/kronika_bydgoska_1900001_0001.djvu

			. 
B 


Ił 


, 
..J 


, 


f
		

/kronika_bydgoska_1900003_0001.djvu

			Towarzystwo Miłośników 
Miasta Bydgoszczy 


KRONIKA BYDGOSKA 
XIX 
1998 


Bydgoszcz 1998
		

/kronika_bydgoska_1900004_0001.djvu

			KOLEGIUM REDAKCYJNE: 
Henryk Dubowik 
Włodzimierz Jastrzębski - przewodniczący 
Jan Malinowski 


PRZEWODNICZĄCY KOMISJI WYDAWNICZEJ TMMB: 
Jerzy Derenda 


PROJEKT OKŁADKI: 
Bożena Dorszewska 


Bibl ioteka Gł6wna WSP 
w Bydgoszczy 
Zbiory Czasopism 


Q; dl1 03S- 


ISSN 0454-5451 


Skład i druk: ZP "Sprint" Thmasz Toczkiewicz 
Łamanie: Krzysztof Pawłowski 
85-080 Bydgoszcz, ul. Libelta 8,10, 
tel. 3287045, e-mail: sprint@byd.top.pl
		

/kronika_bydgoska_1900005_0001.djvu

			SPIS TREŚCI 


Od Redakcji ............................................... ............. .......... ...... ........ ......... .... ........ ...... ........ ........... ....... 5 


Studia i szkice 
Janusz Kutta: Rola Kościoła katolickiego w dziejach Bydgoszczy ................................................... 9 
Jan Dworek: Gospodarka finansowa gminy Bydgoszcz .................................................................. 17 
Aleksandra Ciżmowska: Kwestie społeczne w Bydgoszczy w okresie transformacji .................... 30 
Grzegorz Kaczmarek: Miasto Bydgoszcz w świadomości jego młodych obywateli. 
Z badań Miejskiej Pracowni Urbanistycznej nad miastem Bydgoszczą ........................................ 40 
Dorota Kornet: Przemysł elektrotechniczny w Bydgoszczy w latach 1920-1939 (cz. 2) ............... 60 
Marek K J eleniewski: Podstawy prawne funkcjonowania bydgoskiej Rady Miejskiej 
w dwudziestoleciu międzywojennym ................. .......................... ............................................ ........ 75 
Arkadiusz Kaliński: Bydgoskie lotnisko w latach 1916-1939 (cz. 1) .............................................. 84 
Mariusz Guzek: Bydgoskie życie filmowe w latach 1914-1920 ...................................................... 93 
Elżbieta Nowikiewicz: Działalność niemieckiego teatru w Bydgoszczy do 1890 r. (cz. 1) ........... 98 
Lech Łbik: Średniowieczne brody i przeprawy na dolnej Brdzie w okolicy Bydgoszczy ............ 131 
Zbigniew Zyglewski: Bydgoski kościół św. Idziego w świetle źródeł 
ikonograficznych i kartograficznych............. ........................ ..... ................. ............... .............. ....... 146 


Materiały 
Janusz Kutta: Kościół katolicki w Bydgoszczy w 1997 r. Kalendarium ....................................... 179 
Ewa Heba, Janusz Hebenstreit: Szkolnictwo niepubliczne w Bydgoszczy .................................. 195 
Andrzej Zaćmiński: Radio Wolna Europa o Bydgoszczy w 1955 r. List do bydgoszczan .......... 202 
Jerzy Libiszewski: Ostatnia ekshumacja zbiorowej mogiły 
z lat II wojny światowej w Bydgoszczy ........................................................................................... 210 
Tomasz Kawski: Bydgoscy Żydzi w ,,Alfabetycznym wykazie Żydów polskich 
ocalałych z II wojny światowej" z 1947 r. ....................................................................................... 213 
Anna Perlińska: Pomoc bydgoszczan dla prześladowanej w Rzeszy 
hitlerowskiej ludności żydowskiej (1938-1939) ............................................................................. 222 
Zenon Jarkiewicz: Historia budowy nowego kościoła na Szwederowie 
w latach międzywojennych. Wypisy źródłowe ............................................................................... 226 
Joanna Nowicka, Tomasz Nowicki: Bydgoski Klub Wioślarek (1926-1996). 
Analiza startów i osiągnięć ...... ...... .......... ............... ....................... ........ .... ............. ............. ........... 248 


Piotr Fiutak: Piłka nożna w Bydgoszczy (1920-1939). Kluby i towarzystwa sportowe ............... 261 
Włodzimierz Jastrzębski (opr.): Kronika najważniejszych wydarzeń w Bydgoszczy 
za okres od 1 kwietnia 1883 r. do 31 marca'1888 r. ...................................................................... 278 
Tomasz Nowicki: Kościół, duchowieństwo i parafianie fordońscy 
według wizytacji kanonicznej z 25 października 1781 r. ............................................................... 286 
Jacek Wożny: Fajki ceramiczne z badań archeologicznych 
staromiejskiego centrum Bydgoszczy ..................................... .... ........................ ............................ 299
		

/kronika_bydgoska_1900006_0001.djvu

			Sylwetki - biografie - wspomnienia 
Henryk Dubowik: Prozaicy bydgosko-toruńscy po 1945 r. ........................................................... 307 
Krzysztof Okoński: RFN-owska karta w twórczości 
bydgoszczanina - Thdeusza Nowakowskiego ................................................................................. 312 
Teodora Maciejewska-Janke (opr.): Harcerstwo żeńskie w Bydgoszczy 
w latach 1918-1949 we wspomnieniach swych członkiń (cz. 1) .................................................... 325 
Jan Malinowski (opr.): Bydgoszcz we wspOlnnieniach z lat 1920-1921. 
Przyczynek do dziejów gimnazjum i internatu kresowego ........................................................... 347 
Zdzisław Biegański (opr.): Echa Powstania Wielkopolskiego (1918-1919) 
we wspomnieniach bydgoskiego radnego Józefa Milcherta ......................................................... 363 
Przemysław Grzybowski: Przyjacielowi, na pożegnanie... Sylwetka Edwarda Szmańdy ............ 374 


Przegląd
 omówienia, recenzje 
Jacek Maciejewski: Dwa nieznane oryginały pergaminowe królów polskich 
z pierwszej połowy XIV wieku. Ze zbiorów Wojewódzkiej i Miejskiej 
Biblioteki Publicznej w Bydgoszczy ................................. .............................................................. 379 
Barbara Kochańska: Starodruki krakowskie w zbiorach 
Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej w Bydgoszczy .................................................... 382 
Anna Perlińska: Archiwum Okręgowej Komisji Badania Zbrodni 
przeciwko Narodowi Polskiemu - Instytut Pamięci Narodowej w Bydgoszczy ........................... 393 
Zenon Jarkiewicz: Nowe, zmienione, zlikwidowane i zagubione nazwy ulic Bydgoszczy .......... 402 
Bogumił Rogalski: Charakterystyka i ocena wyników konkursu urbanistycznego 
na koncepcję programowo-przestrzenną fragmentu śródmieścia Bydgoszczy z 1997 r. ............ 409 
Jan Malinowski: Smutny papież. Przyczynek do sztuki portretowania 
Renaty U zarskiej- Bielawskiej ......................... ........ ....... ................................................................. 428 
Roman Mikczyński: Omówienie zawartości "Materiałów do dziejów kultury 
i sztuki Bydgoszczy i regionu" z. 2 z 1997 r. .................................................................................. 431 
Roman Mikczyński: O książce Andrzeja Boguckiego 
pl "Towarzystwo Gimnastyczne Sokół na Pomorzu 1893-1939" .................................................. 434 


Polemiki i uzupełnienia 
Zenon Jarkiewicz: Komentarz do okładki XVIII tomu Kroniki Bydgoskiej .............................. 439 
Jacek Maciejewski: Sine spe (na marginesie repliki Bogumiła Rogalskiego 
z XVIII tomu Kroniki Bydgoskiej) . ............................................................................................... 442 
Teodora Maciejewska-J anke: List otwarty dotyczący manifestacji harcerzy 


3 Maja 1946 r. w Bydgoszczy .......................................................................................................... 444 


Krzysztof Fiedler: Szkolna "defilada" trzeciomajowa 1946 r. w Bydgoszczy .............................. 448 


Kronika 
Maria Lindenau-Langner: Kronika wydarzeń za 1997 r. .............................................................453 


r
		

/kronika_bydgoska_1900007_0001.djvu

			5 


Od Redakcji 


W miarę upływu czasu Kronika Bydgoska przybiera coraz to bardziej chcia- 
ny przez Kolegium Redakcyjne kształt. Szczególnym przykładem może być 
aktualny XIX numer periodyku. Obok, zawsze dominującej dotąd proble- 
matyki historii Bydgoszczy, bardzo obficie są w nim reprezentowane teksty 
odnoszące się tematycznie do współczesności miasta. Co więcej, głos zabie- 
rają już nie tylko historycy, ale także ekonomiści, socjologowie, politolodzy i 
literaturoznawcy. Udowadniają oni, że na Bydgoszcz jako na przedmiot ba- 
dawczy spoglądać można z rozmaitych punktów widzenia. 1Ym samym wzra- 
sta zasób wiedzy o mieście, której pomnażanie jest przecież głównym celem 
Kroniki Bydgoskiej.
		

/kronika_bydgoska_1900008_0001.djvu

			\
		

/kronika_bydgoska_1900009_0001.djvu

			STUDIA I SZKICE
		

/kronika_bydgoska_1900010_0001.djvu

			
		

/kronika_bydgoska_1900011_0001.djvu

			9 


Janusz Kutta 


ROLA KOŚCIOŁA KATOLICKIEGO 
W DZIEJACH BYDGOSZCZY. 


Początki Bydgoszczy, a i lokalnego Kościoła bydgoskiego, giną w pomrokach dziejów. 
Już jednak we wczesnym średniowieczu jawi się gród bydgoski jako ważny punkt Polski 
piastowskiej. W strukturze państwa Piastów Bydgoszcz znajdowała się w obszarze bi- 
skupstwa obejmującego historyczne ziemie Kujaw i Pomorza, ze stolicą początkowo w 
Kruszwicy, później we Włocławku. Stabilizacja podziałów diecezjalnych sprzyjała ich 
rozwojowi wewnętrznemu i powstawaniu jednostek organizacyjnych niższego rzędu: ar- 
chidiakonatów, dekanatów i parafii. Bydgoszcz należała do archidiakonatu kruszwickie- 
go. Dekanat bydgoski utworzono zapewne w XIV wieku. Natomiast trudno dokładnie 
ustalić metrykę parafii bydgoskiej. Jej początki umieszcza się w obszernym przedziale 
czasu obejmującym wieki od XI-XIII. W każdym razie w XII w. wzniesiono w Bydgosz- 
czy grodowy kościół romański pw. św. Idziego. Nie wiadomo jaki był status tej świątyni. 
W źródłach szesnastowiecznych określana była jako ,,pierwotny kościół parafialny" (ecc- 
lesia primitiva parochialis), "dawny kościół parafialny" (ecclesia antiyuitus parochialis), 
czy wręcz "macierz kościoła parafialnego" (mater ...parochialis). Kościół św. Idziego po- 
łożony w osadzie towarzyszącej bydgoskiemu grodowi był najstarszym kościołem bydgo- 
skim, zapewne parafialnym i do momentu rozbiórki w 1879 r. odgrywał większą rolę niż 
się powszechnie przyjmuje. 
Przełomową datą w historii grodu nad Brdą był 19 kwietnia 1346 r. Wtedy to król 
Kazimierz III Wielki, bawiąc w Brześciu Kujawskim, nadał Bydgoszczy prawa miejskie 
wzorowane na prawie niemieckim - brandenburskim. Władca w przywileju lokacyjnym 
zawarował dla proboszcza wyłączność w kierowaniu szkołą parafialną. Po lokacji miasta 
i rozszerzeniu jego powierzchni wójtowie, a następnie powstające władze miasta, rozpo- 
częli budowę drewnianego kościoła pw. św. Mikołaja (później pw. św. Marcina - św. 
Mikołaja). Kościół ten zbudowany w końcu XIV w., spalony w 1425 r., odbudowany w 
latach 1466-1502 w stylu gotyckim, był do lat 20-tych XX stulecia centrum jedynej para- 
fii bydgoskiej. 
W dziejach miasta lokacyjnego i Kościoła bydgoskiego szczególne miejsce przypadło 
klasztorom, które przez kilka stuleci, wobec braku świeckich instytucji oświaty i kultury 
były ośrodkami życia duchowego, intelektualnego i kulturalnego bydgoszczan. Szczegól- 
ną rolę odgrywały w tym względzie zakony karmelitów (fundacja mieszczańska z końca 
XIV w.), bernardynów (od 1480 r.), jezuitów (sprowadzeni w 1617 r.) i klarysek (osa- 
dzone ok. 1615 r.). Każdy z nich prowadził właściwe sobie instytucje i formy kształcenia. 
Karmelici kształcili między innymi muzyków, których można było spotkać w pozabyd- 
goskich ośrodkach muzycznych. Godzi się tu wspomnieć, że w klasztorze karmelitów 
przebywał Stanisław "Bydgosta", gorliwy kaznodzieja, który poniósł śmierć męczeńską 


· Tekst wykładu wygłoszonego dnia 8 września 1998 r. z okazji wizyty nuncjusza apostolskiego w Polsce arcy- 
biskupa dra Józefa Kowalczyka w Bydgoszczy. .
		

