/kronika_200001_0001.djvu

			, 
 


f 
I' 


= 


. 


t 
ł 
. \ I 


- 


. 
ft
 

 - 


" 
} -. 
- 

 Q 
N : 
- -O 
-O HONOR -o o- 
< ... :z: .... 
- I . 
- o o 
- , 
...:.. - 
-.o t""\ OJCZYZNA 
 
 >- 

 , 1 - . z: 
O =-: \ . 
oC - 
-- 
 


(, 
" 
,--- .
 - 

 . 

:J BYDGOSZCZ 1t . 
\
 I 
.; 
8 · VI · 1924 
, - 
",...., 
-I ,-, I. , J. I ult	
			

/kronika_200002_0001.djvu

			Towarzystwo Miłośników 
Miasta Bydgoszczy 


KRONIKA BYDGOSKA 
XX 
1998 


Bydgoszcz 1999
		

/kronika_200003_0001.djvu

			KOLEGIUM REDAKCYJNE: 
Henryk Dubowik 
Włodzimierz Jastrzębski - przewodniczący 
Jan Malinowski 


PRZEWODNICZĄCY TMMB: 
Jerzy Derenda 


PROJEKT OKŁADKI: 
Jerzy Stróżyk 


Biblioteka Główna 
Ak
demii Bydgoskiej 
ZbIory Czasopism 



 1(o
Ą
 


, 


ISSN 0454-5451 


Skład i druk: ZP "Sprint" Tomasz Toczkiewicz 
Łamanie: Krzysztof Pawłowski 
85-080 Bydgoszcz, ul. Libelta 8, 
tel. 321 37 39, e-mail: sprint@cps.pl
		

/kronika_200004_0001.djvu

			SPIS TREŚCI 


Od redakcj i ................................ .......... ...... ...... ........................... .................................. ....... 5 


Studia i szkice 


Arkadiusz Kaliński: Bydgoskie lotnisko w latach 1916-1939 (cz. 2) ............................... 9 
Krzysztof Balcerzak: Policja Państwowa w Bydgoszczy 



 d
d
ic:st()lecil1 lI1i
cl
()jellll)r1I1 ............................................................................... 

 


Grzegorz Jaskulski: Życie codzienne w garnizonie bydgoskim 


w latach 1920-1939 ......... .................. ...... ................................... ............ ....... ..... ...... ...... .... 65 


Agnieszka Jaskłowska: Więzienie karne dla kobiet w Fordonie (1920-1939) .............91 
W<>jciech 
awadzki: 

andaI)f Armii "P<>m()rze" . ...................................................... 11
 
Elżbieta Nowikiewicz: O działalności niemieckiego teatru w Bydgoszczy 


w latach 1896-1920 (cz. 2) ...........
.................................................................................. 130 


Materiały 
Zdzisław Biegański: Materiały do historii mniejszości żydowskiej 
w Bydgoszczy w zbiorach archi
m w Moskwie .......................................................... 155 
Maciej Bieńkowski: Bydgoskie kluby wioślarskie w latach 1920-1939.......................168 
Mariusz Guzek: Nielegalna bydgoska prostytucja 
d
dziestolecia międ
ojennego (W świetle raportów policyjnych) ....................... 192 
Wojciech 
awadzki: 
zkoła Powszechna w 
amoroczeniu. 
Poleska fundacja 15 Wielkopolskiego Pułku Artylerii Lekkiej ................................... 200 
Piotr Winter: Eklektyzm, secesja i moderna - fasada i detal 


bydgoskiej kamienicy czynszowej. ........................................... ...... ......... ..... ... ...... ... ....... 206 


Dariusz Karczewski: Przegląd wizytacji kościołów bydgoskich 
do początków XIX wieku. 
tan zachowania i wartość źródłowa ................................ 214 


Sylwetki - biografie - wspomnienia 
Teodora Maciejewska - J anke (opr.): Harcerstwo żeńskie w Bydgoszczy 
w latach 1918-1949 we wspomnieniach swych członkiń (cz. 2) ................................... 222 
Marek Romaniuk: Honorowi obywatele Bydgoszczy (1815-1919) ............................. 2fł3 
". 
Hugo Rasmus: Dwaj pionierzy z Bydgoszczy. O zasługach 
Ernsta Niepela i Oskara Pichta - dyrektorów 
akładu dla Ociemniałych ................. 250
		

/kronika_200005_0001.djvu

			Przeglądy - omówienia - recenzje 
Barbara Chojnacka: Między Paryżem a Poznaniem. 
Bydgoski etap twórczości graficznej Karola Mondrala ................................................ 259 
Maria Lindenau-Langner: Dawna książka francuska w zbiorach 
Biblioteki Głównej Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Bydgoszczy .............................. 277 
Beata Grzędzicka: "Druki grollowskie" 
w Bibliotece Głównej w Bydgoszczy .............................................................................. 283 
Zenon J arkiewicz: Poprawki do hasła "Bydgoszcz" 
w Słowniku miejscowości woj. bydgoskiego z 1993 r. ................................................... 292 
Ewa Piechocka: O literaturze bydgoskiej po roku 1945 .............................................. 302 
Elżbieta Kantorek: Młoda plastyka bydgoska .................................................................... 


Polemiki i uzupełnienia 
Bogumił Rogalski: Nie rozwiązana "zagadka" architektury średniowiecznego . 
kościoła św. Idziego w Bydgoszczy ................................................................................ 319 


Kronika 
Maria Lindenau-Langner: Kronika wydarzeń za rok 1998 .........................................327
		

/kronika_200006_0001.djvu

			5 


Od Redakcji 


W zasadzie ideałem byłoby, gdyby Kronika Bydgoska mogła ukazywać się 
w zestawach monotematycznych. Wówczas potencjalny Czytelnik wiedziałby 
z góry jaka jest zawartość kolejnego zeszytu. Tak się składa, iż w 1999 r. zbli- 
żyliśmy się poważnie do tego-ideału. Dzięki hojności władz miasta mógł się 
ukazać drukiem Tom Specjalny Kroniki Bydgoskiej, wydany z okazji wizyty 
papieża Jana Pawła II w Bydgoszczy, w swej treści poświęcony dziejom ko- 
ścioła rzymskokatolickiego. Obecnie oddajemy do rąk Czytelników kolejny, 
XX tom Kroniki Bydgoskiej zawierający w pneważającej części materiały 
dotyczące międzywojennej Bydgoszczy. Dzięki dobne zachowanym archi- 
waliom dzieje miasta w II Rzeczypospolitej stanowią dla potencjalnych au- 
torów niewyczerpane źródło inspiracji. 


, 
.
		

/kronika_200007_0001.djvu

			
		

/kronika_200008_0001.djvu

			STUDIA I SZKICE
		

/kronika_200010_0001.djvu

			9 


Arkadiusz Kaliński 


BYDGOSKIE LOTNISKO W LATACH 1916-1939 (CZ. 2) 


II. ORGANIZACJA WOJSKOWYCH SZKÓŁ LOTNICZYCH W BYD- 
GOSZCZY W LATACH 1920-1938 I DZIAŁALNOŚĆ SZKOŁY PILOTÓW 


Istotną rolę w lotnictwie odgrywają ludzie panujący nad nowoczesną techniką, od 
których w głównej mierze zależy jego stan i gotowość bojowa. Ich wyszkoleniem zaj- 
mowało się w międzywojennej Polsce wyspecjalizowane szkolnictwo lotnicze. 
Zgodnie z ogólnie przyjętymi sądami, było ono największym osiągnięciem lotnictwa 
polskiego przed wojną. Ogromną część personelu związanego z międzywojennym lot- 
nictwem wojskowym wyszkolono w Bydgoszczy. W mieście tym od 1920 roku funkcjo- 
nowało jedno z największych w Polsce centrum szkolenia pilotów i mechaników lotni- 
czych. Przez cały okres międzywojenny ulegało ono wielu reorganizacjom i przeobra- 
żeniom, jednak przez prawie c?ły okres II Rzeczypospolitej było znaczącym ośrod- 
kiem szkolenia kadr dla lotnictwa wojskowego. 


l. Pierwsze polskie szkoły pilotażu w latach 1918-1920 oraz powstanie Szkoły Pilotów w 
Bydgoszczy 
Polskie szkolnictwo lotnicze zaczęło się kształtować niemal od zarania jej niepod- 
ległości. Było to rezultatem ogromnego zapotrzebowania kadrowego formujących 
się jednostek lotniczych oraz wynikało z konieczności unifikacji personelu lotnicze- 
go byłych armii zaborczych, z którego składało się głównie młode polskie lotnictwo. 
Poziom przygotowania fachowego, a także doświadczenie bojowe w tej tak zróżnico- 
wanej grupie personelu lotniczego stanowiły wówczas istną mozaikę. Najsłabiej przy- 
gotowani byli lotnicy wywodzący się z armii carskiej, co należy tłumaczyć tym, że od 
wiosny 1917 roku nie wykonywali lotów bojowych. Wymagali też szkolenia w pielW- 
szej kolejności. 
Najlepiej natomiast prezentowali się lotnicy polscy, przybyli do kraju wiosną 1919 
roku z Francji. Wyróżniali się oni zarówno solidnym przygotowaniem fachowym jak 
też zwartością i organizacją. Tak więc z chwilą narodzin lotnictwa polskiego jego 
kadra wymagała fachowego ujednolicenia i liczebnej rozbudowy. Stąd też koniecz- 
nością było utworzenie i rozwinięcie systemu szkolenia. 
Pierwsze szkoły lotnicze w Polsce międzywojennej powstawały dość żywiołowo i 
tworzone były na wyzwolonych terenach l, równocześnie z formowaniem nowych 
eskadr lotniczych. Jako pielWsza powstała na lotnisku mokotowskim w Warszawie w 
dniu 20 grudnia 1920 roku Wojskowa Szkoła Lotnicza. Jej dowódcą został kpt. pil. 
Jan Malczewski. Z powodu braku wystarczającej liczby instruktorów i samolotów 
szkolnych (tylko 4 typu Brandenburg) ograniczono się w WSL do przeszkole
ja je- 
dynie pilotów armii rosyjskiej na samolotach austriackich i niemieckich używa"nych 
wówczas w Polsce. Szkolenia nowych pilotów nie realizowano. Do maja 1919 roku na 
lotnisku w Mokotowie przeszkolono 43 "starych" pilotów 2 .
		

/kronika_200011_0001.djvu

			10 


W stosunkowo krótkim czasie, bo już w styczniu 1919 roku rozpoczęto szkolenie lot- 
nicze w Wielkopolsce, na Ławicy pod Poznaniem. Zalążkiem szkoły była znajdująca się 
tam kompania szkolna utworzona po zajęciu lotniska przez powstańców, przekształcona 
następnie w Szkołę Lotniczą. Dowodzona była początkowo przez sierż. pil. Józefa Mań- 
czaka, a od marca 1919 roku por. Ludwika Piechowiaka. Szkoła stała na wysokim pozio- 
mie, miała jednolity sprzęt oraz wysoko kwalifikowaną kadrę instruktorską (m.in. pio- 
nier lotnictwa polskiego sprzed I wojny światowej Adam Haber-Włyński). Do sierpnia 
1919 roku szkołę tę ukończyło 24 pilotów 3. 
Wiosną i latem 1919 roku nastąpiła reorganizacja szkolnictwa lotniczego w Polsce. W 
maju 1919 roku Wojskowa Szkoła Lotnicza w Warszawie przekształcona została w II 
Szkołę Pilotów (kurs wyższy). Jej komendantem został ppor. Garsztka, a po nim ppor. 
J akubowski 4 . 
W maju 1919 roku w Krakowie została utworzona I Niższa Szkoła Pilotów pod do- 
wództwem kpt. Romana Florera. Jej mankamentem był szczupły personel instruktorski. 
Szkolenie w I Niższej Szkole Pilotów oparto na samolotach austriackich typu Branden- 
burg 5 . 
Duże znaczenie dla rozwoju wojskowego szkolnictwa lotniczego miało przybycie do 
kraju 12 maja 1919 roku doskonale zorganizowanej i nowocześnie wyposażonej tzw. Fran- 
cuskiej Szkoły Pilotów. Powstała ona w ramach Armii Polskiej gen. Hallera we Francji i 
wraz z nią powróciła do Polski. Jej komendantem był mjr Mauger de Varennes, a uloko- 
wana została w Warszawie. 1 czeIWca dowództwo szkoły przejął mjr de Bernis. Obsada 
instruktorska, oficerowie techniczni i mechanicy składali się w większości z francuskich 
żołnierzy i oficerów. Dowódcą personelu polskiego został kpt. Baranowski. Szkoła przy- 
wiozła do Polski 50 samolotów wyłącznie francuskiej konstrukcji: 5 szt. Morane (ro- 
uler), 20 szt. G-III, 20 szt. Nieuport 23 mtr, 5 szt. Nieuport 18 mtr. Posiadany przez nią 
sprzęt pozwolił na gruntowną naukę pilotażu 6 . 
W sierpniu 1919 roku na bazie szkoły lotniczej na Ławicy powstała Wyższa Szkoła Pilo- 
tów. PielWSzym dowódcą WSP został por. pil. Ludomił Rayski. Głównym zadaniem szkoły 
było jednolicenie końcowej fazy szkolenia pilotów pochodzących z różnych armii zabor- 
czych i absolwentów różnych ośrodków szkoleniowych z Polski. W WSP szkolono pilotów 
wywiadowczych i myśliwskich, przy czym kurs tych ostatnich obejmował akrobację lotniczą 
oraz elementy walki powietrznej. Szkoła ta zasilona została kilkoma francuskimi instruk- 
torami. Otrzymała także pewną iloŚĆ francuskich samolotów szkolnych i bojowych'. 
Jesienią 1919 roku postanowiono połączyć szkolenie na samolotach typu niemieckie- 
go i austriackiego w jednym ośrodku. W tym celu 9 września 1919 roku została przenie- 
siona z Warszawy do Krakowa II Szkoła Pilotów i weszła w skład krakowskiej I Niższej 
Szkoły Pilotów8. Do rozwiązania tego przyczynił się także fakt, że dotychczasowe szkole- 
nie w II Szkole Pilotów było wyższym kursem w stosunku do poziomu wyszkolenia absol- 
wentów szkoły krakowskiej. Z tego powodu, w celu podniesienia umiejętności uczniów 
szkoły krakowskiej stosunkowo uciążliwy był system ich przewożenia i szkolenia w War- 
szawie. Połączone szkoły od tej pory funkcjonowały pod nazwą: Niższa Szkoła Pilotów w 
Krakowie. Komendantem został kpt. F1orer 9 . 
Dnia 15 lutego 1920 roku Francuska Szkoła Pilotów zmieniła nazwę na Niższą Szkołę 
Pilotów w Warszawie. Równocześnie miejsce kadry francuskiej zajęli w większości pol-
		

/kronika_200012_0001.djvu

			1 1 


ANEKS l. 
Schemat przeobrażeń organizacyjnych szkół lotniczych w latach 1918-1920 


Wojskowa Szkoła 
Lotnicza 
XII 1918 
WARSZAWA 
I Niższa II Wyższa Francuska 
Szkoła Szkoła Szkoła 
Lotników Lotników Pilotów 
(Pilotów) (Pilotów) (Lotników) 
V 1919 V 1919 V 1919 
KRAKÓW WARSZAWA WARSZAWA 
Oficerska Niższa Niższa 
Szkoła Szkoła Szkoła 
Obserwatorów Pilotów Pilotów 
Lotniczych IX 1919 II 1920 
VII 1919 
KRAKÓW WARSZAWA 
WARSZAWA od V 1920 
DĘBLIN 
O.S.O.L. II Szkoła I Szkoła 
Lotników Lotników 
II 1920 IX 1920 IX 1920 
TORUŃ BYDGOSZCZ BYDGOSZCZ 
Szkoła 
Lotników 
(Pilotów) 
XII 1920 
BYDGOSZCZ - 


Szkoła 
Lotnicza 
11919 
POZNAŃ 
Wyższa 
Szkoła 
Pilotów 
VIII 19 
POZNAŃ 
Wyższa 
Szkoła. 
Pilotów 
kon. 1920 
GRUDZIĄDZ
		

/kronika_200013_0001.djvu

			12 


scy instruktorzy. Dowództwo objął kpt. pil. Jerzy Garbiński, a szefami wyszkolenia pilo- 
tażu zostali ppor. pil. Wiktor Ryl i por. pil. Tadeusz Dziewoński 10. 
Na początku 1920 roku zrobiony został kolejny krok w dziedzinie ujednolicenia szko- 
lenia lotniczego. Wyrazem tego było powołanie w dniu 25 lutego przez Inspektora Wojsk 
Lotniczych Dowództwa Szkół Lotniczych z kpt. Cieślewskim na czele, które sprawować 
miało fachowe kierownictwo nad szkoleniem kadr lotniczych. W lutym 1920 roku obej- 
mowało ono następujące lotnicze ośrodki szkolące pilotów 11: 
- Niższa Szkoła Pilotów w Warszawie, 
- Niższa Szkoła Pilotów w Krakowie, 
- Wyższa Szkoła Pilotów w Ławicy. 
W maju 1920 roku Niższa Szkoła Pilotów w Warszawie została przeniesiona do Dębli- 
na 12. Szkoła ta stosowała przejętą od francuskich instruktorów metodę nauki pilotażu. 
Całość szkolenia w Niższej Szkole Pilotów, w zależności od zdolności ucznia trwała 
przeciętnie od 2 do 4 miesięcy. W porównaniu z krakowską szkołą okres szkolenia 
pilotów był znacznie dłuższy, zapewniał jednak lepsze opanowanie umiejętności lata- 
nia samolotem przez absolwentów szkoły. Jeśli chodzi natomiast o wiadomości teore- 
tyczne, to zakres ich był uboższy od programu stosowanego w szkole krakowskiej. 
Ograniczono się przede wszystkim do nauk technicznych 13. 
Trudna sytuacja na froncie polsko-bolszewickim, a następnie odwrót wojsk ku War- 
szawie, który zagroził położonemu na prawym brzegu Wisły lotnisku w Dęblinie, spowo- 
dowały ponowne przeniesienie Niższej Szkoły Pilotów. Przybyła ona prawdopodobnie w 
sierpniu na niedawno odzyskane i aktualnie niewykorzystane lotnisko w Bydgoszczy. 
Szkołę ulokowano w obszernych pomieszczeniach przywracając jej tempo pracy. Duże 
trudności sprawiło rozwiązanie w końcu lipca rocznego kontraktu z francuskim persone- 
lem oraz objęcie wszystkich stanowisk przez nieliczny zespół polski. Pozostał jednak je- 
den z wcześniejszych dowódców szkoły mjr de Chevre w charakterze doradcy technicz- 
nego przy polskim komendancie szkoły por. pil. Garbińskim. Zostało także na okres 
paru miesięcy kilku francuskich instruktorów pilotażu l4 . Dzięki intensywnym pracom i 
wysiłkom organizacyjnym trudności te nie wpłynęły zasadniczo na tempo szkolenia, po- 
nieważ we wrześniu 1920 roku wykonano w I Szkole Lotników 2518 lotów szkolnych ls . 
Z podobnych przyczyn do Bydgoszczy przeniesiono także Krakowską Szkołę Pilo- 
tów, którą pierwotnie planowano skierować do Grudziądza, jednak po wizytacji I Szkoły 
Lotników przez dowódcę brygady ppłk. Łossowskiego stwierdzono, że w Bydgoszczy 
pomieszczą się obie szkoły. 
Krakowska Niższa Szkoła Pilotów przybyła do Bydgoszczy w początku września 1920 
roku. Wraz z nią przetransportowano lotniczy sprzęt szkoleniowy w ilości 29 samolo- 
tów produkcji austriackiej. Szkoła krakowska także szybko przystąpiła do lotów szkol- 
nych, podczas których w 20 dni sierpnia 1920 roku w Krakowie wykonano 999, a po 
przybyciu do Bydgoszczy w ciągu 14 dni odbyło się ich już 680 16 . W związku z przenie- 
sieniem obu szkół do Bydgoszczy zmieniono ich nazwy. Z dniem 16 września 1920 
roku Niższą Szkołę Lotników z Dęblina nazwano I Szkołą Lotników, a Niższą Szkołę 
Lotników z Krakowa - II Szkołą Lotników. 
Dnia 28 września 1920 roku miała miejsce pierwsza katastrofa w historii bydgo- 
skich szkół lotniczych. Podczas lotu na samolocie Caudron G-III wypadkowi uległ in-
		

/kronika_200014_0001.djvu

			13 


sturktor I Szkoły Lotników 
(pchor.?) Antoni Scheur, 
który w wyniku odniesio- 
nych obrażeń zmarł następ- 
nego dnia 17 . 
Ponieważ już wcześniej 
krytykowano system szkole- 
nia szkoły krakowskiej 
oparty na austriackich wzo- 
rach, podjęto decyzję przy- 
jęcia francuskiego systemu 
nauki pilotażu. Uważano, ... 
 .ł.r
 
że lepiej przygotowuje ......;t. 
-. 
uczniów do latania i powo- '..... 
duje mniej strat niż szkole- -ł ł .. 
nie na Brandenburgach. 
Zanikła też potrzeba dal- 
szego szkolenia na sprzęcie 
niemieckim i austriackim w .. 
związku z projektowanym 
wyposażeniem lotnictwa 
polskiego w samoloty 
państw koalicyjnych (fran- 
cuskie, włoskie i angiel- 
skie ). 
Sprzęt poaustriacki bę- 
dący na wyposażeniu II 
Szkoły Lotników planowa- 
no wykorzystać aż do wy- 
czerpania. Aby jednak po- Wysokie lądowanie szkolnego Caudrona G III. Na skrzydłach widoczne 
godzić różne metody na- jeszcze francuskie "kokardy" 
uczania i usunąć wszelkie 
tarcia mogące wynikać z istnienia dwu szkół na jednym terenie połączono obie szkoły 
pod wspólnym dowództwem l8 . Stało się to w dniu 1 grudnia 1920 roku. Nowa szkoła 
przyjęła nazwę Szkoła Lotników (później Szkoła Pilotów) w Bydgoszczy19. Jej komen- 
dantem został zgodnie z rozkazem Departamentu Ministerstwa Spraw Wojskowych 
ppłk Jan Kieżun, natomiast stanowisko szefa pilotażu objął kpt. pil. GarbińskFo. W 
szkole tej przebywał prawdopodobnie do kwietnia 1921 roku także kpt. pil. Roman 
Florer 21 . Przy komendancie szkoły w dalszym ciągu funkcje doradcze pełnił mjr pil. 
Robert de Chevre. ",' 
Plan organizacyjny szkoły lotników został zatwierdzony przez Ministerstwo Spraw 
Wojskowych 20 grudnia 1920 roku 22 . Odtąd bydgoska Szkoła Pilotów zajmowała się 
przygotowaniem podstawowym pilotów do różnych rodzajów lotnictwa. 


.. 


".' , 


" 


.. 
.. 


. 


.' 


.... 
,. 
I 


. . 


.. 


.. 


.... 


.. 


" . 


\ 

 . 
.... . '\ 
"'
 
_",. 


., 


." 


:'" 


"" 


-.,. 


.< 
.- 


.. 


.. 

 ,. 
:: \. . .:.. 

 '?:
 . 
· "'. I'tf"., 
,.. ... 
.. H 
.':.ł.t. . 
, . 
. 
 ". 
'" . 


.. 


. 


. 


J 
.. 
... 


.p. 


.. 


.. . 


... . . 


'-', 


" 


- .. 


\4. 


.. 


.. 


.. -"'f,. 
... -, 


,. 


.., . "I 


, 


- 
. 
, 


... 


.. 


.. 
, 
ił 


. 


. 


. 


..
		

/kronika_200015_0001.djvu

			14 


2. Zmiany organizacyjne wojskowych szk6ł lotniczych w Bydgoszczy w latach 1920-1938 
Od 1 grudnia 1920 roku działała 
w Bydgoszczy Szkoła Lotników. Pod 
taką nazwą funkcjonowała do 1923 
roku. Od tego czasu w rozkazach i 
dokumentach figurowała jako Szko- 
ła Pilotów 23 . Zadaniem szkoły było 
wyszkolenie oficerów i podoficerów 
z różnych rodzajów broni w pilotażu 
podstawowym. Funkcję komendan- 
ta szkoły pełnił do drugiej połowy 
1925 roku ppłk pil. Jan Kieżun. Roz- 
kazem z 2 października 1925 roku 
został przeniesiony na stanowisko 
dowódcy 4 Pułku Lotniczego w To- 
runiu 24 . 
Struktura organizacyjna szkoły pilo- 
tów była następująca: 
a) komendant i jego sztab 
b) dział wyszkolenia 

 szef pilotażu 
- eskadry szkolne (do 1925 roku 
dwie, później trzy) 
c) dział techniczny 
d) dział administracyjny. 
Stanowisko szefa pilotażu w 
pierwszej połowie lat 20. pełnił kpt. 
(później major) pil. Jerzy Garbiński. Ppłk pil. Jan Kieżun. komendant Szkoły Pilotów w latach 
Był on również zastępcą komendan- 1920 - 1925 
ta szkoły. Kierował wyszkoleniem 
teoretycznym i praktycznym uczniów-pilotów. Za poziom wyszkolenia był odpowie- 
dzialny przed komendantem szkoł y 2S. 
W dniu 24 lipca 1926 roku Szkoła Pilotów została przemianowana na Centralną Szko- 
łę Podoficerów Pilotów Lotnictwa (CSPPL). Komendantem tej szkoły pozostał mjr pil. 
Tadeusz Prauss piastujący tę funkcję po odejściu ppłk. Jana Kieżuna 26 . Zmiana nazwy 
szkoły wiązała się z projektem scentralizowania całości wyszkolenia oficerów lotnictwa 
w Dęblinie, a podoficerów lotnictwa w Bydgoszczy. W 1925 roku zmieniła się też kon- 
cepcja szkolenia pilotów. Od tej pory Szkoła Pilotów w Bydgoszczy miała w końcowej 
fazie wyszkolenia praktycznego przygotować uczniów-pilotów do latania na samolotach 
liniowych. Szkolenie pilotów myśliwskich odbywało się wyłącznie w Wyższej Szkole Pilo- 
tów w Grudziądzu 27 . 
W końcu 1926 roku Centralna Szkoła Podoficerów Pilotów składała się z następują- 
cych pododdziałów (wraz z ich komendantami)28: 
a) komendant szkoły - mjr pil. Tadeusz Prauss 


. 


'- 


/'- 


. 


--. 


J ·
		

/kronika_200016_0001.djvu

			15 


ANEKS 2. 
Schemat przeobrażeń organizacyjnych szk6ł lotniczych w Bydgoszczy w latach 1920-1938 


Szkoła Lotników (Pilotów) 
1 XII 1920 - 12 VII 1926 
J 
Szkoła Mechaników Lotnictwa Centralna Szkoła 
1 XI 1922-1924 Podoficerów Pilotów Lotnictwa 
Centralna Szkoła Mechaników Lotniczych 1926-1927 
1924-1927 
! J 
Centrum Wyszkolenia Podoficerów Lotnictwa 
1927-1929 
Centralna Szkoła Centralna Szkoła Podoficerów 
Mechaników Lotniczych Pilotów Lotnictwa 
Centrum Wyszkolenia Podoficerów Lotnictwa 
IV lub VII 1929-1933 
Grudziądz Szkoła Podoficerów Szkoła Podoficerów Szkoła Podoficerów 
Pilotów Lotnictwa Mechaników Samolotowych Lotnictwa dla Małoletnich 
III-IV 1933 1929-1933 (Lotniczych) 1930-1933 
1929-1933 
Centrum Wyszkolenia Podoficerów Lotnictwa 
1 IV 1933-1934 
Szkoła Podoficerów Szkoła Podoficerów Lotnictwa 
Specjalistów Lotnictwa dla Małoletnich 
Centrum Wyszkolenia Technicznego Lotnictwa 
1 X 1934-1937 
Warszawa Szkoła Podchorą:tych Lotnictwa Szkoła Podoficerów Lotnictwa dla 
XII 1936 grupa techniczna Małoletnich 
Szkoła Podoficerów Lotnictwa dla Małoletnich do Krosna 
6 VII 1937-1936 X 1938
		

/kronika_200017_0001.djvu

			16 


- drużyna komendanta 
- dyrektor nauk - mjr pil. Jerzy Garbiński 
- kwatermistrz - por. Józef Kiecoń 
b) dowódca dywizjonu szkolnego - kpt. pil. Adam Wojtyga 
- 1 eskadra szkolna - p.o. por. pil. Ludwik SzuI 
- 2 eskadra szkolna - p.o. por. pil. Henryk Brusch 
- 3 eskadra szkolna - kpt. pil. Wacław Główczewski 
c) eskadra treningowa - por. pil. Ludwik Halagiera 
d) park szkoły - mjr pil. Donat Makijonek 
e) port lotniczy - por. pil. Władysław Więckowski 
Dnia 10 marca 1927 roku w związku z planowanym połączeniem CSPPL z działają- 
cą od 1924 roku na bydgoskim lotnisku Centralną Szkołą Mechaników Lotniczych, 
funkcję komendanta tych szkół objął płk pil. Jerzy Borejsza. Nastąpiły też inne zmiany 
personalne. Stanowisko dyrektora nauk CSPPL przejął z dniem 17 czerwca 1927 roku 
mjr S.G. obs. Bolesław Kopyciński. Szefem pilotażu CSPPL został od kwietnia 1927 
roku kpt. pil. Tadeusz Jarina. Funkcję tą pełnił do 4 października 1927 roku, kiedy 
stanowisko to przejął mjr pil. Bolesław Stachoń. Komendantem CSPPL był mjr pil. 
Jerzy Garbiński 29. 
Wraz z przybyciem płk. pil. Jerzego Borejszy rozpoczęto w 1927 roku reorganizację 
CSML i CSPPL pod wspólną nazwą Centrum Wyszkolenia Podoficerów Lotnictwa 
(CWPL) 30. Od lutego 1929 roku funkcję w/z komendanta CWPL pełnił mjr pil. inż 
ESA Franciszek Rudnicki. 
Od momentu przejęcia komendy Centrum przez przybyłego z 4 Pułku Lotniczego mjr. 
pil. Tadeusza Praussa, w dniu 31 maja 1929 roku mjr pil. inż Franciszek Rudnicki objął 
obowiązki komendanta Szkoły Podoficerów Mechaników Lotniczych. W tym samym dniu 
szefem pilotażu CWPL został kpt. pil. Tadeusz J arina. Obowiązki dyrektora nauk po mjr. 
dypl. obs. Bolesławie Kopycińskim przejął kpt. pil. Zygmunt Pistl, natomiast na stanowi- 
sko adiutanta Centrum mianowano por. obs. Tadeusza Dzierzgowskiego 31. 
W połowie 1929 roku wchodzące w skład CWPL szkoły zmieniły nazwy: 
- dotychczasowa Centralna Szkoła Podoficerów Pilotów Lotnictwa na Szkołę Podofi- 
cerów Pilotów Lotnictwa (SPPL) 
- dotychczasowa Centralna Szkoła Mechaników Lotniczych na Szkołę Podoficerów 
Mechaników Lotniczych (SPML) (w dokumentach spotykana też nazwa Szkoła Pod- 
oficerów Mechaników Samolotowych-SP MS) 32. 
Skład organizacyjny CWPL w 1929 roku był następujący: 
a) komenda CWPL 
- kwatermistrzostwo 
b) oddział portowy 
- dowództwo oddziału portowego 
- kompania portowa 
- kompania wartownicza 
c) Szkoła Podoficerów Pilotów Lotnictwa 
- komenda SPPL 
- eskadra szkolna
		

/kronika_200018_0001.djvu

			17 


- eskadra ćwiczebna 
d) Szkoła Podoficerów Mechaników Lotniczych 
- komenda SPML 
- eskadra szkolna 
- warsztaty szkolne 
e) park lotniczy 33. 
Na podstawie rozkazu organizacyjnego Departamentu Aeronautyki Ministra Spraw 
Wojskowych Ldz. 8635/30 z dnia 7 sierpnia 1930 roku przystąpiono do organizacji 
Szkoły Podoficerów dla Małoletnich (SPLdM). Do prac organizacyjnych wyznaczono 
dotychczasowego dowódcę eskadry szkolnej SPML kpt. pul. Adama Zaleskiego. 
Z dniem 1 listopada 1930 roku uruchomiono I kurs SPLdM. Do czasu jej zatwier- 
dzenia została utworzona 1 eskadra szkolna wchodząca organizacyjnie w skład CWPL 
i podlegająca bezpośrednio komendantowi Centrum 34. 
Według obsady personalnej z 7 listopada 1930 roku ważniejsze funkcje w CWPL 
pełnili 3S: 
a) komendant CWPL 
- adiutant Centrum 
- dyrektor nauk 
b) komendant SPPL 
- dowódca eskadry szkolnej SPPL 
- dowódca eskadry ćwiczebnej SPPL 
c) komendant SPMS 
- dowódca eskadry szkolnej SPMS 
- kierownik warsztatów szkolnych SPMS 
d) dowódca oddziału portowego 
e) dowódca kompanii portowej 
f) komendant parku 
g) dowódca 1 eskadry szkolnej SPLdM 


"..",, 
I . . . 


, I 
JI\ 
. . !II IIi 


:::;: 


- -t- 


tr1 


- ppłk pil. Tadeusz Prauss 
- por. obs. Tadeusz Dzierzgowski 
- kpt. pil. obs. Zygmunt PisH 
- kpt. pil. obs. Tadeusz J arina 
- kpt. pil. obs. Marian Loedl 
- kpt. pil. obs. Wacław Główczewski 
- mjr pil. inż. Franciszek Rudnicki 
- por. pil. Wacław Kornacki 
- kpt. pil. Paweł Janeczko 
- p.o. kpt. pil. Stanisław Pawluć 
- kpt. pil. obs. Wacław Wolski 
- p.o. kpt. pil. inż. Aleksander Sipowicz 
- kpt. pil. Adam Zaleski. 


. . 


T- 


-:;--... 
. 


I 



 


-
--. 

 


.
 


ł 


, 
''\.. 'f"' 


Widok na budynki koszarowe i administracyjne bydgoskiego lotniska. Pośrodku widoczny barak miesz- 
czący w początku lat 20. komendę Szkoły Pilotów.
		

/kronika_200019_0001.djvu

			18 


Dnia 15 kwietnia 1931 roku wCWPLzorganizowano eskadrę treningową. Jej dowód- 
cą został kpt. pil. obs. Wacław Wolski. Zadaniem eskadry treningowej było organizowa- 
nie lotów treningowych dla pilotów kadry Centrum oraz obsługa wszystkich przylatują- 
cych samolotów. Dnia 23 kwietnia 1931 roku w związku z przyjęciem następnego roczni- 
ka małoletnich sformowano w ramach CWPL dywizjon szkolny SPLdM. Skład nowo 
utworzonego pododdziału był następujący: 
Dowództwo Dywizjonu Szkolnego SPLdM 
- I eskadra szkolna SPLdM - jako eskadra rocznika I, 
- n eskadra szkolna SPLdM - jako eskadra rocznika n. 
Dowódcą dywizjonu szkolnego został kpt. pil. Adam Zaleski, natomiast dowódcą I 
Eskadry mianowano por. pil. Henryka Wituskiego, a II Eskadry por. obs. Tadeusza Dzierz- 
gowskiego. Zajmowane przez tego ostatniego stanowisko adiutanta Centrum przejął 
kpt. pil. Wacław Kornacki a następnie por. pil. Leonard Krzemieński. W grudniu 1931 
roku stanowiska dyrektora nauk i dowódcy oddziału portowego obejmowali kolejno: 
mjr. pil. AdolfWiesiołowski i mjr Jan Uuczka 36 . 
W maju 1932 roku miało miejsce wyłącznie sekcji treningowej spod kompetencji do- 
wódcy oddziału portowego. Od tej pory podlegała bezpośrednio komendantowi Cen- 
trum. 
W związku z rozpoczęciem 2 września 1932 nowego roku szkolnego w SPLdM, nowo 
przybyli uczniowie zostali wcieleni do l eskadry, dotychczasowa 1. eskadra szkolna zmie- 
niła numerację na 2. eskadrę szkolną, a dotychczasowa 2. utworzyła nową - 3. eskadrę 
szkolną. 14 października 1932 roku dowództwo 1. eskadry szkolnej SPLdM objął kpt. 
pil. Henryk Brusch. Zdał on swoje wcześniejsze obowiązki dowódcy eskadry szkolnej 
SPMS por. pil. Pawłowi Pischingerowi. Dowództwo 2. eskadry szkolnej SPLdM pełnił w 
roku szkolnym 1932/33 por. pil. Henryk Wituski a 3. eskadry szkolnej SPLdM - kpt. pil. 
Tadeusz Dzierzgowski 37. 
W marcu i kwietniu 1932 roku miała miejsce reorganizacja Centrum Wyszkolenia 
Podoficerów Lotnictwa. Najpierw w połowie marca 1933 roku z CWPL przeniesiono 
większość kadry oficerskiej SPPL do różnych pułków lotniczych oraz do Lotniczej Szko- 
ły Strzelania i Bombardowania w Grudziądzu (LSSiB). Następnie w drugiej połowie 
marca 1933 roku przydzielono na stanowisko dowódcy eskadry szkolnej SPPL por. pil. 
Stanisława Pietrasiewicza oraz na stanowisko adiutanta SPPL - kpt. pil. Wacława Śmierz- 
chaIskiego. . 
Dnia l kwietnia 1933 roku ogłoszono częściową zmianę organizacji Centrum. W myśl 
rozkazu Departamentu Aeronautyki Ministerstwa Spraw Wojskowych z dnia 29 marca 
1933 roku, zlikwidowano eskadrę szkolną i eskadrę ćwiczebną Szkoły Podoficerów Pilo- 
tów z CWPL. Personel wraz ze sprzętem odszedł do Grudziądza (do LSSiB). Zajmowa- 
ne wcześniej przez SPPL pomieszczenia przejął dowódca oddziału portowego. Zlikwi- 
dowano także eskadrę szkolną Szkoły Podoficerów Mechaników Lotniczych. 
15 kwietnia 1933 roku CWPLzorganizowane było w następujący sposób (wraz z główną 
obsadą personalną): 
I. Komenda Centrum 
- komendant 
:.. adiutant 


- ppłk pil. Tadeusz Prauss 
- por. pil. Stanisław Pietrasiewicz
		

/kronika_200020_0001.djvu

			19 


- dyrektor nauk - mjr pil. Adolf Wiesiołowski 
II. Komenda Bazy 
- jeszcze nie zorganizowana 
III. Kwatermistrzostwo 
- kwatermistrz - kpt. obs. Jan Janiszewski 
I
 Oddział portowy 
- dowódca oddziału portowego - mjr pil. Jan Uuczka 

 Kompania portowa 
- dowódca kompanii - kpt. pil. Wacław Komacki 
VI. Park lotniczy 
- komendant parku - kpt. pil. inż Aleksander Sipowicz 
VII. Szkoła Podoficerów Specjalistów Lotnictwa 
- komendant szkoły - ppłk pil. inż. Franciszek Rudnicki 
- dowódca 1. eskadry technicznej - kpt. pil. Alojzy Błażyński 
- dowódca 2. eskadry technicznej - kpt. pil. obs. Wacław Wolski 
VIII. Szkoła Podoficerów Lotnictwa dla Małoletnich 
- komendant szkoły - kpt. pil. Adam Zaleski 
- dowódca l. eskadry szkolnej - por. pil. Brunon Mówka 
- dowódca 2. eskadry szkolnej - kpt. pil. Henryk Wituski 
- dowódca 3. eskadry szkolnej - kpt. obs. Tadeusz Dzierzgowski 
IX. Eskadra treningowa 
- dowódca eskadry - kpt. pil. Stefan Micewski 
- 10 brygada obsługi samolotów. 
W związku z rozpoczęciem nowego roku szkolnego 1933/34 w SPLdM, dowódcami 
poszczególnych eskadr zostali: 
1. eskadra szkolna - kpt. obs. Tadeusz Dzierzgowski 
2. eskadra szkolna - por. pil. Brunon Mówka 
3. eskadra szkolna - kpt pil. Henryk Wituski 
Dnia 3 października 1933 roku przy 3. eskadrze szkolnej SPLdM utworzono pluton 
podchorążych. Przydzielono do niego 30 podchorążych powołanych na dwuletni kurs w 
Szkole Podchorążych Lotnictwa w grupie technicznej w CWPL. 
W listopadzie 1933 roku, na utworze już wcześniej stanowisko komendanta bazy, 
mianowano dotychczasowego dyrektora nauk mjr. pil. Adolfa Wiesiołowskiego. 
W grudniu 1933 roku organizacja CWPL przedstawiała się następująco: 
I. Komenda Centrum 
II. Komenda Bazy 
- kwatermistrzostwo 
- oddział portowy 
- kompania portowa 
- park lotniczy 
III. Szkoła Podoficerów Specjalistów Lotnictwa 
I
 Szkoła Podoficerów Lotnictwa dla Małoletnich 

 Eskadra treningowa 38.
		

/kronika_200021_0001.djvu

			20 


Dnia 21 kwietnia 1934 roku odszedł do 6 Pułku Lotniczego dotychczasowy komen- 
dant CWPL ppłk pil. Tadeusz Prauss. Funkcję wIz objął po nim ppłk inż pil. Franciszek 
Rudnicki, a następnie wIz mjr pil. Adolf Wiesiołowski. Ostatecznie komendantem Cen- 
trum został w dn. 30 kwietnia ppłk obs. inż. ESA Czesław Filipowicz, natomiast po prze- 
niesieniu mjr. pil. Adolfa Wiesiołowskiego w stan spoczynku komendantem Bazy mia- 
nowano mjr. Zenona Romanowskiego (od 26 maja 1934 roku). 
W związku z utworzeniem i działalnością Szkoły Podoficerów Lotnictwa dla Małolet- 
nich (SPLdM) oraz Szkoły Podchorążych Lotnictwa - grupy technicznej (SPL-gr. tech.) 
nastąpiła kolejna reorganizacja CWPL. 
Rozkazem I Wiceministra Spraw Wojskowych z dnia 22 września 1934 roku zostało 
Centrum Wyszkolenia Podoficerów Lotnictwa przemianowane z dniem 1 października 
1934 roku na Centum Wyszkolenia Technicznego Lotnictwa. W jego skład weszły: 
I. Komenda CWTL 
- komendant 
Drużyna komendanta 
- dyrektor nauk i dział nauk - ppłk pil. inż. Franciszek Rudnicki 
II. Komenda Bazy 
- komendant Bazy - mjr pil. obs. Zenon Romanowski 
- kwatermistrzostwo - p.o. por. pil. Stanisław Śledziejowski 
- oddział portowy - dowódca p.o. kpt. pil. Wacław Kornacki 
- kompania portowa - dowódca por. pil. Tadeusz Sypniewski 
- park lotniczy - komendant p.o. kpt. obs. Henryk Liebek 
III. Szkoła Podchorążych Lotnictwa - grupa techniczna 
komendant Szkoły - mjr pil. Stefan Berezowski (od 31 stycznia 1935 r.) 
- drużyna komendanta 
- oficerowie wychowawcy 
1. rocznik - por. obs. Tadeusz Wiśniowski 
2. rocznik - ppor. pil. Mikołaj Kraśkiewicz 
3. rocznik - por. pil. Konstanty Bielecki 
I
 Szkoła Podoficerów Lotnictwa dla Małoletnich 
komendant Szkoły - kpt. pil. Adam Zaleski 
- drużyna komendanta (wykładowcy) 
- eskadry szkolne 
1 eskadra szkolna 
2 eskadra szkolna 
3 eskadra szkolna 

 Eskadra treningowa 
dowódca eskadry - kpt. pil. Stefan Micewski 39 
Dnia 11 kwietnia 1935 roku nastąpiła kolejna zmiana komendanta bydgoskiego Cen- 
trum. W tym dniu swoje obowiązki ppłk. obs. inż. Czesław Filipowicz przekazał ppłk. pil. 
inż. Franiszkowi Rudnickiemu. Nowy komendant CWTL został zatwierdzony na stano- 
wisku w dniu 23 kwietnia 1935 roku. 
W związku z rozpoczęciem kolejnego roku szkolnego SPLdM w dniu 2 września 1935 
roku miało miejsce następne przemianowanie eskadr. Dowódcą 1. eskadry szkolnej 


- ppłk obs. inż Czesław Filipowicz 


- dowódca kpt. obs. Tadeusz Dzierzgowski 
- dowodca kpt. pil. Henryk Wituski 
- dowódca por. pil. Brunon Mówka
		

/kronika_200022_0001.djvu

			21 


SPLdM został kpt. pil. Brunon Mówka, drugiej kpt. pil. Henryk Wituski, a trzeciej kpt. 
obs. Tadeusz Dzierzgowski 40. 
Dnia 1 września 1936 roku po przyjęciu do SPLdM 300 kandydatów obok l eskadry 
utworzono tzw. 1 eskadrę bis. Do każdej z nich wcielono po 150 nowych wychowanków. 
Na początku grudnia 1936 roku na podstawie rozkazu Ministerstwa Spraw Wojsko- 
wych z dnia 7 grudnia 1936 roku, zostało ogłoszone przeniesienie Szkoły Podchorążych 
Lotnictwa - grupa techniczna, do Warszawy. Ostateczne odejście podchorążych SPL - 
grupa techniczna do garnizonu Warszawa miało miejsce 31 grudnia 1936 roku. W tym 
samym dniu dotychczasowy adiutant CWTL kpt. obs. Józef Stryjski został mianowany 
dyrektorem nauk 41. 
5 czerwca 1937 roku dotychczasowy komendant CWfL, ppłk inż, pil. Franciszek Rud- 
nicki zdał swoje obowiązki mjr. obs. Adamowi Zaleskiemu, W następnym miesiącu mia- 
ła miejsce kolejna zmiana organizacyjna CWTL. Dnia 6 lipca na rozkaz Ministerstwa 
Spraw Wojskowych Dowództwa Lotnictwa z dnia 24 czerwca 1937 roku, Centrum Wy- 
szkolenia Technicznego Lotnictwa zostało przemianowane na Szkołę Podoficerów Lot- 
nictwa dla Małoletnich. Wiązało się to z wprowadzeniem zasadniczej zmiany w organi- 
zacji szkół lotniczych. Na tej podstawie powstało Centrum Wyszkolenia Lotnictwa nr 2, 
którego Komenda mieściła się w Bydgoszczy. 
W skład Centrum Wyszkolenia Lotnictwa nr2 w Bydgoszczy weszły następujące szkoły 
lotnicze: 
- Szkoła Podchorążych Lotnictwa - grupa techniczna (Warszawa) 
- Szkoła Podoficerów Lotnictwa dla Małoletnich (Bydgoszcz) 
- Batalion Szkolny Lotnictwa (Świecie) 
Centrum Wyszkolenia Lotnictwa nr 2 podporządkowano komendantowi Grupy Szkół 
Lotniczych w Warszawie. 
W skład Szkoły Podoficerów Lotnictwa dla Małoletnich weszły: 
I. Komenda szkoły 
II. Dywizjony szkolne 
a) Dywizjon Szkolny Podoficerów Lotnictwa dla Małoletnich nr I w Świeciu (przenie- 
siony z Bydgoszczy 1 września 1937 roku) w składzie: Dowództwo Dywizjonu i dwie 
eskadry szkolne unitarne nr III i 211, dla szkolenia pierwszego rocznika 
b) Dywizjon SPLdM nr II w składzie: 
Dowództwo Dywizjonu i dwie eskadry szkolne: specjalistów nr lIII i 2111 oraz jedna 
eskadra szkolna podoficerów dla szkolenia I, II i III rocznika specjalistów i szerego- 
wych nadterminowych 
c) Dywizjon SPLdM nr III w składzie: 
Dowództwo Dywizjonu i dwie eskadry szkolne pilotów nr lilII i 2/111 oraz eskadry 
ćwiczebnej pilotażu dla szkolenia II i III rocznika pilotów. 
III. Baza Lotnicza Bydgoszcz w składzie: 
a) komenda Bazy 
b) kwatermistrzostwo 
c) dowództwo odziału portowego 
d) kompania portowa 
e) park lotniczy
		

/kronika_200023_0001.djvu

			22 


W związku z likwidacją CWTL zostały przemianowane pododdziały byłego Cen- 
trum oraz SPLdM: 
- 1. eskadrę SPLdM na lilII eskadrę szkolną pilotów 
- 1. eskadrę szkolną bis SPLdM na lIII eskadrę szkolną specjalistów 
- 2. eskadrę szkolną SPLdM na 2/11 eskadrę szkolną specjalistów 
- 3. eskadra w związku z odejściem absolwentów do pułków lotniczych została zlikwi- 
dowana 
- eskadra treningowa - na eskadrę ćwiczebną pilotażu 
- kompania portowa CWTL - na kompanię portową Bazy Lotniczej Bydgoszcz 42. 
Statut Szkoły Podoficerów Lotnictwa dla Małoletnich zatwierdzono w lutym 1938 
roku. 
W SPLdM stale zwiększała się liczba uczniów. Szkoła odczuwała coraz dotkliwiej 
brak odpowiedniej bazy szkoleniowej. W 1937 roku SPLdM uzyskała część koszar w 
Świeciu nad Wisłą. Przeniesiono tam wcześniej wspomniany dywizjon szkolny w skła- 
dzie dwóch eskadr pierwszego rocznika. 
W związku z zagrożeniem Polski ze strony Niemiec, władze wojskowe zdecydowały 
się zorganizować wielki ośrodek szkolenia personelu lotniczego w południowej części 
kraju, w Krośnie nad Wisłokiem. Tam też w myśl rozkazu Ministerstwa Spraw Wojsko- 
wych z 24 sierpnia 1938 roku postanowiono przenieść SPLdM. Już w sierpniu 1938 
roku do garnizonu Krosno udał się kpt. pil. Aleksander Majewski z grupą podofice- 
rów, celem zorganizowania tam oddziału portowego. 
W tym czasie zgodnie z rozkazem Ministerstwa Spraw Wojskowych zarządzono z 
dniem 1 września likwidację Komendy Centrum Wyszkolenia Lotnictwa nr 2 (CWL nr 
2). 
Po likwidacji Komendy CWL nr 2, Szkołę Podoficerów Lotnictwa dla Małoletnich 
podporządkowano bezpośrednio komendantowi Grup Szkół Lotniczych w Warszawie. 
W październiku 1938 roku w przyspieszonym tempie rozpoczęły się przenosiny SPLdM 
do Krosna. Pierwszy transport odszedł z bocznicy kolejowej Trzciniec-lotnisko w dniu 
12 października 1938 roku. Dalsze losy SPLdM do momentu wybuchu II wojny świa- 
towej związane były z Krosnem 43. 


3. Przebieg i metody szkolenia w bydgoskich szkołach pilotażu. 
W Bydgoszczy szkoleni byli przede wszystkim piloci w pilotażu podstawowym oraz 
lotniczy personel techniczny. Kształcenie obserwatorów oraz kursy wyższego pilotażu 
realizowane były w innych ośrodkach szkolnych. 
Po przybyciu do Bydgoszczy i połączeniu szkół lotniczych z Krakowa i Dęblina szkole- 
nie pilotów odbywało się w podobny sposób jak w latach 1919-1920. W pierwszych latach 
pokojowej organizacji i rozbudowy polskiego lotnictwa wojskowego, ze względu na róż- 
norodność specjalistycznego przygotowania kadr lotniczych, wywodzących się z armii 
zaborczych oraz Armii Polskiej we Francji, przyjęto francuski system szkolenia wojsko- 
wego. Według ówczesnych opinii był naj efektywniejszy i najekonomiczniejszy. Zajmo- 
wał więcej czasu (od 4 do 6 miesięcy) w porównaniu z okresem szkolenia w szkole pro- 
wadzonej na wzór austriacki, ale zapewniał lepsze opanowanie pilotażu przez ucznia. 
Przejęciu francuskiej metody szkolenia sprzyjał fakt obecności od 1919 roku francuskich
		

/kronika_200024_0001.djvu

			23 


instruktorów pilotażu, a także większa ilość francuskiego sprzętu bojowego w eskadrach 
lotniczych 44. 
Bydgoska Szkoła Lotników (Pilotów) była tak zwaną szkołą niższego pilotażu. Na- 
uczano w niej pilotażu wstępnego i podstawowego. Uczniowie rekrutowali się z oficerów 
i podoficerów innych broni, oficerów obserwatorów lotnictwa przeszkalanych na pilotów 
oraz podoficerów służby technicznej lub administracyjnej lotnictwa. Wiek kandydatów 
ograniczono do nieukończonych 26 lat. 4S. 
W pierwszych latach funkcjonowania Szkoły Lotników opracowano tzw. polską szko- 
łę pilotażu. Przede wszystkim opierała się ona na przyjętych wzorach francuskich. Uzu- 
pełniały ją nabyte przez personel szkoły doświadczenia. Zwiększono liczbę lotów na po- 
szczególnych typach samolotów (były trzy typy maszyn szkolnych) i stopniowo przecho- 
dzono od łatwiejszych typów do trudniejszych. Program nauczania składał się z kursu 
teoretycznego oraz wyszkolenia praktycznego pilota. Normalny kurs w Szkole Pilotów 
trwał rok. 
Kurs teoretyczny odbywał się zimą i trwał 3 miesiące. W 1925 roku przeprowadzony 
został od 12 grudnia do 1 marca roku następnego, a w 1928 roku od 11 stycznia do 31 
marca 46. 
W porównaniu z podobnym kursem przeprowadzonym we Francuskiej Szkole Pilo- 
tów program został rozszerzony i obejmował następujące przedmioty (w 1925 roku): 
1. silniki spalinowe 
2. budowa płatowców 
3. aerodynamika 
4. taktyka lotnicza 
5. kartografia i terenoznawstwo 
6. geografia lotnicza 
7. taktyka broni połączonych 
8. broń 
9. zajęcia praktyczne w warsztatach (silniki i płatowce) 
10. meteorologia 
11. łączność lotnika z artylerią i piechotą 
12. historia lotnictwa 
13. bombardowanie 
14. obrona przeciwlotnicza 
15. wychowanie fizyczne 
16. radio 
17. aerofoto 
18. strzelanie naziemne 
Przedmioty od 1 do 9 uważano za główne 47. 
W 1928 roku kurs teoretyczny obejmował oprócz wyżej wymienionych przedmiotów 
także: terenoznawstwo, matematykę, fizykę, higienę i naukę alfabetu Morse'a 48. 
Zajęcia teoretyczne przeprowadzano rano i popołudniu, z wyjątkiem świąt i niedziel. 
Wykłady odbywały się w przeznaczonej na ten cel sali wykładowej. Zajęcia praktyczne 
prowadzono w laboratoriach i warsztatach Szkoły Mechaników Lotniczych (później Cen- 
tralna Szkoła Mechaników Lotniczych i Szkoła Podoficerów Mechaników Samolotowych).
		

/kronika_200025_0001.djvu

			24 


Po przeprowadzeniu wykładów odbywały się repetycje z poszczególnych przedmiotów, a 
następnie egzaminy przed wyznaczoną przez komendanta szkoły komisją. Potrzebne do 
nauki skrypty i podręczniki uczniowie otrzymywali z biblioteki szkoły. Większość z nich 
była opracowana przez instruktorów i wykładowców Szkoły Pilotów. 
Po pomyślnym zaliczeniu egzaminów uczniowie przechodzili do praktycznego wy- 
szkolenia w pilotażu. Rozpoczynało się ono w 1 eskadrze szkolnej. Uczniowie podzie- 
leni na grupy po kilka osób byli przydzieleni do poszczególnych instruktorów-pilotów. 
Przeciętnie do szkolenia uczniów w pilotażu wyznaczano od 24 do 33 instruktorów. 
Przed rozpoczęciem właściwej nauki latania, podczas tzw. wyszkolenia wstępnego, za- 
poznawano uczniów z budową samolotu, działaniem sterów i instrumentów samolotu 
i wreszcie teorią prowadzenia samolotu. Po tym wykładzie instruktor wykonywał z każ- 
dym z uczniów 2 do 3 wzloty pasażerskie 49 . Następnie przystępowano do początkowej 
nauki latania na samolotach Caudron G III lub Hanriot XI
 a od 1929 roku na apara- 
cie Bartel BM 4a. Były one wyposażone w silniki Rhone 80 KM. Instruktor wykonywał 
z uczniem 120 wzlotów na dwusterze nad lotniskiem, na wysokości 200 metrów, z czte- 
rema wirażami, po kątem 900 i lądowaniem po prostej na punkt. Po kilkunastu wzlo- 
tach, instruktor dawał stopniowo uczniowi coraz więcej samodzielności w prowadze- 
niu samolotu, korygując popełnione przez niego błędy. 
W momencie gdy uczeń wyszkolił się na dwusterze tak dalece, że mógł bez pomocy 
instruktora prowadzić samolot, wykonywał wtedy w obecności dowódcy eskadry, pró- 
bę pierwszego wzlotu samodzielnego. Po pomyślnym jego przebiegu uczeń przystępo- 
wał do nauki wzlotów warunkowych, na tym typie płatowca, na którym latał samo- 
dzielnie. Przeprowadzane były one według następującego programu (przykłady): 
- 12 skobli (epingli) po 6 w lewo i 6 w prawo, na wysokości 500-400 metrów, 
- 2 skoble (epingle) podwójne z lądowaniem, 
- 1 spirala oficjalna (z barografem) z wysokości 1500 metrów obustronna z zakończe- 
niem na 500 metrach i lądowaniem na punkt, 
- lot horyzontalny na wysokości 2000 metrów, 
- oraz przelot do 100 km z lądowaniem na obcym lotnisku, 3 lądowania polowe i 2 
przymusowe lądowania na lotnisku. 
Prawidłowe wykonanie powyższych warunków decydowało o przeniesieniu ucznia 
do 2 eskadry szkolnej, gdzie rozpoczynano doskonalenie w lataniu. Odbywało się ono 
na płatowcach Nieuport 23 mtr. (w późniejszych latach na Morane-Saulnier AR-35 
Ep. 2), a następnie Nieuport 18 mtr. Wszystkie wyposażone były w silniki Rhone 80 
KM. 
Wyszkolenie w 2 eskadrze ponownie rozpoczynano od lotów z instruktorem. Wyko- 
nywano około 30 wzlotów na dwusterze, z czterema wirażami pod kątem 90° i lądowa- 
niem po prostej na punkt. Po przeprowadzonej próbie uczeń odbywał 20-30 lotów sa- 
modzielnych identycznych ze wzlotami, wykonanymi na dwusterze. Następnie uczeń 
przystępował do wzlotów warunkowych podobnych do tych, które realizował przed 
opuszczeniem 1 eskadry. Po prawidłowym wykonaniu warunków uczeń przystępował 
do wyszkolenia na samolotach przejściowych. Miało ono na celu przygotowanie adepta 
pilotażu do treningu na samolotach Albatros B II, z silnikiem Mercedes 160 KM, lub 
na Hanriotach XIX z silnikiem Hispano-Suiza 180 KM. W tej grupie uczeń wykonywał
		

/kronika_200026_0001.djvu

			25 


10 wzlotów z instruktorem oraz 20 samodzielnych. Szkolenie w 2 eskadrze uczeń koń- 
czył po odbyciu wzlotów warunkowych na samolotach przejściowych. Były to m.in.: 2 
przymusowe lądowania, 2 lądowania polowe, l zejście do lądowania spiralą oraz prze- 
loty do 100 i 200 km z lądowaniem na obcym ląd
wisku. 
Po przeniesieniu do 3 eskadry, uczeń-pilot wykonywał loty treningowe na samolo- 
tach liniowych typu Breguet XIX z silnikiem Renault 300 KM, Potez XV z silnikiem 
Lorraine-Dietrich o mocy 400 KM, a od lat 1927-1928 Breguet XIX z silnikiem Lorra- 
ine-Dietrich o mocy 450 KM, Potez XXVII i XXV z silnikami Lorraine-Dietrich o 
mocy 400 KM i 450 KM. Uczeń realizował w 3 eskadrze od 10 do 20 lotów dwustero- 
wych z instruktorem oraz 20 lotów samodzielnych. Po wykonaniu wzlotów warunko- 
wych na poszczególnych typach samolotów liniowych, uczniowie Szkoły Pilotów po- 
znawali podstawowe figury akrobacji na samolotach Morane-Saulnier AR-35 Ep 2, a 
następnie przechodzili krótki praktyczny kurs strzelania przy pomocy fotokarabinów. 
Po ukończeniu kursu dokonywano klasyfikacji uczniów i nadawano im tytuł pilota 
wojskowego z prawem noszenia odznaki SD. 
W pierwszej połowie lat dwudziestych po zakończeniu doskonalenia w lataniu na 
samolotach Nieuport 23 mtr. i Nieuport 18 mtr., a następnie liniowych Breguet XIV i 
kilku typach niemieckich, uczeń-pilot był kierowany do Wyższej Szkoły Pilotów. Od lat 
1925-26 w Szkole Pilotów poszerzono wyszkolenie na samolotach liniowych. Po ukoń- 
czeniu kursu świeżo upieczony pilot mógł pełnić funkcję pilota samolotów liniowych w 
pułkach lotniczych SI. 
Od 1924 lub 1925 roku Szkoła Pilotów prowadziła też naukę pilotażu dla szerego- 
wej służby czynnej. Kandydaci na ten kurs przechodzili uprzednio w pułkach dwumie- 
sięczny teoretyczny kurs szkoły podoficerów rezerwy oraz czteromiesięczny kurs przy- 
gotowawczy. Kurs pilotażu dla szeregowych niezawodowych prowadzony był przez 6 
miesięcy. Np. w 1928 roku trwał od 1 maja do 6 grudnia S2. Piloci służby czynnej mogli 
pozostać w lotnictwie jako nadterminowi, a następnie jako podoficerowie zwolnić się 
do rezerwy. Po utworzeniu w połowie 1926 roku Centralnej Szkoły Podoficerów Pilo- 
tów, szkolenie oficerów-pilotów przeniesiono do Oficerskiej Szkoły Lotniczej w Gru- 
dziądzu. 
W latach 1920-1928 w Szkole Pilotów oraz w Centralnej Szkole Podoficerów 
Pilotów Lotnictwa wyszkolono następującą ilość pilotów S3. 
W 1929 roku szkolenie podoficerów uczniów-pilotów z powodu bardzo złego stanu 
lotniska przedłużyło się do 9 grudnia. Sytuację pogorszyły usterki techniczne nowych 
samolotów Bartel BM 4 oraz kłopoty techniczne z samolotami liniowymi (we wrześniu 
tego roku szkoła dysponowała tylko dwoma sprawnymi samolotami tego typu). Liczby 
wyszkolonych podoficerów-pilotów nie udało się ustalić S4 . W następnych latach szko- 
lenie pilotażu po rozpoczęciu w maju w Bydgoszczy przenoszone było w sierpniu lub 
we wrześniu do Grudziądza. 
W 1930 roku kurs praktyczny pilotażu ukończyło 34 podoficerów, a w 1931-46 pod- 
oficerów (w tym 4 posterunkowych Policji Państwowej). W 1932 roku całe wyszkolenie 
praktyczne odbyło się w Bydgoszczy. Pilotami zostało wtedy 50 podoficerów (w tym 3 
policjantów). W następnym roku Szkołę Podoficerów Pilotów Lotnictwa przesunięto 
do Grudziądza ss. . -
		

/kronika_200027_0001.djvu

			26 


Tabela nr 1. Absolwenci Szkoły Pilotów i Centralnej Szkoły Podoficerów Pilotów w Bydgoszczy z lat 
1920-1928 


lata Ukończyło Skreślonych 
szkołę z powodu braku 
zdolności 
93-Dęblin, 
1920 Warszawa, 49 
Bydgoszcz 
1921 67 32 
1922 77 21 
1923 86 29 
1924 54 43 
1925 85 28 
1926 74 50 
1927 82 16 
1928 65 Brak danych 
Razem: 683 


Oprócz normalnego szkolenia pilotów w Szkole Pilotów oraz w CSPPL i SPPL w la- 
tach 1925-1932 organizowano kursy unifikacyjne. Miały one na celu ujednolicenie me- 
tod wyszkolenia pilotażu we wszystkich szkołach pilotów. Pierwszy taki kurs powołany 
został 15 stycznia 1925 roku i trwał 8 tygodni s6 . Następny tzw. szcześciotygodniowy kurs 
instruktorów pilotażu zaczął się 2 września 1929 roku i zgromadził 9 instruktorów pilo- 
tów z różnych pułków lotniczych. Zakończył się 9 października 1929 roku. Kolejny, tylko 
5-dniowy kurs unifikacyjny instruktorów pilotów trwał od 27 kwietnia 1931 roku. Zgro- 
madził 13 pilotów. Kierownikiem kursu był mjr pil. obs. Tadeusz Jarina. 
Ostatni 2-tygodniowy kurs unifikacyjny instruktorów pilotażu uruchomiony został 2 
maja 1934 roku S7. 
Fakt powierzenia szkolenia podczas wymienionych kursów doświadczonych już pilo- 
tów instruktorom bydgoskiej szkoły pilotów świadczył o docenieniu ich umiejętności przez 
wojskowe władze lotnicze. Wypracowany przez długie lata w Bydgoszczy system szkole- 
nia pilotów uznano za wzorcowy dla wszystkich szkół lotniczych. 
W listopadzie 1930 roku uruchomiono w CWPL Szkołę Podoficerów Lotnictwa dla 
Małoletnich. Jej zadaniem było wyszkolenie obok mechaników samolotowych, elektro- 
radiomechaników i strzelców radiotelegrafistów, także podoficerów-pilotów. Szkolenie 
ich było początkowo oparte na programie CWPL, dlatego też uczniowie-piloci przecho- 
dzili dużą część swojego wyszkolenia technicznego (teoretycznego i praktycznego), w 
tych samych przedmiotach co uczniowie mechanicy lotniczy. 
Dalsze szkolenie pilotów w SPLdM rozwijało się stopniowo z roku na rok. Ucznio- 
wie przyjęci w pierwszych latach istnienia szkoły otrzymywali tylko wyszkolenie pod- 
stawowe, prowadzone w różnych ośrodkach poza szkołą i w różnych okresach dla każ- 
dego rocznika. Dalsze gruntowne przeszkolenie w zakresie pilotażu uzyskiwali dopie-
		

/kronika_200028_0001.djvu

			27 


ro w pułkach lotniczych, do których zostali skierowani po ukończeniu szkoły SB. 
Poniżej przedstawiono przebieg szkolenia uczniów-pilotów SPLdM. Uczniowie-piloci 
rocznika 1931 po ukończeniu pierwszego roku zostali wysłani do Centrum Badań Lotni- 
czo-Lekarskich w Warszawie (CBLL) na badania lekarskie. Po odbyciu przeszkolenia na 
mechaników lotniczych, zakwalifikowanych wcześniej 18 uczniów, wysłano 30 kwietnia 1933 
roku na kurs pilotażu podstawowego do LSSiB w Grudziądzu. Loty odbywały się na samo- 
lotach Bartel BM 4 i BM 5. Już jako absolwentów SPLdM odkomenderowano ich później 
na dwutygodniowy kurs szybowcowy w Lisich Kątach koło Grudziądza. Po powrocie z 
Grudziądza 14 pilotów-absolwentów przydzielono do pułków lotniczych. Rocznik 1931, 
kurs pilotażu rozpoczął szkoleniem szybowcowym w Ustianowej. Odbył się w dniach 3-31 
lipca 1933 roku. Następnie 26 wychowanków w dniu 4 września skierowano na kurs pilota- 
żu podstawowego LSSiB, który ukończyli w końcu października tego roku. 
Uczniowie-piloci rocznika 1932 po przebadaniu w CBLL uczestniczyli tylko w szko- 
leniu szybowcowym w Wojskowym Ośrodku Szybowcowym w Ustianowej. Odbył się 
on w terminie od 16 lipca do 11 sierpnia 1934 roku, który ukończyło 15 wychowanków. 
Dalsze szkolenie pilotażu otrzymali już jako absolwenci SPLdM w CWOL wSadkowie. 
Dwunastu uczniów 1933 rocznika przeszło przeszkolenie szybowcowe w Ustianowej 
(30 lipca - 26 sierpnia) razem z pięcioma wychowankami 1934-go rocznika. Z tej grupy 
tylko uczniowie 1933 rocznika przeszli następny kurs pilotażu podstawowego w CWOL 
w Sadkowie (w czerwcu 1936). 
Uczniowie-piloci rocznika 1934 zostali wyszkoleni na pilotów po ukończeniu szko- 
ły, w pułkach lotniczych. 
Rocznik 1935 podczas pobytu w SPLdM nie był szkolony w pilotażu. 
Od 1936 roku zmienił się system szkolenia w SPLdM. Do tej pory w pilotażu podsta- 
wowym przeszkalano tylko garstkę uczniów poza szkołą, odtąd zaczęto gruntownie szkolić 
na pilotów jedną eskadrę na terenie szkoły. Od tego czasu datuje się również całkowite 
wyszkolenie teoretyczne pilotów w SPLdM. Kurs ten kończył się egzaminami. 
Rocznik 1936 szkolenie w pilotażu rozpoczął dwumiesięcznym pobytem na kursie 
szybowcowym w Ustianowej. Powrócił z niego 30 lipca 1937 roku. Dalsze szkolenie w 
pilotażu podstawowym odbywał na terenie własnej szkoły w Bydgoszczy od 1 kwietnia 
do sierpnia 1938 roku na samolotach RWD 8 i PWS 18. 
Po ukończeniu szkolenia na PWS-ach uczniowie byli gotowi do odbycia specjaliza- 
cji. Ich dalsze szkolenie odbywało się w Krośnie (na samolotach liniowych Potez XXV 
i PZL-23 Karaś) oraz w Ułężu pod Dęblinem (piloci myśliwscy) S9. 
W pilotażu, szkolono także kursantów Szkoły Podchorążych Lotnictwa - Grupa Tech- 
niczna. W 1935 roku 38 podchorążych rocznika 1934 wysłano na przeszkolenie szy- 
bowcowe do Ustianowej. Kurs trwał od 12 sierpnia do 9 września 1935 roku. 
Szkolenie na samolotach dla uczniów SPL-GT przeprowadzono w lipcu 1936 roku 
prawdopodobnie w eskadrze treningowej 60. 
Łącznie w okresie międzywojennym, na lotnisku bydgoskim wyszkolono w pilotażu 
podstawowym, umożliwiającym służbę w lotnictwie liniowym około tysiąca oficerów, 
podoficerów i szeregowych. Bydgoska Szkoła Pilotów przyczyniła się do podniesienia 
kwalifikacji i unifikacji pilotów-instruktorów z pułków lotniczych przez organizowanie 
specjalnych kursów.
		

/kronika_200029_0001.djvu

			28 


Osiągnięcie tak dobrych wyników było m.in. zasługą instruktorów-pilotów. Do tych 
najbardziej znanych lub najdłużej służących w Bydgoszczy należeli m.in.: por. pil. Pa- 
weł Pischinger, por. pil. Franciszek Żwirko, mjr pil. Jerzy JózefWieniawa-Długoszow- 
ski, por. pil. Janusz Meissner, kpt. pil. Adam Wojtyga, kpt. pil. Henryk Brusch, por. 
pil. Aleksander Czeczunist i st. sierż. pil. Józef Muślewski. 
Jako instruktorzy latali w Szkole Pilotów także lotnicy ukraińscy, przydzieleni z obozu 
internowania w Strzałkowie: ppłk Aleksander Żachowski, kpt. Siergiej Ostrowidow i 
kpt. Paweł Zołotow. Byli bardzo przydatni w szkole, ponieważ doskonale latali na trud- 
nych w pilotażu francuskich samolotach Nieuport (były one szeroko stosowane wcze- 
śniej w lotnictwie rosyjskim). Ukraińcy szkolili polskich pilotów w latach 1921-1922, 
kiedy to w końcu musieli opuścić Szkołę Pilotów ze względu na protesty prawicowej 
prasy 61. Kpt. Paweł Zołotow pełnił funkcję instruktora-pilota (cywilnego) w Bydgosz- 
czy jeszcze do 1 stycznia 1926 roku. Szkolił m.in. Bolesława Orlińskiego, Franciszka 
Żwirkę, Stanisława Skarżyńskiego i Stanisława Płonczyńskiego. W następnych latach 
działał jako pilot w LOPP oraz jako instruktor P.W Lotniczego. Po II wojnie światowej 
był znanym działaczem społecznym w lotnictwie cywilnym 62. 
O wysiłku instruktorów-pilotów wkładanym w szkolenie uczniów-pilotów niech świad- 
czą liczby wykonanych przez nich lotów szkolnych. W 1921 roku na jednego instrukto- 
ra przypadało rocznie 531 lotów, w 1922 roku już 1015, w roku 1925 - 1440 lotów, a w 
roku 1926 - 1517 lotów. Instruktor w Szkole Pilotów w Bydgoszczy wykonywał większą 
ilość lotów w okresie rocznym niż pilot liniowy w pułku 63. 
Podczas szkolenia pilotów dochodziło do licznych wypadków i uszkodzeń płatow- 
ców. Podstawową ich przyczyną były błędy popełnione przez uczących się latać uczniów- 
-pilotów. Najczęściej powodowali oni możliwe do napraw w warsztatach parku lekkie 
lub średnie uszkodzenia samolotów. Zdarzało się jednak, że były one tak duże, że 
płatowiec trzeba było oddać do kasacji. Np. w latach 1925-1926 skasowano w Bydgosz- 
czy 38 samolotów, a w okresie od 1 kwietnia 1927 do 1 kwietnia 1928 roku w warszta- 
tach parku lotniczego wykonano 96 średnich i 26 generalnych remontów. Do kasacji 
przeznaczono wtedy 18 samolotów 64. 
Niestety, niektóre z tych wypadków kończyły się śmiercią ucznia-pilota lub instruk- 
tora. Oto niektóre z nich: w 1921 roku miały miejsce dwie katastrofy. W dniu 7 czerw- 
ca podczas lotu służbowego zginął ppor. uczeń-pilot Gustaw Leo, natomiast 27 sierp- 
nia podczas lotu ćwiczebnego na Albatrosie B II rozbił się koło Mogilna st. szer. uczeń 
pil. Ludwik Darowny 65. 
W 1922 roku zginęło kolejnych dwóch adeptów pilotażu. Podczas wykonywania ostat- 
niego lotu warunkowego, o godz. 7.00 rano 27 czerwca zginął legionista, uczestnik szar- 
ży pod Rokitną, por. uczeń pil. Antoni Łabęcki. 6 września poniósł śmierć uderzony 
śmigłem sierż. uczeń pil. Aleksander Bielski 66. 
W 1923 roku szkolenie lotnicze pochłonęło następne dwie ofiary. Podczas wykonywa- 
nia lotu szkolnego w dniu 20 marca zginął kpr. uczeń pil. Józef Kocieniewski. W dniu 29 
listopada nieszczęśliwy zbieg okoliczności spowodował śmierć por. ucznia pil. Tadeusza 
Wojnarowskiego. Prawdopodobnie podczas dokonywania przez niego przelotu warun- 
kowego, nad lotnisko bydgoskie nadeszła silna mgła. Podchodzący do lądowania bez 
widoczności prowadzony przez Wojnarowskiego samolot uderzył w ziemię i stanął w
		

/kronika_200030_0001.djvu

			29 


ogniu. Ciężko rannego i poparzonego pilota odwieziono do szpitala, gdzie zmarł jeszcze 
tego samego dnia 67. 
Błąd w pilotażu był powodem śmierci kpt. ucznia pil. Zbigniewa Łodzińskiego. Pod- 
czas lotu ćwiczebnego w dniu 9 sierpnia 1924 roku jego samolot typu Caudron G III 
wpadł w korkociąg i spadł z wysokości 150 metrów w odległości stu metrów za strzelnicą 
lotniska. W podobnych okolicznościach zginął 6 sierpnia 1924 roku por. uczeń pil. Zbi- 
gniew Kowalski. Wprowadzony przez niego w korkociąg Caudron G III (lub Nieuport) 
rozbił się na terenie lotniska grzebiąc pod sobą martwego pilota 68 . 21 maja 1925 roku 
zginął uderzony śmigłem szer. mechanik Antoni Grzywacz z obsługi naziemnej. 
Wstrząsający wypadek miał miejsce 22 września 1925 roku. Na wysokości 500 metrów 
zderzyły się samoloty Albatros por. ucznia pil. Józefa Głowskiego oraz Caudron G III 
prowadzony przez plut. pil. Stanisława Wiktorowskiego. W wyniku zderzenia samoloty 
doznały znacznych uszkodzeń skrzydeł, a następnie spadły w okolicach ulicy Szubińskiej, 
tuż przy koszarach 16 Pułku Ułanów Wlkp. Obaj piloci zginęli na miejscu 69. 
W 1926 roku zdarzyła się jedna śmiertelna katastrofa. 28 czerwca zginął podczas lotu 
szkolnego kpr. uczeń pil. Bolesław Studziński. Jego Breguet XIV (lub Hanriot XIX) 
wpadł w korkociąg, z którego pilot już nie zdołał go wyprowadzić 70. 
Nieostrożność i brawura była przyczyną śmierci sierż. pchor. pil. Henryka Wojcie- 
chowskiego, ucznia bydgoskiej Szkoły Podchorążych dla Podoficerów. Podczas lotu tre- 
ningowego w dniu 19 października 1929 roku w godzinach porannych, jego samolot krą- 
żył nad placem ćwiczeń bydgoskiej szkoły oficerskiej. W pewnym momencie pilot zaczął 
popisywać się przed kolegami wykonywanymi figurami akrobatycznymi. Prawdopodob- 
nie z powodu defektu silnika (lub błędu w pilotażu), samolot zaczął gwałtownie spadać. 
Po upadku na plac za Szkołą Podchorążych maszyna spłonęła. Pilot zginął na miejscu 71. 
Śmiertelnemu wypadkowi uległ w Bydgoszczy w dniu 5 września 1932 roku także je- 
den ze szkolących się w pilotażu, posterunkowy PoUcji Państwowej Jan Szczęsnulewicz. 
Podczas startu do samodzielnego lotu prawdopodobnie wskutek przeciągnięcia piloto- 
wany przez niego samolot spadł z wysokości 100 metrów. Pomimo natychmiastowego 
przetransportowania ofiary katastrofy samolotem do Torunia, posterunkowy P.P. Szczę- 
snulewicz zmarł jeszcze tego samego dnia n. 
Kolejna katastrofa lotnicza w Bydgoszczy miała miejsce na placu ćwiczeń na Jachci- 
cach w dniu 27 marca 1936 roku. Krótko po starcie spadł samolot Lublin R XIII nr 56- 
26 z 46 eskadry towarzyszącej 4 Pułku Lotniczego. W jego szczątkach znaleźli śmierć 
kpr. pil. Edward Szulc i ppor. obs. Józef Korsak 13. 
Prawdopodobnie ostatni wypadek śmiertelny w okresie międzywojennym na lotnisku 
bydgoskim miał miejsce w dniu 8 kwietnia 1938 roku. Wtedy zginą
 na miejscu ugodzony 
śmigłem mechanik z obsługi lotniska, Bernard Morksiewicz 74. 
Łącznie w latach 1921-1938 śmiercią lotnika, a także p0dczas obsługi naziemnej. zgi- 
nęło w Bydgoszczy i okolicach około 30 osób. 


4. Sprzęt lotniczy w bydgoskich szkołach lotniczych 
Niezbędnymi urządzeniami, które umożliwiały funkcjonowanie szkół lotniczych były 
specjalnie skonstruowane samoloty szkolne lub przystosowane do tego celu maszyny 
bojowe. Sprowadzane do Bydgoszczy w sierpniu 1920 roku Niższe Szkoły Lotników przy-
		

/kronika_200031_0001.djvu

			30 


wiozły ze sobą wcześniej posiadany sprzęt lotniczy. Szkoła Krakowska dysponowała w 
tym czasie 29 maszynami przejętymi w 1918 roku od Austriaków 7S. Szkoła Lotników z 
Dęblina posiadała samoloty wyłącznie francuskiej produkcji. Były to maszyny następu- 
jących typów: Caudron G III, Nieuport 80 E2 i Nieuport 81 D2 (o powierzchni nośnej 
skrzydeł 23 m 2 , dlatego też często spotyka się oznaczenie tych samolotów jako Nieuport 
23 mtr). Nieuport 83 E2 (o powierzchni nośnej 18 m 2 , spotykane oznaczenie Nieuport 
18 mtr) oraz Morane-Saulnier MS-30. Część z tych ostatnich była przystosowana do 
szkolenia jako tzw. "roulery". 
Dokładnej liczby wyżej wymienionych maszyn francuskich eksploatowanych w Byd- 
goszczy w latach 1920-25 nie udało mi się ustalić. Polskie szkoły lotnicze używały łącznie 
40 sztuk samolotów Caudron G III, 20 sztuk Nieuport wersji 80 E2 i 80 D2, 5 sztuk 
Nieuport 83 E2 oraz co najmniej 10 sztuk Morane-Saulnier MS-30 76. Podczas intensyw- 
nej eksploatacji ulegały one zużyciu, z tego powodu ich liczba nie była wyższa od już 
wymienionych ilości. 
Do bydgoskiej Szkoły Pilotów trafiły w początku lat dwudziestych pojedyncze egzem- 
plarze maszyn bojowych. Były to na przykład niemieckie samoloty typu Albatros C XII, 
brytyjskie Bristol F2B Fighter lub włoskie AnsaIdo Balilla 77. Przypuszczalnie w Byd- 
goszczy użytkowane były w tym okresie szkolne wersje samolotu myśliwskiego Nieuport 
XXI 78. Z racji podobieństwa myli się je często z Nieuportami 80, 81 i 83. 
W bydgoskiej Szkole Pilotów latały także samoloty typu Breguet XIV A2. Były to 
maszyny skonstruowane podczas I wojny światowej we Francji. Do Polski trafiło ogółem 
115 Breguet 'ów XI
 głównie w wersji bombowej i wywiadowczej. Według fragmenta- 
rycznych wykazów z tego okresu można przypuszczać, że Breguety XIV przybyły do Byd- 
goszczy w 1920 roku wraz z dęblińską Niższą Szkołą Lotników i były wykorzystywane 
przynajmniej do 1929 roku 79 . W latach 1926-29 w comiesięcznych wykazach sprzętu lot- 
niczego CSPPL i CSPL znajdowało się najczęściej od 6 do 8 egzemplarzy Breguetów 
XI
 Ostatnia wzmianka o tym typie samolotu znajduje się w jednym z rozkazów tech- 
nicznych CwrL z czerwca 1935 roku, kiedy to egzemparz o numerze fabrycznym 10-40 
otrzymał naj niższą kategorię użytkową lIc. 80. 
Większość z wyżej wymienionych samolotów szkolnych została wycofana ze szkoły 
najpoźniej do 1925 roku. Były to maszyny o kruchej konstrukcji, z bardzo zawodnymi 
silnikami. Np. w latach 1925-1926 z powodu zużycia lub wypadków skasowano 38 samo- 
lotów (w tym 12 Albatrosów B II, 5 Caudronów G III, 4 Nieuporty 23 mtr). O stopniu 
zużywania się samolotów w Szkole Pilotów niech świadczy fakt, że w latach 1921-1926 
wymieniano sprzęt blisko trzykrotnie. W wyniku intensywnej eksploatacji i bardzo "nie- 
delikatnego" obchodzenia się z płatowcami przez uczniów-pilotów (zwłaszcza podczas 
lądowania) do lutego 1926 roku pozostało tylko 19 sztuk Caudronów G III, 11 sztuk 
Albatrosów B II oraz kilka Morane-Saulnierów MS-30. Prawdopodobnie ostatnie Cau- 
drony (11 sztuk) i Albatrosy (9 sztuk) zostały skasowane oraz przekazane aeroklubom 
akademickim lub prywatnym użytkownikom w listopadzie 1927 roku 81. 
W miarę zużywania się wyżej wymienionego sprzętu szkolnego powstała koniecz- 
ność uzupełnienia stanu nowymi samolotami. Jako uzupełnienie malejącej liczby 
Caudronówod 1925 roku zaczęto wprowadzać samoloty konstrukcji francuskiej typu 
Hanriot HD-14 (H-28). Służyły one do wstępnej nauki pilotażu 82._ W 1926 roku Szkoła
		

/kronika_200032_0001.djvu

			31 


Pilotów używała od 10 do 13 egzemplarzy tego typu. W 1929 roku było już ponad 30 
sztuk Hanriotów HD-14. W miarę ich zużywania przekazywano je lotnictwu cywilne- 
mu lub kasowano. Prawdopodobnie ostatni egzemplarz tego typu został przekazany 
we wrześniu 1935 roku do działu nauk Gako pomoc szkolna) 83. 
W 1925 roku w miejsce wysłużonych Albatrosów BIl zaczęto dostarczać maszyny 
Hanriot HD-19 (H-19). Były przeznaczone do szkolenia zaawansowanego jako tzw. II 
typ szkolny do treningu przejściowego na samoloty bojowe. W Szkole Pilotów szkole- 
nie to realizowano w 2 eskadrze szkolnej. W 1926 roku w Bydgoszczy było co najmniej 6 
sztuk Hanriotów H-19 84. Dwa lata później w Centralnej Szkole Podoficerów Lotnic- 
twa i jej parku lotniczym używano i składowano prawie wszystkie sprowadzone z 
Francji lub wyprodukowane na licencji w Polsce (w Wielkopolskiej Wytwórni Samo- 
lotów "Samolot" zbudowano 55 sztuk) maszyny tego typu. W wykazach technicznych 
CSPPL z 1928 roku figuruje od 47 (w maju) do 57 (styczeń) Hanriotów H-19. Z 
reguły 1/3 płatowców tego typu znajdowała się w remontach lub miała wymontowane 
silniki 8S. Samoloty Hanriot H-19 były używane w Bydgoszczy do 1934 roku. Wtedy 
to większość z nich odesłano do Centrum Wyszkolenia Oficerów Lotnictwa w Dębli- 
nie 86. 
W 1925 roku do użytku w Szkole Pilotów zaczął wchodzić nowy, zakupiony przez 
Polskę w ilości 70 sztuk, samolot francuski typu Morane-Saulnier AR-35EP2. Eks- 
ploatowany był w 2 eskadrze szkolnej do doskonalenia w lataniu oraz po wykonaniu 
przez ucznia wzlotów warunkowych w 3. eskadrze, do nauki początków akrobacji 87. 
W 1926 roku latały w Bydgoszczy tylko dwa egzemplarze AR-35EP2 (obok ostatnie- 
go MS-30) 88. W 1928 roku było ich już 8 sztuk, a w maju 1929 roku -22 maszyny tego 
typu 89. W marcu 1930 roku spośród posiadanych przez CWPL samolotów Morane- 
Saulnier odesłano 15 sztuk do CWOL w Dęblinie 90. Jeden z samolotów tego typu po 
wyremontowaniu w 1933 roku w bydgoskich warsztatach parku lotniczego, został 
przekazany w dniu 3 września tego roku I Oddziałowi Lotniczemu Związku Strze- 
leckiego. Ofiarowany Morane-Saulnier nosił nazwę "Strzelec" 91. Z powodu znacz- 
nego zużycia przypuszczalnie ostatnie w CwrL 9 maszyn AR-35EP2 zostało prze- 
niesionych do kategorii użytkowej lIc i w kwietniu 1935 roku przekazanych do wy- 
brakowania 92. 
W 1925 roku do mocno już sfatygowanych Breguetów XIV dołączyły nowe samo- 
loty liniowe Potez X
 W Polsce pierwsze maszyny tego typu pojawiły się we wrze- 
śniu 1924 roku, a następnie były produkowane na licencji w lubelskich zakładach 
"Plage i Laśkiewicz". Podobnie jak Breguety XI
 Potezy XV służyły do wykonywa- 
nia tzw. lotów treningowych na samolotach liniowych, w 3. eskadrze szkolnej 93. W 
latach 1926-1928 do szkolenia i w parku lotniczym w Bydgoszczy wykorzystywano od 
8 do 13 sztuk maszyn tego typU 94 . W styczniu 1929 roku ilość Potezów XV zwiększyła 
się do 19, jednak później najprawdopodobniej nie Frzekroczyła liczby 20-25 egzem- 
plarzy9s. Ostatnie samoloty tego typu skasowano lub odesłano do Głównej Składni- 
cy Lotniczej w Dęblinie w latach 1934-1935 96 . 
Do treningu w lotach na samolotach liniowych CSPPL i CSPL wyposażono w la- 
tach 1927-1928 w następujące trzy typy francuskich samolotów bojowych, występują- 
cych powszechnie w pułkach lotniczych. Były to maszyny typu Potez XXVII, Potez
		

/kronika_200033_0001.djvu

			32 


XXV i Breguet XIX. Początkowo używano ich niewiele - od jednej do dwóch sztuk, 
później występowały w Bydgoszczy w większych ilościach 97. 
Ponieważ były to samoloty o mocniejszej konstrukcji od płatowców z początku lat 
dwudziestych, ich eksploatacja przedłużyła się do II połowy lat 30. Na fakt ten wpłynę- 
ła też bardzo duża ilość tych maszyn w służbie lotnictwa wojskowego i zmagazynowa- 
nych w składnicach sprzętu lotniczego. Ostatnie Potezy XXVII latały w eskadrze tre- 
ningowej CWTLjeszcze w latach 1936 - 1937. Bardzo długo używano też samolotów 
typu Breguet XIX. Ostatnie z nich wykorzystywano w eskadrze treningowej, a następ- 
nie w eskadrze ćwiczebnej pilotażu w 1937 roku 98. 
Najdłużej, bo od momentu przeniesienia SPLdM z Bydgoszczy do Krosna prowa- 
dzono treningi i szkolenie w pilotażu na samolotach Potez XX
 Maszyny tego typu 
były jeszcze w połowie lat 30. na wyposażeniu 10. z 17. eskadr liniowych. W 1936 roku 
zakłady LWS (Lubelska Wytwórnia Samolotów) przeprowadziła modernizację tej sta- 
rej już konstrukcji, wymieniając na 47 Potezach XXV silniki Lorraine-Dietrich 450 
KM na Skoda Jupiter VII (485 KM). Wobec nie wystarczającej liczby samolotów PZL- 
23 Karaś, dwie eskadry liniowe wykorzystywały Potezy z silnikami Jupiter do końca 
1938 roku. Fakty te tłumaczą tak długi okres użytkowania tego przestarzałego samolo- 
tu jeszcze w SPLdM i w Bazie Lotniczej Bydgoszcz. W 1938 roku na stanie eskadry 
ćwiczebnej pilotażu, składnicy parku i w dziale nauk było co najmniej 11 Potezów XX
 
Ogółem w 1939 roku polskie lotnictwo wojskowe dysponowało jeszcze ok. 230. Pote- 
zami XX
 z tego 180 sztuk było w lotnictwie, a około 50 w rezerwie 99. 
W maju 1929 roku do CWPL przybyło pierwszych 10 seryjnych samolotów szkol- 
nych polskiej konstrukcji. Były to maszyny wyprodukowane w poznańskiej wytwórni 
"Samolot" typu Bartel BM 4a. Skonstruowano je dla wstępnego szkolenia uczniów- 
pilotów. 
Łącznie polskie lotnictwo wojskowe zamówiło serię 22 samolotów tego typu i praw- 
dopodobnie większość z nich trafiła do Bydgoszczy 100. Pierwszy wyszkolony na BM 4a 
w Bydgoszczy (i w Polsce) uczeń-pilot plut. Chom wykonał samodzielny lot w dn. 19 
lipca 1929 roku 101. Z powodu licznych wad eksploatacyjnych tego samolotu, stwier- 
dzonych w Bydgoszczy, kilka maszyn odesłano do wytwórni celem ich poprawy. Dzięki 
temu firma "Samolot" dokonała w BM 4a modyfikacji podwozia, lotek i usterzenia 
pionowego 102. 
W 1932 roku do CWPL trafiła druga wersja samolotu Bartla oznaczona symbolem 
BM 4h. Łącznie w Podlaskiej Wytwórni Samolotów wyprodukowano 50 sztuk tej wer- 
sji. Prawdopodobnie większość z nich trafiło do CWOL w Dęblinie i LSSiB w Grudzią- 
dzu, ponieważ w Bydgoszczy z chwilą zlikwidowania SPPL w CWPL ograniczono szko- 
lenie podstawowe pilotów. Pozostałe w Bydgoszczy Bartle BM 4a i BM 4h służyły w 
eskadrze treningowej do końca 1935 roku, kiedy to ostatnie z nich zostały wysłane do 
Głównej Składnicy Lotniczej w Dęblinie 103. 
Następnymi polskimi konstrukcjami używanymi w bydgoskim CWTL były samoloty 
Lublin R-XIV i Lublin R-XIII z lubelskiej wytwórni "Plage i Laśkiewicz". Pierwszy z 
nich, szkolno-treningowy Lublin R-XIV został zbudowany w latach 1930-31 w ilości 15 
egzemplarzy. Co najmniej pięć z nich przewinęło się od 1934 roku przez bydgoskie 
lotnisko. Dwa Lubliny R-XIV używane były w eskadrze treningowej CWTL. Jeden z
		

/kronika_200034_0001.djvu

			33 


nich w 1935 roku przydzielono komendantowi parku lotniczego, gdzie wykorzystywa- 
no go do utrzymywania łączności z LSSiB w Grudziądzu. Tę funkcję pełnił do 1938 
roku. Inne "czternastki" były w latach 1935 i 1936 przysyłane z LSSiB i remontowane 
w warsztatach parku lotniczego lub przechowywane w składnicy parku CwrL 104. 
Podobnie sprawa przedstawiała się z używanymi w Bydgoszczy Lublinami R-XIII. 
Kilka z tych maszyn towarzyszących latało od 1934 roku w eskadrze treningowej CWTL. 
W 1936 roku w eskadrze treningowej używano przez krótki okres (kwiecień-czerwiec) 
samoloty R-XIII w wersji E W roku następnym latał w CWTL R-XIII-Nr 56-47 przy- 
stosowany do treningu pilotażu bez widoczności ziemi (tzw. "ślepak"). W maju 1938 
roku dwa R-XIIIF Nr 58-8 i 58-9 przydzielono do celów szkolnych do działu nauk. 
Samoloty Lublin R-XIIID w większej ilości pojawiły się na lotnisku przy szosie szubiń- 
skiej w 1939 roku po utworzeniu na bazie 46 i 49 eskadr towarzyszących II Wydzielo- 
nego Dywizjonu Towarzyszącego i przebazowaniu go do Bydgoszczy. 
W CwrL od 1935 roku często używano samolotów wyprodukowanych w Podlaskiej 
Wytwórni Samolotów noszących symbol PWS. Przez trzy lata w Bydgoszczy latał pro- 
totyp całej rodziny samolotów konstrukcji Augustyna Bobka-Zdaniewskiego, ozna- 
czony PWS-12, o numerze 57-1. 
W kwietniu 1938 roku został odesłany do Świecia jako szkolna hamownia. W latach 
1935-37 używano lub remontowano w Bydgoszczy dużą część z 60 zbudowanych samo- 
lotów PWS-14, 16, 16bis lOS. 
Ponad 30 sztuk samolotu szkolno-treningowego PWS-18 (licencyjny angielski Avro 
621 Tutor) było wykorzystywanych w CwrL i SPLdM w latach 1937-1938. Część z 
nich w 1938 roku latała w eskadrze ćwiczebnej pilotażu. Od kwietnia do lipca 1938 
roku około 20 egzemplarzy PWS-18 przydzielono ze składnicy parku Bazy Lotniczej 
Bydgoszcz na kurs pilotażu realizowany w eskadrze ćwiczebnej pilotażu SPLdM. Wte- 
dy to szkolenie w lataniu "małoletnich" uczniów-pilotów przeprowadzono pierwszy 
raz w Bydgoszczy. 
Na bydgoskim lotnisku nie mogło zabraknąć także bardzo popularnego w drugiej 
połowie lat trzydziestych samolotu RWD-8. Pierwszy egzemplarz tej maszyny przyle- 
ciał do CWPL w marcu 1933 roku. Przeprowadzono wtedy próby przydatności tego 
samolotu do celów wyszkolenia 107. Seryjne RWD-8 kierowane były do CwrL od 1935 
roku. Były wtedy przydzielane do eskadry treningowej, a w następnych latach do eska- 
dry ćwiczebnej pilotażu. Od kwietnia 1938 roku w Bydgoszczy na 21 samolotach RWD- 
8 szkolili się w pilotażu podstawowym uczniowie-piloci III Dywizjonu SPLdM lOS. 
Oprócz samolotów szkolnych i treningowych w latach trzydziestych w Bydgoszczy 
wykorzystywano też pojedyncze egzemplarze samolotów bojowych. W początku 1936 
roku w dziale nauk używano samolotu myśliwskiego PZL P-7, a od stycznia tego same- 
go roku myśliwca PZL P-II. Od stycznia 1938 roku latał w eskadrze ćwiczebnej pilota- 
żu PZL P-7, na którym odbywali treningi instruktorzy-piloci SPLdM. 
W połowie 1937 roku do użytku w eskadrze treningowej i w dziale nauk przysłano 
dwa samoloty liniowe PZL-23A Karaś, natomiast w lutym 1938 roku przydzielono 
do składnicy parku płatowiec PZL-23B Karaś II w celu jego wybrakowania i wyko- . 
rzystania do celów szkolnych 109.
		

/kronika_200035_0001.djvu

			34 


s. Sylwetki komendant6w i wybitnych pilot6w - absolwent6w bydgoskich wojskowych 
szk6ł pilotażu 


Pierwszym, a zarazem długoletnim komendantem bydgoskiej Szkoły Pilotów był w la- 
tach 1920-1925 ppłk pil. Jan Kieżun (ur. 1890). Ponieważ pochodził z ziemi wileńskiej, 
swoją służbę w lotnictwie rozpoczął w carskiej Rosji. Po ukończeniu Szkoły Podchorążych 
Artylerii w Petersburgu przeniesiony został w 1914 roku do 2 oddziału lotniczego w Lidzie. 
Latał tam jako obserwator. W 1915 roku ukończył szkołę pilotów w Sewastopolu, a na- 
stępnie powrócił do 2 oddziału. W 1916 roku latał bojowo w 12 Grupie Niszczycielskiej 
(myśliwskiej) we Francji. Po powrocie w marcu 1917 roku do Rosji do lutego 1918 roku 
uczestniczył w walkach 8 Oddziału Druiej Grupy Niszczycielskiej. Łącznie podczas I woj- 
ny światowej wykonał niezliczoną ilość lotów bojowych o łącznym czasie 381 godzin. W 
latach 1918 i 1919 był dowódcą Drugiej Grupy Niszczycielskiej warmii bolszewickiej. Do 
polskiego lotnictwa wstąpił 21 sierpnia 1919 roku w stopniu podpułkownika pilota i został 
dowódcą 10 eskadry wywiadowczej. Od lutego do końca kwietnia 1920 roku przebywał z 
nią na bydgoskim lotnisku. Dowodząc eskadrą od l maja do 15 października 1920 roku 
wykonał 18 lotów bojowych podczas wojny polsko-bolszewickiej. W uznaniu zasług wojen- 
nych ppłk. pil. Janowi Kieżunowi przyznano order Virtuti Militari V klasy. Z początkiem 
grudnia 1920 roku został dowódcą Szkoły Lotników w Bydgoszczy. Funkcję tę piastował 
do października 1925 roku. Od 5 października 1925 do 4 stycznia 1927 był dowódcą 4 
Pułku Lotniczego w Toruniu. W 1927 roku został przeniesiony do sztabu I wiceministra 
gen. Fabrycego. W 1930 roku w drodze powrotnej z inspekcji uległ wypadkowi, w wyniku 
którego został przeniesiony w stan spoczynku. W dniu l sierpnia 1939 roku został powoła- 
ny na szefa lotnictwa Armii "Warszawa" w kampanii wrześniowej, a następnie przez cały 
okres okupacji działał w Armii Krajowej pod pseudonimem "Lot". Po wojnie pracował na 
stanowiskach kierowniczych w spółdzielczości. W 1963 roku przeszedł na emeryturę. Był 
aktywnym działaczem społecznym. W 1961 roku uczestniczył w organizacji Klubu Senio- 
rów Lotnictwa przy Aeroklubie Bydgoskim, którego prezesem był do 1967 roku. Zmarł 20 
października 1970 roku w wieku 80 lat 110. 
Następnym komendantem bydgoskich szkół lotniczych był płk pil. Tadeusz Prauss 
(ur. 1896). Po ukończeniu matury, zmobilizowany w Krakowie i wysłany na front w skła- 
dzie 13 pp. Po ukończeniu w 1916 roku szkoły lotniczej w Wiener Neustadt, jako chorą- 
ży-obserwator odbył 57 lotów bojowych na froncie włoskim. Szkołę pilotażu ukończył w 
1918 roku w Krakowie, a następnie do listopada 1918 roku uczył się w szkole wyższego 
pilotażu w Neumarkt. W polskim lotnictwie .od listopada 1918, najpierw w Krakowie, a 
w grudniu 1918 roku przeniesiony do Warszawy. Od stycznia 1919 roku był w 3 eskadrze 
wywiadowczej w stopniu podporucznika. Na froncie polsko-bolszewickim odbył 4110- 
tów bojowych. Od 1921 roku w stopniu porucznika-pilota dowodził XVI eskadrą wywia- 
dOWCZąlII. Od 1925 roku do 19 marca 1927 był komendantem bydgoskiej Szkoły Pilotów 
i Centralnej Szkoły Mechaników Lotniczych. Od 11 maja 1927 roku pełnił funkcję za- 
stępcy dowódcy 4 Pułku Lotniczego w Toruniu. 31 maja 1929 roku, ponownie w Byd- 
goszczy, objął funkcję komendanta CWPL Stanowisko to piastował do 21 kwietnia 1934 
roku 112, kiedy to przeniesiony został do Lwowa, gdzie od maja 1934 roku do sierpnia 
1939 roku był dowódcą 6 Pułku Lotniczego 113. W wojnie obronnej 1939 roku był dowód-
		

/kronika_200036_0001.djvu

			35 


cą lotnictwa Armii "Modlin", a od 13 września 1939 roku dowodził lotnictwem Frontu 
Północnego. Uwięziony we wrześniu 1939 roku przez NKWD i osadzony w StarQbielsku, 
w 1940 roku podzielił los tysięcy polskich oficerów zamordowanych w Katyniu 114. 
Kolejnym oficerem piastującym w bydgoskich szkołach lotniczych stanowisko komen- 
danta był płk pil. Jerzy Borejsza (ur. 1889). Stopień podporucznika uzyskał po ukończe- 
niu junkierskiej Wojskowej Szkoły im. \v.KS. Mikołajewicza. Swoją służbę w carskim 
lotnictwie rozpoczął w 1912 roku. Ukończył wtedy teoretyczne kursy awiacji na Politech- 
nice Petersburskiej, a w roku następnym odbył przeszkolenie w Sewastopolskiej Szkole 
Lotniczej. Do momentu wybuchu I wojny światowej służył w eskadrze IV korpusu sybe- 
ryjskiego, a następnie już jako pilot kontrolował w Moskwie wyprodukowane na licencji 
francuskiej samoloty. Od września 1914 roku wykonywał loty bojowe w rejonie Prus 
Wschodnich, a następnie w okolicy Warszawy. Ranny w 1916 roku, po wyleczeniu prze- 
szkolił się na myśliwskich Nieuportach. W początku 1917 roku został zestrzelony przez 
niemiecką artylerię i dostał się do niewoli. Powrócił z niej w listopadzie 1918 roku i 
wkrótce wstąpił w stopniu porucznika do Wojska Polskiego. W grudniu 1918 roku skie- 
rowany do obrony Lwowa. Następnie do maja 1919 roku dowodził 7 eskadrą kościusz- 
kowską. Później był dowódcą IV Grupy Lotniczej na Pomorzu, a do kwietnia 1921 roku 
w stopniu majora członkiem Polskiej Misji Wojskowej w Paryżu. Po powrocie do kraju 
dowodził najpierw l pułkiem lotniczym, a od 1922 roku 2 pułkiem lotniczym. W 1925 
roku w stopniu pułkownika został przeniesiony na stanowisko szefa Departamentu Ae- 
ronautyki M.S. Wojskowych. Po przewrocie majowym w 1926 roku przez kilka miesięcy 
pozostawał w dyspozycji Ministerstwa Spraw Wojskowych. Od 11 maja 1927 roku pia- 
stował funkcję komendanta CWPL. W maju 1929 roku na stanowisku tym zastąpił go 
mjr pil. Thdeusz Prauss. W 1931 roku w ramach prowadzonej od dwóch lat przez zwolen- 
ników Piłsudskiego czystki wśród oficerów starszych pochodzących z byłych armii zabor- 
czych, płk pil. Jerzy Borejsza został zwolniony z wojska i przeniesiony w stan spoczynku. 
Na rencie od 1958 roku, zmarł 25 lutego 1975 roku lIS. 
Kolejnym komendantem zasłużonym dla rozwoju wojskowego szkolnictwa lotniczego 
w Bydgoszczy był ppłk pil. inż. Franciszek Rudnicki (ur. 1894). Stopień oficerski otrzy- 
mał w szkole oficerów artylerii w Piotrogradzie w 1915 roku. W I wojnie światowej wal- 
czył w odziałach artyleryjskich. W ostatnich dniach grudnia 1917 roku zgłosił się do Ar- 
mii Polskiej we Francji, z której w sierpniu 1918 roku został zwolniony na własną prośbę. 
Następnie pracował w zakładach lotniczych Farmana pod Paryżem. W marcu 1919 roku 
wstąpił do Wojska Polskiego w stopniu szeregowca. Został skierowany do Szkoły Pilo- 
tów w Istres, a później w AroId. Po powrocie do kraju od 27 listopada 1919 roku pełnił 
służbę w 39 eskadrze Breguetów, która znalazła się na froncie wołyńskim 116. W początku 
sierpnia 1920 roku w stopniu podporucznika został mianowany dowódcą 16 eskadry 
wywiadowczej (39 eskadry Breugetów). 12 sierpnia 1920 roku podczas lotu bojowego 
ciężko ranny doprowadził maszynę z martwym obserwatorem w drugiej kabinie do lotni- 
ska. Po wojnie kpt. pil. Franciszek Rudnicki (m.in. od lipca 1923 roku do maja 1924) 
pełnił funkcję dowódcy 12 eskadry wywiadowczej l Pułku Lotniczego 117. W latach 1924- 
1925 był komendantem Centralnej Szkoły Mechaników Lotniczych w Bydgoszczy, wy- 
słany później na dwuletnią uczelnię techniczną w Paryżu - Ecole Superieure d' Aeronau- 
tique, by po jej ukończeniu w 1927 roku otrzymać dyplom inżyniera lotniczego. Po po- 


,"
		

/kronika_200037_0001.djvu

			36 


wrocie do kraju, od 1927 roku sprawował funkcję komendanta CWPL, a od 31 maja 
1929 roku objął obowiązki komendanta Szkoły Podoficerów Mechaników Samoloto- 
wych, od 1933 roku Szkoły Podoficerów Specjalistów Lotnictwa w Bydgoszczy. W stycz- 
niu 1935 roku został dyrektorem nauk CwrL, a od 11 kwietnia 1935 roku do 5 czerw- 
ca 1937 roku był w Centrum komendantem. Od lata 1937 roku pełnił obowiązki kie- 
rownika Instytutu Technicznego Lotnictwa. W Anglii był m.in. w latach 1942-1944 
komendantem Polskiej Szkoły Technicznej w Halton, a następnie do 1946 roku, ko- 
mendantem Lotniczej Szkoły Technicznej RAF w Locking. Po wojnie pozostał w W. 
Brytanii 118. 
Ostatnim komendantem lotniczych szkół wojskowych w Bydgoszczy był ppłk obs. 
Adam Zaleski (ur. 19(0). W grudniu 1917 roku wstąpił ochotniczo do Polskiego Kor- 
pusu Posiłkowego. W listopadzie 1920 roku w okresie służby w 9 pułku piechoty legio- 
nów został mianowany podporucznikiem. 15 października 1925 roku przydzielony zo- 
stał do szkoły pilotów jako uczeń, i ukończył ją jako kapitan 25 października 1926 
roku, pozostając w niej na stanowisku adiutanta CSPPL - od 16 listopada 1926 roku. 
W latach 1928-1929 pełnił funkcję dowódcy eskadry szkolnej SPML. Od 1930 roku, w 
związku z powołaniem do życia SPLdM został mianowany w niej pierwszym dowódcą 
eskadry szkolnej. Od 1933 roku był komendantem SPLdM. Od 5 lipca 1937 roku przez 
miesiąc pełnił obowiązki komendanta CwrL (po przekazaniu ich przez ppłk. pil. inż. 
E Rudnickiego). W październiku 1938 roku przeniósł się wraz ze swoją szkołą do gar- 
nizonu w Kro.śnie. W marcu 1939 roku mianowany został podpułkownikiem. W okre- 
sie działań wojennych 1939 roku wzięty do niewoli sowieckiej. Trafił do obozu w Staro- 
bielsku. Zginął z rąk NKWD w Katyniu 119. 
Dzięki swej działalności Bydgoskie Szkoły Lotnicze zapewniły polskiemu lotnictwu 
ogromną rzeszę wykwalifikowanego personelu. Wielu z nich zdobyło w bydgoskiej szkole 
pilotów (Centralnej Szkole Podoficerów Pilotów Lotnictwa oraz SPLdM) podstawowe 
umiejętności pilotażowe. Część z nich rozsławiło polskie skrzydła w świecie jeszcze w 
okresie międzywojennym, inni natomiast potwierdzili swoje umiejętności podczas walk 
powietrznych w II wojnie światowej. 
Do jednych z najwybitniejszych absolwentów należał Franciszek Żwirko (1895-1932). 
Bydgoską Szkołę Pilotów ukończył w listopadzie 1923 roku. Doskonalił swe umiejęt- 
ności w Wyższej Szkole Pilotażu w Grudziądzu do maja 1924 roku. Następnie powrócił 
do Bydgoszczy, gdzie od wiosny 1925 roku pełnił funkcję pilota instruktora w 3 eska- 
drze szkolnej Szkoły Pilotów. Zainicjował, za pozwoleniem Ministra Spraw Wojsko- 
wych, loty nocne. W 1925 roku uczestniczył w I pomorskim Locie Okrężnym, zajmując 
4 miejsce. W lipcu 1926 roku zdobył rekord Polski w długości przebywania w powie- 
trzu podczas lotu okrężnego dookoła Polski. 
Z Bydgoszczą por. Franciszek Żwirko związał się także prywatnie. Poznał w niej 

woją przyszłą żonę Antoninę Kirską. W dniu l listopada 1920 roku por. Franciszek 
Zwirko został przeniesiony do I Pułku Lotniczego w Warszawie. Jednak ze względów 
osobistych był bardzo częstym gościem w Bydgoszczy. 
Uczestniczył później w wielu zawodach lotniczych krajowych i zagranicznych. W 
1929 roku wraz ze Stanisławem Wigurą dokonali na RWD-2 wielkiego lotu dookoła 
Europy. W 1932 roku zdobyli I miejsce na międzynarodowych Zawodach Samolotów
		

/kronika_200038_0001.djvu

			37 


Turystycznych Challenge (29-28 sierpnia). Dnia 11 września 1932 roku lecąc ze Stani- 
sławem Wigurą samolotem RWD-6 na mityng lotniczy do Pragi zginął w katastrofie 
lotniczej w Cierlicku Górnym 120. 
Bydgoską Szkołę Pilotów ukończył także Stanisław Skarżyński (ur. 1899). Podczas 
wojny z Rosją sowiecką był dwukrotnie ranny. Druga rana, otrzymana 16 sierpnia 1920 
roku, pod Radzyminem omal nie spowodowała amputacji nogi. Po wojnie 1920 roku 
Skarżyński spędził ponad dwa lata na bolesnym i męczącym leczeniu oraz rehabilitacji, 
lecz mimo tego pozostał inwalidą. Na przekór opiniom lekarzy i wojskowym zgłosił się 
do lotnictwa. Dzięki nienagannej opinii, zasługom wojennym oraz zdobytym przez niego 
odznaczeniom (Order Virtuti Militari oraz trzykrotnie Krzyż Walecznych) ostatecznie 
przyjęto go do Szkoły Pilotów w Bydgoszczy. Pobyt w niej omal nie skończył się dla 
Skarżyńskiego tragicznie. Podczas pierwszego samodzielnego lotu jego samolot zapalił 
się w powietrzu. Skarżyński dzięki przytomności umysłu wylądował i z trudem wydostał 
się z kabiny. Po kilkunastu sekundach samolot całkowicie spłonął. Bydgoską szkołę skoń- 
czył w 1925 roku z dobrą lokatą. Służył w l Pułku Lotniczym, a później w Departamen- 
cie Aeronautyki w Ministerstwie Spraw Wojskowych. . 
W 1931 roku Skarżyński oraz Andrzej Markiewicz dokonali lotu dookoła Afryki. Dwa 
lata później ten wytlWały pilot dokonał następnego wyczynu. W nocy z 7 na 8 maja 1933 kpt. 
pil. S. Skarżyński na samolocie turystycznym RWD 5 bis dokonał słynnego przelotu przez 
Atlantyk. Lot ten uczynił Skarżyńskiego znanym i sławnym, stawił go w rzędzie czołowych 
polskich lotników wyczynowych. Potwierdził też wtedy jak wiele można zdziałać i to w lotnic- 
twie, nie będąc całkowicie sprawnym fIzycznie. W 1938 roku został zastępcą dowódcy 4 Pu- 
łku Lotniczego w Toruniu. Działał też w Aeroklubie Rzeczypospolitej. W 1938 r. został jego 
prezesem. W 1939 roku kampanię wrześniową spędził w Rumunii. W Anglii po usilnych 
staraniach uzyskał zgodę władz polskich i angielskich na odbywanie lotów bojowych. Latał 
jako drugi pilot w 305 polskim dywizjonie bombowym. Zginął 26 czerwca 1942 roku pod- 
czas drogi powrotnej z lotu operacyjnego nad Bremę 121. 
Innym sławnym pilotem, który swoje pierwsze kroki w lataniu stawiał w Bydgoszczy 
był Bolesław Orliński (ur. 1899). Podczas I wojny światowej pełnił służbę warmii rosyj- 
skiej, a później w 2 Legii Oficerskiej I Korpusu Polskiego. W lotnictwie od lipca 1919 
roku, kiedy to na własną prośbę przeniesiono go do 19 eskadry myśliwskiej. Po przebyciu 
ciężkiej choroby z trudem 13 września 1920 roku uzyskał przydział do Szkoły Pilotów w 
Bydgoszczy. Ukończył ją 12 sierpnia 1921 roku z odznaczeniem. W Wyższej Szkole Pilo- 
tażu w Grudziądzu uznano go za niezdolnego do latania na samolotach myśliwskich. Po 
przeszkoleniu odesłano go do 2 Pułku Lotniczego w Krakowie, następnie do dywizjonu 
myśliwskiego w l Pułku Lotniczym w Warszawie. Po intensywnyrl1 treningu akrobacyj- 
nym przeniesiono go w charakterze instruktora akrobacji do Wyższej Szkoły Pilotażu w 
Grudziądzu, do szkoły, która wydała o nim opinię, że nie nadaje się do latania na my- 
śliwcach. Do niego należał niezwykły wyczyn w akrobacji - 242 pętle wykonane jedna po 
drugiej. Po rocznej pracy w WSP odszedł do rezerwy, gdzie latał w cywilnych liniach 
lotniczych. Po ponownym powrocie do wojska otrzymał przydział do 11 Pułku Lotnicze- 
go w Lidzie. W maju 1926 roku dwukrotnie rozpoczynał lot Paryż - Tokio - Paryż, lecz 
usterki techniczne przeszkadzały mu w zrealizowaniu tego pomysłu. Udało się to w dniach 
od 27 sierpnia do 25 września 1926 roku, kiedy to z sierż. mech. Leonardem Kubiakiem
		

/kronika_200039_0001.djvu

			38 


dokonał wspaniałego lotu o długości 20150 kilometrów na trasie Warszawa - Tokio - War- 
szawa na samolocie Breguet XIX. Od 1929 roku pracował jako pilot doświadczalny w 
Państwowych Zakładach Lotniczych. W 1931 roku zwyciężył na mityngu w Cleveland (USA) 
na samolocie myśliwskim PZL P-6. W okresie II wojny światowej, będąc majorem, latał 
bojowo jako pilot i dowódca polskiego 305 dywizjonu bombowego im. Ziemi Wielkopol- 
skiej. Po wojnie wyemigrował do Kanady. Zmarł 28 lutego 1992 roku 122. 
Absolwentem bydgoskiej CSPP był również Karol Pniak. Ukończył ją w październiku 
1930 roku. Po odbyciu kursu wyższego pilotażu w Grudziądzu służył w 2 Pułku Lotniczym. 
Latał w słynnej akrobacyjnej "trójce krakowskiej" (kpt. pil. Jerzy Bajan, kpr. pil. Macek). 
Brał udział w licznych pokazach lotniczych. W latach 1932-33 zajmował I miejsce w strze- 
laniu powietrznym na ogólnokrajowych zawodach w Grudziądzu. Stopień oficerski otrzy- 
mał po ukończniu SPL w Dęblinie. W 1939 roku w kampanii wrześniowej zestrzelił 2 sa- 
moloty niemieckie. Brał udział w "Bitwie o Anglię". Walcząc w składzie 257 dywizjonu 
zestrzelił włoski bombowiec. W 1943 roku latał bojowo w składzie Polish Fighting Team w 
Afryce Północnej. Ogółem podczas II wojny światowej zestrzelił 6 i 3/4 samolotu nieprzy- 
jaciela 123. 
Słynny w okresie międzywojennym był również Stanisław Płonczyński (ur. 1900). Szko- 
łę Pilotów w Bydgoszczy ukończył w końcu 1922 roku. Doskonalił swoje umiejętności w 
pilotażu w WSP do września 1923 roku. Po zdemobilizowaniu od 1925 roku pracował w 
liniach lotniczych ,,Aerolloyd" i ,,Aerolot", a od stycznia 1929 roku w PLL LOT 1fzykrot- 
nie uczestniczył w Międzynarodowych Zawodach Turystycznych Challenge. W 1938 roku 
jako pierwszy pilot przeleciał milionów kilometrów w polskim lotnictwie komunikacyj- 
nym. Podczas II wojny światowej latał w Kanadzie jako tzw. pilot "ferry" czyli rozprowa- 
dzający lotem samoloty z wytwórni do wojskowych jednostek lotniczych 124. W 1947 roku 
wrocił do Polski i podjął pracę w PLL LOT Wylatał ogółem 3,5 mln km w czasie 145,884 h. 
Zginął tragicznie w 1974 roku. 
W Bydgoszczy dyplom pilota wojskowego zdobyli także jedni z najlepszych polskich 
konstruktorów lotniczych: Stanisław Rogalski (w 1925 roku) - jeden z twórców całej rodzi- 
ny samolotów RWD oraz Zygmunt Puławski (w 1927 roku), który skonstruował tzw. mewi 
płat i zastosował go w samolotach myśliwskich PZL P-I i P-6 12S. 
Swoje bojowe zalety podczas II wojny światowej wykazali również piloci myśliwscy - 
absolwenci SPLdM. Wśród nich był m.in. mjr pil. Michał Cwynar z rocznika 1933. Podczas 
II wojny światowej zestrzelił w Polsce i Anglii 5 i 1/2 samolotu wroga. Następny ppor. pil. 
Adolf Pietrasiak (rocznik 1933) podczas walk powietrznych nad Francją i Anglią zestrzelił 
7 i 1/2 niemieckich myśliwców typu Bf-l09. 29 listopada 1943 roku nie wrócił z lotu bojo- 
wego nad Francją. Kolejnym asem - absolwentem SPLdM był por. pil. Mieczysław Ada- 
mek (rocznik 1936); we wrześniu 1939 roku wraz z innym pilotem brygady pościgowej 
zestrzelił Junkersa Ju-87. Następnie walcząc w Anglii zniszczył 5 niemieckich myśliwców. 
Zginął 18 marca 1944 roku podczas walki powietrznej nad Kanałem La Manche. St. sierż. 
Jakub Bargiełowski (rocznik 1937) walcząc w latach 1944-45 w polskim 315 dywizjonie 
myśliwskim pomniejszył stan Luftwaffe o 5 myśliwców 126. W obronie polskiego nieba w 
1939 roku oraz we Francji brał udział Kazimierz Wunsche (rocznik 1936). Zestrzelił wtedy 
2 samoloty niemieckie (nie uznano tych zwycięstw). Walczył w "Bitwie o Anglię". Ogółem 
podczas wojny zestrzelił 6 i 1/2 samolotu wroga (uznano 4 i 1/2) 127.
		

/kronika_200040_0001.djvu

			39 


Przypisy 
l J. Celek, W
za Oficerska Szkoła Lotnicza im. Janka Krasickiego, Warszawa 1979, s. 23. 
2 Ku czci poległych lotników, Księga pamiątkowa, Warszawa 1979, s. 93-94. 
3 J. Celek, op. Cit.. s. 24. 
4 Ku czci poległych lotników, op. cit., s. 94. 
5 Ibidem, s. 97. 
6 Ibidem, s. 95. 
7 \v. Wójcik, Wojskowe szkolnictwo lotnicze 1919-1920, [w:] Lotnictwo polskie w okresie międzywojennym, 
Warszawa-Suwałki 1993, s, 57-58. 
8 Ku czci poległych lotników, op. cit., s. 97. 
9 \v. Wójcik, op. cit., s. 54-55. 
10 Ibidem, s. 57. 
11 J. Celek, op. cit., s. 27; \v. Wójcik, op. cit.. s. 60, autor podaje, że dowództwo szkół utworzono 10 lutego 
1920 r. 
12 \v. Wójcik, op. cit., s. 60. 
13 Ibidem, s. 56. 
14 Ku czci poległych lotników, op. dl., s. 96. 
15 Centralne Archiwum Wojskowe w Warszawie Rembertowie (dalej cyt.: CAW), Akta Dowództwa Lotnic- 
twa Ministerstwa Spraw Wojskowych 1919-1939 (dalej cyt.: DL), sygn. I. 300.38., teczka (dalej cyt.: t.) 
37. 
16 CAW, DL, t. 37 i 138. 
17 Ku czci poległych lotników, op. cit., s. 318; CAW, DL, t. 113. 
18 CAW, DL, t. 37. 
19 Ku czci poległych lotników, op. cit., s. 98. 
20 Księga pamiątkowa dziesięciolecia Pomorza 1920-1930, Toruń 1930, s. 160; CAW, Akta personalne, ppłk 
Jan Kieżun. 
21 K Sławiński, Lotnisko toruńskie 1920-1939, Warszawa 1983, s. 30. 
22 M. Hasiński, Historia Szkoły Podoficerów Lotnictwa dla Małoletnich w Bydgoszczy, Świeciu, Krośnie 
1930-1939, Londyn 1981, s. 3. 
23 CAW, DL, t. 180; t. 196; t. 66. 
24 CAW, Akta personalne, ppłk pil. Jan Kieżun. 
25 Tymczasowy regulamin Szkoły Pilotów, Bydgoszcz 1925, s. 4. 
26 CAW, DL, t. 20. 
27 Ibidem; Księga pamiątkowa..., op. cit., s. 160. 
28 Z historii polskiego lotnictwa.... op. cit., s. 165. 
29 CAW, DL, t. 20. 
30 CAW, DL, t. 68. 
31 W Bydgoszczy ppłk pil. Borejsza w dokumentach podpisywał się od 1927-1929 r. jako tzw. Komendant 
CSPPL i CSML, choć już w kwietniu 1927 r. pojawiły się projekty obsady tworzonego Centrum Wyszko- 
lenia Podoficerów Lotnictwa. 
32 CAW, DL, t. 46; CAW, Akta Szkół Wojskowych 1919-1939, sygn. 1.340.53. (dalej cyt.: ASW); Rozkazy 
dzienne Centrum Wyszkolenia Podoficerów Lotnictwa (dalej cyt.: CWPL) t. 1. 
33 CAW, Wstęp do inwentarza zespołu Akt Szkół Wojskowych, 1918-1939, s. 55. 
34 CAW, DL, t. 9. 
35 CAW, DL, t. 44; CAW, ASW, CWPL, t. 2. 
36 CAW, ASW, CWPL, t. 3. 
37 CAW, ASW, CWPL, t. 4. 
38 CAW, ASW, CWPL, t. 5; CAW, DL, t.28. 
39 CAW, ASW, CWPL, t. 6. 
40 CAW, ASW, Rozkazy dzienne Centrum Wyszkolenia Technicznego Lotnictwa (dalej cyt.: CWTL), t. 7 i t. 
8. 
41 CAW, ASW, CwrL, t. 9-11. 
42 CAW, ASW, Rozkazy dzienne Szkoły Podoficerów Lotnictwa dla Małoletnich (dalej cyt.: SPLdM), t. 12- 
13. 
43 CAW, ASW, SPLdM. t. 13-14. 


.'
		

/kronika_200041_0001.djvu

			40 


44 CAW, DL, t, 37; 1: Nowacki, Kadry lotnictwa wojskowego w latach 1918-1926 [w:] Lotnictwo polskie w 
okresie międzywojennym, Warszawa-Suwalki, 1993, s. 88. 
45 Z historii polskiego lotnictwa..., op. cit., s. 170. 
46 Tymczasowy regulamin wewnętrzny Szkoly Pilotów, Bydgoszcz 1925. s. 20; CAW, DL, t. 39. 
47 Tymczasowy regulamin..., op. cit., s, 24-25. 
48 CAW, DL, t. 39. 
49 Tymczasowy regulamin..., op. cit., s, 29-30. 
50 CAW, DL, t. 35. 
51 Tymczasowy regulamin..., op. cit., s. 3; J. Meissner, op. cit., s. 61. 
52 Z historii polskiego lotnictwa..., op, cit., s. 170; CAW, DL, t. 39. 
53 Księga pamiątkow dziesięciolecia Pomorza, op. cit., s. 161. 
54 CAW, ASW, CWPL, t. l; CAW, DL, t. 46. 
55 CAW, ASW, CWPL, t. 2-4. 
56 1: Nowacki, op. cit., s, 92, 
57 CAW, ASw. CWPL, t. 1-4; CAW, DL, t. 46; Skrzydlata Polska, 1931, nr 5. 
58 M. Hasiński op. cit., s. 28. 
59 Ibidem, s. 29-31; CAW, ASW, CWPL, t. 5 i t. 6; CAW, ASW, CWTL, t. 7-12; CAW, ASW, SPLdM, t. 13 i 14. 
60 CAW, ASW, CWTL, t. 10 i t. 11. 
61 Z. Karpus, Lotnicy ukraińscy w Bydgoszczy w latach 1921-1922 [w:] Bydgoszcz - 650 lat praw miejskich, 
Bydgoszcz 1996, s. 238-241. 
62 CAW, DL, t. 151; J. Konieczny, 1: Malinowski, Mala encyklopedia lotników polskich, Tom l, Warszawa 
1983, s, 188-193. 
63 Skrzydlata Polska, 1988, nr 47. 
64 CAW, DL, t. 39; Ibidem. 
65 Ku czci poleglych lotników..., op. cit., s. 322; Dziennik Bydgoski, 9 VI 1921, nr 129. 
66 Ku czci poleglych lotników..., op. cit., s, 325-326; Dziennik Bydgoski, l VII 1922, nr 140. 
67 Ku czci..., op. cit., s. 327 i 322; Dziennik Bydgoski, l XII 1923, nr 276; Inne brzmienie nazwiska - por. 
uczeń pil. Tadeusz Bojnarowski. 
68 Ku czci..., op. cit., s. 335; Dziennik Bydgoski, 10 VII 1924, nr 182. 
69 Ku czi..., op. cit., s. 338 i 340; Dziennik Bydgoski, 21 VI 1925; 23 IX 1925, nr 219. 
70 Ku czci..., op. cit., s, 344; Dziennik Bydgoski, l VII 1926, nr 147. 
71 Ku czci..., op. cit., s. 357-359; Dziennik Bydgoski, 3 VIII 1929, nr 177; 10 X 1929, nr 242. 
72 Ku czci..., op. cit., s. 376. 
73 Dziennik Bydgoski. 29 1111936, nr 75; A Popiel, Pamięci lotników 1933-1939. Warszawa 1987, s. 79-80. 
74 Dziennik Bydgoski, 12 IV 1938, nr 84. 
75 CAW, DL, t. 138. 
76 Ku czci poleglych..., _op. cit., s. 95; 1: Królikiewicz, Wojskowe samoloty szkolne 1918-1939, Warszawa 
1988, s. 5-6. 
77 Militaria, 1996, nr 2; Dziennik Bydgoski, 2 IX 1924, nr 203. 
78 AGIass, Skrzydla w opalach, Warszawa 1996, s, 11. 
79 Album dziesięciolecia lotnictwa polskiego, Poznań 1930, s, 113. 
80 CAW, DL, t. 21 i t. 155; CAW, ASW, CWTL, t. 7. 
81 CAW, DL, t. 91 i t. 141; Skrzydlata Polska, 1988, nr 47, s, 12. 
82 Tymczasowy regulamin..., op. cit., s, 30; 1: Królikiewicz, op. cit. s. 9. 
83 CAW, DL, t. 91 i t. 21; CAW, ASW, CWTL, t. 7 i 8. 
84 1: Królikiewicz, op. cit., s, 11; Tymczasowy regulamin..., op. cit., s. 34. 
85 CAW, ASW, CWPL, t. 155. 
86 CAW, ASW, CWPL, t. 6. 
87 Tymczasowy regulamin..., op. cit.. s. 32-36. 
88 CAW, DL, t. 91. 
89 CAW, DL, t. 21 i t. 155. 
90 CAW, ASW, CWPL, t. 2. 
91 Dziennik Bydgoski, 5 IX 1933, nr 203; Strzelec otrzymal też drugi samolot typu Hanriot H-28. Autor 
artykulu pomylkowo zamieni I nazwy samolotów. Morane-Saulnier nosil nazwę "Strzelec", a Hanriot - 
nazwę "Legun". Potwierdza to zachowana fotografia.
		

/kronika_200042_0001.djvu

			41 


92 CAW, ASW, CWTL, t.7. 
93 A Glass, Polskie konstrukcje lotnicze 1893-1939, s. 22; Tymczasem regulamin..., op. cit., s, 35. 
94 CAW, DL, t. 91 i t. 21. 
95 CAW, DL, t. 155. 
96 CA W, ASW, CWPL, t. 5 i t. 6. 
97 CAW, DL, L 140; t. 21 i t. 155. 
98 CAW, ASW, CWTL, t. 9-11; CAW, ASW, SPLdM, t. 12-13. 
99 J. Cynk, Siły lotnicze Polski i Niemiec, Wrzesień 1939, Warszawa 1989, s. 200-201; CAW, ASW, SPLdM, t. 
14-15. 
100 A Glass, Polskie..., op. cit., s. 130-131. 
101 Lotnik, 1929, nr 718, s, 176. 
102 CAW, ASW, CWPL, t. l; A Glass, Polskie..., op. cit., s, 130. 
103 T. Królikiewicz. op. cit., s, 12; CAW, ASW, CWPL, t. 7; 
104 A Glass, Lublin RXIII, Warszawa 1994, s.8; CAW, ASW, CWTL, t. 6; CAW, ASW, CWTL, t. 7-11; CAW, 
ASW, SPLdM1; t. 12-14. 
105 CAW, ASW, CWPL; t. 7-11; CAW, ASW, SPLdM, 1.12-14. 
106 CAW, ASW, SPLdM, t. 12-15; M. Hasiński, op. cit., s, 30. 
107 CAW, ASW, CWPL, t. 5. 
108 CAW, ASW, CWTL, t. 8-11; CAW, ASW, SPLdM, t. 12-14. 
109 CAW, ASW, CWTL, t. 9-11; CAW, ASW, SPLdM, t. 12-14. 
110 CAW, Akta personalne, ppłk Jan Kieżun; Materiały bydgoskiego Klubu Seniorów Lotnictwa. 
Ul J. Pawlak, Polskie eskadry w latach 1918-1939, Warszawa 1989. 
U2 CAW, DL, t. 68. 
U3 J. Pawlak, op. cit., s. 343. 
114 J. Pawlak, Polskie eskadry w wojnie obronnej, wrzesień 1939, Warszawa 1991, s. 563; S. Prauss, Z Zako- 
panego na Stag Lane, Wrocław - Warszawa - Kraków 1997. 
115 J. Konieczny, T. Malinowski, op. cit., s. 154, 
U6 T. Krniecik, op. cit., s. 398-399, 
117 J. Pawlak, Polskie eskadry w latach 1918-1939, s. 114 i 123. 
U8 CAW, ASW, CWPL, t. 1-6; CAW ASW, CWTL, t. 7-8; T. Kopański, 16 (39-a) eskadra wywiadowcza 1919- 
1920, Warszawa 1994, s. 90, 104. 
U9 Aeroklub Bydgoski im. Ppłk pil. obs. Adama Zaleskiego, VIII Zjazd Absolwentów SPLdM i Seniorów 
Lotnictwa, Bydgoszcz. 
120 H. Żwirko, Franciszek Żwirko, Warszawa 1976, s. 15-35; J. Konieczny, 1: Malinowski, op. cit., s. 194-198; 
Dziennik Bydgoski, 30 II 1927, nr 224; 21 VII 1926, nr 164. 
121 J. Konieczny, T. Malinowski, op. cit., s. 155-163; Lotnictwo, 1993, nr 9, s. 40-42. 
122 Lotnik, 1926, nr 18; Lotnictwo, 1991, nr 9, s. 63. 
123 J. Zieliński, Asy polskiego lotnictwa, Warszawa 1994, s, 45. 
124 J. Konieczny, T. Malinowski, op. cit., s. 143-148. 
125 Ibidem, s. 137-148. 
126 J. Zieliński, op. cit., s. 41-68. 
127 J. Konieczny, T. Malinowski, op. cit., t. II, s. 126. 


."
		

/kronika_200043_0001.djvu

			42 


Krzysztof Balcerzak 


, 
POLICJA PANSTWOWA W BYDGOSZCZY 
W DWUDZIESTOLECIU MIĘDZYWOJENNYM 


1.1. Geneza polskich formacji policyjnych 
Odzyskanie przez Polskę niepodległości w 1918 r. spowodowało konieczność utworze- 
nia aparatu państwowego, zdolnego do organizowania i kierowania życiem gospodarczym, 
społecznym i kulturalnym narodu. Proces kształtowania własnej państwowości był dla Pol- 
ski trudny, gdyż w okresie rozbiorów poza Galicją Polacy odsunięci byli od urzędów, ci zaś 
którzy zatrudnieni byli w instytucjach państw zaborczych wychowywali się na trzech odręb- 
nych systemach prawnych. 'lludności wynikały również z braku własnych przepisów praw- 
nych i konieczności posługiwania się w pierwszych latach, a w odniesieniu do niektórych 
kwestii nawet do końca II Rzeczypospolitej, przepisami państw zaborczych. 
Genezy polskich formacji policyjnych należy szukać już w 1914 r., kiedy to na terenie 
Królestwa Polskiego formowano Straż Obywatelską. Najwcześniej utworzoną organiza- 
cją tego typu była Straż Obywatelska Zagłębia Dąbrowskiego (14 lipca 1914 r.), a na- 
stępnie Straż Obywatelska miasta stołecznego Warszawy (4-5 sierpnia 1914 r.). Były to 
oddziały zrzeszające jedynie Polaków, którzy uczestniczyli w nich honorowo (nie pobie- 
rając opłaty za służbę), nie posiadając umundurowania, jedynie opaski na ramię. Straż 
Obywatelska podlegała komitetom obywatelskim, a jej głównym zadaniem była opieka 
nad ludnością polskiego pochodzenia. I 
W czasie I wojny światowej na terenie zaborów powstało wiele organizacji pełniących 
funkcje porządkowe, jednak były to formacje mające terytorialnie ograniczony zasięg 
działania. Jedną z takich organizacji, była powołana przez PPS w początkach listopada 
1918 r. Milicja Ludowa PPS. W Radomiu utworzono ją już l listopada 1918 r., w Wierzb- 
niku 3 listopada, w Lublinie 6 listopada, a Warszawie i Łodzi 13 listopada 1918 r. 2 
Tymczasem Naczelnik Państwa swym dekretem z 5 grudnia 1918 r. powołał Milicję 
Ludową "dla ochrony i zapewnienia spokoju i bezpieczeństwa ludności miast i wsi oraz 
walki z wszelkimi przejawami bezladu spolecznego, dla przeprowadzenia zarzqdzeń Władz 
Państwowych (...), zależnq bezpośrednio od Ministerstwa Spraw Wewnętrznych". 3 Komen- 
dantem głównym tej milicji mianowano kpt. Ignacego Boernera. Kilka dni później 16 
grudnia 1918 r. minister spraw wewnętrznych wydał rozporządzenie, które rozwiązywa- 
ło wszystkie (z wyjątkiem samorządowych) dotychczasowe organizacje porządkowe, po- 
lecając im oddanie broni. 4 Władza terytorialna M.L. rozciągała się na cały teren byłego 
Królestwa Polskiego. 
Obok Milicji Ludowej istniała Policja Komunalna, formacja również o charakterze 
prewencyjnym mająca stanowić przeciwwagę dla M.L. Powstała na mocy dekretu z 9 
stycznia 1919 r. s Podlegała władzom samorządowym będąc jednocześnie pod nadzorem 
ministra spraw wewnętrznych. Koszty utrzymania tej policji podzieliły między siebie sa- 
morządy i skarb państwa. Formacja ta istniała w celu zapewnienia spokoju osobistego 
obywateli i bezpieczeństwa porządku publicznego,6 rozciągając zasięg swego działania 
(podobnie jak M.L.) na teren byłego Królestwa Polskiego.
		

/kronika_200044_0001.djvu

			43 


W miarę wyzwalania kraju również i na pozostałych ziemiach przystąpiono do two- 
rzenia polskiego aparatu państwowego, jak też organów pełniących funkcje policyjne. W 
Poznaniu 17 października 1918 r. powołano tajną Komendę Tymczasowej Straży Ludo- 
wej, złożoną z dziewięciu osób na czele z Julianem Bolesławem Lange. 7 Dnia 10 listopa- 
da 1918 r. Straż Ludowa została formalnie uznana przez Naczelną Radę Ludową w Po- 
znaniu, 8 po czym, już jawna Naczelna Komenda Straży Ludowej rozwinęła swą działal- 
ność na całą Wielkopolskę, Pomorze i Górny Śląsk. Organizacja ta nie działała długo w 
charakterze w jakim została powołana, ponieważ podczas Powstania Wielkopolskiego, a 
dokładnie 6 lutego 1919 r. jednostka ta przekształciła się w "formację wojskową", zaś jej 
naczelny komendant od tej chwili miał być mianowany przez Dowództwo Główne Armii 
Wielkopolskiej. Tak też się stało, gdy 7 lutego 1919 r. J.B. Lange został "naczelnym do- 
wódcq Straży Ludowej na terytorium byłego zaboru pruskiego ".9 Wreszcie przekształcenia 
w Straży Ludowej doprowadziły do przeistoczenia jej w Wojsko Obrony Krajowej (4 
czerwca 1919 r.), co spowodowało, iż całkowicie zatraciła ona swój pierwotny policyjny 
charakter. 
Tymcz
sem na początku 1919 r. sprawy bezpieczeństwa publicznego w Wielkopolsce 
przejęła Zandarmeria Krajowa. Była to formacja zatwierdzona przez dwóch komisarzy 
Komisariatu NRL (Wojciecha Korfantego i Adama Poszwińskiego) w dniu 29 lutego 
1919 r. 1O Dowódcą żandarmerii został podporucznik Zygmunt Wiza, który (od lipca 1919 
r. jako rotmistrzU) pełnił to stanowisko aż do momentu likwidacji tej organizacji (czyli 
28 czerwca 1920 r.). Początkowo żandarmeria składała się z jednej brygady (poznań- 
skiej) obejmującej cztery okręgi, na których czele stali komendanci okręgowi (należy 
dodać, że siedzibą IV Okręgu Z.K do 9 maja 1919 r. była Bydgoszcz, a następnie prze- 
niesiono ją do Inowrocławia I2 ). Dopiero w lipcu 1919 r. Wydział Wojskowy Komisariatu 
NRL wydał rozkaz, na mocy którego powołano II Brygadę (pomorską) Żandarmerii 
Krajowej. 13 Jej komendantem został podporucznik Henryk Bejchler. Od tej chwili Ż.K 
tworzyła korpus składający się z dwóch brygad, a pełna nazwa tej formacji brzmiała: 

orpus Żandarmerii Krajowej byłej Dzielnicy Pruskiej, I Brygada (poznańska) KOIl?usu 
Zandarmerii Krajowej byłej Dzielnicy Pruskiej, II Brygada (pomorska) Korpusu Zan- 
darmerii Krajowej byłej Dzielnicy Pruskiej. I" 
W tej formie organizacja przetrwała do 11 czerwca 1920 r., kiedy to przeszła pod 
rozkazy Komendy Policji Państwowej byłej Dzielnicy Pruskiej.ls Było to wyrazem dzia- 
łań Ministerstwa byłej Dzielnicy Pruskiej zmierzających do scalenia wielkopolskiej i po- 
morskiej służby bezpieczeństwa z polską Policją Państwową. Początkowo nie zmieniono 
jej struktury, jednak 28 czerwca 1920 r. korpus Żandarmerii Krajowej przeszedł pod 
bezpośrednie zwierzchnictwo komendanta PP byłej Dzielnicy Pruskiej, wobec czego słu- 
żący w nim żandarmi weszli w skład PP w Wielkopolsce i Pomorzu. 16 
Oprócz powyższych formacji policyjnych chroniących obywateli, istniały również służ- 
by strzegące bezpieczeństwa pewnych tylko dziedzin administracji państwowej. Była to 
powołana pod koniec 1918 r. przez ministra kolei żelaznych Straż Kolejowa, była nią 
również powstała na polecenie ministra robót publicznych Straż Rzeczna oraz utworzo- 
na w październiku 1918 r. Straż Graniczna. Organizacje te stanowiły rodzaj formacji 
policyjnych, które w późniejszym czasie, po pewnych modyfikacjach, stworzyły silną pod- 
porę dla Policji Państwowej oraz przyczyniły się do jej szybkiego rozwoju. .'
		

/kronika_200045_0001.djvu

			44 


1.2. Powstanie Policji Państwowej 
Istnienie tylu różnorodnych typów formacji policyjnych było zjawiskiem niekorzyst- 
nym dla odradzającego się państwa. Dlatego też czyniono wysiłki połączenia wszyst- 
kich organizacji w jeden silny organizm stojący na straży bezpieczeństwa i porządku. 
Ponieważ ogólnie dążono do ograniczenia wpływów i sił Milicji Ludowej podporząd- 
kowano ją wraz z Policją Komunalną jednemu komendantowi, na stanowisko które 
powołano (8 kwietnia 1919 r.) kapitana Kazimierza Młodzianowskiego l7 (zastąpione- 
go 28 maja 1919 r. przez Władysława Henszela I8 ). Następnie po jakimś czasie powoła- 
no Komendę Główną Straży Bezpieczeństwa będącą kontynuacją KG PK i ML. zlikwi- 
dowanej już 17 czerwca 1919 r. 19 Wówczas to K.G. Straży Bezpieczeństwa rozkazem z 
26 czerwca 1919 r. poleciła rozwiązać Milicję Ludową i przejąć jej majątek, zaś w roz- 
kazie tejże komendy z 30 czerwca 1919 r. stwierdzono, że Milicja Ludowa przestaje 
istnieć z dniem l lipca 1919 r. 20 
Tymczasem w Sejmie już od dwóch miesięcy, w komisji administracyjnej trwała nie- 
ustanna praca nad projektem ustawy dotyczącej służby bezpieczeństwa, mającej po- 
kryć swą jednolitą strukturą cały kraj. Wreszcie pomimo kilku zastrzeżeń Sejm 24 lipca 
1919 r. przyjął ustawę o powołaniu do życia Policji Państwowej.21 Z chwilą wprowadze- 
nia jej w życie stracił moc obowiązującą dekret o organizacji Milicji Ludowej z dnia 5 
grudnia 1918 r. oraz dekret o organizacji Policji Komunalnej z dnia 9 stycznia 1919 r.. 22 
zaś funkcjonariusze Policji Komunalnej, Milicji Ludowej i Straży Kolejowej na zasa- 
dzie dobrowolności zostali wcieleni do Policji Państwowej na ogólnych regułach kwali- 
fikacyjnych. 
Przepis ten był kamieniem węgielnym dla rozwoju jednolitej organizacji policyjnej, 
zawierał w sobie informacje dotyczące m.in. struktury, zależności służbowej oraz sto- 
sunku do władz rządowych i samorządowych, liczebności, warunków przyjęcia. praw i 
obowiązków funkcjonariuszy Policji Państwowej. 
Obecny stan archiwaliów nie pozwala jednoznacznie ocenić. czy projekt ustawy był 
w całości wynikiem pracy Polaków. W niektórych publikacjach można spotkać się ze 
stanowiskiem, iż dużą rolę w powstaniu projektu odegrali przebywający w Polsce człon- 
kowie Misji Angielskiej. Jednak wielu historyków twierdzi, że cudzoziemcy nie brali 
udziału w pracach nad ustawą. Dla potwierdzenia swego stanowiska podają fakt. iż 
czas przyjazdu Anglików do Polski datuje się na październik 1919 r., czyli już po uchwa- 
leniu przez Sejm ustawy o Policji Państwowej.23 Pewne jest, że jednym z twórców tejże 
ustawy był Marian Borzęcki, człowiek szczególnie zasłużony dla procesu budowy pod- 
staw prawnych instytucji strzegących bezpieczeństwa w Polsce (późniejszy Komendant 
Główny PP).24 
Przepis o Policji Państwowej nie wyjaśnił jednak do końca sprawy zależności policji 
od innych władz, stając się przyczyną ciągłych kłótni i nieporozumień. Mianowicie Policja 
Państwowa kierowana przez komendanta głównego (zatwierdzanego na wniosek mini- 
stra przez Naczelnika Państwa, a później przez Prezydenta Rzeczypospolitej) podle- 
gała Ministerstwu Spraw Wewnętrznych. Jednakże Komendant Główny Policji Pań- 
stwowej posiadał uprawnienia wykonawcze jedynie w zakresie organizacji, administra- 
cji, wyszkolenia i zaopatrzenia. Natomiast w zakresie utrzymania bezpieczeństwa i 
porządku, Policja Państwowa zależna była od władz administracji ogólnej (starostów,
		

/kronika_200046_0001.djvu

			45 


wojewodów), a w dziedzinie ścigania i dochodzenia przestępstw podlegała sądom i 
prokuratorom. 2S Ta podwójna zależność powodowała wiele konfliktów i nadużyć wo- 
bec czego stan ten starano się zmienić poprzez wydawanie instrukcji wyjaśniających i 
regulujących poszczególne przepisy na bieżąco. 
Na podstawie omawianej ustawy zredagowano schemat organizacji Policji Państwo- 
wej. Jej struktura została dostosowana do administracyjnego podziału kraju. Na szcze- 
blu województw działały komendy okręgowe, powiatu - powiatowe, a następnie komi- 
sariaty (w mieście lub jego dzielnicach) i posterunki stałe (w gminach bądź ich czę- 
ściach).26 Przy komendach okręgowych powoływano urzędy śledcze zajmujące się spra- 
wami dochodzeniowymi, kierowane przez naczelników. 27 Należy też dodać, iż istniały 
jednostki policji organizowane na prawach komend powiatowych lub okręgowych, ale 
działo się tak tylko w miastach stanowiących samodzielne jednostki organizacyjne. 
Tymi wszystkimi organami kierowali komendanci, jedynie na czele komisariatów 
stali komisarze. Kadra policyjna została podzielona na dwie grupy: funkcjonariuszy 
wyższych i niższych. Do pierwszej grupy należał: generalny inspektor, nadinspektor, 
inspektor, podinspektor, nadkomisarz, komisarz, podkomisarz i aspirant. Do drugiej: 
starszy przodownik, przodownik, starszy posterunkowy i posterunkowy. Funkcjona- 
riuszy grupy pierwszej mianował minister, a tych z drugiej, komendanci okręgowi. 28 
Na mocy przepisów z 1920 r. wszyscy funkcjonariusze zostali ubrani w mundury o 
kolorze granatowym, natomiast dystynkcje były barwy błękitnej i srebrnej. Początko- 
wo polskie służby bezpieczeństwa nie miały jednakowego uzbrojenia. W okresie roz- 
woju policja borykała się z trudnościami w tej dziedzinie i dopiero w latach 1926-27 
podjęto działania w kierunku wyposażenia jej w jednolite i nowoczesne uzbrojenie. 29 
Jakjuż wspomniałem, do Policji Państwowej przyjmowani byli tylko ochotnicy. Jed- 
nak i oni musieli spełniać podstawowe warunki, aby być do tego rodzaju pracy przyję- 
tymi. Powinni mianowicie posiadać: obywatelstwo polskie, nieskazitelną przeszłość, 
wiek od 23 do 45 lat, odpowiedni wzrost, zdrowie i silną kondycję fizyczną, znać język 
polski w mowie i piśmie oraz podstawy arytmetyki. Większe wymagania stawiano wy- 
ższym funkcjonariuszom (do zastępcy komendanta okręgu włącznie), którzy powinni 
posiadać minimum świadectwo szkoły średniej, zaś dyplomem ukończenia studiów 
wyższych legitymować się musieli wszyscy od komendanta okręgu w górę.30 
Początkowo zasięg terytorialny Policji Państwowej ograniczał się do byłego Króle- 
stwa Polskiego. Sytuację tę starano się zmienić. Dlatego też w przepisach przejścio- 
wych do ustawy z 24 lipca 1919 r. zarządzono, że"w miarę obejmowania przez władze 
centralne administracji ziem byłego zaboru austriackiego i pruskiego i ziem wschodnich 
byłego zaboru rosyjskiego wszystkie istniejqce tam formacje pańs;wowej służby bezpie- 
czeństwa zostanq wcielone do Policji Państwowej". 31 Tymczasem rozkazem nr 6 z dnia 20 
sierpnia 1919 r. Komendanta Głównego Policji Państwowej powołano sześć komend 
okręgowych: miasta stołecznego Warszawy, województwa warszawskiego, łódzkiego, 
kieleckiego, lubelskiego i białostockiego, gdzie w 1920 r. przystąpiono do wcielania 
Wojskowej Straży Kolejowej (19 stycznia 1920 r.) i Straży Rzecznej (1 kwietnia 1920 
r.) w struktury Policji Państwowej.32 
Nie chciałbym rozwodzić się nad kwestią unifikacji sił bezpieczeństwa na terenie 
byłego zaboru austriackiego i na ziemiach wschodnich ponieważ, wiadomości te nie są
		

/kronika_200047_0001.djvu

			46 


potrzebne do zrozumienia dalszej części pracy. Nadmienić tylko należy, że proces zjed- 
noczenia Policji Państwowej z formacjami stojącymi na straży ładu i porządku na tych 
terenach definitywnie zakończył się w połowie 1922 r. 33 Uważam natomiast, iż powinie- 
nem przybliżyć proces łączenia Policji Państwowej z organizacjami o podobnym charak- 
terze na terenie Wielkopolski (były zabór pruski) z powodu przynależności terytorialnej 
Bydgoszczy, miasta którego organizację i strukturę Policji Państwowej w miarę możliwo- 
ści będę starał się przedstawić. 
Trzeba zacząć od przypomnienia, że na mocy traktatu wersalskiego przyznano Polsce 
część Wielkopolski oraz ponad 62 % prowincji Prus Zachodnich. Wywołało to reakcję 
Sejmu, który l sierpnia 1919 r. uchwalił ustawę o tymczasowej organizacji zarządu byłej 
dzielnicy pruskiej. Na jej mocy ziemie te stały się nierozerwalną częścią naszego państwa 
i podlegały władzy organów centralnych Rzeczypospolitej.34 Zdając sobie jednak sprawę 
z odrębności p"rawnych dzielących te tereny od reszty Polski, postanowiono do czasu 
całkowitego ich zjednoczenia z Rzeczypospolitą, powołać Ministerstwo byłej Dzielnicy 
Pruskiej. Urząd ten z jednej strony likwidował pozostałości prawne po ustroju pruskim, 
a z drugiej powoływał do życia instytucje mające zbliżyć organizacyjnie ziemie byłego 
zaboru do Polski. Przejawem takiego działania było powołanie dwóch województw i urzę- 
dów wojewódzkich w Poznaniu i Toruniu. Kolejnym przykładem było rozporządzenie 
ministra byłej dzielnicy pruskiej z 11 czerwca 1920 r. rozciągające moc obowiązującą 
ustawy z 24 lipca 1919 r. na podległe mu ziemie. 3s Jednocześnie organy porządkowe 
działające na tym terenie przeszły na etat Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Wobec 
czego wszystkie organizacje strzegące bezpieczeństwa (m.in. Żandarmeria Krajowa) prze- 
kształcone zostały w jedną formację - Policję Państwową.36 Początkowo do jej kierowania 
powołano Komendę Policji Państwowej byłej Dzielnicy Pruskiej, na czele której stanął 
Saturn in Mravincsics (Komendzie Głównej Policji Państwowej w Warszawie podlegała 
ona pośrednio przez Ministerstwo byłej Dzielnicy Pruskiej).37 Z chwilą zorganizowania 
władz wojewódzkich w Poznaniu i Toruniu utworzono w tych miastach komendy okręgo- 
we (komendantem okręgu poznańskiego został Wiktor Ludwikowski, a pomorskiego 
Zygmunt Wiza). Stan taki utrzymał się do 27 maja 1921 r., kiedy to rozporządzeniem 
ministra byłej dzielnicy pruskiej (w porozumieniu z ministrem spraw wewnętrznych) 
zniesiono Komendę Policji Państwowej byłej Dzielnicy Pruskiej.38 Od tej chwili obydwie 
komendy okręgowe w Poznaniu i Toruniu w zakresie służby bezpieczeństwa i czynności 
wykonawczych podlegały poprzez wojewodów ministrowi swej dzielnicy. Natomiast w 
zakresie organizacji, zaopatrzenia i wyszkolenia podległe były bezpośrednio Komen- 
dantowi Głównemu Policji Państwowej. Z tym jednak, że wyższych funkcjonariuszy mia- 
nował, odwoływał i przenosił minister spraw wewnętrznych w porozumieniu z ministrem 
byłej dzielnicy pruskiej.39 
Ostateczna zaś likwidacja pozostałych jeszcze odrębności sił bezpieczeństwa w Wiel- 
kopolsce i na Pomorzu nastąpiła w marcu 1922 r. Dokładnie 15 tego miesiąca, kiedy to 
Rada Ministrów wydała rozporządzenie, na mocy którego zarząd spraw wewnętrznych w 
tych dwóch województwach wyłączono z zakresu działania ministra ich dzielnicy i prze- 
kazano go ministrowi spraw wewnętrznych, a istniejący w Ministerstwie byłej Dzielnicy 
Pruskiej departament spraw wewnętrznych wszedł w skład Ministerstwa Spraw Wewnętrz- 
nych jako departament z tymczasową siedzibą w Poznaniu. 4O
		

/kronika_200048_0001.djvu

			47 


Można wspomnieć również o innej organizacji policyjnej funkcjonującej na terenie by- 
łego zaboru pruskiego. Chodzi tu mianowicie o powołaną w lipcu 1920 r. przez Radę Obrony 
Państwa Zachodnią Straż Obywatelską. Do jej głównych obowiązków należało utrzymanie 
ładu i porządku w województwie pomorskim i poznańskim. 41 Na jej czele stał podporząd- 
kowany Ministerstwu byłej Dzielnicy Pruskiej komendant główny i komendanci wojewódz- 
cy.42 Należeli do niej wszyscy mężczyźni w wieku od 16 do 50 lat zamieszkujący lub stale 
przebywający w tych województwach, zaś z obowiązku służby zwolnieni byli ci, którzy zade- 
klarowali chęć korzystania z prawa opcji na rzecz obcego państwa. Była to formacja powo- 
łana na czas wojny polsko-sowieckiej i trzeba przyznać, że dzielnie spełniała pokładane w 
niej nadzieje, aż do momentu jej rozwiązania w czerwcu 1921 r. 43 
Ustawa o Policji Państwowej z lipca 1919 r. była jedną z ważniejszych ustaw tego ro- 
dzaju. Uchwalono ją w czasie kształtowania się państwa polskiego, wobec czego była 
niezupełnie dostosowana do późniejszej sytuacji kraju. Po 1919 r. ustawa ta w pewnym 
stopniu zdezaktualizowała się ponieważ nie poruszono w niej problemów, które w póź- 
niejszym czasie zrodziła praktyka policyjna. Dlatego też na bieżąco starano się noweli- 
zować jej ustalenia. Jednym z takich działań było wydanie przez Prezydenta RP rozpo- 
rządzenia z 6 marca 1928 r. w sprawie nowej organizacji Policji Państwowej.44 Na jego 
mocy policja stała się "jednolitym zorganizowanym na wzór wojskowy korpusem przezna- 
czonym do utrzymania bezpieczeństwa, spokoju i porzqdku publicznego".4s Podniesiono 
przez to wojskowy charakter organizacji policji, nakładając na nią nowy obowiązek w 
zakresie obrony państwa i współdziałania z instytucjami wojskowymi. Jednocześnie za- 
kres jej powinności w dziedzinie porządku publicznego zredukowano do obowiązków 
wspierania organów administracji specjalnej, odciążając ją od dotychczasowych zadań 
nie mających żadnego związku z głównym przeznaczeniem policji, czyli utrzymaniem 
bezpieczeństwa i spokoju publicznego. 
Duże znaczenie dla organizacji policji miał również dekret Prezydenta Rzeczypospo- 
litej Polskiej z 17 kwietnia 1936 r., który wprowadził nową kategorię funkcjonariuszy 
oraz szczególny sposób odbywania służby policyjnej.46 Mowa tu o pracownikach kon- 
traktowych (kandydatach na szeregowych Policji Państwowej). Odbywali oni służbę przy- 
gotowawczą do późniejszego zawodu policjanta. Nie stanowili w pełni członków korpu- 
su policyjnego. Nie znajdowali się nawet na etacie Policji Państwowej, lecz jedynie w 
ramach dodatkowego kontyngentu osobowego, wyznaczonego przez Ministerstwo Spraw 
Wewnętrznych. Podlegali skoszarowaniu, otrzymywali żołd oraz służyli w specjalnych 
oddziałach zwartych policji. 
Tak w pewnym skrócie przedstawia się zagadnienie powstania Policji Państwowej, na 
początku dwudziestolecia międzywojennego w Polsce. Był to proces trudny, polegający 
często na poprawianiu wcześniej popełnionych błędów, ale jednak zakończonych sukce- 
sem. W kolejnym podrozdziale chciałbym opisać organizację Policji Państwowej (1919- 
1939) z wyszczególnieniem (w miarę możliwości) policji miasta Bydgoszczy. 


