Kronika Bydgoska T. 25 (2003)

ł 
K 'tCNIKA BYD(105KA 
XXV 


.
 


.. 


tli I 
- I 

I:!" 

 !'!I 
)II I ki 
'.,
,,:
:!... 
, 
ł
 1 
ii- 
-'- 
 
... "- 
e " - 



- 



 
, \ -,---- 
 
I, ="'- 
. , .. 
Y1::tił
' . r
 . lilII 1
'.' 
:- 
 -- r'
 . _ 

.ł..
 -'. . 
 
. f 
 


.
t-::;IS 


- 



 

 .
 
---- 


Kronika 
Bydgoska 


'" 


T 


, 
.., 
., 


1 


.. 



1 


('r' 
1 fi ,lit 


. 
r _ J ... .!.. 


-.:-w. 


-"\'\."'ło..
:.\..- . 


-r- 
..-- 


.:-
>>>
Kronika 
Bydgoska 
200,
>>>

>>>
TOWARZYSTWO MIWSNIKÓW MIASTA BYDGOSZCZY 


Kronika 
Bydgoska 


XXV 
200, 


Bydgoszcz 2004
>>>
Kolegium Redakcyjne: 
Henryk Dubowik 
Włodzimierz Jastrzębski - przewodniczący 
Jan Malinowski 
Marek Romaniuk 


Recenzent tomu: 
prof. dr hab. Mieczysław Wojciechowski 


Prezes TMMB: 
Jerzy Derenda 


Zdjęde na okładce pochodzi ze zbiorów 
pani Ariety Szcząchor 


Wydano z dotacji władz miejskich Bydgoszczy 


Biblioteka Głów
8; 
Akademii Bydgo
kie) 
Zbiory Czasopism 

 I1fi'1
 


Kronika Bydgoska 
tom XXV 


ISSN 0454-5451 


Projekt okładki i redakcja techniczna: 
Iwona Dombrowska 


Korekta: 
Hanna Borawska 


Przygotowanie do druku: 
Bydgoski Dom Wydawniczy MARGRAFSEN s.c., Bydgoszcz 
Druk: 
Drukarnia FRANCZAK, Bydgoszcz
>>>
Spis treści 


Od Redakcji .......... ................. ....... .......... ....... ..... ....... ..................... ....... ..... ...................... 9 


Studia i szkice 


Marcin Gorączko 
Zbiorniki wodne na obszarze Bydgoszczy w ujęciu historycznym ..................................... 13 


Aleksandra Chylewska 
Działalność Oddziału Literatury w ramach Niemieckiego Towarzystwa Sztuki 
i Wiedzy w Bydgoszczy w latach 1903-1919 .................................................................... 37 


Agnieszka Wysocka, Daria Bręczewska-Kulesza 
Wille nad Sielance ._._........... ............. .............. ...... ................... .-... ....... ...... ...... ......... 57 


ArIeta Szcząchor 
Tradycje żeglugi bydgoskiej - Lloyd Bydgoski (1891-1945) ............................................ 76 


Piotr Rybarczyk 
..Dziennik Bydgoski" wobec wyboru Gabriela Narutowicza 
na prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej w 1922 r. ....................................................... 104 


Janusz Umiński 
Związek Popierania Turystyki w Bydgoszczy (1935-1939) ............................................... 129 


Mariusz Guzek 
Bydgoskie kina oświatowe w II Rzeczypospolitej ............................................................ 144 


Danuta Wróbel 
Rola kobiety w III Rzeszy a wojenna rzeczywistość niemieckich kobiet w Bydgoszczy 
w latach 1939-1945 ......................... ................. ..................... ....... ..... .......... .......... ........ 154 


Wiesław Trzeciakowski 
Traktowanie ludności niemieckiej oraz cudzoziemc6w po 1945 r. 
w świetle dokument6w Wojewódzkiego Urzędu Pomorskiego w Bydgoszczy.................. 183 


Tomasz Chinciński 
"Generał" na podsłuchu - Służba Bezpieczeństwa wobec wizyty o. Pedro Arrupe 
w Bydgoszczy w 1969 r. ...... ..... .......... ................... .......... ............ .............. ..................... 196
>>>
Alicja Paczoska 
Reakcje mieszkańców Bydgoszczy na zniknięcie i śmierć ks. Jerzego Popiełuszki 
w meldunkach dziennych Służby Bezpieczeństwa ........................................................... 221 


Materiały 


Marcin Gorączko, Aleksandra Gorączko 
Zarys antropogenicznych przekształceń rzeźby terenu w Bydgoszczy .............................. 273 


Maciej Wdowicki 
Pół wieku pieszych wędrówek w Bydgoszczy .................................................................... 285 


Marek Romaniuk. Wiesław Trzeciakowski 
Bydgoscy volksdeutsche o sobie. ..Memoriał" Ferdinanda Langa z dnia 1 maja 1940 r. ..... 301 


Robert Grochowski 
Schron przeciwlotniczy w zakłn.dach F. Eberhardta. Z dziejów bydgoskiej obrony 
przeciwlotniczej w la1ach. 1939-1945 ..................................... ...................:....................... 328 


Alicja Paczoska 
.Bydgoska Obrona Narodu Polskiego" (1946-1947) ......................................................... 350 


Włodzimierz Jastrzębski 
15-lecie studiów historycznych na Akademii Bydgoskiej im. Kazimierza Wielkiego ....... 365 


Sylwetki - biogramy - wspomnienia 


Jerzy Oerenda 
Józef Kało.s (1873-1939) - pedngog i społecznik ............................................................... 383 


Waldemar Jaskulski 
Zygmunt Henryk Berling jako szef sztabu 15 Dywizji Pieclwty Wielkopolskiej (1925-1927) .. 388 


Monika Opioła 
Księgarz bydgoski Narcyz. Gieryn (1882-1959) ................................................................ 403 


Anna Jarocińska 
Twórca Bydgoskiej Spółdzielni Mieszkaniowej ................................................................ 407 


Witold Stankowski 
Powojenne losy bydgoskiej rodziny Marii i Ryszarda Klewin6w....................................... 410
>>>
Przeglądy - omówienia - recenzje 


Stefania Kaszubik 
Dziecko z książką. 55 lat pierwszej dziecięcej filii bydgoskiej Biblioteki Publicznej ......... 415 


Witold Stanisław Kozak 
..Rejs" - Wystawa Sztuki Współczesnej w Bydgoszczy ...................................................... 422 


Wojciech Siwiak 
Bydgoskie Wiado1TWŚd Numizmatyczne z lat 1998-2004 ................................................ 428 


Katarzyna Grysińska 
Sprawozdanie z konferencji ..Instytucje i stowarzyszenia muzyczne" - Bydgoszcz 
22-23 kwietnia 2004 r. .......... .............................. ............................. ............ ............... ..... 435 


Kronika 


Maria Lindenau-Langner 
Kronika Ul}'darzeń za rok 2003 ................... ................. ............ ................................. 445
>>>
Od Redakcji 


Jubileuszowy, XXV tom .,Kroniki Bydgoskiej" skłania do snucia refleksji 
i czynienia prób podsumowania. Do niewątpliwych osiągnięć redakcyjnych 
czasu minionego zalŻi::zyć należy możliwość regularnego wydawania cza- 
sopisma w odstępach rocznych, jaka zarysowała się począwszy od numeru 
IX z 1989 r. Wokół ..Kroniki" udało się zgromadzić liczną rzeszę autorów, 
w tym - co szczególnie cieszy - młodych adeptów nauk historycznych. Te- 
matyka opublikowanych materiałów w lwiej części odnosiła się do dziejów 
Bydgoszczy i okolic, ale prezentowanych na łamach periodyku, jeśli idzie 
o minione epoki, wybiórczo. Najwięcej artykułów dotyczyło historii najnow- 
szej, w tym okresu II Rzeczypospolitej. Udało się też osiągnąć niezły stosun- 
kowo poziom ilościowy i jakościowy, jeśli idzie o czasy powojenne, współ- 
czesne. Im dalej jednak w głąb dziejów tym gorzej. Szczególnie daje się 
odczuć niedostatek materiałów odnoszących się tematycznie do czasów za- 
boru pruskiego, kiedy to Bydgoszcz przeżywała ogromny rozwój gospodar- 
czy. Ta sytuacja jest odwrotnie proporcjonalna do stanu zachowania źródeł. 
Przetrwało ich do naszych czasów bardzo wiele, ale ich odczytywanie wy- 
maga posiadania dodatkowych umiejętności, m. in. w postaci znajomości 
neogotyku niemieckiego, pisanego ręcznie. Do niewątpliwych braków rocz- 
nika zaliczyć należy to, że tylko nieliczni autorzy rekrutują się spoza profe- 
sji historycznej. Bydgoskie środowisko humanistyczne jest stosunkowo już 
liczne, mało kto jednak spośród filologów (tu wyjątek stanowią germani- 
ści!), politologów, filozofów, socjologów, teoretyków sztuki (wyjątek in plus 
stanowią historycy sztuki!) chce oddać swoje pióro na usługi ..Kroniki". 
Z rzadka prezentują swoje dokonania na kartach czasopisma prawnicy, 
przyrodnicy czy technicy i dlatego dzieje i współczesność Bydgoszczy w tych 
dyscyplinach nauki prezentują się niezwykle skromnie. Być może, iż do- 
strzeżone powyżej mankamenty będą mogły być naprawione w kolejnych 
tomach .,Kroniki Bydgoskiej". 
Tom XXV"Kroniki", jak i wiele poprzednich, pełen jest rozmn.itego rodzaju 
przyczynków. Zbyt mało zamieszczono w nim materiałów o charakterze 


-9-
>>>
przekrojowym, pokazujących poszczeg61ne zjawiska, ważne dla miasta po- 
przez lata i wieki. Do chlubnych wyjątk6w w tym zakresie zaliczyć należy 
artykuł na temat bydgoskichzbiomik6w wodnych w ujęciu historycznym. 
Są też, co cieszy, pr6by minisyntez i podsumowań. Do niewątpliwie inte- 
resującychzaliczyć należy materiały o historii budownictwajednorodzin- 
nego w okolicach ulicy Sielanka, Lloydzie Bydgoskim, rzeźbie terenu, na 
kt6rym położona jest Bydgoszcz, czy o p6łwieczu tutejszej turystyki pie- 
szej.
>>>
. 


. 


. 


r 
. 
 
.- Jl 
 l-i . 
 \. _. '!) 
. _ j .. Ii' l , 
'11 J 

.
 
 -

i{' l !, 
r- Jn ' i I .' 


:r
.
 
t,- .
 fi' . . ł....! 

_A"" l.ł-.. 
 ,K k -,ij" . 
 _ '-' . .____,....;...
-- 
 
-.'.,:. 
.. 
--I: o,. -
 _ . 
 - . - 
-
7 
."1:'."' a 


1- 


łł"'" 


. -.. 


-;.._. 


.- ..... 


-=
_ "::'.:.- 
""ot.:.- "'- 


Studia 
- k - 
J.. . SZ J..ce 


. 


.
>>>
Marcin Gorączko 


Zbiorniki wodne na obszarze Bydgoszczy 
w ujęciu historycznym * 


Antropogeniczne zbiorniki wodne są charakterystycznym elemen- 
tem krajobrazu wielu polskich miast. Dotyczy to także Bydgoszczy. 
Być może ze względu na stosunkowo niewielkie rozmiary obiekty 
te dotychczas nie były przedmiotem zbyt dociekliwych badań, a prze- 
cież większość z nich z pewnością posiada ciekawą historię, a nie- 
rzadko duże znaczenie ekologiczne i kulturowe. W oparciu o anali- 
zę kilkudziesięciu archiwalnych planów i map dokonano charakte- 
rystyki liczebności i rozmieszczenia tych obiektów na różnych etapach 
rozwoju miasta. 


Typy genetyczne zbiorników wodnych w Bydgoszczy 


Ze względu na genezę zbiorniki wodne występujące na obszarze Byd- 
goszczy można podzielić na l : 
- jeziora - reprezentowane przez starorzecza powstałe na skutek odcię- 
cia meandru od rzeki macierzystej oraz oczka wodne w zagłębieniach 
wytopiskowych, 
- stawy młyńskie albo szerzej - zbiorniki utworzone poprzez spiętrzenie 
cieków, 
- stawy poeksploatacyjne - występujące w dawnych wyrobiskach surowców 
budowlanych i energetycznych, tzn. iłów, glin, piasków, żwirów i torfów, 


. Artykuł powstał w oparciu o fragment rozprawy doktorskiej autora pt. "Analiza zmian hydro- 
graficznych na obszarze Bydgoszczy w ujęciu historycznym", wykonanej na Uniwersytecie 
im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. 


-13-
>>>
- zbiorniki poregulacyjne, których geneza zbliżona jest do starorzeczy, 
z tym że odcinanie fragmentu koryta rzeki macierzystej odbywało się 
na skutek prac hydrotechnicznych 2 , 
- stawy gospodarskie (sadzawki) - przeznaczone do pojenia zwierząt czy 
też hodowli ryb itp., ale także gromadzące wodę na wypadek pożaru, 
- baseny, najczęściej zbiorniki przemysłowe lub zbiorniki będące obiek- 
tami gospodarki wodno-ściekowej. 


Zbiorniki wodne do końca XVIIIw. 


Informacje o występowaniu stawów i zbiorników wodnych na obszarze 
zawartym w obrębie współczesnych granic miasta do początku XIX w. są 
bardzo skąpe. Ich lokalizację utrudnia, a często wręcz uniemożliwia ogól- 
nikowe określenie sytuacji topograficznej przez autorów poszczególnych 
pozycji źródłowych. Przeważnie wymieniano obiekty, których lokalizacja 
była ówcześnie powszechnie znana, wobec czego nie uznawano za ko- 
nieczne bardziej precyzyjnego umiejscawiania ich w przestrzeni miasta, 
poprzestając na stwierdzeniu, iż występowały one w sąsiedztwie charak- 
terystycznego (niegdyś) obiektu. Niestety, wiele z tych punktów odniesie- 
nia obecnie nie istnieje, co utrudnia, a często uniemożliwia rekonstrukcję 
dawnej sytuacji topograficznej. Dodatkowo, pisane przekazy źródłowe naj- 
częściej reprezentowane są przez dokumenty urzędowe (spisy, inwenta- 
rze). Charakteryzują się one nadmierną, w tym przypadku, zwięzłością. 
Ostatecznie sytuację badacza komplikuje brak szczegółowych źródeł kar- 
tograficznych wcześniejszych niż dziewiętnastowieczne. 
Najdawniejsze informacje o stawach w Bydgoszczy można odnaleźć 
w opisach starostwa bydgoskiego z lat 1661-1765 3 . W drugiej połowie XVII 
w. na południe od wsi Czyżkówko (Szuszkuwska), na Flisie znajdowały 
się trzy stawy: Górny, Sprzedni i Młyński, powstałe na skutek spiętrzenia 
groblami tej strugi. W dokumencie zanotowano, że stawy [są] teraz z grun- 
tu wyszlamowane i zastawione. Wspomniano także o nowo powstałym 
młynie. Stawy te, poza funkcją energetyczną, pełniły też rolę stawów ho- 
dowlanych. Ten, przynajmniej siedemnastowieczny, układ wodny był 
wykorzystywany także w późniejszym okresie, co oznacza, że prawdopo- 
dobnie ustrzegł się zniszczenia w okresie wojny północnej, w przeciwień- 
stwie do wielu innych obiektów mieszkalnych i gospodarczych w Byd- 


-14-
>>>
goszczy i okolicach. Mapa Schroettera 4 , aktualna dla lat 1796-1B02, wy- 
konana w skali 1:50000, przedstawia dwa stawy na Flisie: jeden zasila- 
jący młyn i drugi - papiernię. Ta ostatnia zaprzestała działalności w lB60 r. s 
Poważne zmiany hydrograficzne w tym rejonie wywołała budowa ko- 
lei na trasie Bydgoszcz-Krzyż oraz kolei wąskotorowej na trasie Byd- 
goszcz-Koronowo, ponieważ pod tereny kolejowe przeznaczono nie 
tylko grunty orne, ale także częściowo opisywane stawy. W ramach od- 
szkodowania młyn został wyposażony w napęd motorowy jako wspo- 
magający. Młyn funkcjonował w oparciu o jeden staw (rys. B) o po- 
wierzchni UB arów aż do 16 maja 1951 r. Od tego czasu ulegał powol- 
nemu niszczeniu. W 19B9 r. położenie stawu młyńskiego dokumento- 
wał porośnięty trawą plac 6 . 
Z kolei osiemnastowieczne źródła archiwalne wymieniają staw wystę- 
pujący w rejonie zamku bydgoskiego, określając go w 1717 r. stawkiem za 
wałem wkoło zamku idftcym 7 , w 1744 r., sadzawką na Podzamczu niedale- 
ko browarku dworskiego, w latach 1749-1750, 1754-1757 oraz w 1759 r. 
stawem zamkowym za cmentarzem św. Idziego, a w 175B r. stawem zam- 
kowym za szpitalem św. StanisławaB . Tymczasem źródła kartograficzne 
dokumentują położenie tylko jednego stawu w tym rejonie. Jest to staw 
będący pozostałością po fosie miejskiej w pobliżu Bramy Toruńskiej, przed- 
stawiony na planie Gretha z 1774 r. 9 Ślady dawnej fosy zostały ostatecznie 
zatarte w wyniku jej zasypania w latach lB95-1903 1O . Wspomniany staw 
jednak nie jest obecny już na mapach z końca XVIII w. Na marginesie 
warto stwierdzić, że plan Gretha jest naj starszym istniejącym planem, na 
którym zaznaczono jeden z bydgoskich zbiorników wodnych (rys.l). 
Kolejnym obiektem, o którym wspominano w XVIII w., jest Jezioro Bar- 
todzieyskie zwane Bagno, wymieniane w 1744 r. B Ustalenie jego położe- 
nia jest trudne, ponieważ wieś Bartodzieje dzieliła Brda na Bartodzieje 
Wielkie i Małe. W związku z tym nie wiadomo, czy informacja dotyczyła 
prawego, czy lewego brzegu Brdy. Ciekawe, że wieś ta w czasie zaborów 
nazywana była właśnie Bartelsee. 
Z kolei plan Bydgoszczy z 17B9 r. 12 przedstawia staw w obrębie dzisiej- 
szego parku im. Kazimierza Wielkiego. Park ten jest pozostałością znacz- 
nie większego parku zakonu klarysek z pierwszej połowy XVII w. B Możli- 
we, że staw ten pochodzi właśnie z tego okresu. 


-15-
>>>
tlili 


ł- 


....-.. 


" 
---, . 
'I .., " 1.(.01U.I: ZA ""O" . 
\\1 ' 0 
\ ,\ I 
\ \ \ , 
\ \ I '.... 
'\\ -- 
\ \" 
, " --- 
\ ---f OM z-,,,,,ov. , 
\ ,--- 
\ 
. . 
i 


: 

 
; 
7 
.. 
" 


...ł:Jf'...... 
-.\,,,. 
\\",,,,, 


-- 
- 


-- 


- 
-- 


I I 
I 
/ 


" . 
I '..... 
\ .............. 
\ ....- ------- 
...... Fos.-\ \fIF.JSIi.-\ 
..... 


./ 
...- 
...- 
.... 
- 


-- 
------ 


--- 
"" 


Rys. 1. Staw będący pozostałością fosy miejskiej na planie P.J. Gretha z 1774 r. 


Zbiorniki wodne na początku XIX w. 


Podstawowym kartograficznym źródłem informacji dotyczących wy- 
stępowania zbiorników wodnych na obszarze wyznaczonym przez współ- 
czesne granice miasta na początku XIX w. jest wspomniana wcześniej mapa 
von Schroettera, wydana w lB03 r. Ze względu na skalę (wersja rękopi- 
śmienna - 1:50000, wersja drukowana - 1:150000) uzasadnione są podej- 
rzenia, że szereg niewielkich obiektów (np. stawów) uległo pominięciu. 
W obrębie miasta zaznaczono 14 stawów. Należy przede wszystkim wy- 
mienić stawy młyńskie, a więc dwa ze wspomnianych wcześniej, położo- 
nych na Czyżkówku Geden zasilający papiernię), ponadto staw w Myślę- 
cinku, staw w Grocholu oraz dwa stawy w Czersku Polskim. Na przełomie 
XVIII-XIX w. występowały dwa stawy w rejonie dzisiejszej ulicy Niemce- 
wicza (Bocianowo). Były one połączone rowami melioracyjnymi, ucho- 
dzącymi do Brdy w rejonie obecnej ulicy Kurpińskiego. 
Ponadto dwa stawy występowały na wschód od Jarużyna, w obrębie 
terasy zalewowej Wisły. W zasadzie można byłoby je uznać za starorzecza, 


-16-
>>>
a więc za pozostałości po dawnym korycie wiślanym. Przemawiałyby za 
tym ślady bardzo dużej dynamiki procesów korytowych w postaci wystę- 
pujących w pobliżu sześciu wysp na Wiśle oraz charakterystycznego wy- 
dłużonego półwyspu na lewym brzegu rzeki. Z drugiej jednak strony - 
należy pamiętać, że już od XVI w. na obszarach nadwiślańskich rozwijało 
się osadnictwo olenderskie - ludności o dużych tradycjach w pozyskiwa- 
niu terenów lądowych kosztem obszarów wodnych 14 i w tym właśnie celu 
sprowadzonych na ziemie polskie, także w rejon Fordonu 1s . Ten fakt po- 
woduje, że naturalny charakter dwóch starorzeczy występujących na ma- 
pie Schroettera nie jest sprawą jednoznacznie pewną. 
Dwóm kolejnym stawom występującym na ciekach w dolinkach ero- 
zyjnych (Prądy Dolne i Czarnówka) nie towarzyszyły młyny wodne. Być 
może były to więc stawy hodowlane. W każdym razie ich lokalizacja wśród 
zabudowań sugeruje, że są one efektem spiętrzenia strug. 


Rys. 2. Staw na Miedzyniu. Stan z 1918 r. Jego położenie wyznaczają dzisiaj ulice: 
Spacerowa, Sztumska, Tczewska i Kartuska. 


-17-
>>>
Jeszcze trudniej jest określić genezę dwóch ostatnich stawówwyróż- 
nionych na mapie Schroettera, występujących w rejonie Kanału Bydgo- 
skiego. Obecnie w miejscu występowania pierwszego z nich, na granicy 
miasta, także znajduje się duży staw otoczony niewielkimi stawami po- 
torfowymi (o czym może świadczyć regularny, prostokątny kształt obiek- 
tów) oraz siecią rowów melioracyjnych. Problem polega na tym, że nie 
występuje on na innych mapach z XIX w., co wydaje się wykluczać jego 
nieprzerwane istnienie aż do dzisiaj. Drugi akwen był położony na pra- 
wym brzegu Kanału Bydgoskiego, w rejonie dzisiejszych ulic: Spacero- 
wej i Kartuskiej. Jego wydłużony kształt i przepływowy charakter skła- 
niałyby do uznania go za efekt spiętrzenia cieku, na przykład w trakcie 
budowy Kanału Bydgoskiego (występuje on na mapie projektowanego 
kanału z 1774 r.). Jednak E. Jutrowska l6 , powołując się na dokumenta- 
cję datowaną na 24 maja lBB4 r., stwierdza, że obiekt ten, jako Jezioro 
Miedzyńskie (niem. MiedzynierSee) , znajdował się na Flisie przed budową 
kanału. W jej trakcie przekopano nowe koryto strugi, z pominięciem je- 
ziora. W 1BB4 r. zaprojektowano kolejną zmianę odpływu wód z tego 
cieku. Zgodnie z opracowanymi założeniami, miał on uchodzić do Ka- 
nału Bydgoskiego w rejonie VI śluzy. Po wybudowaniu kanału wspo- 
mniane jezioro przestało istnieć na skutek osuszenia terenu i obniżenia 
wody gruntowej. Proces ten został wówczas uznany za jedną ze szkód, 
jakie powstały na skutek budowy kanału. Przypuszczenie to w konfrontacji 
z materiałami kartograficznymi wydaje się nie do końca trafne. O ile na 
mapie z przełomu lat lB54/55 17 przedstawiono jezioro w stanie zaniku, 
otoczone podmokłościami, to mapa z 1876 r. IB pokazuje już tylko sam 
obszar zabagniony, a w kolejnych przekrojach czasowych - z 191B r. (rys. 2) 
i 1932 r. 19 - w miejscu tym występuje na powrót stawo kształcie zbliżo- 
nym do tego z połowy XIX w. A więc jego likwidacja musiała nastąpić 
później. Obecnie jest to obszar częściowo zabudowany. Na fakt istnienia 
dawnego jeziora wskazuje jedynie nieznaczne zagłębienie terenu, czytelne 
z rysunku poziomicowego, oraz fragmentarycznie występujące nieużytki. 
Taka sytuacja przedstawiona była już na mapie z 1977 r. 20 Czy jezioro to 
mogło mieć charakter wytopiskowy? Przeczyć temu wydaje się jego po- 
łożenie w obrębie dna pradoliny, formy powstałej na skutek erozyjnej 
działalności wód proglacjalnych, pogłębianej jeszcze długo po tym, jak 
lądolód opuścił rejon badanego obszaru. 


-18-
>>>
Powyższe wnioski dotyczą analizy opublikowanego fragmentu ręko- 
piśmiennej mapy Schroettera w skali 1:50000 21 , przedstawiającej jedy- 
nie część dzisiejszej Bydgoszczy. Dla pozostałego obszaru należało się 
posiłkować drukowaną wersją tej mapy, jeszcze mniej dokładną. Infor- 
muje ona pośrednio o występowaniu stawów młyńskich. Na początku 
XIX w. w obrębie współczesnego miasta w 12 miejscach wykorzystywa- 
no energię wodną. Cztery obiekty znajdowały się w rejonie Wyspy Młyń- 
skiej na Brdzie, na której przepływy były na tyle duże, że wystarczyło 
jedynie podpiętrzenie rzeki (nie powstały zbiorniki wodne). Oprócz wy- 
mienionych wcześniej, jeden młyn występował w rejonie Smukały Dol- 
nej, a dwa kolejne w okolicy Jarużyna. Najprawdopodobniej w przypad- 
ku tych ostatnich lokalizacji konieczne było spiętrzenie strug i utworze- 
nie stawu młyńskiego. Tym bardziej, iż istnieją one w tych miejscach 
współcześnie. Nie zostały naniesione na mapę ze względu na jej zbyt 
małą skalę. 
Jak już wyżej wspomniano, mapa Schroettera w wersji rękopiśmien- 
nej, a tym bardziej drukowanej, ze względu na małą skalę, jest źródłem 
informacji dość powierzchownych. Oczywistym jest, że w procesie ge- 
neralizacji pominięto by niewielkie zbiorniki wodne. Świadczy o tym 
analiza zbieżnej z nią czasowo mapy Lindnera z lBOO r. 22 Wykonana 
w skali 1:5BOO. ogranicza się do obszaru ówczesnego miasta i jego naj- 
bliższego otoczenia (niecałe 8 km 2 ). Na tej przestrzeni, według mapy 
Schroettera pozbawionej stawów, dokumentuje występowanie aż 19 ta- 
kich obiektów. Oprócz stawów znanych już z siedemnasto- i osiemna- 
stowiecznych źródeł pisanych, na mapie zaznaczono także trzy stawy 
w pobliżu Brdy w rejonie Bulwaru i ulicy Królowej Jadwigi, staw poeks- 
ploatacyjny wokolicy śluzy miejskiej, przy cegielni funkcjonującej od 
1792 r. 23 , dwa stawy będące pozostałością po pierwotnym przebiegu śluz 
II i III (można założyć, że podobna sytuacja mogła mieć miejsce w przy- 
padku innych śluz w górę kanału), staw przy ulicy Seminaryjnej, staw 
na Wyspie Młyńskiej, zespół pięciu (najprawdopodobniej hodowlanych) 
stawów na zachód od ulicy Pomorskiej, dwa przepływowe stawy na cie- 
ku płynącym w rejonie folwarku Rupienica, dwa stawy na terenie ogro- 
dów na zboczu terasy na południe od ulicy Toruńskiej oraz jeden staw 
w rejonie Babiej Wsi. 


-19-
>>>
Zbiorniki wodne w połowie XIX w. 


W kolejnym przekroju czasowym dla lat 1854-1855 mapa Schultza 24 
z lB57 r. - w skali 1:25 000 dokumentuje występowanie 32 stawów bądź 
jezior. Przeważają stawy młyńskie (8 obiektów) nad stawami w wyrobi- 
skach (4 obiekty) oraz akwenami najprawdopodobniej naturalnymi. Do tej 
ostatniej grupy włączono starorzecze w rejonie ujścia Brdy do Wisły. O ile 
jego istnienie w tym czasie wydaje się być pewne, to wątpliwości budzi 
wierność przy oddaniu ksztahu akwenu, który na mapie przypomina ra- 
czej efekt prac przy przekopaniu basenu portowego w Brdyujściu (co prze- 
cież nastąpiło dopiero w 1879 r. 2S ). Co więcej, na mapie z lB76 r. występu- 
ją dwa starorzecza, wyraźnie nawiązujące do przebiegu koryta Brdy (rys. 
3). Z obiektów po raz pierwszy występujących na mapach należy wyróż- 
nić zespół stawów w obecnej dolinie Pięciu (Czterech!) Stawów na Górzy- 
skowie (rys. 4), staw dolny w obecnym parku im. Kazimierza Wielkiego, 


. 
, 


Rys. 3. Starorzecza u ujścia Brdy do Wisły w 1876 r. Obecnie jest to tor regatowy. 


-20-
>>>
Rys. 4. Dolina Pięciu Stawów na G6rzyskowie. Stan z lat 1854-1855. 


staw śródleśny na końcu strugi spod Niemcza, staw przy cegielni w rejo- 
nie obecnego kartodromu a także stawy młyńskie w Smukale i Jarużynie, 
jak już wspomniano, najprawdopodobniej istniejące już pięćdziesiąt lat 
wcześniej. 


Zbiorniki wodne w II połowie XIX w. 


w kolejnym przekroju czasowym dla lB76 r. 26 , w obrębie obszaru ogra- 
niczonego współczesną granicą administracyjną, zinwentaryzowano już 
blisko 100 sztucznych bądź naturalnych zbiorników wodnych. Z pewno- 
ścią przyczyna tak dużej dynamiki wzrostu liczebności obiektów, w po- 
równaniu z sytuacją sprzed 20 lat, po części tkwi w większej szczegółowości 
pruskiej topograficznej mapy w skali 1 :25 000, przez co ma ona dużą wartość 


-21-
>>>
w analizie zmian środowiska 27 . Jednak decydujące znaczenie miał rozwój 
przemysłu w Bydgoszczy i okolicach (zwłaszcza cegielnianego, bazującego 
na bogatych złożach surowców budowlanych 28 ) oraz rozpoczęcie prac 
regulacyjnych na Wiśle 29 . 
Najbardziej liczne były akweny powstałe na skutek eksploatacji iłów 
oraz gliny, występujące w pobliżu cegielni. Ich udział w ogólnej liczbie 
zbiorników wyniósł 17 proc., a po uwzględnieniu stawów przypuszczal- 
nie poeksploatacyjnych (ze względu na położenie na płatach płytko zale- 
gających iłów) wzrasta do 30 proc., W drugiej połowie lat 70. XIX w. stawy 
wyrobiskowe koncentrowały się wyraźnie w obrębie ówczesnego miasta 
i najbliższych okolicach, między innymi w rejonie Jarów, Okola i Jachcic. 
Drugą kategorię pod względem liczebności stanowiły naturalne akweny. 
Zaliczonych do nich zostało 10 oczek wodnych na Osowej Górze, które 
utworzyły się w zagłębieniach wytopiskowych 3o . Co prawda, na wcześniej- 
szej mapie z 1B54-1B55 r. obiekty te nie zostały naniesione, ale w tym 
miejscu występowały zabagnione obniżenia. Być może wspomniane oczka 
są efektem prac "renaturyzacyjnych" w obrębie parku folwarcznego, któ- 
rego ślady są jeszcze dzisiaj czytelne w obrębie zabudowanego osiedla. 
Mapa z 1B76 r. dokumentuje występowanie aż sześciu starorzeczy w doli- 
nie Brdy. Najwyżej położone starorzecze znajdowało się w pobliżu Jach- 
cic. PowstałD na skutek odcięcia meandru występującego tutaj co najmniej 
od początku XIX w. (mapa Schroettera). Pozostałe jeziorka meandrowe 
znajdowały się w strefie ujścia Brdy do Wisły. Lokalizacja trzech z nich, 
połączonych ciekiem płynącym wzdłuż dzisiejszej ulicy Witebskiej, jest 
zgodna z położeniem starorzecza na mapie Schultza. Dwa pozostałe, wy- 
stępujące dalej na południe, nawiązywały wyraźnie do przebiegu koryta 
Brdy. Wszystkie te obiekty przestały istnieć w lB79 r. 31 . kiedy w rejonie 
Brdyujścia przekopano basen portowy. Od tego momentu jedynym staro- 
rzeczem związanym z Brdą na obszarze Bydgoszczy jest wspomniane już 
jeziorko przy ulicy Błotnej na Piaskach, a właściwie dwa jeziorka, ponie- 
waż do lat 70. XX w. zbiornik został podzielony. Generalnie już od 130 lat 
na mapach i planach miasta przedstawia się ten obiekt jako akwen zara- 
stający. Przeciwdziała temu procesowi przepływowy charakter jeziorka, 
połączonego z rowami melioracyjnymi i Brdą, a może działania właściciela. 
W każdym razie, biorąc pod uwagę niewielkie rozmiary i genezę, jest to 
obiekt zadziwiająco trwały. 


-22-
>>>
a;: 


'ó o o 


'&-1 
./
' 


, 
. 
I 
I 
,.__1 L 
I 
\ 
'---\. ,------- 
, ------...........--..., " 
/:Q:) \. j-----,.,' . 
,_....-....1.:J. 


o 


. 


o 


o 
8 



 =bwnNki 'JlIflrJJM 
. =b,OI'IIJO poobPloatacr1'" 
) =bionuJrj ga«poJarwe (saJzaw/d1 
:J zbronułJ poregulDcyj... 
.. zbtonvo ..alllralne (jlJZJorI:al 


....._
--------,,---... 
'-.... 
\ 
\ 
\ 
\ 
I 
, 
, 
, 
, 
, 
' 
r --- 
-' 


. ) 
, 
, 
: o 
ffi : I 
I 
, 
__, o : 
-,---: : 
t_____
 


2,5 km 
I 


Rys. 5. Zbiorniki wodne w granicach współczesnego miasta. Stan z 1876 1: 


W drugiej połowie XIX w. stawy młyńskie reprezentowane były przez 
sześć obiektów, jednak łącznie stawów powstałych na skutek spiętrze- 
nia cieków było 16. Do tej grupy zaliczono stawy na kaskadowanym w po- 
łowie XIX w. cieku wzdłuż ulicy Stromej. Z lB90 r. pochodzi plan sytu- 
acyjny młyna wodnego w rejonie Czerska Polskiego (rys. 6). Zlokalizo- 
wany był on przy obecnej ulicy Toruńskiej, niedaleko Brd y 32. Plan został 
wykonany w skali. l : 1000. Przedstawia on otoczony ogrodem staw młyń- 
ski, młyn i zabudowania gospodarskie. Ten system wodny funkcjonował 
przynajmniej od początków XIX w. (mapa Schroeuera), z tym że wów- 
czas występowały tutaj dwa stawy młyńskie. Zbiorniki wodne były zasi- 
lane rowami odwadniającymi podmokłe tereny leżące na zachód i na 
południe od zabudowań młyńskich. Do naszych czasów pozostał zruj- 
nowany budynek mieszkalny młynarza, należący obecnie do ADM, oraz 
trudno dostępne pozostałości zarośniętego stawu młyńskiego. Jest to dość 
specyficzny sposób ochrony zabytku hydrotechnicznego liczącego co 
najmniej 200 lat. 


-23-
>>>
- 
. -ł- \ '\ 
\ 

 
(fI..łł 


staw młyński 


park 



 
-----!!:!a 


Rys. 6. Czerska Polskie. Szkic sytuacyjny okolic młyna wodnego 
przy dzisiejszej ulicy Toruńskiej z 1890 r. 


Charakterystyczną grupę stanowiły zbiorniki wodne w obrębie Doliny 
Fordońskiej nad Wisłą. Powstały one na skutek prac regulacyjnych 33 . 
W lB76 r. takich obiektów - o wydłużonym kształcie i przebiegu wzdłuż 
brzegu Wisły - wyróżniono 14. 
W przypadku pozostałych obiektów trudno jest jednoznacznie okre- 
ślić ich genezę, poza tym iż miała ona naj prawdopodobniej związek 
z działalnością człowieka. Występując w zespołach, na przykład grupa 
stawów na północ od Wypalenisk, mogły mieć charakter stawów rybnych, 
a osobno - sadzawek gospodarskich. 


Zbiorniki wodne na początku XX w. 


Na początku XX w. liczba zbiorników wodnych zwiększyła się do 14B 
obiektów. Największą dynamiką wzrostu charakteryzowała się grupa akwe- 
nów poregulacyjnych występujących w Dolinie Fordońskiej (rejon Pałcza 
i Zofina). Ich liczba wynosiła już 44 obiekty, wobec 14 w lB76 r. Więk- 


-24-
>>>
szość zbiorników stanowiła pozostałość po dawnych ramionach opływa- 
jących wyspy wiślane - były to pseudostarorzecza 34 . Natomiast wzdłuż 
fordońskiego brzegu Wisły utworzył się nowy antropogeniczny poziom 
zalewowy ze znaczną liczbą zbiorników poregulacycjnych, które ze wzglę- 
du na mechanizm powstawania można określić jako zbiorniki poregula- 
cyjne międzyostrogowo-akumulacyjne. 


Zbiorniki wodne w I połowie XX w. 


Sytuacja z 1932 r. 3S jest w dużym stopniu zbliżona do przedstawio- 
nej na mapach z początku XX w. Różnice związane są przede wszyst- 
kim ze zbiornikami poregulacyjnymi w Dolinie Fordońskiej (rys. 7). 
W wyniku lokalizacji kolejnych ostróg wzdłuż nowego brzegu Wisły 
liczba zbiorników wodnych wzrosła do 56. Uwzględniając także dwa 
stawy w miejscu dawnych portów rzecznych (nazywanych potocznie 
"hafenenami"), kategoria ta stanowiła 37 proc. ze 155 zinwentaryzo- 
wanych zbiorników wodnych. Zwiększyła się także liczba akwenów 


,,--) 
,
,
I 
, I 
r"'__' ') 
,. " 
" 



'-; 
'f' ., ' 
I . , 
, I 
'
 " 
, I 
, I 
I"', ,.--- 
, , : '\------.......---..., 
\ I, ' 
, --_I 
, 
, 
, 
, 
, 
" 
l' 
, I 
......
 . 


-: 
I 
I' 
,__J 
I 
,------
 
, 
, 
'.' 0 '... , !'-----,,' 
- . . .
 
o u'-'-" -3. 
 


6 zb",""b pI(fr.0Ift! 
. zb'OI"PI/kI poehploatQC
Jf¥ 
.:) zbwnuła gOlpoJcJlJb. (_",ki) 
D :NorllllD J'O"f!Pb.'1;,7-.e 
... =b,onrlko ""1IIrałn. OOZlrta1 


L
... 
(l',ń 
, -
 
, ,... 
'
/ " .. 
 . 
'_....-, - 
.....- 6.
 
: 1ł o o 
I 
I 
I 
, 
'-""--------, --... 
- I 
'... 
\ 
, 
\ 
, 
I 
I 
I 
, 
I 
I " 
I --' 
-
 


. 


o 
o): 


o 


. 


, 
, 
, 
, 
: o 
I I 
I 
, 
I 
__, o : 
I I 
, I 
t I 
----_1 


2,5 km 
I 


---- 


Rys. 7. Zbiorniki wodne w granicach współczesnego miasta. Stan z 1932 r. 


-25-
>>>
Rys. 8. Licrne wyrobiska i stawy poeksploatacyjne w rejonie Czyżk6wka i Jachcie w 1918 r. 
Ponadto fragment mapy przedstawia także staw młyński na FUsie. 


poeksploatacyjnych (rys. B). Występują już wówczas jedne z najwięk- 
szych obecnie bydgoskich stawów w wyrobiskach: na Bartodziejach, 
przy cegielni funkcjonującej od lBB6 r. oraz na Glinkach - od lBBB r. 36 . 
a także w Fordonie - przy dzisiejszej ulicy Nad Wisłą i na Bocianowie. 
Z kolei zanotowano spadek ilości zbiorników gospodarskich, co zwią- 
zane było z zagęszczeniem zabudowy miejskiej na obszarach dawnych 
przedmieść. 


Zbiorniki wodne w II połowie XX w. 


W kolejnym przekroju czasowym z lat 1973-1977 37 zinwentaryzo- 
wano aż 250 zbiorników wodnych (rys. 9). W związku z faktem, iż 
wcześniejsze mapy wykonane zostały najczęściej w skali 1:25 000, a naj- 
nowsza mapa w skali l: 10 000, zachodziła wątpliwość, czy źródła będą 
ze sobą porównywalne; inwentaryzację zbiorników przeprowadzano 


-26-
>>>
zarówno na mapie w skali l: 10 000, jak i będącej jej pochodną mapie 
1:25000. Otrzymane wyniki uznano za zadowalające. W przypadku 
mniej dokładnej mapy liczba zbiorników była tylko o 16 mniejsza. Do- 
datkowo stwierdzono, że generalizacja objęła tylko obiekty bardzo małe, 
i to przeważnie z kategorii sztucznych zbiorników wodnych (base- 
nów), służących gromadzeniu wody do celów produkcyjnych, przeciw- 
pożarowych itd. W latach 70. XX w. stanowiły one ponad 20 proc. ogól- 
nej liczby akwenów. Z pewnością niektóre z nich istniały w poprzed- 
nich przekrojach czasowych. Jednak ich najczęściej geometryczny 
kształt powoduje, że są one praktycznie nie do odróżnienia na mapie 
jednobarwnej, jaką jest chociażby mapa WIG z 1935 r. Umożliwia to 
dopiero zastosowanie w przypadku omawianych obiektów barwnej sy- 
gnatury (niebieskiej) oraz opisu (zb. wod.). Traktowanie basenów na 
równi z innymi obiektami hydrograficznymi uznano za dyskusyjne. 
Stanowią one raczej element gospodarki wodno-ściekowej miasta, a obiekt 
oznaczony na mapie 1:25 000 jako zbiornik wodny może się okazać w rze- 
czywistości zbiornikiem materiałów toksycznych albo osadnikiem. 


A ,b,om/b pI(lrdJM 
. zblornib podspIootOCJl/IW 
o =bl"""b gOlpOdankJ, (Jld;:qwt,) 
o ,bltN'llJłJ
Y.fM 
... zblomlb" nalJU'alM o...orl:a) 
. "- 


" 
. 
I 
, 
, 
, 
I 
\ 
\ 
, 
, 
I 
\ " 
I 
, 

) \ 
,

. '( . 
,,--' ') .)- 

----.r. . 
l_ 
() 
'...."'\ . 
...._",,. '-........ 4 . 
--. .
 
'--, · f 
. o 
I . 
: o . 
I · o 
'
:..________, 0 . · 
---., .. o 
-..'\ . 
\ 
\ 
\ 
: . 
, 
, 
, 
I " 
!..---- 



-} 
 
.- 
\
 
t---'
--:-_

\ i----o/-
:-- 

. 
. .... 'i'Z
-ŁS c: 
L. o o o o 
" 
°0 


.1 


. . 


I 
ej 


, 


. 


. 
ł. ,J. 
'-.1 Cb, 
06 " 
. t:. '?Ja.: 
. .., o 
, I 

 ..(: 

, 
_, o : 

/--! : 
,. t_____} 


2,5 km 
I 


. 


Rys. 9. Zbiorniki wodne w granicach współczesnego miasta. 
Stan z lat 1973-1977. 


-27-
>>>
W okresie powojennym dokonał się także wyraźny wzrost liczby zbior- 
ników spiętrzonych na ciekach i w latach 70. wyniósł 46 sztuk (wobec 25 
w 1932 r.). Z kolei spadek zanotowano w przypadku zbiorników poregu- 
lacyjnych. 


Zbiorniki wodne pod koniec XX w. 


Sytuację najbardziej zbliżoną do aktualnej przedstawia mapa z 2000 r. 38 
(rys. 10). Do najistotniejszych zmian, jakie się dokonały do końca XX w., 
należy zaliczyć: 
- wzrost liczby stawów powstałych na skutek spiętrzenia cieków; dotyczy 
to lokalizacji 16 stawów w miejskim parku rekreacyjnym w Myślęcinku, 
- wzrost liczby oczek wytopiskowych na Osowej Górze. związany głów- 
nie z bagrowaniem zabagnionych już obniżeń, 
- dalszy wzrost liczby zbiorników sztucznych o charakterze basenów, 
zwłaszcza w południowo-wschodniej części miasta, gdzie szereg zbior- 
ników wodnych przekształcono w osadniki (teren zakładów chemicz- 
nych, obszar pól irygacyjnych, a także jeziora pierwotnie wytopiskowe 
w rejonie Czerska Polskiego, 
- zmniejszenie liczby i powierzchni stawów poregulacyjnych na terenie 
terasy zalewowej Wisły, co stanowi dowód ciągłości antropogeniczne- 
go zalądowienia tego obszaru. 
- nadal znaczny udział w ogólnej liczbie, a przede wszystkim w po- 
wierzchni stawów poeksploatacyjnych, będących przecież ubocznym 
efektem działalności gospodarczej; oprócz dawnych wyrobisk, koncen- 
tracja tych obiektów występuje w rejonie ulicy Rejewskiego. 
Analizując rozmieszczenie poszczególnych typów genetycznych zbior- 
nikówwodnych, nasuwają się pewne prawidłowości. Zbiorniki spiętrzone 
najczęściej występują w strefie wąsko opadających ku pradolinie zboczy. 
Zbiorniki poregulacyjne, pomimo tego iż pracami hydrotechnicznymi ob- 
jęto cały lewy brzeg Wisły, znajdujący się w obrębie badanego obszaru, 
koncentrują się wyraźnie w Dolinie Fordońskiej, począwszy od Fordonu 
w dół biegu rzeki. Występowanie zbiorników poeksploatacyjnych oczy- 
wiście związane jest z zaleganiem wydobywanych surowców. Występują 
one albo w sposób zwarty (pokrywa torfowa w dolinie Kanału Bydgoskiego), 
albo - co częściej ma miejsce - w postaci samodzielnych płatów (występujące 


-28-
>>>
na powierzchni iły i glina zwałowa). Do pewnego stopnia można stwier- 
dzić rejonizację w położeniu zbiorników sztucznych o charakterze base- 
nów. Koncentrują się one w strefach uprzemysłowionych, czyli w połu- 
dniowo-zachodniej części miasta. 


Żywotność (trwałość) zbiorników wodnych 
na obszarze miasta 


Przeprowadzona analiza uprawnia do wysunięcia przybliżonych cho- 
ciażby wniosków dotyczących czasu zaniku zbiorników wodnych w wa- 
runkach silnej antropopresji. 
Do najstarszych obiektów należą zbiorniki występujące w zagłębieniach 
wytopiskowych. Uwaga ta jednak odnosi się do mis zbiorników, ponieważ 
- jak wynika z analizy materiałów kartograficznych - na przestrzeni lat 
przekształciły się one w większości w obszary podmokłe. Fakt występo- 
wania współcześnie zbiorników wodnych w zagłębieniach wytopiskowych 
jest związany z przeprowadzoną w różnych okresach rewitalizacją. 



 -
-, 
- . 
I ' \ 
\ f" . ł 
, I . 
 
\ ( ---- \"-
 
 
I "' : '_n_ # ___ ___ /------- 0:g::- 
\ 
 ' ..A.. M .' , . 
'\ --_J Ji "]1;,_ 
""I i..----- J ' ._ 
(;"-1 \ e,. '6
-"
 4 .:;: L 
, r', -..... 
,........ , ,
 
I
 t_ .--,)'  

-
._---...... --..: . 
t 
 
. ,.... 
...- , ..... 
"", -.........._
-ł 
',- 
\ 
I 
I 
, 
I 
I 
\ 
'-,..._------,---, 


. 


- . 
... 
. . 

 
.- . ..1: 
. .., 


l 


- 


. 


. 


6. =PICł,."rkl !rfJ/ftrzonr 
. zb,ormla podcJploo/a
"" 
:b'OI'mkJ 
(spoJI"k16 (.adw.-Ja) 
'J ZblDrnlb ro"gulUCJJlle 
.. zluon"ł.., noft4ralne (Jf:Zlorła) 
. OOJ61f) 


, 
-.... 
\ 
\ 
\ 
, 
I 
I 
I 
, 
I 
I 
I 
-' 


\ 
J 
, 
ł::. ' 
i I 
I 
I 
. 
, o 
_--, 8 : I 
,..--- l : 
---' (-----
 


. 


. 


2.5 km 
I 


Rys. 10. Zbiorniki wodne w granicach wsp6łczesnego miasta. Stan z 2000 1: 


-29-
>>>
Na obszarze Bydgoszczy występuje kilka stawów, które powstały po- 
nad 200 lat temu. Przeważnie są to dawne stawy młyńskie. Ich żywot- 
ność uzależniona jest od utrzymania odpowiedniego przepływu, ponie- 
waż wobec braku zasilania ulegają one intensywnej sukcesji ekologicz- 
nej. Pozostałe stawy, utworzone na skutek spiętrzenia cieków, mają 
najczęściej od 25 do dwóch lat i są związane z utworzeniem parku miejskie- 
go w Myślęcinku, a także corocznymi zabiegami konserwacyjnymi. Od- 
rębną kwestią jest wiek obiektów w centralnej części miasta, w tzw. Dolinie 


80 
70 
eo 
50 
40 
30 
20 
10 
o 


W zallitno'cł od typów genetyun ych 


/', 
I , 
.... I 
" .'"' 
.,. .' 
,. 
" ,.- 
'):: 
...".....-.
:.... 
;,;,;;-_....... 
", 
.... 
'. 


,..........." 
,,' 
" 
", 
1 
1 
1 
.. I
:".'-".-..-."-. ...._- 
" -...."_,S. ..,........ 
.," .--łĄ-"-. ...... ...- 
., .'1 
,," ..,-' 


- apIfłrmne 
....... wyrobiskowe 
_.0_' goepod8n;a 
---- pcngtjIIcyJnt 
-....... 


--baIeny 


-- 


1 


3 


5 


6 


2 


4 


Og6Iem 
300 
250 
SZ200 
1150 
J 100 
50 
O 
1 2 3 4 5 6 


Rys. 11. Zmi.a.ny liczebnośd zbiorników wodnych na obszarze Bydgoszczy 
w wybranych profila£h czasowych. 1 - 1854-1955, 2 - 1876, 3 - 1904/1910, 
4 - 1932. 5 - 1973-1977, 6 - 2000. 


-30-
>>>
Pięciu Stawów. Zostały one utworzone ponad 150 lat temu w rejonie 
dawnego miejskiego ujęcia wody pitnej, a obecnie są przedmiotem prac 
rekultywacyj nych. 
Zbiorniki poregulacyjne pojawiły się na badanym terenie w efekcie prac 
regulacyjnych na Wiśle, podjętych w latach 70. XIX w. Zasadnicze zmiany 
w obrębie terasy zalewowej Wisły dokonały się w ciągu następnych 30- 
40 lat, stąd też występujące współcześnie zbiorniki wodne o tej genezie 
pochodzą z początku XX w. Należy jednak stwierdzić, że są to obiekty o mało 
stabilnych parametrach morfometrycznych, stąd sytuacja współczesna w 
dużym stopniu odbiega od tej sprzed 70-100 lat, kiedy zbiorniki były zde- 
cydowanie liczniejsze i miały większe powierzchnie. 


r-', 
t=;¥? 
1876 
::1 
'=r 

 _c::: 
::==-=- :==-
 
..




 
i:-::-::-7 - 

T 


1932 Q 

 


1977 


r) 
..=.:1 

-.. 

-..r' 


2000 


fi 

 


-

_..:.\ 
/ -
:- 
 -:.=-:=:....
 

 --- 
Q "'ć:--:'- 

_ 'S
.7 
1-"'" ..- 
tl,..;
- 



 

 
obszary podmokłe 


D 
stawy 


- 
osadnik 


o 
I 


250m 
I 


Rys. 12. Przeobrażenia jezior wytopiskowych w rejonie obecnej ulicy Nowotoruńskiej. 


Do najbardziej trwałych obiektów na obszarze Bydgoszczy należą zbior- 
niki występujące w dawnych wyrobiskach. Są to najczęściej akweny bez- 
odpływowe, zasilane jednak obficie przez wody gruntowe. Ich wiek prze- 
ważnie waha się od 30 do 70 lat, chociaż zinwentaryzowano także obiekt 
pochodzący co najmniej z XVIII w. W większości charakteryzują się one 
małą podatnością na zarastanie, ponieważ nie sprzyjają temu stosunkowo 
duże głębokości mis, co ma największe znaczenie w strefie brzegowej. Ze 
względu na relatywnie duże powierzchnie oraz stałe i intensywne zasila- 
nie wodami gruntowymi obiekty te trudno zlikwidować, na przykład przez 
zasypanie. 


-31-
>>>
Z kolei najmniej trwałe są zbiorniki gospodarskie (sadzawki) - w po- 
szczególnych przekrojach czasowych najczęściej ich wiek wynosił 20-30 
lat. Istnieją nieliczne wyjątki od tej prawidłowości, jak na przykład staw 
w parku im. Kazimierza Wielkiego, w centralnej części miasta, który praw- 
dopodobnie pochodzi z XVII w. 
Należy pamiętać, że na obszarach miast zanik niekoniecznie musi być 
wynikiem naturalnych procesów. Podatność na zanik często należy utoż- 
samiać z podatnością na osuszenie lub zasypanie w celu usunięcia prze- 
szkody w zagospodarowaniu powierzchni terenu. Można więc mówić 
o trzech zasadniczych czynnikach decydujących o trwałości (żywotności) 
zbiorników wodnych na obszarze miasta: 
- niekorzystne parametry morfometryczne, tj. powierzchnia zbiornika, 
jego głębokość maksymalna i średnia, kształt misy (im zbiorniki mniej- 
sze i płytsze, tym szybciej ulegają zanikowi), 
- niekorzystna lokalizacja - sprowadza się do rozważenia, czy obiekt znaj- 
duje się wśród zwartej zabudowy, gdzie jako nieużytek stanowi istotną 
przeszkodę w dalszej ekspansji urbanizacji (duże prawdopodobieI1stwo 
likwidacji), czy też są to tereny podmiejskie, charakteryzujące się pewną 
ekstensywnością w zagospodarowaniu przestrzennym (małe prawdo- 
podobieństwo likwidacji), 
- brak użyteczności (jeśli użyteczność występuje, właściciele mogą po- 
dejmować działania mające na celu utrzymanie obiektu; jeśli jej brak, 
dążą raczej do jego likwidacji). 
Zwiększenie podatności na zanik (likwidację) następuje w wyniku 
nakładania się wymienionych czynników 


Prognoza zmian liczebności i funkcji 
zbiorników wodnych w Bydgoszczy 


Generalnie przewiduje się, że liczba zbiorników wodnych w Bydgosz- 
czy będzie się zmniejszać. Dotyczy to zwłaszcza niewielkich stawów 
po regulacyjnych w obrębie Doliny Fordońskiej, ze względu na wciąż trwają- 
cy proces przekształcania obszarów rzecznych w ląd, zainicjowany w XIX w. 
Dotyczy to także stawów w wyrobiskach, zwłaszcza że eksploatacja su- 
rowców ceramicznych kontynuowana jest już tylko w wyrobisku przy ulicy 
Rejewskiego. i to w ograniczonym zakresie. Z kolei postępujący upadek 


-32-
>>>
wielu bydgoskich zakładów przemysłowych skutkuje degradacją i likwi- 
dacją użytkowanych przez nie zbiorników wodnych. 
Jednak przyszły stan będzie efektem przenikania się i konfrontacji trzech 
priorytetów: urbanistycznego, gospodarki wodno-ściekowej miasta oraz 
ochrony środowiska i terenów rekreacyjnych. Dwa ostatnie zkązane są 
z zachowaniem w wielu miejscach istniejących zbiorników wodnych, a na- 
wet lokalizacją nowych. 
W najnowszym studium dotyczącym kanalizacji deszczowej w Byd- 
goszczy39 podkreślono konieczność retencjonowania wód deszczowych 
w obrębie zlewni z deszczów nawalnych. Wzorcem dla nowo powstających 
obiektów powinien być na przykład staw Jezioro Myślęcińskie, zrealizo- 
wany z zachowaniem łatwo dostępnych brzegów. Wskazane jest zadrze- 
wianie otoczenia zbiorników, a także kontrolowany rozwój roślinności 
przybrzeżnej. Niewskazane jest utrwalanie brzegów żelbetem, wałami lub 
groblami ziemnymi. Efektem tego będzie powstanie obiektów wielofunk- 
cyjnych, które oprócz zadań związanych ze zwiększeniem retencji zlewni 
zarówno kanalizacyjnej, jak i hydrologicznej stanowić będą tak cenne 
w przestrzeni miejskiej miejsca rekreacji, o przyjaznych dla mieszkańców 
walorach estetycznych, zwłaszcza że duża część z nich położona będzie 
w obrębie Zespołu Nadwiślańskich Parków Krajobrazowych. 
Przeważająca część zbiorników wodnych na obszarze Bydgoszczy sta- 
nowi nieużytki będące poważną barierą w racjonalnym planowaniu prze- 
strzennym. Staraniem samorządu lokalnego (w mniejszym stopniu jesz- 
cze dotyczy to inwestorów prywatnych) realizowany jest program zago- 
spodarowania nieużytków wodnych i przekształcenie ich wraz z terenami 
przyległymi w parki miejskie. Z występowaniem zbiorników wodnych wob- 
rębie dużego miasta wiąże się szereg korzyści bezpośrednich i pośrednich 
zestawionych niżej4o. 
· Wyeliminowanie nieużytków i bardziej harmonijny rozwój miasta. Prze- 
strzeń powinna być w pełni funkcjonalna. Dotyczy to zwłaszcza tych 
obszarów, które wcześniej zostały zdegradowane przez człowieka w wy- 
niku działalności gospodarczej. Nowocześnie pojmowane zagospoda- 
rowanie przestrzenne i architektura krajobrazu nie powinny więc w ob- 
rębie miasta przewidywać kategorii "nieużytek". W planowaniu należy 
wyzyskać specyficzną dla każdego lokalizowanego obiektu konfigurację 
terenu, istnienie enklaw, przede wszystkim związanych z występowaniem 


-33-
>>>
wód powierzchniowych. W ten sposób przeciwdziała się monotonii 
w przestrzeni miejskiej. 
· Zwiększenie powierzchni rekreacyjnych na obszarze miasta oraz bar- 
dziej równomierne ich rozmieszczenie. Uzyskuje się ją poprzez prze- 
kształcJnie otoczenia stawów w parki z odpowiednią infrastrukturą 
(szlaki spacerowe, ławki, oświetlenie, place zabaw, parkingi). Wokre- 
sie letnim wiele stawów w Bydgoszczy jest wykorzystywanych jako 
"dzikie kąpieliska". ich nabrzeże jest miejscem wypoczynku. Dowodzi 
to tego, że w blisko 400-tysięcznym mieście istnieją niezaspokojone 
potrzeby rekreacji i wypoczynku w jego granicach. 
· Zbiorniki wodne wraz z ich otoczeniem mogą być traktowane jako użyt- 
ki ekologiczne wzbogacające różnorodność biocenozy miejskiej. Zarów- 
no akwen, jak i jego otoczenie może stanowić siedlisko roślin wodnych 
i lądowych hydrofilnych. Obszary z roślinnością inną niż synantropijna 
na obszarze miasta, gdzie przeważają powierzchnie asfaltowe i betono- 
we, stanowią walor nie tylko ekologiczny, ale także estetyczny. 
· Wykorzystanie istniejących zbiorników wodnych w procesie retencjo- 
nowania wód deszczowych z obszaru miasta przynosi korzyści w po- 
staci ograniczenia nakładów inwestycyjnych na sieć kanalizacyjną. Po- 
nadto jest dobrym sposobem przeciwdziałania zaburzeniom równo- 
wagi biologicznej w ciekach będących odbiornikami wód deszczowych 
pochodzących z kanalizacji, zwłaszcza w trakcie opadów o dużym na- 
tężeniu. 
· Otoczenie zbiornika wodnego charakteryzuje się korzystnym mikrokli- 
matem, co zawdzięcza zwiększonej wilgotności powietrza oraz obniże- 
niu temperatury powietrza. Jest to szczególnie ważne w czasie upałów, 
które na obszarach miast są dla mieszkańców szczególnie uciążliwe. 
· Dawne młyny, łącznie z urządzeniami hydrotechnicznymi oraz stawa- 
mi młyńskimi, można traktować jako zabytki myśli technicznej. Ich 
rekonstrukcja może zwiększyć atrakcyjność dla turystyki specjalistycz- 
nej obszaru. 
· Zagospodarowanie nieużytkowanego zbiornika wodnego wiąże się naj- 
częściej z mniejszymi kosztami niż jego likwidacja, np. przez zasypanie. 
W ostatnim czasie podjęto prace mające na celu przekształcenia tere- 
nów wyrobiska przy ulicy Nad Wisłą w Fordonie w "Park Tysiąclecia". 
Miejmy nadzieję, że jego nazwa nie jest związana z okrągłą rocznicą lokacji 


-34-
>>>
miasta, czy to Fordonu, czy też Bydgoszczy. Oczywistym jest, że podsta- 
wowe znaczenie mają zasoby finansowe miasta. Należy jednak wyraźnie 
stwierdzić, że program rekultywacji i adaptacji zbiorników wodnych w Byd- 
goszczy, realizowany przez samorząd lokalny, zdecydowanie zasługuje 
na poparcie ze strony środowisk naukowych, a także na intensywną 
promocję w kraju i za granicą, co też autor tego artykułu starał się konse- 
kwentnie czynić 41 . 


I Gorączko M., Adaptacja zbiorników wodnych w przestrzeni miejskiej na przykładzie Bydgoszczy 
[w:] Materiały VII Konferencji Limnologicznej nt. .,Naturalne i antropogeniczne przemiany jezior". 
Instytut Geografii, Akademia Świętokrzyska, Kielce 2003, s. 40-47. 
2 Gorączko M., The hydrography of ox-bows in Fordon VaUey in Bydgoszcz. Limnological Review, 
Volume 1/2001, UMK, Toruń 2001, s. 109-115; Gorączko M., Zarys zmian hydrograficznych wob- 
rębie dawnych kęp wiślanych w Bydgoszczy w opardu o wybrane źródłn kartograficzne. ..Kronika 
Bydgoska.' 2000, Tom XXII, TMMB, Bydgoszcz 2001, s. 235-245. 
3 Guldon Z. (wyd.), Opisy starostwa bydgoskiego z lat 1661-1765. ..Źródła do dziejów Bydgoszczy.'. 
nr 2, BTN, Bydgoszcz 1966. 
4 Karte von Ost-Preussen nebst Preussisch-Littauen und West-Preussen nebst Netzdistrict au- 
fgenom.men unter Leitung des Konigl. Preuss. Staats Ministers Frey Herm von SchroeUer in den 
Jahren von 1796 bis 1802, skala 1:50000 rps [w:] Czacharowski A. (red.), Atlas Historyczny 
Miast Polskich, T. II, z. l, Bydgoszcz, UMK, Toruń 1997. 
s Czajkowski E., Młyn wodny na Czyżkówku, .,Kalendarz Bydgoski.', TMMB, Bydgoszcz 1989, 
s.146-147. 
li Ibidem. 
7 Guldon Z. (wyd.), Opisy starostwa.... 1966. 
8 Kabaciński R. (wyd.), Inwentarze starostwa i wójtostwa bydgoskiego z lat 1753-1766, .,źródła do 
dziejów Bydgoszczy.', nr 9, BTN, Warszawa-Poznań 1977. 
9 Greth P.J., Plan von der Stadt Bromberg, 1774. 
ID Licznerski A., Rozwój terytorialny Bydgoszczy, ..Kronika Bydgoska'., T. II. TMMB, Bydgoszcz 1971, 
s. 9-16. 
II Guldon R., Guldon z. (wyd.), Inwentarz wójtostwa bydgoskiego z 1744 roku, wyd. BTN. ..Prace 
WNH"", Seria C, nr 10. ..Prace Komisji Historii.', t. VII, Bydgoszcz 1970, s. 63-101. 
l2 Plan von der Stadt Bromberg gezeichnet in Monat luny 1789 von Steennann. 
13 Kuczma R.. Zieleń w dawnej Bydgoszczy, Inst. Wyd. Świadectwo, Bydgoszcz 1995. 
14 Klugiewicz J.. Polderyzacja terenów depresyjnych, TWWP o/Bydgoszcz. Bydgoszcz 1992. 
IS Mikulski K.. Zarys dziejów osadnictwa olenderskiego w Polsce (ze szczególnym uwzględnieniem 
terenu obecnego województwa bydgoskiego), Materiały do dziejów kultury i sztuki Bydgoszczy 
i regionu. WOK, s. l, Bydgoszcz 1996. s. 105-108. 
Iii Jutrowska E., Antropogeniczne przemiany stosunków wodnych w dorzeczu Brdy w XIX i XX 
wieku, Rozprawa doktorska, Archiwum Instytutu Geografii UMK, Toruń 2001. 
17 Plan von Bromberg u. Umgegend zwischen der Weichsel u. Netze, sowie den KonigL Oberforsterein 
Wtelno u. Glinke, 1857. J. von Schulz, skala 1:25 000, sytuacja z lat 1854-1855. 
18 Mapy topograficzne w skali 1:25 000, tzw. Messtischbllitter, opracowane przez Konigliche Preuss. 
Landesaufnahme, sytuacja dla roku 1876, arkusze: Ossowitz. Brzoza. Bromberg, Schulitz. Zielonke. 
Fordon. 


-35-
>>>
19 Mapy topograficzne w skali 1:25 000, tzw. Messtischbliitter, aktualizowane w latach 1899-1900 
(arkusze: Bromberg, Ossowitz), 1908-1913 (arkusze: Zielonke, Bromberg (West), Bromberg (Ost). 
Fordon, Hopfengarten, Wtelno) i 1932 (arkusze: Bydgoszcz-Wschód. Osielsko. Zielonka. Byd- 
goszcz-Zachód, Fordon, Tryszczyn. Czarże, Brzoza przez Wojskowy Instytut Geograficzny). 
20 Mapa topograficzna aktualna dla lat 1973-1977, skala 1:25 000 (arkusze: Smukała Dolna, Byd- 
goszcz, Bydgoszcz-Stare Miasto, OsieIsko), skala 1:10 000 (arkusze: Wtelno, Bydgoszcz-Stare 
Miasto, Osielsko, Trzciniec, Witoldowo, Bydgoszcz. Bydgoszcz-Osowa Góra. Niemcz). 
21 Czacharowski A. (red.), Atlas Historyczny Miast Polskich. T. Ii, z. 1, Bydgoszcz, UMK, Toruń. 
1997. 
22 Spedeller Plan der Konigl. Preuss. An der Bmhe-Flus liegenden Hand1ungs und Haup-Stadt Brom- 
berg im Netzdistricte, nebst ihrer umliegenden Gegend, im Jahr 1800, von Lindner, skala ok. 1 :5800. 
23 Sławińska K., Przemysł budowlany w Bydgoszczy i okolicach w latach 1871-1914, BTN, "Prace 
WNH"'. T_ VII. Seria C, z. 10, Bydgoszcz 1970, s. 135-148. 
24 Plan von Bromberg u. Umgegend zwischen der WeichseL... 1857. 
2S SitUlltions Plan der unter Bmhe. wydany w 1879 r., w skali 1:25000 
26 Mapy topograficzne w skali 1:25000. tzw. Messtischbliitter.... 1876. 
27 Jankowska M., Lisiewicz S., Kartogmficzne i geodezyjne metody badania zmian środowiska, 
Akademia Rolnicza, Poznań 1998. 
28 Sławińska K.. Przemysł budowlany.... 1970. 
29 Czemik S.. Zagadnienie regulacji Wisły dolnej, .,Gospodarka Wodna.', z. 3, Warszawa, s. 116-122; 
Gorączko M., Zarys zmian hydrograficznych.... 2001. 
30 Dysarz R., Położenie miasta na tle regionów fizyczno-geograficznych [w:] "Środowisko przyrodni- 
cze Bydgoszczy.. (red.) Banaszak. 1996, s. 11-38; Borsuk S., Swoiński E., Zwoliński A., Studium 
gospodarki wodno-ściekowej w zlewniach osobnych zbiorników wodnych na obszarze Bydgoszczy 
- Plan rekultywacji i zagospodarowania. Fundacja Centrum Badań i Ochrony Środowiska Czło- 
wieka w Bydgoszczy, maszynopis złożony w UM w Bydgoszczy, Bydgoszcz 1995. 
31 SitUlltions Plan der unter Bmhe.... 1879. 
32 Lage plander Umgebung des in Brahnau befindlichen Bruchstiicks... eines... mitteWindischen 
Bauwerks (Burg Wyszegrod?) z 1890 r, 
33 Gorączko M., The hydrography of ox-bows.... 2001; Gorączko M., Zarys zmian hydrograficz- 
nych.... 2001. 
34 Gorączko M.. The hydrography of ox-bows..., 2001. 
3S Mapa topograficzna w skali 1:25000 wydana przez WIG w 1935 r., aktualna dla 1932 r. 
36 Sławińska K., Przemysł budowlany..., 1970. 
37 Mapa topograficzna w skali 1:25000 wydana przez GUGIK, aktualna dla lat 1973-1977. 
38 Mapa topograficzna z 2000 r. 
39 Brzeski J., Parfienowicz P., Studium programowo-przestrzenne kanalizacji deszczowej miasta 
Bydgoszczy, Biuro Projektów Budownictwa Komunalnego, Bydgoszcz 2000. 
40 Gorączko M., Adaptacja zbiorników wodnych.... 2003. 
41 Gorączko M., Zmiany ilości i powierzchni oraz typy genetyczne zbiorników wodnych w Bydgosz- 
czy od końal XIX wieku [w:] Materiały IV Konferencji Limnologicznej pt: ..Naturalne i antropoge- 
niczne przemiany jezior.
 Uniwersytet Warmińsko-Mazurski, Olsztyn 2001, s. 27-36; Gorączko 
M., Zbiorniki wodne na obszarze Bydgoszczy, .,Zeszyty Naukowe ATR.', Nr 239, Seria Budownic- 
two i Inżynieria Środowiska (33), ATR, Bydgoszcz 2001. s. 65-76; Gorączko M., Analiza zmian 
hydrograficznych na obszarze Bydgoszczy w ujęciu historycznym, Rozprawa doktorska. Archi- 
wum WNGiG. UAM. Poznań 2003; Gorączko M., The hydrography of ox-bows.... 2001; Gorączko 
M., Zarys zmian hydrograficznych.._. 2001; Gorączko M.. Adaptacja zbiorników wodnych.... 2003. 


-36-
>>>
Aleksandra Chylewska 


Działalność Oddziału Literat
ry w ramach 
Niemieckiego Towarzystwa Sztuki i Wiedzy 
w Bydgoszczy w latach 1903-1919 


Przypadająca dnia lB grudnia 2003 r. setna rocznica ukonstytuowania Od- 
działu Literatury (Abteilung fur Literatur) w ramach Niemieckiego Towarzy- 
stwa Sztuki i Wiedzy w Bydgoszczy (Deutsche Gesellschaft fur Kunst und 
Wissenschaft zu Bromberg) jest okazją do refleksji nad działalnością literacką 
wmieście w latach 1903-1919. Niniejszy artykuł usiłuje usystematyzować wiele 
faktów związanych z krzewieniem literatury w Bydgoszczy oraz chociaż w czę- 
ści zrekonstruować działalność Oddziału Literatury. Podstawę źródłową ni- 
niejszego opracowania stanowią roczne sprawozdania z działalności Towa- 
rzystwa z lat 1903-1919 oraz materiały zawarte na łamach XX-wiecznych nie- 
mieckojęzycznych czasopism bydgoskich: "Ostdeutsche Presse" i "Bromber- 
ger Zeitung". Materiały te, dodatkowo uzupełnione o literaturę sekundarną, 
pozwalają na odtworzenie atmosfery pierwszych lat XX w. w Bydgoszczy i na 
określenie roli, jaką miał do spełnienia Oddział Literatury. Celem artykułu 
jest także utrwalenie dokonań w ramach związkowych i recepcja mało upo- 
wszechnionej wiedzy o krzewieniu kultury ogólnoeuropejskiej przez niemiec- 
ką społeczność Bydgoszczy. Zarówno dobór, jak i charakter ogólnyomówie- 
nia niniejszej tematyki zakładają odwołanie się do mało znanych źródeł i opra- 
cowań, co jednak nie wyklucza konieczności powtórzenia faktów dotychczas 
uwzględnionych w ramach literatury przedmiotu l. 


Początki Oddziału Literatury 


Pomysł utworzenia Oddziału Literatury powstał już na samym początku 
istnienia Niemieckiego Towarzystwa Sztuki i Wiedzy w Bydgoszczy2 (29 X 1902). 
Realizacja projektu, ze'względu na poszukiwania współpracowników, zosta- 
ła dokonana jednak z rocznym opóźnieniem. Ukonstytuowanie się Oddziału 


-37-
>>>
zawdzięcza się przede wszystkim wysiłkom redaktora Emanuela Ginschela, 
który zdołał zebrać grono osób mogących wesprzeć swymi poczynaniami 
działalność literacką. W tym celu utworzono prowizoryczny komitet, 
w skład którego weszły znane osobistości z Bydgoszczy, m.in. dyrektor 
Biblioteki Miejskiej, dr Georg Minde-pouet, i dyrektor Teatru Miejskiego 
Walter Leo Stein. Powstały pod przewodnictwem Emanuela Ginschela, 
redaktora naczelnego dziennika "Ostdeutsche Rundschau", a zarazem kry- 
tyka literackiego, komitet sformułował cele, które miały przyświecać pra- 
cy Oddziału. Chciano przede wszystkim "pielęgnować i wspierać sens i zro- 
zumienie literatury i stworzyć ośrodek wszelkich zainteresowań literaturą 
piękną"3. Oficjalne ukonstytuowanie Oddziału pozwoliło na określenie 
pełnego zasięgu działań i celów podjętych przez twórców: "Związek miło- 
śników literatury ma powstać w celu wzajemnego wsparcia i wymiany 
myśli i zobowiązuje wszystkich uczestników do współpracy nad wycho- 
waniem narodu w duchu sztuki". Określono też ramy działań: "Ograni- 
czenie programu w jakimkolwiek kierunku jest wykluczone. Nieprzemi- 
jające dzieła twórców przeszłości powinny być uwzględnione w tym sa- 
mym stopniu, co osiągnięcia literatury współczesnej, nie wyłączając wspa- 
niałych dzieł literatury obcej. (...) Decydującym kryterium jest duchowe 
i artystyczne znaczenie dzieła literackiego"4. Dążenie do upowszechnie- 
nia literatury pięknej realizowane miało być, zdaniem założycieli Oddzia- 
łu, w licznych formach. Wymieniano m.in. wykłady naukowe i pomniej- 
sze referaty dotyczące życia literackiego oraz twórczości poszczególnych 
pisarzy. Wykładom i prelekcjom przygotowanym i wygłoszonym przez 
miejscowych znawców, ale także i zaproszonych naukowców spoza Byd- 
goszczy miały towarzyszyć debaty służące wolnej wymianie myśli na po- 
ruszany w temacie problem. Szczególne znaczenie przypisywano wieczo- 
rom autorskim oraz przedstawieniom teatralnym, które miały w decydują- 
cy sposób oddziaływać na tworzenie się gustów literackich mieszkańców 
grodu nad Brdą. 
W skład pierwszego zarządu weszły następujące osoby: nauczyciel szkoły 
średniej Arnold, księgarz Fromm, Emanuel Ginschel, Georg Minde-Pouet, 
Hans Richert, Walter Leo Stein i radczyni sądu II instancji Hiibner. Skład 
zarządu zmieniał się stopniowo w latach 1903-1919. Zmiany personalne 
spowodowane były przede wszystkim przeniesieniem służbowym danego 
członka zarządu do innego miasta. Największą stratę odnotował Oddział 


-38-
>>>
Literatury w czerwcu 1913 r., kiedy to opuścił miasto dr Georg Minde- 
Pouet, powołany na dyrektora Zbiorów Miejskich w Dreźnie. 
Liczba członków Oddziału Literatury wzrastała z każdym rokiem. Pod- 
czas gdy w pierwszym roku działalności wynosiła ona 172, to w ostatnim 
roku istnienia 1919/20 wynosiła 509 członków. Znaczny spadek ilości 
członków w Oddziale daje się zauważyć w latach 1914-1916 (z 523 pod 
koniec 1914 do 415 z końcem 1916 r.). Z wyjątkiem tego okresu Oddział 
cieszył się niesłabnącą popularnością, widoczną w coraz większej liczbie 
osób chętnych do udziału w ofercie proponowanej przez zarząd. 
Warto też odnotować, iż Oddział Literatury otrzymywał corocznie 
dotacje przyznawane przez prezydenta miasta Towarzystwu w kwocie 
4000 marek. Pieniądze te dzielono na wszystkie oddziały. W pierw- 
szym roku działalności wynosiła ona 160,90 marek, by już w następ- 
nym wzrosnąć do 722 marek. W następnych latach kwota utrzymywa- 
ła się na poziomie 700-BOO marek. Bogata oferta programowa i popu- 
larność, jaką cieszyły się poczynania Oddziału Literatury, skłoniły za- 
rząd Towarzystwa do znacznego podniesienia kwoty dotacji, tak iż 
w 190B r. wyniosła ona już 1134 marki 5 . W porównaniu z poprzednimi 
latami dotacje zostały obniżone w czasie wojennym, ale i wówczas 
utrzymywały się na dość wysokim poziomie i umożliwiały tym samym 
kontynuację oferty programowej. 


Działalność Oddziału Literatury 


A) Prelekcje i wykłady 
Najowocniejszą działalność prowadził Oddział Literatury w ramach 
wykładów wygłaszanych dla swoich członków i sympatyków i odbywają- 
cych się najczęściej w auli Kasyna Cywilnego (Zivilkasino), w auli Miej- 
skiej Szkoły dla Dziewcząt (Stadtische hohere Tochterschule) oraz w auli 
Miejskiej Szkoły Realnej (Stadtische Realschule). Przybliżano podczas nich 
portrety literatów, specyfikę ich twórczości i szeroko rozumiany krajobra- 
zowy, historyczny i kulturowy kontekst dokonań literackich. Nie sposób 
tu wymienić i pokrótce omówić wszystkich referatów wygłoszonych 
w latach 1904-1919. Można pokusić się jednak o pogrupowanie tematyki 
wykładów i prelekcji, które chociaż w pewnym stopniu odzwierciedlałyby 
zainteresowania odbiorców z Bydgoszczy. W równym stopniu rozprawiano 


-39-
>>>
zarówno o prozie, poezji, jak i dramacie. Poruszano zagadnienia z literatury 
ogólnoniemieckiej (przykładem mogą tu być np. wykłady dr. Georga Min- 
de-Poueta na temat "Penthesilei" Heinricha von Kleista z 1912 r. czy dr 
Maxa Kocha - "Schiller jako dramaturg" z 1904 r.) jak i regionalnej (wy- 
kład dr. Heinricha Spiero "Prusy Wschodnie w literaturze niemieckiej" z 1910 r. 
czy dr. Georga Minde-Poueta - "powstanie i rozwój Biblioteki Miejskiej w Byd- 
goszczy" z 1912 r.). Wśród licznych wykładów znaczną część stanowiły 
_ te, które przedstawiały sylwetki pisarzy i poetów oraz prezentujące ich 
dorobek twórczy. Do najliczniej uczęszczanych imprez zaliczyć należy 
w tym miejscu wykłady następujących prelegentów: Sophie von Harbon 
("Marie von Ebner-Eschenbach" z 1911 r.), dr. Bertholda Litzmanna z Bonn 
("Ernst von Wildenbruch i niemiecki dramat współczesny" z 1905 r.) oraz 
dr. Martina Bollerta ("Gottfried Rinkel" z 1915 r. 6 ). Wśród referatów propa- 
gujących twórczość poszczególnych autorów znaczną część stanowią te 
przedstawiające dorobek pisarzy obcojęzycznych. Analiza sprawozdań 
rocznych Niemieckiego Towarzystwa Sztuki i Wiedzy w Bydgoszczy po- 
zwala wysunąć wniosek, iż zainteresowania członków Oddziału Literatu- 
ry w ramach literatury obcej koncentrowały się wyłącznie na pisarzach 
rosyjskich, francuskich, angielskich i częściowo szwedzkich. Szczególnie 
dużo miejsca poświęcono krzewieniu literatury rosyjskiej. Stało się tak 
dzięki wybitnemu znawcy tej kultury, dr. Wilhelmowi Lowenthalowi (w la- 
tach 1906-1909 w zarządzie Oddziału), który ogółem wygłosił w latach 
1905-1919 pięć prelekcji dotyczących kultury rosyjskiej? Prelekcje dr. 
Lowenthala, charakteryzujące się wielkim walorem faktograficzno-literac- 
kim, zamieszczano w publikacjach Oddziału. Dotyczy to wykładów o An- 
tonim Czechowie i Mikołaju Gogolu. 
Niemieccy miłośnicy literatury cenili także dzieła twórców francusko- 
języcznych. Wartą odnotowania jest tu impreza zorganizowana w maju 
i w czerwcu 1912 r. we współpracy ze "Stowarzyszeniem Języków Nowo- 
żytnych" (Verein flir neuere Sprachen) i obejmująca cztery prelekcje w ję- 
zyku francuskim. Znany poznański romanista, prof. Paul Bastier, przybli- 
żył słuchaczom sylwetki i twórczość znanych i cenionych francuskich pi- 
sarzy: Honon
 de Balzaca, Gustawa Flauberta, Alfreda de Musseta i Paula 
Verlaine'a. Rok wcześniej, tj. w 1911 r., miłośnicy filozofii oświecenia mie- 
li okazję wysłuchać wykładu Artura Brausewettera z Gdańska pod tytu- 
. łem: "Jan Jakub Rousseau". 


-40-
>>>
Zarząd Oddziału nie zapomniał także o walorach literatury angielskiej, 
choć zainteresowanie nią, jak wynika z raportu, skupiało się tylko wokół 
dwóch pisarzy: Williama Szekspira i Karola Dickensa B . Zainteresowanie 
literaturą szwedzką w ramach wykładów koncentrowało się na twórczości 
dwóch autorów: Selmy Lagerlof i Henryka Ibsena 9 . 
Niemałą wagę przypisywano także prelekcjom nawiązującym do wie- 
lowiekowej tradycji i kultury germańskiej. Poprzez patriotycznie zabar- 
wiony tok rozważań poszczególnych prelegentów, przy wyborze których 
zwracano też uwagę na dbałość o piękno słowa literackiego, niektóre refe- 
raty zbliżały się do gatunków eseistyki, nie tylko angażującej intelekt, ale 
i emocje. Tym samym, wystąpienia te inspirowały słuchaczy do poszerzania 
swojej wiedzy i sięgania samemu po dzieła autorów znanych i uznawanych. 
Wykłady traktujące o niemieckiej literaturze romantycznej czy o znacze- 
niu kultury niemieckiej w dorobku cywilizacyjnym gromadziły setki słu- 
chaczy, co zresztą było skrzętnie odnotowywane w kolejnych sprawozda- 
niach rocznych, począwszy od 1907 r.1O Warto wspomnieć w tym miejscu 
choćby o prelekcji redaktora Emanuela Ginschela dotyczącej dramatu okre- 
su burzy i naporu ("Das Drama der Sturm- und Drang-Periode"), którą 
szeroko komentował dziennik "Ostdeutsche Presse". Wykład ten stanowił 
jednocześnie wprowadzenie do tragedii Heinricha Leopolda Wagnera 
(1747-1779) "Kindesmorderin" ("Zabójczyni dziecka"). Prelegent w swo- 
im wystąpieniu skupił się w pierwszej części na przedstawieniu znacze- 
nia okresu "Sturm und Drang" dla klasyków niemieckich, po czym prze- 
szedł do osoby i twórczości H.L. Wagnera, który należał w Strassbourgu 
do grona przyjaciół Wolfganga Johanna Goethego. Prelegent streścił także 
sztukę "Kindesmorderin" ku zadowoleniu słuchaczy, wśród których "ko- 
biety po raz kolejny przeważały liczebnie"ll. Nie można pominąć także 
wykładu Alfreda Knoblocha z 1905 r. poświęconego twórczości pisarza 
Wilhelma von Polenza (1B61-1903). z którym prelegent przyjaźnił się od 
lat młodości. Podczas wykładu, którego streszczenie zamieścił dziennik 
"Bromberger Zeitung" z l lutego 1905 r., organizatorzy zaprezentowali nie 
tylko drogę życiową pisarza, główne rysy jego twórczości i najważniejsze 
osiągnięcia literackie, ale także własne wspomnienia związane z twórcą, 
o którego powieści "Der Biittnerbauer" Lew Tołstoj wyraził się jako o naj- 
lepszej powieści, której akcja dzieje się na WSP2. Zdobycze literatury nie- 
mieckiej ostatnich 25 lat przedstawił w swoim wystąpieniu Hermann Bahr, 


-41-
>>>
który oprócz niewątpliwie głębokich treści o charakterze analitycznym 
przytoczył "szereg zabawnych anegdot z morałem oraz wiele celnych i hu- 
morystycznych uwag" 13. Uczony wyróżnił szczególnie utwory pisarzy 
z kręgu naturalizmu, nie pominął awangardy oraz autorów piszących 
przede wszystkim o ojczyźnie i narodzie niemieckim. Wątek patriotyczny 
podjął pięć lat później dr Martin Bollert, którego wykład "Wojna jako zła- 
manie prawa i sąd Boży" z 1916 r. nawiązywał do motywu działań wojen- 
nych obecnego w dziele literackim oraz do elementów prawa i filozofii. Dy- 
rektor Biblioteki Miejskiej podkreślił, iż "wojna. która sama w sobie i w wie- 
lu przypadkach stanowi złamanie prawa, jest całkowicie dopuszczalna wte- 
dy, gdy (...) musi być wybrana jako ostateczny środek, aby obronić naj- 
wyższe dobra ludu"14. 
Szczególne miejsce wśród prelegentów zajmuje bez wątpienia dr Georg 
Minde-Pouet (1B71-1950), w latach 1903-1913 dyrektor Biblioteki Miej- 
skiej w Bydgoszczy. Ten przybyły w 1903 r. z Poznania do Bydgoszczy 
pracownik naukowy Muzeum im. Cesarza Fryderyka (Kaiser-Friedrich-Mu- 
seum) odegrał znaczącą rolę w ukierunkowaniu pracy Oddziału Literatury. 
Z jego to inicjatywy zjeżdżało do grodu nad Brdą wielu znakomitych na- 
ukowców, wśród których nierzadko spotkać można było profesorów uni- 
wersyteckich. Sam Minde-Pouet czynnie uczestniczył w przygotowa- 
niu i wygłoszeniu własnych referatów, które cieszyły się wśród słuchaczy 
niesłabnącym powodzeniem. W latach 1904-1913, tj. do chwili wyjazdu 
do Drezna, Georg Minde-Pouet wygłosił u literatów dziewięć wykładów 15 , 
odnotowanych skrzętnie w zestawieniach rocznych Towarzystwa. Szcze- 
gólnie intensywne były pierwsze lata działalności Oddziału Literatury, kie- 
dy to dyrektor Biblioteki Miejskiej wygłaszał rocznie po dwa referaty. Po 
opuszczeniu miasta nie zagościł już tutaj jako prelegent, w przeciwień- 
stwie do dr. Wilhelma Lowenthala, który ze względu na bliskość Poznania 
mógł utrzymywać z Towarzystwem bliskie kontakty. Wykłady Georga 
Minde-Poueta nie zawsze były wystąpieniami o charakterze czysto nauko- 
wym. Nierzadko były to także wprowadzenia w tematykę przedstawienia 
teatralnego, takiego jak np. "Robert Guistard" Heinricha von Kleista (pre- 
lekcja odbyła się w 1904 r. w Teatrze Miejskim w Bydgoszczy, połączona z 
wystawieniem fragmentów sztuki) czy "Amphithron" tegoż samego auto- 
ra (w 1908 r. w Teatrze Miejskim). Za owocną działalność naukową dr 
Georg Minde-Pouet otrzymał w 1911 r. tytuł profesora. Podczas wie- 


-42-
>>>
czoru pożegnalnego dnia 26 czerwca 1913 r. otrzymał on także, zdaniem 
autorów raportu, za "szczęśliwie spełnioną misję kulturalną na Wscho- 
dzie"l6 statuetkę bydgoskiej Łuczniczki. Przykład Georga Minde-Poueta 
ukazuje, jak dla intensywniejszych kontaktów kulturalno-naukowych, poza 
ośrodkami krzewienia kultury, niebagatelną rolę spełniają niesformalizo- 
wane i pozainstytucjonalne ogniwa współpracy. 


B) Wieczory autorskie 
Niemałą rolę w działalności Oddziału Literatury odgrywały wieczory 
autorskie, cieszące się nieraz znacznie większą frekwencją niż prelekcje 
i wykłady. Odczyty te odbywały się systematycznie. Zdarzało się jednak, 
iż dzięki staraniom organizatorów i przejrzystej sytuacji finansowej To- 
warzystwa udawało się zaprosić do Bydgoszczy kilku autorów w roku. 
Tylko dwa razy w cyklu rocznym spotkania nie odbyły się. Na przełomie 
1914 i 1915 r. Oddział Literatury wskutek sytuacji politycznej i zawieru- 
chy wojennej zawiesił całkowicie swoją działalność. Także w ostatnich 
latach istnienia, tj. w okresie 191B-1920, nie doszło do żadnego spotka- 
nia z pisarzem mogącym zaprezentować słuchaczom grodu nad Brdą 
swoją twórczość. Do Bydgoszczy zjeżdżali zarówno literaci znani i ce- 
nieni, ale także ci, których nazwiska niewiele mówiły szerszemu gronu 
miłośników literatury i których na próżno szukać by można w leksyko- 
nach literatury. 
Już w pierwszym okresie działalności Oddziału przybył do Bydgosz- 
czy pisarz Max Halbe (1B65-1944), niemiecki nowelista, dramaturg i po- 
wieściopisarz, u którego nierzadko daje się zauważyć antypolski charak- 
ter. Pozostający w tym czasie pod wpływem naturalizmu, autor zaprezen- 
tował słuchaczom swoją nowelę "Frau Meseck" ("Pani Meseck"). W spra- 
wozdaniu rocznym nie odnotowano liczby słuchaczy przybyłych na spo- 
tkanie z pisarzem, notabene o korzeniach polsko-niemieckich, który o Po- 
morzu Zachodnim, swojej ziemi ojczystej. wyraził się jak o źródle twór- 
czości, "gorącym strumieniu krwi", który nadaje jego dziełom jedyny, nie- 
powtarzalny i tajemniczy rytm l7 . Z uwagi na to, iż pisarz odrzucił konwen- 
cje retoryczne i zaprezentował nowelę "naturalnie, jasno i wyraźnie, z peł- 
nym opanowaniem materiału i zdolnością ułatwiającą słuchaczom recep- 
cję oraz bez trudu wprowadzającą wszystkich w powiązania i treść"lB, 
wzbudził tym samym ogromne zainteresowanie słuchaczy, którzy na 


-43-
>>>
.. 


koniec wyrazili prośbę, by pisarz następnym razem zaprezentował utwór 
bardziej związany z życiem w regionie Pomorza Zachodniego. 
Antypolską wymowę prezentowała przybyła na zaproszenie Oddziału 
Literatury czołowa "pisarka Marchii Wschodniej" i "naturalistka naj wyż- 
szejkasy,1l9 Clara Vi.ebig (lB60-1952). Dnia 23 marca 190B r. do auli Miej- 
skiej Szkoły Realnej przybyło ogółem 3B3 słuchaczy, by z największym 
zainteresowaniem wysłuchać fragmentów opowiadań z tomu "Kinder der 
Eifel" ("Dzieci Eifel"), fragmentów utworów dotyczących środowiska Berli- 
na 20 oraz usłyszeć "niewielki, humorystyczny SZkiC"21 traktujący o proble- 
mach Marchii Wschodniej. Z dużym prawdopodobieństwem zaprezentowała 
ona fragmenty powieści "Das schlafende Heer" ("Śpiące wojsko") z 1904 r., 
przedstawiającej obraz wysiłków zmierzających do germanizacji Poznań- 
skieg0 22 . Prezentacja utworów wywarła na zebranych ogromne wrażenie, 
tak iż okrzyknięto autorkę "mistrzynią sztuki prezentacji"23. 
Organizatorzy wieczorów autorskich zorganizowali swoim członkom 
i sympatykom w 190B r. nie tylko spotkanie z Clarą Viebig. Dwa tygodnie 
przed jej przyjazdem gościł w Bydgoszczy, także w auli Szkoły Realnej, pi- 
sarz i poeta Richard Dehmel (lB63-1920). Uchodzący na początku XX w. za 
czołowego przedstawiciela secesji literackiej (Jugendstil) w Niemczech i za 
najwybitniejszego poetę niemieckojęzycznego, zaprezentował Richard 
Dehmel fragmenty utworów z lat wcześniejszych, napisanych pod wpły- 
wem twórczości naturalistów skupionych wokół czasopisma "Die Gesell- 
schaft" ("Społeczeństwo") oraz późniejszych. zabarwionych wpływami 
impresjonistycznej techniki Detleva von Liliencrona oraz romantycznymi 
motywami przeplatającymi elementy mistyki i erotyki 24 oraz niejasnymi 
obrazami literackimi, zbliżającymi poetę do kręgu symbolistów 25 . 
Z bardziej popularnych literatów prezentujących swoje dzieła podczas 
wieczorów autorskich warto też wspomnieć o wyżej wymienionym im- 
presjoniście i naturaliście Detlevie von Liliencron (lB44-1909), goszczą- 
cym w Bydgoszczy w 1906 r. Autorzy sprawozdania rocznego nie zanoto- 
wali ani liczby słuchaczy zebranych 12 listopada w Strzelnicy (Schlitzen- 
haus) , ani utworów, które zaprezentował czołowy publicysta czasopisma 
"Die Gesellschaft" oraz najbardziej znany "naturalista wśród poetów im- 
presjonistyczn ych"26. 
Dnia 20 listopada 1913 r. Oddział Literatury gościł u siebie pisarza i poetę 
Arno Holza (lB63-l929). Ten prekursor niemieckiego naturalizmu zapre- 


-44-
>>>
zentował w Bydgoszczy fragmenty swojej poezji bezrymowej, czym po- 
twierdził przypisywane mu przez krytyków miano pisarza eksperymen- 
talneg0 27 . Kluczowym tekstem był na spotkaniu pełen alegorii artystycz- 
nych, wizji i marzeń sennych wiersz "Phantasus" z tomu "Das Buch der 
Zeit" ("Księga czasu") z lBB6 r., traktujący o nadrzędnej roli poety, jedno- 
czącym w sobie wszystkie elementy czasowo-przestrzenne i warunkują- 
cym prawidłowe funkcjonowanie. 
Ostatnim znanym autorem zaproszonym przez zarząd Oddziału Literatu- 
ry był w 191B r. Carl Hauptmann (1B5B-1921) , starszy brat laureata Literac- 
kiej Nagrody Nobla z 1912 r., Gerharda Hauptmanna. Na spotkanie z auto- 
rem, którego tematyczna i gatunkowa różnorodność oraz pluralizm stylowy 
wiernie odzwierciedlają prawie wszystkie współczesne prądy literackie 28 , 
przybyło 420 osób. 
Z mniej znanych autorów goszczących w Bydgoszczy wymienić należy 
m.in. pisarkę Annę Ritter (lB65-1921) z Berlina, która na wieczorze autor- 
skim w 1906 r. prezentowała utwory ze zbiorów: "Gedichte" ("Wiersze") 
i "Befreiung" ("Wyzwolenie"). Poetka ujęła słuchaczy swoimi utworami 
lirycznymi, w których, jak relacjonowała miejscowa prasa, zapisane były 
koleje jej losu. W drugiej części autorka zaprezentowała fragment prozy 
zatytułowany: "Ein Tageblatt aus dem Leben meines Jiingsten", będący 
pełnym humoru i ciepła opowiadaniem dla dzieci 29 . Nie sposób pominąć 
tu także poetę i pisarza Otto Ernsta (lB62-1929), który w 190B r. zaprezen- 
tował słuchaczom w Bydgoszczy m.in. fragmenty powieści częściowo 
o charakterze autobiograficznym "Semper der Jiingling" ("Zawsze młody") 
oraz "Wintersonnenmarchen" ("Zimowo-słoneczna baśń"). 
Odnotować należy także wizytę w Bydgoszczy urodzonego w Poznań- 
skiem Karla Busse (1B72-191B), autora tekstów do pieśni ludowych oraz 
pomniejszych utworów, określanych jako "dobre nowele wojenne"30. Autor 
opowiadania "Im polnischen Wind" ("W polskim wietrze") przybył jako 
pierwszy w ramach wieczorów autorskich. Spotkanie z nim odbyło się kilka 
dni przed ukonstytuowaniem się Oddziału Literatury w grudniu 1903 r. 
W latach 1903-1919 odbyło się w ramach działalności Oddziału Litera- 
tury Niemieckiego Towarzystwa Sztuki i Wiedzy w Bydgoszczy 21 wie- 
czorów autorskich promujących niemiecką literaturę piękną. Zdecydowa- 
na większość autorów goszczących w grodzie nad Brdą skupiona była 
wokół kręgu naturalistycznego. W utworach prezentowanych w Bydgosz- 


-45-
>>>
czy autorzy ci debatowali nad zagadnieniami z zakresu polityki społecznej, 
nawiązującej do założeń naturalizmu francuskiego, którego rozkwit przy- 
pada na lata BO. i 90. XIX w. Głównym postulatem twórczości autorów 
naturalistycznych było rzeczywiste, obiektywne i staranne odzwierciedle- 
nie fragmentu danej rzeczywistości. Z autorów zaliczanych do kręgów 
naturalistycznych i występujących w Bydgoszczy tylko Arno Holz zerwał 
z realistyczną tradycją narracyjną, wprowadzając m.in. konieczność sa- 
modzielnej rekonstrukcji akcji z fragmentów opisu i dialogu 31 . 
Warto zastanowić się nad tym, z jakiego powodu zapraszano głównie 
twórców naturalistów, pomijając tym samym przedstawicieli innych kie- 
runków. Bydgoszcz nie miała możliwości kontaktu ani z symbolistami, 
ani z estetyzmem l'art pour l'art, propagowanym przez Stefana Georga 
i jego zwolenników. Uwadze organizatorów zdaje się także umykać roz- 
kwitający w latach 1910-191B ekspresjonizm. Przyjmując za założeniami 
statutowymi, iż wyklucza się ograniczenie oferty programowej w jakim- 
kolwiek kierunku, wnioskować należy z tego, iż organizatorom nie udało 
się zaprosić na spotkanie żadnego znaczącego literata spoza kręgu natura- 
listycznego. 


CJ Przedstawienia teatralne 
Teatr Miejski w swojej długiej historii nie kierował się wyłącznie wzglę- 
dami komercyjnymi. Wystawiano także sztuki ambitne, które nie zawsze 
znajdowały pełne zrozumienie wśród odbiorców. Zamiarem twórców Od- 
działu Literatury była współpraca z teatrem w celu wystawienia przedsta- 
wień także takich, które z jakichkolwiek powodów pomijano. Te nie za- 
wsze łatwe w odbiorze sztuki miały być przybliżone większej publiczno- 
ści teatralnej podczas wieczorów literackich. Tym samym stworzono wa- 
runki do zrozumiałej recepcjP2. W ramach działalności Oddziału Lite- 
ratury wystawiono ogółem 19 przedstawień teatralnych. Propagowano 
przede wszystkim dzieła ambitne, pomijając tym samym sztuki łatwe, lek- 
kie i przyjemne3 3 . Analiza przedstawień teatralnych wystawionych w Teatrze 
Miejskim w latach 1904-1919 wykazuje przewagę sztuk klasycznych, co 
zawdzięcza się przede wszystkim dyrektorowi i zarazem członkowi 
zarządu Oddziału w latach 1903-1906, dr. Walterowi Leonowi Steinowi. 
Inspiracja kierownictwa teatru zapewniła mu liczną publiczność, chętną uj- 
rzenia przedstawień naj popularniejszych klasyków niemieckich: Johanna 


-46-
>>>
Wolfganga Goethego (1749-1B32) i Friedricha Schillera (1759-1B05). Pu- 
bliczność zgromadzona w Teatrze Miejskim mogła zobaczyć ogółem dwie 
sztuki Goethego: "Die Fischerin" ("Rybaczka") w 1910 r. i "Gathros" w 1913 r. 
Wyjątkowo dużo miejsca w sprawozdaniu rocznym organizatorzy poświę- 
cają wystawieniu "Die Fischerin" . Ten mało znany wodewil prezentowany 
był od czasów powstania tylko pięć razy34. Trudności związane z realizacją 
pomysłu (m.in. potrzebne ogromne nakłady finansowe) spowodowały, 
iż wodewil wystawiono dopiero dwa lata po narodzeniu się samego pomy- 
słu. "Die Fischerin" zaprezentowano podczas święta lata w plenerze, 
w dzielnicy Prądy. W sztuce grali także członkowie zarządu: dr Auerbach, 
dr Lowenthal i panna Friedland. Niektórzy członkowie występowali w chó- 
rze sąsiadów. Ogółem przybyło na sztukę 500 członków i sympatyków 
Oddziału Literatury. Podczas święta lata wystawiono także przedstawie- 
nie amatorskie pod kierownictwem dyrektora miejscowego Konserwato- 
rium Muzycznego, Wilhelma von Winterfelda. Drugą sztukę J.W. Goethe- 
go wystawiono w 1913 r., w dziesiątą rocznicę powstania Oddziału Literatu- 
ry. I tym razem, mimo wielu trudności technicznych związanych z realiza- 
cją projektu, udało się dzięki staraniom dyrektora teatru, Maxa Biederman- 
na, zaprezentować sztukę "Gathros", do której słowo wstępne wygłosił prof. 
dr Eduard Engel z Berlina. 
Ze sztuk Friedricha Schillera w ramach działalności Oddziału Litera- 
tury także wystawiono dwie: "Don Carlosa" w 1904 r. 35 oraz rok później 
"Willhelma Tella". Prezentacja sztuk Schillera wkomponowana była w uro- 
czyste obchody setnej rocznicy śmierci poety i dramaturga. Uroczystości 
. 
tej towarzyszyły także inne przedsięwzięcia, m.in. wykład dr. Maxa Ko- 
cha o sztuce dramatycznej Schillera (1904) oraz majówka zorgamzowana 
przez miejscowy oddział Schillerowskiego Związku Kobiet (Schillerver- 
band deutscher Frauen), którego dochód przekazano centrali związkowej 
w Lipsku 36 . 15 maja 1905 r. zorganizowano także święto ku czci SchillW-a, 
na którym zaprezentowano fragmenty utworów wieszcza. Redaktor Ema- 
nuel Ginschel popisał się recytacją następujących utworów: "Lied an die 
Freude" ("Oda do radości"), "Kanie", "Die Erwartung" ("Oczekiwanie") 
i "Die Kraniche des Ibykus". Z kolei dr Max Doring przedstawił fragment 
monologu Wallensteina, zaczynający się od słów: "War's moglich". Uro- 
czystości tej towarzyszyły także pomniejsze prelekcje dotyczące życia 
i twórczości autora rodem z Marbach. 


-47-
>>>
Członkowie zarządu nie tylko sięgali do sztuk klasycznych Schillera 
i Goethego. Starano się urozmaicić repertuar i tym samym przyciągnąć do 
teatru jak najwięcej widzów. Nie zapominano przy tym o twórcach z wcze- 
śniejszych epok. Ogromną popularnością cieszyło się wystawienie frag- 
mentów sześciu komedii karnawałowych renesansowego barda niemiec- 
kiego Hansa Sachsa (1494-1576). Ale i twórcy współcześni znaleźli uzna- 
nie w oczach członków zarządu Oddziału Literatury. W 1905 r. wystawio- 
no fragmenty sztuki Gerharda Hauptmanna (1B62-1946) "Elga", a dwa lata 
później sztuki tego samego autora "Vor Sonnenaufgang" ("Przed wscho- 
dem słońca"). Prezentacji sztuki towarzyszyła dyskusja mająca miejsce 
kilka dni później w Kasynie Cywilnym oraz prelekcje na temat samego 
utworu Hauptmanna oraz naturalizmu w estetyce współczesnej. 
Zgodnie z założeniami, by promować także literaturę obcojęzyczną, 
zaprezentowano w ramach działalności Oddziału sztuki autorów obcych. 
Zapoczątkował je w 1906 r. gościnny występ Gertrudy Ehsoldt z Berlina 
z fragmentami utworów "Salome" Oskara Wilde'a (1B54-1900) oraz "Elek- 
try" Hugo von Hofmannsthala (1B74":: 1929). W osiemdziesiątą rocznicę uro- 
dzin Lwa Tołstoja wystawiono w Teatrze Miejskim jego komedię "Die 
Frlichte der Aufklarung" ("Owoce oświecenia"). Z uwagi na to, iż utwór 
ten grany był na scenach niemieckich niezwykle rzadk0 37 , zaliczono to 
wydarzenie do eksperymentów literacko-artystycznych. Do autorów obcych, 
których utwory znalazły się w repertuarze Teatru Miejskiego w Bydgosz- 
czy, dołączył w 1912 r. August Strindberg (1B49-1912), którego nowelę "Triumf" 
i jednoaktówki "Mocniejsza" i "Wierzący" zostały zaprezentowane licznie 
zgromadzonej widowni. _ 
Swoje miejsce na deskach teatru w Bydgoszczy znaleźli także niemieccy 
klasycy ludowi, m.in. Friedrich Lienhard (1B65-1929) ze sztuką "Der Frem- 
de" ("Obcy") w 1913 r. oraz Hermann Burte (1B65-1960) ze sztuką "Ratte" 
("izczur") w 1917 r. Zgromadzona publiczność miała okazję oglądać w ro- 
lach głównych występujących gościnnie w grodzie nad Brdą aktorów: Frie- 
dricha Lindnera i Lothara Mehnerta z Drezdeńskiego Teatru Królewskiego. 
Występy w ramach działalności Oddziału Literatury to jedynie niewiel- 
ki odcinek pracy Teatru Miejskiego w Bydgoszczy. Statystyki potwierdza- 
ją, iż przedstawienia teatralne, nierzadko wystawiane nakładem ogrom- 
nych środków, cieszyły się niesłabnącą popularnością. Sztuki o charakte- 
rze radykalnym. czasami wręcz brutalne, odpowiadały w dużym stopniu 


-48-
>>>
dramaturgii problemów, o których rozprawiano bez zafałszowania i bez 
nadętej mistyfikacji literackiej. Dla popularyzacji literatury pięknej, obok 
. przedstawi
ń teatralnych, duże znaczenie miały także dyskusje światopo- 
glądowe i konfrontacje postaw różnych pokoleń obecnych na spektaklach. 
W doborze repertuaru organizatorzy kierowali się własnymi gustami oraz 
gustami publiczności. Sięgano często do sztuk o charakterze klasycznym 
i mieszczańskim i nie odcinano się od konwencjonalnej estetyki, wysta- 
wiając nierzadko dzieła o problemach obrachunkowych jednostki z samą 
sobą, z rodziną i ze społeczeństwem. 


D) Publikacje 
Niemieckie Towarzystwo Sztuki i Wiedzy w Bydgoszczy było instytu- 
cją popierającą twórczość artystyczną i naukową. Celowi temu służyć miały 
także publikacje, w których autorzy tworzyli niejako pomost między twórcą 
a czytelnikiem. Publikowano referaty, by nie tylko przeszczepiać na grunt 
miejscowy osiągnięcia literatury niemieckiej i obcojęzycznej, ale i aby sil- 
niej zaakcentować swoją działalność. To, co potem przeczytać było moż- 
na na łamach, wynikało z głębokiego'przeświadczenia członków Oddzia- 
łu Literatury, redaktorów i współpracowników o potrzebie utrwalania kli- 
matu wydarzeń artystycznych i duchowych. Ogółem wydano osiem ze- 
szytów w ramach działalności literatów z Bydgoszczy. 
Pierwszym z nich, datowanym na rok 1905, był zapis wykładu Hansa 
Richerta na temat Immanuela Kanta (1724-1B04). W tym samym okresie 
widoczne było wśród członków Towarzystwa uznanie dla twórczości pi- 
sarzy rosyjskich, co znalazło swoje odzwierciedlenie w drugim zeszy- 
cie, na który składa się prelekcja dr. Wilhelma L6wenthala na temat utwo- 
rów Antoniego Czechowa oraz w zeszycie czwartym traktującym o Mi- 
kołaju Gogolu (1910/11). Wśród prelegentów udostępniających swoje 
wykłady w formie publikacji na próżno szukać można byłoby dominują- 
cej estetycznie tendencji literackiej. I tak w zeszycie trzecim. wydanym 
na przełomie lat 1907/0B, prof. dr Ernst EIster z Marburga zamieścił swój 
wykład zatytułowany "Tannhauser in Geschichte. Sage und Dichtung" 
("Tannhauser w historii, sadze i literaturze"), który barwnie przywołuje 
szereg wyobrażeń niedwuznacznie wskazujących na wyjątkową pozycję tego 
motywu w literaturze germańskiej. Autor w sposób niezwykle barwny przed- 
stawił w swoim artykule recepcję "Tannhausera" w literaturze niemieckiej. 


-49-
>>>
Szczególnie dużo miejsca poświęcił on adaptacji motywu przez Ryszar- 
da Wagnera (1B13-1BB3) , zainspirowanego twórczością Heinricha Heinego 
(1797-1B56) , Ludwika Tiecka (1773-lB53) i E.T.A. Hoffmanna (1776-1B22). 
Zauważył przy tym tendencję "ekumeniczną" kompozytora, który zre- 
zygnował z antypapieskich elementów w utworze, pozwalając tym sa- 
mym głównemu bohaterowi dostąpić zbawienia 3B . Ambicje intelektualne, 
wykraczające poza zwykły opis rz
czywistości, zauważalne są także w pre- 
lekcji dr. Siegmunda Benedicta: "Wagner's Parzifal in seiner menschlich- 
ethischen Bedeutung" ("Wagnerowski Parsifal i jego ludzko-etyczne zna- 
czenie"), wydanej jako szósty zeszyt (1912/13). Tradycje muzyczne konty- 
nuowane były także poprzez publikację kolejnego zeszytu, w którym za- 
mieszczono zapis wykładu Karla Adamka o niemieckich pieśniach i mądro- 
ściach ludowych z Obszaru Nadnoteckiego ("Volkslieder und SprOche aus 
dem Netzegau", 1913/14). Publikacje Oddziału Literatury w latach później- 
szych zdominowane były przez twórczość o charakterze klasycznym, naro- 
dowym i patriotycznym. Znaczenie kulturotwórcze miał z pewnością ze- 
szyt piąty, będący zapisem wykładu Walthera Rithacka-Stahna na temat re- 
ligii Johanna Wolfganga Goethego oraz zeszyt ósmy (1916/17), w którym 
dr Martin Bollert raz jeszcze odwołał się do korespondencji Ferdynanda 
Freiligratha i Gottfrieda Rinkela . 
Zeszyty Oddziału Literatury jego członkowie otrzymywali bezpłatnie, 
inni odbiorcy mogli nabyć je za odpowiednią opłatą. Dzięki tym publika- 
cjom nowe treści przedstawiane w referatach mogły dotrzeć do większej 
grupy odbiorców. Nie wiadomo, czym kierowali się wydawcy, oddając do druku 
takie, a nie inne prelekcje. Można przypuszczać, iż decydującym kryterium 
był poziom merytoryczno-językowy danej prelekcji oraz aktualność te- 
matyki związanej ściśle z frekwencją podczas prezentacji. 


E) Inne przedsięwzięcia 
Ambicją członków Oddziału Literatury było nie tylko stworzenie ram 
organizacyjnych dla możliwości upowszechniania literatury. Wspierano 
ją także środkami finansowymi. Pieniądze zebrane np. podczas przedsta- 
wienia "Amphithron" (190B) Heinricha von Kleista przekazano w całej 
kwocie fundacji z Frankfurtu nad Odrą celem wsparcia budowy pomnika 
pisarza w tym mieście. W tym samym roku wsparto także powstający pomnik 
Josepha Eichendorffa we Wrocławiu. 


-50-
>>>
Oprócz wieczorów autorskich, cieszących się ogromną popularnością, 
organizowano także wieczory recytatorskie, podczas których sami człon- 
kowie, a od.1907 r. także zawodowi recytatorzy, prezentowali utwory lite- 
rackie. Pierwszym recytatorem zawodowym był dr Emil Geher z Berlina, 
który przedstawił fragmenty utworów m.in. Hugo von Hoffmannsthala, 
Stefana Georga (1B6B-1933), Friedricha Wilhelma Nietzschego (1B44-1900) , 
Hansa Christiana Andersena (1B05-1B75) , Paula Verlaine'a (1B44-1B96) oraz 
Oskara Wilde'a. Warto też jednak wspomnieć w tym miejscu, iż występ 
ten nie wywołał większej euforii niż podczas spotkań, na których człon- 
kowie Oddziału sami recytowali utwory39. 
Organizowano ponadto wieczory literackie, podczas których omawia- 
no utwory pisarzy o umiarkowanych ambicjach nowatorskich oraz te bę- 
dące w warstwie intelektualnej efektem symbiozy wielonarodowościowych 
tradycji, niosących w sobie z konieczności otwartość na różne opcje naro- 
dowe, obyczajowo-światopoglądowe oraz językowe 40 . 
Godne uwagi są także imprezy poświęcone twórczości jednego autora. 
Już w pierwszym roku działalności zorganizowano dni, podczas których 
przybliżano słuchaczom sylwetki i twórczość danego artysty. Szereg ta- 
kich imprez zapoczątkowało w 1904 r. święto Johanna Gottfrieda Herdera 
(1744-1B03), niemieckiego pisarza i poety. O wielu szczegółach imprezy 
dowiedzieć się można z lektury dzienników: "Ostdeutsche Presse" 
i "Bromberger Zeitung" z dnia 6 stycznia 1904 r. Podkreślano samą inicja- 
tywę uczczenia setnej rocznicy śmierci pisarza, określanego mianem ojca 
niemieckiej poezji ludowej. W sposób chronologiczny przedstawiono tak- 
że na łamach prasy bydgoskiej sam przebieg uroczystości. Nie wszystkim 
takim przedsięwzięciom towarzyszył bogaty program artystyczny. Święto 
Kanta, mające miejsce w tym samym roku, sprowadziło się do prelekcji 
Hansa Richerta o roli filozofa z Królewca w niemieckiej i ogólnoeuropej- 
skiej kulturze. Wykład ten, ze względu na bogatą treść oraz niezwykły 
przekaz, wywołał ogromny entuzjazm wśród słuchaczy, tak iż prasa lo- 
kalna zacytowała niektóre fragmenty występu. O znaczeniu Immanuela 
Kanta w kulturze i nauce Hans Richert wypowiedział się m.in. następują- 
co: "Chyba nikt (...) nie miał takiego przełomowego oddziaływania jak 
Kant poprzez swoją filozofię krytyczną. Jego duch jest obecny jeszcze 
dzisiaj. Trzy razy po nim wydawało się, iż inne kierunki będą przeważały. 
Najpierw Hegel jako świecąca kometa na niebie humanistyki, potem do 


-51-
>>>
głosu doszły nowe nauki przyrodnicze, które zrzuciły filozofię Hegla z 
tronu i w końcu wystąpił Nietzsche, który zaliczył filozofów do ustawo- 
dawców i możnowładców. Od tego czasu daje się zauważyć wyraźny po- 
wrót do Kanta i jego duch na nowo opanowuje humanistykę"41. 
Nie urozmaicono także imprezy poświęconej Henrykowi Ibsenowi 
(1B2B-1906), ograniczając ją do wykładu dr. Georga Minde-Poueta. Nato- 
miast uroczystość poświęcona Ludwikowi Uhlandowi (17B7-1B62), nie- 
mieckiemu poecie i pisarzowi, zgromadziła nie tylko liczną publiczność, 
ale i zachwyciła bogactwem programowym. Dużym uznaniem cieszył się 
także wieczór zorganizowany z okazji BO rocznicy urodzin Lwa Tołstoja 
(190B) we współpracy z Teatrem Miejskim w Bydgoszczy oraz wieczór 
pamięci pisarza Ernsta von Wildenbrucha, zmarłego nagle w 1909 r. 
Zarząd Oddziału Literatury już od początku swojej działalności starał 
się o to, by recepcja literatury miała nie tylko charakter bierny. W celu 
wspóhworzenia życia literackiego i animacji w życiu kulturalnym miasta 
organizowano (wprawdzie nie zawsze z sukcesem) ćwiczenia literackie 
dla członków i sympatyków. Zajęcia te odbywały się najczęściej dwa razy 
w miesiącu i zapoczątkowane zostały w 1905 r. analizą "Fausta" Goethe- 
g042. Kontynuowano je także w latach następnych. Zostały one nie tylko 
odnotowane przez autorów raportu rocznego, ale i wspomniane przez Al- 
freda Cohna (1901-1961), autora "Erinnerungen an Bromberg" ("Wspomnie- 
nia o Bydgoszczy"), wydanych w języku polskim w 2003 r. Alfred Cohn 
wracając pamięcią do lat spędzonych w Bydgoszczy (1901-1920), odnoto- 
wuje swój udział w ćwiczeniach literackich dotyczących II części "Fausta" 
i prowadzonych przez prof. Witkowskiego z Uniwersytetu w Lipsku 43 . 
W ramach działalności Oddziału Literatury nie pomijano wśród słu- 
chaczy żadnej z grup wiekowych. Także młodsza widownia miała swoje 
wieczory, podczas których prezentowano przede wszystkim wiersze i ba- 
śnie. Imprezy te, jak wynika z raportów rocznych, odbywały się dopiero 
od 1910 r. i zapoczątkowane zostały występem Josefy Metz z Berlina, któ- 
ra przedstawiła wiersze i baśnie własne oraz innych autorów. Na osobie 
Josefy Metz nie kończy się bynajmniej krąg osób przybyłych na zaprosze- 
nie Oddziału. Grono recytatorów wypada tu poszerzyć, sygnalizując cho- 
ciażby tylko marginalnie obecność Franziski Ellmenreio, Clary Werdemann 
i Johanny Meher. 


-52-
>>>
Podsumowanie 


"Niezwykle cenne były imprezy Niemieckiego Towarzystwa Sztuki 
i Wiedzy, do którego mama należała"44, pisał w swoich wspomnieniach Al- 
fred Cohn. Formalnie i prawnie usankcjonowany w jego ramach Oddział 
Literatury poprzez swoją działalność otwierał słuchaczom i widzom nowe 
horyzonty oraz swoją aktywnością programową wydatnie ożywiał życie 
kulturalne w mieście. Dzięki nim niemieckie społeczeństwo Bydgoszczy 
mogło się zapoznać z prawie pełnym obrazem swojej tradycji literackiej. 
Przypuszczalnie ze względów programowo-finansowych oraz z uwagi na 
konserwatywne upodobania publiczności literatura najnowsza i jednocze- 
śnie wychodząca poza ramy tradycji prezentowana była sporadycznie. Or- 
ganizatorzy stronili od śmiałych inicjatyw, szczególnie w zakresie popiera- 
nia twórczości awangardowej, budzącej wiele emocji i kontrowersji. Człon- 
kowie zarządu Oddziału Literatury nie wymagali od pisarzy żadnych dekla- 
racji ideowych oraz nie przeceniali programowych podziałów generacyjnych. 
Mając ograniczone możliwości, zapraszali autorów, których utwory dają się 
w pewnej mierze wywieść z ogólnej sytuacji polityczno-społecznej i uza- 
sadnić przez kontekst określany mianem życia literackiego. Po 1919 r. pró- 
bowano podtrzymać działalność Oddziału Literatury. W zmienionej sytu- 
acji polityczno-społecznej okazało się to jednak niemożliwe. Pomniejsze 
imprezy o charakterze patriotycznym w niczym nie przypominały dawnych 
lat świetności Oddziału, który trwale zapisał się w życiu kulturalnym mia- 
sta Bydgoszczy w pierwszym okresie XX w. 


I Zob. m.in. Gerhard Ohlhoff, Goethes "Fżscherin.' in Bromberg LRybaczka.' Goethego w Byd- 
goszczy). w: ,.Bromberg.', 10 (1962); Wilfried Samel, Abteilung fur Literatur. Vor neunzig Jahren 
in Bromberg gegrilndet (Oddział Literatury założony przed 90 latami w Bydgoszczy). W: .,Brom- 
berg", 101(1993), s. 9-10; Hugo Rasmus, Niemieckie Towarzystwo Sztuki i Nauki w Bydgoszczy. 
W: Bydgoszcz. 650 lat praw miejskich. red. Maksymilian Grzegorz i Zdzisław Biegański, Byd- 
goszcz 1996, s. 108-114. 
2 Niemieckie Towarzystwo Sztuki i Wiedzy w Bydgoszczy obejmowało siedem oddziałów. Obok 
najaktywniejszego Oddziału Historii (Abteilung fUr Geschichte) prowadziły działalność także: 
Oddział Sztuki (Abteilung fUr Kunst). Oddział Nauk Prawnych i Administracyjnych (Abteilung 
fUr Rechts- und Staatswissenschaften), Oddział Nauk Przyrodniczych (Abteilung fUr Naturwis- 
senschaft) , Oddział Techniki (AbteiIung fUr Technik) i dwa oddziały muzyczne (Liedertafel 
i Singakademie). 


-53-
>>>
3 2. Jahresbericht (Sprawozdanie roczne nr 2),1903/04, ,.Bromberg.. 1904, s. 11. W oryginale: ..Die- 
ses Komitee forderte zur Grundung der geplanten Abteilung auf und sprach die angestrebten 
Ziele aus: den Sinn und das Verstandnis fUr Literatur zu pflegen und zu fOrdem und einen Sam- 
melpunkt all er schongeistigen Interessen zu schaffen.'. Wszystkie tłumaczenia pochodzą od au- 
torki artykułu. 
4 Ibidem. W oryginale: ..Ein Verein von Literaturfreunden soli geschaffen werden zu gegenseitiger 
Forderung und freiem Meinungsaustausch, bestimmt alle. die zu geben berufen sind, aIs auch 
die, die empfangen wolIen. heranzuziehen und auf diese Weise zur kunstlerischen Erziehung des 
Volkes mitzuwirken. Eine Beschrankung des Programms nach irgend einer Richtung hin ist aus- 
geschlossen. Die unverganglichen Schopfungen der Dichter der Vergangenheit sollen im gleichen 
MaBe berucksichtigt werden wie die Leistungen der modernen Literatur und auch hervorragende 
Erzeugnisse fremder Literaturen haben Anspruch auf unser Interesse. Entscheidend ist allein die 
geistige und kunstlerische Bedeutung eines Iiterarischen Produkts". 
s W 1911 r. wynosiła ona już 1615 marek, a w 1913 r. 1823 m. Por. 10. Jahresbericht, 1911/12. s. 17 
i 12. Jahresbericht. 1913/14, s. 15. 
6 Prelegent nie tylko przedstawił sylwetkę autora oraz jego niezwykłe koleje losu, ale także recyto- 
wał jego utwory oraz fragmenty korespondencji. Por. ..Ostdeutsche Presse" z 21 IX 1915, nr 221. 
dodatek: "Aus Stadt und Land'. z 20 IX. 
7 W 1905 r. - ..Anton Czechow, +15 VII 1904.' - wraz z zaprezentowaniem fragmentów nowel "Prze- 
stępca" i "Śmierć urzędnika" we własnym tłumaczeniu, w 1906 r. - "Maxim Gorki'., w 1908 r. - 
"Tołstoj jako dramaturg", w 1910 r. - .,Gogol. Jego twórczość i osobowość'., w 1912 r. - .,Rosyjska 
pieśń ludowa". 
8 Prelekcje Hansa Richerta - "Problem charakterologiczny Hamleta" w 1905 r., Kate Steli macher 
z Berlina - "Karol Dickens" w 1912 r. i Artura Brausewettera o Szekspirze i jego trzech utworach: 
..Ryszard m.', .,Otello" i "Makbet" w 1913 r. Wykładom dotyczącym twórczości Szekspira towa- 
rzyszyły warsztaty literackie prowadzone przez prelegenta. 
9 Prelekcje: dr. Minde-Poueta z 1906 r. "Ibsen" i dr. Koppa "Selma Lagerlof" z 1909 r. 
10 Mimo.dużej liczby słuchaczy, dochodzącej nawet do 500 osób, jeszcze większą popularnością 
cieszyły się często wieczory autorskie i przedstawienia teatralne. 
II .,Ostdeutsche Presse" z 10 I 1905, nr 8, dodatek ..Aus Stadt und Land" z 9 I 1905. 
12 Por. .,Bromberger Zeitung" z 1 II 1905, nr 2Z 
13 Por. ,.Ostdeutsche Presse.. z 9 II 1911, nr 34, dodatek: "Au s Stadt und Land.. z 8 II 1911. 
14 ..Ostdeutsche Presse" z 30 IX 1916, nr 230, dodatek: .,Aus Stadt und Land.' z 29 IX. W oryginale: ,.Dabei 
betonte der Redner. dass der Krieg, der an sich und in vielen Fallen einen Rechtsbruch darstelle, dann 
vollig auf dem Rechtsboden steht, wenn er, wie es auf die verbundeten Mittelmachte zutreffe, aIs 
letztes Mittel gewahlt werden musse, um die hOchste Lebensgliter des Volks zu verteidigen". 
IS Dr Minde-Pouet był prelegentem także w innych oddziałach Towarzystwa. Jego nazwisko zna- 
leźć można m.in. na liście prelegentów w Oddziale Historii i Oddziale Techniki. 
16 12. Jahresbericht, 1913/14, Bromberg 1914 (Sprawozdanie roczne nr 12,1913/14. Bydgoszcz 1914), 
s. 15. W oryginale: "Hier wurde von unserer AbteiIung dem hervorragenden Organisator, dem 
glanzenden Redner, dem nie versagenden Arbeiter und Forderer zuzuschreiben ist, der Dank der 
AbteiIung ausgesprochen und zur Erinnerung an die glUcluich gelOste KuIturmission im Osten 
eine Bronze uberreicht, das AbbiId der auf unserem Theaterplatz aufgestellten Bogenspannerin 
von Lepke". Pobyt G. Minde-Poueta w Poznańskiem miał na celu m.in. krzewienie kultury nie- 
mieckiej w tym regionie. 
17 Por. Otto Mann, Literaturgeschichte. Epochen und MeistEr der deutschen Literatur von der genna- 
nischen Dichtung bis zur Gegenwart (Historia literatury. Epoki i mistrzowie literatury niemieckiej 
od czas6w gennańskich do wsp6łczesnośd) , Gtitersloh 1964, s. 574. Warto wspomnieć też, iż Max 
Halbe był jednym z twórców, którzy na przełomie wieków XIX i XX zanegowali obecne w literatu- 
rze niemieckiej do połowy XIX w. pozytywne obrazy ..pięknej Polki.. i ,.szlachetnego Polaka". 
Źródła tendencyjności pisarza kolportującego negatywne stereotypy dotyczące Polaków upatruje 
się jednak bardziej w stosunkach społeczno-politycznych panujących w tym czasie w Prusach 
Zachodnich niż w kontekście biografii pisarza. Por. Marek Zybura, Max Halbe. W: Pisarze 
niemieckojęzyczni XX wieku. Leksykon encyklopedyczny, pod red. M. Zybury, Warszawa-Wro- 
cław 1996. s. 116. 


-54-
>>>
18 .,Ostdeutsche Presse" z 20 XI 1904, nr 273 i "Bromberger Zeitung" z 20 XI 1904, nr 273. Worygi- 
nale: "Max Halbe verschmahte rherorische Kunste und MitteI. er las ungekunstelt, klar und deu- 
tlich, mit voIler Beherrschung des Stofflichen und jener Fahigkeit. den Zuhorern sein Werk 
verstandlich zu machen, die muhelos alIe in Zusammenhang und Grund der NovelIe einflihrte". 
19 Deutsche Literaturgeschichte von Robert Konig (Niemiecka historia literatury Roberta Koniga), 
red. prof. dr Rinzel, t. 2. Bielefeld-Leipzig 1922, s. 476. 
20 Autorzy sprawozdania nie podają tytułów opowiadań. Viebig mogła zaprezentować na spotkaniu 
jeden z dwóch utworów: "Da s tagliche Brot" ("Codzienny chleb.') z 1902 r. lub ..Einer Mutter 
Sohn" t.Syn matki") z 1906 r. 
21 6. Jahresbericht (Sprawozdanie roczne nr 6),1907/08, Bromberg 1908, s. 16. 
22 Por. Urszula Michalska, Clara Viebig. Versuch einer Monographie (Clara Viebig. Próba nwnogra- 
fiO, Poznań 1968; Edyta Połczyńska, ..Im polnischen Wind". Beitrage zur deutschen Literatur im 
Grorsherzogtum Posen 1815-1918 t, W polskim wietrze". Literatura niemiecka w Wielkim Księstwie 
Poznańskim 1815-1918), Poznań 1988; Maria Wojtczak, Literatur der Ostmark. Posener Heimatli- 
teratur 1890-1918 (Literatura Marchii Wschodniej. Poznańska literatura regionalna 1890-1918), 
Poznań 1998. 
23 6. Jahresbericht (Sprawozdanie roczne nr 6). 1907/08, Bromberg 1908, s. 16. 
24 Por. Otto Mann, op. cit., s. 447. 
25 Por. Deutsche Literaturgeschichte von Robert Konig, op. cit., s. 437. 
26 Deutsche Literaturgeschichte von Alfred Biese (Niemiecka historia literatury Alfreda Biese), 
wyd. Johannes Alt, t. 3, Munchen 1930, s. 622. 
El Por. Klaus M. Rarisch. Arno Holz und Berlin (Arno Holz i Berlin). W: Edition-Text-Kritik, z. 121. 
styczeń 1994. s. 3 -11. 
28 Zob. Eberhard und Ełfriede Berger, Carl Hauptmann, Chronik zu Leben und Werk (Carl Haupt- 
mann. Kronika życia i twórczości), Stuttgart-Bad Cannstatt 2001. W tej obszernej monografii od- 
notowana została także wyżej wspomniana wizyta C. Hauptmanna w Bydgoszczy. 
29 Por. "Ostdeutsche Presse" z 22 II 1906, nr 44, dodatek: .,Aus Stad t und Land" z 21 II. 
30 Deutsche Literaturgeschichte von Robert Konig, op. cit., s. 443. 
31 Por. Anna Stroka, Literatura niemiecka przełomu wieków: od naturalizmu do ekspresjonizmu. 
W: Pisarze niemieckojęzyczni, op. cit., xx. 
32 Por. 2. Jahresbericht, 1903/1904, Bromberg 1904, s. 11, W oryginale: .,Und end lich wurde ge- 
plant, im Stadttheater Sonderaufflihrungen von wertvoIlen dramatischen Werken zu veranstal- 
ten, auch von sołchen, die aus irgendwełchen Grunden von offentlichen Aufflihrungen ausge- 
schlossen sind. Derartige nicht immer leicht eingangliche Stticke soIlen in Iiterarischen Matineen 
durch Vortrage dem groBeren Theaterpublikum nahe gebracht und dadurch das Verstandnis vor- 
bereitet und der GenuB erhoht werden.'. 
33 Zob. Elżbieta Nowikiewicz, Działalność niemieckiego Teatru Miejskiego w Bydgoszczy do 1890 
roku (cz. 1). W: "Kronika Bydgoska'. XIX (]998), s. 98-130 oraz: Elżbieta Nowikiewicz. Odziałal- 
ności niemieckiego Teatru w Bydgoszczy w latach 1896-1920 (cz. 2). W: "Kronika Bydgoska" XX 
(1998), s. 130-152. 
34 Po raz pierwszy wystawiono "Die Fischerin" dwa razy w 1782 r., następnie w 1894 r. oraz po raz 
ostatni dwa razy w 1908 r. we Frankfurcie nad Menem z okazji 100 rocznicy śmierci matki pisarza 
oraz 25 rocznicy powstania Towarzystwa Goethego w Weimarze. Zob. 8. Jahresbericht, 1909/1910, 
Bromberg 1910, s. 16. 
35 W sztuce tej w pięciu rolach głównych wystąpili aktorzy Teatru Królewskiego z Berlina. 
36 Oddział ten został rozwiązany w 1906 r. Por. 4. Jahresbericht, 1905/06, Bromberg 1906, s. 16. 
37 Autorzy raportu wymieniają tu Berlin, Stuttgart i Elberfeld. 
38 Por. .,Ostdeutsche Presse.. z 9 X 1907, nr 237. dodatek: ,.Aus Stadt und Land" z 8 X. 
39 Por. 6. Jahresbericht. 1907/08, Bromberg 1908, s. 16. 
40 Zob. 6. Jahresbericht, op. cit.. s. 16. 
41 "Ostdeutsche Presse'. z 21 II 1904, nr 44 i "Bromberger Zeitung" z 21 II 1904, nr 44. W oryginale: 
..Kaum einer - so flihrte Redner etwa aus - hat so umwalzend gewirkt wie er durch seine kritische 
Philosophie. Sein Geist herrscht noch heute. Dreimal geschieht es nach ihm ais ob andere Geiste- 
srichtungen die Oberhand gewinnen soIlten. Zunachst zog Hegel wie ein leuchtender Komet am 
Geisteshimmel auf. dann zog die jugendliche Naturwissenschaft aus und stieB Hegels Philosophie 


-55-
>>>
vom Thron. und endlich trat Nietzsche auf. der die Philosophen zu Gesetzgebern und Machtha- 
bem stempel te. Seitdem macht sich ein starker Zug zu Kant zurlick bemerkbar und sein Geist 
behherscht heute wieder die Geister". 
42 Chęć udziału w tego rodzaju zajęciach zgłosiło na początku tylko pięć osób. tak że ćwiczenia te 
odbywały się prywatnie. W roku 1907/08 liczba kursantów wynosiła już 26 osób. Por. 6. Jahres- 
bericht. 1907/08. Bromberg 1908. s. 16. 
43 Alfred Cohn. Erinnerungen an Bromberg. Toruń 2003. s. 1 07. Autor nie podaje żadnej daty. Z ana- 
lizy raportów rocznych wynika jednak. iż musiało to mieć miejsce w latach 1908-1909. 
44 Alfred Cohn, op. cit., s. 107. 


.
>>>
Agnieszka Wysocka 
Daria Bręczewska-Kulesza 


Wille na Sielance 


We wschodniej części śródmieścia Bydgoszczy znajduje się piękna, 
otoczona zielenią, willowa dzielnica Sielanka. To niewielkie, zajmujące 
powierzchnię około 10,5 ha osiedle mieszkaniowe bez wątpienia jest cie- 
kawym i godnym spopularyzowania zabytkiem urbanistyki. 
Sielanka od począt
u została pomyślana i zrealizowana jako dzielnica- 
ogród. Osiedle stanowi wyraz tendencji urbanistycznych z II połowy XIX w., 
skonkretyzowanych przez angielskiego planistę Ebenezera Howarda (1B50-192B) 
w wydanej w lB9B r. książce "Tomorrow". Stworzona koncepcja miasta- 
ogrodu zakładała budowę organizmów miejskich na planie centralnym z wła- 
snym ośrodkiem usługowym, położonym pośrodku publicznym terenem 
zieleni rekreacyjnej, z pierścieniami zabudowy mieszkalnej skupionymi 
na małych działkach z zabudową jednorodzinną, z satelitarni e rozmiesz- 
czonymi względem osiedla mieszkaniowego budynkami użyteczności pu- 
blicznej, a dalej zakładami produkcyjnymi. Niekontrolowany rozwój mia- 
sta miały ograniczać otaczające je tereny zielone i wolne przestrzenie. Idea 
ta wyrażała nie tylko program urbanistycznego kształtowania zespołów 
miejskich, ale obejmowała również oczekiwania i potrzeby społeczne. Ogólne 
założenia programowe były wykorzystywane w mniejszym lub większym 
stopniu i dostosowywane do lokalnych potrzeb. Stanowiły podstawę licznych 
realizacji miast i dzielnic-ogrodów. Wykorzystując pomysły Howarda, ar- 
chitekci angielscy wznieśli dwa miasta: Lethworth (1903) i Welwyn (1919). 
Koncepcje te przyjęły się bardzo szybko w Niemczech, gdzie w 1909 r. zbudo- 
wano dzielnicę Hellerau pod Dreznem. Osiedla tego typu powstały również 
w wielu polskich miastach. 
W końcu XIX w. mieszkanie w niewielkim, otoczonym zielenią domu 
zaczęło być modne i popularne w coraz szerszych kręgach, także wśród 
niemieckich urzędników i mieszczan (klasa średnia). W wielu miastach 


-57-
>>>
Rzeszy powstały zespoły willowe o zróżnicowanej architekturze. Różnice 
w typie zabudowy wynikały z programowego przeznaczenia osiedli dla 
różnych kategorii mieszkańców - bogatszych i uboższych. 
Budynki pierwszych zespołów z końca XIX w. charakteryzowały się 
skomplikowanymi planami, z licznymi wieżyczkami, wykuszami, cegla- 
ną licówką, szwajcarskimi konstrukcjami dachowymi malowniczo wto- 
pionymi w otaczającą je zieleń. Najbardziej popularne były domy jed- 
no- i dwumieszkaniowe. Na początku XX stulecia (lata około 1905-1910) 
wznoszono nieco większe budynki z elewacjami wzbogaconymi secesyj- 
ną dekoracją. Często używano zestawienia kamienno-ceglanych ścian 
z konstrukcjami z dachówki. Wille miały standardowe rozwiązanie ukła- 
dów przestrzennych, spotykane w wielu miastach Rzeszy. Tego typu domy 
przeznaczone były dla średnio zamożnych urzędników państwowych. 
Wtedy też bardzo popularna zaczęła być Howardowska koncepcja miasta- 
ogrodu. 
W Bydgoszczy pierwsze osiedle willowe powstało na Bielawach w la- 
tach 1903-1905. Zostało wzniesione przez Urzędnicze Towarzystwo 
Oszczędnościowe i Budowlane, zrzeszające bydgoskich urzędników pra- 
cujących w instytucjach państwowych. Cały zespół wyróżnia się spójną 
stylistyką. Specyficzną ozdobą wielu budynków są fragmenty, szczególnie 
w partiach szczytów, wykonane techniką szachulcową, skontrastowane 
często z czerwoną cegłą licówką i jasnym tynkiem. Bryły budynków uroz- 
maicono wieżyczkami, wykuszami czy drewnianymi, oszklonymi weran- 
dami. Stosowano też, choć niestety zachowały się one na nielicznych bu- 
dynkach, dekoracje sztukatorskie o motywach secesyjnych. Tego typu 
zabudowa była charakterystyczna dla osiedli willowych, które powstawały 
na przełomie XIX i XX w. w wielu miastach Niemiec. 
Wokół budowy osiedla na Bielawach narosło w mieście wiele nieporo- 
zumień. Zdecydowanie negatywne było stanowisko władz miejskich, spo- 
wodowane między innymi zwolnieniem się po wybudowaniu osiedla aż 
450 mieszkań w kamienicach czynszowych. Być może dlatego budowa 
kolejnej dzielnicy willowej - Sielanki rozpoczęła się dopiero w 1914 r. 
i powstało tam wtedy zaledwie kilka budynków. Nadano im nieco odmien- 
ne formy, ale także charakterystyczne dla budownictwa willowego z okresu 
przed I wojną światową. Kolejny etap zabudowy Sielanki miał miejsce 
dopiero po I wojnie światowej. Od 1927 r. wznoszono tu nowe budynki. 


-58-
>>>
Początkowo dominowała zabudowa w stylu dworku polskiego, a w latach 
30. zapanowała moda na nowe formy w duchu funkcjonalizmu. 
Oprócz Sielanki w okresie 20-1ecia międzywojennego powstało kilka 
nowych osiedli mieszkaniowych z zabudową jednorodzinną, wykorzystu- 
jącą także dworkowe lub nowe, kubiczne formy architektoniczne. Pierw- 
sze domy, wznoszone około 1924 r., uzupełniały zastałą strukturę osiedli 
lub tworzyły niewielkie kolonie. Na terenie osiedla dla urzędników na Bie- 
lawach dostawiano przy ulicach: Płockiej, Kozietulskiego i Wawrzyniaka 
nowe wille. Mniejsze zespoły domów jednorodzinnych powstały w końcu 
lat 20. i na początku 30. XX w. wzdłuż ulic: Sportowej, Moniuszki, Chopi- 
na, Lelewela, Plater. Z osiedli, pod które teren wyznaczał Wydział Budow- 
nictwa Urzędu Miejskiego, zabudowywanych od 1933 r. do wybuchu woj- 
ny w 1939 r. wymieńmy: 
- osiedle Jary, budowane na terenach Czerwonego Krzyża, na podstawie 
planu parcelacyjnego inżyniera Tadeusza Janickiego; 
- osiedle na Jachcicach, wznoszone w sąsiedztwie nowoczesnej Elektrow- 
ni Miejskiej z 1929 r.; 
- osiedle na Czyżkówku, zabudowywane od 1933 r. 
Osiedla te wzniesione zostały dla średnio zamożnych lub robotniczych 
rodzin. 
Ciekawym, nowoczesnym założeniem było osiedle w Lesie Gdańskim, 
które miało stać się wizytówką miasta. Zostało zaprojektowane na tere- 
nach leśnych przez inżyniera architekta Bogdana Raczkowskiego w 1933 r., 
z korektą inżynierów Stefana Pietrzaka i Kazimierza Orlicza z 1934 r. Nie- 
stety, zdołano wykonać tylko część z zaplanowanych prac, które przerwał 
wybuch II wojny światowej. 
Najstarsze budynki na Sielance pochodzą z lat 1914-1917. Wzniesiono 
wtedy zaledwie pięć obiektów, jest to więc bardzo niewielka część zabu- 
dowy dzielnicy. Budynki prezentują formy charakterystyczne dla budow- 
nictwa willowego z początku XX w., przeznaczonego dla średnio zamoż- 
nych urzędników państwowych, jakich wiele można spotkać na terenach 
dawnej prowincji poznańskiej i całego państwa niemieckiego. Wszystkie, 
z wyjątkiem wolno stojącej willi przy ul. Wyspiańskiego B, zostały wznie- 
sione w zabudowie szeregowej. Budynki zostały zaprojektowane przez 
znanych bydgoskich architektów: Rudolfa Kerna, Theodora Patzwalda, 
Otto Brecha i Gustawa Burschata. 