/kronika_bydgoska_1900012_0001.djvu

			10 


w bliżej nieznanych okolicznościach. Pochowany został w bydgoskim klasztorze 2 maja 
1420 r. Przez niektórych kronikarzy kwalifIkowany był do godności błogosławionego. 
Jednak próby wprowadzenia kultu Stanisława "Bydgosty" dotąd się nie powiodły. 
Bernardyni prowadzili studium filozoficzne, instytucję raczej wewnątrzzakonną, ale 
istniejąca w klasztorze biblioteka (1382 woluminy) oddziaływała już znacznie szerzej. 
W klasztorze bernardynów działał Bartłomiej rodem z Bydgoszczy (zm. 1548 r.), czło- 
wiek wysoce wykształcony, autor słownika łacińsko-polskiego, dzieła wykazującego dużą 
oryginalność i trwałą wartość. Ten bernardyn i leksykograf był bez wątpienia najwybit- 
niejszym uczonym, jakiego wydała Bydgoszcz w epoce przedrozbiorowej. W klasztorze 
bernardynów zaprowadzono w 1602 r. kronikę klasztorną, uzupełniając ją wstecz od 
1480 r. Kronika ta stała się jedyną kroniką miasta z okresu przedrozbiorowego pomi- 
nąwszy kronikę burmistrza Wojciecha Łochowskiego z pierwszej połowy XVII w. Od lat 
20-tych XVII w. znaczącą rolę w Bydgoszczy odgrywał zakon jezuitów. Jezuici założyli w 
tym mieście znane kolegium, w którym uczyli się synowie mieszczan bydgoskich, gdań- 
skich, braniewskich, a także okolicznej szlachty. Przy szkole działał teatr oraz istniała 
bursa muzyczna. W kolegium przejściowo nauczali między innymi: ks. Wojciech Głazo- 
wicz (1655-1719), teolog, filozof, zajmujący się astronomią, rektor kolegium (1705-1709), 
ks. Bartłomiej Natanael Wąsowski (1617-1687), rektor kolegium, nauczający gramaty- 
ki, syntaksy i prawdopodobnie poezji, czy ks. Kasper Niesiecki (1682-1744), heraldyk, 
autor znanego herbarza, profesor retoryki i poetyki (1712-1713). Działalność bydgo- 
skich jezuitów wykraczała znacznie poza granice miasta. 
Swoją, acz mało dotąd poznaną rolę, odgrywała szkoła prowadzona przez klaryski, 
gdzie uczono podstaw czytania i pisania, rachowania oraz prowadzenia gospodarstwa 
domowego. Bez wątpienia Kościół w dziedzinie oświaty, szkolnictwa i szeroko pojętej 
kultury miał wiele do powiedzenia. 
Po zwycięskiej wojnie trzynastoletniej (1454-1466) i przyłączeniu Pomorza do Polski 
nastąpił szybki rozwój Bydgoszczy. Nie ominął on również lokalnego Kościoła. Posze- 
rzyła się i pogłębiła bydgoska eklezjosfera. Staraniem starostów i zamożnego miesz- 
czaństwa wznoszono okazałe i piękne świątynie. W latach 1466-1502 odbudowana zo- 
stała, jak wspomniano, w stylu gotyckim fara, macierz kościołów bydgoskich i sanktu- 
arium maryjne. W drugiej połowie XVI w. na podstawie przywileju króla Zygmunta 
Augusta został odbudowany już z cegły kościół i klasztor bernardynów. Szesnastowiecz- 
ny rodowód miały szpital i kościół pw. św. Stanisława, kościoły pw. Świętej 1łójcy i Świę- 
tego Krzyża oraz piękny architektonicznie kościół Klarysek. W XVII w. zbudowany 
został barokowy kościół 00. Jezuitów. Działające już instytucje religijne rozrastały się 
wewnętrznie. Powstawały nie istniejące dotąd korporacje duchownych i świeckich. Przy 
kościele parafialnym-farnym i kościołach konwentualnych tworzyły się bractwa religij- 
ne, mnożyły się fundacje altarii i kaplic oraz zapisy na rzecz Kościoła. Nie szczędzono 
grosza dla ubogich. Wszystko to świadczyło o pogłębionym życiu duchowym i religijnym 
bydgoszczan. Ono też sprawiło, że nowinki religijne doby reformacji nie znalazły w mie- 
ście nad Brdą szerszego posłuchu i liczniejszych zwolenników. Jednorodne wyznaniowo 
miasto "trwa twardo przy katolicyźmie". 
Wojny szwedzkie XVII w. i zwłaszcza wojna północna (1700-1721) położyły kres roz- 
wojowi miasta i doprowadziły do jego upadku. W przededniu pierwszego rozbioru Pol-
		

/kronika_bydgoska_1900013_0001.djvu

			11 


ski mieszkało w nim zaledwie 800 osób. Próba odbudowy gospodarki miejskiej w drugiej 
połowie XVIII w. nie przyniosła już większych rezultatów. 
W 1772 r. Bydgoszcz weszła w skład Królestwa Prus i pozostała w nim z krótkimi przer- 
wami (kilkunastodniowe rządy insurgentów Tadeusza Kościuszki w 1794 r., sw
iste inter- 
ludium miasta w czasach Księstwa Warszawskiego 1807-1815) przez 148 lat. Zywioł pol- 
ski, mimo różnych form oporu, był z Bydgoszczy systematycznie wypierany. DoŚĆ tu wska- 
zać, że w 1919 r. polscy bydgoszczanie stanowili około 17-2iJ % ogółu ludności miasta. Do 
Bydgoszczy napływali Niemcy: urzędnicy, kupcy, rzemieślnicy, także robotnicy oraz woj- 
skowi, najczęściej protestanci. Bydgoszcz stała się miastem w przeważającej mierze nie- 
mieckim. W bardzo trudnej sytuacji znalazł się też Kościół katolicki. Nastąpiła kasata 
zakonu jezuitów (1773 r.), klasztoru bernardynów (1829 r.), karmelitów (1816 r.), klaryski 
przeniesiono do Gniezna. Kościół Karmelitów został sprzedany i przeznaczony na teatr. 
Świątynię Świętej Trójcy w latach 1786-1806 oddano na cele wojskowe. Kościół Klarysek 
od 1835 r. służył celom świeckim. Polskim katolikom, których liczba stale spadała (w poło- 
wie XIX w. stanowili tylko ok. 25 % ogółu mieszkańców), pozostał kościół famy. Walka 
władz pruskich z Kościołem katolickim nasiliła się w okresie osławionego Kulturkampfu 
(1879-1887). Połączona ona była z brutalną akcją germanizacyjną. 
Mimo rozlicznych trudności Kościół aktywnie uczestniczył w obronie polskich byd- 
goszczan przed germanizacją. Tę wielką rolę Kościoła i duchowieństwa katolickiego w 
dobie zaborów znakomicie ujął znany literat Adam Grzymała-Siedlecki w swej niedo- 
kończonej historii Bydgoszczy, wciąż pozostającej w rękopisie. "Słowo Boże, głoszone z 
ambony, pieśń nabożna, śpiewana w języku ojczystym, bractwa, zrzeszenia parafialne - pod- 
kreślał - te wszystkie czynniki i momenty organizacyjne, które w życiu wolnych społeczeństw 
reprezentują jedynie dodatek do samopoczucia się narodowego - tu np. w Bydgoszczy do- 
chodziły do znaczenia, które zrozumieć mogą li tylko c
 co taką niewolę polityczną przeżyli.' 
Jeżeli germanizacja tych ziem przy takim nakładzie dobrze przemyślanych ustał1', surowo 
wykonywanych przepisów i przy takim wysiłku polityki przeciwpolskiej nie osiągnęła swoich 
zamierzeń, to przede wszystkim przypisać to należy katolicyzmowi ludu i narodu, resztce 
polskośc
 zachowanej pacierzow
 ołtarzow
 kazalnicy i konfesjonałowi. To, że z mową 
polską łqczyły się najwyższe, bo religijne napięcia serc, to że z władzami ziemskimi trzeba 
było mówić po niemiecku, ale tylko polską mową rozmawiało się z Władzą nad władzami: 
z Bogiem - ta okoliczność sprawiała, że polskość była jednak czemś ważniejszym, bo czemś 
świętszym od niemieckości. 
Do tych, jakby samo przez się działających, sił konstruktywnych przybywała żarliwa pra- 
ca księży, świadoma w swoich założeniach patriotycznych; parafia, gdziekolwiek Polak był 
proboszczem, stawała się komórką odporu narodowego, choćby ekonomicznego, jeżeli tyl- 
ko ten wyraz znaleźć mogła, a gdziekolwiek się dało, to i skrycie oświatowa; nie jeden kurs 
katechetyczny dla dzieci w zakrystii kościoła przemieniał się w kurs popularnej historii oj- 
czystej" . 
Godzi się tu przypomnieć nazwiska niektórych księży bydgoskich, którzy gorliwą pra- 
cę duszpasterską łączyli z czynną działalnością narodową: ks. Stanisława Sanftlebena, 
który w 1830 r. stanął na czele patriotycznego sprzysiężenia bydgoskiego, ks. Jana Liza- 
ka, założyciela Towarzystwa Czeladzi Polsko-Katolickiej z własną biblioteką (1886 r.), 
ks. proboszcza Józefa Choraszewskiego (1834-1889), inicjatora budowy nowego kościo-
		

/kronika_bydgoska_1900014_0001.djvu

			12 


ła katolickiego Świętej Trójcy, twórcy Katolickiego Towarzystwa Rzemieślników Pol- 
skich (1894 r.), ks. proboszcza Ryszarda Markwarta (1868-1906), gorliwego opiekuna 
stowarzyszeń religijnych i charytatywnych, członka "Straży", organizacji przeciwstawia- 
jącej się polityce germanizacyjnej władz, uparcie zabiegającego o zbudowanie kościoła 
Świętej 1łójcy. 
Długi jest szereg bydgoszczan, katolików świeckich, którzy głęboką wiarę i przywią- 
zanie do Kościoła łączyli z obroną polskości. 1łzeba tu wspomnieć lekarzy: Jana Biziela, 
'Eugeniusza Schedlin-Czarlińskiego, Władysława Piórka, Piotra Piskorskiego, Emila 
Warmińskiego, prawnika Melchiora Wierzbickiego, rzemieślników i przedsiębiorców: 
Juliana Jarockiego, Józefa Milcherta, Ludwika Sosnowskiego i Józefa Zawitaja. Ich 
postacie, a i wielu innych bydgoszczan, którzy pod hasłami: "contra spem spero" żarli- 
wie i solidarnie stawali w obronie polskości, zostały utrwalone na kartach "Bydgoskiego 
słownika biograficznego ". 
Powrót Bydgoszczy do Macierzy w styczniu 1920 r. miał również doniosłe znaczenie 
dla lokalnego Kościoła. Nastąpił proces odniemczenia i repolonizacji miasta. Bydgoszcz 
opuściło w latach 1918-1926 ponad 40 tys. Niemców, przeważnie ewangelików. Z odpły- 
wem Niemców wiązał się silny napływ Polaków, w przeważającej mierze katolików z 
różnych dzielnic kraju. Głębokim przeobrażeniom uległa struktura wyznaniowa miasta. 
Już w 1921 r. było w Bydgoszczy 68,1 tys. (75,6 %) katolików i 20,8 tys. (23,1 %) ewange- 
lików. U schyłku lat 20-ych odsetek katolików przekroczył 88 %, a w przededniu drugiej 
wojny światowej stanowił 91 % ogółu mieszkańców. 
Tym głębokim przeobrażeniom struktury wyznaniowej towarzyszyły zmiany w struk- 
turze organizacyjnej bydgoskiego Kościoła katolickiego, który od 1764 r. należał do ar- 
chidiecezji gnieźnieńskiej. Jedyna istniejąca parafia pw. św. Marcina - św. Mikołaja nie 
mogła już dalej należycie wypełniać swoich funkcji duszpasterskich. Stąd w kwietniu 
1920 r. zostały utworzone cztery okręgi duszpasterskie, a w kwietniu 1924 r. - powstały 
nowe parafie: pod wezwaniem Świętej 1łójcy, Serca Pana Jezusa, św. Wincentego ci 
Paulo, Nieustającej Pomocy Najświętszej Marii Panny. W 1933 r. erygowana została 
jeszcze jedna parafia pw. św. Antoniego z Padwy. W kwietniu 1926 r. powstała parafia 
wojskowa garnizonu bydgoskiego. W marcu 1921 r. dekanat bydgoski został podzielony 
na dekanat bydgoski miejski i dekanat bydgoski podmiejski (wiejski). Wobec szybko 
rosnącej liczby katolików nastąpił "kolosalny brak kościołów polsko-katolickich". Po 
zniszczeniu przez zaborcę najstarszych bydgoskich świątyń w mieście pozostały kościo- 
ły: farny, Klarysek, pobernardyński i pojezuicki. Obok wymienionych świątyń były w 
Bydgoszczy jeszcze, dwa duże kościoły katolickie: pw. Świętej 1łójcy, wzniesiony przez 
Polaków w 1912 r. i pod wezwaniem Serca Pana Jezusa zbudowany przez władze nie- 
mieckie w 1913 r. Jednak wszystkie te domy Boże nie mogły zapewnić należytej opieki 
duszpasterskiej Polakom - katolikom, których liczba szybko rosła. Należało więc budo- 
wać nowe świątynie. I tak wzniesiono kościoły parafialne pw. Matki Boskiej Nieustają- 
cej Pomocy (1928 r.), św. Wincentego ił Paulo (1939 r.), św. Stanisława i św. Antoniego 
z Padwy. W przededniu drugiej wojny światowej było w Bydgoszczy: 6 kościołów para- 
fialnych, 2 kościoły sukursalne, 1 kościół garnizonowy, 2 kaplice publiczne i 12 kaplic 
półpublicznych. W 1938 r. opiekę duszpasterską sprawowało 36 kapłanów diecezjal- 
nych, 2 kapelanów wojskowych i 14 księży zakonnych.
		

/kronika_bydgoska_1900015_0001.djvu

			13 


Rola Kościoła katolickiego w międzywojennej Bydgoszczy wymaga dokładnych ba- 
dań. Nie ulega jednak kwestii, iż Kościół, jak dawniej, odgrywał w niej rolę ważną, by nie 
rzec doniosłą. Wewnętrzne życie wspólnot parafialnych, ustabilizowane, wyznaczane 
rytmem uroczystości kościelnych, nabożeństw, udzielanych sakramentów, biło mocnym 
tętnem. Charakterystyczną cechą parafii bydgoskich było rozwinięte życie organizacyj- 
ne. W każdej z nich działało kilka, niekiedy kilkanaście zrzeszeń typu religijnego i spo- 
łecznego: bractwa, stowarzyszenia, organizacje. Znaczny był udział wiernych w Żywym 
Różańcu, Bractwie Wstrzemięźliwości, Bractwie Straży Honorowej Najświętszego Ser- 
ca Pana Jezusa. Od 1931 r. powstawały Parafialne Akcje Katolickie, dążące do odno- 
wienia życia katolickiego w rodzinie i społeczeństwie przez chrystianizację wszystkich 
dziedzin życia. Bydgoska Akcja Katolicka była najliczniejszą i najsilniejszą organizacją 
tej Akcji w Archidiecezji Gnieźnieńskiej. Do wybuchu drugiej wojny światowej prowa- 
dziła ona aktywną działalność religijną, wychowawczo-społeczną, oświatową, charyta- 
tywną i inną. We wszystkich parafiach rozwijano czynną działalność dobroczynną. W 
niesieniu pomocy materialnej i moralnej wyróżniało się Stowarzyszenie Pań Miłosier- 
dzia św. Wincentego. Pogłębianiu życia religijnego i duchowego bydgoszczan służyły 
Zjazdy Katolickie, Dn.i Katolickie, Dni Robotnika Katolickiego, Tygodnie Miłosierdzia, 
Tygodnie Społeczne. Zycie kulturalne w duchu chrześcijańskim umacniały Koła Kultu- 
ry Katolickiej. Duchowni i świeccy katolicy masowo uczestniczyli w świętach narodo- 
wych i państwowych. Trzeba tu podkreślić, że przez cały okres dwudziestolecia między- 
wojennego najsilniejszą partią polityczną w Bydgoszczy była Chrześcijańska Demokra- 
Cja. 
Kapłani bydgoscy wśród których nie brakło znakomitych osobowości mieli wysoki 
autorytet w lokalnej społeczności. Godzi się tu przypomnieć bydgoskich proboszczów - 
księży: Jana Konopczyńskiego (1883-1961), Tadeusza Skarbek Malczewskiego (1873- 
1929), Mieczysława Skoniecznego (1882-1969), Józefa Szulza (1884-1940), Kazimierza 
Stepczyńskiego (1881-1939). 
Na osobną uwagę zasługują księża prefekci działający w bydgoskich szkołach śred- 
nich. Nie do przecenienia jest ich rola w kształtowaniu religijnych i patriotycznych po- 
staw młodych bydgoszczan. Wśród tych księży - nauczycieli religii w bydgoskich szko- 
łach średnich niekwestionowanym autorytetem cieszyli się: Zdzisław Balcerek, Franci- 
szek Dachtera, Franciszek Hanelt, Łucjan Kukułka, Antoni Majchrzak, Henryk Reiter, 
Aleksande
 Rożek. Był wśród nich ks. Michał Kozal (1893-1943), w latach 1923-1927 ka- 
techeta w Zeńskim Katolickim Gimnazjum Humanistycznym, później biskup sufragan 
włocławski, zamęczony przez Niemców w obozie w Dachau, beatyfikowany w 1987 r., 
nazywany apostołem Bydgoszczy. Trzeba tu też wspomnieć ks. Jana Filipiaka (1881- 
1946), organizatora bydgoskiego szkolnictwa w latach 1919-1920, później dyrektora 
Seminarium Nauczycielskiego (do 1928 r.) i radcę Magistratu bydgoskiego, który "brał 
żywy udział we wszystkich prawie poczynaniach kulturalnych i społecznych" i "oddał 
żywiołowi polskiemu i katolickiemu" miasta znaczące usługi. Wszyscy oni tłwale zapisa- 
li się w historii wychowania i szkolnictwa bydgoskiego. 
Rozwijające się życie wspólnot parafialnych w Bydgoszczy przerwał najazd Niemiec 
na Polskę we wrześniu 1939 r. Już 3 września tego roku miasto stało się widownią zbroj- 
nej dywersji niemieckiej, stłumionej przez żołnierzy polskich i ludność cywilną. Wyda-
		