1.3. Organizacja Policji Państwowej ze szczeg61nym uwzględnieniem miasta Bydgoszczy 
W podrozdziale tym chciałbym przybliżyć strukturę i organizację Policji Państwowej 
na przestrzeni dwudziestu lat okresu międzywojennego. Znajdą się tu informacje doty- 
czące komendy głównej, komendy okręgowej, komendy powiatowej i miejskiej, komisa-
		

/kronika_200049_0001.djvu

			48 


riatów, posterunków, służby śledczej i policji politycznej. Ze względu na temat mojej 
pracy, w tej części będę starał się przedstawić wszystkie zdobyte wiadomości na temat 
policji miasta Bydgoszczy. Jest to zadanie nie łatwe, ponieważ niewiele można powie- 
dzieć o tej formacji na podstawie dostępnych materiałów źródłowych. Na nieszczęście, 
bydgoska policja dwudziestolecia międzywojennego nie doczekała się opracowania mo- 
nograficznego, na którym mógłbym się wzorować. W archiwach zachowała się niedosta- 
teczna ilość akt zawierających informacje o działalności i strukturze bydgoskiej policji. 
Wobec tego zmuszony jestem odwołać się do danych pośrednich zawartych w monogra- 
fiach o policji innych województw, bądź w rozkazach Komendanta Głównego Policji Pań- 
stwowej oraz Komendantów Okręgowych PP Poznania i Torunia. Pomimo iż informacji 
tych nie ma zbyt wiele postaram się całkowicie je wykorzystać dla wyczerpującego przed- 
stawienia organizacji Policji Państwowej w Bydgoszczy. 
Zacznę jednak od opisu najważniejszych szczebli struktury policji, przechodząc kolej- 
no coraz niżej, poświęcając więcej uwagi i miejsca jednostkom policji znajdujących się na 
terenie Bydgoszczy. 


1.3.1. Komenda GI6wna Policji Państwowej 
Była organem pomocniczym bezpośredniego zwierzchnika policji, komendanta głów- 
nego,47 którego zakres kompetencji przedstawiony został w podrozdziale powyżej. Po- 
wstała 14 lipca 1919 r. (a więc przed wydaniem ustawy o PP), na mocy okólnika ministra 
spraw wewnętrznych z przekształcenia Naczelnej Inspekcji Policji Komunalnej.48 Jej struk- 
turę ustalono na podstawie przepisów wydanych 11 września 1919 r. przez MS\¥. Jednak 
zarządzenia te nie były przystosowane do późniejszej sytuacji kraju (po zjednoczeniu 
ziem), przez co komenda główna ulegała ciągłym przekształceniom. 
W tej sytuacji minister spraw wewnętrznych zmuszony był do wydania rozporządzenia 
(28 grudnia 1922 r.), które określało nowąjej organizację. Zgodnie z nim KG PP składa- 
ła się z czterech wydziałów. Wydziału I Ogólnego - odpowiedzialnego za sprawy kance- 
laryjne, organizacyjne, administracyjne i szkoleniowe policji. Wydziału II Finansowo- 
-Gospodarczego mającego w swej gestii sprawy dotyczące wykonania budżetu, zarzą- 
dzeń w zakresie zaopatrzenia oraz wewnętrznej gospodarki KG PP. Wydziału III Perso- 
nalno-Dyscyplinarnego prowadzącego ewidencję personalną i sprawy wykroczeń funk- 
cjonariuszy. Wydziału IV Rejestracyjno-Pościgowego, który prowadził rejestrację prze- 
stępców i przestępstw, współdziałał w wykrywaniu przestępstw oraz instruował organy 
śledcze niższych szczebli. 49 W późniejszym czasie (tj. 8 kwietnia 1927 r.) Wydział IV KG 
PP przekształcono w Centralę Służby Śledczej (co miało służyć wyeksponowaniu spraw 
policji kryminalnej z całości zadań policji).so W 1938 r. powołano jeszcze Wydział V 
Dowodzenia Ogólnego do kierowania prewencyjnymi oddziałami policji. sl Oprócz wy- 
żej wymienionych wydziałów istnieli inspektorzy podlegli bezpośrednio komendantowi 
głównemu, którzy z jego ramienia sprawowali nadzór nad działalnością urzędów i funk- 
cjonariuszy PP. Ponadto przy KG działała szkoła wyższych funkcjonariuszy PP oraz re- 
dakcja Gazety Administracji i Policji Państwowej.S2 
Na przestrzeni lat powoływano, likwidowano bądź zmieniano nazwy wydziałów KG. 
Nie wpłynęło to jednak na charakter lub rodzaj wykonywanych obowiązków. Okres dwu- 
dziestolecia międzywojennego, komenda główna zamyka posiadając w swej strukturze
		

/kronika_200050_0001.djvu

			49 


pięć wydziałów, które swymi zadaniami i kompetencjami przypominają te z 1922 r. Są to: 
Wydział I Organizacyjno-Szkoleniowy, II Gospodarczy, III Personalny, IV Centrala Służ- 
by Śledczej, V Dowodzenia Ogólnego s3 . 


1.3.2. Komendy Wojew6dzkie Policji Państwowej 
Ich struktura wewnętrzna przypominała budowę komendy głównej (poszczególne 
wydziały w zakresie swej organizacji i działalności odpowiadały analogicznym wydzia- 
łom KG PP). Była jednak bardziej uproszczona. Komendy okręgowe powołane ustawą 
z 24 lipca 1919 r. odpowiadały obszarowi administracyjnemu ówczesnych województw, 
Spełniały funkcje kontrolujące pracę niższych organów policyjnych na swoim terenie. 
Na ich czele stali komendanci okręgowi mianowani na wniosek komendanta głównego 
przez ministra spraw wewnętrznych. W zakresie służby bezpieczeństwa i administracji 
państwowej podlegali wojewodom, natomiast w sprawach organizacji, zaopatrzenia, 
uzupełnienia i wyszkolenia komendantowi głównemu. s4 Kierowali oni nadzorem nad 
podległymi im funkcjonariuszami oraz załatwiali sprawy, w których bezpośrednio pod- 
legali Komendzie Głównej Policji Państwowej. 
Komendy Okręgowe istniały do 1924 r., kiedy to rozporządzenie Prezydenta RP z 
27 grudnia 1924 r. powołało na ich miejsce komendy wojewódzkie. 55 Pełna nazwa tych 
instytucji miała brzmieć "Komenda PP Województwa... ", jednak tak długa tytulatura 
była bardzo nieporęczna w codziennym użyciu, wobec czego w rok później zamieniono 
ją na komendę wojewódzką. W 1919 r. powstało sześć komend okręgowych, później po 
zjednoczeniu wszystkich ziem istniało ich już 17 (w tym Komenda PP m. St. Warszawy 
oraz Główna Komenda PP Województwa Śląskiego) i stan ten utrzymał się do począt- 
ku wojny.S6 
Ze względu na przynależność terytorialną Bydgoszczy w omawianym okresie do wo- 
jewództwa poznańskiego, chciałbym przedstawić kilka faktów dotyczących Komendy 
Wojewódzkiej PP miasta Poznania (instytucji, której bezpośrednio podlegała bydgo- 
ska policja). Zacząć należy od tego, iż policja w województwie poznańskim tworzyła 
Okręg XI Policji Państwowej. Komenda wojewódzka tego okręgu miała swą siedzibę w 
Poznaniu przy placu Wolności. s7 Składała się z siedmiu działów: I-Administracji, 11- 
Gospodarczy, III-Szkoła, IV i IVa -Policja Śledcza, V-Rezerwy Okręgowe, VI-Pasz- 
portowy, VII-Inspekcja. s8 Kierowana była najpierw przez Wiktora Ludwikowskiego 
(1920-1921), potem przez Bernarda Śliwińskiego (1921-1922), dr Henryka Hassa (1922- 
1928), następnie Władysława Goździewskiego (1928-1935) i do końca swego istnienia 
przez Jana Sawickiego. S9 


1.3.3. Powiatowe i Miejskie Komendy Policji Państwowej 
Komendy powiatowe były powoływane i likwidowane decyzją ministra spraw wewnętrz- 
nych. Ich organizacja, zadania i kompetencje określały przepisy o organizacji Powiato- 
wych Komend Pp, wydane przez ministra spraw wewnętrznych 4 grudnia 1919 r. 60 Struk- 
tura tych komend w porównaniu z komendami okręgowymi nie była zbyt rozbudowana. 
Ich trzon personalny stanowił: komendant, jego zastępca, komisarze oraz niżsi policjan- 
ci i personel urzędniczy. Zasięg terytorialny przewidziany w ustawie ograniczał się do 
obrębu jednego powiatu. Często jednak zdarzało się, że komenda powiatowa obejmo-
		

/kronika_200051_0001.djvu

			50 


wała nie jeden lecz kilka powiatów (np. w województwie poznańskim). W związku z 
tym liczba jednostek policyjnych zazwyczaj nie odpowiadała ilości jednostek admini- 
stracyjnych. Komendanci powiatowi w zakresie organizacji, administracji, zaopatrze- 
nia, uzupełnienia i wyszkolenia, podlegali komendantom okręgowym, zaś w zakresie 
pełnienia podstawowych funkcji policyjnych starostom i władzom sądowym. 61 
Bydgoską komendę powiatową utworzono na podstawie rozkazu z 6 lipca 1920 r, 
Początkowo działała wspólnie z Komendą PP na miasto Bydgoszcz. Dopiero 14 paź- 
dziernika 1920 r. komendant dzielnicowy rozdzielił te instytucje rozgraniczając ich 
kompetencje. 62 Brak materiałów źródłowych niemalże uniemożliwia odtworzenie struk- 
tury organizacyjnej komendy powiatowej powiatu bydgoskiego. Pewnym jest fakt, iż w 
1920 r. komenda powiatowa w Bydgoszczy, posiadała 11 posterunków,63 a w 1936 r. ich 
liczba zmalała do 10. 64 Siedziba komendy mieściła się przy ulicy Jagiellońskiej 21. 65 
Wiadomo również, że minister spraw wewnętrznych mianował 5 marca 1921 r. na sta- 
nowisko komendanta powiatowego powiatu bydgoskiego komisarza Stefana Janasa 66 , 
a w latach 1925-1928 stanowisko to piastował aspirant (później podkomisarz) Franci- 
szek Przymusiński. 67 Natomiast w 1936 r. komendantem powiatu i miasta Bydgoszczy 
był komisarz Antoni Andrzej Kowalski, zaś jej siedzibę przeniesiono na ul. J agielloń- 
ską 5. 68 Było to wynikiem przekazania obowiązków komendanta PP na miasto komen- 
dantowi powiatowemu (na mocy rozporządzenia MSW z 1936 r.),69 co pozwoliło na 
połączenie obu komend w jeden organizm. 
W miastach stanowiących oddzielną jednostkę administracyjną, zwanych miastami 
wydzielonymi, istniały komendy zorganizowane na prawach powiatowych organów po- 
licyjnych. 70 Instytucje te nazwano " Kom endami Policji Państwowej Miasta". 
Początkowo w 1921 r. na terenie naszego kraju istniało 12 takich komend, jednak 
do 1924 r. pozostało już tylko 7 (w tym jedna w Bydgoszczy). Ich zależność służbową 
określała ustawa o PP z 1919 r., mówiąca, iż kierownicy tych jednostek podlegają ko- 
mendantom okręgowym w zakresie organizacji, administracji, zaopatrzenia, uzupeł- 
nienia i wyszkolenia, zaś starostom i władzom sądowym w zakresie pełnienia podsta- 
wowych funkcji policyjnych. Dopiero przepisy o organizacji PP w powiatach miejskich 
z 21 września 1928 r. zmieniły tę sytuację przekształcając w pewien sposób strukturę 
terenowych organów policyjnych. W przepisach tych powiaty miejskie podzielono na 
kilka kategorii zależnych od tego kto sprawuje w nich władzę. W Krakowie, Lwowie, 
Łodzi, Poznaniu i Wilnie ustanowiono komendy miast, których komendanci bezpo- 
średnio podlegali komendantom wojewódzkim. W pozostałych miastach (Bydgoszczy, 
Gnieźnie, Grudziądzu, Inowrocławiu, Toruniu, Białymstoku, Częstochowie, Lublinie, 
Sosnowcu) funkcje komend miejskich spełniały wytypowane komisariaty. Kierownicy 
komisariatów pięciu pierwszych miast podlegali bezpośrednio komendantowi woje- 
wódzkiemu, zaś pozostali miejscowym komendantom powiatowym. 71 Stan ten uległ 
zmianie dopiero w 1936 r. Wtedy to na mocy rozporządzenia MSW w miastach, w 
których funkcję starosty grodzkiego sprawował starosta powiatowy, obowiązki Komen- 
danta PP na miasto miał pełnić Komendant Powiatowy PP'72 Wobec czego w miejsce 
dwóch organów: komendy miasta i komendy powiatowej, powstał jeden organizm 
Komenda Powiatowa i Miejska PP. Th struktura bez zmian zachowała się aż do począt- 
ku wojny.
		

/kronika_200052_0001.djvu

			51 


Jak już wspomniałem, Bydgoszcz była jednym z ośrodków posiadających komendę 
miejską. Po rozłączeniu jej od komendy powiatowej, na mocy rozkazu komendanta wo- 
jewódzkiego z 14 października 1920 r. szefem tegoż organu został nadkomisarz Bole- 
sław Siemiątkowskp3 MSW potwierdziło tę decyzję mianując go 25 marca 1921 r. Ko- 
mendantem PP na miasto Bydgoszcz. 74 Pewny jest fakt, iż piastował to stanowisko do 
1928 r. 7S Po tym roku na mocy przepisów z 21 września zlikwidowano komendę miejską 
w Bydgoszczy powołując na jej miejsce komisariat główny (o jego kierownictwie mowa 
będzie w podrozdziale poniżej). Do informacji na temat Komendy PP na miasto Byd- 
goszcz dodać można wiadomość, że od początku istnienia jej siedziba znajdowała się na 
ulicy Jagiellońskiej 21. 76 W skład komendy wchodziły trzy działy: gospodarczy, admini- 
stracyjny i personalny. Przez cały okres międzywojenny Komenda PP na miasto Byd- 
goszcz w sprawach organizacyjnych podlegała komendantowi wojewódzkiemu, natomiast 
w zakresie służby bezpieczeństwa zależna była od prezydenta miasta. 77 
Z informacji zawartych w rozkazach komendanta Okręgu XI PP wnioskuję, iż w 1920 r. 
na terenie Bydgoszczy działało siedem komisariatów. 78 Wiadomo również, że w tym cza- 
sie oprócz nich istniał komisariat kolejowy i komisariat rzeczny.79 Ten drugi posiadający 
dwa posterunki w Fordonie i Solcu Kujawskim został jednak 20 stycznia 1921 r. zlikwi- 
dowany. O bezcelowości dalszego istnienia tego urzędu kierowanego przez aspiranta 
Pinieckiego zadecydował Komendant PP dla byłej Dzielnicy Pruskiej S. Mravincsics. Z 
jego polecenia funkcje komendy rzecznej przejęła komenda miasta, a dwóch posterun- 
ków komenda powiatowa (powiatu bydgoskiego). 80 Również na mocy jego rozkazu z 
dnia 7 lutego 1921 r. komisariat kolejowy przeszedł pod kierownictwo Komendy PP na 
miasto Bydgoszcz. 81 Od tej chwili oficjalnie mówi się o funkcjonowaniu ośmiu komisa- 
riatów. Potwierdzają to sprawozdania pisane przez oficerów inspekcyjnych. Zawierają 
one również informacje dotyczące istnienia oddziału konnego policji bydgoskiej. Z pieIW- 
szą wzmianką o tej formacji spotkałem się w protokole przeglądu PP w Bydgoszczy z 
lutego 1921 r. 82 Na jego podstawie zakładam, iż oddział konny powołany został w tym 
samym czasie co reszta komisariatów w Bydgoszczy, jako ich nierozerwalna część. Nie 
zachowały się źródła mówiące o jego strukturze i organizacji w interesującym mnie okre- 
sie. Wiadomym jest tylko, że siedziba tego organu mieściła się przy ulicy Jagiellońskiej 
56 oraz, że w latach 1925-1928 kierownikiem oddziału konnego był starszy przodownik 
Leszczyński,83 a w latach 1929-1930 starszy przodownik J. Sobkowiak. 84 On też na tym 
stanowisku doczekał się likwidacji oddziału 22 maja 1930 r. 
Jak wcześniej wspomniałem, w Bydgoszczy na początku dwudziestolecia międzywo- 
jennego funkcjonowało osiem komisariatów. Z materiałów źródłowych wynika, iż miej- 
sce ich siedzib były niezmienne do 1928 r. włącznie. Tak więc przez ten czas komisariat I 
mieścił się przy Nowym Rynku l, II przy ulicy Dąbrowskiego 14, komisariat III przy 
ulicy Świętej Trójcy 18, komisariat IV przy ulicy Wileńskiej 3, komisariat V przy ulicy 
Zamojskiego 8, komisariat VI przy ulicy Toruńskiej 37, komisariat VII przy ulicy For- 
dońskiej 23 i komisariat kolejowy na dworcu. W tym czasie kierownikami tychże jedno- 
stek pozostawali w większości ci sami funkcjonariusze. Mianowicie: komisariatu I - aspi- 
rant Fąferek, komisariatu II - komisarz Pisarzewski, komisariatu III - podkomisarz Pi- 
niecki, komisariatu IV - komisarz Łukaszewski, komisariatu V - podkomisarz Bestyński, 
komisariatu VI - komisarz Braniecki, komisariatu VII - przodownik Kwiatkowski i kole-
		

/kronika_200053_0001.djvu

			52 


jowego starszy przodownik Getrig. Wyjątek stanowi 
om.isariat II, 
tór
g
 kierowni- 
kiem w 1926 r. został podkomisarz S. Sobkowski i komlsanat VII gdzIe mIejsce starsze- 
go przodownika Kwiatkowskiego w 1928 r. zajął starszy przodownik !	
			

/kronika_200054_0001.djvu

			53 


W takim stanie organizacyjnym i strukturalnym Policja Państwowa w Bydgoszczy we- 
szła w 1938 r. w skład województwa pomorskiego przechodząc pod rozkazy komendy 
okręgu XII z siedzibą w Toruniu i do momentu wybuchu II wojny światowej nie uległa 
większym zmianom. 
Praca w komisariatach i posterunkach polegała na organizowaniu obchodów i patroli. 
Zazwyczaj większe miasta podzielone były na dzielnice, do których dostosowywano ob- 
chody poszczególnych jednostek. Ułatwiało to pracę policjantów, którzy starali się nie 
ingerować bez potrzeby w sprawy swoich kolegów z innych komisariatów. Ogólna mie- 
sięczna norma służby patrolowej dla funkcjonariuszy wynosiła 240 godzin. 98 W materia- 
łach źródłowych znalazłem dowód, na to że Bydgoszcz też podzielona była na dzielnice, 
którym odpowiadał zasięg działania danego komisariatu. Niestety, nie są to pełne dane, 
a jedynie pochodzące z lat 1926 (dotyczące podziału rejonu I i III komisariatu PP),99 
1932 i 1937 (spis ulic w obrębie czterech komisariatów). 100 Uważam, iż niepotrzebne jest 
przedstawienie podziału rejonów w obrębie tych placówek, ponieważ polegałoby to na 
podaniu długiej listy ulic przynależnych do poszczególnych organów PP. Ograniczę się 
jedynie do graficznego przedstawienia zasięgu Komisariatów PP miasta Bydgoszczy w 
1932 r. Dodać należy, że sprawy poszczególnych dzielnic bądź ich części leżały w gestii 
specjalnie przydzielonych im dzielnicowych. lak więc w komisariacie I (w 1926 r.) praco- 
wało trzech dzielnicowych mających pod opieką łącznie 12846 mieszkańców. Byli to: 
starszy przodownik Jan Kartuski (zajmujący się 3780 mieszkańcami pierwszej dzielnicy), 
przodownik Jan Kwacki (3342 drugiej dzielnicy) i przodownik Stanisław Różański (5724 
trzeciej dzielnicy). W komisariacie III dzielnicowym pierwszej dzielnicy mianowano przo- 
downika Stanisława Wojciechowskiego (4607 mieszkańców), drugiej dzielnicy przodow- 
nika Mariana Rubaszewskiego (5309 mieszkańców), trzeciej dzielnicy posterunkowego 
Andrzeja Andrzejewskiego (4651 mieszkańców).101 


1.3.4. Służba śledcza 
Powołana rozkazem komendy głównej z 3 listopada 1919 r., który stwierdził, iż jest 
ona nierozerwalną częścią Pp, podległą wszystkim postanowieniom ustawy o Pp, miała 
zapobiegać przestępstwom oraz wykrywać ich sprawców. 102 Na mocy tego rozkazu przy- 
stąpiono do organizowania urzędów policyjno-śledczych, mających powstać przy każdej 
komendzie okręgowej. Oprócz tego powoływano ekspozytury śledcze będące przedsta- 
wicielami urzędów śledczych na terenie powiatu. W zależności od liczby funkcjonariuszy 
w nich pracujących, ekspozytury dzieliły się na cztery kategorie (I-IV rzędu). W jednost- 
kach I-rzędu służyć miało ponad 50 osób, II-rzędu 25-50, III-rzędu 10-25 i IV-rzędu od 
3 do 10 osób.10 3 Wszystkie organy śledcze na szczeblu wojewódzkim i powiatowym pod- 
legały władzy naczelnika Wydziału IV Komendy Głównej. Istniały jednak pewne niedo- 
kładności w kwestii podporządkowania służbowego kierowników ekspozytur śledczych. 
Mianowicie funkcjonariusze ci nie podlegali miejscowym komendantom, a bezpośred- 
nio urzędom policyjno-śledczym przy komendach wojewódzkich. Powodowało to ciągłe ," 
nieporozumienia i spory kompetencyjne, pogłębione z jednej strony przez chęć całkowi- 
tego uniezależnienia jednych, a z drugiej ciągłe mieszanie się komend powiatowych w 
sprawy ekspozytur śledczych. I04 Problem ten zażegnał Komendant Główny PP likwidu- 
jąc 21 stycznia 1921 r. stanowisko kierownika ekspozytur śledczych, przez co jednostki te
		

/kronika_200055_0001.djvu

			54 


zostały podporządkowane komendom powiatowym. lOS Kolejnym krokiem na drodze do 
zacieśnienia ich współpracy było rozporządzenie ministra spraw wewnętrznych z 4 stycz- 
nia 1922 r., które przewidywało nową organizację urzędów śledczych. I06 Na jego mocy 
przystąpiono do tworzenia przy każdej komendzie okręgowej urzędu śledczego. Nato- 
miast w miastach będących samodzielnymi jednostkami administracyjnymi i miastach z 
siedzibą sądów okręgowych, miały być tworzone ekspozytury podległe w zakresie czyn- 
ności śledczych władzom i urzędom wymiaru sprawiedliwości, w pozostałych zaś kwe- 
stiach Komendantom Powiatowym lub Miejskim Policji Państwowej. 
W 1926 r. nastąpiła ponowna reorganizacja służby śledczej. Związane to było z likwi- 
dacją policji politycznej i przejęciem jej spraw przez organa śledcze. Dnia 21 lipca 1926 
r. ukazało się rozporządzenie MSW polecające rozwiązać dotychczasowe okręgowe urzędy 
i ekspozytury śledcze i powołać na ich miejsce jednolite urzędy śledcze tworzone i roz- 
wiązywane każdorazowo decyzją ministra. lO? Tym samym minister powołał 23 urzędy 
śledcze, w tym kilka poza siedzibami komend wojewódzkich m.in. w Bydgoszczy. lOS 
Ta struktura pionu śledczego przetIWała tylko do 1927 r., ponieważ rozporządzenie 
Ministra Spraw Wewnętrznych z 8 kwietnia tego roku doprowadziło do jej ponownej 
reorganizacji. 109 Wydział IV Komendy Głównej Policji Państwowej zmienił swoją nazwę 
na Centralę Służby Śledczej. Przy komendach wojewódzkich powstały urzędy śledcze, a 
przy komendach powiatów i miast wydzielonych wydziały śledcze. Te pierwsze miały 
podlegać komendantom wojewódzkim, drugie zaś komendantom powiatowym lub miej- 
skim. Ogólnie jednak w sprawach dochodzeń zależne były od władz prokuratorskich i 
sądowych. Władzę kierowniczą w urzędach śledczych sprawowali naczelnicy, pełniący 
jednocześnie obowiązki zastępcy komendantów wojewódzkich w sprawach służby kry- 
minalnej. Na czele wydziału stali kierownicy (zazwyczaj oficerowie), którzy w zakresie 
służby śledczej byli pomocnikami komendantów jednostek ogólnopolicyjnych. 11O W ge- 
stii wydziału leżało zapobieganie i ściganie przestępstw na terenie miasta lub powiatu, 
natomiast działanie urzędów śledczych polegało na instruowaniu i koordynowaniu czyn- 
ności wydziałów śledczych bądź innych jednostek w zakresie służby śledczej na obszarze 
własnego województwa. 
Po wprowadzeniu tego rozporządzenia minister spraw wewnętrznych 6 kwietnia 1927 r. 
nakazał utworzyć urzędy śledcze przy wszystkich komendach wojewódzkich, oraz wy- 
działy śledcze przy komendach miast i powiatów przez siebie wskazanych. Jednym z miast, 
w którym na mocy tego rozporządzenia powołano wydział śledczy była Bydgoszcz. III 
Struktura policji kryminalnej po 1927 r. nie uległa zasadniczym zmianom i przetrwała 
do września 1939 r. 
Ze względu na nikłą ilość materiałów prawie niemożliwe jest odtworzenie pionu poli- 
cji śledczej na przestrzeni dwudziestolecia w Bydgoszczy. Wiadomo, że na początku tego 
okresu funkcje policji kryminalnej w naszym mieście pełniła Żandarmeria Krajowa. m 
W związku z jej rozwiązaniem obowiązki te przyjęła Policja Państwowa. Początkowo 
powołano ekspozyturę I-rzędu, w której zajęcie znalazły 54 osoby (luty 1921 r.), z cza- 
semjednakjej stan osobowy ulegał redukcji i od około 1923 r. do końca jej istnienia była 
już jednostką II-rzędu. 113 Siedziba bydgoskiej ekspozytury mieściła się w budynku Ko- 
mendy PP na miasto Bydgoszcz przy ulicy Jagiellońskiej 21, a w 1936 r. przeniesiono ją 
na ulicę Jagiellońską 5. 114 Do zadań tutejszej ekspozytury śledczej należało zapobieganie
		

/kronika_200056_0001.djvu

			55 


i ujawnianie przestępstw na terenie miasta i powiatu. Dotyczyło to wszelkich dochodzeń 
kryminalnych w sprawach morderstw, oszustw, kradzieży, prostytucji itp. W tym celu 
powołano trzy brygady śledcze kierowane przez funkcjonariuszy w stopniu przodowni- 
ka. Oprócz nich w skład omawianej jednostki wchodził wydział fotografii i daktylosko- 
pii. 1IS Na czele ekspozytury śledczej w Bydgoszczy w 1922 r. stał komisarz Ignacy Czem- 
plik,1I6 po nim w 1923 r. posadę tę otrzymał komisarz Bibrowicz,1I7 pozostając tam aż do 
1926 r. W tym roku szefostwo nowo utworzonego (na mocy rozporządzenia MSW z 21 
lipca 1926 r.) urzędu śledczego objął komisarz Pisarzewski. 1I8 Następnie w latach 1928- 
30 stanowisko kierownika tej placówki zajmował aspirant Lissowski,119 a na przełomie 
lat 1936/37 aspirant Szatkowski. l20 
Od momentu likwidacji policji politycznej w 1926 r. jej obowiązki przejął pion służby 
śledczej. Wymusiło to powołanie nowej czwartej brygady (1 grudnia 1926 r.), zajmującej 
się przestępstwami kamosądowymi natury politycznej, przy urzędzie śledczym w Byd- 
goszczy. Początkowo jej kierownikiem był aspirant LissowskP21 (późniejszy kierownik 
wydziału śledczego), a w 1930 r. stanowisko to piastował starszy przodownik Antoni 
Kaczmarek. l22 Po utworzeniu tej brygady, na terenie miasta Bydgoszczy istniały cztery 
brygady podległe urzędowi śledczemu i w takim stanie pion policji kryminalnej naszego 
miasta dotrwał do września 1939 r. W zasadzie na przestrzeni lat 1927-1939 większym 
zmianom nie uległy również kompetencje poszczególnych brygad, które w 1930 r. przed- 
stawiały się następująco: I brygada zajmowała się sprawami zbrodni włącznie z wszelkimi 
kradzieżami, przestępstwami na tle seksualnym i pożarami Gej kierownikiem w 1930 r. był 
starszy przodownik śledczy Kolber); II brygadzie podlegały wszelkie sprawy wchodzące 
w zakres fałszerstw, oszustw, sprzeniewierzeń, handlu żywym towarem, zaginięciu osób, 
poszukiwań przestępców i rekwizycji sądowych (przodownik śledczy Górkiewicz); III 
brygada odpowiedzialna była za sprawy sanitarno-obyczajowe i zwalczanie tajnej prosty- 
tucji (przodownik śledczy Gołębiewski); IV brygada opracowywała sprawy specjalne 
wchodzące w zakres działań politycznych (starszy przodownik Kaczmarek).I23 


1.3.5. Policja polityczna 
Ponieważ jej istnienie i funkcjonowanie otaczano pełną tajemnicą trudno jest określić 
czas i sposób powołania tej służby. Wiadomo, że już w październiku 1919 r. w Komen- 
dzie Głównej PP w Warszawie powstał Inspektorat Defensywy Politycznej do walki ze 
szpiegostwem, komunizmem i akcją antypaństwową. W komendach okręgowych powstały 
natomiast ekspozytury defensywy politycznej. 124 Brak jest jednak bliższych danych doty- 
czących ustroju i charakteru tych komórek policyjnych. W okresie od października 1919 
do lipca 1920 r. w organizacji defensywy politycznej nie nastąpił} żadne zmiany. Przez 
ten czas jej obowiązki w terenie wykonywali pracownicy policji śledczej w urzędach i 
ekspozyturach śledczych. Dopiero w sierpniu 1920 r. powołano odrębny pion policji po- 
litycznej nazywany IV-D, posiadającym swe urzędy na każdym szczeblu organizacyjnym 
PP. W miejsce Inspektoratu Defensywy Politycznej powołano Wydział IV-D KG Pp, w 
terenie natomiast przy komendach okręgowych powstały ekspozytury wydziału IV-D, a 
przy mniejszych jednostkach PP agentury podległe ekspozyturom. l2S 17 listopada 1920 r. 
wydana została tzw. instrukcja dodatkowa do przepisów o organizacji urzędów śledczych 
i organizacji KG Pp'I26 Na jej podstawie wydzielono z urzędów śledczych oraz ich ekspo-
		

/kronika_200057_0001.djvu

			56 


zytur odpowiednich funkcjonariuszy (do walki ze szpiegostwem, komunizmem i akcją 
antypaństwową) i wcielono ich do służby w ekspozyturach lub agenturach wydziału IV- 
D. Jednostki te pozostały na etacie komend okręgowych, od nich też otrzymywały pobo- 
ry służbowe, środki na wydatki administracyjne i ewentualne umundurowanie. Na czele 
ekspozytury stał kierownik zależny w zakresie wykonywania czynności służbowych od 
władz administracyjnych i sądowych względnie Centrali Wydziału IV-D KG pp, w pozo- 
stałych zaś sprawach od komendanta okręgowego. Podobnie sprawa się miała z kierow- 
nikami agentur, którzy w zakresie wykonywanych funkcji otrzymywali zlecenia od władz 
administracyjnych, sądowniczych i szefów ekspozytur, a w sprawach gospodarczych i dyscy- 
plinarnych podlegali komendantowi powiatowemu. 127 
Instrukcja ta ustalała również wewnętrzny ustrój centrali Wydziału IV-D KG PP. Zgod- 
nie z nią organ ten stanowił specjalną jednostkę KG PP pozostającą pod kierownictwem 
naczelnika. Jej zadanie polegało na koncentracji materiałów inwigilacyjnych dotyczą- 
cych osób politycznie podejrzanych oraz ruchu polityczno-społecznego o charakterze 
antypaństwowym. l28 Szkielet wewnętrzny tego wydziału tworzyły trzy działy: dział reje- 
stracyjny obejmujący kartoteki, albumy fotograficzne i archiwum prasowe; dział infor- 
macyjny i organizacyjno-personalny.l29 
Na przestrzeni lat 1919-1923 defensywa polityczna stała się samodzielnym pionem po- 
licji państwowej dążącym do rozbudowy swych i tak szerokich już kompetencji. Nadzór 
władz administracyjnych nad tymi organami stawał się coraz bardziej iluzoryczny, Powo- 
dowało to ciągłe konflikty i nieporozumienia, a w konsekwencji doprowadziło do przepro- 
wadzenia pierwszej gruntownej reorganizacji pionu politycznego cywilnej służby bezpie- 
czeństwa. ÓWczesny premier, a zarazem minister spraw wewnętrznych - Władysław Sikor- 
ski 26 kwietnia 1923 r. wydał przepisy o organizacji Służby Informacyjnej.l3o Na ich podsta- 
wie zlikwidowano cały pion wydziału IV-D, a na jego miejsce stworzono Służbę Informa- 
cyjną. Ekspozytury wydziału IV-D przekształcono w Wojewódzkie Oddziały Informacyjne, 
zaś agentury w Agentury Wojewódzkich Oddziałów Informacyjnych. Te przekształcone 
organy podporządkowano Wydziałom Bezpieczeństwa mieszczącym się w Urzędach Wo- 
jewódzkich, Jak więc były one jednostkami wykonawczymi władz administracji politycznej 
w sprawach związanych z przestępstwami politycznymi, lecz funkcjonariusze tej służby byli 
funkcjonariuszami policyjnymi służby śledczej, pozostającymi na etacie i budżecie policji, 
odkomenderowanymi tylko do pracy w agenturach. 131 
Stan ten utrzymał się do 16 czeIWca 1924 r., kiedy to ukazały się przepisy o organizacji 
policji politycznej. Mocą tego rozporządzenia zlikwidowano Służbę Informacyjną, a najej 
miejsce powołano policję polityczną.132 W Komendzie Głównej PP utworzono Wydział V 
Policji Politycznej, podlegający bezpośrednio komendantowi głównemu. W komendach 
okręgowych utworzono Okręgowe Urzędy Policji Politycznej, zaś w powiatach i miastach 
wydzielonych mogły być na wniosek wojewody powoływane przez ministra spraw wewnętrz- 
nych ekspozytury policji politycznej. W zasadzie pod wieloma względami policja politycz- 
na przypominała organizacyjnie swe poprzedniczki, jednak istniały również między nimi 
pewne różnice. Przede wszystkim naczelnik Wydziału V KG pp, szefowie Okręgowych 
Urzędów Policji Politycznej i kierownicy ekspozytur pełnili obowiązki zastępców szefów 
urzędów policji ogólnej (KG Pp, KW Pp, KP PP). Poza tym struktu{a wydziału V dzieliła 
się na cztery referaty: organizacyjno-personalny, inspekcyjny, ogólnoinformacyjny i prze-
		

/kronika_200058_0001.djvu

			57 


stęPCZOŚci. 133 Zależność służbowa policji politycznej ostatecznie została ustalona 12 sierp- 
nia 1925 r. zarządzeniem ministra spraw wewnętrznych. Stwierdzono w nim wówczas, że 
wchodzi ona w skład korpusu Policji Państwowej. Z tego powodu komendant główny spra- 
wował ogólny nadzór nad tym pionem służby bezpieczeństwa m.in. w zakresie kontroli 
funduszy na wydatki śledcze. Jednocześnie wszyscy kierownicy urzędów policji politycznej 
dyrektywy i polecenia otrzymywali od władz administracji politycznej.l34 
Te ciągłe zmiany, nowelizacje i przekształcenia mające na celu uzdrowienie stosun- 
ków wewnętrznych w służbie bezpieczeństwa przynosiły jedynie krótkotrwałe sukcesy, 
ponieważ w miejsce zażegnanych konfliktów pojawiały się nowe, również wymagające 
szybkiego rozwiązania. Można dodać, iż daleko posunięta autonomia policji politycznej 
i nie zawsze harmonijne stosunki z policją ogólną, a szczególnie komendantami powia- 
towymi i wojewódzkimi wcale nie ratowały tej sytuacji. Wobec tego władze centralne 
postanowiły zlikwidować pion policji politycznej aby raz na zawsze położyć kres konflik- 
tom z jej powodu. Proces ten rozpoczęto okólnikiem ministra spraw wewnętrznych z 17 
marca 1926 r. wcielającym z dniem l kwietnia1926 r. ekspozytury policji politycznej do 
komend powiatowych i miejskich. m Wkrótce po tym nastąpiła dalsza reorganizacja po- 
licji politycznej. Zarządzeniem ministra spraw wewnętrznych z 14 lipca 1926 r. zlikwido- 
wano Wydział V KG Pp'I36 Jego obowiązki przekazano następującym urzędom: służbę 
informacyjną - Departamentowi Bezpieczeństwa MSVł, sprawy organizacyjne i wyszko- 
lenia - do Wydziału I KG Pp, gospodarcze - do wydziału II, personalne - wydziałowi III, 
natomiast cały dział przestępczości trafił do Centrali Służby Śledczej - Wydziału IV KG 
Pp. Wreszcie 8 października 1926 r. zniesiono Okręgowe Urzędy Pp, a ich obowiązki 
przejęły: wydziały bezpieczeństwa urzędów wojewódzkich, komendy wojewódzkie i urzędy 
śledcze. J37 Dotychczasowych funkcjonariuszy policji politycznej przeniesiono do służby 
śledczej lub ogólnej, a najbardziej doświadczonych pracowników skierowano do służby 
informacyjnej w urzędach administracji politycznej. W kwietniu 1927 r. po utworzeniu 
Centrali Służby Śledczej podzielono ją na trzy działy: ogólny, polityczny i daktyloskopij- 
no-rozpoznawczy. Można powiedzieć, że dział II był kontynuacją policji politycznej, jed- 
nak wciśniętą w struktury służby śledczej zaś jego działalność polegała na prowadzeniu 
rejestracji osób i organizacji politycznych inwigilowanych przez organy policji śledczej 
oraz na wydawaniu "Poufnego Przeglqdu Inwigilacyjnego". Referat specjalny tego działu 
zajmował się nadzorem nad czynnościami służby śledczej w zakresie zwalczania ruchu 
wywrotowego oraz koordynowaniem akcji zwalczania tego ruchu, zbieraniem materia- 
łów informacyjnych i ich opracowywaniem, prowadzeniem kartotek osób biorących udział 
w działalności wywrotowej.l38 
Ze względu na ścisłe utajnienie i prawie zerową ilość dokumentów nie można odtwo- 
rzyć budowy oraz struktury personalnej policji politycznej w Bydgoszczy. Nie można 
również przedstawić w pełni jej organizacji ani nawet miejsca siedziby w tym mieście. 
Oczywiście istnieją pewne materiały mówiące o istnieniu i funkcjonowaniu organów policji 
politycznej w Bydgoszczy, ale są one zbyt ogólnikowe lub pośrednie (np. instrukcje inwi- 
gilacyjne, okólniki). Pomimo tego postaram się możliwie najpełniej przedstawić kon- 
strukcję, zasady działania i pracowników policji politycznej w Bydgoszczy w okresie dwu- 
dziestolecia międzywojennego. Pierwsza wzmianka, która mówiła o istnieniu agentury w 
Bydgoszczy pochodzi z 8 czerwca 1923 r. (czyli już po zlikwidowaniu Wydziału IV-D).
		

/kronika_200059_0001.djvu

			58 


Jest to rozkaz nowej obsady placówek województwa poznańskiego przez funkcjonariu- 
szy Służby Informacyjnej.139 Na jego mocy szefem agentury bydgoskiej został aspirant 
Brzóstkowski, mający pod swymi rozkazami m.in. przodownika Kaczmarka, posterun- 
kowego Bynera, posterunkowego Życzyńskiego i starszego posterunkowego Bielawskiego. 
Potem w ciągu 1923 r. wymieniono posterunkowego Bynera na starszego posterunkowe- 
go Sobańskiego i posterunkowego Życzyńskiego na posterunkowego Jóźwiaka. l40 Przez 
cały okres jej istnienia odpowiedzialność za służbę w resorcie policji politycznej ponosił 
komendant miasta (nadkom. B. Siemiątkowski). Po czerwcu 1924 r. podobnie jak w ca- 
łej Polsce zlikwidowano bydgoską agenturę Służby Informacyjnej i w jej miejsce powoła- 
no ekspozyturę policji politycznej, aby następnie w kwietniu 1926 r. wcielić ją jako refe- 
rat do Komendy PP na miasto Bydgoszcz.1 41 Z tą chwilą dotychczasowy kierownik eks- 
pozytury został jego referentem. Likwidacja całego pionu policji politycznej wymusiła w 
Bydgoszczy podobnie jak w większości miast powołanie specjalnej brygady dla ścigania 
przestępstw kamosądowych natury politycznej. Była to brygada IV powołana l grudnia 
1926 r. przy urzędzie śledczym. Jej szefem mianowano aspiranta Kazimierza Lissow- 
skiego, dotychczasowego kierownika ekspozytury bydgoskiej.ł42 W latach 1923-1926 w 
bydgoskim oddziale zajmującym się sprawami natury politycznej pracowało zazwyczaj 
ok. 7-12 funkcjonariuszy. Dokładnie mówiąc w 1923 r. było ich 7, w 1924 r. -11, w 1925 
r. - 12, a w 1926 r. ich liczba wynosiła 10. 143 W 1930 r. szefem IV brygady był starszy 
przodownik Antoni Kaczmarek, sam zaś aspirant K Lissowski piastował stanowisko kie- 
rownika wydziału śledczego. l44 Brygada ta podobnie jak wszystkie poprzednie organy 
policji politycznej w Bydgoszczy zajmowała się przede wszystkim zwalczaniem działal- 
ności antypaństwowych i antyrządowych, obserwacją wszelkiego ruchu wszystkich ugru- 
powań politycznych na terenie miasta nie wyłączając związków zawodowych i stowarzy- 
szeń społecznych. Prowadziła również obseIWację pojedynczych osób podejrzanych o 
agitację i propagandę dla ugrupowań politycznych. Czynności te wykonywane były przez 
funkcjonariuszy IV brygady (wywiadowców) za pomocą zaufanych konfidentów. Konfi- 
denci za wyniki swej działalności otrzymywali nagrody pieniężne, a w wyją tkowych sytu- 
acjach przyznawano im nawet stałe wynagrodzenie. 145 Jednakowoż często przeprowa- 
dzano kontrolę czy udzielają oni informacji opartych na prawdzie. Aby nie ulec ich suge- 
stywnym informacjom kontrolowało się ich bądź za pomocą funkcjonariuszy Pp, bądź to 
za pomocą kontrwywiadu przez innego konfidenta. W Bydgoszczy PP stałych konfiden- 
tów utrzymywała w następujących ugrupowaniach politycznych: dwóch w Stronnictwie 
Narodowym względnie Obozie Wielkiej Polski, dwóch w Deutsche Vereinigung - nieste- 
ty, nie w samej centrali, a jedynie w jej otoczeniu (w centrali tego związku PP posiadała 
dwóch konfidentów w latach 1921-1924, zlikwidowano ich jednak ze względu na prze- 
szkody natury materialnej), dwóch w Niezależnej Socjalistycznej Partii Pracy i dwóch w 
Polskiej Partii Socjalistycznej. Oprócz tego zakonspirowaną opieką otaczali BBWR, aby 
nie dopuścić do zarządu osób mogących wewnętrznie rozsadzić związek. 146 
W 1930 r., ze względu na szeroką gamę obowiązków, poszczególni funkcjonariusze 
śledczy IV brygady w Bydgoszczy mieli przydzielone następujące referaty: starszy przo- 
downik Stablewski - sprawy szpiegowskie, przodownik Wieczorek - sprawy niemieckie i 
obywateli Rzeszy Niemieckiej, przodownik Sobański - działalność Stronnictwa Narodo- 
wego włącznie z Obozem Wielkiej Polski, przodownik J óźwiak sprawy NSPP i PPS, star-
		

/kronika_200060_0001.djvu

			59 


szy posterunkowy Klemke i posterunkowy Wiśniewski wszelkie inne sprawy wchodzące 
w zakres działalności brygady IV jak opinie, obserwacje, inwigilacje osób podejrzanych, 
ruch bezrobotnych itp.147 
Wszystkie metody i środki pracy kontrwywiadowczej jakimi posługiwali się policjanci 
podzielić można na dwie grupy: śledcze i operacyjne. Do pierwszej należą obserwacja, 
inwigilacja, cenzura korespondencji, podsłuch, prowokacja i wywiad konfidencjonalny. 
Natomiast w drugiej grupie wyróżnić można aresztowania, rewizje osób i mieszkań, stwier- 
dzenia tożsamości oraz przesłuchania. 148 Wszystkie te czynności opisywane były w różne- 
go rodzaju formularzach, protokołach i raportach. Niestety, niewiele z nich zachowało 
się do tej pory przez co właśnie utrudniona jest sprawa opisania tego pionu policji. Jed- 
nak pozostały raporty napisane przez funkcjonariuszy oddelegowanych do obserwacji 
przebiegu wieców bądź zebrań z czego osobiście się cieszę, ponieważ na ich podstawie 
mogłem napisać kolejny rozdział poniższej pracy. Dodać należy, iż raporty te według 
instrukcji służbowej z 1921 r. powinny zawierać: skład prezydium (imiona i nazwiska), 
porządek dzienny, nazwiska referentów, przedstawione rezolucje, ilość osób biorących 
udział w zebraniu, czas jego trwania, ogólne nastroje, a w wypadku zebrania o charakte- 
rze antypaństwowym imiona i nazwiska tych, którzy wyraźnie akcentowali swą antypań- 
stwową postawę. 149 


1.3.6. Liczebność, wyszkolenie i uposażenie policji bydgoskiej w latach 1920-1939 
Na początku lat dwudziestych ogólna liczba pracowników PP w Polsce wynosiła około 
50 tys., zaś później w miarę stabilizacji władzy państwowej, doskonalenia służby i zdoby- 
wania doświadczeń, a także przekazywania części obowiązków innym służbom (ochrona 
granic, służba kolejowa), corocznym redukcjom i ograniczeniom wydatków budżetowych 
państwa na policję, jej stan pod koniec lat trzydziestych oscylował wokół 30-31 tys. funk- 
cjonariuszylso. 
Szczupłość źródeł nie pozwalała na przedstawienie pełnego obrazu rozmiarów i zmian 
w liczebności policji bydgoskiej. Z zachowanych materiałów archiwalnych wynika, że 
korpus policji w tym mieście w 1921 r. składał się z 246 funkcjonariuszy, w 1922 r. - 245, 
w 1923 r. - 296, w 1924 r. - 303, w 1925 r. -294, w 1926 r. - 267.ł sl Kolejne dane mówią o 
7 oficerach i 225 pracownikach niższych w marcu 1930 r. IS2 oraz o 7 oficerach i 179 
szeregowcach w lutym 1932 r. IS3 Tak więc na pierwszy rzut oka daje się zauważyć tenden- 
cję do ciągłej redukcji etatów policyjnych. Było to spowodowane presją społeczeństwa i 
oczywiście nie ograniczało się do terenu samej Bydgoszczy, a całej Polski. Powodowało 
to dyskomfort pracy policjanta oraz niejednokrotnie przeciążenie jego obowiązków i 
jeśli policja zdołała im podołać to wynikało to z udoskonalonego systemu wyszkolenia, 
zaopatrzenia w środki techniczne, a także jednolitej organizacji wzorowanej na wojsko- 

. 
 
Tabela 1. liczba mieszkańców przypadających na jednego policjanta w Bydgoszczy w latach... 


lata 1921 r. 1922 r. 1923 r. 1924 r. 1925 r. 1926 r. 1930 r. 1932 r. 
liczba 366,2 388,1 340,8 344,8 359,4 404,7 508,4 640,9 
mieszkańców 


Źródło: AP-B, Komenda PP na miasto Bydgoszcz, sygn. 3
		

/kronika_200061_0001.djvu

			60 


Wszyscy funkcjonariusze oprócz wymaganego spełnienia cenzusu naukowego musieli 
skończyć specjalne szkoły. Już w listopadzie 1919 r. do prezydenta miasta Bydgoszczy 
przyszło pismo przewidujące szkolenie urzędników policyjnych z wykładami praktyki i 
teorii służby zewnętrznej.IS4 Kurs miałby odbywać się codziennie przed i popołudniu 
przez dwa tygodnie, a po jego ukończeniu najlepsi mieli być kierowani na sześciotygo- 
dniowy kurs dla pracowników biurowych. Oprócz tego od 1921 r. dla podniesienia kwa- 
lifikacji swych pracowników Komenda PP na miasto Bydgoszcz organizowała dwumie- 
sięczny kurs. Uczestniczyło w nim trzydziestu funkcjonariuszy, a szkolenie odbywało się 
trzy razy w tygodniu po dwie godziny.lss Poza tym w komendzie okręgowej w Poznaniu 
mieściła się Okręgowa Szkoła Pp, do której wszystkie jednostki z podległego jej woje- 
wództwa miały prawo wysyłać po dwóch kandydatów wybranych spośród naj zdolniej- 
szych policjantów. ls6 Od stycznia 1921 r. organizowano dla nich trzymiesięczne kursy 
obejmujące wyszkolenie wojskowe i zajęcia praktyczne (musztra, strzelanie, szermierka, 
gimnastyka) oraz wyszkolenie ogólne i fachowe (obejmujące prawo karne, procedurę 
karną, prawo państwowe i administracyjne, problematykę zdrowia i ratownictwa me- 
dycznego, język i literaturę polską, historię i geografię Polski oraz arytmetykę i geome- 
trię).IS7 Często zdarzały się wypadki niedostatecznego wyszkolenia szeregowych, wtedy 
to usuwano ich z pracy bądź wysyłano na ponowne przeszkolenie (np. starszy przodow- 
nik Leszczyński we wrześniu 1926 r.).IS8 
Podczas tworzenia policji w Wielkopolsce zdarzały się przypadki usuwania i dyskwali- 
fikowania osób pochodzących z tego regionu i forsowania na wyższe stanowiska policyj- 
ne ludzi z Królestwa. ls9 Sporządzono również "listy proskrypcyjne" w celu nieprzyjmo- 
wania ludzi podejrzanych o poglądy lewicowe. Komenda okręgowa zdając sobie sprawę 
z tego, iż stronnictwa opozycyjne starają się przemycić jak najwięcej swych sympatyków 
w szeregi policji próbowała ostrzegać podległe jej jednostki i nakazywała przeprowadzać 
poufny wywiad na temat upodobań politycznych kandydata. IW Tak więc droga do otrzy- 
mania posady w policji była ciężka i uzależniona od spełnienia wielu warunków, ale za- 
wsze otwarta dla uczciwych i prawych obywateli. 
Obowiązki i postępowanie funkcjonariuszy Policji Państwowej szczegółowo regulo- 
wała" Jymczasowa instrukcja dla PP" obowiązująca również w Wielkopolsce. Nie pozwa- 
lała ona należeć policjantom do żadnych stowarzyszeń ani być członkiem partii politycz- 
nych. Nie wolno im było uczestniczyć w zebraniach politycznych (z wyjątkiem tych, na 
których byli służbowo). Zmuszeni byli powiadomić przełożonych o każdej zmianie w 
rodzinie (urodzinach, śmierci, rozwodzie itp.). Zabronione było wstępowanie w związki 
małżeńskie funkcjonariuszom niższym służącym mniej niż dwa lata Gedynie za pozwole- 
niem komendanta okręgowego lub powiatowego). Żonom policjantów nie wolno było 
prowadzić żadnego interesu prywatnego, wymagającego koncesji ani trudnić się han- 
dlem (z wyjątkiem handlu przedmiotami rękodzielniczymi). Pozwolono im natomiast na 
pracę poza domem nie kolidującą jednak z obowiązkami funkcjonariusza policji i god- 
nością jego stanowiska. Samym zaś funkcjonariuszom instrukcja zabraniała przyjmowa- 
nia dodatkowej posady bądź zajęcia, które mogłoby przeszkadzać w jego obowiązkach 
służbowych. 161 
Te niedogodności związane z pracą w policji, państwo starało się rewanżować pensja- 
mi na odpowiednim poziomie. Dlatego właśnie miesięczne uposażenie wyższych funk-
		

/kronika_200062_0001.djvu

			61 


cjonariuszy kształtowało się w końcu 1920 r. na poziomie wynagrodzenia urzędników 
państwowych i nauczycieli szkół średnich, zaś szeregowych podobne było do pensji kwa- 
lifikowanego nauczyciela publicznej szkoły powszechnej. Uchwalona 13 lipca 1920 r. 
ustawa o uposażeniu Policji Państwowej przewidywała następujące wysokości płac za- 
sadniczych dla poszczególnych stopni służbowych: komendant główny - 3200 mk, nadin- 
spektor - 2900 mk, inspektor - 2600 mk, podinspektor - 2300 mk, nadkomisarz - 2100 
mk, komisarz -1600 mk, podkomisarz -1400 mk, aspirant -1300 mk, starszy przodownik 
- 950 mk, przodownik - 850 mk, starszy posterunkowy - 750 mk, posterunkowy - 700 
mk. 162 Ponadto za każdy rok pracy przyznawano uzupełnienie w wysokości 2,5% całej 
płacy zasadniczej. Dodać do tego należy dodatek 20% pensji zasadniczej za wyższe wy- 
kształcenie i 20% uzupełnienia uposażenia zasadniczego dla funkcjonariuszy policji śled- 
czej.163 Uposażenie to było atrakcyjne w porównaniu z innymi zawodami, jednak z bie- 
giem czasu różnica zaczęła się zacierać, a sytuacja materialna policjantów z roku na rok 
ulegała coraz większemu pogorszeniu. W tych okolicznościach w 1933 r. wydano nowe 
przepisy normujące uposażenie oficerów i pracowników szeregowych PP'I64. Tym razem 
komendant główny miał zarabiać 1000 zł, nadinspektor - 700 zł, inspektor - 700 zł, pod- 
inspektor - 500 zł, nadkomisarz - 430 zł, komisarz - 335 zł, podkomisarz - 270 zł, aspirant 
- 240 zł, starszy przodownik - 200 zł, przodownik - 180 zł, starszy posterunkowy - 160 zł, 
posterunkowy - 150 zł. Oprócz tego otrzymywali oni dodatek w zależności od stopnia 
służbowego oraz od stanowiska kierowniczego. DoŚĆ powiedzieć, że w przypadku dru- 
gim komendant główny otrzymywał - 800 zł, jego zastępca - 500 zł, naczelnik wydziału 
KG PP i kierownik Samodzielnego Referatu Wojskowego - 300 zł, komendanci szkół 
policyjnych - 275 zł, komendanci wojewódzcy - 375 zł, naczelnicy urzędów śledczych - 
325 zł, komendanci miast wydzielonych - 275 zł, komendanci powiatowi - 250 zł, kierow- 
nicy komisariatów i kierownicy wydziałów śledczych - 225 zł, szeregowi komendanci po- 
sterunków - 80 zł. Równocześnie mocą prawa wynagrodzenie policjantów zostało zwol- 
nione od podatku dochodowego i opłaty emerytalnej. Poza tym istniały pewnego rodza- 
ju uprawnienia nie spotykane u innych grup zawodowych. Mianowicie - policjanci naby- 
wali prawo do emerytury już po dziesięciu latach służby, mieli 50 % zniżki na przejazdy 
. kolejami oraz prawo do ulgowej państwowej pomocy lekarskiej. IM Ten system uposaże- 
niowy w takiej formie przetrwał z drobnymi zmianami do końca II Rzeczypospolitej. 


Przypisy 
l L. Nagler, Policja Państwowa, (w:) Dziesięciolecie Polski Odrodzonej. Księga Pamiątkowa 1918-1928 r., 
red. P. Lot, Kraków - Warszawa 1928 r., s. 321. 
2 A. Leinwand, Pogotowie Bojowe i Milicja Ludowa w Polsce 1917-1919, Warszawa 1972 r., s. 66-68. .' 
3 Dziennik Praw Państwa Polskiego (dalej D P P P), 1919 r., nr 19, poz. 53. 
4 Dziennik Urzędowy MSW (dalej DU MSW), 1919 r" nr 3, pOZo 45. 
5 D P P P, 1919, nr 19, poz. 98. 
6 D P P Po 1919, nr 5, poz. 98. 
7 J. Lange, Organizacja Straży (Ludowej) i jej udzialw Powstaniu Wielkopolskim, (w:) Powstanie Wielkopol- 
skie 1918-1919. Wybór źródeł., wybór i opracowanie - A Czubiński, B. Polak, Poznań 1983 r., s. 372-373. 
8 Tamże, s. 373. 
9 ..1Ygodnik Urzędowy NRC', nr 5 z 13.11.1919 r. 
10 AP-P, Komenda Wojewódzka PP w Poznaniu, sygn. 59, k. 1.
		

/kronika_200063_0001.djvu

			62 


11 ..Tygodnik Urzędowy NRC', nr 35 z 9.VIII.1919 r., s. 184. 
12 AP-B, Komenda Okręgowa PP w Toruniu, sygn, 3, k. 34. 
13 Służba bezpieczeństwa publicznego na Pomorzu; Wspomnienia gen. J. Hallera, (w:) Księga Pamiątkowa 
Dziesięciolecia Pomorza, Toruń 1930 r., s. 351. 
14 AP-B, Komenda Okręgowa PP w Toruniu, sygn. 13, k. l, 8. 
15 AP-B, Komenda Okręgowa PP w Toruniu, sygn. 13, k. 28-29. 
16 AP-B, Komenda Wojewódzka PP w Poznaniu, sygn. 60, k. l. 
17 L. Nagler, Policja..., s. 321. 
18 A Misiuk, Policja Państwowa 1919-1939, Warszawa 1994 r., s. 19. 
19 Thmże. 
20 J. Ławnik, Represje policyjne wobec ruchu robotniczego w latach 1918-1939, Warszawa 1979 r., s. 15-16. 
21 D P P P, 1919 r., nr 61, poz. 363. 
22 D P P P, 1919 r., nr 61, poz. 363, art. 1. 
23 J. Ławnik, Represje..., s. 16-17. 
24 J. Kutta, Policja w Polsce Odrodzonej, Wielkopolska i Pomorze 1918-1922, Bydgoszcz 1994, s. 13. 
25 W. Zyśko, Struktura władz policyjnych województwa lubelskiego w latach 1918-1939, ich pozostałość 
aktowa w WAP w Lublinie, (w:) ,,Archeion", 1967 r., nr 46, s. 147. 
26 B. Wasiutyński, Ustrój władz administracyjnych, rządowych i samorządowych, Poznań 1937 r., s. 76. 
27 D P P P, 1919 r., nr 61, poz. 363, art. 5; W. Zyśko, Struktura..., s. 143. 
28 Dziesięciolecie służby bezpieczeństwa w Polsce odrodzonej, red. E. Grabowiecki, Warszawa 1928 r., s. IX. 
29 A Misiuk, Policja..., s. 101-102. 
30 D P P P, 1919 r., nr 61, poz. 363, art. 27. 
31 D P P P, 1919 r., nr 61, poz. 363, art. 3. 
32 J. Ławnik, Repreje..., s. 19. 
33 A Misiuk, Policja..., s. 30-45. 
34 D P P P, 1919 r., nr 64, poz. 385. 
35 Dziennik Urzędowy Ministerstwa byłej Dzielnicy Pruskiej, 1920 r., nr 31, poz. 264. 
36 AP-P, Komenda Wojewódzka PP w Poznaniu, sygn. 60, k. l. 
37 J. Ławnik, Represje..., s. 20. 
38 AP-B, Komenda Okręgowa PP w Toruniu, sygn. 13, k. 297. 
39 Dziennik Urzędowy Ministerstwa byłej Dzielnicy Pruskiej, 1921 r., nr 19, poz. 1321. 
40 J. Kutta, Policja..., s. 95. 
41 Dziennik Ustaw Rzeczypospolitej Polskiej (dalej DURP), 1920 r., nr 62, poz. 408. 
42 PielWszym Komendantem Głównym ZS.O. był płk Julian B. Lange, następnie od Il.XI.192O r. kpI. Józef 
Szuman i od 28.11.1921 r. aż do jej rozwiązania ppłk Andrzej Kopa. 
43 AP-B, Komenda Wojewódzka ZS.O., sygn. 10, k. 45. 
44 DURp, 1928 r., nr 28, poz. 27. 
45 Tamże. 
46 DURp, 1936 r., nr 28, poz. 226. 
47 W omawianym okresie funkcję Komendanta Głównego PP pełnili: Władysław Henszel (17.VI.1919 r. - 
20.lV.1922 r.), Wiktor Hoszowski (20.lV.1922 r. - 17.111.1923 r.), płk Michał Bayer jako p.o, (17.111.1923 
r. - I.VII.1923 r.), Marian Borzęcki (1.VII.1923 r. - 5.X1.1926 r.), płk Janusz Jagrym-MaJeszewski 
(4.XI.1926 r. - 24.1.1935 r.), gen. Kordian Zamorski (26.1.1935 r. - IX.I939 r.). 
48 DU MS\Y, 1919 r., nr 40, poz. 549. 
49 A Misiuk, Policja.." s. 160-161. 
50 J. Ławnik, Represje..., s. 32. 
51 A Misiuk, Policja..., s. 163-164. 
52 R. Hausner, PielWsze dwudziestolecie administracji spraw wewnętrznych, Warszawa 1939 r., s. 180. 
53 A Misiuk, Policja..., s. 163-164. 
54 DUR P, 1919 r., nr 94, poz. 507. 
55 DUR P, 1924 r., nr 114, poz. 1014. 
56 J. Ławnik, Represje..., s. 24. 
57 AP-P, Komenda Wojewódzka PP w Poznaniu, sygn. 60, k. 1. 
58 Thmże. 
59 A Misiuk, Policja..., s. 238.
		

/kronika_200064_0001.djvu

			63 


60 DURp, 1919 r., nr 94, poz. 507 i 508. 
61 J. Kutta, Policja..., s. 59. 
62 AP-B, Komenda PP na miasto Bydgoszcz, sygn. 2. k. l. 
63 J. Kutta, Policja..., s. 57. 
64 W. Weber, Adresy miasta Bydgoszczy na rok 1936/37, Bydgoszcz 1937 r., s. xv. 
65 W. Weber, Adresy miasta Bydgoszczy na rok 1928, Bydgoszcz 1928 r., s. X-XI. 
66 AP-B, Komenda PP na miasto Bydgoszcz, sygn. 2, k. 43. 
67 W. Weber, Adresy miasta Bydgoszczy na rok 1926, Bydgoszcz 1926 r., s. XII-XIII. 
68 W. Weber, Adresy miasta Bydgoszczy na rok 1936/37, Bydgoszcz 1937 r., s. xv. 
69 DURp, 1936 r., nr 19, poz. 158. 
70 J. Ławnik, Represje..., s. 25. 
71 A Misiuk, Policja..., s. 199-200. 
72 DURp, 1936 r., nr 19, poz. 158. 
73 AP-B, Komenda PP na miasto Bydgoszcz, sygn. 2, k. l. 
74 Thmże, k. 15. 
75 Bydgoski Słownik Biograficzny, red. J. Kutta, Bydgoszcz 1997, t. IV, s. 93-94. 
76 W. Weber, Adresy miasta Bydgoszczy na rok 1928, Bydgoszcz 1928 r., s. X. 
77 J. Kutta, Policja..., s. 57-58. 
78 AP-B, Komenda PP na miasto Bydgoszcz, sygn. 2, k. l. 
79 J. Kutta, Policja..., s. 57. 
80 AP-B, Komisariaty i posterunki. Zbiór szczątków zespołu, sygn. l, k. 34. 
81 Pierwszym kierownikiem tej placówki był podkomisarz Włodzimierz Włodek, następnie w latach 1925- 
1928 starszy przodownik Getrig, w 1933 roku starszy przodownik Jan Paulina, a w 193611937 starszy 
przodownik Józef Wieczorek. 
82 AP-B, Komisariaty i posterunki. Zbiór szczątków zespołu, sygn. l, k. 68. 
83 W. Weber, Adresy miasta Bydgoszczy na rok 1925, Bydgoszcz 1925 r., s. XIX. 
84 AP-B, Komisariaty i posterunki. Zbiór szczątków zespołu, sygn. l, k. 154, 
85 AP-B, Komenda PP na miasto Bydgoszcz, sygn. 2. k. 83; W. Weber, Adresy miasta Bydgoszczy na rok 
1928, Bydgoszcz 1928 r., s. X-XI. 
86 AP-B, Komenda PP na miasto Bydgoszcz, sygn. 2, k. 153. 
87 Thmże, k. 190; W. Weber, Adresy miasta Bydgoszczy na rok 1933, Bydgoszcz 1933 r., s. IX. 
88 AP-B, Komenda PP na miasto Bydgoszcz, sygn. 2, k. 190. 
89 Thmże, k. 180. 
90 Tamże, k. 170-1 n. 
91 W. Weber, Adresy miasta Bydgoszczy na rok 1936/37, Bydgoszcz 1937 r., s. xv. 
92 Tamże. 
93 W. Weber, Adresy miasta Bydgoszczy na rok 1928, Bydgoszcz 1928 r., s. X-XI. 
94 AP-B, Komenda PP na miasto Bydgoszcz, sygn. 2, k. 191. 
95 Thmże, k. 154. 
96 W. Weber, Adresy miasta Bydgoszczy na rok 1936/37, Bydgoszcz 1937 r., s. xv. 
97 Thmże. 
98 AP-B, Komenda PP na miasto Bydgoszcz, sygn. 2, k. 104. 
99 Thmże, k. 107-110. 
100 AP-B, Komisariaty i posterunki. Zbiór szczątków zespołu, sygn. 2. 
101 AP-B, Komenda PP na miasto Bydgoszcz, sygn. 2. k. 107-110. .' 
102 A Misiuk, Policja..., s. 289. 
103 Tamże. 
104 J. Ławnik, Represje..., s. 30. 
105 A Misiuk, Policja..., s. 90, 
106 DURp, 1922 r., nr 22. poz. 54. 
107 DURp, 1926 r., nr 82. poz. 455. 
lOB J. Ławnik, Represje..., s. 31. 
109 A Misiuk, Policja..., s. 302. 
110 Thmże, s. 303-305. 
111 J. Ławnik, Represje..., s. 32.
		

/kronika_200065_0001.djvu

			64 


112 A Misiuk, Policja..., s. 291. 
113 AP-B, Komenda PP na miasto Bydgoszcz, sygn. 2, k, 44. 
114 W. Weber, Adresy miasta Bydgoszczy na rok 1936/37, Bydgoszcz 1937 r., s. xv. 
115 AP-B, Komenda PP na miasto Bydgoszcz, sygn. 2, k. 163. 
116 J. Kutta, Policja w Polsce..., s. 64. 
117 AP-B, Komenda PP na miasto Bydgoszcz, sygn. 2, k. 92. 
118 Tamże, k. 83. 
119 Thmże, k. 154. 
120 W. Weber, Adresy miasta Bydgoszczy na rok 1936/37, Bydgoszcz 1937 r., s. xv. 
121 AP-B, Komenda PP na miasto Bydgoszcz, sygn. 2, k. 91. 
122 Thmże, k. 154. 
123 AP-B, Komenda PP na miasto Bydgoszcz, sygn. 2, k. 106. 
124 W. Zyśko, Struktura..., s. 144. 
125 A Misiuk, Policja..., s. 255. 
126 AP-B, Komenda Okręgowa PP w 1Oruniu, sygn. 34, k. 217-221. 
127 Tamże. 
128 A Misiuk, Policja..., s. 257. 
129 AP-B, Komenda Okręgowa PP w Toruniu, sygn. 134, k. 217. 
130 A Misiuk, Policja..., s. 265. 
131 Thmże, s. 265-268. 
132 J. Lawnik, Represje..., s. 37. 
133 A Misiuk, Policja..., s, 270. 
134 A. Misiuk, Organizacja instytucji policyjnych w II Rzeczypospolitej 1919-1926, Szczytno 1994 r., s. 313. 
135 J. Ławnik, Represje,.., s. 43. 
136 Thmże, s. 43-44. 
137 AP-B, Komenda Okręgowa PP w Toruniu, sygn. 47, k. 295. 
138 A Misiuk, Policja..., s. 303 i 313. 
139 AP-B, Komisariaty i posterunki. Zbiór szczątków zespołu, sygn. l, k. 79-80. 
140 Thmże, k. 81. 
141 Tamże, k. 85. 
142 Thmże, k. 90-91. 
143 AP-B, Komenda PP na miasto Bydgoszcz, sygn. 3, k. 9, 47, 123, 154. 
144 AP-B, Komenda PP na miasto Bydgoszcz, sygn. 2, k. 153-154. 
145 A Misiuk, Policja..., s. 256. 
146 AP-B, Komisariaty i posterunki. Zbiór szczątków zespołu, sygn. 1, k. 106-107. 
147 Thmże, k. 107. 
148 A Misiuk, Policja..., s. 283. 
149 AP-B, Komenda PP na miasto Bydgoszcz, sygn. 2, k. 33. 
150 J. Lawnik, Represje..., s. 46. 
151 AP-B, Komenda PP na miasto Bydgoszcz, sygn. 3, k. 43, 62, 9, 47, 123, 154. 
152 AP-B, Komenda PP na miasto Bydgoszcz, sygn. 2, k. 153-154. 
153 Thmże, k. 190-191. 
154 AP-B, Komenda PP na miasto Bydgoszcz, sygn. 4, k. 1-2. 
155 Tamże, sygn. 2, k. 47. 
156 AP-P, Komenda Wojewódzka PP w Poznaniu, sygn. 60, k. 171. 
157 Tamże. 
158 AP-B, Komenda PP na miasto Bydgoszcz, sygn. 2, k. 81. 
159 AP-B, Komenda Okręgowa PP w Toruniu, sygn. 135, k. 170. 
160 AP-B, Komenda PP na miasto Bydgoszcz, sygn. 2, k. 99. 
161 AP-B, Komenda Wojewódzka PP w Poznaniu, sygn. 3. Rozkaz 25 z 1l.X.1920 r. 
162 DURp, 1920 r., nr 65, poz. 431. 
163 Thmże. 
164 A Misiuk, Policja.... s. 97. 
165 Thmże. s. 98-100.
		

/kronika_200066_0001.djvu

			65 


Grzegorz Jaskulski 


ŻYCIE CODZIENNE W GARNIZONIE BYDGOSKIM 
W LATACH 1920-1939 


1. Sprawy porządkowe i dyscyplinarne 
Rozkazy dowództwa garnizonu wyznaczały codzienny cykl pracy jednostek wojsko- 
wych. Ich tematyka była różnorodna i zależała od aktualnych okoliczności. Jednak 
zawsze pierwsza część treści rozkazów dotyczyła bieżących spraw porządkowych. Ko- 
mendant garnizonu wyznaczał w tym miejscu oficerów odpowiedzialnych za służby po- 
rządkowe i warty. Był to tzw. dział służbowy, w którym imiennie określano: 
- oficera inspekcyjnego garnizonu; 
- oficera inspekcyjnego przy komendzie garnizonu; 
- dyżurnego lekarza inspekcyjnego garnizonu. 
Wyznaczano też jednostki, które miały pełnić określone funkcje w danych dniach, 
np. 
- patrol porządkowy; 
- pogotowie garnizonowe; 
- warta garnizonu. 
W zależności od daty i wynikających stąd innych okoliczności wyżej wymienione 
funkcje określono na kilka dni z góry. Oto przykłady: 
"Dzial slużbowy 
9 1 Oficer Inspekcyjny Garnizonu 
z dnia 30 na 31 b.m. kpt.Eitner 62 p.p. 
z dnia 31 na 1./.26r. kptJager 11 dak. 
z dnia 1 na 2./.26 r. kpt. Kaźmierczak 15 p.a.p. 
z dnia 2 na 3./.26 r. kpt. Wojtkowiak 61 p.p. 
z dnia 3 na 4./.26 mjr Szulc 62 p.p. 
z dnia 4 na 5./.26 r. rtm. Zieliński 16 p.ul. 
Oficer Inspekcyjny przy Komendzie Garnizonu 
z dnia 30 na 31 b.m. wyznaczy 62 p.p. 
z dnia 31 na 1./.26 r. wyznaczy 62 p.p. 
z dnia 1 na 2./.26 r. kpt. wyznaczy 11 DAK 
z dnia 2 na 3./.26 r. wyznaczy 15 p.a.p. 
z dnia 3 na 4./.26 r. wyznaczy 15 p.ul 
z dnia 4 na 5./.26 r. wyznaczy 61 p.p. 
Dyżur lekarza inspekcyjnego garnizonu 
z dnia 30 na 31 b.m. kpt. lek. Łojek z 16 p.ul 
z dnia 31 na 1.l26 r. mjr lek. Blażejewski z 15 p.a.p. 
Patrol ponqdkowy 
z dnia 31 na 1.l26 stawi 61 p.p. 
z dnia 1 na 2.l26 r. stawi 62 p.p. 
z dnia 2 na 3.l26 r. stawi 16 p.ul.
		

/kronika_200067_0001.djvu

			66 


Pogotowie Garnizonowe 
z dnia 30 na 31 b.m. stawi 61 p.p. 
z dnia 31 na 1./.26 r. stawi 62 p.p. 
z dnia 1 na 2./.26 r. stawi 15 p.a.p. 
z dnia 2 na 3./.26 r. stawi 16 p.ul. 
z dnia 3 na 4./.26 r. stawi 61 p.p. 
z dnia 4 na 5./.26 r. stawi 62 p.p. 
Wartę Garnizonu stawiq w myśl rozkazu Garnizonu Nr 124/25. " 
Oddzielne rozkazy dotyczyły kontroli warty garnizonowej i jej organizacji. Zajmo- 
wali się tym oficerowie inspekcyjni. Komendant nakazywał im między innymi spraw- 
dzanie dyscypliny i dyspozycyjności wartowników, ocenianie szybkości działania oraz 
kontrolę poprawności umundurowania. Inspekcja dotyczyła także rutynowych rapor- 
tów składanych przez dowódcę warty I. 
W rozkazach garnizonowych komendant regulował również sprawy przydziału obiek- 
tów wojskowych oraz czasu i miejsca ćwiczeń dla poszczególnych jednostek, a także 
określał dokładne daty. Miało to miejsce np. w przypadku rzutni granatów ręcznych 2 i 
placu ćwiczeń na Jachcicach 3. 
Większość rozkazów podpisywali osobiście komendanci garnizonu. Zdarzało się jed- 
nak, że swoje podpisy składali w ich zastępstwie oficerowie pełniący tymczasowo funk- 
cję komendanta lub go zastępujący. Wiązało się to między innymi z urlopami różnego 
typu i związanymi z tym nowymi przydziałami służbowymi. Tak np. płk Chmurowicz na 
czas swego urlopu świątecznego i wypoczynkowego (tj. od 22 grudnia 1935 roku do 18 
stycznia 1936 roku) przekazuje w rozkazie obowiązki komendanta garnizonu bydgo- 
skiego płk. Skroczyńskiemu 4. 
W rozkazach wymieniano z nazwisk głównie oficerów skierowanych na różnego ro- 
dzaju urlopy (okolicznościowe, świąteczne, naukowo-szkoleniowe, wypoczynkowe). W 
stosunku do podoficerów i szeregowców z reguły podawano tylko ogólne zasady, cho- 
ciaż zdarzały się wyjątki i ich także określano z nazwiska s. 
Rozkazy zawierały także przepisy i ograniczenia, które towarzyszyły wydawaniu urlo- 
pów. Komendant garnizonu określał proporcje ilości urlopowanych w stosunku do stanu 
osobowego jednostki, szczegółowe zasa4y urlopowania szeregowych i podoficerów, 
wyznaczanie (ewentualnie odbieranie) ryczałtu za wyżywienie czyli tzw. strawnego. 
Treść rozkazów porządkowała również sprawę organizacji ruchu pociągów w czasie 
największego nasilenia liczby urlopowanych żołnierzy oraz zawierała pouczenia o za- 
chowaniu się podczas podróży (konieczność przestrzegania kolejowych przepisów bez- 
pieczeństwa, zbiorczy zakup biletów). Urlopowani żołnierze byli również poinformo- 
wani o zakazie przerywania podróży do punktu docelowego, by odwiedzić po drodze 
swoją rodzinę, znajomych itp. 6. 
Trudności związane z ogranizacją i funkcjonowaniem garnizonu w Bydgoszczy z pew- 
nością były niemałe. Wiązało się to w oczywisty sposób z ogólnie trudną sytuacją w 
kraju, wojną 1920 roku i trudnymi początkami życia w kraju, który ledwie kilka miesię- 
cy temu odzyskał niepodległość i dopiero teraz tworzył zręby swojej państwowości. 
Problemy takie nie mogły również ominąć wojska i są dość dobrze udokumentowane w 
rozkazach garnizonowych bydgoskiego dowództwa.
		

/kronika_200068_0001.djvu

			67 


Można powiedzieć, że krótko po wojnie wojsko spełniało funkcję porządkową, a na- 
wet zastępowało policję. Animozje polsko-niemieckie były dość duże i ciągle stanowiły 
zarzewie potencjalnego konfliktu. Według prawa opcji wielu Niemców na stałe opusz- 
czało Bydgoszcz i udawało się poza granice Polski. Zołnierze garnizonu bydgoskiego 
często kierowani byli do ochrony i utrzymania porządku zorganizowanych transportów 
ludności niemieckiej. 
Np. 
"Baonzap. 2p.p. stawi dnia 12 bm. o godz. 5 rano 20 ludzi z karabinami do Dowództwa 
dworca celem obstawienia pociqgu emigracyjnego" 7. 
Wojsko często było wykorzystywane do ochrony obiektów cywilnych. Dotyczyło to nie 
tylko pierwszych lat po uzyskaniu niepodległości, ale również okresu znacznie później- 
szego. Oddziały bydgoskie ochraniały np. tereny sieci wodociągowej, dokąd to odko- 
menderowano specjalne posterunki wartownicze. Zachował się nawet rozkaz nakazują- 
cy oddziałom wojskowym ćwiczącym w lesie przy szosie gdańskiej zachowanie szczegól- 
nej ostrożności i nieutrudnianie zadań wcześniej wymienionym posterunkom 8. 
Dowództwo ostrzegało czasem żołnierzy przed innymi niebezpieczeństwami oraz okre- 
ślało warunki korzystania z dróg i mostów w czasie dojazdów na ćwiczenia. Przykładem 
tego jest rozkaz dotyczący zasad przekraczania mostu na Brdzie w okolicy Leśnictwa 
"Zdroje". Zakazano przechodzić przez wymieniony most z obciążeniem większym niż 
dwie i pół tony9. 
Wracając do okresu krótko po odzyskaniu niepodległości, warto wspomnieć, iż 18 
sierpnia 1920 roku rozkazem komendanta garnizonu pułkownika Jatelnickiego powstał 
kolejowy posterunek żandarmerii wojskowej 10. W tym samym czasie wskutek unormo- 
wania się sytuacji w mieście zniesiono stan wyjątkowy, a tym samym z ulic zniknęły pa- 
trole wojskowe. Poza tym wojskowe posterunki nie miały już prawa zatrzymywać osób 
cywilnych, a dodatkowo powinny być pomocne na żądanie policji miejskiej 11. 
Rozkazy garnizonowe wyznaczały też wzorce zachowań polskich żołnierzy i dbały o 
dobro i honor munduru. Zapowiadano na przykład ukaranie żołnierzy przechadzają- 
cych się z Niemkami i głośno rozmawiających w języku niemieckim, co wzbudzało obu- 
rzenie miejscowej ludności. Za szczególnie gorszące uznano wspólne biesiadowanie i 
śpiewanie pieśni niemieckich, co najczęściej miało miejsce w kawiarenkach przy śluzach 
Kanału Bydgoskiego. Zwrócił na to uwagę zastępca dowódcy garnizonu kapitan Skrzy- 
dlewski 12. 
Do najcięższych przestępstw, jakie może popełnić żołnierz, należy dezercja. Nie za- 
brakło ich, niestety, w trudnym roku 1920. Rozkaz z l września poinformował o wyroku 
wydanym przez Sąd Doraźny przy Sądzie Wojskowym na dwóch saperach. Skazano ich 
na wydalenie z armii, utratę praw obywatelskich i karę śmierci przez rozstrzelanie. W 
trudnej sytuacji kraju w tym czasie (wojna z Rosją) nie mogło być mowy o innym werdyk- 
cie. Wymienione wyroki zostały wykonane 13. 
Chociaż dezercja w czasie wojny jest najbardziej karygodna i stosunkowo często spo- 
tykana, a jednocześnie zrozumiała (zagrożenie życia), to nie oznacza to braku jej wystę- 
powania w okresie pokoju. Wspominał o tym zjawisku rozkaz komendanta garnizonu z 
roku 1928. Chodziło tu przede wszystkim o podanie jej przyczyn i ewentualnych środ- 
ków zapobiegawczych. Szczególnie niebezpieczne okazały się fakty, iż dezerterzy uda-
		

/kronika_200069_0001.djvu

			68 


wali się do Niemiec lub Wolnego Miasta Gdańska i tam rozgłaszali niepochlebne wieści 
o wojsku polskim (np. o złym traktowaniu rekrutów). Poza tym proceder taki groził ujaw- 
nieniem wielu tajemnic wojskowych 14. 
W późniejszym okresie przewinienia wojskowych okazywały się bardziej pospolite. 
Mieszkańcy miasta skarżyli się między innymi na szybką jazdę samochodami, która za- 
grażała bezpieczeństwu i powodowała zniszczenia mienia miejskiego. Ówczesny dowód- 
ca garnizonu, gen. Jung, pisał w rozkazie: 
"Pomimo wydanych rozkazów zakazujqcych szyblaJ jazdę po mieście, napływajq jeszcze 
skargi od władz miejscowych, o szybkiej jeździe samochodami i wozami, o obalaniu tymi 
latami przy nawracaniu (...) D-cy formacji wytłumaczq i pouczq o powyższym, szczególnie 
VI// Dy-on samoch. i Szkołę Lotników, ponieważ tylko pnez te dwie formacje sq używane 
samochody" IS. 
Szybka jazda spodobała się chyba oficerom, gdyż skargi nie ustawały jeszcze długo, a 
ich pokłosie widoczne było w rozkazach o kilka lat późniejszych (1928 r.), kiedy to stwier- 
dzono bezsilnie, że "zatrzymanie lub ustalenie kierowcy takiego pojazdu jest niemożliwe, 
szczególnie wtedy, gdy tenże jest oficerem". Komendant, a był nim wtedy płk Pożarski, 
zalecił wojsku na przyszłość stosowanie się do przepisów urzędu miejskiego i policji w 
celu uniknięcia skarg, w których oficerowie wojska polskiego przedstawiani byliby w 
niekorzystnym świetle 16. Dowództwo garnizonu starało się dbać ze swej strony o bezpie- 
czeństwo na ulicy. Jeden z rozkazów poświęcony był oświetleniu i oznakowaniu pojaz- 
dów wojskowych 17. 
Zdarzały się też inne uchybienia dyscyplinarne. Rozkazy wielokrotnie wymieniały żo- 
łnierzy zatrzymanych w mieście bez przepustki lub w czasie pozaregulaminowym. W tych 
samych dokumentach wydawano też polecenia ukarania winnych przez odpowiednich do- 
wódców 18. Inny rozkaz stwierdzał nawet wprost, że "pnekroczenie capstrzyku jest na po- 
nqdku dziennym" i nakazywał wyznaczenie podoficera dyżurnego do służby nocnej. 
Wiele problemów wiązało się z brakiem funduszy. Dotyczyło to nie tylko sytuacji, 
która miała miejsce krótko po wojnie, ale też okresu znacznie późniejszego. W rozkazie 
z 21 maja 1926 roku komendant garnizonu zarządzał: 
" (...) ograniczenie wszelkich wydatków do ostatecznych możliwych granic. Uskutecznia- 
jqc wypłaty tylko na najniezbędniejsze potneby jak: pobory, wyżywienie, i eM'. inne niezbędne 
neczywiście wydatki. Zapotnebowania pieniężne winny być sponqdzane na podstawie ści- 
śle ograniczonych potneb, oparte na faktycznych stanach osobowych, za ścisłość których 
czynię odpowiedzialnymi dowódców jednostek gospodarczych, którzy podpisujq za potne- 
bowania"19. 
Przytoczone wyżej działania podlegały, według tego samego rozkazu, ścisłej kontroli 
szefa intendentury. Chodziło oczywiście o zapobieżenie zamówieniom zawyżonym i uczci- 
we podanie stanów osobowych jednostek. Poza tym, na mocy rozkazu z poprzedniego 
roku, obowiązywało zarządzenie o wpłacaniu nadwyżek niewykorzystanych funduszy, 
kredytów i innych wpływów do kas skarbowych w terminie 5 dni"od uskutecznienia wpła- 
ty". Zapowiedziane zostało też pociągnięcie do odpowiedzialności winnych oraz ich su- 
rowe ukaranie 20. 
W maju planowano już budżet na kolejny rok - 1927. Komendant garnizonu gen. 
Wiktor Thommee zarządził wtedy, w związku z tworzeniem preliminarza finansowego,
		

/kronika_200070_0001.djvu

			69 


podanie przez poszczególnych komendantów kosztów wynajmu mieszkań służbowych w 
roku 1927, z podziałem na kategorie mieszkań i ich metraż. Ciekawostką może być fakt, 
iż w tym samym rozdziale komendant garnizonu wydał polecenie zakazu noszenia przez 
żołnierzy ubiorów sukiennych w porze letniej 21. Można by więc wnioskować o zbytniej 
drobiazgowości szefa garnizonu, choć z innego punktu widzenia nazwano by go dowód- 
cą dbającym o najdrobniejsze aspekty służby żołnierskiej. 
W kolejnym rozkazie, jakby na potwierdzenie powyższej tezy, gen. Thommee zajął się 
szczegółowo kuchnią wojskową (bez wskazania konkretnej jednostki - sprawa została 
podjęta w "Dziale ogólnym" rozkazu). Okazało się bowiem, że brakowało pieniędzy na 
pobielenie kotłów, które były już brudne i zniszczone. Dowódca z uwagi na to, że"strawa 
gotowana w brudnych, wymagajqcych pobielenia kotłach nie może być smaczna i zdrowa", 
zezwolił na odnowienie kotłów i opłacenie tego z oszczędności "równoważnika żywno- 
ściowego" 22. 
Komendant garnizonu dbał o żywność dla swoich podwładnych. W tym samym rozka- 
zie uściślił i przypomniał o obowiązku kontroli jakości wypiekanego chleba. Miało to być 
zadaniem lekarza inspekcyjnego, który powinien również stwierdzić datę wypieku chle- 
ba oraz średnią wagę jednego bochenka (w rozkazie podana jest nawet metoda waże- 
nia). Wynik ważenia powinien być codziennie odnotowywany w księdze protokołów 23 . 
W celu minimalizowania kosztów zakupu żywności wojsko organizowało jawne prze- 
targi na dostawę wyrobów mięsnych. Fakty takie również ogłaszano w rozkazach wraz 
z podaniem daty, godziny i miejsca organizacji przetargu. Obowiązkowe było także 
stawienie się w tym dniu wszystkich zastępców dowódców oraz oficerów żywnościo- 
wych z poszczególnych oddziałów garnizonu 24. 
Przykładem problemów związanych z zakupami niezbędnych towarów i ich związku 
z sytuacją gospodarczą kraju było sprowadzanie z zagranicy wyrobów alkoholowych. 
Sprzedawano je oczywiście w kasynach oficerskich i cieszyły się zainteresowaniem. Oto 
jak ustosunkował się do tego problemu komendant garnizonu, gen. Thommee: 
" Wobec ciężkiego położenia finansowego Państwa, które w chwilach obecnego przesile- 
nia ekonomicznego i sanacji Skarbu Państwa dyktuje jak najdalej idqce wstrzymanie się 
od wywozu naszej waluty za granicę, nakazuję wywarcie odpowiedniego wpływu, aby ka- 
syna, o ile możności unikały kupna zagranicznych wyrobóJ.v, a szczególnie alkoholu" 2S. 
Względy oszczędnościowe czasem nawet brały górę nad dyscypliną wojskową. Przy- 
kładem może być sprawa rogatywek nie pasujących swoim fasonem do nowych przepi- 
sów mundurowych, wprowadzonych przez Ministerstwo Spraw Wojskowych w 1935 roku. 
Garnizon w Bydgoszczy posiadał spory zapas starych rogatywek, w związku z czym ko- 
mendant zezwolił na ich noszenie (po przefasowaniu) do 1 stycznia 1937 roku 26. 
Inne przykłady pracy organizacyjnej dowództwa garnizonu zawierał rozkaz z 15 grud- 
nia 1923 roku. Komendant zajął tam stanowisko wobec chorążych, którym przypomi- 
nał, że dotyczą ich prawa i obowiązki te same, co podoficerów zawodowych. Dodał 
jednak, że z uwagi na budżetową przynależność do kontyngentu oficerskiego nie po- 
trzebują oni przepustki w celu opuszczenia terenu garnizonu, natomiast dla sprawdze- 
nia tożsamości wystarczy im zwykła legitymacja Gak w przypadku oficerów) 27. 
Ten sam rozkaz ustalał również termin i miejsce zebrania w celu wyłonienia składu 
Sądu Honorowego dla oficerów sztabowych (obecność obowiązkowa) oraz zajął się
		

/kronika_200071_0001.djvu

			70 


problemem lokalizacji aresztu oficerskiego. Rozkaz dotyczył oficerów 61 i 62 pułków 
piechoty, 15 pułku artylerii oraz Szkoły Oficerskiej dla Podoficerów. 
"Ot6ż od dnia dzisiejszego kary nałożone na oficer6w danych formacji przez dowód- 
c6w będą odsiadywane w koszarach; zaś dla formacj
 kt6re nie posiadają takiego lokalu 
- będą odsiadywane w budynku Sądu Rejonowego"28. 
Przypadki, w których istniała uzasadniona konieczność wykorzystania aresztu, nie 
były odosobnienie i wielokrotnie poszczególni komendanci wydawali rozkazy o ukara- 
niu oficerów. Szczególną grupę stanowili oficerowie ukarani za niestosowne zachowa- 
nie w miejscach publicznych, często pod wpływem alkoholu. Tym przypadkom zosta- 
nie poświęcony jeden z kolejnych podrozdziałów. Były też inne przyczyny. Aresztem 
(ale tylko domowym) ukarany został oficer prowiantowy za niestawienie się na posie- 
dzenie Komisji Mięsnej, której był członkiem 29. W innym rozkazie gen. Thommee 
ukarał kapitana lekarza Tadeusza Gadomskiego z pułku ułanów,,2-tygodnio»ym aresz- 
tem domo»ym za nieporządki w pułkowej izbie chorych"30. 
Komenda garnizonu miała czasami kłopoty z niesumiennym wykonywaniem pole- 
ceń przez oficerów. Wspominany wcześniej tajny rozkaz informował o zwłoce w spo- 
rządzaniu pism służbowym. Pierwsza sprawa dotyczyła wykazu osiatkowania okien ma- 
gazynowych w budynkach pułku ułanów. Z zadaniem tym zwlekał oficer administra- 
cyjny. Podobna sytuacja (nie napisany w terminie raport) dotyczyła także Oficerskiej 
Szkoły dla Podoficerów 62 pułku piechoty31. 
Jak wynika z lektury tekstów rozkazów dowódcy garnizonu, problemem było nie 
tylko ukaranie winnych i umożliwienie odbycia kary, ale również sama procedura kar- 
na i procesowa. Gen. Thommee stwierdził w jednym z dokumentów, że niektórzy do- 
wódcy i komendanci nie stosują się do istniejących przepisów. Zdarzały się niewyraźne 
lub niestaranne protokoły, brakowało przesłuchań obwinionego i świadków oraz in- 
nych, niezbędnych dokumentów. Wszystko to prowadziło do przeciągania sprawy w 
czasie, a tym samym podnosiło koszty oraz narażało na uszczerbek prestiż wojska i 
jego wymiar sprawiedliwości. Dalszy ciąg rozkazu był szczegółową instrukcją, jak ma 
wyglądać procedura procesowa, jakie należy wykonać czynności z podziałem ról dla 
poszczególnych urzędników 32 . 
Rozprawy sądowe dla żołnierzy miały miejsce przed Wojskowym Sądem Rejono- 
wym w Bydgoszczy. Wszyscy prawnicy zatrudnieni w tej instancji byli wojskowymi. Nawet 
biegłych w sprawach szczegółowych wyznaczano spośród oficerów służby czynnej bądź 
tych, którzy byli rezerwistami. Tak się działo między innymi w sprawach, w których 
brali udział jako biegli lekarze wojskowi. Rozkaz komendanta z 1939 roku powołał na 
te stanowiska kpt. lek. dr. Jabłońskiego z 8 batalionu pancernego i ppor. lek. Jankow- 
skiego z 61 pułku piechoty 33. 
Zdarzało się również, że żołnierze stawali także przed sądami cywilnymi. Ich adwo- 
katami byli wówczas prawnicy wyznaczeni dekretem Ministerstwa Spraw Wojskowych 
(z tzw. listy obrońców wojskowych). O nominacji informowało specjalne ogłoszenie 
dołączone do rozkazu garnizonowego 34. 
Przywiązywano też dużą wagę do zdyscyplinowanego zachowania się żołnierzy w 
miejscach publicznych. Związane to było z częstymi przypadkami nieodpowiedniego 
postępowania, np. niewłaściwego oddawania honorów oficerom przez szeregowych.
		

/kronika_200072_0001.djvu

			71 


Sprawy te określał dokładnie Regulamin Służby Wewnętrznej, którego przećwiczenie 
rozkazał komendant garnizonu dowódcom poszczególnych oddziałów. Jednocześnie 
zlecono organom inspekcyjnym skrupulatne kontrolowanie zachowania się żołnierzy 
pod tym względem 3S. 
Komenda garnizonu nie zaniedbywała także całościowych kontroli poszczególnych 
jednostek i ich oceny. Tak wyglądały wyniki jednej z inspekcji przeprowadzonych przez 
gen. Thommee: 
,,1.8 Dyon - porządek i czystość na ogół dostateczna; 
2. Szkoła Oficerska dla Podoficer6w - og6lnie dobry porządek; 
3. 11 DAK - braki w drużynie dowódcy (bałagan); 
4. 15 RA.R - brak bielizny pościelowej, nieodpowiedni oficer inspekcyjny, wzoroJ-ry porzą- 
dek w szkółce podoficerskiej; 
5. 61 p.p. - służba inspekcyjna zupełnie nieJ-ryszkolona. Porządek tylko w szkole podofi- 
cerskiej (za J-ryjątkiem oddziału p. w. - nieład) i l-ej kompanii l.k.m. 
6. 62 p.p. - og6lnie dobrze; 
7. Szpital wojskoJ-ry - og6lnie porządek (z J-ryłączeniem niektórych sal oficerskich)" 36. 


2. Życie oficerskie po służbie 
Zbrojne wywalczenie niepodległości kraju oraz życie w ciągłym niemal zagrożeniu 
między dwoma mocarstwami sprawiły, że wojsko należało do jednej z najbardziej sza- 
nowanych i poważanych instytucji państwowych. Co za tym idzie, oficer niemal wszę- 
dzie traktowany był bardzo dobrze i widziano go chętnie w wielu towarzystwach: prze- 
mysłowców, ziemiaństwa, dyplomatów. Nieco gorszą opinię mieli oficerowie u inteli- 
gencji, jednak nie wpłynęła ona znacząco na wizerunek przedwojennego oficera woj- 
ska polskiego. 
Nie powinny więc dziwić inteligenckie zainteresowania i rozrywki polskiej kadry 
oficerskiej. Oczywiście nie można uogólniać i czynić z oficerów wykształconej elity 
intelektualnej, jednak z pewnością sterotyp "prostego żołnierza" nie odpowiada w pełni 
wizerunkowi oficera przedwojennego. 
Podobne cechy i zachowania polskich oficerów można zauważyć również w trakcie 
lektury rozkazów dowództwa garnizonu w Bydgoszczy. Często pojawiały się w nich 
recenzje ostatnio wydanych książek i czasopism oraz wystawianych przedstawień te- 
atralnych. Wystarczy wziąć do ręki rozkaz ze stycznia 1939 roku. Między innymi mowa 
jest w nim o książce Podchorążowie Floriana Jernasa, przedstawiającej życie podcho- 
rążych w ciągu jednego roku służby wojskowej. Pismo dowódcy zachęcało do czyta- 
nia i zakupu tej powieści lub do korzystania z niej w bibliotece. Ten sam rozkaz anon- 
sował wydany przez Związek Nauczycielstwa Polskiego zbiór obrazów nawiązują- 
cych do najważniejszych wydarzeń z historii Polski. Obrazy te mogły ozdabiać sale 
żołnierskie. 
Wojsko umożliwiało podoficerom i oficerom poszerzanie horyzontów umysłowych, 
a jednocześnie pozwalało im rozwijać własne zainteresowania. Do tego celu służyły 
między innymi akcje wyprzedaży wydawnictw Głównej Księgarni Wojskowej. Można 
je było kupować w systemie ratalnym bez wpłacania zaliczki. W ten sam sposób wy- 
dawnictwo dostarczało również patefony i aparaty fotograficzne Kodak. Transakcje
		

/kronika_200073_0001.djvu

			72 


takie były dla żołnierzy bardzo korzystne zarówno jeśli chodzi o kwestie intelektualne, 
j ak i czysto praktyczne, finansowe 37. 
Podobne udogodnienia w kupnie różnych produktów nie były wówczas rzadkością. W 
tym samym czasie oficerowie mogli kupić, powiedzielibyśmy dzisiaj - po cenie promocyj- 
nej i na raty, motocykl"Sokół", z zastrzeżeniem jednak, iż mogą go później odsprzedać 
tylko osobie wojskowej. 
Rozrywką, która jednocześnie mogła pogłębiać odczucia patriotyczne, był film, gałąź 
sztuki przeżywająca w latach dwudziestych i trzydziestych ogromny rozkwit. W 1935 roku 
kino " Marysieńka " organizowało specjalne pokazy filmu Rapsodia Bałtyku, opowiadają- 
cego o życiu codziennym polskiej Marynarki Wojennej. Była o tym mowa w ogłoszeniu 
dołączonym do rozkazu garnizonowego 38. 
Z kolei Teatr Miejski urządzał specjalnie dla wojskowych i ich rodzin wybrane przed- 
stawienia. Tu mowa o komedii Szklanka wody. Rozkaz przytaczał dokładnie datę i godzi- 
nę rozpoczęcia spektaklu. W rozkazach nie zabrakło też informacji o koncertach orkie- 
stry 61 pułku piechoty w Teatrze Popularnym 39, jak również anonsowano pokaz operetki 
Domek Trzech Dziewcząt, wystawianej w Teatrze Miejskim specjalnie dla wojskowych i 
ich rodzin 40. Podobnie rzecz się miała ze spektaklem Marii Jasnorzewskiej-Pawlikow- 
skiej Powrót Mamy pokazywanym w tym samym gmachu (Teatr Miejski im. Karola Hu- 
berta Rostworowskiego )41. Udział żołnierzy i oficerów w przedstawieniach teatralnych 
musiał być odpowiednio uporządkowany. Niektóre rozkazy dokładnie określały dni i 
godziny spektakli dla poszczególnych jednostek 42. 
Imprezy dla wojska urządzali nie tylko artyści miejscowi. Działał również teatr objaz- 
dowy, wspomniany w rozkazie z grudnia 1935 roku. Mowa tu o grupie Bolesława Kazi- 
mierza Stefańskiego, wystawiającej sztuki Sen dziadka oraz Miłość na manewrach. Do- 
wódca okręgu uznał dużą wartość dydaktyczną i rozrywkową sztuk, w związku z czym 
rozkaz garnizonowy zachęcał żołnierzy do obejrzenia ich, natomiast dowódcom nakazał 
ułatwienie podkomendnym udziału w przedstawieniach 43. 
Kultura w życiu bydgoskiego garnizonu to także koncerty organizowane przez orkie- 
stry wojskowe. Odbywały się one na wolnym powietrzu (plac Wolności) albo też w Te- 
atrze Popularnym lub w innych lokalach miejskich 44. 
Jeszcze inną inicjatywą była atrakcyjna propozycja wyjazdu do Berlina na Międzyna- 
rodową Wystawę Samochodową. 
" Osoby pragnące wyjechać do Berlina będą mogły za pośrednictwem Instytutu otrzymać 
paszpOI1 ulgowy za opłatą 35, - zł, przydział walut obcych, zagraniczne bilety kolejowe i ewen- 
tualnie kwatery w Berlinie. 
Wszelkich informacyj w sprawie wyjazdów indywidualnych do Berlina udziela Referat 
Turystyczny Instytutu (...)"4S. ' 
Dla oficerów i ich rodzin organizowano okolicznościowe spotkania i inne imprezy. 
Takim wydarzeniem były spotkania kombatantów, np. Związku Legionistów. W kasynie 
oficerskim natomiast urządzano bale mikołajkowe dla dzieci i rodziców z rodzin wojsko- 
wych 46. Imprezy rozrywkowe często łączono z kwestą na cele charytatywne. Taki bal 
urządziła organizacja Polski Biały Krzyż w hotelu " Pod Orłem". Inną zabawą zorganizo- 
waną przez to stowarzyszenie było zakończenie sezonu myśliwskiego Hubertusa w karcz- 
mie Pod Podkową 47. Ogólnie trzeba stwierdzić, że jednostki wojskowe w Bydgoszczy
		

/kronika_200074_0001.djvu

			73 


bardzo często urządzały wielkie bale i uroczystości, których oddźwięk odbijał się sze- 
rokim echem wśród mieszkańców miasta i w prasie bydgoskiej. 
Biały Krzyż zajmował się nie tylko organizacją balów i kwest. Ciekawostką może 
być zaproszenie na pokaz mody wystosowane przez to właśnie stowarzyszenie. 
"Zarząd Sekcji Imprezowej Polskiego Białego Krzyża uprzejmie prosi o łaskawe wzięcie 
udziału w Wielkim Pokazie M6d, kt6ry odbędzie się dnia 15-ego grudnia br. o godzinie 17- 
ej w sali malinowej hotelu" Pod Orłem" 48. 
Rozkazy informowały również o wielu innych zabawach odbywających się pod pa- 
tronatem wojska. Oddzielnie urządzano zabawy i wieczorki taneczne dla podoficerów 
i żołnierzy. O tym wspominał rozkaz z 1939 roku, w którym określona była data, godzi- 
na rozpoczęcia spektaklu, a także ceny wejściówek. Dowódcy jednostek mieli nakaz 
umożliwienia żołnierzom uczestnictwa w wymienionych wcześniej imprezach 49. 
Bale i zabawy karnawałowe miały z reguły huczny i wesoły charakter, jednak cza- 
sem dochodziło do sytuacji wyjątkowych. Rozkaz z grudnia 1935 roku dotyczył nie- 
dawnej śmierci marszałka Józefa Piłsudskiego. Przytoczone tam było zarządzenie do- 
wódcy Okręgu Korpusu, które wprawdzie nie zakazywało urządzania zabaw karnawa- 
łowych, ale jednocześnie zalecało, aby ewentualne bale odbywały się w zamkniętych 
kołach i miały skromny, kameralny charakter. Tłumaczono to właśnie rokiem żałoby 
po zgonie twórcy niepodległej Polski SO. 
Życie oficerów po służbie, z uwagi na swoją specyfikę, nie mogło być do końca tylko 
i wyłącznie prywatne. Zdarzało się też, że ich postępowanie kłóciło się nie tylko z regu- 
laminem, ale i ze zwykłą uczciwością. Takie przypadki w razie ich wykrycia były kara- 
ne, a przeczytać można o tym w kilku rozkazach. Część wykroczeń związana była z 
usługami tzw. ordynansa, czyli żołnierza przeznaczonego do osobistej dyspozycji ofi- 
cera. Prawo do posiadania ordynansa mieli generałowie, oficerowie sztabowi, kapita- 
nowie oraz duchowni wojskowi, jak również w szczególnych przypadkach także inni 
oficerowie SI. W jednym z rozkazów można przeczytać: 
"Karzę kapitana Witkowskiego Czesława, d-cę baterii szkolnej Szkoly Podchorążych 
dla Oficer6w pięciodniowym aresztem domowym za to, że samowolnie używał kanoniera 
tejże szkoly do prac nie związanych ze służbą, a mianowicie polecił mu skopanie ogródka, 
kt6rą to pracę wykonywał wskazany kanonier w ciągu dw6ch popołudni, ponadto kilka 
razy w tygodniu używał go do posług osobistych "S2. 
Innym przykładem potwierdzającym ograniczoną prywatność zawodowych żołnie- 
rzy była konieczność uzyskania zezwolenia na zawarcie związku małżeńskiego. W od- 
powiednim rozkazie z 1926 roku komendant garnizonu określił, iż zezwolenie takie 
mogą otrzymać "podoficerowie zawodowi, kt6rzy ukończyli 24 lata życia, posiadają co 
najmniej stopień rzeczywisty plutonowego zawodowego i odbyli pierwsze trzechlecie służby 
zawodowej" S3. 
Powszechnie wiadomo było, że noszenie munduru zobowiązuje. Komenda garnizo- 
nu zadbała również o to, by wojskowa dyscyplina i porządek panowały wśród żołnierzy 
także poza terenem koszar. Płk Chmurowicz jako dowódca garnizonu w specjalnym 
rozkazie wyznaczał oficerów kontrolnych i nakazywał im" bardzo skrupulatne wykona- 
nie w tym kierunku służby, przy czym oficerowie kontrolni będą mi składać meldunki aż 
do odwołania codziennie - nawet negatywne"S4.
		

/kronika_200075_0001.djvu

			74 


3. Wykroczenia związane z alkoholem 
Bale organizowane przez jednostki wojskowe w Bydgoszczy znane i opisywane były 
szeroko w mieście. Z reguły bawiono się wspaniale i długo taką imprezę pamiętano. 
Zdarzały się jednak przypadki, szczególnie w latach powojennych, kiedy na rozkaz 
komendy garnizonu bale odwoływano. Wiązało się to przede wszystkim z brakami fun- 
duszy na cele podstawowe, więc rozrzutnością byłoby wydawać pieniądze na kreacje, 
alkohol i wystrój sali. Taki rozkaz wydał gen. Thommee w 1924 roku ss. 
Trzeba przyznać, że w wielu przypadkach powszechny stereotyp zawodowego woj- 
skowego zgadzał się ze stanem faktycznym. Oficerowie w większości sami walczyli w 
licznych wojnach niepodległościowych, mieli doświadczenie bojowe. Pochodzili z róż- 
nych armii państw zaborczych, a więc dobrze znali języki obce, co ułatwiało im kontak- 
ty towarzyskie, w tym również międzynarodowe. Nade wszystko jednak oficerów łączył 
swoisty kodeks honorowy, który dziś przeszedł już do legendy. Oczywiście nie można 
twierdzić, że każdy oficer to nienaganny dżentelmen, ale dbałość o honor i poszano- 
wanie munduru były powszechne. Niewątpliwie do wad oficerów (nie tylko polskich) 
należało nadużywanie alkoholu, jednak każdy przedstawiciel kadry oficerskiej miał 
obowiązek zaopiekować się napotkanym pijanym oficerem, bez względu na to, gdzie i 
kiedy miała miejsce taka sytuacja. 
Nadmierne spożywanie alkoholu, także w miejscach publicznych oraz związane z 
tym ekscesy często towarzyszyły żołnierzom i wpływały negatywnie na obraz wojska w 
oczach społeczeństwa. Wiele rozkazów zawierało rozporządzenia mające zapobiec ta- 
kiemu stanowi rzeczy lub po prostu ukarać winnych zaistniałych incydentów. Można 
też w nich przeczytać dokładne opisy zaistniałych wypadków: 
" W zwiqzku z zajściem, jakie miało miejsce w ogrodzie "Kawiarni Teatralnej", przy 
ulicy Jagiellońskiej w dniu II-go bm., w kt6rym właściciel jak i personel wymienionej 
kawiarni utrudniał oficerowi służby czynnej spełnienie obowiqzków doprowadzenia aresz- 
towanego pijanego podoficera na odwach, skutkiem czego zaszedł fakt publicznego zgor- 
szenia i poderwania autorytetu i powagi munduru oficerskiego, zabraniam z dniem dzi- 
sieiszym aż do odwołania uczęszczania do tej kawiarni osobom wojskowym tak w mundu- 
rze, jak i w cywilnym ubraniu" S6. 
Komendanci wielokrotnie ponawiali takie rozkazy. Zdarzały się więc zakazy korzy- 
stania z określonych lokali, ograniczenia przepustek dla żołnierzy, specjalne zadania 
dla patroli i oficerów inspekcyjnych. Każdy pijany żołnierz spotkany w miejscu pu- 
blicznym, bez względu na stopień powinien być jak najszybciej i bez zbędnych formal- 
ności odprowadzony na odwach. W przypadku zatrzymania oficera wyższej szarży 
musiało nastąpić natychmiastowe poinformowanie komendanta garnizonu. Poza tym 
wspomniani oficerowie inspekcyjni mieli obowiązek wizytować w miarę możliwości 
wszystkie bale i zabawy w mieście. Wzmocnione patrole i dodatkowo kontrolnych ofi- 
cerów sztabowych wysyłano szczególnie w soboty i dni przedświąteczne S7. 
Przeciwdziałanie pijaństwu wśród oficerów i żołnierzy okazało się bardzo trudne. 
Nierzadko można spotkać w rozkazach garnizonowych tego typu zapisy: 
" (m) ukarałem przy raporcie 3-tygodniowym obostrzonym aresztem domowym por. 
Głębickiego Jana przykomenderowanego do Szkoły Oficerskiej dla Podoficer6w za to, że 
dnia 31 stycznia b.r. dopuścił się nadmiernego użycia alkoholu i w stanie pijanym do
		

/kronika_200076_0001.djvu

			75 


utraty przytomności i przyzwoitości awanturował się po mieście, strzelał z rewolweru po 
ulicy, wybił szybę, wtargnął do obcego mieszkania i dobył szabli na posterunkowego Policji 
Państwowej"S8. 
Takich rozkazów było dużo więcej i wydawali je praktycznie wszyscy komendanci 
bydgoskiego garnizonu S9. Zdarzało się też w niektórych rozkazach tylko poinstruowa- 
nie o tym, że nie wolno korzystać z danych lokali bez podania uzasadnienia i cenzury 
czasowej. Z pewnością nie była to cecha charakterystyczna tylko dla jednostek bydgo- 
skich. Pijaństwo i alkoholizm w wojsku zawsze stanowiły poważny problem. Próbowa- 
no go rozwiązać, organizując pogadanki mające przeciwdziałać takim zjawiskom. Mia- 
ły miejsce także okolicznościowe imprezy pod nazwą Tydzień Propagandy Trzeźwości, 
organizowany przez Polską Ligę Przeciwalkoholową. O skali zjawiska świadczy fakt, iż 
o pijaństwie i alkoholizmie oraz o przeciwdziałaniu im mówią rozkazy bardzo odległe 
od siebie czasowo: z 1925 i 1939 roku 60. 


4. Służba zdrowia 
Trudno wysnuć daleko idące wnioski o działalności placówek medycznych tylko z 
lektury rozkazów, jednak można tu znaleźć sporo informacji o wojskowej służbie zdro- 
wia. W dokumentach tych często pojawiały się zalecenia dla żołnierzy, porady higie- 
niczne, zapowiedzi godzin otwarcia przychodni specjalistycznych czy wykonywania za- 
biegów okresowych, np. szczepień ochronnych. 
Przede wszystkim pomoc medyczna była dla wojskowych bezpłatna. Mogły z niej 
korzystać także rodziny żołnierzy. O uwarunkowaniach prawnych z tym związanych 
pisał komendant garnizonu, którym był wtedy płk Łukoski: 
" (...) bezpłatna pomoc lekarska może być udzielana przez lekarzy wojskowych człon- 
kom rodzin os6b wojskowych (...) przysługuje ona tylko żonie i dzieciom względnie pasier- 
bom zawodowych wojskowych (...)" 61. 
Zdarzało się dosyć często, że z różnych przyczyn osoby wojskowe korzystały z cywil- 
nej służby zdrowia, z usług lekarzy prowadzących prywatne praktyki. Wielu wojsko- 
wych zwracało się do dowództwa okręgu z prośbą o zwrot kosztów leczenia. Musiało 
ono być odpowiednio udokumentowane. Rachunki za leczenie musiały być ostemplo- 
wane i poświadczone przez lekarza miejskiego, a ceny pobrane za leczenie nie mogły 
być wygórowane. Podania powinny zostać dodatkowo zaopiniowane przez naczelnego 
lekarza garnizonu, a następnie drogą służbową kierowane do szefa Sanitarnego Okrę- 
gu Korpusu. Sprawę tę precyzował odpowiedni rozkaz 62. 
W rozkazach wspominano o możliwości wystąpienia chorób żołądkowo-jelitowych, 
w związku z czym przypominano o profilaktyce i koniecznej ostrożności, aby chorobie 
przeciwdziałać. Przykładem może być zwalczanie gruźlicy, która w okresie Drugiej Rze- 
czypospolitej była chorobą bardzo rozpowszechnioną wśród biedniejszej części społe- 
czeństwa. Pogadanki na ten temat organizował Polski Związek Przeciwgruźliczy i były 
one zalecane przez rozkazy dowództwa. W przeprowadzonych szkoleniach używano 
odpowiednich plakatów, broszur i ulotek, które otrzymywali lekarze wojskowi od Związ- 
ku Przeciwgruźliczego 63. 
Zdarzało się też, że nieczynne były niektóre przychodnie specjalistyczne. O takich 
faktach i o ewentualnych zastępstwach również traktowały rozkazy garnizonowe 64. Tu
		

/kronika_200077_0001.djvu

			76 


również publikowano szczegółowe zasady porządkowe regulujące wizyty żołnierzy, np. 
w gabinecie dentystycznym liS. 
W 1926 roku zlikwidowano szpital wojskowy, a na jego miejsce ustanowiono garnizo- 
nową izbę chorych i przychodnię dentystyczną. Komendę nad nową placówką utrzymał 
poprzedni komendant szpitala - płk Sosnowski 66. 
Odsyłanie chorych do szpitala i rekonwalescentów do sanatoriów musiało się odby- 
wać z zachowaniem dyscypliny i porządku. Rutynowo stosowaną praktyką było wysyła- 
nie chorych i ozdrowieńców pod opieką sanitariuszy i jednoczesne kontrolowanie ich 
przez posterunki żandarmerii 67 . 
Zdarzały się przypadki wymagające wyjazdów chorych z garnizonu bydgoskiego do 
innych placówek medycznych. Sytuacja taka miała miejsce w związku z brakiem neuro- 
loga w Toruniu i oddelegowaniem na kurs ordynatora oddziału chorób nerwowych. Pa- 
cjentów chorych nerwowo kierowano wówczas do 7 Szpitala Nerwowego w Poznaniu 68. 
Przez cały czas istnienia garnizonu w Bydgoszczy lekarze dbali o zdrowie żołnierzy, 
organizowano pogadanki przed wyjazdem na urlop, a także kontrolowano powracają- 
cych z urlopu. Szczególnie zwracano uwagę na zapobieganie chorobom zakaźnym 69, 
których epidemia mogła bardzo zaszkodzić całym jednostkom. 
" W związku z chorobami zakaźnym
 grasującymi stale wśród ludności cywilnej, zwłasz- 
cza biedniejszej, zachodzi obawa przeniesienia ich na teren wojska przez żołnierzy powraca- 
jących z urlopów okolicznościowych i świątecznych, gdzie mieli możność zetknąć się z chorą 
ludnością cywilną"70. 
Niebezpieczeństwo wzrastało w czasie świąt, kiedy to częstotliwość wyjazdów urlopo- 
wych ulegała nasileniu. Szczególnie wtedy dowództwo obawiało się przeniesienia epide- 
mii na teren koszar i masowych zachorowań wśród żołnierzy. Lekarze garnizonowi zwra- 
cali wtedy baczną uwagę na powracających szeregowych i w razie potrzeby kierowali ich 
na odpowiednie badania. Przestrzegano kilku szczegółowych wytycznych w związku z 
postępowaniem w stosunku do żołnierzy podejrzanych o kontakt z chorymi i samych 
chorych: 
- zakaz wchodzenia na sale żołnierskie i kontaktu z innymi żołnierzami przed bada- 
niem lekarskim; 
- przeprowadzenie dokładnych badań w celu wykrycia ewentualnych chorób zakaźnych 
lub zawszenia; 
- natychmiastowa izolacja chorych lub podejrzanych o chorobę zakaźną w izbie cho- 
rych; 
- zwiększenie liczby przeglądów lekarskich ze zwróceniem szczególnej uwagi na żoł- 
nierzy podejrzanych o chorobę zakaźną; 
- złożenie bezzwłocznego meldunku przełożonemu o żołnierzu chorym na chorobę za- 
kaźną z podaniem czasu trwania urlopu, miejscowości i daty powrotu żołnierza do 
oddziału 71. 
Kiedy na Polesiu znacznie wzrosła zachorowalność na dur brzuszny i plamisty, wstrzy- 
mano urlopy żołnierzom pochodzącym z tego województwa 72. Tego typu sytuacje nie 
należały do rzadkości. Rozkazy wymieniały często miejscowości ogarnięte epidemią, w 
związku z czym zabraniano udzielania urlopów żołnierzom z takich rejonów. W paź- 
dzierniku 1937 roku dotyczyło to między innymi województw poleskiego i lubelskiego 73.
		

/kronika_200078_0001.djvu

			77 


Szerzenie oświaty zdrowotnej i tworzenie nowych, przeszkolonych kadr było waż- 
nym elementem promocji zdrowia w wojsku. Służyły do tego celu różne kursy, np. 
udzielania pierwszej pomocy, postępowania z chorymi na choroby zakaźne. Przykła- 
dem wymienionym w rozkazie jest kurs doskonalenia podoficerów zawodowych sani- 
tarnych garnizonu zorganizowany przez naczelnego lekarza garnizonu. 
"Z dniem 12-go stycznia 1936 r. zarządzam uruchomienie kursu doskonalenia dla pod- 
oficer6w zawodowych sanitarnych garnizonu. Kurs zorganizuje naczelny lekarz garnizo- 
nu. Wykładowc6w wyznaczy z pośr6d lekarzy garnizonu. Wykłady odbywać się będą w 
niedzielę od godz. 9 do II-ej w świetlicy Garnizonowej Izby Chorych. Na wykłady uczęsz- 
czać muszą wszyscy podoficerowie sanitarni zawodowi i nadterminowi garnizonu. W dru- 
giej połowie marca 1936 r. zostanie przeprowadzony egzamin w zakresie wykładanych 
przedmiot6w" 74. 
Szkolenia i kursy dotyczyły również lekarzy-oficerów różnych specjalności. Dowódz- 
two udzielało im urlopów okolicznościowych i szkoleniowych ze względu na udział w 
zjazdach naukowych, konferencjach i sympozjach. Rozkaz z października 1935 roku 
mówił o takim właśnie przypadku. Chodziło o spotkanie mikrobiologów i epidemiolo- 
gów w Łodzi w dniach 1-3 listopada 1935 roku, jak również o walny zjazd Zrzeszenia 
Lekarzy Weterynaryjnych w Krakowie, w dniu 24 listopada 1935 roku 7S. Podobnie rzecz 
się miała w innych przypadkach. Wiceminister Spraw Wojskowych wyraził zgodę na 
udzielenie urlopów oficerom-lekarzom w celu wzięcia udziału w V Zjeździe Nauko- 
wym Oficerów Służby Zdrowia w Poznaniu w styczniu 1939 roku 76. 
Oficerom udzielano również zgody na wyjazdy szkoleniowe za granicę, jak np. uczest- 
nictwo w X Kongresie Międzynarodowym Medycyny i Farmacji Wojskowej, który miał 
miejsce w maju 1939 roku w Waszyngtonie 77. 


5. Oświata 
Kadra dowódcza w wojsku polskim była ogólnie dość dobrze wykształcona, czego 
nie można powiedzieć o szeregowych żołnierzach. Do garnizonu bydgoskiego trafili 
rekruci z różnych stron Polski, w tym również z Kresów. Poziom wykształcenia tych 
osób był bardzo różny, a nierzadko przybywali tu nawet analfabeci. Stąd wynikała duża 
rola oświaty wojskowej, a korzyści z niej miałaby nie tylko armia, ale i naród. Powstała 
nawet organizacja zajmująca się dokształcaniem i doskonaleniem zawodowym żołnie- 
rzy - Biały Krzyż. 
W rozkazach garnizonowych możemy spotkać wiele wzmianek o różnych formach 
zdobywania wiedzy. W 1920 roku zapowiadano wykład francuskiego majora Sabatiera 
pt. Piechota w łączności z innymi rodzajami broni w gmachu dyrekcji kolejowej. Był to 
jednak odczyt przede wszystkim dla oficerów 78 . Zdarzały się też wykłady obowiązkowe 
- rozkazem komendanta musieli w nim uczestniczyć wszyscy oficerowie. Tak było w 
1926 roku, kiedy to w sali Państwowego Instytutu Rolniczego wygłosił odczyt płk S.G. 
Batycki, szef sztabu Okręgu Korpusu VIII, który mówił "o rozwoju pojęcia karności w 
armiach nowożytnych"79. O innym odczycie mówi rozkaz z marca 1939 roku. Płk dypl. 
Bolesław Pikus wygłosił w sali rycerskiej Szkoły Podchorążych wykład Dostęp Polski do 
morza. W obu przypadkach obecność oficerów (poza pełniącymi służbę) była obowiąz- 
kowa 80.
		

/kronika_200081_0001.djvu

			78 


W celu podnoszenia kwalifikacji nakłaniano oficerów do zakupu fachowej prasy. 
Za przykład może tu posłużyć czasopismoPrzeglqd Piśmiennictwa Wojskowo-1echnicz- 
nego wydawane przez Towarzystwo Wojskowo-Techniczne. Jego prenumeratę zalecano 
bibliotekom wojskowym i oficerom sztabowym. 
" Wydawnictwo to zawiera między innymi streszczenia prac obcych z dziedziny tech- 
niczno-gospodarczej i wiqże się ściśle z zagadnieniami obrony Państwa" 81. 
Organizowano oczywiście różnego rodzaju ćwiczenia doskonalące wiedzę i umiejęt- 
ności żołnierzy, jak np. kursy samochodowe. W 1927 roku uruchomiono kursy matu- 
ralne i dokształcające z zakresu wiedzy gimnazjalnej. Rozkaz podkreślał, że zaangażo- 
wano bardzo dobrych pedagogów z najlepszych szkół w mieście. Nauka taka była płat- 
na i kończyła się egzaminem przed komisją z Kuratorium 82. 
Wykładowcy w wojsku nie musieli jednak pochodzić z zewnątrz. Kształceniem zaj- 
mowali się oficerowie oświatowi i oficerowie przydzieleni do pomocy w nauczaniu. 
Również dla nich przewidziano specjalistyczne szkolenia. Komendant garnizonu zor- 
ganizował prelekcje, które wygłosił dla nich Inspektor Szkolny. Tematyka odczytów 
dotyczyła wiadomości z metodyki nauczania i praktycznego prowadzenia lekcji 83. 
Oficerom bydgoskiego garnizonu umożliwiano naukę w specjalistycznych dziedzi- 
nach, które nie zawsze mogły być zgłębiane na miejscu. W rozkazie z grudnia 1935 
roku ogłoszono nabór na kurs intendentów, który miał się odbyć w Wyższej Szkole 
Wojennej w Warszawie. O miejsca mogli się ubiegać kandydaci, którzy nie przekroczy- 
li 35 lat i złożyli odpowiednie podanie do Dowództwa Okręgu Korpusu VIII 84. 
Bardzo popularne były również kursy językowe. Uczono między innymi języka rosyj- 
skiego i niemickiego. Rozkaz z 1938 roku ogłaszał datę i godzinę uruchomienia takich 
właśnie kursów oraz wyznaczał ich kierowników. Zostali nimi mjr Jan Świerczyński z 
DAK Gęzyk rosyjski) oraz mjr Jan Paszotta z 16 pułku ułanów Gęzyk niemiecki)8s. 
Inne kursy językowe organizowało Towarzystwo Wiedzy Wojskowej. Szkolenia takie 
trwały po cztery miesiące i były dwustopniowe (dla początkujących i zaawansowanych). 
W roku 1935 koszt każdego kursu wynosił 3 zł miesięcznie od osoby. Dla najlepszych 
absolwentów czwarty miesiąc był refundowany przez Towarzystwo Wiedzy Wojskowej 86. 
Obok tak zorganizowanych form nauczania oficerowie korzystali z prywatnych ko- 
repetycji (pojedynczo lub w małych grupach). Przykładem może być ogłoszenie zawar- 
te w rozkazie z grudnia 1935 roku o lekcjach języka francuskiego dla oficerów, udzie- 
lanych przez panią Targońską zamieszkałą przy placu Piastowskim nr 4/5. Warto za- 
znaczyć, iż godzina korepetycji u pani Targońskiej (tak jak u innych prywatnych na- 
uczycieli) kosztowała 3 zł za godzinę - tyle samo co jeden miesiąc kursu organizowane- 
go przez TWW 87. 
Temat znajomości języków obcych wśród oficerów wojska polskiego zasługuje na 
pewne uogólnienie, bowiem stał on na dosyć wysokim poziomie. E Kusiak podaje w 
swojej książce Życie codzienne oficer6w Drugiej Rzeczypospolitej, że oficer japoński 
musiał poznać język, kulturę i tradycje państw, które mogły być jego potencjalnymi 
wrogami na wojnie. Polscy oficerowie prześcignęli Japończyków, a przyczyną tego były 
zabory. Ogromna większość oficerów zdobywała szlify w armiach państw zaborczych, 
co właśnie zaowocowało znajomością języków. Ten stan rzeczy mógł wystarczyć nawet 
na kilkanaście lat, jednak nie zaniedbywano przy tym kształcenia młodej kadry. Każdy
		

/kronika_200082_0001.djvu

			79 


oficer w służbie sztabowej lub dyplomatycznej powinien biegle znać język rosyjski, 
francuski i niemicki. Poza tym przywiązywano coraz większą wagę do języków naszych 
sąsiadów 88. 
Dzięki organizacji Białego Krzyża również szeregowi żołnierze mogli się dokształcać, 
chociaż niektóre tematy kursów mogą dzisiaj dziwić, np. kurs wyplatania mat i krzeseł. 
W rozkazach szczegółowo rozpisywano tematy, miejsca i godziny rozpoczęcia zajęć, na- 
zwiska prowadzących i zalecenia dla organizatorów oraz uczestników 89. 
W ramach działalności oświatowej przedstawiano również pewne elementy propa- 
gandy państwowej. Takimi cechami charakteryzował się Polski Kalendarz Narodowy na 
rok 1936 wydany przez Główną Księgarnię Wojskową. Publikacja ta została całkowicie 
poświęcona osobie marszałka Józefa Piłsudskiego; zawierała jego życiorys wraz z ilu- 
stracjami. 
"Zyciorys Pana Marszałka i piękne ilustracje - i to według dat historycznych ujęte w ka- 
lendarium na każdy dzień roku wydane w formie artystycznej. "Polski Kalendarz Narodo- 
wy" na rok 1936, który jest pierwszym wydawnictwem tego rodzaju, ze względu na swój 
charakter powinien znaleić się w rękach każdego oficera, podoficera, urzędach wojsko- 
wych, kasynach, świetlicach itp. 
Pan Generał Dowódca Korpusu poleca gorąco rozpowszechnienie tego wydawnictwa "90. 
W roku śmierci marszałka urządzano też wystawy okolicznościowe podsumowując 
jego życie i dorobek. Jeden z takich pokazów zorganizował zarząd Polskiego Białego 
Krzyża w Muzeum Miejskim w Bydgoszczy i zatytułował ją Marszałkowi Piłsudskiemu w 
hołdzie. Pamiątek po Naczelniku użyczyła wdowa po nim, a oprócz tego wystawiono 
prace, między innymi, profesorów Bartla, Laszczki i Marcinkowskiego. 
Organizacja Polskiego Białego Krzyża zajmowała się kształceniem żołnierzy, a jej 
działalność była dość szeroka i obejmowała"prowadzenie nauczania w żołnierskich szko- 
łach początkowych, prowadzenie zajęć w świetlicach żołnierskich oraz kierowanie bibliote- 
kami". 
Swoistą tradycją kontynuowaną w garnizonie bydgoskim było organizowanie konkur- 
sów czytelnictwa przez PBK wśród żołnierzy. Namawiał do tego osobiście komendant - 
płk Chmurowicz 91. 
Wielokierunkowość i liczba zadań oraz inne zakupy dla oświatowych placówek w woj- 
sku powodowały czasami problemy finansowe i nie zawsze można było w terminie opła- 
cić wykładowców. Wtedy musiała nastąpić osobista interwencja komendy garnizonu: 
"Delegaci komendanta garnizonu przedstawiają wnioski takie (dotyczące zakupów) za- 
rządowi koła RE.K. jedynie po stwierdzeniu przez zarząd, że wszelkie zobowiązania pienięż- 
ne koła RE.K. wobec pracowników oświatowych RE.K., ubezpieczalni społecznej, właści- 
ciela lokalu, jak również za opał i oświetlenie zostały uregulowane " 92. 


6. Uroczystości i obchody 
Temat rocznic ważnych wydarzeń z historii Polski i udziału w nich wojska został dość 
dobrze udokumentowany w rozkazach garnizonowych. Tak wygląda między innymi uro- 
czystość obchodów rocznicy Konstytucji 3 Maja w 1926 roku. Rozkazy bardzo szczegóło- 
wo rozpisywały plan dnia i zadania poszczególnych dowódców i jednostek. Jubileusz 
uchwalenia Konstytucji 3 Maja miał być nie tylko uhonorowaniem tego wydarzenia, ale
		

/kronika_200083_0001.djvu

			80 


także okazją do patriotycznej manifestacji oraz pogadanek wśród żołnierzy na temat 
dziejów Polski. W rozkazie określono wyraźnie ich wymowę: 
,,(...) prelegenci dążyć będą do podniesienia w słuchaczach uczuć gorącego przywiązania 
do kraju i wiary w potęgę własnego Narodu, który dźwignąwszy się z wiekowej niewoli, mo- 
cen jest przetrwać chwile trudnych warunków ekonomicznych i pełen niezłomnej woli i har- 
tu zapewni Polsce mocarstwowe stanowisko, oparte na odrodzeniu wewnętrznym "93. 
Dalszy ciąg tego rozkazu to szczegółowy opis uroczystości z dokładnym podziałem na 
role. Podano godziny wymarszów, trasy ulic poszczególnych jednostek (62 pułk piecho- 
ty, 15 pułk artylerii i 16 pułk ułanów). Komendant, gen. Thommee, nie omieszkał nawet 
podać obowiązujących szczegółów umundurowania, zapowiadając, że żołnierze inaczej 
ubrani nie będą dopuszczeni do defilady. Każdy punkt uroczystości był dokładnie opisa- 
ny. Rzadko można było w rozkazach spotkać taką precyzję. Do dokumentu dołączono 
nawet schematyczną mapkę okolic placu Piastowskiego, gdzie opisywana uroczystość 
miała miejsce. Przedstawiono na niej graficznie lokalizację poszczególnych oddziałów 
biorących udział w manifestacji 94. 
Z identyczną dbałością o naj mniejsze detale przeprowadzano inne uroczystości zwią- 
zane z patriotycznymi obchodami, np. Święto Żołnierza w dniu 15 sierpnia czy obchody 
odzyskania niepodległości (11 listopada). Rozkazy dokładnie wyznaczały miejsca kon- 
centracji i trasy pochodów precyzyjnym określeniem w czasie capstrzyków, przeglądów i 
defilad, i mszy świętych, w których wojsko również brało udział i bez których nie mogło 
się obejść żadne ważne święto państwowe. Również w związku z wymienionymi roczni- 
cami armia wykorzystywała okazję do pogadanek i przemówień w duchu patriotycznym. 
Rocznice wielkich wydarzeń historycznych pełniły w wojsku funkcję kształcącą i wycho- 
wawczą 9S. 
Zaskoczeniem może wydawać się fakt, iż w czasie uroczystych obchodów różnych świąt 
dochodziło do incydentów, być może mało istotnych, jednak wpływających negatywnie 
na przebieg imprez i źle świadczących o samym wojsku. Przyczyna tkwiła w zachowaniu 
się rodzin wojskowych, które naruszały porządek zgromadzeń. Dochodziło między inny- 
mi do zatargów z żandarmerią i Policją Państwową, które wywołały żony oficerów. Prze- 
czytać o tym można w rozkazie garnizonowym, który miał ostatecznie uregulować tę 
kwestię. Rodzinom oficerów nakazano okazywać odpowiednie legitymacje (np."Rodzi- 
ny Wojskowej") na żądanie służb porządkowych oraz określano dokładnie miejsca, w 
których mogą one przebywać w trakcie trwania defilady lub przeglądu jednostek. Człon- 
kowie rodzin wojskowych powinni znajdować się tylko z lewej strony odbierającego defi- 
ladę, w miejscu dokładnie wskazanym przez upoważnione do tego organy. Prawa strona 
zarezerwowana została tylko dla oficerów w mundurze. Rozkaz podał również sposoby 
wyciągania konsekwencji w przypadku kolejnych zajść. 
"Za niestosowanie się rodzin oficerskich do wyżej wymienionych zarządzeń będę pociq- 
gał do odpowiedzialności odnośnych oficerów"96. 
Inne okazje do uroczystości z udziałem wojska miały związek z uczczeniem imie- 
nin przywódców państwowych. W 1927 roku, jak zwykle, obchodzono imieniny mar- 
szałka Józefa Piłsudskiego. Zorganizowano wówczas paradę na Starym Rynku, prze- 
gląd wojsk na placu Bernardyńskim oraz defiladę przed pomnikiem powstania wiel- 
kopolskiego 97.
		

/kronika_200084_0001.djvu

			81 


Podobne uroczystości organizowano z okazji imienin prezydenta Rzeczypospolitej. 
Zarządzano wówczas wywieszenie flag państwowych na gmachach publicznych oraz oko- 
licznościowe pogadanki patriotyczno-wychowawcze, w których "podkreślić należy zasługi 
Pana Prezydenta R,/!". Dalej w rozkazie następował opis okolicznościowej akademii żo- 
łnierskiej zorganizowanej przez Biały Krzyż i jej szczegółowy program (przemówienia, 
hymny, odczyty, pieśni i tańce narodowe )98. Zespoły żołnierskie przygotowywały się do 
tych uroczystości długo i skrupulatnie, a próby i spotkania przedpremierowe również 
znalazły swoje odniesienie w odpowiednich rozkazach. Dotyczyło to między innymi ge- 
neralnej próby w Teatrze Miejskim przed obchodami imienin Naczelnego Wodza. 
"Zespół żołnierski oraz chór żołnierski Kompanii Łqczności 15 D,/! i orkiestra 61 p.p. 
stawią się w niedzielę, dnia 12 marca br. o godz. 10.00 w Teatrze Miejskim na generalną 
próbę akademii, organizowanej przez Polski Biały Krzyż z okazji imienin Naczelnego Wo- 
dza"99. 
Wojsko brało udział nie tylko w najbardziej spektakularnych uroczystościach wagi 
państwowej. Z mniejszym rozmachem organizowano inne uroczystości, np. pogrzeby 
zasłużonych oficerów. Taki fakt miał miejsce w 1922 roku, kiedy to dowództwo garnizo- 
nu odkomenderowało "sześciu żołnierzy do niesienia krzyża, chorągwi i trumny oraz orkie- 
strę i oddział honorowy" na potrzeby pogrzebu por. Zygmunta Feigla 100. Można się do- 
myślać, że w ciągu dwudziestu lat istnienia garnizonu w Bydgoszczy takich przypadków 
było z pewnością więcej. 


7. Kwestia narodowościowa i religijna 
Uporządkowanie spraw związanych z praktykami religijnymi żołnierzy miało swoje 
odniesienie w rozkazach dowództwa garnizonu. Msze święte dla katolików odbywały się 
w kościele garnizonowym przy ulicy Bernardyńskiej. Komendant wyznaczał godziny i 
określał, jakie jednostki winny stawić się w kościele o określonej porze. Funkcję porząd- 
kową pełnili w tym czasie tzw. oficerowie służby kościelnej. 
..Nabożeństwa w kościele garnizono'WYm 
W niedzielę, dnia 15 stycznia br. odbędą się w kościele garnizonowym nabożeństwa dla 
oddziałów - jak następuje: 
a) godzinie 8.30 dla: 61 p.p. ze Szkołą Podchor. Rez. i BataL Pancernego. Oficera służby 
kościelnej i orkiestrę do grania podczas nabożeństwa wyznaczy i stawi 61 pułk piechoty. 
b) godzinie 9.30 dla: 16 p. ułanów, 10 szw. pionier6w, 15 p.a.l., 11 d,a.k i szwadronu łącz- 
ności Pom. B.K. Oficera służby kościelnej wyznaczy 16 pułk ułanów. 
c) godzinie 10.30 dla: 62 p.p. z Baonem lH./!, Szkoły Podch. Mar. Wojennej i Kompa,!ii 
Łączn. 15 d.p. Oficera służby kościelnej i orkiestrę do grania podczas nabożeństwa wy- 
znaczy i stawi 62 pułk piechoty" 101. 
Powyższe reguły dotyczyły nie tylko żołnierzy wyznania rzymskokatolickiego. Odpo- 
wiednio wyznaczano godziny nabożeństw dla ewangelików, prawosławnych i wojskowych 
wyznania mojżeszowego. Komenda dysponowała nawet odpowiednimi do tego celu świą- 
tyniami, np. garnizonowa kaplica prawosławna znajdowała się przy ulicy 3 Maja. Z kolei 
wyznawcy judaizmu kierowani byli do ogólnie dostępnej synagogi na Wałach J agiel- 
lońskich. Katolikami, ewangelikami oraz prawosławnymi z reguły opiekował się ofi- 
cer, natomiast żołnierzami wyznania mojżeszowego zajmował się najczęściej podofi-
		

/kronika_200085_0001.djvu

			82 


cer. Terminy tych uroczystości były oczywiście ściśle związane z datami przypadający- 
mi na święta religijne innych wyznań, np. nabożeństwo dla Izraelitów z okazji święta 
Chanuk. 
" W sobotę, dnia 21 gnulnia br. po godzinie 16-ej, jako święto Chanukowe, odbędzie się 
nabożeństwo dla żołnierzy wyznania mojżeszowego w synagodze przy ulicy WaO' Jagielloń- 
skie 7, z zapaleniem świeczek chanukowych. 
Podoficera służby w synagodze wyznaczy 62 pułk piechoty" 102. 
Najważniejsze święto chrześcijańskie - Boże Narodzenie - różniło się z pewnością 
od zwykłych uroczystości kościelnych. Towarzyszył mu wieczór wigilijny - tradycyjny 
termin składania sobie życzeń. Zanim to jednak następowało katolików obowiązywał 
post. Nie inaczej działo się to w wojsku. 
"Przypominam, że w dniu 24-go grudnia br. (Wigilja Bożego Narodzenia) obowiązuje 
post. Należy w tym dniu żołnierzom wydać postną strawę" 103. 
Wieczorem natomiast zasiadano do wieczerzy wigilijnej. Przedtem jednak, w ten 
dzień, dowódca garnizonu objeżdżał wszystkie podległe mu jednostki i składał świą- 
teczne życzenia. Działo się to według ściśle określonego przez niego samego planu. 
" Tegoroczny objazd oddział6w na wieczerzę wigilijną odbędzie się we wtorek, dnia 24- 
go gnulnia 35 r. według następującego porządku: 
o godz. 15.00 w Garnizonowej Izbie Chorych 
o godz. 15.15 w plutonie żandarmerii (r6wnocześnie poświęcenie tablicy) 
o godz. 15.30 w Centrum Wyszkolenia Technicznego Lotnictwa 
o godz. 15.45 w 16 pułku uł. i 10 szwadronie pionier6w 
o godz. 16.00 w 62 p.p. i kompanii teL 15 D.E 
o godz. 16.15 w Szkole Podchor. dla Podoficer6w 
o godz. 16.30 w 61 p.p. 
o godz. 16.50 w 11 D.A.K. i plut. łączności B.K 
o godz. 17.05 w 15 PAL 
o godz. 17.20 w 8 bataljonie pancernym" 104. 
Oprócz tego objazdu w oddzielnym rozkazie komendant składał życzenia świą- 
teczne i noworoczne dla wszystkich żołnierzy i oficerów swego garnizonu lOS. W do- 
datku do wymienionego rozkazu wydane zostały odezwy wigilijne od zwierzchników 
duszpasterstwa wojskowego poszczególnych wyznań 106. Ważność tego święta skła- 
niała nawet dowództwo garnizonu do złagodzenia lub zawieszenia wyznaczonych kar 
dyscyplinarnych. 
"Należy zwolnić wszystkich aresztowanych - ukaranych dyscyplinarnie na czas świąt 
Bożego Narodzenia tj. od dnia 24-go grudnia b.r. godziny 12-ej do dnia 7-go stycznia 
1926 r. godziny 12-ej"I07. 
Msze święte odbywały się przy okazji każdej uroczystości państwowej, a udział w 
nich wojska był rzeczą normalną. Tak na przykład nabożeństwa w kościele garnizo- 
nowym zaanonsowane były w rozkazie opisującym obchody imienin prezydenta Pol- 
ski. Rozpisano szczegółowo, w jakich godzinach mają uczestniczyć we mszach przed- 
stawiciele poszczególnych jednostek i kto powinien wyznaczać delegacje pułkowe 108. 
Podobne zapisy stosowano w rozkazach również przy okazji innych świąt i uroczysto- 
ści państwowych, a także kościelnych, np. Zielonych Świątek UJ9.
		

/kronika_200086_0001.djvu

			83 


Jednak wiązał się z tym pewien, wspomniany już wcześniej, problem. Wielonarodo- 
wość polskiego wojska uniemożliwiała wielu żołnierzom uczestniczenie w katolickich 
obchodach religijnych, dlatego równolegle urządzano obrządki religijne innych narodo- 
wości czy wyznań. Obok wspomnianej już mszy z okazji imienin prezydenta Rzeczypo- 
spolitej urządzono również nabożeństwo dla wyznawców judaizmu, które miało miejsce 
w synagodze przy Wałach Jagiellońskich 110. W warunkach etnicznych państwa polskiego 
było to rozwiązanie kompromisowe i stosowano je dość często. 
Religijną oprawę miały także uroczyste zaprzysiężenia rekrutów. Dla różnych wyznań 
wyznaczano różnych kapelanów. W 1925 roku, kiedy przyjmowano rekrutów z rocznika 
1904, wyznaczono dla katolików kapelana Wiszniewskiego, dla ewangelików - ks. Kami- 
cę, a dla wyznawców prawosławia - ks. kapelana Rudyka. Zabezpieczono nawet nieobec- 
ność kapelanów dla niekatolików - rezerwowym kapelanem był kpt. Zglenicki 111. 
Poza katolikami w wojsku polskim służyli więc ewangelicy, prawosławni i wyznawcy 
judaizmu. Z pewnością pogodzenie wszystkich religii i włączenie ich obrządków do pro- 
gramu oficjalnych uroczystości nie było łatwe, ale jednak zabiegi takie miały miejsce. W 
podobny sposób przebiegały uroczystości innych świąt, np. Nowego Roku, 
"Dnia 1 stycznia 1926 r. o godz. 9.30 odbędzie się nabożeństwo prawosławne dla formacji 
i zakład6w tutejszego garnizonu w prawosławnej kaplicy garnizonowej obok Szkoły Oficer- 
skiej dla Podoficer6w" 112. 
W pierwszych dniach roku zapowiedziano także nabożeństwa dla żołnierzy wyznania 
mojżeszowego, a szczegółowe informacje umieszczono w tym samym rozkazie dowódz- 
twa garnizonu. Można więc z dokumentacji rozkazów wysnuć wniosek o braku dyskry- 
minacji żołnierzy ze względów narodowościowo-religijnych, choć jego prawdziwość na- 
leżałoby potwierdzić dokumentami pochodzącymi z innych źródeł. 


8. Przeciwdziałanie szpiegostwu i działalności antypaństwowej 
Garnizon bydgoski znajdował się na ziemiach, które do niedawna zamieszkiwali w 
większości Niemcy. Poza tym Bydgoszcz leżała blisko granicy i była narażona na działal- 
ność niemieckiego wywiadu. Szczególnie groźne skutki mogło to wywołać w wojsku, dla- 
tego oficerowie wiele czasu poświęcali na kształcenie i uświadamianie żołnierzy oraz na 
przeciwdziałania w celu uniknięcia ingerencji obcego wywiadu w struktury armii. Przy- 
kładem może być tu chociażby zorganizowanie odczytu, który wygłosił w kasynie oficer- 
skim dla wszystkich oficerów ppłk S.G. Centnerowski. Wykład nosił tytuł Ochrona ta- 
jemnic wojskowych U3. 
W rozkazach zwracano się do żołnierzy i oficerów o szczególną uwagę i powściągli- 
wość w kontaktach z osobami obcymi, szczególnie innej narodowści. Pożądane było 
nawet ograniczenie tych kontaktów do minimum, ponieważ "przy naszej niebacznej 
otwartości i szczerości mogą być wypowiedziane rzeczy zupełnie niepotrzebne". Miejscem 
działania obcych wywiadów mogły być poligony i inne miejsca ćwiczeń praktycznych 
oraz manewrów, dlatego przydzielono specjalnych obserwatorów, których zadaniem 
było wyszukiwanie osób podpatrujących wojsko. Przestrzegano nawet przed właścicie- 
lami dworów, w których nocowali oficerowie. Ludzie ci mogli być politycznie podej- 
rzani, dlatego przebywającym tam oficerom nakazano uważne pilnowanie akt i doku- 
mentów 114.
		

/kronika_200087_0001.djvu

			84 


Dowództwo było przewrażliwione na punkcie szpiegostwa i z tego powodu wielo- 
krotnie nakłaniało podwładnych do ostrożności. Płk Pustówka tak pisał w tajnym do- 
datku do rozkazu Komendy Placu z 1928 roku: 
"Polecam zwracać baczną uwagę na wędrownych handlarzy, kt6rzy częstokroć pod szyl- 
dem handlu uprawiają obcy wywiad. 
Należy również zwracać uwagę na przyjeżdżające do danej miejscowości osoby cywilne, 
kt6re w danej miejscowości nie mają stałego miejsca pobytu. 
Jako załącznik przesyłam spis os6b politycznie podejrzanych i karanych za przestęp- 
stwa kryminalne do wiadomości" lIS. 
Dalszy ciąg dokumentu to spis nazwisk"os6b politycznie podejrzanych", wśród któ- 
rych dominują przede wszystkim nazwiska niemieckie. Podano tam także ich adres 
wraz z krótkim opisem osoby i jej działalności. Miało to stanowić przestrogę przed 
zbyt pochopnymi kontaktami z niektórymi ludźmi, choć wcale nie musiało oznaczać, 
że wymienione osoby trudnią się szpiegostwem. Prawdą jednak było, że wiele z wymie- 
nionych osób należało lub działało w niemieckich organizacjach i stowarzyszeniach. 
Dowództwo stosowało więc najdalej idące środki ostrożności. 
O prawdziwej lub domniemanej aferze szpiegowskiej donosił tajny rozkaz z 1928 
roku opisujący niemiecką firmę " Księgarnia i Instytut Sztuk Pięknych". Jej pracownicy, 
jak podkreśla dokument - przeważnie pochodzenia żydowskiego, jeżdżą po kraju i wi- 
zytując jednostki wojskowe, proponują im odczyty dla oficerów i szeregowców na te- 
mat przyrodolecznictwa. Podejrzewano ich o pracę na rzecz obcego wywiadu, gdyż 
wydatki prelegentów znacznie przewyższały osiągane dochody, a zainteresowania nie- 
współmiernie do potrzeb skupiały się na koszarach i ich zabezpieczeniach oraz na ilo- 
ści wojsk w nich przebywających. Zalecono obserwację podejrzanych i niedopuszcza- 
nie do zagadnień wojskowych, a także natychmiastowe powiadomienie dowództwa w 
razie pojawienia się przedstawicieli wymienionej firmy 116. 
Panowała również obawa przed atakami sabotażu i dywersji. Nie wskazywano kon- 
kretnych osób czy organizacji, ale ślad po przeciwdziałaniach pozostał w rozkazach. 
Komendant garnizonu nakazywał zgłaszanie do żandarmerii wszelkich przypadków, 
które mogły nosić jakiekolwiek cechy dywersji, np. pożary czy zniszczenia obiektów 
wojskowych, namawianie do dezercji, zbiorowe zażalenia na przełożonych. Komen- 
dant, płk Skroczyński, zalecił przy tym dyskrecję, aby nie wzbudzać niepotrzebnych 
podejrzeń i niepokojów wśród ludności cywilnej 111. 
W okresie międzywojennym za bardzo groźną dla prawidłowego funkcjonowania 
państwa uważano partię komunistyczną i jej szkodliwą,_ wywrotową działalność. Woj- 
sko należało do instytucji mocno nią zagrożonych z uwagi na dużą liczbę szeregowych 
pochodzenia robotniczego lub chłopskiego, skąd wywodzili się zwolennicy poglądów 
komunistycznych. Dlatego też starano się ograniczać do minimum wpływy komuni- 
stów w wojsku. Szczególnie trudne i ryzykowne okazywało się w trakcie robotniczego 
święta czyli l Maja. Wtedy to nasilała się komunistyczna propaganda i wielokrotnie 
wybuchały zamieszki, tłumione przy użyciu sił porządkowych. 
W dokumentach można przeczytać, jak dowództwo radziło sobie z ochroną żołnie- 
rzy przed szkodliwym wpływem rewolucyjnych tendencji. Stosowano wtedy szczególne 
środki ostrożności, wzmacniano warty i posterunki żandarmerii wokół koszar. Spraw-
		

/kronika_200088_0001.djvu

			85 


dzano szczegółowo materiały wnoszone na teren garnizonu, obawiając się kolporto- 
wania propagandowych ulotek. Wstrzymywano przepustki dla żołnierzy od 30 kwiet- 
nia do 2 maja, by nie mogli oni mieć kontaktu z manifestacjami i wiecami. Zwracano 
uwagę na skład - nie mogli wtedy pełnić służby szeregowcy podejrzani o kontakty z 
komunistami, a dowódcami wart powinni być starsi, bardziej doświadczeni wojskowi. 
Nawet oficerów przestrzegano, aby na te dni nie wysyłali nigdzie swoich ordynansów z 
wyjątkiem sytuacji naprawdę wyjątkowych i koniecznych. Poza tym organizowano w 
koszarach pogadanki i odczyty na temat szkodliwości komunizmu dla kraju 118. 
Podobne środki ostrożności (ograniczenia w wydawaniu przepustek, utrzymanie sta- 
nu podwyższonego pogotowia) stosowano także przy okazji innych ważnych wydarzeń, 
które jednocześnie mogły stać się przyczyną zamieszek ulicznych lub demonstracji. 
Przykładem mogą tu być wybory do Sejmu i Senatu w 1928 roku. Jako szczególny śro- 
dek ostrożności zalecono oficerom udającym się do miasta noszenie broni krótkiej w 
kieszeniach, a nie na pasie głównym 119. 
Wojsko również czynnie występowało przeciw oficjalnym publikacjom szkodzącym 
krajowi. Taka sytuacja wynikła w związku z wydawaniem pisma Słowo Pomorskie, prze- 
ciw któremu bardzo głośno zaprotestował komendant garnizonu płk Łukoski i rozka- 
zał: 
,,1. Zakazać wszystkim oddziałom, zakładom, urzędom i komendom prenumerowania 
"Słowa Pomorskiego': traktując ten brukowy świstek na r6wni ze świstkami komuni- 
stycznymi. 
2. Zapowiedzieć właścicielom lokali publicznych (u.), że o ile w ciągu tygodnia nie prze- 
staną udostępniać dalszego czytania wspomnianego dziennika, (u,) dowódcy garnizo- 
n6w zabronią uczęszczania wojskowym do lokali. 
3. Polecić wszystkim dow6dcom (on), aby om6wili na odprawach (u.), że "Słowo Pomor- 
skie" działa na szkodę Polski (on)" 120. 


9. Sport 
Wyniki osiągane w zawodach sportowych, szczególnie w jeździectwie, należały z pew- 
nością do chlubnych kart bydgoskiego garnizonu. Częściowo możemy się o tym przeko- 
nać również z lektury rozkazów. 
Wielokrotnie garnizon organizował wewnętrzne zawody w różnych dyscyplinach spor- 
towych. Można przeczytać między innymi o przeprowadzonych w 1937 roku mistrzo- 
stwach klubu WKS Bydgoszcz w szermierce. Rozkaz wskazywał czas i miejsce imprezy 
(Szkoła Podchorążych dla Podoficerów) oraz wyznaczał ludzi odpowiedzialnych za jej 
przeprowadzenie: kierownika, sekretarza i sędziów 121. W podobny sposób była przed- 
stawiana organizacja zawodów pięściarskich, również o mistrzostwo klubu WKS Byd- 
goszcz. Rozkazy zawierały niezbędne informacje o osobach odpowiedzialnych za prawi- 
dłowy przebieg meczu l22 . 
Ważna rola w garnizonie bydgoskim przypadła sportowi jeździeckiemu. Za przykład 
może służyć rozkaz z września 1921 roku, informujący o pokazie konnej jazdy terenowej 
organizowanej przez Korpus Oficerski 16 pułku ułanów, na który zapraszano wszystkich 
oficerów garnizonu. Rozkaz informował również o cyklicznym organizowaniu tego typu 
imprez w przyszłości 123.
		

/kronika_200089_0001.djvu

			86 


Bardzo atrakcyjny kurs zorganizowała Sekcja Szybowcowa Szkoły Podchorążych dla 
Podoficerów. Mowa tu o szkoleniu szybowcowym, na które mogli uczęszczać oficerowie 
bydgoskiego garnizonu. Zajęcia teoretyczne prowadzili kpt. pil. Micewski i inż. Hlibo- 
wiecki i odbywały się one w gmachu szkoły. Przewidziano następujące przedmioty na- 
uczama: 
1. wiadomości ogólne i historia szybownictwa; 
2. mechanika lotu; 
3. tereny szybowcowe; 
4. wiadomości meteorologiczne; 
5. technika startów szybowcowych; 
6. budowa szybowców; 
7. przyrządy pokładowe 124. 
Uprawianie sportów lotniczych nie było tanie, dlatego stosowano różne środki w celu 
zdobycia odpowiednich funduszy. W rozkazie z marca 1935 roku można przeczytać o 
specjalnym opodatkowaniu oficerów, z którego zyski miały być przeznaczone właśnie na 
szkolny sport samolotowy. 
" W dniu 22 marca br. na zebraniu podoficerów garnizonu Bydgoszcz zostało uchwalone 
opodatkowanie się wszystkich podoficerów w tutejszym garnizonie po l zł - począwszy od 
dnia l-go kwietnia 35 r. na przeciąg jednego roku. 
Za zebrane kwoty zakupionych zostanie 20 seryjnych samolotów szkolnych, które zosta- 
ną oddane do użytku podoficerskich kół lotniczych, jakie zorganizuje Liga Obrony Powietrznej 
Państwa" 125. 
W rozkazach znajdziemy wzmianki nie tylko o sporcie wyczynowym, ale i o szerzej 
pojętej kulturze fizycznej wśród żołnierzy i oficerów. Praktykowano wyjazdy oficerów na 
narty do miejscowości górskich 126. Organizowane były kursy narciarskie (w Rozłuczu i w 
Siankach) nie tylko dla oficerów, lecz również dla ich rodzin oraz urzędników związa- 
nych z wojskiem. Wspominał o nich rozkaz z 1935 roku 127. 
W 1920 roku oddano do powszechnego użytku pływalnię garnizonową 128. Służyła ona 
nie tylko celom czysto rekreacyjnym, ale również wykorzystywano ją jako miejsce zawo- 
dów pływackich 129. W rozkazie z 1935 roku komendant garnizonu zalecił wszystkim for- 
macjom korzystanie z basenu, a jednocześnie nakazał" uczyć wszystkich, bez wyjątku strzel- 
ców nie umiejących pływać" 130. Oficerowie i żołnierze uczestniczyli również w zdobywa- 
niu odznak pływackich. Aby zdobyć takie wyróżnienie, należało wykazać się na pływalni 
wieloma umiejętnościami, np. skokami do wody, pływaniem pod wodą i na wodzie róż- 
nymi stylami, a także pływaniem w ubraniu. Zadbano również o zdrowie uczestników - 
komendant w rozkazie nakazał badania lekarskie uczestników zawodów przed ich roz- 
poczęciem 131. 
W wojsku nie mogło zabraknąć ćwiczeń ani zawodów strzeleckich. O takiej imprezie 
informował rozkaz z lipca 1935 roku. Komendant podawał tam informacje o Narodo- 
wych Zawodach Strzeleckich i udziale w nich wojska. Określał także warunki, które muszą 
spełnić ewentualni zawodnicy (co najmniej Odznaka Strzelecka I klasy). Określony też 
został termin, w jakim potencjalni uczestnicy powinni składać swoje zgłoszenia 132. 
Zawody strzeleckie nie były jedynymi turniejami, jakie miały miejsce w wojsku. Co- 
rocznie organizowano turnieje garnizonowe, o których dokładnie można przeczytać w
		

/kronika_200090_0001.djvu

			87 


dokumentach, np. rozkaz z lipca 1935 określa dyscypliny, jakie mają zostać rozegrane 
(wielobój oddziałowy, pięciobój oficerski i wielobój podoficerski) 133. 
Bydgoskie jednostki brały również udział w wojskowych zawodach ogólnopolskich. 
Tak było np. w turniejach o mistrzostwo kajakarzy i wioślarzy. Komendant garnizonu 
(rozkaz z lipca 1935 roku) wyznaczał oficera odpowiedzialnego za trening sportowców, 
nakazywał sporządzenie szczegółowego terminarza przygotowań oraz zwalnianie z obo- 
wiązków służbowych na czas ćwiczeń żołnierzy biorących udział w zawodach 134. Wynika 
z tego, że na sport w jednostce kładziono duży nacisk, a zwycięstwo lub dobre miejsce w 
ogólnopolskich zawodach miało dla jednostki duże znaczenie. 
Organizowano również garnizonowe i ogólnopolskie zawody w grach zespołowych, 
np. siatkówce czy piłce ręcznej. Mówią o tym rozkazy z czerwca i lipca 1935 roku m. 
Bardzo ważną instytucją, którą kierowali oficerowie bydgoskiego garnizonu był Woj- 
skowy Klub Sportowy, w ramach którego rozgrywano wiele imprez i który istnieje do 
dziś. Jeden z rozkazów (czerwiec 1935) podawał czas i miejsce zebrania Zarządu klubu i 
określał porządek dziennyobrad. 
,,1) roczne sprawozdanie z działalności administracyjnej i sportowej; 
2) kalendarz sportowy i plan pracy na rok 1935-ty; 
3) potrzeby poszczególnych sekcyj; 
4) preliminarz budżetowy na rok 1935-ty; 
5) lista nowego zarządu; 
6) lista komisji kwalifikacyjnej; 
(...) 
9) regulamin Zarządu WKS.-u; 
10) sprawy gospodarcze - majątek klubu; 
11) wolne głosy i wnioski". 