-59-
>>>
Zwarte bryły obiektów nakryto dachami mansardowymi i urozmaico- 
no ryzalitami oraz nastawkami zwieńczonymi malowniczymi szczytami. 
Najbardziej różnorodną bryłę zyskała willa przy ul. Wyspiańskiego B. 
Oprócz ryzalitu z tarasem otwartego na przedogród i werandy z zejściem 
do ogrodu z tyłu domu, w elewacji zachodniej umieszczono ryzalit założo- 
ny na planie części ośmioboku, którego ostatnią kondygnację opracowano 
w formie wieżyczki. Zewnętrzny wygląd budynków wzbogacają także róż- 
norodnie opracowane i wyróżniające się na tle mansardowego dachu okna 
II kondygnacji. 
Przy opracowaniu elewacji domów użyto całej gamy elementów jak pila- 
stry, kolumny czy lizeny, a także medalionów oraz niewielkich okienek o róż- 
nych wykrojach. Fasady urozmaicono specjalnie opracowanymi środkowy- 
mi ryzalitami, ujętymi często lizenami czy pilastrami i zwieńczonymi trój- 
kątnymi lub półkolistymi frontonami. W ryzalitach umieszczone zostały 
wejścia główne do budynków, które dodatkowo ujęto kolumnami. W pozo- 
stałych przypadkach wejścia usytuowano z boku elewacji. 
Wszystkie budynki, z wyjątkiem willi przy ul. Kopernika S, zostały 
wzniesione jako domy jednorodzinne. W dwóch przypadkach w suterenie 
umieszczono niewielkie, dodatkowe mieszkanie dla stróża. Pomimo róż- 
norodności sposobów rozplanowania wnętrz, zastosowano tu standardo- 
we rozwiązania układów przestrzennych, spotykane w wielu miastach 
Rzeszy. Wejście główne prowadzi do niewielkiego przedsionka, połączo- 
nego z korytarzem i klatką schodową. Wszystkie pomieszczenia dostępne 
są z korytarzy. Wąskie klatki schodowe wyposażono w dwubiegowe lub 
proste, jednobiegowe schody. Pokoje jadalne, umieszczone w tylnej czę- 
ści domu, połączono z werandami i tarasami. Nieco inny układ wnętrz 
zastosowano w dwurodzinnej willi przy ul. Kopernika s. Tutaj wejście 
i klatkę schodową umieszczono z boku budynku. W niej na każdej kondy- 
gnacji znajduje się wejście do mieszkania, prowadzące do szerokiego ko- 
rytarza, wokół którego rozmieszczono pomieszczenia. 
Kolejny etap zabudowy Sielanki przypadł na lata 1927-1930. Powstały 
wtedy wille prezentujące formy stylu dworkowego bądź do niego nawiązu- 
jące. W tym okresie był to dominujący styl na Sielance. Oprócz powstałych 
trzynastu budynków istnieje jeszcze kilka niezrealizowanych projektów. 
Styl dworkowy rozwinął się na początku lat 20. XX w. na bazie ogólnego 
nurtu tradycjonalizmu, któremu uległa architektura europejska między 


-60-
>>>
191B a 1925 r. Sama forma "dworku" powstała jeszcze przed 1914 r. jako 
drugi wariant "stylu narodowego". Duże znaczenie miały tu konkursy i wy- 
stawy, między innymi Krakowska Wystawa Architektury i Wnętrz w Oto- 
czeniu Ogrodowym w 1912 r. Idea dworku polskiego była kompromisem 
pomiędzy modernizmem a rodzimością, zaspokajała jednocześnie ro- 
mantyczną potrzebę architektury narodowej i estetyczny postulat mo- 
dernizmu. Na początku lat 20. architektura dworkowa została szeroko 
rozpowszechniona i opanowała większość budownictwa, głównie miesz- 
kaniowego. Pojedyncze realizacje sięgały lat 1926-192B. Na bydgoskiej 
Sielance wille kończono jeszcze na początku lat 30., aczkolwiek projek- 
ty wykonane zostały w 1927 r. Architektura ta charakteryzowała się pro- 
stymi formami. Cechowały ją sześcienne bryły nakryte czterospadowy- 
mi dachami, ganki wsparte na kolumnach, trójkątne frontony, tralkowe 
balustrady. W architekturze miejskiej często łączono modernistyczną 
bryłę z surowym kolumnowym portykiem. 
Wille w stylu dworkowym na Sielance są dziełami architekta Bronisła- 
wajankowskiego i budowniczego Józefa Grodzkiego. Pierwszy z nich pro- 
jektował typowe, eleganckie formy dworkowe, drugi nawiązywał tylko do 
stylu, mieszając formy tradycyjne z kubistycznymi. 
Bronisław Jankowski wykonał 13 projektów, z czego dziewięć zostało 
zrealizowanych. Wszystkie prezentują dość monumentalne formy dwor- 
kowe, o prostych, zwartych, sześciennych bryłach, przykrytych cztero- 
spadowymi dachami. Urozmaicają je ganki oraz prostokątne lub półkoli- 
ste ryzality z balkonami i tarasami, z zejściem do ogrodu. Wyjątek stano- 
wi willa przy al. Ossolińskich 7 o rozczłonkowanej bryle i dość skompli- 
kowanym planie. Budynek wyróżnia się wielkością i dwoma skrzydłami 
bocznymi, umieszczonymi przy sąsiednich ścianach. 
Przy opracowaniu elewacji architekt zastosował tradycyjny układ sy- 
metrycznie-osiowy. Ryzality mieszczące wejścia, balkony i tarasy umiesz- 
czono na osiach elewacji, z wyjątkiem willi przy ul. Asnyka 7, gdzie we- 
randę i ryzalit umieszczono z boku. Elewacje artykułowane były za po- 
mocą płaskich, zazwyczaj dość szerokich lizen czy pilastrów. Balkony 
podtrzymane zostały na kolumnach i ograniczone dekoracyjnymi, tralko- 
wymi balustradami. Piętrowe ryzality zwieńczono frontonami o różnych 
kształtach: tradycyjnymi - trójkątnymi lub zmodernizowanymi - prosto- 
kątnymi, schodkowymi, często znacznie zredukowanymi. Na rysunkach 


-61-
>>>
projektów budynków widać ozdobne fryzy oraz płyciny o motywach na- 
wiązujących do ludowych, stylizowane spływy wolutowe, ozdobne wazy 
i wazony czy nawet, jak w przypadku projektów domów przy ulicach: Asnyka 
S i Sielanka B, wolno stojące rzeźby przedstawiające postacie kobiece. Nie- 
stety, brak tych elementów w gotowych realizacjach. 
Uwagę przyciąga specjalne potraktowanie elewacji frontowych, miesz- 
czących zazwyczaj główne wejścia do budynków, poprzedzone szerokimi 
schodami. Monumentalny wyraz zyskały wille przy al. Ossolińskich. Część 
środkową fasady domu nr 7 poprzedzono czterokolumnowym portykiem 
w wielkim porządku, z kolumnami w typie jońskich, dźwigającymi belko- 
wanie i trójkątny fronton. Analogiczną część willi nr 25 poprzedzono por- 
tykiem z dwoma parami kolumn, w wielkim porządku, z kapitelami w typie 
korynckich, zwieńczonym zmodernizowanym tympanonem. W pozosta- 
łych realizacjach umieszczone na osi wejścia podkreślono kolumnami, 
podtrzymującymi zarazem balkon II kondygnacji (Sielanka B, 10), bądź 
ujmującymi obie kondygnacje (Sielanka 2). W willi przy ul. Sielanka 2 
modernistyczną bryłę zaakcentowano umieszczonymi w głębokiej 
wnęce dwiema surowymi kolumnami w typie toskańskich. W kolejnym 
budynku (Sielanka 4) wejście umieszczono w nieznacznie wystającym z li- 
caryzalicie, ujętym nawarstwionymi lizenami. W willach przy ul. Asnyka S i 7 
wejścia główne usytuowane zostały w gankach w elewacjach bocznych, 
a fasady zdobią ryzality z balkonami. 
Większość budynków została założona na rzucie prostokąta, z liczny- 
mi ryzalitami. Wyjątek stanowi willa przy al. Ossolińskich 7, założona na 
rzucie prostokąta, z zaokrąglonym narożem przechodzącym w taras, uję- 
tym dwoma bocznymi skrzydłami. 
Wille zaprojektowane przez Bronisława Jankowskiego mieściły zazwy- 
czaj po dwa mieszkania, czasami dodatkowe, niewielkie dla stróża w sute- 
renie, a w jednym wypadku kolejne mieszkanie na poddaszu. Wyjątek 
stanowi znów wspomniana wyżej willa przy al. Ossolińskich 7, mieszczą- 
ca razem pięć mieszkań, po dwa na każdej kondygnacji i jedno w sutere- 
nie. Występują tu dwa typy budynków. Mieszczące po dwa całkowicie 
odrębne mieszkania (np. Sielanka 4, Sielanka 10 czy Ossolińskich 25) oraz 
mieszczące mieszkania połączone wspólnym holem, zapewne przewidziane 
dla dwupokoleniowej rodziny (np. Sielanka 2, Sielanka B czy Kasprowicza 
2). W przypadku willi przy al. Ossolińskich 7 dwa większe mieszkania 


-62-
>>>
połączono wspólnym holem, dwa pozostałe są oddzielne, z osobnym 
wejściem w bocznej elewacji. 
W większości budynków wykorzystano jeden schemat rozplanowania 
przestrzeni. Wejście główne prowadzi do obszernego, reprezentacyjnego, 
centralnie położonego holu z klatką schodową, z którego dostępne są 
wszystkie pomieszczenia. W niektórych przypadkach (Ossolińskich 25) 
zaplanowano dodatkowy, niewielki korytarzyk komunikujący hol z kuch- 
nią czy służbówką lub łazienką. Często też niewielkie korytarze prowadzą 
do wejścia bocznego. W willi przy ul. Sielanka 4 wydzielono część frontową 
holu, umieszczając w niej klatkę schodową na piętro i wejście do mieszka- 
nia na parterze. Z kolei w budynku przy ul. Asnyka 7 tenże hol podzielony 
został wzdłuż na dwie części, w jednej umieszczono klatkę schodową na 
piętro, druga pozostała prostokątnym holem mieszkania na parterze. Za klat- 
ką schodową umieszczono korytarz komunikujący pomieszczenia ze 
wschodniej części domu. W budynkach przy ulicach: Kasprowicza 2 i Asnyka 
S, gdzie wejścia umieszczono w bocznych elewacjach, hole są nieco 
przesunięte w bok lub w tył. Wyjątek stanowi dom przy ul. Sielanka 10, 
gdzie zastosowano układ ze środkowym korytarzem prowadzącym od wej- 
ścia wzdłuż budynku do większości pomieszczeń (kuchnia dostępna jest 
z jadalni i tylnej sieni). Bardziej skomplikowany układ funkcjonalny zasto- 
sowano w budynku przy al. Ossolińskich 7, ale i tu frontowa część budynku 
powiela schemat z centralnie położonym holem. Pozostałe dwa mieszkania 
mają skomplikowany układ funkcjonalny, z wąskim korytarzem komuni- 
kującym część pomieszczeń oraz dwoma pokojami przechodnimi. Do- 
datkową ozdobą omówionych wyżej holi są trzybiegowe francuskie scho- 
dy, a w willi przy ul. Sielanka B schody trzybiegowe powrotne. W bocznych 
klatkach schodowych umieszczono schody dwubiegowe powrotne. 
Ryzality i tarasy zazwyczaj nie są związane z jednym pomieszczeniem, 
a skomunikowane z dwoma lub nawet trzema pokojami. Tylko w jednym 
przypadku (Sielanka 4) zastosowano rozwiązanie typu pałacowego - ry- 
zalit stanowi bezpośrednie przedłużenie jadalni, z wyjściem na niewielki 
taras w elewacji tylnej, z którego schodzi się do ogrodu. W innym przy- 
padku - Asnyka S ryzalit stanowi bezpośrednie przedłużenie jadalni, a hol 
otwiera się na taras. Jednak tu ryzalit umieszczony jest w fasadzie, hol 
przy elewacji tylnej, wejście natomiast w bocznej. We wszystkich budynkach 
znajdowały się łazienki i pokoje dla służącej. W części domów, poza 


-63-
>>>
wejściami głównymi w fasadzie umieszczono dodatkowe wejścia boczne 
w gankach prowadzące do klatki schodowej na piętro (np. Sielanka 2, 10, 
Ossolińskich 7 bądź tylko na parter, np. Sielanka B). 
Inny charakter mają projekty Józefa Grodzkiego, pozostające niejako 
w zawieszeniu między architekturą dworkową a dążeniem do nowocze- 
sności. Brak tu elegancji i spójności stylistycznej dworku polskiego. Moż- 
na jedynie zauważyć nawiązanie do stylu dworkowego, zwłaszcza w bu- 
dynku przy ul. Wyspiańskiego 10. Prostą, monumentalną bryłę budynku 
wzbogacono w elewacji zachodniej przesuniętym z osi, parterowym anek- 
sem, mieszczącym boczne wejście. Elewacje o zasadniczo osiowo-syme- 
trycznym układzie artykułują stylizowane, płaskie pilastry. W fasadzie 
umieszczono główne wejście do budynku, poprzedzone schodami, ujęte 
analogicznymi pilastrami i zwieńczone gzymsem odcinkowym (projekto- 
wany trójkątny naczółek). Elewację wschodnią wzbogacono uwięzłymi ko- 
lumnami, wydzielającymi środkową oś i podtrzymującymi stylizowany fron- 
ton. Projektant niewątpliwie starał się nawiązać do stylu dworkowego, acz- 
kolwiek brak tu takich elementów jak ganki, balkony podtrzymywane sze- 
regami kolumn czy tralkowe balustrady. Budynek sprawia bardziej monu- 
mentalne wrażenie, brak mu lekkości i malowniczości. Dość monumen- 
talne formy prezentuje także prosta willa przy ul. Sielanka IB. 
Pozostałym obiektom architekt nadał bardziej eklektyczne formy, mie- 
szając styl dworkowy w fasadach i nawiązując do funkcjonalizmu, zwłasz- 
cza poprzez ryzality w tylnych elewacjach. I tu znów użyto pilastrów do 
artykulacji elewacji, brak jednak symetrii. Jedynie w elewacjach fronto- 
wych zastosowano symetrycznie-osiowy układ, jednak bardziej czytelny 
na projektach niż w gotowych obiektach. W budynku przy ul. Markwarta 7 
prostą bryłę urozmaicono w elewacji tylnej bocznym ryzalitem z wydat- 
nie zaokrąglonym środkowym narożem, o bardzo nowoczesnym wyrazie. 
Budynki zaprojektowane przez Józefa Grodzkiego mieściły zapewne 
po trzy samodzielne mieszkania, dwa większe na parterze i piętrze oraz 
jedno mniejsze na poddaszu. Wyjątek stanowi prawdopodobnie jednoro- 
dzinna willa przy ul. Wyspiańskiego 10, znacznie różniąca się układem 
funkcjonalnym. Do budynku prowadzą dwa wejścia: główne, wiodące 
przez korytarz do sieni oraz boczne, przez sień do kuchni oraz klatki scho- 
dowej. Wszystkie pomieszczenia dostępne są z korytarzy. W budynkach 
przy ul. Markwarta 7 i 9 wzniesiono po jednej klatce schodowej, z której 


-64-
>>>
wchodzi się do mieszkań. W domu przy ul. Markwarta 9 klatka schodowa 
umieszczona została w ryzalicie, natomiast w drugim budynku w bryle, 
przez co znacznie zmniejszyły się korytarze w mieszkaniach. W obu bu- 
dynkach pomieszczenia dostępne są z położonego na środku korytarza, 
prowadzącego do klatek schodowych. W szeregowej willi przy ul. Sielan- 
ka lB prawdopodobnie zastosowano podobny układ, nie zachowały się, nie- 
stety, rzuty poziome budynku. Na pewno klatka schodowa mieściła się 
z boku. Pewnym przejawem dążenia do nowoczesności w układzie wnętrz 
było zaprojektowanie w pokojach wnęk na szafy. 
W ostatnim etapie zabudowy dzielnicy dominowały budynki o nowo- 
czesnych formach. Stanęły głównie wzdłuż ul. Asnyka 1. la, 2,3,4 i 6; al. 
Ossolińskich S, 9, 11, 17, 19,21; ul. Kopernika 3,7,9, 12, 14; ul. Sielanka 1, 
3, Ba, 12, 16 i 16a; pl. Weyssenhoffa 2, 4, 6 oraz przy ul. Kasprowicza 4 i 6 
i ul. Markwarta 11. Wznoszono je od 1927 r. aż do wybuchu wojny. 
Najwięcej realizacji prezentuje formy architektury funkcjonalistycznej. 
Prostopadłościenne bryły o zróżnicowanej wysokości w większości zosta- 
ły na wysokości przyziemia obłożone cegłą klinkierową lub płytkami ce- 
ramicznymi. Monotonię jasno tynkowanych, dużych płaszczyzn elewacji 
przerywają okna o różnym wykroju, klatki schodowe doświetlają piony 
przeszkleń, często witrażowych. Kolejne mieszczą się w nurcie architek- 
tury funkcjonalistycznej o cechach ekspresyjnych. W tym przypadku bry- 
ła traktowana jest rzeźbiarsko, każda z elewacji rozwiązywana jest odręb- 
nie. Łagodzą ją wysunięte zaokrąglone narożniki, urozmaicają tarasy, bal- 
kony. Wyciągają w górę wąskie, przechodzące przez całą wysokość ele- 
wacji lizeny. Kilka luksusowych willi powstało na zamówienie bogatych 
inwestorów i prezentują się one niezwykle efektownie, dwie są echem 
popularnego w tym czasie w Gdyni "stylu okrętowego". Nie można zapo- 
mnieć także o grupie budynków wielorodzinnych, bliższych w swojej kon- 
cepcji architektonicznej bardziej kamienicom niż willom, mieszczącym 
nawet do siedmiu oddzielnych mieszkań. 
Funkcjonalistyczną willę własną postawił przy ul. Asnyka l (projekt 
z 1932 r.) inżynier architekt Bogdan Raczkowski. Jest to rzadki w Byd- 
goszczy przypadek zachowanego budynku własnego, zaprojektowanego 
bez ingerencji inwestora. Rzut kwadratu urozmaicono półkolistym ryzali- 
tem w skraju północnym elewacji wschodniej. Harmonijnie skomponowane 
bryły otrzymały rozmaite okna - prostokątne, wąskie, zamknięte łukiem 


-65-
>>>
pełnym, trójkątne. Dopełnieniem porządku geometrycznego jest leżąca 
przed wejściem do budynku betonowa kula. Przy ul. Asnyka 2 (projekt 
budowniczy Bolesław Polakiewicz) stanął dom zestawiony z brył o zróż- 
nicowanej wysokości i dużych płaszczyznach fakturalnie tynkowanych 
ścian. Wzdłuż fragmentu al. Ossolińskich stanęły dwie wille o podobnym 
ukształtowaniu elewacji. To budynki o zwartych bryłach. delikatnie zry- 
zalitowane. stojące przy al. Ossolińskich 19 i 21 (projekty budowniczy 
Bolesław Polakiewicz, 1932 r.). Wielokwaterowe okna dodatkowo rytmi- 
zują ich elewacje. Ceglane, proste odcinki gzymsu obrysowują okna w ele- 
wacji wschodniej (al. Ossolińskich 19). Okna parteru i piętra rozdziela po- 
ziomy odcinek gzymsu (al. Ossolińskich 21). Niewiele różnią się od siebie 
projekty willi przy al. Ossolińskich 17, ul. Kopernika 9, ul. Asnyka 3 (pro- 
jekty budowniczy Bolesław Polakiewicz, lata 1932-1933) oraz przy ul. 
Asnyka 4 (projekt inżynier architekt Witold Eysymontt. 1932 r.). Wystę- 
pują tutaj wyraźne podziały brył, akcentowane silnie w pionie i w pozio- 
mie. Otwory okienne parteru i piętra ujęte są w pary przy pomocy cegla- 
nych pionów i wspólnych metalowych listew nad- i podokiennych (al. 
Ossolińskich 17). Kwatery w dużych, prostokątnych oknach podzielono 
na siatki złożone z prostokątów (ul. Asnyka 3, al. Ossolińskich 17). We 
wszystkich czterech willach metalowe balustrady dodatkowo spinają ścia- 
ny, nadając elewacjom graficzną oprawę. 
Dom przy al. Ossolińskich S (projekt architekt Jan Kossowski, 1934 r.), 
jeden z efektowniejszych, wzniesiony został zgodnie z koncepcją, że bu- 
dynek mieszkalny porównywalny jest z rzeźbą i kształtowany tak, aby 
można było go oglądać ze wszystkich stron. Bryły to występują do przo- 
du, to znów cofają się, dużą rolę odgrywa światłocień. Elewacja frontowa 
jest asymetryczna. Cofnięte w kierunku zachodnim wejście ograniczone 
zostało zaokrąglonym murkiem z narożem na rzucie fragmentu elipsy. 
Elewację w strefie wykusza wyciągają w górę wąskie lizeny. Przyziemie 
elewacji frontowej i otwór wejścia wyłożone zostały ciemnobrązowymi 
płytkami klinkierowymi. Do nurtu funkcjonalizmu ekspresyjnego zaliczyć 
możemy również willę przy ul. Markwarta 11 (projekt architekt Jan Kos- 
sowski, 1937 r.). Silnie rozczłonkowana bryła tym razem została rozpisa- 
na w poziomie, jej horyzontalność podkreśla szeroki taras o zaokrąglo- 
nym narożu i pergola przylegająca do zachodniej elewacji. Nawet okna 
w większości otrzymały kształt ułożonych na dłuższym boku prostoką- 


-66-
>>>
łóW. Z elewacji frontowej, południowej została wysunięta całkowicie prze- 
szklona weranda, nad którą balkon zamyka gięta po łuku balustrada. Po- 
dobny w koncepcji był budynek przy ul. Asnyka la (projekt inżyniera ar- 
chitekta Bogdana Raczkowskiego, 1939 r.). Plany zakładały wzniesienie 
trzykondygnacyjnej willi o zwartej bryle, na wysokim cokole, której ele- 
wację dzielić miały w pionie wąskie lizeny, wysmuklające całość. Podczas 
realizacji skrócono bryłę o jedno piętro, pozbawiając ją lekkości. W podob- 
nym duchu wzniesiono okazałą willę przy al. Ossolińskich 11 (projekt bu- 
downiczy Henryk Misterek, 1932 r.). Ostre krawędzie trzykondygnacyjnych, 
masywnych, zestawionych ze sobą brył łagodzi również trzykondygnacyj- 
ny, zaokrąglony narożnik północno-wschodni. Całą elewację wschodnią, 
wraz z narożnikiem porządkują w poziomie szerokie, tynkowane, lekko 
wgłębne prostokątne płaszczyzny, przechodzące między, nad i pod oknami. 
Dodatkowo do budynku dostawiono od strony elewacji północnej lekkie 
metalowe schody, zamknięte od góry daszkiem, komunikujące poszcze- 
gólne piętra domu. 
Z willi luksusowych godne uwagi są projekty budynków przy ul. Asnyka 6 
i ul. Sielanka Ba (projekt architekt Jan Kossowski, 1933 r.), ul. Kopernika 14 
(projekt nieznanego architekta, przed 1933 r.) i ul. Kopernika 16 (projekt 
nieznanego architekta, przed 1933 r.). Okazałe wille stojące przy ul. Asnyka 6 
i ul. Sielanka Ba nawiązują do realizacji gdyńskich, do stylu okrętowego. 
Budynek przy ul. Asnyka 6, o jasnych elewacjach i silnie rozczłonkowanej 
bryle, zdobią: przeszklony, zaokrąglony narożnik, tarasy występujące pół- 
koliście przed lica ścian, przypominające mostki kapitańskie, ograniczone 
metalowymi, giętymi w łuk balustradami. W willi przy ul. Sielanka Ba 
w przyziemiu został wprowadzony rząd okrągłych okienek, a elewację fron- 
tową wieńczył w projekcie maszt flagowy. Harmonijnie zestawione zostały 
bryły willi przy ul. Kopernika 14. Szczególnie ciekawie prezentuje się wielo- 
boczny pion klatki schodowej doświetlony witrażowymi szybkami dzielo- 
nymi w charakterystyczną "jodełkę". Za kaprys inwestora można uznać sza- 
lenie efektowny budynek przy ul. Kopernika 16. 
Przy pl. Weyssenhoffa 2 stanął najobszerniejszy dom całego założenia 
Sielanki - kamienica (projekt inżynier architekt Bogdan Raczkowski, 1927 r.) 
wpisana w ciąg zabudowy po południowo-zachodniej stronie rozległego 
placu Weyssenhoffa, przechodząca łagodnym łukiem wal. Ossolińskich. 
Część północna fasady została stylistycznie dopasowana do przylegającej 


-67-
>>>
do niej elewacji frontowej budynku eklektycznego, z dekoracją secesyjną, 
wzniesionego w latach 1906-190B. Ryzalit kamienicy, przekryty odręb- 
nym, wielopołaciowym daszkiem, w przyziemiu kontynuuje pseudobo- 
niowanie sąsiedniego budynku. Natomiast część południowa to funkcjo- 
nalizm, z ryzalitem wejścia głównego, nad którym zaprojektowano pion 
doświetlający klatkę schodową, z gładko tynkowanymi ścianami. Od stro- 
ny południowej do kamienicy dostawiono jednorodny stylowo z funkcjo- 
nalistycznym fragmentem fasady domu przy pl. Weyssenhoffa 2 budynek 
przy pl. Weyssenhoffa 4 (projekt inżynier Eugeniusz Wellman, 1933 r.), 
powtarzający układ ryzalitu wejścia głównego. W zwartej zabudowie ul. 
Sielanka powstały dwa bliźniacze domy przy ul. Sielanka 16 i 16a (projekt 
inżynier architekt Witold Eysymontt, 1932 r.). Przysadziste, dwukondy- 
gnacyjne bryły urozmaicają wąskie piony doświetlające klatki schodowe 
szklone kolorowym witrażem, od góry zamyka prostokątna, dwuosiowa 
wystawka, dodatkowo "przytłaczająca" elewacje frontowe. 
W funkcjonalistycznych budynkach dzielnicy Sielanka wejścia rzad- 
ko sytuowane są na osi fasad. Symetrycznie na osi fasady zachowują 
wejścia jedynie wille przy ul. Asnyka 1, al. Ossolińskich 9, ul. Sielanka 
16 i 16a, pl. Weyssenhoffa 4, 6. W większości przypadków wejścia zosta- 
ją przesunięte w bok elewacji, tworząc skrajną oś (ul. Asnyka 4, 6, ul. 
Kopernika 3, al. Ossolińskich 19, 21, ul. Sielanka Ba) lub sytuowane są 
w głębi parteru (ul. Asnyka 6, ul. Kopernika 12, al. Ossolińskich S). Cza- 
sami otwory drzwiowe przekryte zostają lekkimi, płaskimi daszkami (ul. 
Asnyka 1, ul. Kopernika 12, al. Ossolińskich 9, pl. Weyssenhoffa 4). Zda- 
rza się sytuowanie wejścia w taki sposób, że prowadzą do niego zewnętrz- 
ne schody (al. Ossolińskich S, ul. Sielanka Ba, ul. Markwarta 11). Do 
wyjątków należy otwarty bieg metalowych schodów, komunikujących 
wszystkie kondygnacje, dostawiony do elewacji bocznej, północnej wil- 
li przy al. Ossolińskich 11. Klatki schodowe zostają często zamknięte 
w osobnej bryle, doświetlają je wąskie piony okien z kolorowych szybek 
(ul. Asnyka 2, ul. Kopernika 12, 14) lub jednobarwnych, dzielonych li- 
stwami we wzory geometryczne (ul. Markwarta 11, al. Ossolińskich 9). 
Oprawa wejścia akcentowana jest zazwyczaj przez oprawę z cegły klin- 
kierowej lub z płytek ceramicznych (ul. Asnyka 1, ul. Kopernika 9, ul. Mar- 
kwarta 11, al. Ossolińskich S, pl. Weyssenhoffa 4). W jednym z projek- 
tów wejście flankują wąskie murki, również obłożone płytkami ceramicz- 


-68-
>>>
nymi i główny otwór drzwiowy dookreślony został przez betonową kulę 
(ul. Asnyka l). 
We wnętrzach klatki schodowe kształtowane są w zależności od ilości 
samodzielnych mieszkań mieszczących się w jednym budynku. 
Budynki Sielanki z tego etapu zabudowy wznoszone były zasadniczo 
jako domy dwu-lub wielorodzinne. Jedynym przykładem budownictwa 
jednorodzinnego, przynajmniej według składanych w Magistracie Miasta 
Bydgoszczy pism z prośbą o wydanie zezwolenia budowlanego, była willa 
przy ul. Sielanka Ba. Wejście główne, poprzedzone tarasem elewacji za- 
chodniej, prowadziło bezpośrednio do przestronnego holu parteru, wyło- 
żonego klepką dębową. W części północnej hol otwierał się na szeroką, 
komunikującą kondygnacje klatkę schodową, a w części południowej ko- 
munikował kolejne pomieszczenia: obszerny gabinet, salon i pokój jadal- 
ny, dwa ostatnie pomieszczenia wychodziły na przeszklony ogród zimo- 
wy, wyłożony kamienną posadzką. Część północno-wschodnia domu za- 
rezerwowana była dla kuchni, spiżarni, kredensu i pokoju dla służby. Tu- 
taj można się było dostać osobnym wejściem w elewacji bocznej, północ- 
nej. Piętro, również z obszernym holem, mieściło dwie sypialnie, dwa po- 
koje, pracownię, garderobę, łazienkę i pokój dla służby. W budynkach 
projektowanych dla dwóch lub więcej rodzin w sposób praktyczny roz- 
wiązywano umiejscowienie klatki schodowej i układ mieszkań. Klatki scho- 
dowe otrzymywały osobny pion, wydzielony często z bryły budynku (ul. 
Kopernika 14, pl. Weyssenhoffa 2, 4, 6) lub odsunięty z lica fasady (ul. 
Asnyka 2, 3, al. Ossolińskich 19, 21, ul. Sielanka 3). Na parterze i piętrze 
kształtowano pomieszczenia podobnie. Na każdej kondygnacji były dwa 
czteropokojowe mieszkania z służbówkami, kuchnią i łazienką. Często 
we wnioskach o wydanie zezwolenia pojawia się prośba o urządzenie jed- 
nopokojowego mieszkania w suterenie lub na poddaszu. 
Przy niektórych projektach willi zachowały się dokładne rysunki ogrodu, 
z zaznaczonymi ścieżkami, trawnikami, żywopłotami, drzewami. W planie 
ogrodu willi przy ul. Markwarta 11 ścieżka wokół domu ułożona została 
z różnej wielkości prostokątnych płytek ceramicznych, pergola obiegają- 
ca taras, obsadzona zielenią łagodnie łączy się z roślinnością ogrodu. Po 
stronie elewacji wschodniej do ogrodzenia przylega niewielki, prostokątny 
basen z wodotryskiem. Naroża posesji akcentują drzewa, a wzdłuż ogro- 
dzenia nasadzono krzewy. W projekcie ogrodu willi przy al. Ossolińskich S 


-69-
>>>
do projektu zakładającego założenie basenu z fontanną, pergoli i ogrodu 
warzywnego, otoczonego drzewami, dodano ustawioną pod pergolą rzeź- 
bę siedzącego satyra. W projekcie willi przy ul. Sielanka Ba przewidziano 
ogród zimowy. W ogrodzie willi przy ul. Asnyka 1 ścieżki wyłożono łama- 
nym kamieniem. 
Kiedy po okresie zastoju budowlanego, trwającego na Sielance około 
dziesięciu lat, przystąpiono znów do wznoszenia domów, tendencje w ar- 
chitekturze uległy radykalnej zmianie. Wprawdzie w pierwszych latach 
po odzyskaniu niepodległości wciąż modne były domy wzorowane na 
dworku polskim, popularne szczególnie w zabudowie dzielnic-ogrodów, 
ale już pod koniec lat 20. XX w. pojawiły się budynki o prostych, kubicz- 
nych bryłach, pozbawione ornamentu. Funkcjonalizm, popularny na za- 
chodzie Europy i w Rosji, szybko przyjął się i w Polsce. Najpierw w War- 
szawie, gdzie zachwycili się nim młodzi absolwenci tamtejszej politechni- 
ki, potem upowszechniał się w innych miastach, również w Bydgoszczy. 
Na terenie zabudowywanej znów od 1927 r. Sielanki pojawiały się naj- 
pierw projekty zestawiane tylko z prostopadłościennych brył, rzadko wzbo- 
gacone skromnym detalem, ale jednocześnie tańsze w realizacji. Z począt- 
kiem lat 30. XX w., kiedy kraj pomału wychodził z kryzysu, dzielnicę wzbo- 
gaciły śmielsze projekty, o silnie rozczłonkowanych bryłach, a także luk- 
susowe wille, wystawiane dla bogatych inwestorów. 
Historia projektowania i zabudowywania bydgoskiej dzielnicy Sielan- 
ka obejmuje przeszło czterdzieści lat. W tym czasie, kiedy zmieniały się 
tendencje urbanistyczne i style w architekturze europejskiej, na Sielance 
powstał różnorodny, ale zaskakująco harmonijny, otoczony zielenią ze- 
spół budynków. Pozwala on prześledzić w zmniejszonej skali historię ar- 
chitektury bydgoskiej od początków do końca lat 30. XX w. Znajdziemy 
tutaj wille dla średnio zamożnych urzędników, domy - dworki popularne 
po I wojnie światowej w zabudowie dzielnic-ogrodów, wreszcie budynki 
funkcjonalistyczne, których jedynym dopuszczalnym ornamentem mo- 
gła być zieleń pnąca się po gładkich ścianach elewacji. 
Po latach zapomnienia i zaniedbania ten zakątek Bydgoszczy odzysku- 
je swój blask. Wille, remontowane od końca lat 90. XX w., ukazują na 
nowo swoją urodę. Niestety, część z nich bezpowrotnie traci oryginalne 
stolarki okienne i drzwiowe, a nowe, plastikowe nie zachowują nawet pier- 
wotnych podziałów. Rozbierane są werandy, skuwane skromne dekoracje 


-70-
>>>
sztukatorskie. Mając na uwadze unikalność założenia dzielnicy-ogrodu, 
wskazane byłoby objęcie tego terenu ochroną konserwatorską i wpisanie 
całego kompleksu do rejestru zabytków. W pełni na to zasługuje. 


1. Projekt willi przy ul. Wyspiańskiego B. T. patzwald. 1914 r. 


2. Projekt willi przy ul. Sielanka 2. B. Jankowski. 1927 r. 


-71-
>>>
W;" T 


3. Projekt willi przy al. Ossolińskich 5. J. Kossowski. 1935 r. 


. ':" 
 ...: a;
 : r-. 
J 


 
\:' 

 . - ...
.. 


(0 


;- 
. 
 
 
t:.. . 


- .; 



.
'" n" 


. ".; Ji . -
:r '$ 
-_.- ": I;
 
:i"i 


;'
:-- 

 


4. Projekt willi przy ul. Sielanka Ba. J. Kossowski. 1933 r. 


-72-
>>>
\ 


-- 


" 
ł-..... 


...... 


, 'ł 
.. 


. . . 
. 


Ił 


Jo 
...-"'""" 


) 


-". 


J 


l 
I 


5. Willa przy ul. MarkwaTta lI, J. Kossowski, fot. z końca lat 30. XX w. 


. 


[ 


ł 


- - 


. . IW 


.. 


I 4 ł 
ł 
 


j . ,,* ,.,
"\".,,, , 
.' 
.. 


... 


6. Willa przy ul. Asnyka 6, wzniesiona wg projektu J. Kossowskiego w latach 1933-1934. 


-73-
>>>
,. 


""'" 


. ł I 
.. J 


.-- 
o:; 



 
1,
. "
o 


-.. 


, 


- 


.. 


, 


, \ 
--:..... 


.. . 



 t 


.1 


.. i 


Al. 


Z Wzlln przy ul. Asnyka 3, wzniesiona wg projektu B. Polakiewicza w latO£h 1933-1934. 


Źródła: 
Archiwum Państwowe w Bydgoszczy, Akta budowlane miasta Bydgoszczy, sygn. 1-12, 2702-2706, 2881- 
2891,4201-4204, 5085-5090, 5093-5100, 6089-6107, 7539, 7541, 7542, 7545, 7546, 7772-7778; APB. 


Literatura: 
1. Bydgoszcz. Studium Historyczno-Konserwatorskie 8. Śródmieście cz. 7. pod red. B. Derkowskiej- 
Kostkowskiej, Bydgoszcz 1999. 
2. Derkowska-Kostkowska B., O założeniu Sielanki - bydgoskiego miasta ogrodu, "Materiały do dzie- 
jów kultury i sztuki Bydgoszczy i Regionu", z. 4. Bydgoszcz 1999. 
3. Fabiański M., Purchla J., Historia architektury Krakowa w zarysie, Kraków 2001. 
4. Faryna-Paszkiewicz H., Saska Kępa 1918-1930. Architektura i urbanistyka, Warszawa 1989. 
S. Gtinzel M., Bydgoszcz i jej ogrody [w:] Pamiętnik jubileuszowy wystawy ogrodniczej w Poznaniu, 
Poznań 1926. 
6. Jastrzębska-Puzowska 1., Urzędnicze osiedle domów jednorodzinnych na BielawO£h, "Materiały 
do dziejów kultury i sztuki Bydgoszczy i Regionu", z. 6, Bydgoszcz 2001. 
7. Jarkiewicz Z., Bydgoszcz: Miasto - osiedla - ulice i place, Bydgoszcz 1995, mps, Wojewódzka 
i Miejska Biblioteka Publiczna w Bydgoszczy, sygn. Fby 151 1-15. 
8. Kaman O., Herman Joser Stilbben Stiidtebau 1876-1930, Wiesbaden 1996. 
9. Kotula A., Krakowski P., Architektura współczesna. zarys rozwoju, Kraków 1967. 


-74-
>>>
lO. Licznerski A.. Rozwój terytorialny Bydgoszczy. "Kronika Bydgoska" R.II: 1971, Bydgoszcz 1971. 
II. Licznerski A, Dorobek budowlany i architekcolliczno-urbanistyczny miasta w latach 1920-1945 
[w:] Bydgoszcz w latach 1920-1970. Mareriały z sesji popularno-naukowej, Bydgoszcz 1972. 
12. Licznerski A, Urbanistyka [w:] Bydgoszcz historia kultura życie gospodarcze, praca zbiorowa, 
Gdynia 1959. 
13. Olszewski A.K., Dzieje sztuki polskiej 1890-1980 w zarysie, Warszawa 1988. 
14. Olszewski AK., Nowa forma w architekturze polskiej 1900-1925, teoria i praktyka, Wrocław. 
Warszawa. Kraków 1961. 
15. Ostrowski W., Ebenezer Howard pionier wspólczesnej urbanistyki. "Architektura Perensis. Studia 
i materiały do Teorii i Historii Architektury i Urbanistyki", t. IX, Warszawa 1971. 
16. Skuratowicz J.. Architektura Poznania 1890-1918, Poznań 1991. 
17. Skuratowicz J., Architektura Wielkopolski w dwudziestoleciu międzywojemzych [w:] Sztuka dwu- 
dziestolecia międzywojennego, materiały z sesji SHS. Warszawa 1982. 
18. Sołtysik M., Gdynia, miasto dwudziestolecia międzywojennego. Urbanistyka i architektura, 
Warszawa 1993. 
19. Wysocka A., Osiedle w Lesie Gdańskim. ..Materiały do dziejów kultury i sztuki Bydgoszczy 
i Regionu", z. 7, Bydgoszcz 2002. 
20. Allgemeines Lexikon der bildenden Kiinstler von der Antike bis zur Gegenwart, herausgegeben 
H.Vollmer, Bad XXXII, Leipzig 1938, s. 235. 
21 Historia Bydgoszczy, pod red. M. Biskupa, Warszawa-Poznań 1991. 
22. Neuere Bauwerke und Bauten in Bromberg und HistoTischer Riickblick: Zur Geschichte des Netze- 
distTikts und des Bromberger Kanais. FestschTift zur 42. Abgeordneten - Versammlung des Verban- 
des Dezltscher Architekten- und Ingenieuvereine. Bromberg, 21.-24. August 1913, Bromberg 1913. 
23. Sztuka świata, leksykon, Warszawa 1998.
>>>
Arleta Szcząchor 


Tradycje żeglugi bydgoskiej 
- Lloyd Bydgoski (1891-1945) 


Intensywny rozwój bydgoskiego przemysłu w drugiej połowie XIX w. 
i nasilający się w związku z tym ruch żeglugowy na Wiśle i Brdzie zrodził 
potrzebę zorganizowania sprawnie funkcjonującego przedsiębiorstwa. 
które byłoby w stanie przejąć od istniejącej tu od lB70 r. I żeglugi holowni- 
czej większe transporty. Dochodził do tego również spław drewna oraz 
przeładunek i składowanie towarów w portach nad Wisłą, Brdą i Kanałem 
Bydgoskim. Wyzwanie to podjął właśnie Lloyd Bydgoski, przedsiębior- 
stwo, które w okresie dwudziestolecia międzywojennego urosło do rangi 
największego armatora żeglugi śródlądowej w Bydgoszczy i jednego z naj- 
większych w Polsce. 2 


#- 


.. . 
.. :.. 


.. 
... . 



i . -
 \
. 
., 


'" 


id lrł 



. 
 .. 


.. 
I tli "l . 'I ;J " t 

hr. , 

' ol i · ł 
 

. - - 
 -.. 
.,. 
*łt; l. ! 'i:..... 
" L.. 
.'

 ....... -.
-:: . 
., ------- 
 
- 

 
 
,:' I 


a 


- 


,t I 


.: 


I .' 


. 't..- 
'-I . 


.1 tiIW'"", 

u._ tI 
'&1. ". .:.Ił l.;.. 1J" a.- , 
- .

.... ' 


....- 


..... 


'-- 


Pll!' 


--- 



 


Siedziba Lloyda Bydgoskiego przy ul. Grodzkiej, 1942 
(pocztówka ze zbiorów K. Golańczyka). 


-76-
>>>
"Bromberger Schleppschiffahrt Aktiengesellschaft" - bo tak nazywał 
się pierwotnie Lloyd Bydgoski - zostało zarejestrowane w rejestrze han- 
dlowym Sądu Obwodowego (Amtsgericht) w Bydgoszczy w dniu 17 sierp- 
nia lB91 r. 3 Firmę założyli: znany bydgoski bankier i radca komercjalny 
Louis Aronsohn 4 , radcy miejscy Heinrich Dietz 5 , Fritz Kleindienst, Karl 
Wenzel 6 i Emil Werckmeister 7 oraz gmina Bydgoszcz. Jej rodowód jest 
ściśle związany z powstałą w lBB3 r. spółką komandytową "Bromberger 
Schleppschiffahrt E W. Bumke"8, która powstała z kolei głównie w celu 
przejęcia od ówczesnego bydgoskiego bankiera Aronsohna przyznanej mu 
przez Regencję Królewską koncesji na prowadzenie holowniczej żeglugi 
łańcuchoweji 9 na dolnej Brdzie, od jej ujścia do Wisły do śluzy miejskiej 
w Bydgoszczy. 10 Do powstania i rozwoju holownictwa łańcuchowego przy- 
czynili się również fabrykanci, bracia Teodor i Adolf Wulffowie ll , którzy 
w latach 60. XIX w. - wraz ze wspomnianym już bankierem Aronsoh- 
nem i starszym maszynistą Grafem - zainicjowali to przedsięwzięcie. 12 
Lloyd przejął od spółki EW. Bumkego wymienioną koncesję jak również 
dwa holowniki łańcuchowe, śrubową łódź parową "Victor", fabrykę ma- 
szyn w Zimnych Wodach, posiadłość w Czersku Polskim wraz z gorzelnią 
oraz wszystkie prawa i obowiązki wynikające z umów zawartych wcze- 
śniej przez spółkę EW. Bumkego. 13 
Siedzibą Lloyda - przez cały okres istnienia - była Bydgoszcz, a jego 
dyrekcja mieściła się w stylowym budynku przy ulicy Grodzkiej 17, gdzie 
obecnie znajduje się Oddział Regionalny BRE Banku S.A. Kapitał zakłado- 
wy spółki, później wielokrotnie zmieniany, wynosił na początku 
1.000.000,00 marek, a wydawane na okaziciela akcje miały nominały 
1.000,00 marek. Czas trwania spółki określono jako nieograniczony. 
W paragrafie drugim uchwalonego statutu l4 sprecyzowano także zakres 
działalności gospodarczej Towarzystwa. Lloyd był upoważniony do pro- 
wadzenia następujących czynności handlowych: spedycja, transport wod- 
ny (głównie prowadzenie żeglugi holowniczej), flisowanie, przeładunek 
towarów oraz handel drewnem. Firma mogła również lombardować przy- 
jęte na skład towary, kupować nieruchomości, prowadzić różnego rodzaju 
przedsiębiorstwa przemysłoweJ a od 1926 r. również publiczny dom skła- 
dowy. Organami spółki były: Zarząd, Rada Nadzorcza i Walne Zgroma- 
dzenie Akcjonariuszy. Rada Nadzorcza składała się z S do 9 OSÓb 15 , 
z których jedna musiała być członkiem bydgoskiego Magistratu, a przy- 


-77-
>>>
najmniej cztery powinny mieszkać w Bydgoszczy.l6 Funkcje przewodni- 
czących Rady Nadzorczej pełnili w okresie pruskim kolejni nadburmistrzo- 
wie Bydgoszczyl?: Hugo Braesicke l8 , Alfred Knobloch 19 , Paul Mitzlaff 20 oraz 
radca miejski Heinrich Dietz. Wiceprzewodniczącym Rady Nadzorczej był 
przez wiele lat Louis Aronsohn 21 , który początkowo zarządzał również 
Towarzystwem. 22 Wśród członków Rady Nadzorczej znajdowało się wie- 
lu znanych w Bydgoszczy i regionie niemieckich kupców, fabrykantów 
i bankierów, m.in. Franz Bengsch, Emil i Georg Werckmeister 23 , Wilhelm 
Wurl, Oskar Peter, Hermann Dyck, Moritz Jacoby, Karl August Bumke, 
Hans Beckert, Martin i William FriedUinder, Franz Krause, C.D. Max Franc- 
ke, Wilhelm Blumwe 24 , Rudolf Pohlmann. Członkami Zarządu byli przez 
wiele lat F.W. Bumke (do 1906 r.) i inż. Ernst Mtiller (do końca 1924 r., 
w latach 1907-1921 jako jedyny członek Zarządu). 
W celu realizacji określonych w statucie celów spółka nabyła parcele 
w podbydgoskich gminach (dziś dzielnice Bydgoszczy): Zimne Wody i Ka- 
puściska jak również folwark Siernieczek oraz młyn i cegielnię w Czersku 
Polskim. 25 Wkrótce Lloyd przejął także prawa i obowiązki Gminy Miej- 
skiej Bydgoszcz, wynikające z zawartej przez nią umowy z pruskim Skar- 
bem Państwa. Według niej, Skarb Państwa zobowiązywał się do poprawy 
stanu dróg wodnych między Wisłą a Odrą, wykonania przekopu w łuku 
dolnej Brdy i do odstąpienia Gminie Miejskiej Bydgoszcz obu martwych 
ramion rzeki w Zimnych Wodach. Miasto natomiast zobowiązało się do 
nieodpłatnego odstąpienia Skarbowi Państwa koniecznego do tego prze- 
kopu gruntu oraz do założenia na lewym brzegu Brdy punktu przeładun- 
kowego i wyposażenia go we wszystkie niezbędne urządzenia. Jako re- 
kompensatę, w zamian za zrzeczenie się na rzecz Lloyda swoich praw, 
Miasto otrzymywało "Przy podziale czystych zysków 4% tej sumy, którą 
się rozdziela pomiędzy akcjonariuszy ponad 10% dywidendy", według okre- 
ślonych w statucie przepisów. 26 
Natychmiast po utworzeniu nowego przedsiębiorstwa przystąpiono do 
rozbudowy i modernizacji przejętych zakładów przemysłowych oraz orga- 
nizowania nowych. Już w 1B91 r. bydgoski Lloyd uruchomił fabrykę ma- 
szyn i stocznię w Zimnych Wodach. Fabryka maszyn produkowała m.in. 
kotły parowe, żurawie, różnego rodzaju konstrukcje stalowe i łańcuchy ho- 
lownicze. Szybko wyspecjalizowała się także w produkcji urządzeń na wy- 
posażenie gorzelni. Oprócz zamkniętych kadzi fermentacyjnych, wy twa- 


-78-
>>>
rzano tu urządzenia według patentu wieloletniego dyrektora naczelnego 
Lloyda i członka jego Zarządu, inż. Ernsta Mtillera. Tłocznia ślimakowa sys- 
temu MOllera do czyszczenia zacieru słodoweg0 27 uważana była za najlep- 
szą ze znajdujących się wówczas na rynku aparaturę tego typu. Opinię taką 
utrzymała zresztą aż do wybuchu I wojny światowej. Do 1907 r. wyprodu- 
kowano przeszło BOD tych urządzeń, a zamówienia napływały nie tylko z wszyst- 
kich prowincji Niemiec, ale również z zagranicy. W sumie sprzedano je do 
przeszło tysiąca gorzelni. 28 W fabryce maszyn dokonywano także napraw 
urządzeń pracujących w pozostałych zakładach przemysłowych Towarzy- 
stwa. W stoczni Lloyda budowano parowce, berlinki oraz innego typu statki 
rzeczne, zarówno konstrukcji drewnianej, stalowej, jak i kombinowanej (tzn. 
dno drewniane, burty stalowe). Poza tym, dokonywano tu również remon- 
tów własnego taboru pływającego oraz na zlecenie innych przedsiębiorstw 
żeglugowych i prywatnych właścicieli. 
W lB92 r. uruchomiono cegielnię parową oraz tartak w Czersku Polskim, 
k. Łęgnowa. Cegielnia wyposażona w obrotowy piec ceglarski produkowała 
wiele rodzajów cegieł, dachówki oraz rury drenarskie. 29 W 1904 r. zainsta- 
lowano w niej również, wykonaną w fabryce maszyn Lloyda, nowoczesną 
prasę do formowania cegieł. Tartak w Łęgnowie pracował początkowo dzię- 
ki lokomobili 30, która poruszała wszystkie zainstalowane w nim urządze- 
nia. Wkrótce zastąpiono ją maszyną o mocy 75 KM, a następnie jeszcze 
nowocześniejszą 3-cylindrową maszyną parową o mocy 150 KM. Na po- 
czątku XX w. zakład przerabiał 30 tys. m 3 drewna. Plac składowy o powierzch- 
ni 60 mórg miał własną bocznicę kolejową. W 1907 r. tartak zatrudniał ok. 
70 pracowników. Drugi tartak należący do bydgoskiego Lloyda znajdował 
się w Zimnych Wodach i zbudowany został w lB99 r. Początkowo pracowa- 
ło w nim sześć traków. Później zainstalowano jeszcze inne nowoczesne 
maszyny i urządzenia, m.in. automatyczne toczydło do ostrzenia pił, wy- 
krawarkę piłową oraz kilka nowych traków. Większość wyposażenia tego 
tartaku również wykonała fabryka Uoyda. Ilość przerabianego w nim drew- 
na dochodziła do SS tys. m 3 (pocz. XX w.). Do przytartacznej składnicy 
o powierzchni 100 mórg dochodziła linia kolejowa. W Czersku Polskim Uoyd 
posiadał również gorzelnię wyposażoną w nowoczesną, wysokoprężną 
maszynę parową oraz kompletne urządzenia do wytwarzania alkoholu. 
Kontyngent państwowy na jego produkcję wynosił wprawdzie 33 tys. litrów 
rocznie, najczęściej jednak limit ten przekraczano. 31 


-79-
>>>
W lB97 r. opracowany przez Lloyda projekt portu przeładunkowego 
w Zimnych Wodach uzyskał zgodę rządu pruskiego. Już w listopadzie uda- 
ło się uruchomić kolej dojazdową i pierwsze magazyny. Następnie rozpo- 
częto jego intensywną rozbudowę. W lB9B r. wybudowano magazyny przy- 
stosowane do jednoczesnego przeładunku towarów z barek do wagonów 
i odwrotnie, przedłużono tory kolejowe (w 1901 r. doprowadzono je do ul. 
Fordońskiej), zainstalowano nowoczesny żuraw parowy oraz powiększo- 
no place składowe. Rok później, ze względu na dużą ilość zleceń na skła- 
dowanie cukru, wybudowano dwa nowe magazyny (każdy z nich mógł 
przyjąć BO.OOO cetnarów). Cukier kierowano również do magazynów Lloy- 
da w Toruniu i Nakle, gdyż magazyny bydgoskie były już pełne. W 1904 r. 
w porcie przeładunkowym rozpoczął pracę żuraw o nośności 20 ton (wy- 
konany w fabryce Lloyda). Na początku XX w. zdolność przeładunkowa 
portu sięgała już 2 tys. wagonów rocznie. 
W 1904 r., w związku z budową tartaku i fabryki maszyn w Zimnych 
Wodach oraz rozbudową portu przeładunkowego, władze Lloyda zdecy- 
dowały się uruchomić w pobliżu tych zakładów restaurację. Jej otwarcie 
nastąpiło w 1905 r. 32 
Wielkie zakole Brdy w okolicy Kapuścisk Wielkich tworzyło przeszko- 
dę trudną do pokonania i niebezpieczną dla żeglugi i spławu drewna. Do 
regulacji rzeki w tym miejscu dążył już od dawna Urząd Budownictwa 
Wodnego, ale realizacja tego zadania ciągle napotykała na trudności, głów- 
nie ze strony właścicieli gruntów w Kapuściskach. Wchodzący w rachubę 
obszar Kapuścisk - w przypadku wykonania przekopu - zostałby dosyć 
niefortunnie podzielony, a jego część utworzyłaby trudną do zagospoda- 
rowania wyspę. Aby pomóc w przezwyciężeniu tych trudności, Lloyd 
wykupił teren Kapuścisk niezbędny do budowy i przekazał go bezpłatnie 
do dyspozycji wspomnianego urzędu. 33 Przekop długości BOD m, radykal- 
nie zmieniający dotychczasowy kierunek rzeki, był gotowy już w lB97 r. 34 
Jednocześnie dostosowano ten odcinek Brdy do potrzeb portu Lloyda, który 
uzyskał także połączenie kolejowe ze stacją w Kapuściskach. Towarzy- 
stwo wybudowało tutaj również drogę z dwoma mostami, łączącą ul. For- 
dońską z ul. Toruńską (dziś: ul. Sporna). Oba mosty, jeden nad Brdą (ok. 
SB m), drugi nad jej martwym ramieniem (ok. 24 m), wykonane zostały 
w fabryce maszyn Lloyda, a całe połączenie drogowe, gotowe już w 1900 r., 
kosztowało 75.000,00 marek. Obie inwestycje Towarzystwa służyły nie 


-80-
>>>
tylko interesom Lloyda, ale miały również ogromne znaczenie komunika- 
cyjne dla całej Bydgoszczy. Ulica Sporna z mostami była bowiem jedynym 
połączeniem drogowym między Bydgoszczą a Czerskiem Polskim. Prze- 
kop natomiast poprawił znacznie bezpieczeństwo żeglugi i spławu drew- 
na na tym odcinku rzeki. 
Bydgoski Lloyd posiadał również własną Kasę Chorych. Powstała ona 
l maja lB93 r. i obejmowała pracowników fabryki budowy maszyn, dwóch 
tartaków i gorzelni. 3S Oprócz ustawowych świadczeń minimalnych, płacono 
również "chorobowe" za niedziele i dni świąteczne oraz "pogrzebowe" dla 
członków rodziny (żona - 20 mk, dziecko - 10 mk). Mimo tych dodatkowych 
- jak na ówczesne warunki - świadczeń, wysokość składek przez dłuższy 
czas nie ulegała zmianie i wynosiła 3% przeciętnej dniówki. Bezpłatna opieka 
lekarska nie obejmowała jednak członków rodzin pracowników. Przewod- 
niczącym Kasy był dyr. E. MOller. 36 Mimo że l stycznia 1904 r. powstała 
w Bydgoszczy Gemeinsame Ortskrankenkasse, skupiająca część istniejących 
w mieście ubezpieczalni, Kasa Chorych Lloyda zachowała autonomię.37 
Wiele zakładów przemysłowych Lloyda znajdowało się w okolicach 
Bydgoszczy - Zimne Wody, Kapuściska Małe, Kapuściska Wielkie, Czersk 
Polski, Siernieczek, Ściersk - z dala od robotniczych dzielnic miasta. Z tego 
względu firma pobudowała dla swoich robotników mieszkania w pobliżu 
fabryk, w Zimnych Wodach i Kapuściskach Małych (sześć domów z 25 
mieszkaniami) oraz w Czersku Polskim (dwa domy z 12 mieszkaniami 
i dwa domy z sześcioma mieszkaniami). Oprócz tego w Czersku Polskim, 
Kapuściskach Wielkich i Zimnych Wodach znajdowało się 30 dalszych 
mieszkań dla robotników rolnych i urzędników, w których przejściowo 
mieszkali również rzemieślnicy.38 
Rosła sukcesywnie liczba taboru pływającego przedsiębiorstwa. Z po- 
czątkiem 1905 r. Lloyd zajął się również transportem wodnym, rozwijając 
działalność spedycyjną. W styczniu 1906 r. Lloyd zakupił od firmy Brom- 
berger Dampfschiffgesellschaft cztery parowce: "Genitiv" , "Bromberg" , 
"Montwy" i "Neptun", dwie berlinki: "Otto" i "Karl" oraz dwie nieru- 
chomości w Gdańsku. 39 Przejął również żeglugę towarową między Gdań- 
skiem a Bydgoszczą oraz innymi miejscowościami położonymi nad Wisłą 
(aż do Torunia). W 1919 r. Lloyd uruchomił swoją filię w Gdańsku 40 oraz 
przedstawicielstwa dla ekspedycji towarów w Tczewie, Gniewie, Korze- 
niowie, Nowem nad Wisłą i Świeciu. 41 


-81-
>>>
Już na początku XX w. Uoyd był prężnie działającym przedsiębiorstwem 
o szerokim, często nietypowym jak na firmę żeglugową zakresie działal- 
ności gospodarczej. Opierając się na wymianie towarowej, dokonywanej 
przez ośrodek bydgoski, stworzył dla siebie trwałe podstawy egzystencji. 
19 stycznia 1920 r., wraz z przejęciem Bydgoszczy przez władze polskie, 
rozpoczął się nowy okres w historii Uoyda. 42 B maja 1920 r. prezesem 
Rady Nadzorczej Towarzystwa został komisaryczny prezydent miasta, 
adwokat Jan Maciaszek. 43 We władzach przedsiębiorstwa Polaków re- 
prezentował jeszcze radca sprawiedliwości Melchior Wierzbicki. 44 Na 
krótko pozostali w niej dotychczasowi niemieccy akcjonariusze: L. Aron- 
sohn, W. Wurl, F. Krause, F. Bengsch i M. Francke. 45 Wkrótce rozpoczęła 
się stopniowa polonizacja przedsiębiorstwa, czego wyrazem była m.in., 
dokonana 24 sierpnia 1920 r., częściowa zmiana nazwy na "Uoyd Byd- 
goski, Bromberger Schleppschiffahrt, Towarzystwo Akcyjne".46 W 1921 r. 
do Rady Nadzorczej Uoyda weszli: Aleksander Lednicki, dyrektor Banku 
Małopolskiego S.A. - Aleksander Ungar z Krakowa i bydgoski radca miej- 
ski, dyrektor Karbidu Wielkopolskiego inż. Stanisław Rolbieski 47 , a rok 
później: ziemianin Edward Woyniłłowicz i radca miejski Stanisław Żerom- 
ski 48 , obaj z Bydgoszczy.49 Dyrektorem Lloyda pozostał inż. Ernst 
Miilller. 7 lipca 1921 r. drugim członkiem Zarządu wybrano dr. inż. Hie- 
ronima Zielińskiego z Berlina. W firmie pozostał wieloletni prokurent 
Edward Krause, który 30 maja 1922 r. objął również stanowisko wicedy- 
rektora Uoyda. 50 
Sytuacja przedsiębiorstwa w 1920 r. była bardzo trudna. Transporty 
kloców drewnianych z Królestwa nie nadchodziły, Kanał Bydgoski był 
zamknięty, część taboru pływającego zasekwestrowana przez Regencję, 
a cegielnia nieczynna ze względu na wysokie koszty materiałowe, brak 
węgla i dostatecznej ilości wykwalifikowanych robotników. Część berli- 
nek Uoyda znajdowała się w Gdańsku, gdzie używano ich do składowa- 
nia towarów. Port przeładunkowy zajmował się jedynie spedycją desek, 
progów i torfu. Place Towarzystwa wydzierżawiono do zestawiania wago- 
nów. Udało się natomiast utrzymać przez cały rok produkcję tartaku. Spo- 
re zamówienia miała fabryka maszyn i stocznia, przewidywano nawet ko- 
nieczność zatrudnienia dodatkowych robotników. SI 
Niepewna sytuacja polityczna oraz ogólne trudności komunikacyjne 
spowodowały, że w 1921 r. w ogóle nie spławiano drewna Wisłą. Wstrzy- 


-82-
>>>
many był również ruch żeglugowy między Wisłą a Odrą. Statki Lloyda 
wykorzystywano w związku z tym do holowania pustych szkut niemiec- 
kich do Ujścia, szkut ze zbożem z Gdańska do Bydgoszczy i Torunia oraz 
na organizowanie rejsów wycieczkowych. Później holownictwo ustało 
prawie zupełnie i Lloyd zmuszony został do zawieszenia tego ruchu oraz 
redukcji załogi. Niewiele zleceń otrzymał port przeładunkowy Lloyda. 
W czerwcu zakończono montowanie wagonów, a wydzierżawione w tym 
celu place przeszły znowu do dyspozycji przedsiębiorstwa. Prawie całko- 
wicie załadowano przyjęte w 1920 r. do składowania progi kolejowe i tar- 
cicę. Zwyżka cen na drewno spowodowała jednak, że do magazynów nie 
nadeszły nowe transporty tego surowca, a wysyłek do Niemiec i Gdańska 
dokonywano bezpośrednio z tartaków, z pominięciem magazynów. Trans- 
porty cukru, który stanowił główny artykuł przewozowy, nie nadeszły 
w ogóle, gdyż zmniejszyła się jego produkcja, a stosunkowo niskie stawki 
kolejowe spowodowały, że cukier transportowano na ogół koleją. Zyski 
osiągnięte z obrotu w przeładowni były zatem niewielkie. Nie spodziewa- 
no się poprawy sytuacji również i w roku następnym. Pomyślnie nato- 
miast rozwijała się żegluga na Wiśle. Zadowalający stan wody i ożywie- 
nie, jakie nastąpiło w ruchu żeglugowym, spowodowało, iż Lloyd wynajął 
nawet obce berlinki i parostatki. Sytuacja zmieniła się jednak w połowie 
czerwca. Zastój gospodarczy spowodował zmniejszenie się ruchu towaro- 
wego. Coraz dotkliwiej odczuwano konkurencję kolei. Pogorszyły się wa- 
runki żeglugi ze względu na niezwykle niski stan wody na Wiśle. Sytuacja 
taka trwała aż do zimy, stąd zysk osiągnięty z tej działalności w pierwszej 
połowie roku znacznie się obniżył. 
Ze względu na bardzo suche lato również sytuacja gospodarstw rol- 
nych Lloyda nie przedstawiała się najlepiej. Spore straty w plonach wywo- 
łały przerwy w nawadnianiu pól odciekowych. 52 W 1921 r., po wykończe- 
niu zaległych zamówien, znacznie ograniczył swoją produkcję tartak Lloy- 
da, a we wrześniu i październiku trzeba było go nawet zamknąć. Sytuacja 
pogorszyła się jeszcze ze względu na częste wstrzymywanie ruchu kolejo- 
wego i brak wagonów do przewozu tarcicy przeznaczonej dla Niemiec. 
Wysokie ceny robocizny i materiałów spowodowały, że produkcja ta przy- 
niosła jedynie ograniczone zyski. 
W 1921 r. cegielnia Lloyda pracowała od początku kwietnia do połowy 
września i wyprodukowała ok. 1,25 mln cegieł. Przez cały rok pracowała 


-83-
>>>
natomiast fabryka maszyn, w której zatrudniono nowych pracowników. 
Wykonywała - oprócz robót bieżących dla innych oddziałów firmy - prze- 
budowę i naprawę wagonów kolejowych, parowozów i statków. Zrealizo- 
wała ponadto duże zlecenie dla Dyrekcji Wileńskiej oraz dla budującej się 
w Bydgoszczy fabryki kabli. Zwiększył się popyt na prasy ślimakowe sys- 
temu MOlIera oraz na części zamienne do tych urządzeń. Na brak zamó- 
wień nie narzekała również stocznia Lloyda. Dokonała naprawy kilku 
motorówek Flotylli Wiślanej oraz wielu napraw kotłów i maszyn przy paro- 
statkach Polskiej Żeglugi Państwowej. Przebudowano wiele statków 
i motorówek. S3 Problemem firmy był jednak brak dostatecznej ilości do- 
świadczonych robotników spowodowany odpływem ludności niemieckiej. 
Wkrótce jednak zwolnione przez Niemców miejsca pracy zajęli bydgosz- 
czanie oraz robotnicy napływający do miasta z Wielkopolski, b. Królestwa 
Polskiego i Galicji. 
W pierwszych miesiącach 1922 r., ze względu na korzystniejsze taryfy 
przewozowe, transportem drewna zajmowała się głównie kolej. Sytuacja 
zmieniła się dopiero na przełomie kwietnia i maja, kiedy to ze względu na 
niewystarczającą ilość bocznic i placów składowych w Gdańsku nie nadą- 
żano z wyładowaniem wszystkich transportów. Wówczas to władze zde- 
cydowały się na przejściowe wstrzymanie transportu drewna koleją. Za- 
częto je dostarczać drogą wodną do portu przeładunkowego Lloyda w Ka- 
puściskach Małych, gdzie je magazynowano, a następnie, jako produkt 
surowy lub obrobiony, wysyłano berlinkami i tratwami za granicę lub do 
Gdańska. Nadal nie odbywało się flisactwo na Kanale Bydgoskim w kie- 
runku granicy zachodniej. Większej ilości tratew (z okolic kanałów wschod- 
nich, znad Bugu i Narwi) spodziewano się jednak w 1923 r. Zadowalający 
stan wody na Wiśle, z wyjątkiem czerwca i lipca, sprawił, iż można było 
intensywnie wykorzystać sezon nawigacyjny dla ruchu żeglugowego (po- 
trwał od połowy marca aż do końca listopada). Transportowano głównie 
do Gdańska (drewno obrobione, cegłę, cukier i in.), z Gdańska natomiast, 
ze względu na konkurencję kolei, żegluga nie rozwinęła się na większą 
skalę. Nieopłacalny był ruch pasażerski na Brdzie, a niesprzyjające wa- 
runki pogodowe pod koniec lata sprawiły, iż trzeba było wcześniej go za- 
mknąć. W niewielkim zakresie wykorzystane były również magazyny Lloy- 
da. Susza w 1921 r., ostre mrozy, jakie panowały w 1922 r., a także niewiel- 
kie opady deszczu, spowodowały, iż zbiory w gospodarstwach Lloyda 


-84-
>>>
były niewielkie, również z pól irygowanych. Częste przerwy w nawad- 
nianiu spowodowały, iż firma poniosła z tego tytułu znaczne straty. Ostra 
zima na początku roku, jak również brak drewna własnego, ogranicze- 
nie liczby zamówień, wzrost cen na drewno skutkowały tym, iż nie w peł- 
ni wykorzystano możliwości produkcyjne tartaku. Cegielnia przedsię- 
biorstwa czynna była od kwietnia do października i wypaliła ok. 2 mln 
cegieł. \Vzrost ich ceny skutecznie ograniczył popyt. Na brak zamówień 
nie narzekała natomiast fabryka maszyn Lloyda, odczuwano jednak brak 
surowców. Spadła wydajność pracy związana z brakiem wykwalifikowa- 
nych robotników. Stocznia wykonywała naprawy taboru własnego oraz 
na zlecenie. 54 
15 stycznia 1923 r. Nadzwyczajne Zebranie Akcjonariuszy podjęło - 
głównie ze względu na nasilający się od 1921 r. spadek realnej wartości 
marki polskiej - uchwałę o podwyższeniu kapitału zakładowego do 
50.000.000,00 mk polskich. Emisję nowych akcji przejął znany w Byd- 
goszczy Bank M. Stadthagen. 55 Wymiany dokonywano w stosunku 46 
nowych akcji za jedną starą. Na wniosek przewodniczącego zebraniu 
J. Maciaszka wybrano nowego członka Rady Nadzorczej, którym został 
I dr Bernard Śliwiński, urzędujący od l sierpnia 1922 r. prezydent Bydgosz- 
czy.56 2B kwietnia 1923 r. zatwierdzono wybór Śliwińskiego, który wkrót- 
ce został również prezesem Rady (do 1930 r.).57 
Pogłębiająca się inflacja marki polskiej5B spowodowała - już po trzech 
miesiącach - konieczność ponownej rewaloryzacji kapitału akcyjnego; 
podwyższono go do 150.000.000,00 marek polskich. Emisję akcji przejął 
wspomniany już Bank M. Stadthagen. Na kwietniowym zebraniu podjęto 
także jeszcze jedną bardzo ważną uchwałę. Akcje nowej emisji postano- 
wiono zblokować w syndykacie klauzurowym. Każdy z akcjonariuszy 
zobowiązany był złożyć co najmniej 50 proc. akcji do tzw. syndykatu za- 
mknięcia. Jego utworzenie miało na celu utrzymanie w pewnych rękach 
możliwie dużej ilości akcji firmy. W skład kierownictwa zawiązanego na 
trzy lata syndykatu wchodził jeden przedstawiciel Lloyda w osobie preze- 
sa jego Rady Nadzorczej oraz jeden delegat banku emisyjnego. 59 
W 1923 r. uruchomiono ponownie spław drewna Wisłą przez Kanał 
Bydgoski w kierunku Niemiec. Wykonano jednak niewiele transportów 
na tej trasie. Zdecydowanie większą ilość drewna spławiono z okolic Pińska 
i Górnej Wisły do Gdańska. Nieregularność transportów spowodowała, iż 


-85-
>>>
czysty zysk z tego działu był raczej niewielki. Ruch w porcie przeładunko- 
wym był również mały. Niskie stawki kolejowe sprawiły, że transporty 
wodne stały się nieopłacalne. Magazyny Lloyda, zbudowane swego czasu 
głównie z myślą o magazynowaniu cukru, stały prawie puste (kilkaset ton 
sztucznych nawozów, trochę zboża, węgla i drewna). Żegluga na Wiśle 
nie rozwinęła się ze względu na brak towarów i konkurencję kolei. Ruch 
pasażerski na Brdzie odbywał się wprawdzie przez cały sezon letni, ale 
zysków nie przyniósł. Tartak Lloyda pracował prawie przez cały rok, prze- 
tarto w nim większą ilość drewna okrągłego. Produkcja cegielni w 1923 r. 
nie przewyższyła ubiegłorocznej. Fabryka maszyn, oprócz napraw loko- 
motyw i parowców, zrealizowała w 1923 r. spore zamówienia na przebu- 
dowę i naprawę wagonów kolejowych. Dewaluacja polskiej marki oraz 
opóźniające się zapłaty od zleceniodawców spowodowały, że wystąpiły 
w tym dziale pewne straty. Realizacja tych zleceń pozwoliła jednak na 
zatrudnienie większej ilości robotników, którzy "naleźli chleb i wyćwi- 
czyli się w pracy dotychczas częściowo nieznanej60" . 
W 1923 r. wizytację zakładów przemysłowych Lloyda przeprowadzili 
z ramienia Rady Nadzorczej dr B. Śliwiński i St. Rolbieski. Zwrócili uwagę 
na konieczność zabezpieczenia nieczynnej gorzelni oraz na potrzebę budo- 
wy nowej hali w fabryce maszyn. Z zadowoleniem wypowiadali się o jakości 
cegły produkowanej w cegielni Lloyda. Kontrola ksiąg materiałowych i ra- 
chunkowych nie wykazała nieprawidłowości. 61 
Powierzchnia należących do Lloyda majątków wynosiła 1600 mórg, 
z czego B50 mórg ziemi uprawnej zajmowały folwarki w Siernieczku, Zim- 
nych Wodach oraz centralne gospodarstwo w Ściersku. 62 Uprawiano w nich 
głównie zboże i kartofle. Hodowla bydła przynosiła dziennie, w zależności 
od pory roku, 210-360 litrów mleka, które dostarczano do Bydgoszczy. 
W 1923 r. rozpoczęto również hodowlę owiec. Zakupiono wówczas 35 sztuk 
tych zwierząt. Lloyd posiadał także 70 mórg łąk naturalnych. 
W październiku 1923 r. Edward Woyniłłowicz, członek Rady Nadzorczej 
Lloyda, dokonał lustracji należących do przedsiębiorstwa folwarków. W swo- 
im sprawozdaniu dla władz spółki sformułował wiele uwag krytycznych. Szcze- 
gólną uwagę zwrócił na bardzo zaniedbane ogrody i sady, które - biorąc pod 
uwagę bliskość miasta - mogłyby przynosić znaczne dochody, remontu wy- 
magały zabudowania. Stosownie do wniosków zawartych w sprawozdaniu 
lustracyjnym, podjęto kroki zmierzające do poprawy sytuacji. 63 


-86-
>>>
Długa, mroźna i śnieżna zima opóźniła rozpoczęcie sezonu nawigacyj- 
nego w 1924 r. Żeglugę na Wiśle Lloyd rozpoczął dopiero w połowie kwiet- 
nia. Ilość przewiezionych początkowo ładunków (głównie kopalniaków, 
desek i cegieł) była jednak niewielka. Dopiero w maju wyekspediowano 
większą ilość mąki z Gdańska do Warszawy. Niestety, już w połowie lipca 
zaczął obniżać się stan wody, co ponownie ograniczyło ruch żeglugowy. 
Ożywiła się ona dopiero pod koniec października dzięki eksportowi cukru 
i trwała do połowy grudnia. Korzystniej przedstawiał się spław drewna 
(130 proc. spławu z 1913 r.). Spławiono ok. 160 tys. m 3 tego surowca, 
z czego ok. 25 tys. m 3 wyekspediowano do Niemiec, resztę zaś dostarczo- 
no do przeróbki miejscowym tartakom. 
Niewielki był natomiast obrót portu przeładunkowego Lloyda. Częścio- 
wo tylko wykorzystywano spichrze. Lloyd przeładował jedynie niewielkie 
ilości drewna okrągłego, które kolej dostarczyła tutejszym tartakom, oraz 
3 tys. metrów kopalniaków, które drogą wodną wyekspediowano do Gdań- 
ska. Od końca października do połowy grudnia firma zrealizowała także 
większe transporty cukru z kilku cukrowni kujawskich, które wysłano do 
Gdańska. Cukru w ogóle nie magazynowano, gdyż większość jego pro- 
dukcji była od razu eksportowana za granicę, a pozostałe ilości cukrownie 
magazynowały raczej u siebie. 
W tartaku Lloyda przerabiano jedynie drewno własne. Z powodu po- 
wodzi trzeba było nawet zawiesić funkcjonowanie zakładu na kilka tygo- 
dni. Sytuacja w cegielni również nie przedstawiała się najlepiej. Zbyt wy- 
sokie ceny cegły ograniczyły ich zbyt i produkcja stała się nieopłacalna. 
Na początku 1924 r. Ministerstwo Kolei wstrzymało zlecenia na napra- 
wę wagonów, co wywołało pewne trudności w funkcjonowaniu fabry- 
ki maszyn Lloyda. Usilne zabiegi władz Towarzystwa spowodowały, że 
z nastaniem wiosny wznowiono prace naprawcze. W stoczni przepro- 
wadzono także większą ilość remontów kapitalnych parostatków i łodzi 
transportowych. 
2B czerwca 1924 r. odbyło się kolejne zebranie akcjonariuszy, na któ- 
rym podjęto uchwałę o przewalutowaniu majątku Towarzystwa ze zdewa- 
luowanych marek polskich na złote, zgodnie z założeniami reformy mo- 
netarnej Grabskiego. Przeprowadzenie tej operacji powierzono Radzie 
Nadzorczej. Polecono jej również zająć się reorganizacją struktury we- 
wnętrznej Towarzystwa. 64 Przedstawiony bowiem pod koniec 1923 r. referat 


-87-
>>>
J. Maciaszka i St. Żeromskiego wskazywał na brak ściślejszego podziału 
obowiązków między poszczególnych dyrektorów przedsiębiorstwa (E. Mtiller, 
H. Zieliński, E. Krause). Referujący proponowali, aby jednemu z nich pod- 
legała administracja nieruchomości, gospodarstwa rolne, cegielnia, tartak, 
handel drewnem, restauracja oraz filia w Gdańsku. Drugi sprawowałby 
nadzór nad fabryką maszyn i stocznią, trzeci zaś zajmowałby się żeglugą 
i przeładunkiem. Każdy z nich byłby odpowiedzialny za swój dział. wszy- 
scy razem za całokształt gospodarki Lloyda. Maciaszek i Żeromski zwró- 
cili również uwagę na zbyt mały kontakt gdańskiej filii z Centralą, brak 
działu reklamy, pożądanego ze względu na istniejącą konkurencję, oraz 
prowadzenie księgowości przedsiębiorstwa w języku niemieckim. W refe- 
racie zawarte były również ogólne spostrzeżenia dotyczące trudnych wa- 
runków funkcjonowania żeglugi (m.in. zaniedbanie przez rząd regulacji 
Wisły i wysokie cła w handlu zagranicznym). 6S 
31 stycznia 1925 r. Nadzwyczajne Zebranie Akcjonariuszy przyjęło 
bilans otwarcia w złotych na l stycznia 1924 r. 66 Kapitał własny przedsię- 
biorstwa obliczono na 1.29B.B36,61 zł. Ustalono nową wysokość kapitału 
akcyjnego na 1.200.000,00 zł. resztę zaś przeznaczono na fundusz re- 
zerwowy i wykup obligacji. Dokonano odnośnych zmian w statucie. 67 Na 
zebraniu tym przeprowadzono także ważną zmianę personalną w Zarzą- 
dzie - inż. Karol Tomczycki zajął miejsce emerytowanego dyr. E. Mtillera, 
który pozostał w firmie jako jej konsultant. 68 
30 maja 1925 r. akcjonariusze podjęli uchwałę o zmianie nazwy firmy 
na: "Lloyd Bydgoski, dawniej Bromberger Schleppschiffahrt, Towarzystwo 
Akcyjne".69 Na zebraniu tym swoją dymisję złożył dyrektor Hieronim Zie- 
liński. Przyczyną jego rezygnacji był prawdopodobnie konflikt, do jakiego 
doszło między nim a naczelnym dyrektorem, inż. K. Tomczyckim. 7o 
Pomyślny dla Lloyda był z pewnością rok 1926. Korzystne warunki 
nawigacyjne pozwoliły na wczesne uruchomienie żeglugi. Lloyd utrzy- 
mywał stały ruch holowniczy z Gdańska do Warszawy, przewożąc na tej 
trasie głównie towary kolonialne (ryż, ekstrakty garbarskie). W drodze 
powrotnej - z Płocka, Włocławka i innych miejscowości - zabierano przede 
wszystkim zboże dla Gdańska. Jednak prawdziwie dobra passa rozpoczę- 
ła się dopiero w drugiej połowie roku. Strajk górników w Anglii wzmógł 
eksport polskiego węgla. Ponieważ urządzenia portowe i kolejowe Gdań- 
ska nie były w stanie opanować wzrastającej ilości transportów, zaczęto 


-88-
>>>
więc korzystać z usług żeglugi. Od połowy czerwca do końca września 
1926 r. w porcie przeładunkowym Lloyda przeładowano, a następnie prze- 
wieziono do Gdańska przeszło 62 tys. ton węgla. 71 
W 1926 r. Lloyd uruchomił swój oddział w Warszawie 72 , który zajmo- 
wał się głównie transportami nadchodzącymi z Gdańska oraz akwizycją 
transportów dla tamtejszego oddziału. Planowano również założenie 
w rozbudowującej się Gdyni warsztatów naprawczych i stoczni. Na po- 
czątku 1926 r. podjęto starania o dzierżawę odpowiednich terenów. Za- 
mierzenie to pozytywnie zaopiniował wiceprezydent T. ChmielarskF3, Izba 
Przemysłowo-Handlowa w Bydgoszczy i wojewoda poznański. 74 Pod ko- 
niec maja Rada Nadzorcza zrezygnowała jednak z dzierżawy gruntów 
w Gdyni i uruchamiania tam zakładów Lloyda ze względu na niekorzyst- 
ną sytuację polityczno-gospodarczą.7s 
Sprzyjające były warunki funkcjonowania tartaku Towarzystwa. W pierw- 
szej połowie 1926 r. wytworzyła się mianowicie korzystna koniunktura 
dla eksportu drewna tartego do Anglii. Zapotrzebowanie było bardzo duże. 
Plaga sówki-choinówki sprawiła, że drewno do przeróbki można było bar- 
dzo tanio zakupić w lasach państwowych, a spadek wartości złotego bar- 
dzo korzystnie kalkulował eksport. W połowie roku koniunktura załama- 
ła się z powodu podwyższenia kursu złotego, znacznego wzrostu cen su- 
rowca oraz zwiększenia się kosztów transportu. Cegielnia Lloyda praco- 
wała przez cały rok, a jej produkcję udało się całkowicie sprzedać. Jed- 
nak, podobnie jak w 1925 r., mały popyt na cegły sprawił, iż ceny kształto- 
wały się na niskim poziomie i zaledwie wystarczały na pokrycie kosztów 
produkcji. Stocznia zajmowała się głównie naprawą własnego taboru pły- 
wającego. Przystąpiono też do budowy barki na potrzeby przedsiębior- 
stwa. Fabryka maszyn wykonała zbiornik dla gazowni miejskiej w Byd- 
goszczy o pojemności 2.750 m 3 oraz inne roboty konstrukcyjne przy ko- 
tłach, lokomobilach i zbiornikach. Zarówno fabryka maszyn, jak i stocz- 
nia przyniosły zysk. Gorzelnia natomiast pracowała z przerwami, gdyż 
udzielony przez monopol spirytusowy kontyngent zakupu odpowiadał 
zaledwie 40 proc. normalnej produkcji. Usilne zabiegi władz Towarzystwa 
o powiększenie kontyngentu nie odniosły skutku. 76 
Jak już wspomniano, prezydent Bydgoszczy dr B. Śliwiński. posiadający 
własne udziały, był także prezesem Rady Nadzorczej Lloyda. Jednocześnie 
reprezentował w niej głównego akcjonariusza, tj. Magistrat. Jego wsparcie 


-89-
>>>
i interwencje pomogły Lloydowi przetrwać trudne lata inflacji, wojny celnej 
z Niemcami i zmiennej koniunktury gospodarczej. I tak na przykład, pod 
koniec stycznia 1925 r., w związku z zabiegami władz Lloyda o wciągnięcie 
Towarzystwa na listę firm uprawnionych do wykony\yania zamówień rzą- 
dowych, Śliwiński wysłał pisma rekomendujące do sześciu ministerstw. 77 
W lutym tego roku wsparł starania Lloyda w Departamencie Ceł o udziele- 
nie koncesji na prowadzenie w bydgoskim porcie przeładunkowym w Ka- 
puściskach Małych składów wolnocłowych. Miesiąc później zwrócił się do 
Magistratu m. Warszawy o pozyskanie dla Towarzystwa zleceń na transport 
wodny z Gdańska do Warszawy oraz przyznanie Lloydowi robót przy budo- 
wie nowej rzeźni w stolicy. B. Śliwiński wspierał również wysiłki przedsię- 
biorstwa o uzyskanie kredytów zagranicznych oraz kredytów w Banku 
Gospodarstwa Krajowego. 78 W 1927 r. bydgoski Lloyd podjął również w Mi- 
nisterstwie Skarbu starania o uzyskanie zezwolenia na transport wodny nie- 
oclonych towarów z urzędów celnych Wolnego Miasta Gdańska do Warsza- 
wy i odwrotnie. 79 Pozytywna odpowiedź nadeszła już na początku kwiet- 
nia. Zabiegano również o zwolnienie z cła lub przyznanie ulgi celnej w związ- 
ku z kupnem parostatku. 80 W czerwcu 1927 r. Śliwiński interweniował w Dy- 
rekcji Kolei w Gdańsku w sprawie nieregularnego podstawiania wagonów 
dla Lloyda. 
Zapoczątkowane przez Śliwińskiego, a kontynuowane przez Chmielar- 
skiego wysiłki zmierzające do uzyskania przez Miasto większościowych 
udziałów tego przedsiębiorstwa i decydującego głosu w sprawach firmy 
przyniosły w końcu wymierne efekty. W 1931 r. Miasto stało się właścicie- 
lem 51.73 proc. akcji Lloyda. 
Tego mocnego atutu nie posiadało jednak pod koniec 1928 r., kiedy 
Lloyd sprzedawał Miastu ulicę Sporną, dwa żelazne mosty oraz pola iry- 
gacyjne położone w Kapuściskach Wielkich i Czersku Polskim. Pertrakta- 
cje dotyczące tej transakcji trwały zresztą kilka lat. Powołano specjalną 
komisję, która próbowała ustalić warunki zadowalające obie strony. Lloyd 
domagał się między innymi uwzględnienia w cenie transakcji strat ponie- 
sionych przez przedsiębiorstwo z tytułu nieregularnego nawadniania pól 
irygacyjnych i umorzenia przez Magistrat kary za niedotrzymanie termi- 
nu oddania zbiornika dla gazowni. Miasto miało także wybudować nowy 
most nad martwym ramieniem Brdy, a na czas budowy urządzić prowizo- 
ryczny przejazd, umożliwiający jednak swobodną żeglugę. Gdyby most 


-90-
>>>
był konstrukcji żelaznej, to Magistrat miał zlecić jego wykonanie zakła- 
dom Uoyda. Jak już wspomniano, w grudniu 1928 r. Miasto nie posiadało 
jeszcze decydującego głosu w Radzie Nadzorczej Uoyda, stąd też musiało 
się zgodzić na część warunków stawianych przez firmę. W sumie jednak 
zawarte porozumienie miało charakter kompromisowy. 81 
W 1929 r. w stoczni bydgoskiego Uoyda wykonano lodołamacz "Wrob- 
na" i transportowiec "Gniew". Wodowanie obu statków odbyło się 21 grud- 
nia 1929 r. podczas uroczystości otwarcia nowo wybudowanego jazu na 
Brdzie obok Fary oraz nowej elektrowni w Jachcicach, w budowie której 
Uoyd miał również swój udział. 82 Do Bydgoszczy przybył wówczas m.in. 
minister robót publicznych Jędrzej Moraczewski. Goście zwiedzili stocz- 
nię Uoyda 83 oraz wzięli udział w zorganizowanym przez firmę przyję- 
ciu w hotelu "Pod Orłem". 84 
Pod koniec 1929 r. nastąpiły ważne zmiany personalne we władzach 
firmy. We wrześniu tego roku drugim członkiem Zarządu został b. prezy- 
dent Bydgoszczy, przemysłowiec z Poznania, Wincenty Łukowski. 85 Swo- 
je urzędowanie rozpoczął l października, a po odejściu inż. K. Tomczyc- 
kiego, tj. od 16 października 1929 r., do 31 grudnia 1929 r. faktycznie sam 
sprawował Zarząd. Od stycznia 1930 r. pomagał mu, jako dyrektor do spraw 
administracyjnych, poznański bankowiec Marceli Maryński. 86 Wkrótce 
wybuchła jednak afera i W. Łukowskiego oskarżono o spowodowanie 
znacznych strat finansowych. 
14 marca 1930 r. odbyło się posiedzenie Rady Nadzorczej, która zasta- 
nawiała się nad sytuacją, jaka wytworzyła się w związku ze stawianym 
w. Łukowskiemu zarzutem niegospodarności. Na zebraniu obecni byli: 
T. Chmielarski, St. Rolbieski, K. Bauer, H. Hańczewski i M. Wache. Sfor- 
mułowano wnioski, że groźny stan finansowy firmy nie został spowodo- 
wany działalnością obecnego Zarządu i jego zmiana od 1 kwietnia 1930 r. 
(tego dnia upływał bowiem termin prowizorium zawartego z członkami 
Zarządu) nie leży w interesie Towarzystwa (m.in. ze względu na trwające 
pertraktacje taryfowe i kredytowe oraz rozmowy związane z uruchomie- 
niem nieczynnych warsztatów). Postanowiono w związku z tym przedłu- 
żyć - choć na krótszy okres, niż to dotychczas praktykowano - kontrakty 
z członkami Zarządu (do l października 1931 r.). Za podjęciem takiej uchwały 
głosowali: K. Bauer, St. Rolbieski i T. Chmielarski. H. Hańczewski, "solida- 
ryzując się z nią", wstrzymał się jednak od głosu "ze względu na otrzy- 


-91-
>>>
mane pismo dyrygenta Magistratu". 87 Chodziło tu o - skierowane również 
do T. Chmielarskieg0 88 - pisemne polecenie prezydenta B. Śliwińskiego. 
który kategorycznie zabraniał im głosować za zawarciem kontraktu stałe- 
go czy choćby przedłużającego okres próbny z W. Łukowskim. 89 
13 maja 1930 r. J. Maciaszek zwrócił się - w imieniu swoim oraz Ma- 
gistratu m. Bydgoszczy (największego akcjonariusza Lloyda), hrabiego 
Pusłowskiego. Maksymiliana Francke i firmy David Francke & S6hne - 
do władz Lloyda z żądaniem zwołania Nadzwyczajnego Walnego Zebra- 
nia. J. Maciaszek oraz reprezentowani przez niego akcjonariusze doma- 
gali się udzielenia władzom firmy votum nieufności za działalność w 1929 r., 
natychmiastowego odwołania członków Zarządu i Rady Nadzorczej oraz 
powołanie specjalnej komisji. która zajęłaby się zbadaniem całokształtu 
gospodarki Zarządu i Rady w latach 1929-1930. Ponieważ władze Lloy- 
da zwlekały, na początku czerwca 1930 r. zwrócono się o zwołanie 
takiego zebrania do sądu. W uzasadnieniu stwierdzono m.in.: "Akcjona- 
riusze nie mogą tolerować. by władze spółki, które w ubiegłym roku 
gospodarczym dopuściły się straty ok. 3BO.000,OO złotych. nadal pozo- 
stawały na swoich stanowiskach i nadal gospodarzyły wbrew życzeniom 
większości reprezentującej ok. 85% kapitału zakładowego".9o J. Macia- 
szek domagał się jednocześnie. aby sąd wyznaczył przewodniczącego 
tego zebrania i proponował prezydenta B. Śliwińskiego, jako przedsta- 
wiciela największego akcjonariusza. W jednym z następnych pism do 
sądu podkreślał, iż "jest to koniecznie potrzebne, ażeby zagwarantować 
w zupełności bezstronność (!) i obiektywność (!) odbyć się mających 
głosowań na powyższem zebraniu".91 Bezstronność i obiektywność Śli- 
wińskiego w świetle jego pism skierowanych do T. Chmielarskiego i H. Hań- 
czewskiego wydaje się być wielce wątpliwą. Sąd jednak nie miał takich 
wątpliwości, zwołał Nadzwyczajne Walne Zebranie Akcjonariuszy Lloy- 
da na 26 lipca 1930 L. a B. Śliwińskiego wyznaczył przewodniczącym. 
Zebranie dokonało najpierw wymiany części członków Rady Nadzorczej, 
a następnie odwołało W. Łukowskiego na trzy miesiące z zajmowanego 
stanowiska. Powołano Nadzwyczajną Komisję Rewizyjną (dalej: NKR) 
w składzie: E. Matecki, A. Rybarczyk, Z. Ukielski, B. Cisewski i R. Do- 
bronoki, która zbadała działalność firmy w latach 192B-1930. Wyniki prac 
Komisji, która odbyła łącznie 68 posiedzeń, zreferowano akcjonariuszom 
pod koniec roku. 


-92-
>>>
Trudno przedstawić tu wszystkie wnioski, jakie sformułowała Komisja. 
W aktach Sądowego Rejestru Handlowego zachowały się obszerne spra- 
wozdania NKR i powołanego przez nią biegłego Kazimierza Dobiejewskie- 
go oraz dwa memoriały W. Łukowskiego, w których przedstawił on poło- 
żenie firmy w momencie obejmowania przez niego stanowiska oraz szczegó- 
łowo odpowiedział na stawiane mu zarzuty.92 Trzeba jednak stwierdzić, że 
badania bilansów i analiza ekonomicznej działalności przedsiębiorstwa 
w ostatnich latach ujawniła wiele, często bardzo poważnych zaniedbań oraz 
błędów w polityce prowadzonej przez władze Lloyda. 93 Najistotniejszy jest 
jednak fakt, że większość z tych zarzutów w ogóle nie dotyczy W. Łukow- 
skiego, gdyż powstały, zanim ten objął stanowisko dyrektora Lloyda. Nadto 
NKR nie sprecyzowała, kto jest odpowiedzialny za doprowadzenie Towarzy- 
stwa do tak katastrofalnej sytuacji (pozbawione prawie całkowicie środków 
obrotowych, stało właściwie na krawędzi bankructwa). Wyjaśnienie tej kwe- 
stii powierzono spółce rewizyjnej Thiel & Marciniak. Nie czekając jednak na 
jej wnioski, 3 grudnia 1930 r. rozwiązano ostatecznie umowę służbową 
z W. Łukowskim, a do l października 1931 r. udzielono mu płatnego urlopu. 94 
Tak więc odwołany ze stanowiska dyrektora 26 lipca 1930 r., już więcej na nie 
nie powrócił. Jego miejsce zajął wkrótce inż. Stanisław Zawadzki. 95 
W 1930 r. nieczynna była cegielnia Lloyda. Zakończono jedynie wypa- 
lanie surówki z 1929 r., po czym przystąpiono do remontu pieca hoffma- 
nowskiego i innych urządzeń. Tartak funkcjonował z przerwami. W wyni- 
ku zamknięcia granicy niemieckiej poważnie spadła cena drewna. Na brak 
zleceń nie narzekały natomiast magazyny i port przeładunkowy.96 
Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy Lloyda, które odbyło się 30 maja 
1931 r., przyjęło nowy statut firmy, dostosowany do obowiązujących prze- 
pisów prawa o spółkach akcyjnych. 97 Dokonano również zmiany nazwy 
przedsiębiorstwa na "Lloyd Bydgoski, Spółka Akcyjna". Najpoważniejszy- 
mi udziałowcami Lloyda - obok Magistratu m. Bydgoszczy (10.346 akcji - 
51,73 proc.) - byli wówczas: warszawska spółka żeglugowa Lloyd Polski 
(3.148 akcji), Karbid Wielkopolski (2.24B akcji) i spółka David Francke & Sahne 
z Berlina (1.773 akcje).98 
Sytuacja przedsiębiorstwa w latach 1931-1933 była bardzo trudna. Bilanse 
z tego okresu wykazują straty. Ich źródeł dopatrywać się należy w trwają- 
cym ciągle kryzysie gospodarczym. Lloyd zmuszony był zrezygnować 
z wielu inwestycji i zamierzonych przedsięwzięć gospodarczych oraz ogra- 


-93-
>>>
niczyć produkcję swoich zakładów przemysłowych. W 1931 r. tartak Lloy- 
da pracował zaledwie kilka tygodni, po czym został zamknięty, a fabryka 
maszyn, oprócz remontu taboru własnego, dokonała jedynie przebudowy 
dwóch parostatków: "Wrobna" i "Gniew". 
W 1932 r. bardzo trudne były warunki pracy działu żeglugowego. Prze- 
wieziono tylko 130 tys. ton towarów. czyli o 40 tys. ton mniej niż w roku 
1931. a port przeładunkowy przyniósł nawet stratę (w 1931 r. - zysk: 
90.000,00 zł). Nieznaczny zysk wykazała natomiast agentura Lloyda 
w Poznaniu. Pewna poprawa nastąpiła w 1933 r. Rok zakończył się wpraw- 
dzie stratą (2.979,03 zł), zaliczono go jednak - biorąc pod uwagę zadłuże- 
nie z lat poprzednich oraz trudności, jakie miał Lloyd na początku roku 
i w czasie trwania sezonu nawigacyjnego - do "bardzo pomyślnych", stra- 
tę zaś uznano za niewielką. Pomimo wzmożonej konkurencji, Lloydowi 
udało się jednak utrzymać wysokość swoich przewozów w stosunku do 
innych firm. 99 W 1933 r. prezesem Rady Nadzorczej Lloyda został ostatni 
prezydent przedwojennej Bydgoszczy Leon Barciszewski. 100 
Lata 1934-1935, mimo osiągnięcia pewnych zysków, nie wpłynęły w znacz- 
niejszy sposób na poprawę ogólnej kondycji Lloyda. Zyski trzeba było prze- 
znaczyć na częściowe pokrycie strat z lat ubiegłych, uregulowanie odsetek, 
zaległych podatków i świadczeń socjalnych. W 1934 r. sprzedano nie czynny 
już od kilku lat tartak. a zamkniętą w 1930 r. cegielnię wydzierżawiono. Opła- 
ty dzierżawne nie wystarczyły jednak nawet na pokrycie kosztów związa- 
nych z utrzymaniem obiektu, stąd już w 1935 r. zdecydowano się ponownie 
poprowadzić ją na własny rachunek. Przyniosło to przedsiębiorstwu nieznacz- 
ny zysk. Fabryka maszyn zwiększyła ilość napraw taboru obcego. 101 Pomyśl- 
ny był natomiast wynik działalności żeglugi. Wyjątkowo korzystne warunki 
atmosferyczne panujące w 1934 r. pozwoliły przewieźć drogą wodną 235 tys. 
ton towarów (w tym 64 tys. ton cukru i 134 tys. ton zboża). Rezultat roku 
następnego również był dobry, przetransportowano 257 tys. ton towarów 
(w tym 70 tys. ton cukru i 155 tys. ton zboża) i z pewnością byłby jeszcze 
lepszy, gdyby nie utrzymujący się zbyt niski stan wody. 
W 1935 r. Lloyd zakupił statek morski. który rozpoczął regularne rejsy 
na trasie Gdańsk - Gdynia. Poza tym, na jednym ze statków zainstalowa- 
no nowy kocioł parowy. 102 Majątki ziemskie Lloyda znajdowały się nadal 
w dzierżawie. Ze względu na ogólnie trudną sytuację rolnictwa i suszę 
roku 1935 nie przyniosły zysków. 


-94-
>>>
W październiku 1934 r. Rada Nadzorcza Lloyda podjęła uchwałę o udzie- 
leniu prokury inż. Władysławowi Szczytt-Niemirowiczowi z Warszawy.103 
Należał on do tej części polskiej kadry technicznej, która była świadoma 
znaczenia, jakie dla rozwiązania polskiego problemu morskiego ma konse- 
kwentna, celowa i sprawna organizacja śródlądowego transportu wodnego. 
Wł. Niemirowicz nie był jedynym przedstawicielem bydgoskiego Lloyda, 
który aklywnie uczestniczył w zmaganiach o rozwój żeglugi śródlądowej. 
W 1937 r., z okazji toczących się w Gdyni obrad nad planem kanału Byd- 
goszcz-Gdynia, swój referat pt. "Magistrala wodna a 4-1etni program inwe- 
stycyjny" wygłosił dyrektor naczelny Lloyda inż. Stanisław Zawadzki. W spo- 
rym wywodzie, popartym rzeczowymi argumentami, podkreślał, że budo- 
wa tej magistrali jest "nieodzowną koniecznością" .104 
W latach 30. przeprowadzono w Radzie Nadzorczej Lloyda kilka zmian 
personalnych. 26 kwietnia 1934 r. ustąpili dwaj wieloletni jej członkowie, 
a mianowicie radca miejski Henryk Hańczewski oraz wiceprezydent Byd- 
goszczy, od grudnia 1930 r. do listopada 1932 de facto prezydent, dr Tadeusz 
Chmielarski. Akcjonariusze postanowili na razie na ich miejsca nikogo nie 
wybierać. Warto wspomnieć, że w listopadzie 1936 r. członek władz Lloyda, 
radca miejski Marcin Śpikowski 105 został wiceprezydentem Bydgoszczy. 
Sytuacja ekonomiczna Towarzystwa pogorszyła się w 1936 r. Obniżenie 
taryf kolejowych na przewóz towarów o 40 proc. i wynikająca stąd ko- 
nieczność dostosowania do nich stawek przewozowych Lloyda wpłynęły 
ujemnie na wyniki działu żeglugi. Przewieziono 243 tys. ton (w tym zboża 
154 tys. ton, a cukru 60 tys. ton). Rok następny przyniósł z kolei zniesie- 
nie premii eksportowych na zboże, co spowodowało dalsze pogorszenie 
się koniunktury przewozowej. Zyski największego działu przedsiębiorstwa 
poważnie spadły. Przewieziono tylko trochę ponad 172 tys. ton towarów. 
Dopiero zwiększony popyt na przewozy zboża w 1938 r. pozwolił Lloydo- 
wi zrealizować większą ilość transportów (ok. 50 tys. ton więcej w porów- 
naniu z rokiem poprzednim). 
Niewiele zmieniło się położenie zakładów przemysłowych Lloyda, ce- 
gielni, fabryki maszyn i stoczni. Nadal nie przynosiły one większych zy- 
sków, a uzyskane z nich dochody przeznaczano na ogół na pokrycie amor- 
tyzacji. W 1936 r., oprócz remontów własnego sprzętu wodnego, w fa- 
bryce maszyn wykonano jedną barkę o pojemności 250 ton, a w 1937 r. - 
dwie łodzie motorowe ze specjalnym napędem. Rozpoczęto również budo- 


-95-
>>>
wę sześciu łodzi tego typu dla Ministerstwa Komunikacji, którą zakoń- 
czono w roku następnym. Aczkolwiek prace te nie przyniosły przedsię- 
biorstwu znaczniejszych zysków, dowiodły jednak, że stocznia bydgo- 
skiego Lloyda zdolna jest do wykonywania dużych i nowoczesnych jed- 
nostek taboru rzecznego. Poza tym - co ze względu na panujące nadal 
w Bydgoszczy bezrobocie 106 miało ogromne znaczenie - dały możliwość 
zatrudnienia większej ilości robotników. Dokonano pewnych inwestycji 
we własnym taborze. Majątki ziemskie Lloyda znajdowały się nadal 
w dzierżawie. lO? 
Dopiero rok 193B przyniósł ponownie, po dwóch latach strat, niewielki 
zysk (4.409,65 zł.). Zmienił się majątek trwały przedsiębiorstwa. Zaku- 
piono dwa holowniki motorowe i dziewięć barek. Sprzedano natomiast 
gorzelnię w Czersku Polskim oraz domki robotnicze i grunty przeznaczo- 
ne pod parcelację. lOB 
W 193B r. Lloyd Bydgoski i trzy inne działające na Dolnej Wiśle przed- 
siębiorstwa żeglugowe - "Wisła", "Vistula" i "Lloyd Toruński" - opracowa- 
ły wspólną taryfę towarową dla żeglugi rzecznej. Zawarte pod szyldem 
"Lloyda Sandomierskiego" porozumienie ograniczało znacznie możliwo- 
ści zaniżania stawek przewozowych, co było wówczas często praktyko- 
wanym sposobem na pozyskanie zleceniodawcy.109 
W dwudziestoleciu międzywojennym Lloyd Bydgoski należał do kilku 
organizacji gospodarczych, m.in. do Związku Fabrykantów w Bydgosz- 
czylIO, Rady Zjazdów Żeglugowych w Warszawie i Związku Cegielń w ob- 
wodzie Dolnej Wisły w Chełmnie. Aktywna działalność przedstawicieli fir- 
my w tych organizacjach pozwalała na lepszą i skuteczniejszą obronę inte- 
resów nie tylko Lloyda, ale również miasta i całego regionu. Tak było m.in. 
w przypadku projektowanej budowy połączenia wodnego Śląsk-Gdańsk 
(przez Toruń), pomijającego całkowicie potrzeby bydgoskiego ośrodka 
gospodarczego. Związek Fabrykantów wystosował wówczas zdecydowa- 
ny sprzeciw wobec tak pomyślanego przedsięwzięcia. 1ll Cała akcja na- 
brała zresztą szerszych rozmiarów i prowadzona była wspólnie z byd- 
goską Izbą Przemysłowo-Handlową oraz przy czynnym udziale prezydenta 
B. Śliwińskiego. 
Prawie wszystkie jednostki pływające bydgoskiego Lloyda należały 
do pierwszej klasy rejestrów klasyfikacyjnych. Często jednak zbyt niski 
stan wody na Wiśle, głównie w jej środkowym biegu, poważnie utrud- 


-96-
>>>
niał żeglugę. Stąd też w stoczni Lloyda zaczęto budować również statki 
nowego typu, o bardzo małym zanurzeniu (30 cm) i z silnikiem Hotch- 
kissa (rozpowszechnionym już w Anglii i wysoko ocenianym przez De- 
partament Morski Brytyjskiego Ministerstwa Prze..mysłu i Handlu). 
W stoczni Towarzystwa budowano również tzw. łodzie-tratwy, które szyb- 
ko zdobyły sobie sympatię bydgoszczan i odwiedzających miasto gości. 
Były to dwie łodzie typu rybackiego o konstrukcji zapewniającej - jak 
dumnie podkreślała bydgoska prasa - ,,100 procent bezpieczeństwa". 112 
Sam Lloyd, choć zajmował się przede wszystkim transportem towarów, 
udostępniał jednak swój tabor rzeczny również mieszkańcom miasta. 
W niedziele i święta holowniki parowe wykorzystywano jako statki spa- 
cerowe, "wystarczyło na pokładzie ustawić ławki, rozciągnąć daszek 
chroniący przed odrzutami z komina, umaić gałązkami nadbudówki" .113 
Lata hiperinflacji 1921-1923, załamania się koniunktury gospodar- 
czej oraz światowego kryzysu gospodarczego, którego skutki dotkli- 
wie odczuwalne były jeszcze przez wiele lat, zahamowały rozwój ży- 
cia gospodarczego Bydgoszczy. Wielu przedsiębiorstwom nie udało się 
przetrwać tego trudnego okresu i zbankrutowały. Lloyd, choć były chwile, 
kiedy podstawy i jego egzystencji zaczynały się chwiać, raz zakotwiczony 
nad Brdą, nie dał się pokonać, potrafił przeciwstawić się wszystkim tym 
przeciwnościom. Stopniowe ożywianie się koniunktury w drugiej połowie 
lat 30. włączenie w 1938 r. Bydgoszczy wraz z Kujawami do województwa 
pomorskiego oraz rozpoczęta wiosną tego roku i szybko postępująca budo- 
wa kanału Warta-Gopło 114 rokowały Lloydowi i całemu miastu pomyślną 
przyszłość. Niestety, nadeszły lata okupacji. 
Wybuch II wojny światowej otworzył nową kartę w historii Bydgo- 
skiego Lloyda. 115 Główny Urząd Powierniczy - Wschód (Haupttreuhand- 
stelle Ost) skonfiskował jego majątek 116 i ustanowił nad firmą zarząd ko- 
misaryczny. Do S stycznia 1941 r. sprawował go Alois Behrendt, a na- 
stępnie pełnomocnik głównego akcjonariusza, tj. "PREUSSAG-u" - Lo- 
thar Finger. 3 września 1942 r. Główny Urząd Powierniczy - Wschód za- 
wiesił zarząd komisaryczny. .W dniu tym odbyło się również Walne Ze- 
branie spółki, na którym dokonano zmian statutowych. Głównym udzia- 
łowcem Towarzystwa w okresie okupacji była firma "Preugische Ber- 
gwerks- und Hiitten Aktiengesellschaft" z Berlina. Powrócono do pier- 
wotnej nazwy przedsiębiorstwa z czasów pruskich, tj. "Bromberger 


-97-
>>>
Schleppschiffahrt Aktiengesellschaft". Dokonano wyboru władz spółki. 
W Radzie Nadzorczej zasiedli ponownie sami Niemcy: Clemens von 
Velsen (przewodniczący), Lothar Scheche, Hugo Baur, Karl Hoffmann 
(wszyscy z Berlina) oraz Fritz FendeI z Mannheim, Ulrich Beelitz i Wal- 
ter Ernst (nadburmistrz) - obaj z Bydgoszczy. Do Zarządu weszli: Lothar 
Finger, Paul Larisch i Friedrich Hicken (jako członek zastępczy). 
F. Hicken był dyrektorem technicznym stoczni i fabryki maszyn. P. La- 
risch kierował natomiast działem żeglugi. Podlegał mu fracht towarów, trans- 
port masowy i pospieszny oraz holownictwo. L. Finger był naczelnym dy- 
rektorem firmy. Podlegały mu sprawy żeglugi, zarówno towarowej, jak i pa- 
sażerskiej, ratownictwo wodne oraz ogólny zarząd. Poza tym, sprawował 
nadzór nad stocznią i fabryką maszyn oraz portem przeładunkowym. Za- 
kres prowadzonej przez firmę działalności nie zmienił się.ll? 
14 stycznia 1943 r. powstała w Warszawie "Bromberger Schleppschif- 
fahrt G.m.b.H.", której kierownictwo objęli L. Finger i P. Larisch. Przed- 
miotem jej działalności było prowadzenie żeglugi i transportu na drogach 
wodnych, wszelkiego rodzaju usługi holownicze, ratownictwo wodne, fli- 
sactwo, spedycja, magazynowanie i składowanie towarów. Spółka mogła 
zakładać swoje oddziały i agentury na obszarze Generalnego Gubernator- 
stwa. Jej kapitał zakładowy wynosił 150.000,00 zł. 
17 grudnia 1943 r. odbyło się w Berlinie zebranie Rady Nadzorczej 
"Bromberger Schleppschiffahrt A.G.", na którym z Zarządu firmy wyklu- 
czony został P. Larisch. Jednoosobowy zarząd firmy sprawował odtąd 
L. Finger (do 3 maja 1944 r.). 
"Bromberger Schleppschiffahrt A.G." miała swoje oddziały w Warsza- 
wie, Poznaniu i Gdańsku. Jej agentury znajdowały się w Grudziądzu, Płoc- 
ku i Włocławku, a przedstawicielstwa m.in. w Nakle, Czarnkowie, Ujściu, 
Gorzowie Wielkopolskim i Międzychodzie. 
Wraz ze zmianą sytuacji politycznej, w której przyszło działać przed- 
siębiorstwu, zmienił się również kierunek i zasięg jego ekonomicznego 
oddziaływania. Niemcy powrócili do osi równoleżnikowej, która już raz, 
w ramach państwa pruskiego, doskonale zdała egzamin. Dla usprawnie- 
nia ruchu statków w tym kierunku opracowali projekt budowy kanału la- 
teralnego dla statków o nośności 1.000 ton, który miał przebiegać po pół- 
nocnej stronie Brdy, od Os owej Góry do Fordonu. Jedna z wersji tego pro- 
jektu przewidywała m.in. wykonanie nad Brdą kanału na grobli. Plan ten, 


-98-
>>>
posiadający wiele wad, z których chyba najpoważniejszą była lokalizacja 
portu głównego na znacznej wysokości ponad Wisłą, nigdy nie został zrea- 
lizowany.118 
W warunkach narzuconych przez wojnę "Bromberger Schleppschif- 
fahrt" działała niemal do jej zakończenia, wspierając wysiłek wojenny 
III Rzeszy. Działalność przedsiębiorstwa w tym okresie zasługuje na 
odrębne, szersze opracowanie. 
Powojenne losy bydgoskiego Lloyda wyznaczają dwie daty. Na mocy 
rozporządzenia ministra komunikacji z 7 marca 1945 r. ustanowiono nad 
firmą przymusowy zarząd państwowy, natomiast ustawa z lB kwietnia 
1955 r. o uwłaszczeniu przekazała firmę na rzecz Skarbu Państwa. Jej kom- 
petencje przejęła natomiast "Żegluga Bydgoska" .119 
Powstanie i działalność Lloyda Bydgoskiego, zajmującego tak specy- 
ficzne miejsce w krajobrazie gospodarczym naszego miasta, wpłynęło 
niezwykle korzystnie na ożywienie bydgoskiego przemysłu i handlu. To- 
warzystwo przyczyniło się również do rozwoju okolicznych miejscowo- 
ści (dziś dzielnice Bydgoszczy), w których znajdowały się jego zakłady 
przemysłowe. Rząd pruski, chcąc przekształcić Bydgoszcz w "mały Ber- 
lin", inwestował w powstające tu zakłady przemysłowe. Powstawały tar- 
taki, cegielnie, garbarnie. Wszystkie je obsługiwał swoim taborem byd- 
goski Lloyd. W dwudziestoleciu międzywojennym, mimo poważnych 
trudności finansowych, z jakimi borykał się właściwie przez cały ten 
okres, należał do największych przedsiębiorstw żeglugowych w Polsce. 
Zwraca uwagę szczególna umiejętność Lloyda radzenia sobie w warun- 
kach kryzysu i chwiejnej koniunktury gospodarczej oraz jego ogromna 
zdolność regeneracyjna. Kierownictwo potrafiło zadbać o interesy przed- 
siębiorstwa, nie zapominając jednocześnie, co ważne, o interesach mia- 
sta i regionu. W uznaniu Bydgoszczy za najpoważniejszy ośrodek go- 
spodarczy Wielkiego Pomorza z pewnością miał swój udział bydgoski 
Lloyd. Szeroki zakres prowadzonej przez to przedsiębiorstwo działalno- 
ści oraz bezpośrednie powiązania z elitą polityczną i przedstawicielami sfer 
gospodarczych, nie tylko Bydgoszczy, przesądził, że w historii miasta 
Lloyd zajął miejsce poczesne. 


-99-
>>>
l W. Winid podaje. że dwa pierwsze holowniki łańcuchowe pojawiły się na Brdzie właśnie w 1870 r.; 
W. Winid, Kanał Bydgoski, Warszawa 1928, s. 94; por. G. Meinhardt, Handel und Industrie von 1815 
bis 1914 (w:] Aus Brombergs Vergangenheit. Ein Heimatbuch filrden Stadt- und Landkreis (dalej: 
Aus Brombergs...), pod red. G. Meinhardta. Wilhelmshaven 1973, s. 237-328. 
2 Patrz też: R. Sudziński, Żyde gospodarcze Bydgoszczy w okresie II Rzeczypospolitej (w:] Historia 
Bydgoszczy, t. II, cz. I 1920-1939 pod red. naukową M. Biskupa, Bydgoszcz 1999, s. 97; hasło 
..Lloyd Bydgoski'. (w:] Zb. Raszewski, Pamiętnik gapia. Bydgoszcz, jaką pamiętam z lat 
1930-1945, Bydgoszcz 1994; M.K. Jeleniewski, Z biegiem lat, z biegiem Brdy, Bydgoszcz 2002. 
3 Archiwum Państwowe w Bydgoszczy (dalej: APB). Akta Sądowego Rejestru Handlowego (dalej: 
ASRH), sygn. 659. 
4 Aronsohn Lewin Louis (1850-1928), bankier, poseł do parlamentu pruskiego, radny, radca Magi- 
stratu, honorowy obywatel Bydgoszczy, Bydgoski Słownik Biograficzny pod red. J. Kutty (dalej: 
BSB), (M. Romaniuk). t. l. 1994. 
s Dietz Ernst Heinrich (1840-1901), poseł do sejmu pruskiego, radny, radca Magistratu, fundator 
sierocińca. BSB. (M. Romaniuk), t. 2. 1995. 
6 Wencel Carl (1831-1923), kupiec, honorowy radca miejski, senior miasta, BSB, (1. Kutta). t 2, 
1995. 
7 Industrie und Gewerbe in Bromberg (dalej: Industrie...) pod red. Bruno B6hma. Bydgoszcz 1907, 
s. 201; Werckmeister Carl Emil (1839-1916) sen.. radca miejski, radca komercjalny, właściciel 
wytwórni win, BSB, (M. Romaniuk), t. 4, 1997. 
8 Friedrich Wilhelm Bumke (1846-?) początkowo zajmował się wraz z ojcem flisactwem. Po uru- 
chomieniu ponu w Brdyujściu i kanalizacji Brdy założył, wraz z dwoma innymi udziałowcami, 
przedsiębiorstwo zajmujące się spedycją drewna, które w 1883 r. przeobraziło się w spółkę ko- 
mandytową .,Bromberger Schleppschiffahrt F. W. Bumke'.. 
9 Jak odbywała się żegluga holownicza - zob. m.in. SL Pastuszewski, 120 lat paropływ6w 
(w:] Kalendarz Bydgoski 1980, So 153. 
10 Industrie..., s. 202. 
11 Bracia Wulffowie byli właścicielami powstałej w 1865 r. stoczni oraz fabryki konstrukcji stalo- 
wych, w której wykonano m.in. most Bernardyński (1870). Spółka istniała do 1875 r. 
12 Industrie..., s. 202. 
13 APB, ASRH, sygn. 655. 
14 APB, ASRH, sygn. 655, Revidirtes Statut der Bromberger Schleppschiffahrt Aktiengesellschaft. 
BeschlofSen in der aufSerordentllchen Generalversammlung am OZ03.1898 (dalej: Revidirtes 
Statut...). 
15 Zapis dotyczący ilości członków Rady Nadzorczej ulegał później wielokrotnym zmianom, ich 
liczba nigdy jednak nie przekroczyła dziesięciu osób. 
16 APB. ASRH, sygn. 655, Revidirtes Statut... 
17 Nie było to wprawdzie uregulowane statutowo, jednak od samego początku istnienia Towarzy- 
stwa przyjął się zwyczaj, że członkowie Rady Nadzorczej wybierali zwykle swoim przewodni- 
czącym urzędującego nadburmistrza, a w dwudziestoleciu międzywojennym prezydenta Byd- 
goszczy. 
18 Braesicke Hugo Eugen Aleksander (1843-1898), BSB, (M. Romaniuk), L 3, 1996. 
19 Knobloch Alfred Karl Ernst (1859-1916), BSB, (M. Romaniuk), t. l, 1994. 


-100-
>>>
20 Pisze o nich M. Romaniuk. Burmistrzowie miasta Bydgoszczy 1815-1819 [w:] ..Kronika Bydgoska". 
t. XI. Bydgoszcz 1991. s. 279--291; Mi(zlaff Paul Wilhelm Gus(aw (1870-1944). BSB. (M. Roma- 
niuk). t. 5. 1998. 
21 APB. ASRH. sygn. 655-656. 
22 Industrie.... s. 209. 
l3 Werckmeis(er Georg August (1867-1942) jun.. radny. radca miejski. właściciel hurtowni win, BSB. 
(M. Romaniuk). t. 4. 1997. 
24 Blumwe Franz Julius Wilhelm (1853-1903). radca komercjalny. właściciel i dyrek(or fabryki traków 
i maszyn do obróbki drewna - C. Blumwe i Syn. BSB. (M. Romaniuk). t. 3. 1996. 
25 APB. ASRH. sygn. 655. Revidirtes Statut... 
26 Ibidem. 
27 Ilustracja tłoczni ślimakowej systemu MOlllera - patrz: Industne.... s. 143. 
28 Aus Brombergs.... s. 237-238. 
29 K. Siawińska. Przemysł budowlany w Bydgoszczy i okolicy w latach 1871-1911 [w:] ..Prace Komisji 
His(orii.', t. VII. Bydgoszcz 1970. s. 142. 
30 Lokomobila - powszechnie stosowane w XIX w. urządzenie do napędu maszyn. 
31 Industrie.... s. 203-204. 
32 APB. ASRH. sygn. 655. 
33 Industrie.... s. 202-203. 
34 W. Winid, op. cit.. s. 63; patrz też: A. Woźniak-Hlebionek. Kanał Bydgoski. Brda i Noteć 
w pruskich planach inwestycyjnych w latach 1773-1915 [w:] ..Kronika Bydgoska". t. xxm. 
Bydgoszcz 2002. s. 141. 
35 W 1893 r. było w niej ubezpieczonych 91 osób. w 1896 r. -156. a w 1906 r. - już 382 osoby. Kwota 
udzielonych w różnej wysokości świadczeń wynosiła odpowiednio: w 1893 r. - 629 mk. w 1896 r. 
- 1.303 mk. w 1906 r. - 5.432 mk.1ndustrie.... s. 362. 
36 E. MOlier był również - obok kupca F. Bengscha - członkiem Zarządu drugiej w Bydgoszczy 
ubezpieczalni zrzeszającej szyprów i innych pracowników żeglugi. a mianowicie Die Ortskran- 
kenkasse XII fUr Schiffahrt. Fl6sserei und verwandte Gewerbe. powstałej l I 1886 r. Siedzibą obu 
instymcji był od 1908 r. budynek przy ul. Grodzkiej 27/29 (następnie 17/19). który Lloyd zakupił 
na początku tego roku. 
37 Industrie.... s. 362. 
38 Ibidem. s. 367. 
39 APB. ASRH. sygn. 656. 
40 Zapisu dotyczącego powstania ..Bromberger Schleppschiffahrt in Bromberg. Zweigniederlassung 
in Danzig" dokonano w rejestrze handlowym w dn. 14 X 1919 r.. APB. ASRH. sygn. 659. Jednocze- 
śnie udzielono pełnomocnictw, właściwych również dla oddziału w Gdańsku. następującym kup- 
com E. Krause. W. Rieckhoff. W. Kastell; por. J. Danielewicz. Żegluga śródlqdowa w Bydgoszczy 
w latach 1920-1930 (Lloyd Bydgoski) [w:] Bydgoszcz - miasto nad Brdą. Jednodniówka z okazji Dni 
Bydgoszczy i 6D-lecia Towarzystwa Miłośników Miasta Bydgoszczy. czerwiec 1983. s. 21. 
41 Industrie.... s- 20? 
42 Por. J. Danielewicz. op. cit. 
43 APB. ASRH. sygn. 656; Maciaszek Jan (1876-1932). prawnik. powstaniec wielkopolski. kpt. Wojsk 
Wielkopolskich. komisarz generalny. komisaryczny prezydent Bydgoszczy, BSB. (J. Kuna), t. 2. 1995. 
44 Wierzbicki Melchior (1867-1925). prawnik. działacz narodowy i społeczny. BSB. (J. Kuna). t. 1.1994. 
45 APB. ASRH. sygn. 656. 
46 Ibidem. 
47 Ibidem; Rolbieski Stanisław Jan (1873-1939). inżynier. przedsiębiorca. radca miejski, BSB. 
(J. Kuna). t. l. 1994. 
48 Żeromski Stanisław (1860-1935). prawnik. radca miejski. BSB. (1. Kuna). t. 3. 1996. 
49 APB. ASRH. sygn. 657. 
50 APB. Akta Izby Przemysłowo-Handlowej w Bydgoszczy (dalej: IPH). sygn. 589; J. Danielewicz 
twierdzi. że E. Krause był wicedyrektorem Lloyda już w 1921 r. J. Danielewicz. op. cit.. s. 20. 
SI APB. ASRH. sygn. 656. 
52 Z 
a nawadnianie pól odciekowych odpowiedzialny był Magistrat. Odpowiednią umowę zawarto 
jeszcze w 1907 r.. APB. Akta m. B.. sygn. 1014. 


- 101 -
>>>
53 Ibidem, sygn. 657. 
54 Ibidem. 
ss Bank M. Stadthagen był jedną z najpoważniejszych bydgoskich instymcji finansowych, któ- 
rej miasto w znacznej mierze zawdzięcza tak szybką i sprawnie przeprowadzoną repoloniza- 
cję życia gospodarczego. Dyrektorem banku był Karol Bauer. a prezesem m.in. St. Rolbieski 
(obaj w Radzie Nadzorczej Lloyda). Bank istniał do 1932 r., po czym uległ likwidacji. Upadek 
Banku M. Stadthagen i związany z tym proces sądowy stał się jedną z największych afer 
gospodarczych międzywojennej Bydgoszczy; zob. "Dziennik Bydgoski" nr 118-122 z 1937 r. 
56 Rada Miejska wybrała B. Sliwińskiego prezydentem Bydgoszczy na tajnym posiedzeniu 4 V 1922 r.; 
J. Kurta, Prezydend miasta Bydgoszczy 1920-1939 (dalej: Prezydend...), Bydgoszcz 1991, s. 45; 
Sliwiński Bernard (1883-1941), prawnik, powstaniec wielkopolski, ppłk Wojska Polskiego, ko- 
mendant okręgowy Policji Państwowej, prezydent Bydgoszczy, BSB. (1. Kurta), L 2, 1995. 
57 APB, ASRH, sygn. 657; por. J. Danielewicz. op. cit., s. 20, twierdzi, że B. Śliwiński został prezesem; 
Rady Nadzorczej Lloyda dopiero w styczniu 1925 r. 
58 O jej skali można się łatwo przekonać, analizując wzrost cen detalicznych na artykuły spożywcze; 
zob. "Orędownik Urzędowy miasta Bydgoszczy" nr 23/1922 i nr 5/1923. 
59 APB, ASRH. sygn. 657. 
60 Ibidem. 
61 APB, Akta m. B.. sygn. 375. 
62 Ibidem. dane z 1923 r. 
63 Ibidem. 
64 APB, ASRH, sygn. 657. 
65 APB. Akta m. B., sygn. 1008. 
66 APB. ASRH. sygn. 657. 
67 Podstawą do jego obliczenia był ostatni w markach polskich bilans za 1923 r. 
68 Zmiany te odnotowano w rejestrze handlowym w dniu 23 II 1925 r., APB. ASRH, sygn. 659; 
Tomczycki Karol (1879-1937). inżynier. technolog. działacz Związku Fabrykantów i Stowarzy- 
szenia Techników Polskich w Bydgoszczy, BSB, (SL BłażejewskiJ, t. 5, 1998. 
69 APB, ASRH, sygn. 657. 
70 Zob. APB. Akta m. B., sygn. 1008. 
71 APB, ASRH, sygn. 657. 
72 Odpowiedniego zapisu w rejestrze handlowym dokonano 5 V 1927 r. APB, ASRH, sygn. 659. 
73 Chmielarski Tadeusz Walery (1876-1945), prawnik, ppłk intendentury, wiceprezydent Bydgoszczy, 
BSB. (1. Kurta). L 3, 1996. 
74 APB, Akta m. 8., sygn. 375. 
75 Por. J. Danielewicz, op. cit., s. 21. 

 APB,ASRH,sygn.65Z 
77 APB, Akta m. 8., sygn. 375. 
78 Ibidem, sygn. 1008. 
79 Ibidem, sygn. 215. 
80 Ibidem. sygn. 1008. 
81 Ibidem. sygn. 1014. 
82 Jaz zastawkowy obok fary zbudowany został w 1929 r. przez Bydgoską Inspekcję Dróg Wodnych. 
83 J. Bartnicki, Dzieje Bydgoszczy w II Rzeczypospolitej [w:] Kalendarz Bydgoski 1981. s. 91. 
84 APB, ASRH, sygn. 658. 
85 W. Łukowski był prezydentem Bydgoszczy zaledwie pół roku (5 IX 1921-5 I 1922). Jego rezygna- 
cję poprzedziła ostra kampania skierowana przeciwko niemu. Adwersarze W. Łukowskiego wy- 
korzystali w niej pewne, przyznać trzeba, nie do końca wyjaśnione fakty z jego przeszłości, 
które dyskredytowały go jednocześnie na tak eksponowanym urzędzie. jakim jest głowa miasta. 
Zob. J. Kutta, Prezydend.... s.29-38. 
86 APB, ASRH, sygn. 658. 
87 Ibidem. 
88 Przyczyny, dla których T. Chmielarski głosował za W. Łukowskim, zob.: list T. Chmielarskiego 
do prezydenta B. Śliwińskiego z 21 III 1930 r., APB, Akta m.B., sygn. 483. 


- 102-
>>>
89 APB, Akta m.B.. sygn. 1008. 
90 APB, ASRH, sygn. 658. 
91 Ibidem. 
92 Ibidem. 
93 Por. J. Kutta. Prezydenci.... s. 35. 
94 Por. APB, ASRH, sygn. 658. 
95 Konflikt szeroko opisywała prasa. zob. m.in.: Kilka słów o .,Lloydzie Bydgoskim, "Dziennik 
Bydgoski" nr 150 z 4 VII 1931 r., W sprawie Lloydu Bydgoskiego. "Dziennik Bydgoski" nr 154 
z 8 VII 1931 r., Mylne pogłoski !!, "Dziennik Bydgoski" nr 158 z 14 VII 1931 r.; zob. też: list SL 
Rolbieskiego do Magistratu miasta Bydgoszczy z 3 VI 1930 r.. APB, ASRH, sygn. 658; J. Kutta, 
Prezydenci..., s. 36. 
96 APB. ASRH, sygn. 658. 
97 Rozporządzenie Prezydenta Rzeczypospolitej z dn. 22 III 1928 r., Dz.U. RP nr 39, poz. 389, 
zmienione rozporządzeniem Prezydenta Rzeczypospolitej z dn. 3 XII 1930 r., Dz.U. RP nr 86, 
poz. 664. 
98 APB. ASRH. sygn. 657. 
99 Lloyd przewiózł ogółem 193.938,3 t towarów. głównie zboża. co stanowiło w stosunku do innych 
firm transportowych 56,7% frachtu brutto. APB, ASRH, sygn. 659. 
J()O Barciszewski Leon (1883-1939), BSB, (J. Kutta), t. 1. 1994. 
JOl W 1934 r. Lloyd wykonał robót obcych za ok. 30.000,00 zł, a w 1935 r. za 43.000,00 zł, APB, 
ASRH, sygn. 659. 
102 APB, ASRH, sygn. 659. 
J03 APB, Akta m. B., sygn. 659. 
104 Tekst tego referatu opublikowany został w "Dzienniku Bydgoskim" nr 206 z 8 IX 1937 r. 
105 Śpikowski Marcin Feliks (1894-1963), prawnik, wiceprezydent Bydgoszczy, BSB, (J. Kutta). t. 1. 
1994. 
106 W 1936 r. liczba bezrobotnych w Bydgoszczy wynosiła 30 tys.. czyli 1/4 ogółu mieszkańców. 
J07 APB, ASRH, sygn. 659. 
108 Ibidem. 
109 Pod {lagą bydgoskiego annatora. Żegluga Bydgoska [Broszura wydana z okazji 25-lecia Żeglugi 
Bydgoskiej], (Dalej: Pod (lagą...), Bydgoszcz 1976, s. 10. 
llO Naczelny dyrektor Lloyda w latach 1925-1929. inż. K. Tomczycki objął prezesurę tego związku 
po ustąpieniu inż. Teofila Wdziękońskiego. Polska Bydgoszcz 1920-1930. Dziesięć lat pracy 
twórczej, Bydgoszcz 1930, s. 98. 
JlJ APB. Izba P-H. sygn. 413. 
ll2 W maju 1937 r. Związek Popierania Turystyki w Bydgoszczy uruchomił pierwsze rejsy łodziami- 
tratwami na 20-kilometrowej trasie Koronowo - Smukała. 
lJ3 Sto Pastuszewski. op. cit., s. 153. 
ll4 Uruchomienie tego połączenia przedłużyłoby znacznie na południe zasięg bydgoskiego ośrodka 
żeglugowego. który objąłby m.in. łódzki ośrodek przemysłowy. Przedsięwzięcie to zrealizowano 
jednak dopiero po zakończeniu II wojny światowej. 
lIS Okupacyjne dzieje Lloyda opracowane zostały wyłącznie na podstawie materiałów archiwalnych. 
APB, Lloyd Bydgoski [Bromberger Schleppschiffahrt] Towarzystwo Akcyjne, 1938-1944; zob. 
też: Pod {lagą.... s. 12-15. 
ll6 Na podstawie zarządzenia o majątku obywateli dawnego państwa polskiego z 17 IX 1940 r. 
JJ7 APB. ASRH, sygn. 660. 
ll8 Krytyki tego projektu dokonał po wojnie inż. SL Tychoniewicz, zob. Węzeł bydgoski..., s. 44. 
119 APB, Zarząd Miejski w Bydgoszczy 1945-1950, sygn. 344. Historia Bydgoskiego Lloyda po 
wyzwoleniu - patrz: Sto Turowski, Żegluga śródlądowa w Bydgoszczy w latach 1945-1982 [w:] 
"Kronika Bydgoska", L IX. Bydgoszcz 1988, s. 127-146; patrz też: Pod {lagą.... s. 15 i nn., 
K. Brakowski, Wczoraj, dziś i jutro Żeglugi Bydgoskiej[ w:] Kalendarz Bydgoski 1973. s. 124-131. 


- 103 -
>>>
Piotr Rybarczyk 


"Dziennik Bydgoski" wobec wyboru Gabriela Narutowicza 
na prezydenta 
Rzeczypospolitej Polskiej w 1922 r. 


Zgodnie z artykułem 39 konstytucji z 17 marca 1921 L, wyboru prezy- 
denta Rzeczypospolitej Polskiej dokonywać miało Zgromadzenie Narodo- 
we (połączone izby Sejmu i Senatu). Termin wyborów parlamentarnych 
wyznaczono na S listopada (do izby niższej parlamentu) i 12 listopada 
1922 L (do izby wyższej parlamentu). Do czasu wyboru i zaprzysiężenia 
pierwszego prezydenta Polski głową państwa na mocy tzw. "małej kon- 
stytucji" był Naczelnik Państwa marszałek Józef Piłsudski. Pierwszym 
prezydentem został wybrany 9 grudnia 1922 L Gabriel Narutowicz, do- 
tychczasowy minister spraw zagranicznych. Był on kandydatem lewicują- 
cego PSL "Wyzwolenie", popieranym także przez parlamentarzystów re- 
prezentujących mniejszości narodowe (m.in. Żydów, Niemców). Porażka 
własnego kandydata (hL Maurycego Zamoyskiego) i zwycięstwo kandy- 
data popartego przez lewicę i mniejszości (szczególnie Żydów) była szo- 
kiem dla prawicowego Chrześcijańskiego Związku Jedności Narodowej. 
Dała ona początek tworzeniu atmosfery oburzenia i nagonki na osobę pre- 
zydenta Narutowicza, który został zastrzelony w tydzień po swoim wybo- 
rze (16 XII 1922). Atmosfera ta w znacznym stopniu była podgrzewana 
przez prasę, będącą często jedynym źródłem informacji i opinii, szczegól- 
nie dla ludzi mieszkających z dala od centrum wydarzeń politycznych. 
Gazetą cieszącą się wtedy wśród bydgoszczan największym autorytetem, 
zdobytym jeszcze przed odzyskaniem niepodległości przez PolskęI, był 
"Dziennik Bydgoski". Twórcą i długoletnim redaktorem gazety był Jan 
Teska (1B76-1945), będący jednocześnie jednym z czołowych działaczy 
chadeckich 2 . Takie też poglądy reprezentował "Dziennik"3, który przez 
całe dwudziestolecie międzywojenne stał w opozycji zarówno wobec le- 
wicy, piłsudczyków. jak i prawicy (endecji). Z tą ostatnią jednak w pierwszej 
połowie lat 20. chadecja współpracowała, m.in. w ramach Chrześcijań- 


-104-
>>>
skiego Związku Jedności Narodowej - bloku wyborczego powstałego 
w 1922 r. "Dziennik Bydgoski" wraz z endecką "Gazetą Bydgoską" po- 
pierał w wyborach parlamentarnych w listopadzie 1922 r. tzw. "Chjenę" 
i dlatego też celem ataków prasy bydgoskiej4 były ugrupowania lewico- 
we oraz Blok Mniejszości Narodowych 5 . "Dziennik Bydgoski" zamiesz- 
czał artykuły, które miały na celu zniechęcić przyszłych wyborców do 
oddawania głosów na lewi cę 6 oraz Narodową Partię Robotniczą? Swo- 
istym majstersztykiem demagogii politycznej prezentowanej przez 
"Dziennik Bydgoski" było publikowanie tak szczególnych dla każdego 
Polaka pieśni jak "Rota"B i "Boże coś Polskę"9 ze zmienionymi tekstami 
(na melodię "Roty"): 
Nie damy Polski wam na żer - 
Kłamliwi enpeerzy, 
Wy z niemcem, żydem jeden ster 
Ciągniecie dla grabieży. 


Nie damy by nam rządził żyd! 
To hańba dla nas - wstyd. 


Polskę nasz Kościół dumnie zwał 
Przedmurzem chrześcijaństwa, - 
Dziś bolszewicki socyjał- 
Bez wiary żąda państwa. 10 
Wyniki wyborów do Sejmu przyniosły, obok zwycięstwa Chrześcijań- 
skiego Związku Jedności Narodowej (lista nr B), także poważny sukces 
listy numer 16 - Bloku Mniejszości Narodowych. lI Co prawda, informacja 
o wynikach wyborów do izby niższej została opatrzona tytułem: "Wielkie 
zwycięstwo Chrześc.[ijańskiego] Związku Jedności Narodowej. Lista Nr B 
zyskała w Bydgoszczy, Toruniu, Grudziądzu, Poznaniu, Warszawie, Lwo- 
wie i innych miastach druzgotającą [sic!] większość"12, lecz już w jed- 
nym z następnych numerów Stefania Tuchołkowa I3 pisała, że wybory za- 
kOńczyły się ,,(...) względnem zwycięstwem ósemki (...)"14. Szczególne 
zagrożenie upatrywano w sukcesie wyborczym bloku mniejszości. Zda- 
wano sobie sprawę, że ,,(...) mniejszości w przyszłym Sejmie odgrywać 
będą rolę wahadła, dając w dogodnych dla siebie wypadkach jednej czy 


- 105 -
>>>
drugiej stronie pożądaną większość"15. W artykule "Groźna przestroga" 
sukces listy nr 16 tłumaczono rozbiciem stronnictw polskich na kilka list. 
Przedstawiono rozkład mandatów w nowym Sejmie z następującym ko- 
mentarzem: "To zestawienie mówi do nas językiem tak przerażającym, że 
nie potrzeba już chyba tłómaczyć [sic!], jak groźne jest położenie. Może 
ono przyjąć rozmiary katastrofalne dla Polski, jeśli w ostatniej chwili nie 
uratujemy położenia jednem mocnem postanowieniem C..)"16. Nawoły- 
wano, aby "listy o małych widokach zwycięstwa" wycofały się z wyborów 
do Senatu i wezwały swych wyborców do poparcia "tych, którzy niewąt- 
pliwie przeprowadzą mandaty". Wzywano także rodaków, aby "w obro- 
nie zagrożonej jak najwidoczniej Ojczyzny" pójść do urn wyborczych i "ja- 
ko Polacy skupieni w chrześcijańskiej i narodowej jedności, głosy nasze 
[oddać - przyp. P.R.] jedynie na ósemkę". Artykuł zakończono drama- 
tycznym wezwaniem: "Niechaj groźna przestroga liczb nie przebrzmi bez 
echa! Ratujmy Polskę!"17. W artykule "Po wyborach do Sejmu"lB wskazy- 
wano szczególnie na niebezpieczeństwo żydowskie w Sejmie, gdyż repre- 
zentowani są oni - zdaniem "Dziennika Bydgoskiego" - "C..) w rozma- 
itych innych partjach oso[b]liwie lewicowych C..)". Być może licząc na 
rozbicie zwartości bloku wyborczego mniejszości narodowych poprzez 
wystąpienie z niego Niemców, stwierdzono, że "najgorzej C..) na bloku 
mniejszości wyjdą Niemcy [ponieważ - przyp. P.R.] stanowić będą liczeb- 
nie odłam niewielki (...)" oraz zagrożono im, że "C..) przeniesie się na 
nich cała niechęć ogromnej większości narodu do żydostwa. C..) Odtąd 
nie będzie się nazywało: Niemiec i Izraelita, ale żyd i hak[a]tysta wtem 
zrozumieniu, że to wrogowie na zgubę polskości czychający [SiC!]"19. Po- 
dobne w swej treści wezwanie adresowane do Niemców wyrażono w arty- 
kule "Groźba rządów żydowsko-niemieckich"2o. Otóż "C..) naród polski 
skłonny jest c...) uważać Niemców, którzy bądź co bądź w życiu gospo- 
darczem Polski odgrywają pewną rolę, za równouprawnionych współoby- 
wateli, ale gdyby oni łącząc się z żydami i rusinami zapragnęli działać na 
zgubę państwa, wypowie im bezwzględną walkę, która trwać może do 
ostatka". Próbowano wyjaśnić też różnicę w odmiennym stosunku Pola- 
ków do Niemców i do Żydów. Według "Dziennika Bydgoskiego" - ,,(...) 
różnica leży tylko w tem, że o ile nam [tj. Polakom - przyp. P.R.] łatwiej 
jest pogodzić się z lojalnymi Niemcami, o tyle naród [polski - przyp. P.R.] 
cały żywi do żydów uzasadnione wrogie usposobienie jako do elementu 


-106-
>>>
pijącego krew żywotną państwa i narodu naszego C..)"21. Taka postawa 
"Dziennika Bydgoskiego" w stosunku do mniejszości żydowskiej rzuto- 
wała na charakter kampanii sprzeciwu wobec wyboru Gabriela Narutowi- 
cza na prezydenta. 
Po wyborach parlamentarnych rozpoczął się okres przetargów politycz- 
nych, które miały na celu wystawienie przez poszczególne partie opty- 
malnych kandydatów na urząd prezydenta Polski. Przez cały okres od 
wyborów parlamentarnych do zwołania Zgromadzenia Narodowego w pra- 
sie pojawiały się różne kandydatury. "Dziennik Bydgoski" skrytykował 
kandydaturę m.in. Wincentego Witosa i Jakuba Bojkj22. Najbardziej odpo- 
wiednim kandydatem na prezydenta - według "Dziennika Bydgoskiego" - 
byłby Wojciech Trąmpczyński, marszałek Sejmu Ustawodawczego zwią- 
zany z endecją. Zdaniem gazety, ,,(...) serca całej Wielkopolski biją zgod- 
nie na jedną nutę: niech tym prezydentem będzie Wojciech TRĄMPCZYŃ- 
SKI, duma naszej dzielnicy, chluba dziś Polski całej, jej lumen i klejnot"23. 
Kandydaturze Trąmpczyńskiego przeciwstawiano "ryzykanta kijowskie- 
go z Belwederu"24 - Józefa Piłsudskiego. O ile pierwszemu przypisywano 
wszelkie cnoty, to Piłsudskiemu jako jednemu z wychowanków politycz- 
nej "szkoły austrjackiej, przewrotnej i pozbawionej prawdziwie wielkich 
idei"25 przypisywano cechy, jakimi - według "Dziennika Bydgoskiego" - 
charakteryzowało się życie polityczne Galicji, tj.: "C..) warcholstwo, par- 
tyjnictwo i C..) wysuwanie interesów klasowych"26. Konfrontowanie Pił- 
sudskiego z kandydatami prawicowymi na łamach "Dziennika Bydgo- 
skiego" było próbą "odgrzewania" sporu o orientacje toczącego się pod- 
czas I wojny światowej. W warunkach Polski niepodległej spór ten miał 
służyć jako legitymacja do sprawowania władzy. Piłsudski podczas wojny 
związany był z orientacją proaustriacką, co - zdaniem ..Dziennika Bydgo- 
skiego" - było argumentem przeciw jego kandydaturze na prezydenta. 
Jednak "spór o orientacje" był bronią obosieczną, z czego najwyraźniej 
dziennikarze piszący w "Dzienniku" nie zdawali sobie sprawy. Propagu- 
jąc bowiem m.in. kandydaturę gen. Józefa Hallera, nie zauważono, że - 
podobnie jak Piłsudski - reprezentował on orientację proaustriacką. Ba, 
był on nawet dłużej (żartobliwie mówiąc) "błędnie zorientowany" niż Pił- 
sudski 27 . Sprawa orientacji nie była najważniejszym oskarżeniem wobec 
Naczelnika Państwa. W licznych artykułach mnożono także inne zarzuty 
pod adresem Piłsudskiego. Można stwierdzić, iż "Dziennik Bydgoski" przez 


- 107 -
>>>
okres do rezygnacji przez Piłsudskiego z kandydowania na prezydenta 
prowadził kampani ę 28 skierowaną przeciw ewentualnej29 kandydaturze 
marszałka Piłsudskiego, upatrując w nim realną przeszkodę dla przyszłe- 
go kandydata obozu prawicowego. 30 
Zarzuty wysuwane pod adresem Piłsudskieg0 31 dotyczyły przede 
wszystkim wojny polsko-bolszewickiej. Wytykano marszałkowi "wście- 
kle ryzykanctwo"32 w polityce wschodniej, które ,,(...) Polska straszliwie 
opłacić musiała krwią swoich synów i zniszczeniem dobytku narodowe- 
go"33. Oskarżano Piłsudskiego także o to, że ,,(...) nie było wojska, gdy 
chodziło o obronę Lwowa 34 , brakło wojska, gdy zabierano Cieszyn 35 i Wil- 
n0 36 , ale za to później, wbrew przestrogom zagranicy, naczelnik państwa 
poszedł zdobywać Kijów 37 , rozbudził Rosję przeciwko nam, a rezultatem 
była straszliwa klęska, która zaprowadziła bolszewików aż pod bramy 
Warszawy"38. "Dziennik Bydgoski" uważał za błędną koncepcję federa- 
cyjną Piłsudskiego, polegającą na utworzeniu Litwy, Białorusi i Ukrainy, 
które byłyby w sojuszu z Polską i stanowiłyby dla niej swoisty parawan, 
za którym znajdowałaby się Rosja Radziecka. Gazeta stwierdziła, że ,,(...) 
polityka p. Piłsudskiego podrywa powagę państwa polskiego, osłabia go 
terytorjalnie i gospodarczo (...)"39, a spowodowane było to chęcią ,,(...) 
tworzenia z kresów polskiej ziemi państewek federacyjnych Ukrainy, Bia- 
łorusi, Litwy Środkowej40. Utworzone kosztem Polski, miały być jakąś do- 
browolną umową federacyjnie połączone z Polską C..)"41. Dziennik wi- 
dział zagrożenie przede wszystkim w tym, iż państwa te mogłyby zrezy- 
gnować z sojuszu z Polską, a "C..) wtedy te odwieczne ziemice [sic!] pol- 
skie mogłyby się połączyć nawet z bolszewikami C..)"42. 
W Piłsudskim upatrywano także masona 43 reprezentującego interesy 
mniejszości narodowych, szczególnie Niemców i Żydów4 4 . Dlatego też 
gdyby "C..) dotychczasowy Naczelnik Państwa (...) wybrany został [na 
prezydenta Polski - przyp. P.R.] to jedynie większością głosów niepolskich, 
a mianowicie głosów niemieckich, żydowskich, białoruskich itp.(...)"45. 
Artykuł. z którego pochodzi powyższy cytat, kończy się ważną deklara- 
cją, która jest kluczem do zrozumienia stosunku "Dziennika Bydgoskie- 
go" do Gabriela Narutowicza. Otóż według "Dziennika" - "C..) prezydent 
[wybrany głosami posłów niepolskich - przyp. P.R.]. licząc się z wolą i opin- 
ją narodu, godnosci tej nigdy przyjąć nie może".46 Dodać trzeba także, że 
gazeta obawiała się bardzo matactw ze strony lewicy4 7 1ub Związku Strzelec- 


- 108-
>>>
kieg0 4B , w wyniku których dotychczasowy Naczelnik Państwa zostałby 
prezydentem państwa. Dlatego też z nieukrywaną radością przywitała 
wiadomość o odmowie kandydowania przez Piłsudskieg0 49 . W felietonie 
cotygodniowym "Przez moje okno..." autor tak oto odniósł się do decyzji 
Piłsudskiego: ,,(. ..) Nieodżałowany przez wszystkich zawalidrogów i wro- 
gów Polski nasz p. Rymsca [?! - przyp. P.R.] litewski zatrąbił, że "nie chce". 
Bóg mu daj za to długie życie ale nie... w Polsce. Dopóki on tu będzie 
bytował, los nasz ogólny politycz.[nie] i społecznie będzie wciąż zagrożo- 
ny (...)"50. Stwierdzono też, że ,,(...) prezydentura jego [tj. Piłsudskiego - 
przyp. P.R.] uniemożliwiłaby wprowadzenie w państwie praworządności, 
naprawy stosunków gospodarczych i skarbowych w kraju i wyt[w]orze- 
nie stałej polskiej większości w Sejmie"5I. 
Przed wyborami "Dziennik Bydgoski" nawoływał także do stworzenia 
"frontu narodowego". Należałoby ,,(...) zawrzeć pokój międzypartyjny, 
któryby umożliwił porozumienie wszystkich (...) żywiołów, bez względu 
na part je (...). Wytworzy się wtedy atmosfera spokojna, w której o porozu- 
mienie dla ratowania Polski nie będzie trudno".52 Relacjonując przetargi 
polityczne, dziennikarze gazety słusznie przewidywali, że ,,(...) kandyda- 
tura lewicy i Piasta [tj. Ignacy Daszyński - PPS, Gabriel Narutowicz - PSL 
"Wyzwolenie", Stanisław Wojciechowski - PSL "Piast" - przyp. P.R.] przejść 
może tylko przy pomocy mniejszości narodowych, kandydatura zaś naro- 
dowa [tj. Maurycy Zamoyski - przyp. P.R.] przy pomocy większości gło- 
sów Piasta"53 oraz że ,,(...) wobec ni ewy jaśnionej sytuacji liczyć się z tem 
trzeba, że nie od razu padnie większość głosów na jednego kandydata i że 
będzie się musiało odbyć kilka głosowań (...)".54 Zgromadzenie Narodo- 
we zebrało się 9 grudnia 1922 r. i dopiero w wyniku piątego głosowania 
udało się wybrać prezydenta Rzeczypospolitej, którym został kandydat 
PSL "Wyzwolenie", minister spraw zagranicznych Gabriel Narutowicz. 
Kandydaturę jego poparli posłowie reprezentujący w parlamencie mniej- 
szości narodowe. Stało się to powodem wybuchu niezadowolenia sporej 
części Polaków, które podgrzewane było w znacznym stopniu przez pra- 
sę reprezentującą obóz narodowy (tzn. Chjenę), w tym przez "Dziennik 
Bydgoski" . 
Wiadomość o wyborze Gabriela Narutowicza na prezydenta ukazała 
się na łamach "Dziennika Bydgoskiego" 12 grudnia: "W piątem głosowa- 
niu wskutek zdrady P.S.L. [chodzi o PSL "Piast" - przyp. P.R.] wybrany 


-109-
>>>
został prezydentem głosami Niemców i żydów p. Gabrjel Narutowicz (...) 
mąż zaufania lewicy, znany ze swej dawnej działalności na korzyść Austrji 
i Niemiec (...)"55. Tak właśnie "Dziennik" propagował mit, według które- 
go Narutowicz służył państwom centralnym. Dalej donosił, że ,,(...) stron- 
nictwa Chrz. Zw. Jedności Narodowej (...) wydały oświadczenie protestu- 
jące przeciw wyborowi Narutowicza (...) [oraz że - przyp. P.R.] nie mogą 
wziąć na się odpowiedzialności za bieg spraw państwowych w takim sta- 
nie rzeczy głęboko niezdrowym i odmówią wszelkiego poparcia rządom 
powoływanym przez prezydenta narzuconego przez obce narodowości, 
żydów, Niemców i Ukraińców. Stronnictwa Chrześcijańskiego Związku 
Jedności Narodowej podejmują stanowczą walkę o narodowy charakter 
państwa polskiego, zagrożony tym wyborem"56. W tym samym numerze 
"Dziennik" relacjonował reakcje części społeczeństwa polskiego na wy- 
bór Narutowicza w takich miastach jak Warszawa, Poznań, Katowice, 
Lwów. W stolicy - jak donosiła gazeta - zebrały się tłumy demonstrują- 
cych wznoszących okrzyki: "Precz z Narutowiczem, precz z żydami, niech 
żyje Zamoyski". Następnie udali się oni przed mieszkanie gen. Józefa Hal- 
lera ,,(...) wznoszą[c] entuzjastyczne okrzyki". Generał Haller "widząc pod- 
niecenie tłumu (...) wyszedł i wygłosił uspokajające przemówienie, wzy- 
wając do pracy dla dobra Polski i w obronie praworządności, oraz prosząc 
o spokojne rozejście się"57. Stefan Aksamitek, biograf gen. Józefa Hallera, 
przedstaWIa w zupełnie innym świetle owo "uspokajające przemówienie". 
Otóż Aksamitek cytuje fragment przemówienia Hallera, które opubliko- 
wała "Gazeta Warszawska" (nr 337 z 10 XII 1922 r.): "Rodacy i towarzysze 
broni! Wy, nie kto inny swoją piersią bohaterską osłanialiście, jakby twar- 
dym murem granice Rzeczypospolitej, rogatki Warszawy. W swoich czy- 
nach chcieliście jednej rzeczy, Polski! Polski wielkiej, niepodległej. W dniu 
dzisiejszym Polskę tę, o którą walczyliście, sponiewierano [podkreśle- 
nie moje - przyp. P.R.]. Odruch wasz jest wskaźnikiem, iż oburzenie naro- 
du, którego jesteście rzecznikem, rośnie i wzbiera jak fala"58. Sytuację w po- 
zostałych miastach "Dziennik" również przedstawił w ciemnych kolorach: 
w Poznaniu ,,(...) osoba jego [tj. Narutowicza - przyp. P.R.] mało jest zna- 
na szerszej publiczności (...)"; w Katowicach: " (...) Słyszy się głosy: Nie 
trzeba było przyłączać Śląska do Polski, ażeby nami rządzili Niemcy tak 
jak pod zaborem"; we Lwowie: "c...) w dzielnicy żydowskiej rozgwar 
i radość. Przechodnie żydowscy serdecznie sobie ręce ściskają"59. Czy- 


-IIO-
>>>
telnik powyższych relacji mógłby dojść do przekonania, że państwu pol- 
skiemu grozi rozpad, ponieważ prezydentem został wybrany Narutowicz. 
Według gazety, temu stanowi rzeczy winne były także ,,(...) te (...) obozy. 
które w klasowej niechęci odtrąciły rękę, wyciągniętą dla zbożnej współ- 
pracyprzezgrupy narodowe. (...) odpowiedzialność (...) ponoszą (...) PSL 
i NPR, które to grupy czy to przez przerzucenie się na stronę mniejszości 
(PSL) czy przez oddanie kartek białych (NPR) w chwili rozstrzygającej 
utrąciły kandydaturę p. Zamoyskiego, wysuniętą przez większość polską. 
(...) Niechaj wiadomość o tej hanbie żywiołową siłą płynie od chat do chat, 
niechaj budzi śpiących, usuwa zobojętnienie i budzi świadomość zgrozy 
położenia i potrzeby obrony"6o. 
Zaprzysiężenie Gabriela Narutowicza na prezydenta odbyło się 11 grud- 
nia 1922 r. W czasie przejazdu do Sejmu Narutowicz został obrzucony 
grudkami śniegu i błota 61 . Doszło nawet do tego. że jeden z demonstran- 
tów próbował uderzyć Narutowicza laską z żelazną gałk ą 62. Za niewystar- 
czające środki ochrony63 Narutowicza przed atakami do dymisji podał się 
minister spraw wewnętrznych Antoni Kamieński oraz zawieszono w czyn- 
nościach komendanta policji na Warszawę. Incydentów w czasie drogi 
Narutowicza do Sejmu "Dziennik Bydgoski" nie potępił.64, lecz skomento- 
wał dymisję Kamieńskiego: ,,(...) widocznie nie dosyć jest czerwony, a je- 
go miejsce zajął daleko czerwieńszy pan [tj. Ludwik Darowski - przyp. 
P.R.] (...)"65, a dymisję komendanta policji następująco: ,,(...) musiał pójść 
na odstawkę, bo nie był dosyć energiczny wobec mas narodowych. Gdyby 
był się tak poprawnie zachował wobec manifestacji bolszewizujących żyd- 
ków, na pewno nie nagana, ale pochwała by go spotkała (...)". Natomiast 
parlamentarzystów, którzy wzięli udział w zaprzysiężeniu Narutowicza 
na prezydenta (posłowie i senatorowie Chjeny nie wzięli udziału w uro- 
czystościach), "Dziennik Bydgoski" określił mianem "pejsatych i niepej- 
satych obywateli kontraktowych"66. 14 grudnia 1922 r. "Dziennik Bydgo- 
ski" w artykule pod znamiennym tytułem: "Cała Polska przeciw wymie- 
rzonemu jej policzkowi" donosił, że: "Jak Polska długa i szeroka na wia- 
domość o wyborze prezydentem Narutowicza głosami lewicy, oraz żydów, 
Niemców i innych wrogów państwa polskiego, rozległ się jeden ogromny 
krzyk oburzenia. Żywioły narodowe odczuły całą sromotę tego faktu (...) 
[że - przyp. P.R.] myśl narodowa została podeptana i shańbiona [sic!] 
przez wielki odłam narodu polskiego przy pomocy mniejszości narodowych 


-111-
>>>
c..). Jedynie skrajna lewica zadowolona jest z wyboru Narutowicza. Za- 
żydzeni socjaliści polscy i ogłupieni chłopi, zorganizowani w stronnic- 
twie [PSL] Wyzwolenie, sądzą, że dokonali wielkiego czynu, bo rzekomo 
demokracja zwyciężyła. Demokracją w zrozumieniu tych kół jest ustępli- 
wość wobec wszelkich dążeń wywrotowych, zawsze i stale przez żydów 
popieranych".6? W cytowanym fragmencie zwraca uwagę przede wszyst- 
kim ostatnie zdanie będące swoistą wykładnią poglądów endeckich w kwe- 
stii demokracji; ukazane zostało zupełnie wypaczone rozumienie pojęcia 
"demokracji" u ludzi, którzy wywodzili się ze środowiska. które w swej 
nazwie zawierało powyższe słowo (Narodowa Demokracja 68 ). W tym sa- 
mym numerze starano się ukazać Chjenę jako ugrupowanie odpowiedzial- 
ne i rozważne. Cytowano fragment odezwy Chrześcijańskiej Demokracji. 
wzywającej do przestrzegania konstytucji, która kończy się słowami: "C..) 
Wszystkie inne działalności, choćby z najszlachetniejszych pochodzące 
pobudki grożą narodowi nieobliczalnemi następstwami i stać się jedynie 
mogą pożytecznym narzędziem w ręku tak licznych wrogów naszego mło- 
dego Państwa"69. Odezwę tę konfrontowano z odezwą PPS-u wzywającą 
do strajku jednodniowego i odezwy PSL "Wyzwolenie", która grozić miała 
gwałtem na wsi. W ten sposób starano się przenieść winę za niepokoje 
społeczne na lewicę. Stwierdzono nawet, w komentarzu do informacji 
o planie (PPS-u i PSL-u "Wyzwolenie") utworzenia Rady Obrony Republi- 
ki, że "C..) potrzebna jest Rada Obrony Polski [ale - przyp. P.R.] przeciw 
anarchii lewicowej [podkreślenie w oryginale - przyp. P.R.], która zdolna 
jest zaprzepaścić niezależność Polski"?o. 
Bydgoszczanie nie ograniczyli się tylko do biernej obserwacji wyda- 
rzeń warszawskich. Już 12 grudnia "Dziennik Bydgoski" wraz z wiadomo- 
ścią o wyborze G. Narutowicza zamieścił także informację o wiecach prze- 
ciwników świeżo wybranego prezydenta Polski, mających się odbyć tegoż 
dnia (tj. 12 grudnia) o szóstej wieczorem w sali Patzera przy ul. Świętej 
Trójcy 8-9 i w "sali p. Jabłońskiej" przy ul. Marcinkowskiego s. Relację 
z obu wieców "Dziennik Bydgoski" opatrzył tytułem: "Bydgoszcz przeciw 
prezydenturze Narutowicza"?). W sali Patzera do zebranych "C..) przemawiał 
p. red. [Konrad] Fiedler 72 , wykazując całą szkodliwość i z punktu honoru 
narodowego ohydnego wyboru Narutowicza oraz nawołując zebranych 
do zachowania spokoju. (...) Lud [tj. zebrani - przyp. P.R.] ogromnie obu- 
rzony, wykrzyknikami dał wyraz niezadowolenia z oboru [sic!] prezydenta 


-112-
>>>
Rzeczypospolitej i potępił łajdacki po[d] stęp Witosa i jego grupy. (...) Rezo- 
lucje potępiające wybór Narutowicza przyjęto jednogłośnie i z zapałem. 
Po odśpiewaniu "Roty" rozeszli się wiecownicy spokojnie do domu (...)".73 
W sali p. Jabłońskiej odbył się wiec ,,(...) zwołany celem zaprotestowania 
przeciw niesłychanemu w dziejach naszych pogwałceniu woli narodu, 
przeciw wysiłkom żydowsko-niemieckim godzącym w narodowy i kato- 
licki charakter państwa naszego, przeciw wyborowi pierwszego prezydenta 
Rzeczypospolitej głosami Niemców i żydów. (...) mówca red. [Aleksan- 
der] BłażejowskF4 (...) zaznaczył (...) iż nowo wybrany głosami żydow- 
sko-niemieckiemi prezydent Narutowicz pod względem politycznym nie 
różni się wiele od poprzednika swego p. Piłsudskiego. Pan Narutowicz 
(...) dobry może inżynier budowy dróg wodnych, ale absolutnie nie nada- 
je się na stanowisko naczelne w państwie i narodzie polskim. Obecny pre- 
zydent, mąż zaufania lewicy, nie tylko, że długie lata żył zagranicą, nie 
zna więc naszych stosunków i naszego życia, ale tam zagranicą działał na 
szkodę naszego państwa [sic!] uprawiając politykę przeciwkoalicyjną na 
korzyść naszych największych wrogów Niemiec i Austrji. Społeczeństwo 
całe zaprotestować musi jednogłośnie przeciw narzuconemu nam wybo- 
rowi, obrażającemu nasze uczucia narodowe i drażniącemu państwa ko- 
alicyjne, które siłą swego oręża pomogły nam w uzyskaniu niepodległo- 
ŚCi"75. W mowie Błażejowskiego powrócił spór o orientacje, który - jak już 
wcześniej wspomniano - miał służyć wskazaniu opcji, która bardziej przy- 
służyła się sprawie niepodległości Polski. Oczywiście w oczach Błażejow- 
skiego jak i dziennikarzy "Dziennika Bydgoskiego" bardziej opcja związa- 
na z Dmowskim i KNP przysłużyła się sprawie polskiej. Zebranie zakoń- 
czyło się uchwaleniem rezolucji o następującej treści: "Zebrani w dniu 12 
grudnia 1922 roku obywatele miasta Bydgoszczy wyrażają swe wielkie 
oburzenie tym stronnictwom lewicowym, które mieniąc się stronnictwa- 
mi polskiemi, wybrały na prezydenta państwa p. Narutowicza. W wybo- 
rze p. Narutowicza obecni widzą wielkie niebezpieczeństwo dla spokoju, 
ładu i całości Państwa Polskiego, ponieważ kandydatura p. Narutowicza 
ufundowana została na głosach mniejszości narodowych tj. Niemców i ży- 
dów. Zebrani wzywają stronnictwa Chrz.[eścijańskiego] Zw.[iązku] Jed- 
ności Narodowej by przeciw p. Narutowiczowi prowadziły planową, ener- 
giczną i stanowczą walkę, a w walce tej liczyć mogą na solidarne poparcie 
całego społeczeństwa w Bydgoszczy, które nie pozwoli gwałcić zasady: 


-113-
>>>
"Polska dla Polaków". Tej zasady: "Polska dla Polaków" winni bronić po- 
słowie Ch.[rześcijańskiego] Zw.[iązku] Jedności Narodowet na drodze 
parlamentarnej i nie cofnąć się choćby przyszło rozwiązać Sejm i Senat 
i rozpisać nowe wybory". 76 
Dnia 15 grudnia w "Dzienniku Bydgoskim" ukazał się artykuł "Prawny 
stan rzeczy. Błąd?". Poruszono w nim problem ewentualnego ustąpienia 
głowy państwa. Zdawano sobie sprawę, że wybór Gabriela Narutowicza 
nie naruszał w najmniejszym stopniu prawideł demokracji i nie było pod- 
staw konstytucyjnych, aby usunąć go z urzędu 77 , jakkolwiek według 
"Dziennika Bydgoskiego" - "C..) mogą także zajść okoliczności, które czło- 
wieka honoru powinny skłonić do ustąpienia. W przypadku p. Narutowi- 
cza jest to żywiołowy wybuch obrażonych uczuć narodowych, objawiają- 
cy się w manifestacjach, które nie są wynikiem agitacji prawicowej, ale 
dyktowane są poczuciem zawstydzenia, że głosy niepolskie zdecydowały 
o zwycięstwie najwyższego dostojnika Polski"78. Powyższy fragment ilu- 
struje stosunek środowisk narodowych wobec rozruchów z 11 grudnia. 
które rzekomo nie były wynikiem agitacji prawicowej. J. pajewski w bio- 
grafii Narutowicza przytacza fragment wspomnień Aleksandry Piłsudskiej 
dotyczących wydarzeń z 11 grudnia. który kończy się stwierdzeniem: "C..) 
wśród tłumu znajdowali się agitatorzy".79 Do tego wystarczy przytoczyć 
artykuły prasy prawicowej (w tym "Dziennika Bydgoskiego"), aby stwier- 
dzenie o braku jakiejkolwiek agitacji prawicowej uznać za nieprawdziwe. 
W dalszej części artykułu stwierdzono: "C..) Nic nam jednak nie pomogą 
uczucia choćby najgorętsze, wybuchy najszlachetniejsze. Narutowicz po- 
zostanie na stanowisku prezydenta, bo tak chce jego przyjaciel i potężny 
opiekun p. Józef Piłsudski. którego Narutowicz jest wiernym pachoł- 
kiem".8o Jest faktem, iż Narutowicz podziwiał Piłsudskiego i był pełen uzna- 
nia dla jego roli w walce o niepodległość Polski 81 . lecz to twierdzenie za- 
warte w powyższym fragmencie o tym, jakoby Narutowicz był podporząd- 
kowany Piłsudskiemu, jest nieprawdziwe. Już pełniąc obowiązki ministra 
spraw zagranicznych, Narutowicz dał się poznać jako człowiek posiadają- 
cy własne zdanie (często inne od zdania Piłsudskiego). Marszałek Piłsud- 
ski nie popierał kandydatury Narutowicza na prezydenta (bliższy był mu 
Stanisław Wojciechowski, z którym łączyły Piłsudskiego zażyłe stosunki 
jeszcze z czasów walki konspiracyjnej). Szereg posunięć Narutowicza jako 
prezydenta (propozycja objęcia stanowiska premiera przez Leona Pluciń- 


- 114-
>>>
skiego, propozycja objęcia stanowiska ministra spraw zagranicznych przez 
swego kontrkandydata Maurycego Zamoyskiego) świadczyło nie tylko o jego 
wielkim wyczuciu politycznym, ale także o samodzielności decyzji. Jeżeli 
nawet szukał porady, to znajdował ją nie u Marszałka Piłsudskiego, lecz 
u marszałka Sejmu Macieja Rataja. Dlatego też zarzut "Dziennika Bydgo- 
skiego" trzeba uznać za fałszywy i niesprawiedliwy. W tym samym nume- 
rze "Dziennika Bydgoskiego" (nr 2BO) zaatakowano prezydenta Naruto- 
wicza także za jego rzekomo wrogi stosunek wobec Ententy, który miał 
wyrazić w artykule opublikowanym w 1917 r. w "Neue Zuericher Zeitung"82. 
Na łamach "Dziennika Bydgoskiego" stwierdzono, że prezydent Naruto- 
wicz "C..) w czasie wojny był politycznie zwolennikiem mocarstw cen- 
tralnych i krakowskiego enkaenu 83 , tego podrzutka austrjacko-niemiec- 
kiego, który tworzył legjony, aby krew polska lała się za sprawę niemiec- 
ką. Nie dziw, że człowiek taki zachwycał się manifestem obu cesarzów 84 
[sic!] , przywracających Polsce niepodległość - na obszarze Warszawy 
i przyległych wiosek C..)". Następnie dodano C..) P. Narutowicz pisał. że 
nieprawdą jest, jakoby Polacy wierzyli w dobre intencje koalicji, a niena- 
widzili mocarstwa centralne. Francja i Anglja w pierwszych dwóch la- 
tach wojny Polsce nic nie dały jak tylko czcze frazesy. Natomiast Niem- 
cy i Austrja dały jej niepodległość, szkoły i uniwersytet. Na nich Polacy 
budują swą przyszłość, a nie na fałszywych przyjaciołach zachodu [pod- 
kreślenia w oryginale - przyp. P.R.] ".85 Stwierdzono także, że zaszkodzi to 
stosunkom Polski z krajami zachodnimi. 86 
Rzeczywiście, Narutowicz był autorem artykułu pt.: "Die Stimmung in 
Polen". który ukazał się w "Neue Zuericher Zeitung", nr 39 z 8 stycznia 
1917 r., w którym poparł politykę mocarstw centralnych wobec sprawy 
polskiej, a skrytykował postępowanie Ententy wobec Polaków 87 . Jednakże 
kreowanie Narutowicza na germanofila i wroga Ententy na podstawie tego 
artykułu jest niesprawiedliwe. Artykuł ten nie miał być w zamyśle jego 
autora deklaracją sympatii politycznych, lecz próbą kalkulacji, swoistą 
wagą, na której położono to, co zyskali Polacy od państw centralnych, 
a co od Ententy. Współautor biografii Narutowicza, Waldemar Łazuga tak 
charakteryzuje ten artykuł: "Trudno powiedzieć, czego tu więcej: diagnoz 
czy ukrytych intencji, prognoz czy ostrzeżeń, krytyki czy zachęt, aproba- 
ty dla aktu S listopada i nowej polityki niemieckiej czy pretensji i żalów 
pod adresem Anglii i Francji. Jedno miesza się z drugim. Tradycyjne sym- 


-II5-
>>>
patie profrancuskie z szacunkiem dla kultury i organizacji niemieckiej, 
a pragmatyczny stosunek do wydarzeń (bo Niemcy już coś zrobiły) 
z niecierpliwością, że państwa zachodnie ograniczają się do frazesów".88 
Słusznie zwraca też uwagę Łazuga na czas powstania artykułu - początek 
stycznia 1917 r., a więc przed wydarzeniami, które w sposób decydujący 
wpłynęły na losy wojny. To także jest istotny fakt, który przemawia prze- 
ciw próbom uczynienia z Narutowicza zdeklarowanego germanofila, nie 
liczącego się z realiami polityki niemieckiej. 89 
"Dziennik Bydgoski" w dalszym ciągu bronił demonstrantów, którzy 
11 grudnia pragnęli sparaliżować uroczystość zaprzysiężenia prezydenta, 
twierdząc, że dali oni ,,(...) wyraz bolesnych uczuć, szarpiących dusze 
polskie". Stwierdzono, że Polacy, którzy wtedy zginęli, oddali swe życie 
"C..) za to, że nie chcieli, by w Polsce, okupionej krwią i ofiarami Pola- 
ków, rządzili jej wrogowie C..)." Posunięto się nawet dalej, czyniąc z nich 
męczenników: "Oto nowe krwawe róże w wieńcu polskiego męczennic- 
twa. Oto nowy plon krwawy walki, narzuconej nam przez obcych, walki, 
która w Polsce się toczy". Winę za strzelaninę zrzucono na bojówkę socja- 
listyczną "C..) która na Placu Trzech Krzyży dała ognia do tłumu z rewol- 
werów, czem dopiero spowodowała strzały odwetowe".91 Wyrażono tak- 
że wiarę w to, że "C..) krew polska, której rozlew ostatnio żydzi i Niemcy 
spowodowali C..) musi być czynnikiem budzącym instynkt samozacho- 
wawczy naszego narodu i wolę niezłomną zwycięstwa".92 Podkreślić jed- 
nak trzeba, że nie wzywano do rozlewu krwi, lecz do rywalizacji na polu 
gospodarczym (m.in. bojkot gospodarczy sklepów żydowskich i kupowa- 
nie tylko u Polaków) 93. Gazeta z Bydgoszczy w jednym z artykułów 94 jako 
winnego zajść z 11 grudnia uczyniła syna ministra sprawiedliwości Wa- 
cława Makowskiego, który rzekomo ,,(...) uderzył staruszka [który wyra- 
ził niezadowolenie z wyboru Narutowicza - przyp. P.R.] w twarz tak moc- 
no, że ten upadł na ziemię". Zdaniem "Dziennika Bydgoskiego", fakt ten 
uniemożliwiał "czynnikom osobiście wypadkami dotkniętymi" bezstron- 
nie prowadzić śledztwo w sprawie wydarzeń z 11 grudnia. Gazeta wyrazi- 
ła także nadzieję, że "fakty", które przedstawiła, skłonią ministra sprawie- 
dliwości "do poglądu, że wypadki z dnia 11 grudnia były jedynie odru- 
chem młodzi eży 95, a nie spiskiem na praworządność". 96 Zamierzano więc 
zdezawuować zarzuty kierowane pod adresem środowisk narodowych, 
dotyczące kwestii odpowiedzialności za rozruchy z 11 grudnia. Należy 


-116-
>>>
jednak odrzucić "rewelacje" "Dziennika Bydgoskiego", ponieważ w tek- 
ście artykułu rzekomo przedstawiającego wydarzenia z 11 grudnia 1922 r. 
w sposób wyraźny określono, iż opisywana sytuacja działa się w chwili 
,,(...) ogłoszenia wyniku wyborów prezydenta (...) przed Sejmem"97, a więc 
w dniu 9 grudnia, a nie 11 grudnia - jak podaje gazeta. 
Nie zmieniło się też postrzeganie osoby prezydenta jako "pachołka" 
marszałka Piłsudskiego. "Dowodów" na poparcie przekonania o niesamo- 
dzielności politycznej Narutowicza "Dziennik Bydgoski" dopatrzył się w za- 
chowaniu prezydenta w Belwederze w dniu przejęcia władzy wykonawczej 
z rąk Naczelnika Państwa. Otóż gazeta bydgoska stwierdziła, iż "Naruto- 
wicz pochwalając wyprawę kijowską, jak i całą politykę legjonową p. Pił- 
sudskiego daje oficjalny dowód, że myśli postępować śladami swego po- 
przednika, czyli uprawiać w dalszym ciągu jego politykę, która ani zrozu- 
mienia, ani uznania u przeważającej części narodu polskiego nie znalazła, 
bo znaleźć nie mogła".98 Dodano także, że ,,(...) p. Narutowicz jako prezy- 
dent za wiele odkrył przyłbicy, zaznaczając, aż nadto wyraźnie iż popierać 
będzie żydowsko-niemiecką lewicę i jej przewrotową politykę". 99 
"Dziennik Bydgoski" z 17 grudnia 1922 r. na pierwszej stronie przyniósł 
informację o zabójstwie pierwszego prezydenta Polski. Wiadomość za- 
wierała jedynie informację o nazwisku zabójcy, który oddał się w ręce 
policji, miejscu zamachu i tymczasowym prezydencie - Macieju Rataju. 
Podkreślono jednak, że: "Zamach [był - przyp. P.R.] wyłącznie indywi- 
dualny".1Oo I to wszystko na temat tej tragedii w tym numerze gazety. 
W dalszej części "Dziennik" na swych łamach rozważał sytuację, jaką 
wytworzył wybór Narutowicza na prezydenta, mimo że znienawidzony 
"żydowski pachołek" już nie żył. Oceniając sytuację, stwierdzono, że Na- 
rutowicz ,,(...) zatamował (...J już na długi czas normalną działalność sej- 
mową i zagrodził drogę do porozumienia się wszystkich stronnictw pol- 
skich w sprawie utworzenia rządu parlamentarnego, opartego na stałej 
i zdecydowanej większości"lOl. Jak wyżej wspomniano, Narutowicz dzia- 
łał na rzecz pojednania międzypartyjnego (stanowiska premiera i mini- 
stra spraw zagranicznych zamierzał powierzyć ludziom prawicy Plu- 
cińskiem u i Zamoyskiemu). Prowadził rozmowy z przedstawicielami partii 
politycznych zarówno z lewej, jak i prawej strony sceny politycznej. 
Podjęto też próbę skonfrontowania Narutowicza z Zamoyskim. Tego 
ostatniego przedstawiano jako bohatera działającego i łożącego pieniądze 


-117-
>>>
na Komitet Narodowy Polski, który ,,(...) przewidywał, iż powstanie Polski 
niepodległej i zjednoczonej było możliwe jedynie przez połączenie się z ko- 
alicją C..)" .102 Natomiast Narutowicza oceniono przez pryzmat niefortunne- 
go artykułu w "Neue Zuericher Zeitung" (notabene gazecie szwajcarskiej, 
a nie niemieckiej, jak podaje autor z "Dziennika Bydgoskiego" ). Następnie 
autor stwierdził, iż "Nas z b. zaboru pruskiego w tej Polsce p. Narutowicza 
na pewno [by] nie było". 103 Krytycznie oceniano też działalność Narutowicza 
w Ministerstwie Robót Publicznych, gdyż według autora artykułu w"Dzien- 
niku Bydgoskim": ,,(...) za jego [tj. Narutowicza] czasów olbrzymie pochło- 
nęło sumy [na administrację]. ale mało [ministerstwo] zrobiło"104, podczas 
gdy Narutowicz w czasie swego urzędowania zredukował liczbę wydziałów 
z 25 do 15, a personel z 3700 do około 2BOO osób. lOS Natomiast wiele innych 
ważnych spraw był zmuszony odłożyć ze względu na stan finansów pań- 
stwa. Zarzucając mu także nieudolność w prowadzeniu polityki zagranicz- 
nej, nie brano pod uwagę polityki mocarstw zachodnich wobec Niemiec, co 
odbijało się niekorzystnie na pozycji Polski na arenie dyplomatycznej. 
Swoją dezaprobatę dla wyboru Narutowicza na prezydenta wyraziła 
także poetycko Stefania Tuchołkowa w wierszu "Protest przeciw wyboro- 
wi min. Narutowicza na prezydenta Rzplt.": 


Polsko, lecz Ciebie błyskotkami łudzą, 
Pawiem narodów byłaś i papugą ", - 
Ongi wieszcz nucił. I dziś Ciebie łudzą, 
Chociaż niewolę przeszłaś ach! tak długą. 
Czemuż powstałaś w chwale, by iść szlakiem 
Który w pomrokę wiedzie i niedolę? 
Bracia, kto tylko czuje się Polakiem, 
Niechaj poczuje w sobie silną wolę. 
Stańmy z pochodnią czynu żywym murem, 
Pawiem narodów my być dziś nie chcemy, 
Ani papugą, więc wołajmy chórem: 
Na taki wybór my protestujemy!106 


W następnym numerze "Dziennika Bydgoskiego" pojawiły się próby 
określenia motywów, jakimi kierował się zamachowiec. Zdecydowanie od- 
rzucono jakiekolwiek związki pomiędzy zamachem a atmosferą nienawiści 


-118-
>>>
wobec Narutowicza, którą podsycały środowiska prawicowe (udział w tym 
miała również prasa, w tym "Dziennik Bydgoski"). Stwierdzono, że "C..) 
przypuszczalnie chodziło o akt zemsty osobistej. W żadnym razie zaś nie 
wchodzą w grę te pobudki, które mogłyby być tłumaczone jako wynik 
rozgoryczenia szerokich mas społeczeństwa polskiego, oburzonych do ży- 
wego i podnieconych faktem, że głosy obconarodowe, a przede wszyst- 
kiem żydowskie zadecydowały o wyborze pierwszego prezydenta Polski 
(...)".107 Przedstawiono też Eligiusza Niewiadomskiego jako niezrówno- 
ważonego psychicznie, który co prawda należał do endecji, lecz ,,(...) 
wystąpił, nie umiejąc się podporządkować dyscyplinie partyjnej". 108 Do- 
dano także, że Niewiadomski ,,(...) odznaczał się nadto zawsze dziwac- 
twem", które miało się pogłębić wskutek wypadku. 109 
Zamach został przez "Dziennik Bydgoski" potępiony, gdyż "C..) za- 
szkodzi on Polsce w oczach zagranicy (...) [oraz - przyp. P.R.] mieć on 
może następstwa nieobliczalne nawewnątrz. C..)".11O Jednego z realnych 
zagrożeń gazeta upatrywała w niebezpieczeństwie rządów lewicy w Pol- 
sce lll . Wskazywano na działalność "wybitnie lewicowego" rządu gene- 
rała Władysława Sikorskiego 112 oraz na działalność Piłsudskiego 113 . Ape- 
lowano do rządu o to, aby udowodnił, że ,,(...) nie tylko panować, lecz 
i rządzić C..)"114 umie. Proszono też o ,,(...) wiele rozwagi, wiele rozu- 
mu, a mniej partyjnego zacietrzewienia (...) aby wywieść Polskę na tory 
prawidłowego rozwoju C..) [oraz - przyp. P.R.] uniknąć zamętu, który 
nam grozi"l1S. Nawoływano więc o to, czego wyraźnie zabrakło polskiej 
prawicy po wyborze pierwszego prezydenta Polski. Szkoda, że dopiero 
po zabójstwie Narutowicza znalazło się miejsce na łamach "Dziennika 
Bydgoskiego", aby taki apel opublikować. 
Winą za zaistniałą sytuację obarczono przedstawicieli mniejszości na- 
rodowych, którzy ,,(...) odnieśli zwycięstwo wyborcze i gdy chodziło o wy- 
bór prezydenta Rzeczpospolitej, rzucili swe głosy na szalę i przeważyli ją 
na korzyść tak tragiczną śmiercią zmarłego śp. G. Narutowicza. C..)"116. 
To spowodowało, że "C..) wywołali w całym narodzie polskim (...) od- 
ruch protestu, C..) potężną falę uniesienia patrjotycznego, oburzenie C..) 
silneC..)". Odrzucając zapis konstytucji, stwierdzono, że "C..) równoupraw- 
nienie obywatelskie swoją drogą, a obrażone uczucia narodowe swoją. 
Dopóki rany nam przez "mniejszości" zadane jeszcze krwawią, nie wolno 
ich dotykać brudnemi łapami, bo się zbytnio zaognią".117 


- 119-
>>>
"Dziennik Bydgoski" zdecydowanie odrzucał oskarżenia prasy lewico- 
wej, która przedstawiała prawicę jako "moralnych sprawców" zabójstwa 
Narutowicza. Gazeta z Bydgoszczy broniąc się przed oskarżeniami lewi- 
cy, posunęła się także do stwierdzenia, że "C..) E. Niewiadomski zbliżony 
był raczej do lewicy niż do prawicy" .118 Według gazety, ,,(...) moralni spraw- 
cy zamachu znajdują się wśród tych, którzy od lat czterech robią wszyst- 
ko, aby rozpętać wszelkie namiętności tłumów, a kraj pogrążyć w po- 
wszechnym zamęcie. C..) Oni C..) przez swych przedstawicieli rządzili 
państwem. (...) Zatem nie prawica winna, lecz atmosfera szalonego napię- 
cia namiętności, wytworzona ciągłem draźnieniem uczuć n
rodowych 
większości społeczeństwa polskiego w państwie C..)"119. "Dziennik Byd- 
goski" odrzucał też oskarżenia "Robotnika" (organ prasowy PPS) dotyczą- 
ce tego, że w jednym z numerów "Dziennika" (nie podano ani numeru 
gazety, ani dnia, w którym się ukazała) został opublikowany artykuł 
o śmierci Narutowicza zatytułowany: "Narutowicz zamordowany" - bez 
tytułu "prezydent" oraz że w tym samym numerze ukazały się dwa arty- 
kuły, które "po chjeńsku lżyły i opluwały zamordowanego". "Dziennik" 
odpowiedział. że "C..) "Robotnik" dopuścił się kłamstwa w tym względzie 
(...)"120, ponieważ w "Dzienniku Bydgoskim" ukazał się do artykuł pt.: 
"Pierwszy prezydent Polski zamordowany!". Rozwiązanie tego sporu jest 
proste: otóż "Robotnik", zgodnie z prawdą, zwrócił uwagę na niestosow- 
ny charakter artykułu w "Dzienniku Bydgoskim", a uwaga ta odnosiła się 
do numeru 282 z 17 grudnia 1922 r. Natomiast gazeta z Bydgoszczy, od- 
rzucając oskarżenia "Robotnika", jako przykład podawała tytuł artykułu z 
numeru 283 z 19 grudnia 1922 r. Przypadkowe nieporozumienie czy też 
próba zatuszowania własnej nieprzyzwoitości przez "Dziennik Bydgoski"? 
Ostatnim akordem sprawy zabójstwa prezydenta Narutowicza był pro- 
ces Niewiadomskiego, który odbył się w dniu 30 grudnia 1922 r. Został on 
skazany na karę śmierci. Przemówienie E. Niewiadomskiego przed sądem 
jak i ogłoszona sentencja wyroku zostały wydrukowane w "Dzienniku"121 . 
Do dnia egzekucji gazeta publikowała krótkie informacje, m.in. na temat 
kwestii ewentualnego uniewinnienia Niewiadomskiego 122 . Wyrok został 
wykonany 31 stycznia 1923 r. 123 Relację z pogrzebu zabójcy prezydenta 
gazeta zamieściła B lutego 1923 r. W relacji tej zwraca uwagę kreowanie 
zabójcy pierwszego prezydenta Polski na postać co najmniej wyjątkową. 
Oto fragment tej relacji: ,,(...) Jedna myśl ogarnęła wszystkich: myśl o po- 


- 120-
>>>
wadze i smutku chwili, jeden żal ścisnął serca, żal. który nie zna słów. 
Tłum uczcił milczeniem dostojnem wielką tragedję. I tylko, gdy po odpra- 
wionych egzekwiach i modłach spuszczono trumnę do grobu, odezwały 
się wzruszone okrzyki: Cześć mu! (...)"124. 
Zabójstwo prezydenta Gabriela Narutowicza w grudniu 1922 r. należy 
do tragicznych kart historii naszego narodu. Tragiczny jest nie tylko sam 
czyn zbrodniczy E. Niewiadomskiego, lecz także reakcje części społeczeń- 
stwa polskiego przed jak i po śmierci głowy państwa wybranej zgodnie z pro- 
cedurami demokratycznymi. Reakcja społeczna przeciwna wyborowi Na- 
rutowicza wynikała m.in. z braku ugruntowanej świadomości prawideł de- 
mokracjP25. Nie należy się temu dziwić, biorąc pod uwagę fakt, iż Polacy 
przez dziesiątki lat pozbawieni byli własnego państwa, które niepodległość 
odzyskało dopiero w 1918 r. (tj. cztery lata przed zabójstwem Narutowi- 
cza). Spora część społeczeństwa dała się ponieść emocjom podgrzewanym 
m.in. przez prasę126. Na poglądy mieszkańców Bydgoszczy niewątpliwy 
wpływ miał "Dziennik Bydgoski" - gazeta ciesząca się renomą zdobytą, 
zanim jeszcze miasto nad Brdą powróciło do polskiej macierzy. Pismo to 
prezentowało poglądy zbliżone do chadeckich, co bezpośrednio rzutowało 
na treść publikacji dotyczących wyboru G. Narutowicza na prezydenta. Cha- 
decja bowiem wchodziła w skład Chrześcijańskiego Związku Jedności Na- 
rodowej, którego kandydat rywalizując o urząd prezydenta, przegrał bez- 
pośrednio z Narutowiczem. "Dziennik Bydgoski" dołączył zatem do swoiste- 
go "frontu" prasy prawicowej. która w krzywdzący i fałszywy sposób przed- 
stawiała zarówno postać prezydenta Narutowicza, jak i sposób jego wybo- 
ru. "Dziennik" uczestniczył też, choć w sposób dość stonowanyl27, w kre- 
owaniu Eligiusza Niewiadomskiego na bohatera. Na zakończenie trzeba 
podkreślić, że potępienie zabójstwa prezydenta przez gazet ę 128 nie może 
przysłonić ponurej działalności "Dziennika Bydgoskiego" wobec prezyden- 
ta Polski Gabriela Narutowicza, która kładzie się cieniem na wszelkich do- 
konaniach bydgoskiej gazety i jej redaktorów. 