/kronika_bydgoska_1900016_0001.djvu

			14 


rzenie to Niemcy nazwali Bromberger Blutsonntag i w odwecie podjęli natychmiastowe 
represje. Z powodu tzw. ktwawej niedzieli bydgoszczanie cierpieli przez całą okupację, 
trwającą 5 lat i 144 dni. Eksterminacji poddano tysiące polskich mieszkańców miasta i 
całe instytucje. Z rąk okupanta śmierć poniosło kilkanaście tysięcy bydgoszczan. 
Podstawowym celem okupanta było szybkie zgermanizowanie miasta. Realizując go 
władze niemieckie dążyły do wyeliminowania polskiej warstwy przywódczej i zniemcze- 
nie ludności polskiej. Wśród warstwy przywódczej okupant, trafnie zresztą, umieścił 
duchowieństwo katolickie, a Kościół uznał za instytucję, która powinna być zniszczona. 
Już 9 września w pierwszej publicznej egzekucji na bydgoskim Starym Rynku w pierw- 
szej dziesiątce rozstrzelanych było dwóch bydgoskich księży misjonarzy z parafii pw. św. 
Wincentego a Paulo: ks. Piotr Szarek i ks. dr Stanisław Wiórek. Tego też dnia zginął 
prawdopodobnie ks. Jan Jakubowski, wikariusz z fary. W następnych dniach śmierć 
ponieśli: ks. Kazimierz Stepczyński, proboszcz parafii pw. Najświętszego Serca Pana 
Jezusa i dziekan bydgoski oraz prefekci: Aleksander Rożek i Łucjan Kukułka. Na po- 
czątku listopada 1939 r. w Lesie Gdańskim dokonało się męczeństwo księży misjonarzy: 
Jana Wagnera i Hieronima Gintrowskiego. Już w październiku 1939 r. niemieckie wła- 
dze bezpieczeństwa z dumą stwierdziły, iż "znaczna część duchowieństwa została z po- 
wodu swej znanej polskiej postawy usunięta". Kilku bydgoskich duchownych zesłano do 
obozów koncentracyjnych, gdzie ponieśli śmierć męczeńską. W Buchenwaldzie zamę- 
czony został ks. proboszcz Józef W. Szulz. W obozie koncentracyjnym w Dachau zmarli 
księża: Franciszek Dachtera (1944 r.) i Antoni Świadek (styczeń 1945 r.). Ogółem spo- 
śród 50 bydgoskich duchownych czynnych przed najazdem Niemiec, w okresie okupacji 
zgi
ęło 17-tu, tj. 34 %. 
Zycie religijne w Bydgoszczy w czasie okupacji niemieckiej, mimo niesłychanych trud- 
ności, nie zamarło. Duchowni polscy, którzy pozostali w mieście, nie bacząc na grożące 
kary, prowadzili działalność duszpasterską. Często spowiadali, kazali po polsku, uczest- 
niczyli w tajnym nauczaniu, inicjowali i pomagali w wysyłce paczek do więzień i obozów, 
opiekowali się rodzinami wielodzietnymi, wdowami i sierotami. Niektórzy duchowni 
uczestniczyli w ruchu oporu. Bez przesady można stwierdzić, iż Kościół bydgoski w trud- 
nych latach okupacji niemieckiej trwał przy bydgoszczanach. 
W okresie powojennym Kościół w Polsce, a i lokalny Kościół w Bydgoszczy, znalazły 
się w nowej rzeczywistości. Odrodzona Polska, jak się rychło okazało, była państwem o 
ograniczonej suwerenności, rządzonym przez partię typu komunistycznego, dążącą do 
ateizacji społeczeństwa. Nowa władza mianująca się "ludową", nie czując się jeszcze 
zbyt pewnie, obchodziła się dosyć łagodnie z Kościołem i duchowieństwem. Poprawne 
początkowo stosunki pomiędzy państwem i Kościołem skończyły się bardzo szybko. Już 
w latach 1949-1950 rząd rozpoczął otwartą walkę z Kościołem, która z dużym natęże- 
niem trwała do października 1956 r., osiągając apogeum w 1953 r., kiedy to aresztowano 
i uwięziono Stefana kardynała Wyszyńskiego, prymasa Polski. Duchownych inwigilowa- 
no, a wielu pod fałszywymi zarzutami więziono. W "obliczu Państwa" przestały istnieć 
zrzeszenia religijne. Zlikwidowano szkoły katolickie i nauczanie religii w szkołach. Dys- 
kryminowano ludzi wierzących. Utrudniano kontakty biskupów z wiernymi. W ponu- 
rym czasie stalinowskim Kościół bydgoski był z bydgoszczanami. Pomagał im utrzymać 
godność ludzką i moralność. 


r
		

/kronika_bydgoska_1900017_0001.djvu

			15 


Kolejne lata, aż po 1989 r., to czasy ustępstw państwa, najczęściej taktycznych, a nie 
rzeczywistych, na rzecz Kościoła i ludzi wierzących oraz częściej występujące okresy 
napięć i otwartej walki z Kościołem. DoŚĆ tu powiedzieć, że w Bydgoszczy w latach 1958- 
1970 nie wydano ani jednego zezwolenia na budowę obiektów sakralnych. W 1961 r. w 
Komitecie Wojewódzkim PZPR opracowano tajny "Plan represji w stosunku do kleru 
województwa bydgoskiego". Mimo wielu utrudnień ze strony władz życie Kościoła pol- 
skiego, a i bydgoskiego nie słabło. Wpływ na to niewątpliwie miały zakończony w 1965 r. 
II Sobór Watykański, Wielka Nowenna przed Milenium Chrztu Polski w 1966 r., wresz- 
cie wybór na papieża kardynała Karola Wojtyły i jego kolejne pielgrzymki do rodzinnego 
kraju. Pierwsza pielgrzymka papieża Jana Pawła II do Polski w czerwcu 1979 r. podnio- 
sła na duchu społeczeństwo, ożywiła życie religijne i społeczne, wzmocniła determinację 
Polaków w dążeniu do zmiany sytuacji w państwie. Owocem tych dążeń stał się wielki 
zryw wolnościowy zapoczątkowany na Wybrzeżu w sierpniu 1980 r. i utworzenie NSZZ 
"Solidarność". Dążenia do wolności nie były w stanie unicestwić represje stanu wojenne- 
go (1981-1986). 
W czasie stanu wojennego rozwinęło się życie religijne bydgoszczan, umocniła się ich 
więź z Kościołem. Duży wpływ na to miała działalność duszpasterska i posługa biskupa 
Jana W. Nowaka, od 1982 r. wikariusza biskupiego Bydgoszczy. Podejmował on liczne 
inicjatywy, by wspomnieć tu chociażby Bydgoskie Dni Społeczne (1987 r.) czy Pryma- 
sowski Instytut Kultury Chrześcijańskiej (1982 r.), który później stał się piątą wyższą 
uczelnią w Bydgoszczy. On też był inicjatorem powołania Liceum Katolickiego (1990) 
pierwszej katolickiej szkoły średniej w Bydgoszczy i w archidiecezji gnieźnieńskiej. Roz- 
taczał opiekę nad ośrodkami duszpasterstwa specjalistycznego: akademickiego, oazo- 
wego, głuchoniemych, niewidomych i chorych w szpitalach. Rozmachu nabrało duszpa- 
sterstwo ludzi pracy. Od 1982 r. Tygodnie Kultury Chrześcijańskiej upowszechniały praw- 
dę o historii i kulturze narodu. Wszechstronna działalność duszpasterska prowadzona 
była w parafiach, których liczba, mimo stwarzanych trudności przez władze, powiększy- 
ła się w czasach PRL o 26. W 1985 r. katolicy stanowili ponad 89 % ogółu ludności 
miasta (366,4 tys.). W Bydgoszczy dzięki wielkiej ofiarności wiernych zbudowano w la- 
tach 80-tych 14 świątyń. 
Cechą charakterystyczną Kościoła w Polsce w okresie PRL, jak stwierdził papież Jan 
Paweł II w przemówieniu do biskupów polskich w 1993 r.,,,było ijestjego głębokie zako- 
rzenienie w życiu Narodu. W rozmaitych okresach przybierało ono różne formy, w zależno- 
ści od konkretnych potrzeb. Zawsze jednak Kościół był z Narodem, uczestniczył solidarnie w 
jego klęskach i porażkach oraz w radościach .rnycięst"'- W ostatnich dziesięcioleciach, w 
okresie panowania systemu zniewolenia totalitarnego, Kości6ł w szczególny sposób pełnił 
funkcję rzecznika i obrońcy suwerenności Narodu, bronił jego praw, stał się jedyną prze- 
strzenią wolności - i to nie tylko dla katolikó",- Jego służba Narodowi była powszechnie 
ceniona i uznawana". 
W połowie 1989 r. w dziejach Polski nastąpił "wielki przełom". Odzyskana przez Pol- 
skę suwerennoŚĆ otworzyła przed Bydgoszczą nowe możliwości rozwoju. Uczestniczyć 
w nim będzie bez wątpienia lokalny Kościół bydgoski, przed którym, podobnie jak przed 
całym Kościołem w Polsce, stanęło trudne zadanie likwidacji spustoszenia, jakiego do- 
konał komunizm w sferze gospodarczej i politycznej, ale przede wszystkim w dziedzinie
		

/kronika_bydgoska_1900018_0001.djvu

			16 


duchowej i religijnej. "Jak skutecznie bronić w społeczeństwie pluralistycznym i w dużym 
stopniu zlaicyzowanym podstawowych wartości jak: godność osoby ludzkiej, ochrona życia, 
rodzina, sprawiedliwość społeczna i dobro wsp6lne przed prywatą, pokoju, jedności wobli- 
czu wielu tendencji odśrodkowych i rozbijających? Oto główne problemy i zadania - pod- 
kreśla abp Henryk J. Muszyński - które stoją przed Kościołem we wszystkich krajach post- 
komunistycznych, w tym również w Polsce". 
Do wykonania tych trudnych zadań lokalny Kościół bydgoski, największy w archidie- 
cezji gnieźnieńskiej, działający w warunkach wielkiego miasta, jest dobrze przygotowa- 
ny. Posiada on rozwiniętą sieć parafialną: 39 parafii i 5 dekanatów, w których opiekę 
duszpasterską sprawuje 185 księży diecezjalnych i zakonnych, wśród nich nie brak zna- 
komitych kapłanów. We wspólnotach parafialnych skupiających w końcu 1997 r. 308.175 
katolików, to jest prawie 80 % ogółu mieszkańców, życie religijne bije żywym tętnem. 
Działają przy nich liczne stowarzyszenia i bractwa religijne. W 1997 r., w kilku parafiach 
działalność podjęły Parafialne Oddziały Akcji Katolickiej. 
Kościół bydgoski jest przedmiotem stałej troski metropolity gnieźnieńskiego - księ- 
dza arcybiskupa prof. dr. hab. Henryka J. Muszyńskiego, który posługę w archidiecezji 
rozpoczął 5 marca 1992 r. Dnia 5 września 1993 r. erygował on przy kościele farnym 
Kapitułę Bydgoską pw. Matki Bożej Pięknej Miłości - Matki Kościoła. Jednocześnie 
podniósł farę bydgoską do godności kolegiaty. Kapituła Bydgoska jest po Kapitule Ko- 
legiackiej pw. św. Jerzego w Gnieźnie i Kapitule przy Bazylice Kolegiackiej pw. św. 
Apostołów Piotra i Pawła w Kruszwicy, trzecią kapitułą kolegiacką w archidiecezji gnieź- 
nieńskiej. 
Metropolita gnieźnieński, uwzględniając "życzenia kleru i ludu" podjął starania o 
podniesienie zasłużonej dla Kościoła i katolików bydgoskich świątyni parafialnej pw. 
św. Wincentego a Paulo do godności bazyliki mniejszej. Papież Jan Paweł II uwzględ- 
niając prośbę metropolity, bullą z 6 maja 1997 r. postanowił podnieść tę "Świętą budow- 
lę do godności Bazyliki Mniejszej" i nadać jej wszystkie prawa i przywileje przysługujące 
tego rodzaju świątyniom. Decyzja papieża stanowi niewątpliwie wielkie wyróżnienie nie 
tylko tej świątyni, ale także całego lokalnego Kościoła bydgoskiego oraz uznanie jego 
wielkiej roli społecznej w ciągu prawie tysiąca lat. Dnia 1 lutego 1995 r. ksiądz arcybi- 
skup H. Muszyński erygował pierwszą Katolicką Szkołę Podstawową Archidiecezji Gnieź- 
nieńskiej im. św. Wojciecha w Bydgoszczy. Szkoła ta i wspomniane już katolickie Li- 
ceum im. Króla Jana III Sobieskiego są jak dotąd jedynymi szkołami katolickimi w ar- 
chidiecezji gnieźnieńskiej, posiadającymi uprawnienia szkół państwowych. 
Kościół bydgoski w ciągu całego bez mała tysiąclecia swego istnienia zawsze był z 
bydgoszczanami. W okresie zaborów bronił ich tożsamości narodowej, trwał przy nich w 
czasie okrutnej nocy okupacji niemieckiej, a w okresie PRL-u pomagał im utrzymać 
godność ludzką i moralność. Jego rola w bogatych dziejach miasta nad Brdą i Wisłą i 
życiu bydgoszczan, była i pozostaje znacząca i nie może być kwestionowana.
		