Przypisy 
l CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.27, Rozkaz Garnizonowy nr 54 z 23 czerwca 1939 roku. 
2 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.20, Rozkaz Garnizonowy nr 116 z 17 grudnia 1935 roku. 
3 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.20, Rozkaz Garnizonowy nr 115 z 14 grudnia 1935 roku. 
4 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.20, Rozkaz Garnizonowy nr 117 z 20 grudnia 1935 roku. 
5 CAW nr teczki KG, Bydgoszcz 372.8.20, Rozkaz Garnizonowy nr 117 z 20 grudnia 1935 roku. 
6 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.27, Rozkaz Garnizonowy nr 20 z 10 marca 1939 roku. 
7 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.1, Rozkaz Garnizonowy nr 136 z 11 czerwca 1920 roku. 
8 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.27, Rozkaz Garnizonowy nr 54 z 23 czerwca 1939 roku. 
9 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.27 Rozkaz Garnizonowy nr 66 z 4 sierpnia 1939 roku. 
10 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.1, Rozkaz Garnizonowy nr 204 z 28 sierpnia 1920 roku. 
11 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.1, Rozkaz Garnizonowy nf 143 z 18 sierpnia 1920 roku. 
12 CAW nr teczki KG, Bydgoszcz 372,8.1, Rozkaz Garnizonowy nr 140 z 15 czerwca 1920 roku. .' 
13 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.1, Rozkaz Garnizonowy nr 207 z l września 1920 roku. 
14 CAW nr teczki KG, Bydgoszcz 372.8.28, Rozkaz Garnizonowy ThjPy nr 12 z 4 lipca 1928 roku. 
15 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372,8.4, Rozkaz Garnizonowy nr 11 z 14 stycznia 1922 roku. 
16 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.28, Garnizonowy Rozkaz Thjny nr 10 z 19 kwietnia 1928 roku. 
17 CAW nf teczki KG. Bydgoszcz 372.8.8, Rozkaz Garnizonowy nf 60 z 29 maja 1926 roku. 
18 Ibidem. 
19 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.8, Rozkaz Garnizonowy nf 57 z 21 maja 1926 foku. 
20 Ibidem. 
21 Ibidem.
		

/kronika_200091_0001.djvu

			88 


22 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.8, Rozkaz Garnizonowy nr 58 z 25 maja 1926 roku. 
23 Ibidem. 
24 CAW nr teczki KG, Bydgoszcz 372.8.27, Rozkaz Garnizonowy nr 50 z 13 czerwca 1939 roku. 
25 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.8, Rozkaz Garnizonowy nr 96 z 8 września 1926 roku. 
26 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.20, Rozkaz Garnizonowy nr 115 z 14 grudnia 1935 roku. 
27 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.5, Rozkaz Garnizonowy nr 17 z 15 grudnia 1923 roku. 
28 Ibidem. 
29 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.28, Rozkaz Ujny Oficerski nr 17 z 28 grudnia 1923 roku. 
30 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.28, Dodatek nr l do Rozkazu Tajnego nr 18128 z 20 grudnia 1928 
roku. 
31 Ibidem. 
32 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.28, Dodatek do Rozkazu Ujnego Garnizonowego nr 3128 z 6 lutego 
1928 roku. 
33 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.27, Rozkaz Garnizonowy nr 50 z 13 czerwca 1939 roku. 
34 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.8, Rozkaz Garnizonowy nr 166 z 30 grudnia 1925 roku. 
35 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.20, Rozkaz Garnizonowy nr 116 z 17 grudnia 1935 roku. 
36 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.28, Rozkaz Garnizonowy Ujny nr 8 z 15 marca 1928 roku. 
37 CAW nr teczki KG, Bydgoszcz 372.8.20, Rozkaz Garnizonowy nr 117 z 20 grudnia 1935 roku. 
38 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.20, Rozkaz Garnizonowy nr 100 z 31 października i935 roku. 
39 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.8, Rozkaz Garnizonowy nr 6 z 18 stycznia 1926 roku. 
40 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 3728.8, Dodatek do Rozkazu Garnizonowego nr 27/27 z 15 marca 1927 
roku. 
41 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.27, Rozkaz Garnizonowy nr 66 z 4 sierpnia 1939 roku. 
42 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.20, Rozkaz Garnizonowy nr 117 z 20 grudnia 1935 roku. 
43 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.20, Rozkaz Garnizonowy nr 119 z 30 grudnia 1935 roku. 
44 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.4. Rozkaz Garnizonowy nr 11 z 14 stycznia 1922 roku; 
CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.8, Rozkaz Garnizonowy nr 6 z 18 stycznia 1926 roku. 
45 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.27, Rozkaz Garnizonowy nr 9 z 31 stycznia 1939 roku. 
46 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.26, Ogłoszenie do Rozkazu Garnizonowego nr 109/38. 
47 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.26, Rozkaz Garnizonowy nr 85 z 7 października 1938 roku. 
48 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.20, Rozkaz Garnizonowy nr 114 z 13 grudnia 1935 roku. 
49 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.27, Rozkaz Garnizonowy nr 50 z 13 czerwca 1939 roku. 
50 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.20, Rozkaz Garnizonowy nr 118 z 27 grudnia 1935 roku. 
51 E Kusiak, Życie codzienne oficerów Drugiej Rzeczypospolitej, Warszawa 1992, s. 160. 
52 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.28, Dodatek do Garnizonowego Rozkazu Ujnego nr 6 z 24 grudnia 
1935 roku. 
53 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.8, Rozkaz Garnizonowy nr 71 z 30 czerwca 1926 roku. 
54 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.28, Garnizonowy Rozkaz Tajny nr 2 z 7 lutego 1935 roku. 
55 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.28, Rozkaz Ujny Oficerski nr 17 z 28 grudnia 1923 roku. 
56 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.8, Rozkaz Dzienny nr 43 z 13 sierpnia 1926 roku. 
57 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.28, Garnizonowy Rozkaz Ujny nr 4 z 4 lutego 1928 roku. 
58 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.28, Garnizonowy Rozkaz Ujny nr 3 z 3 lutego 1928 roku. 
59 Kary za pijaństwo są nakazane między innymi w Garnizonowym Rozkazie Ujnym nr 16 z 23 października 
1923 roku (CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.28) i w Rozkazie Garnizonowym nr 22 z 2 marca 1926 
roku (CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.8). 
60 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.8, Rozkaz Garnizonowy nr 165 z 28 grudnia 1925 roku i CAW nr 
teczki KG. Bydgoszcz 372.8.27, Rozkaz Garnizonowy nr 5 z 17 stycznia 1939 roku. 
61 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.8, Rozkaz Garnizonowy nr 87 z 13 sierpnia 1926 roku. 
62 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.20, Rozkaz Garnizonowy nr 120 z 31 grudnia 1935 roku. 
63 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.27. Rozkaz Garnizonowy nr l z 3 stycznia 1939 roku. 
64 Ibidem. 
65 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.8, Rozkaz Garnizonowy nr 56 z 19 maja 1926 roku. 
66 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.8, Rozkaz Garnizonowy nr 2 z 8 stycznia 1928 roku. 
67 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.27, Rozkaz Garnizonowy nr 71 z 18 sierpnia 1939 roku. 
68 CAW nr teczki KG, Bydgoszcz 372,8.20, Rozkaz Garnizonowy nr 111 z 3 grudnia 1935 roku
		

/kronika_200092_0001.djvu

			89 


69 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.24, Rozkaz Garnizonowy nr 109 z 14 grudnia 1937 roku. 
70 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.20, Rozkaz Garnizonowy nr 117 z 20 grudnia 1935 roku. 
71 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.20, Rozkaz Garnizonowy nr 117 z 20 grudnia 1935 roku. 
72 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.27, Rozkaz Garnizonowy nr 5 z 17 stycznia 1939 roku. 
73 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.24, Rozkaz Garnizonowy nr 88 z 12 października 1937 roku. 
74 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.20, Rozkaz Garnizonowy nr 120 z 31 grudnia 1935 roku. 
75 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.20, Rozkaz Garnizonowy nr 100 z 31 października 1935 roku. 
76 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.27, Rozkaz Garnizonowy nr l z 3 stycznia 1939 roku. 
77 Ibidem. 
78 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.1, Rozkaz Garnizonowy nr lU z 17 maja 1920 roku. 
79 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372. 8.8, Rozkaz Garnizonowy nr 5 z 15 stycznia 1926 roku, 
80 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.27, Rozkaz Garnizonowy nr 20 z 10 marca 1939 roku. 
81 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.27, Rozkaz Garnizonowy nr 50 z 13 czerwca 1939 roku. 
82 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.8, Rozkaz Garnizonowy nr 50 z 28 maja 1927 roku. 
83 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.20, Rozkaz Garnizonowy nr 101 z 5 listopada 1935 roku. 
84 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.20. Rozkaz Garnizonowy nr U8 z 27 grudnia 1935 roku. 
85 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.26, Rozkaz Garnizonowy nr 94 z 8 listopada 1938 roku. 
86 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.20, Rozkaz Garnizonowy nr U5 z 14 grudnia 1935 roku. 
87 Ibidem. 
88 F. Kusiak, Życie codzienne oficerów Drugiej Rzeczypospolitej. Warszawa 1992. s. 98-101. 
89 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.27, Rozkaz Garnizonowy nr 4 z 13 stycznia 1939 roku. 
90 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.20, Rozkaz Garnizonowy nr 118 z 27 grudnia 1935 roku. 
91 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.20, Rozkaz Garnizonowy nr 105 z 13 listopada 1935 roku. 
92 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.27, Rozkaz Garnizonowy nr 3 z 11 stycznia 1939 roku. 
93 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.8, Dodatek do Rozkazu Garnizonowego nr 8 z 30 kwietnia 1926 
roku. 
94 Ibidem. 
95 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.8, Dodatek do Rozkazu Garnizonowego nr 87/26 z 13 sierpnia 1926 
roku i CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.8, Rozkaz Garnizonowy nr 12 z 10 listopada 1926 roku. 
96 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.20, Rozkaz Garnizonowy Thjny nr l z 4 stycznia 1935 roku. 
97 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.8, Dodatek do Rozkazu Garnizonowego nr 27/27 z 15 marca 1927 
roku. 
98 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.27, Rozkaz Garnizonowy nr 9 z 31 stycznia 1939 roku. 
99 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.27, Rozkaz Garnizonowy nr 20 z 10 marca 1939 roku. 
100 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.4, Rozkaz Garnizonowy nr 15 z 15 stycznia 1922 roku. 
101 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.27, Rozkaz Garnizonowy nr 4 z 13 stycznia 1939 roku. 
102 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.20, Rozkaz Garnizonowy nr 117 z 20 grunia 1935 roku. 
103 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.20, Rozkaz Garnizonowy nr 116 z 17 grudnia 1935 roku. 
104 Ibidem, 
105 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.20, Rozkaz Garnizonowy nr 117 z 20 grudnia 1935 roku. 
106 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.20, Dodatek do Rozkazu Garnizonowego nr 117 z 21 grudnia 1935 
roku. 
107 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.20 Rozkaz Garnizonowy nr 117 z 20 grudnia 1935 roku. 
lOB CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.27, Rozkaz Garnizonowy nr 9 z 31 stycznia 1939 roku. 
109 CAW nr teczki KG, Bydgoszcz 372.8.8, Rozkaz Garnizonowy nr 57 z 21 maja 1926 roku. 
110 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.27, Rozkaz Garnizonowy nr 9 z 31 stycznia 1939 roku. 
111 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.8, Dodatek do Rozkazu Garnizonowego nr 154 z 3 grudnia 1925 
roku. 
112 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.8, Rozkaz Garnizonowy nr 166 z 30 grudnia 1925 roku. 
U3 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.28, Garnizonowy Rozkaz Tajny n 17 z 21 października 1928 roku. 
114 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.8, Komenda Placu Rejonu Koncentracji 3 Dyw. Kaw., m.p. Tacza- 
nów 7 sierpnia 1928 roku. 
U5 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.28, Dodatek tajny do Rozkazu Komendy Placu z 4 sierpnia 1928 
roku. 
U6 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372,8.28, Garnizonowy Rozkaz Tajny nr 5 z 16 lutego 1928 roku. 


"
		

/kronika_200093_0001.djvu

			90 


117 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.28, Garnizonowy Rozkaz Thjny nr 6 z 31 grudnia 1935 roku. 
118 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.28, Garnizonowy Rozkaz Thjny nr 4 z 16 kwietnia 1935 roku. 
119 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.28, Rozkaz Garnizonowy Thjny nr 6 z 2 marca 1928 roku. 
120 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.28, Dowództwo Okręgu Korpusu VIII 1677n.6, informacja ściśle 
tajna, Toruń, 18 sierpnia 1926 roku. 
121 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.24, Dodatek do Rozkazu Garnizonowego nr 109 z 15 grudnia 1937 
roku. 
122 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.27, Rozkaz Garnizonowy nr 5 z 17 stycznia 1939 roku. 
123 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.3, Rozkaz Garnizonowy nr 260 z 16 września 1921 roku. 
124 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.20, Rozkaz Garnizonowy nr 104 z 12 listopada 1935 roku. 
125 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.20, Rozkaz Garnizonowy nr 28 z 26 marca 1935 roku. 
126 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.28, Garnizonowy Rozkaz Tajny nr l z 4 stycznia 1935 roku. 
127 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.20, Rozkaz Garnizonowy nr 19 z l marca 1935 roku. 
128 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.1, Rozkaz Garnizonowy nr 140 z 15 czerwca 1920 roku. 
129 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.20, Rozkaz Garnizonowy nr 66 z 9 lipca 1935 roku. 
130 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.20, Rozkaz Garnizonowy nr 52 z l czerwca 1935 roku. 
131 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.20, Rozkaz Garnizonowy nr 70 z 23 lipca 1935 roku. 
132 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.20, Rozkaz Garnizonowy nr 70 z 23 lipca 1935 roku. 
133 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.20. Rozkaz Garnizonowy nr 70 z 23 lipca 1935 roku. 
134 Ibidem. 
135 Ibidem; CAW nr teczki KG. bydgoszcz 372.8.20, Rozkaz Garnizonowy nr 53 z 4 czerwca 1935 roku. 
136 CAW nr teczki KG. Bydgoszcz 372.8.20, Rozkaz Garnizonowy nr 59 z 21 czerwca 1935 roku.
		

/kronika_200094_0001.djvu

			91 


Agnieszka J asklowska 


WIĘZIENIE KARNE DLA KOBIET W FORDONIE (1920-1939) 


l. Baza materialna Domu Karnego w Fordonie 
5 sierpnia 1772 roku po podpisaniu traktatu rozbiorowego w Petersburgu, Fordon 
wraz z innymi częściami ziem polskich wszedł w skład zaboru pruskiego. Na ziemiach 
pod panowaniem pruskim zaczęły w tym czasie zachodzić przemiany gospodarcze. Pręż- 
nie rozwijała się flota wiślana, zaczęto modernizować przybrzeżne porty, w tym port w 
Fordonie. W latach 1780-1783 zbudowano tu budynek Dyrekcji Ceł i Akcyzyl. 
W 1853 roku budynek komory celnej zamieniono na rządowy dom poprawczy dla 
kobiet. Osadzone w nim kobiety zatrudniono przy wyrabianiu cygar i haftowaniu 2 . W 
wyniku wybuchu pierwszej wojny światowej Dom Karny z obawy przez napadem wojsk 
rosyjskich przeniesiono do miejscowości Żegan. Całe wyposażenie znajdujące się w wię- 
zieniu wywieziono do innych zakładów karnych. Budynek natomiast wykorzystywano do 
celów wojskowych. 3 
Po ratyfikacji Traktatu Wersalskiego 10 stycznia 1920 roku miasto zostało przejęte 
przez władze polskie. Urzędy administracyjne objęli Polacy. Na miejsce Zakładu Po- 
prawczego władze polskie postanowiły utworzyć placówkę penitencjarną, a mianowicie 
więzienie kobiece. 4 
Na początku 1920 roku omawiany budynek był jeszcze użytkowany przez wojsko jako 
magazyn wojskowy. W czerwcu 1920 roku umieszczono w więzieniu pierwszą piętnasto- 
osobową grupę więźniarek. Na początku lat dwudziestych w więzieniu znajdowały się 
kobiety skazane za przestępstwa kryminalne, ale z niskimi wyrokami. Pochodziły głów- 
nie z Pomorza i terenów ościennych s . Od 1928 roku Dom Karny w Fordonie stał się 
więzieniem pierwszej kategorii i wszedł w skład więzień ciężkich, podobnie jak więzienie 
w Koronowie, Grudziądzu czy w Warszawie-Mokotów. Od tego momentu w więzieniu 
osadzano osoby skazane na co najmniej trzy lata pozbawienia wolności. 6 Podopieczne 
więzienia odbywały wyroki przeważnie za przestępstwa kryminalne, wyróżnić możemy 
zabójstwa i kradzieże. Natomiast w latach trzydziestych prócz osób skazanych za prze- 
stępstwa kryminalne w więzieniu fordońskim osadzano więźniarki polityczne. 7 Zazna- 
czyć należy, że w Zakładzie Karnym utworzono oddział dla nieletnich. Trafiały tam dziew- 
częta w wieku od 16 do 21 lat skazane na dom poprawy. Zarówno nieletnie, jak i dorosłe 
więźniarki trafiały tu za działalność antypaństwową. Za takowe uznano przynależność 
do nielegalnych partii komunistycznych, takich jak: .' 
- Komunistyczna Partia Polski, 
- Komunistyczna Partia Zachodniej Białorusi, 
- Komunistyczna Partia Zachodniej Ukrainy, 
oraz organizacji powiązanych z nimi, a mianowicie: 
- Komunistyczny Związek Młodzieży Polski, 
- Komunistyczny Związek Młodzieży Zachodniej Ukrainy, 
- Międzynarodowa Organizacja Pomocy Rewolucjonistom, 
- Antywojenny Wydział Kobiecy,
		

/kronika_200095_0001.djvu

			92 


- "Pionier" (organizacja komunistyczna działająca wśród młodzieży szkolnej), 
- Związek Młodzieży Komunistycznej. 
Kobiety, które trafiały do więzienia w Fordonie pochodziły z terenów całej Polski. 8 
Zaraz po odzyskaniu niepodległości Dom Karny w Fordonie został oddany pod nad- 
zór służbowy Prokuraturze przy Sądzie Apelacyjnym w Toruniu. Z przeprowadzonej lu- 
stracji w dniu 5 lipca 1921 roku dowiadujemy się, że budynki wymagały remontu, gdyż 
uległy dewastacji przez stacjonujące wojsko. Zabudowania więzienne składały się z trzech 
budynków: domu administracyjnego oraz dwóch gmachów więziennych, w których znaj- 
dowały się między innymi cele więzienne. Obiekt mógł pomieścić od 250 do 300 kobiet. 
Na terenie więzienia znajdowała się kaplica, a także cmentarz więzienny, gdzie chowano 
zmarłe więźniarki w przypadku, gdy po ciało nie zgłosiła się najbliższa rodzina. W Domu 
Karnym był szpital, ale więzienie nie miało stałego lekarza. Pomocy lekarskiej udzielał 
miejscowy lekarz z Fordonu. Sytuacja zmieniła się gdy w 1925 roku zatrudniono lekarza 
więziennego Buxakowskieg0 9 . Do zabudowań więziennych należał także dom dla dyrek- 
tora, oraz ogród i pola uprawne o areale 2,5 morgi. Więzienie ogrodzone było niskim 
murem, a częściowo drewnianym płotem. Należy dodać, iż ogrodzenie było stare, znisz- 
czone i nie stanowiło żadnej przeszkody przy ewentualnej próbie ucieczki lub w kontak- 
tach z ludźmi z zewnątrz. 
Na zabudowania składały się następujące obiekty: 
l) Budynek administracyjny - dom jednopiętrowy. W suterenie mieściła się pralnia, su- 
szarnia, kuchnia i osiem toalet. Na piętrze znajdowała się kancelaria oraz cztery po- 
mieszczenia dla dozorczyń. 
2) Główny budynek "celny" - dwupiętrowy z poddaszem. W suterenie były cztery sypial- 
nie dla więźniów, które wyposażone były w 10-15 łóżek z materacami, nagłówkami 
oraz spluwaczki i kubeł na nieczystości. Trzy toalety, znajdowały się za sypialniami, 
należy zaznaczyć, iż więźniarki z toalet mogły korzystać tylko w czasie dnia. Kaplica i 
siedem toalet rozlokowane były na parterze. Na pierwszym piętrze znajdowało się 
osiem pomieszczeń. W kilku z nich utworzono warsztaty. Jako pierwsze powstały 
warsztaty tkackie i koszykarskie, w późniejszych latach utworzono szwalnie oraz far- 
biarnie. Na drugim piętrze mieściło się sześć dużych sypialni. 
3) Drugi budynek "celny" - dom trzypiętrowy. W suterenie znajdowała się trupiarnia. 
Stały tutaj: specjalistyczny tapczan do układania zwłok i drewniane pudła, w których 
składano ciała zmarłych. Dalej była łaźnia i siedem toalet. Na drugim piętrze mieścił 
się szpital oraz dziewięć cel i pięć toalet. Na trzecim piętrze było tylko dziewięć cel i 
pięć toalet. 
4) Mieszkanie dla dyrektora odizolowane od innych budowli. Na parterze znajdowało 
się pięć pokoi, kuchnia i łaźnia. Górę stanowiły dwa mieszkania. 
Więzienie posiadało własną książnicę wyposażoną w 4 szafy z książkami i stołek, nie- 
stety jej mankamentem był brak literatury polskiej. Występował natomiast szeroki wa- 
chlarz książek w języku niemieckim. Utworzono także szkolę. Więzienie posiadało trzy 
podwórka - jedno główne i dwa małe przy budynku administracyjnym. Na głównym po- 
dwórzu stały dwa budynki murowano-drewniane, składające się z pięciu oddziałów oraz 
drewniana szopa, w której znajdowała się sikawka. Budynki Domu Karnego zostały prze- 
jęte przez stronę polską w bardzo złym stanie. Dachy i ściany w wielu miejscach przecie-
		

/kronika_200096_0001.djvu

			93 


kały, budynek administracyjny nie posiadał rynien, natomiast budynek celny miał rynny 
w niewystarczającej ilości. Wnętrze także było w opłakanym stanie, gzymsy odpadały, a 
drzwi nadawały się tylko do wymiany. Dzwonki alarmowe umieszczone w celach nie 
działały, ponieważ były uszkodzone. Cały obiekt ogrzewano piecami kaflowymi, a oświe- 
tlenie stanowiły lamy naftowe. W wodę zaopatrywały pompy, jednak z pięciu sprawne 
były tylko dwie, które pompowały wodę do kuchni i łaźni. 10 Modernizacje Zakładu Kar- 
nego przeprowadzono w latach 1926-1927. Wówczas wyremontowano urządzenia sani- 
tarne i kanalizację. Miejscowa elektrownia doprowadziła linię energetyczną do więzie- 
nia i założyła oświetlenie elektryczne. II 


2. Personel więzienny domu karnego w Fordonie 
Z protokołu lustracji Domu Karnego dla kobiet w Fordonie, z dnia 5 lipca 1921 roku, 
przeprowadzonej przez wiceministra dr. Zygmunta Seydę, sędziego Sądu Apelacyjnego 
w Toruniu Zajączkowskiego i prokuratora przy Sądzie Okręgowym w Bydgoszczy Jesse- 
go, dowiadujemy się, iż więzieniem zarządzał dyrektor. Reprezentował on także Zakład 
Karny na zewnątrz. Dyrektorem był \¥. Kulczyński podporządkowany nadzorowi służ- 
bowemu prokuratora przy Sądzie Apelacyjnym w Toruniu. Resortowe więzienie fordoń- 
skie bezpośrednio podlegało Ministrowi Sprawiedliwości. 12 Personel stanowiła inspek- 
torka Anna Szrejberowska, jako pracownik administracyjny wraz ze służbą nadzorczą w 
liczbie ośmioro pracowników. Byli to: starsza dozorczyni, dozorczyni etatowa, cztery kan- 
dydatki na dozorczynie, jedna pomocnicza i dozorca nocny. Inspektorka Szrejberowska 
miała doświadczenie w służbie więziennej, ponieważ pracowała przez trzydzieści jeden 
lat jako pruska starsza dozorczyni. Odpowiedzialna była za właściwe funkcjonowanie, 
ład, porządek i dyscyplinę Domu Karnego. Do jej obowiązków należało także prowa- 
dzenie ksiąg rachunkowych więzienia. Była przełożoną zatrudnionych pracowników, 
ustalała zakres ich czynności oraz wyznaczała godziny pracy. Zakład Karny nie dyspono- 
wał kapelanem więziennym, posługi religijne pełnił ks. wikary Leon Tychowski z ford oń- 
skiej parafii. W więzieniu odprawiał msze święte w niedziele oraz uczył więźniów religii, 
języka polskiego, krajoznawstwa i rachunków. Lekarza więziennego, także nie było, a w 
razie potrzeby porad medycznych udzielał miejscowy lekarz dr Sebel z Fordonu. 13 
Prokuratura Sądu Apelacyjnego w Toruniu, otrzymała rozporządzenie od Ministra 
Sprawiedliwości Departamentu Ziem Zachodnich z dnia 18 listopada 1921 roku, w któ- 
rym polecono dyrektorowi więzienia wykonywać nadzór i rewizję kasy w Zakładzie Kar- 
nym co najmniej dwukrotnie w miesiącu. 
Pierwszy raport dyrektora Kulczyńskiego z dnia 7 grudnia 1921 roku, do Prokuratury 
Sądy Apelacyjnego w Toruniu, informował o nienagannym prowadzeniu ksiąg rach
n- 
kowych przez A. Szrejberowską oraz należytym porządku sanitarnym w więzieniu. W 
sprawozdaniu dyrektor podał liczbę więźniów znajdujących się w tym czasie w Zakładzie 
Karnym, mianowicie 51 kobiet i 2 dzieci. W szpitalu wi.;ziennym było 8 więźniarek, resz- 
ta kobiet pracowała w warsztatach tkackich, kilimiarskich i gospodarstwie więziennym. 14 
Drugi raport dyrektor Kulczyński sporządził w dniu 27 grudnia 1921 roku. W tym spra- 
wozdaniu przedstawił Prokuraturze Sądu Apelacyjnego stan liczebny personelu więzien- 
nego. W skład służby nadzorczej wchodzili: starsza dozorczyni Woźniakowa, cztery do- 
zorczynie i dwie pomocnice dozorczyń oraz stróż nocny Białasiak. Etat stróża nocnego
		

/kronika_200097_0001.djvu

			94 


pełnił mężczyzna. Zaznaczyć należy, iż nie posiadał broni. Było to dla niego zajęcie bar- 
dzo niebezpieczne, gdyż wrogie akty groziły mu zarówno ze strony więźniarek, jak i oto- 
czenia zewnętrznego. W następstwie dyrektor prosił o wydanie rozporządzenia w spra- 
wie przydziału broni dla więzienia w Fordonie. Z czasem do kadry więziennej dołączyła 
werkmistrzyni Bielicka. Obowiązkiem jej było przysposobienie kobiet do pracywwarsz- 
tatach kilimiarskich, a także nadzorowanie ilości i jakości wyprodukowanych materia- 
łów. Dbała także o porządek i dyscyplinę w warsztatach oraz kontrolowała ilość przepra- 
cowanych godzin przez podwładne. Werkmistrzyni nie mogła utrzymywać bliższych kon- 
taktów z więźniarkami. Kodeks Domu Karnego w Fordonie zabraniał Bielickiej przeka- 
zywania prezentów i pieniędzy więźniarkom. ls W czasie inspekcji Kulczyński dokonał 
rewizji stanu kasy w Zakładzie Karnym. Kasa podzielona była na: kasę roboczą i kasę 
państwową. Pieniądze znajdujące się w kasie roboczej pochodziły ze sprzedaży towarów 
wykonanych w warsztatach więziennych, a także wynagrodzenia za prace wykonywane 
przez więźniarki poza obrębem Zakładu Karnego. Kasa państwowa stanowiła natomiast 
gotówkę skarbu państwa. Sumę znajdującą się w kasie więziennej na grudzień 1921 roku 
przedstawia tabelka: 


Tabela nr 1. Stan kasy więzienia fordońskiego: 


Kasa robocza 869.930 Mkp 
Kasa państwowa 163.877 Mkp 
Razem 1.033.807 Mkp 


Dział pracy kierowany był przez inspektorkę. Prowadziła ona księgi kasy zarobkowej 
(roboczej), z których skrupulatnie rozliczał ją dyrektor. Miała pieczę nad księgami: 
- wpływów pieniężnych, 
- rozchodów, 
- obrachunkową, 
- listę wypłat, 
- depozytów, 
- wpływów pocztowych. 
Natomiast dla sum budżetowych Szrejberowska prowadziła księgę kontroli zaliczek. 
Dom Karny zatrudniał od 1921 roku asystentkę Prochównę, która zajmowała się kance- 
larią więzienną. Prowadziła korespondencję i uzupełniała akta personalne. Pod jej pie- 
czą znajdował się depozyt oraz kasa więzienna. Następny zachowany dokument dotyczą- 
cy inspekcji Domu Karnego, stanowi protokół z dnia 20 listopada 1922 roku. Dokonał 
tej inspekcji więziennej w imieniu prezesa Okręgowej Izby Kontroli Państwowej w Po- 
znaniu, delegat tejże Izby referent Mieczysław Wendecz. Inspekcja została przeprowa- 
dzona w obecności inspektorki A. Szrejberowskiej. Protokół podał liczbę personelu wię- 
ziennego. W tym czasie zakład zatrudniał inspektorkę, jedną starszą dozorczynię, cztery 
dozorczynie, trzy pomocnice dozorczyń, stróża nocnego, werkmistrzynię i kapelana. W 
więzieniu przebywało 75 osób i jedno dziecko, urodzone w Zakładzie Karnym.
		

/kronika_200098_0001.djvu

			95 


Z reportażu opracowanego przez miejscową korespondentkę "Dziennika Bydgo- 
skiego" dowiadujemy się o atmosferze panującej w więzieniu. Po obiekcie więzien- 
nym oprowadzała ją inspektorka, personel zrobił dobre wrażenie. Zdaniem dzienni- 
karki funkcjonariusze więzienni nie tylko nadzorowali skazane kobiety, ale także 
podnosili ich morale. Dozorczynie były często obrażane przez więźniarki, często pod 
adresem służby więziennej padały groźby. Korespondentka podkreślała wielkie po- 
święcenie i wytrwałość w pełnieniu służby. Poruszyła także, stronę finansową. Uwa- 
żała, że praca tak ciężka i niebezpieczna była źle płatna. 16 
Pierwszym naczelnikiem Więzienia Karnego w Fordonie została Anna Szrejbe- 
rowska. W 1923 roku awansowała ona za stanowiska inspektorki. Obowiązki, które 
pełnił dyrektor Domu Karnego przejął naczelnik więzienia. A. Szrejberowska była 
odpowiedzialna za właściwe funkcjonowanie zakładu, a także sprawowała kierow- 
nictwo nad więźniami. Prowadziła obliczenia kary, kontrolowała zatrudnienie osa- 
dzonych kobiet, decydowała o przedstawieniu prośby w sprawie przedterminowego 
zwolnienia. Dbała o dyscyplinę, kontrolowała stan sanitarny więzienia. Była przeło- 
żoną personelu, wyznaczała zakres obowiązków pracowników, a także ustalała go- 
dziny pracy. Naczelnik był odpowiedzialny za szkolenie funkcjonariuszy lub podno- 
szenie ich kwalifikacji. 11 
W 1924 roku naczelnik A. Szrejberowska zarządzała jedenastoosobowym perso- 
nelem i sprawowała opiekę nad 94 więźniarkami. 18 Administracja więzienna podzie- 
lona była na działy. Dział administracyjny i gospodarczy prowadziła asystentka Pro- 
chówna, dział pracy znajdował się pod opieką Woźniakowej. Służbę nadzoru nad 
skazanymi tworzyli starsi strażnicy, strażnicy, dozorczynie i pomocnice dozorczyń. 
W dowód uznania za wkład pracy 24 czerwca 1924 roku naczelnik więzienia A. 
Szrejberowska udekorowana została przez delegata Departamentu Więziennictwa 
w Warszawie Krzyżem Zasługi. Odznaczenie wręczono jej za czynny udział przy zor- 
ganizowaniu więziennictwa polskiego, za wzorcowe prowadzenie Domu Karnego w 
Fordonie i służbę godną naśladowania. 19 
Z protokołu lustracji w Zakładzie Karnym przeprowadzonej przez prokuratora 
przy Sądzie Apelacyjnym w Toruniu Michała Bulmerincqa 5 czerwca 1926 roku, wy- 
nika to, iż straż więzienna nie posiadała właściwego umundurowania. Dlatego zwró- 
cił się on z prośbą do prokuratora o przesłanie mundurów. Lustracja nie wykazała 
żadnych nieprawidłowości. Dokonano sprawdzenia akt zarządu. Na drobne niedo- 
ciągnięcia zwrócono uwagę naczelnikowi. Prokurator stwierdził także potrzebę utwo- 
rzenia III oddziału dla więźniarek dokształcających się. W związku z tym należało 
zatrudnić nauczycielkę. Nauka miała odbywać się w porze wieczorowej. .' 
W dniu lustracji w Zakładzie Karnym znajdowało się 90 więźniarek, z czego 7 
chorych kobiet leżało w szpitalu, a 69 osób pracowało. Pozostała część natomiast 
pozostawała bez zatrudnienia. Należy zaznaczyć, że od 1925 roku lekarzem więzien- 
nym był Buxakowski. 
W październiku 1926 roku doszło do rewizji Zakładu Karnego przez Minister- 
stwo Sprawiedliwości w Warszawie. Więzienie fordońske wypadło bardzo dobrze. 20 
Z analiz akt osobowych można przedstawić wykaz funkcjonariuszy zatrudnionych 
w latach 1921-1927:
		

/kronika_200099_0001.djvu

			96 


Urzędnicy wyżsi: 
- asystentka Prochówna, 
- przodownik J. Woźniakowa, 
- akuszerka Heks, 
- kapelan ks. Tychowski, w 1922 roku zastąpił go ks. Piechowski, a następnie ks. Grzem- 
ski, 
-lekarz więzienny Buxakowski, 
Urzędnicy niżsi: 
- starszy strażnik H. Gartówna, 
- dozorczyni Stankiewicz, 
- dozorca Łuczkowski, 
- dozorca nocny Białasiak 
- pomocnica dozorczyni Jutrowska, 
- pomocnica dozorczyni Krawczykiewicz, 
- pomocnica dozorczyni Przybylska, 
- pomocnik dozorcy Pozwadowski, 
- pomocnik dozorcy Dutkowski. 
Od przełomu lipca i sierpnia 1927 roku stanowisko naczelnika zaczął piastować Sta- 
nisław Rymkiewicz. W oparciu o rozporządzenie Prezydenta RP z 7 marca 1928 roku w 
sprawie administracji więziennictwa, nadzór nad więzieniami sprawował Minister Spra- 
wiedliwości, a naczelnik więzienia był przełożonym wszystkich funkcjonariuszy. Nauczy- 
ciel, kapelan, lekarz i sanitariusze sprawowali swoje czynności zgodnie z obowiązującym 
regulaminem wewnętrznym więzienia. 21 
Rok 1928 nie tylko przyniósł zmiany w zarządzaniu więzieniem. Jednocześnie Dom 
Karny w Fordonie został zaliczony do pierwszej grupy więzień. Od tej chwili osadzano 
tutaj kobiety z wyrokiem powyżej trzech lat, a liczba więźniów wzrosła do 350-400 osób. 22 
W wyniku zmian zachodzących w Zakładzie Karnym została zwiększona ilość personelu. 
Dokładnych danych nie można przedstawić z powodu braku dokumentów administra- 
cyjnych. Informacje na temat kadry więziennej zatrudnionej w Fordonie w latach 1928- 
1936 pochodzą z analiz akt osobowych, a głównie z raportów. 
Wykaz straży więziennej w latach 1928-36. 
Wyżsi funkcjonariusze: 
- podkomisarz - Leżohupska, 
- kierownik działu administracyjnego - E. Wilkowska, 
- pomocnica naczelnika - L. Obuchowiczówna, 
- ks. Leon Gowin Gostkowski, 
- sekretarz więzienny - H. Jaworska, 
- lekarz więzienny - Buxakowski, 
- pielęgniarka - J. Libert, 
- przodownik strażnik Woźniakowa - dział gospodarczy, 
- przodownik strażnik S. Łuczkowska - dział pracy, 
- starszy strażnik H. Gartówna - dział pracy na trzech salach, 
- przodownik H. Szuniawicz - dział pracy, 
- starszy strażnik Gralewicz - dozorca nocny,
		

/kronika_200100_0001.djvu

			97 


- starszy strażnik A. Kalla, 
- starszy strażnik P. Gotowska, 
- starszy strażnik Z. Śniegurówna, 
- starszy strażnik A. Podgórski, 
- starszy strażnik A. Tokarczyk, 
- strażnik S. Czechowicz, 
- strażnik H. Maroszkowa, 
- strażnik J. Pienczewski, 
- strażnik J. Szczukowski, 
- strażnik B. Frelichowski, 
- strażnik M. Geburczyk, 
- strażnik T Drązkowski, 
- dozorczyni Komorowska, 
- dozorczyni Wisniewska, 
- dozorczyni Swiderska, 
- dozorczyni B. Kaczmarek, 
- dozorca Felichowski, 
- dozorca Stankiewicz. 23 
Stanisław Rymkiewicz stanowisko naczelnika pełnił do czerwca 1936 roku. Jego miej- 
sce w lipcu 1936 roku zajęła podkomisarz L. Zdanowska. Obowiązki naczelnika pełniła 
do września 1939 roku. W czasie nieobecności zastępowały ją podkomisarz - Gawryłow, 
aspirant, a następnie mianowana na podkomisarza M. Wojciechowska, lub podkomisarz 
T Leżohupska 24 . Kadrę, która pracowała w tym czasie w więzieniu można przedstawić 
jedynie w zarysie, opierając się na raportach zawartych w aktach personalnych więźnia- 
rek. A oto jej spis: . 
kierownik Działu Administracyjnego - Metostorska lub Mietoskosik, 
nauczycielka Głowaczeska, 
ks. Leon Gowin Gostkowski, a od 1937 roku ks. infułat J. Szydzik, 
pielęgniarka więzienna J. Mirecka, 
sanitariusz więzienny, strażnik J. Margasińska, 
przodownik M. Zaniesówna, 
przodownik J. Kurzyk, 
wydziałowa Ziemiewicz, 
starszy strażnik H. Gostówna, 
starszy strażnik \¥. Maciejko, 
starszy strażnik Gartówna, 
starszy strażnik A. Kińczykowa, 
starszy strażnik Odrowoniewa, 
strażnik S. Korzeniewska, 
strażnik E Sobkówna, 
strażnik Lemesówna, 
strażnik H. Łuczycka, 
strażnik M. Sułkowska, 
strażnik E Machałczówna, 


."
		

/kronika_200101_0001.djvu

			98 


strażnik J. Mazurkiewicz, 
strażnik J. Margasińska, 
strażnik Garówna, 
strażnik Geburczyk, 
strażnik M. Szałkowska, 
strażnik B. Galbianka, 
strażnik Gertowy, 
strażnik Stankiewicz, 
strażnik Kaczmarek, 
strażnik Czechowski. 2S 


3. Organizacja życia więziennego 
Po wykryciu przestępstwa i udowodnieniu winy władze sądowe wymierzały karę. Kara 
pozbawienia wolności i związane z nią więzienie to w ustroju karno-prawnym obrona 
społeczeństwa i reakcja państwowa na pogwałcenie norm prawnych. Organizacja wię- 
zienna przejmowała prawnie skazanego pod swoją opiekę. Od tego momentu obowiązy- 
wały go ustawy i rozporządzenia więzienne. Podstawowym aktem prawnym, normują- 
cym stosunek władz więziennych do przestępcy był regulamin więzienny.26 
Skazane kobiety po przybyciu do więzienia w Fordonie zapoznawane były z regulami- 
nem więziennym przez pracownika działu administracyjnego. Przed umieszczeniem w 
celi, poddawane były kąpieli, a rzeczy dezynfekowano. Następnie przydzielano im odzież 
i bieliznę więzienną, na którą składały się: kaftanik wierzchni i spodnie, dwie spódnice, 
chustka na głowę i do nosa, fartuch, koszula, majtki, pończochy i para obuwia. Rzeczy 
osobiste, pieniądze i kosztowności przekazywano do depozytu. Więźniarki musiały przejść 
przez badania lekarskie, po czym trafiały do przydzielonych cel. 
Do obowiązków działu administracyjnego należało założenie lub uzupełnienie akt 
osobowych. W aktach personalnych były zawarte następujące informacje: 
imię i nazwisko, 
miejsce i data urodzenia, 
miejsce zamieszkania, 
imiona rodziców, 
stan cywilny i imię męża, 
ilość dzieci, 
zawód, 
wyznanie, 
wykształcenie, 
znajomość języków, opis osoby, 
linie papilarne kciuka, 
rodzaj przestępstwa, 
wyrok, 
data i godzina przybycia do więzienia oraz nazwa miejscowości, z której przetransporto- 
wano więźniarkę oraz czas odbywania kary.27 
Nieliczne akta zawierały zdjęcia więźniarek. W aktach personalnych znajdowały się 
wszystkie dokumenty dotyczące osoby skazanej np. odpis wyroku, pisma urzędowe o
		

/kronika_200102_0001.djvu

			99 


przetransportowaniu do innego zakładu karnego, dokumentacja związana z przedtermi- 
nowym zwolnieniem, raporty funkcjonariuszy więziennych, prośby do naczelnika, po- 
zwolenia na jednorazowe widzenia, karta ambulatoryjna i szpitalna, wykaz nagród i kar 
dyscyplinarnych. 28 
W 1928 roku Zakład Karny w Fordonie wszedł w skład więzień ciężkich. Osadzano tu 
kobiety z terenów całej Polski, z wyrokami dłuższymi niż 3 lata. W Domu Karnym prze- 
bywały zarówno kryminalistyki, jak i więźniarki polityczne. Zwiększono rygor i dyscypli- 
nę w zakładzie, więźniarki nie mogły posiadać własnej odzieży, a za jakiekolwiek wystę- 
pek były surowo karane. 
Od 1931 roku więźniowie osadzani w więzieniach ciężkich poddawani byli badaniom 
osobowości. Dlatego też od tego roku dołączano do akt personalnych wstępny kwestio- 
nariusz do badań kryminalno-biologicznych. 29 
Dzień więzienny rozpoczynał się o godzinie 6, a kończył o 18. Na dany sygnał więź- 
niarki były zobowiązane wstać, zasłać pościel, umyć się, uczesać i ubrać. Do obowiązków 
skazanych należało porządkowanie celi i utrzymywanie jej w czystości. Kolejną czynno- 
ścią było udanie się na spożycie śniadania, a następnie wyjście na świeże powietrze na 
tzw. spacernik. Przechadzka trwała około 60 minut, w tym czasie nie wolno im było po- 
rozumiewać się. Więźniarki, które były zatrudnione w warsztatach więziennych lub pra- 
cowały w gospodarstwie więziennym, po zakończeniu spaceru rozpoczynały pracę. Oso- 
by niepracujące pozostawały w celach. Dziećmi, które urodziły się albo zostały przywie- 
zione do Zakładu Karnego, zajmowała się jedna z matek w więziennym żłobku. Dzieci 
mogły przebywać z matkami w Domu Karnym do ukończenia drugiego roku życia. Kon- 
takty macierzyńskie były jednak ograniczane, gdyż kobiety mogły przebywać ze swoim 
potomstwem około dwóch godzin dziennie. 30 
Więźniarki w czasie przebywania w celach, były zobowiązane według regulaminu wię- 
ziennego do zachowania ciszy i wzorowego porządku. Kobiety nie miały prawa prze- 
mieszczania urządzeń w celach, nie mogły także wyglądać przez okno i leżeć na łóżkach 
w porze dziennej. Regulamin więzienny zabraniał uprawiania gier hazardowych tj. karty, 
kości oraz spożywania alkoholu i palenia papierosów. Kobietom nie wolno było poży- 
czać sobie rzeczy oraz przyjmować podarunków, listów i książek zarówno od współwięź- 
niarek, jak i osób odwiedzających. Aby przekazać rzeczy osobiste lub artykuły spożywcze 
innej więźniarce, skazana musiała napisać prośbę do naczelnika. Prośba ta, mogła być 
rozpatrzona pozytywnie. Więźniarkom nie wolno było porozumiewać się między sobą za 
pomocą rozmowy, pisma, umówionych znaków, pukania w ścianę. Za głośne rozmowy, 
krzyki i hałasy surowo karała służba więzienna. Za niesubordynację, nieprzestrzeganie 
regulaminu więziennego i negatywny stosunek do funkcjonariuszy więziennych, skazane 
kobiety podlegały karom dyscyplinarnym. Natomiast za uszkodzenie inwentarza Domu 
Karnego odpowiadały nie tylko dyscyplinarnie, lecz również pieniężnie. W więzieniu 
fordońskim stosowano kary dyscyplinarne: 
- naganę, 
- zmniejszenie racji żywnościowej, 
- pozbawienie 1 posiłku (głównie obiadu), 
- pozbawienie pożywienia przez okres 24 lub 48 godzin, 
- ograniczenie spaceru,
		

/kronika_200103_0001.djvu

			100 


- ograniczenie widzeń, 
- zakaz korespondencji na okres od 1 do 3 miesięcy, 
- zakaz lub ograniczenie otrzymywania paczek żywnościowych, 
- zamknięcie w ciemnej celi tzw. ciemnica na 48 godzin o chlebie i wodzie, 
- pozbawienie pościeli i siennika tzw. twarde łoże. 
Nagrody i kary dyscyplinarne nakładane były przez naczelnika. 3 . Za dobre zachowa- 
nie, solidną pracę i postępy w nauce więźniarki wynagradzano. Mogły częściej korzystać 
z biblioteki Zakładu Karnego, ponumerować czasopisma, mieć w celi książki i podręcz- 
niki szkolne oraz przybory do pisania. Pozwalano im na odwiedziny dwu-lub trzykrotnie 
w miesiącu. Miały jeszcze możliwość częstszej korespondencji. Nagrodę stanowił także 
zakup za pieniądze zarobione w więzieniu artykułów żywnościowych, bielizny czy butów. 
Naczelnik mógł zezwolić na przedłużenie czasu spaceru oraz palenie tytoniu w miej- 
scach do tego wyznaczonych. Kobiety mogły palić trzy papierosy dziennie. Za bardzo 
dobre sprawowanie naczelnik mógł przedstawić wniosek do Ministerstwa Sprawiedliwo- 
ści o ułaskawienie lub poprzeć prośbę skazanej o przedterminowe zwolnienie. Nagrodą 
była także zapomoga udzielana ubogim więźniarkom przy zwolnieniu. 32 Regulamin wię- 
zienny przewidywał możliwość posiadania rzeczy tj. książeczka do nabożeństwa, Pismo 
Święte, numizmaty o treści religijnej i patriotycznej, książkę z biblioteki więziennej, pod- 
ręcznik szkolny i książki własne. Poza tym więźniarki miały prawo posiadania szczotki do 
włosów, zębów, kubka i łyżeczki, dzbanka i imbryka do herbaty oraz szczotki do czysz- 
czenia ubrań. 33 Próba ucieczki podjęta przez więźniarki, nie tylko podlegała karze dyscy- 
plinarnej, lecz jednocześnie mogła doprowadzić do niezaliczenia odbytej kary. Jednak 
okres nie zaliczony na poczet kary, nie mógł przekraczać 1 roku. 
Służba więzienna, aby w pełni kontrolować skazane kobiety, poddawała je rewizji przed 
każdym wyjściem lub powrotem do celi. Przeszukiwań osobistych mogły dokonywać je- 
dynie funkcjonariuszki administracji więziennej. Przestępczynie mogły odwiedzane być 
raz w miesiącu, pod nadzorem administracji więziennej. Odwiedziny trwały 15-20 minut. 
Miały również prawo do wysyłania 1 listu, a także otrzymania 2 w ciągu miesiąca. Kore- 
spondencja więzienna była ocenzurowana. Cenzury dokonywał prokurator Sądu Apela- 
cyjnego w Toruniu. 
Żywienie więźniarek odbywało się na koszt skarbu państwa. Składało się z trzech po- 
siłków dziennie: 
- śniadania (pół litra płynu) oraz 400 g chleba, 
- obiadu (1 litr płynu), 
- kolacji (pół litra płynu). 
Dzienna norma żywieniowa dla osób niepracujących wynosiła 2400 kilokalorii, dla 
pracujących, kobiet ciężarnych lub karmiących i nieletnich stawka żywieniowa wynosiła 
3000 kilokalorii. Dla osób chorych lekarz więzienny był zobowiązany do ustalenia jako- 
ści i ilości pożywienia, stawka żywieniowa nie mogła być niższa niż 4000 kilokalorii. Ad- 
ministracja więzienna musiała ściśle przestrzegać ustalonych norm. Dzienne WYŻYWienie 
więźniarki w Fordonie składało się ze: 
- śniadania: kawa jęczmienna z mlekiem, chleb, 
- obiadu: 400 g grochu, 1000 g ziemniaków, 20 g tłuszczu, dwukrotnie w tygodniu poda- 
wano mięso w ilości 50 g,
		

/kronika_200104_0001.djvu

			101 


- wieczerzy: mączna potrawa - 60 g kasz lub mąki. 
Dzienna porcja chleba wynosiła 400 g. Jako tłuszczu używano oleju z cebulą (koszt 1 
kg wynosił w 1921 roku 188 Mkp). W wyniku inspekcji przeprowadzonej przez wicemini- 
stra dr. Z. Seydę i sędziego Sądu Apelacyjnego Zajączkowskiego oraz prokuratora przy 
Sądzie Okręgowym w Bydgoszczy Jessego w lipcu 1921 roku, dzienna racja chleba zosta- 
ła zmniejszona do 350-360 g. Podczas rewizji Ministerstwa Sprawiedliwości w listopa- 
dzie 1926 roku, stwierdzono stawkę żywnościową odpowiadającą normom. Jednak, ze 
względu na przebywanie więźniarek skazanych na długoterminowe wyroki, podwyższo- 
no normy z 1800 kilokalorii na 2400 kilokalorii. Ze względów zdrowotnych przedłużono 
czas spaceru z pół godziny do godziny. 
W święta i uroczystości państwowe, skazane kobiety na obiad otrzymywały mięsne 
dania. Przykładem mogła być wieczerza wigilijna z 1921 roku, kiedy to więźniarki dosta- 
ły po 200 g mięsa, jednym daniu świątecznym, po funcie kołacza i jabłek, 0,25 funcie 
kiszki. 
Dzienny koszt utrzymania więźnia wynosił 18,68 Mkp. Wliczono w to koszty prania i 
kąpania. Zimą utrzymanie przestępczyni wzrastało do kwoty 20,60 Mkp.34 


4. Działalność wychowawcza 
Do obowiązków władz więziennych należała opieka duchowa wśród przestępczyń i 
edukacja więźniów. Rozpoczynając działalność kulturalno-oświatową w więzieniach wła- 
dze więzienne, chciały skazanych zaznajomić z pojęciem etyki społecznej, poszerzyć ich 
horyzonty myślowe, a także nauczyć rzemiosła. Działalność kulturalno-oświatowa obej- 
mowała nauczanie szkolne, pracę oświatową pozaszkolną, opiekę duchową i nauczanie 
religii oraz kształcenie zawodowe. 35 N a pierwszym miejscu postawiono sobie za cel zwal- 
czanie analfabetyzmu i podniesienie poziomu moralnego i umysłowego. Działalność wy- 
chowawczą prowadziły działy wychowawcze. Podległy personel stanowili kapelani, 
nauczyciele, bibliotekarze i instruktorzy wychowania fizycznego. Dział Wychowawczy 
wraz z Działem Pracy miały być komórkami organizacyjnymi, a pozostałe działy wystę- 
pować w charakterze pomocniczym. 36 Dekret Naczelnika Państwa z dnia 8 marca 1919 
roku o organizacji więziennej dotyczył także procesu nauczania i potrzeby opieki ducho- 
wej wśród więźniów. Obowiązkiem nauczania objęto nieletnich oraz dorosłych w młod- 
szym wieku i z dłuższym wyrokiem. Zakres wiedzy obejmował szkołę powszechną. Ska- 
zani uczyli się czytania, pisania, arytmetyki i ogólnych zasad przyrody, geografii i historii 
Polski. Więźniowie mieli prawo do praktyk religijnych bez względu na wyznanie. Pozwo- 
lono im na bezpośredni kontakt z duchownymi. W więzieniach I i II kategorii organizo- 
wano nabożeństwa, modlitwy i lekcje religii. Nabożeństwa odpra",iane były w kaplicach, 
a uczestnictwo w mszach św. należało się wszystkim więźniom, którzy wyrazili potrzebę 
opieki duchowej. Duchowni organizowali w kaplicach więziennych rekolekcje, spowiedź 
czy wigilijny opłatek. Wygłaszali kazania umoralniające zarówno kościelne, jak i naro- 
dowe. Kapelani więzienni mieli obowiązek odwiedzania więźniów w celach i przeprowa- 
dzania z nimi regularnych pogadanek. 37 
Rozporządzenie Ministra Sprawiedliwości z dnia 20 kwietnia 1926 roku, dotyczyło 
regulacji przepisów z zakresu szkolnictwa więziennego oraz zaspokojenia potrzeb reli- 
gijnych. 38 Polska była krajem wielowyznaniowym, obok katolików były liczne grupy lud-
		

/kronika_200105_0001.djvu

			102 


ności wyznania prawosławnego, unickiego, mojżeszowego i protestanckiego. 39 Dlatego 
też, prawo do swobodnego wykonywania praktyk religijnych mieli więźniowie innych 
wyznań. Więzienie, w którym znajdowało się 100 więźniów tego samego wyznania po- 
winno było pozyskać duszpasterza i rozpocząć regularne odbywanie nabożeństw. Roz- 
porządzenie, również określiło kryteria nauczania. Do nauki zobowiązano nieletnich i 
dorosłych skazanych na karę pozbawienia wolności ponad rok, którzy nie przekroczyli 
40 lat i nie posiadali świadectwa ukończenia szkoły powszechnej (ludowej). Dla więź- 
niów dorosłych utworzono szkołę z trzema oddziałami. Pierwszy przeznaczony był dla 
analfabetów, skazani uczyli się czytania, pisania i rachowania. Nauczanie prowadzono 
co najmniej trzy razy w tygodniu po dwie godziny dziennie. Drugi oddział został utwo- 
rzony z myślą o półanalfabetach. Wykładano wiedzę z zakresu szkoły powszechnej. Lek- 
cje odbywały się dwa razy w tygodniu, po dwie godziny. Do ostatniego oddziału przy- 
dzielono więźniów, którzy ukończyli szkołę powszechną. Skazani pogłębiali swoje wia- 
domości. Zajęcia prowadzono co najmniej dwa razy w tygodniu po jednej godzinie. Więź- 
niowie po ukończeniu danego działu bądź szkoły, zobowiązani byli do zdania komisyjne- 
go egzaminu. Komisję tworzyli prokurator Sądu Okręgowego, naczelnik więzienia, ka- 
pelan i nauczyciel. W celu zachęcenia skazanych do nauki, władze więzienne ustaliły 
przyznawanie odznak za pilność i postępy w nauce. Dzięki nagrodom więźniowie mieli 
możliwość częstego komunikowania się z rodziną, otrzymywania paczek żywnościowych, 
a także dłuższego korzystania ze światła czy otrzymywania nagród książkowych. Prze- 
stępcy nie objęci obowiązkiem nauczania, a zainteresowani uczeniem się mogli uczęsz- 
czać do szkoły za zgodą naczelnika. 40 Dla poprawy kondycji fizycznej do więzień wpro- 
wadzono wychowanie fizyczne. Skazani wykonywali ćwiczenia gimnastyczne i wojskowe, 
z reguły zajęcia te odbywały się na świeżym powietrzu. 41 
Rozporządzenie Prezydenta RP z dnia 7 marca 1928 roku, sankcjonowało poprzed- 
nie przepisy dotyczące osób objętych obowiązkiem nauczania i jego zakres programo- 
wy. Ponadto ustalono, iż obowiązkowi szkolnemu podlegali skazani, którzy nie mieli 
ukończonych 4 klas szkoły powszechnej. Natomiast rozszerzono proces wychowawczy, 
przez wprowadzenie nauki rzemiosła. Ustalono, że więźniowie nie pracujący uczyli się 
rano, zaś skazani pracujący w godzinach wieczornych, po pracy z uwzględnieniem jed- 
nej godziny przerwy. Przedmioty jakie ich obowiązywały to: język polski, religia, ra- 
chunki, geografia, przyroda, historia oraz nauka o Polsce współczesnej. Przyjęto meto- 
dy i podręczniki stosowane na kursach dla dorosłych. 42 W niedzielę i święta organizo- 
wano w więzieniach odczyty i pogadanki. Tematyka związana była z religią, historią, 
geografią i etyką.43 
Te same zasady szkolnictwa potwierdzał Regulamin Więzienny z dnia 20 czerwca 
1931 roku. Obowiązek nauki objął skazanych na karę pozbawienia wolności powyżej 6 
miesięcy, o ile nie ukończyli 40 roku życia. Regulamin wnosił jednocześnie możliwość 
uzyskania dyplomu czeladnika lub mistrza po zdobyciu zawodu. Rozszerzona została 
również liczba godzin lekcyjnych, w pierwszym oddziale do 8 godzin, a w drugim do 6 
godzin tygodniowo. 44 Wprowadzono obowiązkowe zajęcia gimnastyczne. Miały one na 
celu wyrobienie dyscypliny, poprawienie stanu zdrowotnego więźniów oraz przygoto- 
wanie sprawnościowe do obrony kraju. Wśród ćwiczeń gimnastycznych stosowano ele- 
menty przysposobienia wojskowego. Wprowadzone zostały również gry i zabawy spor-
		

/kronika_200106_0001.djvu

			103 


towe. Zajęcia prowadzone były przez wykwalifikowanych funkcjonariuszy więziennych, 
pod nadzorem lekarzy, którzy ustalali program wychowania fizycznego. 4s 
Ustawa o organizacji więziennictwa z dnia 26 lipca 1939 roku, obowiązek nauczania 
zawarła w systemie progresywnym. Przestępcy podlegali szkolnictwu ogólnokształcące- 
mu i zawodowemu w zakładach specjalnych. Ustawa ta nie weszła w życie z powodu 
rozpoczęcia II wojny światowej.46 
Więzienie fordońskie posiadało własną kaplicę, ubogą ale schludną. Znajdowały się 
w niej ołtarz, konfesjonał i 16 ławek. Wszystkie przybory sakralne przynosił miejscowy 
kapelan z parafii, ponieważ kaplica została obrabowana podczas I wojny światowej. Poza 
przyborami sakralnymi skradziono także organy. Msza św. odprawiana była tylko w nie- 
dziele i święta. Duszpasterz miał ograniczony kontakt z więźniarkami, gdyż spotykał się 
z nimi podczas prowadzenia zajęć szkolnych i w trakcie trwania mszy św., rekolekcji, czy 
wielkanocnej spowiedzi. Zobowiązany był raz w tygodniu odwiedzać cele przestępczyń i 
uczestniczyć w uroczystościach. Indywidualnie w celach odwiedzał kobiety w nagłych 
przypadkach choroby lub udzielał ostatniego namaszczenia. W przypadku zgonu, kiedy 
rodzina nie odebrała zwłok, kapelan chował zmarłą na pobliskim cmentarzu. 47 
Nauczanie było prowadzone przez miejscowego kapelana ks. wikarego Lecha Tychow- 
skiego, a zastąpił go z czasem ks. Bolesław Piechowski. Lekcje trwały trzy godziny tygo- 
dniowo, a przeprowadzane były w jednej z sal więziennych. Kobiety uczyły się czytania i 
pisania w języku polskim, rachunków, krajoznawstwa i religii. Dodatkowe zajęcia lekcji 
śpiewu odbywały się dwukrotnie w ciągu tygodnia. Istniały dwa oddziały, jeden przezna- 
czony dla analfabetek, a w drugim oddziale uczyły się półanalfabetki. W wyniku lustracji 
więzienia fordońskiego, przeprowadzonej przez prokuratora Sądu Apelacyjnego w To- 
runiu Michała Bulmerincqa w czerwcu 1926 roku, podjęto decyzję o utworzeniu trzecie- 
go oddziału dla kobiet dokształcających się. Ponadto prokuratura Sądu Apelacyjnego w 
Toruniu zobowiązała naczelnika do zatrudnienia nauczycielki. Ze względu na dużą ilość 
więźniarek pracujących, nauka odbywała się w porze wieczornej. Osoby starsze nie były 
objęte nauczaniem. W sali, w której znajdowała się szkoła więzienna, na ścianie zawie- 
szona była mapa Polski, stał pulpit i 6 ławek. Dodatkowo sala wyposażona była w tablicę, 
na której uczono się pisać, tabliczkę do liczenia, globus i pulpit do nut. Skazane kobiety 
posiadały podręczniki i zeszyty. Od lipca 1925 roku do września 1927 roku posługi reli- 
gijne pełnił ks. W. Puszak, zaś jego następcą w latach 1927-1937 został ks. Leon Gowin- 
Gostkowski. Ostatnim proboszczem parafii fordońskiej, a zarazem kapelanem więzien- 
nym w dwudziestoleciu międzywojennym był ks. infułat Józef Szydzik. 48 W latach trzy- 
dziestych zatrudniono nauczycielkę Głowaczewską. Dom Karny posiadał czytelnię, nie- 
stety część książek była w języku niemieckim. Z biegiem czasu księgozbiór powiększał 
się o literaturę przystępną dla więźniarek. Książki przysyłane były z Centralnej Bibliote- 
ki Więziennictwa, a także ofiarowane przez miejscowych cbywateli. Kobiety miały także 
dostęp do czasopism i prasy codziennej, legalnie wydawanej. W niedziele i święta orga- 
nizowano akademie okolicznościowe, pogadanki i odczyty o tematyce pa trio tycznej. 49 
Więźniarkom raz w roku organizowano uroczystą wspólną wieczerzę wigilijną. W latach 
dwudziestych gwiazdka urozmaicona była śpiewem, de.klamacjami i monologami wyko- 
nanymi przez skazane kobiety pod kierownictwem asystentki naczelnika. W latach trzy- 
dziestych prowadzącym był kierownik Działu Wychowawczego Leżohupska. so
		

/kronika_200107_0001.djvu

			104 


s. Praca więźniów 
Według dekretu Naczelnika Państwa z dnia 8 lutego 1919 roku w zakładach peniten- 
cjarnych miały obowiązywać "pożyteczne roboty".sl Zatrudnienie skazanych powinno 
przybrać charakter dolegliwości. Przymus pracy, ze zwiększoną ilością godzin był stoso- 
wany jako jedna spośród kar dyscyplinarnych. s2 
W pierwszych latach niepodległości władze polskie zmieniły stanowisko względem 
zatrudnienia więźniów. J. Zakrzewski dyrektor Departamentu Więziennego w listopa- 
dzie 1923 roku wygłosił pogląd na temat potrzeby wdrożenia w ówczesny system wię- 
zienny zasad, że praca stanowiła podstawowy czynnik wychowawczy i niezbędny waru- 
nek racjonalnej organizacji. Twórcy polskiego więziennictwa uważali, iż głównym celem 
pozbawienia wolności była poprawa więźnia i jego umoralnienie. Drogę jaką sobie wy- 
znaczono, to dążenie do stworzenia z przestępcy użytecznej jednostki dla społeczeństwa. 
Podstawą resocjalizacji miała być celowa, produkcyjna praca unormowana przepisami 
prawnymi. 
Do głównych zadań nałożonych na organizację więzienną zaliczono maksymalne za- 
trudnienie więźniów zdolnych do pracy, a przede wszystkim nauczenie więźniów rzemio- 
sła i przygotowanie do życia na wolności. Praca więźniów miała przynosić wymierny po- 
żytek zarówno dla Skarbu Państwa, jak również skazanym i ich rodzinom. Więźniowie 
zatrudniani byli w tak zwanym systemie wynajmu, na rzecz prywatnych przedsiębiorców. 
Do prostszych prac w warsztatach więziennych lub gospodarstwie więziennym kierowa- 
ni byli skazani z wysokimi wyrokami. Była to produkcja ukierunkowana głównie na za- 
spokojenie potrzeb własnych więziennictwa i sądownictwa, a nadwyżki przeznaczano na 
rynek krajowy. Więzienia w miarę możliwości rozwijały produkcję, tym samym zdobywa- 
jąc uznanie specjalistów w Polsce i za granicą. W związku z tym pojawiła się fala prote- 
stów ze strony prywatnych kontrahentów stawiających zarzuty, iż wyroby więzienne sta- 
nowiły dla nich konkurencje. W wyniku czego, władze więzienne za pośrednictwem Mi- 
nisterstwa Sprawiedliwości zostały zmuszone do nawiązania kontaktów z rynkami zagra- 
nicznymi. Posunięcie to przyniosło wymierne korzyści, a prace więźniów wystawiano na 
targach w Lille, Budapeszcie, Zagrzebiu, Mediolanie, Salonikach, Paryżu. S3 
Skazanych zatrudniano także, w systemie wynajmu. Naczelnik więzienia mógł się zde- 
cydować na taki rodzaj pracy tylko wtedy, kiedy nie było możliwości utworzenia warszta- 
tów więziennych lub liczba więźniów nie pozwalała na zatrudnienie ich w więzieniu. Z 
systemu wynajmu korzystali zarówno prywatni przedsiębiorcy, jak i instytucje państwo- 
we do robót polnych, drogowych i leśnych. Ten rodzaj zarobkowania przez więźniów 
funkcjonował w pierwszym okresie działalności więziennictwa polskiego, kiedy warszta- 
ty więzienne stanowiły znikomy procent. Wynajem został zaniechany po rozwinięciu 
wewnętrznej bazy produkcyjnej.s4 
Rozporządzenie Prezydenta RP z 1928 roku w sprawie organizacji więziennictwa pod- 
trzymywało obowiązek pracy dla więźniów karnych oraz ukierunkowało nadrzędne cele 
pracy więźniów. Skazani przebywając w Zakładzie Karnym mieli nauczyć się zawodu, a 
także wdrożyć i przyzwyczaić się do pracy. Ponadto własną pracą winni byli przyczynić 
się do zmniejszenia wydatków Skarbu Państwa na swoje utrzymanie. ss Od 1928 roku 
zatrudnieniem skazanych w każdym więzieniu zajmował się Dział Pracy. Kierownikiem 
Działu Pracy był pomocnik naczelnika więzienia. Do jego obowiązków należało:
		

/kronika_200108_0001.djvu

			105 


- kierowanie pracą zatrudnionego personelu, 
- dbanie o rozwój Działu Pracy, 
- maksymalne zatrudnienie liczby skazanych, 
- zatrudnianie instruktorów, 
- wyposażanie warsztatów i gospodarstwa rolnego w niezbędne narzędzia pracy i urzą- 
dzenia techniczne, 
- wyszukiwanie dogodnych źródeł zakupu surowców i korzystnego zbytu wyrobów, 
- prowadzenie rachunkowości i księgowości, 
- dokonywanie opłat wydatków związanych z pracą więźniów, 
- dokonywanie podziału wynagrodzenia. 56 
Dział Pracy miał charakter samowystarczalnych przedsiębiorstw przemysłowo-han- 
dlowych. 57 
Wszyscy więźniowie karni podlegali pracy przymusowej. Z obowiązku tego, poza 
niezdolnymi do pracy ze względów zdrowotnych zwolnieni byli skazani na twierdzę, 
więźniowie polityczni i prewencyjni czyli czasowo aresztowani. Naczelnik więzienia 
kierował skazanych do pracy uwzględniając: kwalifikacje zawodowe, stan zdrowia, płeć, 
rodzaj i długość pracy oraz indywidualne zamiłowania do pracy. 58 
Więźniowie otrzymywali wynagrodzenie, które miało stanowić zachętę do dalszej 
pracy. Uzyskane pieniądze dawały możliwość poprawienia sobie bytu materialnego w 
trakcie odbywania kary. 59 Podstawę płacy więźniów stanowiły ustalone stawki za dzień 
lub normę pracy, z uwzględnieniem jej wykonania. 
Pod uwagę brano fakt, że wydajność pracy więźnia była mniejsza o 50 % od wydaj- 
ności pracy wolnego robotnika. Za pracę wykonaną ponad normę liczono podwójnie, 
a osobom wykazującym pilność i postępy w pracy dawano premie i nagrody. Dział 
pracy odliczał co miesiąc koszty utrzymania więźnia i koszty przeznaczone na dokształ- 
canie zawodowe więźniów, a następnie odprowadzał je do Wydziału Pracy Więźniów 
Departamentu Karnego. Wydział pieniądze te wykorzystywał na rozwój i moderniza- 
cje zakładów karnych oraz pokrywał koszty związane z utrzymaniem Centralnej Apte- 
ki Więziennej. Zyski przekazywano na Skarb Państwa. Z zarobionych pieniędzy przez 
skazanych pobierano koszty administracyjne i pewne sumy przeznaczone na zapomogi 
dla zwolnionych więźniów, a także kwoty na dodatkowe żywienie. Pozostała sumy sta- 
nowiła wynagrodzenie, które składało się z trzech części: wynagrodzenia zasadniczego 
za pracę, z kwot przeznaczonych na dodatkowe żywienie oraz różnego rodzaju nagro- 
dy i premie. Wynagrodzenie zasadnicze dzielone było na dwie połowy. Jedną skazany 
dysponował na bieżąco w czasie pobytu we więzieniu. Drugą połowę stanowił kapitał 
oszczędnościowy, który skazany otrzymywał po zwolnieniu z Zakładu Karnego. Wię- 
zień zatrudniony w więzieniu posiadał książeczkę roboczą. Dział Pracy zapisywał w 
niej ilość przepracowanych dni i kwotę zarobionych pieniędzy. Przedsiębiorcy, u któ- 
rych zatrudnieni byli więźniowie, musieli płacić za ich pracę co najmniej 80 % zarob- 
ków robotnika wolnego. Suma jaką otrzymywali skazani wynosiła: 30 % dla fachowca, 
20 % dla robotnika, 10 % dla ucznia.fJ() W 1928 roku, na mocy rozporządzenia Prezy- 
denta RP weszła w życie ważna ustawa, która dotyczyła składki ubezpieczeniowej od 
następstw nieszczęśliwych wyp ad ków. 61
		

/kronika_200109_0001.djvu

			106 


Popyt na wyroby więzienne spowodował wzrost produkcji i dochodów więziennych. 
Władze więzienne zdecydowały się na rozbudowę istniejących warsztatów, a także na 
utworzenie nowych. W 1928 roku w Polsce działało 460 warsztatów. Wielki kryzys do- 
prowadził do załamania się gospodarki kraju. Negatywnie odbił się także na produkcji 
więziennej. Działy pracy nie mogły znaleźć rynku zbytu. Duży wpływ na działania władzy 
więziennej wywarła presja społeczna, ponieważ społeczeństwo obarczało politykę wię- 
zienną winną za zabieranie etatów przez więźniów, gdy w kraju panowało bezrobocie. 
Następstwem tego było ograniczenie produkcji więziennej, która miała służyć wyłącznie 
na potrzeby więziennictwa, sądownictwa i innych instytucji państwowych. Osoby prywat- 
ne, aby zamówić towar w placówce penitencjarnej musiały posiadać zgodę Departamen- 
tu Karnego. Ograniczono używanie maszyn, a zastąpiono je pracą ręczną. Czas pracy 
więźniów zmniejszono do 4 godzin dziennie. Efektem złej koniunktury gospodarczej, 
była likwidacja niektórych warsztatów więziennych. W 1934 roku zmniejszyła się liczba 
więzień do 116, w których prowadzono pracę zarobkową. Ogółem w Polsce działały 302 
warsztaty więzienne. Pod koniec lat trzydziestych nastąpił stopniowy wzrost produkcji 
więziennej.62 
Rozporządzenie Ministra Sprawiedliwości z czerwca 1931 roku, w sprawie regulami- 
nu więziennego rozszerzyło zasady zatrudnienia skazanych. Czas pracy więźniów miał 
być określony według obowiązującego ustawodawstwa pracy. Poza tym miejsce i warun- 
ki pracy miały odpowiadać ogólnym normom sanitarnym, higienicznym i bezpieczeń- 
stwa. Regulamin więzienny zabraniał zatrudniania nieletnich do 17 roku życia do cięż- 
kich prac fizycznych, a także kobiet ciężarnych od 7 miesiąca do 2 miesięcy po rozwiąza- 
niu. 63 
Nowy Kodeks Karny, wprowadzony w życie w 1932 roku spowodował konieczność 
dostosowania prawa i polityki więziennej. Natomiast na podstawie projektu ustawy o 
więziennictwie z 1936 roku wprowadzono w życie sieć zakładów karnych i więzienia spe- 
cjalne. W skład więzień specjalnych weszły: więzienia-kolonie rolnicze, więzienia-zakła- 
dy rzemieślnicze i ruchome karne ośrodki pracy. Kolonie rolnicze były przeznaczone dla 
skazanych od roku do 5 lat, z wyjątkiem nierecydywistów, pochodzących ze środowiska 
wiejskiego. Poza zatrudnieniem na roli, głównym zadaniem kolonii było szerzenie wie- 
dzy teoretycznej i praktycznej. Uczono więźniów prowadzenia gospodarstw wiejskich, 
hodowli zwierząt i produkcji rolnej i ogrodowej. Do zakładów rzemieślniczych kierowa- 
no więźniów w wieku od 17 do 30 lat, skazanych po raz pierwszy, jednak których wyrok 
nie był wyższy niż kara 3 lat pozbawienia wolności, a przestępcy pochodzili ze środowisk 
miejskich. Te ośrodki penitencjarne główny nacisk kładły na wyuczenie więźnia zawodu, 
a także przyzwyczajenie do systematycznej pracy. Ruchome karne ośrodki pracy utwo- 
rzone były dla więźniów z niskimi wyrokami do roku. 
Skazani zatrudniani byli nieodpłatnie przez władze państwowe i samorządowe. Pra- 
cowali przy budowie dróg, regulacji rzek itp. Dzień pracy więźniów trwał od 6 do 18 z 
dwugodzinną przerwą obiadową. 
W 1939 roku została uchwalona ustawa o organizacji więziennictwa, która zawierała 
podstawowe zasady i przepisy zatrudniania skazanych. Według ustawy, praca więźniów 
powinna była przynosić obok efektów resocjalizacyjnych, także korzyści ekonomiczne, 
zmniejszając wydatki Skarbu Państwa. W związku z tym zniesiono wynagrodzenie dla
		

/kronika_200110_0001.djvu

			107 


więźniów. Praca miała pełnić rolę nagrody za dobre sprawowanie. Skazanym pozbawio- 
nym środków utrzymania w chwili zwolnienia z więzienia, przysługiwało prawo otrzyma- 
nia zasiłku. Wysokość zapomogi była uwarunkowana rodzajem wykonywanej pracy i ilo- 
ścią przepracowanych dni. Ustawa określała także warunki zatrudniania więźniów. Mo- 
gli pracować w warsztatach więziennych, gospodarstwach rolnych i ogrodniczych. Prze- 
widziana była również możliwość zatrudniania więźniów, przy pracach społecznie uży- 
tecznych nadzorowanych przez władze państwowe lub samorządowe. Sankcjonowano 
karne ruchome ośrodki pracy oraz wprowadzono obowiązek zatrudniania tymczasowo 
aresztowanych do prac gospodarczych w obrębie placówki penitencjarnej. Naczelnicy 
więzień mogli zatrudnić skazanych posiadających kwalifikacje, w charakterze sił pomoc- 
niczych do prac biurowych, nauczycielskich czy technicznych. Wybuch II wojny świato- 
wej spowodował, że ustawa nie weszła wżycie. 64 
Po utworzeniu Zakładu Karnego w Fordonie w czerwcu 1920 roku więźniarki zatrud- 
nione były w gospodarstwie więziennym. Wykonywały prace domowo-gospodarcze, mia- 
nowicie pracowały w kuchni i pralni, prowadziły prace remontowe na terenie więzienia 
pod kierunkiem funkcjonariuszy. Ponadto zatrudniane były w niewielkim gospodarstwie 
rolnym, należącym do Domu Karnego, a składającym się z ogrodu i pola uprawnego o 
areale 2,5 morgi. Ziemie te, władze więzienne wykorzystywały na własne potrzeby. Go- 
spodarstwo rolne i ogród warzywny, którym opiekowały się skazane kobiety zaopatrywa- 
ły więzienie w niezbędne artykuły żywnościowe. 65 Dom Karny prowadził także wynajem 
więźniarek. Kobiety zatrudnione były przy wyrabianiu koronek, pończoch, darciu pie- 
rza, zbieraniu liści morwowych oraz zajmowały się wyrobami powroźniczymi, jak rów- 
nież pracowały przy praniu bielizny, oraz pobliskich gospodarstwach rolnych przy pra- 
cach polowych i ogrodowych. Do prac polowych więźniarki wysyłano partiami po 50 
osób pod nadzorem. Z wynajmu więźniarek korzystał także ksiądz z parafii fordońskiej, 
zatrudniając skazane kobiety do rąbania drewna. Protokół z dnia 15 czerwca 1921 roku 
dyrektora Domu Karnego W. Ku1czyńskiego skierowany do prokuratora przy Sądzie 
Apelacyjnych w Toruniu, informuje o stawce pobieranej przez więzienie za wynajem ska- 
zanych. lak więc za dzień pracy więźniarki prywatna osoba musiała zapłacić 40 Mkp. Ze 
względu na dużą liczbę zainteresowanych wynajmem dyrektor podniósł płacę, w wyniku 
czego znaczna część osób zrezygnowała. Następnym krokiem, które podjęły władze wię- 
zienne było utworzenie warsztatów więziennych. Ministerstwo byłej Dzielnicy Pruskiej, 
Departament Sprawiedliwości wyraził zgodę na działalność przedsiębiorstwa Bocheń- 
skich, Bydgoska Fabryka Szczotek i Pędzli w Zakładzie Karnym w Fordonie. Dom Karny 
dnia 20 czerwca 1921 roku zawarł umowę z przedsiębiorstwem braci Bocheńskich. Fa- 
bryka zobowiązała się do zatrudnienia minimum 15 osób przy produkcji szczotek. Więź:- 
niarki przez 4 tygodnie przygotowywano do pracy, ucząc fachu. Za pierwsze dni pracy 
zakład karny pobierał opłatę w kwocie 15 Mkp, w drugim tygodniu 20 Mkp, trzecim 
tygodniu 40 Mkp. Po 4 tygodniach nauki przedsiębiorstwo płaciło 60 Mkp. Suma ta, 
jednocześnie zależała od wyrobionej normy akordowej. Kobiety produkowały szczotki 
do szorowania, zamiatania i na kiju. Więźniarki dziennie pracowały przez 8 godzin, z 
wyjątkiem niedziel i świąt. Przedsiębiorstwo musiało także przestrzegać czasu wolnego, 
określanego regulaminowo. Więźniarkom przysługiwała przerwa podczas trwania lekcji 
gimnastyki, religii i języka polskiego. Skazani nie pracowali również w czasie wizyt dy-
		

/kronika_200111_0001.djvu

			108 


rekcji, księdza czy lekarza. Czas wolny należał się im w trakcie kąpieli lub odwiedzin 
krewnych. Oczywiście więźniarki były zwalniane z obowiązku pracy w czasie przesłu- 
chań. Fabryka zobowiązała się do przestrzegania przepisów i poleceń dyrektora, jak rów- 
nież do wyposażenia warsztatu szczotkarskiego w materiał i narzędzia, pokrywając kosz- 
ty. Przedsiębiorstwo dodatkowo zatrudniało werkmistrzynię, która uczyła więźniarki fa- 
chu i nadzorowała ich prace. Skazane kobiety nie odpowiadały za wyrządzone szkody 
przy produkcji w materiałach i narzędziach. 66 Więźniarki jako wykwalifikowane robotni- 
ce otrzymywały 65 % wynagrodzenia robotników bydgoskich. 67 
Dnia 14 stycznia 1921 roku Ministerstwo Sprawiedliwości zwróciło się do dyrektora 
Domu Karnego w Fordonie z propozycją otwarcia syndykatu koszykarskiego. Dyrektor 
W. Kulczyński dnia 20 października 1921 roku przyjął pierwszą partię materiału na pró- 
bę. Kobiety miały wyrabiać plecionki do mebli koszykowych. Po okresie próbnym, fabry- 
ka wyrobów koszykarskich w Bydgoszczy podpisała umowę o utworzeniu warsztatu ko- 
szykarskiego w Domu Karnym w Fordonie. Warsztat zatrudniał minimum 15 osób. W 
czasie trwania nauki więźniarki miały zarabiać 35 Mkp, po zdobyciu zawodu skazane 
kobiety mogły osiągnąć płacę w granicach 80 Mkp. Uzależnione to było od pracy akor- 
dowej. Więźniarki zatrudniano przez 8 godzin dziennie z wyjątkiem niedziel i świąt. Przed- 
siębiorstwo zobowiązało się przestrzegać czasu wolnego zarezerwowanego dla funkcjo- 
nariuszy więziennych. Fabryka urządzała warsztat na własny koszt, wyposażając go w 
narzędzia i materiał. Umowa weszła w życie w czerwcu 1922 roku i została zaakceptowa- 
na przez prokuratora Łukomskiego przy Sądzie Apelacyjnym w Toruniu. 68 
Kolejnym uruchomionym warsztatem w więzieniu fordońskim, był warsztat tkacki. 
Dom Karny nawiązywał kontakty z firmami z terenów całej Polski. Wełnę angielską spro- 
wadzano za pośrednictwem firmy Węgiełko z Warszawy, wełnę kilimową zakupywano od 
przedsiębiorstwa Abrahama Grossa z Bielska na Śląsku Cieszyńskim, a narzędzia do- 
starczyła firma Jana Adleza ze Zduńskiej Woli. O zakupie towaru od danego przedsię- 
biorstwa decydowała cena. Z końcem listopada 1921 roku, w zakładzie karnym funkcjo- 
nowała przędzalnia i farbiarnia wełny kilimowej. Początkowo więźniarki uczono tkania 
na 6 starych maszynach. Do Wydziału Pracy w Fordonie w 1925 roku, za pośrednictwem 
PKO wpłynęły pieniądze w kwocie 300 zł. Zostały przekazane przez Departament Karny 
w celu rozbudowania warsztatu tkackiego. Naczelnik, za otrzymane pieniądze zakupił 3 
maszyny tkackie. W trakcie rozbudowy warsztatu tkackiego kobiety rozszerzyły zakres 
wyrabianych asortymentów o kilimy, dywany, makaty, koce i kołdry. Wyprodukowany 
towar zaspokajał potrzeby więziennictwa, ale także znalazł nabywców w całej Polsce 
między innymi wśród urzędników Ministerstwa Sprawiedliwości. 69 Miejscowa korespon- 
dentka tak opisywała wyroby więźniarek "piękne perskie i smymeńskie dywany i portiery, 
ręczne gobeliny, zabawki oraz meble trzcinowe i wyplatane rogożynq... ".70 
Następnym warsztatem więziennym, uruchomionym w Domu Karnym w Fordonie 
była szwalnia. Ministerstwo Sprawiedliwości sfinansowało zakup 10 maszyn do szycia. 
Na początku kobiety uczyły się szycia na 2 starych maszynach, później rozpoczęła się 
produkcja na szeroką skalę. Więźniarki szyły ręczniki, chustki na głowę, bieliznę i inne 
wyroby bawełniane. Towar ten wykonywany był na potrzeby więzień apelacji toruńskiej i 
poznańskiej.
		

/kronika_200112_0001.djvu

			109 


W dniu 5 grudnia 1925 roku Ministerstwo Sprawiedliwości, zwróciło się do proku- 
ratora przy Sądzie Apelacyjnym w Toruniu w sprawie wykorzystywania wyrobów z warsz- 
tatów więziennych. Dom Karny w Fordonie miał zrezygnować z zakupów towarów od 
osób prywatnych, a skorzystać z produktów więziennych. Ministerstwo Sprawiedliwo- 
ści uważało, iż wyroby produkowane przez warsztaty więzienne były gatunkowo dużo 
lepsze. 71 Okręgowa Izba Kontroli w Poznaniu, w czasie inspekcji w zakładzie karnym w 
listopadzie 1926 roku, zwróciła uwagę, iż Dział Pracy powinien był założyć oddzielną 
ewidencję dla ubezpieczeń więźniów pracujących od nieszczęśliwych wypadków. 
Wraz z rozwojem warsztatów więziennych w Fordonie, rozpoczęła się rozbudowa 
obiektów gospodarstwa rolnego. W czerwcu 1934 roku zatrudniono więźniarki przy 
budowie chlewu dla bydła i trzody chlewnej. Kobiety pracowały także w polu zajmując 
się zbiorami buraków pastewnych, przy zwózce siana czy robotach leśnych. Jednocze- 
śnie prowadzono hodowlę bydła i trzody chlewnej.72 Do celów transportowych utrzy- 
mywano 3-4 konie. 73 Rolne gospodarstwo więzienne rozwijało się prężnie, a produkty 
żywnościowe częściowo zaspokajały potrzeby zakładu karnego. 


6. Opieka zdrowotna i warunki sanitarne więzienia 
Kolejnym obowiązkiem władz więziennych było zapewnienie opieki zdrowotnej i 
godnych warunków sanitarnych. Po odzyskaniu niepodległości, opieka medyczna była 
nie wystarczająca. Więziennictwo nie zatrudniało lekarzy etatowych, lecz kontrakto- 
wych. Chcąc poprawić istniejący stan, tworzono gabinety i szpitale oraz zatrudniano 
personel lekarski. Według przepisów Regulaminu Więziennego z 1931 roku, każde 
więzienie I i II kategorii powinno było zatrudniać lekarza więziennego i sanitariusza 
lub sanitariuszkę. Do obowiązków lekarza należało: wizytowanie cel raz w tygodniu, 
badanie skazanych po przybyciu do zakładu karnego, wydawanie opinii o stanie zdro- 
wia więźnia, przyjmowanie chorych do ambulatorium, prowadzenie szpitala, kierowa- 
nie pacjentów na specjalistyczne badania, przeprowadzanie badań personelu więzien- 
nego co trzy miesiące, a także prowadzenie dokumentacji np. kart ambulatoryjnych, 
kart szpitalnych. 74 Więźniowie mogli być leczeni w szpitalach okręgowych i lokalnych. 
Szpitale okręgowe były przeznaczone do specjalistycznego leczenia chorych z kilku 
więzień. Z reguły były zakładane w zakładach karnych I kategorii, gdzie w pobliżu 
znajdowało się większe skupisko więzień. W małych obiektach penitencjarnych I, II i 
III kategorii tworzono szpitale lokalne. Chorzy na choroby zakaźne np. na gruźlicę, 
umieszczani byli w celach izolacyjnych. Osobne pomieszczenia przeznaczono dla ko- 
biet i nieletnich. W 1924 roku z inicjatywy Departamentu Karnego utworzono Cen- 
tralną Aptekę Więzień, która zaopatrywała zakłady karne w lekj i środki opatrunko- 
we. 75 Leczeniem więźniów od strony organizacyjnej zajmowało się kierownictwo za- 
kładów, a leczenie finansowane było przez Skarb Państwa. Dane statystyczne przed- 
stawiały niski procent śmiertelności, gdyż władze stosowały praktykę odsyłania więź- 
niów ciężko chorych do domów. Przydzielano im wtedy przerwy w wykonywaniu kary.76 
Warunki sanitarne więzień na ziemiach byłego zaboru pruskiego były dużo lepsze, 
w porównaniu do innych ziem byłego zaboru austriackiego czy byłego zaboru rosyj- 
skiego. Więzienia wyposażano w łaźnie, składające się z natrysków. W pierwszych la- 
tach liczby kąpieli nie ustalono, natomiast raz w tygodniu wymieniano więźniom bieli-
		

/kronika_200113_0001.djvu

			110 


znę osobistą, a raz w miesiącu pościel. Słomę w siennikach wymieniano dwukrotnie w 
ciągu roku lub częściej w przypadku zniszczenia. Korytarze i cele więzienne były myte 
raz w tygodniu, ponadto te ostatnie wietrzono codziennie oraz rano każdego dnia de- 
zynfekowano wiadra nocne, a toalety (nazwane ustępami) poddawano dezynfekcji raz 
w tygodniu. Środki finansowe, w pierwszych latach po odzyskaniu niepodległości nie 
pozwoliły na poprawę stanu sanitarnego. Zmiana warunków uwidoczniła się w jakości 
i ilości ubrań oraz bielizny przeznaczonych dla więźniów. Nastąpiła poprawa także 
pościeli i środków leczniczych. W latach 1921-1923 podjęto intensywne prace nad sta- 
nem urządzeń sanitarnych, grzewczych i oświetleniowych. Rozpowszechniono dezyn- 
fektory do dezynfekcji odzieży. T7 Ustalono normy ilościowe słomy do sienników oraz 
mydła i prania bielizny. Naczelnicy zobowiązani byli do składania sprawozdań co pół 
roku, a raz w roku od 1929 roku, o stanie sanitarnym placówki penitencjarnej. Została 
również ustalona liczba kąpieli dla więźniów. Mogli kąpać się raz na dwa tygodnie. 
Więzienia na ziemiach byłego zaboru pruskiego odpowiadały normom wyposażenia w 
urządzenia sanitarne. Posiadały dezynfektory parowe i skrzyniowe, łaźnie z natryska- 
mi wystarczające na ich potrzeby. Regulamin Więzienny z 1931 roku określał sposób 
przyjmowania skazanych do więzień, metody przeprowadzania kwarantanny w celach 
zapobiegawczych przeciw insektom. Ustalono sposób kontrolowania żywności, zwięk- 
szono częstość mycia podłóg w celach i korytarzach do dwóch razy w tygodniu. Wpro- 
wadzono także obowiązek kąpieli więźniów pracujących w kuchni dwa razy tygodnio- 
wo. Za przestrzeganie regulaminu odpowiadał lekarz więzienny. W latach trzydzie- 
stych stan sanitarny pogorszył się ze względu na przeludnienie więzień. Z tego powodu 
dla poprawy sytuacji lecznictwa i higieny w więzieniach w 1936 roku utworzono insty- 
tucje sanitarne, które nadzorowały wszystkie placówki penitencjarne. Więzienia I i II 
kategorii oraz zakłady poprawcze i wychowawcze kontrolowano dwukrotnie w ciągu 
roku. Obok inspekcji więziennych nadzór nad zakładami karnymi sprawowały woje- 
wódzkie i powiatowe władze administracyjne. Kontroli podlegał: stan sanitarnywszyst- 
kich obiektów i urządzeń więziennych, szpitali, izby chorych i aptek. Inspektorzy oce- 
niali pracę personelu lekarskiego i leczenie. Wpływ inspekcji był ogromny, gdyż nastą- 
piła zmiana stanu sanitarnego i polepszenie warunków leczenia. 78 
Inspekcja przeprowadzona przez referenta Okręgowej Izby Kontroli Państwowej w 
Toruniu z dnia 20 listopada 1922 roku, przedstawiła stan sanitarny Domu Karnego w 
Fordonie. Więzienie ogrzewane było piecami kaflowymi, zaś oświetlane lampami naf- 
towymi. Posiadało 5 pomp, dwie z nich pompowały wodę do kuchni i łaźni. Jedna łaź- 
nia wyposażona była w prysznice, a druga w wannę. W gmachu administracyjnym znaj- 
dowało się 16 toalet, a w budynku więziennym 23 toalety i pralnia. Pomocy lekarskiej 
udzielał miejscowy lekarz, zatrudniony kontraktowo dr Sebbel. Od 1925 roku do 1939 
roku lekarzem więziennym był dr Buxakowski. Więzienie zatrudniało także pielęgniar- 
kę, w latach trzydziestych piastowała ten etat J. Libert. Szpital składał się z 4 pomiesz- 
czeń dla chorych, w tym 1 izolatka przeznaczona dla zakaźnych pacjentek. W innych 
salach znajdowały się po 3-4 łóżka z materacami. Oddzielne pomieszczenie stanowiła 
apteka, wyposażona w specjalistyczny stół do operacji i szafę do lekarstw. W aptece 
odbywały się wszystkie zabiegi medyczne. 79 Skazane wymagające specjalistycznych ba- 
dań kierowano na badania do klinik bydgoskich. Nadmienić należy, iż kobiety leczyły
		

/kronika_200114_0001.djvu

			111 


się u specjalistów na koszt własny. Korzystano z usług: kliniki ginekologicznej dr. Krze- 
mińskiego na ulicy Gdańskiej, kliniki ocznej dr. Szymańskiego na ul. Gdańskiej 5, ba- 
dań w Miejskim Instytucie Higieny dr. Ignaszaka na ul. Marszałka Focha 5, które opła- 
cane były przez Skarb Państwa. 80 
Kąpiel więźniarek odbywała się raz w tygodniu latem, a zimą dwa razy w miesiącu. 
Bieliznę zmieniano raz w tygodniu, a zmiana pościeli dokonywana była jeden raz w 
miesiącu latem, natomiast zimą raz na sześć tygodni. Więzienie posiadało aparat do 
dezynfekcji bielizny i odzieży, niestety nie nadawał się do użytku ponieważ był uszko- 
dzony. W Domu Karnym brakowało bielizny, prześcieradeł oraz sukni i czapek na 
zimę. W niewystarczającej ilości były również mydła i nafta. Uzupełniając braki w pro- 
duktach żywnościowych, zakład karny musiał zakupić ziemniaki, mąkę, warzywa i ka- 
sze, groch i jęczmień, aby zapas był wystarczający do nowych zbiorów. 
W czasie inspekcji w więzieniu fordoński panował ład i porządek. Incydentem, był 
fakt suszenia kaszy, w której zalęgły się insekty. Inspektorka tłumaczyła się z zaistnia- 
łej sytuacji niedopatrzeniem. 81 Kolejnej inspekcji sanitarnej Domu Karnego, dokona- 
ła Okręgowa Izba Kontroli z Poznania w dniach 3-5 listopada 1926 roku. Kontrola 
wykazała braki w prowadzeniu ewidencji wpływów budżetowych za odpadki kuchen- 
ne. Ponadto Dział Administracyjny zobowiązano do wprowadzenia księgi inwentarza 
oraz dokonania numeracji przedmiotów. Zwrócono również uwagę na wprowadzenie 
oddzielnej ewidencji za ubezpieczenia więźniów od nieszczęśliwych wypadków. Wszyst- 
kie nieprawidłowości zakład karny musiał usunąć. Ministerstwo Sprawiedliwości dnia 
16 listopada 1926 roku dokonało rewizji więzienia fordońskiego. Dom Karny wypadł 
bardzo pomyślnie, nie stwierdzono żadnych nieprawidłowości. Wszędzie panował po- 
rządek i czystość, także w Dziale Administracyjnym księgowość prowadzono przepiso- 
wo. Stan kasy i magazynów zgodny był z zapisami. Rewizja stwierdziła brak kajdan i 
kaftanów bezpieczeństwa. Naczelnik więzienia został zobowiązany do zakupu braku- 
jących rzeczy. Więzienna łaźnia wymagała remontu, niestety stan finansowy nie po- 
zwalał na podjęcie prac remontowych. 82 W Domu Karnym, w 1927 roku inspekcji sani- 
tarnej dokonali lekarze powiatowi. Stwierdzono brak oświetlenia elektrycznego w ce- 
lach, w szpitalu, łaźniach i toaletach. Potrzebę likwidacji lamp naftowych motywowano 
niedostateczną ilością światła do wykonania podstawowych czynności, jak czytanie czy 
mycie się. Kanalizacja budynków była tylko częściowa i wymagająca remontu. Wszel- 
kie fekalia wynoszono kubłami, w wyniku czego nie można było utrzymać czystości i 
uniknąć odoru. Do wywozu odchodów służyły dwa wozy, nieszczelne i przeciekające. 
Inspektorzy zlecili zakup dwóch nowych hermetycznych wozów, każdy o pojemności 
1500 litrów. Umywalnie nie miały cementowych podłóg lecz drewniane, przy korzysta- 
niu przez więźniarki były zalewane, co powodowało, że deski niszczyły się i murszały. 
Zarówno łaźnia z prysznicami, jak i z wanną wymagały remontu. Lekarze powiatowi 
zwrócili uwagę także na brak kuchenki do grzania wody, która służyłaby do zwykłych 
codziennych potrzeb kobiecych tj. periody, irygacja. 
Naczelnik więzienia zajął się usunięciem usterek, o czym poinformował Urząd Wo- 
jewódzki. W lutym 1927 roku założono światło elektryczne w szkole, szpitalu, celach i 
na korytarzach, na inne pomieszczenia zrobiony był kosztorys. Prace elektryczne pro- 
wadziła miejscowa elektrownia. W październiku 1927 roku, w umywalniach zastąpio-
		

/kronika_200115_0001.djvu

			112 


no podłogę drewnianą cementową, a w łaźniach prowadzono prace remontowe. Kana- 
lizacja w dalszym ciągu nie spełniała wymogów sanitarnych. Naczelnik więzienia po 
otrzymaniu środków finansowych miał zająć się opracowaniem kosztorysów. Na zaku- 
pienie wozów hermetycznych więzienie nie dysponowało pieniędzmi. Naczelnik uwa- 
żał iż obecne wozy spełniają swoją rolę i na kupienie nowych zdecyduje się w 1928 
roku. Dodatkowo wyremontowano i zdezynfekowano szopę, w której zostały umiesz- 
czone wozy. Aby dokończyć pozostałe prace, naczelnik wystąpił o kredyt. Postawienie 
kuchenki w szpitalu kosztowało Dom Karny 140 złotych. 
Ze sprawozdania lekarza powiatowego dr. Gaszyńskiego, z dnia 22 listopada 1927 
roku płyną dalsze informacje dotyczące stanu sanitarnego więzienia fordońskiego. Dr 
Gaszyński zarzucał władzy więziennej rażące wykroczenie w wywozie ekskrementów 
niesprawnymi wozami, z otwartymi skrzyniami. Płynna zawartość rozlewała się po li- 
cach miasta Fordori, co groziło wybuchem epidemii. Dalej lekarz powiatowy podawał, 
że w zakładzie karnym w tym czasie panowała epidemia duru. W więzieniu brakowało 
poza tym oświetlenia elektrycznego w toaletach i umywalniach. W odpowiedzi na spra- 
wozdanie dr. Gaszyńskiego, naczelnik S. Rymkiewicz w protokole do prokuratora przy 
Sądzie Apelacyjnym w Toruniu poinformował o postępach podczas modernizacji wię- 
zienia. Światło elektryczne założono w warsztatach tkackich, bibliotece i celach poje- 
dynczych, toalety i umywalnie były w trakcie remontu. Naczelnik zdementował pomó- 
wienie o istnieniu epidemii tyfusu w Domu Karnym. Początki choroby zostały dawno 
zlikwidowane i na pewno nie zasługiwały na miano epidemii. Jednocześnie przedsta- 
wił propozycję zakupu beczek z żelaza, ponieważ na rynku bydgoskim nie miał możli- 
wości nabycia beczek hermetycznych. Z raportu naczelnika z dnia 6 kwietnia 1928 
roku wiadomo o zakupieniu żelaznej beczki o pojemności 750 litrów z firmy Br. Ram- 
me z Bydgoszczy. Następną wiadomością dotyczącą warunków sanitarnych więzienia 
był raport naczelnika z dnia 13 kwietnia 1928 roku. Naczelnik S. Rymkiewicz poinfor- 
mował prokuraturę Sądu Apelacyjnego w Toruniu o zakończeniu prac kanalizacyjnych, 
remontowano już tylko studnie i pompy. 


7. Wykonywanie kary pozbawienia wolności 
Ważnym czynnikiem organizacji więziennictwa była segregacja i klasyfikacja więź- 
niów. Na początku lat dwudziestych władze więzienne nie ustaliły zasad klasyfikacji i 
rozmieszczenia więźniów. Zakazano w tych samych salach i oddziałach umieszczać 
skazanych różnej płci, nieletnich z dorosłymi oraz recydywistów z osobami karanymi 
po raz pierwszy, by nie ulegli demoralizacji. W 1928 roku zaszły radykalne zmiany. 
Został wydany przepis, który uregulował zasady klasyfikacji i segregacji więźniów. Wy- 
odrębniono oddziały dla osób skazanych na karę: więzienia, ciężkiego więzienia, wię- 
zienia zastępującego obóz poprawy, aresztu i aresztu śledczego. Rozmieszczenie więź- 
niów w celach było uzależnione od przestępstwa, rodzaju kary, a także poziomu mo- 
ralnego i umysłowego skazanych. Do wyżej wymienionych zasad segregacji więźniów 
dołączono w 1928 roku zakaz umieszczania matek z małymi dziećmi w celi wspólnie z 
więźniarkami trudniącymi się nierządem oraz skazanymi za przestępstwa przeciw mo- 
ralności. Kodeks Karny z 1932 roku był ostatnim aktem prawnym w okresie między- 
wojennym, regulującym zasady klasyfikacji i segregacji więźniów. Znosił on karę twier-
		

/kronika_200116_0001.djvu

			113 


dzy i domu poprawy, a wprowadził kategorię sprawców. Do tej kategorii zaliczono wie- 
lokrotnych, nałogowych przestępców, których kierowano do zakładów dla niepopraw- 
nych. W latach 1936-1938, kategorię sprawców zamieniono na więzienia izolacyjne. s3 
Literatura nie podaje dokładnej liczby osadzonych w pierwszych latach niepodległo- 
ści. Według Stanisława Cara wahała się od 33 do 34 tyS.84, dlatego wnioskować należy, że 
więzienia były przeludnione. Aby zlikwidować problem przeludnienia władze polskie 
decydowały się na amnestie. 
Pierwsza amnestia została wydana w lutym 1919 roku. Wtedy darowano kary grzywny 
i aresztu. Karę pozbawienia wolności do jednego roku zmniejszono o połowę, a ponad 
jeden rok pozbawienia wolności skrócono o jedną trzecią. Dożywotnie więzienie zamie- 
niono na 15 lat, zaś karę śmierci na bezterminowe ciężkie więzienie. Amnestia obejmo- 
wała także przestępstwa polityczne, jednocześnie nie dotyczyła zdrady wojennej.ss 
Amnestia wydana w maju 1921 roku obejmowała wykroczenia administracyjne i 
porządkowe oraz kary więzienia do 3 miesięcy. Skrócono o połowę karę więzienia od 3 
miesięcy do roku i o jedną trzecią kary więzienia od roku do 10 lat. Kara śmierci za- 
mieniona została na 15 lat ciężkiego więzienia. Kary za przestępstwa polityczne w wy- 
miarze do 1 roku darowano, a wyższe wyroki za przestępstwa polityczne zmniejszono 
w takim samym stopniu, co inne. Sądy polskie wydawały wyroki pozbawienia wolności 
od 2 miesięcy do dożywotniego więzienia. Za przestępstwa pospolite wyroki pozba- 
wienia wolności obejmowały krótki okres czasu, natomiast bardzo surowo karano prze- 
stępstwa polityczne. Zaludnienie więzień w dwudziestoleciu międzywojennym zależa- 
ło od regionu Polski. W więzieniach apelacji toruńskiej i poznańskiej zaludnienie osią- 
gało niższy stopień niż przeciętny, dlatego też na ziemiach byłego zaboru pruskiego 
dysponowano dużymi rezerwami lokalowymi. 
Następną amnestię wydano w 1923 roku. Darowano kary administracyjne i porząd- 
kowe oraz kary więzienia do 3 miesięcy. Kary więzienia od 3 miesięcy do 1 roku zmniej- 
szono o połowę, a od roku do 10 lat zmniejszono o jedną trzecią kary. Dożywotnie 
więzienie zamieniono na 10 lat pozbawienia wolności, a karę śmierci zamieniono na 
15 lat ciężkiego więzienia. Amnestia z 1923 roku nie obejmowała osób skazanych za 
propagandę komunistyczną. 
Czwartą amnestię wydano w 1928 roku, kiedy to darowano kary za przestępstwa 
popełnione w latach 1918-1920 na obszarach województwa lwowskiego, stanisławow- 
skiego i tarnopolskiego. Kary za uprawianie propagandy komunistycznej przed 1926 
rokiem zostały zmniejszone o jedną trzecią, za uprawianie propagandy komunistycz- 
nej w latach 1926-1928 dla osób, które nie skończyły 20 lat zmniejszono o połowę. 
Amnestia nie obowiązywała osób, które ukończyły 20 lat i ich wyroki były wyższe niż 4 
lata. Kary pospolite do 3 miesięcy darowano, od 3 miesięcy do 1 roku zmniejszono o 
połowę. Natomiast o jedną trzecią zmniejszono karę pozbawienia wolności powyżej 1 
roku, o ile pozostałe dwie części nie przekraczały 10 lat. Dożywotnie więzienie zarów- 
no za przestępstwa polityczne jak i pospolite zamieniono na karę 10 lat pozbawienia 
wolności, zaś kara śmierci została zamieniona na karę 15 lat ciężkiego więzienia. 86 
Lata trzydzieste przyniosły wzrost przestępczości, co spowodowało przeludnienie 
wszystkich więzień w Polsce. Zaistniałą sytuację próbowano rozwiązać wykorzystując 
rezerwy lokalowe na ziemiach byłego zaboru pruskiego oraz poprzez zagęszczenie cel.
		

/kronika_200117_0001.djvu

			114 


W październiku 1932 roku wydano kolejną amnestię. Wówczas zostały darowane kary 
administracyjne i skarbowe, a także kary pozbawienia wolności do 6 miesięcy, a kary 
od 6 miesięcy do 1 roku zmniejszono o połowę. 
Wydana w 1936 roku amnestia darowała wykroczenia i przestępstwa skarbowe oraz 
kary więzienia do 6 miesięcy i grzywny poniżej 1000 zł. Kary pozbawienia wolności od 6 
miesięcy do 3 lat zmniejszono o połowę, zaś kara od 3 do 5 lat została zmniejszona o 
jedną trzecią. Karę śmierci zamieniono na karę dożywotniego więzienia. Ta amnestia 
objęła także przestępstwa polityczne. 87 
Ostatnią amnestią ogłoszoną w okresie międzywojennym była amnestia z 2 września 
1939 roku. Wtedy darowano wykroczenia zwykłe i skarbowe oraz karę pozbawienia wol- 
ności do 1 roku. O połowę skrócono karę więzienia od roku do 5 lat, a karę pozbawienia 
wolności od 5 do 10 lat zmniejszono o jedną trzecią. Amnestią nie objęto skazanych 
uchylających się od obowiązku poboru wojskowego oraz więźniów, którzy utracili prawa 
publiczne i obywatelskie. Osoby umieszczone w zakładzie dla niepoprawnych, także nie 
miały prawa skorzystania z amnestii. 88 
Inną formą zmniejszania przeludnienia było warunkowe przedterminowe zwolnienie. 
Jednak nadrzędnym celem przedterminowego zwolnienia była resocjalizacja. Stosowa- 
ne było wobec osób skazanych, które odbyły dwie trzecie części kary nie mniej jednak jak 
6 miesięcy, a zachowaniem swym dowiodły, że zakończyły proces resocjalizacyjny. Więź- 
niarki odbywające karę dożywotniego więzienia mogły być warunkowo zwolnione po 
odbyciu 15 lat. Kara była cofnięta w przypadku osoby źle się zachowującej na wolności. 
Decyzje o przedterminowym zwolnieniu podejmował Minister Sprawiedliwości, który 
mógł uprawnienia swoje w tym zakresie przekazać prokuratorom. Przedterminowe wa- 
runkowe zwolnienie głównie stosowano wobec więźniów kryminalnych, rzadziej wobec 
więźniów politycznych. Skazani politycznie musieli podpisać deklarację, której treść była 
aktem skruchy i obietnicą poprawy. 
W czasie wykonywania kary była możliwość uzyskania przerwy na okres do 6 miesię- 
cy. Decyzję taką podejmował prokurator apelacyjny. Minister Sprawiedliwości miał pra- 
wo udzielenia dłuższej przerwy w wykonywaniu kary do 1 roku. 89 


Przypisy 
l S. Turowski. ZBiegański. Fordon w latach 1772-1920, [w:] Dzieje Fordonu i okolic. pod. red. Z. Biegań- 
skiego. Bydgoszcz 1997, s. 50-61. 
2 Ibidem. s. 66. 
3 Dziennik Bydgoski, nr 136 z 15.VI.1919. 
4 ZBiegański. Fordon w okresie międzywojennym, [w:] Dzieje Fordonu..., 5.79. 
5 Ibidem. s. 112 
6 Archiwum Państwowe w Bydgoszczy [dalej cyt. APB]. Prokuratura Sądu Apelacyjnego w Toruniu syg. 184; 
A Perlińska, Z dziejów więzienia fordońskiego w latach 1939-1945. [w:] Prace Komisji Historii BTN. t. 
XIV, Warszawa - Poznań 1980. s. 151; E. Neymark, Zasady nowej organizacji więziennictwa w świetle 
nowoczesnych postulatów nauk penitencjarnych w: Księga Jubileuszowa więziennictwa polskiego w la- 
tach 1918-1928 pod red. Komitetu Księgi X-cio lecia Z Bugajski i inni. Warszawa 1929 5.202-203. 
7 Z Biegański. op. cit.. s. 112 
8 Archiwum Akt Nowych w Warszawie [dalej cyt. AAN]. zespół Więzienie Fordon syg. 424/111. Akta osobo- 
we teczki 1-174. 
9 Dziennik Bydgoski. nr 227. 12XI.1922; APB, Prokuratura Sądu Apelacyjnego w Toruniu. syg. 184.
		

/kronika_200118_0001.djvu

			115 


10 APB. Prokuratura Sądu Apelacyjnego w Toruniu. syg. 184-185. 
11 APB. Prokuratura Sądu Apelacyjnego w Toruniu. syg. 184; A Perlińska. op. cit.. s. 151. 
12 APB. Prokuratura Sądu Apelacyjnego w Toruniu. syg. 184. 
13 Z. Biegański. op. cit.. s. 108; APB. Prokuratura Sądu Apelacyjnego w Toruniu. syg. 184. 
14 APB. Prokuratura Sądu Apelacyjnego w Toruniu. syg. 184. 
15 APB. Prokuratura Sądu Apelacyjnego w Toruniu. syg. 183. 
16 "Dziennik Bydgoski". nr 227 z 12.X.1922 roku. 
17 APB. Prokuratura Sądu Apelacyjnego w Toruniu. syg. 184. 
18 Z. Biegański. op. cit.. s. 112. 
19 "Dziennik Bydgoski". nr 150 z I.VII.1924 roku. 
20 APB. Prokuratura Sądu Apelacyjnego w Toruniu. syg. 185. 
21 APB. Prokuratura Sądu Apelacyjnego w Toruniu. syg. 184. 
22 Z. Biegański. op. cit.. s. 112. 
23 AAN. zespół Więzienie Fordon. syg. 42411II. Akta osobowe. teczki 1-176; APB. Dom Karny Fordon z lat 
1920-1939. Akta osobowe. 
24 APB. Prokuratura Sądu Apelacyjnego w Toruniu. syg. 186-187. 
25 AAN. Więzienie Fordon. Akta osobowe. APB. Dom Kamy. Akta osobowe. 
26 S. Turowicz. Prokuratura i nadzór penitencjarny w nowej organizacji więziennictwa. [w:] Księga jubile- 
uszowa więziennictwa polskiego 1919-1928. pod red. Komitetu księgi X-lecia w osobach Z. Bugajski. 
Warszawa 1929. 
27 AAN. zespól Więzienie Fordon 4241111-4. Akta osobowe. teczki 1-176. APB. Dom Kamy w Fordonie z lat 
1920-1939. Akta osobowe; M. Gordon. Postępowanie ze skazanymi kobietami. [w:] Księga jubileuszowa 
więziennictwa polskiego 1918-1988. pod red. A. Marka. Warszawa 1990. s. 478. 
28 AAN. Więzienie Fordon.... Akta osobowe. APB. Dom Kamy.... Akta osobowe. 
29 J. Górski. Rozpoznawanie osobowości skazanych. [w:] Ks. jub.. 1990. s. 337-338. 
30 AAN. Więzienie Fordon.... Akta osobowe. APB. Dom Kamy.... Akta osobowe; M. Gordon. op. cit.. s. 488 
31 H. Wapiński. Regulamin życia więziennego. [w:] Ks. jub.. 1929. s. 69. 
32 Ibidem. s. 71. 
33 K Pawlak, Więziennictwo Polskie w latach 1918-1939. Koszalin 1995. s. 61; H. Wapiński. op. cit.. s. 72. 
34 Prokuratura Sądu Apelacyjnego w Toruniu sygn. 184; M. Gordon op. cit.. s. 478; Dziennik Bydgoski nr 
301. z 20.XII.1924. 
35 Z. Bugajski. Rozwój działalności kulturalno-oświatowej i jej zdania i obecna organizacja w Polsce. Ks. jub. 
z 1929. s. 106. 
36 K Pawlak. op. cit.. s. 92. 
37 E. Neymark, Opieka duchowa. [w:] Ks. jub.. z. 1929. s. 124. 
38 J. Malec. Realizacja konstytucyjnego prawa skazanych do wolności sumienia i wyznania. Ks. jub. 1990. s. 
423. K Pawlak. op. cit.. s. 93-94. 
39 E. Neymark. op. cit.. s. 124. 
40 M. Wołowicz. Nauczanie ogólne i zawodowe skazanych. [w:] Ks. jub. z 1990. s. 398. K Pawlak. op. cit.. s. 
97. 
41 Z. Bugajski. Wychowanie fizyczne. [w:] Ks. jub. 1929. s. 139. K Pawlak. op. cit.. s. 95. 
42 M. Wołowicz. op. cit.. s. 398. 
43 K Pawlak. op. cit.. s. 97. 
44 M. Wołowicz. op. cit.. s. 394. K. Pawlak, op. cit.. s. 97. 
45 Z. Bugajski. op. cit.. s. 144. K. Pawlak, op. cit.. s. 95. 
46 K. Pawlak, op. cit.. s. 97-98. 
47 APB. Prokuratura Sądu Apelacyjnego w Toruniu sygn. 184. Dziennik Bydgoski. nr 227 z 12.X.1922 roku. 
48 Z. Biegański. op. cit.. s. 108-109. APB. Prokuratura Sądu Apelacyjnego w Toruniu. sygn. 184. 
49 APB. Prokuratura Sądu Apelacyjnego w Toruniu sygn. 184. Dziennik Bydgoski. nr 227 z 12.X.1922 roku. 
50 Dziennik Bydgoski. nr 301 z 2O.XII.1924; AAN. Więzienie Fordon.... Akta personalne; APB. Dom Kar- 
ny.... Akta personalne. 
51 K. Pawlak, Więziennictwo.... s. 82; K. Pawlak. Za kratami więzień. Koszalin 1997. s. 71. 
52 S. Walczak, Narodziny i rozwój koncepcji wykonania kary pozbawienia wolności. [w:] Ks. jub. 1990. s. 43-44. 
53 Z. Bugajski. Praca więźniów. [w:] Ks. jub.. 1929. s. 145. 153; M. Najder. Zasady oraz formy i rodzaje 
zatrudnienia skazanych. [w:] Ks. jub. 1990. s. 356. 357
		

/kronika_200119_0001.djvu

			116 


54 M. Najder. op. cit.. s. 358-359. Z Bugajski. Praca.... s. 153. 
55 K Pawlak, op. cit.. s. 82-83. 
56 Z Bugajski. Praca.... s. 153. 
57 K Pawlak. op. cit.. s. 83. 
58 M. Najder. op. cit.. s. 360. 
59 Z Bugajski. Praca.... s. 157. 
60 K Pawlak. op. cit.. s. 82-83. 
61 M. Najder. op. cit.. s. 360. 
62 K Pawlak, op. cit.. s. 86-87. 
63 Ibidem. op. cit.. s. 83. 
64 M. Najder. op. cit.. s. 364-365. K. Pawlak, op. cit.. s. 82-83. 
65 Z. Bugajski. Praca.... s. 153. A Perlińska, Z dziejów więzienia fonłońskiego w latach 1939-1945. [w:] Prace 
Komisji Historii BTN. t. 
 Warszawa - Poznań 1980. s. 151. 
66 APB. Prokuratura Sądu Apelacyjnego w Toruniu sygn. 183. K. Pawlak s. op. cit.. s. 85. 
67 APB. Prokuratura Sądu Apelacyjnego w Toruniu sygn. 184. 
68 APB. Prokuratura Sądu Apelacyjnego w Toruniu sygn. 183; K. Pawlak s. 85. 
69 APB. Prokuratura Sądu Apelacyjnego w Toruniu sygn. 183; L Jaxa Maleszewski. Rozwój więziennictwa 
polskiego. [w:] Ks. jub. 1929. s. 60. 
70 Dziennik Bydgoski. nr 227 z 12.X.1922 roku. 
71 APB. Prokuratura Sądu Apelacyjnego w Toruniu sygn. 186. 
72 APB. Dom Kamy.... Akta osobowe. sygn. 611. 
73 A Perlińska, op. cit.. s. 166. 
74 K. Pawlak, op. cit.. s. 78. AAN. Akta osobowe; APB. Akta osobowe. 
75 H. Jankowski. Higiena więzień. [w:] Ks. Jub. 1929 rok, s. 102. K Pawlak, op. cit.. s. 79. 
76 K. Pawlak, op. cit., s. 80. 
77 H. Jankowski, op. cit, s. 101-105, K. Pawlak, Za kratami.... s. 70. 
78 K. Pawlak. Więziennictwo.... s. 76-77. 
79 Dziennik Bydgoski. nr 227 z 12XI.I922; APB. Prokuratura Sądu Apelacyjnego w Toruniu sygn. 184. 
80 Z. Biegański. op. cit.. s. 110. APB. Prokuratura Sądu Apelacyjnego w Toruniu sygn. 184. AAN. Więzienie 
Fordon.... Akta osobowe; APB. Dom Kamy.... Akta osobowe. 
81 APB. Prokuratura Sądu Apelacyjnego w Toruniu sygn. 184. 
82 APB. Prokuratura Sądu Apelacyjnego w Toruniu sygn. 184. 185. 
83 L Jaxa Maleszewski. op. cit.. s. 60-63. K. Pawlak. op. cit., s. 55-57. 
84 S. Car. Dziesięciolecie więziennictwa polskiego. Warszawa 1929. 
85 K. Pawlak, Więziennictwo.... s. 50. 
86 S. Bancerz. Amnestie w Polsce przedwrześniowej a amnestie obecnie. Demokratyczny Przegląd Prawni- 
czy. nr 3 z 1947. s. 15; Pawlak, Więziennictwo.... s. 52. 
87 Pawlak, Więziennictwo.... s. 52-54. 
88 Ibidem. s. 55. 
89 J. Wąsik, Udział administracji zakładu karnego w instytucji warunkowego przedterminowego zwolnienia. 
[w:] Ks. jub.. 1929.530-532; K. Pawlak, op. cit, s. 54.
		

/kronika_200120_0001.djvu

			117 


Wojciech Zawadzki 


SZTANDARY ARMII "POMORZE" 


Minęło 60 lat od chwili, gdy żołnierze Armii "Pomorze" podjęli próbę obrony pol- 
skiego terytorium przed ciosami niemieckiego najeźdźcy. Tej armii, jak żadnemu inne- 
mu z polskich związków operacyjnych przypadło zadanie już z założenia niemożliwe 
do wykonania. Mówiąc słowami generała Tadeusza Kutrzeby "niewykonalny rozkaz", 
który już w swej warstwie semantycznej zawierał dramat sprzeczności. 
Przeciwnikiem zatem była nie tylko olbrzymia przewaga organizacyjna i techniczna 
wroga, ale przede wszystkim niekorzystne własne ugrupowanie bojowe, spowodowane 
specyficznym ukształtowaniem granic Rzeczypospolitej. 
Opracowany naprędce w 1939 r., pod wpływem napiętej atmosfery międzynarodo- 
wej, polski plan wojny z Niemcami zakładał linearną obronę polskiego terytorium. Tu, 
na Pomorzu doskonale zdawano sobie sprawę ze słabości tej doktryny wojennej - prze- 
cież podstawowym elementem jej powodzenia było posiadanie dostatecznej ilości prze- 
praw przez szeroką przeszkodę wodną, którą tworzy Wisła, a tych brakowało - a jed- 
nak nieumiano i niechciano zrezygnować z obrony tzw. " korytarza pomorskiego". 
Nieadekwatność dysponowanych środków obrony, mimo bezprzykładnego męstwa 
i ofiarności żołnierza polskiego, to kolejna z wielkich przyczyn przegranej. 
W ciągu pierwszych trzech dni września 1939 r. Armia "Pomorze", głównie z po- 
wyższych powodów, utraciła blisko połowę swych sił, a mimo tego zdołała z powodze- 
niem później wziąć udział w jedynej polskiej operacji zaczepnej tej kampanii, w bitwie 
nad Bzurą. Jej oddziały walczyły również w obronie Warszawy i Modlina, anieliczni 
już pomorzanie, nawet w bitwie pod Kockiem. 
Tym bohaterom - żołnierzom Armii "Pomorze" poświęcam niniejszy artykuł. 


Sztandar wojskowy 
"Okropna bitwa zawrzała na całej linii, ziemia spłynęła potokami krw
 zachmurzyło się 
niebo i odezwały się głuche grzmoty, jakby sam Bóg chciał mieszać się między walczących. 
Lecz zwycięstwo poczęło chylić się ku Niemcom... Już, już zaczynała się zamieszka w 
ławie polskiej, już rozszalałe w boju zastępy krzyżackie poczęły jednym głosem śpiewać 
pieśń tryumfu: 
Christ ist erstanden!... 
A wtem stało się coś jeszcze okropniejszego. ," 
Oto jeden leżący na ziemi Krzyżak rozpruł nożem brzuch konia, na którym siedział 
Marcin z Wrocimowic trzymający wielkq, świętą dla wszystkich wojsk chorągiew krakow- 
skq z orłem w koronie. Rumak i jefdziec zwalili się nagle, a wraz z nimi zachwiała się i 
padła chorągiew. 
W jednej chwili setki żelaznych ramion wyciqgneło się po niq, a ze wszystkich piersi 
niemieckich wyrwał się ryk radości. Zdało się im, że to koniec, że strach i popłoch ogarną 
teraz Polaków, że przychodzi czas klęski, mordu i rzez
 że już uciekających tylko przyjdzie 
im ścigać i wycinać.
		

/kronika_200121_0001.djvu

			118 


Ale oto właśnie czekał ich straszny i lawaK)' zawód. 
Krzyknęły wprawdzie z rozpaczq jak jeden mqż wojska polskie na widok upadajqcej cho- 
rqgw
 lecz w tym krzyku i w tej rozpaczy nie był strach, ale wściekłość. Rzekłbyś, żyHry ogień 
spadł na pancerze. Rzucili się jak 1K)' rozżarte ku miejscu najstraszniejsi mężowie z obu 
armii i rzekłbyś, burza rozpętała się koło chorqgwi. Ludzie i konie zbili się w jeden wir po- 
tworny, a w tym wirze śmigały ramiona, szczękały miecze, warczały topory, zgrzytała stal o 
żelazo, łomot i jęk
 dziki wrzask K)'żynanych mężów zlały się w jeden przeokropny głos, taki, 
jakby potępieńcy odezwali się nagle z głębi piekła. Wstała kurzawa, a z niej K)'padły tylko 
oślepłe z przerażenia konie bez jeźdźców z lawaK)'mi oczami i rozwianq dziko grzywq. 
Lecz trwało to krótko. Ni jeden Niemiec nie K)'szedł żyHry z tej burzy i po chwili powiała 
znów nad polskimi zastępami odbita chorqgiew. Wiatr poruszył jq, rozwinqł i rozkwitła 
wspaniale jak olbrzymi kwiat, jako znak nadziei i jako znak gniewu Bożego dla Niemców, 
a zK)'cięstwa dla polskich rycerzy. 
Całe wojsko powitało jq okrzykiem tryumfu i uderzyło z takq zapamiętałościq w Niem- 
ców, jak by każdej chorqgwi przybyło w dwójnasób sil i żołnierzy". 
Znakomita, literacka wizja chwilowej utraty polskiej królewskiej chorągwi pod Grun- 
waldem, autorstwa, rzecz jasna, Henryka Sienkiewicza w jedyny - jak tylko wielki artysta 
może to uczynić - sposób oddaje drogę, którą przebył znak rozpoznawczy skupiający 
rycerzy z jednego rodu lub ziemi, urastający do rangi symbolu zwycięstwa lub... hańby. 
Bo utrata chorągwi, współcześnie nazywanej sztandarem, prowadzi do hańby. Ta od- 
wieczna tradycja trwa po dziś dzień. 
"Sztandar jest widomym znakiem uosabiajqcym Państwo Polskie, jest symbolem najK)'ż- 
szych wartości ducha i ciała, których Polska K)'maga od swych żołnierzy. "I 
To przekonanie konsekwentnie wpajane przez system wychowawczy II Rzeczypospo- 
litej stawało się wektorem moralnym i nabierało szczególnego znaczenia w chwili skła- 
dania - zawsze na sztandar pułkowy - przysięgi wojskowej. 
W dziejach polskich znaków wojskowych nie brakło chwil heroicznych, jak wyżej opisa- 
na spod Grunwaldu, patetycznych, jak choćby każdorazowe składanie - dawniej i współ- 
cześnie - przysięgi wojskowej na chorągiew lub sztandar, czy wręcz dramatycznych związa- 
nych losami wręcz każdego wrześniowego sztandaru oddzielnie, ale i wszystkich łącznie. 
Magiczna wiara w ciągłość trwania Rzeczypospolitej skoro tylko trwają jej znaki, ma 
w sobie coś nieprawdopodobnie wzniosłego, czego we wszystkich skalach aksjologicz- 
nych szukać można daremnie. To coś więcej niż zwykłe pojęcie żołnierskiego honoru i 
godności Polaka. Znacznie więcej niż obowiązek obywatelski. Nie jest to także wyłącznie 
zjawisko o charakterze religijnym, choć z pewnością element transcendentny odgrywa tu 
pewną rolę. 
Zatem sztandar stawał się czymś szczególnie ważnym. Był atrybutem wierności i zgo- 
dy moralnej na los człowieka-żołnierza, który w imię wyznawanych wartości dobrowol- 
nie godził się na podjęcie czynów, które w jego najgłębszym przekonaniu były konieczne 
do ich realizacji, nawet wtedy, gdyby te czyny miały prowadzić do utraty jego życia. Były 
wzniosłą personifikacją jego samego. 
Sztandar wojskowy w istocie jest płatem tkaniny z godłem Państwa Polskiego, nazwą 
jednostki wojskowej oraz związaną z nią właśnie dodatkową symboliką o charakterze 
historycznym, religijnym, patriotycznym lub wszystkich łącznie.
		

/kronika_200122_0001.djvu

			119 


Prawo posiadania chorągwi lub sztandaru przysługiwało początkowo w Wojsku Pol- 
skim, zgodnie z przepisem z 1919 r., tylko pułkom piechoty i jazdy.2 
W 1927 r., wraz ze zmianą wizerunku godła państwowego rozszerzono prawo posia- 
dania chorągwi (sztandaru) także na oddziały saperów oraz szkoły piechoty, saperów i 
kawalerii. 3 
Dopiero w 1937 r. 4 została przyjęta ujednolicona dla wszystkich oddziałów wojsko- 
wych nazwa" sztandar" z równoległym rozszerzeniem prawa jego posiadania przez for- 
macje liniowe wojska, oddziały lądowe marynarki wojennej oraz szkoły kształcące ofi- 
cerów służby stałej lub podoficerów zawodowych. W praktyce oznaczało to, że o sztan- 
dary mogły odtąd ubiegać się formacje lotnictwa, artylerii, broni pancernej, łączności, 
żandarmerii itp. 
Sztandar nadawał zwierzchnik Sił Zbrojnych, którym był prezydent Rzeczypospoli- 
tej, zaś samo wręczanie stanowiło szczególnie uroczystą ceremonię, w której odbiera- 
jący znak dowódca pułku (równorzędny) wypowiadał znamienne słowa: "Przysięgam 
na wierność!" 
W dniu wybuchu wojny w Wojsku Polskim było najprawdopodobniej 236 s sztanda- 
rów pułków, szkół i innych samodzielnych jednostek wojskowych. 


Losy sztandar6w Armii "Pomorze" 
Armia "Pomorze" zrodziła się w zasadzie w dniu 26 marca 1939 r., kiedy to nowo 
mianowany jej dowódca a dotychczasowy inspektor Armii w Toruniu, gen dyw. Włady- 
sław Bortnowski postawił zadania na czas wojny dowódcom związków taktycznych sta- 
cjonujących na terenie DOK VIII 6. Zatem w składzie armii znalazły się oddziały pod- 
porządkowane: 
- 4 DP w Toruniu, 
- 15 DP w Bydgoszczy, 
- 16 DP w Grudziądzu, 
- Pomorskiej Brygadzie Kawalerii w Bydgoszczy, 
- Dowództwu Okręgu Korpusu VIII w Toruniu (oddziały samodzielne bezpośrednie- 
go podporządkowania). 
W kwietniu 1939 r. dołączyły doń oddziały 9 DP 7, zaś z chwilą rozwiązania tzw. 
korpusu interwencyjnego w dniu 31 sierpnia, także 27 DP. Tak zrodził się podstawo- 
wy trzon organizacyjny armii. W jej składzie znalazły się wprawdzie jeszcze 2 związki 
taktyczne: Pomorska i Chełmińska Brygada Obrony Narodowej 8, lecz w praktyce 
działały one poszczególnymi batalionami, najczęściej podporządkowanymi innym do- 
wódcom. 
Z oddziałów podporządkowanych DOK VIII utworzono jeszcze jeden związek ope- 
racyjny: Lądową Obronę Wybrzeża, podległą kierownictwu Marynarki Wojennej. Po- 
wyższy związek operacyjny z tego też względu nie wchodzi w zakres niniejszego opra- 
cowania. 
Na około 55 jednostek wojskowych Armii "Pomorze" w randze pułku, samodziel- 
nego batalionu (równorzędnych), sztandary posiadały 34 jednostki. Pozostałe, nie miały 
sztandarów dlatego, iż nie zdołały ich sobie zapewnić przed wybuchem wojny, lub też 
dlatego, że powstały w wyniku mobilizacyjnego rozwinięcia wojsk.
		

/kronika_200123_0001.djvu

			120 


Wrześniowe losy sztandarów Armii, to także tragizm żołnierzy tej Armii i o nich spró- 
bujemy dziś opowiedzieć. 
"Z tymi sztandarami wyruszył 1 września 1939 r., żołnierz polski do wojny obronnej z 
hitlerowskim najeźdźcą. Dzieliły one wojenne losy swych pułków. Później ukrywanie sztan- 
darów i broni było pierwszym przejawem oporu. Żołnierze chronili swe znaki pułkowe, za- 
kopywali je na pobojowiskach, składali na przechowanie ludności cywilnej, zabierali do 
domów rodzinnych, unosili poza granice kraju lub w ostateczności - palili. ''9 - napIsał płk 
Kazimierz Satora w swej książce, próbując w najbardziej lapidarny sposób ująć to, co 
niemożliwe do opisu. Z konieczności ograniczone do ponad 400 stron tej arcyciekawej 
monografii. 
Na podstawie głównie tej pracy przypomnijmy krótko losy bydgoskich sztandarów 
wojskowych: 
- 61 pp - sztandar odesłano do ośrodka zapasowego 15 DP w Sandomierzu wraz z 
nadwyżką żołnierzy. Po zmianie marszruty, wobec zagrożenia, że wpadnie w 
ręce Niemców, został zakopany za Bugiem (ob. Ukraina). Podejmowane pró- 
by oficjalne i nieoficjalne poszukiwań sztandaru, nie przyniosły powodzenia. 
- 62 pp - sztandar wpadł w ręce okupanta już po kampanii wrześniowej, najprawdo- 
podobniej na skutek zdrady. W latach wojny był eksponowany w Zeughausie 
w Berlinie. Zwrócony przez władze b. NRD do Muzeum WP w Warszawie w 
1971 r. 
- 16 pul. - ukryty w dynamice walki w okolicach m. Grupa przez por. Zygmunta Biega- 
nowskiego. Przy pomocy żołnierzy POW odnaleziony w 1959 r. Obecnie w 
Muzeum WP w Warszawie. 10 
- 15 pal - zakopany we wsi Sieraków,... gdy brakło amunicji, padło wielu zabitych żoł- 
nierzy, a kilku popełniło samobójstwo! Odkopany przypadkowo w 1941 r. był 
przechowywany przez znalazcę. W 1947 r., odnaleziony i sprowadzony do Byd- 
goszczy. "Zaginął" z redakcji "IKP"-a w latach pięćdziesiątych. W rzeczywi- 
stości, wobec zainteresowania UB, ukrył go kadrowiec redakcji, p. Marian 
Downarowicz. Rodzina zwróciła płat sztandaru z drzewcem w 1989 r. Nadal 
poszukiwana jest głowica tego sztandaru. 
- 11 DAK - ,,2 września, w czasie odwrotu, kolumna z pocztem została zbombardowana w 
Osiecznie pod Czerskiem. Szeregowy, trzymający sztandar, szukając schronienia 
w zabudowaniach wsi Osieczno, został zastrzelony, a dywersant chwycił sztandar. 
Por. Jan Okińczyc, oficer broni i przeciwgazowy 11 DAK, jadqcy w kolumnie, 
zlikwidował dywersanta i odzyskał sztandar."1I W dalszych działaniach wojen- 
nych sztandar został ukryty. Zrodziło się kilka wersji miejsca ukrycia. Poszu- 
kiwania nie przyniosły efektu. 
- 8 bpanc. - po wybuchu wojny sztandar odesłano do ośrodka zapasowego w Żurawicy. 
Po ewakuacji ośrodka ku granicy węgierskiej, nieznany oficer polecił spalić 
posiadane sztandary jednostek broni pancernej. Wśród nich znalazł się sztan- 
dar 8 batalionu z Bydgoszczy. 
Już na podstawie tych kilku przykładów widać jak różnorakie były dzieje sztandarów 
kilku bydgoskich jednostek wojskowych, mimo że mogłoby się wydawać, że skoro wal- 
czyły obok siebie, w tych samych związkach taktycznych, to i dzieje ich winny być podob-
		

/kronika_200124_0001.djvu

			121 


Tabela nr 1. Stan wiedzy o losach sztandarów Armii wPomorze w . 


Odnalezione Nie- 
Lp. Sztandary Inne od- Uwagi 
MWP IMWS mu- nale- 
zea zione 
PIECHOTA 
1. 14 PP Ziemi Kujawskiej + sztandar rezerwy: Muzeum-W-ek 
2. 19 PP wOdsieczy Lwowa w + 
3. 22 PP + glowica (?) - depozyt MN w MWP 
4. 23 PP im. płka Lisa-Kuli + głowica u Michała Palacza 
5. 24 PP + 
6. 34 PP + 
7. 35 PP + 
8. 50 PP im. Francesco Nullo + brak głowicy i drzewca 
9. 59 PP Wlkp. +W) kopia w Inowrocławiu 
10. 61 PP Wlkp. + rekonstrukcja: MPOW-Bydgoszcz 
11. 62 PP Wlkp. + 
12. 63 Toruński PP + głowica MWP 
13. 64 Pom. PStrz. Murmańskict + 
14. 65 Starogardzki PP + 
15. 66 Kaszubski PP + 
16. 67 PP + 
17. 1 Batalion Strzelców + 
18. 2 Batalion Strzelców + 
ARTYLERIA 
19. 4 Kujawski PAL + 
20. 9 PAL + 
21. 15 Wlkp. PAL + brak głowicy. kopia: MPOW-Bydg. 
22. 16 Pomorski PAL SPALONY-18.1X. 1939 r. 
23. 27 PAL + głowica. szarfy, 14 gwoździ-MWP 
24. 31 PAL + 
25. 8 PAC + 
26. 8 Dyon APlot. + 
27. 1 Dyon Pomiarów Art. SPŁONĄŁ p/Nieszawą-4.1X. 1939 r. 
KAWALERIA 
28. 2 PS zw. Rokitniańskich + 
29. 16 Pułk Ul. Wlkp. + kopia u Michala Jarockiego 
30. 18 Pulk Ut. Pom. + rekonstrukcja: Izba-Biała Cerkiew 
31. 8 Pułk Strz. Konnych + kopia: Muzeum w Chełmnie 
32. 11 Dyon Art. Konnej + rekonstrukcja: MPOW-Bydgoszcz 
INNE ODDZIAŁY ARMIJNE 
33. 8 Batalion Saperów + 
34. 8 Batalion Pancerny SPALONY - 18.1X. 1939 r., 
rekonstrukcja: MPOW-Bydgoszcz 


*) Muzeum Ziemi Sochaczewsklej i Bitwy nad Bzurą w Sochaczewie
		

/kronika_200125_0001.djvu

			122 


ne. Chyba nie przypadkowo zwykło się w przypadku dziejów sztandarów, mówić o ich 
losie. Ta personifikacja ma swoje uzasadnienie w całej rozciągłości tematu. 
Ogólnie rzecz ujmując, na wymienione wcześniej 34 sztandary Armii "Pomorze", do- 
tychczas odnaleziono ich 15. O zniszczeniu wiemy z całą pewnością w 3 przypadkach. 
Ponadto odnaleziono resztki kolejnych 3 sztandarów. Do bilansu brakuje nam zatem aż 
13 sztandarów, o których nadal prawie nic nie wiadomo. 
I jeszcze jedno. Z całą pewnością należy stwierdzić, że żaden polski sztandar wojskowy 
nie wpadł w ręce wroga w 1939 r. Niemcy bardzo chcieli je zdobyć. Przeszukiwano całe 
kwartały lasów w Borach Tucholskich i w Puszczy Kampinowskiej. Uciekano się nawet do 
przesłuchiwania polskich jeńców wojennych w obozach, do szantażu i tortur. W niemiec- 
kich wydawnictwach propagandowych stosowano również mistyfikacje, jak w przypadku 
znanego zdjęcia z płomieniem od fanfary z 8 Pułku Strzelców Konnych z Chełmna. 12 Jed- 
nak faktem jest, że przynajmniej 9 polskich sztandarów wojskowych dostało się Niemcom, 
gdyż właśnie tyle zwrócono Polsce w 1967 i 1971 r., łącznie. Wśród nich znalazło się aż 6 
sztandarów z Armii "Pomorze" (14 pp, 62 pp, 64 pp, 66 pp, 2 p.szw., 8 pac). 
Polskie sztandary wojskowe znalazły się w 1939 r., także w rękach sowieckich. W 1992 
r., prezydent Lech Wałęsa przywiózł do kraju m.in. 3 sztandary wojskowe i kilka komba- 
tanckich, w tym także z Pomorza. Być może, że nadal w muzeach rosyjskich (ukraiń- 
skich, białoruskich i innych państw b. ZSRR?) znajdują się któreś z zaginionych sztan- 
darów Armii "Pomorze". 


Sumując: 12 sztandarów znajduje się w Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie oraz 
1 w muzeum w Sochaczewie, łącznie w kraju: 13 znaków. W Instytucie i Muzeum gen. 
broni Władysława Sikorskiego w Londynie znalazły się 3 sztandary jednostek Armii "Po- 
morze". Aż o 15 sztandarach tej armii nie ma prawie żadnych wiadomości. A gdy uzupe- 
łnimy tę cyfrę o dalsze 3 - spalone znaki - wynik - 19 brakujących sztandarów, w 60 lat od 
wojny, ta cyfra szokuje. To jeszcze jeden szokujący wymiar dramatu Armii i tragedii 
września 1939 r. 


Tabela nr 2. Sztandary szkól wojskowych z obszaru DOK VIII według stanu z 1937 r. 


Odnalezione Nie- 
Lp. Sztandary Inne od- Uwagi 
MWP IMWS mu- nale- 
zea zione 
1. Szkola Podchorąiych +* rekonstrukcja: Muzeum 
Kawalerii (CWK) w Grudziądzu 
2. Szkola Podchorążych + 
Artylerii 
3. Batalion Szkolny Centrum + rekonstrukcja wykonana 
Wyszkolenia Żandanneril w Londynie: Mińsk Maz. 


* Muzeum Regionalne w Tomaszowie Lubelskim
		

/kronika_200126_0001.djvu

			123 


Poza wymienionymi w tabeli 1 jednostkami liniowymi, które weszły w skład Armii 
"Pomorze", znalazło się na obszarze Pomorza kilka uczelni wojskowych, podporządko- 
wanych administracyjnie DOK VIII do dnia wybuchu wojny, tj. do 1 września 1939 r., 
które zgodnie z dekretem z 1937 r. otrzymały prawo posiadania sztandaru i zdołały go 
sobie do wojny, zapewnić. Wykaz tych uczelni i losy sztandarów obrazuje tabela 2. 


Poszukiwania i rekonstrukcje 
Muzeum Tradycji Pomorskiego Okręgu Wojskowego włączyło się do akcji poszukiwa- 
nia wrześniowych sztandarów dopiero w 1991 r. Od początku zdawaliśmy sobie sprawę, 
że należy zrobić wszystko, żeby ocalić dla przyszłości każde świadectwo bytności oręża 
polskiego na Pomorzu, a cóż dopiero sztandar. Wszak każdy z nich jest, poza wartością 
symboliczną, materialnie - absolutnym unikatem. Tyle dokładnie znaczy w języku muze- 
alnym. 
Muzeum podjęło szereg różnorodnych działań mogących naprowadzić na ślady spo- 
czywających jeszcze w ukryciu wrześniowych sztandarów. Korespondencja i rozmowy z 
oficerami i żołnierzami jednostek "pomorskich", utwierdzały nas jedynie w słuszności 
podjętego trudu. W sprawie sztandarów, wszyscy jednogłośnie wykazywali chęć podjęcia 
każdego wysiłku, by na nowo odzyskać sztandar "jego" pułku, "jego sztandar". Niestety, 
poza tą gotowością, godną najwyższego uznania, nie udało się zdobyć trafnych informa- 
cji. Podjęte równolegle poszukiwania archiwalne, również nie przyniosły żadnych efek- 
tów, podobnie jak apele w mediach publicznych. 
Aktywne poszukiwanie eksponatów do muzeum pozwoliło nam posiąść rozeznanie 
co do licznych prywatnych kolekcji militariów i zaufanie ich właścicieli. W taki m.in. 
sposób otrzymaliśmy zapewnienie przekazania do zbiorów muzeum nieokreślonej gło- 
wicy sztandaru wojskowego znalezionej w Borach Tucholskich (!) od pana A.K. Nieste- 
ty, jego ciężka choroba i przedwczesny zgon uniemożliwiły realizację zamiaru. 
Podjęliśmy także systematyczną penetrację wrześniowych pól bitewnych na Pomorzu. 
Np. na poszukiwania głowicy sztandaru 50 pp z Kowla (27 DP) w okolicy Starych Ma- 
rzów, poświęciliśmy dwa sezony. Niestety, bez efektu. 
Zupełną niespodzianką w 1993 r., było natrafienie na ślad sztandaru jednego z puł- 
ków podhalańskich... w Fordonie. Otóż fordoniacy związani z "Gryfem Pomorskim" w 
chwili wycofywania się Niemców w styczniu 1945 r., odebrali im wóz konny, na którym 
znajdował się m.in."podhalański sztandar". Rodzina X. popruła ten sztandar, zużywając 
płat na wsypę do poduszki, którą później zniszczono. Odprute godło ukryto w oparciu 
kanapy, która także po latach i w zapomnieniu została spalona. 
Ta nieprawdopodobna wręcz historia mogła wiązać się z losami sztandarów przynaj- 
mniej kilku pułków podhalańskich: 1, 3 i 4. Czy tej zagadki nie uda się już rozwikłać? 
Cały wysiłek muzeum na rzecz poszukiwań wrześniowych sztandarów Armii "Pomo- 
rze" przyniósł, jak dotąd, jedyny wymierny efekt w postaci fragmentu bandoliera 16 Puł- 
ku Ułanów Wielkopolskich. 13 
Choć zbyt wcześnie na czynienie bilansu efektu poszukiwań sztandarów w dekadzie 
lat 90., trzeba przyznać, że w skali kraju nie przedstawia się on zbyt imponująco. 
Lata 90. przywróciły pamięci narodowej ledwie 6 sztandarów i kilka głowic. Do kraju 
z Rosji powróciły sztandary 84 Pułku Strzelców Poleskich, 18 PAL-u i 1 Dyonu Pociągów 


."
		

/kronika_200127_0001.djvu

			124 


Pancernych. Odnalazł się ukryty w Częstochowie sztandar 27 PP. Poszukiwaczom szczę- 
ście zaświeciło w 2 przypadkach: 73 PP i 5 Pułku Strzelców Podhalańskich. Ponadto 
zrodziło się sporo nowych hipotez co do dalszych poszukiwań. Natomiast w zakresie 
sztandarów Armii "Pomorze" panuje kompletna cisza. 
Sumując dekadę, warto zwrócić uwagę szczególnie na dwa aspekty, które w poprzed- 
nich okresach nie występowały. Otóż z końcem lat 80., wraz ze zmianą ustroju politycz- 
nego w kraju musiały zniknąć wszelkie - jeśli jeszcze w tej sprawie ktokolwiek miał - 
uprzedzenia polityczne. I drugi aspekt - otóż obecnie, na masową skalę, amatorzy, wszel- 
kiej maści poszukiwacze przygód i skarbów podjęli penetrację wszelakich możliwych 
pobojowisk. Niestety, zbyt często na marginesie tego zjawiska mamy do czynienia z ludź- 
mi, których jedynym celem jest chęć łatwego zysku. W tym jednak przypadku sytuacja 
jest dość klarowna: gdyby" coś" znaleziono, szybko znalazłoby się"to"w obiegu handlo- 
wym. Jest mało prawdopodobne by wykopkowy destrukt sztandaru znalazł nabywców za 
granicą. 
Wnioskowanie na podstawie zarysowanego kontekstu zdaje się prowadzić do stwier- 
dzenia, iż... wiemy, że nie wiemy. Nie wiemy co dalej. Poza tzw. śladem wschodnim, nie 
wiadomo, co dalej. Na pytanie o sens dalszych poszukiwań ukrytych dotąd sztandarów 
wrześniowych należy udzielić zdecydowanie odpowiedzi twierdzącej, ale jednak... 
Jednak pora zacząć myśleć o rekonstrukcjach tych sztandarów, co do których z całą 
pewnością wiadomo, że uległy zniszczeniu lub też podejmowane kolejne wysiłki ich od- 
nalezienia spełzły na niczym. 



 .' 
- ł 
l[ . . 11 
O u
 JD.Ol191 \\ .h' 
 

 

"Z2.!:JI:l" VI' t/ 9 
'

 

I 

. . - 

; 
 '!.
 It ł 



 ... 

-:8 
3'. HONOR 
 t 
li
 I , 
, 
\ OJCZ YZ . J:: ......1 ,. 


 .) ! 
..... . 
, '" 
5" 
- .. .... \ 

 
t) ffj 
, 
f f:t. oUr
&t V;K/ l
'" .J t 
 
.. , '\t .,. 

14tro'lO 0tl10 .
 ' 
. , 
 

!t61"l1 a. 
KlC 

 
 If
. , " 
, - 
II 11 


Sztandar (rekonstrukcja) 61 Pulku Piechoty Wielkopolskiej
		

/kronika_200128_0001.djvu

			125 


Myśl ta, pod wpływem przynajmniej kilku kół pułkowych, kiełkowała w muzeum od 
dość dawna. Jednak do realizacji, jak to często bywa, droga jest daleka. Tym bardziej w 
tym przypadku, gdy mamy do czynienia z przedmiotem z kręgu sacrum. 
Realizację przyspieszył przypadek. Otóż w maju 1996 r., w muzeum zjawiło się kilka 
dziewcząt, które koniecznie chciały zobaczyć"jaldś" sztandar. Niecodzienna forma proś- 
by, zaintrygowała dyrektora muzeum, który usłyszał, że chodzi w gruncie rzeczy o reali- 
zację pracy dyplomowej abiturientek Technikum Odzieżowego w Bydgoszczy. Przekona- 
nie dziewcząt do wyhaftowania sztandaru wojskowego wymagało nieco czasu, ale jednak 
warunkowo zgodziły się. Teraz już akceptacja pomysłu zależała od dyrektora szkoły, mgra 
Marka Wawrzyniaka. Pan dyrektor z wahaniem, czy uczennice sprostają wymogom, wy- 
raził zgodę. 
Wybór tematu pracy dyplomowej, realizacja konkretnego sztandaru, wyłaniały się w 
zasadzie same. Koło pułkowe 61 Pułku Piechoty Wielkopolskiej, bardzo liczne, mocno 
przeżywało dramat swojego sztandaru. Po rozmowach z zarządem koła i dziewczętami, 
przyjęto ustalenia, że dziewczęta wyhaftują sztandar wg projektów i z materiałów zapew- 
nionych przez muzeum, zaś koło 61 ppw zamówi i opłaci koszty wykonania drzewca i 
głowicy sztandaru. Uzgodniono jednocześnie termin wręczenia sztandaru na 27 grudnia 
1996 r., tj. w 78 rocznicę wybuchu Powstania Wielkopolskiego. 
Przez cały czerwiec i lipiec trwały w muzeum prace dokumentacyjne oryginalnego 
sztandaru 61 ppw. Równolegle wykonywane były projekty graficzne w skali 1:1, pomoc- 
ne już przy haftowaniu. Największe trudności czekały projektanta sztandaru, muzealne- 


.., 
t 



. 


. I f 


1- 


..., 



 


..,. 
.
 



 


/' 


:O' 

 ' l., 
:!;.. HONOR -o _ 
 
z;: o I :z .... r 
( M'io . 

.... o . 
OJCZYZNA , 1-; .{ 
o 
 \ z: . j 
oC .... 4. '. . . 

 
 
7
 
f!
 
V> BYDGOSZCZ 
8, VI . J924 


Sztandar (rekonstrukcja) 11 Dywizjonu Artyleni Konnej
		

/kronika_200129_0001.djvu

			126 


go plastyka, p. Magdalenę Hylę, przy ustalaniu barw np. na wizerunku św. Kazimierza - 
patrona pułku oraz subtelnych różnic w rysunku herbu Ch odzieży - fundatora sztandaru 
w roku 1924. Również już w toku pracy hafciarek należało praktycznie rozwiązywać za- 
istniałe kłopoty technologiczne, wynikłe z braku doświadczenia warsztatowego. 
Emocje, które towarzyszyły rekonstrukcji, udzielały się nie tylko kombatantom i pra- 
cownikom muzeum, ale przede wszystkim dziewczętom, pozostającym w niemal codzien- 
nym kontakcie z nami. Atmosfera ta została jeszcze podniesiona, gdy dziadek jednej z 
dziewcząt, ujrzał ją - swoją wnuczkę, pracującą nad sztandarem"jego" pułku na ekranie 
telewizora w" lideexpresie". 
W dniu 27 grudnia 1996 r., kombatanci pułku zebrali się najpierw w kościele Garnizo- 
nowym na mszy św. w intencji Powstańców Wielkopolskich. Wówczas też na ich życzenie, 
sztandar poświęcił ks. mjr Sławomir Żarski. Po uroczystościach przed Grobem Niezna- 
nego Powstańca Wielkopolskiego, uczestnicy przybyli do Muzeum Tradycji POW Tutaj 
nastąpiło uroczyste wręczenie zrekonstruowanego sztandaru. W obecności prezesa koła, 
ppłk. Brunona Rożeńskiego, sztandar odebrał sL sierż. Kazimierz Nurkiewicz. Wręcze- 
nia dokonał płk dypl. Piotr Lemanowicz. 
Już z pułkowym sztandarem zwiedzano specjalnie przygotowaną na ten dzień wysta- 
wę monograficzną pułku. 
Wręczenie zrekonstruowanego własnymi rękoma i dużym wysiłkiem, sztandaru 61 
Pułku Piechoty Wielkopolskiej było wielkim przeżyciem dla bohaterek tego wydarzenia: 
Sylwii Lewandowskiej, Edyty Ostromęckiej, Magdaleny Ronowskiej i Moniki Wojcie- 
szak. Prócz symbolicznych upominków od muzeum, dziewczęta odebrały podziękowa- 
nia i dowody uznania od kombatantów. Niejedna łza się wówczas w tym i w tamtym oku 
zakręciła. 
Przygotowaną pracę dyplomowąl4 dziewczęta obroniły bardzo dobrze, a sztandar był 
kilkakrotnie demonstrowany na szkolnych wystawach, również poza Bydgoszczą. 
Rzetelność wykonania rekonstrukcji i powodzenie tego bardzo trudnego przedsię- 
wzięcia, przy - co warto podkreślić - co najmniej interesujących efektach wychowaw- 
czych, sprowokowały inne koła kombatanckie i muzeum do podjęcia kolejnych realizacji 
wytyczoną już ścieżką. Niestety, po zmianie dyrektora szkoły, nie znaleźliśmy przychyl- 
nej atmosfery do dalszej współpracy. 
Dużą aktywność na rzecz utrwalenia i przekazania tradycji artylerii konnej wykazało 
Koło b. żołnierzy 11 Dywizjonu Artylerii Konnej, od lat współpracujące z Kołem 16 
Pułku Ułanów Wielkopolskich. We wrześniu 1939 r., poszczególne baterie tego dywizjo- 
nu wzmacniały każdy z pułków Pomorskiej Brygady Kawalerii. I obecnie współpraca ta 
okazała się być konstruktywną. Artylerzyści konni mocno przeżywali wrześniową utratę 
swojego sztandaru. Jeszcze w 1995 r., własnym sumptem rozpowszechnili broszurę o 
losach swego sztandaru IS, w nadziei, że dopomoże ona w jego odzyskaniu. Teraz, wzmoc- 
nieni sukcesem "piechocińców", z energią przystąpili do zbiórki środków na wykonanie 
rekonstrukcji sztandaru. 
Już w dniu 25 styczna 1997 r.,16 rozpowszechnili pisma do licznych sponsorów z proś- 
bą o wsparcie. W dniu 11 lutego 1997 r. datowane jest pismo Urzędu Miejskiego w 
Bydgoszczy z zadeklarowaną gotowością wsparcia. J7 W tym momencie mogły już ruszyć 
prace nad rekonstrukcją tego sztandaru. Obok trudności ze znalezieniem odpowiednie-
		

/kronika_200130_0001.djvu

			127 


go wykonawcy, na duże przeszkody natrafiono podczas prac ikonograficznych oryginal- 
nego sztandaru. Dopiero w październiku 1997 r., zlecono jego wykonanie p. Marii Ma- 
ternowskiej z Bydgoszczy, ustalając termin realizacji na koniec roku. Równocześnie pre- 
zes Koła 16 Pułku Ułanów Wlkp., p. Wacław Górski zadeklarował pomoc w pozyskaniu 
drzewca i głowicy dla sztandaru. Tak więc pozostawał właściwie problem wyboru termi- 
nu i sposobu wręczenia sztandaru kombatantom. 
Ponieważ święto 11 DAK-u przypadało w dniu 8 czerwca a w 1998 r., w dniu 19 czerw- 
ca przypadała 60. rocznica otrzymania sztandaru, zarząd koła postanowił zorganizować 
uroczystości w dniu 7 czerwca 1998 r. 
Program uroczystości rozpoczynał się mszą św. w bazylice pw. św. Wincentego ci Paulo 
(z uwagi na widniejącą tam już tablicę pamiątkową 11 DAK-u), podczas której nastąpiło 
poświęcenie sztandaru. Po czym, jak na artylerzystów konnych przystało, poczet sztan- 
darowy przewiózł sztandar bryczką w asyście konnej bydgoskich harcerzy kontynuują- 
cych tradycje 16 Pułku Ułanów Wielkopolskich, do Muzeum Tradycji POW 
Tutaj, po wystąpieniu doc. Stanisława Krasuckiego, który przedstawił historię i szlak 
bojowy DAK-u, głos zabrał prezydent Bydgoszczy, dr Henryk SapaIski, mówiąc m.in.: 
"Doprawdy trudno wyobrazić sobie ściślejsze związki z naszym miastem niż te, które ma 11 
Dywizjon Artylerii Konnej. Dlatego z prawdziwym wzruszeniem uczestniczę w dzisiejszej uro- 
czystości. Jej wymiar jest patriotyczny, a zarazem głęboko ludzk
 bowiem dla człowieka uro- 
dzonego na Polskiej ziemii umiłowanie Ojczyzny i służba dla Niej są wartościami podstawo- 
wymi. " 18 
Po wręczeniu sztandaru przez prezydenta miasta Bydgoszczy, zademonstrowano go 
zebranym licznie kombatantom i zaproszonym gościom, po czym prezes koła, p. Wacław 
Szczepański wydał komendę dla pocztu sztandarowego: "Sztandar 11 DAK-u - do Mu- 
zeum POW - wprowadzić/". 
Prezes koła powiedział m.in.: "Dzisiejszy dzień ma dla nas, żołnierzy 11 Dywizjonu Ar- 
tylerii Konnej ogromne znaczenie. Oto po wielu latach, wobec nielicznej garstki żyjących 
artylerzystów konnych, możemy wobec historii zaświadczyć: 
«My, Jedenastacy z Bydgoszczy, w chwili ciężkiej próby dla naszej Ojczyzny, stanęliśmy 
ramię w ramię z ułanam
 strzelcami konnymi i szwoleżerami Pomorskiej Brygady Kawalerii 
i ze wszystkich sił staraliśmy się wykonać niewykonalny rozkaz. 
Od dziś - na nowo - święty znak 11 Dywizjonu Artylerii Konnej w Bydgoszczy, nasz sztan- 
dar, niechaj po wsze czasy świadczy o naszym istnieniu i walce.» " 19 
Warto podkreślić, że na uroczystość zjechali się Jedenastacy z całego kraju, a swoim 
przybyciem uświetnili ją m.in. wicewojewoda bydgoski Michał Joachimowski oraz płk 
dypl. Piotr Lemanowicz. 
Wtedy także prezydent Bydgoszczy doceniając znaczenie przywrócenia kulturze na- 
rodowej pamięci 011 DAK-u, nieodłącznej cząstce historii miasta, podjął decyzję o sfi- 
nansowaniu kosztów wykonania rekonstrukcji ostatniego, nie odnalezionego bydgoskie- 
go sztandaru wojskowego - 8 Batalionu Pancernego. 
I znów Muzeum POW zebrało dokumentację ikonograficzną, wykonało projekty i 
zleciło realizację p. Marii Maternowskiej. Koszty wyhaftowania bławatu w wysokości 
1500 zł. - pokrył Urząd Miasta Bydgoszczy. Drzewce i głowicę sztandaru ponownie za- 
pewnił p. Wacław Górski. Przed końcem roku 1998 całość była gotawa. Jednak termin
		

/kronika_200131_0001.djvu

			128 


uroczystości z uwagi na przypadającą w 1999 r., 60. rocznicę Września, wyznaczono wła- 
śnie na tę datę. 
1 września 1999 r., wśród garstki żołnierzy Września'39 zebranych w Muzeum Trady- 
cji PO
 siedmioosobową grupą stawili się bydgoscy pancerniacy. Gdy przyszła kolej na 
uroczystość wręczenia sztandaru, najpierw dyrektor muzeum przypomniał zebranym 
dzieje tej zapomnianej, a wyjątkowo zasłużonej miastu jednostki wojskowej. Bowiem to 
oni właśnie, żołnierze 8 Dywizjonu Samochodowego kładli podwaliny rozwoju motory- 
zacji w Bydgoszczy. Mimo że samochodami pancernymi dysponowali już wcześniej, w 
pancerniaków przekształcili się dopiero w 1935 r. Swój sztandar otrzymali w dniu 26 
maja 1938 r. O wojennych losach tego sztandaru mówiliśmy już wcześniej. 
Teraz, leżący na stole, zrekonstruowany sztandar 8 Batalionu Pancernego w Bydgosz- 
czy poświęcił dziekan PO
 ks. mjr Marek Karczewski. Prezydent Bydgoszczy, adwokat 
Roman J asiakiewicz wręczył go pocztowi sztandarowemu w składzie: Józef Kryszak, J ó- 
zef Pietruszewski i Jan Mazurek. Wszyscy pancerniacy ucałowali tę swoją relikwię. Po 
zademonstrowaniu zebranym, sztandar został przekazany do muzeum, na świadectwo 
wierności Rzeczypospolitej przez bydgoskich pancerniaków. 
Uroczystości towarzyszyła skromna wystawa pancerniackich pamiątek, niemal wostat- 
niej chwili wzbogacona o gablotę poświęconą osobie ostatniego dowódcy 8 Batalionu 
Pancernego a we wrześniu - szefa wojsk pancernych Armii "Pomorze", ppłka Jerzego 
Glińskiego. Warto wspomnieć, że w uroczystości wziął udział poczet sztandarowy 8 Ba- 
talionu Zaopatrzenia z Koszalina, na którego sztandarze widnieją symbole bydgoskich 
pancerniaków. Zrekonstruowany sztandar wraz z monograficzną wystawą batalionu od- 
wiedzi swoich dzisiejszych kontynuatorów w. Koszalinie, na ich zresztą zaproszenie. To 
też jest swoisty znak czasu. Jeszcze jeden zaginiony w tragicznym wrześniu polski sztan- 
dar wojskowy został przywrócony ostatnim, żyjącym jeszcze, jego żołnierzom. Im - dla 
sprawiedliwości dziejowej, potomnym - dla nauki, kulturze narodowej - dla pamięci. 