Źródła i literatura 


l. Źródła archiwalne 
Archiwum Państwowe w Bydgoszczy 
Zespół: Akta miasta Bydgoszczy 1920-1939, sygn. 3662 
Zespół: Drukarnia Bydgoska S.A., sygn. 3 


- 121-
>>>
2. Źródło drukowane 
Adresy miasta Bydgoszczy na rok 1922, wyd. W. Weber 
3. Wspomnienia 
Piłsudski J., Wspomnienia o Gabrielu Narutowiczu, Warszawa 1923. 
4. Opracowania 
Ajnenkiel A.. Od rząd6w ludowych do przewrotu majowego. Zarys dziej6w politycznych Polski 
1918-1926, Warszawa 1977; 
Aksamitek S., Generał J6zef Haller. Zarys biografii politycznej, Katowice 1989; 
Albert A., Najnowsza historia Polski 1914-1993, t. 1: 1914-1945, Londyn 1994; 
Bełcikowska A., Bełcikowski J., Ku czci Gabriela Narutowicza pierwszego prezydenta Rzeczy- 
pospolitej Polskiej. 16 Xll 1922-16 Xll 1926, Warszawa 1927; 
Bernaś F., Ofiary fanatyzmu, Warszawa 1987; 
Długosz J., Słownik dziennikarzy regionupomorsko-kujawskiego, Bydgoszcz 1988; 
Encyklopedia Historii Drugiej Rzeczypospolitej, red. A. Garlicki, Z. Landau, W. Roszkowski, P. Stawec- 
ki. J. Tomaszewski, Warszawa 1999; 
Gabriel Narutowicz. Pierwszy Prezydent Rzeczypospolitej. Księga pamiątkowa, Warszawa 1925; 
Garlicki A.. J6zef Piłsudski 1867-1935, Warszawa 1989; 
Historia Bydgoszczy, red. M. Biskup, t. 2, cz. 1 (1920-1939), Bydgoszcz 1999; 
Hołówko T., Prezydent Gabriel Narutowicz (Życie i działalność), Warszawa 1924; 
Jastrzębski W., Czy bydgoszczanie byli antysemitami?, .,Dziennik Wieczorny", nr 96, 17-19 V 1996; 
Jeleniewski M.K., Prasa bydgoska w dwudziestoleciu międzywojennym. Podstawy prawne. Powstanie 
i rozw6j dziennik6w, "Kronika Bydgoska", 1999, t. XXI; 
Kawalec K., Roman Dmowski, Warszawa 1996; 
Kubiatowski, Landau Z., Gabriel Narutowicz [w:] Polski Słownik Biograficzny, t. XXII, Wrocław - 
Warszawa - Kraków 1977; 
Kurcjusz A.. Nie tędy droga, Warszawa 1923; 
Kutta J., Jan Teska [w:] Bydgoski Słownik Biograficzny, red. J. Kutta, t. I, Bydgoszcz 1994; 
Kutta J., Konrad Oktawian Fiedler [w:] Bydgoski Słownik Biograficzny, red. J. Kutta, t. II, Bydgoszcz 
1995; 
KuUa J., Stefania Tuchołkowa [w:] Bydgoski Słownik Biograficzny, red. J. Kutta, t. II, Bydgoszcz 1995; 
Notkowski A., Polska prasa prowincjonalna Drugiej Rzeczypospolitej (1918-1939). Warszawa - Łódź 
1982; 
pajewski J., Łazuga W.. Gabriel Narutowicz. Pierwszy prezydent Rzeczypospolitej, Warszawa 1993; 
Piber A., Eligiusz J6zef Niewiadomski [w:] Polski Słownik Biograficzny, t. XXIII, Wrocław - War- 
szawa - Kraków 1978; 
Prezydenci Polski, red. A. Ajnenkiel, Warszawa 1991; 
Ruszczyc M., Strzały w.,Zachęcie'., Katowice 1987. 


2 


Pierwszy numer ..Dziennika Bydgoskiego.. ukazał się 2 XII 1907 r., a od dnia l I 1908 r. gazeta 
wychodziła jako dziennik aż do września 1939 r. 
Biogram J. Teski - zob. Janusz Kutta, Jan Teska [w:] Bydgoski Słownik Biograficzny, red. J. Kutta, 
t. 1. Bydgoszcz 1994, s. 106-109. 
Archiwum Państwowe w Bydgoszczy, Drukarnia Bydgoska S.A., sygn. 3, s. 8-10. Z protokołu po- 
siedzenia komisji redakcyjnej z 25 I 1923 r. (cyt. s. 8, 10): nI. W sprawie zobowiązania redaktorów 
pisma w kierunku chrz.[eścijańsko]-demokratycznym według wskazań naczelnych władz 
Chrz.[eścijańskiego] Nar.[odowego] Str.[onnictwa] Pracy. Komisja redakcyjna uchwala po wysłu- 
chaniu redaktorów wprowadzić do kontraktów ustęp: ..... zobowiązuje się redagować pismo w du- 
chu i na zasadach programu Chrz.[eścijańskiej] Demokracji".. 


3 


- 122-
>>>
4 O prasie bydgoskiej z tego okresu - zob. Andrzej Notkowski. Polska prasa prowincjonalna Dru- 
giej Rzeczypospolitej (1918-1939), Warszawa-Łódź 1982, s. 350-355 (o "Dzienniku Bydgoskim'.), 
s. 338-340 (o .,Gazecie Bydgoskiej"'); Historia Bydgoszczy, red. M. Biskup. t. 2, cz. 1 (1920-1939), 
Bydgoszcz 1999, s. 730-732; M.K. Jeleniewski, Prasa bydgoska w dwudziestoleciu międzywojen- 
nym. Podstawy prawne. Powstanie i rozwój dzienników, "Kronika Bydgoska". 1999, t. XXI, 
s. 61-74. Zob. również: Włodzimierz Jastrzębski, Czy bydgoszczanie byli antysemitami? .,Dzien- 
nik Wieczorny", m 96, 17-19 V 1996. s. 15. 
s Pomimo wspólnej platformy politycznej obie bydgoskie gazety bardw.ostro rywalizowały ze 
sobą. W zasobach Archiwum Państwowego w Bydgoszczy, w zespole: Drukarnia Bydgoska S.A.. 
sygn. 3, znajduje się protokół z posiedzenia komisji redakcyjnej z 16 X 1922 r. (s. 1-4), na którym 
stwierdwno, że: .,C..) ignoruje albo lekceważy się ..Gazetę Bydgoską" w stosunku do rozwoju 
"Dziennika Bydgoskiego.., na przykład trzeba by akwizytora dla ogłoszeń w piśmie naszem, oraz 
agitacja konieczna za pismem. Dziennik musi być także obszerniejszym. Członek zarządu tech- 
nicznego skarży się bezustannie na brak papieru. bo go komisja redakcyjna nie rozumie. Skąd 
"Gazeta Bydgoska" ma obecnie tak wiele papieru, że przy wyborach rozrzuca masami "Gazetę 
Bydgoską". dalej legitymując się liczbą abonentów mamy więcej prawa do papieru. "Gazeta Byd- 
goska" jest poważną groźbą dla "Dziennika Bydgoskiego" [podkreślenie moje - przyp. P.R.]. 
C..) jeżeli nie będzie więcej energji począwszy od redakcji a skończywszy na ostatnim pomocni- 
ku w zecerni, nie będzie dobrze z ,.Dziennikiem Bydgoskim'.. 
6 Rzekoma reakcja i reakcja właściwa, "Dziennik Bydgoski" (dalej: Dz.B.) , m 224.8 X 1922, s. l; 
Co nam dała lewica. Dz.B. m 245, 3 XI 1922, s. 3. 
7 Siódme: Nie kradnij!, Dz.B.. m 226, 11 X 1922, s. 1. Lista m 7 była listą NPR. 
8 Rota, Dz.B. m 242,29 X 1922, s. 1. 
9 A.K., Boże coś Polskę, Dz.B. m 246, 4 XI 1922. s. 4. 
10 Rota, op. ci1. (fragment). Stylistyka i pisownia wszystkich cytowanych artykułów jest wierna 
z oryginałami. 
II W wyborach do Sejmu Ch. Zw. J. N. uzyskał 29,1 % głosów, natomiast na drugim miejscu uplasował 
się Blok Mniejszości Narodowych, uzyskując 16% głosów. W Bydgoszczy Ch. Zw. J. N. uzyskał 
59% głosów, a Niemcy - 18,7% głosów. W wyborach do Senatu najwięcej głosów uzyskała po- 
nownie prawica - 36,1%, a mniejszości narodowe - 24,3%. W Bydgoszczy ,.Chjena'. uzyskała aż 
60,9%, a Niemcy - 24,3%. Wyniki wyborów na podstawie: Andrzej Albert, Najnowsza historia 
Polski 1914-1993. t. 1: 1914-1945, Londyn 1994, s. 142-143; oraz Historia Bydgoszczy, op. cit., s. 388. 
12 Oz.B. m 248. 7 XI 1922, s. 1. 
13 Stefania Tuchołkowa (1874-1924), literatka, działaczka narodowa, publicystka (od 1912 r. współpra- 
cowała z "Dziennikiem Bydgoskim"). Biogram Tuchołkowej - wb. Janusz Kutta, Stefania Tuchoł- 
kowa [w:] Bydgoski Słownik Biograficzny, red. J. Kutta, t. 2, Bydgoszcz 1995, s. 145-146. 
14 Stefania Tuchołkowa, Niesumienna agitacja przeciwko ósemce, Dz.B. m 261, 22 XI 1922, s. 3. 
15 PSL po stronie prawicy?, OZ.B. m 256, 16 XI 1922, s. 1. 
16 G., Groźna przestroga (Około JOD posłów niemieckich i żydowskich w przyszłym Sejmie), Dz.B. 
m 251, 10 XI 1922, s. 1. 
17 Ibidem. 
18 Oz.B. m 252, 11 XI 1922. s. 1. 
19 Ibidem. 
20 dko.. Groźba rządów żydowsko-niemieckich, Dz.B. m 254, 14 XI 1922, s. 1. 
21 Ibidem. 
2l W artykule "Walka o władzę w Polsce'. zamieszczonym w .,Dzienniku Bydgoskim" (m 262 z 23 
XI 1922, s. 1) wyrażono opinię, że .,C..) na tem stanowisku [tj. prezydenta Polski - przyp. P.R.] 
potrzebny jest człowiek nie tylko "z krawatem". ale mający poważne dane do reprezentowania 
państwa w kraju i zagranicą. Witós zaś przymiotów tych nie posiada". Natomiast postulat ,.No- 
wojorskiego Telegramu Codziennego", aby na prezydenta wybrać Bojkę, ,.Dziennik Bydgoski.' 
ocenił następująco: "Pomysły powyższe C..) są najlepszym dowodem, jak słabo orjentują się nie- 
które organy prasy polsko-amerykańskiej w naszych stosunkach.'. 
23 Nie usiadajmy (sic!] na wurach!.., Dz.B. m 252, 11 XI 1922, s. 3. 
24 Określenie to pochodzi z artykułu ,.Groźba rządów żydowsko-niemieckich", opublikowanego 
w ,.Dzienniku Bydgoskim.', m 254,14 XI 1922, s. 1. 


-123-
>>>
25 O jednolity front narodowy [część] I, Dz.B. nr 270, 2 XII 1922, s. 1. W artykule nie wymieniono 
nazwiska Piłsudskiego, lecz niewątpliwie tekst dotyczył jego osoby. W tekście skrytykowano dzia- 
łalność Naczelnego Komitetu Narodowego podczas wojny tworzącego Legiony Polskie. Artykuł 
ukazał się przed podjęciem decyzji przez Piłsudskiego o rezygnacji z kandydowania na prezy- 
denta. 
26 Ibidem. 
27 Piłsudski do czasu tzw. kryzysu przysięgowego (lipiec 1917 r.), natomiast J. Haller do czasu przej- 
ścia frontu pod Rarańczą (luty 1918 r.). 
28 O gorącej temperaturze kampanii niech świadczy fakt, iż artykuł o pośle żydowskim Priłuckim 
(Dz.B. nr 262, 23 XI 1922, s. 2) zatytułowano ..Piłsudski musi zrezygnować z mandatu'.. 
29 Piłsudski oficjalnie nie zgłosił chęci do kandydowania. 
30 .,Dziennik Bydgoski" wymieniał kilku ewentualnych kandydatów obozu prawicowego: W. Trąmp- 
czyńskiego, J. Hallera, M. Zamoyskiego, I.J. Paderewskiego. 
Dlnczego przeciw Piłsudskiemu, Dz.B. nr 248, 7 XI 1922, s. 2. Polityka J. Piłsudskiego godziła - 
według ..Dziennika Bydgoskiego" - '.(00.) zabójczem jadem w serce Polski (...) [oraz zmierzała - 
przyp. P.R.] do samowoli i dyktatury.'. 
32 E.B., Przed zgromadzeniem narodowem, Dz.B. nr 259,19 XI 1922, s. l. 
33 Nasi pacyfiści, Dz.B. nr 250, 9 XI 1922, s. l. 
34 Chodzi o obronę Lwowa przed Ukraińcami w listopadzie 1918 r.. prowadzoną przez kpt. Czesła- 
wa Mączyńskiego. Miasto zostało obronione dzięki skutecznej odsieczy dowodzonej przez ppłk. 
Michała Karaszewicza-Tokarzewskiego. 
35 Cieszyn został opanowany przez wojska czechosłowackie w styczniu 1919 r., a w lipcu 1920 r. 
decyzją Rady Ambasadorów został przyznany Czechosłowacji. 
36 Wilno zostało zdobyte (po raz pierwszy) przez bolszewików w styczniu 1919 r. 
37 Kijów został zdobyty przez wojska polskie w maju 1920 r. 
38 Nasi pacyfiści, op. cito 
39 Dlnczego przeciw Piłsudskiemu, op. cito 
40 Uchwałą Sejmu Wileńskiego z 20 II 1922 r. Litwę Środkową przyłączono do Polski, co 14 III 1922 r. 
zaakceptował Sejm RP. 
Dlaczego przeciw Piłsudskiemu, op. cit. 
42 Ibidem. 
43 Piłsudski - masonem, DZ.B. nr 261. 22 XI 1922 r., s. 1. Gazeta powoływała się na książkę 
G. Bostunicza "Masoneria i rosyjska rewolucja.'. 
44 Das Piłsudski Lager [Obóz Piłsudskiego], DZ.B. nr 253.12 XI 1922, s. 2. Powołano się na informa- 
cję "Deutsche Rundschau in Polen", według której lewica i mniejszości narodowe razem stano- 
wić będą "Das Pilsudski Lager". ..Dziennik Bydgoski" opatrzył to następującym komentarzem: 
.,(...) Winszujemy p. Piłsudskiemu takiego obozu. Imię swoje powinien teraz zamienić na milsze 
dla ucha żydowskiego Jossel". O niebezpieczeństwie utworzenia rządu lewicy i mniejszości na- 
rodowych - zob. dko., Groźba rządów żydowsko-niemieckich. Dz.B. nr 254, 14 XI 1922, s. 1. 
45 Kto będzie prezydentem Rzeczypospolitej?, Dz.B. nr 264,25 XI 1922, s. 1. 
46 Ibidem. 
47 Przed zgromadzeniem narodowem, Dz.B. nr 259, 19 XI 1922, s. 1. "(.00) Wiadomą bowiem jest 
rzeczą. że już przed wyborami powstała pomiędzy niektóremi partjami lewicowemi a Belwede- 
rem umowa celem zapewnienia wyboru p. Piłsudskiego (h.)'". W artykule ..0 kandydaturę Piłsud- 
skiego na prezydenta Rzeczypospolitej" zamieszczonym w "Dzienniku Bydgoskim" (nr 261, 22 
XI 1922, s. 2) znalazł się komentarz do artykułu ,.Kuriera Porannego.., który wyrażał wątpliwość 
w kandydowanie Piłsudskiego, gdyż - zdaniem ,.Kuriera Porannego" - wiązałoby się to z utratą 
..opieki nad armią.' przez Piłsudskiego oraz że jest on "niezbędny dla obrony państwa... ..Dzien- 
nik Bydgoski"' ripostował:" (...) A więc p. Piłsudski musi się opiekować armią! On jest dla obrony 
państwa niezbędny! Gdzież to napisano, że tak jest i tak być musi? Widocznie zanosi się na jakieś 
nowe machinacje.'. 
48 Zjazd pretoTjan6w p. Piłsudskiego. Strzelcy gotowi są na każde skinienie p. Piłsudskiego, Dz.B. nr 
272. 5 XII 1922, s. 2. Relacja ze zjazdu strzeleckiego w Warszawie, odbytego 4 XII 1922 r. kończy 
się zdaniem: ..(...) Obrady zakończyły okrzyki na cześć Piłsudskiego i na pohybel nieprzyjacio- 
łom". 


31 


41 


- 124-
>>>
49 J6zef Piłsudski zrzeka się kandydatury na prezydenta, Oz.B. nr 273, 6 XII 1922, s. 1. Już wcześniej 
pojawiały się pogłoski i przypuszczenia o rezygnacji Piłsudskiego z kandydowania (np. O prezy- 
denta Rzeczypospolitej, Oz.B. nr 271,3 Xll1922, s. 1), a w OZ.B. (nr 272) z S XII 1922 r. na stronie 3 
w "Krótkich wiadomościach politycznych:' pojawiła się nie pozbawiona ironii notatka następują- 
cej treści: "Piłsudski liczy się z upadkiem. W Wilnie rozeszła się wiadomość, że państwo Józefo- 
stwo Piłsuccy [sic!] wynajęli w Wilnie 4-pokojowe mieszkanie". 
50 Then Sam, Przez moje okno..., Oz.B. nr 276, 10 XII 1922, s. 2. 
51 O kandydaturę p. Piłsudskiego, Oz.B. nr 272, S Xll1922, s. 2. 
52 O jednolity front narodowy [część] IV, Oz.B. nr 275.8 XII 1922, s. 1. 
53 Przed wyborem prezydenta, Oz.B. nr 276, 10 XII 1922, s. 1. 
54 Wybór prezydenta Rzeczpospolitej, OZ.B. nr 276,10 XII 1922, s. 1. 
55 Gabrjel Narutowicz prezydentem Rzeczpospolitej. Nowy prezydent wybrany głosami NieTT!l:6w i ży- 
d6w, OZ.B. nr 277,12 XII 1922, s. 1. 
56 Ibidem. 
57 Wielkie wzburzenie w całym kraju, OZ.B. nr 277, 12 XII 1922, s. 1. 
58 Stefan Aksamitek, Generał J6zef Haller. Zarys biografii politycznej, Katowice 1989, s. ISO. 
59 Wielkie wzburzenie w całym kraju, op. ciL 
60 Zgromadzenie Narodowe, OZ.B. nr 277, 12 XII 1922, s. 2. 
61 W środowiskach prawicowych obrzucenie Narutowicza w drodze do parlamentu oceniano jako 
prowokację policyjną mającą na celu zdyskredytowanie prawicy i jej czołowych działaczy, w tym 
gen. J. Hallera. W Archiwum Państwowym w Bydgoszczy, w zespole: Akta Miasta Bydgoszczy 
1920-1939. sygn. 3662, znajduje się odpis raportu policyjnego z wiecu Związku Ludowo-Narodo- 
wego w Jachcicach, który odbył się 14 I 1923 r. W wiecu tym uczestniczył m.in. redaktor Konrad 
Fiedler (1886-1939), związany od 1923 r. z endecką "Gazetą Bydgoską". Na tym wiecu przedstawił 
on informację o wydarzeniach z przejazdu Narutowicza do sejmu, według której "C..) dnia 11 grud- 
nia r. ub. [tj. 1922 - przyp. P.R.) gdy śp. Prezydent Rzeczpospolitej Narutowicz wsiadał w samochód 
celem złożenia przysięgi w Sejmie wskoczyła na takowy pewna panienka i obrzucała go śniegiem. 
W czasie jej aresztowania mówiła, że jest córką generała Hallera, a gdy ktoś z publiczności krzyk- 
nął, że generał Haller córki nie ma, wtenczas odpowiedziała. że jest siostrą i dalej, że dziwne m 
sposobem policja ją zaraz zwolniła. Następnie owa panienka poszła do mieszkania generała Halle- 
ra, rzucając mu się do nóg i (...) rzekła: Rzuciłam na Prezydenta Narutowicza śniegiem i powiedzia- 
łam że jestem córką generała, a nazywam się Grochowiczówna. Potem wyjaśnił red. Fiedler, że 
jak się następnie wykazało, była to żydówka, aktorka sprowokowana przez policję C..)". 
62 J. pajewski, W. L1zuga, Gabriel Narutowicz. Pierwszy prezydent Rzeczypospolitej, Warszawa 1993, s. 152. 
63 Powóz prezydenta był chroniony przez szwadron szwoleżerów, lecz "gdy orszak zbliżył się do 
ulicy Pięknej, tłum, zgromadzony w tym miejscu, zakołysał się niespokojnie i, wydając dyszące 
nienawiścią okrzyki, rzucił się ku pojazdowi. Rozpierzchły się spłoszone konie szwoleżerów - 
i Gabriel Narutowicz pozostał bez asysty w obliczu rozjuszonego motłochu'.. Cyt. za: Artur Śli- 
wiński, Przedmowa [w:) Tadeusz Hołówko, Prezydent Gabriel Narutowicz (Życie i działalność), 
Warszawa 1924, s. X. 
64 Echa zajść poniedziałkowych, Oz.B. nr 279, 14 XII 1922, s. 1. "Pierwszymi poturbowanymi przez 
publiczność posłami byli: rabin [Lejb] Kowalski [w rzeczywistości był on senatorem - przyp P.R.], 
[Ignacy] Daszyński i żydowski senator [Mojżesz] Oeutscher. Każdego lewicowca publiczność 
obrzucała grudkami śniegu. Także Narutowicz doznał podobnego przyjęcia [mowa o prezyden- 
cie Polski! - przyp. P.R.]". 
65 Zaprzysiężenie p. Narutowicza jako prezydenta Rzeczypospolitej, OZ.B., nr 278, 13 XII 1922, s. 1. 
66 Ibidem. 
67 Cała Polska przeciw wymierzonemu jej policzkowi, Oz.B. nr 279. 14 Xll1922, s. 1. 
68 Sam Dmowski nie traktował poważnie tego faktu. Jego biograf cytuje fragment wspomnień 
J. Żółtowskiego z okresu działalności Komitetu Narodowego Polskiego (KNP), dotyczący rozmo- 
wy Dmowskiego z E. Piltzem (reprezentant Stronnictwa Polityki Realnej): "C..) podczas którejś 
z narad Piltz miał zacząć od słów: ..Ja jako przedstawiciel polityki realnej", Dmowski przerwał 
mu słowami: ,.Ej, zostaw pan swój realizm, jest on tyle właśnie wart. co moja demokracja". K. Ka- 
walec, Roman Dmowski, Warszawa 1996, s. 197. 
69 Dwa rodzaje odezw, Oz.B. nr 279, 14 XII 1922, s. 1. 


-125-
>>>
70 Rada Obrony Republiki?, OZ.B. nr 279, 14 XII 1922, s. 1. 
71 Bydgoszcz przeciw prezydenturze Narutowicza, OZ.B. nr 279, 14 XII 1922, s. 2. 
Biogram Fiedlera - zob. Janusz Kutta. Konrad Oktawian Fiedler [w:] Bydgoski Słownik Bio- 
graficzny, red. J. Kutta, t. II, Bydgoszcz 1995, s. 59-60. 
73 Bydgoszcz przeciw prezydenturze Narutowicza, op. cit. 
74 Aleksander Błażejowski (1880-1940) - dziennikarz, w latach 1922-1925 redaktor endeckiej .,Ga- 
zety Bydgoskiej". Biogram Błażejowskiego - zob. Jerzy Długosz, Słownik dziennikarzy regionu 
pomorsko-kujawskiego. Bydgoszcz 1988, s. 16. 
75 Bydgoszcz przeciw prezydenturze Narutowicza, op. cit. 
76 Ibidem. 
Na mocy artykułu SI konstytucji z 17 III 1921 r. prezydent mógł stracić urząd z powodu zdrady 
kraju, pogwałcenia konstytucji lub przestępstwa karnego. 
78 Prawny stan rzeczy. Błąd? OZ.B. nr 280, 15 XII 1922, s. 2. 
79 A. Piłsudska, Wspomnienia, Londyn 1960, s. 262-263; cyt. za: J. Pajewski. W. Łazuga, op. cit., s. ISO. 
80 Prawny stan rzeczy. Błąd?, op. cit. 
Wyrazem stosunku Narutowicza do Piłsudskiego był toast wygłoszony przez Narutowicza w dniu 
objęcia władzy przez niego 14 XII 1922 r. Nazwał go wtedy "Najzasłużeńszym Obywatelem Rze- 
czypospolitej" . 
82 Artykuł w .,Ozienniku Bydgoskim" był reakcją na doniesienia ..Oeutsche Rundschau in Polen'.. 
83 NKN _ Naczelny Komitet Narodowy. Utworzony 16 VIII 1914 r. w Krakowie. W jego skład wcho- 
dzili konserwatyści. narodowcy. ludowcy, socjaliści. Celem NKN było przyłączenie ziem zaboru 
rosyjskiego do monarchii habsburskiej i utworzenie Austro-Węgier-Polski. Aby osiągnąć ten cel. 
utworzono Legiony Polskie (z czasem trzy brygady). Na czele NKN stał Juliusz Leo. 
84 Chodzi o Akt S listopada 1916 r. wydany przez Wilhelma II (cesarza Niemiec) i Franciszka Józefa I 
(cesarza Aus tro- Węgier) . 
Co pisał Narutowicz w r. 1917?, OZ.B. nr 280, 15 XII 1922. s. 2. 
86 Wysłanie depeszy gratulacyjnej do Narutowicza przez Aleksandra Milleranda skomentowano na- 
stępująco: "Inaczej postąpić nie mógł [Millerand - przyp P.R.]. bo tak nakazuje grzeczność mię- 
dzynarodowa, ale wybór Narutowicza, przyjaciela Niemiec podczas wojny, przyjęto we Francji 
jak najgorzej'". Zob. Millerand winszuje, DZ.B. nr 280. 15 XII 1922, s. 2. 
87 Tadeusz Hołówko o stosunku Narutowicza do Aktu S listopada 1916 r.: "Gdy przyszła wiadomość 
o akcie S-go listopada, szczerze ucieszył się, gdyż słusznie oceniał całą doniosłość tego aktu, 
który czynił ze sprawy polskiej zagadnienie międzynarodowe o pierwszorzędnym znaczeniu, 
zmuszał koalicję do zajęcia wobec niej wyraźnego stanowiska a rozwiązanie jej wysuwał jako 
jeden z celów wielkiej wojny.'. Cyt. za: Tadeusz Hołówko, op. cit., s. 66. 
88 J. Pajewski, W. Łazuga, op. cit., s. 71. 
89 Już T. Hołówko wskazywał na czas powstania artykułu: ,Jeśli zważymy. że w momencie gdy 
[Narutowicz] pisał te słowa, carat jeszcze nie był upadł, że stanowisko koalicji w sprawie pol- 
skiej uległo zmianie dopiero z chwilą upadku caratu, że wreszcie działacze lozańscy, protestu- 
jąc przeciwko aktowi S-go listopada. bynajmniej nie brali pod uwagę rewolucji w Rosji - to 
ówczesne stanowisko Narutowicza, analizującego z jednej strony akt S-go listopada, który mówił 
o niepodległości. z drugiej zaś tylko protesty koalicji przeciwko temu aktowi z przyrzeczeniem 
w imieniu caratu autonomii - staje się całkowicie zrozumiałe i usprawiedliwione". Cyt. za: T. Ho- 
łówko, op. cit., s. 68-69. 
90 E.B., l popłynęła polska krew..., OZ.B. nr 281, 16 XII 1922, s. 1. 
Echa poniedziałkowych demonstracji, OZ.B., nr 280, 15 XII 1922, s. 1. O roli PPS w wydarzeniach 
z 11 XII 1922 r. - patrz również: E.B.. Szantażystom, OZ.B. nr l, 3 I 1923, s. 1; oraz E.B., Krwawe 
widma, OZ.B. nr 10, 14 I 1923, s. 1. 
92 E.B., l popłynęła polska krew..., op. cit. 
93 "Polem walki naszej może i musi być nie droga krwawego terroru i krwawych represji, ale teren 
gospodarczy. Żydzi są pijawkami na ciele naszem. Bez nas oni żyć nie mogą. Nie dajmy im 
więc żyć kosztem naszym, nie pomnażajmy ich dobrobytu i siły (podkreślenie w oryginale - 
przyp. P.R.) Niechaj hasło ..Swój do swego po swoje", wcieli się w czyn wielki, a wróg żydowski, 
ta żmija jadowita, przy nasze m sercu wychowana, musi osłabnąć i ulec naszej woli'.. Cytat po- 
chodzi z E.B., l popłynęła polska krew..., op. cil. 


72 


77 


81 


85 


91 


-126-
>>>
94 Kto rozpoczął zajścia uliczne w Warszawie w dniu 11 grudnia.. DZ.B. nr 287.23 XII 1922. s. 2. 
9S Józef Piłsudski o wydarzeniach z II grudnia 1922 r.: "Zajścia te, oburzające pod względem ich 
znaczenia politycznego, ociekające jak zwykle brudem i fałszem rzekomych patriotów, miały 
w dodatku nieznany dotąd w Polsce przysmaczek maskowania się macherów przed odpowie- 
dzialnością przy pomocy jedenasto- i dwunastoletnich dzieci szkolnych'.. Cyt. za: J. Piłsudski. 
Wspomnienia o Gabrielu Narutowiczu, Warszawa 1923, s. 53. 
96 Kto rozpoczął zajścia uliczne w Warszawie w dniu 11 grudnia. Dz.B. nr 287, 23 XII 1922, s. 2. Zob. 
też: Zbrodnia! Dz.B., nr 17, 23 11923. s. 1. 
97 Ibidem. 
98 Narutowicz obejmuje władzę prezydenta, Dz.B. nr 281, 16 XII 1922, s. 1. 
99 Ibidem. 
100 Narutowicz zamordowany!, Dz.B. nr 282, 17 XII 1922, s. l (informacje datowane na 16 XII b.r., 
godz.13.30 i 13.55). 
lO! Widoki rządu tymczasowego. DZ.B. nr 282, 17 XII 1922, s. 1. 
102 E. B., Dwie kandydatury, DZ.B. nr 282, 17 XII 1922, s. 1. 
103 Ibidem. Por. stosunek Narutowicza do ziem byłego zaboru pruskiego ukazany w biografii: J. Pajew- 
ski, W. Łazuga, op. cit., s. 78. 
104 E. B., Dwie kandydatury, op. cit. 
lOS J. pajewski, W. Łazuga, op. cit., s. 87. Dokładniejsze dane podają: T. Hołówko. op. cit., s. 91; oraz 
Alicja Bełcikowska, Jan Bełcikowski, Ku czci Gabriela Narutowicza Pierwszego Prezydenta Rze- 
czypospolitej Polskiej. 16 X1l1922-16 X111926, Warszawa 1927, s. 18. 
106 S. Tuchołkowa, Protest przeciw wyborowi min. Narutowicza nn prezydenta Rzplt (Rzeczypospoli- 
tej - przyp. P.R.), Dz.B. nr 282, 17 XII 1922, s. 4. 
107 Pierwszy prezydent Polski zamordowany!, Dz.B. nr 283, 19 XII 1922. s. l. 
108 Szczegóły zamachu. Kim jest sprawca zamachu i jakiemi pobudkami się kierował, Dz.B. nr 283. 
19 XII 1922, s. 2. 
109 Ibidem. Według .,Dziennika Bydgoskiego.' E. Niewiadomski w 1918 r. wypadł z tramwaju i cztery 
miesiące chorował. 
110 Pierwszy prezydent Polski zamordowany!, op. cit. 
111 Ibidem. Stwierdzono, że ,,(...) koła lewicowe noszą się z zamiarami. które mogą spowodować 
poważny zamęt w państwie. C..)" 
112 Zarzucano Sikorskiemu "C..) aresztowanie kilku oficerów, zbliżonych do tak zasłużonego a wy- 
bitnego narodowca gen. [Józefa) Hallera. C..) [oraz to, że - przyp. P.R.) zarządzono cenzurę 
depesz, rewizję i zakazy rozmaite C..)"'. 
113 Piłsudski w Radzie ministrów. Dz.B. nr 283, 19 XII 1922, s. 1. "Depesze doniosły, że były Naczel- 
nik Państwa Piłsudski wziął udział w Radzie Ministrów. Ponieważ z urzędu prawa do tego nie 
miał, ciekawiśmy, czego tam szukał. Czy nadal chce Polską trząść jak pies flakiem?" 
114 Pierwszy prezydent Polski zamordowany!, op. cit. 
liS Ibidem. 
116 Zbytek zuchwałości, Dz.B. nr 284, 20 XII 1922. s. 1. 
117 Ibidem. 
118 Moralni sprawcy. Dz.B. nr 286,22 XII 1922, s. 2. 
119 Ibidem. 
120 Lewica wzywa prokuratora, Dz.B. nr 287,23 XII 1922, s. 1. 
121 Niewiadomski przed sądem, Dz.B. nr l, 3 I 1923, s. 3-4. 
122 Zob. O ułaskawienie Niewia.domskiego, Dz.B. nr 16,21 I 1923, s. 2; Niewiadomski będzie ułaska- 
wiony?, DZ.B. nr 20, 26 I 1923, s. l. 
123 Niewiadomski stracony, Dz.B. nr 25, l II 1923, s. l. Zob. również: G.. Ostatnie chwile Niewia- 
domskiego, Dz.B. nr 26, 2 II 1923, s. 2; oraz: Niewiadomski do Polaków. Dz.B. nr 26, 2 II 1923, 
s. 3. W Dzienniku z dnia 4 lutego 1923 r. (nr 27, s. 7) zamieszczono informację o mającym się 
odbyć następnego dnia w kościele farnym o godzinie 9.30 nabożeństwie żałobnym "za spokój 
duszy śp. Eligiusza Niewiadomskiego" , zamówionym przez Jana Budzikowskiego. przedsię- 
biorcę, właściciela firmy chemicznej - "Verum". Episkopat Polski zakazał nadużywania takich 
nabożeństw 10 lutego 1923 r. 
124 Pogrzeb śp. Eligiusza Niewia.domskiego, Dz.B. nr 30,8 II 1923, s. 2. 


-127-
>>>
. 


l2S "Dziennik Bydgoski.' w sierpniu 1922 r. w artykule pt.: "Przygrywki" (Dz.B. nr 188, 27 VIII 1922, s. 1) 
wydrukował jakże prorocze słowa: ,.Szczególnie obecnie, gdy rozpoczyna się taniec wyborczy, 
zachodzi obawa. że te właściwości niedojrzałych politycznie społeczeństw, z szczególną jaskra- 
wością się uwydatnią. Boć prawdą jest. że pod względem życia politycznego jesteśmy jeszcze 
niedojrzali. a świadczy o tern wymownie ów brak zrównoważenia. który cechuje społeczeństwo 
o wysokiej kulturze politycznej'". Brak przywiązania do demokracji wyrażał się m.in. woskarża- 
niu Piłsudskiego o to. że nie wprowadził dyktatury w czasie. gdy pełnił funkcję Naczelnika Pań- 
stwa. co doprowadzić miało do anarchii. ofiarą której padł Narutowicz. Tezę taką postawił Aleksy 
Kurcjusz w książce .,Nie tędy droga", Warszawa 1923. s. 17. Napisał on m.in.: "Piłsudski z dykta- 
tury zrobił ten użytek, że ją przekreślił, nie wiedząc co robi i nie będąc zdolnym obliczyć na- 
stępstw najfatalniejszych i licznych, jakie stąd wypłynęły. Cały ogrom zła istniejącego stanu rze- 
czy stąd wypłynął: cały ten ogrom zła mógł być przewidziany i mogła mu zapobiec mądra dykta- 
tura i tylko dyktatura. Do tego Piłsudski nie dorastał i dzięki temu zmarnował cały polityczny 
dorobek swej akcji zbrojnej, rozplenił parlamentaryzmem syfilis polityczny endecyzmu, skazał 
tymże parlamentaryzmem demokratyzm polski na nędzną wegetację. zarzucił sobie własnoręcz- 
nie na szyję stryczek i koniec tego stryczka złożył w ręce endecji, która z lubością i skwapliwo- 
ścią za ten stryczek pociąga, targa i go zaciska. Formalnie rzeczy biorąc. można powiedzieć, że 
Piłsudski jest bezwiednym sprawcą śmierci Narutowicza i bezwiednym sprawcą śmierci poli- 
tycznego obłąkańca Niewiadomskiego". 
126 Z odezwy Unii Narodowo-Państwowej z 17 grudnia 1922 r.: Odpowiedzialność [za zamach na 
prezydenta Narutowicza] spada na tę prasę, która [za)miast wychowywać Polaka i budzić w nim 
obywatela w bezprzykładny sposób karmiła czytelnika fałszem i najbrudniejszą demagogią 
_ która systematycznie pracowała nad podkopaniem wszelkich autorytetów i niepoczytalnym 
jątrzeniem pchała ku najciemniejszej anarchii". Cyt. za: Gabriel Narutowicz. Pierwszy Prezydent 
Rzeczypospolitej. Księga pamiątkowa. Warszawa 1925, s. 412-413; ulotka z tekstem odezwy znaj- 
duje się też w zbiorach Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej im. dr. Witolda Bełzy w Byd- 
goszczy, sygn. 1218.1937 (zbiór ulotek partii politycznych). Współtwórcą Unii Narodowo-Pań- 
stwowej (inną nazwę - Unia Demokratyczno-Narodowa - podają Janusz Pajewski. Waldemar 
Łazuga, op. cit., s. 102: oraz Franciszek Bernaś, Ofiary fanatyzmu. Warszawa 1987. s. ISO) był 
Gabriel Narutowicz. Partia ta bezskutecznie ubiegała się o mandaty poselskie w wyborach parla- 
mentarnych w listopadzie 1922 r. O Unii Narodowo-Państwowej - zob. Dorota Zamojska. Unia 
NarodC?wo-Państwowa [w:] Encyklopedia Historii Drugiej Rzeczypospolitej. red. A. Garlicki, Z. Lan- 
dau. W. Roszkowski, P. Stawecki. J. Tomaszewski. Warszawa 1999, s. 474. 
127 Por. sposób kreowania Niewiadomskiego na postać wyjątkową przez endecką ..Gazetę Bydgo- 
ską..: 31 stycznia 1923 [dzień egzekucji Niewiadomskiego - przyp. P.R.). ..Gazeta Bydgoska", 
nr 26. 2 II 1923. s. l. 
128 .,Czynu Niewiadomskiego nie można nie potępić. Z praw[n]ego czy moralnego. z narodowego 
czy z politycznego. z zasadniczego czy z utylitarnego, z jakiegokolwiek w ogóle punktu widzenia 
na tę rzecz spojrzymy, musimy stwierdzić, że czynu Niewiadomskiego usprawiedliwić niepo- 
dobna. że najostrzej. najbezwzględniej czyn ten osądzić i potępić się musiało:' Cyt. za: Po wyroku. 
Dz.B. nr 5,9 I 1923, s. 3. 


.
>>>
Janusz Umiński 


Związek Popierania Turystyki 
w Bydgoszczy (1935-1939) 


Obok towarzystw turystyki czynnej, które zaczęły powstawać w Euro- 
pie począwszy od 2 połowy XIX w. (pierwsze powołali turyści górscy: 
w lB57 r. w Anglii "Alpine Club", w 1862 r. w Wiedniu "Oesterreichischer 
Alpenverein". a w 1869 r. w Niemczech "Deutscher Alpenverein"), w 3 
ćwierci XIX w. przystąpiono do organizacji terenowych związków turysty- 
ki biernej (organizacji popierania turystyki) pn. "towarzystw rozwoju", 
jak "Societes de Developpement" (1893 r.) w Szwajcarii, "Syndicat d'Ini- 
tiative" (1889 r.) we Francji, "Pro loco" (np. "Pro Umbria") we Włoszech, 
tj. zrzeszeń osób i instytucji, które turystyki nie uprawiają, ale które z tu- 
rystyki uprawianej przez innych ciągną zyski materialne i są zaintereso- 
wane w popieraniu, propagowaniu i ułatwianiu ruchu turystycznego, ba- 
zując głównie na funduszach miejscowych lub regionalnych samorządów 
i przemysłu turystycznego. 
W Polsce rozwijały się one słabo. Dopiero w następstwie wystąpienia 
Zarządu Związku Polskich Towarzystw TurystycznychI o wydanie przez 
władze administracji państwowej zarządzeń w sprawie powoływania na 
obszarze całego kraju lokalnych i regionalnych związków propagandy 
(popierania) turystyki w sierpniu 1929 r. Ministerstwo Robót Publicznych 
wydało urzędom wojewódzkim polecenie podjęcia starań o powołanie ta- 
kich związków dla obszarów całych województw lub też wyróżnionych, 
atrakcyjnych krajoznawczo i zainteresowanych ruchem turystycznym re- 
gionów czy miejscowości. Przesłało również do urzędów zasady organi- 
zacyjne związków propagandy turystycznej oraz ramowy statut (opraco- 
wany przez ZPTT na podstawie statutów zagranicznych Syndicat d' lnitia- 
tive). Do tego czasu związki takie istniały tylko w Krakowie 2 i Poznaniu 3 . 
Wkrótce powstał też na Pomorzu Pomorski Związek Propagandy Tury- 
stycznej w Toruniu, przekształcony w 1931 r. na Pomorski Związek Popie- 


- l 29-
>>>
rania Turystyki, a na początku lat 30. utworzono też Gdyński Związek 
Propagandy Turystycznej, Nadmorski Związek Propagandy Turystycznej 
w Wejherowie oraz Towarzystwo Popierania Turystyki na Powiat Chojnic- 
ki. Zgodnie z sugestiami ministerstwa, Pomorski Związek Propagandy 
Turystycznej miał ograniczyć swą działalność "do spraw, które należą do 
tego typu związków, a nie podejmował prac, które wchodzą w zakres dzia- 
łania towarzystw turystyki czynnej, jak np. oddz. PTK Tow. czy Pol. To- 
uring Klubu. Dotyczy to w szczególności budowy schronisk turystycznych, 
znakowania ścieżek itp."4. 
12 kwietnia 1935 r. z inicjatywy Zarządu Miejskiego w Bydgoszczy od- 
była się pod przewodnictwem mgr. Marcina Śpikowskiego, kierownika 
Wydziału Ogólnego Magistratu. adwokata i syndyka miejskiego, specjal- 
na konferencja przedstawicieli miejscowych urzędów i organizacji spo- 
łecznych interesujących się rozwojem turystyki w mieście i w tzw. obwo- 
dzie nadnoteckim w celu powołania organizacji mającej na celu ożywie- 
nie ruchu wycieczkowego do Bydgoszczy i okolicy. W jej wyniku postano- 
wiono utworzyć Komitet Propagandy Turystycznej, w którego skład we- 
szli przedstawiciele urzędów oraz organizacji społecznych zaproszonych 
do współpracy. Za pilną potrzebę uznano konieczność koordynacji termi- 
nów wszelkiego typu imprez (jak wystawy, zjazdy, igrzyska sportowe) or- 
ganizowanych na terenie miasta i w okolic y 5. Ustalono też ogólne zasady 
działania Komitetu oraz podstawowe cele: działalność propagandową, or- 
ganizowanie imprez podnoszących atrakcyjność prezentowanego obsza- 
ru oraz obsługę ruchu turystycznego. Według zgłoszonego na konferencji 
projektu, terenem działania KPT miało być miasto Bydgoszcz i powiaty: 
bydgoski, szubiński i wyrzyski. W skład Komitetu weszli przedstawiciele 
zainteresowanych urzędów i organizacji, a do jego Wydziału Wykonaw- 
czego wybrano delegatów bydgoskich oddziałów "Orbisu", Polskiego To- 
warzystwa Krajoznawczego, Ligi Morskiej i Kolonialnej, Referatu Turystycz- 
no-Prasowego przy Zarządzie Miejskim oraz Komitetu Wychowania Fizycz- 
nego i Przysposobienia Wojskowego 6 . Jeszcze w czerwcu 1935 r. Wydział 
Wykonawczy umieścił w kilkunastu punktach Bydgoszczy plany sytuacyj- 
ne, a przy placu Teatralnym (obok PBP "Orbis") witrynę informującą o im- 
prezach kulturalnych i krajoznawczo-turystycznych. 
Przekształcenie Komitetu w Związek Popierania Turystyki w Bydgosz- 
czy nastąpiło w dniu 19 października 1935 r. podczas zebrania organiza- 


- 130-
>>>
cyjnego pod przewodnictwem starosty powiatowego i grodzkiego dr. Mi- 
chała Stefanickiego z udziałem 29 delegatów w gmachu Starostwa Powia- 
towego przy ul. Słowackiego 7. Po przedstawieniu przez red. Wojciecha 
Rzeźniackiego, referenta turystyczno-prasowego Zarządu Miejskiego, ce- 
lów Związku i propozycji programowych uchwalono założenie Związku, 
do którego przystąpiły instytucje gospodarcze i społeczne, samorządy i oso- 
by prywatne, deklarując równocześnie odpowiednie udziały finansowe. 
Zarząd Miejski zadeklarował na rzecz Związku roczną składkę w wysoko- 
ści 1.200 zł. Założono, że do głównych celów ZPT należeć będą różne 
formy propagandy miasta (m.in. poprzez opracowanie filmów o mieście 
i Brdzie, wydawnictwa - zwłaszcza przewodniki i mapy orientacyjne Byd- 
goszczy i okolicy, artykuły na łamach prasy lokalnej i centralnej, periody- 
ków krajoznawczych itp.), usprawnienie komunikacji z miastem (kolejo- 
wej, autobusowej i wodnej, a także uruchomienie tratew turystycznych 
na górnej Brdzie) , ochrona szlaków wodnych w Borach Tucholskich i w ciągu 
Jezior Byszewskich, znaków drogowych i szlaków turystycznych. Zakła- 
dano nowe inwestycje. Obok specjalnej opieki nad działającym od lat schro- 
niskiem przewidziano oddanie do użytku Domu Turystycznego, udostęp- 
nienie dla kajaków Jezior Byszewskich, a Brdy dla tratew. Po przyjęciu 
projektu statutu wybrano tymczasowy zarząd Związku. W Jego skład we- 
szli: prezydent miasta Bydgoszczy Leon Barciszewski, burmistrz miasta 
Koronowa, notariusz Lucjan Kosidowski, prezes Oddziału PTK w Bydgosz- 
czy, notariusz dr Czesław Nieduszyński, dzierżawca "Strzelnicy" Bolesław 
Nowak, dyrektor "Lloyda Bydgoskiego" inż. Stanisław Zawadzki, dy- 
rektor Bydgoskich Kolei Powiatowych inż. Otton Zgirski, red. Wojciech 
Rzeźniacki, prezes Pomorskiego Automobilklubu w Bydgoszczy inż. 
Włodzimierz Stulgiński, prezes Bydgoskiego Towarzystwa Wioślarskie- 
go dr Stefan Siemiątkowski oraz przedstawiciele powiatów szubińskiego 
i wyrzyskieg0 7 . 
Dnia 3 stycznia 1936 r., za pośrednictwem Starostwa Grodzkiego w Byd- 
goszczy, złożono do Urzędu Wojewódzkiego Poznańskiego wniosek o re- 
jestrację stowarzyszenia - Związku Popierania Turystyki w Bydgoszczy. 
Dnia 23 maja 1936 r. Związek wciągnięto do rejestru stowarzyszeń i związ- 
ków Urzędu Wojewódzkiego Poznańskiego pod Nr 1545 "C..) na zasadzie 
postanowienia Wojewody Poznańskiego z dnia 30 kwietnia 1936 r. Nr SPBV 
laj1636 (...)". Wojewoda poznański wyznaczył zasięg działania Związku 


- 131-
>>>
w obrębie Bydgoszczy oraz powiatów bydgoskiego, szubińskiego i wyrzy- 
skiego. Celem stowarzyszenia było stwarzanie warunków sprzyjających 
rozwojowi turystyki oraz propaganda turystyczna w kraju i za granicą po- 
przez: 1) udzielanie władzom opinii o potrzebach ruchu turystycznego, 
2) zakładanie i prowadzenie biur informacji turystycznej. 3) szerzenie pro- 
pagandy turystycznej, 4) opiekę nad zabytkami przeszłości i ochronę przy- 
rody, S) ułatwianie turystom pobytu w regionie oraz 6) organizację różnego 
typu imprez promujących region 8 . Akt założycielski podpisały osoby po- 
wszechnie znane w mieście na niwie gospodarczej i kulturalnej9. 
Ukonstytuowanie tymczasowego Zarządu ZPT nastąpiło podczas po- 
siedzenia w dniu S lutego 1936 r. Prezesurę objął L. Barciszewski, a funk- 
cje wiceprezesów powierzono C. Nieduszyńskiemu i L. Kosidowskiemu. 
Do zarządu wszedł jako członek W. Stulgiński, zastępcą członka został 
W. Rzeźniacki. Ponieważ statut nie przewidywał dwu wiceprezesów, po- 
stanowiono na walnym zebraniu wnieść do niego odpowiednią popraw- 
kę. Wydatki na utrzymanie biura Związku miał pokrywać Zarząd Miejski, 
a konto bieżące utworzono w Komunalnej Kasie Oszczędności miasta Byd- 
goszczy, natomiast w Urzędzie Pocztowym Bydgoszcz l zgłoszono wersję 
skrótu telegraficznego, który brzmiał: "Turysta - Bydgoszcz". Za przyję- 
tych do Związku uznano ipso facto wszystkich członków założycieli, któ- 
rzy zgłosili swój akces na zebraniu organizacyjnym 19 X 1935 r. oraz oso- 
by, które podpisały wniosek o rejestrację Związku 3 stycznia 1936 r. Ustalo- 
no, że członkowie wspierający mieli płacić składkę roczną w wysokości 
12 zł i wpisowe S zł. W programie pracy na rok 1936 przewidziano m.in. 
wytyczenie przez Oddział PTK w Bydgoszczy znakowanych szlaków tu- 
rystycznych w okolicy miasta (we współpracy z Ligą Popierania Turysty- 
ki, Automobilklubem Pomorskim, ZHP i Klubem Kajakowców w Korono- 
wie), uruchomienie, po uzyskaniu orzeczenia Urzędu Wojewódzkiego 
Poznańskiego 10, komunikacji turystycznej na tratwach (we współdziała- 
niu z Tartakiem Państwowym "Zimne Wody" w Bydgoszczy). rozważenie 
ruchu pasażerskiego na Brdzie z nawigacją na Wiśle, wydanie broszury 
propagandowej i plakatu o Bydgoszczy i okolicy oraz filmu krajoznawcze- 
go o górnej Brdzie i o Bydgoszczyl1. 
Jako zadania pierwszoplanowe przyjęto budowę lub adaptację odpo- 
wiedniego budynku na schronisko - dom turystyczny, wytyczanie znako- 
wanych szlaków turystycznych w okolicy miasta i w południowej partii 


- 132-
>>>
Borów Tucholskich, uruchomienie komunikacji turystycznej na łodziach 
tratwach na Brdzie - jednej z naj piękniejszych rzek w Polsce. prowadze- 
nie informacji i propagandy turystycznej poprzez prasę. wydawnictwa i fil- 
my krajoznawcze, organizację - w oparciu o jednolity kalendarz - imprez 
turystyczno-krajoznawczych podnoszących atrakcyjność regionu oraz 
obsługę ruchu turystycznego. 
Na pierwszym Walnym Zabraniu Związku, które odbyło się 25 marca 
1936 r. - uchwalono m.in. wysokość wpisowego dla członków zwyczaj- 
nych (100 zł), akces w charakterze członka do Ligi Popierania Turystyki. 
Jeszcze przed formalnym zarejestrowaniem Związku rozpoczęto sta- 
rania o uruchomienie na Brdzie sezonowych spływów turystycznych tra- 
twamp2. W zamieszczonym na łamach "Dziennika Bydgoskiego" artykule 
pt. "Atrakcje turystyczne w okolicy Bydgoszczy - o uruchomienie tratw 
turystycznych na górnej Brdzie z Tucholi przez Koronowo do Bydgosz- 
czy" redaktor W. Rzeźniacki przedstawił uroki Brdy oraz propozycje prak- 
tycznego rozwiązania sprawy uruchomienia spływów za pomocą tratew 
wycieczkowych (z zapewnieniem gwarancji bezpieczeństwa i wygody), 
zapoczątkowując akcję na rzecz regularnej komunikacji turystycznej na 
łodziach tratwach na szlaku Brdy. Artykuł spotkał się z odzewem, poparł 
inicjatywę m.in. Władysław Grzelak - referent turystyki przy Polskim 
Związku Towarzystw Turystycznych w Warszawie, stwierdzając, że "By- 
łaby to bardzo oryginalna atrakcja turystyczna okolic Bydgoszczy, dlatego 
też czynniki miarodajne powinny się zająć jej realizacją". Ponieważ tratwy 
są mało wygodne, sugerował ,,(...) płaskodenne szerokie łodzie »krypy« z rzę- 
dem ławek, jakie kursują po kanalikach w Spreewald pod Berlinem" oraz 
zwracał uwagę na konieczność zapewnienia bezpieczeństwa i wygód dla 
turystów, opracowanie atrakcyjnego, nie nużącego programu krajoznaw- 
czego, odpowiedniej propagandy "tego nowego i oryginalnego szlaku" 
oraz przystępnej ceny. 
Pierwszy spływ próbną parą łodzi (złączonych ze sobą) z Koronowa 
do Smukały odbył się już w sierpniu 1936 r. B , natomiast regularne "rejsy" 
niedzielno-świąteczne na tej. dwudziestokilometrowej trasie uruchomio- 
no 16 maja następnego roku. Doznania z tego "inauguracyjnego spływu". 
w którym - jak to błyskotliwie opisał w swym felietonie początkujący wów- 
czas na niwie publicystycznej redaktor Tadeusz Nowakowski - uczestni- 
czyło "trzydziestu obywateli odważnych", w większości luminarzy byd- 


- 133 -
>>>
goskich, rolę "gondoliera" pełnił znany bydgoski artysta malarz Jerzy Rup- 
niewskp4. Spływy łodziami Brdą (uczestnicy udawali się do Koronowa i ze 
Smukały do Bydgoszczy kolejką wąskotorową Bydgoskich Kolei Powiato- 
wych, sam rejs trwał około S godzin) cieszyły się dość dużym zainteresowa- 
niem mieszkańców miasta. Łodzie kursowały w niedziele i święta, a w dni 
powszednie na zamówienie. Do popularyzacji tej formy turystyki powraca- 
no jeszcze wielokrotnie na łamach prasy lokalnej w kolejnych latach. 
Po formalnym zatwierdzeniu stowarzyszenia - na posiedzeniu 29 maja 
1936 r. wybrano na okres 3 lat Zarząd ZPT. Prezesurę powierzono Leonowi 
Barciszewskiemu, na wiceprezesa wybrano dr. Czesława Nieduszyńskie- 
go, a kierownictwo Biura powierzono redaktorowi Wojciechowi Rzeźniac- 
kiemu. Związek Propagandy Turystyki w Bydgoszczy przystąpił jako czło- 
nek zwyczajny do Ligi Popierania Turystyki. W ramach współpracy z LPT 
Związek zobowiązał się do propagowania Ligi poprzez umieszczenie 
w obiektach hotelowo-gastronomicznych i przedsiębiorstwach przewozo- 
wych specjalnych tablic informacyjnych oraz planu Bydgoszczy; Liga na- 
tomiast do opracowania i wydania broszury informacyjnej o mieście oraz 
umieszczenia w pociągach dalekobieżnych. 
W wyniku adaptacji kosztem 30 000 złotych dawnej bursy Towarzy- 
stwa Czeladzi (Rzemieślniczej), usytuowanej w ogrodzie przy ul. Zygmunta 
Augusta 14, na cele turystyczne 17 lipca 193B r. w ramach "Tygodnia Byd- 
goszczy" miało miejsce uroczyste uruchomienie w nim Miejskiego Domu 
Turystycznego}s. Obok schroniska na 100 miejsc noclegowych (w poko- 
jach jedno- i dwuosobowych), w obiekcie znalazły się też pomieszczenia 
dla biur: sekretariatu Bydgoskiego Oddziału Polskiego Towarzystwa 
Krajoznawczego, Związku Popierania Turystyki oraz Referatu Turystycz- 
no-Prasowego Zarządu Miejskiego}6. Poświęcenie Domu Turystycznego, 
po ostatecznym zakończeniu prac adaptacyjnych, nastąpiło dopiero 20 
maja 1939 r. Podczas tej uroczystości działaczy okręgu pomorskiego PTK: 
prof. Leszka Klimę z Torunia, ks. dr. Władysława Łęgę z Grudziądza i red. 
Konrada Fiedlera z Bydgoszczy wyróżniono dyplomami zasługi dla PTK 
i rozwoju turystyki}7. Tego samego dnia w godzinach popołudniowych 
w Toruniu prezes Zarządu Głównego PTK senator Zygmunt Beczkowicz 
w towarzystwie członków władz naczelnych Towarzystwa oraz starosty 
bydgoskiego Juliana Suskiego i prezydenta miasta Bydgoszczy Leona 
Barciszewskiego wręczył wojewodzie pomorskiemu Władysławowi 


- 134-
>>>
. '"'t 1. 
-ł - \. 
i!). ., 
.
 '-łO 1\; & 
'" .. 
. \ 

. 
0# 
:-t 
'.. 
.* --
 

 
-== 
4....... \ 
\ 
. 
.. ." 
t 
. " ....., 
.. 


, 

' 
 
l.. -. 
 - 
.. 1Ii...

,.. 
.. . ... 


.. 


-- 


- 


Dom Turystyczny przy ul. Zygmunta Augusta 14 
{fot. ze zbiorów J. Umińskiego]. 


. 
 
ł 
.. 
. . ... 

. 
.( 
. " " :., .... #I 
... .. w-" '. ,....- 
...\. A. 
, 
" 
. C .. .. .... \ 
.." . 
..- S 
" '\ 
. 
 . 
..,. r' .\ 
. 


W pierwszy dzień Zielonych Świąt uruchomiono na Brdzie łodzie-tratwy 
Z przyjemnej tej przejażdżki dużo korzystało bydgoszczan. 
Na zdjędu widzimy grupę bydgoszczan. m.m. w środku prezes Sądu 
Okręgowego p. Plejewski. przy wiośle artysta-malarz p. Rupniewski. 


- 135 -
>>>
BYD 
 s 


- I
..'
W I A TY 
BYDGOSKI 
SZUBIŃSKI 
WYRZYSKI 


. 



 


. 


'\ 


'" 
t 


, 
"'
 I 
N ; D(łQ "'Z 
-. 


1.-\. 

 


"... 


K jQ 
. 


-- -r ..u 
ł ........ A .;,
 ... l - ł 
""..,. 
- ,,- 
IF'""'".. 'ftI. 
 \ 
.. l 
.. . 



 


ł 


MAŁA 
ENCYKLOPEDIA 
TURYSTYCZ A 


Reprodukcja okładki (ze zbiorów J. Umińskiego). 


- 136 -
>>>
WYDAWNICTWO ZWIĄZKU POPIERANIA 
TURYSTYKI W BYDGOSZCZY 


BYDGOSZCZ 
i powiały: Bydgoski, Szubiński 
i Wyrzyski 


MAŁA ENCYKLOPEDIA TURYSTYCZNA 


Opracował 


Woiciech Rzeiniacki 
kierownik Biura Związku Popierania r urysłyki 
w Bydgoszczy 


Nakładem Zwiłlzku Popierania T urysłyki w Bydgoszczy 


Reprodukcja strony tytułowej (ze zbiorów J. Umińskiego). 


-137-
>>>
Raczkiewiczowi, prezesowi Zarządu Głównego PTK w latach 1931-1937, 
dyplom honorowego członka TowarzystwaIB. Godność tę nadano mu na 
Krajowym Zjeździe Delegatów PTK w Wilnie w 193B r. 
Związek rozwinął również bogatą działalność wydawniczą. W okresie 
niespełna czterech lat ukazało się siedem pozycji przewodników i map 
oraz dwie serie widokówek Bydgoszczy autorstwa Piotra Wiszniewskiego 
(40 zdjęć o łącznym nakładzie BO 000 egzemplarzy). Na wyróżnienie za- 
sługuje praca W. Rzeźniackiego: "Bydgoszcz i powiaty: bydgoski, szubiń- 
ski i wyrzyski. Mała Encyklopedia Turystyczna", która ukazała się nakła- 
dem ZPT w maju 193B r. Publikacja ta - napisana z dużą znajomością te- 
matu i pasją osobistego zaangażowania - do dziś stanowi kompendium 
wiedzy krajoznawczej o mieście i najbliższej okolicy oraz dokument tego, 
co legło pod naporem wojny, cywilizacji i zapomnienia 19 . W 1936 r. ZPT 
wydał specjalny biuletyn, zakładany jako periodyk, zawierający informa- 
cje krajoznawcze i użytkowe 20 ; niestety, kolejne nie ukazały się. Natomiast 
w kwietniu 1937 r. na łamach miesięcznika "Turystyka" opublikowany 
został artykuł W. Rzeźniackiego pt. "Atrakcje turystyczne Bydgoszczy" 
o walorach i atrakcyjności turystycznej miasta i najbliższej okolicy21. 
W okresie od 31 lipca do B sierpnia 1937 r. z inicjatywy Związku, przy 
współpracy Ligi Popierania Turystyki 22 i Zarządu Miejskiego, zorganizowa- 
ny został po raz pierwszy "Tydzień Bydgoszczy". W "Tygodniu" zaprezen- 
towano zabytkową architekturę i budownictwo (w tym czasie podświetlano 
kościół farny i jaz farny oraz pomnik "Potop" w parku Kazimierza Wielkie- 
go), zbiory Muzeum i Biblioteki Miejskiej, zorganizowano specjalne spek- 
takle Teatru Miejskiego i koncerty Miejskiej Orkiestry Symfonicznej oraz 
imprezy turystyczne z 50% zniżką, m.in. wycieczki w okolicę - Bydgoskimi 
Kolejami Powiatowymi i statkami pasażerskimi"Lloyda Bydgoskiego". 
Uczestnicy "Tygodnia" mieli możliwość zapoznania się z urokliwym odcin- 
kiem Brdy z Koronowa do Smukały, korzystając z komunikacji turystycznej 
na łodziach-tratwach, a 4 sierpnia miejscowy oddział "Orbisu" wspólnie 
z ZPT zorganizował I Rajd Turystyczny (autobusowo-pieszy) w południo- 
wy fragment Borów Tucholskich. Jego uczestnicy dojechali autobusem do 
Koronowa, a po zwiedzeniu jego zabytków, przez Buszkowo - Grzmotny 
Młyn do Lucimia - pod kierunkiem red. Rzeźniackiego odbyli 3,5-godzinną 
pieszą wycieczkę (ok. 20 km) wzdłuż Jezior Byszewskich: Krzywe - Pia- 
seczno - Stoczek - Krówka do Sokole-Kuźnicy. Tu oczekiwał na nich autobus, 


- 138-
>>>
Red. Wojciech Rzeźniacki 
(fot. ze zbiorów 1. Umińskiego). 


Dr Czesław Nieduszyński 
(fot. ze zbiorów J. Umińskiego). 


którym przez Różannę - Koronowo - Byszewo (gdzie zwiedzono kościół) 
- wzdłuż Jezior Byszewsko-Słupowskich powrócili do Bydgoszczy23. Wszy- 
scy goście korzystali na podstawie indywidualnych kart uczestnictwa LPT 
z 75% zniżki kolejowej w drodze powrotnej z Bydgoszczy do miejsc swego 
zamieszkania 24 . Kulminacyjnymi punktami "Tygodnia" były "Regaty 
Vlszechpolskie o mistrzostwo Polski" (31 VII-1 VIII) na torze w Brdyujściu 
oraz wystawy: zbiorowa spuścizny artystycznej po Leonie Wyczółkowskim, 
rzeźb Konstantego Laszczki oraz jednego z największych w Polsce zbioru 
autografów znanego bibliofila dr. Kazimierza Kierskiego, prezesa Prokura- 
torii Generalnej w Poznaniu, podarowanego w 1937 r. Bibliotece Miejskiejls. 
Odbył się też konkurs pływacki "Wpław przez Bydgoszcz". 
Kolejny "Tydzień Bydgoszczy" przy współdziałaniu LPT odbył się 
w dniach od 9 do 17 sierpnia 193B r. Inaugurowały go "Regaty Międzyna- 
rodowe na torze regatowym w Brdyujściu. W 1939 r. program "Tygodnia 
Bydgoszczy", zorganizowanego w dniach 19-29 lipca, wzbogacono o dal- 
sze imprezy towarzyszące: Regaty Międzynarodowe Bahyku z biegiem 
czwórek - o mistrzostwo miast nadbahyckich, zjazd gwiaździsty automo- 
bilistów polskich, póhoradniowe okrężne rajdy automobilowe, m.in. do 
Biskupina, rezerwatu cisowego w Wierzchlesie, po Borach Tucholskich, 
do Torunia i Ciechocinka oraz Chełmna i Świecia. Poza 75% zniżką po- 
wrotną na PKP do miejsc zamieszkania (na podstawie indywidualnych 
kart uczestnictwa LPT), goście korzystali z 50% zniżki na przejazd tram- 
wajami i autobusami, zmotoryzowanymi pociągami Bydgoskich Kolei Po- 
wiatowych oraz na rejsy statkami "Uoyda Bydgoskiego", a z 25% zniżki 


-139 -
>>>
na zakup biletów na Regaty Międzynarodowe w Brdyujściu. Na podstawie 
kart uczestnictwa byli również uprawnieni do wolnego wstępu przy zwie- 
dzaniu Muzeum Miejskiego i Biblioteki Miejskiej z Biblioteką Bernardina. 
Podczas ostatniego przed wojną Walnego Zebrania Związku dnia 15 
kwietnia 1939 r., odbytego w "Domu Turystycznym" przy ul. Zygmunta 
Augusta, oceniono działalność ZPT w roku 193B. W przedstawionym spra- 
wozdaniu kierownik biura, red. Rzeźniacki, podkreślił znaczenie urucho- 
mienia Domu Turysty dla środowiska bydgoskiego oraz wydatnej pomocy 
finansowej udzielanej ZPT przez Zarząd Miejski na rzecz turystyki i jej pro- 
pagandy wśród społeczeństwa, które winno uświadamiać sobie rolę tury- 
styki w całokształcie gospodarki narodowej. W ciągu pół roku - od 15 marca 
do 15 października 193B r. - zwiększyła się też liczba osób przybyłych 
z kraju i zagranicy do miasta. W 193B r. odwiedziło miasto 41.270 turystów 
z kraju i zagranicy, a liczba pojedynczych dni pobytowych wyniosła 
596. BB6. Przyjezdnych krótkoterminowych, tj. przebywających 1-2 dni, było 
w tej liczbie 30.645, podczas gdy przeciętny pobyt wynosił 15 dni. Świad- 
czyło to niewątpliwie, dzięki odpowiedniej promocji regionu pomorskiego, 
o wzroście liczby przyjezdnych. Nowy zarząd wybrano w dotychczasowym 
składzie, z prezydentem Leonem Barciszewskim na czele. Postanowiono 
jedynie dokooptować w jego skład przedstawicieli miasta Koronowa i Syn- 
dykatu Dziennikarzy Pomorskich. W programie na rok 1939 przewidywano 
m.in. organizację Międzynarodowego Spływu Kajakowego Brdą na trasie 
z Charzyków do Bydgoszczy, kolejnego "Tygodnia Bydgoszczy", budowę 
i otwarcie w 1941 r. nowoczesnego kąpieliska w podbydgoskiej Smukale, 
nazywanej szumnie Smukała-Zdrój, położenie w dalszej działalności głów- 
nego akcentu na propagandę regionu i ściślejszą współpracę z ideowo po- 
krewnymi organizacjami. Związek zakładał też udział w Wystawie Ogólno- 
Pomorskiej, w której ramach przewidywał dział turystyczny i krajoznaw- 
czy ,,(...) reprezentowany w proporcji do bogactw przyrodzonych Wielkie- 
go Pomorza w tej dziedzinie"26. 
Wbrew napiętej sytuacji politycznej, wiosną 1939 r. zorganizowano za- 
planowane imprezy turystyczne: od 2B maja do 2 czerwca III Międzynaro- 
dowy Spływ Kajakowy Brdą z Charzyków do Bydgoszczy, w końcu czerwca 
obchody "Dni Morza", a od 9 do 17 sierpnia trzeci "Tydzień Bydgoszczy". 
Dalszy rozwój Związku przerwał wybuch II wojny światowej. Zniszczeniu 
uległ cały dorobek materialny. Usytuowany przy ul. Zygmunta Augusta 14, 


- 140-
>>>
opodal Dworca Głównego PKP "Dom Turystyczny" spłonął od bomb Luf t- 
waffe zrzuconych 2 września 1939 r., okupant spalił też m.in. znajdujące się 
na składzie egzemplarze "Małej Encyklopedii Turystycznej". 
Mimo krótkiego okresu działalności, Związek Popierania Turystyki w Byd- 
goszczy przyczynił się w dużym stopniu do upowszechnienia walorów miasta 
i okolicy na turystycznej mapie Polski. Było to w szczególności zasługą wytraw- 
nego turysty i krajoznawcy red. Wojciecha Rzeźniackiego (lB90-1954) rodem 
z Gniezna, który nadał kształt organizacyjny i merytoryczny tworzącemu 
się stowarzyszeniu oraz zainicjował szereg akcji popularyzujących region 27 . 


r.z.(l'lJ((
JZ(JJlie 


1I11 IIrt'f'ZfjJftfN l(ł'Cf'Ulli((. 1Jmlll 7{rttj""ttdttit 1JtJJl1t1nkit'IIJIL A{ilJiJltrtłmi 
'/li.'ltlllfjJI(/tIt",l'; '-'!af'
I.:u'l'iU"IIt; dIjIJItt.lIItt. t!2{t.łnka. Itt.ł.l/t.ł,(t((li'tjłt 'jt.łtJkUtjll 
' (Jt.ł I/if1TZljJlll'(1 I
l:.t'(( ;t.łf!lla(l'l'tlftjtł, flł J
"t11( {In;a !lO maja /939 
. 
" tjt.ł'/zi"it '10-1,,; fff Jmi"li,'U- '/])rtlllfL '0'''fjPfjf!ZllftjtJ.' (J'-flfj uL. (IlJtjJJWlltD. 

 "/"'/,0/" / 't (Iltl p' ':,','Ulł '/""'1"'-(1 tjl,ill'"f''1'') 


'11 """"'J.'I"/l! (" p"lq,,'Zt.ł.lI(1. jl'Jt. 2 {I.klfll/. (Jt1Jluięl'mia. 'JJtJJJltt 
;-:""1 '/'1 i "'"'''''' l f,l"" ",11-\,,1.-;,. J;( " ą
,I... /f}," ,'i. 


']3lJdtJ
.:

, d,un /:1 majll ł O;..ł
 f.. 


P
Lrki.e 'U
 oa r-2.fJJf1L
(j. rJ(f(ai
2.I'l(7 meee 


Ze zbiorów J. Umińskiego. 


l Archiwum Państwowe w Bydgoszczy (dalej APB), sygn. 24421. Turystyka [1935-1939]. Pismo 
Departamentu 4. Referat Turystyki. Ldz. XI-1828 z 27 VIII 1929. 
2 "Kurier Bydgoski.', XIV:1935, nr 90 z 17 IV. O Bydgoszczy musi być głośniej. Powstał Komitet Pro- 
pagandy Turystycznej. Por. "Dziennik Bydgoski", XXVIII: 1935 nr 90 z 17 IV. Komitet Propagandy 
Turystycznej w Bydgoszczy. 
Wydział (Komitet) Wykonawczy stanowić mieli: Bocheński (.,Orbis"), Piotr Wiszniewski (PTK), 
Wojciech Rzeźniacki (Referat Turystyczno-Prasowy), mjr Marcin Matuszewski (Miejski Komitet 
Wychowania Fizycznego) oraz płk rez. Kazimierz Zachar (Liga Morska i Kolonialna). 


-141-
>>>
4 ,.Kurier Bydgoski", XIV:1935. nr 246 z 23 X. Tworzymy wielką atrakcję dla turystów, nie tylko 
polskich, ale także zagranicznych. 
5 Archiwum Państwowe w Bydgoszczy (dalej APB), sygn. 24421. Turystyka [1935-1939]. Pismo 
Departamentu 4. Referat Turystyki. Ldz. XI-1828 z 27 VIII 1929. 
6 ,.Kurier Bydgoski.', XIV:1935, nr 90 z 17 IV. O Bydgoszczy musi być głośniej. Powstał Komitet Pro- 
pagandy Turystycznej. Por. "Dziennik Bydgoski". XXVIlI:1935 nr 90 z 17 IV. Komitet Propagandy 
Turystycznej w Bydgoszczy. 
7 Wydział (Komitet) Wykonawczy stanowić mieli: Bocheński ("Orbis"), Piotr Wiszniewski (PTK), 
Wojciech Rzeźniacki (Referat Turystyczno-Prasowy), mjr Marcin Matuszewski (Miejski Komitet 
Wychowania Fizycznego) oraz płk rez. Kazimierz Zachar (Liga Morska i Kolonialna). 
8 "Kurier Bydgoski'., XIV:1935. nr 246 z 23 X. Tworzymy wielką atrakcję dla turystów, nie tylko 
polskich, ale także zagranicznych. 
9 Monitor Polski nr 130 z dnia 5 czerwca 1936 r. 
10 Dr Michał Stefanicki - starosta bydgoski, dr Czesław Nieduszyński - prezes Oddziału PTK. red. 
Konrad Fiedler - wiceprezes Oddziału PTK w Bydgoszczy. dyr. dr Klemens Śliwiński, inż. Stani- 
sław Zawadzki - dyrektor "Lloyda Bydgoskiego", Florian Jankowski - dyrektor KKO Pow. Bydgo- 
skiego, mjr Marcin Matuszewski - dyrektor Miejskiego Ośrodka Wychowania Fizycznego, red. 
Wojciech Rzeźniacki, prezydent Leon Barciszewski, dr Stefan Siemiątkowski, kpt. rez. H. Kaczor- 
kiewicz. inż. Otton Zgirski - dyrektor Bydgoskich Kolei Powiatowych, Bolesław Gulcz - dyrektor 
KKO m. Bydgoszczy, Bolesław Nowak - dzierżawca Strzelnicy, dyrektor Robert Frost i Franciszek 
Grudziński - skarbnik Oddziału PTK w Bydgoszczy. 
11 Orzeczenie zostało wydane po objeździe terenowym górnej Brdy w dniach 8-10 czerwca 1936 r. 
specjalnej komisji złożonej z przedstawicieli Urzędów Wojewódzkich Pomorskiego i Poznań- 
skiego, Państw. Zarządu Dróg Wodnych w Bydgoszczy i Zarządu Miejskiego w Bydgoszczy. Ko- 
misja zaleciła wprowadzenie komunikacji turystycznej na Brdzie na łodziach typu rybackiego 
złączonych dwoma poprzeczkami i zaopatrzonych w dwa stery. 
12 Archiwum autora. protokół z posiedzenia Zarządu Tymczasowego Związku Popierania Turysty- 
ki w Bydgoszczy z dnia 5 lutego 1936 r. 
13 Por. "Dziennik Bydgoski". XXVIII:1935, nr 160 z 14 VII. Atrakcje turystyczne w okolicy Bydgosz- 
czy. O uruchomienie tratew turystycznych na Górnej Brdzie z Tucholi przez Koronowo do Bydgoszczy 
oraz nr 170 z 26 VIII Tratwy na Brdzie największą atrakcją turystyczną na Pomorzu. 
14 Por. "Kurier Bydgoski", XV:1936, nr 178 z 2 VIII. Niezwykla atrakcja. Lodziami - tratwami prze- 
jeżdżać możemy z Koronowa do Smukały. 
15 "Dziennik Bydgoski'., XXX: 1937, nr 116 z 23 V Płyniemy sobie do Smukały, ty płyń też, A jeśliś 
jeszcze nie gotowy - to się śpiesz!... (PFEL..PFE...PFELIETON!). Tamże fotografia ze spływu! 
16 "Kurier Bydgoski", XVII:1938. nr 152 z 7 VII. 
17 "Kurier Bydgoski", XVII:1938, nr 169 z 27 VII. 
18 .,Kurier Bydgoski.', XVIII:1939. nr 117 z 23 V. 
19 APB, sygn. 1236a. Urząd Wojewódzki Pomorski w Toruniu. Sekretariat Wojewody. Dziennik Pana 
Wojewody Pomorskiego od 17 VII 1936 do 4 VIII 1939, s. 208-209. 
20 Poza Małą Encyklopedią Turystyczną ZPT wydał m.in. przewodnik opracowany przez Konrada 
Fiedlera ,.Bydgoszcz - Mały Przewodnik turystyczno-krajoznawczy (1935), ilustrowany folder 
W. Rzeźniackiego ..Bydgoszcz jako ośrodek turystyczny", mapy: Plan sytuacyjny miasta Byd- 
goszczy (1937), Mapa poglądowa dorzeczy Brdy i górnej Noteci (1938) oraz Mapa turystyczna 
Pomorza (1939). 
21 Biuletyn Związku Popierania Turystyki w Bydgoszczy. Rok I nr 1 Bydgoszcz dnia 25 czerw- 
ca 1936. Wydawnictwo periodyczne poświęcone turystyce, komunikacji i przemysłowi 
turystycznemu w okręgu obejmującym miaslo Bydgoszcz oraz powiaty: Bydgoski, Szu- 
biński i Wyrzyski. 
22 Turystyka. Miesięcznik. Kwiecień 1937, Nr 4, rok V, s.4-5. Wydawca: Polskie Biuro Podróży Or- 
bis, Warszawa. 
23 Liga Popierania Turystyki założona została pod przewodnictwem b. Premiera Janusza Jędrzeje- 
wicza w Warszawie 12 czerwca 1935 r. Została zarejestrowana pod nr. 640 w rejestrze stowarzy- 
szeń i związków Komisariatu Rządu miasta stołecznego Warszawy na mocy decyzji z dnia 13 IV 
1935 r. - Nr BS 11-3/679 z dnia i z dnia 29 I 1938 r. - Nr Sp II - 5/640. Jej celem było stwarzanie 


-142-
>>>
warunków dla rozwoju ruchu turystycznego. Organizowała m.in. masowe zjazdy, pociągi popu- 
larne (przekazano jej całość akcji w tym zakresie). 
24 "Kurier Bydgoski", XVI: 1937, nr 180 z 8 VIII. 
2S "Dziennik Bydgoski", XXIX: 1937, nr 162 z 18 VII, "Kurier Bydgoski", XVI:1937, nr. 180 z 8 VIII. 
26 .,Kurier Bydgoski", XVI:1937, nr 167 z 24 VII. 
27 ,,:Jziennik Bydgoski'., XXXI:1939 nr 88 z 16 IV i "Kurier Bydgoski". XVIII:1939, nr. 88 z 16 IV. 
Turystyka bydgoska. 
28 Po ukończeniu w 1911 r. gnieźnieńskiego Gimnazjum Klasycznego. władając kilkoma językami, 
Rzeźniacki przeniósł się w 1912 r. do Warszawy, gdzie pracował m.in. jako korespondent i tłu- 
macz z języków zachodnioeuropejskich i rosyjskiego w warszawskiej filii Międzynarodowego 
Tow. Wagonów Sypialnych Dalekobieżnych Ekspresów Europejskich, a następnie internowany 
jako obywatel pruski w głąb Rosji w Zagłębiu Donieckim, w Noworosyjskim Tow. Akcyjnym. Po 
ogarnięciu południa Rosji przez rewolucję bolszewicką udało mu się powrócić do Gniezna. 
W latach 1918-1919 przebywał w Berlinie, pracując vi agencji reklamowej, a w latach 1919-1924 
uczył języków obcych w Miejskiej Szkole Handlowo-Przemysłowej w Gnieźnie, następnie do 
końca 1933 r. redagował .,Gazetę Gnieźnieńską - Lech", równocześnie aktywnie udzielając się 
w miejscowym oddziale Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego. Po przeprowadzeniu się do 
Bydgoszczy, w październiku 1934 r. objął posadę referenta prasowo-turystycznego przy Zarzą- 
dzie Miejskim, a już w 1935 r. współtworzył Związek Popierania Turystyki. Był także przewodni- 
kiem wycieczek krajowych i zagranicznych. Po wojnie pracował w redakcji "Ilustrowanego Ku- 
riera Polskiego". Od 1946 r. działał jako przewodnik w ramach reaktywowanego oddziału PTK. 
a od 1951 r. w PTTK (był organizatorem i przewodniczącym Okręgowej Komisji Turystyki 
Pieszej), prowadził wycieczki piesze w okolice Bydgoszczy i publikował na niwie krajoznawczej. 
W 1952 r. ukazał się ostatni jego przewodnik pt. "Bydgoszcz i Okolice'.. Zmarł zimą 1954 r. i zo- 
stał pochowany na cmentarzu Nowofarnym. Jego imieniem nazwano jedną z ulic w dzielnicy 
Fordon oraz szlak turystyczny prowadzący z Bydgoszczy do Żurczyna.
>>>
Mariusz Guzek 


Bydgoskie kina oświatowe 
w II Rzeczypospolitej 


Gdyby udało się zredagować katalog bydgoskich kin w okresie dwu- 
dziestolecia międzywojennego, to okazałoby się, że tworzenie filmowej 
infrastruktury, udział w animowaniu kultury audiowizualnej (początkowo, 
a w przypadku Bydgoszczy właściwie do maja 1930 r. - wizualnej) nie był 
bynajmniej domeną tzw. branży skupionej w Związku Właścicieli Kin w Wiel- 
kopolsce (później Związku Właścicieli Kin na Pomorze i Wielkopolskę). Stop- 
niowo skuteczność komunikacji filmowej zaczęły wykorzystywać środowi- 
ska, których stosunek do przemysłu kinowego był początkowo wrogi lub 
przynajmniej sceptyczny: wojsko, Kościół i szkoła. Co ciekawe, właśnie 
na przykładzie filmowej Bydgoszczy można zauważyć okresy szczególne- 
go i świadomego wpisywania przez te instytucje celuloidowych prezentacji 
do codziennej pragmatyki. Miały zatem swoje kina niektóre bydgoskie pa- 
rafie] i jednostki wojskowe, a ich repertuar - początkowo naszpikowany 
pozycjami odpowiadającymi podstawowym celom decydentów i właści- 
cieli - z biegiem czasu stawał się coraz bardziej rozrywkowy. Nieco inaczej 
rzecz się miała z animowaniem kultury filmowej w środowiskach szkolnych. 
Sprzyjał temu zauważalny już w początkach istnienia II Rzeczypospolitej, 
a później coraz bardziej ekspansywny rozwój unikatowego rodzaju filmu 
dokumentalnego, jakim były produkcje oświatowe oraz ochrona prawna, jaką 
nad tymi przedsięwzięciami roztoczyły rozmaite instytucje państwowe, w tym 
przede wszystkim te, w gestii których leżały sprawy rozpowszechniania fil- 
mów. Dość wspomnieć, że w 1923 r. produkcja filmów dokumentalnych, 
oświatowych, krajoznawczych, biorąc ilościowo, wynosiła prawie jedną 
trzecią produkcji fabularnej, by w roku następnym dorównać jej, a rok 
później przewyższać ponaddwukrotnie 2 . Szczególną troskę o wykorzystanie 
filmu oświatowego w pracy z młodzieżą przejawiało Ministerstwo Wy- 
znań Religijnych i Oświecenia Publicznego, którego Wydział Oświaty 


- 144-
>>>
pozaszkolnej patronował jednej z największych inicjatyw oświaty filmowej 
w dwudziestoleciu międzywojennym. Zapraszając do współpracy takie in- 
stytucje, jak: Polskie Towarzystwo Krajoznawcze, Uniwersytet Krajowy, Pol- 
ska Macierz Szkolna, Muzeum Pedagogiczne, Centralny Związek Kółek Rol- 
niczych, Rada Opieki Moralnej nad Młodzieżą, Straż Kresowa, Instytut im. 
Stanisława Staszica, Centralne Biuro Kursów dla Dorosłych, Kultura Robotni- 
ka i Polski Związek Stowarzyszeń Spożywczych, doprowadził on do utworze- 
nia Instytutu Pokazów Świetlnych (IPOSp. Instytut otrzymał sporą subwen- 
cję Ministra Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego oraz specjalne ze- 
zwolenie Ministra Skarbu przyznające mu prawo sprowadzania z zagranicy 
nie tylko filmów naukowych, ale także aparatów projekcyjnych i materiałów 
do celuloidowej produkcji bez opłat celnych. Inicjatywę wsparły ponadto: 
Ministerstwo Zdrowia Publicznego, które na zakup tzw. "filmów higienicz- 
nych" przeznaczyło S milionów marek, a Ministerstwo Spraw Wojskowych 
w lokalu Centralnego Urzędu Filmowego dało IPOS-owi tymczasową gościnę 
i przydzieliło część personelu wojskowego dla współpracy z nim. Poza inny- 
mi, do zadań Instytutu Pokazów Świetlnych należało zorganizowanie tzw. 
"sieci miast", w których widowiska kinematograficzne o charakterze nauko- 
wym miały być systematycznie organizowane dzięki kinematografom objaz- 
dowym. Na trasie, "sieci" obok Białej, Cieszyna, Krakowa, Lublina, Lwowa, 
Łodzi, Łowicza, Radomska, Poznania, Radomia, Skarżyska, Skierniewic, So- 
snowca, Torunia i Zakopanego, znalazła się również Bydgoszcz4. Jednak naj- 
ważniejsze inicjatywy związane z wykorzystaniem filmu oświatowego w pra- 
cy dydaktycznej nie miały proweniencji stołecznej, ale były dziełem i efektem 
aktywności środowisk miejscowych - bydgoskich. . 
Film fabularny, którego paradygmat w dwudziestoleciu międzywojen- 
nym preferował gatunki zdecydowanie popularne, takie jak melodramat czy 
kryminał lub komedię, jakkolwiek cieszył się powodzeniem widowni, trak- 
towany był przez instytucje oświatowe bardzo podejrzliwie. Co innego film 
dokumentalny - doceniając jego walory poznawcze, autentyzm, wreszcie 
swoiście pojmowaną "naukowość" - bardzo chętnie wprowadzano go, w po- 
rozumieniu z dyrektorami szkół powszechnych lub wyższych (według obec- 
nych standardów średnich), jako oddzielną i, co ważne, dość tanią pozycję 
repertuarową dla młodzieży szkolnej. Wagę tych prezentacji doceniały na- 
wet najwyższe władze oświatowe, które przecież w pozostałych przypad- 
kach akcentowały jedynie demoralizujący wpływ filmu na postawę uczącej 


- 145-
>>>
się młodzi eży 5. W docierającym do Bydgoszczy piśmiennictwie filmowym 
i w opinii środowiska pedagogicznego zwracano uwagę na dydaktyczne wa- 
lory wyprofilowanych celuloidowych produkcji 6 . Podkreślano swoiście poj- 
mowaną polaryzację między programem popularnym kin a możliwościa- 
mi, jakie daje zaprezentowanie odpowiedniego zestawu celuloidowych pro- 
pozycji młodzieży szkolnej. Jeden z bydgoskich pedagogów, a jednocze- 
śnie wielki propagator powołania kina szkolnego - Jerzy Otto tak przedsta- 
wiał to zagadnienie: "Program kin naszych, jak wiadomo nie jest bynajmniej 
odpowiedni dla młodzieży szkolnej. Nieraz, przeciwnie nawet wprost szko- 
dliwy wpływ filmów o treści kryminalnej. Nic też dziwnego. że władze szkol- 
ne zabraniają swym wychowankom uczęszczania na takie widowiska. Lecz 
owoc zakazany nęci, a młodzież żądną jest rozrywek i wrażeń. choćby nie- 
dozwolonych. Należałoby dać jej właśnie upragnione przez liczne jednost- 
ki kino, ale z programem zgoła odpowiednim"7. 
Jednak pierwsze prezentacje nad Brdą organizowane były w kinach 
repertuarowych, które później - mimo pojawienia się kilku inicjatyw po- 
zabranżowych - nie zrezygnowały z pozyskiwania tą drogą szerszej wi- 
downi. Najbardziej konsekwentnie realizowało wspomniane zadania kino 
"Nowości". Programy, jakie dyrekcja przygotowywała dla młodzieży, spe- 
cjalnie dobierane były przez Radę Opieki Moralności w Warszawie i miały 
"zawsze wiele tematów pouczających bądź z przyrody jak zoologii, bota- 
niki, fizyki, astronomii, krajoznawstwa. bądź też techniki nowoczesnej, 
wskutek czego były z jednej strony w ścisłej łączności z nauką szkolną, 
z drugiej dawały możność zaznajomienia się ze szczegółami zagadnień 
tej dziedziny wiedzy także i szerszej publiczności, w szczególności mło- 
dzieży pozaszkolnej"8. Pokazy takich filmów, jak: "Polowanie na niedźwie- 
dzie", "Produkcja gazety", "Motyl i ćmy", "Pająki" uzupełniane były obja- 
śnieniami dokonywanymi przez prelegentów rekrutujących się z grona 
miejscowego koła Towarzystwa Nauczycieli Szkół Średnich, spośród któ- 
rych najpopularniejszymi byli: profesor Gimnazjum Matematyczno-Przy- 
rodniczego, wspomniany wyżej Jerzy Otto i profesor Gimnazjum Klasycz- 
nego Jan Papierkowski. Pierwszy z wymienionych wykładowców był zna- 
nym entuzjastą wykorzystywania iluzjonu dla celów metodyki nauczania 
i nawet publikował na łamach lokalnej prasy postulatywne artykuły od- 
noszące się do relacji szkoła a kin0 9 . Jego poglądy na wykorzystanie kina 
w szkolnictwie z dzisiejszego punktu widzenia nie grzeszą oryginalnością, 


- 146-
>>>
ale głoszenie ich w owym czasie było niemal pionierskie (oczywiście w śro- 
dowisku pedagogów i wychowawców młodzieży). Oto próbka: "W szkol- 
nictwie kino staje się stopniowo jednym z najważniejszych środków na- 
uczania i oddaje nieocenione wprost usługi, zwłaszcza w nauce geografii, 
historii, naukach przyrodniczych i technicznych. Kino staje się wtedy naj- 
skuteczniejszym sposobem popularyzacji wszelkiej wiedzy. A już to dla 
poznania wiedzy stosowanej w przemyśle np. filmy naukowe są niezwy- 
kle cenne. Tu w nadzwyczaj dogodnych dla siebie warunkach zacieka- 
wiona młodzież ogląda np. w systematycznym porządku kolejne czynno- 
ści w produkcji żelaza, gdy natomiast w samej hucie żelaznej wielki huk, 
hałas, zgiełk, gorąco, zamęt i rażący blask płynnego metalu rozprasza 
umysł i wielce utrudnia korzyść umysłową poznania tej gałęzi przemy- 
słu". Projekcje szkolne i seanse popularnonaukowe, choć dość swobodnie 
komponowane, odbywały się także w kinach "Kristal" i "Corso". 
Poza kinematografami, które przecież incydentalnie traktowały tego ro- 
dzaju działalność, chociaż dawała ona możliwość uzyskania znacznych ulg 
w podatku komunalnym, pierwsza próba zorganizowania kina naukowego 
podjęta została w czerwcu 1922 r. Cykl prelekcji niemieckich naukowców 
Kauffmanna, Thomalla i Lampego, tłumaczonych przez dr. Simma i ilustro- 
wanych filmami, reklamowany był w prasie jako przedsięwzięcie mające na 
celu "zreformowanie działalności kinematografu i wyzyskanie go do celów 
kulturalnych i naukowych"lO. Bydgoszcz, zdaniem organizatorów, była 
pierwszym polskim miastem, któremu dana została możność "poznania 
wielkiej zdolności obrazów ruchomych do pouczania i kształcenia, dotych- 
czas lekceważonej, a która po części jest niedoścignioną przez żadne inne 
sposoby uplastyczniania zjawisk z dziedziny cudów przyrody i techniki, 
biologii, medycyny, geografii, krajoznawstwa itp.". Pokazy odbywały się 
przez dwa tygodnie w kilku miejscach: sali Wicherta przy ul. Grodzkiej, sali 
"Ogniska" przy ul. Jagiellońskiej i sali Kasyna Miejskiego przy ul. Gdań- 
skiej, a cała inicjatywa miała, prawdopodobnie, charakter objazdowy. 
Najpoważniejszym i jednocześnie najbardziej trwałym przedsięwzięciem 
były działania Stanisława Januszewskiego, rektora Męskiej Szkoły Wydziało- 
wej mieszczącej się przy ul. Konarskiego, który kilka miesięcy po nominacji 
na to stanowisko ll w auli gmachu szkolnego zorganizował kino. Utrzymywało 
się ono głównie ze składek uczniowskich, ale także z drobnych dotacji Magi- 
stratu. Przedstawienia odbywały się w czwartki, piątki, soboty i niedziele, 


-147-
>>>
a udział w pokazach brali obowiązkowo słuchacze wszystkich bydgoskich 
placówek oświatowych. Uroczyste otwarcie nastąpiło 11 marca 1923 r. i połą- 
czone zostało z konferencją nauczycielsk ą 12. Program prezentacji był rozbu- 
dowany, bowiem składał się z kilku pozycji, np. "Lotu sterowca Z III", "Po- 
święcenia kamienia węgielnego pod budynek aerodynamiczny", komedii 
"Precz z koleją", obrazu krajoznawczego "Tatry" i przeźroczy "Konrad Wal- 
lenrod". Z czasem, gdy popularność kina w Męskiej Szkole Wydziałowej za- 
częła przynosić minimalne zyski, rektor Januszewski przeznaczał je na waż- 
ne społecznie cele, jak np. odnowienie kościoła Klarysek 13 . 
Dostrzegając dydaktyczne walory tego nieco dziennego kinematografu, 
dziennikarze miejscowej prasy (powołując się na przedstawicieli kół nauczy- 
cielskich) pisali: "Dziecko lubi widowiska, nieraz nawet goni za rozmaitymi 
sensacjami, lecz puszczone samopas łatwo może wejść na drogę złą. Kino 
szkolne strzeże je przed tym i przez dobór odpowiednich filmów systema- 
tycznie rozwija jego umysł. W ten sposób można łączyć przyjemne z poży- 
tecznym. C...) Bydgoszcz znajduje się w tym szczęśliwym położeniu, że po- 
siada takie kino w auli Męskiej Szkoły Wydziałowej. Tam odbywają się w od- 
stępach dwutygodniowych przedstawienia kinematograficzne dla młodzieży 
szkolnej naszego grodu nadbrdeńskiego. Z krajoznawczych filmów wyświe- 
tlono dotychczas: "Rzym", "Egipt", "Szwajcarię", "Finlandię", "Amerykę 
Południową"; przyrodniczych: "Zwierzęta drapieżne", "Ogrody zoologiczne", 
"Walkę o byt wśród zwierząt" oraz "Doświadczenia chemiczne". Dotychczas 
kino szkolne zwiedziło około 6000 dzieci za opłatą 20 groszy, przyczem 
dzieciom rodziców niezamożnych udziela się bezpłatnego wstępU"14. 
Ta koniunktura, trwająca do końca dekady, a właściwie do przełomu 
dźwiękowego, spotykała się z dobrymi reakcjami miejscowych publicystów, 
którzy w pisanych przez siebie tekstach omawiali zawartość zestawów fil- 
mowych, ale również proponowali bardzo praktyczne rozwiązania re- 
pertuarowe. Np. w jednym z numerów "Dziennika Bydgoskiego" z 1927 r. 
czytamy: "Szkoły nasze prowadzą od czasu do czasu młodzież swoją do 
kina na tak zwane filmy propagandowe. Są to filmy przeważnie z zakresu 
naszego gospodarstwa krajowego, mające zainteresować młode pokolenie 
i zobrazować mu w możliwie największych i najlepszych okazach fabrycz- 
nych dzieje ekonomiczne, głównie przemysłowo-handlowe położenie 
i bogactwo odrodzonej Polski. Należy w zasadzie uznać i z całego serca przy- 
klasnąć takiemu gremialnemu, poglądowemu zapoznawaniu młodzieży 


- 148-
>>>
szkolnej z bogactwem materialnym kraju, pod dwoma dla celowości pro- 
pagandy takiej ważnymi warunkami. Po pierwsze, filmy propagandowe muszą 
być pierwszorzędnej jakości i wartości, po wtóre, szkoły muszą się liczyć 
poważnie z poziomem umysłowym prowadzonej na filmy propagandowe 
szkolnej młodzieży"15. To dość ważne i niemal programowe postulaty. Pierw- 
szy z nich jest nie tylko wołaniem o kompetencje realizacyjne, czyli spraw- 
ną realizację i ciekawie wyeksplikowany scenariusz, ale raczej o skuteczną 
dydaktycznie prezentację. Kopia wyświetlanego filmu nie powinna być nad- 
miernie wyeksploatowana, a sam seans, aby komunikat dotarł do młodocia- 
nych widzów, winien być poprzedzony profesjonalną prelekcją. Jak wynika 
z cytowanego wyżej tekstu, realizacja tych dezyderatów pozostawiała wiele 
do życzenia. Nie brakowało także głosów postulujących mniej wyprofilo- 
wany repertuar szkolny, ale za to uwzględniający naturalne dla młodzieży 
zainteresowania. Przykładem tego może być artykuł podpisany inicjałami 
s.j. (czyżby Stanisław Januszewski - dyrektor Szkoły Wydziałowej?), który 
w konkluzji stwierdzał: "Czas by wreszcie pomyśleć o dobrym kinie i do- 
brym teatrze dla dzieci i młodzieży! Przy wyborze filmów trzeba wziąć pod 
uwagę upodobania i zainteresowania dziatwy i młodzieży. Większość chłop- 
ców lubi filmy wesołe. Starsi z nich uzależniają rodzaj filmu od treści, a nie 
od fabuły wesołej czy smutnej. Na ogół jednak tzw. film sensacyjny ma 
więcej zwolenników, a następnie film historyczny, do którego stosunek zmie- 
nia się z wiekiem na coraz bardziej pozytywny. Takie filmy jak "Chata wuja 
Toma" czy "Tarzan" pozostawiają największe wrażenia. Element bohater- 
stwa, patriotyzmu, współczucia dla niedoli bliźnich, a obok tego komizm 
i humor, oto motywy dlaczego dzieciom się podobają takie bądź inne filmy. 
Jakkolwiek zainteresowaniem filmem czy teatrem uzależnione jest od wie- 
ku, płci i warunków materialnych i rodzinnych dziecka, w dobrej sztuce 
zawsze znajdą się momenty, które będą się podobały wszystkim dzieciom. 
Dajmy więc dzieciom i młodzieży dobre pod względem techniki i treści fil- 
my i sztuki, a nie bawmy się we frazesy reklamiarskie o «zrozumieniu» waż- 
nej sprawy kin i teatrów szkolnych"16. Do Bydgoszczy docierały także echa 
podobnych dyskusji, prowadzonych nie tylko między przedstawicielami kra- 
jowych środowisk pedagogiczno-filmowych. Na przykład czytelnicy "Dzien- 
nika Bydgoskiego" mogli przeczytać recenzję wydanej w Berlinie książki 
Aloisa Fuchsa "Kino i młodzież", będącej pokłosiem socjologicznej ankiety, 
jaką autor przeprowadził wśród niebagatelnej rzeszy respondentów 


-149-
>>>
- przepytał on bardzo szczegółowo prawie 15.000 dziewcząt i chłopców 
w wieku od 14 do lB roku życia. 
Warto dodać, że męska Szkoła Wydziałowa w Bydgoszczy nie ograniczała 
się jedynie do organizowania pokazów filmów dydaktycznych. Jej dyrektor 
Januszewski był inicjatorem nakręcenia kilkunastominutowego dokumentu 
poświęconego pracy kierowanej przez niego placówki. Dla tego przedsięwzię- 
cia zjednał sobie urzędników Poznańskiego Kuratorium, które finansowało 
całość realizacji. Zdjęcia autorstwa warszawskiego operatora inż. Franciszka 
Zebera, wykonane w ciągu trzech dni grudnia 192B r., składały się na 23 obra- 
zy o łącznej długości 300 metrów. Zachowało się dość dokładne omówienie 
treści i dlatego warto zacytować, co naoczni świadkowie pisali o zawartości 
filmu: ,,1. Staszic: Zawsze takie Rzeczypospolite będą, jakie ich młodzieży 
wychowanie; 2. Rzut oka na gmachy szkolne. Trzeci obraz dotyczy regular- 
nych nabożeństw szkolnych w kościele Klarysek. Następnie aparat uchwycił 
lekcję z geografii gospodarczej. Chłopcy słuchają praktycznego wykładu na- 
uczyciela (prof. Szweda), a uczniowie posługują się plakatami propagando- 
wymi. Piąty obraz: uczniowie pod kierunkiem prof. Pankowiaka badają mi- 
kroskopijnie pęd rośliny. Z obrazem powyższym z zakresu przyrody łączy się 
Kółko Krajoznawcze (obr. 6), którego uczniowie na tle posągu "Potopu" słu- 
chają referatu przewodniczącego; 7. W pracowni chemicznej; B. Tu odbywa 
się nauka języka francuskiego na temat opisu Paryża (prof. Markowska); 
9. Opieka lekarska. W dziesiątym obrazie toczy się gimnastyka. XI drużyna 
harcerska jest zdejmowana przy używaniu uroków zimy ze swym opieku- 
nem prof. Kabacińskim, który jest nie tylko wybitnym śpiewakiem, lecz i za- 
miłowanym sportowcem. Dalej trzynastkę zajęły przyszłe nasze gospodynie 
z Wydz. żeńskiej (Szkoły Wydziałowej Żeńskiej - przyp. M.G.) - przygo- 
towując smaczne potrawy. 14. Przedstawienia szkolne urozmaicają naukę. 
15. Humorystyczny fragment uzupełniający wykład o higienie. 16. Życie bez- 
sprzecznie wymaga również wyrobienia zręczności. Siedemnasta część filmu 
daje tok pracy nad budową terrarium (pro f. Ossowski). Po slojdzie metalo- 
wym - slojd drzewny. 19. Zdjęcie przedstawia przysposobienie do pracy biu- 
rowej, nabywanej w piśmie maszynowym. Dalsze obrazy: 20. - nauczyciel 
czuwa nad lekturą młodzieży; 21. -lekcja muzyki, lekcja matematyki (prof. 
Wolski); 22. - działalność kółka floty narodowej; 23 - pożyteczne filmy 
we własnym kinie"}7. Właśnie w tym mieszczącym się na drugim piętrze 
szkoły kinie szkolnym zaprezentowano w maju 1929 r. po raz pierwszy 


-150-
>>>
obraz, któremu ostatecznie dano tytuł "Życie bydgoskich szkół wydziałowych". 
później jego kopie zostały wyświetlone w sali projekcyjnej poznańskiej 
powszechnej Wystawy Krajowej. 
Filmy, czy - jak woleli nazywać je ówcześni - obrazy świetlne towarzyszy- 
ły również niezliczonym odczytom, prelekcjom, spotkaniom, o mniej lub 
bardziej naukowym charakterze. Szczególnie głośnym echem odbiła się spra- 
wa ezoterycznego, a bogato ilustrowanego wykładu prof. Adama Czerbaka 
z Zakopanego "Czy żyjemy po śmierci". Prelegent pojawił się w Bydgosz- 
czy po tym, jak władze miejskie Torunia zakazały mu występu w grodzie 
KopernikaIB. Ponadto, miejscowe Towarzystwo Krajoznawcze z red. Konra- 
dem Fiedlerem, miejskim rajcą i publicystą endeckiej "Gazety Bydgoskiej", 
prezentowało przeźrocza i filmy ukazujące urodę polskich krajobrazów. 
Czy w mieście, które spełniało rolę politycznego centrum życia niemiec- 
kiego w międzywojennej Polsce, mniejszość ta nie przejawiała żadnej ak- 
tywności filmowej? W latach 20. zaobserwować można zainteresowanie nie- 
mieckich działaczy kulturalnych prezentacjami celuloidowych obrazów, 
głównie dokumentalnych, o profilu szkolnym czy dydaktycznym. Inicjaty- 
wa wyszła ze środowiska Deutsche BOhne Bromberg, zorientowanego przede 
wszystkim na amatorską działalność sceniczną. W 1922 r. jeden z animato- 
rów kultury niemieckiej, Hans Helfer-Ozminski, po sprowadzeniu z Rzeszy 
via Wolne Miasto Gdańsk aparatu projekcyjnego, powołał do życia "Kultur- 
filmabteilung" przy Towarzystwie Sceny Niemieckiej, którego celem było 
organizowanie seansów złożonych z filmów oświatowych dla młodzieży 
szkolnej z Bydgoszczy oraz całego byłego okręgu nadnoteckiego 19 . Główny- 
mi dostarczycielami obrazów były wytwórnie: "Ufa", "Deulig Film AG" i "Sca- 
la-Film Verleih"2o. Pierwsza projekcja odbyła się 17 października 1922 r. 
w jednej z niemieckich szkół średnich, a pokazano wtedy krótki film krajo- 
znawczy "Affen von Borneo"21 . Od 1923 r. stałym miejscem prezentacji była 
zaadaptowana sala kinowa w teatrze "Elysium". Bardzo prędko Helfer-Ozmin- 
ski nawiązał kontakty z niemieckimi towarzystwami kulturalno-oświatowy- 
mi, takim jak: "Deutsche Gesellschaft fOr Kunst und Wiessenschaft" oraz 
"Deutsche Schulerin in Pol en" . Z ich szeregów wywodzili się prelegenci, 
których zadaniem było przygotowanie przed projekcją związanego z nią 
wykładu. Wyróżniali się wśród nich nauczyciele szkolni: dr Otto Schonbeck, 
Walter Schnura i Willi Damaschke. W tym czasie seanse te nie wywoływały 
protestów polskich mieszkańców Bydgoszczy, a lokalna prasa chętnie o nich 


-151-
>>>
informowała, zapraszając na nie także młodzież polską. Oprócz filmów 
oświatowych i krajoznawczych, przede wszystkim propagujących urodę 
naj ciekawszych zakątków Niemiec, z czasem zaczęto także sprowadzać 
dzieła fabularne, będące adaptacjami klasyki literatury niemieckiej. W te- 
atrze "Elysium" pokazano: "Wallensteina" (reż. Rolf Randolf, 1925) i "Wil- 
helma Tella" (reż. Emil Harder, 1925) według dramatów Fryderyka Schillera, 
"Gotz von Berlichingen" (reż. Hubert Moest, 1925) na podstawie poematu 
Johanna Wolfganga Goethego czy baśń "Dornoschen", będącą adaptacją 
prozy braci Grimm 22 . 
Działalność "Kulturfilmabteilung" nie ograniczała się bynajmniej do tere- 
nu Bydgoszczy. Podobne projekcje, z udziałem prelegentów, organizował 
Hans Helfer-Ozminski także w Toruniu, Grudziądzu, Lesznie, Chodzieży, 
a nawet Poznaniu 23 . Odbywały się one regularnie do 1930 r., z częstotliwo- 
ścią dwa razy w tygodniu. Średnio w sezonie wyświetlano od 16 do 20 
tytułów. Późniejsze kłopoty finansowe, bardziej oszczędna polityka sce- 
niczna Deutsche BOhne, a także zaostrzenie stosunków polsko-niemieckich, 
również na polu kinematograficznym, sprawiły, iż z działalności filmowej 
Niemcy zrezygnowali. 
W miejskim filmowym pejzażu kino szkolne, jako oddzielne miejsce 
prezentowania celuloidowych obrazów, nie było incydentalnym zjawi- 
skiem. Mimo przeciwności, znacznej konkurencji przedsiębiorstw bran- 
żowych poradziło sobie lepiej niż niejeden zawodowy kinematograf. Za- 
instalowane w Szkole Wydziałowej przetrwało osiem lat i dopiero wpro- 
wadzenie dźwięku wyeliminowało je z rynku. Dyrekcji szkoły nie było 
stać na zakup kosztownej aparatury dźwiękowej, bez której promocja 
kultury filmowej stała się nie do pomyślenia. Inną - nie mniej ważną 
- sprawą jest, że 11 marca 1932 r. weszła w życie ustawa o ustroju szkol- 
nictwa, która położyła kres funkcjonowaniu szkolnictwa wydziałowego. 
Widmo likwidacji, która ostatecznie po połączeniu szkoły męskiej i żeń- 
skiej nastąpiła w czerwcu 1937 r., również nie sprzyjało organizacji pokazów 
filmowych 24 . Żadna inna placówka nie pomyślała o kontynuowaniu tej 
formy pozalekcyjnej dydaktyki. A szkoda. Lata 30. nie tylko były okresem 
umacniania się i samoorganizowania środowisk tworzących dzieła oświa- 
towe 25 , ale również sprzyjały powstaniu całej masy filmów dokumental- 
nych o wysokich walorach artystycznych i dydaktycznych 26 . Śledząc dzieje 
bydgoskich kin i porównując je z analogicznymi instytucjami Krakowa, 


-152-
>>>
Poznania czy Łodzi, można zauważyć, że lokalna, nadbrdziańska publicz- 
ność była pozbawiona takich filmów, jak: "Z całej Polski" wg scenariusza 
Zofii Dromlewiczowej w reż. Ryszarda Biskego i Alberta Wywerki, "Kwiat 
paproci", "Drapieżnicy" i "Metr pod wodą" w reż. Marty i Karola Marcza- 
ków czy "Zjawiska krytyczne" zrealizowany przez Tadeusza Piecurę. Za- 
rysowany epizod prezentacji niemieckiego kina oświatowego w ramach 
mniejszościowych organizacji kulturalnych również urywa się na począt- 
ku lat 30., ale z zupełnie innego powodu. 


l Mariusz Guzek, Kościół a film w Bydgoszczy dwudziestoleda międzywojennego (1920-1939), 
.,Kronika Bydgoska.', Tom Specjalny wydany z okazji wizyty papieża Jana Pawła II 
w Bydgoszczy, Bydgoszcz 1999, s. 116 n. 
2 Władysław Balcerzak, Przemysł filmowy w Polsce, Warszawa 1928, s. 43 n. 
3 Marian Stępowski, Instytut Pokazów Świetlnych, "Kinematografia Naukowa" 1923, nr 1. 
4 Tenże. Kinematograf Komunalny, Szkolny i Objazdowy, Warszawa 1923, s. 5. 
s AP w Bydgoszczy, Akta Inspektoratu Szkolnego, sygn. 356. 
6 Irena Nowak-Zaorska, Polski film oświatowy w okresie międzywojennym, Wrocław-Warszawa- 
Kraków 1969, s. 64 n. 
7 Jerzy Otto, Przedstawienia filmowe dla młodzieży, ,.Dziennik Bydgoski" 1924, nr 45. 
8 P.L., Przedstawienie dla młodzieży, "Dziennik Bydgoski" 1924, nr 235. 
9 Jerzy Otto, Kino a szkoła, "Dziennik Bydgoski" 1930 nr 92, 93. 
10 "Dziennik Bydgoski" 1922, nr 127. 
11 AP w Bydgoszczy, Akta miasta Bydgoszczy, sygn. 3923. 
12 "Dziennik Bydgoski.' 1925, nr 57. 
u "Gazeta Bydgoska'. 1925, nr 219 
14 "Dziennik Bydgoski'. 1925, nr 97. 
15 X.x., Filmy propagandowe (Wyższym władzom szkolnym pod rozwagę), .,Dziennik Bydgoski'. 
1927, nr 35. 
16 s.j., Kino i teatr dla dzieci i młodzieży. Nie lekceważmy spektakli szkolnych, ..Dziennik Bydgoski'. 
1929, nr 132. 
17 "Gazeta Bydgoska.' 1929. nr 15. 
18 AP w Toruniu, Akta Starostwa Grodzkiego Toruńskiego, sygn. 5634. 
19 Wojciech Kotowski, Teatry Deutsche Bilhne w Wielkopolsce i na Pomorzu. 1919-1939, War- 
szawa-Poznań 1985, s. 105. 
20 AP w Bydgoszczy, Akta Deutsche Bilhne Bromberg, sygn. 76. 
21 Hans HeIfer-Ozminski, Filnf Jahre Kulturfilmarbeżt, im westlichen Polen. W: Festprogramm 
zum 7-jiihrigen Bestehen der Deutsche Bilhne Bromberg am 10. November 1927, s. 61. 
22 Wojciech Kotowski, dz. cyt., s. 106. 
23 Jerzy Wojciak, Bydgoskie szkolnictwo polskie w latach 1920-1939. W: Historia Bydgoszczy 
T. II część pierwsza 1920-1939, Bydgoszcz 1999, s. 690. 
24 Wystarczy wspomnieć powołaną w 1930 r. Centralę Propagandy Filmu Naukowego, powstałą 
z dwóch wytwórni - ,.Film-Studio" i "Depkin" czy Instytut Filmowy przy Muzeum Przemysłu 
i Rolnictwa. 
25 Barbara Armatys, Leszek Armatys, Wiesław Stradomski, Historia filmu polskiego, T. 111930-1939, 
Warszawa 1988, s. 190 n. 


- 153-
>>>
Danuta Wróbel 


Rola kobiety w III Rzeszy 
a wojenna rzeczywistość niemieckich kobiet 
w Bydgoszczy w latach 1939-1945 


Kobiety, ich życie i cele według Adolfa Hitlera i jego partii 


Program Niemieckiej Partii Robotniczej z 24 lutego 1920 r. gwarantował 
równe prawa i obowiązki wszystkim obywatelom Niemiec, postulował rów- 
nież umożliwienie każdemu zdolnemu Niemcowi uzyskania wykształcenia 
oraz obiecywał troskę o oświatę narodową. Jednak miesiąc wcześniej uchwa- 
lono odsunięcie kobiet od wszystkich stanowisk kierowniczych w NSDAP, 
zostawiając im miejsce jedynie w NS - Frauenschaft, w Czerwonym Krzyżu 
i w Arbeitsfroncie. W polityce nie przewidziano miejsca dla kobiet. 1 
Dla kobiety władze III Rzeszy przeznaczyły tylko jedną drogę rozwoju: 
dziecko. Corocznie 12 kwietnia, w dniu urodzin matki Hitlera, kobiety 
mające liczne potomstwo zostawały odznaczone "Krzyżem Matki" w na- 
grodę za "bitwę wygraną przez nią w walce o byt Niemiec" - jak wzniośle 
nazywano urodzenie dziecka. Jej życie powinny wyznaczać trzy literki 
"K": Kinder, Kirche, KOche - dzieci, kościół, kuchnia. Niemiecka kobieta 
powinna ubierać się jak najprościej, mieć długie, oczywiście blond włosy, 
upięte w kok lub zaplecione w warkocze i upięte w koronę. Kobiety uma- 
lowane mogły na ulicy liczyć się z obrzuceniem epitetami, namawiano je, 
by przestały dbać o linię, bo szczupła sylwetka nie sprzyja rodzeniu dzieci. 
W niektórych okręgach zabroniono nawet ondulowania włosów. Ideał ko- 
biety to wychowana w spartańskich warunkach, obywająca się bez ko- 
smetyków, śpiąca na twardym łóżku, szerokobiodra niewiasta. Za an- 
tywzór podawano sufrażystki z innych państw. 2 
Niestety, przykładem nie świeciły żony i kochanki dygnitarzy - ubra- 
ne w kreacje z Paryża, Wiednia czy Florencji, umalowane, pachnące 
i prosto od fryzjera. W czasie wojny Hitler wpadł nawet na pomysł, by 


- 154-
>>>
zlikwidować zakłady fryzjerskie dla kobiet, ale odwiodła go od tego 
pomysłu Ewa Braun, gdyż stwierdziła, że żołnierz niemiecki po po- 
wrocie z wojny zasługuje na to, by czekająca na niego żona pięknie 
wyglądała. Zresztą sama Ewa Braun, towarzysząca FOhrerowi do koń- 
ca, nawet w bunkrze malowała się codziennie, starannie czesała, wkła- 
dała każdego dnia inną sukienkę. Magda Goebbels nawet przed śmier- 
cią ubrała się w elegancką kreację, uczesała włosy, wpięła w nie szpilki 
i włożyła klipsy. Poparła również nowo powstały ruch "świadomej mody", 
w którym kobiety sprzeciwiły się pomysłom wodza. Jednym z najbardziej 
dyskusyjnych problemów były spodnie. Josef Goebbels, minister propagan- 
dy, uważał, że nie ma powodów, by tego zakazać albo o tym dyskutować, 
a panie mogą je nosić, szczególnie zimą. Z kolei w Stuttgarcie zabroniono 
paniom nosić nawet modne wtedy bryczesy, chyba że na terenie do jazdy 
konnej. W Garmisch-Partenkirchen komendant Wehrmachtu zabronił swo- 
im podwładnym pokazywać się publicznie w towarzystwie kobiet 
w spodniach. Natomiast w Hamburgu konduktorki nocne pracowały 
w spodniach i nikt z tego powodu nie robił problemu. 3 
Praca kobiet była według NSDAP zbędna, kobieta powinna siedzieć 
w domu i wychowywać dzieci. Jednak rzeczywistość rozmijała się z teo- 
rią, w 1933 r. kobiety stanowiły 33% siły roboczej w Niemczech, w 1937 r.- 
31 % i w 1939 r. troszkę ponad 33%. Zarabiały dużo mniej niż mężczyźni, 
dlatego w czasach kryzysu zwalniano głównie mężczyzn. NSDAP, by 
zatrzymać kobiety w domu, przyznawała młodym mężatkom pożyczki, 
bardzo korzystne, pod warunkiem, że nigdy nie będą starać się o pracę. 
Po dojściu do władzy Hitlera zwolniono prawie wszystkie zamężne le- 
karki i urzędniczki, od 1936 r. zakazano kobietom występować jako sę- 
dziowie i prokuratorzy, potem również jako przysięgli, gdyż one, we- 
dług dygnitarzy, kierowały się uczuciami, a nie logicznym myśleniem. 
Wkrótce potem również Kościół ewangelicki zwolnił kobiety z wszyst- 
kich funkcji liturgicznych. Pomimo starań Hitlera za czasów jego rzą- 
dów pracowało więcej kobiet niż w Republice Weimarskiej. W grudniu 
1942 r., po wprowadzeniu w Anglii obowiązku pracy dla kobiet, podob- 
ny projekt zgłosił Hitlerowi Goebbels, FOhrer jednak uznał, że nie bę- 
dzie przymusu pracy dla kobiet w Niemczech. Jednak 27 stycznia 1943 r. 
weszła w życie ustawa o obowiązku pracy dla wszystkich Niemców, 
w tym kobiet do 45 roku życia; S sierpnia 1944 r. podwyższono próg 


-155 -
>>>
wieku obowiązku pracy dla kobiet do 50 roku życia - zgodnie z sugestia- 
mi Goebbelsa. Pod koniec sierpnia 1944 r., kiedy losy wojny były już 
prawie przesądzone, nawet żona ministra propagandy Magda Goebbels 
poszła do pracy, żeby dać przykład całemu narodowi. W poniedziałki 
pracowała w fabryce, w pozostałe dni tygodnia chałupniczo wytwarzała 
produkty na potrzeby wojska. Do ostatnich dni w Berlinie pozostały rów- 
nież pracownice ministerstwa propagandy, po kapitulacji dostały się do 
radzieckiej niewoli i prawie żadna z trzystu kobiet nigdy nie wróciła do 
Niemiec. Kobiety, które pozostały w Berlinie, uczono nawet posługiwania 
się panzerfaustami. 4 
Również w dziedzinie kształcenia kobiety miały różne przeszkody i za- 
kazy. W 1933 r., gdy Adolf Hitler został kanclerzem, młode kobiety stano- 
wiły l/S ogółu studentów, w roku następnym z 10 tysięcy dziewcząt, któ- 
re zdały maturę, na studia przyjęto 1500, następnie wprowadzono zasadę 
"numerus clausus" w stosunku 1:10. Zrezygnowano z tego dopiero w cza- 
sie wojny, w 1943 r. była rekordowa liczba studentek - 25 tysięcy. Od 1936 r. 
wydano zakaz przyjmowania dziewcząt na wydziały kształcące wy- 
kładowców akademickich. 5 
W 1933 r. zaostrzono prawo aborcyjne; prawie jednocześnie wprowa- 
dzono możliwość sterylizacji osób "mniej wartościowych genetycznie", 
gdyż w Niemczech było miejsce tylko dla dzieci aryjskich. Rok 1935 przy- 
niósł kolejną nowelizację prawego małżeńskiego, od teraz każdy musiał 
przedstawić zaświadczenie z ośrodka zdrowia o przydatności do mał- 
żeństwa. W 193B r. zezwolono na mocy nowego prawa małżeńskiego 
i rozwodowego na zawieranie małżeństw przez l6-1etnie dziewczęta oraz 
na rozwód ze względu na brak chęci posiadania dzieci. 6 
Wzorem kobiet w Trzeciej Rzeszy były: 
- Leni Riefenstahl - reżyserka, jej film "Triumf woli" był wielokrotnie 
nagradzany jako jeden z najlepszych filmów propagandowych, filmy 
finansowało głównie Ministerstwo Propagand y 7, 
- Hanna Reitsch - pierwsza Niemka wyróżniona odznaką szybow- 
cową, licencją pilota statku powietrznego, Żelaznym Krzyżem dru- 
giej klasy, 
- Gertruda Scholtz-Klink - zadbana gospodyni domowa, jednocześnie 
działaczka Ligi Kobiet i pani domu, wychowująca czworo dzieci, 
- Emma Goring - była aktorka B , 


-156-
>>>
. 


- Magda Goebbels - matka sześciorga dzieci i znawczyni mody. żona 
ministra propagandy Josefa Goebbelsa, patronka Opieki Społecznej. 
często przemawiała w radiu z okazji Dnia Matki, stawiana w Trzeciej 
Rzeszy za wzór matki. 9 


" 


. 


, .' 


, 


\ 


Ideał niemieckiej kobiety - Magda Goebbels z córkami Helgą i Heddą. 


Mimo tych wszystkich problemów i zakazów, które dziś wydają się 
okropne, niektóre kobiety nie zdawały sobie sprawy, a może nie chciały, 
że rola "Gretchen - maszyny do rodzenia dzieci" obraża ich ludzką god- 
ność. Mimo tego wszystkiego do samego końca zostały ze swoim wodzem, 
a po jego śmierci wiele z nich popełniło samobójstwa, bo nie wyobrażały 
sobie życia bez niego. Ewa Braun, kochanka Hitlera, razem z nim popełni- 
ła samobójstwo, Magda Goebbels, małżonka ministra propagandy i na- 
stępcy FOhrera, również popełniła samobójstwo wraz z mężem, zabijając 
wcześniej szóstkę swoich dzieci. W pożegnalnym liście do swojego syna 
z pierwszego małżeństwa, Haralda, napisała, że wybrała śmierć, bo upa- 
dła ich idea, a z nią to wszystko, co było w jej życiu piękne, świat bez 
Fiihrera nie jest wart, by w nim żyć, dlatego ona i jej rodzina wybiera śmierć. 
Dalej pisze, że jedynym celem w jej życiu była wierność aż po grób 


-157-
>>>
Adolfowi Hitlerowi i jest dumna, że może umrzeć wraz z nim. Nigdy nie 
dowiemy się, czy rzeczywiście wybrała śmierć, by do końca służyć swe- 
mu FOhrerowi, czy też obawiała się życia, jakie może być jej udziałem po 
przegranej wojnie. lO 


Aktywność bydgoskich Niemek w czasie wojny 


Dla kobiet Adolf Hitler w swoim państwie przewidział głównie rolę 
matek rodzących jego żołnierzy, bo nawet ich wychowania im nie powie- 
rzył. Dopiero wojna skłoniła go do zgody na większy udział kobiet w ży- 
ciu publicznym, na ich powrót do pracy. FOhrer nie zmienił zdania i nie 
uznał, że kobiety są takimi samymi jak mężczyźni członkami społeczeń- 
stwa i mają te same prawa, ani że mogą równie ciężko pracować. Hitler 
zmienił zdanie, ponieważ zmusiła go do tego rzeczywistość. Coraz więcej 
żołnierzy potrzebnych było na froncie, zwłaszcza po rozpoczęciu wojny 
z ZSRR, coraz więcej było rannych. Brakowało rąk do pracy, kobiety nie 
tylko mogły, ale wręcz musiały pracować. Poniżej przedstawię działalność 
bydgoskich Niemek w Lidze Kobiet, w Opiece Społecznej oraz działal- 
ność młodych Niemek w Kriegseinsatz, Bund Deutsche Madel oraz 
Lebensbornie. 


Bund Deutsche Madel 


Niemieckie dziewczęta powinny należeć do jednej z organizacji wcho- 
dzących w skład Hitler Jugend. Związek dla dziewcząt nosił nazwę Bund 
Deutsche Madel, jego celem było wychowanie ich w bezkrytycznym uwiel- 
bieniu dla Fi.ihrera, wypełnianiu obowiązków oraz przygotowanie ich do 
roli matki. 2/3 czasu poświęcały na sport, 1/3 na rozwój polityczno-świa- 
topoglądowy. 
Bund Deutsche Madel dzielił się na następujące grupy: 
- Jungmadelbund - należały do niego dziewczynki w wieku od 10 do 13 lat, 
- Bund Deutsche Madel- jego członkinie miały od 14 do 17 lat, 
- Glaube und Schonheit - tu należały dziewczęta w wieku od 17 do 21 lat. 
Rolę kierowniczą pełnił Bund Deutsche Madel - Reichsreferentin. 
Wszystkie grupy były odpowiednikiem Hitler Jugend i podlegały jego 
szefowi Baldurowi von Schirachowi. Po wybuchu wojny szkolenia na go- 


- 158-
>>>
spodynie zamieniono na szkolenia w pomocniczych oddziałach fronto- 
wych, zwłaszcza medycznych. W związku z coraz większym zapotrzebo- 
waniem na żołnierzy i ciągłymi poborami mężczyzn do wojska kobiety 
lub młodzież zajmowały wolne stanowiska pracy, głównie w fabrykach 
zbrojeniowych. II 
Od naj młodszych lat wpajano młodym ludziom ideologię nazistow- 
ską i uwielbienie dla FOhrera. Radio nadawało audycje na następujące 
tematy: Karol Wielki, Widukind, Niemieckie krajobrazy, Rycerze podą- 
żający na wschód. Była również specjalna audycja dla młodych "Stunde der 
jungen Nation". Wydawano pisma dla młodzieży: "Madelschaft". 
,)ungmadelschaft" i ich odpowiedniki dla chłopców. A oto, jakie tematy prze- 
widziano dla młodych ludzi w wieku od 14 do 17 lat na 193B r. - Początki 
Rzeszy (Czasy germańskie, Cesarstwo i kościół, Wojny chłopskie, Niemiec- 
kie osadnictwo w Europie, Druga Rzesza, Osiągnięcia narodu niemiec- 
kiego na świecie), Naród i jego dziedzictwo krwi (Selekcja naturalna, 
Prawo dziedziczności, Naród i jego "przestrzeń życiowa", Żądamy kolonii), 
Opracowanie politycznych zadań i tematów (Dzieło FOhrera, Niemcy a świat). 
Dla młodszych dziewcząt, należących do Jungmadel, przewidziano na- 
stępujące zagadnienia: Germańscy bogowie i bohaterowie, Niemcy od 
Widukinda do Fryderyka Wielkiego i Ottona Bismarcka, Dwadzieścia lat 
walki w Niemczech - od pierwszej wojny światowej do przejęcia władzy 
przez nazistów w 1933 r., Adolf Hitler i jego współbojownicy. W Polsce 
organizacje Hitler Jugend i Bund Deutsche Madel zaczęły powstawać od 
1933 r. I2 
Strój dziewcząt prezentował się jak na fotografii poniżej: biała blu- 
zeczka z krótkim rękawkiem. czarna spódniczka (Zbigniew Raszewski 
pisze, że dość krótka, na fotografii jest raczej dłuższa). Według autora 
"Pamiętnika gapia", bluzeczka u dołu miała guziczki, które pasowały do 
dziurek w spódniczce, tak by bluzka nie marszczyła się na brzuchu. Do 
tego dochodziły: czarna chusta z obrączką ze skórzanej plecionki i czar- 
ny trójkąt na rękawie. B 


- 159 -
>>>
. 
J 
. 


. 


. 


f1 ... \ I 

 I 


, ł- 


J 


Mundurki dziewcząt z Bund Deutsche Miidel. 


o przynależności do BDM możemy dowiedzieć się ze wspomnień 
Luise Goldt z Koronowa. Była ona Niemką, jej rodzice po zakończeniu 
I wojny światowej zostali w Polsce, tu również zastał ich wybuch II wojny 
światowej. Jak wspomina autorka, już po zajęciu Polski Niemcy traktowa- 
li ją jak Polkę, bo nie należała do BDM, co było wręcz obowiązkiem dziew- 
czyny w jej wieku. W 1939 r. miała 16 lat, postanowiła więc zapisać się do 
BDM, co też wkrótce uczyniła. Otrzymała chustę i węzeł, jako odznaki przy- 
należności, oraz złożyła przysięgę na wierność Hitlerowi. Resztę mundurka 
stanowiła czarna spódnica i biała bluzka uszyte przez mamę autorki. Przy- 
należność do BDM miała również pewne .,plusy". Gdy z powodu złego trak- 
towania porzuciła pracę, jak sama przyznała. przed konsekwencjami uchronił 
ją mundurek. Spotkania BDM odbywały się w parku, gdzie dziewczęta śpie- 
wały pieśni i gimnastykowały się. Następnie została skierowana do obozu 
Hitler Jugend w Goreniu koło Susza. Podróż odbyła pociągiem. 14 
Dzięki jej wspomnieniom poznajemy również życie obozowe. Nie było 
w nim stołówki ani kuchni, gdyż wszyscy jedli u gospodarzy, u których 
pracowali. W obozie, jak przyznaje Luise Goldt, panowała nieskazitelna 
czystość i ład. Po przyjeździe otrzymała całkiem nowe ubranie - bieliznę, 
mundur wyjściowy oraz ubranie robocze, swoje krzesło, miejsce w szafie 


-160-
>>>
oraz łóżko. Pierwszego dnia. gdy skończyła pracę. wykąpała się, a następ- 
nie po raz kolejny, czwarty, złożyła przysięgę na wierność FOhrerowi. Dzień 
pracy zaczynał się pobudką o godzinie 7.00, potem była gimnastyka, my- 
cie się, jak zauważa autorka - zawsze w zimnej wodzie. apel. a następnie 
wyjście lub odjazd do pracy, grupa naszej bohaterki szła pieszo, bo miała 
blisko, inni jeździli na rowerach. Dopiero w gospodarstwie, w którym pra- 
cowały, jadły śniadanie. Potem zabierały się do pracy. W gospodarstwie 
jadły również drugie śniadanie. Niedziela była wolna, odbywały się szko- 
lenia z polityki, literatury, muzyki i prowadzenia dziennika. W 1942 r. 
stwierdzono, że Luise Goldt jest zdolna do pracy w Arbeitsdienst. Praco- 
wała tam rok w różnych gospodarstwach rolnych. Jak sama napisała we 
wspomnieniach, "trzy młode lata straciłam na ciężkiej wiejskiej pracy... 
My. Niemcy, uznawaliśmy pracę za punkt honoru i uważaliśmy, że tylko 
przez pracę można osiągnąć własne zadowolenie i szczęście w każdej sy- 
tuacji, w co bardzo wierzyłam". 15 
W 1943 r. podjęła pracę na poczcie w Bydgoszczy. Panował tam rygor 
partyjny, przed rozpoczęciem pracy musiała znów przysięgać Hitlerowi. 
Dwa razy dziennie roznosiła listy w okolicy Bazyliki. Jesienią 1944 r. zo- 
stała przeniesiona na pocztę dworcową, gdzie często musiała pracować 
również w nocy, niekiedy z koleżankami pełniła jeszcze honorową służbę 
w szpitalach wojskowych w Bydgoszczy. Pisze też, że czasem wykorzy- 
stywała swój mundurek, np. pewnego razu jadąc pociągiem do rodziców 
na Nowy Rok, kiedy Niemki, żony dygnitarzy, które już siedziały i nie zrobi- 
ły miejsca jej ani jej koledze, również Niemcowi, zdjęła płaszcz, by zobaczy- 
ły jej mundurek, odznaki Arbeitsdienstu i sportowe. Na widok mundurka 
"upstrzonego" odznakami Niemki zrobiły i dla nich trochę miejsca. 16 


Lebensborn 


W 1936 r. utworzono kolejną organizację dla kobiet - Lebensborn, 
czyli "Źródło Życia". Były to ośrodki, w których kobiety rodziły przy- 
szłą kadrę ss. Sam statut powstał 12 grudnia 1935 r. Było to formalnie 
zarejestrowane stowarzyszenie związane z ss i podporządkowane 
ReichsfOhrerowi ss Heinrichowi Himmlerowi, wyposażone w kompe- 
tencje administracyjne. Prowadziło ponadto biura meldunkowe. urzę- 
dy stanu cywilnego i opiekuńcze. Naczelnym hasłem Lebensbornu było 


-161-
>>>
"podarować dziecko wodzowi", obojętnie czy było ono dzieckiem mał- 
żeńskim, czy nieślubnym. Te ostatnie również miały swoje miejsce w III 
Rzeszy, określano je jako pochodzące z "małżeństwa biologicznego". 
Zresztą w Lebensbornie rodziły głównie niezamężne kobiety, ojcami 
ich dzieci byli oficerowie ss. Cel był jeden - jak najwięcej potomstwa. 
I chyba kobiety wywiązały się dobrze z postawionego im przez FOhre- 
ra zadania, urodziły od 1936 do 1945 r., według różnych źródeł, od 11 
do lB tysięcy dzieci. Oczywiście w oficjalnej propagandzie Lebensbornu 
Heinrich Himmler twierdził, że jego celem jest umożliwienie każdej sa- 
motnej kobiecie posiadanie dziecka. Ponadto zadaniem Lebensbornu było: 
1. Popieranie rodzin wartościowych pod względem rasy i dziedzictwa 
biologicznego. 
2. Umieszczanie przyszłych matek, oczywiście odpowiednio wyselek- 
cjonowanych, w sanatoriach. 
3. Troska o dzieci. 
4. Troska o matki. 17 
Mimo że w Lebensbornie pracowały głównie kobiety, kierownicze sta- 
nowiska objęły dopiero w 1940 r. i były to tylko dwie panie - Inge Vier- 
metz i Maria Knipp-Merkel. Podlegały one jedynie szefowi Lebensbornu 
Maxowi Sollmanowi (szef od maja 1940 r., przedtem Guntram Pflaum) 
i Heinrichowi Himmlerowi. 18 
Wojna postawiła przed Lebensbornem nowe zadania: dbał o wdowy po 
poległych żołnierzach, pomagał chłopkom niemieckiego pochodzenia - 
Volksdeutchom, mieszkającym na ziemiach wcielonych do Rzeszy, któ- 
rych mężowi zginęli. Jednak najważniejszym zadaniem było "zniemcza- 
nie" dzieci w podbitych państwach, oczywiście tylko tych, które spełniały 
kryteria rasowe. Na zachodzie Europy zajmował się również kobietami, 
które miały dzieci z niemieckimi żołnierzami. 19 
Na terenach byłej Polski domy Lebensbornu zaczęły powstawać 
w 1940 r. Założono je w Krakowie, Otwocku, Helenowie, Smoszewie 
i Bydgoszczy. Ośrodek w Bydgoszczy powstał jako pierwszy, prawdo- 
podobnie w 1940 r., i działał do 1942 r. Niestety, niewiele wiadomo o jego 
działalności. Dysponował ośmioma pomieszczeniami, w których ma- 
gazynowano rzeczy zabrane Polakom, z czego 1/4 przekazano dla nie- 
mieckich matek i dzieci, których mężowie i ojcowie zginęli w czasie 
bydgoskiej krwawej niedzieli. Prawdopodobnie również to wydarzenie 


-162-
>>>
zdecydowało o utworzeniu oddziału właśnie w Bydgoszczy. Niestety, 
nie zachowały się żadne dokumenty świadczące o jego działalności ani 
mogące ją przybliżyć. 2o Jedyną rzeczą, jaką udało mi się ustalić na te- 
mat bydgoskiego Lebensbornu, jest adres: ulica Adolfa Hitlera 42, gdzie 
znajdował się ośrodek. 21 


Rada Kobiet w Bydgoszczy 


Kolejną organizacją, w jakiej aktywnością mogły wykazać się pa- 
nie, była Rada Kobiet. W skład bydgoskiej Rady Kobiet wchodziły: 
- Schroder - Kreisabteilungsleiterin fUr Volkswirtschaftlich - Hauswirt- 
schaft1ich, 
- Porsch - Kreisabteilungsleiterin fUr die Mitterdienst, 
- Harlos - Kreisabteilungsleiterin fUr die Hilfsdienst, 
- Kathe Finger - Kreishinterbleibenbearbetin der NSKOV, 
- Zirkler - Kreisfrauwenwalterin der DAF, 
- Kersten - Kreissachbearbeiterin fOr Familienhilfe in der NSV, 
- Elisabeth Krause - Kreisfrauenschaftleiterin, 
- Krienke - Soziale Betreibeswalterin. 
Pierwsze posiedzenie, z jakiego zachowała się dokumentacja Rady, 
odbyło się w piątek 25 września 1942 r. o godzinie 17 w sali posiedzeń 
bydgoskiego Ratusza, o czym wszystkie panie poinformowano 17 wrze- 
śnia 1942 r. 
Porządek dnia przewidywał kolejne punkty: 
1. Policja. 
2. Restauracyjne jedzenie dla dobrze sytuowanych rodzin z III grupy DVL. 
3. Rowery - pomimo zakazu dużo dzieci jeździ do szkoły rowerami, 
pytanie czy szkoły nie znają tego zakazu? 
4. Zapotrzebowanie na salę gimnastyczną. 
5. Rozdział drobiu. 
6. Czy opiekę nad cmentarzem przejmie NSKOV czy NS-Frauenschaft? 
7. Zużycie gazu (nowe ustalenia 10% oszczędności). 
B. Zaopatrzenie w mleko dla małych dzieci ciągle jest jeszcze złe. 
Propozycja: miejsce podziału mleka dla niemowląt. Pokarm dla ma- 
łych dzieci bardzo drogi. Czy jest możliwość zwiększenia ilości płat- 
ków owsianych w celu sztucznego odżywiania dzieci?2 2 


-163 -
>>>
9. Czy jest możliwość zwiększenia porcji owoców dla małych dzieci 
(od pół roku do dwóch lat) w czasie ich zbioru? 
10. Zużycie smoczków z powodu złej jakości jest bardzo duże. 
11. Klinika dla kobiet dr Erbsl6ha. 
12. Brak wózków dziecięcych. 23 
Niestety, z tego posiedzenia zachowały się tylko punkty, jakie mia- 
ły być omawiane na zebraniu, nie ocalało natomiast sprawozdanie 
z zebrania. 
2 marca 1943 r. do wszystkich pań zgromadzonych w Radzie wysła- 
no zaproszenia na kolejne zebranie mające odbyć się S lutego 1943 r. 
o godzinie 16.00. Na ten dzień przewidziano następujące problemy do 
omówienia: 
1. Miejsce wymiany butów. 
2. Gotowość do podjęcia pracy przez Polki. 
3. Przeładowanie tramwajów przez dzieci. 
4. Polacy w kinach i teatrach. 
s. Równomierny podział wystawionych talonów. 
6. Kuchenki gazowe. 
7. Urząd opieki społecznej potrzebuje opiekunów do nieuleczalnie 
chorych. 
B. Wystawianie talonów dla przesiedlanych. 
9. Specjalne karty przydziałowe. 
10. Zlewanie chudego i pełnego mleka. 
11. Specjalny podział kart gospodarstwa domowego. . 
Pod wyżej wymienionymi punktami podpisała się Elisabeth Krause. 24 
Zachowało się sprawozdanie z zebrania, które odbyło się w dniu S lutego 
1943 r. Zebranie trwało od godziny 16.00 do 17.40. Obecne były nastę- 
pujące osoby: jako przewodniczący - burmistrz Bydgoszczy Ernst, jako 
członkinie Rady: Kreisfrauenschaftleiterin - Elisabeth Krause, Kreisabteilung- 
sleiterin - Schr6der, Kreisabteilungsleiterin - Harlos, Kreissachbearbeiterin 
fOr Familienunterhalt der NSV - Kreishinterbleibenbearbeiterin def 
NSKOV Kersten, Finger, Soziale Betreibeswalterin - Krienke. Jako specjali- 
ści (Fachbesetzer): Stadtkammer - Habich, dyrektor der Stadtwerke - 
Sttikken, Oberverwaltungsrat - Platen, syndyk miejski - Inig, miejski nad- 
inspektor (Stadtoberinspektor) - Eggers. Jako przewodniczący protokołu 
obecny był urzędnik miejski Raschke. 25 


- 164-
>>>
W sprawie miejsca wymiany butów głos zabrała pani Krause. Powie- 
działa, że buty wydawane w tym miejscu są w złym stanie, z trzystu sześć- 
dziesięciu par dwieście, jako bezużyteczne, oddano z powrotem. Miejski 
nadinspektor Eggers odpowiedział. że większość znajdujących się tam 
butów została już wymieniona. Kontroler Rohloff powiedział. że znów 
będzie można zamieniać talony na buty. Podsumowując rozmowę na te- 
mat tego zagadnienia, pani Krause wyjaśniła, że punkt zamiany butów 
ponownie otwarty zostanie w przyszłym tygodniu. 
Przeciążenie tramwajów przez dzieci było tego dnia trzecim punktem 
dyskusji. Obecni na zebraniu stwierdzili, że dzieci jeżdżące w czasie trwa- 
nia lekcji przeciążają komunikację miejską. Konduktor po pobraniu opła- 
ty za jazdę powinien zamykać drzwi pojazdu, dzieciom obecnym w tram- 
waju koniecznie trzeba sprawdzać legitymacje szkolne. Liczyli również 
na współpracę nauczycieli w tej sprawie. 
Kolejną sprawą omawianą tego dnia była obecność Polaków w kinach 
i teatrach. Głos w tej sprawie zabrała pani Schroder. Stwierdziła, że dla 
Polaka nie jest żadnym problemem kupić bilet do kina czy do teatru. Bur- 
mistrz odpowiedział jej, że w czasie godziny policyjnej trwającej od 11.00 
do 13.30 żadnego biletu do kina lub do teatru kupić nie można i że wtedy 
głównie Niemcy nabywają bilety. W latach 1941 i 1942 odbywały się mie- 
sięcznie cztery przedstawienia. Obecnie odbywają się trzy przedstawie- 
nia, ale teatr ze względu na zainteresowanie zamierza wystawiać jeszcze 
dwa dodatkowe spektakle i wtedy nie powinno już być problemów z kup- 
nem biletów ani z otrzymaniem darmowych wejściówek. W ogóle wszyscy 
byli zdania, że powinno się zabronić Polakom wstępu na seanse kinowe 
i przedstawienia teatralne, szczególnie te wystawiane wieczorami. Kreis- 
frauenschaftleiterin zobowiązała się przypilnować rozdawania darmowych 
wejściówek do teatru. 26 


- 165 -
>>>
, 


... 