/kronika_bydgoska_1900019_0001.djvu

			17 


Jan Dworek 


GOSPODARKA FINANSOWA GMINY BYDGOSZCZ 


l. Ogólne zasady gospodarowania w gminie 
Gmina jest pojęciem wieloznacznym. Może oznaczać związek, stowarzyszenie, zgro- 
madzenie religijne. Dla naszych rozważań przyjmujemy, że gmina jest jednostką admi- 
nistracyjną, stanowiącą określone terytorium, zamieszkałe przez ludzi mających wspól- 
ne gospodarcze, społeczne i kulturalne interesy, które są wynikiem ich zbiorowegowspół- 
zycla. 
Ze współżycia wynikają interesy wspólne i interesy sprzeczne. Pierwsze są rezultatem 
poczynań łącznych i tu jedność terytorialna odgrywa największą rolę, drugie zaś są wyni- 
kiem zróżnicowania gospodarczego i społecznego. Gmina jest pierwszym ogniskiem 
różnic grupowych, które wynikają na tle stanu posiadania i podziału pracy. Znaczenie 
gminy jako organizacji terytorialnej i lokalnej polega na zaspokajaniu potrzeb miesz- 
kańców, związanych danym terytorium, które mogliśmy nazwać powszechnymi i ele- 
mentarnymi. Chodzi tu o najbardziej codzienne, wspólne wszystkim mieszkańcom po- 
trzeby, których powszechne zaspokojenie jest czynnikiem wzrostu dobrobytu i codzien- 
nej kultury. Można tu nawet mówić o przymusie konsumpcji tych urządzeń, jak np. 
dróg, mostów, ulic, wody, kanalizacji, targów, kąpielisk itd. 
Przymus korzystania z tych urządzeń nie potrzebuje sankcji ustawowej. Jest nakazem 
raczej indywidualnej konieczności, konieczności zaspokajania potrzeb, uznanych za ele- 
mentarne w danym zespole ludzkim. Uczęszczanie dzieci do szkoły, korzystanie ze szpi- 
tali, z opieki społecznej są potrzebami zawierającymi w sobie przymus wewnętrzny. Stąd, 
łatwo wydzielić wszystkie potrzeby lokalne, które powstają z codziennego życia lokalnej 
zbiorowości i które w miarę rozwoju stosunków społeczno-gospodarczych stale się mnożą, 
komplikują, stając się powszechnymi. 
Rozróżniamy cztery rodzaje lokalnych potrzeb: gospodarcze, społeczne, zdrowotne i 
wreszcie kulturalne. Podział ten obejmuje z grubsza wszystkie sprawy życia ludności, 
które rodzą się z życia zbiorowości lokalnej i mogą być najlepiej zaspokajane środkami 
i metodami działalności lokalnej. 
Działalność gminy winna starać się zaspokoić wszystkie elementarne wymogi swych 
mieszkańców, czyli najważniejsze potrzeby jednostki i zbiorowości ludzkiej ograniczo- 
nej terytorialnie. Im więcej życie się zacieśnia i skupia na określonych terenach, tym 
więcej wyrasta potrzeb lokalnych i zadań, które tylko drogą zbiorowego wysiłku gminy 
dadzą się regulować i urzeczywistniać. W nauce ta dążność, dokonywująca się stale i 
niezmiernie prawidłowo, nazwana została komunalizmem życia - czyli przechodzeniem 
do dziedziny spraw gminnych coraz większej ilości zadań. Tendencja ta związana jest 
niewątpliwie z decentralizacją kompetencji państwa. Coraz więcej spraw i potrzeb ludz- 
kich musi załatwiać i regulować gmina. Stopień realizacji zadań przez gminę zależny 
jest od będących w jej dyspozycji środków finansowych. Wielkość tych środków zależna 
jest zaś od racjonalności gospodarowania finansami. W tym miejscu, rodzi się propozy- 
cja pod adresem Kolegium Redakcyjnego Kroniki, aby w każdym numerze zamieszcza-
		

/kronika_bydgoska_1900020_0001.djvu

			18 


no ocenę gospodarki finansowej miasta za dany rok, bo jednym z atrybutów niezależno- 
ści gmin jest samodzielna gospodarka finansowa. 
Samodzielność finansową organów lokalnych (rady gminy i zarządu gminy) należy 
rozumieć szeroko, jako uprawnienie do swobodnego podejmowania decyzji o źródłach 
dochodów budżetowych i przeznaczenia ich na określone cele. 
W praktyce samodzielność gminy w zakresie dochodów jest dość istotnie ograniczo- 
na i to zarówno w odniesieniu do źródeł, jak i wysokości dochodów. Natomiast zdecydo- 
wanie większą swobodę mają organy samorządowe w zakresie dokonywania wydatków. 
Obowiązujące ustawodawstwo traktuje gminę jako jednostkę samorządową, przy czym 
gminami stały się również duże miasta. Różnice między gminami dotyczą przede wszyst- 
kim liczby mieszkańców, te zaś wpływają na stopień urbanizacji i związanej z tym mię- 
dzy innymi gęstości zaludnienia. To zróżnicowanie między gminami nie pozostaje bez 
wpływu na sprawność administrowania nimi. Finanse i gospodarka finansowa są tym 
czynnikiem, od którego w ostatecznym rozrachunku zależą rozmiary i efektywność dzia- 
łania władz lokalnych i organów samorządowych. 
Współcześnie podstawową formą działalności finansowej samorządu terytorialnego 
jest gospodarka budżetowa. Budżet to plan finansowy określający odrębnie źródła do- 
chodów i odrębnie kierunki wydawania środków pieniężnych w roku. Organy samorzą- 
du terytorialnego realizują określone zadania publiczne, których rozmiary i strukturę 
określa budżet gminy. A więc, budżet samorządu terytorialnego jest prezentacją działa- 
nia władz samorządowych, w których ogólne cele społeczne, gospodarcze i ekonomicz- 
ne zostają przekształcone w konkretne, wyrażone liczbowo zamierzenia realizacyjne. 
Struktura organizacyjna budżetu jest zdeterminowana ustrojem organów władzy pu- 
blicznej. Obok budżetu państwa funkcjonują więc niezależnie poszczególne jednostko- 
we budżety gmin. Podkreślić trzeba, że oddzielenie samorządowej gospodarki budżeto- 
wej od rządowej gospodarki budżetowej wynika z przesłanek pragmatyczno-historycz- 
nych, ponieważ samorządowa gospodarka budżetowa spełnia funkcje i zadania, które 
mogą być wykonywane jedynie w warunkach decentralizacji. 1 Organy centralne w żad- 
nym właściwie państwie nie są w stanie racjonalnie i efektywnie prowadzić gospodarki 
budżetowej w skali całego państwa. Oddzielenie samorządowej gospodarki budżetowej 
od rządowej gospodarki budżetowej należy również łączyć z koniecznością zwiększenia 
odpowiedzialności organów samorządowych za realizację zadań im powierzonych. Wresz- 
cie przesłanką oddzielenia samorządowej i rządowej gospodarki budżetowej jest zamiar 
pobudzenia społeczności gminnej (miejskiej) w kierunku realizacji ważnych zadań pu- 
blicznych z jej finansowym udziałem. Działania podejmowane w ramach samorządowej 
gospodarki budżetowej, po części stają się zatem przejawem demokratyzacji życia spo- 
łeczno-gospodarczego. Znajduje to swoje potwierdzenie w zakresie kompetencji rady 
gminy w gospodarce finansowej. Do wyłącznej właściwości rady gminy należą następu- 
Jące sprawy: 
1) uchwalanie budżetu gminy, 
2) przyjmowanie sprawozdania z działalności finansowej gminy i udzielanie absoluto- 
rium zarządowi, 
3) podejmowanie uchwał w sprawach podatków i opłat w granicach ustawowo określo- 
nych,
		

/kronika_bydgoska_1900021_0001.djvu

			19 


4) emitowanie obligacji, określenie zasad ich zbywania, nabywania i wykupu przez za- 
rząd, 
5) zaciąganie długoterminowych pożyczek, 
6) ustalanie maksymalnej wysokości pożyczek krótkoterminowych zaciąganych przez 
zarząd w roku budżetowym, 
7) określenie wysokości kwoty, do której zarząd gminy może samodzielnie zaciągać zo- 
bowiązania, 
8) powoływanie i odwoływanie skarbnika. 
Szczególną instytucją prawnofinansową, wprowadzoną ustawą o samorządzie teryto- 
rialnym jest samoopodatkowanie mieszkańców gminy. Ten podatek służy wyłącznie fi- 
nansowaniu zadań lokalnych. O skuteczności działań organów lokalnych w dziedzinie 
samoopodatkowania może przesądzić nie tylko cel, któremu służą środki pieniężne uzy- 
skane w wyniku samoopodatkowania, ale także presja psychiczna wywołana przez spo- 
łeczność lokalną. W sprawach samoopodatkowania mieszkańców gminy na cele publiczne 
niezbędne jest przeprowadzenie referendum lokalnego. Przeprowadza je rada gminy z 
własnej inicjatywy lub na wniosek co najmniej dziesiątej części mieszkańców uprawnio- 
nych do głosowania. 
Elementarne zasady gospodarki budżetowej samorządu terytorialnego określają usta- 
wy: o samorządzie terytorialnym, prawo budżetowe i o finansowaniu gmin. 2 Rola bu- 
dżetu w gospodarce finansowej gminy jest doniosła. Jest to plan całej działalności finan- 
sowej gminy, uchwalony na okres roku kalendarzowego. Przepisy prawne nie przewidu- 
ją możliwości uchwalania budżetu gminy na okresy dłuższe, co nie oznacza, aby w przy- 
szłości zasada jednoroczności budżetu gminnego nie mogła ulec zmianie. 
Konstrukcja budżetu gminy, budowana jest w oparciu o zespół zasad budżetowych, 
do których należy zaliczyć: zasadę jedności budżetu, zasadę szczegółowości budżetu, 
zasadę jasności budżetu i zasadę jawności budżetu. 
Zasada jedności postuluje, aby dochody i wydatki organu prawa publicznego, jakim 
jest gmina, ujęte były w jednym budżecie. Zasadę tą można rozpatrywać w ujęci formal- 
nym i materialnyri1. Z punktu widzenia formalnego budżet gminy powinien być zawarty 
w jednym dokumencie. Jest nim uchwała budżetowa podjęta przez radę gminy. Fakt, że 
w ramach zestawienia dochodów i wydatków można wyróżnić dwa elementy składowe, 
to jest budżet własny gminy przeznaczony na finansowanie zadań własnych oraz plan 
finansowy dla zadań z zakresu administracji rządowej zleconych gminie (przeznaczony 
dla finansowania jedynie tych zadań), nie narusza zasady jedności formalnej. Natomiast 
w świetle zasady materialnej jedności budżetu - określonej także mianem niefunduszo- 
wania - wszystkie dochody i wydatki powinny być ujęte w jedną całość. Zasada ta postu- 
luje, aby budżet zorganizowany był na zasadzie jednej puli środków, którego całość do- 
chodów przeznaczona jest na całość wydatków. 3 
Układ budżetu gminy jest wyznaczony także przez zasadę szczegółowości (kreśloną 
również jako zasadę specjalizacji) - która postuluje, aby budżet był sporządzony i uchwa- 
lony w szczegółowym ujęciu dochodów i wydatków, w oparciu o klasyfikację budżetową 
stanowiącą prawny system grupowania dochodów i wydatków. Ułożenie budżetu po- 
winno być dokonane w taki sposób, aby był on z jednej strony odpowiednio uporządko- 
wany oraz z drugiej strony dostatecznie czytelny i jasny.
		

/kronika_bydgoska_1900022_0001.djvu

			20 


Zasada jawności oznacza, że gospodarka gminy podlega kontroli mieszkańców, człon- 
ków wspólnoty samorządowej, dokonujących - w wyborach samorządowych wyboru rady 
gminy. Mieszkańcy są zarazem miejscowymi podatnikami, których obciążenia finanso- 
we są źródłem dochodów budżetu gminnego. Do sprawowania kontroli wykonywanej 
przez mieszkańców przyczynia się wyraźne przyjęcie, w ustawie o samorządzie teryto- 
rialnym zasady jawności budżetu gminnego, niezbędnej w systemie prawnym demokra- 
tycznego państwa. Ustawa ta stanowi także, że prezydent (wójt lub burmistrz) niezwłocz- 
nie ogłasza uchwałę budżetową i sprawozdanie z jej wykonania w trybie przewidzianym 
dla przepisów gminnych, tj. przez rozplakatowanie obwieszczeń w miejscach publicz- 
nych lub w inny sposób miejscowo przyjęty, a także przez ogłoszenie w lokalnej prasie. 
Zarząd ma także obowiązek informować mieszkańców o założeniach projektu budżetu, 
kierunkach polityki społecznej i gospodarczej oraz wykorzystaniu środków budżetowych. 
Kolejną zasadą determinującą opracowanie budżetu jest zasada równowagi budżeto- 
wej. Ustawa samorządowa stanowi, iż planowane wydatki budżetu nie mogą przekra- 
czać zaplanowanej wysokości dochodów. Prawo budżetowe dopuszcza jednakże możli- 
wość uchwalenia budżetu niezrównoważonego z jednoczesnym obowiązkiem wskaza- 
nia źródła pokrycia niedoboru budżetowego. W myśl obowiązujących przepisów źró- 
dłem pokrycia niedoboru budżetowego mogą być nadwyżki budżetowe z lat ubiegłych, 
kredyty i pożyczki długoterminowe oraz wpływy ze sprzedaży obligacji komunalnych 
emitowanych przez gminę. 


2. Dochody gminy 
Sprawne funkcjonowanie organów samorządu terytorialnego wymaga m.in. stworze- 
nia mechanizmów prawnofinansowych zapewniających uzyskiwanie dochodów własnych 
oraz postawienie do ich dyspozycji środków pieniężnych (np. subwencji)4 w celu realiza- 
cji wszystkich zadań publicznych. Organy samorządu terytorialnego obarczone są zada- 
niami należącymi zarówno do kręgu spraw lokalnych, jak i tzw. zadaniami zleconymi z 
zakresu administracji rządowej. Te drugie mogą być rezultatem ustanowienia obowiąz- 
ku ustawowego, bądź porozumienia z organami administracji rządowej. Niezależnie od 
tego, czy zadania zlecone realizowane są w ramach obowiązku przewidzianego ustawą, 
czy też umowy z organami administracji rządowej, wykonuje się je po zapewnieniu środ- 
ków pieniężnych przez administrację rządową. 
Przepisy ustawy o samorządzie terytorialnym przewidują występowanie dwóch kate- 
gorii dochodów gminnych. Umownie można nazwać je obligatoryjnymi i fakultatywny- 
mi. Dochodami gminnymi typu obligatoryjnego są powszechne źródła dochodów, po- 
dzielone na siedem grup: 
1. wpływy z podatków: rolnego, od nieruchomości, leśnego, od środków transportowych, 
od działalności gospodarczej osób fizycznych opłacanych w formie karty podatkowej, 
od spadków i darowizn, od posiadania psów; 
2. wpływy z opłat: skarbowej, eksploatacyjnej uiszczanej przez podmioty gospodarcze 
na podstawie ustawy Prawo gómicze,s lokalnych i innych; 
3. udział w podatkach stanowiących dochód budżetu państwa, w wysokości: 
a) 16 % wpływów z podatku dochodowego od osób fizycznych, zamieszkałych na 
terenie gminy;
		

/kronika_bydgoska_1900023_0001.djvu

			21 


b) 5 % wpływów z podatku dochodowego od osób prawnych mających siedzibę na 
terenie gminy; 
4. dochody uzyskiwane przez jednostki budżetowe gmin, w tym dochody z kar i odsetek 
oraz wpłaty od jednostek gospodarki pozabudżetowej gmin; 
5. dochody z majątku gminy pochodzące ze sprzedaży likwidowanych przedsiębiorstw 
lub ich części, z leasingu, z dzierżawy, ze sprzedaży mienia komunalnego, z tytułu 
wieczystego użytkowania, odsetki pochodzące z nieterminowych opłat dzierżaw- 
nych; 
6. subwencja ogólna ustalana według zasad określonych w ustawie; 
7. subwencja oświatowa. 
Dochodami gminnymi typu fakultatywnego są: nadwyżki budżetowe z lat ubiegłych, 
dotacje celowe na realizację zadań zleconych, wpływy z samoopodatkowania, pożyczki, 
spadki, zapisy, darowizny i inne dochody. 
Dochody gminy Bydgoszcz uzyskane w 1997 r. przedstawia tabela nr 1. 
J ak wynika z przedstawionej tabeli, w systemie dochodów budżetowych samorządu 
terytorialnego szczególna rola przypada podatkom. Stanowią one jedno z najistotniej- 
szych źródeł dochodów. Głównym celem gromadzenia środków z tego źródła jest reali- 
zacja przez gminę zadań publicznych o znaczeniu lokalnym. Stopień zaspokajania po- 
trzeb publicznych uwarunkowany jest w dużej mierze wielkością wpływów z podatków. 
Z kolei na wysokość tego źródła dochodów wpływa ilość podatków tworzących system, 
ustalenie proporcji wpływów z poszczególnych podatków, stopień samodzielności sta- 
nowienia podatków i metody ich pobierania. 
Podstawowym rodzajem dochodów gminnych są podatki lokalne i udziały w podat- 
kach centralnych. Wysokość podatków lokalnych nie może być swobodnie kształtowana 
przez organy uchwałodawcze szczebla lokalnego, gdyż w odniesieniu do większości tych 
świadczeń zostały ustawowo ustalone górne granice stawek podatkowych. Rady gminy 
mogą więc, kierując się własną polityką podatkową, ustalać jedynie niższe od maksy- 
malnych bądź równe tym maksymalnym stawki podatkowe. Uchwalenie niższych sta- 
wek podatkowych jest jednak rzadko spotykane ze względu na zbyt skromne środki fi- 
nansowe gmin w stosunku do zadań i funkcji, które one pełnią. Należy żałować, iż w 
sprawozdaniu z wykonania budżetu Bydgoszczy za 1997 r. nie podano, na jakim pozio- 
mie stosowano podatki samorządowe w stosunku do stawek maksymalnych określo- 
nych w noweli z dnia 6 grudnia 1996 r. do Ustawy o podatkach i opłatach lokalnych. 
Dotyczy to przede wszystkim podatku od nieruchomości, którego wielkość wynosi 62,6 
procent ogółu wpływów z tytułu podatków i opłat samorządowych. 
Ze swoistego władztwa podatkowego, które przyznaje prezydentowi prawo do udzie- 
lania ulg, odroczeń i umorzeń oraz stosowania zaniechania poboru podatków stanowią- 
cych dochody gmin - korzystano w sposób umiarkowany. 
Podstawowe, najbardziej wydajne, rodzaje podatków zastrzeżone są dla budżetu pań- 
stwa. W niektórych z nich budżety gmin partycypują jedynie pośrednio w formie ustalo- 
nych procentowo udziałów (43,5 procent dochodów gminy Bydgoszcz pochodzi z partycy- 
pacji). Do podatków pobieranych na rzecz budżetu państwa należą: podatek od towarów 
i usług, podatek akcyzowy, podatek dochodowy od osób fizycznych, podatek dochodowy 
od osób prawnych, podatek od sprzedaży akcji w obrocie publicznym, podatek od gier.
		