Przypisy 
l Dekret Prezydenta Rzeczypospołitej o znakach wojska i marynarki wojennej z dnia 24 listopada 1937 r.. 
art. 7. w: Dziennik Ustaw RP nr 5 z dnia 28 stycznia 1938 r. 
2 Dziennik Ustaw RP R. 1919 nr 69. poz. 416. W ustawie z dnia l sierpnia 1919 r.. zachowano tradycyjne od 
XVII w. nazewnictwo znaków wojskowych: chorągiew dla pułków piechoty. sztandar dła pułków jazdy. 
3 Rozporządzenie Prezydenta RP "O godłach i barwach państwowych oraz o znakach. chorągwiach i pieczę- 
ciach" z dnia 13 grudnia 1927 r.. art. 7 i 8. 
4 Dekret Prezydenta Rzeczypospołitej o znakach wojska i marynarki wojennej z dnia 24 listopada 1937 r.. w: 
Dziennik Ustaw RP nr 5 z dnia 28 stycznia 1938 r. 
5 Kazimierz Satora: Opowieści wrześniowych sztandarów. Warszawa 
99O.1Yle podaje Satora. Autor pomi- 
nął jednak sztandar Batalionu Szkołnego Centrum Wyszkołenia Zandarmerii nadany przez Prezydenta 
RP w dniu 9 łutego 1939 r.. który to jednak nie został wręczony przed wybuchem wojny. 
Ten sam autor w artykule "Sztandary bojowe" w: "Połska Zbrojna" 1997 nr 50. wymienia ogółną łiczbę sztan- 
darów na 235. Tyłeż podaje inny badacz. Roman Andres ("Sztandary oddziałów II Rzeczypospolitej" w: 
"Kombatant" 1996 nr 9-10). Obaj różnią się także dość znacznie w ustałeniach. co do iłości faktycznie 
odnałezionych sztandarów. Satora: 129 sztandarów (1990 r.) płus późniejsze: 3 z Rosji oraz odnałeziony 
w 1992 r. sztandar 73 pp. co daje łącznie 133 znaki. Wg Andresa (1996 r.) odnaleziono jedynie 121 
sztandarów. 
Satora (op.cit.. s. 26) podaje. że "sam płat łub orła łiczymy za odnałezioną pozycję sztandarową". Zatem być 
może. różnice łiczhowe wynikają z metodołogii. Jednakże prawdą jest. iż w okresie międzywojennym 
niektóre pułki posiadały - formałnie bądź nie formalnie - po kiłka sztandarów. np. bojowy z okresu 
wojny. późniejszy wg przepisu sztandarowego z 1919 r.. lub też po zmianie wizerunku godła państwowe-
		

/kronika_200132_0001.djvu

			129 


go z 1927 r.. ałbo też - z przyczyn oszczędnościowych - po prostu kopie. ('lak było ze sztandarem 14 
Pułku Ułanów Jazłowieckich. gdy nagle. już po wojnie. stwierdzono w Instytucie i Muzeum gen. Włady- 
sława Sikorskiego. fakt posiadania dwóch identycznych sztandarów tego pułku). Co prawda w użytku 
bywał sztandar ostatniego wzoru. ałe wcześniejsze często bywały przechowywane np. w muzeach pułko- 
wych. Powojenne odnalezienie któregokolwiek z wymienionych sztandarów mogło być przyjęte za odna- 
łezienie w ogółe. bez zgłębiania aktów nadania sztandarów. np. łosy 3 sztandarów 2 Pułku Szwoleżerów 
Rokitniańskich. Andres podaje też powojenne zaginięcie 3 sztandarów. Ponadto kołejnym z powodów 
różnic łiczbowych może być także rozproszenie części sztandarów po wiełu muzeach i kolekcjach, w tym 
i prywatnych. Reasumując. wszelkie przytoczone w niniejszym artykule cyfry odnoszące się do ilości 
odnalezionych i nieodnałezionych sztandarów mają charakter najbardziej prawdopodobny wg aktualne- 
go stanu wiedzy. Autor artykułu za sztandar przyjmuje odnałezienie płatu nie zaś samej głowicy co. jak 
się wydaje. jest bliższe połskiej tradycji sztandarowej. 
6 Konrad Ciechanowski: Armia "Pomorze" 1939. Warszawa 1982, s. 36-37. 
79 DP przybyła na Pomorze w czerwcu 1939 r. 
8 Formałnie żaden z batalionów ON nie posiadał sztandaru wojskowego. Czy były nadania nieformałne lub 
też takie w praktyce stosowane - nie udało się autorowi ustałić. 
9 Satora. op.cit., s. 19. 
10 Szerzej: ppłk Wojciech Zawadzki; Niezwykła historia zwykłego bandołiera. w: Komunikat Koła 16. Pułku 
Ułanów Wielkopolskich. Rok XXXV Nr 72, s. 8. 
11 Satora. op.cit.. s. 321. 
12 Szerzej: tamże. s. 226. 
13 Patrz przypis 10. 
14 Sylwia Lewandowska. Edyta Ostromęcka. Magdalena Ronowska. Monika Wojcieszak: Sztandar wojsko- 
wy 61 Pułku Piechoty Wielkopołskiej. Praca dyplomowa z przygotowania zawodowego. wykonana pod 
kierunkiem mgr Lucyny Stachnik. Zespół Szkół Odzieżowych w Bydgoszczy. Technikum Odzieżowe. 
Bydgoszcz 1996/97. sygn. MPOW IN6710IIIIx. 
15 Tadeusz Antczak (oprac.): Losy wojenne zaginionego sztandaru 11 Dywizjonu Artylerii Konnej w Byd- 
goszczy. Bydgoszcz 1995. mnps pow. sygn. MPOW IN 6667IIV/112x. 
16 Dokumentacja sztandaru 11 DAK. sygn. MPOW N6667IIV/112x. N7593/I1Ix. N76691IIIx. 
17 Tamże. 
18 Tamże. 
19 Tamże.
		

/kronika_200133_0001.djvu

			130 


Elżbieta Nowikiewicz 


o DZIAŁALNOŚCI NIEMIECKIEGO TEATRU W BYDGOSZCZY 
W LATACH 1896-1920 (CZ. 2)131 


W kilka miesięcy po pożarze Teatru Miejskiego rozgorzała publiczna dyskusja na te- 
mat jego odbudowy, która miała swoje odzwierciedlenie w lokalnych pismach. Problem 
odbudowy bydgoskiego teatru zainteresował szerokie kręgi mieszkańców miasta. "Ost- 
deutsche Presse"132 opublikowała jeden z pierwszych artykułów, w którym redakcja jed- 
noznacznie przedstawiła swój punkt widzenia, przekonując o konieczności odbudowy 
Teatru Miejskiego. Bezpośrednim powodem do zabrania głosu w tej, jak się wkrótce 
miało okazać, kontrowersyjnej sprawie, była zaskakująca wiadomość, że budynek teatru 
nie zostanie odbudowany. Zajmująca się tą sprawą mieszana komisja, składająca się z 
przedstawicieli władz miejskich oraz mieszkańców Bydgoszczy, oznajmiła na jednym z 
posiedzeń, że odbudowa teatru będzie dla miasta zbyt poważnym obciążeniem finanso- 
wym. IJJ Początkowo niewyobrażalne wydawało się zebranie sumy około 400 tysięcy ma- 
rek (oceniano, że tyle miałaby kosztować budowa obiektu na około 800 osób). 134 Wów- 
czas dysponowano jedynie kwotą 50 tysięcy marek, wypłaconą miastu przez ubezpieczal- 
nię, tytułem odszkodowania za spalony budynek oraz 7 tysięcy marek za wyposażenie. JJ5 
We wspomnianym artykule"Die Bromberger Theaterfrage" [Kwestia teatru bydgoskie- 
go], wyrażono pogląd, że nie pozostaje nic innego, jak podjąć próbę znalezienia aproba- 
ty u najwyższych władz lJ6 w przypadku, gdyby inicjatywa dostarczenia petycji ministrowi 
kultury o subwencjonowanie budowy nie przyniosła oczekiwanych rezultatów. "Ponie- 
waż państwo, jeszcze bardziej niż miasto" - czytamy dalej w artykule - "jest zainteresowane 
tym, aby niemieckości w mieście nie pozbawiać jednego z najważniejszych mechanizmów jej 
wspierania"'J7. Choć w roku 1890 nie mogło być mowy o szybkiej odbudowie - władzom 
miasta brakowało koniecznych środków, a magistrat nie wykazywał w tej kwestii nad- 
miernego pospiechu - ponieważ, zdaniem członków magistratu" miasto posiadało bogaty 
wachlarz propozycji na innych scenach", toczyły się już rozmowy radnych miejskich na 
temat przyszłej lokalizacji nowego budynku teatru. 
Kwestia budowy nowego teatru poruszana była wielokrotnie na posiedzeniach rad- 
nych miejskich. Debaty nabierały niejednokrotnie ostrego przebiegu, a gdy problem te- 
atru był przedmiotem dyskusji, na zgromadzeniach pojawiali się w pełnym składzie przed- 
stawiciele władz miejskich i radni, podczas gdy przy innych okazjach wielu z nich było 
nieobecnych, a miejsca przy stole tu i ówdzie były wolne. O znaczeniu tych obrad świad- 
czyła również liczba mieszkańców obecnych w roli słuchaczy, którymi zwykle byli jedynie 
przedstawiciele prasy. Budowa teatru była zatem od 1890 roku w centrum zainteresowa- 
nia, a w latach 1894-1896 stanowiła wiodący temat wielu artykułów prasowych. 
Zdaniem władz miasta, istnienie teatru miało służyć wspieraniu niemieckości w Byd- 
goszczy. Niezależnie od tego, również względy praktyczne przemawiały za tym, ponie- 
waż kupcy i rzemieślnicy oczekiwali jednocześnie ożywienia gospodarczego i napływu 
ludności z zewnątrz. Co zamożniejsi, tj. ok. 500 podatników, będących płatnikami jednej 
trzeciej podatków lJ8 , byli szczególnie zainteresowani powstaniem teatru.
		

/kronika_200134_0001.djvu

			131 


Kwestię budowy rozwiązano dopiero 8 lutego 1894 roku na posiedzeniu radnych miej- 
skich. Zebrani przegłosowali niewielką większością - trzech głosów (19 do 16) wniosek o 
budowie nowego teatru z zastrzeżeniem, że decyzja o wyborze odpowiedniego projektu, 
wstępnego kosztorysu oraz miejsca pod budowę zostanie podjęta później.139 W końcu 
okazało się, że najkorzystniejsza będzie parcela, na której znajdowały się ruiny spalone- 
go teatru l40 , a wybór architekta padł na berlińczyka - Heinricha Seelinga. Jego dziełem 
były już teatry w Halle, Essen, Rostoku oraz Teatr Nowy [Neues Theater) w Berlinie. 22 
lutego zaakceptowano w zasadzie uzyskanie sumy 400 tysięcy marek na drodze emisji 
obligacji komunalnych. Nie było w tym nic nadzwyczajnego, że miasto wznosiło obiekt 
teatralny za cenę tak znacznego obciążenia finansowego. Rzeczą oczywistą było bowiem, 
że scena spełniała różnorodną misję kulturalną, a jej budowa była dodatkowo subwen- 
cjonowana przez cesarza. 
Nowy budynek teatru 141 -"miejsce narodowej sztuki niemieckiej", a tym samym"obro- 
ny niemczyzny w Marchii Wschodniej o dużym kulturowym znaczeniu"142 - jak skomento- 
wała to wydarzenie lokalna prasa, został wzniesiony w latach 1894-96, a 3 października 
1896 roku po raz pierwszy otwarto jego podwoje. 
Na uroczystość otwarcia przygotowano bogaty program. Jednak, jak ocenili dzienni- 
karze, publiczność była żądna nie tyle jego prezentacji, co raczej podziwiała reprezenta- 
cyjną architekturę budynku ozdobioną płaskorzeźbami, bogate przestronne wnętrze oraz 
na parterze średniej wielkości widownię podzieloną na parter pierwszy i drugi (razem 
siedemnaście rzędów). Na widownię składały się dodatkowo dwa balkony w kształcie 
podkowy, amfiteatr i galeria z miejscami stojącymi. Ponadto zaaranżowano loże prosce- 
niowe i boczne. Widoczność i akustyka na sali, liczącej w sumie 777 miejsc siedzących, 
były bardzo dobre. Ściany widowni wyłożono płaskorzeźbami. W dekoracji sufitu, pod 
którym umocowany był efektowny kryształowy żyrandol, dominowało złoto. Otwór sce- 
ny (osiem metrów szerokości i tyle samo wysokości) zasłaniała kurtyna ufundowana przez 
niemieckich obywateli miasta za sumę 7 tys. marek, przedstawiająca zawody śpiewaków 
w Wartburgu. Wykonał ją Max Koch z Berlina. Widownię od sceny (16 metrów szeroko- 
ści i 13,5 łącznie z zasceniem, zaś 18 metrów głębokości) oddzielała fosa orkiestrowa. 
Wokół sceny skupione były m.in. garderoby, rekwizytornia, biblioteka, sala prób i pra- 
cownia krawiecka. 
Projektant i wykonawcy wiele uwagi poświęcili nowoczesnym rozwiązaniom technicz- 
nym. Teatr posiadał oświetlenie elektryczne, centralne ogrzewanie i system wentylacji. 
Planowano też w niedługim czasie podłączyć bieżącą wodę. Efekty świetlne osiągnięto 
dzięki zainstalowaniu systemu trójlampowego (tj. światła zielonego, czerwonego i białe- 
go). 
Skrupulatnie zadbano również o bezpieczeństwo publiczności. Ewakuacja widzów z 
teatru wymagała tylko kilku minut, a w razie zagrożenia publiczność mogła znaleźć schro- 
nienie już na przestronnych korytarzach, które otaczały parter i balkony. Ze względu na 
ponad czterometrową (tj. 4,20 m) szerokość, korytarze sprawiały wrażenie sal. Foyer 
(sala o długości 13,8 m, szerokości 7,2 m wysokości 13 m) było połączone bezpośrednio 
z korytarzem za pośrednictwem szerokich przejść, które nie były zamknięte drzwiami, 
lecz kotarami. Do zwiększenia bezpieczeństwa przeciwpożarowego przyczyniło się rów- 
nież rozwiązanie, że scena i widownia były w pewnym stopniu oddzielnymi pomieszcze-
		

/kronika_200135_0001.djvu

			132 


niami. Żelazna kurtyna o ogromnym ciężarze w razie zagrożenia oddzielała hermetycz- 
nie scenę od widowni, a z niej na scenę prowadziły tylko jedne wąskie żelazne drzwi. 
Nawet na scenie zatroszczono się o bezpieczeństwo poprzez zastosowanie metalowych 
konstrukcji. 
Na oficjalne otwarcie teatru przybyli przedstawiciele władz miejskich Bydgoszczy, 
członkowie magistratu i radni miejscy. Zaproszony został nawet cesarz (zaprojektowano 
dla niego lożę cesarską), lecz nie przybył z powodu innych zajęć w wyznaczonym termi- 
me. 


Lata świetności Teatru Miejskiego 
Dyrektor Oskar Lange główną część pierwszego wieczoru przeznaczył na dramat kla- 
syczny. Wybór padł na,,Jungfrau von Orleans" [Dziewicę Orleańską] Fryderyka v. Schil- 
lera, ponieważ inscenizacja ta pozwalała artystom (150 osobom biorącym udział w przed- 
stawieniu) zaprezentować szeroki wachlarz umiejętności, dyrekcji natomiast dawała szan- 
sę pokazania możliwości technicznych, bogactwa kostiumów i dekoracji oraz aparatury 
scenicznej. 
Na miejscu obecni byli bydgoscy sprawozdawcy prasowi, więc już następnego dnia 
wszystkie dzienniki zamieściły obszerne recenzje przedstawienia. Wykonanie otrzymało 
pozytywną krytykę. W" Ostdeutsche Presse" można było przeczytać: "przedstawienie za- 
równo w całości, jak i w szczegółach było wyśmienite': "mamy zaszczyt złożyć wszystkim 
wyrazy uznania i podziękowania': "publiczność była pod każdym względem zadowolona': 
"zgranie aktorów było do tego stopnia perfekcyjne, iż zapomniano, że oglqdano debiut ze- 
społu jeszcze nie przyzwyczajonego do wspólnej gry"14J. Z uznaniem wyrażano się również 
o kreacjach stworzonych przez aktorów. 
Wysoka ocena przedstawienia inauguracyjnego pozwalała oczekiwać utrzymania ta- 
kiego poziomu przez cały sezon. Tak też się stało. 
Dyrektor Teatru Miejskiego Oskar Lange, nie był nigdy dotąd dyrektorem, pracował 
przez wiele lat w wydawnictwie teatralnym TheateIVerlag Felix Bloch Erben w Berlinie. 
Przyznające koncesje władze miejskie w Bydgoszczy zawarły z nim umowę na pięć lat, 
przy czym magistratowi przysługiwało prawo wymówienia w przypadku niezadowolenia 
z osiągnięć dyrektora. Sezon miał trwać od 1 lub 15 października aż do ostatniej niedzie- 
li przed Wielkanocą. Dyrektor był zobowiązany do przygotowania przedstawień przy- 
najmniej na cztery wieczory tygodniowo. Jego obowiązkiem było również zaangażowa- 
nie zespołu aktorów z wykształceniem artystycznym i zorganizowanie odpowiedniego 
wyposażenia. Lange posiadał także zgodę na wystawianie oper i operetek, ale nie był do 
tego zobowiązany. 144 Postawiono mu także inne warunki. Musiał zamieszkać w Bydgosz- 
czy. aby bezpośrednio stąd kierować pracą zespołu. Kierownictwo innego teatru, znaj- 
dującego się poza Bydgoszczą, mógł objąć tylko za zgodą magistratu. Podobnie wymaga- 
ne było pozwolenie magistratu lub deputacji teatralnej w przypadku zamiaru wystawie- 
nia sztuki poza Bydgoszczą. 
Dyrektorowi powierzono należący do miasta budynek teatruI4
, wraz z przewidziany- 
mi w projekcie budowlanym dekoracjami oraz urządzeniami scenicznymi. Ponosił on 
odpowiedzialność za wszystkie powstałe szkody, dotyczące również urządzeń technicz- 
nych i inwentarza, szczególnie zaś dekoracji. W ramach zabezpieczenia przejmujący obo-
		

/kronika_200136_0001.djvu

			133 


wiązki dyrektor zobligowany był do zapłacenia kaucji w wysokości 7500 marek. Miasto 
natomiast ponosiło koszty: 
1) utrzymania budynku teatru wraz z należącym do niego wyposażeniem, urządzeniami 
scenicznymi, dekoracjami i pozostałym sprzętem, 
2) ubezpieczenia budynku wraz z inwentarzem, 
3) ogrzewania, wentylacji, jak i oświetlenia teatru, utrzymania czystości z wyjątkiem sce- 
ny oraz wynagrodzenia zatrudnionego w tym celu personelu. 146 
Jeszcze przed rozpoczęciem sezonu kierownik teatru wydał, dziś niestety niedostępną, 
broszurę "Das neue Stadttheater in Bromberg" [Nowy Teatr Miejski w Bydgoszczy], 
która była dołączona do" Ostdeutsche Presse" z 6 września 1896 roku i zawierała m. in. 
historię budowy teatru, dane o jego wielkości, urządzeniach, wyposażeniu widowni 
oraz sceny. Aktorzy zostali w nich wymienieni imiennie. Podane zostały ceny biletów 
wstępu oraz warunki nabywania karnetów, jak i regulamin obowiązujący gości. Bro- 
szura miała także zawierać informację o doborze repertuaru. 
Pierwszy sezon w nowym budynku teatru trwał od 3 października 1896 roku do 11 
kwietnia 1897. Sprawozdanie statystyczne z jego przebiegu zredagował własnoręcznie 
dyrektor Teatru Miejskiego i przesłał je do redakcji"Ostdeutsche Presse" (nr 86/1897). 
Także dziennik"Bromberger Tageblatt" na łamach numeru 8611897 opublikował Ruck- 
blick au! die Thiitigkeit des Bromberger Stadttheaters in der Saison 1896/97 [Przegląd 
działalności bydgoskiego teatru w sezonie 1896/97]. 
Dyrektor Oskar Lange starał się sprostać zainteresowaniom nie tylko wąskiego grona 
wielbicieli teatru, lecz również i zróżnicowanej publiczności. Jednak nie wszystkie za- 
łożenia mogły być zrealizowane. Podczas gdy sukcesy artystyczne były powszechnie 
uznawane i dostrzegane, to finansowe nie zadowalały dyrektora. Publiczność bardzo 
rzadko zapełniała całą widownię. Według danych dyrekcji tylko pięć razy podczas se- 
zonu odnotowano bardzo wysoką frekwencję.147 Nawet wystawienie sztuki "Das Win- 
termiirchen" [Opowieść zimowa] nie zagwarantowało sprzedaży choćby połowy bile- 
tów. Podczas dwudziestu dwóch najbardziej popularnych sobotnich przedstawień wy- 
stawiono jedenaście dzieł klasycznych, sześć sztuk współczesnych, trzy komedie i dwie 
farsy. 
Zadowalająco przedstawiało się w omawianym sezonie tylko wystawienie następu- 
jących tytułów: "Renaissance" [Odrodzenie] (11 razy), "Aschenbrodel" [Kopciuszek] 
(9), "Konig Heinrich" [Król Henryk] (7) oraz ,,Jungfrau von Orleans" [Dziewica Orle- 
ańska] (6). Jednocześnie koszty przygotowania i wystawienia np. sztuk ,,Jungfrau von 
Orleans" wyniosły ok. 6 tys. marek, " Konig Heinrich" i"Aschenbrodel" po 3 tys. marek, 
były tak wysokie, że początkowo nie zwróciły się. Wielokrotna próba wystawienia Sha- 
kespeare'a spełzła na niczym, gdyż sztuki "Konig Lear" [Król Lear], "Viel Liirm um' 
Nichts" [Wiele hałasu o nic]..,Othello" [Otello], również nie przyniosły dochodów po- 
krywających koszty ich przygotowania. Podobnie rzecz się miała ze sztukami Grillpa- 
rzera, które wystawiane były przy kompletnie pustej widowni. Fiaskiem zakończyła się 
również podjęta przez dyrekcję próba wystawienia "modernistów": Ibsena, Schnitzle- 
ra, Halbego i Hirschfelda. Jak wynika ze sprawozdania dyrektora teatru, wywołały 
uznanie, ale sukcesu kasowego nie odniosły nawet dwie ostatnie sztuki Sudermanna 
"Das Gluck in Winkel" i "Morituri".
		

/kronika_200137_0001.djvu

			134 


Podsumowując można stwierdzić, że choć dochody nowego teatru nie przyniosły 
planowanych profitów finansowych, to jednak dyrekcja cieszyła się szczerym uznaniem 
oraz szacunkiem krytyków, aktorów i publiczności. Redakcje lokalnych czasopism po- 
święcały działalności teatru mnóstwo uwagi, a notatki prasowe były pełne pochwał. 
Zarówno starania dyrekcji, osiągnięcia głównego reżysera J. MeiBnera, praca orkie- 
stry,jak i samych aktorów, były ogólnie wysoko oceniane. Szybko można było się prze- 
konać, że przedstawienia w nowym, wspaniałym gmachu zdystansowały pod każdym 
względem najlepsze, jakie do tej pory oglądano w Bydgoszczy. 
W przeciwieństwie do rozczarowanego dyrektora, recenzent"Bromberger Tageblatt", 
podpisujący się inicjałami 'E.G.', uzanł frekwencję widzów na przedstawieniach za zu- 
pełnie przyzwoitą. Wynikało to z różnorodnego repertuaru, osiągniętego jednak kosz- 
tem nadmiernego wysiłku aktorów. Dyrektor Oskar Lange błędnie uważał teatr za 
" żyłę złota", pisał ten sam recenzent." Styl jego pracy skutkował bardzo wysokimi koszta- 
mi dziennymi. Aby je pokryć i wypracować zysk, teatr musiałby być każdego wieczoru 
wypełniony w dwóch trzecich. Taka sytuacja nie zdarza się nigdzie, ani w dużych, ani w 
średnich miastach. Regułą w średnich prowincjonalnych miastach są puste widownie, 
rzadkością licznie zgromadzeni widzowie, a w najlepszym wypadku, co najwyżej średnio 
dopisująca publiczność. Przeciętnie co wieczór gromadził się niespełna pięćdziesięciopro- 
centowy komplet widzów i to się tu potwierdziło ". 148 
Takim dużym kosztem Lange mógłby nadal utrzymać teatr na dobrym poziomie 
albo dzięki mobilizacji publiczności, albo pod warunkiem udzielenia subwencji przez 
władze miejskie na ten cel. I49 
Niespodziewanie " niska" frekwencja w tym sezonie zwróciła także uwagę redakcji 
"Ostdeutsche Presse", która podchwyciła ten temat. W dzienniku można było przeczy- 
tać, że niezadowolenie dyrektora nie było nieuzasadnione. Jeżeliby przeanalizować 
zainteresowanie teatrem w poszczególnych warstwach społecznych, okazałoby się, iż 
teatr najchętniej odwiedzały dobrze sytuowane rodziny mieszczańskie. Rzadziej przy- 
chodzili wyżsi urzędnicy, oficerowie, jak również klasa średnia, a prawie w ogóle ro- 
botnicy.lso 
Przedłużenie pierwszego i wszystkich następnych sezonów teatralnych stanowił se- 
zon operowy na przełomie kwietnia i maja, trwający zwykle miesiąc. Za dyrekcji O. 
Lange przybył gdański zespół operowy [Danziger OpernensambIe ]. I choć widownia 
tylko na kilku przedstawieniach była całkowicie zapełniona, zainteresowanie operą 
było spore. Układ taki prawdopodobnie odpowiadał oczekiwaniom publiczności. W 
sumie zespół gdański wystawił osiemnaście różnych przedstawień operowych, z któ- 
rych tylko nieliczne powtórzył (np. "Lohengrin" i "li:mnhiiuser" Richarda Wagnera 
wystawiono dwukrotnie przy wypełnionej widowni), a niektóre z nich miały w Byd- 
goszczy swoją prapremierę. Zaprezentowano kompozytorów niemieckich, włoskich i 
francuskich oraz różne rodzaje oper, aż po wagnerowskie dramaty muzyczne. Publicz- 
ność usłyszała "Figaros Hochzeit" [Wesele Figara] Mozarta, "Fidelio" Beethovena i 
"Hugenotten " [Hugenotów] Meyerbeera. Natomiast z repertuaru młodszych kompo- 
zytorów wystawiono "Die lustigen Weiber von Windsor" [Wesołe kumoszki z Windsoru] 
(Nicolai), "Martha" (Flotow), "Hiinsel und Gretel" [Jaś i Małgosia] (Humperdinck) i 
"Heimchen am Herd" (Goldmark).
		

/kronika_200138_0001.djvu

			135 


Z repertuaru włoskich kompozytorów zaprezentowano Verdiego: "Maskenball" [Bal 
maskowy] i" uoubadour"; Rossiniego t.Barbier"); Mascagniego i Leoncavallo t.Cavale- 
rio rustieana" i "Bajazzo"), a z kompozytorów francuskich Thomasa t.Mignon"), Bizeta 
t.Carmen") i Ch. Gounoda ("Faust"). 
Zupełną nowością dla bydgoszczan okazała się opera " Der Evangelimann" Kienzla. 
Choć gdańszczanie nie po raz pierwszy już ją wystawiali, próby na miejscu były jednak 
niezbędne z uwagi na nieznaną zespołowi bydgoską orkiestrę, liczącą czterdziestu dwóch 
muzyków. Stanowiła ją kapela 34 regimentu pod dyrekcją H. Gorischa. W skład chóru 
wchodziło dwudziestu śpiewaków, a do najbardziej znanych solistek i solistów należeli: 
Charlotte Cronegg (primadonna), Josefine Grinnig (młoda śpiewaczka dramatyczna), 
Johanna Richter (wykonawczyni koloratur), Hanna Rothe (mezzosopran i alt), Carl 
Szirovatka (pierwszy tenor), Richard EIsner (tenor), Hans Rogorsch (bas) i Ernst Preu- 
se (baryton). 
Jako ciekawostkę można odnotować t.Ostdeutsehe Presse", 1897, nr 90), że do trans- 
portu koniecznych rekwizytów, kostiumów i instrumentów przewidzianych w sezonie 
operowym konieczny był cały wagon kolejowy. 
Otwarcie drugiego sezonu (25.09.1897 - 03.04.1898) pod kierownictwem Oskara Lange 
wymagało ogromnego nakładu środków artystycznych, co niewątpliwie wiązało się po- 
wtórnie z dużymi wydatkami finansowymi. Lange wykorzystał na przygotowanie nad- 
chodzącego sezonu teatralnego miesiące letnie 1897 roku. Rada miejska przekazała kwotę 
6 tys. marek na skompletowanie oraz powiększenie istniejących już zbiorów dekoracji i 
rekwizytów. m Uzupełniono w ten sposób ich ilość i różnorodność, ponieważ przy urzą- 
dzaniu teatru miasto zakupiło tylko najpotrzebniejsze dekoracje. Ich liczebne i jakościo- 
we ograniczenie uniemożliwiało ze względów technicznych zadowalające wystawienie 
większych klasycznych dzieł, jak np. "Faust" Goethego, "Nathan der Weise" [Natan mę- 
drzec] Lessinga czy trylogii Fr. v. Schillera" Wallensteins Tod" [Obóz Wallensteina], któ- 
re to dyrektor Lange zaplanował na drugi sezon. Nowe dekoracje zostały przygotowane 
i namalowane latem przez pana Raimunda z Bydgoszczy. Zlecenie uszycia większej licz- 
by nowych kostiumów otrzymały firma w Berlinie i fabryka kostiumów (Rheinische Ko- 
stiimfabrik) w Diisseldorfie, a także tutejsza pracownia teatralna, w której pod okiem 
głównego garderobianego Grabe powstało wiele strojów. 152 
Zespół aktorów dramatycznych liczył 50 członków i tym samym, jak donosił dziennik 
"Ostdeutsehe Prese" (1897, nr 202), zajmował pod względem liczebności czołowe miejsce 
wśród wszystkich scen niemieckich. Wspomniane źródło podaje dla porównania, że w 
"Konigliehes Sehauspielhaus" w Berlinie zaangażowanych było tylko 47 aktorów, w Tha- 
liatheater w Hamburgu i Teatrze Miejskim w Lipsku po 34. Wraz z personelem technicz- 
nym i muzykami liczba osób zatrudnionych w teatrze wynosiła ponad sto osób. Do niej 
dołączyło około 100 statystów, występujących w wielkich komediach. W nowym sezonie 
kładziono duży nacisk na antrakty muzyczne między aktami. Ponieważ miała ona zyskać 
rangę koncertu, planowano zwiększyć z 15 do 24 liczbę muzyków. 15J 
Drugi sezon rozpoczął się pierwszą częścią trylogii "Obóz Wallensteina" Fr. v. Schil- 
lera. Przedstawienia odbywały się podobnie jak poprzednio, pięć razy w tygodniu. W 
sumie podczas 179 wieczorów wystawiono 103 różne dramaty, 67 z nich zaprezentowano 
tylko jeden raz. Wśród nich było 46 nowości, z których trzy sztuki miały swą prapremie-
		

/kronika_200139_0001.djvu

			136 


rę: "Der Mauschick", "Fromme Lugen" i "Sein Amasement" (dwa ostatnie w obecności 
samych autorów). Z Berlina dotarło również szereg nowości, m.in. "Frau Lieutenant" - 
wodewil Serpette'a i Rogera (w Thaliatheater w Berlinie wystawione ponad sto razy) oraz 
"Die Reise um die Erde in 80 7i1gen" [W osiemdziesiąt dni dookoła świata] J. Verne'a (oglą- 
dany w Berlinie ponad tysiąc razy). 
Spośród dramatów autorów żyjących wybrano Wildenbrucha: " Kon ig Heinrich" [Król 
Henryk], "Kaiser Heinrich" [Cesarz Henryk], "Das neue Gebot" [Nowe przykazanie], 
" Der neue He"", "Die Quitzkows"; Schónthana: "Comelius Vof1", "Renaissance" [Odro- 
dzenie], "Die goldene Eva" "Der Raub der Sabireninnen': "Goldfische"; S. von Mosera: 
"Krieg im Friend': " Der Bibliothekar': " Der Hypohonder". Przedstawiciele nowego natu- 
ralistycznego nurtu, rzadko prezentowani w pierwszym sezonie, teraz wystawiani 
byli znacznie częściej. Wymienić należy Hauptmanna 
,Die Weber" [Tkacze ]",Der Biber- 
pełz" [Bobrowe futro ]",Einsame Menschen "), Sudermanna 
, Gluck im Winkei': "Johan- 
nes"), Ibsena, Bjórnsona, Halbego, Dreyera i Schaumbergera. Spośród goszczących ar- 
tystów publiczność często oglądała takie sławy, jak Agnes Sorma, Mari Barkany, Mia 
Werber, Else Lehmann, Georg Engels, Karl Sontag, Viktor Bausenwein, C.w. BiilIer, 
Karl Pander oraz zespół "Schlierseer Bauemensemble". 
Od początku istnienia nowego gmachu teatru na rozpowszechnianych afiszach te- 
atralnych w obsadzie wymieniano najczęściej następujące nazwiska: Griebel, Stoppel, 
Forstner, Schoneberger, A. Metzer, H. Kroneck, L Ziener, C. Henschel. Hugo Bauer, 
M. Andriano, M. Sandhage, A. Sprotte, R. Lanius, B. Majewski, M. Fritsch, E. Stephany 
iM. Winkler. 
Sezon teatralny wieńczyło ponowne spotkanie z gdańskim zespołem operowym. Wy- 
stawienie pięciu dzieł Wagnera: "Die Meistersinger von Numberg" [Śpiewacy norymber- 
scy], "Die Walkure" [Walkiria], "Lohengrin': ,,7i1nnhiiuser" i " Der fliegende Holiinder" 
[Holender tułacz] tylko w ciągu jednego miesiąca, to fakt warty odnotowania. 
Zakończenie sezonu minęło w atmosferze serdecznej owacji publiczności dla człon- 
ków zespołu, a nade wszystko dla Oskara Lange, który jak wiadomo pożegnał się z byd- 
goszczanami po stosunkowo krótkim czasie kierowania sceną miejską. Dostarczył jed- 
nak wielu wrażeń artystycznych, co z jednej strony odnotowali krytycy oraz prasa okresu 
1896-98, a z drugiej publiczność przyjmująca poczynania na scenie z gorącym uznaniem 
i aplauzem. 
Kierowanie Oskara Lange sceną bydgoską nie przebiegało jednak wzorcowo i niena- 
gannie. Dyrektor nie uważał swojej działalności za opłacalną i takie informacje rozpo- 
wszechniał ponownie, wysyłając spostrzeżenia o stanie swojej działalności do redakcji 
nie tylko lokalnych dzienników. Pierwszy z artykułów był podsumowaniem pierwszego 
sezonu (por." Ostdeutsche Presse" nr 86 z 11 kwietnia 1897). Czytamy w nim m.in.: "Dy- 
rekcja starała się nie zajmować tylko jednostronnego stanowiska, lecz pragnęła sprostać 
wielorakim gustom, najczęściej jednak ze szkodq dla własnej kieszeni, ponieważ na więk- 
szości przedstawień nie odnotowano zadowalającej frekwencji". Na zakończenie czytamy: 
"Jeśli ogólna frekwencja nie miałaby się poprawić, stanowiłoby to dowód, że albo teatr na 
oferowanym dotąd poziomie, nie jest w stanie egzystować i musi być wyraźnie skromniejszy, 
albo potrzeby tutejszej publiczności będą w zupełności zaspokojone sezonem trwającym co 
najwyżej trzy miesiące. Członkowie zespołu byliby wówczas zmuszeni do grania w pozosta-
		

/kronika_200140_0001.djvu

			137 


łych zimowych miesiącach w innych miastach". Innym razem Oskar Lange donosił, że 
żegna się z bydgoską publicznością lIPO tym, jak dochód ostatniej zimy był tak niski, iż 
nie odpowiadał nakładom, jakie poniósł, ażeby zwiększyć zainteresowanie tutejszym te- 
atrem na tyle, aby jego egzystencja była możliwa oraz po tym, gdy się okazało, że zysk 
dalece nie wystarcza na pokrycie olbrzymiego budżetu". IS4 Dochód za sezon 1896/97 był, 
według dyrektora, bardzo skromny, a w sezonie 1897/98 już 1 stycznia odnotowano 
deficyt w wysokości około 8 tys. marek, który ostatecznie wzrósł do kwoty 12 tys. ma- 
rek. Władze miejskie wyszły jednak na przeciw kłopotom dyrektora i dofinansowały 
przedsięwzięcie sumą 5 tys. marek. 
Opublikowany przez dyrektora Lange stan finansowy jego przedsiębiorstwa wydał 
się, jak zostało już zasygnalizowane, nierzetelny dla redakcji "Bromberger Tageblatt". 
Raport ów stanowił też jeden z punktów porządku obrad i dyskusji podczas posiedzenia 
radnych miasta, które odbyło się 20 maja 1898 roku. Zarzucono wówczas dyrektorowi 
błędy w prowadzeniu ksiąg finansowych, zauważone po niespełna dwugodzinnym wglą- 
dzie do nich. Komisja mogła je odtworzyć tylko z pamięci, ponieważ dyrektor Lange nie 
udostępnił ich ponownie już nikomu. ISS Zdaniem komisji, księgi wykazujące liczne bra- 
ki, nie oddawały rzeczywistego obrazu przedsiębiorstwa teatralnego Oskara Lange. Nie 
zostały też przedłożone deputacji teatralnej. Tym samym prawie niemożliwym było zo- 
rientowanie się w rzeczywistym stanie finansowym za drugi sezon. Wyniki za pierwszy 
rok były zaś na tyle udokumentowane, iż pozwalały na wnikliwą ocenę. 
Konkludując, należy podkreślić, że dyrektor Lange mocno się rozczarował (osta- 
teczny bilans strat 7 tys. marek), a w lokalnej i zamiejscowej prasie tak naświetlił sytu- 
ację, jakoby w Bydgoszczy teatr w ogóle nie mógł funkcjonować. ls6 Wbrew stanowisku 
dyrektora, radni byli zdania, że Lange nie powinien był rozpowszechniać nietrafnych 
wniosków o stanie przedsiębiorstwa, m.in. dlatego, iż część winy ponosił on sam. IS7 
Nawet najlepsze teatry i doskonale prosperujące sceny, np. w Berlinie, miewały puste 
widownie, a dobry dyrektor nie powinien mieć złudzeń i liczyć na regularnie zapełnio- 
ną salę. Przyczyna niekorzystnego bilansu finansowego tkwiła od początku - jak ko- 
mentowały dzienniki - w rozmachu, jaki Lange nadał przedsięwzięciu. Dominował tu 
idealizm przy jednoczesnym zbagatelizowaniu strony materialnej. Zarówno dyrektor, 
jak i niektórzy bydgoszczanie przecenili lokalne możliwości, a te nie pozwalały na znacz- 
ne przekroczenie określonego dziennego budżetu, nawet jeśli miałoby to się wiązać z 
ograniczeniem różnorodności repertuaru. 
W takiej sytuacji magistrat nie mógł zrobić nic innego, jak przyjąć prośbę O. Lan- 
ge lS8 o zwolnienie go, mimo trwania pięcioletniego kontraktu w Bydgoszczy, z obo- 
wiązków dyrektora i powierzenie ich komuś innemu. Dalsze trzy lata za zgodą magi- 
stratu mógł już przejąć Leo Stei n lS9. Chociaż Stein początkowo tylko podjął się obo-. 
wiązków dyrektora Lange, wydzierżawiono mu budynek teatru od razu na pięć lat (de- 
cyzja z 21.09.1900). 
Nowy dyrektor kontynuował dzieło swojego poprzednika, a " nawet go przewyższył, 
ponieważ pod jego egidq Teatr Miejski osiągnqł szczyty swojego rozwoju "160 - napisał H. 
Titze. "Za jego dyrekcji bydgoski Teatr Miejski uważany był za teatr niemieckiego wscho- 
du, na który z poważaniem ze względu na jego wzorcowy charakter spoglądały miasta 
sąsiednie, nawet Gdańsk. Był szkołą dla póiniejszych, znanych już z nazwiska artystów i
		

/kronika_200141_0001.djvu

			138 


artystek, tam urzeczywistniana była historia literatury niemieckiej w fonnie obszernych 
przeglqdów".161 
Hans Titze powtórzył za E. Ginschelem (redaktor naczelny dziennika "Ostdeutsche 
Rundschau", krytyk teatralny)l62:" wzorcoJry dobór programu oraz rewelacyjne posunięcia 
artystyczne na płaszczyźnie dramatu recytowanego i muzycznego, wzbudziły szerokie zainte- 
resowanie tq dobrze kierowanq instytucjq kultury i zasługujq na odnotowanie w annałach 
historii prowincji". 163 
Wydarzeniami szczególnej wagi były rokrocznie organizowane inscenizacje cyklów 
klasycznych. Wpisały się one w pejzaż bydgoskiego teatru na tyle mocno, że rezerwowa- 
no dla nich znaczną część każdego sezonu - około trzydzieści procent wszystkich wysta- 
wianych dramatów. Za dyrekcji Leo Steina (1898/99 - 1905/06) przygotowano np. cykl 
dzieł Schillera i Goethego, wystawionych w kolejności ich powstania. Przedsięwzięcie 
zapewniło dyrektorowi powszechne uznanie i najczęściej liczną publiczność. Innym ra- 
zem dyrektor podjął się " dużo trudniejszego, a przy tym o wiele wdzięczniejszego i jedno- 
cześnie na znacznie większe uznanie zasługujqcego Jryzwania, tj. Jrystawienia dramatów 
królewskich Shakespeare'a. Bydgoski Teatr Miejski podjqł się tego trudnego zadania, które- 
go unikały nawet teatry dworskie i inne sceny wielkomiejskie, gdyż dany w 1869 roku (z 
okazji stulecia urodzin Shakespeare'a) przez Teatr Dworski w Weimarze przykład cyklicz- 
nych inscenizacji dramatów królewskich, nie znajdował zbyt często naśladowców w wiel- 
kich miastach. "164 
Do Schillera, Goethego i Shakespeare'a dołączyli Lessing, Kleist i Hebbel, co niewąt- 
pliwie w sposób istotny wzbogaciło repertuar klasyczny. Cykl Anzengrubera został od- 
wołany z powodu nikłego zainteresowania publiczności utworami tego południowonie- 
mieckiego pisarza. Innym razem na deski trafił cykl niemieckich dramatów narodowych 
i komedii historycznych. Swoje miejsce mieli ponadto niemieccy klasycy ludowi, również 
zaprezentowani w formie cyklu. 
Z treści programów pierwszego dziesięciolecia wynika, że Teatr Miejski dążył w znacz- 
nym stopniu do artystycznie idealnych rozwiązaA oraz, że repertuar w żaden sposób nie 
był zdeterminowany przez względy komercyjne. Podjęto próbę położenia nacisku głów- 
nie na dbałość oraz propagowanie ambitnej literatury, a nie na uwzględnianie jedynie 
sztuk lekkich, łatwych i przyjemnych. Ponadto zaprezentowano komedie, farsy, wodewi- 
le oraz pojedynczo bajki i utwory zespołów obcojęzycznych. 
J ak duży nakład pracy i środków dokonał się po 1896 roku świadczy fakt, że w sezonie 
1905/06 na 194 przedstawienia pojawiło się 95 różnych tytułów, w tym 36 nowości i 24 
wieczory klasyczne. IM Statystyki potwierdzają zatem, że dyrektor Leo Stein wiele uwagi 
poświęcał współczesnej produkcji. "Przekazał bogatq, nie tylko dla Bydgoszczy, lecz rów- 
nież Jrykraczajqcq poza standardy dużo większych miast (Królewiec, Magdeburg, Elbeifeld, 
Halle), znajomość nowości scenicznych i starał się, nie zrażony kwestiami finansoJrym
 
postawić nasz teatr pod względem literackim w pierwszym szeregu"}66 Wyrażano nawet 
opinie o nadmiarze nowości. Na scenie wystawiano komedie Blumenthala, Kadelburga 
i Schonthana. Do słowa doszli również tzw. moderniści: Hermann Sudermann, Gerhard 
Hauptmann, Max Halbe, Georg Hirschfeld. Gerard Hauptmann był reprezentowany 
m.in. swoim najnowszym dramatem: " Der anne Heinrich", Sudermann sztuką "Die drei 
Reiheifedern", a Max Halbe inscenizacją "Das Haus" [Dom], Arthur Schnitzler cyklem
		

/kronika_200142_0001.djvu

			139 


jednoaktówek "Paracelsus': "Die Gefiihrtin" i "Die grane Kakadu", patriotycznym dra- 
matem" 1812" O.v. Pforten, dalej Engel sztuką"Der Abschied': a Hermann Faber nową 
pozycją"Die ewige Liebe". Osiągnięciem było wystawienie tragedii Bjornsona" Ober unsere 
Kraft" część pierwsza i druga, które osiągnęły trzy powtórki. Ponadto z nowości można 
było zobaczyć:"So leben wir", "Das suf3e Miidel". "Das grof3e Licht", "Jadwiga': "Im bun- 
ten Rock': "Die tote Stadt': "HoffnungaufSegen': "Dervielgepriifte': " Der Landsknecht': 
"Das Theaterdorf", "Der blinde Passagier" (najczęściej powtarzany), "Monna Banna" i 
wiele innych. 
Leo Stein nie był pierwszym dyrektorem, który pielęgnował obchodzenie ważnych 
rocznic i jubileuszy. Z okazji urodzin cesarza lub cesarzowej, Schillera lub Goethego 
odbywały się uroczyste przedstawienia. Kilka wieczorów poświęcono na cele dobroczyn- 
ne, m.in. na rzecz ośrodka dla niewidomych czy domu dla sierot. Ponadto organizowano 
koncerty wokalne i symfoniczne, wieczory recytatorskie przy akompaniamencie muzycz- 
nym. Przedstawienia operetkowe nie znalazły szerszego grona odbiorców. 
Na zakończenie każdego sezonu podczas omawianego dziesięcioletniego okresu, pro- 
ponowana była opera. Zasadą każdego kierownictwa nie była prezentacja przypadkowo 
skompletowanej grupy śpiewaków, lecz zaangażowanie jednolitego, profesjonalnego i 
doświadczonego zespołu operowego. W ten sposób trzykrotnie gościli w Bydgoszczy 
gdańszczanie, raz opera poznańska i sześć razy zespół z Rostoku. Atrakcyjnością przed- 
stawienia operowe ustępowały jednak urokom wiosennej pogody. Podobnie zróżnico- 
wana ocena czy nawet ignorancja publiczności dla niektórych dokonań, nie zniechęciły 
dyrektorów do zdecydowanego kierowania się względami artystycznymi, kosztem wła- 
snych wyników finansowych. Zdumiewające było pominięcie przez słuchaczy wystawie- 
nia cyklu Richarda Wagnera"Der Ring der Nibelungen" [Pierścień Nibelunga] przygoto- 
wanego przez śpiewaków z Rostoku i opery "Mignon" Thomasa oraz "Barbier von Bag- 
dad" Corneliusa. 
Jednak, mimo że dobór repertuaru i poziom artystyczny nie wprawiały nikogo w za- 
chwyt, a orkiestra nie była typową orkiestrą operową i muzycy często się zmieniali, moż- 
na pochwalić dziesięcioletnią obecność opery na bydgoskiej scenie miejskiej. W sferze 
życzeń pozostało już tylko uwzględnienie w repertuarze nowych utworów oraz częstsze 
angażowanie solistów-gości. Stały repertuar tworzyły dzieła Wagnera: ,,1imnhiiuser", 
"Lohengrinn" i " Der fliegende Holliinder" [Holender tułacz]. 
Na zakończenie trzeba również wspomnieć o nieudanych posunięciach, których nie 
jest w stanie uniknąć żaden z dyrektor i które tu też odnotowano. Alexander Elwitz - 
sekretarz dyrektora i główny reżyser, wskazał na błędy w doborze członków zespołu, co 
spowodowało, że dyrektor Stein w ostatnim swoim sezonie poczynił wszelkie starania, 
by naprawić wcześniejsze niedociągnięcia. 
Większość przedstawień była okazją do wykorzystania nowych dekoracji, kostiumów i 
rekwizytów. W przeciwieństwie do swojego poprzednika, Stein nie narzekał na niezado- 
walające prosperowanie swojego przedsiębiorstwa teatralnego (ale i też nie mógł nic 
zaoszczędzić), mimo że sprzedaż karnetów przedstawiała się skromnie, stała publicz- 
ność teatru była stosunkowo ograniczona i że istniała konkurencja scen letnich. W tej 
sytuacji magistrat podjął decyzję o przyznaniu subwencji w wysokości 5 tys. marek. Teatr 
nie przynosił strat, lecz przeciwnie przyczyniał się do ożywienia gospodarczego.
		

/kronika_200143_0001.djvu

			140 


Ogromne tempo pracy spowodowało, że Stein poczuł się bardzo zmęczony. Ostatni 
sezon 1905/06, tylko formalnie pod jego kierownictwem, objęli panowie Friedenau i EI- 
witz, podczas gdy Leo Stein został dyrektorem Teatru Miejskiego w Rydze. 
Oskar Lange i Leo Stein kształtowali historię nowego Teatru Miejskiego w pierwszym 
dziesięcioleciu. Nowy teatr miał stanowić centrum najważniejszych wydarzeń artystycz- 
nych. Na jego scenie miały być reprezentowane w sposób odpowiedni dzieła starsze i 
nowsze. Na ile udawało się sprostać, niekiedy wyidealizowanym oczekiwaniom, może 
świadczyć fakt, że teatr bydgoski jako jeden z nielicznych w Niemczech udostępniany był 
dyrektorom nieodpłatnie. Było to niejako udzielenie im kredytu zaufania, odwołanie się 
do poczucia odpowiedzialności dyrektora oraz jednocześnie wytyczenie mu ambitnego 
celu artystycznego. Obaj dyrektorzy nie zawiedli i okazali się godnymi pokładanych w 
nich nadziei. 


Umowa dzierżawna czy administracja władz miejskich 
Jeszcze za czasów Leo Steina (1905) magistrat rozpatrywał kwestię, czy teatr - wła- 
sność miasta - ma nadal pozostawać w gestii prywatnego przedsiębiorcy, czy też ma być 
administrowany i zarządzany przez władze miejskie. Członkowie magistratu i deputacji 
teatralnej rozważali wszystkie za i przeciw, aby podjąć możliwie korzystny wybór zarów- 
no dla teatru, rozwoju sztuki, publiczności, jak i miasta. 167 
Na zarządzanie teatrem składały się kwestie finansowe oraz kierownictwo artystycz- 
ne. Na ile te dwa, diametralnie różne problemy dawały się bezkonfliktowo połączyć oso- 
bą prywatnego przedsiębiorcy było wówczas przedmiotem dyskusji. Magistrat miał już 
wieloletnie doświadczenia w tej sprawie - dotąd budynek teatralny wynajmowano kolej- 
nym dyrektorom. Aby jednak przeforsować nowe propozycje, wysuwano różne argu- 
menty. Sprawom teatru, który właśnie na wschodzie miał do spełnienia ważną misję 
kulturalną służono by lepiej, jeśli wypracowane nadwyżki, które dotąd trafiały do kiesze- 
ni dyrektora, ponownie byłyby przekazywane na cele teatralne. Obserwator nie zauwa- 
żyłby w ogóle tych zmian, ponieważ dotyczyłyby tylko administracji wewnętrznej, a kom- 
petencje przesunęłyby się jedynie w kierunku lepszej kontroli przedsiębiorstwa przez 
członków magistratu. 
Przeciw nowemu projektowi przemawiało nieznaczne ryzyko finansowe, które obcią- 
żyłoby kasę miejską. Innym kontrargumentem przeciw pomysłowi magistratu - który 
przewidywał zatrudnienie kierownika artystycznego - była obawa o jego niedostateczne 
zainteresowanie rozwojem placówki w porównaniu z dzierżawcą, który - jak wiadomo - 
pracował w dużym stopniu dla własnego zysku. Aby temu zaradzić, planowano jego udział 
w zysku netto. 
Nowa propozycja nie znalazła nigdy realizacji. Zarówno magistrat, jak i radni woleli 
pozostać przy starym modelu i angażować prywatnego dzierżawcę, niż tworzyć stanowi- 
sko intendenta. Dla urzędników administracji miejskiej nie było w rzeczy samej nic wy- 
godniejszego, niż pozbycie się drogą dzierżawy odpowiedzialności za tę placówkę. 
Jeszcze na długo przed inauguracją sezonu 1906/07 oczekiwana zmiana dyrektora, po 
ustąpieniu Steina, była tematem licznych dyskusji wśród zainteresowanych bydgoszczan. 
Zdania były od początku podzielone. Jedni zachwalali kompetencje nowego kandydata, 
Augusta von Gerlacha, inni poddawali go ostrej krytyce.
		

/kronika_200144_0001.djvu

			141 


Do pierwszej grupy należała większość członków magistratu, o czym świadczył już 
sposób powołania go na stanowisko dyrektora Teatru Miejskiego. Nie dokonał się, jak 
to było przyjęte, drogą rozpisania konkursu (mimo że byli też inni kandydaci), lecz 
został wybrany postanowieniem magistratu. Decydujące znaczenie miały rekomenda- 
cje. Większość radnych poparła ten wniosek. Pozostali byli przeciwni i odnieśli się z 
rezerwą do nowego dyrektora, m.in. z powodu jego młodego wieku (31Iat).168 Cała 
jego działalność reżyserska ograniczała się do zaledwie 24 inscenizacji. Mało przyja- 
zna atmosfera wokół jego osoby była również spowodowana nastrojem wywołanym 
ucichającą dyskusją na temat wprowadzenia zwierzchnictwa władz miejskich nad dzia- 
łalnością teatru. 
Ale w kwietniu 1907 roku można już było z perspektywy jednego sezonu zweryfiko- 
wać poglądy i osądzić słuszność tamtych pesymistycznych, jak i optymistycznych prze- 
widywań. Okazało się, czytamy w "Ostdeutsche Presse", że przypuszczenia żadnej ze 
stron nie potwierdziły się. Nie odnotowano ani szczególnej poprawy poziomu arty- 
stycznego, ani recesji, która kazałaby z tęsknotą wspominać minione sezony. Zaobser- 
wowano raczej dalszy rozwój sceny bez szczególnych wzlotów i żenujących porażek. 169 
August von Gerlach wprowadził u progu pierwszego sezonu szereg nowości, m.in. 
przesunięto początek przedstawień na godzinę ósmą (zmiana odpowiadała w szcze- 
gólności kupcom, odnotowano poprawę frekwencji), zlikwidowano muzykę między 
aktami oraz przedstawienia dla określonego grona odbiorców - uczniów i żołnierzy. 
Do powyższych dołączyło uzupełnienie dekoracji. Obsada głównych ról podobała się, 
ale wśród postaci drugoplanowych często spotykano aktorów młodych i niedoświad- 
czonych, którzy wywierali niekorzystny wpływ na ogólny poziom artystyczny. 
Zasadnicze kryterium oceny pracy scenicznej - dobór repertuaru - różnił się istotnie 
od tego, jaki proponował kiedyś Stein. Podczas gdy wcześniej jednorazowe insceniza- 
cje tytułów nie były niczym dziwnym i tylko rzadko sztukę powtarzano trzy, może czte- 
ry razy, praca na scenie za czasów A. v. Gerlacha przebiegała spokojniej. To, co wcze- 
śniej stanowiło regułę, teraz było wyjątkiem i odwrotnie. Niektóre sztuki wystawiano 
nawet sześcio- i ośmiokrotnie. Mniej zadowalająco - w porównaniu ze Steinem - kształ- 
tował się repertuar z literackiego punktu widzenia. W tym względzie poziom poprzed- 
nika nie został zachowany, jak pisano w" Ostdeutsche Presse".110 
Do tej oceny dołączył profesor Georg Minde-Pouet (dyrektor Biblioteki Miejskiej), 
który wygłosił wykład o dyrekcji Augusta v. Gerlacha na generalnym zebraniu sekcji 
literatury Niemieckiego Towarzystwa Sztuki i Nauki w dniu 8 czerwca 1907 roku. l71 
Pouet mówił, że jego krytyka nie byłaby taka ostra, jeśli pochwały pod adresem dyrek- 
tora Gerlacha byłyby bardziej umiarkowane, "jeśliby magistrat na publicznym posiedze- . 
niu nie wyjaśnił, iż zdaniem władz miejskich i deputacji teatralnej nasza scena prezentuje . 
zadowalający poziom i że życzeniem jest, by kroczyła dalej tą drogą ".172 Profesor pouczył 
pana Gerlacha, że zadaniem sceny jest podnoszenie wykształcenia i jako dyrektor musi 
wyznaczyć sobie cele, bowiem nie to co przyciąga powinno znaleźć się na pierwszym 
planie, lecz co wychowuje. Mówca podkreślił, że to, co Gerlach zaprezentował, nie 
było zadowalające. Faworyzowano farsy i komedie kosztem klasycznego repertuaru. 
Wiele spośród zaanonsowanych nowości nie zostało wystawionych, więc wybór utwo- 
rów współczesnych autorów był znikomy.
		

/kronika_200145_0001.djvu

			142 


Po mało popularnym sezonie dramatycznym nastąpiła prezentacja oper przygotowa- 
nych po raz pierwszy nie przez zgrany, doświadczony zespół z Rostoku, Poznania czy 
Gdańska, lecz wystawiony przez śpiewaków prędko zaangażowanych tylko na jeden se- 
zon, nie przyzwyczajonych do wspólnych występów. Podczas gdy wcześniej królował Ri- 
chard Wagner, tym razem dominowały lekkie i wesołe opery. Spostrzeżenie to potwier- 
dzał Emmanuel Ginschel, również uczestnik zebrania. 
Nadburmistrz Knobloch, obrońca A. v. Gerlacha, reprezentował stanowisko magi- 
stratu oraz deputacji teatralnej i dodatnio ocenił jego dokonania na scenie. ale potwier- 
dził też wybór zbyt lekkiej linii repertuarowej. Polecił wypośrodkować między oczekiwa- 
niami finansowymi a ofertą artystyczną na odpowiednim poziomie. 
Obecny na zebraniu dyrektor Gerlach broniąc się przed zarzutami, wskazał na po- 
ważne trudności, z którymi się borykał. Jego zdaniem pozyskanie dobrych aktorów do 
pracy w teatrze na wschodzie nie było rzeczą łatwą. Większość z nich traktowała scenę 
np. bydgoską, jako miejsce tymczasowe. Podniesienie poziomu repertuaru, zachwiałoby 
jego egzystencją. Uważał bowiem, że teatr powinien być w pierwszym rzędzie upatrywa- 
ny jako miejsce rozrywki, a nie jako placówka oświatowa. Złożył jednak obietnicę, iż 
spróbuje sprostać prośbom o ambitniejszy program. 
Repertuar sezonów 1907/08,1908/09 i 1909/10 stał się rzeczywiście bardziej wymaga- 
jący, a opery wystawił zespół z Rostoku. Mimo to nie ucichły krytyczne uwagi pod adre- 
sem dyrektora. W związku z niedopełnieniem podstawowego warunku, tj. produkcji przed- 
stawień na odpowiednim poziomie, postanowieniem komisji budżetowej wstrzymano 
przejściowo Gerlachowi wypłacenie drugiej części subwencji z kasy miejskiej w wysoko- 
ści 2,5 tys. marek (całość opiewała na sumę 5 tys. marek) za rok 1908. 173 Wypłata sub- 
wencji cesarskich w wysokości 10 tys. marek rocznie była również obwarowana podob- 
nym warunkiem. 174 W efekcie Gerlach złożył wniosek o zwolnienie go z obowiązków 
dyrektora wraz z rozpoczęciem sezonu 1909/10, ponieważ miał objąć równorzędne sta- 
nowisko w teatrze w Elberfeld. 
Nowym dyrektorem został reżyser i śpiewak Fritz Remond, ostatnio angażowany w 
teatrze kolońskim. Chociaż Remond i jego następca Max Biedermann nie osiągnęli po- 
ziomu przedstawień oglądanych za czasów Steina, to teatr bydgoski był "za ich kierow- 
nictwa nadal prowincjonalnym teatrem pierwszej kategori
 kt6ry cieszył się do 1920 roku 
dobrq opiniq".17S Klasycy byli godnie reprezentowani przez Shakesperae'a, Kleista, Heb- 
bla, Grillparzera, Byrona i Moliera. 
Szczególnym wydarzeniem było wystawienie "Meistersinger Numberg". Partie dyrek- 
tora Remonda w " Evangelimann " Kienzla i w operze "Samson und Dalia" podobały się. 
E Remond pożegnał się tymi występami z bydgoską publicznością i wyjechał do Kolonii, 
gdzie został wybrany na intendenta Teatru Miejskiego. Awans ten spowodował koniecz- 
ność dołączenia aneksu do pierwotnej umowy176, którą władze miejskie zawarły z dyrek- 
torem. Kontrakt skrócono z trzech do dwóch lat, tzn. trwał tylko do końca sezonu 1911/ 
12, przy czym dyrektor nie był już zobowiązany do mieszkania w Bydgoszczy i do kiero- 
wania stąd interesami. Podczas gdy oficjalnie pozostawał jeszcze dyrektorem, jego dzia- 
łalność nad Brdą prowadził już Max Biedermann. 
Zamierzone powołanie Remonda na stanowisko kolońskiego intendenta wywołało w 
prasie kolońskiej, ba nawet berlińskiej, dyskusje i niesprawiedliwie sądy, które były skie-
		

/kronika_200146_0001.djvu

			143 


rowane nie tyle przeciw Bydgoszczy, co przeciw Kolonii. Słyszalne były też głosy, że awans 
dyrektora miał podtekst polityczny. Całą dyskusję prasową, powstałą wokół osoby Remon- 
da, prześledził Hans Titze. 177 Jedne pisma (kolońskie i berlińskie) krytykowały kompe- 
tencje Remonda, inne (bydgoskie) usiłowały go bronić. Titze sam postanowił dołączyć 
do jego obrońców i napisał:" O jego sposobie kierowania sceną można powiedzieć, że opie- 
rała się na solidnym fundamencie dobrego literackiego i wszechstronnego wykształcenia, 
wysublimowanego smaku i dużego przedmiotowego doświadczenia. Jego reżyseria byla ener- 
giczna i celowa (...). Wyjeżdżając do Kolonii m6gł zabrać ze sobą przekonanie, że tu wszyscy 
miłośnicy sztuki niechętnie go żegnali". 178 
W związku z ponownym przyjazdem do Bydgoszczy zespołu operowego poznańskie- 
go Teatru Miejskiego, pod kierownictwem tamtejszego dyrektora pana Gottscheida, 
podjęto po wielu latach temat powtórnego zawarcia trwałej umowy między Bydgoszczą 
a Poznaniem i w ten sposób uregulowania sprawy opery w Bydgoszczy. Prowincjonalne 
miasto nie było bowiem w stanie utrzymywać dwóch zespołów. Dyrektor Gottscheid 
miał też rozważyć włączenie do grona poznańsko-bydgoskiego jeszcze Torunia i Inowro- 
cławia. W ten sposób można by organizować sezon operowy również zimą.l79 Myśl ta 
jednak szybko ucichła i przed rokiem 1920 tematu więcej nie poruszono. 
Następca dyrektora Remonda, Max Biedermann z teatru dworskiego w Dessau, był 
jedynym dyrektorem w dziejach Teatru Miejskiego w Bydgoszczy, który pozostał na tym 
stanowisku aż osiem lat. Uchwałą radnych z 14 grudnia 1911 roku przekazano mu teatr 
na trzy lata. l80 Sezon 1912/13 był drugim w jego bydgoskiej karierze, lecz pierwszym 
samodzielnym. Dobro sceny bydgoskiej wymagało jednak wieloletniego kierowania przez 
tę samą osobęl81, bowiem wtedy dyrektor mógłby skutecznie zająć się wypracowaniem 
spójnego i perspektywicznego planu działania, pozyskaniem utalentowanych artystów 
oraz skomponowaniem jednolitej, przemyślanej linii repertuarowej na okres kilku sezo- 
nów. Tym razem udało się spełnić ów warunek, najważniejszy z problemów bydgoskiego 
teatru. Magistrat wystąpił na posiedzeniu radnych z wnioskiem o przedłużenie Bieder- 
mannowi kontraktu na dalsze trzy lata. Sezony 1915/16, 1916/17 i 1917/18 były więc 
zapewnione. Ostatecznie Biedermann pozostał w Bydgoszczy do kwietnia 1920 roku. 
Koniec jego działalności zamknął niemal wiekowy okres dominacji niemieckiego teatru 
w Bydgoszczy. 
Od momentu wybudowania nowego gmachu teatralnego, scena miejska w Bydgosz- 
czy osiągnęła pewien artystyczny szczebel rozwoju. Z tej niedalekiej przeszłości wynika- 
ły zadania dla dyrektora Biedermanna, mianowicie dalsze utrzymanie dobrego zespołu i 
odpowiednio urozmaiconego repertuaru, a w przyszłości, m.in. rozbudowanie zaplecza 
technicznego, wzbogacenie magazynu kostiumów, jak również regularne wypłacanie gaż 
artystom. 182 Biedermannowi udało się w dużym stopniu zrealizować wymienione cele, o 
czym ze szczegółami donosiły gazety. 
W pierwszym sezonie zaprezentowano zarówno utwory wartościowe, jak i repertuar 
łatwy i lekki, co wynikało - jak już wielokrotnie podkreślano - z upodobań publiczno- 
ŚCL183 Wzrost zainteresowania mniej wartościowym repertuarem komentowała" Ostdeut- 
sche Presse" (1914, nr 86). Recenzent napisał, że nie znaleziono okazji, aby wystawić 
ostatnią część teatralogii"Nibelungen". Hauptmann musiał czekać do końca sezonu. Ibsen 
doszedł do głosu tylko dramatem"Stutzen der Gesellschaft" [Podpory społeczeństwa], a 


."
		

/kronika_200147_0001.djvu

			144 


w zamian wspaniale wystawiono sztukę Hofmannstala"Jedennann ", potem Strindberga, 
Tołstoja i "Magdalenę" Thomasa. Obejrzano równieź dwie sztuki Schillera i trzy Shake- 
speare'a. Podkreślić należy uwzględnienie w repertuarze Grillparzera i Hebbla (" Geno- 
" ) 
veva . 
Na okres dyrekcji Biedermanna przypadły lata pierwszej wojny światowej. Otwarcie 
sezonu 1914/1915 było z tego powodu opóźnione o kilka tygodni i wyznaczone na dzień 
17 listopada. Rozważano wówczas, czy teatr w atmosferze wojny w ogóle powinien być 
czynny. Różnica zdań wynikała z dwóch przyczyn. Niektórzy uważali, że w związku z 
narastaniem swoistego nastroju, należałoby nie otwierać żadnych placówek kul turalnych, 
ponieważ nie sposób pominąć ich rozrywkowy charakter. Po drugie, ważną rolę odgry- 
wały względy oszczędnościowe. Teatr obciążał rocznie kasę miejską sumą 38 tys. marek, 
z których 33 tys. musiałyby być wydane bez względu na to, czy odbywałyby się przedsta- 
wianie czy nie. Wstrzymanie inauguracji sezonu teatralnego spowodowałoby zawiesze- 
nie państwowych subwencji, co w konsekwencji powiększyłoby koszty do tego stopnia, że 
korzystniej było rozpocząć nowy sezon 184 - argumentowali zwolennicy jego otwarcia l8S . 
Zgodnie z oczekiwaniami ludność chętnie udawała się na przedstawienia, dzięki cze- 
mu dyrektor Biedermann był w stanie powiększyć gaże aktorom tak, że ich dochody były 
nawet nieco wyższe niż w latach pokoju. 186 
Repertuar lat wojny określały w dużym stopniu sztuki patriotyczne: "Zopf und Schwert" 
Gutzkowa",Die heilige Not" Wiganda Scharrelmanna", Wallensteins Tod" [Obóz Wallen- 
steina] Schillera, OlEin deutsches Kriegsmiirchen JUr kleine und grofie Leute" autorstwa 
pani Biedermann, ale i niestety"Immerfeste druff" - sztuka na motywach ludowych Hal- 
lera i Wolfa. Wystawione były też dramaty Shakespeare'a"Der Kaufmann von Venedig" i 
"Ot heli o': "Das eiseme Kreuz" E. Wicherta, ,,Die versunkeke Glocke" i "Hannels Him- 
melfahrt" G. Hauptmanna", Wilhelm Tell" i "Kabale und Liebe" [Intryga i miłość] - Schil- 
lera".Das Kiithchen von Heilbronn" Kleista",Hansemanns Tochter" - CArroge'a i"Min- 
na von Bamhelm" Lessinga oraz" Der Pfan-er von Kirchfeld" Anzengrubera. Ponadto dla 
odprężenia zaoferowano dużą dawkę fars i komedii, m.in. "Die Grofistadtluft" (Blumen- 
thal i Kadelburg),,, Wie einst im Mai': "Stunnidyll" (Griinbauma i Sterka), "Husarenfie- 
ber" (Kadelburg) i "Der Raub der Sabinerinnen" (Schonthan). 
Podobnie sezon 1915/16 początkowo przedstawiał się różnorodnie, z czasem jednak 
stawał się coraz bardziej rozrywkowy, przeplatany jednak klasyką i wspaniałymi kreacja- 
mi gości - Paula Wegenera i Agnes Sorma. Fakt, że podczas półrocznego sezonu teatral- 
nego jeden miesiąc poświęcono ponownie tytułowi,,/mmer feste druff", był żenujący. Nie 
świadczyło to wcale dobrze o publiczności ani o dyrektorze, który zamiast działać peda- 
gogicznie pozwolił "gawiedzi wypełnić i teatr, i kaSę"187. 
Sezon 1916/17 wypełniło 18 utworów klasycznych, 22 dramaty, 17 komedii i sześć 
fars. W sumie odbyły się 233 przedstawienia. Podobne proporcje zostały utrzymane 
rok później. Zagrano sztuki: "Gotz von Berlichingen'
 "Hamlet" "Kabele und Liebe" 
[Intryga i miłość]",Kiithchen von Heilbronn", "Maria Magdalena", "Maria Stuart", "Na- 
than der Weise" [Natan mędrzec], "Die Riiuber" [Zbójcy],,, Wilhelm Tell" Der zerbro- 
. , " 
chene Krug'
 "Antigone'
 "Die Jildin von Toledo" [Zydówka z Toledo], "Der Kaufmann 
von Venedig" [Kupiec z Wenecji], "Minna von Bamhelm", "Stella': "Was ihr wollt" i 
"Weh dem, derlUgt". Spośród nowszych dramatów najczęściej powtarzano następujące
		

/kronika_200148_0001.djvu

			145 


sztuki: "Die Konige", "Warschauer Zitadelle" [Cytadela warszawska] Gabrieli Zapol- 
skiej, "Alt-Heidelberg" [Stary Heidelberg], "Wo die Schwalben nisten': "Der Rausch", 
"Schmetterlingsschlacht': "Der ann e Heinrich", "Erbforster': "Die Ehe': "GlUck im Win- 
kei", "Johannisfeuer", "Es lebe das Leben" i "Hans Rosenhagen". Przynajmniej po czte- 
ry razy wystawiono komedie i farsy:"Meine Frau, die Hofschauspielerin':" Wiefef3leich 
meinen Mann': "Der siehente Tag", "Die verlorene Tochter'
 "Auf der Sommerseite'
 "Die 
beiden Seehunde", "Gatte des Friiuleins", "Die Grof3stadtluft", "Die Jugendfreunde': 
"Konigs Befeh/", "Die spanische Fliege", "Die Zwillingsschwester", "Unter der blUhenden 
Linde", "Goldschmieds Tocherlein", "Die Konigin der Luft", "Hoflieferantin': "GlUck- 
smiidel" i "AufFlUgeln des Gesanges". Bajki bożonarodzeniowe -"Kopciuszek" i "Śpiq- 
ca Królewna" - powtórzono ponad dwadzieścia razy. 
Podczas ostatniego sezonu, zakończonego 15 kwietnia 1920 roku wystawieniem"Fau- 
sta" J.\Y. v. Goethe. obok sztuk niemieckich wystawiono też 17 polskich pod kierow- 
nictwem Ludwika Dybizbańskiego. Kwestia dostępności Teatru Miejskiego dla pol- 
skiego zespołu była aktualna już od stycznia. Deputacja teatralna i radni dostrzegli 
konieczność otwarcia gmachu dla przyszłych właścicieli Bydgoszczy. Dlatego z okazji 
przekazania miasta w polskie ręce (20 stycznia 1920) i dla uczczenia tego podniosłego, 
historycznego wydarzenia, umożliwili zorganizowanie 22 stycznia 1920 roku dnia pol- 
skiego w Teatrze Miejskim. Wystawiono wówczas dramat Adama Mickiewicza "Dzia- 
dy" - cz. III i" Warszawiankę" Stanisława Wyspiańskiego. Od tego dnia polskie sztuki 
pod polskim kierownictwem były coraz częściej wystawiane. Jeszcze przed zakończe- 
niem sezonu dyrektora Biedermanna, wystawiono m.in. komedię K. Zalewskiego" Oj, 
mężczyźni, mężczyźni!", "Mazepę" J. Słowackiego", Zaczarowane koło" L. Rydla",Męża 
z grzeczności" Abrahamowicza i Ruszkowskiego, " Sędziów" Wyspiańskiego, " Klub ka- 
walerów" Bałuckiego i "Zemstę" A. Fredry. 
W nowych okolicznościach rozpatrywano jeszcze inne, pilne wnioski. Jeden z nich 
dotyczył dyrektora Biedermanna, któremu postanowiono wypłacać rekompensatę w 
wysokości 500 marek za każdy dzień polskich przedstawień, pochodzącą z wpływów za 
podatek od biletów. Suma ta miała pokrywać około pięćdziesięciu procent strat Bieder- 
manna. Drugą część strat miał płacić polski dyrektor. l88 
Polski Teatr Miejski rozpoczął działalność 17 kwietnia 1920 roku i wystawił pod dy- 
rekcją Ludwika Dybizbańskiego " Obronę Częstochowy" Moer'sa z Poradowa. 


Teatry letnie 
Bydgoskie życie teatralne kształtowały poza sceną miejską jeszcze tzw. teatry letnie, 
w których otwarcie zazwyczaj przypadało na czas Zielonych Świątek. Żadna ze scen 
letnich nie mogła jednak konkurować ze sceną miejską, ponieważ w pierwszej linii 
uwzględniały, zgodnie z nazwą, klimat lata, tzn. proponowały ofertę bardzo rozrywko- 
wą, łatwą i niewymagającą. Wystawiano głównie komedie, farsy, humoreski i operetki 
autorów, których w większości nie wymienia się w podręcznikach historii literatury. 
Ich utwory i nazwiska zostały zapomniane. Plejadę wodewilów i fars przerywał tu i 
ówdzie repertuar poważniejszy. Choć teatrom letnim nie uchodziło wystawianie dra- 
matów klasycznych i oper, to jednak niekiedy prezentowano Schillera i Goethego w 
formie cyklów.
		

/kronika_200149_0001.djvu

			146 


U genezy powstania scen letnich leżały trzy przyczyny. 10 Sezon teatralny był w latach 
pięćdziesiątych XIX wieku bardzo krótki i trwał przeciętnie trzy do pięciu miesięcy w 
roku, nierzadko przerywany z powodu zbyt mroźnej zimowej aury. 2 0 Spędzanie wolne- 
go czasu na świeżym powietrzu stawało się coraz bardziej popularne. 30 Publiczność 
udawała się do teatrów letnich nie tylko, aby obejrzeć jakąś sztukę, lecz także z powodu 
serwowanego jedzenia, napojów i towarzyszącej muzyki. 
Właściciel gospody, do której przylegał duży ogród ubiegał się o pozwolenie na zor- 
ganizowanie sceny i wynajmował ją lub cały lokal przedsiębiorcy teatralnemu, który z 
kolei musiał starać się o koncesję na produkcję sztuk teatralnych. 
Publiczność chętnie przybywała na przedstawienia do tych teatrów. Niekiedy byd- 
goszczanie mogli wybierać między trzema równolegle czynnymi scenami. Fakt ten zasłu- 
guje na odnotowanie jako osobliwość o tyle interesująca, na ile warte uznania były po- 
czynania artystyczne w tych instytucjach. Po 1896 roku nie było już bowiem tzw. "mar- 
twego sezonu", ponieważ okres niespełna czterech bądź pięciu tygodni w całym roku 
kalendarzowym, który oddzielał kończący się sezon zimowy w teatrze miejskim od inau- 
guracji letniego na innych scenach, można pominąć. W ocenie niektórych, jak podawała 
prasa, jeden teatr wystarczyłby. Wzrósłby wówczas poziom artystyczny produkcji, jak i 
jej strona materialna. 
Prasa czynnie włączyła się do oceny poczynań w teatrach letnich, drukowano komen- 
tarze i omówienia wydarzeń teatralnych. Na ile udało się recenzentom obiektywnie prze- 
śledzić pracę aktorów i uniknąć subiektywnych ocen, jest trudne do zbadania. Ich opinie 
bywały zarówno bardzo krytyczne, jak i pełne pochwał. Wynika stąd, że sceny letnie 
oferowały zarówno przedstawienia na odpowiednim poziomie, jak i wszelką produkcję 
pozbawioną gustu i smaku. Wobec ogromnej ilości przedstawień zaprezentowanych na 
przestrzeni kilkudziesięciu lat istnienia scen letnich, bezcelowe wydaje się szczegółowe 
omawianie tamtych programów. Zawarte w niniejszym rozdziale uwagi dotyczyć będą 
jedynie ich roli w ogólnej kreacji ruchu teatralnego miasta. 
Istotny jest fakt, że od czasu do czasu, gdy równolegle do trwającego sezonu w Teatrze 
Miejskim dołączały inscenizacje na jednej lub dwóch scenach letnich, to przedstawienia w 
głównym gmachu były oglądane przez nieliczną publiczność, podczas gdy w teatrach letnich 
gromadziły się tłumy. Spostrzeżenie to rzuca światło na przyczynę takiego stanu rzeczy. 
" Bromberger Zeitung" już w 1862 roku, trzy lata po otwarciu pierwszej sceny letniej, 
wychodziła z założenia, że istnienie w mieście sceny letniej ani nie przyczyniło się do 
popularyzowania sztuki dramatycznej, ani odpowiednio nie kształtowało gustów publicz- 
ności, lecz przywołało raczej wątpliwą zmianę upodobań i błędną ocenę, które należało 
niwelować poprzez promocję utworów klasycznych w dobrym wykonaniu. 189 
Tego rodzaju obawy miał naczelnik prowincji poznańskiej, który nie wyraził zgody na 
otwarcie przez Josefa Kellera w 1856 roku pierwszego teatru letniego na podmiejskich 
Szreterach (Schrottersdorf, dzisiaj Skrzetusko). Prasa odmowę naczelnika skomento- 
wała następująco: "Dla dobra sztuki dramatycznej należy się zgodzić z tą decyzją, ponie- 
waż w teatrach letnich sztuka zazwyczaj idzie w dół. Tutejsza publiczność poszłaby na 
pierwsze przedstawienia najprawdopodobniej z ciekawości, w efekcie jednak wycofałaby 
się. W rzeczywistości praktyka jest następująca. Jeśli teatr miejski i teatr letni skupione są 
w jednej ręce/ 90 , wówczas na scenie letniej prezentuje się najgorsze sztuki, które tworzone
		

/kronika_200150_0001.djvu

			147 


są dla mas i które niewiele mają wspólnego z tnv. dobrym smakiem, a najlepsze utwory 
rezerwuje się dla dużego teatru. (m) leJli zaś teatr letni kierowany jest przez obcego dyrek- 
tora i stanowi konkurencję dla większego, wówczas prezentowane są w nim głównie no- 
woJci, aby zachęcić publiczność nową treJcią. Zarówno w pierwszym, jak i w drugim Hry- 
padku teatry letnie są szkodliwe".191 
Skromna scena na Szreterach u restauratora Ganske nie była jednak wybudowana na 
próżno. Od 1859 roku przedstawienia organizował tam WHo Gehrmann. Bydgoszczanie 
tłumnie odwiedzali to miejsce, co spowodowało, że ówczesny właściciel innego lokalu, 
restaurator Patzer postanowił urządzić własną scenę letnią, którą rok później, 20 maja 
1860 roku również otworzył dyrektor Gehrmann. l92 Scena ta nie była ani zbyt elegancka, 
ani wygodna. Również i tym razem zadaszenie znajdowało się tylko nad sceną, a kiedy 
się chmurzyło i zaczynał padać deszcz, publiczność i aktorzy w kostiumach podążali do 
środka budynku i tam dokańczano sztukę. Taka nieoczekiwana zmiana miejsca przyjmo- 
wana była przez publiczność z humorem i wręcz wzmacniała wesoły nastrój. Również 
aktorom to nie przeszkadzało. Rok później teatr powiększono, a widownię zadaszono. 
Teatr letni u Patzera zyskał z czasem na znaczeniu. W 1890 roku, po pamiętnym poża- 
rze gmachu Teatru Miejskiego, tu właśnie przeniesiono przedstawienia, a ponieważ wy- 
stawiano w nim głównie operetki, około 1911 roku zmieniono jego nazwę na Teatr Ope- 
retkowy u Patzera. Najpopularniejszym kierownikiem artystycznym był dyr. Seyberlich. 
Teatr Wiktorii przy ulicy Gdańskiej (Viktoriatheater im Johannisgarten), późniejszy 
Teatr Elysium i ostatecznie od 1920 roku siedziba "Deutsche Biihne", powstał 16 lipca 
1882 roku. Na jego miejsce wybudowano po drugiej wojnie światowej dzisiejszy teatr 
Polski. Własciciel, pan Schulz, wielokrotnie unowocześniał i powiększał teatr, w którym 
szef artystyczny Gaspart, w odróżnieniu od sceny u Patzera, wystawiał głównie sztuki 
dramatyczne. Donoszono ponadto o dwóch innych ośrodkach, tj. scenie w Schiitzenhaus 
(siedzibie Bractwa Strzeleckiego) i Teatrze Concordii, który istniał od 1891 roku. 
Uroczyste otwarcie sceny w nowej Strzelnicy (stara z 1821 roku była już za mała, tym 
bardziej, że uwidocznił się w mieście brak większego lokalu, w którym mogłyby się odby- 
wać wybory, zebrania i różne uroczystości) przypadło 6 lipca 1867 roku. Budynek był tak 
zaprojektowany, że mogły być w nim organizowane przedstawienia teatralne (odbywały 
się regularnie, prawdopodobnie od 1876 roku), koncerty i inne imprezy. Głównymi 
pomieszczeniami były: duża sala królewska, wielka jadalnia, sala wizytowa i strzelnica 
oraz pokój bilardowy. W październiku 1900 roku budynek wraz z przylegającym ogro- 
dem uległ zniszczeniu w wyniku pożaru. Wkrótce (1903) został odbudowany pod okiem 
miejscowego architekta - Geltzera. Nowy gmach odpowiadał wyposażeniem poprzed- 
niemu. Głównym miejscem była ponownie ogromna sala królewska o długości 25 i sze- 
rokości 15 metrów. Do niej przylegała dodatkowo scena o wymiarach 15 na 7,5 metra. .. 
Łącznie było to największe pomieszczenie w mieście, a malowniczy ogród za budynkiem 
należał do naj ładniejszych. Kompleks prowadził restaurator Konig. 
Najpopulamiejszymi miejscami upowszechniania przedstawień teatralnych pozosta- 
wały jednak sceny letnie u Patzera i Elysium. Przyglądając się artystycznym dokonaniom 
na tych scenach, należy wymienić przede wszystkim występujących tam aktorów, spo- 
śród których znani w całych Prusach byli: Heinrich George (Elysium), Paul Wegener 
(Elysium) oraz Hugo Miiller (Patzer) i Albert Matkowsky (Patzer).
		

/kronika_200151_0001.djvu

			148 


Sceny letnie udostępniano ponadto polskim zespołom teatralnym.l93 Do 1900 roku 
grywali tu m.in. następujący poznańscy dyrektorzy: Miłosz Sztengel, Franciszek Dobro- 
wolski, Stanisław Trapszo, Mieczysław Skirmunt, Eugeniusz Majdrowicz, Józef Brzeziń- 
ski i Jerzy Rygier. 


Podsumowanie 
Bydgoszcz, prowincjonalne miasto, nie miała przez długie lata własnego zespołu i 
była początkowo związana unią personalną z kolejnymi dyrektorami teatru poznańskie- 
go lub niekiedy gdańskiego, którzy z własnymi zespołami prezentowali w Bydgoszczy 
repertuar przygotowany dla tamtych scen. Koncesję udzielał wówczas naczelnik prowin- 
cji poznańskiej. Trwały układ Poznań - Bydgoszcz, Gdańsk - Bydgoszcz został z czasem 
przerwanyl94 i Bydgoszcz uzyskała prawo zawierania umowy dzierżawnej z przedsiębior- 
cami teatralnymi, którzy zostawali dyrektorami teatru na określony umową czas, anga- 
żowali aktorów i starali się o kostiumy i dekoracje. Na stanowisko dyrektora rozpisywa- 
no zwykle konkurs, na który zgłaszali się przedsiębiorcy teatralni. Udzielanie koncesji 
leżało w tym czasie w gestii magistratu. Pewien wpływ na jego decyzję mogła wywierać 
deputacja teatralna, a postanowienia i wnioski obu organów były rozpatrywane dodat- 
kowo na posiedzeniach radnych miejskich. 
Bydgoska scena miejska doświadczyła w ciągu prawie stu lat istnienia (1824-1920) 
zmiennego losu i była kierowana aż przez 32 dyrektorów, dzierżawiących gmach teatral- 
ny od jego właściciela - władz miejskich. Konsekwencją częstej rotacji kadr była mało 
spójna praca następujących po sobie dyrektorów, którzy pod względem finansowym byli 
zdani na własną przedsiębiorczość i wyczucie upodobań widzów. Stąd niekiedy rezygna- 
cja z artystycznych planów i prezentowanie tego, co w danej chwili ratowało budżet dy- 
rektora. W ocenie recenzentów lokalnych pism, EJ. Genee, Oskar Lange i Leo Stein 
należeli do najbardziej znanych i najlepszych dyrektorów sceny bydgoskiej, starali się 
utrzymać odpowiedni poziom swych przedstawień oraz prezentować przodujące tytuły z 
kanonu niemieckojęzycznej literatury dramatycznej. Najmniej pochlebne krytyki otrzy- 
mał August von Gerlach. Kon trowersyjnym dyrektorem pozostawał Josef Keller, które- 
go za niektóre posunięcia poddano jednoznacznej bardzo ostrej krytyce, za inne zaś nie 
szczędzono mu pochlebstw i słów uznania. 
Ocenę poszczególnych dyrektorów determinował zatem w dużym stopniu przekrój 
repertuarowy ich sezonów. Jeśli był dobry, ambitny i zawierał uznane dzieła literackie 
profesjonalnie wystawione, to mógł liczyć na entuzjastyczną krytykę i słowa uznania, 
rozpowszechniane w lokalnej prasie. Dyrektorzy sięgali jednak chętnie po lżejszy reper- 
tuar i fakt ten był nie tylko im przypisywany. Dobór repertuaru był niejako odzwiercie- 
dleniem gustów publiczności, która faworyzowała sztuki łatwe i rozrywkowe, będące 
przecież w konsekwencji sukcesami kasowymi. Ambitny repertuar prezentowano często 
przed pustą widownią, tak że niektórzy dyrektorzy albo musieli, albo chcieli ustąpić, 
żeby dalej funkcjonować. Nie należy zatem całą winą za trudności z frekwencją i niepo- 
wodzenia finansowe obciążać samych dyrektorów. Niektórzy z nich na własną rękę zaj- 
mowali się sprawą organizacji widowni. Szczególnie Oskar Lange i Leo Stein rozwinęli 
akcje przedstawień dla uczącej się młodzieży i żołnierzy. Nawiązali współpracę z woj- 
skiem i urządzali dla nich przedstawienia, zyskując w ten sposób nowe grono widzów.
		

/kronika_200152_0001.djvu

			149 


Inni porozumiewali się z przewodniczącymi miejscowych stowarzyszeń i związków co do 
organizacji przedstawień z różnych okazji. 
Do akcji popularyzowania teatru dyrektorzy starali się pozyskać prasę, jedyne wów- 
czas tak rozpowszechnione medium. Za jej pośrednictwem sami informowali społeczeń- 
stwo o zbliżającym się otwarciu sezonu, żegnali się po jego zakończeniu, wyszczególniali 
najlepszych aktorów i przewidzianych gości. Pisali o sprawach związanych z teatrem, o 
trudnościach i sukcesach. Nie wszyscy jednak byli też świadomi, że od opinii lokalnych 
prasowych recenzentów zależały niekiedy losy granej sztuki czy aktora, choć nie można 
było porównać ich opiniotwórczego znaczenia z prasowymi potęgami krytyczno-teatral- 
nymi znaczących ośrodków kulturalnych z Niemiec. Należy pamiętać, że jeśli pominąć 
wydawaną w latach 1896-1920"Bromberger Theater-Zeitung", bydgoski teatroman mógł 
czerpać wiadomości o bydgoskiej scenie tylko z lokalnej prasy politycznej, a nie tygodni- 
ków specjalistycznych. Tutejsza krytyka teatralna była zatem w dużej mierze uwarunko- 
wana charakterem bydgoskich dzienników i podlegała ich ograniczeniom. Nie może być 
też chyba w Bydgoszczy mowy o opiniotwórczym"forielu recenzenta", od którego zależał 
los dyrektora, lecz raczej o uprawianiu bogatej działalności krytyczno-sprawozdawczej 
na łamach wszystkich dzienników bydgoskich, kierowanej do czytelników, która to sta- 
nowiła podstawę do niniejszej rekonstrukcji życia teatralnego miasta. Aby wyjaśnić 
skomplikowane zagadnienia"życia" ówczesnej bydgoskiej krytyki teatralnej należałoby 
rozwinąć wielopłaszczyznowe badania w kierunku teoretycznym, historycznym i socjolo- 
gicznym. 
W latach czterdziestych i pięćdziesiątych ubiegłego stulecia dominowały jeszcze sztu- 
ki autorstwa Kotzebue, Ifflanda, Ch. Birch-Pfeiffer, ale bydgoski profesor gimnazjalny, 
H.L Rotscher, organizował popularne wówczas czytania dramatów klasycznych. Popra- 
wa repertuaru dokonała się w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. Wystawianie 
dzieł klasycznych stało na dużo wyższym niż przeciętnym poziomie. Podobnie naj popu- 
larniejsze sztuki Gerharda Hauptmanna, Hermanna Sudermanna, Maxa Halbego, Ern- 
sta Wicherta, Maxa Dreyera, Ottona Ernsta, Ottona Ericha Hartlebena, Ernsta von 
Wildenbrucha i wielu innych znalazły dostęp do programów. Nazwiska Skandynawów: 
Bjornsona, Ibsena, Strindberga były w Bydgoszczy już znane. 
Dyrektorzy świadomi ważnej funkcji, jaką teatr powinien spełnić w Bydgoszczy, udzie- 
lali zdecydowanego pierwszeństwa repertuarowi niemieckiemu. W związku z koniecz- 
nością zaspokojenia potrzeb nie tylko przeciętnego widza, ale i prawdziwych teatroma- 
nów, dobrym rozwiązaniem okazała się częsta zmiana repertuaru. W ciągu sezonu w 
nowym gmachu teatru bywało nawet 35 nowości oraz duża różnorodność proponowa- 
nych tytułów. 
Nierówny poziom zespołu aktorskiego osłabiał rezultaty artystyczne pracy większości 
dyrektorów. Kontrast między dobrą grą aktorów pierwszoplanowych, a słabą obsadą 
pozostałych ról, nie był z reguły rażąco duży. Miało to miejsce raczej w odniesieniu do 
kreacji występujących gości, które jak charakteryzowano w prasie były" wspaniale': "naj- 
lepsze': "nienaganne" w odróżnieniu od znacznie odbiegających od nich postaci trzecio- 
planowych. Po 1880 roku dla uzyskania lepszego ogólnego wrażenia zaczęto kłaść więk- 
szy nacisk także na obsadę ról drugoplanowych, w celu uniknięcia jednoosobowych ge- 
nialnych kreacji na"kulejqcym tle". Była to istotna słabość bydgoskiej sceny, utrzymują-
		

/kronika_200153_0001.djvu

			150 


ca się przez dziesięciolecia. Pozyskanie aktorów o porównywalnym talencie nie było jed- 
nak łatwe, co zauważali referenci prasowi. Wielu zdolnych artystów rozpoczynało wpraw- 
dzie w Bydgoszczy swoją karierę, z czasem jednak udawali się w głąb Niemiec i tam dalej 
rozwijali się zawodowo. Bydgoska scena miejska była szkołą m.in. dla Idy Wiist, Lucie 
Hoflich, Hermana Merza, Herminy Korner, Paula Wegenera i Heinricha George. W 
roli gości pojawiali się również artyści o znanym już w środowisku aktorskim nazwisku, 
m.in. Hugo Miiller, Agnes Sorma, Anna Schramm, August Junkermann, Adalbert Mat- 
kowsky, Max Grube, Adele Sandrock, Charlotte Huhn, Else Lehmann lub Sophie Wach- 
ner. Dużo wcześniej, bo jeszcze w pierwszej połowie XIX wieku najbardziej znani byd- 
goszczanom byli: Carolina Bauer, Emil Devrient, Theodor Doring, Carl Seydelmann i 
Auguste Stich-Crelinger. Najciekawszy repertuar operowy zaproponował niegdyś byd- 
goskiej publiczności dyrektor Genee z Gdańska. Popularne były utwory Lortzinga, Ada- 
ma, Rossiniego i Donizettiego. 
Natomiast w okresie dwudziestoletniej historii nowego gmachu teatralnego, po za- 
kończeniu sezonu zimowego następowały cztery tygodnie prezentacji repertuaru opero- 
wego. Mimo że z biegiem lat zainteresowanie nim słabło, trzeba odnotować, iż istnienie 
sezonu operowego wpisało się w krajobraz życia artystycznego miasta. Angażowano ze- 
społy operowe z innych miast, ponieważ Bydgoszcz nie mogła sobie pozwolić na kolejne 
obciążenie finansowe, jakim niewątpliwie byłoby utrzymanie dodatkowej grupy śpiewa- 
ków. 
Stuletnie dzieje niemieckiego teatru w Bydgoszczy, pozbawionej trwalszych tradycji 
teatralnych, są historią wieku szlachetnych ambicji, ale i dotkliwych przegranych, włą- 
czonych jako jedno z ogniw do programu niemieckiej "Kulturarbeit" na wschodzie. 


Aneks nr 1 


Dyrektorzy Daty występów w Bydgoszczy 
w układzie chronologicznym na scenie Teatru Miejskiego 
Oskar Lange 1896/97 - 1897/98 
Leo Stein 1898/99 - 1905/06 
August v. Ger1ach 1906/07 - 1909/10 
Fritz R6mond 1910/11 - 1911/12 
Max Biedermann 1912/13 - 1919/20 


Przypisy 
131 Część pierwsza obejmowała okres do 1890 roku. "Kronika Bydgoska", XIX. 1998.98-130. 
132 Die Bromberger Theaterfrage. W: "Ostdeutsche Presse", 1890. nr 141. 
133 "Ostdeutsche Presse". 1890. nr 141. 
134 "Ostdeutsche Presse". 1890. nr 141. Ostatecznie koszty budowy oszacowano na sumę 430 tysięcy marek. 
Do tej kwoty dochodził wydatek na budowę sześciu sklepów i kolumnadę w wysokości 50 tysięcy marek, 
co w efekcie dawało łączną sumę 480 tysięcy marek. Por. Zur Frage des Theatemeubaus. W: "Ostdeut- 
sche Presse". 1894. nr 4.
		

/kronika_200154_0001.djvu

			151 


135 "Ostdeutsche Presse". 1890. nr 141; "Ostdeutscher Lokal-Anzeiger". 1890. nr 76. 
136 "Ostdeutsche Presse". 1890. nr 141. 
137 "Ostdeutsche Presse". 1890. nr 141. 
138 Por. "Ostdeutsche Presse". 1894. nr 34. 
139 Por. "Ostdeutsche Presse". 1894. nr 34.35.57 i 156. 
140 Por. także: Theaterplatz einst und jetzt. W: "Ostdeutsche Presse". 1909. nr 267. 
141 Opis teatru pochodzi z następujących źródeł: Vom neuen Stadttheater. W: "Ostdeutsche Presse". 1896. 
nr 225; Bericht des Magistrats zu Bromberg. Verwaltungsjahre 1896/97. Bromberg 1898. s. 24-28; Jani- 
na. Formanowicz: Historia Teatru Miejskiego w Bydgoszczy w latach 1920-1939. Warszawa 1978. s. 5-6; 
Titze. Hans: AbriB einer Theatergeschichte der Stadt Bromberg. W: Deutsche Buhne Bromberg. Fest- 
programm 1930. s. 150-151. Hans. Helfer. Ozminski: Bromberger Stadttheater lebt in unserer Erinne- 
rung. W: "Bromberg". 1980. nr 63. s. 2-5; Gerhard. Ohlhoff: Vom Bau des Stadttheaters. W: "Brom- 
berg". 1971. nr 36. s. 5-6. 
142 Eroffnung des Bromberger Stadttheaters. W: "Ostdeutsche Presse". 1896, nr 234. 
143 "Ostdeutsche Presse". 1896. nr 235. 
144 Por. Hans Titze: op. cit.. s. 150-151. 
145 APB. Akta magistratu bydgoskiego dotyczące przekazania teatru przedsiębiorcy teatralnemu 1900-1906. 
Sign. 434 (Bedingungen fur die Bewerbung und die Uberlassung des Bromberger Stadttheaters vom l. 
bzw. 15. Oktober 1896). 
146 APB. Akta magistratu bydgoskiego dotyczące przekazania teatru przedsiębiorcy teatralnemu 1900-1906. 
Sign. 434 (Bedingungen fur die Bewerbung und die Uberlassung des Bromberger Stadttheaters vom l. 
bzw. 15. Oktober 1896). 
147 "Ostdeutsche Presse". 1897. nr 86. 
148 "Bromberger Thgeblatt". 1897. nr 88. 
149 Por. "Bromberger Thgeblatt". 1897. nr 88. 
150 Por. "Ostdeutsche Presse". 1897. nr 88. 
151 "Ostdeutsche Presse". 1897. nr 56. 
152 Por. "Ostdeutsche Presse". 1897. nr 202. 
153 Por. "Ostdeutsche Presse". 1897. nr 202 
154 "Ostdeutsche Presse". z 15 marca 1898. 
155 Por. "Ostdeutsche Presse". 1898. nr 118. 
156 "Ostdeutsche Presse". 1898. nr 100. 
157 "Ostdeutsche Presse". 1898. nr 100. 
158 Oskar Lange objął dyrekcję Teatru Miejskiego w Szczecinie. 
159 Leo Walther Stein (ur. 10.08.1866 w Gliwicach. zm. 3.01.1930 w Berlinie). aktor. dyrektor. autor utwo- 
rów scenicznych. zaangażowany w teatrach w Altenburgu. Sondershausen. Halle. Berlinie. w Teatrze 
Miejskim w Gdańsku (1890-92). dyrektor Teatru Apollo w Norymberdze (1891-95). Por.: Wilhelm Kosch: 
Deutsches Tbeater-Lexikon. Bern 1993. s. 2302-2303. 
160 Hans Titze: op. cit.. s. 155. 
161 Hans Titze: op. cit. s. 155. 
162 E. Ginschel jest autorem artykułu: Die Kunstpflege und das Theater in Bromberg opublikowanego w: 
..Historische Monatsblatter fUr die Provinz Posen". 1902. nr 7. 
163 E. Ginschel. op. cit.. s. 99. 
164 E. Ginschel. op. cit. s. 99. 
165 Dla porównania w sezonie 1902/03 miało miejsce 210 przedstawień. w tym 8:; różne tytuły i 34 nowości. . 
W 1903/04 odpowiednio 176 - 85 - 33. a w 1904/05 odpowiednio 192 - 106 - 36. 
166 Zehn Jahre Bromberger Stadttheater. Ein Ruckblick. W: ..Ostdeutsche Presse". 1906. nr 87. 
167 Por.: Die Theateńrage. W: "Ostdeutsche Presse". 1905. nr 48. Sprawa teatru była ponownie przedmio- 
tem dyskusji w roku 1911. Por.: Die Bromberger Theateńrage. W: "Ostdeutsche Presse". 1911. nr 78. 
168 August von Gerlach studiował literaturę i nauki społeczne na uniwersytecie w Lipsku. był potem przez 
dwa lata reżyserem w tamtejszym teatrze oraz organizatorem i kierownikiem artystycznym tourne na 
zachodzie Niemiec i w Holandii. 
169 Die Theaterspielzeit. W: "Ostdeutsche Presse". 1907. nr 86. 
170 "Ostdeutsche Presse". 1907. nr 86. Porównaj również zawartą w tym numerze debatę radnych o teatrze. 
171 Tytuł wykładu brzmiał: Ruckblick auf die letzte Schauspielsaison des Brobmerger Stadttheaters. Zebra-
		

/kronika_200155_0001.djvu

			152 


nie obszernie zrelacjonowała "Ostdeutsche Presse". 1907. nr 133. 
172 "Ostdeutsche Presse". 1907. nr 133. 
173 Por. "Ostdeutsche Presse". ,1909. nr 62. 
174 Por. "Ostdeutsche Presse". 1907. nr 86. 
175 Hans Titze: op. cit.. s. 168. 
176 Por. Sitzung der Stadtverordneten. W: "Ostdeutsche Presse". 1911. nr 78. 
177 Hans Titze: op. cit.. s. 171-175. 
178 Hans Titze: op. cit.. s. 175. 
179 Por. Die Opernspielzeit. W: "Ostdeutsche Presse". 1911. nr 120. 
180 "Ostdeutsche Presse". 1911. nr 295. 
181 Częste zmiany na stanowisku dyrektora były wielokrotnie krytykowane. ostatnio w związku w konfliktem 
wokół zmiany umowy z dyrektorem Remondem. 
182 Bromberger Theaterriickschau. Betrachtungen und Wunsche. W: "Ostdeutsche Presse". 1914. nr 86. 
183 Farsa "Wie einst im Mai" była wystawiana 22 razy. Por. też: Statistischer Ruckblick auf die Bromberger 
Theaterspielzeit 1914. W: "Ostdeutsche Presse". 1914. nr 87. 
184 Hans Titze: op. cit.. s. 183. 
185 Po sezonie zimowym 1914/15 zawieszono sezon operowy. Również teatry letnie nie działały latem 1915 
roku. 
186 Por. "Ostdeutsche Presse". 1916. nr 93. 
187 "Ostdeutsche Presse". 1916. nr 93. 
188 Postanowienie radnych z dnia 29 lutego 1920 roku. W: "Bromberger Zeitung". 1920. nr 49. 
189 "Bromberger Zeitung". 1862. nr 298. 
190 Wśród kierowników bydgoskich scen letnich rzadko pojawiały się nazwiska tych. którzy piastowali funk- 
cję dyrektora Teatru Miejskiego. Wyjątki stanowili: WH. Gehrmann. SchOn. Glotz. H. Jantsch i E. Schoner- 
stadt. 
191 Bromberger Wochenblatt, 1856. nr 46. 
192 Wśród dyrektorów. którzy poza Gehrmannem (dzierżawił teatr rokrocznie aż do połowy lat sześćdzie- 
siątych) organizowali przedstawienia na scenie letniej u Patzera byli jeszcze m.in. Kullack i SchOn. Po- 
nadto kilka lat (1867-1871) pracował tu dyr. Hegewald. Po 1871 roku koncesję otrzymał komik i reżyser 
Ungnad. 
193 O polskim ruchu teatralnym w mieście pisali: Z Raszewski: Z tradycji teatralnych Pomorza. Wielkopol- 
ski i Śląska. Wrocław 1995. s. 105-153; Zdzisław Mrozek: Z tradycji teatralnych Bydgoszczy (do roku 
1918). W: "Kalendarz Bydgoski" 1993. s. 87-94. 
194 Klaus, Helmut Rehfeld: Die preuBische Verwaltung des Regierungsbezirks Bromberg (1848-1871). Koln. 
Berlin 1968. s. 190.
		

/kronika_200156_0001.djvu

			MATERIAŁY 


..
		

/kronika_200157_0001.djvu

			
		

/kronika_200158_0001.djvu

			155 


Zdzisław Biegański 


MATERIAŁY DO HISTORII MNIEJSZOŚCI ŻYDOWSKIEJ 
W BYDGOSZCZY W ZBIORACH ARCHIWUM W MOSKWIE 


Losy akt dokumentujących działalność Żydowskiej Gminy Wyznaniowej w Bydgosz- 
czy były niezmiernie skomplikowane. Archiwalia żydowskie z Bydgoszczy w latach wojny 
zainteresowały okupanta niemieckiego i - co mniej zrozumiałe - także władze radziec- 
kie, które przyjęły je z rąk niemieckich. W nieznanych okolicznościach część akt gminy 
bydgoskiej trafiła nawet do Izraela. W rezultacie materiały te zostały rozproszone i znaj- 
dują się obecnie w różnych archiwach zarówno krajowych, jak i zagranicznych. Najwięk- 
szy zbiór - ponad 280 tomów akt - przechowywany jest w Archiwum Państwowym w 
Bydgoszczy, po kilkadziesiąt tomów posiadają Żydowski Instytut Historyczny w Warsza- 
wie, Archiwum Główne Narodu Żydowskiego w Jerozolimie i Tajne Archiwum Dóbr 
Kulturalnych Państwa Pruskiego (Geheimes Staatarchiv Kulturbesitz Preussen) w Ber- 
linie. Materiały te były już w znacznym stopniu wykorzystywane, zwłaszcza w książkach 
autora niniejszego opracowania l i Elżbiety Alabrudzińskiej 2. W chwili powstawania 
tych prac nie był znany zasób i przydatność akt gminy żydowskiej w Bydgoszczy, które 
zrządzeniem losów odnalazły się nieoczekiwanie w archiwum specjalnym w Moskwie. 
Przemiany w ZSRR i Rosji spowodowały otwarcie tamtejszych archiwów, w których 
zgromadzono niezwykle cenne kolekcje dokumentów polskich lub dotyczących spraw 
polskich. Materiały te mogą być wykorzystane do prowadzenia nowatorskich badań 
nad dziejami Polski. Nieoczekiwanie dla badaczy problemów historii regionalnej, w 
archiwach moskiewskich odszukać można także materiały dokumentujące historię 
Pomorza i Wielkopolski, poszczególnych miast, instytucji i osób na tym obszarze. Ma- 
teriały te trafiły do Rosji przede wszystkim po 1945 r. jako tzw. "zdobycz wojenna". 
Przechowywane są w Państwowym Archiwum Federacji Rosyjskiej, w Archiwum Wo- 
jennym Federacji Rosyjskiej i Ośrodku Przechowywania Zbiorów Historyczno-Doku- 
mentalnych w Moskwie (OPZH-D). W tym ostatnim archiwum znajduje się najwięk- 
szy zbiór dokumentów polskich, tzw. polskij trofiejny fond, które zgodnie z zasadami 
międzynarodowymi powinny być Polsce zwrócone. Zgromadzono tam m.in. akta na- 
czelnych organów państwowych Drugiej Rzeczypospolitej, Wojska Polskiego, Policji 
Państwowej, Sejmu i Senatu, służb specjalnych i organizacji społeczno-politycznych 
oraz naukowych. Największy i najbardziej wartościowy jest zespół numer 309 Oddzia- 
łu II Sztabu Generalnego WP, liczący 3391 tomów oraz zespół nr 482 - Polskie organi- 
zacje burżuazyjno-nacjonalistyczne i wojskowo-dywersyjne, mający 3277 tomów akt 3. 
Wiele zespołów zdekompletowanych. Jak wynika z odręcznych zapisek, część tych 
materiałów przekazano Polsce (w 1963 r.) lub różnym instytucjom radzieckim. Odda-o 
no przede wszystkim dokumenty, których treść dotyczyła funkcjonowania rozmaitych 
instytucji i organizacji polskich na obszarach Polski zachodniej i centralnej, natomiast 
nie wydawano żadnych materiałów odnoszących się do sytuacji na kresach wschodnich 
Drugiej Rzeczypospolitej. Badacz znajdzie więc materiały do przebiegu np. wyborów 
parlamentarnych w woj. tarnopolskim czy wołyńskim, podczas gdy podobne materiały
		

/kronika_200159_0001.djvu

			156 


dla woj. pomorskiego zostały ponoć przekazane (według adnotacji odręcznych w in- 
wentarzach) stronie polskiej. 
Dużo polskich dokumentów zaliczono do kolekcji materiałów niemieckich, zdoby- 
tych przez Armię Czerwoną. Większość z nich dotyczy różnych problemów wojny i oku- 
pacji niemieckiej na ziemiach polskich, ale nie brakuje też materiałów instytucji i organi- 
zacji polskich, niemieckich i żydowskich działających na ziemiach zaboru pruskiego i 
kontynuujących tę działalność w okresie międzywojennym. 
W zbiorach OPZH-D przechowywane są akta terytorialnie dotyczące regionu kujaw- 
sko-pomorskiego. Zachowały się następujące zespoły: 467 - Ekspozytura Nr 3 Oddziału 
II Sztabu Generalnego Polski m. Bydgoszcz (16 tomów akt, raczej niewielkiej wartości), 
Komenda Powiatowa Policji Państwowej m. Brodnicy (11 tomów, głównie sprawozdania 
okresowe ze stanu bezpieczeństwa), Komenda Obwodu Straży Granicznej m. Brodnica 
(12 tomów). Bardziej interesujące materiały do historii regionu Wielkopolski i P	
			

/kronika_200160_0001.djvu

			157 


dysz. Do przedstawienia akt gminy żydowskiej wykorzystano rosyjskie inwentarze. Znaj- 
duje się jednak w nich wiele nieścisłości dotyczących ich zawartości i dat granicznych. W 
kilku przypadkach tytuł tomu z inwentarza był niezgodny z problematyką akt 4, dlatego 
dokonano licznych poprawek przybliżających rzeczywisty obraz zawartości poszczegól- 
nych tomów. 
Zespół inwentarzowy oznakowany numerem 716 został podzielony na dwie części: 
spis pierwszy zawierający 59 tomów i spis drugi zawierający 7 tomów akt. W części pielW- 
szej wyodrębniono następujące działy: 
I. Prezydium gminy - tomy od 1 do 19 
II. Rada Reprezentantów - od 20 do 24 tomu 
III. Komisja szacunkowa podatków - od 25 do 42 tomu 
I
 Komitet dobroczynny - od 43 do 53 tomu 

 Materiały biblioteki gminy żydowskiej w Bydgoszczy - od 54 do 59 tomu. 


Charakterystyka zawartości poszczególnych tomów 
1. Według opisu w teczce powinny znajdować się ustawy Zjednoczenia Żydowskiego, 
powstałego w Toruniu w 1907 r. Dominuje jednak dokumentacja związana ze statu- 
sem prawnym gminy bydgoskiej. W aktach jest m.in. wydany w 1907 r. w drukarni 
Richarda Krahla Statut gminy w Bydgoszczy - Statut rur die Synagogen-Gemeinde zu 
Bromberg, zatwierdzony 31 maja 1867 r. 
2. Ustawy Związku Niemieckich Zydów w Berlinie, sprawozdania z działalności Zjed- 
noczenia Gmin Żydowskich z terenu Prus z siedzibą w Olsztynie, a także sprawozda- 
nia innych organizacji żydowskich z lat 1913-1916 {strony nie numerowane, daty gra- 
niczne: 14 kwietnia 1913 r. 12 maja 1916 r.} 
3. Okólniki i inne pisma Żydowskiej Rady Ludowej w Poznaniu. Korespondencja z gmi- 
nami żydowskimi w Poznańskim o przesyłaniu ważniejszych informacji. Biuletyny 
Żydowskiej Rady Ludowej i inne {k. 33; daty graniczne: 7 stycznia 1919 -17 marca 
1920 r.} 
Ten tom szczególnie powinien zainteresować badaczy dziejów Poznania i tzw. Zydów 
niemieckich w Wielkopolsce. Znaleźć w nim można różnorodne materiały Żydow- 
skiej Rady Ludowej w Poznaniu (Jiidisches Volksrats Posen), której przewodniczył 
Max Kollenscher: okólniki (Mittelungs-BUitt des Jiidisches Volksrats Posen), głów- 
nie z marca i kwietnia 1919 r., oświadczenia polityczne - postulaty przyznania ludno- 
ści żydowskiej autonomii w dziedzinie szkolnictwa, kultury i ekonomii, zgłaszane pań- 
stwom Ententy, stanowisko wobec walk polsko-niemieckich w Wielkopolsce, omó- 
wienia wyników wyborów do Rady Miejskiej Poznania (23 III 1919) i wezwania do 
głosowania na listę żydowską, okólniki dotyczące przyspieszenia powrotu z niewoli 
jeńców pochodzenia żydowskiego, rozmowy z Naczelną Radą Ludową w tej sprawie, 
referaty programowe M. Kollenschera, Komisji Szkolnej - wystąpienie dr. Juliusa 
Gallanda, Komisji Gospodarczej, referat Benno Beckera i Komisji Organizacyjnej - 
referat Mannheima, pisma do gmin żydowskich na terenie Wielkopolski. W piśmie 
skierowanym do ŻGW w Bydgoszczy, datowanym 21 stycznia 1919 r., Żydowska Rada 
Ludowa w Poznaniu zadeklarowała postawę neutralności w trwającym konflikcie pol- 
sko-niemieckim 5 .
		

/kronika_200161_0001.djvu

			158 


4. Instrukcja dotycząca porządku zebrań władz gminy żydowskiej w Bydgoszczy {bez 
daty i numeracji stron} 
5. Protokoły z posiedzeń i zebrań Zarządu Gminy z lat 1862-1885 {k. 274; daty granicz- 
ne 18 kwietnia 1862 - 3 lutego 1895 r.} 
W dniu 18 kwietnia 1862 r. w skład Zarządu wchodzili: Leopold Kierski jako przewod- 
niczący, Ludwik FriedHinder, Dawidsohn, Meyerholz i Abraham Łaski. W tomie za- 
mieszczono reklamy książek sprzedawanych w księgarni należącej do Hermana Indiga. 
6. Protokoły z posiedzeń i biuletyny informacyjne Związku Gmin Żydowskich Niemiec 
z siedzibą w Berlinie. Korespondencja z poszczególnymi gminami, sprawozdania z 
działalności, korespondencja na temat wymiany sprawozdań {bez numeracji; grudzień 
1900 r. - 4 sierpnia 1903 r.} 
7. Protokoły z posiedzeń Zarządu Gminy za okres 24 maja 1911 r. do 13 marca 1926 r. 
{k. 147} 
Niezwykle ważne źródło wielu informacji znajdujących się w zapisach posiedzeń władz 
gminy zabrakło autorowi w okresie powstawania książki. Dotyczy to zwłaszcza okresu 
przejściowego i pierwszych lat funkcjonowania gminy w latach Drugiej Rzeczypospoli- 
tej. Z ważniejszych uzupełnień i sprostowań warto odnotować, iż rabin Gotthild Walter 
opuścił Bydgoszcz już w 1919 r., najpóźniej we wrześniu, gdyż już w październiku za- 
trudniono rabina Alberta Wolfa. Ten ostatni wyjechał z Bydgoszczy 1 września 1920 r. 
Zastępował go następnie, aż do czasu zatrudnienia rabina Sonnescheina, rabin Gliick 
z Nakła. Kantorem był w tym czasie Holzapfel. Według Statutu gminy Zarząd winien 
liczyć 5 członków a Rada reprezentantów 12 członków. W przełomowych dla gminy 
początkowych latach funkcjonowania w Drugiej Rzeczypospolitej, na skutek emigra- 
cji do Niemiec, władze żydowskie często były zdekompletowane, istniała duża rotacja 
w składzie zarządów i reprezentacji. W czerwcu 1921 r. dokonano znacznych zmian 
we władzach gminy. Do Zarządu dokoptowano Adolfa Bergera i Leopolda Gerbera. 
13 marca 1926 r. w skład Zarządu wchodziły następujące osoby: Max Schiffman jako 
przewodniczący, Adolf Gerber, Zygmunt Kloc, Bernard Gelbard, Berman Gutstadt, 
Maks Wasserzug. W Radzie Reprezentantów zasiadali wówczas: Dawid Elbaum, Sal- 
ly Kamnitzer, Chaim Lipszic, Jakób Barciński, Salomon Sochaczewski, Herman Men- 
sor, Naftali Manela, Louis Rynarzewski, Majer Waisberg, Aron Kohn i Herman 
Mensor. W aktach znajdują się także materiały fundacji L. Aronsohna i akta ilustru- 
jące pierwsze kroki w sprawie pozyskania spadku po zmarłej w Stanach Zjednoczo- 
nych Lenie Cohen, które powierzono Isbertowi Adamowi (k. 144)6, a także wykazy 
urzędników gminy z lat trzydziestych, ich płace, budżety gminy, rachunki itp. 
8. Wypisy z protokołów posiedzeń Zarządu Gminy dotyczące podwyżki opłat za pielę- 
gnowanie grobów. Korespondencja zainteresowanych z członkami Zarządu Gminy 
na ten temat {k. 4; 18 kwietnia 1920 - 3 listopada 1920} 
9. Decyzja Zarządu Gminy o utworzeniu fundacji imienia Louisa Aronsohna, przewod- 
niczącego Zarządu Gminy i wykazy wpłat na ten fundusz {2 sierpnia 1920 - 31 grud- 
nia 1921 r.} 
L. Aronsohn ustanowił fundację bezpośrednio przed opuszczeniem Bydgoszczy, w 
dniu 28 lipca 1920 r. Początkowo dysponowała ona kapitałem 2 ססoo marek, który 
później był uzupełniany. Operacje finansowe związane z zarządzaniem zgromadzo-
		

/kronika_200162_0001.djvu

			159 


nymi sumami prowadził dyrektor banku Stadthagen, Siegmund MolIer. 
10. Sprawozdania z działalności gmin należących do Zjednoczenia Gmin Żydowskich - 
Poznań, Berlin, Monachium i inne. Korespondencja w sprawie przesyłania sprawoz- 
dań okresowych do centrali w Berlinie {k. 735; 18 kwietnia 1907 - 14 maja 1911 r.} 
W materiałach znajdują się sprawozdania, relacje i informacje (Verwaltungsberich- 
te) pochodzące oprócz Bydgoszczy także z takich miejscowości jak: Mrocza, Gnie- 
zno, Inowrocław, Szubin, Mogilno, Wyrzysk i innych z regionu (regencji) bydgoskie- 
go. Dominują materiały dotyczące nauki religii oraz powiadomienia i relacje z róż- 
nych zebrań przedstawicieli gmin żydowskich. W aktach kilka numerów czasopisma 
Mittelungen vom Deutsch-Israelischen Gemeinde-bunde z 1907 r. 
11. Korespondencja pomiędzy Magistratem miasta Bydgoszczy a członkami gminy w 
sprawie wyborów do Zarządu i Rady Reprezentantów gminy, wykazy opłacających 
składki, listy płac, liczne pisma podpisane przez przewodniczącego gminy w latach 
60., Leopolda Kierskiego {9 grudnia 1864 - 6 sierpnia 1920 r.} 
12. Korespondencja z członkami Zarządu Gminy bydgoskiej w sprawie wyborów Rady 
Reprezentantów, zwołania zebrań Rady i inne pisma o charakterze informacyjnym i 
normatywnym, m.in. zawiadomienia o śmierci członków gminy, rachunki, zaprosze- 
nia na okolicznościowe imprezy, usprawiedliwienia nieobecności na uroczystościach 
jubileuszowych itp. {4 czerwca 1884 - 26 maja 1922 r.} 
W aktach m.in. relacja z obchodów 550-lecia Bydgoszczy. Sporo danych dotyczących 
sytuacji gminy bezpośrednio przed powrotem Bydgoszczy do Polski, z lat 1919-1920. 
Potwierdzają one fakt stopniowego opuszczania miasta i emigracji do Niemiec czoło- 
wych przedstawicieli gminy, m.in. SalIy Jacobowskiego (14 V 1920 r.), Michaela Rus- 
saka (11 V 1920), Adolfa Fussa (17 VIII 1920), Louisa Aronsohna (25 VIII 1920), 
Arno Aschera (23 VIII 1920, Isidora Cohna (1 VI 1921), Adolfa Barnassa (III 1921). 
W końcu grudnia 1919 r. przewodniczącym gminy był wciąż Louis Aronsohn, nato- 
miast przewodniczącym Rady Reprezentantów Martin FriedHinder, który zastąpił 
Isidora Mosesa. Na skutek ich wyjazdu z Polski w lipcu 1920 r. funkcję przewodniczą- 
cego gminy objął Willy Baerwald, zaś przewodniczącym Rady Reprezentantów został 
najpierw J. Cohn (wyjechał 1 VI 1921 r.), a następnie Robert Aron (zmarł w 1922 r.) 
13. Korespondencja z członkami gminy w sprawie zbierania podpisów pod petycją 
Związku Obrony Żydów, skierowaną do parlamentu Rzeszy Niemieckiej, o koniecz- 
ności wydania czasowego prawa o uboju rytualnym, {t8 sierpnia 1885 - 23 paź- 
dziernika 1914 r.} 
W aktach odpisy zarządzeń policyjnych, korespondencja z gminą żydowską w Łabi- 
szynie. 
14. Korespondencja z żydowskimi organizacjami: Ogólnym Żydowskim Związkiem w 
Paryżu (Aliance Israelite Universelle) i Niemieckim Centralnym Komitetem Rosyj- 
skich Żydów w Berlinie (Deutsches Central-Komitee fiirdie Russisches Juden); ma- 
teriały na temat położenia Żydów w carskiej Rosji {k. 66; 23 stycznia 1891 - 22 kwiet- 
nia 1896}. 
W prowincji poznańskiej powołano wiele lokalnych komitetów pomocy Żydom rosyj- 
skim, m.in. w Inowrocławiu i Bydgoszczy. W Prusach Zachodnich utworzono takie 
komitety m.in. w Toruniu, Gdańsku i Thcholi. W wyniku podjęcia akcji gromadzenia
		

/kronika_200163_0001.djvu

			160 


funduszy na pomoc dla Żydów rosyjskich, przeprowadzonej w Bydgoszczy w 1891 r., 
zebrano 1318 marek. 
15. Korespondencja z berlińską centralą Związku Gmin Żydowskich w Niemczech w 
sprawie działalności tego Związku. Spis członków Komitetu Przyjaciół Związku Gmin 
Zydowskich w Niemczech {k. 85; 14 marca 1901 - 1919 r.} 
Członkami Związku Gmin Żydowskich w Niemczech byli też bydgoszczanie: Louis 
Aronsohn, Moritz Baerwald i Gotthild Walter, a także np. dr Levy z Inowrocławia. W 
aktach sprawozdania dr. Waltera dotyczące nauczania religii żydowskiej w Bydgosz- 
czy, wykazy nauczycieli i statystyka uczniów, broszura Die Gesamtorganisation der 
jUdische Gemeinde Preussens oraz zbiory przepisów regulujących nauczanie religii 
żydowskiej w państwie pruskim. Do tomu włączono ponadto korespondencję z Nie- 
mieckim Czerwonym Krzyżem z lat 1918-1919 w sprawie jeńców żydowskich i ich 
uwolnienia. 
16. Korespondencja z Centralnym Archiwum Żydów Niemieckich w Berlinie (Gesamt- 
archiw der deutschen Juden) w sprawie umieszczenia w nim dokumentów i materia- 
łów gminy bydgoskiej. Biuletyny informacyjne archiwum za okres 1908-1911 {k.159; 
10 grudnia 1906-1911}. 
Niezwykle interesujący tom akt. Wynika z nich, że po dłuższej korespondencji zleco- 
no nauczycielowi szkoły religii w Bydgoszczy, Izaakowi Herzbergowi przygotowanie 
rejestru akt, które miały trafić do wspomnianego archiwum w Berlinie. W latach 1906- 
1907 przesłano 244 tomy dokumentów gminy bydgoskiej, pochodzących z lat 1800- 
1883 (k.12). Dominowały protokoły z wyborów władz gminy. Podobne porozumienia 
- odnośnie przekazania akt do archiwum berlińskiego - zawarto z gminami żydowski- 
mi w Toruniu i Fordonie. Wstępnej oceny wartości tych materiałów z podziałem te- 
matycznym dokonano na łamach wydawanego przez archiwum czasopisma - zob. 
Mittellungen des Gesamtarchivs der deutschen Juden, herausgegeben von Dr. Eu- 
gen Taubler, Leipzig 1909, II Jhg, H. 1, s. 12-28. 
17. Korespondencja z władzami policyjnymi Bydgoszczy i członkami gminy w sprawie wy- 
borów Zarządu i Rady Reprezentantów {k.74, 24 listopada 1915 -1 grudnia 1926 r.} 
24 września 1915 r. wybrano następujące osoby w skład Rady Reprezentantów: Willy 
Baerwald - został przewodniczącym, Leo Briickmann, Sally J acobowski, Robert 
LOwenberg, Moritz Meyesohn, Sally Schendel. W kolejnych wyborach, w dniu 27 
września 1918 r. do Rady Reprezentantów wybrano: Roberta Arona, Martina Frie- 
dIandera, Isidora Mosesa, Justizrata Wolfa i Isidora Barnassa. Od końca 1919 r., w 
związku z licznymi przypadkami opuszczania Bydgoszczy przez członków kierownic- 
twa gminy żydowskiej, zarówno Zarząd jak i Rada Reprezentantów funkcjonowały w 
niepełnych składach, które były doraźnie uzupełniane. W sprawach tych prowadzono 
korespondencję z organami nadzorującymi, tzn. Starostwem Grodzkim i Wojewodą 
Poznańskim. Do Zarządu bydgoskiej gminy żydowskiej przed 1926 r. tj. do czasu sta- 
bilizacji w kierownictwie gminy, wybierani byli jeszcze np. Adolf Berger (1921-1922), 
Siegmund MoHer (1992), Leopold Gerber, Dawid Elbaum, Maksymilian Wasserzug, 
Isbert Adam (pełnił funkcję przewodniczącego), Libermann, Izrael Lipowski, Max 
Schiffmann, który także był jakiś czas przewodniczącym Zarządu. Z treści pisma wy- 
słanego przez Zarząd Gminy do wojewody poznańskiego 31 sierpnia 1920 r. (k. 37)
		

/kronika_200164_0001.djvu

			161 


wynika, że wówczas Zarząd pracował w następującym składzie: Willy Baerwald, Arno 
Ascher, Hugo Baruth, Robert Aron i Isbert Adam, zaś w Radzie Reprezentantów 
byli w tym czasie (k. 31 - pismo z 26 VIII 1920 r.) Martin FriedIander jako przewod- 
niczący, a ponadto m.in. Isidor Moses, Leo Bruckmann, Sally Schendel, Moritz Mey- 
ersohn, Robert Loewenberg, Fink, Levy, Albert Hirschner i Isidor Cohn. W piśmie z 
14 października 1921 r. Zarząd poinformował wojewodę poznańskiego o wyborze E. 
Soonnescheina na rabina bydgoskiego, wnosząc o jego zatwierdzenie (k. 60). 
18. Spis członków Zarządu i Rady Reprezentantów za lata 1866-1920. 
Wykazy umożliwiają szczegółowe odtworzenie składów kolejnych gremiów kierowni- 
czych gminy. Według Statutu ŻGW Zarząd liczył 5 członków i dwóch zastępców, na- 
tomiast Rada Reprezentantów 12 członków. W spisie podano także dokładne daty 
wyjazdu z Bydgoszczy w 1919 i 1920 roku członków Zarządu i Rady Reprezentantów, 
np. Louis Aronsohn wyjechał ostatecznie z Bydgoszczy dopiero 9 lipca 1920 r., a tak- 
że zakoń
zenia działalności w kierownictwie gminy z podaniem przyczyn. Składy za- 
rządów ZGW w Bydgoszczy: 1866 Moriz Jacobsohn, Herman Jacobi, Rosenthal, 
Edward Jacobi, Leopold Kierski; 1873 Dagobert Friedander, Moritz Jacobsohn, Ju- 
lius Rosenthal, Herman Jacobi, Eduard Jacobi; 1876 MoritzJacobsohn, Herman Lo- 
wenthal, Louis Seelig, Natan SzamotuIski, Dawid Latz; 1880 Louis Aronsohn, dr 
Dawid Latz, M.B. Zippert, Wilhelm Russak, Abraham FriedIander; 1883 Louis Aron- 
sohn, Dawid Latz, B. Zippert, Wilhelm Russak, Moritz Jacobsohn; 1886 Louis Aron- 
sohn, Dawid Latz, Moritz J acobsohn, Wilhelm Russak, Izaak Rems; 1889 Louis Aron- 
sohn, Dawid Latz, Wilhelm Russak, Arnold Aronsohn, Siegfried Cohn; 1891 Louis 
Aronsohn, Arnold Aronsohn, Siegfried Cohn, Dawid Latz, Robert Aron; 1894 Louis 
Aronsohn, Siegfried Cohn, Robert Aron, Arnold Aronsohn, Dawid Latz; 1900 Louis 
Aronsohn, Arnold Aronsohn, Siegfried Cohn, Dawid Latz, Robert Aron; 1903 Louis 
Aronsohn, Willy Baerwald, Samuel Gorczatowski, Albin Cohnfeld, Adolf Fuss; 1906 
Louis Aronsohn, Albin Cohnfeld, Willy Baerwald, Adolf Fuss, Samuel Gorczatow- 
ski; 1909 Louis Aronsohn, Albin Cohnfeld, Willy Baerwald, Adolf Fuss, Michael 
Russak; 1912 Louis Aronsohn, Michael Russak, Willy BarwaId, Adolf Fuss, dr Izrael 
Lipowski; 1915 Louis Aronsohn, Willy Baerwald, Adolf Fuss, Michael Russak, Izrael 
Lipowski, 1920 - maj Louis Aronsohn, Albin Cohnfeld, Robert Aron, Willy Baer- 
wald, Adolf Fuss; 26 VIII 1920 Willy Baerwald, Arno Ascher, Hugo Baruth, Izrael 
Lipowski, Isbert Adam. 
19. Oświadczenie członków gminy ojej opuszczeniu {30 czerwca 1895 -12lutego 1921r.} 
W tomie znajduje się kilkanaście deklaracji opuszczenia gminy złożonych przed praw- 
nikiem, m.in. rodziny Gerberów (1895), Boreckiego (1895), Bruno Krugera (1897), 
Maxa Fischela (1907), Conrada Arona - inżyniera dyplomowanego (1909), Rosy 
Walsch (1919) i innych. Ostatnie z tego typu oświadczeń zostało złożone 5 listopada 
1920 r. przed polskim adwokatem, Melchiorem Wierzbickim i dotyczyło osoby Min- o" 
ny Antonie Meyer-Dyzenfurth, żony dyrektora banku Stadthagen Hansa Meyera Dy- 
renfurtha, który z gminy wystąpił nieco wcześniej. W aktach korespondencja pomię- 
dzy władzami ZGW w Bydgoszczy a dyrektorem Dyrenfurthem w sprawie opłacenia 
przez niego podatku na rzecz gminy aż do końca 1921 r. Władze gminy powoływały 
się na przepisy pruskie i statut gminy, pozwalających na ściąganie podatku do końca
		

/kronika_200165_0001.djvu

			162 


pełnego roku po wystąpieniu ze wspólnoty żydowskiej. Sprawa zakończyła się chyba 
porozumieniem, gdyż w dniu 12 lutego 1921 r. władze gminy wystawiły zaświadczenie 
o tym, że małżonkowie Derefurthowie od 1 kwietnia tego roku będą zwolnieni z przy- 
należności do gminy. 
20. Protokoły z posiedzeń władz gminy, korespondencja z członkami gminy, wykazy płat- 
ników {k.454; 4 lutego 1844 - 16 grudnia 1856 r.} 
Przeważała korespondencja w sprawach podatkowych. W 1856 r. było 79 członków 
płacących podatki. Największy udział w nich miał S.H. Friedlander - 1000 marek, 
J. Jacoby - 1050, Moritz Schmu11250, H. Weisbein 1050, Gustaw Bruhl900 i Naih- 
man Lewenthal 900. Dominowały wpłaty po 200-300 marek. 
21. Protokoły z posiedzeń kierownictwa gminy {11 sierpnia 1879 - 28 października 1886 r. 
22. Protokoły z posiedzeń Rady Reprezentantów {6 stycznia 1885 - 5 lutego 1911 r.} 
23. Protokoły z posiedzeń Rady Reprezentantów {k. 480; 3 stycznia 1887 - 28 sierpnia 
1924 r.} 
Ogromnej wielkości, artystycznie wykonany Protocoll- Buch des Reprasentanten Col- 
legium. Zawiera bardzo szczegółowe rozliczenia finansowe, budżety za poszczególne 
lata. W 1913 r. budżet gminy wynosił 68415 marek, a największe wpływy czerpano z 
podatków - 48958 marek, następnie różnych fundacji (zwłaszcza Lessera, Klausnera, 
Julii Salomon, Fridy Eisak i Zinsena) i opłat. Na pensje wydawano 34859 marek (ra- 
bin 7500, kantor - 4800, nauczyciel religii - 3000), spłatę długów 7005 marek, szkołę 
3700 marek, zasiłki 2975 marek itd. Protokół pozwala na dosyć szczegółowe odtwo- 
rzenie składów władz gminy w pierwszych latach Drugiej Rzeczypospolitej, gdy zmie- 
niały się one często. Na wniosek Zygmunta Kloca, zgłoszony 6 kwietnia 1924 r., po- 
stanowiono po raz pierwszy rejestrować posiedzenia w języku polskim (k.473), ale 
jednocześnie tłumaczyć je na język niemiecki. Uchwały tej nie realizowano, ponieważ 
następne protokoły spisywano wyłącznie w języku niemieckim. 
24. Zawiadomienia o posiedzeniach Rady przedstawicieli gminy, zawiadomienia i po- 
rządek obrad {29 grudnia 1881 - 18 października 1896 r.} 
25. Rozporządzenie Magistratu m. Bydgoszczy o podatkach i oświadczenia podatkowe 
{k. 29; 20 IX 1909 - 20 IX 1919 r.} 
Najbardziej obszerna dokumentacja dotyczy roku 1908. Jest m.in. lista płac pracow- 
ników wynagradzanych przez Zarząd Gminy. Najdroższy był rabin Walter, którego 
uposażenie roczne wynosiło 8070 marek, następnie kantor Wilhelm Heimann - 4545 
marek i nauczyciel religii Izaak Herzberg 2800 marek, inny zaś nauczyciel otrzymy- 
wał nieco mniej - 3283 marek. Ogółem na liście płac umieszczono 10 osób. 
26. Sprawozdania Komisji Rewizyjnej o stanie kasy gminy za okres 1865-1919 { 187; 31 
marca 1865 - 2 sierpnia 1920 r.} 
W aktach znalazło się sporo informacji na temat sytuacji finansowej gminy w latach 
30. XIX wieku (referaty porównawcze i wykazy dochodów z tamtego okresu). Ponad- 
to - nakazy rewizji kasy żydowskiej przez władze policyjne Bydgoszczy, koresponden- 
cja z władzami policyjnymi o przesyłce sprawozdań finansowych. 
27. Księga kasowa gminy za okres 1868-1928. 
28. Księga kasowa gminy za okres 1898-1936. 
29. Księga kasowa gminy z 1920 r. {k.115}
		

/kronika_200166_0001.djvu

			163 


Rejestracja różnych, nawet bardzo drobnych wydatków, np. zakup 1 litra mleka, po- 
nadto różne, luźne zapiski, rodzaj notatnika. 
30. Wykazy przychodów i rozchodów gminy z lat 1858-1863 
31. Wykazy przychodów i rozchodów gminy z lat 1867-1868 
32. Wykazy przychodów i rozchodów gminy z lat 1905-1906 
33. Wykazy przychodów i rozchodów gminy żydowskiej w Fordonie z lat 1931-1938. 
Zawiera przede wszystkim rejestrację wpłat sum od polskich pożyczkobiorców: rze- 
mieślnika Salabera i Kurlanda, a także wykazy osób. które otrzymywały w Pordonie 
wsparcie ze strony gminy 7. 
34. Wykazy wpłat składek członkowskich i spisy zobowiązań członków gminy w latach 
1881-1885. 
Z akt wynika, że w 1881 r. gmina miała tylko 59 płatników podatku (?). Największe 
wpłaty wnosili Samuel Lebenweim, Max Auerbach, J.L. Neumann, Hejman Lesser i 
Joseph Fink. 
35. Wykazy opłaconych składek członkowskich IV 1890-1916. 
36. Wykazy ostatecznych rat podatkowych członków gminy z lat 1901-1906; korespon- 
dencja pomiędzy Zarządem a członkami gminy na ten temat {19 kwietnia 1901 - 26 
lutego 1906 r.} 
W roku płatniczym 1901/1902 zebrano 36671 marek podatków od członków gminy. 
Najwięcej osób płaciło po 4-6 marek. Najwyższy podatek opłacali: Louis Aronsohn - 
5000, Dawid Woythaler - 2900, Robert Aron - 1600, Martin PriedUinder - 1520, Mo- 
ritz Baerwald - 1200, Hermann Blumenthal- 1200, Isidor Barnass - 600, Wiliam Prie- 
dIan der - 810, Moritz Jacoby - 570, Isidor Moses - 540, Emil Jachmann - 540 itd. 
37. Wykazy płatników podatku gminnego i korespondencja z członkami gminy na ten 
temat z lat 1923-1924. 
Zamieszczonej listy przychodów i rozchodów na 1923/24 rok brak w zbiorach archi- 
wum bydgoskiego. Podatki płaciło wówczas 269 osób. 
38. Korespondencja członków władz ŻGW w Bydgoszczy z zarządem banku w Bydgosz- 
czy w sprawie umieszczenia w nim pieniędzy pochodzących z dochodów gminy {21 
czerwca 1883 - 19 października 1886 r.} 
39. Korespondencja władz Bydgoszczy i Zarządu ŻGW z kupcem Lewi Bernhardtem w 
sprawie spłaty zadłużenia z tytułu nieopłaconych podatków {2 czerwca 1913 - 10 czerw- 
ca 1913 r.} 
40. Pisma Zarządu ŻGW w Bydgoszczy na temat kontroli kasy i w sprawach podatko- 
wych. Wykaz nałożonych na członków gminy podatków {17 października 1918 - 10 
czerwca 1919 r.} 
41. Zawiadomienia Banku Stadthagen o stanie konta gminy {4 czerwca 1912 - 1 czerwca 
1922 r.} 
42. Spis członków gminy zobowiązanych do płacenia podatku; wpłaty na rzecz lokalnego ." 
Komitetu Pomocy Żydom {1915r.} 
Spisy niekompletne - nazwiska od pozycji numer 141 do 280, podano adresy i wyso- 
kość należnego podatku. 
43. Protokoły z posiedzeń i wnioski Komisji Szkolnej ŻGW w Bydgoszczy {k.312; 1 maja 
1887 - 10 grudnia 1923 r.}
		

/kronika_200167_0001.djvu

			164 


Zawierają informacje dotyczące funkcjonowania szkolnictwa religijnego w gminie byd- 
goskiej. W pracach Komisji Szkolnej uczestniczyli kolejni rabini, w tym przypadku 
byli to Wilhelm Klemperer, Gotthild Walter (przebywał w Bydgoszczy jeszcze w maju 
1919 r.) następnie Albert Wolf, Glilck i Efraim Sonnenschein. W grudniu 1920 r. 
nauczaniem religii objęto 67 chłopców i 74 dziewczęta, a ponadto 20 polskich uczniów 
(?; czyżby chodziło o dzieci z rodzin żydowskich przybyłych do Bydgoszczy z ziem 
zaboru rosyjskiego?). W aktach m.in. petycja z 1923 r. w sprawie zwiększenia liczby 
godzin zajęć z religii, spisy uczniów, plany zajęć itp. 
44. Korespondencja z członkami gminy w sprawie zbiórki charytatywnej i wpłat do kasy 
gminy, pokwitowania odbioru pieniędzy {k. 52; 6 września 1884 - 15 lutego 1924 r.} 
Większość akt dotyczy ustanowienia fundacji Hedwig Russak z przeznaczeniem 
na finansowanie członkiń Frauenverein oraz fundacji" Gotthold Kronheim Stiftung" z 
kapitałem 2000 marek, ustanowionej w 1918 r. przez ojca poległego w pierwszej woj- 
nie światowej żołnierza pochodzenia żydowskiego z Bydgoszczy - wymienionego Got- 
tholda Kronheima. Środki z fundacji miały wspierać działalność bydgoskiego oddzia- 
łu "Jildischen Armen-Unterstiltzungsvereins" (Żydowskiego Towarzystwa Wspiera- 
nia Ubogich). 
45. Korespondencja z Żydowskimi Domami dla Sierot i Starców w Niemczech; pisma do 
gmin żydowskich na terenie Niemiec i innych organizacji prowadzących działalność 
charytatywną; pisma tych organizacji na temat działalności {21 kwietnia 1917 - 16 
kwietnia 1919 r.} 
46. Korespondencja z sierocińcem w Poznaniu na temat umieszczenia tam żydowskich 
sierot z Bydgoszczy {11 września 1910 - 2 kwietnia 1911 r.} 
Zawiera broszurę: Statut Izraelitischen Weissen-Knaben Anstallt zu Polen 
47. Korespondencja z członkiem gminy, Martinem Friedlanderem w sprawie pozyskania 
od niego pieniędzy za pielęgnowanie grobów rodziców {16-29 września 1920 r.} 
48. Sprawa egzekucji od Zanetty Klausner sum pieniędzy za wybudowanie pomnika ro- 
dziców {14 października 1888 - 5 września 1919 r.} 
49. Opłata Jacobiego Leonarda za wybudowanie i pielęgnowanie grobowca rodziców 
{21 marca - 30 sierpnia 1917 r.} 
50. Opłata Alberta Dawidsohna za wybudowanie i pielęgnowanie grobu rodziców {l 
sierpnia 1918 - 5 stycznia 1920 r.} 
51. Spis osób przekazujących swój majątek lub kwoty pieniężne na rzecz gminy {14 maja 
1880 - 23 października 1919 r.} 
Zawartość tego tomu, podobnie jak i innych potwierdzają moje uwagi dotyczące ist- 
nienia co najmniej kilkudziesięciu różnych fundacji żydowskich w Bydgoszczy. Cza- 
sem były one zupełnie symbolicznie, np. umożliwiały dofinansowanie kilku posiłków 
w domu starców lub utrzymanie jednego łóżka. W sierpniu 1919 r. z różnych form 
pomocy korzystało w Bydgoszczy 139 rodzin żydowskich. 
52. Spis członków gminy otrzymujących pomoc materialną z fundacji Lessera, korespon- 
dencja z nimi w tej sprawie {3 września 1917 - 5 czerwca 1920 r.} Fundacja ta powo- 
łana została w celu wspomagania przede wszystkim emerytowanych urzędników gmi- 
ny żydowskiej w Bydgoszczy. Niewielkie sumy, ok. 100-200 marek, wypłacono w la- 
tach 1918-1921 8 osobom, w tym także mieszkającym poza Bydgoszczą, np. Margo
		

/kronika_200168_0001.djvu

			165 


Blum z Berlina. W aktach prośby o przyznanie zapomogi z powoływaniem się na 
okoliczności losowe: skutki wojny, śmierć dzieci itp. 
53. Spis członków stale otrzymujących pomoc materialną {bez daty} 
54. Referat rabina Gotthilda Waltera poświęcony 50-leciu organizacji Związek Żydow- 
skich Kobiet w Bydgoszczy {k.7; 30 października 1904 r.} 
W referacie sporo szczegółów na temat działalności tej organizacji kobiecej, liczącej 
wówczas 140 członków. W aktach także obszerny, okolicznościowy wiersz Marty Pro- 
chownik. 
55. Fragmenty z artykułów Ewi Reichmanna na temat kongresu syjonistycznego w Bazy- 
lei {1931 r.} 
56. Artykuły nieznanego autora o proteście katolickich profesorów przeciwko organizo- 
waniu pogromów Żydów w Niemczech {bez daty, lata trzydzieste XX wieku} 
57. Dzieła Preisa, biblie, książki dotyczące medycyny talmudzkiej, broszury religijne, 
listy żydowskie 
58. Książka żydowska w języku jidysz. 
59. Spis książek w zbiorach biblioteki żydowskiej {bez daty, lata trzydzieste XX wieku} 
Spis sam w sobie jest niezwykle interesującym przyczynkiem do badań nad preferen- 
cjami czytelniczymi społeczności żydowskiej. Zawiera prawie 2000 pozycji, wyszczegól- 
nionych w kilku działach. Zwraca uwagę bardzo bogata kolekcja książek z dziedziny 
prawa: historii, prawa karnego i cywilnego, a ponadto liczne dzieła Marksa, Kautskego, 
Luxemburg, Bernsteina, Mehringa, Bauera, Lasasalle. Brak dzieł Lenina. W części dru- 
giej znajdują się następujące tomy akt: 
1. Sprawa nadania form prawnych fundacji Louisa Berga, członka gminy, działalność 
fundacji {27 maja 1863 - 21 czerwca 1921 r.} 
Zawiera obszerną korespondencję, liczne sprawozdania, m.in.wykazy osób otrzymu- 
jących wsparcie finansowe ze środków pochodzących z fundacji, ponadto administra- 
cyjne nakazy płatnicze z tytułu posiadania ziemi. Fundacja została utworzona w wyni- 
ku przekazania ok. 6,5 ha ziemi k. Gogolinka, a następnie w Cielu. Środki pozyskiwa- 
no poprzez dzierżawienie łąk należących do fundacji okolicznym gospodarzom nie- 
mieckim i polskim. 
2. Spisy imienne miejsc w synagodze: męskich (482) i żeńskich (386), pokwitowania 
wniesionych opłat za rezerwację miejsc, udzielanie rabatów itp. {k.32; wrzesień 1936 
- wrzesień 1937 r.} 
W pierwszym rzędzie zasiadali wybitni przedstawiciele społeczności żydowskiej w Byd- 
goszczy: Dawid Horowitz, Adolf Kerz, Oskar i Samuel Robinsonowie, Marian Izbic- 
ki, Oppermann, Harry Lewin i Zygmunt Klotz. W sporządzonym przez pracowników 
rosyjskiego archiwum inwentarzu podano nieprawdziwe dane dotyczące zawartości 
tego tomu. 
3. Księga pokwitowań o przyjęciu podatków na rzecz gminy {4 - 14 października 1937 r.}. 
4. Kopie pokwitowań wpłat podatku na rzecz gminy {l2 - 23 czerwca 1938 r.} 
5. Kopie wpłat podatków na rzecz gminy {l-9 września 1938 r.} 
6. Kopie wpłat podatku na rzecz gminy {26listopada - 9 grudnia 1938 r.} 
7. Kopie wpłat podatku na rzecz gminy {22 grudnia 1938 r. - 4 stycznia 1939 r.} 
Niezwykle interesującym uzupełnieniem akt gminy żydowskiej są przechowywane w
		

/kronika_200169_0001.djvu

			166 


moskiewskim archiwum materiały dokumentujące działalność żydowskiej masonerii w 
Bydgoszczy. Była to powstała na początku XX wieku loża im. Eduarda Laskera należąca 
do systemu lóż żydowskich typu Bnei Brith (Synowie Przymierza). Były skupione w Wiel- 
kiej Loży Niemiec Niezależnego Zakonu Bnei Brith z siedzibą w Berlinie (Grosse Loge 
fur Deutschland des unabhandigen Ordens Bne Brith (U.O.B.B.) Berlin. Bydgoski od- 
dział miał numer 579. W zbiorach moskiewskiego archiwum znajduje się kilka, bardzo 
obszernych kolekcji materiałów dotyczących tej organizacji masonerii żydowskiej. Szcze- 
gólnie wartościowy jest zespół nr 769 liczący 2309 tomów akt. Znajdują się w tym zespo- 
le odrębne tomy akt, na temat działalności organizacji żydowskich w takich miastach jak 
Bydgoszcz, Toruń (loża Gabriel Rieser, 2 tomy akt), Poznań (kilkanaście tomów), Gdańsk, 
Krotoszyn, Grudziądz i innych z regionu wielkopolsko-pomorskiego. Podobne materia- 
ły można odszukać w kilku dalszych zespołach: 1219 (759 tomow) - Zusammengelegte 
Archivfonds: Tochterloge der Grossen Loge Deutschlands des jildischen Ordens "Bne- 
Brith", nr 1325 (390 tomów) - Materialen ilberTatigkeitjildischer Organisationem und 
Verbande, ilber die Lage der jildischen Bevolkerung in verschiedenen Landern oraz 
1328 (137 tomów) - Dokumente und materialien ilber die lage der jildischen BevOlke- 
rung in verschiedenen Landern, Tatigkeit der jildischen Organisationen (zusammen ge- 
legt mit Fonds 1325). Całość akt przechowuje się w dziale Dokumenty i zbiory żydow- 
skich organizacji i osób (Dokumente und Sammlugenjildischer Organisationen und Per- 
sonlichkeiten). 
Działalność loży bydgoskiej dokumentują zwłaszcza tomy 273, 315,450 i 549 z zespo- 
łu numer 169. Zgromadzono w nich materiały o różnej przydatności do prowadzenia 
badań, pochodzące z lat 1910-1926. Dla okresu panowania pruskiego dysponujemy wła- 
ściwie pełną dokumentacją działalności. Akta zawierają spisy członków, składy władz, 
sprawozdania kwartalne itp. W czasach pruskich do loży należało ok. 40 członków. Spo- 
ro informacji dotyczy losów wojennych bydgoskich masonów. W 1915 r. loża liczyła co 
najmniej 23 członków: 8 braci, 11 synów i 4 zięciów (Briider, Sohne i Schwiegersohne). 
W końcowym okresie wojny i w latach 1919-1920 liczba członków wzrosła, nawet do 47 
(30 lipca 1920 r.), co można tłumaczyć potrzebą uzyskania wzajemnej pomocy w trud- 
nych warunkach okresu przejściowego. Do bydgoskiego oddziału należeli wówczas tak- 
że optanci zamieszkali przede wszystkim w Berlinie. Funkcje przewodniczących (prezy- 
dentów) loży bydgoskiej pełnili w kolejności: Louis Aronsohn, Gotthild Walter, dr Max 
Simon, Moritz Baerwald, Siegfried Auerbach. Ostatnie dane na temat loży żydowskiej w 
Bydgoszczy pochodzą z 1926 r. W jej władzach były wówczas następujące osoby: Alfed 
Lesser - prezydent, Berhard Ginzburg - wiceprezydent, Alfred Lowenstein - protoko- 
lant, Max Silberstein - skarbnik, Alfred Cohn - podskarbi (Schatzmeister), Max Hir- 
scheim - marszałek, Hirsch - dozorca, Heinrich Wolffheim - mentor. Do organizacji na- 
Jeżeli m.in. Jakub Barciński, Berman Guttstadt, Dawid Woythaler, Albert Knopf, Hugo 
Baruth. 
Omówione wyżej materiały - znajdujące się w moskiewskim PPZH-D - niewątpliwie 
uzupełniłyby dotychczasowe badania nad dziejami Bydgoszczy, zwłaszcza w drugiej po- 
łowie XIX i na początku XX wieku. Dla Rosjan są nieprzydatne. Dla polskich badaczy 
dostęp do nich jest utrudniony, dlatego należy podjąć starania o ich zwrot do Archiwum 
Państwowego w Bydgoszczy.
		

/kronika_200170_0001.djvu

			167 


Przypisy: 
1 Z. Biegański. Mniejszość żydowska w Bydgoszczy 1920-1939. Bydgoszcz 1999. 
2 E. A1abrudzińska. Mniejszości wyznaniowe w Bydgoszczy w latach 1920-1939. Toruń 1995. 
3 Zob. Biuletyn Wojskowej Służby Archiwalnej. 1993. nr 16. s.40-46. 
4 Do charaktrystyki zawartości tematycznej wykorzystano np. dokumenty incydentalne dla jego całości. 
5 Koresponduje to z zasadniczo trafną uwagą Zbigniewa Dworeckiego o popieraniu Niemców przeciwko 
Polakom przez niemal wszystkich reprezentantów górnych warstw ludności żydowskiej - zob. Z. Dworec- 
ki. Poznań i poznaniacy w latach Drugiej Rzeczypospolitej 1918-1939. Poznań 1994. s. 45; por. też M. 
Kollensscher. Jiidisches aus der deutsch-polnischen Ubergangszeit. Posen 1918-1920, Berlin 1925. 
6 Z Biegański. op. cit.. s. 96-98. 
7 Por. Dzieje Fordonu i okolic. praca zbiorowa pod red. Z. Biegańskiego. Bydgoszcz 1997. s. 111.
		

