Pojęcia i twierdzenia implikowane przez pojęcia istnienia : 1917-1932

Biblioteka 
UMK 
Toruń 
382036
>>>
POJĘCIA I TWIERDZENIA 
IMPLIKOWANE PRZEZ 
POJĘCIE ISTNIENIA
>>>
STANISŁAW IGNACY WITKIEWICZ 
POJĘCIA I TWIERDZENIA 
IMPLIKOWANE PRZEZ 
POJĘCIE ISTNIENIA 
1917 — 1932 
KASY IM. 
WYDAWNICTWO 
MIANOWSKIEGO — INSTYTUTU POPIERANIA 
WARSZAWA, PAŁAC STASZICA 
NAUKI
>>>
Drukarnia i Litografia „JAN COTTY", w Warszawie, Kapucyńska 7.
>>>
POŚWIĘCONE: 
PANI ZOFJI 
ŻELEŃSKIEJ 
i 
JERZEMU 
REMBOWSKIEMU
>>>
PRZEDMOWA. 
Przedstawiając niniejszą pracę do oceny publicznej, mu­ 
szę zaznaczyć pewne rzeczy, aby uniknąć niepotrzebnych nie­ 
porozumień u samego początku: 
1] Mimo, że praca ta ma charakter nieco dogmatyczny, 
nie jest to wynikiem megalomanji, ani nawet zbytniej pewno­ 
ści siebie, tylko wypływa ze względów raczej formalnych. Nie 
uważam siebie bynajmniej za ostatecznego mędrca, który defi­ 
nitywnie rozstrzygnął wszelkie problemy świata, tylko za kogoś, 
który z dobrą wiarą próbuje podać pewne nowe metody i nowe 
oświetlenia odwiecznych zagadnień filozofji. Jeśli nawet „sy­ 
stem" niniejszy zawiedzie co do istotności swych rozwiązań, to 
mam nadzieję, że metoda jego nie okaże się bezpłodna, a ostro 
postawiona problematyka umożliwi może komuś lepsze wybr­ 
nięcie z postawionych tu zagadnień. Wprowadzona tu metoda 
brania ich, że tak powiem za rogi, zamiast pod ogon, za jakie 
uważałbym np. krańcowy materjalizm fizykalny, nie powinna 
zniechęcać zgóry do wyników — zimna krew musi być zacho­ 
wana do samego końca lektury z dodatkami włącznie. 
2) Wprowadzenie nowych kryterjów do filozofji i paru 
nowych terminów, a nadewszystko użyta symbolika, może wpły­ 
nąć na niejednego czytelnika z punktu deprymująco. Co do 
kryterjów, to myślę, że usprawiedliwią się one same w miarę 
czytania — nie trzeba zniechęcać się do nich zgóry, tylko wmy- 
śleć się w założenia podstawowe, z których one wynikają. Ter­ 
miny nowe wprowadzam tylko tam, gdzie są one koniecznie po­ 
trzebne, a używanie starych mogłoby prowadzić do dwuznacz- 
I
>>>
ności i nieporozumień. Najgorsza jest symbolika — człowiek 
mówiący (IP) np. zamiast Istnienie Poszczególne, jest zaraz 
posądzony o „matematykę", „logistykę" i tym podobne straszne 
i odstraszające rzeczy. Chodzi tylko o skróty, ułatwiające kon­ 
strukcję zdań i zaoszczędzające miejsca, przyczem unika się 
napewno wieloznanczności na niekorzyść może pewnego bo­ 
gactwa literackiego, ale to najmniej jest istotne w sprawach 
filozoficznych. W czasach, gdy ciągle się mówi: M. S . Z ., G. P . 
U., czy Mopr, albo Gisz, lub zamiast tego, żeby powiedzieć, że 
minister poszedł do cukierni na rogu, mówi się, że „znajduje się 
on aktualnie w C. N. R ." (podobno fakt autentyczny) — nikogo 
to nie powinno razić. Załączona tablica symbolów ułatwi orjen- 
tację zupełnie. 
3) Nie wdając się w krytykę innych myślicieli, zaznaczę 
tylko, że według mnie od Leibniza i Kanta z jednej strony, aż 
do Macha, Husserla i Carnapa z drugiej, prawie wszystkie te 
pojęcia i twierdzenia, które tu eksponuję, musiałyby się znaleźć 
w tych systemach, o ileby linje ich konsekwencji bez żadnego 
zamaskowania się przeciągnięte były dostatecznie daleko. To 
postaram się udowodnić w następnej, krytycznej części niniej­ 
szej pracy. 
Zaznaczyć jeszcze muszę, że poglądy tu wyrażone, zosta­ 
ły skonsolidowane w zasadniczych konturach w roku 1917 i od 
tego czasu nie uległy istotnej zmianie. 
14.XII.1932 r. 
S./.W. 
II
>>>
WSTĘP. 
I. 
Z chwilą kiedy przystępuje się do sformułowania swoich 
filozoficznych zapatrywań, występują zaraz na wstępie trzy 
problemy, paraliżujące pozornie wszelką w tym kierunku dzia­ 
łalność — a mianowicie: a) kwest ja operowania pojęciami wo- 
góle, b) zagadnienie systemu logiki i c) problem źródeł pojęć 
zasadniczych. 
a) Zdawaćby się mogło, że przed rozpoczęciem pojęcio­ 
wych operacji trzebaby przedewszystkiem zdać sobie sprawę 
z możliwości tego procederu wogóle. Jednak najprostsze 
sformułowanie czegokolwiekbądź wymaga już pojęć i ich związ­ 
ków w sądach. Okazuje się dalej, że teorja pojęć wymaga tak 
stosunkowo zawiłych konstrukcji pojęciowych i przyjęcia tylu 
założeń, że dopiero na podstawie całości danego systemu, 
a w szczególności tego, który mam zamiar przedstawić, może 
być sformułowana w sposób zadawalniający, bez zamaskowa­ 
nego, przedwczesnego przyjmowania pojęć nie wynikających 
pozornie na pierwszy rzut oka, z samego pojęcia „pojęcie". 
Po pierwsze nasuwa się zaraz kwestja, jakiego rodzaju 
ma być dane objaśnienie istoty pojęć: hierarchiczno - konstruk­ 
tywne, czy genetyczne. Ponieważ chodzi nam tu o „rzeczy osta­ 
teczne", metoda genetyczna musi okazać się niewystarczającą, 
dlatego, że przy jej użyciu musi się operować już całą masą 
założeń mniej lub więcej jako takich uświadomionych, a po­ 
chodzących z poglądu życiowego. Aby wytłómaczyć pochodze­ 
nie pojęć musimy założyć istnienie nas samych, podobnych nam 
3
>>>
stworzeń, i świata to znaczy rozważać zagadnienie tak, jak się 
ono nam przedstawia w poglądzie życiowym i wtedy rzecz nie 
pociąga za sobą żadnych specjalnych trudności zasadniczych: 
może być badanie to przedmiotem psychologji i socjologji, ale 
nie ma nic wspólnego z filozoficzną stroną problemu. Z drugiej 
strony przyjmowanie pojęcia „myślenia" za coś prostego i pier­ 
wotnego, a pojęcia za „istność" niesprowadzalną i nie dającą się 
zdefinjować, prowadzi do przyjęcia dwóch odrębnych gatun­ 
ków świadomości: bezpośredniej i myślącej, co jest według 
mnie niedopuszczalne, mimo, że w granicach opartego na przy­ 
jęciu takiem poglądu można przeprowadzić wartościowe ana­ 
lizy zachodzących w sferze pojęć stosunków, które następnie 
przełożone być mogą na inny system pojęciowy. Jednak pogląd 
ten implikuje mnóstwo pojęć niepotrzebnych, sprowadzalnych 
do terminów prostszych, nie mówiąc już o ontologicznych jego 
konsekwencjach w postaci wyżej wspomnianego dualizmu. Wy­ 
padek ten zachodzi w klasycznej formie u Husserla. 
Wszystkie zasadnicze pojęcia, których potrzeba dla roz­ 
poczęcia budowy systemu filozoficznego tkwią w normalnym 
poglądzie życiowym, który można określić w ten mniej więcej 
sposób: ja, inni ludzie, żywe stworzenia, martwe przedmioty, 
świat. Pojęcia te i ich pochodne w rozwoju nauk przyrodniczych 
zastępowane są pojęciami coraz bardziej precyzyjnemi i oder- 
wanemi. Sublimacja pojęć poglądu życiowego dochodzi do 
szczytu swego w Fizyce — trudno odszukać w niej pod oder- 
wanemi postaciami codzienne pojęcia życiowe, a jednak wszyst­ 
kie jej koncepcje mają tam swe istotne źródło. Nie o tego ro­ 
dzaju genezę pojęć naukowych i filozoficznych nam chodzi, ani też 
o wykazanie, w jaki sposób powstają pojęcia wogóle, na tle roz­ 
woju społecznego danego gatunku istot, począwszy od najpierwot­ 
niejszych tego rodzaju zjawisk. Jeśli chodziłoby o jaknajprostsze 
ujęcie naszego stanowiska w kwestji pojęć, to możnaby je sfor­ 
mułować najprościej w sposób następujący: oto pewne stworze­ 
nia, żyjące stadowo, zaczęły nalepiać te same znaczki na po- 
^dobne przedmioty, w celu porozumienia się między sobą, na- 
razie w kierunku oznaczonego działania. Celem naszym jest ra­ 
czej ustanowienie hierarchji pojęć i takiego ich porządku, w któ­ 
rym powinny występować pokolei w systemie filozoficznym, 
4
>>>
a następnie podanie ich stopniowania od najprostszych, odpo­ 
wiadających elementom dającym się jedynie ukazać, aż do naj­ 
bardziej abstrakcyjnych, których odpowiednikami są jedynie 
definicje. Jednak to ostatnie zadanie możliwe jest do spełnie­ 
nia dopiero po sformułowaniu ogólnej teorji pojęć, a ta nie mo­ 
że być bez reszty wyrażona przed postawieniem zasadniczem 
całego systemu: bez tego będzie zawsze wahać się od objaśnień 
psychologiczno - socjologicznych do skrajnego idealizmu pla­ 
tońskiego, podczas, gdy rozwiązanie leży pośrodku, co postaram 
się w dodatku (I) wykazać. 
b) Co do kwestji logiki, którą mam zamiar posługiwać 
się, muszę powiedzieć, że t. zw. pogardliwie tradycyjna logika 
zupełnie jest według mnie wystarczająca do sformułowania od­ 
powiedzi na postawione w moim systemie pytania. Nie przesa­ 
dzając wartości logiki symbolicznej jako takiej, twierdzę, że 
wartości jej praktyczne są minimalne. Tacy logicy jak Bertrand 
Russell i Leon Chwistek, z chwilą, gdy przystępują do rozstrzy­ 
gania zagadnień filozoficznych, nie różnią się w metodach swo­ 
ich od innych filozofów, a jeśli się weźmie pod uwagę fanta- 
styczność niektórych ich koncepcji (mówię tu o „Analysis of 
Mind" Russella i „Wielości Rzeczywistości" Chwistka) to nie 
widać aby olbrzymi aparat, którym manewrują tak zręcznie 
w obrębie samej logistyki, był dla nich jakąś ostoją przeciw 
błędom i artystycznej fantazji, z chwilą opuszczenia ich ulubio­ 
nej sfery. Możliwem jest, że uda mi się kiedyś rozprawić się 
szczegółowo z poglądami wymienionych autorów, a także wielu 
innych, z zupełnie przeciwnych im obozów. Zależy to od tego, 
czy potrafię mój własny system ująć w ogólnie zrozumiały sym­ 
bolizm. Uważam bowiem, że krytyką innych mogą zajmować się 
tylko ludzie, mający sami zupełnie określone i wypracowane 
poglądy. Twierdzenie to stosuję również do krytyki artystycz­ 
nej i literackiej. 
Logika sama przez się nie jest w stanie dać nic w kwestji 
rozwiązania, a nawet postawienia, problemów ontologicznych— 
może tylko dać normy postępowania w stosunku do pojęć, nor­ 
my tkwiące w gruncie rzeczy w samej istocie pojęć. Dla udo­ 
wodnienia zasady identyczności, lub sprzeczności, nie potrze­ 
bujemy (jak to jednak czynili niektórzy), ani powoływać się na 
5
>>>
psychologię, ani piętrzyć gór znaczków — wystarczy zrozumieć 
istotę pojęcia, jako znaku coś oznaczającego, aby pojąć, że po­ 
jęcie musi być zawsze identyczne ze sobą i nie może oznaczać 
dwóch odpowiedników, podobnie jak sąd dwóch stanów rzeczy, 
których równoczesnego istnienia w tem samem miejscu prze­ 
strzeni wyobrazić sobie nie możemy. Pojęcia istnieją poprostu 
za cenę ich identyczności, a sądy za cenę ich niesprzeczności. 
Identyczność i niesprzeczność są pojęciami, któremi można do­ 
datkowo zdefinjować poprostu pojęcia: pojęcia i sądu, poza de­ 
finicją pierwszego jako znaku o pewnem znaczeniu i drugiego 
jako związku pojęć. Do kwestji tej powrócę w dodatku, traktu­ 
jącym o teorji pojęć. 
c) Problem źródeł pierwszych pojęć i założeń pierwot­ 
nych, mających stanowić punkt wyjścia systemu filozoficznego 
jest najjadowitszy. Chcę uniknąć fałszywego uproszczenia sy­ 
tuacji, jak to ma miejsce np. w systemie psychologistycznym 
(czyli jak mówiono dawniej empirjo - krytycznym) (Avenarius) 
lub naiwno - realistycznym (Mach), gdzie wszystkie założenia, 
których starano się uniknąć explicite, są w rozwinięciu implicite 
zawarte. Będę więc starał się dociec zaraz na początku, które 
pojęcia zasadnicze konieczne są do przyjęcia, aby następnie, 
przy pozornem ich unikaniu, nie przyjmować ich tajnie: sztucz­ 
na naiwność, sztuczna nieświadomość i sztuczna skromność co 
do pierwotności punktu wyjścia powinny być według mnie wy­ 
kluczone. Filozof kładący podwalinę pod swój system (jaki­ 
kolwiek) musi 1) mieć pod ręką cały system zasadniczych pojęć 
poglądu życiowego (powtarzam: „ja"—inne żywe stworzenia—- 
przedmioty — świat) ; 2) explicite, t .zn . nie udając nieświado­ 
mości, znać wszystkie zasadnicze poglądy dawne i współczesne. 
Można znać je, ale sztucznie założyć, że się nic nie wie, jak to 
czynią np. psychologiści i udawać przed sobą i czytelnikiem ja­ 
koby się naprawdę nic na ten temat nie wiedziało; 3) posiadać 
możliwie szeroką wiedzę z zakresu matematyki, fizyki i nauk 
przyrodniczych, a przynajmniej posiadać w tych sferach ogólną 
orjentację, uniemożliwiającą wchodzenie w konflikty z oczywi- 
stemi i absolutnie pewnemi wynikami tych nauk, a także z pew- 
nemi nie dającemi się zaprzeczyć pojęciami i twierdzeniami po­ 
glądu życiowego, którego te nauki (z wyjątkiem matematyki)
>>>
są dalszemi rozwinięciami. Jak to się okaże z dalszych rozwa­ 
żań poglądy: psychologistyczny i fizykalny są nie do odrzuce­ 
nia, jako zawierające część Prawdy Absolutnej, podobnie jak 
pogląd życiowy, przyczem zauważyć należy, że pogląd fizykal­ 
ny resorbuje się niejako w poglądzie psychologistycznym, o ile 
przyjmie się, że najbardziej nawet skomplikowana teorja fizykal­ 
na wyraża, en fin de compte, jedynie prawidłowe związki między 
elementami (Mach), czyli czuciami, albo jakościami (Corne- 
lius). Mnie chodzi o to, aby pogodzić te trzy poglądy, z których 
żaden nie jest, mimo częściowej prawdziwości, samowystarczal­ 
nym (wbrew twierdzeniu L. Chwistka, który niewiadomo poco 
nazwał poglądy te aż „rzeczywistościami" (?)), modyfikując je 
odpowiednio w jednym poglądzie, który z założenia musi wyjść 
w istocie swej poza bezpośrednio dane i wszelkie „doświadcze­ 
nie", które ściśle biorąc już samo zresztą implikuje — wbrew 
twierdzeniom zażartych empirystów — całe masy założeń pier­ 
wotnych, apriorycznych. Szczególniej w kwestji t. zw. „materji 
martwej", (w najogólniejszem znaczeniu: od pojęcia tego w zna­ 
czeniu poglądu życiowego aż do najbardziej idealistycznej fi­ 
zyki) będziemy musieli oddalić się zupełnie od utartych poglą­ 
dów, biorąc pod uwagę wszelkie możliwe transformacje, jakim 
pojęcie to uległo i może jeszcze uledz w rozwoju fizyki. Dlate­ 
go to pogląd, który mam zamiar przedstawić nazywam metafi­ 
zycznym, co przynajmniej w założeniu, nie powinno impliko­ 
wać jego dowolności i fantastyczności. 
II. 
Uważam za bardzo szkodliwy objaw w filozofji to, co na­ 
zywam „przesofistyczeniem". Zbytnia sumienność i pozwalanie 
sobie na zbyt daleko idące zwątpienia prowadzi do wytwa­ 
rzania o wiele sztuczniej szych i bardziej nie mających związku 
z rzeczywistością koncepcji, niż te właśnie, których przez zby­ 
tek uczciwości chciałoby się uniknąć. Absolutny sceptycyzm 
prowadzi w ostateczności do zupełnie bezpłodnego solipsyzmu, 
ponieważ istnienia własnego i jakiejkolwiek, jakkolwiek warto­ 
ściowanej własnej treści psychicznej, żaden największy nawet
>>>
sceptyk zanegować nie potrafi. Musi więc pogląd ten być odrzu­ 
conym mimo, że niesłuszności jego absolutnej udowodnić nie- 
można. Możliwość solipsyzmu i jego logiczna nieodpartość po­ 
lega na jedności i jedyności każdego indywiduum (w znaczeniu 
pewnego „ja", czyli żywego stworu), które będę nazywał dalej 
Istnieniem Poszczególnem, zaznaczając, że w przeciwieństwie 
do terminologji Russella np. nie rozciągam pojęcia indywiduum 
do przedmiotów martwych i innych istności. Przyjmuję więc 
realne istnienie (t. zn. pewne istnienie samo w sobie, niezależne 
od obserwatora) świata zewnętrznego, na równi z istnieniem 
własnem i istnieniem innych indywiduów, jako też odrazu za­ 
kładam możliwość działań indywiduów między sobą i w stosun­ 
ku do zewnętrznego świata i odwrotnie, w znaczeniu zetknięcia 
się między sobą poszczególnych rozciągłości w Przestrzeni, 
z mniejszą lub większą siłą, co implikuje pojęcie ruchu. Ten 
absolutnie pierwotny i niesprowadzalny fakt stykania się roz­ 
ciągłości w Przestrzeni, sprowadzalny jedynie chyba w poglą­ 
dzie psychologistycznym do pojęcia zmiany lokalizacji i natę­ 
żenia jakości w trwaniu danego Istnienia Poszczególnego, jest 
punktem wyjścia dla całej teorji fizykalnej świata, która, uspra­ 
wiedliwiona jako taka, niesłusznie rości sobie pretensję do ob­ 
jaśnienia bez reszty całości Istnienia, opierając się na jednym 
tylko jego „momencie", z wykluczeniem Istnienia Poszczegól­ 
nego jako takiego. 
Wszystkie te pojęcia poglądu życiowego, przyjęte narazie 
w tych znaczeniach, w jakich w tym poglądzie występują, 
ulegną w dalszem rozwinięciu systemu daleko idącym transfor­ 
macjom i otrzymają inne definicje, lub w każdym razie pseudo- 
definicje 
1 
). Przyjmując Istnienie w tej formie, w jakiej przed­ 
stawia się nam w poglądzie życiowym, — (którego pochodnym, 
na tle konieczności obowiązującej wszelkie możliwe Istnienie, 
okaże się jakikolwiek pogląd fizykalny) — nie mam zamiaru 
interpretować poglądu życiowego w całości w innych terminach, 
ani też postępować genetycznie w stosunku do wszystkich jego 
pojęć. Chodzi mi tylko o hierarchiczną konstrukcję pojęć i twier- 
1 
) Pseudo - definicją nazywam poprawne określenie danego pojęcia 
jednak nie wyczerpujące całkowicie całej jego treści, której część pozostaje 
niesprowadzalną. 
8
>>>
dzeń, wynikających z samego jedynie pojęcia Istnienia, z tem 
zastrzeżeniem, że część ich posiada swe źródła w poglądzie ży­ 
ciowym. Wyjście z samego tylko ogólnego pojęcia Istnienia, po­ 
ciąga za sobą szereg trudności sformułowania, z powodu wielo­ 
znaczności tego pojęcia, w zastosowaniu do „istności", t. j . naj­ 
ogólniej biorąc czegoś istniejącego—które dzielą zaiste przepaści 
różnic, sprowadzalnych jednak w dalszem rozwinięciu systemu 
do paru pojęć zasadniczych. Jakkolwiek trudności te nie są ab­ 
solutnie nie - do - pokonania, jednak przezwyciężając odrazu 
na wstępie radykalny sceptycyzm, nie możemy nie zaczerpnąć 
pojęć, objaśniających pojęcia podstawowe naszego systemu, 
z poglądu życiowego. A więc przyjąwszy za absolutnie pewne 
twierdzenie, że pojęcie Istnienia wogóle implikuje w sposób ko­ 
nieczny pojęcie wielości, przyjmuję w dalszym ciągu wielość 
indywiduów, czyli Istnień Poszczególnych, czyli mówiąc popu­ 
larnie „stworów żywych" i twierdzę, że systemy, w których 
unika się pojęcia indywiduum explicite, zawierają pojęcie to 
w formie zamaskowanej. W najlepszym razie, odrzekając się od 
założenia wielości indywiduów, jako założenia pierwotnego, 
jak np. systemy: psychologistyczny (Mach, Cornélius) i feno­ 
menologiczny (Husserl), operują jednem indywiduum czyli 
Istnieniem Poszczególnem przykładowem i dlatego z punktu wi­ 
dzenia ontologicznego są niekompletne, przyczem kwestja 
uzgodnienia poglądu fizykalnego z całością systemu jest zlekce­ 
ważona, lub rozwiązana przy pomocy „konstrukcji częściowych", 
których zgodność z całością nie jest nawet wymagana. Jest to 
wynikiem złego wpływu nauk przyrodniczych i fizyki na filo­ 
zof ję. W naukach tych „konstrukcje częściowe", zdające sprawę 
z poszczególnych zagadnień, mogą być nawet niezupełnie zgod­ 
ne między sobą; liczyć można zawsze na jakieś pogodzenie ich 
w przyszłości dalszego rozwoju, przyczem ulegać mogą one da­ 
leko idącym transformacjom — jeśli nie radykalnym zmia­ 
nom — czyniącym z nich istotnie zupełnie nowe koncepcje. 
Lepsze są dla niektórych filozofów nawet takie procedery, uspra­ 
wiedliwione zupełnie w naukach przyrodniczych i w fizyce, niż 
założenia, które mogłyby pozornie trącić — tak przerażającą 
niektórych — metafizyką. Ale dążyć do kompletnego opisu ca­ 
łości Istnienia, wykluczając metafizykę, — w znaczeniu przyję-
>>>
cia czegoś, co nie jest albo bezpośrednio dane, albo wykracza 
poza t. zw. „doświadczenie" — jest to poprostu unikanie osią­ 
gnięcia celu, który się sobie postawiło. Tylko oczywiste prawdy 
poglądu życiowego: istnienie nas samych i świata, negować moż­ 
na w imię pseudo - naukowego poglądu — to jest według nie­ 
których dozwolonem zawsze, dlatego tylko, że nauki ścisłe, 
z założenia swego dążą — zupełnie słusznie zresztą — w swej 
własnej sferze, do eliminacji pojęcia osobowości i do wyrażenia 
różnic jakościowych w terminach czystej ilości. Metoda ta, za­ 
stosowana do filozof ji, prowadzi do pozornie prostych i beztros­ 
kich (Russell) koncepcji, zawierających w formie zamaskowanej 
wszystkie nierozwiązane zagadnienia, z któremi filozof ja wal­ 
czy od tysięcy lat bez skutku. Jedynie pozorne „wyjście z bez­ 
pośrednio danych", wskutek konieczności przyjęcia ich związku 
doprowadza nas do tego, że ostatecznie musimy przyjąć „inne 
indywidua", a z niemi cały świat poza nimi - — 
również bez do­ 
wodu — o ile nie chcemy zostać konsekwentnymi solipsystami, 
którzy wogóle o niczem nic do powiedzenia nie mają. Dlaczego 
poglądy: życiowy, psychologistyczny i fizykalny uważamy za 
konieczny materjał dla stworzenia systemu filozoficznego, okaże 
się dopiero w ciągu dalszych rozważań. 
10
>>>
I. 
POJĘCIA I TWIERDZENIA IMPLIKOWANE 
PRZEZ POJĘCIE ISTNIENIA. 
Uważając uwagi co do kwestji pojęć — zawarte we wstę­ 
pie — za wystarczające dla chwilowego uspokojenia się na ten 
temat i umożliwiające rozpoczęcie wykładu systemu bez po­ 
przedniego podania Ogólnej Teorji Pojęć, przystępuję do wpro­ 
wadzenia pojęć i wyliczenia twierdzeń, według ich hierarchji 
absolutnej — nie genetycznej — mając nadzieję, że w dalszym 
ciągu uda mi się usprawiedliwić ten sposób postępowania, nie 
zmuszający do sztucznie uproszczonych założeń, kryjących 
w sobie w sposób zamaskowany komplikacje, których zamierza­ 
ło się uniknąć. 
Chciałbym zacząć ten wykład postawieniem dwóch twier­ 
dzeń zasadniczych, poprostu, bez żadnych już wstępów i wypi­ 
sując je tu, do pewnego stopnia, czynię to, formalnie raczej niż 
istotnie, bo jak z samego przeczytania ich wynika, nie dadzą 
się uniknąć pewne wyjaśnienia przedwstępne, zanieczyszczają­ 
ce, żądaną według mnie, czystą formę samego początku przedsta­ 
wienia systemu. Objaśnienia te stanowią jednak ułomność nie­ 
istotną, której — przy „znaności" i absolutnej jednoznaczno­ 
ści używanych terminów — możnaby może uniknąć. Jednak, 
eksponując system do pewnego stopnia nowy i trochę (według 
mnie pozornie tylko) ryzykowny i wprowadzając z samego po­ 
czątku kryterjum konieczności przyjętych pojęć i prawdziwości 
twierdzeń zdaje się zupełnie nowe, muszę, opierając się na pew- 
11
>>>
nych względnie prymitywnych t. zw. „intuicjach" 
1 
) poglądu 
życiowego, którego caikowicie odrzucić nie mam zamiaru, wy­ 
jaśnić znaczenie wprowadzonych pojęć i wspomnianego kry- 
terjum. 
§I- 
Twierdzenie 1. Pojęcie jednego, jedynego 
Istnie­ 
nia, w zastosowaniu do Całości Istnienia, 
równoznaczne 
jest 
z pojęciem Nicości Absolutnej, która jest nie-do-przyjęcia. 
Po­ 
jęcie Istnienia implikuje pojęcie Wielości. 
Pojęcie Istnienia wogóle, jak również oczywiście pojęcie 
Całości Istnienia i jego zaprzeczenia: Nicości Absolutnej, nie 
podlegają definicji. Później będziemy mogli przy pomocy po­ 
jęcia Istnienia Poszczególnego, określić w pewien sposób Ca­ 
łość Istnienia, jako wielość Istnień Poszczególnych, a nawet 
może jako coś więcej niż prosty ich zbiór. Ale ponieważ po­ 
jęcia Istnienia Poszczególnego nie będziemy mogli zdefinjować 
nie posługując się pojęciem Istnienia wogóle, dlatego definicję 
taką uznać trzeba za niezupełną. 
W wyjaśnieniach tych wykraczam poza metodę, której bę­ 
dę starał się trzymać w dalszym ciągu, metodę hierarchiczną, 
która polegałaby na nie wprowadzaniu przedwczesnem pojęć, 
nie wynikających w sposób konieczny z poprzednio przyjętych, 
lub nie dających się przy ich pomocy zdefinjować. 
Wszelkie pozornie proste „wyjścia" 
— 
np. słynne „wyj­ 
ście z bezpośrednio danych" — - 
zawierają w sobie całe morza 
komplikacji2). Lepiej przyznać się odrazu do pewnego od­ 
stępstwa od ogólnej zasady postępowania, niż udając zbyteczną 
skromność „wyjścia", okłamywać siebie i czytających pozorną 
„czystością" punktu wyjściowego. 
1 
) Zaznaczam, że pojęcie to będzie później ściśle określone, przy- 
cziem straci ono, mam nadzieję, na swej często nadużywanej tajemniczości. 
2 
) W przedstawieniu niniejszego systemu wstrzymam się od wszel­ 
kiej krytyki. Ewentualnie przejdę do krytycznego oświetlenia pewnych 
typowych systemów w dalszych pracach. 
12
>>>
Ponieważ zgóry odrzuciłem sceptycyzm, relatywizm i kie­ 
runki prowadzące w sposób mniej lub więcej zamaskowany do 
solipsyzmu, przyczem nie chcę — narazie przynajmniej — od­ 
rzucać całkowicie poglądu życiowego normalnego, zakładam, 
dla celu rozpoczęcia wykładu, siebie — względnie jakąkolwiek 
podobną mnie osobistość — i świat dookolny, w najprostszem, 
niezanalizowanem znaczeniu tych pojęć. Obie te „istności" 
muszę przyjąć za czasowe i przestrzenne: obie trwają w pewien 
sposób w przestrzeni, przyczem ja, względnie ten ktoś, trwa 
sam dla siebie, a świat w pewien sposób dla mnie lub dla niego. 
Oczywiście uznaję całą problematyczność takiego założenia 
z punktu widzenia filozoficznego. Tu znajduje się jądro wszyst­ 
kich zagadnień. Ale — dla możności objaśnienia pierwszych 
początków postępowania — muszę wprowadzić pewne założe­ 
nia poglądu życiowego, którego wogóle nie mam zamiaru lekce­ 
ważyć, uznając, że zawiera on część prawdy, która może będzie 
mogła w innych, niż w życiowym poglądzie, terminach być wy­ 
rażoną, aby stać się konieczną częścią Ogólnej Ontologji, Ogól­ 
nej Nauki o Istnieniu, którem to mianem chciałbym zastąpić zu­ 
żyty w sposób niegodny termin „filozofja". 
. 
Za kryterjum konieczności pojęć i prawdziwości twier­ 
dzeń przyjmuję to, czy nie - przyjęcie pierwszych i zaprzecze­ 
nie drugich nie implikuje pojęcia Nicości Absolutnej, t. j . nie­ 
możności przyjęcia Istnienia wogóle. Jest oczywiste, że pojęć 
takich i twierdzeń może być ilość nieskończona. Chodzi o to, 
aby z tej nieskończoności wyłowić te pojęcia, które są koniecz­ 
ne dla najogólniejszego opisania każdego wogóle istnienia, czy­ 
li Istnienia w całości i każdego aktualnego i możliwego istnie­ 
nia częściowego i aby je we właściwym hierarchicznym porząd­ 
ku ustawić. 
Pojęcie nieistnienia czegoś, czyli nicości częściowej, nie 
wyklucza możności przyjęcia czegoś innego, istniejącego w tym 
samym czasie i miejscu. Pojęcie Nicości Absolutnej — nie­ 
istnienia wogóle niczego—jest absolutnie nie - do - przyjęcia: 
mamy bowiem absolutną pewność, że istniejemy my sami i że 
coś istnieje poza nami i to pewność, że ani my sami, ani to coś 
poza nami nie istnieć nie może, w chwili gdy istnienia tego do­ 
świadczamy. Możemy conajwyżej twierdzić, — jednak bez 
13
>>>
istotnego zrozumienia tego faktu — że nas za chwilę wogóle nie 
będzie, na podstawie doświadczenia z zasypianiem, niekom­ 
pletnego pod względem świadomego unicestwienia nas samych, 
z powodu niemożności zaobserwowania samego momentu zani­ 
ku świadomości, coby implikowało istnienie i nieistnienie nas 
w tym samym czasie. Pojęcie Nicości Absolutnej jest poję­ 
ciem „niepojętem", nie odpowiada mu nic, podobnie jak poję­ 
ciom sprzecznym (np. pojęciu kwadratowego koła), prócz zna­ 
ku i pewnych czuć i wyobrażeń z nim związanych, czyli tak 
zwanego przezemnie „kompleksu znaczeniowego prywatnego", 
u każdego ale w pewnych tylko granicach innego, jak zresztą 
wszystkim pojęciom wogóle, ale absolutnie nieadekwatnego 
z tem co jako znaczenie tego pojęcia wypowiadamy. Logicznie 
nie możemy nic zarzucić hypotetycznemu sądowi takiej 
treści: „przecież mogłoby nie istnieć nic". 
Sąd ten zrozumiały 
jeśli chodzi o coś, to znaczy z dodatkiem słowa „takiego" do 
nic, staramy się rozciągnąć na wszystko — granicznie — w zna­ 
czeniu nieosiągalności absolutnej, przy ciągłem przybliżeniu 
się — rozumiemy tylko postępowe unicestwienie pokolei wszy­ 
stkiego, bez możności ostatecznego osiągnięcia tego celu, po­ 
nieważ nawet jeśli będziemy starali się wyobrazić tę nicość 
w postaci pustej przestrzeni, nie pozbędziemy się nigdy wy­ 
obrażenia nas samych w tej przestrzeni zawieszonych, a przyj­ 
mując nas, musimy — jak to zobaczymy później, o ile nie chce­ 
my pozostać w solipsystycznej bezpłodności: niemożności po­ 
wiedzenia czegokolwiekbądź o tem solipsystycznem istnieniu — 
przyjąć całe Istnienia, nieskończone w czasie i przestrzeni. 
(Chyba, że będziemy konsekwentnie mówić o „związkach jako­ 
ści", nie używając żadnych „skrótów" w rodzaju: fortepian, 
kot, pękać i t. p ., bo na cóż skróty solipsyście? Ale wtedy kom­ 
plikacja sformułowania najprostszej rzeczy, poza skonstatowa­ 
niem np. tego, że widzę kolor czerwony, przybrałaby fanta­ 
styczne rozmiary). Dlatego — jak to się później okaże — mu­ 
simy przyjąć, że przestrzeń nie jest formą nicości, tylko jedną 
z dwóch stron, (drugą jest Czas), dwoistej formy Istnienia 
i tylko jako taka jest do pomyślenia. Przyjmując pojęcie Ni­ 
cości Absolutnej w znaczeniu zaprzeczenia samej możliwości 
istnienia, stawiamy je jako kryterjum dla określenia niepraw- 
14
>>>
dziwości twierdzeń, odnoszących się do Istnienia wogóle. Mó­ 
wiąc „Istnienie wogóle" nie wchodzę w różnoznaczność tego 
pojęcia. W jakiemkolwiek znaczeniu nie podlega ono żadnej 
definicji — tego, że coś jest — istnieje, nie mogę określić w ża­ 
den inny sposób, jak tylko ten właśnie. Mogę pozatem ukazać 
tylko samego siebie, lub jakieś coś dla mnie istniejące. (Kwe- 
stja halucynacji nie jest żadnym problemem. Widmo istnieje 
dla mnie jako zjawisko psychiczne tak samo realnie, jak rze­ 
czywisty człowiek — różni się tylko dalszemi związkami z in- 
nemi zjawiskami). (W razie podania definicji kwest ja „uka­ 
zania" jest tylko odłożoną, ponieważ definjując pokolei wszyst­ 
kie użyte pojęcia, musimy ostatecznie dojść do pojęć prostych 
(percepcyjnych), których odpowiedniki dadzą się tylko uka­ 
zać). Mimo, że ja istnieję zupełnie inaczej sam dla siebie, niż 
świat dla mnie, niepodleganie definicji pojęć istnienia tych 
dwóch „istności" jest zupełnie tego samego rzędu. Uważam 
pojęcie Istnienia wogóle, — narazie niezróżniczkowane — za 
pojęcie najpierwotniejsze, ponieważ nawet wszystkie inne po­ 
jęcia pierwotne, czyli nie podlegające definicji, są możliwe do 
przyjęcia dopiero po przyjęciu pojęcia istnienia, ponieważ od­ 
powiedniki ich istnieją w pewien sposób i to niezależnie od 
tego, czy odpowiednik danego pojęcia istnieje w postaci przed­ 
miotów, czy jest tylko definicją, — czy chodzi o byt realny, 
czy też „idealny", które to ostatnie pojęcie zostanie wyrażone 
w dodatku o teorji pojęć w takich terminach, że straci całko­ 
wicie swoją pozornie niesprowadzalną tajemniczość. Tak samo 
nie możemy określić bliżej pierwotnego faktu istnienia własne­ 
go, jak i innych ludzi, stworzeń i przedmiotów, jak i istnienia 
koloru żółtego i jego wspomnienia, bólu i oczekiwania jego po­ 
jawienia się, Boga, — dla tych co Weń wierzą — jak i istnienia 
elektronów i energji z punktu widzenia fizyka. Co do istnie­ 
nia pojęć wogóle, a także istnienia „istności", które odpowia­ 
dają pewnym pojęciom koniecznym, ale nie mają realnej egzy­ 
stencji takiej, jak np. ja, świat, kolor żółty, ból — tylko inne­ 
go jakby rzędu realność, np. możliwość fizyki, Czas, cnota, lub 
nie koniecznym: takim np. jak Bóg, centaur, sumienie djabła — 
również jak i w kwestji pojęć sprzecznych wypowiem się w do­ 
datku o teorji pojęć. Tu nasuwa się problemat rzeczywisto-
>>>
ści i nierzeczywistości różnych „istności", którego teraz roz­ 
strzygać nie będziemy, zauważając tylko, że pojęcie istnienia 
jest pojęciem szerszem od pojęcia rzeczywistości i że część 
wszystkiego co istnieje można za nią uważać. Omówienie te­ 
go, jakie są kryterja odróżniania rzeczywistości od nie-rzeczy- 
wistości, musimy odłożyć na później. Narazie mówimy o od­ 
powiednikach pojęciowych rzeczywistych, lub jako rzeczywiste 
wyobrażalnych, używając pojęcia rzeczywistości, jak rów­ 
nież wyobrażenia, w znaczeniu życiowem normalnem: co jest 
dotykalne, albo przez dotyk pośrednio sprawdzalne jest rze­ 
czywiste — między krzesłem np. rzeczywistem, a wyobraże­ 
niem różnica jest dana bezpośrednio, przyczem należy nadmie­ 
nić, że w pewnych wypadkach np. halucynacji dotykowych, 
kryterja rzeczywistości mogą się komplikować, ale nie do tego 
stopnia, aby kwestję rzeczywistości wogóle uczynić całkowicie 
beznadziejną. Bez tych wyjaśnień, opierających się o pojęcia 
poglądu życiowego, nie mogących rościć sobie pretencji do ab­ 
solutnej jednoznaczności i ścisłości, a więc niezupełnie pod 
tym ostatnim względem zaspakajających najwyższe wymaga­ 
nia, rozpoczęcie wykładu napotkałoby na techniczne trudności 
bardzo ciężkie do przezwyciężenia - — 
chyba żebyśmy się ogra­ 
niczyli do apodyktycznego wypowiedzenia pewnych twierdzeń, 
licząc na przypadek jednoznacznego zrozumienia wprowadzo­ 
nych pojęć. 
Implikacją nazywać będę taki stosunek pojęć i twierdzeń, 
że gdy założone zostanie jedno, drugie w sposób konieczny bę­ 
dzie się w niem niejako zawierało. Za kryterjum konieczno­ 
ści, przy założeniu trzymania się praw logiki wogóle będziemy 
uważać to, że nieprzyjęcie takiego właśnie stosunku byłoby 
równoznacznem z koniecznością przyjęcia Nicości Absolutnej, 
t. j . niemożnością założenia Istnienia wogóle. Pierwszą impli­ 
kacją logiczną będzie implikowanie każdego pojęcia przez sa­ 
mo siebie. W moim systemie zaraz na początku pojęcie Istnie­ 
nia implikuje pojęcie Wielości, logicznie z niem nie związane— 
musi ono być przyjęte dlatego, że nieprzyjęcie go grozi ko­ 
niecznością założenia Nicości Absolutnej. 
W dalszym ciągu wykładu pojawią się pewne pojęcia 
złożone, jak np. pojęcie jedności w wielości i t. p., które po- 
16
>>>
zornie przedstawiać się będą jako sprzeczne. Sprzeczność ich 
będzie jednak sprowadzalna do pojęć: całości i jej części, któ­ 
re to pojęcia logicznie sprzeczne nie są. Możemy dodać jeszcze, 
że pojęcia te użyte będą w ograniczonej, absolutnie nieprze­ 
kraczalnej ilości. 
Pierwsze twierdzenie wyrażające implikację pojęcia wie­ 
lości przez pojęcie Istnienia nazywam pierwszą implikacją me­ 
tafizyczną, albo ontologiczną, bez której jakiekolwiek twierdze­ 
nie o Istnieniu jest niemożliwe. 
Postarajmy się wyobrazić sobie — opierając się o pojęcia 
poglądu życiowego — (ja i świat, rozkładający się na żywe 
stworzenia i przedmioty martwe) — że wszystko, a więc i ja 
razem ze światem, jest jednością absolutną, w której nic od ni­ 
czego się nie odróżnia. Łatwiej niż nas samych jest nam ujed­ 
nolicić w ten sposób w wyobraźni świat zewnętrzny. Znikają 
nam w wyobrażeniu najpierw stworzenia i przedmioty jako ta­ 
kie (t. zn . nie jako tylko i jedynie kompleksy jakości), poczem 
giną same jakości (dźwięki, barwy, zapachy, dotyki i t. d .), 
spływając się w „coś" nieokreślonego, jakąś jedną, w istocie 
niewyobrażalną, jakość w jednym stopniu natężenia. Świat 
znikł tem samem. Zostają nam jeszcze nasze czucia wewnętrz­ 
ne, czucia „dotyku wewnętrznego" — muskularne i organów 
wewnętrznych", nasze obrazy pamięciowe (jakości byłe), wy­ 
obrażenia i myśli — te ostatnie sprowadzalne do następstwa 
wyobrażeń i „zaznaczonych ruchów", a więc sprowadzalne da­ 
lej również do następstw jakości — to wszystko zlewamy w my­ 
śli w jedno jeszcze „coś" — tak jak jakości świata zew­ 
nętrznego. Nic się już w nas od niczego nie odróżnia; zatraca 
się granica oddzielająca nas od ujednoliconego świata, bo ja­ 
kość jedna i ta sama wypełnia i nas i świat poza nami. Mo­ 
żemy pomyśleć sobie nas jako wmarżniętych w jednolitą masę 
czegoś, co wypełnia nas samych od środka. Ustaje wszelki 
ruch i wszelka wogóle zmiana. Tracimy poczucie nas sa­ 
mych — bo nasza jedność sama dla siebie nie jest jednością sa­ 
mą w sobie — ona trwa w przestrzeni jako jedność naszej tre­ 
ści: naszych czuć, wyobrażeń, pamięci i myśli. (Oczywi­ 
ście przy założeniu przestrzenności (w różnych stopniach i okre- 
śloności) wszystkich jakości — o czem będzie później). Ona
>>>
nadaje jedność wszystkim kompleksom poza nami, ale sama 
w sobie jako jedność absolutna, a nie jedność kompleksów ja­ 
kości, jest nie-do-pomyślenia. Do tej jedności absolutnej do­ 
chodzimy w wyobraźni w granicy, drogą postępowego 
unicestwiania treści wewnętrznych, podobnie jak do nicości 
świata doszliśmy w granicy jako do pustej przestrzeni — tej 
żadnym już aktem wyobraźni zniszczyć nie potrafimy, podob­ 
nie jak całkowicie nie możemy sobie przedstawić własnego na­ 
szego nieistnienia. Jak to później będę starał się wykazać, 
możemy wyobrazić sobie istnienie osobowości jedynie jako wie­ 
lość w jedności, lub naodwrót jedność w wielości, zależnie od te­ 
go, na czem akcent kładziemy, czy na jedności, czy na jej ele­ 
mentach. Osobowość bez treści jest nie-do-pomyślenia. 'Musi 
istnieć wielość różnych treści w trwaniu choćby najbardziej ru­ 
dymentarnej osobowości, aby ta jedność istnieć mogła jako jed­ 
ność tej właśnie, a nie innej, wypełnionej temi, a nie innemi 
treściami osobowości. Pozbawienie świata 'wielości doprowa­ 
dza do jego unicestwienia — pozbawienie nas samych wielości, 
doprowadza do zaniku nas samych — razem te dwa uni­ 
cestwienia stwarzają Nicość Absolutną, przy założeniu, że z za­ 
nikiem świata zaniknęły też wszystkie inne osobowości świat 
ten składające. Trwanie układów pozornie niezmiennych po­ 
za nami doprowadza nas do złudzenia, że może wszystko co 
jest wokół nas zakrzepnąć w niezmienności, a mimo to trwać 
dalej. Fizyka uczy nas jednak — (zwracam uwagę na tymcza­ 
sowość odwołania się do tego, co nazywam „naiwnym poglą­ 
dem fizycznym", to jest takim, jakim jest normalny pogląd każ­ 
dego fizyka jako takiego, niewyrażony w innych, bardziej od­ 
powiadających prawdzie terminach — nawet w tej postaci nie 
zamierzam go lekceważyć) — że istnienie układów pozornie 
niezmiennych polega na ciągłej ich zmienności w wymiarach 
drobniejszych, niż wymiary naszego spostrzegania. Pogląd fi­ 
zyczny przyjmuję narazie równie bezkrytycznie jak i pogląd 
życiowy, nie starając się wyrazić go w innych terminach, póki 
gmach tych terminów nie będzie tak wykończonym, aby mógł 
odpowiedzieć temu zadaniu. Chodzi o uzgodnienie poglądów 
koniecznych w ten sposób, aby ich sprzeczności, pozornie nie- 
do-pogodzenia, zresorbowały się przez wyrażenie jednego po- 
18
>>>
glądu w terminach drugiego — (przyczem pierwszeństwo bę­ 
dzie miał ten z nich, który będzie pojemniejszy) — i aby oba 
znalazły miejsce w poglądzie ogólnym, obejmującym całość 
Istnienia. 
Widzimy, że pojęcie Istnienia wogóle, niczróżniczkowa- 
nego — (takiego jakiego nam dostarcza pogląd życiowy i po­ 
chodny od pewnej jego części pogląd fizyczny) — albo zróż­ 
niczkowanego w sposób jeszcze definitywnie nieuporządkowa­ 
ny, w którym zarysowują się już jednak kompleksy: „ja" 
i świat, pojęcie Istnienia w całej jego różnorodności — spro- 
wadzalnej jak to się później okaże do istnienia nas samych 
i świata, określonego w tych samych terminach w których okre­ 
ślamy samych siebie — jest pojęciem na j pierwotnie jszem, 
bez którego ani kroku nie możemy zrobić w kierunku dalszego 
budowania systemu i które, na mocy niemożności pomyślenia 
jako jego odpowiednika jedności absolutnej, prowadzi nas do 
pojęcia wielości, pod grozą przyjęcia nonsensu ontologicznego 
Nicości Absolutnej. Nakazie nie różniczkuję tych pojęć — sta­ 
wiam ich związek konieczny zupełnie ogólnie, używając tylko 
dla ich najogólniejszego określenia wyobrażeń i pojęć poglądu 
życiowego. Zaznaczyć tylko należy, że ogólne pojęcie wielo­ 
ści tak samo nie podlega definicji, jak i pojęcie Istnienia. Im­ 
plikacja pojęcia wielości przez pojęcie Istnienia jest implika­ 
cją pierwotną — bez przyjęcia jakiejkolwiek wielości nie mo­ 
żemy pomyśleć Istnienia i nie możemy nawet nic o niczem po­ 
wiedzieć, bo dla wypowiedzenia jakiegokolwiek najprostszego 
sądu musimy mieć parę pojęć, prócz pojęcia „jest", które jest 
równoznaczne ze skonstatowaniem ogólnem jakiegoś istnienia 
czegoś. 
Podobnie jak pojęcie Istnienia, które może odnosić się do 
rzeczywistości w znaczeniu życiowem, jak również i do świata 
pojęć w pewnym sensie, taksamo pojęcie wielości może być 
używane w znaczeniu istnieniowem i idealnem — rozróżnienia, 
których bliższa analiza znajdzie swoje miejsce w teorji pojęć — 
pierwsze z nich: pojęcie wielości istnieniowej da nam, jak to 
później zobaczymy, pojęcie Istnienia Poszczególnego, podstawo­ 
wego pojęcia niniejszego systemu; — drugie pojęcie wielości: 
„wielości czystej", jest punktem wyjścia logiki, teorji mnogości 
19
>>>
i matematyki. Wogóle w miarę wyliczania koniecznych pojęć 
i twierdzeń, będziemy mogli zaznaczać pewne z nich jako punkty 
wyjścia różnych poszczególnych nauk — jednak hierarchja tych 
pojęć nie będzie wyznaczała w sposób konieczny hierarchji i po- 
chodności odpowiednich dyscyplin. 
§2. 
Pojęcie wielości ogólne — t . zn. przed zróżniczkowaniem 
go na pojęcia wielości czystej i istnieniowej — zawiera w sobie 
pojęcia: 1) elementu pojedynczego tej wielości, 2) pewnej ilości 
tych elementów ograniczonej, 3) ilości nieograni­ 
czonej, które to pojęcie wynika z niemożności pomyślenia 
ograniczenia w dodawaniu nowych elementów i 4) pojęcie jed­ 
ności tej wielkości jako jednego zbioru elementów, bez której to 
jedności mielibyśmy poszczególne elementy oddzielne, a nie 
wielość jako taką — tem samem pojęcie wielości implikuje po­ 
jęcie ograniczoności i nieograniczoności. Nie należy „wielości 
istnieniowej" rozumieć jako jednej z niezliczonych możliwości 
zastosowania pojęcia wielości czystej, do jakiejkolwiek wielości 
konkretnej czy urojonej w obrębie istnienia, tylko — mimo, że 
i tak ją pojmować można — zachować jej trzeba to specyficzne 
znaczenie, któreśmy jej nadali, mówiąc, że bez niej żadne 
Istnienie wogóle jest niewyobrażalne. Nas obchodzi jedynie to 
znaczenie pojęcia wielości, którą nazwaćby można ogólno-istnie- 
niową, w przeciwieństwie do wielości w jakichś konkretnych wy­ 
padkach, lub wielości „czystej", matematycznej. Tę różnicę po­ 
staram się wyjaśnić nieco później. 
Pomyślmy, że choć jeden z elementów Istnienia jest nie­ 
ograniczony. (Narazie nie wypowiadamy się zupełnie co do isto­ 
ty tych elementów). Nie mamy tu możności rozpatrywania nie­ 
skończoności aktualnej, jak w teorji mnogości. Z chwilą takiego 
założenia (musimy wyobrazić to sobie przestrzennie na mocy 
przyjęcia poglądu życiowego — innego sposobu na to nie mamy) 
niema już miejsca dla innych elementów: jest tylko ten jeden 
jedyny element, to znaczy jedność absolutna, czyli Absolutna 
Nicość. Musimy więc przyjąć wielość Istnień Poszczególnych 
20
>>>
(nie definjujemy narazie tego pojęcia) w obrębie jednego jedy­ 
nego Istnienia, którego jedność i jedyność będzie wynikać — jak 
to później zobaczymy — z jedności i jedyności jego dwoistej 
formy, prócz tej jedności, którą posiada jako wielość wogóle. 
Ale, w wypadku Istnienia w całości, ta jedność wydaje się nie­ 
wystarczająca, jabo zbyt ogólnie do samej wielości jako takiej 
się odnosząca, a nie nadająca specjalnie jedności wielości ist- 
nieniowej, jako takiej. 
Pojęcie Istnienia Poszczególnego = (IP) nie podlega tak- 
samo definicji, jak pojęcie Istnienia wogóle. Można je conajwy- 
żej w pewien sposób omówić, używając do tego omówienia po­ 
jęć, które ono samo implikuje, lub określić jako element wielo­ 
ści Istnienia w całości. Ale tem określeniem nie mówimy nic 
0 fego istocie. Możemy jedynie wskazać (i to absolutnie napew- 
no) na nas samych i z troszkę mniejszem — w granicy z prawie 
nieskończonem prawdopodobieństwem na istoty nam podobne— 
na nas jako istniejących w sobie niezależnie od tego, czy w da­ 
nej chwili istniejemy dla kogoś czy nie (mówimy tu o prostem 
oglądaniu kogoś, a nie o związku wszystkich Istnień Poszczegól­ 
nych między sobą — w tym ostatnim wypadku każde istnienie 
zawsze dla innego choćby jednego egzystuje, ale prócz tego mu­ 
si oczywiście istnieć w sobie — jednak o tem można będzie mó­ 
wić dopiero później) — na inne istoty (np. zwierzęta), o tyle, 
z mniejszą pewnością, że niewiadomo nigdy czy nie przedsta­ 
wiają one „układów martwych", imitujących doskonale Istnienia 
Poszczególne naszego rzędu wielkości, co zupełnie—jak to póź­ 
niej zobaczymy — nie wyklucza podstawowego twierdzenia sy­ 
stemu, że Istnienie w całości składa się tylko i jedynie z Istnień 
Poszczególnych = (IPN) (N. oznacza liczbę mnogą), przyczem 
materja martwa musi być uważana jedynie za wielkie zbiorowi­ 
sko takich (IPN) w stosunku do danego rozpatrywanego (IP) 
bardzo małych. Tę „uczciwą wątpliwość", w gruncie rzeczy zu­ 
pełnie zbyteczną, według nas, podajemy tylko dla zadowolenia 
tych „wątpicieli", którzy ledwo we własną egzystencję wierzą 
1 dla których realność innych ludzi przedstawia już ciężki pro­ 
blem. Chodziło nam o zaznaczenie tego, że nawet wątpliwość ta 
może doprowadzić tylko do solipsyzmu, a więc do niemożności 
wypowiedzenia jakiegokolwiek twierdzenia o Istnieniu. 
21
>>>
Nie „wychodzimy" tu z pojęcia przedmiotu i pojęcia wie­ 
lości przedmiotów, ani z pojęcia jakości (dźwięku, barwy, czu­ 
cia dotykowego i t. p .) i ich wielości, ponieważ — jak to póź­ 
niej zobaczymy — pojęcia te okażą się hierarchicznie pochodne - 
mi od pojęcia Istnienia Poszczególnego (IPN) i przyjęcie ich, 
mimo całej pozornej prostoty, uczciwości i naukowości, (tej 
ostatniej, jako nie na miejscu, raczej z dodatkiem „pseudo") 
i mimo wykluczenia wszelkiej metafizyki i tak niepewnych po­ 
jęć, jak „ja", „osobowość", „indywiduum", (ale nie w znaczeniu 
zbyt ogólnem jak u Russella) „Istnienie Poszczególne", „stwo­ 
rzenie żywe", (dobre w bijologji, ale nie tu), implikuje już po­ 
jęcie (IP) w sposób zamaskowany. Przy sposobności i przed­ 
wcześnie możemy zauważyć, że o ile chodzi o pojęcia: (IP) i ja­ 
kości, to implikacja pojęć tych jest wzajemną, podobnie jak po­ 
jęć wielości i jedności, od których jest w pewnym sensie po­ 
chodną. Podobnie jak wielość musi być jednością, aby tę wie­ 
lość stanowić, gdyż pojęcie jedności pierwotne odnosi się już do 
jednego elementu tej wielości, taksamo nie możemy pomyśleć 
jakości w oderwaniu od jedności pewnej osobowości, jak i na- 
odwrót jedność ta będzie niewyobrażalna inaczej, jak jako jed­ 
ność tych jakości. Ale te rzeczy dokładnie przedstawione będą 
być mogły dopiero później. 
Przed dalszą analizą pojęcia (IP) nie możemy przepro­ 
wadzić — w analogji do przyjęcia jednego elementu pod wzglę­ 
dem przestrzennym — takiego samego założenia pod względem 
czasowym. Chociaż już teraz, na podstawie założenia różnicy 
pojęć: trwania samego w sobie i dla kogoś (na podstawie po­ 
glądu życiowego i różnicy pojęć: przedmiotów martwych i osób 
żywych w tym poglądzie zawartej) np. trwania mojego i trwania 
jakiegokolwiek przedmiotu dla mnie, możemy sobie przedsta­ 
wić niemożność przyjęcia jednego jedynego trwania samego 
w sobie, ponieważ nie miałoby co w niem trwać: byłaby wtedy 
właśnie zupełna jedność sama w sobie, czyli Nicość Absolut­ 
na, co jest niemożliwem. Jednak zupełne zrozumienie tego sta­ 
nowiska wymaga dalszych rozważań nad stosunkiem jakości do 
Istnień Poszczególnych, na tle tego faktu, że bez istnienia innych 
(IPN) trwanie tego jedynego (IP) nie mogłoby być wypełnione 
jakościami, czyli, że to dane (IP) nie mogłoby istnieć samo dla 
22
>>>
siebie, jako takie, jako zupełna jedność, i to jedność absolutnie 
jedyna, obok której nic już innego istnieć by nie mogło. 
Twierdzenie 2. Pojęcie wielości implikuje pojęcia: 
aj jej jedności jako wielości, b) jednego elementu 
ograniczone­ 
go tej wielości, c) ilości ograniczonej elementów, d) ilości nie­ 
ograniczonej elementów, ej ograniczoności i 
nieograniczoności 
wogóle. 
§3. 
Nie wprowadzając narazie pojęcia nieograniczonej (i przez 
to nieskończonej) podzielności Istnienia *), musimy przyjąć, że 
na podstawie analogji pojęć wielości czystej i istnieniowej, t. zn . 
wielości w znaczeniu matematycznem i wielości „istności" real­ 
nego świata — narazie bez ich specjalnego wyszczególnienia — 
w tym wypadku analogji bardzo istotnej, sięgającej do samych 
korzeni obu tych pokrewnych pojęć — musimy przyjąć, że po­ 
jęcie Istnienia implikuje pojęcie nieograniczonej ilości składa­ 
jących Istnienie (IPN). Nie mówiąc narazie nic o nieskończonej 
podzielności, począwszy od naszego rzędu wielkości (IPN), 
przyjmiemy te (IPN), składające Istnienie w danym rzędzie 
wielkości, (najprościej będzie jeśli przyjmiemy je w rzędzie zbli­ 
żonym np. do naszego) tak jak to nam podaje pogląd życiowy, 
w którym niema mowy o światach mikro i makro: z jednej stro­ 
ny fizyka, z drugiej astronomja, stawiają temu granice, chociaż 
nawet na ten temat, można naukowo fantazjować w rodzaju 
Fournier d'Albe'a. „Intuicyjnie" 
2 
), w poglądzie życiowym mu­ 
simy przyjąć narazie przestrzeń jako nieograniczoną. Z chwilą 
*) Co może być zanalizowane po przyjęciu explicite pojęcia prze­ 
strzeni, a nie tylko w tej nieścisłej formie na podstawie pojęć poglądu ży­ 
ciowego, których musieliśmy użyć tylko dla możności wyjaśnień „intuicyj­ 
nych", t. zn. tu opartych na wyobrażeniach narzucających się bezpośred­ 
nio — ileż znaczeń ma to rozkoszne dla niektórych, a tak niebezpieczne 
słówko „intuicja" — rozprawię się z niem później. 
2 
) Ogólnie można scharakteryzować „Intuicję", jako narzucanie się 
pewnych przekonań czy poglądów, nie opartych na doświadczeniu, ani na 
rozumowaniach i nie pretendujących bezwzględnie do absolutnej prawdziwo­ 
ści. Potem postaram się wyjaśnić na czem to polega. 
23
>>>
kiedy to przyjmiemy, narzuca się nam z koniecznością już ab­ 
solutną pojęcie aktualnej jej nieskończoności, mimo, że w życiu 
i w życiowym poglądzie z niczem aktualnie nieskończonem do 
czynienia nie mamy. Tosamo stosuje się do pojęcia trwania, 
z którego wynika w sposób konieczny pojęcie nieskończonego 
czasu. Pojęcia nieskończoności Czasu i Przestrzeni są to jedyne 
pojęcia narzucające się nam z koniecznością absolutną, mimo 
tego, że nie wypływają ani z doświadczenia, ani z rozumowania 
i mimo, tego, że nie odpowiada im nic jako wyobrażenie: odpo­ 
wiedniki ich jako nieskończone właśnie, są niewyobrażalne. One 
to, jak to zobaczymy później, implikują pojęcie Absolutenj Ta­ 
jemnicy Istnienia dla każdego, nawet najwyższego, dla nas nie­ 
wyobrażalnego (IP), które choćby najwyżej w hierarchji (IPN) 
stało, nie jest w stanie ani pojęciowo, ani wyobrażeniowo ogar­ 
nąć nieskończoności na podstawie swego koniecznego ograni­ 
czenia. 
Uwaga: Dla możności wykładu musimy przedwcześ­ 
nie użyć tymczasowo pewnych pojęć i wypowiedzieć pewne 
twierdzenia, które według hierarchji pojęć i twierdzeń będą 
mogły być naprawdę wprowadzone i postawione dopiero później. 