"'" . 
- /&. 

 . 
.- ł.ł Ił L 
r!JJJI , 
- 
 . 
. . .' 
-ł{ - 
 .. 


m 


T 


. -. 


.
 


I" . . 
-II 


. 


. 
 'm. 


. ... 
 'I .. 


.l: k 


" 
. 


, 


-- 


" - 


. 
 


\ 


. 



...... 


;- 


-"r 


. 
, 


, 



 
 


... 


. 


Plac Teatralny z gmachem Teatru Miejskiego. 


Piątą sprawą rozpatrywaną na zebraniu kobiet było prawidłowe wy- 
stawianie talonów. Pani Krause proponowała sprawdzać, czy wystawianie 
talonów, szczególnie na buty, działa sprawnie. 
Nauka gotowania na gazie była szóstym punktem porządku dnia. Pani 
Schroder stwierdziła, że kobiety lepiej gotują, od kiedy uczęszczają na kur- 
sy prowadzone przez NS-Frauenschaft, oraz od kiedy zwiększono przydziały 
żywności. 
Poważniejszą sprawą zajmowano się w punkcie siódmym. Dotyczył on 
opieki nad nieuleczalnie chorymi. Panna Kersten stwierdziła, że pomoc 
rodzinna NSV jest ogromnie obciążona opieką nad chorymi. Burmistrz 
w odpowiedzi stwierdził, że dla zachowania opieki nad chorymi część obo- 
wiązków NSV powinni przejąć członkowie rodzin. 
Punkt ósmy dotyczył wystawiania talonów na płaszcze. Pani Schroder za- 
uważyła, że nie starcza przydziałów na płaszcze głównie dla przesiedleńców. 
Seitenkarty były kolejną sprawą rozpatrywaną tego dnia. Po raz kolej- 
ny głos zabrała pani Schroder i powiadomiła, że istnieje pewna trudność 
z rozdziałem Seitenkart, szczególnie pod koniec miesiąca. 
Dziesiątym punktem była sprawa zlewania razem chudego i pełnego 
mleka. Pani Krause stwierdziła, że mleka dla małych dzieci jest wciąż za mało. 
Z tą sprawą zapoznać miał się Stadtmedicinsrat, dr Hoff. 


-166-
>>>
Nie zajęto się punktem jedenastym dotyczącym rozdziału kart gospo- 
darstwa domowego. 
Sprawozdanie z zebrania Rady Kobiet w dniu S lutego 1943 r. podpisał 
urzędnik miejski Raschke. Kopie dokumentu przesłano do Oberverwal- 
tungsrat PIat za (od punktu 3 sprawozdania), do dyrektora Stadtwerke 
Sttilckena (od punktu 6) oraz do Stadtmedizinsrat dr. Hoffa (punkt 10).27 
S kwietnia 1944 r. Kreisfrauenschaftleiterin Elisabeth Krause przesłała 
punkty do dyskusji na kolejnym zebraniu, które odbyć miało się pomiędzy 
24 a 30 kwietnia 1944 r. W porządku obrad przewidziano trzy sprawy: 
1. Złe zaopatrzenie w warzywa i owoce dla kobiet w ciąży i matek kar- 
miących oraz dla małych dzieci. 
2. Niedostatek środków piorących przeznaczonych dla niemowląt oraz 
pieluszek, zaznaczono również, że nie było żadnej możliwości zakupie- 
nia ich przed narodzeniem dziecka. 
3. Przystanki autobusowe i tramwajowe. 28 
Niestety, nie zachowały się żadne relacje z tego zebrania. 
2 czerwca 1944 r. Oberburgermeister zaprosił członkinie Rady na zebranie 
mające odbyć się 12 czerwca 1944 r. o godzinie 16.30 w sali posiedzeń Ratusza. 
Na zebraniu przewidziano następujące sprawy do omówienia: 
1. Wręczanie nominacji członkiniom Rady Kobiet. 
2. Obrona przeciwlotnicza. 
3. Podział warzyw: 
- zaopatrzenie w warzywa i owoce dla matek karmiących i małych dzieci; 
- zaopatrzenie pracujących zawodowo w owoce i warzywa, przyjmo- 
wanie zamówień. 
4. Zaopatrzenie dla kobiet w ciąży przed narodzinami dziecka w środki 
piorące i pieluszki. 
s. Faworyzowanie zaopatrzenia pracujących przez łaźnie i pralnie che- 
miczne, względnie wyposażenie jednej pralni dla pracujących bez sprzętu. 
6. Naprawa butów dla pracujących zawodowo. 
7. Autobusy i tramwaje. 
B. Różne. 
Zaproszenia dostały następujące osoby: pani Schroder, zamieszkała 
w Bydgoszczy przy ulicy Adolfa Hitlera 91, pani Elisabeth Krause, zamiesz- 
kała przy ulicy Markgraf Gero numer 25, pani Kiithe Finger, mieszkająca 
przy ulicy Felixa Dackna 4, panna Porsch, zamieszkała przy ulicy Alberta 


-167-
>>>
6/2, panna Harlos, mieszkająca przy ulicy Hippel B/6, panna Zirkler, za- 
mieszkała przy ulicy Adolfa Hitlera 96, pani Krienke, do której zaprosze- 
nie wysłano do administracji miejskiej, oraz panna Kersten, zamieszkała 
przy ulicy Goethego 2. 
Posiedzenie w dniu 12 czerwca 1944 r. trwało od godziny 16.40 do 19.40. 
Na posiedzeniu obecni byli: jako przewodniczący - burmistrz miasta Ernst, 
jako członkinie Rady - pani Krause, pani Schroder, panna Harlos, panna 
Zirkler, panna Porsch, panna Kersten, pani Finger, pani Krienke. Jako 
specjaliści na zebranie zaproszeni zostali: Stadtkammer Habich, dyrektor 
Sttikken, urzędnik miejski Leininger, Stadtoberinspektor Kulich, Stadtbau- 
meister Reich. Jako prowadzący protokół Stadtoberinspektor Stege. 29 
Zebranie otworzył burmistrz Ernst. Powitał wszystkie obecne panie i po- 
dziękował im za przybycie na zebranie. Miał nadzieję, że zebranie przyniesie 
efekty i wszystkie życzenia pań zostaną pozytywnie rozpatrzone. 
Pierwszą sprawą było wręczanie paniom dokumentów z nominacją do 
Rady Kobiet. Następnie burmistrz przyjął również zobowiązania od pań. 
Kolejną bardzo ważną sprawą, zważywszy na to, że zebranie odby- 
wało się w czerwcu 1944 r., była obrona przeciwlotnicza. (Choć, jak pi- 
sze Raszewski w "Pamiętniku gapia", prócz nalotów we wrześniu 1939 r., 
był tylko jeden w nocy z 14/15 kwietnia 1943 r., kiedy radziecki samolot, 
niezauważony przez Niemców, zrzucił kilka małych bomb na Okole, zgi- 
nęło kilka osób.) Pani Krause stwierdziła, że środki obrony przeciwlot- 
niczej podjęte w Bydgoszczy są niewystarczające. Burmistrz Ernst po- 
prosił o wyjaśnienie tej sprawy Baumeistra Reicha. Wyjaśnił on, że w Byd- 
goszczy są trzy instytucje odpowiedzialne za obronę przeciwlotniczą: 
urząd miasta, Selbstschutz i Werkluftschutz. Burmistrz wyjaśnił. że 
Selbstschutz daje możliwość aktywności członków rodzin bydgoskich 
na pierwszej linii. Największym problemem miasta było to, że wiele do- 
mów miało niewystarczające piwnice, a inne wcale ich nie posiadały. 
Problemem było również zaopatrzenie w wodę do ewentualnego gasze- 
nia pożarów. Zbiorniki z wodą znajdowały się w szpitalu przy ulicy Dr. 
Goebbelsa oraz przy placu Dr. Goebbelsa i przy ulicy Bismarcka. Budo- 
wano również studnie gaśnicze. Wszystkie te środki przedsięwzięto, gdyż 
Bydgoszcz liczyła się z atakiem, a w mieście były liczne budynki z drew- 
na, szopy i garaże, które łatwo mógł strawić ogień, oraz - jak zauważyła 
pani Zirkler - w wielu miejscach składowano drewno. 3o 


-168-
>>>
Następnym punktem omawianym na zebraniu był przydział warzyw. 
Panie skarżyły się, że w miesiącu kwietniu i maju dla niemowląt było ich 
za mało, a dla dzieci starszych wcale nie starczyło. Problem z otrzyma- 
niem ich miały również kobiety w ciąży. 31 
Punkt czwarty obrad dotyczył zaopatrzenia w pieluszki i inne rzeczy 
potrzebne dla niemowląt. Tu również panie napotykały duże problemy, 
postulowały zresztą, aby rzeczy te wydawać jeszcze przed urodzeniem 
dziecka. W tej sprawie głos zabrał urzędnik miejski Leiniger. Powiedział. 
że artykuły te otrzymują z Łodzi, a w związku z akcją pomocy dla Wehr- 
machtu, jaką organizowano w lutym, nastąpiły problemy z zaopatrzeniem 
dla niemowląt. Co zaskakujące, bydgoskie Niemki zatroszczyły się też 
o Polki. Proponowały wydawanie im "kart dla niemowląt" przed poro- 
dem, a nie, jak to miało miejsce, dopiero po. Panie wspomniały też o pro- 
blemach z zaopatrzeniem w urządzenia do higieny osobistej. Niestety, nie 
było szans na poprawę tej sytuacji, bo firma produkująca miednice i inne 
sprzęty do mycia BO-90% swojego asortymentu wysyłała do szpitali. 
Punkt piąty nie był dyskutowany tego dnia. 
Natomiast w sprawie problemów z naprawą butów panie miały rów- 
nież wiele skarg; po pierwsze, musiały długo czekać, ponieważ szewc 
miał stary sprzęt albo robił sobie przerwę na papierosa i trzeba było na 
niego czekać. 
Siódmy punkt dotyczył komunikacji miejskiej. Według pań, koniecz- 
ny byłby przystanek autobusowy przy ulicy Felixa Dackna, notabene miesz- 
kała tam pani Kathe Finger, czyżby chciała mieć przystanek obok domu? 
Autobus, o którym można przeczytać w sprawozdaniu z obrad, zwany 
jest "Trambusse". Od 16 maja 1943 r. jeździło ich po mieście pięć. Były to 
autobusy marki BOssing NAG, napędzane gazem świetlnym. Były zwrot- 
ne. ciche, bardzo wysokie, w związku z czym miały czasem problem z prze- 
jechaniem pod licznymi w Bydgoszczy drzewami. Z tyłu znajdował się 
obszerny pomost dla pasażerów, dalej stanowisko konduktora i stamtąd 
przechodziło się do przedziału. Funkcjonowały trzy linie: z osiedla Gdań- 
skiego do ulicy Szubińskiej, druga: Dworzec - Szpital (niestety, Zbigniew 
Raszewski nie podaje, do którego szpitala autobus jeździł) i trzecia z pla- 
cu Kościeleckich na Glinki. 32 


-169 -
>>>
. 



 '''I.''L ":._, .. I 
# r_ .. ..., ........ 
.' 'ti!rł "t ,. - -s. 
#', 
.:. .. 
 . 
.-, - 

. - 
. .'. . 
 . 


. 
 t. j 


\ -. 

', tf 
, i ł . '.t ,, ) . . ł '. 
._. 
p - r, t 
".\. - ł' ,.. 
. ..
. .t 
, ł 
}.
 . 
,. \.
 


t-'" 


, 


.. 


. . 
, 


I-
; 


- 
ł . I' 


. 
'" 


. 
. ... 


Tramwaj na ulicy Adolfa Hitl£ra - obecnie Gdnńska. 


Potem panie omawiały jeszcze kilka różnych spraw, między innymi 
materialną pomoc dla wdów po żołnierzach. Pani Finger poruszyła spra- 
wę długiego oczekiwania w szpitalu na przyjęcie chorego dziecka. Do szpi- 
tala matka przywiozła dziecko pomiędzy godziną 5-6 rano, zostało zba- 
dane około godziny 17.00 i okazało się, że ma ciężki dyfteryt, około godzi- 
ny 19.00 dziecko zmarło. 
Na tym zebranie zakończyło się. Pod sprawozdaniem z niego podpisali 
się burmistrz i miejski nadinspektor. 33 
Jak widać, pomimo zapewnień Partii i Fi.ihrera, że kobieta i jej dziec- 
ko są w Rzeszy bardzo ważne, były duże problemy, zwłaszcza od 1943 r., 
z zaopatrzeniem kobiet i ich dzieci w niezbędne im owoce, warzywa, 
pieluszki i ubrania. 


Narodowosocjalistyczna Opieka Społeczna 


Instytucje prowadzone przez Opiekę Społeczną: 
- Przedszkole (Kindergarten) - pierwsze dane odnośnie prowadzo- 
nego w Bydgoszczy przedszkola pochodzą z marca 1940 r. Wtedy 
było w Bydgoszczy jedno przedszkole, mogło w nim przebywać 
50 dzieci, opiekę nad nimi sprawowało dwóch opiekunów. W lu- 
tym 1942 r. liczbę miejsc przygotowanych dla dzieci zmniejszono 


-170-
>>>
do 40 oraz zatrudniono trzeciego opiekuna. W 1944 r. w Bydgoszczy 
istniały dwa przedszkola prowadzone przez Opiekę Społeczną, 
każde po 40 miejsc. Niestety, w aktach jest podana tylko liczba dzieci, 
które ogółem przebywały w przedszkolach. Nie wiadomo też, ilu praco- 
wało w każdym z nich opiekunów. Ostatnie informacje o liczbie dzieci 
pochodzą z listopada 1944 r., przypuszczalnie wraz z ewakuacją 
Niemców przedszkola zamknięto. 
- Żłobek (Saulings-Beratungsstellen) - prowadzony był od kwietnia 
1943 r. W kwietniu odwiedziło żłobek 51 maluchów, w maju ich liczba 
wzrosła do 71, w czerwcu i lipcu w żłobku przebywało po 57 nie- 
mowlaków, w sierpniu 70 dzieci, we wrześniu liczba znów spadła 
do 57 dzieci, w październiku maluchów w żłobku było B5, dla li- 
stopada brak danych, w grudniu w żłobku zajmowano się 40 niemow- 
ląt. W styczniu 1944 r. żłobek zajmował się 54 niemowlakami, w lutym 
było ich już 70, w marcu 60, w kwietniu BB niemowląt bywało w żłobku, 
w maju było w żłobku 76 podopiecznych, w czerwcu pobito rekord 
i w żłobku było 106 dzieci, za to w lipcu już tylko 36 maluchów, dla 
sierpnia, września i października brak danych, w listopadzie w placówce 


Liczba dzieci w przedszkolu 
Rok 1940 
I II III IV V VI VII VIII IX X XI XII 
35 30 30 30 30 30 20 22 
Rok 1941 
24 
Rok 1942 
22 
Rok 1943 
22 
Rok 1944 
40 


Tabela 1. Liczba dzied w przedszkolu prowadzonym przez Opiekę Społeczną 
(puste rubryki oznaczają brak danych dla miesiąca). 


-171-
>>>
/I 


opiekowano się 62 niemowlakami, dla grudnia 1944 r. i stycznia 1945 r. 
również nie ma danych. 
- Miejsca pomocy (Hilfsstellen) - miejsce takie Opieka Społeczna pro- 
wadziła w Bydgoszczy jedno, z różną liczbą odwiedzających i liczbą 
godzin dyżuru. Pierwszym miesiącem, dla jakiego są dane, jest ma- 
rzec 1940 r. Placówkę odwiedziło 4B osób. Ostatnim miesiącem, dla 
jakiego zachowały się dokumenty, jest listopad 1944 r. Wtedy placówkę 
odwiedziło B8 osób. Ponieważ dla tej instytucji zachowały się pra- 
wie wszystkie dane, przedstawię tylko krańcowe liczby oraz liczbę 
osób, jakie skorzystały z jej pomocy w danym roku. Najmniej było 
ich w październiku 1940 r., bo tylko 32, w grudniu 1941 r. - 30 osób, 
w grudniu 1942 r. - 33. Najwięcej osób było w placówce w kwietniu 
1944 r. - 116, w styczniu 1944 r. - 112 i no, w sierpniu 1943 r. Od 
kwietnia do grudnia 1940 r. łącznie z usług miejsc pomocy skorzysta- 
ły 352, w roku następnym - 1941 - 514 osób, w 1942 r. - 601 osób, 773 
osoby w 1943 r. (brak danych dla listopada), w 1944 r. - 610 (brak 
danych dla maja, sierpnia, września i października). Razem więc 
przez prawie pięć lat działalności placówka pomogła 2850 osobom. 34 
- Prócz tego opieka zajmowała się też matkami i kobietami w ciąży, 
dokładnie nie wiadomo, na czym ta pomoc polegała, ale najprawdo- 
podobniej prowadziła jakiś dom dla kobiet, w którym przebywały być 
może jakiś czas po porodzie, gdyż w dokumentach są odnotowane 
kobiety w ciąży (podzielono je tylko na zamężne i stanu wolnego), 
przebywały tam również ich dzieci. Opieka, zależnie od miesiąca, mia- 
ła pieczę nad jedną, dwoma, trzema, najwyżej sześcioma kobietami 
zamężnymi i jedną lub dwoma niezamężnymi. 35 
Pomagano również rodzinom żyjącym w gospodarstwa rolnych. W li- 
stopadzie 1940 r. Opieka pomogła BO osobom, i jest to najwyższa liczba 
potrzebujących. Odwrotna sytuacja miała miejsce w grudniu 1941 r., 
kiedy to pomocy udzielono trzem osobom, w styczniu 1942 r.,lipcu 
i wrześniu 1943 r., gdy pomoc otrzymały cztery osoby. Rodziny, którym 
pomagano, składały się z dwóch, trzech, a czasem sześciu i więcej osób, 
choć zdarzały się też osoby samotne. 
Opieka zajmowała się również dostarczaniem potrzebującym artyku- 
łów pierwszej potrzeby. Były to: ubrania dla dorosłych - swetry, buty, 
płaszcze, koszule, dla dzieci - kurteczki, sweterki, spodnie, pieluszki, 


-172-
>>>
sprzęty gospodarstwa domowego, np. wózki dziecięce, materace dla 
dzieci, pościel oraz wydawała bony na ubrania i buty.36 
- Rozdawała też bilety do kina. W sprawozdaniach odnotowano pięć 
takich przypadków. W listopadzie 1940 r. wydano 201 biletów do kina. 
W sprawozdaniu z września i października 1941 r. jest adnotacja o wy- 
daniu 100 biletów do kina, w listopadzie tego samego roku wydano 
65 biletów, w lutym 1942 f. 155 osób mogło dzięki opiece iść do 
kina, a w marcu 1942 r. wydano 120 biletów. Niestety, nie jest poda- 
ne, czy otrzymujący bilety mogli sobie wybrać dowolny film, czy też 
został on im odgórnie przydzielony. 37 
- Wydawano również gazety - w sprawozdaniu z listopada i grudnia 
1942 r. odnotowano, iż wydano B2 numery gazety "S ol daten" , a ponadto 
świece i pierniki. Świece wydawano również w styczniu, lutym i marcu 
1943 r. 
- Ponadto opieka rozdawała potrzebującym żywność. Poniższe tabelki 
sporządzone zostały na podstawie danych ze sprawozdań miesięcznych 
Opieki Społecznej. 
Nie wiadomo, ile osób pracowało w Opiece Społecznej. ale wiemy, ile 
było pomocnikami. Z NSV - Walter zwykle pomagało od 56 do 64 osób. 
Ponadto byli jeszcze pomocnicy z WHW - ale jest tylko jeden zapis, że 
w styczniu 1943 r. było ich sześciu, nie wiadomo czy pomagali tylko ten 
jeden raz, czy po prostu nie byli wpisani. 38 


Kriegseinsatz 


Ostatnią instytucją, w jakiej mogły pracować kobiety, było Kriegsein- 
satz. W przemówieniu z 4 maja 1941 r. Adolf Hitler powiedział. że w związ- 
ku z zaistniałą sytuacją, kiedy walczą wszyscy Niemcy, kraj potrzebuje 
wszystkich sił, również kobiecych. Muszą one zastąpić mężczyzn, gdyż ci 
są potrzebni na pierwszej linii frontu. 
Przed kobietami postawiono następujące zadania: 
- pomoc w biurach Wehrmachtu i władz 
- praca w szpitalach i organizacjach socjalnych 
- pomoc rodzinom wielodzietnym. 
Praca w wojennych służbach pomocniczych miała trwać sześć miesięcy. 
Potem w piśmie z 2B sierpnia 1941 r. Reichsstatthalter przedłużył ją o kolejne 


- 173-
>>>
Artykuły wydane przez opiekę społecmą w roku 1940 
I II III IV Vi VI VII VIII IX X XI XII 
Masło 7 i 1/2 4 7 7 7 25,150 11,400 
..c:: ..c:: ..c:: ..c:: 
u u u u 
. . . . 
c c c c 
'" ." ." '" 
"O "O "O "O 
Bony na 
 
 
 
 2=7 1=6 4=35 19 =158 9 = 106 
." 
 ." '" 
żywność ..... ..... ..... 
..c ..c ..c ..c RM RM RM 50RM RM 
Mleko 180 l 751 l 90 l 60 l 1351 270 l 1351 


Tabela 2. Działalność Opieki Społecznej w 1940 T. 


Artykuły wydane przez opiekę społeczną w roku 1941 
I II III IV V VI VII VIII IX X XI XII 
Chleb l i 1/2 
Mięso 4 
Warzywa l 
Kasza, 
ryż, I 
grysik ..c:: 
Płatki u 
. 
c 
owsiane ." 2 l 
"O 

 
22 = 26= 11 13=12 ." 
Bony na 6=43.3 ..... 
15=13= ..c 8=93 6=68 4=35 3=18 
żywność 316,5 270.5 = 100.5 5,5 ORM 4=18,3 
RM RM RM RM RM RM RM RM RM RM 
Mąka 5 3 2 
Mleko 2 2 2 
Mleko 300 225 
Konserwy l 
owocowe 


Tabela 3. Działalność Opieki Społecznej w 1941 T. 


- 174-
>>>
Artykuły wydane przez opiekę społeczną w roku 1942 
I II III IV V VI VII VIII IX X XI XII 
M!ęso l l 
Kasza. 
ryż. 9 3.750 1,750 
grysik 
Płatki 6 10 4 4 l 3 2 
owsiane 
Rośliny 2 0,500 l 
strączkowe 
Słód 0,75 0,75 9 0,500 2 l 
Kakao 0.125 0,250 
cony na 4=36 6=46 9=130 12= 153 3=40 1=25 2=40 4=70 1=20 
żywność RM RM RM RM RM RM RM RM RM 
Sztuczny l 0.5 
miód 
Mąka 20 4 S 3 2 3 2 
Mleko ..:: l l 
5 u 2 l 
. 
Budyń c 
4 3 ." 2 12 2 l 
"O 
Makaron 2 
 
." 
.... 
Konserwy .c 
l 
owocowe 
Smalec, S 
margaryna 
Cukier 0,500 0,125 0.250 
Sanistoi 
Vigantol 2 
Olej 0,25 
sałatkowy 
Sałatka 6 
owocowa 
Zupa w 6 4 2 
proszku 
Mąka 2 0,250 0,125 0.250 
kartoflana 
Orzechy l 


Tabela s. Działalność Opieki Społecznej w 1942 r. 


- 175 -
>>>
Artykuły wydane przez opiekę społeczną w roku 1943 
I II III IV V VI VII VIII IX X XI XII 
Orzechy 0.500 
Mięso l l 
Kasza, 
ryż. l 5,40 
grysik l 
Kawa 
mielona l 3 11 l 
Tran 8 
Bony na 1=30 3=50 2=30 1=40 
żywność RM RM RM RM 
Marmo- 
lada 1,5 0.500 
Mąka l 20 12 l 
Budyń 
Makaron 
Smalec. 0.5 
margaryna ..c:: ..c:: ..c:: 
u u u 
. . . 
Vigantol 180 c c c 
150 115 39 55 70 45 '" '" ." 
"O "O "O 
Mąka 
 
 
 
'" '" '" 
0.250 ..... ..... ..... 
kartoflana .c .c .c 
Rośliny 0,500 2.500 0,500 
strączkowe S 
Cebioncu- 250 130 143 83 158 237 100 76 
kier 
Proszek do 
pieczenia S 7 l l 
Sok 9 2 l 
Owoce 
w cukrze l 
S6l l 
Zupa w S 2 
proszku 
Sago 4,500 
Herbata 3 
Sussmost l 


Tabela 6. Działalność Opieki Społecznej w 1943 r. 


- 176-
>>>
Artykuły wydane przez opiekę społeczną w roku 1944 
I II III IV V VI VII VIII IX X XI XII 
Tra:1 16 16 6 
Bony na 1=15 4=51 4=048 2=55 
żywność RM RM RM RM 
Vigantol 109 156 134 
Vigantol l 
Forte 
..r::: ..r::: ..r::: ..r::: ..r::: 
Cebion- u u u u u 
162 ll5 147 . . . . 
c . c 
cukier c c c 
'" '" '" '" '" 
"O "O "O "O "O 
Apfelmost l 
 
 
 
 
 
'" 
 '" '" rei 
..... ..... 
.c ..... ..... .c 
.c .c .c 
Gemuse l 2 
Korbchen l l l 2 
Mąka 
kartoflana 2 
Most l 
Mleko l 


Tabela Z Działalność Opieki Społecznej w 1944 r. 


szesć miesięcy. Jest możliwe, że tak było tylko w naszym okręgu, gdyż 
w kolejnej instrukcji również pisano. że służba trwa sześć miesięcy. 
W instrukcji zapisano, jakie prawa i obowiązki przysługują pracują- 
cym w wojennych służbach pomocniczych. Koszty za mieszkanie pokry- 
wał Kriegseinsatz, sugerowano jednak, by w szukaniu lokum pomagała 
fiihrerka oraz, jeśli to możliwe, mieszkania wynajmować u rodzin lub by 
kilka osób mieszkało razem. Za specjalne wydatki na koszt zakwaterowa- 
nia zwracano pieniądze w wysokości 50 marek dziennie. Ponadto, pra- 
cującym w wojennych służbach pomocniczych przysługiwało darmowe 
jedzenie, jeśli takie było wydawane w miejscu, w którym pracowali. Ubra- 
nie służbowe również przysługiwało, jeśli w miejscu ich pracy takowe były, 
np. na poczcie lub w banku, inaczej pracownice nosiły odznaki na ubra- 
niu cYwilnym. Dziennie dostawały 1 markę na ubranie. Każda dziewczy- 
na lub kobieta pracująca w służbach pomocniczych była objęta ubezpie- 
czeniem socjalnym, tak samo jej rodzina. Czas pracy określono na 51 godzin 
tygodniowo. Urlopu z ważnych powodów udzielała fOhrerka, ponadto 
każdej z pań przysługiwało pięć dni urlopU. 39 


-177-
>>>
Następnie wyszła kolejna instrukcja, niestety, również bez daty, w któ- 
rej rozszerzono zadania wojennych służb pomocniczych. Miały również 
pracować w zakładach zbrojeniowych (w biurach i miejscach przygoto- 
wania), w zakładach produkujących amunicję, w zakładach wewnętrznych 
Wehrmachtu i władzach - w celu zastąpienia mężczyzn, którzy byli po- 
trzebni na froncie. Ponadto ograniczono działalność służb pomocniczych 
z wyjątkiem Alzacji, Lotaryngii, Luksemburga, obszarów granicznych i no- 
wych okręgów Rzeszy. Tam pracownice wojennych służb pomocniczych 
miały pracować w przedsiębiorstwach komunikacyjnych, szpitalach i la- 
zaretach, instytucjach Opieki Społecznej, domach matki i dziecka. Służba 
miała trwać sześć miesięcy. O przydzieleniu do służby w obozie decydo- 
wała fOhrerka, której zapotrzebowanie na pomoc zgłaszała komendantka 
obozu. Dopisano również, że studentki medycyny będą odbywać służbę 
wyłącznie w szpitalach i lazaretach. 40 
W Bydgoszczy we wrześniu 1941 r. burmistrz potrzebował 30 dziew- 
cząt z obowiązkowych służb wojennych (Kriegsdienstverptlichten). Po- 
trzebne one były do "prac specjalnych". 
17 września 1941 r. przyszło pismo z Arbeitsamtu w Bydgoszczy do 
Oberburgermeistra w sprawie wymagań do służb wojennych. Potrzebne 
były wszystkie osoby: kobiety mające dzieci miały pracować na pół etatu, 
inne na cały. Do dyspozycji administracji miejskiej potrzebnych było 30 
kobiet, które miały służyć pomocą Wehrmachtowi na pierwszej linii w ra- 
zie potrzeby w zastępstwie mężczyzn. Pismo podpisał Regierungsrat. 
29 lipca 1941 r. przyszło zarządzenie w sprawie młodocianych kobiet. 
Potrzebowano lB dziewcząt do szpitali bydgoskich. Siedem z nich miało 
pracować w szpitalu miejskim nr I jako pielęgniarki i służby gospodarcze, 
dwie w tym samym szpitalu jako stenotypistki i jedna jako pracownik biu- 
rowy dla zarządu. Wszystkie miały być zakwaterowane w domu NS - 
Schwestern Schulerinnenheims przy Siegfriedstrasse 1. Pięć dziewcząt 
miało pracować w miejskiej klinice dla kobiet jako pielęgniarki, opiekunki 
dla niemowląt i pracownice gospodarcze, im również nie gwarantowano 
zakwaterowania. 41 


-178-
>>>
Merkblatt. 
fUr KriegshiJfsdienst.,"erpf1ichtett- 
des Reichsarbeitsdienst
s 


(Neubearbeib
J 


De.. r.eg,-owt'rtige Kam?f des d"ul
d,.,.. Volkes fordcrt hcuV\ Dl'hr lenn .j., den E;lIs..1.r. łllid 
dic .«raft ,i6d",:, Ein"-cllłl'tl. In seincr .Rei
?-d(' y"u. 4.4_ I1ł41 I:ł.b der Fiihrer seiu..r 
(!bPn"'''gu,,
 Ausdrud., d&!3 vor ...U..m 'da" deutschc łLidc-hen nnd di.. O"UhCł... Fra" .."d, 
cinen zusii.t:K1idmo Bt'iłrag zn diesCUI Kaapf.. 
"if;telł lunn.... - Aus dieooRl Ij, unde LCf'timmt
 
dAł- Fiibror dic wciteTe V'"J1łicLt
 dl'r eingęr.ogenCIL rcichsarbeiL...Jil!1lsipfliri.tig..... "Mid,'l,,'n 
!:1I)n Kri"gshiU!fditnst des Reicl,sarb&tsdir.nBtp_;_ Er .......artr1. d...a "ici. Wp. ł( r;.,g
hilf5di".D;t- 
Y"rl'flid.
r.t('n !;{J ciJ.sa.tzL.",.,it w,d zll"\""erli"8ig r.ei
n -wie bei ihnm f:in"at,. im "lli,'rn Rt-id,
- 
arbeit!!dimtd,. - _ 
AudI rI.... Kri"h'Sł.iUscli,ulSi dl't' "Reichsarbcitlodien;t,.s i
1 El.n.mli""", "III d""h-cl",.. "oJ",,_ M::t 
""i'lcm £i11.'I8.1.Z im Kriegsl,ilf'łdił.lI!'1 !.al' jNł"" deutsdu- ł.f,,(l,'hlm AnI"" I... dm 
i"g'l";l-łł"" 
Bt'''l1d'g'lI\
 o.." f).-utsd-Iand acfgczwomgr.ncn Kl\n.pf".. 


Kiasatz!4eJlr.n 
L Dec K
ic
s!.liiio;dien
 wicd ...bgdcisld 
a. ill Ri."',mg"bct1i,,ł..:CI (Bur". Ulw! 1"fU'i.gul!
$"!iiił.en), 
1.0) ill liclI Muwtinn!lliollsł...łwn ,Buro. nnd 'F.II.tlgUlIg"ot
ttlJf", i''''II
;i!llWr uud -;llnołM
I)a,"'s 
de' dr,,; \\'ełlrma.cł.II.,ill', 
.
} ilU lłJllCuLttri.:L iJci V\'..ltruiJld,t lin.:! lld'l.rdrR, SQWI"I\ IIIitulll,,:ł.,: ł\:6f:e ['"('I ...."rdcn 
",11'1' !'ch..n 
;m ('1'Slen F.in'illt7. frei wucdm:_ 
Dm' Ej"s;ob bai den ri..ilen J-!chocdCD 181 ein
lIsc..hrwll-."" m,t A 1I"""''''uc drr Di"n'" 

n8n 'im _łJ'łaB. .Loil,"n
u, L\Ucm'lUrg, iu den Gn!n
R"LI..lfm ulld In ,16.. 1I{'ur.n 
neic
sp.uen__ Ew/' zusii.tdicha Zuweisu
 "OD I{..i
sł.i}fo;diciiSh'l.r..flidltelen Io..i ,u"I...n 
&hórden dui &.uf keineu ł'aJl erfoJgen. 
ci) bej V..rk.-.b.rllbf,t
iehOll. 
e) in .:Kxankmłbiuel1i IUl.d Luanrtton, 
f}.in!E1nrich
 der N8V.., wi" M
tiftr.. tmd Kindercrbuhmgsbeiml'n. aJ.$ Hau!.'lljllt.s-- 
- 1r.ilffJl1_ im 'al!-gP.m..ioen.:nuT bc{. _ guppei1.weiset" ('ntt:rbriugul1g iu 'f.iS\'_-Scb.etdt:'"D- 
s;atiOncn. - . .
' _ . ,
. . 
Die 
uer{des 

eg
hiI1sJi:mBtef: btrl
 6 Mouałe. 
V
I-C :: _. _:'_ "'--"-';-._ 
-.2. Die

f
 me1den der 
rkslihre:nu. ffu ",elcUeu Eiusat7. die Arbcitsmaidra 
łbAf' LageT'6..
et !!ind, _ frei-.rilli&ę Ndd
 und beruflid
 Wiiw;cbe ",...rdM' (labei 
Il&eh Móglichkeit beac:hłl:t. _ __ 
lm Jiinb!iclr aU! .den VnrJ:U!!' der 
ordcr.ngcn konm'..n .ltcM aUe Wi1rulchc ..rrull, 
werden_ Dir McdiEin!'łudr.nt1nnen Wt;rdom brvora:ugI n. K rankrnbau!!l'-II .md La7arcmD 
ein
euł. jedlic" nicbł u. 8ł..ntm, 
e fUr die Ausbildung d..r Medi:iub"tudirrend,,". ;" der 
Kraalcnpfll".ge vo
ben Bind;. es besteł1t kl'li-n ł..m.prlll'll auf 1
m.'a.ł"E im 1rankenba.u"_ 
.Uw l:ngei:-echł.ig.ke&ł6li zu "Cł'łIeide", erfoIgt koiue Anrltl'.hnł\ng dt:f; H:I h...a"k....Ita,'" a.L
 
goleiwtcł6ll Kri
biłfscłłeDSłełi ad -
 
ftdizinillclte ł'ral.-tikum_ . 
I);e Be.ził-kdału..orill nillł,ut w., 'V


_- 
er Kriegsbilf!ld;....
łverJJfticl,
ten auf die 

ł-!;allea 
.- 


l 


Instrukcja odnośnie nowych zadań postawionych przed wojennymi 
służbami pomocniczymi. 


W 1942 r. W szpitalu miejskim pracowało nadal 10 dziewcząt, trzy w ad- 
ministracji, dwie jako stenotypistki i jedna jako księgowa, oraz siedem 
jako pielęgniarki - wszystkim zakwaterowanie gwarantował szpital. Trzy 
pracowały w szpitalu dziecięcym jako opiekunki do niemowląt, mieszkały 


-179-
>>>
w domu zarządu miejskiego przy Goltz Platz S; pięć pracowało w klinice 
dla kobiet jako pielęgniarki i opiekunki do niemowląt. Mieszkały również 
w klinice. 
Na podstawie zachowanych biletów oraz próśb o zwrot pieniędzy i pi- 
sma od fOhrerki XXV okręgu można ustalić nazwiska wszystkich dziew- 
cząt pracujących w 1942 r. w wojennych służbach pomocniczych. Wad- 
ministracji miejskiej pracowały następujące osoby (niestety, nie udało mi 
się w większości ustalić ich imion): Schulz, Bloch, Beckmann, Behrendt, 
Friese, Winguth, Techendorf, Baumeister, Kathe Wilhelm oraz Klara Kaun. 
W Landraturze pracowały: Humboldt, Prokaya i Homuth, imiona również 
nieznane. W urzędzie zdrowia pracowała Weichbrst. W szpitalu zatrud- 
niono Ernę Rakuth, Waltraut Manske oraz nieznane z imienia ZOhlke, LOck 
i Ockert. Ponadto w pomocniczych służbach wojennych pracowały: Maria 
Penner, Elise Stangneth, Herta SamboId, Gertrud Liedke, Gerda Hoppe, 
Else Drawe, Gertrud Kummer oraz dwie dziewczyny, których imiona nie 
są wymienione w żadnym z ocalałych dokumentów, Dohmel i Lange. Praco- 
wały one w różnych obozach, znajdujących się w: Zbój nie - nr 1/254, 
Guhringen - nr 15/252, Hochzehren - nr 7/252, Tillwalde - nr 3/252, Schonberg 
- nr B/250, Suchary - nr 1/253, Wich owo - nr 9/254, Orle - nr 3/250, 
Freystadt - nr 10/252, Weissenberg - nr 10/251, Littschen nr 11/252, Gross 
Peterwitz - nr 16/252. 42 
Z zachowanych pism fOhrerki XXV okręgu do Urzędu Pracy Rzeszy 
wynika, że Maria Penner pracowała jako opiekunka do niemowląt w Rypi- 
nie, panna Dohmel była zatrudniona w szpitalu w Bydgoszczy, niestety, 
nie wiadomo, w którym oraz w jakim charakterze. 43 
W myśl rozporządzenia Oberburgemeistra z 27 marca 1942 r., za pracę 
płacono im kieszonkowe w wysokości l RM dziennie, wypłata co dziesięć 
dni. Prócz tego otrzymywały obowiązkowo codziennie wypłacane 0,75 RM 
na żywność oraz zadatek na żywność w wysokości B2,50 RM jako odszko- 
dowanie za niezapłacone pieniądze do dnia 10 kwietnia 1942 r. Wszystkie 
pieniądze pochodziły z kasy administracji miejskiej. Ponadto, miały dar- 
mowe wyżywienie i mieszkanie, za wolne powyżej pięciu dni obowiązy- 
wał ekwiwalent 1.75 RM dziennie. Kasa chorych zapewniała pracującym 
w szpitalach płacę podstawową w wysokości 135 RM. Chorobowe wypła- 
cano im, gdy choroba trwała dłużej niż cztery dni. Zwracano im również 
koszty podróży.44 


-180-
>>>
* * * 


Wojna zmieniła założenia Adolfa Hitlera i jego partii w stosunku do 
kobiet, szczególnie po 1943 r. i klęskach, najpierw na froncie wschodnim, 
a potem już wszędzie. Nagle kobieta nie musiała już tylko siedzieć w domu 
i rodzić dzieci, była potrzebna w fabryce, na froncie, w służbach pomocni- 
czych. Pomimo tego że początkowo była tak ważna i to mężczyzna miał 
o nią dbać, miała problem z otrzymaniem żywności dla dzieci, czuła się 
bezbronna podczas nalotów samolotów alianckich i nieustannych alarmów 
lotniczych. Nie miała żadnej obrony przed nadchodzącą Armią Czerwo- 
ną, pragnącą zemsty na ludności niemieckiej, nie wyłączając kobiet i dzie- 
ci. Jak wspomina Louise Goldt, jeszcze w 1945 r. Niemki wierzyły w swe- 
go Fiihrera i jego cudowną broń VI i V2. Coraz częściej jednak widziały 
światełka samolotów i wiedziały, że to nie lecą Niemcy, lecz Rosjanie, któ- 
rych bardzo się obawiały.45 


I M. Dąbrowski. Kobiety Hitlera. Wrocław 1999, s. 39-40; Karol Griinberg. Hitler Jugend. Toruń 
1998. s. 228. 229; Richard Gruneberger, Historia społeczna Trzedej RzeSZY. Warszawa 1987. s. 91-94; 
David Irving. Goebbels. Mózg Trzedej Rzeszy. Gdynia 1998. s. 143.284. 
2 D. Irving. op. cit., s. 293. 
3 M. Dąbrowski. op. cit.. s. 65. 66; K. Griinberg. op. cit. s. 102-103. 105-106; R. Gruneberger, 
op. cit.. s. 106-107. 108; D. Irving. op. cit.. s. 855, 868. 
4 R. Gruneberger. op. cit.. s. 95-96. 99, 102. 103; D. Irving. op. cit.. s. 681. 689. 796. 800. 850. 854; 
D. Schmitz-Koster. W imię rasy, Warszawa 2000. s. 36. 
s Ibidem. s. 102-104. 
6 D. Schmitz-Koster. op. cit.. s. 35-37. 
7 D. Irving, op. cit.. s. 344. 
8 D. Schmitz-Koster. op. cit.. s. 110-111. 
9 D. Irving. op. cit.. s. 284; D. Schmitz-Koster. op. cit.. s. 110-111. 
10 D. Irving. op. cit.. s. 858.862-864. D. Schmitz-Koster. op. cit.. s. 110. 111. 
11 K. Griinberg. op. cit.. s. 103-105. 107-108; R. Gruneberger. op. cit.. s. 8; Z. Raszewski. Pamiętnik 
gapia. Bydgoszcz jaką pamiętam z lat 1930-1945. Bydgoszcz 1994. s. 126-127. 
12 Ibidem. s. 131-133. 156. 
13 Z. Raszewski. op. cit.. s. 126-127. 


-181-
>>>
14 L. Neugebauer. Luise Goldt z Koronowa nad Brdą. Miinster 2003, s. 65, 66. 68. 
15 Ibidem. s. 70-71, 75. 
16 Ibidem, s. 75-76, 79-80. 
17 K. Griinberg. op. cit.. s. 103, 105-106, 176; R. Hrabar, "Lebensbom" czyli źródło żyda, Katowice 
1975, s. 61, 62; Peter P., Himmler Reichsfilhrer SS. Warszawa 1997. t. I, s. 264-266; D. Schmitz- 
Koster, op. cit., s. 34, 39, 51. 
18 D. Schmitz-Koster, op. cit., s. 46-47. 
19 Ibidem, s. 42. 
20 R. Hrabar, op. cit., s. 115-116. 
21 APB. sygn. 5340. 
22 Jedzenie płatków owsianych zalecał Heinrich Himmler. Jako przykład podawał Anglików co- 
dziennie jedzących płatki na śniadanie, dlatego niemieckie matki też powinny je jeść i podawać 
je swoim dzieciom. Nawet skargi kobiet, że płatki powodują tycie, nic nie dały, gdyż według 
niego to właśnie Anglicy zwracają uwagę swoimi szczupłymi sylwetkami. Gdy ograniczono do- 
stawy mleka, podawano płatki gotowane na wodzie; por. R. Hrabar, "Lebensbom" czyli źródło 
żyda, Katowice 1975. s. 80. 
23 Ibidem, sygn. 5347. 
24 Ibidem. sygn. 5347 
25 Ibidem, sygn. 5347. 
26 Polakom nie wolno było chodzić do teatrów i muzeów. nie wolno było im jeździć tramwaja- 
mi i koleją oraz robić zakupów w określonych godzinach. Karol Griinberg, op. cit., s. 182; Bogu- 
sław Drewniak, Teatr i film w Trzedej Rzeszy, Gdańsk 1972, s. 38 - teatr bydgoski w sezonie 1939/ 
1940 wystawił 64 przedstawienia, które obejrzało 35 tys. widzów, w sezonie 1940/1941 odbyło 
się 256 spektakli z około 156 tys. widzów, w sezonie 1941/1942 - 310 przedstawień, które obej- 
rzało 187 tys. osób, w następnych sezonach liczba przedstawień była mniejsza, ale teatr działał 
do lata 1944 r. APB, Akta Miasta Bydgoszczy, sygn. 5347; Zbigniew Raszewski dodaje, że Pola- 
ków w całym kraju obowiązywał bojkot kina, patrz s. 149 Pamiętnik gapia. 
27 Ibidem, sygn. 5347. 
28 Ibidem, sygn. 5347. 
29 Ibidem, sygn. 5347. 
30 Ibidem, sygn. 5347; Z. Raszewski, op. ciL s. 214. 
31 Akta Miasta Bydgoszczy, sygn. 5347. 
32 Akta Miasta Bydgoszczy. sygn. 5347; Z. Raszewski. op. cit., s. 35. 
33 Ibidem, sygn. 5347. 
34 Ibidem, sygn. 5107,5108. 
35 Ibidem, sygn. 5107, 5108. 
36 Ibidem. sygn. 5107,5108. 
37 Ibidem. sygn. 5107, 5108. 
38 Ibidem, sygn. 5108. 
39 Akta Miasta Bydgoszczy, sygn. 5066. 
40 Ibidem, sygn. 5066. 
41 Ibidem, sygn. 5066. 
42 Ibidem, sygn. 5066. 
43 Ibidem, sygn. 5066. 
44 Ibidem. sygn. 5066. 
45 L. Neugebauer, op. cit., s. 80; P. Padfield. op. cit., s. 367.
>>>
Wiesław Trzeciakowski 


Traktowanie ludności niemieckiej 
oraz cudzoziemców po 1945 r. 
w świetle dokumentów 
Wojewódzkiego Urzędu Pomorskiego 
w Bydgoszczy 


Z analizy urzędowej korespondencji, tworzącej zespół akt Wojewódz- 
kiego Urzędu Pomorskiego w Bydgoszczy, wynika jasno, że w sprawie doty- 
czącej Niemców, a także wszystkich, którzy znaleźli się na niemieckich li- 
stach narodowościowych (DVL), pierwszym zadaniem administracji pol- 
skiej i urzędów bezpieczeństwa publicznego było oddzielenie cudzoziem- 
ców od Niemców (Reichdeutsche, Volksdeutsche, także Szwajcarów i Au- 
striaków) i osób z wpisem na DVL (III grupa DVL Polaków na terenach wcie- 
lonych do Rzeszy, ale także osób niemieckiego pochodzenia z Litwy, Łotwy, 
Estonii, Danii, Rosji, Rumunii, Węgier, Włoch, które znalazły się w Rzeszy 
na mocy dyrektywy Hitlera o "zbieraniu" krwi niemieckiej). 
Powodem takiego działania było ustalenie liczby cudzoziemców, któ- 
rzy znaleźli się na byłych obszarach wschodnich III Rzeszy, a po 1945 r. 
włączonych na powrót do państwa polskiego lub przekazanych Polsce na 
mocy decyzji zwycięskich mocarstw. Ci cudzoziemcy to na ogół robotnicy 
przymusowi (w tym jeńcy wojenni) z krajów europejskich (głównie Fran- 
cuzi, Anglicy, Włosi, Rosjanie, Jugosłowianie, Grecy, Węgrzy, Czesi, nie- 
liczni już Żydzi, Belgowie), a niektórzy nawet z obywatelstwem USA, czę- 
sto z polskimi nazwiskami. Po zakończeniu wojny ludzie ci mieli prawo 
wrócić do swojej ojczyzny, a władze państwowe miały im ten powrót umoż- 
liwić. Do momentu wyjazdu powinni oni, w świetle prawa, pracować wy- 
łącznie dobrowolnie, by mieć środki na utrzymanie. Posiadali także pra- 
wo do pomocy państwowej, podobnie jak ludność polska. 


- 183-
>>>
W innej sytuacji znalazła się ludność niemiecka i ogromna rzesza tych 
Polaków, którzy podpisali volkslistę, otrzymując niemieckie prawa oby- 
watelskie - najczęściej III grupę. Niemców wyłączono ze społeczeństwa 
polskiego, internowano w obozach i oddano do dyspozycji urzędów bez- 
pieczeństwa publicznego do czasu rozstrzygnięcia o ich dalszym losie. 
Podstawą prawną weryfikacji obywatelstwa polskiego był dekret z 28 
lutego 1945 r. o wyłączeniu ze społeczeństwa polskiego wrogich elemen- 
tów. Rozdział I, art. l tego dekretu mówi: 
"Obywatele Państwa Polskiego, wpisani po dniu 31 sierpnia 1939 na ob- 
szarach Rzeczpospolitej Polskiej, wcielonych przemocą przez okupanta do 
Rzeszy Niemieckiej, oraz na obszarze byłego Wolnego Miasta Gdańska do 
trzeciej lub czwartej grupy niemieckiej listy narodowej (Deutsche Volksli- 
ste) lub do grupy tzw. "Leistungs-Pole" posiadają pełnię praw obywatelskich, 
jeżeli wciągnięci zostali na tę listę wbrew swojej woli lub pod przymusem, 
a swoim zachowaniem wykazali polską odrębność narodową". 
Wniosek weryfikacyjny musieli złożyć wszyscy, a kto by go nie złożył, 
podpadał pod art. 13 tego samego dekretu, który pociąga za sobą umiesz- 
czenie w obozie przymusowej pracy na czas nieoznaczony, utratę praw 
publicznych na zawsze oraz przepadek mienia. Ponadto sąd może posta- 
nowić przepadek mienia żyjących z wnioskodawcą bliskich członków ro- 
dziny. 
Od decyzji sądów grodzkich, przed którymi rozpatrywano takie spra- 
wy, nie można było się odwołać z mocy dekretu. Jedyne zażalenie mógł 
wnieść prokurator specjalnego sądu karnego, ale na sąd, jeśli ten zbyt ła- 
godnie traktował wnioskodawcę. 
Inny artykuł tego samego dekretu (art. 4) zawiera wprost nakaz dono- 
sicielstwa, gdyż mówi on: 
"Kto wie o tym, że osoba, wym. wart. 1, została z własnej woli wpisana 
do trzeciej lub czwartej grupy niemieckiej listy narodowej lub, że zacho- 
wanie się tej osoby w okresie okupacji nie dało się pogodzić z polską od- 
rębnością narodową, powinien powiadomić o tym władze bezpieczeństwa 
publicznego" . 
Jednocześnie odgórnie instruowano polską administrację państwową 
i samorządową, że "nie należy zaliczać do cudzoziemców osób, przyna- 
leżnych do tzw. II grupy narodowościowej niemieckiej"l. Tych Niemców 
nie dotyczyło zarządzenie z dnia 15.09.1945 r. o zatrudnianiu cudzoziemców, 


-184-
>>>
"gdyż przepisów Prezydenta RP nie stosuje się do przedsiębiorstw i zakła- 
dów państwowych", odnosząc to do rozporządzenia Prezydenta RP z dnia 
13 sierpnia 1926 r. i do rozporządzenia ministra spraw wewnętrznych z dnia 
B listopada 1929 r. o ruchu cudzoziemców. 2 
Administracyjną metodą ominięto zarządzenie Prezydenta RP w spra- 
wie zatrudniania cudzoziemców, wyłączając Niemców tak, że zatrudnia- 
no ich w zakładach państwowych, a o tym nie było mowy we wspomnia- 
nym zarządzeniu. Chodziło zatem o zachowanie pozorów praworządno- 
ści, głównie wobec opinii międzynarodowej. 
Na podstawie decyzji rządu polskiego, a na szczeblu wojewódzkim na 
podstawie zarządzenia WUP w Bydgoszczy z dnia 29 listopada 1945 r., 
w porozumieniu z Urzędem Bezpieczeństwa Publicznego z dnia 25 wrze- 
śnia 1945 r., postanowiono, że wszyscy Niemcy zostają wycofani z prac 
li osób prywatnych i umieszczeni w majątkach i przedsiębiorstwach pań- 
stwowych. Wywołało to niezadowolenie, szczególnie w polskich gospodar- 
stwach rolnych, gdzie Niemcy musieli pracować przymusowo jako siła ro- 
bocza. Dotyczyło to zarówno Niemców cywilnych, jak i jeńców wojennych. 
Urząd Wojewódzki zalecał, żeby na podstawie specjalnych umów "wy- 
pożyczać" Niemców "na termin" osobom prywatnym do pracy, ale wszyscy 
Niemcy muszą być najpierw zarejestrowani i skierowani do obozu pracy, 
skąd można ich "wypożyczać". Jednakże zezwoleń osobom prywatnym na 
zatrudnianie Niemców Urząd Wojewódzki nie chciał wydawać i tak samo 
zalecał postępować podległYm instancjom aparatu władzy administracyj- 
nej. Taką praktykę potwierdza pismo prezydenta Torunia z dnia lB marca 
1946 r. do WUP (Wydział Społeczno-Polityczny) w Bydgoszczy: 
"Na terenie Torunia istnieje obóz pracy dla niemców [..niemców" wg 
pisowni oryginalnej, ale często spotyka się w urzędowej korespondencji 
także "polak" z małej litery, i inne narodowości, nie jest więc prawdą, że 
"niemiec" pisano celowo w taki sposób, dop. W. Trz.]. który mając pod 
dostatkiem sił roboczych, na podstawie specjalnych umów wypożycza na 
określony termin wielu osobom prywatnym pracowników niemieckich". 3 
To ..wypożyczanie" było w gruncie rzeczy kamuflażem, pod którym 
kryła się praca przymusowa, a dochód z tej pracy szedł do kasy urzędu 
bezpieczeństwa, na wzór obozów pracy NKWD w sowieckiej Rosji, a tak- 
że wcześniejszych niemieckich obozów pracy, z których korzyść ciągnął 
Główny Urząd Bezpieczeństwa III Rzeszy; przedsiębiorstwa "wypoży- 


-185-
>>>
czały" więzionych za opłatą, same zaś także zwiększały swoje zyski dzię- 
ki niewolniczej sile roboczej. 
Celem wspomnianego wyżej zarządzenia było jednakże utworzenie 
dla Niemców obozów przejściowych, w których gromadzono ludność 
niemiecką, przygotowywaną do repatriacji za Odrę. Przynajmniej ofi- 
cjalnie temu miały służyć takie obozy jak np. Potulice. Jeśli internowa- 
ni Niemcy mieli dzieci, oddawano je do domów dziecka lub prywat- 
nym opiekunom. W ten sposób polskie władze bezpieczeństwa skon- 
centrowały Niemców w wyznaczonych miejscach, mogąc przejąć nad 
nimi całkowitą kontrolę. Jednocześnie badano sprawę każdego Niem- 
ca i Niemki, także każdego innego cudzoziemca. Jeżeli były to osoby 
pochodzenia niemieckiego i posiadały wcześniej obywatelstwo niemiec- 
kie, lub przed 1939 r. obywatelstwo polskie, jako mniejszość narodo- 
wa, a optowały za wyjazdem "za Odrę", jak to nazywano, to takie oso- 
by były administracyjnie pozbawiane prawa do obywatelstwa polskie- 
go i przeznaczone do wyjazdu po zakończonej procedurze, a także 
w miarę możliwości transportowych władz repatriacyjnych. Zanim wy- 
jechały, przebywały w obozie i pracowały według dyspozycji nadzor- 
cy, czyli odpowiedniego urzędu bezpieczeństwa publicznego i obozo- 
wego prokuratora. 
W trudnej sytuacji była ta ludność, która na mocy dekretu czerwcowego 
(z 13 czerwca 1947 r., ogłoszonego w Dz.U. RP nr 41, poz. 237, potem 
znowelizowanego) została wyłączona ze społeczeństwa polskiego jako 
odstępcy od narodowości polskiej. Stosowano jakiś czas ten dekret do 
wszystkich Niemców i tych Polaków, którzy na terenach wcielonych do 
Rzeszy podpisywali volkslistę, czyli przyjmowali najczęściej III grupę DVL. 
Ministerstwo Sprawiedliwości zwróciło się do Prokuratora Sądu Apelacyj- 
nego w Toruniu (pismo z 23 sierpnia 1947 r.), aby ten dekret stosować 
tylko do tych obywateli polskich, którzy podpisywali volkslistę. Nie doty- 
czyło zaś tych, którzy czuli się Niemcami i mieli ku temu podstawy. 
"J eżeli w toku postępowania karnego o odstępstwo od narodowości 
w czasie ostatniej wojny wyjdzie na jaw, że podejrzany wykazywał sta- 
le swą przynależność do narodowości niemieckiej, postępowanie kar- 
ne zawiesić."4 
Jeżeli zaś po wszczęciu dochodzenia o przestępstwo z art. l dekretu 
czerwcowego podejrzany zmarł, pozostawiając po sobie majątek, nie po- 


-186 -
>>>
winno się od razu umarzać dochodzenia, ale prowadzić je nadal. dopiero 
po wyjaśnieniu okoliczności zgłosić wniosek do sądu okręgowego o orze- 
czenie przepadku mienia lub jego części, jeśli dochodzenie udowodni na- 
ruszenie paragrafów sformułowanych w dekrecie. 
Można domniemywać, że takie dyrektywy stwarzały urzędowe możli- 
wości, a także wprost były instrukcjami, co należy zrobić, żeby skonfisko- 
wać i przejąć obcy majątek. 
Pismo Prokuratora Sądu Okręgowego w Lublinie z dnia 22 maja 1947 r., 
dotyczące postępowania wobec Volksdeutschów (czyt. folksdojczów), 
stanowi potwierdzenie wykorzystywania więźniów do pracy przymuso- 
wej, na ogół bez postanowień o aresztowaniu. Często też przy doręcza- 
niu aktu oskarżenia więźniów trzeba było szukać po obozach, przeno- 
szono ich bez powiadamiania sądu (WUP, syg. B51). Na te zarzuty odpo- 
wiedział prokurator obozowy w Potulicach A. Strzałkowski (brak imie- 
nia). Z jego pisma z dnia 30 maja 1947 r. do Prokuratury Sądu Okręgowe- 
go w Bydgoszczy wynika, że w tym czasie w obozie przebywało około 
15.000 Niemców (w tym także osoby z listy DVL). z tej liczby na miejscu 
może przebywać ok. 4.000 osób. Prokurator podkreślił, że Potulice to 
nie więzienie, ale obóz pracy, stąd przeciwstawia się krytyce Prokuratora 
Sądu Okręgowego w Lublinie. Jego szef - prokurator J. Karls - w piśmie 
z 4 czerwca 1947 r. zgodził się z opinią Strzałkowskiego s . 
Polityka państwa polskiego po 1945 r. zmierzała do całkowitego wysie- 
dlenia Niemców z obszaru Polski, "aż do zupełnego zlikwidowania wro- 
giego elementu niemieckiego". 6 
W tym celu urząd żądał, aby naj dokładniej ułożyć listę Niemców ("niem- 
ców" wg pisowni oryginalnej, dop. W.Trz.) podlegających wysiedleniu, 
a pozostających poza obozami pracy. Chodziło o Niemców żyjących na 
wolności lub pracujących u polskich rolników. Z poufnego pisma WUP 
w Bydgoszczy do starostów powiatowych i prezydentów miast (z dnia 
19 grudnia 1945 r.), wiadomo dokładnie, ilu Niemców przebywało do 
dnia 19 grudnia 1945 r. na terenie województwa pomorskiego. Oto ten 
wykaz: 
Powiaty: 
Aleksandrów Kujawski - 3.821 
Brodnica - 2.934 (wyjechało 39) 
Bydgoszcz - 514 


-187-
>>>
Chełmno - 410 (wyjechało 4) 
Chojnice - 5.536 
Człuchów - 10.227 
Grudziądz - 754 
Inowrocław - 6.032 
Lipno - 3.729 (wyjechało B64) 
Nowe Miasto Lub. - 463 
Rypin - 2.301 
Sępólno - 4.396 
Świecie - 2.407 
Szubin - BOI 
Toruń - 1.332 
Tuchola - 731 
Wąbrzeźno - 934 
Włocławek - 3.000 (wyjechało 2.460) 
Wyrzysk - 2.344 
Złotów - 9.131 


Miasta wydzielone: 
Bydgoszcz - 520 
Grudziądz - 1.214 (wyjechało 514) 
Inowrocław - 37B 
Toruń - 2.645 
Włocławek - 60B 
Razem: 67.170 7 


Zaraz po wojnie, w 1945 r., pojawiły się próby znakowania Niemców- 
w podobny sposób jak to robił aparat polityczny i policyjny III Rzeszy 
wobec więźniów obozów koncentracyjnych różnych narodowości, nie tylko 
Żydów - a nawet tworzenia gett dla ludności niemieckiej. Wynikało to 
z powszechnej nienawiści do Niemców, ta zaś narosła z niezliczonych 
cierpień, prześladowań i zbrodni niemieckiego ucisku i bezprawia, jakiego 
dotąd nie znała europejska cywilizacja. Jakkolwiek wielkie bezpra- 
wie i zbrodnie dotknęły Polaków ze strony Rosjan w latach 1920-1921. 
1939-1956, to w tej wojnie polskie serca w większości stały po stronie 
Rosji, widząc w niej - naiwnie w jakiejś mierze - wyzwoliciela i sojuszni- 


- 188-
>>>
ka. Polacy nie mieli zresztą innego realnego wyboru. Musieli przyjąć fakty 
dokonane, nie wiedzieli, że mocarstwa zachodnie zgodziły się w Jałcie 
oddać Polskę i inne kraje naszego regionu na łaskę ZSRR. Los Polaków po 
1945 r. był jednak niewątpliwie lepszy, nawet w czasach stalinowskich, 
niż to, co zamierzali z nami zrobić przywódcy III Rzeszy, gdy wygrają 
wojnę. Wynikało to jasno z przemówienia Himmlera, będącego zarazem 
ogólną dyrektywą państwa, do komendantów niemieckich obozów, w Po- 
znaniu 15 marca 1940 r.: 
"Panowie, jako kierownicy obozów, wiecie przecież najlepiej, jak 
zadanie to należy wykonać. Wszystkich fachowców polskiego pocho- 
dzenia wyzyska się w naszym przemyśle wojennym. Potem znikną 
wszyscy Polacy ze świata (...). Jest rzeczą konieczną, aby wielki naród 
niemiecki uważał, że jego głównym zadaniem jest zniszczenie wszyst- 
kich Polaków". 8 
Czy nie była to zapowiedź także polskiego Holokaustu? "Potem znikną 
wszyscy Polacy ze świata" - to znaczy wtedy, gdy Niemcy wygrają tę woj- 
nę. Być może tym się kierowano, a nie tylko położeniem ziem polskich, że 
tylko na tych terenach w Europie powstawały tajne obozy zagłady (Ver- 
nichtungslager)? Mamy podstawy sądzić, że ludność polską, wymęczoną 
najpierw niewolniczą pracą dla Niemiec, zbrodniarze III Rzeszy posłaliby 
na koniec do komór gazowych i krematoriów. 
Te dyrektywy zbiegają się czasowo ze ścisłą współpracą III Rzeszy 
z sowiecką Rosją, a także z wprowadzeniem w życie przez Stalina podob- 
nej dyrektywy, której skutkiem były masowe mordy na polskich jeńcach 
wojennych: oficerach, policjantach i celnikach. W całkowitej tajemnicy, 
bez żadnych skrupułów zamordowano etapami kilkanaście tysięcy osób. 
Symbolem tych mordów jest Katyń, choć to nie było jedyne miejsce, gdzie 
tak samo wykonano rozkaz Stalina dotyczący internowanych Polaków po 
zajęciu wschodnich polskich kresów przez Armię Czerwoną, po 17 wrze- 
śnia 1939 r. 
Jeśli porówna się politykę Niemców i Rosjan wobec Polaków w okre- 
sie od połowy września 1939 r. do końca czerwca 1941 r., to widać w jej 
realizacji te same idee, metody i plany, z tą różnicą, że Stalin nie czekał 
na dalszy rozwój wypadków w Europie, ufając, że nowy i - jak mnie- 
mano - ostateczny podział Polski oraz wspólna, zbrodnicza polityka 
Niemiec i Rosji wobec Polaków będą łączyć te państwa, a nie dzielić. 


-189-
>>>
Napaść hitlerowskich Niemiec na Rosję sowiecką 22 czerwca 1941 r. 
zmieniła tę sytuację całkowicie, w jakimś sensie uratowała naród pol- 
ski przed eksterminacją, tak ze strony niemieckiej, jak też sowieckiej. 
Od 1942 r., na przykład w okręgu Gdańsk - Prusy Zachodnie, zmienia 
się polityka niemiecka wobec ludności polskiej. oddaliły się tymczaso- 
wo - jak zakładano - plany wysiedleń i terroru. Polityka ta polegała na 
przymusowej germanizacji metodami administracyjnymi, na przyjmo- 
waniu rodzin polskich na listy narodowości niemieckiej, bez specjal- 
nych wymagań. Przeciwnie, naciskano różnymi metodami, aby jak naj- 
więcej Polaków przyjęło III grupę DVL. Podpisywanie list było oficjal- 
nie dobrowolne, jednak istniało tajne zarządzenie Himmlera, by reje- 
strować Polaków odmawiających podpisania DVL. Na pewno nie bez 
powodu. Inną formą przymusu były administracyjne odmowy wobec 
tych Polaków, którzy chcieli prowadzić działalność gospodarczą (np. 
krawiec, szewc, sklep, czyszczenie okien, pralnia), a nie złożyli i nie 
otrzymali grupy DVL. Zachowała się dokumentacja takich wniosków, 
z urzędową niemiecką korespondencją, gdzie często tym uzasadniano 
odmowę, a także wydawano opinię o zachowaniu się Polaka wobec 
Niemców, także o tym, czy w domu mówi się po polsku, czy po nie- 
miecku. Odmawiano też Polakowi zgody na prowadzenie własnej 
działalności, jeśli podobny zakład prowadził w danej okolicy Niemiec. 
Jeśli Polak spełniał kryteria przydziału, to na ogół otrzymywał okresowe 
zezwolenie, które w każdej chwili mogło być mu odebrane. W ten spo- 
sób w Bydgoszczy, ponad połowa ludności polskiej (mniej więcej po- 
nad 42.000 osób) otrzymała niemieckie prawa obywatelskie, za co przyszło 
jej zapłacić po 1945 r., pod zarzutem odstępstwa od narodowości polskiej. 
Kiedy w 1945 r. Niemcy (wojsko, służby policyjne i administracja) się 
ewakuowali z obszarów wcielonych po 1939 r. do III Rzeszy, pozostało 
jeszcze wielu Niemców, którzy z różnych przyczyn podjęli ryzyko pozo- 
stania na terenach zajmowanych przez wojska sowieckie. 
Na niektórych terenach natychmiast pojawiły się zarządzenia władz 
administracyjnych, wprowadzające znakowanie ludności niemieckiej 
(białe opaski) bądź też tworzenie zamkniętych dzielnic mieszkaniowych 
(getta dla Niemców). Wystarczającą winą człowieka było to, że miał po- 
chodzenie niemieckie. Ludność niemiecka także poznała los niewolni- 
ków i smak poniżenia; przypuszczalnie takie założenie kierowało tymi, 


- 190-
>>>
którzy znakowali Niemców i życzyli im jak najgorzej. To nie tylko wy- 
równanie rachunków, zemsta, lecz wylew tłumionych negatywnych 
emocji z powodu polskiego poniżenia i cierpień. To, co tak hojnie siała 
polityka III Rzeszy, stosująca chętnie terror i zbiorową odpowiedzialność, 
przyniosło zatruty owoc, którego posmakowali także Niemcy, w tym cy- 
wilna ludność, która często nie uciekała przed zbliżającym się frontem, 
licząc na dobrą opinię u miejscowych Polaków. Taka opinia najczęściej 
nie wystarczyła. Los Niemców regulowały odgórne zarządzenia, polityka 
państwa. 
Ministerstwo Administracji Publicznej w Warszawie (Departament Po- 
lityczny) zareagowało na te getta dla Niemców i nakaz noszenia opasek 
pismem z dnia 22 listopada 1945 r. do wojewodów: śląsko-dąbrowskie- 
go, poznańskiego, pomorskiego, gdańskiego, łódzkiego, prezydenta Ło- 
dzi oraz pełnomocników okręgowych rządu RP w Koszalinie i Olsztynie: 
"Stwierdzono ostatnio, że na niektórych terenach ukazały się zarzą- 
dzenia władz administracyjnych, wprowadzające znakowanie ludności nie- 
mieckiej (np. białe opaski) bądź też tworzenie zamkniętych dzielnic miesz- 
kaniowych dla Niemców. Ponieważ zarządzenie takie, nie licujące z du- 
chem demokracji obowiązującym w Państwie naszym, dają podstawę opi- 
nii zagranicznej do niewłaściwej oceny stosunków panujących w Polsce, 
przeto Ministerstwo Administracji Publicznej prosi o zaniechanie stoso- 
wania tego rodzaju praktyk. Wysiłki władz administracyjnych winny iść 
przede wszystkim w kierunku najszybszej repatriacji ludności niemiec- 
kiej z Polski bez uciekania się do obcych nam metod, przypominających 
metody rządów hitlerowskich".9 
Nie odróżniano Niemców od Szwajcarów mówiących po niemiecku. 
Być może były podstawy okazywania im agresji, nie tylko z powodu znie- 
nawidzonego języka. Na ogół utożsamiali się oni z Niemcami, byli po 
ich stronie, a nie razem z Polakami. Władze szwajcarskie interweniowa- 
ły w ich sprawie, czego dowodem jest pismo Urzędu Województwa Po- 
morskiego w Bydgoszczy z 16 lutego 1946 r., do starostów powiatowych 
i prezydentów miast: 
,,(...) przedstawiciele władz szwajcarskich podnoszą stale, że we- 
dług informacji obywatele szwajcarscy w Polsce są bardzo źle trakto- 
wani, maltretowani, wyrzucani z domów, odmawia się im przydziałów 
żywności itd."lo 


- 191-
>>>
Niewątpliwie w tych kwestiach, o jakich mówimy, panowało spore za- 
mieszanie, różne praktyki administracyjne, tymczasem rząd polski patrzył 
na problem Niemców poprzez interes państwa i rację stanu, budowaną na 
wojennych doświadczeniach narodu polskiego. 
Dlatego Ministerstwo Administracji Publicznej w Warszawie słało 
latem 1949 r. pisma poufne w sprawie zatrudniania Niemców i Volks- 
deutschów: nie wolno traktować Volksdeutschów jako pracowników 
przymusowych w zakładach pracy i u osób prywatnych. Dotyczyło to 
tych, przeciwko którym wszczęto postępowanie o pozbawienie ich oby- 
watelstwa polskiego w trybie dekretu z dnia 13 września 1946 r. Zarzą- 
dzono, by praca Volksdeutschów była dobrowolna i opłacana według 
obowiązujących stawek. Zalecano też, by nie pracowali oni u osób pry- 
watnych. Każdy Volksdeutsch - z decyzją o pozbawieniu obywatelstwa 
polskiego - winien być traktowany jak cudzoziemiec, aż do momentu 
opuszczenia granic Polski. 11 
Osobnym (ale związanym z internowaniem) i tragicznym problemem 
był los dzieci niemieckich. Przez jakiś czas dzieci przebywały razem 
z rodzicami w obozach, potem rozlokowano je w domach dziecka, od- 
dzielono od rodziców. Dzieci były w różnym wieku, urodzone w 1932, 
1934, 1935, 1936, 1937, do 1943 r. 12 
Najbardziej tragiczny był los niemowląt i dzieci do 2 roku życia. Na przy- 
kładzie obozu w Potulicach wiadomo, jak wysoka śmiertelność panowała 
wśród dzieci w tym wieku. Infekcje, insekty, brud, niedożywienie, brak ko- 
niecznych warunków sanitarnych zabijały niemowlęta, a także ich matki. 
Z pisma kierownika Państwowego Domu Dziecka w Świeciu (z dnia 
12 sierpnia 1949 r.) do Państwowego Urzędu Repatriacyjnego - Zarząd 
Centralny yv Łodzi dowiadujemy się, że około 400 niemieckich dzieci 
zostało repatriowanych przez Centralny Obóz Pracy w Potulicach. Nie 
wyjechało 60 dzieci, których Potulice nie przyjęły, gdyż ich rodziców 
nie było w obozie. B Zapewne rodzice przebywali czasowo na terenie 
państwowych gospodarstw rolnych lub w fabrykach, "wypożyczeni" 
na termin do pracy. Możliwe także, że określenie "nie ma ich w obo- 
zie", znaczyło, że już nie żyli. 
Na koniec przykład rozpoznawania sprawy internowanej osoby przez 
organa Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego (UBP). Zacytujmy fragment 
pisma UBP w Toruniu do prezydenta Torunia z dnia 11 czerwca 1946 r.: 


-192-
>>>
"Ob. Wojciechowska Władysława - Antonina figuruje w tut. kartotece 
poniemieckiej jako bezpaństwowiec "S". W toku przeprowadzonego wy- 
wiadu stwierdzono, co następuje: w Iw w czasie okupacji obdarzała sym- 
patią Niemców, będąc często w towarzystwie żołnierzy niemieckich. 
W pierwszych dniach po wyzwoleniu wyrażała się bardzo nieprzychylnie 
pod adresem Wojska Polskiego i Urzędu Bezpieczeństwa, wobec czego 
nie zasługuje na dalszy pobyt w Toruniu". 14 
Bezpaństwowcami byli tutaj na ogół obywatele ZSRR, z dawnych pol- 
skich kresów wschodnich, którzy byli traktowani jak azylanci, a nawet 
osoby uprzywilejowane, jak wielu Litwinów, Ukraińców i Białorusinów, 
wobec których Niemcy mieli osobne plany do realizacji po zakończeniu 
wojny. Przykładem na to jest informacja toruńskiego UBP z dnia 13 czerwca 
1946 r. (do prezydenta Torunia), dotycząca Ukraińca Wasyla Cholewy: 
"W Iw w czasie okupacji był jednym z przywódców ruchu ukraińskie- 
go na terenie Torunia. W jego mieszkaniu miały miejsce często schadzki 
Ukraińców, kilkakrotnie wyjeżdżał do Berlina w sprawach Związku Ukraiń- 
skiego. Pod względem politycznym - bojownik o wolną Ukrainę. Pod wzglę- 
dem moralnym - pijak nałogowy. Wobec powyższego tut. Urząd nie zga- 
dza się na dalszy pobyt wym. w Polsce". 15 
Los tych ludzi, często z całymi rodzinami, to osobny temat. W każdym 
razie oddawano ich do dyspozycji władz ZSRR, a tam następował dalszy 
ciąg tragedii: śmierć lub sowieckie obozy niewolniczej pracy. Niektórzy 
z nich, jakjan Kudyna, także mieszkający w Toruniu, przebywali po 1920 r. 
w niepodległej Polsce jako azylanci, aż do 1939 r. Potem służyli Niemcom 
na rozmaite sposoby, okazując Polakom niewdzięczność, a nawet niena- 
wiść. Z drugiej strony, trzeba pamiętać, że opinie polskiego Urzędu Bez- 
pieczeństwa mogły nie oddawać prawdy o tych ludziach, tworzono je na 
podstawie donosów, jednostronnych wywiadów środowiskowych, a cza- 
sem treść zależała tylko od prowadzącego śledztwo. Jednak trudno zmy- 
ślić zachowanie np. "ob. Riabowa Jerzego", który w czasie okupacji uczęsz- 
czał do gimnazjum niemieckiego w Toruniu, był nieprzychylnie ustosun- 
kowany do Polaków ("polaków" w oryginale, dop. W.Trz.), a rodzina wy- 
mienionego wyrzuciła z mieszkania Polaka ("polaka", w oryginale, dop. 
W. Trz.). Zaś Białorusin Oleszczuk w czasie okupacji korzystał z przywile- 
jów niemieckich, a nawet jeździł z Niemcami na polowania (źródło: WUP, 
sygn. 950). Z kolei Litwin "ob. Dowmont Karel" , zamieszkały we Włocławku, 


-193-
>>>
pl. Wolności S, do 1939 r. posiadał obywatelstwo litewskie. W czasie oku- 
pacji posiadał obywatelstwo litewskie i korzystał z praw niemieckich, to 
znaczy z przydziałów żywnościowych i odzieżowych należnych Niem- 
com. Prowadził zakład fotograficzny we Włocławku, gdzie wisiał napis: 
"Heil Hitler" (w oryginale "Hej Hitler", dop. W.Trz.). Nosił znaczek litew- 
ski. Do Polski przybył w 1903 r. i osiedlił się we Włocławku. Trudno oce- 
nić takie postawy, tym bardziej, że to samo robiło wielu Polaków, chcąc 
zapewnić sobie i dzieciom lepsze traktowanie i możliwość przeżycia. 
Sytuację ludności niemieckiej i polskiej w latach 1945-1947 na obsza- 
rach zachodniej i północnej Polski, także na Śląsku, należy widzieć na tle 
ogólnej polityki ZSRR i radzieckiego aparatu policyjno-represyjnego. Zwy- 
cięskie wojska sowieckie zachowywały się na zdobytych obszarach po 
zachodniej stronie Wisły jak w zdobycznym kraju, a rząd polski stanowił 
w sensie politycznym delegaturę Moskwy, działał z przyzwolenia Stalina. 
Polskie służby bezpieczeństwa były organizowane na wzór radzieckiego 
NKWD, a także nadzorowane przez NKWD od szczebla powiatowego po 
Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego. 16 
Polska technika śledcza do 1939 r. opierała się głównie na zbieraniu 
materiałów dowodowych (inwigilacja, świadkowie, fakty) i nie stosowała 
tak brutalnych i zbrodniczych metod jak te, które stosowały hitlerowskie, 
a także sowieckie służby bezpieczeństwa, nie mówiąc o tym, że nieznane 
były u nas do 1939 r. obozy pracy niewolniczej współdziałające z gospo- 
darką kraju. Polska w latach 191B-1939 była przecież krajem demokracji 
parlamentarnej i państwem prawa. 


Pismo WUP do prezydenta Torunia z dnia 24.04.194C;. sygn. 851 [w:] Akta WUP w Bydgoszczy. 
Archiwum Państwowe w Bydgoszczy (uwaga: wszystkie cytowane w tym artykule akta WUP 
w Bydgoszczy znajdują się w zasobie Archiwum Państwowym w Bydgoszczy). 
2 Pismo WUP w Bydgoszczy do starosty powiatu brodnickiego, sygn. 851 [w:] Akta WUP w Byd- 
goszczy. 
3 WUP w Bydgoszczy, sygn.851. 
4 Tamże. 
5 Tamże. 


- 194-
>>>
6 Pismo do starostów powiatowych i prezydentów miast z dnia 5 listopada 1945 roku [w:] Akta 
WUP w Bydgoszczy, sygn. 948. 
7 Akta WUP w Bydgoszczy, tamże. 
8 Cz. Pilichowski, Obozy i ośrodki przymusowego odosobnienia [w:] Obozy hitlerowskie na 
ziemiach polskich 1939-1945. Warszawa 1979, s. 22. 
9 Podpisał dyr. Departamentu A. Grabowski, cytowany dokument [w:] Akta WUP w Bydgoszczy, 
sygn. 948. 
10 Akta WUP w Bydgoszczy, sygn. 948. 
)) Akta WUP w Bydgoszczy, sygn. 980. 
12 Określam to na podstawie spisu grupy dzieci niemieckich przebywających w Domu Dziecka 
w Świeciu, zakwalifikowanych do wyjazdu do Niemiec, Wykaz z dnia 10.09.1949 r., Akta WUP 
w Bydgoszczy, sygn. 980. 
13 Tamże. 
14 Akta WUP w Bydgoszczy, sygn. 950. 
15 Tamże. 
16 Na ten temat szerzej zob. M. Golon, Polityka radzieckich władz wojskowych i policyjnych na Po- 
morzu Nadwiślańskim w latach 1945-1947, Toruń 2001, tam także o deportacjach ludności nie- 
mieckiej i polskiej z Pomorza Nadwiślańskłego do obozów pracy w ZSRR.
>>>
Tomasz Chinciński 


"Generał" na podsłuchu 
- Służba Bezpieczeństwa wobec wizyty 
o. Pedro Arrupe w Bydgoszczy w 1969 r. 


Aparat bezpieczeństwa wobec jezuitów w Bydgoszczy 


Aparat bezpieczeństwa działania inwigilacyjne wobec domu zakonne- 
go Towarzystwa Jezusowego w Bydgoszczy prowadził od pierwszych lat po 
zakończeniu drugiej wojny światowej. Do Bydgoszczy jezuici sprowadzili 
się we wrześniu 194B r., do kościoła pozostawionego po gminie ewange- 
licko-unijnej przy placu Kościeleckich 7. Sama działalność duszpasterska 
zakonników, szczególnie prowadzona wśród młodzieży i inteligencji, zo- 
stała uznana przez władze za niebezpieczną. Urząd Bezpieczeństwa zbie- 
rał informacje o treściach głoszonych kazań, tematach spotkań i rozmów 
z młodzieżą, a także wypowiedziach czy zachowaniach samych zakonni- 
ków. Jeden z bydgoskich zakonników, ojciec Stanisław Szymański, od sa- 
mego początku treścią swoich kazań zwrócił uwagę funkcjonariuszy Urzę- 
du Bezpieczeństwa, którzy wykorzystali przeciwko niemu jego epizodycz- 
ny kontakt, polegający na spełnieniu posługi kapłańskiej, z Polską Mło- 
dzieżą Katolicką, jedną z konspiracyjnych organizacji młodzieżowych 
działających na terenie Bydgoszczyl. Fałszywe oskarżenie o. Stanisława 
Szymańskiego o przynależność do organizacji konspiracyjnej dawało funk- 
cjonariuszom UB pretekst do aresztowania niewygodnego kapłana, który 
z ambony głosił krytykę marksistowskiej ideologii i bronił wiary katolic- 
kiej. Po aresztowaniu o. Stanisława Szymańskiego bydgoscy zakonnicy 
stali się bardziej ostrożni w swojej działalności duszpasterskiej, starając 
się nie zadrażniać stosunków z władzami. Pomimo to władze bezpieczeń- 
stwa zarzucały, że "nastawiają oni wrogo społeczeństwo w stosunku do 
każdej akcji państwowej i społecznej". Przez cały czas prowadzono 


- 196-
>>>
systematyczną obserwację Domu Zakonnego Towarzystwa Jezusowego 
w Bydgoszczy. 
Funkcjonariuszom UB w trakcie prowadzenia "rozpracowywania agen- 
turalnego" Domu Zakonnego ojców jezuitów w Bydgoszczy udało się po- 
zyskać do współpracy informatora o pseudonimie "Ostrożny". W jednej 
z analiz WUBP czytamy: "Wprawdzie jest jeden infor. ps. "Ostrożny" wy- 
wodzący się z księży jezuitów, ale nie jest on w Bydgoszczy i stale nie żyje 
z nimi, a tylko od przypadku do przypadku pojedzie, względnie się spotka 
z którymś z księży jezuitów. Dotychczas w /w-ny infor. nie podał cennych 
materiałów, a tylko ogólnikowo informował nas i to bardzo rzadko o ich 
pracy duszpasterskiej (przytoczyć fakt iż w /w- ny informator nie jest szcze- 
ry w współpracy z nami np. widział ks. Szymańskiego w czasie jego ukry- 
wania się i o tym nic nie mówił)"2. Z kolei w innej analizie informator 
"Ostrożny" jest przedstawiany jako ,,zajmujący wysokie stanowisko w zgro- 
madzeniu, który aczkolwiek z pracy swej nie wywiązuje się jako informa- 
tor, jednak stara się aby działalności wrogiej w jego zgromadzeniu nie 
uchwycono"3. Z fragmentów tych wynika, że donosy informatora o pseu- 
donimie "Ostrożny" nie miały większego znaczenia dla prowadzonej przez 
Urząd Bezpieczeństwa permanentnej inwigilacji zakonników. 
Urząd Bezpieczeństwa wciąż nie uzyskiwał istotnych informacji 
o działalności duszpasterskiej ojców jezuitów w Bydgoszczy, dlatego wio- 
sną 1953 r. planowano zainstalowanie podsłuchu telefonicznego. Liczono 
na to, że przy pomocy podsłuchu telefonicznego spośród osób kontaktu- 
jących się z zakonnikami uda się pozyskać tajnych informatorów, a także 
sprawdzona zostanie wiarygodność informatora "Ostrożny". Informato- 
rów chciano też werbować spośród osób należących niegdyś do Sodalicji 
Mariańskiej, które po rozwiązaniu przez władze tej organizacji nadal utrzy- 
mywały kontakty z jezuitami. Z tego środowiska udało się UB w czerwcu 
1954 r. pozyskać do współpracy informatora o pseudonimie "Jerzy"4. 
W 1956 r. "do rozeznania działalności jezuitów w Bydgoszczy", jak to okre- 
ślono w jednym z raportów UB, zwerbowano informatora o pseudonimie 
"Grażyna", studenta stomatologii i zarazem pracownika jednego ze szpi- 
tali w Bydgoszczys. 
Z zachowanych dokumentów Urzędu Bezpieczeństwa wynika, że w latach 
1955-1956 informatorzy mający na celu rozpracowanie ojców jezuitów 
w Bydgoszczy mieli nawiązać jak najbliższe kontakty z samymi zakonnikami. 


-197-
>>>
Głównym zadaniem informatorów stało się zdobycie zaufania duszpaste- 
rzy. Wybranie takich metod działania podyktowane było nieudanymi pró- 
bami pozyskania tajnych współpracowników spośród samych zakonni- 
ków, którzy opierali się werbunkom. 
Rozpoczętą w końcu lat 40. systematyczną inwigilację zakonu jezuitów 
w Bydgoszczy funkcjonariusze aparatu bezpieczeństwa prowadzili także 
po przełomie politycznym, jaki nastąpił w październiku 1956 r. Złagodze- 
nie represji w stosunku do społeczeństwa, a także pewna korekta polityki 
wyznaniowej władz komunistycznych nie wpłynęły na zmianę postępo- 
wania Służby Bezpieczeństwa. która w swoich działaniach inwigilacyjnych 
coraz częściej, oprócz agentury, wykorzystywała środki techniczne. Do 
zdobywania informacji o działalności i zamierzeniach ojców jezuitów za- 
częto stosować jednocześnie takie środki i metody, jak: podsłuchy, pod- 
glądy, obserwację zewnętrzną, kontrolę korespondencji. 
W 1960 r. .prowadzono sprawę ewidencyjno-operacyjną o kryptonimie 
"Znajomy", w której obiektem poddanym inwigilacji był bydgoski Dom 
Zakonny ojców jezuitóW'. W ramach tej sprawy założono podsłuch poko- 
jowy także o kryptonimie "Znajomy" oraz dwa podsłuchy telefoniczne 
o kryptonimach: "Bystrzy" i "Gawrony"? W celu dokumentowania "wro- 
giej" działalności zakonników i łamania przez nich obowiązujących prze- 
pisów administracyjnych i prawnych nagrywano na taśmy "minifonów" 
podsłuchiwane rozmowy oraz posługiwano się "tajną" fotografią. Fotogra- 
fowano np. program katechizacji dzieci i młodzieży, który uważano za 
bezprawny, gdyż władze nie wydały pozwolenia na prowadzenie parafii. 
Uzyskiwane drogą podsłuchów informacje SB wykorzystywała do pro- 
wadzonych działań dezintegracyjnych wśród duchowieństwa. Próbowa- 
no osłabić więzi między zakonem jezuitów w Bydgoszczy a kurią bisku- 
pią w Gnieźnie. Przy pomocy podsłuchu pokojowego o kryptonimie "Zna- 
jomy" zarejestrowano rozmowy zakonników, w których krytykowali bi- 
skupa Jana Czerniaka za zbyt powolne wprowadzanie zmian Soboru Wa- 
tykańskiego II. Te rozmowy ojców jezuitów SB postanowiła wykorzystać 
do skłócenia biskupa z zakonnikami. Funkcjonariusze Wydziału "W" SB, 
zajmującego się kontrolą korespondencji, otrzymali zadanie przygotowa- 
nia "listu anonimowego w imieniu gorliwego katolika oburzonego na je- 
zuitów za podrywanie autorytetu biskupom przez rozpowiadanie przez 
nich wątpliwych faktów". W anonimie wysłanym do biskupa napisano: 


- 198-
>>>
"Oburzające jest dla mnie tłumaczenie się jednego z misjonarzy, który 
powiedział jak my możemy szybko te sprawy wprowadzać w życie skoro 
na przykład sam biskup Czerniak trzęsie się ze strachu jak galareta, kiedy 
ma odmawiać Ojcze Nasz po Polsku. Inni biskupi mają mieć też wątpliwo- 
ści, czy Pan Bóg po polsku ich rozumie"8. 
Znacznie zintensyfikowano inwigilację od 1967 r., kiedy przy kościele 
Ojców Jezuitów w Bydgoszczy utworzono parafię. Początkowo formalnie 
kościół pod wezwaniem św. Andrzeja Boboli nadal pozostawał kościołem 
rektoralnym, a jezuici tylko pomagali w pracy duszpasterskiej parafii far- 
nej pod wezwaniem śś. Marcina i Mikołaja. Władze nie zgadzały się na 
utworzenie parafii. Wtedy to do Bydgoszczy przybyło pięciu nowych za- 
konników, którzy od razu znaleźli się w zainteresowaniu funkcjonariuszy 
SB. Sporządzono dokładne charakterystyki zakonników, w których nie 
zabrakło także informacji o ich rodzinach 9 . 


Działania SB wobec o. Pedro Arrupe 


Pod koniec lat 60. władze dążyły do "osłabienia więzi między zakona- 
mi a kierownictwem Episkopatu"lO. Do tego celu zamierzano wykorzystać 
wizytę generała zakonu jezuitów o. Pedro Arrupe, który odwiedził Polskę 
w drugiej połowie maja 1969 r. Służba Bezpieczeństwa pobyt ten trakto- 
wała "inaczej niż wizyty innych wyższych przełożonych zakonnych" i zor- 
ganizowała "właściwe zabezpieczenie pobytu generała jezuitów w Polsce". 
Przystąpiono do "uruchomienia agentury" i przygotowania "środków za- 
bezpieczenia technicznego". Przez cały czas pobytu w Polsce, w dniach 
od 16 do 30 maja 1969 r., o. Arrupe był poddany tajnej obserwacji SB i jej 
agentów. 
Służba Bezpieczeństwa do prowadzenia tajnej obserwacji o. Pedro Ar- 
rupe zaangażowała nie tylko pion odpowiedzialny za infiltrację Kościoła 
katolickiego (czyli Wydział IV KW MO), ale także piony zajmujące się: 
kontrwywiadem (Wydział II KW MO), działalnością antypaństwową (Wy- 
dział III KW MO), obserwacją podejrzanych osób (Wydział "B" KW MO), 
techniką operacyjną (Wydział "T" KW MO), a także milicję (Wydział Pre- 
wencji Ogólnej i Ruchu Drogowego KW MO). Dla dokumentowania wy- 
stąpień publicznych i rozmów prywatnych wykorzystano podsłuchy 
o kryptonimach "Znajomy" i "Bystrzy". W celu rozpoznania przebiegu wi- 


- 199-
>>>
zyty bydgoska SB korzystała przede wszystkim z informacji przekazywa- 
nych przez tajnych współpracowników o pseudonimach: "Ostrożny", 
"Apollo" i "Kaczmarski". Obserwowano nie tylko samego o. Pedro Arru- 
pe, ale także zachowanie się wiernych podczas uroczystości religijnych, 
badano panujące nastroje, zwracano uwagę na padające komentarze i oceny. 
Informacje z przebiegu pobytu o. Arrupe w Bydgoszczy SB przekazywała 
do Departamentu IV MSW i władz partyjnych. 
W archiwum Instytutu Pamięci Narodowej Delegatury w Bydgoszczy 
zachowała się dokumentacja "operacyjnego zabezpieczenia" pobytu ge- 
nerała Towarzystwa Jezusowego w Toruniu i w Bydgoszcz. Poniżej pu- 
blikujemy dokumenty pochodzące z teczki "Materiały operacyjne dot. 
ob. o. Pedro Arrupe - gen. zakonu jezuitów"ll. Dokumenty te do niedawna 
były objęte klauzulą "tajne" lub "ściśle tajne" i niedostępne dla history- 
ków. Odtajnianie dokumentów rozpoczęło się w Instytucie Pamięci Naro- 
dowej 11 marca 2002 r. 12 
Dokumenty zostały ułożone chronologicznie. Opracowanie redakcyj- 
ne ograniczono do: uwspółcześnienia ortografii i interpunkcji tekstu, ujed- 
nolicenia zapisu dat. Czcionką wytłuszczoną zaznaczono wyróżnienia 
będące już w oryginalnym tekście źródła, dokonane przez twórcę doku- 
mentu. Objaśnienia dokumentu zamieszczono w przypisach. Przypisy tek- 
stowe oznaczono literami, zaś przypisy rzeczowe cyframi arabskimi. 


Epilog. "Ostrożni optymiści" 


Na początku lat 70. władze nadal prowadziły politykę wykorzystywa- 
nia rozbieżności panującą między zakonem jezuitów a kierownictwem 
Episkopatu do osłabienia pozycji Kościoła katolickiego w Polsce. Dążo- 
no do osłabienia pozycji Episkopatu przy jednoczesnej próbie osłabie- 
nia jedności Kościoła, prowadząc działania określane w języku "bezpie- 
ki" jako dezinformacyjne i dezintegracyjne 13 . W tym celu władze nawią- 
zały kontakty z Watykanem, licząc, że przy jego pomocy zmuszą Epi- 
skopat do bardziej lojalnej postawyl4. Starano się przedstawić kardynała 
Stefana Wyszyńskiego jako głównego przeciwnika normalizacji stosun- 
ków Kościoła z państwem oraz wykorzystać niezadowolenie części du- 
chowieństwa z jego charyzmatycznego i autorytarnego stylu kierowania 
Kościołem w Polsce. 


- 200-
>>>
Do poderwania autorytetu Kościoła i rozpętania konfliktu między Epi- 
skopatem a zakonem jezuitów wykorzystano komunikat opublikowany 
przez Biuro Prasowe Kurii Generalnej Towarzystwa Jezusowego w Rzy- 
mie, zatytułowany ,Jezuici w komunistycznej Polsce ostrożni optymiści". 
Komunikat został wydany po konferencji prowincjałów asystencji słowiań- 
skiej zakonu jezuitów, która odbyła się 27 stycznia 1972 r. w Rzymie, a do- 
tyczył on sytuacji zakonu i Kościoła w Polsce. Na konferencji pozytywnie 
oceniono możliwości działania zakonu i Kościoła w Polsce, podkreślając 
negatywną rolę kardynała Wyszyńskiego i części Episkopatu w procesie 
normalizacji stosunków Kościoła z państwem. Opinie te spotkały się z przy- 
chylnością generała zakonu o. Pedro Arrupe, który przyznał, że na całym 
świecie panuje niechęć biskupów do zakonu jezuitów z powodu zbyt ak- 
tywnego wprowadzania przez nich w życie odnowy posoborowej. W tre- 
ści komunikatu czytamy: 
"Jezuici pracujący w Polsce korzystają w pewnym sensie ze znacznej 
wolności i mogą owocnie prowadzić pracę apostolską. To stwierdzenie 
zostało sformułowane w czasie ostatniego spotkania prowincjałów Towa- 
rzystwa Jezusowego rezydującego w krajach komunistycznych Europy 
wschodniej z ojcem Arrupe. 
Według jezuitów polskich, Kościół może posiadać w Polsce kościoły, 
seminaria i domy parafialne. Liczba kościołów - stwierdzają oni - jest nie- 
wystarczająca i wyrażają nadzieję, że wydane zostanie pozwolenie na 
budowę co najmniej 40 nowych kościołów. 
Polscy kapłani mogą w kazaniach głosić wiarę katolicką, nie napotyka- 
jąc na większe trudności ze strony rządu. Można krytykować niesprawie- 
dliwe przepisy i czyni to się. Jeśli zachowuje się pewną ostrożność w od- 
niesieniu do tego, co się mówi, można w Polsce głosić prawdę, włącznie 
ze sprawiedliwą krytyką władz. 
W Polsce żyje 564 jezuitów. Prowadzą oni fakultet filozofii w Krakowie 
i poza tym fakultet teologii w Warszawie. Prócz tego współpracują oni 
z profesorami akademii teologicznej w Warszawie, kontrolowanej przez 
hierarchię i popieranej ekonomicznie przez rząd. 
Konstytucja w Polsce nie czyni dyskryminacyjnego rozróżnienia po- 
między wierzącymi i niewierzącymi. W szkołach państwowych w zasa- 
dzie jest zakazane prowadzenie propagandy na rzecz katolicyzmu, lecz 
również na rzecz ateizmu. 


-201-
>>>
W Wojsku Polskim są kapelani katoliccy. W parlamencie zasiada 15 
deputowanych katolickich, wybranych jako tacy poza partią komunistycz- 
ną. Pięciu z nich 
ależy do ruchu kolaboracjonistycznego PAX, dziesięciu 
zaś - nie. 
Według jezuitów, młodzież polska, generalnie rzecz biorąc, nie jest sta- 
linowska. Niektórzy młodzi są materialistami. Komunizm wywiera na nich 
swój wpływ. Jednakże również Kościół wywiera swój wpływ na młodzież 
poprzez naukę katechizmu prowadzoną w kościołach. Obecnie rząd pol- 
ski zabiega o współpracę kapłanów przy wychowaniu młodzieży i dopusz- 
cza ich kontakty z młodzieżą w czasie letnich wakacji. C..) 
Ewolucja sytuacji w Polsce - stwierdzają jezuici - jest pozytywna. Pol- 
scy komuniści uzyskali pewne sukcesy i rozwiązali niektóre problemy, 
przede wszystkim w aspekcie ekonomicznym i w zakresie pomocy udzie- 
lanej kalekom, emerytom i starcom. Wśród polskich jezuitów panuje pe- 
wien optymizm. Wyrażają oni nadzieję, że ewolucja będzie również pozy- 
tywną w odniesieniu do Kościoła, tak aby mógł on realizować swą misję 
w warunkach większej wolności"15. 
Pojawienie się komunikatu o takiej treści w okresie rozmów władz PRL 
z Watykanem musiało zostać odebrane przez Episkopat jako forma nacisku, 
mająca na celu doprowadzenie do przełamania impasu panującego w stosun- 
kach państwo - Kościół. Wynikało to z polityki Watykanu, który chciał za 
wszelką cenę doprowadzić do zbliżenia z krajami socjalistycznymi. Po inter- 
pelacji Episkopatu Polski generał zakonu o. Pedro Arrupe tłumaczył opubli- 
kowanie komunikatu "niedopatrzeniem", przesyłając kardynałowi Stefanowi 
Wyszyńskiemu list, w którym wyraził ubolewanie z powodu zaszłego fak- 
tu, jednak nie zdementował jego treści i nie ogłosił oficjalnego sprawozdania. 
W liście generała jezuitów do Prymasa Polski z 31 stycznia 1972 r. czytamy: 
E . ., 
" mlnenqo. 
W niniejszym liście pragnę wyrazić Waszej Eminencji moje głębokie 
ubolewanie z powodu oświadczenia, jakie w ostatnich dniach opublikowa- 
ło nasze Biuro Informacyjne na temat aktualnego stanu Kościoła w Polsce. 
Jestem całkowicie świadom, że twierdzenia zawarte we wspomnianym 
oświadczeniu wyrządzają niemałą krzywdę Kościołowi Katolickiemu w Pol- 
sce i dlatego nad tym bardzo boleję. A poniżej my, wszyscy synowie Towarzy- 
stwa Jezusowego, bardzo pragniemy ściśle współpracować z hierarchią Ko- 
ścioła w Polsce, dlatego tym dotkliwiej odczuwamy smutek z tego powodu. 


- 202-
>>>
Oświadczenie ukazało się i zostało przekazane agencjom prasowym, 
zanim ja osobiście, jak również moi bezpośredni doradcy, a także asystenci 
dla Asystencji Słowiańskiej - o. Mruk, mogliśmy się z tekstem zapoznać, 
stąd też na wprowadzenie należnych poprawek było już za późno. 
Gdy zastanawiam się nad tym, co należałoby w tej sprawie przedsię- 
wziąć, to wydaje mi się, że lepiej na ten temat nie podejmować dalszych 
wypowiedzi, by nie nadawać sprawie rozgłosu, rzecz bowiem sama z upły- 
wem czasu - jak to już nie raz zdarzało się odnośnie do wiadomości ogła- 
szanych w czasopismach - pójdzie w zapomnienie. 
Nie uważam za konieczne dodawać, że na przyszłość będą zastosowa- 
ne większe środki ostrożności, zanim tego rodzaju informacje zostaną ogło- 
szone lub udzielone. 
Proszę gorąco Boga, aby umacniał wiarę Kościoła w Polsce i aby Waszej 
Eminencji raczył błogosławić w trudzie sterowania tymże Kościołem"16. 
Komunikat "Jezuici w komunistycznej Polsce ostrożni optymiści" zo- 
stał streszczony i skomentowany przez wiele agencji prasowych na Za- 
chodzie, które zwróciły uwagę na rozbieżności w ocenie systemu panują- 
cego w Polsce dokonanej przez jezuitów i przez kardynała Wyszyńskiego. 
Tą drogą, poprzez prasę zagraniczną, treść komunikatu dotarła do pol- 
skiej Służby Bezpieczeństwa. Wśród polskiego duchowieństwa treść ko- 
munikatu była mało znana, z wyjątkiem samych jezuitów, którzy otrzy- 
mali tekst komunikatu wraz z listem generała zakonu o. Pedro Arrupe do 
Prymasa Polski kardynała Stefana Wyszyńskiego. SB postanowiła ten stan 
rzeczy zmienić, przystępując do rozpowszechnienia komunikatu wśród 
duchowieństwa i katolików świeckich, przy czym milczeniem pominięto 
list 00. Arrupe. 
Bydgoska Służba Bezpieczeństwa postanowiła wykorzystać treść ko- 
munikatu do przeprowadzenia działań dezintegracyjnych wśród ducho- 
wieństwa. Wykorzystując tajnych współpracowników, przystąpiono do 
propagowania wśród kapłanów tez zawartych w komunikacie wraz z od- 
powiednim komentarzem "sugerującym sposób patrzenia". Zadbano o to, 
aby został odpowiednio omówiony w "Słowie Powszechnym" i "Życiu 
Warszawy". Miano utwierdzić w swoim stanowisku osoby, które pozy- 
tywnie oceniały treść komunikatu, zaś osobom, które negowały obiekty- 
wizm komunikatu, tajni współpracownicy mieli wykazywać niesłuszność 
ich ocen. Zamierzano inspirować do wystąpień pozytywnie odnoszących 


- 203 -
>>>
się do komunikatu podczas konferencji dekanalnych. Podkreślano przy 
tym niewłaściwą postawę kardynała Wyszyńskiego oraz niektórych bi- 
skupów w stosunku do polityki państwa. Poprzez agenturę starano się 
stworzyć w społeczeństwie przekonanie, że to "państwo pragnąc unormo- 
wać sytuację Kościoła w Polce chciałoby dać mu określoną swobodę dzia- 
łania pod warunkiem, że siła oddziaływania, jaką dysponuje Kościół, nie 
zostanie użyta przeciwko ustrojowi, a wręcz odwrotnie będzie zbieżna ze 
społeczno-politycznymi interesami społeczeństwa i państwa". Zainspiro- 
wano też środowiska katolików świeckich do pisania listów, adresowa- 
nych do generała zakonu jezuitów o. Pedro Arrupe, wyrażających mu 
"uznanie za obiektywną ocenę jezuitów sytuacji kościoła w Polsce". I tak 
na przykład, tajny współpracownik o pseudonimie "Tadek" miał zainspi- 
rować Odział Powiatowy Stowarzyszenia "PAX" w Grudziądzu do wysła- 
nia zbiorowego listu uznaniowego, a tajny współpracownik o pseudoni- 
mie "Piotr" wraz ze swoim kolegą, księdzem z Krakowa miał przygotować 
odpowiedni dokument nawiązujący do komunikatu. z którego by wynika- 
ło, że pochodzi od grupy księży diecezji włocławskiej i następnie rozesłać 
go do dostojników hierarchii Kościoła katolickiego l? Podobnych działań 
można by wymienić więcej, miały one w zamiarze SB skompromitować 
politykę prowadzoną przez kardynała Stefana Wyszyńskiego jak również 
poderwać autorytet poszczególnych biskupów. 


I O. Stanisław Szymański 27 lutego 1949 r. został zatrzymany przez funkcjonariuszy WUBP 
w Bydgoszczy, którzy zarzucili mu inspiracyjną rolę w tworzeniu organizacji Polska Młodzież 
Katolicka. O. Szymański tego samego dnia. korzystając z chwili nieuwagi funkcjonariuszy UB, 
uciekł z przesłuchania. wyskakując przez okno w budynku WUBP. Do chwili ponownego aresz- 
towania w dniu 6 marca 1953 r. ukrywał się. następnie funkcjonował pod zmienionym nazwi- 
skiem. Po ponadrocznym śledztwie został skazany 9 czerwca 1954 r. na 8 lat więzienia, które 
opuścił, na skutek amnestii, 2 maja 1956 r. Zob.: AIPNBy, sygn. 66/3035. Akta w sprawie p-ko 
Szymańskiemu vel Wolniewicz Stanisław; J. Libiszewski. Księża katoliccy skazani przez Wojsko- 
wy Sqd Rejonowy w Bydgoszczy w latach 1945-1954, ..Kronika Bydgoska.', t. XVII: 1995. s. 49-50. 
2 AIPNBy, sygn. 069/1125, Akta WUBP - Bydgoszcz. t. l, Najważniejsze zakony w woj. bydgoskim 
i stopień ich rozpracowania [dokument] z 22 V 1953 r., k. 99. 
3 AIPNBy, sygn. 069/1125, t. l, Analiza pracy operacyjnej Sekcji 11 Wydziału VI za rok 1954 z 19 I 
1955 r., k. 107. 
4 O informatorze o pseudonimie .Jerzy.. pisano: ..Do współpracy chętny, materiały podaje praw- 
dziwe, spotkania odbywają się systematycznie. W wyniku kombinacji pogłębiono możliwości 
informatora, lecz nadal nie posiada głębszego dotarcia do jezuitów. (...) Informatora należy nadal 


- 204-
>>>
wykorzystywać do obserwowania i rozeznawania zewnętrznych przejawów działalności jezu- 
itów, należy nastawić informatora na to by wybrał sobie stałego opiekuna duchowego spośród 
jezuitów". AIPNBy, sygn. 069/1125, t. l. Raport z kontroli przeprowadzonej w Sekcji II Wydziału 
VI WUds.BP w Bydgoszczy w dniach lI-14IV 1956 r. z 14 IV 1956 r. 
s O informatorze ps. ..Grażyna.. czytamy: ..Informator do współpracy jest chętny, praca z nim odby- 
wa się systematycznie i idzie w dobrym kierunku. Ostatnio został wprowadzony do chóru jezuic- 
kiego". AIPNBy, sygn. 069/1125, t. 1. Raport z kontroli przeprowadzonej w Sekcji II Wydziału VI 
WUds.BP w Bydgoszczy w dniach Il-14IV 1956 r. z 14 IV 1956 r. 
6 AIPNBy, sygn. 069/1125, t. l,lnformacja o działalności zakonów w woj. bydgoskim z 27 11960 r. 
7 AIPNBy, sygn. 069/1262, Parafia św. Andrzeja Boboli 00. jezuitów za lata 1970-1972 , t. 2, Plan 
operacyjnego zabezpieczenia wizytacji kanonicznej w parafii p. w. św. Andrzeja Boboli w dn. 10-11 
V11972 r. 
8 AIPNBy, sygn. 069/1262, Parafia św. Andrzeja Boboli 00. jezuitów za lata 29 Vlll 1967-12 
XII 1970 r., t. l. Plan dot. kombinacji operacyjnej dot. jezuitów bydgoskich. 11 I 1968 r. 
9 AIPNBy, sygn. 069/1262, Parafia św. Andrzeja Boboli 00. jezuitów za lata 29 VlII 1967-12 XII 
1970 r., t. 1. 
10 A. Dudek, R. Gryz, Komuniści i Kościół w Polsce (1945-1989), Kraków 2003, s. 256. 
\1 AIPNBy, sygn. 069/1263, k. 60. 
12 Na mocy art. 86 ust. 3 ustawy z dnia 22 stycznia 1999 r. O ochronie informacji niejawnych 
(Dz. U. Nr 11, poz. 95 z późno zm.). 
13 O metodach walki z Kościołem prowadzonej przez peerelowskie służby bezpieczeństwa. Z Anto- 
nim Dudkiem, Janem Żarynem i prok. Andrzejem Witkowskim rozmawia Barbara Polak, ,.Biule- 
tyn Instytutu Pamięci Narodowej"", nr 1(24)/2003, s. 6, 9, 14. 
14 Por. A. Dudek, R. Gryz, Komuniści i Kościół w Polsce (1945-1989), Kraków 2003, s. 295-299. 
15 Treść komunikatu przytaczam na podstawie odpisu znajdującego się w dokumentach SB. AIPN- 
By, sygn. 069/1262, Parafia św. Andrzeja Boboli 00. jezuitów za lata 1970-1972, t. 2, Komunikat 
Biura Prasowego zakonu 00. jezuitów w Rzymie z dnia 27 11972 r. .,Ostrożny optymizm jezuitów 
w Polsce.' [odpis]. 
16 .,Pismo Okólne Biura Prasowego Sekretariatu Episkopatu Polski.', nr 7/180. 1972. s. 3. przekład 
z języka łacińskiego dokonany przez Sekretariat Prymasa Polski. 
17 AIPNBy. sygn. 069/1262, Parafia św. Andrzeja Boboli 00. jezuitów za lata 1970-1972, t. 2, Kierun- 
kowy plan działań w sprawie komunikatu Kurii Generalnej Zakonu 00. jezuitów w Rzymie z dn. 
2711972 r. na temat sytuacji zakonu i kościoła w Polsce [pisma naczelnika Wydziału IV KW MO 
w Bydgoszczy ppłk. H. Dojerskiego z 13 III 1972 r. i 28 IV 1972 r.].
>>>
"Materiały operacyjne dotyczące generała zakonu o. Pedro Arrupe" 
- wybór dokumentów 


Nrl 


1969 maj 4, Tomń - Informacja o mającym nastąpić przyjeździe do Pol- 
ski generała Towarzystwa Jezusowego ojca Pedro Armpe. 


Toruń 7 maja 1969 roku ab 
"Tajne" 
egz. nr ... 


Do Naczelnika Wydziału IV 
KW MO Służby Bezpieczeństwa 
w Bydgoszczy 


Informacja 


Ustalono, że w dniu 16 maja br. nastąpi przyjazd do Polski generała 00. 
jezuitów z Rzymu. W programie wyżej wymieniony przewiduje wizytacje 
Domów Towarzystwa Jezusowego w następującej kolejności: Gdańsk, Byd- 
goszcz, Toruń (dnia 20 maja br.). 
Superior 00. jezuitów w Toruniu o. Mirosław Żajkowski na dzień 20 
maja br. zaprosił również ordynariusza diecezji chełmińskiej biskupa Ka- 
zimierza Kowalskiego - uzasadniając: "rozumiemy doskonale ogrom prac, 
które spadają na barki arcypasterza naszej diecezji, ale są w życiu chwile 
niepowtarzalne i taką chwilę chcemy przeżyć w dniu 20 maja br. w Toru- 
niu wspólnie z naszym arcypasterzem i ojcem naszej rodziny zakonnej 
i uniwersyteck.iej. W imieniu obu tych społeczności kieruję do waszej eks- 
celencji słowa prośby i serdecznie zapraszam". 


- 206-
>>>
Jak wynika z dotychczasowego rozeznania, to duszpasterstwo akade- 
mickie przygotowuje młodzież studiującą na tutejszej uczelni - pozostają- 
cą w bezpośrednich kontaktach z 00. jezuitami do spotkania z generałem 
i ordynariuszem. 
I-I kpt. Mgr Jan Bytner C 


Wykonano w 2 egz.: 
l egz. adresat 
2 egz. ala 
opr. MŁ. druk LH. lOBO 


Źródło: AIPNBy, sygn. 069/1263, k. 2 Materiały operacyjne dot. ob. 
o. Pedro Arrupe - gen. zakonu jezuitów, mps. 


Nr2 


1969 maj 16, Bydgoszcz - Plan zabezpieczenia dopływu infonnacjiz prze- 
biegu wizyty o. Pedro Arrupe w Bydgoszczy i w Toruniu w dniach 20 i 21 
maja 1969 r. 


Bydgoszcz, dnia 16 maja 1969 f. 


"Zatwierdzam "a 


Plan 


zabezpieczenia dopływu informacji z przebiegu 
pobytu generała zakonu jezuitów w Bydgoszczy i Toruniu 
w dniu 20 i 21 V 1969 r. 


I. W dniach od 16-30 maja br. przebywał będzie w Polsce generał zako- 
nu jezuitów o. Pedro Arrupe. Zasadniczym celem przyjazdu jest wizytacja 
obu prowincji polskich zakonu, pierwsza w historii jezuitów na ziemiach 
polskich. Przyjazd ten wykracza ze względu na swój program i charakter 
poza normalne wizytacje kanoniczne zako!lów. 


- 207 -
>>>
W komunikacie do wiernych wywieszonym w kościele 00. jezuitów 
bydgoskich zamieszczono m.in. zdanie, że o. generał .....przybywa, aby 
poznać problematykę polską i ocenić pracę duszpasterską w naszym kra- 
ju". Zgodnie z poleceniem dyrektora Departamentu IV MSWIB z dnia B V 
1969 r. należy organizować zabezpieczenie pobytu generała jezuitów w za- 
kresie: 


- szerokiego uruchomienia agentury, zarówno zakonnej, jak i świeckiej; 
- pełnego wykorzystania środków zabezpieczenia technicznego; 
- dokumentowania fotograficznego, nagrywania przemówień i kazań; 
- zwrócenia uwagi na ciekawsze kontakty świeckie (działacze katoliccy, 
dyplomaci i - pracownicy placówek zagranicznych, zagraniczna służ- 
ba prasowa itd.). 


Program pobytu generała zakonu jezuitów w domach zakonnych w Byd- 
goszczy i Toruniu przewiduje (według danych Dep[artamentu] IV MSW): 


20 V 1969 f. w Bydgoszczy: 
godz. 13:00 bc Przyjazd do Bydgoszczy i powitanie w bramie 
kościoła przy Pl. Kościeleckim 7 lub domu 
Zakonnym ul. Farna 2. 
godz. 14:00 Obiad w Domu Zakonnym w Bydgoszczy przy 
ul. Farnej 2/4. 
godz. 15:30 Konferencja z księżmi Torunia i Bydgoszczy 
w domu jak wyżej. 
godz. 17:00 Msza św. koncelebrowana i kazanie 
dla studentów m[iasta] Bydgoszczy. 
godz. lB:30 Odjazd do Torunia. 


20 V 1969 r. w Toruniu: 
godz. ... Przyjazd do Torunia i powitanie. 
godz. 19:30 Przemówienie do studentów i kolacja z biskupami. 


21 V 1969 r. 
godz. 6:00 


Śniadanie i wyjazd do Kalisza. 


- 208-
>>>
[I. Planowane przedsięwzięcia operacyjne: 


1. Dopływ informacji dot[yczący] czynionych przez 00. jezuitów bydgo- 
skich przygotowań do przyjazdu gencrała zakonu, ewentualnych zmian 
w programie, nieoficjalnych wystąpień i komentarzy generała podczas 
posiłków, rozmów indywidualnych z ojcami, konferencji itp. zapew- 
niony zostanie przy pomocy następujących źródeł: 


a) t[ajny] w[spółpracownik] ps. "Ostrożny", obsługiwany przez tow. 
Napierałę, spotkania z nim odbędą się w dniach 17 i 21 bm. 
b) t[ajny] w[spółpracownik] ps. "Apollo", pozostający na łączności tow. 
Suchodolskiego, spotkania planuje się odbyć w dn. 16 i 21 V br. 
c) t[ajny] w[sp6łpracownik] ps. "Kaczmarski", na kontakcie ppłk. II. Dojer- 
skiego, spotkania z t.w. uzależnia się od terminu jego powrotu z Warszawy, 
d) techniczne źródła krypt[onim] "Znajomy" i "Bystrzy". Odpowiedzial- 
nym za właściwc i wszechstronne wykorzystanie tych źródeł czyni 
się Wydział "T"19, który na bieżąco dostarczał będzie Wydziałowi 
IV informacje w zakresie jak wyżej. d 


2. Wydział "T" przygotuje środki techniczne (minifony i nadajnik) do nagra- 
nia przebiegu powitania generała i głoszonych przez niego i innych ojców 
kazań oraz oddeleguje fotografa wraz z niezbędnym sprzętem celem foto- 
graficznego dokumentowania przebiegu publicznych uroczystości. 


Odpowiedzialny za wykonanie: e 
3. Wydział "B"2o zastosuje obserwację za generałem" jezuitów na okres 
jego pobytu w Bydgoszczy i Toruniu ze zwróceniem uwagi na wszelkie 
jego kontakty (jak we wstępie), zachowanie się wicrnych podczas uro- 
czystości publicznych (nastroje, komentarze, ocena). 


Odpowiedzialny za wykonanie: f 


4. Wydział 111 21 i grupa II Wydziału IV 2 2 wykorzysta posiadane przez sie- 
bie źródła informacji w środowisku studenckim i aktywu klerykalnego 
pod kątcm czynionych przez to środowisko przygotowań do spotkania 
z ojcem generałem w Bydgoszczy i Toruniu, a następnie uzyska z prze- 


- 209 -
>>>
biegu uroczystości wszelkie informacje dot[yczące] komentarzy i oce- 
ny z pobytu generała. 
Odpowiedzialni za wykonanie: g 
s. Wydział 11 23 zwróci operacyjną uwagę na osoby pozostające w jego za- 
interesowaniu by ustalić ewentualne próby nawiązania kontaktów z ge- 
nerałem, ich charakter. 


Odpowiedzialny za wykonanie: hi 


6. Poszczególne publiczne wystąpienia 00. jezuitów nagrają: dnia 20 V 69 r. 
godz) powitanie przy kościele lub Domu Zakonnym 
tow. tow. Suchodolski, Gotowicz L. 


7. Dnia 20 V 69 r. godz. 17:00 w kościele jezuitów kazania: 
tow. tow. Suchodolski, Gotowicz L. 
oraz t[ajny] w[spółpracownik] pozostający na kontakcie 
tow. Różyckiego z Wydziału III. 
B. Meldunki do Dep[artamentu] IV MSW i władz partyjnych o pobycie 
generała sporządzał będzie tow. Grzybowski. 
9. Wydział Prewencji Ogólnej i Ruchu Drogowego spowoduje zabezpiecze- 
nie ładu i porządku w rejonie publicznych uroczystości kościelnych zwią- 
zanych z przyjazdem.o. generała według oddzielnie opracowanego planu. 
Uwaga: 
Plan przedsięwzięć operacyjnych dot[yczący] pobytu generała w Toru- 
niu nadeśle Służba Bezpieczeństwa KMiP MO z Torunia. 


Wykonano w 2 egz. 
Egz. nr 1 - Kierownictwo wydziału IV w/m. 
Egz. nr 2 - sprawa 
Oprac. B.S/E.N. 
Druk WW poz.655 
ppłk H[enryk] Dojerski kl 
Źródło: AIPNBy, sygn. 069/1263, k. 19-23, Materiałyoperacyjnedot. ob. 
o. Pedro Arrupe - gen. zakonu jezuitów, mps. 


-210-
>>>
Nr3 


1969 maj 17, Bydgoszcz - Doniesienie tajnego współpracownika ps. 
"Ostrożny" dotyczące pobytu o. Pedro Arrupe w Bydgoszczy. 


Bydgoszcz, dnia 17 maja 1969 r. 


Źrodło: t[ajny] w[spółpracownik] ..Ostrożny" 
Przyjął: kpt. E. Napierała 
Dnia 17 V 1969 r. 


Tajne 
Egz. nr 2 a 


Doniesienie 
(spisane ze słów t [ajnego] w[spółpracownika]) 


Treść: 
1) Program pobytu generała zakonu 00. jezuitów na terenie tut[ejsze- 
go] województwa przedstawia się następująco: 


Dnia 20 maja br. 
godz. 13:00 - przyjazd samochodem do Bydgoszczy, bezpośrednio do 
domu 00. jezuitów bydgoskich przy ul. Farnej 2/4. o. generałowi (Hisz- 
pan) towarzyszy 14 osób (m.in. asystent generała, prowincjał warszawski 
00. jezuitów [Władysław] Janczak, tłumacz - o. Szymusiak, fotoreporter, 
redaktor ..Słowa Powszechnego" z Warszawy - eksjezuita Kundzik) . 
Po przyjeździe w/w w jadłodajni 00. jezuitów przy ul. Farnej 2/4 wy- 
dany zostanie obiad, z którego skorzystają: generał wraz ze świtą, bp. 
L[ ucjan] Bernacki 24 , obaj dziekani bydgoscy25, ks. [Kazimierz] Warda jako 
proboszcz parafii Fara i miejscowi jezuici. Po obiedzie i krótkiej przerwie, 
w tym samym miejscu, w jadalni, odbędzie się wewnętrzna konferencja 
duszpasterska, w której wezmą udział także i 00. jezuici toruńscy (po jej 
zakończeniu odjadą do Torunia, by przygotować się do przyjęcia o. gene- 
rała u siebie). Przypuszcza się, że o. generał nie będzie poruszał zagad- 
nień społeczno-politycznych (bunika tych sprawb). 


- 211 - 


.
>>>
Godz.l7:00 - uroczysta msza św. i kazanie w kościele 00. jezuitów przy pl. 
Kościeleckich - dla wszystkich wiernych. Przed głównym wejściem do ko- 
ścioła o. generałowi wręczone zostaną kwiaty. Mszę odprawi aż ośmiu ojców. 
Uroczystego powitania w imieniu miejscowych jezuitów dokona superior 
o. M. Joeck. W czasie mszy o. generał wygłosi kazanie w języku francuskim, 
które na język polski przetłumaczy prof. o. Szymusiak z Warszawy. We 
mszy uczestniczyć będzie bp L. Bernacki. Po mszy o. generał wraz otocze- 
niem i o. M Joeckiem odjadą bezpośrednio spod kościoła do domu 00. jezu- 
itów w Toruniu. W godzinach wieczornych) w tamtejszym kościele akade- 
mickim, o. generał weźmie udział w nabożeństwie oraz wygłosi kazanie dla 
studentów. Po mszy odbędzie się kolacja z udziałem ord [ynariusza] bpa K[azi- 
mierza] Kowalskiego. Tam też b
dzie nocował. 


Dnia 21 maja br. 
Udział o. generała w rannej mszy św(iętej], śniadaniu) konferencji we- 
wn
trznej 00. jezuitów toruńskich, obiedzie (obecny b
dzie bp K. Kowal- 
ski). Po obiedzie nastąpi odjazd. 


W dniu dzisiejszym o. generał wraz ze świtą podejmowany jest w War- 
szawie przez prymasa St[efana] Wyszyńskiego. W dniu 30 maja br. roz- 
mawiał będzie z centralnymi władzami państwowymi (m.in. z Urzędem 
ds. Wyznań). 
2) 00. jezuici bydgoscy sprawdzili listy wyborców (każdy z nich posiada 
numerek lp. listy). Ocenia się, iż każdy z nich weźmie udział w głosowaniu 26 . 
Ojciec W[acław] Jazewicz nie posiadał dotychczas dowodu osobistego (swe- 
go czasu wrócił z wi
zienia w ZSRR). W tej sprawie superior o. M. Joeck był 
osobiście w biurze dowodów osobistych KM MO w Bydgoszczy (otrzyma 
dowód). Zwierzchnie władze 00. jezuitów nie wydawały żadnych ewentual- 
nych wytycznych w sprawie zaj
cia określonej postawy podczas głosowania. 


Oprac[owanie] i druk. EN 


Za zgodność c 


Źródło: AIPNBy, sygn. 069/1263, k. 26-27, Materiały operacyjne dat. ob. 
o. Pedro Arrupe - gen. zakonu jezuitów, mps, kopia. 


-212- 


.
>>>
. 


Fotografie wykonane przez funkcjonariuszy 
Służby Bezpieczeństwa w TamO£h inwigilacji o. Armpe. 


., 
.- .. , 

 ." 
.- I 
ł 
,/ 
 l' 
.. .. 
.. i 
-_1-, \ !I 

. 
.. 
,. L 
i- .. .. 
.. 


ł ,I 


\ 
, 


, 



. 


. 


, 


- 


!'" 


- -- 


""'" 


-213-
>>>
. .. 
.... ... 
w .. .1 'ł 
. . 
, "- '"lit 

 ... 

 r , 
" 

 
. , 
J 

 
? .-.." 
. 


. 


ł: 


. 



 


, 
. 
... 


6 


- 
 


-- 


..::.... 


-.= 


6970 IlE 


- 


..-- 


- 


-- 


-- 
- 


-- 


-214-
>>>
Nr4 


1969 maj 20, Bydgoszcz - Komunikat zastępcy naczelnika Wydziału "B" 
KW MO w Bydgoszczy oprowadzonej obserwacji o. Pedro Arrupe 


Bydgoszcz a , dnia 20 maja 1969 r. 


L - O 257/0236/69 
Do nr: D-02358/69 


Tajne 
Egz. Nr l b 


Komunikat 
z dnia 20 maja 1969 r. dot[yczący]: 
prowadzonej obserwacji za obyw[atelem] Pedro Arrupe - 
generał zakonu Jezuitów, na terenie m. Bydgoszczy, 
któremu nadano ps. "Generał" 


o godzinie 12:35 grupa obserwacyjna Wydziału "B" Gdańsk w miejscowości 
Dolna Grupa k/Grudziądza przekazała nam pod dalszą obserwację figuranta ps. 
"Generał". W/w jechał z kierunku Gdańska do Bydgoszczy samochodem marki 
"Fiat 125 p" nr rejestr[acyjny] 6970 WE. W samochodzie obok kierowcy siedział 
jakiś mężczyzna z otoczenia figuranta, natomiast "Generał" siedział na tylnym sie- 
dzeniu. Na trasie, która prowadziła przez Świecie, nigdzie nie zatrzymywali się. 
O godz. 13:20 przyjechali do Bydgoszczy, przejeżdżając następującymi ulicami: al. 
l Maja, pl. Zjednoczenia, ul. Mostowa, przez Stary Rynek na ulicę Farną. Tutaj 
zatrzymali się przed domem nr 4, "Generał" oraz jadący z nim mężczyzna wysiedli 
z samochodu i udali się do wspomnianego domu nr 4, była godzina 13:28. 
O godzinie 16:50 "Generał" wyszedł z plebanii przy ulicy Farnej 4 i z dwoma 
księżmi wsiadł do samochodu marki "Fiat" nr rej. 6970 WE i odjechali ul[icami:] 
Stary Rynek, Mostową, Grodzką, Podwale, Magdzińskiego, plac Kościeleckich, 
Bernardyńska, Jagiellońska, pl. Zjednoczenia, Mostowa, Grodzka, Przy Zamczy- 
sku, zatrzymując się przed kościołem jezuitów przy pl. Kościeleckich. 
O godz. 17:00 "Generał" wysiadł z samochodu, na którego w drzwiach kościo- 
ła czekała procesja. Z samochodu "Generał" udał się bezpośrednio do kościoła, 
wprowadzony uroczyście z procesją. 
W kościele odbyło się powitanie "Generała" w czasie którego przemawiali w języ- 
ku polskim i francuskim dzieci, młodzież, dorośli, jeden z księży, oraz biskup. Pod- 
czas mszy kazanie wygłosił "Generał", które tłumaczone było na język polski. 
Po skończonych uroczystościach w kościele, o godz. 19: 10 "Generał" zo- 
stał wyprowadzony do wyjścia z kościoła przez procesję, a zebrany tłum wier- 


-215-
>>>
nych, około 200 osób, próbował wznosić okrzyki: "Sto lat" i "Niech żyje", 
jednak nie bardzo im się to udawało. Przed wyjściem "Generała" z kościoła, 
samochód jego zajechał przed główne wyjście z kościoła, do wozu wsiadł "Gene- 
rał" z dwoma księżmi i odjechali ul. Toruńską, Wł. Bełzy, Fabryczną przez Łę- 
gnowo, betonówką w kierunku Torunia. Na trasie za miejscowością Przyłubie, 
samochód "Generała" zatrzymał się na szosie w lesie. Pasażerowie wysiedli z sa- 
mochodu i weszli do lasu. Postój trwał około 5 min. O godz. 19:45 pojechali dalej, 
zatrzymując się w Toruniu przed kościołem jezuitów przy Rynku Staromiejskim, 
gdzie po wyjściu z samochodu został powitany przez zebranych wiernych i po- 
dobnie jak w Bydgoszczy - uroczyście wprowadzony do kościoła, w którym ofi- 
cjalnie witano go. Po zakończeniu uroczystości w kościele, "Generał" został wy- 
prowadzony procesją bocznym wyjściem przez podwórze na teren plebanii. Była 
godzina 21 :50. Przed wejściem "Generała" do plebanii wierni, których zebrało się 
około 100 osób, wznosili okrzyki: "Niech żyje" i odśpiewali "Sto lat". Bezpośred- 
nio po uroczystościach w kościele, do plebanii zostali zaproszeni studenci, na 
spotkanie z "Generałem". Spotkanie ze studentami odbyło się w budynku pleba- 
nii w świetlicy na II piętrze. W spotkaniu uczestniczyło około 100-150 osób, szcze- 
gólnie młodzieży studenckiej. Młodzież do plebanii wchodziła wejściem przez 
podwórze, oraz od strony ulicy PiekarY:. Między innymi po wyjściu z kościoła 
głównym wyjściem, udał się na to spotkanie były figurant ps. "Karzeł". 
O godzinie 22:40 spotkanie z "Generałem" zakończyło się, po którym stu- 
denci zachowując spokój, rozeszli się małymi grupkami. Natomiast "Gene- 
rał'. pozostał w plebanii na nocleg. O godzinie 23:00 obserwację przerwano 
do dnia następnego. Nadmienia się, że w czasie podróży "Generała" z Byd- 
goszczy do Torunia, towarzyszył mu samochód z czterema księżmi t[o] j[est] 
taxa nr rejestr[acyjny] 3983 Be. 
W czasie trwania uroczystości w związku z pobytem "Generała" zanotowano 
niżej wymienione samochody: PG - 1772 "Mercedes", WA - 4430 "Simca", WO- 
0004 "Mercedes", WG - 8066 "Citroen", GF - 0763 "Nysa" - z napisem na drzwiach 
Garaże Sopot, BO - 3517 (taxa). 


Z[astęp]ca Naczelnika Wydziału "B" 
mjr Zenon lakubowski d 


Wykonano w 2 egz. 
1 egz. - wydział IV w/m 
2 egz. - a/a kpt. MG 


druk.HP /poz.maszyn. 215/69 
Źrodło: AIPNBy, sygn. 069/1263, k. 32-33, Materiały operacyjne dol. ob. 
o. Pedro Arrupe - gen. zakonu jezuitów, mps. 


-216-
>>>
Nr5 


1969 maj 20, Bydgoszcz - pismo Naczelnika Wydziału IV KW MO 
w Bydgoszczy do Naczelnika Wydziału "T" KW MO w Bydgoszczy w spra- 
wie dokumentowania przebiegu wizyty o. Pedro Arrupe za pomocą tajnej 
fotografii. 


Bydgoszcz a , dnia 20 maja 1969 r. 


Tajne 


Egz. Nr 2 b 
Naczelnik Wydziału "T" 
w miejscu 


W dniu 20 maja br. przebywał będzie w Bydgoszczy generał zakonu 
jezuitów o. Pedro Arrupe. Z jego udziałem o godz. 17:00 odbędą się ofi- 
cjalne uroczystości kościelne dla wiernych i studentów m. Bydgoszczy. 
W związku z tym zachodzi konieczność dokumentowania fotogra- 
ficznego przebiegu tej imprezy. Proszę zatem o delegowanie fotografa, 
który wykona te czynności zgodnie z zatwierdzonym planem przez 
z[astęp]cę Komendanta Wojewódzkiego MO ds. Służby Bezpieczeństwa 
w Bydgoszczy. 
Powitanie generała nastąpi przed domem zakonnym ul. Farna 2 mię- 
dzy godziną 12:00 a 13:00. 


ppłk H[enryk] Dojerski C 


Wykonano w 2 egz. 
Egz. nr 1 adresat 
Egz. nr 2 a/a 
Oprac. BS druk JG 


Źródło: AIPNBy, sygn. 069/1263, k. 34, Materiały operacyjne dot. ob. 
o. Pedro Arrupe - gen. zakonu jezuitów, mps, kopia. 


-217-
>>>
Nr6 


1969 maj 21, Toruń - Komunikat zastępcy naczelnika Wydziału .,B" z KW 
MO w Bydgoszczy dotyczący prowadzonej obserwacji o. Pedro Arrupe. 


Toruń a , dnia 21 maja 1969 roku 


Tajne 


Egz. nr 2 b 


Komunikat 
z dnia 21 maja 1969 roku 
dotyczący prowadzenia obserwacji 
za figurantem ps. ..Generał" 


Obserwację rozpoczęto o godzinie 5:45 pod czasowym miejscem pobytu 
"Generała". O godzinie 6:00 do plebanii zaczęli schodzić się księża, którzy 
uczestniczyli w pożegnaniu figuranta. Około godziny 6:15 "Generał" w asy- 
ście księży przyszedł do kościoła, ubrany w szaty podróżne. W tym czasie 
w kościele było niemal pusto. O godzinie 6:25 z podwórza plebanii (tu par- 
kował całą noc) przed główne wejście kościoła jezuitów zajechał samochód, 
którym podróżuje "Generał". W tym czasie z kościoła wyszedł "Generał" 
w towarzystwie dwóch księży, którzy wsiedli do samochodu i odjechali 
do Włocławka. Żadnych pożegnań w tym czasie nie było. 
O godzinie 7:15 "Generał" samochodem zajechał na plac przed pała- 
cem biskupim we Włocławku. W tym czasie na placu przed pałacem stały 
już dwa samochody nr rej[estracyjne:] WO - 0004 i WG - B066. O godzinie 
7:50 samochody te wyjechały spod pałacu, a za nimi samochód z "Genera- 
łem" nr rej[estracyjny:] 6970 - WE. Samochód "Generała" zatrzymał się 
przed katedrą, z którego wysiadł "Generał" z księżmi. Samochód nato- 
miast zajechał przed seminarium, przed które zajechały wspomniane dwa 
samochody. "Generał" w towarzystwie księży udał się do katedry, w któ- 
rej przebywał przez 10 minut. O godzinie B:OO, po wyjściu z katedry, "Ge- 
nerał" z grupą księży przeszedł do seminarium. O godzinie B:40 "Generał" 
wyszedł z seminarium, wsiadł do swego samochodu w towarzystwie dwóch 


-218-
>>>
księży i odjechali przez Brześć Kujawski w kierunku Kalisza. Tą samą tra- 
są pojechały wcześniej wspomniane dwa samochody. O godzinie 9:00 na 
trasie Brześć Kuj. - Lubraniec, obserwację przerwano. 


Z[astęp]ca Naczelnika Wydziału ..B" 
mjr Zenon Jakubowskie 


Wykonano w 2 egz. 
Egz. nr 1 - wydz.IV w/m 
Egz. nr 2 - a/a 
Druk HP/poz. dz. maszyny 215/69 


Źródło: AIPNBy, sygn. 069/1263, k. 35, Materiały operacyjne dot. ob. 
o. Pedro Arrupe - gen. zakonu jezuitów, mps 


b 


W górnym lewym rogu pieczęć podłużna Komenda Miejska Milicji Obywatelskiej w Toruniu oraz 
l.dz. Go-08581/69. 
U góry pośrodku odręczna dekretacja: T. Suchodolski. Z treścią niniejszego pisma proszę zapo- 
znać również tow. Chłądo 10 V i nieczytelna parafa. 
Obok pieczęć: I Zastępca Komendanta Miejskiego i Powiatowego Milicji Obywatelskiej i Służby 
Bezpieczeństwa w Toruniu i podpis nieczytelny. 


c 


a Powyżej nieczytelny podpis. 
18 Departament IV i jego odpowiedniki w terenie powstał w MSW w połowie 1962 r. Zadaniem tego 
pionu była walka z Kościołem katolickim. Przed utworzeniem Departamentu IV Kościołem kato- 
lickim zajmowały się kolejno piony organów bezpieczeństwa państwa: Wydział V w Departa- 
mencie V MBP i jego odpowiedniki w terenie (w latach 1945-1953); Departament XI MBP i jego 
odpowiedniki w terenie (w latach 1953-1954); Departament VI Kds. BP (w latach 1954-1956); 
Wydział V w Departamencie III MSW (w latach 1956-1962). 
b Godzina wpisana odręcznie. 
c Dopisane odręcznie z Gdyni wyjeżdża o 10:30. 
19 Wydział "T' odpowiednik w terenie Biura ,.T" w MSW zajmującego się techniką operacyjną. Tech- 
nikę operacyjną organy bezpieczeństwa państwa stosowały od samego początku, tj. od 1944 r. 
W czerwcu 1954 r. powołano Departament Techniki Operacyjnej, który w listopadzie 1956 r. prze- 
kształcono w Biuro "T". 
d Dopisane odręcznie zabezpieczy przebieg konferencji godz 15:30 oraz obiad godz 13:00. 
e Wpisane odręcznie kpt. Piotrowski. 
20 Wydział "B.. odpowiednik w terenie Biura "B" MSW zajmował się prowadzeniem obserwacji ,.wro- 
gich osób". 
Wpisane odręcznie mjr Jakubowski. 


-219-
>>>
21 


Wydział III był odpowiednikiem w terenie Departamentu III MSW zajmującego się walką 
z działalnością antypaństwową w kraju. Był to najbardziej rozbudowany pion SB. w skład 
którego weszła większość departamentów zlikwidowanego w 1956 r. Komitetu ds. Bezpie- 
czeństwa Publicznego. 
Referat II Wydziału IV na szczeblu wojewódzkim był odpowiednikiem Wydziału II Departamen- 
tu IV MSW, który zajmował się zakonami żeńskimi i męskimi. 
Wpisano odręcznie Tow. Różycki Wydz. III. Tow. Chłąd Wydz. IV. 
Wydział II na szczeblu wojewódzkim był odpowiednikiem Departamentu II MSW zajmującego 
się kontrwywiadem. 
Wpisane odręcznie T. Rybak. 
Obok na lewym marginesie dopisane odręcznie rozmawiałem z T. Michałowskim dn. 19 V 69 
godz. 20:00 i podpis nieczytelny. 
Wpisane odręcznie 13:00. 
Powyżej nieczytelny podpis i pieczqtka Naczelnik Wydziału IV KW MO w Bydgoszczy. 
Poniżej dopisano odręcznie Uwaga: Egzemplarz nr. 2 niniejszego planu zniszczono 


22 


g 
23 


h 


; 
k 
I 


Wpisane odręcznie. 
Sufragan gnieźnieński. 
W 1966 r. dziekanem Dekanatu Bydgoskiego I był ks. szamb. dr Stanisław Wiśniewski, prob. par. 
ŚWiętych Apostołów Piotra i Pawła w Bydgoszczy, dziekanem Dekanatu Bydgoskiego II był 
ks. prałat Mieczysław Konieczny. prob. par. Św. Trójcy w Bydgoszczy. 
Wstawiony odręcznie cudzysłów.. '.. 
26 Chodzi o głosowanie podczas wyborów do rad narodowych wszystkich stopni i do Sejmu PRL 
V kadencji, które odbyły się l VI 1969 r. 
Powyżej podpis nieczytelny. 


a 


24 


25 


b 


c 


a 


W górnym lewym rogu pieczqtka Komenda Milicji Obywatelskiej Woj. Bydgoskiego. 
Liczba wpisana odręcznie. 
W tekśde Piekarskiej. 
Powyżej podpis nieczytelny. 
W górnym lewym rogu pieczqtka Komenda Milicji Obywatelskiej Woj. Bydgoskiego i odręcznze 
wpisana liczba dziennika D - 02426/69. 
Liczba wpisana odręcznie. 
Powyżej nieczytelny podpis. 


b 


c 


d 


a 


b 


c 


a 


W górnym lewym rogu pieczqtka Komenda Milicji Obywatelskiej Woj. Bydgoskiego i L.dz. L-O 257/ 
0236/69. 
Liczba wpisana odręcznie. 
Powyżej podpis nieczytelny. 


b 


c
>>>
Alicja Paczoska 


Reakcje mieszkańców Bydgoszczy 
na zniknięcie i śmierć ks. Jerzego Popiełuszki 
w meldunkach dziennych 
Służby Bezpieczeństwa 


Upłynęło dwadzieścia lat od męczcńskiej śmierci ks. Jerzego Popie- 
łuszki. Dnia 19 paździcrnika 19B4 r. ksiądz Jerzy Popiełuszko odprawił 
w kościele pw. Świętych Polskich Braci Męczenników w Bydgoszczy Mszę 
św. za Ojczyznę i ludzi pracy oraz poprowadził nabożeństwo różańcowe 
w tych samych intencjach. Tcgo samego dnia późnym wieczorem w dro- 
dze powrotnej do Warszawy, w okolicach miejscowości Górsk k. Torunia 
został uprowadzony, a nast
pnie bestialsko zamordowany przez funkcjo- 
nariuszy SB z Warszawy: kpt. Grzegorza Piotrowskiego, por. Leszka Pęka- 
lę i pOL Waldcmara Chmielewskiego. Do dziś nie \yiadomo, kto i kiedy 
podjął decyzję o zabiciu księdza. Nie wiadomo też, na jakim szczeblu za- 
padła decyzja. 
Nadzór nad śledztwem objął osobiście minister spraw wewn
trznych, 
generał Czesław Kiszczak. Dnia 27 października 19B4 L W przemówie- 
niu telewizyjnym oświadczył, iż aresztowano sprawców porwania ksi
- 
dza Popiełuszki. 30 października z zalcwu koło Włocławka wydobyto 
zwłoki zamordowancgo księdza. Jego pogrzeb był manifestacją, której 
skali i znaczenia nie sposób przecenić. Po raz pierwszy od wprowadze- 
nia stanu wojennego pojawiły się na nim oficjalnc delcgacje "Solidarno- 
ści", przybyłe z różnych stron kraju. Księdza Popiełuszkę pochowano 
przy kościele św. Stanisława Kostki, który to kościół stał si
 od tego cza- 
su sanktuarium "Solidarności". Proces zabójców księdza Popiełuszki to- 
czył się przed Sądem Wojewódzkim w Toruniu od 27 grudnia 19B4 do 7 
lutego 19B5 L; zapadły w nim wyroki od 14 do 25 lat więzienia. Spraw- 
ców zabójstwa przedstawiono jako odosobnioną grupę, której celem było 


-221-
>>>
w gruncie rzeczy skłócanie społeczeństwa ze skądinąd praworządną i dą- 
żącą do zgody władzą. 1 
Męczeńska śmierć księdza Jerzego odbiła się szerokim echem w całym 
świecie. Napięcie społeczne i religijna refleksja związana z porwaniem i mę- 
czeństwem duszpasterza narastały stopniowo, w miarę jak przybywało wia- 
domości o wydarzeniach, gdy wraz z nimi malała nadzieja na ocalenie. Rów- 
nież mieszkańcy ziemi bydgoskiej byli wstrząśnięci tą tragedią i wyrazili 
swój sprzeciw wobec łamania prawa przez "stróżów porządku publiczne- 
go". Reakcje społeczne na śmierć księdza Jerzego skrupulatnie dzień po 
dniu opisywał zastępca szefa Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych 
ds. Bezpieczeństwa w Bydgoszczy. Każdego popołudnia meldunki z Byd- 
goszczy przekazywane były szyfrogramem do dyżurnego operacyjnego 
Gabinetu Ministra Spraw Wewnętrznych w Warszawie. Dzięki nim władze 
centralne wiedziały, jakie nastroje panują w społeczeństwie i czego można 
się spodziewać w odpowiedzi na to tragiczne zdarzenie. 
Dokumenty po byłych tajnych służbach PRL-u, dotyczące opozycji i oporu 
społecznego, przechowywane są w archiwum Instytutu Pamięci Narodowej 
w Bydgoszczy. Po raz pierwszy udostępniamy je czytelnikom. Niemożliwe 
było przytoczenie ich na łamach "Kroniki Bydgoskiej" w całości. Publikuje- 
my tutaj tylko te fragmenty dokumentów, które bezpośrednio nawiązują do 
śmierci księdza Jerzego. Od listopada 19B4 do lutego 19B5 r. nie wszystkie 
meldunki nawiązywały do śmierci księdza Jerzego, dlatego niektóre dni 
zostały z nich pominięte i nie przygotowano ich do druku. 
Meldunki spisywane były bezpośrednio po opisywanych wydarzeniach 
i dlatego są bezcennym źródłem historycznym, oddającym atmosferę tragicz- 
nych dni, które rozegrały się 20 lat temu. Naszym zdaniem, nie wymagają 
dłuższego komentarza historycznego, bo chociaż są raportami urzędnika, 
zawierają bardzo duży ładunek emocjonalny. Ukazują patriotyczną postawę 
mieszkańców Bydgoszczy oraz odwagę duchownych, którzy do dziś pracują 
w parafiach na terenie miasta. Niech więc przemówią same dokumenty. 


20 października 1984 


,,[...] Dnia 19 bm. o godzinie lB.OO w kościele przy ulicy Lubińskiej 3 
w Bydgoszczy (Osiedle Wyżyny) odbyła się druga msza w ramach duszpa- 
sterstwa ludzi pracy. Celebrował ją ks. Popiełuszko z Warszawy, którego 


- 222-
>>>
przybycie zebrani w kościele przyjęli owacyjnie oklaskami. W trakcie nabo- 
żeństwa kazania nie głoszono. Na zakończenie mszy ks. J[erzy] Osiński 2 
zakomunikował, że minęła pierwsza rocznica przyznania L[ echowi] Wałę- 
sie pokojowej nagrody Nobla i z tej okazji przesyła jubilatowi życzenia. 
Po mszy rozpoczął się różaniec, w trakcie którego po odczytaniu po- 
szczególnych wersetów na temat prawd wiary ks. Popiełuszko przedsta- 
wił krótkie pięciominutowe własne refleksje: 
- W pierwszym wystąpieniu poruszył problem prawdy i kłamstwa 
stwierdzając m.in. że ludzi głoszących prawdę jest znacznie mniej niż tych, 
którzy kłamią. 
- [W] następnym wystąpieniu poruszył sprawę cenzury m.in. mówiąc, że 
nawet w publikacjach katolickich w przemówieniach zmarłego prymasa 
Wyszyńskiego i papieża dokonywane były okrojenia ich tekstów i wypowiedzi. 
- W kolejnym wystąpieniu skoncentrował się na problemie godności 
człowieka. Stwierdził m.in. że obecnie należy o tym dużo mówić, by zro- 
zumieć, iż człowiek przerasta co może istnieć na tym świecie. Trzeba za- 
chować godność, aby zwyciężyć zło. 
- Kolejną refleksję skierował na pojęcie władzy. Zaznaczył, że władza, 
która używa siły i zastraszania ludzi jest władzą słabą, obniżającą swój 
autorytet. 
- W ostatnim wystąpieniu nawiązał do "Solidarności". M.in. stwierdził, 
że ruch ten powstał bez przelewu krwi, a ludzi zjednoczyła wspólna mo- 
dlitwa na kolanach z różańcem przy ołtarzach polowych. 
We mszy i w różańcu uczestniczyło czterech księży i około BOD osób. 
Jednym z uczestników był J[an] Rulewski, którego obecność nie wzbu- 
dziła większego zainteresowania. Nie stwierdzono prób zakłócania ładu 
i porządku publicznego. Około godziny 21.30 ksiądz Popiełuszko opuścił 
Bydgoszcz udając się w kierunku Warszawy. "3 


21 października 1984 


,,[...] Dnia 21 bm. o godzinie 10.30 w kościele przy ulicy Plac Piastow- 
ski S w Bydgoszczy podczas czytania ogłoszeń parafialnych ks. B[ogdan] 
Jaskólski 4 zaapelował do zebranych o liczny i częsty udział w nabożeń- 
stwach różańcowych, gdyż w naszym kraju dzieją się ostatnio dziwne rze- 
czy jak porwanie ks. Popiełuszki. 5 Zaznaczył przy tym, że faktu tego nie 


-223-
>>>
będzie komentował, bo można byłoby przedstawić go w fałszywym świe- 
tle. Podkreślił jednocześnie, że informacje podawane przez nasze publi- 
katory nie zawsze podają całą prawdę jak np. o zabójstwie w zakładzie 
psychiatrycznym przed 20 lat. We mszy uczestniczyło dwóch księży i około 
BOD osób. 
W pozostałych zabezpieczonych kościołach wystąpienia księży ograni- 
czyły się wyłącznie do treści religijnych. Jedynie w kościołach w Bydgosz- 
czy przy ul. Lubieńskiej 3, Polnej oraz w kościołach w Żalnie i Gostycynie 
modlono się za zdrowie i szczęśliwy powrót ks. Popiełuszki. Ponadto w ko- 
ściołach przy ul. Jagiellońskiej i Wojska Polskiego w Inowrocławiu odczyta- 
no bez komentarza komunikat radiowy o zaginięciu ks. Popiełuszki. 
Melduję jednocześnie, że zgodnie z poleceniem wiceministra spraw 
wewnętrznych tow[arzysza] generała dyw[izji] Wł[adysława] Ciastonia 
w dniu dzisiejszym w W[ojewódzkiego] U[rzędu] S[praw] W[ewenętrz- 
nych] w Bydgoszczy powołano grupę operacyjno-śledczą, której zadaniem 
jest organizowanie i koordynowanie wszystkich czynności i przedsięwzięć 
operacyjnych związanych ze sprawą uprowadzenia ks. Popiełuszki. Wszel- 
kie uzyskiwane w tym zakresie materiały są na bieżąco przekazywane do 
Służby Bezpieczeństwa W[ojewódzkiego] U[rzędu] S[praw] W[ewnętrz- 
nych] w Toruniu."6 


22 października 1984 


,,[...] Komunikat podany przez publikatory o porwaniu ks. Jerzego Po- 
piełuszko wywołał wśród mieszkańców województwa bydgoskiego sze- 
reg różnych komentarzy. Część księży uważa, że było to celowe działanie 
frakcyjnego ugrupowania istniejącego w KC PZPR, kierowanego przez 
Ministra Spraw Zagranicznych St[cfana] Olszowskiego.7 Duchowni ci 
stwierdzają, że Olszowski będący zwolennikiem "twardej ręki" chce w ten 
sposób doprowadzić do ponownych zaburzeń społecznych, skierowanych 
przeciwko obecnej władzy, aby w ten sposób wprowadzić zdecydowane 
środki walki z opozycją polityczną. Według tych księży poprzednie czyny 
tego ugrupowania m.in. śmierć P[iotra] Bartoszcze 8 , G[rzegorza] Przemy- 
ka 9 nie dały spodziewanych rezultatów, uderzono teraz podwójnie: w opo- 
zycję i Kościół. Duchowni ci są przekonani, że sprawa ta nigdy nie zosta- 
nie wyjaśniona. 