/kronika_200171_0001.djvu

			168 


Maciej Bieńkowski 


BYDGOSKIE KLUBY WIOŚLARSKIE W LATACH 1920-1939 


Początki wioślarstwa bydgoskiego datują się na lata dziewięćdziesiąte XIX w. Pio- 
nierami tego sportu byli uczniowie, którzy założyli przy Gimnazjum Realnym w 1894 
roku Towarzystwa Wioślarskie "Brahe". Niestety, nie wiadomo zbyt wiele o działalno- 
ści tego towarzystwa, o ilości jego członków, ani o sprzęcie. Klub miał własny szałas, a 
załogi klubowe startowały w zawodach z zawodnikami Klubu Wioślarskiego "Frith- 
jof". W 1920 roku władze polskie skonfiskowały szałas towarzystwa, a R.C. "Frithjof" 
przejął jego sprzęt i członków. 
Innym klubem niemieckim było powstałe w 1909 roku Towarzystwo Wioślarskie 
Bydgoszcz (Ruder - Verein Bromberg)l, które w 1923 roku ze względu na trudności 
finansowe, zjednoczyło się z Klubem Wioślarskim "Frithjof", wzbogacając go o 50 człon- 
ków i nowe łodzie. Szałas towarzystwa posłużył jako lokum dla młodzieżowej sekcji 
wioślarskiej "Frithjof".4 Również Gimnazjalny Klub Wioślarski "Weichsel", powstały 
w 1912 roku przy Gimnazjum Humanistycznym, działał przez krótki czas. Już w 1920 
roku władze polskie skonfiskowały jego siedzibę i sprzęt. 2 


R.C. "Frithjof" 
Niewątpliwie największym i najlepszym niemieckim klubem wioślarskim w Bydgosz- 
czy był Klub Wioślarski "Frithjof". Jego spotkanie założycielskie odbyło się 16 maja 
1894 roku, w kawiarni Draegera przy Starym Rynku. Klub posiadał swoją flagę i lokal, 
który znajdował się w restauracji "Pod Orłem". Jako godło klubu ustalono flagę białą 
ze stojącym niebieskim krzyżem i sześcioramienną niebieską gwiazdą w lewym, gór- 
nym rogu. Do wielkich sukcesów i ciągłego rozwoju "Frithjofa" przyczynili się w dużej 
mierze prężnie działający kolejni przewodniczący Zarządu. Funkcje te pełnili od mo- 
mentu powstania do wybuchu I wojny światowej: dr Francis Kruse, Florian Mann, Karl 
Grosse, Bernhard Kuhse, Hans Strelow (1905-1909), Hermann Dittmann, Georg Kop- 
plow (1911-1914). Po I wojnie światowej "Frithjof" wznowił działalność pod kierow- 
nictwem kolejno: Oskara Unverfertha, Alfreda Thola, Rudolfa Stevcka, Felixa Kop- 
pa. 
Pierwszą klubową przystań stanowiła szopa przy ul. Kowalskiej 14, a w 1897 rokuJ 
oddano do użytku nowy drewniany budynek z przeznaczeniem na kolejną siedzibę. 
Jednakże "Frithjof" rozwijał się bardzo szybko i prężnie, zrzeszał coraz większą ilość 
członków i posiadał coraz to więcej sprzętu. Po niedługim czasie drewniany budynek 
stał się zbyt mały i ciasny by pomieścić wszystko, czym dysponował "Frithjof". Ko- 
nieczne stało się wybudowanie dużego, murowanego gmachu, w którym działalność 
klubu mogła rozwijać się bez przeszkód. Kilka lat później dzięki sponsorom, darczyń- 
com i własnym środkom klubu, powstał trzykondygnacyjny, murowany budynek - nowa 
siedziba klubu. Na samej jego górze było osiem umeblowanych pokoi dla trenerów. 
Piętro niżej była duża sala bankietowa (na 400 osób), sala klubowa, sala gier, pokoje 
sekcji żeńskiej, pomieszczenie służbowe. Na samym dole znajdowały się hale dla łodzi,
		

/kronika_200172_0001.djvu

			169 


zimowy basen wioślarski, szatnie, łazienki, prysznice i węgielnia. 4 Była to siedziba na 
miarę klubu, jakim był "Frithjof", z pełnym zapleczem socjalnym, służbowym i trenin- 
gowym. 
Przynależność "Frithjofa" do niemieckich organizacji wioślarskich dawała klubowi 
prawo do startów w regatach, które organizowano m.in. w Bydgoszczy, Toruniu, Gru- 
dziądzu, Poznaniu i Malborku. Jednak klub nie mógł występować w regatach organizo- 
wanych przez Polaków, tzn. przez Polski Związek Towarzystw Wioślarskich. W końcu 
zdecydowano zrezygnować z członkostwa w niemieckim "Związku Wioślarskim Poznań 
- Pomorze" i wstąpić do Polskiego Związku Towarzystw Wioślarskich (P.Z.1:W). Krok 
ten umożliwił starty w zawodach organizowanych przez stronę polską.s 
Wysiłek wkładany w trenowanie i szkolenie zawodników przyniósł oczekiwane re- 
zultaty. W 1910 roku klub miał na koncie 30 zwycięstw w regatach. Do 1924 roku było 
ich 54, a następne dziesięciolecie przyniosło 44 zwycięstwa, podnosząc ogólną ich licz- 
bę do 98. W 1938 roku odbył się mecz międzynarodowy Polska - Węgry. Na nim to 
zawodnicy Werner i Bohme, startujący w dwójce podwójnej, wywalczyli dla klubu 135 
zwycięstwo, przy czym wystąpili oni w barwach narodowych Polski. 6 Spore sukcesy 
odnosili również Vierer, Gnossa, Karl Nevmann, Ernst Lotz, Andreas Engel, Krause. 
Obok działalności sportowej, klub prowadził również działalność turystyczną. Or- 
ganizowano jedno- i wielodniowe spływy kajakowe i wioślarskie do Torunia, Świecia, 
Grudziądza, Gdańska, Elbląga i Berlina. 7 Załogi klubowe odbywały liczne wioślarskie 
wędrówki, niejednokrotnie ustanawiając rekordy klubowe w ilości przepływanych ki- 
lometrów. W 1913 roku załoga klubu przepłynęła łodzią o nazwie "Bum-Bum" z Byd- 
goszczy przez Szczecin do wyspy Rugii, a w 1923 roku Hermann Dittmann, Egon 
Schmidtke, Ernst Gohlke, Hans Reiner, Herbert MolIer, Helmut Rehbein, przepłynę- 
li Wisłą z Krakowa do Bydgoszczy.8 Kolejne lata przyniosły rosnące ilości podróży i 
przepłyniętych kilometrów. Dwa rekordy klubowe padły w 1927 roku: Hans Bulawa 
przepłynął 3.740 kilometrów i ustanowił rekord jako samotny wioślarz; Erich Vielka- 
ben ustanowił rekord klubowy odbywając 60 podróży wioślarskich. 
Po czternastu latach działalności klub "Frithjof" liczył 122 członków i miał flotę 
złożoną z ponad 10 łodzi (oprócz prywatnych). W 1915 roku członków klubu było już 
325, lecz wybuch pierwszej wojny światowej, zmiany graniczne i emigracyjne bydgosz- 
czan, znacznie zmniejszyły ich ilość, tzn. do 186 (w tym 107 ćwiczących) wg danych 
roku 1920. Kryzys gospodarczy okresu powojennego odbił się na działalności "Frithjo- 
fa".9 Racjonalna gospodarka wymusiła oszczędności również na działalności sporto- 
wej w klubach. Skutkiem tego był spadek ilości członków, sprzętu, imprez sportowych 
i regat. W 30 rocznicę istnienia "Frithjof" zrzeszał 450 członków i 40 łodzi, w rocznicę 
40 już tylko 278 członków i 32 łodzie. 10 Mniej więcej taki stan liczbowy utrzymywał się 
do 1939 roku. 
Od momentu, kiedy w Bydgoszczy zaczęły powstawać polskie kluby wioślarskie, "Fri- . 
thjof" nawiązywał z nimi kontakty, które starał się cały czas poprawiać i umacniać. W 
lipcu 1921 roku członkowie "Frithjofa" zostali zaproszeni na spotkanie po regatach, 
przez przedstawicieli poznańskiego "Trytona". Wydarzenie to, gazeta "Dziennik Byd- 
goski", określiła wtedy jako incydent. u Jednakże początkowa niechęć szybko zamieni- 
ła się we współpracę. Również na ceremonie otwarcia sezonów wioślarskich "Frithjo-
		

/kronika_200173_0001.djvu

			170 


fa", zaczęli być zapraszani przedstawiciele polskich klubów wioślarskich. Polskie i nie- 
mieckie kluby zaczęły wspólnie organizować otwarcia i zamknięcia sezonów wioślar- 
skich. Odbywały się defilady łodzi i przemarsze sportowców przez ulice miasta. 
"Frithjof" jako jedyny w Bydgoszczy posiadał basen do treningów w zimie, a w ra- 
mach współpracy międzyklubowej, umożliwiał korzystanie z niego swoim wioślarskim 
rywalom. W efekcie dobrze układająca się współpraca zaowocowała przystąpieniem 
"Frithjofa" do P.Z.1:W i do B.K 1:W, a najwyższym dowodem współpracy i zaufania dla 
niemieckich wioślarzy z Bydgoszczy był fakt, że w meczu międzypaństwowym Polska - 
Węgry (w 1938 roku) wystąpili w polskich barwach narodowych. 12 


Bydgoskie Towarzystwo Wioślarskie 
Bez wątpienia najważniejszym bydgoskim klubem wioślarskim było Bydgoskie Towa- 
rzystwo Wioślarskie (B.1:W). Mówiono, że nie ma Bydgoszczy bez wioślarstwa, a wio- 
ślarstwa bez B.1:W Bydgoszcz zyskała sobie w świecie nazwę "polskiego Heniey", głów- 
nie dzięki sławie wioślarzy i organizatorów spod znaku tego towarzystwa. l3 Z inicjatywy 
Henryka Kalkstein-Osłowskiego założono 16 marca 1920 roku Towarzystwo Wioślarzy 
"Tryton" Bydgoszcz, przemianowane 31 sierpnia tego roku na Bydgoskie Towarzystwo 
Wioślarskie. Pierwszy Zarząd stanowili: prezes - Antoni Witting; wiceprezes - Kazimierz 
Siciński, sekretarz - Jerzy Szymborski, zastępca sekretarza - Czesław Kubaciński, skarb- 
nik - Feliks Sporny, naczelnicy - Teofil Reszka i Rudolf Mayer, gospodarze - Zygmunt 
Dychtowicz i Emil Materne. Jako godło towarzystwa ustalono białą czworokątną chorą- 
giewkę, która dzieliła dwa krzyżujące się pasy na cztery równe pola. W miejscu krzyżo- 
wania się pasów mieścił się monogram B.1:W Jeszcze bez własnej siedziby i na wypoży- 
czonych łodziach B.1:W wystawiło dwie załogi do pierwszych wszechpolskich regat w 
Brdyujściu w dniu 29 czerwca 1920 roku. 
Pierwszą siedzibę Betewiaków (tak nazywano członków B.1:W), stał się w 1921 roku 
szałas przy moście Bernardyńskim, wydzierżawiońy przez magistrat miasta. Klub stale 
się rozwijał. Przybywało członków i sprzętu. Latem 1923 roku przeprowadzono renowa- 
cję szałasu. Założono światło elektryczne, telefon i ogrodzono teren przystani. Rok 1924, 
był rokiem inwestycji i rozmachu B.1:W W kwietniu wydzierżawiono w Brdyujściu nie- 
ruchomość, przekształcając ją na "Letnisko wioślarskie". Dnia 3 sierpnia 1924 roku pod- 
czas wszechpolskich regat (tak nazywano regaty mistrzostw Polski), uroczyście oddano 
do użytku trybuny na skarpie portu drzewnego, wybudowane własnym kosztem przez 
B.1:W Wspaniałe trybuny na 2.500 osób przewyższały wielkością i wygodą dotychczas 
wybudowane w Polsce, stanowiąc atut w organizowaniu ogólnopolskich regat właśnie w 
Bydgoszczy. 
B:r.W dbało nie tylko o siebie, ale też w różny sposób wspierało działalność nowo 
powstałych klubów. W znacznym stopniu przyczyniło się do powstania w 1926 roku Zrze- 
szenia Gimnazjalnych Towarzystw Wioślarskich i Bydgoskiego Klubu Wioślarek. Przez 
długi czas gościło pod swoim dachem sekcję wioślarską "Kopernik", a także pożyczało 
sprzęt klubom przyjeżdżającym na regaty. W 1926 roku B.1:W rozwinęło działalność o 
kolejne sekcje - sportów zimowych i szermierczą, obok już istniejącej pływackiej. Ta ostat- 
nia w ogólnej klasyfikacji pod względem zwycięstw zajęła w 1927 roku I miejsce na Po- 
morzu. J4
		

/kronika_200174_0001.djvu

			171 


Międzynarodowe regaty w Bydgoszczy w dniach 30 i 31 lipca 1927 roku, były dla B. IW 
najważniejszym wydarzeniem sportowym tego sezonu. Klub z ramienia P.Z.IW był od- 
powiedzialny za organizację mistrzostw. ls Za wspaniałą atmosferę regat, B.IW otrzy- 
mało, oprócz podziękowań, od Gdańskiego Klubu Wioślarskiego "Victoria" banderę 
klubową, co zostało uznane przez bydgoskich wioślarzy za wielki zaszczyt. 16 
W historii B.IW rok 1928 był rokiem sukcesów i dużego rozwoju. Klub startował w 
siedmiu regatach, zajmując w nich ogółem szesnaście pierwszych miejsc. Jednakże ze 
wszystkich zwycięstw, najważniejsze było to, które odniosło B.IW na IX olimpiadzie w 
Amsterdamie. Nie było to wprawdzie miejsce pierwsze, ale startując w biegu czwórek ze 
sternikiem, załoga B.IW zdobyła dla Polski brązowy medal. Osadę olimpijską tworzyli 
zawodnicy: Ormanowski, Jankowski, Birkholc, Bronikowski i sternik Drewek. Przywita- 
nie olimpijczyków po powrocie do Polski było bardzo uroczyste. Odbył się pochód głów- 
nymi ulicami miasta i bankiet urządzony przez Miejski Komitet Wychowania Fizyczne- 
go i Przysposobienia Wojskowego. Ponadto prezydent Rzeczypospolitej, Ignacy Mościc- 
ki, zaprosił wszystkich olimpijczyków na bankiet w Zamku Królewskim. 
W 1928 roku, P.Z.IW wprowadziło punktację zwycięstw wioślarskich i za pierwsze 
miejsce w punktach (za rok 1927), Betewiakom przyznano tzw. nagrodę przechodnią. 
Organizacja międzynarodowych regat w Bydgoszczy w 1927 roku i wyniki wioślarzy 
na olimpiadzie w Amsterdamie przyczyniły się do tego, że Międzynarodowy Komitet 
Wioślarski (EI.S.A.) powierzył Polsce organizację Mistrzostw Europy w 1929 roku. Mi- 
strzostwa odbyły się 18 sierpnia. Gospodarzem imprezy było B.IW, a klubowa czwórka 
ze sternikiem zajęła trzecie miejsce. 17 P.Z.IW i Betewiacy znaleźli szerokie uznanie za 
zorganizowanie najlepszych pod każdym względem Mistrzostw Europy. EI.S.A. odzna- 
czyło złotymi medalami druhów: Musiała, Maciejewskiego i Żewickiego. Miejski Komi- 
tet Wychowania Fizycznego i Przysposobienia Wojskowego w Bydgoszczy wręczył dy- 
plomy zasług za wkład włożony w organizację sportu w dziesięcioleciu 1920-1930, dru- 
hom: Maciejewskiemu, Żewickiemu, Brzezińskiemu, Tychoniewiczowi i Malickiemu. Sam 
klub otrzymał dyplom honorowy przyznany przez Związek Polskich Klubów Sportowych 
i Polski Komitet Olimpijski za zasługi w rozwoju sportu wioślarskiego w Polsce. 18 
Rok 1930 był jubileuszem lO-lecia B.IW Program imprez okolicznościowych odby- 
tych 27 kwietnia przewidywał uroczyste nabożeństwo, złożenie wieńców na grobie Nie- 
znanych Powstańców Wielkopolskich, akademię i bal reprezentacyjny. Na uroczystość 
przybyli przedstawiciele władz i delegaci klubów z całej Polski, m.in. z Warszawy, Pozna- 
nia, Włocławka, Kalisza, Grudziądza, Chełmży oraz najwyższe władze Bydgoszczy i 
P.Z.IW 
Lata 1931-1933 były dla Betewiaków okresem ciężkiej próby. Złe warunki gospodar- 
cze kraju odbiły się na fmansach i działalności klubu. Konieczność poczynienia oszczęd- 
ności spowodowała, że ograniczono działalność sekcji klubowych i ilość startów w rega- 
tach. Znacznie też zmalała liczba członków klubu. Mimo tego B.1:W wciąż należało do" 
czołówki krajowej. W 1931 roku ósemka B.1:W wyjechała na regaty EI.S.A. do Paryża. 
W 1932 roku członek klubu Jerzy Braun wszedł w skład polskich osad kombinowanych 
na X olimpiadzie w Los Angeles, a w 1933 roku ósemka B.1:W, zdobywszy Mistrzostwo 
Polski, wyjechała na Mistrzostwa Europy do Budapesztu. Z każdym następnym rokiem 
sytuacja klubu ulegała poprawie. Żywsza działalność sportowa została uwieńczona zdo-
		

/kronika_200175_0001.djvu

			172 


byciem dwóch Mistrzostw Polski, wyjazdem na Mistrzostwa Europy do Lucerny i udzia- 
łem w ośmiu regatach w 1934 roku. W tym też roku B.IW zainicjowało regaty pod 
nazwą "Pierwszy Krok Wioślarski", które stały się szkołą dla nowicjuszy. 
Sezon wioślarski 1935 roku Betewiacy mogli zaliczyć do pomyślnych. Poprzez zdo- 
bycie czternastu zwycięstw, w tym dwóch Mistrzostw Polski, nie tylko utrzymali się na 
trzecim miejscu tabeli punktacyjnej P.Z.IW, ale też przyczynili się do zajęcia przez 
bydgoski ośrodek wioślarski pierwszego miejsca w kraju. Oprócz tego, zwyciężając po 
raz trzeci w mistrzostwach ósemek, B.IW zdobyło na własność nagrodę Prezydenta 
Rzeczypospolitej. 
Pechowym dla klubu okazał się rok 1936. Znacznie zmalała ilość startów w regatach. 
Ciężko uszkodzono dwie łodzie. Jedno rozbicie łodzi połączone było ze śmiercią 13- 
letniego ucznia. 
Dużym ciężarem finansowym był remont przystani, naprawa łodzi i budowa pomostu, 
dostosowanego do wymogów klubu regatowego. Udało się natomiast poprowadzić szko- 
leniowy obóz letni w Łęgnowie, zdobyć kolejne Mistrzostwo Polski w ósemkach i po- 
większyć tabor, dzięki pomocy protektorów towarzystwa. 
Szczytowe sukcesy odniosło B.'f.W w 1937 roku. Start w trzynastu regatach krajowych 
i zagranicznych i odniesienie trzynastu zwycięstw dało Betewiakom pierwsze miejsce w 
punktacji P.Z.IW z rekordową liczbą 598,5 punktów. Zaszczytem dla klubu było repre- 
zentowanie barw Polski na meczu Polska -Węgry w Budapeszcie 25 lipca, przez ósemkę 
klubową i wcześniej (17 i 18 lipca) na międzynarodowych regatach w Kopenhadze w 
klasie czwórek młodszych. Czwórka startująca w Kopenhadze: Dudziński, Leu, Świąt- 
kowski, Figiel, ustanowiła rekord w wioślarstwie polskim, uzyskując piętnaście zwycięstw 
w sezonie. 
Do wybuchu II wojny światowej nie udało się klubowi powtórzyć sukcesu z 1937 roku. 
Kilku regatowców przeszło do klubu kolejowego, paru innych zaciągnęło się do wojska. 
Do walki o sukcesy zaczęły stawać inne, coraz mocniejsze kluby bydgoskie. Chociaż B.IW 
odnosiło sukcesy, nie były one już tak spektakularne. Ostatnia tabela wyników P.Z.'f.W, 
klasyfikowała Betewiaków na jedenastym miejscu w Polsce. Mimo że B.IW nie spełnia- 
ło już tej roli regatowej, to jednak dzięki niemu i innym klubom, Bydgoszcz zajęła we 
wioślarstwie męskim i kobiecym pierwsze miejsce w Polsce. 
Przez wszystkie lata działalności B.IW przyczyniło się w dużym stopniu do propago- 
wania wioślarstwa i sportu w ogóle. Z inicjatywy klubu utworzono w 1926 roku Zrzesze- 
nie Gimnazjalnych Towarzystw Wioślarskich, do którego wstąpiły wszystkie kluby szkol- 
ne z województw poznańskiego i pomorskiego, w 1927 roku - Pomorski Okręg Związku 
Pływackiego, a rok później Bydgoski Komitet Towarzystw Wioślarskich. 
Klub rozwijał działalność sportową poprzez tworzenie nowych sekcji. W 1924 roku 
utworzono wioślarską sekcję uczniowską, która pracowała do 1937 roku. Z tego "naryb- 
ku" wyrastali późniejsi mistrzowie B.1:W Obok sekcji uczniów, była wioślarska sekcja 
wojskowa. W 1932 roku obie sekcje liczyły 45 osób w tym sekcja wojskowa 25. W 1926 
roku klub utworzył nowe sekcje: sportów zimowych i szermierczą.19 Ćwiczenia sekcji 
szermierczej, zainicjowane przez p. Pilarczyka, odbywały się w sali Gimnazjum im. Ko- 
pernika pod okiem instruktora st. sierż. Kuncewicza. Powołana 17 grudnia 1926 roku 
sekcja sportów zimowych miała za zadanie zadbać o kondycję fizyczną wioślarzy w okre-
		

/kronika_200176_0001.djvu

			173 


sie zimowym. Kierownictwo sekcji powierzono Edmundowi Jankowskiemu. Do Zarzą- 
du powołano: zast. Bolesława Kucharskiego, sekretarza Thdeusza Wróblewskiego, skarb- 
nika Józefa Rotnickiego. Sekcja postawiła sobie za cel propagowanie łyżwiarstwa, a w 
szczególności hokeja. W sezonie 1927128 towarzystwo zorganizowało pierwszą drużynę 
hokejową. W jej skład wchodzili: kapitan - Szplitt, Jankowski, Kucharski, Bronisław Or- 
manowski, Borysiak i bramkarz Bernard Ormanowski. Dzięki organizowanym przez 
B.'f.W meczom pokazowym, szybko powstaje sekcja hokejowa przy Klubie Sportowym 
"Polonia", Gimnazjum Humanistycznym, Klasycznym, Kopernika, Szkole Handlowej i 
Przemysłowej. Poważnym problemem był brak odpowiednio dużego sztucznego lodowi- 
ska. Rozwiązano go poprzez wydzierżawienie od p. Henryka Kocerki placu o pow. 8.000 
m 2 . Dzięki pomocy wojska, jak również panów: Sosnowskiego, Adamskiego, Talki i Paw- 
laka przygotowano teren pod lodowisko. Doprowadzono kanalizację, wodociąg i założo- 
no instalację świetlną. Wszystkie prace ukończono w ciągu czterech tygodni i 1 stycznia 
1929 roku uroczyście otwarto lodowisko. 
W grudniu 1928 roku Sekcja Sportów Zimowych B.'f.W wstąpiła do Polskiego Związ- 
ku Hokeja na Lodzie w Warszawie. Zgłoszono do niego jedenastu hokeistów. Przyrost 
liczby członków sekcji następował dość szybko. W latach 1926-1928 należało do sekcji 32 
członków, w roku następnym 58, a w roku 1930 już 72 członków. 
W sezonie 1927/28 rozegrano 21 meczów, w następnym 9, a w sezonie 1929/30, ze 
względu na łagodną zimę tylko 1 mecz. Działalność sekcji była uzależniona od dwóch 
czynników: pogody i stanu finansowego klubu, dlatego też jej aktywność była momenta- 
mi żywsza, a czasem zamierała. 
B.IW miało również swój wkład w rozwój pływania sportowego w Bydgoszczy. Misję 
rozpowszechniania pływania ułatwiał klubowi fakt, że w statucie B.IW był zapis pozwala- 
jący na przyjęcie do grona wioślarzy tylko tych kandydatów, którzy umieli dobrze pływać. 
Na rok przed zawiązaniem się okręgu pływackiego w Bydgoszczy odbyły się zawody 
pływackie na jeziorze Jezuickim w Brzozie, w których udział wzięło szereg członków 
B.'f.W Zawody te zorganizowali Betewiacy, a zawodnicy klubu Wojciech Splitt i Henryk 
Kotlarek zajęli II i III miejsce w biegu długodystansowym na 1000 metrów o mistrzo- 
stwo miasta Bydgoszczy. 
Dnia 6 lutego 1927 roku członkowie B.IW Malicki, Jankowski, Splitt i Gonczene- 
wicz doprowadzili do powstania Pomorskiego Okręgowego Związku Pływackiego (P.O- 
.Z.P.). Zdołali również zmobilizować 19 towarzystw i sekcji pływackich, do zrzeszenia 
się w nim, co plasowało okręg na czele wszystkich okręgów, wchodzących w skład Pol- 
skiego Związku Pływackiego, zarówno co do ilości zrzeszonych klubów jak i liczebno- 
ści członków. 
Sekcja pływacka B.IW powstała 25 maja 1927 roku. Kierownictwo sekcji tworzyli: 
kierownik - Siemiątkowski, sekretarz - Filipski, kapitan sekcji - Pilarczyk, ławnik - Szpin- 
gier. Wewnętrzne zawody wyłoniły pierwszą drużynę w składzie: Lisowski, Pryszcz, Splitt;- 
Kotlarek, Ormanowski, Borysiak, Grobelny i Gonczenewicz. Dnia 26 czerwca 1927 roku 
drużyna brała udział w zawodach pływackich o Mistrzostwo Okręgu Pomorskiego w byd- 
goskiej pływalni wojskowej. Start przyniósł w ogólnej punktacji I miejsce wśród miejsco- 
wych klubów i II w Okręgu Pomorskim. Czołowe wyniki w biegach indywidualnych uzy- 
skali Splitt, Pryszcz i Lisowski. Drużyna w składzie: Splitt, Kotlarek, Pryszcz, Lisowski
		

/kronika_200177_0001.djvu

			174 


zajęła I miejsce w biegu sztafetowym 4x200 metrów. Pierwszy sezon pływacki przyniósl 
ogółem 12 pierwszych miejsc. Wszystkie punktowane miejsca dały rezultat w postaci: I 
lokaty w punktacji całorocznej wśród klubów i sekcji pływackich w Bydgoszczy; II miej- 
sca wśród wszystkich klubów P.O.Z.P.; Pucharu Wędrownego za bieg sztafetowy 4x200 
metrów; Nagrody Przechodniej Miejskiego Komitetu Wychowania Fizycznego za naj- 
wyższą ilość punktów w zawodach propagandowych miasta Bydgoszczy. 
Sukcesy pływaków nie zostały powtórzone w latach następnych. Czołowi zawodnicy 
albo przeszli do innych ośrodków, albo przygotowania do regat nie pozwoliły im na star- 
towanie w zawodach pływackich. Mimo tego B.1:W nadal miało wpływ na rozwój pływa- 
nia sportowego. Betewiacy delegowali swoich sędziów na zawody, przystań klubu była 
punktem startu i mety biegu propagandowego wpław przez Bydgoszcz, członkowie sek- 
cji pełnili ważne funkcje w Zarządzie P.O.Z.P. W roku 1927 Zygmunt Malicki był wice- 
prezesem P.O.Z.P., a prezesem został w 1928 roku. Funkcję sekretarza pełnił p. Lotnicki, 
skarbnika Tadeusz Radzikowski, a członkiem komisji sportowej P.O.Z.P. był Alojzy Pi- 
larczyk. W grudniu 1928 roku kolejnym prezesem P.O.Z.P. został wiceprezes B.1:W Wi- 
told Czajkowski, sekretarzem był Wróblewski, a skarbnikiem Tadeusz Radzikowski. 2t1 


Gimnazjalne Towarzystwo Wioślarskie "Wisła" 
W roku, kiedy powstało B.1:W sport wioślarski zaczęli również uprawiać Ilczniowie. 
Przy Państwowym Gimnazjum Klasycznym im. Józefa Piłsudskiego w Bydgoszczy rozpo- 
częło pracę Gimnazjalne Towarzystwo Wioślarskie "Wisła".21 Wcześniej tzn. od 1912 
roku przy tymże gimnazjum działało niemieckie Gimnazjalne Towarzystwo Wioślarskie 
"Weichsel" i we wrześniu 1920 roku zostało ono przejęte przez uczniów polskich. 22 
Na początku działalności G.1:W "Wisła" posiadało po Niemcach szałas i trzy łodzie 
tj. 2 czwórki klepkowe i 1 dwójkę. Towarzystwo liczyło 10 członków. Pod koniec pierw- 
szego roku działalności liczba ich wzrosła do 22. Pierwszym prezesem klubu był uczeń 
klasy VI Józef Pajor, kierownikiem jazd - Norbert Fethke z kl. VII, sekretarzem i skarb- 
nikiem - Edward Pankowiak z kl. 
 Opiekę nad Towarzystwem objął prof. Sygnarski 23 . 
Każdy uczeń - członek klubu - miał kartę personalną, gdzie oprócz adnotacji o uisz- 
czonych składkach, wpisywano ilość wyjazdów i przepłyniętych kilometrów. Na podsta- 
wie tej karty uczeń mógł być przyjęty do innych towarzystw wioślarskich w charakterze 
członka. 
Do 1925 roku włącznie liczba członków G.1:W "Wisła" zwiększyła się ponad dwu- 
krotnie, a wcześniej przedstawiała się następująco: w roku 1923 - 30 członków, w 1924- 
49 członków. 24 
W ciągu pierwszego pięciolecia pracy klubu zorganizowano kilka wycieczek wioślar- 
skich do Grudziądza, Torunia, Ciechocinka, Kruszwicy i Gdańska, a także brano udział 
w regatach międzyszkolnych. Wybitnym zawodnikiem towarzystwa tego okresu był Adam 
Masejada posiadający rekordową ilość 1405 przepłyniętych kilometrów. 2S 
Dnia 7 kwietnia 1926 roku G.1:W "Wisła" zostało członkiem i założycielem "Zrze- 
szenia Gimnazjalnych Towarzystw Wioślarskich" (Z.G.1:W). Do Zarządu Z.G.1:W wszedł 
Adam Masejada, pełniąc funkcję sekretarza. Tego roku klub, liczący 47 członków, brał 
udział w regatach międzyszkolnych i wewnętrznych. 26 W następnym roku członek "Wi- 
sły" Kazimierz Redlawski został mianowany wiceprezesem Z.G.1:W W klubie powstała
		

/kronika_200178_0001.djvu

			175 


sekcja pływacka, odniesiono też 3 zwycięstwa na regatach międzyszkolnych. 27 W roku 
1927 zawodnicy G.IW "Wisła" startowali w dwóch regatach, nie odnosząc większych 
sukcesów. Mała ilość startów i nie najlepsze wyniki klubu w tym roku spowodowane były 
tym, że większość regat organizowana była w sezonie wakacyjnym, kiedy duża ilość za- 
wodników wyjeżdżała w rodzinne strony na wakacje. 28 Podobnie rzecz się miała w 1929 
roku, kiedy niewiele było słychać o działalności towarzystwa. Młodzi adepci wioślarstwa. 
obok członków innych klubów wzięli udział w przyrzeczeniu wioślarskim w auli Gimna- 
zjum Humanistycznego i tylko raz brali udział w regatach. 29 Zła passa klubu trwała nadal 
i mimo startów w dwóch regatach w 1930 roku zawodnicy nie mogli pochwalić się dobry- 
mi wynikami. 30 
Choć G.IW "Wisła" przestał być widoczny na regatach, to życie klubu w latach na- 
stępnych toczyło się normalnym trybem. Członkowie towarzystwa brali udział w spły- 
wach turystycznych i uczestniczyli w imprezach otwarcia i zamknięcia sezonów wioślar- 
skich organizowanych przez B.K IW 


Gimnazjalny Klub Wioślarski "Brda" 
Drugim szkolnym klubem wioślarskim w Bydgoszczy był Gimnazjalny Klub Wioślar- 
ski "Brda" przy Państwowym Gimnazjum Humanistycznym im. Marszałka Rydza-Śmi- 
głego. Chociaż klub rozpoczął działalność w 1922 roku, to za datę założenia przyjął rok 
1894, w którym to niemieccy uczniowie założyli przy tym gimnazjum Towarzystwo Wio- 
ślarskie "Brahe". 
Początki działalności klubu w 1922 roku były trudne. Przejęty od władz niemieckich 
szałas i tabor wymagały naprawy, dlatego protektor klubu prof. Florian Kazanecki zwró- 
cił się na łamach prasy o ofiary pieniężne przeznaczone na dokonanie niezbędnych na- 
praw. 31 Szałas klubu (drewniany, jednopiętrowy budynek) znajdował się na prawym brzegu 
Brdy, poniżej mostu Bernardyńskiego, naprzeciw ulicy Uroczej. Na piętrze była duża 
sala zebrań, a w ogródku za szałasem dokonywano drobnych napraw taboru. W 1925 
roku 60 czynnych członków klubu miało do dyspozycji 7 łodzi - 2 szóstki, 3 czwórki, 2 
dwójkP2 Jako godło "Brdy" ustalono prostokąt na białym tle z granatową sześciora- 
mienną gwiazdą pośrodku, dookoła były litery K WB., u dołu liczba 1894 - rok założenia 
klubu. W 1924 roku Zarząd klubu tworzyli Rafał Gajewski - prezes, Henryk Zagrodzki 
- sekretarz, Florian Kaźmierczak - gospodarz techniczny. Protektorem klubu prof. Flo- 
rian Kazanecki, a opiekunem dyrektor gimnazjum Józef Mazurkiewicz. Do "Brdy" mo- 
gli należeć uczniowie od klasy V począwszy, zdrowi, umiejący pływać, z dobrymi wynika- 
mi w szkole. Na ubiór wioślarza składały się: krótkie granatowe spodenki, biała koszulka 
z gwiazdą na piersiach i biała płócienna czapeczka z daszkiem L. naszywaną gwiazdą. 
Młodzi adepci wioślarstwa nabierali wprawy w wiosłowaniu pod okiem starszych kole- 
gów. Klub urządzał wycieczki wioślarskie, m.in. do Czarnowa, Ostromecka, Ciechocin- 
ka. Największą wyprawę stanowiła wycieczka Wisłą do Gdańska i dalej na Hel, którą 
odbyła osada siedmiu wioślarzy w lipcu 1924 roku. 33 
Klub uczestniczył w regatach międzyszkolnych m.in. z wioślarzami ze Świecia, Wą- 
brzeźna, bydgoskiej "Wisły" i w regatach międzyszkolnych, zajmując niekiedy wysokie 
miejsca. Większość zwycięstw klubowych przypadła w udziale załodze czwórki półwyści- 
gowej w składzie: Machnicki, Gródecki, Detlaff, Koszucki, ze sternikiem Cegielskim. 34
		

/kronika_200179_0001.djvu

			176 


G.K W. "Brda" aktywnie uczestniczył w pracach całego ośrodka wioślarskiego w Byd- 
goszczy. Razem z B:r.W., G.K W. "Brda" wystąpił z inicjatywą (na sejmiku wioślarskim 
w Krakowie w marcu 1926 r.) utworzenia zrzeszenia wioślarskich klubów gimnazjalnych. 
W kwietniu zebrani przedstawiciele klubów wioślarskich, w auli Gimnazjum Humani- 
stycznego w Bydgoszczy, założyli Zrzeszenie Gimnazjalnych Towarzystw Wioślarskich. 
W 1927 r. w pracach Z.G:r.w. uczestniczyli Roman Leśny - sekretarz i Hieronim Cegiel- 
ski - skarbnik. 35 
G:r.w. "Brda" uczestniczyło w imprezach organizowanych przez B.K IW. do którego 
należało. Członkowie klubu brali udział w uroczystościach oficjalnego otwarcia i zamknię- 
cia sezonu, występując w paradach łodzi obok innych klubów. 


Klub Wioślarski "Gryf" 
W 1925 roku powstał kolejny w Bydgoszczy klub wioślarski. Był nim Klub Wioślarski 
"Gryf". Klub założyła grupa osób, które wystąpiły z B.IW. 36 Po roku działalności "Gryf" 
miał 120 członków, 4 łodzie i siedzibę w centrum miasta. Do klubu należał m.in. Henryk 
Kalkstein-Osłowski, inicjator założenia B.IW. "Gryf" organizował własne zawody i star- 
tował w regatach międzyklubowych. 37 W tym samym roku klub wzbogacił się kosztem 
2.000 złotych o nową łódź - czwórkę półwyścigową i utworzył sekcję pływacką.38 
Pod koniec 1927 roku klub liczył już 200 członków, w tym 22 członków należało do 
założonej w sierpniu wioślarskiej sekcji młodzieżowej. Tego roku załogi klubu startowa- 
ły w 4 regatach, a do najlepszych klubowych wioślarzy należeli: Władysław Denkow, 
Paweł Peręgowski i juniorzy: Hamon, Kamiński i Pozorski. Udało się też zakupić 3 ło- 
dzie i przebudować szałas. 39 W rok 1928 "Gryf" wszedł ze stanem majątkowym, szaco- 
wanym na 11.000 złotych. Zwiększyła się liczba członków do 254 i tabor o 4 łodzie. Człon- 
kowie klubu wypływali na Brdę 730 razy, przepływając łącznie 7.277 km. Dobre przygo- 
towanie zawodników przez trenera Waleriana Adamskiego zaowocowało 2 zwycięstwa- 
mi i sporą ilością miejsc drugich w trzech regatach, do których startował "Gryf".4I1 W 
1929 roku przypadło klubowi w udziale zorganizowanie dwóch ogólnobydgoskich im- 
prez wioślarskich. Dnia 14 kwietnia "Gryf" z ramienia B.K IW. był gospodarzem przy- 
rzeczenia wioślarskiego. Oprócz tego wydał bankiet dla drużyny Jugosławii, startującej 
w odbytych w Bydgoszczy Mistrzostwach Europy 18 sierpnia 1929 r. W tym sezonie uda- 
ło się "Gryfowi" zwiększyć ilość zwycięstw, podczas startów w trzech regatach. Zawodni- 
cy klubu zajęli cztery razy pierwsze miejsce. Od tego roku działała przy klubie sekcja 
wioślarska Państwowego Seminarium Nauczycielskiego Męskiego, a z szałasu klubu 
korzystał Gimnazjalny Klub Wioślarski "Kopernik". Tego roku liczba członków "Gryfu" 
wzrosła do 313 osób. 41 
Sezon wioślarski 1930 roku rozpoczął KW. "Gryf" od zorganizowania z polecenia 
B.K 'f.w. uroczystości przyrzeczenia wioślarskiego, podczas którego wystąpiło klubowe 
koło śpiewacze. "Gryfowi" powierzono również organizację corocznych "wianków" i 
zamknięcia sezonu. 
Funkcję głównego trenera klubu pełnił p. Gotz, jednakże mimo startu w aż 4 rega- 
tach, zawodnikom nie udało się odnieść pełnego zwycięstwa. Załogi klubowe plasowały 
się natomiast często w czołówce. 42 Wyniki załóg nie były jednak dla klubu bolączką. Klub 
nastawiony był bardziej na funkcję turystyki wioślarskiej, niż na wyniki sportowe. Jedną
		

/kronika_200180_0001.djvu

			177 


z wycieczek zorganizowanych przez "Gryf", była wyprawa czwórki ze sternikiem do Po- 
znania na Międzynarodową Wystawę Komunikacji i Turystyki. W jej skład wchodzili E. 
Malak, W. Kubiak, K Lugiert, W. Demkow i 1: Timler. 43 
Rok 1931 był dla klubu okresem borykania się z trudnościami, jakie wywołał powszech- 
ny kryzys gospodarczy. "Gryf" skończył sezon zobowiązaniami finansowymi na 8.586 zł. 
Liczba członków klubu, z powodu skreśleń, zalegania w opłacaniu składek i z innych 
przyczyn, zmalała do 133 osób. Mimo to załogi startowały w 2 regatach, a wioślarstwo 
turystyczne rozwijało się całkiem dobrze. W tym roku 90 czynnych wioślarzy dokonało 
2.918 wyjazdów, przewiosłowując 33.436 km. Najlepszym wynikiem poszczycić się mógł 
Albert Kostrzewa (3921 km). W lipcu członkowie "Gryfu": Adolf Stenak, Albert Ko- 
strzewa i Edwin Malak odbyli wycieczkę wioślarską o dystansie ok. 3.000 km na trasie: 
Bydgoszcz - Toruń - Brześć n. Bugiem - Kanał Królewski - Pińsk - Kanał Ogińskiego - 
Słomin - Kanał Augustowski - Łomża - Ostrołęka - Pułtusk - Modlin - Warszawa - Wło- 
cławek - Bydgoszcz. 44 Lepszym od poprzedniego był dla klubu rok 1932. Nieznacznie 
wzrosła liczba klubowiczów (do 149 osób), a klubowi udało się spłacić dług i wejść w 
nowy sezon z budżetem w wysokości 3.900 zł. Klub przystąpił do dwóch regat, utworzo- 
no też kółko kręglarskie. Jednakże władze klubu kładły nacisk głównie na turystykę wio- 
ślarską, uważając ją za ważniejszą niż kilkuminutowy wysiłek na regatach. W tym roku 
najwięcej kilometrów w "Gryfie" przepłynęli Neurot, Mrowec, Kempiński. 4s 
Mimo tego, że klub zajmował się głównie wioślarstwem turystycznym, udało się 
zawodnikom zdobyć podczas regat 1933 roku 4 pierwsze miejsca. Na dobre wyniki 
mogło mieć wpływ to, że zimą "Gryfici" trenowali na basenie "Frithjofu". Klub liczył 
łącznie 130 członków, z czego 9 najlepszych przewiosłowało łącznie 25.000 km. 46 
Kondycja klubu znacznie pogorszyła się w 1934 roku. Ilość członków zmalała do 94. 
Spadła ilość wyjazdów do 501 i przewiosłowanych kilometrów do 5.347. Mimo tego, 
zawodnicy startowali w 4 regatach odnosząc 1 zwycięstwo. Klub był w fatalnej sytuacji 
finansowej. "Gryf" zamykał sezon mając 87 zł gotówki, ruchomości warte 8.000 zł i 
długami w wysokości 4.000 zł. W listopadzie na walnym zebraniu zastanawiano się 
nawet nad ewentualną fuzją z B.1:W. 47 W roku swego dziesięciolecia (1935) KW. "Gryf" 
był gospodarzem uroczystości rozpoczęcia i zamknięcia sezonu wioślarskiego. 5 maja 
na przystani K W. "Gryf" w obecności przedstawicieli klubów bydgoskich i władz mia- 
sta oficjalnie otwarto sezon wioślarski i poświęcono sztandar "Gryfu". Po uroczystości 
odbyła się akademia w restauracji "Pod Lwem", gdzie przedstawiono osiągnięcia klu- 
bu. W ciągu tego sezonu zawodnicy "Gryfu" brali udział w dwóch regatach. 48 Zmiany 
w Zarządzie klubu i wewnątrzklubowa reorganizacja spowodowały, że w 1936 roku 
"Gryf" zaczął odzyskiwać dawną kondycję. Przebudowano i uzupełniono urządzenia 
przystani. Rozwinęła się sekcja pań (założona przez żonę wiceprezesa klubu Czesława 
Brunnera) i sekcja młodzieżowa. Ilość członków klubu wzrosła do 111, w tym 16 pań. ." 
Załogi klubu startowały w 2 regatach. Zorganizowano także regaty wewnątrzklubowe. 
W czasie sezonu 1936 roku, największą ilość kilometrów przewiosłowali Głyda i Gór- 
ski, a wśród pań Biechowska i Ausmacher. Prace klubową zakłócił tylko fakt, iż Zarząd 
Miasta chciał ofiarować Kolejowemu Klubowi Wioślarskiemu przystań K.W. "Gryf". 
Decyzja Zarządu Miasta spowodowana była tym, że przez teren przystani KK W. mia- 
ła przebiegać linia kolejowa. Dlatego Zarząd widział rozwiązanie w przeniesieniu "Ko-
		

/kronika_200181_0001.djvu

			178 


lejarzy" do przystani K. W. "Gryf".49 Jak co roku, również w 1937 K. W. "Gryf" uczest- 
niczył we wszystkich imprezach organizowanych przez B.K. 'f. W. Podczas uroczystości 
otwarcia sezonu poświęcono łódź dla "Gryfu" - czwórkę kombinowaną, której nadano 
imię "Jarema". Podczas sezonu klub stawał do walki w 6 regatach, notując nie najgor- 
sze wyniki, ale tylko raz odnosząc zwycięstwo. Największą ilość przewiosłowanych ki- 
lometrów zebrały panie: Masłowska, Lamgrecht i Ausmacher oraz panowie: Gordon, 
Łysakowski, Palicki. W klasyfikacji punktowej P.K.'f.W. Klub Wioślarski "Gryf" zajął 
34 miejsce. 5O Dzięki dobrej współpracy z R.C. "Frithjof" zawodnicy i zawodniczki "Gry- 
fu" również w 1938 roku ćwiczyli zimą na basenie niemieckiego klubu. Działająca u 
"Gryfitów" sekcja pań liczyła 14 osób z ogólnej liczby 112. Klub uczestniczył w życiu 
wioślarskim bydgoskiego ośrodka, biorąc udział w organizowaniu imprez, w tym 3 re- 
gatach, nie odnosząc jednak sukcesów. Ciosem dla K. W. "Gryf" było rozebranie wio- 
sną 1939 roku klubowej przystani. Czas w ostatnim, przerwanym wojną sezonie wype- 
łniły klubowi pertraktacje z Zarządem Miasta i naprawy uszkodzonego podczas roz- 
biórki taboru. sl 


Bydgoski Klub Wioślarek 
Pierwszym bydgoskim wioślarskim klubem kobiecym był Bydgoski Klub Wioślarek 
(B.K. W.). W sierpniu 1926 roku Błoch-Szapańska wystąpiła do B.'f.W. z inicjatywą utwo- 
rzenia w Towarzystwie sekcji kobiecej. Ponieważ zgłosiły się aż 72 panie, gospodarz ad- 
ministracyjny B.'f.W. Zugmunt Malicki zaproponował utworzenie osobnego klubu dla 
kobiet. W ten sposób 16 września 1926 roku, odbyło się zebranie konstytucyjne Bydgo- 
skiego Klubu Wioślarek. Pierwszą prezeską była Kostrzewa.s 2 Dnia 25 stycznia 1927 roku 
odbyło się walne zebranie, na którym prezesem klubu została wybrana Jadwiga Macie- 
jewska (żona prezesa B.'f.W.). Ustalono składki, wpisową 5 zł i miesięczną 2 zł. Klub 
wspomagało wiele osób. Dzięki Zygmuntowi Malickiemu i dyrektorowi Szkoły Rolni- 
czej, Bekawianki uzyskały w dzierżawę szałas wioślarski i łódź od szkoły. Dzięki popar- 
ciu starosty Niesiołowskiego B.K. W. udzielono pożyczki w wysokości 1.000 zł z Powiato- 
wej Kasy Oszczędności. Redaktorwarszawskiego"Spol1U Wodnego" Majcher, przyczynił 
się do uzyskania subwencji z Państwowego Urzędu Wychowania Fizycznego i Przysposo- 
bienia Wojskowego w kwocie 3.000 zł. Mając Zarząd, członków, szałas, tabor i pieniądze 
na działalność, B.K. W. zostało zarejestrowane 13 marca 1927 roku w P.Z.'f.W. S3 W tym 
samym miesiącu Bekawianki rozpoczęły treningi 2 razy w tygodniu w sali gimnastycznej 
Gimnazjum Humanistycznego, pod okiem Stefana Siemiątkowskiego z B.'f.W. Dnia 12 
czerwca 1927 roku uroczyście otwarto pierwszy sezon wioślarski B.K. W. Podczas uroczy- 
stości poświęcono szałas i nową łódź. Do końca roku przy klubie powstała sekcja pływac- 
ka i szermiercza. B.K. W. zamykał sezon wioślarski mając 3 łodzie i 68 członków. 54 W 
1928 roku, B.K. W. wstąpił do Bydgoskiego Komitetu Towarzystw Wioślarskich. Z ra- 
mienia B.K. W. w pracach Komitetu uczestniczyły panie Sommer i Ciosańska. liening 
zawodniczek, który w tym roku odbył się w Gimnazjum "Kopernika" przyniósł rezultaty. 
Zawodniczki B.K. W. startowały w 3 regatach zajmując 2 razy I i 2 razy II miejsce. Naj- 
więcej kilometrów przewiosłowały Molska, Kolanowska. Klub uczestniczył w uroczysto- 
ściach organizowanych przez B.K. 'f. W. Podczas ceremonii otwarcia sezonu poświęcono 
nową łódź dla B.K. w. ss
		

/kronika_200182_0001.djvu

			179 


W roku następnym trudności finansowe B.K. W. spowodowały, że klub zrezygnował z 
udziału w regatach zamiejscowych, natomiast dobrze wypadł w regatach ośrodka bydgo- 
skiego. Załogi klubu startowały w 3 regatach (w tym Mistrzostwa Polski) zdobywając raz 
I, raz II i raz III miejsce. 56 
Rok 1930 był okresem wytężonej pracy organizacyjnej B.K. W. Bekawiankom powie- 
rzono organizację uroczystości otwarcia i zamknięcia sezonu bydgoskiego ośrodka wio- 
ślarskiego, z których klub wywiązał się znakomicie. Oprócz tych uroczystości klubowicz- 
ki uczestniczyły w przyrzeczeniu wioślarskim i obchodach lO-lecia odzyskania przez Pol- 
skę dostępu do Bałtyku. Ponieważ działalność klubowa wymagała dużych nakładów fi- 
nansowych podniesiono składkę do 4 zł miesięcznie. Bekawianki startowały w tym sezo- 
nie w 3 regatach, zajmując 2 razy I miejsce i raz II. Na wyróżnienie w tym sezonie zasłu- 
żyły: 1: Kaczmarek, M. Szczepecka, C. Zaremba, M. Świetlik, J. Molska. 57 
Rok 1931 przyniósł Bekawiakom pierwszy znaczący sukces. Podczas wioślarskich 
Mistrzostw Polski zorganizowanych w Bydgoszczy w dniach 25 i 26 lipca, czwórka półwy- 
ścigowa B.K. W. zajęła II miejsce. Oprócz tych regat klub startował jeszcze w 4 (w tym w 
Warszawie i Toruniu) z różnym powodzeniem. Bekawianki intensywnie trenowały. Do- 
konano 250 treningowych wyjazdów (wypłynięć), a po sezonie zawodniczki obok ćwi- 
czeń na sali gimnastycznej brały udział w zajęciach sekcji sportów zimowych pod kierow- 
nictwem Irminy Molskiej. Podczas uroczystego otwarcia sezonu, w którym rokrocznie 
uczestniczył B.K. W. poświęcono dla klubu nową łódź. 58 
Pierwszy tytuł Mistrza Polski w biegu regatowym zdobył B.K. W. w 1932 roku. Dnia 15 
sierpnia 1932 roku, podczas Mistrzostw Wioślarskich Polski, w biegu o Mistrzostwo Pol- 
ski czwórek pań, załoga B.K. W. w składzie: J. Świetlik, M. Zaremba, C. Zaremba, Ł, 
Kaczmarek, J. Molska (sternik) zajęła I miejsce. Tym samym poprawiły swój rezultat z 
Mistrzostw Polski w 1931 roku, gdzie zajęły II miejsce. Zwycięstwo na Mistrzostwach 
Polski nie było jedyne tego sezonu. Podczas regat międzyklubowych 3 lipca Bekawianki 
zdobyły w biegach dwa pierwsze miejsca. Sekcja młodzieżowa B.K. W. (składająca się z 6 
uczennic Liceum Handlowego) zdobyła I miejsce w biegu czwórek półwyścigowych pań. 
Drugie zwycięstwo wywalczył B.K. W. w biegu czwórek pań. Doskonała forma osady czwór- 
ki pań potwierdziła się podczas regat 4 września w Toruniu. Tam również Bekawianki w 
biegu czwórek uplasowały się na pierwszej pozycji. Obok zwycięstw sportowych były suk- 
cesy klubowe. B.K. W. zorganizowało z polecenia B.K.1:W. (w którym zastępcą przewod- 
niczącego została Klikowicz z B.K. W.) uroczystości otwarcia i zamknięcia sezonu wioś- 
larskiego, które wypadły bardzo dobrze. 59 
W roku 1933 B.K. W. startował w kilku regatach m.in. w Kruszwicy, Poznaniu, Toru- 
niu, Gdańsku zdobywając kilka I miejsc. Niestety, nie udało się zawodniczkom zdobyć 
ponownie I miejsca na Mistrzostwach Polski, musiały zadowolić się tytułem wicemistrzow- 
skim. Z powodu licznych treningów i wyjazdów na regaty brakowało zawodniczkom cza- 
su na udział w sekcji pływania, dlatego też sekcję tę rozwiązano. Dalszą działalność pro- .. 
wadziły sekcje: sportów zimowych, kierowana przez Molską i ping-ponga, kierowana 
przez Durecką.60 B.K. W. zaczął rok 1934 niepomyślnie. Państwowa Szkoła Rolnicza wy'"' 
mówiła dzierżawę szałasu. Zarząd Miasta, wychodząc naprzeciw potrzebom tego i 
innych klubów wioślarskich przekazał teren do zagospodarowania obok przystani Pocz- 
towego Przysposobienia Wojskowego. B.K. W. z braku własnych funduszy, poczynił sta-
		

/kronika_200183_0001.djvu

			180 


rania w Państwowym Urzędzie Wychowania Fizycznego i Przysposobienia Wojskowego 
o przyznanie jednorazowej subwencji na budowę nowej siedziby klubu. 
Mimo tych problemów trwała normalna działalność B.K W. Sukcesy odnoszone na 
regatach m.in. 2 zwycięstwa na regatach międzynarodowych i II miejsce na regatach 
Mistrzostw Polski w Bydgoszczy, dały B.K W. II miejsce w Polsce wśród klubów kobie- 
cych w punktacji P.Z.1:W. 61 W roku 1935 Bekawianki powtórzyły ubiegłoroczny sukces w 
postaci drugiego najlepszego klubu kobiecego. Wynik ten osiągnęły dzięki zajęciu czoło- 
wych miejsc w regatach Mistrzostw Polski, związkowych i międzynarodowych. Tymcza- 
sowo B.K W. gościło w szałasie Pocztowego Przysposobienia Wojskowego i rozpoczęło 
budowę własnej przystani. 62 
Ogromny sukces odniósł B.K W. w 1936 roku. Po sezonie pełnym zwycięstw na rega- 
tach klub zajął I miejsce wśród wioślarskich klubów kobiecych w punktacji P.Z.TW. Przy- 
czyniły się do tego m.in. zwycięstwa na regatach międzynarodowych w Bydgoszczy 28 
czerwca i zdobycie tytułu mistrzowskiego czwórki pań na Mistrzostwach Wioślarskich 
Polski w Bydgoszczy 26 lipca. Trwała budowa klubowej przystani na terenie 2.200 m 2 
uzyskanego od Zarządu Miasta Bydgoszczy. Na budowę szałasu zbierano cegiełki i uzy- 
skano 1.500 zł. Budowę wsparli m.in. Warszawski Klub Wioślarek - 500 zł; gen. Thom- 
mee - 500 zł; Fundusz Pracy - 2.000 zł. 63 Dnia 20 czerwca 1937 roku odbyła się uroczy- 
stość poświęcenia ukończonej budowy przystani B.K. W. Wśród licznie zgromadzonych 
gości obecni byli przedstawiciele klubów wioślarskich, B.K TW., magistratu, generało- 
wie: Thommee i Grot-Skotnicki. Brakowało szczęścia zawodniczkom klubu podczas naj- 
ważniejszych regat. Minimalnie przegrywały zajmując II miejsca i choć w sezonie zdoby- 
ły 5 zwycięstw, to nie obroniły tytułu najlepszego klubu. Ostatecznie zajęły II miejsce 
wśród wioślarskich klubów kobiecych w punktacji P.Z.1:W. Obok ciężkiej pracy sporto- 
wej, Bekawianki zorganizowały różne imprezy kulturalne i uzyskane dochody przezna- 
czyły na spłaty zobowiązań finansowych. 64 W roku 1938 Bekawianki odniosły kilka wspa- 
niałych zwycięstw regatowych, których ukoronowaniem był tytuł najlepszego w Polsce 
kobiecego klubu wioślarskiego. Na sukces złożyły się m.in. pierwsze lokaty z regat mię- 
dzynarodowych w Bydgoszczy i tytuł Mistrzyń Polski w klasie czwórek ze sternikiem. 
Trenerem "czwórki" był Hieronim Cegielski - sternik B.TW. 6s Ostatni przedwojenny se- 
zon rozpoczęły Bekawianki sporymi wydatkami wskutek włamania do przystani klubu. 
Złodzieje zniszczyli sprzęt, łodzie i wybili wszystkie szyby. Duże koszty napraw i kłopoty 
finansowe spowodowały, że w tym przerwanym sezonie B.K. W. rzadko startował w za- 
wodach wioślarskich. Mimo to, w regatach "O Puchar Bałtyku", w biegu czwórek zajął 
klub drugie miejsce, a w Mistrzostwach Wioślarskich Polski czwórki w składzie: Klara 
Bukowska-Musiał, Irena Gordon, Zofia Zaremba-Kocon, Krystyna Treuchel, sternik 
Irmina Molska-Schillakowa, zdobyła tytuł Mistrzyń Polski. 66 


Gimnazjalny Klub Wioślarski "Kopernik" 
Trzecim z kolei bydgoskim klubem gimnazjalnym był Klub Sportowy "Kopernik", za- 
łożony 26 stycznia 1926 roku przy Miejskim Gimnazjum Matematyczno-Przyrodniczym 
im. Kopernika. Obok innych powstała w klubie sekcja wioślarska pod kierunkiem p. 
Karnickiego. 67 
Od 1927 roku sekcja działała równolegle do macierzystego klubu jako Gimnazjalny
		

/kronika_200184_0001.djvu

			181 


Klub Wioślarski "Kopernik".68 Nie wiadomo ilu członków liczył klub oraz jakim dyspo- 
nował taborem. Wiadomo, że w 1928 roku wioślarzom przybyła 1 łódź, którą poświęco- 
no podczas otwarcia sezonu 6 maja. Na działalność klubu każdy uczeń płacił składkę 1 zł 
rocznie z góry. Pracą klubu z ramienia gimnazjalistów kierował uczeń Gliński. Klub z 
braku własnej przystani korzystał początkowo z szałasu K \v. "Gryf", a od 1936 roku 
gościł kątem w B.'f.\v. 69 Zawodnicy G.K W "Kopernik" w ramach pracy klubowej uczestni- 
czyli w różnych uroczystościach bydgoskich wioślarzy. Gimnazjalni uczniowie brali udział 
w przyrzeczeniach wioślarskich, otwarciach i zamknięciach sezonów wioślarskich w Byd- 
goszczy oraz defiladach łodzi odbywających się przy tych imprezach. Tak jak dwa pozo- 
stałe kluby gimnazjalne G.K \v. "Kopernik" uczestniczył w regatach międzyszkolnych. 70 
Niewiele wiadomo o działaczach G.K.\v. "Kopernik". W 1933 roku pracami klubu kie- 
rował Filiciński, a w 1937 roku klubem kierował Karasiewicz przy pomocy dyrektorów 
Wody i Kaczora. 71 W 1934 roku władze miejskie Bydgoszczy przekazały teren przy Brdzie 
pod budowę przystani dla kilku klubów wioślarskich m.in. G.K \v. "Kopernik" obok nowo 
wybudowanej przystani Sekcji Wioślarskiej Pocztowego Przysposobienia Wojskowego. 
Po dwóch latach budowy wioślarze "Kopernika" przenieśli się do własnej przystani. 72 
Własny szałas nie był ostatnim nabytkiem klubu. 9 maja 1937 roku, podczas otwarcia 
sezonu w G.K \v. "Gryf", w obecności m.in. gen Thommee, prefekt gimnazjum ksiądz 
Rożek poświęcił 3 dwójki klepkowe ("Mewa", "Czajka", "Jaskółka"). Ogółem klub miał 
4 łodzie i 20 kajaków. Nie wiadomo niestety, ilu zrzeszał członków. 73 


Kolejowy Klub Wioślarski 
Koniec roku 1928 był początkiem narodzin ósmego klubu wioślarskiego w Bydgosz- 
czy. Dnia 4 grudnia, Kolejowy Klub Sportowy "Sparta" z inicjatywy trójki działaczy: inż. 
Kazimierza Stabrowskiego, Franciszka Hoffmanna i Stanisława Thienela, utworzył sek- 
cję wioślarską. Prezesem sekcji został K Stabrowski, a kierownikiem S. Thienel. Dnia 12 
kwietnia 1929 roku KKS. "Sparta", a z nim sekcja wioślarska, przystąpił do Kolejowego 
Przysposobienia Wojskowego (KP.\v.). Tego samego dnia zmieniono nazwę sekcji wio- 
ślarskiej na Kolejowy Klub Wioślarski (K.K \v.). Pierwszy Zarząd stanowili: Kazimierz 
Stabrowski - prezes, Stanisław Thienel - kierownik, Hieronim Grossmann - sekretarz, 
Brunon Zygmann - skarbnik, Alojzy Jasiński - naczelnik, Bruno Chojnacki - gospodarz. 
Klub liczył 79 członków. Na banderę klubową ustalono biały prostokąt, a w nim cztery 
niebieskoczerwone pasy schodzące z rogów do środkowego koła. W kole umieszczony 
był napis K.K \v., a w polu nad kołem godło kolejowe (skrzydlate koło), w kolorze żó- 
łtym o konturach czarnych. Obok stroju sportowego, na który składały się: biała trykoto- 
wa koszulka z niebieskim obramowaniem i podłużnym wycięciem popiersia związanym 
sznurkiem i niebieskiego koloru spodenki; strój sternika: biały wełniany pulower i dłu- 
gie spodnie z grubej flaneli, członkowie KK \v. na specjalne okazje zakładali strój galo- 
wy. Na kupno taboru KK \v. zorganizował kwestę wśród pracowników warsztatów kole- 
jowych. Z pieniędzy klubu i kwesty pracowników zakupiono 6 łodzi, na których natych- 
miast rozpoczęto treningi. Trenerem wioślarzy był do września 1929 roku zasłużony czło- 
nek B.'f.\v. Franciszek Brzeziński. Do ostatnich regat tego sezonu wioślarzy przygotował 
Bruno Chojnacki. Prężne działania klubowiczów wydały owoc w postaci wybudowania 
szałasu klubowego. W szałasie o rozmiarach 14x8 m znajdował się garaż dla łodzi, szat-
		

/kronika_200185_0001.djvu

			182 


nie, łaźnie z prysznicami i umywalkami, warsztat i ubikacje. Oddano go do użytku w 
bardzo uroczystej oprawie 23 czerwca 1929 roku. W tym pierwszym dla klubu sezonie 
osady KK W. wzięły udział w 2 regatach międzyklubowych odnosząc 1 zwycięstwo. Pierw- 
sze załogi klubu stanowili: Zieliński, Jan Łuczak, Bernard Tarkowski, Cierzniakowski, 
Bruno Chojnacki, Kurt Gole, Józef Olszewski, Edmund Urban, Kazimierz Murawski. 
Pod koniec 1929 roku, klub liczył 106 członków, w tym 60 aktywnych, którzy przepłynęli 
w sumie 1.928 km, odbywając 273 wyjazdy. 
Sezon wioślarski roku 1930, rozpoczęli "Kakawiacy" sumą 75,95 zł w klubowej kasie. 
Wielu niesumiennych członków zalegało ze składkami na ogólną sumę niecałych 2.000 zł. 
Mimo tak złej kondycji finansowej udało się KK W. wybudować obok istniejącego drugi 
szałas dla założonej sekcji dziewcząt, zniwelować teren pod przyszłą kręgielnię i strzelni- 
cę oraz za pieniądze członków klubu kupić nową łódź. Brak pieniędzy spowodował, że 
zawodnicy startowali w 5 regatach za własne pieniądze, a klub nie wziął udziału w trady- 
cyjnych "wiankach" i zlikwidował etat trenera. W 1930 roku klub liczył 88 członków (w 
tym 11 kobiet), którzy przepłynęli w sumie 3.248 km w 401 wyjazdach (w tym wycieczka 
do Koronowa). Ciężka sytuacja finansowa klubu, spowodowana ogólnokrajową zapa- 
ścią gospodarczą znalazła odbicie w jego działalności. W 1931 roku K.K W. miał być 
gospodarzem uroczystości otwarcia sezonu, jednak z wyżej wymienionych względów 
musiał ich wyręczyć klub B:r.W. Oszczędności odbiły się też na szkoleniu, a przez to na 
wyczynach sportowych. Rozwijano za to turystykę wioślarską. Jedną z wycieczek była 
wyprawa Kazimierza Murawskiego odbyta pod prąd Wisły do Przyłubia i z powrotem, 
na zbudowanym przez siebie kajaku. Ważnym wydarzeniem klubowym była wizyta w 
przystani ministra komunikacji, który przybył do Bydgoszczy z okazji święta wychowania 
fizycznego. 74 W kolejnym kryzysowym roku "Kakawiacy" radzili sobie całkiem nieźle. 
Klub uczestniczył we wszystkich uroczystych imprezach wioślarstwa bydgoskiego. Wła- 
snymi siłami zbudowano nową łódź (głównym budowniczym był Kazimierz Murawski). 
Członkowie klubu wzięli udział w organizowanych wycieczkach wioślarskich do Smuka- 
ly i nad Wisłę do Asbacha. Załogi klubu brały udział w regatach odnosząc 7 zwycięstw. 
Wiceprezydent miasta Chmielarski uhonorował KK W. specjalnym dyplomem uznania 
za zasługi położone na polu wychowania fIzycznego i przysposobienia wojskowego. Pod 
koniec grudnia 20 wioślarzy rozpoczęło zajęcia treningowe do nowego sezonu. Obok 
ćwiczeń gimnastycznych, raz w tygodniu, wioślarze ćwiczyli technikę na basenie "Frith- 
jofa". W 1932 roku klub liczył 130 członków, w tym 32 wioślarzy, 15 kajakarzy, 18 uczniów. 
Najlepszym klubowym wioślarzem uznano Edmunda Tobolewskiego. Tabor składał się z 
7 łodzi i 19 kajaków. 7s 
Rok 1933, był rokiem wspaniałych sukcesów i rozwoju KK. W. Klub był gospodarzem 
przyrzeczenia wioślarskiego, otwarcia i zamknięcia sezonu bydgoskiego ośrodka wio- 
ślarskiego. Dnia 7 maja na przystani KK. W. odbyła się uroczystość otwarcia sezonu wio- 
ślarskiego. Oficjalnego otwarcia dokonał gen. Wiktor Thommee, a ks. prof. Kukułka 
poświęcił 4 łodzie (w tym 3 KK. W.). Dwie z nich zostały wykonane dla klubu w stoczni 
Władysława U rbaniaka z Poznania. Za każdą z nich klub zapłacił 4.400 zł. Trzecia łódź 
. wybudowana została przez członków KK. W. Generał Thommee był obecny również na 
uroczystym zakończeniu sezonu, podczas którego dokonał symbolicznego przecięcia 
wstęgi, oddając do użytku wybudowaną przez K.K. W. jednotorową kręgielnię. Z zawod- 


\
		

/kronika_200186_0001.djvu

			183 


ników klubu utworzono w październiku sekcję kręglarską. Spore sukcesy zanotował 
KK W. w regatach. Klub tego sezonu startował w 8 regatach zdobywając 12 pierwszych 
miejsc. Zakończył sezon mając 146 członków, w tym 150 czynnych. Tabor liczył 10 łodzi 
i 27 kajaków. 
W kolejnym roku działalności KK W. już w lutym osady klubu wypłynęły na Brdę. 
Podczas jednego z treningów osada: Grzybek, Kokot, Zielewicz, Malicki, Mazurkiewicz 
uratowała dwóch tonących kajakarzy. Podczas majowej uroczystości otwarcia sezonu 
poświęcono 2 nowe łodzie KK W. Były to wykonane w stoczni Władysława Urbaniaka w 
Poznaniu czwórka wyścigowa i półwyścigowa. 76 Wysokie lokaty na regatach zapewniły 
klubowi na koniec sezonu 6 miejsce w punktacji P.Z:r.W. 77 Obok udziału w regatach, 
klub na zaproszenie Niemieckiego Związku Wioślarskiego wziął udział w czerwcu w 
Międzynarodowym Spływie Wioślarskim okolicami Berlina. W trakcie tego lO-dniowe- 
go wyjazdu zawodnicy KK W. startowali w regatach, odwiedzili Poczdam, Grunau i inne 
miejscowości o tradycjach wioślarskich. Rok 1935, był dla działalności klubu bardzo udany. 
W ogólnej punktacji KK W. zajął 4 miejsce w Polsce. Na ten sukces złożył się bilans 
startów: 19 zwycięstw, 13 drugich miejsc, brązowy medal Mistrzostw Polski ósemek se- 
niorów i 4 czwarte miejsca. Do sukcesów sportowych dołączono konstruktorskie. Klubo- 
w!czowie wzbogacili tabor o wykonane własnoręcznie 2 jednostki. Były to motorówka 
"Zbik" i łódź półwyścigowa "Grażyna". Poświęcono je podczas uroczystości otwarcia 
sezonu na przystani KW. "Gryf". Sezon wioślarski roku 1936 rozpoczął KK W. od udziału 
w przyrzeczeniu wioślarskim. Podczas uroczystego otwarcia sezonu wioślarskiego dnia 
10 maja, ksiądz dr Ludwik Mosa poświęcił nowy nabytek KK W. - ósemkę sportową 
zakupioną w niemieckiej stoczni Pirsch. Nadano jej imię "Marszałek Piłsudski". Osada 
ósemki doskonale spisała się na regatach w Warszawie, potwierdzając trafność zakupu. 
Obok tej inwestycji udało się jeszcze wznieść szałas letni w dzielnicy Bydgoszcz - Wschód, 
by poprawić organizację treningów. Pod względem sukcesów regatowych nie był to se- 
zon udany. Pewien wpływ na osiągnięte wyniki miał fakt, że sześciu czołowych zawodni- 
ków powołano do wojska. Mimo to, klub zajął w ogólnej punktacji 6 miejsce. Przygoto- 
wania do sezonu 1937 roku, wioślarze KK W. rozpoczęli zimą. Stefan Majtkowski pro- 
wadził ćwiczenia gimnastyczne, biegano w terenie i odbywano zajęcia w basenie "Frith- 
jofa". Pięciu członków KK W. wzięło udział w obozie narciarskim w Worochcie. Od maja 
treningiem wioślarzy zajął się Jerzy Otto, który wprowadził inną technikę wiosłowania. 
Pierwszych wartościowych sukcesów spodziewano się po roku, dwóch latach wspólnej 
pracy. W sezonie 1937 roku klub startował w 11 regatach, m.in. w Gdańsku, Poznaniu, 
Chełmży, Krakowie, Grudziądzu. Zawodnicy 12 razy zajęli I miejsce, co dało klubowi 
powrót na czwarte miejsce w kraju. Klub aktywnie uczestniczył w życiu wioślarskim byd- 
goskiego ośrodka delegując reprezentacje na różne imprezy wioślarskie. K.K W. brał 
udział w otwarciu i zamknięciu sezonu, a podczas uroczystości przyrzeczenia wioślar- 
skiego takowe złożyło 50 członków klubu. Delegacja KK W. w składzie: Jan Geleciński. 
Julian Karpowski i Józef Olszewski wzięła udział w Sejmiku Wioślarskim. Rok 1938, był 
rokiem największego sukcesu KK W. w dotychczasowej historii klubu. Dzięki wielu uda- 
nym startom w regatach, a przede wszystkim sukcesom na Mistrzostwach Polski KK W. 
w ogólnej punktacji klubów wioślarskich zajął I miejsce. Podczas regat o tytuły Mistrzostw 
Polski, które odbyły się lS sierpnia na Jeziorze Witobelskim, osady KK W. wygrały 4
		

/kronika_200187_0001.djvu

			184 


razy, zwycięstwo wywalczyła ósemka w składzie: Bogdan Dondajewski, Marian Parzysz. 
Franciszek Czarkowski, Jerzy Chodziński, Florian Wilczarski, Aleksander Krauze, Pa- 
weł Makowski, Bruno Myga, i sternik Edmund Jankowski. Tytuł mistrzów kraju wiośla- 
rze KK W. zdobyli także w czwórce ze sternikiem w składzie: Dondajewski, Parzysz, 
Czarkowski, Chodziński i sternik Jankowski. Pozostałe 2 zwycięstwa przypadły osadom 
ósemki nowicjuszy i czwórki wojskowych ze sternikiem. W sezonie wiosłowało 56 za- 
wodników, którzy zajęli: 19 pierwszych miejsc, 13 drugich, 5 trzecich, 3 czwarte. Ogółem 
klub liczył 271 członków. Na tabor klubu w 1938 roku składało się: 7 łodzi klepkowych, 
3 wyścigowe, 1 motorówka, 8 kajaków i 68 wioseł. Ostatni przedwojenny sezon zapowia- 
dał się dla KK W. pomyślnie. Kolejne regaty, m.in. w Poznaniu, Kruszwicy, gdzie zawod- 
nicy odnieśli kilka zwycięstw, klub traktował jako przygotowania do regat międzynaro- 
dowych o "Puchar Bałtyku". Podczas tych regat czwórka KK W. w składzie: Dundajew- 
ski, Parzysz, Czarkowski, Chodziński i sternik Jankowski zdobyła dla Polski po raz pierwszy 
"Puchar Bałtyku". Pod koniec lipca KK W. bronił barw kraju w międzypaństwowym 
meczu z Węgrami w Budapeszcie, gdzie osada czwórki zajęła II miejsce. Następnym 
sukcesem klubowym były dwa srebrne medale na Mistrzostwach Polski w Witoblu pod 
Poznaniem. W tym krótszym z powodu wybuchu wojny sezonie wioślarskim K.K W. w 6 
regatach, przy 21 startach udało się odnieść 9 zwycięstw, zająć tyleż samo drugich miejsc, 
ponadto po jednym trzecim, czwartym i piątym.78 


Pocztowe Przysposobienie Wojskowe - Sekcja Wioślarska 
Biorąc przykład z kolejarzy, bydgoscy pocztowcy zorganizowali własny klub wioślarski. 
Propagatorem i organizatorem wioślarstwa wśród pocztowców był Hieronim Cegielski - 
członek B:r:W. W 1930 roku, przy Izbie Kontroli Rachunkowej w Bydgoszczy powołano 
sekcję wioślarską. Przejęło ją w 1931 roku Pocztowe Przysposobienie Wojskowe (P.P.W.), 
powołane w celu propagowania sportu. Sekcja początkowo miała 2 łodzie wiosłowe "czwór- 
ki" i 7 kajaków. Tymczasową przystań stanowiła wolna szopa przy tartaku udostępniona 
nieodpłatnie od entuzjasty sportów wodnych Antoniego Weynerowskiego, właściciela tar- 
taku. Rozwój sekcji spowodował powstanie tego samego roku Okręgowej Sekcji Wodnej 
P.P.W. i rozpoczęcie budowy przystani przy ulicy Babia Wieś 3. W 1932 roku treningi wio- 
ślarzy-pocztowców odbywały się w dwóch klubach. Sekcja żeńska trenowała w B.K W., a 
mężczyźni w B:r:W. Ponieważ P.P.w. zajmowała się raczej sportem masowym, narodził się 
pomysł powołania organizacji zajmującej się wyczynem. W styczniu 1933 roku został zało- 
żony drugi na terenie Polski Pocztowy Klub Sportowy. Prezesem klubu wybrano dyrektora 
I.KR. Włodzimierza Lisieckiego. W klubie obok innych powstała Sekcja Wioślarska. Nie- 
stety, nie wiadomo ilu liczyła członków. Okręgowa sekcja wodna P.P.w. i sekcja wioślarska 
Pocztowego Klubu Sportowego działały wspólnie, wystawiając zawodników do regat w 
zależności od potrzeb z jednego bądź drugiego klubu. Taki stan rzeczy sprawiał możliwość 
równoczesnej przynależności do obu organizacji. 
Sezon roku 1933, upłynął na kontynuacji budowy szałasu i przystani. W warsztacie 
budowano łodzie wioślarskie i kajaki, a wśród pocztowców zorganizowano zbiórkę na 
zakup 2 wyścigowych łodzi. Dla członków klubu zorganizowano szkolenie obejmujące 
naukę pływania, umiejętność ratownictwa wodnego i podstawy szkutnictwa. Dnia 12 sierp- 
nia 1933 roku zakończył się w Gdyni spływ "Przez Polskę do morza", w który wzięło
		

/kronika_200188_0001.djvu

			185 


udział 10 wioślarzy i wioślarek oraz 16 kajakarzy i kajakarek. W spływie uczestniczyli 
m.in.: Henryk Kopeć, Henryk Dąbrowski, Wanda Centkowska, Pabianowski, Balcerzak, 
Brzyski, Serafin. 79 Duży sukces odniósł Pocztowy Klub Sportowy w regatach kobiecych, 
zorganizowanych 10 września na torze regatowym w Brdyujściu. W biegu czwórek pół- 
wyścigowych nowicjuszy, osada w składzie: Kiecoń, Wittstock, Blej, Urbańska, sternik 
Gross zajęła I miejsce. Sezon wioślarski zamknęli pocztowcy udziałem w uroczystości 
oficjalnego zamknięcia sezonu i defiladzie łodzi. 80 W 1934 roku, pocztowi wioślarze, z 
polecenia B.K 'f.W, byli organizatorami przyrzeczenia wioślarskiego i uroczystości otwar- 
cia i zamknięcia sezonu wioślarskiego. Przyrzeczenie wioślarskie i otwarcie sezonu na- 
stąpiło 6 maja na przystani P.P.W Obecni byli m.in. gen. Wiktor Thommee, prezydent 
miasta Leon Barciszewski, starosta dr Nowak, prezes B.K 'f.W dr Siemiątkowski, prezes 
bydgoskiego okręgu P.P.W ppłk. Ertel i prezes Pocztowego Klubu Sportowego. Po ślubo- 
waniu wioślarzy, ksiądz Musiał poświęcił pocztowy szałas (o wym. 20x8,74 m, projektu 
Leonarda Mackiewicza) i 3 nowe łodzie klubowe, którym nadano imiona: "Włodzimierz", 
G d ynl . a " IKR" 81 
" ,,,. 
W 1934 roku, pocztowcy-wioślarze brali udział w kilku regatach. Dnia 1 lipca w mię- 
dzynarodowych regatach w Bydgoszczy czwórka półwyścigowa pań zdobyła III miejsce. 
Podczas regat w Kruszwicy 29 lipca czwórka półwyścigowa uplasowała się na II miejscu. 
Pierwsze miejsca zajęły osady podczas regat "Pierwszy Krok Wioślarski" 12 sierpnia i w 
regatach 20 października. Oba zwycięstwa wywalczyły czwórki półwyścigowe pań. Wyni- 
ki regatowe uplasowały klub na 35 miejscu w punktacji P.Z.'f.W82 
Uroczystą oprawę miało zamknięcie sezonu wioślarskiego. Część oficjalną uświetni- 
ły: chór pocztowców, orkiestra P.P.W i defilada oświetlonych łodzi. 83 W roku 1935, ukoń- 
czono nadbudowę pocztowego szałasu o gniazdo komandorskie, świetlico-kawiarnię i 
budowę hangaru na kajaki. Klub wzbogacił się o 3 nowe łodzie, wybudowane przez człon- 
ków, które poświęcono podczas uroczystości otwarcia sezonu. Pod koniec roku zorgani- 
zowano dla 70 osób kursy pływackie, ratownictwa wodnego, zakończone egzaminem 
praktycznym w czerwcu 1936 roku, kiedy to pocztowcy byli głównymi organizatorami 
święta "wianków".84 Sezon regatowy 1935 roku, rozpoczął się dla pocztowców pomyśl- 
nie. Podczas regat otwarcia sezonu w Toruniu 12 maja, czwórka ze sternikiem zajęła I 
miejsce. Oprócz tych regat klubowe załogi startowały w Mistrzostwach Polski (bez rezul- 
tatów) i regatach "Pierwszy Krok Wioślarski", gdzie klubowe osady zajęły jedno II i 
jedno III miejsce. ss Sezon roku 1936, upłynął klubowiczom na rajdach i spływach tury- 
stycznych. Na przystani wybudowano "Grzybek" do tańca, który doskonale spełnił swoją 
rolę podczas klubowych imprez. Jedną z nich, była zorganizowana wielka letnia zabawa 
w pierwszą sobotę sierpnia, na którą zaproszono wszystkich bydgoskich pocztowców. Do 
tańca grała orkiestra P.P.W pod batutą p. Smaruja. 86 Zwieńczeniem pracy klubowej w 
tym sezonie był udział w uroczystym zamknięciu sezonu i defiladzie łodzi 4 październi- 
ka. 87 Niewiele wiadomo o życiu klubowym w 1937 roku. Reprezentacja wioślarzy brała 
udział 25 kwietnia w otwarciu sezonu, 3 października w zamknięciu sezonu i defiladzie 
łodzi, a także w regatach 11 lipca w Witoblu, jednak bez sukcesów. ss 
O dwóch ostatnich latach działalności wiadomo, że przedstawiciele klubu wzięli udział 
w posiedzeniu B.K ,[W 25 lutego, a zawodnicy w uroczystości przyrzeczenia wioślar- 
skiego w dniu 23 kwietnia 1938 roku. 89 Podczas uroczystości otwarcia sezonu wioślar-
		

/kronika_200189_0001.djvu

			186 


skiego w maju 1939 roku poświęcono 3 jedynki klepkowe dla P.P.W, a otwarcie uświetni- 
ła pocztowa orkiestra. 90 Brak materiałów źródłowych oraz publikacji nie pozwolił na 
dokładne przedstawienie działalności klubu i jego osiągnięć. 


Stowarzyszenie Wioślarek Niemieckich 
Drugim kobiecym klubem wioślarskim w Bydgoszczy było Stowarzyszenie Wioślarek 
Niemieckich (Deutsche Frauen Ruder Verein), które powstało w 1933 roku. 91 Informa- 
cje źródłowe o Stowarzyszeniu są bardzo skąpe. Nie wiadomo, kto był założycielem Sto- 
warzyszenia, ilu miało członków i jakim dysponowało taborem. Z informacji uzyskanych 
od p. Henryka Kocerki, byłego zawodnika, obecnie honorowego prezesa B.1:W wiado- 
mo, że Stowarzyszenie Wioślarek Niemieckich miało swój szałas niedaleko przystani 
"Frithj" ofa , natomiast działalność Stowarzyszenia miała charakter propagowania wio- 
ślarstwa i turystyki wodnej.92 W 1936 roku, Stowarzyszenie Wioślarek Niemieckich 
(S.WN.) przystąpiło do B.K 1:W i wzięło udział w dwóch imprezach zorganizowanych 
przez komitet. Niemieckie wioślarki były obecne 10 maja na uroczystości otwarcia sezo- 
nu wioślarskiego i brały udział w defiladzie łodzi. Nie zabrakło ich również na uroczysto- 
ści zamknięcia sezonu 4 października. 93 O działalności S.WN. w 1937 roku, wiadomo, że 
delegacje stowarzyszenia uczestniczyły w otwarciu sezonu i rewii wioślarzy na Brdzie z 
okazji jego zamknięcia. 94 
Rok 1938, rozpoczęły niemieckie wioślarki od udziału w zebraniu B.K 1:W, gdzie 
ustalono terminy imprez wioślarskich. Następnie uczestniczyły w odebraniu ślubowania 
treningowego i uroczystości otwarcia sezonu. 9S Wioślarki S. WN. skorzystały z zaprosze- 
nia Niemieckiego Związku Wioślarskiego i wzięły udział w zorganizowanym przez ten 
związek spływie wioślarsko-kajakowym po Menie. Z powodu wysokich kosztów związa- 
nych z wyjazdem (50 zł wpisowe), klub delegował 3 panie. W dniach od 9 czerwca do 22 
lipca w towarzystwie wioślarzy, m.in.: z "Wisły" Warszawa, "Wisły" Grudziądz, "Germa- 
nii" Poznań, "Thorna" Toruń, niemieckie wioślarki przepłynęły Menem od Bambergu 
do Frankfurtu. 96 Swoją współpracę z polskimi wioślarkami Stowarzyszenie Wioślarek 
Niemieckich zakończyło w 1939 roku, zajmując po wybuchu II wojny światowej, siedzibę 
i część taboru B.1:W97 


Wojskowy Klub Sportowy - Sekcja Wioślarska 
Kolejnym bydgoskim klubem wioślarskim był Wojskowy Klub Sportowy - Sekcja Wio- 
ślarska założona w 1933 roku. 98 Wojskowi uprawiali wioślarstwo już wcześniej. Wielkim 
propagatorem tego sportu wśród bydgoskich żołnierzy, był dowódca 15 dywizji piechoty 
w Bydgoszczy, generał Wiktor Thommee - wioślarz i członek honorowy B.1:W W 1931 
roku, pod protektoratem generała utworzono Garnizonową Sekcję Wioślarską, która 
po raz pierwszy zaprezentowała się podczas uroczystości zamknięcia sezonu wioślar- 
skiego. 99 Podczas uroczystości otwarcia sezonu wioślarskiego w 1932 roku, poświęcono l 
łódź, dla garnizonowej sekcji. Od początku istnienia, sekcja działała przy B.1:W, a pra- 
cami sekcji kierował Zygmunt Dziadosz, aż do jej likwidacji w 1937 roku. W tym czasie 
wojskowi startowali w kilkunastu regatach odnosząc kilka zwycięstw. 1 °O Sekcja wioślarzy 
wojskowych istniała również w KK W Nie wiadomo kiedy powstała. W 1933 roku woj- 
skowi wioślarze z KK. W odnieśli pierwszy regatowy sukces. Startowali w regatach do
		

/kronika_200190_0001.djvu

			187 


1937 roku, gdzie na Mistrzostwach Polski, w biegu czwórek półwyścigowych wojsko- 
wych, zajęli III miejsce. I01 Kolejna sekcja wioślarska wojskowych działała w Policyjnym 
Klubie Sportowym. Nie wiadomo od i do kiedy oraz ilu miała członków. Wojskowe osa- 
dy P.KS. startowały w regatach Mistrzostw Polski w 1937 roku, gdzie w biegu czwórek 
półwyścigowych wojskowych, zdobyli II miejsce i w regatach międzynarodowych w 1938 
roku, gdzie w tym samym biegu wojskowi z P.KS. zajęli I miejsce. Brak danych nie po- 
zwolił określić ilości członków i liczby łodzi w Sekcji Wioślarskiej Wojskowego Klubu 
Sportowego. Fakt oddania do użytku w 1937 roku przystani klubowej przy ul. Tamka, 
wskazuje, że była to duża sekcja. 102 Wynikiem sportowym Sekcji Wioślarskiej WKS. do 
1938 roku, było 5 regatowych zwycięstw, w tym trzy zdobyte w roku 1937. 103 W marcu 
1938 roku, przedstawiciele Sekcji Wioślarskiej WKS. wzięli udział w posiedzeniu B.K 'IW 
W kwietniu tego roku wioślarze klubu WKS. po raz pierwszy wzięli udział w uroczystym 
przyrzeczeniu wioślarskim, a w maju załogi Sekcji Wioślarskiej WKS. wzięły udział w 
otwarciu sezonu i defiladzie łodzi. I04 O dalszej działalności Wojskowego Klubu Sporto- 
wego - Sekcja Wioślarska, do wybuchu II wojny światowej brak informacji. 


Policyjny Klub Sportowy - Sekcja Wioślarska 
Trzecim klubem wioślarskim, który powstał w 1933 roku, był Policyjny Klub Sportowy 
- Sekcja Wioślarska. Członkowie klubu z własnych składek i zorganizowanych imprez 
zakupili dla sekcji łodzie i rozpoczęli budowę własnej przystani przy Młynach Bydgo- 
skich. Budowa przebiegała bardzo sprawnie i szybko. Dnia 4 października roku 1933 
uroczyście poświęcono i otwarto klubową przystań. lOS 
Sezon wioślarski 1934 roku, P.KS. - Sekcja Wioślarska rozpoczął w marcu od udziału 
w zebraniu B.K 'IW do którego przystąpit lO6 W ramach działalności w B.K 'IW klub 
uczestniczył dnia 6 maja w uroczystym otwarciu i dnia 7 października w zamknięciu se- 
zonu, gdzie wioślarze i wioślarki z sekcji żeńskiej, wzięli udział w defiladzie łodzi. 107 W 
tym sezonie P.KS. - Sekcja Wioślarska wziął udział w pierwszych w swojej historii rega- 
tach. 12 sierpnia odbyły się regaty "Pierwszy Krok Wioślarski", w których osady EK.S. 
zajęły drugie miejsca: panie w biegu czwórek półwyścigowych i panowie w biegu czwórek 
półwyścigowych nowicjuszy. W punktacji P.Z.'IW klub zdobył 3 pkt. i dało mu to 35 
miejsce w kraju. 108 W 1935 roku, Sekcja Wioślarska P.KS. rozwinęła działalność regato- 
wą, a załogi klubu odniosły pierwsze zwycięstwa. Podczas rozgrywanych Mistrzostw Wio- 
ślarskich Polski dnia 4 i 5 sierpnia, w dwóch biegach P.KS. zdobył I miejsca. Jedną z 2 
zwycięskich osad tworzyli: Tadeusz Biedziak, Kazimierz Liberacki, Kazimierz Tomaszew- 
ski, Edmund Biedziak, sternik Władysław Gbiarczyk. Nie były to jedyne sukcesy wiośla- 
rzy P.K.S.-u tego sezonu. Dnia 18 sierpnia podczas regat "Pierwszy Krok Wioślarski", 
osady klubu zajęły także 2 pierwsze miejsca. Osady startowały w składzie: Edmund Bie- 
dziak, Tadeusz Biedziak, Kazimierz Liberacki, sternik Edmund Kowalski; druga: Wła- 
dysław Gbiarczyk, Wojciech Fiołka, Czesław Stróżyński, Stanisław Bujak, sternik Ed- 
mund Biedziak. Oprócz tych regat klub brał udział w regatach w Toruniu i Kruszwicy, i 
regatach międzynarodowych w Bydgoszczy jednak z gorszym rezultatem. 109 Tak jak i w 
latach poprzednich, również w 1936 roku, działalnością wioślarzy P.KS.-u kierował przo- 
downik Sielski. Nie był to udany sezon regatowy, za to dobrze zaprezentowali się wiośla- 
rze podczas uroczystości otwarcia i zamknięcia sezonu wioślarskiego, biorąc udział w
		

/kronika_200191_0001.djvu

			188 


defiladzie łodzi na Brdzie. IIO Rok 1937, był rokiem wytężonej pracy klubowej i regato- 
wej. Klub rozpoczął sezon od udziału w uroczystości otwarcia sezonu wioślarskiego. Do 
pierwszych regat klub stanął w Chełmży dnia 6 czerwca, gdzie osada P.KS.-u w biegu 
czwórek półwyścigowych, w składzie: Daniel Konopka, Leon Kleszczowski, Stanisław 
Majcher, sternik Edward Tomala, zajęła I miejsce. W sumie do końca sezonu klub star- 
tował w 8 regatach, zajmując po 5 miejsc pierwszych, drugich i trzecich, a wyniki te po- 
zwoliły na zajęcie 9 miejsca w klasyfikacji P.Z.IW Po raz ostatni w tym sezonie wioślarze 
P.KS.-u wypłynęli na Brdę podczas uroczystości zamknięcia sezonu wioślarskiego, bio- 
rąc udział w defiladzie łodzi i regatach. ll1 Następny rok rozpoczął P.KS. - Sekcja Wio- 
ślarska od udziału jego przedstawiciela w zebraniu B.K IW w lutym, gdzie ustalono 
terminy imprez wioślarskich organizowanych przez komitet. W maju wioślarze wzięli 
udział w przyrzeczeniu wioślarskim i defiladzie łodzi z okazji uroczystego otwarcia sezo- 
nu. Wioślarze P.KS.-u brali udział w 5 regatach m.in. w Grudziądzu, Włocławku, Krusz- 
wicy, podczas których 8 razy zajęli I miejsce. 112 W ostatnim, przedwojennym sezonie, 
klub zdążył wystartować w 4 regatach, gdzie zajął 5 pierwszych miejsc, co dawało klubo- 
wi, w klasyfikacji P.Z.IW, pod koniec lipca 6 miejsce. Ciekawostką jest fakt, że w historii 
regatowej P.KS.-u klub wystawiał tylko osady czwórek i czwórek półwyścigowych, za- 
równo panów, pań i juniorów. Nie wiadomo czy było to spowodowane określonym ty- 
pem taboru, czy też "wyspecjalizowaniem" wioślarzy w tej kategoriLll3 
Za podsumowanie rozwoju organizacyjnego sportu wioślarskiego w Bydgoszczy w la- 
tach 1920-1939 niech posłuży tabela. 114 


Rok 1922 1927 1932 1937 
Liczba klubów 4 7 9 12 
Liczba wioślarzy 428 840 802 1.136 
Liczba łodzi 37 60 74 112 


Przypisy 
l E. Reich. Przed stu laty powstał Klub Wioślarski "Frithjof". Kronika Bydgoska nr 15. 1994. s. 121-122. 
2 Ze zbiorów autora. informacje uzyskane przez Internet. 
3 E. Reich. op. cit.. s. 121-123. 
4 Ze zbiorów autora. informacje uzyskane przez Internet. 
5 E. Reich. op. cit.. s. 122. 
6 Ze zbiorów autora. informacje uzyskane przez Internet. 
7 E. Reich. op. cit., s. 122. 
8 Ze zbiorów autora. informacje uzyskane przez Internet. 
9 E. Reich. op. cit.. s. 122. 
10 Ze zbiorów autora. informacje uzyskane przez Internet. 
11 Dziennik Bydgoski. 6 VII 1921, s. 3. 
12 E. Reich. op. cit.. s. 122-123. 
13 P. Dzienisz. Sport i turystyka. w: Bydgoszcz - historia. kultura. życie gospodarcze. Gdynia 1959. s. 414 
14 B.T.\v. Działalność Bydgoskiego Towarzystwa Wioślarskiego w pierwszych 10-ciu latach swego istnienia. 
oprac. \v. Żywicki. Bygoszcz 1930. s. 11-40.
		

/kronika_200192_0001.djvu

			189 


15 J. Kołodziejczyk, Bydgoskie Towarzystwo Wiośłarskie w 25-leciu swego istnienia (1920-1939). Bydgoszcz 
1946. s. 37. 
16 B.T.\v. Działalność.... op. cit.. s. 28-29. 
17 J. Kołodziejczyk. op. cit.. s. 39-43. 
18 B.T.\v. Działalność.... op. cit.. s. 50. 
19 J. Kołodziejczyk, op. cit.. s. 45-68 
20 RT.\v. Działalność.... s. 35 oraz 86-97; autorowi nie udało się ustalić innych faktów dotyczących działalno- 
ści tej sekcji. 
21 Sport Pomorski. 10 XI 1925. nr 32. s. 7. 
22 Sport Pomorski. 3 IX 1925. nr 22. s. 5. 
23 Sport Pomorski. 10 XI 1925. nr 32. s. 7. 
24 Sport Pomorski. 10 XI 1925. nr 32. s. 7. 
25 Sport Pomorski. 17 XI 1925. nr 33. s. 6. 
26 Sport Pomorski. 15 IV 1926. nr 16. s. 3. 
27 Sport Pomorski. 28 VII 1927. nr 30. s. 3; 12 V 1927. nr 19. s. 1; 7 VII 1927. nr 27. s. 3-4. 
28 Sport Pomorski, 5 VII 1928. nr 27. s. 1; 12 VII 1928. nr 28. s. 1. 
29 Dziennik Bydgoski. 16 IV 1929. nr 89. s. 9; Tygodnik Sportowy. 11 VII 1929. nr 29. s. 2. 
30 Dziennik Bydgoski. 8 VII 1930. nr 155. s. 8; Tygodnik Sportowy. 24 IX 1930. nr 30. s. 2. 
31 Dziennik Bydgoski. 19 IX 1922. s. 3. 
32 Sport Pomoski, 27 VIII 1925. nr 21. s. 1. 
33 B.Z. Nowicki. Wioślarze z "Humy". Kalendarz Bydgoski. na rok 1977. Bydgoszcz. s. 41-43. 
34 Sport Pomorski. 30 IX 1926. nr 41. s. 1; Sport Pomorski. 4 VIII 1927. nr 31. s. 2; Sport Pomorski, 5 VII 
1928. nr 27. s. 1; Dziennik Bydgoski, 1 X 1929. nr 226. s. 9. 
35 Dziennik Bydgoski. 27 1111926. nr 71. s. 8; Sport Pomorski. 15 IV 1926. nr 14. s. 3; Sport Pomorski. 28 
VIII 1927. nr 30. s. 3. 
36 RT.\v. Działalność. s. 22-23. 
37 Dziennik Bydgoski. 10 XII 1926. nr 284. s. 9. 
38 Dziennik Bydgoski. 18111927. nr 39. s. 8. 
39 Dziennik Bydgoski. 14 XII 1927. nr 286. s. 10; Dziennik Bydgoski. 20 XII 1927, nr 291. s. 9; Dziennik 
Bydgoski. 23 11928. nr 19. s. 8; Sport Pomorski. 2 II 1928. nr 5. s. 1. 
40 Sport Pomorski. 12 VII 1928. nr 28. s. 1; Dziennik Bydgoski. 21 XI 1928. nr 269. s. 9. 
41 Dziennik Bydgoski. 16 IV 1929. nr 89. s. 9. Dziennik Bydgoski. 9 VII 1929. nr 155, s. 7; Dziennik Bydgo- 
ski. 6 VIII 1929. nr 179. s. 5-6; Tygodnik Sportowy. 29 VIII 1929. nr 35. s. 1; Dziennik Bydgoski. 1 X 
1929. nr 226. s. 9; Dziennik Bydgoski. 24 XI 1929. nr 272. s. 18. 
42 Dziennik Bydgoski. 16 IV 1930. nr 89. s. 10; Dziennik Bydgoski. 20 V 1930. nr 116, s. 8; Dziennik Bydgo- 
ski. 21 VI 1930. nr 141. s. 10; Dziennik Bydgoski. 8 VII 1930. nr 155. s. 8; Tygodnik Sportowy. 24 IX 
1930. nr 39. s. 2. 
43 Tygodnik Sportowy. 17 VII 1930. nr 29. s. 2. 
44 Tygodnik Sportowy. 2 VII 1931. nr 26. s. 1; Dziennik Bydgoski. 6 X 1931. nr 230. s. 9; Tygodnik Sportowy. 
2 XII 1931. nr 48. s. 1; Tygodnik Sportowy. 29 VII 1931. nr 30. s. 1. 
45 Tygodnik Sportowy. 6 VII 1932. nr 27. s. 2; Tygodnik Sportowy. 17 VII 1932. nr 33. s. 1; Dziennik Bydgo- 
ski. 17 XI 1932. nr 265. s. 7. 
461}'godnik Sportowy. 11 VII 1932. nr 29. s. 2; Tygodnik Sportowy. 8 VII 1933. nr 33. s. 1; Tygodnik Sporto- 
wy. 15 VIII 1933. nr 34. s. 1; Tygodnik Sportowy. 21 XI 1933. nr 48. s. 1. 
47 Dziennik Bydgoski. 14 VIII 1934. nr 184. s. 9; Tygodnik Sportowy. 20 XI 1934. nr 47. s. 2. 
48 Dziennik Bydgoski. 7 V 1935. nr 105. s. 10; Dziennik Bydgoski. 9 V 1935. nr 107. s. 9; Dziennik Bydgoski. 
2 VIII 1935. nr 176. s. 10. 
49 Tygodnik Sportowy. 17 XI 1936. nr 45. s. 2. 
50 Dziennik Bydgoski. 27 IV 1937. nr 96. s. 12; Tygodnik Sportowy. 5 X 1937. nr 40. s. 2; Dziennik Bydgoski, 
13 X 1937. nr 236. s. 10. 
51 Dziennik Bydgoski. 22 I 1938. nr 17. s. 8; Dziennik Bydgoski. 10 XI 1938. nr 258. s. 10; Tygodnik Sporto- 
wy. 31 V 1938. nr 22. s. 2; Tygodnik Sportowy. 12 VII 1938. nr 28. s. 1; Tygodnik Sportowy. 2 VIII 1938. 
nr 31. s. 2; Dziennik Bydgoski. 25 V 1939. nr 119, s. 11. 
52 Dziennik Bydgoski. 16 IX 1926. nr 213. s. 7; Sport Pomorski. 16 VI 1927. nr 24. s. 1-2.
		

/kronika_200193_0001.djvu

			190 


53 Dziennik Bydgoski. 6 1111927. nr 53. s. 8; Dziennik Bydgoski. 14 VI 1927. nr 134. s. 8; Dziennik Bydgoski. 
8 XII 1927. nr 282. s. 11. 
54 Dziennik Bydgoski. 14 VI 1927. nr 134. s. 8; Dziennik Bydgoski. 8 XII 1927. nr 282. s. 11. 
55 Dziennik Bydgoski. 14 I 1928. nr 11. s. 8; Dziennik Bydgoski. 8 IV 1928. nr 83, s. 14; Sport Pomorski, 5 
VII 1928. nr 27. s. 1; Sport Pomorski. 4 X 1928. nr 40. s. 2; Sport Pomorski. 3 V 1928. nr 18. s. 7; 
Dziennik Bydgoski. 1611I1929. nr 63, s. 8. 
56 Dziennik Bydgoski. 16 III 1929. nr 63. s. 8; Dziennik Bydgoski. 9 VII 1929. nr 155. s. 7; Dziennik Bydgo- 
ski. 1 X 1929. nr 222. s. 9; Sport Pomorski. 8 VIII 1929. nr 32. s. 1. 
57 Tygodnik Sportowy. 13 II 1930. nr 7. s. 2; Tygodnik Sportowy. 24 IX 1930. nr 39. s. 2; Dziennik Bydgoski, 
16 II 1930. nr 39. s. 14; Dziennik Bydgoski. 16 IV 1930. nr 89. s. 10; Dziennik Bydgoski. 13 V 1930. nr 
110. s. 8; Dziennik Bydgoski. 8 VII 1930. nr 155. s. 8; Dziennik Bydgoski. 5 VIII 1930. nr 179. s. 9; 
Dziennik Bydgoski. 15 X 1930. nr 239. s. 10. 
58 Dziennik Bydgoski. 12 V 1931. nr 109. s. 7; Tygodnik Sportowy. 29 VII 1931. nr 30. s. 1; Dziennik Bydgo- 
ski. 23 XII 1931. nr 296. s. 9; Tygodnik Sportowy. 23 XII 1931, nr 51. s. 2. 
59 Tygodnik Sportowy. 17 VIII 1932. nr 33. s. 1; Dziennik Bydgoski. 5 VII 1932 nr 151, s. 6; Dziennik 
Bydgoski, 6 IX 1932, nr 204. s. 11; Dziennik Bydgoski. 1 V 1932. nr 101. s. 16; Dziennik Bydgoski. 10 V 
1932. nr 106. s. 9; Dziennik Bydgoski. 4 X 1932. nr 228. s. 9. 
60 Tygodnik Sportowy. 8 VIII 1933. nr 33. s. 1; Tygodnik Sportowy. 11 VII 1933. nr 29. s. 2; Dziennik Bydgo- 
ski. 29 VIII 1933. nr 197. s. 10; Dziennik Bydgoski. 5 IX 1933. nr 203. s. 11; Dziennik Bydgoski. 16 XII 
1933. nr 289. s. 9. 
61 Tygodnik Sportowy. 30 11930. nr 5. s. 2; Dziennik Bydgoski. 3 VII 1934. nr 148. s. 10; Tygodnik Sportowy. 
24 VII 1934. nr 30. s. 1; Tygodnik Sportowy. 31 VII 1934. nr 31. s. 1; Dziennik Bydgoski. 20 XII 1934. nr 
291. s. 9. 
62 Tygodnik Sportowy. 13 VII 1935. nr 29. s. 7 Tygodnik Sportowy. 6 VIII 1935. nr 32, s. 2; Tygodnik Sporto- 
wy. 23 VII 1935. nr 30. s. 1; Dziennik Bydgoski. 9 VII 1935. nr 155. s. 13; Dziennik Bydgoski. 8 II 1936. 
nr 32. s. 9. 
63 Dziennik Bydgoski. 1 VII 1936. nr 150. s. 8; Tygodnik Sportowy. 7 VII 1936. nr 26. s. 1; 1Ygodnik Sporto- 
wy. 28 VII 1936. nr 29. s. 1; Dziennik Bydgoski. 11 XI 1936. nr 26
. s. 9. 
64 Dziennik Bydgoski. 22 VI 1937. nr 140. s. 10; Dziennik Bydgoski. 13 X 1937. nr 236. s. 10; Tygodnik 
Sportowy. 3 VIII 1937. nr 28. s. 2; Tygodnik Sportowy. 20 IV 1938. nr 16. s. 2; Tygodnik Sportowy, 8 VI 
1937. nr 23. s. 1; Dziennik Bydgoski. 14 XI 1937. nr 262. s. 16; Dziennik Bydgoski. 2 XII 1937. nr 277. s. 
9. 
65 Dziennik Bydgoski. 3 VIII 1938. nr 175. s. 10; Tygodnik Sportowy. 13 IX 1938. nr 37. s. 1; Tygodnik 
Sportowy. 12 VII 1938. nr 28. s. 1; Tygodnik Sportowy. 17 VIII 1938. nr 33. s. 2; Dziennik Bydgoski. 19 
1111939. nr 65. s. 17. 
66 Dziennik Bydgoski. 19 III 1939. nr 65. s. 17; Tygodnik Sportowy. 25 VII 1939. nr 30. s. 1; K Mrozik, 
Osiągnięcia bydgoskiego sportu w czasach II Rztej. Kronika Bydgoska XlV, Bydgoszcz 1993, s. 239 
67 Sport Pomorski. 28 I 1926. nr 4. s. 1. 
68 K. Mrozik. Stowarzyszenia i kluby sportowe międzywojennej Bydgoszczy. Komika Bydgoska xv, Byd- 
goszcz 1993. s. 1460. 
69 K Mrozik. Osiągnięcia.... s. 237; Sport Pomorski. 12 11928. nr 2. s. 2; Sport Pomorski. 3 V 1928. nr 18. s. 
2; Tygodnik Sportowy. 29 VIII 1929. nr 35. s. 1. 
70 Dziennik Bydgoski. 16 IV 1929. nr 89. s. 9; Dziennik Bydgoski. 1 X 1929. nr 226. s. 9; Dziennik Bydgoski. 
12 V 1931. nr 109. s. 7. 
71 Tygodnik Sportowy. 8 II 1933. nr 6. s. 2; 1Ygodnik Sportowy. 11 V 1937. nr 19. s. 2. 
72 Tygodnik Sportowy. 8 V 1934. nr 19. s. 2; K Mrozik, Osiągnięcia.... s. 237. 
73 Tygodnik Sportowy. 11 V 1937. nr 19. s. 2. 
7465 lat z biegiem Brdy. Kronika KKW-ZNTK Bydgoszcz. opr. Z.Urbanyi. T. Malinowski. L Kamiński. E 
Kunicki. E Dzieweczyński. Bydgoszcz 1993. s. 17-28. 
75 Ibidem. s. 28-30; Tygodnik Sportowy. 12 1932. nr 41. s. 1. 
76 65 lat z biegiem Brdy. s. 32-37. 
77 Tygodnik Sportowy. 31 VII 1934. nr 31. s. 1; Dziennik Bydgoski. 3 VII 1934, nr 148. s. 10; Dziennik 
Bydgoski. 14 VIII 1934. nr 184, s. 9; Dziennik Bydgoski. 6 X 1934. nr 229. s. 8. 
78 65 lat z biegiem Brdy. s. 37-48. 
7950 lat Klubu Sportowego "Łączność". Bydgoszcz. Zarys historii. Bydgoszcz 1993. s. 17-36.
		

/kronika_200194_0001.djvu

			191 


80 Dziennik Bydgoski. 12 IX 1933. nr 209. s. 12; Dziennik Bydgoski. 7 X 1933. nr 231. s. 11. 
8150 lat Klubu Sportowego ..Łączność". s. 25-26. 
82 Dziennik Bydgoski. 3 VII 1934. nr 148. s. 10; Tygodnik Sportowy. 31 VII 1934. nr 31. s. 1; Dziennik 
Bydgoski. 14 VIII 1934. nr 184. s. 9; 50 lat Klubu Sportowego ..Łączność". s. 28. 
83 Dziennik Bydgoski. 9 X 1934. nr 231. s. 10. 
84 50 lat Klubu Sportowego ..Łączność". s. 30-35. 
8550 lat Klubu Sportowego "Łączność". s. 30; Tygodnik Sportowy. 6 VIII 1935. nr 32. s. 2; Tygodnik Sporto- 
wy. 20 VIII 1935. nr 34. s. 2. 
86 50 lat Klubu Sportowego "Łączność". s. 35. 
87 Dziennik Bydgoski. 4 X 1936. nr 231. s. 21. 
88 Tygodnik Sportowy. 20 IV 1937. nr 16. s. 1; Tygodnik Sportowy. 5 X 1937. nr 40. s. 2; Dziennik Bydgoski, 
4 VII 1937. nr 150. s. 15. 
89 Dziennik Bydgoski. 2 III 1938. nr 49. s. 10; Tygodnik Sportowy. 25 IV 1938. nr 14. s. 2. 
90 50 lat Klubu Sportowego "Łączność". s. 38. 
91 Tygodnik Sportowy. 20 IV 1938. nr 16. s. 2. 
92 Z notatek sporządzonych w trakcie rozmowy z p. Henrykiem Kacerką. 
93 Tygodnik Sportowy. 12 V 1936. nr 19. s. 1; Tygodnik Sportowy. 6 X 1936. nr 39. s. 2. 
94 Tygodnik Sportowy. 20 IV 1937. nr 16. s. 1; Tygodnik Sportowy. 5 X 1937. nr 40. s. 2. 
95 Dziennik Bydgoski. 2 III 1938. nr 49, s. 10; Tygodnik Sportowy, 5 IV 1938. nr 14. s. 2; Dziennik Bydgoski. 
6 V 1938. nr 103. s. 13. 
96 Sport Wodny VI 1938. nr 9. s. 4. 
97 J. Kołodziejczyk. op. cit.. s. 68. 
98 Sto lat sportu na Kujawach i Pomorzu. pod. red. \v. Jastrzębskiego. Bydgoszcz 1993. s. 66. 
99 Dziennik Bydgoski. 6 X 1931. nr 230. s. 9. 
100 Dziennik Bydgoski. 10 V 1932. nr 106. s. 9. 
101 65 lat z biegiem Brdy. s. 43; Tygodnik Sportowy. 3 VIII 1937. nr 31. s. 1. 
102 K Mrozik, Osiągnięcia. s. 237. 
103 Tygodnik Sportowy. 20 IV 1938. nr 16. s. 2. 
104 Dziennik Bydgoski. 2 11I1938. nr 49. s. 10; Dziennik Bydgoski. 6 V 1938. nr 103. s. 13. 
105 K Mrozik, Stowarzyszenia. s. 148. 
106 Dziennik Bydgoski. 2 VII 1933. nr 149. s. 15. 
107 Dziennik Bydgoski. 24 11I1934. nr 68. s. 9; Dziennik Bydgoski. 8 V 1934. nr 104. s. 9; Dziennik Bydgoski, 
5 X 1934. nr 228. s. 8. 
108 Dziennik Bydgoski. 14 VIII 1934. nr 184. s. 9; Dziennik Bydgoski. 6 X 1934. nr 229. s. 8. 
109 Tygodnik Sportowy. 22 X 1935. nr 43. s. 2; Dziennik Bydgoski. 27 VIII 1935. nr 196. s. 10; Tygodnik 
Sportowy. 20 VIII 1935. nr 34. s. 2; Tygodnik Sportowy. 13 VII 1935. nr 33. s. 7. 
110 Tygodnik Sportowy. 12 V 1936. nr 19. s. 1; Tygodnik Sportowy. 24 III 1936. nr 12. s. 2; Dziennik Bydgo- 
ski. 1 VII 1936. nr 150. s. 8; Tygodnik Sportowy. 28 VII 1936. nr 29. s. 1; Dziennik Bydgoski. 4 X 1936. nr 
231. s. 21. 
111 Tygodnik Sportowy. 20 IV 1937. nr 16. s. 1; Dziennik Bydgoski. 11 VI 1937. nr 131. s. 12; Tygodnik 
Sportowy. 15 VI 1937. nr 24. s. 1; Dziennik Bydgoski. 4 VII 1937. nr 150. s. 15; Tygodnik Sportowy. 27 
VII 1937. nr 30. s. 1; Tygodnik Sportowy. 29 VI 1937. nr 26. s. 2; Tygodnik Sportowy. 5 X 1937, nr 40. s. 
2; Tygodnik Sportowy. 20 IV 1938. nr 16. s. 2; Tygodnik Sportowy. 13 VII 1937. nr 28. s. 2; Tygodnik 
Sportowy. 3 III 1937. nr 31. s. 1; Tygodnik Sportowy. 21 IX 1937. nr 38. s. 2. 
112 Dziennik Bydgoski. 2 III 1938. nr 49. s. 10; Dziennik Bydgoski. 8 V 1938. nr 106. s. 9; Tygodnik Sporto- 
wy. 31 V 1938. nr 22. s. 2; Tygodnik Sportowy. 14 V 1938. nr 14. s. 2; Tygodnik Sportowy. 12 VII 1938. nr 
28. s. 1-2; Dziennik Bydgoski. 22 VII 1938. nr 165. s. 10; Tygodnik Sportowy. 2 VIII 1938. nr 31. s. 2; 
Tygodnik Sportowy. 13 IX 1938, nr 37. s. 1. 
113 Tygodnik Sportowy. 11 VII 1939. nr 28. s. 2; Tygodnik Sportowy. 4 VII 1939. nr 27. s. 1; Tygodnik 
Sportowy. 25 VII 1939. nr 30. s. 1; Dziennik Bydgoski. 29 VII 1939. nr 172. s. 12. 
114 Sto lat sportu. s. 66.
		

/kronika_200195_0001.djvu

			192 


Mariusz Guzek 


NIELEGALNA BYDGOSKA PROSTYTUCJA 
DWUDZIESTOLECIA MIĘDZYWOJENNEGO 
(W świetle raportów policyjnych) 


Prostytucja, nierząd, domy publiczne to pojęcia, rzadko interesujące historyka dzie- 
jów najnowszych. Wydaje się, że pozostawione na łasce i niełasce socjologów, psycholo- 
gów, pedagogów, pozostaną na marginesie postulatów historyczno-obyczajowych. Poja- 
wiające się na rodzimym rynku wydawniczym opracowania J. Rossiauda', J. Querela 2 
czy obszerne, acz popularne szkice N. Robberts 3 iM. Karpińskieg0 4 świadczą jednak, że 
można korzystając z obfitych źródeł literackich, archiwalnych oraz ikonograficznych re- 
konstruować zjawiska z jednej strony istotne dla dziejów umysłowości, z drugiej, z uwagi 
na obowiązujące kanony obyczajowości, uważane za margines spraw społecznych. Wy- 
kształcony przez stulecia dychotomiczny podział na oficjalne przedstawianie zmysłowo- 
ści i jej rozbudowane podziemie, wymaga nie tyle rewizji metodologicznej, co wolnego 
od emocji obyczajowo-ideologicznych, podejścia. W literaturze historycznej brakuje za- 
równo całościowych opracowań omawianego problemu, jak i prac o charakterze przy- 
czynkowym. 
W niżej prezentowanym szkicu chciałbym przedstawić, tylko jeden z aspektów funk- 
cjonowania prostytucji w Bydgoszczy dwudziestolecia międzywojennego - nierząd niele- 
galny, a więc pozostający poza kontrolą Policji Państwowej. Zjawisko prostytucji na 
progu odzyskania niepodległości w Polsce w latach 1918-1920 miało, obok obyczajowe- 
go, także aspekt ekonomiczny. Trudna sytuacja gospodarcza, nie zunifikowanego pań- 
stwa powodowała iż mieszkańcy przeważającej części kraju, pochodzący ze wsi i małych 
miasteczek migrowali do wielkoprzemysłowych ośrodków miejskich, takich jak Bydgoszcz. 
Mężczyźni znajdowali pracę w produkcji, natomiast kobiety często nie widziały, poza 
uprawianiem nierządu, większych możliwości dla siebie s . Z uwagi na niedoskonałość 
regulacji prawnych, większość zjawisk tego rodzaju stanowiła swoistą szarą strefę pozo- 
stającą poza jakimikolwiek systemami weryfikacji 6 
W drugiej połowie roku 1935 ukazała się na łamach"Dziennika Bydgoskiego" notatka 
następującej treści:" Wzrost prostytucji. Pod kontrolą sanitarno-obyczajową w Bydgoszczy 
pozostawały w 1926 roku ogółem 92 kobiety uprawiające nierząd zarobkowo. Najnowsza 
statystyka z roku 1935 podaje liczbę prostytutek w Bydgoszczy na 14Z Kiedy w roku 1926 
dziewcząt uprawiających nierzqd w wieku od 18-20 lat było tylko 10, to obecnie ilość ich 
podaje się urzędowo na 20. Dawniej mężatki "pod kontrolą" były tylko dwie, obecnie - 13. 
Czy to rezultat biedy, czy też większej sprawności policji ?"1 . Na czym polegała " kontrola "0 
której wspomina kronikarz chadeckiej gazety? Była to praktyka legalizująca prostytucję. 
Kobiety uprawiające ten proceder rejestrowały się w policyjnym wydziale sanitarno-epi- 
demiologicznym, otrzymywały dokument zwany "czarną książeczkq" i poddawane były 
stałemu nadzorowi lekarskiemu 8 . Prawdziwym jednak problemem nie były prostytutki 
legalnie oddające się za pieniądze spragnionym ich wdzięków bydgoszczanom, ale te, 
które próbowały zarobkować bez uprzedniego zgłoszenia tego w policji. Były one ściga-
		

/kronika_200196_0001.djvu

			193 


ne, zatrzymywane, poddawane badaniom ginekologicznym, a następnie stawiane przed 
alternatywą - albo zalegalizują swoje zajęcie, albo odpowiedzą karnie przed sądem okrę- 
gowym. 
W raportach policyjnych przechowywanych w zespole Komendy Policji na m. Byd- 
goszcz Archiwum Państwowego w Bydgoszczy znajdujemy sporo dokumentów ilustrują- 
cych ten z rzadka analizowany problem. Obok miejsc, w których gromadziły się prosty- 
tutki bydgoskie, a do nich w pierwszym rzędzie należały ulice: Pod Blankami i Przyrze- 
cze usytuowane w regionie Starego Miasta, proceder ten był uprawiany także w nielegal- 
nych domach schadzek, które od czasu do czasu poddawane były policyjnym nalotom. 
Jeden z bardziej uciążliwych domów schadzek znajdował się przy ul. Sierocej. Naj- 
częstszą jego klientelę stanowili żołnierze i marynarze żeglugi rzecznej. W czerwcu 1921 
roku posterunkowy Tomasz Mrówczyński wracając po służbie do domu był świadkiem 
awantury sprowokowanej przez pijanych bywalców tego lupanaru. Byli wśród nich za- 
równo marynarze jak i osoby cywilne. Okazało się, że jedna z prostytutek 30-letnia Ma- 
ria R. została pobita siekierą przez mieszkańca Szwederowa Johanna R. W pomieszcze- 
niu. gdzie pracowała prostytutka, obok klientów znajdowała się także dwójka nieletnich 
- chłopiec i dziewczynka, jak się okazało rodzeństwo Marii R. Podjęte przez posterunko- 
wego Mrówczyńskiego czynności służbowe zostały jednak zakłócone przez pijanych ma- 
rynarzy i samą prostytutkę, którzy uniemożliwili spisanie protokołu zajścia 9 . Co cieka- 
we, dalsze postępowanie nie dotyczyło już samej prostytutki tylko trzech marynarzy, któ- 
rych nazwiska udało się policjantowi ustalić. Jednak od tego czasu mieszkanie przy ul. 
Sierocej stale znajdowało się pod nadzorem policyjnym, bowiem, jak raportował Mrów- 
czyński"ludność zamieszkujqca tę część ulicy była bardzo rozgoryczona podobnymi zajścia- 
mi, które w ostatnim czasie bardzo często się powtarzały". 
We wrześniu 1924 roku policja zatrzymała na dancingu w restauracji" Wielkopolan- 
ka" 24-letnią krawcową Marię P., zatrudnioną jako pomoc domowa u państwa Magnu- 
szewskich, zamieszkałych przy ul. Św. Trójcy, która jak głosił raport:" wałęsała się wśród 
podejrzanych nierzqdnic i przez swoje zachowanie wzbudzała ogólne podejrzenia". Po prze- 
słuchaniu, podczas którego śledczy zadawał pytania dotyczące najbardziej intymnych 
sfer jej życia prywatnego, została skierowana na badania lekarskie, które nie wykazały 
jednak choroby wenerycznej. Sama Maria P. stanowczo zaprzeczyła iż uprawiała niedo- 
zwolony nierząd zarobkowy i została jeszcze tego samego dnia zwolniona. Jednak poza 
dozorem policyjnym pozostawała tylko kilka miesięcy. W lutym 1925 roku w czasie "na- 
lotu" na kwaterę prostytutki Zofii L. przy ul. Siemiradzkiego, policjanci zastali tam Ma- 
rię P. Tym razem niemal natychmiast przyznała się ona do czerpania korzyści z prostytu- 
cji i poprosiła o objęcie jej rejestracją policyjną. Okazało się, że po kilkutygodniowym 
zatrudnieniu w fabryce" Cyrus", poznała wspomnianą wcześniej Zofię L. prowadzącą 
nielegalny dom schadzek i skorzystała z jej propozycji. Jak zeznała za każdy stosunek 
płciowy otrzymywała 10 złotych, podczas gdy zapłata za dwutygodniową pracę w fabryce. 
odzieżowej "Cyrus" wynosiła zaledwie 12 złotych. Jej dotychczasowymi klientami byli 
najczęściej przejezdni, których poznawała w okolicach dworca kolejowego. Przebadana 
przez lekarza policyjnego dra Pruss-Kowalewskiego została zatrzymana na cztery tygo- 
dnie na stacji dla wenerycznie chorych przy ul. Wały Jagiellońskie. Z ustaleń dochodze- 
niowych wynikało, że choroby tej nabawiła się od oficera nazwiskiem Wół. Przepisy sani-
		

/kronika_200197_0001.djvu

			194 


tarne nakazywały władzom policyjnym ustalanie i poszukiwanie nosicieli chorób wene- 
rycznych, jednakże w tym przypadku śledztwo nie dało żadnego rezultatu 10 . Od kwietnia 
1925 roku Maria P. uprawiała prostytucję całkowicie legalnie. 
Analiza dokumentów policyjnych wskazuje, iż opisany przypadek był typowy dla byd- 
goskiego podziemia erotycznego w latach dwudziestolecia międzywojennego. Nielegal- 
na prostytucja była domeną służących, krawcowych, pomocy domowych, generalnie dziew- 
cząt, które przybywały do dużego miasta ze wsi, bez wykształcenia, pieniędzy, znajomo- 
ści. PielWsze usługi seksualne świadczone były w miejscach mało intymnych, a nierzadko 
publicznych. Kwietniową nocą roku 1923 patrolujący okolice parku Kochanowskiego 
policjant przyłapał na " obcowaniu cielesnym" z ułanem Franciszkiem L. 27-letnią służą- 
cą Antoninę S. Kobieta ta niedawno przybyła do Bydgoszczy z Chełmna, początkowo 
pracowała w fabryce garderoby Chuchińskiego i Mieczejewskiego, a następnie zatrudni- 
ła się jako pomoc gospodarska u państwa Gromek przy ul. Gdańskiej. Zeznała, że "ob- 
cowała cieleśnie" z miłości ponieważ adorujący ją od pewnego czasu Franciszek L. obie- 
cał małżeństwo. To tłumaczenie oraz orzeczenie lekarza świadczące iż, podejrzana nie 
jest chora wenerycznie, wystarczyły do zwolnienia. Nie na długo jednak. Po trzech mie- 
siącach, w lipcu 1923 roku, ponownie została zatrzymana podczas kolejnego oddawania 
się nierządowi. Tym razem jej klientem był ślusarz Józef J., a miejscem schadzki rów przy 
torze kolejowym na Bielawkach. Nie wiadomo dlaczego wówczas nie objęto jej nadzo- 
rem policyjnym, choć pewnym jest, że nie zrezygnowała ona z intratnego procederu - 
odnajdujemy bowiem jej nazwisko w raportach z roku 1925. Raporty te, notabene, świad- 
czą o powiązaniach towarzyskich, a być może także strukturalnych pomiędzy przedsta- 
wicielkami opisywanego podziemiaII. Powodem wszczęcia postępowania wobec Anto- 
niny S. było doniesienie, jakie złożyła wspomniana wcześniej prostytutka Maria P. W 
kwietniu 1925 roku poinformowała ona odpowiedni komisariat Policji Państwowej, że 
zamieszkująca wraz z nią przy ul. Leszczyńskiego Antonina S. "żadnego zatrudnienia nie 
ma, gdyż o żadne się nie stara i żyje tylko z tego co jej frajerzy za nierząd dają". Największym 
jednak zarzutem jaki postawiła współmieszkance była jej choroba weneryczna, która 
skutecznie odstraszała potencjalnych klientów. Oświadczyła m.in. przesłuchującemu ją 
policjantowi, że:" widziała trzy razy jak S. wzięła pieniqdze za stosunek, z których to miała 
pieIWszy przy ul. Unii Lubelskiej z jednym mężczyzną, za który odebrała 8 złotych. Następnie 
zapoznała kilka dni później innego mężczyznę, z którym również S. miała stosunek na ul. 
Ślusarskiej i ten pan dał jej 5 złotych. Trzeci stosunek miała na Bielawkach, na polu przy tej 
samej ulicy, która jeszcze nie była wykończona. S. nie może temu zaprzeczyć, gdyż ja byłam 
przy tem i widziałam wszystko. Byłam także z S. dwie noce u oficerów na lotnisku. Czy za ten 
stosunek pieniqdze odebrała tego nie widziałam, bośmy były osobno. Pewnego razu ja i ona 
byłyśmy u dwóch panów przy ul. Gnmwaldzkiej na ich pokoju, ja tam zostałam, lecz oną jej 
frajer wyrzucił za drzwi, gdyż zauważył na jej ciele jakieś krosty i m6wi
 że jest płciowo chorą 
i chciał ją dać aresztować". 
Wezwana następnego dnia Antonina S. potwierdziła zeznania Marii P. i podała do- 
datkowe informacje dotyczące nierządu uprawianego przez nią i inną niezarejestrowaną 
prostytutkę Zofię P. Wraz z tą ostatnią poznały w okolicach ul. Mostowej nieznanego im 
z imienia i nazwiska mężczyznę, który zaprosił obie " damy" do pokoju w hotelu "Dwor- 
cowym". Tam, po libacji z winem i przekąskami, Zofia P. odbyła z nim stosunek płciowy
		

/kronika_200198_0001.djvu

			195 


za który otrzymała 5 złotych. Tego samego dnia zawarły znajomość z dwoma mężczyzna- 
mi przy ul. Długiej, z których jeden o nazwisku Jopp był stałym klientem Zofii P. Po 
krótkiej kolacji w restauracji Zofia P. udała się z wcześniej wymienionym do jego kanto- 
ru, gdzie za usługę otrzymała również 5 złotych. 
Przez kilka dni policja poszukiwała trzeciej z wymienionych prostytutek i 14 kwietnia 
doprowadziła ją przed oblicze śledczego. Jej zeznanie jest ciekawe, bowiem zawiera ze- 
staw cen, jakich mogły żądać nielegalne nierządnice za wykonywaną pracę. Otóż w ciągu 
kilku dni Zofia P. zainkasowała następujące kwoty: 3 złote za stosunek z nieznajomym w 
hotelu " Dworcowym "; 3 złote za stosunek w lesie koło cmentarza z pewnym Niemcem, 5 
złotych za stosunek w mieszkaniu nieznajomego mężczyzny; 2 złote za stosunek z koleja- 
rzem na Szwederowie; 2 złote za stosunek z"pewnym sierżantem"; 10 złotych i kolację za 
stosunek w ogrodzie Patzera z nieznajomym osobnikiem; 3 złote i bilety do teatru (sic!) 
za stosunek z niedawno poznanym urzędnikiem. 
Wracając do Antoniny S., bowiem jej właśnie dotyczyło postępowanie, dr Pruss-Ko- 
walewski stwierdził chorobę weneryczną - rzeżączkę i zadecydował o pozostawieniu jej 
przez dwa tygodnie w szpitalu. Następnie została ona zarejestrowana jako " legalna pro- 
stytutka", ale jej kariera w tym charakterze nie tIwała długo. Z niewiadomych powodów 
została w czerwcu 1925 roku skazana wyrokiem Sądu Powiatowego w Bydgoszczy na 
jeden dzień kary aresztu za wykroczenie przeciwko obyczajności, a w październiku po- 
prosiła władze policyjne o wykreślenie jej z ewidencji z powodu zamążpójścia. 
W tym samym zespole archiwalnym znajdujemy dokumenty świadczące o burzliwych 
losach prostytutki Magdaleny Sz. pochodzącej z Kraczkowa w pow. inowrocławskim, 
która w Bydgoszczy przebywała od 1924 roku. Pierwszy kontakt z organami policyjnymi 
odnotowany został w lipcu 1925 roku, kiedy to zatrzymano ją wałęsającą się po mieście z 
podejrzeniem o uprawianie nierządu zarobkowego i chorobę weneryczną. Zeznania prze- 
słuchiwanej kobiety brzmiały wyjątkowo nieprzekonywująco. Rzekomo przybyła do Byd- 
goszczy z zamiarem podjęcia pracy, jaką otrzymała u gospodarza Franciszka J askulskie- 
go. Zamiast jednak zgłosić się u pracodawcy udała się do lasu w J achcicach, gdzie odda- 
ła się nieznajomemu mężczyźnie. Zaznaczyła, że z owym przedstawicielem płci brzyd- 
kiej obcowała tego dnia dwa razy, zapłaty żadnej nie zażądała, a uczyniła to "tylko z 
miłości". Ten nagły przypływ uczucia spowodował, iż lekarz policyjny dr Pruss-Kowalew- 
ski stwierdził u Magdaleny Sz. ostrą rzeżączkę i zarządził przymusowane odstawienia jej 
do stacji dla wenerycznie chorych. Po wyleczeniu otrzymała ona policyjny nakaz opusz- 
czenia Bydgoszczy, choć bezradne służby policyjno-epidemiologiczne nie potrafiły jej 
udowodnić niedozwolonego zarobkowania. Jednak z uwagi na podejrzenie, iż utrzymuje 
się ona z nierządu, postanowiono że w razie ponownego pojawienia się jej w mieście, 
objęta zostanie obserwacją wywiadowczą. Co ciekawe, sporządzone przez posterunek w 
Złotnikach Kujawskich, właściwy dla miejsca zamieszkania Magdaleny Sz., świadectwo 
moralności głosiło, że "prowadziła się pod względem moralnym beznagannie i cieszyła się 
opiniq zadowalajqcq" 
W tym samym czasie, gdy policjanci ze Złotnik Kujawskich nie dopatrywali się w 
zachowaniu Magdaleny Sz. znamion czynów zabronionych, na Komisariat Kolejowy P.P. 
w Bydgoszczy zgłosił się urzędnik Rafael Welke, który oskarżył prostytutkę o zarażenie 
go chorobą płciową. Ten, jak wynika z raportu sporządzonego przez posterunkowego
		

/kronika_200199_0001.djvu

			196 


Bembnistę, żonaty mężczyzna, poznał Magdalenę Sz. 24 lipca 1924 roku, a więc w dniu, 
gdy opuściła ona stację dla wenerycznie chorych i po krótkiej rozmowie zaproponował 
jej stosunek cielesny. W zamian zaprosił ją na kolację, która kosztowała go 20 złotych. 
Po trzech dniach stwierdził iż jest chory wenerycznie i rozpoczął kurację u dra Sylwestra 
Wieckiego. 
Magdalena Sz. jeszcze tego samego dnia została przesłuchana. Przyznała się do obco- 
wania cielesnego z Welkem, ale badania lekarskie przeprowadzone przez dra Pruss-Ko- 
walewskiego całkowicie wykluczyły, iż była ona sprawczynią choroby wenerycznej męż- 
czyzny. Policja sprawę umorzyła, a prostytutka wniosła przeciw Welkemu oskarżenie 
karne za fałszywe obwinienie. 
Podejrzenie o uprawianie nielegalnego nierządu zarobkowego powodowało, iż poli- 
cja zatrzymywała Magdalenę Sz. pod koniec 1925 roku jeszcze kilkakrotnie. W listopa- 
dzie stwierdzono, iż zatrzymała się ona u robotnika, prawdopodobnie utrzymującego się 
z kradzieży bądź sutenerstwa, Jana G. Jak zeznała, miała z nim stosunki płciowe, za 
które nie pobierała żadnego wynagrodzenia. Śledztwo, które miało doprowadzić do stwier- 
dzenia czy przedstawione przez Sz. fakty są prawdziwe, dało zaskakujące rezultaty. Jan 
G., który ukrywał się przed organami ścigania, w podbydgoskim Linowcu koło Żołędo- 
wa, miał na sumieniu wiele czynów kryminalnych, które spowodowały iż sprawa Magda- 
leny Sz. została potraktowana marginalnie. Samą prostytutkę w grudniu 1925 roku wpi- 
sano do rejestru policyjnego. Kłopoty zdawały się jednak być wpisane w jej formułę za- 
wodową. W maju 1926 roku została skazana przez Sąd Pokoju w Bydgoszczy na cztery 
tygodnie aresztu za czyny nieobyczajne. Rok później za podobne wykroczenie sąd skazał 
ją na sześć tygodni pobytu w Krajowym Domu Roboczym w Bojanowie, z którego zosta- 
ła zwolniona w lutym 1927 roku. Później jeszcze kilkakrotnie zatrzymywała ją policja. 
ale lekarskie badania nie potwierdziły podejrzeń o chorobę weneryczną. 
Jedną znajmłodszych nielegalnych prostytutek, odnotowanych przez policyjne rapor- 
ty dwudziestolecia była Małgorzata K, która pojawiła się w Bydgoszczy, w listopadzie 
1922 roku 12. Jak zeznała po zatrzymaniu, z domu rodzicielskiego w Kapuściskach przy- 
jechała celem wyuczenia się zawodu krawcowej. Zamieszkiwała u pani Szulc, której za 
kwaterę płaciła kartoflami i innymi produktami żywnościowymi przysyłanymi przez ro- 
dziców. Oczywiście do nierządu zarobkowego się nie przyznawała, choć potwierdziła iż 
utrzymywała stosunki płciowe z rozmaitymi mężczyznami. Pierwszy raz uczyniła to z 
nieznajomym w sieni jednego z domów przy ul. Dworcowej. Ta sceneria była zresztą 
najpowszechniejsza dla jej kon taktów seksualnych. Jak wynika z dokumentów proceder 
ten uprawiała przez kilka miesięcy, po czym opuściła Bydgoszcz. Badania lekarskie po- 
twierdziły zaawansowany syfilis, choć nie potrafiła ona podać nazwiska poprzednika. 
Mimo iż nie udowodniono jej nielegalnej prostytucji Małgorzata K miesiąc później do- 
browolnie zgłosiła się pod nadzór policyjny. 
Przemiotem zainteresowania policyjnego, były nie tylko niezarejestrowane "wycho- 
dzqce na zarobek" prostytutki, ale także osoby, które organizowały osławione domy scha- 
dzek, czyli nielegalne domy publiczne. We wrześniu 1928 roku posterunkowy Stanisław 
Przybysz prowadził rozpoznanie operacyjne przeciwko właścicielce jednego z nich, An- 
toninie P. Krótko przed północą 7 września zauważył jak jedna z kobiet znajdujących się 
w mieszkaniu przy ul. Swiętojańskiej 20, zaczepiała przez okno mężczyzn, czyniąc im
		

/kronika_200200_0001.djvu

			197 


niedwuznaczne propozycje. Z sąsiedniego okna instruowana była przez właścicielkę miesz- 
kania Antoninę P., którą policja od dawna podejrzewała o sutenerstwo. Posterunkowy 
Przybysz przechodząc obok posesji został również zaczepiony, po czym kobieta, jak się 
później okazało Antonina S., zaoferowała mu spędzenie z nią nocy za 20 złotych. Jak 
raportował Przybysz: "Mając dowód, że E przetrzymuje w domu kobiety, które uprawiają 
nierząd, uda/em się do lokalu p. Kręckiego, skąd telefonicznie przez Ekspozyturę Śledczą 
zawiadomi/em starszego przodownika Łowińskiego. Ok% godz. 1.00 przyby/ starszy przo- 
downik Łowińsk
 który staną/ na rogu ul. Świętojańskiej, a ja poszed/em powtórnie przed 
mieszkanie E ażeby się przekonać czy w dalszym ciągu jedna i d1Uga wabią mężczyzn. Wów- 
czas zosta/em ponownie zamówiony przez S. Ja niby zgodzi/em się na jej propozycję i otrzy- 
ma/em klucze od bramy i mieszkania. Gdy mia/em klucze w rękach, da/em znak Łowiń- 
skiemu, który się zbliży/ i razem weszliśmy do mieszkania. Po wejściu zauważy/em, że w 
pokoju, w którym by/a S. były szeroko otworzone drzwi do pokoju R Wskutek oświadczenia 
Łowińskiego, że jesteśmy funkcjonariuszami policji wyskoczy/a z sąsiedniego pokoju E i 
rozpoczę/a ha/as. Przede wszystkim przeciwko mnie wszczę/a awanturę i zaczę/a »yzywać: 
«z/odzieje, bandyci i.t.p.». Nadto chcia/a koniecznie zobaczyć kim ja jestem, pos/ugując się 
dla rozpoznania lampką elektryczną, która jej czy to z powodu zdeneIWowania czy też ude- 
rzenia o coś, wypad/a z rąk. S. ujęto i odstawiono do aresztu policyjnego. Nazwana powyżej 
poda/a, że E przetrzymuje aż trzy takie kobiety. Sprowadza mężczyzn i pobiera od każdej 
dziennie 10 z/. Pozatem poda/a, że E dla mężczyzn, które z kobietami spó/kują ma wódkę, 
piwo i papierosy". 
Antonina P., właścicielka nielegalnego domu publicznego przy ul. Świętojańskiej 20 
była osobą znaną policji i to nie tylko polskiej. Jeszcze w czasach pruskich trudniła się 
nierządem. Później była skazana przez Sąd Okręgowy w Bydgoszczy za rajfurstwo, znie- 
wagę funkcjonariusza policji i inne pomniejsze występki. Szczególną opieką otaczała 
ona prostytutki narodowości niemieckiej, "za którymi wstawia/a się u w/adz kompetent- 
nych, przedstawiając na korzyść tych osób, niczym nieoparte opinie jedynie by utrudnić, 
względnie uniemożliwić wydalenie lub conajmniej dalszy pobyt tychże na tutejszym terenie 
przeciągnąć" - jak napisał w jednym z raportów prowadzący sprawę funkcjonariusz poli- 
cji. Śledztwo przeciwko niej wszczęte pod koniec roku 1926 zostało jednak szybko umo- 
rzone z powodu jej śmierci w maju roku następnego. Podobnych domów publicznych, 
jak ten prowadzony przez Antoninę P. było w Bydgoszczy znacznie więcej. Każdego roku 
policja likwidowała kilka podobnych przybytków rozpusty. W połowie lat trzydziestych 
np. odkryto dom publiczny przy ul. Gdańskiej prowadzony przez "spó/kę polsko-niemiec- 
ką" należącą do rajfurek: 61-letniej Elfriedy S. i 32-letniej Marty K 13 , dom publiczny 
przy ul. BernardyńskiejJ4 i ul. Różanejls. Ciekawsze sprawy związane z nielegalną pro- 
stytucją omawiane były na łamach bydgoskich dzienników. 
N a marginesie warto odnotować dwa przypadki, świadczące o tym, że posądzenie o 
nielegalną prostytucję, czy stręczycielstwo mogło stanowić element rywalizacji środowi- 
skowej bądź sąsiedzkiej. W maju 1927 roku lekarz powiatowy na m. Bydgoszcz dr Józef 
Ziętak zawiadomił Komendę Policji Państwowej, że zamieszkała przy ul. Świętojańskiej 
Marta N. zmusza swoją 14-letnią pasierbicę Gertrudę Sz. do uprawiania nierządu l6 . Śledz- 
two prowadzone przez kilka tygodni nie potwierdziło stawianego zarzutu, a cała sprawa 
okazała się intrygą uknutą przez sąsiadów podejrzanej. Aby wyeliminować wszelkie wąt-
		

/kronika_200201_0001.djvu

			198 


pliwości 14-letnią dziewczynkę, u której stwierdzono niedorozwój umysłowy, poddano 
upokarzającemu badaniu lekarskiemu, w wyniku którego dr Ziętak stwierdził iż"organy 
zewnętrzne płciowe sq również w niedorozwoju - stosunków płciowych nigdy nie miała". 
Znacznie bardziej skomplikowane było dochodzenie prokuratorskie prowadzone w 
sprawie o prostytucję homoseksualną. W lutym 1938 roku Prokurator Sądu Okręgowe- 
go w Bydgoszczy na wniosek Komendanta Powiatowego P.P. w Bydgoszczy wszczął prze- 
ciwko Janowi U. śledztwo" o czyny nierzqdne z chęcizysku"17 . Zdaniem policji i prokura- 
tora zachodziło podejrzenie, że oskarżony Jan U."ofiaruje się osobie tej samej płc
 za co 
otrzymuje wynagrodzenie w formie odzieży itp". Czynów tych rzekomo dopuszczał się on z 
Kazimierzem 1: przedsiębiorcą handlowym. Sprawa została potraktowana bardzo po- 
ważnie, a samego oskarżonego zatrzymano na okres przesłuchań świadków w areszcie 
policyjnym. Zeznania indagowanych w tej sprawie, nie potwierdziły zarzutu, a afera, jak 
się wydaje została rozpętana przez małżonkę przedsiębiorcy, osobę niezrównoważoną i 
chorobliwie zazdrosną. Pomimo iż postępowanie oparte było na oświadczeniu tylko jed- 
nej osoby, Jana 1: poddano badaniu lekarskiemu, w wyniku którego wykluczono nierząd 
homoseksualny. 
Znajdujące się w zasobach Archiwum Państwowego raporty policyjne nie pozwalają 
na stwierdzenie jaka była skala uprawiania nielegalnej prostytucji. Jednakże nawet na 
podstawie tak nielicznych jednostek bazowych można naszkicować strukturę społeczną 
zjawiska. Niezalegalizowanemu nierządowi oddawały się najczęściej osoby w wieku od 
17 do 30 lat, jak się wydaje, rzadko korzystające z pośrednictwa sutenerów. Intensyw- 
ność stosunków płciowych, powodowana niskim wynagrodzeniem, sprawiała, iż częste 
były przypadki zachorowania na kiłę i rzeżączkę. To z kolei prowadziło kobiety na poste- 
runki policyjne i stawiało przed alternatywą: zalegalizowania prostytucji, bądź narażania 
się na upokarzające dochodzenia policyjne. Nie trzeba dodawać, że bez wyjątku decydo- 
wały się na to pierwsze rozwiązanie. Inną stroną zagadnienia, którą nie zajmowałem się 
w powyższym artykule jest klientela opisanego podziemia seksualnego. Problem ten, 
jako dość wstydliwy, nieczęsto był roztrząsany publicznie, choć jak wynika z przekazów, 
głównie prasowych, z usług legalnych i nielegalnych prostytutek korzystali zarówno przed- 
stawiciele elit - urzędnicy i adwokaci jak i środowisk robotniczych i rzemieślniczych. 


Przypisy 
l Jacques Rossiaud. Prostytucja w średniowieczu. Warszawa 1997. 
2 Jean Querel. Niemoc z Neapolu. Historia syfilisu. Warszawa 1995. 
3 Nieckie Robberts. Dziwki w historii. Prostytucja w społeczeństwie zachodnim. Warszawa 1997. 
4 Marek Karpiński. Najstarszy zawód świata. Historia prostytucji. Warszawa 1997. 
5 Małgorzata Kowalczyk-Jamnicka. Społeczno-kulturowe uwarunkowania prostytucji w Polsce. Bydgoszcz 
1998. s. 36n. 
6 Problem regulacji legislacyjnych z okresu 1918-1939 znakomicie omawia M. Kowalczyk-Jamnicka. dz. cyt. 
s. 36-46. 
7 Dzienik Bydgoski 1935. nr 217. 
8 Zbigniew Raszewski. Pamiętnik gapia. Bydgoszcz, jaką pamiętam z łat 1930-1945. Bydgoszcz 1994. s. 289. 
9 AP w Bydgoszczy. Komenda Policji na m. Bydgoszcz, sygn. 79. 
10 AP w Bydgoszczy. Komenda Policji na m. Bydgoszcz, sygn. 76. 
11 AP w Bydgoszczy. Komenda Połicji na m. Bydgoszcz, sygn. 78. 
12 AP w Bydgoszczy. Komenda Policji na m. Bydgoszcz. sygn. 78.
		

/kronika_200202_0001.djvu

			199 


13 Dziennik Bydgoski 1934. nr 114. 
14 Dziennik Bydgoski 1934. nr 109. 
15 Dziennik Bydgoski 1935. nr 119. 
16 AP w Bydgoszczy. Komenda Policji na m. Bydgoszcz, sygn. 78. 
17 AP w Bydgoszczy. Prokurator Sądu Okręgowego w Bydgoszczy. sygn. 354.
		

/kronika_200203_0001.djvu

			200 


Wojciech Zawadzki 


SZKOŁA POWSZECHNA W ZAMOROCZENIU 
POLESKA FUNDACJA 15 WIELKOPOLSKIEGO PUŁKU 
ARTYLERII LEKKIEJ 


"Polesie" - to kraina bagien i piasków o równinnej powierzchn
 przechodzącej w większych 
obszarach w płaszczyznę z rozrzuconemi gdzie niegdzie pasmami sierpowatych wydm. Wielkie 
przestrzenie pokryte są jednostajnem
 przeważnie mieszanemi lasami i tylko na piaskach czy- 
stemi wysokopiennemi borami Moc rzek i rzeczek rozlanych w szerokich bagnistych dolinach 
i niskich, krętych a zarośniętych brzegach szeroko rozlewa się na wiosnę; niezliczona ilość 
jezior i " okien " rozrzuconych wśród lasów i bagien, urozmaica krajobraz. Olbrzymie obszary 
bagien i moczarów, porosłych wysokiemi trawami i wikliną, zajmują olbrzymie przestrzenie i 
tylko tu i ówdzie przeświecająca woda, zarośnięte napoły kanały i rowy odwadniające oraz 
szare pochmurne niebo nie pozwalają się łudzić, że to nie step ukraiński, lecz słynne poleskie, 
"hało". Na piaszczystych wzniesieniach, przy lasach i rzekach, rozrzucone są rzadkie, małe i 
ubogie osiedla z kurnem
 brndnemi zapadniętemi chatkami Gdzie niegdzie widnieją pasma 
łanów rzadkiego żyta i niskich ziemniaków. Do wiosek prowadzą wąskie drogi, groble z okrą- 
glaków, pełne dziur i wyboi z niezliczonem
 nigdy nie naprawianemi mostkami i grzqskimi 
"brodami". Rzadko słońce rozwesela ten monotonny krajobraz, a mgły i opary unoszq się gęstą 
zasłoną nad mokradłami i trzęsawiskami. Lecz i w tym smutku i szarej martwocie jest dużo 
piękna i swoistego, nieprzepartego uroku - napisał znawca Polesia, dowódca polskiej party- 
zantki antybolszewickiej 1920 r., oficer Oddziału II i nb. antagonista bydgoskiego szefa 
wywiadu - mjr. Żychonia, kpt. Jerzy Niezbrzycki w swoim studium wojskowo-geograficz- 
nym tego terenu. 
Przejęty niedolą poleskich dzieci - rodowity bydgoszczanin, Marceli Kubiński, kie- 
rownik szkoły powszechnej w Olhomiu k. Dawidgródka - opublikował w bydgoskiej pra- 
sie w 1937 r., gorący apel o pomoc. "Dzieci przychodzą w większości przypadków bez zeszy- 
tów, ołówków, stalówek i ksiqżek do szkoły", która nie posiada nawet odpowiednio skom- 
pletowanej biblioteki, "tego zbawczego środko. mówiqcego dziecku poleskiemu o Polsce i 
jej kulturze". Wiele do życzenia pozostawia ubiór dzieci poleskich, który przez cztery 
pory roku w najlepszym razie stanowią tzw. "postoły" (łapcie), płócienne ubranie i po- 
darta czapczyna. W ciągu dżdżystej i błotnistej jesieni i srogiej zimy, kiedy i głód zaczyna 
dokuczać"dygoczqce zębami dziecko mało jest zdatne do nauki". Obok głodu szerzą się w 
zastraszający sposób epidemie szkarlatyny, odry, grypy,,,o których lekarze niedużo wie- 
dzq, gdyż z mojej wsi np. do najbliższego lekarza jest 30 km, co wymaga siedmiu godzin jazdy 
po wyboistej drodze". 
Zgoła inaczej Polesie rysuje się we wspomnieniach innego nauczyciela, Lucjana Wol- 
skiego. Tęskni za tą "czarowną krainą" od kiedy ją opuścił, od września 1939 r. 
Szczęściarz Lucjan Wolski, rocznik 1912, urodził się w Będzinie. Jego ojciec był cieślą 
w kopalni "Paryż". Zarabiał dobrze, więc dbał o wykształcenie synów. Lucjan skończył 
Seminarium Nauczycielskie w 1930 r., ale z powodu panującego bezrobocia nigdzie nie 
mógł otrzymać pracy w zawodzie. Złożył podanie o przyjęcie do pracy w 5. wojewódz-
		

/kronika_200204_0001.djvu

			201 


twach: warszawskim, krakowskim, śląskim, wileńskim i poleskim; lecz szybko napłynęły 
odmowy aż z czterech pierwszych województw. Tylko Polesie milczało. Za namową ojca. 
przyjął pracę ładowacza w tej samej kopalni. lYmczasem, po roku przyszło zaproszenie 
właśnie z Polesia. od inspektora szkolnego powiatu Stolin, do objęcia obowiązków na- 
uczycielskich w Berezowie. "Ojciec zabrał mi ostatnią wypłatę z kopaln
 wykupił na stacji 
w Rędzinie bilet do Stolina (docelowa stacja Horyń na trasie kolejowej Sarny - Łuniniec - 
Wilno ), odległość podana na bilecie wynosiła 910 km, do dziś pamiętam. Ojciec dał mi ten 
bilet i 5 zł na drogę. Zarobione przeze mnie w ciągu roku przeszło 3 tysiące zł wziął dla siebie 
z tytułu zwrotu nakladów na moje wykształcenie" - wspominał po latach. 
Wolski objął obowiązki nauczycielskie w szkole o 2 izbach wynajętych w chatach Po- 
leszuków. Gmina swym obszarem była większa od całego województwa katowickiego. 
Do naj dalej wysuniętej wsi na wschód było 32 km, na zachodzie - 22 km, na południu - 18 
km, a na północy "zaległa pierwotna puszcza dzika, egzotyczna, obfitująca w zwierzynę, 
szczególnie dziki, samy, cietrzewie, głuszce, kuny, wydry a i wilki również. Nie sposób wyrazić 
uroku tej puszczy... " tylko ta odległość do powiatu przerażała - 68 km. 
Wymagania wobec nauczyciela były surowe. Dwukrotne oblanie egzaminu praktycz- 
nego oznaczało pożegnanie się z zawodem nauczycielskim, a można było składać egza- 
min tylko dwa razy. Pierwszy raz po 3 latach, a potem obowiązkowo, po 5 latach. Do 
egzaminu musiały być przedłożone konspekty lekcyjne z trzech lat, zgodne z zapisami w 
dzienniku lekcyjnym, opracowanie wybranego czasopisma pedagogicznego oraz autor- 
ska praca na dowolny temat związany z dotychczasową pracą w szkole i środowisku. 
Egzamin poszedł mu nad wyraz łatwo. Mało tego, uwagę komisji zwróciła jego praca o 


.. . :+ o 0-- 
- - I'"' 
- - 
- 
:.s 
.. 
. . . 
... .. 
\ ,. 
... .. 

 


g ...-...- 
r - .,-. 
 :'-,,
,
, 
--. .
 ':: 
 . .I- 
 «ł ..-1 '""- 
 
. " _
. 
 ' . _ 
_...., .....£._ 9 .- 
. ,....: .,.. . "o"" ."f:;. '--v-' ł..
 'r- .- ł , 
..(

... 
 ..,
...
...
t
'
'e ,, 
 
. _
 .\.,: t.J 
 't'., 
 

 !2 
,. . .. . . .. . w. _.
 
.,.,
. . ł "l f...1Ir .. 
'1 ... · , .,. ,.:. ., , "
 - o " - 

 . r
 . __ . 
 . . 
 .
. 
.,J _ ,,,. .. ,_ 
 .ł., 
 ' i:
 . -. __: Jł 
. -.
 ....:: 
 '. . --' .. " ' 
--,..... -" 
 tiił¥ .
 '......c - . 
- . 
 .; "')
Ą . f, .'1, . -t ' , ., ,- 
" . :'. ' 
., '. ft 

..- ,
;; -: 

-l-
 .


" --
.... 

 
 -' 
:. 
.
 , 
___" .' t 4 --.. __ _ . 
. i'l;l/Ił .,.J... ,.: ----: 


,., t:, 
... 
 
'-o, 


-- 



 


A 



 :-. 
.. _
r" 'C _; ,_. . tli 
...4 


.. ir.... . 

- ..-. 
... ..... 
.. .. - .. 
. ." ........ 

... ':- 


_ 1:"- 
.... 


.. 


-! . ---"*-.... 
... .;-.c-
.... 
.- .,.....-#" -' .. 
-..:r:'... _ ( ". # 
--: .... -:....... 


- .. 


. 
... . 
. . ... 


.- 
.......... ..... .. 
;.. 'l- _4 . 
 ",..,. 
...... - .... ......7' 
,." .. ..... --- .. ...- 
..;- ....... ... .;-ł"" ....... .; 
 
..... _ Ił e.. . _
 ".' 
 .... .... 
- _ .............. -ł _......-
 


 ;.- ...... .. .. ': ..... _ - ..
..;... 

IIL. ................. 


- - 


Lucjan Wolski z dziećmi przed nowym budynkiem szkoly
		

/kronika_200205_0001.djvu

			202 


środowisku poleskim. Opublikowanie jej przez ZNp, prócz honorarium w wysokości 500 
zł, przyniosło uznanie środowiska oraz zawodową stabilizację. Wolski wywalczył także u 
władz gminnych rozpoczęcie budowy nowej szkoły w Berezowie. Jego starania poparł 
miejscowy duchowny prawosławny i nowa szkoła stała się faktem. 
Po roku, w 1936 przeniósł się do innej szkoły, we wsi Zamoroczenie, położonej w pobli- 
żu stacji kolejowej Dąbrowica. Kolej była oknem na świat, odległym już tylko o 14 km. 
W języku białoruskim słowo "moTacze", to zmierzch, ciemność, mrok. Nazwa wioski 
wzięła się zapewne od przepastnych, ledwie zbadanych, tajemniczych, bezkresnych la- 
sów okalających ją zewsząd. Th niczym nieskalana przyroda ukształtowała także zamiesz- 
kałych tam ludzi. 
Budynek szkolny przedstawiał obraz nędzy i rozpaczy. Poprzednia nauczycielka, żona 
leśniczego, została zwolniona dyscyplinarnie za nieróbstwo - dzienniki szkolne były od 
dwóch lat czyste. 
Lucjan Wolski postanowił wybudować w Zamoroczeniu nową szkołę. 
To bydgoskim artylerzystom zawdzięczał Wolski realizację swojego marzenia. A było 
to tak. 
Po śmierci marszałka Piłsudskiego w 1935 r. pogrążony w żałobie naród czcił pamięć 
tego wielkiego Polaka, wznosząc liczne pomniki i obeliski, fundując tablice i nadając 
Jego Imię jednostkom wojskowym, szkołom, uczelniom i ulicom. Ktoś z kręgów oświa- 
towych rzucił hasło: 100 szkół-pomników Marszałka! Łatwo powiedzieć trudniej wyko- 
nać. Nadać imię, ufundować popiersie, ale zbudować szkołę? Sto szkół? Na to potrzeba 
naprawdę dużych środków. Pomysł był trafiony. Od lat przecież zmagano się z analfabe- 


." 


( . ,. 
..' -."..; 
 
.. .
.... _'/l""'"- 
.... .c' y .
 "' \ ' .>
 .... "' ..:-. . -. 
i)- 4".
.Si. -t ,\ .
\ \ 

 .\
, ,:, i" 
oC 

-
 :.' "\ 

, ,. 

.. \.:." '
\, 
 "' ' 


 . 
..

'I
 

 
 ' '. '\. ' 
. - -.
 .. 
.
. " 
.. "..... ......::...' ---.
..
 
ot i'--. -'!.P. -. . -.. 
, .f. .
 
