
nigdy nie dotyczyła drobnych błędów, skupiała się na istocie ruchu, 
układu ciała, jego plastycznego sensu. Ulubionym powiedzeniem 
by.ło "What easy is - is correct" (To, co jest proste, jest dobre), 
lub "If YO'll want to draw a hen You must first draw an egg" (Jeśli 
chcesz narysować kurę, zaczynaj od jajka). Zdecydowanie forował 


165
		

/Czasopisma_067_05_168_0001.djvu

			... 


-" 


te rysunki, które określały formę jasno i czytelnie, wydobywały 
bryłę logicznym światłocieniem. Rysunek był podstawą projektu 
graficznego, przeznaczonego do realizacji w "zadanej" technice. 
Wszystkich obowiązywało wykonanie rycin w kolejno poznawa- 
nych technikach, a ambicja i talent adeptów decydowały o tym, 
czy zadanie było możliwie atrakcyjne. Udana praca cieszyła ucznia 
i prDfesora. Profesor stawał się wtedy rozmowny, sam pDmagał 
wytrawić blachę, przejęty i zemocjonowany oczekiwaną niespo- 
dzianką, jaką jest zawsze dla artysty pierwsza odbitka z płyty gra- 
ficznej. Padpawiadał najsłuszniejsze zabiegi techniczne, nieustan- 
nie eksperymentował starając się maksymalnie wzbogacić nasz 
warsztat. Akwaforta, akwatinta, odprysk, miękki werniks, mezzo- 
tinta, wreszcie sucha igła i miedziDryt - to wszystkO' kolejne stop- 
nie naszego wtajemniczenia. A przecież zawsze były to tylko 
warsztatowe ćwiczenia, za którymi szedł cel główny - kształto- 
wanie indywidualnych cech talentu, jeżeli student naprawdę miał 
talent. Wreszcie zaczęło się to, co było największą radaścią - Dwa 
nić porazumienia i zrowmienia, kiedy przekonany, że słowa jego 
trafia na właściwy grunt, mÓgł z nami rozmawiać D tym, co było 
jego pasją najżywszą - o sztuce epok minionych. Pokazywana już 
nie tylko na reprodukcjach i starych sztychach jakO' przykłady mi- 
strzostwa, ale smakowana w małych detalach, niuansach warszta- 
tu, w całym urO'ku tegO', co się pokochałO'. Ogromna erudycja i kul- 
tura, dokładna znajDmaść rzemiasła i malarskiego i graficznego 
była kluczem do rozumienia O'wych indywidualnych cech sztuki 
artystów różnych epok, które jakże często są wynikiem właści- 
wości warsztatu, techniki. Pamiętam wykład na którym omawia- 
jąc tWórczość graficzną Francesko Goyi wykazywał te różnice wy- 
razu, rysunku, światła, które były wynikiem stosowania różnych 
technik - akwaforty i akwatinty. Wskazywał jak rÓżnice kresko- 
wania, gradacji trawień, nakładania werniksu, różnorodnie stoso- 
wane zabiegi techniczne, zmieniają wyraz artystyczny i a nim de- 
cydują. To podejście, odmienne od przeciętnego spojrzenia histo- 
ryka sztuki, typowe dla twórcy i typowe nie tylko dla Hoppena 
wydaje mi się być zawsze spojrzeniem interesującym i trafnym. 
Było ta na piątym roku moich studiów, wówczas profesor pro- 


I 
.. 
, 


E 


166
		

/Czasopisma_067_05_169_0001.djvu

			I 
g 
fi 
... 


wadził cykl wykładów o historii technik graficznych, ilustrowa- 
nych piękną kolekcją rycin. Już radziłem sobie trochę z "przepo- 
wiedzianym" mi miedziorytem, oglądałem prace Gerarda 
Edelincka, Claude Mellana. Umiałem już zobaczyć całe ich nie- 
prawdopodobne bogactwo form i faktur, połyski zbroi i jedwabi, 
bogactwo delikatnych koronek, falujących peruk czy piór. Nauczyć 
cenić stary XVII- czy XVIII-wieczny miedzioryt, tak jak na to 
naprawdę zasługuje, potrafił Hoppen, jak nikt inny. Jego własne 
rozmiłowanie udzielało się nam wszystkim. Polskich grafików wy- 
dobywał ze szczególną uwagą - prace Jana Ziarnko, Tomasza 
Makowskiego, Jeremiasza Falcka, Samuela Kochanowskiego, 
Teodora Lubienieckiego, Norblina i Płońskiego zestawiał z najlep- 
szymi majstrami epoki, wykazując ich artystyczną niezależność 
i oryginalność. Szczególnie cenił dorobek Wincentego Smokow- 
skiego, widząc w jego pracach całe ich prekursorstwo, współczesne 
nam traktowanie materiału i narzędzia, tak przecież zrutynizowa- 
ne w dobie drzeworytu faks im il owego. Nie były to sądy utarte 
i opinie zapożyczone. Były wynikiem własnego dociekania, szpe- 
rania w bibliotekach i gabinetach rycin. Poza kilku artykułami 
i wspomnieniem tych wykładów - nie pozostało nic. Nie napisał 
też nigdy projektowanej przez lata historii technik graficznych. 
Chcę tutaj przypomnieć jeszcze jeden epizod - zabawny, a cha- 
rakterystyczny dla poczucia humoru Hoppena. Kiedy jeden z dy- 
plomantów męczył się nad brodą Karola Marksa, nazbyt puszystą 
i bezforemną, poradził mu profesor, aby znalazł odpowiednią brodę 
u barokowych apostołów, których dynamika wyszłaby na dobre 
rysowanej postaci. Sam zresztą też dość swobodnie i nieobowiązu- 
jąco traktował swoich bohaterów. Tę samą "Głowę" (miękki wer- 
niks - 1954) nazywał raz imieniem św. Marka, raz imieniem 
mickiewiczowskiego Konrada. Niebywałe poczucie humoru zyski- 
wało mu zawsze wiele sympatii. Długo bawić umiał zebranych 
wokół niego pokazywaniem przeróżnych sztuk polegających na 
zręczności rąk. W okresie wileńskim rysował wiele karykatur. Jed- 
ną z ciekawszych z tego okresu - Mariana Morelowskiego ogląda- 
łem u Marii Rzeusikiej w Warszawie. Kilka innych pozostaje 
własnością żony artysty. Bronisław Jamontt parę lat przed śrnier- 


167 


-
		

/Czasopisma_067_05_170_0001.djvu

			- 


cią rozpoczął pracę nad serią pięknych akwafort, namówiony przez 
Kuczyńskiego i Hoppena. Dostawał od nich gotową, zawernikso- 
waną blachę, na której rysował lekką, drobną kreską wyniosłe 
i groźne drzewa. Reszta była w rękach doświadczonych grafików. 
Pokazywano mu gotowe już odbitki. Także i ja odbijałem te płyty, 
z kolei trudnej sztuki odbijania miedziorytu uczyłem się na Sztan- 
darach Hoppena. W tym też czasie zaczęły nas, studentów III czy 
IV roku niepokoić nieco przeciągające się konferencje Jamontta 
z Hoppenem. Zza zamkniętych drzwi dochodziły odgłosy namięt- 
nych dyskusji i brzęk szkła. Potem pojawiły się w pracowni długie 
paski luster i kolorowe szybki. Po kilku dniach intrygujących nas 
zabiegów pokazano nam wreszcie owoc tej pracy - ogromne kalej- 
doskopy ze specjalnie dobranymi okruchami barwnych szkieł, 
ślicznie oklejone. Oglądaliśmy wspólnie każdy bardziej udany 
układ ornamentu, każdy po kolei przystawiał oko do owego profe- 
sorskiego cudu. Powędrowała później śliczna zabawka do dzieci, 
jui- wtedy nieżyjącego, Koźmy Czuryły. Nawet ten tak błahy 
i drobny epizod świadczył o jego dobroci i gotowości niesienia po- 
mocy. Jego wielkoduszność w dużych i drobnych sprawach była 
powszechnie znana. 
Praca dyplomowa nie zakończyła naszych kontaktów z profeso- 
rem, choć okresowo bywały one rzadsze. Przez cztery lata, do czasu 
objęcia asystentury przy katedrze grafiki nasze spotkania były 
okazją do wypytywania o moje prace, o problemy środowiska 
plastycznego, z którym Hoppen miał coraz mniej wspólnego, za- 
absorbowany kierownictwem katedry i funkcją dziekana. Pracow- 
nia grafiki stała zawsze otworem dla wszystkich chętnych - pro- 
fesorów, studentów i absolwentów. Każdy tu przychodził ze swoimi 
problemami, ażeby po prostu móc skorzystać z maszyn i urządzeń, 
których przybywało z latami. Już się nie polerowało starej, zdar- 
tej z dachu blachy na pierwszą akwafortę, a do odbijania drze- 
worytów nie używano "kostki". Zbyt wiele wagi przykładano 
w tym warsztacie do doskonałości i szlachetności rze
iosła. Oglą- 
dany z innej pozycji, już teraz jako przełożony, nie tracił Hoppen 
nic ze swojego wielkiego uroku osobistego. Precyzyjnie wytyczony 
plan zajęć i zadań nie przekreślał nigdy możliwości jego pominię- 


168
		

/Czasopisma_067_05_171_0001.djvu

			Jerzy Hoppen, rysunek 


. ... ... 


.r 
t'I

 
'... , 


. '- 


'- 


" 



. 


\< 
.... 


......., 
... . 
.. 

 


/" 


.I 


ł
 


':) 


-, 


...;;. 


-" 


cia przez tych studentów, którym inwencja, niecierpliwość twórcza 
i pasja podpowiadała własny, przyspieszony rytm pracy. Takich 
jednostek przewinęło się przez zakład grafiki sporo i ci byli zawsze 
szczególnie forowani. Zawsze też dyscyplina realistycznego rysun- 
ku i czystość warsztatu były ważnym kryterium wacenie pracy 
studenta. Wychował wielu grafików. Miałem też, do czasu przejścia 
profesora na emeryturę w 1961 r. wiele okazji do oglądania go 
w sytuacjach przeróżnych sporów toczących się na forum Rady 
Wydziału. Wśród wielu zalet, które nauczyłem się cenić, jego pra- 
wość i odwaga osobista wydają mi się być szczególnie godne pod- 
kreślenia. W atmosferze sprzecznych często interesów i ambicji 


189
		

/Czasopisma_067_05_172_0001.djvu

			ludzkich jego uczciwość była czymś niepospolitym. "Odi profanum 
vulgus et arceo" - te słowa HoracegO' zdają się przyświecać całe- 
mu jego życiu. Myślę, że nie miał wielu przyjaciół, ale były to 
przyjaźnie prawdziwe. W okresie toruńskim na pewno ci dwaj - 
Torwirt i Kuczyński. Jakże częsta komentując w prywatnych już 
rozmowach reakcje i zachowanie znanych nam ludzi z kręgu toruń- 
skiego uniwersytetu, odwoływał się do porównań i sformułowań 
autora, do któregO' wracał stale - do Cervantesa. Z pogodą naj- 
większą i pobłażaniem akreślał ludzkie przywary i słabości. Dla 
siebie zachowywał kłopoty i troski, których mu życie nie oszczę- 
dzało. Utalentawany pedagog, przeznaczał znaczną część swego 
życia i sił na "budzenie miłości do dzieł sztuki, do poznania w nich 
piękna i uszanowania prac wartościowych już wykonanych". Nie 
dochował się następcy, który poprowadziłby jego dzieło dalej. 
W 1938 r. pisze w katalogu wystawy pośmiertnej Lwa Dobrzyń- 

kiego "U progu życia, po ukończonych studiach, naj zdolniejszy 
uczeń W)idziału Sztuk Pięknych USB, gotów iść już samodzielną 
drogą, odszedł tak nagle... iż trudno się pogodzić z myślą, że jego 
rozpoczęta dopiero praca urwała się, pozostając niedopowiedzia- 
na" l. W roku 1945 umiera w więzieniu Walenty Romanowicz, który 
przejął od Hoppena to, co było im szczególnie drogie - znakomite 
opanowanie warsztatu miedziorytniczego. Jego cykl 32 rycin na 
temat zamku w Trokach, był świetnym przykładem wirtuozerii 
w tej trudnej technice oraz zapowiedzią ogromnych możliwości 
twórczych. Hoppen rozpoczyna pracę w powstającej uczelni toruń- 
skiej dobierając sobie do pomocy dwóch wychowanków szkoły wi- 
leńskiej - Koźmę Czuryło i Edwarda Kuczyńskiego. Przedwczesna 
śmierć obu artystów wypadła w okresie zwiastującym szybki 
i ciekawy rozwój ich talentów. W Krakowie w 1952 r. umiera Leon 
Kosmuiski 2 działający tam w interesującej grupie ,,9 grafików". 
Założył ją wspólnie z inną jeszcze uczennicą Hoppena - Krysty- 
ną Wróblewską. Tak się stało, że w 1961 r., w momencie odejścia 
na emeryturę, pozostawia katedrę bez następcy. Jeszcze przez kilka 


l L. D o b r z y ń s ki, KTltaZog wystawy pośmiertnej. Rysunek, malar- 
,two, grafika, wstęp J. H o P p e n a, Wilno 1938. 
J Urodzony w 1904 r., jego portret rytował Hoppen w 1941 r. 


J70
		

/Czasopisma_067_05_173_0001.djvu

			- 


lat prowadzi wykłady z historii technik graficznych, wreszcie i to 
zadanie przerasta jego siły. Umiera 4 października 1969 r. po krót- 
kiej chorobie. Nikłe grono obecnych na pogrzebie zdawało się po- 
twierdzać odosobnienie tego człowieka, pełnego skromności i zbyt 
dobrego smaku, aby utrzymywać żywe kontakty ze światem. 
Kim był? Obraz mój jest tylko fragmentem jego długiego i cie- 
kawego życia. Pamięć ludzka jest zawodna. Pozostała garść roz- 
proszonych rycin i rysunków, kilka płócien i malowideł ściennych. 
Czy to wszystko, co było sensem jego życia? A może sensem było 
życie samo, z jego powabem zmian i piękna ginącego i rodzącego 
się na nowo, z jego trudem i radościami? Kochaliśmy go takim 
jakim był, z wszystkimi jego umiłowaniami, dobrocią, wyrozumia- 
łością i humorem. 
Jerzy Hoppen urodził się 23 marca 1891 r. w Kownie. Ojciec 
jego był wziętym adwokatem. Penetrując dzięki uprzejmości żony 
Łucji Hoppenowej zachowane teki z rysunkami z lat 1907-1913, 
nie sposób było znaleźć w ulotnych szkicach i akwarelach charakte- 
rystycznych cech jego graficznego stylu. Ale była w nich na pewno 
wielka wrażliwość na urodę natury - nie tylko rozległego pejzażu, 
układów grup drzew, starych dworków i zachodów słońca, ale 
i w tym, co chyba każdego grafika cieszy bardziej aniżeli plastyków 
innych dyscyplin. Było to zamiłowanie do detalu, do zabawy grą 
formy więdnącego kwiatu, liści, sumiennych studiów anatomii ro- 
śliny, które już wtedy prowadziły do pewnych stylizacyjnych 
uogólnień, zbliżonych chyba nieco do secesji. 
Jesienią 1913 r. po ukończeniu gimnazjum typu klasycznego 
rozpoczyna studia w Akademii Krakowskiej, w pracowni Stanisła- 
wa Dębickiego. Ledwo rozpoczętą naukę przerywa wojna i po- 
wołanie poddanego rosyjskiego do wojska. Rozpoczyna się siedmio- 
letni okres wędrówek i przygód, których nie można już było racjo- 
nalnie planować. Ale i tu znajdzie się czas na to, co było istotą jego 
studiów - na kopiowanie starych mistrzów w zbiorach petersbur- 
skiego Ermitażu. Szczegóły tych lat podane są obszerniej w arty- 
kule napisanym z okazji 75-lecia urodzin Hoppena 3. Chcę więc 


I B. Jak u b o w s k a, JeTzy Hoppen, Przegląd Artystyczny. nr 2/36, 
1967. 


171
		

/Czasopisma_067_05_174_0001.djvu

			tylko uzupełnić to faktami, których nie podano. Jeden z nich to 
krótkotrwała przyjaźń z Witkacym, oficerem gwardii carskiej 
w owych latach. Toczą długie dyskusje, żywo wspominane po la- 
tach przez oczarowanego nim Hoppena. Wtedy też po raz pierw- 
szy próbuje rysunku p
telami. Pozostało z tych lat wojny i re- 
wolucji niewiele. Wspomnienia spotkań z kolegami z krasnojar- 
skiej "Komuny Chudozników" i kilka prac graficznych. Jedna, 
zachowana wśród pozostawionych szkiców i rysunków to auto- 
portret - drzeworyt barwny, nieco japoński w swej technice, 
pokazujący całą postać artysty. W gronie kolegów z "Komuny" 
rysuje ilustracje do rosyjskich bajek, za które dostaje, w rozpisa- 
nym właśnie konkursie I nagrodę. Maluje dekoracje teatralne, pla- 
katy, kilkanaście portretów akwarelowych. Śladu po tych pracach 
nie zostało. Te lata 1917-1918 wspomina do dziś towarzysz jego 
pierwszych prób graficznych profesor Aleksy Korniłow z Lenin- 
gradu. Po przyjaźni z Witkacym pozostał też wyraźny ślad _ 
przedziwny, "młodopolski" pastel, przedstawiający wielką, brązo- 
wą ćmę siadającą na białej róży. Z tego też chyba okresu pochodzi 
akwarelowy autoportret artysty, zakupiony niedawno do zbiorów 
Muzeum w Toruniu, a będący własnością rodziny Zygmunta Mo- 
carskiego, który spotkał Hoppena w licznym gronie polonii pe- 
tersburskiej. Zygmunt Mocarski przyjeżdża w 1921 r. do Torunia 
i tworzy ze zbiorów biblioteki gimnazjum toruńskiego, Toruńskie- 
go Towarzystwa Naukowego i niemieckiego Coppernicus Verein 
fur Wissenschaft und Kunst, Książnicę Miejską imienia Koper- 
nika. Zawieszony w jego toruńskim mieszkaniu autoportret Hop- 
pena wyprzedza niejako artystę w tym mieście o 25 lat. 
Hoppen wraca we wrześniu 1921 r. do Polski - do Wilna. Tutaj 
wpada od razu w wir prac organizacyjnych, konsolidujących artys- 
tyczne środowisko. Wileńskie Towarzystwo Artystów Plastyków 
tworzy dwuletnią średnią szkołę rysunkową na Pohulance. Rozpo- 
czyna w niej swoją pierwszą pracę pedagogiczną, idącą odtąd 
w parze z jego własną pracą twórczą. W szkole rysunkowej wy- 
kładali też Wierusz-Kowalski, Michał Rouba, Ludomir Ślendziń- 
ski. Po dwu latach zostaje ona zamknięta, pozostaje tylko praca 
nauczyciela w gimnazjum. Wkrótce jednak ogrom zadań sto- 


172 


-
		

/Czasopisma_067_05_175_0001.djvu

			.." 


.. 


I 


- 


',. 


'"' ., 
, \ 
"- 
"'i'-. \ " 
\ ' '. 


 

. 
{
h l 
, 
.... - 
'-'\" " f- 
I 

 
.' ....
 
-,' 
>( 
"- 
\t " 



, 
, 


'. 
. ' 


ł 


. " 
;...,joIł 


", 


,4 



 I
 


....
r---.l 


J 
It" 
\ 'ł, 
-
 r' 


.. 
,.., . 
'.)' 
 



-'- . 
"';-" 


..l ..'......... 
'-
- 


.. 


Jerzy Hoppen. tusz 


jących przed gronem artystów skłania ich do utworzenia trzylet- 
niej Szkoły Rzemiosł Artystycznych, której zadaniem było przy- 
gotowanie do zawodu dekoratorów, szyldziarzy, sztukatorów. 
Hoppen przez kilka lat jest dyrektorem szkoły, która przygoto- 
wała do studiów na Wydziale Sztuk Pięknych wielu zdolniejszych 
absolwentów m. in. Wilhelma Kuklisa i Leonarda Torwirta. Wy- 
kładali w niej obok Hoppena: rzeźbę - Piotr Hermanowicz, ma- 
larstwo ścienne - Zygmunt Packiewicz, malarstwo sztalugowe - 
Dawidowski. Wilno tych lat to miasto nie tylko pięknych trady- 
cji artystycznych i pięknych zabytków. Do tradycji tych nawią- 
zuje Władysław Tatarkiewicz, pisząc o wileńskiej szkole malar- 
stwa, o Smuglewiczu i Rustemie 4. Natomiast o graficznych tra- 


ł Poludnie, nr 1, wrzesień 1921. 


173
		

/Czasopisma_067_05_176_0001.djvu

			dycjach katedry sztycharstwa pisze Hanna Makowiecka s. Wilno 
tych lat to nowo powstały Wydział Sztuk Pięknych, któremu pa- 
tronuje Ferdynand Ruszczyc, tutaj pracuje Felicjan Szczęsny- 
-Kowarski i tylu innych trwale zapisanych w historii polskiej 
sztuki. I chyba indywidualność Ruszczyca była owym wzorem, 
który ukształtował typ artysty uniwersalnego, ingerującego we I 
wszystkie dziedziny życia. Hoppen w owych latach dwudziestych 
i trzydziestych projektuje scenografie i kostiumy dla teatru na 
Pohulance, okładki do książek 6, winiety, ilustracje do poezji Sy- 
rokomli i Bajarza polskiego 7. Nie to jednak wypełnia życie arty- 
sty, to tylko jego wąski margines. Powstają pierwsze duże kompo- 
zycje malarskie i pierwsze ryciny, odnosi pierwsze sukcesy. 
W 1923 r. na wystawie Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych 
w Warszawie otrzymuje III nagrodę i brązowy medal za portret 
pani Hurynowiczówny, późniejszej generałowej Władysławowej 
Bortnowskiej. Maluje kilkanaście portretów olejnych, z których 
naj ciekawsze to Portret ojca i Portret matki 8. W latach 1924-1927 
powstają kolejne trzy cykle akwafort Stare Wilno, które przynoszą 
mu znaczny sukces i uznanie. Teki trafiają do naj znamienitszych 
europejskich zbiorów muzealnych. Za ryciny te uzyskuje nagrody 
na Powszechnej Wystawie Krajowej w Poznaniu w 1927 r. Ich 
reprodukcje ilustrują Miasto pod chmurami Witolda Hulewicza. 9 
W 1925 r. za działalność artystyczną otrzymuje medal 3 Maja, 
w 1934 r. Złoty Krzyż Zasługi. W 1928 r. bierze udział w Biennale 
w Wenecji. 
Wróćmy jednak do grafiki. Trzy cykle Starego Wilna już od 
pierwszej ryciny mają te wszystkie charakterystyczne cechy, któ- 
re wyróżniają całą jego twórczość. A więc romantyzm, podporząd- 


fi Wst
p do katalogu wystawy grafiki Jerzego Hoppena, Muzeum w To- 
runiu 1956. 
e MiĘdzy innymi kalendarzy wydawanych w Miejscu Piastowym w Ma- 
łopolsce dla Albertinum w Poznaniu. 
7 Baśnie, powie
ci i gawędy ludowe, opowiedział A. J. G 1 i ń s k i, 
z 24 ilustracjami J. Hoppena, Wilno 1924. 
8 Portret ojca pozostaje własnością żony artysty, a matki jest w posia- 
daniu bratowej Stanisławowej Hoppenowej w Warszawie. 
· Wilno 1931. 


174
		

/Czasopisma_067_05_177_0001.djvu

			kowany zawsze rzetelnym rygorom rysunku i kompozycji, wy- 
borne wyczucie architektury, zawsze świetnie wbudowanej 
w udramatyzowany pejzaż. Jej skalę i przestrzenność określają 
pierwszoplanowe postacie ludzkie. o skłębionych fałdach kostiu- 
mu. Postacie znakomicie uchwycone w ruchu, pełne ekspresji, 
gwałtowności i wyrazistości gestu. Kontrasty światłocienia, 
w pierwszych rycinach uzyskiwane dużym zróżnicowaniem czasu 
trawienia poszczególnych partii ryciny, w późniejszych pracach 
osiąga przez stosowanie na jednej płycie kilku technik. We wnę- 
trzach, przedstawionych w kompozycjach Kościół Sw. Jana czy 
De'/L-astacja kościoła w Berezweczu, rysowanych ostrą, głęboko 
ciętą kreską suchej igły, postacie trawione były kwasem. W naj- 
bogatszej technicznie rycinie Biczownikach obłoki w tle ryciny 
wytrawione są delikatną plamą akwatinty, a rozświetlona cen- 
tralna część - kareta z czwórką koni - rysowana lekką kreską su- 
chej igły. Tłum żebraków i kalek wybija się czernią głęboko tra- 
wionej akwaforty. Delikatność centralnej partii spowodowała, że 
trzeba ją było zarysować ponownie, kiedy wśród innych i tę płytę 
dostaliśmy od profesora w 1957 r., do odbijania. Ta rycina przy- 
niosła chyba najwięcej rozgłosu jej autorowi. Pokazywał ją na 
wystawie Print Institute w Chicago, gdzie rozszedł się spory jej 
nakład. W latach 1936-1939 wystawia ją wśród innych rycin na 
wystawach sztuki polskiej, organizowanych przez Mieczysława 
Trete-ra w ramach działalności Towarzystwa Popierania Sztuki 
Polskiej Wśród Obcych w Szczecinie, Konpenhadze, Brukseli, 
Amsterdamie, Nowym Orleanie i Montrealu. Wspomniałem już 
o sentymencie profesora do Brangwyna i Piranesiego. Ryciny, 
takie jak Biczownicy, Kościól Sw. Piotra i Patvla czy Palac Sapie- 
hów 10, prowokują do przypomnienia innego sentymentu Jerzego 
Hoppena, do Jacques Callota, za jego Capricci i Miseres de la 
guerre. Myślę, że te ryciny miał w pamięci, rysując tłum ludzi. 
Jest wiele wspólnego w wyrazistości charakteru postaci i dosad- 
ności rysunku, często bardzo syntetycznego, wreszcie w czytel- 
ności układu ciała pod skłębioną szatą. Inny jest nastrój, bardzo 


10 III teka Stare Wilno, 1927. 


175
		

/Czasopisma_067_05_178_0001.djvu

			zawsze u Hoppena romantyczny, inny światłocień, wreszcie inny 
punkt obserwacji, jakby poniżej linii horyzontu, pozwalający wy- 
nieść architekturę wysoko ponad przyziemne ludzkie postacie. 
CaUot z reguły patrzy na swój teatr zdarzeń z góry, obejmując 
zasięgiem widzenia daleki i wysoko wyczuwalny horyzont. 
Po roku 1925, wraz z objęciem katedry na wileńskim Wydziale 
Sztuk Pięknych przez Ludomira Ślendzińskiego, rozpoczyna sit: 
nowy rozdział w pracy wileńskich plastyków. Sięgają oni coraz 
częściej po wielkie, monumentalne formy bardzo rozbudowanych 
i skończonych kompozycji figuralnych, pejzażowych, portreto- 
wych. Hoppen maluje m. in. obraz Madonna z Dzieciątkiem i św. 
Janem, trzymającym ptaszka 11. Portret pani W. trafia na wysta- 
wę grupy plastyków w Łazienkach Królewskich w Warszawie l:!. 
Prace te idą w parze z sumiennymi studiami rysunkowymi. Kilka 
sangwinowych studiów aktu i głowy znajduje się dziś w zbiorach 
Muzeum Mazurskiego w Olsztynie. Hoppen był wyjątkowo uro- 
dziwym i przystojnym mężczyzną. Podobiznę jego znajdujemy 
w pracach kolegów - Ludomira Ślendzińskiego 13 i Kazimierza 
Kwiatkowskiego 14. 
W 1924 r. wyjeżdża na pierwszy, wielomiesięczny pobyt w Pa- 
ryżu. Skrystalizowana już postawa artystyczna i umiłowanie sztu- 
ki realistycznej uodporniło go skutecznie na wpływy wszelkich, 
nowych prądów sztuki współczesnej, szczególnie w owym czasie 
negujących wartości doskonałego warsztatu, który był dla wileń- 
skich "klasyków" jednym z podstawowych kryteriów wartości. 
Raz tylko usłyszałem od Hoppena, już w latach pięćdziesiątych, 
wyznanie uczynione mi w wielkim sekrecie, że oglądał kilka płó- 
cien Picassa, z których dwa bardzo mu się podobały. W Paryżu 
kopiuje w Luwrze van Dycka. Następne lata to nowe ryciny, 
obrazy, z których reprodukcja jednego - Bazyliki Wileńskiej tra- 
fia do Albumu sztuki wileńskiej 15. W 1930 r. wyjeżdża do Paryża 


II Wystawiany w Zachęcie w 1927 r. 
12 Patrz recenzja Południe, nr 2, 1925. 
II Sztuki Piękne, R. 1927-1928, s. 87. 
14 Sztuki Piękne, R. 1930 - s. 151. 
u Wydawnictwo Kuriera Wileńskiego. 


176 


L 


-
		

/Czasopisma_067_05_179_0001.djvu

			ponownie i wiosną 1931 r. wraCa spiesznie na wiadomość o powo- 
dzi zagrażającej katedrze wileńskiej. Z tego okresu pochodzi wspo- 
mniana już rycina Katedra w Wilnie, z lasem podtrzymujących ją 
rusztowań. Prace konserwatorskie podjęte dla ratowania zagrożo- 
nej budowli, prowadzone przez ówczesnego konserwatora Stani- 
sława Lorentza, doprowadziły do odkrycia w podziemnych kryp- 
tach grobowców Aleksandra Jagiellończyka i dwóch żon Zygmun- 
ta Augusta - Elżbiety i Barbary Radziwiłłówny. Rysuje je Rusz- 
czyc i Hoppen, jest przy nich Marian Morelowski, anatom Michał 
Reicher, wszyscy następnie uwiecznieni na zbiorowym, nie ukoń- 
czonym portrecie Kazimierza Kwiatkowskiego 16. Ze szkiców Hop- 
pena powstają dwie duże akwaforty przedstawiające wnętrze gro- 
bowca Barbary Radziwiłłówny, w których dokumentarna ścisłość 
szczegółów wzmaga przerażający obraz śmierci. 
Lata trzydzieste były początkiem prac konserwatorskich, prze- 
prowadzonych w obiektach zabytkowych. Wszechstronna znajo- 
mość techniki i latami pracy malarskiej nabyta biegłość dały 
asumpt do projektowania nowych polichromii, obok zespołów ma- 
lowideł zabytkowych, często uzupełnianych lub rekonstruowa- 
nych. Kompozycje nowe, świadomie nawiązywały stylem do istnie- 
jących, zabytkowych partii. Rekonstruuje Jerzy Hoppen malowi- 
dła kościołów w Rykontach i Michaliskach, maluje polichromie 
barokowego kościoła w I wieńcu, kościoła w Gudgajach, kaplicy 
Św. Teresy w kościele Św. Teresy, wreszcie cały zespół malowideł 
wnętrz zabytkowych pałacu arcybiskupiego. Tu powstają wielkie 
kompozycje Sqd Salomona i Wqż miedziany oraz fryz przedsta- 
wiający alegorię obfitości, z panopliami i wersetami z. Mikołaja 
Reja. W bibliotece uniwersyteckiej, w dawnym klasztorze pober- 
nardyńskim konserwuje i rekonstruuje brakujące partie wspania- 
łych temper ściennych Franciszka Smuglewicza. Sam projektuje 
jedną z sal, w jego świetnie podpatrzonym stylu. Maluje w obser- 
watorium astronomicznym im. Poczobuta i sale im. Lelewela. Ro- 
boty prowadzone w katedrze nie obeszły się też bez jego udziału. 
Pracuje nad konserwacją kaplic, w jednej z nich - Kaplicy Gasz- 


18 Ob
cnie w zbiorach Muzeum Mazurskiego w Olsztynie. 


12 - Rocznik Toruńskł 


177
		

/Czasopisma_067_05_180_0001.djvu

			tołdowskiej - wykonuje dekoracje sgraffitowe, pracuje nad ma- 
lowidłami kaplicy Św. Stanisława Kostki w kościele Św. Jana. 
W warszawskim kościele reformatów wykonuje malowidła ścian 
i kopuły. Z roku 1935 pochodzi pięknie modelowana światłem 
młodzieńcza postać św. Jana Chrzciciela. Obejrzenie tego obrazu, 
datowanego na odwrocie, było dla mnie niemałym zaskoczeniem. 
Znając wiele studiów sangwiną artystów z kręgu "klasyków wi- 
leńskich" widzę ogromną różnicę między nimi a tą pracą Hoppena 
i wszystkimi jego pracami graficznymi. Forma nie jest w nich 
kształtowana jak blacha połyskująca na wypukłych partiach, a wy- 
dobywana bardzo malarskim światłocieniem. 
Prace nad malowidłami wnętrz budynków uniwersyteckich 
prowadzi już jako adiunkt katedry grafiki i zdobnictwa. Funkcję 
tę obejmuje w 1931 r. Kontynuowane po roku 1921 w Wilnie stu- 
dia, rozpoczęte wcześniej w Krakowie i Petersburgu, przedłużone 
o wyjazdy do Paryża, kończy w 1934 r., uzyskując 5 lipca absolu- 
torium. Promotorem pracy dyplomowej był Ślendziński, a dyplom 
nosi datę 15 XII 1934 r. Wkrótce potem habilituje się, uzyskując 
31 VII 1937 r. nominację na docenta. Razem z Hoppenem powo- 
łany zostaje na Wydział Sztuk Pięknych Bronisław Jamontt, Mi- 
chał Rouba, Kazimierz Kwiatkowski i Tymon Niesiołowski. Tam 
też jedną z katedr malarstwa prowadzi zapomniany dziś niesłusz- 
nie Szturman. 
Zamiłowanie do sztuki zabytkowej, do pamiątek wieków mi- 
nionych, świetna znajomość form architektonicznych złożyły się 
na ową "fenomenalną łatwość trafnej interpretacji graficznej rze- 
czywistości widzialnej, jak i wysnutej z wyobraźni twórczej" 17. 
Hoppen w latach trzydziestych publikuje kilkadziesiąt felietonów 
i artykułów, będących wynikiem jego obcowania z zabytkami, jego 
studiów w muzeach i bibliotekach, jego ogromnej erudycji, inteli- I 
gencji i kultury, wreszcie pamięci wzrokowej 18. Z tego też okresu 
i z lat wojny pochodzi archiwum fotograficzne, liczące ponad 4 
tysiące zdjęć, robionych w czasie licznych wyjazdów i wakacji. 
Fotografie te - dziś bezcenna dokumentacja zabytków wileń- 


17 S. N arę b s k i, Jerzy Hoppen, Pomorze, nr 1/2, 1952. 
18 Patrz załączona bibliografia. 


178
		

/Czasopisma_067_05_181_0001.djvu

			Jerzy Hoppen, tus
 


, 
 
 -. . 'i t . ",. 
I 'I,," ': 

. . . 
1\ 
III r 
I 


..;.- 


"' 


l 
--- 


t , \i 


1, 


,
- 


ł 
tt- 


 
f. 
 .. ..... 


.
 
.,(
.{rt 


'.... 
 


- t- r 
--, 

 ' I 
,. , 



 --: '\\
.

 
'r.
'
 ...;....:::7'1' 

10'.' rt
"'ł'''f . 
0;'"' '. I 
. ..
 


I 
I: 
l' 


.) 
.' 1 


,A. , -'W" 
-w..r". 
.... i 
I
 I . 
-
 qJ 
't, 
ł> 


"t1 .;.. 
-I' . 


." 
. 
'
 :-.
 
I .' 
. '< 


J 
I 
l 
;1 
: 
 I 

 ,r\...' I 

:,:r 
..
 "Ą }... c 
... .. . r I
 


. 
 \ 


szczyzny i nowogródczyzny - są obecnie własnością Muzeum Na- 
rodowego w Warszawie. Lata trzydzieste wreszcie to konserwacja 
prowadzona pod kierunkiem profesora Jana Borowskiego w rui- 
nach zamku w Trokach. W tym obiekcie, wzorcowym przykładzie 
"pozytywistycznych" zasad konserwatorskich, prowadzi Hoppen 
badania resztek polichromii. Wygłasza odczyty i publikuje prace 
o zabytkach w Wileńskim Towarzystwie Przyjaciół Nauk. 
Obejmując Katedrę Grafiki i Sztuki Zdobniczej był już znako- 
micie wprowadzony w zagadnienia warsztatowe. Dowodem tego 
liczne ryciny, w których czystość techniczna jest ich oczywistym 


- 


179
		

/Czasopisma_067_05_182_0001.djvu

			walorem. Umiejętności te zdobywał sam. Hanna Makowiecka po- 
daje we wstępie do cytowanego już katalogu, jak 15-letni Hoppen 
zainteresował się broszurą Koniecznego o kwasorycie. Pierwsze 
drzeworyty robi w Petersburgu w latach rewolucji. Pierwsze, ale 
nie ostatnie. Myślę, że zachwyty jego dla drzeworytu radzieckiego, 
który był rewelacją międzynarodowych wystaw graficznych lat 
trzydziestych 10, były dla niego dopingiem do podjęcia prób w tej 
technice. Tnie trzy pejzaże według rysunków Jamontta, portret 
Piłsudskiego, parę winiet. Ale jego drzeworyty nie mają nic 
wspólnego z pracami Krawczenki czy Faworskiego. Już w pięć- 
dziesiątych latach wykonuje kilka rysunków pejzażowych, które 
na drzeworytowym klocku wyciął Edw9.rd Kuczyński. 
Techniki trawione niosą wiele niespodzianek. Grubość akwa- 
fortowej kreski zależy od stężenia i rodzaju kwasu, od rodzaju 
użytej blachy. Inne efekty uzyskuje się w klasycznej akwaforcie 
trawionej na miedzi, gdzie kreska trawi się w głąb płyty, inne na 
cynku, którego używał Hoppen. Tam kreska w miarę wżerania się 
kwasu rozszerza się, stąd większe znaczenie czas utrwania tego 
procesu. Wymagało to wielkiego doświadczenia i to trzeba było 
zdobyć samemu. Pomocne były kontakty nawiązane z warsztata- 
mi rzemieślniczymi, chemigraficznymi i brązowniczymi. Ale się- 
gnął też Hoppen i po rylec miedziorytniczy, który wymaga umie- 
jętności specjalnych. Warsztat M. Warakomskiego, wykonujący 
obok prac brązowniczych także prace grawerskie i rytownicze, był 
miejscem, gdzie można było podpatrzyć zasady cięcia kreski na 
blasze miedzianej. Opowiadał Hoppen o owych kłopotach, o zabie- 
gach nad szlifowaniem powierzchni blachy, o usuwaniu wiórka, 
powstającego na końcu rytowanej kreski. Każdy szczegół wyma- 
gał poznania i wprawy już nie chemika, ale wprawy ręki i rylca 
pokonującego opór twardego materiału. Miedzioryt Hoppena jest 
w dobie rozkwitu grafiki zjawiskiem wyjątkowym. Wprowadza go 
do rzędu technik artystycznych, po wiekach funkcji podrzędnych, 
kiedy był tylko reprodukcją dzieła malarskiego, map, planów, por- 
tretów. Kreska miedziorytu Hoppena, dosadnie rysująca formę, 
nie może być już tak miękka i żywa, jak w akwafortach. Musi być 


18 Drzeworyt sowiecki na wystawie..., Słowo, 12 XI 1933. 


180
		

/Czasopisma_067_05_183_0001.djvu

			inna, taki jest rygor tej techniki, grożącej pewną suchością i nad- 
miernym linearyzmem. Kreska sztychu Hoppena, krótka zwykle 
i łączona w całe zespoły równoległych cięć, wiele ma z miedziory- 
tów zawsze ukochanego Durera, którego Nemesis przez lata wier- 
nie mu towarzyszyła, wisząc nad jego biurkiem. Forma wyszuka- 
na i żywość światłocienia ratuje i tu ryciny Hoppena przed twar- 
dością, jaką mógłby im nadać precyzyjny, dopowiedziany do 
końca rysunek. Pierwszy znany mi jego miedzioryt, to Róża, nie- 
wielka rycina, odbijana również w wersji barwnej, gdzie zamiast 
czarnej farby, wcierał artysta w zagłębienia kresek zielenie, brązy 
i czerwień. Nie wiem, z jakich lat pochodzi portret Śniadeckiego, 
o którym wiadomość podają notatki profesora. Następne znane 
mi miedzioryty pochodzą z lat wojny. Oderwany od pracy peda- 
gogicznej i mający więcej czasu na żmudne rytowanie, wykonuje 
Dziewicę m01'U (1940) i najbardziej chyba znaną rycinę Sztandary 
z łacińską maksymą "Si vis pacem para bellum" (1942). Rytuje 
też portret Leona KosmuIskiego (1941) i szereg ekslibrisów - dla 
bibliotek wileńskich i księgozbiorów prywatnych, dla przyjaciół. 
Ale nie wszystkie, z ogólnej liczby około 20, są rytowane. Nie- 
które rysowane były tuszem w sposób naśladujący ryt i powie- 
lane techniką typograficzną. Ostatnie dwa ekslibrisy, cięte już 
po wojnie, dedykowane są Leonardowi Torwirtowi, uczniowi 
i przyjacielowi. 
Do wojny jest kustoszem działu malarstwa Towarzystwa Przy- 
jaciół Nauk w Wilnie. Wkroczenie Armii Czerwonej w 1939 r. 
zmienia charakter jego pracy. W ratuszu wileńskim razem z uczen- 
nicą i absolwentką Wydziału Sztuk Pięknych - dziś profesorem 
Politechniki Krakowskiej - Krystyną Wróblewską pracują nad 
porządkowaniem zbioru graficznego, nad ratowaniem i gromadze- 
niem tego, co wojna rozproszyła. Przez krótki okres prowadzi ry- 
sunek w litewskiej uczelni plastycznej. Wejście armii hitlerow- 
skiej i represje okupanta przerywają wszelkie prace o charakte- 
rze publicznym. Robi ryciny, maluje. Z grupą uczniów, a wśród 
n
ch z Anną i Leonardem Torwirtami, wykonuje polichromie ko- 
ściołów - neoromańskiego w Landwarowie 20, w Przełajach koło 
20 Dokumentacja fotograficzna w zbiorach Muzeum Narodowego 
w Warszawie. 


181 


II 


- 


....
		

/Czasopisma_067_05_184_0001.djvu

			Oran (1942-1943), kaplicy Św. Jacka w Kościele Św. Jakuba 
(1944), maluje obraz olejny młodzieńczego św. Justyna. Ale obok 
tych prac, jego umiejętności graficzne przydają się jeszcze i dla 
celów konspiracji, przy podrabianiu dokumentów. Uwięziony, zo- 
staje wkrótce zwolniony, dzięki natychmiastowej pomocy przyja- 
ciół. 
Wyzwolenie Wilna i następnie terenów Polski stwarza perspek- 
tywy repatriacji ludności. Zmobilizowani wędrują z armią polską 
na zachód. Na pozostałych spoczywa obowiązek ratowania ocala- 
łych z pożogi dóbr kultury polskiej - księgozbiorów, dzieł sztuki, 
zbiorów muzealnych. Hoppen, jako rzeczoznawca, powołany zo- 
staje do pracy w Polskim Urzędzie Repatriacyjnym. W urzędzie 
pełnomocnika rządu RP do spraw repatriacji przy rządzie Repu- 
bliki Litewskiej sprawuje opiekę nad dziełami sztuki, które będąc 
prywatną własnością repatriowanych wymagały szczególnej tro- 
ski w trudnych warunkach transportu do Polski. Jego pasja i oso- 
biste zaangażowanie uratowały wiele dzieł, liczne z nich wzboga- 
- ciły następnie zbiory polskich muzeów. 
1 maja 1946 roku jest już w Toruniu. Obok pracy nad organi- 
zacją katedry grafiki Wydziału Sztuk Pięknych UMK pracuje 
przez kilka pierwszych lat w gabinecie rycin toruńskiego muzeum. 
Przyjazd wileńskiej grupy plastyków do Torunia nie był ich 
pierwszym kontaktem z tym miastem. Tutaj wystawiał w latach 
trzydziestych swoje prace Tymon Niesiołowski, tu pracował od 
1932 roku absolwent wileńskiej szkoły Edward Karniej. Do To- 
runia na początku lat dwudziestych, z grupą plastyków krakow- 
skich i Julianem Fałatem, przyjeżdża z Wilna na krótko Felicjan 
Szczęsny Kowarski. Zakładają pierwszą na tym terenie pracownię 
litograficzną. Jej tradycje nie były wielkie, ale sprawiły, że gra- 
fika toruńska lat powojennych nie zawisła w próżni, że spotkała 
się z żywym przyj ęciem wśród społeczeństwa Pomorza. 
W 1938 r. w prezbiterium kościoła Św. Jana rozpoczęto prace 
nad odsłonięciem i konserwacją gotyckich malowideł ściennych. 
\V nie zniszczonym przez wojnę Toruniu problem ten w 1946 r. 
pozostał pierwszoplanowy. Hoppen obejmuje kierownictwo tych 
prac, prowadzonych pod nadzorem profesora Jerzego Remera, wo- 


182
		

/Czasopisma_067_05_185_0001.djvu

			- 



 


Jerzy Hoppen, tusz 


., 


..
 ' 
. .
 . 
l, 
-
j
.; I 


:f,
' 


31 


.' 


. 
, 


. , 



_r1 
I ' 

\ ,
 
 If r 


, '" 
" 


/ 


., 


-"'" 
 



 1 



 
.... . ,. 


f: 


" 


J 


?.r---- 


"lo 


jewódzkiego konserwatora zabytków. Z okresu lat 1922-1929, 
będąc w Wilnie na analogicznym stanowisku, znał Hoppena i jego 
przygotowanie fachowe do tej pracy. Konserwację w prezbiterium 
kościoła Św. Jana wykonał zespół wraz z Leonardem Torwirtem 
i grupą studentów. Trwała ona wiele lat. Z lat powojennych po- 
chodzi też szereg malowideł ściennych Hoppena - temperowa 
polichromia kaplicy kościoła Jezuitów w Bydgoszczy, freski w in- 
nym jeszcze kościele bydgoskim, freskowa dekoracja w prezbite- 
rium kościoła Św. Ducha w Toruniu. Tutaj widziałem pierwszy 
raz profesora malującego tą techniką. Fresk wymaga niesłychanej 


183 


-- ............ 


...
		

/Czasopisma_067_05_186_0001.djvu

			wprost biegłości i umiejętności przewidywania efektu końcowego, 
który po wyschnięciu założonej "dniówki" znacznie zmienia kolor 
i wzajemne stosunki walorów. Malować trzeba szybko, dopóki za- 
łożony tynk jest mokry i chłonny. Zapytywany o tę kompozycję 
zbywał indagujących żartem, że właśnie miał malować, ale skoń- 
czyło się na odkryciu istniejącej, a zamalowanej dekoracji baro- 
kowej. Znamiona zachwytu dla baroku noszą wszystkie polichro- 
mie Hoppena. Wysoko cenił Smuglewicza i Czechowicza, na tej 
epoce kształtował swój smak artystyczny i pozostał temu wierny 
do końca. 
Poza wspomnianymi już, wykonuje w latach powojennych de- 
korację jednej z kaplic katedry poznańskiej, kościoła w Witkowie 
koło Gniezna, dwu kościołów w Przasnyszu - pasjonistów i kla- 
rysek, wreszcie w kolegiacie klimontowskiej w województwie kie- 
leckim. Ta ostatnia praca, chyba najlepiej spełnia program ma- 
larski Hoppena, naj celniej trafia w charakter barokowej architek- 
tury, w jej skalę i spiętrzone perspektywy, wzajemną zależność 
detalu architektonicznego i malarskiego. Maluje tam tematy ma- 
ryjne, a w kopule medaliony ze scenami z raju i grzechem pier- 
worodnym (fresco secco). Łącząc freskowe kompozycje figuralne 
z ornamentalną dekoracją sgraffitową odwołuje się do swoich do- 
świadczeń graficznych. Bowiem sgraffito jest jakby powiększo- 
nym, zmonumentalizowanym drzeworytem, analogicznym nawet 
w cięciu do techniki ksylograficznej. Znajduje tu zastosowanie 
bezbłędne wyczucie ornamentu, jego stylu, budowy renesansowo- 
-barokowego akantu, łączonego z kwiatem, snopem zboża, przepla- 
tającą je szarfą z łacińską inskrypcją. Z tego też czasu odnoto- 
wać należy cały szereg prac z zakresu malarstwa sztalugowego - 
m. in. obraz do kościoła Św. Ducha w Toruniu, ba

kowego w kom- 
pozycji, kolorycie i sposobie malowania św. Mikołaja do ołtarza 
głównego kościoła farnego w Grudziądzu. Wykonuje malowidła 
dla kościołów w Jankowicach i Wsole koło Radomia, kilka innych, 
których wymienić nie umiem. Po roku sześćdziesiątym maluje 
dwukrotnie o. Maksymiliana Kolbe, portrety rektorów: Ludwika 
Kolankowskiego, Henryka Szarskiego i Antoniego Swinarskiego 
dla UMK, Jędrzeja Śniadeckiego dla WRN w Bydgoszczy. 