/kronika_bydgoska_1900024_0001.djvu

			22 


Tabela 1 Dochody gminy Bydgoszcz uzyskane w 1997 r. w tys. zł 


Lp. Realizacja dochodów Plan Wykonanie % Struktura 
wg źródeł Ich powstawania wykonania dochodów 
1 2 3 4 5 6 
1. Dochody przypisane gminie 317 926 313 280 98,5 
1) Wpływy z podatków i opłat ustalonych i pobiera- 
nych na podstawie odrębnych ustaw 88 470 86 633 97,9 21,1 
w tym: 
a) podatek rolny 76 76 100,0 
b) podatek leśny 37 37 100,0 
c) podatek od nieruchomości 56 460 54 242 96,1 
d) podatek od środków transportowych 8793 8272 94,1 
e) podatek od spadków i darowizn 1450 1342 92,5 
1) podatek płacony w formie karty podatkowej 4461 4342 97,3 
g) podatek od posiadania psów 141 141 100,0 
h) opłata targowa 2720 2803 103,0 
, 
i) opłata skarbowa 13 070 14006 107,2 
j) odsetki za nieterminowe regulowanie 
należności 1 261 1372 108,8 
2) Dochody realizowane przez jednostki budżetowe 7713 7774 100,8 1,9 
3) Dochody gminy z udziałów w podatkach stano- 
wiących dochód budżetu państwa 183 240 179 051 97,7 43,5 
w tym: 
a) podatek dochodowy od osób fizycznych 170 955 169314 99,0 
- 16 % udziału w podatku 70 150 68510 97,7 
- udział w podatku - ustawa miejska 100 805 100 805 100,0 
b) podatek dochodowy od osób prawnych 12190 9640 79,1 
c) odsetki 95 97 101,3 
4) Dochody z majątku gminy 34944 36 196 103,6 8,8 
5) Pozostałe dochody 3560 3625 101,8 0,9 
2. Subwencja z budżetu państwa 66 968 66 968 100,0 
- ogólna 3261 3261 100,0 0,8 
- oświatowa 63 707 63 707 100,0 15,5 
3. Dotacje celowe otrzymane z budżetu państwa 
na dofinansowanie zadań własnych 2449 2449 100,0 0,6 
I Razem zadania własne 387 343 382 698 98,8 93,1 
II Dotacje na zadania zlecone I powierzone 28 462 28416 99,8 6,9 
DOCHODY OGÓŁEM 415806 411 113 98,9 100,0
		

/kronika_bydgoska_1900025_0001.djvu

			23 


Większość podatków stanowiących dochody gmin wpłacana jest bezpośrednio na ra- 
chunek gminy przez podmioty bierne (podatników, płatników, inkasentów). Część z 
nich jednak, jak np. podatek od spadków i darowizn, pobierane są przez urzędy skarbo- 
we i dopiero przekazywane są do budżetu gmin. O takim zróżnicowaniu form (bezpo- 
średniej i pośredniej) wpłacania podatków samorządowych zdecydowało wiele czynni- 
ków, takich jak choćby stopień trudności wymiaru i poboru niektórych podatków, ko- 
nieczność dokonywania w tym zakresie odpowiedniej kontroli, a także stopień fachowo- 
ści aparatu podatkowego. 
Z innych znaczących źródeł dochodów wymienić należy subwencję oświatową z bu- 
dżetu państwa, stanowiącą 15,5 procent ogółu dochodów z przeznaczeniem na zadania 
oświatowe realizowane przez publiczne szkoły podstawowe. 
Dochody z majątku gminy, stanowiące dla każdej gminy źródło dochodu uzyskano w 
wysokości 36.196 tys. zł, co stanowi 8,8 procent ogółu wpływów. Na uwagę zasługują 
dochody ze sprzedaży mienia komunalnego (lokali użytkowych i mieszkalnych, działek 
budowlanych na cele usługowo-handlowe, dzierżawy gruntów). Podkreślić należy sku- 
teczną windykację tych należności, bo wynoszącą na koniec roku zaledwie 0,01 procent. 
Warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną pozycję dochodów "pozostałe dochody", w 
kwocie co prawda nie znaczącej, ale ważnej z innych względów. Są to odsetki uzyskane 
od środków na rachunkach bankowych. A więc z nadwyżek bądź lokat pieniężnych, chwi- 
lowo nie wykorzystanych. Korzyści z nie zagospodarowanych środków fmansowych czer- 
pie przede wszystkim bank, w którym gmina ma swój rachunek bankowy. Ale można 
sobie wyobrazić sytuację, w której np. gminy województwa bydgoskiego, toruńskiego i 
włocławskiego zakładają bank, częściowo z własnych środków, który zasila finansowo 
intratne przedsięwzięcia gmin. 
W latach dwudziestych ważną rolą w ówczesnym polskim systemie bankowym pełniły 
trzy banki komunalne i zrzeszone w nich 353 kasy komunalne. Banki i kasy komunalne 
były powiązane finansowo z samorządami terytorialnymi miast i gmin, a także prowa- 
dziły ich obsługę bankową. Propozycje podsuwam radzie Miasta Bydgoszczy, która to- 
czyła długi spór, w którym banku ma Zarząd Miasta otworzyć swój rachunek. Przestrze- 
gam jednak, przed takim bankiem komunalnym, który w Bydgoszczy już działał. Nie 
miał on jednak, poza nazwą, nic wspólnego z gospodarką komunalną. 


3. Wydatki gminy 
Zakres i struktura wydatków budżetu gminy jest zdeterminowana zadaniami publicz- 
nymi o znaczeniu lokalnym. Wydatki budżetowe można klasyfikować według różnych 
kryteriów. 
Wydatki ponoszone przez gminy na realizacje zadań dzieli się pod względem ich prze- 
znaczenia, na dwie grupy: 
a) wydatki bieżące - przeznaczone na prowadzenie, utrzymanie i eksploatację istnieją- 
cych urządzeń oraz wszystkie inne bieżące wydatki zapewniające funkcjonowanie 
gmIny; 
b) wydatki majątkowe, w tym inwestycyjne - związane z rozwojem gminy. 
Wśród form prawnych wydatków gminy dominują formy prywatnoprawne np. wyna- 
grodzenia, zapłata za zakupione towary i usługi, spłaty rat i odsetek kredytów itp. For-
		

/kronika_bydgoska_1900026_0001.djvu

			24 


my publicznoprawne wydatków budżetowych gmin, to przede wszystkim dotacje dla róż- 
nych form gospodarki pozabudżetowej. Zakres i zasady przyznawania tych dotacji regu- 
luje rada gminy. 
Racjonalny system finansów gmin powinien być tak skonstruowany, aby umożliwiał 
realizację zadań samorządu terytorialnego oraz mobilizował gminy do odpowiedzialne- 
go efektywnego gospodarowania groszem publicznym. Powoływana już ustawa o samo- 
rządzie terytorialnym wyodrębnia gminom zadania własne i zadania zlecone. Zadania 
własne realizowane są przez gminy we własnym zakresie, na własny rachunek, własną 
odpowiedzialność i w ramach posiadanych własnych możliwości finansowych. Ponieważ 
potrzeby społeczne są zawsze swoistym "workiem bez dna", realizacji zadań własnych 
musi zawsze towarzyszyć ich hierarchizacja oraz określenie zakresu możliwego i nie- 
zbędnego wykonania. Dlatego przepisy prawne wyróżniają własne zadania obligatoryj- 
ne i fakultatywne gmin. Zadania obligatoryjne gmina musi wykonać, natomiast zadania 
fakultatywne może realizować, jeśli uzna, że takie są rzeczywiste potrzeby, przy posia- 
daniu odpowiednich środków na ich sfinansowanie. 
Zgodnie z ustawą kompetencyj ną 6 do obligatoryjnych zadań gminy należą przede 
wszystkim: 
1) w zakresie infrastuktury technicznej: 
- zarządzanie budynkami mieszkalnymi, stanowiącymi własność organów samorządu 
terytorialnego (mienie komunalne); 
- zapewnienie lokali zastępczych dla osób przekwaterowanych z budynków przezna- 
czonych do remontu lub rozbiórki; 
- budowa, modernizacja oraz utrzymanie i ochrona dróg lokalnych; 
- zakładani
, utrzymanie i zarządzanie cmentarzami komunalnymi; 
- utrzymanie wodociągów, kanalizacji, ciepłownictwa, zbiorowej komunikacji lokal- 
nej i innych tego typu urządzeń użyteczności publicznej; 
2) w zakresie infrastruktury społecznej: 
- zakładanie i kierowanie działalnością przedszkoli, zapewnienie im lokali i wyposa- 
żenia w pomoce naukowe, meble, narzędzia; 
- zakładanie i utrzymywanie miejskich (gminnych) bibliotek publicznych oraz za- 
pewnienie im odpowiednich warunków działalności i rozwoju (lokale, wyposażenie); 
- tworzenie i utrzymywanie własnych instytucji i placówek upowszechniania kultury 
oraz zlecanie realizacji niektórych zadań upowszechniających kulturę; 
- udzielanie pomocy stowarzyszeniom kultury fizycznej w realizacji ich statutowych 
zadań; 
- budowa i utrzymywanie urządzeń kultury fizycznej, ogólnie dostępnych (boisk, sal 
treningowych, pływalni); 
- udzielanie zasiłków i świadczeń niepieniężnych oraz utrzymywanie bazy material- 
no-technicznej ośrodków pomocy społecznej; 
3) w zakresie porządku i bezpieczeństwa publicznego: 
- zapewnienie na terenie miasta zasobów czerpalnych wody (rezelWUarów, basenów, 
hydrantów) do gaszenia pożarów; 
- wyposażenie ulic i placów w tablice z nazwami oraz nieruchomości (budynków ko- 
munalnych) w numery porządkowe;
		

/kronika_bydgoska_1900027_0001.djvu

			25 


- zapewnienie terenowym zawodowym i ochotniczym strażom pożarnym środków, 
pomieszczeń i przedmiotów niezbędnych do wykonywania ich zadań w zakresie ochro- 
ny przeciwpożarowej; 
4) w zakresie ładu przestrzennego i ekologicznego: 
- zapewnienie warunków niezbędnych do ochrony środowiska przed odpadami oraz 
utrzymanie porządku i czystości; 
- sporządzanie projektów założeń do miejscowych planów zagospodarowania prze- 
strzennego; 
- wypłacanie odszkodowań za grunty przejmowane pod budowę lub modernizację 
ulic; 
- wyposażenie gruntów wchodzących do zasobów przeznaczonych pod zabudowę, w 
urządzenia komunalne oraz niezbędne uzbrojenie terenu; 
- wykup nieruchomości, w odniesieniu do których gmina skorzystała z prawa pierwo- 
kupu; 
5) przekazania gminom od l stycznia 1994 r. nowej ważnej grupy obligatoryjnych zadań 
własnych - prowadzenie i utrzymanie szkół podstawowych. 
Wymienione zadania mają charakter rzeczowy i decydują one o treści pojęcia "obli- 
gatoryjne zadania własne gminy". Katalog tych zadań ma charakter względnie stały, 
natomiast przepisy prawa materialnego mogą go rozszerzyć, a także, co jednak mało 
prawdopodobne, ograniczać. 
Podstawową konsekwencją uznania zadań własnych gmin za obligatoryjne jest obo- 
wiązek ich realizacji przez gminę oraz konieczność finansowania ze środków własnych. 
W przypadku pominięcia przez gminę realizacji zadań obligatoryjnych Regionalna Izba 
Obrachunkowa, w ramach nadzoru, wpisuje do budżetu gminy odpowiednie kwoty na 
ich realizację. 
Także zadania zlecone gminom mogą mieć obligatoryjny lub fakultatywny charakter. 
Za zlecone zadania obligatoryjne uznaje się te, które zostały przekazane gminom usta- 
wą kompetencyjną oraz późniejszymi ustawami (np. Ustawą o pomocy społecznej). 
Należą do nich w szczególności: 
- ponoszenie kosztów stosowania środków ochronnych i nadzoru na obszarze gminy z 
tytułu zwalczania zaraźliwych chorób zwierzęcych; 
- przyjmowania w zarząd nieruchomości, stanowiących zabytki kultury; 
- podejmowanie czynności związanych z przygotowaniem ludności i mienia komunal- 
nego na wypadek wojny oraz wynikających z powszechnego obowiązku obrony'; 
- prowadzenie i finansowanie zakładów społecznego lecznictwa otwartego; 
- udzielanie stałych i okresowych zasiłków w ramach pomocy społecznej oraz finanso- 
wanie wynagrodzeń pracowników socjalnych; 
- podejmowanie zleconych przez wojewodę zadań i środków niezbędnych do usunię- 
cia zagrożenia w ochronie środowiska i jego skutków; 
- prowadzenie i finansowanie spraw administracyjnych z zakresu administracji rządo- 
wej (w tym: ewidencji, akt stanu cywilnego, ewidencji działalności gospodarczej, obro- 
ny cywilnej). 
Ponadto, na zasadzie porozumienia z organami administracji rządowej gminy mogą 
realizować także inne zadania zlecone, zwane w tym przypadku zleconymi zadaniami
		

/kronika_bydgoska_1900028_0001.djvu

			26 


fakultatywnymi gmin. Zakres tych zadań w poszczególnych gminach jest różny, zależy 
on bowiem od swobodnej woli umawiających się stron. W praktyce często należy do 
nich prowadzenie przez gminę ewidencji pojazdów i ewidencji gruntów Skarbu Pań- 
stwa, wydawanie pozwoleń na prowadzenie pojazdów, wydawanie pozwoleń na budowę 
itp. 
Na tle przedłożonego katalogu zadań gminy celowym będzie przedstawienie wydat- 
ków, które odzwierciedlają realizację zadań w roku 1997 w wyrazie finansowym: 
Tabela 2 Wydatki gminy Bydgoszcz w 1997 r. (w tys. zł) 