, 

 I,
 · 
" ' ,:! - ' :' 
1 1 j ;I 

..' .," t . . ' .. \ ,
 "I.. i, W 
,..£ .' lo' 
 ,- ; 4' - -; # . '.::t , "I . 
 ......,..' ' . · it . 
- .. 
.

' !
:. . \'
r t ' 1\,
\. ;? 
 . \ !:
 _ .;
 "fI..; , r\.\\.
 ' ..I 
· J ł 
: f . ' \., " ! :; ,..lf
.\ ,'. 'f \ f:' 
i 1 1 l'" .,. :!. 
" '. ' . ...." 
 : i" , \ " . ł 
 

 . :' .... 
 ':
I ł-: :J.:.' l. . 


lo, 


,
 
- 



.. 


) I 
 
.{ 
( ł' ł--; 
, \. 


r- 


.. 


- . 
... .. 
." 


. 


ł- 


---ł
_-_..." 
. 


., . 


I. 
\ 
'\' 
I 
 


I . I 
lo 


.Stara. szkola w Zamoroczeniu. wśród dzieci Lucjan Wolski
		

/kronika_200206_0001.djvu

			203 


tyzmem, a już zwłaszcza na kresach. Do najgłośniejszej akcji włączyły się władze oświato- 
we i stowarzyszenia, m.in. Towarzystwo Popierania Budowy Publicznych Szkół Powszech- 
nych. Możnym protektorem okazało się wojsko. Marszałek Edward Rydz-Śmigły objął 
honorowy protektorat nad przebiegiem całej akcji. Lucjan Wolski, jako oficer rezerwy 84 
Poleskiego Pułku Piechoty, swą prośbę zaadresował do Ministerstwa Spraw Wojskowych. 
Do listu załączył kilka fotografii, używanej jako szkoła rudery. To wystarczyło. Szybko przy- 
szła odpowiedź 15 Wielkopolskiego Pułku Artylerii Lekkiej z Bydgoszczy:"zbudujemy wam 
szkołę, jakie sq potrzeby?" - pisał dowódca pułku, płk Wojciech Stachowicz. W ślad za li- 
stem, wkrótce zjechał do Zamoroczenia pełnomocnik dowódcy pułku, mjr Zygmunt Wi- 
tuński. Po rozpoznaniu miejscowej sytuacji, razem z Wolskim wyjechali do odległych o 45 
km Sarn. Thm dopiero, przywieziony z Bydgoszczy wstępny projekt budynku szkolnego w 
porozumieniu z budowniczymi, zaczął nabierać kształtów. Majstrowie wysłuchawszy opi- 
nii nauczyciela wyczarowali cudeńko, które już na papierze wprawiało w zachwyt. Właści- 
wie wyłonił się w dyskusji z nimi nie tylko budynek szkoły, a cały kompleks poszerzony o 
infrastrukturę. Teraz decyzja zależała już tylko od opinii inspektora szkolnego w Stolinie. 
Jak przystało na władzę, długo oglądał rysunki. Dopiero ponaglany pytaniami majora wy- 
jąkał, że właściwie nie wnosi zastrzeżeń, no ale pieniądze skąd? Na nim projekt wywarł 
także zdumiewające wrażenie. Czegoś podobnego jeszcze w powiecie nie było. 
Budowniczowie: tracze, cieśle i stolarze zabrali się ostro do pracy. "Była to dla nich 
oferta, chyba stulecia" - komentuje Wolski. Budowa trwała trzy miesiące. Poleszucy z wiel- 
ką uwagą śledzili przebieg pracy. Z każdym dniem rosła ich duma i podziw dla państwa, 
które za sprawą jednego nauczyciela odnalazło gdzieś na bagnach ich wioskę i sprawiło im 
taki bogaty prezent. 
Szkoła zbudowana na ostrówku za wsią, prezentowała się rzeczywiście imponująco. Bu- 
dynek, dalece różny od tradycyjnego budownictwa poleskiego, przypominał raczej polski 
dworek niż wiejską szkołę. Tchnął nowoczesnością. Przede wszystkim wybijały się duże 
świetliste okna, w których odbijała się cała okolica. Dość stromy dach przykrywał partero- 
wą budowlę o pięknych proporcjach. Świeża blacha już z oddali skupiała na nim uwagę 
mieszkańców. Blachę i okna podziwiali wszyscy, ba nawet zazdrościli. 
Wewnątrz znajdowały się dwie izby lekcyjne, a w każdej po 20 ławek"kunsztu stolarzy z 
Sam". Po drugiej stronie korytarza znajdowały się dwa mieszkania dla nauczycieli. Każde 
dwupokojowe z kuchnią. Sam korytarz był tak pomyślany, by w czasie niepogody mógł 
służyć za salę gimnastyczną. 
Przeciwną stronę podwórza szkolnego zamykał budynek gospodarczy i jeszcze "duży, 
czterosedesowy ustęp" oba również pokryte blachą. Przed budynkiem szkoły, na honoro- 
wym miejscu widniał biało-czerwony maszt na flagę państwową. Cały zaś teren szkolny 
otaczał piękny płot z szeroką bramą wjazdową. 
Obiekt musiał sporo kosztować, skoro same ławki" w kt6rych blatach można się było 
przeglqdać, jak w lustrze" liczono po 75 zł. 
Oficjalnym fundatorem był bydgoski pułk artylerii. Z całą pewnością wniósł on wiele w 
sfinansowanie budowy, ale równie pewne jest, że nie mógł być jedynym protektorem tak 
pięknej inwestycji. Nie mógłby sobie na nią pozowlić także żaden inny pułk np. piechoty, 
gdzie korpus oficerski i podoficerski był przecież liczniejszy. Głównym mecenasem było 
państwo. Wydaje się, że dołożyły się także poleskie władze samorządowe, może jakieś
		

/kronika_200207_0001.djvu

			204 


fundacje oświatowe i inni bydgoscy sponsorzy. Niestety, historia o nich milczy. 
Ten wrzesień, 1937 r., długo wspominał Lucjan Wolski. "Przyjazd płka Wojciecha Sta- 
chowicza, dcy 15 PAL-u, wraz ze swoją świtą, skromną, bo tylko 3 oficerów, na otwarcie szkoły 
stał się dla wsi i jej mieszkanców uroczystością ponad wszystkie inne. Na pewno tak jak i ja 
skoro jeszcze żyją, chowają w sercu i pamięci te chwile dla swoich potomnych. 
Pułkownik Stachowicz podał mi termin przyjazdu i na ten przyjazd wysłałem bryczkę leśni- 
czego Olędzkiego do stacji Dqbrowica. Wówczas pociqgi kursowały z punktualnościq o której 
dzisiaj można tylko marzyć. Chwila czekania w Dqbrowicy - pociąg punktualnie przyjeżdża 
(relacja Wilno - Lwów). I wysiadają przedstawiciele 15 PAL-u. fJśzyscy w przepięknych pol- 
skich mundurach wojskowych. Patrzyłem zachwycony i jednocześnie dumny. Myślałem z oba- 
wą, czy aby zaakceptują mnie, skromnego nauczyciela. Bo przecież to dla mojej wsi tak, jak 
dzisiaj przyjazd papieża. 
Serdeczne przywitanie i braterskie rozmowy rozwiały jakiekolwiek skrępowanie. Jedziemy - 
14 km od Dąbrowicy - przez przepastne lasy, piaszczystą drogą. No i wjeżdżamy do Zamoro- 
czenia na plac, przed stojącą, już nową, przepiękną szkołą. Na podwórzu szkolnym trwają 
przygotowania do jutrzejszej uroczystości. Pokoje gościnne przygotowane od wielu godzin, już 
w nowej szkole. Pogoda, pamiętam, jak na zamówienie. Przed snem uzgadnialiśmy przebieg, 
czyli ceremoniał uroczystości. Najprzód przybicie na korytarzu szkolnym niklowej tabliczki z 
napisem: " Szkoła Pomnik Marszałka Józefa Piłsudskiego w Zamoroczeniu. Fundator 15 Pułk 
Artylerii Lekkiej w Bydgoszczy". Cała wieś była świadkiem tego faktu. 
14 furmanek przywiozło ze stacji w Dąbrowicy nI Horyniem luksusowe specjały spożyw- 
cze: chleb pyszny, polędwica wileńska, różne rodzaje wędlin i wiele skrzyń z piwem i gorzałą. 


.. 
. , 


I 
, 
. 
, -- ' - 
'-- 
;. .11i' 
 

«t '" 



;

 
,1 :J 
\ . . I 
. , 
I 


ł" 


ł 
, t 


'" 


. . 


..tł' 
'i:l
 ..
; 
 
r.' ł ,. 
1fI! ... 
 
fi- ,iWJI 
'-' ..... 
 J 
.' \-1; 1:v , '
 
. J ,.... 
. " 


,; \. "" 


., 
.. . 


., 


1& 



, 


.. 
'\>. .... 
J .- 


; fi' 


..- ;...\i \ l.- _ \ 
. \ 
 _''!I.-' 
.
'-r

:" I,. , .' t ' \ ' tJł 
 ł , ., J ł \ . \. ., .-- , 


 


 .,
-
 I '. . .1" .J',
 .
, '
'UI -.. o
 

 
,.- .p
. J .' ... 
 -. 

1 9
" 


,. ł1'
 
. 
 I .... ..-4'. -.01.... 
.
.... -;-."?,-..r"",,:'

..."
."
".
'!.Jt..... 
- --., ..... . -.-.. . .-'__I'
.-:.ł
..;....,....
t"-::.t
:;:

:--:-
 
 ":.
.:"";':f';>t
.!

 
'o. , 
 .
'!--:: '.__
-''-''''-'''
",...,.-:: -r.	
			

/kronika_200208_0001.djvu

			205 


Krótkie, serdeczne przemówienie pułkownika Wojciecha Stachowicza. Moje przywitalne 
wystąpienie poprzedziło tę wspaniałą ucztę, która miała zupełnie rodzinny przebieg. Siada- 
my za stoły. A było ucztujących ponad 100 osób. Wśród zaproszonych był pop prawosławny 
z Dąbrowicy, ksiądz katolicki z Osowy Poleskiej, dwóch leśniczych i paro najbliższych kie- 
rowników szkół. Talerze były opróżniane w rekordowym tempie, ale nikomu nie brakło, spo- 
ro nawet zostało. 
Dzieci przy osobno zastawionych stołach zajadały się smakołykam
 o których nigdy nie 
śniły. Do picia była oranżada o nazwie "Żurawinka". Klo jej nie pi
 ten nie ma nawet zielone- 
go pojęcia, jakie wspaniałości produkowała białostocka wytwórnia. Po uczcie zaczęły się pole- 
skie śpiewy nieprawdopodobnie piękne. 
Szkoła otrzymała radio z tęgim głośnikiem, anodówkę i 2 akumulatory. Ja też otrzymałem 
radio". 
Jeszcze nie raz szkoła w Zamoroczeniu doświadczyła przyjaźni bydgoszczan. Podarowa- 
no jej książki, zeszyty i przybory szkolne. W kolejnych darach znalazły się stroje gimna- 
styczne dla uczniów i piłki z wytwórni"Leo". Cały czas trwała ożywiona korespondencja z 
pułkiem. Nauczyciel pisał m.in. o zbiorowym słuchaniu radia w niedziele przez całą wio- 
skę. Było ono wtedy na wsi poleskiej niezwykłym wynalazkiem. Jeśli średnio w kraju, 22 
odbiorniki przypadały na 1000 mieszkańców, to na Polesiu było ich zaledwie 9. 
Właśnie udostępnienie radia Poleszukom sprawiło wzrost autorytetu nauczyciela na 
tyle, że zdołał nakłonić młodzież szkolną, zwłaszcza dziewczynki, do strojów gimnastycz- 
nych na lekcjach wfu. 
W czerwcu 1938 r., pułk zaprosił całą szkołę z Zamoroczenia - 156 uczniów - do Byd- 
goszczy, na swoje święto, uroczyste wręczenie sztandaru dla pułku. Młodzież przyjechała z 
Dąbrowicy do Bydgoszczy w wagonach sypialnych, bez przesiadek. Tutaj, po 2-3 dziecia- 
ków zaprosili do swoich rodzin oficerowie i podoficerowie 15 PAL-u. Lucjan Wolski z 
dwojgiem uczniów zamieszkał u mjr. Zygmunta Wituńskiego, przy ul. 20 Stycznia 24 m.6. 
Przez dwa tygodnie goście poznawali najbliższą okolicę, liczne zabytki i tutejsze gospodar- 
stwa rolne. 
Uroczystość wręczenia "ich pułkowi" sztandaru odbyła się na wojskowym lotnisku w 
Toruniu w dniu 19 czerwca. Na 12 wręczanych sztandarów, aż 9 było artyleryjskich z całego 
Okręgu Korpusu VIII, w tym 2 z Bydgoszczy: 15 PAL i 11 DAJ<. Wielkie wrażenie na 
dzieciach wywarł biskup polowy WP, ks. Józef Gawlina. Ceremoniał wręczenia sztandarów 
oglądali po raz pielWszy. Marszałek Edward Rydz-Śmigły odbierał od rodziców chrzest- 
nych po kolei poszczególne sztandary i wręczał je dowódcom oddziałów. Także płk Woj- 
ciech Stachowicz, przyklęknąwszy, złożył przysięgę na wierność sztandarowi swojego puł- 
ku. Po powrocie do Bydgoszczy, cała szkoła znalazła się w pułkowej ujeżdżalni na okolicz- 
nościowym obiedzie. 
Po wakacjach Lucjan Wolski postanowił wysłać uczniów na grzyby. Zbierali je przez 
dwa dni. Poleskim zwyczajem ścinano kapelusze tylko prawdziwkom. Zebrane grzyby ucznio- 
wie ususzyli w swoich domach. Suszu nazbierało się 400 kg (!). Sprzedano go po 5 zł za 1 
kg. Uzyskane 2.000 zł przekazał Wolski do MSWojsk. w Warszawie, jako dar szkoły na 
zakup uzbrojenia dla wojska. 
Serce za serce.
		

/kronika_200209_0001.djvu

			206 


Piotr Winter 


EKLEKTYZM, SECESJA I MODERNA - 
- FASADA I DETAL BYDGOSKIEJ KAMIENICY CZYNSZOWEJ 


Ulica Cieszkowskiego 
Obecny charakter zabudowy śródmieścia miasta, nie licząc jeszcze w tradycjach śre- 
dniowiecznych parcelacji terenów Starego Miasta, jest przede wszystkim wynikiem ar- 
chitektoniczno-urbanistycznych procesów z drugiej połowy dziewiętnastego wieku i po- 
czątków wieku dwudziestego. Miasto szczególnie pod koniec ubiegłego stulecia przeży- 
wało okres swojej gospodarczej i ekonomicznej świetności. Zamożność i zapobiegliwość 
mieszkańców zaowocowała wówczas wzniesieniem, obok wielu okazałych budynków 
municypalnych, szeregu reprezentacyjnych, a jednocześnie pełnych uroku, w wystroju 
głównie eklektycznych i secesyjnych kamienic dysponujących już, jak na owe czasy, eks- 
kluzywnymi i wygodnymi mieszkaniami. 
Fala budownictwa mieszkaniowego w postaci obszernych kamienic czynszowych, rzadko 
przeznaczanych na własne potrzeby mieszkaniowe inwestora, traktowana była przede 
wszystkim jako źródło pewnego zysku, z jednej strony z wysokich opłat czynszowych z 
wynajmowanych mieszkań (stąd też określenie ówczesnych kamienic jako"domu docho- 
dowego"), z drugiej zaś ze spekulacji całymi nieruchomościami na różnych etapach reali- 
zacji całej inwestycji. 
Dla podniesienia walorów estetycznych, a co za tym idzie atrakcyjności "komercyj- 
nej" przyszłych siedzib ewentualnych najemców, fasady z reguły wzbogacano o pla- 
styczny detal architektoniczny i dekorację sztukatorską, a wnętrza odpowiednio uzu- 


'\ \ 


\ 
1\ 
\ P 
.. 


., 


,; 
 ..... . t,. 
. . 
i 
,: J ;: .'ł. , 
. .' 

 'ł 
00: 
.... 
fi' . .
 . 
. I ' 
:: .
 
l 
r 


.-. 
-łt. 



 


, 


.. 


. " 


i 


, 


. 


. 


-. 


. 
, 


.," 
.;ł 


ob 


;, 


,I' 
", 


.. 



 
-" 


. ".. 1 


- 
-....... 


. 
..' 


... 


Ulica Augusta Cieszkowskiego
		

/kronika_200210_0001.djvu

			207 


. . 

 

 
 tf
 
 H t i 
 :f 
J-I+f-
t+ł · · .1,1-1 ł - ł-i::t i:-f-+:ł CLI l J [ U 
 ! 
-4 
 ! f , 
 ° f 
. --I'" t,,'!'.'
:.'l'ł' - ... "'ł{r
: I .'7"" I . . 
; . "
""T"'.'1. 
- : 
 !ł
.., . .--ł---- ... 
o, ."._.... .ł
 .........,. _q
 "....-..
 ....._...... 6 
I . ł
. - -- & . -:L :t. : _ : _ ' , . -- . . 
 .
t:- .! : . ..'- . 0 . ' ,. 0 _ 
: :" ., _ . ,, . .. . _: . - ;
. . ' .... . t

 _ ;_ . . ;' _ 

"_ . p-;- .--; _ _ .___ 
- .... -- ...., . .. .. ..I"'" ...."'" -.......... , ."
'.łt.1." .......- 
_."'..:. _' 
f"....
......-t ........'1- .
 
_

 

 ,...;..;:
. :-.. ..
.. ł 
...
:- t. 
":.9-. .,,- 


.." ..... ,,
 
., - 
I. i: I: ::-- 
 :
': 

:;-:
=14.b
t 
 
. . . "::;.:t:
;f :., . 
 .
< o' 
&.-., 
- - 
 .... ..... .... ., 
 . ...... 
<-. _ . o: '.0 .__
.. "._ / .
,.--;:... 0. '-" ,- 
::-.
:;
 .:'::;
:::
:":;.rt 
 , ,,.,,- /'
- 0- '" '\ 
, 
. .....: . _:
 . ......0.' .'..,....:...1. ,- .'-
 

 ."- - ..-ł....", ...... 
 
. - "- - ' . --,.. " -- 
- _ r..',..., -. 
I r: ....,::. CI' .-:1"" ""t 
-";-- r '-.r Jf - :.. - . . ,'r

",\."ł-!t.J" 

''t"
-'''''''. -" ___
.......___ 
.... .., __ --,;- ,.,l"" - . - - o' - - --.- 
.... '0 u-i."' 
i IU_H

. 
'"-
 - . i ,,;, 
F 
 
 :- i.

_c; " I' .; r: '
i- J 
:, r

 111 ł 
 I '.. ł-
 f il Fwi l . 
1 1 , ' j ; ' , łIi

- - . " I I l , . I ' 
 . T: 
 \ F

 ; ° . 
\ . 1 ' _I 
: 1 ł 
.'..,
I 
' I . 
___ \..ł _"
 
__ ,-. .. ."::2..=ę-4J
-"':. - 

 
r


 
.i"" - ol. 

 - 
,
 "'
(! :J,
:;'. 
,


.:-... 
 

-- I 
- U 
ł' 
, 
....o... 

-=--
 -... ... 
-== 
---r-:-.'. .; 
 'o . - 



 .. .. a : , I 
., I:: -;t ;:t:::-
 --0';:'. 
. ..\r'.!
! 
,;':: 
.

.. \
:.o 
- . 


r:!!'"c; _ 

..!a
l 
,III; 

 __
 .rt. 

-- 
..__ '-.1 


.1 


'/ ----,
, # --- 


T'.
_'-:- . 
L-i ___ 


, 
-.. 


:':;! I ! :.:l
 
.. 
...,. 'liI''':' 
.....il': h _ ' 
_ _L . 
't.':' .0 


I . . 1& 



; 


.... 
- I_---_ __
 


-a;:::- --_ 
. 

 
. 0:'- -ł-- ' 



 


&. 
 ł " 


.-.:....-- .... 


Projekt elewacji secesyjnej. kamienica nr 1. proj. P. Bohm 
pełniano reprezentacyjnymi klatkami schodowymi ze snycersko opracowanymi elemen- 
tami i zdobnymi drzwiami z efektownymi, mosiężnymi okuciami; sufity mieszkań opi- 
nano równie dekoracyjnymi, jak na elewacjach, bogatymi sztukateriami, gipsowymi 
fasetami i rozetami; zaś ciepła dostarczały piękne w swych formach piece kaflowe z 
wyniosłymi koronami. 
W sposobach artykulacji i podziałów elewacji, w metodach kształtowania brył bu- 
dynków i formach dekoracji odzywają się symptomatyczne dla tradycjonalizmu archi- 
tektury dziewiętnastowiecznej elementy historyczne, nawiązujące do stylistyki daw- 
nych, uznanych za klasyczne epok, głównie renesansu, baroku, klasycyzmu jak i coraz 
popularniejsze motywy rodzącej się właśnie secesji (głównie w wydaniu berlińskim) 
oraz wkraczającego stopniowo modernizmu z jego wertykalizmem i racjonalnością 
funkcjonalnej technologii. 
Wszystkie te trendy i kierunki stylistyczne obecne w architekturze przełomu wieków, 
nigdzie indziej w Bydgoszczy nie są tak widoczne jak w sposobie zabudowy ulicy Ciesz- 
kowskiego (pierwotnie Moltkestrasse), ulicy wytyczonej już w 1894 roku, gdzie w bar-
		

/kronika_200211_0001.djvu

			208 


dzo krótkim czasie (1896 -1904) powstało szereg reprezentacyjnych kamienic czynszo- 
wych wybudowanych przez bydgoskich architektów cieszących się wówczas największą 
renomą i co najważniejsze, prezentujących tutaj zdecydowanie najlepsze realizacje, za- 
równo te tradycyjne i konserwatywne z ducha, jak i na owe czasy bardzo nowatorskie. 
Dotychczasowe badania zjawisk urbanistyczno-architektonicznych dotyczyły głównie 
analizy genezy i rozwoju przestrzennego miasta, a tylko zdawkowo objęły wielopozio- 
mowe rozpoznanie poszczególnych składników jego zabudowy. Wydaje się natomiast, iż 
jednym z istotniejszych zagadnień ówczesnego budownictwa, determinującym sposób jej 
postrzegania i dzisiaj, a niezwykle ważnym z punktu widzenia dziewiętnastowiecznego 
sposobu kształtowania przestrzeni i myśli twórczej, jest problem "fasadowości" archi- 
tektury, w poważnym stopniu decydującym o wizualnym kształcie poszczególnych bu- 
dynków i w efekcie całego miasta, nadającym mu specyficzny przecież klimat i swoistą 
estetykę. Decydujące o obrazie miasta stały się szeregi kamienic czynszowych, bardziej 
czy mniej reprezentacyjnych i okazałych, niezmiennie jednak z wyeksponowaną i deko- 
racyjną elewacją frontową, często jednak 
kryjącą mieszkania i wnętrza o różnym 
standardzie. Konsekwentnie przestrzega- 
ną zasadą było bowiem, iż zarówno w cen- 
trach artystycznych, jak i na prowincji, bez 
względu na typ budynku, inwencja archi- 
tekta zwrócona była głównie na elewację, 
która wkrótce stała się tworem całkowicie 
autonomicznym, najczęściej nie związanym 
z konstrukcją i układem wnętrza budynku. 
Fasada stała się swoistą wizytówka, odręb- 
ną i skończoną całością, służącą głównie do 
podkreślenia statusu społecznego i presti- 
żu jego mieszkańców. Styl architektonicz- 
ny miał uzasadniać i podkreślać odrębność 
warstwy społecznej oraz rangę użytkowni- 
ka. Ozdoby zatem postrzegane były jedno- 
znacznie jako symbole wyższej jakości i kla- 
sy budynku, a dobór stylu i rodzaj dekora- 
cji stawał się nośnikiem treści ideowych, 
które miały wręcz tę rangę podkreślać. 
Ponieważ istniejące i tylko z lekka mo- 
dyfikowane, wzorce kamienic pozostawa- 
ły niezmienne, oryginalności szukano głów- 
nie w sposobach artykulacji i formach zdo- 
bień ścian elewacyjnych. To równieżwarun- 
kowało powstanie ogólnego schematu fa- 
sady budynku - z reguły otynkowanej, o hi- 
Herma, detal klasyczny z domu narożnego u zbiegu storyzującej, eklektycznej lub secesyjnej 
z Gdańską 63. proj. J. Święcicki dekoracji wykonanej najczęściej z fabrycz- 


ł 
."".. 
 


O';4IJ . 
'! .. 
ł 


..... - 


. 


-..", 
 
 
i - ..:.0. J- t . 
.., l' 
 . "
/"'.. .'- 
, < 


.' 



 


.J 



 

 

 
8 


.. 
.... 
.
		

/kronika_200212_0001.djvu

			209 


, 

.

- , 
I.: .... .1 
l I: 
c:, J 
- - 
. '
 ....... JIł"1 t1 ... 

 '. 
= Ił. 

 
l 


.. 



. 


-.."f, 


r-, 


J" 


I 
\ 


. ! 
- f 
1\' __ 
6' , J 


-.:. 


J 


1 


Secesyjna oprawa płycin. kamIenica nr 9. proj. K. Bergner 


nej sztukaterii (w Bydgoszczy, od około 1890 roku spopularyzowano typ elewacji z cegłą 
licową kontrastującą z płaszczyznami otynkowanych ścian, jednak udział ilościowy tych 
realizacji był znacznie skromniejszy). 
Szczególna uwaga projektantów zwrócona na elewacje budynków uzasadniona było 
ponadto koniecznością maksymalnego wykorzystania, najczęściej bardzo wąskiej i dłu- 
giej parceli, tworzącej na tyłach 
niewielkie, zaciemnione dziedziń- 
ce lub tzw. studnie, gdzie możli- 
wość percepcji ozdób byłaby bar- 
dzo utrudniona. Światło i powie- 
trze czerpano zatem wprost z uli- 
cy, stąd też dodatkowa orientacja 
na front budynku. 
W kształtowaniu podziałów ar- 
chitektonicznych i tworzeniu odpo- 
wiadającej im oprawy sztukators1g e j 
posiłkowano się początkowo witru- 
wiańskimi zasadami symetrii, kla- 
sycznymiregułarniirnaternatyczny- 
mi zależnościami, ujawniając dobre 
wykształcenie i analityczną znajo- 
mość traktatów Palladia i Serlia. W 
stosunku do fasad stosowano rów- 
nież klasyczne reguły ..decorum" i 
..pulchrum .., najczęściej jednak 
przekraczano granice tych zasad, w 
wyniku czego pojawiała się nad- 
mierna i nieuzasadniona ilość 


- 


- 


;' 


. 
'\. \', 
"o\. . 
'ł' 
,,
\ 
,.........., 

 


..4 fI' 


,. 


". 


" 



 


Statek-korab. symbol przemijania. kamienica nr 11. proj. J. 
Święcicki
		

/kronika_200213_0001.djvu

			210 


ozdób. Dekoracja w tym rozumieniu stanowiła dowód wyższej jakości budynku, a piękno 
samo w sobie "pu/chrum " i treściowa stosowność harmonijnie powiązanych form"deco- 
rum" stanowiły o sile wyrazu i jego estetycznej oraz ikonicznej wymowie. Program za- 
warty w dekoracji elewacji oraz treści które przynosiły poszczególne jej elementy były 
odczytywane również głębiej, na zasadach paraboli, skojarzeń lub przenośni. Spowodo- 
wało to, iż określony repertuar motywów podporządkowany był konkretnym treściom, 
ideom, emocjom i nastrojom, a architektura niejako przemawiała do odbiorcy (stąd też 
jej dziewiętnastowieczne określenie "architecture par/ante") i była dla niego zrozumiała. 
Z reguły więc nie było kłopotów z rozszyfrowaniem programu ideowego elewacji i od- 
czytaniem intencji projektanta. Cechą 
stylu końca wieku było ponadto mniej 
czy bardziej harmonijne łączenie od- 
miennych od siebie form zdobniczych 
neostyli, elementów eklektyzmu, secesji 
i modernizmu. 
Takie rozumienie przesłania ideowe- 
go i formalnego kompozycji odnaleźć 
można w sposobach traktowania elewa- 
cji kamienic bydgoskich na przełomie 
wieków, a ściślej, w znakomitej większo- 
ści fasad kamienic przy ulicy Cieszkow- 
skiego, symbolu dobrej, dziewiętnasto- 
wiecznej bydgoskiej architektury. 
Ulica Cieszkowskiego jest również 
dobrym przykładem na to jak szablono- 
wej zabudowie ulicy indywidualny styl 
został nadany różnorodnością i dekora- 
cyjnością fasad. Elewacje te, po części, 
noszą znamiona procesów rozpoczętych 
w Bydgoszczy jeszcze w latach siedem- 
dziesiątych ubiegłego stulecia, gdy"bo- 
gata" fasada miała przynajmniej spra- 
wiać wrażenie, iż dom zawiera eleganc- 
kie mieszkania dla zamożnych ludzi, a 
bogactwem motywów dekoracyjnych i 
efektów plastycznych można było wyra- 
zićwszelkie reprezentacyjne cechy archi- 
tektury tego okresu. 
W pierwszej fazie zabudowy ulicy do- 
minują więc formy klasyczne i eklektycz- 
ne, detal gotycki, renesansowy, baroko- 
wy i rokokowy, a w drugiej fazie nowo- 
czesne, liniowe i nieco zgeometryzowa- 
ne detale secesyjne, wzbogacane o poje- 


. 



 


- 



 


"J"'-- 



 



 ł- 


..... 


( .l 
.... 
. 


..J "- 


\' 
\-- 


...- 


... 


. 
" . 


Halabardnik. strażnik domu nr 22. proj. F. Weidner 


,.
		

/kronika_200214_0001.djvu

			211 


dyncze, wertykalne elementy zapowiadające modernizm. W sposobach kształtowania i 
projektowania detalu zauważalne jest stopniowe odchodzenie od historyzmu i form czer- 
panych ze wzorników (dotyczy to głównie Józefa Święcickiego, autora wczesnej zabudo- 
wy ulicy), na rzecz motywów secesyjnych i modernistycznych, zmieniających poziome 
proporcje budynków przez podkreślenie linii pionowych. Oddając w pełni przebieg zja- 
wisk w architekturze przełomu wieków, kamienice te w sposób syntetyczny przedstawia- 
ją również specyfikę i znamiona stylu najwybitniejszych, bydgoskich projektantów do 
których niewątpliwie należał wspomniany już Józef Święcicki, ponadto Karl Bergner, 
Rudolf Kern, Fritz Weidner czy Paul Bohm. Twórcą aż sześciu kamienic przy ulicy Ciesz- 
kowskiego był właśnie J .Święcicki, autor wielu okazałych i reprezentacyjnych budynków 
w centrum miasta, szczególnie ceniony za projekt hotelu"Pod Orłem" przy ulicy Gdań- 
skiej. Jako architekt był projektantem raczej konserwatywnym, operującym dość trady- 
cyjnym repertuarem form i środków. Jego realizacje w eklektyczny sposób łączą wzorni- 
kowe układy detalu z dominantą form historyzujących (budynki nr 4 oraz narożne z 
Pomorską 48 i Gdańską 63) oraz neogotyckich (nr 11) i neobarokowych (nr 17). Z kolei 
K. Bergner, znany dotąd raczej z szablonowych rozwiązań, których konsekwencją było 
powstanie kamienicy pod nr. 14, z elementami neorenesansowymi i neobarokowymi, w 
następnych swoich, głównie eklektycznych projektach, wyposaża elewacje już w motywy 
linearnej i z lekka zgeometryzowanej secesji (kamienice nr 7, 9 i w zespolonych wspólną 
fasadą kamienicach nr 16/18/20). Jednak najbardziej nie typowe i interesujące realizacje 
pozostawił po sobie E Weidner, którego dwie nieszablonowe kamienice (nr 13/15 i 22), 
zarówno pod względem artykulacji ścian, załamań elewacji czy śmiałego użycia szachul- 
ca, a przede wszystkim dobór secesyjnej ornamentyki, kwalifikują go na najwybitniejsze- 
go projektanta ówczesnej awangardy. Tą samą stylistyką operowali ponadto R. Kern, 
który najciekawsze obiekty wystawił raczej przy innych ulicach miasta (szczególnie warta 
uwagi jest narożna kamienica przy ul. Mickiewicza 1) oraz P. Bohm, autor prawdopo- 
dobnie najbardziej udanych dzieł z całego swojego dorobku. Był to architekt już niezwy- 
kle śmiało i pewnie sięgający zarówno do secesyjnego, jak i modernistycznego repertu- 
aru i sposobu kształtowania form, zgrabnie łącząc nowe, modernizujące motywy ze zwie- 
lokrotnionym, linearnym krojem detalu secesyjnego (kamienice nr 1 i 3). Natomiast 
kamienica nr 5, powstała według projektu Ernsta Petersa, o czym informują jedynie 
źródła i ikonografia, była jak się wydaje jedynym, czystym stylowo przykładem architek- 
tury wczesnomodernistycznej, o prostych, pionowych podziałach i analogicznej artyku- 
lacji ścian z ograniczoną do minimum dekoracją. Niestety, mimo przeprowadzonej kon- 
serwacji obiektu układ ten jest już dzisiaj nieczytelny. Równie nietypową, poprzez udany 
kontrast z cegły licówki i płynnej, secesyjnej dekoracji sztukatorskiej (głównie w strefie 
portalowej) jest kamienica nr 12, prawdopodobnie wspólnego autorstwa Victora Petri- 
kowskiego i Rudolfa Kerna. 
Reasumując można stwierdzić, iż pewną, uchwytną regułą we wszystkich realizacjach 
o rodowodzie historyctnym w dekoracjach fasad pojawiają się motywy odpowiednio prze- - 
stylizowane i uproszczone, ale odpowiadające pierwowzorom takim jak: akanty, rocail- 
le, rozety, hermy i szereg innych elementów wtopionych w architektoniczne ramy ogra- 
niczane półkolumnami, pilastrami, lizenami oraz różnoformatowymi, często masywny- 
mi naczółkami. Poziome podziały wówczas tworzą klasyczne kostkowe bądź jajowniko-
		

/kronika_200215_0001.djvu

			212 


we fryzy i wieloprofilowe gzymsy. W innych projektach o eklektycznej formule, elemen- 
ty te według uznania projektanta są odpowiednio zestawione i funkcjonują już łącznie. 
Zauważalna zmiana stylistyki przed 1900 rokiem powoduje wprowadzenie secesyjnych 
motywów linearnych, głównie roślinnych, często o rodzimej proweniencji np. w postaci 
liści kasztanowca. Nastąpiło także odejście od, dotąd raczej symetrycznej formuły w kom- 
pozycji elewacji, na rzecz asymetrycznych układów, z interesującym i malowniczym wto- 
pieniem rozmaitych w kształcie wieżyczek czy wykuszy. Teraz zwłaszcza uwypukliła się 
rola wykuszy, najczęściej zwieńczonych okazałymi szczytami lub hełmami wieżyczek, 
wyraźnie rozbijająca płaszczyznę ścian i urozmaicająca ich rytm. W podbiciach wykuszy 
pojawia się częstokroć interesująca dekoracja florystyczna ze stylizowanymi główkami 
kobiet (kamienica nr 18/20). 
Niezwykle interesująca na tym tle jest także próba zanalizowania i interpretacji boga- 
tej warstwy symbolicznej kryjącej się w skomplikowanych konfiguracjach rozmaitego 
detalu i rzeźbiarsko opracowanych scen alegorycznych, występujących w sporej liczbie 
na fasadach domów przy ulicy Cieszkowskiego. Elementy dekoracji, o czym już wspo- 
mniano, konstytuują oblicze i treść elewacji, a są to zarówno te detale i motywy, które 
bezpośrednio tworzą komentarz, gdzie wątek symboliczny wyrażony jest znakiem lub 
piktogramem, jak i te, które w sposób pośredni informują bądź to o autorze projektu, 
bądź o właścicielu kamienicy lub też w ogólny sposób przywołują klimat, o który i archi- 
tekt i jego zleceniodawca zabiegali. Rodzaje użytych więc form można zatem wydzielić 
na kilka kluczowych typów: są to przede 
J wszystkim rozmaite rodzaje ornamentów geo- 
metrycznych i stylizowanych, roślinnych oraz 
inicjały, symbole kartuszowe i rzeźba figural- 
na, zarówno ta płaskorzeźbiona, jak i pełno- 
plastyczna. I, o ile użycie rozmaitych form geo- 
metryzujących nawiązujących do stylistyki za- 
równo antycznej, jak i nowożytnej oraz sto- 
sunkowo współczesnej czasom powstawania 
budynków wydaje się opierać głównie na su- 
rowej estetyce i funkcji"decolUm': bez powo- 
ływania się na głębszą interpretację, o tyle wto- 
pienie elementów floralnych wydaje się być 
efektem przywołania bogatej i trafnej tutaj 
symboliki wzrostu i dojrzewania oraz śmierci 
i egzystencji człowieka, co w kontekście 
umieszczenia tych motywów w głównym miej- 
scu przebywania człowieka wydaje się być jak 
najbardziej uzasadnione. Do relacji ,,człowiek 
- dom" można również odnieść bogaty reper- 
tuar form zoomorficznych (czapla, kogut, 
sowa) czy przedstawień alegorycznych np. z 
personifikacjami"Dnia i Nocy" (postacie ko- 
Inicjały pierwszego właściciela kamienicy nr 22 biet z atrybutami pór dnia). Do tej grupy na-
		

/kronika_200216_0001.djvu

			213 


leży również motyw statku, jako symbolu życia i przemijania oraz alegoryczna scena w 
portalu kamienicy nr 11, z płaskorzeźbionymi puttami dmuchającymi w kłębiące się chmu- 
ry, po to aby odsłonić słońce, przeganiającymi w ten sposób troski dnia codziennego i 
zapewniającymi mieszkańcom domu spokój i odpoczynek. Jak istotna jest wymowa tego 
przesłania przekonuje umieszczona w narożniku elewacji kamienicy nr 22, (motyw chy- 
ba najbardziej spopularyzowany i znany bydgoszczanom), pełnoplastyczna postać hala- 
bardnika w renesansowym uniformie, stojącego na straży domowego ogniska, symboli- 
zującego spokój, porządek i bezpieczeństwo, z uwagą spoglądającego w kierunku ulicy. 
Interesującą formułą w dekoracjach fasad jest również cały szereg detali niosących 
informację o wykonawcy lub właścicielu kamienicy, mającą na celu głównie podkreśle- 
nie statusu społecznego inicjatora wzniesienia budowli, bądź wyeksponowanie (swoiste- 
go rodzaju autoreklamę) i nobilitację zawodową architekta. Bardzo charakterystycznym, 
często spotykanym na elewacjach motywem są inicjały właściciela budynku, w wypadku 
kamienicy nr 22 są to splecione litery" J{](. " (Vincent Krause) ujęte w kartuszu herbo- 
wym, mającym dodatkowo odniesienia do, w domyśle szlacheckiej, tarczy herbowej. 
Analogiczne przesłanie niosły ozdobne kartusze na elewacjach domów własnych projek- 
tanta, które jednocześnie stanowiły wizytówkę możliwości twórczych architekta, a po- 
stronnego obseIWatora informowały o tym wyeksponowane symbole zawodowe np. cyr- 
kiel czy kątownica, atrybuty architekta. Tak właśnie postąpił J.Święcicki na elewacji ka- 
mienicy w narożu ulic Cieszkowskiego i Gdańskiej nr 63, gdzie przez wiele lat mieściło 
się jego mieszkanie i pracownia projektowa oraz Carl Meyer, miejski radca budowlany i 
projektodawca własnej kamienicy pod nr. 6. 
Wydaje się zatem, iż obok niezbędnych badań zasobów i struktury architektonicznej 
miasta, analizy archiwalnej i inwentaryzacji całości oraz poszczególnych elementów jego 
zabudowy, również precyzyjna analiza i rozpoznanie treści, a także i form znaczenio- 
wych jej elementów, stają się jednym z ważniejszych zadań przy pracach badawczych nad 
architekturą dziewiętnastowiecznej Bydgoszczy.
		

/kronika_200217_0001.djvu

			214 


Dariusz Karczewski 


PRZEGI4D WIZYfACJI KOŚCIOŁÓW BYDGOSKICH 
DO POCZĄTKÓW XIX WIEKU 
STAN ZACHOWANIA I WARTOŚĆ ŹRÓDŁOWA 


Do zasadniczych prerogatyw biskupów Kościoła należy przeprowadzanie wizytacji 
kościelnych, będących formą duszpasterskiej kontroli stanu diecezji. Wizytacje były co 
prawda praktykowane już w okresie wczesnochrześcijańskim, lecz szczególną ich rolę 
wyeksponował dopiero sobór trydencki (1545-1563), precyzując w tym zakresie kom- 
petencje biskupów-ordynariuszy i zobowiązując ich do jak najczęstszej kontroli swej 
diecezji. Biskupi dokonywali wizytacji osobiście lub poprzez specjalnie wydelegowa- 
nego wizytatora; uprawnienia wizytacyjne należały też do archidiakonów i dziekanów 
w obrębie ich okręgu administracyjnego. Wizytacje swym zakresem obejmują osoby 
(zarówno kapłanów, jak i wiernych), instytucje i rzeczy. Celem ich przeprowadzania 
jest określenie poziomu moralnego kleru (wizytacja wewnętrzna) oraz położenia ma- 
terialnego parafii, stanu religijno-moralnego wiernych i działających w parafii instytu- 
cji religijnych (wizytacja zewnętrzna). Wizytację kończy zwykle wydanie dekretu refor- 
macyjnego, wyszczególniającego zaniedbania i wykroczenia oraz zawierającego zale- 
cenia mające na celu poprawę zastanego stanu rzeczy.. Wartość badawcza i różnorod- 
ne możliwości wykorzystania tego typu źródeł historycznych niejednokrotnie już pod- 
kreślan0 2 , równie często wskazując na potrzebę ich dalszej publikacjP. 
Bydgoszcz pod względem administracji kościelnej należała początkowo do archi- 
diakonatu włocławskiego diecezji włocławskiej, tworząc osobny dekanat, powstały 
między 1327 a 1479 rokiem. Dopiero po 1503 i przed 1577 rokiem dekanat bydgoski 
znalazł się w obrębie archidiakonatu kruszwickiego. 4 Około 1530 roku powołano w 
Bydgoszczy oficjalat foralny, którego zasięg obejmował dekanaty bydgoski i świecki. s 
Przetrwał on do roku 1765, gdy dokonano zmiany, według której diecezja kujawsko- 
-pomorska przekazując arcybiskupstwu gnieźni.eńskiemu Bydgoszcz i kilka innych pa- 
rafii z nim graniczących, otrzymała pod swoją administrację Wolbórz i okoliczne para- 
fie. 6 Bydgoszcz znalazła się wówczas w dekanacie więcborskim archidiakonatu kamień- 
skiego (Kamień Krajeński). Natomiast w roku 1821 na mocy bulli papieża Piusa VII 
De sa/ute animarum, normującej stosunki kościelne na ziemiach zaboru pruskiego, 
pozostała część archidiakonatu kruszwickiego (bez kilku parafii w okolicach Radzie- 
jowa) wraz z Inowrocławiem i Kruszwicą została włączona do archidiecezji gnieźnień- 
skiej, natomiast archidiakonat pomorski do diecezji chełmińskiej.7 
Niektóre z omawianych tu wizytacji doczekały się publikacji 8 , zaś nieraz obszerne 
streszczenie wielu z nich dał Ryszard Kabaciński 9 . Ostatnio praca badaczy korzystają- 
cych z tego typu źródeł została bardzo ułatwiona, gdyż ks. Witold Kujawski wydał bar- 
dzo przydatne repertorium akt wizytacji biskupstwa kujawsko-pomorskiego znajdują- 
cych się w zasobach Archiwum Diecezjalnego we Włocławku. 10 
Z okresu średniowiecza zachowały się tylko bardzo nieliczne źródłowe ślady wizytacji 
biskupów kujawskich. 1I Z roku 1527 pochodzi tzw. Liber beneficiorum diecezji włocław-
		

/kronika_200218_0001.djvu

			215 


skiej sporządzony z polecenia biskupa Macieja Drzewickiego (1513-1531) przez Jana 
Chojeńskiego. Jest to jedynie wykaz dochodów biskupstwa, niemniej wypada w niniej- 
szym zestawieniu go uwzględnić, chociażby dlatego, że zawiera między innymi deklara- 
cję dochodów bydgoskich kościołów: kościół parafialny z kaplicą św. Anny, kaplica św. 
Stanisława i kaplica Św. Ducha poza murami miasta. 12 Najwcześniejsza, w pełni zacho- 
wana, wizytacja diecezji włocławskiej pochodzi dopiero z czasów biskupa Stanisława Karn- 
kowskiego (1567-1581). Obejmuje ona parafie archidiakonatu włocławskiego i krusz- 
wickiego z lat 1576-1578, opisując kościół parafialny, szpital św. Stanisława, nadto poda- 
no nieco informacji o klasztorze karmelitów i tylko wzmiankę o klasztorze bernardy- 
nów J3 . Ta sama księga zawiera również wizytację dekanatów bydgoskiego i świeckiego, 
przeprowadzoną w 1577 roku przez proboszcza i oficjała foralnego bydgoskiego Jana 
Fabianowica z Bobowejl4. Niestety, brak w niej opisu Bydgoszczy, co wydaje się jednak 
zrozumiałe, gdyż wizytator musiałby wizytować sam siebie. 
Wiele wizytacji przeprowadzono za biskupstwa Hieronima Rozrażewskiego (1581- 
1600). We włocławskim Archiwum Diecezjalnym z czasów jego pontyfikatu zachowały 
się wizytacje archidiakonatu włocławskiego z lat 1582-1583 15 oraz z roku 1584, gdzie 
mamy dekret powizytacyjny dla kościołów bydgoskich l6 , następnie należy wymienić wi- 
zytacje z lat 1594-1599 17 i 1598-1599 18 . 
Dla obszaru archidiakonatu kruszwickiego, do którego przynależała Bydgoszcz, dys- 
ponujemy kilkoma wizytacjami biskupa Hieronima Rozrażewskiego, przechowywanymi 
obecnie w Archiwum Archidiecezjalnym w Gnieźnie. Pierwsza z nich pochodzi z roku 
1582 i obejmuje dekanaty kruszwicki, inowrocławski, bydgoski i raciążecki. Przeprowa- 
dzona została przez Tomasza Zakrzewskigo archidiakona kruszwickiego i kanonika wło- 
cławskiego. 19 Objęła bydgoski kościół parafialny św.św. Marcina i Mikołaja wraz ze szkołą 
parafialną, prepozyturę św. Stanisława extra muros ze szpitalem, kościół Św. Trójcy i 
położony przy nim szpital oraz kaplicę Św. Ducha. Dekret reformacyjny z tej wizytacji 
dotyczący między innymi kościołów dekanatu bydgoskiego, w tym samej Bydgoszczy, 
przechował się w Archiwum Diecezjalnym we Włocławku 20 . Druga dotyczy lat 1585- 
1586 i obejmuje dekanaty: kruszwicki, gniewkowski, inowrocławski i bydgoski. Wizyta- 
torem był kantor i diakon kruszwicki Kasper Chronowski 21 . Kolejna wizytacj a pochodzi 
z roku 1596 i podobnie jak poprzednia również objęła dekanaty kruszwicki, gniewkow- 
ski, inowrocławski i bydgoski; przeprowadził ją prepozyt służewski i kanonik kruszwicki, 
a wkrótce archidiakon kruszwicki, Maciej Dąbrowski 22 . Taż sama wizytacja zachowała 
się w jeszcze jednej, nieco krótszej, wersji. 23 Objęto nią kościół parafialny św.św. Marci- 
na i Mikołaja oraz istniejącą przy nim szkołę, kościół św. Idziego, opuszczoną w owym 
czasie kaplicę Św. Ducha za murami miejskimi, kaplicę Św. TIójcy na Przedmieściu Chwy- 
towskim, szpital i kaplicę Św. Krzyża, również na przedmieściu Chwytowskim oraz kapli- 
cę św. Stanisława ze szpitalem, położone na przedmieściu Bernardyńskim. Zamknęła ją 
relacja o szpitalu prowadzonym przez innowierców, leżącym na przedmieściu Pomor- 
skim w kierunku OsieIska. Wizytację tę kończył dekret powizytacyjny, obejmujący rów- 
nież kościoły bydgoskie. 24 Cennym uzupełnieniem tej wizytacji były odpowiedzi Seba- 
stiana Pawłowica (Paulinusa), proboszcza i oficjała foralnego bydgoskiego, udzielone 
(13.I
1597 r.) na pytania biskupa-wizytatora, dotyczące uposażenia bydgoskich kościo- 
łów, altarii, kaplic i szpitali. 25
		

/kronika_200219_0001.djvu

			216 


W naszym przeglądzie wspomnieć też należy, iż zachowały się wizytacje generalne 
biskupa Macieja Łubieńskiego (1631-1641) z lat 1632-1638, w których również sporo 
miejsca poświęcono kościołom Bydgoszczy.26 Idzie tu o przeprowadzoną 22.VI.1636 r. 
wizytację kościoła parafialnego wraz z dotyczącymi go ordynacjami powizytacyjnymi, jak 
też wizytację kościoła św. Stanisława i przyległego do niego szpitala. 27 Ta sama księga 
zawiera również wizytację z 23.VI.1633 roku, obejmującą oprócz fary również szpital i 
kościół Św. Krzyża, szpital i kościół św. Stanisława oraz kaplice Św. Trójcy i św. Idziego. 28 
Wskazać również trzeba wizytację całego archidiakonatu kruszwickiego (to jest deka- 
natów gniewkowskiego, inowrocławskiego, bydgoskiego i kruszwickiego) przeprowadzoną 
w roku 1699 z mandatu biskupa Stanisława Kazimierza Dąbskiego (1692-1700) przez 
archidiakona kruszwickiego i kanonika włocławskiego Jana Michtarowskiego. 29 
Kolejne akta pochodzą już z 1712 roku, jest to również wizytacja całego archidiakona- 
tu kruszwickiego, dokonana z poruczenia biskupa Felicjana Konstantego Szaniawskiego 
(1706-1720) przez kanclerza kapituły włocławskiej i archidiakona kruszwickiego Pawła 

olskiego.30 Obszerny opis objął kościół św. Idziego i św. Magdaleny, św. Stanisława, 
Sw. Krzyża wraz ze szpitalem, Sw. Trójcy, a na koniec kościół parafialny, całość zamyka 
dekret reformacyjny. 
Następną chronologicznie wizytacją jest obszerna wizytacja archidiakonatu kruszwic- 
kiego przeprowadzona przez biskupa Krzysztofa Antoniego Szembeka (1720-1739) w 
latach 1729-1730. 31 Jakkolwiek tekst zasadniczy wizytacji parafii bydgoskiej przechowy- 
wany jest w Gnieźnie, to odnoszące się do Bydgoszczy puncta reformacyi z wizytacji ge- 
neralnej w 1728 roku pozostały we Włocławku. 32 
Inna wizytacja pochodzi z roku 1745, obejmuje ona dekanat bydgoski i została prze- 
prowadzona przez Antoniego Stanisława Lenkiewicza dziekana foralnego bydgoskiego i 
proboszcza wteleńskiego z mandatu biskupa Walentego Aleksandra Czapskiego (1741- 
1751).33 Tylko bydgoska część tej samej wizytacji zachowała się w gnieźnieńskim Archi- 
wum Archidiecezjalnym. 34 Kopia wizytacji kościołów całego dekanatu bydgoskiego z 1745 
roku przechowywana jest również w Pelplinie. 36 
We wrześniu 1760 roku przeprowadzono wizytację bydgoskiego klasztoru klarysek. 
Dokonał tego z polecenia biskupa włocławskiego Antoniego Sebastiana Dembowskiego 
(1752-1763) jego biskup pomocniczy i koadiutor, biskup inflancki Antoni Kazimierz 
Ostrowski. 36 Jest to obszerne i szczegółowe źródło, zawierające historię kościoła i klasz- 
toru, spis ich wyposażenia, stan budynków, wykaz dóbr klasztornych, rachunki a nawet, 
co bardzo cenne, listę zakonnic i profesek. 
Kolejną wizytację archidiakonatu kruszwickiego, tym razem z 1763 roku, przeprowa- 
dzili z mandatu biskupa Antoniego Kazimierza Ostrowskiego (1763-1777) Marcin Mi- 
kołaj Troynarski, kanonik sądecki i prepozyt koprzywnicki oraz Łukasz Płachecki kano- 
nik lubelski i prepozyt inowrocławski. 37 
Pora przejść do wizytacji pochodzących już z wczesnego okresu rozbiorów; zachowało 
się ich jednak niewiele. Akta z roku 1791 38 obejmują jedyną zachowaną część wizytacji 
generalnej dekanatu więcborskiego, dotyczącą tylko miasta Bydgoszczy. Przeprowadził 
ją Wawrzyniec Sadowski, proboszcz w Słupach koło Kcyni. Wizytacja ta jest zarazem 
jedną z nielicznych, która pozostała nieopublikowana w pracy księdza E. Beckera, cho- 
ciaż, co ciekawe, dokonał jej odpisu. 39 Przegląd wizytacji kościelnych z archiwum w Gnieź-
		

/kronika_200220_0001.djvu

			217 


nie zakończyć można obszerną i szczegółową wizytacją z lat 1800-1801. 41 ) Z mandatu 
arcybiskupa Ignacego B. Krasickiego (1785-1801) wykonał ją Michał Bartłomiej Ne- 
ring, kanonik łęczycki i proboszcz kcyński. 
Obszerność, szczegółowość, wielość i różnorodność informacji, zarówno o stanie ma- 
terialnym kościołów i szpitali-przytułków, stanie duchowym księży i parafian-mieszkań- 
ców miasta, sprawia, że ten typ źródła wydaje się godzien dokładniejszej uwagi, szersze- 
go wykorzystania naukowego i publikacji tych spośród wizytacji, które jeszcze tego się 
nie doczekały. 


Przypisy 


Dzieje wizytacji w Polsce. ich umocowanie prawne. sposób przeprowadzania wizytacji oraz charakterysty- 
ka archiwalna szeroko omówione zostały przez s. Librowskiego. Wizytacje diecezji włocławskiej. Część L 
Wizytacje diecezji kujawskiej i pomorskiej. Tom l. Opracowanie archiwalno-źródłoznawcze. Archiwa, 
Biblioteki i Muzeum Kościelne (ABMK). t. 8; 1964. s. 103-149. tam również szczegółowa literatura przed- 
miotu. 
2 Por. zwłaszcza S. Litak. Akta wizytacyjne parafii z XVI-XVIII wieku jako źródło historyczne, Zeszyty 
Naukowe KUL, R. 5; 1962, nr 3. s. 41-58. Por. również K Kaczmarczyk. Znaczenie archiwów klasztor- 
nych dla historii Kościoła i kultury duchowej i materialnej w Polsce. Ateneum Kapłańskie. t. 37. 1936. s. 
299-304; J. Szymański. Z dziejów wizytacji archidiakońskich. Czynności i dokumenty wizytacyjne archi- 
diakonów wojnickich. Roczniki Humanistyczne. R. 8; 1959. z. 2. 273-294. S. Librowski. Źródła do zabyt- 
koznawstwa w archiwach kościelnych. ABMK, t. 6; 1963. s. 211-225; Idem. Źródła do wewnętrznych dzie- 
jów Kościoła w Polsce w rękopiśmiennych zbiorach kościelnych. ABMK, t. 7; 1963, s. 82-98; Z. Guldon, 
K Wajda, Źródła statystyczne do dziejów Pomorza Wschodniego i Kujaw od XVI do początków XX w: 
Charakterystyka. stan zachowania. wartość naukowa. Toruń 1970. s. 53-54. 
3 J. Fijałek, S. Zachorowski. O potrzebach wydawniczych w zakresie źródeł historii Kościoła w Polsce. 
Nauka Polska. t. 2; 1919, s. 232-234; S. Litak. op. cit.. s. 58. Wykaz wydawnictw poświęconych wizytacjom 
i ich stosunkowo nielicznym publikacjom źródłowym zawarto w pracy RE. Wyczawskiego. Przygotowanie 
do studiów w archiwach kościelnych. Kalwaria Zebrzydowska 1989. s. 261-267. Uzupelnić go można jesz- 
cze o prace podane przez S. Litaka, op. cit.. s. 42-43. przypis 5 i 7. 
4 Zasięg dekanatu bydgoskiego oraz wykaz parafii leżących na jego terenie w okresie średniowiecza przed- 
stawili Z. Guldon. J. Powierski, Podziały administracyjne Kujaw i ziemi dobrzyńskiej w XIII-XIV wieku, 
Warszawa-Poznań 1974. s. 11. 25-28. 
5 A. Mietz, Oficjalat foralny bydgoski (ok. 1530-1765). Rzut oka na dzieje i strukturę organizacyjno-teryto- 
rialną. [w:] Bydgoszcz jako ośrodek administracyjny na przestrzeni wieków. zbiór studiów pod red. Z. 
Biegańskiego i \v. Jastrzębskiego. Prace Komisji Historii BTN. t. 16. Bydgoszcz 1998. s. 65-81. 
6 S. Chodyński. Zamiana kościołów w r. 1765. Kronika Diecezji Kujawsko-Kaliskiej. R. 7; 1913. s. 148-150. 
7 I. Subera, Terytorium diecezji włocławskiej i pomorskiej. Prawo Kanoniczne. R. 4; 1961, nr 1-4. s. 681- 
768; S. Librowski. Wizytacje diecezji włocławskiej. cz. 1. t. 1. 30-34. zwłaszcza 33-34 i 43-44. 
8 Documenta ecclesias civitatis Bidgostiensis (Bromberg) concernentia. wyd. E. Becker. Berlin 1918. 
9 R. Kabaciński. Parafia. wsp6lnoty zakonne i kaplice od przełomu XII i XIII w. do 1771 r., [w:] Kościół 
katolicki w Bydgoszczy. pod red. J. Kutty. Bydgoszcz 1997. s. 23-150. 
10 \v. Kujawski. Repertorium ksiąg wizytacyjnych diecezji kujawsko-pomorskiej przechowywanych w Archi- 
wum Diecezjalnym we Włocławku. Część l. Wizytacje XVI i XVII wieku. ABMK, t. 68; 1997. s. 27-161. 
Idem. Repertorium ksiąg wizytacyjnych diecezji kujawsko-pomorskiej przechowywanych w Archiwum 
Diecezjalnym we Włocławku. Część 2. Wizytacje XVIII wieku. ABMK, t. 71. 1999. w druku. 
11 S. Librowski. Wizytacje diecezji włocławskiej. Część l. Wizytacje diecezji kujawskiej i pomorskiej. Tom l. 
opracowanie archiwalno-źródłoznawcze. Zeszyt 2. Wizytacje w latach 1223-1421. ABMK, t. 10; 1965. 
passim. . 
12 Archiwum Diecezjalne we Włocławku (ADWł.). sygn. ABKP, wiz. 2. k. 64-65v. Szczegółowy opis zawarto- 
ści podaje \v. Kujawski. op. cit.. cz. 1. s. 33-41. Źródło to opublikowano drukiem w Monumenta historica 
dioeceseos Wladislaviensis (MHDW). t. XI. wyd. S. Chodyński. Włocławek 1891 (kościoły bydgoskie
		

/kronika_200221_0001.djvu

			218 


opisane zostały na s. 64-65) oraz Documenta ecclesias, s. 13. Obszerne streszczenie wizytacji w tłumacze- 
niu na język polski podaje (pod rokiem 1520) R. Kabaciński. op. cit.. s. 44. 
13 Wizytacja ta przechowywana jest w całości w ADWI.. sygn. ABKP, wiz. 3(24). k. 98v-l00. Szczegółowy 
opis zawartości podaje \v. Kujawski. op. cit.. cz. 1. s. 41-59. Wizytacja ta doczekała się publikacji w MHD\v, 
t. XVII. wyd. S. Chodyński. Włocławek 1899. gdzie Bydgoszcz przedstawiono na s. 132-135 oraz w Docu- 
men ta ecclesias, s. 16-17. Obszerne streszczenie podaje R. Kabaciński. op. cit.. s. 51-52. 
14 Wizytację Jana Fabianowica wydrukowano w MHD\v, t. XIX. wyd. S. Chodyński. Włocławek 1900. s. 28- 
40. 
15 ADWI.. sygn. ABKP, wiz. 5(69). Szczegółowy opis zawartości księgi podaje \v. Kujawski. op. cit., cz. 1. s. 
67-86. Wizytacja opublikowana została w MHD\v, t. XIX. wyd. S. Chodyński. Włocławek 1900. s. 41-126. 
obejmuje wizytację dekanatu brzeskiego. raciążeckiego i zalecenia powizytacyjne dla kościołów z archi- 
diakonatów włocławskiego. kruszwickiego i pomorskiego. Natomiast MHD\v, t. XVIII. wyd. S. Chodyń- 
ski. Włocławek 1899. s. 3-89. obejmuje zamieszczoną również w tej samej księdze biskupią wizytację kate- 
dry. kościołów i szpitali włocławskich z roku 1584. 
16 ADWI.. sygn. ABKP, wiz. 5(69). k. 144-305v. Wizytację tę opublikowano w MHD\v, t. XXII. wyd. S. 
Chodyński. Włocławek 1907. obejmuje dekanaty brzeski. raciążski i radziejowski oraz wnioski powizyta- 
cyjne dla kościołów z dekanatów brzeskiego. raciążeckiego. radziejowskiego i inowrocławskiego. 
17 ADWI.. sygn. ABKP, wiz. 6(70). Szczegółowy opis zawartości księgi podaje \v. Kujawski. op. cit., cz. 1. s. 
87-106. Pochodzącą z 1594 roku wizytację dekanatów nieszawskiego (raciążeckiego). radziejowskiego i 
brzeskiego wydano drukiem w MHD\v, t. XXIII. wyd. S. Chodyński. Włocławek 1907. s. 4-109. gdzie 
oprócz wspomnianych już trzech dekanatów. zawarto w tym tomie także wizytacje należących już do ar- 
chidiakonatu kruszwickiego kościołów w Skulsku. Warzymowie i Rzadkwinie. Wizytacja z 1598, obejmu- 
jąca tylko dekanat brzeski i szpitale w całym archidiakonacie włocławskim. drukowana była w MHD\v, t. 
XX. wyd. S. Chodyński. Włocławek 1901. Natomiast pochodzącą z lat 1598-1599 wizytację dekanatów 
radziejowskiego i nieszawskiego (raciążeckiego). czterech kościołów z zawiślańskiej części dekanatu brze- 
skiego i kilku kościołów z terenu archidiakonatu kruszwickiego. opublikowano w MHD\v, t. XXI. wyd. So 
Chodyński. Włocławek 1901. Dekrety powizytacyjne z lat 1598-1599 dla poszczególnych parafii znajdują 
się w MHD\v, t. XXIII. na s. 109-121. 
18 ADWI.. sygn. ABKP, wiz. 4(68). wizytacja obejmuje dekanaty brzeski. radziejowski. nieszawski i bobrow- 
nicki oraz szpitale archidiakonatu włocławskiego. Szczegółowy opis zawartości księgi podaje \v. Kujawski, 
op. cit.. cz. 1. s. 59-67. Tekst zawartej w tej samej księdze wizytacji jest tylko nieznacznie zmienioną wersją 
wizytacji przechowywanej pod sygn. ABKP, wiz. 6(70). por. przyp. poprzedni. Wizytację tę opublikowano 
w częściach. w MHD\v, t. xx. wyd. S. Chodyński. Włocławek 1901. gdzie zawarto wizytację dekanatu 
brzeskiego z roku 1598 i wykaz szpitali w archidiakonacie włocławskim. natomiast MHD\v, t. XXI. wyd. S. 
Chodyński. Włocławek 1901. obejmuje wizytacje dekanatów radziejowskiego z 1598 i nieszawskiego z 
1598-1599 oraz dekret reformacyjny dla dekanatu radziejowskiego z 1598. 
19Archiwum Archidiecezjalne w Gnieźnie (AAG). A. Cons.. sygn. E l. Wizytacja kościołów bydgoskich 
znajduje się na k. 22v-24v. Publikowano ją w Documenta ecclesias. s. 18-20. obszerne streszczenie po 
polsku podaje R. Kabaciński. op. cit.. s. 55-57. 
20ADWI.. sygn. ABKP, wiz. 5(69). 41v-43v. Szczegółowybpis zawartości księgi podaje \v. Kujawski. op. cit.. 
cz. 1. s. 67-86. Dekret drukowano w MHD\v, t. XIX. s. 124-126 i Documenta ecclesias. s. 20-21. Streszcze- 
nie w R. Kabacińskiego. op. cit.. s. 57. 
21 AAG. A. Cons.. sygn. E l. 
22AAG. A. Cons.. sygn. E l. Wizytacja kościołów bydgoskich znajduje się na k. 189-199v. Drukowana jest w 
Documenta ecclesias, s. 24-37. obszerne jej streszczenie przedstawił R. Kabaciński. op. cit.. s. 61-71. 
23 AAG. A. Cons.. sygn. E 44. Wizytacja Bydgoszczy znajduje się na kartach 58 r. - 76 r. 
24 Archiwum Archidiecezjalne w Gnieźnie (AAG). A. Cons.. sygn. E l. k. 217-219v. 
25 AAG. A. Cons.. sygn. E l. k. 202-207 r. Druk w Documenta ecclesias. s. 37-42. streszczenie po polsku R. 
Kabaciński. op. cit.. s. 72-75. 
26 ADWł.. sygn. ABKP, wiz. 9(73). Szczegółowy opis zawartości podaje \v. Kujawski. op. cit.. cz. 1. s. 119- 
123. 
27Ibidem. s. 177-194. 
28 Ibidem. s. 130-140. 
29 AAG. A. Cons.. sygn. E 7 . Wizytacja kościołów Bydgoszczy znajduje się na k. 69v-80r. Zalecenia powizy- 
tacyjne znajdują się na k. 8Ov.-82v. Drukowano tę wizytację w Documenta ecclesias. s. 72-81. natomiast jej
		

/kronika_200222_0001.djvu

			219 


polskojęzyczne streszczenie daje R. Kabaciński. op. cit.. s. 115-122. 
30 AAG. A. Cons.. sygn. E 8. Wizytacja parafii bydgoskiej opisana na k. 61-69r. Dekret powizytacyjny znaj- 
duje się na k. 69v-70r. Druk wizytacji w Documenta ecclesias. s. 84-93. streszczenie u R. Kabacińskiego. 
op. cit.. s. 124. 
31 AAG. A. Cons.. sygn. E 9b. Opis bydgoskich świątyń znajduje się na s. 293-297 (zakończenie zawartego 
na tych stronach opisu znajduje się na s. 326). 318-325. 325a-325c (wizytacja kościoła Św. Trójcy). Na s. 
298-310 wpisano inwentarz paramentów liturgicznych kościoła farnego w Bydgoszczy sporządzony 
27.III.1730 r. przez Szymona Minkiewicza. scholastyka wolborskiego. proboszcza fordońskiego i komen- 
darza bydgoskiego. 
32ADWł.. sygn. ABKP, wiz. 16(77). k. 46-49 r. 
33 ADWI.. sygn. ABKP, wiz. 20(81). k. 3Ov-54r. (k. 30-32 w połowie nadpalone; k. 54 w połowie obcięta). 
Wizytacja ta została opublikowana w Documenta ecclesias. s. 103-144. jej streszczenie podał natomiast R. 
Kabaciński. op. cit.. s. 134-137. 
34 AAG. A. Cons.. dawna sygn. E 30. Por. S. Librowski. Repertorium akt wizytacji kanonicznych dawnej 
archidiecezji gnieźnieńskiej. Część 2. Akta przechowywane w Archiwum Archidiecezjalnym w Gnieźnie. 
Zeszyt 2. Sygnatury 21-50: akta z lat 1775-1820. ABMK, t. 33; 1976. s. 137. 
35 Archiwum Diecezjalne w Pelplinie. sygn. G 55b. opis Bydgoszczy zawarty jest na k. 33-59r. Por. A. Nadol- 
ny. Archiwum Diecezjalne w Pelplinie. Zarys dziejów i informacja o zasobie. Studia Pelplińskie. t. XXI- 
XXII; 1990-1991. s. 289. 
36 AAG. A. Cons.. sygn. E 14. Streszczenie wizytacji podaje R. Kabaciński. op. cit.. s. 140-141. Wnioski 
powizytacyjne spisano na k. 32r - 36r. Por. R. Kabaciński. op. cit.. s. 140-141. 
37 AAG. A. Cons.. sygn. E 16. bydgoskie kościoły opisano na s. 704-796. dekret reformacyjny na s. 797-825. 
Streszczenie podaje R. Kabaciński. op. cit.. s. 142-147. 
38 AAG. A. Cons.. dawna sygn. E 30. sygn. obecna E 55. Opis zawartości przedstawia S. Librowski. Reperto- 
rium akt wizytacji kanonicznych dawnej archidiecezji gnieźnieńskiej. Cz. 2. z. 2. s. 137-138. 
39 Bydgoszcz. Biblioteka Wojewódzka i Miejska. rkps III. 579. t. 2. 
40 AAG. A. Cons.. dawna sygn. E 30. sygn. obecna E 56. Opis zawartości przedstawił S. Librowski. Reperto- 
rium akt wizytacji kanonicznych dawnej archidiecezji gnieźnieńskiej. Cz. 2. z. 2. s. 164-166.
		

/kronika_200224_0001.djvu

			SYLWETKI - BIOGRAFIE - WSPOMNIENIA
		

/kronika_200225_0001.djvu

			222 


Teodora Maciejewska-Janke (opr.) 


HARCERS1WO ŻEŃSKIE W BYDGOSZCZY W LATACH 1918-1949 
WE WSPOMNIENIACH SWYCH CZŁONKIŃ (CZ. II) 


3. Lata okupacji 
Dane dotyczące harcerek i ich konspiracyjnej działalności w latach 1939-1945 na tere- 
nie Bydgoszczy oraz działalności harcerek wywodzących się z drużyn bydgoskich, które 
w latach wojny uczestniczyły w pracy konspiracyjnej na innych terenach podzieliliśmy na 
cztery grupy; oto krótkie dane: 
A Harcerki, które zostały zamordowane, względnie zginęły: 
1. Krystyna Nogajówna-Zengteler 
2. Maria Nylk-Zamiarowa 
3. Danuta Raczkowska 
4. Kazimiera Radwańska 
5. Hanna Ustynowicz-Galuba 
6. Halina Kozłowska 
B. Harcerki więzione, które przetrwały więzienie i obozy koncentracyjne: 
1. Maria Biegoniówna-Buczkowska 
2. Wanda Dziembowska-Barciszewska 
3. Waleria Felchnerowska 
4. Zofia Kopciówna 
5. Zofia Morozówna 
6. Irena Pioterek 
7. Wanda Polaszewska 
C. Harcerki działające indywidualnie: 
1. Kazimiera Bogusława-Zujewska 
2. Maria Burska 
3. Stefania Jakubowska-Lassa 
4. Teodora Maciejewska 
5. Maria Miastkowska 
6. Aleksandra Mikutowicz-Podgórska 
7. Zofia Mularzykówna-Stefaniak 
8. Pelagia Ogrodowska 
9. Melania Pankaninówna-Zientarska 
10. Romualda Ruge-Lenartowicz 
11. Danuta Subkowska 
12. Eufemia Wierzbowska 
D. Harcerki bydgoskie, które w czasie wojny wyjechały z Bydgoszczy i działały na innych 
terenach: 
1. Wanda Dziembowska-Barciszewska (za granicą na Zachodzie i w Polsce - łączniczka) 
2. Waleria Felchnerowska (na Kociewiu, region w płd. części woj. gdańskiego) 
3. Krystyna Nogajówna-Zengteler (w Warszawie)
		

/kronika_200226_0001.djvu

			223 


4. Maria Nylk-Zamiarowa (w Warszawie) 
5. Kazimiera Radwańska (w Łodzi) 
6. Cecylia Skrzypczak-Poray (w Warszawie, Generalnej Guberni) 
7. Felicja Skrzypczak-Krzymińska (w Lesznie woj. poznańskie) 
8. Maria Kosiorkówna (Generalna Gubernia) 
9. Maria Zamojska (Generalna Gubernia) 
E. W konspiracyjnym harcerstwie żeńskim (Pogotowie Harcerek) pracowały 3 drużyny: 
Drużyna" 1ęczowe Dziewczęta" 
- drużynowa Maria Biegoń-Buczkowska ur. 1916 r. 
l. Stanisława Biegoń-Sonnenfeld ur. 1919 r. samarytanka 
2. Antonina Biegoń-Kaczorowska ur. 1922 r. pionierka 
3. Ludmiła Eis ur. 1920 r. wędrowniczka 
4. Danuta Jaworska ur. 1920 r. ochotniczka 
5. Janina Jaworska ur. 1922 r. ochotniczka 
6. Jadwiga Krawczak-Ziętek ur. 1918 ochotniczka 
7. Jadwiga Moryson ur. 1915 r. samarytanka 
8. Stefania Polkowska-Petersilke ur. 1920 r. ochotniczka 
9. Irena Krenska-Petersilke ur. 1922 r. ochotniczka 
10. Elżbieta Szymanek-Petersilke ur. 1923 r. ochotniczka 
11. Wanda Polaszewska ur. 1922 r. 
12. Ludwika Sędzierska ur. 1919 r. samarytanka 
13. Halina Sybilla ur. 1922 r. ochotniczka 
14. Irena Wita-Kaczmarek ur. 1922 r. samarytanka 
15. Irena Zawadzka-Gołata ur. 1922 r. ochotniczka 
16. Halina Malinowska 


Drużyna "Młody Las" 
- drużynowa Danuta Subkowska ps. "Sosna" ur. 11.01.1921 r. w ZHP od 1931 r. 
l. Halina Bloch-Chyła "Jodła" ur. 16.09.1921 r. w ZHP od 1943 r. samarytanka 
2. Maria Bloch-Pietraszek "Świerk" ur. 16.07.1923 r. w ZHP od 1937 r. ochotniczka 
3. Bożena Bykowska "Brzoza" ur. 15.04.1923 r. w ZHP od 1943 r. ochotniczka 
4. Stefania Jakubowska-Łassa "Lipa I" ur. 3. 05. 1917 r. w ZHP od 1930 r. samarytanka 
5. Henryka Kaźmierczak "Jarzębina I" ur. 21.06.1925 r. w ZHP od 1943 r. ochotniczka 
6. Halina Kozłowska "Brzoza I" ur. 27.03.1922 r. w ZHP od 1943 r. ochotniczka 
7. Łucja Pęska "Brzoza IV" ur. 12.10.1925 r. w ZHP od 1943 r. ochotniczka 
8. Maria Rybicka "Jarzębina" ur. 29.06.1922 r. w ZHP od 1943 r. ochotniczka 
9. Felicja Specht-Nadolska "Wierzba III" ur. 29.03.1926 r. w ZHP od 1943 r. pionierka 
10. Irena Stachowska-Dąbrowska "Jarzębina II" ur. 18.02.1922 r. w ZHP od 1943 r. 
ochotniczka 
11. Janina Urbanowska-Stencel "Wierzba I" ur. 18.10.1925 r. w ZHP od 1943 r. sa- 
marytanka 
12. Zofia Widerkiewicz-Rogowska "Dąb" ur. 08.04.1922 r. w ZHP od 1932 r. samarytanka 
13. Jadwiga Widerkiewicz-Dzierzgowska "Lipa II" ur. 25.04.1925 r. w ZHP od 1943 
r. pionierka
		

/kronika_200227_0001.djvu

			224 


14. Wanda Wierzelewska-Rybicka ,Jodła II" ur. 6.09.1925 r. w ZHP od 1943 pionierka 
15. Irena Wierzelewska- Lewandowska "Wierzba III" ur. 25.08.1926 r. w ZHP od 
1943 r. pionierka 
16. Zofia Zwierzchlewska-Jankowska "Brzoza II" ur. 16.02.1923 r. w ZHP od 1943 r. 
ochotniczka 
17. Irena Zielińska-Andrearczyk ,)odła" ur. 20.07.1925 r. w ZHP od 1943 r. pionierka. 


Dużyna"Szarotki" 
- drużynowa Helena Kubińska ur. 1.03.1922 r. w ZHP od 1940 r. 
l. Łucja Bzdręga 
2. Genowefa Grabowska 
3. Eugenia Kasprzak ur. 25.09.1922 r. w ZHP od 1934 r. 
4. Maria Kasprzak-Matczyńska ur. 17.11.1920 r. w ZHP od 1932 r. 
5. Jadwiga Korbolewska-Deręgowska ur. 19.09.1924 r. w ZHP od 1934 r. 
6. Alicja Kowalewska-Meller ur. 7.06.1927 r. 
7. Marta Kowalewska-Górecka ur. 11.06.1923 r. w ZHP od 1938 r. 
8. Irena Neumann-Werdon ur. 16.03.1924 r. 
9. Maria Plucińska-Banach ur. 10.06.1922 r. w ZHP od 1932 r. 
10. Sabina Słomińska-Wemer ur. 26.10.1927 r. w ZHP od 1943 r. 
11. Zofia Sędzierska-Nowakowska ur. 15.04.1926 r. 
12. Eugenia Szczepankiewicz ur. 1925 r. 
13. Teresa Szulc-Grześkowska ur. 30.03.1927 r. 
14. Zofia Wojtaś-Śmigielska 
15. Halina Pałubicka-Myszkier ur. 09.1921 r. 
16. Felicja Pawłowska-Tiutczyk ur. 5.08.1922 r. 
17. Barbara Waloszewska ur. 09.1922 r. w ZHP od 1934 r. 
18. Bożena Wiśniewska-Augustyńska ur. 15.05.1922 r. 


A. Harcerki, które zostały zamordowane, względnie zginęły: 
l. Krystyna Nogajówna-Zengteler urodziła się 1926 r. w Poznaniu, zmarła 12.03.1945 r. 
w obozie jenieckim w Zeithain (Saksonia). Rodzice Krysi już przed pierwszą wojną 
należeli do pierwszych drużyn skautowych w Poznaniu. Wychowana w duchu harcer- 
skim już w 1937 r. wstąpiła do harcerstwa w Bydgoszczy. Na początku wojny wraz z 
rodzicami wyjechała do Warszawy. W krótkim czasie nawiązała kontakt i angażowała 
się w akcjach organizowanych przez AK. Tam poznała swojego męża. W czasie po- 
wstania pełniła w oddziałach AK funkcję sanitariuszki. Po powstaniu została wysłana 
do obozu jenieckiego w Zeithain (Saksonia). Na kilka godzin przed odbiciem obozu 
przez aliantów jeden z żandarmów wystrzelił w okno baraku. Kula odbiła się rykosze- 
tem i trafiła prosto w serce Krystyny. Nie doczekała się upragnionego powrotu do 
Polski, leżała martwa, zabita kulą niemieckiego zbira. 
2. Maria Nylk-Zamiarowa urodziła się 8.08.1906 roku w Seldenburgu powiat Człu- 
chów. W roku 1924 założyła 4 BDH. Działaczka harcerska, komendantka Hufca, 
komendantka Ośrodka Bydgoskiego. Założycielka pierwszego KPH w Bydgoszczy. 
4 grudnia 1939 r. wyjechała do Warszawy. Syn Maryli należał do harcerskiego patro-
		

/kronika_200228_0001.djvu

			225 


lu. W domu jej przechowywano broń. Po powstaniu w czasie wyprowadzenia ludności 
zginęła razem z synem. Wszelka wieść o nich zaginęła. 
3. Danuta Raczkowska urodziła się w 1919 roku. Harcerka l BDH im. Królowej 
Jadwigi. Była studentką prawa na Uniwersytecie w Poznaniu. We wrześniu 1939 r. w 
czasie aresztowania inteligencji, Niemcy zabrali ją z domu razem z ojcem i matką. 
Odtąd wszelki ślad po niej zaginął. 
4. Kazimiera Radwańska była drużynową zuchów. Wysiedlona z Bydgoszczy do Ło- 
dzi w 1940 r. Prowadziła tajne nauczanie, była wizytatorką i łączniczką na terenie 
Polski Północnej. Aresztowana w 1941 lub 1942 roku przywieziona do obozu w Ra- 
vensbriick, gdzie przy pracy w lesie drzewo zmiażdżyło jej nogę. Po apelu zabrano ją 
jako niezdolną do pracy. Zginęła w piecu krematoryjnym. 
5. Hanna Ustynowicz-Galuba urodziła się 2.05.1916 roku w Charkowie. Była druży- 
nową 2 BDH. W 1939 roku wyszła za mąż. 6.10.1939 r. wróciła do Bydgoszczy z mat- 
ką i mężem. W Tryszczynie została zamordowana. Pochowana na cmentarzu honoro- 
wym na Wzgórzu Wolności w Bydgoszczy. 
6. Halina Kozłowska urodziła się 27.03.1922 roku, należała do drużyny konspiracyjnej 
"Młody Las". Była pielęgniarką w szpitalu polowym w Gdańsku. Zmarła 9.05.1945 r. na 
tyfus w czasie pełnienia służby. 
B. Harcerki, które przeżyły obozy koncentracyjne: 
l. Maria Biegoniówna-Bohun-Buczkowska urodziła się 19.10.1916 roku w Albigora 
koło Łańcuta. Była drużynową l BDH. W czasie okupacji drużynowa ,,1ęczowych 
Dziewczqt". W sierpniu 1940 r. organizuje zastęp harcerek i komplet chłopców, któ- 
rych uczyły języka polskiego i historii. 1.04.1941 r. zostaje drużynową" 1ęczowych 
Dziewczqt". W 1943 r. sprawuje funkcję komendantki harcerek w Bydgoszczy. Po ze- 
znaniach chłopca Niemca, który przyznał się, że uczył się u niej języka polskiego zo- 
stała 26.07.1944 r. aresztowana. Przebywała w gestapo w Bydgoszczy, 8.09.1944 r. 
została przewieziona do obozu Ravensbriick, gdzie przebywała do 30.03.1945 r. Od 
1.04.1945 r. przewieziona do obozu w Flossenburgu, gdzie przebywała do oswobo- 
dzenia. 
2. Wanda Dziembowska-Barciszewska urodziła się 31.01.1921 roku w Bydgoszczy. 
Zastępowa w 2 BD H. W 1939 roku pracowała w Polskim Czerwonym Krzyżu jako 
sanitariuszka. 3.09.1939 roku wyjechała do Warszawy, stamtąd poprzez Równe na 
Polesiu 17.09.1939 r. dostała się na Węgry. Nawiązała kontakt ze Związkiem Walki 
Zbrojnej, a następnie z Armią Krajową. Pracowała w Instytucie Kultury Polskiej przy 
Polskiej Armii jako tłumaczka języka polskiego na język węgierski. Była także łącz- 
niczką konsula Żarańskiego w Londynie. Kontaktowała się między innymi z płk. Kor- 
kozowiczem w Bydgoszczy oraz grupą legionistów i marszałkiem Rydzem-Smigłym. 
W Londynie pracowała jako szyfrantka. W 1944 roku wróciła do Poznania. Dowie- 
działa się, że wysłano za nią listy gończe. Za wskazanie miejsca jej pobytu przyobiecy- 
wano dużą nagrodę. Uciekła i dotarła po wielu perypetiach do Budapesztu. Tutaj 
aresztowało ją gestapo. Została osądzona i skazana na śmierć. Wyrok jednak nie zo- 
stał wykonany. Zaczęła się wędrówka od więzienia do więzienia poprzez 15 cel w 
różnych miejscowościach. Wreszcie osadzono ją w Ravensbriik. Otrzymała numer 
84774. Do Bydgoszczy wróciła 20.12.1945 roku.
		

/kronika_200229_0001.djvu

			226 


3. Waleria Felchnerowska urodziła się 31.11.1902 roku w Pieckach powiat Starogard 
Gdański. Przed wojną drużynowa gromad zuchowych w Bydgoszczy. Prowadziła ko- 
lonie zuchowe w Polsce. W 1937 roku w Czechosłowacji i w 1938 roku w Niemczech. 
W czasie wojny wróciła na Kociewie. W 1940 roku nawiązała kontakt ze ZWZ, póź- 
niej AK. Została łączniczką. Na rozkaz podjęła pracę w Urzędzie Stanu Cywilnego w 
Osieku powiat Starogard. Dostarczała partyzantom potrzebne im metryki urodzenia 
na nazwiska nieżyjących już osób. Dokumenty te wyciągała ze starych rejestrów. W 
soboty zanosiła je do lasu odległego 11 km, oddając leśniczemu lub inspektorowi AK 
Pomagała polskiej ludności dokonując nielegalnych zameldowań, ułatwiała zawiera- 
nie ślubów cywilnych. W czasie 2,5-1etniej pracy wystawiła setki dokumentów dla człon- 
ków ruchu oporu. 7.07.1942 r. została aresztowana i umieszczona w gestapo w Staro- 
gardzie za znalezienie 5 dokumentów. Po 5. miesiącach została wywieziona do Stut- 
thofu otrzymując numer 17458. W obozie opiekowała się najmłodszymi i najstarszy- 
mi. Znana była jako" Ciocia Wala". Pisała okolicznościowe wiersze i piosenki, który- 
mi rozśmieszała, dodawała otuchy do przetrwania, rozpraszając smutki. Umarła 
11.09.1984 r. w Starogardzie Gdańskim. 
4. Zofia Kopciówna urodziła się 21.01.1909 roku w Berlinie. W roku 1921 wstąpiła 
do ZHP. Brała udział w zlocie na Malcie. Przejęła w 1925 roku 4. BDH. Założyła 6 
BDH przy Prywatnym Seminarium Nauczycielskim. 4 BDH prowadziła do 1937 
roku. W tym czasie wychowała cały szereg bydgoskich instruktorek. W 1937 roku 
przeniosła się do Starogardu Gdańskiego, gdzie była hufcową, komendantką Pogo- 
towia Harcerek skąd 30.10.1939 roku uciekła przed aresztowaniem do Bydgoszczy. 
Podjęła pracę jako księgowa w Lasach Polskich. Wykorzystywała miejsce pracy i 
wydawała nie legalne zaświadczenia na odzież i drewno, zaświadczenia o zatrudnie- 
niu w tartaku, co chroniło przed przymusowym wyjazdem na roboty do Niemiec. 
Pomagała wysiedlonym i jeńcom, podając żywność i ubranie. W jej pokoju odbywa- 
ły się zbiórki harcerskie. Nawiązała kontakt z ZWZ. Została łączniczką między 
Bydgoszczą a Toruniem. Do jej obowiązków należało przewożenie listów, ustnych 
poleceń, paczek o niewiadomej zawartości i większych sum pieniędzy. 3.07.1942 
roku została aresztowana. Po 5 miesiącach pobytu w areszcie w więzieniu w Staro- 
gardzie została przewieziona do obozu koncentracyjnego w Stutthofie. Pomagała 
współwięźniarkom, dzieliła się swoimi przydziałami. Była pogodna. 24.04.1945 r. 
wywieziono więźniarki barkami na zachód. W tej podróży 2/3 więźniów zginęło. Po 
ucieczce z wyspy Rugii wróciła 28.05.1945 r. do kraju. W Bydgoszczy zgłosiła się 
natychmiast do pracy w Komendzie Chorągwi. W Zabartowie prowadziła księgo- 
wość i obozy. W 1949 roku wyjechała na stałe do Sopotu. Tam włączyła się do pracy 
harcerskiej. Zmarła 25.12.1994 r. w Sopocie. 
5. Zofia Morozówna urodziła się 16.06.1916 roku. P
zed wojną była drużynową 16 
BDH. We wrześniu 1939 roku była na dworcu kierowniczką punktu opiekującego 
się ludźmi uchodzącymi przed Niemcami. Następnie prowadziła prace charytatyw- 
ne. Kontaktowała się z aresztowanymi. Aresztowana 10.04.1940 r. została wywie- 
ziona do Ravensbriick. Pracując w kuchni wynosiła żywność dla współwięźniarek. 
Należała do obozowej drużyny"Mury". Została nieoczekiwanie zwolniona w lutym 
1942 r. w cudowny sposób w czasie odbywania tajnej nowenny do Matki Boskiej
		

/kronika_200230_0001.djvu

			227 


Nieustającej Pomocy. Oficjalnie zwolniono ją jako sierotę adoptowaną, która miała 
zapewnić opiekę przybranej matce. Wówczas postanowiła, że po wojnie wstąpi do 
klasztoru. Po powrocie do Bydgoszczy stanęła do pracy w konspiracji. Prowadziła 
tajne nauczanie w 2 kompletach u Stefy Jakubowskiej i Ireny Wity. Uczestniczyła w 
układaniu programów nauczania, sporządzała z grupą pomoce naukowe, organizo- 
wała zbiórkę żywności i odzieży dla osób najbardziej potrzebujących. 
6. Irena Pioterek urodziła się 1.04.1916 roku w Berlinie. Przed wojną należała do 4 
BD H. W latach 1940-1941 redagowała ulotki i pisała je na swojej maszynie służbo- 
wej. Ulotki kolportowała i wysyłała do Kreisleitera Kampego. Po roku wykryto ma- 
szynę. 25.04.1941 r. została aresżtowana. Przez trzynaście miesięcy trzymano ją w 
jednym pokoju z 18 kobietami. Od czerwca 1942 do 25.04.1945 roku przebywała w 
obozie koncentracyjnym w Ravensbriick. Stamtąd zabrał ją Czerwony Krzyż do Szwe- 
cji. W lipcu 1946 r. wróciła do Polski. Zmarła 5.05.1991 r. w Bydgoszczy. 
7. Wanda Polaszewska urodziła się 7.02.1922 roku. W 1941 roku rozpoczęła pracę 
w drużynie" 1ęczowe Dziewczęta". Udzielała pomocy Polakom znajdującym się w 
trudnych warunkach materialnych i z niewiadomych jej źródeł otrzymywała pienią- 
dze na ten cel. Od 1942 r. uczyła języka polskiego i historii na poziomie szkoły 
podstawowej i 3 mężczyzn na poziomie l. klasy gimnazjum. Ukrywała podręczniki 
do nauki języka polskiego i inne. 26.07.1944 roku została aresztowana za tajne na- 
uczanie. Umieszczono ją w więzieniu w Poznaniu, potem w Moabicie w Berlinie 
następnie w Ravensbriick. Od 1.04.1945 do 8.05.1945 w obozie Flossenburg Ko- 
mando Graslitz. Przez cały czas należała do konspiracyjnej drużyny harcerek"Mwy". 
W 1945 roku wróciła do Polski, gdzie zgłosiła się zaraz do pracy harcerskiej. 
C. Harcerki działające indywidualnie 
l. Kazimiera Bogusława-Zujewska urodziła się 22.01.1914 roku w Poznaniu. W 1938 
roku podjęła pracę w Miejskim Gimnazjum Kupieckim. Nawiązała współpracę z ru- 
chem harcerskim i została opiekunką 16 BDH. W czasie wojny podjęła pracę w Pogo- 
towiu Harcerek - Szare Szeregi biorąc udział w tajnym nauczaniu i układaniu progra- 
mów dla szkół średnich. Po wojnie stanęła od razu do pracy harcerskiej. Brała udział 
w dożywianiu powracających z obozów. Stacja ta mieściła się w barakach przy ulicy 
Przy Zamczysku. Brała udział w zjeździe Centralnej Akcji Szkoleniowej w Radziejo- 
wicach w 1945 r., a 20.11.1946 r. w zjeździe w Łodzi. W 1946 r. wyszła za mąż. Była 
komendantką II Hufca. Od 1946 r. do 1949 r. była zastępczynią komendantki Ośrod- 
ka. Zmarła 9.05.1989 r. w Bydgoszczy. 
2. Maria Burska urodziła się 10.08.1896 roku w Czerniowcach na Bukowinie. Do 
ZHP wstąpiła w 1926 roku. Prowadziła 7. drużynę, a ostatnie 2 lata była komendant- 
ką Ośrodka Bydgoskiego. W czasie okupacji udzielała lekcji m.in. języka polskiego w 
Bydgoszczy. Zmarła na początku lat 50. 
3. Stefania Jakubowska-Łassa urodziła się 23.05.1917 roku w Bydgoszczy. Do 4 BDH 
wstąpiła 27.09.1929 r. Przed wojną była drużynową. W czasie wojny uczestniczyła w 
Pogotowiu Harcerek. Miała stały kontakt z grupą niezorganizowanych harcerek. Spo- 
tkania odbywały się w jej domu przy ulicy Poznańskiej. W grudniu 1941 roku wstąpiła 
do konspiracyjnej drużyny "Młody Las". W jej mieszkaniu odbywały się lekcje tajne- 
go nauczania oraz kurs sanitarny prowadzony przez studentkę medycyny Zofię Mi-
		

/kronika_200231_0001.djvu

			228 


kutowicz. Organizowała pomoc jeńcom i więźniom w obozach hitlerowskich, poma- 
gała materialnie rodzinom uwięzionych. 
4. Teodora Maciejewska urodziła się 1.10.1915 roku w Poznaniu. Do 4 BDH wstąpiła 
w 1925 r. Przed wojną była drużynową 14, 15 i 11 drużyny. W 1940 r. po powrocie z 
kursu podharcmistrzowskiego na Buczu prowadziła stację dożywiania dla uchodźców 
przy ul. Kujawskiej. Od 5.05.1939 r. pracowała w Hotelu Lengning jako księgowa. 
Otrzymując fałszywe kartki żywnościowe wymieniała je na prawdziwe, które otrzy- 
mywała od kelnerów. Za przypadającą jej część kupowała żywność, zaopatrując w nią 
Polaków i wysyłając paczki do Dachau. W jej mieszkaniu przy ulicy Długiej co tydzień 
zbierali się Polacy. 
5. Maria Miastkowska, Pelagia Ogrodowska, Eufemia Wierzbowska należały do 4 
BDH. Jako pielęgniarki doszły do Kutna. Dalsze losy Marii Miastkowskiej i Eufemli 
Wierzbowskiej są nieznane. Druhna Ogrodowska w czasie działań wojennych została 
ranna. Była inwalidką. Zmarła w 1984 roku. 
6. Aleksandra Mikutowicz-Podgórska i Romualda Ruge-Lenartowicz były łącznicz- 
kami z obozem w Potulicach. Dostarczały uwięzionym żywność i korespondencję od 
rodzin oraz leki, które otrzymywały od pań: mgr Białej, mgr Cierniak, mgr Bether. 
7. Zofia Mularzykówna-Stefaniak urodziła się 16.03.1917 roku w Laskowicach nad 
Bugiem. Do ZHP wstąpiła 27.09.1929 r. Przed wojną była drużynową. Od 1942 do 
końca 1944 roku na dworcu otrzymywała leki i zawoziła je do Nakła, gdzie pracowała 
w fabryce pilników. Leki odbierał woźnica z obozu w Potulicach. Od Niemców pobie- 
rała więcej niż się należało Eisenmarek. W ten sposób Polacy mogli otrzymywać na- 
rzędzia niezbędne do uprawy roli. Członkini Klubu Seniora "Dębowy Liść". 
8. Melania Pankaninówna-Zientarska była członkinią 16 BDH. W 1939 r. pełniła 
służbę na dworcu. W czasie nalotu została ranna. 
9. Danuta Subkowska urodziła się 11.01.1921 roku. Do harcerstwa wstąpiła w 1931 r. 
Od 1943 prowadziła zorganizowaną przez siebie drużynę "Młody Las". Zaprzysiężo- 
na przez porucznika AK hm Edwarda Ziirna została kurierką-łączniczką na trasie 
Bydgoszcz-Łódź-Warszawa. Przewoziła pisma, rozkazy, polskie książki oraz pienią- 
dze dla rodzin aresztowanych. W 1945 roku wraz z mężem uratowała życie 6 jeńcom 
angielskim z konwoju pędzonego z Torunia przez Bydgoszcz. Mieszkanie jej było w 
czasie okupacji punktem kontaktowym konspiracji Szarych Szeregów i AK. Po wojnie 
drużynowa 4 BDH. Wyjechała na Wybrzeże, gdzie dalej prowadziła działalność har- 
cerską i uzyskała stopień harcmistrzyni. Zmarła w 1993 roku w Sopocie. 
D. Harcerki bydgoskie, które w czasie wojny wyjechały z Bydgoszczy i działały na innych 
terenach: 
1. Cecylia Skrzypczak-Poray urodziła się 22.11.1922 roku. Do ZHP wstępuje w 1932 r. 
Przed wojną pełniła funkcję przybocznej w l. BDH. W latach 1940-1944 mieszkała w 
Żyrardowie i pracowała jako łączniczka AK w Warszawie i na terenie Generalnej 
Guberni. 
2. Felicja Skrzypczak-Krzymińska urodziła się 31.03.1924 roku. Do ZHP należała od 
roku 1933. W latach 1941-1945 prowadziła tajne nauczanie w Lesznie. 
3. Maria Kosiorkówna urodziła się 6.07.1911 roku w Kałudze nad Oką. Do ZHP 
wstąpiła w 1926 roku. Przed wojną była podharcmistrzynią i hufcową III Hufca. Pod-
		

/kronika_200232_0001.djvu

			229 


czas wojny została wysiedlona do Generalnej Guberni. Tam prowadziła tajne naucza- 
nie. 
4. Maria Zamojska urodziła się 22.01.1914 roku w Pułtusku. Członkini 4 BDH. W 
dniu 9 września 1939 r. wyjechała w okolice Siedlec. Prowadziła tam tajne nauczanie 
i drużynę harcerską. 
E. Konspiracyjne harcerstwo żeńskie w Bydgoszczy. 
Działalność drużyn zapoczątkowana sporadycznie w październiku 1939 r., a systema- 
tycznie prowadzona od 15 sierpnia 1943 r. realizowana była na zbiórkach harcerskich, 
okolicznościowych ogniskach i w życiu codziennym. W pierwszym okresie polegała ona 
na rozbudzeniu i pogłębianiu świadomości patriotycznej oraz podtrzymywaniu dumy 
narodowej wśród harcerek, a następnie na oddziaływaniu przez nie w tym duchu na 
najbliższe swoje otoczenie. Wyżej wymienione harcerki opracowały we własnym zakre- 
sie książeczki dla dzieci (rysunki, wycinanki, malowanki), dokonywały wyboru poezji 
patriotycznej dla młodzieży, pomagały rodzinom jeńców wojennych i osób więzionych 
przez gestapo, oraz w miarę możliwości organizowały dla nich pomoc żywnościową. 
Od 1942 r. przy pomocy dh. Zofii Morozówny harcerki zorganizowały i prowadziły 
(częściowo indywidualnie) tajne nauczanie dzieci, głównie tych, które zmuszone do uczęsz- 
czania do niemieckich szkół, zapominały języka polskiego. Lekcje odbywały się w do- 
mach harcerek względnie uczniów. Nauczanie obejmowało zakres szkoły podstawowej 
oraz l. klasy szkoły średniej (gimnazjum). Harcerki samodzielnie przygotowywały po- 
trzebne pomoce naukowe, książki i gry tematyczne związane z Polską i jej historią. Poza 
tym kolportowały i wypożyczały, przechowywane w ukryciu przedwojenne książki jak 
również i te, które otrzymywały z cen trali (przez Łódź czy Warszawę). 
Od 1943 r. po bytności w Bydgoszczy "Jacka" Edwarda Ziirna Główna Kwatera ZHP 
funkcję komendantki harcerek w Bydgoszczy powierzyła Marii Biegoniównej, a w dzia- 
łalności harcerek wzmożono nacisk na zdobywanie sprawności harcerskich, które stano- 
wiły przygotowanie do wojskowej służby pomocniczej w zakresie łączności, pomocy sani- 
tarnej i znajomości terenu (szczególnie miasta). 
Wymienione harcerki podejmowały również tzw. mały sabotaż na terenie zakładów 
pracy, w których były zatrudnione. Zalecano im także kolportaż podziemnych gazetek i 
pisemek, oraz przekazywanie wiadomości z nasłuchu radiowego. Niektóre z nich utrzy- 
mywały łączność z oddziałami Armii Krajowej. 
Praca w drużynach przed wojną dała obfite owoce, uwidoczniły się w zachowaniu har- 
cerek, ich postaw i w podejmowaniu decyzji, w służbie narodowi i w woli dalszej walki. 
Każda drużyna, każda harcerka samodzielnie, na swój sposób podejmowała i realizowa- 
ła zadania. Harcerki w swojej masie stanowiły odrębną organizację o swoistej aktywno- 
ści, swoistym akcentowaniu harcerskich ideałów. O ich pracy w konspiracji należy mówić 
pełnym głosem, by ocalić ją od zapomnienia. 


Częśf 
 Lata 1945-1949 
Po strasznej wojnie, po łagrach i obozach koncentracyjnych, po prześladowaniach i 
okrutnych poniżeniach stanęłyśmy znowu do harcerskiej służby. Pracę w Ośrodku Byd- 
goskim podjęły druhny już 25 stycznia 1945 roku. Organizatorką podjętej samorzutnie 
pracy była phm. Zofia Morozówna. Działalność rozpoczęto od:
		

/kronika_200233_0001.djvu

			230 


l. Dożywienia powracających z robót i obozów koncentracyjnych, oflagów w dwóch punk- 
tach miasta: w barakach przy szkole milicyjnej (rejon Bazyliki na Bielawach) oraz w 
baraku przy ul. Przy Zamczysku. 
2. Pomocy i odwiedzin rannych żołnierzy przebywających w szpitalach wojskowych. 
3. Opieki nad dziećmi z sierocińca. 
4. Rozdawania paczek zagranicznych UNRRA. 
Druhna Teodora Maciejewska po wejściu wojska do Bydgoszczy zgłosiła się w hotelu 
Lengning, który zajęła milicja i wydawała zaświadczenia dla powracających z prac przy- 
musowych. Po dwóch dniach powołano przy Prezydencie Miasta, wydział kwaterunkowy 
dla przedstawicieli władz i urzędów, którego kierowniczką została Teodora Maciejew- 
ska. Wydziałowi temu podlegały wszystkie hotele i restauracje. 
Tymczasową Komendę Ośrodka Bydgoskiego stanowiły: Zofia Morozówna, Stefania 
Jakubowska, Kazimiera Bogusławska, Stefania Kwiatkowska, Eugenia Kasprzak póź- 
niej Teodora Maciejewska i Maria Rolle. 
Wiedziałyśmy, że wojna przynosi demoralizację i moralne okaleczenie, szczególnie ta 
wojna, dlatego tym razem stanęłyśmy do walki o dusze młodzieży. 
Komenda Chorągwi Pomorskiej rozpoczęła swoją działalność 3.VII.1945 roku. Ko- 
mendantką Chorągwi została Maria Kosiorek, skarbniczką i sekretarką Jadwiga Wolff, 
referentką drużyn i kursów Zofia Moroz, referentką gospodarczą i imprez Thodora 
Maciejewska, referentką gromad zuchowych Maria Zamojska. 
Pełne zapału pojechałyśmy do Radziejowic koło 
rszawy na Centralną Akcję Szko- 
leniową, która trwała od 12.08.1945 do 26.08.1945 roku by spotkać się z harcerkami 
całej Polski i w siostrzanej atmosferze dodać sobie sił do dalszej pracy. W rozkazie Ko- 
mendy Głównej z dnia 12.08.1945 r. między innymi czytamy" Dożyłyśmy szczęśliwej chwi- 
l
 w której możemy skrzyknąć się ze wszystkich stron wolnej Rzeczypospolitej, aby wymienić 
swoje doświadczenia w kierowaniu ukochaną przez nas pracą harcerskq... My instruktorzy 
przedwojenni oddajemy losy naszego Związku w Wasze ręce, losy większości młodzieży pol- 
skiej... Wy przyszli kierownicy tej młodzieży musicie zrozumieć, że pracując wśród niej i dla 
niej, gotujecie lepszą przyszłość Polsk
 bo młodzież narodu, a jego przyszłość to jedno... 
innej Polski jak demokratyczna nie można sobie nawet wyobrazić... wy przecież umiecie na 
swoich młodocianych barkach nosić ciężar odpowiedzialności za Rzeczypospolitą. Realizu- 
jecie w ten sposób ideał Polski demokratycznej, wypełniając prawo harcerskie. " 
W rozkazie Komendy Głównej z dnia 26.08.1945 r. czytamy"Na CA.S. przybyła cała 
harcerska Rzeczypospolita. Więc skrwawiona i dymiqca jeszcze Ufzrszawa, czarny Górny 
Śląsk i ten odwieczny piastowski Dolny Ślqsk, Wielkopolska, Pomorze, Mazowsze i wschod- 
nia Białostocczyzna... Powiedzieliśmy sobie wspólnie i rozważnie jaka ma być Polska, dla 
której wychowujemy harcerskie pokolenie, jaka ma być harcerska Polska. Nam nie wystar- 
cza by była wolna i niepodlegla... chcemy Ją mieć Matkq Sprawiedliwą, w której już nigdy 
nie zagości krzywda ludzka, chcemy ją widzieć w laskach i na wyżynach kultury polskiej, 
chcemy jq mieć rządną i dobrze zorganizowanq. W tych celach upatrujemy przede wszystkim 
istotę demokracj
 wiedząc że tylko ten właśnie ustrój da możność nieskrępowanego rozwo- 
ju, da nam największą dozę szczęścia zarówno osobistego jak i zbiorowego... Stwierdziliśmy 
i potwierdzamy, że Harcerstwo jest wychowaniem przez miłość, rozum i czyn. " Nie mogło 
nas więc zabraknąć w wychowaniu całego człowieka z duszą i ciałem. Chorągiew Poroor-
		

/kronika_200234_0001.djvu

			231 


ską na C.A.S.-ie reprezentuje liczna grupa bydgoskich harcerek. Komendantką naszej 
grupy była phm Maria Kosiorkówna. Sprawą aprowizacji i kulturalno-oświatową kiero- 
wała phm Teodora Maciejewska. Zastępczynią komendantki była phm. Zofia Moroz. 
Ten pierwszy ogólnopolski zlot odbył się już w 2,5 miesiąca po zakończeniu wojny w 
kraju, w którym było pełno ruin, zgliszcza, gdzie paliły się jeszcze świece na miejscach 
straceń, gdzie pod ruinami leżeli ludzie, jeszcze nie jeździły punktualnie pociągi. Toteż 
podróż z Bydgoszczy do Warszawy trwała cały tydzień. Harcerki zajęły 3 wagony i tyle 
zajęli harcerze, oczywiście wagony towarowe. Harcerki umieszczono w pałacu w Radzie- 
jowicach, druhów w Osowcu koło Mińska Mazowieckiego. Program pracy był bardzo 
bogaty. Całymi nocami obradowały nasze drużynowe i komendantki Chorągwi z dh na- 
czelniczką Wiktorią Dewitzową. Omawiano pracę w czasie okupacji, a równocześnie 
przygotowywałyśmy instruktorki do nowej i jakże trudnej pracy w nowych warunkach. 
Szczególnie starannie były przygotowywane ogniska. Gośćmi naszymi byli minister oświaty 
Czesław Wycech, pisarze, kompozytorzy i ministrowie różnych resortów. Zwiedzałyśmy 
fabrykę w Zyrardowie i zniszczoną Warszawę. Zdawało się nam, że chodzimy po świe- 
żym cmentarzu. Mówiłyśmy cicho, by nie zakłócić spokoju bohatersko poległych braci i 
sióstr. Wracałyśmy do Bydgoszczy bogatsze duchowo, świadome swych zadań. Byłyśmy 
pełne zapału do pracy i wiary we własne siły. C.A.S. był fundamentem, na którym budo- 
wałyśmy nasze przyszłe życie harcerki-instruktorki. Nie przypuszczałyśmy wówczas, że z 
jednej okupacji wpadniemy w drugą. Jeszcze wyjechałyśmy na zlot do Katowic, jeszcze w 
listopadzie do Łodzi. W Bydgoszczy rozwijała się bardzo ożywiona działalność. Wokre- 
sie od 1945 do 1949 r. powstaje 25 drużyn i 7 gromad zuchowych. 
Niedługo cieszyłyśmy się wolnością. W dniach 12-14.04.1946 r. odbył się Ogólnopol- 
ski Zlot Młodzieży w Szczecinie na ziemi praojców, która po wiekach wróciła do Polski. 
W godzinach przedpołudniowych odbyła się defilada wszystkich organizacji młodzie- 
żowych w mieście. Umundurowane hufce harcerskie wywołały ogromny entuzjazm wśród 
ludności miasta i prawdziwą eksplozję patriotyzmu w odzyskanym mieście na północno- 
zachodnich rubieżach Polski. Defiladę odbierał Naczelnik ZHP dh Wierusz Kowalski w 
asyście instruktorek i instruktorów. 
Po południu na Wałach Chrobrego odbył się wiec (zakłócony niestety przez organiza- 
cje komunistyczne). W momencie kiedy przyjechał Stanisław Mikołajczyk, któremu har- 
cerze zgotowali owacyjne powitanie, doszło nawet do bójek i obrzucania harcerzy ka- 
mieniami. Do tych bójek doszło, jak mniemano na podłożu politycznym. Zgrzyt ten jed- 
nak nie zmącił podniosłego nastroju, w jakim zlot się odbył, a piosenki harcerskie towa- 
rzyszyły nam przez cały czas. Wkrótce wezwano członków komend chorągwi do Warsza- 
wy na spotkanie z premierem Edwardem Osóbką Morawskim. Po spotkaniu wróciliśmy 
przygaszeni, czuliśmy że zabrano nam część naszej duszy. Na wynik tego spotkania nie 
trzeba było długo czekać. W całej Polsce w dniu 3.05.1946 r. zorganizowano prowokacje 
by móc zaaresztować członków Komend Chorągwi i Hufców. W Bydgoszczy sprawa wy- 
glądała następująco. Pozwolono 3 maja w Lesie Gdańskim na polanie odprawić dla har- 
cerstwa mszę świętą, po której miała się odbyć defilada. Po mszy świętej przysłano 3 razy 
żołnierza ze sprzecznymi rozkazami "młodzież rozpuścić, defilady nie będzie". Następny 
żołnierz przyszedł z rozkazami"generał czeka". I znowu rozkaz odwrotny. Kiedy chcieli- 
śmy młodzież wyprowadzić za cmentarz by nie szła przez miasto, nadjechały 2 samocho-
		

/kronika_200235_0001.djvu

			232 


dy z żołnierzami i karabinami. Aresztowali komendanta Chorągwi Marcina Trzcieliń- 
skiego oraz komendantkę Ośrodka Harcerek Teodorę Maciejewską. Druhowie zostali 
pobici. Dzięki pracy w Zarządzie Miejskim dh. Teodory Maciejewskiej, zostali oni zwol- 
nieni tego samego dnia. Natomiast w innych miastach instruktorzy zatrzymywani byli 
dłużej, nawet do roku. W ten sposób pozbyli się części instruktorów, a drugą zastraszyli. 
W okresie od 1945 r. do 1949 r. komendantki Chorągwi, Ośrodka i Drużynowe zmie- 
niały się bardzo często, ponieważ część druhen wychodziła zamąż, a część wyjeżdżała na 
Zachód. W tym czasie pracowały w Bydgoszczy 62 instruktorki w stopniu drużynowa po 
próbie, 13 podharcmistrzyń i harcmistrzyń. Na terenie Bydgoszczy było 25 drużyn i 7 
gromad zuchowych. 
- Komendantkami Pomorskiej Chorągwi Harcerek były: hm. Maria Kosiorek 3.07.1945- 
15.11.1947, hm. Maria Zielonacka 15.10.1947-1.09.1948, hm. Janina Bartkiewicz 
1.09.1948-1.09.1949. 
- Komendantkami Ośrodka Bydgoskiego były: 
hm. Zofia Moroz 5.09.1945-27.01.1946, hm. Teodora Maciejewska 27.01.1946- 
15.10.1946, Maria Rolle 15.10.1946-1948, hm. Jadwiga Nowicka 1948-1949. 
- Komendantkami Hufców były: 
Hufiec I: Stefania Jakubowska-Łassa 15.09.1945-10.04.1946, Maria Rolle 10.04.1946- 
15.10.1946, Stefania Jakubowska-Łassa 15.10.1946-1949. 
Hufiec II: Kazimiera Bogusławska-Zujewska 15.10.1945-15.10.1946, hm Jadwiga No- 
wicka 15.10.1946-1949. 
Hufiec III: dpp Janina Helmin 15.10.1945-10.04.1946, Maria Hahn-Kwiatkowska 
10.04.1946-1949. 
Hufiec IV zuchowy: Stefania Kwiatkowska-Guranowska 15.10.1945-10.04.1946, phm 
Władysława Cepłuch-Górska 10.04.1946-1949. 
Hufiec V powiat: Teodora Maciejewska 5.07.1945-5.09.1945, phm Jadwiga Korbolew- 
ska-Deręgowska 5.09.1945-15.10.1946, Barbara Waloszewska 15.10.1946-1949. 


-1 BDH im. Królowej Jadwigi (szczep) 


Wykaz drużyn w okresie od 1945 r. do 1949 r. z prawdopodobną kadrą: 


- 2 BDH im. Marii Konopnickiej (szczep) 


- 3 BDH im. Zofii Chrzanowskiej 
- 4 BDH im. Marii i Władysława Zamojskich 
- 5 BDH przy Fabryce Fiebrandta 
- 6 BDH im. Tadeusza Kościuszki 


- 7 BDH im. Barbary Łazarewiczówny 


- Alicja Pogońska, Stefania Grudzińska, 
Zofia Moroz, Irena Wita, Helena 
Brujewska, Renata Neumann, Krysty- 
na Matuszewska. 
- Stefania Jakubowska, Alicja Kowal- 
czyk, Hanna Ossowska, Maria Chmiel, 
Regina Za
ierowicz, Ruta Szadziew- 
ska, Hala Zeromska, Krystyna Krze- 
mińska. 
- Niemczewska. 
- Danuta Subkowska. 
- Sabina Słomińska. 
- Eugenia Grabowska, Bogdana Wol- 
niewicz.
		

/kronika_200236_0001.djvu

			233 


- 8 BDH im. Urszuli Kochanowskiej 
- 9 BDH im. Emilii Plater 


-10 BDH przy ul. Toruńskiej 


- 11 BD H im. Jadwigi Falkowskiej 
- 12 BDH 
- 13 BDH przy Technikum Krawieckim 


- 14 BDH 
- 15 BDH im. Jadwigi Falkowskiej "Jagi" 
-16 BDH im. Narcyzy Żmichowskiej 


- 17 BDH przy szkole nr 10 
- 18 BDH im. Adama Mickiewicza 
- 19 BDH im. Jana Kasprowicza 


- Bożena Kolińska. 
- Maria Hahn, Irena Frąckowiak, Kry- 
styna Matuszewska. 
- Eugenia-Grażyna Kasprzak, Regina 
Stasiak. 
- Helena Karabasz, Krystyna Trępała. 
- Stanisława Nowak, Karlińska. 
- Jadwiga Bucholz, Wierzelewska, Ire- 
na Lewandowska. 
- Emilia Fluder. 
- Janina Majewska. 
- Jana Helmin, Maria Nowak, Teresa 
Cyra. 
- Urszula Płotnicka. 
- Aniela Manikowska. 
- Helena Brujenka, Bronisława Tuchol- 
ska. 
- Stanisława Nowak. 
- Emilia Nogaj, Eugenia Grabowska. 
- Felicja Pawłowska. 
- Mirosława Pierońska. 


- 20 BDH przy Liceum Pedagogicznym 
- 21 BDH im. Orląt Lwowskich 
- 22 BDH 
- 23 BDH przy Szkole Zawodowej 
- 24 BDH 
- 25 BDH - Irena Mikołajska, Irena Frąckowiak. 
W tym czasie rozwijała się bardzo ożywiona działalność, którą prowadziłyśmy w trzech 
kierunkach: szkoleniowym, pracy zarobkowej, pracy społecznej. 
Chorągiew Pomorska Harcerek otrzymała 15 maja 1946 r. gospodarstwo rolne w Za- 
bartowie, w którym powstała Stanica harcerska. Był to ośrodek szkoleniowy i baza dla 
obozów i kolonii. Komendantką została Eugenia-Grażyna Kasprzak. 
W Stanicy harcerskiej w okresie od czerwca 1946 do 1949 zorganizowano: 5 kursów 
dla drużynowych, 3 kursy dla zastępowych, 2 kursy dla drużynowych gromad zuchowych 
i po 1 kursie dla świetliczanek, higienistek i kierowniczek obozów. 
Najbardziej prężnymi drużynami były: 1 BDH im. Królowej Jadwigi. 2 BDH im. Ma- 
rii Konopnickiej, 4 BDH im. Marii i Władysława Zamojskich, 16 BDH im. Narcyzy 
Żmichowskiej i 23 BDH przy Szkole Zawodowej. Drużyny te co roku organizowały wła- 
sne obozy, zimowiska, wycieczki kilkudniowe w góry i nad morze. Zorganizowano rów- 
nież Koło Przyjaciół Harcerstwa przy poszczególnych drużynach. Przewodniczącym Miej- 
skiego Koła Przyjaciół został znany w Bydgoszczy, ogromnie lubiany i ceniony notariusz 
pan dr Czesław Nieduszyński. Jego praca z Komendą Ośrodka układała się bardzo do- 
brze. Członkowie KPH jak również pan dr Nieduszyński brali udział we wszystkich pra- 
cach i uroczystościach, (również na ślubach instruktorek) łącznie z wizytacją obozów. 
Radną Miejską z ramienia harcerstwa została Teodora Maciejewska-Janke, a w 1948 
roku mandat radnego w Bydgoszczy przejął Edmund Oślicki. 
Ośrodek Bydgoski podejmował również pracę zarobkową i propagandową. W tym 
celu zorganizowałyśmy dwa obozy pokazowe wspólnie z ośrodkiem męskim. Pierwszy w
		

/kronika_200237_0001.djvu

			234 


1945 r. w Lesie Gdańskim koło Grochola, drugi w 1946 r. przy ul. Toruńskiej na polach 
za domem Związków Zawodowych. Zadaniem obozów pokazowych i imprez z nimi zwią- 
zanych było zapoznanie społeczeństwa z pracą harcerską oraz zdobycie funduszy na ak- 
cję letnią i zimową. Oprócz namiotów pięknie urządzonych i prac pionierskich był kier- 
masz, loteria fantowa, kawiarnia, cukiernia, herbaciarnia oraz mnóstwo gier i zabaw, 
szczególnie dla dzieci. Wieczorem natomiast druhny i druhowie przygotowali wspaniałe 
ognisko dla całego społeczeństwa. 
W dniach 7-11 czerwca 1946 r. odbył się w Bydgoszczy zlot Chorągwi Pomorskiej, 
drugi z okazji 35-1ecia ZHP na Pomorzu odbył się w Toruniu również w czerwcu w dniach 
od 20-25 w 1947 r. 
3. Praca społeczna. Po działaniach wojennych praca społeczna w drużynach miała 
inny charakter niż ta, którą podejmowałyśmy przed wojną, czy w okresie straszliwej oku- 
pacji. 'llzeba było leczyć rany w każdej dziedzinie zadane przez okupanta. Była to praca 
trudna, wymagająca dużego wysiłku. W pierwszych dniach podjęłyśmy pracę w szpita- 
lach wojskowych i miejskich przy rannych i chorych. Zajęłyśmy się powracającymi z ofla- 
gów i obozów, ludźmi powracającymi z robót w Niemczech, sierotami w sierocińcach i 
Domach Dziecka, ludźmi samotnymi i rencistami oraz grobami pomordowanych. Brały- 
śmy udział w ekshumacji poległych i zamordowanych, jaka odbyła się na Wzgórzu Wol- 
ności. Zorganizowałyśmy stałe odwiedziny w szpitalach wojskowych, gdzie urządzały- 
śmy obchody z okazji świąt i innych uroczystości. Harcerki przygotowywały nawet pro- 
gramy artystyczne. Zbierałyśmy książki, pomoce naukowe, zeszyty, zabawki dla dzieci, 
również dla dzieci zamieszkałych na Ziemiach Odzyskanych. Harcerki brały udział w 
akcjach"Służba Polsce" szczególnie na obozach. 
Jeszcze prowadziłyśmy wychowanie młodzieży w duchu naszych ideałów opartych na 
przyrzeczeniu i prawie, ale niestety coraz częściej dochodziło do ostrych nieporozumień. 
Partia przysyłała swoich członków. Coraz trudniej było znaleźć wspólny język. Część in- 
struktorów nie widząc możliwości dalszego działania sama odeszła, część została usunię- 
ta. Już w 1947 roku odeszły najbardziej wartościowe jednostki, a ostatecznie połączenie 
harcerstwa żeńskiego z męskim i przejęcie organizacji przez partię komunistyczną spowo- 
dowało odejście reszty instruktorów. W 1949 r. harcerstwo przestało istnieć. W 1949 r. 
powstała Organizacja Harcerska nie mająca z naszą organizacją nic wspólnego. 


Częśt -v. Biogramy komendantek Chorągwi, komendantek Ośrodka, hufcowych 
Podaję krótkie życiorysy komendantek Chorągwi Pomorskiej, hufcowych i komen- 
dantek Ośrodka, które pracowały od 1918 r. do 1949 r. Dane o tych harcerkach, o któ- 
rych nie udało się zdobyć więcej informacji zostały umieszczone już w tekście, biogramy 
pozostałych harcerek umieszczone są w części trzeciej, to znaczy w okresie okupacji. 
1. Maria Kosiorek-Semeńczuk ur. 6.11.1911 r. w Kałudze nad Oką. Do ZHP wstąpiła 
w 1926 r. do 6 BDH przy Seminarium Nauczycielskim. W 1931 r. zdała maturę. 
Pracowała w szkołach powszechnych w Bydgoszczy. Od 1932 r. jako instruktorka 
przy 4 BDH pomagała w szkoleniu drużynowych. Uczestniczyła w Międzynarodo- 
wym Zlocie w Spale i w kursie podharcmistrzyń na Buczu. W 1937 r. została hufco- 
wą III Hufca, a w 1938 r. po przeprowadzonych kilku obozach otrzymała stopień 
harcmistrzyni. W czasie okupacji została wysiedlona do Guberni gdzie prowadziła
		

/kronika_200238_0001.djvu

			235 


tajne nauczanie. Po zakończeniu działań wojennych wróciła do Bydgoszczy. Od 
5.07.1945 do 15.10.1947 r. była Komendantką Chorągwi w Bydgoszczy. Na terenie 
województwa za jej kadencji powstały 22 hufce. Dh Marysia była komendantką peł- 
ną inwencji i zmysłu organizacyjnego. Po 1956 r. wróciła znowu do pracy ha.rcer- 
skiej. W roku 1973 nawiązała kontakt z dh. Zofią Moroz pracującą w Szkole Zycia 
w Kadłubie. Tam prowadziła drużynę harcerską, chór i kolonie. 
2. Maria Zielonacka ur. 23.03.1902 r. zmarła 1.08.1979 r. w Inowrocławiu. W styczniu 
1919 wstąpiła do pierwszej drużyny w Inowrocławiu i wyjechała na ogólnopolski 
kurs instruktorski, który odbył się w Zwierzyńcu Zamojskim. Mając 19 lat została 
komendantką hufca. W 1920 r. ukończyła Seminarium Nauczycielskie w Inowro- 
cławiu. W 1925 r. została mianowana podharcmistrzynią, a w 1927 r. harcmistrzy- 
nią. Od 1926 do 1928 r. dla poratowania zdrowia przebywała w"Dworku Cisowym" 
w Pieninach. Od 1935 r. była członkiem Komendy Chorągwi Poznańskiej, a w la- 
tach 1938-39 Pomorskiej. Prowadziła 17 obozów i kursów. Brała udział w zlotach, 
była wizytatorką drużyn. W czasie okupacji organizowała punkty pomocy dla ucie- 
kających, opiekę nad zagubionymi dziećmi, dożywianie, noclegi i pomoc samary- 
tańską. Za tę działalność była poszukiwana przez gestapo. Musiała opuścić miasto. 
Przebywała w Guberni. Pracowała w prewentorium w Skolimowie, później zajmo- 
wała się tajnym nauczaniem. Od 16.11.1944 r. pomagała przy organizowaniu szpi- 
talika dla warszawskich dzieci. W 1945 r. wróciła do rodzinnego Krakowa. Po po- 
wrocie do Inowrocławia była członkiem Komendy Chorągwi w Bydgoszczy, a od 
15.10.1947 do 1.09.1948 r. komendantką Chorągwi Bydgoskiej, następnie do 1949 
r. członkiem Komendy Chorągwi w Toruniu. 
3. Janina Bartkiewicz "Bartek" ur. 27.06.1912 r. Mając 121at wstąpiła do 7 drużyny w 
swoim rodzinnym Toruniu. Współpracowała z tą drużyną do wybuchu wojny. Od 
1930 roku pasją jej było żeglarstwo. W 1931 r. w Trokach zdobyła stopień jachtowe- 
go sternika. W 1932 r. na kursie morskim w Gdyni otrzymała stopień sternikajach- 
towego żeglarstwa morskiego. W 1933 wypłynęła na rejs morski do Karlskrone w 
Szwecji. W 1934 r. brała udział w Zlocie Pomorskiej Chorągwi z okazji XV-lecia 
ZHP na Pomorzu. Wówczas otrzymały żeglarki pierwszy' jacht pełnomorski imie- 
niem" Grażyna". Przed zlotem w Spale "Bartek" zorganizowała w Charzykowach 
obóz Chorągwi Wielkopolskiej i Pomorskiej zakończony spływem kajakowym na 
zlot w Spale. Od tego czasu prowadziła co roku obozy i kursy żeglarskie. W czerwcu 
i lipcu 1937 r. prowadziła kurs dla sterników żeglugi śródlądowej, a w sierpniu uczest- 
niczyła w pierwszym rejsie zagranicznym " Grażyny" do Danii i Szwecji. W 1938 r. 
wreszcie została ukończona budowa Ośrodka Wodnego Głównej Kwatery Harcer- 
stwa w Funce koło Charzyków. W tym roku na Buczu zdobyła stopień podharcmi- 
strzyni, a po powrocie została hufcową III hufca w Toruniu. W sierpniu 1939 r. jako 
kapitan na jachcie " Grażyna" prowadziła kurs morski. 29 sierpnia druhny dowie- 
działy się o grożącym niebezpieczeństwie wojny, w pośpiechu wracały do domów. 
W czasie okupacji razem z lekarką Wandą Błeńską zorganizowała pomoc więźniom, 
wysyłała paczki do oflagów i obozów koncentracyjnych i niosła pomoc lekarską w 
mieście. Za podaną paczkę do Potulic przesiedziała 12 dni na gestapo. Po wojnie na 
C.A.S.-ie otwarto jej próbę na harcmistrzynię. W 1946 r. zorganizowała pierwszy
		

/kronika_200239_0001.djvu

			236 


obóz Hufca toruńskiego i wyjechała w rejs jachtem morskim na Bornholm. 1.10.1947 
r. została oficjalnie kierowniczką Wydziału Wychowania Wodnego Głównej Kwate- 
ry Harcerskiej. W dniach od 20-25.06.1947 r. była komendantką Zlotu Harcerek z 
okazji XXX-lecia ZHP na Pomorzu. Prowadziła kilka kursów szkoleniowych. Od 
1.09.1948 r. do 1949 r. została komendantką Pomorskiej Chorągwi Harcerek. W 
kwietniu 1965 r. wyjechała do Ugandy do dr Wandy Błeńskiej. Pracowała wśród 
trędowatych do śmiertelnej choroby. Zmarła 9.09.1975 r. w Toruniu. 
4. Leokadia Pacho ur. 15.12.1905 r. na Kaukazie. Po powrocie do Polski w 1920 r. 
wstąpiła do 1. drużyny w Bydgoszczy. Była bardzo muzykalna. Chór harcerski pro- 
wadziła od 1922 r. Występowała z harcerkami na wszystkich oficjalnych ogniskach. 
Podczas wędrówki po Wybrzeżu w 1926 r. zbierała piosenki kaszubskie i opracowa- 
łaje. W 1926 r. została drużynową 2 drużyny, a na początku 1927 r. objęła funkcję 
komendantki hufca. Pod koniec roku przeprowadziła się do Gdyni. Była w stałym 
kontakcie z harcerkami w Bydgoszczy. Brała udział z hufcem bydgoskim w Zlocie 
Skautów Słowiańskich w Czechosłowacji, w Zlocie w Godolo na Węgrzech i w Spa- 
le. Była również na Zlocie we Lwowie w 1936 r. W tym roku objęła funkcję komen- 
dantki V hufca powiatowego. W czasie okupacji została wywieziona na Kaukaz. W 
1945 r. wróciła do kraju i zamieszkała w Krakowie. Zmarła na początku 1990 r. w 
Krakowie. 
5. Joanna Depkówna-Huberowa ur. 5.02.1905 r. w Bydgoszczy. Do ZHP wstąpiła w 
1919 r. do 3 drużyny. W 1923 r. przejęła po Marii Pojor 3 drużynę. Organizowała z 
drużyną dużo wycieczek i obozów. Druhny należały do pierwszego klubu sportowe- 
go i brały udział w zawodach sportowych w 1926 i 1927 r. Pod koniec 1928 r. przeję- 
ła czasowo Komendę Hufca. Od 1931 do 1933 roku była znowu komendantką Huf- 
ca. Brała udział w Zlocie Skautów Słowiańskich w Pradze i na Węgrzech w Godole. 
Brała udział jako członek komendy w różnych kursach i obozach. W 1934 r. wyszła 
za mąż i wycofała się z pracy harcerskiej. Wróciła do pracy w 1945 r. jako członek 
Komendy Chorągwi Pomorskiej w Bydgoszczy. Angażowała się do 1948 r. w pra- 
cach i obozach szkoleniowych w Zabartowie. Na początku roku 1949 zakończyła 
pracę harcerską i już nigdy do niej nie wróciła. Zmarła 1.04.1990 r. w Bydgoszczy. 
6. Agnieszka Kosobudzka-Świerczkowska, harcmistrzyni, ur. 18.01.1903 r. w Sułasze- 
wie powiat Chodzież. Do 1. drużyny poznańskiej wstąpiła w 1914 r. W 1921 r. zosta- 
ła podharcmistrzynią oraz członkiem Komendy Chorągwi. W Poznaniu ukończyła 
studia agrotechniczne, a w 1922 r. rozpoczęła w Warszawie studia biologiczne. Po 
ukończeniu studiów podjęła pracę w szkołach klasztornych w Jarosławiu, Jazłowie 
i Szymanowie. Brała udział w Zlocie na Malcie. Ze względu na znajomość języków 
angielskiego, francuskiego, niemieckiego i rosyjskiego wyjeżdżała jako dziennikar- 
ka i tłumaczka. W 1929 r. była w Anglii na Jamboree. W Chorągwi Wielkopolskiej 
prowadziła dział zagraniczny. W 1928 r. podjęła pracę w Seminarium Nauczyciel- 
skim w Bydgoszczy i równocześnie została komendantką Hufca Bydgoskiego. Or- 
ganizowała cały szereg kursów dla zastępowych i drużynowych. Była tytanem pracy. 
Pozostawiła w Bydgoszczy dużo nowo mianowanych instruktorek i wysoki poziom 
ideologiczny. Pod koniec 1930 r. została wybrana komendantką Chorągwi Wielko- 
polskiej. W 1934 r. wyjechała do Belgii na zaproszenie skautek katolickich, tam
		

/kronika_200240_0001.djvu

			237 


prowadziła obozy szkoleniowe. Wróciła w roku 1935. W Komendzie Chorągwi Wiel- 
kopolskiej prowadziła dział zagraniczny. Założyła drużyny w szkołach klasztornych 
oraz koło liturgiczne. Na zlocie w Spale uczestniczyła jako tłumaczka i dziennikar- 
ka. W 1936 r. wyszła za mąż i oficjalnie pożegnała się z pracą harcerską. Mąż jej 
zginął w Starobielsku. Po wojnie wróciła do pracy. Prowadziła obozy. Po przejściu 
na emeryturę do chwili obecnej bierze liczne prace typu redaktorskiego i adiusta- 
tors kiego oraz tłumaczenia. Jest członkiem Komisji Historycznej w Poznaniu. Jest 
samowystarczalna, a przede wszystkim mimo 90 lat służy wszystkim w potrzebie. 
7. Maria Anna Mundrzyk-Krynicka ur. 16.4.1896 r. w Przemyślu. W 1911 r. wstąpiła 
do pierwszej drużyny im. Tadeusza Kościuszki, a już w 1914 r. ukończyła kurs in- 
struktorski w Skolem. Przymusowo ewakuowana do Kromierysia na Morawach, 
założyła tam drużynę harcerską. Na przełomie lat 1917118 wróciła do Przemyśla, 
została hufcową. Z chwilą uzyskania niepodległości cały hufiec oddała do dyspozy- 
cji władz w służbie pomocniczej i samarytańskiej. Była organizatorką kursów in- 
struktorskich. Wychowała cały szereg instruktorek, a nawet komendantek chorą- 
gwi. Do 1928 r. była komendantką Chorągwi Lwowskiej. W 1932 r. przewodniczyła 
na pierwszej Międzynarodowej Konferencji. W 1933 przeniosła się z r.odziną do 
Bydgoszczy. Wobec dużej ilości drużyn i gromad zuchowych, założyła Bydgoski 
Ośrodek Harcerski i była jego komendantką. Równocześnie była członkiem Głów- 
nej Kwatery Harcerek. W sierpniu 1933 r. brała udział w Zlocie Pokoju w Godolo 
na Węgrzech. Prowadziła kursy dla drużynowych. W 1936 r. została naczelniczką 
Głównej Kwatery do 1944 r. W czasie wojny mieszkając w Łośnie Dolnej prowadzi- 
ła szkółkę nasiennictwa. Nasiona te wysyłała po całej Polsce, a po wewnętrznej stronie 
pismem sympatycznym podawała rozkazy. Po wojnie przeprowadziła się na Wy- 
brzeże. Była dziekanem wydziału biologii Państwowej Wyższej Szkoły Pedagogicz- 
nej i inspiratorką zbierania i opracowania materiałów do historii przedwojennego 
harcerstwa żeńskiego. Zmarła 12.09.1978 r. 
8. Maria Zamiarowa - patrz strona 224. 
9. Maria Burska - patrz strona 227. 
10. Zofia Moroz - ur. 16.06.1916 r. Przed wojną drużynowa i założycielka 16 BDH. 
10.04.1940 r. aresztowana. Była więźniarka Ravensbriick. Zwolniona nieoczekiwa- 
nie w lutym 1942 roku, wróciła do pracy konspiracyjnej. W 1945 r. po wyjściu Niem- 
ców z Bydgoszczy natychmiast skrzyknęła harcerki do pracy. Została członkiem Ko- 
mendy Chorągwi Pomorskiej, a od 5.09.1945 r. do 27.01.1946 r. również komen- 
dantką Ośrodka w Bydgoszczy. Po śmierci matki wstąpiła do klasztoru. Została 
dyrektorem Domu Pomocy Społecznej dla dzieci niepełnosprawnych w Kadłubie 
(woj. opolskie). Wprowadzając harcerskie metody wychowawcze, uzyskała wspa- 
niałe wyniki. W 1965 r. zbudowała szkołę, internat dla starszych chłopców, dwupię- 
trowy dom dla nauczycieli, 3 pawilony w których znajdują się gabinety: lekarski, 
dentystyczny, fizyko- i hydroterapii, kryty basen kąpielowy, pralnię, harcówkę oraz 
warsztaty: szczotkarski, tkacki i zgrzewarski. Uczniowie jej brali udział w zawodach 
sportowych (nawet w USA) uzyskując jedno z pierwszych miejsc. W roku 1993 prze- 
niesiono ją do klasztoru sióstr misjonarek Marii w Warszawie. W 1994 r. włączyła 
się znowu do pracy harcerskiej, szkoląc instruktorki do katolickiego harcerstwa.
		

/kronika_200241_0001.djvu

			238 


11. Teodora Maciejewska-Janke ur. 1.10.1915 r. w Poznaniu. W 1926 r. wstąpiła do 4 
BDH. W 1934 r. ukończyła Seminarium Nauczycielskie w Inowrocławiu. Po ukoń- 
czeniu kursu bibliotekarsko-świetlicowego pracowała do 1939 r. w świetlicy dla bez- 
robotnych. Pomagała w uzyskaniu pracy ludziom karanym. Od 1934 r. prowadziła 
drużynę 15., a następnie 14. Organizowała obozy i wycieczki drużyny i ośrodka. W 
1939 r. ukończyła kurs podharcmistrzowski na Buczu. Wróciła ostatnim pociągiem 
do Bydgoszczy. Zorganizowała stację dożywiania i opieki dla uchodźców przy ulicy 
Kujawskiej. Z ostatnimi żołnierzami opuściła Bydgoszcz, dochodząc do Kutna. Wró- 
ciła na początku października do Bydgoszczy. Podjęła pracę księgowej w hotelu 
Lengning, gdzie prowadziła robotę sabotażową. Kartki żywnościowe fałszywe na- 
klejała na arkusze rozliczeniowe. Za uzyskane w ten sposób prawdziwe kartki doży- 
wiała Polaków i wysyłała paczki. Po zakończeniu działań wojennych była członkiem 
Komendy Chorągwi Pomorskiej, następnie w 1946 r. komendantką Ośrodka Byd- 
goszczy. 28.09.1946 r. wyszła za mąż i urodziła 3 córki. Wróciła do pracy harcerskiej 
w 1956 r. W rok później usunięto ją z pracy harcerskiej za nauczanie religii. Po raz 
wtóry wróciła do pracy harcerskiej w roku 1964. Prowadziła drużynę przy 3. Liceum 
Ogólnokształcącym i współpracowała ze szczepem w Technikum Gastronomicznym. 
Do 1969 roku wyjeżdżała na obozy. Zbierała materiały do historii harcerstwa żeń- 
skiego w latach 1918-1949 r., czego wynikiem jest obecne opracowanie. 
12. Maria Rolla założycielka 9 BDH. Brał udział w Zlocie w Spale. Prowadziła różne 
obozy jako komendantka lub jako członek komendy. W 1945 r. była członkiem Ko- 
mendy Chorągwi Pomorskiej. Od 1946 r. pełniła funkcję hufcowej I Hufca, a pod 
koniec roku została komendantką Ośrodka Bydgoskiego, który prowadziła do 1948 r. 
W 1947 r. przyznano jej stopień harcmistrzyni. Angażowała się czynnie w majątku 
chorągwi Strażnicy Harcerskiej w Zabartowie, w pracach organizacyjnych i urządza- 
nych tam kursach. W 1948 r. wyjechała do Krakowa. Zmarła na początku lat 90. 
13. Teresa Krawczyńska ur. 4.10.1910 r. w Dortmundzie w Niemczech. Po pierwszej 
wojnie światowej rodzice z 6. dzieci wrócili do Polski. W 1925 r. wstąpiła do 4 BDH. 
W 1928 r. założyła 7 drużynę im. Barbary Łazarewiczówny. Pracowała jako księgo- 
wa w przedsiębiorstwie przemysłowym, następnie w Strążkach powiat Swiecie. Tam 
założyła Ochotniczą Straż Pożarną i prowadziła świetlicę. Cały czas była jednak w 
kontakcie z macierzystą drużyną, brała udział w obozach i zlotach. Ukończyła kur- 
sy: Obrony Przeciwlotniczej, wychowania fizycznego, PCK. W 1937 r. wróciła do 
Bydgoszczy i podjęła pracę w Persilu. Była członkiem Komendy Ośrodka, a od 1938 
hufcową I Hufca. W sierpniu zorganizowała 500 druhen do kopania rowów przy ul. 
Dolina, gdzie została zraniona w głowę i znalazła się w szpitalu. W szpitalu było 
bardzo dużo wojska i ludzi ze zbombardowanych pociągów, dlatego zgłosiła się do 
pomocy, do dr Nowickiej jako sanitariuszka. W czasie okupacji współpracowała z 
Zofią Kopeć i Zofią Moroz. W fabryce umieszczała harcerki, które miały być wy- 
wiezione na roboty. Znała dobrze język niemiecki, więc zdobyła zaufanie szefa 
Habdanka. Kiedy zbliżał się front, szef polecił jej wysłać najważniejsze plany, doku- 
menty maszyn automatycznych szwedzkich, papiery wartościowe w 2 skrzynkach do 
Niemiec, do firmy HenkeI w Diisseldorfie. Otrzymała też klucze od kas pancer- 
nych. Skrzynek nie wysyła, a mając klucze zabezpieczyła firmę przed grabieżą.
		

/kronika_200242_0001.djvu

			239 


W 1947 r. wyjechała do Olszyny koło Lubania Śląskiego, gdzie pracowała do 1971 r. 
Brała udział w pracach Związku Zawodowego, radach robotniczych. Była ławni- 
kiem Sądu Wojewódzkiego, jako bezpartyjna radna w Osiedlowej i Powiatowej 
Radzie Narodowej. Dostała złoty Krzyż Zasługi i Złotą Odznakę Związków Zawo- 
dowych Pracowników Leśnych i Przemysłu Drzewnego. Jako emerytka pracowała 
w Zarządzie Związków Emerytów. W ostatnich latach przeniosła się do Ciechocin- 
ka i tam zmarła w październiku 1990 r. 
14. Stefania Jakubowska-Łassa ur. 23.05.1917 r. w Bydgoszczy. Pracowała w biurze 
architektonicznym jako księgowa. Do 4 BDH wstąpiła w 1929 r. do której należała 
do wybuchu wojny, biorąc czynny udział w pracach, obozach tej drużyny. W czasie 
okupacji ukończyła kurs łączności i obrony kraju. W jej mieszkaniu odbywały się 
zbiórki harcerskie, kursy łączności i sanitarne oraz lekcje tajnego nauczania. Orga- 
nizowała pomoc więźniom i jeńcom w obozach hitlerowskich, oraz pomoc ich ro- 
dzinom. Po wyzwoleniu zorganizowała 2 BDH w Liceum na ul. Grodzkiej. Była na 
C.A.S.-ie. Od 16.09.1945 r. była hufcową I Hufca. W 1947 r. została mianowana 
podharcmistrzynią. Prowadziła szereg obozów. W 1947 wyszła za mąż i na krótko 
wycofała się z pracy harcerskiej, wróciła ponownie i prowadziła Hufiec do 1949. 
Zmarła 4.02.1992 r. w Bydgoszczy. 
15. Janina Następniak była drużynową 8 BDH, gdzie pracowała jako nauczycielka. W 
1937 r. objęła II Hufiec. W życiu codziennym akcentowała swoją przynależność do 
harcerstwa. Nawet do szkoły przychodziła w mundurze. Była wspaniałą organiza- 
torką wielu wycieczek, wesołą, dowcipną. Wspominają ją wszyscy jako dobrego, pra- 
wego i serdecznego przyjaciela. W 1939 r. wyjechała do Poznania. Chorując na bia- 
łaczkę do pracy już się nie włączyła. Po zakończeniu wojny zmarła w Poznaniu. 
16. Jadwiga Nowicka do ZHP wstąpiła 7.10.1927 r. w Pińsku, Chorągiew Poleska. Funk- 
cję drużynowej pełniła w latach 1931-1934w 1. drużynie, a następnie do 10.10.1937 
prowadziła 11. drużynę. W 1937 r. została hufcową w Wilnie. Brała udział w wielu 
obozach i zlotach, między innymi w Zlocie Skautek Estońskich i Chorągwi Wileń- 
skiej. W czasie okupacji prowadziła zastęp harcerek i nauczanie na poziomie szkół 
średnich. W 1943 r. została podharcmistrzynią. Po wojnie przyjechała do Bydgosz- 
czy. Do pracy harcerskiej zgłosiła się w 1946 r., a w 1947 r. została hufcową II Huf- 
ca, który prowadziła do 1949 r. 
17. Zofia Kamza ur. 27.02.1910 r. w Kolesinie. Ukończyła kurs pedagogiczny dla dzie- 
ci specjalnej troski. W roku 1934 podjęła pracę w szkole specjalnej. Założyła tam 
drużynę harcerską i została hufcową III Hufca do 1936 r. Wyjechała na 2 lata do 
pracy wśród Polonii górniczej, zakładając.tam drużynę harcerską. Była człowiekiem 
o bardzo wysokim morale, była wszędzie tam, gdzie byli ludzie potrzebujący pomo- 
cy. W czasie okupacji studiowała konspiracyjnie język angielski w Poznaniu i praco- 
wała w sklepie warzywniczym. Zdobyła zaufanie szefa, dlatego był często nieobec- 
ny. Zosia zorganizowała imitacje marek niemieckich, które dostarczała Polakom i 
w ten sposób zaopatrywała ich w owoce i warzywa Po wojnie studiowała medycynę. 
Była bardzo czynna jako lekarka. Wyjeżdżała na sympozja zagraniczne. Organizo- 
wała zjazdy. Była ordynatorem szpitala w Poznaniu, później w Kiekrzu na oddziale 
rehabilitacji. Przemęczona pracą przeżyła 1 i 2 zawał. Zmuszona przez swego brata,
		

/kronika_200243_0001.djvu

			240 


lekarza wprost z pracy pojechała do szpitala i po 12 godzinach zmarła w styczniu 
1986 roku. 
18. Wanda Kwolewska-Tychanicz ur. 3.1909 r. w Nowym Sączu. Ukończyła Semina- 
rium Nauczycielskie. Od naj młodszych lat była harcerką w pobliżu Olgi Małkow- 
skiej i ona kształtowała w niej postawę harcerską. Była inicjatorką drużyn wiej- 
skich. W Poznaniu ukończyła Wyższy Kurs Nauczycielski i tam włączyła się do pra- 
cy harcerskiej. Prowadziła drużyny i obozy w Skokach, w Swarzędzu i Jastarni oraz 
obozy wędrowne. W Spale prowadziła podobóz błękitnej trzynastki w Chorągwi 
Wielkopolskiej. W 1937 r. uzyskała stopień podharcmistrzyni. W tym samym roku 
przeniosła się do Bydgoszczy. W 1938 roku powierzono jej prowadzenie III Hufca, 
który prowadziła do 1939 r. W czasie okupacji wysiedlona z Bydgoszczy w okolice 
Nowego Sącza pracowała w szkole, ucząc dzieci miłości ojczyzny. Po wojnie wróciła 
do Bydgoszczy. Została kierowniczką szkoły podstawowej dla pracujących. Uzyska- 
ła stopień harcmistrzyni. Angażowała się w pracy harcerskiej. Prowadziła szereg 
obozów. Idea harcerska w dalszym ciągu przyświeca jej w poczynaniach. 
19. Janina Helmin-Graczkowska ur. 19.01.1924 r. w Bydgoszczy. Do ZHP wstąpiła 
3.05.1933 r. do 8 BDH prowadzonej przez Jankę Następniakównę. W 1937 r. nale- 
żała do 16 BDH. W czasi
 okupacji pracowała w fabryce"Kobra". Uczyła potajem- 
nie języka polskiego. Wysyłała do jeńców skromne paczki żywnościowe. Stałą akcją 
objęty został obóz belgijskich jeńców w Łęgnowie. Po wyzwoleniu leczyła gruźlicę 
płuc, uczyła się w Miejskim Gimnazjum Kupieckim. Tam założyła w 1945 r. 16 BDH. 
Była sekretarką Komendy Chorągwi Pomorskiej, gospodynią Domu Harcerza i ko- 
mendantką III Hufca. Brała udział w Centralnej Akcji Szkoleniowej w Radziejowi- 
cach. W 1947 r. otrzymała stopień podharcmistrzyni. Przeniosła się do Gdańska i w 
Morskiej Chorągwi Harcerek pracowała do 1948 r. jako instruktorka środowiska w 
Gdańsku. Prowadziła cały szereg obozów, brała udział w zlotach i kursach. Stale 
włączała się do pracy harcerskiej. 
20. Maria Hahn-Kwiatkowska ur. 15.08.1924 r. w Bydgoszczy-Zalesie. W 1936 r. wstą- 
piła do ZHP. W czasie okupacji musiała"służyć u Niemców". W niedzielne spotka- 
nia podtrzymywała koleżanki na duchu. Ze skromnych przydziałów wysyłała paczki 
do obozów. Po wyzwoleniu, mając 21 lat poświęciła się bez reszty harcerstwu. Pro- 
wadziła 9 BDH. Opiekowała się rannymi żołnierzami i tam poznała swojego męża 
inwalidę wojennego. Wyjechała na C.A.S. i po zakończeniu próby na drużynową w 
latach 1946-1949 r. prowadziła III Hufiec. Urodziła 4 synów, z którymi co roku 
wyjeżdżała na obozy. W 1962 r. ukończyła Szkołę Pielęgniarską. Pracowała w szpi- 
talu w Bydgoszczy, później na wsi. W Orchowie myjąc ręce po odebraniu dziecka 
zmarła na zawał serca 11.06.1967 r. 
21. Elżbieta Smółka ur. 21.10.1907 r. w Eickel-Westfalia. W 1920 r. przyjechała do 
Polski wraz z rodzicami. Po 2 latach rodzice wyemigrowali do Francji. Druhna Ela 
rozpoczęła naukę w Seminarium Nauczycielskim w Inowrocławiu. W 1927 r. nie 
mając oparcia w Polsce pojechała do Francji jako nauczycielka dzieci polskich w 
Marles les Mines - Auchel Pas de Calais. Brała czynny udział w życiu społecznym, 
oświatowym i kulturalnym. Założyła drużynę harcerską. W 1931 r. wróciła do Byd- 
goszczy. Pracowała i studiowała na Wydziale Śpiewu i Wychowania Fizycznego. Od
		

/kronika_200244_0001.djvu

			241 


1932 r. prowadziła gromadę zuchową i w latach 1933-1939 była hufcową IV Hufca 
Zuchowego. Organizowała kursy dla drużynowych gromad zuchowych w Polsce i za 
granicą w Czechosłowacji i w Niemczech. Współpracowała z Główną Kwaterą, z 
Wydziałem Zagranicznym - kierunek zuchowy. W 1937 r. została podharcmistrzy- 
nią. Po wojnie ukończyła studia i otrzymała dyplom magistra sztuki. Poświęciła się 
pracy w chórach harcerskich. Otrzymuje liczne nagrody oraz I miejsce na konkursie 
piosenki harcerskiej. W 1972 r. przeszła na emeryturę i nadal rozwijała swoje zain- 
teresowania. Zmarła w 1992 r. w Bydgoszczy. 
22. Stefania Kwiatkowska ur. 24.12.1905 r. w Tarnopolu. Seminarium Nauczycielskie 
ukończyła we Lwowie. W 1929 r. przeprowadziła się do Bydgoszczy. Ukończyła 
kurs dla zuchów i w swojej szkole założyła gromadę zuchową. Na zlocie w Spale 
współpracowała w urządzaniu bieżni i skoczni dla całego obozu i organizowała za- 
wody sportowe. Prowadziła gimnastykę dla kilku podobozów. Brała udział w szere- 
gu kolonii dla zuchów, w kursach narciarskich w Zakopane. Włączyła się do pracy 
w Pogotowiu Harcerek, prowadziła w stacji dożywiania przy ul. Kujawskiej kuch- 
nię. W stacji wydawano śniadania, obiady, kolacje. Z ostatnimi żołnierzami, kiedy 
Bydgoszcz się paliła, a most przy ul. Bernardyńskiej wysadzono w powietrze w mun- 
durze harcerki, razem z innymi harcerkami opuściła Bydgoszcz, idąc ul. Kujawską 
do Inowrocławia. W czasie wojny spotykała się w grupach między innymi u Teodory 
Maciejewskiej. Po wojnie włączyła się czynnie do pracy z zuchami. Prowadziła IV 
Hufiec od 15.10.1945 do 1947 r. Po urodzeniu syna zakończyła swoją pracę harcer- 
ską. Zmarła 20.01.1990 r. w Poznaniu. 
23. Władysława Cepłuch-Górska ur. 1.09.1914 r. w Łapach, województwo białostoc- 
kie. W 1920 r. rodzice przeprowadzili się do Bydgoszczy. Do drużyny harcerskiej 
prowadzonej przez Jankę Następniakówną należała od 1925 r. W 1928 wstąpiła do 
6 BDH. W 1934 r. otrzymała posadę w prywatnej szkole Towarzystwa Szkoły Jedno- 
litej i tam założyła gromadę zuchową. W pracę tę włożyła całe serce i co roku wy- 
jeżdżała na kolonie. W 1938 r. przyznano jej stopień podharcmistrzyni. Okres oku- 
pacji spędziła w Warszawie, gdzie prowadziła tajne nauczanie. W lutym 1945 r. wró- 
ciła do Bydgoszczy, a we wrześniu podjęła pracę w szkole nr 2 i założyła tam groma- 
dę zuchową. Brała udział w zlocie" Trzymamy straż nad Odrq"w 1946 r., w Szczecinie. 
W roku 1948 została hufcową IV Hufca Zuchowego, który prowadziła do 1949 r. 
Zmarła w 1993 r. w Bydgoszczy. 
24. Jadwiga Korbolewska-Deręgowska ur. 19.09.1924 r. w Bydgoszczy. Do ZHP wstą- 
piła 16.01.1934, a w 1935 r. przeszła do 8 BDH prowadzonej przez Jankę Następ- 
niakównę. Brała udział w kursach dla zastępowych, koloniach i obozach. Od lipca 
1940 r. była członkiem zastępu konspiracyjnego" Tęczowe Dziewczęta". Po wojnie 
prowadziła 15 ŻBDH, a od 5.09.1945 r. do 15.10.1946 r. pełniła funkcję hufcowej V 
Hufca Powiatowego. 15.06.1948 r. została mianowana podharcmistrzynią. Z uwagi 
na pracę zawodową i naukę w Liceum zakończyła pracę w harcerstwie. 
25. Barbara Waloszewska ur. 14.11.1922 r. w Mroczy, powiat Wyrzysk. W 1935 r. wstą- 
piła do l BDH. Wyjeżdżała na obozy. W czasie okupacji należała do drużyny kon- 
spiracyjnej" Tęczowe Dziewczęta". Po wojnie prowadziła drużynę, a od 15.10.1946 r. 
objęła V Hufiec Powiatowy, który prowadziła do 1949 roku.
		

/kronika_200245_0001.djvu

			242 


w części V biogramy komendantek zostały bardzo skrócone ze względu na ograni- 
czoną objętość tego wydawnictwa, spowodowaną brakiem funduszy. Może w przyszłości 
uda się zapoznać społeczeństwo z życiorysami osób, które swoje życie poświęciły w wy- 
chowaniu wspaniałych dziewcząt, pełnych poświęcenia i dobrych organizatorek.
		