184
		

/Czasopisma_067_05_187_0001.djvu

			Z przedwojennych kontaktów z Bonawenturą Lenartem po- 
chodzi zapewne idea projektowania i nadzoru szeregu prac intro- 
ligatorskich, wykonywanych przez warsztat uniwersytecki. Opra- 
wy książek i dyplomów doktoratów honoris causa, wzorowane na 
starych zabytkowych oprawach, wypisywane kunsztownie ręką 
naj zdolniej szych toruńskich literników. Dzieli się swoją wiedzą 
o starej książce i rycinie w gronie konfratrów Towarzystwa Bi- 
bliofilów im. Lelewela w Toruniu. Projektuje dla pierwszego rek- 
tora UMK Ludwika Kolankowskiego insygnia rektorskie. 
O graficznym dorobku lat powojennych Hoppena można by 
mówić słowami jego wstępu do katalogu wystawy pośmiertnej 
prac Edwarda Kuczyńskiego: "Zachował dla swych ojczystych 
stron tęsknotę i pietyzm, dyskretnie ukrywane...", wykryło się, iż 
miał swój "piękniejszy kraj niż ten co w oczach stoi" 21. Obchody 
mickiewiczowskie roku 1956, w stulecie śmierci poety, były powo- 
dem do realizacji kilku rycin nawiązujących do tematyki mickie- 
wiczowskich ballad - Czaty, Laura, To lubię 22. Z ducha Mickie- 
wicza wywodzi się też Toast (1947), przedstawiający szlagona 
w kontuszu, i druga nie skończona blacha z tańczącą parą 23. 
Wszystkie te ryciny, odbijane sepią lub ciemnobłękitną farbą, 
a nawiązujące nastrojowością światła do Romantyczności (1937), 
wykonane są techniką miękkiego werniksu. Jest ona znakomicie 
przystos9wana do delikatnych, bardzo rozproszonych świateł, wy- 
dobywających z cienia oświetlone postacie bohaterów, bądź to 
sylwetkę ciemną, rysującą się na tle jaśniejącego nieba. Udowod- 
nił tu Hoppen raz jeszcze, że w każdej technice jest mistrzem, 
w każdej wykorzystać umie właściwości i zalety materiału i na- 
rzędzia dla uzyskania charakterystycznych dla nich cech. 
W technice miękkiego werniksu wykonuje też dwie ryciny we- 
dług zachowanych rysunków z lat trzydziestych, Dwa drzewa 


21 Wystawa pośmiertna prac Edwarda Kuczyńskiego, wstęp J. H o p- 
p e n a, Toruń 1958. 
22 To lubię opracował Hoppen w dwóch wersjach - obie w technice 
miękkiego werniksu. Wcześniejsza, nie publikowana znajduje się w zbio- 
rach żony Łucji Hoppenowej. 
2. Również własność żony. 


185 


. - 


...
		

/Czasopisma_067_05_188_0001.djvu

			(1950) i S'llłironek w Korwiach (1948), całą wreszcie serię kwia- 
tów - pęki Tulipanów (dwie ryciny z 1949 r.) i Irysy (1949) - 
wszystkie odbijane w rozmaitych wersjach kolorystycznych. Tak- 
że Róże, nigdy nie ujawnione. Klisze innych prac rozpoczętych 
bądź nigdy nie wystawianych przez artystę znajdują się w zbio- 
rach muzeum toruńskiego 24. Wśród nich Madonna z Dzieciątkiem 
(miękki werniks), Prezbiterium kościola NMP w Toruniu (miękki 
werniks z akwatintą), wreszcie rozpoczęty miedzioryt - studium 
postaci szlachcica w podbitej futrem delii. Inny miedzioryt ledwo 
zaczęty z serii, jak sądzę, tej co Sztandary, z wizerunkiem krucy- 
fiksu znajduje się w posiadaniu żony. Staram się wymienić te 
prace, których za życia artysty nie wystawiano, nie sposób jednak 
zrobić tego wyczerpująco. Właściwie jedynie wystawa przygoto- 
wana przez Muzeum w Toruniu, a eksponowana też i w Muzeum 
Narodowym w Warszawie, w 75-lecie urodzin Hoppena, pokazała 
zasadniczy trzon jego graficznego dorobku. Po wojnie wystawiał 
niewiele, nieliczne były jego prace na wystawach krajowych, tyl- 
ko jeden raz wziął udział w wystawie grafiki polskiej w Danii 
i w Kanadzie (1956), eksponując tam miękki werniks Mauzoleum 
Piastów w Krzeszowie. Rycina powstała po wyjeździe na Śląsk, 
gdzie zwabił go urok tamtejszych wielkich budowli barokowych. 
W roku 1956 na I Ogólnopolskiej Wystawie Grafiki i Rysunku 
wystawia trzy duże (ok. 47X60) sepie, szeroko lawowane pędzlem, 
będące znowu fragmentem dłuższego cyklu. Przywołuje w nich 
wizję stron rodzinnych i czasów bezpowrotnie minionych. Jeden 
z tych rysunków - Miasteczko kresowe - jest w zbiorach Mu- 
zeum Narodowego w Warszawie, pozostałe są własnością żony ar- 
tysty. W 1957 r. Hoppen zostaje laureatem Wojewódzkiej Nagrody 
Artystycznej, w 1966 r. otrzymuje nagrodę jubileuszową Mini- 
sterstwa Kultury i Sztuki. W 1958 r. odznaczony zostaje krzyżem 
Oficerskim Orderu Polonia Restituta. 
Będąc członkiem pomorskiego oddziału Stowarzyszenia Histo- 
ryków Sztuki od 1947 r. wygłasza szereg referatów naukowych, 



 

 


14 Większość klisz graficznych artysty znajduje się w zbiorach Muzeum 
w Toruniu, łącznie 45 płyt cynkowych i miedzianych oraz jeden dwustron- 
nie cięty klocek drzeworytowy. 


186 


. 


-
		

/Czasopisma_067_05_189_0001.djvu

			między innymi w roku 1952 o twórczości Bartolozziego, w 1953 r. 
o eklektyzmie Stanisława Samostrzelnika, gdzie dyskutuje z po- 
przednio opublikowaną pracą ks. B. Przybyszewskiego 25, wykazu- 
jąc, jak bardzo twórczość Samostrzelnika była wtórna, jak wiele 
w niej elementów zapożyczonych z prac Diirera, Hansa Sebalda 
Behama, Łukasza Cranacha 26. W 1957 r. wygłasza referat o fał- 
szerstwach van Meegerena, w którym przedstawia szczegółową 
analizę różnic rysunku i techniki malarskiej naśladowcy i u Ver- 
mera van Delft. W 1947 r. mówi o nauce rysunku w Polsce 
w XVIII wieku, w 1968 r. o Teodorze Rakowieckim miedzioryt- 
niku polskim. Był jeszce referat, którego daty nie umiałem zna- 
leźć - "Receuil Crozat", omawiający temat szczególnie bliski 
i znany, historyczne przykłady transkrypcji pracy malarskiej czy 
rysunkowej na język reprodukującej ją techniki graficznej. 
Wszechstronna działalność Hoppena - artystyczna, pedago- 
giczna, konserwatorska i naukowa - była odbiciem wielokierun- 
kowości jego zainteresowań, ale wszystkie jego pasje były różno- 
rodnymi formami zawsze jednego - miłości do sztuki. Dorobku 
jego nigdy wyczerpująco nie opracowano i nie omówiono, a często 
nawet rozumiany był bałamutnie i opacznie 27. Nie chcę wdawać 
się w ogólne oceny ani wileńskiej "Grupy Ślendzińskiego , ani 
indywidualnej twórczości Hoppena, nie czuję się do tego powoła- 
ny. Mam jednak świadomość, jak znaczna była jego rola, jak do- 
niosła w epoce, w której szlachetny warsztat graficzny i kult sta- 
rej sztuki stał się śmiesznym anachronizmem. Prawdziwa kultura 
artystyczna nie może przecież obejść się bez zrozumienia sztuki 
epok minionych. Osobista pasja mistrza i twórcy znaczy tu więcej 
niż martwy, książkowy wykład, jakich swoim adeptom nie skąpiły 
uczelnie artystyczne. Właściwej ocenie jego pracy stała też na 
przeszkodzie, obok ludzkiego nieuctwa, jego własna postawa pełna 
skromności, daleka od autoreklamy i taniego rozgłosu. W okresie 


2& Biuletyn Historii Sztuki, nr 2-3, 1951. 
2e Biuletyn Historii Sztuki nr 2, 1955. 
27 Plastyka toruńska. Katalog wystawy monograficznej 
rodowiska ar- 
tystycznego w Toruniu, 1920-1965, Toruń 1965. Wstęp J. Boguckiego, s. 12- 
-15. 


187
		

/Czasopisma_067_05_190_0001.djvu

			zbierania materiałów do cytowanego artykułu w "Przeglądzie Ar- 
tystycznym" pisał do mnie: "I z cZym tu do prasy? Omnibus na- 
ładowany tyleż grafiką, co malarstwem, co dekoracją kościelną, 
co historią sztuki. Zadnego oblicza jasnego. Ludzie tego nie lubią 
(...). Ja się po prostu wstydzę, nie lubię, kiedy się o mnie mówi. 
Dotąd uniknąłem tego, niechbym na starość pozostał nadal nie- 
znanym. Zastanawiałem się nad tym, co w życiu zrobiłem, a już 
czas najwyższy. Przeznaczeniem moim było w kilku ludziach obu- 
 
dzić miłość do dzieł sztuki, do poznania w nich piękna i uszano- 
wania rzeczy wartościowych już wykonanych" i dalej: "słowem 
propaganda sztuki, wysiłek aby dorównać rzeczom wykonanym: 
poznać je i zrozumieć. Może więc rola moja jako pedagoga była 
najpotrzebniejsza, a nie twórczego artysty. Sprawa dość złożona 
i trudna. Nie warto o niej mówić". 


.. 


..
		

/Czasopisma_067_05_191_0001.djvu

			Wykaz publikacji Jerzego Hoppena 


l. Sprawy konserwatorskie..., Architektura i Budownictwo 1929, R. 5, 
nr 10. 
2. Aula Uniwersytetu Wileńskiego dawnym refektarzem 00. jezuitów, 
Alma Mater Vil7tensis 1929, z. 8, s. 73-76, 2 ryc. 
3. Drzeworyt sowiecki na wystawie, Słowo 1933, nr 11, 12. 
4. Sp. Władysław Skoczylas, Zaulek literacki i artystyczny 1934, nr 3. 
5. Wilno, które ginie, Slowo 1935, nr 16, 19, 23, 31, 33, 37, 40, 45, 47, 51, 54, 
58, 61, 66, 68, 73, 75, 79, 82, 86, 91, 100, 235--237, 307. 
6. Ukr;yte skarby Wilna, Slowo 1935, nr 278. 
7. Wspaniały zabytek budownictwa drewnianego w Wilnie, Slowo 1935, 
nr 306. 
B. Malowidła ścienne zamku trockiego na wyspie, Prace i Materialy Spra- 
wozdawcze Sekcji Historii Sztuki Towarzystwa Przyjaciól Nauk w Wil- 
nie (cyt. dalej Pr. i Mat. Spraw. TPN w Wilnie), t. 3, 1938/1939. 
11. Kopia obrazu Guercina, Pr. i Mat. Spraw. TPN w Wilnie 1935, z. 4, s. 303. 
10. Wieczerza Pańska w tabernakulum kościoła Sw. Jana, Slowo 1936, 
nr 99. 
11 Wilno, miasto sztuki, Slowo 1936, nr 101. 
12. Zamek Holszański, Slowo 1936, nr 265. 
13. Ferdynand Ruszczyc, Slowo 1936, nr 314. 
14. Albumy wileńskie J. K. Wilczyńskiego, Slowo 1936, nr 353. 
15. Ferdynand Ruszczyc, Na przelaj 1937, nr l. 
16. Wiadomości o kościele Sw. Jana, Slowo 1937, nr 329. 
17. Szkoła sztycharstwa w dawnym Uniwersytecie Wileńskim, Slowo, 
27 II 1938 r. 
18. Dawne obserwatorium astronomiczne w Wilnie, Slowo 1938, nr 264. 
19. Lew Dobrzyński, Katalog w'Ustawy pośmiertne;i, Rysunek, malarstwo, 
grafika, Wilno 1938. 
20. Malarz Jan Prechtl - brat Józef od św. Teresy, Pr. i Mat. Spraw. 
TPN w Wilnie, 1938/1939, t. 3, s. 150-155. 
21. SIadami Ignacego de Eggenfelder, nieznanego malarza i sztycharza wi- 
leńskiego XVIII w., Pr. i Mat. Spraw. TPN w Wilnie 1938/1939 t. 3, 
s. 261-265. 
22. Dwa nieznane gmerki murarskie na kościele Sw. Anny w Wilnie, 
Pr. i Mat. Spraw. TPN w Wilnie 1938/1939, t. 3, s. 272-273. 
23. Warszawskie wystawy "martwej natury", Slowo, 20 VI 1939 r. 
'24. Bronisław Jamontt. Z powodu jubileuszowej wystawy w Toruniu, 
Arkona 1947, nr 5/6, s. 16/17. 
.25. Katalog piśmertnej wystawy obrazów, rysunków i grafiki KoŹ7nY 
Czur'Uly, Toruń 1951. 


189 


-- 


..
		

/Czasopisma_067_05_192_0001.djvu

			26. Jakubowski Wojciech Maria. 20 ex1ibrisów rytowanych w miedzi, 
Toruń 1954. 
27. Eklektyzm Samostrzełnika, Biuletyn Historii Sztuki 1955 nr 2, s. 277- 
-278. 
28. Wstęp (z Ludomirem Slendzińskim i Michałem Reicherem) do Katalogu 
wystawy grafiki Walentego Romanowicza 1911-1945. Toruń, styczeń - 
marzec 1958, Toruń 1958. 
29. Wystawa pośmiertna prac Edwarda Kuczyńskiego 1905-1958. Toruń, 
grudzień 1958, Bydgoszcz, styczeń 1959.
		

/Czasopisma_067_05_193_0001.djvu

			Teatr toruński za dyrekcji 
Władysława Brackiego 


Stanisław Kwaskowski 


Pięcioletnia kadencja dyrekcji teatru w Toruniu w latach 
1934-1939 stanowiła ostatni okres egzystencji tej wielce zasłu- 
żonej placówki kulturalnej w czasach dwudziestolecia międzywo- 
jennego. Tych pięć sezonów sceny toruńskiej jakże dzielnie pro- 
wadził Władysław Bracki, czołowy długoletni aktor scen: poznań- 
skiej, krakowskiej i warszawskiej. Wierny syn ziemi wielkopol- 
skiej (ur. 27 V 1892 r.), związany szczególnie blisko z Poznaniem, 
tam bowiem poczęła się właściwa kariera artystyczna w gronie 
doskonałego ówcześnie zespołu artystów i pięknie zapisanych 
w historii działalności scenicznej Nuny Młodziejowskiej i Bolesła- 
wa Szczurkiewicza, którzy długie lata chlubnie prowadzili scenę 
w Poznaniu. Poprzednio jako młodzieniec studiujący jakiś czas 
w Berlinie, zawiera Bracki znajomość sceniczną ze znanym już 
wtedy, o sławie europejskiej, wielkim reżyserem Maxem Reinhard- 
tem, a następnie w 1912 r. angażuje się pod opiekuńcze skrzydła 
dyr. Szczurkiewiczów w rodzinnym Poznaniu. 
Doskonałe warunki sceniczne, świetna aparycja, spiżowy głę- 
boki głos, umiejący się nagiąć i do dyskretnego liryzmu i do pa- 
tosu bohaterów w tragedii, predysponują go do ról dramatycz- 
nych w wielkim repertuarze, w którym zajmuje poczesne miejsce 
na scenach polskich. 
Mając już za sobą duże doświadczenie dwudziestukilku lat pra- 
cy na pierwszorzędnych scenach krajowych, przybył do Torunia 
pod koniec sezonu teatralnego 1933/1934, delegowany przez Mini- 
sterstwo Kultury i Sztuki w charakterze aktora i reżysera, obej- 
mując równocześnie kierownictwo literackie. Sezon ten skończył 
się ogłoszeniem konkursu na stanowisko nowego dyrektora teatru. 
Po rozmaitych formalnościach i zmianach administracyjnych 


191 


-- 


...
		

/Czasopisma_067_05_194_0001.djvu

			w ogłoszonym konkursie, na stanowisko dyrektora teatru w To- 
runiu na sezon 1934-1935 zostaje powołany Władysław Bracki, 
a kierownictwo administracji objął Stefan Kordowski, były se- 
kretarz Teatru im. J. Słowackiego w Krakowie, ostatnio sekre- 
tarz Teatru Polskiego A. Szyfmana w Warszawie. Współpraca tych 
dwóch wybitnych fachowców teatralnych gwarantowała scenie 
toruńskiej wyjście z długoletniego impasu artystycznego z po- 
przednich kilku sezonów. 


Sezon teatralny 1934-1935 


Narzucony przez Ministerstwo Kultury plan działania rozsze- 
rzył działalność teatru na całe Pomorze jako stały teren objazdu 
dwudziestukilku miast pomorskich na czele z Gdańskiem, Gdynią, 
Grudziądzem i in. W ten sposób sztuka teatralna miała dotrzeć 
do zaniedbanych pod tym względem regionów, jako czynnik sze- 
rzenia kultury na tym terenie. Stąd też powstała nazwa: Teatr 
Ziemi Pomorskiej. Organizacyjnie wyglądało to tak, że cały z{>- 
spół był podzielony na dwie grupy wykonawców dwóch sztuk 
na raz. Kiedy więc jedna grupa wyjeżdżała w teren, druga obsłu- 
giwała samą bazę w Toruniu. Zyskiwało się przy takim systemie 
większą liczbę prób, a tym samym staranniejsze i lepsze opraco- 
wanie i wykonanie danego widowiska. Objazdy zespołów odby- 
wały się stale w wagonach przystosowanych do wygodnego za- 
mieszkania i noclegowania przez dłuższy okres czasu. Premiery 
zasadniczo przygotowywano i wykonywano na scenie w Toruniu. 
Nowa dyrekcja, przygotowując się do uruchomienia teatru na no- 
wych zasadach, słusznie zaczęła od remontu wnętrza budynku 
teatralnego, który od dawna już stanowczo wymagał odświeże- 
nia. Zawiesz.ono również nową pluszową kurtynę i uzupełniono 
oświetlenie sceny i sali. Remont odbywał się w sierpniu, sezon 
rozpoczęto 1 września 1934 r. 
Na inaugurację wybrano Pana Jowialskiego A. Fredry; ko- 
medii dotąd nie granej na scenie toruńskiej, w reżyserii Jerzego 
Szyndlera, z gościnnym występem znakomitego gościa, sławnego 
Ludwika Solskiego. Równocześnie przygotowywano drugą premie- 


J92 


.. 


I 


r 



 


l
		

/Czasopisma_067_05_195_0001.djvu

			Władysław Bracki dy- 
rektor teatru w Toru- 
niu w latach 1934-1939 


I> 


L 1 


I 


'.... .* 


, .. 


.... 


,., 


. 
I,". 
.' 


,
 


l 


rę sezonu Drugie imię mil ości, komedię Stanisława Miłaszewskie- 
go, w reżyseriii Leopolda Pobóg-Kielanowskiego. Sprowadzenie 
na inaugurację sezonu i dalsze występy znakomitego artysty Lud- 
wika Solskiego w roli Pana Jowialskiego było dla teatru i publicz- 
ności pomorskiej dużym przeżyciem artystycznym. Dublerem roli 
tytułowej, ze względu na przewidywane turnee i podeszły wiek 
mistrza był miejscowy aktor Maksymilian Cybulski-Chmielarczyk. 
Inauguracja miała się odbyć w Toruniu w połowie września. Za- 
nim to jednak nastąpiło, teatr pośpiesznie przygotował komedię 
Drugie imię miłości, graną niedawno, za dyrekcji Józefa Corno- 
bisa, w nowej obsadzie i reżyserii, z wyjątkiem Stanisławy Ma- 



 


13 - Rocznik Toruński 


193 


- 


-
		

/Czasopisma_067_05_196_0001.djvu

			zarekówny, odtwórczyni głównej roli, którą kreaowała poprzed- 
nio. Premiera ta odbyła się 9 września 1934 r. w Chełmnie, po 
czym nastąpił planowany objazd. Tymczasem na scenie toruńskiej 
kipiała praca nad przygotowaniem Pana J owialskiego według 
koncepcji inscenizacyjnej reżysera Jerzego Szyndlera, na 
razie bez udziału mistrza Solskiego, który dopiero na trzy dni 
przed premierą zjawił się w Toruniu. Niezmordowany mistrz te- 
goż samego dnia w południe zabrał się do pracy. Pierwsza próba 
z jego udziałem trwała do godziny drugiej w nocy. r 
Dnia 15 września 1934 r. po przemówieniach okolicznościo- 
wych wiceprezydenta miasta Bały i dyrektora teatru Brackiego 
zainaugurowano nowy sezon z Solskim w roli tytułowej. Owczesny 
sprawozdawca prasowy pisał "Publiczność wyraziła Mistrzowi 
wdzięczność takimi entuzjastycznymi owacjami, jakich od daw- 
na nie widziały mury teatru...". Zespół był najwyraźniej przejęty 
nie tylko ważnością chwili, ale przede wszystkim świadomością, 
iż występują razem z Solskim! Panią Jowialską odtworzyła Lu- 
cyna Bracka, Szambelana - Stanisław Kwaskowski, Szambela- 
nową - Wanda Zbierzowska, Helenę - Maria Hlouskówna, J a- 
nusza - Bolesław Lo.ooel, Ludmiła - Jerzy Tatarkiewicz, Wiktora 
- Michał Kalitowicz. Modernistyczną, pomysłową oprawę de- 
koracyjną dał Feliks Krassowski. 
Po kilku spektaklach w Toruniu Jowialski ruszył na objazd 
Pomorza. Teatr dawał przedstawienia w różnych salach. Najcięż- 
sza sprawa lokalowa okazała się w Gdyni, która wtedy nie posia- 
dała żadnego budynku teatralnego. Gdańsk w dużym stopniu był 
opanowany przez wrogie żywioły hitlerowskie i ówczesne wła- 
dze niemieckie nie dopuszczały do korzystania z okazałego budyn- 
ku teatru przy Targu Węglowym i teatr toruński korzystał z ol- 
brzymiej hali tzw. Strzelnicy. Kiedy więc Teatr Ziemi Pomorskiej 
zawitał z przedstawieniem Pana J owialskiego z Solskim, władze 
Gdańska odmówiły wynajęcia Teatru Miejskiego, motywując to 
rzekomym remontem sceny. Ponieważ w tym wypadku Komisa- 
rzowi Generalnemu Rzeczypospolitej Polskiej w Gdańsku dr Ka- 
zimierzowi Papee bardzo zależało, przede wszystkim z względów 
politycznych i prestiżowych, aby prezentacja przedstawienia Te- 


194 


r
		

/Czasopisma_067_05_197_0001.djvu

			.. 


..oL 


atru Ziemi Pomorskiej z udziałem znakomitego artysty polskiego 
odbyła się na terenie ówczesnego Wolnego Miasta Gdańska, posta- 
nowiono wynająć piękny budynek teatralny w Sopocie, dziś nie 
istniejący. Hitlerowcy przypuszczali, że ze względu na trudności 
komunikacyjne impreza skończy się fiaskiem. Tymczasem władze 
polskie zorganizowały dojazd publiczności z Gdańska specjalnymi 
autobusami do samego teatru. Sala wypełniła się po brzegi i owa- 
cjom nie było końca. 
Następny okres działalności teatru w Toruniu wypełnił się pre- 
mierami, starannie przygotowanymi przez reżyserów J. Szyndle- 
ra i L. Kielanowskiego, z repertuaru w większości współczesnego. 
W listopadzie postanowiono przygotować w nowej inscenizacji 
arcydzieło A. Mickiewicza Dziady, utworu znanego już w Toru- 
niu, wystawionego jako czwartą realizację w ciągu piętnastu lat. 
Obszerne wypowiedzi samego realizatora spektaklu, jak również 
liczne omówienia miejscowej prasy, pozwalają nam w pewnym 
stopniu na zorientowanie się w wykonaniu Dziadów, ukazanych 
jako misterium narodowe w 7 częściach, w inscenizacji i reżyserii 
L. Kielanowskiego, z Władysławem Brackim w roli Gustawa- 
-Konrada. Młody, początkujący inscenizator i reżyser spektaktlu 
odrzucił dotychczasowe próby realizacji jako dramatu martyrolo- 
gicznego, gdyż uważał, że ten rodzaj przestał być już aktualny 
i nie przemawiał do współczesnego widza. Poddał więc rewizji do- 
tychczasowy sposób scenicznej realizacji, uważając, że obraz nie- 
woli zatarł się w naszej pamięci. Rozumiał, że dla wolnego czło- 
wieka okres niewoli to okres żmudnego zdobywania prawa do wol- 
ności. Trzonem koncepcji inscenizacyjnej Kielanowskiego stał się 
pogląd, że "droga Konrada" to głębokie ujęcie drogi narodu ku 
wolności. Trzy etapy tej drogi stanowili: Gustaw, Konrad, ks. 
Piotr. Oczywiście, nie obeszło się bez namiętnej dyskusji i pole- 
miki. Recenzje podkreślały, że "...do sztuki podeszli »ludzie teatru« 
z pietyzmem, znający się na rzeczy, obdarzeni wrażliwością i po- 
lotem ducha i stworzyli rzecz piękną..." Chwaląc wykonawców na 
pierwszym miejscu wymieniano W. Brackiego w roli Gustawa- 
-Konrada, bo "czuł się w swoim żywiole i grał świetnie". Chwa- 
lono J. Ostoję - Staszewskiego - ks. Piotra, B. Leoola - Guśla- 


195
		

/Czasopisma_067_05_198_0001.djvu

			rza, St. Kwaskowskiego - Senatora. Grano w Toruniu Dziady 
9 razy, w objeździe 19. Przedstawienie przyjęły z szczególnie du- 
żym zainteresowaniem liczne szkoły. 
Kierownictwo teatru, zachęcone sukcesem artystycznej wizyty 
Ludwika Solskiego, postanowiło częściej korzystać z gościny naj- 
bardziej znakomitych artystów scen stołecznych. Następnym wy- 
bitnym gościem była świetna artystka Teatru Polskiego w War- 
szawie Maria Przybyłko-Potocka. Wystąpiła ona w komedii Lohna 
Ervina, Pierwsza Pani Frazer, jednocześnie ją reżyserując. Nie- 
stety, występy odbyły się tylko kilka razy w Toruniu, gdyż brak 
czasu nie pozwolił znakomitej artystce warszawskiej na dalsze 
wyjazdy. Tymczasem odbyło się kilka premier. W grudniu zapro- 
szono sławną Wandę Siemaszkową, która z zespołem toruńskim 
przygotowała reżysersko i wykonała główną rolę w słynnej ko- 
medii Gabrieli Zapolskiej Moralność Pani Dulskiej. Występ w tej 
roli Siemaszkowej, artystki na wskroś dramatycznej, zaskoczył 
prasę i wielbicieli jej talentu. Nie mogli sobie jej kojarzyć w tak 
zupełnie krańcowo odmiennej roli komediowej. Przed premierą 
ukazał się w "Słowie Pomorskim" wywiad z artystką, w którym 
wyznała: "Dulska? Gram ją, choć to nie mój genre. Nie kocham 
Dulskiej, tylko się nią bawię. Nie opieram Dulskiej na komizmie, 
bo - nie mając go w sobie - nie mam na to warunków. Opieram 
ją na charakterystyce, na energii życiowej, na uczuciu matki do 
syna". Słowem, jak pisał recenzent, Siemas'zkowa "pogłębiła tę 
postać, na ryzysko własne, a z jakże wspaniałym rezultatem - 
kazała jej cierpieć". Niedługo potem przygotowała Siemaszkowa 
następną premierę, w której stworzyła niezapomnianą kreację 
aktorską, Helenę Alving w dramacie H. Ibsena Upiory. 
W dalszej działalności tego sezonu wyróżniło się wystawienie 
prapremiery sztuki Ludwika Hieronima Morstina pt. Mikolaj Ko- 
pernik (z okazji 462 rocznicy urodzin wielkiego astronoma), dra- 
matycznej przeróbki powieści Kłos Panny, w inscenizacji i reży- 
serii L. Kielanowskiego, scenografii F. Krassowskiego. Uzyskała 
ona w prasie i na widowni pochlebną ocenę. Następną pozycją 
o większej wartości artystycznej okazało się doskonałe przedsta- 
wienie sztuki J. Szaniawskiego. Most w reżyserii J. Szyndlera. Wy- 


196 


.a. 


a!> 


..., 


... 


..
		

/Czasopisma_067_05_199_0001.djvu

			konał on rolę Tomasza, W. Bracki wystąpił w roli Przewoźnika. 
Na zakończenie pracowitego sezonu, w czasie którego wystawiono 
25 premier, wystąpił gościnnie aktor i reżyser z Łodzi Edmund 
Żytecki w dramacie L. Herzera Morphium. W sierpniu cały zespół 
po żmudnej rocznej pracy udał się na zasłużony odpoczynek urlo- 
powy. 


Sezon 1935-1936 


Drugi sezon teatralny zaczął się przy prawie całkowiiej zmia- 
nie zespołu aktorskiego, reżyserskiego i administracyjnego. Do 
zespołu zaangażowani zostali: Antoni Piekarski, aktor i reżyser 
z Krakowa, Bolesław Mierzejewski, popularny amant scen war- 
szawskich i aktor filmowy, Halina Doree, wokalistka i inni. Na 
inaugurację sezonu wybrano Mazepę J. Słowackiego, w reżyserii 
i wykonaniu roli tytułowej przebywającego gościnnie Juliusza 
Osterwy. Prasa i publiczność z wielką życzliwością i zadowoleniem 
przyjęły wizytę świetnego artysty i całą prezentację. Udział wzięli: 
Mazepa - J. Osterwa, Wojewoda-W. Bracki, Amelia-Mazare- 
kówna, Zbigniew - W. Surzyński, Król- A. Piekarski. Po kilku 
spektaklach po Osterwie rolę Mazepy objął Bolesław Mierzejew- 
ski, który jak stwierdzono w recenzjach "...zrobił na publiczności 
bardzo dodatnie wrażenie". 
Półtoraroczne doświadczenie w prowadzeniu teatru w Toru- 
niu, dokładne rozpoznanie terenu objazdów, dobre wzory, szcze- 
gólnie z lat dyrekcji niezapomnianego dyr. M. Szpakiewicza, 
w dużej mierze przyczyniły się do słusznej decyzji, by przy zwięk- 
szonym zespole powiększyć ilość i jakość premier z wielkiego, 
klasycznego repertuaru, by wznowić wystawienia sztuk muzycz- 
nych, a tournee ograniczyć do większych ośrodków pomorskich. 
Mając w zespole kilku doskonałych wokalistów, jak Halina Doree, 
Bolesław Mierzejewski, M. Cybulski-Chmielarczyk i inni, wysta- 
wiono komedię muzyczną R. Benadzkiego - J. Tuwima Rozkoszna 
dziewczyna, a potem Zabobon Jana Nepumucena Kamińskiego 
w reżyserii A. Piekarskiego oraz kilka innych pozycji muzycznych. 
W listopadzie 1935 r. przypadła rocznica 15-lecia teatru w To- 


197 


-:
		

/Czasopisma_067_05_200_0001.djvu

			runiu. Nie omieszkano jej wykorzystać. Dyrekcja wystawiła wtedy 
Warszawiankę S. Wyspiańskiego, z W. Brackim w roli Chłopic- 
kiego, i komedię A. Fredry Pan Benet w reżyserii A. Piekarskiego. 
Ukazał się również specjalny program teatru na tę uroczystość 
i okolicznościowe artykuły. W sezonie tym w dalszym ciągu w re- 
pertuarze, prócz różnych sztuk współczesnych, wkroczyły na scenę 
takie arcydzieła, jak Otello Szekspira. W rolach głównych wystą- 
pili: Otello - W. Bracki, Desdemona - S. Mazarekówna, Jago- 
A. Piekarski, reżyserujący jednocześnie tę sztukę. W jakiś czas 
potem ukazał się na scenie dramat Kazimierza Przerwy-Tetmajera 
Judasz w reżyserii i tytułowej roli Piekarskiego, w scenografii 
W. Małkowskiego. Obie sztuki cieszyły się dużą frekwencją, ale 
z wiosną, gdy o widzów trudno, zwróciła się dyrekcja teatru 
z wnioskiem do władz nadrzędnych o zezwolenie zawieszenia 
przedstawień od 6 kwietnia do 1 maja. Widocznie argumenty były 
przekonywające, skoro taką przerwę zatwierdzono. Po niej wzno- 
wiono kilka spektakli z bieżącego lekkiego repertuaru, dodano też 
nowe pozycje z zaproszonym z Warszawy gościem Władysławem 
Walterem, popularnym komikiem farsy warszawskiej i zn
ym 
aktorem filmowym. W czasie, gdy zespół z dwoma sztukami z goś- 
cinnym występem Waltera udał się na tournee, w Toruniu przy- 
gotowano pod kierownictwem Juliusza Osterwy i z jego udziałem 
w roli Przełęckiego sztukę S. Żeromskiego U ciekła mi przepió- 
reczka. Nie trzeba dodawać, że pobyt Osterwy wpłynął na znacz- 
ne podniesienie się poziomu teatru i pozostawił po sobie wiele ko- 
rzyści artystycznych. Nadchodzący letni okres wykorzystano na 
tradycyjne odwiedzania pobliskiego Ciechocinka. W sierpniu uda- 
ło się dyrektorowi Brackiemu namówić na występy asa sceny 
i filmu, świetnego artystę warszawskiego Kazimierza J unoszę- 
-Stępowskiego, naj popularniejszego aktora filmowego, najbardziej 
kasowego i zarazem naj droższego artystę scenicznego. 
Dnia 1 sierpnia odbyła się premiera komedii Azais L. Verneui- 
la i J. Berra, w reżyserii A. Piekarskiego; w roli barona Wtirtza 
wystąpił Junosza-Stępowski. Artysta stworzył tu wspaniały typ 
:zblazowanego, artystycznego ramola, w którym Leon Schiller do- 
strzegł "szczyt twórczości komicznej w na wskroś nowoczesnej 


198 


bo 


<6 


. 
" 


.... 


-
		

/Czasopisma_067_05_201_0001.djvu

			formie ukazanej [...] skomponowanej w naj drobniejszych szczegó- 
łach". Powodzenie występu było duże, widownia tak przepełniona 
za każdym razem, że w teatrze zabrakło miejsc. Zachęceni gorącym 
przyjęciem gość i dyrekcja postanowili przedłużyć występy i wy- 
stawić następną premierę z Junoszą-Stępowskim. Wybór padł na 
dowcipną komedię angielską Seymoura Nicksa Stare wino, obfi- 
tującą w wiele zabawnych sytuacji i powiedzonek, w reżyserii 
.' Hanny Małkowskiej. Rozochocony mistrz Stępowski przedłużył 
jeszcze swój pobyt i wystawił Głupiego Jakuba T. Rittnera, wy- 
stępując w słynnej roli szambelana Karola. Była to 27 i ostatnia 
premiera sezonu. 


Sezon 1936-1937 


. 
. 


W drugiej połowie września 1936 r. dyr. Bracki miał już skom- 
pletowany zespół przy minimalnej tym razem zmianie. Wkrótce 
też pojawiły się w prasie zapowiedzi inauguracyjnego spektaktu 
sezonu, który miał nastąpić l października. Zaprojektowano wy- 
stawienie po raz pierwS'zy na scenie toruńskiej Nieboskiej Ko- 
medii Zygmunta Krasińskiego, poematu w 5 częściach, w reżyserii 
Antoniego Piekarskiego, w kostiumach i rozplanowaniu przestrze- 
ni sceny przez Witolda Małkowskiego, w rolach głównych: Pan- 
kracy - W. Bracki, hrabia Henryk - B. Mierzejewski, Orcio - 
J. Kopczyńska, żona - H. Ippoldówna, Leonardo - L. Skwier- 
czyński. Potężne dzieło Krasińskiego, wymagające oprócz czoło- 
wych ról, wielu drobnych, nierównie ważnych, oraz wielkiej ilo- 
ści statystów i dużego wkładu pomysłowych rozwiązań insceniza- 
cyjnych, stworzyło wiele trudności przy zmieniających się krótkich 
scenach. Mimo to teatr toruński śmiało podjął decyzję pokazania 
na Pomorzu arcydzieła w niebywałych, jak dotąd, rozmiarach. 
Zbyt skąpe relacje z premiery toruńskiej nie pozwalają nam dzi- 
siaj wyobrazić sobie dokładnie realizacji tego przedstawienia. 
Rzecz prosta, warunki teatru toruńskiego nie mogły nie wpłynąć 
na wykonanie. Możemy jednak przypuszczać, że na tę realizację 
miał wpływ Leon Schiller, że on pobudził realizatorów Niebo- 
skiej: dyr. Brackiego i inscenizatora Małkowskiego do interesują- 


199
		

/Czasopisma_067_05_202_0001.djvu

			cego ujęcia według nowej koncepcji Małkowskiego. Wprowadzenie 
kilkunastu podestów, ze schodami obszernymi, w kotarach, a więc 
brak dekoracji miał w tym wypadku za sobą mocny argument, 
wizja !?owiem sceniczna, rozgrywająca się niejako na pograniczu 
podświadomości nie potrzebowała drobiazgów akcesoryjnych. De- 
cydujące stało się słowo i jego znaczenie. Recenzent w "Słowie Po- 
mOTSkim" podniósł, że "bardzo jednolitą i stylową linię wypraco- 
wał p. Mierzejewski w roli Hrabiego", że "był wielkim, bez ogra- 
nego patosu, stylowym, bez poczucia niższości, wahającym się, ale 
bez cienia lękliwego niedołęstwa". Dyr. Bracki w roli Pan'kracego 
wstrząsnął widownią w końcowej scenie "choć mógł on od razu, 
w pierwszym wystąpieniu nadać jeszcze wyrazistsze cechy brutal- 
ności i demagogii". Spektakl grano w Toruniu 11 razy, w objeździe 
9 razy. 
W listopadzie wystawiono Wesele S. Wyspiańskiego w reżyserii 
Piekarskiego. Nie miało ono w sobie nic z eksperymentu czy ja- 
kiegoś unowocześniania. Rzadsze wyjazdy poza Toruń, zmienny 
repertuar, to wszystko pozwalało na szybsze i staranniejsze przy- 
gotowanie następnych premier. 
Od stycznia zaczynają się znowu gościnne występy. Nastąpiła 
właściwie cała ich seria. Rozpoczęła ją znana Toruniowi wspaniała 
artystka Stanisława Wysocka, która wystąpiła najpierw w znako- 
mitej swej kreacji w roli tragicznej matki w dramacie K. H. Ro- 
stworowskiego Niespodzianka. Wstrząsająca to była tragedia ludz- 
ka, na miarę tragedii antycznej, oparta na prawdziwym zdarzeniu 
na wsi koło Suwałk. Tragedia ta umotywowana na idealnej zna- 
jomości praw sceny, podana w doskonałej formie teatralnej i lite- 
rackiej, stwarzała dwie wspaniałe role; ojca i matki. Partnerem Wy- 
sockiej w roli ojca był reżyser Antoni Piekarski. Wysocka wystą- 
piła w Niespodziance w Toruniu w 12 spektaklach, potem odwie- 
dziła jeszcze Włocławek i Grudziądz. Przygotowała ona wtedy na- 
stępną pozycję repertuarową - Złoty wieniec, komedię Christine 
Jope Slade SewelI Stokosa, w scenografii Witolda Małkowskiego. 
Wysocka prócz reżyserii tej komedii wystąpiła w głównej roli 
praczki Bolton, która dostaje się do filmu i robi zawrotną karierę. 
W tej wspaniałej i bogatej roli Wysocka budziła podziw i szacunek 


200 


-> 


ć')
		

/Czasopisma_067_05_203_0001.djvu

			- 


ć'ło 


(">o 
I 


dla swego genialnego talentu. W niedługim czasie dała dwie, jakże 
różne role matek: tragiczną i komiczną. Na zmianę wchodziła na 
afisz operetka Wesola wdówka F. Lehara, w reżyserii M. Cybul- 
skiego, z H. Doree i B. Mierzejewskim. Wykorzystując zmienny 
repertuar teatru, zaproszono do Torunia nowego gościa w osobie 
Jadwigi Zaklickiej, artystki scen krakowskiej, lwowskiej i poznań- 
skiej. Dano serię komedii: Mysz kościelna W. Fodora, Szklankę 
wod:y E. Scribe'a i inne. 
Druga grupa przygotowała Intrygę i milość Fryderyka Schil- 
lera, w tłumaczeniu J. Korzeniowskiego, w reżyserii A. Piekar- 
skiego. Jako wielbiciel wielkiej romantycznej twórczości, włożył 
dyr. Bracki wraz z reżyserem sztuki Piekarskim wiele wysiłku 
i zapału, by realizacja tego utworu wypadła jak naj okazalej i sty- 
lowo. Rezultat tych zabiegów był widoczny. Spektakl okazał się 
udany i miał zapewnione powodzenie. Pozycja ta w repertuarze 
sezonu zostaje wysoko zanotowana w kronice teatru. Zaproszono 
w tym czasie w gościnę znanego i cenionego reżysera dyr. Teofila 
Trzcińskiego, który wprowadza na scenę polską prapremierę nowo 
napisanej komedii Mala Kitty i wielka polityka Stefana Donata, 
autora stale mieszkającego w Szwajcarii i w Austrii, odkrytego 
właśnie przez Trzcińskiego. Reżyser i odkrywca zainteresował się 
nie tylko pomysłowym i niebanalnym tematem tej komedii, lecz 
zdawał sobie również sprawę z tego, że zespół Teatru Ziemi Po- 
morskiej posiadał w osobie Zaklickiej najbardziej odpowiednią 
artystkę do wykonania głównej roli małej Kitty. W ten sposób 
prapremiera Malej Kitty odbyła się w Toruniu. Zaklicka cieszyła 
się sympatią i popularnością publiczności toruńskiej. Wystąpiła 
jeszcze w zabawnej komedii Roxy B. Connersa, wystawianej po- 
przednio za czasów dyr. Bendy. 
W okresie sezonu letniego powracał na występy Kazimierz 
Junosza-Stępowski, wznowił Azaisa i dał premiery Papy Cailla- 
veta i Flersa oraz komedię Hialmara i Bergmana Testament J uśnie 
Pana w reżyserii H. Małkowskiej. Była to ostatnia premiera sezo- 
nu 1936/1937, gdyż se7Jon mieścił się kontraktowo w 12 miesiącach, 
a więc kończył 31 sierpnia. Jednak spektakle z gościnnymi wystę- 


201
		

/Czasopisma_067_05_204_0001.djvu

			pami K. Junoszy-Stępowskiego trwały nadal. W tym sezonie od- 
były się 22 premiery. 


Sezon 1937-1938 


Przed inauguracją nowego sezonu wznowiono Glupiego Jakuba 
T. Rittnera, utrzymując na afiszu Testament Jaśnie Pana i przy- 
gotowując z udziałem Junoszy historyczny dramat w 5 obrazach 
Dymitra Mereżkowskiego Car Pawel I, w reżyserii Piekarskiego. 
Tytułową rolę Pawła I kreował od dziesięciu lat Junosza, o któ- 
rym rozpisywali się najpoważniejsi krytycy w samych superlaty- 
wach. Ze względu na wielozmianową dekorację, liczną obsadę ak- 
torską i statystów oraz stosunkowo spore koszty, spektakl poka- 
zano poza Toruniem jedynie w Grudziądzu i Włocławku. Junosza- 
-Stępowski wyjeżdżał z częścią zespołu z innymi sztukami na tour- 
nee po Pomorzu. 
W tym czasie druga grupa artystów wystąpiła z inauguracyj- 
nym spektaklem sezonu - sztuką Jarosława Iwas
iewicza Lato 
w Nohant, w reżyserii H. Małkowskiej. Obsadę w tej sztuce sta- 
nowili w większości artyści nowo zaangażowani Bracki podał do 
publicznej wiadomości zaplanowany repertuar, z którego więk- 
szość sztuk faktycznie doczekała się realizacji. Zrezygnowano tyl- 
ko z prowadzenia operetki, jako zbyt kosztownej. Po paru premie- 
rach sztuk współczesnych przygotował się teatr starannie do uro- 
czystości jubileuszowej swego czołowego aktora i reżysera Anto- 
niego Piekarskiego. Na jubileusz 30-lecia jego pracy scenicznej 
wybrano dramat K. H. Roztworowskiego Kajus Cezar Kaligula, 
w którym jubilat wystąpił w roli Kaliguli i reżyserował ten trud- 
ny utwór. Wystawienie Kaliguli na scenie toruńskiej, jak zazna- 
czył recenzent, było wielkim wydarzeniem dla kulturalnego To- 
runia i przeszło wszelkie najśmielsze oczekiwania. Wspomniano, 
że jubilat już w 1924 r. zyskał na scenie krakowskiej zasłużoną 
sławę jednego z najlepszych odtwórców Kaliguli. W listopadzie 
wystawiono komedię A. Fredry Zemsta z Brackim w roli Cześni- 
ka. W styczniu ukazała się jeszcze jedna wartościowa pozycja z re- 
pertuaru o większej skali, Maria Stuart J. Słowackiego, w reży- 


202 


l 



 


bo
		

/Czasopisma_067_05_205_0001.djvu

			ć'Io 


p 



 


serii H. Małkowskiej, z udziałem nowo pozyskanej artystki Ireny 
Ładosiówny w tytułowej roli. Dla poratowania nadwątlonej km!Y, 
nie bez ingerencji Lucyny Brackiej, wystawiono barwne wido- 
wisko, wodewil J. I. Kraszewskiego z muzyką Z. Noskowskiego 
Chata za wsią, która rzeczywiście poratowała zagrożony byt teatru. 
Dano też cały szereg premier komediowych współczesnych auto- 
rów oraz wyjątkowo misterium K. H. Rostworowskiego Miłosier- 
dzie, które cieszyło się niemałym powodzeniem. Ostatnią premie- 
rą sezonu był słynny Pigmalion B. Shawa w reżyserii I. Łado- 
siówny. W ten sposób czwarty sezon pod dyrekcją W. Brackiego 
zakończył się wykonaniem 25 premier. W sezonie tym nie było 
już jednak występów gościnnych różnych sław, nie było premier 
operetkowych, odeszli wokaliści, ograniczono wyjazdy na Pomorzu 
- teatr przeżywał poważne trudności finansowe. 