Z chwilą wprowadzenia pojęcia Istnienia, wszystkie pojęcia 
i twierdzenia systemu Ogólnej Ontologji są jakby „odrazu" 
w niem zawarte. Pewne z nich zdają się być bardziej bezpo­ 
średnio z niem związane — zdawałoby się, że powinny być jed­ 
nocześnie z niem, jakby „jednym tchem" wypowiedziane: inne 
są pozornie dalszemi konsekwencjami, wymagającemi skompli­ 
kowanych operacji myślowych; inne pojęcia znowu mogą wydać 
się może na pierwszy rzut oka zupełnie nieodpowiadającemi 
żadnej rzeczywistości, a twierdzenia paradoksalnemi, a dla pew­ 
nych umysłów, znałogowanych w kierunkach przeciwnych przed­ 
stawionemu tu poglądowi (jak np. relatywizm, sceptycyzm, 
sztucznie konsekwentny psychologizm i nigdy nie konsekwentny 
„martwy materjalizm" i mechanizm) zupełnie dowolnemi, jak 
z punktu widzenia ścisłego myślenia każde wierzenia i do przy­ 
jadą niemożliwemi. Ponieważ zdecydowałem się nie odrzucać 
narazie poglądów: życiowego i fizycznego, wychodząc z założe­ 
nia, że: i) część prawd w nich zawartych jest wogóle nie do od­ 
rzucenia, a nieprzyjęcie ich prowadzić musi do beznadziejnych 
24
>>>
podstawień za nie sztucznych konstrukcji częściowych, nie ma­ 
jących ze sobą istotnego związku i że 2) prawdy te muszą się 
dać zresorbować w rozwiniętym systemie metafizycznym, dla­ 
tego dla możności objaśnienia źródła pierwszych pojęć i twier­ 
dzeń — genetycznie opartych na dość już skomplikowanych 
strukturach poglądu życiowego — wprowadzamy „zboku" nie­ 
jako pewne pojęcia, bez których niektóre twierdzenia wygląda­ 
łyby jakby zawieszone w próżni i niewiadomo byłoby skąd się 
wzięły. Możnaby, postępując hierarchicznie, wypowiedzieć pew­ 
ne twierdzenia nie używając dodatkowych wyjaśnień, które jak 
„linje pomocnicze" w rysunkach geometrji wykreślnej, należa­ 
łoby po wypowiedzeniu twierdzeń uznać za „wytarte", lub za 
pozostawione w postaci „wypunktowanej". 
A więc, zakładając narazie, że niema innych (IPN) jak 
tylko naszego rzędu wielkości, możemy jedynie na podstawie 
twierdzeń o wielości wogóle wypowiedzieć twierdzenie nastę­ 
pujące: 
Twierdzenie 3. Pojęcie Istnienia implikuje pojęcie 
wielości (IPN), z których musi się Istnienie składać. To ostatnie 
pojęcie zawiera pojęcia: 1) jednego (IPJ, 2) ilości ograniczonnej 
(IPN) i 3) ilości nieograniczonej 
(IPN). 
i 
Już w pierwszych konsekwencjach pierwszego zdania, na 
tle tego, że pojęcie Istnienia implikuje wielość i nie jest do po­ 
myślenia jako jedno i jedyne, widać specjalne znaczenie, które 
musimy przypisać pojęciu Istnienia Poszczególnego = (IP), ja­ 
ko pojęciu jedynego pojedynczego elementu Istnienia. Bowiem 
bez wielości takich elementów musielibyśmy założyć Nicość Ab­ 
solutną, co byłoby nieprawdą, ponieważ istniejemy my i dookol- 
ny świat wraz z nami. Już teraz widać, że pojęcie (IP) stanowić 
będzie klucz do całego problemu Istnienia w przedstawionym 
tu systemie. 
§4. 
Dopóki rozpatrywaliśmy pojęcia: Istnienia i Wielości, uży­ 
wając pojęć poglądu życiowego jedynie dla objaśnień pomocni­ 
czych, mogliśmy zupełnie nie zwracać uwagi na to, w jaki spo- 
25
>>>
sćb istnieje Istnienie w całości i zawarte w niem (IPN). Z chwi­ 
lą jednak wprowadzenia tego ostatniego pojęcia, nasuwa się py­ 
tanie, jak może istnieć „wewnątrz" Istnienia w całości oddziel­ 
ne (IP). Z samego pojęcia wielości (IPN), którą musieliśmy 
przyjąć za nieograniczonną, na podstawie analogji z Wielością 
Czystą, matematyczną, widzimy, że Istnienie w całości musi być 
jako wielość (IPN) nieograniczone. Ponieważ nie mamy tu do 
czynienia z Wielością Czystą, która „istnieje" tylko jako pojęcie, 
jest jedna i jedyna, jak każde pojęcie w odróżnieniu od realnego 
istnienia Istnienia w całości, tylko rozważamy wielość (IPN), 
musimy pomyśleć „coś", narazie nieograniczonego, w czemby ta 
wielość (IPN) istnieć mogła. Samego Istnienia w całości nie mo­ 
żemy przyjąć jako to „coś" właśnie, ponieważ nie możemy go 
wogóle rozpatrywać jako jedność (mimo, iż jako wielość musimy 
je uznać za jedno i jedyne) — bo to implikowałoby Nicość Ab­ 
solutną. Musimy więc przyjąć jedną Formę Istnienia narazie 
nieograniczoną, której ograniczeniami — ale nie formalnemi tyl­ 
ko rzeczywistemi — byłyby (IPN) 1). Ponieważ nie możemy so­ 
bie pomyśleć, że Istnienie może się gdzieś kończyć, a od tego 
końcowego punktu zaczynać Nicość Absolutna — dwa te poję­ 
cia wykluczają się bezwzględnie — więc musimy przyjąć, że for­ 
ma Istnienia jest nieograniczona, jako zawierająca nieograni­ 
czoną ilość (IPN), które narazie przyjęliśmy w danym rzędzie 
wielkości. Nie zajmujemy się również narazie problemem „pu­ 
stych przerw" między (IPN), musimy jednak zaznaczyć, że 
przerw tych między (IPN) danego rzędu wielości nie możemy 
sobie pomyśleć jako jakichś „kawałków" Nicości Absolutnej, tyl­ 
ko właśnie w postaci Formy Istnienia. Ale Forma ta nie może 
być formą nieistnienia czegoś — byłoby to równoznaczne z po­ 
wyższą niepojętą koncepcją „kawałków Nicości Absolutnej" — 
będziemy więc musieli przyjąć dalej całkowite wypełnienie For­ 
my Istnienia przez wielość (IPN) różnych rzędów wielkości. 
Ale o tem będziemy mogli mówić obszerniej dopiero w dalszym 
ciągu wykładu. 
1 
) Narazie pozostawiam pojęcia: Formy i Rzeczywistości bez ścisłych 
definicji, w tym stopniu ścisłości, w jakim zwykliśmy używać ich w poglą­ 
dzie życiowym. 
26
>>>
O ile musieliśmy przyjąć, że Istnienie jest wielością i ja­ 
ko jedność jest niewyobrażalne, o tyle forma Istnienia musi być 
jedna i jedyna, jako ogarniająca całość Istnienia. Na pytanie 
czy forma ta istnieje jako jedność, możemy odpowiedzieć, że 
sama, jako istniejąca w tem znaczeniu, jakie przypisaliśmy po­ 
jęciu istnienia mówiąc o Istnieniu wogóle, jest nie-do-pomyśle- 
nia; istnieje ona razem z Istnieniem i tak jak Istnienie bez tej 
formy, taksamo ta forma bez Istnienia jest niewyobrażalna. Co 
do tego problemu, t. zw. „rzeczywistości przestrzeni" wypowiem 
się później. Ponieważ pierwsze pojęcia wprowadzone zostały 
przy pomocy pewnych wyobrażeń poglądu życiowego i nabrały 
znaczenia na ich podstawie, używam pojęć: „nie-do-pomyśle- 
nia" i „nie-do-wyobrażenia" narazie w tem początkowem sta- 
djum wykładu, w jednem i tem samem znaczeniu. Nie zajmuje­ 
my się tu bowiem symbolami nieoznaczonemi jak w operacjach 
logicznych, tylko z pojęciami odpowiadającemi pewnym rzeczy- 
wistcściom 
1 
), to jest czemuś istniejącemu realnie według po­ 
glądu życiowego. Dlatego to pierwsze pojęcia systemu mogły na­ 
brać znaczenia dopiero na podstawie wyobrażeń, zaczerpniętych 
z poglądu życiowego. Pojęcie (IP) • nie podlega innej definicji, 
prócz określenia go jako elementu wielości Całości Istnienia. 
Wszelkie inne definicje — jak np. definicja na podstawie poglą­ 
du psychologistycznego jako „związku jakości"—implikują już 
samo pojęcie (IP), ponieważ jakości (barwy, dźwięki i t. p.) nie 
należące do jakiegoś (IP), nie będące częściami jego trwania, są 
nie-do-pomyślenia. Twierdzenie to nazwiemy później „trzecią 
implikacją metafizyczną", za drugą przyjmując czasowo-prze- 
strzenność Istnienia w całości i (IPN), jako objętych tą samą, 
jedną, dwoistą Formą. • 
Wielość o tyle jest wielością, o ile stanowi pewną całość, 
której elementy są jej częściami. Inaczej nie mielibyśmy do czy­ 
nienia z Wielością jako taką, tylko z poszczególnemi jej elemen­ 
tami, z których każdy byłby jednością i jako taki przestawałby 
być elementem wielości. W poglądzie psychologistycznym ma­ 
my do czynienia tylko z jakościami, (czyli według mnie z tem, 
1 
) Rzeczywistością, jak to się później okaże, i to jedną i jedyną, 
będą w systemie tym tylko (IPN) i jakości w ich trwaniach. 
27
>>>
co istnieje tylko w związku z danem (IP)), i ich związkami, przy 
sztucznem wyeliminowaniu osobowości, czyli trwania samego 
dla siebie, co jest tylko racjonalnem w granicy jedynie w poglą­ 
dzie fizycznym. Jeśli weźmiemy pod uwagę nas samych, czyli 
mówiąc ogólniej, rozpatrujemy jeden element Istnienia, czyli 
(IP), to musimy przyjąć, że istnieje ono bez względu na to czy 
jako kompleks jakości istnieje w danej chwili dla innego (IP), 
czy też nie — musimy przyjąć pojęcie „Istnienia same­ 
go dla siebi e", które — jak to później zobaczymy — odno­ 
sić się może tylko do (IPN), czyli mówiąc słowami poglądu ży­ 
ciowego: do stworów żywych, mających jedno trwanie ponad 
trwaniami wszystkich swych części, prócz tego, że części te — 
o ile są również Istnieniami Poszczególnemi — będziemy musie­ 
li również przyjąć jako trwające same dla siebie. Co innego je­ 
śli organizacja takich częściowych (IPN) nie będzie tak ścisła, 
żeby mieć jedno trwanie ogólne — wtedy nie istnieje ona jako 
oddzielne (IP), tylko jako ich związek, jak to ma np. miejsce 
prawdopodobnie z roślinami. W poglądzie naszym dążyć będzie­ 
my do wyeliminowania pojęcia materji martwej, jako pojęcia 
oznaczającego coś realnie egzystującego, w tem znaczeniu, że 
jakiebądź jej części mogłyby być Istnieniami Poszczególnemi, 
istniejącemi jako takie, t. j. jako części materji martwej same 
dla siebie. Będą tylko zbiorowiska (IPN) bardzo drobnych, któ­ 
re w przybliżeniu będą zachowywały się jakby były materją 
martwą. Ale rozwinięcie tego poglądu może nastąpić dopiero 
nieco później. 
Forma Istnienia musi być nieograniczona — ale z chwilą 
przyjęcia nieograniczenia — co jest negatywnie w poglądzie ży­ 
ciowym wyobrażalne, jako niemożność napotkania końca tej 
formy — musimy odrazu przyjąć jej aktualną nieskończoność, 
mimo, że ani doświadczyć, ani nawet wyobrazić jej sobie nie 
możemy. Jest to jedyne w swoim rodzaju twierdzenie: twierdzi­ 
my z absolutną koniecznością coś o całości na podstawie każde­ 
go jej wycinka częściowego. Łatwiej 
1 
) nam jest mimo wszystko 
pojąć aktualną nieskończoność samej formy Istnienia, mimo nie- 
1 
) Właściwie, wobec konieczności absolutnej przyjęcia pojęcia Nie­ 
skończoności, nie należałoby używać słów: „trudniej" lub „łatwiej" — ale 
niema innego sposobu wyrażenia zachodzącej tu różnicy. 
28
>>>
możności wyobrażenia sobie tej nieskończoności, formy jako 
czegoś pustego, co wypełnia częściowo dany nam wycinek Istnie­ 
nia — niż wyobrazić sobie nieskończoność Istnienia w jego wie­ 
lości, które formę tę wypełnia — tu jesteśmy absolutnie bezsil­ 
ni, mimo, że jesteśmy do takiego twierdzenia z absolutną ko­ 
niecznością zmuszeni; w przeciwnym bowiem razie musielibyśmy 
pomyśleć koniec Istnienia w pewnym punkcie jego formy, a jak 
z poprzednich rozważań widzieliśmy przestrzeń, jako forma Ni­ 
cości Absolutnej jest niewyobrażalna. Forma Istnienia ściśle jest 
związana z niem samem; pojęcia te implikują się wzajemnie 
w sposób konieczny, podobnie jak pojęcia (IP) i jakości w jego 
trwaniu. 
Nie możemy pomyśleć sobie nic aktualnie nieskończonego 
w wielkości, prócz Przestrzeni i Czasu, poza Istnieniem oczywi­ 
ście, albo dopiero w tej formie czasowo-przestrzennej. (Do kwe- 
stji nieskończoności w małości, która jest trochę innego rodzaju, 
mimo, że z nieskończonością w wielkości — jako również wła­ 
ściwość konieczna Czasu i Przestrzeni z poprzednią — ściśle 
związana, powrócę w dalszym ciągu). Tylko w abstrakcji może­ 
my pomyśleć sobie dwie te „istności" jako od siebie niezależne. 
W związku z Istnieniem jedna bez drugiej są niewyobrażalne, 
chyba, że chcemy sobie pomyśleć niezmienny od pewnego punktu 
czasu świat „materji martwej" (w jego dowolnem „wysublimo­ 
waniu" według najaktualniejszej teorji fizykalnej), czyli świat 
„martwych przedmiotów" poglądu życiowego, bez przyjęcia 
choćby nawet jednego (IP), czyli nas samych; zakrzepnięty od 
danego momentu, w którym zakładamy brak czasu, absolutnie 
niezmienny, to jest pozbawiony wszelkiego ruchu, nie mówiąc 
już o zmiennych jakościach, które wykluczyliśmy, wykluczając 
nas samych: ostatnie (IP) z którem najtrudniej jest nam w tem 
wyobrażeniu rozstać się. Już tem wykluczeniem czasu unie­ 
możliwiliśmy przyjęcie rozciągłości w Przestrzeni samych dla 
siebie istniejących (w uniezależnieniu od tego, czy istnieją one 
dla innych (choćby dla jednego) takich Istnień samych dla sie­ 
bie), czyli właściwych (IPN), stanowiących wielość Istnienia. 
Tem samem musielibyśmy przyjąć Nicość Absolutną. 
Nawet w poglądzie fizycznym, który wyklucza (IP) w zna­ 
czeniu „żywego stworu", trwającego samego dla siebie, stworu, 
29
>>>
którego trwanie wypełnione musi być zmienia jącemi się 
jakościami — (bez zmiany jakości niema trwania samego dla 
siebie) — nie możemy pomyśleć istnienia czegokolwiekbądź bez 
ruchu jakichkolwiek rozciągłości. Przyjmując taki niewyobra­ 
żalny nieruchomy świat możemy dopiero wykluczyć Czas. Przyj­ 
mując zaś — na podstawie fałszywego twierdzenia — że mogą 
być ogólnie zjawiska psychiczne nieprzestrzenne i twierdząc, że 
my tylko sami istniejemy, jako bezprzestrzenna, niewyobrażal­ 
na zresztą „metafizyczna jaźń", możemy pozornie wykluczyć 
Przestrzeń, zakładając samo przepływanie naszego trwania. 
Niewyobrażalne są wtedy inne „jaźnie" obok nas istniejące: je­ 
steśmy jednem, jedynem istnieniem, którego wewnętrzna bez- 
rozciągła wielość jest nie-do-pomyślenia 
1 
). Chyba, że oddamy 
się dywagacjom na temat „czystej myśli", która może być my­ 
ślana przez „metafizyczną jaźń" bez substratu jakości, bez zna­ 
ków pojęciowych. Ale jak ta „czysta myśl" wygląda, tak jak 
również druga fikcja: „czyste uczucie" nie składające się z mniej 
lub więcej dokładnie zlokalizowanych jakości wewnętrznych, 
skombinowanych ze wspomnieniami, nikt nie jest w stanie po­ 
dać. Bez Przestrzeni niewyobrażalne są inne „jaźnie" obok nas 
istniejące — jesteśmy jednem, jedynem istnieniem, którego ist­ 
nienie jest zresztą nie-do-wyobrażenia. Tak więc, jeżeli chodzi 
o Istnienie, Czas i Przestrzeń, są one absolutnie nierozdzielne; 
te ostatnie stanowią dwie strony dwoistości jednej dwoistej For­ 
my Istnienia, bez której jest ono nie-do-przyjęcia (nie-do-po­ 
myślenia, nie-do-wyobrażenia) -) . Nie możemy pomyśleć innej 
przestrzeni niż ta, w której trwa Istnienie, i której częściami są 
1 
) Ponieważ znaczenia pojęć wo-góle, a w szczególności pojęć pier­ 
wotnych, których definicji podać nie możemy, opierają się na wyobrażsniach 
(adekwatnych, lub nieadekwatnych, jak np. w stosunku do pojęć sprzecz­ 
nych, lub wysoce abstrakcyjnych, np. żelazne drzewo, Czas Abstrakcyjny) 
używamy wyrażeń „nie - do - pomyślenia" i „nie-do-wyobrażenia", 
jako 
ekwi wa lentny ch. 
i 
) Nie będę powtarzał tu truizmów na temat jednokierunkowości 
i jednowymiarowości Czasu i wielowymiarowości Przestrzeni. Jeśli mówię 
Przestrzeń, rozumiem pod tym pojęciem Przestrzeń trójwymiarową. Nie mo­ 
żemy sobie wyobrazić czegoś istniejącego, co miałoby mniej, lub więcej jak 
3 wymiary. Trójwymiarowość wypełnia naszą potrzebę najśmielszych nawet 
30
>>>
rozciągłości same dla siebie (IPN), jakoteż innego Czasu, jak 
tylko tego, który obejmuje, ale jako pojęcie abstrakcyjne, a nie 
rzeczywiste trwanie '), trwanie wszystkich (IPN), będących wie­ 
lością Istnienia. Czas i Przestrzeń są jedyne i tożsame ze sobą 
jako strony dwoistości jednej formy Istnienia. Nazywam tę toż­ 
samość tożsamością formalną pierwotną. Nie 
uważam za tożsamość pierwotną tożsamości Istnienia w całości; 
ponieważ nie mogło ono być rozpatrywane jako jedność 
2 
)• 
a tożsamość jego jako wielości, nieokreślonej jednością formy 
nie była konieczną do przyjęcia. Dopiero jako objęte jedyną 
dwoistą tożsamą ze sobą czasowo-przestrzenną formą, musimy 
uznać Istnienie w całości ze jedyne i tożsame ze sobą w swej 
wielości. Nie chodzi mi o tożsamość pojęć jako takich, tylko 
o aktualne odpowiedniki tych pojęć: mówię tu o aktualnem Ist­ 
nieniu, którego częściami jesteśmy, o aktualnym Czasie, w któ­ 
rym trwa całe Istnienie w abstrakcji od trwań poszczególnych 
(IPN) i o Przestrzeni, w której się znajduje i bez której jest nie- 
do-pomyślenia, a nie równomiernie (lub nierównomiernie) upły­ 
wającym fikcyjnym Czasie i fikcyjnej Przestrzeni fizyki, które 
to istności w przybliżeniu do aktualnego świata są stosowane, 
przyczem mogą wykazywać właściwości niezgodne z ich aktual- 
nemi odpowiednikami, nadane im dla wygody w częściowym fi­ 
zykalnym opisie zjawisk tego świata. W stosunku do Czasu ca­ 
łego Istnienia pojęcia: równomiernego lub nierównomiernego je­ 
go upływania, jakoteż szybkości tego upływania nie mają sensu, 
gdyż nie bierzemy tu jak w fizyce ograniczonych, skończonych 
kompleksów zjawisk, porównywalnych ze sobą, tylko nieskoń- 
wyobrażeń i nie mielibyśmy gdzie wpakować w naszą przestrzeń jeszcze 
choćby jednego 
wymiaru. Podobnie — mimo 
wszelkich 
anlitycznych 
trick'ów—linja prosta ma swoje stanowisko specjalne i jedyne, nawet poza 
kwestją odległości i osi ruchu wirowego. Jest ona nie-do-zdefinjowania 
i tak konieczna do przyjęcia, jak nieskończoność aktualnej Przestrzeni, 
choćby nawet w danym punkcie rozwoju fizyki wygodniej było opisać nasz 
wycinek świata w terminach geometrji nieuklidesowej lub przestrzeni cztero- 
czy pięcio-wymiarowej. 
1 
) W przeciwieństwie do Przestrzeni. 
2 
) Kwestją jedności Istnienia, poza jednością jego jako trwającego 
w jedynej Przestrzeni, będę mógł rozważać później. 
31
>>>
czoną w Przestrzeni całość Istnienia, o której nic w stosunku do 
Czasu powiedzieć nie możemy, jak tylko to, że się stale zmie­ 
nia, a więc trwa. Wiemy tylko, że Czas całości Istnienia nie 
upływa ani nieskończenie szybko, ani nieskończenie wolno. 
Ale pojęcie miary traci tu wszelkie znaczenie, z powodu niemoż­ 
ności porównania ze sobą trwań nieskończonej ilości komplek­ 
sów. To samo —• o ile mówimy o całości Istnienia •— stosuje się 
do pojęcia wielkości w Przestrzeni. W tem znaczeniu co do ich 
częściowych wielkości Czas i Przestrzeń są względne, na pod­ 
stawie Nieskończoności tych Istności. Pojęcie Nieskończoności 
jako takiej jest nieokreślone, chyba w znaczeniu czysto matema- 
tycznem. Jedynie jako konieczny atrybut Czasu i Przestrzeni 
staje się Nieskończoność w granicy zrozumiała i konieczna do 
przyjęcia, a pośrednio przez Czas i Przestrzeń może być zasto­ 
sowana do Istnienia jako w granicy zrozumiały jego atrybut. 
Twierdzenie 4. Pojęcie (IP) implikuje pojęcie ogra- 
niczonności tego (1P). Pojęcie ograniczoności (1P) implikuje po­ 
jęcie jednej jedynej Formy Istnienia w całości, w której jako 
jej ograniczenia istnieją fIPNJ. 
Twierdzenie 5. Pojęcie Istnienia w związku z poję­ 
ciem ograniczoności implikuje pojęcia: całości i części. 
Twierdzenie 6. Pojęcie 
nieograniczoności 
Formy 
Istnienia implikuje pojęcie jej Nieskończoności. Nazywam tę im­ 
plikację syntetyczną 
pierwotną. 
Twierdzenie 7. Pojęcie jednej Formy Istnienia im­ 
plikuje pojęcia: jedności i jedyności Istnienia mimo wielości 
(IPN), czyli ogólnie pojęcie jedności w wielości nie zawierające 
sprzeczności i sprowadzalne do pojęć: całości i części. 
Twierdzenie 8. Pojęcie Formy Istnienia implikuje 
pojęcie jej dwoistości Czasowo-przestrzennej, 
ponieważ Czas 
i Przestrzeń są jedynemi istnościami nieskończonemi, 
przyczem 
jedna bez drugiej jest nie-do-pomyślenia 
w związku z Istnie­ 
niem. Co trwa — musi trwać w Przestrzeni, co istnieje w Prze­ 
strzeni musi trwać. Pojęcia Czasu i Przestrzeni implikują poję­ 
cie związku. Istnienie bez Czasu i Przestrzeni jest 
niewyobrażal­ 
ne. Związek ten Czasu i Przestrzeni nazywam związkiem funk­ 
cjonalnym pierwotnym.
>>>
Twierdzenie 9. Pojęcie jednej, jedynej Formy Ist­ 
nienia implikuje pojęcie jej tożsamości samej ze sobą i tożsamo­ 
ści każdej ze stron jej dwoistości. Nazywam pojęcie tej tożsamo­ 
ści pojęciem Tożsamości Formalnej 
Pierwotnej. 
§5. 
Z powodu czasowo-przestrzennej Formy Istnienia musimy 
przyjąć, że każde (IP) będzie ograniczonem trwaniem i ograni­ 
czoną rozciągłością, stanowiącem związek i jedność na tle jed­ 
ności i związku Czasu i Przestrzeni. (IPN) stanowią ostatnie 
elementy Istnienia w całości; muszą istnieć „same dla siebie", 
które to pojęcie nie podlega definicji i jest równoznaczne z po­ 
jęciem samoświadomości indywiduów w poglądzie życiowym. 
Pojęcia pierwotne jak: (IP) „samo dla siebie", Czas i Przestrzeń 
nie dadzą się w sposób konieczny wydedukować na drodze czy­ 
sto logicznej z pojęcia Istnienia. Pewne z nich, jak np. pojęcie 
Wielości musieliśmy przyjąć pod grozą konieczności przyjęcia 
Nicości Absolutnej. Inne, jak np. wyżej wymienione zastajemy 
w otaczającem Istnieniu: pochodzą one z poglądu życiowego, 
ale temniemniej należą do pojęć koniecznych. Ponieważ na pod­ 
stawie dwoistości Formy Istnienia, (IPN) muszą być też dwoi­ 
ste, musimy przyjąć, że są one trwaniami i rozciągłościami sa- 
memi dla siebie, stanowiącemi jedności trwaniowo-rozciągłościo- 
we same dla siebie. Na podstawie dwoistości Formy Istnienia 
możemy rozpatrywać dwie jej strony niezależnie od siebie. Na­ 
zywam funkcję tę Abstrakcją Formalną Pierwotną. Nie możemy 
wielości w Czasie i Przestrzeni pomyśleć jako wielość niezmien­ 
ną. Czas bez zmiany jest nie-do-pomyślenia, a jeśli coś zmienia 
się w Czasie, to na podstawie nierozdzielności jego z Przestrze­ 
nią musimy przyjąć, że zmianie takiej musi odpowiadać zmiana 
w Przestrzeni. Nazywam ten stosunek związkiem koniecznym 
pierwotnym. 
Nie możemy pomyśleć przerwy w Czasie, któraby nie była 
tylko wyodrębnionem trwaniem i przerwy w Przestrzeni, która­ 
by nie była wyodrębnioną rozciągłością. Czas i Przestrzeń są 
nieskończone w wielkości i nieskończenie podzielne, czyli ciągłe. 
33
>>>
Twierdzenie 10. Pojęcia Czasu i Przestrzeni w związ­ 
ku z Istnieniem implikują pojęcia: zmiany, związku koniecznego, 
konieczności wogóle, własnej swej ciągłości i podzielności, 
czyli 
nieskończoności tak w wielkości, jak w małości. Tem samem im­ 
plikują niemożność zastosowania do nich pojęć: początku i koń­ 
ca, które to pojęcia mają sens jedynie w stosunku do ograniczo­ 
nych (I PN) 1). 
§6. 
Ponieważ każde (IP) jest ograniczeniem Formy Istnienia, 
więc wszystkie właściwości Formy tej, z wyjątkiem Nieskończo­ 
ności w wielkości muszą być właściwościami wszystkich (IPN). 
Później będzie rozważana kwestja skończoności ilości (IPN), 
z których składać się musi każde (IP), jakoteż kwestja nie­ 
skończoności w małości w zastosowaniu do trwania jakości 
w trwaniach (IPN) wogóle. W stosunku do pierwszego będzie­ 
my musieli przyjąć pojęcie „granicy" 
2 
) w związku z niemożno­ 
ścią pojęcia aktualnej nieskończoności przez żadne ograniczone 
(IP). Co do możliwości trwań nieskończenie krótkich dla (IP) 
samego dla siebie, będziemy musieli dać odpowiedź negatywną. 
Narazie możemy wypowiedzieć twierdzenie następujące: 
Twierdzenie lOa. Pojęcie Istnienia w całości impli­ 
kuje pojęcia następujące w związku z właściwościami 
swojej 
formy: 
a) swojej jedności i jedyności, 
b) ciągłości i dwoistości, 
c) trwania i rozciągłości stanowiących jedność w każdem 
(IP), 
1 
) Względnie w stosunku do t. zw. „układów martwych", o 
czem 
później. 
2 
) Przykładem „granicy" mogą być styczne do hyperboli, które przy­ 
bliżają się do krzywej nieskończenie, nie osiągając nigdy punktu styczności. 
Inny przykład fantastyczny: przypuśćmy, że na biegunie temperatura 
wynosi .absolutne 0 — 273° i że stworzenie chcące osiągnąć biegun zmniej­ 
sza się w ten sposób, że przy — 273 musi osiągnąć wielkość 0. Stworzenie 
takie osiągnie biegun „granicznie", t .zn. aktualnie nie osiągnie go nigdy, 
przybliżając się doń nieskończenie. 
34
>>>
d) niemożności zastosowania do siebie pojąć początku 
i końca, 
ej jednowymiarowości 
i jednokierunkowości 
w Czasie 
i trójwymiarowości 
w 
Przestrzeni, 
f) własnej swej tożsamości, którą nazywam Tożsamością 
Faktyczną Ogólną, 
gj pojęcie „granicy", w zastosowaniu do jego podzielno­ 
ści, t. zn. że musimy je przyjąć w „granicy" za nieskoń­ 
czenie podzielne, ponieważ aktualna podzielność 
nie­ 
skończona 
implikowałaby jedność 
absolutną, 
czyli 
Nicość, 
« h) pojęcie jedności w granicy każdego (IPJ z całością 
Istnienia. Jedność ta nie może być bezpośrednio 
1 
) da­ 
na dla (IP) z powodu jego ograniczoności. Musi być 
jednak przyjęta, jeśli rozpatrujemy całość Istnienia 
w jego jedynej Formie. Określenie bliższe jak można 
jedynie tę jedność pojmować, będzie możliwe dopiero 
później. Nazywam ją Transcendentną Jednością Ist­ 
nienia, 
ij pojęcia sprzężone: jedności w wielości i wielości w jed­ 
ności — sprzeczne, ale sprowadzalne do pojęć: cało­ 
ści i części, których dostarcza nam pogląd życiowy i lo­ 
gika — i pojęcie sprzeczności, które nazywam pojęciem 
Sprzeczności Inicjalnej Istnienia 
Sprowadzalnej. 
Twierdzenie 11. Pojęcie (IPJ implikuje w związku 
z tem, że (IP) jest ograniczeniem Formy Istnienia pojęcia na­ 
stępujące: 
» 
a) swojej jedności i jedyności jako samego dla siebie, na 
mocy jednokierunkowości i jednowymiarowości 
Czasu, 
jak również swojej ciągłości i czasowo - przestrzennej 
dwoistości, 
b) związku funkcjonalnego jednego trwania samego dla 
siebie = (AT) z jedną rozciągłością samą dla siebie 
= 
(AR), 
ekwiwalentnego 
z samem pojęciem (IP) 
J 
) Pojęcia „bezpośrednio" używam narazie w tem znaczeniu, co „dla 
(IP) samego dla siebie jako takiego". 
35
>>>
i związku funkcjonalnego każdego (IP) z całością Ist­ 
nienia, czyli Związku Wszystkiego ze 
Wszystkiem, 
c) początku i końca każdego (IP) jako trwania i ograni­ 
czoności jako rozciągłości, pod grozą implikowania Ni­ 
cości Absolutnej i jednowymiarowości i jednokierunko­ 
wości jako (AT) i trój-wymierowości jako (AR), 
d) tożsamości jego samego ze sobą na mocy jedności jego, 
jedyności i ciągłości. Nazywam tę tożsamość Tożsamo­ 
ścią Faktyczną 
Poszczególną, 
e) nieskończonej w granicy jego podzielności, ale nie da­ 
nej dla niego samego, tylko w związku z ogólną po­ 
dzielnością całości Istnienia, 
• 
f) jedności (AT) z (AR) dla nisgo samego jako grani­ 
cy między Nieskończonością w wielkości i w małości. 
%7. 
Musieliśmy przyjąć, że każde (IP) jest jedno-jedyne samo 
dla siebie. Ale na podstawie tego, że jedyność implikowałaby 
Nicość Absolutną, musimy przyjąć, że obok tego jednego (IP), 
które dalej będziemy rozważać, a nawet w niem samem — na 
podstawie tego, że w Istnieniu w całości nie może być nic inne­ 
go jak tylko (IPN) — trwają w Przestrzeni jako (ATN) złączo­ 
ne w jedność z odpowiedniem (ARN) inne (IPN). Jeśli nie bę­ 
dziemy stali na stanowisku jednego trwania (AT), jednego 
z tych (IPN), a mimo to nie odmówimy im tego, że same dla sie­ 
bie trwają, dostaniemy w ten sposób pojęcie Czasu całości Ist­ 
nienia, Czasu Nieskończonego, dla ograniczonego (IP) samego 
dla siebie niepojętego, ale koniecznego do przyjęcia. Pojęcie 
to wyraża jednoczesność trwania innych (IPN) z danem (IP), 
rozpatrywanem jako samo dla siebie i nieskończone, czyli wiecz­ 
ne trwanie Istnienia w całości, mimo ograniczoności (ATN), ma­ 
jących swój początek i koniec. Pojęciu Czasu nie odpowiada 
żadne trwanie samo dla siebie — jest ono tylko i jedynie ko- 
1 
) Dodatek A przy pojęciach T i R oznacza jedyność i tożsamość 
każdego (IP) jako T i R. 
36
>>>
niecznem pojęciem. Nazywam je pojęciem Rzeczywistego Czasu 
Całości Istnienia, w przeciwieństwie do pojęcia Czasu Fizyki, 
równomiernie lub w zależności od szybkości danych w danym 
układzie, w stosunku do danego układu odniesienia nierówno­ 
miernie upływającego. Pojęcie szybkości upływania, z powodu 
Nieskończoności Czasu Całości Istnienia, nie ma w zastosowaniu 
do niego żadnego sensu. Pojęcia tamte mają sens jedynie w sto­ 
sunku do fikcyjnych, jak to później się okaże, ograniczonych sy­ 
stemów fizycznych izolowanych, co będzie implikowało pojęcie 
przybliżenia opisu w stosunku do rzeczywistości, obowiązujące 
całą Fizykę. 
Twierdzenie 12. Pojęcie Czasu jest pojęciem 
abstrak- 
cyjnem, w tem znaczeniu, że nie odpowiada mu żadna 
rzeczy­ 
wistość, w rodzaju Istnienia w całości, (IP), (AT) i (AR). Jest 
jednak pojęciem koniecznem do przyjęcia, o ile nie stoimy na 
punkcie widzenia jednego (IP) samego dla siebie, tylko rozwa­ 
żamy całość Istnienia jako wielość (IPN), mających swoje trwa­ 
nia (ATN). Jest to pojęcie pochodne od pojęcia trwania wszyst­ 
kich (ATN). 
§8. 
Każde (IP) stanowi jedność swego (AT) ze swoją (AR), 
która to ostatnia stanowi też jedność samą dla siebie. Zobaczy­ 
my później jak to ostatnie pojęcie będzie w pewien sposób zre- 
sorbowane przez pojęcie (AT) i wyrażone w terminach jego wie­ 
lości — ale to może nastąpić dopiero po określeniu pojęcia ele­ 
mentu wielości (AT), bez której jest ono nie-do-pomyślenia. 
Dana (AR) nie może stanowić jedności z innem (AT) — prze­ 
czyłoby to odrębności każdego elementu wielości istnienio- 
wej, czyli wielości (IPN), którą musieliśmy przyjąć jako prze- 
strzenno-czasową. Mówiąc o jedności (IP) nie wprowadzamy 
pojęcia żadnej jedności transcendentnej, w znaczeniu jedności 
czegoś Nieskończonego, jak Istnienie w całości, któremu jedynie 
ten ostatni atrybut przypisać możemy. Pojęcie jedności tran­ 
scendentnej jest, podobnie jak pojęcie Czasu, pojęciem abstrak- 
cyjnem, jakkolwiek, jak to później zobaczymy, będziemy mogli 
37
>>>
na podstawie rozważania organizacji wewnętrznej (IP), dojść 
do pewnych wniosków co do rzeczywistości tej jedności, w pew­ 
nym sensie, w granicy. Pojęciu jedności (IP) odpowiada bezpo­ 
średnio dana dla niego samego jedność jego (AT), złączonego 
z jedną (AR), która to jedność okaże się później „jakością for­ 
malną" każdego (AT). Każde (IP) jest ciągłe samo dla siebie 
w swojem (AT). Gdyby nie było ciągłe, nie mogłoby istnieć sa­ 
mo dla siebie, jako trwanie: ciągłość w czasie jest konieczną 
podstawą tożsamości trwania. Jednak, ponieważ trwań składo­ 
wych (AT) nieskończenie krótkich przyjąć nie będziemy mogli, 
doprowadzi nas to do ograniczonej ilości par pojęć sprze­ 
cznych, sprowadzalnych do pojęć całości i części i pochodnych 
od pojęcia jedności w wielości. O ile w analizie Wielości Czy­ 
stej sprzeczności, wynikające z pojęcia Aktualnej Nieskończo­ 
ności są do usunięcia, o tyle w stosunku do wielości istnieniowej 
są one w pewnym sensie nie-do-uniknięcia: chodzi o to, aby były 
sprowadzalne do pojęć całości i części i aby ilość ich była ści­ 
śle ograniczona. 
Podobnie jak dwie strony dwoistości Jednej Formy Istnie­ 
nia 
1 
), będące ze sobą w funkcjonalnym związku — (w tem zna­ 
czeniu, że co trwa, musi trwać w przestrzeni, przyczem robimy 
wyjątek co do „trwania pojęć", które będzie później określone 
w innych terminach) — możemy rozpatrywać oddzielnie, mo­ 
żemy rozważać niezależnie dwie strony dwoistości (IP), to jest: 
(AT) i (AR), między któremi musimy przyjąć ten sam związek 
funkcjonalny, co między Czasem a Przestrzenią. Nic nie impli­ 
kuje konieczności rozważania jednej ze stron tej dwoistości, jako 
funkcję, a drugą jako zmienną niezależną. Jako strony dwoisto­ 
ści jednej i tej samej, tożsamej ze sobą Formy i strony dwoisto­ 
ści jednego, tożsamego ze sobą (IP), mają one zupełne równo­ 
uprawnienie, co właśnie wyrażam w postaci pojęcia wzajemnego 
funkcjonalnego związku. W rzeczywistości, to znaczy dla (AT) 
samego dla siebie, są one jednością i tylko w myśleniu, którego 
1 
) Zwracam uwagę, że koncepcja Jedności Formy Istnienia Dwoistej 
czasowo-przestrzennej, nie ma nic wspólnengo z hyperprzestrzenią Minkow- 
skiego i z traktowaniem matematycznem Czasu jako czwartego wymiaru 
hyperprzestrzeni. 
38
>>>
definicję musimy odłożyć na później, istności te oddzielają się 
od siebie. Dlatego możemy teoretycznie dowolnie, w istocie 
w zależności od danego wypadku, rozważać (AR) jako funkcję 
(AT), lub (AT) jako funkcję (AR), co wyrażamy symbolem: 
(AR) =f (AT) i (AT) =f (AR), w przeciwieństwie jak to zo­ 
baczymy później—do poglądu fizycznego, w którym przez elimi­ 
nację (AT) samego dla siebie, przyjmujemy Czas Fizyczny, po­ 
jęcie hierarchicznie pochodne od Czasu Rzeczywistego Całości 
Istnienia. 
Każde (IP) musi mieć początek i koniec, ale dla (AT) sa­ 
mego dla siebie 
1 
) musi przedstawiać się jako wieczne, o począt­ 
ku nieokreślonym, ponieważ gdybyśmy założyli początek i ko­ 
niec dla (AT), musielibyśmy przyjąć istnienie danego (IP) przed 
jego początkiem, lub po jego końcu, co jest logiczną sprzeczno­ 
ścią oczywistą i do niczego nie sprowadzalną. 
Na mocy ciągłości Formy Istnienia i Związku funkcjo­ 
nalnego Wszystkiego ze Wszystkiem, (AR) musi być w związku 
z innemi rozciągłościami innych (IPN) == (ARN) i musi się dla 
(AT) od nich ściśle odgraniczać, na mocy ogólnej, przyjętej po­ 
przednio ograniczoności każdego (IP). Narazie pozostawiam po­ 
jęcie (ARN) niezróżniczkowane — określam je tylko negatyw­ 
nie jako rozciągłości, nie będące (AR) danego rozpatrywanego 
(IP), zaznaczając, że w poglądzie życiowym, rozciągłości te 
dzielą się na rozciągłości, będące dla (AT) rozciągłościami in­ 
nych (IPN) i na rozciągłości „martwe", przedmioty, których 
sumę nazywamy „materją martwą". 
Przestrzeń, w której dla (AT) 2) danego (IP), istnieją 
(ARN), musimy — na podstawie ograniczoności każdego (IP) 
samego dla siebie — przyjąć za ograniczoną; nazwiemy ją 
Rzeczywistą Przestrzenią tego (IP). W tej to Rzeczywistej Prze­ 
strzeni istnieje (AR) tego (IP) z tą różnicą, że to (AR) istnieje 
samo dla siebie w związku z (AT), a inne (ARN) istnieją dla 
tego (AT), o ile wchodzą w funkcjonalny związek ze związanem 
J 
) Dalej będę opuszczał dodatek „samo dla siebie", uważając, że 
jest ono już zawarte w samym symbolu (AT). 
2 
) Pojęcie: „dla (AT)" będzie mogło być określone dokładnie póź­ 
niej, kiedy przekonamy się, że elementami wielości każdego (IP) będą dla 
(AT) właśnie jakości, (dźwięki, barwy, dotyki i t. p .) . 
39
>>>
z niem (AR). Na mocy jednokierunkowości i jednowymiarowo- 
ści Czasu, trwania same dla siebie = (ATN), nie mogą jako 
jedne i jedyne same dla siebie wchodzić bezpośrednio w związki 
funkcjonalne ze sobą. Związki mogą zachodzić jedynie między 
(AR) i (ARN), na mocy trójwymiarowości Przestrzeni. Związek 
między jednokierunkowemi, równoległemi linjami prostemi, lub 
prostemi płaszczyznami jest niewyobrażalny, chyba jako zlanie 
się pęków linji lub grup płaszczyzn, co implikowałoby jedność 
absolutną (ARN), a więc Absolutną Nicość. Dopiero trzeci wy­ 
miar Przestrzeni umożliwia pomyślenie różnorodności form 
(IPN) jako (ARN) i ich związków, przy jednoczesnem zacho­ 
waniu odgraniczenia. Związek między rozciągłościami w Prze­ 
strzeni jest do pomyślenia jedynie jako stykanie się ich prze­ 
strzennych granic. Ale to nie tłumaczyłoby jeszcze zmienności 
związków — wszystko mogłoby trwać niezmiennie, zakrzepnięte 
w samym stanie stykania się, coby równie prowadziło do pojęcia 
Nicości. Stykanie się, jak i oddziaływanie wzajemne (ARN) na 
siebie, będzie możliwem do wytłómaczenia dopiero przy wpro­ 
wadzeniu pojęcia jakości, jako elementu wielości (ATN). Z po­ 
jęcia jakości mogą być dopiero wyprowadzone konieczne poję­ 
cia, określające stosunki (IPN) między sobą, które w dalszej 
transformacji będą zasadniczemi pojęciami poglądu fizycznego. 
Na czem polega możliwość istnienia innych (ARN) dla danego 
(AT), będziemy mogli również wyjaśnić dopiero po wprowadze­ 
niu pojęcia jakości. Tymczasem musimy ogólnie przyjąć koniecz­ 
ność związków, na mocy właściwości samej Formy Istnienia. 
Widzimy, że musimy — na mocy dwoistości Formy Istnie­ 
nia — przyjąć dwa jedynie możliwe sposoby rozpatrywania Ist­ 
nienia: a) z punktu widzenia danego, jedynego (IP), czyli jego 
(AT), w który to sposób wchodzi rozpatrywanie (AR), ale je­ 
dynie tej jednej, która stanowi z tem (AT) jedność i która jak 
to później zobaczymy, jest w terminach elementów wielości tego 
(AT) wyrażalna i b) z punktu widzenia (AR), ale traktowanego 
na równi z innemi (ARN), czyli z punktu widzenia rozciągłości 
wogóle, przyczem (AT) zostaje w granicy wyeliminowane. Jak­ 
kolwiek (AT) i (AR) stanowią jedność w danem (IP) nieroz­ 
łączną, pojęcia pochodne od nich: Czas i Przestrzeń, w zastoso­ 
waniu do Całości Istnienia, ulegają nierównym transformacjom, 
40
>>>
i to w sposób konieczny. Już w pierwszej abstrakcji od trwania 
(IP) do Czasu, dostajemy pojęcie abstrakcyjne, któremu nie od­ 
powiada nic rzeczywistego. Trwania poszczególnych (IPN) nie 
są zanurzone w jednym Czasie — są zupełnie oddzielone (di- 
sparat) i jako takie nie mogą na siebie oddziaływać. Rzeczywi­ 
sty Czas Istnienia w całości jest kompletną fikcją, o której nic 
powiedzieć nie można, jakkolwiek konieczna jest ona do przyję­ 
cia. Rzeczywista Przestrzeń danego (IP), jak to później w związ­ 
ku z przyjęciem pojęcia jakości bliżej się wyjaśni, wewnętrzna 
i zewnętrzna — (poza granicami (AR) i w tych granicach) — 
jest czemś, w czem istnieją także inne (ARN) innych (IPN) 
i w czem zachodzą między niemi związki. W pierwszej więc ab­ 
strakcji od (AR), Przestizeń ma własność rzeczywistości, innej 
coprawda niż rzeczywistość samych (IPN), ale bezwzględnie ta­ 
kiej, jakiej nie posiada odpowiednik pojęcia Czasu Całości Ist­ 
nienia, a którąby mógł posiadać, gdyby Całość Istnienia była 
Istnieniem Poszczególnem = (IP), coby groziło przyjęciem Ni­ 
cości Absolutnej. Tak więc: jako właściwości (IP), trwanie 
i rozciągłość są jednością, jakoteż jednością są w abstrakcji 
ostatecznej Czas i Przestrzeń, stanowiące jedną formę Istnienia. 
Jednak na skutek swej trójwymiarowości, umożliwiającej związ­ 
ki (IPN) między sobą. Przestrzeń w pierwszej abstrakcji posia­ 
da pewną rzeczywistość, podczas, gdy Czas w tej pierwszej ab­ 
strakcji od trwania traci ją zupełnie. Rzeczywistość ta, polega­ 
jąca do pewnego stopnia na trójwymiarowości, jest specyficzna 
i do niczego nie sprowadzalna. Czasowość i przestrzenność nie 
podlegają definicji. Rzeczywistością w ścisłem znaczeniu — któ­ 
re to pojęcie jest równoznaczne z pojęciem istnienia, w tem zna­ 
czeniu, w jakiem określiłem to pojęcie na początku wykładu — 
będziemy nazywać jedynie (IPN) i jakości w ich trwaniach = 
= 
(ATN), jak to się później okaże. Wszelkie inne pojęcia róż­ 
nych „rodzajów rzeczywistości" okażą się sprowadzalnemi do 
tych dwóch pojęć podstawowych. Danem sobie samemu bezpo­ 
średnio, czyli istniejącem samo dla siebie, będzie tylko dane jed­ 
no (IP), jedyne jako takie, t. j. ja sam. Jednak na podstawie 
niemożności przyjęcia, jednego (IP), na tle konieczności impli­ 
kowania wtedy Nicości Absolutnej, musimy przyjąć, że z taką 
samą pewnością istnieją inne (IPN), stanowiące dla nas świat 
41
>>>
dookolny. Następną abstrakcją od Przestrzeni Rzeczywistej da­ 
nego (IP) będzie pojęcie Nieskończonej Rzeczywistej Przestrze­ 
ni Całości Istnienia, składającej się z przenikających się ze sobą 
Przestrzeni wszystkich (IPN); dalszą — ta sama Przestrzeń 
w interpretacji — jak się później okaże przy pewnych założe­ 
niach koniecznej, ale nieodpowiadającej rzeczywistości w po- 
wyższem znaczeniu—Przestrzeń Rzeczywista Fizyki; dalej, Prze­ 
strzeń Fizyki Teoretycznej, a dalej, abstrakcja ostatnia: Prze­ 
strzeń Geometryczna w różnych rodzajach, z których wybiera­ 
my najdogodniejszy dla nas w celu najprostszego opisania zja­ 
wisk w naszym wycinku świata. Bliższy opis Rzeczywistej Prze­ 
strzeni każdego (IP), — którą na mocy ograniczoności (IP) bę­ 
dziemy musieli przyjąć za ograniczoną — będzie możliwy do­ 
piero po wprowadzeniu pojęcia jakości — wtedy dopiero stanie 
się całkowicie jasnem, czemu musi być ona ograniczona. 
Twierdzenie 13. Pojecie ograniczoności (1P),W 
związ­ 
ku z pojęciem związku wszystkiego ze wszystkiem, 
implikuje 
pojęcie Ograniczonej Rzeczywistej Przestrzeni dla kożdego (IP) 
i pojęcie Rzeczywistości Przestrzeni, rzeczywistości 
specyficznej 
i niesprowadzalnej 
w związku z jej trójwymiarowością. 
Sumę 
przenikających 
się Przestrzeni Rzeczywistych 
wszystkich (IPN) 
nazywam Rzeczywistą Przestrzenią Całości Istnienia, którą mu­ 
simy przyjąć jako 
nieskończoną. 
§9. 
Oprócz dwoistości Istnienia czasowo-przestrzennej musi­ 
my przyjąć inną jeszcze dwoistość, wynikającą z wielości (IPN), 
jednokierunkowości i jednowymiarowości trwania i z wielowy­ 
miarowości Przestrzeni. Zawsze musimy z jednej strony brać 
pod uwagę jedno (IP), t. j. nas samych, samych dla siebie jako 
takich i z drugiej strony nieskończoną ilość innych (IPN). Te 
(IPN) nie będą dla rozpatrywanego (IP) same dla siebie — bę­ 
dą takimi dla siebie samych •— dla niego będą trwać w jego 
(AT), o ile przez swoje (ARN) wejdą w związki funkcjonalne 
z jego (AR) w jego Rzeczywistej Przestrzeni, i to takie związki, 
które będą mogły istnieć dla jego (AT). Nie możemy bowiem 
42
>>>
założyć, na mocy ograniczoności (IP), że wszystkie związki, któ­ 
rych wskutek nieskończonej w granicy podzielności Istnienia 
jest w granicy nieskończenie wiele, będą dla (AT) jako ta­ 
kie istniały. Jakkolwiek założyliśmy związek Wszystkiego ze 
Wszystkiem, jednak dla danego (AT) ilość związków musimy 
uznać za ograniczoną. Widzimy tu rozdział dwóch punktów wi­ 
dzenia: z punktu widzenia (AT) i całości Istnienia. To, co mu­ 
simy uznać za objektywnie istniejące, niekoniecznie musi być 
bezpośrednio dane w (AT) danego (IP) (jednak musimy to za­ 
łożyć, jako istniejące w pewien sposób dla innych (IPN)). Do­ 
tyczy to ograniczenie — na mocy ograniczoności (IP) — zarów­ 
no wielkości jak i małości. Istnienie możliwe jest tylko jako 
ograniczoność w Nieskończoności, pod grozą implikacji pojęcia 
Nicości Absolutnej. Pojęcie związku Wszystkiego ze Wszystkiem 
odpowiada koniecznej do przyjęcia objektywnej rzeczywistości, 
ale nie odpowiada żadnej rzeczywistości dla (AT). 
Twierdzenie 14. Pojęcie Istnienia implikuje pojęcie 
swej dwoistości jako 1) jednego (IP) samego dla siebie jako ta­ 
kiego i 2) reszty Istnienia minus to właśnie (IP) i pojęcie moż­ 
ności rozpatrywania jego z tych dwóch punktów widzenia, co 
jest przyczyną dwóch niespółmiernych poglądów na Istnienie. 
Twierdzenie 15. Pojęcie (IP) na mocy dwoistości 
swej czasowo-przestrzennej 
implikuje pojęcie związku funkcjo­ 
nalnego między (AT) i (AR) obustronnie zmiennego: raz (AT) 
= 
/ (AR), drugi raz (AR) = f (AT). Punktem granicznym tego 
związku będzie punkt, w którym ani (AT) = / (AR), ani od­ 
wrotnie. Punkt ten nazywamy punktem absolutnej jedności (IP) 
dla (AT). Pojęcie (IP) implikuje pojęcia: stałości w zmienności 
i zmienności w stałości, pojęcia sprzeczne sprowadzalne do po­ 
jęć jedności i wielości w trwaniu. 
§ 10. 
Na mocy pojęć: związku wszystkiego ze wszystkiem 
i związku funkcjonalnego obustronnie zmiennego (AT) z (AR) 
musimy przyjąć, że mogą zajść wypadki, iż (AT) będzie przez 
43
>>>
pośrednictwo swojego (AR) funkcją innych (ARN), lub naod- 
wrót. Jeśli zajdzie wypadek graniczny, analogiczny do poprzed­ 
niego stanu jedności absolutnej (IP), t. zn., że ani (AT) = f 
(ARN), ani (ARN) = f (AT), będziemy mieli wtedy stan abso­ 
lutnej równowagi (AR) i stan absolutnej niezależności (AT) sa­ 
mego dla siebie. 
(AR) musimy sobie pomyśleć jako składającą się dla (AT) 
z rozciągłości częściowych, ponieważ absolutna jednolitość ca­ 
łej (AR) implikowałyby jej nieistnienie dla (AT). Wypowia­ 
dam to twierdzenie nie wprowadzając narazie pojęcia elemen­ 
tów ostatecznych prostych (AT). Jednak okaże się, że będziemy 
musieli takie elementy przyjąć. Będą to jakości w (AT). Na mo­ 
cy ograniczenia (IP) nie możemy przyjąć, że dla (AT) będzie 
istnieć nieskończona ilość tych rozciągłości częściowych = 
(ACRN). Jednak musi być ich pewna ilość dla (AT), chociażby 
na mocy ich różnego położenia w przestrzeni, jeśli weźmiemy 
pod uwagę tylko granice (AR) w stosunku do reszty Istnienia. 
(AR) musi posiadać pewną konstrukcję, to znaczy różność 
przy jednolitości — gdyby tej konstrukcji nie posiadało, nie mo­ 
głoby być tożsame ze sobą. Już te różnice położenia implikują 
pojęcie jakości przestrzenności i ich różnej lokalizacji dla (AT). 
Odkładając więc dalszą analizę (ACRN) do punktu, w którym 
wprowadzimy pojęcie jakości w całej pełni, musimy uznać na 
mocy twierdzenia, że nie może być w całem Istnieniu nic innego 
jak wielość (IPN), że niezależnie od tego, jak (ACRN) przed­ 
stawiają się dla (AT), muszą one być jakiemiś (IPN), jako ta- 
kiemi — t . zn ., że jedno dane (ACR) może być jednem (IP), lub 
pewną ich konstrukcją. Takie (IPN) nazywać będziemy Istnie­ 
niami Poszczególnemi Częściowemi, zwracając narazie uwagę, 
że nie wszystkie te (IPCN) muszą jako takie właśnie istnieć dla 
(AT). Na mocy konieczności dwoistości poglądu na Istnienie, 
możemy im przypisać byt w stosunku do danego (IP) objektyw- 
ny: to znaczy założyć ich istnienie samych dla siebie, ale nie dla 
(AT) danego (IP), które jako samo dla siebie rozpatrujemy. 
Twierdzenie 16. Pojęcie (AR) w związku z pojęciem 
podzielności Przestrzeni implikuje pojęcie rozciągłości 
częścio­ 
wych (AR) = (ACRN), których ograniczona ilość musi istnieć 
44
>>>
dla (AT). Pojacie granicznych wypadków związków funkcjonal­ 
nych obustronnie zmiennych (AT), (AR) i (ARN) implikuje po­ 
jęcie stanu absolutnej równowagi (AR) i stanu absolutnej nie­ 
zależności (AT) dla niego samego. 
§U. 
Na mocy jedności Istnienia i jedności jego dwoistej For­ 
my, musimy założyć każde (IP) jako znajdujące się w związku 
funkcjonalnym ze wszystkiemi (IPN), który to związek w gra­ 
nicy możemy założyć jako nieskończenie luźny, ale nie możemy 
przyjąć, że go całkowicie może nie być, choćbyśmy przyjmowali 
(IPN) dowolnie od siebie oddalone. Fizyka, operująca systema­ 
mi sztucznemi izolowanemi, zakłada w przybliżeniu, że bardzo 
dalekie związki mogą być nieuwzględniane. Obecna teorja fizy­ 
kalna, przyjmująca świat jako ograniczony, nie potrzebuje na­ 
wet sztucznej izolacji. Ale wygodny jej opis danego wycinka 
świata jest w absolutnej niezgodzie z naszem pojęciem Prze­ 
strzeni wogóle i nie może być bez zastrzeżeń — jak każda wo- 
góle teorja fizykalna w przyszłości — wciągnięty jako część 
prawdy absolutnej w system Ogólnej Ontologji 1). Jeśli weźmie­ 
my pod uwagę powyższy punkt widzenia, ogólnego związku 
wszystkiego ze wszystkiem opuszczamy wtedy stanowisko (AT) 
samego dla siebie i zakładamy Pseudo-Rzeczywisty Czas Cało­ 
ści Istnienia i Rzeczywistą jego Przestrzeń i Istnienie minus to 
jedno (IP), które rozpatrywaliśmy jako samo dla siebie. Z chwi­ 
lą takiego postawienia kwestj i, przez wyeliminowanie w grani­ 
cy (AT) i innych (ATN), stajemy na stanowisku samej zmien­ 
nej rozciągłości, czyli rozciągłości w ruchu, usuwamy wszelką 
dowolność samych rozciągłości drobnych między sobą, na mocy 
ich stykania się (w pierwszem przybliżeniu), a dalej przy po­ 
mocy pewnych fikcji, opartych na matematyce, nawet działania 
ich bez zetknięcia na odległość, zastępując pierwsze przybliżenia 
operujące pojęciami: ruchu, siły i oporu, wziętemi z poglądu ży- 
1 
) Stwierdzenie możliwości jakiegokolwiek poglądu fizykalnego jest 
prawdą absolutną, ale nie implikuje wogóle to prawdziwości w znaczeniu 
naukowem każdego takiego danego poglądu w obrębie fizyki. 
45
>>>
ciowego, pojęciami w pewien sposób wysublimowanemi, w któ­ 
rych siła zastąpiona zostaje przez wszech-energję, a ruch ży­ 
wych stworzeń, czyli (IPN), przez tajemniczy w swych osta­ 
tecznych przyczynach ruch „materjalnych cząsteczek", przy- 
czem „materjalność" ta zostaje również powoli wyeliminowa­ 
na i sprowadzona do pojęcia energji. W Fizyce niekoniecznie 
musimy przyjmować całość Przestrzeni Rzeczywistej Istnienia, 
a nawet nie możemy tego uczynić, izolując sztucznie „systemy 
materjalne", gdyż bez tego musielibyśmy rozpatrywać związki 
nieskończone. Pewne części Przestrzeni Rzeczywistej (IPN) 
traktujemy jako części Rzeczywistej Przestrzeni Całości Istnie­ 
nia, z wyeliminowaniem (IPN) jako takich, zastępując je poję­ 
ciem „materji martwej", sprowadzalnem w ostatecznej sublima- 
cji matematycznej do pojęcia energji. 
W poglądzie życiowym świat rozkłada się dla nas na: 
1) nas samych, 2) stworzenia żywe, 3) t. zw. „przedmioty mart­ 
we" i 4) zjawiska, dające się sprowadzić do stosunków między 
przedmiotami martwemi. Pochodnemi pojęciami od tego pojęcia 
przedmiotu martwego są wszystkie pojęcia fizykalne, przyczem 
„siła" żywych stworzeń, zastąpiona jest przez bezprzyczynową 
w istocie swej energję ruchu. Zobaczymy później, że sprzecz­ 
ność tych dwóch poglądów na Istnienie, wynikająca z jego dwoi­ 
stości, daje się jedynie rozwiązać przez sprowadzenie pojęcia 
„materji martwej" do pojęcia zbiorowisk bardzo drobnych 
(IPN), które to zbiorowiska Fizyka opisuje przy pomocy fikcji 
matematycznych w sposób przybliżony statystyczny i których 
ruch, lub wogóle zmienność zjawisk, musimy uznać za wypadko­ 
wą właściwości, mogących być zaobserwowanemi na (IPN) na­ 
szego rzędu wielkości i sprowadzalnych ostatecznie do pojęcia 
jakości w naszem trwaniu, czyli wyrażalnych w terminach tego 
trwania. Będziemy mówić później, że jakości „wyznaczają" 
w pewnym sensie rzeczywistość: np. nasze dotykowe czucia wy­ 
znaczają granice naszych (ARN), czyli ciał. W ten sposób cała 
Fizyka będzie przybliżonym opisem świata, wyznaczonego nam 
naszemi jakościami w Przestrzeni. Rzeczywistością w ścisłem 
znaczeniu jednak pozostaną zawsze (IPN) i jakości w ich trwa- 
niach = (ATN). Dalsza analiza tej koncepcji rozwiązania nie- 
rozwiązalnego w żadnym innym systemie t. zw. „związku duszy 
46
>>>
z ciałem", czyli świata jakościowego z bez jakościowym, będzie 
możliwa dopiero później. Rozwiązanie na mocy wyeliminowania 
pojęcia (IP) jest możliwe w koncepcji psychologistycznej, Macha 
np., ale za cenę zupełnego sfałszowania poglądu na Istnień^, 
przez wykluczenie osobowości, co prowadzi do zamaskowanego 
solipsyzmu, przyczem muszą dołączyć się do systemu takiego, 
obce mu w istocie pojęcia, pochodzące wprost bez żadnej już 
sublimacji, z poglądu życiowego, np. pojęcie „praktyczności" 
(„Ich" ais „praktische Einheit"), „ekonomji myślenia", rozdziału 
elementów na jakości A B C... i K L M, oddzielone granicą \J{ 
a 
P'T,= 
uczucia, które to pojęcia z samego założenia „wyj­ 
ścia z bezpośrednio danych" zupełnie nie dają się wyprowadzić 
w sposób konieczny i ratują tylko system jako podpory z boku, 
bez których sam w sobie utrzymaćby się nie mógł. 