-221-
>>>
Wśród szeregowych członków O [ddział] W[ ojewódzki] PZKS w Bydgosz- 
czy twierdzi się, że porwanie księdza Popiełuszko miało związek z jego 
działalnością niewygodną władzom i że dokonała tego Służba Bezpieczeń- 
stwa, natomiast aktyw tego związku odrzuca taką ewentualność. Niektórzy 
działacze O[ddziału] W[ojewódzkiego] PZKS rozważają możliwość doko- 
nania porwania przez podziemie polityczne, które zaczęło tracić wpływy 
w społeczeństwie. Ich zdaniem to miało na celu skierowanie podejrzeń na 
władze celem podważenia zaufania w społeczeństwie i poderwania autory- 
tetu organom porządkowym. Odmienną opinię prezentują działacze miej- 
scowego O[ddziału] W[ojewódzkiego] PAX. Według ich opinii było to pozo- 
rowane porwanie zaarężowane przez samego Popiełuszkę. Ich zdaniem mógł 
on mieć bliżej nieokreślone spotkanie konspiracyjne i w ten sposób chciał 
się pozbyć możliwości śledzenia go. 
Z odnotowanych opinii wśród części mieszkańców m. Bydgoszczy wy- 
nika, że porwanie ks. Popiełuszko miało związek z jego pobytem w Byd- 
goszczy. Osoby te stwierdzają, iż było to celowe działanie zmierzające do 
wywołania niepokojów społecznych. Pojedyncze osoby sugerują, że była to 
akcja przeprowadzona za zgodą władz państwowych przez Służbę Bezpie- 
czeństwa. Wykluczają jednocześnie możliwość, aby porwanie to miało zwią- 
zek z opozycją polityczną, podziemiem bądź Kościołem. Nieliczne osoby 
w rozmowach na powyższy temat wyrażają pogląd, że jest to kolejny akt 
terroru skierowany przeciwko osobom powiązanym z "Solidarnością" i że 
jest to równocześnie zapowiedź podjęcia przez władze zdecydowanych dzia- 
łań mających na celu całkowitą likwidację opozycji politycznej w Polsce."1O 


23 października 1984 


,,[...] W dniu dzisiejszym w godzinach rannych w budynku administra- 
cyjnym Zakładów Teleelektronicznych "Telkom-Telfa" w Bydgoszczy ujaw- 
niono dwie ulotki: jedną o wymiarach 21 na 3,5 cm o treści: Chcemy żyć 
godnie i sprawiedliwie! Czerwony terror rodem z Azji musi odejść w nie- 
chlubną niepamięć! Niechaj bandycki napad na księdza Popiełuszkę bę- 
dzie ostatnim! Żądaj jego powrotu! Czynnie występuj przeciwko bezpra- 
wiu. Drugą formatu A4 wykonaną metodą powielaczową, noszącą tytuł: 
Zamach na ks. Popiełuszkę. W ulotce tej sugeruje się, że porwanie ks. 
Popiełuszki mogło być dziełem służb porządkowych. 


-225-
>>>
Fakt porwania ks. Popiełuszki nadal stanowi temat wielu rozmów w śro- 
dowiskach społeczno-zawodowych naszego miasta. Odnotowane opinie 
i komentarze w zasadzie zbieżne są z przekazanymi w dniu wczorajszym. 
Pojedyncze osoby wywodzące się z byłego aktywu "Solidarności" w roz- 
mowach wyrażają pogląd, że ks. Jerzy Popiełuszko mógł być porwany przez 
funkcjonariuszy resortu spraw wewnętrznych. Zaznaczają przy tym, że 
wojewódzkie urzędy spraw wewnętrznych mogą nie mieć z tym zdarze- 
niem nic wspólnego, gdyż mogło to być zrobione na wyższym szczeblu. Nie 
wykluczają, że dokonały tego służby radzieckie. Osoby te wyrażają opi- 
nie, że porwanie ks. Popiełuszki może być początkiem ataku na opozycję 
polityczną w kraju. 
Część mieszkańców Mogilna wyraża pogląd, że porwanie to miało 
związek z wrogimi wystąpieniami ks. Popiełuszki. Uważają oni, że jedy- 
nie władze mogły być zainteresowane w zamknięciu niewygodnego prze- 
ciwnika politycznego. Natomiast wśród części mieszkańców Tucholi 
przeważa pogląd, że całe to zdarzenie zostało przygotowane przez sa- 
mego ks. Popiełuszko celem nadania rozgłosu własnej osobie. Jest to ich 
zdaniem tym bardziej prawdopodobne, biorąc pod uwagę fakt udanej 
ucieczki kierowcy, który bez większych obrażeń wyskoczył z pędzącego 
samochodu. 
Niektórzy dyskutanci podkreślają, że wszystkie dotychczasowe odno- 
towane fakty związane są z tajemniczymi zgonami czy innymi wydarze- 
niami (zagadkowymi), dotyczą osób związanych z "Solidarnością", co 
może sugerować, że istnieje w Polsce specjalna grupa do niszczenia okre- 
ślonych, niewygodnych dla władzy osób. [...]"11 


24 października 1984 


,,[...] W dniu dzisiejszym w godzinach rannych Służba Bezpieczeństwa 
W[ojewódzkiego] U[rzędu] S[praw] W[ewnętrznych] w Bydgoszczy zo- 
stała poinformowana, iż dnia 23 bm. w godzinach popołudniowych w Li- 
ceum Ogólnokształcącym nr 3 zabezpieczono następujące ilości wrogich 
ulotek wykonanych techniką powielaczową na papierze maszynowym 
pociętym w paski o wymiarach 21 na 3,5 cm: 
- trzy egzemplarze zaczynające się słowami: Oddajcie Polakom księ- 
dza Popiełuszko; 


-226-
>>>
- dwa egzemplarze o treści: Tylko Solidarność całego społeczeństwa może 
powstrzymać bestialskie mordy polityczne. Wymierzyć sprawiedliwość nie- 
znanym sprawcom! Kiszczak i jego wściekła sfora pod sąd! Oddajcie nam 
ks. Popiełuszko; 
- dwa egzemplarze rozpoczynające się słowami: Oczekujemy powrotu 
księdza Popiełuszki; 
- siedem egzemplarzy o treści: Chcemy żyć godnie i sprawiedliwie! Czer- 
wony terror rodem z Azji musi odejść w niechlubną niepamięć! Niechaj 
bandycki napad na ks. Popiełuszkę będzie ostatnim! Żądaj jego powrotu! 
Czynnie występuj przeciw bezprawiu; 
- pięć egzemplarzy zatytułowanych: Popiełuszko musi powrócić do nas! 
- siedem egzemplarzy rozpoczynających się słowami: Grzegorz Prze- 
myk, Piotr Bartoszcze, ks. Jerzy Popiełuszko? Kto? Gdzie? Kiedy? Następ- 
ny...? Rozliczyć nieznanych sprawców; 
- dziesięć egzemplarzy o treści: 19 października brutalnie uprowadzo- 
no ks. Jerzego Popiełuszkę. Pod rządami Jaruzelskiego i Kiszczaka wracają 
najczarniejsze lata stalinowskie. Sprzeciwiamy się sprawiedliwości zwanej 
socjalistyczną. Następną ofiarą może być każdy z nas. Solidarność to praw- 
da, godność, sprawiedliwość. 
W ramach głębokich intensywnych działań prowadzonych przez gru- 
pę operacyjno-śledczą W[ojewódzkiego] U[rzędu] S[praw] W[ewnętrz- 
nych] w Bydgoszczy w dniu dzisiejszym zatrzymano cztery osoby zamiesz- 
kałe w Bydgoszczy, które mogą mieć związek z uprowadzeniem ks. Jerze- 
go Popiełuszki. Aktualnie w stosunku do tych osób podejmowane są in- 
tensywne czynności operacyjno-śledcze. O ich wynikach poinformuję 
w meldunku w dniu jutrzejszym. 
W dniu dzisiejszym odnotowano kolejne komentarze związane z upro- 
wadzeniem ks. Jerzego Popiełuszki. Generalnie ograniczają się one do 
prezentowania trzech podstawowych wersji wydarzeń: 
- działacze i aktywiści byłej "Solidarności" z Bydgoszczy w sposób jed- 
noznaczny wskazują na przygotowanie i przeprowadzenie tej akcji przez 
Służbę Bezpieczeństwa. W środowisku tym dyskutowane są audycje 
R[adia] W[olna] E[uropa] na ten temat. M.in. powtarzane są informacje 
uzyskane z RWE o akcjach protestacyjnych w Warszawie i Gdańsku. 
- Część osób, głównie robotnicy bydgoskich zakładów pracy w prowa- 
dzonych rozmowach wykluczają możliwość dokonania tego czynu przez 


- 227-
>>>
Służbę Bezpieczeństwa. Ich zdaniem przemawiają za tym wszystkie oko- 
liczności związane z uprowadzeniem, a przede wszystkim udana uciecz- 
ka kierowcy ks. Popiełuszki. Nie wierzą oni by kierowcy temu udało się 
uciec, chyba że był on w zmowie z porywaczami. W środowisku tym prze- 
waża opinia, że akcję tę przeprowadziły zachodnie służby wywiadowcze, 
bądź krajowa opozycja polityczna. 
- Odnotowano również wśród niektórych pracowników zakładów pra- 
cy pojedyncze wypowiedzi, iż uprowadzenia dokonały nieokreślone siły 
na polecenie kardynała Glempa. Ich zdaniem ks. Popiełuszko nie wykony- 
wał poleceń prymasa i jego działalność nie sprzyjała dalszej normalizacji 
stosunków pomiędzy Państwem i Kościołem. 
Oceny księży na powyższy temat są bardzo ostrożne i wyważone. Więk- 
szość duchownych w prowadzonych rozmowach stara się unikać dysku- 
sji w tej kwestii. Ogólnie stwierdza się, że wydarzenie to może wpłynąć na 
pogorszenie się stosunków między państwem i kościołem. [...)"12. 


25 października 1984 


,,[...] W nawiązaniu do naszego meldunku dziennego z dnia 24 bm. 
dot[yczącego] zatrzymania czterech osób, które mogły mieć związek z po- 
rwaniem ks. Jerzego Popiełuszko informuję, że po ich przesłuchaniu i doko- 
naniu oględzin samochodów Fiat 125 p stanowiących własność tych osób - 
zwolniono je. 13 Funkcjonariusze SB i MO woj [ewództwa] bydgoskiego nadaj 
prowadzą intensywne i wszechstronne działania w przedmiotowej sprawie. 
W dniu wczorajszym w godzinach wieczornych na terenie miasta Byd- 
goszczy ujawniono trzy ulotki o wymiarach 21 na 3,5 cm, które w swej 
treści nawiązywały do faktu porwania ks. Popiełuszki. Były to ulotki iden- 
tyczne z tymi, o jakich informowałem w dniu wczorajszym, a które zosta- 
ły zabezpieczone w LO nr 3 w Bydgoszczy. 
Głównym tematem prowadzonych rozmów nadal jest sprawa porwa- 
nia ks. J[erzego] Popiełuszko. Wypowiadane opinie i komentarze w zasa- 
dzie zbieżne są z tymi, jakie przekazywałem w poprzednich meldunkach. 
Z nowo odnotowanych na uwagę zasługują pozytywne opinie wypowia- 
dane w wielu środowiskach społeczno-zawodowych na temat szybkości 
i zakresu informowania społeczeństwa o postępie śledztwa w przedmio- 
towej sprawie. Zdaniem dyskutujących tego rodzaju system informacji 


-228-
>>>
uwiarygodnia działalność Służby Bezpieczeństwa w oczach opinii społecz- 
nej. Szczególnie przychylnie ocenia się informacje ministra Jerzego Urba- 
na 14 , które w odczuciu dyskutujących winny być nadawane w całości. 
Drugim tematem poruszanym szczególnie w środowiskach społeczno- 
zawodowych jest najbliższe Plenum KC PZPR. Dyskutujący przewidują, 
że na tym Plenum dokonane zostaną liczne zmiany personalne w składzie 
Biura Politycznego i Plenum KC PZPR."IS 


26 października 1984 


,,[...] Po informacjach rzecznika prasowego Rządu i Ministerstwa Spraw 
Wewnętrznych o zatrzymaniu podejrzanych o uprowadzenie ks. J[erze- 
go] Popiełuszko, z których jeden jest funkcjonariuszem MSW w wielu 
zakładach pracy i środowiskach społeczno-zawodowych przyjęto te ko- 
munikaty jako potwierdzenie ich przypuszczeń, że czynu tego dokonała 
Służba Bezpieczeństwa. Dyskutanci wyrażają opinię. że w komunikatach 
tych nie podano wszystkich szczegółów wydarzenia, a głównie tych oko- 
liczności, które w sposób jednoznaczny obciążają określoną grupę funk- 
cjonariuszy MSW o udział w tym czynie. Zdaniem poruszających ten te- 
mat władzom znane są nazwiska osób, które przygotowały tę prowokację, 
jednak z uwagi na zajmowane przez nich wysokie stanowiska, rząd zasta- 
nawia się, jak wybrnąć z tej sytuacji bez kompromitowania zarówno sie- 
bie jak i tych osób. Wiele osób stwierdza również, że nie wierzy iż ujaw- 
nione zostaną wszystkie fakty dotyczące uprowadzenia ks. Popiełuszko. 
Uważają oni także, że zatrzymany funkcjonariusz MSW i pozostałe osoby 
będą przysłowiowymi kozłami ofiarnymi, a główni inicjatorzy tej prowo- 
kacji pozostaną bezkarni. Pozostałe wypowiadane w powyższej kwestii 
opinie zbieżne są z przekazywanymi w poprzednich dniach. [...]"16 


27 października 1984 


"w dniu dzisiejszym na terenie województwa bydgoskiego zakłady pra- 
cy i służby komunalne funkcjonowały bez zakłóceń. Prób zbiorowego 
zakłócenia ładu i porządku publicznego nie stwierdzono. 
Uprowadzenie ks. Jerzego Popiełuszki w dalszym ciągu wywołuje oży- 
wione dyskusje. M.in. działacze byłego Z[arządu] R[egionu] NSZZ "Soli- 


- 229 -
>>>
darność" w Bydgoszczy twierdzą, iż porwania dokonała Służba Bezpie- 
czeństwa. Nie powiodło się ono dlatego, iż udało się zbiec Waldemarowi 
Chrostowskiemu. Wśród działaczy kolportowana jest informacja, że na 
poniedziałek podziemie polityczne w Warszawie planuje zorganizowanie 
strajku, jeśli do tego czasu nie odnajdzie się ks. Jerzy Popiełuszko. W wą- 
skim gronie tych działaczy rozważa się możliwość zorganizowania straj- 
ku solidarnościowego w Bydgoszczy. 
Na terenie Bydgoszczy w związku z uprowadzeniem ks. Jerzego Popie- 
łuszki kolportowana jest plotka, z której wynika, iż w jednym z toruńskich 
parków znaleziono zmasakrowane ciało, które dotychczas nie zostało zi- 
dentyfikowane. Przypuszcza się, że mogą to być zwłoki ks. Popiełuszki. 
Wśród niektórych działaczy bydgoskiego podziemia opóźnianie przez 
środki masowego przekazu w podawaniu szczegółów dot[yczących] za- 
trzymania sprawców porwania jest wynikiem zastanawiania się przez wła- 
dzę, w jaki sposób uchronić ich od odpowiedzialności. Stwierdza się, że 
np.: Grzegorz P[iotrowski], funkcjonariusz MSW otrzyma najprawdopo- 
dobniej niewysoki wyrok za porwanie, a nie morderstwo i następnie znik- 
nie na wschodzie, gdzie będzie doskonale żył. Działacze ci uważają, że 
pomimo tragedii, jaką jest porwanie, jest to dobra okazja do propagando- 
wego uderzenia w partię i rząd. 
Wśród pracowników Kolejowych Zakładów Nawierzchniowych w Bydgosz- 
czy w komentarzach na temat uprowadzenia ks. Popiełuszki wyraża się opi- 
nię, że pośrednimi sprawcami są zachodnie służby specjalne, które podjęły 
ten krok w celu podważenia autorytetu władzy w Polsce i uzyskania pretek- 
stu do oczerniania i szkalowania członków naszych najwyższych władz. 
Pracownicy Przedsiębiorstwa Gospodarki Mieszkaniowej w Bydgoszczy 
wyrażają pogląd, że uprowadzenie ks. J[erzego] Popiełuszki zostało zorga- 
nizowane przez podziemie polityczne. Stwierdzają mianowicie, że w związku 
z brakiem tematu nadającego się do propagandowego wykorzystania pod- 
ziemie musiało zrobić coś, co wywołałoby duże wrażenie w społeczeństwie. 
W dyskusjach na ten temat odnotowano także opinie o dużym zaangażowa- 
niu resortu spraw wewnętrznych w wyjaśnieniu tego zdarzenia. 
Część pracowników Fabryki Form Metalowych "Formet" w Bydgosz- 
czy jest zdania, że porwania ks. Popiełuszko dokonała SB, gdyż był on 
niewygodny dla tego aparatu. Według nich przemawia za tym to, że Służ- 
ba Bezpieczeństwa posiada różne samochody, potrafi często zmieniać przy 


- 230-
>>>
nich tablice rejestracyjne, a ponadto pracownicy tego aparatu nie mają 
problemów z uzyskaniem mundurów milicyjnych. 
Księża z dekanatu świeckiego wyrażają przekonanie, że akcję uprowa- 
dzenia ks. Popiełuszki przeprowadzono na polecenie masonerii żydowskiej, 
bądź ugrupowania "Grunwald"I? Ich zdaniem część osób z kierownictwa 
nie aprobuje liberalnych metod gen. Jaruzelskiego i chcąc doprowadzić do 
normalizacji społecznej i podważenia autorytetu władz zdecydowało się na 
prowokację polityczną godzącą bezpośrednio w osobę gen. Jaruzelskiego. 
Księża ci uważają, że społeczeństwo nigdy nie dowie się całej prawdy o tym 
godnym potępienia wydarzeniu, ponieważ w sprawę tą zamieszane są oso- 
by pełniące istotne stanowiska w aparacie państwowym i partyjnym. Uwa- 
żają oni również, że wydarzenie to może być również Wykorzystane przez 
władze do zaostrzenia polityki wewnętrznej kraju. 
J[an] Rulewski, b[yły] przewodniczący Z [arządu] R[egionu] NSZZ "So- 
lidarność" w Bydgoszczy w ciągu ostatnich dni uaktywnił kontakty z czo- 
łowymi działaczami bydgoskiego podziemia politycznego. Przedmiotem 
tych kontaktów są wydarzenia związane z uprowadzeniem ks. Jerzego 
Popiełuszki. [...]"18 


28 października 1984 


,,[...] W dniu dzisiejszym w godzinach rannych ujawniono w Bydgosz- 
czy w Fordonie na ścianie budynku internatu Zespołu Szkół Odzieżowych 
napis o treści: Precz z MSW - mordercy. Napis ten wykonany był białą farbą 
olejną - wielkość liter ok. 25 cm. Po ujawnieniu napis został zatarty. [...] 
W odnotowanych w dniu dzisiejszym komentarzach dotyczących upro- 
wadzenia ks. Jerzego Popiełuszki w środowisku bydgoskiej służby zdro- 
wia twierdzi się, że ks. Popiełuszko już nie żyje i fakt ten jest celowo ukry- 
wany przez nasze władze. Jego ciało zostało rzekomo znalezione na za- 
porze Wisły we Włocławku. Podkreśla się, że sprawa Popiełuszki dopro- 
wadzi do strajków i demonstracji. Z komentarzy w tym środowisku wyni- 
ka, że do chwili obecnej strajki miały miejsce już w Warszawie, Gdańsku, 
Wrocławiu i Krakowie. Środowisko to uznaje, że sprawa ta jest wynikiem 
rozgrywek w K[omitetu] C[entralnego] i w rządzie. 
Dnia 28 X 1984 r. w godzinach porannych dokonano zabezpieczenia 98 
kościołów, z tego 23 w Bydgoszczy. W większości obiektów wystąpienia 


- 231-
>>>
księży zabezpieczone były dwu lub trzykrotnie. We wszystkich zabezpie- 
czonych kościołach diecezji gnieźnieńskiej odczytany został komunikat 
prymasa Glempa na temat Jadwigi Śląskiej - patronki budownictwa sa- 
kralnego, a w kościołach bydgoskich również apel kardynała Glempa o 
modlitwę "Pod Twoją opiekę" w intencji ks. J[erzego] Popiełuszki. 
W pięciu przypadkach również w kazaniach księża nawiązywali do 
sprawy uprowadzenia ks. Popiełuszki: 
- w kościele parafialnym świeckim w Bydgoszczy przy ul. Lubińskiej; 
- w kościele parafialnym świeckim w Tucholi; 
- w kościele parafialnym świeckim w Grucznie; 
- w kościele parafialnym świeckim w Inowrocławiu przy ul. Buczka; 
- w kościele parafialnym świeckim w Inowrocławiu przy ul. Jagiellońskiej. 
Ponadto w kościele parafialnym zakonnym ojców jezuitów w Bydgosz- 
czy oraz w kościele parafialnym świeckim w Bydgoszczy przy ul. Nakiel- 
skiej księża poinformowali wiernych, że dnia 2B X 19B4 r. o godzinie 19.00 
w kościele parafialnym świeckim w Bydgoszczy przy ul. Lubińskiej zosta- 
nie odprawiona msza w intencji ocalenia i uwolnienia ks. Popiełuszki. 
Natomiast w kościele parafialnym świeckim w Szubinie przy ul. Końskiej 
podano komunikat, że dnia 29 bm. w tym kościele o godz. 19.00 odpra- 
wione zostanie nabożeństwo w intencji ks. Popiełuszki. 
W związku z komunikatem podanym między innymi w kościele ojców 
jezuitów w Bydgoszczy o mającej się odbyć w dniu dzisiejszym o godz. 
19.00 mszy w kościele parafialnym przy ul. Lubińskiej dyr[ektor] Wydz[ia- 
łu] ds. Wyznań U[rzędu] W[ojewódzkiego] w godz[inach] południowych 
przeprowadził rozmowę z proboszczem tej parafii ks. Biniakiem. 19 
. 
Ks. Biniak w trakcie rozmowy stwierdził, iż w dniu dzisiejszym poza 
programem o godz. 19.00 odprawione zostanie dodatkowe nabożeństwo 
w intencji ks. Popiełuszki. Jednym z motywów odprawienia tej mszy, we- 
dług Biniaka jest "kac moralny" duchownych tego kościoła, w którym ks. 
Popiełuszko przebywał w dniu uprowadzenia. Zaznaczył, że sprawę tego 
nabożeństwa uzgodnił z prymasem Glempem. Oświadczył, że powyższą 
mszę będzie osobiście celebrował i sam wygłosi kazanie. Zobowiązał się 
jednocześnie, że dopilnuje, by nabożeństwo miało wyłącznie charakter 
religijny. W trakcie rozmowy ks. Biniak prezentował postawę zrozumie- 
nia i powagi zaistniałej sytuacji. Wielokrotnie z pełną odpowiedzialnością 
stwierdzał, że zdaje sobie sprawę z okoliczności odprawienia tej mszy, 


- 232-
>>>
jednak gwarantuje jej religijny charakter i zapewnia, że osobiście będzie 
kontrolował przebieg tego nabożeństwa. 
Z odnotowanych w godzinach popołudniowych komentarzy wśród nie- 
których bydgoskich księży wynika, że bardzo pozytywnie ocenili wystą- 
pienie telewizyjne ministra Kiszczaka 20 . Stwierdzają, iż było one przeko- 
nywujące i wiarygodne. W rozmowach tych księża ci negują, by porwanie 
ks. Popiełuszki było przygotowane przez resort spraw wewnętrznych. 
Przypuszczają natomiast, że porywacze mieli poparcie osoby stojącej 
znacznie wyżej w hierachii państwowej. Osobę tę - ich zdaniem powinno 
się wykryć i ujawnić. Generała Kiszczaka uważają za prawego i na wyso- 
kim poziomie intelektualnym człowieka. Duże znaczenie w tym przypad- 
ku - zdaniem księży, miał fakt, że wyjaśnień tych nie udzielał J [erzy] Urban, 
którego wypowiedzi są traktowane przez większość społeczeństwa jako 
mało wiarygodne. Stwierdza się, że wystąpienie gen. Kiszczaka przyspo- 
rzyło zwolenników, uwiarygodniło osobę gen. Jaruzelskiego. 
Zgodnie z przekazanymi w godzinach rannych komunikatami o godzi- 
nie 19.00 w kościele parafialnym świeckim w Bydgoszczy przy ul. Lubiń- 
skiej ks. Biniak odprawił mszę w intencji ks. Popiełuszki. W wygłoszo- 
nym trzynasto minutowym kazaniu zawarł treści religijne. Stwierdził rów- 
nież, że niezależnie od tego, jakie są losy ks. Popiełuszki, to i tak jest on 
już męczennikiem. W intencjach mszalnych modlono się za księdza Je- 
rzego, który to wśród nas sprawował ofiarę mszy świętej i modlił się do 
Matki Najświętszej na różańcu, ażeby jego rozważania dotarły do naszych 
serc. We mszy uczestniczyło około 1500 osób, w tym m.in. Jan Rulewski. 
Nie stwierdzono zakłóceń ładu i porządku. 
Dnia 2B X 19B4 r. o godz. 15.00 do parafii świeckiej p[od] w[ezwa- 
niem] Świętej Rodzi ny 21 w Bydgoszczy przybył biskup Jan Czerniak 22 . 
W pięciominutowym wystąpieniu przekazał przeprosiny kardynała J[óze- 
fa] Glempa za niemożność uczestniczenia w poświęceniu nowobudowa- 
nej kaplicy i salek katechetycznych, z uwagi na ważne sprawy, które za- 
trzymały go w Warszawie. Dwudziestominutowe kazanie o treści wy- 
łącznie religijnej wygłosił nn ksiądz. W mszy uczestniczyło 16 księży 
i około 350 osób. 
W dniu dzisiejszym o godzinie 19.00 w kościele parafialnym zakon- 
nym ojców jezuitów w Bydgoszczy NN ksiądz w wygłoszonym 20-minu- 
towym kazaniu m.in. stwierdził: 


- 233 -
>>>
_ Kościół powinien służyć ludziom do pojednania się z Bogiem, a nie do 
tego, aby tu podpatrywali i podsłuchiwali, w ten sposób postępując ludzie 
stają się jeszcze bardziej zatwardziali i dochodzili do tego, że mordują. 
- to. że modlimy się o sprawiedliwy rząd, o mądrych ludzi u władzy, to 
jest polityka. Jednak tak trzeba robić, aby doczekać się lepszego jutra. 
Ponadto odczytane zostały trzy listy: 
- kardynała J[ózefa] Glempa dot[yczący] ks. Jerzego Popiełuszki; 
- kardynała J[ózefa] Glempa dot[yczący] budownictwa sakralnego; 
_ biskupa J[ana] Czerniaka dot[yczący] wyjaśnień w związku z zabój- 
stwem w domu zakonnym ojców jezuitów w Warszawie. 
W intencjach mszalnych modlono się za ks. Jerzego Popiełuszkę. We 
mszy uczestniczyło około 450 osób. 
W pozostałych zabezpieczonych w dniu 2B X 19B4 r. mszach wieczor- 
nych, podobnie jak podczas mszy przedpołudniowych w większości ko- 
ściołów na terenie woj [ewództwa] bydgoskiego modlono się o szczęśliwy 
powrót ks. Jerzego Popiełuszki."23 


29 października 1984 


"w dniu dzisiejszym na terenie województwa bydgoskiego nie odnoto- 
wano prób zbiorowego naruszenia ładu i porządku publicznego. Zakłady 
pracy oraz służby komunalne pracowały normalnie. 
W środowiskach wywodzących się ze ścisłego kierownictwa b [yłego] ZR 
NSZZ "Solidarność" w Bydgoszczy odnotowano opinie, że w dniu dzisiejszym 
wwytypowanych zakładach pracy w Warszawie mają mieć miejsce strajki. Strajki 
takie przewiduje się również według rozmówców w niektórych bydgoskich 
zakładach pracy w terminie późniejszym (za kilka dni). Ich celem ma być wy- 
warcie presji na władzę, by podała do publicznej wiadomości, jakie są 
losy ks. Popiełuszko. W sprawie tej Służba Bezpieczeństwa tut[ejsza] W[oje- 
wódzki] U[rząd] S[praw] W[ewnętrznych] podjęła stosowne działanie. 
W powyższym środowisku uzyskano także informacje, że w związku 
z porwaniem ks. J[erzego] Popiełuszko, Jan Rulewski ma w Bydgoszczy 
obstawę, aby nic mu się nie przydarzyło. 
Służba Bezpieczeństwa W[ojewódzkiego] U[rzędu] S[praw] W[ewnętrz- 
nych] w Bydgoszczy uzyskała informację. że w Bydgoskiej Fabryce Kabli 
zbierane są podpisy pod petycją skierowaną do Sejmu PRL, Urzędu Rady 


-234-
>>>
Ministrów, Episkopatu Polski oraz Międzynarodowej Organizacji Pracy. 
Przedmiotowa petycja zawiera m.in. stwierdzenie, że związki zawodowe 
w Polsce, skupiające aktualnie 20% zatrudnionych zawodowo nie są fak- 
tyczną reprezentacją ludzi pracy, dlatego też w przyszłej ustawie o związ- 
kach zawodowych powinna zostać uwzględniona możliwość tworzenia 
nowych niezależnych związków zawodowych. Ilość złożonych dotychczas 
podpisów nie jest nam znana. Ze wstępnych ustaleń wynika, że inicjato- 
rem tej akcji jest Marek Majke2 4 - znany w przeszłości z podejmowania 
negatywnych politycznie działań. W związku z powyższą sytuacją podję- 
to intensywne działania mające na celu likwidację zagrożenia. 
Z odnotowanych w dniu dzisiejszym opinii i komentarzy w zakładach 
pracy i środowiskach społeczno-zawodowych woj [ewództwa] bydgoskie- 
go wynika, że telewizyjne wystąpienie Ministra Spraw Wewnętrznych gen. 
Czesława Kiszczaka zostało z dużą uwagą wysłuchane przez społeczeń- 
stwO. 25 Powszechnie stwierdza się, że w sprawie tej opinia publiczna jest 
szeroko i na bieżąco informowana przez środki masowego przekazu. 
Większość załóg wyraża opinie, że uprowadzenie ks. Popiełuszko zostało 
dokonane przez sprawców bez wiedzy najwyższych władz partyjnych i pań- 
stwowych. Nie wyklucza się jednak, że w rządzie istnieje frakcja, której nie 
odpowiada zbyt liberalny styl kierowania państwem przez gen. Jaruzelskiego 
i grupa ta dąży do podważenia autorytetu władzy i wywołania zamieszek 
w kraju. Część osób wyraża pogląd, że po aresztowaniu bezpośrednich spraw- 
ców uprowadzenia nastąpią dalsze reperkusje w postaci zmian personalnych 
w kołach rządowych i kierownictwie MSW. Niektórzy sądzą, że inspiratorem 
porwania ks. J[ erzego] Popiełuszki są zagraniczne służby specjalne, które 
opłaciły lub w inny sposób skłoniły do tego funkcjonariuszy MSW. Najczę- 
ściej wymienia się wywiad amerykański i wywiad radziecki. 
Sporadycznie wypowiadane są opinie, że porwanie zostało przygoto- 
wane przez podziemie polityczne, a funkcjonariusze MSW byli jedynie 
wykonawcami. Za taką wersją - ich zdaniem przemawia fakt pozwolenia 
na ucieczkę kierowcy ks. Popiełuszki, który swoimi zeznaniami miał skiero- 
wać podejrzenie na dokonanie tego czynu przez Służbę Bezpieczeństwa. 
Odnośnie losów ks. Popiełuszko wielu twierdzi, że nie został on pozba- 
wiony życia, lecz jest przetrzymywany w niewiadomym miejscu. 
Studenci bydgoskich wyższych uczelni w większości podkreślają, że 
gen. Kiszczak ostatecznie potwierdził wcześniejsze domysły o uprowa- 


- 235 -
>>>
dzeniu ks. Popiełuszki przez Służbę Bezpieczeństwa. W środowisku tym 
przeważa pogląd, że porwanie to ma bezpośredni związek z polityczną 
działalnością ofiary. 
W zabezpieczonych dnia 29 X 19B4 r. mszach w kościołach na terenie 
Bydgoszczy i woj. bydgoskiego nie stwierdzono w wystąpieniach księży 
negatywnych politycznie treści. W większości obiektów w intencjach 
mszalnych modlono się za szczęśliwy powrót ks. J[erzego] Popiełuszki."26 


30 października 1984 


"w dniu dzisiejszym zakłady pracy oraz służby komunalne na terenie 
województwa bydgoskiego funkcjonowały normalnie. Prób zbiorowego 
naruszenia ładu i porządku publicznego nie stwierdzono. 
Służba Bezpieczeństwa WUSW w Bydgoszczy uzyskała informacje, 
że opozycja polityczna w naszym mieście wydrukowała około 1000 sztuk 
plakatów formatu A3 z napisem: Oddali żyde, abyś Ty mógł żyć godnie oraz 
zawierających 73 nazwiska osób rzekomo zamordowanych przez MO i SB 
w okresie od 13 XII 19B1 r. Plakaty te mają być naklejane na bydgoskich cmen- 
tarzach, a także w mieście w dniu l XI 19B4 r. W związku z tą informacją 
podjęto odpowiednie czynności mające m.in. na celu niedopuszczenie do zre- 
alizowania powyższych planów. Dyskusje społeczeństwa naszego wojewódz- 
twa nadal koncentrują się wokół sprawy porwania ks. J[ erzego] Popiełuszki. 
Generalnie wypowiadane opinie i komentarze nie odbiegają w swojej 
treści od przekazywanych w meldunkach w dniach poprzednich. Wostat- 
nich dniach coraz częściej w środowiskach społeczno-zawodowych snute 
są domysły na temat rozwoju sytuacji po odnalezieniu ciała ks. J[erzego] 
Popiełuszki. W rozmowach tych wysuwa się obawy, że pogrzeb taki może 
zamienić się w manifestację o nieobliczalnych skutka£h. 
Pojedyncze osoby twierdzą nawet, że ciało ks. Popiełuszki zostało już 
znalezione, jednak z uwagi na zbliżające się Święto Zmarłych fakt ten trzy- 
many jest w tajemnicy. Tego rodzaju opinie wypowiadane są sporadycz- 
nie również w środowisku księży. Część księży uważa, że komunikat 
w sprawie odnalezienia ciała ks. J[erzego] Popiełuszko ukaże się dopiero 
po podaniu w środkach masowego przekazu szeregu informacji o przebie- 
gu śledztwa, które będą miały na celu przygotowanie ludzi do podania 
ostatecznego komunikatu. 


- 236-
>>>
Niektórzy pracownicy bydgoskich zakładów pracy mając na uwadze 
bezskuteczne dotychczasowe poszukiwania zaginionego księdza, sugeru- 
ją, by milicja skorzystała z pomocy radiestetów, którzy niejednokrotnie 
przyczynili się nieznalezionych, bądź niewykrytych przez organa MO róż- 
nych faktów zwiqzanych z określonym przestępstwem. Również wśród 
bydgoskich radiestetów sprawa ta budzi duże zainteresowanie. W prowa- 
dzonych między sobą rozmowach stwierdzają nawet, że są gotowi udzie- 
lić w tej sprawie pomocy i oczekują w tej sprawie propozycji ze strony 
organów MO."Z? 


31 października 1984 


,,[...] W godzinach rannych dnia 31 bm. na terenie szpitala XXX-lecia 
PRL w Bydgoszczy ujawniono napisy (trzy) wykonane czerwoną kredką 
świecową o treści: Polskie Gestapo. Około godziny 10.30 w dniu dzisiej- 
szym na terenie Akademii Techniczno-Rolniczej w Bydgoszczy zabezpie- 
czono cztery egzemplarze ulotek formatu A4, wykonanych pismem ręcz- 
nym o treści: Szwadron śmierci: Ka£zmarski Grzegorz, Fil, Pasternak, War- 
dziński - banda z SB. Wymienione w ulotce osoby to pracownicy Służby 
Bezpieczeństwa tut[ejszego] W[ojewódzkiego] U[rzędu] S[praw] W[ew- 
nętrznych] ochraniający tę uczelnię. 
Na stronie wewnętrznej drzwi wejściowych do kościoła ojców jezuitów 
w Bydgoszczy w dniu 31 bm. ujawniono plakat o wymiarach 100 na BO cm, 
na którym czarnymi i czerwonymi literami namalowany był napis: Ks. Je- 
rzy Popiełuszko zamordowany w obronie Ojczyzny i Wiary. Na plakacie 
tym przypięte było zdjęcie ks. Popiełuszki w stroju liturgicznym. Iden- 
tyczny plakat przytwierdzony był do mównicy (kazalnicy) w tym koście- 
le, obok której leżały kwiaty i znajdowały się zapalone świeczki. 
W dniu dzisiejszym do dyrektora naczelnego Zakładów Chemicznych 
"Organika-Zachem" zgłosił się Jerzy OssowskF8 - pracownik tego zakładu, 
znany w przeszłości z podejmowania negatywnych politycznie inicjatyw - 
z propozycją komunikatu, który zamierzał ogłosić przez radiowęzeł zakła- 
dowy. Treść tego komunikatu była następująca: W zwiqzku z bandyckim 
zamordowaniem ks. Jerzego Popiełuszki przez funkcjonariuszy MSW i odna- 
lezieniem ciała informuję, że pragnę zorganizować wyjazd na uroczystości 
ZlVŻqzanez pogrzebem. Wszyscy chętni proszeni są o ZgłaszanŻE się pod tel. 2359. 


-237-
>>>
Na dzień wyjazdu należy wziąć urlop wypoczynkowy. Jerzy Ossowski. Po 
konsultacji z tut[ejszą] Służbą Bezpieczeństwa dyrektor naczelny "Zache- 
mu" przeprowadził rozmowę z Ossowskim, w trakcie której: 
- nie wyraził zgody na ogłoszenie powyższego komunikatu; 
- z uwagi na to, że dotychczas nie jest znany termin wyjazdu oraz licz- 
ba chętnych do wzięcia udziału w uroczystościach pogrzebowych Ossow- 
ski został ostrzeżony przed podejmowaniem jakichkolwiek działań mogą- 
cych wywołać niepokój wśród załogi; 
- poinformował, że nie wyraża zgody na wykorzystanie autobusu za- 
kładowego, a zamówienie na wypożyczenie autobusu może złożyć do 
oddziału PTTK, działającego przy tym zakładzie. 
Ogłoszony w dniu wczorajszym komunikat2 9 o odnalezieniu zwłok ks. 
Popiełuszki znacznie spotęgował komentarze na ten temat. Generalnie wypo- 
wiadane są opinie, że za bezpośrednimi sprawcami tej zbrodni, którzy są aresz- 
towani, kryją się osoby wysoko stojące w hierarchii rządowej czy partyjnej. 
Niektórzy księża podejmujący ten temat wyrażają pogląd, że społeczeństwo 
nigdy nie dowie się, kto rzeczywiście inicjował i kierował całą akcją. Część 
rolników na naszym terenie stwierdza, że zbrodnia ta wpłynie na obniżenie 
autorytetu władzy i organów SB. Pojedyncze osoby komentując śmierć ks. 
Popiełuszki wracają do sprawy Piotra Bartoszcze, sugerując, że do jego zgonu 
również przyczyniła się Służba Bezpieczeństwa. 
Odnotowano również nieliczne wypowiedzi, w których wyraża się opinie, 
że zwłoki ks. Popiełuszki zostały znalezione już kilka dni wcześniej. Jednak 
władze z obawy przed reakcją społeczeństwa celowo opóźniały podanie tego 
komunikatu czekając na dogodniejszą chwilę. Część księży z Bydgoszczy 
wiadomość o znalezieniu zwłok ks. Popiełuszki przyjęła z niepokojem. Du- 
chowni ci uważają, że podziemie polityczne w kraju wykorzysta czas 2-3 dni 
przed pogrzebem oraz same uroczystości pogrzebowe do zorganizowania akcji 
mających na celu zakłócenie ładu i porządku publicznego. W środowisku 
tym odnotowano ponadto wypowiedzi, że ci, którzy uwierzyli słowom Sewe- 
ryna Jaworskieg0 30 o przetrzymywaniu ks. Popiełuszki przez MSW zostali 
kolejny raz oszukani przez działacza byłej "Solidarności". 
Jeden z byłych działaczy "Solidarności" z Bydgoszczy w rozmowie na 
temat ks. Jerzego Popiełuszki w gronie zaufanych osób wyraził pogląd, że 
powinna istnieć grupa terrorystyczno-odwetowa, któm dokonywałaby zama- 
chów na prO£owników apamtu partyjnego lub funkcjonariuszy SB, a wtedy 


- 238-
>>>
władze bałyby się podejmowat zdecydowanych działań przeciwko członkom 
podziemia politycznego. Jan Rulewski, jak wynika z naszego rozpoznania, 
nie prowadzi w miejscu pracy dyskusji na temat ks. Popiełuszki. 
W zabezpieczanych na terenie Bydgoszczy i województwa mszach poran- 
nych w wystąpieniach kleru nie stwierdzono negatywnych akcentów poli- 
tycznych. W większości kościołów modlono się w intencji ks. Popiełuszki. 
Również w mszach wieczornych w większości kościołów modlono się w in- 
tencji ks. Popiełuszki. Ponadto w kaplicy przy ul. Fordońskiej 4 w Bydgosz- 
czy podczas nabożeństwa różańcowego NN ksiądz modlił się między innymi 
za h11niebniezamordowanego ks. Popiełuszkę oraz za zamordowanych w trak- 
de stanu wojennego, za tych, którzy walczyli o to, aby Polska była Polską. 
W nabożeństwie tym uczestniczyło około 150 osób. Bezpośrednio po różań- 
cu w trakcie odprawianej przez tegoż księdza mszy w intencjach mszalnych 
modlono się m.in. za nauczycieli szkoły podstawowej nr 14 w Bydgoszczy, 
którzy nie pozwalają uczniom nosić symboli religijnych i zabierają je. We 
mszy uczestniczyło około BO osób. 
W godzinach wieczornych dnia 31 bm. na tablicy drogowej m. Solec 
gm. Żnin sprawca malował znak swastyki i litery SB. W gablocie kościoła 
przy ul. Buczka 10 w Inowrocławiu stwierdzono fakt wywieszenia zdjęcia 
ks. Popiełuszki w czarne obwódce oraz napisy: 
- nad zdjęciem: W imię życia nie zabijaj 
- pod zdjęciem: Ksiądz Popiełuszko podczas swojej ostatniej mszy od- 
prawianej 19 X 1984 roku w Bydgoszczy. "31 


l listopada 1984 


,,[...] Dnia 1 bm. w godzinach rannych na drodze asfaltowej obok cmen- 
tarza w m. Gąsawa ujawniono napis długości 10 m o wysokości liter 50-BO 
cm, następującej treści: Popiełuszko wiecznie żywy 1947-1984. MO pilnuje 
- SB morduje. Solidarność żyje. Kto następny? Napis ten zamalowano. 
W zabezpieczanych mszach przedpołudniowych dnia 1 bm. w Byd- 
goszczy i na terenie naszego województwa w większości kościołów mo- 
dlono się za ks. J. Popiełuszkę, a wystąpienia księży przeważnie dotyczy- 
ły treści religijnych. Negatywne akcenty odnotowano w: 
- w kościele Misjonarzy Wincentego a Paulo w Bydgoszczy, ksiądz Stry- 
charz 32 o godz. 10.00 w dziesięciominutowym kazaniu stwierdził, że chrze- 


- 239-
>>>
ścijaninowi można np.: zakneblować usta, można przeciwko niemu uży- 
wać robiących dużo hałasu czołgów, można spalić na stosie w kremato- 
rium lub wrzucić do wody, ale nigdy nie można mu godności ludzkiej 
odebrać. We mszy uczestniczyło około dwóch tys. osób. 
- w kaplicy przy ul. Fordońskiej 4 w Bydgoszczy ks. J erzyckj33 w komu- 
nikatach parafialnych poinformował zebranych, że pogrzeb ks. Popiełuszki 
odbędzie się w sobotę, 3 bm. w kościele św. Stanisława Kostki w Warszawie 
na Żoliborzu. Podkreślił przy tym, że nie na cmentarzu, a w kościele, nato- 
miast dnia 2 listopada 19B4 r. o godz. lB.30 będzie sprawowana msza za ks. 
Popiełuszkę. Ponadto namawiał wiernych do kupna czasopisma "Ład" li 
43 z dnia 2B X 19B4 r., w którym podane są szczegóły zabójstwa ks[iędza] 
jezuity. Zaznaczył, że władze na pewno będą chciały ten fakt wykorzystać, 
aby odsunąć na dalszy plan sprawę morderstwa ks. Jerzego Popiełuszki, we 
mszy uczestniczyło około 200 osób. 
- w kościele przy ul. Świerczewskiego w Bydgoszczy NN ksiądz w wygło- 
szonym dziesięciominutowym kazaniu m.in. stwierdził. że Chrystus i ks. Po- 
piełuszko są przykładem ludzi cierpiących za sprawiedliwość (uczestniczyło 
około 400 osób). 
- w kościele przy ul. Lotników w Bydgoszczy ks. Berka 34 w ogłosze- 
niach parafialnych poinformował, że dnia 2 bm. o godz. lB.OO zostanie 
odprawiona msza w intencji tragicznie zmarłego ks. Popiełuszki. Apelo- 
wał o liczny udział, który będzie "naszym protestem". We mszy uczestni- 
czyło około 400 osób. 
- w kościele w Łążku [powiat Świecie - AP] ks. Kukliński 35 o godz[inie] 
B.OO w trakcie kazania m.in. stwierdził, że do grona męczenników będzie 
można zaliczyć ks. Popiełuszkę bestialsko zamordowanego przez wyższych 
funkcjonariuszy MSW. We mszy uczestniczyło około 200 osób. 
- w kościele w Drzycimiu [powiat Świecie - AP] ks. Trybu1l 36 w inten- 
cjach mszalnych o godzinie B.OO m.in. (modlił się za chrześcijan prześla- 
dowanych we własnej Ojczyźnie, za osoby walczące o lepsze jutro dla 
Polski i za bestialsko zamordowanego ks. Popiełuszkę. W wygłoszonym 
piętnastominutowym kazaniu ks. Machnij37 m.in. stwierdził, że do grona 
męczenników zaliczyć będzie można ks. Jerzego zamordowanego przez 
funkcjonariuszy MSW. We mszy uczestniczyło około 250 osób. 
- w kaplicy w Żalnie, podczas mszy o godz. B.OO ks. Kro1l 38 stwierdził, 
że mimo zamordowania ks. Jerzego Popiełuszki przez funkcjonariuszy 


- 240-
>>>
SB, ludzi z wyższym wykształceniem, to nie sprowokuje to do strajków. 
Zaznaczył również, że w przeszłości Polaków mordowali Niemcy, nato- 
miast teraz robią to swoi. We mszy uczestniczyło około 200 osób. 
W kilku kościołach ujawniono w dniu dzisiejszym materiały dotyczące 
ks. Jerzego Popiełuszki. I tak: 
- w kościele (w kruchcie) ojców jezuitów w Bydgoszczy ujawniono 
trzy zdjęcia ks[iędza] Popiełuszki, pod którymi widnieje napis: Śp. ks. 
1. Popiełuszko, duszpasterzem młodzzeży akademickiej. Męczennik za praw- 
dę, wiarę i Ojczyznę. 
- w gablocie kościoła przy ul. Kościuszki w Inowrocławiu znajduje się 
ręcznie wykonany rysunek formatu A4, przedstawiający żółty krzyż na tle 
cmentarza oraz napis: A naszej Ojczyźnie przybywa krzyży i niezwykłych 
grobów. Ks. J. Popiełuszko nie żyje. W najwyższe szczyty grom bije. 
- na drzwiach wejściowych kościoła przy ul. Farnej w Bydgoszczy od 
strony zewnętrznej przyczepiono dwie klepsydry z napisem: śp. ks. J. Po- 
piełuszko. Natomiast w bocznej kruchcie tego kościoła. na drzwiach wisiał 
plakat formatu A-3 ze zdjęciem ks. J[ erzego] Popiełuszki oraz napisem: Śp. 
ks. 1. Popiełuszko męczennik. Dusze sprawiedliwych są w ręku Boga i nie 
tknęła ich męka. zdaje się oczom głupich, że pomarli, a oni żyją w pokoju. 
Na posadzce pod plakatem złożone są wiązanki kwiatów i palą się świeczki. 
Odnotowane opinie i komentarze na temat porwania i śmierci ks. J. Po- 
piełuszki nie odbiegają w swej treści od przekazywanych w dniach po- 
przednich. Młodzież akademicka skupiona wokół D[ uszpasterstwa] A[ka- 
demickiego] na terenie miasta Bydgoszczy uważa, że porwanie zostało 
zaplanowane przez wysokich funkcjonariuszy SB i radykalną część człon- 
ków KC PZPR, którzy chcieli w ten sposób doprowadzić do niepokojów 
w kraju, a w konsekwencji tego do objęcia władzy i usunięcia z zajmowa- 
nych stanowisk gen. Jaruzelskiego, gen. Kiszczaka i innych. Według tego 
środowiska w aktualnej sytuacji można spodziewać się tarć i rozgrywek na 
najwyższych szczeblach partyjnych, administracyjnych i w resorcie spraw 
wewnętrznych. Studenci ci są przekonani, że sprawa ks. Popiełuszki w znacz- 
nym stopniu skonsoliduje społeczeństwo polskie po stronie kościoła. 
Księża bydgoscy, wchodzący w skład Zarządu Oddziału Wojewódzkie- 
go "Caritas" komentując dotychczasowy przebieg śledztwa w sprawie 
uprowadzenia ks. J. Popiełuszki bardzo wysoko oceniają gen. Kiszczaka, 
podkreślają, że w krótkim czasie doprowadził on do ujawnienia wszyst- 


- 241-
>>>
kich istotnych okoliczności związanych z tą sprawą. Ich zdaniem gen. Kisz- 
czak powinien wykorzystać obecne wydarzenia do globalnej weryfikacji 
ludzi pracujących w aparacie bezpieczeństwa. 
Nieliczni księża z Bydgoszczy w rozmowach na przedmiotowy temat wyra- 
żają opinię, że proces sprawców porwania ks. J[ erzego] Popiełuszki będzie far- 
są, gdyż pomimo że otrzymają prawdopodobnie wysokie wyroki, to nigdy nie 
zostaną one wykonane ze względu na to, że osoby te zostaną wywiezione za 
granice kraju na placówki dyplomatyczne. W ich odczuciu władze wykorzysta- 
ły fakt zamordowania Indory Ghandi 39 do zrobienia szumu nn. całą Polskę, aby 
odwrócić uwagę ludzi od nn.jważniejszego - od sprawy ks. 1. Popiełuszki. 
Wśród mieszkańców Chojnic oraz okolic tego miasta odnotowano wypowie- 
dzi świadczące o narastaniu symptomów niechęci do funkcjonariuszy MO. Prze- 
jawia się to głównie w stwierdzeniach osób zmotoryzowanych, którzy oświad- 
czają, że nie będą reagowali na sygnał funkcjonariusza do zatrzymania samocho- 
du celem poddania się kontroli drogowej, a tym bardziej udania się do radiowozu. 
Służba Bezpieczeństwa W[ojewódzkiego] U[rzędu] S[praw] W[ewnętrz- 
nych] w Bydgoszczy uzyskała informację, że Jan Rulewski zamierza w sobo- 
tę 3 bm. wyjechać do Warszawy celem wzięcia udziału w pogrzebie ks. Popie- 
łuszki. Podobne plany mają również inni czołowi działacze byłej "Solidarno- 
ści" z Bydgoszczy. Działania rozpoznawcze w tym zakresie są kontynuowane. 
Podczas przeprowadzonej lustracji bydgoskich cmentarzy ujawniono: 
- cmentarz przy ul Artyleryjskiej: 
w kwaterze żołnierzy polskich poległych w 1920 r. białe płótno o wymiarach 
70 na 40 cm, z napisem: Ks. Jerzy Popiełuszko, P{iotr} Bartoszcze, G[rzegorz] 
Przemyk zamordowani w obronie praw człowieka. "Solidarność" oraz znak Pol- 
ski Walczącej. Na znajdującej się na tym cmentarzu figurce M[atki] B[ożej] 
przewieszona była biało-czerwona szarfa z literą "S" oraz znakiem Polski 
Walczącej. Poza tym na krzyżu misyjnym usytuowanym w centralnym miejscu 
cmentarza przypięte było zdjęcie ks. Popiełuszki w szatach liturgicznych. 
- cmentarz przy ul. Ludwikowo: 
przy krzyżu misyjnym znajdowało się identyczne płótno jak na cmen- 
tarzu przy ul. Artyleryjskiej. Ponadto do krzyża przypięte było zdjęcie ks. 
J[erzego] Popiełuszki. 
- cmentarz przy ul. Lotników: 
na krzyżu misyjnym przyklejony plakat zawierający nazwiska 73 osób 
oraz napis: Oddali życie, aby
 ty mógł żyć. O plakatach tych poinformowa- 


- 242-
>>>
łem w meldunku z 30 X 19B4 r. Na plakacie tym dopisane było długopi- 
sem: Ks. J[erzy] Popiełuszko. Warszawa, zamordowany przez MSW. 
- cmentarz przy ul. Kossaka: 
przy krzyżu misyjnym usytuowany był symboliczny grób za pomordo- 
wanych za przekonanie. Przy grobie tym wykonany został czarny krzyż 
wysokości jednego metra, na którym widniały napisy: Solidarność, Pomor- 
dowanym za przekonanie oraz nazwiska: ks. Popiełuszko i G. Prze myk. 
Ponadto do krzyża misyjnego przyklejone było zdjęcie ks. Popiełuszki oraz 
plakat z 73 nazwiskami dopisanym ręcznie nazwiskiem ks. Popiełuszko. 
- cmentarz przy ul. Wyszyńskiego: 
przy krzyżu misyjnym usytuowany był symboliczny grób, z datą 1939- 
1945 oraz umieszczone były brzozowe krzyże z tabliczkami Nieznany. Do 
jednego z krzyży przypięta była klepsydra o treści ks. Popiełuszko. Takie 
same klepsydry w ilości ośmiu sztuk znajdowały się w innych częściach 
cmentarza. Pod krzyżem misyjnym znajdowało się białe płótno 120 na 70 
cm. Z napisem: Ks. 1. Popiełuszko. P. Bartoszcze. G. Przemyk. Zginęli w obro- 
nie praw człowieka - ..Solidarność" oraz zdjęcie ks. J. Popiełuszki. 
- cmentarz przy ul. Toruńskiej: 
obok figury M[atki] B[oskiej] białe płótno o wymiarach 100 na 70 cm, z na- 
pisem: Śp. P[iotr] Bartoszcze. wieczny odpoczynek racz mu dać Panie. A w czte- 
rech miejscach cmentarza na drzewach znajdowały się identyczne klepsydry, 
jak na cmentarzu przy ul. Wyszyńskiego. 
- cmentarz na Wzgórzu Wolności: 
kartka z brystolu 15 na 10 cm, o treści: Kozielsk, Katyń, Staszków. 
Pamiętamy. 
- cmentarzy przy ul. Chojnickiej: 
przy krzyżu misyjnym biało-czerwona chorągiewka z napisem: Soli- 
darni - poległym i zmarłym. Na jednym z drzew przyczepiony był plakat 
z zamieszczonymi 73 nazwiskami oraz dopiskiem: Ks. Popiełuszko, 87Tomń 
19 X 1984 zamordowany przez SB. 
- cmentarz przy ul. Grunwaldzkiej: 
pod krzyżem misyjnym białe płótno z napisem: Poległym za prawdę, 
wolność, sprawiedliwość w latach 1944-84. ..Solidarno
ć". Do krzyża przy- 
twierdzony był plakat z 73 nazwiskami. 
- cmentarz przy ul. Kaplicznej: 
plakat z nazwiskami 73 osób. 


- 243 -
>>>
Pod wszystkimi krzyżami misyjnymi, gdzie ujawniono plakaty, 
klepsydry itd. paliły się świeczki i leżały wiązanki kwiatów. Miejsca 
te budziły zainteresowanie osób przechodzących, jednak nie powo- 
dowały większych zgromadzeń. Dwa plakaty zawierające 73 nazwi- 
ska ofiar stanu wojennego ujawniono na słupkach cmentarza w Żninie 
przy ul. 700-1ecia. 
Wygłoszone przez księży kazania na bydgoskich cmentarzach nie za- 
wierały negatywnych politycznie treści, stwierdzono jedynie, że: 
- podczas mszy o godzinie 15.00 na cmentarzu przy ul. Ludwikowo 
w pięciominutowym kazaniu ksiądz m.in. stwierdził, że ostatnio w oczach 
wielu Polaków pojawiły się łzy, lecz należy przebaczyć prześladowcom, 
gdyż wtedy jest większa chwała dla prześladowanych. W intencjach mszal- 
nych modlono się za tych, którzy zginęli w niewyjaśnionych okoliczno- 
ściach. 
- na cmentarzu przy ul. Chojnickiej, podczas mszy o godzinie 15.00 
ksiądz w wygłoszonym kazaniu m.in. podkreślił, że w naszym kraju zda- 
rzyły się ostatnio dwa ciekawe wypadki, o których szeroko pisała prasa: 
zabicie człowieka na terenie zakonu Jezuitów, tajemnicza śmierć ks. 
J. Popiełuszki. 
Negatywne treści związane ze śmiercią ks. J[erzego] Popiełuszki od- 
notowano w następujących miejscowościach: 
- w Legbądzie [powiat Tuchola - AP] NN ksiądz w trakcie kazania stwier- 
dził m.in. że ks. Popiełuszko podobnie jak M[aksymilian] Kolbe zostanie 
wyniesiony w poczet świętych, ponieważ zginął śmiercią męczeńską. Pod- 
kreślił, że w obecnych czasach nie ma wolności, ponieważ panuje bandy- 
tyzm i terror. Zaakcentował, że ks. Popiełuszko poniósł śmierć nie za ge- 
nerałów, lecz za robotników. Po kazaniu ksiądz ten zaapelował o modli- 
twę za zabójców, za Ojczyznę oraz żeby prawda zawsze zwyciężała fałsz, 
jaki głoszą środki masowego przekazu. 
- w Drzycimiu ks. TrybulI w wygłoszonym kazaniu podkreślił, że 
śmierć ks. J. Popiełuszki przejdzie do historii tak, jak śmierć M[aksymi- 
liana] Kolbego czy G [rzegorza] Przemyka. Prosił, by stojący nad grobem 
wierni przemyśleli ostatnie wydarzenia i śmierć ks. Popiełuszki i zabój- 
stwo I. Ghandi. 
W intencjach modlono się za chrześcijan prześladowanych we własnym 
kraju, za odważnych, którzy walczą za lepsze jutro, za ks. Popiełuszkę. 


- 244-
>>>
- w Topolnie [powiat Świecie - AP] ksiądz Regent 40 m.in. bratobójcze 
morderstwo ks. Popiełuszki porównał do Kaina i Abla. Stwierdził, że chrze- 
ścijanie są prześladowani w Polsce już od czasów Bolesława Śmiałego, 
a śmierć biskupa Stanisława porównał do zabójstwa ks. Popiełuszki za- 
znaczając, że zmieniają się jedynie metody walki. Dodał też, że polskiej 
młodzieży wpajana jest nienawiść do ludzi wierzących. 
- w Piechocinie [powiat Szubin - AP] NN ksiądz zakonu ojców Fran- 
ciszkanów zaapelował o modlitwy za ks. Popiełuszkę zamordowanego 
tylko za to, że jego kazania nie podobały się władzy, za księdza, który 
walczył o wolność, o sprawiedliwość, sprawiedliwość to by nie było w kraju 
głodu. 
- w Szaradowie [powiat Szubin - AP] ksiądz Kudłacik 41 powiedział, że 
władzom państwowym naszego kraju od początku nie podobały się krzy- 
że i głoszona wiara. Dowodem tego był ostatni zamach na ks. Popiełusz- 
kę. Zaapelował, by nie poddawać się i walczyć o krzyże i wiarę. 
- w Gąsawie [powiat Żnin - AP] ks. Krystek stwierdził w kazaniu m.in. 
że w naszej Ojczyźnie działają siły terroru, które skrytobójczo mordują 
ludzi, nawet tych w habitach. Zaapelował o modlitwy za tych, którzy za- 
mordowali księdza Jerzego Popiełuszkę. 
- w Ślesinie ks. Kostecki nawiązując do śmierci ks. Popiełuszki, stwier- 
dził, że tego ohydnego mordu dokonali ludzie mający strzec porządku 
i bezpieczeństwa obywateli. Ludzie ci mający się za intelektualistów uto- 
pili duchownego w Wiśle - rzece, która jest symbolem polskości. 
W nielicznych kościołach w komunikatach poinformowano wiernych, 
że pogrzeb ks. Popiełuszki odbędzie się w Warszawie dnia 3 XI 19B4 r. Nie 
stwierdzono, by księża apelowali o udział w tym pogrzebie."42 


2 listopada 1984 


,,[...] Dnia 1 XI 19B4 r. około godziny 22.30 przy drodze prowadzącej 
z Żalna do Kęsowa koło Tucholi ujawniono dziewięć egzemplarzy wro- 
gich ulotek przytwierdzonych do rosnących drzewo następującej treści: 
- Rodacy - Czerwona banda musi cały czas czuć nóż na gardle; 
- Precz z juntą Jaruzelskiego; 
- Rodacy, jeżeli czerwoni będą czuli silny nacisk. muszą zacząć mówić 
prawdę; 


-245-
>>>
- Polacy, nastał ponownie czas terroru czerwonych; 
- Żądamy poszanowania prawa do spokoju; 
- Polacy, zauważcie, że wśród największych złodziei zmieniła się tylko 
warta; 
- Kiedy wreszcie człowiek będzie największą wartością. 
Przedmiotowe ulotki wykonane zostały na papierze z bloku technicz- 
nego, ich wymiary wynoszą 14 na 21,S centymetra. Pismo odręczne. Jako 
środka piszącego użyto zielonej plakatówki. Wszystkie ulotki zostały pod- 
pisane niejakimi: W. Cz. 
W nawiązaniu do naszego meldunku z dnia 29 X 19B4 r., dotyczącego 
petycji sporządzonej przez M[arka] Majkę w Bydgoskiej Fabryce Kabli 
informuję, że petycja ta w uzasadnieniu konieczności powołania nowych 
związków zawodowych zawiera m.in. argument, iż w społeczeństwie 
panuje ogromne napięcie psychiczne spowodowane sytuacją społeczną 
i gospodarczą kraju, mimo pozornych objawów spokoju i zadowolenia. 
W związku z tym dla rozładowania tego napięcia jednym z koniecznych 
jest utworzenie nowych związków zawodowych. W petycji tej jej autor, 
M. Majka nawiązuje też do propozycji wprowadzenia do kodeksu karne- 
go przepisu o możliwości orzekania przez wymiar sprawiedliwości przy- 
musowego opuszczenia kraju. Stwierdza on, że jest to cofanie się do cza- 
sów carycy Katarzyny. Z posiadanego przez nas rozpoznania wynika, że 
Majka zamierza pod tą petycją zebrać ponad 300 podpisów, tj. więcej 
niż liczy Związek Zawodowy Pracowników Bydgoskiej Fabryki Kabli. Ma 
to sugerować, że większość pracowników pragnie innego związku zawo- 
dowego. Dotychczas zebrał on około 40 podpisów. O dalszych ustaleniach 
w związku z tą sprawą będę informował na bieżąco. 
W środowisku byłych działaczy NSZZ "Solidarność" w Bydgoszczy 
uzyskano informację, że pojedyncze osoby z tego grona rozważają możli- 
wość zorganizowania szkółki Karate i Judo dla członków byłego aktywu 
"Solidarności". Bliźsze szczegóły dotyczące miejsca, terminu itp. takiej 
szkółki nie zostały sprecyzowane. 
W zabezpieczonych dnia 2 listopada porannych mszach w bydgoskich 
kościołach i na terenie naszego województwa nie stwierdzono w wystą- 
pieniach księży negatywnych politycznie akcentów. We wszystkich tych 
obiektach w intencjach mszalnych modlono się za zamordowanego ks. 
J[erzego] Popiełuszkę. W trakcie przeprowadzonej w godzinach przed po- 


- 246-
>>>
łudniowych dnia dzisiejszego lustracji bydgoskich cmentarzy stwierdzo- 
no, że w większości przypadków usunięto dekoracje, o których informo- 
wałem we wczorajszym meldunku. 
Ponadto ujawniono dodatkowe dekoracje na następujących cmenta- 
rzach: 
- przy ul. Wyszyńskiego: 
pod krzyżem misyjnym znajduje się kartka formatu A4 z treścią: Ks. Po- 
piełuszko patron "Solidarności". Ponadto na jednej z klepsydr formatu A4 
o treści: Ks. Popiełuszko dopisano długopisem sierżant Karos4 3 ; 
- przy ul. Ludwikowo: 
pod krzyżem misyjnym znajduje się kartka papieru A-3 z treścią: Soli- 
darność. Za poległych za wolność i niezależność. "Solidarność"; 
- przy ul. Artyleryjskiej: 
przy krzyżu misyjnym 'znajdowała się kartka formatu A4 z napisem: 
Wielki Polak. Wspaniały kapłan, syn ziemi polskiej. 
W nawiązaniu do naszego meldunku z dnia 31 X 19B4 r., dotyczącego 
zorganizowania wyjazdu grupy pracowników Zakładów Chemicznych gru- 
py "Organika-Zachem" w Bydgoszczy na pogrzeb ks. Popiełuszki przez 
Jerzego Ossowskiego, informuję, że wymieniony uzyskał zgodę na wy- 
najęcie autobusu typu "Autosan" w ramach działalności PTTK przy "Zache- 
mie". Z naszego rozpoznania wynika, że w dniu 3 bm. na pogrzeb ks. J. Po- 
piełuszki do Warszawy zamierzają wyjechać m.in.: 
- ks. J[erzy] Osiński - wikariusz parafii na Wyżynach w Bydgoszczy 
z grupą około 50 osób, byłych działaczy NSZZ "Solidarność"; 
- Roman Bartoszcze z grupą byłych działaczy NSZZ R[olników] I[ndy- 
widualnych] "Solidarność". 
Niektórzy księża z rejonu Inowrocławia i Pakości w rozmowach prowa- 
dzonych na temat porwania i śmierci ks. J. Popiełuszki stwierdzają, że po 
pierwszych komunikatach w tej sprawie byli przekonani, że uprowadzenie 

yło prowokacją inspirowaną ze wschodu, wymierzoną w rząd gen. Jaru- 
zelskiego. Jednak w miarę upływu czasu, przekazywanych informacji w środ- 
kach masowego przekazu, obserwacji przebiegu śledztwa, spekulują, że 
uprowadzenie i zabójstwo ks. Popiełuszki jest częścią gry politycznej, umoż- 
liwiającej gen. Jaruzelskiemu oczyszczenie rządu i aparatu politycznego 
niewygodnych mu osób z PZPR i MSW. Dyskutujący duchowni przyrównują 
naszą obecną sytuację do rozgrywek, jakie prowadził prezydent de Gaule 44 


-247-
>>>
w stosunku do OAS45. Niektórzy księża prowadzący działalność "oazową"46 
są zdania, że zabójstwo ks. J[erzego] Popiełuszki zostało dokonane celem 
stworzenia rządowi pretekstu do wyeliminowania z resortu MSW i KC PZPR 
osób stojących w opozycji do gen. Jaruzelskiego. 
Wśród części mieszkańców Bydgoszczy odnotowano opinie, że zbrod- 
nia dokonana na ks. Popiełuszce miała na celu odwrócenie uwagi człon- 
ków KC PZPR; w trakcie obrad XVII Plenum miała być dokonana ocena 
pracy Biura Politycznego w zakresie realizowania zadań wychodzenia Pol- 
ski z kryzysu, spłaty długów, realizacji polityki socjalnej itp. Ponieważ- 
zdaniem dyskutantów Biuro Polityczne nie miało wypracowanych w tym 
zakresie żadnych wytycznych, a także nie mogło "pochwalić" się osiągnię- 
ciami na tym odcinku, sięgnięto po prowokację polityczną, która sprawy 
partyjne odsunęła na dalszy plan. Pozostałe odnotowane opinie i komen- 
tarze w przedmiotowej kwestii zbieżne są z przekazywanymi w naszych 
meldunkach w dniach poprzednich. "47 


3 listopada 1984 


,,[...] W odnotowanych w dniu dzisiejszym opiniach i komentarzach 
nadal dominuje tematyka związana ze sprawą ks. Popiełuszki. Generalnie 
wypowiadane poglądy nie odbiegają w swej treści od przekazywanych 
w dniach poprzednich. [...] 
W środowisku uczestników duszpasterstwa akademickiego w Bydgoszczy 
spekuluje się, że głównym inicjatorem uprowadzenia ks. Popiełuszki był 
M[irosław] Milewski. 48 Ich zdaniem odsunięcie M[irosława] Milewskiego 
po wprowadzeniu stanu wojennego od stanowiska ministra spraw wewnętrz- 
nych spowodowało, że Milewski czuł urazę do gen. Jaruzelskiego i gen. Kisz- 
czaka. Czynem tym zamierzał skompromitować obecnego szefa MSW i spowo- 
dować, że na tym stanowisku "znowu zasiądzie milicjant a nie wojskowy". 
W zabezpieczonych dnia 2 XI 19B4 roku wieczornych nabożeństwach na 
terenie Bydgoszczy i województwa generalnie w wystąpieniach księży nie 
stwierdzono negatywnych politycznie akcentów. Jedynie podczas mszy w in- 
tencji ks. Popiełuszki odprawionej o godzinie 18.00 w kościele przy ul. Lotni- 
ków w Bydgoszczy ks. M[arian] Zalewski w wygłoszonym piętnastominuto- 
wym kazaniu m.in. stwierdził, że ci co zabili ks. Popiełuszkę nie przewidzieli, 
iż po jego śmierci będzie on żył wśród nas. Podkreślił, że ustrój panujący 


- 248-
>>>
w Polsce jest zły, ponieważ dobro zwalcza się morderstwem. Dodał, że ci któ- 
rzy słuchają jego słów służbowo, niech wybierają między dobrem a złem. 
W trakcie śpiewania pieśni "Boże coś Polskę" około 40% wiernych demon- 
strowało palcami znak V. We mszy uczestniczyło ok. 4000 osób. [...] 
Dnia 3 bm. o godzinie lB.OO podczas mszy w kościele przy ul. Lubień- 
skiej w Bydgoszczy (Osiedle Wyżyny) NN ksiądz w piętnastominutowym 
kazaniu m.in. stwierdził: 
- Kościół w Polsce jest ustawicznie prześladowany i krytykowany. 
- Chrystus ustanowił kapłanów i biskupów do obrony interesów ko- 
ścioła, ale u nas oni są także prześladowani, a jeśli ktoś się za bardzo wy- 
chyli może być skrócony o głowę. 
- My kapłani jesteśmy powołani i mamy prawo głosić słowo Boże i kry- 
tykować, mimo że narażamy się na represje. 
W intencjach mszalnych modlono się m.in. za konfidentów, donosicie- 
li zła, żeby Bóg wybaczył. W ogłoszeniach parafialnych poinformowano 
zebranych, że dnia S XI 19B4 roku o godzinie 19.00 w kościele tym zosta- 
nie odprawiona msza w intencji bestialsko zamordowanego ks. Popiełusz- 
kę. Przed ołtarzem umieszczona była tabliczka formatu A4 o treści: Soli- 
darność dzi
 i jutro Rolników Indywidualnych Gminy Dąbrowa Biskupia. 
Obok tabliczki znajdowało się zdjęcie ks. J. Popiełuszki w stroju liturgicz- 
nym, a przed nim stały zapalone świeczki i leżały kwiaty. We mszy uczest- 
niczyło trzech księży i około 1700 osób. 
W pozostałych zabezpieczonych kościołach podczas mszy wystąpie- 
nia księży ograniczyły się do treści religijnych. W większości kościołów 
modlono się za śp. Ks. Popiełuszkę. Dnia 3 bm. w godzinach wczesnoran- 
nych na uroczystości pogrzebowe ks. Popiełuszki wyjechały z Bydgosz- 
czy do Warszawy m.in. dwa autobusy stanowiące własność Zakładów 
Chemicznych "Organika-Zachem". Jednym z uczestników tego wyjazdu 
był Jan Rulewski."49 


4 listopada 1984 


,,[...] Wśród członków Rady Pracowniczej w Zakładach Chemicznych 
"Organika Zachem" w Bydgoszczy rozważana jest propozycja, aby księdza 
Popiełuszkę obwołać patronem załogi "Zachemu". Stwierdza się, że propo- 
zycja ma szansę powodzenia, jeżeli ktoś z Rady Pracowniczej zgłosi taki 


- 249-
>>>
wniosek i będzie miał listę z podpisami załogi akceptującej to stanowisko. 
Posiedzenie Rady Pracowniczej przewidziane jest na dzień 12 XI 19B4 r. 
Odnotowane w dniu dzisiejszym komentarze dot[yczące] tragicznej 
śmierci ks. J[erzego] Popiełuszki są zbieżne z tym, które przekazałem 
w poprzednich meldunkach."50 


5 listopada 1984 


,,[...] Dnia S bm. około godziny 10.00 na kościele parafialnym w Więc- 
borku ujawniono następujące napisy namalowane zieloną farbą: 
- "Śmierć MO i ZOMO. Solidarność" 
- ..Solidarność zwycięży! Pomścimy Popiełuszkę" 
Napisy te zamalowano. Odnotowane w dniu dzisiejszym opinie i ko- 
mentarze nadal dotyczą spraw związanych z uprowadzeniem, śmiercią 
i pogrzebem ks. Popiełuszki. Generalnie zbieżne są z przekazywanymi 
w meldunkach w dniach poprzednich. [...]"51 


6 listopada 1984 


[...] "W odnotowanych opiniach w dniu dzisiejszym społeczeństwo 
naszego województwa poza sprawą ks. J. Popiełuszki porusza tematykę 
związaną z aktualną sytuacją gospodarczą kraju. Przede wszystkim zwra- 
ca się uwagę na poprawę stanu zaopatrzenia sklepów w artykuły spożyw- 
cze i częściowo artykuły przemysłowe. W rozmowach tych podkreśla się 
jednocześnie zbyt częstą zmianę cen na niektóre artykuły. Generalnie 
stwierdza się, że polska gospodarka jest nieustabilizowana, a wzrost ilości 
towarów nie jest zasługą wydajniejszej i lepszej pracy, lecz wynikiem wzro- 
stu cen, co odbija się na budżetach polskich rodzin. 
W dniu wczorajszym o godzinie 19.00 w kościele ojców jezuitów w Byd- 
goszczy zostało odprawione nabożeństwo w intencji ks. Popiełuszki. W trak- 
cie mszy 3D-minutowe kazanie wygłosił ks. Karwel. Dotyczyło ono głównie 
rozważań na temat wystąpienia ks. J. Popiełuszki w dniu B X br. w Bytomiu. 
Na zakończenie ks. Karwel stwierdził, że ..Solidarność mając takiego patro- 
na nie zginie". Mszę zakończono odśpiewaniem "Roty", ze zmienioną tre- 
ścią ..Boże coś Polskę" i hymnu państwowego, w trakcie których zebrani 
demonstrowali palcami znak V. We mszy uczestniczyło około 1200 osób. 


- 250-
>>>
Dnia S bm. o godzinie 19.00 w kościele na Wyżynach w Bydgoszczy zo- 
stała odprawiona msza w intencji ks. J[ erzego] Popiełuszki, w trakcie której 
3D-minutowe kazanie wygłosił ks. Biniak. W kazaniu tym ks. Siniak przed- 
stawił m.in. przebieg pobytu ks. Popiełuszki w dniu 19 X br. w Bydgoszczy. 
podkreślił. że ks. Popiełuszko padł ofiarą zła i nienawiści, nie stworzył tego 
Kościół, lecz ci, którzy pisali kłamstwa i oszczerstwa o nim. 
Na zakończenie mszy odśpiewano "Boże coś Polskę". a księża i wierni 
trzymali w górze palce w kształcie litery V. Odtworzono również z taśmy 
magnetofonowej homilię prymasa Glempa wygłoszoną w dniu 3 bm. na 
pogrzebie ks. Popiełuszki. Podczas mszy ks. Biniak poinformował. że przy 
parafii tej powstała l B-osobowa grupa inicjująca powstanie "Pomnika praw- 
dy"52. Innych szczegółów nie podał. We mszy uczestniczyło jedenastu księ- 
ży i około 2000 osób."53 


7 listopada 1984 


,,[...] W większości zakładów pracy i środowisk społeczno-zawodowych 
stopniowo maleje natężenie rozmów prowadzonych na temat sprawy ks. 
Popiełuszki. Wypowiadane poglądy generalnie nie odbiegają w swej treści 
od przekazywanych w dniach poprzednich. 
W środowiskach bydgoskiej adwokatury szerokim echem odbiła się decy- 
zja Sądu Najwyższego o uchyleniu uchwał ostatniego Krajowego Zjazdu Ad- 
wokatury. Decyzją tą głównie są zainteresowani adwokaci starszego pokole- 
nia, którzy m.in. stwierdzają, iż w przypadku, gdy Minister Sprawiedliwości 
bądź Sąd Najwyższy mogą bezpośrednio ingerować w sprawy adwokatów, to 
wyraźnie spadło znaczenie tej grupy zawodowej. W sprawie śmierci Popie- 
łuszki adwokaci wyrażają pogląd, iż czyn ten musiał być przez kogoś inspiro- 
wany, przy czym absolutnie wykluczają udział służb ZSRR. Na temat procesu 
sądowego zabójstwa ks. Popiełuszki w środowisku tym odnotowano opinie, 
iż może on być jednym z najbardziej powikłanych procesów w historii PRL. "54 


8 listopada 1984 


,,[...] Dnia B bm. w godzinach południowych przy ul. Pomorskiej w Byd- 
goszczy ujawniono napis wykonany zieloną świecową kredką koloru czer- 
wonego treści: SB - mordercy. Napis ten zatarto. 


-251-
>>>
Dnia 7 bm. o godz. lB.30 w kościele w Nowym przy ul. Kościelnej 1 
rozpoczęły się nauki rekolekcyjne prowadzone przez księży jezuitów. Na 
wstępie jeden z rekolekcjonistów przedstawiając program rekolekcji oświad- 
czył, że dnia B bm. będzie zbierana kolekta na pomoc dla jezuitów. Uzasad- 
niając potrzeby tej kolekty m.in. stwierdził, że Kościół Katolicki w Polsce 
jest na własnym utrzymaniu i jako jedyny w stosunku do innych musi pła- 
cić podatki i to od wszystkich osób należących do danej parafii, nawet od 
sekretarzy PZPR, włącznie z gen. Jaruzelskim. W wygłoszonym 40-minuto- 
wym kazaniu NN ksiądz m.in. powiedział: 
-ludzi głoszących prawdę nie można ani zamordować ani utopić, bo 
prawda zawsze będzie prawdą; 
- historia jest kłamliwie podawana, czego przykładem jest np. Wielka 
Encyklopedia Powszechna, gdzie w tomie ósmym na stronie B9 w haśle 
"obozy koncentracyjne" podano, że zginęło w nich 5,6 mln ludzi (99% 
Żydów i l % Cyganów), a gdzie Polacy. We mszy uczestniczyło czterech 
księży i około 350 osób. 
W niektórych środowiskach społeczno-zawodowych nadal utrzymu- 
ją się dyskusje na temat sprawy ks. Popiełuszki. Szczególnie wiele roz- 
mów na ten temat prowadzą duchowni kościoła rzymsko-katolickiego. 
M.in. księża z Trzemeszna [powiat Mogilno - AP] wyrażają opinię, że 
śmierć ks. Popiełuszki była efektem dobrze zaplanowanej i zorganizo- 
wanej akcji grupy osób, na czele której stoi gen. Jaruzelski. Według nich 
pozbycie się sprawiającego kłopoty kapłana było pretekstem do wyeli- 
minowania z MSW i z rządu osób niewygodnych. Pojedynczy księża ze 
Świecia stwierdzają, że zamordowanie ks. Popiełuszki przypomina cza- 
sy stalinizmu i beriowszczyzny. 
Pojedynczy księża z Bydgoszczy prowadząc rozmowy w gronie osób 
zaufanych wyrażają pogląd. że zamordowany ks. Popiełuszko może zo- 
stać patronem "Solidarności". Uzyskano nawet jedną informację, z której 
wynika, iż podczas tradycyjnej mszy za ojczyznę w dniu 13 bm. w koście- 
le jezuitów zebrani zostaną o tym poinformowani. Pozostałe wypowiada- 
ne w przedmiotowej kwestii opinie zbieżne są z przekazywanymi w dniach 
poprzednich. Z posiadanego przez nas dokumentu wynika, że natężenie 
tych rozmów stopniowo maleje."ss 


- 252 -
>>>
9 listopada 1984 


,,[...] Z posiadanego przez nas rozpoznania wynika, iż zainteresowanie 
sprawą śmierci ks. Popiełuszki na naszym terenie słabnie. Odnotowane na 
ten temat nieliczne dyskusje i komentarze, m.in. wśród pracowników służ- 
by zdrowia, nauczycieli i studentów bydgoskich wyższych uczelni wskazu- 
ją, że zbrodnia ta była prowokacją polityczną wymierzoną bezpośrednio 
w politykę gen. Jaruzelskiego oraz stosunki Państwo-Kościół. Przeważa po- 
gląd, że aresztowani sprawcy musieli być inspirowani przez ludzi wysoko 
ustawionych w hierarchii administracji państwowej. 
Pozytywnie ocenia się środki masowego przekazu, które zdaniem dys- 
kutujących informują opinię społeczną o aktualnym stanie śledztwa w spra- 
wie śmierci ks. Popiełuszki. W ostatnich dniach uzyskano nieliczne wypo- 
wiedzi, w których dyskutujący zastanawiają się dlaczego publikatorzy nie 
ustosunkowują się do list sugerowanych przez "Solidarność", zawierających 
nazwiska osób rzekomo pomordowanych przez SB i MO. Listy takie kolpor- 
towane były m.in. na cmentarzach l bm. Według rozmówców milczenie 
w tej sprawie może być interpretowane jako przyznanie się władz do czy- 
nów im zarzucanych przez podziemie "Solidarności".s6 


10 listopada 1984 


[...] "Dyskusje i komentarze na temat śmierci ks. Popiełuszki na na- 
szym terenie słabną. Wypowiadane opinie generalnie zbieżne są z przeka- 
zywanymi w dniach poprzednich. Osoby podejmujące ten temat oczekują 
aktualnie na końcowy komunikat informujący o przyczynach śmierci ks. 
Popiełuszki. 
Jan Rulewski w gronie współpracowników w miejscu pracy w rozmo- 
wie na temat śmierci ks. Popiełuszki stwierdził m.in., iż jego zdaniem 
funkcjonariusze SB dokonujący porwania nie działali na własną rękę, 
lecz musieli mieć wysoko postawionych mocodawców. Zaznaczył rów- 
nież, że śmierć ks. Popiełuszki jest wielkim nieszczęściem dla Polaków, 
gdyż ksiądz ten swoimi kazaniami podtrzymywał na duchu robotników 
polskich w ciężkich chwilach od 13 XII 19B1 r. Na temat samego pogrze- 
bu ks. Popiełuszki poinformował te osoby. że osobiście w tej uroczysto- 
ści uczestniczył, a jego zdaniem brało w niej udział około 300 tysięcy 


- 253 -
>>>
osób. Stwierdził także, że w miejscu porwania ks. Popiełuszki posta- 
wiono krzyż, pod którym przejeżdżające osoby zatrzymują się i za- 
l . Ś " k " [ ] "57 
pa aJą Wlecz l ... . 


11 listopada 1984 


,,[...] Dnia 11 bm. o godzinie 13.30 w kościele przy ul. Lubińskiej w Byd- 
goszczy (osiedle Wyżyny) odprawione zostało nabożeństwo w intencji 
..Polaków zaginionych i poległych na polskich kresach wschodnich)". Przed 
mszą NN mężczyzna odczytał modlitwy za Polaków pochodzących 
z wschodnich stron m.in. przytaczając nazwiska Piłsudskiego, ks. Popie- 
łuszki. Mszę celebrował i 15-minutowe kazanie wygłosił ks. Cz[esław] 
Kroll. Na wstępie stwierdził, że dzisiejsza uroczystość związana jest ze 
zbliżającym się świętem Matki Bożej Miłosierdzia, czczonej w Wilnie 
w "Ostrej Bramie", jako Matka Boska Ostrobramska od wielu już lat. Kon- 
tynuując ten temat m.in. powiedział: 
- Polacy zmuszeni do opuszczenia tamtych stron czczą to święto w różnych 
świątyniach Polski, również w tej bydgoskiej świątyni, modląc się za tych, któ- 
rzy tam polegli, zostali pomordowani lub zaginęli za Boga i Ojczyznę. 
- będziemy się modlić o to, by męczeństwo naszych braci, od których 
dziś oddziela nas granica, by męczeństwo tamtych braci nie zasnęło niko- 
mu w zapomnieniu, żeby tamta ziemia tak żyźnie nasycona krwią Pola- 
ków mogła mówić ustami modlących się dzisiaj w tej świątyni. 
- nawiązując do rozpoczynającego się dzisiaj "Tygodnia Kultury 
Chrześcijańskiej" podkreślił, że należy krzewić i rozwijać wartości 
kultury polskiej. by duch Polaków, który zawsze czuł się wolnym - 
wolnym pozostał. 
W intencjach mszalnych modlono się m.in. za Kościół w Polsce i Oj- 
czyznę, aby dobro zwyciężyło zło, aby wszyscy Polacy byli wolni oraz za 
zamordowanego ks. Popiełuszkę. We mszy uczestniczyło około 1500 osób. 
Po lewej stronie krzyża umieszczonego nad ołtarzem znajdowało się 
zdjęcie ks. Popiełuszki z podpisem: Jego ostatnia msza. Ponadto w kościele 
wyeksponowane były zdjęcia z pogrzebu ks. Popiełuszki pod wspólnym 
tytułem Ofiara ks. Jerzego była potrzebna, aby odsłoniły się mechanizmy 
zła i podpis Kardynał Józef Glemp. W gablocie ogłoszeń umieszczona była 
informacja zawierająca opis pobytu ks. Popiełuszki w dniu 19 X 19B4 r. 


- 254-
>>>
w Bydgoszczy ilustrowana zdjęciami. W gablocie tej zamieszczono też 
komunikat o powstaniu lB-osobowej grupy inicjatywnej, której celem ma być 
zbudowanie "Pomnika męczeństwa, Sprawiedliwości i Prawdy". Głównym 
organizatorem tej grupy jest Zbigniew Ormowski, w jej skład wchodzą m.in.: 
Antoni Tokarczuk, Jerzy i Jacek Puciata SB oraz Jerzy Ossowski. 
O godzinie 11.00 w kościele przy ul. Farnej w Bydgoszczy w dniu dzisiej- 
szym biskup Jan Nowak s9 podczas mszy zainaugurował "III Tydzień Kultu- 
ry Chrześcijańskiej".60 W wygłoszonym 15-minutowym kazaniu, dotyczą- 
cym wkładu kultury chrześcijańskiej w kulturę narodową b [iskup] Jan No- 
wak podkreślił znaczenie i doniosłość kultury chrześcijańskiej w budowie 
kultury narodu. Stwierdził też, że ci, którzy dążą do wyeliminowania kultu- 
ry chrześcijańskiej z życia narodowego ośmieszają się. W swoim wystąpie- 
niu biskup Nowak nie podawał programu "Tygodnia Kultury Chrześcijań- 
skiej", ani nie apelował o uczestnictwo w imprezach odbywających się z tej 
okazji. We mszy uczestniczyło czterech księży i około 700 osób. 
W ramach imprez w wyżej wymienionej akcji m.in.: 
- o godzinie 17.00 w kościele ojców jezuitów w Bydgoszczy prof. Ma- 
rek Drozdowski 61 wygłosił odczyt na temat "Narodziny II Rzeczypospoli- 
tej". Wystąpienie to trwające około 30 minut zawierało jedynie fakty hi- 
storyczne. Odpowiadając natomiast na pytania dotyczące udziału Pola- 
ków w tworzeniu II RP prof. Drozdowski m.in. stwierdził, że polscy ko- 
muniści w 191B r. nie mieli żadnego programu niepodległościowego. Dą- 
żyli by przeobrażenia w naszym kraju przebiegały przy udziale Armii Czer- 
wonej. Podkreślił, iż w czasie, gdy w Warszawie witano niepodległość, to 
w Moskwie polscy komuniści m.in. Dzierżyński i Marchlewski radzili jak 
doprowadzić do rewolucji w Polsce. Na pytanie, co by było, gdyby nie 
nastąpił "cud nad Wisłą" prelegent odpowiedział, że prawdopodobnie nie 
byłoby dzisiaj tego spotkania, nie byłoby Polski, ale bylibyśmy jedną z re- 
publik radzieckich. Odczytu wysłuchało około 250 osób. 
- o godzinie 12.30 w kościele przy ul. Spacerowej oraz o godzinie 17.00 
w kościele na Placu Piastowskim w Bydgoszczy odbyły się godzinne pre- 
lekcje na temat "sanktuaria Maryjne", wygłosiła s [iostra] Maria Grażyna. 
Miały one wyłącznie charakter religijny, poza stwierdzeniem, że brak jest 
danych na temat losów obrazów M[atki] B[oskiej). pozostawionych na 
dawnych ziemiach polskich na wschodzie, gdzie z kościołów porobiono 
magazyny, a do M[atki] B[oskiej] Ostrobramskiej można się modlić jedy- 


- 255 -
>>>
nie z ulicy. W kościele na Placu Piastowskim prelekcji wysłuchało około 
200 osób, a przy ul. Spacerowej około 100 osób. 
- o godzinie 17.00 w kościele w Soku Kujawskim doc. dr hab. T[adeusz] 
Jasudowicz wygłosił godzinną prelekcję na temat "Historyczna misja narodu 
polskiego". W wystąpieniu swoim szczególną uwagę zwracał na walki Polaków 
mające charakter religijny, a także walki i zrywy niepodległościowe. Akcento- 
wał misję narodu polskiego jako przedmurza chrześcijaństwa. W negatywnym 
świetle przedstawił rolę Rosji i Zw[iązku] Radzieckiego w zagrożeniu chrześci- 
jaństwa i bytu niepodległościowego Polski. Dzisiejszą Polskę przedstawił jako 
niepodległą ale nie wolną. Podkreślił też szczególną rolę męczeńskiej śmierci 
ks. Popiełuszki, którego nazwał męczennikiem "Solidarności", zaakcentował, 
że chrześcijanin to człowiek odrzucający zło, a złem jest m.in. panujący u nas 
system. Poddał krytyce te postawy, które przyczyniają się do rozwoju tego zła 
m.in. udział w wyborach. Prelekcji wysłuchało około 120 osób. 
We wszystkich kościołach, gdzie odbywały się imprezy w ramach 
T[ygodnia] K[ultury] Ch[rześcijańskiej] eksponowane były zdjęcia ks. 
Popiełuszki w szacie liturgicznej oraz zdjęcia z tego pogrzebu. W impre- 
zach tych uczestniczyło od 50 do 250 osób. Szczegółowy meldunek dzi- 
siejszych imprez tut. Wydział IV przekazał szyfrogramem do Dep[arta- 
mentu] IV MSW w Warszawie."62 


12 listopada 1984 


,,[...] W dniu dzisiejszym kierownictwo Zespołu Szkół Elektrycznych 
w Bydgoszczy poinformowało tut [ejszą] Służbę Bezpieczeństwa, iż dnia 
10 bm. na terenie tej szkoły zabezpieczono sześć egz[emplarzy] wrogich 
ulotek pt. "Podziemny Serwis Informacyjny Solidarność" nr 37/B4. Treść 
tych ulotek dotyczyła faktu zamordowania i pogrzebu ks. Popiełuszki."63 


13 listopada 1984 


,,[...] W dniu wczorajszym w Zakładach Chemicznych "Organika-Za- 
chem" w Bydgoszczy odbyło się posiedzenie Rady Pracowniczej, podczas 
którego omawiano tematy związane z działalnością przedsiębiorstwa. 
W wolnych głosach pracownik Wydziału Sieci Energetycznych Józef Pin teraM 
zaproponował nadanie imienia ks. Jerzego Popiełuszki załodze "Zachemu" 


-256-
>>>
(o zamiarze tym informowałem w meldunku z dnia 4 XI 19B4 r.). W sprawie 
tej głos zabrało 13 członków Rady Pracowniczej, wyrażając się krytycznie 
o powyższym projekcie. Jeden z mówców zapytał nawet: Co dla "Zache- 
mu " zrobił dobrego ks. Popiełuszko? W związku z takim stanowiskiem Rady 
temat ten uznano za niebyły. 
W dniu wczorajszym w kościołach bydgoskich odbyło się łącznie 17 im- 
prez zorganizowanych w ramach "III Tygodnia Kultury Chrześcijańskiej", 
a w tym niektóre powtarzane były w 2-3 obiektach. W imprezach tych uczest- 
niczyło od 40 do 200 osób. W większości przypadków miały one charakter 
wyłącznie religijny. Akcenty poza religijne stwierdzono m.in. w: 
- kościele ojców jezuitów, gdzie o godzinie 17.00 odbył się montaż 
poetycko-medytacyjny pt. "Bóg i Ojczyzna" w wykonaniu aktorów A[lek- 
sandry] Dmochowskiej i Kałuckieg0 65 . Program ten złożony był z wierszy 
polskich romantyków: Norwida, Słowackiego i Mickiewicza o treści patrio- 
tyczno-religijnej. Po zaprezentowaniu poezji romantycznej Dmochowska 
stwierdziła, że przed wyjazdem do Bydgoszczy otrzymała dwa wiersze o ks. 
Popiełuszce. Wiersze te odczytał następnie Kałucki. Nawiązywały one w swej 
treści do śmierci ks. Popiełuszki jako męczennika za wiarę i Ojczyznę. Uży- 
to w nich metafor np. ziemia i woda wiślana przykryła ciało. Występ ten 
trwał około godziny, a uczestniczyło w nim około 150 osób. 
Spektakl ten powtórzony został około godz. 19.30 w kościele na Wyży- 
nach w Bydgoszczy, uczestniczyło około 100 osób. [...]"66 


14 listopada 1984 


,,[...] Około godziny 20.00 w ww. kościele 67 odbyła się comiesięczna 
msza w intencji Ojczyzny, którą celebrował ks. Karwel. W wygłoszonym 
40-minutowym kazaniu dotyczącym walki ateizmu z Kościołem w Polsce 
NN ksiądz m.in. stwierdził: 
- W Polsce istnieje sztab około 100 000 ludzi, którzy walczą z Kościo- 
łem, gdy księży jest tylko 21 000, w tym starcy i emeryci. 
- Istnieje przygotowany przez ateistów przez rząd specjalistyczny pro- 
gram ateizacji społeczeństwa. W myśl tego programu walka z Kościołem 
w Polsce odbywa się w trzech płaszczyznach: rodzinnej, szkolnej oraz 
instytucji wspierających jak środki masowego przekazu, biblioteki, orga- 
nizacje typu Towarzystwa Krzewienia Kultury Świeckiej, ZHP itp. 


-257-
>>>
- Wychowanie socjalistyczne bez Boga, bez wiary duchowej doprowa- 
dza do zbrodni, gwałtów, rozpusty i pijaństwa. 
- W wyniku wychowania socjalistycznego, moralności socjalistycznej 
doszło do zbrodniczego czynu zamordowania ks. Popiełuszki przez siły 
bezpieczeństwa, które miast sprawować pieczę nad bezpieczeństwem pań- 
stwa dokonały tej zbrodni. 
- Nawiązując do słów Henryka Sienkiewicza: Religia jest jak ziemia, na 
której wyrastają najpiękniejsze kwiaty narodu oświadczył, iż takimi kwiata- 
mi są: G[rzegorz] Przemyk, P[iotr] Bartoszcze i ks. J[erzy] Popiełuszko. 
W intencjach mszalnych modlono się m.in. za: bezpośrednich i pośred- 
nich morderców ks. Popiełuszki, służbę bezpieczeństwa, organa porząd- 
kowe, aby nigdy nie podejmowały zbrodniczych działań, uwięzionych 
i przebywających z dala od Ojczyzny. Po odśpiewaniu przez zebranych 
"Boże coś Polskę" aktor warszawski Jerzy Duriasz zaprezentował pięć 
wierszy różnych autorów, które jak zaznaczył recytował podczas mszy za 
Ojczyznę odprawianych przez ks. Popiełuszkę w kościele św. Stanisława 
Kostki w Warszawie. Następnie odśpiewano "Rotę" ze zmienionym tek- 
stem oraz hymn państwowy. W trakcie śpiewania Roty zebrani demon- 
strowali palcami znak V. [00.]"68 


15 listopada 1984 


"[.00] W środowisku byłych działaczy Z [arządu] R[egionu] NSZZ "Soli- 
darność" w Bydgoszczy prowadzone są nadal rozmowy na temat śmierci 
i pogrzebu ks. Popiełuszki. W dyskusjach na temat pogrzebu pojedyncze 
osoby wyrażają pogląd. iż była to manifestacja siły byłej "Solidarności" 
i wyraz poparcia dla jej ideałów. Osoby te stwierdzają też, że wydarzenie 
to nie zostało właściwie wykorzystane przez podziemie polityczne w kra- 
ju i Kościół. Ich zdaniem fakt ten należało zdecydowanie wykorzystać w kie- 
runku odrodzenia ruchu solidarnościowego. [...]"69 


16 listopada 1984 


,,[...] Z odnotowanych w dniu dzisiejszym opinii i komentarzy załóg 
przemysłowych oraz środowisk społeczno-zawodowych wynika, że pro- 
blematyka dot[ycząca] sprawy księdza Popiełuszki nie wzbudza na na- 


- 258-
>>>
szym terenie ożywionych rozmów. Znaczna część społeczeństwa podejmuje 
natomiast tematy dot[yczące] warunków życia codziennego, a szczególnie 
zagadnienia związane z płacami, cenami i zaopatrzeniem rynku. Wiele osób 
wyraża pogląd, że od nowego roku wyraźnie wzrosną ceny artykułów spo- 
żywczych, usług, benzyny, opału oraz samochodów i innych art[ykułów] 
przemysłowych. Rozmowy te mają charakter spokojny i wyważony. [...]"70 


20 listopada 1984 


,,[...] W dniu wczorajszym o godz. lB.OO w kościele na osiedlu Wyżyny 
w Bydgoszczy odprawione zostało kolejne nabożeństwo w ramach dusz- 
pasterstwa ludzi pracy. Mszę celebrował ks. J. Osiński, który zaznaczył, 
że msza ta poświęcona jest ludziom, którzy zginęli w wypadku podczas 
pracy oraz za ks. Popiełuszkę, który w kościele tym w dniu 19 październi- 
ka br. odprawił swoją ostatnią mszę. Ksiądz Krell, który m.in. przypomniał 
sylwetkę ks. Popiełuszki podkreślając jego zasługi dla Kościoła i społe- 
czeństwa. Bezpośrednio po mszy z taśmy magnetofonowej odtworzone 
zostały rozważania różańcowe, które podczas swego pobytu w tym ko- 
ściele prowadził ks. Popiełuszko. We mszy uczestniczyło około BOD osób. 
Wśród księży w dalszym ciągu w dyskusjach poruszany jest temat zwią- 
zany ze śmiercią ks. Popiełuszki. Niektórzy księża z terenu naszego woje- 
wództwa uważają, że śmierć ks. Popiełuszki przyniesie znaczne korzyści 
Kościołowi. Według nich już w tej chwili można zauważyć zwiększoną 
frekwencję wiernych na nabożeństwach. Przypuszczają również, że może 
nastąpić wzrost powołań kapłańskich, na co wskazuje duże zainteresowa- 
nie młodzieży działalnością duchowieństwa. Wyrażają oni ponadto po- 
gląd, że to bezprecendesowe w historii naszego kraju zdarzenie wpłynęło 
na większą konsolidację opozycji politycznej."71 


22 listopada 1984 


,,[...] Zagadnienia związane ze sprawą ks. Popiełuszki w niektórych 
środowiskach i grupach zawodowych nadal stanowią temat ożywionych 
rozmów i komentarzy. M.in. pracownicy służby zdrowia w Bydgoszczy 
wyrażają pogląd. że śledztwo w sprawie śmierci ks. Popiełuszki trwa sta- 
nowczo za długo. Z niecierpliwością oczekują na wyniki sekcji zwłok. 


- 259-
>>>
Nieliczne osoby z tego środowiska uważają, że zabójstwo to miało służyć 
do przeprowadzenia dużych przetasowań w składzie KC PZPR. Wiele osób 
wątpi ponadto w możliwość ujawnienia ewentualnych inspiratorów tego 
zabójstwa, gdyż jak podkreślają bezpośredni sprawcy będą bali się ujaw- 
nić swoich mocodawców. 
Odnotowano też stwierdzenia. że funkcjonariusze MSW zaangażowani 
w ten zbrodniczy akt wykonywali tylko rozkazy, wobec czego nie poniosą 
żadnej kary. lecz zostaną jedynie przesunięci na inne stanowiska. [...]"72 


25 listopada 1984 


,,[...] W zabezpieczonych w dniu dzisiejszym kościołach na terenie Byd- 
goszczy i województwa bydgoskiego wystąpienia księży ograniczały się do 
treści religijnych. Jedynie w kościele parafialnym w Bydgoszczy przy ul. 
Lubińskiej (Wyżyny) podczas mszy o godzinie 13.30 NN ksiądz w wygło- 
szonym kazaniu nawiązał do śmierci ks. Popiełuszki. Stwierdził, że był on 
głosicielem prawdy i nie baczył na konsekwencje z tego wynikające w na- 
szym kraju. Nawiązał do wystąpienia Andrzeja Szczepkowskieg0 73 , który 
nad mogiłą ks. Popiełuszki miał stwierdzić, że głupi są ci, którzy myśleli. że 
z chwilą śmierci ks. Jerzego Popiełuszki przestanie on mówić. On teraz do- 
piero zaczął mówić, dotarł do umysłów i rozpalił serca ludzkie, otworzył 
oczy na prawdę. Nawiązał również do morderstw popełnionych przez mat- 
ki dzieci nie narodzonych. We mszy uczestniczyło ok. 1000 osób:'74 


7 grudnia 1984 


,,[...] Część kleru w rozmowach prowadzonych we własnym gronie orąz 
wśród osób zaufanych stwierdza, że po wydarzeniach dotyczących ks. Po- 
piełuszki w opinii publicznej inne niewyjaśnione dotychczas zdarzenia w po- 
staci wypadków drogowych, losowych zaginięć itp. mogą być podciągnięte 
pod działalność SB. Duchowni ci wskazują, że według ich rozpoznania spo- 
łeczeństwo nie wierzy np. w wyjaśnienie rzecznika prasowego rządu, iż 
napady na kościoły i plebanie oraz torturowanie księży jak to miało miejsce 
w województwie lubelskim miały charakter tylko kryminalny. 
Informuję, że w dniu 30 XI br. kierownik Wydziału Społeczno-Admini- 
stracyjnego Urzędu Miejskiego w Bydgoszczy wszczął z urzędu postępo- 


-260-
>>>
wanie administracyjne w sprawie działań podjętych przez tzw. Komitet 
Budowy Pomnika Zwycięstwa, Prawdy, Miłości i Sprawiedliwości w Byd- 
goszczy (o fakcie tym informowałem w meldunkach z 11 XI i 6 XI br.). 
O wszczęciu postępowania administracyjnego Urząd Miejski powiadomił 
przewodniczącego tego komitetu i cztery osoby wchodzące w skład ze- 
społu inicjującego oraz wezwał je do złożenia wyjaśnień. 
W dniu 4 XII br. do Wydziału Społeczno-Administracyjnego U[rzędu] 
W[ ojewódzkiego] w Bydgoszczy zostały wezwane następujące osoby wcho- 
dzące w skład ww. zespołu: Ornowski Zbigniew (przewodniczący zespo- 
łu), Stanisław Wałęsa. Jerzy Ossowski, Henryk Kucenty i Janina Bukow- 
ska. Wymienieni zostali przesłuchani w charakterze stron. Zeznali, że nie 
istnieje komitet, lecz zespół inicjujący i zawiązał się on po mszy w koście- 
le na Wyżynach w Bydgoszczy po znalezieniu zwłok ks. Popiełuszki. Or- 
nowski i Ossowski zeznali ponadto, iż zespół ten zamierzał dopiero powo- 
łać komitet i wystąpić do odpowiednich władz o jego legalizację. 
Po przeprowadzonych rozmowach kierownik Wydziału Społeczno- 
Administracyjnego U [rzędu] M[iejskiego] wydał decyzję zakazującą dzia- 
łalności tzw. komitetu budowy pomnika zwycięstwa. prawdy, miłości i spra- 
wiedliwości. Decyzje takie zostały wysłane do wszystkich osób wchodzą- 
cych w skład zespołu inicjującego. Ponadto Wydział Społeczno-Admini- 
stracyjny U[rzędu] M[iejskiego] wezwał pozostałe trzynaście osób, które 
dotychczas nie były przesłuchiwane w tej sprawie (m.in. A[ntoniego] To- 
karczuka i S[tefana] Pastuszewskiego) do stawienia się w tym wydziale. 
Z osobami tymi planuje się przeprowadzić rozmowy ostrzegawcze."75 


13 grudnia 1984 


,,[...] O godzinie lB.OO bm. przed krzyżem misyjnym na placu przy ko- 
ściele Wincentego a Paulo zebrało się około 60 osób, z których część skła- 
dała kwiaty układając je na ziemi wraz z palącymi się świecami w kształ- 
cie krzyża. W kulminacyjnym momencie około godziny lB.30 przy krzy- 
żu zgromadziło się około 150 osób, które po krótkim pobycie rozchodziły 
się pojedynczo nie zakłócając spokoju. Około godziny lB.40 przy krzyżu 
tym przebywały jedynie pojedyncze osoby. 
Na krzyżu misyjnym została zawieszona kartka formatu A4 zawierają- 
ce zdjęcie ks. Popiełuszki w szatach liturgicznych i napis: Żyłeś z nami. 


- 261-
>>>
kochałeś, byłeś z nami patronie nasz. "Solidami". Pod krzyżem wyłożone 
było zdjęcie ks. Popiełuszki w szatach liturgicznych naklejone na papie- 
rze formatu A4 z napisem: Ks. Jerzy Popiełuszko - męczennik za wiarę 
i Ojczyznę. Zamordowany przez Służbę Bezpieczeństwa oraz biało-czerwona 
flaga z napisem "Solidarność". Zdjęcie to i flagę zdjęto. 
Dnia 13 bm. o godzinie lB.30 w kościele ojców jezuitów w Bydgoszczy 
wyświetlone zostały slajdy z pogrzebu ks. Popiełuszki. W trakcie ich poka- 
zywania z taśmy magnetofonowej odtwarzane były pieśni o treści patrio- 
tyczno-religijnej. Po projekcji, około godziny 19.00 rozpoczęła się cykliczna 
msza w intencji Ojczyzny, którą celebrował superior ks. B [ernard] Karwel. 
Na wstępie powitał wszystkich zebranych podkreślając, iż dzisiejsze nabo- 
żeństwo ma szczególną wymowę, ponieważ odbywa się w Bydgoszczy, 
w mieście również odpowiedzialnym za śmierć ks. Popiełuszki. W trakcie 
mszy ok. 60-minutowe kazanie wygłosił ks. P[rzemysław] Nagórski 76 , który 
podkreślił znaczenie chrześcijańskiego honoru i moralności narodu. Zazna- 
czył, że w naszym państwie tylko chrześcijańska moralność ma prawo istnie- 
nia i prawdziwy chrześcijanin musi określić się jednoznacznie, po której stro- 
nie stoi. Zaakcentował, że komunistyczna władza w Polsce celowo planuje 
akcję ateizacji i dezinformacji w środkach masowego przekazu jak i w samym 
wychowaniu społeczeństwa. Stwierdził, że sprawiedliwość, prawo i prawo- 
rządność nie można jak to czyni tworzyć od zjazdu do zjazdu, od uchwały do 
uchwały. W dalszej części kazania m.in. powiedział, że wszelkie programy 
życia społecznego w Polsce podporządkowane są partii komunistycznej, któ- 
ra uważa się za jedyną sprawiedliwą siłę narodu. Podkreślił ponadto, że rząd 
celowo, w sposób zorganizowany rozpija naród, dążąc do rozkładu jego su- 
mienia chrześcijańskiego. Można temu przeciwdziałać zachowując całkowi- 
tą abstynencję. Zaakcentował, że modląc się za Ojczyznę trzeba przede wszyst- 
kim pamiętać, iż pierwszeństwo w tej modlitwie ma Bóg, potem honor, a na- 
stępnie Ojczyzna. Na zakończenie stwierdził, iż możliwe jest całkowite od- 
rodzenie honoru i sumienia narodu nawet w warunkach komunizmu. Wyra- 
żając własne życzenie podkreślił, że ofiara ks. Popiełuszki walczącego wobro- 
nie godności człowieka powinna być posłaniem wszystkich wierzących. 
W intencjach mszalnych modlono się m.in.: 
- za sprawujących władzę, aby respektowali prawo gwarantujące wol- 
ność słowa, sumienia i wyznania i nie narzucali na siłę światopoglądu atei- 
stycznego 


-262-
>>>
- aby ofiara krwi męczeńskiej ks. Popiełuszki wpłynęła na zlikwidowa- 
nie w Polsce szkoły bandytyzmu i by ustały akty terroru i lęku za cenę życia. 
W dalszej części mszy ks. Osiński modlił się za ks. Popiełuszkę, G[rze- 
gorza] Przemyka, P[iotr] Bartoszcze oraz inne ofiary stanu wojennego. 
Na zakończenie ks. Karwel 77 poinformował zebranych, że w rozmowach 
z urzędnikami SB poradzono mu, aby apelował o spokój i spokojne rozej- 
ście się, ale on odpowiedział. iż zgromadzeni tak doskonale rozumieją się, 
że ten apel jest zbyteczny, bo do żadnych zakłóceń dojść nie może. Poin- 
formował także zebranych, że dnia 19 bm. o godzinie lB.OO w kościele na 
Osiedlu Wyżyny w Bydgoszczy odprawiona zostanie msza przygotowana 
przez pracowników bydgoskiego "Zachemu" . 
Również 19 bm. o godzinie lB.30 w kościele w Nakle odprawione zostanie 
nabożeństwo w intencji ks. Popiełuszki, podczas którego homilię wygłosi bi- 
skup Michalski 78 . Po mszy odśpiewano przy udziale księży "Boże coś Pol- 
skę". W trakcie śpiewania księża obecni w kościele z wyjątkiem ks. Karwela 
i zebrani ludzie trzymali w górze palce w kształcie litery V. Po wyjściu księży 
odśpiewano "Rotę" ze zmienioną treścią i hymn państwowy demonstrując 
palcami znak V. We mszy uczestniczyło dziewięciu księży i około 2600 osób. 
W kościele tym przed rozpoczęciem wyświetlania przeźroczy NN osoba 
wyłożyła około 40 ulotek sygnowanych przez Uczniowski Komitet Oporu 
Społecznego zawierających tendencyjne treści związane ze śmiercią ks. Po- 
piełuszki. Przed ołtarzem wystawiony był świecznik wys[okości] ok. 60 cm 
o kształcie litery V i gromnica wys[okości] jednego metra z napisem: "Famor 
- Solidarność". Po prawej stronie oharza wyeksponowany był na czerwonym 
tle duży fotogram ks. Popiełuszki, nad którym znajdował się orzeł w koronie 
spętany łańcuchem. Informuje jednocześnie, że w zagrożonych rejonach mia- 
sta w działaniach zabezpieczających wzięło udział około 50 funkcjonariuszy 
SB i około no funkcjonariuszy mundurowych MO:79 


3 stycznia 1985 


[...] "Dnia 3 bm. w godzinach rannych na cmentarzu przy ul. Lotników 
w Bydgoszczy zabezpieczono tablicę o wymiarach 33x24 cm z napisem: 
Ks. Jerzy prowadź w miłość ku niepodległości: Bydgoszcz. W słowa "nie- 
podległość" oraz "Bydgoszcz" wkomponowana była biało-czerwona fla- 
ga. Napis ten wykonany był mazakiem koloru czerwonego. 


-263-
>>>
Wśród byłych aktywistów NSZZ "Solidarność" kolportowane są odpłat- 
nie w cenie 500 zł za komplet dwa rodzaje kopert plus karta świąteczna. 
Na jednej z kopert naklejony jest znaczek z napisem "Solidarność", a w cen- 
tralnej jego części umieszczone są imiona i nazwiska Grzegorza Przemy- 
ka, Piotra Bartoszcze, Jerzego Popiełuszki oraz słowo Polska. Ponadto 
znajduje się napis: Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, duszy zabić 
nie mogą. Podjęto działania zmierzające do ustalenia miejsca druku tych 
materiałów i osób je rozprowadzających. [...] 
Społeczeństwo naszego województwa z uwagą śledzi przebieg procesu 
sprawców zabójstwa ks. Popiełuszki. Niektórzy księża w rozmowach na po- 
wyższy temat stwierdzają, iż w ich odczuciu proces ten nie dotyczy bezpośred- 
nio oskarżonych, lecz skierowany jest w cały resort spraw wewnętrznych. Ich 
zdaniem świadczy o tym publiczne ujawnienie mechanizmów funkcjonowa- 
nia departamentu, w którym zatrudnieni byli oskarżeni. W ich opinii proces ten 
sterowany jest przez jakieś siły, którym zależy na ukazaniu społeczeństwu metod 
i form pracy aparatu bezpieczeństwa. Sądzą oni ponadto, iż niezależnie od 
wyroków, jakie zapadną proces ten spowoduje dalszą utratę zaufania do MSW. 
W środowisku prawniczym w Bydgoszczy prowadzone rozmowy na te- 
mat procesu sprawców zabójstwa ks. Popiełuszki ograniczają się głównie 
do spekulacji na temat wysokości wyroku dla jego sprawców. Według opinii 
tego środowiska należy wykluczyć karę śmierci, a dla głównego oskarżone- 
go G[rzegorza] Piotrowskiego należy spodziewać się kary 25 lat pozbawie- 
nia wolności. Pojedyncze osoby z tej grupy zawodowej w rozmowach we 
własnym gronie przewidują, iż w przypadku orzeczenia w tym procesie 
kary śmierci Prymas Polski wystąpi w imieniu Episkopatu z wnioskiem 
o ułaskawienie skazanych, podobnie jak to uczynił papież w stosunku do 
A. AgcyB°. Taką ewentualną humanitarną decyzją Kościół jeszcze bardziej 
zwiększyłby swój autorytet w oczach społeczeństwa. "81 


15 stycznia 1985 


[...] "Duże zainteresowanie ze strony naszego społeczeństwa nadal wywo- 
łuje proces w sprawie śmierci ks. Popiełuszki. W wielu środowiskach wyraża- 
ne są opinie, iż proces ten nabiera coraz szerszego znaczenia, m.in. w zakre- 
sie stosunków Państwa z Kościołem. Proces ten ocenia się jako bezpreceden- 
sowy w skali kraju, przypadek tak głębokiego wnikliwego badania sprawy. 


- 264-
>>>
Padają opinie, że proces ten przyczyni się do bardziej realnego spojrzenia 
przynajmniej części społeczeństwa, na funkcjonowanie w PRL Kościoła i jego 
struktur, nie zawsze zgodnych z powołaniem do szerzenia wiary katolickiej. 
Powszechne jest oczekiwanie na zakończenie tego procesu i ogłosze- 
nie wyroku. W dyskusjach na ten temat i różnych spekulacjach przewidu- 
je się, że żaden z oskarżonych nie otrzyma kary śmierci. "82 


14 lutego 1985 


,,[...] Dnia 13 bm. o godzinie 19.00 w kościele ojców jezuitów w Byd- 
goszczy odbyła się cykliczna msza w intencji Ojczyzny, którą celebrował 
ks. Karwel. Na wstępie ks. Karwel w pięciominutowym wystąpieniu powi- 
tał przybyłe na msze delegacje z Nowej Huty Mistrzejowice, rolników z re- 
jonu toruńskiego, pilskiego, Pałuk, Kujaw, Ziemi Krajeńskiej, Pomorza 
Zachodniego, wielkopolski, Żuław. Zaznaczył również, że msza ta spra- 
wowana jest również za Piotra Bartoszcze. W wygłoszonym 3D-minuto- 
wym kazaniu ks. Widmański 83 m.in.: 
- Poddał krytyce ludzi, którzy swoje prawdy życiowe kształtują na pod- 
stawie relacji zawartych w środkach masowego przekazu, a głównie poda- 
wanych przez telewizję 
- Nawiązując do maksymy greckiego filozofa: "boję się człowieka, któ- 
ry się uczy z jednej książki" stwierdził: bójmy się Polaków, którzy uczą się 
tylko przed telewizorem", po czym dodał: "boję się takich Polaków, bo to 
jest żałosne pokolenie" (oklaski) 
- Oświadczył, że proces toruński nie wykazał nic takiego, co można byłoby 
zarzucić księdzu Popiełuszce, nie przedstawiono żadnego dowodu świadczą- 
cego o jego wrogiej działalności, bo prz
cież nie ma takiego dowodu (oklaski) 
- Stwierdził, że fundamentem dochodzenia do prawdy powinny być 
argumenty, a nie siła, przemoc, gwałt, pałki 
- Wspomniał, że w tym dniu przypada I. rocznica tragicznej śmierci 
młodego rolnika Piotra Bartoszcze, którego nie dosyć że w perfidny spo- 
sób zamordowano to jeszcze ułożono dla społeczeństwa bajeczkę o jego 
śmierci na potrzeby, której wlewa się człowiekowi po śmierci alkohol. roz- 
głasza się że wypadek, że zmarły to alkoholik 
- Przypomniał słowa Lecha Wałęsy jakie zostały odczytane na pogrze- 
bie Piotra Bartoszcze. 


- 265-
>>>
W intencjach mszalnych modlono się m.in.: za wszystkich niewinnie aresz- 
towanych, prześladowanych i poniżanych za swoje przekonania, aby "męczeń- 
ska śmierć księdza Popiełuszki zaowocowała rezygnacją i nawróceniem ludzi 
przeszkolonych do zabójstw, terroryzmu, bicia i szczególnych udręczeń, znie- 
sławienia, podjudzania przez środki masowego przekazu i powodowania wy- 
padków drogowych bez ujawniania sprawców takich nieszczęść", aby "krew 
Piotra Bartoszcze wylana cicho wśród nocy była posiewem żyznym dla polskiej 
ziemi i zaowocowała plonem stokrotnym ciężkiej pracy polskich rolników". 
Na zakończenie mszy zebrani odśpiewali "Boże coś Polskę" demonstru- 
jąc znak V, w tym również ks. Widmański. Następnie mężczyzna przedsta- 
wiony przez ks. Karwela jako pan Grot odczytał teksty poświęcone P[iotro- 
wij Bartoszcze, kapłanom polskim, ks. Popiełuszce, żonie Piotra Bartosz- 
cze, "bestii", która w tej chwili rządzi Polską oraz tym, którzy przychodzą 
do świątyń podsłuchiwać. Teksty te gloryfikowały postać zmarłego Bartosz- 
cze i Popiełuszkę, jak również kler oraz wyrażały potępienie aktualnej wła- 
dzy. Po tych tekstach odśpiewano "Rotę" ze zmienionym tekstem oraz hymn 
państwowy. W trakcie śpiewania zebrani trzymali podniesione ręce z palca- 
mi ułożonymi w kształcie litery V. Księża biorący udział we mszy opuścili 
kościół po odśpiewaniu "Boże coś Polskę". 
We mszy uczestniczyło sześciu księży i około lBOO osób, w tym m.in. 
działacze NSZZ R[olników] I[ndywidualnych] "Solidarność" jak Roman i Mi- 
chał Bartoszcze, St[anisław] Mojzesowicz, czteroosobowa delegacja ze Szcze- 
cina z P. Baumgartem oraz były przewodniczący bydgoskiej "Solidarności" 
J[an] Rulewski. W trakcie nabożeństwa po prawej stronie ołtarza umiesz- 
czony był portret księdza Popiełuszki, a pod .nim napis: "Nie daj się złu, 
a zło dobrem zwyciężaj!" Po lewej stronie oharza znajdował się portret Pio- 
tra Bartoszcze, a pod nim wizerunek orła w koronie ze spętanymi łańcu- 
chem nogami oraz napis: "Ojczyzno ma". [...]84 


I M. Moroda. Długi finał, Warszawa 1995, s. 38-40. Zob. też: M. Kindziuk, Życie i śmierć księdza 
Jerzego Popiełuszki, Częstochowa 2004; K. Daszkiewicz, Uprowadzenie i morderstwo ks. Jerzego 
Popiełuszki, Poznań 1990; P. Reina, Ks. Jerzy Popiełuszko. Męczennik za wiarę i Ojczyznę. Olsztyn 
1990; P. Nitecki, Znak zwydęstwa. Ksiądz Jerzy Popiełuszko (1947-1984), Warszawa 2002. 
2 Ks. Jerzy Osiński - wikariusz, kapelan ludzi pracy w parafii pw. Swiętych Polskich Braci Męczen- 
ników na Wyżynach w Bydgoszczy. Zaprosił tam ks. Jerzego na 19 października 1984 r., byod- 
prawił Mszę św. i wygłosił kazanie. 


- 266-
>>>
3 Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej w Bydgoszczy (dalej AIPN By). Meldunki dotyczące sy- 
tuacjipolityczno-operacyjnej (woj. bydgoskie), 077/338/2, Meldunek z-cy szefa WUSW ds. SB ppłk. 
Adama Czacharowskiego z dnia 20 października 1984, k. 200-201. 
4 Ks. Bogdan Jaskólski - proboszcz parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Bydgoszczy, prepo- 
zyt Kapituły Kolegiackiej, diecezjalny duszpasterz kolejarzy. 
5 W sobotę 20 października o godz. 19.30 Telewizja Polska w głównym wydaniu dziennika podała 
komunikat o uprowadzeniu ks. Jerzego Popiełuszki. Przez 10 dni opinia publiczna nie wiedziała, 
jaki los spotkał ks. Jerzego. Szok i niepewność opanowały Polskę. Zob. P. Reina, op. cit., s. 226. 
6 AIPN By, Meldunki dotyczące sytuacji polityczno-operacyjnej (woj. bydgoskie), 077/338/2, Meldu- 
nek z-cy szefa WUSW ds. SB płk. Stefana Stefanowskiego z dnia 21 października 1984, k. 202-203. 
7 Stefan Olszowski - członek PZPR od 1952 r., minister spraw zagranicznych od grudnia 1971 do 
grudnia 1976 r. oraz od lipca 1982 do listopada 1985 r. 
8 Piotr Bartoszcze - działacz chłopski NSZZ Rolników Indywidualnych .,Solidarność'., który zginął 
w niewyjaśnionych do dziś okolicznościach. Jego zwłoki znaleziono w Sławęcinie koło Inowro- 
cławia. Stał się prawdopodobnie ofiarą mordu na tle politycznym. 
9 Grzegorz Przemyk - syn opozycyjnej poetki Barbary Sadowskiej, w maju 1983 r. śmiertelnie po- 
bity przez milicję w komisariacie na warszawskim Starym Mieście. 
10 AlP N By. Meldunki dotyczące sytuacji polityczno-operacyjnej (woj. bydgoskie), 077/338/2, Meldunek 
z-cy szefa WUSW ds. SB płk. Stefana Stefanowskiego z dnia 22 października 1984, k. 204-205. 
11 AIPN By, Meldunki dotyczące sytuacji polityczno-operacyjnej (woj. bydgoskie), 077/338/2, Meldu- 
nek z-cy szefa WUSW ds. SB płk. Stefana Stefanowskiego z dnia 23 października 1984, k. 206-207. 
12 AIPN By, Meldunki dotyczące sytuacji polityczno-operacyjnej (woj. bydgoskie), 077/338/2, Meldu- 
nek z-cy szefa WUSW ds. SB płk. Stefana Stefanowskiego z dnia 24 października 1984, k. 209-211. 
13 Informacje o zatrzymaniu właścicieli fiatów 125p, którzy w dniu 19 X 1984 r. przebywali w rejo- 
nie uprowadzenia, przyniosła prasa codzienna w czwartek 25 X. Były to następujące osoby: 
Sonia G., krawcowa z Warszawy, Grzegorz P., funkcjonariusz MSW, Tadeusz J., taksówkarz 
z Bydgoszczy, Edward W., inżynier mechanik, Wiesław W., taksówkarz z Bydgoszczy. Oprócz 
Piotrowskiego wszystkich zwolniono. ZOb. K. Daszkiewicz, op. cit., s. 12. 
14 Jerzy Urban - dziennikarz, publicysta, od sierpnia 1981 r. rzecznik prasowy rządu gen. Jaruzel- 
skiego, propagandysta okresu stanu wojennego; w swych oświadczeniach i komentarzach dążył 
do zdyskredytowania "Solidarności" oraz atakował politykę państw zachodnich. 
15 AIPN By, Meldunki dotyczące sytuacji polityczno-operacyjnej (woj. bydgoskie), 077/338/2, Mel- 
dunek z-cy szefa WUSW ds. SB płk. Ste{ann. Stetanowskiego z dnia 25 października 1984, k. 213-214. 
16 AIPN By, Meldunki dotyczące sytuacji polityczno-operacyjnej (woj. bydgoskie), 077/338/2, Meldu- 
nek z-cy szefa WUSW ds. SB płk. Stefana Stefanowskiego z dnia 26 października 1984, k. 215-216. 
17 Zjednoczenie Patriotyczne "Grunwald.' - faszyzująca organizacja domagająca się rządów silnej 
ręki, szermująca antysemickimi hasłami. Powstała w marcu 1981 r. Na jej czele stał Bohdan Porę- 
ba. .,Grunwald.' popierał fałszywki tworzone przez SB, doszukiwał się pochodzenia żydowskiego 
u ludzi, których uznawał za wrogów i wietrzył spisek syjonistyczny. Grupa ta była związana 
z tygodnikiem "Rzeczywistość.'. Zob. też: P. Pytlakowska, Betonowa "Rzeczywistość" [w:] .,polity- 
ka.' z dnia 11 stycznia 2003 r. 
18 AIPN By, Meldunki dotyczące sytuacji polityczno-operacyjnej (woj. bydgoskie), 077/338/2, Meldu- 
nek z-cy szefa WUSW ds. SB płk. Stetana Stetanowskiego z dnia 27 października 1984, k. 217-219. 
19 Chodzi o ks. Romualda Biniaka. proboszcza parafii pw. Swiętych Polskich Braci Męczenników 
w Bydgoszczy. 
20 Czesław Kiszczak - od lipca 1981 do stycznia 1991 r. członek Komitetu Centralnego PZPR. od 
lipca 1981 do lipca 1990 r. minister spraw wewnętrznych, od grudnia 1983 do września 1989 r. 
przewodniczący Komitetu Rady Ministrów ds. Przestrzegania Prawa, Porządku Publicznego i Dys- 
cypliny Społecznej. 
21 Parafia erygowana l stycznia 1984 r. 
22 Ks. Jan Czerniak (1906-1999) -.sufragan gnieźnieński 1959-1989, od 11 II 1989 r. biskup senior 
(emeryt), rezydował w Gnieźnie. 
23 AIPN By, Meldunki dotyczące sytuacji polityczno-operacyjnej (woj. bydgoskie), 077/338/2, Meldunek 
z-cy szefa WUSW ds. SB ppłk. Adama Czacharowskiego z dnia 28 października 1984, k.222-224. 


- 267-
>>>
24 Marek Majka - członek Komitetu Komisji Zakładowej w Zakładach ..Organika-Zachem.., członek 
Zarządu Regionu Bydgoszcz NSZZ ..Solidarność". 
2S Dnia 27 października o godzinie 20.00 generał Cz. Kiszczak w czasie swojego wystąpienia w Te- 
lewizji Polskiej podał do publicznej wiadomości nazwiska sprawców porwania ks. Popiełuszki. 
P. Reina, op. cit.. s. 250. 
26 AIPN By, Meldunki dotyczące sytuacji politycznCHJpemcyjnej (woj. bydgoskie), 077/338/2, Meldunek 
z-cy szefa WUSW ds. SB płk. Stefana Stefanowskiego z dnia 29 października 1984, k. 225-227. 
27 AlP N By, Meldunki dotyczące sytuacji polityczno-operacyjnej (woj. bydgoskie), 077/338/2, Meldu- 
nek z-cy szefa WUSW ds. SB płk. Stefana Stefanowskiego z dnia 30 października 1984. k. 228-229. 
28 Jerzy Ossowski - przewodniczący Komisji ..Solidarności" w ..Zachemie". późniejszy dyrektor tego 
zakładu. 
29 Komunikat MSW o odnalezieniu ciała ks. Jerzego zamieściła prasa 30 października. Informowa- 
no, że odnaleziono i wydobyto z zalewu we Włocławku zwłoki oraz że śledztwo trwa. l XI 1984 r. 
opublikowano w prasie Słowo prymasa do wiernych o śmierci ks. Jerzego Popiełuszki. Jednocze- 
śnie społeczeństwo uzyskało informację, że do obecności przy sekcji zwłok dopuszczono upo- 
ważnionych przez władze kościelne: adwokata Jana Olszewskiego i lekarza prof. Edmunda Chró- 
ścielewskiego z Akademii Medycznej w Poznaniu. 
30 Seweryn Jaworski - przewodniczący komitetu strajkowego w sierpniu 1980 r. w Hucie "Warsza- 
wa'.. wiceprzewodniczący Zarządu Regionu "Mazowsze", członek Krajowej Komisji Koordyna- 
cyjnej. Kierował akcją protestacyjną studentów Wyższej Oficerskiej Szkoły Pożarnictwa. Bliski 
przyjaciel Popiełuszki. Był z nim w czasie pierwszej próby zamachu na życie księdza 13 X 1984 r., 
kiedy funkcjonariusze SB próbowali spowodować wypadek samochodowy, rzucając w przednią 
szybę jadącego samochodu kamieniem. 
AIPN By, Meldunki dotyczące sytuacji polityczno-operacyjnej (woj. bydgoskie). 077/338/2, Meldunek 
z-cy szefa WUSW ds. SB ppłk. Adama Czacharowskiegoz dnia 31 października 1984, k. 230-232. 
32 Chodzi o ks. Antoniego Strychasza, proboszcza parafii pw. św. Wincentego a Paulo przy ul. Osso- 
lińskich 2 w Bydgoszczy. 
Prawdopodobnie chodzi o ks. Bogusława Jerzyckiego. 
34 Chodzi o ks. Henryka Berkę z parafii pw. Chrystusa Króla na Błoniu, erygowanej w 1968 r. 
3S Ks. Stefan Kukliński był wówczas proboszczem w parafii w Łążku. 
36 Ks. Józef Trybull pełnił funkcję dziekana i proboszcza w Drzycimiu. 
37 Ks. Stanisław Machnij, obecnie Jarząbek-Machnij, obecnie wykładowca prawa kanonicznego na 
Wydziale Teologicznym UMK. 
38 Ks. Jan Henryk Kroll pełnił wówczas funkcję proboszcza w tej parafii. 
39 Indira Ghandi (1918-1984) - indyjski polityk, prowadziła politykę wzmacniania władzy central- 
nej i ograniczała pozycję maharadżów. Została zamordowana przez Sikha będącego członkiem 
jej ochrony osobistej. 
40 Ks. Andrzej Regent był wówczas proboszczem w Topolnie. 
Chodzi o ks. Michała Kudłacika, proboszcza z Szaradowa. 
42 AIPN By. Meldunki dotyczące sytuacji polityczno-operacyjnej (woj. bydgoskie), 077/338/2, Meldu- 
nek z-cy szefa WUSW ds. SB ppłk. Adama Czacharowskiego z dnia 1 listopada 1984, k. 233-238. 
Dopisek nawiązuje do incydentu z sierżantem MO Zdzisławem Karosem. Dnia 18 lutego 1982 r. 
dwóch młodych ludzi usiłowało go rozbroić w tramwaju nr 24 w Warszawie. Doszło do szamota- 
niny, w czasie której milicjant został postrzelony i kilka dni później zmarł. Zob. K. Daszkiewicz, 
op. cit., s. 467. 
44 Charles de Gaulle - prezydent Francji w latach 1959-1969, francuski bohater narodowy. polityka 
de Gaulle'a doprowadziła do zakończenia procesu dekolonizacji, wzmocnienia pozycji Francji 
w świecie i do zbliżenia z państwami Europy Wschodniej. 
4S OAS - Tajna Organizacja Wojskowa, francuska organizacja terrorystyczna grupująca przeciwni- 
ków uznania niepodległości Algierii. Powstała w 1961 r. w Madrycie. Przeprowadzała zamachy 
bombowe na terenie Francji. W połowie lat 60. uległa rozwiązaniu. 
46 .,Oazy'. - potoczna nazwa katolickiego ruchu ..$wiatło-Życie" założonego przez o. Franciszka 
Blachnickiego. Członkowie tego ruchu wyjeżdżali na 15-dniowe rekolekcje ewangelizacyjne. 
47 AIPN By, Meldunki dotyczące sytuacji polityczno-operacyjnej (woj. bydgoskie), 077/338/2, Meldu- 
nek z-cy szefa WUSW ds. SB ppłk. Adama Czacharowskiego z dnia 2 listopada 1984, k. 240-243. 


31 


33 


41 


43 


- 268-
>>>
48 Mirosław Milewski - od lutego 1980 do maja 1985 r. członek Komitetu Centralnego PZPR, 
od 1958 r. w centrali Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, od października 1980 do lipca 
1981 r. minister spraw wewnętrznych, od lipca 1981 do maja 1985 r. sekretarz Komitetu 
Centralnego PZPR. 
49 AIPN By, Meldunki dotyczące sytuacji polityczno-operacyjnej (woj. bydgoskie), 077/338/2. Meldu- 
nek z-cy szefa wusw ds. SB ppłk. Mama Cza.charowskiego z dnia 3 listopada 1984, k. 244-246. 
50 AIPN By, Meldunki dotyczące sytuacji polityczno-operacyjnej (woj. bydgoskie). 077/338/2, 
Meldunek z-cy szefa WUSW ds. SB płk. Stefana Stefanowskiego z dnia 5 listopada 1984, k. 247. 
51 Ibidem, Meldunek z-cy szefa WUSW ds. SB płk. Stefana Stefanowskiego z dnia 5 listopada 1984, k. 248. 
52 19 X 1985 r. w pierwszą rocznicę śmierci ks. J. Popiełuszki w kościele pw. $więtych Polskich Braci 
Męczenników ks. biskup Jan Nowak poświęcił pomnik księdza Jerzego, zbudowany w tajemnicy 
przed władzami państwowymi na terenie przykościelnym. Ks. proboszcz R. Biniak został za to 
ukarany grzywną przez Kolegium Rejonowe ds. Wykroczeń przy Prezydencie Miasta Bydgoszczy. 
53 AIPN By, Meldunki dotyczące sytuacji polityczno-operocyjnej (woj. bydgoskie), 077/338/2, Meldu- 
nek z-cy szefa WUSW ds. SB ppłk. Adama Czacharowskiego z dnia 7 listopada 1984, k. 250-251. 
54 Ibidem, Meldunek z-cy szefa WUSW ds. SB ppłk. Adama Czacharowskiego z dnia 7 listopada 1984, 
k. 252-253. Rozprawa przed Sądem Wojewódzkim w Toruniu rozpoczęła się 27 XII 1984 i trwała 
do 7 II 1985 r. Posiedzenia sądowe odbywały się w ciągu 26 dni. 
55 AIPN By, Meldunki dotyczące sytuacji polityczno-operocyjnej (woj. bydgoskie), 077/338/2. Meldu- 
nek z-cy szefa WUSW ds. SB płk. Stefana Stefanowskiego z dnia 8 listopada 1984, k. 254-255. 
56 Ibidem, Meldunek z-cy szefa WUSW ds. SB płk. Stefana Stefanowskiego z dnia 9liscopada 1984, 
k. 256-257. 
57 AlP N By, Meldunki dotyczące sytuacji polityczno-operocyjnej (woj. bydgoskie). 077/338/2, Meldu- 
nek z-cy szefa WUSW ds. SB ppłk. Adama CZQLharowskiego z dnia 10 listopada 1984. k. 258-259. 
58 Jerzy Puciata - bydgoski artysta malarz związany z opozycją lat 80., autor "Czarnej Madonny 
stanu wojennego.' - obraz olejny z 1981 r. Jacek Puciata to syn Jerzego. 
59 Ks. Jan Nowak (1931-2002) - biskup sufragan gnieźnieński 1982-1996, wikariusz generalny 
archidiecezji oraz proboszcz parafii farnej w Bydgoszczy, od 1996 r. biskup podlaski. 
60 III Tydzień Kultury Chrześcijańskiej odbył się w Bydgoszczy w dniach od 11 do 18 listopada 1984 r. 
Objął również Żnin, Gąsawę i Solec Kujawski. Złożyło się nań ogółem ok. 170 imprez, w tym 51 
spotkań muzycznych, 50 wykładów i prelekcji. W spotkaniach z kulturą wziął udział ks. prymas 
Józef Glemp. 
61 Marek Drozdowski - historyk, specjalista dziejów Polonii, historii gospodarczej, historii Stanów 
Zjednoczonych w XVIII-XX w. oraz dziejów Warszawy. 
62 AIPN By, Meldunki dotyczące sytuacji polityczno-operacyjnej (woj. bydgoskie), 077/338/2, 
Meldunek z-cy szefa WUSW ds. SB ppłk. Adama Czacharowskiego z dnia 11 listopada 1984, 
k. 260-263. 
63 Ibidem, Meldunek z-cy szefa WUSW ds. SB płk. Stefana Stefanowsldego z dnia 12 listopada 1984, k. 264. 
64 Józef Pintera - mieszkaniec Bydgoszczy. przed ogłoszeniem stanu wojennego pełnił funkcję prze- 
wodniczącego Wydziałowej Organizacji Związkowej w Zakładach Chemicznych .,Organika-Za- 
chem". W lutym 1982 r. był podejrzany o kolportaż ulotek na terenie zakładu pracy. W czasie 
stanu wojennego przebywał w obozie wojskowym w Chełmnie, w którym przetrzymywano działa- 
czy ..Solidarności". Zob. też: W. Polak, Czas ludzi niepokornych. Niezależny Samorządny 
Zwiqzek Zawodowy "Solidarność.. i inne ugrupowania niezależne w Toruniu i Regionie To- 
ruńskim (13 XII 1981-4 VI 1989), Toruń 2003, s. 97-100. 
65 Prawdopodobnie chodzi o aktora Jacka Kałuckiego. 
66 AIPN By, Meldunki dotyczące sytuacji polityczno-operocyjnej (woj. bydgoskie). 077/338/2. Meldu- 
nek z-cy szefa WUSW ds. SB płk. Stefana Stefanowskiego z dnia 11 listopada 1984, k. 266-267. 
67 Chodzi o kościół ojców jezuitów przy placu Kościeleckim. 
68 AIPN By, Meldunki dotyczące sytuacji polityczno-operacyjnej (woj. bydgoskie), 077/338/2, Meldu- 
nek z-cy szefa WUSW ds. SB płk. Stefana Stefanowskiego z dnia 14 listopada 1984, k. 269-271. 
69 AIPN By. Meldunki dotyczące sytuacji polityczno-operacyjnej (woj. bydgoskie). 077/338/2, Meldu- 
nek z-cy szefa WUSW ds. SB płk. Stefana Stefanowskiego z dnia 15 listopada 1984, k. 272. 
70 Ibidem Meldunek z-cy szefa WUSW ds. SB ppłk. Adama Czacharowskiego z dnia 16 listopada 
1984, k. 274. 


- 269-
>>>
71 AIPN By. Meldunki dotyczące sytuacji polityczno-operacyjnej (woj. bydgoskie). 077/338/2. 
Meldunek z-cy szefa WUSW ds. SB płk. Stefana Stefanowskiego z dnia 20 listopada 1984, k. 280-281. 
72 Ibidem, Meldunek z-cy szefa WUSW ds. SB płk. Stefana Stefanowskiego z dnia 22 listopada 1984. 
k. 283-284. 
73 Andrzej Szczepkowski (1923-1997) - polski aktor, od 1950 r. występował na scenach teatrów 
warszawskich: Narodowego, Dramatycznego i Polskiego. 
74 AIPN By, Meldunki dotyczące sytuacji polityczno-operacyjnej (woj. bydgoskie). 077/338/2. Meldu- 
nek z-cy szefa WUSW ds. SB płk. Stefana Stefanowskiego z dnia 22 listopada 1984. k. 289. 
75 AIPN By, Meldunki dotyczące sytuacji polityczno-operacyjnej (woj. bydgoskie). 077/338/2. Meldu- 
nek z-cy szefa WUSW ds. SB płk. Stefana Stefanowskiego z dnia 7 grudnia 1984, k. 304-305. 
76 Ks. Przemysław Nagórski jako jezuita pracował w Bydgoszczy w latach 1982-1984. 
77 Ks. Bernard Karwel - jezuita, superior domu zakonnego ojców jezuitów w Bydgoszczy. Do Byd- 
goszczy przybył w 1982 r. z Poznania. Przez SB traktowany był jako "osobnik o negatywnej, 
. . wrogiej postawie politycznej. Przy czym swoje poglądy głosi zarówno podczas kazań, jak i in- 
nych spotkań z wiernymi". Zob. AIPN By. 08/26, Antysocjalistyczna działalność polityczna byd- 
goskiego ośrodka jezuitów w lntach 1981-1984, Legionowo 1985, s. 10. 
78 Jan Michalski (1914-1989) - sufragan gnieźnieński 1975-1989, od 22 IV 1989 r. - biskup senior. 
79 AIPN By, Meldunki dotyczące syt/lillji polityczno-operacyjnej (woj. bydgoskie). 077/338/2. Meldu- 
nek z-cy szefa WUSW ds. SB ppłk. Adama Czac1w.rowskiego z dnia 22 listopada 1984, k. 315-317. 
80 Mehmet Ali Agca - terrorysta, który dokonał zamachu na papieża 13 maja 1981 r. 
81 AIPN By, Meldunki dotyczące sytuacji polityczno-operacyjnej (woj. bydgoskie), 077/338/3. 
Meldunek z-cy szefa WUSW ds. SB płk. Stefana Stefanowskiego z dnia 3 stycznia 1985, k. 7-8. 
8l Ibidem. Meldunek z-cy szefa WUSW ds. SB ppłk. Adama Czac1w.rowskiego z dnia 15 stycznia 
1985, k. 31-32. 
83 Chodzi o ks. Jakuba Widmańskiego, jezuitę pracującego w bydgoskiej parafii przy placu Koście- 
leckich 7. Jako misjonarz prowadził rekolekcje na terenie całego kraju. 
84 AIPN By, Meldunki dotyczące sytuacji polityczno-operacyjnej (woj. bydgoskie), 077/338/3. 
Meldunek z-cy szefa WUSW ds. SB ppłk. Adama Czacharowskiego z dnia 14 lutego 1985, k. 83-85.
>>>
. . 
.=: - . \. 
..... 
 
... - 
.. 
, ". 
.- I t 
.. 
CO!: -- 
 
ol ł 
 
;. 
 


--
.. 


_.....-...-...c. ,.. 


.. 


., 


t: 


.... 


-- 



. 



 


.... 
- 


""'ik 


lVla teriały 


!" 


:'t 


., 
, . 


) 


.... 
...
 
II .\
 
#, 

. 
\'\ 


... . 


"': 


-
>>>

>>>
Marcin Gorqczko, Aleksandra Gorqczko 


Zarys antropogenicznych przekształceń 
rzeźby terenu Bydgoszczy 


Wprowadzenie 


Powierzchnia terenu zajmowanego obecnie przez miasto Bydgoszcz 
została ukształtowana przez trwającą tysiące lat pracę wód rzecznych. 
Na skutek działalności erozyjnej. a także akumulacyjnej rzek progla- 
cjalnych płynących od północy oraz Wisły od południa powstała rozle- 
gła forma dolinna określana jako Pradolina Toruńsko-Eberswaldzka l . 
W holocenie w dno pradoliny wcięły się koryta dwóch głównych rzek 
Bydgoszczy - Brdy i Wisły. Dominującym więc elementem krajobrazu 
miasta są łagodnie pochylone terasy rzeczne, znaczące kolejne zmiany 
położenia sieci hydrograficznej. W stosunku do pobliskiej Wysoczy- 
zny Osielskiej. leżącej na wysokości około 90 metrów n.p.m. i wyzna- 
czającej w przybliżeniu pierwotny poziom terenu, dno pradoliny znaj- 
duje się około 35 metrów niżej, a obecny poziom Srdy w okolicach uj- 
ścia wynosi około 30 m n.p.m., co daje wyobrażenie o rozmiarach ero- 
zji. Tak ukształtowana pradolina podlegała w późniejszym okresie na- 
turalnym przemianom na mniejszą skalę, spowodowanym między in- 
nymi denudacją (charakterystyczne parowy w rejonie krawędzi teras)2 
oraz procesami eolicznymi (wydmy na powierzchni piaszczystych te- 
ras rzecznychp. 
Współcześnie dominującym czynnikiem rzeźbotwórczym jest czło- 
wiek, przekształcający naturalne formy terenu, a także tworzący formy 
sztuczne. Na podstawie literatury przedmiotu4, materiałów kartograficz- 
nych oraz obserwacji terenowych dokonano analizy rzeźby terenu Byd- 
goszczy pod kątem przekształceń związanych z działalnością człowie- 
ka. Określono, podając liczne przykłady, w jaki sposób powierzchnia 
miasta kształtowana była przez rolnictwo i leśnictwo, osadnictwo - włącz- 


-273-
>>>
nie z budownictwem obronnym i komunikacyjnym, gospodarkę wodną, 
a także rozwój przemysłu wraz z odkrywkową eksploatacją surowców 
mineralnych. 





:: 



 
Ift
-owe 

 --ł"'1- 
ł.... raIomy ...... doIn 


. p.; 


..
v 


..,...- .. 
""'--" 


r' 
- "/ 

:" 
. 


. 
 


'1/1 


VI 


o 


t 

-
 

 ,, 
 . )' ., 


et 


IX 


Rys. 1. Szkic geomorfologiczny - Bydgoszcz. 


Formy rzeźby terenu powstałe 
w wyniku rozwoju rolnictwa i leśnictwa 


Las wpływa stabilizująco na rzeźbę terenu, głównie poprzez umacnia- 
nie gruntu systemem korzeniowym (drzewa, krzewy, runo leśne). Przy- 
kładem tego mogą być ustalone wydmy paraboliczne w południowej czę- 
ści miasta. Jednakże prowadzenie nowoczesnej gospodarki leśnej, cha- 


-274-
>>>
rakteryzującej się uprawą monokultur sosnowych o ubogim runie i pod- 
szycie, stosowaniem zrębów zupełnych w znacznym stopniu przyczynia 
się do nasilenia procesów erozyjnych i denudacyjnych. 
Granica lasu już na początku XIX w. była wyraźnie odsunięta od koryta 
Brdy, wzdłuż której postępowało zasiedlanie. Na wykarczowane tereny 
wkraczało rolnictwo, inicjując proces antropogenicznych zmian powierzch- 
ni terenu. Stosowanie głębokiej orki przyczyniało się do zacierania natu- 
ralnych form terenu - zagłębień i wzniesień. Z drugiej strony - odsłonię- 
cie powierzchni gruntu spowodowało radykalne uaktywnienie się spłuki- 
wania oraz procesów eolicznych. Powstające współcześnie osuwiska w stre- 
fie krawędziowej terasy IX w rejonie Czerska Polskiego przy ulicy Toruń- 
skiej są oprócz przyczyn geologicznych, tj. występowania iłów plioceń- 
skich w podłożu oraz warunków hydrogeologicznych, spowodowane wła- 
śnie usunięciem pierwotnej roślinności i poddaniem terenu działaniu pro- 
cesów egzogenicznych s . 
Współcześnie za najbardziej przekształcone przez rolnictwo należy 
uznać tereny terasy zalewowej Wisły w rejonie Łęgnowa i Otorowa oraz 
dno pradoliny w zachodniej części miasta. Obszary te zostały rozcięte gę- 
stą siecią odwadniających rowów melioracyjnych. W przypadku rejonu 
Kanału Bydgoskiego lokalnie osiągnięto efekt odwrotny do zamierzonego, 
ponieważ drenaż wód gruntowych spowodował osiadanie torfów6, a w kon- 
sekwencji - zaburzenie płaskiej lub słabo nachylonej powierzchni terenu 
i powstanie podmokłych zagłębień bezodpływowych. 


Formy rzeźby terenu związane 
z rozwojem osadnictwa 


Przekształcenia rzeźby terenu związane z jego zabudową w obrębie 
analizowanego obszaru sięgają średniowiecza. Koncentrowały się one po- 
czątkowo w rejonie czterech zasadniczych jednostek osadniczych - w Strzel- 
cach Dolnych, Wyszogrodzie i Zamczysku oraz w Bydgoszczy, w rejonie 
dzisiejszego Starego Miasta. Prace ziemne związane były przede wszystkim 
z ich zabezpieczeniem systemem fos i wałów. Najbardziej rozbudowany 
układ obronny posiadał gród, a potem zamek bydgoski wraz z towarzyszą- 
cym mu od II połowy XIV w. miastem. Jak wynika z planu E. Jonssona 
Dahlbergha z 1657 r. 7 , w jego skład wchodziła fosa miejska i zewnętrzna 


- 275 -
>>>
- 
,
. .. 
" ",. 
,. 
t 

 .- 
Oł ATR --- \ 
- 
 . 
\ 
 
'- 
z e 'w --.. 
, 'C 
J mkowe 
\ . "- 
 

 .... .ł. 

 
 ....ł' ,. 
\ N - 

 
ro ł 
o - 
a. t-ł 
\ ". . 
- - 
łt. '" 
. (; Jdch . 


Rys. 2. Nawarstwianie się struktur osadniczych w centrum Bydgoszczy 
(na podstawie podkładów kartograficznych z 1657 i 1919 r.). 


fosa zamkowa - połączone z Brdą oraz naj prawdopodobniej sucha 
wewnętrzna fosa zamkowa. Obiekty te zostały zasypane na początku 
XIX w., ale współcześnie nawiązuje do nich przebieg ulic, np. Podwale, 
Wały Jagiellońskie (rys. 2). 
Zasiedlanie gruntów często było poprzedzane nadsypywaniem te- 
renów narażonych na zalewy Brdy i Wisły, czego przykładem może 
być rejon dawnego klasztoru przy ulicy BernardyńskiejB [3] oraz za- 
budowania olenderskie w obrębie terasy zalewowej Wisły w rejonie 
Pałcza i Łoskonia 9 . 
Należy jednak stwierdzić, że ingerencja w rzeźbę terenu związana 
z osadnictwem jeszcze 450 lat po lokacji miasta była raczej ograni- 
czona przestrzennie. Na początku XIX w. Bydgoszcz stanowiła enkla- 
wę miejską o powierzchni nie przekraczającej 200 ha, nieznacznie 
wychodzącą poza mury miejskie, otoczoną obszarami rolniczymi i le- 
śnymi. 


-276-
>>>
o przekształceniach na większą skalę można mówić od połowy XIX w., 
kiedy zabudowa przestrzenna dokonywała się etapowo, w związku z pla- 
nową urbanizacją przylegających do miasta terenów wiejskich. Natomiast 
w drugiej połowie XX w. wraz z lokalizacją dużych osiedli mieszkanio- 
wych pojawiły się wielko przestrzenne przeobrażenia rzeźby terenu 
w postaci rozległych powierzchni zrównania. Proces ten przebiegał znacz- 
nie szybciej niż kiedykolwiek dotąd. Prace budowlane, poprzez wyko- 
nywanie głębokich wykopów fundamentowych, lokalizację hałd, składo- 
wisk odpadów budowlanych, urobku, dróg dojazdowych, usuwanie gleby 
i roślinności, powodowały dewastację powierzchni terenu w bardzo szerokim 
zakresie. Dopiero w późniejszych etapach inwestycji następowało prze- 
modelowanie terenu w kierunku jego estetycznego, a nawet rekreacyjnego 
zagospodarowania, czego przykładem jest plac zabaw przy ulicy Sobie- 
szewskiej na osiedlu Bartodzieje. 
Urbanizacja wkraczała w strefę krawędziową teras. Wobec tego czę- 
sto zachodziła konieczność nadsypywania stromych stoków, głównie 
materiałem gruzowym. Efekty takich działań można obserwować współ- 
cześnie wzdłuż krawędzi terasy sandrowej na Osowej Górze (rejon ul. 
Łowiskowej i Karmazynowej), Piaskach. Z kolei wzdłuż ulic: N akiel- 
skiej, Wałów Jagiellońskich i Toruńskiej tarasowano zbocza pradolin- 
nej terasy IX. 
Przekształcenia rzeźby terenu, związane z lokalizacją obiektów ko- 
munikacyjnych, należy uznać za znaczące mimo ich liniowego charak- 
teru. Decyduje o tym duże zagęszczenie sieci drogowej, a także fakt, że 
pod budowę wielopasmowych ulic przeznacza się rozległe powierzch- 
nie terenu. Lokalizacja dróg i linii kolejowych wiąże się często z tworze- 
niem nasypów, wykonywaniem głębokich wykopów, a zawsze z wymia- 
ną gruntu. Najwyższe i naj dłuższe nasypy powstały w wyniku budowy 
linii kolejowych na trasach Gdynia-Herby oraz Toruń-Krzyż w rejonie 
Okola i Brdyujścia. Lokalizacja infrastruktury komunikacyjnej wraz z to- 
warzyszącymi im urządzeniami odwadniającymi często modyfikuje rzeź- 
bę i jednocześnie warunki hydrograficzne. Do najbardziej charaktery- 
stycznych przykładów tego typu można zaliczyć przebieg ulicy Jana Paw- 
ła II w osi doliny erozyjnej, gdzie pierwotnie płynął strumień. W tym 
rejonie złagodzono stoki, skorygowano spadek podłużny doliny, prze- 
kopano niezbędne dojazdy. W trakcie realizacji tzw. Węzła Zachodniego 


-277-
>>>
doszło do modyfikacji koryta cieku Flis. Charakterystyczny jest także 
wał drogowy w rejonie Łęgnowa, wyraźnie wzniesiony ponad płaską 
powierzchnię terasy zalewowej. Z kolei największe wykopy drogowe 
w ostatnim czasie powstały w rejonie ulic Rejewskiego i Fordońskiej. 
W związku z lokalizacją dużych obiektów handlowych, a także osiedli 
mieszkaniowych w ostatnich latach zwiększył się wyraźnie udział po- 
wierzchni wyrównanych na parkingi, np. w rejonie ulic Rejewskiego, 
Fabrycznej, Chodkiewicza. 
Należy podkreślić, że w wielu najbardziej zurbanizowanych rejonach 
miasta górną część profilu gruntowego stanowią tzw. warstwy kulturowe 
powstałe w efekcie wieloletniego nawarstwiania materiału rozbiórkowe- 
go. Są to nasypy niekontrolowane (niebudowlane) 10, stanowiące najczę- 
ściej mieszaninę gruntu rodzimego z materiałem gruzowym. W Bydgosz- 
czy nasypy takie zlokalizowane są głównie wzdłuż obu brzegów Brdy, na 
odcinku od Czyżkówka do Babiej Wsi, ale także w północnej części Śród- 
mieścia oraz na Bocianowie i osiedlu Leśnym. Ich miąższość wynosi prze- 
ciętnie 1-2 m, lokalnie, np. w rejonie ul. Jagiellońskiej, Kruszwickiej, Ber- 
nardyńskiej, dochodząc do S mIl. Jest więc prawdopodobne, że mierzone 
współcześnie rzędne terenu nie odpowiadają pierwotnym z okresu po- 
przedzającego intensywną zabudowę. 
Kolejnym skutkiem geomorfologicznym koncentracji dużej liczby lud- 
ności na obszarze miasta jest nagromadzenie odpadów komunalnych w po- 
staci hałd. Zalicza się je do antropogenicznych gruntów nasypowych 12. 
Największa forma tego typu, o powierzchni ponad B ha i wysokości ponad 
10 metrów, dominuje w krajobrazie Żółwina w południowo-wschodniej 
części miasta. 