Ostatni sezon 1938-39 


Przed rozpoczęciem nowego sezonu 1938-1939 ukazała się 
w prasie wypowiedź dyrekcji teatru na temat zbliżającej się ina- 
uguracji. Doniesiono w niej, że Teatr Ziemi Pomorskiej, jako pla- 
cówka kulturalna promieniująca na Pomorze, nie mająca jednak 
charakteru wyłącznie teatru objazdowego, będzie placówką stałą, 
teatrem toruńskim, miejskim, obejmie jednak swymi gościnnymi 
występami całą pomorską prowincję. Po przyłączeniu Bydgoszczy 
do Wielkiego Pomorza, istniały na jego terenie dwa teatry, w wy- 
niku czego rozdzielono strefę wpływów obu placówek. Odtąd 
Teatr Miejski w Bydgoszczy miał obsługiwać południowo-zachod- 
nią część województwa. 
W wypowiedzi tej zwraca uwagę określenie teatru Torunia 
jako placówki stałej, nie koczowniczej, jak dotąd. W ten sposób 
budziła się nadzieja dźwignięcia teatru w opinii jako środowiska 
artystycznego i zwerbowania do niego lepszych sił aktorskich, 
przy podjęciu jeszcze bardziej ambitnego repertuaru. Oficjalne 
otwarcie sezonu nastąpiło dopiero we wrześniu 1938 r. sztuką 
Adama Asnyka Bracia Lerche, z tezą, poruszającą wciąż jeszcze 
aktualny problem utrzymania i powiększenia polskiego stanu po- 


203
		

/Czasopisma_067_05_206_0001.djvu

			siadania ziemi i odparcia pruskiej zachłanności. Utw6r przyjęty 
gorąco przez ogół publiczności wywołał znaczny oddźwięk w pra- 
sie. 
Wzorem dawnych poczynań wprowadzono na scenę toruńską 
wodewile i komedie muzyczne. Dano więc Nitouche Hervego w re- 
żyserii Mieczysława Dowmuta, znanego i cenionego aktora, re- 
żysera komediowo-operetkowego, wystawiono również komedię 
muzyczną Ryszarda Ruszkowskiego w przeróbce J. Tuwima, w re- 
żyserii gościnnej Jerzego Gołaszewskiego z Mirą Gołaszewską 
w roli tytułowej. Kaszubskie motywy regionalne wykorzystano 
w Pastoralkach pomorskich pióra ks. Stanisława Rejana, w re- 
żyserii A. Piekarskiego, w scenografii W. Małkowskiego. Z reper- 
tuaru o większej wadze artystycznej kroniki teatru notują: Cor- 
neille'a Cyd w przekładzie S. Wyspiańskiego, z Brackim w roli 
Rodryga-Cyda, w reżyserii A. Piekarskiego, scenografii K. Pręcz- 
kowskiego, dalej Chory z urojenia Moliera, z M. Dowmutem 
w roli głównej, w reżyserii J. Gołaszewskiego, Przeprowadzka 
K. H. Roztworowskiego, w reżyserii C. Strzeleckiego, z H. Krzy- 
skim i I. Wasilewskim w rolach czołowych, Tekla Jer-zego Kos- 
sowskiego w reżyserii C. Strzeleckiego. Był to debiut sceniczny 
autora Zielonej kadry, beletrysty i podróżnika. Tempo ukazywa- 
nia się nowych premier znacznie się zwolniło na skutek niepewnej 
sytuacji polityc:m1ej kraju, w obliczu groźby wojny. Stąd powsta- 
wały dość przypadkowe pomysły repertuarowe. Dnia 19 sierpnia 
1939 r. dano ostatnią premierę - sztukę Janusza Teodora Dy- 
bowskiego Tajny wywiad w reżyserii A. Piekarskiego i scenogra- 
fii W. Małkowskiego, dobrze przyjętą i licznie odwiedzaną. 
Dnia 27 sierpnia 1939 r. teatr Ziemi Pomorskiej zamilkł na 
długie lata. W tym niespokojnym, pełnym napięcia sezonie wy- 
stawiono 22 premiery. W jaki sposób zespół i dyrekcja zdołały 
w czas opuścić Toruń przed zajęciem miasta przez Niemców, do- 
wiemy się może z czasem z opowiadań i wspomnień osobistych 
aktorów, którym udało się uniknąć śmierci. 


" 


-> 



 


,ł., 


...ł. 


-
		

/Czasopisma_067_05_207_0001.djvu

			Archiwum toruńskie w latach 1945-1970 


Krótki rys historyczny 


Karola Ciesielska 


... 


.. 


Okres ostatnich 25 lat jest niewielkim tylko wycinkiem w dzie- 
jach Archiwum toruńskiego, posiadającego długą historię, bogatą 
tradycję, cenny i stary zasób. Mimo tych walorów Archiwum to 
nie doczekało się dotąd pełnej, wyczerpującej i tak potrzebnej 
monografii. Liczne artykuły poświęcone poszczególnym, głównie 
najnowszym okresom jego istnienia, nie mogą zadowolić 1. Po- 
dobnie i ten artykuł, zwłaszcza wobec niedawnego przedstawie- 
nia historii Archiwum w latach 1945-1965 2 , będzie tylko przy- 
czynkiem do dziejów tej zasłużonej dla Torunia placówki. 
Historia i losy Archiwum były zawsze związane z dziejami 
miasta. Aż po rok 1951 było ono instytucją miejską, powołaną do 
sprawowania pieczy nad dokumentami i aktami miejskimi. Było 


('> 


1 S. S m o l k a, Archiwa w W. Księstwie Poznańskim i w Prusiech 
Wschodnich i Zachodnich, Rozprawy Wydziału Historyczno-Filizoficznego, 
t. 4, Kraków 1875; M. M a g d a ń s k i, Z dzialalności Archiwum ,Miasta To- 
runia pod zarzqdem polskim, Zapiski Towarzystwa Naukowego w Toruniu, 
t. 10, z. 3, Toruń 1935; H. P i s kor s k a , W sprawie archiwów miejskich 
na Pomorzu, Roczniki Historyczne, t. 13, Poznań 1937; t a ż, Aktualne za- 
gadnienia archiwów miejskich na Pomorzu, Instytut Bałtycki, 1946, nr 3; 
t aż, Archiw..11-m miasta Tor,!!:nia w
zasie. i po o_kupacji, Za

ski_,!N_T, t. 13, 
Toruń 1947; t a ż, Archiwa i inne zbwry odnoszqce się do dziejów spolecz- 
nych i gospodarczych, Roczniki dziejów społecznych i gospodarczych, t. 13, 
Poznań 1951; t a Ż, wstęp w Archiwalnym Biuletynie Informacyjnym Woje- 
wódzkiego Archiwum Państwowego w Bydgoszczy i jego Oddzialu Tereno- 
wego w Toruniu, Warszawa 1954 r.; t a Ż, Organizacja wladz i kancelarii 
miasta Torunia do 1793 r., Roczniki TNT, t. 59, z. 2, Toruń 1956. 
2 l. J a n o s z-B i s k u p o w a, Historia Archiwum w Toruniu w latach. 
1945-1965, Archeion, t. 47, s. 71-84. 


205
		

/Czasopisma_067_05_208_0001.djvu

			komórką podległą władzom miejskim, pracującą dla dobra miasta. 
Data powstania Archiwum nie jest znana. Może nią być zarówno 
moment złożenia pierwszego dokumentu w skrzyni i umieszcze- 
nie jej w bezpiecznym miejscu, a więc prawdopodobnie wiek XIII, 
jak i data źródłowo potwierdzonej, pośTedniej lub bezpośredniej 
wzmianki o Archiwum. Taką pierwszą wiadomością jest infor- 
macja z 16 marca 1587 r. o dokonaniu rewizji dokumentów i przy- 
wilejów znajdujących się w Archiwum, o ich uporządkowaniu 
i przeniesieniu w bezpieczne miejsce s. Datę tę z braku wiadomości 
wcześniejszych, uznać należy za początek Archiwum jako komórki 
już zorganizowanej. J. H. Zernecke, autor wydanej w 1711 r. 
historii Torunia, stwierdza, że już wtedy (tj. w 1587 r.) dokumen- 
ty zostały umieszczone w "scriniach" i ponumerowane 4. Czy były 
już wówczas spisane, czy też spisy sporządzone zostały dopiero po 
tym porządkowaniu, brak pewnej wiadomości. Skoro jednak jest 
mowa o rewizji, to bardziej prwadopodobne wydaje się, iż doko- 
nano jej na podstawie istniejących już spisów. 
Następna rewizja czy jak byśmy dzisiaj powiedzieli - skon- 
trum, miała miejsce w 1657 r. I wtedy posługiwano się już spi- 
sem dokumentów podzielonych na 31 "scriniów" 6. W ówczesnym 
Archiwum - jak ze spisu wynika - znajdowały się wyłącznie 
dokumenty pergaminowe i korespondencja. Akta, a właściwie 
księgi, przechowywane były w kancelariach, a później w biblio- 
tece, gromadzącej także rękopisy. 
W czasie oblężenia Torunia przez Szwedów w 1703 r. spłonął 


a Archiwum Państwowe w Toruniu (cyt. A. Tor.), kat. II, lik. 105 v.: 
,,16 Mart. Revisio et in ordinem reductio privilegiorum in praesentia per- 
sonae consularis per dominum doctorem Gregorium Hese Syndicum et se- 
cretarium Georgium Neisser facta". 
4 I. H. Z e r n e c k e, Historiae Thoruniensis Naufragiae Tabulae oder 
Kern der Thornischer Chronicke, Toruń 1711, s. 148-149: "Den 16 Mart. 
hat E. E. Rath alle Stadtprivilegien in hiesigen Archivo durch Herr Syndi- 
cum Doctor Georgen Hese und Secretarium Georgen Neussern in Gegen- 
wart eines Rathmannes untersuchen, in gewisse scrinia und daselbst nu- 
meriret legen und alle in sichere Verwahrung lassen". 
a A. Tor., Aeltere Archiv Cataloge, poz. VIII. 


206 



 


... 


--
		

/Czasopisma_067_05_209_0001.djvu

			- 


ratusz staromiejski. a wraz z nim część akt. Ocalały tylko te do- 
kumenty i księgi, które znajdowały się w sklepionej izbie pod 
wieżą, lub które zdołano tamże w ostatnim momencie umieścić 6. 
Pożar strawił prawie wszystkie księgi rady (consularia) i częścio- 
Wo księgi rachunkowe kamlarii i innych urzędów miejskich. 
W 1790 r. sekretarz miejski J. G. Sommering sporządził nowy 
spis dokumentów znajdujących się aktualnie w Archiwum. Jest to 
drugi z kolei, zachowany do naszych czasów, wykaz dokumentów 
przechowywanych w Archiwum toruńskim 7. 
Zajęcie Torunia przez Prusy w 1793 r. zamknęło pierwszy 
rozdział w historii Archiwum. Opieaętowane przez komisarzy 
pruskich w dniu 10 kwietnia 1793 r., zostało wkrótce otwarte, ale 
funkcje jego uległy zmianie. Wprowadzenie przez zaborcę nowego 
ustroju i odmiennej organizacji władz miejskich, a także zmiana 
stosunków społeczno-politycznych sprawiły, że dokumenty - przy- 
wileje i nadania na rzecz miasta - straciły wartość praktyczną. 
Skutkiem tego Archiwum stało się teraz miejscem przechowania 
materiałów o znaczeniu wyłącznie historycznym. Zorganizowanie 
przez Prusaków nowej kancelarii, pracującej na odmiennych od 
dotychczasowych zasadach i założenie w związku z tym nowych 
akt spowodowało nagłe zarchiwalizowanie się wszystkich akt 
i ksiąg powstałych w okresie polskim. Do Archiwum trafiły one 
jednakże dopiero w drugiej połowie XIX w. Do tego czasu znaj- 
dowały się w Bibliotece Radzieckiej, gdzie też zostały skatalogo- 
wane 8. 
W 1801 r., na polecenie Rejencji w Kwidzynie, przeprowadzo- 
na została rewizja Archiwum i sporządzony nowy spis 9. Obejmo- 
wał on - prawdopodobnie jak poprzednie - tylko dokumenty 
i korespondencję. 
Sprawą Archiwum interesowały się również centralne władze 
Księstwa Warszawskiego, prosząc o informację o jego stanie, za- 


e Akta m. Torunia 1793-1919 (Cyt. AmT), 525 k. 135. 
7 A. Tor., Aeltere Archiv Cataloge, poz. IV. 
8 Książnica Miejska, rkp. nr 154 - katalog E. Wernickego, s. 12 n. 
8 A. Tor., Aeltere Archiv Cataloge, poz. XIII. oraz AmT, 538. 


207
		

/Czasopisma_067_05_210_0001.djvu

			bezpieczeniu itp.l0. Okres wojen napoleońskich, a zwłaszcza rok 
1812, kiedy to w wielkim pośpiechu ewakuowano ratusz w celu 
urządzenia w nim lazaretu dla wracających spod Moskwy wojsk 
francuskich, nie był dla akt pomyślny. Władze miejskie, a wraz 
z nimi także Archiwum, znalazły tymczasowe pomieszczenie w ka- 
mienicy przy ul. Szczytnej. Pozostały tam do 1818 r. ll . 
Począwszy od 1821 r. miasto zmuszone było przez szereg lat 
bronić swoich zbiorów archiwalnych przed zabraniem ich do Kró- 
lewca. Starania w tym kierunku czyniło, popierane przez nadpre- 
zydenta prowicji, powstałe właśnie w Królewcu Archiwum Pań- 
stwowe. Władze miejskie, które jeszcze niedawno zabiegały o sub- 
wencje na porządkowanie Archiwum, teraz donosiły, że wszystkie 
akta są uporządkowane i spisane. Podkreślały przy tym, że akta 
przez wieki bezpiecznie przetrwały na miejscu i że całe społe- 
czeństwo jest do nich, jako przekazów mówiących o przeszłości 
miasta, bardzo przywiązane. W okresie tej walki prowadzone były 
w Archiwum intensywne prace porządkowe, a w 1826 r. sporzą- 
dzony został kolejny spis 12. 
W 1878 r. z inicjatywy burmistrza A. Wisselincka rozpoczęte 
zostały w Archiwum szeroko zakrojone prace porządkowo-inwen- 
taryzacyjne. Do zasobu włączono teraz księgi i akta miejskie, akta 
cechów toruńskich oraz depozyty okolicznych miast. Cały zasób 
podzielony na 4 grupy, został skatalogowany. Katalog I obejmo- 
wał dokumenty i listy, II - księgi i akta, III - listy cechowe, 
IV - akta cechów. Przy podziale tym i porządkowaniu nie usza- 
nowano odrębności zespołowej tzw. Archiwum Ziem Pruskich, 
którego zbiory przechowywane w ratuszu pod opieką toruńskiej 
rady, miały własną ewidencję 13. Przemieszane wówczas z aktami 
i dokumentami miejskimi nie zostały dotąd wyodrębnione. Zapo- 
czątkowane zostało również porządkowanie akt XIX-wiecznych. 
Pracę, którą kierował burmistrz G. Bender, wykonali archiwista 


10 AmT. 524 k. 39. 
11 A. Tor., kat. II, IV 24 ks. 197; AmT. 525 k. 136; 524 k. 5 n. 11. 
12 A. Tor., Aeltere Archiv Cataloge, poz. XIV-XV. 
11 Ibid., pozo V-VII, IXa, XII. 


208 


ł 
, 


, 


I 
t 



 


i 
. 
I 


"'11
		

/Czasopisma_067_05_211_0001.djvu

			Magazyn akt 
staropolskich 


" 



 .. " 
, 
. , '. ,\ .. 
...,.;., -"> 
ł " 
'. 
.
 .. .. 
, .. .. , " 
.. '- 
, J 
ł 
,J .\ 
-
 
" '" 
'. 


. r!: 


.ł.-.. 


. ił .\ 


'i" 


królewiecki Philippi oraz pracownicy miejscowi - E. Kestner 
i J. Tietzen 14. 
Ważną dla Archiwum sprawą było utworzenie w 1899 r. sta- 
nowiska archiwisty. Objął je i do 1923 r. sprawował profesor 
miejscowego gimnazjum, A. Semrau 15. 
W okresie międzywojennego 20-lecia, po paroletniej przerwie, 
wznowiło Archiwum swoją działalność w 1927 r. już jako placów- 
ka naukowa z pracownią dla korzystających z akt badaczy. Stały 



 


i 
. 


14 AmT. 525, s. 19 i n., 23 i n.; Bericht ilber einige Verwaltungs-Angele- 
genheiten der Stadtgemeinde Thorn aus der Zeit VQ111. l April 1881 bis l 
April1891, Thorn, s. 33 i n. 
16 AmT. 526, k. 147. 


Ił - Rocznik Toruński 


209 


"11
		

/Czasopisma_067_05_212_0001.djvu

			- początkowo jedno- później dwuosobowy personel (Helena Pis- 
korska, Kazimierz Sochaniewicz, a od 1935 r. Marian Magdański, 
zamordowany w czasie okupacji przez hitlerowców) przystąpił do 
porządkowania akt. Efektem tych prac był drukowany katalog 
zbiorów kartograficznych 16, inwentarz dokumentów z XIII wP 
oraz szereg publikacji historycznych i archiwoznawczych. 
W czasie okupacji funkcję archiwisty pełnił, sprowadzony 
z Norymbergi dr Strehlau. Niepewność sytuacji na froncie spra- 
wiła, że Niemcy już w 1942 r. zaczęli szukać dla akt bezpieczniej- 
szego miejsca, przerzucając je w obrębie miasta i okolicy. Cen- 
niejsze z nich w sierpniu 1944 r. wywieźli do Rzeszy. Odnaleziono 
je później wraz z innymi zrabowanymi dziejami sztuki w kopalni 
soli w Grasleben. 


.. 


Archiwum Miejskie w latach 1945-1951 


Wyzwolenie Torunia w dniu 1 lutego 1945 r. zastało zbiory 
Archiwum - jak już wspomniano - rozproszone. Część znajdo- 
wała się w paru miejscach na terenie miasta, losy części najcen- 
niejszych akt i dokumentów nie były znane. Nie było personelu, 
a w ratuszu - stałej siedzibie Archiwum - zainstalował się 
wkrótce szpital wojskowy. Archiwum właściwie nie istniało. 
Dopiero trzy miesiące później, w dniu 1 maja, kiedy powróciła 
z wysiedlenia do Torunia i objęła urzędowanie dawna kierownicz- 
ka, Helena Piskorska, rozpoczęły się powojenne dzieje Archiwum. 
Pod względem organizacyjnym nastąpiło nawiązanie do struktu- 
ry obowiązującej przed wybuchem wojny. Archiwum wchodziło 
w skład Wydziału Kultury, podlegało jego naczelnikowi i objęte 
było budżetem miasta. Inaczej natomiast rozwiązana została spra- 
wa kancelarii. Wobec przeniesienia siedziby władz miejskich do .. 
gmachu byłej Dyrekcji Kolei Państwowych (obecny gmach Pre- 
zydium Miejskiej Rady Narodowej), podczas gdy Archiwum mie- 


16 H. P i s kor s k a, Zbiory kartograficzne Archiwum m. Torunia, Wy- 
dawnictwa Archiwum Miasta Torunia, t. 1, Toruń 1938. 
17 M. M a g d a ń s k i, Inwentarz dokumentów XIII wieku, maszynopis. 


210
		

/Czasopisma_067_05_213_0001.djvu

			.. 


ściło się w tzw. Pałacu Meisnerów przy Rynku Staromiejskim 7, 
utworzono przy nim samodzielną kancelarię z jednoosobową ob- 
sadą. 
Personel Archiwum, większy niż w okresie międzywojennym, 
angażowany był przez władze miejskie i niejednokrotnie używany 
do innych prac. Po pierwszych, właściwych temu okresowi zmia- 
nach, skład personelu ustalił się. Stanowiła go wspomniana już 
H. Piskorska jako dyrektor, dwie byłe nauczycielki Gimnazjum 
Miejskiego - Janina Kruszelnicka i Anna Ornassówna jako ar- 
chiwistki, Franciszek Rybicki magazynier, studentka polonistyki 
Janina Waluszewska, zatrudniona początkowo jako sekretarka, 
Urszula Deręgowska zrazu registratorka, a później sekretarka 
i w końcu woźna, Helena Cwiklińska 18. 
Zadania, przed którymi stanęli pracownicy były ogromne. 
Trzeba było uporządkować oraz sprawdzić ilość i stan zachowa- 
nia złożonych w stosy akt, scalić rozproszone i rozpocząć starania 
o zwrot wywiezionych przez Niemców. Trzeba było jak najszyb- 
ciej uruchomić pracownię naukową. 
Pracowano w nie sprzyjających warunkach, w nie ogrzanych 
pomieszczeniach, w kurzu leżącym na aktach gru bą warstwą. Już 
We wstępnym sortowaniu wydzielone zostały materiały stanowią- 
ce własność Księżnicy Miejskiej i Muzeum, a także akta miejsco- 
wych szkół i kościołów. Zwrócono je właścicielom. Z akt miej- 
skich znajdowały się tam materiały XIX- i XX-wieczne do 1939 r., 
a więc te, które nie wchodziły dotąd w skład zasobu Archiwum. 
Dalsze, już archiwalne materiały, znalezione zostały w sierpniu 
1945 r. w ratuszu. Były to: 50 dokumentów z XIV w. i następnych 
stuleci oraz prawie 82 metry bieżące akt, a wśród nich akta daw- 
nej rady miejskiej, kamlarii, tzw. Archiwum Ziem Pruskich, 13 
zespołów akt miejskich, 9 zespołów akt instytucji kulturalnych 
i społecznych, 56 zespołów cechów toruńskich, grupa listów cecho- 
wych i 200 pieczęci. Znaleziono tu również pozostawione przez 
hitlerowców katalogi archiwalne oraz fragmenty akt miejskich 
z okresu okupacji, w których natrafiono na wiadomości o ewakuo- 


,. 


18 Akta własne Archiwum, nr 5. 


211 


I 
4
		

/Czasopisma_067_05_214_0001.djvu

			wanych aktach. Wiadomości te pozwoliły na opracowanie referatu 
informacyjnego w sprawie rewindykacji wywiezionych akt 19. 
W maju 1946 r., po opuszczeniu ratusza przez szpital wojsko- 
wy i dokonaniu niezbędnego przystosowania pomieszczeń, Archi- 
wum przeniosło się do ratusza. Zajęto na magazyny dwie sklepio- 
ne izby pod wieżą, pomieszczenia otaczające wieżę oraz salę go- 
tycką z dwoma sąsiadującymi z nią pokojami. We wschodnim 
skrzydle drugiego piętra i w części skrzydła południowego, poza 
magazynami znalazły miejsce biura, pokoje dla pracowników, 
biblioteka podręczna oraz pracownia naukowa. 
Uroczyste otwarcie Archiwum święcono w dniu 19 lutego 
1947 r. w czasie Ogólnopolskiego Zjazdu Historyków Pomorza 
i Prus. 
Rola i zadania Archiwum, w związku z utworzeniem w To- 
runiu Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, wzrosły. Stało się ono 
teraz główną bazą źródłową dla badań pomorzoznawczych, miej- 
scem ćwiczeń i seminariów dla studentów historii. 
Zasób Archiwum pozostał jednak w dalszym ciągu niepełny. 
Dopiero w maju 1947 r. wróciły dokumenty i akta wywiezione 
przez okupanta. Przeprowadzone niezwłocznie skontrum wykazało 
niewielkie braki. Do najdotkliwszych należy brak aktu inkorpo- 
racji Prus Królewskich do Polski z 1454 r. oraz brak albumu 
Steinera. Fakt zaginięcia, spośród wielu setek dOkumentów, wła- 
śnie aktu inkorporacji nieodparcie narzuca przypuszczenie o świa- 
domym usunięciu tego, mówiącego o ważnym momencie w histo- 
rii Pomorza i Polski, dokumentu. 
Stan zachowania wywiezionych archiwaliów, przechowywa- 
nych przez dłuższy okres czasu w kopalni soli, nie był najlepszy. 
Na pergaminach i papierze znajdowały się ślady po wilgotnej soli. 
Ucierpiały również pieczęcie, wśród których wiele zostało poważ- 
nie uszkodzonych i połamanych 20. Cały wysiłek pracowników 
Archiwum skoncentrowany został teraz na usunięciu ujemnych 


.. 


.e-- 


,.. 


19 Ibid., nr 2, 17. 
1\0 Ibid., nr 7, 9, 10, 11. 


212 


...
		

/Czasopisma_067_05_215_0001.djvu

			Magazyn 
akt XIX w. - 
spisy łudnoścl 


.." 
. . 


.
 


,J. , 

. 


" 


, 


". .... ',' 


'. 
...
" 
r
 


\ . 




. -. 


-<.. 


. "'" 
" 
""- .. 


" 


.... 

 ': . 


" ., 


"ho'" h
 
't." 

. 


,.' 


" 
1'." 
... 
'. 
.. 


.. 


oli' 


'. 
-........ 


'.' 


" I
 '. 
-.. 


..;; 


i 


. 
 ł.... 
-t.... 


.', 


...,. 


<. 


..::,.,. 


L
 

 ," 


,
'< 


\;.: '. 

 


.
 I' 


...!:- 


'.. 


... .. 
- 


, .... . '. 
S" 



-,.l... 


- 


-'-4 ... 


.... 
...:.: 


.... 
. 
'.. f 


........ 


}-. 


.-.. 

. 


J-ł 




 


,- 



 


ł , 


.. 
., f.. 
....., 
.. - 
y, 



. 
-....t- 


,..; 


.1 


lo 


I 
, 


- 


'. . 


.- 


:" 
, 
. 


,.1 



 


skutków wojny, na doprowadzeniu przywiezionych akt do właści- 
wego im stanu i przygotowanie ich do udostępnienia. 
Równocześnie przystąpiono do porządkowania akt dotąd nie 
opracowanych. Podjęto zapoczątkowaną przed wojną inwentary- 
zację zbiorów kartograficznych, rozpoczęto porządkowanie XIX- 
i XX-wiecznych akt miejskich, stanowiących pokaźną część za- 
sobu. Dla studentów historii opracowane zostały tablice do nauki 
paleografii i neografiii niemieckiej. Skatalogowana została biblio- 
teka podręczna, segregowane były materiały ikonograficzne, zbio- 


213 


---
		

/Czasopisma_067_05_216_0001.djvu

			ry klisz i pieczęci. Dla potrzeb badaczy i społeczeństwa przepro- 
wadzane były liczne kwerendy. Duży zasięg miała kwerenda ma- 
teriałów do dziejów Warszawy. 
Żywy był również udział Archiwum w życiu kulturalnym 
miasta. Z okazji Dni Torunia w 1948 r. urządzona została w ra- 
tuszu okolicznościowa wystawa, w prasie ukazywały się artykuły 
historyczne i popularyzujące zasób Archiwum, w radio wygłasza- 
ne były pogadanki. .. 
Dobrą atmosferę pracy mąciły sprawy lokalowe. Archiwum, 
które od wieków wzrastało w ratuszu, znajdowało w nim bezpiecz- 
ne schronienie i wracało do niego po wędrówkach powodowanych 
wydarzeniami wojennymi, miało teraz opuścić to miejsce. Decyzja 
o przeniesieniu, niekorzystna zwłaszcza dla dokumentów i akt, 
przyzwyczajonych do mikroklimatu izb pod wieżą, nie została wy- 
dana od razu. Walka o miejsce dla 700-letnich zbiorów trwała 
kilka lat. 


Archiwum Państwowe w latach 1951-1970 


..... 


8 czerwca 1951 r. ukazało się zarządzenie Prezesa Rady Mini- 
strów w sprawie upaństwowienia archiwów miejskich. Na pod- 
stawie tego zarządzenia, decyzją z dnia 2 sierpnia tegoż roku Ar- 
chiwum Miejskie w Toruniu włączone zostało do sieci archiwów 
państwowych, podległych Naczelnej Dyrekcji Archiwów Państwo- 
wych w Warszawie 21 . Kilka miesięcy później, w dniu 1 lutego 
1952 r., podporządkowane zostało Archiwum Państwowemu w Byd- 
goszczy i otrzymało nazwę Wojewódzkie Archiwum Państwowe 
w Bydgoszczy Oddział Terenowy w Toruniu. 
Upaństwowienie Archiwum wpłynęło poważnie na jego pro- 
fil, zakres czynności i skład zasobu. Zadania archiwów państwo- 
wych określił Dekret o archiwach z 29 marca 1951 r. Nakłada on 
na archiwa obowiązek gromadzenia, zabezpieczenia, naukowego 
opracowania i udostępnienia wszelkich materiałów archiwalnych 
posiadających znaezenie polityczne, społeczne, gospodarcze, kul- 


..
 


... 

 

 


II Zbiór przepisów archiwalnych, Warszawa 1952, s. 18. 


214
		

/Czasopisma_067_05_217_0001.djvu

			- 


... 


... 

 

 


.. 


turalne i naukowe 22. Z obowiązków tych wypływa szereg dalszych, 
ściśle z sobą związanych. A więc poza opracowaniem zasobu, spo- 
rządzaniem inwentarzy i innych niezbędnych dla udostępnienia akt 
dla potrzeb nauki i społeczeństwa pomocy ewidencyjnych, zada- 
niem istotnym jest gromadzenie i zabezpieczenie narastających 
w urzędach i instytucjach akt. Z tym wiążą się prace określane 
mianem "opieki nad narastającym zasobem". Archiwa nie mogą 
czekać bezczynnie na to, co i kiedy urzędy i instytucje zechcą im 
przekazać. Muszą dbać, aby materiały posiadające wartość, o któ- 
rej wspominał dekret, stanowiące tzw. państwowy zasób archiwal- 
ny, nie zaginęły w olbrzymiej masie powstającej każdego roku 
różnego rodzaju dokumentacji o wartości i znaczeniu doraźnym, 
muszą dbać o to, aby materiały te we właściwym czasie i dobrym 
stanie fizycznym trafiły do archiwum. Te właśnie zadania kie- 
rują archiwistów do wszystkich podległych im urzędów i insty- 
tucji w celach kontrolnych, z fachową poradą i instruktażem, 
z ekspertyzami mającymi zapobiec ewentualnemu niszczeniu akt 
o wartości historycznej. Kontrole przeprowadzane w zbiornicach 
odpadków użytkowych, skupujących także makulaturę aktową, 
uchroniły od zniszczenia, zwłaszcza w okresie początkowym, nie- 
jeden cenny akt. 
Takie to nowe zadania przejęło Archiwum toruńskie po u- 
państwowieniu. Obszar, na którym miało sprawować opiekę, obej- 
mował początkowo miasto i powiat Toruń, miasto i powiat Inowroc- 
ław oraz powiaty chełmiński, mogileński iwąbrzeski 23. Po utwo- 
rzeniu w 1954 r. w Inowrocławiu Archiwum Powiatowego teren 
ten zmniejszył się o oba południowe powiaty - inowrocławski 
i mogileński. Dwa lata później natomiast działalność Archiwum 
rozszerzona została na nowo utworzony powiat golubsko-dobrzyń- 
ski 201. 
Zasób Archiwum, wynoszący w 1951 T. około 127 zespołów 
o objętości blisko 1500 mb. (brak niestety liczby jednostek), począł 
teraz szybko wzrastać. Jak wykazało skontrum przeprowadzone 



I Ibid., s. 18 i n. 
18 Ibid., s. 21. 

4 Akta własne Archiwum, nr 24. 


215
		

/Czasopisma_067_05_218_0001.djvu

			- 


w latach 1961-1962 Archiwum posiadało wówczas już 426 ze- 
społów, liczących 132523 jednostki 25. W 1965 r. było już 495, 
w dniu 31 grudnia 1969 r. - 592, a pod koniec III kwartału 1970 r. 
- 623 zespoły. Wzrastającej liczbie zespołów nie towarzyszy 
wzrost liczby jednostek. W trakcie porządkowania akt wydziela- 
ne są bowiem na makulaturę materiały nie posiadające wartości 
historycznej. Tak więc przy 4,5-krotnym wzroście liczby zespołów 
ogólna liczba jednostek uległa nieznacznemu tylko zwiększeniu. 
W końcu 1969 r. Archiwum posiadało 132 641 jednostek 26. W po- 
łowie 1970 r. liczba ta wzrosła do 138 376 jednostek 2;. 
Praca w Archiwum była teraz prowadzona na podstawie wielo- 
letnich i rocznych planów, uwzględniających potrzeby nauki pol- 
skiej. Obok prac porządkowo-inwentaryzacyjnych, którymi objęte 
zostały przede wszystkim XIX- i XX-wieczne akta władz miej- 
skich Torunia, wiele czasu zajmowały prowadzone przez kilka lat 
na szeroką skalę kwerendy. Było ich kilka. Wymienić tu można 
choćby kwerendę materiałów do dziejów wsi polskiej, ruchu ro- 
botniczego, wojen szwedzkich, wojskowości. W poszukiwaniu in- 
formacji do tych zagadnień przejrzanych zostało ponad 400 tys. ,..... 
stron 28. Jest to - zważywszy język akt i trudności paleograficz- 
ne - ilość bardzo duża. 
Jeśli chodzi o pracę nad zasobem, to skoncentrowała się ona 
początkowo na aktach miasta Torunia z okresu pruskiego (1793 
-1919). Ta część zespołu, oceniana początkowo na około 190 me- 
trów bieżących, miała w rzeczywistości 743 mb. Po uporządkowa- I 
niu i wybrakowaniu akt nie posiadających wartości naukowej 
(około 35 tys. jedn.), zespół liczy ponad 20 tys. jednostek i zajmu- 
je 400 metrów bieżących półek. Tak wielka ilość akt, z których 
naj cięższe, to jest księgi rachunkowe, leżały na stosach w dwóch 
magazynach od podłogi po sufit, wymagała ogromnego wysiłku 
i wiele czasu. Równocześnie z tymi pracami prowadzona była in- 
wentaryzacja dokumentów i listów. Doprowadzono ją do roku 


,. 


r& Akta własne Archiwum. 
28 Akta własne Archiwum, Sprawozdania za lata 1965-1969. 
27 Księga nabytków i ubytków. 
28 Akta własne Archiwum, nr 47, 48. 


216
		

/Czasopisma_067_05_219_0001.djvu

			,. 


,..... 


- 


1454 i przerwano. Potrzebniejsze w danym czasie było uporząd- 
kowanie i zinwentaryzowanie zespołów nie mających żadnej ewi- 
dencji i przez to niedostępnych dla badaczy. Porządkowane są 
więc kolejno zespoły akt miejskich - Brodnicy, Golubia, Kowa- 
lewa, Chełmży, Podgórza, Wąbrzeźna oraz Torunia z okresu oku- 
pacji. Dalej akta gmin wiejskich powiatu toruńskiego, wójtostwa 
Podgórz, instytucji społecznych i politycznych, akta toruńskiego 
Portu Drzewnego, Towarzystwa Kopernikańskiego (Coppernicus 
Verein fur Wissenschaft und Kunst), grupa akt gmin ewangelic- 
kich, parafii katolickich, klasztorów toruńskich, Związku Parafial- 
nego i inne. W 1960 r. rozpoczęto trudną pracę uporządkowania 
XVIII-wiecznych luźnych akt miasta Torunia. Złożone w dwóch 
skrzyniach, zarażone pleśnią, częściowo zbutwiałe, nie ruszane od 
dziesiątków lat nastręczały poważne trudności, nie tylko natury 
metodycznej. Praca, znajdująca się właściwie w stadium począt- 
kowym, z powodu zmian personalnych została przerwana. Pod- 
jęcie jej nastąpi dopiero w 1972 r. 
W wyniku dobiegającego końca ostatniego planu pięcioletnie- 
go (1966-1970) badacze otrzymali bądź jeszcze otrzymają dalsze 
uporządkowane zespoły. A mianowicie: dobrze zachowane akta 
miasta Torunia z okresu międzywojennego, toruńskie akta grun- 
towe i budowlane z XIX i XX w., akta miasta Chełmna z lat 1635 
-1950, gmin wiejskich powiatu chełmińskiego i wąbrzeskiego do 
1954 r., akta wcielonej w 1906 r. do Torunia gminy Mokre, drobne 
zespoły akt instytucji kulturalno-społecznych. Zapoczątkowane 
zostaną prace nad aktami władz miejskich Torunia okresu Pol- 
ski Ludowej. 
W ten sposób pod koniec 1970 r. na ogólną liczbę 138 376 
jednostek będzie zainwentaryzowanych 100243. Reszta nie opra- 
cowanych jeszcze w Archiwum akt posiada spisy zdawczo-odbior- 
cze, które pozwalają na dotarcie do każdej bez mała pozycji. 
Poza pracami nad aktami oraz kwerendami tematycznymi, 
o których wyżej mówiono, wywiązując się z zadań opieki na na- 
rastającym zasobem, pracownicy Archiwum do końca 1969 r. 
przeprowadzili ogółem 1161 wizytacji archiwów zakładowych, 652 
kontrole punktów skupu makulatury oraz 448 ekspertyz. Pracu- 


217
		

/Czasopisma_067_05_220_0001.djvu

			jąca przy Archiwum od 1961 r. Komisja Oceny Materiałów Archi- 
walnych załatwiła 1728 wniosków w sprawie brakowania akt, 
zwalniając na przemiał dziesiątki tysięcy kg papieru. W czasie tym 
udzielono również nie dającą się zliczyć ilość konsultacji i porad 
na temat urządzenia i prowadzenia archiwów zakładowych, na 
temat porządkowania i brakowania akt. Pomagano czynnie w opra- 
cowaniu i zatwierdzano przedłożone do oceny instrukcje kancela- 
ryjne i archiwalne oraz wykazy akt. Zorganizowano na podległym .. 
terenie kilka szkoleń pracowników archiwów zakładowych, od- 
bywano rozmowy z kierownikami i dyrektorami urzędów i insty- 
tucji, z przewodniczącymi rad narodowych. 
Wynikiem wieloletniej uciążliwej pracy w tym zakresie jest 
zrozumienie, z jakim w większości urzędów i instytucji spotykają 
się archiwiści, jest poprawa stanu akt, nie zdarzają się już pra- 
wie przypadki niszczenia akt bez zezwolenia Archiwum. Gorzej 
przedstawia się sprawa z pomieszczeniami dla archiwów oraz ob- 
sadą personalną. Bardzo nieliczne tylko instytucje zapewniły 
swoim archiwom odpowiednie lokale i fachowy personel. 
Zasób Archiwum, który po upaństwowieniu nie tylko powię- 
kszył się, ale także zróżnicował, ze względu na duże walory nau- 
kowe jest dość intensywnie wykorzystywany. Mówi o tym znacz- 
ny ruch w pracowni naukowej. Od połowy 1951 do połowy 1970 r. 
udostępniono badaczom 43527 jednostek, w tym w ciągu ostatnich 
5 lat 15149 jednostek. Miało to miejsce w trakcie 31699 odwie- 
dzin. Trzeba tu jednak zauważyć, że pracownia naukowa w okre- 
sie przeprowadzek, tj. od początku 1959 do połowy 1960 r., była 
nieczynna. Liczba korzystających osób jest również znaczna i na 
przykład w ostatnich 5 latach wynosiła 614. Co roku zgłaszają ba- 
dacze nowe tematy. Jest ich znaczna ilość, przeciętnie 44-47 rocz- 
nie 29. Największym zainteresowaniem cieszą się jednak w dalszym 
ciągu akta okresu staropolskiego. Dopiero w ostatnich paru latach 
daje się zauważyć większe zainteresowanie aktami XIX- i XX- 
wiecznymi do okresu Polski Ludowej włącznie. To przesunięcie 
w kierunku nowszych czasów idzie zresztą w parze z pracami po_ 


J' Wszystkie dane cyfrowe wzięte z planów i sprawozdań Archiwum. 


218 


-
		

/Czasopisma_067_05_221_0001.djvu

			- 


rządkowo-inwentaryzacyjnymi prowadzonymi w Archiwum i jest 
trochę od postępu tych prac uzależnione. 
Głównymi "użytkownikami" tutejszego zasobu są oczywiście 
pracownicy i studenci Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, choć 
często odwiedzają pracownię także inni badacze z Torunia 
i ośrodków pozatoruńskich - Gdańska, Warszawy, Krakowa, Po- 
znania, Wrocławia, Bydgoszczy. Nierzadko zjawiają się również 
goście zagraniczni - z Czechosłowacji, NRD, Rumunii, Węgier, 
Francji, Szwecji, Danii, Anglii a nawet z USA. 
Materiały toruńskie wykorzystuje również, dla celów nauko- 
wych oraz często praktycznych, Pracownia Konserwacji Zabytków, 
przygotowująca rekonstrukcję Starówki. 
Liczne, sięgające wielu setek, kwerendy - poza wymienionymi 
już na początku - przeprowadzane dla instytucji naukowych, 
urzędów i osób prywatnych w kraju i za granicą, to dalsza forma 
udostępniania zasobu i miara społecznej przydatności Archiwum. 
Od chwili powstania w Toruniu uniwersytetu, Archiwum i je- 
go zasób stanowią warsztat naukowy i dydaktyczny. Poza materia- 
łami, które pracownicy naukowi zbierają do własnych prac ba- 
dawczych - monografii, artykułów, publikacji źródłowych- 
w Archiwum odbywają się ćwiczenia i seminaria dla studentów 
historii, historyków sztuki i konserwatorów, czasem także dla 
geografów i etnografów. Tu od wielu lat szkoli się kadra przyszłych 
archiwistów, studentów jedynego w Polsce Studium Archiwalnego. 
Obraz Archiwum nie byłby pełny bez wspomnienia, choćby 
krótkiego, o jego działalności popularyzatorskiej. Na pierwsze 
miejsce wysuwają się tu wystawy, których w tym okresie urzą- 
dzono kilka. Nie licząc mniejszych, okolicznościowych pokazów 
I; zorganizowano następujące wystawy: w 1953 r. - "Toruń w doku- 
mencie archiwalnym", w 1954 r. - ,,500-lecie powrotu Pomorza 
do Polski w książce i dokumencie" (wspólnie z Książnicą Miejską), 
w 1955 r. - "Toruń w fotografii dokumentalnej A. Czarneckiego", 
w 1958 r. - "Archiwum o ratuszu", w 1966 r. - "Wojna trzyna- 
stoletnia i II pokój toruński w dokumencie archiwalnym", 
w 1968 r. - "Archiwum Toruńskie w służbie nauki i społeczeń- 


219 


--
		

/Czasopisma_067_05_222_0001.djvu

			I 
l 


stwa". Dostarczane były również dokumenty i akta na wystawy 
organizowane przez inne instytucje w Toruniu i w Warszawie. 
Pracownicy Archiwum w ciągu ostatnich 19 lat opublikowali 
dziesiątki artykułów w miejscowej prasie, wygłaszali pogadanki 
w Polskim Radio, dostarczali materiałów dla telewizji. Wielu 
z nich prowadziło i prowadzi samodzielne prace naukowe - publi- 
kując prace monograficzne, artykuły, wydawnictwa źródłowe. 
Personel i kierownictwo Archiwum zmieniało się w ciągu oma- 
wianego tu czasu, co jest rzeczą naturalną, choć niekorzystną dla 
toku i postępu prac. Kierownictwo placówki sprawowali kolejno _ 
doc. dr Helena Piskorska do września 1958 r., dr Franciszek Pa- 
procki od 1 września tego roku do 30 czerwca 1961 r., dr Irena 
Janosz-Biskupowa od lipca 1961 r. do końca 1965 r. Od 1 stycznia 
1966 r. do chwili obecnej funkcję kierownika pełni dr Karola Cie- 
sielska. Liczba i skład personelu zmieniały się również. W chwili 
upaństwowienia pracowało, nie licząc personelu administracyjnego 
i magazyniera, czterech archiwistów z wyższym wykształceniem, 
wkrótce przyjęto piątego a niebawem dwóch dalszych. Liczba sied- 
miu była naj wyższa. Od stycznia 1964 r. pracowało już tylko trzech 
pracowników z wykształceniem wyższym oraz czterech magazy- 
nierów zatrudnionych na niepełnych etatach. W chwili obecnej 
(1970 r.) Archiwum zatrudnia 11 pracowników. Są to: kierownik 
Archiwum i trzech pracowników z wykształceniem wyższym, 
czterech manipulantów (magazynierów), w tym tylko jeden na 
pełnym etacie, pracownik administracyjny na stanowisku st. refe- 
renta, woźna, palacz i sprzątaczka. 
Lokal Archiwum, po opuszczeniu ratusza w 1958 r. i prawie 
półtorarocznej tułaczce, od 1960 r. mieści się przy placu Rapackie- 
go 4. Budynek ten jednak zbyt mały na potrzeby Archiwum, nie 
mieści wszystkich akt. Część pozostaje w dalszym ciągu (od 1958 r.) 
w budynku przy Rynku Staromiejskim 7, tym samym, w którym 
znajdowały się zbiory w latach 1944-1946. Akta, które poważnie 
ucierpiały w trakcie licznych wędrówek w obrębie ratusza w cza- 
sie prowadzonego tam kapitalnego remontu oraz w miesiącach, 
kiedy znajdowały się w pomieszczeniach zastępczych, nie znalazły 
w nowym lokalu najlepszych warunków. Zwykły, budowany na 


220 


J 


1
		

/Czasopisma_067_05_223_0001.djvu

			- 


biura, z licznymi oknami, z niewłaściwym systemem ogrzewczym 
dom nie nadaje się po prostu na archiwum. Akta przechowywane 
w zmieniającej się w zależności od warunków atmosferycznych 
temperaturze, w zbyt suchym powietrzu, niszczeją - pergaminy 
sztywnieją, wysychają woskowe pieczęcie, kruszeje papier. Szczup- 
łość pomieszczeń nie pozwala na systematyczne ściąganie narasta- 
jących w urzędach akt okresu Polski Ludowej. 
Na zakończenie raz jeszcze krótko o zasobie, stanie jego upo- 
rządkowania i postulatach na przyszłość. 
Archiwum - jak już pisano - posiada obecnie 623' zespoły 
liczące łącznie 138376 jednostek. Z tego zinwentaryzowanych 
jest w inwentarzach kartkowych, książkowych i drukowanych 30 
100243 jednostki. Prawie cała reszta posiada spisy zdawczo-odbior- 
cze. 
Najważniejszą i naj cenniejszą część zasobu stanowią akta mia- 
sta Torunia liczące łącznie 66 124 jedno z lat 1251-1959. Znajdują 
się wśród nich akta władz i urzędów miejskich z całego prawie 
okresu istnienia miasta - a więc akta rady miejskiej (niestety 
przez pożar z 1703 r. poważnie zdekompletowane), księgi trzech 
sądów ławniczych - staro- i nowomiejskiego oraz przedmiejskie- 
go, księgi i akta urzędów, dóbr i przedsiębiorstw miejskich. 
Akta władz miejskich do XVIII w., uporządkowane wadliwie 
w XIX stuleciu, mimo zachowanych katalogów, wymagają ponow- 
nego opracowania. Podobnie przedstawia się sprawa z cennym 
zbiorem dokumentów i listów. Zbiór ten, liczący 3309 jedno otwiera 
przywilej lokacyjny dla Torunia i Chełmna wydany w 1251 r. 
i znany pod nazwą przywileju chełmińskiego. 
Materiały te uzupełniają liczące 2535 jedno zbiory kartogra- 
ficzne obejmujące okres od 1552 do 1950 r. Dalej wymienić należy 
kolekcję pieczęci, odlewów i tłoków pieczętnych z XIV-XX w. 
(1008 jedn.) oraz dużą rzadkość - rachunki sporządzone na tablicz- 
kach woskowych. 
Cenne materiały ikonograficzne, klisze i fotografie wzbogacił 
lO Oprócz wymienionego wyżej katalogu zbiorów kartograficznych opu- 
blikowany został również przygotowany przez H. p i s kor s k ą, Inwentarz 
akt i zbiorów archiwalnych Towarzystwa Naukowego w Toruniu, Roczniki 
TNT, t. 64, Z. 1, Toruń 1961. 