Prawa względnie konieczne, rządzące światem materjal- 
nym w poglądzie życiowym w sposób mniej lub więcej przybli­ 
żony, w poglądzie fizycznym, t. j . przy eliminacji wszelkiej do­ 
wolności związku funkcjonalnego (AT) z (AR), zostają wysu­ 
blimowane do rangi absolutnej konieczności 
T 
), szczególniej jeśli 
rozpatruje się „systemy materjalne" bardzo wielkie, lub bardzo 
małe w stosunku do (IPN) danego rzędu wielkości, np. systemy 
gwiezdne, lub systemy „budowy materji". 
Pojęcie absolutnej 
w granicy konieczności, fikcyjnej w stosunku do rzeczywistości, 
jest koniecznie implikowane przy założeniu wielości (IPN) róż­ 
nych rzędów wielkości znajdujących się w związkach funkcjo- 
1 
) Indertermindzm w obrębie fizyki uważam za stan przejściowy, albo 
też w przeciwnym razie, za symptom, że fizyka w naszym układzie zatrzy­ 
mała się w punkcie niedoskonałym swego rozwoju. (O tym problemie póź­ 
niej). Możnaby przypuścić również, że indeterminizm fizykalny jest po­ 
twierdzeniem w pewnym sensie przedstawionej tu teorji „materji martwej" 
i że fizyka dobrała się w swojem posuwaniu się w kierunku małości do 
drobnych (IPN), składających naszą „materję martwą", — ale to byłoby 
niezmiernie nieprawdopodobnem. Najprawdopodobniej będzie to pewnego 
gatunku konwencjonalizm, przy pomocy którego konsekwentniej możemy 
opisać w danej chwili świat w pewnym stopniu małości — nie będzie to 
indeterminizm objektywny, bo takie pojęcie sensu poza ruchami żywego 
stworu nie ma, tylko indeterminizm „ułomnościowy", wynikający z małości 
badnych przedmiotów. 
47
>>>
nalnych ich (ARN), czyli działających na siebie wzajemnie, na 
mocy jedności Istnienia i nieskończonej jego w granicy po­ 
dzielności. 
Twierdzenie 17. Pojęcie Istnienia, na mocy pojęć: 
jedności jego, nieskończonej 
w granicy podzielności i związku 
funkcjonalnego Wszystkiego ze Wszystkiem implikuje pojęcie 
fikcyjnej konieczności 
absolutnej 
rządzącej 
tem 
Istnieniem, 
w pewnym rzędzie wielkości. 
§ 11. 
Nie możemy pomyśleć ciągłości (AT) inaczej, jak w ten 
sposób, że trwanie byłe jest w pewien sposób, — choćby w pew­ 
nych częściach — zawarte w trwaniu obecnem. Analogicznie do 
trwania byłego, musimy przyjąć potencjalnie zawarte w trwaniu 
obecnem, trwanie przyszłe. Bliższa analiza tego stanu rzeczy bę­ 
dzie możliwa dopiero po przyjęciu pojęcia jakości jako elemen­ 
tów wielości (AT). Te trzy rodzaje trwania stanowią to, co po­ 
przednio ogólnikowo nazwaliśmy (AT). Każde trwanie obecne 
znajduje się — na mocy jedności (AT) z (AR) — w związku 
z danym układem (ACRN) i (ARN) w Rzeczywistej Przestrzeni 
danego (IP). Zależnie od trwań obecnych = (OT) byłych 
i przyszłych = (PT), będziemy rozróżniać Przestrzeń Rzeczy­ 
wistą obecną, byłą i przyszłą. (OT) musimy uznać za skończo­ 
ne, t. j . posiadające pewną długość, (a nie za nieskończenie 
krótkie) na mocy ograniczoności (TP). Wyrażenie tych pojęć 
w terminach jakości, nada im dopiero określone znaczenie. Wo- 
góle można zaznaczyć, że w większej części „rozwiązania" za­ 
gadnień będą polegały na wyrażeniu pewnych terminów pewne­ 
go poglądu, w terminach innego poglądu i sprowadzeniu pew­ 
nych twierdzeń do innych. 
Twierdzenie 18. Pojęcie ciągłości (AT) implikuje po­ 
jęcia: trwania byłego (BT) i przyszłego (PT), zawartych w pew­ 
nej części w trwaniu obecnem (OT). 
48
>>>
II. 
ANALIZA POJĘCIA (IP). 
§ 12. 
Dwoistość każdego (IP) nie pozwala na dalsze ogólniko­ 
we rozważanie pojęcia (IP) bez zróżniczkowania go na pojęcia 
(AT) i (AR), które ono implikuje. Pojęcie (AR) będziemy uwa­ 
żać za pochodne od pojęcia (AT), mimo twierdzenia, że (AT) 
i (AR) stanowią jedność w (IP), dlatego, że treść rozwiniętego 
pojęcia (AR) da się wyrazić w terminach pochodnych od po­ 
jęcia (AT), a odwrotności tego dokonać nie możemy, stojąc na 
stanowisku (AR) i (ARN), ponieważ pogląd z punktu widzenia 
Całości Istnienia jako rozciągłości, który jest pochodnym od 
tego stanowiska, zmusza nas do eliminacji (AT), a nie stworze­ 
nia możliwości wyrażenia go w terminach własnych. Musimy 
więc pojęciu (AT) — wyrażającemu istnienie samo dla siebie — 
przyznać pierwszeństwo. 
Narazie wszystkie pojęcia będę rozważać w zależności od 
(AT), nie wyłączając pojęcia (AR) i innych rozciągłości w Rze­ 
czywistej Przestrzeni danego (IP) = (ARN) i dlatego opuszczać 
będę zwrot: „dla (AT", zaznaczając z góry, że wszystko co 
w części (A) wypowiedziane zostanie, będzie tym zwrotem 
objęte. 
A. 
§ 13. 
Pojęcia trwań: (OT), )BT) i (PT), w związku z pojęciem 
„samo dla siebie" i jednokierunkowością ,i jednowymiarowo- 
ścią trwania jako takiego, (t. j . w abstrakcji narazie od jego 
49
>>>
związku w jedność z rozciągłością w (IP), którą to rozciągłość 
w terminach tego trwania wyrazić możemy), implikują w spo­ 
sób konieczny przyjęcie pojęcia różnic tych trwań między sobą. 
Narazie będzie nas obchodzić tylko trwanie przeszłe, jako ko­ 
niecznie w pewien sposób w (OT) zawarte, bez czego ciągłość 
(AT) samego dla siebie byłaby nie-do-pomyślenia. Różnica mię­ 
dzy (OT) i (BT) byłaby nie-do-pojęcia, gdybyśmy 
założyli 
(AT) zupełnie jednolite w całości. Samo pojęcie trwania zmu­ 
sza do przyjęcia pojęć chwili: obecnej, byłej i przyszłej. Nie 
możemy przyjąć trwania, ani jako zupełnie jednolitego, ponie­ 
waż to równałoby się nie-trwaniu wcale, ani jako składającego 
się z rzeczywistych, t. zn . dla (AT) istniejących, trwań nieskoń­ 
czenie małych, mimo teoretycznie nieskończonej podzielności 
Czasu — ponieważ to przeczyłoby istnieniu ich dla (AT) na 
mocy jego ograniczoności, a nieistnienie (IP) wogóle impliko­ 
wałoby Nicość Absolutną.. Złudzenie, że trwanie może 
być rozpatrywane b|ez rozc?iągłośc|i, te którą- 
by nie stanowiło absolutnej jedności, w związ­ 
ku z bezpośrednio danym nam odpowiednikiem pojęcia „samo 
dla siebie" w postaci jedności naszej osobowości i niemożnością 
pomyślenia naszego początku i końca, sprawia, że niektórzy 
uważają za absolutnie konieczne nawet do przyjęcia, a nietylko 
możliwe, pojęcie wiecznego trwania samego dla siebie, czyli 
t. zw. nieśmiertelności „duszy"; polega to też na nieuwzględnie­ 
niu przestrzenności wszystkich jakości, jedynych elementów 
trwania i przyjmowaniu „jakości bezprzestrzennych". Zobaczy­ 
my później, że całe pojęcie (AT) da się sprowadzić tylko i je­ 
dynie do pojęcia następstwa jakości, z których pewne, raczej 
ich kompleksy, będą wyznaczały przestrzennie odgraniczenia 
rzeczywiste (IPN) i „materją martwą", jako ich zbiorowiska. 
(IP) musimy przyjąć jako ciągłe, narazie choćby „w granicy", 
gdyż brak ciągłości sprzeciwiałby się jego tożsamości w trwa­ 
niu 
1 
). Jeżeli mówiliśmy ogólnikowo o samem trwaniu, w ab- 
*) Zobaczymy później, że będziemy mogli założyć przerwy w (AT), 
przyjmując jednak stale trwającą organizację (IPN) w (AR) danego (IP), 
przyczem związki tej organizacji mogą być ściślejsze, lub luźniejsze w pew­ 
nych granicach. 
50
>>>
strakcji niejako od tego, co je wypełnia, moglibyśmy jeszcze 
mówić o trwaniach nieskończenie krótkich, dodając pojęcie 
„w granicy", rozumiejąc pod tem różność długości trwań czę­ 
ściowych u różnych (IPN), na tle jakby pojęcia Czasu Rzeczy­ 
wistego Całości Istnienia, absolutnie względnego i niewymie- 
rzalnego. Ale w związku z ich wypełnieniem nieskończenie krót­ 
kich trwań przyjąć nie możemy, gdyż pojęcie nieskończenie 
krótkiego trwania czegoś, w związku z pojęciami: „samo dla 
siebie", byłoby równoznaczne z nietrwaniem tego czegoś zupeł- 
nem, z Nicością Częściową. Widzimy, że pojęcie (IP) implikuje 
jeszcze jedną parę pojęć sprzecznych sprzężonych sprowadzał- 
nych, a mianowicie: ciągłości w przerywaności i przerywaności 
w ciągłości, pochodnych od pojęcia ogólnego jedności w wielo­ 
ści — wyrażają pojęcia te ten stan rzeczy, że (AT) musi się 
składać z trwań częściowych o ograniczonej długości. Dalej zo­ 
baczymy jak przy pomocy stwierdzenia, że każda jakość jest 
przestrzenna i pojęcia „tła zmieszanego" („unbemerkter Hin­ 
tergrund") wziętego z poglądu psychologistycznego (Hans Cor­ 
nelius), będziemy mogli opisać ten stan rzeczy w terminach po­ 
glądu, wychodzącego z pojęcia samego trwania = (AT). 
Twierdzenie 19. Pojęcie (AT) implikuje pojęcia: 
a) ograniczonej ilości, ograniczonej 
wielkości swoich trwań 
składowych, b) różnicy trwań: jednego teraźniejszego od byłych 
i przyszłych, czyli różnicy jakościowej, nie podlegającej defini­ 
cji, c) jakości: narazie: byłości i teraźniejszości^), d) ciągłości 
w przerywaności i przerywaności w ciągłości, pochodne od poję­ 
cia wielości w jedności. 
§ 14. 
Przyjmując ograniczone trwania częściowe, czyli składo­ 
we, tem samem przyjmujemy pewną ich wielkość w stosunku 
do (AT), czyli długość. W stosunku do Czasu wielkość ich bę­ 
dzie względna w stosunku do (AT) wogóle również, z powodu 
różnej możliwej długości (ATN) wogóle, ale w stosunku do da- 
*) W jaki sposób trwania przyszłe mogą być w (OT) da się okre­ 
ślić dopiero w dalszej analizie pojęcia (AT). 
51
>>>
nego (AT) jako samego dla siebie , wielkość ich będzie bez­ 
względna, jako elementów jednego i jedynego samego dla 
siebie trwania, które wskutek jednowymiarowości i jednokierun­ 
kowości swej, nie daje się bezpośrednio z żadnem innem trwa­ 
niem porównać. 
Możnaby twierdzić, że przedewszystkiem jakością można- 
by nazwać samą „trwaniowość" trwań. Ale jakością czego by­ 
łaby ta jakość? Nie wprowadzając jeszcze pojęcia jakości jako 
ostatnich elementów trwania, musielibyśmy przyjąć, że już cho­ 
ciażby różnice jakościowe (OT) i (BT) są konieczne. „Jakość 
trwania" dotyczy ich także oczywiście — bez trwania nie może­ 
my sobie pomyśleć jakości, bez jakości — trwania samego w so­ 
bie jako takiego — musimy pomyśleć to ostatnie jako trwanie 
czegoś. Mówimy ogólnikowo, że (IP) musi trwać, ale jako czy­ 
ste, jednolite trwanie samo w sobie, jest jego (AT) niewyobra­ 
żalne. Trwanie więc, poza znaczeniem narazie ogólnikowem jako 
(AT), czyli istnieniem (IP) samego dla siebie, będzie wyrażać 
właściwość wszystkich jakości, które o tyle istnieją, o ile trwa­ 
ją. W tem znaczeniu będziemy mogli mówić o „jakości trwania" 
(„Zeitempfindung", podobnie jak „Raumempfindung" Macha, 
na mocy przestrzenności wszystkich jakości) jako „jakości for­ 
malnej trwaniowej" (bo dotyczy Formy Całości Istnienia), z tem 
zastrzeżeniem, że jakość ta będzie jakością związaną w jedność 
ze wszystkiemi innemi jakościami, będzie ich własnością wspól­ 
ną, bez której żadnej jakości pomyśleć nie będziemy mogli, po­ 
dobnie jak jej samej jako jakości odrębnej bez tej jakości da­ 
nej, która w niej niejako trwa. Jakości formalne: trwaniowe 
i rozciągłościowe (lub czasowoprzestrzenne) z tem zastrzeże­ 
niem, że są zawsze elementami danego (AT), stanowią jedność 
z każdą jakością (AT), na mocy jednej dwoistej Formy Cało­ 
ści Istnienia. Musimy założyć, że trwania składowe mogą róż­ 
nić się wielkością, t. zn. w stosunku do trwania wogóle jego dłu­ 
gością w czasie. Ale w jaki sposób różnicę tę możemy wykazać, 
gdyby nie różniły się między sobą samem ich wypełnieniem? 
Zlałyby się wtedy bez różnic wypełnienia, w jedno ciągłe trwa­ 
nie, czyli przestałyby istnieć dla (AT), czyli, że samo (AT) 
wogóle byłoby nie-do-pomyślenia. Przedewszystkiem każde 
(OT) musi się różnić jakościowo od poprzedzającego go (BT), 
52
>>>
gdyż inaczej oddzielenie (BT) od (OT) byłoby nie możliwe, co 
sprzeciwiałoby się jednowymiarowości 
upływania Czasu 
w związku z istnieniem samem dla siebie i jego ciągłością, 
sprzeciwiałoby się znaczeniu samego pojęcia (AT). Jeśli dwie 
jakości następują po sobie, to temsamem dana jest dla (AT) ich 
granica. Pojęcie granicy, jako odpowiadające czemuś rzeczywi­ 
stemu, t. j . danemu bezpośrednio w trwaniu i przestrzeni, bę­ 
dziemy — na równi z pojęciami jakości i stosunków wielkości 
w przestrzeni i trwaniu — nazywać pojęciami rzeczywistemi. 
w przeciwieństwie do tych pojęć, których odpowiedniki, jak­ 
kolwiek konieczne do przyjęcia, będą istniały jedynie w posta­ 
ci swych definicji. Pojęcie trwania samego dla siebie wymaga 
przyjęcia całego szeregu „istności" 
1 
), które w samem trwaniu, 
czyli przeżywaniu bezpośredniem 
2 
), będą nierozdzielne, będą 
stanowić całość, w której żaden element nie będzie mógł być 
założony jako nieistniejący w danej chwili, bez uniemożliwienia 
istnienia całości. Będą to różne niesamodzielne „momenty" ca­ 
łości, które następnie będą mogły być pojęciowo wyodrębnione, 
tak jak np, przestrzenność i zabarwienie we wrażeniu wzroko- 
wem, bez których jednoczesności to wrażenie jest nie-do-pomy- 
ślenia. Podobnie rzeczy wistem jak pojęcie granicy i wielkości, 
będzie również pojęcie różnicy wogóle, która musi być dana 
bezpośrednio w całości trwania, czy to jako takiego (czyli trwa­ 
nia jakości bardziej czasowych, np. dźwięków), czy też trwania 
jakości bardziej przestrzennych (np. barw), jak to się później 
okaże. Mimo przestrzenności mniejszej lub większej wszystkich 
jakości, będziemy musieli przyjąć, na podstawie dwoistości (IP), 
możliwość takiego podziału jakości, przyczem okaże się, że za­ 
sadniczym rodzajem jakości, który będziemy musieli przyjąć 
dla wszystkich (IPN), będzie jednak rodzaj bardziej prze- 
x 
) Terminem tym oznaczać będziemy odpowiedniki pojęć rzeczywi­ 
stych i abstrakcyjnych, z wyjątkiem Istnienia Poszczególnego, a więc np. 
jakości, stosunki, granice i' t. p . 
2 
) Odróżnić należy pojęcie trwania samego dla siebie — (AT) od 
pojęcia trwania czegoś innego, jakiejś jakości np. Pierwsze określić może­ 
my jako „ja", stanowiące, na podstawie istnienia w (OT) trwania byłego, 
jedność — jedność oosobowości, tożsamą ze sobą w ciągu całego trwania 
różnorodnych swych elementów, czyli jakości. 
53
>>>
strzenny, w którym odgraniczać się będzie (IP) od reszty ist­ 
nienia i jako (AT) i jako (AR). 
Twierdzenie 20. Pojacie (AT) implikuje pojęcia: 
a) różnicy jakościowej (BT) i (OT), b) granicy (BT) i (OT), 
c) różnicy jakościowej trwań składowych niezależnie od różni­ 
cy (BT) i (OT), czyli pojęcie różnych jakości, 
wypełniających 
te trwania składowe, d) zmieniających się w (AT) jakości i e) 
pojęcie następstwa jakości stanowiącego tożsamą ze sobą jed­ 
ność, równoznaczne z samem pojęciem (AT), 
wprowadzonem 
poprzednio 
ogólnikowo. 
§ 15. 
Następstwa jakości w (AT) danego (IP), czyli jego istnie­ 
nie z punktu widzenia (AT), nazwaliśmy przeżywaniem bez- 
pośredniem. Można powiedzieć, że wogóle niema nic w całem 
Istnieniu, prócz (IPN) i następstw jakości — jakość będziemy 
oznaczać literą (X) — w ich trwaniach. Jednak, jak to widzie­ 
liśmy na początku wykładu, ze względu na dwoistość Istnienia 
czasowo-przestrzenną, konieczną była do przyjęcia dwoistość 
(IP) jako (AT) i (AR), implikująca dwoistość poglądu na Ist­ 
nienie. Z chwilą jednak założenia poglądu z punktu widzenia 
(AT), jako stanowiska istnienia samego dla siebie, widzimy, że 
pojęcie (AR), jako odpowiadające rozciągłości samej dla sie­ 
bie, stanowiącej jedność z danem (AT) w przeżywaniu bezpo- 
średniem, musi dać się wyrazić w terminach samego (AT), czy­ 
li, że mimo odrębności swej jako rozciągłość, będzie ona spro- 
wadzalna do pojęcia następstwa jakości. Możemy więc o niej 
mówić wyodrębniwszy ją z ogólnego następstwa (XN) w (AT), 
lub też traktować jako pewną część tego następstwa i wtedy 
będzie ona włączona w ciąg przeżywania bezpośredniego. Po­ 
dobnie będziemy musieli zgodzić się później, że wszystko, a mię­ 
dzy innemi myślenie pojęciowe, da się wyrazić w terminach ja­ 
kości, jako część przeżywania bezpośredniego. Jednak jeśli sta­ 
niemy na stanowisku znaczeń pojęć, a nie samego danego ciągu 
myślenia, które okaże się tylko dwoma szeregami przyporząd­ 
kowanych sobie jakości = (XN), będziemy musieli w pewien 
sposób wyodrębnić pewne „istności" jako nie bezpośrednio, tyl- 
54
>>>
ko pośrednio, symbolicznie dane. Wtedy będziemy się znajdo- 
dowali w „poglądzie logicznym", który jednak, podobnie jak 
pogląd „rozciągłościowy", okaże się sprowadzalnym do poglą­ 
du „trwaniowego", z punktu widzenia (AT), a na skutek spro- 
wadzalności tej, pojęcie „idealnego bytu" zostanie niejako zre- 
sorbowane. Trudność opisu Istnienia polega na jego dwoisto­ 
ści. Orjentacja ogólna, jednolita, jest możliwa jedynie przy zro­ 
zumieniu pojęcia „sprowadzalności" i „wyrażalności", danego 
poglądu w terminach innego. Pogląd z punktu widzenia (AT) 
ma tę objektywną wyższość nad innemi, że wychodzi z pojęcia 
„samo dla siebie", czyli ostatecznego, bezwzględnego bytu, ab­ 
solutnie już do niczego nie sprowadzalnego 
1 
). 
Jeśli w (AT) niema nic prócz następstwa (XN), więc (AR) 
musi być dla (AT) jedynie ich następstwem. Ponieważ zaś na 
mocy przestrzenności swej,; musi być współczesnością (XN), 
więc będzie następstwem współczesności jakościowych, względ­ 
nie stałem w swojej zmienności, według zasady tożsamości 
w zmienności, czyli będzie związkiem (XN). Ponieważ (AR) jest 
z (AT) w związku funkcjonalnym, więc (AR) dla (AT) musi 
się przedstawić jako następstwo współczesnych (XN). Zoba­ 
czymy, że rozwój (IP), czyli indywiduum, można sobie jedynie 
przedstawić jako idący od (AT), nieomal całego wypełnionego 
jakościami stanowiącemi (AR) i ich wspomnieniami, w którem 
to stadjum (AT) jest tylko prawie jednością (AR), aż do (AT), 
w którem coraz więcej miejsca zajmują (ARN), a dalej inne 
związki jakości, stanowiące to, co w późniejszych stadjach roz­ 
woju gatunków i indywiduów, nazywamy „życiem psychicznem" 
jednostki. Na mocy związków funkcjonalnych (AR) z innemi 
rozciągłościami (ARN), te ostatnie muszą dla (AT) przedsta­ 
wiać się także jako związki (XN), różniące się jednak zasad­ 
niczo jakościowo od związków, przedstawiających (AR), na mo­ 
cy konieczności przyjęcia odgraniczenia (IP) od reszty Istnie­ 
nia. Twierdzenie to stanie się zupełnie jasnem, kiedy przej- 
1 
) Zwracam uwagę, że pogląd mój nie ma nic wspólnego z teorją Berg­ 
sona, uznającego pojęciowe poznanie za nieadekwatne z rzeczywistością 
i przeciwstawiającego mu poznanie intuicyjne. Jest to według mnie zupeł­ 
nie bezpłodne podstawianie bezpośrednego przeżywania za nie same. 
55
>>>
dziemy do kwestji różnych koniecznych rodzajów (XN). Okaże 
się wtedy, że jakościowo różne (XN) odpowiadać będą (AR) 
z jednej i (ARN) z drugiej strony. 
Istnienie (ARN) — poza tem, że istnieją one w postaci 
związków (XN) dla danego (AT) — musimy przyjąć, na mocy 
ciągłości Istnienia, jako istnienie rozciągłości samych dla siebie 
innych (IPN). Widzimy, że pojęcie (IP) implikuje pojęcie no­ 
wej dwoistości: a) (IPN) i b) (XN) tych (IPN) — elementami 
wielości Całości Istnienia są (IPN), elementami ostatniemi wie­ 
lości (IPN) samych dla siebie, t. zn. jako (ATN), są jakości = 
(XN). Dwoistość ta jest niesprowadzalna do żadnego pojęcia 
wspólnego. Jeśli patrzymy na Istnienie rozciągłościowo, widzi­ 
my tylko (IPN) jako (ARN), wyznaczone w Przestrzeni nasze- 
mi jakościami różnie zlokalizowanemi i również jakościami 
w (ATN) tychże (IPN), które to jakości założyć musimy 
1 
) 
Związek jednych i drugich stwarza objektywną rzeczywistość 
przestrzenną, w której jako jedną z (ARN) rozpatrujemy na ró­ 
wni z niemi naszą własną (AR). Oczywiście, że pewne (ARN) 
mogą się nam przedstawiać jako t. zw. „materja martwa", ale 
musimy założyć, że jest ona tylko zbiorowiskiem (IPN) zbyt 
małych, aby jako (IPN) mogły się nam przedstawiać. Jeśli pa­ 
trzymy z punktu widzenia (ATN), mamy tylko jakości, w związ­ 
kach swych stanowiące jednak według mnie, w przeciwieństwie 
do poglądu psychologistycznego (Mach), nieprzenikalne wzajem­ 
nie (ATN), czyli grupy jakości zupełnie oddzielne, należące do 
poszczególnych (ATN), co nie implikuje zupełnie niemożności 
oddziaływania wzajemnego tych (IPN) na siebie, jako (ARN), 
objektywnie w Przestrzeni wyznaczone. Pogląd taki możnaby 
nazwać poprawionym psychologizmem i poprawioną monado- 
logją (Leibniz), z temi korzyściami, że unikamy sztucznego mo- 
nizmu, prowadzącego do solipsyzmu i idei niemożności wza­ 
jemnego działania monad. Jako rozciągłości podlegają (IPN) 
wzajemnym działaniom, sprowadzalnym w poglądzie (T) po­ 
chodnym od pojęcia (AT), do następstw jakości w ich (ATN), 
przyczem — jak to później zobaczymy — zasada „harmonji 
1 
) O ile nie chcemy być konsekwentnymi solipsystami, coby według 
mnie zabraniało wszelkich wypowiedzeń o Istnieniu wogóle. 
56
>>>
przedustanowionej" staje się zasadą statystyczną, opartą na za­ 
sadzie Wielkich Liczb i traci jako podstawa fizykalnego poglądu 
całą swą tajemniczość. Jak wybrniemy w tym poglądzie z kwe- 
stji „pustych przestrzeni świata", astronomji i kwestji „budo­ 
wy materji" w poglądzie fizykalnym okaże się nieco później 
Trudność polega na ciągiem odróżnianiu poglądu (T) i poglądu 
(C) (= Całości Istnienia) i wyznaczenia im zakresów, w których 
są ważne, na tle ujęcia ich we wspólny pogląd metafizyczny (= 
pogląd (M)), jako konieczną ich syntezę, o ile nie chcemy pozo­ 
stać w dualizmie poglądów, wynikających wprost z nieprze- 
transponowanego w wyższą sferę pojęciową, poglądu życiowego. 
Twierdzenie 21. Pojęcie (AT) jako następstwa 
(XN) 
implikuje definicję (AR), jako następstwa współczesnych jako­ 
ści, czyli związku (XN), na mocy tożsamości (AR) względnie 
stałej w swej zmienności. Pojęcie związku 
funkcjonalnego 
(AT) z (ARN) implikuje definicję (ARN) z punktu widzenia 
(AT) również jako związków (XN) względnie stałych w ich 
zmienności. Pojęcie 
ciągłości Istnienia implikuje 
definicję 
(ARN) jako (ARN) innych (IPN) w Przestrzeni, lub też zbio­ 
rowisk takowych o wiele mniejszego rzędu wielkości, niż dane 
(AR) danego (IP), które to (IP) rozpatrujemy jako samo dla 
siebie. 
§ 16. 
Odkładając narazie rozwiązanie koncepcji „materji mar- 
wej", jako zbiorowisk (IPN), zajmę się w dalszym ciągu jako- 
ściami. Jeśli (AR) i (ARN) są w (AT) tylko związkami jako­ 
ści, w jaki sposób (AR) może by6 odgraniczone od (ARN)? 
Musimy przyjąć różnicę jakościową między samemi jakościami, 
tak jak przyjęliśmy różnicę między trwaniami składowemi, co 
doprowadziło nas do przyjęcia pojęcia jakości. Jeden rodzaj 
jakości musi należeć do (AR), drugi do (ARN), inaczej (AR) 
nie byłoby odgraniczone dla (AT) od reszty Istnienia. Z dru­ 
giej strony musieliśmy przyjąć trwania składowe — zaczynając 
od najdalszej przeszłości, aż do trwania obecnego (BTn...., 
BT2, BTl, OT) — za ograniczone, a nie nieskończenie krótkie, 
bo to równoznaczne byłoby z nietrwaniem wogóle. A więc ja- 
57
>>>
kości musimy przyjąć za trwające ograniczone ilości Czasu, czy­ 
li musimy założyć pewien minimalny czas trwania (XN) = 
(t„), który ogólnie możemy uznać za zmienny, w zależności od 
danego (IP), a dalej od danej chwili (AT) tego (IP). 
Jakkolwiek zdefinjujemy (AR) — (np. jako następstwo 
współczesnych jakości) — temniemniej nie przestała ona być 
tem, za co przyjęliśmy ją z samego początku, t. j . rozciągłością 
samą dla siebie, stanowiącą jedność z danem (AT). To istnienie 
(AR), jako „samej dla siebie", wyrażamy w terminach samych 
jakości, koniecznością przyjęcia jakości specjalnych, należących 
tylko i jedynie do związku, który właśnie nazywamy (AR). Mu­ 
simy przyjąć, że jakości — oprócz tego, że trwają ograniczone 
ilości czasu — są przestrzenne, gdyż inaczej (AR) nie mogła­ 
by być bezpośrednio dana jako taka, t. zn . jako rozciągłość dla 
(AT). Wynika to stąd też, że jeśli patrzymy z punktu widzenia 
(AT), nic niema w Rzeczywistej Przestrzeni danego (IP) — 
obejmującej i (AR) i otaczające ją (ARN) — prócz następują­ 
cych po sobie współczesności (XN). Na podstawie tego, że (IP), 
jako (AT) i (AR), stanowi jedność, musimy przyjąć czasowo- 
przestrzenność, czy też raczej trwaniowo - rozciągłościowość 
wszystkich jakości: i tych, które stanowią (AR) dla (AT) i tych, 
które jak to później zobaczymy, należą jakby bardziej wyłącz­ 
nie do (AT), (jak np. dźwięków, smaków, zapachów). Inaczej 
związek jakości w jedną, tożsamą ze sobą rzeczywistość byłby 
nie-do-pomyślenia — np. lokalizacja wyżej wspomnianych bar­ 
dziej trwaniowych jakości. Samo nauczenie się związku przez 
skojarzenie na podstawie równoczesności, bez pewnego współ­ 
czynnika przestrzenności — (o istnieniu którego każdy może się 
przekonać przy pomocy introspekcji — w tym wypadku przy 
pomocy wczucia się dokładnego w istotę przeżywanej jakości) — 
byłoby niewystarczające. W jaki bowiem sposób „istności" tak 
sztucznie rozdzielone, jak „czyste" trwanie jednych jakości 
i przestrzenność drugich, mogłyby się skojarzyć ze sobą w tak 
trwałe związki jak te, które oznaczamy nazwą lokalizacji, jest 
nie-do-wyobrażenia. Lokalizacja nie musi być zawsze koniecz­ 
nie w tym stopniu dokładna, dla (AT), tak jak to ma miejsce 
przy jakościach bardziej przestrzennych (barwach, dotykach). 
Ale dana jakość, aby być przestrzennie skojarzoną z inną ja- 
58
>>>
kością, musi mieć pewną mniej lub więcej wyraźną cechę prze­ 
strzenności, którą w analogji do jakości trwania możemy na­ 
zwać jakością przestrzenną. Widzimy więc, że jakości mogą 
być, a nawet muszą być złożone: oprócz swej swoistej jakościo­ 
wej właściwości, będą miały zawsze jakość przestrzenności 
i czasowości, jako konieczne składowe całości swej „istności". 
Należy zauważyć już teraz ogólnie, że danemu, temu sa­ 
memu miejscu — (przyczem miejsce definjujemy jako część 
Przestrzeni, w której znajduje się dla (AT) dana (X)) — wy­ 
cinka Rzeczywistej Przestrzeni Całości Istnienia mogą odpowia­ 
dać dla danego (IP) (XN) należące do jego (AR), a dla inne­ 
go (IP) (XN), których związki będą dla niego jakiemiś (ARN). 
Możnaby więc, eliminując w granicy jedność i jedyność i tożsa­ 
mość (AT) w Czasie i biorąc stan rzeczy w granicy w trwaniu 
nieskończenie krótkiem, pomyśleć całą Przestrzeń jako wypeł­ 
nioną (XN), nie będącemi elementami wielości jakiegoś (AT). 
Jest to koncepcja Macha, której rozwinięcie jednak dalsze moż­ 
liwe jest tylko przy pewnych założeniach dodatkowych, nie wy­ 
nikających wprost z samego inicjalnego postawienia kwestji, 
t. j. t. zw. „wyjścia z bezpośrednio danych". Nie mówiąc już 
o takich pojęciach jak: „ja jako praktyczna jednostka" — 
(skąd „praktyczność" w takiej masie elementów?) — granica 
U, dzieląca jakości na A, B, C... i K L M... — 
(skąd granica?)— 
samo pojęcie „związku elementów" jest zamaskowanem przy­ 
jęciem pojęcia (IP), ponieważ jest ono jedynym pierwotnym 
„związkiem", który musi być u podstawy wszystkich innych i bez 
którego sama koncepcja fizyczna świata — przetłumaczona na 
terminy poglądu psychologistycznego — jest niewyobrażalna. 
Czemu miałyby być takie właśnie związki, a nie inne? Z na­ 
szego poglądu, jak to później się okaże, koncepcja fizykalna 
wypływa w sposób konieczny na tle zasady Wielkich Liczb, 
która to zasada nie jest obca Istnieniu w naszej interpretacji, 
to jest Istnieniu jako nieskończonej wielości różnych rzędów 
wielkości (IPN). 
Wszystkie (XN) danego (AT) będą musiały mieć swoje 
miejsca w Rzeczywistej Przestrzeni danego (IP): jedne jako 
wyznaczające miejsce (ARN), inne na granicy (AR) — a je­ 
szcze inne wewnątrz tej granicy — będziemy je nazywać (XN) 
59
>>>
zewnętrznemi, granicznemi i wcwnętrznemi. Teraz możemy 
określić pojęcie przenikania się Przestrzeni Rzeczywistych 
(IPN), jako następujący stan rzeczy: (XN) w (AT) danego 
(IP), np. (IPj), możemy przyjąć za umiejscowione w tem sa­ 
mem miejscu Przestrzeni, co (XN) jakiegoś (IP2)- Przestrzeń 
Rzeczywista dzielić się będzie dla każdego (IP) na zewnętrzną, 
graniczną i wewnętrzną. Wszystkie rodzaje jakości mogą być 
oczywiście byłemi, obecnemi (lub przyszłemi, o czem później). 
Twierdzenie 22. Pojęcie ograniczoności (IP) impli­ 
kuje pojęcie minimalnego czasu (łtl) trwania (X) dla danego 
(IP) i danego momentu jego (AT). Pojęcie jedności (AR) z (AT) 
implikuje pojęcie przestrzenności 
wszystkich (XN); razem im­ 
plikują pojęcia jakości: zewnętrznych, granicznych i wewnętrz­ 
nych i pojęcie umiejscowienia ich w Rzeczywistej 
Przestrzeni 
zewnętrznej, granicznenj i wewnętrznej. 
§ 17. 
Pojęcie granicy jakości wewnętrznych i zewnętrznych do­ 
prowadza nas do konieczności przyjęcia minimalnie jednej ja­ 
kości granicznej, która musi być jednocześnie zewnętrzna i wew­ 
nętrzna, co właśnie wyrażamy jednem pojęciem graniczności. 
Gdyby nie miała obu tych elementów swej złożoności, nie mo­ 
głaby dwóch tych sfer dla (AT) odgraniczać. W jakości tej od­ 
granicza się (AR) od reszty Istnienia — nazywam ją jakością 
„zasadniczą graniczną" 
= 
(Xg). W naszym wypadku jest to ja­ 
kość dotykowa. Musimy ją przyjąć, jako wewnętrzną jej skła­ 
dową, bez żadnego ograniczenia w wewnętrznej przestrzeni (IP), 
jako samodzielnie występującą („dotyk wewnętrzny") = czu­ 
cia muskularne i organów wewnętrznych — bez zewnętrznego 
odpowiednika, w przeciwieństwie do zewnętrznej składowej, któ­ 
ra jako samodzielna jest nie-do-pomyślenia —- 
nie odróżniałaby 
się bowiem wtedy od (XN), wyznaczających (ARN) w Zewnętrz­ 
nej Przestrzeni. Do pewnego stopnia zawartość pojęcia „samo 
dla siebie", wprowadzonego uprzednio, możemy wyrazić przy 
pomocy jakości „wewnętrznego dotyku", jako zasadniczego ja- 
60
>>>
kościowego materiału jedności osobowości; bez tej jakości — 
odrębnej zasadniczo od wszystkich innych i nie mającej związ­ 
ku bezpośredniego z Zewnętrzną Przestrzenią Rzeczywistą — 
istnienie (IP) samego dla siebie jako (AT) byłoby nie-do-pomy- 
ślenia. To jednak stanie się zupełnie jasnem dopiero w związku 
z dalszą analizą „formy przestrzennej" (AR). Dalej też zoba­ 
czymy, jak przy pomocy pojęcia „tła zmieszanego" Corneliusa, 
w jakościowej graniczności, to wewnętrzny moment, to zewnętrz­ 
ny moment, czy też inaczej: jedna z jakości składowych jakości 
złożonej, może być wyodrębniona. W następstwie takich jakości 
i ich wyodrębniania w „tle" jako takich, dane będą (AR) i (ARNj 
jednocześnie dla (AT) jako jego funkcja, lub naodwrót. Jako- 
ściom granicznym, jak wogóle wszystkim jakościom, musimy 
przypisać możliwość różnej określoności lokalizacji obu ich 
składowych elementów wewnętrznego i zewnętrznego, które mo­ 
żemy przyjmować w różnych stopniach natężenia. Granica więc 
(AR) może mieć dla (AT) różne stopnie wyraźności, w prze­ 
ciwieństwie do granicy objektywnej przybliżonej, które to po­ 
jęcie będziemy mogli zanalizować później. 
Twierdzenie 22a. Pojęcie ograniczoności (IP) im­ 
plikuje pojęcie minimalnie jednego rodzaju jakości, 
umiejsco­ 
wionej zarówno wewnątrz, jak i zewnątrz, czyli na granicy 
(AR). Nazywam tę jakość zasadniczą, graniczną (Xg). Pojęcie 
(Xg) implikuje pojęcie tożsamości w dwoistości, przez pojęcie 
jakości złożonej. Jeśli nazwiemy — do czego mamy pełne pra­ 
wo — czasowość i przestrzenność 
również jakościami, to tem 
samem przyjmujemy, że wszystkie (XN) są złożone. Pojęcie ja­ 
kości granicznej złożonej, implikuje pojęcie niezależności jej 
składowej wewnętrznej, (Xw), zasadniczej dla konstrukcji po­ 
jęcia „samo dla siebie". 
§ 18. 
Minimalnie musimy przyjąć jeden rodzaj jakości, któreby 
były jednocześnie i wewnętrzne i zewnętrzne czyli graniczne, 
lub też tylko wewnętrzne, ale nic nie implikuje niemożliwości 
przyjęcia innych rodzajów jakości jednoistych: czysto-zewnętrz- 
61
>>>
nych. Nie wprowadziliśmy pojęcia rodzaju przy rozważaniu 
dwóch właściwości Istnienia: Czasowości i Przestrzenności, po­ 
nieważ były one oddzielone jako dwie strony dwoistości j e d- 
n e j Formy Istnienia, a przy tem nie stanowią rodzajów czegoś 
trzeciego, ogólniejszego, a w istocie do siebie podobnych: ten 
wypadek mamy poraź pierwszy odnośnie do jakości zasadni­ 
czej (Xg). Tu każdy z elementów stanowi odrębną całość, tylko 
w (Xg) połączoną z inną. Dlatego też nie mówiliśmy o rodzajach 
a propos (BT) i (OT): ta sama jakość może być byłą i obecną, 
ale niema osobnych rodzajów byłych i obecnych. Najpierw bo­ 
wiem musimy przyjąć (XN) tego samego rodzaju, aby mówić 
o ich byłości i obecności. Tylko dla określenia ciągłości (AT) 
musieliśmy umieścić pojęcia byłości i obecności przed wprowa­ 
dzeniem pojęcia różnych rodzajów jakości. 
Twierdzenie 2 3. Pojacie jakości implikuje: a) po­ 
jęcie możliwości (XN) jednoistnych: zewnętrznych, prócz (X) 
zasadniczej, granicznej, dwoistej, o sanjodzielnej składowej we­ 
wnętrznej, b) pojęcie rodzaju i c) pojęcie składowych (XNJ 
danej (X) złożonej. 
§ 19. 
Jakkolwiek na mocy jedności (AT) z (AR), którą musie­ 
liśmy uznać za składającą się z (IPCN), wszystkim jakościom 
w (AT) musi coś odpowiadać w (AR), jednak nie wszystkie (XN) 
W (AT) są, dla tego (AT), (AR): możemy założyć, że prócz (XN) 
zlokalizowanych ściśle w (AR) dla (AT) i będących tem (AR) 
dla (AT), będą jeszcze w (AT) (XN) odpowiadające (ARN), lub 
czemuś jeszcze, co nie będzie dla (AT) ani (AR) ani (ARN) 
jako takiemi, mimo że mogą być z niemi w pewien sposób — 
na mocy jednoczesności, następstwa i jednoumiejscowienia — 
związane. Związek funkcjonalny (AT) z (AR) wyraża, że albo 
w (AT) mogą zajść następstwa (XN) zlokalizowanych w (AR), 
a w następstwie tych wystąpią inne (XN) w (AT), niekoniecznie 
zlokalizowane w (AR), albo będzie odwrotnie i następstwa (XN) 
w (AT) nie zlokalizowane w (AR) poprzedzą w trwaniu (XN), 
będące zmianami (czy wyznaczające zmiany) w (AR). Pojęcie 
62
>>>
(XN) jednoistych np. zewnętrznych, równoznaczne jest z po­ 
jęciem (XN) umiejscowionych w (ARN), czyli te (ARN) wy­ 
znaczających i to (XN) takich, których następstwo nie jest ko­ 
niecznie związane z następstwami umiejscowionemi w (AR) jako 
takiem dla (AT), czyli z (AR) jako takiem dla (AT) w danej 
chwili istniejącem, t. zn ., że (AT) może być wprost funkcją 
(ARN), nie będąc dla siebie funkcją (AR), pomimo, że — jak 
to później zobaczymy — będziemy musieli założyć objektywne 
związki (AR) z (ARN), to jest związki, dające się skonstato­ 
wać na drodze pośredniej, a nie bezpośredniej. Związki takie 
będą do pomyślenia tylko jako oddziaływania na siebie drob­ 
nych (IPN), dla innego (IP) jako takich niedostrzegalnych z po­ 
wodu ich małości, ale zupełnie takie same, jakiemi są dla nas 
oddziaływania naszych (AR) na (ARN) i odwrotnie, t. j. na za­ 
sadzie zetknięcia i udzielonego ruchu, których to pojęć znacze­ 
nia wyrażalne są w terminach jakości. Tem ostatniem pojęciem 
zajmiemy się oddzielnie później. Będzie ono w poglądzie (T) 
sprowadzalne do pojęcia ogólniejszego od niego, pojęcia zmian/ 
wogóle i zmiany lokalizacji (XN) w Rzeczywistej Przestrzeni. 
Jednak tak jak mówiliśmy, że (XN) wyznaczają objektywnie 
w Przestrzeni rozciągłości, taksamo zmiana ich lokalizacji może 
wyznaczać objektywny ruch, który możemy pojmować w analo- 
gji do ruchu własnego (AR). 
Przestrzenno-czasowość wszystkich jakości pociąga za so­ 
bą możliwość — ale nie konieczność dla wszystkich (IPN) — 
jakości jednoistych, t. zn . nie granicznych wewnętrzno-zewnętrz- 
nych, tylko jednych posiadających więcej współczynnika trwa- 
niowego, i innych posiadających więcej współczynnika rozciąg- 
łościowego. Ale tak, jak nie ma w bezpośredniem przeżywaniu 
czystego trwania i czystej rozciągłości, taksamo nie możemy 
przyjąć jakości, nie posiadających dla (AT) jednego z tych 
współczynników zupełnie. To samo stosuje się do jakości byłych 
(BXN), które mogą być lokalizowane w Przestrzeni Byłej i by- 
łość ich nie uwalnia ich od współczynnika przestrzenności (czy­ 
li rozciągłościowego): na mocy jedności (AR) i (AT), nie mogły­ 
by istnieć nawet jako byłe dla (AT), gdyby tego współczynnika, 
czyli jakości przestrzenności nie posiadały. 
63
>>>
W analogji do Przestrzeni Byłej, możemy teraz określić 
Przestrzeń Przyszłą, jako tę, w której rozmieszczone są jakości 
byłe w sposób, który nie odpowiada dokładnie rozmieszczeniu 
ich w którejkolwiek z Przestrzeni Byłych, odpowiadający róż­ 
nym byłym trwaniom, które kiedyś były trwaniami obecnemi. 
Widzimy, że tak trwanie przyszłe, jakoteż Przyszłe Przestrzenie 
i przyszłe (XN) nie wymagają przyjęcia specjalnych elementów 
Przyszłości, tylko dadzą się wyrazić w terminach byłego trwa­ 
nia, przy dodatkowem pojęciu Oczekiwania, dającem się spro­ 
wadzić do pojęcia związków między jakościami byłemi i jako- 
ściami obecnemi (czuciami muskularnemu „zaznaczonemi ru­ 
chami" i czuciami organów wewnętrznych). Stan (I) można ina­ 
czej zdefinjować jako następstwo (BXN) w (AT), przy mini­ 
malnej rozciągłościowej określoności (AR) dla tego (AT). Mię­ 
dzy stanem (I), a stanami określonemi formułami: (AT) — 
f (AR) i (AR) = f (AT), możemy założyć całą skalę rozciąg­ 
łościowej określoności lokalizacji (XN) w Rzeczywistej Prze­ 
strzeni wewnętrznej i zewnętrznej. 
Zakładając różne rodzaje (XN) musimy przyjąć, że (XN) 
jednego rodzaju podobniejsze są między sobą, niż n. p . (XN) 
wzięte z dwóch różnych rodzajów. Jakości wewnętrzne podob­ 
niejsze są między sobą, niż jakości zewnętrzne. To samo stosuje 
się do rodzajów jakości jednoistych bardziej trwaniowych 
(dźwięki, zapachy) i bardziej rozciągłościowych (barwy). 
Twierdzenie 2 4. Pojęcie związku 
funkcjonalnego 
(AT) z (AR) implikuje, w związku z pojęciem 
przestrzenności 
wszystkich (XN), pojęcie różnych stopni określoności lokaliza­ 
cji, czyli ogólnie: pojęcia stopnia. Pojęcie 
przestrzenno-czasowo- 
ści wszystkich (XN) implikuje pojęcie jakości jednoistych: bar­ 
dziej przestrzennych i bardziej czasowych. Pojęcie 
rodzajów 
(XN) implikuje pojęcie podobieństwa (XN) i ich rodzajów. 
§ 20. 
Jakości bardziej przestrzenne muszą trwać dla (AT) 
w Przestrzeni Rzeczywistej. Różnica ich w stosunku do jakości 
bardziej czasowych jest nie-do-określenia, 
— 
chyba jedynie 
64
>>>
i to niezupełnie, jako przewaga elementu przestrzennego w sto­ 
sunku do trwaniowego — jest bezpośrednio dana i niesprowa- 
dzalna. Przejście ciągłe od jednych do drugich jest niewyobra­ 
żalne. Ich lokalizacja jest istotnym momentem samego ich trwa­ 
nia, mimo, że może być mniej lub więcej dokładna w stosun­ 
ku do objektywnego stanu rzeczy, dającego się sprawdzić po­ 
średnio; ale w chwili trwania są zlokalizowane dla (AT) do­ 
kładnie. Dla jakości bardziej trwaniowych istotnym momentem 
będzie ich trwanie i nigdy lokalizacja ich nie będzie zupełnie 
dokładna w tym sensie, jak jakości poprzednio wymienionych— 
będzie mogła być sprawdzona na drodze pośredniej, przy po­ 
mocy odpowiednich eksperymentów. Pierwsze jakości będą zaj­ 
mować mniej lub więcej dokładnie ograniczone części Przestrze­ 
ni Rzeczywistej i nie będziemy mogli pomyśleć jednoczesności 
ich tego samego rodzaju w tem samem miejscu przestrzeni — 
conajwyżej prawie jednoczesność dwóch, lub więcej różnych 
rodzajów, n. p. barw i dotyków. Drugie nie będą zajmować 
miejsc w Przestrzeni Rzeczywistej, wykluczających współcze­ 
sność — będą mogły trwać jednocześnie z innemi w tych samych 
mniej więcej miejscach i tworzyć, ale między sobą jedynie 
w obrębie jednego rodzaju, jakości złożone — (dźwięki, ich 
akordy). Ale objaśnienie tego będzie możliwem dopiero po wpro­ 
wadzeniu pojęcia „tła zmieszanego". Jakość graniczna zasadni­ 
cza — zasadnicza też dla początków poglądu fizykalnego — mu­ 
si być bardziej przestrzenną, ponieważ bez tego (AR) nie od­ 
graniczałaby się od reszty Istnienia. 
Twierdzenie 2 5. Pojacie ograniczoności (AR) im­ 
plikuje pojęcie (Xg) i (Xw) jako jakości bardziej przestrzen­ 
nych. Pojęcie rodzajów jakości jednoistych 
bardziej-przestrzen- 
nych i bardziej-czasowych 
— 
(Xj) l (XJ 
t) implikuje pojęcie od- 
dzielności tych jakości i ogólnie pojęcie rodzaju i właściwości 
tego rodzaju jednej i tej samej „istności" n. p . w tym wypadku 
jakości. Zależnie od rodzajów jakości będziemy mieli różne ro­ 
dzaje (IPN), przyczem 
jakości zasadnicze 
muszą posiadać 
wszystkie (IPN). 
65
>>>
§ 21. 
66 
Byłość jakości jest właściwością bezpośrednio daną i nie- 
sprowadzalną, pierwotną, mocą której każda jakość, która była 
obecną w (OT), może powtórzyć się w tem (OT) z charakterem 
byłości i jako była będzie w tem (OT) obecna. Trwanie i prze­ 
strzenność są właściwościami koniecznemi (BXN) narówni 
z (OXN), z tą różnicą, że tak byłe, jak obecne jakości trwają 
w rzeczywistem trwaniu, a dla jakości bardziej przestrzennych 
(XJN) i elementu przestrzennego jakości bardziej czasowych. 
(X{N), w razie gdy to są jakości byłe tych rodzajów, musimy 
przyjąć, że są one nie w jakiejś przestrzeni rzeczywistej, tylko 
w przestrzeni wyobrażonej, złożonej z byłych jakości prze­ 
strzennych. Na możliwości powtarzania się (OXN) jako (BXN) 
polega tożsamość i ciągłość (AT); bez tego jedność (IP) w ciągu 
całego (AT) byłaby nie-do-pomyślenia. 
Dany rodzaj (XN) może mieć ograniczoną ilość odręb­ 
nych właściwości, według których możemy rozróżniać podobień­ 
stwa mniejsze, lub większe w obrębie danego rodzaju: jakości 
można według ich podobieństw szeregować. Rodzaje mogą 
dzielić się na pod-rodzaje, ale w ograniczonej ilości. Zobaczy­ 
my, że jakości bardziej-przestrzenne = (XJN), będą mogły sta­ 
nowić ciągłości w (OT), czego nie będziemy mogli przypisywać 
(X|N). Każdy rodzaj może mieć właściwości, które możemy 
określić jako stopnie tej samej właściwości, lub też może się 
dzielić na pod-rodzaje, w obrębie tożsamości rodzaju, jakościo­ 
wo od siebie różne; (jakościowo, t. zn. w sposób niesprowadzal- 
ny do stopnia tożsamej ze sobą właściwości). To, że jakości zaj­ 
mują ograniczone trwania i ograniczone części Przestrzeni Rze­ 
czywistej, pociąga za sobą tożsamość jakości, w obrębie tego 
ograniczonego trwania i części Przestrzeni. Każda (X) może być 
obecną, lub byłą, może więc dana (BX) być tożsamą z daną 
(OX), nie jako taką, t. zn. jako obecną, tylko tożsamą co do 
rodzaju, pod-rodzaju i stopnia danej właściwości, niezależnie 
od właściwości obecności (= aktualnej rzeczywistości, „żywo­ 
ści"), lub byłości. Pojęcie ciągłości (AT) i jego tożsamości po­ 
ciąga za sobą konieczność przyjęcia różnicy między (OX), która
>>>
już kiedykolwiek jako (OX) w (AT) występowała, a pewną (X) 
zupełnie nową, która poraz-pierwszy jako taka w (OT) wystę­ 
puje. Nazywamy obecność tej różnicy dla (AT) rozpoznawa­ 
niem, które może być niezależne od tego, czy dana jakość jest 
w (BT) dokładnie zlokalizowana, czy nie. Rozpoznawanie to 
jest bezpośrednio dane i niesprowadzalne, jako podstawa ciąg­ 
łości i tożsamości (AT) 1) jest danem jako bezpośrednio dana 
różnica wymienionych jakości 
2 
). 
Twierdzenie 2 6. Pojęcie ograniczoności (1P) im­ 
plikuje pojęcia: tożsamości każdej (X) samej ze sobą i tożsa­ 
mości danej (X) jako (BX) i (OX), niezależnie od bylości i obec­ 
ności. Pojęcie tożsamości (BX) i (OX) implikuje pojęcia: roz­ 
poznawania danej (X), jeśli miała ona swoje mniej lub więcej 
określone miejsce w (BT) i przedstawienia jakości 
nieobecne] 
przez jakość byłą. W pojęciu „przedstawienia" 
zawiera się 
możliwość pojęciowego myślenia, przy pomocy znaków przed­ 
stawiających. 
§ 22. 
Z powodu jednowymiarowości czasu (X{N), np. dźwięki nie 
mogą występować współcześnie, tylko pokolei najkrócej w obrębie 
minimalnego czasu czy trwania = (t„). (Xj!N), np. barwy mogą 
trwać współcześnie w Przestrzeni Rzeczywistej, oczywiście też 
nie krócej niż (t„), czyli mogą trwać w kompleksach współczes­ 
nych, podczas, gdy (X^N) mogą tworzyć kompleksy o pewnej ja­ 
kości formalnej w czasie (rysunek melodji). W związku z długo­ 
ścią czasów trwania, ich części i ich wypełnienia, co najwyżej mo­ 
żemy mówić o jakościach złożonych jednego rodzaju, w których 
pokolei możemy wyróżnić jakości składowe. Przenikanie się ja- 
1 
) Przyszłość, jako sprowadzalna do byłcści, przy dodaniu współ­ 
czynnika oczekiwania (pozytywnego lub negatywnego) sprowadzalnego zno­ 
wu do następstw (BXN) i (OXN) wewnętrznych, nie będzie brana oddzielnie 
pod uwagę. 
2 
) Czy w rozpoznawaniu cdegrywa zasadniczą rolę, dołączony do 
danej (X) jako takiej, obraz jej pamięciowej (BX) mniej lub więcej ściśle 
zlokalizowany w (BT), nie będziemy tu rozstrzygać. 
67
>>>
kości różnych rodzajów, nawet w obrębie rodzajów bardziej- 
przestrzennych i bardziej-czasowych jest nie-do-pomyślenia — 
zatraciłaby się wtedy wielość elementów (AT), bez której sta­ 
łoby się ono jednolitością absolutną, niewyobrażalną. Musimy 
założyć rodzaje jakości za wzajemnie nieprzenikliwe, w tem 
znaczeniu, że nie mogą one tworzyć jednolitych kompleksów. 
Gdyby n. p . jakości wewnętrzne mogły przechodzić w zewnętrz­ 
ne, nie byłoby jednoznacznie określonej ograniczoności (AR) 
dla (AT). Różnica między wyższym i niższym stopniem natęże­ 
nia danej jakości jest bezpośrednio dana i niesprowadzalna, po­ 
dobnie jak różnice jakości między sobą. Kompleksy (XJN) mo­ 
żemy pomyśleć tylko w obrębie danego rodzaju takich jako­ 
ści, jako współcześnie zapełniające części Przestrzeni Rzeczywi­ 
stej danego (IP). 
Ponieważ musimy przyjąć (AT) jako jednowymiarowe, 
więc z kompleksu (X^N) współczesnych, jedna tylko jakość, lub 
bardzo mała ich ilość w rozciągłości niedużo większej od roz­ 
ciągłości minimalnej = (r0), którą (w analogji do (t„)) musimy 
przyjąć — (co nie ma rozciągłości nie może trwać dla (AT) 
w Przestrzeni) — zajmować będzie czas n. p. (t(1) — inne będą 
wprawdzie trwać obok tej jakości w Przestrzeni Rzeczywistej, 
ale nie będą tak, jak ta jedna (X) wyraźne, nie będą w trwaniu 
„jako takie", czyli, jak to wyrażamy inaczej w poglądzie życio­ 
wym, uwaga nasza nie może dotyczyć dwóch rzeczy naraz — 
jakość była, nawet tak nikła wobec jakości aktualnej, rzeczy­ 
wistej przesłania ją w zupełności w chwili swego trwania, o czem 
każdy z introspekcji może się przekonać. Wskutek jednowymia- 
rowości trwania i jednoczesnej przestrzenności (XN), musimy 
przyjąć różne stopnie wyraźności (XN) w (AT) jako (OT), nie 
mówiąc już o stopniach wyraźności (BXN) w (BT). Jedna tyl­ 
ko jakość, lub bardzo mały ich kompleks będzie wyraźny — inne 
stanowić będą tło („Unbemerkter Hintergrund" Corneliusa), 
mniej lub więcej zmieszane, na którem to tle dana jakość trwać 
będzie jako taka. Zaznaczamy, że tło to nie będzie składać się 
z jakości „wzajemnie przenikających się" w „czystem trwaniu", 
co jest z powodu „oddzielności" (dysparatywności? dyskret- 
ności?) rodzajów jakości i nawet oddzielności jakości pojedyń- 
68
>>>
czych jednego rodzaju 
1 
) i z powodu jednowymiarowości trwa­ 
nia niemożliwem do przyjęcia, tylko że będzie to współczesność 
jakości mniej lub więcej wyraźnych, nie jako takich, a tylko 
w tle dla (AT) istniejących. Pojęcie „jakości jako takiej" i „tła" 
są pojęciami pierwotnemi, wynikającemi z powyżej opisanych 
właściwości Istnienia i niesprowadzalnemi — bez nich niemoż- 
na sobie przedstawić (AT) samego dla siebie. Jakkolwiek w da­ 
nym momencie (AT), (XN) należące do tła jako takie wyraźnie 
w (AT) istnieć nie będą, nie możemy powiedzieć, że ich wogóle 
niema i stworzyć pojęcie podświadomości, jako czegoś zupełnie 
nic ze świadomością nie mającego wspólnego, a jednak w ta­ 
jemniczy sposób na świadome treści działającego. Od (X) znaj­ 
dującej się jako takiej w (OT) jest cała skala wyraźności (XN) 
tła, aż do ich zaniku, jako niewyraźnych, przyczem nawet wte­ 
dy nie znikają one kompletnie, tylko nadają pewien charakter 
całości, który byłby zupełnie innym, gdyby tych (XN) tła nie 
było. Dana jedna jakość będzie zmienna w zależności od tła, 
na którem występuje i ta to zmiana jest postacią pod którą ist­ 
nieją jakości w (AT) jako takie nie będące. Takiem jest pojęcie 
„tła", „Unbemerkter Hintergrund" Hansa Corneliusa. 
Możemy założyć, że (XN) jednego rodzaju, n. p. (X^N I) 
stanowić będą tło w powyższem znaczeniu, a na niem trwać ja­ 
ko taka jakość (X), należąca do innego rodzaju również jakichś 
(X'N II). Oczywiście związek między tłem, a jakością jako taką 
istniejącą będzie w tym wypadku mniej ścisłym: tło będzie dla 
(AT) mniej wyraźnie charakterem całości, a bardziej będzie się 
zaznaczać jako różnica danej (X) jako takiej, w stosunku do 
tej samej (X) na innem tle. Możemy wreszcie założyć, że na 
tle (X^N) wystąpi jakość (X{) jako taka — związek będzie 
oczywiście jeszcze luźniejszym. Zależnie więc od rodzajów ja­ 
kości, musimy przyjąć różne stopnie ścisłości związku między 
tłem, a daną jakością, jako taką. Tosamo stosuje się do jakości 
byłych, w stosunku do obecnych i odwrotnie: kompleks (BXN) 
J 
) Co nie wyklucza przejść ciągłych danych jednorazowo (a nie ja­ 
ko następstwo, gdzie ciągłości być nie może) w jiakościach bardziej prze­ 
strzennych (wzrokowych i dotykowych), (tęcza, zmniejszająca się siła gnie­ 
cenia przedmiotu). 