/kronika_200246_0001.djvu

			243 


Marek Romaniuk 


HONOROWI OBYWATELE BYDGOSZCZY (1815-1919) 


Obywatelstwo honorowe to najwyższa godność, jaką miasto może obdarzyć osobę 
wyróżniającą się oddanymi mu zasługami. Honorowe obywatelstwo miasta staje się za- 
tem udziałem ludzi wybitnych i wybranych. Wyłącznie elitarny charakter tego wyróżnie- 
nia nadaje mu szczególną wartość. W ponad 650-1etniej historii Bydgoszczy wiele było 
lud_zi pretendujących do tego zaszczytu. Dostąpili go jednak tylko nieliczni. Lepiej znane 
są sylwetki honorowych obywateli miasta, którzy godność tę otrzymali w latach II Rze- 
czypospolitej. W 1926 roku uhonorowano w ten sposób dra Władysława Piórka, w roku 
1930 dra Jana Biziela, zaś w 1939 marszałka Edwarda Rydza-Śmigłego.) W 1942 roku 
niemieccy okupanci Bydgoszczy honorowym obywatelem wyróżnili dra Franza Liidke, 
pedagoga i literata. 2 W 1946 roku w trakcie obchodów jubileuszu 600-1ecia miasta tytuł 
honorowego obywatela Bydgoszczy nadano marszałkowi Michałowi Roli-Żymierskie- 
mu. 3 Potem na blisko 50 lat zerwano z ponad wiekową tradycją. Zastąpił ją zwyczaj de- 
korowania odznaką honorową "Bydgoszcz - zasłużonemu obywatelowi". Zasłużonych 
było jednak tak wielu, iż wyróżnienie to niestety musiało spowszechnieć. Do porzuconej 
tradycji powrócono w 1993 roku. Honorowe obywatelstwo miasta nadano wówczas An- 
drzejowi Szwalbe i Tadeuszowi Nowakowskiemu. 4 Kolejną osobą wyróżnioną tym tytu- 
łem w 1996 roku była Teresa Ciepły.s 7 czerwca 1999 roku honorowe obywatelstwo Byd- 
goszczy ofiarowano papieżowi-Polakowi, Janowi Pawłowi II, który Bydgoszcz umieścił 
na trasie swojej kolejnej pielgrzymki do ojczyzny.6 26 maja 1999 roku Rada Miasta Byd- 
goszczy zdecydowała o przyznaniu honorowego obywatelstwa Primo Nebiolo, prezyden- 
towi Międzynarodowej Federacji Lekkiej Atletyki.1 Uroczystość odbyła się podczas za- 
planowanych w lipcu 1999 roku lekkoatletycznych mistrzostw świata juniorów w Byd- 
goszczy. 
Nadzwyczajny charakter honorowego obywatelstwa miasta sprawia, że zasadne i po- 
uczające będzie przyjrzeć się dziejom i praktyce przyznawania tej godności. Wspomnia- 
ny zwyczaj ma rodowód zaborczy, pruski. Warunki nabycia i status związany z posiada- 
niem obywatelstwa miejskiego sprecyzowały tzw. ordynacje miejskie (SHidteordnung). 
Były to akty prawne o charakterze konstytucyjnym określające nowy ustrój i zasady funk- 
cjonowania organów administracji miejskiej oraz prawa i obowiązki jego mieszkańców. 
W monarchii pruskiej pierwszą ordynację miejską wprowadzono 19 listopada 1808 roku 
w ramach pakietu nowych uregulowań prawnych w zakresie administracji państwowej, 
które przeszły do historii jako reformy H.RK Steina i KA. Hardenberga. 8 Wspomnianą 
ordynację wprowadzono także w Bydgoszczy w 1815 roku, już po klęsce Napoleona I, 
likwidacji Księstwa Warszawskiego i powrocie miasta pod pruską zwierzchność państwo- 
wą. Ordynacja z 1808 roku wprowadziła podział mieszkańców na dwie kategorie. Osoby 
posiadające obywatelstwo miejskie (Burgern) i związane z nim czynne i bierne prawo 
wyborcze były uprawnione do udziału w wyborach do organów samorządu miejskiego 
oraz pełnienia urzędów rzeczywistych i honorowych. Prawo obywatelstwa miejskiego 
mogły nabyć osoby zamieszkałe w mieście, wykonujące rzemiosło lub inny miejski za-
		

/kronika_200247_0001.djvu

			244 


wód, który pozwalał na samodzielne utrzymanie się, lub też właściciele nieruchomości. 
Obywatelstwa udzielał magistrat po zasięgnięciu opinii rady miejskiej. Mieszkaniec po- 
siadający obywatelstwo składał przyrzeczenie i wnosił stosowną opłatę. Pozostali miesz- 
kańcy, zwykle ubożsi, bez istotniejszego majątku, utrzymujący się ze świadczonej pracy 
tworzyli kategorię podopiecznych (Schutzverwandten) i nie posiadali prawa udziału w 
samorządowym życiu gminy miejskiej. Ordynacja miejska z 1808 nie przewidywała god- 
ności honorowego obywatelstwa miasta. Zycie szybko jednak ujawniło to uchybienie 
ustawodawcy, bowiem władze miast praktykowały nadawanie honorowego obywatelstwa 
jako dowód wdzięczności za szczególne zasługi, traktując tę godność jako wyraz nadzwy- 
czajnego wyróżnienia. Tak było i w Bydgoszczy. Wkrótce zresztą ordynację miejską zno- 
welizowano. W wydanej 17 marca 1831 roku tzw. ordynacji miejskiej zrewidowanej (Re- 
vidirte - Stfidteordnung) podwyższono cenzus majątkowy dla pretendentów do obywa- 
telstwa miejskiego, ale znalazł się już również zapis dotyczący obywateli honorowych 
(Ehrenbiirger). 9 Stwierdzał on jednoznacznie, że organy samorządu są uprawnione udzie- 
lić honorowego obywatelstwa osobom, które w sposób nadzwyczajny zasłużyły się pań- 
stwu i miastu, bez względu na ich miejsce zamieszkania. Obywatelom honorowym przy- 
sługiwała pełnia praw, a byli uwolnieni od jakichkolwiek obowiązków wynikających z 
obywatelstwa miejskiego. Zasadnicze treści w tym zakresie powtórzono w kolejnej ordy- 
nacji miejskiej dla sześciu wschodnich prowincji Królestwa Prus wydanej 30 maja 1853 
roku. 10 W sposób szczegółowy określono procedurę towarzyszącą nadaniu godności. 
Umotywowany wniosek o nadanie honorowego obywatelstwa przedstawiał magistrat. 
Następnie kierował go pod obrady i głosowanie rady miejskiej, która podejmowała uchwa- 
łę o nadaniu honorowego obywatelstwa miasta. Wyznaczano termin uroczystości, która 
odbywała się w sali posiedzeń ratusza. Laureatowi wręczano okolicznościowy dyplom na 
ozdobnym formularzu (Ehrenbiirgerbrief). Uchwała rady miejskiej o nadaniu obywatel- 
stwa honorowego nie wymagała zatwierdzenia przez Królewską Regencję w Bydgoszczy, 
która jako organ administracji państwowej wykonywała ustawowy nadzór nad samorzą- 
dem. Pozwoliło to władzom miejskim na zachowanie względnej niezależności przy po- 
dejmowaniu decyzji i unikanie ewentualnych nacisków natury politycznej. W komenta- 
rzu prawnym do nowej ordynacji stwierdzono również, że wśród osób obdarzonych god- 
nością honorowego obywatela, obok zasłużonych dla miasta i państwa, mogą znaleźć się 
ludzie o liczącym się dorobku w dziedzinie sztuki, kultury i nauki. Wspomniane kryte- 
rium uzyskało akceptację samorządów miejskich. 
Kim byli ludzie, których zaborcze władze Bydgoszczy wyróżniły przyznając im hono- 
rowe obywatelstwo miasta? Przez blisko 150 lat pruskiego władztwa w mieście nie szafo- 
wano tą godnością. Otrzymało ją jedynie 16 osób. Najczęściej nadawano ją za zasługi dla 
miasta, przy okazji obchodzonego uroczyście jubileuszu kilkudziesięciolecia pracy za- 
wodowej, pełnienia funkcji honorowych, działalności społecznej lub charytatywnej i usta- 
nawiania rozmaitych fundacji. Niekiedy honorowano w ten sposób osoby zasłużone, lecz 
opuszczające miasto ze względu na dalszą karierę zawodową. Sporadycznie tylko god- 
noŚĆ honorowego obywatela otrzymywali ogólnopaństwowi notable. Wśród uhonorowa- 
nych najliczniejszą, 8-osobową grupę stanowią dostojnicy państwowi, a zwłaszcza wysocy 
urzędnicy lokalnych organów administracji. Znaleźli się w tej grupie: kanclerz Rzeszy 
Niemieckiej, jeden z ministrów, prezydenci i radcy Królewskiej Regencji w Bydgoszczy
		

/kronika_200248_0001.djvu

			245 


oraz dyrektor bydgoskiej poczty. Wspomnianą godność otrzymało także 3 reprezentan- 
tów bydgoskich kręgów finansowo-gospodarczych, 2 notariuszy, zawodowy oficer, peda- 
gog i duchowny. Wszyscy honorowi obywatele należeli do cieszącej się autorytetem elity 
społecznej miasta. 
Pierwszym honorowym obywatelem Bydgoszczy został Joseph Salomon von Stein 
(Kamieński).lI Pochodził z rodziny o polskim rodowodzie, która z biegiem lat uległa 
zgermanizowaniu. Początkowo pracował przez 26 lat jako urzędnik w organach polskiej 
administracji państwowej, aby przejść do pruskiej służby państwowej. Pełnił m.in. funk- 
cję prezydenta policji w Królewcu. Do Bydgoszczy przybył w 1815 roku i objął stanowi- 
sko prezydenta tutejszej Królewskiej Regencji. Formalne zatwierdzenie uzyskał 17 maja 
1816 roku. Odznaczał się niezwykłą sprawnością w działaniu i organizacji zrębów pru- 
skiej administracji państwowej na terenie bydgoskiego okręgu regencyjnego, m.in. wpro- 
wadzeniu pruskiej ordynacji miejskiej z 1808 roku. Znany był z gorliwości, z jaką usuwał 
z urzędów dawnych urzędników polskich z czasów Księstwa Warszawskiego. Okazją do 
wyróżnienia von Steina stał się jubileusz 40-1ecia pracy w administracji państwowej, po- 
łączony z jego odejściem z Bydgoszczy i służby państwowej ze względu na chorobę 
oczu. Honorowe obywatelstwo miasta otrzymał 3 października 1821 roku. 
Kolejną osobą wyróżnioną tą godnością był również prezydent Regencji w Bydgosz- 
czy, Carl Christian Ferdinand von Will mann, który pełnił tę funkcję w latach 1832-1841. 12 
Wcześniej piastował stanowisko dyrektora Wyższej Izby Obrachunkowej w Poczdamie. 
Will mann okazał się przede wszystkim dyspozycyjnym realizatorem polityki Eduarda 
von Flottwella, nadprezydenta prowincji Wielkie Księstwo Poznańskie. Bydgoszcz za- 
wdzięcza mu działania na rzecz rozwoju gospodarczego miasta, lecz do historii przeszedł 
jako założyciel i pierwszy przewodniczący Towarzystwa Upiększania Miasta Bydgoszczy 
(Bromberger Verschonerungsverein). Staraniem tej organizacji podjęto zadrzewianie 
bydgoskich ulic, założono skwery i parki m.in. park na dzisiejszym Wzgórzu Dąbrow- 
skiego koło wieży ciśnień, który nazwano jego imieniem (Willmannshohe). Honorowe 
obywatelstwo Bydgoszczy otrzymał 7 IX 1833 roku. Zmarł w Bydgoszczy 12 listopada 
1841 roku. 
7 lutego 1835 roku wspomnianą godnością wyróżniono Johanna Gottfrieda Springe- 
ra. 13 Pełnił on funkcję tzw. fiskała-prokuratora reprezentującego interes Skarbu Pań- 
stwa, członka kolegium regencyjnego w Bydgoszczy. W 1785 roku ukończył prawo na 
uniwersytecie w Królewcu i odbył praktykę sądową. W roku 1793 pracował jako sekretarz 
w bydgoskim magistracie. Potem był czynny jako sędzia powiatowy rezydujący w Fordonie, 
aby w końcu objąć etat radcy-członka kolegium kryminalnego w Sądzie Nadwornym w 
Bydgoszczy. W okresie Księstwa Warszawskiego opuścił miasto i osiadł w Świeciu nad 
Wisłą, gdzie wybrano go burmistrzem. W 1815 roku, po upadku Napoleona I powrócił do 
Bydgoszczy jako radca Królewskiej Regencji. Wyróżnienie ze strony miasta zbiegło się z 
jubileuszem 50-lecia pracy zawodowej Springera. Pozostał w Bydgoszczy, gdzie zmarł 24 
IV 1837 roku. 
Prawnikiem z wykształcenia był również następny honorowy obywatel Bydgoszczy 
Mathias Guderian. 14 Pochodził ze znanej rodziny obszarniczej, osiadłej w Wielkopolsce 
i na Pomorzu. Studia ukończył na uniwersytecie we Frankfurcie nad Odrą. Karierę sę- 
dziowską rozpoczął jako sędzia Sądu Narodowego w Bydgoszczy. Później był sędzią po-
		

/kronika_200249_0001.djvu

			246 


wiatowym w Sępólnie, a następnie burmistrzem w Kościanie. W 1816 roku jako komi- 
sarz sprawiedliwości objął w Bydgoszczy funkcję notariusza publicznego Wielkiego Księ- 
stwa Poznańskiego. Od 1827 roku już jako radca sprawiedliwości prowadził własną kan- 
celarię adwokacką i notarialną. Godność honorowego obywatela miasta otrzymał 27 
kwietnia 1840 roku, w 50-lecie pracy w organach wymiaru sprawiedliwości. M. Guderian 
był pradziadkiem generała-pułkownika Heinza Guderiana, współtwórcy wojsk pancer- 
nych III Rzeszy. 
Wkrótce, 20 lipca 1840 roku honorowym obywatelem miasta został Gottfried Gro- 
schke, także świętujący jubileusz 50-lecia pracy.IS Jako emerytowany kapitan landwehry 
i inwalida wojenny w 1815 roku przybył do Bydgoszczy z falą urzędników pruskich, szu- 
kających okazji do kariery w mieście, który po klęsce Napoleona I wróciło we władanie 
pruskie. Groschke powierzono stanowisko dyrektora bydgoskiego okręgu poczty. Wła- 
ściwie przypadła mu w udziale jej organizacja. W mieście działał dotąd tylko jeden urząd 
pocztowy. Wkrótce uruchomiono kilka podległych mu placówek terenowych, m.in. w 
Łobżenicy, Mroczy, Nakle i Więcborku. Bydgoszcz rychło stała się ważnym punktem 
etapowym pocztylionów, dyliżansów i furgonów pocztowych przewożących obok kore- 
spondencji, także pieniądze i kosztowności. Niebawem uruchomiono stałe połączenie 
pocztowe z Berlinem, Gdańskiem, Inowrocławiem, Poznaniem i Toruniem. Dynamiczny 
rozwój przyniosło późniejsze włączenie miasta do sieci kolejowej Deutscher Ostbahn 
(1851 r.). Groschke kierował bydgoską pocztą do 1847 roku. Później również pozostał w 
mieście, gdzie zmarł 10 IV 1856 roku. 
Kolejne honorowe obywatelstwo Bydgoszczy po 18 latach od poprzedniej nominacji 
otrzymał ewangelicki duchowny, dr teologii Jacob Heinrich Ferdinand Romberg. 16 Stu- 
diował na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Wrocławskiego. W 1829 roku jako pa- 
stor objął stanowisko proboszcza kościoła farnego bydgoskiej gminy ewangelickiej, któ- 
re sprawował przez 28 lat. Pełnił również funkcję superintendenta kościoła ewangelic- 
kiego w obwodzie bydgoskim i radcy ds. wyznań Królewskiej Regencji w Bydgoszczy. Był 
także członkiem Krajowego Konsystorza Ewangelickiego w Poznaniu. W swojej działal- 
ności na rzecz Kościoła ewangelickiego uwagę koncentrował na rozwoju organizacyj- 
nym sieci parafii ewangelickich oraz budowie nowych świątyń. Jego plan przewidywał 
budowę 29 świątyń. Do 1847 roku udało mu się powołać 15 nowych gmin ewangelickich 
na terenie bydgoskiego okręgu regencyjnego. Z inicjatywy Romberga powołano kilka 
organizacji przykościelnych. Historia i współczesne problemy życia kościelnego były te- 
matami jego prac publicystycznych i wspomnień. Władze miejskie Bydgoszczy wyróżniły 
Romberga godnością honorowego obywatela 1 maja 1858 roku, w dniu jubileuszu 50- 
lecia kapłaństwa, które w ponad połowie spędził w naszym mieście. Zmarł również w 
Bydgoszczy, 30 grudnia 1866 roku. 
7 marca 1864 roku honorowym obywatelem Bydgoszczy został po raz kolejny prezy- 
dent Regencji w Bydgoszczy w latach 1850-1864, Julius Karl Leopold von Schleinitz. 17 Z 
wykształcenia prawnik, studia odbył na uniwersytetach w Berlinie i Getyndze. Następnie 
zajmował wiele eksponowanych stanowisk w administracji państwowej, m.in. w MSW 
Pozostawał w kontaktach z rodziną królewską. Uczestniczył w obradach Zgromadzenia 
Narodowego we Frankfurcie w 1848 roku. Jako szef bydgoskiej Regencji patronował 
rozwojowi rolnictwa, zwłaszcza zmianom struktury własności rolnej w kierunku tworze-
		

/kronika_200250_0001.djvu

			247 


nia silnych ekonomicznie gospodarstw chłopskich oraz rzemiosła jako podstawy dla przy- 
szłej industrializacji miasta. Jego liberalizm w sprawach narodowych sprzyjał działaniom 
mającym na celu łagodzenie konfliktów polsko-niemieckich. W 1864 roku Schleinitz 
opuścił Bydgoszcz i osiadł w Trewirze, gdzie wkrótce zmarł. 
Godnością honorowego obywatela miasta uhonorowano 24 czerwca 1865 roku Gu- 
stava Wilhelma Runge l8 . Z wykształcenia teolog, poświęcił się pracy pedagogicznej i 
organizacji szkolnictwa. Był m.in. dyrektorem seminarium nauczycielskiego w Koszali- 
nie. Do Bydgoszczy przybył w 1827 roku i objął stanowisko radcy szkolnego tutejszej 
Królewskiej Regencji. W swojej działalności pełnił rolę pośrednika między władzami 
szkół a organami administarcji szkolnej. Swoje działania koncentrował przede wszyst- 
kim na tworzeniu sieci szkół elementarnych. Patronował również staraniom gimnazjów i 
seminariów nauczycielskich o uzyskanie większej samodzielności w dziedzinie meryto- 
rycznej. W 1865 roku Runge przeszedł na emeryturę po 47 latach pracy zawodowej, z 
których większość spędził w Bydgoszczy. Wówczas opuścił miasto i osiadł w Poczdamie. 
Następnym honorowym obywatelem Bydgoszczy został Emil Senff.19 Pochodził z ro- 
dziny przybyłej do miasta w 1807 roku. Tu uczęszczał do Królewskiego Gimnazjum. Odbył 
studia prawnicze w Berlinie, Heidelbergu i Królewcu. W 1835 roku otworzył własną 
praktykę adwokacką w Inowrocławiu. W latach 1850-1857 prowadził kancelarię adwo- 
kacką i notarialną w Bydgoszczy. Od 1855 roku zasiadał w Radzie Miejskiej Bydgoszczy, 
a od 1861 jej przewodniczył. Był także posłem parlamentu frankfurckiego. W działalno- 
ści politycznej bronił praw mniejszości (także Polaków) do własnego języka. Domagał 
się zrównania praw i protekcji państwa dla Niemców osiadłych na Wschodzie. 20 grud- 
nia 1869 roku, gdy zdecydował się opuścić Bydgoszcz, miasto uhonorowało go swoją 
najwyższą godnością. 
Stała się ona także udziałem Gustava Eduarda Gerbera, z wykształcenia pedagoga, 
filologa i filozofa. 20 Do Bydgoszczy przybył w 1851 roku i objął kierownictwo nowo otwartej 
Szkoły Realnej. W zasadzie był organizatorem tej placówki. W wyniku jego starań w 
1858 roku szkoła otrzymała nowy gmach przy ul. Grodzkiej. Dysponowała własną bi- 
blioteką i specjalistycznymi gabinetami przedmiotowymi. Wkrótce osiągnęła wysoki 
poziom nauczania. Jubileusz 25-1ecia szkoły był okazją do uhonorowania jej dyrektora. 
12 maja 1876 roku otrzymał tytuł honorowego obywatela Bydgoszczy. Wyrazem szcze- 
gólnego uznania dla pozycji tej placówki było nadanie szkole, w 1882 roku, statusu Gim- 
nazjum Realnego. Filozoficzne zainteresowania badawcze Gerbera koncentrowały się 
wokół teorii poznania, zwłaszcza zaś semantyki i roli języka w procesie poznania nauko- 
wego. Z jego osiągnięć czerpał Friedrich Nietzsche. Po przejściu na emeryturę w 1886 
roku Gerber przeniósł się do Berlina. 
Kolejnym honorowym obywatelem Bydgoszczy był generał kawalerii Otto Rudolf Ben- 
no Hahn von Weyherrn. 21 Był uczestnikiem kilku pruskich kampanii wojennych m.in. z 
Danią, Austrią i Francją. Dowodził także szkołą kawalerii w Schwedt, 10 brygadą kawalerii 
w Poznaniu, a w końcu II korpusem armii w Szczecinie. W latach 1866-1870 stał na czele 4 
dywizji stacjonującej w Bydgoszczy. Mimo krótkiego pobytu w mieście darzył je sentymen- 
tem. Hahn von Weyherm otrzymał honorowe obywatelstwo miasta 18 lipca 1878 r. z okazji 
jubileuszu 50-lecia służby i uznania dla jego zasług wojennych. Wraz z siostrą Hedwig von 
Heyden ustanowił fundację wspierającą najuboższych mieszkańców miasta.
		

/kronika_200251_0001.djvu

			248 


Następne nadanie godności honorowego obywatela miasta nastąpiło dopiero po 10 
latach. 30 sierpnia 1888 roku wyróżniono nim Heinricha Juliusa Gamma, pierwszego 
rodowitego bydgoszczanina. 22 Pochodził z rodziny, która osiadła w mieście w 1780 roku, 
a ojciec Gamma założył niewielką fabrykę mydła i świec lanych, najpierw z łoju i wosku, 
a następnie ze stearyny. Z biegiem lat, gdy do powszechnego użytku weszły lampy nafto- 
we, prymat zyskała produkcja mydła, także w lepszych, uszlachetnianych gatunkach. W 
1868 roku firma przeniosła się do nowej siedziby przy ulicy, która otrzymała nazwę od 
nazwiska właścicieli firmy (dziś ul. dr. Emila Wcłrmińskiego). W 1888 roku firma obcho- 
dziła jubileusz 100-1ecia istnienia, który wykorzystano, by wyróżnić Gamma. 
W niespełna rok później, 29 maja 1889 roku honorowe obywatelstwo Bydgoszczy otrzy- 
mał Albert von Maybach. 23 Po krótkiej karierze w sądownictwie, w 1855 roku trafił do 
administracji państwowej. Objął wówczas stanowisko eksperta w dziedzinie kolejnictwa 
w Ministerstwie Handlu. Do Bydgoszczy trafił w 1863 roku w związku z awansem na 
stanowisko dyrektora miejscowej Dyrekcji Kolei Wschodniej. W 1867 roku został prze- 
niesiony na równorzędne stanowisko w Hanowerze. Od 1874 roku kierował nowo utwo- 
rzonym Urzędem Kolei Rzeszy. Jego zasługą był wzrost tempa budowy linii kolejowych. 
Był także współautorem nowej ustawy o kolejach. Dążył do upaństwowienia większości 
linii kolejowych w Cesarstwie Niemieckim. Od 1879 roku piastował urząd Ministra Ro- 
bót Publicznych. Za usługi dla rozwoju kolejnictwa w 1888 roku otrzymał tytuł szlachec- 
ki. W rok później Bydgoszcz przyznała mu swoje najwyższe wyróżnienie. 
Hermann August Franke był drugim rodowitym bydgoszczaninem, którego miasto 
obdarzyło godnością honorowego obywatela. 24 Pochodził z rodziny przedsiębiorców. W 
1827 roku jego ojciec założył małą destylarnię spirytusu, a wkrótce i zakład kąpielowy 
usytuowany przy ul. Grodzkiej. W latach 1893-1894 powstała nowa, duża rafineria spiry- 
tusu i publiczny zakład kąpielowy przy ul. ks. A Czartoryskiego. W 1901 roku urucho- 
miono także tartak. Ustabilizowana pozycja ekonomiczna Franke pozwoliła mu na dzia- 
łalność społeczną i pełnienie urzędów honorowych. Był radnym, a następnie członkiem 
magistratu. Przez wiele lat kierował Izbą Handlową w Bydgoszczy. Znalazł się również 
w gronie członków-założycieli Towarzystwa Historycznego Obwodu Nadnoteckiego. Ufun- 
dował fontannę przed Teatrem Miejskim i wspomógł finansowo budowę domu starców. 
Ze względu na szczególne zasługi dla miasta 12 grudnia 1900 roku został jego honoro- 
wym obywatelem. 
Zapewne czysto polityczny charakter miało nadanie wspomnianej godności Bernhar- 
dowi von Biilowowi, kanclerzowi Niemiec w latach 1900-1909. 25 Karierę zawodową roz- 
począł jako prawnik. Od 1876 roku pracował w dyplomacji jako ambasador w Rzymie, 
Paryżu i Petersburgu, a także sekretarz stanu w MSZ. Był także premierem w rządzie 
pruskim. Opowiadał się za germanizacją szkolnictwa i prawami wyjątkowymi dla Pola- 
ków. Uroczystość nadania mu honorowego obywatelstwa Bydgoszczy miała miejsce 19 
marca 1903 roku. 
Ostatnim honorowym obywatelem Bydgoszczy, który godność tę otrzymał od pru- 
skich władz miasta był Lewin Louis Aronsohn, wpływowy bydgoski bankier i finansista. 26 
Do Bydgoszczy przybył w 1876 roku. Rychło stał się współwłaścicielem banku Moritz 
Stadthagen i udziałowcem w spółce Towarzystwo Żeglugowe. Pełnił funkcje honorowe w 
administracji miejskiej, zasiadając w radzie miejskiej i magistracie. Był również posłem
		

/kronika_200252_0001.djvu

			249 


do sejmu pruskiego i niemieckiego parlamentu. Przez wiele lat kierował lub uczestniczył 
w życiu wielu organizacji zawodowych i społecznych działających w mieście. Był znanym 
filantropem i fundatorem. Partycypował w kosztach budowy pomnika Wilhelma I, wspierał 
ubogich mieszkańców miasta. Najbardziej znany jest z ufundowania bydgoskiej "Łucz- 
niczki", która stała się symbolem miasta. Nadanie godności honorowego obywatela mia- 
ło miejsce 17 X 1918 r. Potem Aronsohn opuścił Bydgoszcz i zamieszkał w Berlinie. 
Prezentacja sylwetek osób, które otrzymały godność honorowego obywatela Bydgosz- 
czy w okresie zaboru pruskiego skłania do wniosku. że zaszczyt ten cieszył się niezwy- 
kłyrh prestiżem. W gronie uhonorowanych znaleźli się oczywiście wyłącznie Niemcy, choć 
zapewne i wśród bydgoszczan-Polaków nie brakowało godnych kandydatów. Dały o so- 
bie znać antypolska polityka władz pruskich i uprzedzenia narodowe. Należy mieć na- 
dzieję, że wyróżnienie obywatelstwem honorowym miasta utrzyma swój prestiżowy cha- 
rakter i nie zabraknie bydgoszczan i ludzi z miastem sympatyzujących, godnych tego 
zaszczytu. 


Przypisy 
l J. Kutta, Obywatele honorowi miasta Bydgoszczy (1920-1939), Bydgoszcz 1992. 
2 S. Błażejeski, J. Kutta, M. Romaniuk, Bydgoski słownik biograficzny (dalej cyt. BSB). t. 4. Bydgoszcz 1997, 
s. 70-71. 
3 M. Erdman, Zapomniany obywatel. "Gazeta Wyborcza" z 30 VI 1993. 
4 Bydgoski Informator Kulturalny (dalej cyt. BIK), VIJ1993 (wyd. specjalne): 1J1994 (wyd. specjalne). 
5 BIK, 11/1996 (wyd. specjalne). 
6 BIK, VI/1999 (wyd. specjalne). 
7 Uchwała Rady Miasta nr X/326/99, Monitor Ratuszowy, nr 6, VIJ1999 (dodatek do "Promocji Pomor- 
skich" nr 6/1999). 
8 C.L.H. Rabe, Sammlung preussischer Gesetze und Verordnungen, t. 9 Halle 1819, s. 321-377. 
9 PreuBischer Gesetz - Sammlung, 1831, t. 3, s. 9-33. 
10 O. Kotze, Die preuBischen Stadte-Veńassungen fUr die sechs ostlichen Provinzen, Berlin 1879, s. 246. 
254-255. 
11 Archiwum Państwowe w Bydgoszczy (dalej cyt. APB), Akta miasta Bydgoszczy, sygn. 143; I. Berger. Die 
preussische Verwaltung des Regierungsbezirkes Bromberg (1815-1847), KaIn 1966, s. 74-75. 
12 BSB, t. 5, Bydgoszcz 1998, s. 120-121. 
13 APB, Akta miasta Bydgoszczy, sygn. 143., tamże, Regencja w Bydgoszczy, sygn. 1/851; I. Berger, op. cit., 25. 
14 BSB, t. 2, Bydgoszcz 1995, s. 72. 
15 BSB, t. 4, Bydgoszcz 1997, s. 50-51. 
16 APB, Akta miasta Bydgoszczy, sygn. 143; I. Berger, op. cit., s. 157; J. Fechner, Die geschichte des Kirch- 
spiels Bromberg, Bromberg 1887, s. 39; KH. Rehfeld, Die preussische Verwaltung des Regierungsbezir- 
kes Bromberg (1848-1871), Koln 1968, s. 49, 158-159; H. Rasmus, Einer der ersten Ehrenbiirger der 
Stad t Bromberg, Bromberg, nr 118/1998, s. 16. 
17 BSB, t. 4, Bydgoszcz 1997, s. 90-91. 
18 APB, Akta miasta Bydgoszczy, sygn. 143, 2616; Regencja w Bydgoszczy, sygn. 112457; KH. Rehfeld, op. 
cit., s. 49,164-167,172-173,183-188. 
19 BSB, t. 4, Bydgoszcz 1997, s. 92-93. 
20 BSB, t. 2. Bydgoszcz 1995, s. 63-65. 
21 BSB, t. 2, Bydgoszcz 1995, s. 73. 
22 BSB, t. l, Bydgoszcz 1994, s. 52-53. 
23 BSB, t. l, Bydgoszcz 1994, s. 79-80. 
24 BSB, t. l, Bydgoszcz 1994. s. 48-50. 
25 Meyers Konversationslexicon, t. 2, Leipzig 1906, s. 595. 
26 BSB, t. l, Bydgoszcz 1994, s. 19-20.
		

/kronika_200253_0001.djvu

			250 


Hugo Rasmus 


DWAJ PIONIERZY Z BYDGOSZCZY 
O zasługach Ernsta Niepela i Oskara Pichta, 
dyrektorów Zakładu dla Ociemniałych 


Tradycje opieki nad niewidomymi w Europie i w Niemczech sięgają połowy XIX 
wieku. Francus Louis Braille (1809-1852) wynalazł pismo punktowo-wypukłe, które 
do dnia dzisiejszego jest powszechnie znane w świecie. W języku niemieckim zostało 
ono wprowadzone w roku 1879. W Prusach rozpoczęto budowę zakładów dla niewido- 
mych. Dn. 4 maja 1872 r. władze prowincji poznańskiej zdecydowały o przeniesieniu 
utworzonego w 1853 r. w Wolsztynie zakładu dla niewidomych do Bydgoszczy. W roku 
1873 powstał w Bydgoszczy Prowincjonalny Zakład dla Niewidomych (Provinzial-Blin- 
denanstalt). Wybór dyrektorów tej instytucji okazał się bardzo trafny, ponieważ każdy 
z nich wniósł poważny wkład w rozwój opieki nad niewidomymi. 
Pierwszym dyrektorem został nauczyciel niewidomych Kienel, który działał na tym 
stanowisku przez dwadzieścia pięć lat. Dzięki niemu powstał w Bydgoszczy ośrodek 
produkcji koszów wiklinowych i spółdzielnia producentów koszy (Einkaufs und Ver- 
triebsgenossenschaft der Korbmacher), w których także jego niewidomi uczniowie mieli 
swój udział. Jego następcą został nauczyciel Anton Wittig i sprawował ten urząd aż do 
swojej śmierci w 1909 roku. Dewizą jego działalności było"bqdź okiem dla niewidome- 
go". Z powodzeniem troszczył się on o zbudowanie odpowiednich pomieszczeń dla 
swoich podopiecznych, stawiając m. in. ładny budynek domu dla niewidomych kobiet 
na ul. Sierocej z miejscami dla ok. 40 pensjonariuszek. Budowa była finansowana z 
corocznych składek społecznych i kwest, jak również większych fundacji bogatych byd- 
goskich rodzin kupieckich, jak LOhnert, Zawadski, Knitter, Franke, Aron, Aronsohn, 
Grosse i inni. Fundatorzy ci wchodzili najczęściej także w skład zarządu" Towarzystwa 
Opieki nad Niewidomymi w Prowincji Poznańskiej" (Verein zur Fiirsorge fUr die Blin- 
den der Provinz Posen) z siedzibą w Bydgoszczy. Posiadacz ziemski Wendler ufundo- 
wał piękny kolorowy witraż przedstawiający królową Luizę, stanowiący szczególną ozdo- 
bę auli. Kierownictwo zakładu sprawowało rodzeństwo Kistenmacher, które dzieliło 
między siebie szczegółowe obowiązki. Działalność pensjonariuszek sprowadzała się 
do prac tkackich i wyplatania koszy, ważnym zadaniem była praca przy pisaniu gazet 
dla ociemniałych, z czego korzystali niewidomi w całym kraju. Wittig wprowadził stałą 
opiekę lekarską dla swoich podopiecznych przez bydgoskiego okulistę, dra Carla Au- 
gsteina. Kiedy w 1909 r. Wittig umierał, pozostawił plac pod budowę domu starców 
dla niewidomych mężczyzn. 
Obydwaj jego następcy na stanowisku dyrektora zakładu byli pionierami w swojej 
dziedzinie. Dlatego ich biografie zasługują na szczególną uwagę. Jeden z nich, Ernst 
Niepel, dyrektor zakładów dla niewidomych, nauczyciel i autor książek fachowych, 
zdobył międzynarodową sławę. Niepel urodził się 25 kwietnia 1873 r. wOdolanowie, 
mieście powiatowym w południowo-wschodniej Wielkopolsce. Zmarł 14 sierpnia 1942 
r. w Berlinie. Już jako dwudziestolatek zdecydował się na podjęcie pracy w dziedzinie
		

/kronika_200254_0001.djvu

			251 


pedagogiki specjalnej i opieki nad niewidomymi i rozpoczął działalność w tym zakre- 
sie. Po ukończeniu seminarium nauczycielskiego rozpoczął pracę w 1893 r. jako na- 
uczyciel pomocniczy w Prowincjonalnym Zakładzie dla Niewidomych w Bydgoszczy. W 
1897 r. awansował do stanowiska nauczyciela, pozostając w tym zakładzie do 1909 roku. 
6 maja 1897 r. zawarł związek małżeński z Małgorzatą Paetrow (ur. 6 września 1875 r. w 
Wągrowcu). Z tego małżeństwa miał Niepel trzech synów: bliźniaki Kurta i Hansa (ur. 
11 października 1898 r.) i Martina (ur. 18 kwietnia 1904 r.) - wszystkich urodzonych w 
Bydgoszczy. Od 1899 r. pracował dodatkowo jako nauczyciel muzyki w Seminarium dla 
Nauczycielek i Nauczycieli w Bydgoszczy i jako organista. Występował na koncertach 
zarówno jako dyrygent, jak i solista. Został powołany przez urząd rejencji bydgoskiej 
jako biegły urzędu środowiska (WestpreuBische Landschaft). 
W r. 1909 został Niepel mianowany dyrektorem zakładu bydgoskiego i sekretarzem 
Towarzystwa Opieki nad Niewidomymi Prowincji Poznańskiej. Ponieważ zajmował się 
problemami kształcenia dzieci niewidomych, uczestniczył w 1911 r. w przygotowaniu 
prawa kształcenia dzieci głuchoniemych. W 1912 r. opuścił Bydgoszcz i objął posadę 
rektora Zakładu Niewidomych miasta Berlina, na której pozostał aż do emerytury w 
1934 r. W Berlinie zastał Niepel znakomite warunki do twórczej pracy, którą uprawiał z 
pasją w różnych dziedzinach. W 1913 r. zainicjował zjednoczenie wszystkich towarzystw 
opieki nad niewidomymi, zakończone w 1924 r. przez jego następcę w Bydgoszczy, póź- 
niejszego dyrektora wiodącego zakładu w Berlinie-Steglitz, Oskara Pichta. 


Zasługi spoleczne i pedagogiczne 
W 1915 r. został Niepel powołany do wojska, następnie jednak zwolniony do opieki 
nad niewidomymi inwalidami wojennymi i objął w 1916 r. ponownie kierownictwo swo- 
jego w tym czasie rozbudowanego zakładu w Berlinie. W tym samym roku założył biblio- 
tekę akademicką dla niewidomych, której podstawę stanowiła Fundacja Mindeńska. W 
latach 1916-1917 poświęcił się głównie szukaniu możliwości zatrudnienia dla niewido- 
mych w zakładach rzemieślniczych; wyniki tych poszukiwań opublikował w 1918 r. spe- 
cjalnej publikacji Komisji Rzeszy dla Inwalidów Wojennych. Jego zasługą było wprowa- 
dzenie legitymacji pracy dla niewidomych stroicieli fortepianów. Niepel wprowadził po- 
dział na kategorie ociemniałych (niewidomy, prawie niewidomy, słabowidzący) w po- 
radnictwie zawodowym, sformuował zasady kształcenia niewidomych (1927 r.) i rozdziału 
niewidomych i słabowidzących, i otworzył w Berlinie (1919 r.) pierwszą w Niemczech 
szkołę dla osób z wadami wzroku. Równocześnie wykształcił kadrę dla tej gałęzi szkol- 
nictwa. O dociekliwości badawczej i precyzji jego pracy świadczą doświadczenia nad pro- 
blemem oświetlenia w klasie dla inwalidów wzroku. W 1920 r. udało mu się połączyć 
wszystkie instytucje i towarzystwa dla niewidomych w jedną Centralę Opieki nad Niewi- 
domymi w Berlinie (Zentralstelle fUr Blindenwohlfahrt der Stadt Berlin). W tym samym 
roku utworzył pierwsze miejskie pośrednictwo pracy dla niewidomych, z którego w 1922 
r. powstał urząd pracy dla inwalidów, oddział dla niewidomych. 
W 1928 r. wydał Niepel księgę jubileuszową z okazji 50-lecia istnienia zakładu berliń- 
skiego. W tym samym roku był jednym z inicjatorów założenia klubu sportowego dla 
niewidomych osób dorosłych, który nie był związany z berlińskim zakładem dla niewido- 
mych. W 1929 r. zainicjował rozbudowę dotychczasowej szkoły dokształcającej dla nie-
		

/kronika_200255_0001.djvu

			252 


widomych do rangi szkoły zawodowej, włączonej w system szkolnictwa zawodowego miasta 
Berlina. 
Obok funkcji dyrektora zakładu pełnił Niepel szereg innych funkcji w zakresie peda- 
gogiki niewidomych. Był on uznanym autorytetem w zakresie kształcenia i opieki nad 
niewidomymi i występował jako biegły rzeczoznawca. Dzięki temu mógł się przyczynić 
do reformy prawodawstwa w zakresie obowiązkowej opieki i ubezpieczeń dla niewido- 
mych. W latach 1913-1934 pełnił funkcję egzaminatora w egzaminach państwowych dla 
dyrektorów i nauczycieli zakładów dla niewidomych. Był członkiem zarządu w licznych 
towarzystwach opieki nad niewidomymi, wieloletnim przewodniczącym Izby Opieki nad 
Niewidomymi (Blindenwohlfahrtskammer) i należał do komisji ministerialnej do bada- 
nia możliwości zatrudniania niewidomych. 
Poprzez wykłady o opiece nad niewidomymi w Berlinie i możliwościami pracy dla 
nich w kraju i za granicą, ilustrowane przezroczami i realizowanymi na jego zamówienie 
filmami poglądowymi, występował Niepel publicznie i propagował pomoc dla niewido- 
mych. Wygłosił wykłady m.in. na kongresie w Hanowerze, w Stuttgarcie i w Królewcu. 
Był wieloletnim stałym referentem"Przeglqdu Spoleczno-Higienicznego" (Sozialhygieni- 
sche Rundschau) do spraw niewidomych. Publikował liczne artykuły w czasopismach 
"Beitriige zum Blindenbildungswesen'
 "Blindenfreund': "Wohlfahrtsblatt da Stadt Ber- 
lin'
 "Fortschritte des Gesundheitswesens'
 hiszpańskim"La Medicina" i innych. Jego dwie 
broszury o zatrudnieniu niewidomych w przemyśle były wielokrotnie wznawiane. W roz- 
maitych publikacjach opisywał wyniki swoich prac, stymulując w ten sposób dalsze bada- 
nia. W swojej bujnej działalności publicystycznej inicjował sam wiele akcji, a w innych 
uczestniczył jako współpracownik. Przykładowo można wymienić: słownik filmu dźwię- 
kowego, kalendarz przyjaciół niewidomych, współpraca w wydaniu podręcznego słowni- 
ka nauk komunalnych (1918 r.), statystyka niewidomych inwalidów wojennych (1926), 
utworzenie Centralnej Biblioteki dla Niewidomych w Lipsku. 
Rozpoczął działalność badawczą pracami nad stanem uczuciowym niewidomych dzieci, 
z czasem rozszerzył ją poza sferę szkolną i opiekuńczą, poświęcając się badaniom możli- 
wości zatrudnienia niewidomych. Zamiarem jego było danie niewidomym zajęcia, po- 
prawa ich sytuacji bytowej i zrównoważenie psychiki. Niepel wykonał ogromną pracę w 
służbie niewidomym, którzy okazywali mu też nieograniczone uznanie i wdzięczność. 
Poglądy i doświadczenia Niepela były nawet tematem kongresu europejskiego, jaki od- 
był się w Warszawie w dniach 17 do 26 września 1973 r. 
Wybór niektórych tematów publikacji świadczy o różnorodności jego zainteresowań: 
"Możliwości pracy dla niewidomych, zwlaszcza inwalidów wojennych w warsztatach rze- 
mieślniczych" (1918 r.)",Zatrudnienie niewidomych w przemyśle" (1923 r., 1928 r.)",Pro- 
tokoly posiedzeń i zgromadzeń Izby Opieki nad Niewidomymi" (1925-1930)", Pierwszy Tur- 
niej Pokazowy Towarzystwa Sportowego Niewidomych w Berlinie" (1928 r.). 
Następcą Niepela w Bydgoszczy został Oskar Picht, nauczyciel niewidomych, dyrek- 
tor zakładów dla niewidomych i wynalazca. Urodził się 27 maja 1871 r. w Pasewalku, 
zmarł 15 sierpnia 1945 r. w Poczdamie. Także on był pionierem w dziedzinie opieki nad 
niewidomymi. Zakład bydgoski - na którego kierowników powoływano tak znakomite 
osobistości - posiadał w Prusach duże znaczenie, a kierownictwo placówki bydgoskiej 
było zarówno dla Niepela, jak i dla Pichta etapem na drodze do stanowiska dyrektora
		

/kronika_200256_0001.djvu

			253 


Zakładu Ociemniałych w Berlinie. Oskarowi Pichtowi udało się zbudować maszyny do 
pisania i czytania dla niewidomych w oparciu o system pisma punktowego Brailla. Ma- 
szyny te znalazły zastosowanie na całym świecie, a Picht otrzymał przydomek" Ojca nie- 
widomych ". 
Ku rozczarowaniu rodziny Picht (ojciec był piekarzem, matka córką nauczyciela), ich 
jedyny syn nie chciał przejąć ojcowskiej piekarni. Jego zainteresowanie budziła pedago- 
gika i technika. Rodzice rozpoznali uzdolnienia syna i dali mu odpowiednie wykształce- 
nie; po ukończeniu wyższej szkoły dla chłopców w Pasewalku (1877 r. do 1886 r.) Picht 
pobierał naukę w szkole ćwiczeń dla nauczycieli w Massow k. Stargardu (1886-1888 r.) 
oraz w seminarium nauczycielskim w P6litz k. Szczecina (1888-1891 r.). 
Początkowo objął posadę nauczyciela w wyższej szkole dla chłopców w Marienthalu 
k. Bahn (powiat Greifenhagen), którą sprawował w latach 1891-1897. W latach 1897- 
1899 odbył kurs dokształcający nauczyciela dla niewidomych w Państwowym Zakładzie 
Ociemniałych w Berlin-Steglitz. W ramach tego kursu odbyło się nauczanie modelowa- 
nia w glinie i wosku. Od tego momentu poświęcił się służbie niewidomym. Zakład w 
Steglitz rozwinął się pod kierownictwem utalentowanego dyrektora Karla Wulffa do rangi 
wiodącego zakładu dla ociemniałych w całych Prusach. W skład zakładu wchodziły bu- 
dynki mieszkalne, biblioteka pisma punktowego, a nawet muzeum. Działało towarzy- 
stwo, zajmujące się pomocą materialną dla dorosłych niewidomych. Było to wdzięczne 
pole do działania dla młodego zapalonego nauczyciela. 
Po ukończeniu kursu w Steglitz otrzymał Picht posadę w tymże zakładzie. Od 1 kwiet- 
nia 1899 r. rozpoczął działalność jako nauczyciel niewidomych. Prowadził ponadto bi- 
bliotekę pisma punktowego. Utworzył i prowadził drukarnię, w której drukowano książ- 
ki, nuty i czasopisma pismem punktowym. W 1905 r. założył przy drukarni introligator- 
nię, w której zatrudnieni byli tylko niewidomi. 


Pionierskie wynalazki 
W lipcu 1899 roku rozpoczął Picht przygotowania do budowy maszyny do pisania dla 
niewidomych. Maszyna posiadała sześć klawiszy dla sześciu punktów pisma niewido- 
mych, klawisz spacji i ruchomy wałek do papieru. Równoczesne uderzenie kilku klawiszy 
tworzyło jedną literę. 6 maja 1901 r. otrzymał Picht pierwszy patent. Swoją maszynę 
zademonstrował na Międzynarodowym Kongresie Nauczycieli Niewidomych we Wro- 
cławiu w 1901 roku, gdzie wywołała ona duże zainteresowanie. Odtąd zajął się konstru- 
owaniem maszyn dla innych sposobów komunikacji i ulepszaniem swojej maszyny do 
pisania. W 1907 r. wynalazł maszynę do pisania, umożliwiającą porozumiewanie się nie- 
widomych z osobami widzącymi, a w 1909 r. maszynę do stenografowania i wkrótce po- 
tem aparat do czytania i pisania dla porozumiewania się głuchoniemych. Wynalazki jego 
stanowiły duży postęp dla niewidomych. 
Maszyna stenografująca dla niewidomych umożliwiała pisanie nie tylko na pojedyn- 
czej kartce papieru lecz również na 100-metrowej roli papieru. W konkursach maszyno- 
pisania osiągano szybkość 280 liter na minutę. Do 1910 r. ulepszył Picht swoją maszynę 
do tego stopnia, że mogła ona być wykorzystywana dla głowic z 84 znakami. Poprzez 
wymianę głowicy można ją było przystosować do dziewięciu języków. W 1924 r. połączył 
on trzy różne maszyny z jedną tastaturą i skonstruował uniwersalną maszynę z pismem
		

/kronika_200257_0001.djvu

			254 


dla niewidomych, przy pomocy której można było wykonać jedno pismo w trzech egzem- 
plarzach, a przecież kopia została wynaleziona dopiero w ostatnich powojennych dzie- 
sięcioleciach. Jego maszyny były praktyczne, godne zaufania i masywne, i dzięki temu 
spełniały wszystkie wymagania. 
Wynalazki Pichta umożliwiły pisanie książek w języku punktowym oraz uprościły druk 
książek i pism dla niewidomych, służyły ociemniałym dla celów szkoleniowych i zawodo- 
wych i umożliwiły zatrudnianie niewidomych jako stenografów. Za stałe ulepszanie i 
rozwijanie swoich wynalazków otrzymał Picht do 1932 r. dziewięć dalszych patentów. 
Jego maszyna dla niewidomych została w tym czasie wprowadzona we wszystkich zakła- 
dach dla ociemniałych i stała się pożądanym przedmiotem eksportowym w całej Euro- 
pie. Za swoje pionierskie prace wynalazcze otrzymał Picht złoty medal na międzynaro- 
dowej wystawie maszyn do pisania w 1907 r. - było to jego największe wyróżnienie. Dzi- 
siaj jego maszyny używane są na całym świecie. 
Kiedy w 1912 r. Picht otrzymał nominację na dyrektora Krajowego Zakładu dla Nie- 
widomych w Bydgoszczy, pozostawił w Steglitz bibliotekę, której zasoby książek z pi- 
smem punktowym wzrosły z 1.000 do 10.000 książek; była to największa wypożyczalnia 
książek dla ociemniałych w Niemczech. 
W przeżywającej szybki rozwój Bydgoszczy był Picht czwartym dyrektorem. Dzięki 
swoim wynalazkom mógł tutaj uzyskać lepsze możliwości zatrudnienia dla swoich pod- 
opiecznych. Zlecił też zbudowanie globusa. Zajął się ulepszaniem swoich modeli, z prze- 
znaczenia także dla innych użytkowników. Objął też nieodpłatnie urząd przewodniczą- 
cego Towarzystwa Opieki nad Niewidomymi Prowincji Poznańskiej, wydawał drukiem 
roczniki i sprawozdania towarzystwa, które posiadało także członków honorowych. W 
1917 r. było ich 73, przeważnie osobistości z miasta, z prowincji poznańskiej i z Berlina: 
kupcy, urzędnicy, kierownicy szkół, a nawet książęta i hrabiowie, m.in. Gąsiorowska, 
Młodasko, von Oppeln-Bronikowski, Wieleń, Przybyski, Borek, Szablikowski, Poen, Za- 
wadzki, Bromberg. Po utworzeniu zakładu dla ociemniałych kobiet rozpoczął Picht przy 
poparciu towarzystwa starania o budowę zakładu dla mężczyzn, chociaż sfinansowanie 
tego przedsięwzięcia nie było jeszcze zabezpieczone. W 1914 r. wydał on specjalną ode- 
zwę, ponowioną w 1917 r. W jej wyniku otrzymało towarzystwo liczne dotacje, dalszy 
rozwój zakładu został jednak zahamowany z powodu działań wojennych. 
Po wybuchu pierwszej wojny światowej został Picht zmobilizowany do wojska, następ- 
nie jednak zwolniony dla opieki nad ociemniałymi inwalidami wojennymi. Intensywna 
opieka medyczna przynosiła w nielicznych wypadkach poprawę zdrowia. Picht poświęcił 
się dokształcaniu zawodowemu i przeszkalaniu inwalidów z uszkodzeniami wzroku. Jed- 
na z niewidomych kobiet kształconych w bydgoskim zakładzie jako masażystka została 
zatrudniona w lazaretach poznańskich i złożyła z powodzeniem egzamin pielęgniarski 
Czerwonego Krzyża. Została ona odznaczona Medalem Czerwonego Krzyża III klasy, a 
przez Związek Ojczyźniany Kobiet (Vaterlandischer Frauenverein) Żelaznym Medalem 
z Łańcuchem. Niewidomi mężczyźni z bardzo ograniczoną zdolnością widzenia byli szko- 
leni jako sanitariusze. Picht dbał także o wypoczynek i rozrywki kulturalne swoich pod- 
opiecznych, np. uczestnictwo w spektaklach teatralnych, koncertach i wykładach, zabie- 
gając o fundowanie darmowych biletów wstępu, rozbudował poza tym miejscową biblio- 
tekę zakładową itp.
		

/kronika_200258_0001.djvu

			255 


Za swoją działalność otrzymał Picht w dniu 10 października 1917 r. Krzyż Zasługi za 
Pomoc Wojenną w Opiece nad Niewidomymi Inwalidami Wojennymi. Zakład był często 
odwiedzany przez wybitne osobistości władz administracyjnych, kościelnych, instytucji 
gospodarczych i medycyny wojskowej. W sierpniu 1918 r. przebywał tu z wizytą książę 
August-Wilhelm z małżonką. 
Niezmordowany w służbie dla niewidomych Picht zajmował się także działalnością 
publicystyczną. W 1915 r. ukazała się w Bydgoszczy jego książka" Opieka niewidomych w 
naszej prowincji", która spotkała się z żywym zainteresowaniem. W latach 1916-1920 
objął redakcję wiadomości tygodniowych dla niewidomych. Kiedy w niespokojnych pierw- 
szych miesiącach powojennych groziło przerzucenie się Powstania Wielkopolskiego do 
Bydgoszczy, wstąpił do miejscowego Grenzschutzu. 
W wyniku Traktatu Wersalskiego Bydgoszcz wraz z prowincją poznańską została włą- 
czona do Polski. Picht i ośmiu jego współpracowników odmówili przejścia na służbę pol- 
ską, chociaż proponowano im podwojenie dotychczasowej pensji. 12 kwietnia 1920 r. 
przesiedlił się Picht do swoich krewnych wEberswaIde. 1 października 1920 r. mianowa- 
ny został dyrektorem dużego państwowego zakładu dla niewidomych w Berlin-Steglitz. 
W następnych latach wprowadzono zmiany i unowocześnienia w opiece nad niewido- 
mymi, w których Picht bezpośrednio lub pośrednio uczestniczył: wprowadzenie egzami- 
nu dla niewidomych stroicieli fortepianów (1921 r.), egzaminu czeladniczego i mistrzow- 
skiego w zakresie produkcji koszów, szczotek i skręcania lin (1922 r.), wprowadzenie 
nauczania przedmiotu prowadzenia gospodarstwa domowego dla niewidomych dziew- 
cząt (1927 r.) i kursów dla niewidomych muzyków, stenotypistów itp. 
W ten sposób spełnił Picht obok działalności dydaktycznej również niezliczoną ilość 
różnych innych funkcji. W latach 1921, 1925 i 1929 prowadził na zlecenie ministerstwa 
kursy dokształcające dla nauczycieli i kierowników zakładów dla niewidomych, a w 1930 r. 
kurs dla nauczycieli sportu. W licznych wykładach i publikacjach wskazywał niezmordo- 
wanie na trudne położenie niewidomych. 5 marca 1924 r. współuczestniczył w założeniu 
Związku Niemieckich Zakładów dla Niewidomych i Związków Opieki nad Niewidomy- 
mi. Odtąd przez wiele lat reprezentował ten związek w Izbie Opieki nad Niewidomymi. 
Umiejętnie wykorzystywał Picht środki masowego przekazu dla propagowania opieki 
nad ociemniałymi. W 1923 r. zainicjował produkcję filmu dla niewidomych "Nasi niewi- 
domi i świat", w 4 sierpnia 1924 r. wygłosił w rozgłośni Radia Stuttgart wykład o opiece 
nad niewidomymi z okazji pierwszego kongresu niewidomych. 
W październiku 1926 r. został zakład w Berlin-Steglitz podniesiony przez władze pru- 
skie do rangi pierwszego i jedynego w Prusach Państwowego Zakładu Dokształcającego 
dla Nauczycieli Niewidomych. W styczniu 1926 r. został Picht w uznaniu zasług miano- 
wany członkiem korespondencyjnym amerykańskiego Związku Nauczycieli Niewidomych 
w Pittsburgu. Thkże od stycznia 1926 r. zaczął się ukazywać "Program Rozgłośni Berlili- 
skiej"w piśmie niewidomych, od 1931 r. program radia niemieckiego, od stycznia 1927 r. 
drukowany pismem punktowym miesięcznik" Steglitzer Nachrichten ", wszystkie wydawa- 
ne przez Oskara Pichta. Wynalezione przez niego maszyny do pisania dla niewidomych 
do dziś spełniają na całym świecie swoje cenne zadania, tym bardziej że od lat siedem- 
dziesiątych dwudziestego wieku prowadzone próby przystosowania elektronicznego tych 
maszyn nie przyniosło jak dotąd większych rezultatów.
		

/kronika_200259_0001.djvu

			256 


Po przejściu na emeryturę 1 października 1933 r. ze względu na wiek, złożył także 
urząd prezesa Towarzystwa Popierania Samodzielności Gospodarczej Niewidomych w 
Berlinie. Zamieszkał w ciszy berlińskiego przedmieścia. Zakład w Steglitz odwoływał się 
jednak chętnie do jego doświadczenia. Otrzymywał wiele tysięcy listów dziękczynnych z 
całego świata. Jeszcze w 1944 r. objął kierownictwo domu wieczorowego dla niewido- 
mych w Poczdamie-Rehbriicke. Tam zmarł 15 sierpnia 1945 r. i został pochowany na 
miejscowym cmentarzu. Kwiaty, składane do dzisiaj na jego grobie świadczą o wdzięcz- 
ności niewidomych, którym pomagał znosić ich ciężki los. Jego miasto rodzinne Pase- 
walk postawiło w 1984 r. pomnik, przedstawiający popiersie brązowe Pichta w podwój- 
nych wymiarach naturalnych, umieszczone na 1,80-metrowym postumencie z tablicą pa- 
miątkową. 


Przypisy 
Archiv der Blindenstudienanstalt, MarburglLahn. - Aus Brombergs Vergangenheit. Gunther Meinhardt 
(Redactor). Wilhelmshaven 1973. 
Niepel: Życiorys odręczny. - Beitrage zum Blindenbildungswesen 6.1935 Nr. 2, s. 46-47. 
Także 13.1942 Nr. 3 s. 90-91. - Rehabilitacja inwalidów innych osób niepełnosprawnych a służby socjal- 
ne. Materiały z Europejskiego Seminarium ONZ. Warszawa 17-26 IX.1973. W: Państwowe wydawnic- 
two Naukowe. Warszawa 1975 s. 264. 
Picht: Tatigkeitsbericht uber das 28. Geschaftsjachr des Vereins zur Forderung fur die Blinden der Pro- 
vinz Posen. Bromberg 1917. - Steglitzer Anzeiger, Berlin-Steglitz, 30.1933 Nr 229, 1. Beilage. - Der 
Kriegsblinde. 44.1943, zeszyt 3, s. 2f., także 1971 s. 113-114. - Blindenumschau Nr. 38/1991 s. 7. - Finek, 
Willy: Oskar Picht - Vater der Blindenschriftmaschine. W: Kriegsblinden-Jahrbuch 1994. Bonn 1993, s. 
42-46.
		

/kronika_200260_0001.djvu

			PRZEGLĄDY - OMÓWIENIA - RECENZJE
		

/kronika_200262_0001.djvu

			259 


Barbara Chojnacka 


MIĘDZY PARYŻEM A POZNANIEM 
Bydgoski etap twórczości graficznej Karola Mondrala 


W historii grafiki polskiej nazwisko Karola Mondrala wiązane jest przede wszystkim 
ze środowiskiem poznańskim, przy czym podkreśla się kilkunastoletni pobyt artysty w 
Paryżu, który wywarł olbrzymi wpływ na całokształt jego twórczości artystycznej. Tym- 
czasem pomiędzy Paryżem a Poznaniem K. Mondral przez dziesięć lat mieszkał w gro- 
dzie nad Brdą, tutaj tworzył, prowadził działalność pedagogiczną i uczestniczył w życiu 
artystycznym. Właśnie wątek bydgoski, najmniej znany i ogólnie traktowany w literatu- 
rze, stanowi temat tego opracowania 1 . Ciekawe, bardziej osobiste uzupełnienia na te- 
mat życia i twórczości artysty wnosi wydana niedawno autobiografia jego córki Camilli 
Mondral, znanej tłumaczki literatury2 . 
Karol Mondral urodził się w 1880 roku w Warszawie, tam też rozpoczął edukację 
plastyczną w zakładzie malarskim ojca. Następnie podjął naukę w Klasie Rysunkowej 
Wojciecha Gersona, a po jej ukończeniu wstąpił do Akademii Sztuk Pięknych w Krako- 
wie na Wydział Malarstwa. Rozpoczęte tam studia malarskie pod kierunkiem Leona 
Wyczółkowskiego stanowiły jednak tylko krótki epizod w zakresie wykształcenia, ponie- 
waż przyszły grafik, po śmierci ojca, powrócił do Warszawy i nie kontynuował już syste- 
matycznych studiów plastycznych. W 1909 roku K. Mondral wyjechał do Paryża, gdzie 
podjął indywidualne studia graficzne, poznając sztychy dawnych mistrzów i ucząc się z 
podręczników graficznych. Według informacji córki został przyjęty do pracowni jednego 
ze sławniejszych profesorów grafiki 3 . W "okresie paryskim" artysta poświęcił się niemal 
wyłącznie twórczości graficznej, wówczas powstała też największa liczba rycin (ponad 
200 z ok. 300 wykonanych), uważanych za najlepsze w całym jego dorobku. Podczas 
pobytu we Francji K. Mondral uczestniczył w licznych wystawach, zarówno w Paryżu, jak 
i w kraju, przysyłając swoje prace na ekspozycje 4 . Do ważniejszych prezentacji rycin i 
obrazów olejnych artysty należą dwie wystawy indywidualne, które odbyły się w 1919 
roku w Salon de la Societe Nationale des Beaux- Arts i dwa lata później w C Association 
France- Pologne. W Polsce nazwisko K. Mondrala stało się znane dzięki udziałowi w I 
Konkursie im. Henryka Grohmanna w Zakopanem, na którym otrzymał wyróżnienie za 
suchoryt " Szewc". Sukces polskiego grafika z Paryża przypieczętowany został udziałem 
w kolejnej edycji tego konkursu, która miała miejsce w Warszawie w 1914 roku. Kon- 
kurs, połączony z wielką ekspozycją "Towarzystwa Sztuk Graficznych", stanowił pierw- 
szą ogólnopolską wystawę grafiki nowoczesnej. Karol Mondral otrzymał wówczas drugą 
nagrodę w dziale akwaforty za rycinę "Zuzanna". Podczas pobytu w Paryżu twórca do- 
głębnie poznał techniki warsztatu graficznego, tam też ukształtował się jego w pełni doj- 
rzały styl. Podobnie, jak inni artyści polscy przebywający we Francji, np. Józef Pankie- 
wicz, Zofia Stankiewiczówna, Jan Rubczak i Konstanty Brandel, znalazł się w kręgu 
oddziaływania impresjonizmu. Twórczość graficzna K. Mondrala, utrzymana w konwen- 
cji realistycznej, przesycona jest, charakterystycznym dla impresjonizmu, pragnieniem 
zatrzymania doznanego wrażenia, wynikłego z widzenia natury.
		

/kronika_200263_0001.djvu

			260 


Artysta najchętniej wypowiadał się w technikach metalowych, przede wszystkim w 
akwaforcie, często łączonej z akwatintą, mniej liczne są prace wykonane w suchej igle, 
miękkim werniksie i miedziorycie. Wyróżniającą się grupę rycin stanowią drzeworyty, 
również barwne, rzadziej twórca stosował litografię. Krąg tematyczny grafik Mondrala 
jest bardzo szeroki, jednak dominują przedstawienia architektoniczne, począwszy od 
monumentalnych zabytków budownictwa po malownicze zakątki francuskich miasteczek. 
Często pojawia się też samodzielny pejzaż i portret, nieco rzadziej kompozycje figural- 
ne, np. sceny rodzajowe, religijne i symboliczne. 
Pomiędzy wczesnym "okresem paryskim" a bydgoskim można zauważyć znaczne róż- 
nice, jednak istotniejsze są analogie w zakresie tematyki, stosowanych technik graficz- 
nych i środków formalnych. Krótka charakterystyka wybranych dzieł graficznych, po- 
wstałych podczas poby- 
tu we Francji, ma na 
celu przybliżenie tych 
zagadnień. Akwaforta 
ukazująca paryską ka- 
tedrę "Notre Dame" z 
1916 roku, jeden z za- 
bytków europejskich 
najczęściej inspirują- 
cych artystów, stanowi 
przykład ryciny, której 
tematem głównym jest 
budowla gotycka wy- 
pełniająca niemal całe 
pole obrazowe (il. 1)5. 
Szczególny nacisk arty- 
sta położył na wierne 
odzwierciedlenie bryły 
budowli, oddanie po- 
działówarchitektonicz- 
I nych i elementów deko- 
.I racyjnych fasady. Pomi- 
mo że katedra dominu- 
je nad otoczeniem au- 
tor nie zrezygnował tu- 
taj ze sztafażu, który 
chętnie, w różnym stop- 
niu, wprowadzał do 
swoich kompozycji ar- 
chitektonicznych przez 
cały okres twórczości. 
Dolną partię ryciny 
przecina wysoki, nad- 


.'..... - ..

 ,
' I 

.,.,<;, ,'
..u " '.
 
". ,.
, Y,'"", 
 
':,.' 
I ! I ' I I ij 
 
 I I/! :j ll j -, ', I i; I I', 
 
i L, 1 4,1.. , I I 
I ' I. rl. Ct .... ,I:"" 
..
...
-- ..
. 
 -
--=-=,
".::-
 :,-.- _:::. ..-....... , 

i,',;\ Y:f
;n
!'Ji 'I';; 
Jill/:. . J 'i 
- 
 . ' 
 r ' . .- --;>,:', ' 
 .. ,,

.: '. I i i 
.. !. . 
 
· '. :

"';' i

?
 
 ; :
 
i l' 

 j l;'
: 
- , -' ... )
 __o 

,.- F Jf, '.ji'\ 
 I 'tl f
" 
,S,
lllIi ' ,
,lIIf ;r' 


 '.
""'JłMi:, "': -1- 1 .


:," I I !":' 
..l.!Ir I) J\!1. 
J. -. ...IiUJł-L- 
 ;.J 6 '. '" ...., '... , ł.i' ' 
.-. ....'HilL... 
 . .....JJ . ,;

',r 
.._, 
!f 
 oS ..
 
 t l." , 
7 1 '{ ł ',. " I'f, ,Y
OIł,',';' 6 ł ?/ł
 t,' "".',.1 

 J
 'L ! ł

' :1' 
" , 'Ił 
: · ." .:.1. H. ",.t, ,MM...I,ł.l.\,ł.!: .:.......11
.t'.L.c.f I Jłh ,'" 
 
:-j 
.
:- 
 1 ' ł;£: 
 


 i,
 
 : 
 .

'
 
,
[ 1iil. ,f,i:;;. :; ,
 
.'i ,.,
' - ,,'g ...łt
 . -"" I; '- '! 'Ii" .... 
- .. f. . " .1 ł " I
 ł; ł/:lt
iM. , - , 1 . -, 
I 
 I .t i .",. "b
 -1f""' ( p:j«-."....
 
 , ..
" 

 . '1' ,; 
: ; Tffi 'f:
 j i';'I'
'" ł ;:" A. ,
::. 'j -
'.. 
'1 '-, t ' j '" I .. 1 'I-" ,;jt'-'d, I 
 ot':' .,
, ", ,'
 ,. 
_ 'r """', ,I , 
f, 
1'" ':lU1 - 
 l' , . .. ...':: .. 
.... ..łr.J. I...ł: 1'"' 'I
' 'I .' t
_ 
=--
 _ ....:.
 ,....I.
L. ... - _-... fJ 
-t':.:--W ... .:;:.. _' -
 
-_.:: o 
"'";.
(j ---. - # 
_
 ..c.. .=.-
. ... ... _"I 
- -.ł... ' 5 ':._ _--. " l

..... ' 
-""t --ł" -... .A t' _I 
 ",,' , 

.... cłł....... .... .. - 
 .... 
 " _ ,. 
.. . . . , 
;.... ') , ..- '. · , " t ll. ,I"".. , 
.. "" .-1'....... 
r- 
.'., " 
 - t' . s.' '
.. - 

, .,....,.- 4o
..1Il.-. J t,:"\.
""'.. '.'. 
 
 
,
 · "" ,,
'r-
'.... 
 	
			

/kronika_200264_0001.djvu

			261 


brzeżny bulwar, porośnięty roślinnością i drzewami, oddzielający plac katedralny od ta- 
fli Sekwany, nad którą znajdują się niewielkie sylwetki rybaków. Na placu widoczne są 
miniaturowe zarysy postaci, konnej dorożki, samochodów i roweru. W akwaforcie " No- 
tre Dame" dostrzegalne jest charakterystyczne dla wielu dzieł K. Mondrala, szczególnie 
z "okresu paryskiego", zróżnicowanie środków formalnych w sposobie obrazowania ar- 
chitektury i otoczenia ze sztafażem. Przedstawiając budowle artysta za pomocą kreski 
stara się oddać charakter poszczególnych partii architektonicznych operując linią o od- 
miennym dukcie i grubości, miejscami rytmicznie powtarzającą się, fragmenty akcentu- 
jąc nieregularnymi punkcikami, tworzącymi urozmaiconą fakturę budowli. Pozostałe 
fragmenty, zwłaszcza roślinności, opracowane są swobodniejszą, rozedrganą linią o de- 
koracyjnym charakterze. Do rycin z "okresu paryskiego", w których dominuje architek- 
tura, należą ponadto - 
"Pont Neufw Paryżu ': 
"Kościół St. Severin w 
Paryżu" i "Kościół Śł1l. 
Piotra w Genewie" 
oraz motywy architek- 
toniczne- "Okno w 
Notre Dame" i "Portal 
kościoła w Lantic"6. 
Akwaforta " Stare 
domy w Concarneau" 
z 1915 roku należy do 
znacznej grupy grafik, 
których tematem są . I.......... v", 
malownicze architek- . J l. 
toniczne widoki fran- 
cuskich miasteczek 
oddające ponadto kli- 
mat codziennego ży- 
cia ich mieszkańców 
(iI. 2)7. W odróżnie- 
niu od poprzedniej ry- 
ciny "Stare domy w 
Concarneau" przybli- 
żają nam odmiennie 
wykadrowany widok 
architektoniczny - 
pierwszoplanową par- 
tię kompozycji wypeł- 
nia brukowany plac, 
na którym umieszczo- 
na została, jakby przy- 
padkowo, sylwetka 


, 
. 


.
-, 

 
. 


. '.
 Ą..
 
. ,- 
J
- l' ,"

 
.łt'\
.'.. 
'
. "
"., ,- ,., 
'
4 ' 
\' . . 
" 
)
 ! 
, ..... 
"" . \ 


, 
-c11;1 _ l. ,. 

 'ł ,. 
. , 
 
, "1Jw&- 
" 
' 
-- - - ".. r ' ,.r... 

 . -ł i& 

i; 
'D'!
' I " 
 
fi fjJlJ-.... '- 'l.r.:- 
I.. 
 ,.. 
 . 
. - ....... 

.. '__ '::' f .' .' ;{ 

 8 'i'
-p:-.
l. 
 

 ] _ " " ł. 
.,...:.. "" 

 
 ,_- " .,. .t 
k " 
- -
 .--, -. -
- 
w I ..1 
,.;. 
_ 

 .,........::r_ 
.<..4 ł Jf;--'-..- ---
-
 


- 

 - --
' - 


.' 
 - 
., --"""'- 



 
ł....I,- 
,.", , 


.;,. *" 
"'
" 
. 1" A 


ł:+.... 
. 


;.." . 
 


-- 



.. 


, 
.. 


.:lo 
, 



 
at 
. 
I . . , . 
,Ił- . 
'-, ff. 

 
. ,
. 
 - 


. Iwo " 


','
' 
. 
 
 "\, 
,. 


" 


.;ł 
, .' 
.4"(..... 


-- 


_ ..wfl;
 

\
. 
_ł......
..,
 .. ti
 

 ..... 
'I i \' ił . 
,.1' .
 .. 
łi'4"ł 
r...t ."'_ 
- .. 

. 


- 
---- -""-' - -.... 
 
... ... _ _ - -- __ ;- _ --:::....- :-::...
...ł!- --=-=--.::..
 
- 
 ::--. 
--


----- -- --
-

- 
'-.. - - -- '-
- .-"=:--.....
 
 --..::-=
-
..:..
' 

 
 -łłIIO-
...;
..
....- T__ 
 ___ 
.=- 
 -- J::!:!: 
...; ., 
 
- 
 - -- -..- -'- - 
 

 
 - -,--=:-

 -- - 
_. -""......-
 - ..... - 
 - 
..!o-
- 
.. 
 
 -_ -"':---"'" -
. 
._..,. -..__ . --.- -
 - - - 
"'-"-
 



,




- 
 ' 
" 
......- 

-


 
 . w7
- 
....;, 


Stare domy w Concarneau, 1915 r., akwaforta, fot. l. MaklakiewIcz
		

/kronika_200265_0001.djvu

			262 


kobiety niosącej kosze, a przed nią skaczący piesek. Nieco w głębi pierzeja placu, którą 
tworzą trzy stykające się domy, dwa skrajne ukazane są częściowo. Kamienice o bogatej, 
zróżnicowanej architekturze, kryte wysokimi, spadzistymi dachami z lukarnami i komi- 
nami. W partii parteru środkowego domu znajduje się duże wejście, przy którym znajdu- 
je się dwoje bawiących się dzieci i sklepik. Artysta stara się uchwycić specyficzny charak- 
ter poszczególnych domów i przedstawić typowe dla nich detale architektoniczne. Ta 
rycina w pełni oddaje bogactwo środków formalnych, którymi posługuje się K Mondral 
w "okresie paryskim". Sposób kształtowania sceny jest realistyczny, ale nie pozbawiony 
dekoracyjności, twórca zwraca uwagę na płaszczyzny i detale z różnego materiału np. 
ściany murowane z kamienia i tynkowane, dostosowuje graficzne środki wyrazu w celu 
ich sugestywnego zobrazowania. Grafika posiada malarski charakter, na który wpłynęły 
- silny kontrast światłocieniowy, współistnienie płaszczyzn gładkich z partiami o bogatej 
fakturze, odmienny dukt kreski od gęstego szrafowania do swobodnych linii, miejscami 
o dekoracyjnych, arabeskowych formach oraz silne zróżnicowanie grubości kreski od 
delikatnej do grubej, głęboko trawionej, miejscami ekspresyjnie nawarstwiającej się. 
Podobne malarskie walory posiada akwaforta" Stare domy w St. Brienc" z 1913/ 14 roku, 
pomimo ostrej, wyraźnej kreski i fragmentów, gdzie dominują wartości linearne 8 . Z 
Concarneau, miejscowości położonej na Półwyspie Bretońskim, w której znajdował się 
duży port rybacki, artysta wielokrotnie czerpał motywy do swojej twórczości graficznej i 
malarskiej. Przykładem może być"Porl w Concameau", akwaforta z 1919 roku, ukazują- 
ca płynące łodzie rybackie, a w głębi zabudowę architektonic zną 9. 
Zabytkowe budowle i widoki architektoniczne ze sztafażem nie zdominowały jednak 
twórczości graficznej K. Mondrala. Już od samego początku pobytu w Paryżu, artysta 
wykonuje szereg rycin o tematyce rodzajowej, w których architektura i pejzaż stanowią 
jedynie tło dla wątku rodzajowego. Twórca potrafił umiejętnie z otaczającej rzeczywisto- 
ści wychwytywać często przypadkowe, poruszające lub intrygujące go zdarzenia i sceny. 
Jego ryciny świadczą o ogromnej wrażliwości nie tylko na piękno zabytkowej architektu- 
ry, ale i natury, w której współistnieją: człowiek, zwierzęta i przyroda. Do rycin, na które 
warto zwrócić uwagę należy m. in. " Zaprzęg prowansalski", suchoryt z 1912 roku, gdzie 
zasadniczym motywem jest zaprzęg koński ciągnący przeładowany workami wóz, z frag- 
mentarycznie wykadrowaną architekturą i drzewami na dalszym planielO. Zwierzęta 
występują także w roli pierwszoplanowych bohaterów w pracy" Konie na popasie", akwa- 
forcie z akwatintą z 1915 roku l1 . Wśród plansz graficznych o tematyce rodzajowej wy- 
różniają się przedstawienia, w których człowiek, często ukazany podczas pracy, zajmuje 
główne miejsce -"Szewc", suchoryt z 1911 roku",Handlarka ryb", suchoryt z 1912 roku, 
,,Artysta w pracowni", akwaforta z 1914 roku 12 . Wielofiguralną sceną rodzajową, umiej- 
scowioną w porcie rybackim, jest akwaforta " Powrót z połowu" (Po rtrieux) 13 . Na pierw- 
szym planie ukazani zostali trzej rybacy dźwigający kosze z rybami, a na nadbrzeżu dwaj 
chłopcy. W głębi, po lewej stronie, biegnące w morze molo i latarnia. Płaszczyzna wody 
podzielona jest drobnymi, rozedrganymi falami, z kilkoma płynącymi łódkami. Szcze- 
gólnie interesującą pozycję w dorobku K Mondrala stanowi" Wieża zegarowa w Paryżu", 
akwaforta, w której występują silne powiązania stylistyczne z impresjonizmem l4 . Pomi- 
mo tytułu, przedstawienie to obrazuje scenę rodzajową na tle architektury miasta pod- 
czas ulewnego, wieczornego deszczu. Na tle pierwszoplanowej ulicy, błyszczącej w desz-
		

/kronika_200266_0001.djvu

			263 


cm i świetle latarni, umieszczono sylwetki przechodniów, których ubrania poruszone są 
silnymi podmuchami wiatru. Pozostałą część pola obrazowego wypełniają zabudowania 
z dominującą wieżą. W tej malarskiej rycinie impresjonistyczne efekty rozświetlonych, 
rozmywających się fragmentów oddane zostały przy użyciu kontrastowego modelunku 
światłocieniowego. W 1921 roku, a więc w ostatnim roku pobytu artysty we Francji, po- 
wstała ciekawa akwaforta" Obrazek z Paryża", scena rodzajowa umiejscowiona na miej- 
skim placu ls . Głównym bohaterem zatrzymanego w kadrze wydarzenia jest wędrowny 
siłacz dźwigający kule, 
otoczony tłumem przy- 
glądających się ludzi. W 
głębi, za postaciami, 
przedstawiona bryła ka- 
tedry Notre Dame. 
Wśród rycin o tema- 
tyce portretowej wyróż- 
nia się wczesna akwafor- 
ta " Portret żony w bretoń- 
skim czepcu" z ok. 1913 
roku, ukazująca popier- 
sie kobiety w bliżej nie- 
określonej przestrzeni 
(iI. 3)16. Sylwetka usytu- 
owana została na osi 
kompozycji, w ujęciu 
profilowym, zwrócona w 
lewo. Przedstawienie 
utrzymane jest w bardzo 
ciemnej tonacji brązu, 
przy czym wyekspono- 
wano kolorystycznie gło- 
wę, stanowiącą najja- 
śniejszy fragment w od- 
cieniach szarokremo- 
wych. Akwaforta ta zna- 
komicie oddaje mistrzo- 
stwo warsztatowe K. 
Mondrala. Dominują w 
niej wartości malarskie - 
miękki, głęboki modelu- 
nek światłocieniowy, silne fakturalne zróżnicowanie płaszczyzn kształtowanych kreską i 
punkcikami. Subtelny modelunek twarzy wykonany został delikatną, nawarstwiającą się 
kreską, a partie oświetlone pozostawiono gładkie. Misterną formę czepca podkreślono 
różnymi środkami plastycznego wyrazu, akcentującymi rodzaj materiału- drobiazgowy 
wzór koronki opracowany krótką, precyzyjną kreską, a fragmenty tiulu drobnymi punk- 


. ' 


ł
'
 . 


., 
". 


r:.t: 



; -:;..j ,. 
:.' . -'
' ,
-
 
, 
.... -. . 
\.-,- ,.,' .łe._ . 
, . \ . 
c,""til. y ::-..;-'" 1Ł... 
.\ !L 
 ;: ::
 
 ot...
 ..
';'l- 
, .,.... .-- . .' i.
!I.jl'':' ., .. . . 
, " '. ' 
d__ 
-.:...
..
 .
 \. 
'" 
,\,' . .... ..
.c ':'"u ''''...' '\ - 
. \; ;;. 
\t 
; '"oi 
a::

':",&4 lł' 

 '6 ...,.... ..
.,.,.........,.. 1. 
:. .... ....
9..ił1 .:!'..ta - .
". ,.. 
. ... .,.:!.
. '.,,;..
 ił. f 
"-" ,...."'_...... . ..-:.: . ,":':,'It.. 
..t'J.. ; 

 ..-... '." ,. \ -.01.... 
. .-
... t .! _ .... ..,..:. U, I 
,.. 
 """"ł r.. 
Ja... ,,,-.. .. 
- . .........:;

,ł- 
:-'t':'
 - t.. ,. t 
1. .
. rł
 V-1" ..' '-' . 
.......... . _-. JI' __
 
 .
)... 
".
,!.': .....
.,." ,,,< 
." p....
. ...... 
.......
 . " .'" 
. .,:.r..... $ '.- 
,lA 
..., 4 .
. ,. .' , 

.4.:'. ..: .. 
wł.".'''' ! . 
. . ' 
., -- 
... I 
"':i' - . 
, 
 
 . 
- -. 
. I' 
. . 
 -... 
'\.- 


.... 


. 


. 


to · 


c 


- J 
j ., 



. 


h 



 


" 
, 


-_'"'t":- 
. '. 


.. 


I 
. ;'. v. 


. I :.. 


I "$. 
 


, 
4 ,10 .;.. 

-. 
"\- 
.... 


",$... : 


f 


,'rot 


... 
.' "'... 


ł 


-- 
\ 


,..:.--. 
,. '. 


" 1.. 


.:- 
.. ..... , 


, 


\ 
'.... 
j.. ..
'- 
 ,
 - 
\ . 
..' .. 
.... 
.(
... 

 .......".. 


.' 
"'
 


l' ..
 


.. 


Bretonka w czepcu, ok. 1913 r., akwaforta, fot. l. Maklakiewicz
		

/kronika_200267_0001.djvu

			264 


cikami. Niezwykle bogata jest faktura czarnej, koronkowej sukni utworzona z warstwo- 
wego nałożenia kreski imitującego roślinno- geometryczny wzór. 
W 1913 i 1914 roku artysta wykonał cały szereg akwafort ukazujących portretowe 
popiersia rybaków, w których przede wszystkim skupia uwagę na psychologicznej cha- 
rakterystyce modela, umieszczonego zazwyczaj na nieokreślonym, neutralnym tle. Od- 
mienny charakter posiada"Popie
ie rybaka", dwubarwny drzeworyt z 1917 roku, gdzie 
tło przedstawienia stanowi morze z łodziami i niebo 17 . W akwafortowych planszach 
K. Mondral przekazał potomnym również własne wizerunki. Z lat 1913-1915 pochodzi 
kilka autoportretów, wśród których wyróżnia się półpostaciowe ujęcie artysty w ciemnej 
marynarce, z głową wspartą na dłoniach, ze spojrzeniem skierowanym na widza 18. W 
głębi, z ciemnego, nieokreślonego tła wyłania się rzeźbione popiersie. Dwukrotnie 
K. Mondral podjął się sportretowania swojego bliskiego przyjaciela z okresu paryskiego, 
znanego grafika Konstantego Brandla. Wcześniejszy portret z 1918 roku wykonany zo- 
stał w miedziorycie, technice rzadko stosowanej przez artystę, drugi, zrealizowany rok 
później, w stylizowanym, dekoracyjnym drzeworycie dwubarwnym 19. W przedstawieniu 
tym autor wykorzystał, częste w swojej twórczości, ujęcie portretowe w popiersiu. Iden- 
tyfikacji postaci, oprócz podpisu, ma służyć fragmentarycznie ukazana prasa graficzna. 
Interesującym zabiegiem formalnym jest rozwiązanie tła w postaci deskowej boazerii z 
werystycznym rysunkiem słojów drewna. 
Samodzielny pejzaż i motywy przyrody pojawiają się dosyć rzadko w twórczości "okresu 
paryskiego" K. Mondrala, jednak warto wspomnieć o kilku scenach tego typu, tym bar- 
dziej, że przedstawienia krajobrazowe będą częściej występowały podczas pobytu w Byd- 
goszczy. Do wczesnych prac należą dwa suchoryty z 1912 roku - "Jodła" i "Jodły", w 
których wycinek krajobrazu leśnego wykadrowany został w intrygujący sposób- fragmen- 
tarycznie ukazane drzewa, o dekoracyjnie ułożonych, opadających gałęziach znakomicie 
oddają specyfikę gatunku drzew 20 . Odmienny, płaszczyznowy charakter, podyktowany 
techniką, posiada niewielki barwny drzeworyt zatytułowany "Pejzaż" z 1917 roku 21 . W 
rycinie tej, o nostalgicznym nastroju, uwagę zwraca kompozycja i oszczędność stosowa- 
nych środków formalnych, za pomocą których artysta osiągnął efekt rozległej przestrze- 
ni. Kulisowo rozmieszczone, pierwszoplanowe drzewa, ukazane fragmentarycznie zasła- 
niają rozległe, puste pole z kępą miniaturowych drzew na linii horyzontu. 
Nieliczne w twórczości K. Mondrala grafiki o tematyce religijnej powstały podczas 
pobytu artysty w Paryżu w 1917 roku, a wykonane zostały w technice drzeworytu. Wielo- 
figuralna, narracyjna scena "Bożego Narodzenia" kontrastuje z wyciszoną "Madonną" 
przedstawioną w otoczeniu kwiatów, na tle rozległego pejzażu 22 . Z przedwojennego in- 
wentarza muzealnego znana jest tylko drzeworytnicza rycina o wymowie alegorycznej 
zatytułowana"Zwycięstwo"lub,,Aniołpogromca szatana", wykonana w 1919 roku, uka- 
zująca wspartego na mieczu anioła, u stóp którego leży pokonany szatan 23 . W tematykę 
starotestamentową wprowadzają nas kolejne barwne drzeworyty - ,,Adam i Ewa" z 1920 
roku oraz dwie samodzielne, niewielkie plansze ,,Adam" i "Ewa''24. Przedstawienia te 
wiążą liczne analogie formalne - płaszczyznowy sposób modelowania postaci skontra- 
stowany został z bardziej różnorodnym tłem o dekoracyjnej fakturze. W niektórych drze- 
worytach z okresu paryskiego widoczne są jeszcze wpływy dekoracyjnej stylizacji typowej 
dla secesji, w innych inspiracje modną wówczas ludowością.
		

/kronika_200268_0001.djvu

			265 


Pod koniec 1921 roku artysta, wraz z żoną i córką, powrócił do Polski i zamieszkał w 
Bydgoszczy. Fakty, które doprowadziły do podjęcia decyzji o opuszczeniu Francji na- 
świetlają relacje córki Camilli. Wspomniany już grafik i przyjaciel K Mondrala, Kon- 
stanty Brandel wyjechał na kilka miesięcy do Poznania, gdzie zaproponowano mu posa- 
dę nauczyciela grafiki w Szkole Przemysłu Artystycznego w Bydgoszczy. Jednak Brandel 
nie był zainteresowany tą propozycją, a jako ewentualnego kandydata o wszechstron- 
nym przygotowaniu graficznym podał Mondrala. Jak pisze Camilla Mondral, decydują- 
cym argumentem przemawiającym za powrotem do Polski była ona, rodzice twierdzili 
bowiem, że "Jeszcze trochę, a Mila nam całkiem sfrancuzieje". Władze polskie zapewni- 
ły artyście pokrycie kosztów podróży całej rodziny, transport obrazów, rycin i książek 
oraz warsztatu graficznego łącznie z prasą do akwaforty2S. Początkowo artysta wraz z 
rodziną zajął lokal w budynku szkoły przy ul. Św. 1fójcy 11, a po kilku tygodniach miesz- 
kanie przy ulicy Chopina 3 26 . Camilla Mondral wspomina, że w porównaniu z paryskimi 
pracowniami mieszkanie było luksusowe: " Trzy pokoje w ładnej willi przy ulicy Chopina, 
łazienka z węglowym piecem kqpielowym, światło gazowe (...)''27 . Od 1 kwietnia 1922 roku 
na oficjalną prośbę Jana Ulatowskiego, dyrektora Państwowej Szkoły Przemysłu Arty- 
stycznego, K. Mondral objął w niej posadę nauczyciela technik graficznych. Należy tutaj 
wspomnieć, że obsadę tejże szkoły stanowili wówczas głównie artyści, którzy przybyli do 
Bydgoszczy z innych ośrodków artystycznych- z Poznania Bronisław Bartel i Leon Do- 
łżycki, z Warszawy Antoni Procajłowicz, prawdopodobnie z Krakowa Piotr Chmura, ze 
Śląska Jan Wysocki, z Charkowa (?) Feliks Giecewicz. Spośród wymienionych twórców 
grafiką zajmowali się jedynie sporadycznie malarze, jednak żaden z nich nie posiadał tak 
fachowego przygotowania graficznego jak K. Mondral. Wspominając początki pracy za- 
wodowej ojca, Camilla Mondral dodaje, że prowadził on zajęcia dla młodych drukarzy, 
do których, jako twórca grafiki artystycznej, musiał się dokształcać. Przydatna okazała 
się wówczas przywieziona francuska literatura fachowa, a także konsultacje z zawodo- 
wymi drukarzami. Nową dziedziną, którą K Mondral poznał od podstaw, była technika 
reprodukcji 28 . Atmosferę panującą w Szkole Przemysłu Artystycznego przybliża wspo- 
mnienie córki dotyczące wielkiego balu sylwestrowego: " Bal sylwestrowy w Arce Noego! 
Aula szkoły przeistoczyła się warkę, uczniowie i profesorowie zaprojektowali i namalowali 
wnętrze ark
 odmęty potopu i wielkie zwierzęta w spos6b komiczny. Projektantem całości 
był profesor Bronisław Bartel (...). Bal podobno udał się wspaniale, a przez następny tydzień 
publiczność mogla oglqdać ścienne malunk
 oczywiście pod warunkiem ofiarowania lICO 
łaska" na szkolny cel''29 . 
Po reorganizacji szkoły w 1923 roku na Państwową Szkołę Przemysłową, która straci- 
ła charakter szkoły artystycznej, część artystów-pedagogów opuściła Bydgoszcz. Mon- 
dral zorganizował i prowadził dział dla drukarzy-poligrafów, w ramach którego nauczał 
technik graficznych i drukarskich na jednorocznym Kursie Grafiki Przemysłowej. W la- 
tach 1924-27 pełnił funkcję kierownika i nauczyciela Wydziału Grafiki Przemysłowej. Po 
reorganizacji Wydziału, na dwuletnią Szkołę Graficzną, w latach 1927-31 był jej kierow- 
nikiem, tam też w dalszym ciągu nauczał. Jak podaje J. Mulczyński w szkole tej K. Mon- 
dral wykładał szereg specjalistycznych przedmiotów: "technikę reprodukcyjnq w druku 
wysokim, płaskim i głębokim, galwanoplastykę w zastosowaniu do reprodukcji płyt do dru- 
ku, naukę o barwnikach i materiałach stosowanych w technice reprodukcyjnej, drukarstwo,
		

/kronika_200269_0001.djvu

			266 


litografię na qnku i kamieniu, optykę fotograficznq, fotografię reprodukcyjnq, fotochemi- 
grafię, światłodrnk i fotograwiurę, a ponadto prowadził zajęcia praktyczne z litografii na 
cynku i kamieniu, fotolitografi
 drzeworytu, kwasorytu i fotograwiury ziarnowej na miedzi i 
ze światłodrnku'l'JO. Fotografowanie było wieloletnią pasją K. Mondrala, o czym wspomi- 
na Camilla Mondral w swej książce. Już podczas pobytu we Francji artysta kupował stare 
aparaty fotograficzne i pojedyncze elementy, samodzielnie je montował, a następnie 
wykonywał eksperymentalne fotografie. Był autorem setek zdjęć stanowiących swoisty 
zbiór dokonań artystycznych w tej dziedzinie sztuki 31 . 
Podczas pobytu w Bydgoszczy K. Mondral obok pracy pedagogicznej, która pochła- 
niała coraz więcej jego czasu, aktywnie uczestniczył w życiu artystycznym miasta. W la- 
tach 1922-1923 prezentował grafiki i obrazy w sali wystawowej Kasyna Cywilnego przy 
ul. Gdańskiej, w ramach ekspozycji organizowanych przez pierwsze, bydgoskie Towarzy- 
stwo Zachęty do Sztuk Pięknych. Już w 1924 roku w Muzeum Miejskim odbyła się wy- 
stawa indywidualna zatytułowana" Wystawa graficzna. Karol Mondral", prezentująca sto 
rycin, z których zdecydowana większość powstała w "okresie paryskim"32. W następnych 
latach artysta brał udział w wystawach zbiorowych środowiska bydgoskiego, m. in. w 
1926 roku w " Wystawie malarzy bydgoskich", w 1928 roku w" Wystawie obrazów, rzeźb i 
grafiki Artystów Nadnotecia i Pomorza", a w 1929 roku w " Wystawie jesiennej artystów 
malarzy i rzeźbiarzy", natomiast w 1931 roku uczestniczył w " Wystawie obrazów, rzeźb i 
grafiki Zwiqzku Plastyków Pomorskich ''33 . Na" Wystawie jesiennej" artysta zaprezentował 
także dwie rzeźby- " Portret żony" w marmurze i gipsie. Na drugiej indywidualnej ekspo- 
zycji- " Wystawa Karola Mondrala", która miała miejsce w Muzeum Miejskim w 1930 
roku, artysta przedstawił prace graficzne i malarskie powstałe na przestrzeni około dwu- 
dziestu lat 34 . W katalogu tejże wystawy wyodrębniony został" Cykl widoków Bydgoszczy" 
obejmujący 12 rycin. Rok poźniej na" Wystawie Grafików Polskich"w Muzeum Miejskim 
twórca pokazał 8 akwafort o tematyce bydgoskiej3s . Artysta uczestniczył ponadto w licz- 
nych ekspozycjach organizowanych w innych ośrodkach, głównie w Poznaniu, Warsza- 
wie, Toruniu oraz we Lwowie, wszędzie prezentując plansze graficzne związane z Byd- 
gosZCZą36. Kiedy w 1929 roku w Bydgoszczy powstał Związek Zawodowy Plastyków Po- 
morskich, artysta został jego pierwszym prezesem. 
Zbiór prac K. Mondrala w bydgoskim Muzeum w okresie międzywojennym był licz- 
niejszy od obecnego. Muzeum już w 1923 roku zakupiło od artysty19 grafik powstałych 
podczas pobytu w Paryżu, które obrazowały skrótowy przegląd jego twórczości pod wzglę- 
dem stosowanych technik i tematyki. Obok znanych, akwafortowych scen architektonicz- 
nych np. "Notre Dame" i "Kościół St. Severin w Paryżu" znalazły się w nim drzeworyty o 
tematyce sakralnej np. "Madonna" i"Boże Narodzenie" oraz litografie "Pont Neuf" i" Wi- 
dok z Samois''37. W 1929 roku zbiór powiększył się o obraz olejny "Brda w Opławcu", 
wybrany z wystawy, a dwa lata później zakupiono dwie akwaforty powstałe w "okresie 
bydgoskim" - " Sosna nad morzem" oraz "Katedra i pałac biskupi w Gnieźnie''38. W wyniku 
działań wojennych z tego zbioru ocalały jedynie 3 grafiki i wymieniony obraz. Skromny 
ilościowo zespół uzupełniano stopniowo drogą zakupów, w ten sposób pozyskano 9 plansz 
graficznych, wykonanych w różnych technikach, z których 6 powstało podczas pobytu arty- 
sty w Bydgoszczy. Zaznaczyć tutaj należy, że ocalałą spuściznę graficzną ocenia się na 
około 150 rycin, z których większość znajduje się w zbiorach muzealnych i bibliotecznych 39 .
		

/kronika_200270_0001.djvu

			267 


W "okresie bydgoskim" K Mondrala wyróżnić można kilka grup tematycznych rycin. 
Niewatpliwie najistotniejszą są akwafortowe widoki Bydgoszczy, sceny z podbydgoskich 
miejscowości, podmiejskie pejzaże i widoki nadmorskie, świadczące o związkach twórcy 
z regionem. W dalszym ciągu artysta chętnie przedstawia sceny rodzajowe i portrety. 
Oprócz architektonicznych widoków Bydgoszczy powstają kompozycje z innych miast 
polskich inspirowane licznymi wyjazdami. Zespół widoków Bydgoszczy powstawał na 
przestrzeni niemal całego pobytu artysty w tym mieście - w latach 1923-1930. Pierwszą 
ryciną tej serii jest "Państwowa Szkoła Przemysłowa", a więc budynek szkoły, w której 
pracował K. Mondral, ukazany od strony obecnej ulicy Nakielskiej40. Temat ten artysta 
powtórzył po raz kolejny, w 1929 roku w rycinie pod tym samym tytułem, jednak w tej 
pracy dominujący poprzednio gmach szkolny został przesunięty w głąb kompozycji 41 . 
Pierwszy plan pola obrazo- 
wego wypełnia biegnąca 
wzdłuż kanału ulica, uka- 
zana w silnym skrócie per- 
spektywicznym, zamknięta 
po prawej stronie rządem 
wysokich drzew w ujęciu 
fragmentarycznym, któ- 
rych konary zasłaniają gór- 
ną partię kompozycji. Ry- 
cina ta znakomicie oddaje 
cechy formalne niemal 
wszystkich widoków byd- 
goskich- interesujące wie- 
loplanowe ujęcie kompo- 
zycyjne, sposób kadrowa- 
nia polegający na silnym 
zbliżeniu pierwszego pla- 
nu, ukazanego fragmenta- 
rycznie, po miniaturowe 
przedstawienia w głębi. 
We wszystkich rycinach 
uwagę zwraca rozbudowa- 
nie partii roślinności, dzię- 
ki czemu niektóre grafiki 
mają charakter krajobra- 
zowy. Kolejną planszą po- 
święconą Bydgoszczy jest 
"Kości6ł Klarysek" z 1925 
roku 42 . Z katalogu" Wysta- 
»y Karola Mondrala"w po- 
znańskim TZSP z 1929 
roku wiadomo, że motyw 


,. -. .';/.
Ił':' 
" "ł.....,t, '. ..... ;I:
'-... ..
 
,) .
I ., ., ł' . łl '" .,.. . .., I' ."'.:!., 
 ,.' . \-.,'
 ......-
 
\,
 '....'1 , . ','. 
 ::". ,... .' "r' 1. ""
' ,. . .+; . ,. 
',." ,... 
....
-J.... .,....- ,,"\" '- ' I ')" .., .. ',r", , 'J 
, .> . ""I'.(
 (i :\
,! I .
rJ 
 .':'I""c, . : .,:,.:c' ;li'ł':.' //";, 

, '.' ,r"
"I"
""'" " ,. .. ,.J'iI....., 
 .
" ......, ",la ';...
 
 .
.'.,
 k...
.. 
'" 
;;\ 
 . 
 'J-Y" _, ,. 
;;'. 
 ' . _ 
 tI'. . 
,..

 I, I
\-' " 
..- f 'f 
 ' . l. \,:1 ,. 
. .."łL'.\ ' _' '. :....ł..:....., ! 
 ", " 
"",,,, ,.... Ił, ... .,.. . ...." .r

.t '
 " 
4" 
 . 
 .".
 I 
l

:l
 -

'
-, 

 :t.: .....' jt . ;I
if
\": .. 
::. ...,. ' ?-'" .;I
I?' '
" 
,.. .. .. . .. ..... ,. 
I.
..".., 
 ' f o · .. ':--.. . ,'"' ,:o
 ' s: """: 
1If
." 
 . .'.. ,,
-., , 
 .""" 
"/', ł'" " .'. t 
 
 ' . '. .. " 

.. ' .., .
. "'1'1-" 

, .' " . , :.; ; '
;:
;' I '"'''' L.

 
.' 
\' I 1 
'.' \, r!.',. ,lir..- 4 
:' j I. 
 W:Ia " """'" :,,; 
 
,;
!,i.' ..;v

 
-" ,.... ,,!'
 .1. 
:
'#I" .., 
_. -- "N;: 
'
:.., 

 re '\'
t ( . ';$ 
.. _ 
 ,'\.W .' ir'o. ,.,.1,. 

 _ . ..,t ...-łr.
 . 
-- , ,.' -
<\..r- ' '*'
*' ',' ) 
:" .J .
., 
 
 . ". . '. fi{" - :' ,,;'
ł!:o 
". . 1". P . 
-.o('..i\ \
;. -
'f: 
":
:'f 
':.. ',
 .f.,:. 1 
__o ., 
 ). .11 11\. 'o{ . :--'.:?'\ lo.. ,,

 "
LI"" , 
-:I......., a, . "' . .' .. J:.
,.-
 t r" . 
 if-,;..... '4 -'"', :. 

 
. . 
.... .j!.:; 
 ...
' '\\., . ,-- . . \ . . 
.-. .
 l:' ... , . ,'. . ",... ,,"-..... ".X
-.,_ , .r\' 
 ',Ir, 
 .., - 
. . -: 
-1..łC"'.4, , .......-...
.. , "',IS '..,;1'; ."1'« 

 ,ł It ltt 
jłY: tł... 'ł" '.
. I, ;{,o'
 . ;... 
':,
;'.'I.;... 
 : 
'" . ]!I""'" I £ J 
.10 .. ... , "\, r
 ", \ ....1{ 
....;!'.:. .. 
 .;,..,..\:.. 
 .- 
.---- - '- - --

 __" 

\!
ł'Y '.
 
-4...--1.::: ..
............ .... - - t 'I 
:,:I, - 

 ., .... ... _
..
"_ _
 ".
h'" _"._ 
.-, :'. --;;:i li' L.-- -
 
. 
 ';1'\'.1" -- 
 
.:
.-
 _ 
 _ -__ __

..
... .... _ ,.-.r _--- --, :\1ł

:. 

 

.. C _' --,,_"S 
_
 ,_, " Ił, '_ 

-_ - _

 ,J.,,-""-:._ - 
--- ,."

'I
 
- 
"" ....- -- 
.- ...;....._. - '

_:._.. . 
 -s:...... . -
 "ł\,"t,\ -_ - 

 -- -. -.. - - . --;'": .... :
!,-=.,., =- 
.ł ł-/:i-.,I f"- :.
 (.".\ 
: 
 
" .. 
 
 \1... '--'-IJ: ł '- ..;-=o,.'.
 '1'" ,,'..U,.,,' 
 ' 
ft ' -, _...'7. -, .' 
':. ...:... 
' ł '" 

:.(
I/
'
,


'
;'
d l'I.I.'...

. 

 . . ,. .' " 
 I, ", 
'''...'o ' . ,I',' 
!f'\ 
 ". ,-...- ,:'.". o -. "

! ','".,<: 
. '....
.:
 '.; ':j;.' 
 \ 
f" ł' lo , , '" -'.. /" '. t , 'J 
" ,


:;, 
,.".., 
 o ' . 'II' "".. "'lllJ" .
'-4\i 
 t "I '::,

, 
i , 
 
, l' " - , ) ' '
f ' 1., 
 \ot'> ł- _ .. ,'f., 
'\' . I .. ' , .... ... -J ..4 . 
," 
"I ;,', " 1 · ' ,,'1-
',', , ,.'. 
;' ....
 
,;'I, . ,,

.
,. " . J, ..l. ,,",: .:.t. '..
 ;',' .
:". 
 .' ! 
\. .., ł-I" _. . '. 
 :"f!' h 
_
, . . '1}
. .:; 
.
i":,', ;.' 
",
\. ł ?-łl' 
 ' -, 
 ' " dif,,\,e
'..,'T."\1 


II,.:.illl:
 . J 
",t!, ..\.. "o' -j:' 
r ..
...,

:'J.'J',;;.r.r,!.':.:'IA.:
,. 
:
. .'. ..
" "i" ..,
j'
1';.f,h..i, 

 \ ;,... ciP:"),d
;:',
: 

. .... t1 
 ,,
 \' "A' W, . ( 'f:, I 
, :
 
 '. I .,....J':;
 M ' ..f.\HI1.\1 'f{ 
 
d 
 
 f J I 
 
 ' I., 0_ 
..-, !.
 I',-J.\
' .. o 11 04. 1 . t 
Irł'.:I! '",k '
j' 
, . :.f \".
 vrł.:ł}

:t. ':I{', " l'" . tJ:?.J('
 l
(i' i: 
,I 
;. ., ft . ,
yt, "' 
 . 1 ,', ". 
 
r
 M (/£ 
 W.l- 
II:, . Ii I ,I' , t .,. , -\ . I ' 
J
I l,U(
' 'ł" \ li' / 
 
 .1. 11' , : l ." 
1
\>,', 
 


Widok na Far, w Bydgoszczy, 1928 r., akwaforta, fot. l. Maklakiewicz
		

/kronika_200271_0001.djvu

			268 


kościoła artysta przedstawił dwukrotnie 43 . Znana ze zbiorów Biblioteki Narodowej w 
Warszawie i Muzeum Narodowego w Poznaniu rycina (większa plansza) przedstawia 
ujęcie kościoła od strony pd.- wsch. w perspektywie obecnej ulicy Jagiellońskiej. W 
głębi, na lewo od świątyni, widoczna jest narożna kamienica przy ulicach Gdańskiej i 
marszałka Focha. Fragment zabudowy miasta wzbogacony został sztafażem, tak chęt- 
nie wprowadzanym do kompozycji architektonicznych w "okresie paryskim". Tutaj, na 
pierwszym planie widzimy postać mężczyzny ciągnącego kołowy wózek, a w głębi mi- 
niaturowe sylwetki przechodniów. W rycinie tej uwagę zwraca ciekawy sposób kadro- 
wania - zasadniczy motyw kościoła nieco w głębi, wtopiony w architekturę miejską, 
nieznacznie zasłonięty pierwszoplanowymi konarami drzew umieszczonymi w górnych 
narożach kompozycji." Wenecja bydgoska" z 1926 roku ukazuje malowniczy widok za- 
budowań z tzw. galeriowcem, położonych nad Brdą Młynówką w ujęciu z mostku łą- 
czącego Wyspę Młyńską z ulicą Ku Młynom 44 . W grafice tej występuje charaktery- 
styczne dla K. Mondrala zróżnicowanie w sposobie opracowania partii architektury, 
tafli wody i płaszczy- 
zny nieba. W katalo- 
gu wystawy monogra- 
ficznej K. Mondrala 
wymieniona jest jesz- 
cze jedna wersja te- 
matu - Wenecja byd- 
goska II"4s. W 1928 
roku powstała rycina 
"Kościółek w Kapu- 
ściskach" ukazująca 
kościół p. w. św. Sta- 
nisława Biskupa i 
Męczennika na obec- 
nym Siemieczku 46 . W 
porównaniu z frag- 
mentarycznie przed- 
stawianymi lub przy- 
słoniętymi drzewami, 
widokami zabytko- 
wych bydgoskich bu- 
dowli sakralnych, uję- 
cie tego niewielkiego 
kościółka jest zupe- 
łnie inne. Zasadni- 
czym tematem tej 
akwaforty jest rzeczy- 
wiście świątynia uka
 
zana od strony fron- 
towej, umieszczona 


,
':"t.
 I -ł 'o' # '" ... . . . 
\
J4. J

i""'
"'

',,:(:
;,:, . 't
 

.'
ł'
;tt li',
 1
,f;J;'lrJl4" " 

, 'k ...... 
3 , !'.\\'Fł:,

,t


 :t " t
 " , 
,. 
 
'. " 
.. I !rł

'r -:;;. 
 
 'fi ' 
".

,
\,",'l.

'P;
 .
:, \1.... 
t., 


j
!
łJ
1
ff. I 't ... ;f: f 
 'ł-iL
 
, 
 '

l.j1 1 "

A 
 1. 
 ;. ,';:I
ą; 
\..' .
£.'I,. .
;
, - 4
f" 
. "'I 6
' :;
. 
 r,"! -t. 1t l;-', 
 . ,rr -

 I' 
"'---',-ł l '
! 
 ł A

4" "..tJ

 . '0--' 
. I J1' 

 ., .,. ., 

 
 .-
.
,... -. ... i . 
'h' i''', ,..... :....., 'J i l ' Ił ' -qlł,i.'...
:4:
 -.' 
 . I t. 
, ": 
 "'''';f:
'''
 ł 
 » ' ",.'1' .:i',.
:,
 
 "'" ....-'" . lo' 
 

 ) ,
ł;. ; ,
) 
 
 '4 .
 
 .
..,... ' ',. / 
 
'. ': ,
i:.If-i, :'
, !" '... ': Jf1:l' .', . · 1 . 

i I ,,
 ..'. ,'{
2 , ':
.-;... 
I!'A --:-, .
t' ,,'


:';f!:

"'" f $.1' ./ '--- 
.,1 ., .11ta'- ,
"" ;
. ,\ 

?f
.. .j
..-z "'


'
f.\\.ill

p.",,ł.(""'" '. ... 
\' : 
 1.'trl;I
..,' ","" i I I 
.,'. I, /11,'41 
-
,. '," """'".I. r ' 
 
 ,.. .... 
-':-
_'
'
'" 
 :.: ' ,, 'h,
 ":"_ " . ,--:-,,' " -!:,: J ' - -'..... 

,:.:.." 
 ł.\.'. 
 . .. _ __ . \: , "- I_r_ ............ 
......,
.'.'\\"", '\',1 _ 'o ...... "," ,... '.". _ 
, :' '.;,'", ", \
 · \ 
 t ' - ,', · !,j!.
. :,1. 'ł: . 
 J1 
 I .. 
 ' ...ł'''' 

JI , Q 
' 
 

..' " \ 
 I
 '.Ii .' ,i;' .,', 'i "" · .
, !y" "',"f!Jl:'- ......
 
'. ,.
...
. ".,. I .4a,' , " ,'_; ".... ___


 
" . ..... 
 \' -' t '- - -- " - -" ". 
 
_'
. . ,.. ot 
 p _... ""1.. ; . 

r ...


 ......:-. 
 

:r .łVl .
v I.. " \. '.' . --""---1 
-J 
'.
 : ' \ 
.. ,- . ,:;. ",' ..
'ł4 '.-: 
 - -- .;- - 

 . 
 ' 
 '" 
'\ł"
." 

.. ---

=-ł-.1 - --..'":-..' 
..- -::. _ł' \ \

. -==-';
, p:
:---..ib.
-'
;. .J"-. - --- 

...-""-" . 


' .. -=.:'
-- 

 -:
..ri.:...
'i . -: ' 
.-:;;r 
 
, '" ". 
 


""':;I.
r
':!! . --"' 
_ _ _ -=..- 
 \\\ 
 . .. .ą-- -
-łIIW'


-=-. ., :: 
. 
 _"
I 
 \. ., -
 
 
"- a..
 ",?
 
.ł' _ 
-. -

 - .,
. \, ,...- -- .f: £

-=-: . 
 ; J
" - 
6-. _ . _-'.. \
.
 ,\ : 
 
iJ
. _ ... ..-:- 
- ,
" \). -
,
 - - ----
- 
-..a.,__., """II- " . , 
 =:' __ 
 
 - . 
 
.:_: .' _ l -
 - \ \ .;;r-- - - 

 - h - ... . ....
-- . - r I 
t-:i 
- "
, ........ 
 .":: 
;;. - ił' -

 \ \"" 
 ...;,.... --- ,:,..-.: _ ' 
-:=- 
t 
 . . ,-\.,'... ' '. " - . _....::- . " 
:. ....,_. ....._..-.-...40 '\. _ __ __,t,..... 


Nad Brdą w Bydgoszczy 11,1928 f" akwaforta. fot. l. Maklakiewicz
		

/kronika_200272_0001.djvu

			269 


prawie pośrodku kompozycji, w niemal pustym otoczeniu. Wydaje się, że skromną ar- 
chitekturę i nieciekawe wówczas otoczenie artysta zrekompensował opracowaniem 
płaszczyzny nieba, na której widnieją skłębione, dekoracyjne obłoki. Z tego samego 
roku pochodzą dwie ryciny, w których tytułowym motywem jest bydgoska Fara. " Wej- 
ście do Fary" to fragmentaryczne ujęcie kościoła od strony pd.- wsch. z obecnej ulicy 
Farnej. Z monumentalnej budowli widoczna jest jedynie czworoboczna wieża i pd. 
ściana z ostrołukowym oknem 47 . Przed świątynią murowano- drewniane ogrodzenie z 
dwiema bramami i furtami. Kościół osłaniają wysokie, bezlistne drzewa o dekoracyj- 
nym układzie konarów, a po prawej częściowo ukazany narożny budynek. Do tej kom- 
pozycji artysta wprowadził sztafaż - przed pierwszoplanową furtą dwie niewielkie syl- 
wetki ludzkie. Odmienny charakter posiada" Widok na Farę w Bydgoszczy", stanowiący 
panoramiczno-krajobrazowe, malownicze ujęcie z Wyspy Młyńskiej w stronę zakola 
Brdy z kościołem w głębi kompozycji (iI. 4)48 . Na pierwszym planie znajduje się partia 
podłoża z wysoką roślinnością, a po prawej drzewo ukazane fragmentarycznie z ulist- 
nionymi konarami rozłożonymi w górnej partii kompozycji. Poniżej rozciąga się tafla 
wody z wcinającą się po lewej partią nadbrzeża, na której naroże spichlerza i niższe 
zabudowania. Na drugim brzegu wysokie, gęste drzewa, zza których w oddali wyłania 
się bryła kościoła - widoczny zachodni szczyt i zwieńczenie wieży. Na lewo od kościoła 
wielokondygnacyjny gmach, a po prawej wieże kościoła Jezuitów. Właściwym tema- 
tem ryciny jest miejski pejzaż, wydaje się, że dla artysty ważniejsza staje się natura niż 
zabudowa architektoniczna. W grafi- 
ce tej po raz pierwszy w "okresie byd- 
goskim" widoczna jest tak znaczna 
zmiana środków formalnych - przed- 
stawienie kształtowane jest swobod- 
niejszą, bardziej rozedrganą, a zara- 
zem mniej zróżnicowaną kreską. W 
tym samym, 1928 roku, artysta nama- 
lował obraz olejny zatytułowany" Fara 
Bydgoska ", odnotowany w katalogu 
wystawy pośmiertnej49. Podobny do 
omówionych powyżej, równie malow- 
niczy widok fragmentu miasta, tym 
razem Brdy z wysepką św. Barbary i 
Farą w głębi, przynosi rycina zatytu- 
łowana"Nad Brdq w Bydgoszczy II" z 
1928 roku (iI. 5)50. Scena została wy- 
kadrowana z Mostu Staromiejskiego 
od strony pn.- wsch., ukazana nieco z 
góry. W akwaforcie tej najsilniej do- 
chodzą do głosu cechy formalne ty- 
powe dla większości widoków bydgo- 
skich - wieloplanowość kompozycji, 
wybór motywu krajobrazowego z 



""" 

}, ,/ 
 
 ...,)\,,} , :f;-;::::;:ff 

 r (j 
 'IIIIIII'. :., . rłt ':,:","
\\
))
",\ 
 

 

' m . " ,';j':'


I'::'A_
'__'ll'" 
 
J
--:' 


 ' łi 
': Ii '
-'-- '=- /. r


 7 
r 
I \ ',,6. _ .".-._ 
 'Q.
", 

;:o.. . ?
.' ,\I 
" 
 
 : ...,. , t . ' I ' 
'J .' ",t

 rł. 
 1 \, 
:. !,
"':. ...:\'(1,".' . - - ......'1.. '.i!'\ ( 
,. o'. 
 
 " 
 . . ',' . ,,: . '.' " W" "h 'Z" . 
'1.", 8 .;,.
. ..'
' ,..,. '.f' 
 I

'
 ':"-;"':!r&': :. 

.


.(,:.,
,. ,7.., ': ',,', ",
't\
'::"" 

' ?I
) 
2

 " 
.: "'
I
 :1 :, 
i> ',: ;:'
' T

i;:;
:
 ;:::; 'fI , . 1., 
&t
 ,,' I", ,,:
;. "/';'::. '
""" 1:
 
i; .:;.; 
l' 
I 


"
":: ';'.';,.\... '.:......'.1\",,' "", no 
,
 q! 
f'I.
.I' 
!/i
;:
* 

:' .....: ;,1 
 \
1'\ 
., 
-,
.. ."1'').\..... . .' ,", ..ł"tI 1::;1 ,. 
 
.. . ./ , \ s , ' 
 
 
t... " iCO I . j" 
W. ;
J' J_ ....'Tf. , .' . )11 1 
 
. 
 · 
 
 . 
". 1J'itl!!. 
 t 

 " '" ", ,', I.' I /. 

 " "'
 . 
h":' .' (i "'
"'" ..' ,\ \ ' 
. .
" IJJ"l7/11 .. '. . \' - '. 
'r " /..... 
. ..... . ." , 
:\. . 1-::'" - /. ;..... :,.. .,.. 
! :.(. 
 
 
., "'
" ,', J. .....
=-- 
. ,,
riIJ 
 -./ J:i,''''.". 
 I ... .o" 
s' l t -, i
!{.l;:>' ,'," 
 
,'..... '
 
 r
 (tJ.;,
 . \ 
.'....j, '. " -, . -1:'ł //. 
. '. , ł " 
 J 
 .' ł ' " I. " 
, , 
 
t,.t, " 

-!.i r r lr, 
," _. t I,.,., .." 
. 'fi " 1: \> 
 -

,._-" ' b ' '\"", 
," 
'... ,,-. '."'-." . 1 1'1S 
 
_ " '
 ,t 
,:....... ," 
BIBLJOTEKI' 'J3K1EJ 
{,03 w .BydgD.s

 
 1-'
 
00 


Ex libris Biblioteki Miejskiej w Bydgoszczy 1903-7928, 
1928 r., cynkografia barwna, fot. l. Maklakiewicz
		

/kronika_200273_0001.djvu

			270 


dużą grupą drzew, a także, znane już z rycin o tematyce paryskiej, wprowadzenie szta- 
fażu. Na pierwszym planie, po lewej stronie fragmentarycznie przedstawione drzewo, 
ustawione diagonalnie. Poniżej nadrzeczny bulwar z niewielkimi sylwetkami spacero- 
wiczów i wędkarzy. Taflę rzeki dzieli wydłużona wysepka porośnięta wysokimi drzewa- 
mi zasłaniającymi dalszy plan kompozycji z bryłą kościoła farnego w głębi. Także mo- 
tyw związany tematycznie z Brdą artysta podjął dwukrotnie o czym świadczy zapis ka- 
talogowysl. W 1928 roku artysta wykonał dwie graficzne wersje neobarokowego ko- 
ścioła p.w. Najświętszego Serca Pana Jezusa przy placu Piastowskim, zatytułowane 
"Kościół Serca Jezusowego", znane jedynie z katalogów wystaw S2 . Z 1929 roku pocho- 
dzi kolejne malownicze ujęcie miejskiego pejzażu - " Widok z grobli na tartak w Byd- 
goszczy"SJ. Ta rycina, w odróżnieniu od innych plansz bydgoskich, zakomponowana 
została w formie lezącego prostokąta. Wąska, pierwszoplanowa partia podłoża prze- 
dzielona jest od tafli wody linią brzegową porośniętą drzewami i krzewami, po lewej 
stronie olbrzymie, dwu- 
pienne drzewo z rozłoży- 
stymi konarami okrywa- 
jącymi znaczną część 
pola obrazowego, ukaza- 
ne fragmentarycznie. Na 
drugim brzegu usytu- 
owane są zabudowania 
tartaku o różnej wysoko- 
ści, a w oddali wieża ko- 
ścielna. Gotycka archi- 
tektura sakralna jest te- 
matem akwaforty "Ko- 
ści6ł po Bernardyński", 
powstałej także w 1929 
roku s4 . Przedstawienie 
to należy również zali- 
czyć do malowniczych, 
architektoniczno - pejza- 
żowych widoków miasta. 
Rycina obrazuje zaułek 
na tyłach kościoła pober- 
nardyńskiego w ujęciu 
od strony wsch. Na 
pierwszym planie partia 
podłoża porośnięta tra- 
wą, pośrodku dwa duże 
drzewa, ustawione dia- 
gonalnie, ukazane frag- 
mentarycznie, których 
bezlistne konary zasła- 


.
' ''! 



 
 



 


Las na Wilczaku, 1925 r., litografia, fot. l. Makiakiewicz
		

/kronika_200274_0001.djvu

			271 


niają częściowo architekturę i partię nieba. Nieco w głębi, po lewej stronie, wielobocz- 
ne prezbiterium kościoła, do którego przylegają zabudowania klasztorne i wysoka wieża. 
Obok zaprezentowanych samodzielnych rycin o tematyce bydgoskiej K. Mondral 
motyw miasta zamieścił w"Ex librisie Biblioteki Miejskiej w Bydgoszczy 1903- 1928", wy- 
konanym w technice barwnej cynkografii w 1928 roku (iI. 6)55. W zbiorach specjal- 
nych Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej w Bydgoszczy znajdują się trzy róż- 
ne wersje kolorystyczne tego ex librisu oraz rękopis K Mondrala "Ex libris Biblioteki 
Miejskiej w Bydgoszczy", w którym autor zamieścił krótką charakterystykę specyfiki ex 
librisu i przedstawił okoliczności powstania księgoznaku swego autorstwa 56 . Zadaje po- 
nadto pytanie" (.u) czy artyście, który podjął się wykonania danego ex-librisu, przysługuje 
zupełna swoboda w wyborze motywu, czy też jest on zobowiązany zastosować się do życzeń 
przyszłego właściciela 7". K. Mondral nawiązuje w tym miejscu do dawnego konfliktu, 
który miał miejsce w Bydgoszczy między dyrektorem BibJioteki Miejskiej a znanym ma- 
larzem niemieckim Walterem 
Leistikowem, u którego zamó- 
wiono pierwszy ex libris Biblio- 
teki, przy czym określono jedy- 
nie, że temat ma być związany z 
Bydgoszczą. Wykonany przez W. 
Leistikowa ex libris zawierał wi- 
dok miasta z kościołem farnym, 
herb i okolicznościowy napis. 
Jednak ukończony księgoznak 
nie spełniał oczekiwań zamawia- 
jących pod względem formy i , 
;- , 
artystycznej realizacji, co stało 
' ł 
.. 
się przyczyną długoletniego, nie 
rozwiązanego sporu. K Mon- 
dral w następujących słowach 
przedstawił genezę powstania 
swojego ex librisu: " Obecny Dy- 
rektor Bibljoteki Dr. Jv. Bełza 
zwrócił się do mnie z propozycją 
skomponowania i wykonania od- 
powiedniego ex-librisu dla miej- 
skiego księgozbioru. Nauczony 
poprzednią niefortunną próbą nie 
poprzestał na ogólnikowem okre- 
śleniu tematu, ale punkt po punk- 
cie omówiliśmy wszystko. W ten 
sposób powstał dzisiejszy ex-libris, 
, . 
gdzie oprócz herbu i pejzażu wid- . ::. . 
., . 
nieje akt nadania miastu praw 
przez króla Jana Kazimierza- 


, ' 1,' '
 ,,'- 

,
 .!t,\
, "
,,,, ,'
 --
. f 
\ I . .' ł 
 ---. .,0 

\'
\ .'\.
 ., 
 , 

 \ 
 . I) .,._ ,"", -, . . I 
.:'
_::.- _-,f' '_ ') '. . .. !', . . łt' 
--ł..- 
 
 {'CL":.." 
 ... " . 
a:........, 
 --- 
 :

. -, .- - -::__
;r 
-.:..
.':
 _ "; 


 

 
 ::

 r, 
---
 - 

 - 
 
 - - 


;


;



 
.'
- ,.iJ.
 .-- 
- :---, -
"' 
"""z.

 ' 
- " ;Io\
'..
_ .
 
 "" 
....-- .
 --
.::.:..
",,' 
. '.
 -:-
 
.:;- =t
 . 
- 
 .:.- .;.t..-=r.
- . 

 

.'
' \#
 :::-=- - fJ'\.. 



 --
 -
 
 



-
: 
- .
 
 - .
- 

 =--
..,. 
 
. ,--
-
 

-'
- 


.:t!" - 
 _ 
:-:% . 
 
.-' . 
- _. 
 .



 
-

:-- 

- 
_::. ....:c 


 
_. ..._ -= 



fT' 


.... ;", 


/
 N 
-' ., -.... ,
-/' 
r-. ... ._ "t........ _ . 
1 
" 
,- --- . .........., ., $"-- 
:-"'

 _--ł- 
 
 
.... 

 
""'":" """"" -łł- -.:=- .... _ _.. - 
.... J-- - - 
.Je .:...
- :-., """. 
: - '. '
 &\-
 . .... - 
;". ... - - - ./- 
 ,:,
 
: -: 
"'i:"ii- -- -'. 
- '- . 

 _,o: 
:': _
 
.
;iJ .ł . 
 
'l .,. i ff:'
'4' . .:,.ł 
 '- 
_ lr
. _ .' ;., -:.;
 
c _ 
 ., J . . . -ł- _ ,,-_-"'o
,",!::
',.... 
....4. . J@ J" . ...' - , ,...
"T'.. 
\:
' ł - 4. 
 *= ,7: 
'
 14 (1' ':,:;.:..,. . 
 
 !I..:
 t

 7-3
 
 
Gf! łZ 0." -- I 'J

'
 '-:

::'___ 

' . :::---., t.:-% - to- ....-1'%:1. -_...:,::....,
 - 

-" t.: . ' ;

 . '
:
.. ' . : . I:'
.
-- . 
 . .

.
 . :'

:
:'
 

 
 
,. . '-.. ,".", ..
 
ł'''' _
ł, "'..

. :e. ' 
_..-'7... 
".,..I'- ..t;r."" - .'
 , 
:.. .,....:-........... ,;,. 

; ... .-. ..: :': l. II ł"..
 "'." 

 A . 
 ::6t '4-.. t.""" f 
,., 
. .tJ:..' ...... .:. .' ..... .... ..1t.::..:__
__"I{I.o[l 


Akt na tle morza, 1928 r., akwaforta, fot. l. Maklakiewicz
		

/kronika_200275_0001.djvu

			272 


podkreślenie polskości Bydgoszczy. Tak więc Biblioteka Miejska doczekała się własnego ex- 
librisu". 
Wielokrotnie w twórczości K. Mondrala pojawiają się motywy pod bydgoskich miej- 
scowości, a jeszcze częściej podmiejskiego pejzażu samodzielnego lub wzbogaconego 
sztafażem. Z okolicami Koronowa wiążą się dwie ryciny "Motyw z Samociqżka" i" Widok 
z Samociqżka" oraz obrazy olejne "Jezioro w Samociqżku" i " Białodrzew przy drodze Ko- 
ronowo'tS7. Tematykę regionalną uzupełniają ponadto dwie malarskie wersje zatytuło- 
wane" Motyw znad Wisły'tS8 . W latach 20. artysta coraz częściej szuka inspiracji w otacza- 
jącej przyrodzie utrwalając w rycinach leśne pejzaże i drzewa. Z lat 1925-27 pochodzi 
zespół trzech akwafort pt. "Skraj lasu" stanowiących ciekawie wykadrowane fragmenty 
krajobrazu, pozornie przypadkowe i mało interesujące- pojedyncze drzewa lub grupy 
drzew umieszczone na leśnym, nieregulamym poszyciu, z konarami ułożonymi dekora- 
cyjnie na tle gładkiej płaszczyzny nieba s9 . W rycinie "Skraj lasu 3" z 1927 roku artysta 
wprowadził niewielką sylwetkę siedzącą na powalonym pniu drzewa. Analogiczny temat 
twórca podejmuje w grafikach z 1925 roku- akwaforcie "Pejzaż" i litografii "Las na Wil- 
czaku" (iI. 7)00. W przedstawieniu podbydgoskiego lasu uwagę artysty przyciąga rząd 
wysokich drzew o wysmukłych, dekoracyjnie powyginanych pniach i niewielkich koro- 
nach kształtowanych drobną, falistą linią. Partia nieba wzbogacona została zarysami 
obłoków, modelowanymi delikatną kreską o finezyjnym dukcie. W latach 1925-28 po- 
wstaje kolejny akwafortowy cykl inspirowany przyrodą, zatytułowany "Drzewa" I_VI61. 
Letnie wyjazdy nad morze, a zwłaszcza do małej, rybackiej osady Karwi wpłynęły na 
genezę wielu rycin uwieczniających uroki nadmorskiego pejzażu i życia mieszkańców, 
wykonanych w technice akwaforty. Z 1926 roku pochodzą dwie wersje tematu "Skały 
nadmorskie", z 1927 roku dwie wersje rycin "Morze", a z 1929 roku "Widok z Karwi" i 
"Na plaży w Karwi''62. Podobnie, jak w Bretanii artysta portretuje rybaków tworząc m. in. 
w 1929 roku cykl "Rybak z Karwi" 1-111 63 . Niektóre sceny, np. popiersie rybaka w kapelu- 
szu w ujęciu profilowym na tle morza, przywołują bliskie skojarzenia z wizerunkami 
rybaków bretońskich. Analogii dostarcza także tematyka- "Powrot z połowu (Portrieux)" 
a"Powr&zpowwu-Karwia
 
Nadmorski pejzaż połączony z aktem stojącej kobiety przynosi rycina z 1928 roku 
,,Akt na tle morza", wykonana w Karwi (iI. 8)64. Sylwetka, stanowiąca najjaśniejszy frag- 
ment przedstawienia, modelowana jest miękkim światłocieniem, a detale rozwiązane 
linearnie. Około 2/5 wysokości pola obrazowego wypełnia plaża, powyżej rozciąga się 
szersza partia morza, najwęższy pas stanowi niebo. Każda z tych płaszczyzn ukształtowa- 
na została w zróżnicowany sposób - plaża swobodnymi, delikatnymi kreskami, ułożony- 
mi poziomo. Morze - to kontrast powierzchni przeprutych drobnymi falami z grzbietami 
spienionych fal o dekoracyjnym rysunku. Walory dekoracyjnej stylizacji posiada także 
partia nieba - rysunek skłębionych, nawarstwiających się obłoków, podkreślony diago- 
nalnym szrafowaniem. W akwaforcie tej artysta z wielkim wyczuciem oddał ulotne zja- 
wiska rozlewających się morskich fal i spienionych grzbietów, a zarazem umiejętnie pod- 
kreślił ich piękno za pomocą ograniczonych środków plastycznego wyrazu - kreską. Po- 
dobnym, pod względem tematyki i nastroju, przedstawieniem jest rycina" W kqpieli" z 
1927 roku, stanowiąca scenę rodzajową nad brzegiem jeziora lub rzeki, porośniętego 
trzci ną 6S. Na tym tle sylwetki dwóch nagich, kąpiących się kobiet ukazane w zróżnicowa-
		

/kronika_200276_0001.djvu

			273 


nych, niemal teatralnych pozach. Także tutaj artysta przekonująco zobrazował zjawiska 
atmosferyczne- pasma wysokich trzcin ekspresyjnie skłaniające się, poruszone podmu- 
chem wiatru i taflę wody podzieloną drobnymi, rozedrganymi falami. Tematyka rodzajo- 
wa w scenerii wiejskiego pejzażu występuje w rycinie "Żniwa" z 1926 lOku 66 . Na skraju 
piaszczystej drogi dziewczyna siedząca na kamieniu, a obok beznogi kaleka- żebrak, wspie- 
rający się na kuli, wyciągający ku niej rękę z czapką. Nieco w głębi krajobraz z zagrodą 
wśród drzew, a wokół pole ze stogami zboża. 
Wyjątkową pod względem treściowym ryciną jest "Bajka" z 1926 roku, stanowiąca 
rozbudowaną scenę narracyjną opartą na wątku mitologicznym- uwolnienia przykutej 
do skały Andromedy przez pędzącego na Pegazie Perseusza walczącego ze smokiem 67 . 
Przedstawiony tutaj skalisty brzeg, płaszczyzna morza i dekoracyjnie zobrazowane niebo 
nasuwają skojarzenia z morskimi krajobrazami K. Mondrala. Natomiast naga sylwetka 
Andromedy, zatrzymana w bezruchu, w wystudiowanym i pełnym gracji układzie, przy- 
pomina kobiece akty z rycin" W kq.pieli" i ,,Aktu na tle morza". 
Podobnie, jak w "okresie paryskim" twórca wykonuje liczne portrety, obok osób nie- 
znanych, jak wspomniane już wizerunki rybaków, często przedstawia podobizny człon- 
ków rodziny np. akwaforta "Po11ret żony w kwiatach" z 1921 roku, miękki werniks "Mat- 
ka" z 1927 roku oraz olejny "Po11ret córki" z 1929 roku 68 . Podczas pobytu artysty w Byd- 
goszczy powstawały także kompozycje architektoniczne zabytkowych budowli i widoki 
miast, do których wyjeżdżał np. akwaforty" Kości61 Bernardyn6w w Sandomierzu" i"Pod- 
cienia w Sandomierzu" z 1922 roku, akwaforty " Ruiny palacu w Sobkowie", kilka wersji 
"Ruin zamku w Chęcinach", "Ruiny zamku w Olsztynie" i "Baszta w Olsztynie" z 1923 
roku oraz dwie wersje" Kościoła Bożego Ciała w Poznaniu" powstałe przed 1929 rokiem 69 . 
W twórczości graficznej "okresu bydgoskiego" artysta powracał chętnie do motywów 
francuskich, które wykonywał w oparciu o wcześniejsze rysunki. 
W 1932 roku K. Mondral przeniósł się do Poznania, gdzie od roku był profesorem 
Wydziału Grafiki Państwowej Szkoły Sztuk Zdobniczych, a po wojnie objął stanowisko 
profesora w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych. Zaangażowany w pracę 
pedagogiczną w mniejszym stopniu zajmował się twórczością artystyczną. Zmarł w 1957 
roku w Poznaniu. 


Przypisy 
l Do ważniejszych pozycji o charakterze ogólnym należą: K. Czarnocka, Półtora wieku grafiki polskiej, 
Warszawa 1962, s. 243,256,284; M. Grońska, Nowoczesny drzeworyt polski, Wrocław-Warszawa-Kra- 
ków-Gdańsk 1971, s. 79-80,430-431; Polski Słownik Biograficzny, T. XXII 4, z. 91, Wrocław-Warszawa- 
Kraków-Gdańsk 1976, s. 643-644, oprac. P. Michałowski; Słownik Artystów Polskich i obcych w Polsce 
działających (zmarłych przed 1966 r.). Malarze, rzeźbiarze, graficy, L V, Warszawa 1993. s. 629-631, oprac. 
P. Michałowski, H. Kubaszewska; J. Mulczyński, Słownik grafików Poznania i Wielkopolski XX wieku 
urodzonych do 1939 roku, Poznań 1996, s. 262-267; I. Jakimowicz, Pięć wieków grafiki polskiej, Warszawa 
1997, s. 119, 122,401; Wybrane opracowania o charakterze regionalnym, zob. Album Plastyków Pomor- 
skich, L I, Bydgoszcz 1932-33, b. s.; K. Borucki, Plastyka bydgoska w latach 1920-1945, w: Bydgoszcz w 
latach 1920-1970, s. 250, 253, Bydgoszcz 1972; R. Cz. Jaskuła, Stowarzyszenia artystów plastyków w Byd- 
goszczy w latach 1929-1939, w: Prace Komisji Sztuki, L III Prace Wydziału Nauk Humanistycznych Blli, 
Bydgoszcz 1975, s. 52, 58, 61; R. Kuczma, Sylwetki plastyków bydgoskich, w: Kultura bydgoska 1945- 
1984, pod red. K. Kwaśniewskiej, Bydgoszcz 1984, s. 190-193. "Okres poznański" w twórczości K. Mon- 
drala, zob. J. Mulczyński, Karol Franciszek Mondral (1880-1957). Poznański grafik i pedagog o paryskiej 
przeszłości, w: "Przegląd Wielkopolski", L 7: 1993, nr 3-4, s. 50-55.
		

/kronika_200277_0001.djvu

			274 


2 C. Mondral, Bieg przez stulecie, Warszawa 1998. 
3 Ibidem, s. 27. 
4 ° paryskich wystawach K. Mondrala, zob. I. Remblewski, Poznańscy artyści w Paryżu 1900-1940, w: "Ar- 
telier". Kwartalnik Artystyczny, nr 3-4, 1993, s. 54-55. 
5 "Notre Dame", 1916 r., akwaforta z akwatintą, papier ciemnokremowy, wym. 21,0 x 15,1 cm, sygn. ol. pod 
ryc. p. d.: K. Mondral Paris, I. d.: Notre Dame, wl. Muzeum Okręgowe w Bydgoszczy (dalej: MOB), nr 
inw. MOB/GW/486. W odniesieniu do rycin ze zbiorów MOB podano pełne noty katalogowe, przy pozo- 
stałych skrótowe. 
6 "Pont Neufw Paryżu", 1920 r., akwaforta z akwatintą w tonie brązu, wl. MNP, nr inw. MNP 9298/1953; 
"Portal kościoła w Łantic", 1921 r., akwaforta z akwatintą w tonie brązu, wl. MNp, nr inw. MNP 9299/ 
1953; Ryciny "Kościół St. Severin w Paryżu", "Kościół św. Piotra w Genewie" z 1912 r. oraz "Okno w 
Notre Dame" znajdowały się w przedwojennych zbiorach Muzeum Miejskiego w Bydgoszczy, wymieniane 
są w katalogach wystaw, m. in. Wystawa graficzna. Karol Mondral, Muzeum Miejskie, Bydgoszcz 1924, 
poz. 2, 93. 
7 "Stare domy w Concarneau", 1915 r., akwaforta z akwatintą, karton ciemnokremowy, wym. 34,1 x 24,9 
cm, sygn. na ryc. p. d.: 19 MK 15, sygn. ol. pod ryc. p. d.: K. Mondral, I. d.: IJ 50 Stare domy w Concarneau, 
wl. MOB, nr inw. MOB/GW/487. 
8 "Stare domy w St. Brienc", 1913/1914 r., akwaforta z akwatintą w tonie brązu, karton ciemnokremowy, 
wym. 18,6 x 14,2 cm, sygn. ol. pod ryc. p. d.: K. Mondral Paris, I. d.: Stare domy w "S1. Brienc", wl. MOB, 
nr inw. MOB/GW/485. 
9 "Port Concarneau", akwaforta, 1919 r., wl. Muzeum Narodowe w Poznaniu (dalej MNP), nr inw. MNP 
9304/ 1953. 
10 "Zaprzęg prowansalski", suchoryt w tonie brązu, 1912 r., wl. MNp, nr inw. 9320/1953. 
11 "Konie na popasie", akwaforta z akwatintą w tonie brązu, 1915 r., wl. MNP, nr inw. 9317/1953. 
12 "Szewc", 1911 r., suchoryt, wl. MNp, nr inw. MNP G/27542; Ryciny- "Handlarka ryb" i "Artysta w pra- 
cowni" wymienione w katalogu wystawy pośmiertnej, zob. Karol Mondra11880-1957, Poznań CBWA, 
Poznań 1959, wstęp: H. Cichocki, poz. 60 (il.), poz. 13 (il.). 
13 "Powrót z połowu (Portrieux)", przed 1921 r., akwaforta, wl. MNp, nr inw. MNP 10537. 
14 "Wieża zegarowa w Paryżu", przed 1921 r., akwaforta, wl. MNp, nr inw. MNP 9303/1953. 
15 "Obrazek z Paryża", 1921 r., akwaforta, wl. MNp, nr inw. MNP 9297/1953. 
16 "Portret żony w bretońskim czepcu", ok. 1913 r., akwaforta w tonie brązu, karton kremowy, wym. 19,1 x 
14,2 cm, sygn. ol. pod ryc. p. d.: K Mondral Paris, wl. MOB, nr inw. MOB/GW/488. 
17 "Popiersie rybaka", 1917 r., drzeworyt dwubarwny, wl. MNp, nr inw. MNP 9328/1953. 
18 "Autoportret", 1913-1915, akwaforta, il. w: W. Skoczylas, Z wystawy bieżącej w Towarzystwie Zachęty 
Sztuk Pięknych w Warszawie, "Tygodnik Ilustrowany", nr 6, 3 II 1923. 
19 "Portret Konstantego Brandla", 1912 r., drzeworyt dwubarwny, il. ibidem. 
20 "Jodła", 1912 r., suchoryt, wl. MNp, nr inw. MNP 9313. 
21 "Pejzaż", 1917 r., drzeworyt barwny, papier kremowy żeberkowy, wym. 6,1 x 11,6 cm, sygn. ol. pod ryc. p. 
d.: K Mondral Paris, wl. MOB, nr inw. MOB/GWI3372. 
22 "Boże Narodzenie", 1917 r., drzeworyt, zob. Wystawa Karola Mondrala, Towarzystwo Przyjaciół Sztuk 
Pięknych, Poznań 1929 (katalog ten, uzupełniony odręcznymi wpisami, funkcjonował przy okazji wystawy 
indywidualnej w Muzeum Miejskim w Bydgoszczy), pozo 62. il.; "Madonna", 1917 r., drzeworyt dwubarw- 
ny, zob. W. Skoczylas, op. cit., ił. 
23 "Zwycięstwo", 1919 r., drzeworyt, Dawny inwentarz grafiki, poz. G. 19. 
24 "Adam i Ewa", 1920 r., drzeworyt barwny, wl. MNp, nr inw. MNP 9314/1953; "Ewa", 1916 r., drzeworyt 
barwny, bibułka kremowa, wym. 17,5 x 5,2 cm, sygn. ol. pod ryc. p. d.: K MondraU Paris, wl. MOB, nr inw. 
MOB/GW/I643; Rycina "Adam" wymieniona w katalogu wystawy, zob. Karol Mondra11880-1957, op. 
cit., pozo 134. 
25 C. Mondral, op. cit., s. 41. 
26 Ibidem, s. 51. Nazwisko K. Mondrala pojawia się w Książkach adresowych miasta Bydgoszczy na 1923, 
1925, 1926, 1928 i 1929 r. 
27 C. Mondral, op. cit., s. 51. 
28 Ibidem, s. 52. 
29 Ibidem, s. 59. 
30 J. Mulczyński, op. ci 1., s. 262-263.
		

/kronika_200278_0001.djvu

			275 


31 C. Mondral, op. cit., s. 266. 
32 Wystawa graficzna, op. cit. 
33 Dokumentacja wystawy "Wystawa malarzy bydgoskich", 7 X-lO XI 1926 r., teczka 11 (brak katalogu); 
Katalog wystawy obrazów, rzeźb i grafiki Artystów Nadnotecia i Pomorza, Muzeum Miejskie w Bydgosz- 
czy, V - VI 1928 r., Bydgoszcz 1928, poz. 57-65; Dokumentacja wystawy "Wystawa jesienna artystów 
malarzy i rzeźbiarzy z Bydgoszczy i Pomorza", Muzeum Miejskie, 20 X - 15 XII 1929 r., poz. 99-117, 
teczka 30 (brak katalogu); Katalog wystawy obrazów. rzeźb i grafiki Związku Plastyków Pomorskich, Mu- 
zeum Miejskie w Bydgoszczy, XII 1931- I 1932 r., Bydgoszcz 1931, poZo 98-107. 
34 Wystawa Karola Mondrala, Towarzystwo Przyjaciół Sztuk Pięknych, Poznań 1929. Katalog ten wykorzy- 
stany przy okazji wystaw artysty w Muzeum w Toruniu i Muzeum Miejskim w Bydgoszczy w 1930 r. 
35 Katalog Wystawy Grafików Polskich, luty-marzec 1931, Muzeum Miejskie w Bydgoszczy, Bydgoszcz 1931, 
s. 5, poz. 171-178. 
36 Katalog Działu Sztuki, Powszechna Wystawa Krajowa, Poznań 1929, pod red. M. Tretera, s. 168, poz. 
1901-1909; A. Brosig, Poznań i miasta Polski zachodniej w grafice, Poznań 1929, s. 124, poz. 662, 663; 
Wystawa zbiorowa prac K Mondrala- Bydgoszcz, w: Przewodnik Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych, 
nr 57, Warszawa 1930, s. 10, poz. 211-259. 
37 Dawny inwentarz grafiki, poz. G. 9-23,57,58,60,64. 
38 Dawny inwentarz grafiki, poz. G.331, 332. 
39 Większe zespoły grafik K Mondrala znajdują się w Muzeum Narodowym w Poznaniu, Muzeum Narodo- 
wym w Warszawie, Bibliotece Narodowej w Warszawie, Bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego, Bibliote- 
ce im. Ossolińskich we Wrocławiu, mniej liczne m. in. w zbiorach Muzeum Okręgowego w Bydgoszczy i 
Bibliotece Uniwersyteckiej w Toruniu. C. Mondral podaje. że w archiwum paryskiej Biblioteki Polskiej 
odnaleziono tekę zawierającą 200 rycin artysty, zob. op. cit, s. 268. 
40 "Państwowa Szkoła Przemysłowa", 1923 r., akwaforta, karton kremowy, wym. 15,8 x 23,4 cm, sygn. na ryc. 
p. d.: 19 MK 23, sygn. ol. pod ryc. p. d.: K Mondral1923, I. d.: P. Szk. Przemysłowa, wl. MOB. nr inw. 
MOBIHI343l. 
41 "Państwowa Szkoła Przemysłowa", 1929 r., akwaforta, karton kremowy, wym. 13,3 x 17,2 cm., sygn. na 
ryc. p. d.: 19 MK 29, sygn. ol. pod ryc. K Mondral Bydgoszcz, I. d.: P. Szkoła Przemysłowa, wl. MOB, nr 
inw. MOBIH/3432. 
42 "Kościół Klarysek", 1925 r., akwaforta, wym. 21,0 x 18,5 cm, sygn. na ryc. p. d.: 19 MK 25, sygn. ol. pod 
ryc. p. d.: K Mondral, I. d.: Kościół Klarysek, wl. BN\v, nr inw. IG 22156. Większa wersja przedstawienia. 
43 Wystawa Karola Mondrala, op. cit., poz. 9 (tzw. mała płyta), poz. 10 (tzw. duża płyta). 
44" Wenecja bydgoska", 1926 r., akwaforta, wl. MNp, nr inw. MNP 9322/ 1953. 
45 Karol Mondral1880-1957, op. cit., poz. 94. 
46 "Kościółek w Kapuściskach", 1928 r., akwaforta, wym. 21.0 x 15,1 cm, sygn. na ryc. p. d.: 19 MK 28, sygn. 
ol. pod ryc. p. d.: K Mondral Bydgoszcz, I. d.: Kościółek w Kapuściskach, wl. MOB, nr inw. MOB1HI3433. 
47 "Wejście do Fary", 1928 r., akwaforta, wl. BN\v, nr inw. BNW G. 62.011. 
48 "Widok na Farę w Bydgoszczy", 1928 r., akwaforta, wl. prywatna. 
49 Karol Mondrall880-1957, op. cit., poZo 145. 
50 "Nad Brdą w Bydgoszczy 11",1928 r., akwaforta, wl. prywatna. 
51 Karol Mondral1880-1957, op. cit., poz. 95. 
52 Ibidem, poz. 92, 93; Wystawa Karola Mondrala, op. cit., poz. 7,8. 
53 "Widok z grobli na tartak w Bydgoszczy", 1929 r., akwaforta, wf. BN\v, nr inw. BNW G. 63. 401. 
54 "Kościół po Bernardyński", 1929 r., akwaforta, wl. BN\v, nr inw. BNW G. 63. 399. 
55 Ex libris Biblioteki Miejskiej, 1928 r., cynkografia barwna, wym. 8,0 x 6,lcm. sygn. na ryc. p. d.: MK , wl. 
WiMBP w Bydgoszczy, nr inw.: WiMBP 214/c, 214/d, 214/f (wersje kolorystyczne). Dwie inne wersje kolo- 
rystyczne w Zbiorach Graficznych Biblioteki Uniwersyteckiej w Toruniu, nr inw. G. 4056, G. 8384. Ponad- 
to w zbiorze tym znajduje się reprodukcja innej, niezrealizowanej wersji projektu, nr inw. G. 301. Ex libńs 
odnotowany w literaturze przedmiotu, m. in.: J. Kram, Almanach ex librisu polskiego XX wieku, Kraków 
1948, s. 86, poz. 3, 4; Z Klemensiewicz, Bibliografia ex librisu polskiego, Wrocław 1952, s. 68, poZo 503, s. 
73, poZo 553. 
56 Ex libris Biblioteki Miejskiej w Bydgoszczy, WiMBP w Bydgoszczy, Rkp. 708. 
57 Wystawa Karola Mondrala, op. cit., poz. 18, 19, 43, 44; Przewodnik Towarzystwa Zachęty, op. cit., poz. 
227, 228. 
58 Wystawa Karola Mondrala, op. cit., poz. 67, 68 (dopisane odręcznie w katalogu).
		

/kronika_200279_0001.djvu

			276 


59 "Skraj lasu 1 ",1925 r., akwaforta, wl. MNp, nr inw. MNP 9309/1953; "Skraj lasu 2", 1925 r., akwaforta, wl. 
MNP, nr inw. MNP 9308/1953; "Skraj lasu 3",1927 r., akwaforta, wl. MNp, nr inw. MNP 9311/1953. 
60 "Pejzaż", 1925 r., akwaforta, wl. MNp, nr inw. MNP 9319/1953; "Las na Wilczaku", 1925 r., autolitografia 
kredką, papier ciemnokremowy, wym. 35,8 x 26,2 cm, sygn. na ryc. p. d.: 19 MK 25, sygn. ol. pod ryc. p. d.: 
K Mondral Bydgoszcz, wl. MOB, nr inw. MOB/GWn48. 
61 Karol Mondrall880-1957, op. cit., poZo 80-85. 
62 Ibidem, poz. 72-74; Wystawa Karola Mondrala, op. cit., poz. 20, 23. 
63 Przewodnik Towarzystwa Zachęty, op. cit., poz. 239-241. 
64 ,,Akt na tle morza", 1928 r., akwaforta, karton kremowy, wym. 21,3 x 14,1, sygn. na ryc.. p. d.: 19 MK 28, 
sygn. ol. pod ryc. p. d.: K Mondral- Karwia, nr inw. MOB/ GW/412. 
65 "W kąpieli", 1927 r., akwaforta, wf. MNp, nr inw. MNP 931211953. 
66 "Żniwa", 1926 r., akwaforta, wl. MNp, nr inw. MNP 9318/1953. 
67 "Bajka", 1926 r., akwaforta, wl. MNP, nr inw. MNP 930011953. 
68 Karol Mondrall880-1957, op. cit., poz. 118, 146; 
69 Ibidem, poZo 112,103,104; Wystawa Karola Mondrala, op. cit., poz. 14-17; Wystawa graficzna, op. cit., 
poz. 41-45.
		

/kronika_200280_0001.djvu

			277 


Maria Lindenau- Langner 


DAWNA KSIĄŻKA FRANCUSKA 
W ZBIORACH BIBLIOTEKI GŁÓWNEJ 
WYŻSZEJ SZKOŁY PEDAGOGICZNEJ W BYDGOSZCZY 


W roczniku osiemnastym "Kroniki Bydgoskiej" przedstawiono historię kolekcji sta- 
rych druków Biblioteki Głównej Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Bydgoszczy. Analizą 
objęto okres do 1992 roku. I 
W polityce gromadzenia starych druków BG WSP w Bydgoszczy preferowane są po- 
lonica, jednak spory ich procent stanowią wydawnictwa obce. Wśród 1772 starych dru- 
ków analizowanej kolekcji około 7% stanowią druki z tłoczni francuskich. Trudno jed- 
nak dokładnie określić ich liczbę w przebadanym zespole ze względu na brak w niektó- 
rych drukach karty tytułowej, miejsca druku oraz drukarza lub podania przez drukarzy 
fikcyjnych danych. 
Poniższym rozważaniom poddano dawną książkę francuską znajdującą się w zbiorze 
starych druków BG WSP w Bydgoszczy. Z autopsji przeprowadzono identyfikację i ana- 
lizę 141 druków, które powstały od XVI do XVIII wieku w drukarniach francuskich. 
Przy rozpoznawaniu z autopsji opisywanego zasobu drukarskiego, zastosowano metodę 
typograficzną. Pozwoliło to na poparcie rozważań teoretycznych wybranymi przykłada- 
mi. Ciekawsze spostrzeżenia uzupełniono danymi liczbowymi stosując metodę statystycz- 
ną. W zestawieniach liczbowych zastosowano również metodę porównawczą. 
W szkicu nie uwzględniono druków wydanych w interesującym nas okresie przez dru- 
karzy francuskich w Amsterdamie i Genewie. Pominięto również druki dotyczące Fran- 
cji, ale wydane poza jej granicami. Z tego względu nie wprowadzono terminu "gallica" 
na określenie omawianych wytworów francuskiej typografii. 
Podstawowymi źródłami wykorzystanymi przy opracowaniu niniejszego studium były: 
- inwentarz starych druków BG WSP w Bydgoszczy, 
- podręczny katalog kartkowy tychże druków, 
- 141 druków francuskich od XVI do XVIII wieku znajdujących się w kolekcji, przeba- 
danych z autopsji,2 
- bibliografia J .Ch. Bruneta, 3 na jej podstawie w przypadku niektórych druków uszko- 
dzonych ustalono brakujące elementy niezbędne do ich identyfikacji. 
Ze względu na zakres artykułu szerzej zajęto się zawartością językową, treściową oraz 
chronologią zgromadzonych starodruków francuskich. 
Wśród 141 starych druków francuskich z kolekcji około 62 % wydrukowano w języku 
francuskim, około 35 % w języku łacińskim i około 2 % w języku angielskim. Natomiast 
w całej kolekcji druki w języku francuskim stanowią około 11 %, jednak z druków fran- 
cuskich tylko około 5 %. 
Francuskie druki kolekcji reprezentują różne dziedziny piśmiennictwa. Dla jaśniej- 
szej charakterystyki wydzielono wśród nich trzy podstawowe grupy tematyczne: literatu- 
rę religijną, naukową, piękną oraz kilka podgrup. Rozważania poparto wybranymi przy- 
kładami starych druków francuskich z kolekcji.
		

/kronika_200281_0001.djvu

			278 


Tabela I. Produkcja wydawnicza druków francuskich od XV do XVIII wieku zgromadzonych w BG WSP 
w Bydgoszczy według kryterium językowego 


Wiek j. łac. j. fr. j. ang. ogółem 
XV - - - - 
XVI 25 - - 25 
XVII 16 13 - 29 
XVIII 9 75 3 87 
50 88 3 141 


Tabela II. Produkcja wydawnicza druków francuskich BG WSP w Bydgoszczy pod względem treścio- 
wym 


Wiek 
Zakres 
XVI XVII XVIII ogółem 
literatura religijna 12 9 10 31 
literatura naukowa 11 10 29 50 
literatura piękna 2 9 49 60 
25 28 88 141 


Bogaty zestaw wśród druków francuskich stanowią dzieła religijne, np. "Le noveau 
1estament en latin et en francais" wyd. w Paryżu w 1793 roku; Tomasza a Kempis "De 
imitatione Christi" wyd. w Paryżu w 1736 roku oraz Houtteville'a I'Abbe "La religion 
chretienne pouvree par les faits... " wyd. w Paryżu w 1749 roku. 
Oprócz rożnego rodzaju dzieł o charakterze teologiczno-polemicznym ukazało się we 
Francji bardzo dużo książek dla różnych kategorii wiernych. Wśród znajdujących się w 
tutejszych zbiorach należy wymienić londyńskie wydanie"Biblia latina" z 1506 roku oraz 
różnego rodzaju modlitewniki, np. "Chapelle de la Iraite des sections conigmes" wyd. w 
Paryżu w 1750 roku (spełniające rolę podręczników do nauki czytania lub książek do 
lektury). 
Bardzo różnorodne, o niezwykle bogatej tematyce były francuskie wydawnictwa na- 
ukowe. Pewną ich liczbę stanowiły tłumaczenia autorów klasycznych. Wśród nich znaj- 
dują się dzieła Arystotelesa wyd. w Londynie w 1579 roku u J.I. Juntusa oraz wyd. w 
1725 roku w Paryżu dzieła Cycerona. 
Następny podział, bardzo charakterystyczny dla czasów Oświecenia, to encyklopedie 
i słowniki. Króluje oczywiście w kolekcj i" Encyklopedia " Denisa Diderota wyd. w Paryżu 
u Briassona, Davida, Le Bretona i Duranda w latach 1751-1756.
		

/kronika_200282_0001.djvu

			279 


Literaturę prawniczą reprezentują, np. A. Fabrusa" Coniecturarum iuris civilis" z 1500 
i 1599 roku (współoprawne) oraz lyońskie wydanie" Vocabularis Juris utirusque putilis 
tam civilis" z 1507 roku. 
Bogaty zestaw stanowią również dzieła z zakresu historii. Zainteresowanie dziejami 
państwa francuskiego występowało już od najdawniejszych czasów. Potwierdza to kroni- 
ka Mezeraya ,,Abrege chronologique ou extrait de l'histoire de France': wydana w 1687 
roku w Lyonie u J.B. de Ville, BG WSP w Bydgoszczy posiada tom 3 i 5. 
W kolekcji znajdują się również biografie, np. "Histoire de Louis de Borbon II du non 
Prince de Conde" wyd. w Paryżu w 1629 roku; "Histoire du ministre du Cardinal Xieme- 
nez" wyd. w Tuluzie w 1694 roku. 
Do tej grupy można zaliczyć także modne w salonach francuskich pamiętniki, np. 
"Memories du marechal duc de Richelieu" wyd. w 1790 roku. 
Tutaj zaliczono również listy będące żywym komentarzem epoki, np. paryski druk z 
1800 roku wydany u P. Didota w języku angielskim "Lettres o! Lady Wonley Montaque". 
Liczną grupę stanowią dzieła z dziedziny geografii. Są to żywe i barwne opisy przyrod- 
nicze z różnych krajów i kontynentów, bardzo popularne zwłaszcza w XVIII wieku, np. 
"Nouveau voyage en Espagne, ou tableau de "l'Etat Actuel" z 1789 roku czy " Voyage 
dans I'Empire Othman, I'Egypte et la Perse" z 1800 roku. 
W grupie dzieł matematyczno-fizycznych spotykamy dzieło Ozanama M. "La geome- 
trie pratiqe" wyd. w Paryżu w 1648 roku. 
Do grupy dzieł przyrodniczych zaliczono XVIII -wieczną"Histoire naturellr" Buffona 
oraz"Nouvelle anatomie de l'homme" Dionisa wyd. w Paryżu w 1696 roku z 18 ilustracja- 
mi miedziorytowymi prezentującymi anatomię człowieka. 
Beletrystykę reprezentują bajki, np. La Motte'a "Fables nouvelles" z 1719 roku. 
Dość licznie reprezentowana jest literatura piękna, zwłaszcza wśród druków francu- 
skich z XVIII wieku, np. dzieło Boileau-Despreaux N. "Ouvres" wyd. w Paryżu w 1800 
roku u Piotra i Firmina Didot oraz P.M. Vergiliusa"Bucolica, georgica, etAenesis"wyd. w 
Paryżu w 1798 roku, czy J.J. Rosseau"La novelle Heloise" z 1798 roku. 
Sporo jest wszelkich almanachów i poradników. 
Pojedyncze druki francuskie reprezentują takie dziedziny, jak: wojskowość, magię, 
medycynę, chemię oraz ogrodnictwo. 
Kartografię reprezentuje między innymi,,Atlas topographique de France" wyd. w 1750 
roku w Paryżu u R.J. Juliena. 
Znajdujące się w zbiorach starych druków BG WSP w Bydgoszczy druki francuskie 
wyszły spod pras francuskich w latach 1506-1804. 
Przyjmując zasadę chronologii działania drukarń, najstarszym z druków francuskich 
w kolekcji jest druk lyoński z 1506 roku "Biblia latina". Natomiast naj młodszy druk to 
ostatnie tomy " Histoire naturelle" Buffona wydane w Paryżu w 1804 roku. 
Prawie wszystkie znaczące ośrodki drukarstwa francuskiego reprezentowane są w zbio- 
rze starych druków BG WSP w Bydgoszczy. 
Paryż reprezentowany jest przez 108 druków. Z Lyonu pochodzi 26 druków. Pojedyn- 
cze druki reprezentują takie ośrodki drukarstwa francuskiego, jak na północy Rouen, 
Yverdon i Neuchatel, natomiast na południu Arles, Avignon, Tuluzę i Trevoux. W sumie 
zbiór ten zawiera wyroby z 9 francuskich ośrodków drukarskich. Kilka druków w języku
		

/kronika_200283_0001.djvu

			280 


Tabela III. Produkcja wydawnicza posiadanego zbioru druków francuskich według ośrodków drukar- 
skich 


Ośrodek drukarski iloŚĆ zgromadzonych druków 
Arles 1 
Avignon 1 
Lyon 26 
Neuchatel 1 
Paryż 108 
Rouen 1 
Trevoux 1 
Tuluza 1 
Yverdon 1 


francuskim nie posiada ustalonego miejsca wydania, drukarni ani drukarza. W kolekcji 
znajdują się również druki francuskie wydane pod fałszywym adresem, np. ..Encyklope- 
dia" Diderota. 