221 


-
		

/Czasopisma_067_05_224_0001.djvu

			parę lat temu depozyt A. Czarneckiego: 7975 zdjęć wykonanych po 
wojnie stanowi interesującą, o walorach dokumentu filmową kro- 
nikę Torunia okresu Polski Ludowej. 
Często wykorzystywane przez badaczy akta 63 cechów oraz 
bractw rzemieślniczych i kupieckich Torunia liczą 3237 jedno 
i obejmują lata 1329-1951. 
Akta kościołów katolickich i ewangelickich, sięgające XVI w., 
zawierają wartościowe dla badań demograficznych księgi metry- 
kalne. Wśród dokumentów i akt klasztorów toruńskich _ domini- 
kanów, benedyktynek, bernardynów i jezuitów, znajduje się naj- 
starszy dokument tutejszego Archiwum. Jest nim bulla papieża 
Grzegorza IX z 1232 r. 
Archiwum Ziem Pruskich, którego wartość źródłowa jest po- 
wszechnie znana, zawiera 76 dokumentów i ksiąg z lat 1383-1767. 
Poza aktami miasta Torunia posiada Archiwum akta miast 
okolicznych - Chełmna (1635-1953), Chełmży (1524-1950), Ko- 
walewa (1591-1954), Golubia i Dobrzynia (1593-1951), Wąbrzeź- 
na (1681-1950), Podgórza (1569-1938) oraz akta cechów tychże 
miast. 
Zachowały się również, choć zdekompletowane, akta szkół to- 
ruńskich z XIX i XX w., akta polskich i niemieckich instytucji, 
organizacji i towarzystw kulturalno-oświatowych, społecznych 
i politycznych. 
Po upaństwowieniu wpłynęły do magazynów akta urzędów i in- 
stytucji państwowych z podległego terenu. Są to akta landratur, 
starostw i wydziałów powiatowych okresu pruskiego i międzywo- 
jennego, akta gmin wiejskich, zarządu twierdzy toruńskiej oraz 
komór celnych w Otłoczynie, Lubiczu, Golubiu i Pieczeni, akta 
sądów, urzędów i instytucji gospodarczych, akta przedsiębiorstw 
i zakładów przemysłowych, akta notariuszy, spółdzielni produk- 
cyjnych i wiele innych. 
Pokaźną grupę stanowią już akta prezydiów rad narodowych 
oraz komisji wyborczych do sejmu i rad narodowych. 
W wyliczeniu tym nie można pominąć zbioru pamiętników dzia- 
łaczy społecznych i politycznych oraz fotografii znanych w okresie 
powojennym toruńczyków. W posiadaniu Archiwum znajdują się 


222 


i 


T
		

/Czasopisma_067_05_225_0001.djvu

			-, 


.. również, przekazane przez rodziny, pamiątki po zamordowanych 
przez okupanta toruńczykach, głównie młodzieży gimnazjalnej. 
Nie sposób wymienić wszystkich 600 zespołów. Inwentaryzo- 
wane, porządkowane i zabezpieczane pod względem konserwator- 
skim w miarę skromnych możliwości szczupłego personelu czekają 
na badaczy. 


;.
		

/Czasopisma_067_05_226_0001.djvu

			.
 
... 


. 


.... 
I 
rr-- 

 
... 
h_J, . .. ' . 

. 
.,. 

 .
 
. ........
 '" 
'........... 
..'
 
.
) 
'\ "'... 
-f .j 
... , 
 
"" 


'"' 


Miasteczko uniwersyteckie w budowle 


...
		

/Czasopisma_067_05_227_0001.djvu

			Krótki zarys działalności ZBoWiD - 
Oddział w Toruniu 


Tadeusz Pankowiak 


.. 


Związek Bojowników o Wolność i Demokrację, Stowarzysze- 
nie Wyższej Użyteczności, powstał na Kongresie Zjednoczenio- 
wym w Warszawie, który odbywał się w dniach 1-2 września 
1949 r. Kongres połączył w jeden związek 11 różnych organizacji 
kombatanckich powstałych na terenie kraju, po jego wyzwoleniu 
spod hitlerowskiej okupacji, a mianowicie: 
1. Związek Bojowników z Faszyzmem i Najazdem Hitlerowskim 
o Niepodległość i Demokrację, 
2. Polski Związek b. Więźniów Politycznych Hitlerowskich 
Więzień i Obozów Koncentracyjnych, 
3. Związek Dąbrowszczaków, 
4. Związek Weteranów Walk Rewolucyjnych 1905 r., 
5. Związek Weteranow Powstań Śląskich. 
6. Związek Powstańców Wielkopolskich, 
7. Związek Żydów, b. Uczestników Walki Zbrojnej z Faszyz- 
mem, 
8. Związek Obrońców Westerplatte, 
9. Związek Czerwonych Kosynierów, 
10. Związek Obrońców Wybrzeża, 
11. Stowarzyszenie b. Więźniów Twierdzy Zakroczymskiej. 
Organizacje zrzeszające się w ZBoWiD wniosły do nowo po- 
wołanej do życia organizacji swoje szlachetne i postępowe trady- 
cje walk o wyzwolenie narodowe i społeczne. 
Deklaracja Kongresu Zjednoczeniowego z 1949 r. głosiła m. in.: 
"Tworzymy zastęp bojowników o wolność i pokój, w którego sze- 
regach pod biało-czerwonym sztandarem znaleźli miejsce uczest- 
nicy walk wyzwoleńczych ludu polskiego, przedstawiciele różnych 


15 - Rocznik Toruński 


225 


...
		

/Czasopisma_067_05_228_0001.djvu

			warstw narodu, partyjni i bezpartyjni, wierzący i niewierzący, lu- 
dzie rozmaitych przekonań - zespoleni jedną ideą budowy Polski 
Ludowej wolnej i sprawiedliwej". 
Deklaracja ta sformułowała cele i platformę współpracy i dzia- 
łania tych wszystkich, którym droga była idea niepodległości Polski 
i sprawiedliwości społecznej. Działalność ZBoWiD-u określa sta- 
tut, który m. in. stwierdza, że terenem działania Związku jest 
Polska Rzeczpospolita Ludowa, że Związek zrzesza obywateli PRL, 
uczestników walk o wolność i demokrację, którzy brali udział: 
a) w walkach rewolucyjnych 1905 r., w Wielkiej Socjalistycz- 
nej Rewolucji Październikowej i wojnie domowej Związku Ra- 
dzieckiego; 
b) w walce przeciwko reakcji i faszyzmowi w okresie dwu- 
dziestolecia międzywojennego (w latach 1918-1939); 
c) w walkach o polskość i wolność narodową Gdańska, Pomo- 
rza, Warmii, Mazur, Śląska, Wielkopolski, ziemi lubuskiej; 
d) w walkach o wolność narodową i sprawiedliwość społeczną 
za granicami kraju, w szczególności uczestników walk w obronie 
repu blikańskiej Hiszpanii; 
e) w walce czynnej przeciw hitlerowskiej przemocy o niepod- 
ległość, o wyzwolenie narodowe i społeczne na wszystkich fron- 
tach walk z hitleryzmem i faszyzmem w okresie drugiej wojny 
światowej (w latach 1939-1945); 
f) w walkach z uzbrojonym podziemiem, z reakcyjnymi ban- 
dami w okresie po wyzwoleniu Polski; 
g) prześladowanych i więzionych ze względów politycznych 
w okresie międzywojennym i podczas okupacji hitlerowskiej. 
Przystępując do omówienia działalności Związku Bojowników 
o Wolność i Demokrację w Toruniu należy zaznaczyć, że ponieważ 
ogromny zakres pracy Oddziału od początku jego istnienia, tj. od 
1949 r. przekraczałby możliwości i ramy artykułu, ograniczę się 
do omówienia jego działalności w kilku ostatnich latach, na które 
przypada liczebny wzrost szeregów członkowskich, rozwój ich 
aktywności społeczno-politycznej i silne związanie Związku, jako 
jednego z ogniw Frontu Jedności Narodu, z problemami nurtują- 
cymi całe społeczeństwo. 


.. 


.. 


226 


I 
.... 


-
		

/Czasopisma_067_05_229_0001.djvu

			Tabela ] 
Srodowisko i wiek członków ZBoWiD Oddział w Toruniu 
(stan 1 III 1970) 


al 
'S 
ClI 
N 
J<:"C 
o o 
et:: 
 


. 


1881-1890 
1891-1900 
1901-1910 
1911-1920 
1921-1930 
do 1931 
Ogółein: 


» ' » 
u_u 
's:: o 
 
CIS Po_ 
....0'<1> 
U1 ..!Id "_ 

- 
o .!!:! » 
Il.

 


oC 
U 
, =' 
CIS 1-0 
.c .
 
EJ '0 2 
o s:: o 

.sg. 


»' EJ 
.
 
 EJ.!!! 
E N 

 
m.!.::.
.N 
N....-4t)"'C 
u ClSJ<: o 
P
ClSPo 


ClI 
.
 - 
o 
 
.
 u 
.
 
 
ClI' .
 

& 


15 
38 
70 
54 
28 
3 
208 


I 
ClI 
's. 
.g '2 
o N 
c'u 


14 
78 
169 
28 
4 
3 


236 


e 
ClI 
N 
CIS 
et:: 


68 
337 
400 
250 
182 
8 


1236 


u wag a: Liczni członkowie brali udział w r6:!:nych środowiska-ch, np. i w Po- 
wstaniu Wielkopolskim, i w II wojnie światowej lub w ruchu oporu, 
i byli również wię:!:niami obozów koncentracyjnych. 'V wykazie wymie- 
nieni są tylko w Jednym środowisku. 


» 'i:J 
.
 
 
s:: Po 

 
.
 

 '0' :r: 
p 
 
 


22 
129 
26 


7 
90 
189 
161 
142 
2 


6 
7 
8 


Toruński Związek Bojowników o Wolność i Demokrację, zrze- 
szający 1235 członków i posiadający kilkakrotnie więcej sympa- 
tyków stanowi dziś poważną siłę ideowego i wychowawczego od- 
działywania nie tylko na członków, ale i na toruńskie społeczeń- 
stwo, a szczególnie na młodzież. Kierunek politycznego działania 
toruńskiego ZBoWiD podobnie jak całej organizacji wytyczają 
uchwały Zjazdów PZPR, a szczególnie uchwała V Zjazdu, która 
ustaliła program i zadania w zakresie dalszego pomyślnego roz- 
woju Ludowej Ojczyzny. Działalność organizacyjna toruńskiego 
Oddziału opiera się na statucie Związku, na uchwałach krajowych 
Kongresów ZBoWiD, Okręgowych Zjazdów Delegatów, Zjazdów 
.. Delegatów Oddziału oraz na wytycznych Rady Naczelnej, Zarządu 
Głównego i Zarządu Okręgu Związku. 
Z założeń statutowych wynika zasięg przynależności do Związ- 
ku, który obejmuje liczne szeregi społeczeństwa i warunkuje li- 
czebność Związku. 
W toruńskim Oddziale ZBoWiD zrzeszonych jest (stan z 1 III 
1970 r.) 999 członków zwyczajnych i 236 członków nadzwyczaj- 


2 


177 


591 


21 


2 


227
		

/Czasopisma_067_05_230_0001.djvu

			nych. Na uwagę zasługuje znaczny wzrost liczby członków w okre- 
sie ostatnich pięciu lat. W roku 1952 było zrzeszonych 167 człon- 
ków zwyczajnych i 162 nadzwyczajnych, w pięć lat później, 
w 1957 r. było członków zwyczajnych 269 i nadzwyczajnych 222. 
Podobny stan utrzymywał się do 1964 r. W okresie ostatnich pię- 
ciu lat liczba członków wzrosła więc o 251% i nadal wykazuje 
stałą tendencję do powiększenia. Toruński Oddział posiadał 
w 1964 r. jedno koło, a pod koniec 1969 r. liczył już 7 kół, a mia- 
nowicie: przy zarządzie Oddziału, miejskie w Chełmży, przy Za- 
rządzie Okręgowym Lasów Państwowych, węźle PKP, Uniwersy- 
tecie im. Mikołaja Kopernika, Wyższej Szkole Wojsk Rakietowych 
i Artylerii, oraz w Toporzysku. 


). 


Tabela 2 


Przynależność członków do kół 
(stan l III 1970) 


>. ' >. .- .- ::s ClI 
>. '2 u J.o I I .
 .- 
(Jot) .
 
 o 

 Po en "" "" Po CII'
'g S o 
 

 Po 
N a zwa o!! tj 
 
 
 o :g .s'-a Po.
 .- u I .a S 
en.!>:"'" ,J:J..c:: .
 t> 
Koła 
..... .- w 
 ._ o N W 

 '0' :r: S u -owsa ClI' .- 't:I u N 
o .
 >. o 
 
li J.o >..
 
8. o .
 "" 
p.., 
 
 :;J

 
 .- NN
N p.., Po 
 
Przy I 
Zarządzie 
Oddziału 155 2 477 15 159 168 976 
Przy 
Okręgowym 
Zarządzie 
Lasów Pań- 
stwowych - 25 - 2 2 29 
Przy Wężle 
Kolejowym 
PKP 
w Toruniu 12 23 - 14 8 57 
Przy Wyż- 
szej Szkole 
Ofic. Wojsk 
Rak. i Art. - 21 6 2 - 29 
Przy UMK 13 4 17 
W Topo-I 
rzysku 1 14 - 5 6 26 
Miejskie 
w Chelmży 9 18 - 22 52 101 
Ogółem 177 2 591 21 208 236 1235 


.. 


228 


l 



 


--
		

/Czasopisma_067_05_231_0001.djvu

			Zarząd Oddziału, zdając sobie sprawę z tego., że poza organi- 
zacją jest jeszcze bardzo wiele osób, które posiadają statutowe 
uprawnienia przynależności do Związku, ale do ZBoWiD-u, do- 
tychczas swego akcesu nie zgłosili, szukać będzie wszelkich środ- 
ków, aby tych wszystkich pozyskać. Przewiduje się powołanie do 
życia dalszych kół, zwłaszcza na terenie gromad i objęcie przyna- 
leżnością do ZBoWiD osób uprawnionych, a dotychczas w Związ- 
). ku nie zrzeszonych, a szczególnie rolników, pracowników rolnych 
i inne osoby zatrudnione i zamieszkałe na wsi. 
Biorąc pod uwagę przewidywany dalszy wzrost szeregów 
związkowych powstanie prawdopodobnie konieczność tworzenia 
w Toruniu kół dzielnicowych. Taka decentralizacja ułatwiłaby 
szybkie załatwianie żywotnych interesów członków, a zarząd Od- 
działu zmieniłby wówczas charakter swej działalności, przecho- 
dząc z dotychczasowej roli bezpośredniego organizatora i wyko- 
nawcy wszystkich zamierzeń na kierownika, inspiratora i koordy- 
natora wielu poczynań podległych mu kół. 
W skład zarządu Oddziału ZBoWiD w Toruniu wchodzi 17 
osób, wśród których są również prezesi kół, przewodniczący ko- 
misji problemowych i sekretarz techniczny. Prezydium zarządu 
składa się z prezesa, trzech wiceprezesów, sekretarza i skarbnika. 
Przy Oddziale pracują ponadto: komisja rewizyjna, sąd koleżeński 
oraz następujące komisje problemowe: organizacyjno-opiniodawcza, 
propagandowa, do współpracy z młodzieżą, socjalna i zdrowia oraz 
historyczna. Skład tych komisji jest różny i wynosi od 4 do 16 
członków. Zarząd Oddziału ma swoją siedzibę w gmachu Prezy- 
dium MRN w Toruniu, a jego. posiedzenia odbywają się w zasadzie 
raz w miesiącu. Prezydium zarządu zbiera się w każdy poniedzia- 
łek i piątek. W razie potrzeby odbywają się posiedzenia zarządu 

 i jego prezydium w poszerzonym gronie aktywu członków. 
Do zasadniczych problemów omawianych na tych posiedze- 
niach należy zaliczyć: ustalenie głównych kierunków działania 
Oddziału, uchwalenie planów pracy oraz okresową ocenę ich rea- 
lizacji, podział pracy wśród członków zarządu oraz ocenę ich dzia- 
łalności, ocenę działalności kół i ich zarządów oraz kampanie spra- 
wozdawczo-wyborcze, organizowanie uroczystości, obchodów 


229
		

/Czasopisma_067_05_232_0001.djvu

			i imprez o charakterze społeczno-politycznym i kulturalno-oświa- 
towym, wysłuchanie sprawozdań z działalności komisji i ich ocenę, 
rozpatrywanie wniosków o przyjęcie na członków ZBoWiD przed 
ich wysłaniem do Zarządu Okręgu, odznaczenia członków, sprawy 
socjalno-bytowe i interwencyjne członków, sprawy finansowe Od- 
działu i kół, współpracę z innymi organizacjami społeczno-poli- 
tycznymi, wzrost szeregów członków Związku i długi szereg aktu- 
alnych problemów, warunkujących działalność i żywotność 
Związku. 
Prezydium zarządu lub wyznaczeni członkowie zarządu nawią- 
zali szereg kontaktów i współpracę z władzami różnych organizacji 
społeczno-politycznych, instytucjami, zakładami pracy, organiza- 
cjami młodzieżowymi, Ludowym Wojskiem Polskim i szkołami, 
szczególnie z Delegaturą Okręgowej Komisji Badania Zbrodni Hi- 
tlerowskich w Polsce, Powiatowym Komitetem Obywatelskim 
Ochrony Pomników Walk i Męczeństwa, Ligą Obrony Kraju, 
Związkiem Nauczycielstwa Polskiego, Związkiem Inwalidów Wo- 
jennych i Wojskowych, Związkiem Harcerstwa Polskiego, Wydzia- 
łem Zdrowia i Opieki Społecznej, Komitetem Pomocy Społecznej, 
inspektorem szkolnym i wielu innymi. Celem tych kontaktów jest 
ustalenie form i sposobów realizacji zamierzonych przedsięwzięć. 
Szczególną uwagę prezydium zarządu przywiązuje do ścisłej 
współpracy z Powiatowym i Miejskim Komitetem PZPR oraz 
z Powiatową i Miejską Radą Narodową, jak również z Komitetem 
Frontu Jedności Narodu - wśród których Oddział ZBoWiD ma 
szczerych, serdecznych i oddanych sojuszników w swej działalno- 
ści społeczno-organizacyjnej. Komitety Powiatowy i Miejski PZPR 
odnoszą się do wszelkiej działalności i poczynań ZBoWiD z wielką 
życzliwością, służąc Związkowi pomocą i radą w rozwiązywaniu 
licznych problemów. Towarzysze z Komitetów często uczestniczyli 
w posiedzeniach Związku, zjazdach delegatów, akademiach i w in- 
nych uroczystościach, dając wyraz zainteresowania dla działalności 
ZBoWiD, a w swoich wystąpieniach wysoko oceniali działalność 
.!ipołeczno-polityczną Oddziału. 
Z życzliwą przychylnością i z dużym zainteresowaniem do po- 
czynań ZBoWiD odnoszą się Prezydia Powiatowej i Miejskiej Ra- 



 

 


230 


r
		

/Czasopisma_067_05_233_0001.djvu

			. 



 

 


dy Narodowej. Udzielają one nie tylko poparcia moralnego, ale 
i pomocy w zakresie lecznictwa i opieki społecznej, w sprawach 
zatrudnienia członków Związku, ich warunków lokalowych, spraw 
rolnych, podatkowych, szkolnych, pomocy w organizowaniu kół, 
w otaczaniu 'Opieką i w upamiętnianiu miejsc straceń, grobów po- 
ległych i pomordowanych, cmentarzy itp. Wszystkie sprawy, z któ- 
rymi zarząd Oddziału zwracał się do prezydiów rad narodowych, 
zostały na ogół pozytywnie załatwione. 
Podobnie układa się współpraca z ZSL i SD, które serdecznie 
i przychylnie odnoszą się do wszelkich poczynań ZBoWiD, a zbo- 
widowcy, członkowie tych stronnictw, stanowią doświadczony 
i wypróbowany aktyw związku. 
Oddział ZBoWiD w Toruniu wysoko ocenia współpracę z Lu- 
dowym Wojskiem Polskim, którego przedstawiciele udzielają peł- 
nego poparcia poczynaniom Związku. Dzięki licznemu aktywowi 
wojskowej kadry zawodowej toruński Oddział ZBoWiD skutecz- 
niej realizuje szereg przedsięwzięć polityczno-społecznych i orga- 
nizacyjnych. 
W wszelkiej działalności ważną i decydującą rolę odgrywa od- 
dany i zaangażowany aktyw związkowy. Przy jego współpracy 
możliwe były wszelkie osiągnięcia Oddziału w przeszłości i real- 
nych cech nabierają zamierzenia wszechstronnej działalności na 
przyszłość. 
Plenarne zebrania członków zwoływane są przez zarząd raz 
w miesiącu. Mają one różny charakter, począwszy od zebrań orga- 
nizacyjnych do uroczystych i akademii związanych z rocznicami 
państwowymi, świętami narodowymi i wydarzeniami krajowymi 
i międzynarodowymi. Na każdym zebraniu wygłaszany jest refe- 
rat 'Okolicznościowy na aktualne tematy palityczne, gospodarcze 
lub tematycmie związany z rocznicą wydarzeń hist'Orycznych. Każ- 
de przepojone jest treścią polityczną i wychowawczą, co stanowi 
jeden z elementów podnoszenia świadomości wśród czł'Onków 
i jednoczenia ich do realizacji stawianych zadań. Większość zebrań 
uroczystych i wszystkie akademie kończą się częścią artystyczną 
w wyk'Onaniu miejscowych zespołów amatorskich, orkiestr dętych 
i symfonicznych. Podobnie kształtuje się praca zarządów kół, choć 


231
		

/Czasopisma_067_05_234_0001.djvu

			w węższym zakresie, ponieważ i możliwości niektórych kół są 
znacznie mniejsze. Częsty jednak udział członków zarządu Oddzia- 
łu w zebraniach zarządów i członków kół w znacznym stopniu ak- 
tywizuje je do żywej działalności organizacyjnej i polityczno- 
-społecznej. 
Współpraca zarządu Oddziału z instancjami partyjnymi, Fron- 
tem Jedności Narodu i radami narodowymi stworzyła wa- 
runki pozwalające upamiętnić wszystkie dotychczas ujawnione 
miejsca zbrodni hitlerowskich i męczeństwa społeczeństwa powia- 
tu i miasta Torunia w okresie okupacji hitlerowskiej, jak: Fort VII, 
Barbarkę, Szmalcówkę, cmentarz jeniecki na Glinkach, mogiły 
pojedyncze i wspólne na wszystkich cmentarzach w Toruniu 
i w powiecie oraz wiele innych miejsc. Każda uroczystość odsło- 
nięcia pomnika lub tablicy pamiątkowej połączona była z mani- 
festacją społeczeństwa wyrażającego hołd tym, którzy polegli lub 
zostali zamordowani w walce o wyzwolenie narodowe i społeczne. 
Akcja upamiętniania miejsca trwa nadal i kontynuowana będzie 
w miarę dalszego odkrywania miejsc zbrodni hitlerowskich. 
Zarząd Oddziału aktywnie włączył się, wspólnie z Komitetem 
Ochrony Pomników Walki i Męczeństwa, do akcji zalesienia i kon- 
serwacji cmentarza jeńców wojennych na Glinkach. Mając na 
uwadze roztoczenie stałej opieki nad miejscami upamiętnionymi 
i mogiłami poległych i pomordowanych, Komitet Ochrony Pomni- 
ków i Męczeństwa, Zarząd ZBoWiD oraz Inspektorat Szkolny po- 
wierzyły te miejsca w stałą opiekę szkołom, zakładom pracy i or- 
ganizacjom społecznym. 
ZBoWiD aktywnie włącza się do wszystkich obchodów i uro- 
czystości organizowanych przez Front Jedności Narodu, władze 
miejskie i powiatowe oraz inne organizacje społeczne i polityczne. 
Uroczyście obchodzone są przez ZBoWiD: święta 1 Majowe, rocz- 
nice Wielkiej Rewolucji Październikowej i PKWN, obchody po- 
wstania i niepodległości Państwa Polskiego, powstania PZPR, Po- 
wstań Śląskich i Powstania Wielkopolskiego, wybuchu II wojny 
światowej, zakończenia wojny i Dnia Zwycięstwa, powstania Ar- 
mii Radzieckiej i Ludowego Wojska Polskiego, wielkich bitew 
i chwały oręża polskiego, oswobodzenia Torunia, Święto Kobiet, 


232
		

/Czasopisma_067_05_235_0001.djvu

			... 


.. 
I(. 


. 
'.. 


, 


II. \ · 
.. 


I . 
,)1: 
II. 


\ 
Ił 


,II 



 l' 


ł 


W hołdzie Bohaterom Armii Radzieckiej. pomnik !na Glinkach pod Toruniem. 
proJ. Witold Marciniak 


-
		

/Czasopisma_067_05_236_0001.djvu

			Obchody Pamięci Narodowej i Tygodnia Międzynarodowej Soli- 
darności Kombatantów i Ruchu Oporu i szereg innych. 
Zgodnie z uchwałami kongresów ZBoWiD aktywnie uczestni- 
czy w realizacji programu socjalistycznego budownictwa, w na- 
szym kraju. Jako organizacja skupiająca w swych szeregach dzia- 
łaczy rewolucji i uczestników walk o wyzwolenie narodowe i spo- 
łeczne oraz byłych więźniów hitleryzmu stanowi mocne ogniwo 
we froncie ideowego oddziaływania. Dlatego też wszystkie przed- \. 
sięwzięcia o charakterze polityczno-społecznym są zawsze przed- 
miotem żywego zainteresowania i zaangażowania członków Związ- 
ku. 
Zarząd Oddziału i szerokie masy członków aktywnie włączają się 
w nurt wydarzeń politycznych i społecznych. Wielu zbowidowców 
aktywnie pracuje w różnych instancjach partyjnych. Związek ma 
swoich przedstawicieli w radach narodowych wszystkich szczebli. 
Wielu członków Związku wchodzi w skład komisji rad narodo- 
wych, stoi na czele lub jest w zarządach organizacji społeczno-po- 
litycznych i gospodarczych, zakładów pracy, przedsiębiorstw i róż- 
nego rodzaju placówek handlowych i gospodarczych itp. Wielu 
aktywnych zbowidowców jest wśród wychowawców naszej mło- 
dzieży w szkołach podstawowych, średnich, wyższych oraz 
w ośrodkach oświatowych i kulturalnych Torunia. Członkowie 
ZBoWiD występują jako ławnicy w sądach i kolegiach karno-ad- 
ministracyjnych. 
W życiu społeczno-politycznym, gospodarczym, kul turalno- 
-oświatowym zbowidowcy piastują wiele odpowiedzialnych stano- 
wisk i funkcji. Sztandary bojowe zamienili na sztandary pracy. 
Swoje umiłowanie ojczyzny i głęboki patriotyzm przenoszą do 
warsztatów pracy, ażeby dobrym przykładem, wzorową dyscypli- 
ną i wydajnością pracy być żywym świadectwem, że dobrze służyć , 
ojczyźnie to znaczy dobrze dla niej pracować, dbać o jak najlepsze 
wyniki pracy, brać udział w realizacji zadań, które stawiają przed 
narodem Partia i Rząd Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Aktyw- 
nie włączają się też do czynów społecznych na rzecz miasta i po- 
wiatu. 
Duże znaczenie w zakresie ideowego i wychowawczego oddzia- 


234 


I 
1
		

/Czasopisma_067_05_237_0001.djvu

			--. 


\. 



 


- 


.. 


ływania mają spotkania środowiskowe, organizowane przez zarząd 
Oddziału, np. z powstańcami wielkopolskimi, z więźniami politycz- 
nymi, z byłymi jeńcami, z członkami Związku z okazji Między- 
narodowego Dnia Kobiet itp. Na podkreślenie zasługuje odwiedza- 
nie chorych członków w domach i szpitalach. 
W ramach akcji demaskującej oprawców hitlerowskich zarząd 
Okręgu wraz z Okręgową Komisją Badania Zbrodni Hitlerow- 
skich, przy współudziale Toruńskiego Oddziału, zorganizowały 
25 marCa 1969 r. w Toruniu publiczną konferencję prasową na 
temat zbrodni popełnionych w Forcie VII i w lesie koło Barbarki. 
Liczny udział wzięło w niej społeczeństwo i młodzież szkolna To- 
runia. Zarówno publiczne oskarżenie sprawców popełnionych 
zbrodni, wyświetlane zdjęcia, jak i liczne zeznania naocznych 
świadków znalazły żywy oddźwięk wśród społeczeństwa toruń- 
skiego. Zeznania świadków wniosły wiele nowych szczegółów, sta- 
nowiących materiał dowodowy. 
Z inicjatywy Oddziału ZBoWiD urządzono w Toruniu kilka 
wystaw, oglądanych licznie przez dorosłych i młodzież. Były to 
wystawy: Kobieta i dziecko w Oświęcimiu, Oskarżamy zorganizo- 
waną przez zarząd Okręgu, o zbrodniach popełnionych na miesz- 
kańcach Torunia (zorganizowana również przez zarząd Okręgu 
w związku z publiczną konferencją prasową). Walka i męczeństwo 
Narodu Polskiego w II wojnie światowej (zorganizowana przez Ko- 
mitet Ochrony Pomników Walk i Męczeństwa w Warszawie). Zwie- 
dziło te wystawy około 80 tysięcy osób, w tym znaczna liczba mło- 
dzieży. 
Oddział ZBoWiD sprawuje patronat nad Szkołą Podstawową 
nr 7, której Kuratorium Okręgu Szkolnego Bydgoskiego w dniu 
1 V 1962 r. nadało nazwę "Bojowników o Wolność i Demokrację". 
Realizując zarządzenie kuratorium i inspektoratu oświaty, wszyst- 
kie szkoły przystąpiły do tworzenia na swym terenie "Izb Pamięci 
Narodowej". Z pomocą w tym przyszedł ZBoWiD, dostarczając 
materiałów historycznych i zdjęć z okresu hitlerowskiej okupacji. 
W roku 1966 Oddział Związku gościł w Toruniu grupę komba- 
tantów francuskich, którzy przebywali w niemieckim obozie jeń- 
ców w Toruniu, oraz grupy lektorów ze Związku Radzieckiego 


235
		

/Czasopisma_067_05_238_0001.djvu

			i Niemieckiej Republiki Demokratycznej. Serdeczne i koleżeńskie 
spotkania przyczyniły się do dalszego zacieśnienia więzi z bratni- 
mi organizacjami i popularyzacji działalności Związku. 
Oddział toruński ZBoWiD systematycznie prowadzi planową 
pracę ideowo-wychowawczą i propagandową nie tylko wśród człon- 
ków, ale i wśród szerokich kręgów społeczeństwa i młodzieży. Za- 
sadnicze kierunki pracy to: 
- kształtowanie postaw członków w duchu patriotyzmu, szacun- .. 
ku i braterskiej przyjaźni dla ludzi innych narodów, walczących 
o trwały pokój i wyzwolenie spod jarzma wyzysku i niewoli, 
- rozwijanie pracy ideowo-wychowawczej wśród szerokich mas 
społeczeństwa, a zwłaszcza wśród młodzieży, przekazywanie jej 
chlubnych tradycji walk o wyzwolenie narodowe i społeczne, 
- aktywne angażowanie się w realizację programu budownictwa 
socjalistycznego w naszym kraju oraz realizowanie zadań nakre- 
ślonych przez Partię i Władzę Ludową, 
- kształtowanie wśród młodzieży i dorosłych uczucia przyjaźni 
ze Związkiem Radzieckim i państwami obozu socjalistycznego, 
- rozwijanie wśród młodzieży patriotycznych i postępowych 
tradycji narodu polskiego, 
- kultywowanie bojowych tradycji Ludowego Wojska Polskiego 
oraz kształtowanie wśród młodzieży i społeczeństwa szczerego pa- 
triotyzmu i oddania sprawie władzy ludowej, klasie robotniczej 
i Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, 
- aktywizowanie młodzieży do organizowania i uczestnictwa 
w uroczystych obchodach związanych z wydarzeniami historycz- 
nymi, 
- nawiązywanie i utrzymywanie trwałych kontaktów z organi- 
zacjami młodzieżowymi, instytucjami i zakładami pracy, 
- organizowanie spotkań w szkołach, w zakładach pracy i w in- .. 
nych ośrodkach, skupiających młodzież, z uczestnikami walk o wy- I 
zwolenie narodowe i społeczne, z kombatantami II wojny świato- 
wej, z członkami ruchu oporu i walk partyzanckich, z uczestnika- 
mi walk z bandami oraz z więźniami hitlerowskich więzień i obo- 
zów zagłady. 
Mając na uwadze pełną i skuteczną realizację zadań ideowo- 


236 



I 


---
		

/Czasopisma_067_05_239_0001.djvu

			.. 


-wychowawczych, zarząd Oddziału i zarządy kół poświęciły tej 
problematyce dużo uwagi. Zajmują się nią komisje: propagando- 
wa, współpracy z młodzieżą i historyczna, działające na podsta- 
wie planów pracy zatwierdzonych przez zarząd Oddziału. Dla za- 
cieśnienia współpracy między komisjami, organizowane są w razie 
potrzeby wspólne narady przewodniczących komisji. Propaganda 
prasowa, organizowanie wystaw, ideowo-wychwowcze przygoto- 
wanie zebrań, uroczystości, akademii, organizacja różnego rodzaju 
imprez, spotkań z młodzieżą, wojskiem i załogami zakładów pracy, 
to tylko zasadnicze zadania tych komisji. Współdziałały one z inny- 
mi organizacjami społecznymi i instytucjami w wielu imprezach, 
jak np : 
- przyjęcie w Toruniu sztafety szlakiem walk 1 Armii Wojska 
Polskiego, 
- przyjęcie Raidu Kolarsko-Motorowego Szlakiem Miejsc Walk 
i Męczeństwa, organizowanego pod patronatem Zarządu Okręgo- 
\vego ZBoWiD, przez Okręgową Radę LZS, Okręgowy Związek 
Kolarski i Polski Związek Motorowy, 
- sztafeta młodzieży Torunia do miejsc straceń i męczeństwa, 
znajdujących się na terenie miasta i powiatu, organizowana 
wspólnie z PTTK, ZMS i TPPR, w której brało udział kilkaset 
młodzieży szkół Torunia i żołnierzy miejscowych jednostek woj- 
skowych. 
- audycje Polskiego Radia w Bydgoszczy, poświęcone zmarłym 
i pomordowanym jeńcom radzieckim i jeńcom wojennym innych 
narodowości, pochowanym na cmentarzu jeńców wojennych na 
Glinkach pod Toruniem. 
Komisja Współpracy z młodzieżą zorganizowała i przeprowa- 
dziła w 1967 r. na terenie Torunia i powiatu 175 spotkań z mło- 
dzieżą szkolną zrzeszoną w ZMS, ZMW, ZHP, ze społeczeństwem 
miasta i powiatu oraz z żołnierzami jednostek wojskowych. Na 
terenie miasta przeprowadzono 145 spotkań, w których uczestni- 
czyło 11 550 osób i na terenie powiatu 30 spotkań z frekwencją 
2238 osób. W 1968 r. odbyły się w Toruniu i powiecie 222 spot- 
kania, w których uczestniczyło około 19 000 osób, a w roku 1969 
przeprowadzono 358 różnego rodzaju spotkań, w których uczest- 


237
		

/Czasopisma_067_05_240_0001.djvu

			niczyło około 21000 osób. Odbywały się one z okazji roc2JJ1ic pań- 
stwowych, świąt narodowych, rocznic walk wyzwoleńczych itp. 
W spotkaniach brali udział zbowidowcy - uczestnicy wydarzeń 
związanych z daną rocznicą, którzy w sposób bezpośredni i suge- 
stywny opowiadali o swoich przeżyciach i wydarzeniach. 
Dziś 50% ludności Polski - to dzieci i ludzie młodzi, którzy 
urodzili się po wojnie lub w czasie wojny i znają okres między- 
wojenny i okupację hitelrowską tylko z opowiadań, z literatury. 
Któż lepiej niż członkowie ZBoWiD może tym młodym pokole- 
niom przekazać doświadczenia tamtego tragicznego okresu? Któż 
lepiej niż ci, którzy brali czynny udział w walce, wnieśli olbrzymi 
wkład w wyzwolenie, w demokratyczny, ludowy ustrój - mogą 
przekazać młodym szeregom niezbędną dla nich świadomość hi- 
storycznego dziedzictwa. 
Zadaniem współpracy ZBoWiD z młodzieżą jest stworzenie 
poczucia jedności między pokoleniami i ciągłości historycznej. 
Zbowidowcy przekazują młodym bogaty dorobek, z którego są 
dumni, i dążą do tego, aby młodzież nabrała głębokiego przeko- 
nania, że i na niej również spoczywa odpowiedzialność za dzień 
dzisiejszy i za przyszłość narodu. Rozmowy z młodzieżą, prowa- 
dzone przez weteranów walk rewolucyjnych, partyzantów, kom- 
batantów, więź
iów hitlerowskich obozów koncentracyjnych, ob- 
jaśnienia, na podstawie przeżyć i doświadczeń, społecznego sensu 
naj nowszych dziejów stanowią ważny element w ideowym wy- 
chowaniu młodego pokolenia, które jest bardzo krytyczne, ale 
wrażliwe zarazem na sprawy dotyczące losów narodu i państwa. 
W okresie obchodów Dnia Zwycięstwa, wybuchu II wojny 
światowej, Dnia Wojska Polskiego i 1000-lecia Państwa Polskiego 
aktyw Związku brał udział w spotkaniach razem z oficerami Lu- 
dowego Wojska Polskiego. Członkowie koła prelegentów wygła- 
szali również referaty, odczyty i prelekcje na miesięcznych zebra- 
niach członków, na uroczystych wieczornicach i akademiach orga- 
nizowanych przez ZBoWiD. 
Komisje Współpracy z młodzieżą i propagandowa obejmowały 
swoją działalnością również młodzież przebywającą na koloniach 
i obozach letnich, w tym i młodzież Polonii zagranicznej. Komisje 


238 


J
		

/Czasopisma_067_05_241_0001.djvu

			obsługiwały obozy harcerskie, ogniska, wycieczki organizowane 
do miejsc straceń i męczeństwa na terenie Torunia i powiatu oraz 
włączały się do organizowanych konkursów i olimpiad w Palsce 
i świecie współczesnym. Działalność ZBoWiD spotykała się z ży- 
czliwą oceną ze strony młodzieży, wychowawców, organizacji 
mładzieżowych i społeczeństwa miasta i powiatu. 
Wiele uwagi poświęca zarząd Oddziału komisji historycznej, 
której działalność otaczał szczególną opieką i troską. Główne kie- 
runki pracy kamisji, ograniczone ilością aktywistów interesują- 
cych się tą dziedziną pracy, sprowadzały się da: 
- pagłębienia współpracy z instytucjami i ośrodkami, których 
charakter zazębia się z zadaniami i zainteresowaniami historycz- 
nymi Oddziału Związku, 
- zbierania materiałów dotyczących walk wolnościowych oraz 
martyrologii społeczeństwa Torunia i powiatu, 
- opracowywania dokumentów zbrodni hitlerowskich popełnia- 
nych na ludności miasta i powiatu, 
- współpracy z Delegaturą Okręgowej Komisji Badania Zbrodni 
Hitlerowskich w Bydgoszczy - Oddział w Toruniu w zakresie 
zbierania materiałów obciążających zbrodniarzy hitlerowskich 
i ustalania zbrodniczych form i metod działania okupanta. 
- paznawania działalności podziemia i ruchu oporu w czasie oku- 
pacji na terenie miasta i powiatu, 
- współdziałania z Powiatowym Komitetem Obywatelskim 
Ochrony Pamników Walk i Męczeństwa w zakresie ustalania 
miejsc zbrodni hitlerowskich, upamiętniania tych miejsc oraz opie- 
ki nad miejscami pamięci narad owej na terenie Torunia i po- 
wiatu, 
- organizowania wystaw i udzielania pomocy szkołom przez do- 
starczanie im elementów propagandy wizualnej dla izb i kącików 
pamięci narodowej, 
- udostępnienia posiadanych materiałów organizacjom młodzie- 
żawym, młodzieży szkolnej i monografistom oraz innym zaintere- 
sowanym osobom, 
- dakonywania imiennych spisów zamordowanych przez hitIe- 


239
		

/Czasopisma_067_05_242_0001.djvu

			rowców na terenie Torunia i powiatu oraz ustalania okoliczności 
i warunków, w jakich dokonywano morderstw itd. 
_ opracowania martyrologii nauczycielstwa miasta i powiatu to- 
ruńskiego w czasie okupacji, działalności pedagogów w czasie oku- 
pacji, a szczególnie ustalenia nazwisk nauczycieli biorących udział 
w tajnym nauczaniu, pomordowanych, uczestników ruchu oporu, 
walczących na wszystkich frontach przeciwko hitleryzmowi, na- 
zwisk nauczycieli, którzy przeszli gehennę obozów koncentracyj- 
nych, więzień hitlerowskich itd. Zagadnieniami nauczycielstwa 
zajmuje się podkomisja historyczna do spraw nauczycielstwa. 
- zbierania wspomnień i relacji uczestników walk z hitleryzmem, 
uczestników ruchu oporu, ofiar więzień i obozów hitlerowskiej za- 
głady itd. 
-współpracy z innymi komisjami, a szczególnie z komisją pro- 
pagandy i współpracy z młodzieżą. 
- prowadzenia zbiorów, biblioteczki Oddziału i wszystkich do- 
kumentów mających charakter i znaczenie historyczne. 
W tym zakresie komisja historyczna Oddziału ZBoWiD w To- 
runiu ma poważny dorobek. 
W działalności w zakresie socjalno-bytowym Oddział ZBoWiD 
w Toruniu opiera się na założeniach statutowych oraz na realizacji 
uchwał III i V Kongresu Związku oraz na zarządzeniach i wytycz- 
nych zarządu Okręgu. Statut Związku zobowiązuje zarząd do roz- 
taczania opieki nad rodzinami poległych i pomordowanych bojow- 
ników o wolność i demokrację, nad członkami i ich rodzinami oraz 
nad rodzinami zmarłych członków Związku. Pomocą objęci są ci 
zbowidowcy, ktÓrzy z różnych przyczyn znaleźli się w życiowych 
trudnościach, a posiadają moralne prawo do pomocy ze strony 
Związku przy rozwiązywaniu słusznych i uzasadnionych potrzeb 
i bolączek życiowych. Szeroki wachlarz spraw socjalno-bytowych 
zarząd załatwiał przy współpracy komisji socjalno-bytowej, złożo- 
nej z ofiarnych i doświadczonych działaczy społecznych, uważa- 
jąc, że warunki życia członków powinny być przedmiotem szcze- 
gólnej troski. Komisja rozpatruje wnioski członków o przyznanie 
rent wyjątkowych, bezzwrotnych zapomóg, lecznictwa sanatoryj- 
nego i wypoczynkowego, legitymacji ubezpieczeniowych, zapomóg 


240 


L 


.-
		

/Czasopisma_067_05_243_0001.djvu

			pośmiertnych, pożyczek nie oprocentowanych, leków zagranicz- 
nych, dodatków do rent powstańczych oraz załatwia dziesiątki in- 
nych spraw bytowych członków Związku, opiniuje wnioski, uza- 
sadnia je pod względem merytorycznym oraz określa i proponuje 
rodzaj, charakter i rozmiar świadczeń, wreszcie przedstawia wnio- 
ski do akceptacji zarządowi przed wysłaniem ich do zarządu Okrę- 
gu. Dla przykładu podam, że w okresie do listopada 1968 r. do 
listopada 1969 r. komisja socjalno-bytowa odbyła 22 posiedzenia, 
na których opracowała i wysłała do zarządu Okręgu w Bydgosz- 
czy: 
168 wniosków o zapomogi bezzwrotne, 
46 wniosków o dodatki do rent powstańczych, 
14 wniosków o bezpłatne przyznanie lekarstw zagranicznych, 
17 wniosków o renty wyjątkowe, 
36 wniosków o leczenie sanatoryjne, 
38 wniosków o legitymacje ubezpieczeniowe, uprawniające do 
stałej bezpłatnej opieki lekarskiej. 
Na podstawie wysłanych wniosków zarząd Okręgu w 1969 r. 
przyznał i wypłacił zapomogi bezzwrotne 165 członkom ZBoWiD 
w Toruniu na ogólną sumę 129300 zł. Pozostałe wnioski zrealizo- 
wane zostaną w roku bieżącym. Podkreślić należy, że tylko w bar- 
dzo wyjątkowych wypadkach, kiedy sytuacja materialna petenta 
nie uzasadniała udzielenia zapomogi, odmawiano jej przyznania. 
Zarząd Okręgu ZBoWiD w latach 1964-1969 udzielił 525 
członkom Oddziału w Toruniu zapomogi bezzwrotne z Funduszu 
Pomocy Socjalnej Zarządu Głównego ZBoWiD i ze specjalnego 
funduszu przeznaczonego dla b. powstańców Wielkopolskich, łącz- 
nie na sumę 332 673 zł, z tego dla 282 członków zwyczajnych kwo- 
tę 188273 zł i dla 243 członków nadzwyczajnych kwotę 144400 zł. 
W latach 1968-1969 zarząd Okręgu przyznał 59 członkom Związ- 
ku w Toruniu, z funduszów na zapomogi bezzwrotne Prezydium 
Wojewódzkiej Rady Narodowej w Bydgoszczy, kwotę 50500 zł, 
z tego 17100 zł dla 18 członków zwyczajnych i 33400 zł dla 41 
członków nadzwyczajnych. Każdorazowo wysokość przyznanej 
bezzwrotnej zapomogi zależna była od warunków i sytuacji ma- 
terialnej petentów. 


16 - Rocznik Toruński 


241
		

/Czasopisma_067_05_244_0001.djvu

			Niezależnie od przyznania zapom6g przez zarząd Okręgu 
ZBoWiD, zarząd Oddziału w Toruniu udziela w nagłych wypad- 
kach bezzwrotnych zapomóg z własnych zasobów pieniężnych. 
W roku 1969 takich zapom6g wypłacono na sumę 5700 zł. 
Zarząd Okręgu udziela członkom Związku bezprocentowych 
pożyczek zwrotnych, na co posiada w swej dyspozycji do stałej 
rotacji kwotę 186000 zł. 
W roku 1969 przyznano 6 członkom toruńskiego Oddziału 
ZBoWiD renty wyjątkowe w wysokości od 660 do 1000 zł mie- 
sięcznie, jednemu członkowi rentę specjalną w wysokości 1600 zł 
miesięcznie i jednemu członkowi rentę stałą w wysokości 1000 zł, 
płatną dwa razy w ciągu roku. Szereg wysłanych dalszych wnio- 
sków o przyznanie rent jest w toku załatwiania. 
Na wysłane w 1969 r. do zarządu Okręgu 53 wnioski o dodatki 
powstańcze dla uczestników Powstania Wielkopolskiego i powstań 
śląskich zostało już załatwionych 13 wniosków, reszta natomiast 
będzie załatwiana w roku bieżącym. Dodatki powstańcze pobiera 
już zdecydowana większość uczestników powstań, a w załatwieniu 
są jedynie wnioski członków nowo wstępujących w szeregi 
ZBoWiD. 
Z leczenia sanatoryjnego korzystało w ubiegłym roku 28 człon- 
ków toruńskiego Oddziału ZBoWiD, a 45 członków Związku przy- 
znano legitymacje uprawniające ich do bezpłatnego korzystania 
ze świadczeń społecznej służby zdrowia, na zasadach ustalonych 
dla ubezpieczonych. Bezpłatne lekarstwa zagraniczne otrzymało 
dotychczas 8 członków. 
Członkowie komisji w 1969 r. przeprowadzili 180 wywiadów 
środowiskowych w domach członków ubiegających się o świad- 
czenia ze strony ZBoWiD i w 28 przypadkach odwiedzili chorych 
członków w szpitalach i domach. Pomagają oni także osobom star- 
szym i mającym trudności w kompletowaniu dokumentów nie- 
zbędnych w sprawach rentowych, interwencyjnych i innych. 
Komisja współpracuje z Wydziałem Zdrowia i Opieki Społecz- 
nej oraz Komitetem Pomocy Społecznej przy MRN w Toruniu. 
W wyniku tej współpracy członkowie ZBoWiD w Toruniu otrzy- 
mali w ciągu jednego tylko roku 48 paczek pochodzenia zagranicz- 


242 


-
		

/Czasopisma_067_05_245_0001.djvu

			nego i 10 paczek żywnościowych. Sześciu członków Związku otrzy- 
mało w 1969 r. dotacje na węgiel, a piętnastu członków otrzymuje 
stałe bony obiadowe. Ta sama liczba członków Związku korzysta 
bezpłatnie z tygodniowych spotkań rencistów i emerytów, organi- 
zowanych przez Miejski Komitet Pomocy Społecznej. 
W wyniku starań zarządu Oddziału wielu członków ZBoWiD 
w Toruniu otrzymało wysokie odznaczenia państwowe za zasługi 
w walce o wyzwolenie narodowe i społeczne oraz za zasługi w pra- 
cy społecznej, nadane im przez Radę Państwa i Ministerstwo Obro- 
ny Narodowej. Zagadnieniu temu zarząd Oddziału poświęcał wiele 
uwagi, tym więcej, że w szeregach Związku znalazło się wielu 
członków, którzy z różnych przyczyn nie otrzymali odznaczeń za 
walkę i działalność w latach walk narodowowyzwoleńczych. Nie 
sięgam odległych lat, ale wspomnę, że tylko w 1969 r. Rada Pań- 
stwa PRL lub minister obrony narodowej nadali członkom toruń- 
skiego Oddziału ZBoWiD 63 odznaczenia, w tym: 
Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski 12 osób 
Order Krzyża Grunwaldu III kI. 1 
Złoty Krzyż Zasługi 2 " 
Srebrny Krzyż Zasługi 6 " 
Krzyż Partyzancki 2 " 
Wielkopolski Krzyż Powstańczy 8 " 
Medal Zwycięstwa i Wolności 12 
Medal za Warszawę 1939-1945 2 " 
Medal za udział w walkach o Berlin 1 .. 
Odznakę Grunwaldzką 17 " 
Ponadto zweryfikowano kilkanaście odznaczeń bojowych za 
działalność zbrojną 1939-1945. Wiele dalszych wysłanych w koń- 
cu ubiegłego roku wniosków odznaczeniowych oczekuje dalszego 
załatwienia. 
Wiele uwagi poświęca Zarząd Oddziału sprawom organizacyj- 
nym, od nich bowiem zależy sprawna i prężna działalność Związ- 
ku, wzrost jego szeregów oraz terminowe załatwianie wszystkich 
spraw. Powołana do kierowania tymi sprawami komisja organ i- 
zacyjnoweryfikacyjna w ciągu ubiegłych lat w zupełności speł- 
niała ciążące na niej zadania i obowiązki. Do działalności tej ko- 


243 


- 


J..
		