69
>>>
z jedną (BX) jako taką może wystąpić na tle (OXN), lub na- 
odwrót. Z (X{N) rzecz ma się nieco inaczej. Z definicji mają 
one stały współczynnik przestrzenności, nie zajmują jednak 
określonych części Przestrzeni Rzeczywistej. Dwie (X|N) jed­ 
nego rodzaju, są jako jednocześnie trwające na tle jednowy- 
miarowości trwania nie-do-pomyślenia. Możemy tylko założyć 
wypadek, że jedna (X{N) złożona może następnie rozdzielić się 
w swojem trwaniu i że jej pojedyncze składowe występować 
będą na innych, jako na tle, pokolei jako takie. Określamy to 
pojęciem złożoności jakości = (Xz). Części takiej (Xz), mogą­ 
ce pokolei w (AT) występować, stanowią jako całość odmienną 
(XN), różną zupełnie od każdej z nich zosobna wziętych. (Ana­ 
liza bezpośrednia akordów). Możemy założyć tło, składające się 
ze wszystkich rodzajów jakości. Zależnie od tego, do którego 
rodzaju należeć będzie dana (X) jako taka, luźniej lub ściślej 
będzie ona z tem tłem związana. Teraz możemy określić istnie­ 
nie wogóle i pojawienie się (BXN) i ich kompleksów w (OT). 
Wszystkie (BXN) musimy założyć jako istniejące w tle zmię- 
szanem mniej, lub więcej wyraźnie, lub jako różnica danych 
(OXN) w stosunku do nich, gdyby istniały bez tego tła. Wszyst­ 
kie (BXN) związane będą w kompleksy, zależnie od momentu 
(BT), który wypełniały i Byłej Rzeczywistej Przestrzeni, któ­ 
rą wypełniały, lub w której były zlokalizowane. Istnienie tej 
ostatniej w (AT) możemy określić jako związek przestrzenny 
(BXN) w (OT). 
Początek danego (IP) musi być dla (AT) nieokreślony, 
ponieważ inaczej musielibyśmy założyć, że dane (IP) jako (AT) 
istniało przed swoim początkiem. Z tego powodu, jeśli bierze­ 
my coraz dawniejsze momenty (AT) i związane z niemi Byłe 
Rzeczywiste Przestrzenie, wyraźność (BXN) i ich kompleksów 
musi być coraz mniejsza: coraz mniejsza ilość (BXN) spotyka­ 
na być musi w miarę dawności (BT), aż wkońcu musimy dojść 
do punktu (BT), poza którym nie możemy założyć (BX) mogą­ 
cej się pojawić jako taka w (OTj. Jednak mimo to musimy 
przyjąć, że całe (BT), znajduje się w tle zmięszanem w (OT) 
w znaczeniu powyższem, t. j. jako pewien charakter czy specy­ 
ficzne zabarwienie danej (X) w (OT) trwającej. 
70
>>>
Twierdzenie 2 7. Pojacie wielości rodzajów (XNJ 
implikuje pojęcie niesprowadzalności jednych rodzajów do dru­ 
gich, ich oddzielności dyskrełności (dysparatywności ). Pojęcia 
(Xj 
r N) i (X{j\]) implikują, w związku z pojęciami: jednowymiaro- 
wości (AT) i wielowymiarowości Przestrzeni R7 czywistej, po­ 
jęcie kompleksu współczesnych^ )(X'rN) i 
pojęcie(X{N)złożonych. 
Pojęcie jednowymiarowości (AT) w związku z pojęciem trójwy­ 
miarowości Przestrzeni Rzeczywistej 
implikują pojęcia: tła 
i jakości jako takiej, niesprowadzalne, 
pierwotne. Pojęcie tła 
implikuje pojęcie zmienności danej jakości, zależnie od tła. Po­ 
jęcie istnienia (BT) w (OT) sprowadza się do pojęcia tła. Poję­ 
cia: różnych rodzajów (XN) i tła, implikują pojęcie różnego sto­ 
pnia ścisłości tła z jakością jako taką. Pojęcie (AT) implikuje 
pojęcia: nieokreśloności początku (IP) dla (AT) i różnego sto­ 
pnia natężenia (BXN). 
§ 22a. 
Ponieważ Przestrzeń Rzeczywista ograniczonego (IP) musi 
być ograniczona, musimy więc przyjąć, że podobnie jak w miarę 
posuwania się w (BT) wstecz ku jego nieokreślonemu początko­ 
wi, (BXN) muszą być coraz mniej natężone aż do ich zupełnego 
zaniku dla (AT), taksamo (OXN) i to (OX^N) - oczywiście nie 
(XgN), jako będące zawsze na granicy (AR) — zlokalizowane 
w Przestrzeni Zewnętrznej, muszą mieć coraz mniejsze natęże­ 
nie w miarę wzrastającej odległości od (AR), aż do zupełnego 
ich zaniku. Z punktu widzenia (AT) nic nie implikuje pojęcia 
niemożliwości dwóch różnych co do natężenia (XN), zlokalizo­ 
wanych dla (AT) w równej od (AR) odległości i tamże jako 
takich według kryterjum związków (XgN) z (XJ 
tN), lub (XJ 
rN), 
objektywnie stwierdzonych. Jednak nie wprowadzając pojęć: 
(AR) i (ARN) w innem znaczeniu, objektywnem, t. zn. jako 
wyznaczonych przez (XN) objektywnych rozciągłości w Prze­ 
strzeni Całości Istnienia, nie możemy zdać sprawy w terminach 
samych (XN) z wyżej wymienionego wypadku. Pojęcie natęże- 
*) Pojęcie to zastępuje zupełnie nieokreślone pojęcie „przeżycia".
>>>
nia (X) pociąga za sobą pojęcie różnej siły danej (X) przy za­ 
chowaniu jej tożsamości jakościowej, t. zn. przynależenia do 
danego rodzaju i pod-rodzaju. 
Twierdzenie 2 8. Pojęcie ograniczoności (IP) jako 
(AR) implikuje pojęcie malejącego natężenia (X'rN) w miarę co­ 
raz dalszej ich lokalizacji od (AR), aż do zupełnego ich zaniku 
i nie implikuje jednak pojęcia niemożliwości różnego 
natężenia 
tożsamej ze sobą (Xj) zlokalizowanej 
w tej samej odległości od 
(AR). Ogólnie: pojęcie ograniczoności (IP) jako (AT) i (AR) 
implikuje pojęcie różnego 
natężenia 
czyli zmiennej siły dla 
wszystkich (BXN) i (XjN) zewnętrznych zależnie od odległości 
w czasie i przestrzeni, nie implikuje zaś tego pojęcia dla (XgN) 
i (XN) wewnętrznych. Pojęcie ograniczoności (IP) implikuje 
pojęcie siły i pojęcie różnego jej stopnia. 
§ 23. 
Tu zakończyć musimy analizę pojęcia (AT) jako następ­ 
stwa (XN), przejść do bliższego określenia związku (XN) i za­ 
cząć rozpatrywać (AR) i (ARN) nie tylko jedynie jako następ­ 
stwa (XN) w (AT) danego (IP). 
B. 
Nawiązuję znowu przerwany ciąg implikacji pojęć i twier­ 
dzeń, zaczynając od twierdzenia 21-go, na str. 57. 
W rozważaniach poprzednich wprowadziliśmy pojęcie 
związku w sposób zupełnie ogólnikowy, jako pojęcie „związku 
funkcjonalnego" obustronnie zmiennego (AT) z (AR) i (ARN), 
t. zn .: 1) (AR), jako związku (XN) i to pewnych (XN) odręb­ 
nego rodzaju i związku w pewnych granicach stałego i 2) (ARN), 
jako związków względnie stałych w (AT). Musimy jednak przy­ 
jąć, że całe (AT) jest związkiem (XN) stałym w pewnych grani­ 
cach i tożsamym ze sobą, inaczej bowiem związki (AR) i (ARN), 
jako częściowe związki w obrębie (AT) nie mogłyby być stałe- 
mi, lub względnie stałemi. Przy założeniu, że (AT) jest związ­ 
kiem podstawowym w swej stałości i tożsamości, nic nie impli- 
72
>>>
kuje narazie stałości i tożsamości związków, będących (ARN) 
w ciągu całego (AT) danego (IP). Tożsamość jednak (lP) musi 
być połączona zarówno z tożsamością (AT) jak i (AR), stano­ 
wiącej jedność z tem (AT), czyli w poglądzie (T), będącej wy­ 
odrębnionym kompleksem (XN) w (AT) tego (IP). 
Innym jest związek (X|N)a innym (X*N). Poza różnicami 
rodzajów (X|N) będą różnić się między sobą: 1) długością 
trwania, 2) siłą i 3) złożonością, ale ta ostatnia właściwość mo­ 
że być określona dopiero po ewentualnem zanalizowaniu da­ 
nej (X{), t. j. po wystąpieniu jej składowych (XN) w (OT) 
jako takich. Złożoność (X|N) nie jest w ten sam sposób dana 
jak wielość (X£N) lub (XgN) składających kompleksy prze­ 
strzenne. (X'N) i (XgN) trwające obok siebie w Przestrzeni, mu­ 
szą różnić się, prócz różnic wielkości zajmowanych ograniczo­ 
nych przestrzeni częściowych, różnicami granic tych przestrze­ 
ni. Pojęcie ograniczoności Przestrzeni Częściowych implikuje, 
oprócz pojęcia wielkości danej przestrzeni częściowej, pojęcie 
takiego a nie innego, tożsamego ze sobą (lub zmiennego) ograni­ 
czenia, czyli że każda przestrzeń częściowa, wypełniona daną 
(Xr) musi posiadać pewien kształt, czyli zdecydowaną formę, 
dwu- lub trój-wymiarową, mniej lub więcej określoną. Każda 
(AR) lub (ARN) musi więc również posiadać swój kształt. 
(ARN), jako rozciągłości zbiorowisk (IPN), możemy założyć 
ogólnie jako zmieniające się w sposób nieograniczony—jako jed­ 
ną z (ARN) jako takich, równego z naszą (AR) rzędu wielkości, 
jako też naszą (AR) własną, musimy jako związaną z danem 
(AT) w jedność i tożsamą ze sobą, przyjąć jako ograniczoną 
co do swej zmienności kształtu. Poza pewną granicą zmienno­ 
ści, musi dana (AR) przestać być tożsamą ze sobą, musi zmie­ 
nić się w inne (ARN), przestając być związaną z danem (AT) 
w jedność, czyli dane (IP) musi zakończyć swoje istnienie 
1 
). 
Z powodu ograniczoności (IP) tak w małości jak w wielkości, mu­ 
simy przyjąć, że dana (Xg) lub (X*) będzie zajmować jakąś 
część Rzeczywistej Przestrzeni. Jednak teoretycznie da się za­ 
łożyć wypadek, że dana (Xg) może zająć całą granicę (AR), 
*) Jak możemy pomyśleć taką zmianę danego (AR) np. w inne 
(ARN), będziemy mogli określić dalej. Jest to w związku z tem, że każde 
(IP) musimy przyjąć jako składające się z (IPN). 
73
>>>
lub dana (XJ) całą Przestrzeń Rzeczywistą Zewnętrzną. Prze­ 
strzeń, którą zajmuje dana (Xr) nie może być nigdy nieskoń­ 
czenie małą — wtedy byłoby to równoznacznem z nieistnie­ 
niem danej (X) dla (AT) - — 
graniczną przestrzeń w małości 
nazywamy (r„). Każda (X|) będzie miała pewną jakość dłu­ 
gości w czasie, każda (XJ), prócz wielkości przestrzeni, jeszcze 
pewną jakość kształtu czyli formy. Ponieważ ostatnie jakości 
dotyczą części Formy Istnienia, nazywamy je jakościami for- 
malnemi = (XfN). Możemy rozróżniać (X f N) proste i złożo­ 
ne, zależnie od tego, czy będziemy rozpatrywać jedną (X{) czy 
następstwo takowych; czy też jedną (Xr) lub ich kompleks. 
Kompleksy (XgN) i (X^) będą dane bezpośrednio współcześnie 
w Rzeczywistej Przestrzeni, podczas gdy kompleksy (X{N) 
będą ich następstwami. O ile weźmiemy pod uwagę dane na­ 
stępstwo (X{N) może zajść wypadek, że jedna (Xj) będzie już 
(BX|), podczas gdy następna będzie jeszcze w (OT). Kompleks 
(X|N) musi mieć ograniczone trwanie, poczem cały przechodzi 
do (BT) i może jako taki pojawiać się kolejno swemi częściami 
w (OT), lub jednocześnie pośrednio cały w formie swego symbo­ 
licznego przedstawienia przestrzennego. Musimy zdawać sobie 
sprawę z różnicy zasadniczej (XfN) w trwaniu—(Xj N) i w prze­ 
strzeni (X JN). (X f N) mogą jak wszystkie (XN) być jako takie 
w (AT), lub stanowić część tła zmieszanego, podobnie jak to 
jest ze wszystkiemi innemi (XN), których formę 
określają. 
W tem znaczeniu każda (X) składa się ze swojej (X) istotnej 
i (Xf), która może być przestrzenną, ale każda absolutnie ja­ 
kość będzie musiała mieć swoją (XJ), jak i każda (X{) bę­ 
dzie miała swój spółczynnik przestrzenności, którego, z powo­ 
du nieokreśloności lokalizacji, nie będziemy nazywać jakością 
formalną w poprzedniem znaczeniu. W bezpośredniem prze­ 
żywaniu (XN) i (XfN), jak również „współczynnik przestrzen­ 
ności" dla (X{N), stanowią jedność, ale mogą w (AT) jako 
takie na „tle zmięszanem" występować. Jednak złożoność taką 
należy odróżnić od złożoności w poprzedniem znaczeniu. O ile 
złożność każdej (X) z jej (X) istotnej i (Xf) (= formalnej), na 
mocy jedności Formy Istnienia jest konieczna, ot tyle złożoność 
(X{N) nie jest konieczna, gdyż możemy pomyśleć sobie (X|N) 
jednorodne. 
74
>>>
Twierdzenie 2 9. Pojęcia (AT) i (AR) implikują 
pojęcia: różnej długości trwań i różnej wielkości części Rze­ 
czywistej Przestrzeni. Pojęcie ograniczoności (IP) 
implikuje 
pojęcie ograniczonej zmienności, czyli pojęcie w pewnych grani­ 
cach stałej formy (AR), poza któremi to granicami (IP) musi 
przestać istnieć jako tożsama ze sobą jedność (AT) i (AR) sa­ 
ma dla siebie, czyli przestać istnieć 
wogóle. 
Pojęcie (X) 
w związku z przestrzennością i czasowością implikuje pojęcie 
jakości formalnej = (Xf) zawsze związanej z daną (X). (X g N) 
i (X'tN) mają (XfN) i czasowe i przestrzenne, 
(X(N) tylko 
czasowe, przy posiadaniu pewnego nieokreślonego 
spółczynni- 
ka niedokładnej lokalizacji przestrzennej. Pojęcie (X) impliku­ 
je pojęcie kompleksu (XN) w Przestrzeni i na podstawie związ­ 
ku (BT) z (OT) w odmiennem znaczeniu pojęcie kompleksu 
(XN) w Czasie. 
§ 24. 
(AT) może być tylko i jedynie następstwem 
(XN) 
na tle zmięszanem, składającem się albo z innych (OXN) 
i całego (BT), lub też (BXN) i (BT). Jedność (AT) wyrażona 
jest w terminach poglądu (T): 1) w tożsamości tła zmieszane­ 
go i 2) tożsamości (X) jako takiej na tem tle trwającej. Wszy­ 
stkie (BXN) są w mniej lub więcej ścisłym związku ze sobą, 
na mocy podobieństwa, jednoczesności i sąsiedztwa przestrzen­ 
nego, prócz tego, że są w związku z jakością trwającą w da- 
nem (OT) jako taką. W związkach tych wyodrębniają się: (AR) 
i (ARN). Jednak pogląd (T) = pogląd samego trwania, oka­ 
zuje się niewystarczającym, aby zdać sprawę z pewnych mo­ 
żliwości, jak np. 1) różnego natężenia danej w różnych miej­ 
scach przestrzeni jednej i tej samej (X) w równych odległoś­ 
ciach od (AR) i 2) różnego natężenia dla (Xg) i (XN) we­ 
wnętrznych. 
Ponieważ nie możemy przyjąć przerwy w Istnieniu, skła­ 
dającem się tylko z (IPN), więc musimy uznać, że (ARN) są 
rozciągłościami samemi dla siebie innych (IPN), lub zbio­ 
rowiskami takowych. Na podstawie nieskończonej w granicy 
przestrzennej podzielności Istnienia i nieskończoności Prze- 
75
>>>
strzeni, musimy przyjąć, że mogą zawsze istnieć (IPN) w sto­ 
sunku do danego (IP) bardzo wielkie i bardza małe. Z po­ 
wodu ograniczoności (IP), tylko niektóre (IPN) jako (ARN), 
mniej lub więcej równego z (AR) tego (IP) rzędu wiel­ 
kości, będą dla (AT) przedstawiać się jako takie, t. zn. jako 
(IPN). Do zagadnienia w jaki sposób wogóle jest możliwe żeby 
pewne rozciągłości „przedstawiały się" dla danego (AT) jako 
(IPN), lub nie, powrócimy później. Ogólnie musimy uznać, że 
będzie to polegać na pewnych charakterystycznych jakościach 
i ich następstwach, któremi wyznaczone będą (ARN) tych (IPN) 
w Przestrzeni. Ale na ile będzie to bezpośrednie dane, a na ile 
będzie konstrukcją wyższego rzędu, to jest pojęciową, nie bę­ 
dziemy rozstrzygać w tem miejscu, zaznaczając, że opis tego 
stanu rzeczy będzie musiał posiłkować się pojęciem „dziedzicz­ 
ności", t. j. pewnych właściwości, które są dane (IPN) jako tym, 
a nie innyym, od samego ich początku, na podstawie ich związku 
z temi, (IPN), z których one powstały. W każdym razie pewne 
(IPN) będą zbyt małe, aby być dla danego (IP) jakotakie, inne 
mogą obejmować to dane (IP) i przedstawiać się będą dla nie­ 
go w swych częściach jako mniej lub więcej stałe związki jako­ 
ści bardziej przestrzennych (X g N) i (X £N) — ogólnie (X r N), 
czyli jako rozciągłości nie będące dla niego (ARN) jakichś (IPN) 
jako takich. Rozciągłości takie, jakoteż te, które będą dla danego 
(IP) (ARN) podobnych mu i zbliżonych wielkością (IPN), wy­ 
pełniać będą całą Rzeczywistą Przestrzeń danego (IP), która 
może być znów częścią (AR) jakiegoś (IP) wyższego od danego 
rozpatrywanego (IP) rzędu wielkości. Stosunki te mogą istnieć 
dla każdego (IP). Jak przedstawiać się będzie ten problem 
w związku z nieskończonością i nieskończoną w granicy podziel­ 
nością Istnienia, zobaczymy później. 
Jakkolwiek (AT) jest jako takie ogólnie następstwem 
(XN), w którem powtarzalność nie koniecznie musiałaby być re­ 
gularna (jeśli bierzemy pod uwagę samo (AT) bez wydzielania 
z niego kompleksów bardziej przestrzennych (XN) jako (AR) 
i (ARN)), pewne (XN) muszą stanowić związki w pewnych gra­ 
nicach stałe i to, na podstawie związku funkcjonalnego wszyst­ 
kiego ze wszystkiem i ciągłości Istnienia, związki umiejscowione 
na granicy danego (AR), a także, ale nie koniecznie, w zewnętrz - 
76
>>>
nej Rzeczywistej Przestrzeni. Stałość związków (XN), nie bę­ 
dących dla (AT) (ARN) innych (IPN) — nazywać będziemy 
takie rozciągłości (RN), w odróżnieniu od (ARN), t. zn. od roz­ 
ciągłości samych dla siebie — jest wynikiem ograniczoności 
zmienności form (ARN) (IPN) składających te (RN). Drobne 
zmiany sumują się, ale, z powodu ograniczoności tej zmienności, 
dają w wyniku względną stałość (RN). Teraz możemy spełnić 
obietnicę zróżniczkowania pojęcia (ARN). Nie analizując na- 
razie kwestji „bezpośredniości (czy też pośredniości) dania", 
[dla danego (AT)] (ARN) jako rozciągłości samych dla siebie, 
należących do innych (IPN), stwierdzamy tylko na podstawie 
konieczności przyjęcia różnych wielkości (IPN), w związku 
z podzielnością przestrzenną Istnienia, (narazie w uniezależnie­ 
niu od problemu Nieskończoności) możliwość, a nawet koniecz­ 
ność istnienia dla (AT) (ARN) i (RN). Z punktu widzenia po­ 
glądu (M) = metafizycznego, opisującego to co jest „napraw­ 
dę", t. zn . nie dla danego (AT) lub dla danych (ATN), w Prze­ 
strzeni będą tylko (ARN), to jest rozciągłości Istnień Poszcze­ 
gólnych jako takie, t. zn. same dla siebie. Z punktu widzenia 
(AT) jakiegoś (IP) musimy wprowadzić też pojęcie (R) = ja­ 
kiejś rozciągłości, nie będącej (AR), jako taką tylko zbiorowi­ 
skiem (ARN) bardzo drobnych. W poglądzie z punktu wi­ 
dzenia Całości Istnienia, jako pozbawionyym w granicy (IP) 
z jego (AR) i (AT), czyli w poglądzie (C), będziemy mieli obja­ 
śnienie całości z punktu widzenia tego rodzaju rozciągłości (RN), 
które nazywamy „materją martwą" — będzie to pogląd fizykal­ 
ny. Z punktu widzenia (AT) będziemy rozróżniali w Rzeczywi­ 
stej Przestrzeni danego (IP): 1) rozciągłości innych (IPN) = 
(IPARN) i 2) rozciągłości wogóle = (RN). Na te dwa pojęcia 
musiało być zróżniczkowane poprzednio jako proste wprowa­ 
dzone, pojęcie (ARN), wed.ug dwóch poglądów koniecznych na 
Istnienie. 
Kwestji (ARN) nie możemy należycie oświetlić stojąc je­ 
dynie na stanowisku (AT). Tu niestety zaczyna się konieczna 
metafizyka, przed której konsekwencją cofają się wszystkie po­ 
glądy pozornie zdające sprawę z wzajemnego stosunku „materji 
martwej" i „danych psychicznych". Można oczywiście wyrzec się 
wszystkiego, zgodzić się na teorję Carnapa, lub 7-my paragraf 
77
>>>
Wittgensteina i skończyć z tem wszystkiem definitywnie. Ale 
żeby módz dalej cokolwiek na ten temat powiedzieć, musimy 
włączyć tu w ciąg wykładu wszystkie pojęcia i twierdzenia doty­ 
czące Całości Istnienia, na podstawie związku każdego (IP) z tą 
Całością Istnienia. Związek ten dany jest bezpośrednio dla (AT) 
w postaci istnienia związków (X g N), wewnętrznych i zewnętrz­ 
nych, a dalej w postaci związków jakości jednoistych z (XgN). 
Wprowadzając pojęcie związku nie tylko w znaczeniu związków 
(XN) w (AT), ale w znaczeniu związku (BT) z (OT), już wy­ 
kraczamy (nie mówiąc nawet explicite o związkach (ARN) 
i (RN) między sobą), poza dane (AT), ponieważ wiemy co wy­ 
znaczają (OXN) w Przestrzeni, (t. zn. rozciągłości innych (IPN), 
ale nie wiemy co odpowiada w ten sposób występującym w (OT) 
(BXN). Musimy więc wprowadzić pojęcia: 1) związków dla 
(AT) i 2) związków „objektywnych", będących stosunkami 
(ARN) różnych (IPN) w Przestrzeni Rzeczywistej Całości 
Istnienia, czyli stosunków wyrażalnych jednak teoretycznie 
przynajmniej w przyporządkowaniu między sobą (XgN) i in­ 
nych jakości w (ATN) różnych (IPN), przyczem oczywiście do­ 
kładność tego przyporządkowania byłaby również tylko teore­ 
tyczna. 
Twierdzenie 3 0. Pojęcie ciągłości Istnienia impli­ 
kuje twierdzenie, że (ARN) są rozciągłościami innych (IPN). 
Pojęcie ciągłości Istnienia implikuje pojęcie jego 
nieograniczo­ 
nej podzielności. Pojęcie nieograniczonej podzielności Istnienia 
implikuje pojęcia: (IPN) bardzo małych i (IPN) bardzo wiel­ 
kich w stosunku do danego (IP). 
Pojęcie (ARN) implikuje pojęcie swej dwoistości z punktu 
widzenia (AT), a mianowicie dwa pojęcia (IPARN) i (RN), na 
które się różniczkuje. 
Pojęcie ograniczoności zmienności formy każdego (AR) im­ 
plikuje pojęcie stałości (RN) w pewnych granicach. 
Pojęcie ograniczoności (IP) implikuje pojęcie 
minimalnej 
rozciągłości (r„), którą musi zajmować dana (Xr) w Rzeczywi­ 
stej Przestrzeni, aby być w (AT). 
78
>>>
III. 
POJĘCIE (AR) 
§ 25. 
(AR), pozatem, że uważamy ją w pewnych granicach za 
stałe następstwa (XN) w (AT), stanowiącem z nią jedność, mu­ 
simy uznać za składającą się z (IPN), o ile nie rozpatrujemy 
jej jako samej dla siebie, t. zn. jako kompleks (XN) w (AT). 
Ponieważ jednak ta (AR) stanowi jedność z (AT) i jedność sa­ 
mą dla siebie, nie może ona być sumą nie związanych ze sobą 
(IPN), tylko musi stanowić ich związek w znaczeniu rożnem od 
tego, w jakiem używaliśmy tego pojęcia w stosunku do (XN) —• 
związek ten musi być objektywnie istniejący, a wyznaczony mo­ 
że być w przybliżeniu przez (XN) w (AT), związanem z tą da­ 
ną (AR) w jedność, lub w (AT) innego jakiegoś (IP). Musimy 
więc przyjąć (IPN) w dwóch rodzajach: 1) (IPN) ściśle sa­ 
mych dla siebie i 2) będących częściowemi (IPN) tych pierw­ 
szych = (IPCN), inaczej mówiąc: (IPN) samodzielnych i nie­ 
samodzielnych, przyczem samodzielność (IPN) i niesamodziel- 
ność (IPCN) możemy przyjąć w różnych stopniach. Nie możemy 
twierdzić, na podstawie ograniczoności (IP), że jest ono związ­ 
kiem nieskończonej ilości (IPCN). Będziemy musieli przyjąć da­ 
lej coś podobnego w granicy, ale nie odrazu, tylko stopniowo, 
poprzez stopnie częściowych (IPCN) w ograniczonej ilości. 
A więc będziemy odróżniać częściowe (IPN) pierwsze danego 
(IP) = (IPCN1), częściowe (IPN) tych (IPCNl), czyli 
(IPCN2) i t. d. i t. d. Zobaczymy później, że konieczność przy- 
79
>>>
jęcia (IPCN) w granicy nieskończenie małych, implikuje pojęcie 
Tajemnicy Istnienia, jako nieskończonego w małości i w wielko­ 
ści = jego absolutnej niepoznawalności dla ograniczonego (IP), 
jakkolwiek wysokiej klasy założylibyśmy jego pojęciowość 
1 
). 
(IPCNl) danego (IP) zupełnie samodzielnego, t. j . nie będącego 
częściowem (IP) żadnego innego (IP), musimy przyjąć za niesa­ 
modzielne w pewnym stopniu. Jednak (IPCN) tych (IPCNl), 
czyli (IPCN2) możemy przyjąć dowolnie jako posiadające wyż­ 
szy lub niższy stopień samodzielności w stosunku do (IPCNl), 
niż te (IPCNl) w stosunku do (IP) samodzielnego. Możemy 
również przyjąć, że w Wewnętrznej Przestrzeni danego (IP) 
mogą znajdować się (IPN), nie będące jego (IPCN), czyli (IPN) 
zupełnie samodzielne. Im mniej samodzielne będą (IPCNl) da­ 
nego (IP), tem większa będzie jednolitość tego (IP), przyczem 
można założyć różne stopnie samodzielności u różnych (IPCNl). 
Dalej możemy założyć (IPCNl) których (IPCNl), czyli (IPCN2) 
(IP) pierwotnie rozpatrywanego, będą miały wyższy albo niższy 
od nich stopień samodzielności, czyli takie (IPN), których jedno­ 
litość może być większa lub mniejsza od jednolitości ich (IPCN). 
Drugi wypadek będzie specjalnie ważnym dla wyjaśnienia sto­ 
sunków zachodzących między pewnemi stworami żywemi i ich 
częściami. Jednolitość takich (IPCNl) może być bardzo mała, 
a samodzielność składających je (IPCN2) bardzo wielka, co 
może nic nie przesądzać o jednolitości całego (IP) dla której 
ważny jest tylko stopień niesamodzielności jego (IPCNl). Na 
podstawie przyjęcia samodzielności i różnych stopni tej samo­ 
dzielności, a także różnych stopni niesamodzielności, możemy 
Pojęcie tajemnicy może być ściśle określone nawet w obrębie sa­ 
mego poglądu logicznego, jako pojęcie istnienia pojęć pierwotnych niezde- 
finjonalnych w każdym systemie i niemożności nieskończonego szeregu de­ 
finicji. I tu nieskończoność stanowi granicę jak w Ontologji. Poznawalność 
jest to sprowadzalność czegoś nieznanego, do czegoś znanego; wyrażalność 
jednego systemu pojęć w terminach drugiego. Ściśle biorąc istnieją tylko 
opisy. Poznanie mogłoby nastąpić w razie spełnienia, niespełnialnych zre­ 
sztą absolutnie, obietnic poglądu materjalistycznego, sprowadzenia „materji 
żywej doznającej" do „materji martwej", lub też w wypadku eksperymen­ 
talnego udowodnienia słuszności monadyzmu. Niestety to ostatnie możliwe 
jest tylko pośrednio przez eliminację poglądów przeciwnych, czyli nega­ 
tywnie. 
80
>>>
przyjąć, w związku z pojęciem zmienności, że mogą być (IPN) 
samodzielne, które zmieniają się w ten sposób, że stają się nie- 
samodzielnemi i naodwrót, że niesamodzielne (IPCN) mogą 
przekształcać się na samodzielne. 
Twierdzenie 31. Pojacie ciągłości Istnienia impli­ 
kuje pojęcia: (IPN) samodzielnych i (IPN) częściowych, któ­ 
rych związkiem jest każde (IP), niesamodzielnych 
= 
(IPCN). 
Pojęcie ciągłości Istnienia i ograniczoności (IP) implikuje 
pojęcie ograniczonej ilości (IPCN) danego rzędu częściowości np. 
(IPCNl), (IPCN2), i t. d. ale nie implikuje ograniczonej ilości 
rzędów częściowości. 
Pojęcia: samodzielności i nie samodzielności (IPN) impli­ 
kują pojęcia: różnych stopni jednolitości (IPN) i różnych ich 
rodzajów, jakoteż pojęcie przemienności 
samodzielności i nie- 
samodzielności u jednego tożsamego ze sobą (IP). 
Określiliśmy (AT) jako następstwo (XN). Jednak samo 
pojęcie zmieniających się (XN) nie implikuje tożsamości (AT) 
samego ze sobą, które to pojęcie odnosi się do (IP), jako jed­ 
ności (AT) z (AR), a przez to dopiero do (AT) i (AR). Musie­ 
liśmy przyjąć pojęcie (BT) i pojęcie związku — wtedy mówi­ 
my: to następstwo jest takiem, a nie innem, jest tem właśnie 
następstwem jedynem w swoim rodzaju, wydzielonem z całej 
nieskończonej możliwości następstw, które mogą być pomyśla­ 
ne w związku z danem (IP). Widzimy więc, że możemy mówić 
o tożsamości (IP) i tożsamości jego historji, t. j . wszystkich na­ 
stępstw (XN) w jego (AT), niezależnie od siebie. Nic nie im­ 
plikuje absolutnej konieczności takich, a nie innych następstw 
(XN) w (AT) danego (IP), a jednak wiemy, że tylko w stosun­ 
ku do tego danego (IP), o takiem (AT) i (AR), możemy po­ 
wiedzieć, że takiem, a nie innem być mogło, a nawet w pewnym 
sensie (ale nie w znaczeniu fizykalnego determinizmu) być mu­ 
siało raz na całą wieczność. Jest to wynikiem ostatecznego 
dualizmu Istnienia, do którego sformułowania dojdziemy póź­ 
niej, dualizmu niesprowadzalnego, którego dwiema stronami 
są: Istnienie Poszczególne jako takie i jakości w jego trwaniu. 
Są to elementy ostateczne Istnienia, nierozdzielne i wzajemnie 
81
>>>
niesprowadzalne. W moim systemie unikam tylko dualizmu: 
poglądu (T) (trwaniowego, psychologicznego) i poglądu fizy­ 
kalnego, wykazując sprowadzalność drugiego do pierwszego, 
według zasad psychologizmu z pewnemi „metafizycznemi" po­ 
prawkami. 
Pojęcie następstwa implikuje pojęcie zmienności — po­ 
jęcie związku implikuje pojęcie stałości. Jasnem jest pojęcie 
związku w zastosowaniu do kompleksu (X £ N). W zastosowa- 
niu do następstwa musimy nadać mu nieco odmienne znacze­ 
nie. Stałość w zmienności możemy określić jedynie jako zmien­ 
ność w pewnych granicach — musimy przyjąć ograniczoność 
związków. Pierwszy raz napotkaliśmy to ograniczenie jako 
ograniczoność zmienności formy każdej (AR). W zastosowaniu 
do następstwa (XN) pojęcie związku następstw implikuje po­ 
jęcie powtarzalności w pewnych granicach. Z tego powodu, że 
każdą (OX) musimy uznać za przechodzącą w tło zmieszane 
jako (BX), żadne następstwo (XN) w (AT) nie może dokład­ 
nie się w niem powtórzyć, ponieważ tło ulega ciągłej zmianie 
przez dodawanie nieustanne nowych (BXN). Zmiana ta jest nie­ 
odwracalna w związku z jednowymiarowością (AT), bez wzglę­ 
du na to, czy dane (BXN) będą mogły jako takie pojawić się 
w (OT) czy nie — czy będą mogły się aktualizować, czy też 
pozostaną do końca (AT) w tle zmięszanem. Pomijając już 
związek (XN), w znaczeniu należenia tych (XN) do jednego 
i tego samego (AT), musimy przyjąć, że pewne tożsame ze so­ 
bą następstwa, będą mniej lub więcej ściśle związane z innemi 
następstwami, czyli że musimy przyjąć, jak to już było wyżej 
powiedziane, kompleksy w trwaniu, o pewnych powtarzających 
się również jakościach czasowych formalnych. Kompleksy te 
muszą być w pewnych granicach powtarzalne, inaczej bowiem 
tożsamość (AT) i tożsamość (AR), jako wyodrębnionego z te­ 
go (AT) kompleksu (XN), byłaby nie-do-pomyślenia. Nie mo­ 
glibyśmy wtedy również przyjąć tożsamości w pewnych grani­ 
cach (IPARN) i (RN). O kwestji tej będzie mowa później. 
Twierdzenie 32. Pojęcie tożsamości (AT) i (AR) 
implikuje pojęcie powtarzalności 
związków fXN) w pewnych 
granicach. 
82
>>>
Pojęcie absolutnej 
niepowtarzalności żadnego 
momentu 
(AT) jest implikowane przez pojęcie różności tła zmieszanego 
w każdym momencie (AT). 
Pojęcie niepowtarzalności (AT) implikuje pojęcie jego 
dowolności jako takiego, to znaczy samego dla siebie. 
§ 27. 
Pojęcie powtarzalności następstw wraz z pojęciem związ­ 
ku funkcjonalnego (AT) z (AR), a dalej związku funkcjonal­ 
nego wszystkiego ze wszystkiem, implikuje pojęcie prawidło­ 
wości następstw w pewnych granicach i przez to pojęcie warun­ 
ku: jedno następstwo będzie w pewnych granicach warunkiem 
innego następstwa. Pierwotnym związkiem prawidłowym, w któ­ 
rym jedne następstwa będą warunkami innych, jest związek 
(XN) wewnętrznych z (XN) zewnętrznemi zachodzący w jako­ 
ści dwoistej granicznej (Xg). Jest to związek konieczny, impli­ 
kowany przez ograniczowność (IP). Na mocy wspólnej formy 
przestrzenno-czasowej, czyli (XN) formalnych, prawidłowość 
związków (XN) w pewnych granicach musi stosować się i do 
(X^N) i do (X^N). Jednak absolutna prawidłowość jest nie­ 
wyobrażalna z powodu niepowtarzalności żadnego momentu 
(AT). Absolutna prawidłowość, jak to później zobaczymy jest 
tylko fikcją Fizyki, na tle zasady Wielkich Liczb, zasady sta­ 
tystycznej. Będzie ona w stosunku do rzeczywistości, t. zn . 
Istnienia, jako składającego się z (IPN), jedynie przybliżoną. 
Twierdzenie 33. Pojęcie stałych w pewnych grani­ 
cach związków (XN) implikuje pojęcie prawidłowości w pew­ 
nych granicach. 
§ 28. 
Ogólnie pomyślenie zmieniających się (XN) w (AT) nie 
przedstawia żadnej trudności. Jedna (X) kończy swoje trwa­ 
nie, inna zaczyna je w tej samej chwili. Jest to fakt pierwotny, 
niesprowadzalny. Nie mamy tu trudności z pojęciem jednoczes- 
ności, jak to jest w Fizyce, ponieważ mamy do czynienia ze 
stykającemi się czasami (t0) skończonemi. Jakości stykają się 
83
>>>
w trwaniu, tak jak stykają się w Przestrzeni. Niema przerw 
w (AT), któreby nie były wypełnione przez (XN). Ciągłość 
stanowi tło zmieszane. Tę samą (X {.) możemy przyjąć jako 
różnie zlokalizowaną w Rzeczywistej Przestrzeni Zewnętrznej. 
(Wypadek „ciągłości" zmiany w przestrzeni rozważać będzie­ 
my później). Możemy założyć, że jedna i ta sama (X) będzie 
w jednym momencie (AT) zlokalizowana w jednem miejscu 
Przestrzeni Rzeczywistej, w innym w drugiem, przyczem miej­ 
sce Przestrzeni określone będzie tylko istnieniem w niej pew­ 
nej (X), a współczesność dwóch (XN) oznaczać będzie należe­ 
nie ich do aktualnie obecnego w (OT) jednego kompleksu. 
Zmiana formy danego kompleksu przestrzennego jest zmianą 
lokalizacji (XN) na granicach tego kompleksu. Pojęcie ruchu 
daje się sprowadzić do pojęcia zmiany lokalizacji (XN). Jed­ 
nak kwestję „ciągłości ruchu" — które to pojęcie musimy przy­ 
jąć ze względu na ciągłość Przestrzeni — będziemy mogli zana­ 
lizować dopiero później. Dla (AT) ciągłości zmian nie będzie­ 
my mogli pomyśleć w tem znaczeniu co w Fizyce, ponieważ nie 
możemy przyjąć trwań nieskończenie krótkich. Co innego bę­ 
dzie z danemi niezmierna jącemi się ciągłościami przestrzenne- 
mi (np. rozłożenie barw w tęczy i ciągłe przejścia między róż- 
nemi barwami). Jakość trwająca jako taka w (AT) może zmie­ 
niać się jedynie w sposób nie-ciągły, ale tło zmieszane, jako 
istnienie współczesne różnie zlokalizowanych jakości, możemy 
przyjąć w danem (OT) jako ciągłe, w tem znaczeniu, jak przyj­ 
mujemy istniejącą w danem miejscu przestrzeni ciągłość 
(XJN) np. barw. Zmiany zachodzące w tle nie będą istnieć 
dla (AT) jako takie, tylko w sposób nie-ciągły będą wpływać 
na (X) trwającą jako taką — zmiany tej ostatniej będą nie 
ciągłe, jak wszystko w trwaniu jako takiem (AT). Narazić 
przyjmiemy ruch jako zmianę lokalizacji (XN) w Przestrzeni 
Rzeczywistej, nie wchodząc bliżej w kwestję pozornej ciągłości 
tej zmiany. Do jakich pojęć będziemy mogli pojęcie tej ciągło­ 
ści sprowadzić, zobaczymy nieco później. 
Musimy odróżnić ruchy takie, które polegają na zmianie 
formy danego kompleksu (XN) i takie, w których cały kom­ 
pleks zmienia swoje umiejscowienie, zmieniając lub nie zmie­ 
niając swej formy. Drugi rodzaj ruchu będziemy nazywali ru- 
84
>>>
chem postępowym. Jednak będziemy musieli ten rodzaj ruchu 
przyjąć jako pojęcie pierwotniejsze, ponieważ zmiany formy 
są sprowadzalne do ruchu postępowego części kompleksu. Na 
tle trójwymiarowości Przestrzeni musimy przyjąć wielokierun- 
kowość ruchu i to dla wszystkich możliwych (XN). Zależnie od 
tego, jakie (XN) będą się zmieniać, będziemy mówić o ruchu 
w Przestrzeni Rzeczywistej danego (IP), lub też o ruchu jego 
(AR). Ogólnie ruch jest zmianą lokalizacji (XN), ale na mocy 
istnienia różnych ich gatunków i na mocy tego, że pewien ich 
kompleks względnie stały wyodrębnia się jako (AR), a także 
dlatego, że tylko pewne specjalne jakości wyznaczają tę (AR), 
pewne rodzaje tej zmiany muszą mieć charakter specyficzny. 
Podobnie jak lokalizacja (XN) wyznacza granice (IP) jako 
(AR), podobnie zmiana lokalizacji wyznacza stosunki wzajem­ 
ne zmienne (ARN) i (RN) w Rzeczywistej Przestrzeni. Na tem 
polega objektywność ruchu, pozatem że jest on tylko zmianą 
lokalizacji (XN) dla danego (AT). Gdy bierzemy pod uwagę 
tylko dane (IP) z punktu widzenia (AT), jest tylko zmiana 
(XN )i ich umiejscowienia — gdy rozważamy Istnienie jako 
wielość (IPN) z ich (ARN), musimy uznać wyznaczenie objek- 
tywnych stosunków przestrzennych przez te (XN), na mocy 
związku Wszystkiego ze Wszystkiem, w tem znaczeniu, że tam, 
gdzie dla dnego (AT) są jakości, w rzeczywistości, t. zn. same 
dla siebie istnieją inne (IPN), których wielkie zbiorowiska 
przedstawiają się nam na mocy zasady Wielkich Liczb, jako 
względnie prawidłowe wypełnienie Przestrzeni — jako to co 
nazywamy materją martwą. Po wprowadzeniu pojęcia jakości, 
związek Wszystkiego ze Wszystkiem da się zdefinjować, jako 
istnienie tych samych jakości u różnych (IPN) w tych samych 
miejscach Przestrzeni, wyznaczonych temi jakościami i w tym 
samym Czasie. Oczywiście możnaby zarzucić, że miejsce Prze­ 
strzeni określamy jakością tam zlokalizowaną, a jakość lokali­ 
zujemy tam, gdzie jest właśnie to miejsce w Przestrzeni, a na­ 
stępnie, że musimy opierać się na tylko prawdopodobnych da­ 
nych co do innych (IPN), nie mając nigdy absolutnej pewno­ 
ści, że naszym następstwem (XN) odpowiadają u innych (IPN) 
identyczne następstwa. Pierwszy zarzut jest według mnie nie­ 
istotny na tle tego, że wszystkie jakości mają jakość formalną 
85
>>>
i przestrzenną i czasową, mniej lub więcej określone — miej­ 
sce, jakość miejsca, jakość przestrzenności i dana nie-formalna 
jakość są związane ze sobą nierozdzielnie. Co do niedokładno­ 
ści danych, to operujemy w rzeczywistości zawsze przybliże­ 
niem i nie mamy prawa mówiąc o Istnieniu stosować do niego 
dokładności matematycznej, ponieważ ta byłaby osiągalną je­ 
ślibyśmy operowali pojęciem nieskończenie małych (jak w fizy­ 
ce teoretycznej), co na skutek ograniczoności (ir) nie może 
mieć miejsca. Co do odpowiedniości przybliżonej, to w naszym 
poglądzie musimy ją przyjąć za pewnik, uważając że nie przyj­ 
mując jej stoimy na stanowisku sceptycznem, z którego wogóle 
o Istnieniu nic powiedzieć niemożna. Samo założenie wielości 
(IPN) wyklucza według mnie tego rzędu problemy, a wszelkie 
zbyteczne wymagania dokładności matematycznej uniemożli­ 
wiają jednolite pojęciowe ujęcie Istnienia i prowadzą do za­ 
maskowanego dualizmu, albo nawet do pojęcia „wielości rze­ 
czywistości" (Chwistek), co jest zupełną rezygnacją z jednolitej 
ogólnej Ontologji, t. j. nauki o Istnieniu wogóle. Jeśli ktoś wy­ 
rzeka się jednolitości poglądu, jest to równoznaczne z „odpro- 
blemieniem" kwestji Istnienia i wtedy wszystko może być do- 
wolnem, nawet powrót do normalnego poglądu życiowego, 
w pewnej formalizacji czy logizacji, czy bez niej — - 
to już jest 
obojętnem. 
Każda (X), umiejscowiona w (AR) będzie składową ca­ 
łego kompleksu (XN), który wyodrębnia się jako (AR). Roz­ 
mieszczenie (XgN) w Przestrzeni Rzeczywistej, określamy wła­ 
śnie jako formę danego (AR) dla (AT). Jeśli z różną lokaliza­ 
cją (XgN) = (czuć dotykowych wewnętrznych i zewnętrznych) 
nie będą związane różnice jakościowe wewnętrznej ich składo­ 
wej — [przypomina się, że (Xg) jest jakością złożoną, przy- 
czem zaznaczyć trzeba, że wewnętrzna jej komponenta może 
istnieć sama (czucia organów wewnętrznych i czucia muskular­ 
ne — oba najistotniejsze dla samoczucia wogóle) a zewnętrz­ 
na nie] — będziemy mówić, że (AR) ma formę całkowitą albo 
prostą, która może być zmienna dla (AT), lub nie, to znaczy 
że (XgN) będą lub nie będą mogły pojawiać się przy założeniu 
(AR) = f (AT) — wtedy w pierwszym wypadku będziemy mó­ 
wić, że dane (IP) ma zdolność ruchu własnego. Jeśli zaś (XgN) 
86
>>>
mogą być w (AT) przy założeniu jedynie (AT) = f (AR) lub 
(ARN) - — 
wtedy określimy to jako niezdolność danego (IP) do 
ruchu własnego. Jeśli będzie zachodzić różnica jakościowa we­ 
wnętrznego składnika (XgN) przy różnych ich lokalizacjach, 
wtedy będziemy mówić, że dane (IP) ma formę .złożoną dla 
(AT). Jeśli częściowe kompleksy (XgN) różnie będą mogły być 
lokalizowane w Przestrzeni Rzeczywistej w związku z wypad­ 
kiem (AR) == f (AT), będziemy mówić, że dane (IP) ma zdol­ 
ność ruchu własnego części swego (AR). Jeśli cała (AR) 
w związku z ruchem części, lub zmianą formy swej, będzie mo­ 
gła być różnie zlokalizowaną w Przestrzeni Rzeczywistej, przy 
założeniu (AR) = f (AT), będzie to wypadek zdolności dane­ 
go (IP) do ruchu postępowego. Zależnie od wielkości lokaliza­ 
cji (XN) w Przestrzeni większej od (rn) w danym wycinku (AT) 
[większym oczywiście od (t„), bo jeśli coś zachodzi w czasie 
mniejszym od (t„), nie istnieje dla (AT) — do tego wypadku 
wrócimy przy dalszej analizie pojęcia ruchu] — musimy przy­ 
jąć pojęcie szybkości ruchu. Z powodu ograniczoności (IP) tyl­ 
ko pewne szybkości będą ruchem dla (AT). Poza pewnemi 
szybkościami granicznemi, poza któremi pośrednio tylko będzie­ 
my mogli skonstatować, że ruch jakiś odbył się objektywnie, 
może być dla (AT) tylko zmiana lokalizacji, to znaczy wystę­ 
powanie (XN) w różnych miejscach Przestrzeni, ale ruchu jako 
takiego nie będzie. Zobaczymy później, jak ruch jako taki wy­ 
odrębnia się jako specjalny wypadek zmiany lokalizacji (XN) 
i że kryterja dla odróżnienia ruchu pozornego od rzeczywiste­ 
go są w razie zmian w Rzeczywistej Przestrzeni Zewnętrznej 
tylko pośrednie. Ruch bezpośrednio dany dla (AT) może być 
napewno ruchem objektywnym, jeśli mamy do czynienia ze 
zmianą jakości zlokalikowanych w całej (AR) lub jej częściach. 
Twierdzenie 34. Pojecie ograniczoności (IP) impli­ 
kuje pojecie stykania się (XN) w (AT). Zmianę lokalizacji (XN) 
w Przestrzeni nazywamy ruchem o ile zmiana ta posiada pewną 
szybkość i odbywa się w sposób ciągły, t. zn. o ile przy zmianie 
jakości stykają się ze sobą w Przestrzeni — pojęcie ruchu im­ 
plikuje pojęcie 
szybkości. 
87
>>>
Pojęcie różnic jakościowych wewnętrznego składnika (Xg) 
implikuje pojęcie rozciągłości częściowych danej (AR) dla 
(AT) — (ACRN). 
Pojęcie różnych 
stosunków 
między składnikami 
(Xg), 
z których wewnętrzny 
może być samodzielnym, 
a 
zewnętrzny 
nie, implikuje pojęcia: formy prostej i złożonej (AR). 
Pojęcie ruchu implikuje pojęcia: ruchu (ACRN) i ruchu 
całej (AR), czyli ruchu postępowego tej (AR). 
§ 29. 
Musimy odróżnić części (AR) dla (AT) = (ACRN) od 
części (AR) jako złożonej z (IPCN), t. zn . z częściowych Istnień 
Poszczególnych. Możemy równie dobrze przyjąć, że dana 
(ACR) jest (IPC), jak i to, że dane (IPCNI) np. należą do wie­ 
lu (ACRN), jakkolwiek z powodu jedności i tożsamości ze sobą 
(AR) musimy założyć, że między temi dwoma podziałami, t. j . 
subjektywnym = dla (AT) i objektywnym, czyli złożonością 
(IP) z (IPCN) zachodzi pewien związek, nie implikujący jed­ 
nak identyczności tych podziałów. Możemy więc powiedzieć 
ogólnie, że (XN) w (AT) danego (IP) odpowiadają wielości 
(IPCN) w wewnętrzenj Przestrzeni Rzeczywistej tego (IP), lub 
innych (IPN) w Zewnętrznej Przestrzeni Rzeczywistej. Miejscu 
(AR), lub miejscu Rzeczywistej Przestrzeni, w którem dla (AT) 
umiejscowiona jest dana (X), może odpowiadać ogólnie nie­ 
ograniczona ilość (IPCN) tego (IP), lub innych (IPN), ponieważ 
w całem Istnieniu niema nic prócz (IPN) i (XN) w ich (AT). 
Widzimy tu znowu dwa niesprowadzalne elementy Istnienia: 
(IPN) i (XN). Dochodzimy do dwóch istności absolutnie na- 
pewno istniejących: nas samych i jakości w naszych trwaniach. 
Musimy tak skonstruować nasz pogląd na świat, aby wykluczyć 
nierozwiązany dotąd w żadnym systemie problem „materji 
martwej"; niewiadomo bowiem jakim sposobem powstaje z niej 
„materja żywa", której musimy przypisać jakieś czucia, t. j . coś 
zupełnie heterogenicznego z materją martwą w koncepcji fizy­ 
kalnej i do niej niesprowadzalnego. Jak to później zobaczymy, 
„materję martwą" możemy na zasadzie Wielkich Liczb wyrazić 
88
>>>
w terminach „materji żywej", t. zn. przyjmując że są tylko 
(IPN) w Istnieniu, ale naodwrót: „materji żywej" zindywiduali­ 
zowanej (bo innej nie ma) nie możemy wyrazić w terminach 
materji martwej. Podobnie pogląd fizykalny można wyrazić 
w terminach poglądu psychologistycznego (i tem sprowadzić go 
do niego), czego udowodnienie raz na zawsze jest zasługą nie­ 
spożytą psychologizmu, a odwrotnie: wyrazić pogląd psycholo- 
gistyczny w terminach fizykalnych jest absolutną niemożliwo­ 
ścią. Tak jak nie mogliśmy założyć (AT) nie zmieniającego się, 
taksamo nie możemy założyć, że (IPCN) w Wewnętrznej 
i (IPN) w Zewnętrznej Przestrzeni Rzeczywistej trwają nie­ 
zmiennie; w ich (ATN) zmieniają się jakości, wyznaczające ob- 
jektywnie zmiany ich (ARN) będące w związku z daną, roz­ 
patrywaną (AR), t. zn. działające na nią przez stykanie się 
z nią w Przestrzeni, czemu dla wszystkich (ATN) odpowiada 
zasadnicza jakość (Xg), t. j. dotyk. Na podstawie ograniczono­ 
ści (IP) jako formy jego (AR) i ruchów, które może wykony­ 
wać, musimy dojść do przekonania, że suma wszystkich oddzia­ 
ływań wzajemnych stykających się (ARN), musi dać w wyniku 
powtarzanie się, również w pewnych granicach dokładne, ukła­ 
dów (ARN) w Rzeczywistej Przestrzeni Istnienia, czemu 
w (ATN) różnych (IPN) będą odpowiadać (XN). Bez tej po­ 
wtarzalności w zmienności, która jest wynikiem ograniczenia 
(IPN) i sumowania się ich wzajemnych oddziaływań, nie mo­ 
glibyśmy pomyśleć (X) trwającej choćby czas (t„), jakoteż 
wszelkich zmian w (AT), czyli następstwa (XN). Bez przyjęcia 
wielości (IPN) i oddziaływania ich na siebie, jakoteż bez dzia­ 
łania wzajemnego ich zbiorowisk, które dla danego (IP) przed­ 
stawiają się jako (RN), t. zn. „rozciągłości martwych przedmio­ 
tów", wybrnięcie z beznadziejnego konfliktu fizyki i „bezpośred­ 
nio danych zmysłowych" jest niemożliwe. Przyjmujemy z po­ 
glądu życiowego to, co jest bezwzględnie pewne: wzajemne 
działania (ARN) i (RN) i staramy się sprowadzić całą fizykę 
do ostatecznych niesprowadzalnych już istności: (IPN) i (XN), 
zamiast starać się bez skutku o sprowadzenie pojęcia „materji 
żywej" do pojęć fizyki — co jest zadaniem beznadziejnem. Wy­ 
jaśnienie w jaki sposób z (IPCN), mających każde z założenia 
swoje (XN), powstają (XN) tego (IP), którego (IPCN) one właś- 
89
>>>
nie są same, byłoby zadaniem bijologji. Podam później próbę 
przedstawienia sobie tego niezaprzeczalnego faktu, według kon­ 
cepcji wynikającej z mego systemu, jakoteż próbę sprowadze­ 
nia (XN) do jakości zasadniczej (Xg), niesprowadzalnej. Jed­ 
nak wydaje mi się, że to należy do zagadnień, które nigdy do­ 
świadczalnie rozstrzygnięte nie zostaną — będzie ono należeć 
do tajemnic Istnienia, pochodnych od Tajemnicy Pierwotnej, 
którą określimy później, jako niemożność pojęciowego sformu­ 
łowania kwestji Nieskończoności Aktualnej w związku z Istnie­ 
niem, przez ograniczone czasowo i przestrzennie (IP). W każ­ 
dym razie w moim systemie sprowadzam wszystko do dwóch 
elementów, które są absolutnie konieczne do przyjęcia: (IPN) 
i (XN), nie sprzeciwiam się t. zw. „zdrowemu rozsądkowi" t. j. 
poglądowi życiowemu, w tem, czemu w nim tylko przy pomocy 
niesłychanie sztucznych konstrukcji (np. idealistycznych) za­ 
przeczyć można — (a sprzeciwem takim oczywistym jest Fizy­ 
ka, traktowana jako Ontologja, a nie konieczna, statystyczna, 
a więc przybliżona, koncepcja świata) — a granice poznania za­ 
kreślam tam, gdzie zaczyna się kwestja Aktualnej Nieskończo­ 
ności w stosunku do Istnienia — (a nie w stosunku do Wielości 
Czystej, matematycznej). Dalszy ciąg będzie właśnie próbą wy­ 
pełniania tego zadania. Co do dwoistości pojęcia ruchu i kwe­ 
stji działania (IPN) na siebie, wyjaśnienia nastąpią nieco 
później. 
Ponieważ pojęcie nieograniczoności implikuje pojęcie nie­ 
skończoności, a podział (IP) na (IPCN 1), (IPCN 2)... w grani­ 
cy na (IPCN n), nie może napotkać ograniczenia, musimy przy­ 
jąć w granicy (ale zaznaczam: tylko i jedynie w granicy) 
(IPN) nieskończenie małe, jako (IPCN) wszystkich (IPN) = 
(IPN^.) . Aktualnie pomyśleć tego nie możemy, ponieważ to im­ 
plikowałoby pojęcie Nicości Absolutnej. Mamy do wyboru: albo 
przyjąć niepojęty dualizm psycho-fizyczny, w którym ukryte 
będą w dodatku wszystkie problemy nieskończoności, z których 
fizyka chce wybrnąć przez przyjęcie ostatecznych elementów 
najmniejszych, poza któremi niema już nic i z których zbudo­ 
wane jest wszystko i my sami z naszemi „danemi zmysłowe- 
mi" — co implikuje jak wiadomo beznajdziejne sprzeczności —- 
albo zadowolnić się pewną granicą w poznaniu, wynikającą z sa- 
90
>>>
mej istoty Istnienia i przyjąć pojęcia graniczne, jak np. pojęcie 
(IPN) w granicy nieskończenie małych, czyli otwarcie skonsta­ 
tować niepojętość absolutną Nieskończonego Istnienia, dla z ko­ 
nieczności ograniczonych (IPN). Kwestję czy musimy również 
W granicy przyjąć (IP) nieskończenie wielkie = (IP00), roz­ 
strzygnęliśmy już na początku: przyjęcie aktualnego takiego 
Istnienia Poszczególnego implikowałoby pojęcie Nicości Abso­ 
lutnej, a pojęcie granicznego takiegoż Istnienia nie jest koniecz­ 
nem do przyjęcia w tem znaczeniu, jak przyjęcie (IPN «3), po­ 
nieważ możemy pomyśleć całość Istnienia jako organizację 
(IPN), a nie jako jedno, obejmujące wszystko (IP). Jednak czy 
nie tylko możemy, ale nawet czy nie musimy pomyśleć całości 
Istnienia jako pewną organizację (IPN) nieskończenie wielką, 
w rodzaju rośliny, nie stanowiącej jednak odrębnego (IP); ina­ 
czej bowiem, gdybyśmy przyjęli całość Istnienia jako luźne zbio­ 
rowisko tylko, nie moglibyśmy zdać sprawy z tego faktu pod­ 
stawowego, najpodstawowszego, że wogóle coś się w tem 
zbiorowisku jako w całości dzieje, a to ostatnie, 
to „dzianie się" jest ostatecznie równoznaczne z samem Istnie­ 
niem, bo Istnienia bez zmiany nie możemy sobie wyobrazić. Jak­ 
kolwiek znów trzeba wziąć pod uwagę, że na podstawie właści­ 
wości zasadniczych (IPN), danych nam w zasadniczych (XN) — 
jakości dotykowych i ciężaru (tej ostatniej sprowadzalnej do 
dotyku wewnętrznego i zewnętrznego o określonym kierunku, 
pojęciowo raczej niż przez bezpośrednią introspekcję) w któ­ 
rych związkach dane jest to, co nazywamy „materjalno- 
ścią" rozciągłości w Rrzeczywistej Przestrzeni—i będących pod­ 
stawą fizykalnego poglądu, moglibyśmy się ostatecznie ograni­ 
czyć do koncepcji zbiorowiska, z tem zastrzeżeniem, że nie bra­ 
libyśmy jej jako ostateczny wyraz ontologicznej prawdy, tylko 
jako przybliżony opis na zasadzie Wielkich Liczb i musielibyśmy 
zrezygnować z wszelkiego poznania, poza fizykalnem, przyjmu­ 
jąc sztucznie odproblemiony świat, takim jakim jest nam dany 
w poglądzie życiowym. W naszej interpretacji Istnienia, suma 
wzajemnych działań (IPN)—obdarzonych jako rozciągłości temi 
samemi właściwościami (wyznaczonemi w zasadniczych (XN)) 
co (RN) (= rozciągłości „materji martwej" w poglądzie ży­ 
ciowym) — któreby w przedstawionym tu poglądzie zastępowa- 
91
>>>
ły absolutnie dokładnie stosunki i działania w fizykalnym obra­ 
zie świata, w danym rzędzie wielkości dawałaby ten stan rzeczy, 
który określamy właśnie pojęciem „dziania się", równoznacznem 
z samem Istnieniem, na mocy koniecznej implikacji pojęć: wielo­ 
ści i zmiany przez pojęcie Istnienia. Ale dla tych (IPN), które są 
dostatecznie drobne, aby w naszym rzędzie wielkości wytworzyć 
dla nas, np. to, co nazywamy „materją martwą" i co, sublimując 
się w coraz wyższych poglądach fizykalnych (w kierunku od siły 
i materji do energji) traci swą „materjalność" właśnie w ordy- 
narnem, życiowem znaczeniu i zamienia się w energję — (zastę­ 
pującą w poglądzie fizykalnym to, co w przedstawionym tu po­ 
glądzie jest istotą tego, że coś jest i coś się dzieje, 
t. zn. wielość zmiennych Istnień Poszczególnych rozciągłych 
i ciężkich, jako coś zasadniczego, pierwotnego, niesprowadzalne- 
go) — musielibyśmy przyjąć dalej (IPN) coraz drobniejsze i tak 
dalej aż w nieskończoność, co doprowadziłoby nas ostatecznie 
do granicznej koncepcji (IPN^,), niepojętej dla ograniczonego 
(IP), a temniemniej koniecznej w granicy do przyjęcia. Chcę 
tylko zwrócić uwagę, że koncepcja, godząca w sobie pozornie 
pogląd fizykalny z bijologją i istnieniem naszych t. zw. „danych 
zmysłowych", przyjmująca ten stan kryzysu umysłowego za coś, 
co może trwać wiecznie i nigdy nie być zlikwidowanem, jest 
czemś nieskończenie dziwniejszem i fantastyczniejszem niż 
nasz pogląd, przy pomocy którego staramy się wybrnąć 
z beznadziejnego bałaganu dzisiejszej Ontologji, zakłada­ 
jąc zupełnie wyobrażalną, na podstawie zasady Wielkich 
Liczb czyli na podstawie statystycznej, sprowadzalność „ma­ 
terji martwej" do bardzo drobno-zindywidualizowanej „ma­ 
terji żywej", przyczem odwrotność takiego sprowadzenia — któ­ 
rą się w pierwszym poglądzie milcząco zakłada — jest nietylko 
w najdalszej przyszłości, ale wogóle absolutnie nie-do-pomyśle- 
nia. Postaram się wykazać dalej, że nie możemy pomyśleć związ­ 
ku funkcjonalnego Wszystkiego ze Wszystkiem, jako związku 
(IPN ) w (IP 00) w granicy, lub tylko jako zbiorowiska 
(IPN) nieskończenie wielkiego. Pierwsza koncepcja implikowa­ 
łaby Nicość Absolutną, co do drugiej, to nie wypowiadamy się 
tu jeszcze ostatecznie, zaznaczając, że mogłaby być ona pewnym 
rodzajem zamaskowanego poglądu fizykalnego, z pojęciem ener- 
92
>>>
gji zastąpionem przez pojęcie energji żywej wszystkich 
(IPN), na tle „twórczej" właściwości jakości ciężaru, jako cze­ 
goś skupiającego (IPN) w zbiorowiska. Jeśli jednak rozpatru­ 
jemy jedno (IP) jako (AT), związek funkcjonalny Wszyst­ 
kiego ze Wszystkiem, związek nieskończony, musi wyrażać 
się w formie związku skończonego, jako część poprzedniego, 
który to związek skończony będzie związkiem następstw 
(XN) ze zmianami w układach (ARN) innych (IPN) w Ze­ 
wnętrznej i Wewnętrznej Rzeczywistej Przestrzeni tego (IP). 