Formy rzeźby terenu powstałe 
w wyniku rozwoju gospodarki wodnej 


Specyfiką Bydgoszczy jest nagromadzenie form rzeźby terenu związanych 
z gospodarką wodną. Przede wszystkim należy wymienić sztuczną arterię 
wodną - Kanał Bydgoski, którego budowa rozpoczęła się w 1772 r. Lokaliza- 
cja Kanału generalnie spowodowała udrożnienie i osuszenie podmokłego dna 
pradoliny, które w stosunkowo krótkim czasie zostało przekształcone w użyt- 
ki zielone. Z budową, a następnie modernizacją Kanału związane były rozle- 


- 278-
>>>
głe prace ziemne. Jeszcze współcześnie wzdłuż Kanału znajdują się nasypy 
zbudowane z wydobytego materiału gruntowego, np. przy ulicy Spacerowej 
na Miedzyniu. Nadsypano także teren pod przykanałowe planty. 
Kolejnym rejonem, gdzie stwierdzono znaczne przekształcenia natu- 
ralnych warunków geomorfologicznych, jest Wyspa Młyńska. Związane 
one były z dążeniem do uzyskania korzystnego dla żeglugi i wykorzysta- 
nia energii wód (młyny wodne) układu sieci wodnej. Liczne przekopy, 
poszerzenia koryta, a także likwidacja niektórych ramion Brdy spowodo- 
wały, że obecny obszar Wyspy Młyńskiej w istotny sposób odbiega od 
sytuacji przyjmowanej za pierwotną, a przedstawionej na planie E. J6nssona 
Dahlbergha z 1657 r. 13 
Od II połowy XIX w. obserwowane były skutki regulacji Wisły. Jej 
celem było, poprzez lokalizację poprzecznych tam podprądowych 
(ostróg), przekształcenie koryta rzeki o charakterze roztokowo-anasto- 
mozującym 14 w koryto o łagodnych wielopromiennych meandrach i głę- 
bokości umożliwiającej rozwój żeglugi rzecznej. Przeobrażenia koryta 
Wisły dotyczyły zwłaszcza rejonu na północny wschód od Fordonu, 
gdzie występował charakterystyczny zespół wysp wiślanych IS, powo- 
dujący, że rzeka dzieliła się w tym miejscu na szereg ramion, o zróżni- 
cowanej szerokości i głębokości. Funkcjonowanie ostróg spowodowa- 
ło likwidację wysp, poprzez rozmycie lub scalenie z lądem. Większość 
dawnych ramion Wisły uległa albo zanikowi, albo też przekształceniu 
w zbiorniki wodne. Współcześnie obszary w rejonie Fordonu, a także 
Łęgnowa i Otorowa są chronione przez wyraźnie odznaczające się w te- 
renie wały przeciwpowodziowe. Fakt ten należy utożsamiać z zakoń- 
czeniem procesów korytowych na terasach zalewowych Wisły w obrębie 
Bydgoszczy. 
Obszarem szeroko zakrojonych prac ziemnych było także przyrze- 
cze Brdy. Kanalizacja Brdy, rozpoczęta w lB79 r. 16, spowodowała rady- 
kalne przekształcenie koryta oraz brzegu rzeki. Związane to było z lo- 
kalizacją szeregu basenów portowych, w tym największego portu 
w Brdyujściu oraz portu drzewnego. Nie zachował się naturalny brzeg 
Brdy poniżej ujścia Kanału Bydgoskiego, ponieważ koryto zostało 
znacznie poszerzone, niekiedy kosztem półwyspów meandrowych. 
Brzegi zostały przekształcone w bulwary, zwykle umocnione płytami 
betonowymi. Zlokalizowanie zaporowego zbiornika wodnego w rejonie 


- 279 -
>>>
1111 
1111 


) x )(Xx)(X
 
 
 - ....ANJ 

x

x
JA 


.
 
 /f 

 /!
 
 XXXXX.X 
ł9 ,f 
 &. 
0 
1 .! . 
 
 " \'.) x x y 
! J r). ",
)I.;.x
 
. \.
 
 
-.
 : . ty !I(.
' 
x).. 
 

 

 N .'..' rne.,.. 
 .
 
 
 
 :
 
 
Y:2) )r, l 
()(X : '.x." 
""Yj /. XXx tw \ 

 I 


'11 
f 
 J Xv« ' 
!r. A osadnik y.. 
YA7 o
 
 
 
(:XX7 ',I\)(XXJ 
«xV -? XXSl 
X
 


i' 

 
e. 
i 
I 


, 
, 



 


III = 1111 ::. 
 
III u m _- 1111 11 11 Ą' 

 
 =11II
on 
.!.!.
.!.; 1111 " " .... 


u
 
D C" / 
/ 



 



 


-l 
?
 
.4./
 


" 


P77J powierzchnie wyrtMnane, '- O 
ILLLJ nad9,pywane .... W8
. nasypy drogONe I 

 prZenysłoWepowlera:hnewyrówn.:ne., wykopy 

 ścinane J nadsypyW51& 
 I . . b 
_ Inta rzegowa 
h aIdy P o podpę"zriJ 
I 1111 ogródki dzlalow e- powierzchne 
 lria brzegowe 
l::::JuU wyrt:Nin'JNane lub wasowane po 
iętzeraJ (\.mamiona) 


Sim 
I 


Rys. 3. Przykład przekształi:eń rzeźby terenu 
pod wpływem gospodarki wodnej i przemysłu - rejon Brdyujścia. 


Smukały spowodowało zalanie niższych teras oraz ukształtowanie, tak- 
że w wyniku uaktywnionych ruchów masowych, nowego brzegu na wy- 
ższym poziomie. 
Ponadto, do charakterystycznych obiektów na obszarze Bydgoszczy 
należą niecki stawów młyńskich, występujące między innymi na Czyż- 
kówku, w Czersku Polskim przy ulicy Toruńskiej, na Grocholu, w Czar- 
nówce, w Smukale przy ulicy Palmowej, a także na północ od Prądów, 
gdzie zachowała się do dziś wyspa zlokalizowana pośrodku stawu. 


- 280-
>>>
Formy rzeźby terenu powstałe 
w wyniku rozwoju przemysłu 


Ingerencja przemysłu w warunki geomorfologiczne związana była po- 
czątkowo z eksploatacją i przetwarzaniem surowców mineralnych. Na 
obszarze miasta w ciągu ostatnich ISO lat powstało kilkadziesiąt wyro- 
bisk, głównie po eksploatacji iłów trzeciorzędowych, ale także gliny zwa- 
łowej. żwiru, piasku i torfu. Wyrobiska o największym zasięgu prze- 
strzennym powstały między innymi nad Brdą - na wschód od ulicy Sie- 
dleckiej na Czyżkówku, przy ulicy Nadrzecznej na Okolu, przy ulicy Ce- 
ramicznej na Bartodziejach, przy ulicy Rejewskiego w Brdyujściu, przy 
ulicy Nad Wisłą w Fordonie, a także w Lesie Gdańskim na północ od linii 
kolejowej Bydgoszcz-Toruń. Rejony wyrobisk poeksploatacyjnych cha- 
rakteryzują się bardzo daleko posuniętą dewastacją warunków natural- 
nych, obejmującą także ich bezpośrednie otoczenie. Odkrywkowa eks- 
ploatacja surowców spowodowała powstanie szeregu nieregularnych 
wzniesień i obniżeń o stromych zboczach. 
Najbardziej dynamiczny rozwój przemysłu bydgoskiego dokonał się 
po drugiej wojnie światowej. Zakłady przemysłowe zostały skoncentro- 
wane w kilku rozległych strefach przemysłowych, m.in. na południe od 
Kapuścisk, w rejonie Brdyujścia, Siernieczka, Bydgoszcz-Wschód oraz 
wekolicach Osowej Góry. Zagospodarowanie tych stref odbywało się naj- 
częściej z pogwałceniem zasad poszanowania środowiska naturalnego, 
także w odniesieniu do rzeźby terenu. Charakter produkcji przemysłowej 
i jej masowość, sprzyjały lokalizacji dużych zakładów przemysłowych, wy- 
magających powierzchni wcześniej wyrównanych mechanicznie bez za- 
chowania pierwotnych stosunków wysokościowych czy kształtu po- 
wierzchni terenu. Pociągnęło to za sobą zatarcie wszelkiej specyfiki krajo- 
brazowej użytkowanych terenów przemysłowych. Później dochodziło do 
wtórnego nagromadzenia nasypów i hałd, co jeszcze bardziej potęgowało 
degradację środowiska naturalnego. Na terenie Bydgoszczy hałdy popio- 
łów przemysłowych zlokalizowane są w rejonie elektrociepłowni pomię- 
dzy ulicami Toruńską i Nowotoruńską. 
Ogólnie należy stwierdzić, że dewastacja terenów użytkowanych przez 
przemysł, wynikająca także z ich wczesniejszego uzbrojenia, będzie sta- 
nowiła znaczny problem przy ich ewentualnej rekultywacji i przystosowaniu 


- 281-
>>>
do innych funkcji. Ostatnim przykładem może być zagospodarowanie te- 
renów przemysłowych po gazowni przy ulicy Fabrycznej czy zakładach 
rowerowych przy ulicy Fordońskiej. 
Innym przejawem przekształceń terenu są wały ziemne powstałe przy 
lokalizacji osadników. W Bydgoszczy taki
 obiekty, o znacznych po- 
wierzchniach, występują w rejonie Zimnych Wód i Czerska Polskiego, a tak- 
że w obrębie oczyszczalni ścieków w Fordonie i w Łęgnowie. 


Wnioski 


Na podstawie analizy materiałów archiwalnych oraz bezpośrednich ob- 
serwacji terenowych stwierdzono, że antropogeniczne zmiany rzeźby tere- 
nu obejmują cały obszar wyznaczony przez współczesne granice admini- 
stracyjne miasta. Stopień przekształcenia jest różny: generalnie największy 
na obszarach zurbanizowanych, najmniejszy zaś na terenach leśnych. 
Cechą charakterystyczną przeobrażeń jest ich nawarstwianie. W począt- 
kowym etapie zaludniania analizowanego obszaru doszło do jego znaczne- 
go wylesienia i tym samym do uaktywnienia procesów związanych ze spły- 
wem powierzchniowym. Na tak przygotowany teren wkraczało rolnictwo, 
powodując łagodzenie wyniosłości i zacieranie zagłębień, zwykle o charak- 
terze wytopiskowym lub erozyjnym. Z użytkowaniem rolniczym wiązała 
się likwidacja licznych jeszcze w połowie XIX w. podmokłości, poprzez lo- 
kalizację gęstej sieci rowów melioracyjnych. Czynnikiem, który obecnie ma 
największe znaczenie w ksztahowaniu rzeźby terenu Bydgoszczy, jest bu- 
downictwo i przemysł. sukcesywnie zajmujące tereny wcześniej użytkowa- 
ne rolniczo. Specyfiką obszaru Bydgoszczy są przekształcenia dolin rzecz- 
nych wynikające z prac hydrotechnicznych. Ograniczenie zasięgu wód po- 
wodziowych rzek Brdy i Wisły (regulacja, kanalizacja, obwałowanie, regu- 
lowanie przepływu na stopniach wodnych) utożsamiać należy z zakończe- 
niem procesów korytowych w ich dolinach. 
Należy pamiętać, iż współcześnie o atrakcyjności lokalizacji budyn- 
ków mieszkalnych coraz częściej decyduje otoczenie obiektu i warunki 
krajobrazowe. Czynnikiem, który niewątpliwie decyduje o urozmaiceniu 
i specyfice położenia, jest rzeźba terenu. W związku z tym można obser- 
wować dążenie do rewitalizacji form antropogenicznych poprzez ich 
upodobnienie do naturalnych. Biorąc pod uwagę nieuchronny rozwój 


-282-
>>>
Kierunki Morfologiczny charakter działalności człowieka 
działalności 
człowieka BUDUJĄCY NISZCZĄCY PRZEOBRAŻAJĄCY 
dukty leśne, rowy odsłonięcie gruntu, 
Rolnictwo tarasy łagodzenie nierówności 
Leśnictwo przeciwpożarowe, terenowych 
miedze 
przeobrażenia 
Działalność w obrębie terenów 
militarna wały fosy ćwiczeń wojskowych, 
równie 
niwelacyjnych lotnisk 
grodziska, nasypowe wykopy 
równie niwelacyjne, 
tarasy utworzone fundamentowe, nadsypywanie 
Osadnictwo w celu ochrony zboczy, ścięte równie zboczy teras 
hałdy odpadów niwelacyjne obiektów 
komunalnych mieszkalnych 
podcięcia drogowe 
nasypy drogowe, wykopy drogowe i kolejowe, równie 
niwelacyjne i po- 
Komunikacja kolejowe i kolejowe, rowy wierzchnie wyrównane 
i tramwajowe przydrożne obiektów kolejowych, 
parkingów i lotnisk 
Gospodarka wały niecki osuszonych 
przeciwpowodziowe, zbiorników, strefy 
wodna ostrogi brzegowe, kanały, brzegowe tworzonych 
odsypy rowy melioracyjne zbiorników, 
przykanałowe, groble umocnienie 
brzegów rzek 
Przemysł zwały, hałdy, stawy powierzchnie równie niwelacyjne 
osadowe wyrównane 
Eksploatacja powierzchnie 
surowców zwały i hałdy doły i wyrobiska wyrównane 
mineralnych 


Zestawienie antropogenicznych {onn rzeźby terenu Bydgoszczy 
w odniesieniu do kierunków działalnośd człowieka 
(opracowane na podstawie: Z. Podgórski, Antropogeniczne zmiany rzeźby 
terenu na obszarze Polski, Przegl. Geogr., PAN, 2001). 


- 283 -
>>>
przestrzenny miasta, w przyszłości za celową należy uznać ochronę 
atrakcyjnych pod względem geomorfologicznym rejonów. Dotyczy to 
zwłaszcza wykluczenia możliwości chaotycznej zabudowy na krawę- 
dziach dolin rzecznych oraz rejonach występowania oczek wodnych i an- 
tropogenicznych zbiorników wodnych. 
Przestawiany problem, w kontekście relacji urbanizacja - środowisko 
przyrodnicze, należy uznać za istotny i wymagający dalszych szczegóło- 
wych badań. 


l Kondracki J., Geografia regionalna Polski, PWN, Warszawa 2000; Szkic geomorfologiczny wyko- 
nano na podstawie: Butrymowicz N., Objaśnienia do Szczegółowej Mapy Geologicznej Polski 
1:50000, ark. Bydgoszcz-Zachód (318), PIG, Warszawa 1995; Kozłowska M., Kozłowski I.. Obja- 
śnienia do Szczegółowej Mapy Geologicznej Polski 1:50000. ark. Żołędowo (280), PIG, Warszawa 
1990; Churski Z., Mapa geomorfologiczna Polski, Ark. Bydgoszcz - Wschód. IG PAN, Toruń 1968; 
Kozłowska M., Kozłowski I. Objaśnienia do Szczegółowej Mapy Geologicznej Polski 1 :50000, ark. 
Bydgoszcz- Wschód (319). PIG, Warszawa 1992; Listkowska H.. Objaśnienia do Szczegółowej Mapy 
Geologicznej Polski 1 :50000. ark. Koronowo (279), PIG, Warszawa 1988; Olszewski A., Mapa Geo- 
morfologiczna Polski, Ark. Trzeciewiec, IG PAN, Toruń 1968. 
2 Churska Z., Późnoglacjalne fonny denudacyjne na zboczu Pradoliny Noteci - Warty. Stud. Soc. 
Scient. Torun. Sec. C, vol. 6, nr l, TNT, Toruń 1966. 
3 Mrózek W., Wydmy Kotliny Toruńsko-Bydgoskiej, [w:] Wydmy śródlądowe Polski, cz. 2, PTG. 
Warszawa 1958. 
4 Klimaszewski M., Geomorfologiaog6lna, PWN, Warszawa 1978; Podgórski z., Antropogenicznezmia- 
ny rzeźby terenu województwa toruńskiego, Stud. Soc. Scient. Tor., Sect. C, Vol. 4, Toruń 1996. 
5 Kumor M.K., Geotechniczne uwarunkowania rozwoju Bydgoszczy w aspekcie polityki ekologicznej 
[red.] s. Łojewski. R. Śpiewakowski, Zasady długofalowej polityki ekologicznej dla miasta Byd- 
goszczy. Synteza. ATR Wyd. Roln., Bydgoszcz 1995. 
6 Roguski W., Proces grądowienia i różnicowanie się bagiennych łąk w dorzeczu Noteci, IMUZ, 
Falenty 1972. 
7 Czacharowski A. (red.), Bydgoszcz. Atlas Historyczny Miast Polski, T. II (Kujawy), Z. l, UMK, 
Toruń 1997. 
8 Biskup M., (red.), Historia Bydgoszczy, T. I, do roku 1920, BTN, PWM, Warszawa - Poznań 1991. 
9 Kordowski J., Morfologia i budowa geologiczna równiny zalewowej Wisły na odcinku Solec Kujaw- 
ski - Strzelce Dolne, IGiPZ, Top Kurier, Toruń 1997. 
10 PN-86/B-02480: Grunty budowlane. Określenia symbole. podział i opis gruntów. 
łł Archiwum Katedry Geotechniki, WBilŚ, ATR, Bydgoszcz. 
12 PN-86/B-02480, op. cit. 
u Czacharowski A. (red.), Bydgoszcz. Atlas Historyczny Miast Polski, T. II (Kujawy), Z. l, 
UMK.Toruń 1997. 
14 Babiński Z., Charakterystyka równiny zalewowej dolnej Wisły, Przegl. Geogr. IGiPZ PAN, T. LXII, 
z. 1-2, Warszawa 1990, s. 95-120. 
15 Gorączko M., Zarys zmian hydrograficznych w obrębie dawnych kęp wiślanych w Bydgoszczy 
w oparciu o wybrane źródła kartograficzne, "Kronika Bydgoska'., T. XXII, TMMB, Bydgoszcz 2001, 
s. 235-245. 
16 Biskup M. (red.), op. cito 


-284-
>>>
Maciej Wdowicki 


Pół wieku pieszych 
wędrówek w Bydgoszczy 


Korzenie zorganizowanej turystyki pieszej w Bydgoszczy sięgają 
okresu międzywojennego. W owych latach wędrowano w ramach Od- 
działu Bydgoskiego Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego, który już 
w 1921 r. wydał "Ilustrowany Przewodnik po Bydgoszczy" autorstwa 
Stanisława Łabędzińskiego z pierwszym polskim planem miasta i mapką 
dalszych okolic}. Turyści przybywający do miasta nad Brdą mogli za- 
nocować w schronisku PTK przy Nowym Rynku 1. później przy ul. 
Zygmunta Augusta 2 . 


Lata powojenne 


W kwietniu 1946 r. Polskie Towarzystwo Krajoznawcze w Bydgoszczy re- 
aktywowało przerwaną wojną działalność. Prezesem oddziału pozostał nadal 
Czesław Nieduszyński. 4 marca 1951 r. odbył się Walny Zjazd Delegatów, 
który powołał Polskie Towarzystwo Turystyczno-Krajoznawcze 3 . Bydgoszcz, 
jako miasto wojewódzkie, stała się siedzibą Zarządu Okręgu PTTK, w skład 
którego weszli dotychczasowi działacze oddziału PTK skupieni wokół swego 
prezesa. Im to bydgoszczanie zawdzięczają kontynuowanie dawnych idei kra- 
joznawczych towarzystwa. Rok później władze okręgu zaczęły powoływać 
poszczególne komisje turystyki kwalifikowanej. Jako pierwsza powstała Okrę- 
gowa Komisja Turystyki Pieszej pod przewodnictwem Wojciecha Rzeźniac- 
kiego, autora nowego przewodnika "Bydgoszcz i okolice" (1952)4. 
W sierpniu 1953 r. - "Kopernikowskiego" OKTP zorganizowała Pierw- 
szy Okręgowy Rajd Pieszy do Torunia. Z inicjatywy Komisji Turystyki Pie- 
szej Zarządu Głównego PTTK odbył się też Pierwszy Ogólnopolski Tury- 
styczny Rajd Pieszy na Mazurach. W rajdzie, w którym udział wzięło B64 
uczestników - Bydgoszcz reprezentowało 60 turystów s . 


- 285 -
>>>
Tworząc sieć komórek terenowych turystyki pieszej, KTP ZG powołała 
grupę aktywu stanowiącą podstawową kadrę instruktorską dla turystyki 
pieszej, zwaną do dziś Przodownikami Turystyki Pieszej. Kadra była nie- 
zbędna także do weryfikowania odznak turystyki pieszej, zawierających 
w sobie elementy współzawodnictwa. Pierwszym przodownikiem z woje- 
wództwa bydgoskiego z numerem 157 został urodzony w Bydgoszczy Ju- 
lian Rydzkowski, założyciel sekcji pieszej w Chojnicach. 
Po śmierci W. Rzeźniackiego w 1954 r. komisją okręgową kierował Zyg- 
munt Malicki. Przez kolejne kadencje funkcje przewodniczących OKTP 
sprawowali: Lucjan Sawicki (1955-1956), Janusz Umiński (1956-1960), 
Aleksandra Flicińska (1960-1962) i powtórnie przez pół roku J. Umiński, 
który 10 lipca 1962 r. funkcję tę przekazał Maciejowi Wdowickiemu, aż na 
prawie 30 lat 6 . Obok organizacji imprez i weryfikacji odznak, do zadań 
komisji należało wytyczanie w terenie tras turystycznych. Pierwszym był 
szlak "Brdy", poprowadzony w 1954 r. na długości 2B km z Bydgoszczy do 
Koronowa, a drugim, rok później - "Relaks" o długości 17 km nad Jezioro 
Jezuickie? 


Piętaszki 


Powstanie pierwszych sekcji turystyki pieszej w oddziałach PTTK da- 
towane jest na rok 1953. Przewodniczącym sekcji Oddziału Miejskiego 
w Bydgoszczy został Władysław Frąckowiak B , który 26 kwietnia 1953 r. 
poprowadził pierwszą wycieczkę z osiedla Leśnego do Fordonu. Wyda- 
rzenie to pozostało "na zawsze" w pamięci bydgoskich piechurów. Trasa 
ta powtarzana jest co pięć lat. 
17 stycznia 1957 r. bydgoska sekcja piesza przekształciła się w Koło Tere- 
nowe nr B Turystyki Pieszej. Prezesem 2B grupy założycieli została Krysty- 
na Rzepecka 9 . Początkowo uczestnikami krótkich wędrówek w okolice Byd- 
goszczy były kilkunastoosobowe grupy członków i sympatyków koła. 
Wraz z objęciem nowych kręgów osób postanowiono zorganizować 
pierwszy dwudniowy zlot do Tlenia, którego główną atrakcją był nocny 
rajd wokół jeziora Wierzchy, a spanie na sianie - raczej koniecznością. 
Kolejne zloty wykształciły pewne tradycje: uczestnicy otrzymywali opisy 
tras, pamiątkowe potwierdzenie udziału, okolicznościowe plakietki lub 
znaczki, a zespoły - proporczyki. Zloty do Tlenia weszły na stałe do kalendarza 


-286-
>>>
imprez oddziału i odbywają się nadal w każdą pierwszą sobotę i niedzielę 
czerwca. Dzisiaj turyści wędrują trasami znakowanymi i śpią w stanicy 
wodnej PTTK "Lucyna". 
Po dwóch latach prezesem koła został Paweł Ciesielczuk. Za jego ka- 
dencji, 2 kwietnia 195B r., koło nr B przemianowano na Klub Turystów 
Pieszych "Piętaszki" im. Czesława Nieduszyńskiego. Kolejnym prezesem 
klubu wybrano długoletniego działacza harcerskiego Zdzisława Zyglera- 
Zagłobę, po którym w 1967 r. pałeczkę szefa "Piętaszków" przejął na lat 16 
Tadeusz Dolczewski, a Zdzisława jednogłośnie wybrano prezesem hono- 
rowym. Bez prowadzonego przez niego ogniska nie odbyłby się żaden 
ogólnopolski zlot. 


Talk 


Wiosną 195B r. przy OKTP powołano Zespół Przodowników Turystyki 
Pieszej, który w skali kraju stał się jednostką eksperymentalną w zakresie 
szkolenia aktywu 10. Od 15 września zespół realizował swoje zadania pod 
zmienioną nazwą: Klub Włóczęgów Pieszych "Talk". Radę Klubu tworzy- 
li: pierwszy włóczęga Bogusław Jeneralski, drugim był Lucjan Sawicki 
i trzecim Maciej Wdowicki. "Talk" oddziaływał na społeczeństwo poprzez 
organizowanie, ogłaszanych w prasie, wycieczek niedzielnych. Głównym 
terenem penetracji była Krajna. Z upływem czasu wędrówki przeniosły 
się na Kaszuby. Bazą stały się leśniczówki, gdzie podczas świąt spotykano 
się z członkami Klubu Turystów Pieszych "Bąbelki" z Gdańska. Oba ze- 
społy tworzyły nieodłączny duet turystyczny, całymi rodzinami wędrując 
po Karkonoszach i węgierskich górach Metsek. 
W 1963 r. entuzjaści turystyki założyli pierwszy w województwie za- 
kładowy oddział PTTK przy Zakładach Radiowych "Eltra", a M. Wdowicki 
powołał do życia Klub Turystów Pieszych "Talk". Przejął on tradycje Klu- 
bu Włóczęgów Pieszych i skupił wokół siebie czołową kadrę programową 
OKTP. Wkrótce liczba członków przekroczyła 100. Przez klub przewinęło 
się kilkuset pracowników i członków ich rodzin. Drugim prezesem klubu 
został Tadeusz Dembski (1964-1966), po nim Tadeusz Buczkowski (1966- 
1969), zwycięzca konkursu krajoznawczego "na raty"ll. Ostatecznie, 
w 1969 r. pałeczkę prezesa przejął dożywotnio Franciszek Piontek - le- 
genda turystów pieszych "EItry" . Klub Franka zajmował czołowe miejsca 


- 287-
>>>
w ogólnokrajowym współzawodnictwie międzyklubowym. Mógł poszczy- 
cić się wieloma ciekawymi inicjatywami, do których należały: sejmiki re- 
gionalne, przeglądy przeźroczy, wystawy, projekcje filmów krajoznaw- 
czych, szkolenia wojewódzkie przodowników i wycieczki pieszo-kajako- 
we. Członkowie klubu byli autorami wielu artykułów w Gazecie Zakłado- 
wej "Eltra" i udzielali wywiadów w Studium Radiowym "Eltra". Ich dzie- 
łem jest wytyczenie w terenie kilkudziesięciu kilometrów szlaków pieszych, 
z własnej inicjatywy i na zlecenie Zarządu Wojewódzkiego PTTK. Do ka- 
lendarza spotkań pieszych Bydgoszczy trafiły na stałe popularne w środo- 
wisku młodzieży szkolnej "rajdy na raty" oraz imprezy tematyczne, takie 
jak: "Szlakami Wyzwolenia" i wędrówki wzdłuż Brdy. Działalność ta za- 
owocowała powstaniem kilku nowych jednostek organizacyjnych oddzia- 
łu. Jedną z nich był Młodzieżowy Klub Turystów Pieszych "Błędni" - po- 
pularnie nazywany "o'Błędne" Eugenii Piotrowskiej. skupiający same 
dziewczyny z wydziału montażu podzespołów radiowych, a drugą - Klub 
Krajoznawczy "Komputerki" przy Zakładach Elektronicznej Techniki 
Obliczeniowej 12. 


Turystyka masowa 


Dowodem uznania dobrej pracy bydgoskiego środowiska przodowni- 
ków było powierzenie Okręgowej Komisji TP zorganizowania VII Ogólno- 
polskiego Rajdu Pieszego. 3-16 sierpnia 1959 r. 395 turystów, niemal ze 
wszystkich regionów kraju, wędrowało na 14 trasach Borów Tucholskich 
nad jezioro Ostrowite koło Czerska. 45-osobowym zespołem organizato- 
rów kierowała Aleksandra Flicińska-Borowicz, a uczestnicy Rajdu codzien- 
nie otrzymywali gazetkę rajdową "Dwa Grzybki"13. 
Po pięciu latach bydgoska OKTP była organizatorem innej imprezy 
masowej, której uczestnicy także otrzymali do rąk "Dwa Grzybki"14. Był 
nią rajd pieszy do Józefowa w ramach Ogólnopolskiego Zlotu Turystów 
"Mogilno'64". Na ośmiu trasach wędrowało 1095 turystów z całego kraju, 
a wiejskie biblioteki szkolne pogranicza wielkopolsko-kujawskiego otrzy- 
mały książki przywiezione przez turystów. 
W dniach od 1B do 22 lipca 1965 r. na XIII Ogólnopolski Rajd Pieszy 
w ramach Centralnego Zlotu Turystów ;,Śladami Polski Piastowskiej" do 
Kruszwicy przybyło 12BO piechurów. Patronat nad zlotem objęła Centralna 


-288-
>>>
Rada Związków Zawodowych - taka była wtedy moda. W kadrze przo- 
downików bydgoskich pojawiło się wówczas nazwisko Krystyny Romey- 
ko-Bacciarelli, autorki informatora o naj ciekawszych miejscach na trasach 
Zlotu. Należała odtąd do grona aktywniejszych członków komisji okręgo- 
wej, powierzono jej sprawy szlaków znakowanych. 
Kolejny "gigant": Centralny Rajd Pieszy Szlakami Rodła "Krajna'B7" - 
w 50 rocznicę powstania Związku Polaków w Niemczech - odbył się pod 
patronatem Centralnego Komitetu Stronnictwa Demokratycznego. W dniach 
29-30 maja przodownicy pod kierunkiem Franciszka Piontka prowadzili 
turystów naj ciekawszymi trasami Pojezierza Krajeńskiego ls . W celu umoż- 
liwienia odjazdu turystów do wszystkich niemal zakątków kraju urucho- 
miono specjalny pociąg. Wydano drukiem szlaki piesze na Krajnie oraz ga- 
zetkę zlotową "Dwa Grzybki", pod redakcją Piotra Berłowskiego. 
Do liczących się w latach 60. imprez należały też zloty do Lędyczka 
(1962), Więcborka (1963), Jankowa (1969) i na 600-1ecie miasta do Koro- 
nowa, w których udział turystów pieszych wynosił od 50 do 65%, i zawsze 
był wyższy od wskaźnika krajowego. Imprezy bydgoskie propagowano 
z rocznym wyprzedzeniem, wysyłając do potencjalnych uczestników raj- 
dów wstępną informację wraz z życzeniami na Święta Bożego Narodze- 
nia. Rozwieszano też ulotki w tramwajach, a w dni poprzedzające zlot 
nagłaśniano je w prasie, radiu, bydgoskich tramwajach i przez megafony 
w miejscowości zlotowej. 


Komisja Okręgowa 


W latach 60. działalność Okręgowej Komisji Turystyki Pieszej w Byd- 
goszczy przebiegała w ścisłej współpracy z Wojciechem Zajchowskim 
z Elbląga, który 31 grudnia 1962 r., podczas "złazo-balu sylwestrowego" 
w Piławkach na Warmii, został przewodniczącym Rady Aktywizacji Tury- 
styki Pieszej Ziem Północnych l6 . W ramach Rady odbył się m.in. wysoko 
kwalifikowany rajd pieszy po Suwalszczyźnie, w którym uczestniczyło 
pięciu bydgoskich przodowników (1965). 
W listopadzie 1963 r. zorganizowano Pierwszy Okręgowy Zlot Przodow- 
ników Turystyki Pieszej. Rok później rozpoczęto wydawanie biuletynu 
informacyjnego OKTP w Bydgoszczy o nazwie "Śladami Trampa", pod 
redakcją M. Wdowickiego l7 . "Tramp" pełnił rolę łącznika między komisją 


- 289 -
>>>
okręgową i jednostkami uprawiającymi turystykę pieszą w oddziałach. Za- 
wierał dane statystyczne "dla potomnych", obrazujące udział turystyki pie- 
szej na tle kwalifikowanej oraz informacje o wydarzeniach, imprezach, spo- 
tkaniach i życiu klubowym. Jego istnienie przerwało wprowadzenie stanu 
wojennego. W ciągu 18 lat ukazało się 60 numerów, które stanowią dziś cen- 
ne źródło do badań naukowych dziejów turystyki pieszej wwojewództwie 18 . 
W latach 80., wbrew ograniczeniu przeprowadzania wielu inicjatyw, 
a często na przekór temu, nie zaniechano emisji materiałów krajoznaw- 
czych. Zespołowi Jarosława Wenderlicha (pod pseudonimem Urszula 
Sierzputowska) udało się wydać sześć numerów Informatora Krajoznaw- 
czego "Trakt"19. Kiedy cenzura zakazała drukowania periodyku, Andrzej 
Bogucki zaopatrywał piechurów w materiały okolicznościowe. Modne 
stały się sejmiki patriotyczne popularyzujące rocznice historyczne. Uka- 
zały się m.in. broszury o: ks. Stanisławie Sychowskim (Śliwice), ks. Jó- 
zefie Wryczy (Tuchola), gen. Józefie Wybickim (Będomin) i gen. Henry- 
ku Dąbrowskim (Poznań). Na sesję w l25-1ecie powstania styczniowego 
na Kujawach, towarzyszącej odsłonięciu obelisku w Trzemesznie (19BB), 
przygotowano i wydano drukiem specjalne opracowanie 2o . 
Bydgoska OKTP dużą wagę przywiązywała do spotkań z kadrą przo- 
downików oddziałowych komisji i klubów turystyki pieszej. Program każ- 
dego z nich wzbogacano o elementy poznawcze, odbywało się zawsze 
w innym regionie, także poza województwem. Z biegiem lat stały się one 
spotkaniami rodzinnymi kadry programowej PTTK. Pierwsze zorganizo- 
wano w Białym Zagłębiu (1964), drugie odbyło się w Wielu na Kaszubach 
(1965), a kolejne trasą poetów Młodej Polski, w szkole Jana Kasprowicza 
na inowrocławskim Szymborzu (1966), gdzie strofy kujawskiego poety 
recytował Z. Zygler-Zagłoba, nowo mianowany Honorowy Przodownik Tu- 
rystyki Pieszej21. 
OKTP współpracowała z podobnymi komisjami okręgowymi w Pozna- 
niu i Gdańsku oraz z innym organizacjami. Nawiązano kontakt z instytu- 
cjami spoza towarzystwa, by wspólnie realizować zadania pod hasłem "tro- 
pami historii". Na zlecenie okręgowej komisji, członkowie KTP "Talk", wraz 
z Haliną Calińską-Śmierzchalską z Inspektoratu Oświaty Urzędu Miejskie- 
go w Bydgoszczy, organizowali wielodniowe imprezy dla uczniów bydgo- 
skich szkół pn. "Szlakami Wyzwolenia". Tematem zajęć w styczniu 1969 r. 
było: 50-lecie powstania wielkopolskiego. Przez kilka tygodni młodzież 


- 290-
>>>
odwiedzała muzea J wędrowała z kompasem po okolicy i współzawodni- 
czyła w konkursie wied zy 22. 
Kiedy Komisja Turystyki Pieszej ZG PTTK wprowadziła współzawod- 
nictwo między komisjami i klubami, bydgoski okręg od początku lokował 
się w czołówce najlepszych w kraju. Pierwsze wyróżnienia przypadły klu- 
bom "Piętaszki" i "Talk" (1964), później także wielokrotnie były wysoko 
notowane. Oba otrzymały Honorowe Złote Odznaki PTTK. 
Zmiany administracyjne kraju w 1975 r. pociągnęły za sobą reorgani- 
zację struktur PTTK. W miejsce okręgowych komisji powołano Wojewódz- 
kie Komisje Turystyki Pieszej. Przewodniczącym WKTP w Bydgoszczy 
został M. Wdowicki, który opracował indeks "Szlaków Pomorza Południo- 
wego" (z podziałem na trzy nowe województwa: bydgoskie, toruńskie i wło- 
cławskie)l3. Kolejne zloty przodowników odbywano dwa razy w rokuJ jako 
wojewódzkie i regionalne, z udziałem piechurów z województwa toruń- 
skiego, pilskiego i konińskiego. 
W 19B4 r. bydgoskiej WKTP powierzono zorganizowanie w Więcborku 
XXVII Ogólnopolskiego Zlotu Przodowników Turystyki Pieszej, a jego 
uczestnicy otrzymali publikację M. Wdowickiego "Bydgoskie Szlaki Pie- 
sze - Więcbork"24. 
W składzie władz Komisji Turystyki Pieszej ZG PTTK byli członkowie 
bydgoskiej wojewódzkiej komisji: J. Umiński w latach 195B-1965 (w pre- 
zydium 1960-1962) oraz M. Wdowicki w latach 1962-1972 25 . 


Praca w klubach 


Okręgowa Komisja mogła poszczycić się zdobyciem pierwszego miej- 
sca we współzawodnictwie krajowym. Nie przyszło jej to łatwo. Miała 
bowiem na koncie powołanie szeregu nowych jednostek organizacyjnych 
PTTK, parających się turystyką pieszą. 
Pierwszy zakładowy Klub Turystyki Pieszej "Powsinogi" w Bydgosz- 
czy założono lB lutego 1959 r. przy Centralnym Biurze Rozrachunków 
Zagranicznych PKP. Prezesem wybrano Huberta Johima, który po trzech 
latach przekazał przewodnictwo Bogdanowi Kalinowskiemu, który pełnił 
tę funkcję do końca istnienia klubu. W kronice "Powsinóg" z 1969 r. zano- 
towano, że w roku jubileuszu lO-lecia klubu, w CBRZ działało ośmiu przo- 
downików, którzy z rodzinami wędrowali na Podkarpaciu, prowadzili 


- 291-
>>>
trasy piesze po Wale Pomorskim, spotykali się na ośmiu wieczornicach, 
uczyli się hiszpańskiego, zorganizowali dwa konkursy krajoznawcze, a Le- 
szek Łęgowski opiekował się gablotk ą 26. 
W latach 60. kołami zakładowymi PTTK uprawiającymi turystykę pie- 
szą w mieście nad Brdą były jeszcze: ..Puchatki" Zdzisława Masieraka 
przy Urzędzie Miejskim, "Buty" Eugeniusza Zarębskiego przy Biurze Urzą- 
dzeń Techniki Jądrowej i "Teletramp" Eugeniusza Andrycha w Kolejo- 
wych Zakładach Łączności. Z czasem Z. Masierak przekazał przewodnic- 
two Edmundowi Mikołajczykowi, by w nowym miejscu pracy, Wojewódz- 
kim Przedsiębiorstwie Energetyki Cieplnej, założyć koło "DzięcieIinki". 
Natomiast z grupy przodowników bydgoskich E. Andrych utworzył Kwa- 
lifikowany Klub Turystów Pieszych "Ostry"27. Jego członkowie tradycyj- 
nie wędrowali pieszo z Koronowa do stanicy w Sokole Kuźnicy, by w ku- 
fajkach, przy świecach, w mroźną noc, witać nowy rok. 
19 grudnia 1972 r. Emil Kubiak powołał do życia koło PTTK "Szpaki" 
przy Zakładach Naprawczych Taboru Kolejowego w Bydgoszczy. Jego spe- 
cjalnością były imprezy historyczne. Na każdą z nich prezes przygotowy- 
wał okolicznościową pieczątkę, znaczek lub plakietkę metalową. Swe au- 
torskie trofea wystawiał na ogólnopolskich zlotach przodowników i zdo- 
bywał za nie pierwsze miejsca. Ostatnim prezesem "Szpaków" był foto- 
grafik Adam Wojakowski, który ściśle współpracował z kołem "Włóczy- 
kijów" przy Zakładach Odzieżowych "Modus" Józefa Wirkusa 28 . 
Inny kolejarz, Jerzy Penkowski z "Piętaszków", założył przy Loko- 
motywowni Bydgoszcz Wschód koło PTTK "Elektrowóz", które w 1975 r. 
zapoczątkowało przeprowadzanie marszy z kompasem: "Jesień z azy- 
mutem" i "Zima z azymutem,,29. Drugą jednostką organizacyjną PTTK 
popularyzującą turystykę pieszą z kompasem był Harcerski Klub Tury- 
stów Pieszych "Światowid" przy Komendzie Hufca założony przez harc- 
mistrza Jerzego Romana 3o . Pierwsze w województwie "imprezy na orien- 
tacje" przeprowadzono na początku lat 60. w okolicy Koronowa i Pako- 
ści. Do czasu powołania samodzielnej komisji "imprez na orientacje" 
dziedzina ta należała do podkomisji przy OKTP, opiekę nad którą spra- 
wowała sekretarz komisji, Eugenia Karaś 31 . 
13 kwietnia 1976 r. Zbigniew Galiński zorganizował na Bartodziejach 
w Bydgoszczy Osiedlowy Klub Turystyczny "Wszędołazy", który jedną 
z piwnic przy ul. Bartosza Głowackiego urządził na własny lokal klubo- 


-292-
>>>
wy. Należał do aktywniejszych w mieście, organizował letnie i zimowe 
obozy wędrowne i imprezę "Z wiosną na ty na Bartodziejach"32. 
Członkowie bydgoskich klubów wytyczyli na terenie województwa kil- 
kaset kilometrów szlaków. Świadczą o tym ich nazwy autorskie: "Wszę- 
dołazów" , KTP "Talk", "Komputerków" i "Akademicki"33. 
Kolejną dziedziną, do której przywiązywano dużą wagę, było szkole- 
nie kadry programowej. W Międzynarodowym Roku Turystyki 1967 licz- 
ba osób z uprawnieniami przodownika turystyki pieszej wzrosła do 47, co 
pozwoliło na utworzenie przez KTP ZG PTTK dwóch referatów weryfika- 
cji odznak w Bydgoszczy: przy Oddziale Miejskim i zakładowym "Eltra". 
Z czasem przygotowano trzeci referat weryfikacji odznak w Oddziale Za- 
kładowym "Zachem". Powierzono go 4-osobowemu zespołowi przodowni- 
ków, którym kierował Roman Grzegorz 34 . W latach 70. liczba przodowników 
w "Zachemie" wzrosła do 11, utworzono komisję oddziałową, włączającą się 
do wytyczania tras pieszych w Borach Tucholskich. Do jej tradycyjnych 
imprez należały zloty turystyczne do Tuczna na Pojezierzu Wałeckim. 


Turystyka młodzieżowa 


Dzięki wzrostowi zainteresowania zdobywaniem odznak turystyki pie- 
szej wśród młodzieży szkolnej - 70-BO% uczestników rajdów pieszych 
stanowiła młodzież - Oddział Miejski w Bydgoszczy w dość krótkim cza- 
sie "dorobił się" drugiego, poza oddziałową komisją turystyki pieszej, 17- 
osobowego zespołu przodowników przy Klubie Nauczycielskim "Belftur" , 
uprawnionego do przyznawania odznak. W tym czasie wprowadzono od- 
znakę pn. "Siedmiomilowe buty" dla dzieci poniżej lat 10. Kierowany przez 
Józefa Michalika 35 klub zorganizował kilkadziesiąt wycieczek dla grona 
pedagogicznego, obdarowanego każdorazowo bogatym materiałem kra- 
joznawczym. Drugą jednostką organizacyjną w środowisku nauczyciel- 
skim Bydgoszczy było koło pracowników oświaty i wychowania "Twa t" , 
którego pierwszym prezesem w 19B2 r. wybrano Barbarę Waszak. Człon- 
kowie obu kół nie tylko wędrowali w dni świąteczne we własnym gronie, 
ale prowadzili swoich wychowanków na imprezy oddziału i organizowali 
obozy wędrowne. Wiceprezes Zarządu Wojewódzkiego Piotr Berłowski 
zapoczątkował wydawanie biuletynu "Vademecum Nauczyciela". W mieście 
nad Brdą działały też dwa kluby akademickie: "Włóczęgów" Ryszarda 


- 293 -
>>>
Korbańskiego przy Wyższej Szkole Inżynierskiej i "Dreptaczy" przy Wy- 
ższej Szkole Pedagogicznej36. 
Członkowie klubów bydgoskich uczestniczyli w Ogólnopolskich Sym- 
pozjach Przedstawicieli Klubów Turystyki Pieszej. W październiku 19B7 r. 
spotkanie jedenaste powierzono bydgoskiemu kołu "Twat" . Brali w nim 
udział reprezentanci z 26 klubów z całej polskP7. 


Bydgoskie inicjatywy krajoznawcze 


Tradycją stało się łączenie zlotów okręgowych przodowników z regio- 
nalnymi sejmikami krajoznawczymi. Imprezy te miały charakter towarzy- 
skich spotkań rodzinnych i na ogół odbywały się w dworach i pałacach. 
W 1967 r. Zygmunt Kwiatkowski witał uczestników spotkania bydgoskich 
piechurów w murach zamku w Golubiu-Dobrzyniu, gdzie Bogdan Jakubiak 
wcielił się w postać Zygmunta III Wazy. Innym razem goszczono w pałacu 
Anny Wazówny w Brodnicy (1971) i zamku książąt pomorskich w Bytowie 
(19B5). Radzono także w pałacach: Mielżyńskich w Poznaniu, Skórzewskich 
w Margońskiej Wsi, Janta-Połczyńskich w Małej Komorzy i Komierowskich 
w Komierowie. Kiedy indziej nocowano na materacach w salach gimnastycz- 
nych (Licheń, Pyzdry, Śliwice) i w namiotach (Grzybek, 1972)38. 
W 1971 r. bydgoscy piechurzy uczcili pamięć Leona Wyczółkowskiego, 
organizując Rajd "Szlakami Wyczółkowskiego" do dworku malarza w Goście- 
radzu. Później wytyczyli szlaki piesze do miejsc upamiętnionych na jego 
obrazach. 15 czerwca 1972 r. w hali "Astorii" podsumowano rajd na raty 
na terenie Puszczy Bydgoskiej pod nazwą "Spotkanie z Leśniczymi" , a wy- 
różnione zespoły i leśnicy otrzymali okolicznościowe patery autorstwa 
Albiny Masierak 39 . 
Członkowie OKTP współpracowali z Radą Główną Zrzeszenia Sporto- 
wego "Start", dla której we wrześniu 1971 r. przeprowadzili w Borach 
Tucholskich międzynarodowe "Biegi na orientacje"40. Popularyzowali też 
turystykę pieszą w środowisku wiejskim w Wojewódzkim Zrzeszeniu 
"Ludowe Zespoły Sportowe" na Olimpiadach Sportowców Wiejskich (Wą- 
sosz, Charzykowy, Sępólno Krajeńskie i Kruszwica), przygotowywali 
członków klubów turystycznych LZS na ogólnopolskie Turnieje Wiedzy 
Krajoznawczej. Trzykrotnym laureatem finałów był Piotr Rasnak z Byd- 
goszczy41. 


- 294-
>>>
Wspólnie z WZ LZS oraz ze Światowym Związkiem Żołnierzy Armii 
Krajowej w Bydgoszczy i Fundacją Archiwum Pomorskiego AK w Toruniu 
opracowano i wytyczono szlaki w Borach Tucholskich: "Pawła Gackow- 
skiego", "Kasztelański" i "Partyzantów AK" (l9B9)42. Opracowano też kil- 
ka tras na Krajnie, które wytyczono w terenie pod kątem prowadzenia 
obozów wędrownych PTSM i akademickich 43 . 
W ramach obchodów jubileuszowych 100-lecia turystyki w Polsce 
w 1973 r. kluby i komisje prześcigały się w formach organizacyjnych 
spotkań okolicznościowych. Odtąd jednym z punktów programów było 
wręczanie odznaczeń i wyróżnień. Wiodącą w tym temacie była impre- 
za "Bydgoska Jesień" - zlot klubu "Piętaszki", wprowadzony na stałe 
do kalendarza imprez okręgowych 44 . 
Ciekawą oprawę krajoznawczą miał 17 zlot przodowników w 1979 r. 
Sobotnia część odbywała się w Unisławiu i Chełmży, a w niedzielę KTP 
"Talk" zaprosił kolegów do klubu "Sezam" przy ZR "El tra" na wystawę 
prac artystycznych kolegów przodowników (rzeźb, korzenioplastyki i haftu) 
oraz prezentację wydawnictw krajoznawczych i wyrobów zakładów "Pol- 
sport", produkujących sprzęt turystyczny4s. 
Z okazji obchodów XXX-lecia WKTP wybito okolicznościową odzna- 
kę proj. E. Kubiaka, z podobizną Juliana Rydzkowskiego - pierwszego 
honorowego przodownika z Bydgoszczy. Po raz pierwszy wręczono ją 
z okolicznościowym dyplomem zasłużonym przodownikom w 19B3 r., 
podczas XXI Wojewódzkiego Zlotu Przodowników w Licheniu 46 . 
Mimo wielu trudności w latach 80. przypominano ważne dla Polaków 
rocznice historyczne, skazane przez władze polityczne PRL na' zapomnie- 
nie, m.in.: ISO-lecie powstania listopadowego, 50-lecia polskiego Wrze- 
śnia czy 70-1ecie wojny 1920 roku 47 . Programy regionalnych rajdów wzbo- 
gacano o elementy patriotycznego wychowania. Bohaterów powstań na- 
rodowych przedstawiano na znaczkach i plakietkach. Poczynania przypo- 
minające wydarzenia, miejsca i ludzi "balansowały" na granicy legalno- 
ści. Uroczyście obchodzono 120 i 125 rocznicę powstania styczniowego, 
odwiedzając w latach 1983-l9BB miejsca bitew i mogiły na Kujawach i zie- 
mi kaliskiej. W połowie lat 80. przy Oddziale Miejskim Andrzej Bogucki 
utworzył Aktyw Opiekunów SKKT-PTTK, który co roku spotykał się na 
sejmikach nauczycielskich 48 . 


- 295 -
>>>
Refleksje końcowe 


Przemiany ustrojowe po 19B9 r. wpłynęły zasadniczo na działalność 
turystyczną w kraju. Szczególnie dotknęły one struktury PTTK. Z dniem 
31 grudnia 1990 r. rozwiązano zarządy wojewódzkie i tym samym woje- 
wódzkie komisje turystyki pieszej. W latach 90. zlikwidowano oddziały 
zakładowe. Wzrost bezrobocia spowodował, że społeczeństwo stało się 
uboższe. Braki funduszy socjalnych w przedsiębiorstwach zmniejszyły 
wpływy z usług biur turystycznych, a to wiązało się ze znacznym spad- 
kiem odpisów od dochodów oddziałów na działalność programową. Prze- 
stało działać wiele kół i klubów turystyki pieszej, pozostały mniej liczne 
i bardziej elitarne. Zanikło zainteresowanie nauczycieli krajoznawstwem 
w szkołach. Odeszła duża część kadry programowej Towarzystwa ze 
środowiska zakładowego i studenckiego. Nowe uwarunkowania ekonomicz- 
ne spowodowały zaprzestanie działalności gospodarczej najsilniejszego 
w Bydgoszczy Oddziału Miejskiego. Nie stać go na utrzymanie biura i sali 
klubowej. Zrezygnowano z organizowania części tradycyjnych imprez 
i wycieczek dla młodzieży, a te pozostawione w kalendarzu dostosowano 
do niewielkich wycieczek i rajdów pieszych. 
Mimo tych trudności, w niełatwych warunkach działa grupa oddanych 
Towarzystwu działaczy. Prezesem Oddziału Miejskiego jest Eugeniusz Bat- 
ke. Spotkania klubowe organizowane są w małej piwnicznej salce przy ul. 
Piotrowskiego 15. Tu opracowuje się programy imprez turystyki pieszej, a ich 
uczestnicy dzielą się swoimi wrażeniami. Wędrówki piesze organizują: 
KTP "Piętaszki" z prezesem Wojciechem Jagłą oraz Klub Turystów Gór- 
skich im. Klimka Bachledy, którego prezesem jest Marzenna Wojnarowicz- 
Trojanowska 49 . Od kilkunastu lat oddział jest współorganizatorem wędró- 
wek w ramach Intemationaler Volkssportverband. Bydgoskie imprezy: Zlot 
do Tlenia, Rajd Kwiatów Wiosny - Pierwiosnek włączone zostały do Mię- 
dzynarodowego Kalendarza Imprez IWso. Przy OM w Bydgoszczy działa 
nadal Szkolne Koło Krajoznawczo-Turystyczne "Mechanik" pod opieką 
Czesława Maniewskiego oraz czynna turystycznie jest młodzież Liceum 
Ogólnokształcącego nr VIII, którą na wędrówki z gitarą zabiera, zawsze ak- 
tywny, Adam Wachowiczsl . Popularnością cieszą się wycieczki na wózkach 
inwalidzkich przeprowadzane przez Klub Turystów Niepełnosprawnych 
"Wędrowniczek" w Starym Fordonie, którego współzałożycielem i preze- 


- 296-
>>>
sem był T. Dolczewski 52 . Najmłodszym jest Klub "Stonogi" zrzeszający mło- 
dzież niedowidzącą przy Ośrodku Szkolno-Wychowawczego im. L. Brail- 
le'a. Niemal w każdą sobotę Adam Giro-Syryński ułatwia jej poznanie oko- 
lic miasta; zabiera też ze sobą dzieci z Młodzieżowego Domu Kultury nr 4 53 . 
Wędrówkę z kompasem tradycyjnie uprawiają kolejarze z ..Elektrowo- 
zu" pod przewodnictwem J. Penkowskiego. By brać udział w centralnych 
imprezach na orientacje, wynajmują oni wagon i przez kilka dni wędrują 
z kompasem po ziemi lubelskiej. Bydgoscy harcerze, zrzeszeni w klubie 
"Kiwaczki" pod wodzą druha Rafała Zelka, organizują m.in. "Wędrowanie 
z Kiwaczkami" i tradycyjnie uczestniczą w Marszach Kopernikańskich 54 . 
W Regionalnym Oddziale PTTK "Szlak Brdy", założonym przez działa- 
czy dawnego Zarządu Wojewódzkiego, koordynacją kadry przodowników 
zajmuje się Oddziałowa Komisja Turystyki Pieszej pod przewodnictwem 
Marka Rybczyńskiego; sekretarzem jest druhna Irena Gnap, a odznaki pie- 
sze weryfikuje Eugenia Wdowicka. Kierowany przez Michała Lemana Klub 
Turystów Pieszych "Wędrownik" dwa razy w miesiącu organizuje ogól- 
nodostępne wędrówki trasami województwa. Na wycieczki w terenie za- 
prasza też Klub Nauczycieli "Twat" , a pod opieką przodownika Marka Kla- 
ina uprawia działalność krajoznawczą, połączoną ze zdobywaniem od- 
znak turystycznych, SKKT-PTTK "Dreptaki" przy Gimnazjum nr 24, któ- 
ry do wędrówek zaprasza na łamach "Gościńca Londynka"55. 
Oba bydgoskie oddziały PTTK sprawują opiekę nad znakowanymi szla- 
kami pieszymi. Jest ich w województwie 2960 km, z czego w okolicy Byd- 
goszczy przebiega 14 szlaków o łącznej długości 625 km 56 . 20 czerwca 
2004 r. odbyło się pierwsze przejście nowo wytyczonego w kolorze zielo- 
nym odcinka trasy długości 16 km z Solca Kujawskiego do Przyłubia, któ- 
remu nadano imię Tadeusza Dolczewskieg0 57 . 
Na koniec pragnę stwierdzić, że wpływ na popularyzację turystyki pie- 
szej wśród mieszkańców miasta nad Brdą oraz na dokonania bydgoskich 
klubów turystycznych i wojewódzkiej komisji turystyki pieszej miały 
ogromne rzesze przodowników. Nie byłoby ich jednak, gdyby wąska gru- 
pa osób - prezesów klubów, która potrafiła skupić wokół siebie licznie 
młodych ludzi i doprowadzić do wspaniałych osiągnięć ogniw turystyki 
pieszej PTTK, w minionym 50-leciu. 
Na 499 Honorowych Przodowników Turystyki Pieszej w kraju, miasto 
Bydgoszcz posiada siedem osób z tym tytułem. W ich gronie znajdują się: 


- 297-
>>>
Janusz Umiński (l07H), Maciej Wdowicki (l53H), Franciszek Piontek 
(2B4H), Alfred Gruszka (301H), Jerzy Roman (302H), Zdzisław Masierak 
(324H) i Eugenia Wdowicka (464H)S8. 


I Tadeusz Brody, Bydgoskim turystom stuknęła "trzydziestka.' [w:] "KaJendarz Bydgoski.' 1983, s. 157. 
2 Wanda Skowron, Tabela nr 2. Schroniska PTK w roku 1938 [w:] ,,50 lat Komisji Turystyki Pieszej 
Zarządu Głównego PTTK w Warszawie'., ZG PTTK 2002. s. 25; Helena Żurawska. Dom Turysty 
[w:] "Kalendarz Bydgoski" 1989, s. 148. Poświęcenie drugiego schroniska miało miejsce 20 V 
1939 r., jego zarządcą był Franciszek Śmigieł. Budynek uległ spaleniu po trafieniu bombą l wrze- 
śnia i później został rozebrany. 
3 Andrzej Bogucki, Trzydziestolede Klubu Turystów Pieszych "Piętaszki'. [w:] .,Kalendarz Bydgo- 
ski" 1987, s. 47. 
4 Andrzej Bogucki. Wojdech Rzeźniacki (1890-1954) [w:] Trakt - Informator Krajoznawczy ZW 
PTTK w Bydgoszczy, grudzień 1986, s. 6. 
5 Janusz Umiński, Okręgowa Komisja Turystyki Pieszej w Bydgoszczy - historia [w:] "Śladami Trampa" 
nr 20, kwiecień 1969, s. l (cz. l) oraz nr 22, czerwiec 1968, s. 2 (cz. 2) obejmujący imprezy roku 1954. 
6 Komisji Turystyki Pieszej przewodzili... [w:] "Śladami Trampa'. nr 52, 26 II 1971, s. 2; Zagadnie- 
nia do dyskusji [w:] "Śladami Trampa'. nr 4, 1965 r., s. 2. Uprawnienia przodownika tp posiada- 
li: Janusz Umiński - I SL, Lucjan Sawicki, Marian Leppert, Henryk Warachim, Aleksandra Fli- 
cińska-Borowicz, Bogusław Jeneralski, Bernard Walorek, Maciej Wdowicki i Zdzisław Zygler- 
Zagłoba - II sL oraz Anna Góralczyk. Halina Kamińska, Franciszek Piontek, Andrzej Budzbon, 
Jerzy Ciesielski i Jan Kempiński - III sL 
7 Maciej Wdowicki, Znakowane szwki piesze woj. bydgoskiego, COlT 1991, s. 38. 
8 Wojciech Jagła, Klub Turystów Pieszych "Pięwszki" [w:] ..Materiały na 80-lecie Oddziału Miej- 
skiego PTTK w Bydgoszczy" z l X 2000, s. 5-7. Pierwszym prezesem założonego 4 III 1951 r. 
Oddziału Miejskiego był Feliks Władyszewski. 
9 Tadeusz Dolczewski, Zakres działania klubu [w:] "Śladami Trampa.. nr 55 - wydanie okoliczno- 
ściowe w XX-lecie KTP ..Piętaszki" z l IV 1978, s. 2. 
10 Informator Okolicznośdowy 1958-1983 KTP .,Talk", wyd. Zarząd KTP "Talk" 1983, stron 14; Ma- 
ciej Wdowicki, 20 Lat KTP ..Talk'. [w:] "Śladami Trampa" nr 56 z 8 IV 1978, s. 6; Marek We- 
ckwerth, Pieszo po... historii [w:] "Dziennik Wieczorny.' nr 244 z 14 XII 1992, s. 4. 
II Z żyda klubu .,Talk'. [w:] ..Śladami Trampa" nr 3 z 27 XI 1965, s. 2. 
12 Kluby turystyki pieszej w okręgu bydgoskim - 1970 rok [w:] ..Śladami Trampa.. nr 27 z 5 V 1970, s. 
2. Inicjatorem powołania pierwszego w województwie klubu krajoznawczego "Komputerki" był 
Mo Wdowicki, który przeszedł z pracy w Eltrze do ZETO. Klub zorganizował szereg imprez pie- 
szych, z których najbardziej znaczącą był rajd na raty ..Spotkanie z leśniczymi" w Puszczy Byd- 
goskiej, przygotowany przy współpracy Wojciecha Konopki, przewodniczącego Rady Zakłado- 
wej zakładów KZNS w Solcu Kujawskim. Puchar przechodni zdobyła Szkoła Podstawowa nr 6; 
Spotkania z leśniczymi - rajd na raty luty - maj 1972 rok [w:] ,.Śladami Trampa'. nr 40 z 7 V 1972, 
s. 1-2; Informacje o pracy Okręgowej Komisji Turystyki Pieszej Bydgoszcz [w:] ..Śladami Trampa" 
nr 42 z 28 IX 1972. s. 2. 
13 Redaktorami "Dwóch Grzybków" byli: Bogusław Jeneralski i Lucjan Sawicki. 
14 Ukazały się cztery mutacje "Dwóch Grzybków" - organu kierownictwa Ogólnopolskiego Zlotu 
XX Lat ..Mogilno - 1964.', ..pierwszego na Europę", w cenie ..20 uśmiechów... Organizatorzy czy- 
nili wszystko, by kolejny numer gazetki zlotowej, następnego ranka przed pobudką, znalazł się 
przed wszystkimi namiotami. 


- 298-
>>>
15 Maciej Wdowicki, Bydgoskie szlaki piesze "Krajna.., nakładem Regionalnej Pracowni Krajoznaw- 
czej PTTK w Bydgoszczy, 1987. stron 35 plus 3 mapki z trasami znakowanymi, którymi turyści 
wędrowali do trzech baz namiotowych w Sępólnie Krajeńskim, Sypniewie i Więcborku. 
16 Co słychać na Północy - informacja o utworzeniu Rady Aktywizacji Turystyki Pieszej Ziem Północ- 
nych - to artykuł wstępny [w:] "Śladami Trampa" nr l, Eltra 28 XIl964, s. l i 2. Prezydium Komisji 
Okręgowej TP tworzyli: przewodniczący Maciej Wdowicki, sekretarz Bernard Walorek. a w plenum 
zasiadali: Andrzej Budzbon, Anna Góralczyk. Bogdan Kalinowski, Jan Kempiński, Alfred Lisewski, 
Witold Szewczyk, Janusz Umiński, Henryk Wiśnicki i Zdzisław Zygler-Zagłoba. W Bydgoszczy 
działały trzy komisje tp przy oddziałach: Miejskim oraz zakładowych .,Eltra" i "Zachem". dwa klu- 
by piesze: "Piętaszki" i "Talk'. oraz sześć sekcji pieszych. 
17 .,Śladami Trampa" - pisma Okręgowej Komisji Turystyki Pieszej przy Zarządzie Okręgu PTTK w Byd- 
goszczy. Pierwszy numer ukazał się 28 listopada 1964 r.. o objętości 10 stron i nakładzie ISO egz. 
18 Ostatni numer 60. pisma "Śladami Trampa'. o objętości 7 stron ukazał się S V 1980 r. Początkowo 
biuletyny wykonywano na powielaczu spirytusowym, od numeru 6 posiadały nadrukowaną wi- 
nietę, a od SS kopiowano je na ksero. Pięć ostatnich emisji zawierało komputerowe zestawienia 
statystyczne. Maksymalna objętość to 16 stron fonnatu A4. 
19 Pierwszy numer Informatora Krajoznawczego ZW PTTK w Bydgoszczy ,.Trakt" ukazał się w paź- 
dzierniku 1987 r., a ostatni w grudniu 1987 r. Nie były numerowane i nie wszystkie miały w wi- 
nietce słowo .,trakt"'. Cenzura jednak dopatrzyła się cykliczności ukazywania się infonnatora i wła- 
dze administracyjne miasta zakazały jego wydawania. 
lO Uroczystośd odsłonięda tablicy pamiątkowej w 125-lede wymarszu gimnazjalistów trzemeszeń- 
skich do powstania styczniowego 1863 roku. PITK Bydgoszcz 1988, stron 15. 
II Tytuł nadawany przez Komisję Turystyki Pieszej Zarządu Głównego PITK. 
21 Okolicznościowe wydanie "Śladami Trampa" nr 19 z 27 I 1969. Puchar przechodni zdobyli ucznio- 
wie VI LO. 
23 Maciej Wdowicki, Szlaki piesze Pomorza Południowego, WKTP 1976, stron 27. 
24 Maciej Wdowicki, Bydgoskie szlaki piesze - Więcbork, WKTP 1984. 
25 Jadwiga Zwierz, Wykaz przewodniczących, wiceprzewodniczących, sekretarzy, członków prezydium 
i plenum Komisji Turystyki Pieszej ze PTIK [w:] "SD lat Komisji Turystyki Pieszej Zarządu Głów- 
nego PTTK w Warszawie", ZG PTTK 2002, s. 179-180. 
26 Klub Turystów Pieszych ,.Powsinogi.' [w:] ,.Śladami Trampa'. nr 19 z 27 11969, s. 6; Relacje Lusi 
Dolczewskiej z KTP "Powsinogi". W 1966 r. w imieniu Okręgowej KTP klub prowadził referat 
weryfikacji odznak, był najlepszym w województwie. Często pisano o nim w piśmie ,.Śladami 
Trampa'.: nr 4, s. 1.4. nr 15, s. 9, nr 16, s. 2, nr 27, s. 2 i nr 7, s. 2, 7. 
17 "Śladami Trampa" nr 4 z 1966 r.. s. 4 i późniejsze numery biuletynu. 
28 Maciej Wdowicki, Kolejarskie ..Szpaki" z Emilem [w:] IKP nr 140 z 20-22 VII 20m, s. 8. Maciej 
Wdowicki, Człowiek na medal? [w:] IKP nr 145 z 27-29 VII 20m, s. 8. Archiwum domowe Emila 
Kubiaka oraz relacja Józefa Wirku sa z klubu "Włóczykije". 
19 Wojciech Jagła, Klub Turystów Pieszych "Piętaszki" [w:] ..Materiały na 80-lecie Oddziału Miej- 
skiego PITK w Bydgoszczy.' z l X 2000, s. 6. 
30 Komunikaty [w:] "Śladami Trampa" nr 15, Smukała 20 X 1968, s. 2; Kluby turystyki pieszej w okręgu 
bydgoskim - 1970 rok [w:] .,Śladami Trampa'. nr 27 z S V 1970, s. 2; Relacje Piotra Nawrockiego. 
komendanta Hufca ZHP w Bydgoszczy. 
31 Zawody na orientacje [w:] ,.Śladami Trampa" nr 14, Koronowo 15 VI 1968, So 2; Zawody na 
orientacje [w:] ..Śladami Trampa" nr 22, Więcbork 21 VI 1969, s. 3. 
32 Kluby turystyki pieszej PTTK [w:] ,.Śladami Trampa" nr 53 z 10 V 1977, s. 4; Relacje Adama Badu- 
ry, członka Rady Klubu ..Wszędołazy". 
33 Maciej Wdowicki, Znakowane szlaki piesze woj. bydgoskiego, COlT Oddział w Bydgoszczy 1991, 
strony: 7, 8, 19 i 25. 
34 Zakładowy Oddział PITK "Zachem" powołano w 1969 r. Prezesem przez wiele lat był dawny 
członek klubu "Piętaszki'., przodownik tp Feliks Burnicki; Przodownicy turystyki pieszej Okręg 
Bydgoszcz stan na 29 listopada 1970 roku [w:] .,Śladami Trampa" nr 30 z 29 XI 1970, s. S; Turysty- 
ka piesza w okręgu bydgoskim w roku 1970 [w:] ..Śladami Trampa.. nr 34 z 20 V 1971, s. 2; Dane 
statystyczne z udziałem komisji oddziałowej ,.Zachem" w kolejnych numerach, szerzej w nr 49 s. S. 
Relacje Heleny Wierzbickiej, kierownika biura zakładowego oddziału PITK ,.Zachem". 


- 299 -
>>>
35 Przodownicy turystyki pieszej województwa bydgoskiego (stan na 31 XllI974 rok) [w:] ,.Sladami 
Trampa" nr 48 z 12 V 1975. s. 2. 
36 Relacje Mirosława Ziołka, długoletniego kierownika Biura Oddziału Akademickiego PTrKw Bydgoszczy. 
37 Sympozjum Klubów Turystyki Pieszej [w:] Informator Krajoznawczy ZW PTTK w Bydgoszczy. 
grudzień 1987. s. 2. 
38 Zestawienia statystyczne w poszczególnych numerach pisma "SIadami Trampa". 
39 Informacje o pracy Okręgowej Komisji Turystyki Pieszej Bydgoszcz [w:] ,.Sladami Trampa.' nr 42 
z 28 IX 1972, s. 2. 
40 Relacje Jerzego Marciniaka. prezesa Klubu Sportowego "Astoria" w Bydgoszczy. W imprezie, 
przeprowadzonej w widłach rzeki Rudy i Brdy na terenie leśnictwa Swit udział brały zespoły 
z Czechosłowacji i Bułgarii. 
Relacje Modesta Siejkowskiego. długoletniego sekretarza Rady Wojewódzkiej Zrzeszenia LZS 
w Bydgoszczy. 
42 Szlakiem partyzantów Armii Krajowej w Borach Tuclwlskich, wyd. Fundacja Archiwum Pomor- 
skie Armii Krajowej. Toruń 1996; Relacje Henryka Niesobskiego ze Swiatowego Związku Żołnie- 
rzy AK Okręg Bydgoski. 
43 Trasy młodzieżowych obozów wędrownych... [w:] .,Sladami Trampa" nr 57 z 2 I 1979. 
44 Na z10cie w 1973 r. Janusza Umińskiego wyróżniono tytułem Honorowego Przodownika Turystyki 
Pieszej. 4 lata później pięciu przodowników bydgoskich z rąk przewodniczącego KTP ZG otrzyma- 
ło medale XXV-lecia Komisji. Podczas Wojewódzkiego Zlotu Przodowników w Rogowie na Pału- 
kach, w 1978 r., prezes KTP "Talk" Franciszek Piontek otrzymał Złotą Odznakę PTTK. a na Ogólno- 
polskim Zlocie Przodowników w Więcborku w 1984 r. przewodniczący WKTP Maciej Wdowicki - 
tytuł Instruktora Krajoznawstwa Polski. 
45 Migawki ze Zlotu Przodowników TP Pomorza Południowego [w:] ..Sladami Trampa" nr 59 z 1 I 
1980, s. S i dalsze. 
46 Zbiór autorski odznak Emila Kubiaka. Wyróżnienie WKTP obejmowało: dyplom honorowy, 
okolicznościową odznakę i pieczątkę z wizerunkiem Juliana Rydzkowskiego. 
47 Włodzimierz Majdewicz. Półwiecze pieszego wędrowania tropami historii [w:] 50 lat Komisji 
Turystyki Pieszej Zarządu Głównego P7TK w Warszawie, ZG PTfK 2002, s. 63-89. 
48 Aktyw Opiekunów SKKT-PTTK Andrzeja Boguckiego przy Oddziale Miejskim PTTK w Bydgosz- 
czy skupiał 96 nauczycieli - opiekunów około 3 tys. młodzieży szkolnej. 
49 Marzenna Wojnarowicz-Trojanowska, Klub Turystów Górskich im. Klimka Bachledy [w:] Mate- 
riały na 80-lecie Oddziału Miejskiego PTTK w Bydgoszczy z I X 2000, s. 8-10; Marek Weckwerth, 
Magiczne kilometry [w:] Dziennik - dodatek do "Gazety Pomorskiej" z 18 VI 2004 r.. s. 1. 
50 IVV zrzesza kilkadziesiąt narodowych organizacji turystycznych Europy, Ameryki i Azji. Woj- 
ciech Jagła, Polska Federacja Popularyzacji Turystyki [w:] ..Bydgoski Przegląd Turystyczny'.. 1993, 
s. lO. Autor należał do Prezydium PFPT. 
51 Maciej Wdowicki, Po prostu ,.Wója.' [w:] IKP nr 96 z 18-20 V2001, s. 8. 
52 Maciej Wdowicki. Tatry, ukoch11ne góry Tadeusza [w:] IKP nr 91 z 11-13 V 2001, s. 8. 
53 Maciej Wdowicki, Ma szczęście do ludzi [w:] IKP nr 111 z 8-10 VI 2001, s. 8. 
54 Maciej Wdowicki, Trzy pasje druha Słoneczko [w:] IKP nr 106 z 1-3 VI 20m, s. 8. 
55 Maciej Wdowicki, Zamiast jechać za granicę [w:] IKP nr 130 z 6-8 VII 2001, s. 8. 
56 Nizinne szlaki turystyczne w Polsce Województwo kujawsko-pomorskie. Portal internetowy hUp:/ 
/ szlaki. p ttk. p 1/ sp is/02.h tml 
57 Zaproszenie Urzędu Miasta i Gminy w Soku Kujawskim i Klubu Turystów Pieszych "Piętaszki" 
OM PTIK w Bydgoszczy. Szlak wiedzie trasą od ostatniego miejsca zamieszkania długoletniego 
prezesa oddziału i klubu, przez najciekawsze fragmenty nadwiślańskich terenów. związanych 
z osadnictwem menonickim i obok trzech masztów programu I polskiego Radia w Kabacie. 
58 Jadwiga Zwierz, Wykaz Honorowych Przodowników Turystyki Pieszej [w:] 50 lat Komisji Turystyki Pie- 
szej Zarządu Głównego PITK w Warszawie, ZG PITK 2002, s. 177-178. Stan na dzień 20 IX 2002 r. 


41 


Literatura: 
Biuletyn OKTP ..SIadami Trampa" z lat 1963-1980. 
Informator Krajoznawczy ..Trakt" z lat 1986-1987. 
50 lat Komisji Turystyki Pieszej Zarządu Głównego PTIK w Warszawie, Warszawa 2002. 
..Kalendarz Bydgoski" z lat 1983, 1987 i 1989. 
Dokumentacja WKTP (protokoły, sprawozdania i pisma dot. zebrań, zlotów. spotkań i narad 
wojewódzkich) z lat 1985-1989. 
Historie klubów turystyki pieszej i opracowania jubileusze (maszynopisy). 
protokół wizytacji ogniw turystyki pieszej za lata 1985-1989. 


- 300-
>>>
Marek Romaniuk 
Wiesław Trzeciakowski * 


Bydgoscy volksdeutsche o sobie. 
"Memoria:ł" Ferdinanda Langa 
z dnia 1 maja 1940 r. 


Dokumenty dotyczące losów Bydgoszczy w latach II wojny światowej 
i okupacji niemieckiej tylko sporadycznie były ogłaszane drukiem. Przed 
wielu laty część dokumentacji dotyczącej początków okupacji niemiec- 
kiej w mieście opublikowali T. Esman i W. JastrzębskP. Znalazły się wśród 
nich źródła wojskowe, policyjne i materiały typu kronikarskiego. Dopiero 
niedawno pojawiły się wydane drukiem dokumenty dotyczące okupacyj- 
nej Bydgoszczy, przechowywane w zasobie niemieckiego Archiwum Fe- 
deralnego w Koblencji. W 1995 r. W. Stankowski opublikował dwa doku- 
menty obrazujące warunki egzystencji ludności niemieckiej w Bydgosz- 
czy w 1941 r. 2 Z kolei w 1999 r. W. Jastrzębski wydał drukiem m.in. opis 
miasta Bydgoszczy z 1944 r. 3 
Specyficznym dokumentem okupacyjnego życia miasta jest przygoto- 
wany do druku "Memoriał z l maja 1940 r. w sprawie wydawania dowo- 
dów tożsamości volksdeutschom i o stosunkach w Bydgoszczy". Jego au- 
torem jest Ferdinand Lang. Ze względu na wyłącznie popularnonaukowy 
charakter publikacji oraz ograniczony dostęp czytelników do tekstu obco- 
języcznego do edycji przygotowano tłumaczenie polskie wspomnianego 
"Memoriału". Niemieckojęzyczny oryginał jest przechowywany w zaso- 
bie Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej w Bydgoszczy. W prze- 
kładzie dokumentu starano się zachować wierność niemieckiemu orygi- 
nałowi nie tylko w zakresie znaczenia pojęć, ale specyficznej retoryki ów- 
czesnego języka. Odstępowano od wspomnianej zasady jedynie w przy- 
padku zwrotów idiomatycznych i w sytuacji, gdy dosłowne tłumaczenie 
stawało się niezrozumiałe dla polskiego czytelnika. Celem zamierzonej 
publikacji było upowszechnienie interesującego źródła historycznego, 


- 301 -
>>>
które dotąd niesłusznie pozostawało poza zainteresowaniem badawczym 
historyków. Zapewne przyczyniło się do tego miejsce przechowywania, 
tzn. rękopiśmienne zbiory biblioteczne, zazwyczaj rzadziej penetrowane 
przez historyków niż typowe archiwalia. Biblioteczny rodowód dokumentu 
wiąże się ściśle z autorem "Memoriału". 
Kim był zatem Ferdinand Lang? Urodził się 3 stycznia lBBB r. w Niko- 
nowicach, niewielkiej wiosce galicyjskiej w okolicach Lwowa. Był synem 
Adolfa, ślusarza - mechanika i Kathariny z d. Ganz. Uczęszczał do szkoły 
powszechnej, a następnie do gimnazjum w Stryju. Już w trakcie nauki 
w gimnazjum F. Lang zaangażował się w działalność narodową i społeczną 
w środowisku miejscowej mniejszości niemieckiej. Kierował kościelnym 
chórem i szkolną orkiestrą. Wówczas zapoczątkował swoją działalność 
w galicyjskim Bund der christ1ichen Deutschen. Po złożeniu egzaminu doj- 
rzałości, wiosną 1907 r., rozpoczął studia w zakresie teologii ewangelic- 
kiej na uniwersytecie w Wiedniu. Studiował jedynie przez cztery semestry 
w latach 1907-1909. Po odbyciu służby wojskowej podjął pracę w galicyj- 
skim niemieckim szkolnictwie ewangelickim, najpierw jako nauczyciel 
w szkole w Gassendorf w powiecie drohobyckim, a następnie objął kie- 
rownictwo szkoły ludowej w Brygidynie w powiecie stryjeńskim. Obok 
pracy zawodowej F. Lang przewodniczył miejscowym komórkom Bund 
der christ1ichen Deutschen, kierował tamtejszym niemieckim towarzy- 
stwem śpiewaczym, a we wsi Duliby położonej koło Stryja założył bibliotekę 
niemiecką. W sierpniu 1914 r., w związku z wybuchem I wojny światowej, 
został zmobilizowany do armii austro-węgierskiej. Jako porucznik rezer- 
wy wziął udział w walkach na frontach rosyjskim, rumuńskim i włoskim. 
Walczył do listopada 191B r., tzn. zawarcia rozejmu. Powrócił wówczas 
w rodzinne strony. Wkrótce jako ochotnik w stopniu majora, dowodząc 
oddziałami artylerii armii ukraińskiej, walczył o niepodległość Ukrainy 
z wojskami polskimi i radzieckimi. Został aresztowany, lecz udało mu się 
zbiec do Czechosłowacji, gdzie został internowany i przebywał do końca 
1922 r. Przez jeden semestr, od stycznia do sierpnia 1923 r., kontynuował 
studia na uniwersytecie w Marburgu. Następnie F. Lang osiadł w Polsce, 
znajdując zatrudnienie w szkolnictwie mniejszościowym administrowa- 
nym przez Deutscher Schulverein. Początkowo został nauczycielem w nie- 
mieckim progimnazjum w Inowrocławiu. W 1925 r. przeniósł się do Byd- 
goszczy, gdzie podjął pracę w Niemieckim Prywatnym Gimnazjum 


- 302-
>>>
Koedukacyjnym. Podczas pracy w gimnazjum uczestniczył w wakacyj- 
nych kursach nauki języka polskiego organizowanych w Bydgoszczy i Po- 
znaniu, w których brali udział nauczyciele skupieni w Deutscher Schulve- 
rein. Język polski opanował w takim stopniu, że w 1926 r. wraz z Ludwi- 
giem Dombrowskim, Georgem Rudtke, dr Paulem Z6cklerem opracował 
podręcznik do nauki języka polskiego w szkołach niemieckich pt. "Gram- 
matik der polnische Sprache fOr deutsche Schulen". Zapewne dzięki temu 
podręcznikowi Lang uzyskał ministerialne zezwolenie na nauczanie w szko- 
łach niemieckich, mimo iż nie posiadał formalnego wykształcenia peda- 
gogicznego. W niemieckim prywatnym gimnazjum w Bydgoszczy praco- 
wał do 192B r. Kandydował wówczas w wyborach do Sejmu RP z okręgu 
nr 51 obejmującego powiaty: Jaworów, Lubaczów, Lwów, Rawa Ruska, 
Sokal i Żółkiew. Był kandydatem listy nr lB Bloku Niemieckiej Mniejszości 
Narodowej. Z rywalizacji wyborczej wyszedł zwycięsko, uzyskując mandat. 
poselski. Był członkiem Niemieckiego Klubu Parlamentarnego. Pracował 
w sejmowej Komisji Odbudowy Kraju. Mandat poselski zachował jedynie 
przez jedną kadencję, gdyż w kolejnych wyborach parlamentarnych w 1930 
r. frakcja niemieckiej mniejszości poniosła klęskę. Jednocześnie ze względu 
na sympatie proukraińskie F. Langowi odebrano prawo nauczania. W latach 
1931-1939 pracował jako referent w centrali Deutscher Schulverein w Byd- 
goszczy. Z jej ramienia zainicjował działalność niemieckich uniwersytetów 
ludowych. Był pomysłodawcą utworzenia Deutsche BOcherei w Bydgoszczy. 
F. Lang znany był ze swojej pasji, jaką była muzyka, oraz aktywnego udziału 
w życiu muzycznym niemieckiej mniejszości narodowej w Bydgoszczy. Był 
założycielem Freundenkreis zur Pflege der Instrumentalmusik, zajmują- 
cego się kultywowaniem muzyki ludowej. Ponadto był członkiem kilku 
innych organizacji niemieckich, m.in. Landesverband deutscher Lehrer und 
Lehrerinnen, Kantverein, Deutsche BOchereiverein, Deutscher Wohlfahrts- 
bund. Wybuch II wojny światowej zastał go w Bydgoszczy. 1 września 1939 
r., podobnie jak inni aktywni i wpływowi bydgoszczanie - Niemcy, został 
prewencyjnie internowany, a następnie wziął udział w tzw. marszu do 
Łowicza. Warunki. w których przebiegał ten forsowny marsz, były niezwy- 
kle uciążliwe. 9 września 1939 r. uwolniły ich wojska niemieckie i F. Lang 
powrócił do Bydgoszczy. Swoją działalność zawodową związał z Bibliote- 
ką Miejską. Początkowo okupacyjne władze miasta powierzyły kierow- 
nictwo placówki Hildzie MOlIer, bibliotekarce Deutsche Gesellschaft fOr 


- 303 -
>>>
Kunst und Wissenschaft, lecz w końcu listopada 1939 r. funkcję tę przejął 
F. Lang. Dyrektorem tej placówki został mianowany oficjalnie 30 stycznia 1940 r. 
Działalność placówki koncentrowała się na stałym powiększaniu księgo- 
zbioru. Następowało ono przez konfiskowanie księgozbiorów prywatnych 
i podworskich, nabytki pochodzące z likwidowanych bibliotek przedwojen- 
nych instytucji i organizacji mniejszości niemieckiej. Szybko rosła liczba 
czytelników i udostępnianych książek w czytelni i wypożyczalni. Ferdinand 
Lang był członkiem nazistowskiej partii - NSDAP. Od 1940 r. był także człon- 
kiem SS w randze hauptsturmfOhrera. 20 kwietnia 1941 r. został wybrany 
na 6-1etnią kadencję radcą miejskim - członkiem Zarządu Miejskiego w Byd- 
goszczy. Był decernentem w sprawach bibliotecznych i narodowościowych. 
W styczniu 1945 r. Lang zbiegł do Niemiec. Najpierw osiadł w Suhl w Turyn- 
gii na terytorium NRD, a w 1955 r. wyjechał do NRF. Zmarł 13 czerwca 1959 r. 
w Ubach-Palenberg w Nadrenii- Westfalii 4 . 
Ferdinand Lang ze względu na swoją aktywność polityczną i społeczną 
był postacią ważną, reprezentatywną i opiniotwórczą w środowisku nie- 
mieckiej mniejszości narodowej. Znakomicie orientował się w realiach 
funkcjonowania Niemców w Polsce międzywojennej. Był aktywnym 
uczestnikiem lub choćby naocznym świadkiem rozmaitych wydarzeń. Od 
1925 r. mieszkał w Bydgoszczy. W jego "Memoriale" liczne dokonania 
przedstawicieli niemieckiej mniejszości narodowej, a więc i własne, są 
prezentowane jako swoista misja dziejowa, której celem było kultywowa- 
nie niemieckich tradycji i zachowanie odrębności narodowej. Tym więk- 
sze i gorzkie było jego rozczarowanie stosunkiem niemieckich władz oku- 
pacyjnych Bydgoszczy do volksdeutschów - tutejszych Niemców. Nowi 
włodarze miasta w większości byli związani z namiestnikiem Rzeszy i gau- 
lei terem NSDAP w okręgu gdańskim Albertem Forsterem. Bydgoscy Niemcy 
zamiast oczekiwanej wdzięczności i zaszczytów za trwanie przy niem- 
czyźnie, nagrodzenia położonych zasług spotkali się z reguły z nieufno- 
ścią, niechęcią, rezerwą i lekceważeniem, a niekiedy nawet z wrogością. 
Doprowadziło to zaostrzenia wzajemnych stosunków i napiętej atmosfery 
w mieście. Zaistniała sytuacja skłoniła Langa do opracowania swojego 
"Memoriału" i przedstawienia go Hermannowi Goringowi s . Dokument ten 
stanowił rodzaj protestu. Lang być może naiwnie wierzył w jego skutecz- 
ność, chociaż wystąpienie z tak jednoznaczną krytyką nowych władz mia- 
sta wymagało osobistej odwagi. "Memoriał" zawierał wiele bezpośrednich 


-304-
>>>
oskarżeń, a główne zarzuty autor kierował do Wernera Kampego. kreisleite- 
ra NSDAP i nadburmistrza Bydgoszczy, skądinąd protegowanego Forste- 
ra. Wśród oskarżeń znalazły się zarzuty o obraźliwe traktowanie miejsco- 
wych Niemców podczas wstępnej selekcji volksdeutschów spośród miesz- 
kańców Bydgoszczy, zmuszanych do dodatkowego udowadniania swojej 
niemieckości - zdaniem Langa - uwłaczającego ich godności. W "Memo- 
riale" padły oskarżenia o prymitywne malwersacje przy konfiskatach mie- 
nia polskiego i ustanawianiu powiernictw, walka o wpływy, stosowany 
nepotyzm i kumoterstwo. Wspomniany dokument nie budzi wątpliwości 
co do prawdziwości zawartych w nim treści. Wiele przytoczonych faktów 
i zjawisk zostało potwierdzonych w dotychczasowych badaniach histo- 
rycznych i literaturze bazujących w głównej mierze na źródłach prowe- 
niencji wojskowej. policyjnej lub urzędowej.6 "Memoriał" Langa ma spe- 
cyficzny walor źródła ujawniającego opinie i poglądy człowieka, które 
pomimo oczywistego subiektywizmu ocen wydają się być miarodajne 
i reprezentatywne dla środowiska bydgoskich volksdeutschów. Są to opi- 
nie jednego Niemca o innych Niemcach, których celem była obłędna idea 
budowy "Tysiącletniej Rzeszy". 


- 305 -
>>>
Dokument 


WżMBP w Bydgoszczy, 
Zbiory specjalne, Rkp II 428 


Memoriał z l maja 1940 roku w sprawie wydawania dowodów 
tożsamości volksdeutschom i o stosunkach w Bydgoszczy 


Do Pana Feldmarszałka Hermanna Goringa 


Berlin 


Wielce szanowny Panie Feldmarszałku. 


Od wielu tygodniu noszę się z myślą, żeby napisać do ftihrera i prosić 
go o osobistą interwencję w stosunki, jakie są na wyzwolonym Wscho- 
dzie, odczuwane przez nas volksdeutschów jako nieznośne i pozbawionE' 
godności. Jako stary żołnierz i polityk wiem dobrze, jak ogromną pracę 
ma obecnie do pokonania nasz fi.ihrer, tak więc ostatecznie postanowiłem 
nie zabierać fOhrerowi jego bezcennego czasu z powodu naszych stosun- '. 
ków, które w porównaniu z wielką historią wydają się nikłe, tak że nie 
mogę zdobyć się na odwagę, żeby odciągać choćby na minutę uwagę twór- 
cy przyszłości Europy od jego pracy. W cichości ufam, że nastąpi popra- 
wa, ale obecnie doszedłem do przekonania, że milczenie w tym przypad- 
ku jest ciężkim grzechem zaniedbania wobec własnego narodu, więc zde- 
cydowałem się poinformować Pana, wielce szanowny Panie Feldmarszał- 
ku, o kilku ważnych dla nas sprawach, z usilną prośbą o szybkie i zasadni- 
cze decyzje. 
Muszę się pokrótce przedstawić, żeby Pan, Panie Feldmarszałku, już na 
samym początku wiedział, że należy moje wywody wziąć poważnie. Po- 
chodzę z rodziny kolonistów wywodzącej się z Palatynatu, która osiedliła 
się w Galicji rządzonej przez cesarza Józefa II, ukończyłem gimnazjum, 
studiowałem w Wiedniu i aż do pierwszej wojny światowej byłem nauczy- 
cielem w galicyjskich miejscowościach Gassendorf i Brygidynie skolonizo- 


-306-
>>>
wanych przez ludność niemiecką. Jako austriacki oficer rezerwy przebyłem 
całą kampanię wojenną i po upadku monarchii austro-węgierskiej walczy- 
łem w galicyjsko-ukraińskiej armii przeciw Polakom. Dostawszy się do pol- 
skiej niewoli, uciekłem do Czechosłowacji, byłem tam internowany, znów 
uciekłem i wylądowałem ostatecznie przy końcu 1922 r. w Niemczech, skąd 
w roku 1923 jako nauczyciel trafiłem do niemieckiego progimnazjum w Ino- 
wrocławiu, a w 1925 r. do niemieckiego gimnazjum w Bydgoszczy. Tutaj 
zostałem wybrany w 192B r. niemieckim posłem do polskiego Sejmu i w 1931 r. 
objąłem stanowisko członka Biura Głównego Deutscher Schulverein w Byd- 
goszczy, gdzie mogłem współpracować nad kształtowaniem i zarządzaniem 
niemieckim szkolnictwem w Polsce. Mam 52 lata, jestem dziadkiem dla 
czwórki wnucząt, a syn jako podoficer znajduje się od l września 1939 r. na 
froncie zachodnim, ja zaś razem z wieloma innymi aktywistami niemiecki- 
mi l września 1939 r. zostałem aresztowany i uczestniczyłem w obłędnym 
marszu do Łowicza. Od listopada 1939 r. jestem kierownikiem Książnicy 
Miejskiej w Bydgoszczy, zostałem już zlustrowany jako oficer rezerwy, uzna- 
no mnie za zdolnego do służby wojskowej i mam nadzieję, że będę mógł 
wkrótce wziąć udział w kształtowaniu przyszłości Wielkich Niemiec z bro- 
nią w ręku. Z powyższego można się już przekonać, że należałem do czoło- 
wych postaci, mających wpływ na niemiecką grupę narodowościową w Pol- 
sce, w kręgach tutejszych Niemców jestem powszechnie znany i stąd mam 
prawo także zabrać głos dla niemczyzny, dla której walczyłem przez całe 
moje życie. Chcę przy tym przedstawić jedynie te fakty, które wydają mi się 
ważne wyłącznie ze względu na politykę wewnętrzną i zagraniczną i od 
razu proszę o wybaczenie, jeśli mój sposób wysławiania się mógłby się oka- 
zać w dalszej części zbyt ostry, nie mam zamiaru kogokolwiek obrażać lub 
uprawiać bezproduktywnej opozycji. Przeżyć osobistych nie prezentuję z po- 
wodu jakichś moich własnych pobudek, a jedynie jako typowe przykłady, 
ponieważ są mi one doskonale znane. 


Dowody tożsamości dla volksdeutschów 7 


Kiedy na pół rozbity powróciłem do domu z marszu do Łowicza zamel- 
dowałem się zgodnie z obowiązkiem w biurze wydawania dowodów tożsa- 
mości dla volksdeutschów. Wypełniłem odpowiednie formularze i powinie- 
nem zostać powiadomiony pisemnie, kiedy dowód będzie do odebrania. 


- 307-
>>>
Kiedy upłynęły dwa tygodnie i nie otrzymałem żadnej wiadomości, udałem 
się do biura wydawania dowodów i zażądałem tego dokumentu. Tam mi 
powiedziano, że musiałbym wskazać znane osoby, które zaświadczą, że 
jestem Niemcem. Przedłożyłem następujące, powszechnie znane legityma- 
cje członkowskie niemieckich stowarzyszeń: l) Landesverband deutscher 
Lehrer und Lehrerinnen, 2) Kantverein zur Forderung akademischer Na- 
chwuchses,83) Deutscher BOchereiverein, 4) Deutscher Schulverein w Byd- 
goszczy, S) Deutsches Wohlfahrtsbund, 6) Freundeskreis zur Pfllege deut- 
scher Instrumentalmusik, ale to wszystko nie wystarczyło. Stałem się więc 
nagle człowiekiem nieznanym w Bydgoszczy. Moja natychmiastowa reak- 
cja na to roznieciła gwałtowne oburzenie wśród 50-60 volksdeutschów, cze- 
kających na swoje dowody tożsamości. Weszli siłą do pokoju urzędnika, 
który pod naciskiem tłumu odważył się jedynie wyjąkać przeprosiny z tego 
powodu, że jakoby wielu Polaków otrzymało niemieckie dowody tożsamo- 
ści i dlatego musiał on zażądać poręczycieli. Na to odparłem: "Gdyby na 
tym krześle siedział człowiek, który tu siedział przez lata, a którego pan 
usunął, takie rzeczy by się nie zdarzały". Otrzymałem mój dowód volks- 
deutscha, ale ile osób pochodzenia niemieckiego do dziś jeszcze go nie ma 
lub miało, lecz został im zabrany. Teraz nie wystarcza nawet trzech porę- 
czycieli, a mamy przypadki, kiedy znane i świadome odpowiedzialności 
osoby pochodzenia niemieckiego uzyskały obywatelstwo, lecz ku zdziwie- 
niu nie otrzymują jednak dowodu, ponieważ gdzieś za plecami wciąż zasię- 
ga się informacji w partii, to znaczy u blockleitera 9 , u nieznanych, anonimo- 
wych osób, które często nie wiedzą, o co chodzi, lecz mają teraz okazję do 
wyrównania starych porachunków w parszywy sposób. Dowód tożsamości 
volksdeutscha stał się w rękach naszego kierownictwa politycznego środ- 
kiem sprawowania władzy o pierwszorzędnym znaczeniu. Można go otrzy- 
mać, lecz także może on być wstrzymany. Nie znamy odnośnych zarzą- 
dzeń, nie wiemy, kto je wydał i jaki środek prawny przysługuje nam w przy- 
padku błędnych decyzji, nie możemy się bronić na drodze prawnej, a kiedy 
protestujemy przeciw pomyłkom, mówi się nam: "My mamy swoje wytycz- 
ne i według nich postępujemy". Fi.ihrer nakazał przesiedlenie z Wołynia 
dwóch całkowicie spolonizowanych kolonii ludności niemieckiej, aby ura- 
tować krew, która jeszcze nie uległa skażeniu wskutek zawierania miesza- 
nych małżeństw. FOhrer wyselekcj onował do przesiedlenia z Galicji wszyst- 
kie osoby niemieckiego pochodzenia, a więc także tych nielicznych, którzy 


- 308-
>>>
pozostawali na usługach polskiego państwa, należeli z konieczności do pol- 
skich stowarzyszeń i musieli posyłać swoje dzieci do polskich szkół. Ci lu- 
dzie stali się teraz obywatelami III Rzeszy. U nas jednak robi się wielkie 
trudności tym volksdeutschom, którzy byli na służbie państwa polskiego) 
którzy pod przymusem posyłali swoje dzieci do polskich szkół, przystępo- 
wali do Kościoła polsko-ewangelickiego i musieli należeć do polskich orga- 
nizacji, którzy mieli największe trudności. Nie pomagają im ani poręczycie- 
le, ani wykazanie się niemieckim pochodzeniem. Tym ludziom z zasady 
odmawia się dowodu volksdeutscha. Ci ludzie są przypisani polskości, gdyż 
tak samo jak Polakom obniża się im zarobek o 20%) wolno im robić zakupy 
dopiero wówczas, gdy ludzie z dowodami volksdeutscha zaspokoją swoje 
potrzeby, w prawach do ilości zakupów są zrównani z Polakami, ich miesz- 
kania są tak samo jak polskie wyjęte spod prawa, dysponowanie swoim 
majątkiem, podobnie jak Polakom, może im zostać zabrane w każdej chwili 
bez podania przyczyn, tak samo jak Polacy mogą nagle zostać odstawieni 
do Generalnego Gubernatorstwa, nie wolno im brać udziału w żadnej im- 
prezie dla Niemców ani posiadać jakiegokolwiek radioodbiornika, ich dzieci 
będą usunięte ze szkół niemieckich i przydzielone do polskich) nawet w ta- 
kich przypadkach, gdy za czasów polskich w domu dzieci były wychowy- 
wane potajemnie po niemiecku. W taki sposób popełnia się grzechy nie do 
naprawienia przeciwko własnej krwi. Z kolei w przypadku małżeństw mie- 
szanych niemiecki małżonek otrzymuje dowód volksdeutscha i wolno mu 
posyłać do niemieckich szkół dzieci półkrwi. Abstrahując od błędnych de- 
cyzji, których w takich sprawach nigdy nie da się uniknąć, wydaje się jed- 
nak, że to jakiś absurd w takim stosowaniu ustawy. Osoby, które otrzymały 
niemiecki dowód tożsamości, zostały wezwane do właściwych rewirów 
policji po odbiór kwestionariuszy w celu przyznania im obywatelstwa, któ- 
re po wypełnieniu należało zwrócić w ściśle wyznaczonym terminie. W ta- 
ki sposób Polacy i volksdeutsche, którym odmówiono wydania niemieckie- 
go dowodu tożsamości, zostali wykluczeni z przyznania praw obywatel- 
skich. Mimo woli muszę zrobić tutaj porównanie z marksistami w Niem- 
czech. Ci ludzie byli naj gorszymi wewnętrznymi wrogami Niemiec, a mimo 
to nie zostali wypędzeni z ojczyzny) są niemieckimi obywatelami państwa) 
mogącymi korzystać z praw i obowiązków obywatelskich, o ile nie popełnili 
żadnego przestępstwa. Tutaj jednak odmawia się Niemcom, dawnym oby- 
watelom państwa polskiego, praw wynikających z przynależności do niemiec- 


- 309 -
>>>
kiej wspólnoty narodowej, pomimo że kultywowali oni swoją odrębność 
narodową, tak jak było to możliwe. W Bydgoszczy istnieje pięć rewirów 
policyjnych. Osobiście słyszałem i widziałem w rewirze, do którego należę, 
jak Polakom i volksdeutschom nie mającym dowodów, odmówiono wyda- 
nia kwestionariuszy potrzebnych do uzyskania praw obywatelskich. Prze- 
ciwne stanowisko zajął 3 rewir policyjny. Wyjaśniono, że kwestionariusz 
zawiera między innymi pytanie: "Czy jest Pan krwi niemieckiej lub pokrew- 
nej?", a także drugie: "Do jakich niemieckich lub polskich organizacji lub 
stowarzyszeń Pan należał?". Ponieważ Polacy są krwi aryjskiej lub z nią 
spokrewnionej, mogą oni otrzymać kwestionariusz w celu uzyskania praw 
obywatelskich i ostatecznie otrzymać obywatelstwo. Zrobiłem próbę na kon- 
kretnym przykładzie i posłałem dozorcę z Książnicy Miejskiej, należącej do 
3 rewiru policyjnego - on jest Polakiem i przyznaje się do polskości, otrzy- 
mał bez trudności kwestionariusze, zostały wypełnione i bez zastrzeżeń od 
niego przyjęte, musiał jedynie mieć dwóch niemieckich poręczycieli, któ- 
rzy zaświadczyli, że znają go od wielu lat jako przyzwoitego człowieka. Ten 
Polak może zatem zostać obywatelem Rzeszy, bez żadnych kłopotów zwią- 
zanych z odebraniem niemieckim dowodem tożsamości. Do wstrzymania 
wydania niemieckiego dowodu volksdeutschowi wystarcza doniesienie 
"życzliwego sąsiada", który kiedyś ponoć słyszał. że dana osoba rozmawia- 
ła ze swoimi dziećmi po polsku. Ponieważ nauczycielom naszych prywat- 
nych szkół zamykano drogę do dalszego kształcenia się w Rzeszy, postano- 
wiliśmy, żeby najzdolniejsza kadra nauczycielska z naszego Schulverein szła 
na państwową, a więc polską służbę szkolną, dzięki temu miała prawo do 
udziału w wyższych kursach dla nauczycieli w Warszawie i uzyskała prawo 
do tego, by być kierownikami szkół z większą liczbą klas, jednakże z takim 
celem, aby później do nas wrócić. Gdzie byśmy teraz byli z naszym nie- 
mieckim szkolnictwem, gdybyśmy nie mieli takiej kadry nauczycielskiej? 
Przecież potrzebni nam byli Niemcy, którzy nie tylko doskonale opanowali 
język polski, lecz także spełniali formalne, obowiązujące warunki awansu. 
Podczas każdego posiedzenia polskiego Sejmu niemiecka frakcja stawiała 
żądanie, aby władze państwowe zatwierdziły pojęcie "obywatela polskiego 
narodowości niemieckiej". Gdybyśmy nie mieli w polskiej służbie państwo- 
wej żadnej osoby pochodzenia niemieckiego, nasza wiedza o tajnych zarzą- 
dzeniach władz byłaby równa zeru. W czasie mojej kadencji poselskiej opie- 
rałem się bardzo często na materiale, który otrzymywałem od mojej siostry, 


-310-
>>>
urzędniczki grudziądzkiej Izby Skarbowej. Tej właśnie siostrze odebrano 
teraz niemiecki dowód tożsamości volksdeutscha, z tego powodu zwolnio- 
no ją bezterminowo z urzędu, krótko po tym aresztowano i po tygodniu 
wypuszczono na wolność, nie podając jej jednakże podstawy aresztowania. 
Dokładnie tak samo kiedyś Polacy postępowali z nami. 21 kwietnia [1940 r. 
- dop. red.] wieczorem moja siostra przyjechała do mnie z Grudziądza, aby 
mi osobiście zdać relację z swoich przeżyć. Następnego dnia powinna wyje- 
chać. Tak się nie stało, ponieważ zachodziła obawa, że tego i następnego 
dnia może być urządzana jedna ze słynnych łapanek, podczas których za- 
trzymuje się ludzi na ulicach w celu wylegitymowania. Kto nie ma dowodu, 
ten jest zatrzymywany i albo zbiorczym uansportem wywożony do Gene- 
ralnego Gubernatorstwa, albo do Gdańska, a potem brany na roboty do Rze- 
szy. Najbliżsi nie mają pojęcia, co się dzieje ze schwytanym w ten sposób 
człowiekiem, chyba że udało mu się napisać z tego miejsca, dokąd go zabra- 
no, co zdarza się nierzadko dopiero po dłuższej nieobecności. Polacy oczy- 
wiście mają orientację w planowanych łapankach. Moja żona miała właśnie 
duże pranie. Wieczorem polska praczka powiedziała, że nie może przyjść 
następnego dnia, ponieważ znów będzie "polowanie na Polaków". Na moją 
siostrę nałożyłem natychmiast 2-dniowy areszt domowy, aby nie padła ofia- 
rą łapanki, które rzeczywiście miały miejsce 25 i 26 kwietnia. Od 7 marca, to 
jest od czasu zabrania jej niemieckiego dowodu, nie posiada ona żadnego 
dokumentu tożsamości i zdarzyło się, że tylko przypadkiem umknęła z po- 
dobnego "polowania na ludzi" w Grudziądzu. Jeśli więc chodzi o moją sio- 
strę, to z trudem mogę ją ochronić. Wolno mi jednak - mam nadzieję nie na 
próżno - prosić, żeby ten i inne takie przypadki zostały zbadane przez spe- 
cjalną komisję w celu ukarania winnych, aby każdorazowo przepędzić to 
ścierwo za pomocą bata, jakim jest niemiecki dowód tożsamości. Od moje- 
go zięcia, Heinza Liittmanna, dyplomowanego architekta z Torunia, dzięki 
interwencji którego uwolniono moją siostrę z aresztu, dowiedziałem się, że 
postawiono jej następujące zarzuty: 1. przynależność do polskiego Kościoła 
ewangelickiego, 2. członkostwo w polskim stowarzyszeniu, 3. zmiana ro- 
dowego niemieckiego nazwiska Lang na LallŻanka. Ten trzeci zarzut zdaje 
się być najcięższy i najbardziej decydujący. Ponieważ ten przypadek jest 
typowy dla wielu błędnych decyzji, muszę zająć w tym względzie dokładne 
stanowisko. Zarzuty w punktach 1 i 2 są tylko wtedy istotne, gdy dany 
człowiek popełniał przestępstwa przeciw narodowi niemieckiemu jako 


- 311-
>>>
członek polskiego Kościoła ewangelickiego lub polskiego stowarzyszenia, 
jednakże należałoby jemu udowodnić winę na drodze prawnej. Z samej tyl- 
ko przynależności do dwóch wymienionych organizacji nie wolno w żaden 
sposób wyciągać wniosku o narodowej przynależności. Urzędnicy państwo- 
wi niemieckiej krwi, którzy odmówili przystąpienia do polsko-ewangelic- 
kiego Kościoła lub polskiego stowarzyszenia, którego przewodniczący był 
przypadkowo przełożonym, byli zwalniani z pracy lub (kiedy już mieli pra- 
wa emerytalne) przenoszeni w stan spoczynku, względnie przesiedlani na 
tereny wschodnie, na poleskie bagna. Przeciw takim metodom broniliśmy 
się głośno, zajmując często na ten temat stanowisko w naszej prasie oraz 
w prasie niemieckiej Rzeszy. Jednak panowie z Gdańska zdają się o takich 
zdarzeniach nie mieć pojęcia. Trzeci zarzut jest rzeczywiście naj cięższy i ab- 
solutnie rozstrzygający. Jeżeli człowiek niemieckiego pochodzenia dobro- 
wolnie polonizuje swoje przyrodzone niemieckie nazwisko rodowe, widać 
w tym bez wątpienia świadomą zmianę przynależności narodowej. Jednak- 
że w przypadku polskiego urzędnika państwowego niemieckiej narodowo- 
ści powód jest zupełnie inny. Aby podjąć ważką decyzję o przynależności 
narodowej danej osoby, trzeba coś wiedzieć na temat polskiego prawodaw- 
stwa. Rozporządzenie Ministra Spraw Wewnętrznych nr O.P. 14263/2 z21 maja 
1930 r., dotyczące zasad tworzenia form żeńskich nazwisk w języku pol- 
skim brzmi tak w punkcie l: "Nazwiska rodowe w języku polskim mają 
szczególną formę męską i szczególną żeńską." Punkt 4 zawiera następujące 
postanowienie: "Męskie nazwiska rodowe zakończone na g, ge, go tworzą 
żeńską formę -owa dla małżonek i -anka dla córek, na przykład Goldberg - 
Goldbergowa - Goldberżanka, Plage - Plagowa - Plażanka, Rago - Ra- 
gowa - Rażanka. Punkt S mówi, że wszystkie inne nazwiska rodowe posia- 
dają szczególną formę -owa dla kobiet zamężnych i -6wna dla dziewcząt, na 
przykład Tieme - Tiemowa - Tiemówna, Nemetti - Nemettowa - Nemet- 
tówna, i tak dalej". Na podstawie 4 punktu rozporządzenia ministerialnego 
brzmi to zatem: Lang - Langowa - Lanżanka, a na podstawie punktu S zwie 
się to: MOller - MOlIerowa - MOllerówna względnie Millerówna, ponieważ 
w języku polskim nie ma ,,0". Pisownia nazwisk niemieckich urzędników 
państwowych musiała być zgodna z tymi wytycznymi. Jeśli więc, na przy- 
kład, mówi się mojej siostrze, że miała się ona przechrzcić z Lang na Lan- 
żankę, to jest to nieznajomość ogólnie obowiązujących zasad, nie tylko w Pol- 
sce, ale także w cywilizowanych państwach, a zatem także w Gdańsku, 


-312-
>>>
dotyczących dobrowolnych zmian nazwisk na gruncie ustawowego prawa. 
Chrzest dotyczy, jak wiadomo. wyłącznie imion. Także imiona musiały być 
pisane po polsku, a więc: Karoline - Karolina. Mathilde - Matylda, Elisabeth 
- Elżbieta itd. To wszystko trzeba wiedzieć, zanim wykreśli się "Lanżankę" 
albo "Millerównę" z niemieckiej wspólnoty narodowej i przesunie do pol- 
skiej. Obserwując przez osiem miesięcy praktyczne stosowanie zupełnie 
nam nieznanych wytycznych przez władze zajmujące się dowodami tożsa- 
mości, zmuszony jestem dojść do przekonania, że te wytyczne są złe. Nikt 
nie może zaprzeczyć, że łatwiej jest teraz otwarcie dobrze sytuowanemu 
volksdeutschowi, niezależnemu materialnie lub zatrudnionemu w niemiec- 
kiej organizacji (szkolnictwo. stowarzyszenia, w niemieckiej partii młodzie- 
żowej, w niemieckim związku opieki społecznej itd.) przyznawać się do 
niemczyzny i swe dzieci wychowywać po niemiecku, że jednakże rzadko 
się udawało zachować źródło utrzymania komuś z tych Niemców, którzy 
byli zależni ekonomicznie od Polaków lub będący na służbie państwowej, 
jeśli nie ukrywali przed Polakami swej niemieckości. Łatwo jest sytemu po- 
kazywać palcem na głodnego, jednak czy dałby mu chleb, gdyby go Polacy 
zwolnili z pracy? Mieliśmy niemieckich właścicieli majątków szlacheckich, 
którzy zwolnili niemieckich pracowników rolnych z liczną rodziną, a na ich 
miejsce osadzili polskie rodziny z niewielką liczbą dzieci (dzięki Bogu zda- 
rzały się odwrotne przypadki). Zbity z tropu niemiecki robotnik rolny szu- 
kał chleba dla swej rodziny u polskiego właściciela ziemskiego, ukrywał lub 
zapierał się swej niemieckości, musiał posyłać dzieci do polskiej szkoły, 
w przeciwnym razie albo Niemcy - które przecież go nie przyjęły - albo 
wspólnota narodowa mogłaby go uchronić od głodowej śmierci. Nie należy 
żądać bohaterstwa tam, gdzie go nie może być. Wśród Niemców z Galicji, 
którym flihrer dał możliwość powrotu do domu, znajdują się także menoni- 
ci, pracowici i porządni ludzie, którzy jednakże ze względu na zasady reli- 
gijne są przeciwni wszelkiej walce. Tak samo w Polsce uczciwie próbowali 
zawsze współżyć w pokoju z Polakami, i w takich przypadkach dawali nam 
oczekiwaną sposobność ostatecznego toczenia sporów na tle narodowościo- 
wym. Wszyscy oni znaleźli się w Niemczech w obozach dla imigrantów 
i otrzymali już prawa oby\yatelskie. Znajduje się wśród nich także bibliote- 
karz Politechniki we Lwowie (a więc polski urzędnik państwowy), pan Bach- 
mann, który ubiegał się o posadę w Książnicy Miejskiej w Bydgoszczy, otrzy- 
mawszy obywatelstwo w obozie dla imigrantów. "Ach co to, z Galicji? 


-313-
>>>
Wolelibyśmy mieć kogoś z Gdańska albo zRzeszy", powiedział mi właści- 
wy kompetencyjnie urzędnik Zarządu Miasta. Kiedy na to odparłem, że pan 
Bachmann otrzymał już obywatelstwo, odpowiedział "No, ci w Rzeszy 
wszystkich przyjmują". Pan Bachmann zatem nie przybył do Bydgoszczy, 
za to pojechał do Wiednia i z pewnością tego nie będzie żałował. Przypadek 
Bachmanna dowodzi, jak prawidłowo postępują w Rzeszy, a kolejny przy- 
padek, jak błędnie postępują władze z Gdańska. Panna Stefanie MOlIer, cór- 
ka znanej w Galicji rodziny niemieckich menonitów, zgodnie ze swoimi 
zdolnościami studiowała chemię i jako inżynier dyplomowany chemik 
w 1937 r. znalazła zatrudnienie w swoim fachu w państwowej Fabryce Kabli 
w Bydgoszczy. Została zatem polskim urzędnikiem państwowym, tak samo 
jak pan Bachmann. Podczas gdy pan Bachmann już dawno uzyskał w Rze- 
szy prawa obywatelskie, tutaj jednak pannie MOller odmówiono niemiec- 
kiego dowodu tożsamości, robiono jej nawet zarzut czy też podejrzewano, 
że studiowała "polską chemię". Z jej pensji zabrano 20%, tak samo jak Pola- 
kom, w każdej chwili może ona wyliczyć dobrodziejstwa przeznaczone dla 
Polaków, które staną się jej udziałem, bez wątpienia opuści swą posadę, 
jeśli wkrótce nie otrzyma dowodu tożsamości volksdeutscha. Kilka innych 
przypadków znanych mi osobiście Niemców podaję w załączniku. Na za- 
kończenie chcę powiedzieć, co następuje: Niemcom z obszaru byłego pań- 
stwa polskiego - tak samo jak w swoim czasie niemieckiemu marksiście 
w Niemczech - nie należy z zasady zabraniać przyjęcia do wspólnoty naro- 
dowej. Jeśli ukrywał lub maskował swą niemieckość, to nie trzeba go przyj- 
mować do NSDAP i nie powinien zajmować czołowych i kierowniczych sta- 
nowisk, jeżeli zaś dopuścił się zdrady lub pracował na szkodę swego naro- 
du, to powinien ponieść karę zgodnie z prawem, ale w żadnym wypadku 
nie można go odrzucić, "pozbawić chleba" i zaliczyć do Polaków, gdyż 
przez to traci się jego dzieci - niemiecką krew - i czyni się go wrogiem. 


Konfiskaty, powiernictwa 


Skoro tylko "życzliwemu sąsiadowi" udało się osłabić prawo najlep- 
szych obywateli miasta do dowodu volksdeutscha, to idzie on do urzędu 
mieszkaniowego i zawiadamia, że w jego sąsiedztwie mieszka "przeklę- 
ty Polak", którego mieszkanie nie jest jeszcze skonfiskowane, on sam 
zaś musiał ciężko cierpieć dla niemczyzny, zubożał z tego powodu itd., 


-314-
>>>
a teraz można by mu przyznać mieszkanie. Mieszkanie się konfiskuje 
i volksdeutsch, któremu nie udało się otrzymać niemieckiego dowodu 
tożsamości, rozgląda się, gdzie by tu znaleźć schronienie. Niemcy mają 
zakaz przyjmowania takich ludzi. Dotknąłem tym ponury rozdział na- 
szego oswobodzenia. Konfiskaty mieszkań, domów, sklepów i grun- 
tów tworzą bagno, którego osuszenie wymaga nadludzkich sił. Do tej 
sprawy wzięła się już jednak administracja miejska i chcemy mieć na- 
dzieję, że wśród volksdeutschów nie tylko głupcy, lecz także inspirato- 
rzy, którzy dla rzeczy bezwartościowych kupowali całe wyposażenia 
mieszkań i dalej prowadzą swoje interesy, zostaną sprawiedliwie uka- 
rani. W związku z tym chcę jednak objaśnić naj nowszą metodę rabun- 
ku: moja żona i jej cztery siostry, mające obywatelstwo Rzeszy, odzie- 
dziczyły wspólnie po swoich rodzicach dom w Inowrocławiu. W tym 
domu znajdowało się duże rzeźnictwo, mała restauracja, a poza tym 
małe mieszkanie na strychu. Wszystkie trzy części wynajmowali z daw- 
na osiedli Polacy. Mistrz rzeźnicki i restaurator zostali przed około pię- 
ciu tygodniami wydaleni do Generalnego Gubernatorstwa, ze swoich 
mieszkań nie wolno im było nic zabrać ze sobą. Mieszkania zostały 
skonfiskowane rzekomo dla Niemców bałtyckich. Przed kilkoma dnia- 
mi moja żona pojechała do Inowrocławia i chciała zobaczyć, czy miesz- 
kania są już zajęte, gdyż bez dochodu z czynszu nie może płacić po- 
datków. Dowiedziała się przy tym od lokatora, który tu pozostał jesz- 
cze od czasów polskich, że pewnego wieczoru z mieszkania mistrza 
rzeźnickiego wyniesiono piękne meble, a następnego dnia wieczorem 
przywieziono i wstawiono stare, bezwartościowe graty. Moja żona po- 
szła od razu do urzędu mieszkaniowego i zapytała, dlaczego mieszka- 
nia stoją puste przy tak odczuwalnym braku mieszkań. Urzędnik od- 
powiedział, że Niemcy bałtyccy muszą pozostawiać piękne wyposaże- 
nie swoich mieszkań i nie chcą przejmować tak nędznie urządzonych 
mieszkań. Moja żona zapytała, dlaczego więc wyniesiono z mieszka- 
nia dobre rzeczy i wstawiono nędzne. Urzędnik najpierw zamilknął. 
a potem powiedział, że to nie ma nic do rzeczy. Ten osobiście bliski mi 
przypadek jest także typowy dla sytuacji na rynku mieszkaniowym i po- 
łożenia niemieckich właścicieli kamienic, w ich domach konfiskuje się 
mieszkania polskich lokatorów i opróżnia się je z mebli. 


-315-
>>>
Doniesienia o okropnościach 


Kiedy zostaliśmy oswobodzeni 9 września [1939 r. - dop. red.] w Łowiczu 
przez oddziały niemieckie i dowiedzieliśmy się, że nasz transport powrot- 
ny będzie wymagał dłuższego czasu, wyjednaliśmy sobie u dowódcy od- 
działów, żeby pan [Gothold - dop. red.] Starke, redaktor naczelny pisma 
"Deutsche Rundscpau"lO, mógł zostać odesłany z powrotem specjalnym 
autem tak szybko jak to możliwe, aby mógł zamieścić w prasie swoje i nasze 
przeżycia i pokazać światu, że Polacy są niezdolni do panowania nad in- 
nymi narodami. Uczyniliśmy to, ponieważ rozumieliśmy, że przez to od- 
damy Niemcom wielką przysługę, jeżeli uda się we właściwym czasie 
wykorzystać propagandowo naszą drogę cierpień. Pan Starke rozpoczął 
pisać w "Deutsche Rundschau" i publikować relacje z wszystkich miejsco- 
wości. Po kilku relacjach dr [Walter - dop. red.] Gtinzel. kierownik Urzędu 
ds. Kultury i Wychowania Zarządu Miejskiego, powiedział mu, żeby nie 
rozpowszechniał więcej żadnych doniesień o okropnościach i nie tworzył 
męczenników. Takie relacje nie powinny docierać do "wyższych czynni- 
ków". Dopiero kiedy Berlin wskazał na doniosłą wagę tych relacji i wyzna- 
czył swoich ludzi do ich propagandowego opracowania i wykorzystania, 
także "Deutsche Rundschau" w Bydgoszczy wolno było znów publikować . 
te relacje, jednakże towarzyszyła temu zawsze niechęć panów z Gdańska 
i ich popleczników, którzy udowodnili swoją troskę o ojczyznę i bohater- 
stwo w gdańskich lokalach. 


"Szerokie plecy" 


Po wyleczeniu widocznych u mnie skutków marszu do Łowicza zgłosi- 
łem się na moje wcześniejsze stanowisko służbowe, mianowicie na stano- 
wisko kierownika Biura Głównego Deutscher Schulverein. Urzędujący tam 
gdański pełnomocnik przyjął mnie ze słowami: "To świetnie, że pan przy- 
szedł, dużo o panu słyszałem, przejmie pan kierownictwo jednej z pol- 
skich szkół". Odpowiedziałem na to: "Nie, nie zrobię tego, jeszcze można 
oglądać na moim ciele sińce od polskich ciosów, żaden człowiek nie może 
ode mnie żądać, żebym teraz nauczał dzieci tych bestii". Ponieważ tym- 
czasem stałem się znany z powodu afery związanej z niemieckim dowo- 
dem tożsamości jako człowiek, "z którym lepiej nie zadzierać", powierzo- 


-316-
>>>
no mi komisaryczne kierownictwo Książnicy Miejskiej. Przystąpiłem do 
wskazanej służby. Pewnego dnia zjawił się w Książnicy Miejskiej dr Ha- 
spargen 11, kierownik Książnicy Miejskiej w Gdańsku i Paul MOHer, biblio- 
tekarz ludowy, również z Gdańska. Kazali sobie pokazać książnicę i wy- 
słuchali moich planów na temat reorganizacji i rozwoju niemieckiego księ- 
gozbioru, zaniedbanego przez Polaków, pożegnali się i zaprosili do ka- 
wiarni na popołudnie moją bibliotekarkę pannę Hilde MOlIer. O jej rozmo- 
wie z dwoma panami niech świadczy meldunek panny MOHer, złożony 
stosownym władzom, który załączam w odpisie. Sposób postępowania 
tych dwóch wymienionych panów jest tak osobliwy, że wstrzymuję się od 
jakiegokolwiek komentarza. Ponieważ Książnica Miejska w polskich cza- 
sach zaopatrywała się tylko w polskie książki, Deutsche Gesellschaft fOr 
Kunst und Wissenschaft urządziło dla niemieckiej ludności niemiecką bi- 
bliotekę ludową, która liczyła ponad 10.000 tomów już wówczas, gdy Po- 
lacy w czerwcu 1939 r. przez konfiskatę lokalu uniemożliwili wypożycza- 
nie książek. Księgozbiór został zapakowany do skrzyń i paczek i zdepo- 
nowany w niemieckiej prywatnej szkole ludowej. W październiku 1939 r. 
otrzymałem zlecenie od dr. GOnzela, żeby zabezpieczyć tę bibliotekę dla 
miasta i przewieźć ją do Książnicy Miejskiej. Dr GOnzel powiedział, że 
kreisleiter i nadburmistrz 12 oczekuje, iż Towarzystwo podaruje swoją bi- 
bliotekę w prezencie. W tym celu poszedłem do przewodniczącego wy- 
mienionego towarzystwa, dyrektora Niemieckiego Prywatnego Gimnazjum 
dr. [Johannesa - dop. red.] Behrendta i przedstawiłem mu moją misję. Dr 
Behrendt odparł, że nie może sam zadecydować o zmianie właściciela, 
bez dr. [Otto - dop. red.] Schonbecka, który nie powrócił jeszcze z Berli- 
na, że jest gotowy oddać bibliotekę do dyspozycji miastu, z zastrzeżeniem, 
że później dokona razem z dr. Schonbeckiem odpowiedniej regulacji, dzięki 
czemu niewykorzystane od czerwca książki będą służyły swemu celowi 13 . 
Poinformowałem dr. GOnzela o wyniku tej rozmowy, który przyjął to ze 
zrozumieniem, po czym biblioteka towarzystwa została zabrana z wymie- 
nionej sali gimnastycznej i przeniesiona do Książnicy Miejskiej, aby umoż- 
liwić wypożyczanie książek. Gdy dr Schonbeck powrócił z Berlina, popro- 
siłem dr. GOnzela o ostateczne uregulowanie kwestii biblioteki. "Z taką 
osobą nie pertraktuję: niech pan sobie zapamięta raz na zawsze, tutaj de- 
cyduje ten, kto ma szerokie plecy i kto należy do ludzi kreisleitera, względ- 
nie Forstera. Co u nas się dzieje, to nasza sprawa" brzmiała odpowiedź. 


-317-
>>>
Poszedłem. Teraz już wiedziałem, kto ma "szerokie plecy" i ośmiomiesięcz- 
na lekcja poglądowa zdaje się te słowa potwierdzać w całej rozciągłości. 


Kto jest więc ..tą osobą" i kim jest dr Giinzel? 


"Ta osoba", dyrektor szkoły średniej stopnia wyższego dr Schonbeck 
walczył przez 20 lat o utrzymanie niemieckiego szkolnictwa w Polsce. Jako 
kierownik Biura Głównego Deutscher Schulverein in Polen rozbudował 
niemieckie szkolnictwo prywatne (z wyłączeniem Śląska), zarządzał nim 
i kierował. Dr GOnzel przybył do Poznania w 1936 r. z Łodzi jako redaktor 
organu Jungdeutsche Partei, dziennika "Deutsche Nachrichten", którego 
później był redaktorem naczelnym. Poniósł jednak klęskę nie tylko u swo- 
ich politycznych przeciwników, ale także w Jungdeutsche Partei w 1939 r., 
udał się do Gdańska, tam przyłączył się do czołowych kół politycznych, 
przede wszystkim jednak do adiutanta gauleitera gdańskiego i z nim przy- 
był do Bydgoszczy w pierwszych dniach września 1939 r.: dawny adiutant 
gauleitera został szefem powiatowej organizacji partyjnej i komisarycz- 
nym nadburmistrzem, a dr Gunzel kierownikiem Urzędu ds. Kultury i Wy- 
chowania. 


Przypadek - lendrike 14 


Kiedy nasi przywódcy wrócili z powrotem z marszu do Łowicza, zasta- 
li swoje stanowiska zajęte przez panów z Gdańska. Najbardziej jaskrawą 
sprawą jest, naszym zdaniem, na przykład, sytuacja w byłej niemieckiej 
Prywatnej Szkole Ludowej. Jej wieloletni rektor pan [Paul- dop.red.] Jendri- 
ke zastał po powrocie z Łowicza swoje stanowisko zajęte przez teścia kre- 
isleitera. Jendrike musiał się zadowolić kierownictwem polskiej szkoły 
ludowej. Dopiero przed kilkoma tygodniami, pod naciskiem "opinii pu- 
blicznej", został przeniesiony do miejskiej administracji szkolnej, gdzie 
już miał być osiem miesięcy wcześniej. Biuro Główne Niemieckiego Związ- 
ku Szkolnego w Bydgoszczy także zostało obsadzone przez Gdańsk 
w pierwszych dniach września, a pracownikom - volksdeutschom pod groź- 
bą aresztu zakazano kontaktować się z prawowitym kierownikiem Schu- 
lverein, dr. Schonbeckiem, który przebywał w Berlinie. Dr Schonbeck 
miał zostać aresztowany, jeśli odważyłby się przyjechać do Bydgoszczy. 


-318-
>>>
Konieczna była interwencja u wpływowych osób w Berlinie, aby uwolnić 
Deutscher Schulverein spod okupacji gdańskiej, a dr. Schonbeckowi umoż- 
liwić powrót i załatwić sprawę zalegalizowania naszego niemieckiego pry- 
watnego szkolnictwa w III Rzeszy. 


Deutsche Biihne 


Przed 20 laty bydgoski Teatr Miejski przez jedną noc stał się polski, nie- 
mieccy aktorzy musieli opuścić kraj. Jednak niemiecka ludność wiedziała, 
jakim znakomitym środkiem jest teatr w walce o utrzymanie narodowego 
charakteru. Z wielkim poświęceniem rozbudowano stary letni teatr, drew- 
niany barak znajdujący się w niemieckim posiadaniu i założono "Deutsche 
BOhne". Zespół teatralny składał się z tutejszych, pracujących zawodowo 
Niemców. Radca oświaty, nauczyciel szkoły ludowej, fryzjer, urzędnik i ro- 
botnik poświęcali swoje wieczory na próby i przetrzymywali sezon z zimy 
na zimę. Nasza scena amatorska wzniosła się na wysoki poziom artystycz- 
ny, który zyskał bezgraniczne uznanie znawców przedmiotu z Rzeszy15. 
Dwadzieścia lat wytężonej. pełnej sukcesów i znakomitej pracy, dwadzie- 
ścia lat nadziei na ten dzień, w którym zapłatą za tę pracę będzie spektakl 
w, na powrót niemieckim, Teatrze Miejskim, która powinna być ukorono- 
waniem i zakończeniem, lecz umknęła ona uwadze kreisleitera i nadburmi- 
strza Kampego. Na otwarcie Teatru Miejskiego w Bydgoszczy sprowadził 
on gdański teatr, a naszej "Deutsche BOhne", pomimo powszechnego obu- 
rzenia, musiało wspaniałomyślnie wystarczyć, że obchodzono jej dwudzie- 
stolecie pracy przedstawieniem w starej, drewnianej budzie. Celem było nie 
dopuścić, żeby bydgoszczanie mogli pokazać publicznie swoje osiągnięcia. 
Po przesiedleniu Niemców bałtyckich teatr z Rygi został kierowany do Byd- 
goszczy. Podczas, gdy za polskich czasów dla każdego volksdeutscha było 
zaszczytnym obowiązkiem zapełnić barak "Oeutsche BOhne", teraz stało 
się widoczne nawet dla pana kreisleitera Kampego, że volksdeutschów led- 
wie można dostrzec w Teatrze Miejskim. Niedawno namiestnik Rzeszy za- 
rządził renowację wewnętrznego wyposażenia Teatru Miejskiego. Ma ona 
zostać przeprowadzona niezwykle pospiesznie, abyśmy mogli jesienią za- 
siąść w świeżo wyściełanych fotelach. Czy to zaimponuje volksdeutschom, 
którzy 20 lat zajmowali twarde i ciasne siedzenia? 


-319-
>>>
Stary Rynek 


Bezpośrednio po przejęciu zarządu miasta kreisleiter Kampe zarządził 
zmianę nazw ulic i placów. Przechrzczono przy tym Stary Rynek [dawniej 
Friedrichplatz - dop.red.]. na którym przed 1920 r. stał pomnik Fryderyka 
Wielkiego, wywieziony do Piły w celu ochrony przed zniszczeniem przez 
Polaków, na General-von-Kluge-Platz. Fala oburzenia, jaka się u nas pod- 
niosła z tego powodu, nie miała naturalnie na celu umniejszenia zasługi 
generała von Kluge i jego bohaterskich oddziałów w zdobywaniu Bydgosz- 
czy. Przeciwnie, były inne piękniejsze place w nowszej części miasta, któ- 
re mogłyby nosić nazwisko zasłużonego generała. Kiedy kreisleiter zauwa- 
żył niezadowolenie bydgoskich Niemców, polecił. żeby w "Deutsche Rund- 
schau" ukazał się artykuł. w którym zapowiedział. że sprowadzi z Piły 
pomnik Fryderyka Wielkiego i postara się postawić go na godniejszym 
i piękniejszym placu. Na to jednak nie zgodziliśmy się. Pomnik naszego 
wielkiego króla Prus należy do tego miejsca w Bydgoszczy, gdzie go posta- 
wiono: na rynku Starego Miasta, który od dawna nosił jego imię, skąd 
może on spoglądać na spichrze, na młyny królewskie, na Brdę z wybudo- 
wanym przez niego Kanałem Bydgoskim. Za czasów polskich Niemcy 
w Bydgoszczy w wyobraźni zawsze widzieli na tym miejscu starego Fry- 
ca, teraz usuwają go gdańszczanie. Przy zmianie nazw ulic z rozmysłem 
zostali pominięci nasi najlepsi męczennicy. Po zdominowaniu Prus Za- 
chodnich przez Gdańsk, którego bezpośrednim skutkiem było ogranicze- 
nie wpływów Rzeszy, zarząd miasta kazał sporządzić z wielkim rozma- 
chem, naśladując największych budowniczych wszystkich czasów, plany 
przebudowy miasta Bydgoszczy, kazał z zapałem burzyć domy i dzielnice 
mieszkaniowe, które jakoby miałyby być pożyteczne w tym momencie 
uzdrawiania. Postępowano tak, jakby nie istniała racjonalna gospodarka 
materiałowa, a po tym, jak doświadczyło się tego, że ona jednak istnieje, 
rozbudowa leży dosłownie w gruzach i nastąpił przez to znaczny wzrost 
braku mieszkań. Trudno byłoby w Bydgoszczy znaleźć człowieka, który 
nie odnosi wrażenia, iż poszerzenie głównych ulic przejazdowych jest 
konieczne. Wszyscy za to są zgodni, że środki finansowe, siła robocza 
i materiał winny dziś służyć nieskończenie ważniejszym celom wojennym. 
Tak zburzono przy byłym Friedrichplatz kilka dużych kamienic i kościół, 
rzekomo po to, aby zrobić miejsce do rozbudowy stojącego z tyłu ratusza. 


- 320-
>>>
Najwcześniej może on być rozbudowany po zakończen.iu wojny, ale war- 
tość zburzonych obiektów mogłaby dorównać kosztom budowy nowego 
gmachu ratusza. A przy tym jest dość wolnego miejsca do postawienia 
nowego budynku. Przy moście Teatralnym powinny zostać zburzone dwa 
duże, czteropiętrowe domy, żeby zrobić miejsce na poszerzenie mostu. 
Stary most był wprawdzie przez Polaków wysadzony w powietrze, ale tak 
źle, że po drobnych naprawach wykonanych przez saperów, ruch został 
utrzymany z wyjątkiem dwóch linii tramwajowych. Dalsze naprawy umoż- 
liwiłyby także ruch tramwajowy w kierunku Starego Miasta. Zamiast tego, 
tuż obok wybudowano nowy drewniany most dla pieszych, a stary most 
został zerwany aż do żelaznej konstrukcji, równocześnie rozpoczęto wy- 
burzanie jednego z wymienionych domów. Przez długi czas, z niezna- 
nych nam powodów, nie wykonywano żadnych prac. Teraz, po ośmiu 
miesiącach, tam gdzie prawie całkowicie zburzono jeden dom, nadszedł 
rozkaz, żeby odbudować most podług dawnej szerokości, zachowując starą 
konstrukcję żelazną. 


Przywództwo polityczne 


W Bydgoszczy - tak jak we wszystkich miastach okręgu Prusy Zachod- 
nie - główne stanowiska polityczne zajmują towarzysze partyjni z Gdań- 
ska. Na czele w Bydgoszczy stoi wcześniejszy adiutant namiestnika Rze- 
szy, który tu został kreisleiterem i komisarycznym nadburmistrzem Byd- 
goszczy, a miasto podzielono na pięć grup miejscowych l6 . Kierownikami 
grup miejscowych zostało pięciu gdańskich towarzyszy partyjnych, któ- 
rzy są członkami zarządu miasta. Zatem bydgoscy Niemcy, według mnie- 
mania tych panów, nie są w stanie, przedstawić żadnego człowieka, które- 
mu można by powierzyć grupę miejscową. Bydgoszcz posiadała za pol- 
skich czasów grupę terenową A. 0. 17 i była siedzibą kierownictwa powia- 
towego, lecz spośród tych ludzi gdańszczanie także nie znaleźli nikogo, 
kto mógłby kierować jedną z pięciu organizacji terenowych w Bydgosz- 
czy. Wszystko razem wziąwszy - sprawa ta wygląda tak, że panowie 
z Gdańska wyrugowali nasze miejscowe przywództwo. Kierowanie komór- 
kami i blokami powierza się wprawdzie volksdeutschom, ale chyba tylko 
z tego powodu, że drobiazgowa robota nie byłaby możliwa bez ludzi zna- 
jących teren i sprawy polskie. Gdzie na kierowniczym stanowisku znajduje- 


- 321-
>>>
my volksdeutscha, jak na przykład pana dr. GOnzela, to są to panowie, 
którzy latem 1939 r. ze względów bezpieczeństwa w porę zabrali się stąd 
i znaleźli się w Gdańsku, przyłączyli się do gauleitera Forstera, względnie 
do jego adiutanta Kampego. Przerażające i godne pożałowania są skutki 
bydgoskiej "krwawej niedzieli" i marszu pierwszych 1000 Niemców z Byd- 
goszczy do Łowicza, oba te akty naszej tragedii są i pozostają niezatartym 
dowodem na to, iż ten sprawdzian, który wzięliśmy na siebie w dużej części 
z własnej woli - w przeciwieństwie do tych, co uciekli ze strachu w samą 
porę do Gdańska i do Rzeszy - zdaliśmy bez żadnych zastrzeżeń. Zgodnie 
z narodowo-socjalistycznymi zasadami wypływa z tego prawo naszych 
przywódców, którzy zdali ten ostatni sprawdzian i przetrwali, aby znaleź- 
li oni uznanie jako lokalni przywódcy także w Trzeciej Rzeszy i zachowali 
pozycję, której bronili przez 20 lat, narażając swój majątek i życie. To, że 
jeszcze nie występowaliśmy o to prawo z wrodzoną nam surowością, niech 
nie będzie dowodem naszej słabości, tylko gotowości do podporządkowa- 
nia się i naszego lepszego rozumienia rzeczy. Wiadomo nam, jakie zna- 
czenie ma ta wojna dla narodu niemieckiego i jesteśmy gotowi na wszyst- 
ko, żeby dowódców tej naj cięższej w skutkach wojny wszystkich czasów 
nie obciążać swoimi żalami i aby wrogowie nie zauważyli naszego nieza- 
dowolenia. Ci wrogowie posiadają świetną umiejętność obserwacji i wsłu- 
chiwania się. Oni obserwują także nas, volksdeutschów, wkładają w na- 
sze usta krążące opinie: "Wyzwoleni przez Niemcy, zdobyci przez Gdańsk" 
lub "Drogi Wodzu, wyzwól nas spod gdańskiej tyranii". Także zagranicz- 
nego obserwatora muszą nachodzić wątpliwości, czy tutaj rzeczywiście 
istniała niemczyzna godna tej nazwy, jeśli wszystkie kierownicze stano- 
wiska musiały zostać obsadzone przez ludzi, którzy nie są volksdeutscha- 
mi. Charakterystyczny dla wyczulonego ucha naszych wrogów jest nastę- 
pujący fakt. 11 października 1939 r. przybył do Bydgoszczy namiestnik 
Rzeszy pan Forster i wygłosił przemowę do bydgoskiej niemczyzny, po- 
wiedział w niej między innymi, że on teraz będzie u nas wprowadzał na- 
rodowo-socjalistyczne idee i że my musimy stać się narodowymi socjali- 
stami. Tę zniewagę przyjęliśmy bez sprzeciwu, ale kiedy wywodził się na 
temat stosunku do Polaków i powiedział, że Polacy powinni koniecznie 
mówić na ulicach po niemiecku, pozdrawiać każdego, kto nosi niemiecki 
mundur i w tym celu zejść z chodnika, zastanawialiśmy się, czy aby te 
rozkazy są słuszne, jeśli nie można ich wcielić w życie. Około 10 dni póź- 


- 322-
>>>
niej Hans Fritsche w swoim przeglądzie radiowym i prasowym zdemento- 
wał informację rozpowszechnianą przez radio londyńskie, jakoby Polacy 
musieli pozdrawiać każdego umundurowanego Niemca i schodzić z chod- 
nika. Jednakże pan namiestnik Rzeszy rzeczywiście to powiedział i nawet 
nie tylko w Bydgoszczy, lecz także w Grudziądzu, gdzie jego przemówie- 
nie w sali było transmitowane przez głośnik na ulicy. 


Podział wpływów politycznych 


Przed I światową wojną Bydgoszcz była ważnym centrum duchowym 
na niemieckim Wschodzie i za czasów polskich pozycję tę nie tylko utrzy- 
mała, lecz ją rozszerzyła na niemczyznę w Kongresówce, na Wołyniu 
i w Galicji. Bydgoszcz wywalczyła sobie za polskich czasów także poli- 
tyczne przywództwo niemczyzny w Polsce. Była centralą niemieckich 
posłów i senatorów do Sejmu i Senatu w Warszawie 18 . Bydgoszcz była 
w stanie doprowadzić do zjednoczenia wszystkich mniejszości w Polsce 
i na ich czele wiodła walkę przeciw państwu polskiemu, tak wewnątrz 
kraju, jak na arenie międzynarodowej. Ruch narodowo-socjalistyczny 
w Rzeszy najpierw tutaj odbił się echem i znalazł żarliwych zwolenni- 
ków. W Bydgoszczy uczono z gruntownością rdzennej niemczyzny od- 
nowicielskiej myśli na ludowych wyższych kursach szkolnych i na kur- 
sach wieczorowych, podbudowanej naukowo. Z Bydgoszczy rozpo- 
wszechniano światopogląd narodowo-socjalistyczny wśród całej niem- 
czyzny w Polsce przez niezliczone wykłady i szkolenia. Bydgoszcz orga- 
nizowała kursy szkoleniowe i obozy z udziałem nauczycielstwa i mło- 
dzieży. W Bydgoszczy stare przywództwo polityczne zostało pokonane 
przez nowe. Bydgoszcz stała się twierdzą Deutsche Vereinigung 19 . Byd- 
goszcz była także faktycznym, ideowym centrum Jungdeutsche Partei, 
której przywództwo z formalnego punktu widzenia miało siedzibę w Biel- 
sku. W Bydgoszczy organizowano naszą akcję pomocy zimowej, począt- 
kowo oddzielnie od obu partii, potem wspólnie. W Bydgoszczy znajdo- 
wało się kierownictwo niemieckiego prywatnego szkolnictwa i niemiec- 
kiego nauczycielstwa w Polsce. Czterdziestu nauczycieli wędrownych 
utrzymywało bezpośrednią łączność między niemczyzną w kraju i cen- 
tralą w Bydgoszczy. W Bydgoszczy leży także jedyny zmarły poległy 
w bratobójczej walce. W Bydgoszczy podejmowano starania o pojednanie 


- 323 -
>>>
dwóch wzajemnie zwalczających się partii. W Bydgoszczy powstał front 
jedności przeciw polskiemu państwu. W Bydgoszczy zredagowano 
w 1935 r. memoriał do ówczesnego premiera [Walerego - dop. red.] Sławka, 
w którym wyraźnie powiedziano, że my, Niemcy w Polsce, stoimy na 
gruncie narodowo-socjalistycznego światopoglądu i będziemy walczyć 
wszelkimi prawnymi środkami o duchową asymilację ze światopoglą- 
dem ojczyzny naszego pochodzenia. Stosownie do tego Polacy próbo- 
wali zakładać pseudoniemieckie stowarzyszenia, złożone z odszczepień- 
czych elementów - Bydgoszcz je przemogła 20 . Rzeź, jaką Polacy nam 
urządzili w pierwszych dniach września 1939 r., musi każdemu myślą- 
cemu człowiekowi nasunąć pytanie: jak aktywna i narodowo-socjalistycz- 
na była niemczyzna w Polsce mimo wszelkich przeciwności ze strony 
polskiego rządu, jeśli ten rząd chwytał się ostatecznych metod, miano- 
wicie fizycznego zniszczenia przywódców ideowych narodowego socja- 
lizmu w całym kraju, przede wszystkim jednak w Bydgoszczy. Ta Byd- 
goszcz w Trzeciej Rzeszy poszła w odstawkę z powodu Gdańska. Nie- 
którzy z nas, pomimo tego co tutaj przeżywamy, tak długo jednak potra- 
fili utrzymać nadzieję, że w Trzeciej Rzeszy miarodajne są inne miary 
niż szerokie plecy i łokcie, dla określania wielkości i osiągnięć ludzi, nie 
pogodzimy się z takim stanem rzeczy. Nie sądzę też, że napięcia, jakie 
powstają tutaj pomiędzy volksdeutschami, panami z Gdańska i prezy- 
dentem Rejencji, są możliwe do rozwiązania przez prostą zmianę osób, 
gdyż przyczyny tych napięć leżą dużo głębiej, niż może to stwierdzić 
powierzchowny obserwator. 


Prusy Zachodnie 


Bydgoszcz, co oczywiste, miasto pozbawione dostępu do morza, z bo- 
gatym zapleczem, była, że tak powiem, metropolią fryderycjańskiego 
dystryktu nadnoteckiego. Obecnie zabrano jej południowe zaplecze 
i przydzielono do okręgu Warty, a ona sama stała się miastem granicz- 
nym okręgu Gdańsk - Prusy Zachodnie. Już sama nazwa tego okręgu 
wskazuje na jej wewnętrzną sprzeczność. Gdańsk jest miastem porto- 
wym, jego przyszłość, powstrzymywana wymyślnymi metodami przez 
Polaków, wiąże się z Morzem Bałtyckim. Z rozwoju sytuacji na północy 
Europy widać już dziś wyraźnie, że Gdańsk swe ogromne zadania dla 


- 324-
>>>
Trzeciej Rzeszy będzie wypełniać w basenie Morza Bałtyckiego. Te za- 
dania - moim zdaniem - muszą być podejmowane nawet już teraz. 
Gdańsk, który w stosunku do Bydgoszczy leży na przeciwległym końcu 
wydłużonego okręgu i nigdy nie będzie w stanie pogodzić własnych in- 
teresów, od wieków związanych z morzem, z interesami zarządzanej 
przez siebie prowincji. Jego morskie interesy w stosunku do Skandyna- 
wii będą szybko się rozwijały, a ponieważ one z natury rzeczy wynikają 
z bliskości położenia, staje się on teraz tak bardzo odczuwalnym przeci- 
wieństwem wobec administrowanej przez niego prowincji, której intere- 
sy obowiązkowo zepchnięte będą na drugi plan, ulegając znacznemu za- 
ostrzeniu. Gdańsk, położony u ujścia największej drogi wodnej niemiec- 
kiego Wschodu, musi stać się Hamburgiem niemieckiego Wschodu, pod- 
czas gdy Gdynia w sposób naturalny da się porównać z Wilhelmshaven. 
Z powyższego wynika, że terytorialno-administracyjne pole działania 
Gdańska musi ulec znacznemu ograniczeniu, jednak tak, aby nie ucier- 
piała realizacja zadań wynikających z położenia nadmorskiego. Najod- 
leglejsze granice gdańskiego terytorium administracyjnego na południu 
nie powinny zatem przekraczać, ogólnie rzecz biorąc, południowych gra- 
nic powiatów Tczew, Stargard, Kościerzyna. Tym sposobem byłyby wy- 
tyczone granice Prus Zachodnich. 


Okręg Wisły 


Punkt ciężkości części kraju położonej na południu leży nad Wisłą, 
która przez nieuniknioną regulację zwiąże ze sobą przylegające do niej 
ziemie, tak samo jak Ren na zachodzie. Przez zróżnicowanie gospodar- 
cze były dystrykt nadnotecki skłania się również przez Kanał Bydgoski 
w stronę Wisły i jego związek z rzeką się będzie bez wątpienia nadzwy- 
czajnie rozwijać przez terytorialne rozszerzenie się na Wschód. Geopo- 
litycznie i gospodarczo do tego obszaru na południu należą powiaty: 
Chodzież, północna część powiatu Wągrowiec, powiaty Szubin, Inowro- 
cław, Nieszawa i Włocławek. Muszą one zostać wyłączone z okręgu Warty 
i przydzielone okręgowi Wisły, z Urzędem Namiestnika Rzeszy uloko- 
wanym w Bydgoszczy lub bardziej celowo w Toruniu, gdyż Wisła jest 
jego bramą na Wschód. 


- 325 -
>>>
Okręg Warty 


Po odstąpieniu okręgowi Wisły wymienionych obszarów, okręg Warty, 
choć ograniczony do własnych terenów, będzie nadal bardzo duży pod 
względem powierzchni. Utraci wprawdzie na północy swój wymuszony 
dostęp do Wisły, ale będzie wskazywać na swój naturalny obszar zaintere- 
sowania w okręgu łódzkim. To duże miasto przemysłowe jest jego bramą 
w stronę ziem położonych nad rzeką Pilicą i nad łukiem Wisły, będzie ono 
powołane w przyszłości do pełnienia roli centrum nowego okręgu wschod- 
niego, które obejmie ziemie między Pilicą a Wisłą od wschodu, a którego 
nadzwyczajne strategiczne znaczenie dla Rzeszy Niemieckiej, zwłaszcza 
na tym odcinku rzeki, już dziś uwydatnia się bardzo wyraźnie. W powyż- 
szych wywodach zarysowałem, jak sądzę, kilka istotnych problemów.nowo 
odzyskanego niemieckiego Wschodu, które nam - Niemcom na Wscho- 
dzie - bardzo leżą na sercu. Jeśli mamy być wykluczeni z jego kształtowa- 
nia i pozostać bez głosu, to chcielibyśmy jednakże, skoro mamy przymknąć 
na zawsze oczy, opuścić pole walki ze świadomością, że na nasze miejsca 
przyszli ludzie, którzy przynajmniej tak bezinteresownie jak my będą da- 
lej maszerowali na Wschód. Armia zawsze spełniała swój obowiązek, lecz 
jak często zawodziła administracja? 


Ponieważ bezpośrednie komunikowanie się z Berlinem grozi więzie- 
niem, posyłam dwa egzemplarze tego pisma różnymi drogami, aby za 
wszelką cenę osiągnęło ono swój cel. 


Heil Hitler. 


17 załączników 21 


* M. Romaniuk - opracowanie redakcyjne i komentarz; W. Trzeciakowski - tłumaczenie. 
J Pierwsze miesiqce okupa£ji. hitlerowskiej w Bydgoszczy w świetle źródeł niemieckich. Wydali Tadeusz 
Esman, Włodzimierz Jastrzębski, BTN Źródła do dziejów Bydgoszczy, Nr 3, Bydgoszcz 1967. 
l W. Stankowski, Warunki egzystencji ludnośd niemieckiej w Bydgoszczy w świetle sprawozdań 
reichsdeutschaz 1941 r. [w:] ..Kronika Bydgoska"' 1995, t. 15, s. 190-191. 


-326-
>>>
3 Administracja, ludność, gospodarka. kultura i oświata na polskich ziemiach wcielonych do Trzedej 
Rzeszy w świetle niemieckich dokumentów [w:] ,.Documenta Occupationis". 1999, t. 14. s. 25-29. 
4 S. Błażejewski, J. Kutta, M. Romaniuk, Bydgoski słownik biograficzny (dalej cyt. BSB), Bydgoszcz 
2000, t. 6, s. 59-61. 
s Nieznane są dalsze losy tej interwencji. Być może ,.Mermoriał'. w jakieś mierze przyczynił się do 
odwołania wiosną 1941 r. W. Kampego z Bydgoszczy po oskarżeniu o machinacje finansowe, zaś 
F. Lang pozostał dyrektorem biblioteki w Bydgoszczy do 1945 r. 
6 Zob. szerzej - W. Jastrzębski, Polityka narodowośdowa w okręgu Rzeszy Gdańsk-Prusy Zachod- 
nie (1939-1945), Bydgoszcz 1977; W. Jastrzębski, J. Szilling. Okupacja hitlerowska na Pomorzu 
Gdańskim w latach 1939-1945, Gdańsk 1979. 
7 Chodziło o akcję tzw. selekcji z grubsza (Gorbauslese), która miała na celu wstępne wyselekcjo- 
nowanie spośród bydgoszczan osób narodowości niemieckiej. 
8 Prawidłowa nazwa stowarzyszenia brzmiała - Kantverein zur F6rderung akademischer Ausbildung. 
9 Przywódca naj niższej komórki NSDAP - bloku, który obejmował 40-60 gospodarstw domowych 
lub wspólnot mieszkaniowych. 
10 BSB, Bydgoszcz 1996, t. 3, s. 136-137. 
II Dr Hermann Hassbargen - zob. M. Andrzejewski, Ludzie Wolnego Miasta Gdańska. Gdańsk 
1997, s. 47. 
12 Chodzi o Wernera Kampego. 
13 BSB, Bydgoszcz 1999, t. 6, s. 94-96. 
14 BSB, Bydgoszcz 1997, t. 4. s. 55-57. 
15 W. Kotowski, Teatry Deutsche Biihne w Wielkopolsce i na Pomorzu 1919-1939, Warszawa 1985. 
16 Werner Kampe pełnił jednocześnie funkcję nadburmistrza Bydgoszczy i szefa zarządu Powiato- 
wego (Kreisleitung) NSDAP. Ogniwami partii niższego szczebla były kolejno: grupa miejscowa 
(Ortsgruppe), komórka (Zelle) i wspomniany już blok (Block). 
17 AulSelands-Organisation der NSDAP - przedwojenna struktura partii skupiająca członków za- 
mieszkałych poza terytorium Rzeszy Niemieckiej. 
18 Chodzi o Deutsche Vereinigung im Sejm und Senat. 
19 Chodzi o Deutsche Vereinigung in Westpolen. 
20 Chodziło o konflikt pomiędzy "starymi" tradycyjnymi nacjonalistami z Deutsche Vereinigung 
i nastrojonymi narodowo-socjalistycznie członkami JDP i utworzeniu w 1935 r. Deutsche Vere- 
inigung in Westpolen pod wodzą Kurta Kohnerta, które akceptowało ideologię i deklarowało po- 
parcie dla narodowego socjalizmu. 
21 załączniki nie zachowały się.
>>>
Robert Grochowski 


Schron przeciwlotniczy w zakładach F. Eberhardta. 
Z dziejów bydgoskiej obrony 
przeciwlotniczej w latach 1939-1945 


Bydgoskie schrony przeciwlotnicze, czy też szerzej problematyka bier- 
nej i czynnej obrony przeciwlotniczej, znane są najstarszym mieszkań- 
com naszego miasta z autopsji, tudzież z własnych przeżyć i doświadczeń 
wojennych. Obok nich, równie cenną kategorię źródeł stanowią zachowa- 
ne dokumenty pisane, zdjęcia, plany oraz wydane drukiem relacje i wspo- 
mnienia l. Przedstawiona baza źródłowa została ostatnimi czasy wzboga- 
cona o wyniki badań archeologicznych na stanowisku 5Bl przy ulicy Św. 
Trójcy 7-11, w trakcie których odsłonięto i zadokumentowano konstrukcję 
unikatowego schronu przeciwlotniczego w zakładach F. Eberhardt 2 . Ni- 
niejsze opracowanie, będące pokłosiem prowadzonych tam prac, przed- 
stawia jego historię, konstrukcję oraz wykorzystanie ..bojowe". Na pod- 
stawie dostępnych materiałów pisanych jak również nielicznych relacji 
byłych pracowników fabryki 3 nakreślono schemat funkcjonowania zakła- 
dowej obrony przeciwlotniczej (Brandwache). Należy zaznaczyć, że za- 
kłady Eberhardta zostały całkowicie wyburzone, a zlokalizowany na ich 
terenie schron bezpowrotnie zniszczony. Prezentowany szkic, będący 
w zamierzeniach formą dokumentacji konserwatorskiej, stanowi zatem je- 
dyny ślad po nieistniejącym już, a jakże ciekawym obiekcie fortyfikacyj- 
nym, świadczącym o burzliwej przeszłości naszego miasta. 
Bydgoską Fabrykę Maszyn i Kotłów Parowych założył w lB46 r. Frier- 
drich Wilhelm Eberhardt, nabywając na ten cel działkę budowlaną przy 
dzisiejszej ulicy Św. Trójcy4. Początkowo otworzył zakład ślusarski, za- 
trudniający 4-5 pracowników, świadczący usługi dla rolnictwa oraz wyko- 
nujący remonty urządzeń w gorzelniach i cegielniach. Z czasem asorty- 
ment towarów i liczba pracowników zwiększała się. W lB55 r. uruchomio- 
no odlewnię żeliwa, w sześć lat później sprowadzono pierwszą maszynę 


- 328-
>>>
parową o mocy S KMs, powiększając jednocześnie teren zakładu o sąsiednią 
działk ę 6. Własna odlewnia pozwala na zmianę profilu produkcji, obecnie 
zakład oferuje, obok sprzętu wytwarzanego już wcześniej, również ma- 
szyny parowe, lokomobile dla rolnictwa, barki, niewielkie statki rzeczne 
i pogłębiarkF. W lB72 r. fabrykę przejmuje syn założyciela, Richard Eber- 
hardt 8 . Wkrótce pożar częściowo niszczy odlewnię, nie wpływa to jednak 
znacząco na sytuację zakładu, który przystosowuje swoją produkcję do 
potrzeb zmieniającego się rynku. W miejsce maszyn rolniczych urucho- 
miono produkcję konstrukcji mostowych, maszyn parowych, elementów 
kotłów oraz tradycyjnie już wytwarzanych urządzeń dla cegielni i gorzelni 9 . 
W lB93 r. fabrykę przejmuje Fryderyk Eberhardt. Zbudowana zostaje nowa 
odlewnia żeliwa oraz kuźnia, proces modernizacji obejmuje również in- 
stalację nowoczesnych urządzeń i obrabiarek. Kryzys ekonomiczny z lat 
1900-1903 negatywnie odbił się na kondycji zakładu, powodując spadek 
zatrudnienia i produkcji. W czasie I wojny światowej część mocy produk- 
cyjnych przestawiono na cele zbrojeniowe. Po odzyskaniu niepodległości 
i przyłączeniu Bydgoszczy do państwa polskiego Fryderyk Eberhardt da- 
lej pozostaje właścicielem fabryki, która kontynuuje produkcję o charak- 
t
rze wielobranżowym 10. Od 1921 r. powołana zostaje spółka z ograniczo- 
ną odpowiedzialnością F. Eberhardt ll ; organami spółki były między inny- 
mi rada nadzorcza i zarząd, gdzie zasiadali Fryderyk Eberhardt, a następ- 
nie jego syn Hans l2 . W 1933 r. oddano do użytku budynek stolarni z mo- 
delarnią oraz magazyn modeli i artykułów technicznych 13. Po wyjściu 
z zastoju w latach 1934-1935 podjęto produkcję pras mimośrodowych o na- 
cisku od 6 do BO ton, obieraczek do ziemniaków, pralnic bębnowych (mię- 
dzy innymi dla l DP Legionów), wirówek, autoklawów oraz maszyn dla 
przemysłu gumowego l4 . W tym czasie stan zatrudnienia waha się w grani- 
cach 120-150 pracowników, przy czym znaczącą ich część stanowili ucznio- 
wieis. W grudniu 193B r. w zakładzie założono koło Ligi Obrony Powietrz- 
nej i Przeciwgazowej (LOPP) 16. Organizacja miała masowy charakter, zrze- 
szając pod koniec grudnia 131 pracowników, w tym samego właściciela, 
Hansa Eberhardta 17 . W następnym roku ilość członków nie uległa znaczą- 
cym zmianom l8 . Zachowane materiały wskazują na prężną działalność 
koła, przejawiającą się między innymi zbiórką gotówki i surowców wtór- 
nych, a także akcją rozprowadzania masek przeciwgazowych 19. Wiosną 
1939 r., na skutek wzrastającego zagrożenia wojennego i możliwości 


- 329-
>>>
sabotażu, zgodnie z odgórnym zarządzeniem, zorganizowano w fabryce 
straż zakładową. Zadaniem straży, składającej się z trzech uzbrojonych 
strażników i komendanta, była ścisła kontrola i ewidencja wszystkich 
wchodzących osób oraz wjeżdżających samochodów i zaprzęgów konnych. 
W ciągu dnia, od godz. 6 do lB, na portierni dyżurował jeden ze strażni- 
ków; nocą, od lB do 6, na terenie przebywało ich dwóch, przy czym mieli 
oni kontrolować bramę wjazdową jak i okresowo lustrować miejsca wska- 
zane przez komendanta 20 . 
Brak źródeł nie pozwala przedstawić sytuacji zakładu w przededniu 
wojny i pierwszych dniach września 1939 r. Po zajęciu Bydgoszczy przez 
wojska niemieckie fabryka wznawia produkcję dotychczasowego asorty- 
mentu, utrzymując kontakty handlowe ze swoimi wcześniejszymi kontra- 
hentamj21. Nie zmienia się zasadniczo stan zatrudnienia ani planigrafia 
zakładu (ryc. 1). Jego wschodnią granicę, przebiegającą wzdłuż ulicy Św. 
Trójcy, wyznaczał budynek administracyjny (na parterze znajdowały się 
pomieszczenia właściciela, na piętrze księgowość) oraz będące jego przed- 
łużeniem biuro techniczne. Północną ścianę kompleksu stanowił dział 
mechaniczny, wyposażony początkowo w obrabiarki pasowe, zastąpione 
w 1943 r. przez nowoczesne elektryczne 22 . Dalej znajdowały się niewi
l- 
kie pomieszczenia spajalni, oczyszczalni odlewów oraz umywalni dla pra- 
cowników. Do nich przylegała hala odlewni, ograniczająca wraz z muro- 
wanym parkanem północno-zachodnią część zakładu. Na południe od 
działu mechanicznego zlokalizowana była kuźnia, kompresorownia z wy- 
dzielonymi kantorami majstrów, a także prowizorycznie zadaszony ma- 
gazyn materiałów. Za nimi znajdowała się trójnawowa hala kotlarni (ryc. 
2), nakryta dwuspadowym dachem wspartym na stalowych dźwigarach. 
W jej południowo-wschodniej części wydzielone było prowizorycznym 
przepierzeniem pomieszczenie dla spawaczy23. Po drugiej stronie podwó- 
rza znajdował się, ukończony krótko przed wybuchem wojny, dom miesz- 
kalny oraz budynek stolarni z modelarnią. Całości zabudowań dopełniał 
murowany garaż i prowizoryczna szopa przy bramie wjazdowej, gdzie 
znajdował się warsztat mechaników. Od wschodu posesję zamykał muro- 
wany parkan z bramą wjazdową flankowaną dwoma sygnaturkami oraz 
furtka (ryc. 2). Po przeciwnej stronie ulicy Św. Trójcy znajdowała się ka- 
mienica, w której mieszkał wraz z rodziną właściciel zakładów, Hans 
Eberhardt. 