/Czasopisma_067_05_246_0001.djvu

			misji m. in. należy kompletowanie akt i dokumentów wszystkich 
nowo przyjmowanych członków oraz przedkładanie do zaopinio- 
wania zarządowi wniosków osób ubiegających się o przyjęcie 
w szeregi ZBoWiD, kompletowanie, opiniowanie i przedkładanie 
zarządowi wniosków osób starających się o renty dla byłych ofi- 
cerów i podoficerów zawodowych, powstańców wielkopolskich 
i śląskich, dla wdów po oficerach i podoficerach zawodowych, 
wstępne opiniowanie i badanie merytoryczne wniosków o odzna- 
czenia wojskowe i pamiątkowe itd. 
W latach 1968-1969 komisja rozpatrzyła, skompletowała, opi- 
niowała i przygotowało celem wysłania do zarządu Okręgu: 
- 460 wniosków o przyjęcie na członków Związku, 
55 wniosków o przyznanie rent uznaniowych, 
80 wniosków o przyjęcie na członków nadzwyczajnych, 
131 wniosków odznaczeniowych, 
40 wniosków awansowych na stopnie oficerskie i podoficerskie. 
Komisja zbiera się 3 razy w tygodniu, a w razie potrzeby i czę- 
ściej. Do jej działalności należy również przedstawianie zarządowi 
wniosków i propozycji dotyczących działalności organizacyjnej 
Oddziału, jak: zebrań, akademii, różnego rodzaju imprez, wzrostu 
szeregów Związku, organizacji kół, opieki nad ich działalnością 
itd. 
Na szczególną uwagę zasługuje działalność ZBoWiD w Toruniu 
na odcinku poradnictwa prawnego w zakresie zaopatrzenia ren- 
townego i emerytalnego, prawa cywilnego, administracyjnego 
i karnego. Do roku 1968 porad prawnych członkom ZBoWiD udzie- 
lało bezpłatnie dwóch sędziów miejscowego Sądu. W 1968 r. przy 
Okręgowym Sądzie Ubezpieczeń Społecznych powstała poradnia 
prawna, obsługiwana przez sędziów zawodowych i udzielająca bez- 
płatnie porad prawnych inwalidom wojennym i wojskowym, 
członkom ZBoWiD i członkom Klubu Oficerów Rezerwy, a więc 
obejmująca swym zasięgiem wszystkie związki kombatanckie 
miasta Torunia i powiatu. Jak wynika z działalności poradni praw- 
nej, najwięcej porad udziela ona w zakresie zaopatrzenia emery- 
talnego, ale wiele też informacji udzielono w zakresie: skarg, re- 


244 


-
		

/Czasopisma_067_05_247_0001.djvu

			wizji, pozwów cywilnych, w sprawach rozwodowych, lokalowych, 
spadkowych itd. 
W latach 1968-1969 członkom ZBoWiD udzielono bezpłatnie 
80 porad prawnych rejestrowanych w poradni prawnej, nie licząc 
porad nie rejestrowanych, a załatwianych w różnych innych oko- 
licznościach poza wyznaczonym czasem dyżurów sędziów w po- 
radni. 
Jednym z licznych przejawów działalności ZBoWiD jest dzia- 
łalność interwencyjna na korzyść członków Związku w urzędach. 
instytucjach, zakładach pracy itd., oczywiście w słusznych spra- 
wach. W przypadkach uzasadnionych zarząd Oddziału chętnie ta- 
kiej pomocy udziela członkom i rodzinom po zmarłych członkach 
Związku. W organizacji liczącej 1250 członków, wśród których 
przeważają ludzie starsi wiekiem, częstokroć ludzie samotni, wdo- 
wy i sieroty, nawarstwia się wiele różnego rodzaju spraw byto- 
wych, których rozwiązanie przekracza możliwości i zdolności zwła- 
SZCza starszych wiekiem. Ludzie ci ze wszystkimi swoimi bolącz- 
kami życiowymi zwracają się z pełnym zaufaniem do zarządu Od- 
działu z prośbą o udzielenie im pomocy i o interwencję. Zakres 
pomocy interwencyjnej obejmuje różnego rodzaju sprawy rento- 
we, pomoc leczniczą, finansową, sprawy mieszkaniowe, pomoc 
w umieszczaniu członków w szpitalach, w domach starców, w do- 
mach rencistów i w zakładach specjalnych, sprawy podatkowe, za- 
trudniania i zwalniania z pracy członków Związku i sierot po 
zmarłych członków, sprawy umieszczania sierot w zakładach 
szkolnych, sprawy poradnictwa prawnego i długi szereg innych 
spraw życiowych. Rocznie Zarząd Oddziału interweniuje z pozy- 
tywnym wynikiem wokoło 300 przypadkach swych członków. 
Osiągnięciom zarządu w załatwianiu socjalno-bytowych potrzeb 
swych członków sprzyjała i sprzyja życzliwość władz państwo- 
wych, Powiatowej i Miejskiej Rady Narodowej, Wydziału Zdrowia 
i Opieki Społecznej i wielu osób życzliwie ustosunkowanych do 
całokształtu działalności ZBoWiD. 
Przedstawiona w dużym skrócie działalność toruńskiego Od- 
działu ZBoWiD nie obejmuje oczywiście wszystkich problemów 
i zagadnień, jakimi organizacja żyje na codzień. Ramy artykułu 


245 


-
		

/Czasopisma_067_05_248_0001.djvu

			uniemożliwiają szczegółowe omowlenie tego wszystkiego, czym 
toruński Oddział ZBoWiD zajmował się w ciągu 20 lat swego 
istnienia w szerokim wachlarzu swej działalności. 
Podkreślić należy, że wiele problemów i postulatów natury so- 
cjalnej, zmierzających do dalszego rozszerzenia wszechstronnej 
opieki nad członkami Związku, zawiera uchwała IV Kongresu 
ZBoWiD, która jest obecnie przedmiotem opracowań i częściowej 
realizacji. 
Jeśli powyższy artykuł trafił do ludzi, którzy mają prawa sta- 
tutowe przynależności do organizacji, a dotychczas do ZBoWiD 
nie należą, i spowoduje ich akces do organizacji zbowidowskiej, to 
cel jaki sobie postawił autor artykułu, zostanie osiągnięty.
		

/Czasopisma_067_05_249_0001.djvu

			Historia ruchu filatelistycznego w Toruniu 


(1920-1970) 


Jan Sawczak-Knihinicki 


Aby mówić o ruchu filatelistycznym w Toruniu i na Pomorzu, 
należy wspomnieć o jego początkach, tzn. od 1912 r., kiedy to za- 
łożony został klub filatelistów, zrzeszający zbieraczy Niemców. 
Wspomnieć o tym należy i dlatego, że na zebrania tego klubu 
uczęszczali także Polacy w celu wymiany i dyskusji, nie będąc 
jednak jego członkami, a tylko gośćmi. Klub mieścił się w tzw. 
"Deutsches Haus", obecnym teatrze "Baj Pomorski". Był zareje- 
strowany od. 1915 r. 
Początki polskiego ruchu filatelistycznego datują się od 1920 r. 
Wówczas to w Wydziale Dróg Wodnych Władysław Gosieniecki 
założył Kółko zbieractwa znaczka pocztowego. Skupiało o
o po- 
czątkowo 20 członków i miało charakter - według dzisiejszej no- 
menklatury - koła przyzakładowego. Kierownikiem koła był jego 
założyciel, pełniący tę funkcję od 1921 r., kiedy to kółko weszło 
w skład klubu "Świat i Prawda" w Grudziądzu. Istniało tam ono 
do 1923 r., do chwili, kiedy założono w Toruniu Związek Filate- 
listów, stowarzyszenie zarejestrowane we władzach wojewódzkich. 
Władysław Gosieniecki przez długi czas pełnił w Związku funkcję 
sekretarza i do dziś, jako przewodniczący komisji rewizyjnej Od- 
działu toruńskiego jest aktywnym działaczem odznaczonym złotą 
odznaką honorową. 
W roku 1921 grupa młodzieży, entuzjastów zbieractwa znaczka 
pocztowego w gimnazjum. im. Kopernika, dzięki inicjatywie nau- 
czyciela tego gimnazjum Józefa Zawirowskiego, założyła Kółko 
Młodzieży Filatelistycznej. 
W roku 1920 przybył do Torunia Stanisław Krzyżanowski, wy- 
bitny zbieracz i znawca znaczków pocztowych. W swym sklepie 


247 


-
		

/Czasopisma_067_05_250_0001.djvu

			tytoniowym przy ul. Żeglarskiej zaczął próby zrzeszania zbiera- 
czy polskich. W sklepie spotykali się nieliczni jeszcze filateliści Po- 
lacy, tu powstała myśl oderwania się od klubu niemieckiego i za- 
początkowania polskiego ruchu filatelistycznego. Dzięki inicjaty- 
wie S. Krzyżanowskiego ukazało się w prasie miejscowej ogłosze- 
nie, zapraszające wszystkich filatelistów Torunia i okolicy na ze- 
branie, które wyznaczono na dzień 15 marca 1923 r., w lokalu przy 
ulicy Chełmińskiej (dzisiaj Dzierżyńskiego). 
Na zebraniu tym uchwalono utworzenie Związku Filatelistów 
w Toruniu. Pierwszymi członkami-założycielami byli: Jerzy Chra- 
powicki, Piotr Jabłoński, Mieczysław Koralewski, Stanisław Krzy- 
żanowski, Adam Myśliwiec, Alfons Niklewski i Jan Przysiecki. 
Cele Związku wyraźnie określały, że cały, dotychczas rozproszony 
ruch filatelistyczny (kółko przy klubie "Świat i Prawda", kółko 
przy gimnazjum Kopernika oraz klub niemiecki) należy zjedno- 
czyć w jednym Związku, którego zadaniem byłoby także otoczenie 
opieką filatelistów, i chronienie ich przed skutkami szerzącej się 
spekulacji (okres dewaluacji marki polskiej). 
Kółko przy klubie "Świat i Prawda" zgłosiło akces do nowo 
założonego Związku, a kółko filatelistów przy gimnazjum Koper- 
nika - z którego wywodziło się wielu późniejszych członków 
Związku, między innymi Jan Witkowski, obecnie znany filatelista 
w Poznaniu, i Stefan Niklewski (zginął w Mauthausen) - również 
wkrótce zawiesiło swą działalność. Myśl rzucona przez Krzyżanow- 
skiego została zrealizowana i datę 15 marca 1923 r. należy uważać 
za początek zorganizowanego ruchu filatelistycznego w Toruniu 
i na Pomorzu. Pierwszy Zarząd Związku filatelistów w Toruniu 
tworzyli: S. Krzyżanowski (prezes), H. Kamiński (sekretarz), A. 
Myśliwiec (skarbnik). Rozpoczęto działalność od wydania w miej- 
scowej prasie odezwy, w której nawoływano filatelistów z Torunia 
i całego Pomorza do wstępowania w szeregi Związku. 
Zebrania odbywały się w sali hotelu "Polonia". Zarząd zaczął 
działać bardzo intensywnie, werbował nowych członków, utworzył 
sekcję wymiany tak dla członków miejscowych, jak i zamiejsco- 
wych, i to nie tylko z Pomorza, ale i z całej Polski. Do Związku 
wstępowali filateliści nawet z zagranicy. Zapisano członków z To- 


248
		

/Czasopisma_067_05_251_0001.djvu

			Plakat wystawy filateli- 
styczneJ w Toruniu 
w 1933 r. 



I 


.. 
i 
i '.1 
ł
' 

d(' 
., I t r;.l; 
 
;'}F 
I
'
 
........ 


.. 
IUlTtiU 


. I 


V"ł'''Ji .c 
l
lJ- fił-
)
 


Pod 
kroratC'm Pana IRlRistrB PQC%t i Tploqral'Ow. 
II. WSlEtJlPOl.SKR i.IJi.IST.RWJł 
1' 1 LJlTEl,lSTilCZRJI 
..d 211111j819.3.'>r .TOIUJRllI doU 
 1055, 
zokazji 10""lecia ZWil\1Jw Filatel.... Toruniv 



, 


I 
-- 
..,... -...... A 


runia, Bydgoszczy, Chicago, Grudziądza, Gdańska, Inowrocławia, 
Kowalewa, Tarnopola, Lwowa, Lidzbarka, Lubawy, Nancy, Nowe- 
go Sącza, Poznania, Radomia, Starogardu i Warszawy. Kierownic- 
two sekcji wymiany objął mjr. Ludwik Steinbach, który zaraz 
po utworzeniu Związku zgłosił swe członkostwo i akces do pracy. 
Sekcja skoncentrowała i uregulowała wzajemną wymianę i w bar- 
dzo wydatny sposób ożywiła zebrania członków. Zeszyty wymien- 
ne stale krążyły podczas zebrań i wielu członków miało możność 
odstąpienia lub nabycia potrzebnych im walorów filatelistycznych. 
Do zadań sekcji, z których wywiązała się ona znakomicie, należało 
ukrócenie na terenie Związku wszelkiego rodzaju handlu znacz- 


249 


--
		

/Czasopisma_067_05_252_0001.djvu

			kami, który uprawiali spekulanci i niesumienni zbieracze. Sekcja 
starała się wdrażać swych członków do zorganizowanej pracy, do 
opracowania zbiorów w sposób naukowy, zalecała i zmuszała do 
korzystania z literatury fachowej tak krajowej, jak i zagranicznej, 
koniecznej dla opracowania zbiorów, przedstawiających wartości 
zarówno badawcze, jak i wystawiennicze. 
Efekty prac Związku były tak znakomite, że niebawem z inicja- 
tywy członka związku H. Kamińskiego założOll1o pismo filatelis- 
tyczne "Ilustrowany Przegląd Filatelistyczny", ukazujące się 
w wytwornej szacie i formie. "Przegląd" publikował wiele bardzo 
interesujących artykułów. Wychodził przez kilka lat od czerwca 
1925 r. jako organ Związku Filatelistów w Toruniu, a później rów- 
nież jako organ Polskiego Towarzystwa Filatelistów w Warszawie. 
Pod względem formy i treści miesięcznik ten stał na poziomie 
wielu pism zagranicznych i nie prześcignęło go w tym 
żadne pismo krajowe, współczesne ani też późniejsze. Niestety jed- 
nak trudności finansowe zmusiły wydawcę w 1929 r. do zawie- 
szenia pisma. Zasługą miesięcznika było ożywienie zbieractwa 
znaczka polskiego i wydanie pierwszego systematycznego opraco- 
wania albumu znaczków polskich. 
Kolejni prezesi Związku (w 1923 r. S. Krzyżanowski, w 1924 
J. Zawirowski, w 1925 znów S. Krzyżanowski, w latach 1926/1927 
dr S. Kaczyński, w roku 1928 S. Szepetys, a od 1929 r. do chwili 
wybuchu II wojny światowej adw. M. Niklewski) działalność swą 
koncentrowali przede wszystkim na propagowaniu zbierania znacz- 
ków polskich. Zachęcali poza tym członków do opracowania swych 
zbiorów w taki sposób, aby mogli wystąpić z nimi na wystawach 
filatelistycznych. 
Statut Związku uchwalono w 1925 r. Owczesny prezes posta- 
nowił nawiązać kontakty z innymi krajowymi towarzystwami 
filatelistycznymi. Organizował życie filatelistyczne w Grudziądzu, 
a dzięki czasopismu H. Kamińskiego nawiązał kontakty z naj po- 
ważniejszymi pismami i badaczami filatelistycznymi. Szczególnie 
pożyteczna była łączność ze znanym wówczas autorem licznych 
publikacji na temat filatelistyki polskiej, W. Polańskim, którego 
monografia o pierwszym znaczku polskim (z 1860 r.) jest jedynym 



 


250 


I 
l 


-
		

/Czasopisma_067_05_253_0001.djvu

			dziełem tego rodzaju, tłumaczonym na liczne języki obce i stano- 
wi wielką rzadkość bibliofilską. Autor tego dzieła za zasługi po- 
łożone dla filatelistyki polskiej, otrzymał w 1927 r. godność człon- 
ka honorowego Związku Filatelistów w Toruniu. Dyplom członka 
honorowego wręczono mu podczas pierwszej polskiej wystawy 
filatelistycznej w Warszawie w 1928 r. Od czasu wystawy w War- 
szawie myśl urządzenia podobnej ekspozycji w Toruniu była ce- 

 lem i dążeniem zarządu Związku. Poza tym powstaje koncepcja 
stworzenia organizacji, która zrzeszałaby wszystkie stowarzysze- 
nia filatelistyczne w kraju. I tak w dniu 4 lutego 1932 r. na wal- 
nym zebraniu Związku postanowiono zamiar ten wprowadzić 
w czyn . Zaznaczyć należy, że pomimo licznych prób podejmowa- 
nych w tym kierunku przez inne stowarzyszenia filatelistyczne 
- nie zdołano sprawy pozytywnie załatwić. Zarejestrowanie 
Związku Filatelistów w Toruniu w 1932 r. przyczyniło się do u- 
sprawnienia, a także do uaktywnienia pracy. Otrzymana wówczas 
osobowość prawna nadała pracy Związku właściwy, prawnie unor- 
mowany kierunek. 
Rok 1933 był dziesięcioleciem pracy Związku. Początkowe 
propozycje zmierzały do zorganizowania ekspozycji zbiorów je- 
dynie członków związku toruńskiego. Tymczasem dzięki inicja- 
tywie i poparciu znanego i doświadczonego organizatora życia fi- 
latelistycznego w Polsce, W. Rachmanowa, postanowiono zorga- 
nizować II Wszechpolską Wystawę Filatelistyczną w Toruniu. 
Uchwała zapadła 16 września 1932 r. na zebraniu członków Związ- 
ku. Postanowiono też zwołać do Torunia Zjazd Delegatów wszyst- 
kich stowarzyszeń filatelistycznych w Polsce. Prace organizacyj- 
ne podjął komitet w składzie: M. Niklewski, S. Krzyżanowski, 
J. Witkowski, L. Steinbach, A. Stein i jako sekretarz komitetu 
E. Duba-Dubiński. 
Wystawa została otwarta przy poparciu ówczesnego ministra 
Poczt i Telegrafów inż. Boeiffiera oraz jego zastępcy inż. Emila 
Kalińskiego. Do jej uświetnienia przyczyniło się wystawienie eks- 
ponatu ministerstwa, który był przygotowany na wystawę "Wipa" 
w Wiedniu. Wydano specjalny znaczek pocztowy, ratusz toruński 
w zmienionej barwie (brązowo-czerwonej), a Ministerstwo Poczt 


251
		

/Czasopisma_067_05_254_0001.djvu

			i Telegrafów ufundowało wspaniałą nagroaę w postaci pucharu 
z em!:Jlematem państwa. 
Wydawane w tym czasie w Poznaniu przez członka Związku J. 
Witkowskiego (członka komitetu wystawy) "Ilustrowane Wiado- 
mości Filatelistyczne", pismo wielce interesujące i cenione w ca- 
łym kraju, reklamowało wystawę i skutecznie przyczyniło się do 
jej pełnego sukcesu. Wystawa dała okazję do spotkań wielu wybit- 
nych i znanych polskich filatelistów (prof. A. Łaszkiewicz, dr J. 
Dudziński, dr J. Tislowitz, St. Rembieliński i inni). 
Zasłużonemu współorganizatorowi wystawy W. Rachmanowo- 
wi Związek nadał podczas uroczystości wystawowych godność 
członka honorowego. W ostatnim dniu wystawy odbył się pierwszy 
Zjazd Delegatów Stowarzyszeń Filatelistycznych w Polsce. Powo- 
łano na nim do życia Związek Stowarzyszeń Filatelistycznych, 
który od tej pory, dzięki inicjatywie Torunia, kierował całokształ- 
tem filatelistyki polskiej. 
W dniu 29 lipca 1933 r. nadano godność członka honorowego 
Związku Filatelistów w Toruniu światowej sławie zbieraczowi 
i badaczowi znaczków polskich prof. S. Miksteinowi. W ten spo- 
 
sób Związek toruński uhonorował jednego z naj wybitniejszych 
znawców polskiego znaczka pocztowego, który swymi pracami na 
ten temat, tłumaczonymi w wielu wypadkach na języki obce, po- 
łożył dla filatelistyki polskiej olbrzymie, nieprzemijające zasługi. 
W roku 1933 Stowarzyszenie Filatelistów w Inowrocławiu 
z prezesem dr Z. Znanieckim zgłosiło chęć połączenia się ze Związ- 
kiem Filatelistów w Toruniu. Nastąpiło to wkrótce po zgłoszeniu 
i odtąd Toruń powiększył znacznie liczbę swych członków. 
W dniach 1-2 IX 1935 r. zorganizowano dla członków (pokrywa- 
jąc koszty z kasy Związku) wycieczkę do Muzeum Poczt i Telegra- 
fów w Warszawie oraz Państwowej Wytwórni Papierów Warto- 
ściowych. Wycieczka dała możność członkom Związku poznania 
tajemnic wielu znaczków przechowywanych w Muzeum, a także 
techniki ich druku. Związek Filatelistów w Toruniu cieszył się 
wielką sympatią ówczesnego kustosza Muzeum W. Polańskiego 
i jego zastępcy Adolfa Schoeppa. Obaj spieszyli zawsze z pomocą 
i radą, jeśli chodziło o filatelistyczne sprawy Torunia. 


252
		

/Czasopisma_067_05_255_0001.djvu

			W dniu 8 lutego 1936 r. wygłoszono na zebraniu Związku dwa 
referaty: o PWPW, który wygłosił Stanisław Krzyżanowski, na- 
tomiast o wystawie filatelistycznej "Ostropa" w Królewcu mówił 
Jan Witkowski. Na tym zebraniu nadano godność członka hono- 
rowego Związku Filatelistów w Toruniu prof. Antoniemu Łaszkie- 
wiczowi w uznaniu jego zasług dla polskiej filatelistyki. Dyplom 
honorowy wręczono mu podczas Zjazdu Związku Stowarzyszeń 
Filatelistycznych, który odbył się w Kielcach. Związek filatelis- 
tów toruńskich był na tym Zjeździe najliczniej reprezentowany. 
Podczas zawodów balonowych o puchar pułkownika Wańko- 
wicza, w dniu 17 maja 1936 r., z inicjatywy Związku zorganizo- 
wano pocztę balonową, stosując specjalny kasownik. Listy tej pocz- 
ty stanowią dzisiaj rarytas filatelistyczny. 
W styczniu 1937 r., wspomniany już prof. Stanisław Mikstein 
z Krakowa przybył do Torunia ze specjalnym referatem na temat 
tzw. znaczków krakowskich. Podzielił się z licznie przybyłymi 
członkami Związku treścią szerokiego materiału badawczego, wy- 
nikiem jego długoletniej pracy. Referat urozmaicony był barwny- 
mi przezroczami. W marcu tegoż roku, inny badacz znaczków pol- 
skich, tym razem pierwszego znaczka polskiego (1860 r.), Włodzi- 
mierz Rachmanow, zapoznał członków Związku z całą, bardzo cie- 
kawą dokumentacją na temat poczty w Królestwie Polskim. 
Przedstawił wiele dokumentów pocztowych i korespondencji 
przedfilatelistycznej. Pokazał zebranym swój specjalizowany zbiór 
pierwszego znaczka polskiego, ustawiony według barw, stempli 
numerowych wielu urzędów pocztowych w Królestwie Polskim, 
oraz niezmiernie rzadkie okazy nieperforowanych znaczków tego 
wydania, w tym także na listach i wycinkach. 
" Działalność Związku Filatelistów w Toruniu nie ograniczała 
się tylko do wewnętrznego życia organizacji. Silny w tym 0- 
kresie ruch filatelistyczny niemiecki tak w Niemczech, jak i wśród 
mniejszości niemieckiej w Polsce, niejednokrotnie dawał wyraz 
swej wyższości w stosunku do młodej jeszcze filatelistyki polskiej. 
Dlatego też idea i troska o poziom polskiej filatelistyki, a przede 
wszystkim konieczność przeciwstawienia się penetracji wpływów 
niemieckich pozostała naczelnym zadaniem Związku. Swe patrio- 


253 


-
		

/Czasopisma_067_05_256_0001.djvu

			tyczne poglądy i stanowisko manifestowali filateliści pomorscy 
w szeregach Związku toruńskiego przy każdej nadarzającej się 
okazji. List otwarty Stanisława Krzyżanowskiego, zamieszczony 
we wrześniowym numerze toruńskiego "Ilustrowanego Przeglą- 
du Filatelistycznego" w 1925 r., dał właściwą odprawę niemiec- 
kiemu filateliście Strachocie-Gorzyckiemu, który uważając się za 
"Spezialpriifera" znaczków polskich, w bezprzykładny sposób za- 
atakował Polskę w prasie niemieckiej za "przyswojenie sobie" Mi- 
kołaja Kopernika i wydanie znaczków z jego podobizną. Innym 
przykładem była uchwała zarządu Związku Filatelistów w Toru- 
niu z dnia 23 lutego 1938 r., zamieszczona w "Ilustrowanych Wia- 
domościach Filatelistycznych" pod tytułem Nieslychana prowo- 
kacja, która znów dała odpowiedź autorom i wydawcom hitlerow- 
skich propagandowych wydawnictw filatelistycznych. 
W dniach 3-5 maja 1938 r. zorganizowana została V Wszech- 
polska Wystawa Filatelistyczna w Warszawie. Udział członków 
z Torunia na tej wystawie był bardzo liczny, a ich sukcesy w za- 
kresie wystawiennictwa wykazały dalszy rozwój filatelistyki na 
Pomorzu. 
Uroczystości 15-lecia istnienia Związku Filatelistów w Toru- 
niu, przewidziane na wrzesień 1938 r. przesunięto na 3-4 grud- 
nia tegoż roku. Odbyły się więc one w okresie naprężonej sytuacji 
międzynarodowej w związku ze zbliżającą się agresją hitlerowską 
na Polskę. Pomimo tego osiągnęły pełny sukces i zgromadziły licz- 
nych czołowych przedstawicieli filatelistyki polskiej. Na uroczy- 
stościach obecni byli między innymi kustosz Muzeum Poczt 
i Telegrafów Włodzimierz Polański (jako delegat Ministerstwa 
Poczt i Telegrafów) i jego zastępca Adolf Schoepp. Miejscowe 
władze pocztowe reprezentowali naczelnik poczty mgr Philipp i je- 
go zastępca Gerhard. Jako przedstawiciel Rady Muzeum Poczt 
i Telegrafów przybył prof. Antoni Łaszkiewicz, wiceprezes Związ- 
ku Stowarzyszeń Filatelistycznych w Polsce i Stanisław Rembie- 
liński. W czasie uroczystości nadano godność członka honorowego 
Związku Filatelistów w Toruniu członkom-założycielom: Stanisła- 
wowi Krzyżanowskiemu i Alfonsowi Niklewskiemu za zasługi po- 
łożone dla organizacji toruńskiej. Odbyła się też wystawa muze- 


254 


-
		

/Czasopisma_067_05_257_0001.djvu

			alna, w czasie której Stanisław Rembieliński, znawca i badacz 
znaczków Komitetu Obywatelskiego Warszawy przedstawił zebra- 
nym historię Komitetu od czasu powołania go do życia w dniu 31 
lipca 1914 r. Bogatym zbiorem znaczków Komitetu uzupełnił ca- 
łokształt swego referatu. Była to ostatnia uroczystość filatelistycz- 
na w przedwojennym Toruniu. 
Pokaźny majątek Związku w postaci zbiorów i okazałej biblio- 
teki przechowywane w specjalnych szafach w lokalu Związku 
były zawsze dostępne dla członków. Wiele projektów, które miały 
przyczynić się do ożywienia i dalszego rozwoju Związku oraz pol- 
skiego życia filatelistycznego, przerwała wojna. Zaznaczyć należy, 
że Związek utrzymywał stały kontakt z pokrewnymi stowarzy- 
szeniami i rozpowszechniał wiedzę filatelistyczną tak wśród swo- 
ich, jak i obcych członków. Popierał literaturę filatelistyczną, cza- 
sopisma krajowe i zagraniczne - dając tym samym możność za- 
znajamiania się z życiem filatelistycznym poza krajem. 
Kontakt z prasą krajową był bardzo ścisły. Wydawnictwo 
H. Kamińskiego, o którym wspomnieliśmy, jak i Jana Witkow- 
skiego, który przejął tradycje wydawnictwa toruńskiego, wydając 
w Poznaniu pismo pt. "Ilustrowane Wiadomości Filatelistyczne" 
- cieszyły się zawsze dużym poparciem członków Związku toruń- 
skiego. "Ilustrowany Kurjer Filatelistyczny", wydawany począt- 
kowo we Lwowie, później w Kołomyi, a następnie w Tarnowskich 
Górach przez Jerzego Zadurowicza, kolportowany był także sze- 
roko w Toruniu i na całym Pomorzu. 
Czasopismo "Ikaros", wydawane przez Wiktora Hermanowskie- 
go, ukazujące się początkowo w Białymstoku, a następnie w Brześ- 
ciu nad Bugiem, przekształcone z czasem na organ Związku Sto- 
warzyszeń Filatelistycznych w Polsce, również cieszyło się wiel- 
ką popularnością na Pomorzu. Tutaj zaznaczyć należy, że wszyst- 
kie wspomniane pisma były dla Związku, a raczej jego członków 
abonowane zbiorowo, co było - niestety - rzadko stosowane 
w innych zrzeszeniach filatelistycznych, nie wspominając o dzisiej- 
szych. 
Nadszedł tragiczny wrzesień 1939 r. Liczni członkowie Związ- 
ku zostali powołani do obrony kraju. Ciężkie dni okupacji hitle- 


255
		

/Czasopisma_067_05_258_0001.djvu

			rowskiej pozbawiły życia wielu wybitnych filatelistów polskich, 
a wśród nich również toruńskich. Poległ na froncie mjr Stachow- 
ski, Alfons Niklewski zginął w obozie koncentracyjnym w Maut- 
hausen, straszliwie skatowany za pomoc współwięźniom, hiszpań- 
skim rewolucjonistom, Leon Gęstwicki zmarł w obozie jenieckim. 
Po męczarniach w fortach tOTuńskich zginęli W. Kruszyński i Al- 
fons Stein, Andrzej Janyska zmarł za granicą. Założyciel i aktyw- 
ny działacz Związku Stanisław Krzyżanowski zmarł w Toruniu 
12 sierpnia 1941. Jego grób na Podgórzu otacza opieką Oddział To- 
ruński PZF. Wielu członków i działaczy z terenu Torunia zginęło 
i losu ich nie udało się ustalić. Ostatnio zmarł we Wrocławiu jeden 
z pierwszych członków Związku i zawsze wierny jego przyjaciel 
mjr Ludwik Steinbach, wybitny znawca listów poczty w Galicji, 
których historię spisał. 
Po ciężkich latach okupacji i powrocie z obozu koncentracyj- 
nego w Dachau ostatniego prezesa Związku Filatelistów w Toru- 
niu adw. Mariana Niklewskiego, oraz po nawiązaniu kontaktu 
z filatelistami, którzy przeżyli wojnę, następuje ponowne organi- 
zowanie życia filatelistycznego w Toruniu. Pomimo poważnych 
strat, jakie poniosła filatelistyka pomorska, już z końcem 1945 r. 
utrwala się przekonanie, że tradycje Związku Filatelistów w To- 
runiu należy kontynuować. Z inicjatywy dr Stefana Burhardta, 
znanego filatelisty z Wilna, mgr Jana Sawczak-Knihinickiego, 
dawnego członka Związku toruńskiego z Warszawy, Romana 
Buchcieńskiego i Ludwika Lorinskiego, również dawnego człon- 
ka Związku, zwołano konstytucyjne zebranie, które odbyło się 
w dniu B lipca 1946 r. Postanowiono zorganizować i rozwinąć dzia- 
łalność Związku Filatelistów w Toruniu w odrodzonej ojczyźnie. 
Adw. Marian Niklewski, obdarzony zaufaniem zebranych objął 
prezesurę, mgr Jan Sawczak-Knihinicki sekretariat, a Roman 
Buchcieński został skarbnikiem. 
W lutym 1947 r. na pierwszym powojennym walnym zebraniu 
prezes adw. Niklewski mógł już złożyć sprawozdanie o pomyślnym 
starcie i rozwoju Związku. Pierwszą troską stowarzyszenia, które- 
go szeregi zasiliła znaczna liczba nowych członków - było powo- 
łanie do życia związku Stowarzyszeń Filatelistycznych w Polsce, 


1 
I 


256
		

/Czasopisma_067_05_259_0001.djvu

			a następnie 25-lecie Związku Filatelistów w Toruniu (w 1948 r.) 
Inicjatywa powołania Związku Stowarzyszeń Filatelistycznych 
wyszła z Torunia i podjęta została przez polskich filatelistów 
w porozumieniu z najstarszym zrzeszeniem filatelistycznym 
w Krakowie. Odbył się tam w 1947 r. pod przewodnictwem prof. 
Stanisława Miksteina zjazd delegatów stowarzyszeń filatelistycz- 
nych, istniejących w Polsce. Uchwalono połączyć Walny Zjazd 
Stowarzyszeń Filatelistycznych w Polsce z obchodem 25-lecia 
Związku Filatelistów w Toruniu. 
Na walnym Zjeździe Związku toruńskiego w dniu 3 kwietnia 
1948 r. wybrano komitet Zjazdu i obchodów 25-lecia, w osobach: 
M. Niklewskiego, J. Sawczak-Knihinickiego, R. Buchcieńskiego, 
L. Lorińskiego i innych. Termin obu uroczystości wyznaczono 
na dzień l września 1948 r., co zbiegło się z obchodami "Dni To- 
runia". Delegat Ministerstwa Poczt i Telegrafów zaszczycił swą 
obecnością obie uroczystości, a miasto dało dowód pełnego uznania 
dla pracy Związku, wręczając specjalny dyplom i puchar pamiąt- 
kowy. Doceniając ważność tego wydarzenia w życiu filatelistycz- 
nym Polski, Ministerstwo Poczt i Telegrafów wydało okolicznoś- 
ciowy znaczek z widokiem Bramy Mostowej w Toruniu, według 
projektu prof. Suchanka z Gdańska. W dniach uroczystości jubile- 
uszowych przedstawione zostały prace mgr Janiny Przybyłowej, 
dyrektora Książnicy Miejskiej o pierwszym poczmistrzu toruń- 
skim, Jakubie Rubinkowskim. Prelekcję na temat znaczków pocz- 
towych Polski Ludowej wygłosił prof. Antoni Łaszkiewicz. W Zjeź- 
dzie tor.uńskim udział brało ponad 150 gości z całego kraju. Uro- 
czystości trwały 3 dni i zakończone zostały bankietem w hotelu 
"Polonia". Pozostały one na długo w pamięci uczestników i po- 
zostawiły kilka cennych i miłych pamiątek filatelistycznych (zna- 
czek pocztowy, karta jubileuszowa, stempel pamiątkowy, dowcip- 
ne menu bankietu). 
4 lutego 1949 r. długoletni i zasłużony prezes Związku adw. 
Marian Niklewski, obchodził 20-lecie prezesury. Upamiętniono 
to wydaniem okolicznościowej winietki pamiątkowej. 
Dalsza praca Związku koncentrowała się na upowszechnianiu 
filatelistyki przez odczyty, pogadanki itp. Jednym z nich był cie- 


17 - Rocznik Toruński 


257 


--
		

/Czasopisma_067_05_260_0001.djvu

			kawy referat Ludwika Steinbacha "Historia poczty przedrozbio- 
rowej Polski na tle ustroju poczty w Europie środkowej", który 
zgromadził, poza licznymi członkami zrzeszenia, wielu gości, mię- 
dzy innymi przedstawicieli UMK z ówczesnym rektorem prof. dr 
Karolem Koranyim na czele. 
Związek utrzymywał stale żywe kontakty z władzami poczto- 
wymi oraz z Muzeum Poczt i Telegrafów. Kustosz Muzeum Adolf 
Schoepp i znany badacz filatelistyczny Stanisław Adamski dostar- 
czali Związkowi wiele materiałów, które ułatwiały i ożywiały jego 
prace. 
W historii Związku Filatelistów w Toruniu, zrzeszającego od 
początku w swych szeregach członków bez względu na ich pozycję, 
zawód i pochodzenie, dobitnie podkreślić należy jego wyjątkowo 
demokratyczny charakter. Członkiem mógł być każdy: oficer, ad- 
wokat, lekarz, urzędnik, robotnik, użyczając sobie nawzajem rad 
i korzystając z wzajemnych doświadczeń. Świadczy o tym do dziś 
zachowany spis członków z 1936 r., rekrutujących się ze wszyst- 
kich warstw społeczeństwa. 
J ak aktywną była praca Związku Filatelistów w Toruniu i ja- 
kie budziła zainteresowanie, świadczą dane liczbowe. Tuż przed 
wojną, w 1939 r. Związek toruński miał 67 zarejestrowanych człon- 
ków. W tym czasie Warszawa posiadała 72 członków, Poznań 80, 
Lwów 14, Katowice i Grudziądz po 40 członków. W całej Polsce 
było wówczas 14 stowarzyszeń filatelistycznych, obejmujących 
493 członków. Już od początku organizowania się życia filateli- 
stycznego w odrodzonej Polsce, zaczęła krystalizować się kon- 
cepcja reorganizacji zrzeszeń filatelistycznych. Szła ona w kie- 
runku scentralizowania całego polskiego ruchu filatelistycznego 
w jednolitym związku z siedzibą w Warszawie. Dotychczasowe 
samodzielne i samowystarczalne zrzeszenia filatelistyczne zamie- 
rzano przemianować na oddziały lub koła Polskiego Związku Fi- 
latelistów, bo tak miała brzmieć nowa nazwa zrzeszenia. 
W 1950 r. odbył się w Warszawie zjazd przedstawicieli wszyst- 
kich stowarzyszeń filatelistycznych z Polski, na którym z ramie- 
nia Związku Filatelistów w Toruniu, uczestniczyli adwokat Marian 
Niklewski i mgr Jan Sawczak-Knihinicki. Pełnomocnikiem dla 


258
		

/Czasopisma_067_05_261_0001.djvu

			.')'.1. /\\1.1...."" ł-iLII<'II'I1 . 
I "/,:11'11 I. 
. . 
I 
 
.. - 
 ., 
l' , 'ł . , ''f "- ... . 'f _ 
ł 
 . ., <"..... y 
, .'" ,i ;. 
, \ 
. . 
, 
, 1ł , ,. 
t . . 
.( 
" l 


25-lec1e ZwiązkU Filatelistów w Toruniu 


spraw zreorganizowania Związku toruńskiego i zorganizowania 
oddziału Polskiego Związku Filatelistów w Toruniu wyznaczony 
został adw. M. NlkIewski. 
11 listopada 1950 r. na Walnym Zjeździe w Toruniu powołano 
do życia Oddział Polskiego Związku Filatelistów. Prezesem wy- 
brany został S. Walichniewicz, sekretarzem J. Sawczak-Knihinicki 
a skarbnikiem R. Buchcieński. Oddział toruński objął swą działal- 
nością teren całego województwa bydgoskiego. W styczniu 1955 r. 
koło PZF w Bydgoszczy, podległe dotychczas Oddziałowi w To- 
runiu, przekształciło się w samodzielny Oddział. Od tego czasu 
działalność Oddziału toruńskiego objęła swoim zasięgiem teren 
województwa po prawej stronie Wisły oraz Inowrocław. 
Podkreślić należy, że aczkolwiek Oddziały PZF powstawały - 
zgodnie z podziałem administracyjnym kraju - w miastach woje- 
wódzkich, postanowiono jednak utworzyć Oddział w Toruniu ze 
względu na długoletnią tradycję i poważne zasługi dla polskiej 
filatelistyki, Co na zjeździe warszawskim wyraźnie podkreślono. 
Dawny Związek Filatelistów, a później Oddział PZF w Toru- 


259
		

/Czasopisma_067_05_262_0001.djvu

			niu w związku z reorganizacją ruchu filatelistycznego stracił nie- 
wątpliwie wiele. Odeszło przede wszystkim wielu członków, tak 
czynnych jak i honorowych, którzy zawsze wierni Toruniowi mu- 
sieli zmienić swą przynależność organizacyjną i przenieść się do 
swoich terenowych organizacji. Strata była o tyle bolesna, że roz- 
luźnił się odtąd kontakt z czołowymi filatelistami w kraju, a tym 
samym zmalał ich wpływ na działalność filatelistyczną na terenie 
Torunia. 
3 listopada 1951 r. zwołano pierwszy Walny Zja
d Delegatów 
Oddziału. Zjazd ten otworzył w historii toruńskiego ruchu filate- 
listycznego nowy okres. I chociaż pewne opory trwały nadal, to 
jednak z biegiem czasu zrozumiano, że inicjatywa scentralizowania 
przyczyniła się w konsekwencji do szybkiego i masowego rozwoju 
filatelistyki polskiej. Liczba członków zwiększyła się w poważnym 
stopniu. Oddział toruński podobnie jak i inne Oddziały podjął się 
bardzo trudnej pracy zorganizowania młodzieży w szeregach PZF. 
Dążono przede wszystkim do zainteresowania władz szkolnych tą 
akcją, Co jednak nie zawsze przynosiło rezultaty. Pokonywano 
wiele trudności, omawiając sprawy młodzieżowe na wszystkich 
walnych zebraniach Oddziału i kół. Samodzielne koła terenowe 
i przyzakładowe tworzono w każdej miejscowości, w której zna- 
lazła się odpowiednia ilość kandydatów na członków. Nastąpiło 
ożywienie akcji odczytowej i wykładów, które w znacznej mierze 
ułatwiały pracę, przyczyniając się do werbowania nowych człon- 
ków tak wśród starszych, jak i młodzieży. 
W dniu 13 marca 1954 r. przybył do Oddziału toruńskiego 
przedstawiciel Ministerstwa Poczt i Telegrafów Maksymilian Her- 
wich z odczytem na temat międzynarodowych kongresów poczto- 
wych. Odczyt zainteresował zebranych członków i gości do tego 
stopnia, iż na prośbę słuchaczy prelegent przyrzekł na następne 
zebranie przyjechać z nowym tematem. Niestety, ze względu na 
mianowanie go w międzyczasie urzędnikiem placówki dyploma- 
tycznej Union Postale Universelle w Genewie, do spotkania tego 
nie doszło. 
W 1954 r. komitet złożony z S. Walichniewicza, M. Niklew- 
skiego, J. Sawczak-Knihinickiego, R. Buchcieńskiego, T. Żyd o- 


260
		

/Czasopisma_067_05_263_0001.djvu

			wic za, G. Piotrowskiej, L. Lorińskiego i naczelnika poczty E. Ka- 
szuby przygotował udział filatelistów w obchodach 500-lecia po- 
wrotu Pomorza do Polski a Zarząd Główny Związku Filatelistów 
zwołał Zjazd Delegatów do Torunia. Ministerstwo Łączności wy- 
dało serię znaczków pocztowych, wśród których jeden, 60 groszowy 
przedstawiał fragment historycznych budowli Torunia. Znaczek 
ten w zmienionej barwie, brązowy i nie perferowany został przez 
delegata ministra łączności przekazany jako dar dla Oddziału to- 
ruńskiego w dowód uznania jego zasług dla polskiej filatelistyki. 
Drugi egzemplarz takiego znaczka znajduje się w Muzeum Łącz- 
ności we Wrocławiu. Obchody te wraz z Walnym Zjazdem Delega- 
tów Zarządu Głównego Polskiego Związku Filatelistów, zgroma- 
dziły czołowych filatelistów z całej Polski. Uroczysta akademia 
odbyła się w sali Prezydium Miejskiej Rady Narodowej. Zbieracze 
toruńscy i tym razem nie zawiedli, stawiając się w komplecie. 
Zjazd wpłynął na zaktywizowanie pracy w skali ogólnokrajowej 
i lokalnej - toruńskiej. Oddział zyskał wielu sympatyków w spo- 
łeczeństwie toruńskim, władzach partyjnych i miejskich oraz przy- 
czynił się w znacznej mierze do pozyskania wielu nowych człon- 
ków. 
Podkreślić należy, że atmosfera zebrań członkowskich była 
zawsze miła i nosiła charakter koleżeński. Nie dopuszczano do 
nieuczciwych handlowych spekulacji, a walory filatelistyczne na- 
bywano bądź drogą wymiany, bądź według ustalonych mnożników 
katalogowych. 
W ostatnich latach toruńska filatelistyka poniosła duże straty. 
Odeszli na zawsze liczni, starzy członkowie zrzeszenia, wśród nich 
Władysław Recki, Konrad Zakrzewski, Józef Macierzyński, Euge- 
niusz Szczerban (znany wydawca filatelistycmy we Lwowie) i wie- 
lu innych. 
Walny Zjazd Delegatów PZF w Poznaniu w 1957 r. w uznaniu 
zasług i pracy Oddziału w Toruniu przyznał wielu jego członkom 
złote i srebrne odznaki honorowe. Wzrastała stale liczba członków 
i kół filatelistów. Koło toruńskie organizowało liczne odczyty i po- 
gadanki, w tym jeden prof. dra Antoniego Łaszkiewicza. Wysta- 
wy-pokazy 400-lecia Poczty Polskiej urządziły prawie wszystkie 