Te związki skończone, scałkowane, dałyby w granicy zwią­ 
zek nieskończony Wszystkiego ze Wszystkiem. Zmiany układu 
wielości (IPN) są tylko do pomyślenia jako zmiana ich formy 
(ruch formalny) i ruch postępowy w związku z ich rozciągłością 
i ciężarem, przez co dochodzi do wzajemnego oddziaływania 
tych (IPN) na siebie. Jakościom i zmianom ich w danem (AT) 
odpowiada ruch (IPN) w Rzeczywistej Przestrzeni, raczej wy­ 
padkowa wszystkich ruchów i działań wzajemnych wszystkich 
(IPN) pewnego rzędu wielkości w stosunku do danego (IP) 
w tej Przestrzeni. Dwoistość Istnienia jako trwania i rozciągło­ 
ści z jednej strony i związana z tą dwoistością dwoistość jako: 
dane (IP) i całość Istnienia minus to właśnie (IP), implikują 
dwa konieczne do przyjęcia sposoby rozpatrywania Istnienia. 
Twierdzenie 35. Pojęcie (AR) implikuje pojęcie swo­ 
jej dwoistości jako pojęcia: (ACRN) dla (AT) i (IPCN). Poję­ 
cie (ACR) implikuje pojęcie ograniczonej ilości (ACRN), 
na 
mocy ograniczoności (IP). 
Pojęcie (IPC) implikuje pojęcie nieograniczonej ilości 
(IPCN), na mocy nieskończonej podzielności Istnienia. 
Pojęcie umiejscowienia (XN) w Rzeczywistej 
Przestrzeni 
implikuje pojęcie odpowiedniości (XN) w (AT) danego (IP) 
i (IPN) w Rzeczywistej Przestrzeni jego: zewnętrznej i we­ 
wnętrznej. 
Pojęcie odpowiedniości (XN) i (IPN) implikuje na mocy 
powtarzalności w pewnych granicach następstw (XN) w (AT), 
pojęcie powtarzalności również w pewnych granicach zmian ukła­ 
dów (IPN), które to pojęcie jest równoznaczne z pojęciem ruchu 
tych układów: formałnego, lub postępowego, w pewnych grani­ 
cach powtarzalnego. 
93
>>>
Pojęcie nieskończonej podzielności Istnienia implikuje po­ 
jęcie (IPN oo J, pojęcie graniczne. 
Pojęcie Istnienia implikuje dwoistość poglądu na Istnienie 
i to dwoistość dwojakiego rodzaju: w związku z dwoistością For­ 
my Istnienia i rozdziałem na jedno (IP) jako takie i resztę Ist­ 
nienia minus to (IP). 
Pojęcie dwoistości poglądu na Istnienie implikuje pojęcie 
niewystarczalności każdego poglądu, uwzględniającego tylko jed­ 
ną ze stron dwoistości Istnienia: poglądów: z punktu widzenia 
(AT) = poglądu (T) i z punktu widzenia Całości Istnienia 
= 
poglądu (C). 
§ 30. 
Dopiero na podstawie tych twierdzeń będziemy mogli do­ 
kładniej zanalizować pojęcie ruchu, którego analiza umożliwi 
nam znowu rozszerzenie tych twierdzeń. Wypowiadając powyż­ 
sze twierdzenia nie wyprowadziliśmy z pojęcia stosunku wielko­ 
ści przestrzennej różnych (IPN) do danego (IP) wniosków osta­ 
tecznych; przyjęliśmy tylko konieczność założenia mniejszej 
wielkości (IPCN) w stosunku do danego (IP), które te (IPCN) 
składają. Już z poprzednich rozważań wynika, że pojęcie ruchu, 
jakkolwiek w obrębie poglądu (T) sprowadza się do pojęcia 
zmiany lokalizacji (XN) dla (AT) w Rzeczywistej Przestrzeni 
danego (IP), jest złożonem w stosunku np. do prostości pojęcia 
(X), które tylko i jedynie w poglądzie (T) figurować może •— 
jest ono dwoiste: ruch może być jako taki dla (AT) i musi być 
założony jako ruch innych (IPN) i (IPCN), jako odpowiednik 
jakiejś (X) nawet niezmiennie w (AT) trwającej. Chodzi o to, 
aby nie pomieszać tych dwóch znaczeń pojęcia ruchu, ponieważ 
byłoby to pomieszaniem dwóch niewspółmiernych na podstawie 
dwoistości Istnienia poglądów: poglądu z punktu widzenia (Al J 
i poglądu z punktu widzenia całości Istnienia. 
Twierdzenie 36. Pojęcie ruchu implikuje na podsta­ 
wie dwoistości Istnienia jako: (IP) i całości Istnienia minus to 
(IP), pochodnej od dwoistości czasowo - przestrzennej, pojęcie 
swej własnej dwoistości: jako ruchu dla (AT) jako takiego i ru­ 
chu innych (IPN) i (IPCN), jako odpowiedników samych (XN) 
i ich zmian w (AT) tego (IP). 
94
>>>
§ 31. 
W poprzednich rozważaniach tkwiła pewna niejasność po­ 
jęcia minimalnego czasu trwania jakości (t„), którą teraz do­ 
piero możemy usunąć. Określiliśmy (t()), jako czas który musi 
trwać dana (X) aby wogóle być w (AT). Jakość może trwać 
(t„), ale nie mniej, bo wtedy wogóle nie będzie jej wcale w (AT). 
Pojęcie (X) jest związane ściśle z pojęciem trwania „samego dla 
siebie" = 
(AT) — poza obrębem tego pojęcia nie ma żadnego 
sensu — niema bowiem (XN), któreby trwały, nie będąc uświa- 
damianemi przez jakieś (IP), którem to wyrażeniem określamy 
tylko nierozdzielność jakości i trwań samych dla siebie=(ATN), 
a nie implikując pojęcia jakiejś „jaźni metafizycznej" poza prze- 
strzenno-czasowej, której „przedmiotami intencjonalnemi" były­ 
by te jakości. Jedynie możemy założyć jakieś (XN) jako nie 
istniejące w (AT) jako takie, w znaczeniu, w jakiem przyjęliśmy 
je jako części „tła zmieszanego". (Definicja „podświadomości" 
Corneliusa). Ale musimy przyjąć, że mogą być powtarzające się 
w pewnych granicach ruchy (IPN), lub (IPCN), zbyt szybkie 
i drobne, aby być w (AT) danego (IP) jako takie, a będące od­ 
powiednikami jakości jako takich, trwających (t„) lub dłużej 
w (AT). Tylko w ten sposób, t. zn. przyjmując konieczny zwią­ 
zek między jakością w (AT) danego (IP), a tem co się dzieje 
objektywnie, t. zn. między (IPN) składającemi jego Przestrzeń 
Rzeczywistą wewnętrzną i zewnętrzną, możemy sobie przedsta­ 
wić związek Wszystkiego ze Wszystkiem, na podstawie założe­ 
nia, że w całem Istnieniu niema nic prócz (IPN) i (XN) w ich 
(ATN). Jakkolwiek (IPN) i (XN) są elementami Istnienia nie- 
sprowadzalnemi, łatwiej przypuścić możemy, że działania (IPN) 
w Zewnętrznej Przestrzeni wywołują zmiany w układach (IPCN) 
i ich (XN), i że następnie stanowiące organizację (IPCN) i sty­ 
kające się ze sobą, mogą dać w rezultacie wzajemnych działań 
(XN) danego (IP), które składają, niż jak to chce fizyka, spro­ 
wadzająca wszystko do ruchu ładunków energji, czyli do „ele­ 
mentów martwych", tylko ożywionych ruchem, aby z tych 
elementów martwych zbudowany został twór żywy, mający 
„czucia zmysłowe", absolutnie niesprowadzalne do ruchów 
tych martwych cząstek, czyli jakichś rozciągłości jako ta­ 
kich, bez względu na to jaki sobie — wygodny dla danego 
95
>>>
punktu rozwoju nauki — obraz z nich stworzymy i jak je 
nazwiemy. Mamy w postaci nas samych i innych stworzeń 
żywych daną napewno żywą jedność, mającą czucia i skła­ 
dającą się z również żywych jednostek — to jest faktem 
niezaprzeczalnym. Widzieliśmy, że wynika to również z samego 
pojęcia Istnienia, że taki stwór żywy = (IP), musi być pierwot­ 
nym elementem Istnienia w jego wielości. Widzimy jasno z nie- 
współmierności pojęcia „czucia zmysłowego (= jakości) z poję­ 
ciem „materjalnego układu" w znaczeniu fizyki (niezależnie od 
obowiązującej w danej chwili fizykalnej teorji), że wszelkie pró­ 
by wytłomaczenia (IP) z punktu widzenia fizyki muszą z założe­ 
nia samego pozostać bezowocne. Wobec tego musimy na odwrót 
wziąć fakt istnienia (IP) i jego (XN) jako fakt pierwotny i z tego 
punktu widzenia znaleźć wytłomaczenie konieczności istnienia fi­ 
zyki wogóle i jej zgodności z rzeczywistością w pewnych grani­ 
cach. To będzie przedmiotem dalszych rozważań. 
Weźmy przedewszystkiem (AR) danego (IP) zupełnie sa­ 
modzielnego, którego (IPCN) do pewnego rzędu ich częściowości 
np. (IPCNl), (IPCN2), (IPCN3) i t. d. (odpowiadającego np. 
organom ciał, komórkom, elementom składającym komórkę i od­ 
powiadającym np. naszym organom, komórkom komórek i t. d.) 
różnić się będą zasadniczo od (ARN) otaczających dane (IP) 
(IPN) w Rzeczywistej Przestrzeni. Nie mówimy tu oczywiście 
o (IPN) tego samego, co dane (IP) rzędu wielkości, tylko o (IPN) 
bardzo drobnych, składających to, co nazywamy materją „mar­ 
twą" w poglądzie życiowym, czyli o rozciągłościach (RN), nie 
będących dla nas (ARN) jakichś (IPN). Poza pewną granicą ma­ 
łości, może na zawsze dla nas niedostępną, musimy założyć ist­ 
nienie takich (IPN), które mogą być zupełnie samodzielnemi, jak 
również wchodzić w związek symbiozy, czyli organizacji niezu­ 
pełnie ścisłej z (IPCN) któregoś rzędu częściowości danego (IP), 
albo też zupełnie ścisłej, przyczem w wypadku tym traciłyby swą 
samodzielność. W ten sposób dawałoby się wytłomaczyć po­ 
wstawanie danego (IPC), a dalej (IP) samodzielnego i jego 
rozwój, co w związku z względnością czasu w stosunku do dłu­ 
gości (ATN) i możliwości niewyobrażalnych prawie różnic ich 
trwań, jest zupełnie możliwem do wyobrażenia. W granicy, 
ale tylko i jedynie w granicy, musimy przyjąć jednak pojęcie 
96
>>>
(IPNX ) = (IPN) nieskończenie małych i jedność Istnienia 
z nich złożonego, co aktualnie jest nie-do-pomyślenia i co wy­ 
raża tylko absolutną niemożność zrozumienia &ni pojęciowego, 
ani „intuicyjnego", nieskończonego tak w małości jak i w wiel­ 
kości Istnienia, przez ograniczone (IP) — wyraża absolutną 
Tajemnicę Istnienia, nawet dla dowolnie wysoko w hierarchji 
istnień stojących (IPN). W tem tylko znaczeniu Istnienie jest 
niepoznawalne jako Aktualna Nieskończoność — pozatem roz­ 
kłada się na wielość (IPN) z ich (XN), co znamy bezpośred­ 
nio i na temat czego nic więcej absolutnie powiedzieć się nie 
da, prócz podania ogólnych warunków istnienia świadomości 
dla każdego z wszystkich jej rodzajów. Musimy również zało­ 
żyć, że istnieją (IPN) podobne do siebie — jest to również im­ 
plikowane przez pojęcie ograniczoności i na mocy tego, że 
(IPN) składają się i powstają tylko z (IPN), które stają się ich 
(IPCN). Jakkolwiek w całem Istnieniu możemy założyć w gra­ 
nicy nieskończoność rodzajów (IPN), musimy przyjąć, a nawet 
założyć, że ilość (IPN) danego rodzaju może być w granicy nie­ 
skończona; jednak na mocy konieczności przyjęcia podobieństw 
i powtarzalności jakości, musimy założyć podobieństwa mniej­ 
sze lub większe (IPN) między sobą, czyli istnienie ich odręb­ 
nych rodzajów. Podobnie jak musimy przyjąć w granicy nie­ 
skończoną hierarchję wielkości (IPN), od danego punktu w kie­ 
runku małości, taksamo możemy ale nie musimy przyjąć taką 
samą hierarchję w kierunku wielkości. Moglibyśmy równie do­ 
brze przyjąć, że na naszym rzędzie wielkości kończy się moż­ 
liwość większych od nas (IPN) i że wszystkie skupienia (IPN): 
systemy gwiezdne i mgławice składają się z tych samych co do 
wielkości (IPN), które składają nas i mniejsze od nas (RN), jak 
również, że stanowią one skupienia wewnątrz jeszcze większych 
(IPN), podobnie jak np. systemy elektronów, [o ile będziemy je 
rozpatrywać jako realnie istniejące] — których stosunki nie wy­ 
czerpują bynajmniej bez reszty tego, co się dzieje w organiz­ 
mach żywych i które możemy przyjąć z tą realnością jak sy­ 
stemy gwiezdne np., jako złożone ze skupień (IPN) bardzo ma­ 
łych, jako punkty koncentracji dla „materji żywej", nie podle­ 
gającej z powodu małości jej elementów, naszej analizie — 
tworzą skupienia wewnątrz nas i mniejszych od nas (IPN). 
97
>>>
Jako granicę rzędu wielkości możemy przyjąć (r0) da­ 
nego (IP) dla (Xg), która to (r0) będzie granicą małości dla 
tej (Xg). Jako granicę wielkości (Xg) przyjmiemy całą formę 
(AR) danego (IP). Granicami Przestrzeni Rzeczywistej Ze­ 
wnętrznej będą granice umiejscowienia (X J Ni Dany kom­ 
pleks (X i Nj pozostając pod pewnemi względami (stosunki 
barw i kształtów np.) tożsamym ze sobą, będzie malał dla (AT), 
lub powiększał się, zależnie od tego, jak odpowiadające mu 
(ARN), lub zbiorowiska takowych, stanowiące dla (AT), (RN), 
będą się oddalały, lub zbliżały do (AR). Poza pewną granicą 
ich odległości przestaną im odpowiadać (XN) w (AT). Ciągłej 
zmianie objektywnej, [t. zn . zmiennym stosunkom (IPN) między 
sobą] musi odpowiadać nie-ciągła zmiana w (AT). Zanikanie 
(XN) w pewnej odległości odpowiadającego im zbiorowiska 
(IPN) jest implikowane przez ograniczoność (IP) — Przestrzeń 
Rzeczywista musi być ograniczona. Lokalizacja (X r N) musi 
mieć swoje granice. 
Możemy nie tylko mówić o tożsamości absolutnej danego 
kompleksu (XN) w poglądzie (T), ale przyjmować tożsamość, 
z pewnem przybliżeniem w pewnych granicach, układu (IPN), 
odpowiadającego temu kompleksowi w poglądzie (C), t. z. fi­ 
zykalnym. Kiedy będziemy mówić: „kompleks", będzie to ozna­ 
czać pogląd (T), kiedy: „układ" — pogląd (C). W przeciwień­ 
stwie, znów do zmienności kompleksów, np. zależnie od odgle- 
głości od danego (IP), będziemy mówić o stałości w pewnych 
granicach układu (IPN), temu kompleksowi odpowiadającego, 
t. zn. układu (U). Prawidłowości następstwa np. zmniejszają­ 
cych się, zmieniających formę, lub jakościowo zmieniających 
się kompleksów w (AT), przy zachowaniu ich tożsamości w pew­ 
nych granicach, będzie odpowiadać stałość układu (U). Widzi­ 
my, że jeden i ten sam (U) może być odpowiednikiem wielu 
następstw (XN) w jednem i tem samem (AT), jak i w wielu 
(ATN) innych (IPN). Z drugiej strony jednemu (U) mogą od­ 
powiadać w danem (AT) następstwa różnych rodzajów jakości: 
(X g N), (X^N) i (XJN) Oorócz prawidłowości 
następstw 
jednego rodzaju (XN), jednemu i temu samemu (U) może od­ 
powiadać prawidłowość związku następstw różnych rodzajów 
jakości i prawidłowość związku Przestrzeni jednych rodzajów 
98
>>>
(XN) z Przestrzeniami innych rodzajów (XN). Inną będzie — 
jak to z poprzedniego wynika — (t. zn. ze zmniejszenia się 
kompleksów w miarę odległości ich odpowiednika (U) dla 
(X'N i i z lokalizacji (X g N) jedynie na granicy (AR)) — 
Przestrzeń (X g N), a inną Przestrzeń (X'N), (X'N) ze­ 
wnętrznych i (X JN) wewnętrznych (czuć muskularnych, or­ 
ganów wewnętrznych, wewnętrznego bólu i t. p.), jakkolwiek 
przy jednoczesności wszystkich tych rodzajów (XN), z zastrze­ 
żeniem, że jedna tylko z nich będzie jako taka w (AT), a inne 
stanowić będą tło zmieszane, Przestrzenie te będą stanowiły 
jedność, a w każdym razie na podstawie jedności (IP), tożsa­ 
mości (U) i jedności formy Istnienia, będą skoordynowane, to 
znaczy, że będą w prawidłowy sposób sobie odpowiadać, w stop­ 
niu należnym od dokładności zlokalizowanych w nich (XN). 
Dany układ (U) nie istnieje sam dla siebie jako taki (ka­ 
mienie np. nie są żywe jako takie), — istnieją same dla siebie 
tylko (IPN), które go składają; istnieje on dla danego (IP) tyl­ 
ko jako pewne, względnie stałe następstwo (XN), które go skła­ 
dają, jako kompleks dla (AT). Podobnie — jako w pewnych 
granicach stałe następstwa kompleksów (XN) w (AT) danego 
(IP) rozpatrywanego jako samo dla siebie—istnieją dla tego (IP) 
równego z niem rzędu wielkości inne (IPN). Są one tylko jako 
(IPN) dla danego (IP), o ile następstwa (XN), których są od­ 
powiednikami, nie dadzą się sprowadzić do związków koniecz­ 
nych, cechujących układy = (UN), będące zbiorowiskami (IPN), 
w stosunku do danego (IP) bardzo małych, których ruchy do­ 
wolne, lub jeśli tych dane (IPN) nie mają, inne właściwości ja­ 
ko (IPN) (= stworów żywych), z powodu ich małości nie da­ 
dzą się stwierdzić. Pierwszem kryterjum dla odróżnienia (UN) 
od (IPN) jako takich, będą dowolne ruchy tych ostatnich, nie 
podlegające konieczności, wynikającej z sumowania się wza­ 
jemnych działań drobnych (IPN), nie mające koniecznego związ­ 
ku z całością (RN) w Rzeczywistej Przestrzeni. Jednak kry- 
terja te mogą być daleko bardziej skomplikowane i pozorne 
(UN) mogą być przy ich pomocy, na tle innych doświadczeń 
t. j . powtarzających się stałych związków (XN) w (AT), uzna­ 
ne za (IPN). Oczywiście proces ten („poznania"), wskutek 
ograniczoności (IP) jest ograniczonym tak w wielkości, jak 
99
>>>
i w małości i musimy przyjąć granicę małości (IPN), poza któ­ 
rą dla danego (IP) będą tylko układy (UN), t. zn. bezpośrednio 
tylko (RN), o których będziemy musieli założyć, że są (UN), 
t. zn . składają się z (IPN). Oczywiście poza pewnemi wypad­ 
kami, o których będzie mowa dalej, rozróżnienie (IPN) od (RN) 
dla danego (IP) wymaga pojęciowego myślenia — koniecznie 
implikowanem jest przyjęcie tego rozróżnienia przez samo po­ 
jęcie Istnienia, tylko dla (IPN) należących do tego samego ga­ 
tunku, a ogólniej w granicach tych samych rzędów ich wielkości. 
Pojęcie (U) = układu (IPN) jako odpowiednika na­ 
stępstw (XN) w (AT), zastępuje pojęcie (RN) = rozciągłości, 
danych w postaci następstw (XN) poza granicą (AR). Pojęcie 
(R) równoznaczne jest z pojęciem przedmiotu, jako następstwa 
prawidłowego (XN). Pojęcie (U) wyraża to samo, z dodatkiem 
założenia, że to (R) składa się z (IPN) 1). Będziemy, w związ­ 
ku z terminologją psychologistyczną, nazywać to pojęcie empi- 
rycznem, w przeciwieństwie do pojęcia jakości, które nazwiemy 
percepcyjnem. Widzimy, że pojęcie (AR), jako wyrażające 
pewne stałe w pewnych granicach powtarzanie się kompleksów 
w (AT), czyli pewną prawidłowość związków, jest analogicz- 
nem do pojęcia (U) — jednak pojęcie (AR) musimy jako wy­ 
rażające istnienie rozciągłości samej dla siebie — danej prze- 
dewszystkiem w postaci jedności kompleksu specjalnych jako­ 
ści zasadniczych wewnętrznych = (X w N) [dotyku wewnętrz­ 
nego] — uznać za pierwotniejsze od pojęcia (U). Hierarchicz­ 
nie pojęcie (U) jest pochodnem od pojęcia (AR), pojęcie (AR) 
pochodnem do pojęcia (AT), a pojęcie (AT) pochodnem od po­ 
jęcia (IP), elementu wielości całości Istnienia. 
Twierdzenie 37. Pojęcie ograniczoności (IP) impli­ 
kuje pojęcie zmniejszania się danego kompleksu (XrN) w mia­ 
rę zwiększania się objektywnej 
odległości między danem (IP), 
a układem (IPN), będącym odpowiednikiem tego kompleksu 
= 
(U). 
1 
) Pojęcie przedmiotu rezerwuję tylko do oznaczenia „przedmiotu 
rzeczowego" w poglądzie życiowym, t. zn. danego w postaci jakości doty­ 
kowych, lub wzrokowych. 
100
>>>
W odróżnieniu od pojęcia (U), pojęcie (R) wyraża tylko 
prawidłowość następstw danych (XN) i prawidłowość 
następstw 
różnych rodzajów (XNJ w (AT). 
§ 32. 
Między rodzajami jakości ciągłość przejścia jest nie-do- 
pomyślenia: ani (X [ N) nie mogą przejść w (X / N) — (mimo, 
że lokalizacja piewszych może być względnie bardzo dokładna) 
ani nawet (XN) rożnych rodzajów w obrębie tego podziału nie 
mogą przez zwiększenie, lub zmniejszenie swych właściwości 
zamienić się bezpośrednio w inne. Zasadniczo nawet przejścia 
ciągłe w trwaniu w obrębie tego samego rodzaju są niemożliwe 
do pomyślenia, z powodu niemożności przyjęcia trwań, częścio­ 
wych nieskończenie krótkich. Każdy jednak kompleks (X^N) = 
(KXjN), niezmiennie trwający, może posiadać ciągłość jako 
tło, w którem potencjalnie zawiera się możliwość wystąpienia 
jednej z jego składowych (XN) jako takiej w (AT) 1), a które 
aktualnie, t. zn . jako mieszanina (XN) jako taka w (AT) jest 
nie-do-wyobrażenia, występuje tylko w formie zmienionego cha­ 
rakteru danej (X), któraby inną była bez istnienia tego, a nie 
innego tła. Pseudociągłością aktualną możemy nazwać wypa­ 
dek, w którym kompleks (Xj!N) dostatecznie mały aby istnieć 
w (AT) jako taki, a nie jako tło, z jedną np. jakością jako taką, 
będzie złożony z jakości bezpośrednio sąsiadujących ze sobą 
w szeregu ich podobieństwa, z których każda będzie nie mniej­ 
szą i nie dużo większą przestrzeń zajmować niż (r„) i które 
będą stykać się ze sobą w Przestrzeni. (XN) zlokalizowane co­ 
raz dalej od danego miejsca lokalizacji (X) jako takiej np. 
w Rzeczywistej Przestrzeni Dwuwymiarowej (X£N) (Prze- 
strzeni czysto wzrokowej) będziemy musieli przyjąć za coraz 
mniej wyraźne, aż do zupełnego ich zaniku w (AT). Jednak 
jeśli chodzi o wrażenia wzrokowe, to możemy założyć wypa­ 
dek t. zw. „zwrócenia uwagi", (czyli związku różnych wyobra­ 
żeń, pewnych czuć mięśniowych (akomodacji i innych) z wraże- 
J 
) Używam pojęcie „jakość jako taka", bo pojęcie aktualności sto 
suje się i do (BXN), występujących jako takie właśnie w (AT). 
101
>>>
niami wzrokowemi) na którąś z (XN) tła, która zaistnieje wte­ 
dy jako taka, podczas gdy (X) w miejscu największej wyraź- 
ności, przejdzie do tła, (boczna akomodacja np.) . Istnienie w tle 
danej (X) przy wrażeniach wzrokowych i dotykowych nie bę­ 
dzie zależeć tylko od wyraźności, ale od związku danej (X) 
z innemi następstwami kompleksów (XN) i (BXN) ,które nazy­ 
wamy właśnie „procesem zwracania uwagi", a które mogą być 
bardzo zawiłemi związkami czuć mięśniowych, czuć organów 
wewnętrznych i „procesów pojęciowych", rozkładalnych jednak 
w ostateczności (jak to wykażemy później) na przyporządko­ 
wane sobie szeregi (XN), na podstawie przyporządkowania pier­ 
wotnego (BXN) do (OXN), bezpośrednio danego symbolicznego 
przedstawienia ostatniej przez pierwszą. 
Twierdzenie 38. Pojęcie ograniczoności (IP) impli­ 
kuje pojęcie nieciągłości szeregów (XN) w trwaniu i pseudo- 
ciągłości nieruchomej w przestrzeni. 
Pojęcia: tła i jednowymiarowości 
trwania implikują po­ 
jęcie różnego stopnia wyraźności (X{N) zaczynając od (X) 
jako takiej, aż do ostatnich krańców tła. 
§ 32. 
(AR) uznaliśmy za w pewnych granicach stały związek 
(XN) w (AT). Ponieważ (XN) wyznaczają objektywnie istnie­ 
nie (AR) w Przestrzeni — (objektywnie, to znaczy już poza- 
tem, czy jest ona aktualnym kompleksem (XN) w (AT), czyli 
jako zbiorowisko lub raczej organizację (IPN)) — więc musimy 
uznać, że układy (UN) będą stałemi w tych samych granicach, 
co (ARN) składających je drobnych, w stosunku do danego (IP), 
(IPN). Narazie mówimy tylko o jakościach (XwN) i (XgN) (we­ 
wnętrznych i granicznych ) i związkach ich między sobą i inne­ 
mi (XN). Zobaczymy później, że oprócz (Xg) i (XW) będziemy 
musieli przyjąć jeszcze dwie jakości zasadnicze, mianowicie ja­ 
kość ciężaru i ciepła, względnie zimna jako jej negacji. Pierw­ 
sza — która będzie pośrednio dla (AT) sprowadzalna do, 
w specjalnych związkach i kierunkach, występujących natężeń 
(X g N) i (X w N) — wyjaśni nam skupienie się drobnych, 
102
>>>
w stosunku do naszego rzędu wielkości, (IPN) w zbiorowiska 
i tworzenie się tego, co nazywamy „materją martwą". Ponieważ 
(IPN), o których mowa, będą bardzo drobne w stosunku do 
danego (IP), można za nie z pewnem przybliżeniem podstawić 
danej drobności „cząsteczki", któremi operuje fizyka. Jakość 
ciężaru przyjęta jako objektywna właściwość ciężaru będzie 
wyznaczać w Przestrzeni Rzeczywistej Całości Istnienia objek- 
tywne stosunki, które Fizyka ujmuje z pewnem przybliżeniem 
w formie Prawa Grawitacji, jako właściwości przestrzeni w za­ 
leżności od rozmieszczenia mas; druga jakość, ciepła i jej ne­ 
gacja będą zupełnie specyficzne i nie dadzą się sprowa­ 
dzić nawet w przybliżeniu do innych, mimo że ogólnie będzie­ 
my mogli wszystkie jakości uważać w pewnym sensie za rodza­ 
je „dotyków", a w każdym razie za coś od nich pochodnego, 
o ile weźmiemy pod uwagę inne (IPN), składające (AR) roz­ 
patrywanego (T£) i ten fakt, że w Przestrzeni niema nic prócz 
(IPN) i ich wzajemnych działań, w postaci stykania się granic 
ich (ARN) z różną siłą, co jest wyrażalne w natężeniach 
(XgN), dla każdego z (IPN) danych, z osobna. 
W wypadku stykania się ze sobą dwóch (AR), które wy­ 
rażone będzie w poglądzie (T) lokalizacją dwóch (XgN), nale­ 
żących do dwóch (AT), w tem samem miejscu przecinających 
się dwóch Rzeczywistych Przestrzeni obu (IP), które bierzemy 
pod uwagę, musimy przyjąć różne natężenia (XgN) i w ze­ 
wnętrznych i w wewnętrznych jej składnikach. Tylko w tej po­ 
staci możemy sobie pomyśleć działanie (IPN) jednych na dru­ 
gie [dla (ATN) tych (IPN)], bez którego związek funkcjonalny 
Wszystkiego ze Wszystkiem jest nie-do-wyobrażenia, a co zga­ 
dza się z koniecznością przyjęcia wszystkich (XN) w różnych 
stopniach natężenia. Zmiany natężenie (XgN) możemy pomyśleć 
jedynie jako zmiany ciśnienia — moglibyśmy nawet nazwać ja­ 
kość dotyku jakością ciśnienia, ponieważ najlżejsze nawet uczu­ 
cie dotyku musi implikować pewne ciśnienie. 
Z drugiej strony na mocy pojęcia zmienności (IP) w cią­ 
gu całego jego trwania, od początku jego do końca, zmienności, 
której podlega oczywiście (AR), jako specjalny kompleks (XN) 
wydzielony z (AT) w poglądzie (T), czyli powolnego ruchu 
(IPCN), któregoś rzędu małości (określamy to jako wzrost, lub 
103
>>>
ew. zmniejszenie się (AR) i jej części), dalej na podstawie ru­ 
chów części (AR) i całego (AR), wyrażających się w poglą­ 
dzie (T) jako zmiany lokalizacji (XgN) w ich wewnętrznych 
i zewnętrznych składowych, lub też samych (XwN), a dalej na 
podstawie konieczności przyjęcia pojęcia ograniczenia w stosun­ 
ku do wszystkiego, co dotyczy (IP), musimy przyjąć coś, co 
ogranicza wszystkie ruchy: zaczynając od ruchów będących 
rozwojem (wzrostem) (IP), aż do ewentualnych ale nie koniecz­ 
nych do przyjęcia dla wszystkich (IPN), ruchów dowolnych. 
To coś musi być jakością dla (AT) — jest to właśnie jakość 
ciężaru, druga jakość zasadnicza, bez której nie możemy po­ 
myśleć sobie (IP) = (Xc). Zmiany natężenia (XgN) w związku 
ze zmianą ich lokalizacji określamy pojęciem siły. Zmiany lo­ 
kalizacji są ograniczone z jednej strony oporem innych (IPN): 
w postaci (IPN) jako takich i układów (UN), składających się 
również z (IPN), a to na mocy względnej stałości formy 
wszystkich (ARN) — z drugiej strony ograniczenie to wynika 
z ograniczoności (AR), rozpatrywanej jako samej dla siebie. Po­ 
jęcia siły i oporu są pojęciami wynikającemi w sposób koniecz­ 
ny z pojęć: zmian natężenia (XgN) i ograniczenia (IP) wogóle. 
Ale podobnie jak ograniczenie ruchów dowolnych (IPN), mu­ 
simy przyjąć ograniczenie ruchów ich jako zmian 
(ARN) 
w ciągu całego ich trwania, zbyt powolnych, aby mogły być 
w (AT) jako takie. To ograniczenie ruchów będzie właściwością 
ciężaru wszystkich (ARN), o ile patrzymy na nie z punktu wi­ 
dzenia Całości Istnienia, a w wypadku (IPN) obdarzonych ru­ 
chem dowolnym (który jest wynikiem pewnego specjalnego ro­ 
dzaju wewnętrznej ich organizacji jako któregoś rzędu małości 
ich (IPCN)), musimy przyjąć w (AT) jakości ciężaru (X c N) 
w związkach z (X w N) = jakościami wewnętrznemi — (czucia 
muskularne, czucia organów wewnętrznych), a w pewnych wa­ 
runkach i zewnętrznemi (w razie stykania się danej (AR) z in- 
nemi (ARN) i (UN)), w których to związkach wyrażać się bę­ 
dzie ograniczoność ruchów dla (AT), konieczna do przyjęcia na 
tle ogólnej ograniczoności (IP). O ile (XcN), ze względu na 
brak ruchów dowolnych nie będą w (ATN) danych (IPN), bę­ 
dziemy mówić o bezwładzie ich (ARN) wogóle, który będzie 
właściwością wszystkich (ARN) wogóle, a więc tem samem 
104
>>>
i właściwością (UN). Pewna stałość (AR) wyraża się w po­ 
jęciu nieprzenikliwości jej w pewnych granicach, której wyni­ 
kiem będą ruchy udzielone jednym (ARN) przez drugie i wy­ 
nikające z tego udzielanie się ruchów wypadkowych drob­ 
nych (ARN) składających układy (UN). Wyrażalność (X c N) 
w terminach specyficznych kierunkowości (X g N) i (X w N) nie 
jest w stanie pozbawić ich całkowicie ich specyficzności. 
Nie będę tu wchodził w analizę różnych możliwych wy­ 
padków stosunków rozciągłości w Przestrzeni, które o ile chodzi 
o (IPN) należą do poglądu życiowego, a o ile chodzi o układy 
(UN), są przedmiotem Fizyki. Chodziło mi tylko o zaznaczenie, 
jak pewne pojęcia, koniecznie implikowane przez pojęcie (IP) 
o ile rozważamy je w terminach poglądu (T) — (w którym 
przyjmujemy tylko (ATN) i wypełniające je (XN), a (AR) roz­ 
ważamy jedynie jako kompleks (XN) w (AT)) — doprowadza­ 
ją do pojęć poglądu (C) od tych pierwszych pochodnych, a na­ 
stępnie o to, jak pojęcia te, przy eliminacji w granicy pojęcia 
(IP), prowadzą do zasadniczych pojęć Fizyki, w obrębie której 
mogą ulegać daleko idącym transformacjom, tkwiąc jednak za­ 
sadniczo w poglądzie (T) i (C). Fizyka jest ostatecznem rozwi­ 
nięciem poglądu (C), to jest poglądu z punktu widzenia cało­ 
ści Istnienia, przyczem rozważa ona zawsze jego części, aż do 
pewnej granicy małości, nie mogąc operować również jak Onto- 
logja Ogólna, pojęciem Nieskończoności Aktualnej. Te wszystkie 
właściwości (IP), bez których jest ono wogóle nie do przyjęcia, 
a wyrażające się koniecznie w związkach różnych rodzajów 
(XN) między sobą, dla (AT) [lub niekoniecznie w stosunku do 
pewnych rodzajów jakości — mogą być (IPN) nieruchome, lub 
nieposiadające n. p . (XN) jednoistych — jak to jest n. p . z ja­ 
kością zasadniczą (Xc), zasadniczą jedynie jako istniejącą 
w (AT) dla (IPN) mających ruch własny, a objektywnie już 
jako właściwość (UN), konieczną do przyjęcia dla całego Ist­ 
nienia] — są składnikami pojęcia „materjalności", które stosu­ 
je się przedewszystkiem do (IPN) jako (ARN), (czyli, jak się 
wyrazić można do „zindywidualizowanej materji żywej") prze­ 
niesione zostają następnie do Fizyki, jako stosujące się do 
układów (UN). W tem ujęciu, które wydaje mi się jedynem, 
jako rozwiązanie problemu psycho-fizycznego, pojęcie „mate- 
105
>>>
rjalności" występuje jako dalej niesprowadzalne, jak tylko do 
następstw (XN) i ich związków, wyznaczających (ARN) 
w Przestrzeni Rzeczywistej. 
Trzecią jakością zasadniczą, bez której nie możemy pomy­ 
śleć (IP), będzie jakość ciepła (względnie zimna). Rozmieszcze­ 
nie tej jakości w rzeczywistych przestrzeniach wszystkich 
(IPN) stwarza to, co nazywamy w poglądzie (C) objektywnie 
„stosunkami energetycznemi we wszechświecie", któremi zajmu­ 
je się Fizyka. Podobnie jak jakość dotyku i ciężaru, tak i jakość 
ciepła stosuje się do (IPN) jako takich, a w innem znaczeniu 
jako „objektywna właściwość" do układów (UN), składających 
się z (IPN) bardzo drobnych w stosunku do danego rozpatry­ 
wanego (IP). Wzajemne działania drobnych (IPN) muszą mieć 
swój odpowiednik w (AT) w związku z powstawaniem, trwa­ 
niem i końcem danego rzędu wielkości (IP), czyli z jego zacho­ 
waniem w trwaniu i dlatego musi im odpowiadać pewna jakość, 
której granice natężenia regulują stosunek (IP) do otoczenia. 
Widzimy, że sposób wyprowadzenia pojęć koniecznych (XN) 
z pojęcia Istnienia nie jest jednakowy: jedne wynikają wprost 
z tego pojęcia, a inne dopiero z pojęć od niego pochodnych. 
Według mnie nie wpływa to zupełnie na istotność tych ostat­ 
nich pojęć i nie przeczy ich konieczności ze względu na istnie­ 
nie (IP). Niema miary absolutnej dla mierzenia natężenia ja­ 
kości i musimy uznać, że dla całego Istnienia są to wartości 
względne, podobnie jak wielkość i małość (IPN). Dlatego mo­ 
żemy przyjąć, że wewnątrz układów (UN), — stanowiących 
dla danego rzędu (IPN) odpowiedniki (XN) o wielkich natęże­ 
niach, a nawet na skutek ograniczoności (IP), mogących na tle 
związków być źródłem natężeń jakości, przekraczających gra­ 
nice danego (IP), a objektywnie wskutek działań (IPN) drob­ 
nych między sobą spowodować jego ciężkie deformacje, względ­ 
nie koniec — mogą znajdować się (IPN), których istnieniu nic 
nie zagraża, a dalej założyć (IPN), których wzajemne stosunki 
i działania dają właśnie te (UN), wśród których danego rzędu 
wielkości (IP) istnieć nie może*). Na tle możności przyjęcia 
zawsze (IPN) dowolnej małości w stosunku do danego (IP) — 
*) Na ten temat, stosunku mojej teorji do chemji i fizyki i kwestji 
„rzeczywistości" atomów i elektronów, wyjaśnienia nastąpią dalej. 
106
>>>
(byle nie przyjmować (IPN^), co na tle ograniczenia (IP) 
jest niedozwolonem, jak to w związku z teorją pojęć wykaże­ 
my) — ideja ta nie ma według mnie nic dziwnego i fantastycz­ 
nego, co postaram się dalej szczegółowiej wykazać. Mamy więc 
cztery rodzaje (XN) zasadniczych: (XgN), (XwN), (X c N) 
(X temp. N) (= jakości ciepła), z ich (XN) składowemi jako- 
ściami przyjemnemi i nieprzyjemnemi (XpN) i (XnpN), ko- 
niecznemi również dla zachowania (IP) w trwaniu, bez których 
(IP) jest nie-do-pomyślenia, a następnie inne jakości, które na­ 
zywam „luksusowemi", które są możliwe, ale nie konieczne dla 
istnienia (IP). 
Między granicami (IPN „ ) i całością Istnienia, niezależ­ 
nie od tego jak określimy te pojęcia — narazie przyjmujemy je 
jako pojęcia graniczne, wyrażające Tajemnicę Istnienia (Ta­ 
jemnica w poglądzie logicznym może być określona jako nie­ 
możność" zdefinjowania wszystkich pojęć) dla ograniczonego 
(IP) — musimy założyć, że w danej ograniczonej części Prze­ 
strzeni Rzeczywistej danego rzędu wielkości (IPN), większej 
oczywiście niż takie dane (IP), n. p . między rzędami wielkości: 
(IPN100) a (IPN1000), t. zn. między (IPN) różnych rzędów wiel­ 
kości zaczynając od danego (IP), które bierzemy za punkt wyj­ 
ścia, musi zachodzić stosunek taki, że mniejszych (IPN) będzie 
więcej niż większych, mimo że jeśli weźmiemy całość Istnienia, 
będziemy mieli Nieskończoność i jednych i drugich i że wtedy 
mówienie o stosunkach ilości nie będzie miało żadnego sensu. 
Już biorąc tylko (IPN) równego z danem rzędu wielkości wi­ 
dzimy, że tak być musi, ponieważ (IPCN1) będziemy mieli 
więcej niż (IPN), których tamte są składnikami. Każde więc 
(IP) musimy pomyśleć jako znajdujące się wśród bardzo wiel­ 
kiej, w granicy nieskończonej ilości (IPN) i zawierające w sobie 
również bardzo wielką, w granicy nieskończoną ilość (IPCN) 
i innych (IPN), będących z temi (IPCN) w związkach, które 
w przybliżonym opisie podaje nam bijochemja**). Wszystko je­ 
dno jak pomyślimy sobie te (IPN): czy jako samodzielne, czy 
**) Zapytanie o to, jak (IPN), składające n. p. płomień, wytrzymują 
jego gorąco, jest w tej skali bezsensownem, jak kwestja ciepła cząsteczek, 
których ruch jest właśnie dla nas ciepłem. 
107
>>>
niesamodzielne i stanowiące organizacje, czy bardzo, czy mało 
jednolite, czy założymy, że mają ruchy własne czy nie — cho­ 
dzi tylko o ich małość w stosunku do danego (IP). Niezależnie 
od tego jakie one są, ich działania wzajemne na podstawie ob- 
jektywnej własności ciężaru, [będącej odpowiednikiem objek- 
tywnym (X c N) = jakości ciężaru w poglądzie (T), t. zn. 
z punktu widzenia (AT)] dają ten obraz, który w przybliżeniu 
przedstawia nam chemja i fizyka — w przybliżeniu, bo nie 
uwzględniając drobnych dowolności, charakteryzujących nawet 
(IPN) nie posiadające ruchu własnego postępowego, tylko ruch 
w znaczeniu rozwoju: t. zn. powstawania z innych (IPN), ich 
rośnięcia i organizowania się w większe jednostki. Nie mówimy 
tu narazie o ruchach (UN), będących wypadkową wszystkich 
działań składających je (IPN), na podstawie właściwości cię­ 
żaru, sprowadzalnej ostatecznie tylko do (XN) w (AT) w po­ 
glądzie (T), z uwzględnieniem zawsze tego faktu, że na mocy 
związku Wszystkiego ze Wszystkiem, jakości wyznaczają ob- 
jektywne stosunki, panujące między (IPN) w Przestrzeni Rze­ 
czywistej Całości Istnienia. Do szczegółowej analizy pojęcia (U) 
przejdziemy później. Wypadkową wszystkich wzajemnych dzia­ 
łań (IPN), jako (IPNC) danego (IP) i (IPN) otaczających je, 
będą jakości w jego (AT); ten dualizm jest niesprowadzalny 
i absolutnie konieczny do przyjęcia: mamy go danym w istnie­ 
niu nas samych jako organizacji IPN) i istnieniu naszych (XN). 
Na podstawie względności szybkości ruchów wogóle, wielkie 
szybkości, któremi operuje Fizyka, nie powinny zupełnie nam 
w tej koncepcji przeszkadzać, ponieważ nic nie implikuje gra­ 
nicy tej szybkości z punktu widzenia (IPN). Wzajemne dzia­ 
łania skupień drobnych (IPN) mogą przenosić się z szybkościa­ 
mi, które w stosunku do szybkości n. p . naszych ruchów dowol­ 
nych są olbrzymie, podobnie jak w ciągu jednej sekundy na­ 
szego trwania mogą upłynąć mil jony (AT) innych (IPN), jak 
również całe nasze życie może być mniejsze o miljony razy od 
(t„) jakiegoś (IP), o wiele od nas większego, w którego wnętrzu 
n. p. możemy się znajdować, a którego skupieniem (IPN), od- 
powiadającem naszej drobinie jakiegoś „ciała białkowatego" 
w terminach chemji, odpowiadać będzie cała nasza Droga 
Mleczna, jako substrat „materjalny" (podobnie do naszych ato- 
108
>>>
mów, o ile przyznajemy im realność w tem znaczeniu co ciałom 
niebieskim) dla organizacji „materji żywej" w dużo większym 
od naszego rzędzie wielkości. Z chwilą kiedy się raz przyjmie 
względność Czasu, Przestrzeni, szybkości i natężeń (XN) 
w (AT), tego rodzaju koncepcje nie mają w sobie nic dziwnego, 
z naukowego czysto punktu widzenia nie są absolutnie niedopu­ 
szczalne i nie są logicznie sprzeczne — jedyny zarzut, który im 
zrobić można, to ten, że są eksperymentalnie niesprawdzalne. 
Ale o tem będziemy mówić później, zaznaczając tylko, że teo- 
rje Bergsona, monizm Russella w „Analysis of Mind", „Wielość 
Rzeczywistości" Chwistka, a nawet sam czysty machowski psy- 
chologizm lub jakikolwiek idealizm, nie mówiąc już o fizykalnym 
materjalizmie, są według mnie koncepcjami nieporównanie 
dziwniejszemi niż moja, przyczem zarzucić im można zaniedba­ 
nie lub pominięcie różnych problemów zasadniczych i pozory 
jedynie naukowości, a au fond wielką nawet i to zupełnie zby­ 
teczną fantastyczność. Na podstawie przyjęcia właściwości cięża­ 
ru dla każdego (IP), możemy założyć, że całe olbrzymie w sto­ 
sunku do naszego rzędu wielkości, układy (UN) mogą mieć ruchy 
jako takie, t. j . jako (UN), wywierać działania na inne (UN), 
sprowadzalne ostatecznie do obrazu takiego działania, jakie wi­ 
dzimy w stosunkach (IPN) naszego rzędu wielkości i w ich sto­ 
sunkach do tegoż rzędu wielkości (UN) i w stosunkach tych 
(UN) między sobą, wyrażonych dla (AT) w związkach (XN) 
aktualnych, lub możliwych. W obrazie działań jest tu granica, 
Której nie przekroczymy nigdy, ponieważ pogląd fizykalny jest 
wysublimowaną koncepcją pochodną od pojęcia przedmiotów 
„martwych" i ich stosunków w naszym rzędzie wielkości w Rze­ 
czywistej Przestrzeni, ujętą w prawa przy pomocy geometrji, 
jako nauki o czystej Przestrzeni i zasad Czystej Wielości, tj. 
matematyki. Widzimy, że dla każdego rzędu wielkości (IP) mu­ 
simy założyć swoje środowisko, składające się z (UN), t. zn. 
z (IPN), będących od tego danego (IP) mniejszego rzędu 
wielkości. Tu zarysowuje się nam koncepcja nie-ciągłości Istnie­ 
nia, z punktu widzenia rzędów wielkości różnych (IPN). 
W środowisku takiem musi panować przybliżona konieczność, 
na skutek prawidłowości, t. j . powtarzania się i ograniczoności 
(IPN) wogóle. Wynika ona z sumowania się bardzo drobnych 
109
>>>
działań w pewnych granicach dowolnych — dowolność ta będzie 
określona ruchami własnemi i ruchami w związku z rozwojem 
(IPN), a przy wielkich ilościach regulowana właściwością cię­ 
żaru wspólną wszystkim (IPN). 
Widzimy, że poglądy (T) i (C) są niewspółmierne. Poję­ 
ciem łączącem je jest pojęcie wyznaczania przez (XN) w przy­ 
bliżeniu objektywnych stosunków panujących w całości Istnie­ 
nia, które to Istnienie w całości znowu w przybliżeniu, eliminu­ 
jąc (IP) samo dla siebie, opisać możemy przy pomocy geome- 
trji i matematyki, jak to czyni Fizyka. Z powodu tego, że pewne 
pojęcia muszą figurować w obu tych poglądach, pochodzi dwoi­ 
stość niesprowadzalna tych pojęć. Chodzi o to, aby nie pomie­ 
szać ich znaczeń w zależności od poglądów. Do pojęć takich na­ 
leżą pojęcia: a) natężenia (X g N) i pochodne od niego pojęcia 
siły i oporu, b) pojęcie ruchu, jako zmiany lokalizacji (XN) 
i pochodne od niego pojęcie ruchu objektywnego, c) pojęcie 
(X c) i pochodne pojęcie powszechnego ciążenia*) i d) pojęcie 
(X temp) i pochodne pojęcie „energji świata". Te pojęcia po­ 
chodne mogą, zależnie od danej, panującej w danej chwili teo- 
rji fizycznej ulegać daleko idącym transformacjom, mającym na 
celu uproszczenie fizycznego opisu świata. W ostateczności jed­ 
nak będą genetycznie sprowadzalne do bezpośrednio danych = 
(XN) i ich stosunków, wynikających z pojęcia (IP), bez których 
byłoby to ostatnie nie-do-pomyślenia. 
Twierdzenie 39. Pojęcie ruchu i pojęcie ograniczo­ 
ności zmienności formy (AR) implikuje wraz z pojęciem związ­ 
ku Wszystkiego ze Wszystkiem pojęcia: różnych stopni natę­ 
żenia XgN), 
stykania się fARNJ, działania, oporu, 
nieprzeni- 
kliwości i ruchu 
udzielonego. 
Pojęcie ograniczoności wraz z pojęciem ruchu implikują 
pojęcie ciężaru = 
(Xc). 
Pojęcie ruchów drobnych (IPN) jako takich i ruchów 
drobnych (UN) implikuje pojęcie jakości ciepła = (X temp) 
jako odpowiednika ich dla (AT). 
*) Jak ono wyrażone jest w fizyce danego stopnia doskonałości, nic 
tu nas nie powinno obchodzić. 
110
>>>
Pojęcie wielości (IPN) różnych rzędów wielkości impli­ 
kuje pojęcie nie-ciągłości Istnienia, 
jeśli chodzi o wielkość 
(IPN) i pojęcie środowiska = (S) dla każdego (1P) dowolnego, 
rzędu wielkości, składającego się z (UNJ, czyli tego, co nazywa­ 
my „materją martwą". 
Pojęcie Istnienia implikuje pojęcia 
niewspółmierności 
i niesprowadzalności poglądów (T) i (C), wskutek czego: poję­ 
cia: siły i oporu, a dałej ruchu, ciężaru i ciepła będą dwoiste, 
zależnie od tego, czy rozpatrujemy je jako wyrażające 
zmiany 
i związki (XN) w (AT), czy też objektywne stosunki, które one 
wyznaczają w Przestrzeni. 
Pojęcie (X) implikuje na mocy pojęcia Związku Wszyst­ 
kiego ze Wszystkiem, 
pojęcie „wyznaczania" 
przez (XN) sto­ 
sunków objektywnych 
w 
Przestrzeni. 
Pojęcia poglądów (T) i (C) implikują na mocy pojęcia 
jedności Istnienia pojęcie możliwości trzeciego poglądu, w któ­ 
rym przez wprowadzenie pojęć, nie należących do poglądów 
poprzednich 
możemy je uzgodnić i wykazać konieczność ich 
obu. Pogląd ten nazywam metafizycznym 
= 
(M); niniejsza 
praca jest przedstawieniem tego poglądu. 
§ 33. 
Jak to już było stwierdzone, układy (UN) nie posiadają 
ruchu własnego, ani ruchu w znaczeniu rozwoju (IP) w ciągu 
jego trwania, tylko ruch ich jest wypadkową wszytkich działań 
składających je (IPN). Musimy pomyśleć, że jeśli chodzi 
o działanie środowiska (S) na dane (IP) i odwrotnie, to — (po­ 
mijając działania wskutek ruchów jako takich dla (AT)) — od­ 
bywa się ono w ten sposób, że drobne ruchy własne lub „roz­ 
wojowe" drobnych (IPN) udzielają się drobnym (któregoś wy­ 
sokiego „rzędu małości") (IPCN) tego (IP), a następnie, że da­ 
ne (IP) przyswaja sobie i włącza do swojej organizacji drobne 
(IPN) (lub też ich organizacje), albo też je ze swojej organiza­ 
cji wyłącza. Tylko w ten sposób możemy sobie pomyśleć „pro­ 
cesy chemiczne" takie jak: oddychanie, odżywianie i wydziela­ 
nie, konieczne dla zachowania i rozwoju (IP) w ciągu jego 
trwania. Jak pogodzić można tę koncepcję z możliwością „rze- 
111
>>>
czywistości" elektronów n. p ., a nie przyjęciem ich tylko jako 
„cząstek hypotetycznych", istniejących jedynie jako pojęciowe 
skróty, zobaczymy dalej*). W każdym razie możliwym do przy­ 
jęcia i dającym się wszędzie zaobserwować faktem, jest pow­ 
stawanie stworów żywych ze stworów żywych, gdy natomiast 
hypoteza powstawania materji żywej z materji martwej fizyki, 
jest czemś zupełnie niezrozumiałem i implikującem dualizm, nie 
dający się w żaden sposób do jednolitego poglądu sprowadzić. 
Tożsamym jakościom w (AT) muszą odpowiadać tożsame 
w przybliżeniu, czyli bardzo podobne między sobą, zmiany 
w (UN) i odpowiadające zmiany w stosunkach (IPCN). Nigdy 
ruch jako taki nie może w sposób ciągły przejść w (X) i nigdy 
(X) jako taka nie może przejść w ruch, jakkolwiek powstaje 
ona w (AT) w związku ze zmianami w układach (IPN) i (IPCN) 
bardzo drobnych. Rozdział ten polega na dwoistości Istnienia 
czasowo-przestrzennej i konieczności przyjęcia wielości (IPN) 
i nie da się do niczego już sprowadzić. W każdym razie ostatnie 
elementy nie są czemś zupełnie fantastycznem, tylko zupełnie— 
że się tak wyrażę — „codziennem": napewno istniejemy my 
i jakości w naszych trwaniach, jako ostatnie elementy naszych 
„przeżyć". W ten sposób możemy twierdzić, że wszytkie (XN) 
są w pewnym sensie pochodne od (X g), ponieważ ostatecznie 
dadzą się sprowadzić jako odpowiednik, w poglądzie (C) a nie 
(T) oczywiście, do stykania się i ruchów (zderzeń) drobnych 
(IPN). 
Musimy jeszcze zaznaczyć, że związek (r„) z danym (U) 
jest względnie stały (w zależności od miejsca (AR)) tylko dla 
(X g N). Dla (X l N), dla których — wskutek ograniczoności 
(IP) — musieliśmy założyć zmniejszanie się kompleksów jako­ 
ściowych przestrzennych (= rozciągłości stanowiących te kom­ 
pleksy, przy identyczności (UN), wyrażonej w stosunkach 
(XgN), t. zn . dotyków), w miarę dalszego umiejscowienia od 
(AR), (r„) może odpowiadać różnym co do wielkości (UN), 
t. zn. takim, które w razie zetknięcia z AR) i wywołania 
(XgN), mogłyby różnej wielkości ich kompleksy wywołać. 
*) Na tle statystycznego charakteru fizyki, hypoteza ta nie jest we­ 
dług mnie tak dziwaczną, jak to się na pierwszy rzut oka wydawać może. 
112
>>>
Wielkości w (X J N) wyrażają się jako przyszłe możliwe, lub 
aktualne wielkości w (XgN), na mocy prawidłowości na­ 
stępstw (XN), wyrażonej w pojęciu (U). Dla każdego rodzaju 
(XJN) (r„) może być różna w stosunku do (r„) dla (XgN). 
W odniesieniu do (X^N) pojęcie (r„) implikuje pojęcie pozor- 
ności wielkości, ponieważ dwom różnym (r„N) mogą odpowia­ 
dać różnej wielkości (UN), o ile wyrazimy ich wielkości w (XgN). 
§ 34. 
Zanim przystąpimy do analizy pojęcia ruchu, musimy je­ 
szcze dokładniej zdać sprawę z poglądu na „materję martwą", 
wynikającego z poprzednich twierdzeń. Zaznaczam zgóry, że 
znajdujemy się teraz w poglądzie (C), t. j . poglądzie z punktu 
widzenia całości Istnienia, przy granicznej eliminacji (AT). 
Siła względna danego układu (U), prócz szybkości jego ruchu 
i jego wielkości w stosunku do innych (UN), musi być — na 
podstawie właściwości ciężaru (mającej źródło w jakości cięża­ 
ru = (X c) sprowadzalnej w przybliżeniu do (X g) i (X w) o spe­ 
cjalnych kierunkach, w przeciwieństwie do (XN) jednoistych, 
w poglądzie (T) 
wyznaczona też ilością (IPN) pewnego rzę­ 
du wielkości, np. (IPN]n o ) w danej ograniczonej przestrzeni 
tego (U), lub w jego całości. Musimy przyjąć też pojęcie 
przyspieszenia t. j . pojęcie coraz większej szybkości danego 
układu w razie ciągłego, a nie tylko momentalnego działania 
siły. Fizyka operuje zawsze pojęciami: czegoś, co jest w ruchu 
i tego, co to coś porusza, jakkolwiek ideałem jej jest sprowa­ 
dzenie tych dwóch pojęć do jednego, obejmującego oba — wy­ 
chodzi z pojęć: materji i siły, dążąc do ujednolicenia swego 
poglądu w postaci jednego pojęcia: energji. Jednak nie może 
pozbyć się pojęcia pewnych drobnych rozciągłości, Jakkolwiek 
je nazywać będzie i do stosunków i ruchów tych rozciągłości 
stara się sprowadzić wszystko co się dzieje w Przestrzeni — 
świat fizyki jest nie-ciągły, mimo że do tej ciągłości w granicy 
dąży. Ciągłość ta jest osiągalna wtedy, jeśli koncepcja fizykal­ 
na zadowolni się zupełną fikcją matematyczną, kiedy stanie się 
zupełnie idealistyczna, przekroczywszy w kierunku małości ele­ 
menty tego rzędu wielkości jak elektrony, które obecnie, t. zn.
>>>
w dzisiejszym stadjum jej rozwoju, stanowią jednak pewną 
rzeczywistość, w tem samem znaczeniu, co n. p. systemy gwiezd­ 
ne i mgławice, a w naszym poglądzie skupienia niezmiernie 
drobnych w stosunku do naszego rzędu wielkości (IPN), których 
wypadkowa działań daje w rezultacie pewną prawidłowość, 
zupełnie taką samą, jak w wymiarach astronomicznych. Ko­ 
nieczność indeterminizmu w najdrobniejszych wymiarach, — 
zupełnie z dawnego punktu widzenia fizyki realistycznej niepo- 
tego — 
- dowodzi, że jesteśmy u kresu naszych możliwości w tej 
dziedzinie. A więc w poglądzie fizykalnym, pochodnym z jed­ 
nej strony od pojęć poglądu (T), z drugiej od pojęć poglądu 
(C) - - (od tego ostatniego jeśli chodzi o objektywne wyzna­ 
czanie rozciągłości przez (XN) w Przestrzeni)—zamiast (IPN), 
niedostępnych z powodu małości, rozważamy układ (U). Tu 
mamy przed sobą dwie drogi, które Fizyka raz po raz, zależnie 
od stadjum jej rozwoju obiera: idealistyczną, lub realistyczną- 
albo uważamy drobne rozciągłości, któremi operuje za rzeczy­ 
wiste w znaczeniu poprzedniem, t. zn. na równi z przedmiotami 
martwemi naszego rzędu wielkości i ciałami niebieskiemi, albo 
też uważamy je za pojęcia pomocnicze, ujmujące w przybliże­ 
niu dany stan rzeczy, nie przypisując tym pojęciom odpowiedni­ 
ków rzeczywistych. Rozważmy pierwsze znaczenie, zaznaczając, 
że czy przyjmujemy pierwszy, czy drugi pogląd, nie wpłynie 
to na naszą koncepcję świata, jako na zasadniczo niespraw­ 
dzalną, a tylko wychodzącą z ogólnych koniecznych według nas 
założeń o Istnieniu wogóle, które wszystkie systemy najbardziej 
minimalistyczne i skromne (nawet Carnap, Schlick, Chwistek 
i t. p.) przyjmują jako założenia „pokryjome", milczące, implicite. 