- 330-
>>>
3 



 


I 


22- 


:-20 


" 
B 


..
 


'9 



 


-d 


'
 
II 
I
 
1"5 
I 
I 



 


Ryc. 1. Bydgoszcz, fabryka F. Eberhardt. Pln.n zakładu z końca 1943 1: Rysunek autora na podstawie 
plan6w z akt budowln.nych (APB, AR, nr 6958, 6959). 1 - budynek administracyjny, 
2 - biuro techniczne, 3 - dział mechaniczny, 4 - magazyn materiałów, 
5 - kompresorownia i pomieszczenia majstrów, 6 - kuźnia, 7 - spajalnia, 8 - oczyszczalnia, 
9 - umywalnia, 10 - odlewnia, 11 - szalet, 12 - kotlarnia i kuźnia, 13 - spawalnia, 
14 - warsztat mechaniczny, 15 - stolarnia i modelarnia, 16 - garaż, 17 - dom mieszkalny, 
18 - dom mieszkalny rodziny Eberhnrd1, 19 - bra.mn. wjazdowa, 20 - fuJtka, 21 - schron przeciwlotniczy, 
22 - wejśde do pomieszczenia .,Brandwache". 
Legenda: A - murowany parkan. B - prowizoryczne przepierzenie. 


.. 
-- 
.. 
"" 
I 
,. 


Ryc. 2. Bydgoszcz, fabryka F. Eberhardt, około 1945 1: Widok od strony ulicy Św. Trójcy 
(wg "Kroniki Bydgoskiej"..., s. 8, bez autora). 
Strzałką oznaczono lokalizację schronu przedwlotniczego 


-331 -
>>>
Od 1943 r. zmienia się zakres produkcji, ukierunkowanej teraz w dużej 
mierze na potrzeby wojska. Wykonywane są odlewy ciężarów balastowych 
min morskich z4 , elementy samochodów pancernych 25 oraz toczone precy- 
zyjne podzespoły do armat przeciwlotniczych, odbierane następnie komi- 
syjnie przez przedstawicieli armii 26 . Zreorganizowany zostaje również 
system zatrudnienia, w miejsce jednej zmiany wprowadza się obecnie dwie, 
dziesięciogodzinne. 
Praca w zakładzie trwała nieprzerwanie do piątku, 19 stycznia 1945 r., 
kiedy to H. Eberhardt wraz z rodziną i niemieckimi pracownikami tech- 
nicznymi opuścili Bydgoszcz. Co warte podkreślenia, zatrudnionym Pola- 
kom wydano dokumenty i wypłacono należną im tygodniówk ę 27. Po wy- 
zwoleniu zakład przechodził różne koleje i zmienne formy organizacyjne, 
by ostatecznie w 1960 r. przyjąć nazwę Bydgoskiej Fabryki Urządzeń Prze- 
mysłu Spożywczego ..Spomasz"28. Stara, uciążliwa dla otoczenia fabryka 
była już wtedy skazana na zamknięcie, co też ostatecznie nastąpiło w 1994 r. 
Od tego czasu, aż do całkowitej rozbiórki na przełomie 2002/2003 r., bu- 
dynki nie były użytkowane i ulegały stopniowej dewastacji. Spadkobiercą 
zakładów F. Eberhardt i późniejszego ..Spomaszu" jest obecnie firma 
..Ibis" z Szubina. 
Zagadnienie biernej obrony przeciwlotniczej w zakładzie Eberhardta 
należy rozpatrywać w szerszym kontekście terytorialnym oraz w powią- 
zaniu z przeobrażeniami wojny powietrznej w latach 1939-1945. 
W początkowym okresie działań wojennych kwestiom obrony prze- 
ciwlotniczej nie poświęcano w Bydgoszczy większej uwagi. Walki toczyły 
się daleko na zachodzie, poza tym wierzono jeszcze w demagogiczne za- 
pewnienia Goringa o całkowitym panowaniu w powietrzu Luf t waffe , ma- 
jącej nie dopuścić do pojawienia się nad Niemcami samolotów nieprzyja- 
ciela. Zorganizowano, co prawda, system alarmowy, którego skuteczność 
sprawdzano w kilku próbnych alarmach 29 oraz okresowo przestrzegano 
zaciemnienia 30 , jednak do budowy schronów nie przywiązywano dużego 
znaczenia, zadowalając się wykorzystaniem prowizorycznych schronień 
piwnicznych. Wiosną 1941 r., wraz z przygotowaniami do operacji ..Bar- 
barossa" , zaszła konieczność zabezpieczenia miasta przed ewentualnym 
atakiem samolotów radzieckich, których lotniska znajdowały się wtedy 
zdecydowanie bliżej niż aliantów zachodnich. W tym celu zainstalowano 
w Bydgoszczy kilka baterii ciężkiej artylerii przeciwlotniczej wraz z syste- 


- 332-
>>>
mem reflektorów; jedna z nich stanęła na ulicy StawowePl. Spodziewana 
kontrakcja lotnictwa radzieckiego nie nastąpiła, a wobec zdecydowanego 
powodzenia na froncie część baterii zlikwidowano. 
Sytuacja uległa zmianie w 1942 r., kiedy to niszczące bombardowania 
niemieckich miast przez alianckie samoloty spowodowały podjęcie w ca- 
łych Niemczech gorączkowej rozbudowy sieci schronów, na podstawie 
tzw. ..natychmiastowego programu FOhrera"32. W okupowanej Bydgosz- 
czy, ze względu na znaczną odległość, ryzyko nalotów wydawało się mniej- 
sze, niemniej i tu zdarzały się rzeczywiste alarmy, z reguły nocne 33 . Nie 
były one spowodowane jednak wyprawami bombowymi sprzymierzonych, 
lecz nocnymi lotami polskich i angielskich samolotów ze zrzutami dla Armii 
Krajowej. Kilka z wytyczonych tras przelotów, prowadzących z Anglii, 
poprzez Morze Północne, Danię, południowy Bałtyk i Pomorze Środko- 
we, przebiegało nad Bydgoszczą, a ściślej Fordonem, gdzie samoloty prze- 
kraczały Wisł ę 34. Powyższe uwarunkowania spowodowały, że na ograni- 
czoną skalę akcja budowy schronów rozpoczęła się w Bydgoszczy pod 
koniec 1942 r. Wiosną 1943 r. system obrony przeciwlotniczej poddany 
został niespodziewanej i dramatycznej próbie. W kwietniu i maju tego 
roku, w związku z przygotowaniami do kampanii letniej na froncie wschod- 
nim, radzieckie lotnictwo dalekiego zasięgu przystąpiło do bombardowa- 
nia obiektów na głębokim zapleczu nieprzyjaciela; głównym celem były 
węzły i stacje kolejowe oraz skupiska transportów wojskowych 35 . W ra- 
mach akcji przeprowadzono kilkanaście nocnych nalotów na okręg Gdańsk 
- Prusy Zachodnie 36 , bombardowano również Królewiec i Tyl żę 37. Praw- 
dopodobnie jedna z takich maszyn nocą z 14 na 15 kwietnia 1943 r., około 
północy, zrzuciła kilka bomb w rejon torów kolejowych na Okolu 38 . Zbu- 
rzone zostały cztery parterowe domy mieszkalne na ulicy Grunwaldzkiej, 
o numerach 91, 95, 99 i 10339; łącznie zginęło wówczas osiem osób 40 . Na- 
lot wywarł niewątpliwie duże wrażenie zarówno na władzach niemiec- 
kich 41 , jak i mieszkańcach miasta, dowodnie wykazując realność zagroże- 
nia ze strony lotnictwa nieprzyjaciela. Dało to asumpt do zwrócenia bacz- 
niejszej uwagi na kwestię budowy schronów i ukryć przeciwlotniczych, 
które zaczęto odtąd budować na masową skalę, ze szczególnym nasile- 
niem w 1944 r. 
Wszystkie rozpoznane dotychczas obiekty zaliczają się do schronów 
wykopowych bądź podziemnych, typu lekkiego. Uwzględniając prowi- 


- 333 -
>>>
zoryczne schronienia, na obecnym etapie badań możemy wyróżnić kilka 
ich podstawowych typów4 2 : 
l. Piwnica przeciwlotnicza (Keller) - pomieszczenie w budynkach miesz- 
kalnych i użyteczności publicznej, przeznaczone jako schronienie dla 
ludności w czasie alarmu. Występowały na szeroką skalę w całym mie- 
ście. Proces adaptacji ograniczał się najczęściej do zamurowania okien 
lub wstawienia solidnych, metalowych okiennic, sporadycznie wymia- 
ny drzwi na metalowe oraz zgromadzenia sprzętu gaśniczego. W przy- 
padku budynków bliźniaczych bądź tworzących zwartą zabudowę, re- 
gułą było wykuwanie w murach przejść do sąsiednich piwnic. Stworzo- 
ny w ten sposób system pomieszczeń był bardziej elastyczny, zapewnia- 
jąc możliwość ewakuacji w momencie zagruzowania jednego z wejść 43 . 
Zejścia do schronu były starannie oznakowane, najczęściej za pomocą 
malowanej na murze białej strzałki z napisem "Luftschutzraum"44. Po- 
dobnie oznaczano zamurowane okienka piwniczne (za pomocą trzech 
pionowych białych pasów), co miało w wypadku zburzenia domu uła- 
twić akcję ratowniczą i odgruzowanie uwięzionych tam ludzi. 
2. Kryty rów przeciwlotniczy (Deckungsgraben) - według założeń miał 
posiadać drewniany bądź betonowy strop i znajdować w bezpiecznej 
odległości od budynków. Przynajmniej jeden z takich obiektów wznie- 
siono w 1944 r. na potrzeby pracowników Zakładów Naprawczych Ta- 
boru Kolejowego, w lesie przy ulicy Ludwikow0 45 . Posiadał długość kil- 
kudziesięciu metrów, wężykowaty narys46 oraz dwa wejścia, zlokali- 
zowane na obu końcach konstrukcji. Zbudowany był z izbic drewnia- 
nych, przykrytych około metrową warstwą ziemi; wewnątrz przy ścia- 
nach biegły drewniane ławeczki-siedziska 47 . Schron nie był wyposażo- 
ny w urządzenia filtracyjne. a wentylację zapewniały drewniane czerp- 
nie powietrza z ochronnymi hełmami, wystające ponad powierzchnię 
gruntu. W tym samym roku podobne rowy, nie wiadomo wszakże czy 
zadaszone, czy otwarte, zaczęto kopać na pustym placu przy skrzyżo- 
waniu Chodkiewicza i Kilińskieg0 48 . 
3. Sztolnia przeciwlotnicza (StolIen) - podłużne betonowe pomieszcze- 
nie znajdujące się poniżej powierzchni ziemi, najczęściej drążone w zbo- 
czach wzniesień 49 . W Bydgoszczy do budowy analogicznych obiektów 
przystąpiono w 1943 r. i kontynuowano w roku następnym. Na obecną 
chwilę znana jest lokalizacja i konstrukcja jednej sztolni, wydrążonej 


- 334 -
>>>
w skarpie na ulicy Toruńskiej, tuż za strzelnicą LOK-u. Jest ona z pew- 
nością nieukończona; osiąga długość około 16 m i zbudowana jest 
z kształtek betonowych. Podobnej konstrukcji schrony, według relacji 
świadków, mają znajdować się również na ulicy Wiatrakowej i na Wzgó- 
rzu Dąbrowskiego so . 
4. Lekki schron przeciwlotniczy (Luftschutzraum - nazwa umowna). 
Grupa obejmuje obiekty zlokalizowane na terenie oraz w najbliższym 
sąsiedztwie najważniejszych zakładów zbrojeniowych w Bydgoszczy: 
na wschodzie DAG - Fabrik Bromberg (obecny ZachemJSI oraz na za- 
. chodzie Luftamunitionsanstalt l/II Brombrg (tzw. ..MUNA" - obecnie 
zamknięta jednostka wojskowaJS2. Wszystkie znane autorowi z autop- 
sji schrony zbudowano z modułów betonowych, o stropie kolebkowym. 
Połączone moduły tworzą kilka prostych pomieszczeń, załamanych pod 
kątem prostych; całe założenie przyjmuje najczęściej kształt wydłużo- 
nej litery S. Na obu końcach znajdują się wejścia w formie przelotni, 
dodatkowo bezpieczeństwo podnosi awaryjny szyb z drabinką klam- 
rową, umożliwiający wydostanie się na powierzchnię w przypadku za- 
sypania wejścia 53 . 
S. Inne - do tej grupy z konieczności zaliczymy improwizowany schron 
w zakładach F. Eberhardt oraz obiekty budowane na indywidualne 
zamówienie, takie jak schron dla dowództwa MUNY czy dla rodziny 
Sonnenbergów na ulicy Siedleckiej 54. 
Oprócz dużych, użytkowano również małe, budowane z półfabrykatów, 
indywidualne schrony wartownicze, ustawiane przed budynkami użytecz- 
ności publicznej ss oraz na terenie niektórych zakładów produkcyjnych 56 . 
Trwałym elementem pejzażu miasta stały się lokowane w parkach i na pla- 
cach betonowe zbiorniki na WOd ę 57. Niektóre budynki, jak teatr czy szpital 
(obecnie im. Jurasza), pomalowane zostały w kolorach ochronnychSB. 
Konstrukcja i parametry wytrzymałościowe wszystkich wyszczególnio- 
nych schronów, z wyjątkiem obiektów typu StolIen, wskazują, że nie były 
projektowane z myślą o wytrzymaniu bezpośredniego trafienia bombą, 
nawet o średnim wagomiarze 59 . Ich zasadniczym celem było zatem za- 
pewnienie doraźnej ochrony przeciwodłamkowej i przeciwpodmuchowej. 
W przypadku zainstalowania śluz gazoszczelnych i kompletnej instala- 
cji filtrowentylacyjnej, niektóre z nich mogły zapewnić również ochronę 
przeciwchemiczną. 


- 335 -
>>>
Przedstawione powyżej uwarunkowania historyczne jak również zre- 
kapitulowane założenia konstrukcyjne podstawowych typów schronów 
przeciwlotniczych w Bydgoszczy pozwolą nam obecnie na prawidłowe 
zinterpretowanie obiektu odkrytego w zakładach F. Eberhardt. 
Schron odsłonięto w styczniu 2003 r. podczas rozbiórki fundamentów 
hali kotlarni (ryc. 3). W momencie przybycia archeologów założenie było 
już częściowo zniszczone, niemniej zadokumentowane pozostałości po- 
zwalają na pełne odtworzenie jego pierwotnej formy. 
Całość zlokalizowana była w południowo-wschodniej części hali kotlar- 
ni, poniżej funkcjonującego tam warsztatu spawalniczego (ryc. 1-21, S). 
Schron składał się z trzech podstawowych części: 
l. pomieszczenia z zaadaptowanego kotła parowego 
2. pomieszczenia schronowego 
3. przedsionka ze schodami. 
Kocioł wkopano na zewnątrz hali, tuż przy jej południowej ścianie (ryc. 
2, 3, S, 11). Znajdował się około l m poniżej poziomu gruntu i nie był 
dodatkowo zabezpieczony stropem żelbetowym lub betonową wylewką. 
Wykorzystano typowy, produkowany w fabryce model dla gorzelni 6o , dłu- 
gości 7,5 m i średnicy I,B m (ryc. 4, 6, 10). Zewnętrzne ściany zbudowane 
były z arkuszy blachy stalowej grubości 20 mm, łączonych na zakładkę, 
przy użyciu nitów o średnicy łba 40 mm (ryc. B). Z kotła usunięto wszyst- 
kie funkcjonalne struktury (paleniska, płomienice, ruszt), a otwory kon- 
strukcyjne zabezpieczono poprzez dospawanie odpowiednio ukształto- 
wanych płyt stalowych. Dotyczy to otworów w górnej części kotła (otwory: 
na wodę, parę i bezpieczeństwa) jak również obu podstaw (otwory: na 
paleniska, ruszt oraz zawór spustowy). W zachodniej części wycięty zo- 
stał w "stropie" okrągły otwór, do którego dospawano pionowy, metalowy 
cylinder, średnicy 0,9 m i długości O,B m, zaopatrzony w siedem metalo- 
wych uchwytów, tworzących drabinkę klamrową. W momencie sporzą- 
dzania dokumentacji cylinder był już w górnej części ucięty palnikiem. 
Pierwotnie, co potwierdza świadek, był on dłuższy i zamknięty od góry 
ochronnym, metalowym grzybem, wystającym nad powierzchnią ziemi 61 . 
Cylinder spełniał podwójną funkcję: szybu wentylacyjnego oraz zapaso- 
wego wyjście ze schronu, niezbędnego w przypadku zniszczenia bądź 
zawalenie głównego wejścia. Wewnątrz kotła znajdowało się osiem me- 
talowych wsporników (rozmieszczonych symetrycznie wzdłuż ścian), 


-336-
>>>
-- l 
J 
I --- 
I , 
L. 
..... , '.. 
..... "- 
" 
 
«- 


Ryc. 3_ Bydgoszcz, fabryka F. Eberhardta. 
Odsłonięte pozostałośd schronu przeciwlotniczego (oznaczone strzałką). 
Widok: od północnego zachodu; data: 10.01.2003; wykonała: B. Świątkiewicz-Siekierska. 


4 


- 


" 


o 


Ryc. 4. Bydgoszcz, fabryka F. Eberhardta. Wnętrze schronu przeciwlotniczego: 
A - część wschodnia, B - część zachodnia. Data: 21.01.2003; wykonał: W. Siwiak. 


-337-
>>>
@ 


łZ' 


ł 


I 


ł I 

, "- 
-.............
:.......... 
 
:: 1! l , 
r 
 i 
,I !1 ! I 
t 
 1 i 
.:

......'!;z...!!.!.!.!!.. -ł 
f! 1! I ! 

 
 : 
II , ' , ' :: , ' 
11 :: _ I 

L 
 ! 
:"-..........:
.......... f i' 
:: ! 
!! I 
li ,
 
.....,.."-,,,

ł....,,,....- I 
; 
!: I 
!: , I 
ii 1 1 
.: 
..............::..-......... I 
I , I 
ii -'I 
.............:i......... . 
----ł-1 


!I 
ł 
I 


l 
ł 
8! 
ł 
',- 


9 


t 



 
.Ji 


r-1 


.........-......... ... .-.. 


-. 
Co 


. 
je 


1 
.i 


 
i 
II 
"'@I 


- 1iL' .. 


.............. ....... ... 
__ - n_ _.._______ 


...... .-...... ii....-... .-..-. 


"'--../ -_..
". 
"@." 

 ! G 1- .- - r 
.;'\ ''''f... lu 
! '..... 
,...'" I 
........... ... ....... .... I 
- -- 
..- 

 I 
1 "" 
............. ............ C! 
I 
"' 

... I 
l ! 
..I .t.
 I 
....1- 
... ----L- ł , 
6 .. @ 


! 


-..................... 
!I _mm__ _ ".__m_ __mm n _ 
!i 

L 


Ryc. 6. Bydgoszcz. fabryka F. Eberhard.ta. Schron przeciwlotniczy - zaadaptowany kocioł parowy. 
Pomiar i rysunek autora. 1 - widok z przodu (od południa); 2 - widok z góry. 3 - widok z boku 
(od zachodu); 4 - widok z boku (od wschodu); 5 - przekrój wzdłużny (A-A); 
6 - przekrój poprzeczny (B-B); 7 - przekrój poprzeczny (C-C); 8 - przekrój poprzeczny (D-D). 
Uwaga: ze względu na skalę zrezygnowano z kreskowania przekrojów. 
Płaszczyzny cięcia wyróżniono grubszą linią. Wszystkie wymiary w cm. 


- 338 -
>>>
CD 


-' 
kw 


piaskownik 


Wszystkie wymiary w cm 


o 


1m 


Ryc. Z Bydgoszcz, fabryka F. Eberhardta. Drzwi schronu przedwIotniczego. 
Pomiar i rysunek autora. 1 - rzut, strona wewnętrzna; 2 - aksonometria, strona wewnętrzna; 
aksonometria, strona zewnętrzna. 


D 


Wszystkie wymiary w mm 



 


"2. 

ie or1wszy -=nr --r. 
'\ ': 
,:: 
'. aRIJ$z 1 
8f'IwIz 3 '. 
:: 
90 '. 
___m 
.............................. H 
t ł--....................... 
 ------------------------- ł 
ł- ---------- -fq

 :;!' 
_5ł : - 
a1Iusz 4 : artuaz 2 
. 
:: 
'.' 
;: "nły-lebku-łyg40 


....... 3 
- 


. nuR. 1 


. artusz 2 


af1aJłz 4 . 
 , 


Ryc. 8. Bydgoszcz, fabryka F. Eberhardta. Schron przedwlotniczy - sposób łączenia arkuszy blach 
(na przykładzie drugiej sekcji). Pomiar i rysunek autora. 1 - plim; 2 - aksonometria. 


D Wszystkie wymiary w mm 


- ---- - - 

 :.,..III"- -. 
 
ł:..... ł-Ł" 
.'0 .. f . 
r .,. 
 I 


ti 
--"'-- 

 
-' 


widok z gOły 


Zi 


r- 


r 
3 T 



 


_z boku 


Ryc. 9. Bydgoszcz, fabryka F. Eberhardta. Schron przedwlotniczy - wspornik ławki. 
Pomiar i rysunek autora. 1 - plim, 2 - aksonometria. 


- 339 -
>>>
Ryc. 10. Bydgoszcz. fabryka F. Eberhardta. Schron przedwlotniczy - zaadaptowany kocioł parowy. 
Widok: od południowego wschodu. Rysunek autora. 
Uwaga: górna część poszyda usunięta w celu pokazania wnętrza. 


-- 


."':!o. 
00::::;: 


:..:..:..::::....:. 


. 
. 


" 


.\ 


, 


'... 


Ryc. 11. Bydgoszcz. fabryka F. Eberhardta. Schron przedwlotniczy. 
Widok: od południowego wschodu. Rysunek autora. 
Uwaga: narożnik hali kotlarni i część podłoża usunięta w celu 
pokazania szczegółów konstrukcyjnych. 


-340-
>>>
składających się z dwóch zespawanych pod kątem ostrym teowników (ryc. 9). 
W górnej części każdy ze wsporników posiadał osiem otworów (sześć du- 
żych i dwa małe, skrajne), służących do zamocowania drewnianych ła- 
wek. Zapewniały one miejsca siedzące dla około 32 osób. We wschodniej 
części kotła wycięto prostokątny otwór, o wymiarach 1,7 na 0,7 m, w któ- 
rym wstawione były lekkie, metalowe drzwi (ryc. 7). Wykonane były z ra- 
my z płaskowników, do której dospawano płytę stalową o grubości S mm. 
Dodatkowo sztywność konstrukcji zwiększały dwa, dospawane od we- 
wnątrz, krzyżujące się płaskowniki grubości 10 mm 62 . Trudno powiedzieć, 
wobec braku jakichkolwiek źródeł, czy drzwi były oryginalne, czy też 
wstawione wtórnie, po zakończeniu wojny. Z całą pewnością późniejsze 
jest zewnętrzne zamknięcie na kłódkę, zupełnie nie do przyjęcia w kon- 
strukcjach schronowych. Drzwi, z powodu kształtu dolnej części i braku 
gumowych uszczelek, nie zapewniały ochrony przed ogniem i pyłem, a tym 
bardziej ochrony przeciwgazowej63. Zakładając ich wojenną chronologię, 
dawały jedynie osłonę przed gruzem w wypadku zawalenia przedsionka. 
We wschodniej ścianie kotła, oprócz otworu drzwiowego, znajdowało się 
kilkadziesiąt przelotowych otworów, począwszy od małych, o średnicy 20 
mm, kończąc na dużym, o średnicy 70 mm. Nie sposób obecnie ustalić ich 
przeznaczenia ani chronologii. 
Pomieszczenie schronowe miało wymiary 2,3 x 2,B m (ryc. S). Oprócz 
południowej ściany, zaadaptowanej z fundamentu kotlarni, wszystkie po- 
zostałe wzniesiono w momencie budowy obiektu; miały one analogiczną 
grubość ok. 40 cm (1,5 warstwy cegieł) i nosiły ślady otynkowania. We 
wschodniej znajdował się otwór drzwiowy, z wmontowanymi drewniany- 
mi odrzwiami, o szerokości 0,95 cm i wysokości l,B m. Według relacji, 
w odrzwiach miały być zamontowane solidne, metalowe drzwi 64 ; z pew- 
nością nie były one jednak gazoszczelne. Pomieszczenie posiadało strop 
żelbetowy, o grubości 0,3 m. W przypadku rozmieszczenia ławek pod ścia- 
nami, w schronie mogło zasiąść około lB osób. 
Przedsionek miał szerokość 1,3 m i długość około S m. W południowej 
części łączył on pomieszczenie schronowe z pomieszczeniem w kotle paro- 
wym; w północnej części znajdowały się schody, prowadzące na poziom 
użytkowy hali kotlarni (ryc. S, 11). Ściany były otynkowane, w miejscach 
z odsłoniętym licem ceglany
 widoczny był wątek krzyżowy (cegły o róż- 
nych wymiarach: 11,5 x 6,5 (niewidoczna wozówka) oraz 25-25,5 x 12 x 6,5 


-341-
>>>
"--"-'-" 


"""" 


c:; 


...:-
 
,.......": 



 

 


I 


HIIIIdImi.puiarrI-,ł.I 


-- 


- 


;:r: 

' 


r. 

 


o 


,
 
! Q; 
 
\ ; 
.........-/ 





 


.' 

 2 


ł----IrllOdDl 
 I 


Ryc. S. Bydgoszcz, fabryka F. Eberhardta. Narożnik hali kotlarni ze schronem przedwIotniczym. 
Pomiar i rysunek autora. Legenda: 1 - pierwotne fundamenty hali kotlarni, 
2 - mury wzniesione podczas budowy schronu. 


cm). Na południowej ścianie, tuż przy drzwiach prowadzących do kotła, 
znajdowały się pozostałości instalacji elektrycznej, w postaci przewodów 
i wyłącznika. Przedsionek był nakryty niejednolicie: w południowej części 
posiadał strop żelbetowy, w północnej nieco wyższą kolebkę. 
Schron analizowany jako całość stanowi przykład improwizowanego 
obiektu, dostosowanego do konkretnych potrzeb i możliwości projekto- 
biorcy. Sprawia wrażenie funkcjonalnej prowizorki, niemniej o parame- 
trach zbliżonych od innych obiektów budowanych w tym czasie w Byd- 
goszczy. Obydwa pomieszczenia schronowe nie były gazoszczelne ani nie 
posiadały choćby najprostszej instalacji filtrowentylacyjnej, co narażało 
przebywających tam ludzi na ewentualne działanie gazów bojowych, a już 
na pewno tlenku węgla i innych trujących związków chemicznych wy- 


- 342 -
>>>
f 


" 


.. 


, 


. 


-- 


- 


.. ... 
.... 
'. , 


- 

- .......-.-- ----.. 
-...... 


.. 


,. 


". ..... -. 


- 
 


Ryc. 12. Bydgoszcz. zakłady F. Eberhardta. Budynek administracyjny z wej
dem do pomieszczenia 
Brandwl1£he (oznaczone strzałką). Widok: od zl1£hodu. Stan przed rozbiórką. Wykonał: W. Siwiak. 


dzielanych W trakcie pożaru. Schron nie zabezpieczał również przed wy- 
soką temperaturą, co, jak dowiodły doświadczenia wojenne, było szcze- 
gólnie niebezpieczne dla ludzi zamkniętych w niewielkich, odciętych po- 
mieszczeniach 65 . Na koniec wreszcie, z powodu słabej konstrukcji nie 
dawał żadnych szans przeżycia w przypadku bezpośredniego trafienia 
bombą burzącą, nawet o niewielkim wagomiarze. Wobec powyższych fak- 
tów oczywistym staje się, że zasadniczym celem wzniesionej konstrukcji 
było zapewnienie doraźnej ochrony przed odłamkami, gruzem oraz po- 
dmuchem eksplodującej bomby. Do realizacji tych wymagań schron miał 
dostateczną wytrzymałość, gwarantowaną przez strop żelbetowy nad po- 
mieszczeniem schronowym oraz nadkład ziemny i stosunkowo grube ścian- 
ki (20 mm stali) w przypadku kotła. Zgodnie w wymogami, ten ostatni 
posiadał wyjście ewakuacyjne, co dodatkowo podnosiło poziom bezpie- 
czeństwa. Schron był niewielki, zapewniając miejsca siedzące około 50 
osobom, co stanowiło 1/3 wszystkich pracowników. W praktyce, jak wy- 
kazały doświadczenia wojenne, służył on w pierwszej kolejności rodzinie 
właściciela oraz niemieckiej kadrze administracyjno-technicznej. 
Obiekt zbudowano w drugiej połowie 1943 lub pierwszej połowie 1944 r. 66 
Brak źródeł pisanych w znaczący sposób utrudnia ustalenie faktycznej 


- 343 -
>>>
wartości oraz stopnia wykorzystania obiektu w realnych warunkach woj- 
ny lotniczej. Z całą pewnością schron wykorzystano ..bojowo" lB wrze- 
śnia 1944 L, podczas przelotu nad Bydgoszczą formacji amerykańskich 
bombowców, wykonujących w ramach operacji Frantic 7 zrzuty dla po- 
wstańców warszawskich 67 . Była godzina około 11.30 - do schronu zszedł 
wówczas właściciel fabryki oraz niemiecka kadra administracyjno-tech- 
niczna 68 . Polscy pracownicy wylegli na podwórze zakładu i z zaciekawie- 
niem, a zapewne i nadzieją w sercu, obserwowali sunące na niebie cztero- 
silnikowe Latające Fortece, osłaniane zewsząd przez liczne myśliwce. Ze 
względu na liczbę samolotów, stosunkowo wysoki pułap oraz zwartą for- 
mację ..boksów bojowych" (combat box) , w jakich latali Amerykanie, prze- 
lot był doskonale widoczny (i częściowo słyszalny) w całym mieście 69 . 
Niemiecka obrona przeciwlotnicza kompletnie zawiodła, milczały nie tyl- 
ko działa przeciwlotnicze, ale nie odezwały się nawet syreny, obwieszcza- 
jące dotychczas z wyprzedzeniem zagrożenie atakiem lotniczym. 
Po zakończeniu wojny schron służył jako podręczny magazyn narzę- 
dzi, środków transportowych oraz materiałów pędnych, trzymanych 
w beczkach w zaadaptowanym kotle 70 . Później była to już tylko nieoświe- 
tlona rupieciarnia, gdzie magazynowano zbędne przedmioty. 
Na koniec omówimy kwestie obrony przeciwlotniczej oraz ściśle z nią 
powiązanej obrony przeciwpożarowej zakładu, które wraz z przedłużają- 
cą się wojną zaczęły nabierać coraz większego znaczenia. Poczynania 
w tym kierunku rozpoczęto od wydzielenia w każdym budynku osobne- 
go miejsca, gdzie zgromadzono podstawowy sprzęt gaśniczy: skrzynie 
z piaskiem, gaśnice wodne (obsługiwane przez dwóch ludzi: jeden pom- 
pował, drugi operował wężem z prądnicą), łopaty, bosaki, haki, liny i heł- 
my. Pracownicy zostali jedynie wstępnie poinstruowani o działaniu urzą- 
dzeń i technice gaszenia 71 . W zakładzie nie było własnego oddziału straży 
pożarnej, wobec tego w wypadku pożaru zawiadamiano straż zawodową 
i w ramach możliwości przystępowano do walki z żywiołem. 
Przynajmniej od końca 1941 r. w fabryce działał już oddział obrony prze- 
ciwlotniczej (Brandwache - straż ogniowa) 72. Do służby powołani zostali 
wszyscy pracownicy, zarówno Niemcy, jak i Polacy; ich głównym zadaniem 
było pełnienie okresowych nocnych dyżurów w fabryce. Odbywały się 
one niezależnie od harmonogramu pracy i bynajmniej nie zwalniały z obo- 
wiązku zgłoszenia się na swojej zmianie. Każdorazowo oddział Brandwa- 


- 344-
>>>
che liczył trzy osoby, które przebywały w pomieszczeniu kotłowni pod bu- 
dynkiem administracyjnym (ryc. 12)73, gdzie znajdował się telefon i prycze 
z siennikami. Jeśli warunki na to pozwalały, dyżurni mieli prawo do snu 74 . 
W zakres ich obowiązków nie wchodziło patrolowanie terenu zakładu; tym 
zajmowali się w dalszym ciągu stróże. W przypadku ogłoszenia stanu przeda- 
larmowego obowiązkiem dyżurujących było powiadomienie właściciela, 
a następnie wyniesienie na podwórko ciężkiego sprzętu strażackiego. W tym 
czasie powinni stawić się w zakładzie pozostali pracownic y 75. 
Prezentowany artykuł oraz dokumentacja z badań archeologicznych sta- 
nowią jedyny ślad po schronie w fabryce F. Eberhardt. Należy żałować, że 
tym ciekawym zabytkiem sztuki fortyfikacyjnej nie zainteresowały się kom- 
petentne instytucje muzealne, w wyniku czego został on wywieziony z zakła- 
du, a następnie złomowany. Na rozpoznanie, inwentaryzację i naukowe opra- 
cowanie dalej czekają liczne schrony przeciwlotnicze, poczynając od polskich 
ukryć (rowów) z okresu kampanii obronnej 1939 r., kończąc na pokaźnej 
liczebnie i wewnętrznie zróżnicowanej grupie schronów niemieckich. Wo- 
bec niewielkiej ilości źródeł pisanych jak również permanentnie zmniejszają- 
cej się liczbie świadków, coraz większego znaczenia w suponowanych pra- 
cach będą nabierały metody archeologiczne. Prawidłowo przeprowadzone 
i zinterpretowane badania wykopaliskowe pozwolą zweryfikować lokalizację 
obiektu oraz określić szereg istotnych kwestii, takich jak chronologia, kon- 
strukcja, sposób budowy, użytkowania, maskowania itd. 76 Kolejne, podobne 
opracowania, prezentujące poszczególne kategorie schronów bądź ukryć prze- 
ciwlotniczych, będą stanowiły niewątpliwie wartościowy przyczynek do stu- 
diów nad obronnością Bydgoszczy w latach II wojny światowej. 


l Na pierwszy plan wybija się opracowanie J. Raszewskiego, Pamiętnik gapia. Bydgoszcz, jakq 
pamiętam z lat 1930-1945. Bydgoszcz 1994. Z pozostałych: J. Sulima-Kamiński. Most Królowej 
Jadwigi, t. II, Bydgoszcz 1986; J. Sawicki. Przypisy do pamiętnika gapia. Gdańsk 1994. Woje- 
wódzka i Miejska Biblioteka Publiczna w Bydgoszczy (dalej cytuję WMBP). Czytelnia Regionalna. 
sygn. Fby 354a. 
2 Badania. o charakterze nadzoru archeologicznego nad rozbiórką fabryki i budową w tym miejscu 
nowego budynku mieszkalnego. prowadziła Pani Beata Swiątkiewicz-Siekierska przy współudziale 
autora artykułu. 


- 345 -
>>>
3 Chciałbym podziękować byłym pracownikom zakładu, Panom: Janowi Młyńskiemu, Edwardowi 
Kothowi i Stanisławowi Brzezińskiemu. Bez ich współpracy i życzliwej pomocy zredagowanie 
niniejszego szkicu byłoby niemożliwe. Za cenne wskazówki dotyczące niemieckiej czynnej i bier- 
nej obrony przeciwlotniczej jak również pomoc w kwerendzie archiwalnej serdecznie dziękuję 
Panu Rajmundowi Kubackiemu. Podziękowania składam spadkobiercy zakładów Eberhardt - fir- 
mie Ibis Sp. z 0.0. z Szubina - za udostępnienie Kroniki Bydgoskiej Fabryki Maszyn i Urządzeń 
Przemysłu Spożywczego w Bydgoszczy. 
4 Industrie und Gewerbe in Bromberg, Bromberg 1907. s. 127; K. Wajda, Przemiany terytorialne 
i ludnośdowe w latach 1850-1914 (w:] Historia Bydgoszczy, t. l, do roku 1920, red. M. Biskup. 
Warszawa-Poznań, s. 217. Inaczej na problem początków zakładu zapatrywało się jego kierow- 
nictwo. które w 1936 r. nad bramą wjazdową umieściło tablicę, obwieszczającą 100-lecie fabryki! 
Potwierdza to fotografia zamieszczona w Kronice Bydgoskiej Fabryki Maszyn i Urządzeń Prze- 
mysłu Spożywczego w Bydgoszczy, opr. H. Zieliński, E. Koth. Bydgoszcz 1967, rękopis w firmie 
Ibis w Szubinie, s. 8. 
s Industrie.... s. 127. 
6 W. Siwiak, Historia jednej fabryki, ..Bydgoski Informator Kulturalny'., marzec 2003, s. 59. 
7 Industrie.... s. 128; Kronika Bydgoskiej.... s. 2; R. Giedrojć, Gorszy rodzaj człowieka. ..Fakty'., Ty- 
godnik Społeczno-Kulturalny, nr 26, 1986, s. l, 4. 14. 
8 W. Siwiak. Historia.... s. 59. 
9 Kronika Bydgoskiej..., s. 2. 
10 Ibidem, s. 3. 
11 Ibidem, s. 3. 
12 Bydgoska Fabryka Maszyn i Kotłów Parowych Fritz Eberhardt w Bydgoszczy. Bromberger 
Maschinen und Dampfkesselfabrik Fritz Eberhard in Bromberg. 1915-1939, Inwentarz, 
opr. M. Kucharski. Archiwum Państwowe w Bydgoszczy (dalej APB), nr 639. 
13 APB, Akta Budowlane, nr 6958. 
14 Bydgoska Fabryka Maszyn i Kotłów Parowych Fritz Eberhardt w Bydgoszczy. APB, sygn. 639/21; 
Jednodniówka z okazji SD-lecia Wielkiej Socjalistycznej Rewolucji Październikowej oraz otwar- 
cia nowego zakładu - zakończenia I etapu budowy i 120 rocznicy istnienia Bydgoskiej Fabryki 
Maszyn i Urządzeń Przemysłu Spożywczego "Spornasz", Bydgoszcz 1967, s. 3. 
IS Dla przykładu. pod koniec 1938 r. zakłady zatrudniały 18 pracowników umysłowych i 105 fizycz- 
nych - Bydgoska Fabryka Maszyn i Kotłów Parowych Fritz Eberhardt w Bydgoszczy. APB. sygn. 
639/26. 
16 Zebranie organizacyjne odbyło się 7.12.1938 r. w restauracji "Pod Lwem'.. Prezesem koła został 
A. Swiątkowski, wiceprezesem B. Gockowiak - Bydgoska Fabryka Maszyn i Kotłów Parowych 
Fritz Eberhardt w Bydgoszczy, APB, sygn. 639/26, 639/27. 
17 28.12.1938 r. koło LOPP liczyło 94 członków rzeczywistych i 25 popierających - Bydgoska Fabry- 
ka Maszyn i Kotłów Parowych Fritz Eberhardt w Bydgoszczy, APB, sygn. 639/26. Członek rzeczy- 
wisty płacił składkę miesięczną w wysokości SD groszy, popierający w wysokości 10 groszy, przy 
czym pozbawiony był biernego i czynnego prawa wyborczego do władz statutowych jak również 
szeregu ulg i możliwości korzystania z infrastruktury lotniczej - Statut Ligi Obrony Powietrznej i 
Przeciwgazowej (LOPP), Warszawa 1934, s. 8. 
18 W lipcu 1939 r. koło liczyło 96 członków rzeczywistych i 30 popierających - Bydgoska Fabryka 
Maszyn i Kotłów Parowych Fritz Eberhardt w Bydgoszczy, APB. sygn. 639/26. 
19 Bydgoska Fabryka Maszyn i Kotłów Parowych Fritz Eberhardt w Bydgoszczy. APB, sygn. 639/26. 
639/27. 
20 Tymczasowe wytyczne dla straży zakładów przemysłowych - Bydgoska Fabryka Maszyn i Ko- 
tłów Parowych Fritz Eberhardt w Bydgoszczy, APB, sygn. 639/26; Regulamin dla straży przy 
firmie F. Eberhardt Sp. z o. o. w Bydgoszczy - Bydgoska Fabryka Maszyn i Kotłów Parowych Fritz 
Eberhardt w Bydgoszczy, APB. sygn. 639/26. 
21 Bydgoska Fabryka Maszyn i Kotłów Parowych Fritz Eberhardt w Bydgoszczy, APB, sygn. 639/21. 
22 Jan Młyński, Bydgoszcz. relacja w zbiorach autora. Swiadek pracował w zakładzie od lipca 1941 r. 
do końca wojny. 
23 Przepierzenie użytkowano do końca lat 60. XX w. - Ważne odlewy, ale i ludzie. Trwała prowizor- 
ka, ,.Gazeta Pomorska'., 1971, nr 277, s. 4; Edward Koth, Bydgoszcz. relacja w zbiorach autora. 


-346-
>>>
41 


24 Kronika Bydgoskiej.... s. 4. 
Bydgoska Fabryka Maszyn i Kotłów Parowych Fritz Eberhardt w Bydgoszczy, APB, sygn. 639/21. 
26 Jan Młyński. Bydgoszcz. relacja w zbiorach autora. Swiadek był tokarzem, pracującym w dziale 
mechanicznym. 
27 Ibidem. 
28 Jednodniówka.... s. 3; Kronika Bydgoska..., s. 6; W. Lesiewski. Stam fabryka w nowych mumch. 
..Gazeta Pomorska". 20.08.1986. nr 193, s. 3; W. Siwiak, Historia.... s. 59. 
29 J. Raszewski. Pamiętnik.... s. 236. 
30 Poszczególne okresy obowiązywania zaciemnienia szczegółowo omawia J. Raszewski, 
Pamiętnik..., s. 416-418. ..Deutsche Rundschau" podawała każdorazowo z minutową dokładnością 
godziny zaciemnienia. 
Bateria rozlokowana została naprzeciw obecnego domu parafialnego parafii p. w. Chrystusa Króla, 
przy ulicy Lotników l - Rajmund Kubacki, Bydgoszcz, relacja w zbiorach autora. 
32 M. Rogalski. M. Zaborowski, Fortyfikacja wczomj i dziś, Warszawa 1978, s. 357. Zdecydowana 
zmiana w wojnie lotniczej na Zachodzie nastąpiła z chwilą objęcia w lutym 1942 r. stanowiska 
Dowódcy Lotnictwa Bombowego RAF przez gen. A. Harrisa (nazywanego przez prasę "Bombo- 
wiec Harris.'). Zapoczątkował on technikę nocnych. niszczycielskich nalotów na niemieckie mia- 
sta. Pierwszym celem stała się Lubeka, zbombardowana w nocy z 28 na 29 marca 1942 r.. później 
atakowano Rostock, wreszcie nocą z 30 na 31 maja Kolonię. Tu nastąpił już wyraźny skok ilościo- 
wy, nalotu dokonało bowiem 1047 samolotów, które zrzuciły 1455 ton bomb. W sierpniu 1942 r. 
do działań włączyło się lotnictwo amerykańskie, operujące z baz na Wyspach Brytyjskich. W prze- 
ciwieństwIe do RAF, Amerykanie operowali w dzień, preferując loty w potężnych, zwartych for- 
macjach boksów bojowych (combat box). umożliwiających im obronę przed myśliwcami. Odtąd 
ofensywa bombowa na niemieckie miasta realizowana była, ze zmiennym natężeniem, do kwiet- 
nia 1945 r. - M. Rogalski. M. Zaborowski, Fortyfikacja.... s. 323-331; II wojna światowa, 
Wojna nad Europą, red. R.H. Bailey, Warszawa 2000, s. 50-105. 
33 J. Raszewski, Pamiętnik.... s. 214. 
34 K. Bieniecki, Lotnicze wsparcie Armii Krajowej, Kraków 1994, s. 30. 38, 41, 95. szkic Nr S; 
J. Raszewski. Pamiętnik..., s. 439. 
35 Historia Wielkiej Wojny Narodowej Zwiqzku Radzieckiego. 1941-1945, t. 3, Zasadniczy zwrot 
w przebiegu działań w przebiegu wielkiej wojny narodowej (listopad 1942 - grudzień 1943), 
red. P. N. Pospiełow. Warszawa 1965, s. 480. 
36 Niemcy określali te poczynania jako loty nękające (Sti5rfliige) - ..Deutsche Rundschau.', 16.04.1943. 
nr 90, s. 3. 
37 Historia Wielkiej..., s. 480. W pracy podano łączną liczbę ponad tysiąca lotów bojowych, uwzględ- 
niając jednak wybitnie propagandowy charakter źródła, należy ją znacznie skorygować. 
38 ..Deutsche Rundschau". 16.04.1943, nr 90, s. 3; J. Sulima-Kamiński, Most.... t. Ił, s. 220-221; 
J. Raszewski. Pamiętnik.... s. 214, 237. Z całą pewnością bomby zrzucił jeden samolot. Niemcy 
ogłosili, że była to maszyna angielska. wszystko wskazuje jednak na samolot radziecki. Około 
północy linią kolejową przy ulicy Grunwaldzkiej przejeżdżał planowy pociąg pasażerski relacji 
Bydgoszcz - Nakło. Jest prawdopodobne, że załoga samolotu zabłądziła, a widząc pod sobą arte- 
rię kolejową z poruszającym się pociągiem postanowiła skorzystać z nadarzającej się okazji i zrzu- 
ciła swój śmiercionośny ładunek. Bydgoszcz, jako ważny węzeł transportowy. mogła być rów- 
nież celem zapasowym. przeznaczonym do zbombardowania w przypadku nieosiągnięcia celu 
głównego. Należy dodać, że tej nocy żaden z alianckich samolotów nie operował nad obszarem 
Polski; wszystkie zaangażowane były do akcji nad zachodnią Francją. Za cenne informacje doty- 
czące technicznej strony działania radzieckiego i alianckiego lotnictwa serdecznie dziękuję Panu 
Arkadiuszowi Kalińskiemu z Pomorskiego Muzeum Wojskowego w Bydgoszczy. 
39 Rajmund Kubacki. Bydgoszcz. relacja w zbiorach autora. 
40 ..Deutsche Rundschau", 16.04.1943, nr 90. s. 3. 
Uroczystości pogrzebowe odbyły się 17.04.1943 r. na Nowym Rynku. Zmarłych żegnano z peł- 
nym ceremoniałem - cztery trumny nakryte były flagami ze swastyką, ze specjalnego podium 
przemówienia wygłosili kreisleiter Rampf i prezydent miasta Emst. Nie obyło się bez odśpiewa- 
nia patriotycznych pieśni. z nieodłącznym w takich wypadkach ,.lch hatt' einen Kameraden" 
(Miałem przyjaciela) - .,Deutsche Rundschau", 19.04.1943, nr 92, s. 3. 


31 


25 


-347-
>>>
42 Powyższa klasyfikacja żadną miarą nie wyczerpuje tematu i może być uważana jedynie za wstęp- 
ną próbę usystematyzowania analizowanego zbioru. Przyszłe prace terenowe z pewnością po- 
szerzą zarówno ilość schronów. jak i różnorodność ich typów. Autor będzie wdzięczny za wszel- 
kie informacje dotyczące lokalizacji i konstrukcji innych obiektów, w tym również planowanych 
bądź nieukończonych. 
43 System taki funkcjonował np. na ulicy Racławickiej. gdzie połączone były z sobą piwnice domów 
nr 8. 6 i 4 - Edward Koth. Bydgoszcz. relacja w zbiorach autora; oraz Wyczółkowskiego 12-14, 
gdzie ślady przejścia widoczne były jeszcze długo po zakończeniu wojny. 
44 J. Raszewski, Pamiętnik.... s. 236,418. 
45 Analogiczne schrony znajdowały się również na terenie MUNY - Rajmund Kubacki. Bydgoszcz, 
relacja w zbiorach autora. 
46 Łamany narys zmniejsza prawdopodobieństwo zniszczenia schronu jedną serią bomb oraz sku- 
tecznie wytłumia siłę fali uderzeniowej. 
47 Dokładniejszych danych dotyczących ich konstrukcji dostarczą planowane przez autora badania 
archeologiczne. 
48 Do prac zaangażowanych było przymusowo około 30 Polaków. Kopano w niedzielę, w ramach 
tzw. Strafarbeit (pracy karnej) - Jan Młyński. Bydgoszcz, relacja w zbiorach autora. 
49 B. Wróbel. Niemieckie schrony przedwlotnicze. "Eksplorator". nr 11, 2003. s. 11. 17-24. 
50 Za informacje dotyczące schronów typu Stollen serdecznie dziękuję Panu Jarosławowi Butkiewi- 
czowi z Bydgoskiego Stowarzyszenia Miłośników Zabytków ..Bunkier". Fotografie wnętrza schronu 
z ulicy Toruńskiej publikowane są w reportażu W. Mąki. Odkryć tunel. .,Gazeta Pomorska". 
17.05.2004, s. 15. 
Z. Gruszka. Tabliczki z DYNAMIT AG vorm. ALFRED NOBEL & CO BROMBERG, Bydgoszcz 2000. 
52 T. Brukwicki ..Alojzy.'. Przyczynki do dziejów Inspektoratu ZWZ - AK w Bydgoszczy. Samodzielna 
placówka ZWZ - AK w Zakładzie Amunicyjnym Lotnictwa (Luftamunitionsanstalt - Bromberg) 
Bydgoszcz - Osowa Góra w latach 1941-1945, maszynopis w zbiorach Pomorskiego Muzeum 
wojskowego w Bydgoszczy. sygn. Bj30-89; J. Raszewski. Pamiętnik..., s. 203-205. 
53 Zbliżone schrony znajdują się w wielu miejscach w Polsce, por. J. Panufnik jr, Dynamit A.-G.. 
Materiał na IV ogólnopolską sesję naukowo-konserwatorską .,Fortyfikacje na Ziemi Lubuskiej" 
zorganizowanej przez Towarzystwo Przyjaciół Fortyfikacji. Zielona Góra 1998. s. 15-23; T. Klo- 
se. A. Bryś. Schrony obserwacyjne i przedwlotnicze na Górnym Śląsku. "Forteca", nr 12.2003, 
s. 56-59. 
54 Te ostatnie budowała w 1943 r. prywatna firma Fritza Patzwalda - Rajmund Kubacki. Bydgoszcz, 
relacja w zbiorach autora. Dom i schron Sonnenbergów już nie istnieją. 
55 J. Raszewski. Pamiętnik.... s. 236. 
56 Schrony takie znajdowały się między innymi na terenie DAG - Fabrik Bromberg (Zachem). Jeden 
z nich stoi tam do dzisiaj, drugi eksponowany jest w Pomorskim Muzeum Wojskowym w Byd- 
goszczy. Podobne obiekty występują masowo w całej zachodniej Polsce. por. T. Klose. A. Bryś. 
Schrony..... s. 50-SS. 
57 J. Raszewski. Pamiętnik.... s. 236. Jeden ze zbiorników stał na placu Piastowskim. drugi przy 
skrzyżowaniu Sniadeckich i Gdańskiej - Rajmund Kubacki. Bydgoszcz. relacja w zbiorach 
autora. 
58 J. Raszewski. Pamiętnik.... s. 236. 
59 Według polskiej klasyfikacji z 1939 r., schrony te należą do najniższej. IV grupy. zapewniającej 
wytrzymałość przeciwpodmuchową i przeciwodłamkową - M. Rogalski. M. Zaborowski, Fortyfi- 
kacja.... s. 356. Według niemieckich norm. nie mieszczą się nawet w niższej klasie odporności 
..D" - J. Panufnik jr. Dynamit.... s. 16. przyp. 17. 
60 Chciałbym serdecznie podziękować Panu M. Oczkowskiemu. właścicielowi firmy "Grosz.' z Za- 
lesia. gm. Szubin, za cenne informacje dotyczące konstrukcji i wykorzystania gorzelnianych ko- 
tłów parowych. Bardzo zbliżony kocioł parowy z Zalesia. wykorzystywany obecnie jako zbiornik 
na wywar gorzelniany. ma wymiary 7.3 x 1.6 m. Obydwa końce są dosztukowane, stąd pierwotna 
długość musiała być nieco większa. Sposób nitowania i rozmiary nitów są prawie identyczne. Na 
kotle nie zachowała się, niestety. tabliczka znamionowa. co uniemożliwia określenie producenta. 
Analogiczny kocioł jak w Zalesiu znajduje się również w zabytkowej gorzelni w Dobieszewie 
(gm. Kcynia). 


51 


-348-
>>>
61 Stanisław Brzeziński, Bydgoszcz, relacja w zbiorach autora. 
62 W. Lenkiewicz, Zarys budownictwa ogólnego, Warszawa 1968. s. 163. 
63 Niemieckie metalowe, gazoszczelne drzwi przeznaczone dla schronów przeciwlotniczych. 
spełniające normę DIN 4104, miały wymiary 1,75 x 0.75 m-B. Wróbel, Niemieckie.... s. 15. 
M Stanisław Brzeziński, Bydgoszcz. relacja w zbiorach autora. 
65 M. Rogalski, M. Zaborowski, Fortyfikacja..., s. 361. 
66 Określenie dokładnej daty. z powodu braku źródeł pisanych, jest obecnie niemożliwe. Przedsta- 
wiona chronologia opiera się na przesł2nkach pośrednich: dolną granicę wyznacza ostatni za- 
chowany dokument z Akt Budowlanych zakładu. datowany na 7.07.1943 r. Jest to projekt przebu- 
dowy szaletu zakładowego (APB, AB. nr 6959). Możemy stąd mniemać, że dużo większe przed- 
sięwzięcie, jakim była niewątpliwie budowa schronu, zostałoby przed tą datą odnotowane. Gór- 
ną granicę wyznacza operacja Frantic 7 z 18.09.1944 r.. w trakcie której schron był już ukończony 
i wykorzystany. 
67 J. Nowicki, Frantic 7 - nieznane {akty, "Lotnictwo. Aviaton International.', 1993, nr 13. s. 36; 
J. Shiller, Dziesięciu z Latajqcej Fortecy. "Lotnictwo. Aviaton International"'. 1994, nr 14. s. 29-33; 
K. Bieniecki. Lotnicze.... s. 303-308, 553-556; J. Boć, Amerykańskie wsparcie Powstania 
Warszawskiego. "Skrzydlata Polska", 2001, nr 9, s. 55-58. 
68 Jan Młyński, Bydgoszcz, relacja w zbiorach autora. Godzinę przelotu potwierdza R. Kubacki, 
Bydgoszcz, relacja w zbiorach autora. Nad Toruniem amerykańskie samoloty operowały o 11.45 
-J. Nowicki. Frantic Z.., s. 36. Przy prędkości 300 km/h wyprawa potrzebowała około 10 min. na 
pokonanie dystansu między Bydgoszczą a Toruniem (odległość między miastami wynosi 50 km), 
co potwierdza relacje świadków. 
69 W operacji brało udział 110 bombowców B17, osłanianych przez 150 myśliwców North American 
P-SI Mustang. 64 myśliwce osłaniały formację w ciągu całego przelotu, pozostałe towarzyszyły 
jej na wydzielonych odcinkach. Lot odbywał się na wysokości około 4600 m-J. Shiller, Dziesię- 
au..., s. 30. Bombowce podzielone były na trzy grupy, wszystkie uformowane w szyku combat 
box. Jako pierwsza leciała grupa 36 maszyn z 95 Grupy Bombowej, za nią, w odległości około 10 
km, grupa 38 maszyn z 100 Grupy Bombowej, wreszcie na końcu. w podobnej odległości, zespół 
36 samolotów z 390 Grupy Bombowej - K. Bieniecki. Lotnicze..., s. 303; J. Boć, Amerykańskie.... 
s. 56. Jak relacjonują świadkowie, amerykańska formacja była widoczna w: Zakładach Napraw- 
czych Taboru Kolejowego - R. Kubacki, Bydgoszcz, relacja w zbiorach autora; Fabryce F. Eber- 
hardt przy Św. Trójcy - Jan Młyński, Bydgoszcz, relacja w zbiorach autora; firmie ..Witte - Ra- 
dziński" na Gdańskiej 112 - Edward Koth. Bydgoszcz, relacja w zbiorach autora oraz oddziale 
..Lukullusa'. na Garbarach - J. Raszewski, Pamiętnik.... s. 214. Autor prosi o kontakt wszystkie 
osoby mogące udzielić dodatkowych informacji na ten temat. 
70 Edward Koth. Bydgoszcz, relacja w zbiorach autora. Wskazują na to również napisy umieszczo- 
ne na ścianach kotła: benzyna, nafta, olej itd. 
71 Ibidem. W firmie" Witte - Radziński"' na Gdańskiej 112 pracownicy również przeszli jedynie 
wstępne przeszkolenie. Inaczej było w oddziale ..Lukullusa", gdzie kilku wysłano na kurs do 
zawodowej straży pożarnej - J. Raszewski. Pamiętnik..., s. 236-237. 
n Jan Młyński, Bydgoszcz, relacja w zbiorach autora. 
73 W firmie "Witte - Radziński", w ramach BrandWll£he, każdej nocy dyzurowało dwóch pracowni- 
ków - Edward Koth, Bydgoszcz, relacja w zbiorach autora. 
74 Jedni spali, inni oddawali się w tym czasie namiętnej grze w karty, co barwnie opisuje J. Raszew- 
ski, Pamiętnik.... s. 237. 
75 Ibidem.... s. 236. Jan Młyński. Bydgoszcz, relacja w zbiorach autora. 
76 Badania autora na polskich pozycjach obronnych z 1939 r. w Dobieszewie i Kruszynie całkowicie 
potwierdziły zasadność stosowania metodologii archeologicznej na obiektach dwudziestowiecz- 
nych. Prace dostarczyły ogromnej liczby wartościowych informacji, niemożliwych do pozyska- 
nia na drodze analizy źródeł historycznych (materiałów pisanych, relacji, zdjęć. planów). 


- 349-
>>>
Alicja Paczoska 


"Bydgoska Obrona Narodu Polskiego" 
(1946-1947) 


Po zakończeniu II wojny światowej zasadniczą rolę w kształtowaniu 
świadomości młodego pokolenia wyznaczono organizacjom młodzieżo- 
wym, do których przynależność zaczęto z czasem traktować jako patrio- 
tyczny obowiązek. Nowy system wychowawczy miał przygotować mło- 
dzież do pełnej akceptacji istniejącej rzeczywistości politycznej oraz za- 
chęcać do przekształcania stosunków społecznych w kierunku zgodnym 
z celami wyznaczonymi przez partię. Poprzez wpajanie młodym ludziom 
ideologii komunistycznej w szkole, zjednoczenie ruchu młodzieżowego 
pod przewodnictwem ZMP oraz rozbudowanie sieci tajnych współpracow- 
ników władza ludowa starała się nie dopuścić do tworzenia zorganizowa- 
nego oporu. Wszystkie te działania, realizowane w atmosferze ideologicz- 
nej presji i nachalnej propagandy, nie przyniosły spodziewanych efektów. 
Narzucenie Polsce systemu komunistycznego, obecność Armii Czerwo- 
nej i rozczarowanie powojenną rzeczywistością musiało prowadzić do róż- 
nych form oporu społecznego młodego pokolenia. 
Niezadowolenie środowisk młodzieżowych z panujących stosunków 
społeczno-politycznych przyjmowało różne formy, poczynając od bier- 
nego oporu, poprzez świadome sabotowanie niektórych działań władz, 
a na zakładaniu nielegalnych związków kończąc. Członkowie tajnych 
organizacji próbowali walczyć z rzeczywistością polityczną na miarę 
swoich możliwości, często nieporadnie. Zrywali więc plakaty propagan- 
dowe i rozwieszali własne, rozpowszechniali wykonane przez siebie 
ulotki, słuchali zagranicznych rozgłośni radiowych, czasami również 
gromadzili broń. Mimo że tego typu działalność, nierzadko traktowana 
przez samą młodzież jako zabawa w konspirację, nie mogła stanowić 
zagrożenia dla państwa i ustroju, to wiązała się z nadzwyczaj surowymi 
represjami. 


-350-
>>>
Przykładem buntu wobec narzuconego przez państwo wojenno-ko- 
szarowego systemu organizacji całego społeczeństwa była działalność 
kilkunastoletnich chłopaków z Bydgoszczy. Przywódcą powołanej przez 
nich organizacji był Jerzy Cieślewicz ps. "Jerry", syn Alojzego i Eufrozy- 
dy zd. Żekowicz. Urodził się 20 grudnia 1930 r. w Bydgoszczy. Do 1939 r. 
był na utrzymaniu rodziców i uczęszczał do szkoły podstawowej. Wokre- 
sie okupacji uczył się w szkole niemieckiej. Po wyzwoleniu rozpoczął 
naukę w charakterze ucznia ślusarskiego w Zakładach Naprawczych Ta- 
boru Kolejowego w Bydgoszczy, którą kontynuował do czasu aresztowa- 
nia w dniu 26 lutego 1949 r. Gdy zainteresował się nim Urząd Bezpie- 
czeństwa, był uczniem szkoły zawodowej i miał 19 lat. W wyniku pro- 
wadzonego przez Wojewódzki Urząd Bezpieczeństwa w Bydgoszczy (da- 
lej WUBP) śledztwa Cieślewicz przyznał się do działalności w nielegal- 
nej organizacji młodzieżowej, której celem było redagowanie i kolporto- 
wanie ulotek o treści antykomunistycznej, gromadzenie broni i materia- 
łów wybuchowych.] 


Powstanie i działalność "Bydgoskiej Obrony" 


Początki działalności małej nielegalnej grupy, rekrutującej się 
z uczniów szkół średnich i zawodowych, sięgają wiosny 1946 r. W tym 
czasie Cieślewicz przypadkowo zauważył na płocie przy ulicy Kozie- 
tulskiego ulotkę o treści antykomunistycznej. To zainspirowało go, aby 
wykonać podobną ulotkę. Odręcznie napisał na kartce papieru hasło 
o treści: "Precz z PPR. Niech żyje Generał Anders!", a następnie przy- 
kleił ją przy skrzyżowaniu ulic Chodkiewicza i Cichej. Potem przygo- 
tował z szarego papieru dwie podobne ulotki i pokazał je swoim kolegom. 
Oni poparli jego akcję i zaczęli mu pomagać w redagowaniu i w kolpor- 
tażu. Jesienią 1946 r. Jerzy Cieślewicz, Stanisław Idziński, Marian No- 
wicki zredagowali kilka ulotek o treści "Precz z PPR i PPS. Niech żyje 
Mikołajczyk!"; "Precz z komunistami. Niech żyje AK i NSZ". Ulotki te 
zostały rozkolportowane na ulicach Chodkiewicza, Głowackiego, Ste- 
powej i Cichej. 
Miejsce chłopcy wybrali celowo, ponieważ tam znajdował się gmach 
PPR i WUBP, a oni chcieli pokazać władzy, że się jej nie boją. Potem do 
akcji ulotkowej dołączył jeszcze Lucjan Jabłoński i Maurycy Kociński. 


-351 -
>>>
Ulotki o podobnej treści rozwieszali na ścianach budynków i drzewach 
w dzielnicy Bielawki. Cała piątka chciała w ten sposób wyrazić sprzeciw 
wobec propagandy PPR. Z czasem grupa ta przyjęła nazwę "Bydgoska 
Obrona Narodu Polskiego". Nadali sobie pseudonimy i złożyli przysięgę 
wierności organizacji i posłuszeństwa Cieślewiczowi, który w tym cza- 
sie był komendantem grupy. Na jednym ze spotkań w styczniu 1947 r. 
chłopcy postanowili zerwać z gmachu Miejskiego Komitetu PPR tablicę 
z napisem Bydgoszcz-Wschód. W wykonaniu tego zadania w późnych 
godzinach wieczornych brał udział Cieślewicz z Nowickim. Gdy wywie- 
szono nowy szyld, próbowali zniszczyć go ponownie, ale tym razem już 
im się nie udało, gdyż tablica była zbyt mocno przytwierdzona. 2 
Trudna do jednoznacznego określenia jest data likwidacji "Bydgoskiej 
Obrony". W czasie rozprawy głównej M. Nowicki przyznał, że należał 
do "Bydgoskiej Obrony Narodu Polskiego", ale tylko do lutego 1947 r. 
Jabłoński również na początku 1947 r. wycofał się z organizacji, ponie- 
waż jako ochotnik wyjechał na pół roku odbudowywać stolicę Polski. Po 
powrocie stamtąd w listopadzie 1947 r. doszło do konfliktu z Cieślewiczem. 
Wobec tego już nie wznowiono działalności, a organizacja rozpadła się. Także 
St. Idziński w lutym 1947 r. złamał nogę na lodowisku i przechodził długą 
rekonwalescencję. Z tego powodu z kolegami już się nie spotykał. Podsu- 
mowując zeznania poszczególnych członków, można przyjąć, że orga- 
nizacja przestała działać w lutym 1947 r., ale UB nie przyjął tego do wia- 
domości i w akcie oskarżenia jako datę końcową działalności grupy przy- 
jęto listopad 1947 r., kiedy chłopcy spalili dokumentację organizacji (kwe- 
stionariusze, ulotki).3 


Śledztwo w Urzędzie Bezpieczeństwa 


Na początku 1949 r. Wydział III WUBP w Bydgoszczy prowadził do- 
chodzenie przeciwko nielegalnej organizacji "Polska Młodzież Katolicka". 4 
W czasie prowadzonego śledztwa ustalono, że Teodor Ratajczyk z Byd- 
goszczy, podejrzany o posiadanie aparatu nadawczo-odbiorczego, po- 
siada kontakt z członkiem innej nielegalnej organizacji, Jerzym Kluc- 
kem. Po uzyskaniu tej informacji funkcjonariusze Wydziału III WUBP 
w Bydgoszczy zainteresowali się tą osobą, przeprowadzili obserwację 
i wywiady. Gdy podejrzenia się potwierdziły, aresztowano go. Kluck w czasie 


- 352 -
>>>
przesłuchania przyznał się, że od września ubiegłego roku należy do 
organizacji. Od razu przystąpiono do likwidacji grupy i 26 lutego 1949 r. 
zatrzymano jego kolegów: Jerzego Cieślewicza, Zenona Berestko, Hen- 
ryka Olszewskiego, Henryka Lewandowskiego. W trakcie dochodzenia 
funkcjonariusze UB doszli do wniosku, że ostatni z wymienionych nie 
był członkiem grupy, lecz tylko jej pomocnikiem. Obawiał się konse- 
kwencji ewentualnej wsypy, dlatego zgodził się tylko na dostarczenie 
kolegom materiałów wybuchowych z fabryki prochu w Łęgnowie. Prze- 
kazany Cieślewiczowi materiał (1,5 kg trotylu i 0,5 kg prochu) miał słu- 
żyć do akcji dywersyjnej. Prokurator Wojskowej Prokuratury Rejonowej 
[dalej WPR] w Bydgoszczy, mjr Załęski, nakazał na czas prowadzonego 
śledztwa umieszczenie całej piątki podejrzanych w więzieniu przy Wa- 
łach Jagiellońskich. s O dalszych losach aresztowanych nie powiadamiano 
nawet najbliższej rodziny. Dnia l marca 1949 r. matka Cieślewicza zwróciła 
się do WPR o pomoc w ustaleniu miejsca przebywania swojego syna, o któ- 
rym od kilku dni wiedziała tylko tyle, że został zatrzymany przez UB. Dnia 
23 kwietnia pięciu aresztowanych przewieziono do Wojewódzkiego Wię- 
zienia Karno-Śledczego w Bydgoszczy. 6 
W toku przeprowadzonego śledztwa ustalono, że organizację o cha- 
rakterze narodowym, nawiązującą do tradycji Narodowych Sił Zbroj- 
nych, założyło trzech kolegów, którzy znali się ze stowarzyszenia "Mi- 
licji Niepokalanej", działającej przy kościele 00. Jezuitów w Bydgosz- 
czy. Pomysł utworzenia grupy wyszedł od Henryka Olszewskiego, któ- 
ry należał wcześniej do organizacji o zabarwieniu akowskim na tere- 
nie Świecia, dowodzonej przez Kazimierza Galanta. 7 Chłopcy pla- 
nowali dokonywać aktów dywersji i sabotażu na kolei, w szczegól- 
ności poprzez wysadzanie sowieckich transportów kolejowych prze- 
jeżdżających przez Bydgoszcz. Gromadzili także broń i materiały 
wybuchowe na wypadek wojny. Po jej wybuchu zamierzali włączyć 
się do walki zbrojnej ze Związkiem Radzieckim i ówczesnym rządem. 
Zostali również oskarżeni o planowanie wysadzenia szkoły Wojewódz- 
kiego Zarządu ZMP. Tak naprawdę to jeden z członków grupy miał 
taki pomysł. którego zresztą nigdy nie zrealizował, żeby podłożyć 
materiał wybuchowy pod lokal ZMP. Chciał w ten sposób przestra- 
szyć członków tej organizacji młodzieżowej, którą - jego zdaniem - nale- 
żało zwalczać. 8 


- 353-
>>>
W kwietniu 1949 r. w czasie przesłuchania przez oficera ppor. Stanisław 
Lutyńskiego Cieślewicz przyznał się również do wcześnIejszych wrogich 
wystąpień wobec systemu, a mianowicie wywieszania ulotek antykomuni- 
stycznych w okresie przed wyborami do sejmu w 1947 r. W ten sposób UB 
wykrył działalność "Bydgoskiej Obrony Narodu Polskiego". Funkcjonariu- 
sze UB, jak zawsze w przypadku dochodzenia w sprawie nieletnich, starali 
się poszukać inspiracji z zewnątrz. Zapytany wprost o motywację założenia 
organizacji, Cieślewicz w czasie przesłuchania stwierdził, że dla niego 
była to walka komunistów z Kościołem. Berestko z kolei, jako harcerz, 
stawał w opozycji do ZMP i zamierzał zwalczać tę organizację, bo nie 
podobało mu się ideologizowanie ruchu młodzieżowego. Sam też wpadł 
na pomysł, żeby poszukać w lasach na Os owej Górze (dziś dzielnica 
Bydgoszczy) materiałów wybuchowych. Wspólnie z Cieślewiczem zna- 
leźli tam kilka granatów niemieckich i sporo amunicji różnego kalibru. Ze- 
brany materiał przechowywał Cieślewicz u siebie w domu. W trakcie prze- 
prowadzonych rewizji u członków organizacji zostało zarekwirowanych: 
10 granatów, 20 spłonek do granatów, 220 sztuk amunicji różnej, cztery 
kostki trotylu, jedna świeca z prochem, jedna pięść przeciwpancerna. 9 
Po dwóch miesiącach prowadzenia śledztwa funkcjonariusz Wydzia- 
łu III WUBP chor. Edmund Napierała w podsumowaniu dotychczasowe- 
go dochodzenia pisze: "w/w organizacja żadnej strukturyorganizacyj- 
nej nie posiadała ze względu na nikły stan ilościowy członków jak rów- 
nież krótką ich działalność. Członkowie będący w tejże organizacji żad- 
nej przysięgi organizacyjnej nie składali, ani też specjalnych funkcji nie 
wyznaczono. Z dotychczasowych uzyskanych materiałów w śledztwie 
nie zdołano ustalić góry organizacji, a nawet czy takowa istnieje, ponie- 
waż członków tejże organizacji w osobach Cieślewicza Jerzego, Berest- 
ko Zenona i Olszewskiego Henryka w zeznaniach swych zapodają, iż 
organizację tę zorganizowali w trójkę przed uprzednim wysuniętym przez 
Olszewskiego Henryka projektem, który kierował się doświadczeniem z 
jego przynależności do nieleg[alnej] org[anizacji] na terenie Świecia do 
maja 1946 r. Za okres swej żywotności organizacja ta konkretnej działal- 
ności nie przejawiała za wyjątkiem zorganizowania poprzednio już za- 
podanego materiału wybuchowego, werbunku jednego członka do 
org[anizacji] i wysuniętego projektu wysadzenia budynku Wojewódzkiego 
Zarządu ZMP. Na powyższe złożyły się okoliczności stwierdzające, że 


-354-
>>>
organizacja powyższa była dopiero w stadium organizowania i rozrasta- 
nia się i magazynowania materiału wybuchowego. Dlatego też org[ani- 
zacja] ta była grupą 10kalną".1O 
Sprawa przeciwko faktycznym członkom "Bydgoskiej Obrony Naro- 
du Polskiego" toczyła się aż do lipca 1949 r. Jabłońskiego, Idzińskiego, 
Kocińskiego i Nowickiego aresztowano dopiero pod koniec kwietnia 1949 r. 
i osadzono w Więzieniu Karno-Śledczym w Bydgoszczy. Zapytany o przy- 
czyny założenia nielegalnej grupy, Marian Nowicki w czasie przesłucha- 
nia powiedział: "W początku 1946 r. wspólnie z Cieślewiczem i Idziń- 
skim zacząłem się interesować organizacjami nielegalnymi i pracą pod- 
ziemną. Czytaliśmy prasę, gazety pomorskie, w których to opisywano 
o procesach nielegalnych organizacji pod różnymi nazwami i w tym cza- 
sie przyszło nam na myśl, aby stworzyć jakąś nielegalną organizację, 
gdyż bardzo nam to imponowało. I Cieślewicz podał mnie i koledze 
Idzińskiemu Stanisławowi projekt, aby pisać antyrządowe i antypaństwo- 
we nielegalne ulotki i roznosić je po ulicach. Na w/w projekt wszyscy się 
zgodziliśmy i od tej pory rozpoczęła się moja działalność antypaństwowa". 11 
Śledztwo zamknięto 21 czerwca 1949 r. 
Mimo młodego wieku chłopcy w czasie śledztwa byli bici i zmuszani 
do zeznań. Trudno jednak doszukiwać się dowodów na ten temat w ak- 
tach śledztwa prowadzonego przez UB. Warto zacytować w tym miejscu 
jedno zdanie Cieślewicza z rozprawy głównej, które potwierdzać może 
stosowanie niedozwolonych metod śledczych. W protokole zapisano na- 
stępującą wypowiedź oskarżonego: "Treść ulotek była następująca: «Precz 
z PPR-em i PPS-em. Niech żyje generał Anders». Dalszej treści nie pa- 
miętam, bo pamięć straciłem na UB". 12 O represjach, jakim poddano 
chłopców, można by więcej napisać, gdyby udało się dotrzeć do człon- 
ków organizacji. Niestety, autorce tego tekstu nie udało się nawiązać 
kontaktu z żadnym z nich. W aktach byłej Komisji Badania Zbrodni Sta- 
linowskich zachował się protokół przesłuchania Henryka Olszewskiego 
z mdrca 1997 r., który złożył następujące zeznanie: "Gdy przebywałem 
w więzieniu zostałem przesłuchany jako świadek w sprawie dotyczącej 
Eugeniusz Omińskiego, któremu zarzucano również przynależność do 
wówczas nielegalnej organizacji. Ja już zostałem skazany przez Sąd 
Wojskowy na karę pozbawienia wolności, a sprawa p-ko Omińskiemu 
i innym toczyła się jako sprawa oddzielna. Gdy przesłuchano mnie, to 


- 355 -
>>>
przesłuchującego interesowała osoba Eugeniusza Omińskiego. Ja właśnie 
zeznawałem na okoliczność spotkania z Omińskim. Nie pamiętam. kiedy 
to przesłuchanie miało miejsce. Było to jednak w 1949 r. Nie wykluczam, 
że było to 11 czerwca 1949 r., tak jak podano w okazanym mi protokole 
(okazano k-153 akt sr 33/49). Ja nie pamiętam nazwiska funkcjonariusza 
UB, który mnie przesłuchiwał. Ten funkcjonariusz, który mnie przesłu- 
chiwał bił mnie. Mnie obecnie trudno opisać, w jaki sposób mnie bił. Bił 
mnie rękoma, miał również «szpicrutę», którą też mnie bił po całym ciele. 
Nie wiem za co mnie bił ten, który przesłuchiwał mnie jako świadka". 13 
W rozpracowaniu i likwidacji członków obu organizacji młodzieżo- 
wych wyróżnili się następujący funkcjonariusze WUBP w Bydgoszczy: chor. 
Edmund Napierała, referent Wydziału III WUBP, chor. Seweryn Doniczkow- 
ski, referent Wydziału III WUBP, chor. Edward Przybyszewski, referent 
Wydziału III WUBP oraz ppor. Stanisław LutyńskP4, oficer śledczy WUBP 
w Bydgoszczy, który osobiście przygotował akt oskarżenia. ls 


Przed Wojskowym Sądem Rejonowym w Bydgoszczy 


Cieślewicz wraz ze swymi kolegami dwukrotnie stanął przed sądem: 
w maju i w lipcu 1949 r. Na rozprawie sądowej. która odbyła się dnia 30 
maja 1949 r. przed Wojskowym Sądem Rejonowym l6 w Bydgoszczy, po- 
stawiono w stan oskarżenia pięciu członków (Cieślewicza, Berestko, Ol- 
szewskiego, Lewandowskiego i Klucka). W charakterze świadków wystą- 
pili Eugeniusz OmińskP7, Lucjan Jabłoński, Stanisław Idziński, Marian No- 
wicki, Maurycy Kociński, Eufrozyna Cieślewicz (matka Jerzego) 18. Oskar- 
żeni w czasie rozprawy twierdzili, że nie traktowali swojej działalności 
jako zorganizowanej. Dla nich była to "dziecinna zabawa", utrzymywali 
ze sobą luźny kontakt. Cieślewicz na rozprawie stwierdził, że w 194B r. 
nie tworzyli żadnej organizacji, lecz byli tylko grupą koleżeńską. W po- 
dobnym duchu wypowiedział się Berestko. Wówczas odczytano mu ze- 
znania złożone w śledztwie, z których wynikało, że wcześniej przyznał, 
że należał do nielegalnej organizacji. Po naradzie sąd ogłosił wyrok i ska- 
zał Cieślewicza na siedem lat, Berestkę i Lewandowskiego na sześć lat, 
Olszewskiego i Klucka na pięć lat pozbawienia wolności. 19 
W pierwszych dniach czerwca adwokat oskarżonych dr Longin Wałę- 
ga zwrócił się do Najwyższego Sądu Wojskowego w Warszawie ze skargą 


-356-
>>>
rewizyjną. W uzasadnieniu swoich wątpliwości wobec zapadłego wyroku 
pisze on: "Wyrok odnośnie oskarżonego Klucka Jerzego nie zawiera wyraź- 
nego uzasadnienia w kierunku przynależności jego do organizacji, a Sąd 
I Instancji wbrew okolicznościom sprawy ustala, że był członkiem organi- 
zacji. Główny oskarżony Cieślewicz, jak wynika z protokołu stwierdza, że 
«Kluck do organizacji nie należał». Oskarżony Berestko, który werbował 
Klucka stwierdza, że tenże nie wiedział o gromadzeniu broni i nie wiedział 
o zamiarach dokonania zamachu na ZMP. Sam oskarżony zaprzecza, a żeby 
należał do organizacji, a przyznaje, że wiedział o istnieniu takowej. 
Gdyby przyjąć, że oskarżony Kluck kontaktował się z oskarżonym Be- 
restko, to jednak rozmowy te nie uzasadniają jeszcze zrealizowania zamia- 
ru przystąpienia oskarżonego Klucka do istniejącej organizacji i brak jest 
podstaw faktycznych do kwalifikacji z art. B6 par. 2 KKWP, a raczej przyjąć 
należało odnośnie Klucka kwalifikację z art. BB par. l KKWP. 
II. Niezależnie od pierwszego zarzutu podnoszę odnośnie wszystkich 
oskarżonych zarzut niewspółmierności kary w stosunku do okoliczno- 
ści sprawy. Wprawdzie Sąd I Instancji wymierzył karę w dolnych grani- 
cach powołanych przepisów, uwzględniając moment, że związkowa gru- 
pa nie przejawiała żadnej działalności zewnętrznej to jednak zachodzi 
jeszcze szereg okoliczności łagodzących, które ewentualnie przemawia- 
ją za zastosowaniem art. SS paf. 1 KKWP, a to: 
l) Wszyscy oskarżeni są w młodym wieku, u których fantazja odgrywa- 
ła dużą rolę, ich zamiary nie przybrały konkretnych kształtów, lekko- 
myślność i zmienność miały dominującą rolę. Czyny ich noszą cha- 
rakter nieobliczalnej dziecinady. 
2) Wszyscy oskarżeni pochodzą z klasy robotniczej, wyrośli w trud- 
nych warunkach bytu, nie mieli odpowiedniego uświadomienia po- 
litycznego i społecznego, działając pod wpływem szeptanej propa- 
gandy wbrew własnym intencjom klasowym, znaleźli się po prze- 
ciwnej stronie. 
Z tych powodów proszę o złagodzenie kary w granicach dowolnie 
uznanych".20 Postanowieniem Najwyższego Sądu Wojskowego w War- 
szawie z dnia 19 października skargi rewizyjnej obrońców nie uwzględ- 
niono, a wyrok utrzymano w mocy.2I 
Za przynależność do "Bydgoskiej Obrony Narodu Polskiego", rozwie- 
szanie ulotek na przełomie 1946/1947 f. Wojskowy Sąd Rejonowy w Byd- 


-357-
>>>
goszczy dnia 11 lipca 1949 r. skazał Lucjana Jabłońskiego, ps. "Kostucha" 
na sześć miesięcy więzienia. Przy wymiarze kary sąd wziął pod uwagę 
młody wiek oskarżonego (13 lat), wychowywanego bez ojca oraz to, że 
sam dobrowolnie zerwał kontakt z nielegalną grupą.22 Tego samego dnia 
Wojskowy Sąd Rejonowy w Bydgoszczy wydał również wyrok w spra- 
wie przeciwko Stanisławowi Idzińskiemu, ps. "Czarny", Maurycemu Ko- 
cińskiemu, ps. "Cichy", Marianowi Nowickiemu, ps. "Śmiały", którzy od 
marca 1946 r. do listopada 1947 r. byli członkami "Bydgoskiej Obrony 
Narodu Polskiego" i skazał Nowickiego i Idzińskiego na dwa lata, Kociń- 
ski ego na 1.5 roku więzienia. Przy wymiarze kary sąd wziął pod uwagę ich 
wiek (15 lat) oraz zerwanie kontaktu z organizacją. Postanowieniem Naj- 
wyższego Sądu Wojskowego z dnia 29 listopada 1949 r. skargi rewizyjnej 
skazanych nie uwzględniono. 23 
Wojskowy sąd naj surowiej potraktował założyciela "Bydgoskiej Obro- 
ny", Cieślewicza, który do 1954 r. przebywał w zakładach karnych we 
Wronkach i w Jaworznie. Po odbyciu kary wrócił do Bydgoszczy, uzu- 
pełnił wykształcenie oraz podjął się pracy nauczyciela. Pracował w Szkole 
Podstawowej nr 1 w Bydgoszczy. Henryk Olszewski odbywał swoją karę 
w więzieniach we Wronkach, Potulicach, Strzelcach Opolskich i OWP 
w Jelczu, skąd został warunkowo zwolniony dnia l sierpnia 1953 r. W la- 
tach 70. ponownie zainteresowała się nim SB, ponieważ krytykował linię 
polityczną PZPR. Przeprowadzono z nim rozmowę profilaktyczną, po 
której zaniechał wrogiej działalności. 
Kluck 24 odbywał swoją karę w więzieniu we Wronkach, Świdnicy, 
Ośrodku Pracy w Jaroszowie na Śląsku. Wyszedł warunkowo na wol- 
ność 11 lutego 1953 r. i udał się do Krakowa. Marian Nowicki przebywał 
w więzieniu we Wronkach i wyszedł na wolność 29 kwietnia 1951 r., 
potem wyprowadził się na Śląsk i pracował w tartaku w Zabrzu. Maurycy 
Kociński odbywał swoją karę w Potulicach i we Wronkach. Po wyjściu 
na wolność pracował w Wojewódzkim Zakładzie Urządzeń P /Pożaro- 
wych w Fordonie. Stanisław Idziński przebywał w zakładzie karnym we 
Wronkach. Potem wrócił do rodzinnego miasta i pracował jako elektryk. 
Zenon Berestko po powrocie z więzienia wrócił do Bydgoszczy. Zmarł 
nagle 19 grudnia 195B r. w wieku 30 lat. 25 Dalszych losów pozostałych 
konspiratorów nie udało się ustalić. 


-358-
>>>
Wnioski końcowe 


Po dokładnej analizie akt śledczych należy stwierdzić, że choć za przy- 
należność do nielegalnej grupy młodzieżowej zostało skazanych osiem 
osób i tylko Lewandowskiego potraktowano jako pomocnika "Bydgoskiej 
Obrony", to nie wszyscy oskarżeni faktycznie byli świadomymi człon- 
kami organizacji konspiracyjnej. Należy przyjąć, że, owszem, były to 
osoby negatywnie ustosunkowane do ówczesnego systemu, ale przyna- 
leżność do nielegalnego związku wmówiono im na przesłuchaniach. Do 
"Bydgoskiej Obrony" zaliczyć można tylko tych, którzy nadali sobie pseu- 
donimy i w latach 1946-1947 prowadzili akcję ulotkową. Byli nimi: Jerzy 
Cieślewicz, Stanisław Idziński, Marian Nowicki, Maurycy Kociński, Lu- 
cjan Jabłoński, Pozostali, chociaż byli skazani za przynależność do tej 
organizacji, faktycznie nie byli jej członkami. Kluck wiedział o zbiera- 
niu materiałów wybuchowych przez kolegów, ale żadnej konkretnej dzia- 
łalności nie podjął. W listopadzie 194B r. zmienił miejsce zamieszkania 
i przeprowadził się na ulicę Wejherowską. Po tej dacie urwał się jego 
kontakt z Cieślewiczem. Przestał także uczestniczyć w spotkaniach Mi- 
licji Niepokalanej w parafii ojców jezuitów. W czasie przesłuchania do- 
dał również, że nie miał żadnego pseudonimu i nie wie, jak nazywała się 
ich nielegalna organizacja. 26 Należałoby go więc potraktować jako sym- 
patyka grupy, a nie członka. 
Jednym z postulatów badawczych stawianych przez historyków zaj- 
mujących się PRL-em jest stworzenie pełnego wykazu organizacji mło- 
dzieżowych działających na terenie Pomorza i Kujaw. Opracowanie lek- 
sykonu, który opisywałby opór młodzieży w tym regionie, jest sprawą 
dosyć skomplikowaną, ponieważ ówczesny wymiar sprawiedliwości ska- 
zywał na wieloletnie pobyty w więzieniach młodych ludzi, którzy często 
nie tworzyli sformalizowanych grup. Nawet uważna lektura akt sądo- 
wych i śledczych WUBP nie daje gwarancji, że trafnie określi się liczbę 
osób zaangażowanych w konspirację. Także kontakt osobisty z byłymi 
członkami organizacji oraz spisanie ich relacji nie rozwiązuje problemu. 
Wielu z nich bowiem za czas spędzony w stalinowskich więzieniach 
otrzymało w latach 90. uprawnienia kombatanckie. W związku z tym 
teraz niechętnie przyznają się, że pod wpływem bicia w trakcie śledztwa 
zeznawali, iż byli członkami nielegalnej grupy młodzieżowej, a faktycz- 


-359-
>>>
nie łączyły ich tylko więzi koleżeńskie i niezadowolenie z ówczesnego 
ustroju. Z tych właśnie powodów opisanie działalności wszystkich związ- 
ków młodzieżowych w okresie stalinizmu wciąż wymaga jeszcze bar- 
dzo szczegółowych badań. 


l Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej w Bydgoszczy (dalej jako AIPN By), 09/50, Charaktery- 
styka organizacji ..Bydgoska Obrona Narodu Polskiego", b.p. 
2 AIPN By. Akta śledcze, 070/1860, Protokół przesłuchania Jerzego Cieślewicza z 30 kwietnia 1949 
roku, b.p. 
3 AIPN By, 66/1831, Akta WSR w Bydgoszczy w sprawie p-ko Nowicki Marian i towarzysze, Proto- 
kół rozprawy głównej z dnia 11 lipca, k. 81-82. 
4 Polska Młodzież Katolicka (wcześniej Polska Młodzież Chadecka) powstała w październiku 1948 r. 
Jej dowódcą był Marian Olszewski. Organizacja liczyła 24 członków. Jej celem była obrona wiary 
katolickiej. Członkowie prowadzili akcję ulotkową przed kongresem zjednoczeniowym PZPR na 
terenie Bydgoszczy. Zajmowali się również szkoleniem wojskowym na wypadek wojny. Na trop tej 
organizacji UB wpadł w lutym 1949 r. Zob. AIPN By, 09/45, Charakterystyka nielEgalnej organizacji 
pod nazwą ..polska Młodzież Katolicka". 
5 AIPN By, Akta śledcze, 070/1860. Streszczenie sprawy dotyczącej zlikwidowanej organizacji niele- 
galnej o zabarwieniu NSZ na terenie miasta Bydgoszczy, k. 13-14. 
6 AIPN By, Akta WPR w Bydgoszczy w sprawie p-ko Cieślewiczowi Jerzemu i innym podejrzanym. 
141/89, Pismo z dnia 1 marca 1949 r., k. 1. AlP N By. Akta WPR w Bydgoszczy w sprawie p-ko 
Cieślewiczowi Jerzemu i innym podejrzanym. 141/89. Pismo z dnia 1 marca 1949 r., k. 1. 
7 ..Armia Krajowa" Kazimierza Galanta powstała na początku 1946 r. w Świeciu. Organizacja liczy- 
ła 20 osób. Jej głównym celem było gromadzenie broni na wypadek wojny. Wiosną 1949 r. po 
przesłuchaniu Olszewskiego członkowie grupy zostali aresztowani. natomiast dowódca grupy 
zbiegł do Szwecji. Wojskowy Sąd Rejonowy skazał konspiratorów na kary od dwóch do ośmiu lat 
więzienia. Zob. AIPN By, 09/42, Charakterystyka nielegalnej organizacji Armia Krajowa grupa 
Kazimierza Galanta. 
8 AIPN By, Akta śledcze, 070/1860, Streszczenie sprawy dotyczqcej zlikwidowanej organizacji niele- 
galnej o zabarwieniu NSZ na terenie miasta Bydgoszczy, k. 15. 
9 Ibidem, Protokół przesłuchania Zenona Berestko z dnia 25 kwietnia 1949 r., k. 84. Tam też informacja. 
iż w styczniu 1949 r. ksiądz Szymański, opiekun Milicji Niepokalanej, gdy dowiedział się, że Berestko 
należy do nielegalnej organizacji, polecił mu się wypisać. bo naraża kościół na represje ze strony 
władz. Berestko dostosował się do polecenia ojca i przestał uczęszczać na spotkania organizacji ko- 
ścielnej. Podobną rozmowę ojciec jezuita przeprowadził z Jerzym Kluckem i Cieślewiczem. Ojciec 
jezuita zasugerował chłopcom wprost. że gdyby wydałoby się. że członkowie Milicji Niepokalanej 
zaangażowali się w konspirację, władze miałyby pretekst, żeby zamknąć kościół. Mimo że ojciec 
Szymański był bardzo ostrożny. nie uchroniło to go przed represjami ze strony UB i aresztowaniem. 
27 lutego został aresztowany za rzekomą inspirację przy tworzeniu grupy pod nazwą Polska Mło- 
dzież Katolicka. Udało mu się zbiec z przesłuchania. Do marca 1953 r. ukrywał się pod zmienionym 
nazwiskiem. Aresztowany ponownie 6 marca 1949 r. W czerwcu WSR skazał go na 8 lat więzienia. 
Na skutek amnestii zmniejszono mu wymiar kary i wyszedł na wolność 2 maja 1956 r. Zob. też 
AIPN By, 66/3035. Akta WSR w Bydgoszczy w sprawie p-ko Szymański vel Wolniewicz Stanisław. 


- 360-
>>>
10 AIPN By. Akta śledcze, 070/1860. Streszczenie sprawy dol. zlikwidowanej organizacji nielegalnej 
o zabarwieniu NSZ na terenie m. Bydgoszczy z dnia 22 kwietnia 1949 r., k. 130-131. 
11 AIPN By, 66/1831, Akta WSR w Bydgoszczy w sprawie p-ko Nowicki Marian i towarzysze, Proto- 
kół przesłuchania podejrzanego z dnia 4 maja 1949 r., k. 23. 
12 Ibidem. Protokół rozprawy głównej z dnia 11 lipca, k. 83. 
13 AIPN By. S 5/96/UB. Akta w sprawie stosowania niedozwolonych metod śledczych wobec człon- 
ków organizacji niepodległościowych przez funkcjonariuszy PUBP w Świeciu w 1949 r.. Procokół 
przesłuchania świadka Henryka Olszewskiego z dnia 5 marca 1997. k. 113-114. Tym funkcjona- 
riuszem rozpoznanym na zdjęciu był oficer śledczy WUBP. ppor. Edmund Szulc. 
14 Stanisław Lutyński pracował w aparacie bezpieczeństwa w latach 1945-1953. W 1946 r. był oficerem 
śledczym w PUBP w Grudziądzu. Od stycznia 1949 r. był starszym oficerem w WUBP w Bydgoszczy. 
Pochodził z Suwałk. W czasie okupacji był więźniem Koronowa, W styczniu 1945 r. wypuszczony na 
wolność przez wojska polsko-radzieckie przyjął propozycję wejścia w skład grupy operacyjnej MBP. 
Zaangażował się w organizowanie więzień i obozów. Wiosną 1945 r. pełnił funkcję zastępcy naczelni- 
ka więzienia w Grudziądzu. AIPN By. 0122/1404, Akta osobowe Lutyńskiego Stanisława. 
15 AIPN By, 09/50. Charakterystyka nielEgalnej organizacji .,Bydgoska Obrona Narodu Polskiego... b.p. 
16 Wojskowy Sąd Rejonowy w Bydgoszczy na rozprawie reprezentowali: przewodniczący kpt. Al- 
fons Banaszak. ławnik strz. Jan Sokuła. ławnik strz. Marian Paierowski, prokurator wojskowy 
ppor. Feliks Gałązka. protokołował Jerzy Jóźwiak. 
17 Eugeniusz Omiński był członkiem ..Annii Krajowej"' ze Swiecia. Wojskowy Sąd Rejonowy w Byd- 
goszczy skazał go we wrześniu 1949 r. na 8 lat więzienia. 
18 Matka oskarżonego zeznała, że znalazła u syna amunicję i pistolet. który wyrzuciła do wody. 
19 AIPN By, Akta śledcze. 070/1860, Spra\1X)zdanie z rozprawy sądowej z dnia 31 maja 1931 roku, k. 128. 
20 AIPN By, Akta WPR w Bydgoszczy w sprawie p-ko Cieślewiczowi Jerzemu i innym podejrzanym, 
141/89. Pismo z dnia 7 czerwca 1949 roku. k. SD. 
21 AIPN By. 070/1860. Wyrok w imieniu RP z dnia 30 maja 1949 r.. k. 135-140. 
22 Ibidem, Wyrok w imieniu RP z dnia 11 lipca 1949 f.. k. 165-166. 
23 AIPN By, 070/1860. Wyrok w imieniu RP z dnia 11 lipca 1949 r., k. 172-174. 
24 Kluck po wyjściu z więzienia zmienił nazwisko na Kluczyński. 
25 AIPN By. 66/1777. Akta w sprawie p-ko Cieślewicz Jerzy i towrzysze. 66/1831, Akta w sprawie 
p-ko Nowicki Marian i towarzysze, 66/1827, Akta w sprawie Jabłoński Lucjan. 
26 AIPN By. Akta śledcze. 070/1860. Protokół przesłuchania oskarżonego Jerzego Klucka z dnia 26 
kwietnia 1949 r.. k. 96. 
27 Wszystkie zdjęcia pochodzą z Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej w Bydgoszczy z akt śled- 
czych o sygnaturze 070/1860. Zrobione zostały w marcu 1949 r.. tj. Zlata po zakończeniu działal- 
ności ..Bydgoskiej Obrony'..
>>>
, 
l, 



 


....... 


WU.B.P.' BYDGOSZCZ 

f5 61=4 g 


,
 


f 


- 
- 


\. 
 


Henryk Lewandowski 


.u. B.p.1 BYDGOSZCZ '\ 
Nr. fU -4 I 


" 


, 


r 


g. 


Marian Nowi£:ki 


- 362 - 


\. 
- 



 


--- 


. 


.1 " 
- ... \ 
':- 
 
.... 
jJ
>>>
l 


.u.B.p.1 BYDGOSZCZ 
Nr. 1 SC4g 


... 
.. . 


.. 


.- 


- 


\ 


Henryk Olszewski 


"' 
"\ , 
",.. 

 
- _. 
'" 


u. B. . BVDGOSZCZ 
r. , 31'-4 " 


Jerzy Cieślewżcz 17 


- 363 -
>>>
, 
\ 


.U.B.P. BYDGOSZCZ 
Nr. 1 TB':4 I 


ł. 


wu. B.p.1 BYDGOSZCZ 
-Nr. 1 [9-49 


ł- 


- 

, 


,-- 


-.- 


- 


f 
, 


Stanisław Idziński 


- 
- 
- - 


.., ...... 


....- 


- 


. 


Lucjan Jabłoński 


- 364- 


. 

 



 


'- 


.. 


,
>>>
Włodzimierz Jastrzębski 


tS-lecie studiów historycznych 
na Akademii Bydgoskiej 
im. Kazimierza Wielkiego 


l. Początki 


Kierunek historia ma w bydgoskiej Uczelni tradycję o wiele dłuższą 
aniżeli Instytut o tym samym profilu. W latach 1969-1974 w ówczesnej 
Wyższej Szkole Nauczycielskiej, będącej protoplastą Akademii, odbywa- 
ło się kształcenie na poziomie studiów zawodowych na kierunkach: histo- 
ria z wychowaniem obywatelskim oraz historia z wychowaniem obron- 
nym. Ten ostatni kierunek był przeznaczony wyłącznie dla dziewcząt, które 
podczas zajęć musiały nosić specjalnie uszyte na modłę wojskową mun- 
dury. W sumie wypromowane zostały trzy roczniki dyplomantów. Historię 
z wychowaniem obywatelskim ukończyło 232 absolwentów, zaś historię 
z wychowaniem obronnym 127 absolwentek. Zdecydowana większość spo- 
śród nich podjęła studia uzupełniające w uczelniach akademickich i uzy- 
skała tytuły magisterskie. Nadzór nad kształceniem historycznym spra- 
wował Zakład Historii zatrudniający początkowo 12, a w końcowej fazie 
sześciu nauczycieli akademickich. Zakładem kierowali: w latach 1969-1971 doc. 
dr hab. Jerzy Danielewicz, w latach 1971-1973 dr Włodzimierz Jastrzęb- 
ski, zaś w roku akademickim 1973-1974 doc. dr Franciszek Żmidziński. Na 
mocy rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 20 sierpnia 1974 r. kilka do- 
tychczasowych wyższych szkół nauczycielskich, w tym i bydgoska, zostało 
przekształconych w S-letnie magisterskie wyższe szkoły pedagogiczne. Kie- 
runek historia w WSP w Bydgoszczy nie zyskał uznania władz oświatowych 
i uległ likwidacji. Pracownicy Zakładu Historii podjęli pracę w nowo powo- 
łanym Zakładzie Nauk Politycznych. Dwójka spośród nich, a mianowicie dr 
Hanna Malinowska i ówczesny docent Włodzimierz Jastrzębski dotrwała 


- 365 -
>>>
do momentu powołania w WSP w Bydgoszczy w 19B9 r. S-letnich studiów 
historycznych. 
Reaktywowanie kształcenia na poziomie magisterium z historii jest 
zasługą ówczesnego dziekana Wydziału Humanistycznego bydgoskiej 
WSP prof. dr. hab. Stanisława Kubiaka. Przeforsował on wówczas tę decy- 
zję na forum uczelnianych gremiów zarządzających, a następnie korzy- 
stając z faktu, iż ówczesnym ministrem edukacji narodowej był tak jak 
i on poznaniak - prof. dr hab. Jacek Fisiak, doprowadził do powołania 
przez resort nowego kierunku. W wywiadzie udzielonym dziennikarzowi 
"Ilustrowanego Kuriera Polskiego" w dniu 27 listopada 19B9 r. prof. S. Ku- 
biak w takich oto słowach uzasadnił tę decyzję: ,,(...)Jeśli WSP chce dzia- 
łać jako prawdziwa uczelnia akademicka, to jej Wydział Humanistyczny 
musi oprócz filologii polskiej posiadać również historię. Inaczej jest tylko 
wydziałem filologicznym. Poza tym korzystne jest dla studentów sprzężenie 
toków nauczania tych dwóch kierunków (...)". 


2. Organizacja i kadra 


Nabór na studia historyczne w bydgoskiej WSP oraz zajęcia dla studen- 
tów w semestrze zimowym roku akademickiego 19B9/90 organizowała 
istniejąca od 19B7 r. pod kierunkiem prof. S. Kubiaka Katedra Historii i Wie- 
dzy o Społeczeństwie. Z dniem 1 lutego 1990 r. wyodrębniła się z niej 
osobna Katedra Historii na czele z doc. dr. hab. W. Jastrzębskim. W jej 
skład weszły wówczas cztery zakłady oraz jedna pracownia. Były to: Za- 
kład Historii Starożytnej i Średniowiecznej - kierownik doc. dr hab. Mak- 
symilian Grzegorz, Zakład Historii Nowożytnej - kierownik doc. dr hab. 
Marian Pawlak, Zakład Historii XIX i Początków XX Wieku - kierownik 
prof. dr hab. Jerzy Danielewicz, Zakład Historii Najnowszej i Współczesnej 
- kierownik doc. (od 7 lutego 1990 r. prof.) dr hab. Włodzimierz Jastrzębski 
oraz Pracownia Metodyki Historii i Nauk Społecznych. Katedra Historii 
zatrudniała wówczas czterech samodzielnych pracowników naukowo-dy- 
daktycznych na pierwszym etacie, 1,5 w wymiarze drugoetatowym, ośmiu 
adiunktów (dr Tomasz Nowakowski, dr Wojciech Jurkiewicz, dr Mie- 
czysław Bielski, dr Janusz Sługocki, dr Jacek Tupalski, dr Zbigniew Kuras, 
dr Zdzisław Biegański, dr Aleksander Lasik, dr Janina Majerska), st. wykł. 
Hanna Malinowska oraz trzech asystentów: mgr Andrzej Zaćmiński, 


- 366-
>>>
mgr Witold Stankowski, mgr Katarzyna Lenartowicz). Ogółem stan za- 
trudnienia wynosił 17 pracowników pierwszoetatowych oraz czterech na 
drugich etatach. Na bazie tych wyliczanek nasuwa się pewna refleksja. 
Spośród pierwotnie zatrudnionej kadry samodzielnej wszyscy osiągnęli 
najwyższy pułap rozwoju. Adiunkci wykonali plan awansów zaledwie w 3/B 
(dr T. Nowakowski, dr Z. Biegański i pracujący poza Instytutem dr J. Słu- 
gocki). Bilans ten ma jeszcze szansę poprawić dr A. Lasik, jeśli w najbliż- 
szym czasie zdoła napisać rozprawę habilitacyjną i przeprowadzić kolo- 
kwium. Dwóch spośród trójki zatrudnionych pierwotnie asystentów 
(dr W. Stankowski i dr A. Zaćmiński) osiągnęło samodzielność naukową. 
W końcu czerwca 1990 r. zmarł nagle nieodżałowanej pamięci prof. 
S. Kubiak. Po nim funkcję dziekana Wydziału Humanistycznego bydgo- 
skiej WSP objął w wyniku wygranych wyborów prof. W. Jastrzębski. Jed- 
nym z jego zastępców do spraw nauki wybrany został doc. M. Pawlak, 
zaś na opróżnioną funkcję kierownika Katedry Historii mianowanie uzy- 
skał doc. M. Grzegorz. Cała ta trójka postawiła przed sobą zadanie szyb- 
kiego wzmocnienia kadrowego Wydziału Humanistycznego (zatrudniał 
wówczas tylko 14 samodzielnych pracowników naukowo-dydaktycznych 
na ośmiu kierunkach studiów) i podległych mu katedr i zakładów drogą 
importu, przy jednoczesnym maksymalnym wspieraniu rozwoju własnej 
kadry. Cele te były konsekwentnie realizowane, co można prześledzić 
na przykładzie analizy działalności Katedry, a potem powołanego na jej 
bazie Instytutu Historii. 
W roku akademickim 1990/91 nie było już w Katedrze Historii żadne- 
go pełnego drugoetatowca. Kadrę pierwszoetatowych pracowników sa- 
modzielnych wzmocnił doc. dr hab. Janusz Rulka, dzięki czemu Pracow- 
nię Metodyki Historii i Nauk Społecznych można było przekształCić w Za- 
kład. Wykłady z historii starożytnej podjął gościnnie fachowiec w tej branży 
zatrudniony na Wydziale Pedagogicznym bydgoskiej WSP doc. dr hab. 
Juliusz Jundziłł. Ogółem w Katedrze w tymże roku zatrudnionych było na 
pierwszych etatach dwóch profesorów tytularnych, trzech docentów dr. 
hab., 11 adiunktów (oprócz ww. dr Wiktor Szymaniak, dr Andrzej Topij 
i dr Ryszard Kabaciński), dwóch starszych wykładowców oraz ośmiu asy- 
stentów. Na ogólny stan zatrudnienia składały się 24 osoby. 
W roku akademickim 1991/92 jakość kadry samodzielnej pracującej 
w Katedrze na pierwszych etatach uległa nieznacznemu pogorszeniu, 


- 367-
>>>
bowiem na emeryturę przeszedł prof. J. Danielewicz. Jego miejsce na sta- 
nowisku kierownika Zakładu Historii XIX i Początków XX Wieku zajął spro- 
wadzony z Poznania dr hab. prof. WSP Kazimierz Dopierała. Ponadto sze- 
regi średniowieczników wzmocnił dr hab. prof. WSP Janusz Tandecki, 
wywodzący się z Torunia. Ilość samodzielnej kadry wzrosła więc z pięciu 
do sześciu osób. Upoważniło to władze do wszczęcia starań o nadanie 
Wydziałowi Humanistycznemu bydgoskiej WSP prawa doktoryzowania 
w zakresie historii. Dodatkowym argumentem był fakt zatrudnienia w cha- 
rakterze pierwszoetatowców w innych placówkach Wydziału trzech dal- 
szych pracowników samodzielnych: prof. dr. hab. ks. Michała Grzybow- 
skiego i dr hab. prof. WSP Bogumiły Kosmanowej z Katedry Biblioteko- 
znawstwa i Informacji Naukowej oraz dr. hab. prof. WSP Adama Sudoła 
z Katedry Nauk Społecznych. Jednocześnie z dniem l lutego 1992 r. na- 
stąpiło przemianowanie Katedry Historii w Instytut Historii. 
W roku akademickim 1992/93 stan zatrudnienia w Instytucie samodziel- 
nej kadry naukowo-dydaktycznej nie uległ zmianie. Zwiększyła się natomiast 
liczba zakładów z pięciu do sześciu. Owym szóstym był kierowany przez dr. 
hab. prof. WSP J. Tandeckiego Zakład Nauk Pomocniczych Historii. W grud- 
niu 1992 r. jako pierwszy spośród pierwotnie zatrudnionych asystentów roz- 
prawę doktorską obronił mgr A. Zaćmiński. Stało się to przed Radą Naukową 
Instytutu Historii UAM w Poznaniu. Promotorem pracy był prof. W. Jastrzęb- 
ski. Starania o uzyskanie przez Wydział Humanistyczny WSP w Bydgoszczy 
praw doktoryzowania w zakresie historii zostały uwieńczone sukcesem w dniu 
19 marca 1993 r. Pierwsze własne przewody doktorskie otwarto na Wydziale 
w czerwcu 1993 r. Jako pierwszy przewód doktorski zamknął w grudniu 
1993 r. wychowanek prof. M. Pawlaka - dr Andrzej Mietz. 
W roku akademickim 1993/94 przeszedł do pracy w Instytucie Historii 
dr hab. prof. WSP A. Sudoł. Pozwoliło to na wyodrębnienie z dotychcza- 
sowego Zakładu Historii Najnowszej i Współczesnej dwóch zakładów: 
Historii Najnowszej Współczesnej Polski - kierownik prof. W. Jastrzębski 
oraz Historii Najnowszej i Współczesnej Powszechnej - kierownik dr hab. 
prof. WSP A. Sudoł. W trakcie tego roku tytuł profesorski otrzymał prof. 
J. RuJka. Swoje pięciolecie Instytut Historii WSP obchodził, posiadając w swo- 
jej strukturze sześć zakładów i zatrudniając: dwóch profesorów tytularnych, 
pięciu profesorów WSP, ośmiu adiunktów, trzech st. wykładowców i dzie- 
więciu asystentów, co dawało ogółem 27 nauczycieli akademickich. 


- 368-
>>>
W roku akademickim 1994/95 liczba samodzielnej kadry naukowo- 
dydaktycznej zatrudnionej w Instytucie Historii WSP na pierwszych etatach 
nie uległa zmianie. Nastąpiły jedynie pewne przetasowania personalne. 
Do UMK przeszedł dr hab. prof. WSP J. Tandecki, zaś jego miejsce łącznie 
ze stanowiskiem kierownika Zakładu Nauk Pomocniczych Historii zajęła 
dr hab. prof. WSP Barbara Janiszewska-Mincer. W trakcie roku na skutek 
awansu naukowego prof. M. Pawlaka zwiększeniu uległa zatrudniona w In- 
stytucie kadra profesorów tytularnych. W tym samym czasie doktoraty obro- 
nili następujący pracownicy Instytutu Historii: dr Bożena Stawoska-Jun- 
dziU i dr Jacek Woźny. 
W roku akademickim 1995/96 zanotowano dalszy rozwój organizacyjny 
i kadrowy Instytutu Historii bydgoskiej WSP. Na pierwszym etacie podjął 
w nim pracę prof. dr hab. Janusz Ostoja-Zagórski - archeolog, w związku 
z czym powstała możliwość wyodrębnienia z Zakładu Historii Średniowiecz- 
nej i Starożytnej Zakładu Archeologii i Cywilizacji Starożytnych. Ponadto, 
tytuł profesorski uzyskał prof. K. Dopierała, a rozprawy doktorskie obronili 
następujący asystenci: pod kierunkiem dr. hab. prof. WSP M. Grzegorza 
- dr Jacek Maciejewski i dr. Zbigniew Zyglewski oraz pod kierunkiem 
prof. W. Jastrzębskiego - dr W. Stankowski. 
Z początkiem roku akademickiej 1996/97 prof. W. Jastrzębski i dr hab. 
prof. WSP M. Grzegorz wymienili się na dotychczas zajmowanych stanowi- 
skach. Ten pierwszy został mianowany dyrektorem Instytutu Historii, zaś 
drugi objął z wyboru funkcję dziekana Wydziału Humanistycznego WSP. 
Dokonał się też bardzo istotny wzrost samodzielnej kadry naukowo-dydak- 
tycznej. Na pierwszych etatach zostali zatrudnieni ks. prof. dr hab. Kazi- 
mierz Śmigiel oraz dr hab. prof. WSP Wojciech Wrzosek. Pod kątem nowo 
przybyłych wyodrębniono nowy zakład: Historii Polski XIX i Początków XX 
Wieku (kier. ks. prof. K. Śmigieł), przy czym pozostałą część Zakładu pod 
nazwą: Zakład Historii Powszechnej XIX i Początków XX Wieku przekaza- 
no w gestię prof. K. Dopierały oraz powołano do życia nowy Zakład Badań 
nad Historiografią i Epistemologii Historii (kier. dr hab. prof. WSP W. Wrzo- 
sek). Ponadto tytuł profesorski uzyskała prof. B. Janiszewska-Mincer. 
W roku akademickim 1997/9B stopnie naukowe doktora uzyskali: pod 
kierunkiem dr. hab. prof. WSP M. Grzegorza - dr Sławomir Sonnenberg 
oraz w Toruniu na UMK pod kierunkiem prof. Janusza Bieniaka - dr Dariusz 
Karczewski. 


- 369-
>>>
Jubileuszowy 10 rok istnienia Instytutu Historii WSP w Bydgoszczy 
okazał się być niezwykle pomyślny. Z dniem 1 października 199B r. pracę 
pierwszoetatową w Instytucie Historii podjął dr hab. prof. WSP Andrzej 
Klonder. Stanął on na czele nowo powołanego Zakładu Historii Kultury 
Materialnej i Dziejów Powszechnych Nowożytnych. Wraz z jego przyby- 
ciem jednostka liczyła już siedmiu profesorów tytularnych (W. Jastrzęb- 
ski, M. Pawlak, J. Rulka, K. Dopierała, J. Ostoja-Zagórski, ks. K. Śmigieł. 
B. Janiszewska-Mincer) oraz czterech profesorów uczelnianych (M. Grze- 
gorz, A. Sudoł, A. Klonder, W. Wrzosek). Osoby te, uzupełnione innymi 
historykami zatrudnionymi na Wydziale Humanistycznym bydgoskiej 
WSP, tj. ks. prof. M. Grzybowskim, prof. Tadeuszem Kisielewskim oraz 
dr. hab. prof. WSP Tadeuszem Wolszą i dr. hab. prof. WSP Michałem Za- 
chariaszem, stanowiły podstawę do wszczęcia starań o nadanie Wydzia- 
łowi praw habilitowania w zakresie historii. Pomyślna decyzja w tej spra- 
wie zapadła w dniu 19 marca 1999 r. W sumie w latach 1993-2004 stopień 
doktora nauk humanistycznych w zakresie historii uzyskało 35 osób. Prze- 
prowadzono także pomyślnie trzy przewody habilitacyjne (dr hab. Tomasz 
Nowakowski, dr hab. Zdzisław Biegański, dr hab. Janusz Gołota) i jeden 
przewód profesorski (prof. M. Grzegorz). W toku znajdują się dalsze dwa 
przewody habilitacyjne. 
Rok 1999 okazał się być przełomowym dla Wydziału Humanistycznego 
bydgoskiej WSP także i z innego powodu. Otóż rozpoczął on proces re- 
konstrukcji własnej kadry samodzielnych pracowników naukowo-dydak- 
tycznych. Początkiem było pomyślne zakończenie przewodu habilitacyjne- 
go przez dr. hab. A. Topija w Instytucie Historii UAM w Poznaniu. W 2000 r. 
przybył kolejny doktor habilitowany w osobie wzmiankowanego już dr. 
hab. T. Nowakowskiego. W tym samym roku na UAM w Poznaniu habili- 
tował się dr hab. J. Woźny. W 2002 r. swój przewód habilitacyjny na UMK 
w Toruniu przeprowadził dr hab. R. Kabaciński. Kolejnymi zatwierdzonymi 
habilitacjami naszych pracowników były sprawy dr. hab. W. Stankowskiego, 
który tenże stopień uzyskał na Uniwersytecie Gdańskim, oraz wspomnia- 
nego dr. hab. Z. Biegańskiego. Na zatwierdzenie oczekują dr J. Macie- 
jewski i dr A. Zaćmiński. Tym samym można jednoznacznie stwierdzić, 
iż przyjęta u zarania istnienia Instytutu Historii koncepcja rozwoju ka- 
drowego drogą częściowego importu samodzielnych pracowników na- 
ukowo-dydaktycznych, przy równoległym położeniu nacisku na indy- 


-370-
>>>
widualne postępy własnych pracowników zdecydowanie się powiodła. 
Można więc zaryzykować twierdzenie, że gdyby tą samą drogą zmierzały 
w tym czasie liczne inne uczelniane placówki naukowo-dydaktyczne, to 
cel, jakim jest uzyskanie uprawnień do powołania Uniwersytetu Bydgo- 
skiego, byłby już dawno osiągnięty. 
Na zakończenie tej części rozważań należy dodać, iż w ostatnim pię- 
cioleciu działalności Instytutu Historii trwała nadal fluktuacja kadrowa... 
Na emeryturę przeszła prof. B. Janiszewska-Mincer, zwolnił się z pracy 
dr hab. prof. WSP W. Wrzosek, przybył natomiast i objął kierownictwo 
nad "osieroconym" Zakładem Badań nad Historiografią i Epistemologii Hi- 
storii prof. dr hab. Andrzej Piątkowski. Tytuły profesorskie uzyskali w tym 
czasie wzmiankowany już prof. M. Grzegorz oraz prof. A. Klonder. Na 
dzień 30 września 2004 r. w Instytucie Historii Akademii Bydgoskiej 
im. Kazimierza Wielkiego zatrudnionych było 40 pracowników nauko- 
wo-dydaktycznych. w tym dziewięciu profesorów tytularnych, sześciu 
profesorów uczelnianych oraz jeden profesor w wymiarze 1/2 etatu (prof. 
dr hab. Leszek Mrozewicz), a dalej 17 doktorów (w tym dwóch st. wy- 
kładowców) i siedmiu asystentów. W administracji pracowały dwie Panie 
(Anna Cała i Ewa Parszyk) w wymiarze niepełnych dwóch etatów. W obrę- 
bie Instytutu Historii działa Katedra Archeologii i Cywilizacji Starożytnych 
powołana 26 kwietnia 2000 r. z myślą o uzyskaniu zgody na uruchomie- 
nie nowego licencjackiego kierunku: archeologia, co się nie powiodło 
oraz dziewięciu zakładów naukowych. Według opinii obecnej dyrekcji 
(od l grudnia 2003 r. funkcję dyrektora IH sprawuje prof. J. Ostoja-Za- 
górski), struktura ta jest zbyt rozdrobniona i utrudnia prawidłowe kiero- 
wanie badaniami naukowymi. 


3. Kształcenie 


W okresie piętnastolecia czterokrotnie zmieniała się baza pomieszcze- 
niowa Instytutu Historii. Trzy pierwsze siedziby: w roku akademickim 
19B9/1990 przy ul. Grabowej, w latach 1990-1993 przy ul. Żeglarskiej oraz 
w latach 1993-1996 przy pl. Weyssenhoffa miały charakter prowizoryczny. 
Dopiero uzyskanie pomieszczeń w gmachu przy ul. Przemysłowej 34 wy- 
datnie poprawiło bazę dydaktyczną i lokalową pracowników i studentów. 
W dyspozycji Instytutu znajduje się: aula na około lBO osób, 14 sal ćwicze- 


-371 -
>>>
niowych i konwersatoryjnych, magazyn biblioteczny wraz z czytelnią i wy- 
pożyczalnią, trzy pokoje dyrekcji oraz gabinety pracownicze. W 1996 r. 
Uczelnia przy pomocy finansowej władz miasta Bydgoszczy zakupiła na 
potrzeby pracowników i studentów liczący przeszło 50 tysięcy tomów księ- 
gozbiór biblioteczny Bydgoskiego Towarzystwa Naukowego, ukierunko- 
wany tematycznie na nauki historyczne. W ten oto sposób powstała stale 
uzupełniania o nowe pozycje Biblioteka Instytutowa. W okresie początko- 
wym pobytu na ul. Przemysłowej udało się zapewnić pracownikom Insty- 
tutu godziwe warunki lokalowe. Każdy z samodzielnych nauczycieli 
akademickich otrzymał do swej dyspozycji osobne pomieszczenie. Młod- 
si pracownicy naukowo-dydaktyczni byli lokowani po dwie osoby w jed- 
nym pokoju. Obecnie, w związku z przyrostem ilościowym nowej kadry, 
warunki te ulegają systematycznie pogorszeniu, choć i tak są w miarę zno- 
śne. W większości pomieszczeń użytkowanych przez pracowników znaj- 
dują się komputery, z których sześć posiada dostęp do i
ternetu. Dla stu- 
dentów istnieje możliwość korzystania z połączeń internetowych w Bi- 
bliotece Instytutowej (osiem stanowisk). Uzbrojenie dydaktyki stanowią 
zestawy map historycznych, podręczniki i programy szkolne z różnych 
epok, filmoteka historycznych dokumentów, przeźrocza itp. Do dyspozycji 
pracowników są też rzutniki, projektory, monitory, magnetowidy itp. 
W roku akademickim 19B9/90, pierwszym roku istnienia studiów pię- 
cioletnich. studiowało na nich 31 studentów dziennych oraz 36 studentów 
zaocznych. W roku akademickim 1993/94 uruchomiono równolegle studia 
zaoczne na poziomie licencjatu, a w konsekwencji w 1996 r. dwuletnie 
magisterskie studia uzupełniające. Jeszcze w roku akademickim 1994/95 
liczba studentów dziennych przewyższała ilość studiujących zaocznie i sto- 
sunek ten przedstawiał się jak 356 do 301. Od roku akademickiego 1995/96, 
w związku ze stale malejącą dotacją z MEN, trzeba było w celu uzupełnie- 
nia budżetu Uczelni stale powiększać pod względem liczbowym ilość stu- 
dentów zaocznych. W tej sytuacji proporcje te ulegały systematycznej 
zmianie na niekorzyść studentów dziennych. W latach 1995-2004 liczba 
studentów dziennych studiujących historię w Akademii Bydgoskiej ustabi- 
lizowała się na poziomie ok. 450 osób, podczas gdy w latach 1995-2002 
ilość studiujących zaocznie wynosiła przeciętnie ok. BOD osób. Jednorazo- 
wo studentów dziennych najwięcej było w roku akademickim 2001/2002 
- 469, natomiast na zaocznych w roku akademickim 1999/2000 - BB7. 


-372-
>>>
Rekordowym był rok akademicki 1999/2000, kiedy to na studiach dzien- 
nych i zaocznych było w Instytucie Historii 1445 studentów. Od 2001 r. 
notujemy stale zmniejszającą się ilość kandydatów na studia zaoczne. 
Wynika to z narastającego niżu demograficznego, spadku zainteresowa- 
nia studiami historycznymi, jak też stosowania przez MEN sztucznych 
barier nakazujących zrównanie proporcji pomiędzy studentami dzienny- 
mi a zaocznymi. Niestety, w ślad za tymi zjawiskami i decyzjami nie idzie 
powiększanie dotacji ministerialnych świadczonych na utrzymanie uczel- 
ni państwowych. W rezultacie tutejsza Uczelnia zmuszona jest stale ogra- 
niczać wydatki, co rzutuje m.in. na rozmach działalności Instytutu Histo- 
rii. Warto jeszcze wspomnieć o tym, że na skutek starań ówczesnego dzie- 
kana Wydziału Humanistycznego prof. M. Grzegorza w latach 199B-200l 
Instytut Historii posiadał swój oddział zamiejscowy w Radziejowie, gdzie 
na studiach licencjackich pobierało naukę 45 studentów zaocznych. 
Program realizowany na studiach historycznych w bydgoskiej Uczelni 
w niczym nie odbiegał od treści wdrażanych w renomowanych uniwersy- 
tetach. Założenia te przygotował, zresztą na bazie doświadczeń UMK w To- 
runiu, były pracownik toruńskiej Alma Mater prof. M. Pawlak. Były to stu- 
dia nauczycielskie, kończące się magisterium lub licencjatem. Dopiero od 
roku akademickiego 199B/99 zaczęto u nas wprowadzać pewne modyfi- 
kacje programowe. Z inicjatywy prof., prof. Ostoi-Zagórskiego i Klondera 
weszła do dydaktyki specjalizacja o nazwie "historia kultury materialnej". 
Umożliwiono także studentom korzystanie z alternatywnych wykładów, 
bądź to z historii Niemiec, bądź z historii Europy Środkowo-Wschodniej. 
Bardziej radykalne zmiany programowe studiów historycznych w Akade- 
mii Bydgoskiej następowały sukcesywnie od roku akademickiego 2000/2001. 
Wprowadzono wówczas do wyboru przez studentów trzy specjalności 
zawodowe: nauczycielską (historia z WOS), integracja europejska oraz 
ochrona dziedzictwa kulturowego. Funkcjonują one do dzisiaj. W tym 
samym czasie wdrażano systematycznie, od I roku poczynając, nowy pro- 
gram studiów historycznych oparty o standardy akredytacyjne i minima 
programowe (ECTS). W celu doinformowania studentów Instytut Historii 
Akademii Bydgoskiej wydał na ten temat osobny informator. Od roku 
akademickiego 2002/2003 studenci mają też możliwość wyboru co naj mniej 
dwóch spośród ośmiu zaproponowanych specjalizacji przedmiotowych. 
Oto one: historia kultury europejskiej, państwa i społeczeństwa Europy 


- 373 -
>>>
Wschodniej w XX wieku, kultura nędzy i luksusu, edukacja w świecie 
współczesnym, parlamentaryzm polski w XX wieku, źródła dziejów anty- 
ku, korzenie religii europejskich, niemcoznawstwo. 
W roku akademickim 1999/2000 ruszyło w Instytucie Historii Akade- 
mii Bydgoskiej pierwsze studium podyplomowe - trzysemestralne pod 
nazwą "historia i edukacja obywatelska", przeznaczone dla magistrów in- 
nych specjalności aniżeli historia. W rok później uruchomiono podobne 
studium podyplomowe dwusemestralne dla magistrów historii. Obu stu- 
diami opiekuje się dr D. Karczewski. W roku akademickim 2001/2002 
dzięki staraniom dr. hab. prof. AB A. Sudoła powstało trzysemestralne 
studium podyplomowe "Kontaktów międzynarodowych i dyplomacji". Na 
wszystkich trzech rodzajach studiów pobiera naukę ok. 150 słuchaczy. 
Uzyskanie uprawnień habilitacyjnych umożliwiło podjęcie starań 
o uruchomienie w Instytucie Historii stacjonarnego studium doktoranc- 
kiego. Powstało ono w 2000 r. i przyjęło do 2002 r. w sumie 22 słucha- 
czy, którym Uczelnia fundowała stypendia. Z braku wystarczających fun- 
duszy w roku akademickim 2003/2004 odbył się już tylko nabór na stu- 
dia zaoczne, bez gratyfikacji finansowych, z którego skorzystało tylko 
trzech słuchaczy. Wiele wskazuje na to, że od bieżącego roku począw- 
szy stacjonarne studium doktoranckie z zakresu historii będzie systema- 
tycznie wygaszane. Ten sam powód, czyli brak wystarczających środ- 
ków pieniężnych, daje się we znaki także normalnym studiom historycz- 
nym. Od dwóch lat władze rektorskie systematycznie ograniczają pod 
względem godzinowym realizację poszczególnych przedmiotów objętych 
programem studiów oraz zmniejszają liczbę grup studenckich, powięk- 
szając jednocześnie ich liczebność. Stwarza to liczne zagrożenia na przy- 
szłość, łącznie z możliwością redukcji etatów i zwalniania z pracy nauczy- 
cieli akademickich. 
Ogólny plon kształcenia na studiach historycznych w Akademii Byd- 
goskiej zamyka się ogólną liczbą 1437 wydanych dyplomów magisterskich, 
w tym 735 po studiach dziennych, 493 
o jednolitych pięcioletnich 
studiach zaocznych oraz 209 po ukończeniu dwuletnich studiów uzupeł- 
niających. Dyplomy licencjata uzyskały 273 osoby. Studia podyplomowe 
ukończyło ok. 2Bl osób. 


-374-
>>>
4. Badania naukowe 


Dorobek naukowy historyka mierzy się w pierwszym rzędzie ilością 
i jakością publikacji. O jego pozycji naukowej decydują też referaty wy- 
głoszone na konferencjach międzynarodowych, krajowych i regionalnych, 
zlecone mu do wykonania recenzje wydawnicze oraz w przewodach dok- 
torskich, habilitacyjnych i profesorskich, promotorstwo prac doktorskich, 
kontakty międzynarodowe, udział w realizacji badań zespołowych, przy- 
znane granty, stypendia zagraniczne, członkostwo w organizacjach nau- 
kowych itp. Wiele tych dokonań stało się udziałem bydgoskich history- 
ków z Akademii im. Kazimierza Wielkiego. Jednocześnie jednak należy 
sobie uświadomić fakt, iż trudno wymagać oszałamiających sukcesów 
naukowych od Instytutu, którego pracownicy zmierzali dotychczas 
w większości po różnych ścieżkach i drogach kariery naukowej i dużo 
musi upłynąć czasu, aby całą tę różnorodność skoordynować i stworzyć 
spośród tego jednorodne tematycznie zespoły badawcze. 
Zdając sobie sprawę z tych uwarunkowań, kierownictwo Katedry, a póź- 
niej Instytutu Historii Akademii Bydgoskiej starało się nie przeszkadzać 
swoim pracownikom w uprawianiu dotąd kultywowanej problematyki 
badawczej, próbując jednocześnie stawiać do realizacji wspólne cele. Sto- 
sunkowo najwięcej spośród osób przybyłych do pracy w Instytucie Histo- 
rii, bo około połowa (20 osób), zajmowało się tematyką historii regionu 
Pomorza i Kujaw. Można więc było wokół tej problematyki inicjować ba- 
dania, organizować sesje naukowe, przygotowywać prace zbiorowe itp. 
Dodatkową okolicznością sprzyjającą w tym zakresie jest fakt, iż pracow- 
nicy Instytutu stoją na czele redakcji kilku czasopism regionalnych lub 
wchodzą w skład ich kolegiów wydawniczych. Od 19B9 r. prof. W. Jastrzęb- 
ski redaguje rocznik "Kronika Bydgoska". Od 199B r. prof. J. Ostoja-Zagór- 
ski stoi na czele czasopisma "Przegląd Bydgoski" (ma ambicje ponadre- 
gionalne). W latach 1999-2004 dr Z. Biegański i prof. W. Jastrzębski zajęli 
się kontynuacją zawieszonych w 19B5 r. "Prac Komisji Historii Bydgoskiego 
Towarzystwa Naukowego" i wydali dotąd trzy kolejne numery. W latach 
199B-200l prof. B. Janiszewska-Mincer stała na czele redakcji innego 
rocznika pt. "Materiały do Dziejów Kultury i Sztuki". Członkiem redak- 
cji "Ziemi Kujawskiej" jest od kilku lat dr D. Karczewski. We wszystkich 
tych pismach znajdują się artykuły pracowników Instytutu. 


-375-
>>>
Ze względów finansowych opłaciło się inicjować w Instytucie współ- 
pracę z władzami samorządowymi po to, aby przygotować do druku re- 
gionalne monografie miast, miejscowości i regionów. Z reguły koszty tych 
przedsięwzięć brała na siebie ta druga strona. Dzięki temu w ciągu piętna- 
stolecia ukazały się poprzedzane uroczystymi sesjami naukowymi mono- 
grafie: Osieka, Kcyni, Więcborka, Tucholi, Świecia, So1ca Kujawskiego, 
Fordonu, Radziejowa, Świekatowa, Nakła, Bydgoszczy, których autorami 
w lwiej części byli pracownicy Instytutu. Na podobnych zasadach udało 
się wydać kilka opracowań poświęconych tradycjom Wojska Polskiego 
w regionie. których sponsorem był Pomorski Okręg Wojskowy. W Instytu- 
cie były inicjowane także konferencje naukowe na tematy regionalne - 
ogólne, których plon podawany był do wiadomości opinii publicznej za 
pośrednictwem opracowań zbiorowych. Z ważniejszych wymienić można 
przykładowo: "Historiograficzna prognoza 2000. Stan i perspektywy ba- 
dań nad dziejami regionów kujawsko-pomorskiego i sąsiednich", pod red. 
prof. M. Grzegorza, Bydgoszcz 2001; "Opactwo w Byszewie-Koronowie 
na tle działalności kulturowej cystersów na Kujawach i Pomorzu Wschod- 
nim", pod red. dr. D. Karczewskiego; "Wrzesień 1939 r. i jego konsekwen- 
cje dla ziem zachodnich i północnych II Rzeczypospolitej", pod red. prof. 
Ryszarda Sudzińskiego i prof. W. Jastrzębskiego, Toruń-Bydgoszcz 2001 
itp. Jak się można domyślać, w dowód uznania za intensywne badania 
regionalne prof. W. Jastrzębskiemu zostało powierzone przewodnictwo 
sekcji na XVI Powszechnym Zjeździe Historyków Polskich we Wrocławiu 
we wrześniu 1999 r. Na tym samym Zjeździe podczas obrad plenarnych 
występował z referatem prof. J. Rulka. W sumie historycy bydgoscy wy- 
stępowali aż czternastokrotnie podczas obrad tego gremium. 
Drugim tematem badawczym uprawianym przez większą grupę (ok. 
10) pracowników Instytutu Historii jest problematyka stosunków polsko- 
niemieckich w średniowieczu (prof. M. Grzegorz i współpracownicy), XIX 
wieku (prof. prof. K. Śmigieł. A. Piątkowski) oraz w czasach naj nowszych 
(prof. W. Jastrzębski, dr hab. W. Stankowski i współpracownicy). Ogólna 
wymowa tych badań zmierza w kierunku uwzględnienia stanowiska 
drugiej strony, co nie zawsze dotychczas było brane pod uwagę. Ostatnio 
za przyczyną wywiadu udzielonego przez prof. W. Jastrzębskiego "Gaze- 
cie Wyborczej" w sprawie rewizji polskiego spojrzenia na wydarzenia 
pierwszych dni września 1939 r. w Bydgoszczy zapoczątkowane zostały 


-376-
>>>
ogólnopolskie badania nad tą problematyką. Koordynuje je Instytut Pamięci 
Narodowej, a oprócz pracowników Instytutu Historii Akademii Bydgoskiej 
w skład zespołu badawczego wchodzą naukowcy z UMK Toruń, UAM w Po- 
znaniu i Instytutu Zachodniego w Poznaniu. 
W ostatnich piętnastu latach modne stały się badania naukowe nad 
dziejami różnych środowisk polonijnych. Swoje osiągnięcia w tej materii 
wniósł do Instytutu Historii wraz z przybyciem prof. K. Dopierała, redak- 
tor i współwydawca Encyklopedii Polonijnej. Obecnie w Bydgoszczy cen- 
trum tych badań stanowi powołane z inicjatywy dr. hab. prof. AB A. Sudo- 
ła Muzeum Dyplomacji i Uchodźstwa. Z tej problematyki habilituje się 
inny z pracowników Instytutu Historii - dr A. Zaćmiński. 
Czołową pozycję w Polsce w badaniach i wdrożeniach w dydaktyce 
historii zajmuje zespół prof. J. Rulki, w skład którego wchodzą ponadto 
dr B. Tarnowska, dr T. Maresz i mgr E. Puls. Opracowują podręczniki i pro- 
gramy dla szkół, przygotowują poradniki dla nauczycieli itp. Byli organiza- 
torami kilku konferencji naukowych, z których najważniejsze to: "Multime- 
dia w edukacji historycznej i społecznej", "Wartości w edukacji historycz- 
nej". Tego typu osiągnięć mógłby nam pozazdrościć niejeden uniwersytet. 
Początki tworzenia się szkoły historycznej w Instytucie Historii Akade- 
mii Bydgoskiej są też zauważalne w dziedzinie badań nad historią kultury 
materialnej kierowanych przez prof. A. Klondera, notabene naczelnego 
redaktora renomowanego pisma pn. "Kwartalnik Historii Kultury Mate- 
rialnej". Podobnie można powiedzieć o badaniach archeologicznych pro- 
wadzonych w północnej Polsce przez prof. J. Ostoję-Zagórskiego i dr. 
hab. prof. AB J. Woźnego. Prof. J. Ostoja-Zagórski jest autorem bardzo 
popularnej książki na temat historii starożytnej ziem polskich. 
Duża grupa pracowników Instytutu Historii Akademii Bydgoskiej pu- 
blikowała w wydawnictwach i czasopismach zagranicznych (m.in. prof. 
J. Ostoja-Zagórski, prof. M. Grzegorz, ks. prof. K. Śmigiel, dr hab. W. Stan- 
kowski i inni). Ich książki poza wydawnictwem uczelnianym ukazują się 
w renomowanych oficynach wydawniczych Polski, m.in. Wyd. Adam 
Marszałek w Toruniu, Neriton w Warszawie i wydawnictwach uczelnia- 
nych uniwersytetów, akademii i wyższych szkół niepublicznych. Artyku- 
ły i studia autorstwa historyków z Bydgoszczy publikowane były niemal- 
że we wszystkich czasopismach historycznych wyróżnionych umieszcze- 
niem na liście filadeUijskiej Instytutu Informacji Naukow
j. 


-377-
>>>
W sumie, w latach 19B9-2003 ukazały się drukiem B74 pozycje autor- 
stwa pracowników Instytutu Historii Akademii Bydgoskiej, w tym 93 książki 
i 31 prac redakcyjnych. W tym samym czasie byli oni organizatorami 3B 
konferencji naukowych, zaś w dalszych ok. 150 brali udział w charakterze 
referentów. 
Samodzielni pracownicy Instytutu Historii Akademii Bydgoskiej są za- 
praszani w charakterze recenzentów w przewodach doktorskich, habilita- 
cyjnych i profesorskich do tak renomowanych uczelni jak Uniwersytet 
w Nitrze (Słowacja), Uniwersytet Warszawski, UMK w Toruniu, UAMw Po- 
znaniu, Uniwersytet Gdański, Uniwersytet Wrocławski, Uniwersytet Łódz- 
ki, Uniwersytet Śląski, UMCS i KUL w Lublinie i młodych polskich uniwer- 
sytetów, jak Białostocki, Zielonogórski czy Warmińsko-Mazurski. Utrzy- 
mują rozliczne kontakty międzynarodowe (wygłaszanie referatów, zapra- 
szanie kontrahentów na wykłady do Polski, wspólne wydawnictwa), naj- 
więcej z placówkami niemieckimi, np. Historische Kommission w Berli- 
nie, Johann Gottfried Herder Institut w Marburgu, Uniwersytety w Bonn, 
Moguncji, DOsseldorfie, Instytut Podręczników Szkolnych w Brunszwi- 
ku, Uniwersytet w Durham (Anglia), Instytut Słowianoznawstwa Ukraiń- 
skiej Akademii Nauk we Lwowie itp. 
Nie jest mocną stroną naszego Instytutu zdobywanie grantów i stypen- 
diów z fundacji zagranicznych. W tej ostatniej sprawie chlubny wyjątek 
stanowi dr hab. W. Stankowski, który uzyskiwał wsparcie dla swych pla- 
nów naukowych z różnych stron, m.in. Fundacji A. Humboldta (l,5-roczne 
stypendium), DAAD Friedrich Ebert-Stiftung i Fundacji na Rzecz Nauki Pol- 
skiej. Incyndentalnie takie fundusze zdobywali m.in. prof. K. Dopierała, 
dr D. Karczewski, dr A. Zaćmiński i inni, a ostatnio z KAAD - mgr K. Grysińska. 
Niektórzy pracownicy Instytutu należą z wyboru do międzynarodowych 
organizacji, m.in. dr hab. prof. AB A. Sudoł do Międzynarodowej Akademii 
Nauk San Marino, prof. J. Rulka do Międzynarodowego Stowarzyszenia Dy- 
daktyków Historii, i krajowych, m.in. prof. W. Jastrzębski - Komitet Nauk 
Historycznych PAN, prof. K. Dopierała i dr hab. prof. AB A. Sudoł - Rada 
Porozumiewawcza Badań nad Polonią, prof. J. Ostoja-Zagórski - Sekcja Meto- 
dologii Komitetu Nauk Historycznych PAN. Bardzo licznie też są reprezento- 
wani w regionalnych towarzystwach naukowych, kulturalnych i społecznych. 
Na koniec należałoby stwierdzić, że w ciągu 15 lat swego istnienia In- 
stytut Historii Akademii Bydgoskiej im. Kazimierza Wielkiego wyrósł na 


-378-
>>>
liczący się w kraju ośrodek badawczy i kształcący. Osiągnął wszelkie upraw- 
nienia akademickie (byłoby dobrze, gdyby w najbliższym czasie udało się 
przenieść prawa habilitowania i doktoryzowania z Wydziału Humanistycz- 
nego na Radę Naukową Instytutu), a regularny przyrost kadry samodziel- 
nej gwarantuje stałość tych dokonań (możliwe, że w najbliższych 2-3 la- 
tach stan jakościowy kadry w związku z przejściem na emeryturę czte- 
rech pracowników nieco się obniży, ale będzie to okres przejściowy, bo- 
wiem dorasta już średniozaawansowana naukowo kadra samodzielna 
w osobach dr. hab. T. Nowakowskiego, dr. hab. A. Topija, dr. hab. J. Woź- 
nego i dr. hab. R. Kabacińskiego). W tej sytuacji jedyną troską władz uczel- 
nianych i instytutowych stanie się sprawa uzyskania przez jednostkę sta- 
bilizacji finansowej. Jest to jednak nieodłącznie związane z przyszłym sta- 
tusem Uczelni jako ośrodka uniwersyteckiego.
>>>

>>>
.ł 


.. 


... 


, 


.. 
f 


1 


I 



. 


. 
. 


.-... 


. 
.s.l'-;': 
 " ... 
. fI. 1 


..


 : .- ,:..;;.. J -. 
.,.
: ._ 
,r: 
 ; ,.
 .
 t 
.J.l.łLł
 
j . ' '. - '-;:"
1'" 
\o \1 '. -- --- - ..t .. I' 
- 
. r --.i -- 'd .. I' .... -ł .... 
_ . " t . f ... JjQ. ," -.----
 .. 
Ił - : , L:-- ! I . . Ur'. Jj r: ;rr ( - r t:. - 
 
 
t' ': tli . '1, _ t :., Jfr'Ą.." fe " n - . =-;;:;. --::. 
I " ł ' I ., $i.. d ../, ,.' 
-.. - . ,-...... .-'.... 
_ 
; :;",_ 

..." l! ) . . 
[tJ '

' ' .J A_ .- -c- . , - , -: 7! I. -- . 

... -;: - ::; '. f f. '. p j 
l ' I . li. ' / .... 
 "j . . '.
 i ,L;, 
. )t1 !:=ł t. f 
\ I'. _. .. '-': .. " .łJ1' '. . ' - 
-: . 
 . :. - - ::::;:.... 
 
..... 1 
 ......T _. . __ _ 
...". _
. I
 '.. 


.'LM" .ł.....iIIC"" - 
-- - 
......., . - . "" 
_.




 _... - M? .. ..... 


.:-.... q 


Sylwetki 
"biogramy 
. . . . 
wspomw.ew..a 


l
>>>

>>>
Jerzy Derenda 


Józef Kałas (1873-1939) 
- pedagog i społecznik 


Historię każdego miasta tworzą ludzie: ambitni i ofiarni. Należy do nich 
niesłusznie zapomniany rektor Józef Kałas. Udało się nam dotrzeć do nie- 
publikowanych dotąd materiałów poświęconych tej postaci. Jest to pokaź- 
ny album przygotowany przez pana Rajmunda Kuczmę, z licznymi unika- 
towymi zdjęciami i przypisami podarowany wnukowi Józefa Kałasa Lu- 
dwikowi Zielezińskiemu, znanemu bydgoskiemu rzemieślnikowi, starsze- 
mu Cechu Rzemiosł Drzewnych w Bydgoszczy. Z pożółkłych fotografii, 
starych dokumentów, nierzadko pisanych ręcznie, okazjonalnych nota- 
tek prasowych i archiwalnych przypisków poznajemy człowieka wielkie- 
go formatu, który służył Bydgoszczy jak mało kto. 
Józef Kałas przyszedł na świat1Blistopada lB73 r. w Drzewianowie koło 
Mroczy w dawnym woj. bydgoskim, z ojca Jana i matki Apolonii z domu 
Musiał. Jego małżonką, z którą wziął ślub w Gnieźnie, została Jadwiga 
z domu Michałowska. Z tego związku narodziły się córki Helena, Irena 
i Melania Maria. 
Jak wielu Polakom - los nie oszczędził Józefowi Kałasowi doświad- 
czeń zaboru pruskiego i I wojny światowej. Od lutego do kwietnia lB95 r. 
odbył zasadniczą służbę wojskową w pułku piechoty (Infanterie Regiment 
Graf Schwerin - 3. Pommersches nr 14 przy Karl Strasse 7 - obecnie War- 
szawska 10 w Bydgoszczy). Uczestniczył w 6-miesięcznym kursie szkoły 
podoficerskiej w Szczecinie. 1 września 1914 r., w stopniu sierżanta, zo- 
stał wcielony w szeregi armii pruskiej, a następnie zdemobilizowany 12 
grudnia 191B r. 
Jednak zgoła inna była jego pasja życia. W pamięci potomnych pozo- 
stał wybitnym pedagogiem i działaczem społecznym. Do czteroklasowej 
szkoły ludowej uczęszczał w Mroczy, a następnie kontynuował naukę w Ka- 
tolickim Seminarium Nauczycielskim w Paradyżu (obecnie Gościkowo 


- 3S3 -
>>>
w Lubuskiem), które ukończył w lB95 r. Egzamin dojrzałości zdał 21 lute- 
go 1896 r. 9 października 1B99 r. w Poznaniu uzyskał stopień nauczyciela 
stałego szkół ludowych, a 16 maja 1923 r. tamże - przed specjalną komisją 
- tytuł rektora. 
Pierwszą pracę w charakterze nauczyciela tymczasowego rozpoczął we 
wsi Barciszewo w Olsztyńskiem l kwietnia lB96 r., gdzie uczył do 22 lute- 
go 1902 r. Od l marca 1902 r. do 30 października 190B r. był kierownikiem 
mianowanym - stałym w szkole ludowej w Kiszkowie w Poznańskiem, 
znanym m.in. ze starego, zabytkowego, drewnianego kościółka. Po straj- 
ku dzieci polskich został przeniesiony z tej szkoły do Bydgoszczy. l listo- 
pada 190B r. objął stanowisko nauczyciela stałego w szkole przy obecnej 
ulicy Jana Henryka Dąbrowskiego. W rok potem - nauczyciela w szkole 
przy Frankenstrasse (obecnie ul. Stanisława Leszczyńskiego 49 na Szwe- 
derowi e) . Od l stycznia 1920 r. do 30 czerwca 1933 r. był kierownikiem 
7-klasowej Szkoły Powszechnej im. Karola Marcinkowskiego przy ul. Na- 
kielskiej 6 w Bydgoszczy, po czym na własną prośbę został przeniesiony 
w stan spoczynku - co wcale nie znaczy, że przestał być pedagogiem. Od 
l sierpnia 1933 r. do 31 sierpnia 1934 r. kierował Prywatną Szkołą Po- 
wszechną - Koedukacyjną Towarzystwa Nauczycieli Szkół Wyższych 
przy ul. I. Paderewskiego 2 w Bydgoszczy. 
Z okazji przejścia J. Kałasa w stan spoczynku "Dziennik Bydgoski" 
zamieścił artykuł pt. "Ostatni z grona organizatorów szkół powszech- 
nych w Bydgoszczy przechodzi w stan spoczynku". Czytamy w nim 
m.in. "Z dniem l lipca przechodzi w stan spoczynku p. Józef Kałas 
kierownik siedmioklasowej szkoły powszechnej, jeden z tych zasłużo- 
nych pedagogów, którym Polska Rada Ludowa w r. 1919 powierzyła 
organizację szkolnictwa w Bydgoszczy, zwłaszcza na przedmieściach. 
Rektor Kałas chlubnie wywiązał się z tego zadania, bo nie zważając na 
pogróżki hakatystycznego inspektora szkolnego jeszcze przed zajęciem 
Bydgoszczy przez wojska polskie, odważnie wykładał w szkole na Wil- 
czaku religię w języku polskim. Władze polskie w dowód uznania zle- 
ciły mu w 1920 r. kierownictwo tej wielkiej szkoły, która liczy dzisiaj 
USD dzieci". 
W parę dni po wybuchu powstania wielkopolskiego, podczas pierw- 
szego zjazdu nauczycielstwa polskiego w Poznaniu zwołanego przez Na- 
czelną Radę Ludową, poseł Trąmpczyński powiedział: "Jeżeli inni Polacy 


- 384-
>>>
byli gnębieni, to nauczyciel polski przeżył piekło pod panowaniem pru- 
skim". W artykule "Organizacja szkolnictwa powszechnego w Bydgosz- 
czy" "Dziennik Bydgoski" donosił, że zaraz potem w salce przy kościele 
Świętej Trójcy odbyło się pierwsze, skryte przed okiem szpiclów posie- 
dzenie nauczycieli Polaków pod przewodnictwem ks. Jana Filipiaka. Był 
wśród nich Józef Kałas, który wszedł w skład Polskiej Rady Szkolnej. Ga- 
zeta pisała: "Na przedmieściach, które jeszcze nie należały do Bydgosz- 
czy, z polecenia ks. Filipiaka zajął się szczerze organizacją szkolnictwa 
polskiego wspomniany nauczyciel Józef Kałas, obecny kierownik szkoły 
na Wilczaku przy ul. Nakielskiej. Powiatowy inspektor szkolny, hakatysta 
Jankowsky, zabronił Kałasowi «uprawiania propagand! polskiej», a grenc- 
szuc odgrażał się, że go zabije, lecz Kałas nie uległ i pracował dalej z wiel- 
ką gorliwością w Radzie Szkolnej, która stała już teraz pod protektoratem 
Rady Ludowej. 
Józef Kałas pracował jako nauczyciel 37 i pół roku bez przerwy. Ukoń- 
czywszy niemieckie seminarium nauczycielskie w Paradyżu, w którym 
język polski wykładał prof. Jaskólski, przez pierwsze sześć lat prowadził 
szkółkę ludową w Barciszewie, a przez dalsze 6 lat w Kiszkowie pod Gnie- 
znem. W czasie strajku szkolnego w 190B r. otrzymał translokację do Byd- 
goszczy, gdzie wytrwał do końca". 
Przez całe swoje życie pedagoga pozostawał wierny zasadom chrześci- 
jańskim i narodowym. Był jednym z założycieli Chrześcijańsko-Narodo- 
wego Stowarzyszenia Nauczycieli Szkół Powszechnych. Należał m.in. do 
zarządu miejscowego koła i do rady okręgowej w Poznaniu. 
Był też Józef Kałas społecznikiem oddanym bez reszty Bydgoszczy, 
w której mieszkał od l listopada 190B do 14 grudnia 1939 r., kolejno przy 
ul. Orlej 26 i Nakielskiej 6, a jako emerytowany kierownik szkoły naj- 
pierw przy ul. Grottgera 7/1, a potem przy Grunwaldzkiej 9. W czasie 
zaboru pruskiego poza szkołą uczył dzieci polskie na tajnych komple- 
tach. W latach 1919-1920 organizował szkolnictwo polskie na Wilczaku, 
Okolu, Miedzyniu, Czyżkówku, Górzyskowie i Szwederowie. Był jednym 
z założycieli i działaczy Chrześcijańsko-Narodowego Stowarzyszenia 
Nauczycieli Szkół Powszechnych, członkiem Zarządu Bydgoskiego Koła i Rady 
Okręgowej w Poznaniu. Działał w Akcji Katolickiej przy kościele p. w. Świętej 
Trójcy. Jak podał "Dziennik Bydgoski" - już w odrodzonej Polsce - bar- 
dzo intensywnie zakładał gniazdo "Sokoła" V Wilczak - Okole. Był jego 


- 385 -
>>>
pierwszym prezesem, a kiedy się wycofał, wdzięczni druhowie nadali 
mu tytuł członka honorowego. Od 1924 r. wchodził w skład zarządu 
Dzielnicy Pomorskiej "Sokoła", w 192B r. znów został prezesem Towa- 
rzystwa Gimnastycznego "Sokół" V, a w 1929 r. - sekretarzem. Współor- 
ganizował i prezesował Towarzystwu Miłośników Dzielnicy Wilczak - 
Okole. Z jego inicjatywy odbyło się wiele kursów oświatowych dla byd- 
goszczan. 
Józef Kałas, nauczyciel. działacz oświatowy i kulturalny, członek TG 
"Sokół" został za swoją działalność aresztowany przez Niemców 14 paź- 
dziernika 1939 r. i umieszczony w Tymczasowym Obozie dla Internowa- 
nych Polaków w koszarach 15 Wielkopolskiego Pułku Artylerii Lekkiej 
przy ul. Gdańskiej 147. Zmaltretowany i wycieńczony, po uwolnieniu dzięki 
staraniom bydgoskich Niemców na początku listopada 1939 r., niebawem 
zmarł. Jego grób znajduje się na cmentarzu Staro farnym przy ul. Grun- 
waldzkiej 15 w Bydgoszczy. 
2 listopada 1945 r. odbyły się w Bydgoszczy uroczystości żałobne ku 
czci poległych i zamordowanych w obozach koncentracyjnych nauczycie- 
li z Bydgoszczy i okolicy. Towarzyszyło im motto zaczerpnięte z twórczo- 
ści Adama Mickiewicza: 
"Dobrze, by w życiu świeckim 
jak niegdyś w kościele, 
Tylko tego zwać wielkim, 
kto wycierpiał wiele". 


- 386-
>>>
..
 


ł 
.... 
. 


-..... 
.
... 
.....- 
. 


.- 

 


"
 


... 

 . . 
 . 
.1'[ .,. 


. ... 


. 
ł ,.,... , 


. .. 


£ 

 . 


. " 


. 


.. 


1 ' 


\ 


,} 


t 


Rektor Józef Kalas. Zdjęde z 1933 r. 


.. 
.n,;. 
..a- 
n 
I 
.. 
.. 
.. 
.... 
..... 
C' 
U 


... 



.. ... 


- 


'ł\ 


. 