261
		

/Czasopisma_067_05_264_0001.djvu

			koła, przy czym wystawa w Toruniu odbyła się przy udziale i po- 
mocy Urzędu Pocztowego. Zwiedziło ją około 6000 osób, co świad- 
czyło o zainteresowaniu społeczeństwa filatelistyką i działalnością 
filatelistów. Koła terenowe w Grudziądzu, Włocławku, Brodnicy, 
Wąbrzeźnie i innych miastach miały przy tej okazji również moż- 
ność rozwinięcia zainteresowania społeczeństwa filatelistyką oraz 
historią poczty polskiej. 
Na Ogólnopolskiej Wystawie "Warszawa 1957" brało udział 
trzech członków z Torunia, a jeden z nich uczestniczył w jury wy- 
stawy. W 1958 r. na Wystawie Ziem Północnych w Gdańsku ekspo- 
nowało zbiory czterech członków oraz jeden był członkiem jury 
wystawy. Wystawa "Balpex" (Międzynarodowa Wystawa Portów 
Bałtyckich) dała również okazję do przeglądu dorobku toruńskich 
zbieraczy, który świadczył, że rozwój życia filatelistycmego w To- 
runiu postępuje stale, równolegle zresztą z jego rozwojem w kra- 
ju. Sprzyjały temu bezsprzecznie opieka władz centralnych oraz 
przychylne ustosunkowanie się władz partyjnych i państwowych 
Torunia. 
W roku 1961 na Międzynarodowej Wystawie Filatelistycznej 
"Budapest 61" J. Sawczak-Knihinicki uzyskał za swój eksponat 
dyplom uznania, a w 1962 r., na Międzynarodowej Wystawie 
w Pradze "Praga 62" tenże sam wystawca - medal srebrny. Wy- 
różnienia te uzyskane na wielkich, międzynarodowych wysta- 
wach, świadczyły o coraz większych możliwościach wystawienni- 
czych członków Oddziału. Nadmienić też należy, że w 1963 r. 
członkowie toruńscy brali udział w wielkiej, jubileuszowej wysta- 
wie w Krakowie pod nazwą "Jagiellonica", z okazji 600-lecia Uni- 
wersytetu Jagiellońskiego. Przywieziono stamtąd liczne odznacze- 
nia, między innymi 2 złote medale. 
Przez cały czas istnienia Oddziału, tj. od roku 1951, odczuwano 
wielkie trudności lokalowe. Oddział jest stale gościem jakiejś insty- 
tucji. Od roku 1946 musiał zmieniać lokal dla zebrań członków aż 
siedmiokrotnie, co nieomal zawsze połączone było z trudnościami 
organizacyjnymi. Na biuro zarządu nie było można znaleźć nigdzie 
miejsca i dopiero przychylność dyrektora Obwodowego Urzędu 
Pocztowego w Toruniu spowodowała przydzielenie malutkiego 


262 


--
		

/Czasopisma_067_05_265_0001.djvu

			lokalu w Urzędzie Pocztowym nr 1, w którym od kilku lat zainsta- 
lowano biuro, gdzie można załatwiać sprawy związane z admi- 
nistracją Oddziału i przechowywać jego dokumenty i archiwa. 
Mimo wielu przeszkód ofiarnie pracowano dalej i liczba człon- 
ków poszczególnych kół stale się powiększała. Uzyskano lokal 
przy Garnizonowym Klubie Oficerskim dzięki życzliwości kierow- 
nictwa oraz Zarządu Klubu. Pozwoliło to na organizowanie sta- 
łych, tygodniowych zebrań członków. Zbierało się tam koło To- 
ruń-Miasto, a także koło filatelistów przy GKO, założone przez 
ppłk. dr Waysa. Można było także zorganizować wiele pokazów 
znaczków z okazji różnych rocznic politycznych i filatelistycznych. 
Zaznaczyć należy, że propaganda znaczków krajów obozu socjali- 
stycznego i idei zawartych w ich tematyce, zajmuje czołową po- 
zycję w osiągnięciach Oddziału PZF w Toruniu. Podobnie praco- 
wały poszczególne koła na prowincji. Koła Inowrocław, Grudziądz, 
Wąbrzeźno i Włocławek przodowały, jeśli chodzi o pokazy i pre- 
lekcje. 
'L..ywy kontakt z pracą filatelistyczną i codzienną, w której 
członkowie Oddziału zamieszczali swe artykuły na tematy ściśle 
filatelistyczne i organizacyjne - rozwijał się systematycznie. 
W fachowej prasie zagranicznej również nie brakło autorów z To- 
runia. 
Zbliżał się rok 1963, czterdziesty rok działalności toruńskiego 
zrzeszenia filatelistycznego. Filatelistyka w całej Polsce, a także 
i w Toruniu, stała się ruchem masowym. W odniesieniu do mło- 
dzieży powiedzenie "Znaczek bawi, kształci, pomaga w nauce", nie 
pozostało tylko sloganem. Polski Związek Filatelistów wprowadził 
to hasło w czyn, a zrzeszona w Związku młodzież ma rzeczywiście 
możność właściwego spędzania czasu i kształcenia się. Pomoc fila- 
telistyki w nauce jest niezaprzeczalna. I właśnie dlatego filatelisty- 
ka cieszy się w Polsce szerokim poparciem władz centralnych, 
pocztowych i szkolnych. 
17 lutego 1963 r. na jednym z zebrań Zarządu Oddziału PZF 
w Toruniu zapadła uchwała w sprawie obchodu 40-lecia ruchu fila- 
telistycznego w naszym mieście i na Pomorzu. Do pracy powołano 
komitet, kt6ry podjął się trudnego zadania - zorganizowania wy- 


263
		

/Czasopisma_067_05_266_0001.djvu

			stawy filatelistycznej (połączonej ze zjazdem wybitnych filate- 
listów z całej Polski) oraz akademii. Uroczystości wyznaczono na 
wrzesień 1963 r. W sali koncertowej Dworu Artusa urządzono wy- 
stawę jubileuszową, na której prócz najlepszych zbiorów członków 
toruńskich, znalazły się też kolekcje członków innych Oddziałów 
PZF (Bydgoszcz, Kraków, Szczecin, Wrocław). Wystawę zwiedziło 
ponad 6000 osób, w tym wielu gości z zagranicy, bawiących wów- 
czas na zjazdach naukowych w Toruniu. Księga pamiątkowa wy_ 
stawy zawiera wiele pozytywnych opinii. Jury wystawy, któremu 
przewodniczył adw. Maciej Perzyński z Warszawy, przyznało od- 
znaczenia w postaci złotych, srebrnych i brązowych medali oraz 
dyplomów uznania. 
Na uroczystości toruńskie wybito 100 medali pamiątkowych, 
które rozdane zostały najbardziej zasłużonym działaczom filateli- 
stycznym w Polsce, aktywistom Oddziału toruńskiego oraz wy_ 
stawcom. Między innymi medale otrzymali: wybitny uczony 
o światowej sławie, historyk i znawca numizmatyki prof. dr 
Marian Gumowski z Torunia, minister łączności Zygmunt Moskwa, 
dyrektor departamentu Jan Klimek i wielu wyższych urzędników 
Ministerstwa Łączności. Wręczenie medali pamiątkowych nastą- 
piło na uroczystej akademii, zorganizowanej w sali kinoteatru 
"Grunwald". W miłym nastroju zakończono uroczystości towarzy- 
skim spotkaniem w salach kawiarni Klubu Oficerskiego. Wystawa 
trwała 7 dni. Po jej zdemontowaniu praca zarządu Oddziału i jego 
kół kontynuowana była z myślą o roku 1973, w którym 50 rocznica 
istnienia toruńskiej organizacji filatelistycznej, zbiegnie się z 500- 
-leciem urodzin Mikołaja Kopernika. 
Rok 1966 - ostatni rok obchodów tysiąclecia Państwa Polskie- 
go, a zarazem pięćsetna rocznica Pokoju Toruńskiego dał okazję 
do licznych ekspozycji we wszystkich większych kołach Oddzia- 
łu, a przede wszystkim w samym Toruniu, gdzie prócz wystawy 
zbiorów filatelistycznych, wygłoszono szereg referatów, nawiązu- 
jąc do problematyki wspomnianych rocznic. 
W 1968 r. filatelistyka polska obchodziła swe wielkie święto _ 
75-lecie ruchu filatelistycznego w Polsce. Główne uroczystości od- 
bywały się w Krakowie, który jest kolebką ruchu, gdyż w 1893 r. 


264
		

/Czasopisma_067_05_267_0001.djvu

			powstało tu pierwsze w Polsce zrzeszenie filatelistów-Towarzy- 
stwo Miłośników Znaczka Pocztowego. Poza uroczystą akademią, 
która odbyła się w teatrze im. Słowackiego, otwarto X Ogólno- 
polską Wystawę Filatelistyczną "Polska 68". Uroczystości zaszczy- 
cili swą obecnością minister łączności inż. Zygmunt Moskwa, wła- 
dze partyjne i miejskie Krakowa oraz wielu wybitnych filateli- 
stów z całego kraju. Uroczystości 75-lecia uczczono we wszystkich 
Oddziałach Polskiego Związku Filatelistów różnymi imprezami 
filatelistycznymi. Oddział Toruński obchodził równocześnie 45 
rocznicę swego istnienia. Z tej okazji wydano wielobarwną kartę 
pocztową, oraz odznaczono filatelistów toruńskich: medalami 75- 
-lecia - Jana Sawczak-Knihinickiego, Mariana Waysa, Romana 
Buchcieńskiego, Stefana Walichniewicza; odznakami złotymi - 
Jana Sawczak-Knihinickiego i Tadeusza Zydowicza; odznakami 
srebrnymi - Władysława Gosienieckiego, Stefana Walichniewi- 
cza, Ludwika Lorińskiego, Tadeusza Nartowskiego, Mariana Way- 
sa, Norberta Kowalskiego, Bolesława Tarajło, Jerzego Trzciń- 
skiego. 
Na wystawie "Polska 68" członkowie toruńscy za wystawione 
tam zbiory otrzymali jeden medal złoty i dwa srebrne. Biorąc pod 
uwagę rangę wystawy, na której zgromadzono najlepsze zbiory 
z całej Polski - Oddział toruński może być dumny z uzyskanych 
wyróżnień i odznaczeń. Jan Sawczak-Knihinicki otrzymał jeden 
medal złoty i jeden srebrny, a Marian Ways medal srebrny. 
Prace organizacyjne, wystawiennicze i naukowo-badawcze roz- 
łożono na poszczególne komisje, których członkowie wnieśli po- 
ważny wkład pracy dla rozwoju filatelistyki polskiej, a toruńskiej 
w szczególności. Na terenie Oddziału działają aktualnie następu- 
jące komisje: naukowo-badawcza (J. Sawczak-Knihinicki), wysta- 
wiennicza (J. Sawczak-Knihinicki, M. Sytek), młodzieżowa (M. Sy- 
tek, J. Piszczek), tematyczna (problemowo-tematyczna), nagród 
i odznaczeń (N. Ways), wymiany z zagranicą (T. Żydowicz). 
Komisja naukowo-badawcza ocenia znaczki polskie i zagra- 
niczne, stwierdza ich autentyczność, chroni członków -Związku 
przed nabywaniem walorów fałszywych i zapobiega ich rozpo- 
wszechnianiu. Znaczek fałszywy, przedstawiony komisji do zba- 


265
		

/Czasopisma_067_05_268_0001.djvu

			dania, zostaje zdysklasyfikowany, co w dużej mierze chroni ew. 
nabywcę przed wyzyskaniem jego nieświadomości, a oferującego, 
który przeważnie nie wie, Co posiada, odpowiednio się informuje. 
Poza tym jednym z głównych zadań komisji jest składanie człon- 
ków do zakładania wartościowych zbiorów, w tym również i kla- 
sycznych, które znalazły wielu zwolenników. Uzyskują one zresztą 
na wystawach wysokie nagrody i odznaczenia. 
Komisja wystawiennicza działa w myśl istniejących regulami- 
nów, organizuje wszystkie wystawy lub pokazy na terenie Oddzia- 
łu, kwalifikuje zbiory i koordynuje imprezy ekspozycyjne w po- 
szczególnych kołach. Od 1963 r. nie było przy Oddziale toruńskim 
koła, które by nie zorganizowało wystawy czy pokazu z okazji 
różnych uroczystości. Nie było również koła, które by nie uczciło 
specjalną wystawą rocznicy Rewolucji Październikowej. Liczne 
były uroczystości lokalne, jak np. we Włocławku, mieście Mar- 
chlewskiego, Lipnie (rocznicą założenia miasta) i wiele innych. 
Poza tym obchody Dnia Znaczka, Tygodnia pisania listów, dawały 
zawsze poszczególnym kołom okazję do zorganizowania imprezy 
filatelistycznej. 
Komisja młodzieżowa poświęca szczególną uwagę wychowaniu 
filatelistycznemu młodzieży, która zorganizowana w kołach szkol- 
nych oraz przy poszczególnych kołach terenowych jest pod opieką 
instruktorów, rekrutujących się przeważnie spośród grona nauczy- 
cielskiego. Stałe spotkania młodzieży pod opieką doświadczonych 
filatelistów, uczą ją nie tylko spraw związanych ściśle z filateli- 
styką, ale również historii, geografii i etnografii, a ponadto syste- 
matyczności, porządku i zamiłowania do rzeczy pięknych. Filate- 
listyka daje więc młodzieży zajęcie interesujące i pożyteczne. 
Oddział toruński posiadał przy końcu 1969 r. 28 kół, zrzeszają- 
cych około 800 osób spośród młodzieży. Aktywnymi działaczami 
na polu filatelistycznego wychowania młodzieży są: Zygmunt 
Wiatrowski, dr Marian Ways, mgr Jan Piszczek, Bogdan Frącz- 
kowski - wszyscy z Torunia, mgr Zbigniew Paczkowski z Wą- 
brzeźna, dr Rajmund Lewandowski z Lipna, Henryk Czepek 
z Łasina, Henryk Wojciechowski z Inowrocławia i wielu innych. 
W Ciechocinku, w jedynym kole na terenie tego uzdrowiska 


266
		

/Czasopisma_067_05_269_0001.djvu

			(należącym do Oddziału toruńskiego), działa wśród młodzieży 
Ośrodka Rehabilitacyjnego nauczyciel Kazimierz Suchecki. Po- 
święca on wiele czasu chorej młodzieży, umilając jej pobyt 
w Ośrodku właśnie filatelistyką, która zgodnie z nieśmiałymi po- 
czątkowo zaleceniami lekarskimi, staje się zajęciem, które leczy. 
Komisja problemowo-tematyczna, której celem jest, między 
innymi, tworzenie kółek zainteresowań tematami filatelistyczny- 
mi, rozwija wśród członków kół zamiłowania artystyczne, dążność 
do postępu naukowego w zakresie filatelistyki, wiadomości facho- 
we i inne. Oddział posiada zbieraczy takich tematów, jak malar- 
stwo, rzeźba, muzyka, historia, sport, loty kosmiczne itp. 
Komisja nagród i odznaczeń ma za zadanie wyróżniać aktyw- 
nych członków Oddziału i kół za ich społeczną pracę na terenie 
swych komórek organizacyjnych oraz przedstawiać ich Zarządowi 
Głównemu w Warszawie. Dotychczas odznaczono 14 członków 
(w tym 2 osoby dwukrotnie) złotymi i 41 srebrnymi odznaczenia- 
mi honorowymi. Stanowią one równocześnie uznanie dla społecz- 
nej pracy członków toruńskiej organizacji filatelistycznej. 
Komisja wymiany z zagranicą, która czuwa nad wysyłkami 
znaczków polskich przez poszczególnych członków kół do swych 
partnerów za granicą, działa według ustalonych regulaminów 
i przepisów celnych. Wzajemna wymiana jest dość żywa, o czym 
świadczy znaczna ilość listów wysłanych za granicę. W okresie 
istnienia Oddziału toruńskiego wysłano ich około 5000 (wartości 
ponad 1/ 2 miliona złotych). Podkreślić tutaj należy, że kontakty 
pomiędzy członkami kół i ich partnerami za granicą ograniczają 
się do wymiany ściśle filatelistycznej, tzn. za znaczki polskie 
otrzymuje się znaczki zagraniczne, które wysyłający potrzebuje 
do swych zbiorów. 
Właściwie cała praca zarządu Oddziału opiera się na pracach 
komisji, które regulują i kierują aktualnymi sprawami filateli- 
styki. Nie wspomnieliśmy tutaj o komisji rewizyjnej Oddziału 
i społecznych komisjach rewizyjnych poszczególnych kół. Istnie- 
nie takich komisji jest niezbędne w każdej organizacji tego typu. 
To samo można powiedzieć o sądzie koleżeńskim. Oddziału, 
którego zadaniem jest rozstrzyganie wszelkich spornych spraw 


267
		

/Czasopisma_067_05_270_0001.djvu

			wewnątrz organizacji bądź pomiędzy członkami Oddziału, a także 
między członkami Oddziału toruńskiego a członkami innych Od- 
działów. 
Koło nr 1 w Toruniu (Toruń-Miasto), pod przewodnictwem 
dr Mariana Waysa, przy pomocy ppłk. Tadeusza Nartowskiego, 
osiąga w pracy dobre wyniki, czego dowodem są liczne imprezy 
organizowane w Garnizonowym Klubie Oficerskim. Obchody 
milenijne, 500-lecie Pokoju Toruńskiego, rocznica Rewolucji Paź- 
dziernikowej, Dnia Znaczka, Tygodnia pisania listów, były za- 
wsze uzupełniane mniejszym lub większym pokazem filatelistycz- 
nym, ilustrowanym odpowiednim zestawem znaczków poczto- 
wych. Koło liczy 240 członków. 
Koło nr 2 w Grudziądzu, o chlubnej i starej tradycji, zorgani- 
zowane ponownie w 1963 r., z długoletnim przewodniczącym Ka- 
rolem Burhardem (zmarł przed kilku laty), a potem Zbigniewem 
Choynowskim, działającym przy pomocy Jana Zalewskiego 
i W. Hardta, organizowało nie tylko ciekawe pokazy filatelistycz- 
ne, lecz także znane było ze swych imprez poczty szybowcowej 
w Lisich Kątach koło Grudziądza. Jest bardzo aktywne, szkoda 
tylko, że nie można obecnie doszukać się żadnych dokumentów, 
pamiątek itp., ilustrujących jego działalność w okresie między- 
wojennym, kiedy stanowiło samodzielne towarzystwo filateli- 
styczne. 
Przewodniczącym Koła nr 2 we Włocławku jest Bolesław Ta- 
rajło. Koła przyzakładowe istnieją przy Fabryce Monometrów. 
Fabryce Celulozy i Spółdzielni Mleczarskiej. Ostatnią ich wspól- 
ną imprezą była okolicznościowa wystawa, poświęcona pamięci 
Juliana Marchlewskiego. Koła we Włocławku zrzeszają około 300 
członków. 
Koło nr 4 w Inowrocławiu z prezesem Henrykiem Walterem, 
a ostatnio Tadeuszem Bolewickim, przy współpracy wytrawnego 
działacza młodzieżowego H. Wojciechowskiego, odznacza się szcze- 
gólnie aktywną pracą wśród młodzieży. Jest to jedno z najlep- 
szych kół Oddziału toruńskiego. 
Koło nr 5 w Wąbrzeźnie wyróżnia się w akcjach wystawien- 
niczych. Przewodniczący mgr Zbigniew Paczkowski, wspólnie 


268
		

/Czasopisma_067_05_271_0001.djvu

			z H. Gryzą nieprzerwanie pracują również z młodzieżą koła, orga- 
nizując wiele wystaw - pokazów, przeważnie młodzieżowych. 
Koło nr 8 w Ciechocinku (przewodniczący Zenon Poznański) 
poszczycić się może pracą w Ośrodku Rehabilitacyjnym dla dzieci. 
Koła przyzakładowe w Toruniu, jak np. przy Fabryce Wodo- 
mierzy, pod przewodnictwem B. Sosnowskiego, z sekretarzem 
Z. Szymeckim, oraz inne koła tego typu posiadają wiele osiągnięć 
w pracy społecznej i organizacyjnej. 
Wszystkich kół posiadał Oddział toruński 27 (31 XII 1969 r.). 
Podkreślić należy, że praca aktywistów kół traktowana jest jako 
czyn społeczny, całkowicie bezinteresownie. Działalność ta wy- 
maga wielu wyrzeczeń i zaangażowania, i polega na całkowitym 
oddaniu się idei filatelistycznej. Rozwój i umasowienie ruchu fila- 
telistycznego w Toruniu i na Pomorzu niewątpliwie zawdzięcza 
Oddział Toruński intensywnej pracy swych aktywistów. Masowy 
napływ nowych członków rozpoczął się po scaleniu i zorganizowa- 
niu zbieraczy w Polskim Związku Filatelistów (tab. 1). 


Tabela 1 
Członkowie Związku Filatelistów w Toruniu 
Rok Dorośli Młodzież Razem 
1955 229 82 311 
1956 288 1030 1318 
1957 372 225 497 
1958 436 258 694 
1959 415 347 761 
1960 617 457 974 
1961 524 341 865 
1962 622 661 1283 
1963 823 986 1809 
1964 839 1043 1882 
1966 1023 2308 2331 
1966 1138 1186 2324 
1967 1189 274 1463 
1968 1327 1047 2374 
1969 1387 747 2134 
269 
.-... j
		

/Czasopisma_067_05_272_0001.djvu

			W 1969 r. nastąpił spodziewany wprawdzie, niemniej jednak 
smutny epilog samodzielnego bytu Oddziału toruńskiego, który 
dzięki swej tradycji, swoim niezaprzeczalnym i niewątpliwym za- 
sługom dla filatelistyki polskiej, a filatelistyki pomorskiej w szcze- 
gólności, uzyskał już w zaraniu ruchu filatelistycznego w Polsce 
Ludowej statut samodzielnego Oddziału, podległego bezpośrednio 
Zarządowi Głównemu Polskiego Związku Filatelistów w Warsza- 
wie, mimo że od 1945 r. Toruń nie był już miastem wojewódzkim. 
Takich Oddziałów było w Polsce początkowo cztery, a ostatnio 
już tylko dwa - Toruń i Tarnów. 
Na Walnym Zjeździe Delegatów Polskiego Związku Filateli- 
stów, w dniach 18 i 19 listopada 1969 r. uchwalono nowy statut, 
który określił kategorycznie podział PZF zgodnie z podziałem ad- 
ministracyjnym państwa, zlikwidował Oddziały i utworzył Okrę- 
gi Wojewódzkie Polskiego Związku Filatelistów. Mimo usilnych 
starań zarządu oddziału toruńskiego, podjętych jeszcze przed Zja- 
zdem, i protestów delegatów, działających zgodnie z wolą swych 
członków w obronie dotychczasowej pozycji Oddziału - na pod- 
stawie nowego statutu, z dniem 1 stycznia 1970 r. Oddział toruń- 
ski został zlikwidowany, a jego kompetencje przejął nowo utwo- 
rzony Okręg Wojewódzki w Bydgoszczy. W Toruniu powołany zo- 
stał do życia Oddział powiatowy z działalnością ograniczoną je- 
dynie do miasta i powiatu Toruń, podlegający bezpośrednio Okrę- 
gowi w Bydgoszczy. Tak zakończył swą wieloletnią działalność 
samodzielny Oddział toruński Polskiego Związku Filatelistów. Za- 
kończył ją nieomal w przeddzień swego 50-lecia. Nie znaleziono 
niestety uznania dla blisko półwiecznych tradycji Torunia i jego 
zasług dla polskiej filatelistyki. Formalistyczne podejście do tak 
istotnego problemu tym razem zwyciężyło. Niemniej jednak obec- 
ny zarząd Oddziału powiatowego w Toruniu również na poważnie 
ograniczonym terytorialnie obszarze będzie kroczył swą tradycyj- 
ną drogą, kontynuując pracę dla dobra swych członków i polskiej 
filatelistyki. 
Przed Oddziałem stoją obecnie bardzo poważne zadania. Zbli- 
ża się 500 rocznica urodzin Mikołaja Kopernika, której obchody 
w znacznej części zlokalizowane będą w rodzinnym mieście wiel- 


270
		

/Czasopisma_067_05_273_0001.djvu

			kiego astronoma. Zobowiązuje to zarząd Oddziału do wzięcia jak 
naj aktywniejszego udziału w tych uroczystościach. Utworzony 
już w związku z uroczystościami kopernikańskimi Ogólnopolski 
Komitet Prac Filatelistycznych posiada w swym składzie również 
członka organizacji toruńskiej. 
W tym samym roku Oddział obchodzić będzie półwiecze swego 
istnienia. W najbliższej więc przyszłości lokalny komitet toruński 
rozpocznie prace przygotowawcze do wspomnianych uroczystości 
i pragnie potwierdzić swe tradycyjne już zdolności organizacyjne.
		

/Czasopisma_067_05_275_0001.djvu

			Kalendarz imprez kulturalno-oświatowych 
w roku 1969 


Baj 
BWA 
CB 


DDK 
DKF 
DKR 
E 
FP 
GKO 
GOP 
KA 
KE 
KH 


KI 
KK 


KLP 
KM 
KML 
KMPiK 
KN 


KO 


KON 
KP 
KPM 


Zestawił Eugeniusz Synak 


Wykaz skrótów 


Państwowy Teatr Lalki i Aktora "Baj Pomorski" w Toruniu 
Biuro Wystaw Artystycznych w Toruniu 
Capella Bydgostiensis Filharmonii Pomorskiej im. I. Paderew- 
skiego w Bydgoszczy 
Dzielnicowy Dom Kultury w Toruniu 
Dyskusyjne Kluby Filmowe w Toruniu 
Dom Kultury Radzieckiej w Warszawie 
Przedsiębiorstwo Imprez Estradowych 
Filharmonia Pomorska im. I. Paderewskiego w Bydgoszczy 
Garnizonowy Klub Oficerski w Toruniu 
Galeria i Ośrodek Plastycznej Twórczości Dziecka w Toruniu 
Klub Związków Twórczych "Azyl" w Toruniu 
Klub Pracowników Energetyki "Energetyk" w Toruniu 
Klub Międzyzakładowy Pracowników Handlu i Spółdzielczości 
"Handlowiec" w Toruniu 
Młodzieżowy Klub ZMS "Iskra" w Toruniu 
Międzyzakładowy Klub Pracowników Gospodarki Komunalnej 
"Komunalny" w Toruniu 
Klub Literacki "Pomorze" w Toruniu 
Książnica Miejska im. M. Kopernika w Toruniu 
Klub Osiedlowy "Milenium" w Toruniu 
Klub Międzynarodowej Prasy i Książki "Ruch" w Toruniu 
Klub Nauczyciela przy Zarządzie Oddziału Związku Nauczy- 
cielstwa Polskiego w Toruniu 
Klub Osiedlowy Spółdzielni Budowlano-Mieszkaniowej w To- 
runiu 
Studencki Klub "Od nowa" w Toruniu 
Klub Pracowników Poligrafii "Poligrafik" w Toruniu 
Studencki Klub "Pro Musica" przy Radzie Uczelnianej Zrze- 
szenia Studentów Polskich Uniwersytetu M. Kopernika w To- 
runiu 


18 - Rocznik Toruński 


-- 


273 


J
		

/Czasopisma_067_05_276_0001.djvu

			KPT 
KPTK 
KT 
KW 
KZK 
MDK 
ME 
MO 
NOT 
O 
PG 
PSM 
PTB 
PTCh 
PTE 
PTF 
PTFl 
PTFz 
PTFzj 
PTG 
PTH 
PTL 
PTLk 
PTM 
PTMA 
PTMat 
PTNE 
PTNP 
PTP 
PTPs 
PTS 
PTTK 
PTZ 
PZF 
RN 
SAiW 
274 
l 


Klub Przyjaciół Teatru przy Towarzystwie Miłośników To- 
runia w Toruniu 
Kujawsko-Pomorskie Towarzystwo Kulturalne w Bydgosz.czy 
Klub Kulturalno-Oświatowy Pracowników Spółdzielczości 
Pracy "Tęcza" w Toruniu 
Klub Toruńskiej Fabryki Wodomierzy "Metron" w Toruniu 
Klub Związku Zawodowego Kolejarzy w Toruniu 
Młodzieżowy Dom Kultury w Toruniu 
Muzeum Etnograficzne w Toruniu 
Muzeum Okręgowe w Toruniu 
Naczelna Organizacja Techniczna. Koło w Toruniu 
Państwowy Teatr Muzyczny Opery i Operetki w Bydgoszczy 
Przedsiębiorstwo Geofizyki Górnictwa Naftowego w Toruniu 
Państwowa Szkoła Muzyczna II stopnia im. K. Szymanowskie- 
go w Toruniu 
Polskie Towarzystwo Botaniczne. Oddział w Toruniu 
Polskie Towarzystwo Chemiczne. Oddział Pomorski w Toruniu 
Polskie Towarzystwo Ekonomiczne. Koło w Toruniu 
Polskie Towarzystwo Filologiczne. Koło w Toruniu 
Polskie Towarzystwo Filozoficzne. Oddział w Toruniu 
Polskie Towarzystwo Fizyczne. Oddział w Toruniu 
Polskie Towarzystwo Fizjologiczne. Oddział w Toruniu 
Polskie Towarzystwo Geograficzne. Oddział w Toruniu 
Polskie Towarzystwo Historyczne. Oddział w Toruniu 
Polskie Towarzystwo Ludoznawcze. Oddział w Toruniu 
Polskie Towarzystwo Lekarskie. Oddział w Toruniu 
Pomorskie Towarzystwo Muzyczne w Toruniu 
Polskie Towarzystwo Miłośników Astronomii. Oddział w To- 
runiu 
Polskie Towarzystwo Matematyczne. Oddział w Toruniu 
Polskie Towarzystwo Nauk Ekonomicznych. Oddział w Toru- 
niu. 
Polskie Towarzystwo Nauk Politycznych. Oddział w Toruniu 
Polskie Towarzystwo Przyrodników im. M. Kopernika w To- 
runiu 
Polskie Towarzystwo Psychologiczne. Oddział w Torun.iu 
Polskie Towarzystwo Socjologiczne. Oddział w Toruniu 
Polskie Towarzystwo Turystyczno-Krajoznawcze. Oddział 
w Toruniu 
Polskie Towarzystwo Zoologiczne. Oddział w Toruniu 
Polski Związek Filatelistów. Oddział w Toruniu 
Redakcja Dziennika Toruńskiego "Nowości" w Toruniu 
Stowarzyszenie Ateistów i Wolnomyślicieli. Zarząd Wojewódz- 
ki w Bydgoszczy 


--
		

/Czasopisma_067_05_277_0001.djvu

			SARP 


SBP 
SHS 
SP 
SPAM 
TB 
TMJP 
TNT 
To-Mi-To 
TPPI 
TPPR 


TSS 
TTF 
TWH 
TWP 
UMK 
WAP 
WK 


ZDK 


ZHP 
ZLP 
ZMS 
ZMW 
ZNP 
ZPAF 


ZPAP 


ZPZ 


ZSP 


ZTA 


Stowarzyszenie Architektów Rzeczypospolitej Polski. Koło 
w Toruniu 
Stowarzyszenie Bibliotekarzy Polskich. Oddział w Toruniu 
Stowarzyszenie Historyków Sztuki. Oddział w Toruniu 
Stowarzyszenie "Pax". Oddział w Toruniu 
Stowarzyszenie Polskich Artystów Muzyków. Koło w Toruniu 
Towarzystwo Bibliofilów im. J. Lelewela. Koło w Toruniu 
Towarzystwo ,Miłośników Języka Polskiego. Koło w Toruniu 
Towarzystwo Naukowe w Toruniu 
Towarzystwo Miłośników Torunia 
Towarzystwo Przyjaźni Polsko-Indyjskiej. Koło w Toruniu 
Towarzystwo Przyjaźni Polsko-Radzieckiej. Zarząd Miejski 
w Toruniu 
Towarzystwo Szkoły Swieckiej. Zarząd Wojewódzki w Toruniu 
Toruńskie Towarzystwo Fotograficzne w Toruniu 
Teatr im. Wilama Horzycy w Toruniu 
Towarzystwo Wiedzy Powszechnej. Zarząd Miejski w Toruniu 
Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu 
Wojewódzkie Archiwum Państwowe w Bydgoszczy 
Wydział Kultury Prezydium Miejskiej Rady Narodowej w To- 
runiu 
Zakładowy Dom Kultury Pomorskich Zakładów Wytwórczych 
Aparatury Niskiego Napięcia w Toruniu 
Związek Harcerstwa Polskiego. Komenda Hufca w Toruniu 
Związek Literatów Polskich. Oddział w Bydgoszczy 
Związek Młodzieży Socjalistycznej. Zarząd Miejski w Toruniu 
Związek Młodzieży Wiejskiej. Zarząd Powiatowy w Toruniu 
Związek Nauczycielstwa Polskiego. Zarząd Oddziału w Toruniu 
Związek Polskich Artystów Fotografików. Zarząd Okręgu 
w Bydgoszczy 
Związek Polskich Artystów Plastyków. Zarząd Okręgu w To- 
runiu 
Związek Polskich Zespołów Spiewaczych i Instrumentalnych. 
Zarząd Okręgu w Toruniu 
Zrzeszenie Studentów Polskich. Rada Uczelniana przy Uniwer- 
sytecie M. Kopernika w Toruniu 
Związek Teatrów Amatorskich. Zarząd WOjewódzki w Toruniu 


Styczeń 
3 Otwarcie wystawy malarstwa B. Czauderny-Schulz - KA. 
4 Otwarcie kina Flisak na Podgórzu. 
6 Wieczór autorski Wojciecha Roszewskiego. Wiersze recytował Z. Ja- 
kubiec, aktor Teatru W. Horzycy - KA, KLP. 


-- 


275
		

/Czasopisma_067_05_278_0001.djvu

			7 Koncert kameralny Przy świecach (J. S. Bach - Preludium i fuga 
a-moll oraz Partita g-moll, J. F. Haendel - Koncert organowy No 1 
g-moll, J. Szczurowski - Dziecino Boże, J. Zaydler - Pastorella, 
M. Zwierzchowski - Pastorella), dyr. S. Gałoński, sol. H. Mater- 
nowska (sopran), M. Głuszak (mezzosopran), J. Grubich (organy) 
CB. 
9 Porty morskie Afryki Zachodniej, odczyt doc. dra J. Zaleskiego 
PTG. 
10 Otwarcie wystawy rysunków dzieci pn. Wojsko Polskie - KP. 
Sztuka recytacji, odczyt prof. dra K. Górskiego - KI. 
11 Koncert symfoniczny (F. ,Mendelssohn-Bartholdy - Koncert e-moll, 
W. A. Mozart - Symfonia D-dur "Paryska", S. Prokofiew - Suita 
scytyjska "Ala i ŁoIli"), dyr. Z. Chwedczuk, sol. P. Janowski 
(skrzypce) - FP. 
12 Otwarcie wystawy gwaszy Danuty Plucińskiej-Szumińskiej. O ro- 
dzajach malarstwa, prelekcja mgra J. Frycza - KMPiK, GKO. 
Socjologia w NRD, odczyt doc. dra J. Sztumskiego - PTS. 
13 Piolunowe ziele, montaż ballad B. Okudżawy i ludowych piosenek 
rosyjskich w wykonaniu T. Gąsiorowskiej, A. Kryńskiej oraz A. i J. 
Lipnickich - KMPiK, GKO. 
Dyskusja nad tomikiem prozy B. Dziekan. Sady w dolinie. Zagaje- 
nie: J. Z. Maciejewski - KLP. 
Kult Jowisza Depulosa w prowincjach naddunajskich, odczyt doc. 
dra J. Kolendo - PTH. 
14 Gleby Kujaw, odczyt dra W. Cieśli - PTP. 
15 Otwarcie wystawy plastycznej Wima Zwiersa (Holandia) - ZPAP, 
BWA. 
Spotkanie kierownika Wydziału Kultury KC PZPR Wincentego 
Kraśki z przedstawicielami środowiska naukowego i kulturalnego 
miasta - UMK. 
O badaniach glacjologicznych na Islandii, odczyt dra G. Wójcika _ 
PTG. 
Muzea wloskie, odczyt mgra J. Frycza (Cykl: Wędrówki po muzeach 
świata) - KMPiK. 
17 Otwarcie wystawy Stanislaw Wyspiański - w stuletnią rocznicę 
urodzin - UMK. 
Formy i metody dzialań dyplomatycznych na przestrzeni dziejów, 
prelekcja dra J. Buchty - KK, SP. 
20 Otwarcie wystawy malarstwa Lecha Kunki - ZSP. 
Dzieje milości Abelarda i Heloizy, opr. reż. i wyk. T. Witt, opr. muz. 
J. Wudarski, Teatr Propozycji - Studium Współczesne - WK. 
Wieczornica poświęcona twórczości Anatola Sterna. Słowo wstępne: 
J. L. Ordan - KLP. 


276
		

/Czasopisma_067_05_279_0001.djvu

			21 Koncert kameralny Przy świecach (A. Banchieri - La Pazzia Se- 
nile, D. Cimarosa - Koncert obojowy, J. Haydn - Symfonia "Le 
Matin"), dyr. S. Gałoński, Chór Madrygalistów, sol. Z. Procharski 
(obój), Z. Krauze (słowo wiążące), S. MBsłowski (słowo wiążące) - 
CB. 
O co właściwie chodzi, premiera programu Kabaretu Studenckiego 
"Pistafon" - KON. 
Wieczór poezji A. Sterna w wyk. Z. Jakubca i J. Kozłowskiego - 
KA. 
PS1Jchofizjologia sztuki. Część I - Mechanizm powstawania sztuki, 
odczyt J. Ballenstaedta - ZPAP, BWA. 
22 Psychofizjologia sztuki. Część II - -Mechanizm odbioru sztuki, od- 
czyt J. Ballenstaedta - ZPAP, BWA. 
Nowe spojrzenie na dramat Szymanowicza "Castus Ioseph", odczyt 
mgra M. Szarmacha - PTF. 
Sztuka pamiętania i uczenia się, prelekcja dr A. Kulikowskiej 	
			

/Czasopisma_067_05_280_0001.djvu

			2 Otwarcie wystawy fotograficznej Stanisława Turskiego Impresje 
leśne - ZPAF, KI. 
Poranek z okazji 24 rocznicy wyzwolenia miasta. W programie pre- 
miera montażu poezji Kranikarzu, opowiedz nasz los, opr. i reż. 
T. Tusiacki, Teatr Propozycji - Studio Współczesne - WK, KMPiK. 
Rozstrzygnięcie konkursu na wspomnienia z lat wojny i okupacji. 
Nagrody: I-M. Wesołowska-Szarzyńska, II - U. Chmielewska, 
III - H. Wróblowa, wyróżnienia: W. Janicki, I. Kraśkiewicz i H. Pi- 
skorska. 
3 otwarcie wystawy rysunku Andrzeja Stypułkowskiego - KA. 
Dyskusja nad fragmentem powieści W. Roszewskiego Amalgamat. 
Wprowadzenie J. Z. Maciejewskiego - KLP. 
4 Inwazja orzechówki w 1968 r., odczyt doc. dra S. Strawińskiego - 
PTZ. 
Poszukiwania sejsmiczne na Antarktydzie, spotkanie z radzieckim 
inżynierem-geofizykiem S. Maniłowem - MDK. 
Sto lat dzialalności Związku Spóldzielni Spożywców "Społem", od- 
czyt B. Jabłońskiego - KH. 
5 Ruch rObotniczy i komunistyczny w przededniu spotkania w Mo- 
skwie, odczyt pplka dra J. Graczyka (Cykl: Swiat współczesny) - 
KMPiK, GKO. 
6 Otwarcie wystawy malarstwa reliefowego Piotra Firleja - ZPAP, 
BWA. 
Koncert kameralny Przy świecach (J. S. Bach - Koncert klawesy- 
nowy D-dur, V koncert brandenburski oraz Kancert na klawesyn, 
skrzypce i flet, G. G. Gorczycki - Laetatus sum), dyr. S. Gałoński, 
sol. H. Pischner (klawesyn), A. Maternowski (skrzypce), S. Roszak 
(skrzypce), M. Olbrich (flet), M. Rymarz (flet), G. Banaś (wiolon- 
czela) - CB. 
S Spotkanie autorskie z delegatami na XIII Zjazd Związku Literatów 
Polskich: ZWS "Elana" - J. Dobraczyński, L. Barteiski, R. Kłyś; 
TPCz "Merinotex" - H. Panas, W. Szewczyk; Zakłady Mięsne - 
Z. Bystrzycka, T. Hołuj, M. Misiorny; Toruńskie Zakłady Urządzeń 
Chemicznych "Tofama" - E. Markuszewski, M. Rostworowski, 
T. Sliwiak; Pomorskie Zakłady Wytwórcze Aparatury Niskiego Na- 
pięcia - R. Hajduk, R. Ostrowska, J. Waksmański; Klub Nauczy- 
 
ciela - st. W. Balicki - ZLP, KPTK, WK. 
D Otwarcie wystawy prac studentów Wydziału Sztuk Pięknych 
UMK - ZSP. 
11 Geofizyka w Arktyce, spotkanie z radzieckimi inżynierami-geofizy- 
kami J. Matwiejewem i W. Pozdiejewem - MDK. 
12 Otwarcie wystawy wydawnictw UNESCO - tJ;MK. 
Pods.tawy ustrojowe PRL, prelekcja prok. M. Flisa - KM. 


278
		

/Czasopisma_067_05_281_0001.djvu

			13 Występ zespołu artystycznego Warszawskiego Okręgu Wojskowe- 
go - GKO. 
14 Wspomntenia z pola bitwy, spotkanie z płk. H. Modzelewskim - 
KK. 
Ghandi i jego droga do niepodlegloki Indii, odczyt red. L. Ruba- 
cha - MO, TPPI. 
15 Koncert symfoniczny (B. Britten - Sinfonia da Requwm, C. 
Franek - Wariacje symfoniczne na fortepian i orkiestrę, M. Kar- 
łowicz - Rapsodia litewska op. 11), dyr. Z. Chwedczuk, sol. M. Au- 
xietre, Francja (fortepian) - FP. 
Ich czworo G. Zapolskiej, reż. K. Meissner, scen. T. Darocha - 
TWH. 
17 Wieczornica z okazji 496 rocznicy urodzin Mikołaja Kopernika. Re- 
feraty: Mniejsze pisma astronomiczne Mikolaja Kopernika - doc. 
dr J. Dobrzycki, Budowa i ekspansja Wszechświata - doc. dr J. 
Smak; otwarcie wystawy Wybrane Copernicana ze zbiorów w Szwe- 
cji; inauguracja ogólnopolskiej akcji ZHP "Kopernikanie" - PTMA, 
ZHP, MO. 
Koncert kameralny Przy świecach (A. Banchieri - La Pazzia Se- 
nile, B. Britten - Nokturn, G. G. Gorczycki - Illuxit sol), dyr. S. Ga- 
łoński, sol. R. Janiszewska (sopran), H. Maternowska (sopran), 
I. Tkaczyk (mezzosopran), E. Sąsiadek (tenor), A. Antoniak (tenor), 
W. Brychcy (bas), J. Stasiuk (recytacje) - CB. 
18 Zachodnia Syberia bazq naftowq ZSRR, spotkanie z radzieckimi in- 
żynierami-geofizykami J. Pietrowem, J. Szczerbakowem i L. Truso- 
wem - MDK. 
19 Aktualne problemy gospodarcze Bułgarii, prelekcja dra J. Głuchow- 
skiego - PTE, NOT. 
Muzea Niemieckiej Republiki Demokratycznej, prelekcja mgra J. 
Frycza (Cykl: Wędrówki po muzeach świata) - KMPiK. 
Walne zgromadzenie Toruńskiego Towarzystwa Naukowego. Refe- 
rat: Wyprawy toruńskich naukowców do Islandii.-prof. dr R. Galon 
Wybrano zarząd w składzie: prezes - prof. dr Konrad Górski, wice- 
prezes - prof. dr A. Swinarski, sekretarz generalny - prof. dr 
Mo Biskup, skarbnik - dr S. Dembiński. 
20 Wplyw środowiska na zainteresowania Kopernika, prelekcja J. Pal- 
czewskiego - KO. 
21 Otwarcie wystawy prac plastycznych Janiny Rachwald - To-Mi-To, 
DDK. 
22 Otwarcie wystawy malarstwa Józefa Hałasa (Wrocław) - KA. 
Koncert symfoniczny (J. Hellmesberger - Scena baletowa, W. A. 
Mozart - Aria z opery "Wesele Figara", Dwa marsze oraz 4 Pieśni 
miłosne, Fr. Schubert - Rosamunda, J. Strauss - Uwertura z opery 


279 


...-.......
		

/Czasopisma_067_05_282_0001.djvu

			"Zemsta nietoperza", ,1ria Adeli z opery "Zemsta nietoperza", Polka 
"Tritsch-tratsch", Walc cesarski i Walc ..Odglosy wiosny"), dyr. 
W. Ormicki, sol. K. Pakulska (sopran) - FP. 
24 Porażki i sukcesy najmlodszej poezji pOlskiej, prelekcja K. Mętra- 
ka - KLP, KA. 
25 Otwarcie wystawy twórczości plastyków-amatorów z Niemieckiej 
Republiki Demokratycznej - KMPiK, ZWS Elana. 
Jakucja, spotkanie z radzieckim inżynierem-geofizykiem D. Mietieł- 
kinem - MDK. 
Ochrona zabytków, prelekcja mgr A. Antonowicz - K,M. 
Postać jako dzielo sztuki, prelekcja A. Kostołowskiego - ZSP. 
Przyklady zastosowań chromatografii oazowej w biologii i medy- 
cynie, odczyt dra A. Matawowskiego - PTP. 
Rola energii jądrowej w przemyśle, odczyt mgra inż. Fr. Chwarś- 
cianka - NOT. 
Wspólczesne kierunki w literaturze Niemieckiej Republiki Demokra- 
tycznej, odczyt D. Kellinga, dyrektora Ośrodka Kultury i Informacji 
NRD w Warszawie - KMPiK. 
26 Otwarcie ogólnopolskiej pOkonkursowej wystawy poświęconej mar- 
tyrologii i walce młodzieży polskiej w okresie okupacji hitlerow- 
skiej - KPTK, GOP. 
Leczenie niedokrwistości mięśnia sercowego, odczyt prof. dra med. 
J. MoUa - PTLk. 
Organizacja, dobór dawcy i biorcy w przeszczepianiu serca, odczyt 
doc. dra med. K. Rybińskiego - PTLk. 
Wady serca ze szczególnym uwzględnieniem protez allogennych 
i honwgennych, odczyt dra med. A. Działkowiaka - PTLk. 
Związek twórczości plastycznej i literackiej u Stanislawa Wyspiań- 
skiego, prelekcja prof. M. Turwida - KK. 
27 Wieczór poświęcony twórczości Stanisława Piętaka. Słowo wstępne 
J. Dąbrowy-Januszewskiego - KLP, KA. 
Problemy seksualne mlodzieży, prelekcja dra J. $widzińskiego 
(Cykl: Problemy młodzieży) - KMPiK. 
28 Postępy w kardiochirurgii i ich znaczenie w medycynie praktycz- 
nej, odczyt prof. dra med. J. MoUa - PTLk. 