W tej chwili znajdujemy się już w koncepcji fizykalnej. Cho­ 
dzi nam o wykazanie tego, że jakaś wogóle koncepcja fizykalna 
jest konieczna, ale że żadna nie może dać z założenia swego, 
adekwatnego opisu rzeczywistości, już nawet poza kwestją sa­ 
mego faktu „przybliżoności opisu", z powodu tego, że operuje 
układ ami „martwemi", niezależnie od tego, czy są rzeczywiste, 
czy hypotetyczne. 
Siła działania układu (U a) — (umyślnie nie używam po­ 
jęcia „energja", chcąc być bliżej źródła „bezpośrednio danych", 
t. zn. (XN) i ich zmienności natężeń) — zależeć będzie od gę- 
114
>>>
stości rozmieszczenia w jego obrębie układów mniejszych, np. 
(U «, N); siła zaś tych układów zależy od gęstości rozmieszcze­ 
nia w nich układów jeszcze mniejszych (U«2N) i t. d. i t. d. 
przyczem to co nazywamy „siłą żywą", energją, czy czemś po- 
dobnem, będzie przyjmowane jako coś pierwotnego, niespro- 
wadzalnego, do czego sprowadzona zostanie w dalszej subli- 
macji pojęć fizycznych cała „materjalna" strona rozciągłości, 
t. j. ich masa. Widzimy, że tak można iść granicznie przynaj­ 
mniej w nieskończoność w rozkładaniu „materji martwej" na 
coraz drobniejsze rozciągłości częściowe elementarne dla dane­ 
go rzędu wielkości (IPN). Nazwiemy je (AcRN). (Ac RN), 
składające układy (UaN) nazwiemy (AjcaRN). Mogą one być 
układami (UpN), rozkładalnemi na (Ac ¡3RN) i t. d. i t. d. 
Granica istnieje tylko w naszych możliwościach badania: Fizy­ 
ka musi się zatrzymać na pewnym punkcie, na mocy ograniczo­ 
ności (IP) wogóle i nigdy nie będzie potrzebowała przyjmować 
(AcRN ac ) = hypotetycznych rozciągłości częściowych nieskoń­ 
czenie małych, mimo, że w interpretacji ciągłości w danym rzę­ 
dzie wielkości, może się posługiwać pojęciem nawet aktualnej 
Nieskończoności, wziętem z teorji Wielości Czystej, sprowadza­ 
jąc stosunki jakościowe do ilościowych (Rachunek nieskoriczono- 
ściowy). 
Środowisko (S), które musieliśmy przyjąć w granicy dla 
każdego dowolnie małego (IP),- 
ale istniejące tylko dla niego 
w tej postaci, a nie jako byt sam w sobie, który posiadają tylko 
(IPN)—musimy przyjąć, jako takie, t. zn. w powyższem określe­ 
niu, za składające się w granicy również z „cząsteczek" nieskoń­ 
czenie małych = (Ac co RN), którym nawet w znaczeniu elektro­ 
nów np., lub ciał niebieskich istnienia przypisać nie możemy. Wi­ 
dzimy, że w granicy odpowiadają sobie pojęcia (IPN oo) 
i (Ac ^RN)—poglądy zaś (M) i (C), a z tym ostatnim pochod­ 
ny od niego pogląd fizykalny, konwergują do wspólnych granic 
nigdy dla żadnego (IP) nieosiągalnych, t. zn. że innemi słowa­ 
mi Tajemnica Istnienia z powodu jego Nieskończoności, tak 
w wielkości jak i w małości, nigdy dla żadnego (IP) wyjaśnioną 
pojęciowo być nie może, co łączy się z tem, że nigdy wszystkie 
pojęcia danego systemu nie mogą być zdefinjowane. Zamiast 
danego (U) rozpatrujemy w fizyce hypotetyczny układ izolowa- 
115
>>>
ny, składający się z jakichś n. p. (AcaRN), wydzielony z nie­ 
skończonego hypotetycznego środowiska (S) = (Sa)- Wszelkie 
wnioskowania z właściwości tego układu co do Całości Wszech­ 
świata musimy uznać za nieuprawnione. To, że w danej chwili 
rozwoju fizyki wygodniej jest opisać nam nasz świat w geome- 
trji nie-euklidesowej, nie przesądza nic o nieskończoności Ist­ 
nienia. W Fizyce operujemy zawsze przybliżeniami i wniosko­ 
wanie z jej zasad o skończoności świata niewyobrażalnej i nie 
dającej się pomyśleć, musimy uważać za przenoszenie pojęć 
z jednej sfery do drugiej, w której mają one zupełnie inne 
znaczenie. Przestrzeń, w której myśli swój hypotetyczny — (lub 
realny w powyższem znaczeniu, t. zn . z realnością stopnia real­ 
ności naszych przedmiotów „martwych" i ciał niebieskich) — 
świat fizyk, nazywamy Przestrzenią Objektywną Hypotetyczną. 
Możemy nadawać jej właściwości zupełnie niezgodne z właści­ 
wościami Przestrzeni Rzeczywistej, zależnie od tego, na ile 
przypisanie jej takich właściwości ułatwia nam w wymiarach 
Fizyki opisanie danego wycinka, (S«) n. p. Możemy uznać ją 
za posiadającą zmienną krzywiznę, lub traktować Czas jako 
czwartą zmienną w równaniach, nie zmienia to nic stosunków 
panujących w rzeczywistości, której Przestrzeń musimy przy­ 
jąć za euklidesową i nieskończoną, a wszelkie twierdzenia Fi­ 
zyki za mniej lub więcej dokładne przybliżenia, które są tem 
dokładniejsze, im więcej oddalają się badane układy od rzędu 
wielkości danego (IP) - - najdokładniejsze są w sferze t. zw. 
„budowy materji" i w astronomji, dalekich od nas w małości 
i wielkości, której to dokładności pojęcie może narazie nie wy­ 
kluczać indeterminizmu „ułomnościowego", w rodzaju tego, któ­ 
rym operuje dziś Fizyka. Możliwość zastosowania do opisu 
Istnienia zasad Wielości Czystej polega na wielości (IPN) i po­ 
dzielności nieskończonej Istnienia, w związku z jego Jedną, Dwoistą, 
Czasowoprzestrzenną Formą, bez której jest ono nie-do-pomyślenia. 
Dotąd staliśmy na stanowisku, w stosunku do Fizyki, idea- 
listycznem. Jeśli przyjmiemy rzeczywistość jej „rozciągłości 
hypotetycznych", nie zmienia to w niczem naszej koncepcji Ist­ 
nienia jako wielości (IPN). Możemy zupełnie dobrze pomyśleć 
sobie, że wielkie ilości bardzo drobnych (IPN), obdarzonych 
ciężarem i posiadających pewne siły, wyrażające się ciężarem 
116
>>>
» 
i ruchami własnemi, lub ruchami w związku z rozwojem, (które 
to wszystkie właściwości w poglądzie (T) wyrażone są w na­ 
stępstwach (XN) tych (IPN)) — muszą skupiać się w pewne 
prawidłowe w pewnych granicach systemy (elektrony, atomy, 
drobiny) i że systemy takie w wielkich ilościach mogą też wy­ 
twarzać systemy wyższego rzędu, jako wypadkowe wszystkich 
wzajemnych działań i ciężarów. Dostępną dla nas byłaby wła­ 
śnie ta „materja martwa", składająca się z (IPN) bardzo w sto­ 
sunku do nas drobnych i do jej ruchów sprowadzalibyśmy 
wszystko, co się wewnątrz i dookoła nas dzieje. Widzielibyśmy 
i pojmowali zsumowane olbrzymie wielości działań, jako staty­ 
styczne prawidłowości dostępne naszemu badaniu, ale — poza 
pewnemi granicami 
nie moglibyśmy naszemi środkami do­ 
strzegać elementów istotnych jako takich, t. zn. jako dostrzegal­ 
nych dla nas (IPN). Dlatego mimo przybliżonego zdania sprawy 
z danych układów żywych, pewna strona ich pozostanie dla nas 
nie-do-zbadania. Ale nawet gdybyśmy mogli istotnie rozłożyć 
komórkę na jej elementy istotne, t. j. na jej (IPCN), zobaczy­ 
libyśmy tylko pewną organizację (IPN), przypominającą mniej, 
lub więcej organizację naszych organów w naszem ciele i nic 
poza tem. I tak byłoby ze wszystkiemi (IPN) aż po dowolne 
granice wielkości i małości. Istota tej organizacji byłaby dla 
nas o tyle tylko dostępna, o ile jest dostępna istota naszych 
(ARN) i (ARN) równych z naszym rzędem wielkości (IPN), 
t. zn. tylko do pewnej granicy. Fizyka z samego swego założe­ 
nia eliminacji (IP) wogóle, a bijologja nawet nie fizykalna 
z powodu granic dostępnych dla niej małości, byłyby dla każ­ 
dego, dowolnie wysoko w hierarchji stojącego gatunku (IPN), 
w pewnym sensie bezsilne, t. zn. innemi słowami, że „materja 
żywa" jest absolutnie niesprowadzalna do martwej. W ten spo­ 
sób rozszerzamy ideję nieciągłości Istnienia tak w kierunku ma­ 
łości jak i wielkości. Mimo, że pojęcie Formy Istnienia wymaga 
w granicy pojęcia ciągłości, każdy aktualny wycinek Istnienia, 
z punku widzenia danego rzędu wielkości (IP) będzie nie-cią- 
gły tak pod względem (XN) w (ATN) tych (IPN), jak : pod 
względem gatunku tych (IPN) — będą one stanowiły rozdziel­ 
ne (dysparatywne, dyskretne) wielości — takramo i co do cha 
rakteru danego środowiska (S), którego rodzaje skup-eń 
117
>>>
(AcRN), traktowanych jako rzeczywiste, stanowić bedą roz­ 
dzielne co do wielkości systemy, z których mniejsze będą sta­ 
nowić elementy budowy dla większych. Obok takich skupień 
będą musiały istnieć organizacje (IPN), obejmujących te sku­ 
pienia, co przy koniecznem założeniu względności gęstości tak 
pojętej „materji martwej", jak i względności gęstości „materji 
żywej" jest zupełnie możliwem do pomyślenia. Tak możemy so­ 
bie przedstawić n. p . naszą komórkę, z której fizyka zdaje spra­ 
wę w przybliżeniu, przedstawiając stosunki zachodzące między 
skupieniami (IPN) mniejszego rzędu wielkości od tej komórki. 
Z tego faktu, że ta właśnie komórka jest taka, a nie inna, że 
stanowi element organizacji takiej właśnie (AR), stanowiącej 
jedność z jedynem, tożsamem ze sobą (AT), Fizyka sprawy 
zdać nie może i to bez względu na to, czy traktujemy ją idea­ 
listycznie, czy realistycznie. 
Twierdzenie 40. Pojęcie ruchu implikuje pojęcia: 
ruchu własnego, 
ruchu w znaczeniu zmian 
przestrzennych 
w związku z rozwojem (IP) i ruchu udzielonego: a) jednym 
(IPN) przez drugie, b) układom (UN) przez (IPN) i naodwrół 
i c) układom (UN) wzajemnie. Ruch (UN) jest ruchem wypad­ 
kowym wszystkich składających je (IPN) na mocy właściwości 
ciężaru i siły, wyznaczonych przez jakość ciężaru = 
(Xc) 
i zmiany natężenia (XN) wogóle. 
Pojęcie nieograniczoności w małości i pojęcie różnych rzę­ 
dów wielkości (IPN) implikują pojęcie przybliżonej 
sprowa- 
dzalności danych (IPN) n. p. do (U a N). 
Pojęcie nieograniczonego podziału (UN) implikuje pojęcie 
graniczne (Ac^RN), 
pochodne od pojęcia (AcoRN), 
danej 
wielkości rozciągłości n. p . elektronów, któremi operuje Fizyka. 
Pojęcie (S) implikuje pojęcie (So.) np. = 
układu izolowanego. 
Pojęcie (S) implikuje pojęcie sprowadzenia 
różnic jako­ 
ściowych do ilościowych, w Przestrzeni, którą nazywamy Fik­ 
cyjną Objektywną, według zasad Wielości Czystej i Geometrji. 
Pojęcie (S) implikuje wogóle pojęcie koncepcji fizykalnej 
świata: idealistycznej, lub realistycznej, takiej, lub innej zależ­ 
nie od pojęciowego aparatu danego gatunku (IPN), która jest 
przybliżonem ujęciem 
stosunków 
zachodzących 
w 
wielości 
(IPN), na zasadzie Wielkich Liczb. 
118
>>>
§ 35. 
A. 
Załóżmy, że czas w którym odbywa się ruch, mniejszym 
jest od (t„), a rozciągłość, na przestrzeni której ruch zachodzi, 
mniejsza jest od (r„). Z chwilą kiedy wprowadziliśmy już po­ 
gląd (C), przyjmując ruchy (UN) dowolnej wielkości, nic nie 
implikuje niemożliwości takiego założenia. Analizować będziemy 
ruchy w związku ze zmianami lokalizacji (X g N). 
1. 
Załóżmy więc, że w czasie mniejszym od (t„) dana (R) = 
(r„) przesunęła się, stykając się z (AR) o odległość mniejszą 
niż (r„). Ruchu jako takiego, a więc zmiany lokalizacji (X g) 
dla (AT) nie będzie. Jednak, jeśli założymy wielką ilość ru­ 
chów powtarzających się danego (IP 1), które na dane (IP) 
działa, stykając się z niem, lub ruchów grupy (IPN) = (U), lub 
też, jeśli wypadkowa takich ruchów wszystkich tych (IPN) bę­ 
dzie ruchem powtarzającym się o pewnej sile działania i szyb­ 
kości, może przy odpowiednich dla powstania danej (X) związ­ 
kach (IPCN) danego (IP), wystąpić dana (X) w (AT) tego 
(IP). Jaka (X) wystąpi nie jest tylko zależnem od ruchów 
w danym (U), ale też od tego jakie są (IPCN) danego (IP) 
i jakie między niemi zachodzą związki. Ruch drobnych (IPCN), 
wywołany ruchem (UN) będzie miał przy pewnych warunkach 
odpowiednik w (AT) w postaci trwającej niezmiennie (lub 
zmiennie) (X). 
2. 
Jeżeli założymy teraz, że dana (R) = (r„), przesunie się 
w czasie mniejszym od (t„) o odległość (r„). Kiedy (R) osiągnie 
koniec (r„) i tam pozostanie minimalny czas (t„), wtedy nastąpi 
dopiero zmiana umiejscowienia danej (X) = (Xg), dla (AT). 
W wypadku czasu — (tn) i rozciągłości = (r„), kwestja szyb­ 
kości = (V), jest obojętna. Będziemy mieli tylko (X g) w in­ 
nem miejscu, ale tego, co nazywamy „ruchem dla (AT)" i o cze- 
|o określenie nam chodzi, nie będzie. Jakkolwiek ruch zdefi- 
njowaliśmy ogólnie jako zmianę umiejscowienia, nie każda zmia­ 
na umiejscowiona będzie ruchem. 
119
>>>
Załóżmy teraz, że dana (R) przesunęła się w czasie 
mniejszym od (t„) o odległość większą niż (r„) — (odległości 
ułamkowe (r„) z punktu widzenia (AT) dla nas nie istnieją). 
Przypuśćmy, że (R) przesunęła się o (3 r„) i w miejscu tem po­ 
została przez czas nie mniejszy od (t„). Będziemy mieli rów­ 
nież dwa różne umiejscowienia (X g), ale z pewną różnicą, 
w stosunku do wypadku poprzedniego. Musimy przyjąć, że 
w miejscach od (1 r„) do (3 r„) zaszły pewne zmiany w ukła­ 
dach (IPCN) danego (IP) na skutek przesunięcia się stykającej 
się z (AR) (R). Jakkolwiek (R) nie zatrzymywała się w poszcze­ 
gólnych miejscach, działanie składających ją (IPN) na (IPCN) 
danego (IP) miało miejsce. O ile było dość silne, (IPCN) mogły 
być na czas dłuższy niż (t„) w swoim układzie zmienione, czyli 
w miejscach gdzie przesunęła się (R), t. zn. w (1 r„) i (2 r„) mo­ 
gła pojawić się (Xg). Tak więc, przy pewnej sile działania 
w kierunkach zbliżonych do prostopadłych do stycznych krzy­ 
wizn powierzchni (AR), podczas gdy (X g) — odpowiadająca ze­ 
tknięciu aktualnemu (R) z (AR) — będzie trwać w (3 r„), 
w (1 r„) i (2 r„) będą trwać też (XgN), różne od tamtej (X g) 
w (3r„). Pojęcie tej różności jest implikowane przez pojęcie 
konieczności orjentacji IP) w otaczającym je i działającym na 
nie świecie zewnętrznym w Rzeczywistej Przestrzeni. Jednak te 
(X g N) pochodne od wywołanych przez daną (R), muszą mieć 
więcej podobieństwa z (X g N) pochodzącemi od danej (R), niż 
z innemi (XN). Wspomnień, jak chcą niektórzy autorzy (Rus­ 
sell) i co jest według mnie prawdziwym skandalem, w żadnym 
razie niemożna uważać za „osłabione wrażenia", ale te (XN) 
pozostające po bezpośrednio danych, możnaby uważać za ro­ 
dzaj pośredni, między (XN) aktualnemi a (BXN) i to różniący 
się od nich obu jakościowo. Inaczej (IP) nie mogłoby reagować 
korzystnie dla siebie na otoczenie. Nazwiemy te jakości jako- 
ściami pół-wspomnieniowemi, albo pół-byłemi = (PBXN). Na 
przestrzeni więc od (1 r„) — (3 r„) będzie trwać pewna ciąg­ 
łość przestrzenna, analogiczna do ciągłości (XjN) n. p. jakości 
wzrokowych — barw w tęczy — z tą różnicą, że między po- 
szczególnemi jej elementami będą innego gatunku jakościowe 
120
>>>
różnice, niż n. p . w przejściu od koloru żółtego do zielonego. 
Mimo więc, że ruch objektywny trwał mniej niż (t„), będzie on 
w (AT) jako taki, w postaci tej -— 
ułożonej według zmniejsza­ 
nia się pewnej właściwości — serji jakości. Nazwiemy ten stan 
rzeczy, w odróżnieniu od ruchu byłego, czyli wspomnienia ru­ 
chu, ruchem niby-obecnym, albo pseudo-aktualnym. W rozwa­ 
żaniach tych stoimy programowo na stanowisku dwoistem, od- 
powiadającem złączonym poglądom: (T) i (C) — tylko w ter­ 
minach obu tych poglądów można zdać adekwatnie sprawę 
z kwestji ruchu, ponieważ pojęcie ruchu jest dwoistem i należy 
do obu tych poglądów. W tych samych miejscach, w których 
zlokalizowane będą (PBXN), zlokalizowane również będą (BXN) 
tych (XN), które aktualnie tam tylkoco zlokalizowane były. 
I ta właściwość, oprócz jakościowych różnic między (XN) 
a (PBXN) stanowić będzie drugi element zasadniczej różnicy 
między ruchem, a odpowiednio według natężeń dobraną jaką­ 
kolwiek aktualną ciągłością przestrzenną czy to (Xr'.'J), czy tych­ 
że samych (X g N). Oczywiście musimy założyć wypadek, w któ­ 
rym mimo krótkości działania danej n. p. (R) na (AR) danego 
(IP), samo działanie jako takie nie istnieje dla (AT), ale mogą 
istnieć skutki w postaci zmian w układach (IPCN) tego (IP) 
względnie trwałych. 
B. 
Załóżmy teraz czas — (t„): 
1. 
Jeśli dana (R) = (r„) przesunie się w czasie = (t„) o od­ 
ległość mniejszą niż (r„), nie nastąpi żadna zmiana umiejsco­ 
wienia (X) w (AT), chyba że będzie to wypadek istnienia 
skutków działania rozprzestrzenionych na rozciągłości większej 
niż (r„). 
2. 
Jeśli dana (R) = (r„) przesunie się w czasie (l„) o (r„), 
szereg zmian objektywnych w obrębie (r„) nie będzie istniał dla 
(AT) jako taki, tylko nastąpi zmiana lokalizacji danej (X g) 
o (r„), z tem zastrzeżeniem, że na poprzedniej (r„) w zależności 
121
>>>
od natężenia (X g), w związku z siłą działania prostopadłego 
danej (R), będzie trwała (PBX g), o ile siła działania była tak 
wielką, że zmiany w (IPCN) trwały minimalnie (t„). Jeśli teraz 
założymy, że dana (R) w następnych (t„ N) przesuwać się bę­ 
dzie dalej o (r„N), otrzymamy szereg (PBX g N) i jedną (X g) 
aktualną w miejscu, które nazywać będziemy „głową ruchu". Za­ 
czynając od szybkości = (r„) na (t„), czyli szybkości minimal­ 
nej = (V„), oczywiście zmiennej w zależności od danego (IP), 
a także od danego momentu jego (AT), zacznie się ten rodzaj 
zmiany umiejscowienia (XN), który będziemy nazywali ruchem 
dla (AT). Zmiana ta — wskutek konieczności granicznej roz­ 
ciągłości minimalnej, będzie oczywiście dla (AT) nie-ciągła. Je­ 
śli założymy szybkość: (2r„), (3 r„) i t. d ., to wypadki te spro­ 
wadzą się do wypadku (A 2), z tą różnicą, że całość przestrze­ 
ni, na której odbył się ruch, składać się będzie z równych 
(2r„), (3r„) ruchów niby-obecnych, czyli ciągłości przestrzen­ 
nych, nie będących ruchami dla (AT). Jeśli długość całej prze­ 
strzeni, na której odbywa się ruch, będzie dostateczna, to może 
zajść wypadek, że w pewnem miejscu tej przestrzeni nie bę­ 
dzie już żadnej (PBXg), tylko jakaś (BXg) tam zlokalizowana 
odpowiadająca byłej tam uprzednio (OXg). 
C. 
Załóżmy czas większy od (t„): 
1. 
Załóżmy że w czasie większym od (t„), (R) przesunie się 
o odległość mniejszą od (r„). Zmiany dla (AT) nie będzie żad­ 
nej. Jeśli jednak w czasie 2, 3 
n razy większym od (t„), (R) 
będzie dalej posuwać się o mniej niż (r„), to co pewien czas, 
a mianowicie za każdem dojściem do (r„), będzie występować 
(X g) w nowem miejscu - ruchu dla (AT) w znaczeniu poprzed- 
niem (B 2) nie będzie, chyba że prostopadła składowa działa­ 
nia będzie tak silna, że wytworzy długotrwałe (XN) w miej­ 
scach przesunięcia. Jednak przy bardzo silnem działaniu mogą 
nie powstać ciągłości przestrzenne o (PBXN) różnych natężeń, 
tylko (OXN) na większych przestrzeniach (AR) zlokalizowane. 
122
>>>
Wypadek równych wielokrotności (t„) i (V„) jest identyczny 
z wypadkiem (B 2), t. zn . że wtedy będziemy mieli ruch dla 
(AT) jako taki, przy szybkości minimalnej — (V„). Jeśli wie­ 
lokrotności (t„) będą mniejsze od wielokrotności (r„), to ruch 
będzie dla (AT) aż do pewnej granicy = szybkości maksymal­ 
nej, którą na podstawie ograniczoności (IP) założyć musimy. 
D. 
O ile weźmiemy (R) większe od (r„), stosunki pozostaną 
te same, zmieni się tylko wielkość przestrzeni zajmowanej przez 
(0X), lub (OXN). Dla (X jiN) musimy przyjąć stosunki te same, 
z tą różnicą, że (X*N) będą lokalizowane w Zewnętrznej Prze­ 
strzeni Rzeczywistej, przyczem między (XjN) a (X g N) musi 
zachodzić względnie stały związek na mocy jedności i tożsamo­ 
ści (AT), jedności (AT) z (AR) i jedności Przestrzeni. Zmiany 
szybkości i przyspieszenia dla (AT) będą oczywiście taksamo 
nieciągłe, jak sam ruch, na mocy niemożności przyjęcia nie­ 
skończenie małych elementów tak w trwaniu, jak i rozciągłości, 
w związku z ograniczonością (IP). Kiedy jednak myślimy o ru­ 
chu, w środowisku (S) musimy go na mocy ciągłości Przestrze­ 
ni uważać za ciągły. 
Twierdzenie 41. Pojęcie ruchu, w związku z poję­ 
ciem ograniczoności (IP) implikuje pojęcie nie-ciąglości 
ruchu 
dla (AT) i ciągłości ruchu objektywnego na mocy 
ciągłości 
Przestrzeni. 
Pojęcia fr„J i (t,J implikują pojęcie minimalnej 
szybkości 
(V„J, od której zaczyna się ruch dla (AT), jako specjalny wy­ 
padek zmiany lokalizacji (XN) w Przestrzeni, przy której sty­ 
kają się ze sobą zmieniające się (XN), pozostawiając za sobą 
ciągłość przestrzenną, złożoną z (PBXN): nazywamy ten kom­ 
pleks (XN) ruchem 
niby-obecnym. 
Pojęcie ruchu implikuje pojęcie maksymalnej 
szybkości 
dla (AT), poza którą dla (AT) ruchu nie będzie. 
§ 36. 
Jakości byłe (BXN), nie aktualne występujące w (OT)r 
musieliśmy przyjąć w poglądzie (T) jako istniejące w tle zmię- 
123
>>>
szanem, nadającem specyficzny charakter każdej (OX). Jeśli 
przechodzimy do poglądu (C) (= z punktu widzenia całości 
Istnienia), musimy przyjąć, że odpowiednikami ich będą zmia­ 
ny w układach (IPCN) danego (IP). Działania (IPN), otacza­ 
jących dane (IP), wywołują zmiany w stosunkach (IPCN) tego 
(IP), które to zmiany zależnie od siły działania dłużej, lub 
krócej się utrzymują, dając odpowiedniki w (AT). Pewne zmia­ 
ny stałe mogą nie wywoływać stale odpowiedników aktualnych 
w (OT), tylko zależnie od całokształtu trwania danego (IP), 
w związku z jego zachowaniem, dawać znać o sobie, w postaci 
występujących w (OT) (BXN). Związki wszystkich (OXN) 
i (BXN) w (AT) nie będą miały cechy konieczności w tym 
stopniu, co związki układów (UN), względnie 
jeśli już je­ 
steśmy w poglądzie fizykalnym: układów (SN). Można prze­ 
prowadzić pewną równoległość między stosunkami (SN), a sto­ 
sunkami (XN), ale nigdy te dwa szeregi nie dadzą się zupełnie 
przyporządkować, na mocy pewnej dowolności (AT) samego 
dla siebie i pewnego stopnia przybliżenia, dla danego gatunku 
(IPN), pozornej absolutnej konieczności stosunków panujących 
w (S), w dostatecznie dalekim rzędzie wielkości w stosunku do 
tych (IPN). Sprowadzenie stosunków w Przestrzeni Rzeczywi­ 
stej do stosunków w Przestrzeni Objektywnej jest niemożliwe, 
ponieważ byłoby to sprowadzeniem albo: 1) rzeczywistości do 
koniecznej fikcji, albo w najlepszym razie 2) sprowadzenie rze­ 
czywistości, t. j. wielości (IPN) do stosunków, które daje wiel­ 
ka ilość tych (IPN), tworząc dla pewnego rzędu wielkości (IPN) 
środowisko (S). Dlatego to, mimo niewiadomo jakich zdobyczy 
fizyki danych (IPN), musi ona zatrzymać się na pewnym punk­ 
cie w objaśnianiu „materji żywej", nawet w wypadku istnienia 
jej elementów „martwych", dla fizyki dostępnych, w tem zna­ 
czeniu, co istnienie dla nas układów gwiezdnych; tego punktu 
nie przekroczy fizyka nigdy. 
Jeżeli następstwo (XN) w (AT) będzie tego rodzaju, że 
pewne następstwo (BXN), lub ich kompleksów, odpowiadające 
następstwom (OXN), lub ich kompleksom = (KOBN), lub też 
takie następstwa (BXN), które powstały na tle innej, nie odpo­ 
wiadającej żadnemu (KOB) kombinacji zmian w (IPCN), czyli 
kompleksy fantastyczne = (KOFN), wystąpią najprzód w (AT), 
124
>>>
a następnie wystąpią zmieniające umiejscowienie (XN) i we­ 
wnętrzne (X w N) i (X g N) i zmienne w zależności od nich 
(XN) zewnętrzne, wtedy na mocy tego, że związki (XN) wy­ 
znaczają objektywne stosunki w Przestrzeni, będziemy mówić, 
że (IP) działa dowolnie, ponieważ pojawienie się takich, a nie 
innych (KOBN) i (KOFN) nie jest dla (AT) pozornie absolutną 
koniecznością, która obowiązuje same układy (SN). (Zastąpi­ 
liśmy tu pojęcie zmiany (XN), a dalej pojęcie (UN) = [ukła­ 
dów (IPN)], pojęciem (SN), aby zaznaczyć, że jesteśmy w czy­ 
stym poglądzie fizykalnym, pochodnym od poglądu (C)). Jeśli 
w związku z temi następstwami wystąpią zmiany w następstwach 
w Przestrzeni Zewnętrznej, będziemy mówić o działaniu (AR) 
danego (IP) na układy (SN). W ten sposób, wprowadzając oba 
poglądy konieczne: (T) i (C) i pochodny od tego ostatniego po­ 
gląd fizykalny, możemy wypełnić ogólnikową formułę poprzed­ 
nią: (AR) i (ARN) = f (AT) i jej odwrotność. Dowolność (AT), 
największa przy (KOFN), zmniejsza się przy posuwaniu się 
w kierunku (AR), a dalej ku (SN), gdzie w granicy mamy po­ 
zorną konieczność absolutną, względnie statystyczną uporząd­ 
kowaną, w przeciwieństwie do nieuporządkowanych skupień 
(IPN) jako takich. 
Twierdzenie 42. Pojęcie dowolności (AT) implikuje 
pojęcie kompleksów (BXN) fantastycznych 
— 
(KOFN), w któ­ 
rych (AT) ma największy stopień swej dowolności. 
Pojęcie związku funkcjonalnego (AT) = f (AR) i (ARN) 
i naodwrót, daje się wyrazić w poglądzie (T), przez 
rozmaity 
sposób ułożone następstwa (XN). Pojęcie związku (IP) z Ca­ 
łością istnienia, implikuje wraz z pojęciem zachowania (IP), 
pojęcie 
wyznaczania przez (XN) objęktywnych 
stosunków 
w Przestrzeni, które mogą mieć w dość oddalonych 
rzędach 
wielkości w stosunku do danego (IP) cechę pozornej koniecz­ 
ności absolutnej. 
§ 37. 
Jeśli będziemy rozpatrywać (S) jako izolowane syste­ 
my, = 
(SN), możemy pomyśleć (AR) danego (IP) danego rzę­ 
du wielkości i inne podobne (ARN) jako części (S) w abstrak­ 
cji od (IPCN) tego (IP), zaczynając od pewnego rzędu wiel- 
125
>>>
kości w kierunku małości, np. od (IPCN10). Jeśli weźmiemy 
elementy takie dostatecznie małe, poza granicą, za którą z po­ 
wodu ich małości (np. poza (IPCN10) możemy podstawić pew­ 
nej małości (AcRN) — hypotetyczne, lub rzeczywiste w wyżej 
użytem znaczeniu — [nie zmienia to nic istoty rzeczy] - to 
dane (IP) jako (AR), może się nam przedstawić jako włączone 
w środowisko (S). Im mniejsze będziemy zakładać (IPCN) 
i związane z niemi w odpowiednim rzędzie małości otaczające 
(IPN) w Rzeczywistej Przestrzeni i zbliżać się w granicy do 
(IPNor, ), z tem większem przybliżeniem będziemy mogli pod­ 
stawiać za (IPN), (AcRN) i tem dokładniej będziemy elimi­ 
nować pojęcie (IP) w poglądzie fizykalnym, a z niem wszelką 
dowolność, w znaczeniu dowolności (AT). Jednak, jakkolwiek 
możemy dowolnie małe (AcRN) założyć, będziemy ograniczeni 
tem, jak dane (S) daje się przy pomocy pojęcia (AcRN) i „cze­ 
goś", czego pojęcie pochodnem jest od pojęcia natężenia bez­ 
pośrednio danych [= (XN)], t. zn . np. energji, opisać i jakie 
faktycznie stosunki w tem (S) zachodzą. Jakkolwiek małemi 
jednak (AcRN) w myśli operować będziemy, nigdy nie będzie­ 
my w stanie wyeliminować całkowicie dowolności i całkowicie 
sprowadzić (AR) do części (Sl). Również tego, że dane (S) 
jest faktycznie zbiorowiskiem (IPN), nie będziemy mogli skon­ 
statować, ponieważ na mocy ograniczoności (IP) jesteśmy z za­ 
łożenia samego poza tą granicą małości, poza którą (IPN), 
składające (S), od (AcRN) odróżnić się dają. Zawsze, dla do­ 
wolnie małych (IPN), musi istnieć środowisko (S) z jeszcze 
mniejszych (IPN) się składające, nigdy doświadczalnie faktycz­ 
nie do zbiorowiska (IPN) niesprowadzalne. Twierdzenie nasze 
jest więc doświadczalnie absolutnie niesprawdzalne, jakkolwiek 
wydaje się nam jedynie możliwem rozwiązaniem problemu 
psycho-fizycznego i sprowadzeniem istoty Istnienia do czegoś 
bezpośrednio nam znanego i absolutnie pewnego: istnienia nas 
samych, złożonych z (IPN) — to jest chyba faktem niezaprze­ 
czonym — i do istnienia (XN) w naszych (ATN). Mamy więc 
dwa poglądy: 1) pogląd, w którym zakładamy „wolną wolę" 
w pewnych granicach wszystkich (IPN) bez względu na ich sa­ 
modzielność i niesamodzielność, uwarunkowaną stopniem w hie­ 
rarchii (IPN) — o czem później — i stosunkami w danem 
126
>>>
(S) — t. j. pogląd odpowiadający rzeczywistości i 2] konieczny 
pogląd, oparty o konieczną fikcję, lub rzeczywistość w znacze­ 
niu poprzedniem odnośnie do (AcRN) i (SN), w którym przyj­ 
mujemy absolutną statystyczną konieczność w granicy, ale któ­ 
ry nie wyjaśnia nam, czemu istnienie jest właśnie takiem, a nie 
innem, w innych zupełnie ramach, niż tejże konieczności. 
Twierdzenie 43. Pojęcie dwoistości Istnienia impli­ 
kuje dwa poglądy: 1) pogląd dowolności (1P) w pewnych gra­ 
nicach, odpowiadający 
rzeczywistości i 2) pogląd absolut­ 
nej pozornej konieczności, w którym w granicy (IP) jest wyeli­ 
minowane i który opiera się o pojęcie (AcRN) i pojęcie „cze­ 
goś" pochodnego od pojęcia natężenia (XN), przyczem 
pojęcie 
(AcRN) może być uznane za pojęcie hypotetyczne, 
lub odpo­ 
wiadające rzeczywistości 
w znaczeniu rzeczywistości, 
wyzna­ 
czonych dla (AT) przez (XN) układów (UN), [w istocie zbioro­ 
wisk (1PN)\, które sprowadzamy do pojęcia (SN), z tem za­ 
strzeżeniem, 
że nigdy (IP) do nich sprowadzonem 
całkowicie 
być nie może. 
§ 38. 
Pojęcie graniczne nieskończonego środowiska (S), złożo­ 
nego aktualnie z nieskończenie małych (AcRN) — (ACoo RN) 
— 
(Soo ). implikuje przyjęcie Abstrakcyjnej Przestrzeni w obrę­ 
bie samego poglądu fizycznego, co grozi przyjęciem Nicości 
Absolutnej. Bowiem w tak pojętem fizycznie Istnieniu nie mo­ 
głoby być ani różnych gęstości rozmieszczenia jego elementów, 
ani różnicy napięć energji, ani żadnego ruchu. 
Twierdzenie 44. Pojęcie (Sc©) implikuje pojęcie Ni­ 
cości Absolutnej w obrębie samego poglądu fizykalnego. 
§ 39. 
Przyszłe trwanie (PT), lub odpowiadającą mu Przyszłą 
Przestrzeń Rzeczywistą, w poglądzie (T), możemy pomyśleć 
jedynie w postaci pewnych (KOFN). Przyszłość danego (S) 
możemy pomyśleć jako konieczną, na podstawie obecności 
i przeszłości, wyznaczoną według zasad Czystej Wielości przez 
odpowiednie symbole w Całości Przestrzeni. Aby módz to po- 
127
>>>
myśleć, musimy założyć Czas równomiernie upływający, lub 
też —• w razie założenia nierównomiernego jego upływania — 
podać sposoby porównywania czasów w różnych warunkach, od 
których zależeć ma jego upływanie. Wprowadzenie nierówno- 
mierności upływania Czasu w Fizyce, możnaby nazwać jego 
„upsychologicznieniem". 
Między trwaniem nieskończenie wol- 
nem, — w granicy brakiem Czasu — a trwaniem nieskończenie 
szybkiem — również w granicy brakiem Czasu — (AT) danego 
(IP), ograniczone w wielkości przez początek i koniec danego 
(IP), a w małości przez Czas (t„) tego (IP), stanowi granicę 
dwóch nieskończoności, podobnie jak (AR) z jej Rzeczywistą 
Przestrzenią stanowi granicę dwóch nieskończoności: w małości 
i wielkości, w Przestrzeni. Pojęcia długości trwania i wielkości 
przestrzennej, jakoteż pojęcie szybkości mają sens określony 
tylko jako pojęcia o względnem znaczeniu w odniesieniu do 
danego (IP), lub do danego systemu izolowanego (S). Ponie­ 
waż wszystkie (IPN) muszą trwać czas ograniczony i mają —• 
każde inny — swój czas (t„), możemy powiedzieć, że całe 
Istnienie trwa w Czasie, który możemy nazwać Czasem Rzeczy­ 
wistym Całości Istnienia, z tem zastrzeżeniem, że w tem uogól­ 
nieniu pojęcie Jednej Formy Dwoistej rozdwaja się na dwa 
czynniki niewspółmierne co do ich rzeczywistości, w przeci­ 
wieństwie do momentu rozpatrywania (IP), w którem musimy 
przyjąć absolutną jedność trwania z rozciągłością. Czas Cało­ 
ści Istnienia jest konieczną pojęciową fikcją, podobnie jak po­ 
gląd fizykalny, w przeciwieństwie do rzeczywistości Przestrze­ 
ni, w której (XN) wyznaczają stosunki objektywne w przybli­ 
żeniu. 
Twierdzenie 45. Pojęcie ograniczoności (IP) impli­ 
kuje pojęcie (AT) jako granicy dwóch nieskończoności 
w Cza­ 
sie: w małości i w wielkości. Pojęcie Czasu Całości Istnienia 
implikuje pojęcie własnej jego fikcyjności ') w przeciwieństwie 
do Rzeczywistości Przestrzeni -), oczywiście w pierwszej 
ab­ 
strakcji od jednej Formy Istnienia jako wielości (IPN). 
1 
) T. zn ., że istnieje tylko jako konieczne pojęcie. 
-) Która jest miejscem wyznaczonej przez (XN) rzeczywistości, 
t. zn. (IPN) rozciągłych jako (ARN) 
128
>>>
§ 40. 
Pojęcie (IP) implikuje pojęcie różnych rodzajów (IPN), 
przedewszystkiem: samodzielnych i niesamodzielnych, t. j . bę­ 
dących częściami zorganizowanej całości pierwszych. W poglą­ 
dzie (C) musieliśmy przyjąć niezmienność i identyczność mię­ 
dzy sobą ostatecznych elementów Istnienia według koncepcji 
fizykalnej - 
nietylko elementów granicznych = (Acoo RN), 
ale elementów tego rzędu wielkości, w którym w sposób wy­ 
starczający opisujemy w pewnem przybliżeniu całość zjawisk 
świata fizycznego, np. (Ac a RN). W granicy jedynie, jako 
(IPNoo) możemy uważać (IPN) za identyczne między sobą. 
Na skutek dowolności w pewnych granicach każdego (IP) i je­ 
go specyficzności jako tego, a nie innego, nawet w abstrakcji od 
takich, lub innych właściwości, w ciągu „wiecznego' trwania 
Całego Istnienia, musimy przyjąć, że nie może być dwóch 
(IPN) identycznych między sobą: każde jest jedno i jedyne 
w swoim rodzaju, mimo, że muszą one występować w rodza­ 
jach (IPN) o skończonej ilości elementów, podobnych między 
sobą więcej niż do innych rodzajów. Jest to też w związku 
z tem, że nie możemy pomyśleć aby (IPN) powstały inaczej 
jak tylko z innych (IPN). Dalej, pojęcie (IP) nie implikuje ko­ 
niecznie zmniejszania się stopnia samodzielności (IPCN) 
w miarę zwiększania się ich rzędu częściowości, a więc w miarę 
jak przyjmiemy (IPCN1), (IPCN2) i t. d., z wyjątkiem tego 
wypadku, że (IPCN1) muszą mieć mniejszy stopień samodziel­ 
ności niż dane (IP) samodzielne, lub niesamodzielne, które 
składają. Ale (IPCN10) np. mogą mieć większy stopień samo­ 
dzielności w stosunku do (IPCN9), niż np. (IPCN3) w stosunku 
do (IPCN2) 
nie mogą być tylko zupełnie samodzielne, jako 
(IPCN) właśnie. Tylko przyjmując różnorodność (IPN) może­ 
my sobie pomyśleć, że coś wogóle dzieje się w Istnieniu, że 
każdy moment jego jest właśnie takim, a nie innym, z czego nie 
zdaje sprawy pogląd fizykalny, oparty o pojęcie jednorodnego 
elementu istnienia w obrębie swojej koncepcji świata. W poglą­ 
dzie tym wybrnięcie z sytuacji następuje przy pomocy założe­ 
nia elementów ostatecznych pewnej wielkości - (jako hypo- 
tetycznych, czy też w związku z istnieniem faktycznem skupień
>>>
(IPN) dających na zasadzie Wielkich Liczb prawidłowe w pew­ 
nych granicach układy, jako rzeczywistych w znaczeniu rzeczy­ 
wistości układów (UN), czyli „przedmiotów martwych" dla 
nas) — poza któremi, biorąc systemy izolowane, nie szukamy 
już przyczyn dlaczego wszystko jest takiem właśnie, a nie in­ 
nem — nie szukamy, ponieważ znalezienie ich, w obrębie same­ 
go poglądu fizykalnego jest niemożliwem. Ogólne prawa jako 
takie mogłyby pozostać takie same, ale wszystko mogłoby być 
innem: choćby wykładnik potęgowy odległości mas w prawie 
Newtona mógłby być np. nie 2 ale 5. Do zrozumienia koniecz­ 
ności „takości" — (którą określiliśmy jako zasadę Tożsamości 
Faktycznej Poszczególnej na początku wykładu) — „a nie in­ 
ności", możemy dojść jedynie na podstawie tego, że każde (IP) 
musi być różne od wszystkich innych, a suma ich wzajemnych 
działań musi być właśnie w tej punkto-chwili Całości Istnienia 
taką właśnie, a nie inną. W poglądzie naszym jest to bardziej 
zrozumiałe niż w poglądzie fizykalnym, mimo iż ostatecznych 
przyczyn i sensu tej „takości" nie pojmiemy nigdy, na mocy ko­ 
nieczności przyjęcia ograniczoności każdego (IP) w nieskoń- 
czonem Istnieniu. Nic nie implikuje jednego i tego samego stop­ 
nia samodzielności (IPCNl) danego (IP) zupełnie samodziel­ 
nego. Mamy więc drugi rodzaj różnorodności. Dalej nic nie im­ 
plikuje niemożliwości różnorodności tych (IPCNl) i (IPCN) 
dalszych rzędów częściowości. Różnorodność (IPCNl) nazwie­ 
my „pierwszą komplikacją" danego (IP). Widzimy, że może 
ona mieć różne stopnie zależne od pierwszej komplikacji 
(IPCN2), czyli drugiej komplikacji danego (IP). Możemy skla­ 
syfikować (IPN) według: 
A) Samodzielności zupełnej i stopni niesamodzielności. 
B) Stopni niesamodzielności (IPCNl) i dalszych (IPCN), 
czyli według jednolitości. 
C) Stopni różnorodności (IPCNl) i dalszych (IPCN), 
czyli według komplikacji. Możemy według tych właściwości, 
biorąc odpowiedni stopień każdej z nich, ustanowić hierarchję 
(IPN), przyczem będziemy uważali za najwyższe te, które po­ 
siadają najwyższe stopnie wymienionych własności. A więc 
najwyższym rodzajem (IPN) będą te, które posiadać będą naj­ 
wyższą samodzielność, t. zn. zupełną, i najwyższą Jednolitość, 
130
>>>
przy jednoczesnej najwyższej komplikacji. Oczywiście porów­ 
nania będą względne, ponieważ hierarchję musimy uznać za 
nieograniczoną. 
Twierdzenie 46. Pojęcie (1P) implikuje pojęcie nie­ 
ograniczonej hierarchji (IPNJ według ich samodzielności, jed­ 
nolitości i komplikacji. 
§ 41. 
Ponieważ (AT) danego (IP) zależy w swej ilości rodza­ 
jów (XN) i komplikacji — (to znaczy stopnia ścisłości związku 
(OT) z (BT) i stosunków w obrębie tego (BT)) — od stosun­ 
ku tego (IP) jako (AR) do (IPCN1), a tych do (IPCN2) i t. d ., 
t. zn . od komplikacji i jednolitości (AR), więc (IP) jako (AR) 
musi również być w ciągu całego swego (AT) zmienne, w gra­ 
nicach określonych przez jego tożsamość samego ze sobą. Cią­ 
głość (AT) i wyraźność (BT) w kierunku jego początku, musi 
zależeć od jednolitości i komplikacji (AR). Musimy więc zało­ 
żyć różne stopnie jedności i tożsamości (AT) w różnych jego 
momentach, w zależności od stosunków (IPCN) składających 
(AR) danego (IP). Mogą nastąpić zmiany chwilowe w ukła­ 
dach (IPCN), które wywołują chwilowy zanik (AT), przyczem 
(AR) może trwać dalej w zmniejszonym stopniu jednolitości. 
Czas wyraźności (BT) = Czas (W) będzie różny u różnych 
(IPN) tego samego gatunku i różny w różnych momentach (AT). 
Musimy założyć, że każde (IP) w czasie swego (AT), konsty­ 
tuuje się w swej komplikacji i jednolitości, zależnej dla (AT) 
od czasu (W) i komplikacji (BT) i (OT), z innych (IPN), two­ 
rzących się w (AR) i przyłączających się do niego z Rzeczywi­ 
stej Przestrzeni Zewnętrznej i że (IPN) — zupełnie samodziel­ 
ne — mogą mieć okres niezupełnej samodzielności w początku 
swego trwania. Granicy ścisłej, z punktu widzenia (AR) mię­ 
dzy (IP), a zorganizowanem zbiorowiskiem (IPN) przeprowa­ 
dzić niemożna. Jedynem kryterjum będzie tu istnienie odrębne­ 
go (AT) = trwania samego dla siebie wypełnionego (XN). 
W jaki jednak sposób (IPN) stają się (IPCN) i zaczy­ 
nają stanowić (IP) o swojem odrębnem (AT) samem dla sie­ 
bie i swojemi (XN), które to (AT) wypełniają, nie będziemy 
mogli zbadać nigdy. Dualizm (IPN) i (XN) nie da się nigdy 
131
>>>
wyeliminować. Ale mimo to, ciągła przemiana pewnego rzędu 
małości i rzędu częściowości (IPN), konieczna jest do przyję­ 
cia, z powodu konieczności przyjęcia początku danego (IP), je­ 
go zachowania się w czasie w tożsamości i końca, przy założe­ 
niu, że w Istnieniu niema nic, prócz (IPN). Zamiast (IPN) 
mogą wchodzić też w skład danego (IP) zorganizowane zbioro­ 
wiska (IPN), nie będących (IPN) jako takiemi, lub też wcią­ 
gnięte w organizację układy (UN) jako (AcRN) wzięte realnie. 
Na tem ostatniem polegałaby przybliżona wyrażalność tego, co 
się dzieje np. w komórce, przez skróty chemiczne, a także inne 
stosunki między materją żywą i martwą. 
Twierdzenie 47. Pojęcie ograniczoności (IP) impliku­ 
je pojęcie Czasu (W). Pojęcie ograniczonej zmienności (AR) 
w jej jednolitości implikuje pojęcie możliwości przerwy (AT), 
bez utraty tożsamości i ciągłości (IP) po tej przerwie. 
Pojęcia: początku, trwania i zachowania się (IP) i jego 
końca implikują pojęcie konstytuowania 
się (IP) z (IPN) po­ 
czątkowo poza niem będących, lub ze zbiorowisk (IPN) zorga­ 
nizowanych, do których działań mogą być wciągnięte (UN) ja­ 
ko (AcRN) realne, a nie hypotetyczne. 
§ 42. 
Na podstawie powyższych rozważań musimy dojść do 
przekonania, że pojęcie Aktualnej Nieskończoności może mieć 
sens jedynie w stosunku do Wielości Czystej, a w stosunku do 
wielości istnieniowej możemy tylko przyjmować Nieskończo­ 
ność w granicy, co implikuje ostateczną niepoznawalność Istnie­ 
nia dla ograniczonego z konieczności (IPN), a co stanie się jas- 
nem dopiero po włączeniu do całości wykładu teorji pojęć w do­ 
datku I. Wyrażając się w terminach poglądu (T), możemy okre­ 
ślić jedność (IP) jako (AT), jako „jakość formalną czasową 
wszystkich kompleksów (XN), występujących w (AT)". Jakość 
tę będziemy nazywać „jakością jedności". 
Będziemy musieli 
przyjąć ją jako istniejącą zawsze w tle zmięszanem i w róż­ 
nych stopniach natężenia występującą jako taką w (AT). Za­ 
znaczamy, że powyższe określenie jedności (IP) uważamy za 
pseudo-definicję, ale nie definicję zupełną. 
132
>>>
Twierdzenie 48. Pojęcia: powstawania, 
zachowania 
i końca każdego (1P) implikuje pojęcie (XN) dodatnich i ujem­ 
nych, które stanowią stałą współrzędną innych (XN), pojawia­ 
jących się w (AT). Pojęcie Istnienia w całości implikuje poję­ 
cie możliwości rozpatrywania go albo jako zbiorowiska (IPN) 
albo jako organizacji (IPN), nie będącej jednak (IP), ponieważ 
przyjęcie tego ostatniego w wymiarach Nieskończoności Aktual­ 
nej groziłoby koniecznością przyjęcia Nicości Absolutnej. 
Pojęcie ograniczoności (IP) i Nieskończoności 
Całości 
Istnienia w małości i w wielkości implikuje pojęcie Tajemnicy 
Istnienia, nawet dla najwyżej 
w hierarchji istnień 
stojących 
(IPN). 
Pojęcie Tajemnicy Istnienia różniczkuje 
się na pojęcia 
następujące: 
A) Tajemnicy Nieskończoności w małości, czyli „Tajemni­ 
cy Bijologicznej". 
B) Tajemnicy Nieskończoności 
w wielkości, czyli „Tajem­ 
nicy Astronomicznej" i 
C) Tajemnicy Metafizycznej, pochodnej od pojęć poprzed­ 
nich i pojęć: ograniczoności w Nieskończoności, jedności w wie­ 
lości i dwóch par pojęć pozornie sprzecznych, wyliczonych po­ 
przednio: stałości w zmienności i ciągłości w przerywaności. 
133
>>>
DODATEK I. 
TEORJA POJĘĆ. 
Motto: Pojęciowość wogóle polega 
na tem, że pewne bydlęta „nalepia­ 
ją" te same znaczki na podobne przed­ 
mioty. 
§I- 
Zdefinjowanie pojęcia „pojęcie" jest rzeczą bardzo trud­ 
ną, a nawet na pierwszy rzut oka niemożliwą, ponieważ poję­ 
cie definicji implikuje pojęcie pojęcia. Wydaje się to równie 
niemożliwem, jak określenie tego, czem jest jakość, pomijając 
jej definicję, jako elementu wielości trwania (IP), która jest 
właściwie omówieniem, a nie definicją istotną. 
Jeśli pojęcie pojęcia nie da się określić w terminach po­ 
glądu (T) z uzupełnieniem go poglądem (M) w ten sposób, aby 
jak niewiadoma z równania, zostało ono w pewien sposób 
wyeliminowane przez podstawienia odpowiednie pojęć innych, 
już dostatecznie zdefinjowanych, będziemy musieli je „omó­ 
wić", podobnie jak pojęcie (X), którego nie możemy określić 
bez wprowadzenia pojęć: (IP), wielości (IPN) i wielości każ­ 
dego (IP) samego dla siebie w jego (AT). Wtedy będziemy 
musieli uznać pojęcie wogóle za coś prostego, nie podlegające­ 
go definicji, podobnie jak jakość, którą możemy jedynie uka­ 
zać, a komuś, któryby danych (XN) nie posiadał, nie potrafili­ 
byśmy nigdy pojęciowo dać znać o ich istocie. W ciągu dalszych 
rozważań niemożliwem będzie uniknięcie lekkiej choćby pole­ 
miki z poglądami przeciwnemi przedstawionej tu koncepcji. 
Różnice zaznaczę tylko ogólnikowo, nie wchodząc w szczegó­ 
łową analizę tych poglądów. 
134
>>>
§2. 
135 
Ponieważ pojęcie pojęcia nie było w sposób konieczny 
implikowany przez pojęcie Istnienia, musimy zbadać które z po­ 
jęć i twierdzeń, wyliczonych poprzednio, implikuje pojęcie mo­ 
żliwości tego pojęcia. Na pierwszy rzut oka pojęcie jako takie 
jest czemś tak oderwanem, nieuchwytnem i lotnem, że ma się 
ochotę przypisać mu zupełnie inny, niesprowadzalny rodzaj 
bytu, różny od tego, jaki przypisujemy wszystkiemu innemu, 
np. istnieniu (IPN), lub (XN) w ich (ATN), ezy tez układom 
(UN). Ostatecznie możnaby tak postąpić: nazwać ten byt, 
w pewnym niezbyt określonym sensie bytem „idealnym" i uspo­ 
koić się przy pomocy lej nazwy na ten temat zupełnie, jak to 
niektórzy już uczynili i czynią nawet dotąd. Dla logiki, badają­ 
cej ogólne formy stosunków pojęć i zajmującej się skompleto­ 
waniem inwentarza tych form, istota pojęcia jako takiego mo­ 
że być obojętna. Ale sytem filozoficzny, nie zdający sprawy 
z tego problemu bez reszty, w związku z całokształtem swych 
własnych pojęć, t. zn. w sposób dla niego ostateczny, będzie 
według mnie systemem niekompletnym. Drugim sposobem wy­ 
brnięcia z kwestji pojęć jest rozwiązanie jej w sposób gene­ 
tyczny, jak to czynią empiryści i psychologiści. Ale wtedy nie 
zdaje się sprawy z problemu t. zw. „jedności pojęć" w stosunku 
do „aktów" — (pojęcie „aktu" jest według mnie zupełnie zby­ 
teczne) — zachodzących w różnych „świadomościach". Pojęcie 
„aktu" wynika według mnie jedynie z pominięcia (ze strachu 
przed „metafizyką") pojęcia (IP), które gwałtem i wbrew oczy­ 
wistości, a w imię fałszywej naukowości 
l 
), wyeliminowane, 
konsoliduje się w innych miejscach, pod postacią innych po­ 
jęć, w sposób zamaskowany, podobnie jak to ma miejsce, np. 
w poglądzie psychologistycznym. Drugim problemem jest 
„wieczność" i „pozaczasowość" pojęć i ich „niezmienność". 
Według mnie niemożna całkiem pominąć sposobu gene- 
1 
) Jest to wynikiem złego wpływu nauk ścisłych, gdzie eliminacja 
osobowości jest uprawniona, a nawet konieczna, na filozofję, w obrębie któ­ 
rej właśnie o stosunek osobowości do świata chodzi. W ten sposób na­ 
stępuje sfałszowanie samego problemu; zamiast dotyczących go pojęć ko­ 
niecznych, muszą być użyte sztuczne konstrukcje, zaciemniające przedmiot 
badania.
>>>
tycznego, na tle tego właśnie stanu rzeczy, że pojęcie pojęcia 
nie jest koniecznie implikowane przez pojęcie Istnienia. Z dru­ 
giej strony trzeba koniecznie zdać sprawę z tego, w jakiem zna­ 
czeniu mamy używać pojęć: jedności, wieczności i niezmienno­ 
ści, bo w tej postaci, w jakiej używają ich idealiści (platońscy, 
t. zn. realiści pojęciowi) wprowadzając poprostu dwa rodzaje 
świadomości ze sobą niewspółmierne, są one przyczyną „meta­ 
fizyki logicznej", dla której nie może być miejsca w systemie 
filozoficznym w znaczeniu Ontologji Ogólnej. Musimy uznać po­ 
jęcie „idealnego bytu" za pewien rodzaj „pierwszego przybli­ 
żenia" w tej kwestji, artystycznego porównania raczej, niż istot­ 
nego ujęcia i postarać się następnie zdać sprawę z tego pojęcia 
w innych terminach, mających swe źródło w poprzednio wyło­ 
żonym systemie pojęć koniecznych, obowiązujących według nas 
każde istnienie i nie implikujących dwóch rodzajów świadomo­ 
ści, jak koncepcja poprzednia. 
§3. 
Ogólna możliwość przyjęcia pojęcia „pojęcie" musi być 
zawarta w pojęciach i twierdzeniach, wyprowadzonych z same­ 
go pojęcia Istnienia, przy zachowaniu wyłożonego poprzednio 
stanowiska, że w całem Istnieniu niema nic, prócz (IPN) i (XN) 
w ich (ATN) i przy założeniu, że jedność (AT), czyli jedność 
osobowości, jest taksamo bezpośrednio dana, jak wszystkie (XN) 
w tem (AT), co możemy wyrazić nawet w samym poglądzie 
(T), mówiąc, że jedność ta jest jakością formalną całego (AT) 
od jego początku aż do końca, włączając w to pojęcie oczywi­ 
ście całe „tło zmieszane", aktualne i przeszłościowe. Inaczej 
bowiem musielibyśmy przyjąć w odmienny od poprzednio opi­ 
sanego sposób, istniejący „świat idei", z którego spadałyby na 
niektóre gatunki (IPN) pojęcia i możność operowania niemi, 
jako dary niczem niezasłużone jakiejś, poza-istnieniowej w zna­ 
czeniu poprzedniem, potęgi, w specjalnych „aktach ideacji", bę­ 
dących przytem aktami łaski tej potęgi. Przyczyną takiego po­ 
glądu, jakoteż przyczyną wprowadzenia niesprowadzalnego po­ 
jęcia „intencjonalności", jest według mnie nie-przyjęcie pojęcia 
osobowości w mojem znaczeniu, jako pojęcia pierwotnego i nie­ 
sprowadzalnego, jakoteż nie uwzględnienie koniecznego istnie- 
136
>>>
nia (AR) jako kompleksu specyficznych (XN) w (AT); wynika 
stąd konieczność zastąpienia, następnie osobowości przez wo- 
góle zbyteczne pojęcie „aktu", w którem jest ona w sposób za­ 
maskowany zawarta. Akt „wisi" w pewnej próżni: niby nie jest 
aktem niczyim, jest jakiemś niepojętem przeżyciem nieistnie­ 
jącej osobowości, a mimo to osobowość tę implicite zawiera ja­ 
ko „jaźniowość" (Ichlichkeit) wszystkich aktów wogóle. Po­ 
dobnie jak pojęcie „idealnego bytu", taksamo pojęcie „aktu" 
wydaje się nam „pierwszem przybliżeniem", nazwą tymcza­ 
sową, wziętą z poglądu życiowego, lub z psychologji (jako 
nauki specjalnej, a nie z psychologistycznego poglądu), — 
gdzie może ono mieć znaczenie wartościowego skrótu, ale ni­ 
gdy pojęcia ostatecznego, mogącego figurować w systemie On- 
tologji Ogólnej. Można się zgodzić, że jest to pojęcie, określa­ 
jące pewne następstwa (XN), wyodrębniające się od innych 
następstw, specjalnie kompleksy jakości wewnętrznych, w po­ 
staci „ruchów zaznaczonych" (zmian natężeń czuć muskular­ 
nych), w związku z koniecznemi prawami Istnienia, ale 
niemożna czynić z tego pojęcia niesprowadzalnej „istności" 
pierwotnej, mającej służyć dla wyjaśnienia zagadnienia po­ 
jęć wogóle. Podobnie ma się rzecz z pojęciem „intencjo- 
nalności", jako atrybutu pewnych (czy nawet wszystkich jak 
chcą niektórzy) aktów. Zamiast nadawać własność intencjonal- 
ności każdemu (nieomal?) „przeżyciu" i gmatwać sprawę wpro­ 
wadzeniem zbyt uogólnionego pojęcia przedmiotu, które zawie­ 
rać zdaje się wszystko, począwszy od pojęcia bułki do pojęcia 
Abstrakcyjnego Czasu, lepiej wprowadzić odrazu pojęcie oso­ 
bowości, choćby w znaczeniu tem, jakie ma ono w poglądzie (T), 
t. j. jako „jakości formalnej trwaniowej", obejmującej wszyst­ 
kie następstwa (XN) w całem (AT), bez której to jakości są 
one niewyobrażalne, tak jak również ta jakość formalna bez 
nich; jakości bowiem, nie należące do jednej osobowości są nie- 
do-pomyślenia, a jedność osobowości pusta, niewypełniona ja- 
kościami jest również niewyobrażalna. W poglądzie (M) mo­ 
żemy zastąpić to pojęcie już nie-zamaskowanem pojęciem trwa­ 
nia samego dla siebie, pojęciem niesprowadzalnem, równoznacz- 
nem z pojęciem „ja", czyli pojęciem jedności osobowości stwo­ 
ru żywego. Pojęcie intencjonalności — jako oznaczające pew- 
137
>>>
ną własność „przeżyć" — zostaje tu zresorbowane w pojęciu 
„ja", a „przeżycia" — wolne od tego tajemniczego pierwiast­ 
ka — przedstawiają się nam jako różne, podług pewnych ogól­ 
nych praw istnienia, wyodrębniające się kompleksy (XN) 
w (AT), czy to jako (BXN) i ich kombinacje jako (KOFN), czy 
też kompleksy, które nazywamy (AR), (ARN) czy (UN), ale 
nie pływające niezależnie jakby od siebie, tylko stanowiące jed­ 
ność w tej, a nie innej danej osobowości. 