Wyszczególnienie wg działów Struktura 
Lp. klasyfikacji budżetowej Plan Wykonanie wykonania 
wydatków w % 
1 Przemysł 60 60 0,0 
2 Budownictwo 173 173 0,0 
3 Rolnictwo 2970 852 0,2 
4 Leśnictwo 88 58 0,0 
5 Transport 2520 2520 0,6 
6 Gospodarka Komunalna 134 420 128314 29,0 
7 Gospodarka mieszkaniowa oraz niematerialne 
usługi komunalne 19 455 16 851 3,8 
8 Oświata i wychowanie 155 480 154681 35,0 
9 Kultura i sztuka 7233 7067 1,6 
10 Ochrona zdrowia 61 638 60 656 13,7 
11 Opieka społeczna 28 881 28701 6,5 
12 Kultura fizyczna i sport 4394 4288 1,0 
13 Turystyka i wypoczynek 206 206 0,0 
14 Różna działalność 1054 880 0,2 
15 Administracja samorządowa 29 815 28120 6,4 
16 Bezpieczeństwo publiczne 7704 7695 1,7 
17 Finanse 800 237 0,1 
18 Różne rozliczenia 749 - - 
19 Urzędy naczelnych organów władzy, kontroli i są- 
downictwa 598 598 0,1 
Wydatki ogółem 458 238 441 959 X 
w tym: 
I Wydatki na zadania własne 429 776 413 544 93,6 
" Wydatki na zadania zlecone I powierzone 28 462 28 416 6,4 


W wielkości poszczególnych rodzajów wydatków znajdują odbicie kierunki i zakres 
zadań jakie miasto wyznaczyło sobie do wykonania. Badanie zatem wydatków budżeto- 
wych wiąże się z badaniem jego zadań. Przewidziane w budżecie kwoty wydatków na 
określoną działalność dowodzą zaangażowania gminy w rozwój danej dziedziny. Stąd 
zainteresowania nasze kierujemy na: 
1) gospodarkę komunalną, na którą wydatkowano 128.314 tys. zł w tym ponad 47,5 mln 
zł, a więc ponad 37 proc. to dotacja na komunikację publiczną i utrzymanie dróg. Na 
wydatki inwestycyjne w tym w dziale przeznaczono 33.201 tys. zł z czego 25.036 tys. zł 
dla Miejskich Zakładów Komunikacyjnych;
		

/kronika_bydgoska_1900029_0001.djvu

			27 


2) oświatę i wychowanie wydatkowano 154.681 tys. zł, przy czym struktura wydatków 
wskazuje, iż 48,0 procent ogólnej kwoty skierowano do szkół podstawowych, 9,7 pro- 
cent do liceów ogólnokształcących, 17,8 procent do szkół zawodowych, 9,6 procent 
do przedszkoli, przy czym z dotacji skorzystały 34 przedszkola samorządowe i 26 przed- 
szkoli niepublicznych. Na inwestycje przeznaczono 5.153 tys. zł głównie dla szkół 
podstawowych; . 
3) ochronę zdrowia wydatkowano 60.656 tys. zł z czego na szpitale ogólne 35,0 procent 
tej kwoty, na lecznictwo ambulatoryjne 58,3 procent. Wydatki inwestycyjne wynosiły 
niewiele ponad 4.400 tys. zł; 
4) zadania w zakresie opieki społecznej sfinansowano w kwocie 28.701 tys. zł, przy czym 
najwięcej środków skierowano na zasiłki i pomoc w naturze, bo 35,7 procent ogółu 
wydatków, na wypłatę dodatków mieszkaniowych 16,3 procenta. Pozostałe kwoty 
raczej niewysokie, rozdrobnione podmiotowo i przedmiotowo; 
5) administrację samorządową wydatkowano kwotę 28.120 tys. zł, co stanowi 6,4 pro- 
cent ogółu wydatków budżetowych. Koszt działalności Urzędu Miasta w roku 1997 
wyniósł 21.097 tys. zł czyli 75,0 procent ogółu wydatków poniesionych na administra- 
cję samorządową. Na wynagrodzenia wraz z narzutami wydatkowano 12.525 tys. zł, a 
więc prawie 60 procent środków, przy czym średniomiesięczne zatrudnienie wynio- 
sło 537 etatów, co w przeliczeniu na l etat kształtuje płacę na poziomie 1.451 zł 
.. . 
mIesIęcznIe. 
Odrębnej wzmianki wymaga działalność inwestycyjna, której nakłady osiągnęły kwo- 
tę 94.829 tys. zł, co stanowi 22,9 procent wydatków na zadania własne. Można więc 
przyjąć, że co piątą złotówkę przeznaczono na cele rozwojowe. Ocena realizacji planu 
inwestycyjnego nastręcza pewne trudności, ponieważ w sprawozdaniu z wykonania bu- 
dżetu określa się tylko nakłady poniesione na poszczególne zadania w roku, bez dodat- 
kowych informacji, niezmiernie istotnych w działalności inwestycyjnej, jak: wielkość na- 
kładów ogółem dla danego zadania, stopień zaawansowania zadania i przewidywany czas 
realizacji. Z tych względów trudno ocenić, czy ten rodzaj działalności jest efektywny, czy 
też front inwestycyjny był nadmiernie rozproszony. Trzeba przy tym mieć na względzie 
fakt, iż każde przedsięwzięcie inwestycyjne jest niezmiernie kosztowne. 
Dla celów wyłącznie porównawczych w tabeli 3 przedstawiono finanse największych 
gmin w Polsce. Pozwoli to zorientować Czytelnika, w którym miejscu jest Bydgoszcz, 
jaka jest jej zamożność na tle innych miast. Gwałtownym przemianom gospodarczym w 
Polsce, przejawiającym się między innymi wzmożonymi procesami inwestycyjnymi, to- 
warzyszy znaczące zróżnicowanie poziomu aktywności gospodarczej w układzie miast. 


Przypisy 


1 Definicji decentralizacji jest wiele i niekiedy bardzo różnią się one od siebie. Dlatego z decentralizacją 
mamy do czynienia wówczas, gdy obejmuje ona co najmniej trzy kwestie: a) przekazanie określonych 
zadań przez szczebel centralny organom lokalnym, b) korzystanie przez organa lokalne z odpowiedniego 
majątku i uprawnień prawnych gwarantujących ich samodzielność oraz możliwość decydowania o spra- 
wach terenu, c) posiadanie przez organa lokalne odpowiednich środków finansowych dla realizacji wła- 
snej polityki. 
2 Ustawa z dnia 8 marca 1990 r. O sam<;>rządzie terytorialnym (Dz. U. Nr 16, poz. 95 z późno zm. ostatnia z 
1993 r. Nr 17, poz. 78); ustawa z dnia 5 stycznia 1991 r. Prawo budżetowe (Dz. U. z 1991 r. Nr 72, poz.
		

/kronika_bydgoska_1900030_0001.djvu

			28 


344); ustawa z dnia 10 grudnia 1993 r. O finansowaniu gmin (Dz. U. Nr 128, poz. 600 z późno zm.). 
3 Obok budżetu gminy powołany został drugi zasób środków, jakimi jest gminny fundusz ochrony środowi- 
ska i gospodarki wodnej, z którego także finansowane są zadania gmin (Dz. U. z 1993 r. Nr 40 poZo 183). 
4 We współczesnym znaczeniu subwencja jest to przeniesienie praw do rozporządzania (zgodnie z planami 
finansowymi) środkami pieniężnymi pochodzącymi bezpośrednio z budżetu państwa. 
5 Ustawa z dnia 6 maja 1953 r. 
6 Ustawa z dnia 17 maja 1990 r. O podziale zadań i kompetencji określonych w ustawach szczególnych 
pomiędzy organy gminy a organy administracji rządowej oraz o zmianie niektórych ustaw (Dz. U. Nr 34, 
poz. 98; zm. Nr 43, poz. 253).
		

/kronika_bydgoska_1900031_0001.djvu

			29 


Tabela 3 Przychody i wydatki największych gmin/miast w Polsce (w tys. PLN*) 


Gmina Liczba Przychody Wydatki Nadwyżka/deficyt 
mieszkańców Plan 1998 na 1 mieszk. 1997 Plan 1998 1997 Plan 1998 1997 
1 Poznań 579,97 953 584 1644 773 302 190 434 832 942 (-136851) (-59 640) 
2 Opole 130,20 206850 1 588 207 615 205 805 203 382 1045 4233 
3 Chorzów 123,61 185 567 1 501 161 524 190 957 163 478 (-5595) (-1 954) 
4 Płock 130,50 195142 1495 185140 205 142 177 765 (-10000) 7375 
5 Zabrze 201,21 299 861 1490 268 055 302 821 270 663 (-2960) (-2608) 
6 Bielsko-Biała 180,33 267 715 1484 217 757 283517 245 568 (-15802) (-27811) 
7 Dąbrowa Górnicza 130,55 188 034 1440 174424 191 234 173 453 3200 14448 
8 Rybnik 143,65 201 202 1400 188 711 222 346 193 288 (-21143) (-4 576) 
9 Olsztyn 169,49 236 624 1396 215651 244 084 219657 (-9 760) (-4 (06) 
10 Gdańsk 461,87 641 943 1389 575 742 734 593 639 818 (-92 650) (-64 076) 
11 Katowice 350,29 486 408 1388 439 296 498 908 453 139 (-12500) (-13843) 
12 Wrocław 640,51 885 091 1 381 813099 926 039 789 847 (-40948) 23 252 
13 Toruń 205,50 279188 1358 234 785 312194 266 865 (-33006) (-32081) 
14 Kalisz 106,70 142 052 1 331 128 103 151 463 129313 (-9411) (-1 210) 
15 Zielona Góra 117,60 154 282 1 311 147723 154 282 170 202 O (-17 428) 
16 Gorzów Wlkp. 125,45 162 503 1295 173 916 157748 174 398 4754 (-483) 
17 Tychy 133,70 172 772 1 292 163 843 182 551 155 445 (-9778) 8397 
18 Wałbrzych 138,09 177 833 1 287 181 242 179 209 181 242 (-3191) 24527 
19 Łódt 815,30 1 027 633 1 260 1015128 1074006 1 011 368 (-46373) 3760 
20 Szczecin 419,00 527 373 1258 450 357 639 413 264 373 (-112040) (-21 843) 
21 Częstochowa 258,56 316598 1224 260 498 340 598 288 853 (-24000) (-3875) 
22 Gdynia 252,18 307 865 1 220 286 429 342 016 234 977 (-34151) (-2424) 
23 Gliwice 213,29 256 384 1202 239 383 269 502 152 381 (-13118) 10117 
24 Elbląg 129,05 151 920 1177 149934 154 678 139 245 (-2758) (-2446) 
25 Włocławek 123,31 144651 1173 138 453 166345 836 492 (-21 695) (-792) 
26 Kraków 750,00 871 748 1162 796074 1011081 441 960 (-139334) (-40419) 
27 Bydgoszcz 386,00 448 160 1161 411113 471450 145 074 (-23290) (-30 846) 
28 Ruda ŚI. 162,31 183 568 1130 141 810 183568 132216 O 3022 
29Tarnów 122,36 135002 1103 121 081 123947 356 387 2056 (-11135) 
30 Lublin 354,89 370 644 1044 340 044 393 724 237 749 (-23080) 7536 
31 Sosnowiec 245,80 254 717 1036 242 614 257 782 272 857 (-3 065) 4865 
32 Bytom 282,05 279 020 989 275 510 301 250 213 367 (-22 229) 9973 
33 Białystok 225,29 222 653 988 237791 222 653 1367 O 24 424 
34 Warszawa 1 632,50 1 397 838 856 1 282 733 1 456 573 610 (-58 735) (-84 878) 


*) Prawo I Gospodarka - Przegląd Finansowy luty/marzec 1998 r. 
Układ własny
		

/kronika_bydgoska_1900032_0001.djvu

			30 


Aleksandra Ciżmowska 


KWESTIE SPOŁECZNE W BYDGOSZCZY W OKRESIE 
TRANSFO
CJIUSTROJOWEJ 


1. Wprowadzenie 
Transformacja ustrojowa w Polsce wywołała lub spotęgowała wiele problemów spo- 
łecznych. Są one, w głównej mierze, wynikiem niedostosowania nowego sposobu orga- 
nizacji życia publicznego, zwłaszcza systemu gospodarczego, do potrzeb jednostek i grup 
społecznych. Problemy te są odczuwane przez duże zbiorowości, powodując na szeroką 
skalę piętrzenie się 1aytycznych sytuacji w życiu ludzi i prowadzą ostatecznie do zakłó- 
ceń w funkcjonowaniu społeczeństwa. Ich rozwiązywanie wymaga, zakrojonych na sze- 
roką skalę, działań różnych podmiotów, poczynając od jednostek, przez organizacje spo- 
łeczne i zawodowe, samorząd terytorialny, po państwo. Problemy społeczne, które po- 
siadają wymienione wyżej właściwości przyjmuje się nazywać kwestiami społecznymP. 
Rodowodu tego pojęcia należy szukać w początkach XIX wieku, kiedy posługiwano 
się nim jako obrazowym określeniem całokształtu sytuacji warstwy przemysłowych ro- 
botników najemnych. Jej upośledzenie społeczne było istotnym problemem tamtych 
czasów, wymagających przedsiębrania środków zaradczych. Ich podjęcie przez władze 
państwowe stało się początkiem nowego typu działalności państwa określanej jako poli- 
tyka społeczna 2 . 
W latach 90-tych w warunkach narastających w Polsce zagrożeń, pomimo zwodnicze- 
go przekonania niektórych ugrupowań politycznych, o zanikaniu kwestii społecznych 
wraz ze zmianą ustroju, tak jak to było po wojnie, wraca się jednak do pojęcia kwestii 
społecznej nadając mu inne znaczenie. W tzw. węższym ujęciu oznacza ono konkretny 
problem o szczególnie niekorzystnym wpływie na życie i współdziałanie członków danej 
społeczności, zaś w szerszym można mówić o przeciwieństwie pomiędzy obowiązujący- 
mi normami a dążeniem jednostki do godziwego życia. 3 
Aby ustalić jakie problemy można uznać za kwestie społeczne, pytamy w pielWszej 
kolejności o to, jakie potrzeby jednostkowe i społeczne pozostają niezaspokojone. J eże- 
li jest to brak pracy mówimy o kwestii bezrobocia, jeśli mieszkania - o kwestii mieszka- 
niowej itd. Można również zadać inne pytanie: zaspokajanie potrzeb jakich grup jest 
blokowane? Mówimy wówczas o kwestiach: chłopskiej, robotniczej, kobiet, rodziny, lu- 
dzi starszych czy mniejszości narodowych. 
Pozostając przy pielWSzym pytaniu możemy wyróżnić występowanie w Polsce w la- 
tach 90-tych, takich kwestii społecznych jak: ludnościowa, bezrobocie, ubóstwo, miesz- 
kaniowa, zdrowotna, edukacyjna, brak bezpieczeństwa socjalnego czy patologie spo- 
łeczne. 
Kwestie te dotykają wielu Polaków zamieszkujących różne regiony kraju, jednak z 
niejednakowym natężeniem. W jakim zakresie niektóre z nich dotyczą mieszkańców 
Bydgoszczy próbuję odpowiedzieć w niniejszym tekście.
		