Marzec 


1 Koncert symfoniczny (A. Bruckner - VI symfonia A-dur op. 105 
KV 219, W. A. Mozart - Koncert skrzypcowy A-dur, H. W. Sach- 
se - Sinfonia serena op. 70), dyr. W. Konig (NRD), sol. L. Vernova, 
Meksyk (skrzypce) - FP. 
Zastosowanie i metodyczne wykorzystanie pomocy audiowizualnych 


280
		

/Czasopisma_067_05_283_0001.djvu

			w nauczaniu języków zachodnio-europejskich, odczyt mgra A. Mi- 
leckiego - KMPiK. 
1-2 Eliminacje miejskie Ogólnopolskiego Konkursu Piosenki Radziec- 
kiej. Nagrody indywidualne: I - Wojciech Szymański, II - Wiesła- 
wa Bieniaszewska, III - Leszek Klimek i Aleksandra Marzec oraz 
wyróżnienia: Lech Kadlec, Jerzy Laskowski, Piotr Malinowski, Da- 
nuta Mątowska, Włodzimierz Sapiejewski i Elżbieta Wołowicz. 
Nagrody zespołów wokalnych: I - Tercet Wyższej Oficerskiej Szko- 
ły Wojsk Rakietowych i Artylerii, II - Kwartet "Canto" Studium 
Nauczycielskiego, III - Duet II Liceum Ogólnokształcącego, oraz 
wyróżnienia: tercet Technikum Odzieżowego i. duet Technikum 
Gastronomicznego. 
2 Koncert uczniów Państwowej Szkoły Muzyczn.ej II stopnia im. 
K. Szymanowskiego - PSM. 
Wieczornica z okazji 51 rocznicy powstania Armii Radzieckiej 
z udziałem przybyłych przedstawicieli Północnej Grupy Wojsk Ra- 
dzieckich - KMPiK, WK. 
3 Stan losów Fausta, opr. i wyk. A. Dziedziul, opr. muz. T. Orzech - 
KA. 
Dramat romantyczny, prelekcja M. Bargiełowskiego - DDK. 
Malarstwo renesansowe, prelekcja dra Zb. Ważbińskiego (Cykl: Od 
malarstwa jaskiniowego do secesji) - KI, SHS. 
4 Koncert kameralny Przy świecach (Anonim - Ave in coelum, 
J. Astriab - 2 wokalizy na sopran salo i 12 instrumentów, G. Ba- 
cewicz - Divertimento, D. Cato - Fantazja oraz Preludium i Ga- 
liarda, M. Gomółka - 2 psalmy, W. A. Mozart - Symfonia G-dur 
KV 199, Seb[astian] z Felsztyna - Felix es sacra virgo oraz Kryste, 
dnic naszej światłości, Wacław z Szamotuł - Ego sum pastor bonus, 
W. Długoraj - Villanella i Finał), dyr. J. Roehl, sol. B. Banaś 
(sopran), G. Banaś (lutnia) - FP. 
Nie pchaj palca, czyli czy pani lubi wieszcza, występ kabaretu "Dy- 
mek z papierosa" pod dyr. W. Dzieduszyckiego - E. 
5 Otwarcie wystawy prac Stanisława Wyspiańskiego Literatura 
i obrazy - KO, MO. 
6 Katolicyzm i socjalizm, prelekcja doc. dra W. Mysłka (Cykl: Prze- 
kroje światopoglądowe) - KMPiK, GKO. 
Przestępczość wśród nie letnich, prelekcja mgra W. Rosłana - KZK. 
8 Recital piosenkarzy studenckich Uniwersytetu M. Kopernika- 
KON. 
g Otwarcie wystawy fotograficznej Michała Diamanta Szukanie for- 
my - ZPAF, KI. 
Otwarcie wystawy malarstwa Jacka Gaja - ZSP. 
Otwarcie wystawy rzeżby Norberta Kowalskiego - K.M. 


281
		

/Czasopisma_067_05_284_0001.djvu

			Kazimierz Wielki Stanisława Wyspiańskiego, opr. i wyk. St. Spara- 
żyński, scen. A. Tośta, Teatr Propozycji - Studio Współczesne - 
WK. 
10 Otwarcie wystawy rysunków dzieci - Klub SD i IKP. 
Spotkanie z Wojciechem Pomykało, redaktorem naczelnym dwuty- 
godnika "Wychowanie" - KN. 
Łukasz Watzenrode - czlowiek i pOlityk, odczyt prof. dra Karola 
Górskiego - PTH. 
Dyskusja nad zbiorem grotesek J. Sulimy-Kamińskiego Ktoś z je- 
miołą. Słowo wstępne A. Borzyckiego - KLP. .. 
11 Maszyny matematyczne i ich zastosowanie w badaniach naukowych, 
odczyt mgra J. Kubrychta - PTP. 
13 Otwarcie okolicznościowej wystawy plastyki toruńskiej - ZP AP, 
BWA. 
Konflikt na Bliskim Wschodzie, prelekcja red. A. Howzana - KON. 
14 Konflikt i frustracja, odczyt dr A. Kulikowskiej (Cykl: Problemy 
młodzieży) - KMPiK. 
15 Koncert symfoniczny (J. S. Bach - Pasja wg św. Mateusza), dyr. 
J. Katlewicz, sol. Z. Janukowicz (sopran), K. Szczepańska (mezzo- 
sopran), B. Paprocki (tenor), A. Hiolski (baryton), A. Szybowski 
(bas) oraz Chór Arion - FP. 
Recital piosenkarski Maryli ROdowicz - KON. 
Kobiety w historii Torunia, prelekcja J. Palczewskiego - KO. 
Zawal mięśnia sercowego, odczyt lek. med. M. Skrzypek - PTLk. 
16 Otwarcie wystawy grafiki Grażyny Arcimowicz - KMPiK, ZWS 
Elana. 
25 lat grafiki poLskiej, prelekcja mgra A. Ściepuro - KMPiK. 
Geneza i rozwój westernu, prelekcja mgra A. Bukolta - DDK. 
17 Dla mnie bomba, występ kabaretu "Owca" - E. 
18 Twórczość hermetyczna czy sztuka dla ludzi, prelekcja dra J. Bo- 
guckiego - KA. 
Wielkość ciala a rozmiary komórek u niektórych kręgowców, od- 
czyt dra L. Stankowa - PTZ. 
19 Koncert kameralny Przy świecach (J. Haydn - Symfonia No 83, 
W. A. Mozart - Motet "Exultate iubiLate", A. Vivaldi - Koncert 
na wiolonczeLę), dyr. S. Gałoński, sol. B. Banaś (sopran), M. Olbrich 
(flet), R. Suchecki (wiolonczela) - CB. 
GeomorfoLogia przedpoLa lodowca Sidu (Irlandia), odczyt doc. dra 
J. Szupryczyńskiego - PTG. 
20 Pójdź, pójdź, pójdź..., występ kabaretu "Anawa" z udziałem Marka 
Grechuty - E. 
Wieczór autorski Wojciecha Roszewskiego - KI. 
Aktualna sytuacja gospodarcza kraju, prelekcja red. G. Pisarskie- 
go - PTE, NOT. 


282 


--..
		

/Czasopisma_067_05_285_0001.djvu

			Miejsce Polski w świecie, odczyt pplka mgra J. Sumera - KZK. 
Monitora ciąg dalszy, spotkanie z red. E. .Męc1ewskim - KK. 
Wyspiański ciągle żywy, prelekcja dra J. Kasprzyka - KM. 
21 Swiatopogląd a etyka, odczyt dra S. Soldenhoffa (Cykl: Przekroje 
światopoglądowe) - KMPiK. 
22 Recital piosenkarski Irminy Krause - KI. 
Seminarium PomoTZe w 25-leciu PRL. Referaty: Kształtowanie się 
władzy ludowej w województwie bydgoskim w pierwszych latach 
powojennych - mgr B. Kapłan, Z działalności organizacji mlodzie- 
żowych na Pomarzu - doc. dr B. Głębowicz, Osiągnięcia kulturalne 
i materialne wsi bydgoskiej w 25-leciu PRL na tle parównaw- 
czym - doc. dr J. Liczkowski - ZMW. 
23 Kwiaty tych lat, reż. T. Witt. Teatr Propozycji - Studio Współ- 
czesne - WK, KMPiK. 
24 Recital piosenkarski Sławy Przybylskiej z towarzyszeniem Sekstetu 
Warszawskiego J. Szczygła - E. 
Narodziny i rozwój nowoczesnego narodu polskiego, odczyt dra 
A. Ajnenkiela - PTH. 
24 Regiony ekonamiczne świata, odczyt prof. dra S. Leszczyckiego - 
PTG. 
Nepal- kraj jednej drogi, odczyt prof. dra S. Leszczyckiego - PTG. 
25 Spotkanie z Toruńczykiem 1969 roku - B. Rymaszewskim (Cykl: 
Spotkania z ciekawymi ludźmi) - RN, KMPiK. 
Biochemiczny mechanizm pamięci, odczyt dra W. Błeszczyńskie- 
go - PTFzj. 
Staropolskie obyczaj.e, prelekcja mgr A. Antonowicz - KM. 
Twórczość Jacka Malczewskiego, odczyt prof. dr J. Puciata-Pawlow- 
skiej - MO. 
26 Muzyka w telewizji, prelekcja L. Erhardta - KPM. 
Wieczornica poświęcona Z2 rocznicy śmierci gen. K. Świerczew- 
skiego - KT. 
27 Teatr XX wieku, prelekcja mgr A. Szałach - KZK. 
28 Kwalifikacja uszkodzeń ciaw w procesie karnym, odczyt doc. dra 
med. S. Raszeji - PTLk. 
W lOO-lecie urodzin Stanislawa Wyspiańskiego, odczyt prof. dra 
Karola Górskiego - KK. 
29 Koncert symfoniczny (L. van Beethoven - Koncert skrzypcowy, 
J. Haydn - Symfonia e-moll "Londyńska", M. Ravel - II suita 
z baletu "Da[nis i Chloe") - FP. 
Zbrodnia i kara F. M. Dostojewskiego, reż. H. Moryciński, scen. 
J. A. Krassowski, muz. F. Dąbrowski - TWH. 
Koncert laureatów eliminacji miejskich Ogólnopolskiego Konkursu 
Piosenki Radzieckiej - TPPR, WK. 


283 


...-.....
		

/Czasopisma_067_05_286_0001.djvu

			30 Otwarcie wystawy fotograficznej Anny Chojnackiej Teofil Ociep- 
ka - ZPAF, KI. 
Opawieści pana Koncertmistrza, reż. W. Iwanicki, scen. L, Zamel, 
muz. S. Prokofiew i C. Debussy - Baj. 
Szkola janczarów wg A. Twardeckiego, opr. scen. i wyk. A. Salawa, 
reż. M. Okopiński, scen. A. Tośta - WK, KMPiK, TZUO Towimor. 
31 Spotkanie autorskie z Alojzym Twardeckim - KI. 


Kwiecień to 


1 Otwarcie wystawy grafiki litewskiej - KP, MO. 
System produkcji bezbrakowej na tle doświadczeń innych krajów, 
prelekcja mgra Z. Zaczkiewicza - NOT. 
2 Koncert chóru i orkiestry Studenckiego Klubu "Pro Musica" oraz 
piosenkarzy studenckich - KPM. 
Spotkanie nt. ankiety Dziennika Toruńskiego "Nowości" Turystom 
bramy otwarte - RN, KMPiK. 
Polityczne tlo i skutki encykliki "Humanae vitae", prelekcja mgra 
B. Favre (Cykl: Przekroje światopoglądowe) - KMPiK. 
Rola i funkcja Aródmieścia w dawnym i współczesnym Toruniu, 
spotkanie z mgrem inż. K. Gregorkiewiczem i mgrem B. Rymaszew- 
skim (Cykl: Wieczory toruńskie) - WK, To-Mi-To. 
 
Struktura nadsubtelna linii wzbronionych i efekt interferencyjny, 
odczyt prof. dra S. Mrozowskiego - PTFz. 
8 Teatr poetycki dziś, prelekcja mgra J. Niesiobędzkiego - KML. 
10 Koncert Orkiestry Kameralnej Akademii Muzycznej w Belgradzie, 
(G. F. Haendel, P. Riccioti, A. Vivaldi), dyr. D. Skovran, sol. B. Ni- 
kolić (skrzypce), J. Kolundżija (skrzypce) - PTM, KPM. 
Człowiek, którego cenimy, prelekcja mgra S. Duńskiego - KZK. 
Problemy spoleczno-ekonomiczne na łamach "Nowych Dróg", spot- 
kanie z red. J. Chodkowskim - KMPiK. 
Wrażenia z podróży do USA, spotkanie z drem J. Heldtem - Klub 
SD i IKP. 
10-14 Eliminacje miejskie XVI Ogólnopolskiego Konkursu Recytatorskie- 
go. Nagrody: I-H. Pokorniecka i Barbara Nalaskowska, II _ 
Elżbieta Korzeniewska, III - Renata Nowak, IV - Ewa Drom8 
i Bogumił Linde, V - Wojciech Witkowski oraz wyróżnienia: Hanna 
Byra, Elżbieta Groszewska, Danuta Teresa Jankowska, Adam Kry- 
stek, Krystyna Reinboldt, Ewa Rucka, Irena Szałwińska, Wiesława 
Wiekiera (pion szkolny); I - Józef Sadowski i Andrzej Ławniczak, 
II - Teresa Szyszko oraz wyróżnienia: Ewa Babińska, Zyta Gostyń- 
ska, Andrzej Sienkiewicz (pion akademicki); I - Stanisław Szypie- 


284
		

/Czasopisma_067_05_287_0001.djvu

			lewicz, II - Grażyna Majewska, III - Lidia Jeziorska (pion ama- 
torski) - WK. 
11 Teatr poetycki dziś, prelekcja mgra J. Niesiobędzkiego - KI, 
Wyspiański ciqgle żywy, prelekcja dra J. Kasprzyka - KK, KM. 
Uroczysta inauguracja Roku Leninowskiego. Koncert laureatów 
Ogólnopolskiego Konkursu Piosenki Radzieckiej - TPPR, WK. 
12 Otwarcie wystawy malarstwa Kazimierza Ostrowskiego (Gdynia) - 
ZPAP, BW A. 
Koncert symfoniczny (Fr. Liszt - Preludia, G. Rossini - Uwertura 
do opery "Cyrulik sewilski", Fr. Schubert - VIII symfonia "Nie- 
dokończona", R. Schumann - Koncert a-moll), dyr. Z. Chwedczuk, 
sol. Z. Feller, Jugosławia (skrzypce) - FP. 
13 Otwarcie wystawy grafiki Andrzeja Bortowskiego - KML. 
Otwarcie wystawy intarsji Edmunda Kapłońskiego (Znin) 
KMPiK, ZWS Elana. 
Biuro uslug poufnych H. Meilhaca i L. Halevy'ego, reż. M. Okopiń- 
SkI, scen. T. Darocha - TWH. 
Rodowód intarsji, prelekcja mgra J. Frycza - KMPiK. 
14 Pól wieku odrodzonych polskich archiwów państwowych, odczyt 
prof. dra P. Bańkowskiego - PTH. 
15 Koncert muzyki austriackiej (Dni Kultury Austrii) - ZSP. 
Spotkanie z sierż. MO J. Wiórowskim, laureatem plebiscytu Toruń- 
czyk roku 1969 - KH. 
Wrażenia przyrodnika z podróży po Egipcie, odczyt doc. dra 
W. Strojnego - PTP. 
16 Otwarcie wystawy grafiki Oscara Kokoschki (Dni Kultury Austrii) - 
ZSP. 
Luwr, prelekcja mgra J. Frycza (Cykl: Wędrówki po muzeach 
świata) - KMPiK. 
Szkodliwości biologiczne w środowisku wiejskim ze szczególnym 
uwzględnieniem chorób odzwierzęcych, odczyt dra med. J. Umiń- 
skiego - PTLk. 
Wiedeń dawnych lat, spektakl w wykonaniu H. Lederera (Dni Kul- 
tury Austrii) - ZSP. 
17 Koncert kameralny Przy świecach (G. G. Gorczycki - Comple- 
torium, A Jarzębski - Concerto l i II oraz Canzon I i II, M. Mi1e- 
czewski - Veni Domine, B. Pękiel - Audite mortales, S. S. Sza- 
rzyński - Sonata), dyr. S. Gałoński, sol. R. Janiszewska (sopran), 
H. Maternowska (sopran), M. Głuszak (mezzosopran), l. Tkaczyk 
(mezzosopran), E. Sąsiadek (tenor), W. Brychcy (bas) - CB. 
Glówne kierunki badawcze i oSiqgnięcia historiografii Radzieckiej 
Estonii po r. 1945, odczyt dra E. Tarvela - PTH. 
Katastrofalne powodzie w obniżeniu gniewkowskim, odczyt doc. dra 
W. Mrózka - PTG. 


285
		

/Czasopisma_067_05_288_0001.djvu

			Prawa i obowiqzki młodzieży w 
wietle Konstytucji i ordynacji Wll- 
borczej, odczyt mgra W. Rosłana - KZK. 
Wyspiański ciqgle żywy, prelekcja dra J. Kasprzyka - KM, KW. 
18 "Ramajana" - wielka epopeja hinduska, odczyt prof. dra E. Słusz- 
kiewicza - TPPI. 
O szczęściu, odczyt dra S. Soldenhoffa (Cykl: Problemy młodzieży) - 
K;MPiK. 
19 Popis uczniów Społecznego Ogniska Artystycznego - PTM. 
Lekarz o alkoholizmie, odczyt dra J. Góreckiego - KZK. 
20 O co wZaściwie chodzi, premiera programu Studenckiego Kabaretu ł' 
"Pistafon" - KML. 
21 Gwwzdy nowe, odczyt dra R. Głębockiego - WK, PTMA. 
Lenin a te aria polityki, odczyt doc. dra S. Kozyr-Kowalskiego 
(Cykl: Swiat współczesny) ....!. KMPiK. 
22 Marfologia Omphrale fenetstralis L. (muchówki) oraz niektóre 
obserwacje nad rozwojem tego gatunku, odczyt dr I. Żurańskiej - 
PTZ. 
22-23 Występ zespołów "Heliosi" i "Amazonki", sol. E. Hulewicz i J. 
Land - E. 
23 Lenin a rewolucja, prelekcja mgra E. Buczyńskiego - KH. 
Stopień wodny we Wloclawku, odczyt mgra A. Zwolińskiego - PTG. 
Toruński komentarz z roku 1607 do farmaceutycznego poematu 
Andromacha, odczyt doc. dr Z. Abramowicz - PTF. 
24 Rola radnego w ksztaltowaniu postawy obywatelskiej 
rodowiska, 
odczyt M. Walenty - KZK. 
25 Podstawy ustrojowe PRL, spotkanie z prok. M. Flisem - KK, KM. 
Prawo w walce z alkoholizmem, prelekcja prok. K. Cebulaka _ 
KZK. 
O Sejmie nieoficjalnie, spotkanie z posłem W. Lassotą (Cykl: Swiat 
współczesny) - KMPiK. 
Eliminacje miejskie II Festiwalu Piosenki Żołnierskiej. Nagrody: 
I - Irmina Krause, II - Andrzej Chmielarz, III - Wiesława Bie- 
niaszewska, IV - Aleksandra Marzec, V - Waldemar Tomaszew- 
ski, VI - Lech Kadlec oraz zespoły wokalne: I - Tercet Wyższej 
Oficerskiej Szkoły Wojsk Rakietowych i Artylerii i Kwartet "Can- 
to" Studium Nauczycielskiego, II - Duet Technikum Odzieżowe- 
go - WK. 
26 Koncert symfoniczny (L. van Beethoven - Uwertura "Cariolan". 
J. Brahms - II symfonia, E. Grieg - Koncert fortepianowy), dyr. 
A. Wit, sol. B. Hesse-Bukowska (fortepian) - FP. 
Rozwój sceny polskiej w okresie 25-lecia PRL, spotkanie z Z. Me- 
lechówną, aktorką Teatru W. Horzycy - KK. 
27 Otwarcie IV wystawy fotograficznej Studenckiej Grupy "Formy" - 
WK, ZSP. 


286
		

/Czasopisma_067_05_289_0001.djvu

			Eliminacje wojewódzkie II Festiwalu Piosenki 2ołnierskiej. Na- 
grody: I - Irmina Krause (Toruń), II - Andrzej Chmielarz (To- 
ruń), III - Andrzej Sosnowski (Inowrocław) i Kwartet "Canto" 
Studium Nauczycielskiego w Toruniu oraz wyróżnienia: Wiesława 
Bieniaszewska, Aleksandra Marzec, Waldemar Tomaszewski (To- 
ruń) - WK. 
28 Wieczór poezji Christo Botewa - KI. 
Wieczór autorski Lecha Bądkowskiego - WK, KMPiK. 
W sprawie genezy rozdrobnienia feudalnego w Polsce, odczyt prof. 
dra T. Grudzińskiego - PTH. 
Dyskusja nad II tomem grupy poetyckiej "Wiatraki". Wprowadzenie 
do dyskusji J. Kryszaka - KLP. 
29 Koncert fortepianowy w wykonaniu Joanny Bocheńskiej - KPM. 
Koncert l-majowy w wykonaniu J. Oleradzkiej (recytacje) i B. Mu- 
chenberg (fortepian) - KMPiK. 
Ord1lnacje wyborcze, prelekcja prok. J. Białowicza - KM. 
30 Koncert pieśni rewolucyjnych w wykonaniu Chóru "Harfa" - KP. 


Maj 


1 Koncert orkiestry garnizonowej - GKO. 
Impreza rozrywkowa Dla każdego coś milego - KT. 
Festyn szkolnych zespołów artystycznych - MDK. 
3 Otwarcie wystawy grafiki Zygfryda Gardzielewskiego Grafika 
w slużbie książki - KMPiK, Zakłady Graficzne. 
Uroczysta inauguracja Dni Oświaty, Książki i Prasy. Koncert laure- 
atów eliminacji miejskich II Ogólnopolskiego Festiwalu Piosenki 
Żołnierskiej - WK. 
3---4 VII Toruński Maj Poetycki. W programie: Referat W. Roszewskie- 
go - Niektóre problemy mlodej i najmlodszej poezji polskiej; spot- 
kanie autorskie z A. Sandauerem; turniej jednego wiersza; parada 
poetów na Zamku - WK, ZSP. 
4 Otwarcie wystawy 25 lat polskiej literatury wspólczesnej - KM. 
Koncert młodzieżowych zespołów muzycznych - KE. 
25 lat polskiej literatury współczesnej, prelekcja doc. dra C. Nie- 
dzielskiego - KM. 
6 Koncert uczestników eliminacji wojewódzkich XV Ogólnopolskiego 
Konkursu Recytatorskiego - DDK. 
7 Koncert kameralny Przy świecach (J. Gallus - Odi et amo, Omnia 
vincit Amor, Permultos liceat cuculus oraz Qui leviter crerit, 
J. Haydn - Aria deI Cavaliere oraz Aria di Erneste, V. Jelić - Audi 
Domine, Audivi vocem oraz Sancti et justi, W. A. Mozart - Di- 
vertimento F-dur oraz Symfonia A-dur No 99), dyr. J. Roehl, sol. 


287
		

/Czasopisma_067_05_290_0001.djvu

			H. Maternowska (sopran), R. Janiszewska (sopran), I. Tkaczyk 
(mezzosopran), E. Sąsiadek (tenor), W. Brychcy (bas), W. Kaput 
(organy) - CB. 
Koncert uczestników eliminacji wojewódzkich XV Ogólnopolskiego 
Konkursu Recytatorskiego - KML. 
O dawnej i wspólczesnej książce, prelekcja mgra L. Jarzębowskie- 
go - KH. 
Dywersja ideologiczna - Wolna Europa i paryska "Kultura", pre- 
lekcja dra J. Ko1czyńskiego - KON. 
Obecne zagospodarowywanie terenu w miejsce nie istniejących za- 
bytków, spotkanie z mgrem Z. Nawrockim i mgrem inż. arch. 
T. Rutzem (Cykl: Wieczory toruńskie) - WK, To-M i-To. 
8 Rola i miejsce klasy rob'otniczej w spoleczeństwie kapitalistycznym, 
prelekcja mgra L. Wabii - KI. 
9 Koncert uczestników eliminacji wojewódzkich XV Ogólnopolskiego 
Konkursu Recytatorskiego - KP. 
Konstytucje z lat 1791, 1921, 1935 a Konstytucja PRL, prelekcja 
mgra St. Duńskiego - KT. 
Osiągnięcia Polski Ludowej w polityce i kulturze na przestrzeni 
25 lat, prelekcja mgra Fr. Czajkowskiego - KK. 
10 Otwarcie wystawy fotograficznej Wacława Nowaka - KI ZPAF. 
Otwarcie wystawy fotograficznej Grupy "Zero-61" - WK, ZSP. 
Koncert symfoniczny (Fr. Liszt - Koncert fortepianowy Es-dur, 
D. Szostakowicz - IX symfania op. 70, G. Verdi - Uwertura "Nie- 
szpory sycylijskie"), dyr. C. Bagnoli (Włochy), sol. A. Szczepański 
(fortepian) - FP. 
Michał Drzymała, prelekcja J. Podgórecznego - KM. 
10-11 Eliminacje wojewódzkie amatorskich zespołów artystycznych szkół 
rolniczych - ZMW. 
11 Otwarcie wystawy rysunków Stanisława Borysowskiego - KML. 
Otwarcie wystawy fotograficznej Grupy "Krąg" - DDK. 
Koncert Międzyszkolnego Zespołu Pieśni i Tańca "Młody Toruń" 
z okazji 5-lecia swego istnienia - MDK. 
Melodie w Fosie, koncert chóru i orkiestry Szkoły Podstawowej 
nr 5, chóru, orkiestry i zespołu tanecznego Szkoły Podstawowej 
nr 23 oraz zespołu muzyki młodzieżowej "Torczesi" - MDK. 
Uroczystości miejskie Dnia Działacza Kultury. Wyróżnieni: Odzna- 
ką "Zasłużony Działacz Kultury" - B. Ptaszyński i B. Rymaszewski, 
nagrodą kierownika Wydziału Kultury PWRN - A. Bukowa i T. 
Tusiacki, nagrodą kierownika Wydziału Kultury P;lVIRN - E. Bu- 
czyński, B. Narębska-Dębska, T. Kubiak, S. Siemianowski, J. Sa- 
dowski, dr A. Woszczyk, zespół pracowników KMPiK n. Bieszk, 
U. Skarbek i J. Szymańska), dyplomami Wydziału Kultury PMRN _ 
K. Bretschneider, J. Friedelówna, K. Maciejewska, B. Węgrzyn, 


2BB 


....
		

/Czasopisma_067_05_291_0001.djvu

			B. Włodarska, zespół Klubu Związków Twórczych "Azyl" (T. Gą- 
siorowska, A. Kryńska, A. i J. Lipniccy). 
12 Maleńka zlota szubieniczka wg Hamiltona, opr. i wyk. T. WiU i P. 
Wysocki, Teatr Propozycji-Studio Współczesne - WK, ZT A. 
Malarstwo XX wieku, prelekcja dra Z. Waźbińskiego (Cykl: Od ma- 
larstwa jaskiniowego do secesji) - SHS, KI. 
13 Spotkanie autorskie z J. Tyrankiewicz - KM, TPC "Merinotex". 
Spotkanie z ludowym poetą F. Becińskim - PTL, ME. 
Zagadnienie życia we Wszechświecie, odczyt mgra N. Marona 
PTP. 
14 Spoleczna funkcja turystyki, spotkanie z drem A. Kornakiem 
Klub SD i IKP. 
Zaopatrzenie Torunia w wodę, odczyt mgr T. Wilczyńskiej - PTG. 
15 Czy przeżywamy wspólcześnie kryzys moralny, odczyt dra S. Sol- 
denhoffa (Cykl: Problemy młodzieży) - KMPiK. 
17 Otwarcie wystawy grafiki Edmunda Piotrowskiego (Warszawa) 
ZP AP, BW A. 
Choroba reumatyczna, odczyt dra med. S. Pacheckiego - PTLk. 
Odzwierzęce grzybice skóry, odczyt dra med. L. Tymienieckiego 
PTLk. 
18 Otwarcie wystawy gwaszy Izoldy Kotlarczyk - KA. 
Otwarcie wystawy malarstwa i rysunku Barbary Julii Perzyny 
(Poznań) - KMPiK, ZWS Elana. 
19 Osiqgnięcia m. Torunia w 25-leciu PRL, spotkanie z kandydatami 
na posłów i radnych - PTE, KMPiK. 
Podróże międzyplanetarne, prelekcja mgra A. Strobla - WK, PTMA. 
20 Sqd nad Brechtem, premiera programu Teatru Faktu, reż. J. Ole- 
radzka - KI. 
21 Holandia, odczyt inż. T. Brandyka - PTG. 
O prawach i obowiqzkach mlodych, prelekcja mgra W. Rosłana - 
KT. 
Wieś w literaturze, odczyt dra J. Kajtocha - KMPiK, "Tygodnik 
Kulturalny". 
22 Koncert kameralny Przy świecach (G. G. Gorczycki - Pariendo 
non gravaris, J. F. Haendel- Cemcerto grosso op. 6 No 4, J. Haydn- 
Symfemia No 84, A. Koźeluh - Koncert fagotowy), dyr. St. Gałoń- 
ski, sol. E. Sąsiadek (tenor), J. Barteczek (fagot), K. Maternowski 
(I skrzypce), K. Żurawska-Jaskułła (II skrzypce), A. Sochacki (wio- 
lonczela) - CB. 
Memitor klubowy - KML. 
Organizacje spoleczne w aktywizacji środowiska, prelekcja mgra 
W. Rosłana - KZK. 
23 Wieczór autorski Mariana Turwida - KT. 


19 - Rocznik Toruński 


289 


....
		

/Czasopisma_067_05_292_0001.djvu

			Gorączka u chorych z nowotworami zlośliwymi, odczyt lek. med. 
J. Wasilewskiej - PTLk. 
Patogeneza podwyższenia cieploty ciala i jego następstw, odczyt 
prof. dra med. M. Gamskiego - PTLk. 
Przypadek nadcieplmości wegetacyjnej, odczyt dr med. J. Piotrow- 
skiej-Sowińskiej - PTLk. 
24 Koncert symfoniczny (Z. Noskowski - Symfonia "Z życia naro- 
dów", C. Orff - Catulli carmina czyli Igraszki sceniczne z prolo- 
giem i epilogiem, J. M. Wieczorek - Capriole na orkiestrę symfo- 
niczną, dyr. Z. Chwedczuk, sol. D. Ambrozik (sopran), Z. Nikodem 
(ten OT), J. CegieUa (komentarz) - FP. 
Koncert laureatów eliminacji miejskich XV Ogólnopolskiego Kon- 
kursu Recytatorskiego - WK. 
Wieczór autorski Kazimierza Hoffmana - KI. 
25 Otwarcie wystawy fotograficznej Jana Kiepuszewskiego _ ZPAF, 
KI. 
Otwarcie wystawy rysunków dzieci Przemysl Torunia - KP. 
Koncert estradowy Silnej Grupy "Pod Wezwaniem" _ E. 
Koncert uczniów Państwowej Podstawowej Szkoły Muzycznej. 
Plac Gwiazdy Z. Bystrzyckiej, reż. M. d'Alphonse, scen. M. Czarny, 
muz. G. Kardaś - TWH. 
Wieczór muzyki rozrywkowej - KM. 
Melodie w fosie, impreza artystyczna w wykonaniu uczniów Zasad- 
niczej Szkoły Handlowej, Zasadniczej Szkoły Zawodowej nr 2 oraz 
zespołów Młodzieżowego Domu Kultury - MDK. 
Spotkanie z reżyserem Jerzym Hoffmannem - DKF, KMPiK, KI. 
26 Sympozjum poświęcone 25-leciu powstania Polskiej Rzeczypospo- 
litej Ludowej. Referaty: doc. dr J. Gilas - Rola Polski w ksztalto- 
waniu stosunków międzynarodowych po II wojnie światowej, prof. 
dr A. Swinarski - Znaczenie Torunia jako ośrodka naukowego 
w rozwoju woj. bydgoskiego - KK. 
27 Muzyka ukraińska, spotkanie z A. Konotopem, dyrektorem Sredniej 
Szkoły Muzycznej w Czerkasach - KPTK, KMPiK. 
28 Wieczór ballad amerykańskich - KON. 
29 Aktualne stosunki między państwem a Kościolem, prelekcja mgra 
B. Favre (Cykl: Przekroje światopoglądowe) - K.MPiK. 
Program wyborczy Miejskiego Komitetu Frontu Jedności Narodu, 
prelekcja prok. M. Flisa - KZK. 
30 Koncert orkiestry garnizonowej - GKO. 
Kautilia - hinduski Makiawel, odczyt prof. dra E. Słuszkiewicza 
- TPPI. 
Swżatowa kariera awangardy kompozytorów polskich, odczyt J. 
Waldorffa - KON, KPM. 


290
		

/Czasopisma_067_05_293_0001.djvu

			31 Koncert absolwentów i uczniów Państwowej Szkoły Muzycznej II 
stopnia im. K. Szymanowskiego. 


Czerwiec 


2 Otwarcie wystawy malarstwa i grafiki U1fa Erikssona (Szwecja) 
- KMPiK, ZWS Elana. 
Unia polsko-litewska 1569 roku, odczyt prof. dra J. Bardacha - PTH. 
4 Modernizacja układu komunikacyjnego m. Torunia, spotkanie 
z mgrem inż. R. Chudziakiem i C. Krzyżykowskim (Cykl: Wieczory 
toruńskie) -WK, To-Mi-To. 
5 Otwarcie międzynarodowej wystawy prac plastycznych dzieci - 
KPTK, GOP. 
Piosenki stare, premiera programu zespołu ,,Daszeńka" - KH. 
Spotkanie z red. M. Marzyńskim (TV-Warszawa) - KML. 
6 Trójmecz gitarowy z udziałem zespołów muzyki młodzieżowej "Ma- 
tadorzy", "Szelesty" i "Torczesi" - ,MDK. 
Wybrane zagadnienia działania amin katecholowych i acytocholiny 
w układzie krqżenia i pokarmowym, odczyt doc. dr J. Gilla - 
PTFzj, PTZ. 
7 Koncert na Zamku (P. Czajkowski - V symfonia e-moll, St. Mo- 
niuszko - Uwertura do opery "Halka", H. Wieniawski - Koncert 
skrzypcowy d-moll), dyr. Z. Chwedczuk, sol. E. Statkiewicz (skrzyp- 
ce), J. Skierczyński (słowo wiążące) - WK, FP. 
Koncert zespołu "Czerwono-Czarni" z udziałem H. Fabiana, J. Le- 
cha, K. Sobczyk i K. Stanek - E. 
Tajemnica modrego fartuszka, inscenizacja bajki w wykonaniu ucz- 
niów Społecznego Ogniska Artystycznego - PTM. 
8 Otwarcie wystawy fotograficznej grupy dziedęcej "Szpaczki" 
z Gdańska - ZP AF, KI. 
Romulus Wielki F. Diirrenmmatta, reż. K. Meissner, scen. A. Tośta 
-TWH. 
10 Problem podzialu dochodu narodowego, spotkanie z z-cą redaktora 
naczelnego "Nowych Dróg" J. Guttem - PTE, KMPiK. 
11 Wieczór autorski Ernesta Brylla - KMPiK, "Tygodnik Kulturalny". 
12 Wieczór autorski Ernesta Brylla - KA. 
14 Otwarcie wystawy Teatralia w zbiorach Biblioteki Głównej. UMK. 
Koncert na Zamku (A. Dworzak - 5 tańc6w slowiańskich, Fr. Liszt- 
Rapsodia hiszpańska, St. Moniuszko - Uwertura "Bajka", M. Rim- 
skij-Korsakow - Kaprys hiszpański), dyr. J. Kamiński, sol. J. Kań- 
ski (fortepian) - WK, FP. 
14--22 XI Festiwal Teatrów Polski Północnej. 


291 


/
		

/Czasopisma_067_05_294_0001.djvu

			Białystok Matka Courage i jej dzieci, B. Brechta, reż. i insc. M. 
Wawrzyniak, scen. Z. Więckowski, muz. P. Dessau. 
B;)'dgoszcz Cud mniemany czyli Krakowiacy i Górale, W. Bogu- 
sławskiego, insc. i reż. Z. Wojdan, scen. R. Strzembała, 
kier. muz. G. Kardaś, chor. J. Jarzynówna-Sobczak. 
Odmieniec J. Gorczyckiej, reż. Z Wojdan, scen. E. Cho- 
jak i J. Pożakowska, opr. muz. G. Kardaś. 
Gdańsk Ostatnie dobranoc Armstronga J. Ardena, reż. T. Minc, 
scen. M. Kołodziej, muz. H. Jabłoński. 
Tragedia o Bogaczu i Łazarzu Anonima w opracowaniu ; 
dramaturgicznym R. Ostrowskiej i T. Minca, reż. T. 
Minc, scen. M. KOłodziej, muz. H. Jabłoński, chor. J. 
Jarzynówna-Sobczak. 
Gdynia Bracia Z. Wróbla, opracowanie dramaturgiczne i reż. 
W. Lachnitt, scen. M. Kołodziej. 
Grudziądz Konrad Wallenrod A. Mickiewicza, reż. K. Sułkowski, 
scen. Z. Klimczyk i M. Wenzel, muz. J. Bożym. 
Koszalin Cud mniemany czyli Krakowiacy i Górale W. Bogu- 
sławskiego, reż. A. Ziębiński, scen. L. Jankowska, chor. 
Z. Kuleszanka. 
Jan Maciej Karol Wścieklica St. I. Witkiewicza, reż. 
M. Prus, scen. Ł. Burnat. 
Olsztyn Pamiętnik szubrawca A. Ostrowskiego, reż. S. Domań- 
ska, scen. J. Zboromirski. 
.szczecin Henryk IV W. Szekspira, reż. J. Maciejowski, scen. 
Z. Wierchowicz, muz. W. Pawłowski. 
Wyzwolenie St. Wyspiańskiego, reż. J. Maciejowski, 
scen. J. A. Krassowski, muz. W. Pawłowski. 
Toruń Kordian J. Słowackiego, reż. M. Okopiński, scen. A. 
Tośta, muz. T. Baird. 
15 Otwarcie XII dorocznej wystawy malarstwa, grafiki i rzeźby "Gru- 
py Toruńskiej" - WK, ZPAP, BWA. 
Melodie w Fosie, impreza artystyczna w wykonaniu uczniów Pod- 
stawowej Szkoły Muzycznej, Szkoły Podstawowej nr 17 i Młodzie- 
żowego Domu Kultury - MDK. 
16 Otwarcie wystawy grafiki Stanisława Fijałkowskiego (Łódź) - KA. 
Prusy a Korona w dobie sejmu lub 1569 roku, odczyt doc. dra F. 
Mincera - PTH. 
Dyskusja nad zbiorkami wierszy J. 2ernickiego Trzynaście mie- 
sięcy i Landszaft z wędrującym dnem. Wprowadzenie do dyskusji 
Wl. Pażniewskiego - KLP. 
17 Problemy "Elektr'U" Eurypidesa, odczyt prof. dra J. Łaniewskiego 
-PTF. 


292 


.. 
I
		

/Czasopisma_067_05_295_0001.djvu

			18 Otwarcie wystawy Kaszmir w rysunkach Dholekara - TPPI, 
KMPiK. 
Konflikt czy dyskusja pokoleń, prelekcja mgr W. Malczewskiej - 
KIM. 
19 O koncepcji prawdy i tego, co prawdziwe w logice staików, odczyt 
prof. dr I. Dąmskiej - PTF, PTFl, 
Kontrola statystyczna jako instrument poprawy jakości, odczyt inż. 
J. Chajny - NOT. 
Wita - bohater klasyczny monologu indyjskiego, odczyt dra M. K. 
Byrskiego - TPPI, KA. 
20 Występ zespołu estradowego Północnej Grupy Armii Radzieckiej 
pod dyr. A. Nowikowa - WK, TPPR. 
20-22 VII Toruńskie Sympozjum Teatrologiczne, Stanislaw Wyspiański 
na tle wielkiej refarmy teatru - ZSP. 
21 Koncert muzyki popularnej Na budowlach socjalizmu (L. Grossman. 
W. Krzemieniecki, W. LlIJtosławski, St. Moniuszko, E. Młynarski, L. 
Różycki, H. Wieniawski), dyr. J. Radwan, sol. B. Kinasz-Mikołaj- 
czyk (sopran), Z. Wąsicki (baryton), B. Giergiel (skrzypce) - FP. 
22 Wyznanie mordercy W. Heynowskiego i G. Scheumanna w wyk. 
Z. Nawrockiego i A. KaŻffiierczaka, aktorów Teatru im. St. Jaracza 
w O!lsztynie. 
Zakończenie XI Festiwalu Teatrów Polski Północnej. Nagrody i wy- 
różndenia - za reżyserię: Andrzej Ziębiński (Bałtycki Teatr Dra- 
matyczny im. J. Słowackiego, Tadeusz Minc (Teatr "Wybrzeże") 
Maciej Prus (Bałtycki Teatr Dramatyczny im. J. Słowackiego), Jan 
Maciejowski (Teatry Dramatyczne w Szczecinie), Marek Okopiński 
(Teatr im. W. Horzycy), Zygmunt Wojdan (Teatr Polski); za sceno- 
grafię: Łukasz Burnat (Bałtycki Teatr Dramatyczny), Lilians Jan- 
kowska (Bałtycki Teatr Dramatyczny), Marian Kołodziej (Teatr 
"Wybrzeże"); za opracowanie muzyczne: Henryk Jabłoński (Teatr 
"Wybrzeże"); za opracowanie literackie: Róża Ostrowska i Tadeusz 
Minrc (Teatr "Wybrzeże"); za choreografię: Zofia Kuleszanka (Bał- 
tycki Teatr Dramatyczny im. J. Słowackiego); za kreacje aktorskie: 
Włodzimierz Bednarski - Ryszard III w Ryszardzie III W. Szekspi- 
ra, Maria Chwalibóg - Lady Percy w Ryszardzie III. W. Szekspira, 
Wacław U1ewicz - Henryk, książę Walii w Ryszardzie III W. Szeks- 
pira (Teatry Dramatyczne w Szczecinie); Henryk Bista - Łazarz 
w Tragedii o Bogaczu i Łazarzu i Król w Ostatnim dobranoc Arm- 
stronga, J. Ardena, Krzysztof Wiecwrek - Kandyd w Tragedii 
O Bogaczu i Łazarzu, Andrzej Szalawski-John Armstrong w Ostat- 
nim dobrarwc Armstronga J. Ardena, Halina Winiarska - Dama 
w Ostatnim dobranoc Armstronga J. Ardena (Teatr "Wybrzeże"); 
Janina Bocheńska - Dorota w Krakowiakach i Góralach W. Bo- 


293
		

/Czasopisma_067_05_296_0001.djvu

			gusławskiego i Julka w Odmieńcu J. Gorczyckiej (Teatr Polski); 
Włodzimierz Kłopocki - Jan Maciej Karol Wścieklica w Janie Ma- 
cieju Karolu Wścieklicy St. I. Witkiewicza, Ewa Nawrocka - Roza- 
lia w Janie Macieju Karolu Wściekbicy St. I. Witkiewicza (Bałtycki 
Teatr Dramatyczny); Jerzy Kozłowski - Car i Witold Tokarski _ 
Wielki Książę w Kordianie J. Słowackiego (Teatr im. W. Horzycy); 
nagroda dla aktora młodego pokolenia: Urszula Jursa - Basia 
w Krakowiakach i Góralach W. Bogusławskiego (Bałtycki Teatr 
Dramatyczny im. J. Słowackiego). Puchar przechodni "Panoramy 
Północy" przyznano Bałtyckiemu Teatrowi Dramatycznemu 
w Słupsku-Koszalinie. 
23 Milion J. Jesionowskiego w wykonaniu młodzieżowego zespołu te- 
atralnego - MDK. 
24 Marynarka wojenna w 25-leciu PRL, spotkanie z komandorem J. 
Woldanem - KK. 
W 28 rocznicę napaści Niemiec hitlerowskich na ZSRR, spotkanie 
z przybyłymi przedstawicielami Armii Radzieckiej - KH. 
Otwarcie lokalu Klubu Nauczyciela przy Zarządzie Oddziału Związ- 
ku Nauczycielstwa Polskiego w Toruniu. 
25-27 Księżniczka czardasza E. Kalmana, reż. J. Golc, przyg. muz. Z. 
Dróżdż, scen. Z. Kaja, chórmistrz C. Kaczmarek _ O. 
26 Znaczenie Referendum Ludowego w 1946 roku, prelekcja mgra S. 
Duńskiego - KT. 
27 Nowe przepisy urlopowe, prelekcja mec. J. Dąbrowskiego _ KMPiK, 
RN. 
28 Koncert na Zamku (P. Czajkowski - Kaprys wIoski, J. Kreuz _ 
Final serenady klasycznej, St. Moniuszko - Uwertura do opery 
"Verbum nobile", B. Smetana - Wełtawa, G. F. Telemann - Kon- 
cert na trąbkę D-dur, G. Torelli - Sinfonia con tra1nba), dyr. A. 
BUjakiewicz, sol. st. Hadryś - WK, FP. 
30 Spotkanie z J. Kozłowskim, aktorem Teatru W. Horzycy _ laurea- 
tem XII Festiwalu Teatrów Polski Północnej - KZK. 


Lipiec 


6 Otwarcie wystawy malarstwa Hardeva Singha (Indie) - KMPiK, 
ZWS Elana. 
7 Moja podróż naukowa do Kenii, spotkanie z prof. drem W. Voise 
-RN. 
12 Koncert na Zamku (E. Grieg - Koncert fletowy No l G-dur, St. 
Moniuszko - Uwertura do opery "Flis", W. A. Mozart _ Koncert 
fletowy No l G-dur, J. Sibelius - Poemat symfoniczny "Finlandia"). 