Pierwszym najogólniejszym warunkiem możliwości istnie­ 
nia pojęć jest różnorodność w obrębie (AT) Istnienia Poszcze­ 
gólnego, bez której ono jako samo dla siebie jest nie-do-pomy- 
ślenia; drugim, równie koniecznym dla ciągłości (AT), będzie 
występowanie (BXN) w (OT) i istnienie „tła zmieszanego". Jak­ 
kolwiek możemy w pewnym sensie rozważać niezależny byt po­ 
jęć, w abstrakcji od aktualnej rzeczywistości, z chwilą kiedy- 
byśmy założyli Absolutną Nicość, pojęcie pojęcia straciłoby 
sens wszelki, jak i wogóle pojęcia wszystkich „istności" — za­ 
czynając od (IP), a kończąc na Abstrakcyjnym Czasie. Chodzi 
mi o to, aby zaznaczyć, że dlatego iż pewne pojęcia są koniecz­ 
ne i że pojęcie ogólne jest jedno w stosunku do swoich wielu od­ 
powiedników, nie jest przez to konieczną koncepcja, czyniąca 
z istnienia pojęć coś specjalnie tajemniczego i implikująca po­ 
jęcia, nie dające się sprowadzić do pojęć, wprowadzonych w po­ 
przednim wykładzie, a koniecznie implikowanych przez pojęcie 
Istnienia. 
Zasadniczą cechą pojęć jest ich symbolizm. Symbolizm nie 
jest czemś nie dającem się pojęciowo sprowadzić do elementów 
ostatecznych i niesprowadzalnych, których pojęcia implikowane 
są przez samo pojęcie Istnienia — symbolizm występuje w sfe­ 
rze bezpośrednio danych, bez których niemożliwem jest do po­ 
myślenia istnienie (IP), jako (AT), a mianowicie już stosunku 
(BXN) do (XN): każda jakość była symbolizuje odpowiednią 
jakość obecną. „Symboliczna funkcja pamięci", jak się wyraża 
Cornelius, jest czemś bezpośredniem, pierwotnem i niesprowa- 
dzalnem. W samej konieczności wspomnień leży już źródło mo­ 
żliwości pojęciowości. Dana (BX) może być już uważana za 
pewien znak o pewnem znaczeniu, oznaczający fakt, ze istniała 
kiedyś dana, odpowiednia jej (OX), a pojęcie pojęcia, jak to 
138
>>>
zobaczymy później, rozkłada się z konieczności na pojęcia: zna­ 
ku i znaczenia. Bez tego rozdziału i bez uwzględnienia waż­ 
ności pojęcia znaku w analizie pojęć, dojść łatwo można do 
wspomnianej wyżej „logicznej metafizyki" i sztucznego oder­ 
wania bytu pojęć od ich podstawy, t. j. istnienia (IPN) i do zu­ 
pełnego zagmatwania problemu, z którego jedynem wyjściem 
staje się wtedy stworzenie całej masy w istocie niepotrzebnych, 
nowych pojęć, przyczem samo istnienie pojęć staje się absolutną, 
niesprowadzalną tajemnicą. Trzecim warunkiem istnienia po­ 
jęć — szczególnie ogólnych 
jest istnienie identyczności i po­ 
dobieństwa w różnych momentach trwania pojawiających się 
(XN) lub ich kompleksów, wyznaczających (ARN) lub (UN), 
lub też kompleksów fantastycznych = (KOFN). Konieczność 
pewnych pojęć będzie związana w pierwszym rzędzie z koniecz­ 
nością istnienia ich odpowiedników, t. j. tych „istności", które 
pojęcia te symbolizują. Biorąc rzecz genetycznie wszystkie 
pojęcia konieczne, nawet najbardziej abstrakcyjne, mają swe 
źródło w tych istnościach rzeczywistych: bez rzeczywistej wie­ 
lości u źródła swego, nie byłaby możliwa nauka o Wielości Czy­ 
stej, której pojęcie wielości jest pochodnem od wielości istnie- 
niowej, co nie przeszkadza, że dalej rozwija się nauka ta w zu­ 
pełnej od tej wielości ostatniej niezależności. Tu właśnie leży 
ten tajemniczy punkt, z którego wychodzą wszystkie nieporo­ 
zumienia. Wydaje mi się problem ten analogicznym w swej 
dwoistości, do problemu opisu Istnienia, który musi być dwo­ 
istym, z powodu dwoistości niesprowadzalnej samego Istnienia. 
Z jednej strony zupełna „swoboda" sfery pojęć i jej — od żad­ 
nego doświadczenia niezależne — prawa logiczne, z drugiej zu­ 
pełne zakorzenienie się w najbardziej rzeczywistej rzeczywi­ 
stości. Nie można jednak zapominać o tem, że mimo całej po­ 
zornej niezależności pojęć i pozornego ich „wiecznego" istnie­ 
nia, które tylko niby odkrywanem bywa przez dane indywidua, 
pojęcia są tworzone zawsze przez pewne (IPN) na podstawie 
koniecznych związków, które te (IPN) znajdują w sobie i w oto­ 
czeniu, a pozatem, że bez zafiksowania pojęć w pewnych zna­ 
kach, w pewnych granicach identycznych, istnienie ich można 
uważać jedynie jako potencjalne, możliwe, ale w żadnym zro­ 
zumiałem znaczeniu nie za aktualne. 
139
>>>
§4. 
2 
) Pojęcie wieczności piszę w cudzysłowie, ponieważ według mnie 
pojęcie to wyraża tylko to, że niema określonego sensu mówienie o po­ 
czątku i końcu Istnienia wogóle (w całości). 
140 
Każde (AT) jest tylko i jedynie następstwem (XN) i ich 
kompleksów na „tle zmięszanem" innych (XN) i (BXN). Ale 
następstwo to nie jest dowolnem, w tem znaczeniu, że zamiast 
jednego następstwa w danem (AT) mogłoby być podstawione 
inne — jest ono takiem, a nie innem, właśnie w ogólnym swym 
charakterze, mimo dowolności (AT) w pewnych granicach: do­ 
wolność ta jest też taka a nie inna właśnie, ma pewną określo­ 
ną swoją „postać", jak (AR) ma pewną określoną formę—zda­ 
rza się raz tylko w ciągu całej „wieczności" 
n 
) Istnienia. Ten 
stan rzeczy określiliśmy pojęciem Tożsamości Faktycznej Po­ 
szczególnej. Każdy moment Istnienia jest więc jedyny w swo­ 
im rodzaju i niepowtarzalny. Czemś absolutnie trwałem, w pew­ 
nym zakresie czasu, jest tylko identyczność (IP) samego ze so­ 
bą. Ale istnienie danego (IP) i jego (XN) takich, a nie innych, 
nie posiada charakteru konieczności — jest nieprzewidzialne 
w tem znaczeniu, w jakiem w pozornie absolutny sposób prze- 
widzialne, a więc pozornie konieczne, są zmiany w układach 
(UN), względnie w układach (SN), w dostatecznie dalekim 
rzędzie wielkości i małości w stosunku do danego (IP). Co do 
praw, rządzących temi układami, istnieje możliwość tego same­ 
go rodzaju zaprzeczenia ich konieczności co do ich „takości" 
a nie „inności", jak w stosunku do danych (IPN) i (XN) w ich 
trwaniach, mimo że są one trwałemi, choćby w pewnych skoń­ 
czonych okresach czasu. Na podstawie tego jednak, że są one 
w konieczności swej tylko przybliżone i że Istnienie w Całości 
jest w istocie nieobliczalne, na tle jego Nieskończoności i dowol­ 
ności w pewnych granicach jego elementów, t. zn . (IPN), 
musimy uznać, że trwałość tych praw jest zupełnie względ­ 
na, a istnienie ich wogóle jako takich, t. zn. w postaci sym­ 
bolicznej, jest zależne od tego tylko, czy są one zafikso- 
wane dla danego środowiska (S) przez dane (IP) w jakimś sy­ 
stemie fizykalnych pojęć. Co innego prawdy absolutne, np. 
prawdy logiki i matematyki — te niezależne są od danego ukła-
>>>
du i danego gatunku (IPN): z chwilą kiedy założymy, że dane 
(IPN) operują pojęciami, prawdy te muszą powstać dla nich 
w sposób konieczny, jakkolwiek stopień doskonałości ich sfor­ 
mułowania i rozwinięcia konsekwencji z nich wypływających 
może być różny w zależności od gatunku (IPN) i stopnia ich 
rozwoju. Do kwestji istnienia tych prawd powrócę później, 
zaznaczając, że w obrębie poglądu logicznego, moglibyśmy uwa­ 
żać prawdy logiki za definicje implicite pojęcia „pojęcie", tak 
jak prawdy matematyki za definicje pojęcia Wielości Czystej, 
którego to ostatniego definicja istotna jest niemożliwa. 
Istnienie pojęć t. zn. znaków o pewnych znaczeniach 
i prawd — t . zn . kombinacji pojęć, odpowiadających pewnym 
„stanom rzeczy" koniecznym i zgodnych ze sobą wewnętrznie— 
(t. zn. w obrębie samej kombinacji pojęć niezależnie od „stanu 
rzeczy", według praw logiki, t. zn. według najogólniejszych 
praw form tych kombinacji) jest pewnego rodzaju wyjściem 
poza zasadę „takości a nie inności", czyli zasadę Tożsamości 
Faktycznej Poszczególnej — wyjściem w tem znaczeniu, że prze­ 
kracza daną aktualność nie tylko w postaci wspomnień i fan­ 
tazji na temat przyszłości, ale w postaci trwałych znaków, po­ 
siadających znaczenia i ich kombinacji, odpowiadających pew­ 
nym stanom rzeczy przelotnym, lub też względnie, czy abso­ 
lutnie trwałym. Mimo to musimy przyjąć, że zaktualizowanie 
możliwości takich, a nie innych pojęć odbywa się zawsze w ja­ 
kiejś „świadomości", czyli jest zależne od istnienia myślących 
(IPN) i nie ma sensu stwarzanie pojęcia oddzielnego „idealne­ 
go bytu". 
Operowanie pojęciami wyodrębnia się jako coś róż­ 
nego od innych następstw (XN) w (AT), ale mimo lo, według 
tezy, że nic prócz (XN) w (AT) wogóle niema, musi być do tych 
następstw sprowadzone. Chodzi o to na czem polega ta różni­ 
ca, która jest powodem powstania pojęć takich, jak: „byt ideal­ 
ny", „intencjonalność" i twierdzenia o niesprowadzalności po­ 
jęcia „pojęcie" do elementów prostszych, implikowanych przez 
samo pojęcie Istnienia. 
§5. 
Genetycznie wywodzą się pojęcia od imienia własnego, 
czyli nazwy, t. j . znaku symbolizującego jakąś jedną, jedyną 
141
>>>
w swoim rodzaju „istność", czy będzie to dane (IP), czy układ 
(U), czy też nawet jedna aktualna (X). Na mocy tego, że 
wszystkie wielości rzeczywiste w pierwszym stopniu, t. j . (IPN) 
i (XN) w ich (ATN), a następnie przedmioty w naszem zna­ 
czeniu, t. j . jedynie układy (UN), składające się z drobnych 
(IPN), czyli wielości rzeczywiste w 2-gim stopniu, dają się uło­ 
żyć w szeregi i grupy według bezpośredno danych cech podo­ 
bieństwa, mogą — a nawet z chwilą kiedy dopuścimy powsta­ 
nie znaku — muszą powstać pojęcia ogólne, t. j . symbole, któ­ 
rych znaczenia obejmują wielości danych odpowiedników. Jed­ 
nak nie wszystkie pojęcia są konieczne — jest ich cała masa, 
tak samo podległych zasadzie Tożsamości Faktycznej Poszcze­ 
gólnej, jak i istnienie tych „przedmiotów", czy (IPN), które one 
oznaczają i których istnienie, takich właśnie, a nie innych, wcale 
koniecznem do przyjęcia nie jest. Jeśli mówimy — nie w prze­ 
nośni — o „wieczności" pojęć ogólnych, lub prawd, to musimy 
rozciągnąć to pojęcie na wszystkie pojęcia, które były, są, lub 
być mogą, w zależności od możliwego pojawienia się ich odpo­ 
wiedników. W stosunku do pojęć, nie należących do sytemu 
Prawdy-Absolutnej, t. j . systemu pojęć i twierdzeń absolutnie 
konieczych do przyjęcia dla opisania Istnienia wogóle, czyli 
każdego wogóle Istnienia, czyli inaczej systemu Ontologji Ogól­ 
nej, będziemy musieli chyba liczyć wieczność ich od chwili ich 
powstania naprzód, podczas gdy wieczność pojęć należących 
do wspomnianego systemu będziemy liczyć i wtył i naprzód. 
Aby uniknąć tego rodzaju koncepcji o nie dość określonym sen­ 
sie, zastępujemy pojęcie wieczności, czy poza-czasowości, po­ 
jęciem absolutnej konieczności przyjęcia danych pojęć, przy- 
czem możemy wprowadzić jeszcze pojęcie różnego stopnia ko­ 
nieczności, zależnie od warunków związanych z czasem. 
Nie staram się tu zatuszować różnic między imionami wła- 
snemi, które można nazwać pojęciami odpowiadającemi jed­ 
nym i jedynym w swym rodzaju aktualnym odpowiednikom 
o skończonym czasie trwania, a pojęciami ogólnemi, tylko twier­ 
dzę, że z jednej strony nie trzeba widzieć zbyt wielkiej i słot­ 
nej różncy między nazwą danego (IP) jednego, a nazwą prze­ 
mijającego również gatunku tychże (IPN), jako ich wielości, 
jak również między pojęciami, którym odpowiada wielość od- 
142
>>>
powiedników, np. pojęciu trwania (AT), a pochodnem od niego 
pojęciem Czasu, które ma jeden tylko odpowiednik, istniejący 
jedynie w postaci swojej definicji. Mimo że dwa te pojęcia 
mają po jednym odpowiedniku, [jeśli rozpatrujemy (AT) jed­ 
nego danego (IP)], jednak w jednym wypadku może to być rze­ 
czywisty unikat, objęty Zasadą Tożsamości Faktycznej Poszcze­ 
gólnej = T. F. P. a drugim wysoka abstrakcja, która jest w sfe­ 
rze pojęć absolutną koniecznością. 
Pojęcie ,,imię własne" rozumiemy tu jako odnoszące się 
do jednego, jedynego w swoim rodzaju, (IP) lub (U). 
„Józef 
wogóle" nie będzie imieniem własnem: będzie oznaczać wszyst­ 
kie indywidua, mające na imię „Józef". 
Imię własne musi być 
związane z danem indywiduum czy przedmiotem, np. „Józei 
Brzechajło, siodlarz na ulicy Wspólnej, 28 m. 30", lub „dzban 
od wina, z którego pił Aleksander Wielki przed bitwą pod Tar- 
sus". 
Według konieczności pojęć i stopnia niezależności ich od 
Zasady (T. F. P.) daje się ustanowić ich hierarchja. 
Najwyżej 
musimy postawić pojęcie Istnienia, obejmujące nawet istnienia 
„przedmiotów idealnych", czyli pojęć: a) mniej lub więcej ko­ 
niecznych do przyjęcia w zależności od warunków i b) absolut­ 
nie koniecznych, istniejących w postaci swych definicji, lub też 
tak pierwotnych, że wymykających się z pod wszelkiej defini­ 
cji, nie implikującej już w innej postaci pojęcia, mającego być 
zdefinjowanem. Takie pojęcia ogólne mają pojęcia pochodne 
niższe w swej ogólności, a mające odpowiedniki rzeczywiste, 
na których można ukazać ogólne ich znaczenie. Pojęciem ta- 
kiem jest np. pojęcie Wielości. Pojęcie Istnienia różniczkuje 
się na pojęcia Wielości: Czystej i Istnieniowej i pochodnych od 
nich szeregów pojęć: a) abstrakcyjnych czystych, t. j . tych, któ­ 
re istnieją jedynie w postaci swych definicji — pojęć najogól­ 
niejszych, dla których przykłady pojęć od nich bezpośrednio 
pochodnych wskazać możemy i b) abstrakcyjnych pochodnych, 
które tworzymy jako uogólnienia, z pojęć, odpowiadających 
istnościom rzeczywistym. Do pierwszych np. zaliczamy poję­ 
cie liczby, które to pojęcie imoże mieć nieskończoną ilość wy­ 
padków poszczególnych idealnych, będących pojęciami, mogą- 
cemi mieć nieskończoną ilość wypadków konkretnych. Do dru­ 
gich należeć będzie np. Czas Abstrakcyjny, będący abstrakcją 
143
>>>
od pojęcia trwania samego dla siebie jako takiego, wziętego 
w wielości odpowiedników — (ATN), którego definicji podać 
nie możemy, jako odpowiadającego istności bezpośrednio da­ 
nej, do niczego prostszego niesprowadzalnej. Nie wdając się tu 
w szczegółowy przegląd założeń, koniecznych dla możliwości 
powstania pojęć u danego (IPN), a więc np. założenia pewne­ 
go stopnia w hierarchji (IPN) wogóle, określonej poprzednio, 
istnienia społeczeństwa tych (IPN) i t. p ., musimy stwierdzić, 
że jakkolwiek operowanie pojęciami wykracza pod pewnym 
względem poza zasadę (T. F. P.), pozwalając na rozpatrywanie 
rzeczy nie danych aktualnie, a pod postacią znaków coś zna­ 
czących, to jednak samo powstanie pojęć objęte jest tą zasadą 
i dlatego to pojęcie Istnienia ogólnie nie implikuje według nas 
pojęcia „pojęcie". 
§6. 
Zasadniczą własnością pojęcia „pojęcie" jest to, że impli­ 
kuje ono pojęcie pewnej odpowiedniości znaku z czemś innem, 
jako takiem w znaku nie zawarłem. 
Ponieważ założyliśmy, że w (AT) niema nic prócz następ­ 
stwa (XN), a w całem istnieniu są tylko (IPN) mające (ATN), 
czyli trwające same dla siebie — więc będziemy starali się po­ 
dać rozwiązanie problemu pojęć tylko w tych terminach, odrzu­ 
cając każde inne, jako implikujące nowy pogląd, nie zawarty 
w wyżej przedstawionym. 
Znak możemy określić jako pewne następstwo lub kom­ 
pleks bardziej- -przestrzenny (XN) wszelkiego rodzaju: a więc 
jako następstwo wszystkich możliwych (XN), albo kompleks 
(XgN), lub (XrN) o odpowiednich (XfN) = jakościach formal­ 
nych. Możemy jeszcze dodać, że znak ten może to być pewien 
(KOF) = kompleks obecny fantastyczny, który na podstawie 
formuły: (AR) i (ARN) = f (AT), może stać się pewnem (KO). 
Co do pojęcia odpowiedniości między znakiem, a czemś innem, 
to nie jest ono pojęciem niejasnem, ponieważ stosunek odpo­ 
wiedniości zachodzi między (OXN), a występującemi w (OT) 
odpowiedniemi (BXN): odpowiedniość jest więc bezpośrednio 
dana, jako związek wspomnienia z przeżyciem rzeczywistem. 
144
>>>
Co do odpowiedniości znaku i znaczenia zachodzi ten sto­ 
sunek, że (XN) znaku mogą odpowiadać w pewnych wypadkach, 
z pewnem przybliżeniem (XN) odpowiednika, ale wcale nie jest 
to konieczne aby między znakiem, a odpowiednikiem zachodzi­ 
ło jakieś podobieństwo — mogą one być skojarzone na zupeł­ 
nie innej podstawie: jednoczesności w Przestrzeni, lub stykania 
się w Czasie, przyczem dowolność takiego lub innego znaku 
w stosunku do danego znaczenia jest absolutnie niczem nie 
ograniczona. Kiedy już raz nastąpił ten związek, staje się on 
od tej chwili koniecznym w tem znaczeniu, że musimy wyma­ 
gać aby zawsze ten sam znak miał to samo znaczenie, o ile 
znak ten ma być znakiem o określonem znaczeniu, a nie dowol­ 
nym (KOF), lub (KO). Stopień konieczności tej jednoznacz­ 
nej odpowiedniości zależy od określoności zakresu znaczenia 
danego znaku: od tego na ile odpowiednik, lub wielość tako­ 
wych, odróżnia się mniej lub więcej ściśle od odpowiedników, 
lub ich wielości, innych znaków. Wprowadziwszy pojęcie od­ 
powiednika zaznaczam, że będzie ono, wraz z pojęciem kom­ 
pleksu znaczeniowego, jednem z pojęć, na które rozłoży się po­ 
jęcie znaczenia, przyjęte poprzednio w stanie nie-zanalizo- 
wanym. 
§7- 
Ogólnie znakowi może odpowiadać wszystko, bez żadnych 
zastrzeżeń — nawet znaczenia sprzeczne, t. j. mające odpo­ 
wiedniki o wykluczających się właściwościach; będą one istnia­ 
ły jedynie w postaci pewnych „kompleksów znaczeniowych pry­ 
watnych", jak to później wykażemy. Stoimy tu na stanowisku, 
że stosunki czasowe i przestrzenne, jakoteż stosunki podobień­ 
stwa i tożsamości, są — podobnie jak i różnice •— bezpośrednio 
dane. Co innego będzie z pojęciami tych stosunków — mam 
wrażenie, że gdy chodzi o te „istności", niektórzy mieszają po­ 
jęcia z ich odpowiednikami, które są wydzielonemi momentami 
pewnych całości, momentami nie mającemi samodzielnego 
istnienia, ale wyróżniającemi się w tych całościach, które znowu 
są nie do pomyślenia bez wszystkich składających je momen­ 
tów — zdanie to jest zresztą jedyną definicją momentu w tem 
znaczeniu. 
10 
145
>>>
Wszystkie części (AT) są złożone. Niektóre momenty 
jego możemy wydzielić bezpośrednio (np. jako jakość, jako ta­ 
ką, występującą na tle zmięszanem) — inne jedynie pojęciowo, 
przez abstrakcję; w istocie stanowią one integralne elementy ca­ 
łości, które bez któregokolwiek ze swych składników byłyby 
nie—do—pomyślenia. 
Na mocy bezpośrednio danego podobieństwa i rozpozna­ 
wania (XN) lub ich kompleksów, a także tego stanu rzeczy, że 
(XN) zawsze występują w kompleksach na tle zmięszanem, da­ 
ny (KOF), lub (KOB) zostaje utrwalony w pamięci jako znak, 
mający swój odpowiednik, którym ogólnie może być wszystko. 
Wielość podobnych, lub identycznych (XN), (UN), (IPN), lub 
jakichkolwiek powtarzających się następstw (XN), czy też 
(KOBN), lub (KOFN), może być związana dla (AT) z tym sa­ 
mym — w pewnych granicach — znakiem. W ten sposób pow­ 
staje „pojęcie", które w pewnym sensie, jako jedność oderwa­ 
na, unosi się jakby w innym bycie, ponad wielością swych od­ 
powiedników, uszeregowanych według podobieństwa pewnych 
cech, stanowiących o tem, że odpowiedniki te należą do jedne­ 
go gatunku i stanowią zakres danego pojęcia. Ten stały zwią­ 
zek znaku z odpowiednikiem, lub ich wielością, stwarza to, co 
nazywamy pojęciem o pewnem znaczeniu. Ogniwem tego 
związku będzie to, co nazwiemy kompleksem znaczeniowym 
prywatnym = (KZP). Nie pojęcie więc ma znaczenie, tylko 
pojęcie jest znakiem, posiadającym pewne znaczenie. 
(KZP) będzie to związek wszystkich kompleksów i ich 
następstw w (BT), mogących się oczywiście aktualizować jako 
(BXN) w (OT), a powstałych w czasie uczenia się znaczenia 
(t. j. stwarzania aktualnych jednoczesności, jak sąsiedztwa 
przestrzennego lub stykania się w trwaniu, znaku z kompleksa­ 
mi, oznaczającemi odpowiedniki, lub będące temi odpowiedni­ 
kami) danego znaku i używania go, przyczem obojętne jest czy 
pojęcie dane, czyli znak o pewnem znaczeniu, powstaje poraź— 
pierwszy, czy też dane (IP) uczy się pojęcia już stworzonego. 
Jest to ten proces, w którym dowolny kompleks lub następstwo 
(XN) staje się znakiem pojęciowym, przez skojarzenie z nim 
obrazu ukazanego odpowiednika, lub sensu podanej definicji. 
Mimo, że znaczenie znaku (nie pojęcia •— pojęcie jest to wła- 
146
>>>
śnie znak o pewnem znaczeniu) —• jest jedno, (KZPN) mogą 
być u różnych (IPN) różne, z tem zastrzeżeniem, że granice tej 
różności muszą być określone. Gdyby tych granic mimo róż­ 
ności (KZPN) nie było, pojęcia nie miałyby dla różnych (IPN) 
jednoznaczności, nie byłyby od siebie ściśle odgraniczone. Dla­ 
tego, że kompleksy znaczeniowe różnią się między sobą, zależ­ 
nie od danych (IPN), nazywamy je prywatnemi. Trudność 
zdefinjowania pojęcia „pojęcie" polega na tem, że zawiera ono 
w sobie a) pojęcie znaku — czegoś początkowo w zasadzie zu­ 
pełnie dowolnego, ale z chwilą ustalenia go, czegoś co musi 
w pewnych granicach pozostać identycznem —i b) pojęcie zna­ 
czenia, które musi być identycznem ze sobą, mimo różności 
w pewnych granicach kompleksów znaczeniowych prywatnych. 
Sądzę, że różniczkując pojęcie znaczenia na pojęcia: odpo­ 
wiednika — ukazanego, lub zdefinjowanego — i (KZP) i wyka­ 
zując nierozdzielność jego z pojęciem znaku, odbieramy poję­ 
ciu „pojęcie" tę tajemniczość, która prowadzi do koncepcji 
„idealnego bytu", „aktów ideacji" i t. p., które to koncepcje są 
tylko omijaniem rozwiązania problemu, przez przyjmowanie 
nowych nazw dla „istności" niekoniecznych do przyjęcia. Jed­ 
ność i tożsamość znaczenia sprowadza się do podobieństwa 
(KZPN) u różnych (IPN) i do identyczności odpowiednika, lub 
w razie ich wielości do ich podobieństwa, (czyli wspólnych 
cech), która prowadzi do oznaczania ich tym samym znakiem. 
Gdyby podobieństwo lub tożsamość (XN) i ich kompleksów, nic 
ła bezpośrednio daną dla jednego i tożsamego ze sobą (AT), 
nie mogłoby być mowy o jedności i tożsamości pojęć. Jedność 
i tożsamość pojęcia wogóle jest pochodną od jedności i tożsa­ 
mości (IP) i od podobieństwa (IPN) danego gatunku między 
sobą. 
§8. 
Jeśli rozpatrywać problem pojęć genetycznie, to każdy 
znak pojęciowy był kiedyś czemś w rodzaju imienia własnego. 
Z chwilą kiedy raz już powstał, może być użytym dla oznacze­ 
nia wielości poszczególnych odpowiedników, a jego jedność 
(lub ograniczona wielość) stwarza jedność pojęcia o znaczeniu, 
obejmującem wszystkie podobne odpowiedniki, t. j . posiadają- 
147
>>>
ce w pewnych granicach identyczne cechy zasadnicze, wyliczo­ 
ne w definicji danego pojęcia. Uważam, że uznane przez nie­ 
których za tajemnicze i niesprowadzalne pojęcie ogólności po­ 
jęcia, sprowadza się bez reszty do powyższego określenia. Aby 
znak pojęciowy — (w odróżnieniu np. od znaków na ścieżkach 
górskich, które —• w odróżnieniu od znaków pojęciowych — 
możnaby nazwać znakami sygnałowemi) - np. danej, określo­ 
nej (Xl), mógł być zrozumianym przez dane (IP) jako znak 
tej właśnie (Xl), musi być w (KZP) tego (IP) coś związanego 
właśnie z tą (Xl), a nie jakąś inną (X), np. (X5). Ogólnie 
(KZP) jest dowolny, ale jednak w pewnych granicach: musi on 
mieć jakiś związek w postaci (BXN) i ich kompleksów, lub 
(KOFN), składających się z (BXN) nie mających określone­ 
go miejsca w (BT), (= jakości abstrakcyjnych = (X a N)), ze 
swoim aktualnym, lub możliwym odpowiednikiem. Im prostsze 
będzie dane pojęcie, tem więcej wspólnych elementów mogą 
zawierać (KZPN) różnych (IPN). Przy pojęciach bardziej zło­ 
żonych, lub wysoce abstrakcyjnych, łącznikiem poszczególnych 
(KZPN) różnych (IPN) będą definicje tych pojęć, składające 
się z pojęć prostszych, mających dalej znowu swoje (KZPN), 
aż wreszcie dojść musimy do pojęć najprostszych, które na mo­ 
cy podobieństwa (IPN) co do elementów ostatecznych ich 
(ATN) = (XN), będą musiały mieć bezwzględnie wspólne ele­ 
menty w swych (KZPN). Pojęcie jest więc określonym zna­ 
kiem, posiadającym określone znaczenie. Pojęcie znaczenia 
rozdziela się na pojęcia: odpowiednika — który w pewnych wy­ 
padkach może być tylko definicją - i kompleksu znaczenio 
wego prywatnego, którego rolę może przy szybkiem, auto- 
matycznem myśleniu odegrywać sam znak pojęciowy, oczy­ 
wiście na tle zmięszanem wszystkich byłych z tym zna­ 
kiem skojarzeń, na tle podobieństwa i równoczesności. Sam 
proces myślenia jest przesuwaniem się w (AT) (KZPN) odpo­ 
wiadających możliwym odpowiednikom danego znaku. W ten 
sposób możemy usunąć zupełnie niezrozumiałe wogóle pojęcie 
„wyobrażenia logicznego" — mimo „jedności pojęcia" —• istno- 
ści złożonej. (KZPN) mogą wahać się w różnicach swych w sze­ 
rokich granicach u różnych (IPN), z tem zastrzeżeniem, że od- 
148
>>>
noszą się do identycznego znaku (lub ich ograniczonej ilości) 
i do podobnych w pewnych granicach odpowiedników, lub de­ 
finicji. 
Genetycznie, psychologicznie, sądy mogą być pierwszemi, 
jeśli za sąd przyjmiemy rudymentarny stosunek danego (IP) 
do jakiegoś stanu rzeczy w niem samem, czy w otaczającym 
świecie. Ale istotnie musimy uznać sąd za coś pochodnego od 
pojęcia w tem znaczeniu, że nie może być on od pojęcia pierwot- 
niejszy, ponieważ się z pojęć składa. O ile pojęcia odpowiadają 
pewnym „istnościom" — pojęciem tem oznaczam wszystko, po­ 
cząwszy od danej jakości do liczby, zachowując pojęcie przed­ 
miotu tylko dla oznaczenia (UN) - o tyle sądy wyrażają pew­ 
ne względnie, lub bezwzględnie trwałe stosunki między „istno- 
ściami". Ogólnemi formami stosunków między pojęciami, sto­ 
sunków wynikających wprost z samego pojęcia „pojęcie" i po­ 
jęcia „sądu" niejako w niem zawarłem — zajmuje się logika; 
twierdzenia jej nazywamy Prawdami Logicznemi. Sądy nie wy­ 
kraczające poza ramy tych form nazywamy logicznie prawdzi- 
wemi. Prawda sądu może być jeszcze innego rodzaju: dany sąd 
może określać stan rzeczy w danej sferze: prawdy takie nazy­ 
wamy dla danej sfery Prawami Istnieniowemi. Prawdami Ist- 
nieniowemi dla sfery Wielości Czystej np. będą prawdy Ma­ 
tematyki. Prawdy istnieniowe, odnoszące się do Istnienia wo- 
góle nazywamy Prawdami Ontologicznemi — muszą one obo­ 
wiązywać każde wogóle Istnienie, pod grozą konieczności przy­ 
jęcia Nicości Absolutnej. Prawdy logiczne, prawdy odnoszące 
się do Wielości Czystej, oraz ontologiczne, stanowią system 
Prawdy Absolutnej. Niestety Prawdy Ontologiczne nie mają 
narazie tak absolutnych kryterjów prawdziwości, jak prawdy 
logiczne i prawdy Wielości Czystej, z powodu niemożności po­ 
dania kryterjów konieczności pojęć pierwotnych i pierwotnych 
założeń. Sądzę jednak, że system taki jest w granicy osiągalny 
przez należytą analizę pojęć dostarczanych prze pogląd życio­ 
wy i pogląd naukowy i przez ewentualne tworzenie nowych 
pojęć — w minimalnej ilości — zależnie od konieczności, wy­ 
nikającej z poprzednich poglądów, a następnie przez należyte 
hierarchiczne ich uporządkowanie i wynikających z nich twier­ 
dzeń. 
T* Tf' 
149
>>>
PRZYPISKI DO TEORJI POJĘĆ. 
A) O uwadze i abstrakcji. 
Chciałbym zwrócić uwagę na to, że pewne pojęcia, które 
zupełnie usprawiedliwione są w psychologji, — nie zajmującej 
się ostatecznemi konsekwencjami filozoficznemi własnych jej 
założeń i operującej skrótami pojęciowemi na tle rozpatrywa­ 
nia treści psychicznej idealnego „indywiduum przykładowego", 
przy pomocy introspekcji i wypowiedzeń innych indywiduów — 
przy zastrzeżeniu ich „skrótowatości" właśnie, mogą być zu­ 
pełnie nie na miejscu, o ile przeniesione zostaną jako poję­ 
cia pierwotne do systemu filozoficznego, który musi być zbudo­ 
wany jedynie z pojęć naprawdę ontologicznie pierwotnych. Pro­ 
wadzi to z jednej strony do pojęcia różnych „władz ducho­ 
wych", które w ostateczności doprowadzają do konieczności 
przyjęcia różnych rodzajów świadomości, co uniemożliwia spro­ 
wadzenie całej treści (AT) do następstw (XN) i ich związków. 
Z drugiej strony o ile się raz już przyjmie dwa rodzaje świa­ 
domości, t. zn. bezpośredniej, (jakościowej) i niebezpośredniej 
(pojęciowej, przyczem pojęcie pojęcia uznaje się za niespro- 
wadzalne), prowadzi to do przyjęcia — według mnie zupełnie 
bezpłodnego i niepotrzebnie komplikującego sprawę — pojęcia 
„aktu" i związanego z niem pojęcia intencjonalności. Wszyst­ 
kie te sprawy załatwiają się bardzo poprostu bez wyjścia poza 
bezpośrednio dane i ich związki, o ile oczywiście przyjmie się, 
że są one elementami trwania jednego, tożsamego ze sobą indy­ 
widuum, czyli że wiąże je w nierozkładalną całość jedna, jedyna 
w swoim rodzaju osobowość. 
A więc np. co do uwagi: 
Ogólnie określiliśmy (IP) jako związek funkcjonalny obu­ 
stronnie zmienny (AT) z (AR). Potem przekonaliśmy się, że 
(AR) daje się wyrazić w terminach (AT), t. j . w (XN) — osta­ 
tecznie niema więc nic prócz (XN) w (AT) danego (IP) i jest 
tylko to (IP), jako ich związek. Związek funkcjonalny, którem 
jest (IP), wraz z jego kierunkowością zależności (t. zn ., że raz 
(AR) = f (AT), a raz (AT) = f (AR), wyraża się porządkiem 
następstwa pewnych (XN). Jeśli pewne (XN) są pierwsze, mó- 
150
>>>
wimy o czynach dowolnych, jeśli są następcze, mówimy o ko­ 
nieczności doświadczania, wymuszonego niejako przez „ciało", 
lub świat zewnętrzny. W tym ogólnym schemacie możemy wy­ 
odrębnić jako specjalny wypadek zjawisko zwracania na coś 
uwagi, czy koncentrowania na czemś uwagi, lub też zjawisko 
świadomego przypominania sobie czegoś zapomnianego. Daleki 
jestem od przyznania racji James'owi, który odwraca poprostu 
porządek szeregów zjawisk i twierdzi, że uczucie, to jego obja­ 
wy, ale faktem jest, że całość zjawiska dopiero daje nam to, co 
uważamy za stan wewnętrzny, wraz z tem co uznajemy za jego 
zewnętrzny objaw, czyli że elementy te możemy uważać za nie­ 
samodzielne momenty jednego i tego samego stanu rzeczy, roz- 
kładalnego na podstawie czasowo-przestrzenności formy Istnie­ 
nia. Oczywiście trzeba przyjąć, że mamy do czynienia ze zor- 
ganizowanem ugrupowaniem (IPCN) w danem (IP), którego 
stosunki wewnętrzne, określone pewną celowością reakcji na 
świat zewnętrzny, muszą jako takie odbijać się w następstwach 
(XN) w jego (AT). Ale jeśli nie stoimy na stanowisku żadnej 
z poszczególnych nauk: bijologji, psychologji, socjologji, chodzi 
nam tylko o wyrażenie danych faktów w terminach elementów 
najprostszych, tych które w naszych dociekaniach do źródeł po­ 
jęć pierwotnych, uznaliśmy za elementy ostateczne Istnienia, 
a więc przy pomocy pojęć: (XN) i (IPN) — jakości i Istnień 
Poszczególnych. Jeśli nie przyjmiemy, że jakości są elementa­ 
mi wielości (IP), będącego jedną, sobie samej bezpośrednio da­ 
ną osobowością, jako jedność jego (AT), będziemy musieli 
przyjmować różne „władze" i „akty", które w tej bezosobowej 
jakby psychologji, zastępować będą nie wyrażony explicite fakt 
istnienia określonej ogólnie takiej, a nie innej osobowości —- 
ogólnie, t. zn. jako jedynej w swoim rodzaju w zastosowaniu 
do każdej z nich oczywiście, a nie do danej specjalnej — wtedy 
w tym ostatnim wypadku mielibyśmy opis charakteru danej 
osoby realnej, takiej, a nie innej. Chodzi tylko o to, aby zawsze 
mieć na uwadze, że wszystko co mówimy w psychologji, stosu­ 
je się wogóle do (IP) jako takiego, a nie do „przykładowej 
psychiki", zawieszonej jakby w próżni. 
Kwestja uwagi daje się sprowadzić bez reszty do wystę­ 
powania jakości (ew. ich kompleksu) jako takiej na tle zmię- 
151
>>>
szanem. Jeśli coś zwraca naszą uwagę, t. zn. właśnie poprostu 
odznacza się czemś (natężeniem, rzadką jakością, niezwykłą 
formą) i występuje przez to wyraźniej na tle słabszem, mniej 
niezwykłem jakościowo i formalnie, nie przedstawia to żadne­ 
go zagadnienia. Ale jeśli następuje to, co nazywamy „świado- 
mem skierowaniem uwagi" na jakiś punkt całego „pola psy­ 
chicznego" wtedy — według niektórych — musimy przyjąć 
specjalny „akt", istność psychiczną pierwotną i niesprowadzal- 
ną „ein unanschauliches psychisches Erlebnis", jak nie waha 
się nazwać aktu tak zwykle ostrożny Moritz Schlick — „Unan- 
schaulich", t. zn . tu ni mniej ni więcej jak poprostu bezjako- 
ściowy, nie dający się wyobrazić — czyż nie jest to sprzecz­ 
ność sama w sobie. Oto do czego doprowadza niezwróce- 
nie uwagi na ten stan rzeczy, że wszystko co się psychicznie 
dzieje jest tylko i jedynie następstwem jakości i niczem więcej'). 
Wtedy niema granic dla przyjmowania dla każdego, pozornie 
niesprowadzalnego do następstwa jakości zjawiska nowych 
„władz" i sposobów „przeżywania". Trzeba oczywiście wziąść 
pod uwagę, że dane indywiduum jest organizacją różnych (IPN) 
i, że jeśli jako takie je obserwujemy w chwili, gdy ma speł­ 
niać jakąś czynność, lub podczas jej spełnienia, to zauwa­ 
żymy zmiany stosunków składających je (IPN), które w pewnej 
oczywiście części będą dla niego dane w postaci następstw ja­ 
kości wewnętrznych, w związku z następstwami jakości ze­ 
wnętrznych. Jeśli założymy, że w danej chwili niema nawet 
zupełnie w „polu psychicznem" tego, na co mamy zwrócić uwa­ 
gę: chcemy sobie coś przypomnieć, aby następnie to rozwa­ 
żyć — w jaki sposób jest ono nam dane? Oto w postaci zmiany 
„zabarwienia" (w najogólniejszem tego słowa znaczeniu, t. zn. 
zmiany charakteru) całego pola, lub pewnej jego części. Nastę­ 
puje teraz powolne zwężenie tego pola, na tle niejasnego po­ 
czucia przybliżonej lokalizacji w niem tej „treści psychicz­ 
nej", którą znaleźć mamy, danej ciągle tylko w postaci zmiany 
] 
) Przyczem przez nieuwzględnianie istnienia w (AT) względnie sta­ 
łego kompleksu (XN) specjalnych: dotyku -wewnętrznego i zewnętrznego, 
czyli ciała, zapomina się o roli czuć muskularnych i „zaznaczonych ruchów" 
przy konstytuowaniu się, w związku z wyobraźnią dotykową, tego co nazy­ 
wamy potem „aktami intencjonalnemi zwróconemi ku ich przedmiotom". 
152
>>>
charakteru kompleksów aktualnych. Oczywiście cały ten pro­ 
ces, w którym powierzchowna introspekcja wykrywa: a) na­ 
stępstwo jakości, b) wolę, jako odrębny element i do tego je­ 
szcze c) indywiduum jako coś trzeciego, odrębnego, daje się 
sprowadzić tylko do pewnych następstw (XN), lub, co zawsze 
trzeba dodać, ich kompleksów i pewnego ich porządku 
w trwaniu, przyczem indywiduum nie występuje bynajmniej 
jako coś odrębnego od całości zjawiska, tylko jest jednością tej 
całości, jednością, bez której części jej są jako części czegoś nie­ 
wyobrażalne. Ale jedność ta nie jest tego wymiaru, co jedno­ 
ści pewnych kompleksów oddzielnych — jedności te są od niej, 
od tej jedności osobowości, pochodne: ona to utrzymuje tożsa­ 
mość wszystkiego w trwaniu i stwarza poszczególne jedności, 
które 
jak to jest np. w wypadku dzieł sztuki — mogą naod- 
wrót jedność tę przez swoje działanie potęgować: pojmowanie 
bezpośrednie, spotęgowanej do tego jeszcze specjalnie, jedności 
czegoś, potęguje jedność całej osobowości w danym momencie 
trwania, skupia ją, jak soczewka światło, t, zn. że na „tle zmię- 
szanem" innych (XN) i następnie samego kompleksu wywołu­ 
jącego (np. dzieła sztuki), występuje jakość jedności, jakość 
formalna całego trwania. Brak, lub istnienie, lub ten właśnie 
a nie inny specjalny porządek następstw, jest tem, co odróżnia 
„świadome wolicje" od nieświadomych odruchów, oprócz tego, 
że w pewnych wypadkach występują pewne następstwa spe­ 
cjalne, jakości wewnętrznych i granicznych (czuć muskularnych 
i czuć organów wewnętrznych). Wszystko, co tylko się dzieje 
w naszej „duszy", nawet najbardziej skomplikowane procesy 
myślowe i najsubtelniejsze uczucia, daje się rozłożyć na pewne 
jakości proste, które w różnych kompleksach mają różne za­ 
barwienia, nie mówiąc już o zmianach wskutek różnych „teł" 
i kombinacji różnych jakości w tych tłach. Sama „wolicja" jest 
też tylko trwaniem i następstwem pewnych jakości, przyczem 
samo „ja", czyli jedność osobowości nie występuje jako coś co 
chce, jakby pudełko obojętne, w które to chcenie jest włożone, 
tylko jest jednością całości zjawiska, składającego się ze zwią­ 
zanych ze sobą w pewien sposób następstw jakości „Świadome 
poszukiwanie utajonej treści psychicznej" samo jest tylko i je­ 
dynie następstwem jakości, jak i samo „skupianie uwagi", przy- 
153
>>>
czem charakter tych zjawisk co do „świadomości" i „woli", za­ 
leży od związku jakości, odpowiadających koordynacji części 
ciała i od wyraźności z którą występuje, jako taka, jedność 
osobowości. 
To samo dotyczy „procesów abstrakcji i ideacji", które 
są bez reszty sprowadzalne do następstw jakości. Wszystkie 
znaczenia pojęć najogólniejszych, sfery t. zw. „bytu idealnego", 
są wyrażalne tylko i jedynie w terminach jakości, jeśli oczywi­ 
ście mówimy o „aktualizujących się" procesach myślowych, 
a nie o „potencjalnych". Ale te potencjalne nie różnią się w ni- 
czem od możliwości zobaczenia np. czerwonego koloru w wy­ 
obraźni pod pewnemi warunkami—to co jest trwałe w pojęciu, 
jest tylko utrwalonym znakiem, z utrwaloną definicją pojęcia, 
która również sprowadza się do utrwalonych (w pamięci, czy na 
papierze—to obojętne) znaków i związanych z niemi, u różnych 
osób innych, kompleksów znaczeniowych prywatnych. W nie­ 
zmiernie zawiłym procesie konstrukcji obrazów, będącej pierwot­ 
nym surogatem danej myśli, w którym mnóstwo członów zostaje 
przeskoczonych i do świadomości (t. zn. do wystąpienia odpo­ 
wiadających im jakości jako takich w (AT)) — nie dochodzi 
są one w tle zmięszanem i to ich istnienie w tle jest elementem 
zachowującym kierunek myślenia, t. j. porządek mniej lub wię­ 
cej stały, lub podobny u różnych (IPN), następstw (XN), któ­ 
rym odpowiadają inne następstwa (XN)), w ten sposób, jak np. 
jakość była odpowiada obecnej. 
Musieliśmy przyjąć istnienie kompleksów (BXN), które 
to kompleksy nie odpowiadają żadnym byłym rzeczywiście zda­ 
rzeniom — nazwaliśmy je „kompleksami fantastycznemi". Mo­ 
żemy też założyć, że w (AT), ściślej w (OT), pojawi się ja­ 
kaś (X) o charakterze byłości, t. zn. bezwzględnie nie jakość 
aktualna — (powtarzam, że rozróżnienie (BX) od (0X) jest 
bezpośrednio dane, a różnica ta pojęciowo jest niewyrażalna)- - 
a jednak nie związana z żadnym momentem (BT), np. jakość 
wzrokowa: czerwoność. Będzie ona do pewnego stopnia symboli­ 
zować znaczenie znaku, oznaczającego ogólnie czerwone, mimo 
że nawet ona będzie ściśle biorąc posiadać (i oznaczać przez 
to możliwość aktualną) tylko ten dany ton czerwoności i o tem 
natężeniu, jaką jest sama właśnie „ta dana plama widziana 
154
>>>
w wyobraźni". 
Nazwiemy taką jakość „pseudo-abstrakcyjną". 
Jeśli mówimy o danym tonie czerwieni, oznaczonym odpowied­ 
nią linją widma, możemy jeszcze mówić o „takiej plamie tego 
właśnie koloru", jako o „wyobrażeniu logicznem"; ale używanie 
tego pojęcia w stosunku do bardziej ogólnych pojęć, uważam 
za nieodpowiednie i mylące. W istocie będą istnieć tylko kom­ 
pleksy znaczeniowe prywatne, składające się z dowolnych 
w pewnych granicach kombinacji elementów. 
Podstawą „procesów abstrakcji", t. j. możności rozważa­ 
nia pewnej cechy, w uniezależnieniu od drugiej (mimo ich nie- 
wyobrażalności oddzielnie jednej od drugiej) i rozważania np. 
kształtu dwóch kul identycznego, mimo różnic kolorów kształ­ 
tu, lub identycznego koloru dwóch różniących się co do formy 
figur, będzie tylko występowanie jakości (ew. kompleksów) ja­ 
ko takiej na tle zmięszanem — jakością tą jako taką może być 
każda (X), a więc i (Xf) = jakość formalna. Rozstrzygnięcie 
kwestji, czy „świadome poszukiwanie" i „chcenie" czegoś, ja- 
koteż odwrotności tych „zjawisk psychicznych", wymagać bę­ 
dą—dla ich opisu w terminach jakościowych—przyjęcia specjal­ 
nych jakości, czy też, tak jak fakt oczekiwania np., dadzą się wy­ 
jaśnić przy pomocy wyobrażeń kompleksów jakości (XwN) i (XN) 
dodatnich i ujemnych, przyczem „chcenie jakości dodatniej" 
byłoby jej integralną częścią, bez możności samoistnej egzysten­ 
cji, podobnie jak nie chcenie (strach, obrzydzenie i t. p.) nie 
należy narazie do nas. Zaznaczam tylko, że według mnie na 
podstawie mojego systemu, wszystkie „zjawiska psychiczne" 
powinny być sprowadzalne do następstw jakości i bezpośred­ 
nio danej jedności osobowości 'J. Chodzi tylko o to, aby przyj­ 
mować minimum pojęć podstawowych, a jeśli przyjmuje się in­ 
ne, to z całą świadomością ich „skrótowatości" i sprowadzalno- 
ści do tamtych pierwszych. 
1 
) W przeciwieństwie do Corneliusa u którego jedność osobowo­ 
ści jest pośrednio dana przez jedność kompleksów jakości, któro są jej 
treścią. Według mnie jest naodwrót: wszelkie częściowe jedności wynikają 
z tamtej podstawowej. 
155
>>>
B. O nie-metafizycznej hierarchii pojąć. 
Jeśli chodzi o hierarchię pojęć w obrębie ich własnej sfe­ 
ry, a nie w stosunku do danego systemu filozoficznego, możemy 
ułożyć je w szereg, zaczynając od najprostszych, odpowiada­ 
jących istnościom, które nie podlegają definicji i dają się jedy­ 
nie ukazać, aż do najbardziej ogólnych i oderwanych, które 
mogą, lub nie mogą, podlegać definicji istotnej, ale w każdym 
razie ukazać się nie dadzą 
1 
). Uważając, że zagadnienie ogól­ 
ności pojęć jest rozwiązane, bez wprowadzenia pojęć impliku­ 
jących „logiczną metafizykę", nie będę się już tą kwest ją zaj­ 
mował. Zrobienie sztucznego według mnie problemu ze stosun­ 
ku wielości odpowiedników do jednego pojęcia, wprowadzało­ 
by niepotrzebnie niemożność jednolitego ujęcia ogólności po­ 
jęć, na tem tle, że pewne oderwane pojęcia mają tylko jeden 
jedyny odpowiednik (np. Czas Abstrakcyjny); także kwestja 
pojęć sprzecznych wymagałaby zupełnie osobnego traktowania. 
Oba te zagadnienia w moim poglądzie rozstrzygają się z zupeł­ 
nie jednolitego punktu widzenia, przy pomocy pojęć: znaku 
i znaczenia i przy rozdzieleniu tego ostatniego na pojęcia: od­ 
powiednika i kompleksu znaczeniowego prywatnego. Do tych 
pojęć dochodzi jeszcze pojęcie definicji, sprowadzalnej w osta­ 
teczności do pojęć, którym odpowiadają odpowiedniki, dające 
się jedynie ukazać. 
W hierarchji, którą mam zamiar tu przedstawić, zaczy­ 
namy od pojęć najprostszych, o odpowiednikach, nie podlega­ 
jących definicji i dających się jedynie „ukazać" w wyżej poda- 
nem znaczeniu. Ostatecznemi elementami Istnień Poszczególnych 
w ich trwaniach okazały się jakości—„istności" złożone wpraw­ 
dzie z jakości składowych (formalnych i „żywych" "} - jak 
1 
) Oczywiście pojęcia „ukazania" używam tu w szerszem znaczeniu 
niż w poglądzie życiowym. Ukazać dadzą się w mojem znaczeniu odpowied­ 
niki takich pojęć, jak: zapach, smak, dźwięk, a nawet odpowiednik poję­ 
cia „ja', w związku z twierdzeniem mojem. że jedność osobowości jest 
bezpośrednio dana. 
2 
) Wprowadzam ten przymiotnik, bo na tle tego, że (BXN) są obecne 
w (OT) jako takie, pojęcie „obecność" nie wyczerpuje tego, o co mi tu 
chodzi. 
156
>>>
możnaby nazwać rzeczywiste aktualne dźwięki, zapachy, barwy, 
dotyki w uniezależnieniu od ich jakości formalnych: czasowych 
i przestrzennych), ale dających się całkowicie wydzielić z ogól­ 
nego obrazu —w najszerszem znaczeniu t.zn . jako danego prze­ 
kroju świadomości w czasie — jedynie przy pomocy analizy po­ 
jęciowej i abstrakcji, a w bezpośredniem przeżywaniu stanowią- 
cemi jedność absolutną, o pewnych jako samodzielnie istnieją­ 
cych, nie dających się pomyśleć - „momentach" częściowych, 
niesamodzielnych, które jednak będą mogły pojawić się w trwa­ 
niu jako takie, na mniej wyraźnem „tle zmieszanem" innych ta­ 
kich „momentów" i kompleksów jakości wogóle. Możemy więc 
przyjąć, że te jakości złożone, a nie ich „momenty składowe", 
stanowić będą najprostrze w bezpośredniem przeżyciu elementy 
trwań Istnień Poszczególnych: będą —narówni z jednością oso­ 
bowości, (którą w pseudo-definicji określiliśmy jako jakość for­ 
malną całości trwania danego (IP))—bezpośrednio danemi, a po­ 
jęcia im odpowiadające nazwiemy, według przyjętej termino- 
logji, pojęciami percepcyjnemi. 
Następnemi — co do złożoności odpowiedników swych — 
będą pojęcia, odpowiadające kompleksom jakości i to komplek­ 
som, tak czasowym, jak i przestrzennym, złożonym z jakości 
zasadniczych, a dalej bardziej czasowych i bardziej przestrzen­ 
nych, np. barw, stanowiących dla nas przedmioty świata ze­ 
wnętrznego i dźwięków, stanowiących np. pewne melodje, lub 
wogóle związki, n. p . następstwo powtarzających się różnych 
huków jakiejś maszyny. 
Tu występuje dość jadowity i trudny problem „przedmio­ 
tu". Pewne stałe związki jakości, które nazwałem „żywemi" 
w przeciwieństwie do wspomnień = (KBN), t. j . jakości rze­ 
czywiście, obecnie w trwaniu istniejących, w tym wypadku; 
bardziej przestrzennych, zasadniczych, granicznych, a tak­ 
że jednoistnych bardziej przestrzennych, nazywamy przed­ 
miotami rzeczywistemi. Chodzi o to w jaki sposób przedmioty 
są nam dane i jakie są kryterja dla odróżnienia ich od innych 
związków i kompleksów. Jestem przeciwny rozciąganiu nazwy 
przedmiotu poza granicę przedmiotu rzeczywistego, t. j. według 
mnie wyznaczonego w Rzeczywistej Przestrzeni przez jakości 
bardziej - przestrzenne (dotyki i związane z niemi barwy i obu 
157
>>>
tych rodzajów przestrzenne jakości formalne). Kompleksy ja­ 
kości bardziej czasowych, oraz t. zw. „przedmioty idealne", mu­ 
simy dokładnie odróżnić od przedmiotów w ścisłem znaczeniu, 
według określenia powyższego, o ile nie chcemy sztucznie za­ 
mazać różnic między nieporównywalnemi „istnościami" i do­ 
prowadzić do beznadziejnych zamięszań pojęciowych na ten te­ 
mat, na tle czysto gramatycznej, ontologicznie nieistonej, jedno­ 
litości ujęcia rzeczy. Ujmowanie odpowiedników różnych pojęć 
pod jednym pojęciem ogólnem, pod które one w istocie nie pod­ 
padają, musi doprowadzić do sfałszowania prawdziwego stanu 
rzeczy, panującego w danej sferze. Przedmiotem w ścisłem zna­ 
czeniu będziemy nazywać względnie stały utwór przestrzenny, 
wyznaczony przez jakości bardziej-przestrzenne, zasadnicze, 
t. zn. dotyki (lub ich możliwości na podstawie innych doświad­ 
czeń z ich związkami wyprowadzone), których kompleksy będą 
zachowywać pewną stałość w stosunkach wzajemnych, jak rów­ 
nież pewien stały związek z względnie stałemi kompleksami 
jakości jednoistnych bardziej-przestrzennych (t. zn. barw i kształ­ 
tów wzrokowych). Zasadnicze są dla mnie dotyki (i czucia we­ 
wnętrzne) ponieważ w nich odróżnia się samo dla siebie (IP) 
od reszty Istnienia. Nie będziemy nazywać przedmiotami tylko 
tych w ten sposób zdefinjowanych kompleksów, które będziemy 
musieli uznać za Istnienia Poszczególne. W ten sposób rośli­ 
ny, jako organizacje (IPN), a nie (IPN) jako takie, będą dla 
nas przedmiotami, pewne zaś ich części (komórki) — nie. 
Ale to dla naszego problemu nie jest narazie istotne. 
Kwestja czy przedmioty są nam jako takie bezpośrednio 
dane, czy nie, jest według mnie nieistotna, dlatego, że to, jak 
nazywać będziemy „sposób dania", zależeć będzie od tego, z ja- 
kiemi (XN) będziemy mieli do czynienia i z jak wielkiemi 
w stosunku do naszej — przestrzennemi wielkościami ich kom­ 
pleksów. Jeśli będziemy rozpatrywać dostatecznie w stosunku 
do nas mały przedmiot w kategorjach jakości dotykowych, 
wtenczas może zajść wypadek, że cały przedmiot będzie nam 
dany odrazu jako taki, np. nieduża kulka, trzymana w ręku. 
Oczywiście robię tu abstrakcję od „wszystkich" drobnych za­ 
głębień powierzchni kulki i ręki, tak jak od ich przypuszczalnej 
„budowy fizycznej" — mówię o danych bezpośrednio. Również 
158
>>>
nie biorą pod uwagę „wnętrza" danej kulki, które nie wchodzi 
w grę w żadnej wogóle koncepcji przedmiotu, ale może być wy­ 
sunięte jako zarzut przeciw możliwości wypadku „bezpośrednio­ 
ści dania" całego przedmiotu. Lepiejby więc było zachować 
pojęcie „bezpośredniego dania" do samych jakości tylko i ich 
kompleksów jako takich, stwierdzając, że przedmiotami nazy­ 
wać będziemy: albo pewne przestrzenne aktualne kompleksy 
jako takie 
i wtedy przedmioty w pewnych specjalnych 
wypadkach będą bezpośrednio dane — albo też będziemy 
nazywać w większości wypadków przedmiotami takież kom­ 
pleksy nie tylko aktualne 
bo te same mogą nie wy­ 
znaczać nam bezpośrednio przedmiotu - - tylko, w związku 
z kompleksami danemi, możliwości jeszcze innych następstw, 
których pod pewnemi warunkami możemy oczekiwać, przyczem 
warunki te, jak również same oczekiwania, będą też 
tylko i jedynie następstwami kompleksów jakościowych 
1 
).Zja­ 
kich jakości składać się będą te „stany rzeczy", które nazwali­ 
śmy oczekiwaniami, jest narazie obojętnem. Będzie to podobna 
sprawa jak z uczuciami wogóle, sprowadzalnemi do czuć mu­ 
skularnych i czuć organów wewnętrznych, na tle innych kom­ 
pleksów (XN) obecnych i byłych, czyli wspomnień, lub kom­ 
pleksów fantastycznych. 
Przykład „bezpośredniego dania przedmiotu" podany po­ 
wyżej (nieduża kulka w ręku, kawał chleba w ustach, wreszcie 
coś, co jest pożywieniem amoeby, otoczone całkowicie jej plaz­ 
mą) może się wydać napozór zupełnie śmiesznym. Weźmy jed­ 
nak pod uwagę, jak przedstawianym bywa zwykle fakt „nie- 
bezpośredniości dania przedmiotu", a zrozumiemy, że przykład 
nasz nie jest znów tak nieistotny. Nam chodzi wogóle o to, aby 
pozbawić istotności sam problem i aby sprowadzić go do „pro­ 
blemu pozornego" („Scheinproblem"). Otóż jeśli będziemy od- 
razu brali pod uwagę wszystkie rodzaje jakości, w których pra­ 
widłowych związkach jest nam dany przedmiot, nie będziemy 
mogli podać zadawalniającego rozwiązania zagadnienia. Musi­ 
my przyjąć jakość dotykową — w jej wewnętrznej i zewnętrz- 
') W terminologji przyjętej pierwsze będą to „przedmioty imanentne". 
drugie „transcendentne"; rozróżnienie według mnie zbyteczne. 