/kronika_bydgoska_1900033_0001.djvu

			31 


2. Kwestia ludnościowa 
Jednym z naj istotniejszym wyznaczników powstawania, wzrostu lub spadku natęże- 
nia różnych kwestii społecznych jest stan i struktura ludności. Im więcej na przykład 
ludności w wieku produkcyjnym, tym większe prawdopodobieństwo narastania w okre- 
sie transformacji gospodarczej, bezrobocia. Sytuację demograficzną traktujemy więc jako 
uwarunkowanie kwestii społecznych. Jednocześnie, z uwagi na to, że w latach 90-tych w 
Polsce występuje szereg niekorzystnych tendencji i zjawisk w zakresie rozwoju ludno- 
ściowego kraju, możemy mówić o istnieniu odrębnej kwestii ludnościowej. 
W skali kraju niepokoi zwłaszcza: 
- malejący przyrost naturalny, czyli postępująca przewaga liczby zgonów nad liczbą 
urodzeń, 
- wyraźny spadek rozrodczości kobiet, 
- niski wskaźnik dzietności kobiet, który już w pielWszej połowie lat 90-tych obniżył się 
do poziomu poniżej prostej zastępowalności pokoleń, 
- zmniejszanie się liczby nowo zawieranych małżeństw, zwłaszcza w miastach, po raz 
pielWszy w 1993 r. odnotowany został ujemny bilans małżeństw, tzn., że więcej mał- 
żeństw rozwiązano (przez śmierć męża lub żony, lub przez rozwód) niż zawarto, 
- dramatyczna sytuacja w zakresie umieralności, dla której charakterystyczne są m.in. 
wzrost umieralności mężczyzn w wieku 45-64 lata, zwyżkujące wskaźniki umieralno- 
ści w niektórych regionach kraju, czy też wzrost umieralności z powodu chorób ukła- 
du krążenia i nowotworowych 4 . 
W latach 1990-1997 liczba ludności Bydgoszczy wzrosła o 4.734 osoby. Był to, w 
porównaniu z poprzednimi, podobnymi okresami, niewielki wzrost. Podstawową tego 
przyczyną jest malejąca liczba urodzeń. W 1990 r. urodziło się 4.467 dzieci (urodze- 
nia żywe), podczas gdy w 1997 już tylko 3.445. Od 1990 r. poziom reprodukcji nie 
gwarantuje prostej zastępowalności pokoleń. Urodzeń żywych w 1997 r. było zareje- 
strowanych o 3.079 mniej (47,19 %) niż w 1983 r., będącym rokiem wyżu demogra- 
ficznego. 
Liczba urodzeń maleje, pomimo, że w okres największej płodności (okres ten przy- 
pada pomiędzy 20-29 rokiem życia kobiety) weszła generacja kobiet urodzonych w 
pielWszej połowie lat 70-tych, tj. początkowym okresie ostatniego wyżu demograficz- 
nego. Świadczy to, że zanika charakterystyczne dla powojennego rozwoju demogra- 
ficznego zjawisko falowania. Niewykluczone jednak, że będziemy mieli do czynienia z 
innymi zjawiskami, jak na przykład opóźnione macierzyństwo, gdy kobieta decyduje 
się na urodzenie dziecka po osiągnięciu stabilizacji materialnej i zawodowej. 
Spadek liczby urodzeń w Bydgoszczy najlepiej obrazuje wskaźnik urodzeń żywych 
na 1000 ludzi, który w 1990 r. wyniósł 11,9, a w 1997 r. obniżył się do 9,1. 5 Istotnym 
czynnikiem, który wpływa na poziom dzietności kobiet jest także zawieranie związ- 
ków małżeńskich. W 1990 r. zawarto w Bydgoszczy 2463 małżeństwa tj. 6,6 na 1000 
mieszkańców. W 1992 r. ich liczba spadła do 1995, aby wzrosnąć w kolejnych trzech 
latach do ponad 2000, a następnie obniżyć się stopniowo do 1966 w 1997 r. tj. 5,2 na 
1000 mieszkańców. 6 
Tendencja spadkowa utrzymywała się w Bydgoszczy w latach 90-tych, także w zakre- 
sie liczby zgonów, co jednak w zestawieniu z malejącą liczbą urodzeń doprowadziło w
		

/kronika_bydgoska_1900034_0001.djvu

			32 


1995 f., pO raz pielWszy w całym powojennym okresie, do zerowego przyrostu naturalne- 
go, a w latach 1996-1997, zanotowano przyrost ujemny.' 
W 1990 f. zmarło w Bydgoszczy ogółem 3 871 osób, w 1997 r. - 3 643. Współczynnik 
zgonów ukształtował się w mieście w latach 90-tych na poziomie z lat 50-tych. Począw- 
szy od połowy lat dziewięćdziesiątych, można zaobselWować stabilizację trendu umie- 
ralności, co pozytywnie wpływa na przeciętną długość tlWania życia bydgoszczan. 8 
Innym korzystnym zjawiskiem w zakresie umieralności jest, malejąca w ostatnich la- 
tach, liczba zgonów niemowląt. Najgorszy pod tym względem był 1992 r., kiedy zmarło 
96 niemowląt, a wskaźnik zgonów niemowląt wyniósł 22,8 %0. W kolejnych czterech 
latach wskaźnik ten obniżał się, osiągając w 1997 r. -11,1 %0. W stosunku do lat 50-tych 
kiedy przekraczał 80 %0, można mówić o dużym postępie, jaki dokonał się w tej dziedzi- 
nie, ale nadal należy on do najwyższych w kraju. 
Tabela 1 Stan i ruch naturalny ludności w Bydgoszczy w latach 1990-1997 


Wyszczególnienie Lata 
1990 1991 1992 1993 1994 1995 1996 1997 
w liczbach bezwzględnych 
Liczba ludności 381534 383 574 383 568 384 830 385 708 386 056 386 592 386 268 
Urodzenia żywe 4467 4511 4166 4298 4038 3658 3545 3445 
Zgony 3871 3958 3823 3654 3704 3638 3794 3643 
- w tym niemowląt 74 80 96 84 79 60 44 38 
Przyrost naturalny 596 553 343 644 334 20 - 249 - 198 
Małżeństwa 2463 2199 1995 2009 2085 2040 1 981 1 966 
na 1000 ludności 
Urodzenia żywe 11,9 12,0 11,0 11,3 10,6 9,6 9,3 9,1 
Zgony 10,3 10,5 10,1 9,6 9,7 9,6 10,0 9,6 
- w tym niemowląt 16,5 17,8 22,8 19,6 19,6 16,4 12,4 11,1 
Małżeństwa 6,6 5,8 5,3 5,3 5,5 5,4 5,2 5,2 


Źródlo: Opracowanie wlasne na podstawie: Roczniki statystyczne województwa bydgoskiego: 1995 r. i 
1997 r., WUS w Bydgoszczy. 
Okres transformacji charakteryzuje się także przeobrażeniami w strukturze ludności 
miasta, co ma szczególne znaczenie dla narastania takich kwestii społecznych jak: bez- 
robocie, kwestia zdrowotna i mieszkaniowa. Przeobrażenia te dotyczą głównie struktu- 
ry według wieku ludności, bowiem struktura według płci podlega niewielkim wahaniom. 
W latach 1990-91 w Bydgoszczy, na 100 mężczyzn przypadało 111 kobiet, a począwszy 
od 1992 r. -112. Przewaga liczebna kobiet jest niejednakowa w poszczególnych grupach 
wiekowych. Jak wyglądała ona w 1996 r. ilustruje tabela 2. 
Tabela 2 Ludność Bydgoszczy według płci i wieku w 1996 r. 


Wyszczególnienie Ogółem 0-4 5-9 10-14 15-19 20-29 30-39 40-49 50-59 60-64 65 lat 
W wieku i więcej 
Mężczytni 182306 16369 16369 16369 16369 27135 26 429 31 775 18544 16369 16369 
Kobiety 204 286 27170 27170 27170 27170 28 484 28148 36113 21 699 27170 27170 


Źrodło: Opracowanie własne na podstawie: Ludność. Przemiany demograficzne, 1997 s. 42 i 44.
		

/kronika_bydgoska_1900035_0001.djvu

			33 


Z przedstawionych danych wynika, że największa przewaga kobiet nad mężczyznami 
utrzymywała się w grupach wiekowych od 0-19 lat - z tego powodu, że rodzi się większa 
liczba dziewczynek niż chłopców oraz powyżej 60 lat. Duże nadwyżki starszych kobiet w 
stosunku do analogicznej generacji mężczyzn związane są z występującą w Bydgoszczy, 
podobnie jak w kraju, wyższą umieralnością mężczyzn. Różnice pomiędzy liczbą kobiet i 
mężczyzn w wieku produkcyjnym są naj mniejsze, z przewagą kobiet, co pozwala stwier- 
dzić, że istnieje zbliżone zapotrzebowanie na pracę wśród mieszkańców Bydgoszczy obu 
płci, które jednak nie jest jednakowo zaspokajane. 
Udział głównych grup wiekowych tj. w wieku przedprodukcyjnym, wieku produkcyj- 
nym i poprodukcyjnym w ogólnej liczbie ludności Bydgoszczy nie uległ istotnym zmia- 
nom. Zmniejszył się odsetek osób w wieku przedprodukcyjnym, co stanowiło oczywisty 
rezultat spadku liczby urodzeń. Systematycznie zwiększała się grupa mieszkańców w 
wieku produkcyjnym, co wiązało się z wchodzeniem roczników wyżu demograficznego 
w wiek produkcyjny. W ciągu najbliższych kilku lat grupa ta będzie ulegała dalszemu 
zwiększaniu z tego samego powodu. Jest też oczywiste, że społeczeństwo Bydgoszczy, 
tak jak kraju, starzeje się powoli, ale systematycznie, czego dowodzi zwiększający się 
odsetek osób w wieku produkcyjnym. Spowoduje to już w najbliższych latach zwiększo- 
ne zapotrzebowanie na różne usługi socjalne. 


Tabela 3 Ludność Bydgoszczy według grup wiekowych w latach 1990-1996 (w procentach) 


Wyszczególnienie Lata 
1990 1991 1992 1993 1994 1995 1996 
W wieku przedprodukcyjnym 
(0-17 lat) 27,3 27,1 26,5 26,3 25,4 25,1 24,1 
W wieku produkcyjnym (mężczyź- 
ni 18-64 lata, kobiety 18-59 lat) 60,3 60,4 60,7 60,8 61,3 61,4 62,0 
W wieku poprodukcyjnym (męż- 
czyźni 65 lat i więcej, kobiety 60 lat 12,4 12,5 12,8 12,9 13,3 13,5 13,9 
i więcej) 
Liczba osób w wieku nieprodukcyj- 
nym na 100 osób w wieku produk- 59 59 65 64 brak 63 brak 
cyjnym danych danych 


Źrodło: Opracowanie własne na podstawie: Informacje o sytuacji społeczno-gospodarczej Bydgoszczy, 
lata 1993-1996 oraz tablice pt. Ludność wg płci i wieku w wybranych miastach w 1994, 1996 i 1997 roku, 
oprac. Departament Badań Demograficznych GUS. 


3. Kwestia bezrobocia 
Wprowadzenie zasad gospodarki rynkowej, będącej jednym z zasadniczych elemen- 
tów transformacji w Polsce przyczyniło się do ujawnienia, zasadniczo nieznanego do 
1990 r., zjawiska bezrobocia. PielWsi bezrobotni zostali zarejestrowani w Bydgoszczy 
już w 1990 r., ale brak w tym okresie odpowiednich struktur sprawozdawczo-admini- 
stracyjnych nie pozwolił na pielWsze ustalenia dotyczące stanu i struktury bezrobocia. 
Było to możliwe dopiero od 1991 r. Pozostawało wtedy bez pracy, według stanu na dzień 
I
		

/kronika_bydgoska_1900036_0001.djvu

			34 


31 grudnia, 22298 osób. 9 W kolejnych dwóch latach bezrobocie wzrastało dynamicz- 
nie. Jednak już w drugiej połowie 1994 r. zauważalny stał się spadek liczby zarejestro- 
wanych bezrobotnych, która to tendencja utrzymuje się do chwili obecnej. Jest to trend 
zgodny z danymi ogólnopolskimi, chociaż należy zauważyć, że zmniejszanie się liczby 
bezrobotnych nie jest tylko wynikiem pozytywnych procesów zachodzących na rynku 
pracy, ale w także, w znaczącym stopniu, radykalizacji przepisów ustawy o zatrudnie- 
niu i przeciwdziałaniu bezrobociu. Z tego względu faktyczna liczba bezrobotnych może 
być wyższa. Uwzględniając jednak, że generalnie w dużych miastach w Polsce jest niż- 
sze bezrobocie niż na prowincji, statystyka nie odbiega dla Bydgoszczy tak znacznie 
od stanu rzeczywistego. 
Zmniejszanie się liczby bezrobotnych znalazło również wyraz w obniżaniu się stopy 
bezrobocia. Maksymalny pułap, jak dotąd, osiągnęła w 1994 r., kiedy wyniosła 13,9 %, 
czyli poniżej średniej wojewódzkiej (19,6 %)10 oraz średniej krajowej (16,4 %). 
Procesem oddziaływującym na spadek bezrobocia jest obniżanie się od 1994 r.licz- 
by bezrobotnych zwolnionych w ramach tzw. zwolnień grupowych. Najwięcej, bo aż 
8019 bezrobotnych, zwolnionych z przyczyn dotyczących zakładu pracy odnotowano 
w 1992 r., ale w 1994 r. już 4 567, w 1995 r. - 2 879 i tylko 1 229 w 1997 r. Masowe 
zwolnienia grupowe spowodowane były głównie znacznymi redukcjami nadmiernego 
zatrudnienia w dużych przedsiębiorstwach sektora publicznego. W Bydgoszczy, po- 
dobnie jak w kraju, miały one miejsce przede wszystkim w początkowych latach okre- 
su transformacji. W 1992 r. aż w 87 zakładach sektora publicznego nastąpiły zwolnie- 
nia grupowe, które dotknęły 5 595 osób. W kolejnym roku zgłoszono zwolnienia gru- 
powe w 39 zakładach, a w 1997 r. tylko w 11, a objęły one zaledwie 677 osób. u Upa- 
dłość w 1998 r. jednego z najbardziej znanych bydgoskich przedsiębiorstw - "Rometu" 
w znaczącym stopniu pogorszy niestety tę statystykę. 
Wśród bezrobotnych, tak jak w wielu rejonach kraju dominowały kobiety. Charak- 
terystyczne jest jednak dla sytuacji w Bydgoszczy, że odsetek bezrobotnych kobiet 
wzrasta. O ile w 1994 r. utrzymywał się ona na poziomie 57 %, to w 1995 i kolejnych 
59,8 %, w 1996 r. - 64 % i w 1997 r. - 64,3 %. 
Do innych, niekorzystnych zjawisk w zakresie bezrobocia, występujących w Byd- 
goszczy, należy spadek, wśród ogółu bezrobotnych, odsetka bezrobotnych posiada- 
jących prawo do 
asiłku. Na początku lat 90-tych zdecydowana większość (84,9 % w 
1991 r.) bezrobotnych posiadała prawo do tego świadczenia. W 1992 r. odsetek ten 
obniżył się do 59,3 %, a w 1993 r. aż do 48,4 %, aby w 1995 r. wzrosnąć do 63,2 %. W 
1997 r. zaledwie 29,6 % czyli niepełna jedna trzecia bezrobotnych, posiadała prawo 
do zasiłku,12 co rodzi poważne pytanie o źródła utrzymania pozostałych zarejestro- 
wanych bezrobotnych, jak i tych, którzy, wiedząc o tym, że nie posiadają uprawnień 
do nabycia tego świadczenia, w ogóle nie dokonują rejestracji w Rejonowym Urzę- 
dzie Pracy. 
Po stronie zjawisk pozytywnych w kształtowaniu się bezrobocia na terenie funkcjo- 
nowania RUP w Bydgoszczy, można zapisać postępujący wzrost płynności bezrobo- 
cia, wyrażający się zarówno wzrostem dopływu (rejestracji), jak i odpływu (wyreje- 
strowań) z bezrobocia. Cieszy zwłaszcza zwiększona liczba osób wyłączonych z ewi- 
dencji bezrobocia z powodu podjęcia stałej, względnie sezonowej pracy.
		