Tabela IV. Produkcja wydawnicza zgromadzonych druków francuskich według chronologii wydawniczej 


Wiek iloŚĆ druków 
XV - 
XVI 25 
XVII 28 
XVIII 88 
141 


Wiek XV w kolekcji nie jest reprezentowany przez żaden druk francuski. Wiek XVI 
reprezentuje 25 druków francuskich. Nieco większa liczba 28 druków francuskich po- 
chodzi z wieku XVII. Natomiast wiek XVIII jest reprezentowany przez największą licz- 
bę 88 druków z oficyn francuskich. 
Liczebność XVIII -wiecmych druków francuskich zgromadzonych w kolekcji oraz prze- 
analizowany materiał źródłowy pozwoliły stwierdzić, że wiek XVIII przyniósł we Francji 
prawdziwą ekspansję produkcji książkowej i handlu książkami. 
Stwierdzono również, że królowały we Francji przede wszystkim drukarnie i księgar- 
nie Paryża. Tych wydawnictw najwięcej dotarło do Polski i zachowało się do dnia dzisiej- 
szego, między innymi w zbiorach specjalnych BG WSP w Bydgoszczy.
		

/kronika_200284_0001.djvu

			281 


Tabela V. Produkcja wydawnicza posiadanego zbioru według formatu 


Format iloŚĆ druków 
2' 14 
4' 23 
6' 6 
8" 60 
12" 38 


Francja zalewała Europę, w tym także Polskę, masową produkcją książek w typowym 
formacie 8° i 12°. Stwierdzono to również na podstawie kolekcji i zaprezentowano w 
powyższej tabeli. Druki francuskie w formacie 8° stanowią około 43 %, a w formacie 12° 
-27%. 
Dawne książki francuskie znajdujące się w zbiorach BG WSP w Bydgoszczy, jak do- 
wiedziono w powyższej analizie, nie wykazują jednolitego charakteru pod względem pi- 
śmienniczym i formalnym. Mają one różnorodny zakres treściowy oraz rozmaitą skalę 
wartości naukowych, poznawczych i informacyjnych. Znajdują się wśród nich luksusowe 
edycje francuskie, prace naukowe z prawie wszystkich dziedzin ówczesnej wiedzy, książ- 
ki religijne, literatura piękna. 
Zgromadzono wydawnictwa paryskie, lyońskie oraz z siedmiu miast francuskiej pro- 
wincji typowe dla poszczególnych epok. Uwagę badacza przyciągają przede wszystkim 
wydawnictwa Estienne 'ów, Drukarni Królewskiej, Didotów oraz" Wielka encyklopedia 
francuska" Diderota. 
Najogólniej mówiąc francuskie druki kolekcji bydgoskiej uczelni odznaczają się dużą 
rozpiętością tematyczną i są odbiciem szerokich zainteresowań ich pierwotnych właści- 
cieli. Omawiane druki pochodzą najczęściej ze zbiorów prywatnych. Wskazują na to za- 
mieszczone w nich proweniencje (często rękopiśmienne), między innymi: Jana Dymow- 
skiego, Sylwestra Nowickiego, Czesława Krosowskiego, J. Rutkowskiego, LA. Załuskie- 
go i kilku innych właścicieli. 
Wszystkie przebadane druki francuskie kolekcji BG WSP w Bydgoszczy mają swój 
indywidualny wystrój i odznaczają się nieraz wielkimi walorami artystycznymi. Na tej 
podstawie stwierdzono, że kształt artystyczny dawnej książki francuskiej był ogromnie 
zróżnicowany: od klejnotów sztuki do eksponatów tandety i złego gustu, od mistrzostwa 
do udolności. Różnicuje to oczywiście wartość książek. Są one jednak w każdym wypad- 
ku dowodem określonego poziomu kultury umysłowej i artystycznej środowiska, z któ- 
rego wyszły i w którym funkcjonowały. Oceniając znaczenie druków z francuskich tłocz- 
ni znajdujących się w omawianym zbiorze, stwierdzono, że pełnią one w kolekcji obok 
druków polskich i niemieckich znaczącą rolę, stanowiąc pewną część procesu recepcji 
piśmiennictwa francuskiego (od Odrodzenia po Oświecenie) w Polsce. 
Dlaczego zajmowano się dawną książką francuską? Czy i jaką rolę może ona dziś 
jeszcze spełnić? Przede wszystkim jest ona źródłem wiedzy jako przedmiot kultury ma-
		

/kronika_200285_0001.djvu

			282 


terialnej. Jej tekst jest przedmiotem studiów jako jeden z istotnych przekaźników kultu- 
ry umysłowej dawnych wieków. Jest ona również obiektem muzealnym spełniającym rolę 
dydaktyczną w stosunku do np. studentów bibliotekoznawstwa, poligrafów, grafików, 
konserwatorów, introligatorów. Dodać należy, że książka zabytkowa, ma często wysoką 
wartość materialną, pomnaża więc majątek narodowy. 
Liczba druków francuskich od XVI do XVIII wieku w zbiorach polskich bibliotek 
wskazuje na fakt dość częstego występowania starych druków francuskich w księgozbio- 
rach Polaków. Jest to niewątpliwie jednym z przejawów różnorodnych kontaktów kultu- 
ralnych polsko-francuskich. 4 


Bibliografia 
Audin M.: Histoire de rimprimerie. Paris 1972. 
Brun R: Le livre fran
ais. Paris 1969. 
Brunet I.Ch.: Manuel de livres. T. 1-6. Paris 1865-1880. 
Duby G., Mandrou R: Historia kultury francuskiej wiek X-XX. Warszawa 1965. 
Febvre L, Martin I.H.: C apparition du livre. Paris 1958. 
Martin G.: C imprimerie. Paris 1971. 


Przypisy 
ł Maira Lindenau-Langner: Historia kolekcji starych druków Biblioteki Głównej Wyższej Szkoły Pedago- 
gicmej w Bydgoszczy. "Kronika Bydgoska" 1997, t. 18, s. 192-196. 
2 Katalog druków francuskich od XVI do XVIII wieku znajdujących się w zbiorach specjalnych BG WSP w 
Bydgoszczy, w zbiorach autora. 
3 I.Ch. Brunet: Manuel de livres. T. 1-6, 1-2 Supplement, Paris 1865-1880. 
4 Zagadnienie w sposób wyczerpujący omawia praca zbiorowa Dziesięć wieków związków politycznych, 
kulturalnych i gospodarczych. Polska-Francja, pod red. Anny Franko i Marka Kosko. Warszawa 1983.
		

/kronika_200286_0001.djvu

			283 


Beata Grzędzicka 


DRUKI GROLLOWSKIE W BIBLIOTECE GŁÓWNEJ 
W BYDGOSZCZY 


l. Zarys działalności księgarskiej, wydawniczej i drukarskiej Michala GroIla 
Najwybitniejszym drukarzem, księgarzem i wydawcą warszawskim drugiej połowy 
XVIII wieku był bez wątpienia Michał Groll. Urodził się 11 grudnia 1722 roku w No- 
rymberdze w rodzinie mieszczańskiej. Działalność jego do trzydziestego roku życia bli- 
żej nie jest znana. Podobnie jak jego znani poprzednicy - Mitzler de Kolof i Dufor - był 
człowiekiem wykształconym. Prawdopodobnie studiował w Lipsku, zaś praktykę księ- 
garską odbył u Friessego i Rudigera w Dreźnie. Swoje pierwsze czasopismo zaczął wyda- 
wać w 1760 r. W tym czasie nawiązał również kontakty z polskim rynkiem księgarskim, w 
czym pośredniczył m.in. Chrystian Bogumił Friese. Do Polski Groll przyjechał prawdo- 
podobnie w połowie 1759 I. 1h1dno jest dokładnie ustalić moment, w którym wydawca 
zdecydował się zostać w Polsce. Duży wpływ na pozostanie tutaj miały interesy, uroki 
samego miasta, które było dla niego swego rodzaju"ziemiq obiecaną", wreszcie małżeń- 
stwo. Lata 1762-1763 były okresem próbnym, zakończonym jak się wydaje sukcesem, 
skoro jego skutkiem było pozostanie w Polsce. 
Dzięki licznym znajomościom już 19 października 1761 roku drukarz uzyskał przywi- 
lej"serwitoriatu". W 1762 r. założył w stolicy biuro informacyjne - rodzaj kantoru adreso- 
wego oraz salę licytacyjną. Była to w Polsce zupełna nowość, a ze względu na warunki 
miasta. które się szybko rozrastało, przedsięwzięcie takie okazało się nadzwyczaj poży- 
teczne. Zakres działalności kantoru adresowego był rozległy. Bardzo szybko Groll stał 
się w stolicy osobą znaną i popularną:".uużywał takiej wziętości w Warszawie, że nazwisko 
jego obijało się ustawicznie o uszy wszystkich bezwarunkowo, [u.J. Zginie piesek na ulicy, 
poszkodowany właściciel czyni obwieszczenie i pros
 aby pieska odprowadzić do Grolla w 
Marywilu. Inny pragnie mieć «madamę» do uczenia dziec
 używa również pośrednictwa 
Grolla i ogłasza, że osoba pragnąca zająć takie miejsce dowie się u niego «o kondycjach»" 2. 
Początkowo wydawca mieszkał na Zamku Królewskim razem z rodziną swojej pierw- 
szej żony Joanny Zofii z domu Schuller - córki tapicera nadwornego. W opisie Starego 
Zamku czytamy:" W tych izbach mieszka Sielerowa wdowa z zięciem Grelem, kt6ry aukcjq 
trzyma" 3. W maju 1763 roku Groll przeprowadził się do Marywilu, gdzie otworzył swoją 
słynną księgarnię, działającą przez cały okres stanisławowski. W 1770 roku, po śmierci 
księgarza Krzysztofa Bogumiła Nicolaia, Groll zakupił jego pomieszczenia i rozszerzył 
księgarnię, którą dwa lata później ozdobił godłem "Poet6w Narodowych". Były to głowy 
Naruszewicza i Sarbiewskiego umieszczone w okrągłym medalionie z napisem ,,Adam 
Naruszewicz i Mat. Sarbiewski. Poetas." Czasami znak ten odbijano na karcie tytułowej 
dzieł, które wychodziły z jego drukarni nakładowej. 
Marywilska księgarnia była bardzo dobrze zaopatrzona we wszystkie działy nauki i 
literatury, oferowała klientom nowości popularne na rynku europejskim. "Grollowska 
księgarnia stanowi na tle życia Warszawy w drugiej połowie przeszłego wieku punkt jasny, 
kt6ry promienie rzucał daleko poza granice stołecznego grodu. Nie był to kramik z modli-
		

/kronika_200287_0001.djvu

			284 


tewnikam
 ale księgarnia w całym znaczeniu tego słowa, bogato zaopatrzona we wszystkich 
działach nauki i literatury, starsze i nowsze ksiqżki francuskie, angielskie, włoskie i niemiec- 
kie, tudzież łacińskie i polskie" 4. Wkrótce księgarnia ta stała się ulubionym miejscem 
spotkań elity intelektualnej i modnym ośrodkiem życia kulturalnego. Księgarz podsuwał 
pomysły, inspirował przekłady, recenzje, zachęcał do pisania. Dzięki temu odegrał dużą 
rolę w rozbudzeniu życia umysłowego w Polsce. Lars Engestrom w swoich pamiętnikach 
pisał: "Chodziłem często do księgami Grolla, starając się dostać ksiqżek odnoszqcych się 
do historii polskiej, to do statystyki i jeografii tego kraju "5. O popularności księgarni może 
świadczyć wiersz pt.:"Na księgarnię Marywilskq" autorstwa J.E. Minasowicza. Wspomniany 
utwór rozpoczyna się od słów: 
,,1 tyś także ku swojej mieć godzien pochwale 
Wiersz od Muzy tu mojej, cny Grollu Michale" 6. 
Księgarz był jednym z pierwszych w Polsce założycielem publicznej wypożyczalni i 
czytelni, zawierającej nie tylko bogaty zbiór beletrystyki zachodniej, ale również wiele 
dzieł naukowych. Na podstawie wypożyczonych i nie oddanych książek wiemy, że znaj- 
dowała się tam tak poważna pozycja, jak"Histoire des ordres monastiques", o której zwrot 
Gron prosił na łamach pisma 7. Mimo przedsiębiorczości i zaradności księgarza zajęcia 
te nie przynosiły spodziewanych dochodów. Fryderyk Schulz w swoich wspomnieniach z 
podróży po Polsce pisał o działalności GrOlla. Dodał przy tym, że księgarz: "Skarży się 
jednak, że te przedsiębiorstwa mu więcej strat niż korzyści przynosly, gdyż czytająca publicz- 
ność w Warszawie, jak r6wnież w Polsce zawsze była bardzo mała" 8. 
Gron musiał więc ratować finanse przez organizowanie innych jeszcze form działal- 
ności: przyjmował zamówienia na bilety wizytowe, sprzedawał okolicznościowe wyroby 
drukarskie, francuskie i polskie karty do gry. Organizował też loterie, które w czasach 
stanisławowskich zdobyły ogromne powodzenie 9. Swoim klientom oferował też kosme- 
tyki, lekarstwa oraz wiele innych rzeczy. Sprzedawał je po dosyć wysokich cenach, czym 
rekompensował sobie niskie dochody z handlu książkami. Aby podnieść rentowność swego 
przedsiębiorstwa Gron rozwinął też szereg nowych form handlu i reklamy. Ogłaszał licz- 
ne katalogi, recenzje wydawnicze i księgarskie. Jako jeden z pierwszych wprowadził stałe 
ceny katalogowe. Stosował też w praktyce rozpowszechniony już wówczas zwyczaj do- 
datkowego premiowania nabywców w formie bezpłatnych egzemplarzy. 
Księgarz chciał wprowadzić polskie pozycje na rynki zagraniczne. Do Lipska wysyłał 
więc niemieckie przekłady dzieł Ignacego Krasickiego i Juliana Ursyna Niemcewicza. 
Utrzymywał też kontakty z firmami księgarskimi Paryża, Amsterdamu, Berlina, Londy- 
nu czy Wrocławia, występując jako ich pełnomocnik w Polsce oraz reprezentował wobec 
nich interesy księgarstwa polskiego. Bliskie stosunki z firmami zagranicznymi były wów- 
czas niezmiernie istotne, pomagały bowiem sprowadzić poszukiwane pozycje. Ze wzglę- 
du na duże zainteresowanie książką zagraniczną, druki obce stanowiły na polskim rynku 
ok. 4/5 wszystkich publikacji. Podobne stosunki były zresztą wówczas zupełnie normal- 
ne. 
Gron chętnie sprowadzał nowości z zagranicy. Aby zapewnić sobie nabywców na te 
drogie wydawnictwa często ogłaszał subskrypcję lub prenumeratę. Dzięki dużym znajo- 
mościom w świecie księgarskim dysponował książkami w języku francuskim, angielskim, 
niemieckim, włoskim, łacińskim, a były to zarówno dzieła poważne jak i cieszące się
		

/kronika_200288_0001.djvu

			285 


niesłabnącym powodzeniem romanse. Księgarz jako pierwszy w Polsce pośredniczył w 
sprzedaży najwybitniejszego i najdroższego wydawnictwa owych czasów Wielkiej Ency- 
klopedii francuskiej d' Alamberta i Diderota. Wiadomo, że już w 1768 roku w jego księ- 
garni znajdowało się 10 tomów tekstu i 3 tomy plansz in folio 10. Od początku 1770 r. 
przyjmował prenumeratę na nowe wydanie Encyklopedii w cenie 1260 zł. 
Michał Gron był człowiekiem energicznym i przedsiębiorczym. Działalności księgar- 
skiej nie ograniczał tylko do Warszawy. Wysyłał duże partie książek na jarmarki i kon- 
trakty do wielu miasteczek kresowych. Czasami osobiście przyjeżdżał z całym zapasem 
książek. Jeździł do Dubna, Mińska, Nowogródka, Wysokiej, Berdyczowa i wielu innych 
miejscowości. Mimo licznych problemów finansowych, nasilających się już w okresie Sejmu 
Czteroletniego, swoją księgarnię Gron prowadził nieprzerwanie przez 35 lat - od 1763 r. 
aż do śmierci w 1789 r. Początkowo księgarz sam zajmował się wszystkim, z czasem za- 
czął mu pomagać w pracy syn Karol. Niestety, porzucił on księgarstwo i swoją przyszłość 
związał z przemysłem. Po wyjeździe Karola do Anglii zasoby księgarni zostały sprzedane 
na licytacji 26 marca 1806 roku II. 
J ak już wspomniano Gron był jednym z pierwszych w Polsce nowoczesnym nakładcą, 
drukarzem i księgarzem. Skupiał w swoich rękach wiele funkcji związanych z produkcją 
książki. Początkowo nie miał własnej drukarni. Pomimo posiadanego od 1775 r. przywi- 
leju na założenie własnej oficyny, do roku 1778 nakładca nie uchronił drukarni, prawdo- 
podobnie przyczyną był brak pieniędzy. Wydane przez siebie książki drukował w oficy- 
nie pijarów, potem w Drukarni Jezuickiej. Korzystał też z usług Breitkopfa w Lipsku 
oraz z drukarni drezdeńskich. Otwarcie własnej oficyny w 1778 r. umożliwił mu dopiero 
kapitał wniesiony przez drugą żonę, która po śmierci ojca otrzymała spadek w wysokości 
25000 zł 12. Typograf bardzo troszczył się o poziom estetyczny drukowanych przez siebie 
książek, choć wiedział, że nie będzie mógł liczyć na wielkie dochody. Głównym motorem 
jego działalności nie była jednak chęć zysku, toteż mimo powodzenia w interesach i sil- 
nej pozycji na rynku księgarsko-wydawniczym, już w czasie trwania Sejmu pojawiły się 
pierwsze oznaki słabości finansowej jego firmy. Przyczyn takiego stanu rzeczy było kilka. 
Niewątpliwie należały do nich: stosunkowo mały popyt na książki, przedruki dokonywa- 
ne przez nieuczciwych drukarzy, a także nierzetelność klienteli. 
W wyniku rozpoczętej w 1759 roku działalności nakładczej, a potem także typogra- 
ficznej ukazało się ponad 500 dzieł nakładu GrOlla oraz ok. 1000 druków ulotnych. Pro- 
fil oficyny był bardzo różnorodny, w jej działalności można wyodrębnić kilka etapów: 
I etap - do roku 1767, pierwsze lata pobytu drukarza w Polsce, rocznie wydawał ok. 5 
pozycji 
II etap - lata 1768-1777; okres asymilacji na gruncie polskim, rocznie wydawał średnio 
24 pozycje 
III etap -lata 1778-1787; założenie i działalność własnej drukarni, rocznie wydawał śred- 
nio 26 pozycji 
IV etap -lata 1788-1792; znaczny wzrost produkcji oficyny, drukowano wówczas aż 75 
pozycji rocznie 
V etap - lata 1793-1798; okres powolnego upadku firmy; średnia wydawanych pozycji 
zmalała do 9 tytułów rocznie. 
Spod prasy drukarza uprzywilejowanego Jego Królewskiej Mości wychodziły nie tyl-
		

/kronika_200289_0001.djvu

			286 


ko dzieła beletrystyczne, naukowe i polityczne. Pewien, co prawda nieznaczny procent 
jego produkcji wydawniczej stanowiły druki religijne oraz inne publikacje. Na szczegól- 
ną uwagę wśród jego wydawnictw zasługują dzieła z zakresu literatury pięknej - ich to 
bowiem drukował najwięcej. Podzielić je można na dwie grupy: pierwszą - objemującą 
utwory przyswojone z literatury obcej i drugą - na którą składały się oryginalne dzieła 
polskie. Obok niewielkiej ilości utworów podrzędnej wartości, Groll wydał wiele arcy- 
dzieł zagranicznej literatury osiemnastowiecznej. Nakładem jego wyszły też czołowe utwo- 
ry najwybitniejszych przedstawicieli polskiego Oświecenia - wydawał głównie dzieła Igna- 
cego Krasickiego i innych znanych polskich twórców. Grollowska oficyna była też jedną 
z nielicznych, w której tak znaczny procent druków stanowiły poważne dzieła naukowe. 
Pod tym względem zajmowała drugie miejsce zaraz po drukarni pijarskiej. Zdaniem Anny 
Żbikowskiej-Migoń książek naukowych Groll wydał 117, podczas gdy w całej Warszawie 
wyszło ich 1143 13. 


2. Charakterystyka księgozbioru 
W Bibliotece Głównej Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Bydgoszczy znajduje się dwa- 
dzieścia dziewięć druków grollowskich w trzydziestu czterech woluminach. Z wyjątkiem 
jednej wydanej w języku francuskim - wszystkie pozostałe wydane są w języku polskim. 
Jeżeli w działalności wydawniczej GrOlla przyjąć za datę graniczną rok 1778 - czyli rok 
otwarcia własnej oficyny - to od czasu jego przyjazdu do Polski do 1778 wydał ok. 281 
pozycji z czego 10 (3,55%) znajduje się w księgozbiorze Biblioteki Głównej. Najstar- 
szym grollowskim drukiem jest pochodząca z 1763 r. ,,Abrege Chronologique de L 'Histo- 
ire de Pologne" Fr. A. Schmidta w języku francuskim. Od momentu otwarcia własnej 
drukarni do końca jej istnienia Groll wydał ok. 680 pozycji (sporą ich część stanowiły 
druki ulotne w okresie Sejmu Czteroletniego) z czego 19 pozycji (2,79%) zgromadzo- 
nych jest w ww. księgozbiorze. Najpóźniej wydane dzieła to dwa utwory z 1792 r. - Fr. S. 
J ezierskiego "Niektóre ""razy porządkiem abecadła zebrane" oraz" Odezwa posła wileń- 
skiego... "'[ Korsaka (druk ulotny). 
Księgozbiór jest również zróżnicowany pod względem treści (tabela 1). Największą 


Tabela 1. Charakterystyka zawartości dzieł 


L.p. Treść dzieła Liczba dzieł Liczba woluminów 
1. Literatura polska 4 4 
2. Literatura obca 4 5 
3. Historia 7 8 
4. Polityka 5 5 
5. Prawo 3 3 
6. Dziela o treści religijnej 3 6 
7. Słownik 1 1 
8. Podręcznik 1 1 
9. Czasopismo 1 1
		

/kronika_200290_0001.djvu

			287 


grupę stanowią w nim dzieła z zakresu literatury pięknej (obcej i polskiej) - ok. 27,58%. 
Na drugim miejscu znajduje się historia - 24,13%. Udział procentowy pozostałych dzie- 
dzin wiedzy jest następujący: polityka - 17,24%, prawo - 10,34% dzieła o treści religijnej 
- 10,34%, inne (słownik, podręcznik, czasopismo) - łącznie 10,34%. 


3. Analiza treściowa druków grollowskich 
Literatura obca 
Literaturę obcą reprezentują 4 pozycje - są to przekłady z literatury francuskiej. Naj- 
bardziej znana z nich to powieść Lesage'a ,.Awantura Idziego Błassa z Santyllany". W 
bibliotece znajdują się dwa tomy tego utworu - tom trzeci zawiera proweniencje: Joannis 
Żarnicki (rękopiśmienna) i pieczęć Biblioteka Duksztańska. Kolejną znaną pozycją jest 
utwór Mme Le Prince de Beaumont. Powieści tej autorki są zaliczane do grupy tzw. 
romansów moralnych i chociaż w dziejach romansu nie odegrały one wybitnej roli, to 
jednak w dziejach wychowania zasługują na zaszczytną wzmiankę. Przykładem tego typu 
utworu jest powieść z 1780 r. " Listy jej Mci pani du Montier i margrafowy de [...J do jej 
córki, w której znajdują się nauki wielce doskonałe, służące osobliwie damom w stanie 
małżeńskim będącym" (Estr., 1: 21, s. 189-190); Groll zadedykował książkę tłumaczce 
Katarzynie Konstancji Kuropatnickiej stwierdzając, że jest to: "praca przedsięwzięta dla 
pożytku publiczności i zmierzająca ku ukształtowaniu serca i umysłu dam młodych" 14. 
Wydawca, składając tłumaczce gorące podziękowania w przedmowie napisał: "tłuma- 
czenie nieskończenie większej nabyło ceny wychodząc spod delikatnej ręk
 gdzie najszczę- 
śliwszemi przyozdobione zostało wyrazami [...J, tak wymownie i naiwnie są trafione, iż każ- 
dego, co tylko ma smak czysty w piększych naukach i w dwornym pisania sposobie w zadu- 
mienie sprawują" IS. 
Innym utworem o podobnej treści, to znaczy zawierającym dużą porcję "dobrych rad", 
jest pozycja Eustachego La Noble z 1778 r. " Szkoła Świata albo nauka Ojca dana Synowi 
jak ma żyć y postępować na świecie na rozmowy podzielona" - tom pierwszy (Estr., 1: 21, s. 
175). Ostatnią pozycją z literatury francuskiej jest książka Eysymonta"Manualik poczĆi- 
wego Człowieka czyli maxymy potrzebne we wszystkich krainach i czasach" z 1774 r. zawie- 
rająca rękopiśmienną proweniencję - Bieńkowska (Estr., 1: 16, s. 141). 


Literatura polska 
Literaturę polską również reprezentują 4 pozycje - Jana Bohomolca "Przydatek do 
xiążki Diabeł w swoiey postaci..." z 1777 r. (Estr.,1: 13, s. 231); Ignacego Krasickiego - 
"Woyna Chocimska" z 1780 r. (Estr., L 20, s. 225); Franciszka Karpińskiego - " Zabawki 
wierszem i prozą" (Estr., 1: 19, s. 143) - zawiera proweniencje - Fr. Modlibowski. Dwie 
ostatnie pozycje pozbawione są oprawy. 
W zbiorach biblioteki znajduje się również najpiękniejsza polska książka XVIII wie- 
ku - " Sielanki polskie z różnych autorów zebrane a teraz świeżo dla pożytku i zabawy czytel- 
ników po trzeci raz przedrukowane i poprawione. Koperstychami ozdobione" wydana w 
1778 r. (Estr., L 28, s. 19). Zdaniem Banacha "Sielanki" można zaliczyć do "...najlep- 
szych ksiqżek ilustrowanych tego typu w Europie" 16. O tej niewielkiej książeczce (format 
8) Pawliński pisał: "Jest to cacko prawdziwe. Prócz pięknej zewnętrznej szaty w kształcie 
najprzedniejszego papieru starannego druku, winietek tu i ówdzie rozrzuconych zdobią tę
		

/kronika_200291_0001.djvu

			288 


ksiqżkę kopersztychy na oddzielnych kartach "17. Z przedmowy bibliopoli, datowanej na 17 
stycznia 1778 roku, można wywnioskować, że to piękne wydanie powstało z inicjatywy 
księcia Adama Czartoryskiego:" 1ę piqtą najwyborniejszych > Sielanek polskich < edycją 
winna Ojczyzna czułemu staraniu ID.Xcia IMCi Adama Czartoryskiego Generała ziem 
Podolskich: tego albowiem zawsze łaskawego na mnie pana zachęcony rozkazem, wprzody 
do nich sztychować kopersztychy, a potem i same dzieło przedrukować starałem się" 18. 
" Sielanki" były wiernym przedrukiem poprzedniego wydania, z tym że od strony 485 
dodano utwory Naruszewicza opatrzone tytułem" Sielanki X Adama Naruszewicza S.l 
wyjęte z > Zabaw Przyjemnych i Pożytecznych < tomów XVI w sobie zawierających [... J. 
Teraz drugi raz drukowanych" 19. Oprócz sielanek Naruszewicza zbiór zawierał wiersze: 
Szymona Szymonowica, Szymona Zimonowica, Jana Gawińskiego, X. Ignacego Na- 
gurczewskiego, Józefa Epifaniego Minasowicza. 
Wartość artystyczna tej książki tkwiła w przepięknych winietach, a przede wszyst- 
kim w ośmiu miedziorytach, zaopatrzonych w podpisy" Ch. Eisen del. " i "De Longueil 
Sculp" 20. Pierwsza rycina, przed kartą tytułową, przedstawia popiersia sześciu sielan- 
kopisarzy " umieszczonych tak, iż w górnej części zamieszczony medalion Naruszewicza, 
otaczają z jednej strony Zimonowicz i Klonowicz, z drugiej Szymonowicz i Gawiński, u 
spodu zaś po prawej ręce wśród girland, kwiatów, ksiąg, lutni i innych symbolów umiesz- 
czone jest popiersie Nagurczewskiego" 21. Kolejne miedzioryty ilustrują treść sielanek. 
Zdaniem Estreichera: " Ryciny przy sielankach Zimonowicza i Gawińskiego są cenne ze 
względu na polskie stroje kawalerów i dam. Stroje wieśniacze na innych kopersztychach 
mają charakter konwencjonalny" 22. Nie było w tym zresztą nic dziwnego, gdyż Eiseno- 
wi realia polskie były obce, a modeli do rycin dostarczyli mu przebywający w Paryży 
Polacy. 
Sam Groll tak pisał o swoim wydawnictwie: "Było nawzajem i moim staraniem, aby 
najprzedniejszym drukiem, na najpiękniejszym papierze, i z innemi ozdobami drukarskie- 
mi wystawić to dzieło światu w takim wyborze, aby było wiekopomnym świadectwem pa- 
nowania Najjaśniejszego Stanisława Augusta, najłaskawszego Króla, jako wskrześcy i po- 
mnożyciela nauk w naszej Ojczyźnie" 23. Niestety, jedną z piękniejszych polskich ksią- 
żek drukowano w Lipsku, a ściślej mówiąc w oficynie Breitkopfa, z którego usług Groll 
często korzystał. W owym czasie bowiem polskie oficyny nie dysponowały jeszcze od- 
powiednimi urządzeniami i materiałami typograficznymi umożliwiającymi druk tak 
ekskluzywnej pozycji. 


Historia 
Jest to obok literatury naj liczniejszy dział, obejmuje 7 pozycji w 8 woluminach. Kilka 
dzieł dotyczy historii Polski - dwa egzemplarze ,,Abregre Chronologique de L 'Histoire de 
Pologne" Fryderyka Augusta Schmidta z 1763 r. Pozycja ta wydana została w Warszawie 
i Dreźnie w języku francuskim (Estr., L 27, s. 224) w 1766 r. ukazało się polskie wydanie 
tego utworu "Dzieje Krolestwa Polskiego krotko lat porządkiem opisane". W pozycji tej, 
ostatnie strony 367-368 umieszczono mylnie po str. 256. Książka zawiera liczne dopiski 
rękopiśmienne - " Chronologia Ksiażąt y Krolow Polskich", zaś na karcie tytułowej znaj- 
duje się miedziorytowy sygnet M. Gre1a. Na uwagę zasługuje też znany herbarz Ewary- 
sta Andrzeja Kuropatnickiego" wiadomość o kleynocie szlacheckim oraz herbach domów
		

/kronika_200292_0001.djvu

			289 


szlacheckich w Koronie Polskiey i Wielkim Xięstwie Litewskim" z 1789 r. (Estr., 1: 20, s. 
395-396). 
Dzieje innych krajów ograniczają się do trzech pozycji z zakresu historii starożytnej: 
"Dzieje Rzeczpospolietej Rzymskiej od Założenia Rzymu aż do Cesarzow krótko porząd- 
kiem lat opisane" (2 tomy) autorstwa Filipa Macquer'ca z 1768 r. W tomie pierwszym 
proweniencja: Bibliotheca Mag. Adami Rzążewski (Estr., 1: 22, s. 17). Druga pozycja 
dotyczy historii starożytnej Grecji "Krótki zbiór historyi greckiey od czasów Bohatyrskich, 
aż do pobicia Grecyi w prowincyi Rzymskiey" J. B. Bernarda (Estr., 1: 12, s. 501). W jed- 
nym woluminie o sygnaturze 1206 znajdują się dwa tomy, brakuje karty tytułowej oraz 
pierwszych 4 stron tekstu w tomie pierwszym. Książka liczy 680 stron, tom 1 dochodzi do 
strony 300. Ostatni utwór z tego działu omawia historię Prus: " Uwagi historyczne nad 
rokiem ostatnim Fryderyka II króla Pruskiego... " z 1787 r. (Estr., 1: 18, s. 165). 


Polityka 
Osobny rozdział działalności GrOlla stanowiły wychodzące jego nakładem publikacje 
polityczne i patriotyczne. Druki te w czasach Oświecenia stanowiły pokaźny procent całej 
literatury. Ilość tego typu wydawnictw szczególnie nasiliła się w okresie Sejmu Czterolet- 
niego. Wówczas to ferment umysłowy przybrał nie znane dotąd rozmiary, wyrażając się w 
powodzi pism, broszur czy innych druków ulotnych. W Bibliotece Głównej WSP znajduje 
się 5 pozycji z tego zakresu. Jedną z najważniejszych z nich stanowi dzieło Hugo Kołłątaja 
z 1788 r. "Do Stanisława Małachowskiego Referendarza Koronnego o przyszłym Seymie Ano- 
nima listów kilka". Utwór ten składa się z trzech części, z których dwie pierwsze są współ- 
oprawne: ,,0 podźwignieniu sił kraiowych" i ,,0 poprawie Rzeczypospolitej". Część 3: ,,0 
poprawie Rzeczypospolitej" stanowi odrębny tom (Estr., 1: 19, s. 425). 
Kolejną pozycją jest dzieło Franciszka Salezego Jezierskiego"Niektóre wyrazy porząd- 
kiem abecadla zebrane" z 1792 r. - proweniencje w postaci okrągłej pieczęci: Ex libris W. 
Siedlecki (Estr., 1: 18, s. 541). Z mniej znanych utworów w bibliotece znajduje się tom 
pierwszy "Adama Wawrzyńca Rzewuskiego... o Formie Rządu Republikańskiego. Myśli"- 
proweniencje: Biblioteka KUL; rejestr w tej ostatniej pozycji uległ zniszczeniu (Estr., 1: 
20, s. 106) oraz Zenona Wysłoucha "Kopia listu [...j podkomorzego woiewodztwa brze- 
skiego lit. do [...j Maluszewica posła z tegoż wojewodztwa" (Estr., 1: 33, s. 458). Oba te 
utwory są współoprawne z pozycją o sygnaturze 234, zawierającą szereg listów, mów i 
przemówień posłów z okresu Sejmu Czteroletniego. 


Prawo 
Książki prawnicze, które w dorobku Grolla stanowiły pokaźny dorobek, w omawia- 
nym księgozbiorze reprezentowane są przez trzy pozycje - są to zbiory praw, ustaw i 
konstytucji. Najstarszą, pochodzącą z 1781 r., jest"Zbi6r konstytucyi Koronnych" Ksawe- 
rego Jasińskiego (Estr., 1: 18, s. 5(0). Książka ta zawiera proweniencje: ze zbiorów Ko- 
mierowskich w Komierowie i Biblioteka KUL. Z 1783 r. pochodzi kolejne dzieło"Prawa 
Z Statutu WX Litewskiego y Konstytucyi... " (Estr., 1: 25, s. 218). Ostatnią pracą z dziedzi- 
ny prawa jest tom ósmy " Ustaw powszechnych dla moich rządcow" autorstwa Anny z 
Sapiehów Jabłonowskiej z 1787 r. (Estr., 1: 28, s. 36). Pozycja ta zawiera proweniencje: 
Biblioteka Jerzego Moszyńskiego (pieczęć).
		

/kronika_200293_0001.djvu

			290 


Dziela O treści religijnej 
Z literatury religijnej, zresztą niezbyt licznie wydanej przez GrOlla, w księgozbiorze 
Biblioteki Głównej znajdują się 3 pozycje w sześciu woluminach. Jedną z bardziej zna- 
nych stanowią"Kazania przeciwko zdaniom y zgorszeniom wieku naszego na święta całego 
roku..."w dwóch tomach z 1772 autorstwa Gracjana Piotrowskiego (Estr., '[24, s. 301). 
Kolejną książką religijną są "Kazania na niedziele całego roku w Katedrze włocławskiej" 
Feliksa Synakiewicza z 1785 r. (Estr., '[30, s. 121). Dzieło to reprezentowane jest przez 
3 egzemplarze tomu pierwszego: jeden z nich oznaczony jest sygnaturą S 1478, kolejny - 
S 1816 i posiada rękopiśmienną proweniencję: K. Gołembiewski - 1809, ostatni tom 
oznaczony jest sygnaturą 859 i zawiera następujące proweniencje: Ex libris Rendi Valen- 
tini, Suchański, C. Anuszkiewicz, Szamburski. Wszystkie te egzemplarze posiadają błęd- 
ną paginację str. 310 i brak stron 305-309. Ostatnią pozycję o treści religijnej stanowi 
utwór Wacława Rzewuskiego" wiersz na Siedem Psalm6w pokutnych" z 1773 r. (Estr., 1: 
26, s. 568). 


Varia 
Pozostałe dziedziny liczą tylko po jednej pozycji. Jedną z nich jest wydany w 1784 r. 
" Słownik Mytologiczny czyli Historya Bog6w Bajeczna..." autorstwa Piotra C. Champre 
(Estr.,1: 14, s. 202). Utwór zawiera proweniencje: Z księgozbioru Dzikowieckiego. W 
omawianym zbiorze znajduje się jeden podręcznik. Przez pewien czas, od lipca 1781 r. 
do września 1782 r., z grollowskiej oficyny wychodziły podręczniki zamawiane przez Ko- 
misję Edukacji Narodowej. W Bibliotece Głównej dział ten jest reprezentowany przez 
jedną pozycję. Jest nią pierwsze wydanie ,,Algiebry dla szkół narodowych" Szymona C 
Huilliera z 1782 r. (Estr., 1: 21, s. 251). Książka zawiera proweniencję: S. Perłowski. 


Czasopismo 
Nakładem GrOlla ukazywało się łącznie 9 tytułów czasopism, jednym z nich był "Pa- 
miętnik Polityczny i Historyczny Przypadków, Ustaw, Os6b, Miejsc i Pism, wiek nasz szcze- 
gólniej interesuyących", którego autorem był eks-jezuita Piotr Świtkowski. "Pamiętnik" 
był bez wątpienia najwybitniejszym pismem epoki stanisławowskiej. Poruszał problemy 
ekonomiczne, społeczne, naukowe i polityczne. W bibliotece naszej uczelni znajduje się 
tom drugi tego czasopisma z 1783 r. (Estr., '[ 24, s. 40-41). Numer ten zawiera szereg 
interesujących artykułów m.in.: "Historyczne i geograficzne opisanie Krymu", "Historię 
ostatniego oblężenia Gibraltaru'
 "List pana Hamiltona względem ostatniego trzęsienia zie- 
mi'
 "Niekt6re wiadomości względem nowego rozszerzenia granic Państwa Moskiewskiego" 
oraz szereg innych. 


4. Zakończenie 
Omawiając księgozbiór nie sposób nie wspomnieć o oprawach, choć nie były one szcze- 
gólnie cenne. Wiele pozycji posiada zwykłe papierowe okładziny, część natomiast opra- 
wionych zostało w półskórek lub skórę. Większość książek, z wyjątkiem dwóch z zakresu 
literatury polskiej posiada dobrze zachowane oprawy. Na szczególną uwagę w drukach 
grollowskich zasługuje też wysoki poziom estetyczny tych wydawnictw. Wszyscy badacze 
zgodni są co do tego, że "...gr61lowskie druki tak się znacząco wyr6żniają wśr6d książek
		

/kronika_200294_0001.djvu

			291 


XVIII-go wieku, że stanowiq niby zielonq kwitnącą oazę wśr6djałowej pustyni" 24." Wyda- 
wane przez Grolla ksiqżki poza wzoro»ym składem i starannym drukiem odznaczały się 
dbałościq o dobór ilustracj
 a także pomysło»ymi winietami lub przerywnikami. Spotyka 
się tu też dużo właściwie zastosowanych ornamentów drukarskich" 2S. 
O jego drukach Banach pisał:"...ozdabiał ksiqżkiswe na wz6r »ydawnictw francuskich 
winietami odciśniętymi z blach miedzianych" 26. Obok ozdobników miedziorytowych w 
dalszym ciągu używał jeszcze ozdób drzeworytowych. Znakomitym przykładem wyso- 
kiego poziomu estetycznego druków grollowskich jest omówiona już wcześniej najpięk- 
niejsza polska książka osiemnastego wieku, czyli" Sielanki Polskie". 


Przypisy: 
1 A. Pawiński: Michał Groll obrazek na tle epoki stanisławowskiej. Kraków 1896, s. 9. 
2 Ibidem, s. 7-8. 
3 W. Tomkiewicz: Dwie ilustracje Zamku Warszawskiego. "Biuletyn Historii Sztuki" 1954 nr 3, s. 313. 
4 A. Pawiński, op.cit., s. 47. 
5 L. Engestrom: Pamiętniki. W: Polska stanisławowska w oczach cudzoziemców. Oprac. W. Zawadzki. 1: 2. 
Warszawa 1963, s. 123. 
6 Cyt. za: Z. Staniszewski: Wiersze "grollowskie". "Ze Skarbca Kultury" 1952 z. 1(2), s. 36. 
7 A. Pawiński, op. cit., s. 48. 
8 F. Schulz: Podróże Inflandczyka z Rygi do Warszawy i po Polsce w latach 1791-1793. Warszawa 1956, s. 
274. 
9 R. Kaleta, M. Klimowicz: Prekursorzy Oświecenia. Wrocław 1953, s. 32-33. 
10 J. Rudnicka: Ruch księgarski w Warszawie za Stanisława Augusta (1764-1795). W: Warszawa XVIII wie- 
ku. Pod red. J. Koneckiego, H. Szwankowskiej, A Zahorskiego. Z.I. Warszawa 1972, s. 245. 
11 Z. Staniszewski: Groll Michał. W: Słownik pracowników książki polskiej. Pod red. J. ueichela. Warszawa 
1972, s. 297. 
12 A. Pawiński, op. cit., s. 21. 
13 A. Żbikowska-Migoń: Książka naukowa w kulturze polskiego Oświecenia. Wrocław 1977, s. 184. 
14 Cyt. za Z. Sinko: Powieść zachodnioeuropejska w kulturze literackiej polskiego Oświecenia. Wrocław 
1968, s. 242. 
15 B. Gubrynowicz: Romans w Polsce za czas6w Stanisława Augusta. Lwów 1904, s. 53. 
16 A. Banach: O ilustracji. Kraków 1950, s. 60. 
17 A. Pawiński, op. cit., s. 39. 
18 M. GroII: Przedmowa bibliopoli. W: Sielanki polskie. Warszawa 1778, s. II. 
19 K. Estreicher: Bibliografia polska. T. 28. Kraków 1930, s. 19. 
20 Ibidem, s. 19. 
21 A. Pawiński, op. cit., s. 10. 
22 K. Estreicher, op. cit., s. 19. 
23 M. GroII, op. cit., s. 11-12. 
24 A. Pawiński, op. cit., s. 3. 
25 B. Golka, M. Kafel, Z. Kłos: Z dziejów drukarstwa polskiego. Warszawa 1957, s. 161. 
26 A Banach, op. cit., s. 60. 


"
		

/kronika_200295_0001.djvu

			292 


Zenon Jarkiewicz 


POPRAWKI DO HASŁA "BYDGOSZCZ" 
W SWWNIKU MIEJSCOWOŚCI 
WOJEWÓDZTWA BYDGOSKIEGO Z 1993 R. 


W bogatych zbiorach Czytelni Regionalnej w Bydgoszczy znaleźć można m.in. nie- 
wielkich rozmiarów i takiej że objętości (89 stron) -"Slownik miejscowości Województwa 
Bydgoskiego", tom I, wydany w 1993 r. staraniem Sejmiku Samorządowego Wojewódz- 
twa Bydgoskiego, w nakładzie 1500 egzemplarzy. 
Autorami tego " Słownika... " są: Henryk Kwiatkowski i Bogusław Nowak, a redakto- 
rem - Stefan Pastuszewski. 
Zaczyna się ów " Słownik.. " od przedmowy byłego przewodniczącego poprzedniego 
Sejmiku Samorządowego, mgra Ryszarda Brejzy. Czytamy tam: 
,,Przekazujemy do rąk R7: Czytelników niniejsze opracowanie z nadzieją, żc wzbogaci 
ono dotychczasową wiedzę o genezie nanv, położeniu oraz dziejach miejscowości wojewódz- 
twa bydgoskiego. 
Wydawnictwo obejmuje miejscowości wchodzące w skład wojełv. bydgoskiego wg stanu 
na rok 1993. Uwzględnia ono skutki przemian do jakich dochodziło na przestrzeni minio- 
nych wiekółv... 
Ze względu na swój obszerny zakres " Słownik.. "jest przedsięwzięciem redakcyjnym, któ- 
re będzie realizowane na przestrzeni kilku najbliższych lat w postaci tomów obejmujących 
na.z»y miejscowości w porządku alfabetycznym. Tom I zawiera miejscowości zaczynające 
się od litery A do Ć. 
Autorami publikacji są znani bydgoscy regionaliści Henryk Kwiatkowski i Bogusław No- 
wak.. 
Sejmik Samorządowy Wojew6dztwa Bydgoskiego wydając niniejszy " Słownik.. " »yraża 
przekonanie, że będzie on pomocny w poszerzeniu wiadomości o miejscowościach... 
Bylibyśmy niezmiernie usatysfakcjonowan
 gdyby"Słownik.. " był wykonystywany również 
w procesie dydaktyczno-wychowawczym w każdej szkole w województwie bydgoskim". 
Zapowiedź autora przedmowy, że " Słownik.. " jest przedsięwzięciem redakcyjnym, 
które będzie realizowane na przestrzeni kilku najbliższych lat w postaci kolejnych to- 
mów - nie została spełniona. Poza omawianym tu tomem I, nie wiadomo nic o jakichkol- 
wiek następnych. I tak zaczęło się od miejscowości na literę A i skończyło się na miejsco- 
wości na literę Ć... 
Tom I " Słownika... " zawiera 501 haseł, czyli 501 nazw miast i miejscowości, w tym 
także nazwy dzielnic i osiedli oraz osad i przysiółków. Nas szczególnie interesuje, co też 
"znani bydgoscy regionaliści" napisali o jednym z miast woj. bydgoskiego, a mianowicie 
o samej Bydgoszczy. Jest to pozycja oznaczona nr. 327, mieszcząca się na stronach 55-59. 
A więc:... 
"Bydgoszcz, -y; miasto. Stolica województwa bydgoskiego, położona nad rzekami Wisłą, 
Brdą i Kanałem Bydgoskim łączącym Wisłę z dorzeczem Odry. Pierwotnie miasto ograni- 
czało się do obszaru staromiejskiej zabudowy"...
		

/kronika_200296_0001.djvu

			293 


Dość mizernie to wygląda. Z tego, co napisano, nie wynika ani kiedy, ani na skutek 
czego Bydgoszcz powstała, a twierdzenie, że "pierwotnie miasto ograniczało się do ob- 
szaru staromiejskiej zabudowy" - nic w rzeczywistości nie mówi i nie wyjaśnia co ozna- 
cza termin"pierwotnie" oraz dlaczego miasto " ograniczało się". Nie wyjaśniono też, co 
mieści się pod nazwą " obszar staromiejskiej zabudowy". 
Przede wszystkim brakuje tu takich podstawowych danych, jak: kiedy i kto wydał 
przywilej lokacyjny na budowę nowego miasta. Jaki teren został wyznaczony pod bu- 
dowę tego miasta i jakie było jego położenie. 
Dalej w " Słowniku... " czytamy, że "Historię rozwoju przestrzennego miasta przedsta- 
wiają m. in. poniższe dane: 
- w 1851 r. w zwiqzku z budową kolejowego dworca głównego włączono do miasta wieś 
Bocianowo i tZ»l. Bydgoskie Przedmieście. 
- 1 kwietnia 1920 r. do miasta włączono kolejne osady przymiejskie: Bielice, Bartodzieje 
Małe, Bartodzieje Wielkie, Biedaszkowo, Bielawy, Czyżkówko, Fordonek, Jachcice, Ka- 
puściska, Kapuściska Małe, Kapuściska Wielkie, Miedzyń, Okole, Rupienica, Szwedero- 
wo, Wilczak, Szretery i Ściersko. 
- w 1954 r. w granice miasta włączono miejscowości Emilianowo, Janowo, Kobyle Błota, 
Opławiec, Smukałę Górną i Żółwin. 
w 1974 r. w granice miasta włączono miasto Fordon z osadą Suczyn (którą do Fordonu 
włączono w 1929 r.)". 
Tak więc według autorów " Słownika... "- pierwsze rozszerzenie granic Bydgoszczy 
nastąpiło dopiero w 1851 r. Czy należy to rozumieć, że aż przez pełnych 5 wieków 
miasto wcale się przestrzennie nie rozwijało? To nie jest prawdą, a przeczy temu już 
sam fakt, iż nowe miasto zostało zbudowane na przestrzeni około 15 ha (łącznie z 
wodami i murami obronnymi), a w połowie XIX w. - jak twierdzi A. Licznerski l - obej- 
mowało ono już 175 ha i była to powierzchnia prawie 12-krotnie większa. 
Czyżby autorzy " Słownika... " nie słyszeli o tym, iż poza bramami miasta powstały 
przedmieścia: Kujawskie (Toruńskie) i Poznańskie (Chwytowskie) po prawej stronie 
Brdy, a przedmieścia Gdańskie (Zamostowe ) - na lewym brzegu tej rzeki? 
Autorzy " Słownika... "nie słyszeli również o podgrodziach, wsiach i obszarach, jak 
Grodztwo, Chwytowo, Babia Wieś, Żupy i inne, które także z upływem czasu wtopiły 
się w granice miasta, powiększając jego łączny obszar. 
A jak historia rozwoju przestrzennego miasta przedstawiała się od połowy XIX w. 
w naświetleniu innych znawców przedmiotu? Sięgnijmy do dwóch źródeł. Jedno z nich 
podaje: 
Z dniem 1 listopada 1851 r. w obręb Bydgoszczy włączono Bocianowo, gdzie zlokalizo- 
wane zostały budynki dworca kolejowego i warsztatów naprawczych oraz Żupy graniczące 
z miastem od wschodu. Z kolei w 1858 r. przyłączono do Bydgoszczy Nowy Dwór, a w 
1859 r. Grodztwo. 
W latach sześćdziesiątych powierzchnia miasta wynosiła 1287 ha z tego jednak 494 ha 
przypadały na położone w pewnej odległości od miasta łąki nadnoteckie, właściwe miasto 
miało więc 793 ha powierzchni. Obszar ten w wyniku dość ograniczonych nabytków po- 
większył się w następnych dziesięcioleciach o kilkadziesiąt ha i wynosił 832 ha w 1910 r. 
Od lat pięćdziesiqtych XIX stulecia miasto rozbudowało się na nowo włączonych tere-
		

/kronika_200297_0001.djvu

			294 


nach na lewym brzegu Brdy, w ciągu trzeciego ćwierćwiecza XIX Iv. głównie wokół nowo 
powstałych ulic Dworcowej i Jagiellońskiej. 2 
Połączenie Bydgoszczy liniami kolejowymi ze Szczecinem i Gdańskiem w latach 1848- 
1852 powoduje rozbudowę miasta w kierunku dworca kolejowego. Z tej przyczyny magi- 
strat dokonał dnia 1 listopada 1851 r.l!ierwszego urzędowego włączenia nowych terenów 
do obszaru miejskiego - Bocianowa i Zup. 
Drugi teren włączono do miasta o powierzchni około 20 ha, położony między ulicą 
Toruńskq a rzekq Brdą - na wschód od Babiej »1-4 nazywany za rządów pruskich" Schup- 
penkrug" (od nazwy karczmy). Lokalizacja tego terenu widoczna jest na planie Amima z 
1854 r. 
Dnia 3 grudnia 1867 r., według sprawozdania magistratu, następuje kolejne urzędowe 
włączenie przedmieść: Grodztwa (205 ha), Bocianowa Małego (45 ha) i Nowego Dworu 
(15 ha). 
Rozwój terytorialny w tym okresie udokumentowany jest planem poglądowym Bydgosz- 
czy z 1876 r. Plan ten w formie scalonej przedstawia obszar miasta o powierzchni 803 ha. 
Kilka połaci objętych tych planem nie posiada w aktach i sprawozdaniach magistratu 
żadnej wzmianki o włączeniu ich w granice administracyjne miasta. Wymieniono tu ogó- 
łem 8 terenów o łącznej powierzchni 283 ha, w tym: Ludwikowo (63,50 ha), Okole-Biela- 
ny (45 ha), stacja kolejowa (40,50 ha), Bielice, Koszary północne i ułańskie (po 32 ha) i 
inne. 
Dalsze zwiększenie miasta nastąpiło w latach 1897-1914 i objęło łącznie 42 ha, w tym 
22 ha w 1906 r. - pod cmentarze północne. I 
Taka jest prawda! 
Wróćmy jednak do " Słownika... ". 
Twierdzenie, że w 1851 r. do Bydgoszczy włączono Bocianowo i jakieś Bydgoskie 
Przedmieście, jest w części niepełne i w części nieprawdziwe. W 1851 r. - obok Bocia- 
nowa włączono do Bydgoszczy także Żupy, ale Bydgoskiego Przedmieścia na pewno 
nie włączono, bo takiego w Bydgoszczy nigdy nie było. 
Można tylko przypuszczać, że autorzy " Słownika... " zasugerowali się swoim wła- 
snym zapisem w pozycji 326:"Bydgoskie Przedmieście, dzielnica w północnej części mia- 
sta Solec Kujawski". 
Po 1851 r., a przed 1920 rokiem do miasta włączono jeszcze szereg innych miejsco- 
wości, a także obszarów, o których jednak autorzy " Słownika... "z niewiadomych po- 
wodów w ogóle nie wspominają. Dlaczego? 
Dalej w " Słowniku... ]I czytamy, że l kwietnia 1920 r. do Bydgoszczy włączono osady 
przymiejskie i wymieniono je w ilości 18, usiłując zrobić to w układzie alfabetycznym, co 
się jednak nie udało. Oto jako pierwsze wymieniono Bielice, a dopiero po nich Barto- 
dzieje, Biedaszkowo i Bielawy, a powinno być odwrotnie. Również w zakończeniu listy 
po Szwederowie i Wilczaku, wymieniono jeszcze Szretery i Ściersko, także nie po kolei. 
Tu jednak rodzi się następująca uwaga: podając powyższą listę, należało uzupełnić 
ją dwiema ważnymi informacjami, a mianowicie: 
- w jakim rejonie Bydgoszczy owe osady "przymiejskie" się znajdowały, 
- jaka była ich powierzchnia, a to tym więcej, że właśnie po tej operacji obszar miasta 
zwiększył się kilkakrotnie.
		

/kronika_200298_0001.djvu

			295 


Wydaje się celowe zauważyć w tym miejscu, że w urzędowym dokumencie o wcieleniu 
owych 18 miejscowości do Bydgoszczy, nie nazwano ich osadami przymiejskimi, lecz 
gminami 3 i że dzisiejsze Bielawy nosiły wtedy nazwę - Bielawski. 
I jeszcze jedno: nie wspomniano tu ani słowem, że już pod koniec XIX w. i na począt- 
ku XX w. prowadzone były rozmowy i zabiegi o włączenie do Bydgoszczy (wtedy oczywi- 
ście Brombergu) określonych gmin, ale te rozmowy i zabiegi nie zostały - z różnych 
powodów - uwieńczone końcowym efektem. 
W" Słowniku... "nie wspomniano także, iż w 1933 r. obszar Bydgoszczy został powięk- 
szony o Las Gdański o powierzchni 105,50 ha. I 
Informacja, że w 1954 r. w granice Bydgoszczy wcielone zostały: Emilianowo, Jano- 
wo, Kobyle Błota, Opławiec, Smukała Górna i Żółwin - jest również nie w pełni ścisła. 
Według A. Licznerskiego I - w 1954 r. do Bydgoszczy włączono: 
osiedle Opławiec 
osiedle Prądy 

gnowo plus port Łęgnowo 
Zółwin - o łącznej powierzchni 4339,70 ha. 
W "Słowniku..." nie wspomniano o tym, że w tym samym 1954 r. z obszaru miasta 
Bydgoszczy wyłączono tzw. Zawiśle o powierzchni 198,50 ha. 
Nie poinformowano także, iż w 1959 r. do Bydgoszczy włączona została Osowa Góra 
o powierzchni 512 ha. 
A Janowo i fragmenty lasów przy ul. Szubińskiej oraz Grunwaldzkiej, łącznej powierzch- 
ni 292,40 ha, weszły w granice Bydgoszczy w 1961 r. (a nie w 1954 r.). 
Z kolei autorzy" Słownika... " twierdzą, iżw granice Bydgoszczy weszło miasto Fordon 
(wraz z osadą Suczyn...), ale podają tu błędną datę - 1974 r., kiedy rozporządzeniem 
Rady Ministrów z dnia 30 listopada 1972 r. Fordon został wcielony w granice miasta 
Bydgoszczy z dniem 1 stycznia 1973 r. 
I na tej ostatniej informacji H. Kwiatkowski i B. Nowak kończą swoją" historię rozwo- 
ju przestrzennego miasta", gdy tymczasem jeszcze w 1977 r. do Bydgoszczy włączono: 
a) z gminy Osielsko: 
wsie Czarnówko, Łoskoń i Smukała Dolna oraz części wsi Mariampol, Myślęcinek, 
Niemcz i Zamczysko, 
b) z gminy Solec Kujawski: 
wsie Łęgnowo i Plątnowo oraz część obszaru Wypaleniska, o łącznej powierzchni 5632 
ha, a jednocześnie - 
c) do gminy Nowa Wieś Wielka z miasta Bydgoszcz wyłączono obszar o powierzchni 
944 ha. 4 
W tych warunkach trudno uznać, iż autorzy" Słownika... ""historię rozwoju przestrzen- 
nego" miasta Bydgoszczy przedstawili w sposób pełny i rzetelny. 
Dalej w omawianym" Słowniku... " czytamy, że obecnie Bydgoszcz obejmuje 60 dziel- 
nic i nazwanych części. Są to według Urzędowego Spisu -URM: "Bartodzieje Małe, 
Bartodzieje Wielkie, Bielawy, Błonie, Brdyujście, Czersko Polskie, Czyżkówko, Emiliano- 
wo, Fordon, Fordonek, Górzyskowo, lachcice, lachcice Dolne, lanowo, lary, lasiniec, 
Kapuściska, Kapuściska Dolne, Kapuściska Małe, Kobyle Błota, Ludwikowo, Łęgnowo, 
Miedzyń, Nowe Bielice, Okole, Opławiec, Osiedle Leśne, Osiedle Zawiszy, Osowa Góra,
		

/kronika_200299_0001.djvu

			296 


Piaski, Prąd)
 Rupienica, Rybak
 Siemieczek, Skrzetusko, Wilczak, Wilczak Mały, Wypa- 
leniska. Zimne Wody i Ż6łwin"... 
Z podsumowania wynika, iż powyższy wykaz obejmuje ogółem 43 nazwy, a miało 
ich być 60. Gdzie te pozostałe 17 dzielnic i nazwanych części miasta? 
Dalej czytamy:... "oraz nie wymienione w Urzędowym Spisie dzielnice i osiedla: Babia 
Wieś, Bocianowo, Chwytowo, Flisy, Londynek, Szybowników, Przylesie, Bohaterów, Ta- 
trzańskie, Bajka, Łuczniczki, Wzgórze Wolnośc
 Wyżyny, Glinki, Siedmiogórze, Bielice, 
Szretery, Ściersko i Wyszogr6d". 
W tej drugiej części spisu wymieniono 19 nazw, nie zachowując zupełnie porządku 
alfabetycznego. 
Nie wyjaśniono przy tym, że takie historyczne nazwy, jak Babia Wieś, Bocianowo i 
Chwytowo zachowały się już tylko jako nazwy ulic, że Ludwikowo to spolszczona na- 
zwa niemieckiego Ludwigshofu, którym zaborcy zastąpili dawną polską nazwą Koźlak 
(w pierwszej części spisu). 
Nie wyjaśniono także, iż Szretery i Ściersko to dawniejsze nazwy tych osiedli, które 
jako Skrzetusko i Czersko Polskie, wyszczególniono w pierwszej części spisu. Także 
wymienione tu Bielice to również nie co innego, jak Nowe Bielice, figurujące w pierw- 
szej części spisu. 
W drugiej części spisu umieszczono jakieś Siedmiogórze, o którym nic nie wiadomo i 
Wyszogród. Obie te nazwy nie występują w planach miasta Bydgoszczy - 1988 r., 1994 r. 
Dalej autorzy " Słownika... " podają wiele danych i informacji dotyczących miasta 
Bydgoszczy, nie ustrzegając się jednak nieuzasadnionej przesady oraz zbyt wielu okre- 
śleń "naj", przy czym niektóre daty i informacje są albo sprzeczne z datami i faktami 
historycznymi, albo przynajmniej mocno wątpliwe. Np. czytamy: 
"Bydgoszcz ma charakter miasta wielofunkcyjnego o znaczeniu krajowym i regional- 
nym z wyróżniającymi się funkcjami w zakresie przemysłu, usług, komunikacji i budow- 
nictwa. 
Jest 8-ym pod względem liczby ludności miastem w Polsce i liczy obecnie 400 tysięcy 
mieszkańców. " 
J ak wynika z Rocznika Statystycznego Województwa Bydgoskiego, w dniu 31 grudnia 
1993 r. Bydgoszcz posiadała dokładnie 384830 mieszkańców. Do 400 tysięcy brako- 
wało więc jeszcze 15 170 obywateli. A wystarczyłoby małe słówko "około"... 
,. Wśród 10 największych miast Polski obok Katowic - Bydgoszcz w ostatnim wieku była 
najbardziej dynamicznie pod względem liczby ludności rozwijającym się miastem. Należy 
do największych ośrodków przemysłowo-usługowych kraju, jest największym węzłem dróg 
wodnych Polski, jednym z największych kolejowo-drogowych"... 
Miasto było współzałożycielem i udziałowcem przedsiębiorstwa LO'f. O tym, że było 
udziałowcem - wiadomo, ale czy rzeczywiście było także współzałożycielem? 
.,Bydgoszcz zajmuje powierzchnię 17448 ha, która stanowi jednocześnie w przeważają- 
cej mierze (w jakiej?) obszar węzłowy aglomeracji Bydgosko-1bruńskiej oraz zespołu miej- 
skiego... 
Miasto skupia wiele usług o znaczeniu ponadregionalnym... 
lnstytuty i wyższe uczelnie (...) stanowią bazę rozwoju funkcji w zakresie nauki podobnie 
jak instytucje kultury w swoim zakresie...
		

/kronika_200300_0001.djvu

			297 


Miasto posiada wyjątkowe predyspozycje dalszego rozwoju z uwagi na istniejące zainwe- 
stowanie (?), dogodne położenie geograficzne i możliwości przestrzenne. Rozwój miasta 
odbywać się będzie przede wszystkim na terenach bardzo dogodnych dla osadnictwa pod 
względem klimatycznym i ekonomicznym (na skarpie pradoliny Wisły na osi wschód-za- 
chód). Skąd to wiadomo? Brak informacji o źródłach. 
Predyspozycje dalszego rozwoju miasta są oceniane jako wysoce korzystne. To zna- 
czy? I czyjego są owe predyspozycje autorstwa? 
W pierwszej połowie XIII wieku Bydgoszcz i Wyszogród były siedzibami kasztelanii. W 
1346 r. miasto otrzymało prawa miejskie, a Fordon w 1424... 
Czy można powiedzieć, że miasto otrzymało prawa miejskie, kiedy tego miasta jesz- 
cze nie było, a przywilej z 19 kwietnia 1346 r. nadawał dopiero prawo do budowy nowego 
miasta? 
Jeśli chodzi o Fordon, to data 1424 r. nie jest ścisła. Fordon otrzymał prawa miejskie 
wcześniej - w 1382 r. W 1424 r. król Władysław Jagiełło tamte prawa potwierdził. 
Wokresie Wielkiego Księstwa Poznańskiego (1815-1849) było (?) miastem najbardziej 
rozwijającym się gospodarczo i demograficznie. Bydgoszcz w XIX Iv. było (?) miastem szcze- 
gólnie poddanym germanizacj
 co uwidacznia się szczególnie przez wielki rozwój admini- 
stracji ponadregionalnej i zwiqzany (?) z tym napływem osadników - Niemcólv... 
Bydgoszcz w XIX w. była miastem szczególnie poddanym germanizacji, ale bardziej 
uwidoczniło się to nie tyle w wielkim rozwoju administracji ponadregionalnej i związa- 
nej z tym napływem osadników niemieckich, lecz w polityce Bismarcka, w zasadach kul- 
turkampfu, w działaniach hakaty, w walce z Kościołem katolickim i w ogóle z polskością. 
Czyżby autorzy " Słownika... "0 tym nie wiedzieli? 
W okresie międzywojennym miasto odzyskało w pełni oblicze polskie i rozwinęło rodzimy 
przemysł przez budowę nowych zakładów (?)... 
W nieistniejącym obecnie zamku przez dłuższy okres czasu zamieszkiwali królowie pol- 
scy: Kazimierz Jagiellończyk, Zygmunt I Waza i Stefan Batory. 
Zygmunt I Waza? A kto to był? Z pewnością króla o takim imieniu nigdy w Polsce nie 
było. Panom autorom coś się pomieszało. Czyżby nie wiedzieli oni, że Zygmunt I, to nie 
Waza, lecz Stary z dynastii Jagiellonów, a Zygmunt Waza - to Zygmunt III, syn króla 
szwedzkiego Jana i Katarzyny Jagiellonki? Nie umieć rozróżnić Zygmunta Starego, czyli 
Zygmunta I od Zygmunta Wazy, czyli Zygmunta III - to już kompromitacja. Wszak o 
tym uczą w szkole podstawowej... 
A do listy polskich królów, którzy gościli w bydgoskim zamku, zaliczyć także trzeba 
Władysława Jagiełłę. Do tych, którzy nie gościli w tym zamku z powodu jego zniszczenia, 
zaliczyć trzeba Jana Kazimierza, a może również Jana III Sobieskiego. 
Dalej czytamy: 
W 1510 r. Zygmunt I Waza (!) zwołał do Bydgoszczy sejm celem zorganizowania Ziem 
Pruskich... 
W tym jednym, krótkim zdaniu autorzy " Słownika... " potrafili popełnić aż kilka zna- 
czących błędów historycznych, bowiem: 
- sejm w Bydgoszczy odbył się nie w 1510, lecz w 1520 r. 
- jeśli w owym roku sejm byłby zwołany, to nie zrobiłby tego Zygmunt I Waza, lecz 
Zygmunt I Stary;
		

/kronika_200301_0001.djvu

			298 


- sejm ten nie został przez nikogo zwołany, a mające charakter sejmu zgromadzenie 
było dziełem... przypadku; 
- jeśli ów sejm nie był zwołany, nie mogło jego celem być zorganizowanie Ziem Pru- 
skich. 
A jak się rzecz miała? 
Oto" król Zygmunt (Stary) zwołał w połowie września pospolite ruszenie ziem koronnych 
pod wielkopolski Wągrowiec... Przybył tam też osobiście król, dokonał przeglqdu wojsk i 
poprowadził chorągwie szlacheckie do Bydgoszczy... Zygmunt (Stary) chciał ciqgnąć ze swoim 
wojskiem pod Gdańsk, by zaatakować od tyłu" wielką anniq': ale szlachta sprawiła mu 
przykry zawód... Wśród szlachty wybuchły rozruchy, które wstrzymały marsz annii na nie- 
przyjaciela. Przedstawiciele szlachty przedłożyli Zygmuntowi (Staremu) swoje żądania i za- 
żalenia.... Zagrożony buntem król musiat wbrew swojej wol
 pozostać w Bydgoszczy i wdać 
się w układ z malkontentami. Układy te w końcu zmieniły się w sejm w kole obozowym". 2 
"W 1510 r. Zygmunt I Waza (?) zwołał do Bydgoszczy sejm celem zorganizowania Ziem 
Pruskich. Polityka gennanizacyjna miała wpływ na usuwanie polskich zabytków kultury 
materialnej... " 
Te dwa przytoczone twierdzenia, podane w " Słowniku... " bezpośrednio jedno za dru- 
gim, mogą sugerować, że są to dwie kwestie ściśle z sobą związane i występujące bezpo- 
średnio jedna po drugiej, lub też w niewielkim odstępie czasu. 
W rzeczywistości były to kwestie całkowicie różne, które nie miały żadnego związku i 
które dzieliła przestrzeń czasowa wielkości... - trzech wieków (wiek XVI i... XIX). 
...Szczególnie dotkliwymi stratami było rozebranie renesansowego kościoła p. łv. św. Idzie- 
go, kościoła i klasztoru (?) Kannelitów, ratusza, kościoła 0.0. Jezuitów, murów obronnych 
starego miasta, bożnicy (nie poprawniej: synagogi?) oraz wielu zabudowań mieszkańskich... 
W powyższym wykazie pominięto z niezrozumiałych przyczyn zamek bydgoski. 
Równocześnie autorzy "Słownika..." wrzucili wszystkie wymienione przez siebie bu- 
dowle zabytkowe do "jednego worka", bez wyróżnienia czasu i władzy, która dopuściła, 
a raczej w pełni świadomie doprowadziła do zniszczenia poszczególnych obiektów, bo- 
wiem: 
Kościół Śłv. Idziego oraz kościół i klasztor Kannelitów uległy rozbiórce w XIX łv., W latach 
zaboru pruskiego, natomiast kościół 0.0. Jezuitów i synagoga żydowska zostały zniszczone 
już na początku okupacji hitlerowskiej w latach 1939/40. 
W zakończeniu rozdziału 327 czytamy: 
"Z Bydgoszczą zwiqzani są urodzeniem bądź dłuższym pobytem takie postacie, jak: 
Bartłomiej z Bydgoszczy, Bernardyn... 
Adam Grzymała-Siedlecki... 
Ks. Wacław Gieburowski... 
Józef Weyssenhof/... 
Karol Szymanowski... 
Maksymilian Piotrowski... " 
Przy każdym nazwisku prawie podano krótkie wzmianki dol. działalności i twórczości 
tych postaci, ale nie wskazano konkretnie, na czym ich związek z Bydgoszczą polegał i 
jakie były ich dla Bydgoszczy zasługi. 
Dotyczy to również zamieszkałego w pobliskim Gościeradzu Leona Wyczółkowskiego.
		

/kronika_200302_0001.djvu

			299 


Dalej autorzy " Słownika... " twierdzą, że - 
" Godnym »ymienieniajest równieżfakt pobytu ipracy w Bydgoszczy w 1931 r.lD. Salin- 
gera, późniejszego laureata nagrody Nobla. 
Nowakowski Zygmunt, aktualnie najpopularniejszy pisarz na emigracji od 1939 r." 
I co z tego wynika? Notka o Salingerze nic nam o jego związkach z Bydgoszczą nie 
mówi. Podobnie jest z Zygmuntem Nowakowskim, który - jak wynika z Encyklopedii 
PWN - to Z. Tempka, ale, czym on się Bydgoszczy zasłużył i czy w ogóle w naszym mie- 
ście kiedykolwiek był - też nie wiem. 
Lista wymienionych postaci nie jest obszerna, ale ich dobór może się wydać całkowi- 
cie przypadkowy. Autorzy " Słownika... " niewiele tu zrobili, aby przekonać czytelnika, iż 
to byli ludzie najbardziej z Bydgoszczą związani i najbardziej dla Bydgoszczy zasłużeni. 
I niezmiernie to dziwne, iż na tej liście nie ma ani jednego starosty bydgoskiego, bur- 
mistrza lub prezydenta miasta, ani jednego honorowego obywatela Bydgoszczy, księdza, 
rycerza... 
I jedna drobna uwaga: nasz rodak Piotrowski posiada dwa imiona: Maksymilian An- 
toni. 
Zaglądnijmy jeszcze do opisów tych dzielnic i osiedli, które leżą w granicach wielkiej 
Bydgoszczy, a które w omawianym"Słowniku... " wymienione zostały jako odrębne jed- 
nostki. 
,,4Z Babia Wie
 - biej, i; dawna osada grodowa, położona na wschód od grodu Bidgost 
(?). Od 1661 r. »ystępuje jako przedmieście miasta Bydgoszcz... Główna ulica tej części 
miasta Bydgoszczy nosi nazwę Babia Wieś. " 
Skąd i po co ta obca i niepewna nazwa"Bidgost" i dlaczego raz"miasto Bydgoszcz", a 
drugi raz " miasta Bydgoszczy"? 
69. Bajka, osiedle mieszkaniowe dużej dzielnicy No»y Fordon położony (?) na wschód 
od centrum miasta Bydgoszcz (ok. 10 km). Budowa osiedla w latach 1970-tych... 
90. Bar/odzieje Małe, dzie
 -łych; dzielnica przemysłowo-składowa Bydgoszczy leżąca w 
części wschodniej miasta między ulicami Toruńską, Glinki, Polną i Władysława Bełzy... Do 
miasta Bydgoszczy włączono w dniu 1 kwietnia 1920 r., poza małym fragmentem wschod- 
nim, który został włączony do miasta 5 października 1954 r." 
Już na planie miasta z 1988 r. (PPWK Warszawa) nazwa Bartodzieje Małe nie figuru- 
je. Na tym bowiem obszarze w latach siedemdziesiątych zbudowane zostało nowe duże 
osiedle mieszkaniowe - Wyżyny i ta nowa nazwa zajmuje miejsce po Bartodziejach Ma- 
łych. 
,,91. Bartodzieje Wielkie, -dzie
 -ich; duża dzielnica mieszkaniowa i przemysłowo-skła- 
dowa miasta Bydgoszczy między ulicami Stefana Kardynała Wyszyńskiego, Fordońskq, In- 
walidów i Wyścigową. Rzeka Brda oddziela Bartodzieje Wielkie od Małych (obecnie od 
Wyżyn). Bartodzieje, jako dzielnica została włączona do Bydgoszczy w dniu 1 kwietnia 1920 
r." 


Na planie miasta z 1988 f. nie ma nazwy Bartodzieje Wielkie, lecz same Bartodzieje 
(bez przymiotnika Wielkie). 
,,156. Biedaszkowo, - wa; jedna z mniejszych dzielnic Bydgoszczy położona w południo- 
wo-zachodniej części miasta. Do Bydgoszczy włączone zostało 1 kwietnia 1920 r. jako Bie- 
daszkowo... "
		

/kronika_200303_0001.djvu

			300 


,,162. Bielawy, -law; potocznie zwane Bielawkami. W iródłach historycznych występuje 
już w XVIII łv. Duża dzielnica obecnie śródmiejska Bydgoszczy. Bielawy (Bielawki) zostały 
włączone do Bydgoszczy 1 kwietnia 1920 r... " 
,,170. Bielice, -lic; dzielnica mieszkalno-przemysłowa w Bydgoszczy położona w połu- 
dniowej części miasta między Szwederowem a Rupienicq, włączona do Bydgoszczy w dniu 1 
kwietnia 1920 r..." 
Nazwa Bielice na planie miasta z 1988 r. nie figuruje. 
,,193. Błonie, -a; wzmiankowana jako osada już w 1616 r. obecnie dzielnica Bydgoszczy. 
Obszar ten stanowił poligon ćwiczebny... w latach 1961-1970 powstaje na obszarze 60 ha 
osiedle mieszkaniowe. " 
,,203. Bocianowo, -a; niegdyś folwark a także siedziba gminy, a od 1 listopada 1851 r. 
dzielnica miasta Bydgoszczy... " 
. Na planie miasta z 1988 r. figuruje Bocianowo - jako dzielnica i niezależnie od tego- 
jako ulica o tej samej nazwie. 
,,254. Bryujście, -a; dzielnica Bydgoszczy położona w jej części wschodniej. Obszar Brdy- 
ujścia włączony do miasta 1 kwietnia 1920 r." 
Brakuje tu informacji, że dzielnica ta włączona została do Bydgoszczy nie pod nazwą 
Brdyujście, lecz - Fordonek. 
,,415. Chwytowo, -a; niegdyś wiei, obecnie dzielnica miasta Bydgoszczy. Nazwa zanikają- 
ca. Główna ulica dzielnicy nosi nazwę jak dzielnica położona w zachodnim fragmencie 
śródmieścia... Dzielnica owiana legendami. " 
Nazwa Chwytowo na planie miasta z 1988 r. występuje już tylko jako nazwa jednej 
ulicy. 
,,486. Czersko Polskie, -a, -ego; dzielnica przemysłowo-składowa Bydgoszczy położona 
na płd.-wschód. części opodal WISły. Osada o bardzo bogatym rodowodzie osadniczym... 
Znajdowała się tu najstarsza z odJaytych w woj. bydgoskim osada z paleolitu niżowego i 
sady z środkowej epoki kamiennej... " 
"Ze iródeł historycznych z 1145 i 1252 wynika, że w Wyszogrodzie istniała komora celna 
na drodze na Pomorze, a w kierunku południowym szlak węglowy przechodził przez bród 
przez Brdę pod Czerskiem. W 1382 r. ksiqżę Władysław Opolczyk w przywileju dla Wyszo- 
grodu obiecał zbudować w Czersku most z chroniqcym go gródkiem. (Czy tej obietnicy do- 
trzymał?) W 1596 r. parafia fordońska m.in. obejmowała miejscowość Czersk. Przed 1765 r. 
obywatele miasta Fordonu (czy tylko Fordonu?) wnieśli skargę przeciwko JMP Gałeckiemu, 
staroście bydgoskiemu o przywłaszczenie sobie dwóch wiosek Palin i Siersko nazwanych 
(Siersko dawna nazwa Czerska Polskiego). 
W XIX KI. rozróżniano dwie osady zwane Czerskiem Niemieckim oraz Czerskiem Pol- 
skim (przy ujściu Brdy). 
Ze znajdującego się w Czersku Polskim wzgórzu im. Bolesława Krzywoustego roztacza 
się piękny widok na miasto Bydgoszcz i zakole Wisły od Fordonu do Solca Kujawskiego. " 
Autorzy nie informują, że to wzgórze im. Bolesława Krzywoustego znajduje się tuż 
nad stacją kolejową Łęgnowo, ani kiedy otrzymało ono tą nazwę, ani też, iż owa nazwa 
nie figuruje na żadnych mapach i w żadnych spisach ulic i placów na obszarze miasta 
Bydgoszczy. 
Brakuje tu także informacji - kiedy Czersko Polskie zostało włączone do Bydgoszczy.
		

/kronika_200304_0001.djvu

			301 


,,500. Czyżkówko, -a; dzielnica w płn.-zach. części Bydgoszczy, włączona do miasta 1 
kwietnia 1920 r. Niegdyś wieś owiana legendami... " 
Nie ulega wątpliwości, że tego rodzaju wydawnictwo, jak " Słownik... " miejscowości 
województwa - jest potrzebne, ale nie może ono zawierać podobnych - jak w tym przy- 
padku - błędów historycznych i"niedor6bek". 
Wbrew bowiem spodziewanej satysfakcji byłego przewodniczącego byłego Sejmiku 
Samorządowego Województwa Bydgoskiego, wykorzystywanie omawianego " Słownika... " 
w procesie dydaktyczno-wychowawczym" w każdej szkole w województwie bydgoskim" - 
mogłoby przynieść więcej szkody, niż pożytku i satysfakcji. 
Trzeba więc pomyśleć o nowym " Słowniku... ", tym więcej, że na skutek wprowadzo- 
nych z dniem l stycznia 1999 roku zmian w układzie administracyjnym kraju, obecne 
nasze województwo kujawsko-pomorskie znacznie różni się od dotychczasowego woje- 
wództwa bydgoskiego - wiele miejscowości przybyło i trochę ubyło - stał się on zupełnie 
nie aktualny. Ale jego autorami i redaktorami powinny być osoby trochę lepiej znające 
historię Bydgoszczy i Polski... 


Przypisy 
l A Licznerski - Rozwój terytorialny Bydgoszczy, Kronika Bydgoska II. Rok 1971. 
2 "Historia Bydgoszczy", tom I, do r. 1920, pod redakcją naukową prof. Mańana Biskupa. BTN. PWN 
1991, str. 505-506. 
3 Rozporządzenie Ministra b. dzieL pr. o rozszerzeniu granic m. Bydgoszczy. Orędownik nr 18 z 24.03.1920 r. 
4 Uchwala Miejskiej Rady Narodowej z 28.05.1977 r. w sprawie opinii projektu zmiany granicy administra- 
cyjnej m. Bydgoszczy. 


..
		

/kronika_200305_0001.djvu

			302 


Ewa Piechocka 


o LITERATURZE BYDGOSKIEJ PO ROKU 1945 


Motto: 
"Dopiero nieobecni jaśniejq zaocznie" 
(Zdzisław Polsakiewicz) 


Powojenny Klub Literacko-Artystyczny, wzorując się na przedwojennej Radzie Ar- 
tystyczno-Kulturalnej, objął pieczę nad rozwojem życia literackiego i kulturalnego w 
Bydgoszczy po roku 1945. Promowano przede wszystkim pomorski regionalizm. Cho- 
dziło o to, aby ziemia, która w okresie dwudziestolecia międzywojennego zdołała za- 
istnieć na kartach literatury, mogła się po latach okupacji literacko odrodzić i rozwi- 
nąć. Toteż pielęgnowano każdy przejaw ożywienia w dziedzinie literatury. 
Do Bydgoszczy wracali pisarze, którzy mieszkali tu przed wojną (np. Władysław 
Dunarowski, Alfer Kowalkowski, Marian Turwid) i przybywali nowi. W latach 1945-49 
wychodził w Bydgoszczy miesięcznik kulturalny "Arkona" publikujący, obok twórczo- 
ści lokalnej, materiały o charakterze ogólnopolskim. Stałe działy pisma: publicystycz- 
ny, historyczny, historii sztuki, krytyki literackiej, literatury pięknej, którymi kierowali 
znawcy tematyki, przeważnie naukowcy z UMK, zapewniały mu wysoki poziom. Może 
najsłabiej wypadała literatura piękna, zwłaszcza poezja - kierownictwo pisma przeja- 
wiało szczególną słabość do okolicznościowych wierszy o tematyce bydgoskiej, w któ- 
rych autorzy, w ckliwych strofach, opiewali pejzaż, wracali do lat wojny, śnili o odbu- 
dowie kraju itd. Sentymentalizm nie jest dobrą pożywką dla literatury. W okresie tuż 
powojennym ani poezja, ani proza nie zaistniały ciekawymi utworami, jakkolwiek"Ar- 
kona" dużo czyniła w kierunku promowania debiutów. Wiersze Kowalkowskiego, Tur- 
wida charakteryzowała refleksyjna zaduma, filozoficzne uogólnienia - tony obecne w 
ich twórczości już w latach przedwojennych. 
"Arkona", podobnie jak przed wojną" Wici", wydawała tomiki poezji w serii"Malej 
Biblioteki ,,Arkony". Pozwoliło to zaistnieć paru poetom. Szansę publikacji tekstów li- 
terackich stwarzały również: Rozgłośnia Polskiego Radia, dodatki kulturalne do gazet 
("Gazeta Pomorska": "Nowy Tor", redagowany przez Dariusza Czaplickiego, od 1958 
roku zmieniony na "Spojrzenia"; "Ilustrowany Kurier Polski": "Kultura i Sztuka", reda- 
gowany przez dra J ana Piechockiego), na łamach których publikowano recenzje nowo 
wydanych książek (ważnych w kraju i w środowisku), poezję, polemiki, wywiady, publi- 
cystykę kulturalną. W styczniu 1955 roku ukazał się pierwszy numer pisma kulturalne- 
go "Pomorze", które z czasem staje się dwutygodnikiem. Skupia twórców Pomorza i 
Wybrzeża; publikuje teksty literackie, recenzje książek, przedstawień teatralnych, wy- 
staw plastycznych itd. ukazując życie kulturalne tych środowisk. 
W 1958 r. zaczyna wychodzić dwutygodnik społeczno-kulturalny "Fakty i Myśli" (z 
dodatkiem literackim" Wiatraki"), który był pismem ogólnopolskim. W latach siedem- 
dziesiątych nastąpiło połączenie "Pomorza" z "Faktami i Myślami" w tygodnik"Fakty", 
który wychodził jeszcze w latach osiemdziesiątych. Wspomniane pisma żywo zajmowa- 
ły się tematyką kulturalną i literacką.
		

/kronika_200306_0001.djvu

			303 


Cofając się do lat tuż powojennych, podkreślić należy, iż ożywioną działalność, pro- 
pagującą literaturę i sztukę prowadziło na terenie województwa Towarzystwo Wiedzy 
Powszechnej. Dużą rolę spełniały również "środy literackie", w których uczestniczyli 
pisarze i krytycy - miejscowi i z innych ośrodków, głównie z Torunia. Przy ZLP powsta- 
ło Koło Młodych, którego działalność kontynuował potem Klub Literacki w Toruniu. 
Ożywienie życia literackiego daje się zauważyć w latach 1954-59. Pojawiają się nowe 
nazwiska: Jan Górec-Rosiński, Mirosław Kasjan, Zdzisław Polsakiewicz, Andrzej Basz- 
kowski, Kazimierz Hoffman. Nieco później: Jadwiga Tyrankiewicz, Krzysztof Nowicki, 
Jerzy Lesław Ordan, Kazimierz Jułga, Zdzisław Pruss i inni. Są przede wszystkim po- 
etami - dziś mogą się poszczycić dorobkiem nierzadko kilkunastu tomików. Prezentu- 
ją twórczość zróżnicowaną, z przewagą liryki. Jedynie Pruss uprawia twórczość saty- 
ryczno-kabaretową, choć w jego dorobku nie brak też wierszy lirycznych. Mało w tym 
gremium prozaików - chyba tylko Nowicki i po trosze Górec. 
Stałymi imprezami literackimi stają się w tamtych latach: Bydgoska Wiosna Poetyc- 
ka i Toruński Maj Poetycki. Tworzą się grupy poetyckie - w Bydgoszczy" Wiatraki", w 
Toruniu" Wymiary". 
Prasa i środki masowego przekazu, w okresie powojennego półwiecza, robiły bar- 
dzo dużo, aby popularyzować młodą literaturę. Być może start był nieraz zbyt łatwy. 
Piszący podlegali ocenie krytyków. A ci nie zawsze byli konformistyczni. Gdy robiono 
bilans życia literackiego wojew. bydgoskiego z okazji dziesięciolecia - ani w ocenie 
Wojciecha Lesiewskiego t,Nowy Tor"), ani Jana Piechockiego t,IKP", dodatek"Kultu- 
ra i Sztuka") nie wypada on entuzjastycznie. 
Patrząc na dorobek artystyczny środowiska literackiego Bydgoszczy dziś, a więc z 
dużej perspektywy lat, ciągle aktualne zdają się być słowa Adolfa Nowaczyńskiego z 
1926 roku upominające się o pomorskiego Reymonta czy Tetmajera, który byłby piew- 
cą ziemi pomorskiej. Może niepotrzebny dziś piewca, może po prostu, utalentowany 
pisarz znany poza regionem, nie czekający na poklask miejscowego środowiska, umie- 
jący się wznieść poza mało istotne swary i konflikty... 
Dziś, w sytuacji dla pisarzy trudnej, gdy książki czekają na czytelnika i drogie są 
koszty ich wydania, Urząd Miejski dotuje ciekawsze inicjatywy wydawnicze. Dzięki 
temu, mogły się ukazać tomiki poezji i prozatorskie wydawane przez Kujawsko-Po- 
morskie Towarzystwo Kulturalne oraz ,,-Świadectwo", wcześniej przez "Pomorze". W 
ostatnich latach ukazały się m.in. zbiorki poetyckie i prozatorskie pisarzy znanych już 
wcześniej, jak: Kazimierz Hoffman, Jadwiga 1}rrankiewicz, Krzysztof Nowicki, Kazi- 
mierz Jułga, Andrzej Baszkowski, Jerzy Lesław Ordan, Zdzisław Pruss, Stefan Pastu- 
szewski i inni. Doszli też nowi, ciekawie się zapowiadający pisarze: Grzegorz Musiał- 
poeta i prozaik, Krzysztof Myszkowski - prozaik, poeci: Ryszard Częstochowski, Ro- 
bert Mielhorski, Dariusz Dorn, Michał Siewkowski, Wojciech Banach, Małgorzata 
Szułczyńska i inni. 
Ukazujące się pozycje wydawnicze ocenia prasa i telewizja. Wychodzący od 1976 
roku "Bydgoski Informator Kulturalny" systematycznie recenzuje wydawane książki, 
drukuje wywiady z pisarzami. Podobnie, Miejski Ośrodek Kultury, w kawiarni arty- 
stycznej" Węgliszek" organizuje promocje nowych pozycji literackich.
		

/kronika_200307_0001.djvu

			304 


. . . 


Spójrzmy na dorobek pisarzy, którzy tworzyli w Bydgoszczy po roku 1945 i już odeszli. 
Próba oceny, jak zawsze przy tego rodzaju podsumowaniach, będzie subiektywna. 
Od 1931 roku był związany z Bydgoszczą Marian Turwid - pisarz i malarz (żył w latach 
1905-1987). Przed wojną był inicjatorem założenia Rady Artystyczno-Kulturalnej, reda- 
gował " Wici Wielkopolskie", po wojnie zorganizował Okręg Pomorskiego ZSAP, Pań- 
stwowe Liceum Sztuk Plastycznych, salon wystawowy BWA, był redaktorem naczelnym 
,,Arkony". Ogromnie prężny i związany z miastem, pragnął jego wzrostu. Napisał wiele 
artykułów dotyczących przede wszystkim spraw kultury i sztuki. Zapamiętałam pana 
Mariana opowiadającego, pochylonego nad szkicami, nad biurkiem, w pokoju wypełnio- 
nym obrazami i książkami. Pamiętam jego gawędy o pisarzach, snucie wspomnień, spa- 
cery z nim i jego żoną po lesie, wypoczynek pod gruszą w ogrodzie... W gestii jego zain- 
teresowań, obok malarstwa, była twórczość poetycka i prozatorska. 
Wydane w 1949 roku" U'lersze': "Słowa napalecie" (1972 r.)", Pędzlem ipiórem" (1977 
r.), "W zakolu Brdy" (1979 r.) oraz " Znaki przydrożne" (1982 r.) zawierają, w znacznej 
części, wiersze pochodzące z lat przedwojennych. Uzupełniają je reprodukcje obrazów 
autora. Walorem tej poezji jest moc wzruszenia i swoista - dostrzegamy to po latach - 
dokumentacja dawnych urokliwych zakątków Bydgoszczy oraz Wielkopolski ("Dni Wiel- 
kiej Doliny"). W prozie powraca Turwid do Krainy Wielkich Dolin. Regionalizm wielko- 
polsko-kujawski, wyrażający się w sentymencie do ziemi ojców, dumie z przeszłości oj- 
czystego gniazda, budowli i pejzażu znalazł wyraz w powieściach: " Żelazny krzyż" (1958 
r.) (ukazano problemy Wielkopolan w pierwszych miesiącach okupacji hitlerowskiej - 
wysiedlenie, akty bezprawia, stosunki polsko-niemieckie, tożsamość duchową ludności 
polskiej oraz jej cechy m.in. lojalność, rozwagę, przywiązanie do ziemi), "Noc nad Doli- 
ną" (1961 r.), "Ślady burzy" (opowiadania, 1971 r.) ukazują rzeczywistość okupacyjną. 
Powieść "Dwie strony drogi" (1969 r.), będąca wielowątkową sagą wielkopolską, daje 
obraz życia Polaków w ciągu, bez mała, wieku (od Wiosny Ludów do lat drugiej wojny 
światowej), obraz licznych powikłań (bohater - czynnie występujący przeciw germaniza- 
cji, uczestnik pierwszej wojny światowej i powstania wielkopolskiego, żeni się z Niemką, 
co owocuje budzeniem się hitleryzmu u jednego z synów). Po jednej stronie drogi, pro- 
wadzącej na Monte Cassino, pochowany został syn w polskim mundurze, po drugiej ten 
w mundurze niemieckim. 
Na pewno za dużo tu dydaktyzmu, za wiele wydarzeń jak na niewielką powieść, nie- 
mniej, waga zarysowanych problemów jest znacząca, portrety ludzi pogłębione. Cieka- 
wa stylizacja języka. 
Regionalny autentyzm i autobiografIzm odnaleźć można w powieści"Między wiosna- 
mi" (1974 r.), w której cykl udramatyzowanych rozmów matki z synem składa się na 
szeroki obraz życia Wielkopolski. Ożywają czasy powstania styczniowego, tajne naucza- 
nie, sylwetki bohaterów narodowych, ukazane poprzez wspomnienia. Pisząc o dorobku 
Turwida, nie sposób pominąć zbioru esejów" WypraKY po diamenty" (1966 r.) - wypraw 
do 26 pracowni plastycznych, słynnych muzeów sztuki oraz życiorysów twórców. Jest też 
Turwid autorem szeregu publikacji poświęconych malarstwu, grafIce, rzeźbie np. ,,1Y- 
mon Niesiołowski", "Na czarno-białej drodze Stanisława Brzęczkowskiego': "Stanisław 
Homo-Popławski" i inne.
		

/kronika_200308_0001.djvu

			305 


Niezwykle płodnym pisarzem był Bogusław Sujkowski (1900-1964). Z zawodu leśnik, 
z zamiłowania pisarz - wolny czas poświęcał zdobywaniu wiedzy historycznej. Pamiętam 
go przesiadującego długie godziny w pracowni naukowej biblioteki przy Starym Rynku. 
Jego pasją była historia; interesowała go starożytność i dzieje Polski. Napisał 26 tomów 
powieści i opowiadań. W Wojewódzkiej Bibliotece Publicznej znajdują się, zdeponowa- 
ne przez żonę pisarza, rękopisy i maszynopisy dziewięciu powieści. 
Przedmiotem zainteresowania w powieści "Rydwany bojowe" (1962) był Egipt w XVI 
wieku p.n.e., akcja ,,Ave libertas" (1958) toczy się na Sycylii w II wieku p.n.e., dzieje 
Kartaginy w czasie trzeciej wojny punickiej są tematem "Miasta przebudzonego" (1961 
r.). "Bolko Zapomniany" (1956 r.) to powieść o księciu Bolesławie, rzekomym synie Miesz- 
ka II, "Dwa zakony" (1960 r.) opowiadają o działalności Krzyżaków na ziemiach pol- 
skich", Wyszczerbione topory" (1963 r.) dają obraz panowania Bolesława Śmiałego i Wła- 
dysława Hermana, " Trzy czarne wł6cznie" (1957 r.) przenoszą czytelnika w czasy pano- 
wania Stefana Batorego", Cena wielkości" (1964 r.) mówi o walce ze Szwedami",l śpiące 
niech obudzi" (1959 r.) o powstaniu listopadowym. 
Kilka powieści dotyczy krajów pozaeuropejskich np. "Liście koka" (1953 r.) oraz"Nie 
bogowie" (1958 r.) opowiadają o dziejach podbojów Inków przez Hiszpan ów"' Dziewice 
słońca" (1961 r.) ukazują walkę o niezależność Peru. 
Powieścią wojenno-morską z czasów drugiej wojny światowej jest" Banderę podnieść" 
(1959 r.), natomiast"Srebrne obrączki" (1967 r.) zostały poświęcone przyjaciołom - pra- 
cownikom lasu. Pierwsze powieści Sujkowskiego ukazały się jeszcze przed wojną t, Garść 
wspomnień piechura" wyszła w 1930 r.). 
Autor traktował swoje pisanie jako rodzaj misji. Pisał wszędzie - w poczekalniach, w 
podróży, w przerwach pracy w lesie. Jego powieści były chętnie czytane. Jest w nich coś z 
romansu historycznego i kronikarskiego zapisu faktów. Prozę tę cechuje wierność re- 
aliom epok (sceny batalistyczne, rodzajowe); jest ona rodzajem zbeletryzowanej ilustra- 
cji dziejów. Posiada żywą fabułę, rozmach epicki w odtwarzaniu życia minionych epok, 
dynamizm, na ogół przejrzystą kompozycję oraz to, co lubią czytelnicy tego rodzaju lek- 
tur: pochwałę prawości, zwycięstwo słusznych racji, poświęcenie, patriotyzm. Sujkowski 
tradycyjnie interpretuje fakty historyczne, tradycyjnie również buduje akcję, kształtuje 
narrację, stosuje dość naiwną archaizację. Postacie są nosicielami określonych idei, lite- 
racko nie są przekonujące, ponieważ cechuje je schematyzm. 
Cichy i skromny pisarz nie zabiegał o rozgłos. W Słowniku współczesnej literatury 
polskiej nie figuruje jego nazwisko, mimo że napisał tak wiele książek. Warto dodać, iż 
prozę Sujkowskiego recenzowano w wielu krajowych czasopismach literackich. 
Władysław Dunarowski (1903-1987) urodzony we wsi Jaworzna w Gorcach, przybył 
do Bydgoszczy w 1924 roku; pracował tu jako nauczyciel. W czasie wojny zajmował się 
tajnym nauczaniem na Podhalu, po wojnie wrócił do Bydgoszczy. Pracował w Rozgłośni 
Polskiego Radia, potem w redakcji"Pomorze" (w latach 1959-67 był naczelnym redakto- 
rem). Jest autorem trzydziestu tomów prozy. Krąg zainteresowań pisarskich Dunarow- 
skiego stanowi wieś podhalańska i podkarpacka. Ulubionym gatunkiem jest opowiada- 
nie. 
Debiut książkowy"Ludzie spod miedzy" (1939) daje obraz wiejskiej zbiorowości, zde- 
terminowanej warunkami ekonomicznymi i obyczajowymi. Jednak bardziej od natura-
		

/kronika_200309_0001.djvu

			306 


listycznego opisu życia zajęły pisarza psychologiczne konsekwencje chłopskiego losu. 
Poszczególne opowiadania zostały osnute wokół codziennych zajęć mieszkańców pod- 
halańskiej wsi - dały, w sumie, konsekwentny obraz chłopskiej społeczności lat przed- 
wojennych. 
Tomy opowiadań m.in. " Ciężar rąk" (1949 r.), ,.Maska na twarzy" (1957 r.), "Znaki 
na sosnach" (1958 r.), "Czarne wiśnie" (1960 r.),,, Wspólnik czasu" (1965 r.) oraz po- 
wieści np. "Leżąc krzyżem': "Lato w Gorcach". "Przygody Małgorzaty" zawierają ele- 
menty autobiograficzne. Mają walor dokumentalny, gdyż stanowią zapis przemian 
mentalności ludzi wsi, uzależnionych od stosunków społecznych i politycznych czasów: 
powojennych migracji do miasta, zaludnienia ziem odzyskanych, problemów kolekty- 
wizacji, zwracają uwagę na dążenia młodzieży wiejskiej, zmienionej przez kontakt z 
miastem, naukę itd. Autor jest wyrazicielem dążeń głoszonych przez władze czasów 
PRL. Ponadto, ma on do swych bohaterów stosunek uczuciowy - pochyla się nad ich 
problemami, wzrusza go ich odporność psychiczna, konieczność walki o utrzymanie 
ziemi, los starych, chorych i zapracowanych kobiet, biednych dzieci. "Budzi szacunek 
konsekwencja autora, podejmującego uparcie mało efektowne tematy, aby z wyborną zna- 
jomością ws
 wyczuciem sytuacj
 przy uderzającej autentyczności dialogów, przedstawiać 
coraz to nowe warianty potęgi mórg w chłopskim myśleniu, walki o byt różnego rodzaju 
góralskich samouków-rzemieślników, nie mogących wyżyć z nędznego skrawka ziem
 wielu 
małżeństw z zimnego rozsądku młodych i starych. byleby tylko gospodarka nie upadła" - 
napisała Maria Jarochowska w omówieniu"Smaku wiśni" t.Życie Literackie" 1961 r., 
Nr 47). 
Wieś Dunarowskiego jest naznaczona piętnem przeszłości, obrasta atrybutami hi- 
storii, nie koresponduje, na ogół, z chłopską teraźniejszością. W stylu znać pewien 
sentymentalizm, pisanie"z łezkq woku" o sporach na wsi, skazanych na nieodwracalny 
koniec. W kwestii warsztatu, podkreślić należy dobre opanowanie formy noweli, do- 
kumentaryzmu opisu. Dunarowski nie wykracza jednak poza empiryczne doświadcze- 
nia i nie szuka szerszych uogólnień. Kolejne powieści podejmowały, na ogół, te same 
problemy chłopskiej egzystencji. 
Nie sposób w krótkim szkicu omówić twórczość Adama Grzymały-Siedleckiego 
(1876-1967) - wybitnego krytyka, autora sztuk scenicznych, powieści, esejów oraz licz- 
nych szkiców z dziedziny kultury i sztuki. Pisarz był przez wiele lat związany z Bydgosz- 
czą - tu mieszkał i pracował od 1922 roku · z przerwą lat wojny - do końca życia. 
W przededniu jednego z ostatnich jubileuszy powiedział Grzymała, przeprowadza- 
jącemu z nim wywiad Janowi Piechockiemu, że nie jest znakomitym pisarzem, lecz 
chętnie przyznał, iż jest wybitnym człowiekiem teatru. 
Przypomnijmy, w latach 1906-1911 był Grzymała kierownikiem literackim w kra- 
kowskim Teatrze im. Juliusza Słowackiego, pisał również recenzje teatralne do pism 
krakowskich, a w latach międzywojennych do "Kuriera Warszawskiego". Po wojnie był 
kierownikiem literackim w Teatrze Polskim w Bydgoszczy; reżyserował tu i adaptował 
niektóre sztuki, był dyrektorem szkoły dramatycznej. Przed wojną współpracował z 
wieloma periodykami, w latach powojennych pisał do:" Twórczości': "Dialogu". " Sceny 
Polskiej". "Pamiętnika 1eatralnego':" 1eatru". Pisał: recenzje teatralne, szkice o sztuce, 
rozprawy krytycznoliterackie.
		

/kronika_200310_0001.djvu

			307 


W dorobku literackim Adama Grzymały-Siedleckiego najbardziej liczą się dzieła z 
pogranicza beletrystyki, pamiętnika i eseju. Na literaturze faktu skupił się po roku 1945. 
" Świat aktorski moich czasów" (1957 r.)",Niepospolici ludzie w dniu swoim powszednim" 
(1961 r.), "Na orbicie Melpomeny" (1966 r.),,, Tadeusz Pawlikowski ijegokrakowscyakto- 
rzy" (1971 r.), "Rozmowy z samym sobq" (1972 r.)", Wdeptani w ziemię" (1972 r.) (wspo- 
mnienia o pisarzach zmarłych w czasie wojny)", Sto jedenaście dni letargu" (1965 r.) (wspo- 
mnienia z więzienia na Pawiaku) oraz liczne szkice dotyczące twórczości pisarzy - stano- 
wią niezwykle ciekawy dokument czasów, dają portrety ludzi sławnych i zasłużonych dla 
sztuki. Napisane barwnym, gawędziarskim, nieco archaicznym dziś stylem, który cechuje 
także dosadność i humor, stanowią ważne świadectwo przeszłości i oceny minionych 
czasów. 
Adam Grzymała-Siedlecki wydał piętnaście utworów scenicznych, głównie komedio- 
farsy (znaczna część pochodzi z lat przedwojennych); w rękopisie zachowało się trzyna- 
ście jego sztuk." Sublokatorka': "Spadkobierca': "Popas króla Jegomości': "Juliusz Szelqg 
czyli Ludzie są ludźmi': " Wesele pani du Bary" oraz inne komedie dotyczą spraw serco- 
wych: miłości, zdrad, mezaliansów; dają skontrastowane typy, zwłaszcza kobiet, mówią o 
konfliktach w których zwycięża rozsądek i dobra wola. Niekiedy np. w "Rekinie i syre- 
nie" (prapremiera odbyła się z okazji 60-1ecia twórczości, w 1956 roku w Bydgoszczy) 
czerpał z utworów innych pisarzy (tu z"Chwastu" J. Blizińskiego). Jak sam wyznał, fa- 
scynowała go robota sceniczna. Jednak w twórczości dramatycznej ani powieściopisar- 
skiej nie osiągnął większych sukcesów artystycznych, chociaż dzieła te przyniosły mu 
popularność. 
Powieści Grzymały traktują o historiach miłosnych, opowiedzianych na tle wyraźnie 
zarysowanego tła społecznego; odwołują się do przeciętnego czytelnika. Nowela"Gale- 
ria moich bliźnich" (1911 r.) oraz powieść"Samosęki" (1925 r.) mówią o ziemiaństwie, 
na ogół tonem krytycznym. Dają pochwałę pracy, oszczędności, cenią stabilizację i uczci- 
we życie. "Miechowiec i syn" (1934 r.) - powieść przypominającą trochę dzieje Wokul- 
skiego, gdy chodzi o trudną drogę zdobycia majątku, jest również rodzajem romansu, 
osadzonego w mieście podobnym topografią do Bydgoszczy, w którym spotykają się lu- 
dzie napływowi z różnych rejonów z pracowitą, trochę nieufną, lecz poczciwą "duszą 
pomorskq ". 
Dr Jan Piechocki wspomina Grzymałę jako dociekliwego erudytę, świetnego znawcę 
pisarzy z kręgu Młodej Polski, znakomitego gawędziarza, posługującego się kunsztow- 
nym stylem, serwującego anegdoty zawsze zakończone kapitalną pointą. Notabene, w 
rubryce "pochodzenie społeczne", gdy był jeszcze pracownikiem w Wojewódzkim Wy- 
dziale Kultury, podał: szlachcic o wytwornym acz naturalnym sposobie bycia. 
Późno zaczęła pisać Maria Suszyńska-Bartman - ur. w 1906 roku, a zmarła parę lat 
temu w Bydgoszczy - autorka kilku powieści, spośród których na uwagę zasługują:"lUię- 
ga pięciu wzgórz" (1979 r.) oraz "Pożegnanie z pięcioma wzgórzami" (1986 r.). Dają one 
obraz dzieciństwa spędzonego w nadgoplańskiej wsi i wraz z"Pięknymi kuzynkami" obej- 
mują szeroką panoramę lat - od początku XX wieku po lata drugiej wojny światowej. 
Mają walor dokumentu, są rodzajem zbeletryzowanej kroniki rodzinnej, dają też reali- 
styczny obraz społeczności wiejskiej. Znaleźć tu można postacie bogaczy, dziwaków, że- 
braków, ludzi o różnych zapatrywaniach, kochających ziemię, której posiadanie było
		

/kronika_200311_0001.djvu

			308 


miernikiem wartości człowieka. Żywe są tradycje kultury ludowej. Kronika rodziny Kor- 
gów ma charakter opowieści epickiej, napisanej z miłością do świata i ludzi. Sposób narra- 
cji przypomina pisarstwo Marii Dąbrowskiej. Walor dokumentu ma powieść "Nieświęte 
męczennice" (1971 r.). Autorka była więźniarką obozów koncentracyjnych (Stuthof, Ha- 
nover-Neugamme, Bergen-Belsen); celem napisania wyżej wymienionej książki jak rów- 
nież powieści "Odpoczynek w Sigtunie" (1983 r.) było danie świadectwa tamtych lat. Z 
kolei, " Świat Joanny" to zapis życia kobiety urodzonej na Pomorzu, której dzieciństwo i 
młodość były naznaczone walką o zachowanie polskości. Autorka pragnie zatrzymać w 
pamięci tok przeciętnego życia, w któJYI11 nie było szokujących wydarzeń. Dają o sobie 
znać pewne skłonności ku pesymistycznej ocenie ludzkiego życia w ogóle (starość jest zaw- 
sze samotna i smutna, bohaterek nie stać na ciekawsze inicjatywy - w cichości tylko wspo- 
minają przeszłość). Razi deklaratywność sformułowań, które czasem brzmią jak slogany. 
Pisarka, tuż po stanie wojennym opublikowała w"Faktach" parę opowiadań, które świad- 
czyły o niezrozumieniu przemian dokonujących się w kraju. W rozmowie była serdeczna i 
otwarta, ciągle jednak jakby nie dowierzająca losowi, który sprawił, iż spełniło się jej ma- 
rzenie aby zostać pisarką. Pogrążona w pracy biurowej przez długie lata, nie potrafiła uwie- 
rzyć, że jej powieści, pisane "do szuflady" ukażą się kiedykolwiek w druku. 
Powieści Wiesława Rogowskiego:"Kamienny brok': "Noc" (1961 r.) oraz"Spotkanie 
na skraju cienia" (1963 r.) poświęcone są tematyce okupacyjnej. Akcja pierwszej z wy- 
mienionych toczy się w czasie działania niemieckich dywersantów oraz po wkroczeniu 
armii niemieckiej do Bydgoszczy. W"Nocy" ukazano stosunek mieszkańców do ukrywa- 
jącego się Żyda. Na uwagę zasługuje duża kondensacja wydarzeń (akcja toczy się w cią- 
gu jednej nocy) i ich dramatyzm. "Spotkanie na skraju cienia" jest próbą spojrzenia na 
problem niemiecki oczami Niemca, który potępia faszyzm, a jednak mu służył. Powieść 
mieści się w nurcie polemiczno-rozrachunkowym, typowym dla literatury początku lat 
sześćdziesiątych. 
Krytykę środowisk twórczych (tu: dziennikarze i pisarze) zawiera obszerne opowia- 
danie"Miasto" (1961). Marazm, alkoholizm, gnuśność to cechy charakteryzujące ludzi, 
którzy żyją w pewnym mieście i spotkali się przy grobie kolegi w rocznicę jego śmierci. 
Opowiadanie, mające genezę w samobójczej śmierci dziennikarza i jego przyjaciółki, 
miało skłonić do dyskusji na temat środowiska. Pamiętam, że taka dyskusja odbyła się na 
łamach prasy. Dobrze podpatrzone realia, oddanie atmosfery nihilizmu, egoistycznego 
zamykania się w sobie są walorem opowiadania. 
Ciekawie się zapowiadającym prozaikiem był Kazimierz Kummer (w wieku 27 lat 
utonął w morzu). Wydana w 1962 roku"Klatka " (debiut książkowy), powieść napisana w 
pierwszej osobie, ma cechy reportażu i pamiętnika. Narratorem jest, zmobilizowany do 
wojska, rezerwista. "Klatka" została osadzona w bydgoskich realiach. Mówi o wybuchu 
wojny w 1939 roku i wydarzeniach związanych z"kIwawq niedzielą". Uderza autentyzm, 
zdynamizowanie opisywanych wypadków, plastyka obrazów, ruch, tempo, ukazanie cha- 
osu tragicznych chwil, przesuwających się szybko jak w kalejdoskopie. Dramatyzm mija- 
jących godzin, zagrożenie (płonące koszary, pierwsi zabici i ranni), ucieczka ludności, 
przerwany front, samotność w obliczu wydarzeń, zostały ukazane z dużą autentyczno- 
ścią. Sceny, mające wymiar szerszych, symbolicznych znaczeń (klatka!) skłaniają do snu- 
cia głębszych refleksji natul}' egzystencjalnej.
		

/kronika_200312_0001.djvu

			309 


Krzysztof Nowicki (1940-1997) był poetą, prozaikiem, eseistą i krytykiem. Debiuto- 
wał tomikiem poetyckim "Zbliżenia" (1963 r.); w następnych latach wyszły zbiory wier- 
szy: "Przy słowie" (1965 r.), "Układ" (1968 r.), "Komentarze" (1970 r.), "W tej chwili" 
(1976 r.)",Do przytomności. Wiersze KYbrane" (1980 r.)",Audiencja" (1982 r.)",Po imie- 
niu" (1983 r.), "Bez tytułu" (1993 r.). Najczęstszymi motywami wierszy Nowickiego są 
umieranie i śmierć, bezsens walki o zmianę świata, w którym wszystko zmierza ku rozpa- 
dowi. Częsta jest w nich nuta smutku, przygnębienia, ironii, rezygnacji. 
Dorobek prozatorski Nowickiego obejmuje powieści oraz zbiory opowiadań:" Głów- 
na przegrana" (1967 r.)",Droga do ojca" (1967 r.)", Tętno" (1969 r.)",Orfeusze" (1973 r.), 
"Wimięojca isyna" (1978 r.)", Wagon z miejscami doleżenia" (1983 r.)", Śmierć Gulliwe- 
m" (1983 r), "Było święto" (1986 r.), " Ostatni kwartał" (1987 r.), "Drugie życie" (1995 r.) 
i wydane pośmiertnie, w 1998 roku, "Od rzeczy". Charakterystyczne dla tej prozy są po- 
wroty do dzieciństwa, uwypuklenie roli rodziców w poszukiwaniu drogi życia, związek z 
miejscem, z którego się wyszło. Nowicki był jednak daleki od epickiego opisu zdarzeń. 
Frapowało go wnętrze człowieka. Często wracał wątek przegranego pokolenia, uprzed- 
miotowienia człowieka przez wrogą mu cywilizację i gwałtowny rozwój techniki. Sto- 
icyzm, dystans, sarkazm cechują świat wykreowany przez pisarza. Uderza obsesja prze- 
mijania i śmierci, tworzenie mrocznych obrazów ciasnego, zamkniętego wśród zakurzo- 
nych ścian, świata egzystencji, skazanej na odejście. Znać wpływy surrealizmu i Kafki. 
Na szczególną uwagę zasługują pozycje z pogranicza eseju i prozy: " Ostatni kwartał'
 
"Przetoka': "Drugie życie" i " Od rzeczy". Autor przeprowadza w nich swoisty rozrachu- 
nek z przeszłością swego pokolenia, ukształtowanego w czasach totalitaryzmu. Zawarł 
też bardzo osobiste i krytyczne refleksje stanowiące rozrachunek z własnym życiem, pra- 
cą redakcyjną i recenzencką. Samoocena wypada gorzko i poraża szczerością swoistego 
katharsis (" Od rzeczy"). 


. . . 


W dziedzinie poezji przypomnieć należy twórczość Alfreda Kowalkowskiego (1914- 
1983), który przybył do Bydgoszczy w 1929 roku i mieszkał tu do końca życia. Jegowier- 
sze, obficie drukowane w przedwojennej i powojennej prasie, zebrane w dwóch tomi- 
kach (oczywiście, nie wszystkie): "Dal widziana" (1938 r.) oraz" Wiersze" (1987 r.) to 
refleksyjne liryki, w których przewija się motyw żeglarza płynącego ku nieuchwytnej " dali 
widzianej". Świadomość nieuchronności przemijania, nuty smutku, zaduma nad losem 
człowieka, ujęte w strofy rodem z poetyki młodopolskiej - stanowią motywy poezji Ko- 
walkowskiego. Sporo wierszy poświęcił autor pejzażom bydgoskim. Zastanawia duża 
rozpiętość czasowa między wydaniem obu tomików. Kowalkowski nie zabiegał o wyda- 
nie swoich wierszy. Mówiło się, że nie umiał " chodzić wokół własnych spraw". To głównie 
znajomi nakłaniali go do przygotowania drugiego tomiku, który zresztą ukazał się po 
śmierci autora i zawiera tylko dwanaście wierszy. 
Działał także na płaszczyźnie krytyki literackiej i teatralnej (przez wiele lat pisał re- 
cenzje teatralne do" Gazety Pomorskiej") oraz jako publicysta. Organizował "środy lite- 
rackie", był kierownikiem literackim teatrów w Toruniu i Bydgoszczy. Tłumaczył pisarzy 
obcych, m.in. Rilkego, Schillera, Goethego, Heinego, Brechta, Kafkę - sądzę, że tu osią- 
gnął największy kunszt.
		

/kronika_200313_0001.djvu

			310 


Specyficzną postacią środowiska literackiego był Zdzisław Polsakiewicz (1928-1974). 
Obecny na niemal wszystkich imprezach i spotkaniach klubowych, wernisażach - miał w 
sobie coś z artysty-cygana. Nie dbał o pieniądze ani dobra materialne. Z papierosem i 
kieliszkiem wina w ręku potrafił z przejęciem godzinami dyskutować o sztuce. Był dzien- 
nikarzem i krytykiem (w "Faktach i Myślach " drukował m.in. felietony literackie pt. "Li- 
sty bez adresu", do" Gazety Pomorskiej" pisywał "Rozmowy o ksiqżkach "), eseistą (pisał o 
literaturze i plastyce np. o twórczości Mariana Turwida, Stefana Wojciechowskiego, 
Władysława Frydrycha). Przede wszystkim był jednak poetą. W almanachu grupy po- 
etyckiej "Wiatraki" zamieścił cykl swoich wierszy "Ptaki nie muszą umierać" (1961 r.). 
Uczestniczył też w almanachu "Poeci pomorscy /1" (1964 r.). Jest autorem tomików po- 
etyckich "Milczenie i czas" (1966 r.), ,,Na pamięć" (1969 r.); w 1978 roku, a więc po- 
śmiertnie, ukazał się tom jego liryków zawierający utwory z powyższych zbiorków oraz 
cykl wierszy" U1-zystko jest jednościq". 
Polsakiewicz dał się poznać jako liryk operujący szeroką, rozbudowaną frazą. Moty- 
wami jego poezji są: miłość, kult poezji, świadomość przemijania. W niektórych wier- 
szach dał o sobie znać patos - dotyczy to zwłaszcza zrytmizowanej prozy poetyckiej, zbli- 
żonej do eseju. Prymat myśli i służebna rola formy, dążenie do ponownego odkrycia 
znaczenia słów, wskazują na związek z poezj ą Zbigniewa Bieńkowskiego. Do tego po- 
krewieństwa artystycznego Polsakiewicz chętnie się przyznawał. Jego wiersze przema- 
wiają żarliwością i autentyzmem. Znać w nich dążenie do zacierania dystansu między 
poetą a światem, który on kreuje. 
Franciszek Grott (1911-1995) był nauczycielem-polonistą. Do Bydgoszczy przybył w 
1932 roku, po ukończeniu seminarium nauczycielskiego w Poznaniu, i tu pozostał do 
końca życia. Marzeniem Grotta było zostać poetą i obracać się wśród literatów. W krąg 
literatury wprowadził go Jan Sztaudynger - polonista z seminarium. Dzięki niemu po- 
znał, m.in. Artura Marię Swinarskiego i wstąpił do Klubu Szyderców pod Kaktusem w 
Poznaniu. 
Wiersze Grotta były drukowane w" Wiciach Wielkopolskich ': "Kurierze Poznańskim': 
"Okolicy Poetów", miesięczniku "Posiew Poetycki", po wojnie w ,,Arkonie': "Ziemi Po- 
morskiej", ,,/KP". Debiutancki tomik"Miastu nad Brdą"wyszedł w 1946 roku (współau- 
torką była Zofia Strzelecka, której wiersze wypełniają drugą część tomiku). Swoje wier- 
sze zaopatrzył autor tytułem "Dni pod niebem ". Pochodzą z okresu międzywojennego. 
Grott jest poetą opisu i krajobrazu - jesień, mgła, noc nadają wierszom ton pesymistycz- 
ny. Pojawiająca się, raz po raz, nuta społeczna zdradza skłonność do psychologizowania. 
Rozdział I "Bohaterskiemu miastu" mówi o wojnie, śmierci i zniszczeniach. Występują 
motywy bydgoskie: ulice nad Brdą, spichrze, fara, klaryski, śluzy, zaułek. Znany stał się 
wiersz "Egzekucja " poświęcony straconym przez okupanta nauczycielom. 
W poezji Grotta widoczne jest pomieszanie kierunków poetyckich. Wiersze cechuje 
chropawa rytmika, nadużywanie nieregularnych rymów, co sprawia, że trudno się je czy- 
ta. Grott pisał również widowiska i słuchowiska dla dzieci. Parę lat przed śmiercią wydał 
zbiorek" Wiersze o Toruniu ". Z pasją pisał pamiętniki i wspomnienia poświęcone głów- 
nie latom okupacji przeżytym w Bydgoszczy, na Szwederowie (były drukowane w miej- 
scowych wydawnictwach). 
Jadwiga Tyrankiewicz (1923-1997) znaczną część życia spędziła w Bydgoszczy. Jej
		

/kronika_200314_0001.djvu

			311 


powołaniem była poezja. Zadebiutowała na łamach dodatku kulturalnego,,Jlustrowane- 
go Kuriera Polskiego", w 1963 roku wierszem "Mój dom". W tym samym roku otrzymała 
wyróżnienie na V Łódzkiej Wiośnie Poetyckiej. W 1967 roku ukazał się jej pierwszy 
tomik wierszy "Po drugiej stronie słowa". W następnych latach wychodzą kolejne zbiory 
poetyckie: "Głos ziemi" (1969 r.), "Bieg przez wyobraźnię" (1969 r.), "Na najbliższej dro- 
dze" (1973 r.), "Na cały dzień" (1975 r.), "Obraz" (1979 r.), "Nad głowami z popiołu" 
(1985 r.), "Podróże" (1987 r.), "Ślady" (1992 r.), "Otwieranie ścian" (1993 r.), "Światło i 
cienie" (1994 r.) i pośmiertnie, w 1998 roku, "Dla wspólnych ogrodów". Wiersze Tyran- 
kiewicz były też drukowane w krajowych almanachach poetyckich. Brała udział w festi- 
walach poezji w Bydgoszczy i Toruniu oraz w Wiosnach Poetyckich w Łodzi. 
Dążąc do zwięzłości i prostoty wypowiedzi poetyckiej, eliminowała nadmiar słów. Była 
mistrzynią krótkiej formy, zbliżonej czasem do aforyzmu. Skupiała się na problemach 
egzystencjalnych. Jej wiersze przesycone są miłością do człowieka, przyrody, zawierają 
jednoznaczne prawdy i nakazy moralne. Elementami szczególnie ważnymi, zwłaszcza w 
ostatnich tomikach, są: religijność, zawierzenie Bogu i transcendencja. Brak w tej poezji 
buntu, niezgody na los. Świat, stworzony przez Boga, jest, zdaniem poetki, doskonały - 
to człowiek niszczy Boskie dzieło swoją małością i pychą. 
Krąg poetyckich doświadczeń, z których czerpie autorka natchnienie, stanowi: ro- 
dzinny dom, postać matki, siostra, krewni, zaprzyjaźnione osoby, a także zwykłe, lecz 
bliskie sercu domowe sprzęty i dookolna codzienność przez autorkę uwznioślona. Sporo 
wierszy poświęciła Tyrankiewicz przyrodzie i Bydgoszczy. Pisała też o poezji - jej istocie, 
oddziaływaniu w życiu artysty i zwykłego człowieka. Lubiana i szanowana, skromna i 
wrażliwa, miała grono bliskich przyjaciół, z któJYI11i lubiła dyskutować o poezji i świecie. 


. . . 


Starałam się przypomnieć pisarzy już nieżyjących, którzy tworzyli w Bydgoszczy w 
latach powojennych. Ich twórczość, która na przestrzeni lat, podlegała ocenie krytyków 
i czytelników, stanowi już zamknięte rozdziały. 
Czy sięgamy dziś po książki np. Turwida, Dunarowskiego, Sujkowskiego? Czy emanu- 
ją z nich jakieś ważne, istotne, ponadczasowe prawdy? Czy i na ile odcisnęły na nich 
piętno czasy, w których powstawały? Czy, osadzone w realiach ziemi kujawsko-pomor- 
skiej, nie zasklepiły się w tym, co - nie bójmy się tego określenia - trąci prowincjonali- 
zmem, nazywanym dziś ładniej słowami "mała ojczyzna "? 
Czy "nieobecni jaśnieją zaocznie", czy też ich dokonania pokrył kurz niepamięci? 


Literatura 
1 Aleksandra Krupianka - "Życie literackie" ("Bydgoszcz - historia, kultura, życie gospodarcze"), Wydaw- 
nictwo Morskie, Gdynia 1959. 
2 Zefiryn Jędrzyński - "Literat w mundurze leśnika" (szkic o życiu i twórczości Bogusława Sujkowskiego), 
Rocznik Kulturalny Kujaw i Pomorza. Tom II, Wydawnictwo KPTK. Bydgoszcz, 1965. 
3 Krzysztof Nowicki - "VII Literatura" ("Bydgoszcz w dwudziestoleciu 1945-1965"), Wydawnictwo Morskie, 
Gdynia, 1967. 
4 "Pisarze Ziemi Bydgoskiej", Wydawnictwo Morskie, Gdynia, 1968. 
5 Paweł Kocikowski "Prozaicy bydgoscy" ("Bydgoszcz w latach 1920-1970"). Materiały z Sesji Popularno- 
naukowej Bydgoszczy, 1972.
		

/kronika_200315_0001.djvu

			312 


6 Wojciech Gutowski - "Dwugłos o poecie i plastyku" (Marian TUlWid "Znaki przydrożne", poezja i plasty- 
ka), Wydawnictwo KPTK, Bydgoszcz, 1982. 
7. Zofia Nowicka - "Z Jerzym Sulimą-Kamińskim o Bydgoszczy", BIK, Nr 1, 1983. 
8. Jan Malinowski - "Twór
 literacka Mariana TUlWida", "Kronika Bydgoska" Nr VII, Bydgoszcz, 1986. 
9. Zygfryd Szukaj - "Znajduję fascynujące problemy" (60 lat twórczości Władysława Dunarowskiego), BIK, 
nr 4, 1987. 
10. Zdzisław Mrozek - "Alfred Kowalkowski" (1914-1983), BIK, Nr 2, 1991.
		

/kronika_200316_0001.djvu

			313 


Elżbieta Kantorek 


MŁODA PLASTYKA BYDGOSKA 


Obraz współczesnej plastyki bydgoskiej był zawsze bardzo bogaty i złożony w swej 
strukturze. Był różnorodny pod względem formalnym i treściowym. Jednak zasadniczą 
cechą środowiska bydgoskiego była tradycyjna forma przekazu artystycznego. Domino- 
wało niewątpliwie malarstwo opierające się na eksponowaniu wartości kolorystycznych i 
tradycji ekspresyjnego analizowania wartości barwnych. Takie stwierdzenie nie zamyka 
całości przedsięwzięć malarskich. Pojawiały się realizacje wykorzystujące głównie formę 
w rozwiązaniach realistycznych, metaforycznych, czy wkraczających w obszar surreali- 
zmu. Niewielu twórców interesowała abstrakcja. Można niewątpliwie stwierdzić, iż dzie- 
dzina malarstwa była wyróżnikiem plastyki bydgoskiej. Bardzo wąskie grono twórców 
reprezentowało grafikę i rzeźbę. Malarze, graficy, rzeźbiarze to oczywiście część arty- 
stów bydgoskich. Duże grono stanowili zawsze plastycy zajmujący się sztuką użytkową, 
architekturą wnętrz i sztuką konserwacji. 
Użyłam świadomie czasu przeszłego, gdyż w swych rozważaniach tyczących plastyki 
bydgoskiej skupię się na latach ostatnich. na kręgu artystów, którzy rozpoczęli swoją 
drogę twórczą w latach 80. i 90. Pominę niestety artystów starszego pokolenia, niezwykle 
znaczących dla sztuki naszego regionu i sztuki polskiej, nie negując tym, w wielu wypad- 
kach, świeżego i odkrywczego ich stosunku do sztuki. 
W Bydgoszczy działa ponad osiemdziesięciu twórców rozpoczynających działalność 
artystyczną w latach 80. i 90. W pewnym stopniu tradycyjny obraz plastyki bydgoskiej 
zostaje zachowany, ponieważ dominującą grupę nadal stanowią malarze. Jak zawsze nie- 
liczne jest grono grafików. Natomiast rzeźbiarzy, reprezentujących tradycyjny warsztat, 
w zasadzie brak. 
Dla artystów-plastyków, w ostatnich latach, zasadą staje się zmiana warsztatu twór- 
czego. Odstępują od sztuki czystej na rzecz sztuki użytkowej, co wiąże się z ich trudną 
sytuacją materialną. I tak Janusz Boruta odstąpił od swej twórczości malarskiej, opartej 
na tradycji sztuki bizantyńskiej i poświęcił się komputerowej grafice użytkowej. Nielicz- 
nym tylko udaje się pogodzić te dwie różne drogi. 
Wielu artystów, niezwykle czynnych w latach 80., zamknęło się w zaciszu swoich pra- 
cowni. Tworzą nadal, lecz rzadko prezentują swoje prace, a jeśli, to głównie na wysta- 
wach poza granicami Bydgoszczy. Do nich należą popularni i modni w tamtych latach: 
Tadeusz Hassek, Janusz Hetman, Małgorzata Maciejewska, Tadeusz Madejek, których 
twórczość ukształtowała się na bazie nowej figuracji i charakterystycznej dla ówczesnego 
czasu, ekspresyjnej w wyrazie i formie sztuki polskiej. Do nich należy, również metafo- 
ryczny, ale statyczny w układzie kompozycyjnym, Andrzej Zielenkiewicz. 
Z twórczością niektórych artystów można się jedynie zetknąć na kolejnych edycjach 
Biennale Plastyki Bydgoskiej. Tamże swoje ostatnie obrazy zaprezentował Piotr Kiepu- 
szewski, odwołujący się do tradycji malarstwa, do dawnych mistrzów - dzieła charaktery- 
styczne w formie dla autora, doskonałego portrecisty, będące zawsze wyrazem czasu, 
metaforą losu - człowieka i artysty. Również Michał Cander bardzo rzadko eksponuje
		

/kronika_200317_0001.djvu

			314 


swoje pełne spokoju, subtelne w układach barwnych obrazy, dla których istotne są du- 
chowe uwarunkowania życia człowieka. Już dawno w Bydgoszczy swej twórczości, z krę- 
gu surrealistyczno-metaforycznego, nie eksponował Bogdan Rekowski, czy niezwykły 
kolorysta Marian Jasiorski, tworzący ostatnio ekspresyjne, groteskowe obrazy, odwołu- 
jąc się do historii i tradycji. Duża grupa artystów, być może z zasady, swoją twórczość 
przedstawia jedynie na wystawach zbiorowych lub w obiegu galeryjnym (sprzedażnym). 
Moje rozważania na temat młodej plastyki bydgoskiej wiążę z aktywnością artystycz- 
ną ujawnioną głównie na terenie miasta. A autorów czynnych, intensywnie kreujących 
swoją twórczość jest wielu. Są obecni w Bydgoszczy i poza nią. Są to twórcy hołdujący 
tradycyjnym formom - malarze, graficy, jak i artyści tworzący instalacje, aranżacje pla- 
styczne, peńormance, reprezentujący dziedziny zmieniające obraz plastyki bydgoskiej. 
Najliczniejszą grupę stanowią oczywiście malarze, których trudno jednoznacznie skla- 
syfikować. Dla jednych główną inspiracją jest postać ludzka, dla drugich pejzaż. Każdy z 
nich łączy ekspresję twórczą z własną, przetworzoną na język sztuki wizją świata. Szukają 
swego indywidualizmu, nie odrzucając wartości przekazanych przez pokolenia. 
Postać ludzka w ekspresyjnym przekazie stanowi źródło twórczości Ewy Pankiewicz i 
Sabiny Kusz. Interesuje Andrzeja Feddera jako cień zdarzeń, pojęć, przeszłości. Jest 
nośnikiem wartości egzystencjonalno-erotycznych w pracach Grzegorza Pleszyńskiego. 
Dominuje w obrazach Doroty Podlaskiej, i w tych wcześniejszych równoważona pejza- 
żem i obecnych, zminimalizowanych w formacie, prymitywizujących w formie, bogatych 
w kolorystyce. Postacie traktowane z humorem i ironią wyznaczają opowieści, dykteryjki 
o życiu, pragnieniach, przywarach. Swymi małymi formami Dorota Podlaska aranżuje 
przestrzeń, wyznaczając swoisty ikonostas, zamyka je w książce czy szufladzie. Postać, 
przybierająca często formę autoportretu, stanowi dominantę w wyczyszczonych ze zbęd- 
nych szczegółów obrazach Anny Drejas, jednej z najmłodszych artystek. W rozbitej struk- 
turze pojawia się w pracach Leszka Goldyszewicza, nawiązującego bezpośrednio do ku- 
bizmu lub surrealizmu. Wyznaczona linią, równa w swym wyrazie przedstawionym przed- 
miotom, wzbogaca obrazy Wacława Kuczmy. Uprzedmiotowiona stanowi dopełnienie 
warstwy czysto malarskiej, stwarzanej na bazie wspomnienia pejzażu. 
Krajobraz z drogą inspiruje Danutę Michałowską. Na język form abstrakcyjnych 
przekłada go Dorota Kuczma, Alicja Knitter, Hanna Kalinowska. Bujnością kształtów i 
barw objawia się w dziełach młodej artystki Justyny Jułgi. Znaczy wiele w twórczości 
Aleksandry Simińskiej. Buduje ona własną wizję pejzażu, multiplikuje go, otwiera prze- 
strzeń, zamyka w ramy, kontrastuje barwą. Maluje niepowtarzalne obrazy oparte na emocji 
odczucia przestrzeni i koloru. Swoiste pejzaże przeszłości stwarza Piotr Badziąg, zafa- 
scynowany tajemnicą mitów, religii. Swoje analizy form figuralnych i abstrakcyjnych za- 
myka w dwuwymiarowych obrazach i kompozycjach przestrzennych. Pejzaż był moty- 
wem przewodnim dla Stanisława Stasiulewicza - doskonałego kolorysty. Po pewnym cza- 
sie stał się jedną z możliwości opisu rzeczywistości. Stał się tłem dla linearnego przedsta- 
wiania przedmiotowych form. Następnie pejzaż został zminimalizowany do jednorod- 
nych płaszczyzn barwnych, formy linearne uległy uproszczeniu. Stasiulewicz odrzucił swoje 
możliwości malarskie na rzecz prostoty kształtu. Postępowanie jego jest pełne przekory. 
Ujawnia się w pełni w ramach akcji plakatowej"Pomyśl o sztuce", realizowanej wspólnie 
z Krzysztofem Gruse i Zbigniewem Zielińskim. Hasło to pojawiło się w różnych punk-
		

/kronika_200318_0001.djvu

			315 


tach miasta. Zauważone, wywoływało zapewne stereotypowy obraz sztuki. Jego autorzy, 
swoją działalnością artystyczną, podważają tę zakorzenioną wizję. Stasiulewicz swym 
minimalizmem i estetyzmem, Krzysztof Gruse wartościowaniem rzeczy "średnich", któ- 
rych pełno wokół nas, wykorzystywanych bezpośrednio w jego realizacjach obrazowych. 
Oni też stworzyli nazwę Szkoła Bydgoska, z którą się identyfikują, zaznaczając tym swoją 
niepodważalną obecność w plastyce bydgoskiej. 
W latach 90. wielu artystów rozbudowało swój warsztat. Grzegorz Pleszyński kieruje 
swoją uwagę na akcje plastyczne, peńormance, zajmuje go nietypowa fotografia. Akcje 
i wystąpienia przygotowuje Wacław Kuczma, eksponując rolę artysty. Andrzej Fedder 
realizuje cykl aranżacji przestrzennych z wykorzystaniem rzeczy gotowych. 
W Bydgoszczy działa tylko dwóch performerów z pierwotnego wyboru takiej drogi. 
Wojciech Zamiara skupiający się na problemach bytu i losu człowieka i Wojciech Kowal- 
czyk tworzący nowe teorie artystyczne, obrazując je w osobistych wystąpieniach, łączący 
konceptualizm i peńormance. 
Tworzą nieliczni graficy: Ewa Gordon i Paweł Cywiński, zainspirowani człowiekiem a 
wykorzystujący fotografię; ekspresyjny Jan Gordon; Piotr Gojowy tworzący w różnych 
technikach, wyrafinowany w formie, wielowątkowy w przekazie; Jacek Soliński uprawia- 
jący niezwykle precyzyjny linoryt, obrazując i interpretując wątki z Nowego Testamentu. 
Ten obraz sztuki byłby niepełny, gdyby pominąć doskonałych twórców mieszkających 
w innych miastach byłego województwa bydgoskiego (Mogilno, Inowrocław), a którzy 
do tej pory utożsamiali się z plastyką bydgoską. Do nich należy Małgorzata Chmielnik, 
która zrezygnowała z ekspresyjnej barwy na rzecz czerni i bieli. Dynamikę obrazu zastą- 
piła rzeźbiarsko ukształtowaną formą rysunkową. Artystka zawsze zainteresowana czło- 
wiekiem, wyraża ludzkim kształtem problemy egzystencjonalne, odkrywa wnętrze, na- 
pięcia i rozterki szarpiące duszę człowieka. Witold Pochylski - rysownik i grafik, układa- 
jący swoje prace w swoisty notatnik będący zapisem refleksji i spostrzeżeń, układem 
zestawionych w określonym porządku fragmentów rzeczywistości. Andrzej Prokupiuk. 
który z papierowej masy stwarza delikatne, monochromatyczne struktury. W bieli i sza- 
rości szuka bogactwa odcieni. Wskazuje na pozorność pojęć, zmienność rzeczy. Jego 
sztuka stanowi opozycję do zgiełku otaczającego nas świata. I Katarzyna Adaszewska 
łącząca przedmiot i postać ludzką. Również zainteresowana bielą i szarością, ale w for- 
mach rzeźbiarskich, uproszczonych w swej istocie, zawsze aranżujących przestrzeń. 
Plastyka bydgoska powoli zmienia swoje oblicze. Malarstwo nadal dominuje, ale z 
drugiej strony istotny staje się peńormance, znaczenie zdobywają instalacje i aranżacje 
przestrzenne. Zapewne obraz ten zmienił się pod wpływem działań ośrodków kultury i 
sztuki, które przybliżyły owe inne formy działań plastycznych, zapraszając do Bydgosz- 
czy znaczących twórców sztuk multimedialnych z Polski i świata. Wizerunek plastyki zmie- 
niła działalność Muzeum Okręgowego im. Leona Wyczółkowskiego w Bydgoszczy, po- 
przez cztery edycje wystawy "Oikos", działalność Stowarzyszenia Artystycznego" Wieża 
Ciśnień" i "Fabryki Rzeib Gadajqcych ze Sobq "Mózg", preferujących peńormance, insta- 
lacje, video-art. 
Plastyka bydgoska nabrała dynamiki i barw. Może w przyszłości Bydgoszcz stanie się 
ważnym centrum sztuki w Polsce.
		

/kronika_200320_0001.djvu

			POLEMIKI I UZUPEŁNIENIA 


,.
		

/kronika_200322_0001.djvu

			319 


Bogumił Rogalski 


NIE ROZWIĄZANA "ZAGADKN' ARClliTEKTURY 
ŚREDNIOWIECZNEGO KOŚCIOŁA ŚW IDZIEGO 
W BYDGOSZCZY 


W ostatniej "Kronice Bydgoskiej" godną uwagi jest wypowiedź Zbigniewa Zyglewskie- 
go na temat kościoła św. Idziego. Autor ustosunkował się nawet do różnej wartości lite- 
ratury. Trzeba przyznać z umaniem, że z dużą sumiennością dotarł do źródeł nie tylko 
ikonograficznych i kartograficznych, lecz także archeologicznych. Zabrakło jednak kilku 
uwag historyka architektury w sprawie zmian elewacji kościoła na przestrzeni wieków. J 
Obecnie brak podstaw, by z kościołem murowanym schodzić poniżej XIV w., mimo 
że niewątpliwie był on pierwszym parafialnym w Bydgoszczy, ale nie wiadomo jednak 
czy od początków jego powstania, czy później. Może poprzedził go drewniany, a raczej 
kaplica, chociaż stare wezwanie św. Idziego z Saint-Gilles egzystowało w nazewnictwie 
patronackim kościołów średniowiecznej Polski po 1085 r. do co najmniej XV w. 2 Wątpli- 
wości budzi sztywne trzymanie się przez Autora granic miasta lokacyjnego, przyjętych 
po 1346 r. i przypisywanie, że " Wcześniej przed farą (1399 - dop.a.) zaistniał kościół w 
bydgoskim klasztorze karmelitów... 1397-1398" (s. 147). Może zaś kościół św. Idziego po- 
wstał przed lokacją miasta, wzniesiony przez burgrabiego grodu i osadników. Przecież 
wiadomo, że jakaś osada, nie wytyczona, znajdowała się w bliższej i dalszej nieco odle- 
głości od zamku. Kościół zaś mógł nie mieć pierwotnie rangi parafialnego, z tych cho- 
ciażby względów, że takowy znajdował się przy ważniejszym grodzie wyszogrodzkim, 
oddalonym 12 km od bydgoskiego, co przy rozległości ówczesnych parafii nie było dale- 
ko. Słusznie więc Autor przyznaje, że"dokładniejsze uściślenie daty (budowy k. św. Idzie- 
go - dop.a.) na podstawie źródeł pisanych jest niemożliwe. " Warto jednak zatrzymać się na 
fragmencie bydgoskiego przywileju lokacyjnego Bydgoszczy z 1346 r., gdzie jest wzmian- 
ka o dzwonnicy na chwałę Bogu przeznaczonej do wspólnego wykorzystywania, ale za 
pozwoleniem plebana. Do dziś nie zostało rozstrzygnięte czy wspomniany obiekt istniał 
już, czy miał zostać wybudowany po lokacji miasta. 3 Pewne okoliczności jednak wskazu- 
ją, że kościół parafialny w Wyszogrodzie uległ zniszczeniu razem z grodem podczas na- 
padu Krzyżaków w 1330 r. i wkrótce mogła powstać konieczność budowy kościoła w 
niezupełnie zniszczonej osadzie przy grodzie Bydgoszcz, okupowanym przez zdobyw- 
ców od 1330 r. do 1337 r. Czyli po 1330 lub 1337 r. mógł zostać wznoszony murowany, 
gotycki kościół p.w. św. Idziego, z przeznaczeniem na parafialny. Może stanął on na 
miejscu zrujnowanej, drewnianej kaplicy. Powyższa wzmianka o dzwonnicy i plebanii 
jest unikalną w dokumentach lokacyjnych, książęcych czy królewskich. Dla przykładu 
nic nie wspominano o kościele lub plebanie dla Śremu z 1253 r. ani po dyslokacji na 
wyspę nadwarciańską z 1393 r. 4 
Niewątpliwie najstarszy plan Bydgoszczy jest autorstwa E. Dahlbergha z 1657 r. Nie 
jest jednak pomiarowym, w przeciwieństwie do planu Grctha z 1774 r., gdzie są inne 
proporcje, chociażby między nasypami pozamkowymi i śladami fos a zamkiem z 1657 r. 
Stąd ryzykowne jest bezkrytyczne korzystanie ze skali 1:18000. Abstrahując tu czy "L' z
		

/kronika_200323_0001.djvu

			320 


legendy odpowiada usytuowaniu kościoła i bernardyńskiemu klasztorowi św. 1łójcy, fak- 
temjest, że św. Idzi tuż obok jest zaznaczony na planie i w panoramie, a raczej nie ozna- 
czony literą. Na planie znajduje się przed klasztorem jako budynek w obrysie prostokąt- 
nym z prezbiterium. "F" zaś w panoramie miasta wygląda na kościół ze szpitalem św. 
Stanisława, też na tymże planie. 
Pomijając szczegółowo przedstawiony przez Autora zestaw kartografii okolic kościo- 
ła, najwartościowszy jest niemiecki plan z 1858 r. w skali 1:625 (s. 150), ale pt."Plan von 
der zur Anlage einer Gassanstalt in Bromberg... " wykonany przez Schulzego, czyli projekt 
gazowni obok kościoła św. Idziego. Czytelne są dobudowy przy prostokątnej nawie oraz 
nietrójboczna absyda (s. 150, 153), lecz prezbiterium zamknięta częścią ośmioboku (pla- 
ny - s. 170 i 171). 
Znowu jednak wypada wrócić, co już dwukrotnie gdzie indziej wyjaśniałem, do doku- 
mentu z 1250 r. Tamże według Autora ma być wzmianka o naprawie izbic, rzekomo 
przez obmurowywanie ich kamieniem lub cegłą (s. 154-155). Ponieważ izbice były budo- 
wane z drewnianych belek w formie zespołów kwadratów dla ich większej stabilności, a 
także odporności na uderzenie taranu oblężniczego, wypełniano je kamieniami z ziemią 
lub gliną. W Bydgoszczy Wojciech Chudziak odkrył podobną konstrukcję i nazwał ją 
kesonowatąs. Aby się nie powtarzać przypomnę tylko, że cegła w nieznaczącej Bydgosz- 
czy nie mogła się pokazać już w XIII w., skoro Cystersi byszewscy, a wkrótce koronow- 
scy, zaczęli ją stosować od końca XIV w., gdy zaczęli wznosić gotycki murowany kościół 
i klasztor. 6 Cechowała ich bowiem umiejętność powoływania strzech budowlanych. Na- 
tomiast organizacja i wznoszenie budowli w północnośrodkowej Europie zdominowane 
zostały dość skomplikowaną produkcją cegły i budowaniem z niej murów, a w Polsce od 
końca XIII w. Technologia ta przetrwała do zmechanizowania jej produkcji w XIX w. 
Wbrew założeniom Autora (s. 156) do produkcji cegły był niezbędny wyspecjalizowany 
zespół strycharzy, a odpowiednie przygotowanie gliny, uformowanie palcówki, wysusza- 
nie i wypalenie surówki na czerwono lub ciemny klinkier, a do tego jeszcze nieraz profili 
z glazurą kolorową, wymagało niepośledniej umiejętności. Transport tu nie odgrywał 
roli, gdyż gliny na Kujawach i Pomorzu nie brakowało, a piece do wypalania zakładano 
wtedy, jako tymczasowe, w pobliżu budowy. 7 Natomiast kamień polny, u nas przeważnie 
z przewagą granitu, osiągalny był na pobliskich polach, a dla Bydgoszczy mógł być przy- 
wożony Brdą przez łodzie. Przez wieki był używany na fundamenty, zalewane tłustą za- 
prawą wapienną i taki kamień fundamentowy odkryto w wykopie archeologicznym ko- 
ścioła św. Idziego. Zawsze był on najtańszym materiałem budowlanym, szczególnie uży- 
wany u nas w romanizmie. Jest więc sprawą wątpliwą, aby " drobne ułamki cegieł" prze- 
mieszane z ceramiką XII-wieczną (s. 156) mogły świadczyć o romańskiej cegle, a nie o 
późniejszej, w złożu wtórnym. 
Wprawdzie w Sandomierzu w latach dwudziestych XIII w. (s. 156) Dominikanie roz- 
poczęli budowę trójprzęsłowego prezbiterium, by korpus nawowy skończyć przed 1253 
r. Jednakże technologia ceglana budowy, i formy detali, została importowana z Włoch, 
prawdopodobnie przez Niemcy i Śląsk. 8 Gdzie tu równać się Sandomierzowi, o tradycji 
stolicy książęcej, z niewielką osadą bydgoską. Podobną rangę miał Inowrocław z kościo- 
łem romańskim Panny Marii na Staromieściu z XIII w. Dwuwieżowy masyw zachodni, 
ceglany w górnej części, świadczy o nadbudowie p6źniejszej.9
		

/kronika_200324_0001.djvu

			321 


Przed ustosunkowaniem się do analizy stylowo-formalnej koniecznym jest zwrócenie 
uwagi, że kościół św. Idziego na pewno, w czasie kilkuwiekowego istnienia w krajobrazie 
miasta, musiał być remontowany. Przyjętym bywało, że wtedy przystosowywano archi- 
tekturę budynku do stylu bieżącej epoki. Stąd dość powszechne jest, w zachowywanych 
zabytkach, nawarstwianie się różnych form stylowych z przeszłości. Istnieje więc koniecz- 
ność zastosowania tu warsztatu historyka sztuki, czyli metody porównawczej detali ar- 
chitektonicznych różnych obiektów. Wpierw jednak potrzeba przypomnieć ważne dwie 
daty z dziejów kościoła. W 1537 r. został powtórnie konsekrowany pod wezwaniem św. 
Idziego i Marii Magdaleny. 10 Powtórna konsekracja może świadczyć o wcześniejszej de- 
wastacji budynku i jego odbudowie. Zaś w 1679 r. miejscowa kolonia niemiecka, zapew- 
ne jakaś kolonizacja po "potopie" szwedzkim, uzyskała kościół dla potrzeb religijnych, 
odprawianych w języku rodzimym. Wtedy zapewne ucierpiał, choćby od sposobu wojen- 
nego użytkowania przez Szwedów i mógł wymagać kolejnego remontu. 
Przyjmując za dość wiarygodne prace plastyczne Jaeckela, ponieważ kościół w trzech 
ujęciach jest podobny, a skonfrontowany z rysunkami i fotografiami fragmentów archi- 
tektury, zebranymi sumiennie przez Autora, narzuca wnioski polemiście jednak inne. 
Dyskusyjne portale nie są romańskie, ale barokowe, pozostałość jednego z nowożytnych 
remontów - odpowiedź na pytanie Autora (s. 159). W portalach romańskich nie był sto- 
sowany rodzaj belki - ślemienia, oddzielającej otwór drzwiowy od tympanonu półkoliste- 
go. II Brak go także w portalu z maskami inowrocławskiej Panny Marii. Występuje nato- 
miast w roli murowanego ślemienia, między drzwiami a naświetlem półkolistym, oczywi- 
ście w bogatszym wystroju portalu wieży Władysławowskiej zamku królewskiego w War- 
szawie z lat 1614/19. Ten motyw też zastosowany został w portalowej obudowie np. na 
nagrobku ks. Jerzego Zborowskiego, w ich kaplicy przy kościele Dominikanów w Krako- 
wie z lat 1629/33. 12 Kofrontując daty, można przypuszczać, że prowincjonalne bydgoskie 
portale u św. Idziego pochodzą sprzed 1679 r. Z podobnego okresu mogą wywodzić się 
małe okienka północnej nawy. Jednakże wątpliwości budzą przesklepienia ich u Jaecke- 
la, szczególnie w prezbiterium, które różnie przedstawia (s. 161) oraz brak zakrystii od 
północy. Jednakże porównując bardziej wiarygodne wizerunki kościoła, nie ma wątpli- 
wości, że okna w prezbiterium i nawy pokldniowej były przesklepione ostrołukiem go- 
tyckim. Natomiast Dahlbergowi, gdzie w panoramie miasta kościół św. Idziego był nie- 
wielkim domem z dachem siodłowym, jak również Gersonowi i Malte-Brounowi z 1868 
r. nie można dosłownie wierzyć. Poza tymi dwoma rysunkami na pozostałych ilustra- 
cjach mury zewnętrzne są tynkowane, gdy w średniowieczu mury kamienne, a szczegól- 
nie ceglane, były spoinowane. Tynk więc może świadczyć dodatkowo o nowożytnych prze- 
budowach, co wtedy było powszechne. Zakres remontów trudno niestety szerzej okre- 
ślić. Stąd nie można datować, na podstawie zachowanych okien w przedstawieniach ilu- 
stracyjnych, czasu wzniesienia kościoła na drugą połowę XIII w. (s. 161), zaś wymiary 
cegieł są tak różne, a odrywki archeologiczne tak fragmentaryczne, a często niepewne, 
że nie nadają się do dokładnego datowania. 
Wydzielenie kasztelanii bydgoskiej z wyszogrodzkiej między 1227 a 1238 r. (s. 162) 
nie pociągało za sobą budowy kościoła w Bydgoszczy, stosunkowo dużego dla małej osa- 
dy. Przyjmując plan kościoła św. Idziego w przeliczeniu metrycznym, załączony przez 
Autora, za dokładny (s. 171), powierzchnia nawy wyniesie po odliczeniu grubości murów
		

/kronika_200325_0001.djvu

			322 


(14,69+4,14) -1,OOx (10,17-1,00)=163,50 m 2 . Na wyliczonej powierzchni mogło zmieścić 
się na stojąco, co wtedy bywało powszechne, około 600 osób. Skąd miałaby znaleźć się taka 
iloŚĆ wiernych, tylko z osady odciętej od okolic lasami? Natomiast kościół mógł egzysto- 
wać bez prezbiterium, bo i takie budowano, mniejsze i większe, chociaż stosunkowo rzad- 
ko np. w Bninie, Fromborku, Lusowie, Ornecie, Reszlu, Strzelcach Krajeńskich, Włocław- 
ku i gdzie indziej też. 13 Wydaje się jednak, że w Bydgoszczy prezbiterium istniało już w 
średniowieczu, ale trudno tę hipotezę teraz udokumentować (s. 162). 
Warto jeszcze zwrócić uwagę na dwa zagadnienia dotyczące kościoła św. Idziego: 
brak skarp-przypór na wszystkich wiarygodnych ilustracjach oraz istnienie od północy 
i południa dobudówek jeszcze na planie z 1858 r. (s. 171). Na pierwsze zwrócił uwagę 
Autor omawiając schematyczne rysunki Gersona i Malte Brouna i nie znajdując ich 
fundamentów (s. 160). Po prostu były niepotrzebne konstrukcyjnie, gdyż brak jakich- 
kolwiek wzmianek o szczątkach żeber sklepiennych w wykopach archeologicznych. Roz- 
piętość zaś ok. 9,0 m w świetle murów, umożliwiała osadzenie stropu drewnianego na 
murach, a na nim więźby dachowej. Budzi jednak zastanowienie brak zakrystii na ob- 
razie Jaeckelajużw 1874 i 1878 r. (s. 173, 174). Fotografia z ok. 1875 r. (s. 174),jednak 
mało czytelna, może sugerować jej dobudówkę przy północnej ścianie prezbiterium. 
Komu teraz wierzyć? Alternatywnie można założyć, że omawiane przybudówki były 
kiedyś dobudowane w murze pruskim, jak szczyt kościoła i wymagały uproszczony, 
płytki fundament, nie zachowany. Stąd mało wiarygodne jest rozmieszczenie okien w 
murze północnym nawy nie tyle co do ich wielkości w porównaniu z południowymi, 
lecz nawet tam gdzie byłaby zakrystia. Ponieważ strona północna była mniej korzystna 
w aspekcie doświetlania i ogrzewania słońcem wnętrza, wykonywano je mniejsze i tań- 
sze. Dla przykładu, w późniejszym wprawdzie kościele ostromeckim zamurowano w 
nawie te otwory okienne, o czym świadczą wewnętrzne wnęki. Faktem pozostaje, że 
kościół św. Idziego w XIX w. niepotrzebny niszczał, czego omawiane ilustracje z ze- 
wnątrz właściwie nie przedstawiają, i został rozebrany w 1879 r. 
W dalszym ciągu sprawą otwartą jest istnienie oficjalnego targu lub jarmarku w 
Bydgoszczy przed 1484 r. (s. 163). Nic o targu cotygodniowym, a tym bardziej o jar- 
marku w dokumencie lokacyjnym z 1346 r. Ze względu na planowane niewielkie mia- 
steczko, właściwie wtedy bez zaplecza gospodarczego, wystarczały do codziennej ob- 
sługi mieszkańców składy sukienne, kramy kupieckie, ławy chlebowe, rzeźników, szew- 
ców wszystkie jeszcze w większości przewidywane po zasiedleniu. Cło zaś potwierdzo- 
ne w 1252 r. było głównie opłatą ruchu towarowego na traktach lądowych i wodnych. 14 
Trudno się zgodzić, że z trzech jarmarków, w dniu św. Idziego był starszy tradycją, 
skoro do 1330 r. działalność handlowa odbywała się przy przeprawie przez Brdę w 
Wyszogrodzie. 
Zgodni jesteśmy, że kościół św. Idziego pełnił funkcje parafialnego, ale brak udo- 
kumentowania kiedy ją podjął, czy od początków istnienia, czy nieco później. Autor 
także tylko hipotetycznie udokumentował, dlaczego w tzw. rejestrze świętopietrza z 
lat 1325-27 brak wzmianki o kościele parafialnym św. Idziego (s. 147). Istnieją jedynie 
takie w Wyszogrodzie, Dobrczu i Byszewie. 15 Znowuż wzmianka o rektorze, a nie ple- 
banie Krystynie z 1402 r. (s. 163), nie podaje z jakiego kościoła parafialnego. Skoro 
jednak w nadaniu Tomka z Węgleszyna w 1408 r. został wymieniony bezfunkcyjny ko-
		

/kronika_200326_0001.djvu

			323 


ściół św. Mikołaja, widocznie już wtedy miał drugie, czyli podwójne wezwanie. Jednak- 
że Dahlberg w swojej legendzie kartuszowej przy panoramie miasta podaje Farę pod 
we zw. św. Marcina. Znowu jesteśmy zgodni, że "trudno jest stwierdzić, jaki kościół był 
parafialny, a jaki filialny" aż do 1417 r. (s. 163). Jednakże brak podstaw, by Farę już w 
1399 r. uznawać za parafialny, a św. Idziego za filialny. 
Niestety, dla datacji budowy kościoła św. Idziego na XIII w. brak podstaw źródło- 
wych. Dlatego hipoteza Autora jest nie do przyjęcia z kilku względów, nawet abstrahu- 
jąc od jedno- czy dwuetapowej budowy kościoła, czyli osobno nawy salowej oraz pre- 
zbiterium. Niepewne wymiarowo same wątki ceglane nie wystarczają tu. Wątpliwa jest 
automatyczna zależność budowy stosunkowo dużego kościoła św. Idziego od ustano- 
wienia kasztelanii bydgoskiej między 1227 a 1238 r. (s. 162). Osada przygrodowa była 
niewielka, a targ miejscowy nieudokumentowany. Hipotetyczny "romanizm" w zacho- 
wanych do XIX w. portali nie wytrzymuje próby porównawczej z zachowanymi romań- 
skimi - oryginałami, bo był pozostałością barokową. Wtedy mur gotycki został otynko- 
wany, co wykazują te realistyczne reprodukcje zgromadzone przez Autora z oknami 
ostrołukowymi. Z badań archeologicznych wynika, że kościół św. Idziego został wznie- 
siony nie w osadzie, lecz na cmentarzu grzebalnym, a odkryte pochówki pochodzą 
według Autora z XII-XIII w. (s. 158-159).ł6 Więc w tym czasie nie mógł być on budo- 
wany. Dodatkowym przeciwwskazaniem jest brak potencjału gospodarczego nowej kasz- 
telanii, czy nielicznych osadników, tym bardziej, że w Wyszogrodzie istniał kościół pa- 
rafialny w XIII w., udokumentowany pośrednio plebanom w. 1238 r. 
Pozostaje więc wykazanie co przemawia za budową murowanego kościoła św. Idzie- 
go, może od razu parafialnego, jednakże dopiero w XIV w. W latach 1325-27 nie jest 
parafia w ogóle wzmiankowana. Od 1330-37 r. istnieje w Bydgoszczy okupacja krzy- 
żacka, po zniszczeniu grodu z podgrodziem w Wyszogrodzie. Ucierpiał wtedy tamtej- 
szy kościół parafialny, ale zapewne wkrótce wyremontowany, utrzymał później swą 
rangę. Może część grodzian z Fordonu, którzy przeżyli oblężenie, przeniosła się do 
mniej zniszczonej bydgoskiej osady podgrodowej i wzmocniła ją demograficznie. W 
1346 r.lokacja miasta"Kunigesburg" objęła tzw. równinę w zakolu Brdy, na zachód od 
grodu Bydgoszcz. Czyli w aspekcie prawnym powstał jakby drugi człon osadniczy - 
miasto lokacyjne obok istniejącego grodu z os