W otoczeniu miodzieży i pedagogów Prywatnej Szkoły Powszechnej 
- Koedukacyjnej Towarzystwa Nauczydeli Szkół Wyższych przy ul. Paderewskiego. 


....--- 

..- . 



 

 


:r- 
., \f" 


;1 
.. 


", \ . 
l, .' 


\ ... 
. .:Ił. 
',. . 
' . 

. '. ł :, . 


.. 


.., 


, 
"\1, . 

1 o' 
I ... 


.,. 


\ 


, 
f 


'ł 


... '1 


_._--....
........... 
............., 
-......." 

$-ł
 "'r1U-t11 
.... ," ' .. . 
'II 
:.. 

"I 
1I&iI1I11 
11111 J 
l' 


, 


" , 
r 
 -, . 
fł 
I I 


Fot. Archiwum rodzinne Ludwika Jerzego Zielezińskiego 


- 387 - 


'I ' ł \ 
-
 I 

. -: 
.. 
"ł 

 
'1 

 . 
.... 



 
... 


I
 
\ .
' 
., \." ..... 


. 
 

 . 
ł 


,;
>>>
Waldemar Jaskulski 


Zygmunt Henryk Berling jako szef sztabu 
15 Dywizji Piechoty Wielkopolskiej (1925-1927) 


W latach 90. ukazał się szereg publikacji autorstwa Mieczysława Biel- 
skiego poświęconych osobie gen. bryg. Wiktora Thommee, związanego 
szczególnie przez długoletni okres służby z 15 Dywizją Piechoty Wielko- 
polskiej!. Dla odmiany w niżej zamieszczonym materiale podjąłem próbę 
ukazania sylwetki oraz przebiegu służby jednego z szefów sztabu tej wiel- 
kiej jednostki piechoty, której dowództwo stacjonowało w Bydgoszczy. 
Zygmunt Henryk Berling - syn Michała urodził się 27 kwietnia 1896 r. 
w LimanowejZ niedaleko Nowego Sącza w zaborze austriackim 3 . W 1907 r. 
Zygmunt ukończył Szkołę Ludową w Nowym Sączu, dokąd Berlingowie 
przeprowadzili się w 1905 r. Po ukończeniu tejże szkoły przyszedł czas na 
naukę w Cesarsko-Królewskim II Gimnazjum Klasycznym w Nowym Są- 
czu, którą ów uczeń zakończył egzaminem dojrzałości złożonym w 1915 r. 4 
W 1912 r. Zygmunt wstąpił w szeregi nowosądeckiego "Strzelca", zasila- 
nego przeważnie przez synów rodzin kolejarskich. 5 
W sierpniu 1914 r. awansowany do stopnia plutonowego, Berling zacią- 
gnął się w szeregi IV Batalionu 2 Pułku Piechoty Legionów Polskich i w je- 
go szeregach wyszedł na front austro-węgiersko-rosyjski. 6 Najpierw w wal- 
kach pod Mołotkowem 29 października 1914 r., później pod Rafajłową 
w trzeciej dekadzie stycznia 1915 r. został ranny.? W kwietniu 1915 r. wraz 
z IV Baonem już sierżant Berling wyjechał do Piotrkowa, by stanąć do 
walki w szeregach jako komendant 3 Plutonu 9 Kompani III Baonu 4 Puł- 
ku Piechoty Legionów Polskich. 8 Razem z Czwartakami w III Baonie kpt. 
Edwarda Szerauca przeszedł cały szlak bojowy, aż do Rudki Miryńskiej, 
gdzie 3 sierpnia 1916 r. został ciężko ranny. Po kryzysie przysięgowym 
ppor. Berling 9 trafił do Baonu Uzupełnień Polskiego Korpusu Posiłkowego 
w Bolechowie na stanowisko dowódcy kompanii. 10 Po przebiciu się II Bryga- 
dy Legionów Polskich pod Rarańczą, ppor. Berling został internowany 
i osadzony w Dulfalvy na Węgrzech. II Po zakończeniu procesu, przez 


- 388-
>>>
włoskie Udine i Nowy Sącz, w lipcu 191B r. Berling trafił do stacjonującego 
w Bochni Baonu Zapasowego 32 Pułku Strzelców. I2 
W odradzającym się Wojsku Polskim por. Berling 13 wstąpił w szeregi 
4 Pułku Piechoty Legionów i jako dowódca 10 Kompanii walczył z Ukraiń- 
cami w rejonie Gródka Jagiellońskiego. 14 Przez Jabłonną, gdzie przecho- 
dziły reorganizacje dywizje legionowe, na początku czerwca jako do- 
wódca kompanii w Baonie Zapasowym 4 Pułku Piechoty Legionów przy- 
był do Kielc. ls To właśnie z tego garnizonu w lipcu 1920 r. kpt. Berling I6 
wyszedł na wojnę polsko-bolszewicką. Wziął w niej udział jako dowód- 
ca Baonu Wartowniczego l/III, przemianowanego w sierpniu na V Kie- 
lecki Baon Etapowy. 17 Losy wojenne rzuciły kpt. Berlinga w rejon Sława- 
tycz do Łucka oraz Druskiennik, gdzie strzegł granicy polsko-litewskiej. 
W lutym 1922 r. kpt. Berling powrócił do 4 Pułku Piechoty Legionów, 
gdzie dekretem z dnia 17 maja Wódz Naczelny nadał mu order Virtuti 
Militari V klasy.I8 We wrześniu tego roku ów oficer został przeniesiony 
do stacjonującego w Inowrocławiu 59 Pułku Piechoty Wielkopolskiej. 
Po przybyciu do pułku objął stanowisko dowódcy Kadry Baonu Zapaso- 
wego, a później pełnił obowiązki dowódcy III Baonu. I9 To stanowisko zaj- 
mował do końca października 2o , dokładając wszelkich starań, aby jego baon, 
a przez to i cały pułk, osiągał jak najlepsze wyniki w szkoleniu. Jednocze- 
śnie podjął starania o skierowanie do Wyższej Szkoły Wojennej. 
Z Inowrocławia, w październiku 1923 r., odkomenderowano kpt. Ber- 
linga z bardzo dobrą opinią do Wyższej Szkoły Wojennej na dwa lata stu- 
diów. 21 Na egzaminie uzyskał łącznie 33B punktów, o 7 mniej od lidera, 
kpt. Jana Heine, co pozwoliło mu zająć drugą lokat ę 22. W czasie studiów 
wyniki kapitana, a od kwietnia 1924 r. mjr. Berlinga, były znacznie niższe 
od tych, które uzyskał na egzaminie wstępnym. Dyrektor Nauk WSWoj., 
płk Louis Faury, wystawił taką oto opinię szkolną mjr. Berlingowi: "Do- 
świadczony, ma praktykę w dowodzeniu. Posiada sąd, decyzję i zimną 
krew. Czasami brak mu giętkości umysłu. Bardzo pewny, budzi zaufanie. 
Zdolny zająć od razu stanowisko szefa sztabu dywizji. Charakter spokoj- 
ny i wytrwały. Pracownik sumienny, lecz trochę powolny. Nie osiągnął 
wyników, jakie zapowiadał jego stopień wyjściowy. Bardzo dobrze wy- 
chowany".23 W opinii służbowej wystawionej przez Komendanta 
WSWoj., gen. dyw. Aureliego Serda-Teodorskiego, czytamy: "Zgadzam się 
z opinią Dyrektora Nauk".24 


- 389 -
>>>
W dniu 1 października 1925 r. mjr Berling otrzymał tytuł i dyplom ofi- 
cera Sztabu Generalnego (S.G.). Wraz z nim powyższy tytuł w korpusie 
oficerów piechoty otrzymało ośmiu majorów, 15 kapitanów, ośmiu 
poruczników. Po ukończeniu studiów, jesienią 1925 r., mjr S.G. Berling 
otrzymał przydział na stanowisko szefa sztabu 15 Dywizji Piechoty 
Wielkopolskiej, której dowództwo stacjonowało w Bydgoszczy. Prognoza, 
którą wystawił płk Faury sprawdziła się. Na równorzędne stanowisko w 9 
Dywizji Piechoty został wyznaczony tylko mjr S.G. Antoni Staich. 25 
Na nowym stanowisku bezpośrednim przełożonym mjr. S.G. Berlinga 
był dowódca dywizji gen. bryg. Wiktor Thommee. 26 Służbę majora opi- 
niował również Inspektor III Armii Toruń, gen. dyw. Leonard Skierski. 27 
Podwładnymi jego zaś byli: I oficer sztabu - kpt. Stanisław Bujakiewicz, II 
oficer sztabu - kpt. Władysław Rupniewski, kierownik kancelarii sztabu - 
por. Tadeusz Bazali oraz referent przysposobienia wojskowego - kpt. Łu- 
cjan Mroczkowski. 28 
Szef sztabu wielkiej jednostki był współpracownikiem dowódcy w za- 
kresie koncepcji, lecz bez współodpowiedzialności. Pełną odpowiedzial- 
ność ponosił dowódca. Szef sztabu odpowiadał za rozkazodawstwo i za- 
opatrzenie. Jego obecność była nieodzowna w takich sytuacjach jak roz- 
wiązywanie aktualnego zadania, ocena momentu wydania nowego rozka- 
zu, podanie wytycznych do osobistej wiadomości podległych dowódców. 
Współpraca dowódcy i szefa sztabu owocowała pełniejszym wykorzy- 
staniem wszystkich możliwości, co w efekcie dawało zbliżenie się do roz- 
wiązania optymalnego. Dowódca miał "reprezentować przede wszystkim 
wolę i wyegzekwowanie wykonania, szef sztabu świeższą znajomość sztuki 
oraz rutynę w zakresie rozkazodawstwa i zaopatrzenia".29 
Do zadań mjr. S.G. Berlinga należało układanie programów szkolenia, 
opracowanie założeń na ćwiczenia aplikacyjne oraz przygotowanie ma- 
newrów dla podległych pułków. 3D Sam jako szef sztabu wielkiej jednostki 
piechoty uczestniczył w ćwiczeniach kierowanych przez wyższych prze- 
łożonych. Z powyższych zadań wywiązywał się bardzo dobrze, o czym 
świadczą opinie zwierzchników. 
Na początku lutego 1926 r. przed komisją Obozu Szkolnego Wojsk Sa- 
mochodowych zakończył się egzaminem kurs kierowców samochodowych. 
Wśród kilku oficerów "pozwolenie na prawo prowadzenia pojazdów me- 
chanicznych" uzyskał m.in. mjr S.G. Berling. 31 


-390-
>>>
Dnia 12 marca 1926 r. odbyło się ćwiczenie taktyczne na mapie, w któ- 
rym wzięli udział oficerowie sztabu 15 DP Wlkp. W dniach 20-22 kwiet- 
nia 1926 r. sztab dywizji wziął udział w grze wojennej, którą kierował gen. 
dyw. Leonard Skierski. W grze brało udział pięć dywizji piechoty i jedna 
dywizja mieszana, w rejonie Izbica Kujawska - Kutno - Lubraniec. Mjr 
S.G. Berling pełnił funkcję szefa sztabu 15 DP Wlkp., którą dowodził jego 
etatowy przełożony, gen. W. Thcmmee. 32 W dniu następnym do dowódz- 
twa Dywizji wpłynęła metryka śmierci córki szefa sztabu. 33 Jak się okaza- 
ło, to nie był koniec dramatów tego oficera. 
W czasie służby w Bydgoszczy zastał go przewrót majowy. Mjr S.G. 
Berling musiał wybierać między wiernością wojskowej przysiędze i lojal- 
nością wobec konstytucyjnej władzy a szacunkiem wobec wodza, pod któ- 
rym jeszcze nie tak dawno walczył. W tych dramatycznych dla każdego 
żołnierza dniach, podobnie jak jego dowódca, opowiedział się po stronie 
Marszałka. Dokładnego przebiegu wypadków majowych, które miały miej- 
sce w Bydgoszczy i roli w nich mjr. S.G., nie udało mi się ustalić. Jednak 
posiadane relacje dotyczące postawy, jaką przyjął szef sztabu 15 DP Wlkp. 
w czasie zamachu majowego, są na ogół zgodne. 
Zajadły krytyk osoby Berlinga, Daniel Bargiełowski zapisał: "c...) pomi- 
mo zatargu politycznego z gen. Thommee, ówczesny szef sztabu 15 
DP w Bydgoszczy nie został odwołany ze stanowiska, to całkiem zro- 
zumiałe, gdyż znalazł się w gronie beneficjentów nowej władzy".34 
Z tym twierdzeniem trudno mi się zgodzić, gdyż w czasie wypadków majo- 
wych i po ich zakończeniu obaj oficerowie znaleźli się w jednym i tym sa- 
mym gronie. Stąd też sądzę, że o żadnym konflikcie natury politycznej mię- 
dzy gen. Thommee a mjr. S.G. Berlingiem nie może być mowy.35 Wynikało- 
by z tego, że gen. Thommee, tak jak jego przełożony gen. J.W. Hubischta, 
dowódca OK Nr VIII Toruń, stanął po stronie prezydenta i legalnego rządu. 
Tylko jego szef sztabu optował za marszałkiem Piłsudskim i po udanym 
przewrocie nowe władze wojskowe nadal pozwoliły pełnić mu obowiązki 
na dotychczas zajmowanym stanowisku. 
Wiadomości o działaniach w Warszawie dotarły do Torunia około po- 
łudnia już 12 maja, i to ząrówno do prorządowych władz wojskowych, jak 
i cywilnych, które ściśle ze sobą w tych dramatycznych dniach współpra- 
cowały.36 W tym dniu szef Oddziału IV Sztabu Generalnego, płk Tadeusz 
Kuracjusz wystosował do podległego Wojskowego Wydziału Kolejowego 


-391 -
>>>
DOK Nr VIII Toruń tajne pismo tej treści: "Z rozkazu Ministra Spraw 
Wojskowych komunikuję: aż do odwołania żadnego transportu wojskowego 
bez specjalnego rozkazu Ministra Spraw Wojskowych gen. dyw. Malczew- 
skiego uruchamiać nie wolno. O ile jaki transport jest w drodze, bezzwłocznie 
wstrzymać. Wszystkie ewentualne nieprawidłowe wydarzenia na stacjach 
kolejowych W.W.Kol. natychmiast telegraficznie melduje do G.W.K.Kol. 
Od chwili otrzymania niniejszego rozkazu W. W.Kol. utrzymuje stałe dy- 
żury bez przerwy, tj. dzień i noc. Odbiór odwrotnie potwierdzić". 37 Za- 
rządzenia identycznej treści ok. godz. 10.30 zostały rozesłane telegra- 
ficznie do wszystkich Dyrekcji Kolejowych. 38 W południe o zajściach 
w stolicy powiadomiony został wojewoda pomorski S. Wachowiak, któ- 
ry w dniu następnym przekazał wiadomość podległym sobie starostom. 39 
W dniu 13 maja 1926 r. o godz. 9.30 gen. Malczewski wystosował do 
DOK Nr VIII Toruń depeszę nr 266 w sprawie skierowania oddziałów wier- 
nych prezydentowi Wojciechowskiemu do Warszawy. Treść depeszy 
brzmiała: "l. Ze względu na trudności transportowe oddziały wezwane do 
stłumienia buntu, w razie niemożności posuwania transportów, wysyłać 
na autach. Auta z mob [ilizacji] i rekwirować. 2. DOK VII i VIII skierują do 
Warszawy wszystkie stojące do dyspozycji oddziały, pozostawiając siły 
konieczne do zabezpieczenia tego terenu. 3. Wszystkie oddziały meldują 
się w Belwederze kierując się od południa"40. 
Jeszcze w tym samym dniu wczesnym popołudniem Minister Spraw 
Wojskowych wysłał do DOK Nr VIII Toruń depeszę nr 274, w której naka- 
zał, by wraz z pułkami odchodzącymi do Warszawy odtransportować 
również gen. dyw. Ładosia ze ścisłym sztabem jego 16 Dywizji Piechoty.41 
W związku z treścią depeszy gen. Hubischta niezwłocznie wydał odpo- 
wiednie rozkazy, do marszu wojsk wiernych rządowi premiera Witosa. 42 
W cel u przerwania wysyłania transportów wiernych legalnej władzy oraz 
opanowania władzy w DOK Nr VIII został "Wysłany do Torunia Inspektor 
III Armii gen. L. Skierski (z byłej armii rosyjskiej - przyp. W.J.) wraz z gen. 
Thommee 43 (z byłej armii rosyjskiej - przyp. W.J.) i przydzielonymi mu 
oficerami".44 Jednakże wszyscy oni w nocy z 13 na 14 maja, z polecenia 
gen. Hubischty (z byłej armii austriackiej), zostali aresztowani. 45 Ww. dzia- 
łania nastąpiły na podstawie informacji przekazanej przez wojewodę Wa- 
chowiaka, który doniósł, iż dowódca OK Nr VIII działa "z polecenia Rządu 
(...), że jest uprawniony do zaaresztowania wszystkich tych, co do których 


-392-
>>>
Pan posiada dostateczne podstawy, że przeciwdziałają lub stawiają bierny 
opór zarządzeniom legalnego i prawowitego Rządu Rzeczypospolitej (...)".46 
Po opuszczeniu 15 DP Wlkp. przez gen. Thommee dowództwo nad 
nią objął dowódca piechoty dywizyjnej płk Kazimierz Łukoski, który stał 
się bezpośrednim przełożonym szefa sztabu mjr. S.G. Berlinga. Ten stan 
trwał do dnia 15 maja. W miejsce aresztowanego gen. Thommee, na sta- 
nowisko dowódcy 15 DP Wlkp. i komendanta garnizonu Bydgoszcz dowód- 
ca OK Nr VIII w dniu 14 maja wyznaczył komendanta Centrum Wyszkole- 
nia Artylerii w Toruniu, gen. bryg. Erwina Kazimierza Mehlem (z byłej ar- 
mii austriackiej). Także i etatowy szef sztabu 15 DP \Ylkp. (Legionista) zo- 
stał zastąpiony przez "Toruńczyka", instruktora w szkole piechoty ppłk. Jana 
Pilarza. 47 Sam uczestnik owych wypadków po latach stwierdził, że "współ- 
działając z bydgoskimi kolejarzami opóźnił wyjazd z Bydgoszczy batalionu 
przekazywanego do dyspozycji gen. Tadeusza Rozwadowskiego. W efekcie 
został aresztowany i spędził 4 dni wareszcie".48 
Dopiero wtedy, gdy dowództwo w Bydgoszczy znalazło się w rękach wier- 
nych prezydentowi Wojciechowskiemu oficerów, przez garnizon i z niego 
samego mogły odejść transporty wojsk na Warszawę. Z pułków 15 DP Wlkp. 
dopiero przed wieczorem dnia 14 maja 1926 r. przez Toruń, Kutno, Socha- 
czew dotarły do Ożarowa m.in. wydzielone baony stacjonujących w Bydgosz- 
czy: 61 Pułku Piechoty Wielkopolskiej i 62 Pułku Piechoty.49 Prawdopodob- 
nie mjr S.G. Berling opóźnił wyjazd oddziału z któregoś z tych pułków. 5o 
Zwolnienie aresztowanych nastąpiło w dniu 17 maja, gdy wojewoda Wacho- 
wiak i gen. Hubischta podporządkowali się nowym władzom. 51 
Nieco inaczej od powyższych relacji udział mjr. S.G. Berlinga w prze- 
wrocie majowym nakreślił A. Topol. Potwierdza on fakt, iż Berling poparł 
J. Piłsudskiego w czasie zamachu majowego. Jednak uważa, że "w jego 
przypadku było to poparcie czysto werbalne". 52 
Już w połowie lipca 1926 r. odwołano gen. J. W. Hubischtę z zajmowa- 
nego stanowiska. 53 Ze swych dotychczasowych stanowisk zostali usunię- 
ci niemalże wszyscy dowódcy wielkich jednostek OK Nr VIII, którzy sta- 
nęli przeciwko J. Piłsudskiemu. Na swoich stanowiskach pozostali nadal 
m.in. dowódca i szef sztabu 15 DP Wlkp.54 
Po objęciu w październiku 1926 r. dowództwa OK Nr VIII przez gen. 
dyw. Leona Berbeckieg0 55 szef sztabu 15 DP Wlkp. nadal pełnił służbę na 
zajmowanym stanowisku. Z dniem 6 czerwca 1926 r. dowództwo i sztab 


- 393-
>>>
przebywały w Obozie Ćwiczebnym w Grupie, gdzie ćwiczyły pułki dywizji. 56 
Stan ten trwał do 28 lipca, kiedy pułki wraz z dowództwem i sztabem 
powróciły do koszar. 57 Rozkazem dowództwa 15 DP Wlkp. Nr 7 przyznano 
mjr. S.G. Berlingowi prawo noszenia odznaki za trzykrotne zranienie. 58 
W tymże 1926 r., przebywając na urlopie wypoczynkowym w rodzin- 
nych stronach, w czasie wspinaczki górskiej mjr S.G. Berling nabawił się 
urazu czaszki. 59 Sam poszkodowany tak to opisuje. "Wyruszyliśmy wcze- 
snym rankiem ze schroniska w Koprowej Dolinie i do doliny Niefcyrki 
mieliśmy piękną pogodę. Gdy weszliśmy w ścianę. zerwał się dość przy- 
kry wiatr i niebo zaczęło się chmurzyć. Byliśmy może trzydzieści metrów 
od dna doliny, gdy spadła na nas mgła, ale tak gęsta, że palce wyciągniętej 
ręki widoczne były tylko jako zamazany kontur [...]. Wieki nie mogliśmy 
tak stać. Po omacku, dosłownie po omacku, zaczęliśmy się posuwać, choć 
każde stąpnięcie mogło być ostatnim w życiu. Tak było przez dziesięć 
metrów, z których każdy był dłuższy od kilometra. i przez te dziesięć 
metrów przeklinałem swoją głupotę słowami, wśród których idiota mógł 
być uważany za komplement. Wygrałem wtedy stawkę i jak przystało na 
nałogowca niczego się nie nauczyłem (...)".60 
Potwierdzenie powyższego wypadku znajduje się w teczce akt personal- 
nych Z. Berlinga. Jest w niej m.in. Orzeczenie Wojskowej Komisji Lekarskiej 
przy szpitalu MON Nr 1 z dnia 29 października 1953 r. Z orzeczenia tego 
dowiadujemy się, iż od czasu urazu czaszki w 1926 r. (ze złamaniem kości) 
Berling cierpiał na "okresowe bóle głowy z wymiotami po podnieceniach ner- 
wowych i przepracowaniu".61 Jedna z córek Berlinga na ten temat powiedzia- 
ła: "Ojciec miał z tyłu głowy wyraźnie wciśniętą kość czaszki. To było widać 
gołym okiem (...)".62 D. Bargiełowski twierdzi, iż fakt ten mógł wywrzeć zna- 
czący wpływ na dalszy przebieg służby późniejszego generała. 
Dla życia "prywatnego" rok 1927 był znacznie łaskawszy dla majora od 
minionego. W dniu 13 marca przyszła na świat córka Zofii i Zygmunta, Kry- 
styna Barbara. W sześć dni później z okazji imienin marszałka Piłsudskiego 
zorganizowano na Starym Rynku paradę oraz przegląd wojsk na placu Ber- 
nardyńskim. Całość zakończyła defilada pododdziałów przed pomnikiem 
Powstańców Wielkopolskich, którą przyjęli dowództwo i sztab dywizji. 63 
W dniu 29 sierpnia 1927 r. rozpoczęły się kierowane przez Inspektora 
Armii z siedzibą w Warszawie, gen. dyw. Juliusza Romera, ćwiczenia mię- 
dzydywizyjne na Pomorzu pod kryptonimem "GRUDZIĄDZ". Ćwiczenia 


- 394-
>>>
te odbyły się na terenie DOK Nr VIII Toruń i trwały do 2 września. Udział 
w ćwiczeniach brały: 15 DP Wlkp., 16 DP Wlkp., 4 DP, 8 Pułk Artylerii 
Ciężkiej i 2 Pułk Szwoleżerów. Celem tych ćwiczeń było m.in. danie moż- 
liwości sztabom i dowódcom związków działania w warunkach zbliżo- 
nych do wojennych. 64 
Mjr S.G. Berling podczas ćwiczeń pełnił funkcję szefa sztabu 15 DP 
Wlkp., dowodzonej przez gen. bryg. W. Thommee. W sporządzonej w War- 
szawie w dniu S września opinii o uczestnikach ćwiczeń na temat mjr. 
S.G. Berlinga, Inspektor napisał krótko: "pracował b. dobrze".65 Swą po- 
stawą mjr S.G. Berling zyskał sobie opinię zdolnego sztabowca. Być może 
to właśnie po tych ćwiczeniach gen. W. Thommee tak go opiniował: "Ma 
głowę na karku, a w głowie 0Iej".66 
Jesienią 1927 r. mjr S.G. Berling przeszedł na stanowisko szefa Oddziału 
Wyszkolenia Dowództwa Okręgu Korpusu V w Krakowie. 67 Za rok 1927 
otrzymał ocenę bardzo dobrą, na którą wpłynęła głównie jego służba 
w Bydgoszczy. 
To pierwsze administracyjne stanowisko, na którym służył mjr S.G. 
Berling, było objęte etatem Sztabu Generalnego. 68 Jego bezpośrednim prze- 
łożonym był szef sztabu tegoż DOK płk S.G. Marian Bolesławicz, a od 
grudnia 1928 r., płk S.G. Bolesław Świdziński. Na tym stanowisku mjr S.G. 
Berling odpowiadał za sprawy przysposobienia wojskowego rezerw i wy- 
chowania fizycznego żołnierzy podległych jednostek. 
Na wiosnę 1928 r., nie zmieniając swojej podległości służbowej, mjr S.G. 
Berling został przesunięty na stanowisko szefa Oddziału Ogólnego tegoż 
DOK.69 Do jego obowiązków należały sprawy ogólnego wyszkolenia wojska 
oraz upowszechnienie oświaty i kultury. W uznaniu zasług położonych na 
polu pracy w poszczególnych dziedzinach wojskowości w listopadzie 1928 r. 
Minister Spraw Wojskowych nadał mu po raz pierwszy Złoty Krzyż Zasługi70 
"co dla majora - nawet dyplomowanego - było nie lada wyróżnieniem"71. 
Po służbie w dywizji i okręgu przyszedł czas na służbę w ministerstwie, 
. a więc w dalszym ciągu w administracji. Samo przeniesienie wymaga wy- 
jaśnienia. Wojskowy biograf Z. Berlinga zapisał: "Z dniem 30 listopada 
1929 r. trafił do Biura Organizacyjnego Oddziału I w Ministerstwie Spraw 
Wojskowych, a 1 stycznia 1930 r. otrzymał nominację na szefa tego Biura".72 
Otóż biuro to stanowiło bezpośredni organ pracy II Wiceministra Spraw 
Wojskowych, gen. bryg. Kazimierza Fabrycego, w którego to gestii leżały 


- 395 -
>>>
sprawy personalne, organizacja i wyszkolenie wojska w czasie pokoju. 73 
Do tegoż Biura mjr dypl. Berling został przydzielony 30 listopada 1929 r. "na 
przeciąg 4 tygodni".74 Fakt ten nie pozbawił go dotychczasowego stanowi- 
ska piastowanego w Krakowie. W Dzienniku Personalnym Ministerstwa 
Spraw Wojskowych, widnieje zapis: "przenoszę ... z D.O.K.V do Biura Og. 
Org. Ministerstwa Spraw Wojskowych na stanowisko szefa wydziału z dniem 
l I 1930 r."75. Tak więc mjr dypl. Berling na stanowisko szefa Wydziału Or- 
ganizacyjnego w Biurze Ogólno-Organizacyjnym przyszedł prosto z Krakowa. 76 
W październiku 1930 r. mjr. dypl. Berlinga przeniesiono do Krakowa, 
lecz teraz na stanowisko szefa sztabu DOK Nr V.7 7 Tam też z dniem 
l stycznia 1931 r. awansowany został do stopnia podpułkownika. 78 Po 
dwóch latach służby w Krakowie ppłk dypl. Berling został przeniesiony 
do Wilna na zastępcę dowódcy 6 Pułku Piechoty Legionów. Na tym stano- 
wisku ówczesny Inspektor Armii, gen. dyw. Daniel Konarzewski tak oce- 
nił podpułkownika: "Energiczny, pracowity i sumienny, chociaż w decyzji 
nieco powolny ale logiczny i konsekwentny. Bardzo dobry wykonawca, 
umie dobrze dowodzić pułkiem piechoty na ćwiczeniach taktycznych. Jako 
wychowawca bardzo dobry (...)"79. 
Po niemal trzech latach służby w "cieniu" dowódcy 6 Pułku Piechoty 
Legionów ppłk dypl. Berling stał się oficerem pierwszoplanowym w tym- 
że pułku. W listopadzie 1935 r. objął dowództwo Szóstaków. 8o Późniejszy 
kielecki adiutant ppłk. dypl. Berlinga, Tadeusz Boguszewski, po latach 
słusznie stwierdził, że "To było bardzo wyraźnym wyróżnieniem. (...)".81 
Z pewnością do nominacji na stanowisko w tym, a nie innym pułku przy- 
czyniła się służba Berlinga w szeregach Legionów, a szczególnie w III Bry- 
gadzie Legionów Polskich, w skład której wchodzili Szóstacy. 
W lutym 1937 r. ukazał się Rozkaz Ministra Spraw Wojskowych, na 
mocy którego ppłk dypl. Z.H. Berling został mianowany dowódcą 
 Pułku 
Piechoty Legionów. 82 Niespełna miesiąc później objął dowództwo tegoż 
pułku. 83 Po prawie dwóch latach służby w Kielcach, na początku kwiet- 
nia 1939 r., ppłk dypl. Berling przekazał pułk swojemu następcy, ppłk. 
Bronisławowi Laliczyńskiemu i przeszedł do dyspozycji dowódcy OK Nr X 
Przemyś1. 84 Z dniem 31 lipca 1939 r. ppłk dypl. Z. Berling został przenie- 
siony na własną prośbę w stan spoczynku. 85 
W czasie kampanii 1939 r. przez Brześć dotarł do Wilna, gdzie po ujaw- 
nieniu się został aresztowany przez NKWD. Z Wilna przez obozy w Staro- 


-396-
>>>
bielsku, Pawliszczewie Borze i Griazowcu, Łubiankę trafił w październiku 
1940 r., do Małachówki, gdzie kierował pracami nad organizacją polskiej 
dywizji. 86 W Armii gen. Władysława Andersa ppłk dypl. Berling otrzymał 
stanowisko szefa sztabu S Dywizji Piechoty.87 Po kilku miesiącach służby 
szef sztabu S DP został przeniesiony na stanowisko komendanta Bazy 
Ewakuacyjnej w Krasnowodzku. 88 Przez cały czas ppłk dypl. Berling utrzy- 
mywał poufne kontakty z gen. G. Żukowem i NKWD, które już nie stano- 
wiły tajemnicy. Fakt ten nie zjednywał mu zwolenników w szeregach Ar- 
mii. Po zakończeniu ewakuacji Armii gen. Andersa Komendant Bazy miał 
zameldować się w Jangi-Jul w celu przekazania dokumentacji i koleją przez 
Aszchabad dołączyć do wojsk polskich. Jednak ppłk dypl. Berling nie 
wykonał rozkazu i pozostał na terytorium ZSRR - zdezerterował. M.-in. za 
to 12 Sąd Polowy Armii Polskiej na Wschodzie skazał go w dniu 26 lipca 
1943 r. na karę śmierci. 89 
Awansowany do stopnia pułkownika, w maju 1943 r. objął dowództwo 
1 Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki. 90 Mimo objęcia dowództwa 
Korpusu, gen. Berling cały czas dowodził 1 DP i na jej czele w dniach 
12-13 października wziął udział w bitwie pod Lenino. 91 Szybki napływ 
rekruta spowodował fakt przekroczenia stanu przewidzianego etatem. Stąd 
też 10 sierpnia 1943 r. Sowieci utworzyli 1 Korpus PSZ w ZSRR, mianując 
płk. Berlinga generałem majorem 92 , a w połowie marca 1944 r. utworzyli 
Armię Polską z dowódcą generałem lejtnantem Berlingiem 93 . Na czele 1 Armii 
Wojska Polskiego doszedł w sierpniu 1944 r. do Warszawy, gdzie w wyniku 
samowolnej próby udzielenia pomocy powstańcom warszawskim odebra- 
no mu dowództwo. 94 Generał pozbawiony wojska został skierowany do 
Lublina, gdzie jako zastępca Naczelnego Dowódcy WP i zastępca kierowni- 
ka resortu obrony narodowej brał udział w posiedzeniach PKWN. Z wystą- 
pień gen. Berlinga w Lublinie wynika fakt, iż stawał się niewygodny poli- 
tycznie dla nowych władz Polski. 95 Stąd pod koniec listopada został wysła- 
ny do Moskwy na studia w Wyższej Wojskowej Akademii Sił Zbroj- 
nych im. K. Woroszyłowa. Ukończył je w styczniu 1946 r., lecz do Polski 
władze pozwoliły mu wrócić dopiero w lutym 1947 r. 9 (j W kwietniu przy- 
stąpił do organizacji Akademii Sztabu Generalnego (ASG), której ko- 
mendantem został mianowany dopiero w lutym 194B r. W kwietniu 1953 r. 
opuścił ASG, a z dniem 6 sierpnia rozkazem MON został przeniesiony 
w stan spoczynku. 97 


- 397-
>>>
Po zdjęciu munduru Berling pracował w Ministerstwie Państwowych 
Gospodarstw Rolnych, a po jego likwidacji w Ministerstwie Leśnictwa. 
Mimo zaawansowanego wieku Berling piastował liczne funkcje społeczne 
i coraz częściej spotykał się z młodzieżą i byłymi żołnierzami. W dwu- 
dziestą rocznicę bitwy pod Lenino otrzymał awans do stopnia gen. broni. 
Zmarł 11 lipca 1980 r. w Konstancinie. Pochowany został na Powązkach 
w kwaterze 1 Armii Wojska Polskiego. 9B 
Na zakończenie warto dodać, że współczesne władze miasta Bydgosz- 
czy nie zapomniały o Zygmuncie Berlingu, nazywając jego nazwiskiem 
jedną z ulic osiedla Bohaterów. 


M. Bielski, Generał Wiktor Thommee (1881-1962), ,.Kronika Bydgoska.', 1991, Tom XII, s. 256- 
262; Tenże, Generał Wiktor Thommee (1881-1962), ..Wojskowy Przegląd Historyczny" (dalej - 
WPH). 1991. Nr 1. s. 35-38; Tenże: Generałowie Odrodzonej Rzeczypospolitej, Toruń 1995, s. 97- 
112; Tenże. Generałowie Odrodzonej Rzeczypospolitej, Tom II, Toruń 1996, s. 365-369. Patrz tak- 
że: R. Kuczma, Uzupełnienie do artykułu Mieczysława Bielskiego, Generał Wiktor Thommee (1881- 
1962), ..Kronika Bydgoska.', 1994, Tom XV, s. 324-325. Warto dodać, że M. Bielski w podobny 
sposób trafnie nakreślił sylwetki oraz przebieg służby także innych wyższych dowódców zwią- 
zanych z DOK Nr VIII Toruń. Patrz: M. Bielski, W. Rezmer, Dwaj generałowie, ,.Polityka'., 1984, 
Nr 36; M. Bielski, Generał Henryk Zemanek (1872-1937), ..Kronika Bydgoska", 1991, Tom XIII; 
Tenże, Generał dywizji Gustaw Zygadłowicz (1869-1923), .,Przegląd Kawalerii i Broni Pancernej"' 
(dalej - PKiBP) (Londyn) 1991, Nr 139; Tenże, Generał dywizji Leonard Skierski (1866-1940), 
,.PKiBp.' (Londyn) 1993, Nr 144. 
2 Centralne Archiwum Wojskowe, Zygmunt Berling, akta personalne, 1754 (dalej - CAW, Z. Ber- 
ling. ap., 1754); Wielka Encyklopedia Powszechna PWN, t. 1, Warszawa 1962, s. 717. Podaje błęd- 
nie datę urodzin, a mianowicie 27 VI 1896; R. Andres, Sprawa Kama Nr 1233/43, ..Wojna", 2003. 
Nr l. s. 3. Autor podaje błędną teorię ,.(...) że zdarzyło się to w Dąbrówce Niemieckiej pow. Nowy 
Sącz (...)"'. Autor, niestety, nie podaje źródła, z którego skorzystał. 
3 J. Bocheński, J. Zawadzki, Polska - nowy podział terytorialny. Przewodnik Encyklopedyczny, War- 
szawa 1999, s. 142. 
4 Z. Ciesiołkiewicz, Berling, ..Trybuna Sądecka.' Dodatek Jubileuszowy, 1974, luty, s. I. 
5 S. Jaczyński, Rodowód wojskowy Zygmunta Berlinga (w:) Gen. broni Zygmunt Berling. Materiały 
z sesji zorganizowanej w 90 rocznicę urodzin generała. Praca zbior. pod red. Stanisława Jaczyń- 
skiego, Warszawa 1988, s. 157. 


- 398-
>>>
6 B. Roja, Legioniści w Karpatach, Warszawa 1933. s. 19; W. Anders, Bez ostatniego rozdziału. Wspo- 
mnienia z lat 1936-1946, Lublin 1995, s. 519. W biogramie Z. Berlinga podano błędnie. że służbę 
w Legionach Polskich rozpoczął w 1915 r. 
7 J. Broniewska, Rozmowa z pułkownikiem Berlingiem, "Nowe Widnokręgi"', (Moskwa) Nr 10, 20 V 1943, 
s. 3; A. Topol, Zygmunt Henryk Berling. 1986-1980, Katowice 1990, s. 19; S. Jaczyński, Zygmunt 
Berling. Między sławą a potępieniem, Warszawa 1993, s. 26; D. Bargiełowski, Konterfekt Renegata, 
Warszawa 1996, s. 5. 
8 CAW, Z. Berling, ap., 1754; A. Lewicki, Zarys historii wojennej 4 - go Pułku Piechoty Legionów. 
Warszawa 1929, s. 5 i nn. 
9 Awans na tenże stopień Berling otrzymał w dniu 24 XI 1916 r. Patrz: CAW, Z. Berling, ap., 1754; 
D. Bargiełowski, op. cit., s. 6. 
10 CAW. Z. Berling, ap., 1754. Przebieg służby przed l XI 1918; S. Jaczyński, Zygmunt Berling. Mię- 
dzy..., s. 31. 
11 B. Merwin, Z Dulfalvy nad Tagliamento. Z pamiętnika oficera Legionów Polskich, 1ZII.1918 - 
23.IV.1918, Kraków 1918, s. 29-61; T. Prus. Po traktacie brzeskim. (Wyprawa Brygadyera Halle- 
ra.), Lwów 1919, s. 91. 
12 S. Jaczyński, Rodowód wojskowy Zygmunta..., s. 160. 
13 CAW. Z. Berling, ap., 1754; Rozkaz Nr 11 Polskiej Komendy Wojskowej w Krakowie z 18 XI 1918 r., s. 2. 
14 A. Lewicki, Zarys historii wojennej.... s. 27; Czwarty Pułk Piechoty 1806-1966, Londyn bdw, s. 325. 
15 CAW, Komenda Garnizonu Kielce, 372.25.1. Rozkaz Nr 153 Dowództwa Miasta Kielce z 4 VI 1919 r.; 
Dz. Rozkazów MSWojsk. Nr 60 z 31 V 1919 r., s. 1358. 
16 Dziennik Rozkazów MSWojsk. Nr 100 z 31 XII 1919 r., s. 2946; Rozkaz Nr 16 DOGen. Kielce 
z 28 II 1920 r. s. l; Lista starszeństwa oficerów zawodowych, Warszawa 1922, s. 41. 
17 CAW, Dowództwo 3 Annii, Oddz. IV, 311.3.128. Depesza Dowództwa 3 Armii Oddz.lV z 1 IX 1920 r. 
18 CAW. Z. Berling, ap., 1754; R. Andres, op. cit.. s. 3. 13; S. Jaczyński, Zygmunt Berling. Między..., 
s. 40. Autor podaje błędnie datę dekretu - 17 VII 1922 r. 
19 CAW, DOK VIII, 371.8.241. Lista przynależności oficerów 59 Pułku Piechoty Wielkopolskiej 
z dniem 1 VI 1923 r.; CAW, Z. Berling, ap.. 1754. Zeszyt Ewidencyjny; Dz. Personalny MS Wojsk. , 
Nr 22 z 22 VII 1922, s. 551; Rocznik Oficerski MSWojsk.. Warszawa 1923, s. 293; S. Dronicz, Woj- 
sko i politycy. Od Berlinga do Komorowskiego, Warszawa 2002, s. 7. Autor podaje błędnie, że po 
zakończeniu wojny polsko-bolszewickiej Berling .,dowodził 59 pułkiem piechoty". 
20 CAW, DOK VIII, 371.8.242. Lista przynależności oficerów 59 Pułku Piechoty Wielkopolskiej z dniem 
l IX 1923 r. 
21 CAW, Wyższa Szkoła Wojenna (dalej - WSWoj.), 340.1.45. Rozkaz dzienny nr 64 z 19 X 1923 r., 
s. l; Rozkaz Nr 129 DOK VIII Toruń z 26 X 1923 r. 
22 CAW, WSWoj. 340.1.278. Lista lokacyjna kandydatów na kurs WSWoj. 1923/25. 
23 CAW, WSWoj. 340.1.209. Opinia końcowa IV kursu 1923-1925; A. Topol, op. cit., s. 33; S. Jaczyń- 
ski, Zygmunt Berling. Między..., s. 45. Autor podaje nieco inną treść powyższej opinii. 
24 CAW, WSWoj. 340.1.209. Opinia końcowa IV kursu 1923-1935; A. Topol, op. cit., s. 33; S. Jaczyń- 
ski. Zygmunt Berling. Między..., s. 45. 
25 Dz. Personalny MSWojsk. Nr 101 z 7 X 1925 r., s. 546; R. Andres, op. cit., s. 3. Błędnie podaje datę 7 X 1925 r. 
26 Gen. bryg. Wiktor Thommee dowodził tą dywizją w latach 1924-1934. Patrz: T. Kryska-Karski, 
S. Żurakowski, Generałowie Polski Niepodległej, Warszawa 1991, s. 64; M. Bielski, Generał Wiktor 
Thommee..., "Kronika Bydgoska", 1991, Tom XII, s. 251. 
27 Od X 1926 r. gen. dyw. L. Skierski pełnił funkcję Inspektora Armii z siedzibą w Warszawie. Patrz: 
Zarys dziejów wojskowości polskiej w latach 1864-1939. praca zbior. pod red. Piotra Staweckiego, 
Warszawa 1990, s. 418, 5B; T. Kryska-Karski, S. Żurakowski. op. cit., s. 61; M. Bielski, Generał 
dywizji Leonard Skierski (1866-1940), "PKiBP" (Londyn) 1993. Nr 144, s. 103; Tenże, Generało- 
wie..., s. 14, 16; Tenże, Generałowie..., Tom II, Tabela do tomu I i II; P. Stawecki, Słownik biogra- 
ficzny generałów Wojska Pols
iego 1918-1939, Warszawa 1994, s. 304. Autor podaje, że ów gene- 
rał stanowisko Inspektora Armii w Toruniu piastował do VIII 1927 r., po czym przeszedł do War- 
szawy na stanowisko równorzędne. 
28 CAW, DOK VIII 371.8.250. Lista przynależności oficerów 15 Dywizji Piechoty Wielkopolskiej 
z dniem l XI 1925 r. L. dz. 27/4/1 z 3 XII 1925 r.; CAW. 59 Pułk Piechoty Wielkopolskiej, 320.59.2. 
Rozkaz 225 dla 59 Pułku Piechoty Wielkopolskiej z 10 X 1925 r. 


- 399 -
>>>
29 M. Porwit. Komentarze do historii polskich działań obronnych 1939 roku. Warszawa 1969. s. 36. 
30 Ordre de Bataille 15 Dywizji Piechoty Wielkopolskiej stanowiły: 59 Pułk Piechoty Wielkopolskiej 
- Inowrocław. 61 Pułk Piechoty Wielkopolskiej - Bydgoszcz. 62 Pułk Piechoty Wielkopolskiej - 
Bydgoszcz i 15 Pułk Artylerii Polowej Wielkopolskiej - Bydgoszcz. Patrz: R. Kuczma. op. cit.. 
s. 324; M. Bielski. Generał Wiktor Thommee.... ..Kronika Bydgoska". 1991. Tom XII. s. 251. Podaje 
błędnie nazwę pułku artylerii a mianowicie 15 Pułk Artylerii Lekkiej oraz w O. de B. Dywizji 
umieścił 15 Dywizjon Artylerii Ciężkiej. Nazwę tę otrzymał pułk dopiero po roku 1931. Patrz: 
P. Zarzycki. 15 Wielkopolski Pułk Artylerii Lekkiej. Pruszków 2000. s. 51. Z 15 Dywizjonu Artylerii 
Ciężkiej. 16 Dywizjonu Artylerii Ciężkiej sformowano w X 1921 r. 8 Pułk Artylerii Ciężkiej. Patrz: 
Rozkaz Tajny No 79 DOGen. Pomorze z 14 X 1921 r. s. 2; J. Baran. Zarys historii wojennej B-go 
Pułku Artylerii Ciężkiej. Warszawa 1930. s. 23; E. Krawczyk. Demobilizacja i pokojowa organizacja 
Wojska Polskiego w latach 1920-1921. Warszawa 1971. s. 150-151; R. Łoś. Artyleria polska 
1914-1939. Warszawa 1991. s. 52-53. 
CAW. Komenda Garnizonu Bydgoszcz, 372.8.10. Dodatek do Rozkazu Komendy Garnizonu Byd- 
goszcz Nr 15 z 11 II 1926 r. 
32 CAW. Generalny Inspektorat Sił Zbrojnych (dalej - GISZ). 302.7.12. Materiały z gry wojennej 
Inspektora III Armii Toruń III-XI 1926 r. 
33 CAW. Z. Berling. ap.. 1754; A. Topot op. cit.. s. 28. 
34 D. Bargiełowski. op. cit.. s. 18. 
3S W znanych mi opracowaniach i biogramach gen. Thommee (M. Bielski. M. Cieplewicz. P. Stawec- 
ki. M. Tomczak) i gen. Berlinga (R. Andres, S. Jaczyński. J. Nowak. A. Topol) nie znalazłem 
potwierdzenia powyższego faktu. 
36 J. Grzędziński, Dokumenty. Maj 1926, Paryż 1965. s. 38; A. Garlicki. Przewrót majowy. Warszawa 
1978. s. 282; A. Czubiński. Wielkopolska i Pomorze wobec zamachu stanu w maju 1926 r.. "Studia 
i Materiały do Dziejów Wielkopolski i Pomorza". 1990. t. VI. z. I. s. 169; M. Tomczak. Udział 
wojsk pomorskich w wydarzeniach majowych 1926 roku. ..Zeszyty Naukowe Wyższej Szkoły Ofi- 
cerskiej im. gen. Józefa Bema.'. Toruń 1995. R. XXVIII. Nr 7. s. 325. 
37 Z. Cieślikowski. Zamach Stan/L Materiały iródłowe do przewrotu majowego. Warszawa 2002. s. 104. 
38 J. Grzędziński. op. cit.. s. 32.38. 
39 A. Czubiński. op. cit.. s. 168-169. 
40 Z. Cieślikowski. op. cit.. s. 110. 
Z. Cieślikowski. op. cit.. s. 113. 
42 J. Grzędziński, op. cit.. s. 94. 
43 O ile stwierdzenie ..wysłany" w pełni uzasadnione jest do gen. Thommee. który przybył do Toru- 
nia z Bydgoszczy. to wobec gen. Skierskiego budzi pewną wątpliwość. gdyż Inspektor III Armii 
przez cały okres swojej służby w Toruniu (II 1921-X 1926). podobnie jak jego następcy. mieszkał 
wraz z rodziną w grodzie Kopernika przy Rynku Nowomiejskim 22. Patrz: przyp. 27. 
44 A. Czubiński. op. cit.. s. 173. 
4S A. Czubiński. op. cit.. s. 173. Także: A. Garlicki. op. cit.. s. 282; M. Bielski. Generałowie.... s. 16; 
Tenże. Generałowie.... Tom II. s. 97; M. Tomczak. op. cit.. s. 323; W śród tych oficerów znaleźli 
się: płk Sołłohub-Dowoyno. płk Sas-Kulczyki. mjr Krzysik. kpt. Rudnicki. kpt. Chraszczewski. 
Patrz: Z. Cieślikowski. Zamach Stanu. Warszawa 2002. s. 243; "Gazeta Bydgoska.'. 15 V 1926. 
Nr 110. s. I. podaje, że aresztowanie nastąpiło 14 maja o godz. 9 rano. 
46 A. Czubiński. op. cit.. s. 173. 
47 Ostatni rozkaz komendy garnizonu Bydgoszcz gen. Thommee podpisał w dniu 11 V 1926 r. Patrz: 
CAW. Komenda Garnizonu Bydgoszcz. 372.8.10. Rozkaz Komendy Garnizonu Bydgoszcz Nr 54 
z 11 V 1926 r. Następny rozkaz z 15 V 1926 r. podpisał gen. E. K. Mehlem. Patrz: CAW. Komenda 
Garnizonu Bydgoszcz. 372.8.10. Rozkaz Komendy Garnizonu Bydgoszcz Nr 55 z 15 V 1926 r.; 
Kolejny rozkaz z dnia 19 maja podpisał już gen. Thommee. Patrz: CAW. Komenda Garnizonu 
Bydgoszcz. 372.8.10. Rozkaz Komendy Garnizonu Bydgoszcz Nr 56 z 19 V 1926 r.; T. Kry- 
ska-Karski. S. Żurakowski. op. cit.. s. 131; P. Stawecki. Słownik.... s. 220; M. Bielski. Generało- 
wie.... Tom II. s. 178. 
48 S. Jaczyński. Zygmunt Berling. Między.... s. 46; W. Sobecki. Generałowie Anders i Berling - dwie 
drogi do Polski. Gra wojenna. ..Trybuna". 1998. Nr 46. s. 10; R. Andres. op. cit.. s. 3. 13. Dostępne 
mi materiały nie informują o losach płk. K. Łukoskiego z okresu 12-17 V 1926 r. Znając dalszy 


31 


41 


-400-
>>>
przebieg służby tego oficera. można sądzić, że opowiedział się za Marszałkiem. W III 1927 r. 
przeniesiono go na stanowisko dowódcy 11 DP. Patrz: T. Kryska-Karski. S. Żurakowski. op. cit.. 
s. 124; P. Stawecki. Słownik.... s. 203. 
49 Z. Cieślikowski, op. cit.. Warszawa 2002. s. 202; J. Grzędziński, Dokumenty. Maj 1926. Paryż 
1965. s. 94; "Gazeta Bydgoska.'. 15 V 1926. No 110. s. l; W. Karboński. Wypadki mn.jowe w 1926 r. 
Na mn.rginesie wspomnień J. Rzepeckiego. ,.WPH". 1959. Nr 2. s. 365. 
50 Pozostałe pułki 15 DP Wlkp. pozostały w koszarach. Patrz: Z. Kurek. Zarys historii wojennej 
59 pułku piechoty Wielkopolskiej od 1919 do 1939 roku. Inowrocław 1986. s. 10; M. Tomczak. 
op. cit.. s. 324. 
Z. Cieślikowski. op. cit.. s. 244, 316; ,.Dziennik Bydgoski" 18 V 1926, Nr 112. s. l donosił: .,Byd- 
goszcz 15.5. rano. Połączyliśmy się dziś rano z Dowództwem Dywizji, pytając. co się dzieje z gen. 
Thommee. który onegdaj za rzekome sympatie do akcji Piłsudskiego został aresztowany. Wapara- 
cie usłyszeliśmy ku naszemu zdziwieniu głos samego .,aresztanta". który oświadczył, że 
aresztowanie jego polegało na nieporozumieniu.' A. Czubiński. op. cit., s. 173. 
52 A. Topol. op. cit.. s. 33. 
53 Rozkaz Nr 29 DOK VIlI Toruń z 12 VI11926 r. 
54 T. Jurga, Obrona Polski 1939. Warszawa 1990, s. 830. 
ss T. Kryska-Karski. S. Żurakowski, op. cit.. s. 23; P. Stawecki. Słownik.... s. 75; M. Bielski, Generało- 
wie.... s. 86. 
56 CAW, Komenda Garnizonu Bydgoszcz. 372.8.10. Rozkaz Komendy Garnizonu Bydgoszcz 
Nr 62 z 4 VI 1926 r. 
57 CAW, Komenda Garnizonu Bydgoszcz. 372.8.10. Rozkaz Komendy Garnizonu Bydgoszcz Nr 81 
z 28 VI11926 r. 
58 CAW. Z. Berling. ap.. 1754. Przebieg służby w czasie pokoju od 15.03.1921 r. 
59 R. Andres. op. cit.. s. 3. Autor podaje jako datę wypadku rok 1931. 
60 Z. Berling. Wspomnienia. t. 11. Przedw 17 Republice. Warszawa 1990. s. 18-19. 
CAW. Z. Berling, ap.. 1754. 
D. Bargiełowski. op. cit.. lO. 
63 G. Jaskulski, Życie codzienne w garnizonie bydgoskim w latach 1920-1939. ..Kronika Bydgoska... 
1998. Tom XX. s. 80. 
64 CAW. DOK VIII. 371.8.152. Rozkaz Organizacyjny z VI11927 r. 
65 CAW, GISZ. 302.4.1365. Opinie Kierownika ćwiczeń międzydywizyjnych ..GRUDZIĄDZ... 
gen. dyw. Romera o uczestnikach ćwiczeń z 51X 1927 r. 
66 Cyt. za T. Boguszewski: Pożegnanie z Berlingiem. "Zeszyty do historii Narodowych Sił Zbroj- 
nych'. (Chicago) 1961. z. IV. s. 78. 
67 CAW. Z. Berling. ap.. 1754. Przebieg służby w czasie pokoju od 15. 03. 1921 r.; Dz. Personal- 
ny MSWojsk. Nr 25 z 31 X 1927. s. 299; Rozkaz Tajny Nr 27 DOK Nr V w Krakowie z 15 XII 
1927 r.. Załącznik nr 2; O. Pietrykowski. Zygmunt Berling - kolaborator czy patriota? "Dzien- 
nik Polski i Dziennik Żołnierza.'. 5 września 1990 r.. nr 248. s. 6. Autor podaje błędnie. że 
Berling ..Jako podpułkownik i pułkownik był szefem sztabu 15 Dywizji Piechoty w Byd- 
goszczy" . 
68 DOK utworzono w liczbie 10. były władzą administracyjno-gospodarczą w terenie podległą 
MSWojsk. Odpowiadały za mobilizację ludzi, sprzętu i koni. Patrz: Zarys dziejów.... s. 515-516; 
M. Wrzosek. Wojny o granice Polski Odrodzonej, Warszawa 1992. s. 65. 
69 CAW. Z. Berling, ap.. 1754. Przebieg służby w czasie pokoju od 15.03.1921 r.; Dz. Personalny 
MSWojsk. Nr 9 z 26 IV 1928 r. s. 174. 
70 CAW. Z. Berling, ap.. 1754. Przebieg służby w czasie pokoju od 15.03.1921 r.; Dz. Personalny 
MSWojsk. Nr 15 z 11 X11928 r. s. 405; A. Topol. op. cit., s. 34; Podaje. że powyższe odznaczenie 
nadano Berlingowi 27 111929 r.; Także. S. Jaczyński. Zygmunt Berling. Między.... s. 46. 
A. Topol, op. cit., s. 34. 
72 S. Jaczyński. Zygmunt Berling. Między.... s. 46; A. Topol. op. cit.. s. 34. Podaje podobnie. 
73 Dz. Rozkazów MSWojsk.. Nr 18 z 8 VII 1926 r.. s. 130; Zarys dziejów... s. 515; M. Romeyko. op. cit.. s. 455. 
74 CAW. Z. Berling. ap.. 1754. Przebieg służby w czasie pokoju od 15.03.1921 r. 
75 CAW. Z. Berling. ap.. 1754. Przebieg służby w czasie pokoju od 15.03.1921 r.; Dz. Personalny 
MSWojsk. Nr 20 z 15 X111929, s. 381; D. Bargiełowski. op. cit.. s. 18. 


SI 


61 


62 


71 


-401-
>>>
76 CAW. Z. Berling. ap.. 1754. Zeszyt Ewidencyjny. 
77 CAW, Z. Berling. ap.. 1754; CAW. Ministerstwo Spraw Wojskowych Biuro Personalne (dalej - 
MSWojsk. B.P.). 300.18.251. Pismo DOK Nr V w Krakowie L. 53503/Pers. z 7 XI 1930 r.; Dz. Personalny 
MSWojsk. Nr 16 z 3 XII 1930. s. 1. 
78 CAW. Z. Berling. ap..1754. Przebieg służby w czasie pokoju od 15.03.1921 r.; Dz. Personalny 
MSWojsk. Nr 16 z 3 XII 1930. s. I; Rocznik Oficerski MSWojsk.. Warszawa 1932. s. 357; S. Jaczyń- 
ski. Zygmunt Berling. Między.... s. 46. 
79 CAW. Sztab Główny. Oddz. I, 303.1.157. Opinia Inspektora Armii gen. dyw. D. Konarzewskiego 
o oficerach dyplomowanych z 6 VII 1934 r. 
80 CAW. Z. Berling. ap.. 1754. Służba w czasie pokoju od dnia 15 III 1921 r.; Rozkaz Nr 85 DOK 111 
Grodno z 14 XI 1935. s. 6; Historia 6 pułku piechoty Legionów im. Józefa Piłsudskiego. t. I (Tm.dy- 
cja). Warszawa 1939. s. 286. 
81 T. Boguszewski. Sprawa Berlinga, ..Zeszyty Historyczne'. (Paryż). 1976. z. 38. s. 230. 
82 CAW. Z. Berling. ap.. 1754; CAW. 2 Dywizja Piechoty Legionów. 313.2.10. Rozkaz Nr 7 z 22 IV 
1937; B. Głowacki. Ze wspomnień Marii Berlingowej (2), "Zielony Sztandar"', 1988. Nr 29. s. 5. 
Podaje błędnie Berlinga jako dowódcę pułku (nie podaje nazwy pułku) w randze majora WP. 
83 CAW.4 Pułk Piechoty Legionów. 320.4.6. Rozkaz dzienny Nr 65 z 23 III 1937 r.; Historia 6 pułku 
piechoty Legionów.... s. 288. Tu podana jest data 3 IV 1937 r. jako dzień objęcia dowództwa przez 
płk. S. Engela; Płk w st. spocz. A. Zbyszewski. O w pełni wiarygodną informację. ..Biuletyn Infor- 
macyjny Byłych Żołnierzy Zawodowych". 1983 sierpień. s. 21; Podaje błędnie. że BerIing do- 
wództwo 4 Pułku Piechoty Legionów objął 2 IV 1937 r. 
84 CAW. Z. Berling. ap., 1754. 
85 CAW. Z. Berling. ap.. 1754. Zeszyt Ewidencyjny; Z. Ciesiołkiewicz. op. cit.. s. III. Autor podaje 
błędnie. że we wrześniu 1939 r. ..(...) ppłk Berling faktycznie jest oficerem służby czynnej (...}'". 
86 Zbrodnia katyńska w świetle dokumentów. Londyn 1962. s. 80-81; J. K. Zawodny. Katyń. Warsza- 
wa 1989. s. 125; S. Jaczyński. Zygmunt Berling. Między sławą.... s. 90-101. 
87 Z. Wawer. Znów w polskim mundurze. Armia Polska w ZSRR sierpień 1941 - marzec 1942. War- 
szawa 2001. s. 204. 
88 Z.S. Siemaszko. Rozmowa z Generałem Andersem w dniu 31 lipca 1967 roku. "Kultura" (Paryż). 
1970. Nr 7/8. s. 30-31; J. Ciechanowicz. Armia Polska w Rosji w świetle dziennika szefa sztabu 
z 1942 r.. ..Zeszyty Historyczne" (Paryż). 1981. z. 57. s. 97. 
89 Instytut Polski i Muzeum im. gen. Sikorskiego w Londynie. sygn. A. XII. 88/878; S. Jaczyński, 
Zygmunt Berling. Między sławą.... s. 137; R. Andres. op. cit.. s. 8-13. 
90 E. Kospath-Pawłowski. Wojsko polskie na fronde wschodnim 1943-1945. Pruszków 1993. s. 25. 
91 K. Sobczak. Lenino - Warszawa - Berlin. Wojenne dzieje l Dywizji Piechoty im. T. Kośduszki. 
Warszawa 1978. s. 246; Z. Berling. op. cit.. s. 407; Krajobraz po bitwie. "Newsweek", 2002. Nr 42. 
s. 94-96. 
92 l Korpus złożył przysięgę. "Wolna Polska'.. 1943. Nr 38. s. 1. 
93 S. Jaczyński. Zygmunt Berling. Między sławą.... s. 236. 
94 A. Topol. op. cit.. s. 105; S. Jaczyński. Zygmunt Berling. Między sławą.... s. 312. 
95 S. Jaczyński. Zygmunt Berling. Między sławą.... s. 319. 
96 S. Jaczyński. Jego żydowym dziełem była l DP im. T. Kośduszki, "Wojsko Ludowe'.. 1988. Nr 10. 
s. 37; Tenże. Nieznany epizod biografii generała Zygmunta Berlinga. "WPH" . 1993. Nr 3. s. 196-229. 
97 CAW. Z. Berling. Teczka (powojennych) Akt Personalnych. 95/742. Rozkaz Personalny Nr 449 
z 10 IV 1953 r. 
98 Z. Ciesiołkiewicz. op. cit.. s. IV; Jaczyński S.. Jego żydowym.... s. 37; Tenże. Zygmunt Berling. 
Między sławą.... s. 380.
>>>
Monika Opioła 


Księgarz bydgoski Narcyz Gieryn (1882-1959) 


Spośród wielu zasłużonych polskich księgarzy na uwagę bydgoszczan 
powinien zasłużyć człowiek, który całą swoją energię. zapał i oddanie po- 
święcił właśnie temu miastu, twórca najnowocześniejszej księgarni polskiej 
w międzywojennej Bydgoszczy - Narcyz Stanisław Gieryn. 
Urodził się 27 października lBB2 r. w Pyzdrach, w powiecie Słupca jako 
najstarszy syn Tomasza i Franciszki z Piotrowiczów l . Ukończył szkołę ele- 
mentarną w rodzinnym miasteczku, następnie trzy klasy szkoły handlo- 
wej w Kaliszu. Skromna sytuacja finansowa rodziny uniemożliwiła mu 
dalszą nauk ę 2. 
Należał do księgarzy zdobywających swój zawód, przechodząc kolej- 
no wszystkie etapy - od ucznia stażysty, subiekta aż do całkowitego usa- 
modzielnienia. Od lB97 r. pracował jako uczeń w księgarni Maksymilia- 
na Hofmańskiego w Kaliszu. Tradycją księgarską było terminowanie w in- 
nych księgarniach, dlatego po ukończeniu nauki w Kaliszu wyjechał do 
Kijowa. W 1901 r. rozpoczął pracę jako subiekt księgarski w Księgarni 
Polskiej Leona Idzikowskieg0 3 . Powierzono mu opiekę nad działem ksią- 
żek polskich 4 . 
Miał trudności z pozyskaniem zezwolenia na utworzenie własnej księ- 
garni, dlatego złożył wniosek o otwarcie placówki prowadzącej książki 
rosyjskie i w językach obcych. Jednym z nich był język polski s . Księgarnia 
i skład nut Gieryna zostały otwarte 16 grudnia 1913 r. 6 Nawiązał wówczas 
przyjazne stosunki towarzyskie z dość liczną w owych czasach Polonią 
kijowską, biorąc aktywny udział w pracy polskich stowarzyszeń kultural- 
nych. Zapotrzebowanie na polską książkę było w Kijowie ogromne i obie 
księgarnie cieszyły się wielkim uznaniem. Oprócz stałych odbiorców spo- 
śród mieszkańców Kijowa, z oferty księgarni korzystali Polacy rozrzuce- 
ni po całym imperium carskim. Jeszcze w 1913 r. Gieryn zorganizował 
przy swojej księgarni wypożyczalnię książek i czasopism polskich, a od 
1914 r. prowadził tajną bibliotekę dla studentów polskich w Kijowie 7 . 


- 403-
>>>
W latach 1915-1919 zajmował się także działalnością wydawniczą. Pu- 
blikował podręczniki szkolne, kalendarze i książki dla młodzieży. Wydał 
m.in. Katechizm polskiego dziecka i Śpiewnik narodowy, zmieniając wszę- 
dzie dla uspokojenia cenzury słowo "moskal" na "wróg"B. Wydawał dzie- 
ła N. Żmichowskiej, Grudzińskiej i Starczewskieg0 9 . Chętnie propagował 
też polskie publikacje na wielu wystawach księgarskich, m.in. w Moskwie 
i PiotrogrodzielO. 
Po zajęciu Kijowa firma Gieryna ulega konfiskacie, a jej właściciel zo- 
staje ustanowiony zarządcą "państwowej bolszewickiej księgarni". Nie 
wywiązując się z powierzonej funkcji, Gieryn zostaje aresztowany, następ- 
nie zwolniony z aresztu dzięki wstawiennictwu rodaków ll . 
Po zakończeniu wojny, w 1920 r. powrócił do kraju, osiedlając się 
w Bydgoszczy, z którą związał się do ostatnich chwil życia. Zamieszkał 
przy ul. Pomorskiej 9 m. B12. Nie mógł wywieźć swoich zbiorów z Kijo- 
wa, dlatego w nowym miejscu musiał rozpocząć od nowa. Jednakże szczę- 
śliwy przypadek sprawił, że udało mu się pozyskać fundusze niezbędne 
dla prowadzenia księgarni w Bydgoszczy. Zwrócono mu przekazane do 
Anglii 1000 rubli na zamówione książki firmy Dawson. których nie mógł 
otrzymać 13 . 
2B października 1922 r. wszedł do spółki ze znanym księgarzem byd- 
goskim Leonem Posłusznym, właścicielem Księgarni Bydgoskiej, miesz- 
czącej się przy placu Teatralnym 3. Odtąd księgarnia funkcjonowała pod 
nowym szyldem Księgarnia Bydgoska Posłuszny i Gieryn}4. 
7 maja 1925 r. Leon Posłuszny wystąpił ze spółkj15. Od tego czasu Gie- 
ryn prowadził ją pod własnym nazwiskiem 16 . Była to największa i naj no- 
wocześniejsza księgarnia polska w międzywojennej Bydgoszczy}? 
Gieryn nawiązał kontakty z wydawnictwami polskimi i zagraniczny- 
mi. Sprowadzał książki z Londynu, Paryża i Moskwy. W osobnym stoisku 
sprzedawał i wypożyczał zagraniczne czasopisma i żurnale mody. Wła- 
snym nakładem wydał także kilka pozycji regionalnych. 
Pozostawał w ścisłych kontaktach z Witoldem Bełzą, dyrektorem 
Biblioteki Miejskiej, która dzięki hojności Gieryna wzbogaciła się o wiele 
unikatowych dziełIB. Księgarz ofiarował m.in. Gaudencyusza PikuIskiego 
Sukces świata czyli historia Uniwersalna, Plan miasta Warszawy z lB22 r., 
Oeuvres poetiques completes Adama Mickiewicza, wiele innych dzieł 
z XVIII i XIX w. oraz serię rzadkich ex librisów 19 . Ofiarowywał książki 


- 404- 


.
>>>
dla Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego, szkół byd- 
goskich oraz czytelni Polskiego Białego Krzyża 2o . Znany był z wielkie- 
go zaangażowania w pracę towarzystw i stowarzyszeń - należał m.in. 
do Związku Księgarzy Polskich oraz Bydgoskiego Towarzystwa Wio- 
ślarskieg0 21 . 
W 1935 r. z powodu pogorszenie się warunków handlowych i obroto- 
wych Gieryn złożył wniosek o wykreślenie go z rejestru handloweg0 22 . 
We wrześniu 1939 r. Niemcy zamknęli wszystkie księgarnie, rekwiru- 
jąc zbiory i aresztując księgarzy. Narcyz Gieryn wraz ze swoim współpra-" 
cownikiem Alfonsem Czarą ukryli cenniejsze zbi ory 23. Jednakże Gieryn 
został zmuszony do ucieczki z miasta. Przebywał wówczas w Słupcy, pra- 
cując w tamtejszej mleczarni. Utrzymywał jednak kontakty z Czarą, który 
sprzedawał ukryte polskie książki. 
Po wyzwoleniu powrócił do Bydgoszczy i wznowił pracę księgarni 
wydawniczej w lokalu przy ul. Jagiellońskiej 2 24 , przyczyniając się do za- 
spokojenia głodu książki w pierwszych latach po okupacji. 
17 marca 1950 r. został aresztowany postanowieniem Delegata Komisji 
Specjalnej do Walki z Nadużyciami i Szkodnictwem. Podejrzewano go 
o chęć nadmiernych zysków w obrocie handlowym z powodu przechowy- 
wania na strychu własnego mieszkania znacznej liczby książek 25 . Zwol- 
niono go z aresztu po trzech dniach 26 . 
Jego księgarnia została upaństwowiona i przekazana Przedsiębiorstwu 
Państwowemu "Dom Książki"27. Gieryn przeszedł na zasłużoną emerytu- 
rę28. Zmarł nagle 12 lipca 1959 r. w Szpitalu Ogólnym nr l (dziś Szpital 
Kliniczny im. Dr. A. Jurasza) . Pochowany został na cmentarzu N owo far- 
nym przy ul. Artyleryjskiej 10 29 . Jego imieniem nazwano jedną z ulic mia- 
sta (Fordon - osiedle Niepodległości). 30 
Narcyz Gieryn nie tylko stworzył wspaniałą i nowoczesną księgarnię, 
ale i wykształcił grono znakomitych księgarzy, do którego należeli: Euge- 
nia Schmidt, Eleonora Grzesik, Alfons Czara, Henryk Michalski, Mieczy- 
sław Grot, a w okresie kijowskim także Jadwiga Bagińska 31 . Chociaż nie 
założył rodziny, otoczony był gronem życzliwych mu ludzi. 
W 1937 r. z okazji 15-1ecia pracy księgarskiej Narcyza Gieryna w Byd- 
goszczy w "Dzienniku Bydgoskim" ukazał się artykuł. który rozpoczy- 
nają słowa: "Na Placu Teatralnym w Bydgoszczy od lat 15 nie zmieniły 
się trzy rzeczy: stoi jak stała wieżyca kościoła Klarysek, stoi Teatr Miej- 


-405 -
>>>
ski i z daleka widnieje skromny szyld nad niedużą księgarnią - «Narcyz 
Gieryn». Zna ją cała Bydgoszcz"32. Gdyby dziś wciąż istniał ten widok, 
Księgarnia Bydgoska Narcyza Gieryna założona w 1925 r. miałaby BO lat. 


l Narcyz Gieryn (1882-1959) (w:] Józef Podgóreczny, W służbie ksiqżki i prasy polskiej. Bydgoszcz 
XIX-XX W., Bydgoszcz 1978, s. 33. 
2 J. Podgóreczny, Narcyz Gieryn zasłużony księgarz i wydawca, "Księgarz.., 1959, nr 15-16, s. 15. 
3 M. Romaniuk, Narcyz Gieryn (w:] Bydgoski Słownik Biograficzny: t. 11, Bydgoszcz 1995. s. 65. 
4 Narcyz Gieryn (1882-1959), op. cit., s. 34. 
5 .,Dziennik Bydgoski", XXXI: 1937, nr 252 z 31 października. 
6 Narcyz Gieryn (1882-1959), op. cit., s. 34; początkowo mieściła się ona przy ul. Puszkińskiej 11, 
następnie przy ul. Funduklejewskiej 3. 
7 J. Podgóreczny, op. cit., s. 15. 
8 .,Dziennik Bydgoski", XXX1:l937, nr 252 z 31 października. 
9 M. Romaniuk, op. cit., s. 66. 
10 Narcyz Gieryn (1882-1959), op. cit., s. 34. 
11 .,Dziennik Bydgoski"', XXXl:1937, nr 252 z 31 października. 
12 Archiwum Państwowe w Bydgoszczy (APB), Kartoteka meldwtkowa m. Bydgoszczy, Narcyz Gieryn. 
13 "Dziennik Bydgoski", XXXI: 1937, nr 252 z 31 października. 
14 APB, Rejestr handlowy, sygn. 434. 
15 Ibidem; Mylną datę (1926 r.) podaje J. Podgóreczny, zob. Narcyz Gieryn (1882-1959), op. cit., 
s.35); por. także M. Romaniuk, op. cit., s. 65-67. 
16 J. Podgóreczny. Pierwsi księgarze bydgoscy, ..Księgarz", R: XVlll, 1974. nr l, s. 21; Leon Posłuszny 
udał się do Katowic. gdzie objął kierownictwo Księgarni Katowickiej. 
17 Narcyz Gieryn (1882-1959), op. cit., s. 36. 
18 Ibidem. 
19 APB, Spuścizna Narcyza Gieryna, sygn. 41. 
20 Ibidem; APB, Inspektorat Szkolny Bydgoski za lata 1934-1939, sygn. 413. 443. 
21 Narcyz Gieryn (1882-1959), op. cit., s. 37. 
22 APB, Rejestr handlowy, sygn. 434. 
23 Narcyz Gieryn (1882-1959), op. cit., s. 37. 
24 M. Romaniuk, op. cit., s. 67. 
25 APB, Rejestr handlowy, sygn. 434. 
26 M. Romaniuk, op. cit., s. 67. 
27 Ibidem; lokal księgarni został zamieniony nieco później na kawiarnię ..Mir'.. 
28 Ibidem. 
29 R. Kuczma, Miejscowi patroni bydgoskich ulic, "Kalendarz Bydgoski.., 1992, s. 123. 
30 Ibidem. 
31 Narcyz Gieryn (1882-1959), op. cit., s. 37. 
32 ..Dziennik Bydgoski"', XXXl:1937, nr 252 z 31 października. 


-406-
>>>
Anna Jarocińska 


Twórca 
Bydgoskiej Spółdzielni Mieszkaniowej 


Teofila Gackowskiego poznałam w latach BO. w Towarzystwie Miłośni- 
ków Miasta Bydgoszczy. Był on jednym z naj starszych wiekiem członków 
tej organizacji. Polubiliśmy się od pierwszego wejrzenia. Pan Teofil bar- 
dzo przyjaźnie był nastawiony do ludzi, uśmiech nie schodził z jego obli- 
cza. Zapraszałam go na niedzielne obiadki do mojego M-4. Dla moich ma- 
łoletnich synów stał się dziadkiem, którego zawsze im brakowało. Odwie- 
dzając nas, snuł opowieści ze swojego bogatego życia. Składałam mu rów- 
nież wizyty w jego jednopokojowym, skromnym mieszkaniu przy ulicy 
Jackowskiego 3. Któregoś dnia sprezentował mi bogato rzeźbioną szka- 
tułkę z brązu - pamiątkę po zmarłej żonie, w której do dziś przechowuję 
biżuterię. Pan Teofil był wyjątkowym człowiekiem, takim, których dzisiaj 
spotyka się bardzo rzadko. Jego powołaniem było czynienie dobra, niesie- 
nie pomocy tym, którzy jej potrzebowali. Chciałabym, w imię pamięci 
o nim, przytoczyć parę faktów z jego ciekawego życiorysu. 
Urodził się w dniu 7 lutego lBBB r. we wsi Różanna koło Koronowa jako 
syn kolejarza Jana Gackowskiego i Elżbiety Szczukowskiej. W domu od 
dzieciństwa wpajano mu zasady patriotyzmu. Ojciec dwa razy tracił pracę 
za to, że głosował w czasie wyborów do sejmu pruskiego na listę polskich 
kandydatów. Stryjem Teofila był słynny Drzymała, który nie godząc się 
z decyzją Niemców, dotyczącą zakazu budowy domu na jego ziemi - za- 
mieszkał w wozie cygańskim. Teofil jako 14-1etni chłopiec zajmował się 
kolportowaniem gazet i książek. Były to m.in. "Gazeta Grudziądzka", 
"Gazeta Toruńska", "Pielgrzym" oraz książki Mickiewicza i Sienkiewicza. 
Często podejmował zadania bardzo ryzykowne. Wyuczył się zawodu le- 
śnika i "za chlebem" powędrował w głąb Niemiec. W 1914 r., po wybuchu 
I wojny światowej, przyjął powołanie do wojska, a po zakończeniu działań 
w 191B r. przybył do Bydgoszczy i zatrudnił się w Warsztatach Kolejowych. 


-407 -
>>>
Wtedy też dojrzał do założenia rodziny, ale przeszkodę stanowił brak 
mieszkania. Od lB90 r. w Bydgoszczy działała Niemiecka Spółdzielnia 
Mieszkaniowa. Teofil Gackowski stanął na czele grupy, która postanowiła 
przejąć Spółdzielnię z rąk Niemców. Sformułowano memoriał, adresowa- 
ny do działającego w Poznaniu Urzędu Osadniczego. Zawierał on wniosek 
o powołanie administratora. Gackowski delegowany został do wykonania 
zadania i dostarczenia dokumentu na miejsce. Pociągi wówczas kursowa- 
ły bardzo rzadko. Gackowskiemu udało się dojechać tylko do Gołańczy. 
Resztę trasy pokonał wozem konnym, autem i pieszo. Po drodze prze- 
szedł przez różne kontrole niemieckie, ale ważny dokument dotarł na miej- 
sce ukryty w nogawce kalesonów. 
W Poznaniu była już Polska. Administrator przybył do Bydgoszczy 
w styczniu 1920 r. Na Walnym Zebraniu Członków Spółdzielnia przybrała 
nazwę "Towarzystwo Mieszkaniowe". Teofil Gackowski został sekretarzem 
Rady Nadzorczej. Pełnił tę funkcję do 1939 r. Spuścizna po Niemcach była 
w opłakanym stanie. Majątek Spółdzielni stanowiły 33 domy i we wszyst- 
kich trzeba było przeprowadzić remonty. Budynki zostały doprowadzone 
do wzorowego stanu. Pan Teofil z żoną zamieszkali przy ulicy Staszica SI 
4. Dalsze prace inwestycyjne Zarządu Spółdzielni pokrzyżował wybuch 
wojny. Gackowscy rozpoczęli tułaczkę. Niemiecki Wohnungsverein przy- 
dzielił im najpierw zastępcze mieszkanie przy ulicy Bema S. W marcu 
1940 r. zmuszono Gackowskich do opuszczenia mieszkania. Zamieszkali 
wówczas wspólnie z rodziną głuchoniemych przy ulicy Chełmińskiej 2. 
Dzięki usilnym zabiegom pana Teofila tułaczka Gackowskich zakończyła 
się uzyskaniem pomieszczenia w suterenie przy ulicy Gdańskiej 119, gdzie 
mieszkali do stycznia 1945 r. Przez całą okupacj ę pan Teofil pracował w za- 
kładach w Łęgnowie. Po wyzwoleniu powrócił do Warsztatów Kolejowych, 
a także zajął się działalnością społeczną w Spółdzielni Mieszkaniowej. 
Dzięki jego uporowi i samozaparciu udało się odnaleźć akta Spółdzielni 
w Gdyni. Pan Teofil przystąpił do organizowania biura i zabezpieczania 
majątku. Na pierwszym powojennym Walnym Zebraniu wybrany został 
przewodniczącym Zarządu. Powołano go także na funkcję przewodniczą- 
cego Okręgowej Komisji Spółdzielni Mieszkaniowych. 
Położył on nieocenione zasługi dla spółdzielczości bydgoskiej. Był pre- 
zesem Bydgoskiej Spółdzielni Mieszkaniowej od 1945 do 1960 r., a prze- 
wodniczącym Rady Nadzorczej w latach 1957-1966. Bardzo przeżył śmierć 


-408-
>>>
swojej ukochanej żony Marty. Po przejściu na emeryturę otrzymywał wy- 
nagrodzenie z tzw. "starego portfela". Zawsze odkładał pewne sumy na 
szlachetne cele. Wspierał powodzian, biedne rodziny, wysyłał pieniądze 
na budowę Szpitala Matki Polki. Kiedy otrzymał wymarzone, przestrzen- 
ne mieszkanie, oddał je młodemu małżeństwu z dzieckiem, a sam zamiesz- 
kał w maleńkim, jednopokojowym przy ulicy Jackowskiego 3. Można by 
mnożyć przykłady szlachetnego serca pana Teofila. Do końca swojego 
pracowitego życia uczestniczył w zebraniach członków BSM i posiedze- 
niach Rady Nadzorczej. Fascynował uczciwością i patriotyzmem, umiłowa- 
niem własnego miasta. W dzisiejszym świecie dominacji pieniądza nad 
wartościami charakteru powinniśmy szczególnie często powracać pamięcią 
do takich ludzi jak pan Teofil, który zawsze mnożył dobro, bo celem jego 
życia było pomaganie innym. Zmarł 23 grudnia 19B6 r. w Bydgoszczy.
>>>
Witold Stankowski 


Powojenne losy bydgoskiej 
rodziny Marii i Ryszarda Klewinów 


Po upływie przeszło pół wieku od zakończenia drugiej wojny świato- 
wej wiele losów rodzin różnych narodowości pozostaje niewyjaśnionych. 
Wydawać by się mogło, że brak oficjalnych zachowanych dokumentów 
o losie takiej czy innej rodziny da się uzupełnić relacjami świadków wy- 
darzeń mających miejsce w tym czasie, są jednak przypadki. kiedy oko- 
liczności śmierci okrywa nimb tajemniczości. Potwierdza to przykład Ry- 
szarda Klewina - bydgoskiego Niemca. 
Ryszard Klewin urodził się 6 stycznia lBB3 r. w Koronowie. Jego rodzi- 
cami byli Jan i Augusta z domu Kalies. Po otrzymaniu starannego wy- 
kształcenia Ryszard Klewin otworzył w Koronowie praktykę dentystycz- 
ną. W mieście tym mieszkał do końca 1937 r. W 193B r. przeprowadził się 
do Bydgoszczy. Zamieszkał przy ulicy Cieszkowskiego 24. prowadząc tam 
jednocześnie swoją praktykę dentystyczną. 
Ryszard Klewin do czasu wybuchu drugiej wojny światowej był oby- 
watelem polskim narodowości niemieckiej. Podczas wojny przyjął II gru- 
pę niemieckiej listy narodowościowej !DVL). Jego żoną była Polka Maria 
Maciejewska, pochodząca spoza Bydgoszczy. Klewinowie byli więc mie- 
szaną polsko-niemiecką rodziną zamieszkującą w Bydgoszczy. 
W styczniu 1945 r., tuż przed wyzwoleniem Bydgoszczy spod okupacji 
hitlerowskiej, postanowili zostać w mieście. Było to wbrew rozkazom władz 
Trzeciej Rzeszy, które nakazywały wszystkim niemieckim obywatelom 
ewakuację. Ta w wielu przypadkach pośpiesznie zarządzana. odkłada- 
na na ostatnią chwilę, doprowadziła do niezliczonych strat wśród ucie- 
kających niemieckich cywilów. 
Polscy znajomi i sąsiedzi radzili Klewinom, aby Ryszard wyjechał 
z miasta na wieś do swoich teściów. Nie namawiano go do ukrycia się, 
ale do przeczekania pierwszych dni poza wyzwoloną Bydgoszczą. gdzie 


-410-
>>>
formalnie władzę sprawowali sowieccy wojskowi i sowiecka służba bez- 
pieczeństwa (NKWD). O reakcji Ryszarda Klewina na tego rodzaju radę 
dowiadujemy się z relacji żony i syna - Alberta Klewina. Jego odpowiedź 
brzmiała: ,,(...) a czy ja komuś coś złego wyrządziłem"l. Ryszard Klewin 
postanowił się nie ukrywać. Pracował prawie do końca 1945 r. W listopa- 
dzie 1945 r. zabrano go z mieszkania. Aresztowania dokonał bydgoski 
Urząd Bezpieczeństwa Publicznego. Powodem uwięzienia był ogólny za- 
rzut, że jest zbrodniarzem niemieckim. 2 W zachowanych materiałach 
z tamtych lat nie znajdujemy konkretnych dowodów winy, poza wspomnia- 
nym już ogólnym stwierdzeniem. Jak wspomina syn Albert jego ojciec ,,(...) 
nie liczył się nigdy z tym, że zostanie w ten sposób potraktowany (...)"3. 
Ryszard Klewin trafił do Obozu Pracy w Zimnych Wodach. Niestety, 
o obozie tym historycy wiedzą niewiele. Dokumentacja obozowa nie za- 
chowała się, najprawdopodobniej została zniszczona, aby ukryć panujące 
tam bezprawie. Dzięki relacjom świadków i szczątkowym m
teriałom ar- 
chiwalnym wiadomo, że w obozie panowały choroby i głód. Więźniów 
komendantura obozowa traktowała nieludzko. Wszystko to w sumie było 
powodem wysokiej śmiertelności wśród więźniów. 4 
Ryszardowi Klewinowi udało się przetrwać obóz w Zimnych Wodach. 
Nie został jednak wypuszczony na wolność. Przekazano go do kolejnego 
obozu, a mianowicie do Centralnego Obozu Pracy w Potulicach. Do obozu 
potulickiego trafiła na przełomie 1945/1946 również jego żona Maria i syn 
Albert. Obydwoje zostali zwolnieni z obozu w Potulicach jesienią 1946 r. 
Pełna rehabilitacja nastąpiła w 194B r. 
Co stało się z Ryszardem Klewinem? Został on z grupą więźniów za- 
brany z obozu w Potulicach. Dokładnie nie wiadomo kiedy. Prawdopo- 
dobnie sprawcami byli żołnierze sowieccy czy też enkawudziści. W jakim 
kierunku i w jakim celu zostali uprowadzeni - nie wiemy. 
Uprowadzenia z obozów przetrzymywanych tam więźniów - Polaków 
i Niemców - miały miejsce stosunkowo często. Takie przykłady znajduje- 
my w obozie w Zimnych Wodach. Do obozu tego przychodziły grupy So- 
wietów i zabierały stamtąd więźniów. Jeden z komendantów tego obozu 
kpt. Alojzy Bruski, nie mogąc zapobiec temu bezprawiu, zdezerterował ze 
swojego posterunku. Chciał prawdopodobnie w ten sposób zaprotestować 
przeciw szerzącemu się bezładowi i niemocy wobec Sowietów. Podobne 
przykłady zachowywania się Sowietów znajdujemy na Śląsku. s 


-411 -
>>>
Maria Klewin wraz z synem po wypuszczeniu z obozu oczekiwała na 
jakiekolwiek wieści od męża. Poszukiwania nie dały żadnego rezultatu. 
Po śmierci matki w poszukiwaniach ojca nie ustawał syn Albert. Jedna z in- 
formacji o losach ojca mówi, że został deportowany z Potulic na wschód. 
Nie dotarł jednak do celu. Po drodze, wraz z grupą innych osób, został roz- 
strzelany. Faktu tego nie potwierdzają żadne dostępne materiały. 
Czy nieznane losy Ryszarda Klewina są odosobnione? Otóż nie. Swoje- 
go ojca szuka do dzisiaj bydgoszczanka Edith Ristau, która trafiła w 1945 r. 
wraz z ojcem do obozu w Łęgnowie. Ich losy zostały opisane w książce 
Helgi Hirsch pt. "Zemsta ofiar. Niemcy w obozach w Polsce 1944-1950" 
(Warszawa 1999). Na stronie 70 czytamy: ,,(...) początkowo Edith była 
tam [tj. w obozie w Łęgnowie - przypis WS] razem z ojcem, ale później 
ojciec został zabrany do pracy u polskiego chłopa i odtąd słuch po nim 
zaginął. Po zwolnieniu córka biegała od wsi do wsi, nigdzie nie widziano 
jej ojca, nikt go sobie nie przypominał. Zaginął bez śladu w czerwcu 1945 
roku, Edith nie wie, jak umarł i gdzie został pochowany, być może, w naj- 
bliższym sąsiedztwie (...)". 
Albert Klewin wyemigrował do Republiki Federalnej Niemiec. Nie prze- 
staje poszukiwać swojego ojca. Zabiega o oczyszczenie go z zarzutów, 
a przede wszystkim chciałby zrekonstruować ostatnie jego dni. Najbole- 
śniejszy jest dla niego fakt, że miejsce spoczynku ojca to jakaś bezimien- 
na mogiła, jeżeli taka w ogóle gdzieś jest. 6 


Materiały Alberta Klewina udostępnione autorowi. 
z Materiały Instytutu Pamięci Narodowej w Gdańsku - Delegatury w Bydgoszczy. 
3 Korespondencja Alberta Klewina do autora. 
4 Szerzej o tym i innych obozach powojennych: W. Stankowski. Obozy i inne miejsca odosobnie- 
nia dla niemieckiej ludności cywilnej w Polsce w latach 1945-1950. Bydgoszcz 2002. s. 199-201. 
270-271 i n. 
5 W. Stankowski. op. cit.. s. 258; Z. Raszewski. Pamiętnik gapia. Bydgoszcz, jaką pamiętam z lat 
1930-1945, Bydgoszcz 1994. s. 423. 
6 Autor będzie wdzięczny Czytelnikowi za informacje o losach Ryszarda Klewina.
>>>
# 



 


ł- 


-, 
I 
-ł 


,. 



 
J: 


..... 


J " 


-,. :. 


..-..--- 


, .' 
l-

 


...-... - - 

 _1 _ 
-:-:.:-:;, 
- - ..
-...;,-
. 
... .. ,.,.;..
___ - -łf;... - 


. t -,'. :.' 
. ;h.. 
- . 
I'
. 
t . ' 't-,t 
, ..1. ' 
........ . -- 
 



 
 ,," '
:.... 
 ;. Ef ..j' ',iS. ' , 
¥-
 
,' . "11 1 
-;:, t.. J',ł!- 



 . 
... -..-. 


. 


"t- .. 


Przeglądy 
Omówienia 
f 
Recenzje 


ł 




 
. ' 


---- - 
 


-- 


....; 
. '. 
, " 


. ' 
. 


) 


. 



 


Q- 


'" ,"'- 
 .......
 
:,
, .', 
 
. .) 


. 
- . 
 
 


-...; . 
. ." 
,.. I'.
.' 


! 


..AII 



 


,.
>>>
Stefania Kaszubik 


Dziecko z książką. 
55 lat pierwszej dziecięcej filii bydgoskiej 
Biblioteki Publicznej 


Książka jest to mędrzec łagodny, pełen słodyczy. 
Puste miejsce napełnia światłem, 
a puste serce wzruszeniem. 
Miłości dodaje skrzydeł, 
a trudowi ujmuje ciężaru. 
W martwotę domu wprowadza życie, 
a życiu nadaje sens. 
KSIĄŻKA wszystko potrafi. 
Kornel Makuszyński 


Rok 2003 był dla Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej w Byd- 
goszczy rokiem jubileuszy, z których za najważniejszy uznać należy nie- 
wątpliwie 100 rocznicę powstania bydgoskiej książnicy. l Nie sposób po- 
minąć jednak tych mniejszych. Od SS lat działają bowiem cztery filie bi- 
blioteczne WiMBP - dwie dla dorosłych oraz dwie dla dzieci i młodzieży. 
Proces tworzenia miejskiej sieci bibliotecznej zainicjowany został już 
w marcu 1947 r. Wówczas to na mocy dekretu o bibliotekach i opiece nad 
zbiorami bibliotecznymi z dnia 17 kwietnia 1946 r. rozpoczęła swoją dzia- 
łalność pierwsza w Bydgoszczy filia dla dorosłych. Kamieniem węgielnym 
księgozbioru tworzonej sieci stało się ok. 3500 tomów Biblioteki Ludowej, 
czyli zaledwie niewielka część (niespełna 10%) tego, co liczyła ona w 1939 r. 
W chwili wybuchu wojny zbiór ten liczył bowiem 37 500 tomów. Niestety, 
we wrześniu 1939 r. aż 34 000 woluminów Niemcy oddali na przemiał. 
Część ocalałego księgozbioru Biblioteki Ludowej oraz książki byłego 
kijowskiego księgarza Narcyza Gieryna stanowiły zaczątek księgozbioru 
pierwszej filii dziecięcej - obecnie Filii nr l dla Dzieci Wojewódzkiej i Miej- 
skiej Biblioteki Publicznej w Bydgoszczy, wówczas Czytelni dla Dzieci 


-415 -
>>>
i Młodzieży Oddział I Biblioteki Miejskiej. Do chwili obecnej przetrwały 
szczęśliwie przedwojenne wydania zbiorów wierszy Marii Konopnickiej: 
"Psałterz dziecka", "W domu i na świecie", "Wesołe chwile". 
Oficjalne otwarcie pierwszej tego typu czytelni w mieście nad Brdą na- 
stąpiło w niedzielę 25 kwietnia 1947 r. w lokalu przy ul. Długiej 41 na 
Starym Mieście. Pierwszą kierowniczką Czytelni została (do 1950 r.) Ma- 
ria Dmochowska. która przed objęciem tego stanowiska dwukrotnie od- 
bywała praktykę w Warszawie - najpierw w Bibliotece Dziecięcej, a na- 
stępnie w Czytelni Dziecięcej pod ogólnym kierunkiem Marii Guty - pio- 
nierki i organizatorki polskiego bibliotekarstwa publicznego dla dzieci, 
uczennicy i bliskiej współpracownicy Heleny Radlińskiej. 
Dzięki intensywnie prowadzonej działalności upowszechnieniowej za- 
interesowanie Czytelnią stale rosło. Jak wspomina M. Dmochowska: ,,(...) 
dzieci nie zawiodły. Przyprowadziła je ciekawość, pewna osobliwość wspól- 
nego bytowania inna niż w szkole; trzeba umyć ręce, wpisać swoją obec- 
ność, trzeba przestrzegać ciszy, wreszcie wolno samemu wyciągnąć książ- 
kę z półki, można ją nawet zarezerwować do dalszego czytania. Z czasem 
Czytelnia stała się jakby "klubem" dzieci z ulicy Długiej i okolicy".2 
Od 1967 r. funkcję kierownika placówki pełni nieprzerwanie do dziś 
Stefania Kaszubik. 
Biblioteka czterokrotnie zmieniała adres: 
- od 25 kwietnia do czerwca 1949 r.: ul. Długa 41 
- od 22 lipca 1949 r. do lipca 1966 r.: Nowy Rynek l 
- od 30 lipca 1966 r. do czerwca 1973 r.: ul. Powstańców Śląskich 9 
- od 2 lipca 1973 r.: Powstańców Wielkopolskich 26. 
Dwa pierwsze pomieszczenia (Stare Miasto) znajdowały się w starym bu- 
downictwie. Zimą były niedogrzane i bibliotekę zamykano na dłuższe okresy. 
Powierzchnia zarówno pierwszego, jak i drugiego lokalu wynosiła niewiele 
ponad 60 m 2 - z 16 miejscami w czytelni. Po przeniesieniu na Bielawy Filia 
zyskała słoneczny lokal w nowym budownictwie. Dopiero jednak ostatnia 
przeprowadzka w 1973 r. zdecydowanie wpłynęła na zwiększenie liczby miejsc 
w czytelni do 3B przy powierzchni lokalu wynoszącej 103 m 2 . 
Zmiany następowały również w nazwie Filii. W 1954 r. Czytelnia dla 
Dzieci i Młodzieży Oddział I Biblioteki Miejskiej przemianowana została 
na Bibliotekę Młodzieżową nr 1 Biblioteki Miejskiej. W latach 1957-1966 
nosiła z kolei nazwę: Filia dla Dzieci nr l Miejskiej Biblioteki Publicznej. 


-416-
>>>
W 1967 r. pierwszy człon nazwy otrzymuje brzmienie Filia nr l dla Dzieci 
i w tej postaci istnieje do dziś. Zmianom uległa jednak część druga nazwy, 
tak więc w latach 1976-19Bl pełna nazwa brzmiała: Filia nr l dla Dzieci 
Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej, a od 19B2 r. - Filia nr 1 dla Dzieci 
Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej. 
Przez kolejne lata systematycznie powiększał się księgozbiór Filii. Na 
koniec 1973 r. stan jego wynosił 6.3B3 woluminów, a na początku 2003 r. - 
14.416 woluminów. 
Księgozbiór podręczny ma charakter uniwersalny. Uwzględnia on róż- 
norodne zainteresowania i różny poziom wiekowy czytelników. Księgo- 
zbiór wypożyczalni dzieli się na literaturę niebeletrystyczną oraz literatu- 
rę piękną. 
Podstawową grupę użytkowników placówki stanowią czytelnicy do lat 15. 
Z księgozbioru korzysta często także młodzież licealna, studenci, bibliote- 
karze, pedagodzy, dorośli wracający do lektur swego dzieciństwa. 
Czytelnicy Filii nr l dla Dzieci mają do dyspozycji katalog alfabetycz- 
ny, rzeczowy, tytułowy, topograficzny. Znajduje się tutaj również prowa- 
dzony do 1967 r., historyczny już, katalog klamrowy. 
W kwietniu 1963 r. wprowadzony został w bibliotece całkowity wolny 
dostęp do półek. Było to niezaprzeczalne osiągnięcie na drodze upowszech- 
niania książki. Od razu też spotkało się ono z dużą aprobatą czytelników. 
Sprawą niezmiernie ważną stała się od tej chwili właściwa informacja 
o książce. Bibliotekarz powinien umieć w pierwszej kolejności odczytać 
potrzeby czytelnika, a następnie wskazać właściwą książkę. Jak mówił 
wielki hinduski bibliotekarz Ranganathan: "Każda książka ma swego czy- 
telnika i każdy czytelnik ma swoją książkę". 
Podobnie jak wszystkie biblioteki dziecięce, również Filia Nr l dla Dzieci 
organizowała i organizuje różnorodne formy promocji żywego słowa. 
W ciągu pierwszych czterech lat istnienia Czytelni odbyło się pięć przed- 
stawień, z tego dwa poranki - jeden poświęcony Adamowi Mickiewiczo- 
wi, a drugi Marii Konopnickiej - stanowiły klasyczne zajęcia biblioteczne. 
W pierwszym okresie działalności Czytelnia przyjmowała wiele wycie- 
czek szkolnych i osób dorosłych. Wizytowali ją przedstawiciele władz 
miejskich oraz przedstawiciele Ministerstwa Kultury i Sztuki. 
Od samego początku rozbudzano tu zainteresowanie książką poprzez 
imprezy biblioteczne, konkursy, gry i zabawy. Czytelnicy zdobywali laury 


-417-
>>>
w licznych konkursach - zarówno bydgoskich, jak i ogólnopolskich. 
W 1995 r. laureaci konkursu plastycznego "Pędzlem i sercem" wystąpili 
w bydgoskim telewizyjnym "Magazynie Kulturalnym". 
Przez szereg lat czytelnicy brali czynny udział w Wojewódzkim Prze- 
glądzie Filmów Oświatowych. Projekcjom filmów towarzyszyły najczęściej 
pogadanki tematyczne. przeglądy książek, głośne czytanie, wieczory lite- 
rackie. Każdego roku jesienią biblioteka włączała się w obchody Bydgo- 
skich Dni Kultury i Sztuki. Filia podjęła także akcję "Dziennika Wieczor- 
nego" - niezwykle popularnej przed laty bydgoskiej popołudniówki - 3 x R: 
"Relaks - Rozrywka - Rekreacja". 
To właśnie za sprawą czytelników dziecięcej Filii Nr l w 1971 r. wspo- 
mniana wcześniej Maria Gutry otrzymała "Order Uśmiechu". Cała akcja 
została zainicjowana w bibliotece na początku 1970 r. pogadanką na temat 
samego "Orderu Uśmiechu" oraz przedstawieniem M. Gutry jako kandy- 
datki do tego dziecięcego wyróżnienia. Wtedy można już było zacząć zbie- 
rać podpisy czytelników pod stosownym wnioskiem. Nadanie tytułu i wrę- 
czenie orderu odbyło się w Kruszwicy 21 września 1971 r. W niespełna 
dwa miesiące później M. Gutry odwiedziła Filię. 
Wydarzeniem w działalności biblioteki, poza licznymi przyznanymi 
dyplomami, było niewątpliwie nagranie radiowe oraz wywiad przeprowa- 
dzony z kierownikiem placówki i opublikowany w 1977 r. w "Bydgoskim 
Informatorze Kulturalnym". 
Filia gościła w swoich murach znanych pisarzy, m.in. Ewę Nowacką, 
Martę Tomaszewską, Janinę Zającównę, Małgorzatę Musierowicz, Annę 
Onichimowską, Cezarego Chlebowskiego, Jerzego Szczygła, Aleksandra 
Minkowskiego, Krzysztofa Petka oraz twórców regionalnych: Jana Góre- 
ca-Rosińskiego, Marię Kalotę-Szymańską. Andrzeja Baszkowskiego, Jadwi- 
gę Tyrankiewicz. Danutę Kiinstler-Langner. 
W latach 1970-1990 przygotowywały się tutaj do zawodu bibliotekar- 
skiego praktykantki z Wrocławia, słuchaczki Rocznego Studium Bibliote- 
karskiego w Jarocinie, studentki bydgoskiej WSP, Uniwersytetu Jagielloń- 
skiego w Krakowie, Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Na te- 
mat Filii nr l dla Dzieci napisana została nawet praca magisterska. 
W Filii tradycyjnie już organizowane są dla dzieci różnorodne zajęcia: 
zimowe ferie w bibliotece, majowe spotkania z książką. uśmiechnięte wa- 
kacje, Mikołajki z choinką czy lekcje biblioteczne. Przygotowywane są 


-418-
>>>
wystawy. Filia jest szeroko otwarta dla wszystkich zainteresowanych jej 
działalnością. Przyjmuje wycieczki bibliotekarzy, przebywające na kolo- 
niach i półkoloniach dzieci i młodzież, pięcio- i sześciolatków z przed- 
szkoli publicznych i niepublicznych, uczniów z bliższych i dalszych szkół 
podstawowych. Od wielu już lat szczególnie dobrze układa się współpra- 
ca biblioteki ze Szkołą Podstawową nr 20 oraz Szkołą Podstawową nr 37. 
Od 2003 r. Filia nr l dla Dzieci posiada swoją stronę internetową: 
www.naszabiblioteka.webpark.pl 
Obecny jubileuszowy, SS rok działalności Filii zostanie na długo w pa- 
mięci czytelników i sympatyków biblioteki. Odbyło się bowiem wiele inte- 
resujących spotkań z ludźmi kultury i sztuki naszego miasta. Goście włą- 
czyli się również w akcję czytania dzieciom ulubionych książek własnego 
dzieciństwa. Z kolei laureaci ogłoszonego z okazji jubileuszu konkursu 
plastycznego na projekt ex libris u Filii (wpłynęło ponad 30 prac) czytali 
fragmenty utworów, z których zaczerpnęli motywy do swoich prac. 
Bardzo atrakcyjnie przebiegło także jubileuszowe lato w bibliotece pod na- 
zwą "Sezamie, otwórz się!" z konkursami literackimi, muzycznymi, plastycz- 
nymi, ze wspólnym czytaniem wzrokiem, głosem i dotykiem, wspólnym two- 
rzeniem cudaków-dziwaków, wesołych twarzy, czarodziejskich masek, zabaw- 
nych maskotek, tajemniczych obrazków za pomocą magicznych pasteli. 
W lipcu odbyło się niezwykle interesujące spotkanie z Joanną Bała - 
absolwentką skandynawistyki Uniwersytetu Gdańskiego, długoletnią, wier- 
ną czytelniczką Filii. Uczestnicy spotkania mogli m.in. posłuchać "Kubu- 
sia Puchatka" po norwesku, sag islandzkich oraz bajek muzycznych. 
W prasie lokalnej ukazywały się barwnie ilustrowane fotografiami ar- 
tykuły z wybranych imprez - wspaniała promocja biblioteki w środowi- 
sku i poza nim. 
Wprowadzenie dziecka w świat książek jest sprawą ważną i odpowiedzial- 
ną. Ucząc miłości do książek, obcowania z nimi, poruszania się w ich świecie, 
wpływamy na ogólny rozwój potencjalnych i rzeczywistych czytelników. 


l A. Węglarska, Stul£de bydgoskiej książnicy, ,.Bydgoski Informator Kulturalny.. 2003 nr S, s. 51-52. 
2 M. Dmochowska, Moja praca w bibliotece dziedęcej, ,.Bibliotekarz" 1961, nr 7-8, s. 229-232. 


-419-
>>>
-- 


ł 


\ ł,,_ 
, 


· 4 ł 


. . 


. 
- :,. 


. 



 


, ł 


""" 


Ił t 


- 


l 


1 
. 


-_o 


" .. 


..,. 


t 
.. 


\ 


.... 
. 


Redaktor naczelna "Akantu" p. J. Baziak w Filii nr 1 dla Dzied. 
Finał konkursu na projekt "Ex librisu", 13 VII 2003 ..Ja i mój świat" 
- spotkanie miłośników dobrej książki. 


#I 
:
 ł 
 
Ił . 
.. 
111 
 
ł 
." . T .:=.. 
. 'II · J ... 
z .. 
. . :ł .. 

 
,.. t 
.-.,. 
'I. .. 


... 



 


Konkursy literackie, czytanie wierszy Juliana Tuwima przez dotyk w Filii nr 1 dla Dzied 
w jubileuszowym roku 2003. 2S VI 2003 "Wszystko sie pięknie dzieje i toczy" 
- spotkanie z p. Beatą Brzykcy. 


-420-
>>>
." . 
... 
... 
ł 
. l ł 
, . 


\ 


4- 

 ł 


- 


r 



 



 


. 


. 
. 
. 



 


Zabawa w modelowanie - "Wesołe twarze" cudaki-dziwaki. tajemnicze maskotki 
- wełniaczki - pluszaczki. 19 VIII 2003 r. - jubileuszowe waJ((lije w bibliotece. 


, 
" , , 
\ \ '- 
, I 
... . . # 
. 
! . '. ' · '
'r: 

, ". - . lit ' .. 
-4.ł.111\ .
 
 . 
! . - 
..... I- 
- 
.. '
r .. .1- 

 


r 


. 


...- 


Prezentacja wierszy w krótkich inscenizacjach dziedęcych. zabawa w skojarzenia. 
zgadywanie tytułów na podstawie ilustracji. 7 VI 2003 r. 
..Tuwimowe cuda i dziwy" - poranek literacki. 


-421- 


...
>>>
Witold Stanisław Kozak 


"Rejs" - Wystawa Sztuki Współczesnej 
w Bydgoszczy 


Idea "Rejsu" zrodziła się dwa lata temu. Polegała ona na wyjściu arty- 
stów ze swoimi dziełami do odbiorców, co umożliwiało prawdziwy dia- 
log za pośrednictwem dzieła sztuki. Ta prosta zasada funkcjonowania 
sztuki i artysty odniosła już duży sukces w czasie pierwszej edycji przed- 
sięwzięcia 2001. 
"Rejs" - Wystawa Sztuki Współczesnej jest integralną, artystyczną czę- 
ścią Flisu "Wspólna Europa" - Międzynarodowej Wodniackiej Ekspedycji 
Ligi Morskiej i Rzecznej promującej transeuropejską drogę wodną E-70. 
Autorem pomysłu jest Henryk Narewski, który od 35 lat zajmuje się orga- 
nizowaniem i animacją imprez artystyczno-twórczych w Bydgoszczy i re- 
gionie kujawsko-pomorskim. 
Henryk Narewski swoim pomysłem odwrócił niejako dotychczasowy 
mechanizm odbioru sztuki w społeczeństwie. Odbiorca nie musi się faty- 
gować i odwiedzać galerii. Narewski wraz ze współpracującymi z nim ar- 
tystami "podaje sztukę na tacy" tym, których niekiedy nie byłoby stać na 
wykupienie biletu do muzeum czy galerii, jak i tym, którzy być może ni- 
gdy nie pomyśleliby, że w tych przybytkach mogliby znaleźć coś dla sie- 
bie. Dzięki pomocy i ścisłej współpracy Polskiego Stowarzyszenia Eduka- 
cji Plastycznej oraz Związku Miast i Gmin Nadnoteckich, "Rejs" stał się 
jedną z naj poważniej szych imprez artystycznych w naszym regionie. Do- 
niosłość idei polega na integracji ludzi zamieszkujących mniejsze miasta, 
takie jak Santok, Drezdenko, Czarnków, Ujście czy Nakło. 
Wydawałoby się, że Polacy nie interesują się sztuką. Na taki stan rze- 
czy ma wpływ szereg okoliczności. Pierwszą i najważniejszą z nich jest 
trudna sytuacja ekonomiczna, która wpływa na nasz materialny poziom 
życia. W Polsce rynek sztuki praktycznie nie istnieje, a przeciętny śmier- 
telnik, ledwie wiążący przysłowiowy koniec z końcem, na sztukę po pro- 


- 422-
>>>
stu nie może sobie pozwolić. W galeriach nie ma nic ciekawego, bowiem 
na "coś" ciekawego nie mają one pieniędzy. Owszem, istnieją jeszcze ko- 
munalne placówki kulturalne, muzea i Biura Wystaw Artystycznych. Jed- 
nak instytucje te przypominają bardziej zakłady patomorfologii sztuki 
aniżeli ośrodki kulturotwórcze. 
Na statku flagowym "Władysław Łokietek" już od dwóch lat instalują 
się artyści z regionu kujawsko-pomorskiego (z Bydgoszczy, Nakła, Szubi- 
na, Tucholi) oraz goście z Nowego Jorku, Rotterdamu, Krakowa, Gdańska 
i Szczecina. Działania artystyczne odbywają się w portach miast i miaste- 
czek na trasie "Rejsu". Jednocześnie, poza twórczością plastyczną na stat- 
ku, artyści uczestniczący w imprezie urządzają wystawy dzieł w galeriach, 
domach kultury i na wolnym powietrzu w miejscowościach, w których 
cumuje "Łokietek". Pokazy odbywają się w Drezdenku, Wieleniu, Czarn- 
kowie, Ujściu, Nakle i Bydgoszczy. Zorganizowane akcje z udziałem lo- 
kalnych twórców spotykają się z dużym zainteresowaniem miejscowych 
społeczności. Edukacyjny cel "Rejsu" zostaje spełniony. Sztuka staje się 
dostępna wszystkim. Trafia do odbiorcy sama, "przypływając" pod przy- 
słowiowe strzechy. 
Praca artystów uczestniczących w "Rejsie" nie ogranicza się jedynie 
do działań na statku i miejsc, gdzie on zacumuje. Koncepcja "Rejsu" po- 
myślana jest jako impreza otwarta, na którą składają się wystawy, pre- 
zentacje, wykłady i przede wszystkim dyskusje z ludźmi potrzebują- 
cymi daru duchowego. Jak powiedział bydgoski artysta plastyk Andrzej 
Fedder «Rejs» to sztuka żywa, rozwijająca się i istniejąca realnie w cza- 
sie i przestrzeni". Rejs" rozpoczyna się bowiem długo przed faktycz- 
nym zamustrowaniem artystów na pokładzie statku "Władysław Ło- 
kietek", należącego do Zespołu Szkół Żeglugi Śródlądowej w Nakle. 
W maju 2002 r. inauguracją "Rejsu" było otwarcie wystawy Obrazki 
z pejzażem Andrzeja Feddera w Kujawsko-Pomorskim Centrum Edu- 
kacji Ekologicznej w Myślęcinku. Główn
 działania artystyczne w mia- 
steczkach nadnoteckich zapoczątkowały wystawy w Muzeum Ziemi 
Czarnkowskiej. Andrzej Fedder zaprezentował tam Czamkowskie sto- 
ły. Wystawione obiekty, stoły, pozbierane zostały bez uprzedzenia z do- 
mów mieszkańców miasta. Oglądając te "chwilowe obiekty sztuki", odnosiło 
się wrażenie przebywania w domach mieszkańców Czarnkowa. Na stołach 
znajdowało się wszystko to, czym były one zastawione w momencie 


-423-
>>>
zarekwirowania ich przez artystę. Prezentacja miała specyficzny, socjo- 
filozoficzny wymiar. Oto bowiem Muzeum stało się domem przeciętnych 
mieszkańców Czarnkowa, a jednocześnie zwykły, domowy sprzęt stał 
się obiektem muzealnym. Tenże obiekt przedstawiony w tak nietypo- 
wym miejscu nasuwał refleksję nad tym, jacy jesteśmy. Stół to przecież 
przedmiot, wokół którego rozgrywa się całe nasze życie rodzinne. Jest on 
świadkiem sporów, zwykłych rozmów, pouczającej wymiany zdań, może 
czasem kłótni, ale jakże często, a może najczęściej obiektem łączącym 
i umacniającym więzi rodzinne i przyjacielskie. Wokół stołu toczy się naj- 
ważniejsza i najbardziej chyba ludzka część życia każdego z nas. 
Także w czarnkowskim muzeum odbył się pokaz filmu Krystyny 
Beerndt Wioska z pamięci i ze słuchu. W czarnkowskiej przystani od- 
były się prezentacje Krzysztofa Kacprzaka i Renaty Skrzeszowskiej. 
Czynne uczestnictwo władz miasta, zaakcentowane obecnością burmi- 
strza miało charakter spontanicznego spotkania i wspólnej zabawy, 
pełnej wzajemnej życzliwości i szacunku. Artyści zmieszali się z od- 
biorcami sztuki, władze ze społecznością. Jednocześnie wszyscy za- 
chowywali wzajemny respekt i szacunek dla godności drugiego czło- 
wieka, co w dzisiejszej polskiej rzeczywistości, zwłaszcza wielkomiej- 
skiej, stanowi ewenement. 
W Ujściu, obok innych działań artystycznych, otwarto wystawę obra- 
zów Krzysztofa Kacprzaka Pola. Prace artysty stanowią refleksj ę nad związ- 
kiem człowieka z otaczającą go przyrodą. Przedstawiając znaki ludzkiego 
działania w naturze, Kacprzak z wyjątkową umiejętnością miesza ze sobą 
realizm i abstrakcję widzianych krajobrazów. Patrząc na te dzieła pokaź- 
nych rozmiarów, odnosi się wrażenie osobliwego malarskiego misterium. 
Autor używając bardzo prostych środków wyrazu, wprowadza widza w in- 
ną rzeczywistość. Krzysztof Kacprzak potrafi doskonale poruszać się na 
cienkiej granicy tego, co realne i tego, co wkracza w krainę wyobraźni. 
W ten sposób autor dotyka aspektów metafizycznych, wychodząc tym sa- 
mym daleko poza czystą malarską estetykę. 
Punktem kulminacyjnym "Rejsu 2002" były trzy wystawy zorgani- 
zowane w Muzeum Ziemi Krajeńskiej w Nakle. Andrzej Fedder poka- 
zał obrazki wykonane w technice własnej, na łupkach kamiennych. 
Z ogromnym wyczuciem naturalnej formy podkładu artysta naniósł 
nań swoją wrażliwość, dodając do destrukcyjnych śladów przemijania 


-424-
>>>
osobisty dotyk tego, co nieprzemijalne - ludzkiego ducha. Na ścia- 
nach muzeum zawisły również tkane delikatną pajęczyną pasteli pra- 
ce Alicji Knitter. 
Andrzej Maciejewski, znany szczeciński artysta grafik, pokazał w na- 
kielskim muzeum przekrój swojego olbrzymiego dorobku twórczego. Ten 
doświadczony twórca zaprezentował dzieła z pogranicza sztuki metafi- 
zycznej i surrealistycznej. Mieszanie technik i "obróbka" tematu nadają 
szczególnego wyrazu dziełom Maciejewskiego. Jego doświadczenie arty- 
styczne pomaga mu w stałym rozwijaniu wątków fabularnych tworzonej 
sztuki. Prace autora nawiązują do form plakatowych działających nie tyl- 
ko w aspekcie estetycznym, ale przede wszystkim poruszają głęboko inte- 
lektualne pokłady ludzkiej osobowości. 
Ostatnim akordem ubiegłorocznego "Rejsu" była wystawa Zwyczajnie, lecz 
profesjonalnie w galerii Wojewódzkiego Ośrodka Kultury w Bydgoszczy. Au- 
tor - Ludwik Lech Jaksztas pokazał swoje akwarele, obrazy olejne oraz grafiki 
wykonane w technice długopisu(!). Dorobek Jaksztasa to kilkadziesiąt wy- 
staw indywidualnych we wszystkich zakątkach świata, a także uczestnictwo 
w kilkuset imprezach i pokazach zbiorowych. Ludwik Lech Jaksztas jest tyta- 
nem pracy artystycznej. Jest to twórca, którego wyobraźnia pracuje nieustan- 
nie, narzucając mu tematykę obrazów. Można je rozważać pod wieloma wzglę- 
dami, biorąc pod uwagę niezliczoną ilość kryteriów i aspektów ludzkiej egzy- 
stencji. Choć Jaksztas w swoich dziełach nie stara się być mentorem, to jed- 
nak ładunek uczuciowy w nich zawarty kieruje rozważania widza w sferę 
moralno-etycznej kondycji dzisiejszego społeczeństwa. 
"Rejs" osiągnął zamierzone cele. Stał się poważnym przedsięwzięciem 
o szerokim zasięgu. W działaniach artystycznych uczestniczyły setki osób 
zainteresowanych twórczością i sztuką. 
Nie sposób jest wymienić wszystkich z ponad trzydziestu artystów 
uczestniczących w dwóch edycjach "Rejsu". Trzeba jednak zauważyć, że 
choć każdy z nich reprezentował odrębną osobowość, to końcowy efekt 
pracy stał się dziełem kolektywnym. Dzieło to, sprowokowane przez au- 
torów, zostało w pełni zrealizowane przez ludzi zainteresowanych sztu- 
ką, do których było adresowane i którzy czynnie uczestniczyli w wyda- 
rzeniach artystycznych. 
"Rejs" stał się prawdziwym festiwalem sztuki, obejmującym wiele miejsc 
i angażującym w sposób spontaniczny setki osób. Festiwal to okresowa 


- 425-
>>>
-. 
. 


". 


. 


... 


.. 
. 



 


.... 


.. . 


i 

 '. 


-- 


- 


I 


., 


.. 


" 


- 


.... 


... 


J 


ot. . 


f 
, 


. . 


.. 


I 


..... 


I 


\ 


..- 


'" 
ł 


Wł. łOKł£TEh 


I' 


"" 


, 



 


.... 


- - 


- 


.. 


. 



 


-- 


Odegraniem hejnału Bydgoszczy oraz paradą łodzi rozpoczął się finał Festiwalu Sztuk 2003. w ra1TlllCh 
którego przez niemal dwa tygodnie trwał W Flis Notecki. Obchody wieńczące tę cykliczną imprezę 
rozpoczęły się przy Rybim Rynku. gdzie wpłynęła flotylla. Wieczorem obchody przeniosły się do ka- 
wianli "Węgliszek". gdzie odbył się wernisaż akwareli znanego w świede polskiego autora abstrakcyj- 
nych i impresyjnych dzieł Sachy Beresa. Jego pr(l(;e znajdują się w kilkudziesiędu muze(l(;h. galeriach 
i kolekcjach prywatnych w Europie. Izraelu. na Baha1TlllCh i Ameryce Północnej. Dziś drugi dzień fina- 
łu. A w plan(l(;h między innymi - piknik artystyczny z udziałem uczestników ..Rejsu". wernisaż ich 
prac. koncert muzyki dawnej. pokaz tresury psów oraz wieńczący {lis - koncert pn. ..Muzyka bez pre- 
tensji - skuteczne piękno w obliczu brzydkiego życia". Koniec finału planowany jest na godz. 24.00. 
Organizatorem ..Rejsu" jest Polskie Stowarzyszenie Edukacji Plastycznej w Bydgoszczy. 


-426-
>>>
uroczystość złożona z imprez artystycznych i spotkań, umożliwiających 
przybyłym z różnych stron uczestnikom nawiązanie kontaktów kulturo- 
wych; łac. festivus - żywy, radosny, wesoły. Taka powinna być sztuka i czło- 
wiek, bowiem czas tak szybko przemija. 


* * * 


Organizatorem "Rejsu 2002" pod Patronatem Urzędu Miasta Bydgosz- 
czy jest Polskie Stowarzyszenie Edukacji Plastycznej przy współpracy z Ze- 
społem Szkół Żeglugi Śródlądowej w Nakle n. Notecią, Urząd Miejski 
w Czarnkowie, Urząd Miasta i Gminy Nakło n. Notecią, Urząd Miasta 
i Gminy Ujście, Wojewódzki Ośrodek Kultury w Bydgoszczy, Stowarzy- 
szenie Artystyczne Bydgoska Wenecja w Bydgoszczy.
>>>
Wojciech Siwiak 


Bydgoskie Wiadomości Numizmatyczne 
z lat 1998-2004 


Inicjatywę wydawania Bydgoskich Wiadomości Numizmatycznych pod- 
jął Zarząd Sekcji Numizmatycznej Polskiego Towarzystwa Archeologicz- 
nego i Numizmatycznego Oddział w Bydgoszczy, na wniosek prezesa Sekcji 
w 1970 r. Pierwszy zeszyt BWN ukazał się w 1971 r. W pierwszych nume- 
rach dominowały artykuły o historii numizmatyki, jej badaczach i infor- 
macje bieżące Oddziału Bydgoszcz PTAiN. BWN ukazują się nieregular- 
nie. Dotychczas wydano 2B nienumerowanych zeszytów, w tym 14 pod 
redakcją Władysława Kabaja w latach 1971-1996 oraz również 14 pod 
redakcją Andrzeja Wrzesińskiego w latach 199B-2004. Artykuły publiko- 
wane na łamach wydawanego przez Oddział Bydgoszcz Polskiego Towa- 
rzystwa Numizmatycznego w cyklu półrocznym Bydgoskich Wiadomości 
Numizmatycznych oraz publikacje w naukowych czasopismach numizma- 
tycznych o zasięgu ogólnopolskim są wyrazem zainteresowań i badaw- 
czych pasji zorganizowanego ruchu numizmatycznego w Bydgoszczy, któ- 
rego początki sięgają roku 1935. Towarzystwo prowadzi ożywioną dzia- 
łalność z zakresu popularyzacji i badań nad dziejami historii pieniądza. 
Owocem tej działalności są liczne wystawy monet i medali organizowane 
przez jego członków na terenie miasta i okolic. O zainteresowaniu BWN 
świadczy fakt, iż w drugiej połowie lat BO. Biblioteka Kongresu Stanów 
Zjednoczonych Ameryki Północnej zwróciła się z prośbą o przekazanie 
jej archiwalnych zeszytów, które ze zbiorów ówczesnego prezesa Wł. Kabaja 
jej przesłano. 


Bydgoskie Wiadomości Numizmatyczne, red. A. Wrzesiński, 
Bydgoszcz, marzec 199B, s. 24. 
T. Dzięcioł, A. Wrzesiński: Medale oddziału bydgoskiego PTAiN i PTN- 
chronologiczne przedstawienie wszystkich medali wydanych przez zor- 


-428-
>>>
ganizowane środowisko numizmatyków bydgoskich, łącznie z krótką cha- 
rakterystyką motywów i postaci wyobrażonych na medalach, nazwiska 
autorów i medalierów oraz dane dotyczące wielkości nakładu poszczegól- 
nych egzemplarzy; T. Dzięcioł, A. Wrzesiński: Dziesięć lat minęło - przy- 
pomnienie pierwszego dziesięciolecia wyborów Bydgoskiego Numizma- 
tyka Roku, wraz z wybranymi punktami regulaminu w sprawie ustano- 
wienia tego honorowego wyróżnienia i prezentacją sylwetek dotychczaso- 
wych laureatów; Skład Zarządu i Komisji Rewizyjnej Oddziału. 


Bydgoskie Wiadomości Numizmatyczne, red. A. Wrzesiński, 
Bydgoszcz, grudzień 1999, s. 4B. 
T. Dzięcioł, A. Wrzesiński: Nadruki okolicznościowe na banknotach 
wydane przez Oddział Bydgoski PT AiN i PTN - zarys historii nadruków 
na papierowych środkach płatniczych w Polsce, połączony z częścią opi- 
sową i ilustracyjną 46 banknotów z okolicznościowymi nadrukami, wy- 
danymi przez bydgoskich numizmatyków. 


Bydgoskie Wiadomości Numizmatyczne, red. A. Wrzesiński, 
Bydgoszcz, czerwiec 1999, s. 20. 
B. Pietroń: Skarby Gabinetu Numizmatycznego Muzeum Okręgowego 
im. Leona Wyczółkowskiego w Bydgoszczy - zarys historii zbioru numi- 
zmatycznego w zbiorach muzeum wraz ze szkicem eksponatów zapre- 
zentowanych w dniach 17.04.-24.05.199B r. na wystawie muzealnej pod 
powyższym tytułem; W. Garbaczewski: Ideologia władzy na monetach 
średniowiecza - artykuł porusza problematykę ikonografii monetarnej wła- 
dzy świeckiej na monetach polskiego średniowiecza, od Bolesława Chro- 
brego na Bolesławie Pobożnym kończąc. Apoteoza władcy, wg autora, sta- 
nowi powszechny i niemal obowiązkowy składnik w ikonografii wszyst- 
kich kultur, a pochwała panującego obecna jest w tym okresie we wszyst- 
kich rodzajach artystycznej wytwórczości, w tym i na monetach; I. Bo- 
rowczak: Medale poświęcone Adamowi Mickiewiczowi w zbiorach Mu- 
zeum Okręgowego im. Leona Wyczółkowskiego w Bydgoszczy, ujęcie hi- 
storyczne realizacji medalierskich związanych z narodowym wieszczem 
i przedstawienie kolekcji medali poświęconych A. Mickiewiczowi, będą- 
cych w posiadaniu bydgoskiego muzeum. W zeszycie ponadto tematy 
referatów wygłoszonych na zebraniach ogólnych Oddziału Bydgoskiego 


- 429 -
>>>
PTN w okresie wrzesień 1995 - grudzień 199B; 775 rocznica Ostromecka 
i związane z obchodami pamiątkowe wydawnictwa numizmatyczne i fila- 
telistyczne. Numer zamykają wiadomości oddziału za rok 199B i skład 
zarządu oraz komisji rewizyjnej. 


Bydgoskie Wiadomości Numizmatyczne, red. A. Wrzesiński, 
Bydgoszcz, listopad 1999, s. 2B. 
A. Wrzesiński: Stanisław Niewitecki. Życiorys członka-założyciela i patro- 
na Oddziału Bydgoszcz PTN; A. Wrzesiński: Przebieg uroczystości odsłonię- 
cia tablicy pamiątkowej Patrona Oddziału - relacja z odsłonięcia pamiątkowej 
tablicy poświęconej St. Niewiteckiemu na ul. Jagiellońskiej 2 i towarzyszącej 
temu wydarzeniu naukowej sesji; A. Wrzesiński: Wystąpienie okolicznościo- 
we prezesa Oddziału Bydgoskiego; B. Pietroń: Kolekcja Stanisława Niewitec- 
kiego w zbiorach Muzeum Okręgowego im. Leona Wyczółkowskiego w Byd- 
goszczy - szkicowe przedstawienie nabywania przez Muzeum w latach 1974- 
1979 kolekcji numizmatycznej po zmarłym St. Niewiteckim i krótka charakte- 
rystyka posiadanego zbioru monet i banknotów. Dalszą część zeszytu wypeł- 
niają ilustracje z uroczystości odsłonięcia pamiątkowej tablicy i jej charakte- 
rystyka, omówienie pamiątkowych nadruków na kopertach i banknotach, 
podziękowania i końcowe podsumowanie. 


Bydgoskie Wiadomości Numizmatyczne, red. A. Wrzesiński, 
Bydgoszcz, grudzień 1999, s. 21. 
Z. Goździewski: Jak to było na początku - przypomnienie początków 
odradzającego się po latach okupacyjnych, zorganizowanego ruchu nu- 
mizmatycznego w Bydgoszczy; A. M. Kuźmin: Mennice elbląskie w okre- 
sie okupacji szwedzkiej 1626-163 S - autor porusza problematykę mennic- 
twa szwedzkiego w trakcie okupacji Elbląga, wydanych przywilejów men- 
niczych i problemów natury identyfikacyjnej, związanych z wyróżnieniem 
monet wybijanych w mennicy elbląskiej; T. Dzięcioł: Pieniądz polski 
w okresie II wojny światowej - rozporządzenia i polityka pieniężna władz 
niemieckich na terenach okupowanej Polski; I. Borowczak: Medale z por- 
tretem Leona Wyczółkowskiego w zbiorach bydgoskiego muzeum - au- 
torka zwięźle przedstawia dziewięć medali z portretem patrona bydgo- 
skiego muzeum, ich rozwiązań ikonograficznych i twórców ich projektów, 
wśród których znalazł się m.in. Konstanty Laszczka. 


- 430-
>>>
Bydgoskie Wiadomości Numizmatyczne, red. A. Wrzesiński, 
Bydgoszcz, maj 2000, s. 33. 
I. Borowczak: Medale poświęcone Juliuszowi Słowackiemu - tekst po- 
święcony pracom medalierskim związanym z Juliuszem Słowackim, po- 
łączony z katalogiem medali znajdujących się w zbiorach bydgoskiego 
muzeum; W. Garbaczewski: Nieznany numizmat bydgoski - komunikat 
o nieznanej dotychczas z literatury, półgroszowej monecie zastępczej z 
Bydgoszczy, wybitej przed 1B71 r. przez CONSUM VEREIN BROMBERG; 
T. Dzięcioł: Obieg i reformy pieniężne w II Rzeczypospolitej - zawiera 
szkicowe ukazanie problematyki menniczej Polski okresu międzywojen- 
nego; A. Wrzesiński: Nadruki okolicznościowe na banknotach wydane 
przez Oddział Bydgoski PTN w 1999 r. - katalog 10 banknotów z okolicz- 
nościowymi nadrukami wydanymi przez członków towarzystwa. Zeszyt 
zamykają tematy referatów wygłoszonych na zebraniach ogólnych Od- 
działu Bydgoszcz PTN i wiadomości za rok 1999. 


Bydgoskie Wiadomości Numizmatyczne, red. A. Wrzesiński, 
Bydgoszcz, grudzień 2000, s. 32. 
T. Dzięcioł: Ważne daty w życiu bydgoskich numizmatyków 1935-2000; 
T. Dzięcioł: Tak stuka trzydziestka - wspomnienie pierwszego numeru 
"Bydgoskich Wiadomości Numizmatycznych" z 1971 r.; J. Łoś: Badania 
archeologiczne prowadzone przez Muzeum Okręgowe im. Leona Wyczół- 
kowskiego w Bydgoszczy w latach 90. - zasygnalizowanie najważniejszych 
prac wykopaliskowych i badań ratowniczych prowadzonych przez arche- 
ologów z bydgoskiego muzeum; T. Pietrzak: Medale Towarzystwa Wiedzy 
Obronnej - katalogowe przedstawienie medali, wraz z częścią ilustracyjną, 
wydanych w latach 19B6-1999 w dwóch seriach: wybitni wodzowie i do- 
wódcy w historii oręża polskiego oraz: rodzaje wojsk w historii oręża pol- 
skiego; J. Rudzik, T. Dzięcioł: Mieszek numizmatyka - omówienie pamiąt- 
kowych żetonów wydanych z okazji obchodów 400-lecia mennicy bydgo- 
skiej i 650-lecia nadania praw miejskich Bydgoszczy; J. Buska: Monety 
ćwierćtalarowe z mennicy bydgoskiej. 


- 43 l -
>>>
Bydgoskie Wiadomości Numizmatyczne, red. A. Wrzesiński, 
Bydgoszcz, maj 2001, s. 47. 
Zdz. Iłowski: O wybitnych Polakach oraz ich podobiznach na mone- 
tach, banknotach, medalach, znaczkach pocztowych i w falerystyce; 
A. Nowaczyński: Papierowe pieniądze zastępcze z lat 1914-1924; J. Ru- 
dzik: Pierwsza złota moneta prywatna wybita w III Rzeczypospolitej - ko- 
munikat o pierwszej polskiej złotej monecie prywatnej wybitej na zlece- 
nie mieszkańca Bydgoszczy; A. Wrzesiński: Nadruki okolicznościowe na 
banknotach wydane przez Oddział Bydgoski PTN w 2000 r. - katalogowa 
prezentacja kolejnych dwunastu banknotów z okolicznościowymi nadru- 
kami, wydanych przez bydgoskie środowisko kolekcjonerskie. W dalszej 
części zeszytu tematy referatów wygłoszonych na zebraniach ogólnych 
oddziału w 2000 f.. wiadomości oddziału oraz wykaz instytucji i osób, 
którym przekazano niniejszy numer BWN. 


Bydgoskie Wiadomości Numizmatyczne, red. A. Wrzesiński, 
Bydgoszcz, grudzień 2001, s. 27. 
I. Borowczak: Medale wydane z okazji wizyty papieża Jana Pawła II 
w województwie kujawsko-pomorskim w czerwcu 1999 r. - prezentacja 
medali "papieskich" połączona z częścią ilustracyjną; W. Garbaczewski: 
Zygmunt III jako "Hercules Christianus" na studukatówce bydgoskiej 
z 1621 r. - przyrównanie władcy polskiego do półboga Heraklesa na sztan- 
darowym numizmacie powstałym w bydgoskiej mennicy; A. Nowaczyń- 
ski: Zastosowanie komputera w praktyce kolekcjonerskiej (na przykła- 
dzie zbiorów numizmatycznych) - komputer jako narzędzie w archiwi- 
zacji i ewidencjonowaniu zbiorów numizmatycznych; J. Rudzik: Z ża- 
łobnej karty - Tadeusz Drapaluk, Michał Murawski, Stanisław Majche- 
rek - wspomnienie pośmiertne zmarłych członków Oddziału Bydgoszcz 
PTN; A. Wrzesiński: Strona internetowa Oddziału Bydgoskiego Polskiego 
Towarzystwa Numizmatycznego. 


Bydgoskie Wiadomości Numizmatyczne, red. A. Wrzesiński, 
Bydgoszcz, maj 2002, s. 40. 
Zdz. Iłowski: Ideały i czyny Ignacego Paderewskiego; A. Nowaczyński: 
Aukcje internetowe - numizmaty w internecie, zalety i niebezpieczeństwa; 
J. Świetlik: Zdz. Iłowski - wspomnienie pośmiertne; J. Rudzik: Nadruki 


-432-
>>>
z popiersiem króla Kazimierza Wielkiego na banknotach, datki bydgoskich 
numizmatyków na rzecz "Społecznego komitetu Budowy Pomnika Króla 
Kazimierza Wielkiego"; A. Wrzesiński: Nadruki okolicznościowe na bank- 
notach wydane przez Oddział Bydgoski PTN w 2001 r. - kolejne katalogo- 
we zestawienie 17 nadruków pamiątkowych wydanych przez członków 
Towarzystwa. W zeszycie ponadto tematy wygłoszonych referatów na ze- 
braniach ogólnych Oddziału Bydgoskiego PTN w 2001 r. oraz wiadomości 
oddziału. 


Bydgoskie Wiadomości Numizmatyczne, red. A. Wrzesiński, 
Bydgoszcz, grudzień 2002, s. 36. 
T. Pietrzak: Medale Mennicy Państwowej "Żołnierzom Polskim 
Drugiej Wojny Światowej" - szczegółowa charakterystyka serii 19 medali 
wydanych w latach 19B9-1995 przez Mennicę Państwową, połączona 
z częścią ilustracyjną; A. Nowaczyński, A. Wrzesiński: Polskie monety po- 
denominacyjne; J. Rudzik: Okolicznościowe nadruki z popiersiem króla 
Kazimierza Wielkiego na banknotach; A. Wrzesiński: Dwie wystawy - dwa 
zebrania; A. Wrzesiński: Bydgoski Numizmatyk Roku - jubileuszowa edy- 
cja konkursu. Zeszyt zamyka fotozagadka adresowana do członków To- 
warzystwa. 


Bydgoskie Wiadomości Numizmatyczne, red. A. Wrzesiński, 
Bydgoszcz, maj 2003, s. 32. 
T. Dzięcioł: Krótka refleksja o bydgoskich numizmatykach; I. Borow- 
czak: Medale Michała Kubiaka - charakterystyka prac medalierskich Mi- 
chała Kubiaka; J. J. Kołecki: Nieznana odmiana szóstaka koronnego z 1662 r., 
komunikat o znajdującej się w zbiorach autora, nienotowanej w literaturze 
przedmiotu, odmianie szóstaka Jana Kazimierza; I. Borowczak: Międzymu- 
zealne kolegium numizmatyczne - sprawozdanie z posiedzenia Międzymu- 
zealnego Kolegium Numizmatycznego, które odbyło się w bydgoskim 
muzeum, a poświęcone było omówieniu planów wystawienniczych i wy- 
dawniczych Gabinetów Numizmatycznych na 2003 r., problematyce 
wzbogacania zbiorów, a także zmianom w projekcie "Ustawy o ochronie 
zabytków"; A. Wrzesiński: Nadruki okolicznościowe na banknotach wy- 
dane przez Oddział Bydgoski PTN w 2002 r. - katalogowe ukazanie 17 
nowych nadruków na banknotach wydanych przez członków Towarzy- 


-433-
>>>
stwa. Zeszyt zamykają tematy referatów wygłoszonych na zebraniach ogól- 
nych oddziału w 2002 r., wiadomości oddziału oraz skład zarządu i komisji 
. . . 
rewIzYJneJ. 


Bydgoskie Wiadomości Numizmatyczne, red. A. Wrzesiński, 
Bydgoszcz, grudzień 2003, s. 3l. 
T. Dzięcioł: Od denara do grosza; T. Pietrzak: Medale Towarzystwa 
Wiedzy Obronnej. Seria: "Rodzaje wojsk W historii oręża polskiego od 
początku państwowości polskiej do końca drugiej wojny światowej" - cha- 
rakterystyka serii 10 medali wyemitowanych w latach 1993-1999, uzupeł- 
niona częścią ilustracyjną; J. J. Kołecki: Nieznana odmiana szóstaka ko- 
ronnego z 1663 r. - komunikat o znajdującej się w zbiorze autora, nienoto- 
wanej w literaturze przedmiotu, odmianie szóstaka Jana Kazimierza; 
A. Wrzesiński: Albina Bartoszyńska-Potemska - wspomnienie pośmiert- 
ne; J. Rudzik, A. Wrzesiński: Bicie żetonów - sprawozdanie z pokazu bi- 
cia żetonów, w trakcie którego wybito żeton-medalik z okazja 25-lecia pon- 
tyfikatu Jana Pawła II oraz dwa typy kopii denarów Bolesława Chrobrego. 


Bydgoskie Wiadomości Numizmatyczne, red. A. Wrzesiński, 
Bydgoszcz, maj 2004, s. 32. 
A. Wrzesiński: 100 rocznica urodzin Stanisława Niewiteckiego - patro- 
na Oddziału Bydgoskiego PTN - Komunikat z obchodów 100 rocznicy uro- 
dzin patrona; T. Dzięcioł: Porozmawiajmy o patronie - wspomnienie o pa- 
tronie; T. Pawłowski: Przeżyjmy to jeszcze raz - fotoreportaż z obchodów 
rocznicy; A. Nowaczyński: Papiery wartościowe jako przedmiot zaintere- 
sowań numizmatyki; T. Pawłowski: Uczestnicy spotkania z okazji 100 rocz- 
nicy urodzin patrona; A. Wrzesiński: Rok 2004 rokiem Władysława Grab- 
skiego; A. Leśniak, B. Nowaczyk: Numizmaty w bibliotece szkolnej. Ze- 
szyt zamykają tematy referatów wygłoszonych na zebraniach ogólnych 
Oddziału Bydgoskiego PTN w 2003 r. oraz komunikaty . 


,. 


.. 


.
>>>
Katarzyna Grysińska 


Sprawozdanie z konferencji 
"Instytucje i stowarzyszenia muzyczne" 
Bydgoszcz 22-23 kwietnia 2004 r. 


Od 1990 r. przy Akademii Muzycznej im. Feliksa Nowowiejskiego dzia- 
ła Pracownia Kultury Muzycznej Pomorza i Kujaw, zajmująca się groma- 
dzeniem i dokumentowaniem danych dotyczących kultury muzycznej 
wspomnianego regionu. Pracownia, którą kieruje prof. dr Anna Nowak, 
regularnie organizuje sesje konferencyjne poświęcone tematyce kultury 
muzycznej Pomorza i Kujaw. W dniach 22-23 kwietnia 2004 r. odbyła się 
B ogólnopolska sesja naukowa z cyklu "Muzyka i życie muzyczne Pomo- 
rza i Kujaw". Tegoroczna sesja poświęcona była instytucjom i stowarzy- 
szeniom działającym na Pomorzu i Kujawach". Warto przypomnieć. że na 
wcześniejszych sesjach zajmowano się m.in. muzyką i mediami na Pomo- 
rzu i Kujawach (2003), twórcami i animatorami muzyki na Pomorzu i Ku- 
jawach (2002), tradycjami muzyki instrumentalnej na Pomorzu i Kujawach 
(2001), śpiewactwem polskim na Ziemi Bydgoskiej (2000), muzyką i ży- 
ciem muzycznym Pomorza i Kujaw (1996). 
Współorganizatorem sesji była Katedra Teorii Muzyki i Kompozycji. 
Obrady odbywały się w auli Akademii Muzycznej przy ul. Słowackiego 7. 
W imieniu JM Rektora Jerzego Kaszuby i organizatorów zebranych powi- 
tała prorektor ds. dydaktycznych Akademii Muzycznej im. Feliksa Nowo- 
wiejskiego w Bydgoszczy prof. Maria Murawska. Obrady poprowadził prof. 
Zbigniew Bargielski, kierownik Katedry Teorii Muzyki i Kompozycji. 
Tegoroczna sesja miała szczególne znaczenie dla organizatorów. Aka- 
demia Muzyczna im. Feliksa Nowowiejskiego w Bydgoszczy obchodziła 
jubileusz 60-lecia swojego istnienia. Z tej też okazji część sesji poświęcona 
była zagadnieniom związanym z jubileuszem. 
Konferencję zainaugurował referat prof. dr Anny Nowak, która mówiła 
o Akademii Muzycznej jako ośrodku myśli o muzyce. Przedstawiła formo- 


-435 -
>>>
wanie się podstawowych struktur Uczelni w zakresie jej badań muzycz- 
nych. Referentka przypomniała również tematykę i częstotliwość kolej- 
nych sesji organizowanych już przez autonomiczną Uczelnię. 
O związkach patrona Uczelni Feliksa Nowowiejskiego i jego udziale 
w życiu muzycznym Bydgoszczy i Kujaw mówiła mgr Aleksandra Kłaput- 
Wiśniewska. Nowowiejskiego wiązały z Bydgoszczą jego kompozycje, 
ludzie, wykonawstwo. Kompozytor z miastem związał się już jako czło- 
wiek sławny, zaś o przyjęciu jego imienia przez bydgoską Uczelnię mu- 
zyczną zdecydowała przede wszystkim jego działalność patriotyczna. 
Muzyka Nowowiejskiego zawsze była bowiem obowiązkowym elemen- 
tem w chóralnym repertuarze. Ponadto, kompozytor sam kilkakrotnie od- 
wiedził miasto w związku z popularyzacją swojej muzyki i zabiegami fi- 
nansowymi w magistracie odnośnie wydania jego kompozycji. 
Kolejny referent dr Ryszard Nowicki kontynuował wątek związany z oso- 
bą Feliksa Nowowiejskiego. Omówił kontakty kompozytora z łabiszyńskim 
proboszczem Brunonem Schmidtem. Podstawę źródłową referatu stanowił 
list F. Nowowiejskiego do wspomnianego księdza z grudnia 1936 r. z po- 
dziękowaniem za nuty do "Mszy Polskiej", które to proboszcz przesłał kom- 
pozytorowi z prośbą o komentarz i ewentualne poprawki lub uwagi. Feliks 
Nowowiejski jako znawca muzyki kościelnej, sam często pracujący jako 
organista, zobowiązał się polecić "Mszę Polską" znajomym. Ciekawostką jest 
fakt, iż utwór ten nadal wykonywany jest w wielu okolicznych kościołach. 
Ostatnim referentem w tej części sesji była dr Wioletta Przech, która 
przedstawiła działalność artystyczną Akademii Muzycznej w przeciągu 
trzydziestu lat jej istnienia, zwracając szczególną uwagę na aktywny udział 
Akademii w życiu muzycznym bydgoskiego środowiska, m.in. poprzez 
organizację koncertów, festiwalów i konkursów oraz prezentacje studenc- 
kie w postaci tzw. warsztatów udostępnianych szerokiej publiczności. 
Po pierwszej części konferencji, poświęconej historii Akademii Muzycz- 
nej im. Feliksa Nowowiejskiego, nastąpiła przerwa, podczas której refe- 
renci mogli obejrzeć wystawę "Działając dla muzyki", przygotowaną przez 
mgr Aleksandrę Kłaput-Wiśniewską, mgr. Rajmunda Kuczmę i mgr Mał- 
gorzatę Zielińską. Do przygotowania wystawy wykorzystano zbiory pry- 
watne mgr. Rajmunda Kuczmy. 
Po przerwie mgr Barbara Mielcarek-Krzyżanowska omówiła działalność 
muzyczną bractw w Bydgoszczy w XVIII w., podkreślając przede wszyst- 


-436-
>>>
kim znaczenie w tym zakresie kapel jezuickiej i karmelickiej. Autorce udało 
się odtworzyć m.in. koszty ponoszone przez konfraternie w związku 
z działalnością muzyczną. Niestety, na podstawie dostępnych źródeł trud- 
no jest odtworzyć repertuar wspomnianych kapel. Referentka przypomnia- 
ła jednocześnie, że w 1961 r. Wydział Humanistyczny Bydgoskiego Towa- 
rzystwa Naukowego zainicjował badania nad dawnym życiem muzycz- 
nym regIOnu. 
Działalnością instytucji i stowarzyszeń muzycznych na tle prasy byd- 
goskiej przełomu lat 20. i 30. XX w. zajął się prof. dr hab. Franciszek Min- 
cer, zwracając uwagę na fakt, że w Bydgoszczy w tym czasie ukazywały 
się trzy dzienniki i każdy z nich prezentował inny kierunek ideowy. Refe- 
rent starał się odpowiedzieć na pytanie, jaki miało to wpływ na przedsta- 
wianie sprawozdań i relacji z wydarzeń muzycznych. Omówił m.in. kwe- 
stię monitowania przez prasę jubileuszów poszczególnych pułków, pod- 
kreślając formę oprawy muzycznej tychże imprez, a także aktywność śro- 
dowisk muzycznych w mniejszych miejscowościach regionu, dość skrzęt- 
nie odnotowywaną przez prasę. 
Kolejny referent, mgr Rajmund Kuczma przybliżył działalność kabare- 
tów bydgoskich. Rozpoczynając wystąpienie, nawiązał do czasów pruskich, 
podkreślając, że wówczas nie mówiło się o kabaretach, a jedynie o loka- 
lach nocnych. Kwestia używania słowa kabaret w nazwie lokalu również 
w okresie II Rzeczypospolitej była dość problematyczna. Jednym z naj- 
słynniejszych i pierwszych kabaretów bydgoskich był kabaret "Bi Ba Bo", 
ponadto bydgoszczanie mieli także możliwość podziwiać występy kaba- 
retu damskiego. 
Drugi referat wygłoszony przez mgr. Rajmunda Kuczmę dotyczył mu- 
zycznej działalności wojskowych kasyn w Bydgoszczy. Kasyna wojskowe, 
mylnie przez niektórych traktowane jako stołówki, stanowiły kluby kultury 
i ożywionej działalności muzycznej. Przeciętnie w kasynie odbywało się do 
50 imprez rocznie, a więc około jednej tygodniowo. Generalnie kasyna sta- 
nowiły lokale zamknięte dla oficerów, jednak raz w tygodniu, dokładnie 
w czwartki, mogli się w nich bawić "dobrze ubrani Bydgoszczanie". 
Dr Barbara Gogol-Drożniakiewicz nie mogła przybyć na obrady, ale 
przesłany przez nią referat na temat działalności Deutsche Gesellschaft 
fur Kunst und Wissenschaft przeczytała mgr Barbara Mielcarek-Krzyża- 
nowska. W 1902 r. wszystkie działające dotychczas w regionie niemieckie 


-437-
>>>
towarzystwa muzyczne zostały scalone w jedno - pod nazwą Deutsche 
Gesellschaft fOr Kunst und Wissenschaft. Składało się ono najpierw z pię- 
ciu, a następnie z siedmiu sekcji. Wydział muzyczny skupiał chór nie- 
miecki, towarzystwo orkiestrowe i związki śpiewacze. Towarzystwo kon- 
tynuowało działalność w okresie II Rzeczypospolitej, ale wówczas było 
już tylko stowarzyszeniem zaspokajającym potrzeby kulturalne mniejszo- 
ści niemieckiej, a nie towarzystwem będącym jednocześnie elementem 
polityki germanizacyjnej. 
Działalność Rady Artystyczno-Kulturalnej w Bydgoszczy, powstałej 
w grudniu 1934 r., przedstawiła mgr Katarzyna Grysińska. Referentkasku- 
piła się działalności sekcji muzycznej Rady Artystyczno-Kulturalnej, któ- 
ra powstała w 1937 r. i ujęła w swoim ręku życie muzyczne Bydgoszczy. 
Już w październiku następnego roku sekcja uległa rozwiązaniu, a jej za- 
dania przejęło reaktywowane w tym celu Towarzystwo Muzyczne. Rada 
Artystyczno-Kulturalna miała znaczący udział w powstaniu w Bydgosz- 
czy podstudia radiowego Rozgłośni Pomorskiej, w budowie sali koncerto- 
wej i popularyzacji muzyki, m.in. poprzez organizację koncertów popu- 
larnych i abonamentowych. 
Ostatnim referentem pierwszego dnia konferencji była mgr Monika Opio- 
ła, która omówiła działalność Bydgoskiego Koła Muzycznego Polskiego Bia- 
łego Krzyża. Koło było inicjatorem wielu imprez muzycznych i teatralnych, 
koncertów oraz wieczornic organizowanych dla żołnierzy. 
Miłym akcentem kończącym pierwszy dzień obrad był koncert muzyki 
współczesnej w sali koncertowej Akademii Muzycznej przy ul. Staszica 3, 
na który zostali zaproszeni uczestnicy sesji. Pracownicy i studenci Akade- 
mii Muzycznej zaprezentowali m.in. kompozycje M. Kopczyńskiego, 
Z. Bargielskiego i W. Lutosławskiego. 
W drugim dniu obrad, jako pierwszego, uczestnicy wysłuchali referatu 
dr Barbary Gogol-Drożniakiewicz poświęconego działalności muzycznej 
Deutsche BOhne. Referentka zaprezentowała przegląd spektakli, które 
publiczność bydgoska miała okazję podziwiać. Zwracając uwagę na rolę, 
jaką niemiecka scena odgrywała wśród mniejszości, podkreśliła fakt więk- 
szej aktywności społeczności niemieckiej podczas spektakli teatralnych 
(sala zawsze była wypełniona po brzegi). Repertuar sceny niemieckiej był 
bardzo urozmaicony, rocznie odbywało się około 100 spektakli, w tym 
około 50 muzycznych. 


-438-
>>>
Życie muzyczne teatru w Grudziądzu przedstawiła dr Alicja Janosz- 
Olszowy. Początki teatru sięgają roku 1B47, ale do 1920 r., w związku z sil- 
nym na tych terenach procesem germanizacji, wszystkie spektakle grano 
w języku niemieckim. W latach 1920-1939 na scenie grudziądzkiej nie 
brakowało licznych spektakli muzycznych z udziałem zarówno artystów 
miejscowych, jak i występujących tylko gościnnie. Druga część wystąpie- 
nia poświęcona była działalności teatru po II wojnie światowej. Od 1962 r. 
teatr funkcjonował pod nazwą Teatr Ziemi Pomorskiej. 
Z kolei działalnością muzyczną teatru toruńskiego zajęły się mgr 
Agnieszka Majewska i mgr Magdalena Cynk-Mikołajewska. Pierwsza z re- 
ferentek, omawiając działalność teatru do 1945 r., zwróciła przede wszyst- 
kim uwagę na repolonizacyjny charakter teatru po 1920 r. Druga skupiła 
się na działalności i repertuarze teatru po 1945 r. Szczegółowo została 
omówiona np. kwestia kompozycji wykonywanych dla teatru, opraw mu- 
zycznych spektakli. Urozmaiceniem wystąpienia była prezentacja fragmen- 
tów muzycznych wybranych utworów. 
Tematem wystąpienia dr. Ryszarda Nowickiego były pochodzące z 1905 r. 
ustawy Towarzystwa Muzycznego w Łabiszynie. Towarzystwo było zapew- 
ne jedną z wielu instytucji tego typu działających w regionie. Niestety, 
poza statutem brak jest jakichkolwiek wzmianek na jego temat. 
Po krótkiej przerwie mgr Tadeusz Przecherko przedstawił działalność 
Towarzystwa Muzycznego w Bydgoszczy po II wojnie światowej. Rys hi- 
storyczny był tylko wstępem do omówienia dokonań Towarzystwa i dzia- 
łającej pod jego auspicjami orkiestry symfonicznej. 
Problematyką związaną ze Stowarzyszeniem Polskich Artystów Mu- 
zycznych (SPAM) zajęła się mgr Eleonora Sienkiewicz-Bloch. SPAM jest 
ogólnopolskim towarzystwem, które zrzesza twórców i osoby pracujące 
w dziedzinie muzyki, reprezentuje ich interesy. Celem Towarzystwa jest 
współtworzenie warunków rozwoju życia muzycznego, ochrona dorobku 
artystów i odnowa zawodu muzyka. 
Mgr Anna Szarapka zapoznała zebranych z działalnością muzyczną To- 
warzystwa Miłośników Miasta Bydgoszczy w latach 1923-2003. Referentka 
zwróciła uwagę na fakt, ze celem Towarzystwa jest promocja miasta i jego 
mieszkańców. TMMB nie posiadało własnych organizacji i instytucji mu- 
zycznych. Jego działalność skupiała się na inspirowaniu do działań mu- 
zycznych i wspieraniu wszelkich inicjatyw czynionych w tym kierunku. 


-439-
>>>
Po przerwie obiadowej rozpoczęła się ostatnia cześć sesji. Mgr Marlena 
Pietrzykowska omówiła działalność muzyczną Wojewódzkiego Ośrodka 
Kultury w Bydgoszczy w latach 1955-2003. Celem Wojewódzkiego Ośrod- 
ka Kultury jest przede wszystkim upowszechnianie kultury i sztuki, czyni 
to poprzez działalność artystyczną i edukacyjną, m.in. upowszechnianie 
czytelnictwa i bibliotek. W ramach WOK działa Mała Akademia Muzyki 
Rozrywkowej, Zespół "Sweet Boom Boom" i "Vox Singers", a także Mło- 
dzieżowe Studium Piosenki. Ponadto instytucji tej podlegają pracownia 
ceramiki artystycznej, chór "Pro Arte" i teatr "Gest". 
Następnie kolejna referentka, mgr Mirosława Cieśnik przedstawiła dzia- 
łalność muzyczną Inowrocławskiego Towarzystwa Muzycznego "Pro Arte" . 
Celem Towarzystwa działającego od 1996 r. jest przede wszystkim integra- 
cja towarzystw muzycznych, promowanie muzyki klasycznej i jazzowej oraz 
współpraca z innymi instytucjami kulturalnymi w Inowrocławiu. Towarzy- 
stwo jest organizatorem wielu koncertów i imprez muzycznych, sprawuje 
też często opiekę merytoryczną nad imprezami muzycznymi. Przy towa- 
rzystwie "Pro Arte" działa inowrocławska Orkiestra Symfoniczna (od 2001), 
zespół wokalny, chór kameralny oraz przedszkole muzyczne. 
Z kolei mgr Jacek Nijak zapoznał zebranych z działalnością muzyczną 
Towarzystwa Klubu Inteligencji Katolickiej w Inowrocławiu w latach 19B1- 
2003, które kładzie nacisk na upowszechnianie z jednej strony społecznej 
nauki Kościoła, a z drugiej strony na rozwój życia muzycznego, organizu- 
jąc m.in. festiwal muzyki organowej. Od 19B5 r. Towarzystwo organizo- 
wało Tydzień Kultury Chrześcijańskiej, obecnie zajmuje się tym Stowa- 
rzyszenie Rodzin Katolickich. 
Ostatnia referentka sesji, mgr Małgorzata Królak-Radziejewska zapre- 
zentowała dokonania Radziejowskiego Towarzystwa Miłośników Muzy- 
ki. Towarzystwo działa od 1994 r., jest ukierunkowane na wszechstronną 
działalność wychowawczo-dydaktyczną. Towarzystwo prowadzi ognisko 
muzyczne, organi