159
>>>
nej składowej, tę w której Istnienie Poszczególne odgranicza 
się jako „samo dla siebie" od reszty Istnienia (założyć przytem 
musimy oczywiście wielość tych jakości, różniących się choćby 
lokalizacją i ich jedność, jako wielości właśnie i w ten sposób 
przyjąć rudymentarną, choćby minimalnego stopnia jedność 
osobowości) — jako jakość zasadniczą i w jej terminach wyka­ 
zać nieistotność problemu „bezpośredniości, ew. niebezpośred- 
niości dania przedmiotu". Zwolennicy „niebezpośredniości da­ 
nia przedmiotu" mówią: przedmiot istnieje dla nas tylko jako 
pojęcie, oznaczające prawidłowe następstwo jakości pod pew- 
nemi warunkami = mając dany jeden kompleks jakości (będą­ 
cy „rzutem przedmiotu", danym w jakościach wzrokowych np.) 
na podstawie przeszłych doświadczeń i oczekując (w znaczeniu 
powyższem) innych następstw, po spełnieniu pewnych warun­ 
ków, twierdzimy, że mamy przed sobą przedmiot. Przedmiot 
jest to tylko pojęcie (dla nas znak posiadający znaczenie) i to 
pojęcie, wyrażające możliwy, prawidłowy związek kompleksów 
(XN). Tę zasadę stosują zwolennicy „niebezpośredniości dania" 
do wszystkich jakości zupełnie na równi — w ten sposób przed­ 
miotem może być sonata, zaśmienie słońca, lub czyjaś śmierć, 
na równi z armją, czy lokomotywą. Trzeba odróżnić znaczenie 
przedmiotu logiczne i gramatyczne *) od ontologicznego. Według 
nas, jeśli w jakimkolwiek rodzaju jakości jest możliwość dania 
całego przedmiotu w danym momencie czasu i to czasu mini­ 
malnego dla danego (IP), t. j. najmniejszego czasu, w którym 
to dane (IP) może wogóle coś sobie uświadomić, a nie w formie 
następstwa prawidłowego, w czasie dłuższym od tego czasu mi­ 
nimalnego, z którego to następstwa wnioskujemy dopiero o ist­ 
nieniu objektywnem przedmiotu —• teorja absolutnej niebezpo­ 
średniości jego dania musi tem samem upaść — chyba, że za 
odpowiednik pojęcia przedmiotu będziemy uważali związek 
wszystkich (aktualnych i możliwych jakości, a więc np. 
i dźwięki i barwy i zapachy i wrażenia ciepła lub zimna i t. p. 
i oczywiście dotyki, jako te konieczne (XN), w których przed­ 
miot odgranicza się dla nas najbezpośrednicj od nas i innych 
przedmiotów — jeśli nie dotyki aktualne, to chociaż wyobrażone, 
] 
) -Przedmiotem jest wszystko, co może być podmiotem zdania". 
160
>>>
jako związane w sposób względnie stały z odpowiedniemi wra­ 
żeniami wzrokowemi =(XJN), t. zn. jakościami jednoistemi bar­ 
dziej przestrzennemi — jednoistnemi, o ile oczywiście zrobimy 
abstrakcję od związanej z każdą wogóle jakością „żywą" jako­ 
ści formalnej=(Xf). Rozpatrując wyobrażenie całego przedmio­ 
tu na podstawie widzenia jego jednej strony, trzeba jeszcze 
wziąść pod uwagę czucia muskularne, które odegrywają rolę za­ 
sadniczą w konstytuowaniu się „przedmiotu transcendentnego" 
z „imanentnego". Sumy tych czuć określamy jako „zaznaczone 
ruchy", t. j . ruchy, które musielibyśmy wykonać aby dosięgnąć 
danego przedmiotu i wziąć go w rękę np. Wyobrażenia te 
(wyobraźnia dotykowa) niezależne są od wielkości przedmio­ 
tu — mogą stosować się równie dobrze do małej kulki, jak 
do góry, odległej o dziesiątki kilometrów. Jeśli dopie­ 
ro prawidłowe związki wszystkich tych jakości uznamy za 
to, co ujmujemy w pojęciu przedmiotu, to oczywiście cały 
przedmiot dany jednorazowo w czasie (t„) w jakościach do­ 
tykowych, będzie mógł być uważany za jeden „aspekt" przed­ 
miotu tak jak wyżej pojętego. Jednak to wyróżnienie jakości 
dotykowych dla określenia przedmiotu nie jest przypadkowe. 
Pozatem już, że tylko w tych właśnie jakościach następuje od­ 
graniczenie (IP) od reszty Istnienia, również odgraniczenia 
wszystkich przedmiotów w przestrzeni dla (AT), które (mimo 
też pewnych subjektywności w stosunku do sprawdzalnych 
objektywnie stosunków *)) w tych jakościach najistotniej są da­ 
ne, t. zn. w „rzeczywistej" swej postaci przestrzennej, ponie­ 
waż jakości dotykowe nie mogą być lokalizowane w Zewnętrz­ 
nej Rzeczywistej Przestrzeni, a jedynie na granicy (AR) i są 
ostatniemi i pierwszemi elementami rzeczywistości właśnie. 
Musimy uznać, że pierwszym bezpośrednio danym nam przed­ 
miotem jest nasza (AR) [ciało] i że przy pomocy niej i „wyo­ 
braźni dotykowej" interpretujemy stosunki w dookolnej prze­ 
strzeni dostarczane nam przez (X J 
r N). Właśnie to, że 
związki jakości dotykowych są, poza „metodami objektywne- 
ini" - 
[które ostatecznie, nawet poprzez kombinacje wzro- 
*) Np. branie dwóch ukłuć cyrkla za jedno, niedokładne ocenianie 
wielkości dotykowych, przestrzeni, oba korygowane przez wzrok. 
11 
161
>>>
kowe (odczytywanie instrumentów, operowanie znakami, po­ 
siada jącemi znaczenia), do tych jakości dotykowych (ak­ 
tualnych, czy wyobrażeniowych — to obojętne) dadzą się jako 
do ostatecznych sprowadzić] — jako zlokalizowane na granicy 
(AR), ostatecznym sprawdzianem lokalizacji innych jakości 
(mimo pewnych wypadków niedokładności), stawia je w poło­ 
żeniu wyjątkowem. Wszystkie inne jakości muszą się do jako­ 
ści dotykowych odnosić jako do ostatecznego kryterjum prze­ 
strzennej rzeczywistości, — (t. j . w tym wypadku, gdy nie mó­ 
wimy o (AT) jako takiem), — t. j. rozmieszczenia i stosunków 
(IPN) w Przestrzeni, względnie ich zbiorowisk, będących dla 
nas „materją martwą". Możemy więc zdefinjować rzeczywistość 
w pierwszej abstrakcji od rzeczywistości życiowej 
1 
), jako roz­ 
mieszczenie i stosunki wzajemne (IPN) w Przestrzeni, przy- 
czem pewne z tych (IPN) będą istnieć dla nas jako takie, inne 
w postaci „materji martwej", „odczuwalnej", a jeszcze inne tyl­ 
ko jako konieczne do przyjęcia wypełnienie Przestrzeni, ale nie 
wyznaczone dla nas przez (XN) w naszej Rzeczywistej Prze­ 
strzeni. Dlatego to możność pomyślenia faktu, że dany w jakoś- 
ciach dotykowych przedmiot może być cały w swej granicy ze­ 
wnętrznej, w której odgranicza się od innych — (cały, ale nie 
w znaczeniu absolutnem, t. zn . np. jako aktualna nieskończoność 
części swej płaszczyzny, co ani w naszym poglądzie, ani w poglą­ 
dzie fizykalnym jest nie-do-pomyślenia — cały również w ab­ 
strakcji od swego wnętrza) — treścią (AT) w danem (t„), a nie 
tylko jako następstwo w następujących po sobie (t„N), czyni 
nieistotną całą kwestję bezpośredniości i niebezpośredniości „da­ 
nia" przedmiotu. Ogólnikowo, przy wyjściu z niezróżniczkowa- 
nego ogólnego pojęcia przedmiotu, sprawy te nie mogą być roz­ 
strzygnięte i muszą prowadzić do beznadziejnych zawikłań. Je­ 
śli się przyjmie każde „coś" za przedmiot i przyjmie się następ­ 
nie intencjonalność wszystkich przeżyć, w których będą występo­ 
wały dwa rodzaje elementów niesprowadzalnych, t. j . elemen­ 
tów hyletycznych i aktów, to wprawdzie pozornie ujednolica się 
1 
) Której kryterja są niezmiennie rozciągliwe i nieokreślone i w któ­ 
rej mieścić się będą, zależnie od komplikacji życia, wszystkie stopnie rze­ 
czywistości „filozoficznej", wyprowadzonej z życiowego poglądu. 
162
>>>
pogląd na różne zjawiska świadomości, ale za cenę ich pewnego 
sfałszowania. Inaczej bowiem zupełnie zasadniczo dany nam 
jest przedmiot materjalny, a inaczej tak zwany „idealny", czego 
w tej ostatniej interpretacji się programowo nie dostrzega; przy- 
czem nie wyjaśnia się zupełnie stosunku między aktem a przed­ 
miotem, jakoteż między aktem, a składa jącemi go elementami 
hyletycznemi. Wogóle pojęcie aktu uważam za jedno z najbar­ 
dziej tajemniczych i nie nadających się do związania z innemi 
pojęć filozofji, i jako takie za zupełnie niezdolne nic wyjaśnić. 
Za przedmiot w ścisłem znaczeniu uznajemy w rozważaniach 
naszych jedynie t. zw. „namacalny", „solidny" [„solide, relati­ 
vement invariable", co wyraża się w pojęciu: „względnie stałe 
następstwo (XN)"], niezmienny przedmiot poglądu życiowego. 
Wszystkie inne „istności" i „utwory" [np. woda, powietrze, azot, 
sonata i t. p. albo sonata b mol Chopina, zbrodnia przy ul. Wi ­ 
dok z dnia 16.V .1916 r. i t. p . — nie mówię tu o pojęciach ogól­ 
nych: wyrażeń: powietrze, azot np. nie biorę tu w znaczeniu po­ 
jęć jako takich, tylko jako ich odpowiedniki, t. zn. cała woda, 
lub powietrze ziemi, cały azot świata (naszego układu)] są skon­ 
struowane na wzór i podobieństwo tego zwykłego, „namacalne­ 
go" przedmiotu poglądu życiowego. Ale rozszerzając pojęcie 
przedmiotu, aż do t. zw. „przedmiotów idealnych" musimy zdać 
sobie sprawę z transformacji, jakie ono przechodzi; inaczej uży­ 
wamy jednego i tego samego pojęcia w dwóch różnych znacze­ 
niach. Każdy przedmiot jest względnie stałem, a więc prawi - 
dłowem, możliwem lub aktualnem następstwem (XN), ale nie 
każde prawidłowe następstwo (XN) jest przedmiotem. Pojęcie 
najogólniejsze przedmiotu może mieć znaczenie w poglądzie lo­ 
gicznym, ale nie w ontologicznym. 
Mamy więc zaraz po pojęciach percepcyjnych (oznaczają­ 
cych różne (XN), różne ich rodzaje, kulminujące w ogólnem 
pojęciu (X) = jakości) pojęcia, oznaczające kompleksy (XN), 
względnie stałe i ich następstwa, z których pewne, t. j . te, które 
są względnie stałemi następstwami (XgN) i (X N), z poprzed- 
niemi związanemi, nazywamy przedmiotami rzeczywistemi. Po­ 
jęcia te nazywamy empirycznemi. Według mnie należałoby na­ 
zwę przedmiotu ograniczyć jedynie do przedmiotów rzeczywi­ 
stych, t. j . t. zw. „namacalnych" w poglądzie życiowym, czyli 
163
>>>
danych w jakościach granicznych zasadniczych w poglądzie (T) 
i będących [(z wyłączeniem (IPN)), jako ich (ARN)J, zbioro­ 
wiskami (IPN) w poglądzie (M), poglądzie rzeczy wistościo- 
wym (a stanowiących pewne „zagęszczenia" energji, czy też 
zbiorowiska „paczek fal" — to obojętne — w Przestrzeni, w fik­ 
cyjnym poglądzie fizykalnym). Jeśli nie ograniczymy tej 
nazwy, to możemy powiedzieć, że wszystkie pojęcia kompleksów 
jakości kulminują w pojęciu przedmiotu w najogólniejszem zna­ 
czeniu. Jeśli ograniczymy pojęcie przedmiotu do wyżej ozna­ 
czonego zakresu, to możemy powiedzieć, że pojęcia empiryczne 
kulminują w „ogólnem pojęciu względnie stałego związku 
(XN)". 
Jest to tylko kwestją terminologji, ale twierdzę, że 
przyjęta tutaj jest wygodniejsza i nie implikuje zawikłań, wy­ 
nikających ze zbyt rozszerzonego pojęcia przedmiotu, w którem 
to rozszerzeniu pojęcie to zatraca cechy wyróżniające je od in­ 
nych, a przytem nie pozwala znów na wyodrębnienie dokładne 
tej grupy „prawidłowych związków (XN)", którą my oznaczy­ 
liśmy ściślejszem mianem przedmiotu, co jest w zgodzie z pry­ 
mitywną terminologją poglądu życiowego, którego jednak nie 
należy nigdy lekceważyć, o ile się nie chce zabrnąć w sztuczne, 
t. zw. 
„konstrukcje", nie mające nic wspólnego z rzeczywi­ 
stością. 
Dalej, poza pojęciem kompleksów (XN) względnie stałych, 
których istotnym elementem wyróżniającym będzie przede- 
wszystkiem stałość aktualnych (lub możliwych — to wszystko 
jedno — jakości dotykowych i związanych z niemi jakoś­ 
ci ciężaru), będziemy mieli pojęcia, odpowiadające również 
względnie stałym związkom jakości, ale nie stanowiących sta­ 
łych związków jakości dotykowych, nie wyodrębniającym się 
bez ograniczeń przez kompleksy dotykowe (aktualne, lub mo­ 
żliwe) 
1 
), jako oddzielne, zamknięte w sobie części przestrzeni. 
Będą to t. zw. różne „stany materji' poza „materją stałą" 
(= ogólne pojęcie wszystkich przedmiotów w naszem ograni - 
czonem znaczeniu) a więc stany ciekłe i gazowe, od których pod 
pewnemi warunkami możemy „doznać" (jak to wyrażamy w po- 
') Ograniczenie rozumiem w tym wypadku jako np. dzban, zawiera­ 
jący wodę. balon do tlenu wypełniony tym gazem, i t. p . 
164
>>>
gładzie życiowym) wrażeń jakości dotykowych, czyli mówiąc ina­ 
czej, że między pewnemi związkami jakości, będącemi dla nas 
właśnie tą materją płynną, łub gazową, związkami, które w te 
właśnie pojęcia ujmujemy, a jakościami dotykowemi mogą zacho­ 
dzić pod pewnemi warunkami pewne związki. A warunkami te- 
mi będą znowu inne następstwa jakości (aktualnych, lub możli­ 
wych), od natężeń, których zależeć będzie to, czy tych dotyko­ 
wych jakości doznamy, t. zn. czy będą one w (AT) obecne, czy 
nie (np. nacisk strumienia wody, uderzenie wiatru i t. p .) . Oczy­ 
wiście warunkami temi mogą być równie dobrze związki objek- 
tywne, zachodzące w Rzeczywistej Przestrzeni, nie będąc aktu­ 
alnie związkami (XN) w naszych (ATN). Wszystkie pojęcia te 
kulminują w pojęciu „materji martwej", w której stosunki „ciał 
stałych niezmiennych" są modelami, na których podstawie zbu­ 
dowany jest pogląd fizykalny (Poincare) choćby niewiadomo 
jak wysublimowany. 
Dalej mamy pojęcia, odpowiadające „zjawiskom", t. zn. 
powtarzającym się dokładnie, lub nie zupełnie dokładnie na­ 
stępstwom kompleksów jakości jako takich. To znaczy, że nie 
są one możliwemi następstwami wyrażającemi przez swój stały 
związek przedmiot w naszem znaczeniu, tylko następstwami 
(XN) w znaczeniu najogólniejszem. W pewnym sensie mogli­ 
byśmy zaliczyć do nich nawet „aspekt" przedmiotu, jako część 
np. jednego „przejęcia" w czasie = (t„) danego zjawiska, w któ- 
rem przedmioty, jako jego części składowe występują. Istotą 
„zjawiska" jest to, że właśnie w zmienności swej jako takiej 
stanowi ono pewną całość. Pojęcie zjawiska będzie równoznacz­ 
ne z pojęciem „kompleksu w czasie, posiadającego pewną ja­ 
kość formalną czasową". Możemy jednak równie dobrze przy­ 
jąć, jako wypadek graniczny, rodzaj zjawisk trwałych i nie­ 
zmiennych, nie będących jeszcze przez to przedmiotami. Grani­ 
ca będzie tutaj — z wyjątkiem granicy przedmiotu i nie-przed- 
miotu w naszem znaczeniu — płynna, o ile przez „materję płyn­ 
ną" przejdziemy do gazowej, przyczem przedmioty mogą być 
częściami zjawiska. Pojęciami, pochodnemi od pojęć oznacza­ 
jących zjawiska, (t. j . np. takich jak burza, zbrodnia, bal, zorza 
północna i t. p.) będą te, które oznaczać będą właściwości, czyli 
charakterystyczne cechy zjawisk, według których dane zjawi- 
165
>>>
sko zaliczać będziemy do tej właśnie, a nie innej kategorii i któ­ 
rych czasem trzeba kilku, by jedno zjawisko jednoznacznie 
określić. Podobnie będzie z przedmiotami w naszem znaczeniu 
i z jakiemikolwiek kompleksami trwałemi, których nie będzie­ 
my mogli zaliczać ani do przedmiotów, ani do zjawisk, takiemi 
jak np. rzeka, morze, atmosfera. Pojęcia właściwości realnych 
będą przejściem do pojęć oderwanych, którym nie będą odpo­ 
wiadać żadne aktualne, lub możliwe do ukazania kompleksy 
(XN) — będą one istniały jedynie w postaci swych definicji 
i „kompleksów znaczeniowych prywatnych", a dzielić się będą 
na konieczne i niekonieczne, jak wogóle wszystkie pojęcia. Ko­ 
nieczne dla każdego wogóle Istnienia pojęcia starałem się wy­ 
liczyć w części poprzedniej tej pracy. Niekonieczne będą to te, 
których odpowiedniki objęte są Zasadą Tożsamości Faktycznej 
Poszczególnej, t. j . inaczej kontyngencji, np. dana osobowość, 
ród ludzki wogóle, pudełko, lokomotywa i t. p. Pewne pojęcia 
fizyki będą konieczne tylko przy założeniu takiego, a nie innego 
właśnie układu i również takiego, a nie innego stopnia, jej roz­ 
woju, którego koniec, już dziś z pewnem przybliżeniem da się 
oznaczyć. Jednak pojęcia- konieczne dla każdego Istnienia, nie 
implikują konieczności takiego, właśnie układu, w jakim żyje­ 
my — możemy sobie w granicach systemu tych pojęć pomyśleć 
układy zupełnie inne, byle tylko nie implikujące sprzeczności 
z zasadniczemi pojęciami koniecznemi i twierdzeniami, mające- 
mi w nich swe źródło, implikowanemi przez pojęcie Istnienia 
wogóle. Kwestją „ogólności pojęć", która sprowadza się do jed­ 
nego znaku dla oznaczenia wielości identycznych, lub podob­ 
nych odpowiedników, których cechy podobieństwa albo może­ 
my ukazać, albo podajemy w definicji, nie zajmuję się więcej 
uważając ją za zasadniczo rozwiązaną. Zajmuje mnie tu tylko 
kwestja oderwaności. Pojęcia oderwane odróżniają się tem od 
konkretnych, że odpowiedniki ich są nie kompleksy (XN), aktu­ 
alne, lub możliwe (i definicje, o ile są możliwe), lecz tylko i je­ 
dynie definicje, czyli kombinacje pojęć, które w pierwszej, dru­ 
giej, czy dalszej definicji, dadzą się jednak sprowadzić do po­ 
jęć prostszych, a dalej do najprostszych, odpowiadających kom­ 
pleksom (XN), lub im samym. Oderwaność i ogólność pojęć są 
to dwie zupełnie różne właściwości. Logiczna hierarchja pojęć 
166
>>>
nie ma nic wspólnego z herarchją ontologiczną: w tej ostatniej 
niema pojęcia „najwyższego" = 
„przedmiotu wogóle" — poję­ 
cia jej nie kulminują w jednem, jednoznacznem pojęciu, 
najogólniejszem tylko w wieloznacznem pojęciu Ist­ 
nienia, w którem mieszczą się pojęcia istnienia na różne spo­ 
soby. Między ogólnem pojęciem choćby „czerwonego" n. p . 
a pojęciem Czasu Abstrakcyjnego (t. zn . tego, który przyjmuje 
fizyk teoretyczny w swoich rozważaniach oderwanych od wszel­ 
kiej rzeczywistości — wszystko jedno, czy będzie to Czas New­ 
tona, czy Einsteina) jest przepaść. Samo pojęcie „czerwonego" 
nie ma jako takie odpowiednika (ani nie ma definicji, poza pew­ 
ną średnią długością fali elektro - magnetycznej, o ile zechcemy 
tak pośrednie określenie uznać za definicję) — może być tylko 
ukazany ten odpowiednik na tęczy == „stąd dotąd", jako ciągłość 
przestrzenna ew. wielość odpowiedników przykładowych, ale 
w każdym razie ma to pojęcie te właśnie ewentualne przykła­ 
dowe odpowiedniki. Pojęcie Czasu Abstrakcyjnego ma jeden 
tylko odpowiednik, istniejący jedynie w postaci definicji *) 
i w związkach innemi pojęciami. W ten sposób „istnieją" wszy­ 
stkie pojęcia matematyki i teoretycznej fizyki, co nie wyklucza 
tego, że pojęcia te mogą być objaśnione przez pojęcia, od któ­ 
rych są one abstrakcjami (n.p. Czas Abstrakcyjny jako pochod­ 
ny od Czasu Rzeczywistego, a ten ostatni od trwania (AT), któ­ 
re się daje jedynie w pewien sposób „ukazać" i nie podlega 
już dalszej definicji, będąc pojęciem pierwotnem). 
Zaznaczę jeszcze, że cokolwiekby logika miała jeszcze do 
powiedzenia całkiem nowego i płodnego (co wydaje mi się wąt- 
pliwem) i bez względu na to, jakieby można przeprowadzać kla­ 
syfikacje pojęć i ustanawiać ich hierachje, teorja pojęć tutaj po­ 
dana jest od tych wszystkich zjawisk niezależna. Niema według 
mnie innego sposobu pogodzenia idealistów logicznych (reali­ 
stów) z psychologistami, jak pojęcie tego, że pojęcie nie ma zna­ 
czenia, tylko ma je znak i on to ze znaczeniem, które rozdziela 
się na (KZP) i odpowiednik, stanowi złożone pojęcie pojęcia, 
*) Czas Abstrakcyjny =: pojęcie pochodne od trwania i Czasu Rze­ 
czywistego Całości Istnienia, o ile takowe rozpatrujemy w poglądzie fi­ 
zykalnym. 
167
>>>
którego ujednolicenie próżnem jest zadaniem. Z chwilą jednak 
przyjęcia raz pojęcia pojęcia, konstytuuje się pewien pogląd, nic 
z psycholog ją nie mający wspólnego, pogląd logiczny, którego 
aksjomaty delinjują pojęcie pojęcia, w uniezależnieniu od 
wszelkiej psychologicznej, lub genetycznej teorji pojęć, podob­ 
nie jak aksjomaty geometryczne definjują utwory pierwotne 
geometrji według Hilberta. W tym to logicznym poglądzie mo­ 
żemy używać pojęć takich, jakiemi operuje fenomenolog ja 
w znaczeniu Husserla, uważając je za skróty, o ile przeniesiemy 
się do poglądów psychologistycznego, jako poglądu częściowego, 
zawartego w szerszym poglądzie: (M) = Prawdy absolutnej, 
zdającego sprawę z istotnych stosunków każdego wogóle Istnie­ 
nia. 
DODATEK II. 
PODSTAWA TEORJI SZTUKI. 
Podobnie jak pojęcie „pojęcia", tak i pojęcie „dzieła sztu­ 
ki" nie jest koniecznie implikowane przez samo pojęcie Istnie­ 
nia. - Sztuka jest takim samym luksusem Istnienia, raczej pew­ 
nych gatunków (IPN), jak myślenie pojęciowe. Z chwilą jednak 
kiedy już jest, należy ją należycie steoretyzować. 
Analizując to, czem różnią się dzieła sztuki od innych zja­ 
wisk i przedmiotów, pomijając też, że są one wytworami Istnień 
Poszczególnych, dochodzimy do przekonania, że różnicą tą jest 
ich czasowa, lub przestrzenna konstrukcja działająca bezpo­ 
średnio, t. zn. nie przez pojęciową jej analizę. Powstają dzieła 
sztuki z chęci (IPN) wyrażenia najgłębszej istoty Istnienia w ca­ 
łości i Istnienia Poszczególnego, t. j . jedności w wielości. Działa­ 
jącą bezpośrdnio jedność w wielości czyli Konstrukcję artystycz­ 
ną jakichkolwiek zresztą elementów, zobjektywizowaną przez 
(IP), nazwaliśmy istotą dzieła sztuki, jego Czystą Formą. Daje to 
nam kryterjum—subjektywne—do oceniania co jest, a co nie jest 
dla nas dziełem sztuki. Z powodu tego, że dzieła sztuki są 
wytworami najbardziej osobistemi Istnień Poszczególnych i dla­ 
tego, że niemożna oceniać ich objektywnie z punktu widzenia 
praktycznego, kryterja ich wartościowania muszą być subjek­ 
tywne. Bezpośrednie pojmowanie jedności w wielości działa na 
168
>>>
skondensowanie poczucia jedności osobowości, czyli ułatwia 
wystąpienie jakości formalnej całego (AT), do pewnego stopnia 
zawsze obecnej, na plan pierwszy, jako takiej na tle zmięsza- 
nem. Związane z tak zdefinjowanem „uczuciem metafizycz- 
nem", (według dawnej mojej terminologji) stany przeżywania 
metafizycznego niepokoju, względnie uspokojenia, na tle dozna­ 
nych od dzieła sztuki wrażeń, dopełniają w sposób specyficzny 
czysto artystycznego wrażenia, którem jest wspomniane pojmo­ 
wanie bezpośrednie jedności w wielości w skondensowanej po­ 
staci, którą w większem rozcieńczeniu może nie zaakcentowaną 
tak silnie jako taką - - posiadają wszystkie kompleksy w (AT) 
i to (AT) samo. Niemożna podać konieczności tego poglądu na 
sztukę. Wyjaśnia on jednak wszelkie, beznadziejnie dotąd za­ 
gmatwane problemy stosunku treści i formy, tłomaczy specyficz­ 
ność i niesprowadzalność artystycznych wrażeń i daje kryterja 
dla ich subjektywnej oceny. Zaznaczam tylko związek podsta­ 
wowego pojęcia mojej estetyki z moim „systemem" filozoficz­ 
nym, odsyłając zainteresowanych rozwinięciem dalszych pojęć 
do moich książek pod tytułami: „Nowe Formy w malarstwie", 
„Szkice Estetyczne" i „Teatr" (Hoesick). 
DODATEK III. 
PROBLEM ETYKI. 
Etyka, panująca w dawnej grupie narodowej, czy społecz­ 
nej, jest wynikiem stosunku indywiduum do gatunku i to nie 
tylko stosunku tego wogóle, ale panującego w tej grupie — jest 
względna a przytem zależna od całego szeregu warunków ze­ 
wnętrznych, w których dana grupa żyje. Stosunek indywiduum 
do gatunku zależny jest od stopnia uspołecznienia, które w roz­ 
woju każdego wyższego gatunku musi stale wzrastać i prowa­ 
dzić do skostnienia indywiduum w pewnych normach. 
Zależnie od tablicy wartości, można zupełnie djametral- 
nie sprzecznie osądzić dany system etyczny. Jeśli się będzie sta­ 
ło na stanowisku wartości wytworów czysto indywidualnych 
(sztuki, religji, filozofji), uspołecznienie będzie musiało być osą­ 
dzone negatywnie, jako do pewnego punktu tylko — (który 
169
>>>
ludzkość przeżyła mniej więcej w końcu XVIII-go wieku) — 
podnoszące twórczość indywidualną. Jeśli staniemy na stano­ 
wisku dobra ogółu, możemy łatwo za jego cenę od wartościować 
indywidualne wytwory. 
Z powodu względności etyki, wszelkie próby „umetafizycz- 
nienia" problemu etyki muszą być beznadziejne, a chęć nadania 
wyższych sankcji danym etycznym stanowiskom — przechodzą­ 
cym zakres stosunku indywiduum do gatunku, a dalej do spo­ 
łeczeństwa — musi prowadzić do koncepcji sztucznych, mogą­ 
cych mieć tylko wartość tymczasową — wychowawczą, ale nie 
mogących rościć sobie pretensji do rangi Prawdy Absolutnej. 
Z punktu widzenia dobra pewnych klas i całej ludzkości, dadzą 
się jednak ułożyć hierarchje różnych systemów etycznych wyż­ 
szych i niższych — i to hierarchje zasadniczo dwoiste, na tle 
dwóch elementów: indywiduum i gatunku, (a dalej społeczeń­ 
stwa), których stosunkiem zajmuje się etyka. Jakkolwiek ko­ 
nieczność jakiejś etyki wogóle będzie Prawdą Absolutną, to 
jednak etyka jakaś poszczególna nigdy nie będzie mogła być 
uznana za absolut w swojej sferze 
1 
). 
1 
) Skrót niniejszej pracy pod tymże tytułem drukowany był w 3-cim 
zeszycie rocznika XXXVI-go „Przeglądu Filozoficznego" w r. 1933. Spro­ 
stowanie omyłek druku znajduje się w zeszycie 3-cim rocznika XXXVII-go 
z r. 1934. 
170
>>>
DER DASEINSBEGRIFF UND DIE VON IHM IMPLIZIERTEN 
BEGRIFFE UND BEHAUPTUNGEN. 
i 
Mein „System" hat keinen Anspruch auf absolute Origi­ 
nalität. Es ist vielmehr eine Kombination von einem „verbesser­ 
ten" Psychologismus im Sinne von Hans Cornelius und einer 
gleichfalls „verbesserten" leibnizschen Monadologie. Diese Kom­ 
bination dürfte wohl als eine Art des „biologischen Materiali­ 
smus" (im Gegensatz zum physikalischen) angesehen werden. 
Ich bemerke nebenbei, dass ich ein ontologischer Realist mit 
einem sehr massigen Einschlag von Idealismus bin (in dem Sin­ 
ne, dass die „leblosen Gegenstände der Aussenwelt" nicht das 
sind, was sie uns zu sein scheinen) und auch ein massiger No­ 
minalist in der Theorie der Begriffe. 
Alle philosophischen Systeme, angefangen vom Solipsis­ 
mus bis über alle Grade des Idealismus, ja bis zum äussersten 
Realismus in allen seinen Abstufungen hinaus (z. B . realistischer 
Monadismus, Physikalismus, Reismus) 
x 
) enthalten ein Teil 
Wahrheit in Bezug auf die zwei wichtigsten Probleme der Phi­ 
losophie: a) auf das sogenannte Verhältnis „des Psychischen 
zum Physischen" und b) auf die Relation der Logik zur Psycho­ 
logie: der „ausserzeitlichen" Wahrheiten zur Kontingenz jeder 
gegebenen „Psyche". Infolge der grundsätzlichen Dualität des 
Daseins und sogar der doppelten Dualität, nämlich: a) dass die 
Form des Daseins eine raumzeitliche ist, und b) dass wir immer 
*) Den Reismus vertritt bei uns der Warschauer Professor Tadeusz 
Kotarbiński. Kotarbiński lehrt: es gibt keine Qualitäten (Elemente im Mach- 
schen Sinne); es gibt nur Dinge, die Eigenschaften haben. Personen sind 
nur erfahrende und sich vorstellende Dinge. 
171
>>>
eine raumzeitliche „Einzelexistenz" an und für sich haben (eine 
Personalität mit dem Körper eine Einheit bildend), die in ihrem 
Sein davon unabhängig ist, ob sie durch ihre Wirkung ein Sein 
für etwas anderes (zuerst ein unbestimmtes) bildet. 
Diese Einzelexistenz = (EE) ist in ihrer raumzeitlichen 
Begrenztheit allem in Zeit und Raum unendlichen Dasein ent- 
gegengesetzt 
1 
). In Abhängikeit davon, auf welcher Seite der 
Dualität des Daseins wir in seiner Beschreibung den Akzent 
legen, entstehen verschiedene Arten der Lösung des Daseinspro- 
blems, die infolge der Berücksichtigung der nur einen Seite der 
Daseinsdualität einseitig und inadäquat sein müssen. 
Der Daseinsbegriff impliziert den Begriff der Vielheit. 
Als absolute Einheit würde das Dasein mit dem absoluten Nichts 
gleichbedeutend sein, das ein absolut sinnloser Begriff ist, und 
den eben das aktuelle Dasein leugnet. Diese Implikation nenne 
ich die primitive, metaphysische. Der Begriff des Daseins im- 
pliziert den Begriff der Vielheit seiner Elemente (= Einzelexi- 
stenzen = (EEN)) und zwar einer, auf der Grundlage des Be- 
griffes der mathematischen Menge, unbegrenzten und daher 
unendlichen Vielheit. Wir müssen annehmen, dass die (EEN) 
„an und für sich" existieren, was nicht alle Grade ihrer innerli- 
chen und äusserlichen Abhängigkeiten ausschliesst. Der Be- 
griff „an und für sich", als Attribut der (EEN), ist so primitiv 
wie der Begriff des Daseins selbst: er ist undefinierbar und mit 
dem Begriffe der Persönlichkeit, des „Ichs", des individuellen 
Bewusstseins eines lebendigen, in gewisser Hinsicht uns selbst 
ähnlichen Wesens identisch. 
Da das Dasein eine Vielheit ist, muss eine Form des Da- 
seins existieren, deren Begrenztheiten die (EEN) sind. Diese 
zwiefache Form sind: Raum und Zeit zusammengenom- 
men, die in dem unmittelbaren Erleben einer (EE), in ihrer 
Begrenzung, eine Einheit bilden, nämlich: als begrenzte „Dauer 
an und für sich", und als begrenzte „Ausdehnung an und für 
1 
) Später werde ich für gewisse sich oft wiederholende Begriffe 
Yerkürzungssymbole gebrauchen. Der Buchstabe (N) wird die Mehrzahl be- 
deuten. (EE) wird für die Begriffe des Individuums, des lebendigen Wesens, 
des selbstbewussten Organismus gelten. 
172
>>>
sich" (der Körper). Trotzdem diese „Entitäten" (die ich durch 
die Buchstaben (D) und (A), mit dem Zusatz von (A) bei bei- 
den, bezeichnen will), im Erleben eine absolute Einheit darstellen, 
kann die (AA) durch die Termini der (AD) ausgedrückt werden, 
obwohl sie, genetisch betrachtet, bei primitiven Wesen 
(=(EEN)), ein einziges Material der Mehrheit ihrer (ADN) 
bildet. In diesem Sinne kann die (AA) in dem Begriffe (AD) 
in gewisser Weise resorbiert sein. 
Wir müssen annehmen, dass die (EE) an und für sich 
betrachtet, auch eine Vielheit darstellt; sonst würde sie eben 
für sich selbst nicht existieren. Die Elemente dieser Vielheit 
sind die verschiedenen Qualitäten verschiedener 
Arten, 
z. B.: die Tast-, Gesichts-, Gehörs-, Muskel- und inneren Or- 
ganempfindungen, die ich im allgemeinen als (XN) bezeichne 
1 
)- 
Wir müssen diese (XN) mindestens als in zwei Arten existierend 
annehmen: a) als innerliche (XN), die dem Dasein der (AA) 
(— das sind die zwei letzten aus den oben aufgezählten: „der 
innere Tastsinn", wie ich ihn nenne) und b) als äusserliche 
(XN), die der Existenz der Aussenwelt für die (EE) entspre- 
chen, was sich, im Zusammenhang mit der Begrenztheit der 
(EE) und ihrer Entgegenstellung der ganzen übrigen Welt ge- 
genüber, als absolut notwendig erweist. Alle Qualitäten (=(XN)), 
die die Elemente dessen, was wir in der Lebensweltanschauung 
(commonsense) unsere Erlebnisse, unser Körper und die äusse- 
re Welt nennen (die letztere als für uns gegeben ist auch auf 
eine Aufeinanderfolge ihrer Komplexe zurückführbar), müssen, 
abgesehen davon, dass sie dauern, noch einen Ausdehnungskoef- 
fizienten besitzen, und das auch diese Qualitäten, die für (AD) 
keinen Ausschnitt ihres reellen Raumes, in dem sie vage loka- 
lisiert sind, ausfüllen; z. B. solche wie: Töne, Gerüche und Ge- 
schmäcke. Unter allen Qualitäten müssen wir eine grundsätzliche 
hervorheben: die Qualität des Tastsinnes, die ich „zwiefache 
Grenzqualität" nenne, weil sie zwei Komponenten aufweist: eine 
innerliche und eine äusserliche (gleichzeitig wird von uns unser 
Ich erinnere an Berkeley, Mach, Avenarius und besonders Hans 
Cornelius, der die vollkommenste Beschreibung der Welt in psychologisti- 
schen Termini gegeben hat. 
173
>>>
Körper und der Gegenstand, den wir betasten, wahrgenom- 
men); in dieser Qualität grenzt sich die (EE) für sich selbst 
von dem Rest der Welt ab. Ausserdem muss jede Qualität ihre 
formale, die zeitliche und räumliche Qualität, besitzen (Gestalt- 
qualität, deren Begriff auf die Komplexe in der Zeit ausgedehnt 
werden muss). Die Qualitäten treten immer in Komplexen auf. 
Eine Qualität (ev. mehrere als relativ kleiner Komplex) 
dauert immer in (AD) als solche, auf dem mehr oder min- 
der gemischten Hintergrund anderer Qualitäten, zu dem 
auch das momentan nicht bewusste Gedächtnis gehört („unbe- 
merkter Hintergrund" von Hans Cornelius). Dieses stets im 
Hintergrund existierende Gedächtnis (dessen Elemente auch 
als solche in (AD) auftreten können) müssen wir als eine kon- 
tinuierliche Unterlage der Stetigkeit und Identität jeder (EE) 
in der Zeit annehmen. Der Unterschied zwischen einer „leben- 
digen" Qualität und ihrem Gedächtnisbilde ist qualitativ und 
auf etwas anderes nicht mehr zurückführbar. Die Bewegung ist 
eine gewisse Art der Veränderung der Lokalisation der (XN) 
im reellen Räume einer (EE). 
Der Begriff der (EE) als einer sich selbst identischen Ein- 
heit, die in ihrer (AD) aus einer Vielheit der Qualitäten besteht, 
impliziert den Begriff der „Einheit in der Vielheit", und diese 
noch zwei Paare der zusammenhängenden, scheinbar sich wi- 
dersprechenden, Begriffe: der Stetigkeit in Veränderung und 
Continuität in Unterbrechung. Die Einheit von (AA) und (AD) 
bildet eben eine (EE), die wir im Zusammenhange mit der Dua- 
lität des Daseins zwiefach betrachten können: einmal „von in- 
nen", psychologisch und das andere Mal „von aussen", als Kör- 
per, als einen der „Gegenstände" der Aussenwelt. (AA), oder 
der Körper, ist nur eine spezielle Aufeinanderfolge der mehr 
stetigen und mehr zusammenhängenden Komplexe der mehr 
ausgedehnten Qualitäten in (AD). Das primitive Bewusstsein, 
oder die Einheit der Personalität, ist bei niederen Wesen ge- 
wiss nur das Bewusstsein des Körpers, eines relativ stetigen 
Komplexes der Qualitäten des äusseren und inneren Tastsinnes 
(bei uns Muskelempfindungen und Empfindungen der inneren 
Organe). Der Daseinsbegriff impliziert, im Zusammenhange mit 
seiner Dualität, zwei verschiedene Arten seiner Beschreibung, 
174
>>>
wenn wir schon die (EEN) angenommen haben, die mit Begrif- 
fen oder Zeichen, welche Bedeutung haben, operieren: Die erste 
dieser Arten, die psychologistische Anschauung (und auch die 
„logische") nehme ich im Grossen und Ganzen an, „verbessert" 
nur in dem Sinne, dass ich die Einheit der Personalität auch 
als so unmittelbar gegeben, wie die Qualitäten, betrachte, und 
dann noch die Vielheit solcher Personalitäten annehme, als ihre 
(AAN), welche die begrenzten Ausschnitte des Raumes erfül- 
len. Dies ist also eine Art Monadologie, eine verbesserte in dem 
Sinne, als ich die Monaden nicht „punktuell" (im mathemati- 
schen sinne) annehme, sondern als raumzeitliche (EEN), die 
durch ihre (AAN) aufeinander durch Berührung wirken 
können. Dieses Wirken ist ein primitives Faktum, weiter auf 
nichts anderes als auf eine Aufeinanderfolge der notwendig 
anzunehmenden Qualitäten zurückführbar. Dieses Vorgehen ist 
vom Standpunkt der (AD) aus gerechtfertigt. Die Wirkung ist 
also unmittelbar gegeben als die Veränderung der Qualitäten 
des inneren und äusseren Tastsinnes, als Bewegungen — auch 
auf die Aufeinanderfolge der (XN) zurückführbar — die einer 
(AA) erteilt werden können, und die diese (AA) den anderen 
(AAN) und „nichtlebendigen Gegenständen" erteilen kann. Im 
Allgemeinen bestimmen oder deuten die Qualitäten des äusse- 
ren Tastsinnes wie auch andere Qualitäten (z. B. Farben, Töne, 
Gerüche) die Ausgedehntheiten im Räume objektiv an; das 
heisst: dem, was in der (AD) als Komplex der Qualitäten oder 
deren Aufeinanderfolge existiert, entspricht im Räume etwas 
Reelles, ein an und für sich Existierendes; und das können nur 
andere (EEN) sein, oder auch Anhäufungen derselben, die, für 
(EEN) gewisser Grössenordnung, die „nichtlebendige Materie" 
bilden. Da nur das, was an und für sich etwas ist, eigentlich exi- 
stiert, — das sind eben (EEN) — können wir die ausserhalb uns 
daseiende Materie, als eine grosse Masse der, im Verhältnis zu 
uns, sehr kleinen (EEN) betrachten, in denen eine Art statisti- 
cher Ordnung herrsche, die die Folge der Summierumg der sehr 
grossen Quantitäten von chaotischen gegenseitigen Wirkungen 
der sehr kleinen (EEN) ist. Diese Wirkungen stellen etwas Pri- 
mitives, auf dem Grunde der wahren lebendigen Energie der 
(EEN) und ihrer objektiven Beschaffenheit der Schwere, dar. 
175
>>>
Sie sind durch Termini von Qualitäten der (ADN) auüdrückbar, 
aber nicht auf etwas anderes zurückführbar. Dadurch entsteht 
die Ordnung oder die Gesetzmässigkeit, die nie reell absolut 
notwendig sein kann. Sie ist nicht exakt und als solche nur rein 
theoretisch möglich. Sie ist in mathematischen Formeln nur 
annährend als absolut darstellbar, — auf der Grundlage näm- 
lich, dass das Dasein eine Vielheit der (EEN) und die Mathe- 
matik die Theorie der reinen Vielheit ist. Dieser Gedankengang 
bildet in seiner letzten Entfaltung die physikalische Anschauung 
des Daseins mit der in der Grenze vollständigen Elimination des 
Begriffes der (EE) als solcher und der Zurückführung aller 
Qualitäten auf quantitative Verhältnisse, bei Beibehaltung des 
raumzeitlichen Schemas. 
Der Begriff der (EE) impliziert den Begriff der (EEN), 
welche Teile jeder (EE) oder „Teileinzelexistenzen" einer (EE) 
bilden. Die Quantität dieser Teilexistenzen eisser (EE) müs- 
sen wir als begrenzt annehmen; aber im allgemeinen „in 
der Grenze" ist sie unendlich. Die Teileinzelexistenzen bilden 
in der (EE) eine gewisse Einheit, die wir eine Organisation nen- 
nen, sobald wir die (EE) von aussen her als Organismus be- 
trachten. 
Der Begriff der Begrenzung jeder (EE) impliziert, im Zu- 
sammenhange mit dem Begriffe der Unendlichkeit des Daseins, 
den Begriff des Geheimnisses, den man, sogar in der rein logi- 
schen Anschauung, streng definieren kann, als das Dasein der 
primitiven, nicht weiter definierbaren Begriffe und als die Un- 
möglichkeit, eine unendliche Reihe der Definitionen anzugeben. 
Die Physik ist in ihrer eigenen Sphäre gleichfalls begrenzt und 
kann nicht über die unendliche Teilbarkeit des Daseins im Räu- 
me, und über sein Sosein, Rechenschaft geben. 
Die Identität der (AD) und der (AA) in der Zeit impli- 
ziert den Begriff der Wiederholung der Zusammenhänge von 
Qualitäten in gewissen Grenzen. Diese Implikation bildet eben 
die Grundlage für eine angenäherte Ordnung. Die absolute Ein- 
maligkeit jedes Momentes der (AD), und daher des ganzen Da- 
seins, folgt aus dem Unterschied zwischen jedem Zustande der 
(EE) und einem anderen Zustande der (EE), im Zusammenhang 
mit dem stetig anwachsenden Gedächtnis. Der Begriff der Ein- 
176
>>>
maligkeit impliziert den Begriff der Freiheit der (AD) als sol- 
cher, für sich selbst. Die Freiheit der (EE) ist begrenzt durch das 
System der „nichtlebendigen Materie", in dem sie, die (EE), 
sich befindet; weiter ist sie begrenzt durch die (AA) und ihre 
Bewegungen. Die Wiederholung von Aufeinanderfolgen der 
Qualitäten impliziert eine Gesetzmässigkeit in gewissen Gren- 
zen. Um so mehr wird die Gesetzmässigkeit in den Systemen 
der Materie gefordert, die aus grosser Menge der sehr kleinen 
(EEN), im Verhältnis zu einer gegebenen (EE), bestehen. Diese 
statistiche Gesetzmässigkeit, wie die in der kinetischen Theo- 
rie der Gase, (mit der Ausnahme, dass hier Elemente lebendig 
sind), ist um so grösser, je mehr wir uns von den Dimensionen 
der gegebenen (EE) entfernen, so z. B. in der Astronomie oder 
im sogenannten „Bau der Materie". Das Problem des Indeter- 
minismus in neuerer Physik, des Indeterminismus, der aus un- 
serer „Schwäche" (sogar wenn wir diese als absolut anerken- 
nen) entstanden ist, ist für unsere Anschauung ganz unwesent- 
lich, ebenso unwesentlich wie die Theorien der Krümmung und 
Endlichkeit des Raumes, die man als Folgen der bequemen De- 
skription eines Sektors der Welt in physikalischen Termini 
betrachten kann. Die leibnizsche „prästabilierte Harmonie" wird 
in diesem „System" durch die statistische Gesetzmässigkeit vert- 
reten, die für die (EEN) von gewisser Grösse, im Verhältnis zu 
der nichtlebendigen Materie ihrer Umgebung, als absolut 
erscheinen mag. Wir sehen jetzt, dass die (EEN) und die (XN) in 
ihren (ADN), die weiter nicht mehr zurückführbaren Elemente 
des Daseins bilden. Die Frage, wie eine aus der Organisation der 
anderen (EEN) bestehende (EE), eine einzige (AD) haben kann, 
muss als unbeantwortbar gelten. Die Ordnung, die wir als 
grundlegend postulieren, ist eine Ordnung, die zur Annahme 
der Existenz einer bewussten (EE) notwendig ist. Der Grad der 
Bewusstheit einer Amoebe kann für uns schon eine Abwesen- 
heit des Bewusstseins sein — die Skala ist hier ganz relativ und 
unbegrenzt, so wie bei den Qualitäten. So wird das Problem 
des Verhältnisses der „lebendigen Materie" zur „toten" gelöst: 
die erste, selbstverständlich individualisiert, wird als Körper 
als primitiv gesetzt, und die zweite—als von jener reell ableit- 
bar. Dabei ist diese Zurückführbarkeit im Zusammenhange mit 
12 
177
>>>
der Statistik durchaus vorstellbar, während sie im umgekehrten 
Sinne, wie es der physikalische Materialismus will, absolut un- 
denkbar ist. Die Qualitäten in der (AD) bestimmen oder bes- 
ser — deuten etwas Reelles an, sogar in der Halluzination — da 
entsprechen ihnen die veränderlichen Verhältnisse der Teil- 
(EEN), z B. im Gehirn. Die (EEN) im Allgemeinen bilden also 
die letzte unzurückführbare Realität. 
Meine Hände z. B. sind mir äusserlich als Gesichtsempfin- 
dungen gegeben, ebenso wie andere Gegenstände der Aussen- 
welt, aber zugleich innerlich als spezifische Qualitäten, die nir- 
gends anderswo als in meinem Körper (sie bilden es eben für 
mich) lokalisiert werden können. Dieser Tisch, auf dem ich 
schreibe, ist nicht lebendig, aber er muss aus einer ungeheuren, 
in der Grenze unendlichen, Menge der (EEN) zusammengesetzt 
sein. Der Vorwurf, dass z. B . im Feuer keine lebendigen Wesen 
leben können, hat keinen Sinn, so wie die Frage nach der „Wär- 
me" der Teilchen, deren Bewegung eben für uns die Wärme- 
empfindung ist, keinen Sinn hat. 
Die Dualität des Daseins hat zur Folge, dass die An- 
schauungen, die von einer seiner Seiten herkommen, zur Be- 
schreibung des ganzen Daseins unzureichend sind. Es ist nötig, 
eine Weltanschauung zu konstruieren, welche die zwei absolut 
notwendigen, aber selbst unzureichenden Anschauungen über- 
brückt und sie beide zusammenfasst —. eine im strikten Sinne 
metaphysische, d. h. die Physik überschreitende, Anschauung. 
Die Hauptsache ist, dass man diese zwei notwendigen An- 
schauungen nicht vermengt, was viele Denker heute zu tun 
scheinen. Man muss die Lebensweltanschauung möglichst scho- 
nen, weil in ihr die ganze philosophische Problematik im laten- 
ten Zustande enthalten ist, und man darf sie nicht durch kün- 
stliche „Konstruktionen" überwinden wollen, durch Konstruk- 
tionen, die aus Furcht vor dem Begriffe der Personalität entste- 
hen (die nachher stillschweigend oder unter ihrem maskierten 
Aequivalenten angenommen wird). Diese Elimination der Per- 
sonalität, die in den exakten und natürlichen Wissenschaften 
am Platze, ja sogar notwendig ist, führt in der Philosophie zur 
vollständigen Verfälschung der Problematik. Die Teillösungen, 
mit Arbeitshypothesen behaftet, sind eben gut in diesen Wissen- 
178
>>>
Schäften, aber nicht in der Philosophie, in der sie nur pseudo- 
wissenschaftlich sind. Ob wir die letzten „Teilchen" der Phy- 
sik, die „Ausgedehntheiten in der Bewegung", ideal oder real 
betrachten, verändert nicht im geringsten die hier vertretene 
Anschauung. Sie können real vorgestellt werden, in demselben 
Sinne wie unsere „toten" Gegenstände oder Sternsysteme, vor- 
ausgesetzt, dass sie aus sehr grossen, nach dem Gesetz der 
„grossen Zahlen", für uns z. B., regelmässig gewordenen Anhäu- 
fungen der sehr kleinen (EEN) bestehen. 
Was die Frage des Unbewussten anbelangt, so muss man 
die Theorie von Hans Cornelius annehmen: das Unbewusste be- 
steht in der spezifischen „Färbung" des Bewussten. Hans Cor- 
nelius' Begriff des „unbemerkten Hintergrundes" ist hier grund- 
legend und im allgemeinen einer der wichtigsten Begriffe. Wir 
nehmen noch weiterhin als notwendige (XN) die Qualitäten der 
Wärme (allgemein der Temperatur) — die der Anhäufung von 
kleinen Teilchen entspricht — und die Gefühle von Lust und 
Unlust an. Von diesen Qualitäten hängt die Erhaltung der 
(EEN) in der „toten" Umgebung ab. Der Anfang und das Ende 
einer (EE) für die (AD) muss unerlebbar sein. Dies anzuneh- 
men wäre schon ein logischer, nicht nur ein ontologischer Wi- 
derspruch. 
Um der Dualität des Daseins willen werden gewisse Be- 
griffe doppelte Bedeutung haben und zwar im Zusammenhange 
damit, in welcher Teilanschauung (der psychologistichen oder 
physikalischen) sie figurieren werden: z. B. der Begriff der Be- 
wegung oder der Begriff der Kraft (der erste vom Standpunkte 
der (AD) zur Veränderung der Intensität der gewissen (XN) 
zurückführbar). Der Begriff der Bewegung ist dagegen als der 
Begriff der Veränderung der Lokalisation gewisser Qualitäten zu 
betrachten. 
Das Wesen der Bewegung ist ihr „Haupt" - 
ganz gleich, 
ob wir die Tast- oder Gesichtsempfindungen, die innere oder 
äussere Bewegung, im Sinne haben. Dieses „Haupt" besteht aus 
den „lebendigen" aktuellen Qualitäten; dann folgen die Quali- 
täten, die noch nicht Gedächtnisbilder sind, sondern, den zurück- 
gebliebenen Veränderungen in den Systemen der (EEN) der 
Organisation einer gegebenen (EE) entsprechen, mit den darun- 
179
>>>
ter „aufgelegten", das heisst, identisch lokalisierten Gedächtnis- 
bildern der ersteren. Dann folgen die reinen Gedächtnisbilder 
der in (AD) gewesenen „lebendigen" Qualitäten. Wir haben es 
also mit einer Art räumlichen Continuität mit den sich immer 
verändernden Elementen zu tun. 
Meine Theorie der Begriffe ist, als nominalistisch, 
sehr einfach: gewisse Tiere „kleben" identische Zeichen auf 
ähnliche Gegenstände „auf". Der Begriff des Begriffes zer- 
fällt in die Unterbegriffe: in den des Zeichens und den der 
Bedeutung. 
— 
Der Begriff ist eben ein Bedeutung besitzen- 
des Zeichen; der Begriff der Bedeutung zerfällt auch in Unter- 
begriffe: 1) in den des „Privatbedeutungskomplexes" — gemeint 
ist hier alles, was man mit irgend einem Zeichen beim Erlernen 
seiner Bedeutung assoziiert hatte — und 2) in den des dem Zei- 
chen „Entsprechenden", das sowohl in der Form einer Menge 
reeller Entitäten oder Gegenstände, als auch nur in der Form 
einer Definition existieren kann. Ganze Massen von Assozia- 
tionen können durch die blosse Vorstellung des Zeichens reprä- 
sentiert werden, und es brauchen nicht alle Inhalte des „Privat- 
bedeutungskomplexes" als solche zum Bewusstsein kommen. 
Dieser Umstand führt manche Denker zu der Annahme, dass 
das Denken eine ganz spezielle Funktion, von jeder anderen 
Art der Erlebnisse qualitativ verschieden, sein muss. 
Was die Grundlagen der Aesthetik und Ethik betrifft, so 
soll noch dazu bemerkt werden, dass sie, die Aesthetik und 
Ethik, nicht „metaphysiziert" werden können, da diese Erschei- 
nungen, sowie auch die Entstehung der Begriffe, kontingent sind- 
Der Daseinsbegriff impliziert nicht notwendig die Begriffe der 
Kunstschöpfung, so z. B. den Begriff einer universellen Ethik 
und den des Operierens mit Begriffen im Allgemeinen. Der 
Grundbegriff der formalen Kunst ist der Begriff der „Einheit in 
der Vielheit", der auch für das ganze Dasein am wesentlichsten 
ist, da das Dasein eine Vielheit der (EEN) und das Dasein der 
(EE) an und für sich, eine Vielheit der (XN) bildet. Aus diesem 
Begriffe stammt der Begriff der „reinen Form", die als eine un- 
mittelbar wirkende Konstruktion einfacher oder zusammenge- 
setzter „Elemente" definiert werden kann. Die unmittelbar 
gegebene Einheit der Personalität, die sich in der Sphäre der 
180
>>>
Gefühle, Gedanken und Vorstellungen eines Individuums pola- 
risiert, erzeugt in der Sphäre der gegebenen Elemente (z. B . der 
Farben, der Töne, der zusammengesetzten Elemente der Poesie 
und des Theaters, die aus Bedeutungselementen der Worte und 
Handlungen bestehen — plus die vorher genannten sinnlichen le- 
bendigen oder vorgestellten Qualitäten) konstruktive Einheiten, 
die nicht durch ihren Inhalt, sondern durch ihre Konstruktion 
im Räume oder in der Zeit, unmittelbar wirken. Die äussere 
Welt in der Malerei und in der Skulptur, die Welt der Lebens- 
gefühle in der Musik, diese beiden Elemente, mit den Bedeu- 
tungselementen (die als rein artistisches Material gelten) kom- 
biniert in der Poesie und im Theater (der Roman als beschrei- 
bende Schöpfung gehört nicht in die Sphäre der „reinen" Kunst) 
sind die notwendigen Elemente im Schöpfungsprozesse eines 
Kunstwerkes, aber nicht wesentlich vom rein artistischen Stand- 
punkte aus gesehen; sie erteilen nur den Teilen der allgemeinen 
Konstruktion „Richtungs- und Kraftspannungen". 
Nicht die 
Beiträge und auch nicht „Beiträge zu Beiträgen", sondern der 
Kampf der Systeme kann in der Philosophie etwas leisten und 
uns dem zukünftigen einzigen System der absoluten Wahrheit 
annähern, in dem die Philosophie ihren selbstmörderischen Tod 
finden wird. 
181
>>>
TABLICA SYMBOLÓW 
(IP) 
= Istnienie Poszczególne. 
(AT) 
= Trwanie samo dla siebie jako takie. 
(AR) 
= 
Rozciągłość sama dla siebie jako taka. 
(X) 
= 
Jakość. 
(XN) 
= Jakości (dodatek „N" wyraża liczbę mnogą). 
(ARN) = Rozciągłości innych (IPN). 
(ATN) = Trwania 
(RN) 
= 
Rozciągłości, nie będące (ARN) innych (IPN) — przedmioty realne 
poglądu życiowego. 
(UN) 
= 
Układy (IPN) w Rzeczywistej Przestrzeni, stanowiące „materję 
martwą", 
(OT) 
= 
Trwanie obecne, 
(BT) 
= Trwanie byłe. 
(PT) 
= Trwanie przyszłe, 
(t0) 
= 
Minimalny czas trwania (X). 
(r0) 
— 
Minimalna rozciągłość, wypełniona przez (X) dla (AT). 
(XJN) = Jakości jednoiste bardziej trwaniowe. 
(XjN) = 
., 
„ 
., 
rozciągłościowe. 
(Xg) 
= 
Jakość zasadnicza graniczna dwoista i wewnętrzno - zewnętrzna 
(Xw) 
= Jakość wewnętrzna. 
(Xz) 
= 
Jakość złożona. 
(Xf) 
= 
Jakość fcrmalna. 
(Xc) 
= 
Jakość ciężaru. 
(XfN) = Jakości formalne czasowe. 
(X'N) = 
,. 
„ 
przestrzenne. 
(Xtemp.N)= 
„ 
ciepła. 
(XpN) = 
., 
przyjemne. 
(XnpN) = 
., 
nieprzyjemne. 
(IPARN) = Rozciągłości innych (IPN) 
(IPCN) = Istnienia Poszczególne częściowe, składające dane (IP) jako ich 
organizację. 
(KX) 
= 
Kompleks jakości. 
(KO) 
— 
,. 
„ 
obecny. 
(KB) 
= 
„ 
„ 
byłych w chwili obecnej trwający. 
(KOF) — 
„ 
„ 
fantastyczny (jakości byłych, nie odpowiadają­ 
cych byłej rzeczywistości). 
(AcRN) = Drobne rozciągłości, któremi operuje fizyka (elektrony). 
(PBXN) = Jakości pół-byłe, pół-wspomnieniowe. 
(Vo) 
= 
Minimalna szybkość. 
Czas (W) — Czas wyraźności (BT), 
4
>>>
I 
SPIS RZECZY. 
str. 
Przedmowa. 
I—II 
Wstęp 
3 
I. Pojęcia i twierdzenia implikowane przez pojęcie Istnienia 
. 
. 
11 
II. Analiza Pojęcia (IP) 
49 
A) (AT) = następstwo (XN) 
49 
B) (AR) i (ARN) nie tylko jako związki (XN) w (AT) 
72 
III. Pojęcie (AR) 
79 
Pojęcie Ruchu 
119 
Pojęcie Dowolności 
123 
Dwa poglądy zasadnicze 
125 
Hierarchia (IPN)" 
129 
Teorja Pojęć 
134 
O uwadze i abstrakcji 
• 
. 
150 
O nie-metafizycznej hierarchji pojęć 
156 
Podstawa teorji Sztuki 
168 
Problem Etyki 
169 
Streszczenie niemieckie (Der Daseinsbegriff und die von ihm implie- 
zierten Begriffe und Behauptungen) 
171 
Tablica symbolów 
182
>>>
Str. 
5 wiersz 14 od góry : 
Str.20„12„„ 
Str. 21 
„ 
6„„ 
Str.29„18„„ 
Str/40 „ 6 „dołu: 
Str. 66 
» 
8 „ góry: 
Str.82„2.. 
.. 
Str. 85 
„ 
3 „ dołu: 
Str.118„ 8 .góry: 
Str.135„15... 
ERRATA. 
zamiast: 
nie przesadzając 
wielkości 
jabo 
...Czasu i Przestrzeni 
z poprzednią—ściśle... 
...traktowanego 
.. . czasowych, 
psychologicznego, 
następstwem 
niepotego 
sytem 
ma być: 
„nie przesądzając 
wielości 
jako 
„.Czasu i Przestrzeni — 
ściśle... 
...traktowanej 
.. . czasowych, 
psychologistycznego 
następstwom 
niepojętego 
system 
Biblioteka Główna UMK 
Mllllllllllllllll 
300044884338
>>>