294
		

/Czasopisma_067_05_297_0001.djvu

			dyr. Z . Chwedczuk, sol. W. Tomaszczuk (flet), J. Skierczyński (sło- 
wo wiążące) - WK, FP. 
20 Otwarcie wystawy litografii Józefa Pakulskiego, Jana Leśniaka, 
Carlosa Llas-Ribesa, Janusza Przybylskiego i Władysława Winiec- 
kiego - ZPAP, BWA. 
Srebrne wesele, impreza rozrywkowa w wykonaniu Z. Cwiklików- 
ny, M. Trzaski, R. Jasińskiego, A. Mroczyńskiego, M. Rosińskiego 
i J. Sobczyńskiego - KT. 
Festyn kulturalny na Zieleńcu - WK. 
21 Otwarcie wystawy fotografiki Alojzego Czarneckiego Z pierwszych 
dni - ZPAF, KI. 
22 Otwarcie wystawy nabytków w okresie 25-lecia PRL - MO. 
Opowiecie ciqg dalszy, montaż w opracowaniu A. Baszkowskiego 
i J. Niesiobędzkiego, reż. T. Tusiacki, scen. A. Tośta, opr. muz. G. 
Kardaś - TWH. 
Festyn kulturalny na Zieleńcu - WK. 
Koncert młodzieżowy zespołów artystycznych - DDK. 
24 Otwarcie ogólnopolskiej pokonkursowej wystawy rysunków dzie- 
ci Ukochany kraj, umiłowany kraj - KPTK, GOP. 
30 Bliski nieznajamy A. Ścibor-Rylskiego, reż. H. Sobolewska i A. Sa- 
lawa, scen. A. Tośta - TWH. 
31 Zmiany w systemie finansowania inwestycji w świetle uchwały II 
Plenum KC PZPR, odczyt mgra E. Dworznikowskiego - PTE, NOT, 


Sierpień 


1 Wieczór przyjaźni polsko-radzieckiej z udziałem grupy turystów 
z Armenii - TPPR. 
6 Poczqtki i rozwój drukarstwa w Toruniu, prelekcja mgra L. Jarzę- 
bowskiego - WK, To-Mi-To. 
Współczesna poligrafia Torunia, prelekcja mgr T. Zerzoń - WK. 
To-Mi-To. 
10 Występ artystyczny zespołów "Czerwono-Czarni" i "The Sound ol 
London" - E. 
19 Otwarcie wystawy witraży i prac plastycznych Edwarda Kwiat- 
kowskiego - KMPiK, ZWS Elana. 
26 Otwarcie wystawy rysunków Noela Counisana (Australia) - ZPAP, 
BWA. 
31 Otwarcie wystawy malarstwa Heleny Michałowskiej (Poznań)- 
KMPiK, ZWS Elana. 
Taniec śmierci w Polsce J. Petersena i S. Grochowiaka, reż. A. Sa- 
lawa, Teatr Propozycji-Studio Współczesne - WK, K,MPiK 


295
		

/Czasopisma_067_05_298_0001.djvu

			Wrzesień 


2 Senegal, Sierra Leone, Liberia, Wybrzeże Kości Sloniowej, Ghana, 
Nigeria w oczach Polaka, odczyt mgra C. Romińskiego (Cykl: Swiat 
współczesny) - KMPiK. 
3 Zagadnienia rozwoju kultury m. Torunia na przestrzeni 25 lat, od- 
czyt mgra E. Synaka (Cykl: Wieczory toruńskie) - WK, To-Mi-To. 
4 Koncert serbskich utworów wokalnych w wykonaniu zespołu z Bel- 
gradu pod dyr. D. Stefanovića (Festiwal Muzyki Dawnej) - FP. 
W 30 rocznicę wybuchu II wojny światowej, spotkanie z płk. B. 
Kowalskim - KO. 
5 Kampania wrześniowa, odczyt płk. B. Kowalskiego - KMPiK. 
Najnowsze osiągnięcia kosmiczne ZSRR i USA, odczyt mgra inż. 
Wl. Gesslera - NOT. 
Wrześniowa tragedia, prelekcja mgra A. Milewskiego - KK. 
6 Koncert symfoniczny (G. Bacewicz - Musica sinfonica in tre movi- 
menti, K. Szymanowski - I koncert skrzypcowy, J. Twardowski _ 
Oda do młodości, dyr. Z. Chwedczuk, sol. P. Janowski (skrzypce) 
oraz Chór "Arion" - FP. 
Koncert zespołu muzyki młodzieżowej "Matadorzy" - KA. 
Ożenić się nie mogę, A. Fredry, reż. M. d'Alphonse, scen. M. Czarny 
-TWH. 
7 Koncert Zespołu Instrumentalistów Dawnych z Lotaryngii (Festi- 
wal Muzyki Dawnej) - FP. 
8 Koncert chóru konserwatorium w Cluj, Rumunia (Festiwal Muzyki 
Dawnej) - FP. 
10 Metody wyzwalania rezerw produkcyjnych dla przyśpieszenia po- 
stępu technicznego, prelekcja mgra W. Baczały - PTE, NOT. 
11 Koncert włoskiej muzyki renesansowej i barokowej w wykonaniu 
orkiestry "Gasparo da Salo" (A. Corelli - Concert in Sol Minore 
op. 6 No 8 "Christmas Concerto", P. A. Locatelli - Concert a 4 in 
Mi BemoZZe op. 7 No 6 "Il Pian to d'Arianna, A. Vivaldi - Concerto 
in Re Minore, Concerto in Sol Minore "Per l'Orchestra di Dresda" 
oraz Concerto in Do Maggiore "Per la SoZZennita di San Lorenzo), 
dyr. Agostino d'Orizio, sol. G. Franzettii (skrzypce 1), L. Braccianti ... 
(skrzypce II), A. Savelli (altówka I), P. Salvi (wiolonczela 1), L. 
Ercole (kontrabas), G. Galiotta (flet I), S. Crozzoli (obój I), L. An- 
tonioli (klarnet I), V. Menghini (fagot) - FP. 
14 Otwarcie wystawy malarstwa Józefa Roszaka - KM!. 
Niemcy L. Kruczkowskiego, reż. H. Moryciński, scen. A. Tośta 
TWH. 
15 Miejska uroczystość inauguracji roku kulturalno-oświatowego. 
Nagrody za przygotowanie programowe i organizacyjne placówek: 


296 


-
		

/Czasopisma_067_05_299_0001.djvu

			Halina Chłodzińska (KP), Zbigniew Góralski (DDK), Zbigniew Pal- 
czewski i Róża POdwojska (KO), Jadwiga Rozwadowska (WK). 
W części artystycznej wystąpił zespół estrady Pomorskiego Okręgu 
Wojskowego z programem Jedziemy w Polskę - WK. 
Kampania wrześniowa, spotkanie z płk. B. Kowalskim - KK. 
16 Edukacja ekonomiczna w świetle uchwal II Plenum KC PZPR, od- 
czyt prof. dra E. P. Ehrlicha - KP. 
Eksperymenty gospodarcze, odczyt prof. dra E. P. Ehrlicha - PTE. 
17 Występ Państwowego Zespołu Pieśni i Tańca "Śląsk" - E. 
18 Otwarcie wystawy ekslibrisów Wojciecha Jakubowskiego - KP. 
Dama z Montmartru, występ aktorki i piosenkarki krakowskiej 
Marty Stebnickiej - KA, KI. 
Rozwój drukarstwa toruńskiego, prelekcja mgra A. Tujakowskiego 
-KM. 
] 9 Otwarcie wystawy 400 lat drukarstwa toruńskiego - KM, MO, Za- 
kłady Graficzne. 
Koncert kameralny Przy świecach (W. Długoraj - Villanella oraz 
Final, G. Gorczycki - Laetatus sum, M. Gomółka - Psalm 148 oraz 
Klaszczmy rękoma, Jakub Polak - Preludium oraz Courant, A. 
Jarzębski - Cancerto secundo, Wacław z Szamotuł - Nakloń, Pa- 
nie, ku mnie Twoje ucho, J. Wański - Symfonia D-dur, M. Zieleński 
_ Haec dies, Respondum accepit oraz Laetantur coeli), dyr. J. Roehl, 
sol. B. Banaś (sopran), G. Banaś (lutnia) - CB. 
Perspektywy przestrzenne i gospodarcze Torunia, prelekcja mgra 
inż. arch. K. Gregorkiewicza - KN. 
X-lecie Studenckiego Klubu "Od Nowa". 
21 Szarada prof. Greniusa A. Baszkowskiego, rez. L. Śmigielski, scen. 
Z. Jurena, muz. A. Mroczyński - Baj. 
Poezja tamtych dni, montaż poezji polskiej z lat 1939-1945, opr. 
i reż. T. Gąsiorowska, Teatr Propozycji - Studnio Współczesne - 
WK, KMPiK. 
Uroczysta akademia z okazji 400 rocznicy drukarstwa w Toruniu. 
23 Neofaszyzm w Niemieckiej Republice Federalnej, prelekcja doc. dra 
B. Głębowicza - KM. 
24 400-lecie drukarstwa toruńskiego, prelekcja mgr J. Huppenthal - 
KM. 
Polskie malarstwo rodzajowe i pejzażowe XIX wieku, prelekcja 
mgr A. Męcz,yńskiej - KP. 
Tradycje kulturalne Torunia, prelekcja dra J. Kasprzyka - KK. 
25 Recepcja Winckelmanna w Polsce, odczyt doc. dra L. Witkowskiego 
-PTF. 
26 Otwarcie wystawy malarstwa Ewarysta Zamela - ZP AB, BW A. 
Arie operowe i operetkowe w wykonaniu L. Korsaka (bas) - KP. 
Wrzesień 1939 roku, prelekcja płka B. Kowalskiego - KM, KW. 


297
		

/Czasopisma_067_05_300_0001.djvu

			27 Choroby weneryczne - profilaktyka i leczenie, odczyt dra J. De- 
jewskiego (Cykl: Problemy młodzieży) - KMPiK. 
28 Otwarcie wystawy fotografiki Wacława Nowaka - ZPAF, KI. 
29 Ocalony wg T. Różewicza i J. Z. Słojewskiego, reż. T. Witt, Teatr 
Propozycji - Studio Współczesne - WK, KMPiK. 
30 Podgórz, odCzyt dr L Biskupowej (Cykl: Wieczory toruńskie)- 
WK, To-Mi-To. 


Październik 


2 Koncert pieśni wojskowych w wykonaniu Chóru "Harfa" - KP. 
Wrażenia z podróży do ZSRR, spotkanie zW. Jaguszem - KP. 
3 Przyczyny wybuchu II wojny światowej, odczyt doc. dra M. Woj- 
ciechowskiego - Klub SD i IKP. 
4 Koncert symfoniczny (M. Karlowicz - Koncert skrzypcowy A-dur 
op. 8, W. Kilar - Generique, K. Kurpiński - Uw€rtura do opery 
"Zamek w Czorsztynw", A. Malawski - Hungaria), dyr. Z. Chwed- 
czuk, sol. W. Wiłkomirska (skrzypce) - FP. 
6 Otwarcie wystawy Cuda techniki - KM. 
Choroby wieku starczego. prelekcja dra B. Brendla - KW. 
7 Sadko wopr. M. Owickiego, W. Owczarzaka i W. Zawickiego, reż. 
W. Owczarzak, scen. R. Drzewiecki, muz. M. Rimskij-Korsakow 
i S. Gałoruski - Baj. 
Otwarcie wystawy wsp6łczesnej grafiki Niemieckiej Republiki De- 
mokratycznej Przeciwko wojnie - KMPiK. 
20 lat Niemieckiej Republiki Demokratycznej, odczyt doc. dra M. 
Wojciechowskiego (Cykl: Swiat współczesny) - KMPiK. 
8 Dom, obserwatorium i grobowiec Mikolaja Kopernika, w świetle 
ostatnich badań, odczyt mgra J. Sikorskiego (Cykl: Wieczory to- 
ruńskie) - WK, To-Mi To. 
Druk typograficzny, prelekcja E. Czerwińskiego - KP. 
9 Otwarcie wystawy Polska prasa techniczna - NOT. 
400 lat drukarstwa toruńskiego, prelekcja mgra A. Tujakowskiego 
-KP. 
10 Koncert kameralny Przy świecach (G. G. Gastoldi - Amor vitto- 
rioso, L. Marenzio - Scaldawa il sol, C. Monteverdi - Su, su, 
su che'l giorno, W. A. Mozart - Koncert na flet D-dur, A. Vivaldi 
- Koncert na dwa oboje), dyr. J. Roehl, sol. M. Olbrich (flet), R. Pro- 
charski (obój), C. Wrzos (obój) - CB. 
Walka żolnierza polskiego na frontach II wojny światowej, prele- 
kcja mjra W. Haffera - KO. 
10--11 XLIV Walne Zgromadzenie Polskiego Towarzystwa Ludoznawcze- 
go, połączone z sesją naukową z udziałem etnografów z Czechosło- 


'f' 


c.. 

 
.. 
E: 


298 


l 


.... 


---
		

/Czasopisma_067_05_301_0001.djvu

			c.. 

 
OJ 
51 


wacji, Finlandii, Jugosławii, Niemieckiej Republiki Demokratycz- 
nej, Niemieckiej Republiki Federalnej, Szwecji, Węgier i Związku 
Radzieckiego. Referaty na sesji plenarnej: doc. dr A. Kutrzeba-Poj- 
nar owa - Osiągnięcia polskiej etnografii w 25-leciu PRL, prof dr 
J. Burszta - Węzlowe problemy badań nad wspólczesnością, dr B. 
Bazielich - Dzialy etnografii muzeów okręgu górnośląskiego, mgr 
J. Optołowicz - Problem zróżnicowania tematycznego muzeów na 
przykładzie woj. lubelskiego. Dokonano także otwarcia skansenu 
kujawskiego, wystawy dorobku 25-lecia etnografii polskiej oraz 
wystawy dokumentacji skansenowskiej. 
11 Otwarcie wystawy fotograficznej Nasze wojsko - KM. 
Koncert symfoniczny (J. Krenz - SeTenada klasyczna, W. A. Mo- 
zart - Koncert fortepianowy c-moll KV 491, S. Prokofiew - Sym- 
fonia klasyczna D-'dur op. 25, A. Vivaldi - Sinfonia No 3 G-dur), 
dyr. S. .Marczyk, sol. R. Smendzianka (fortepian) - FP. 
Gwiazdy pOlskiego jazzu, prelekcja J. Radlińskiego - KI. 
12 Otwarcie wystawy fotograficznej Andrzeja Kamińskiego - DDK. 
Kampania wTześnżowa, prelekcja płka B. Kowalskiego - KP. 
14 Koncert kameralny Przy świecach (A. Corelli - Suita, J. F. Haen- 
deI - Concerto grosso op. 3 No 1, C. Monteverdi - Lagrime 
d'Amante al Sepolcro, W. A. Mozart - Koncert na flet D-dur oraz 
Aria "Misero, o sogno", A. Vivaldi - Koncert na dwa oboje C-dur), 
dyr. S. Gałoński, sol. E. Sąsiadek (tenor), M. Olbrich (flet), R. Pro- 
charski (obój), C. Wros (obój), S. Roszak (skrzypce) - CB. 
Koncert przy świecach z okazji 120 rocznicy śmierci F. Chopina 
w wykonaniu uczniów IV Liceum Ogólnokształcącego im. T. Koś- 
ciuszki - KM. 
Spotkanie z T. Laukajtisem, uczestnikiem polskiej wyprawy na 
Mont Blanc - Klub SD i IKP. 
Przestępstwa gospodarcze w nowym kodeksie karnym, prelekcja 
mgra W. Rosłana - PTE. 
Zapory wodne na świecie, odczyt dra J. Głodka - NOT. 
15 Wieczór kompozytorski J. M. Wieczorka - PTM. 
Najnowsze osiągnięcia w zdobywaniu Kosmosu, prelekcja dra S. 
Gąski - KW. 
Prob/..em Bliskiego Wschodu, prelekcja red. H. Jankowskiego - KN. 
Wspólczesne konflikty moralne, odczyt dra St. Soldenhoffa (Cykl: 
Problemy młodzieży) - KMPiK 
16 Koncert kameralny Przy świecach (G. Bacewicz - Divertimento, 
J. F. Haendel - Concerto grosso op. 3 No 1, W. A. .Mozart - Aria 
"Misero, o sogno" oraz Koncert na flet D-dur, A. Vivaldi - Kon- 
cert na dwa oboje C-dur, M. Zebrowski - Aria z "Magnificat", dyr. 
St. Gałoński, sol. H. Maternowska (sopran), E. Sąsiadek (tenor), 


299 


""""""-
		

/Czasopisma_067_05_302_0001.djvu

			R. Procharski (obój), Cz. Wrzos (obój), St. Roszak (skrzypce), 
M. Olbrich (flet) - CRZZ, WK 
Recital piosenek radzieckich w wykonaniu Zenona Jakubca - KZK. 
Spotkanie z mgrem inż. Z. Mikulskim, autorem pracy Bezpieczeń- 
stwo pracy przy urządzeniach zabezpieczających ruchu kolejowego 
i lączności - KZK. 
Palityczne znaczenie bitwy pod Lenino, prelekcja dra W. Lewan- 
dowskiego - GKO, KMPiK. 
16-18 Ogólnopolska konferencja Wiedza i kwalifikacje czynnikiem roz- 
woju gospodarczego, społecznego i kulturalnego kraju. Referaty: 
prof. dr W. Michajłow - Perspektywy rozwoju gospodarczego, spo- 
lecznego i kulturalnego PRL, dr E. Zachajkiewicz - Plany roz- 
woju oświaty i nauki w świetLe uchwaly V Zjazdu PZPR, W. Adam- 
ski - O pelniejsze zaspokajanie potrzeb oświatowych ludzi pracy, 
W. Winkiel - polityka oświatowa PRL, prof. dr J. Kordaszewski - 
Funkcja oświatowo-wychowawcza zakładu pracy, Marian Rataj - 
Treści, metody i formy działalności oświatowo-wychowawcze; 
związków zawodowych, organizacji mlodzieżowych i stowarzyszeń- 
CRZZ. 
17 Spotkanie z autorami zbiorowej pracy Kolejowy poradnik drogo- 
wy - KZK. 
Spotkanie z uczestnikami ogólnopolskiej konferencji Cykl produk- 
cyjny książki naukowej - KP. 
Grafika polska w okresie 25-lecia PRL, odczyt mgra J. Poklew- 
ski ego - SHS. 
19 Otwarcie wystawy fotografiki Ildefonsa Bańkowskiego - ZPAF, KI. 
Miłość i uśmiech Kraju Rad, program muzyczno-estradowy w wy- 
konaniu T. Pelca, aktora Teatru W. Horzycy (Dni Kultury RFSSR)- 
KK. 
20 Otwarcie wystawy Portret w malarstwie rosyjskim (Dni Kultury 
RFSSR) - WK. 
Historia Polski Ludowej - stan badań, potrzeby i możliwości ba- 
dawcze, odczyt dra K. Kerstena - PTH, UMK. 
Zagadnienia życia we Wszechświecie, prelekcja mgra N. Marona - 
WK, PTMA. 
21 Nowa droga na IMont Blanc, odczyt mgra T. Laukajtisa - PTP. 
Osiągnięcia ZSRR w podboju Kosmosu (Dni Kultury RFSSR) - KK. 
Pomorze Gdańskie w latach 1918-1920, odczyt prof. dra W. Łuka- 
szewicza (Cykl: Toruń w minionym półwieczu) - KMPiK, RN. 
22 Otwarcie wystawy Temat muzyczny w grafice krajów Europy 
Wschodniej i Srodkowej - FP, BWA. 
Koncert Chopinowski w 120 rocznicę śmierci kompozytora w wy- 
konaniu B. Muchenberg (fortepian), J. Oleradzkiej i J. Sadowskie- 
go (recytacje) - KML. 


300 


l 


"" 
r 


--
		

/Czasopisma_067_05_303_0001.djvu

			Film polski w 25-ieciu, preiekda H. Barańczak - KM. 
Kontakty polsko-rosyjskie w muzyce, prelekcja mgr B. Matusiak 
(Dni Kultury RFSSR) - KW. 
Podróż d.o Jakucji, odczyt prof. dra R. Galona - PTG. 
Zagadnienie inwentaryzacji w świetle obowiązujących przepisów, 
prelekcja B. Brzozowskiego - PTE. 
23 Recital N. Ochotnikowa, solisty Państwowego Akademickiego Te- 
atru Opery i Baletu w Leningradzie, akomp. I. Szałyt. W programie 
pieśni J. F. Haendla, P. Czajkowskiego, M. Musorgskiego, S. Pro- 
kofiewa, Fr. Schuberta, G. Verdiego i innych (Dni Kultury RFSSR)- 
FP. 
Architektura Leningradu, 
RFSSR) - KM, KO. 
Cel i zadania Organizacji Narodów Zjednoczonych, prelekcja mgra 
T. Jasudowicza - KML. 
Ostatnie 25 lat rozwoju muzyki polskiej, odczyt prof. T. Perkowskie- 
go - KA. 
Warszawska Jesień 
24 Otwarcie wystawy 
RFSSR) - DDK. 
Telewizja kolorowa - stosowane systemy i perspektywy rozwoju 
w Polsce, odczyt J. Jaworskiego - NOT. 
25 Otwarcie wystawy rosyjskiego malarstwa rodzajowego i pejzażowe- 
go XIX wieku (Dni Kultury RFSSR) - KML. 
Wieczór muzyki D. Szostakowicza i poezji G. Apollinaire'a, F. G. 
Lorki oraz R. M. Rilkego (Dni Kultury RFSSR) - KI. 
Muzyka rosyjska, prelekcja J. M. Wieczorka (Dni Kultury RFSSR) - 
KT. 
Rosyjskie malarstwo rodzajowe i pejzażowe XIX wieku, prelekcja 
mgr A. Szyszko-Czyżak (Dni Kultury RFSSR) - KML. 
26 Trochę mniej - trochę więcej J. Kulmowej, reż. L. Śmigieiski, 
scen. L. Zamel, muz. L. Śmigielski i Fr. Smoliński - Baj. 
Spotkanie z radzieckimi inżynierami-geofizykami (Dni Kultury 
RFSSR) - KH. 
Rosyjska Federacyjna Socjalistyczna Republika Radziecka, odczyt 
G. A. Karamzina - TPPR, KMPiK. 
Zwyczaje weselne na Litwie, prelekcja mgr K. Skłodowskiej-Anto- 
nowicz. - PTL, ME. 
Rozstrzygnięcie konkursu na grafikę i rysunek z okazji 25-lecia 
PRL. Nagrody w dziale rysunku: I-J. Kotlarczyk, II - A. Bor- 
towski i A. Nowacki, III-A. Bortowski, T. Krzyski i A. Stypuł- 
kowski oraz wyróżnienia: I. Kotlarczyk, J. Kotlarczyk, Z. Kotlarczyk 
i S. Lackowski; w dziale grafiki: II-F. Sylwanowicz, III - I. Kot- 


prelekcja mgr A. Czyżak (Dni Kultury 


1969, prelekcja Z. Moździerza - KA. 
Kobieta radziecka w fotografii (Dni Kultury 


301
		

/Czasopisma_067_05_304_0001.djvu

			larczyk i A. Nawrocki oraz wyróżnienia: S. Borysowski, B. Majew- 
ska i F. Sylwanowicz - WK, ZPAP. 
27 Portret rosyjski XVIII i XIX wieku, prelekcja mgr D. Łuniewicz- 
-Koper (Dni Kultury RFSSR) - KW. 
28 Koncert kameralny Przy świecach (A. Borodin - Nokturn, P. Czaj- 
kowski - Czy to w
ród dnia oraz Serenada na smyczki, M. Karlo- 
wicz - Skąd pierwsze gwiazdy oraz Pamiętam ciche, jasne, zlote 
dnie, S. Rachmaninow Margaretki, D. Szostakowicz - Preludium 
i Scherzo), dyr. J. Roehl, sol. B. Betley (sopran), M. Antoniak (tenor) 
(Dni Kultury RFSSR) - FP. 
Wieczór muzyki rosyjskiej (Dni Kultury RFSSR) - KPM, KON. 
Glówne kierunki rozwoju teatru niemieckiego, odczyt G. Klingnera, 
dyrektora artystycznego Teatru Narodowego w Freibergu (NRD) _ 
KA. 
Osiągnięcia filmu radzieckiego, prelekcja mgra A. Bukolta - KH. 
Realizacja uchwal II Plenum KC PZPR, odczyt mgra E. Dworzni- 
kowskiego - Klub SD i IKP. 
29 Wieczór piosenek i ballad rosyjskich w wykonaniu E. Ulewicz, 
P. Malinowskiego i A. Strzemeskiego (Dni Kultury RFSSR) - KON. 
Dalsze kroki w podboju Kosmosu, odczyt dra A. Woszczyka - WK, 
PTMA. 
30 Wieczór rosyjskiej muzyki poważnej (Dni Kultury RFSSR) - KML. 
Demografia jako czynnik rozwoju miasta, prelekcja mgra A. Wnu- 
ka - KN. 
31 Spotkanie prawników z rodzicami i młodzieżą - KH. 
PLakat polski w 25-leciu PRL, prelekcja mgra A. ŚCiepury - MO. 


Listopad 


l Otwarcie wystawy Osiągnięcia racjonalizatorskie Kola SI,MP przy 
Zakladach Graficznych w Toruniu - KP. 
2 Otwarcie wystawy haftu białoruskiego - KMPiK. 
3 Spotkanie zM. d'Alphonse, reżyserem Teatru W. Horzycy - KW. 
Recital skrzypcowy Piotra Janowskiego, akomp. M. Paderewski. 
W programie utwory J. S. Bacha, J. Brahmsa, Fr. Kreislera, K. Szy- 
manowskiego i H. Wieniawskiego - PTM, KPM. 
Piękno Wloch, odczyt mgra inż. arch. J. Tajchmana - KMPiK. 
4 Otwarcie wystawy fotograficznej Miejsca Leninowskie w Leningra- 
dzie (Dekada Kultury Radzieckiej) - DKR, KW. 
Ruch robotniczy na Pomorzu w okresie międzywojennym, odczyt 
dra M. Wojciechowskiego (Cykl: Toruń w minionym półwieczu) 
RN, KMPiK. 
Zycie we Wszechświecie, prelekcja mgra N. Marona - KP. 


302
		

/Czasopisma_067_05_305_0001.djvu

			5 Pieśni kompozytorów radzieckich, koncert Chóru "Harfa" - KP. 
Spotkanie z Marią Terlikowską i Józefem Wilkoniem - KMPiK. 
Toruń wczoraj, dziś i jutro, odczyt prof. dra I. Toczka (Cykl: Wie- 
czory toruńskie) - WK, To-Mi-To. 
6 Jesień w przyrodzie, prelekcja mgra A. Paliwody - KO. 
7 Rozwój architektury i rzeźby w 25-leciu PRL, prelekcja mgra B. 
Mansfelda - SHS, MO. 
7-8 Ogólnopolskie seminarium. Udział Polski w pracach organizacji 
międzynarodowych na rzecz ochrony dóbr kultury. Referaty: doc. 
dr K. Malinowski - Wprowadzenie do zagadnienia ochrony zabyt- 
ków, prof. dr S. Lorentz - Wyspecializowane agendy ONZ - ICOM 
i ICOMOS i udział w nich Polski, doc. dr W. Kalinowski - Między- 
narodowe organizacje urbanistów i architektów UlA i FIHUAT - 
ich rola w ochronie zabytków, doc. dr S. Nahlik - Ochrona dóbr 
kultury w czasie wojny w aspekcie prawa międzynarodowego, mgr 
A. Nieciówna - Ochrona dóbr kultury w czasie pokoju w aspekcie 
prawa międzynarodowego, mgr B. Rymaszewski - Prace konser- 
watorskie prowadzone w zwiqzku z rocznicą kopernikowskq w To- 
runiu - WK, ZSP, Koło Środowiskowe SSPONZ. 
9 Otwarcie wystawy grafiki T. Michaluka Leningrad i okolice (II De- 
kada Kultury Radzieckiej) - DKR, KML. 
Otwarcie wystawy malarstwa Tadeusza Brzozowskiego - KA. 
Dwunastu A. Ełoka, opr. reż. i wyk. T. Witt, Teatr Propozycji 
Studio Współczesne (II Dekada Kultury Radzieckiej) - KT. 
10 Uroczysta inauguracja II DEKADY KULTURY RADZIECKIEJ. 
Premiera programu Dziesięć dni które wstrząsnęly światem wg 
J. Reeda, opr. W. Roszewskiego, wyk. L. Gwit, Teatr Propozycji - 
Studio Współczesne - TPPR, WK. 
Otwarcie wystawy Kultura ZSRR (II Dekada Kultury Radzieckiej)- 
UMK. 
Otwarcie wystawy Lenin - Wódz Rewolucji Październikowej (II 
dekada Kultury Radzieckiej) - KM. 
Otwarcie wystawy Literatura radziecka dla dzieci i młodzieży 
(II Dekada Kultury Radzieckiej) - DKR, KM. 
Otwarcie wystawy Radziecka rzeczywistość w fotografii (II Dekada 
Kultury Radzieckiej) - WK, KM, KO. 
Otwarcie wystawy fotograficznej Swiadkowie wydarzeń (II Dekada 
Kultury Radzieckiej) - DKR, TPPR, KI. 
Lenin a rozwój oświaty, kultury i nauki, prelekcja R. Czistiakowa 
(II Dekada Kultury Radzieckiej) - DKR, TPPR, WK. 
Toruń w 25-Leciu, prelekcja mgr S. Kędzior - KK. 
Dokument Władyslawa Hermana dLa katedry bamberskiej, odczyt 
prof. dra K. Jasińskiego - PTH. 


303
		

/Czasopisma_067_05_306_0001.djvu

			11 Otwarcie wystawy Szlakami Lenina (II Dekada Kultury Radziec- 
kiej) - DKR, KH. 
Wieczór wspomnień z pobytu w ZSRR - KO. 
Idee Lenina a świat współczesny, odczyt ppłka J. Dworniaka - 
(II Dekada Kultury Radzieckiej) - TPPR, WK, KMPiK. 
Lenin a rozwój oświaty, odczyt R. Czistiakowa (II Dekada Kultury 
Radzieckiej) - DKR, KP. 
Leningrad - Miasto-Bohater, kolebka Rewolucji, prelekcja E. Nie- 
wiakina (II Dekada Kultury Radzieckiej) - DKR, TPPR, WK, KW. 
Leningrad - Miasto-Bohater, kolebka Rewolucji, prelekcja E. Nie- 
wiakina (II Dekada Kultury Radzieckiej) - DKR, TPPR, WK, KH. 
Wyniki międzynarodowej konferencji wykładowców języka rosyj- 
skiego oraz nauczycieli literatury rosyjskiej i radzieckiej w Mo- 
skwie, odczyt H. Makarowej (II Dekada Kultury Radzieckiej) - 
DKR, TPPR, WK, KN. 
Zastosowanie izotopów pramieniotwÓTczych w przemyśle, odczyt 
dra W. Szymańskiego. - NOT. 
Dyskusja nad Historią Pomorza (t. I cz. 1-2) - PTH. 
12 Otwarcie wystawy Przekłady literatury polskiej na języki Kraju 
Rad (II Dekada Kultury Radzieckiej) - DKR, KM, TPPR, WK. 
Otwarcie wystawy Rosja radziecka (II Dekada Kultury Radziec- 
kiej) - DKR, TPPR, WK, KM. 
Atrakcyjne szlaki turystyczne w Polsce i Tatrach CSRS, prelekcja 
mgra J. Gelby - KN. 
Idea Lenina a świat wspóŁczesny, odczyt płka J. Dworniaka (II De- 
kada Kultury Radzieckiej) - TPPR, WK, KI. 
Zagadnienia ruchu turystycznego na terenie m. Torunia, odczyt 
mgra T. Murawskiego - PTG. 
13 Koncert kameralny Przy świecach (Anonim - Napis nad grobem 
zacnej królowej Barbary Radziwiłłówny, Anonim - Pieśń rokoszan, 
G. Bacewicz - Divertimento, G. Gabrieli - Canzon a 12 oraz Ri- 
cercar, H. L. Hassler - Ach Schatz, ich thu dir klagen, S. F. Janie- 
wicz - Panufnik - Divertimento, C. Jannequin - La guerre, 
M. Peerson - Allemaine oraz Fantazja "Beauty", A. Vivaldi - 
Foncert in sol minore) , dyr. S. Gałoński, sol. K. Maternowski 
,(skrzypce koncertujące), S. Roszak (skrzypce solo), M. Rymarz (flet), 
M. Olbrich (flet), R. Procharski (obój), Cz. Wrzos (obój), P. Prosow- 
ski (fagot) oraz zespół solistów-śpiewaków - CB. 
Czterdziesty pierwszy B. Ławreniewa, opr. i reż. T. Witt, Teatr 
Propozycji - Studio Współczesne (II Dekada Kultury Radzieckiej)- 
WK, KI. 
Wieczór poezji S. Jesienina i A. Bloka w wykonandu zespołu tea- 
tralnego ZWS Elana (II Dekada Kultury Radzieckiej) - KP. 


.804
		

/Czasopisma_067_05_307_0001.djvu

			I 


14 Otwarcie wystawy grafiki Albiny Akritas i Klary Kalinyczewy 
(II Dekada Kultury Radzieckiej) - DKR, TPPR, WK, ZPAP, BWA. 
Dorobek ochrony zabytków w 25-leciu PRL, prelekcja mgra J. Fry- 
cza - SHS, MO. 
Lenin o mŁodzieży, spotkanie W. Pogudina, sekretarza Ambasady 
ZSRR w Polsce z aktywem ZMS. 
Obraz Lenina w literaturze pięknej, odczyt M. Miskarian (II Dekada 
Kultury Radzieckiej) - DKR, TPPR, WK, ZDK. 
15 Otwarcie wystawy Plakat rewolucyjny (II Dekada Kultury Radziec- 
kiej) - DKR, TPPR, WK, DDK. 
Koncert symfoniczny (P. Czajkowski - V symfonia, S. Rachmani- 
now - Rapsodia na temat Paganiniego, B. Szabelski - Toccata), 
dyr. Z. Chwedczuk, sol. P. Chęciński (fortepian) (II Dekada Kultury 
Radzieckiej) - FP. 
Lenin o literaturze, odczyt pIka J. Dworniaka (II Dekada Kultury 
Radzieckiej) - KA. 
Leninowska teoria rewolucji socjalistycznej a świat współczesny, 
prelekcja pIka J. Dworniaka (II Dekada Kultury Radzieckiej) - 
TPPR, WK, KW. 
Obraz Leni/ta w literaturze pięknej, odczyt M. Miskarian (II De- 
kada Kultury Radzicckiej) - DKR, TPPR, WK, KN. 
16 Spotkanie z radzieckimi inżynierami-geofizykami (II Dekada Kul- 
tury Radzieckiej) - TPPR, WK, KH. 
Lenin w Polsce, odczyt W. Aryla Ul Dckada Kultury Radzieckicj) - 
TPPR, WK, KE. 
Lenin w Polsce, odczyt W. Oryla (II Dekada Kultury Radzieckiej) - 
TPPR, WK, KK. 
Leninowskie zasady polityki zagranicznej, prelekcja T. Węgrzyniaka 
(H Dekada Kultury Radzieckiej) - TPPR, WK, KML. 
Lenino'lCskie zasady polityki zagraniczne], prelekcja T. Węgrzyniaka 
(11 Dekada Kultury Radzieckiej) - TPPR, WK, KT. 
17 otwarcie wystawy grafiki radzieckiej (II Dekada Kultury Radziec- 
kiej) - DKR, TPPR, WK, KA. 
Zywa gazeta, "Swiat-G9" z udziałem W. Ganiuszkina ("Kcmsomol- 
skaja Prawda"), A. Polak owa (APN "Nowostr'), E. Niewiakina (Dom 
Kultury Radzieckiej), 11 Dekada Kultury Radzieckiej - DKR, 
TPPR, WK, KI. 
Spotkanie z korespondentami prasy radzieckiej w Polsce W. Ga- 
niuszkinem i A. Polakowem (II Dekada Kultury Radzieckiej) - 
DKR, TPPR, WK, KMPiK. 
Spotkanie z redaktorem W. Kureckim - KZK. 
18 Koncert rosyjskiej muzyki ludowej (II Dekada Kultury Radziec- 
kiej) - KO, 
Występ Haliny Kunickiej i L. Kydryńskiego - E. 


20 - Rocznik Toruński 


305 


}
		

/Czasopisma_067_05_308_0001.djvu

			Spotkanie z korespondentami prasy radzieckiej w Polsce W. Ga- 
niuszkinem, A. Polakowem i O. Stroganowem - DKR, TPPR, WK, 
KML. 
Białoruś - nasza sqsiadka. Kraj i ludzie, prelekcja mgra M. Pieciu- 
kiewicza (II Dekada Kultury Radzieckiej) - KW. 
Idee Lenina i rewolucja kulturalna w ZSRR, spotkanie z A. Smol- 
janowem (II Dekada Kultury Radzieckiej) - DKR, TPPR, WK, 
KZK. 
Koncepcja winy nieumyślnej na tle wypadków drogowych, odczyt 
mgra W. Rosłana - KK. 
19 Zakończenie II Dekady Kultury Radzieckiej. Koncert Przyjaźni 
(Fr. Chopin, P. Czajkowski, S. Rachmaninow, K. Szymanowski) 
w wykonaniu M. Bujańskiej (fortepian), A. Marcoń (sopran), M. Wa- 
siółki (wiolonczela), akomp. K. Kończewska i 1\1. Zająkała - TPPR, 
WK. 
Spotkanie aktywu studenckiego z korespondentami prasy radziec- 
kiej w Polsce W. Ganiuszkinem, A. Polakowem i O. Stroganowem 
(II Dekada Kultury Radzieckiej) - DKR, TrPR, WK, KON. 
Metody i wyniki badań geofizycznych w Polsce PóŁnocnej, odczyt 
mgra inź. E. Poleszaka - PTG. 
20 Najstarsze klasztory w Polsce, odczyt prof. dra G. Labudy - PTH. 
Konflikt czy dyskusja porcoleń, prelekcja mgr a W. Malczewskiej - 
KM. 
21 Ożywianie ze śmicrci klinicznej w życiu codziennym, prelekcja dra 
B. Brendla (Cykl: Z medycyną pod pachę) - KW. 
Rozwój, muzealnictwa w 25-leciu PRL, prelekcja mgr J. Mazurkie- 
wicz. - SHS, MO. 
22 Pierścień Wielkiej Damy C. K. Norwida, reż. Z. Dqbrowski, scen. 
T. Darocha - TWH. 
Koncert symfoniczny (J. Brahms - Wariacje na temat Haydna, 
A. Honeggcr - III symfonia "Liturgiczna", G. Mahler - Pieśni 
wędrowca) dyr. J. Wiłkomirski, sol. A. niolski (baryton) - FP. 
23 Otwarcie wystawy fotografiki Tadeusza Bilińskiego Wiatr barw- 
ny - ZPAF, KI 
24 Otwarcie poplenerowej wystawy prac studentów Wydziału Sztuk 
Pięknych UMK - ZSP. 
Pulsary - nowe obiekty badań astronomicznych, prelekcja mgra L. 
Zaleskiego - WK, PTMA. 
25 Wieczornica z okazji 100 rocznicy urodzin Lenina - DDK. 
Aktualne aspekty problemu niemieckiego, odczyt red. M. Naszkow- 
skiego (Cykl: Świat współczesny) - KMPiK. 
26 Otwarcie pokonkursowej wystawy grafiki i rysunku z okazji 25-lecia 
PRL - WK, ZPAP, BWA. 


306 


, 


,..
		

/Czasopisma_067_05_309_0001.djvu

			Gospodarka Polski na tle gospodarki świata, spotkanie z red. D. Fi- 
kusem ("Polityka") - KK. 
Przybyszewski - legenda a rzeczywistość, odczyt prof. dra A. Hut- 
nikiewicza - UMK. 
Toruń w latach 20-Lecia międzywojcnncgo, odczyt prof. dra D. Ste- 
yera (Cykl: Toruń w minionym półwieczu) - Kl\1PiK, RN. 
27 Premiera programu Bije rozprawy godzina - ZDK. 
Spotkanie z kompozytorem Reinerem Kunakiem (NRD) - KI. 
28 Un modele dynamique du commerce mondial et du bien-etre cl.u 
XII-e au XVII-e siecle, odczyt prof. dra H. van de Wee - PTH. 
Twórczość ludowa w 25-leciu, prelekcja mgr H. Mikułowskiej 
PTL, ME. 
Dyskusja nad Historią literatury Iacińskiej M. Brożka - PTF. 
29 Otwarcie wystawy fotograficznej PrzemysI metalowy w 25-leciu 
PRL - KW. 
Wieczornica z okazji 100 rocznicy urodzin Ghandiego z udziałem 
ambasadora Indii w Polsce R. Naira - TPPI. 


Grudzień 


1 Poezja renesansowa na Pomorzu (koncepcja antologii), odczyt prof. 
dra B. Nadolskiego - TNT. 
Z zagadnień kreacjonizmu w twórczości B. Schulza, odczyt dra J. 
Speiny - TNT. 
2 A czlowiek ze sztucznym sercem żyje..., prelekcja dra B. Brendla 
(Cykl: Z medycyną pod pachę) - KW. 
Spór o Euklidesa, odczyt prof. dra L. Jeśmanowicza - PTMat. 
3 Patrimonium toruńskie wczoraj i dziś, odczyt dr H. Piskorskiej 
(Cykl: Wieczory toruńskie) - WK, To-Mi-To 
Południowe WIochy, prelekcja mgra inż. arch. J. Tajchmana - 
KMPiK. 
Twórczość Stanislau'a Wyspiańskiego, odczyt prof. dr J. Puciata- 
-Pawłowskiej - SHS, MO. 
4 Ptak J. Szaniawskiego, reż. H. Moryciński, scen. S. Bąkowski - 
TWH. 
Impreza rozrywkowa Spotkanie z piosenką w wykonaniu R. Jasiń- 
skiego i A. Mroczyńskiego - KT. 
Kwarki - elementarne skladniki materii, odczyt prof. dra J. Ray- 
skiego (Cykl: Problemy wsp6łczesnej fizyki) - PTFz. 
Z problematyki paleogeograficznej poLskiego wybrzeża, odczyt doc. 
dra B. Rosy - PTG. 
Zwalczanie gruźlicy jako choroby spoleczncj i zakaźnej, prelekcja 
dr W. Kryszk - KM. 


307
		

/Czasopisma_067_05_310_0001.djvu

			5 Otwarcie wystawy Kopriwsztica - miasto-muzeum (Dni Kulturv 
Bułgarskiej) - DDK. 
Modele kosmologiczne, odczyt prof. dra A. Trautmana (Cykl: Pro- 
blemy współczesnej fizyki) - PTFz. 
6 Koncert symfoniczny (J. S. Bach - Toccata i Fuga d-moll na 
orkiestrę symfoniczną, J. Haydn - Koncert wiolonczelowy D-dur, 
W. Lutosławski - Koncert na orkiestrę), dyr. K. Wilkomirski, sol. 
S. Firlej (wiolonczela) - FP. 
7 Otwarcie wystawy grafiki Wasyla Iwanowa (Bułgaria) z udziałem 
ambasadora Ludowej Republiki Bułgarii w Polsce N. Czernewa 
i T. Stojanowa, dyrektora Bułgarskiego Ośrodka Kultury w War- 
szawie (Dni Kultury Bułgarskiej) - KMPiK, KI. 
Otwarcie wystawy prac plastycznych Otylii Mayer - KML. 
Flisak i Przydróżka H. Januszewskiej, reż. B. Kulikowska-Rychłow- 
ska, scen. R. Drzewiecki, muz. J. Dobrzański - Baj. 
Impreza kulturalno-rozrywkowa Mikrofon dla wszystkich - DDK. 
Wieczór satyry i piosenki w wykonaniu T. Wędzińskiej i R. Jasiń- 
skiego - KT. 
Wieczór przyjaźni polsko-bułgarskiej. Występ Międzyszkolnego Ze- 
społu Pieśni i Tańca "Młody Toruń" (Dni Kultury Bułgarskiej) - 
KI, MDK 
8 Otwarcie wystawy grafiki Wandy Ficowskiej (Dni Kultury Bułgar- 
skiej) - KI. 
Otwarcie wystawy C-yryl i Metody (Dni Kultury Bulgarskiej) - 
UMK. 
9 Spotkanie z T. Stojanowem, dyrektorem Bułgarskiego Ośrodka Kul- 
tury w Warszawie (Dni Kultury Bułgarskiej) - DDK. 
Zywa gazeta z udziałem artystów bUłgarskich (Dni Kultury Buł- 
garskiej) - KI. 
Plastyka i rękodzielnictwo oparte na motywad
 regionalnych, pre- 
lekcja mgr R Mikułowskiej - KH. 
Spór o definicję kqta, odczyt doc. dra L. Dubikajtisa - PTMat. 
10 Gruźlica jako choroba zakaźna i spoleczna, odczyt lek. med. T. De- 
jewskiej - KK. 
Konkurs Czy znasz kraj naszych przyjaciól (Dni Kultury Bułgar- 
skiej) - KI. 
11 Otwarcie wystawy współczesnej plastyki NRD - ZPAP, I3WA. 
Twórczość N. Wapcarowa, odczyt J. Laua (Dni Kultury Bułgar- 
skiej) - KI. 
Węgiel - material znany i nieznany, odczyt prof. dra K. Antono- 
wicza (Cykl: Problemy współczesnej fizyki) - PTFz. 
Wyspiański w Krakowie, odczyt prof. dra K. Wyki - UMK. 
12 Recital fortepianowy Jerzego Godziszewskiego - KA. 


308 


ł 


. 


.
		

/Czasopisma_067_05_311_0001.djvu

			. 


Spotkanie z aktorem Wojciechem Siemionem - KON. 
Toruń w latach okupacji hitlerows'ciej, odczyt prof. dra D. Steyera 
(Cykl: Toruń w minionym półwieczu) - KMPiK, RN. 
Wrażenia historyka sztuki z pobytu w archiwum w Mer!1eburgu 
i Archiwum Schinkla w Berlinie, odczyt dra M. Arszyńskiego - 
PTH. P - v 
13 Koncert Chopinowski w wykonaniu E. Kowalika - PTM. Ił.-.) r 
14 Otwarcie wystawy malarstwa Marii Anto - KA. :> - v 
Trzy milości wg B. Okudżawy w wykonaniu Zespołu "Daszeńka" - 

 w-h 
Piosenka stara jak świat, wieczór piosenki w wykonaniu A. Chmie- 
larza - KZK. 
Wieczór literacki poświęcony twórczości K. I. Gałczyńskiego - KM. 
Występ Studenckiego Teatru Pantomimy - KT. 
15 W rocznicę zjednoczenia polskiego ruchu robotniczego, spotkanie 
z M. Kozikowskim - KK. 
Swiadomość pokolenia. Ruch literacki mlodych w ostatnim ID-leciu, 
prelekcja A. K. Waśki.ewicza - KLP, KA. 
16 Spotkanie autorskie z Wojciechem Roszewskim - KMPiK. 
Najnowsze osiągnięcia w zakresie produkcji obwodów scalonych, 
odczyt mgra J. Rusieckiego - NOT. 
Rozwój pojęcia liczby, odczyt prof. dra S. Balcerzyka - PTMat. 
17 Sesja naukowa z okazji 25-lecia PRL. Referaty: doc. dr B. Głębo- 
wic z - KsztaUowanie się wladzy ludowej na terenie woj. pomor- 
skiego, dr J. Rulka - Zjednoczenie polskiego ruchu robotniczego - 
PTH, TNT, UMK. 
Ideologia polskiego konserwatorstwa, odczyt prof. J. Remera - MO. 
18 Aktualne problemy życia gospodarczego w Polsce, odczyt E. Iwa- 
nicza - KON. 
Gdańskie biblioteki prywatne XVIII wieku, prelekcja mgr K. Pod- 
laszewskiej - TB. 
Perspektywy rozwoju stosunków zagranicznych NRF, prelekcja red. 
H. Kollata - KON. 
Teoria informacji a fizyka, odczyt prof. dra R. S. Ingardena (Cykl: 
Problemy współczesnej fizyki) - PTFz. 
19 Spotkanie z Redakcją dwutygodnika społeczno-kulturalnego "Po- 
morze" - KON. 
20 Koncert symfoniczny (A. Bloch - Muzyka do baletu "Oczekiwa- 
nie", P. Czajkowski - Koncert fortepianowy b-moll op. 23, R. Lie- 
bermann - Furioso na orkiestrę, R. Wagner - Wstęp do opery 
..Tristan i Izolda"), dyr. Z. Chwedczuk, sol. K. Nicze (fortepian) - 
FP. 
Praktyka prawnicza adwokata francuskiego, odczyt M. P. Mistou- 
flet (Francja) - UMK. 


309
		

/Czasopisma_067_05_312_0001.djvu

			22 Wolna Europa wg. J. Kolczyńskiego, opr. i reż. T. Witt, Teatr Pro- 
pozycji - WK, KMPiK. 
Biblioteka Mikolaja Kopernika, odczyt mgra L. Jarzębowskiego. _ 
PTF. 
30 Koncert popularno-rozrywkowy (L. Bersan, J. Bizet, E. Fischer, 
J. Kobielski, Fr. Lehar, W. Listow, T. Marciniak, Miliano, J. Pe- 
tersburski, F. Rembowski, Samray Fain, J. Torek, J. Wasowski), 
dyr. S. Rachoń, sol. B. Nieman (sopran). L. Zienko (piosenka), 
"i". Czekay (baryton), J. Drozdowski (konferansjer) - FP. 


..
		

/Czasopisma_067_05_313_0001.djvu

			Spis treści 


Mieczysław Wojciechowski, Powrót Torunia do Polski 
w 1920 r. 5 
Edward Tomczak, Twierdza Toruń w średniowieczu 31 
Stanisław Wałęga, Kuracje katowskie i opresje akuszerskie 
w dawnym Toruniu 65 
Janina Huppenthal, 400 lat drukarstwa toruńskiego (II) . 87 
"-- Donald Steyer, Toruń w pierwszych miesiącach okupacji 
hitlerowskiej 11:5 v 
Ignacy Tłoczek, Toruń w latach 19;)0-1939 - wspomienia 
urbanisty 141 
Wojciech Jakubowski, Jerzy Hoppen - Epitafiwll 163 
Stanisław Kwaskowski, Teatr toruński za dyrekcji Włady- 
sława Brackiego 191 
Karola Ciesielska, Archiwum toruńskie w latach 1945- 
-1970. 205 
Tadeusz Pankowiak, Krótki zarys działalności ZBiWiD - 
- - Oddział w Toruniu 225 
Jan Sawczak-Knihilnicki, Historia ruchu filatelistycznego 
w Toruniu 247 
.. 
Eugeniusz Synak, Kalendarz imprez kulturalno-oświato- 
wych w 1969 r. 273 


Autorzy ilustracji: A. Czarnecki, J. Garc!zielewska, M. Kokot, E. Kosiński
		

/Czasopisma_067_05_314_0001.djvu

			Biblioteka Główna UMK 


1 1 11111111111111I1111I1111I1111I1111I1111111111111111111111111111 1I111 
1111111111I1111I1111I111111111111111111I111111111111111I1111111111111 
300000715676 


PAŃSTWOWE WYDAWNICTWO 
NAUKOWE 
ODDZIAŁ W POZNANIU 


Wydanie l. Nakład 1000+80 eg.l. 
Ark. wyd. 17,5. Ark. druk. 19,5. 
Papier druk. sat. III kl. 80 g, 
61/86. Podpisano do druku 26 mar- 
ca 1971 r. Druk ukOliczono w mar- 
cu 1970 r. Zamówienie 1773. - D-15. 
Cena zł 30.- 


ZAKŁADY GRAFICZNE 
W TORUNIU, UL. KATARZYNY 4