/kronika_bydgoska_1900037_0001.djvu

			35 


Tabela 4 Płynność bezrobocia w Bydgoszczy w latach 1991-1997 


Wyszczególnienie Lata 
1991 1992 1993 1994 1995 1996 1997 
Wskaźniki płynności rynku pracy w % 36,2 47,7 43,2 44,9 46,4 51,7 55,5 
Wskaźniki odpływu bezrobotnych w % 110,7 51,8 64,0 72,9 99,2 107,1 126,8 


Źródlo: WUP w Bydgoszczy, Wydziallnformacji, Badań i Analiz, ABC Rejonowego Urzędu Pracy w 
Bydgoszczy, Bydgoszcz, kwiecień 1998 r. 
Co prawda w 1997 r. ulegała ona pewnemu zmniejszeniu, ale można to traktować 
jako przejściowe. To pozytywne zjawisko ma jednak swoją "ciemną stronę", a mianowi- 
cie wśród osób wyrejestrowanych znajduje się bardzo duża grupa (w 1995 r. - 14 786 
osób, w 1996 r. - 12225) tych, którzy nie potwierdzili gotowości do pracy, czego wymaga 
znowelizowana ustawa i co powoduje w konsekwencji ich wyrejestrowanie. Mogą to być 
osoby, które nie uczyniły tego z uwagi na utratę prawa do zasiłku, ale jest też zapewne 
wielu takich, którzy nie dokonali tego z powodu zaangażowania w pracy w tzw. "szarej 
strefie", której rozmiary są nadal tylko przedmiotem szacunków. 
Interesująco przedstawia się struktura bezrobocia, o ile w informacjach dotyczących sytu- 
acji w kraju mówi się o dużej liczbie absolwentów wśród ogółu bezrobotnych (ok. 30 %), to w 
Bydgoszczy ich liczba nigdy nie była duża. Najwięcej - 2 692 osoby w 1993 t., 2 158 w 1995 r. 
i tylko 508 w 1997 r. Oczywiście, w tej korzystnej tendencji mamy do czynienia z pewnym 
niedomówieniem. Spadek liczby absolwentów wśród bezrobotnych wiąże się przede wszyst- 
kim ze zniesieniem zasiłku dla tej grupy. Faktyczna liczba bezrobotnych w tzw. absolwenc- 
kim wieku czyli 18-24 lata jest znacznie wyższa. W 1993 r. było 11 003 bezrobotnych w tym 
wieku, a w 1996 r. ich liczba zmniejszyła się o około połowę do 5 602 osób. 
Najmniej bezrobotnych jest z wykształceniem wyższym, co odpowiada trendom kra- 
jowym. W 1997 r. było to tylko 336 osób. Najwięcej rejestruje się z wykształceniem za- 
sadniczym zawodowym (apogeum przypadało w 1993 r. - 12295, w 1997 r. ich liczba 
spadła do 5 085) i podstawowym oraz niepełnym podstawowym (9 769 w 1993 r. i już 
tylko 4 962 w 1997 r.). 
Bardzo niepokojący jest fakt, że najliczniejszą grupą wśród bezrobotnych są ludzie w 
wieku największej aktywności i często także efektywności zawodowej, zwanym wiekiem 
mobilnym. Według stanu na koniec 1997 r., najwięcej bezrobotnych bo 4 065 mieściło 
się w przedziale 35-44 lata. 
Bydgoskie bezrobocie ma, co również jest niekorzystne, długotlWały charakter, tzn., 
że czas oczekiwania na pracę większości bezrobotnych wynosi powyżej 12 miesięcy. Są 
na pewno w tej grupie chronicznie bezrobotni. 
Kwestia bezrobocia charakteryzuje się występowaniem wielu zjawisk i zmieniających 
się tendencji, których analiza wymaga odrębnego, obszernego opracowania. Na zakoń- 
czenie tych kilku uwag o bezrobociu w Bydgoszczy należy jednak wskazać, że stanowi 
ono niewątpliwie zasadniczą kwestię społeczną obecnie w kraju, jak i w Bydgoszczy, 
przede wszystkim dlatego, że jest w głównej mierze źródłem powstawania innych proble- 
mów, takich jak ubożenie znacznych grup ludności, nie tylko samych bezrobotnych, ale i 
ich rodzin, niekorzystna zmiana struktury wydatków, w której coraz mniej środków prze-
		

/kronika_bydgoska_1900038_0001.djvu

			36 


Tabela 5 Bezrobotni według czasu oczekiwania na pracę w latach 1991-1997 


Wyszczególnienie Lata 
1991 1992 1993 1994 1995 1996 1997 
do 1 miesiąca * 1466 1394 1490 1675 1566 1173 
od 1 do 3 miesięcy * 4666 3907 3309 3342 2740 1942 
od 3 do 6 miesięcy * 5793 5340 4847 4507 3093 1889 
od 6 do 12 miesięcy * 9391 8768 7126 6480 4672 3355 
powyżej 12 miesięcy * 7246 12 160 13 598 8770 8317 5595 


Źródło: ABC Rejonowego Urzędu Pracy w Bydgoszczy. 
znacza się na tzw. potrzeby wyższego rzędu, jak np. edukacja czy zdrowie, narastanie 
patologii społecznych, zwłaszcza alkoholizmu i przestępczości. 
4. Kwestia mieszkaniowa 
Kwestia ta wyraża się przede wszystkim, tak jakw całym kraju, dotkliwym brakiem miesz- 
kań. Główną miarą ilościowych potrzeb mieszkaniowych jest liczba gospodarstw domowych 
nie posiadających odrębnego mieszkania. Szacowano, że w połowie lat 90-tych na 100 ro- 
dzin brakowało około 14 mieszkań. Większość bydgoskich mieszkań (ponad 80 %) zajętych 
jest przez jedno gospodarstwo domowe, ale pozostałe przez dwa i więcej.l3 
Dane dotyczące zasobów mieszkaniowych miasta nie obrazują w pełni trudnej sytu- 
acji mieszkaniowej. W 1991 r. zamieszkanych było w Bydgoszczy 119 tysięcy mieszkań. 
Pod koniec 1996 r. ich liczba wzrosła do blisko 125 tysięcy. Liczba osób przypadających 
na jedno mieszkanie zmalała z 3,13 w 1991 r. do 3,01 w 1996 r. Malejącą tendencję 
wykazywał również wskaźnik liczby osób przypadających na statystyczną 1 izbę, który w 
połowie lat 90-tych ukształtował się na poziomie poniżej 0,9, 
o oznaczałoby, że prze- 
ciętny bydgoszczanin dysponował dla swoich potrzeb więcej niż jednym pokojem. Po- 
wierzchnia użytkowa mieszkań, przypadających na 1 osobę w świetle norm socjalnych, 
które przewidują minimum 5 m 2 na osobę, również przedstawiała się korzystnie. W 1991 
roku było to 17,1 m 2 na osobę, a w 1997 r. zbliżyło się do 18 m 2 . Niestety, jest to wskaźnik 
kształtujący się poniżej krajowego wynoszącego 18,4 m 2 i bardzo daleko odbiegający od 
standardów europejskich przewidzianych w tzw. Karcie Kolońskiej, która mówi o po- 
wierzchni 40 m 2 na 1 osobę, 70 m 2 na 2 osoby itd. 
Tabela 6 Warunki mieszkaniowe w Bydgoszczy w latach 1990-1996 


Wyszczególnienie Lata 
1990 1991 1992 1993 1994 1995 1996 
Mieszkania (w tys.) 116.624 118.966 121.210 122.105 123.021 123.957 124.766 
Liczba osób w mieszkaniu 3,39 3,40 3,40 3,41 3,41 3,02 3,01 
Powierzchnia użytkowa mieszkań 
w m 2 na osobę 16,7 17,03 17,4 17,53 17,68 17,82 17,93 


Źródło: Roczniki statystyczne województwa bydgoskiego, 1995 r. (s. 438), 1997 r. (s. 545) WUS w Bydgoszczy.
		

/kronika_bydgoska_1900039_0001.djvu

			37 


Powyższe dane to przeciętne dla miasta. Sytuacja w poszczególnych dzielnicach, osie- 
dlach i innych jednostkach urbanistycznych przedstawiała się, według danych na koniec 
1995 r., bardzo różnie. Najbardziej zagęszczone były mieszkania na Miedzyniu (3,84 
osoby na mieszkanie), na Piaskach (3,72), na Czyżkówku (3,56), w Opławcu (3,50) i 
Łęgnowie (3,48), ale o ile na Miedzyniu były to mieszkania duże, gdzie na jedną osobę 
przypadało 23,41 m 2 powierzchni, podobnie w Łęgnowie II - aż 25,02 m 2 na osobę, to na 
Czyżkówku - 17,73. I tam także na 1 izbę przypadało 0,97 osoby. W Fordonie, gdzie 
znajduje się najwięcej mieszkań w Bydgoszczy, bo aż 19590, powierzchnia użytkowa 
przeznaczona dla 1 mieszkańca wynosiła 17,54 m 2 (również według stanu na 31 grudnia 
1995 r.). Sytuacja w Fordonie ma niewątpliwy wpływ na przeciętną w Bydgoszczy. Na 
Szwederowie, które posiada ponad 11 500 mieszkań, przestronność jest dużo niższa. 
Wynosi tylko 15,29 m 2 powierzchni na osobę, trochę więcej na Wyżynach - trzecim co do 
liczby mieszkań bydgoskim osiedlu - 15,4 m 2 powierzchni na osobę i już znacznie więcej 
w Śródmieściu, w którym w 9 908 mieszkaniach, na osobę przypadało 20 m 2 powierzchni. 
Spośród największych jednostek urbanistycznych Bydgoszczy tzw. powierzchniowa sytu- 
acja mieszkaniowa Śródmieścia jest niewątpliwie najkorzystniejsza. Zbliżone warunki 
"powierzchniowe" posiadają osoby zamieszkujące osiedle Leśne (19,6 m 2 na osobę) ale 
pod innymi względami, jak np. wyposażenie w ciepłą wodę, sytuacja w tych jednostkach 
wygląda gorzej niż w innych "mniej przestronnych". 
Warto zauważyć, że wyposażenie bydgoskich mieszkań w podstawowe instalacje w 
1996 r. wyglądało lepiej w porównaniu z końcem lat 80-tych. Najwięcej osób korzystało 
z instalacji gazowych - 95,2 % ogółu ludności miasta, niewiele mniej z wodociągów - 
94,5 % i niestety znacznie mniej z kanalizacji - 86,9 %.14 
W tej dziedzinie władze miejskie mają więc sporo do zrobienia, o ile mieszkańcy nie 
wyprzedzą ich swoimi działaniami. Podnoszenie standardu mieszkań, wyposażenie ich w 
różnego rodzaju instalacje, odbywa się najczęściej dzięki indywidualnym lub grupowym 
staraniom zainteresowanych mieszkańców, bez większego udziału administracji miej- 
skiej. Nie trzeba chyba dodawać, że przy takich wskaźnikach chociaż korzystniejszych 
niż w poprzednich dekadach, wyposażeniem mieszkań w różne instalacje, odbiegamy 
nie tylko od standardów międzynarodowych, ale i krajowych. 
To, że warunki mieszkaniowe w Bydgoszczy nie należą do najlepszych jest zdetermi- 
nowane wielorako, ale niewątpliwie decydujące znaczenie ma fakt, że 23,9 % budynków 
zostało wybudowanych przed 1945 r. Budynki te w przeważającej części znajdują się w 
obszarze śródmiejskim. Są one w złym stanie technicznym i większość z nich kwalifikuje 
się do kapitalnego remontu, czy nawet wyburzenia. Wiele mieszkań w tych budynkach 
wyposażone jest w ogrzewanie piecowe, część z nich nie posiada samodzielnych łazie- 
nek i ubikacji. 15 
Ogólnie jednak w strukturze zasobów mieszkaniowych dominują budynki wybudo- 
wane po 1961 r., w tym najwięcej bo 20,9 % oddanych do użytku w latach 1971-78 i 
niewiele mniej bo 19,1 % w dekadzie 1979-88. Był to okres największej powojennej 
prosperity budownictwa mieszkaniowego, nie tylko zresztą w Bydgoszczy. Jeszcze w la- 
tach 1989-92, czyli na początku okresu transformacji, średnioroczne przyrosty zasobów 
mieszkaniowych wynosiły ok. 2 300 mieszkań. Później, głównie z powodu zmian w spo- 
sobie kredytowania budownictwa mieszkaniowego i ograniczania nakładów finansowych
		

/kronika_bydgoska_1900040_0001.djvu

			38 


z budżetu państwa na ten cel, nastąpiło załamanie tempa budownictwa mieszkaniowe- 
go. W 1994 r. oddano do użytku 1 070 mieszkań, a więc o połowę mniej niż w roku 
poprzednim, w 1995 r. - 942, w 1996 r. - 840 i w 1997 r. - 935 mieszkań. 16 Można przy- 
puszczać, że z uwagi na korzystne ulgi podatkowe związane z budową mieszkań, nie jest 
wykazywana faktyczna liczba zakończonych już budów, co nie zmienia faktu, że roczny 
przyrost liczby nowych mieszkań, oscylujący poniżej tysiąca, w prawie 400-tysięcznym 
mieście, nawet z malejącym przyrostem naturalnym, budzi obawy o zaspokojenie po- 
trzeb mieszkaniowych mieszkańców. 
J ak wynika z danych dotyczących tych potrzeb są to obawy uzasadnione. Deficyt miesz- 
kań na koniec 1996 r., wynikający z wielkości średniego gospodarstwa domowego (2,8 
osoby na jedno gospodarstwo), szacowano na ok. 13 tysięcy. Potrzeby zarejestrowane w 
spółdzielniach mieszkaniowych i Administracji Domów Miejskich (według stanu na dzień 
30 kwietnia 1997 r.) są znacznie większe. Wynoszą one ponad 27 tysięcy. Biorąc pod 
uwagę przyrost gospodarstw domowych, który będzie następował w najbliższych latach 
z uwagi na zakładanie rodzin przez osoby urodzone w okresie ostatniego wyżu demo- 
graficznego oraz ubytki mieszkań (rozbiórki, wyburzenia inwestycyjne itp.) potrzeby te 
będą jeszcze większe i mogą sięgać kilkudziesięciu tysięcy. Tempo budownictwa miesz- 
kaniowego w Bydgoszczy notowane w okresie transformacji nie rokuje żadnych nadziei 
na ich zaspokojenie, choćby w połowie. 17 
Oprócz deficytu mieszkań, innym, ważnym aspektem kwestii mieszkaniowej jest po- 
krywanie kosztów utrzymania lokali. W dążeniu do urynkowienia gospodarki mieszka- 
niowej, czynsze mieszkalne uległy w latach 90-tych kilkakrotnym podwyżkom, którym 
zresztą nie widać końca. Coraz większa liczba rodzin zalega z opłacaniem czynszu, a 
także z opłatami za centralne ogrzewanie, wodę, gaz i energię elektryczną, które też 
zresztą systematycznie wzrastają. 
Państwo, w swej ułomnej polityce mieszkaniowej podjęło próbę pomocy, materialnie 
gorzej sytuowanym obywatelom w utrzymaniu mieszkań, poprzez wprowadzenie na mocy 
ustawy z dnia 17 listopada 1994 r. dodatków mieszkaniowych. 
Do końca 1994 r. wydano w Bydgoszczy ponad 3 tysiące decyzji o przyznaniu dodatku 
mieszkaniowego. Od 1995 r. dodatki takie otrzymuje rocznie ponad 10 tysięcy gospo- 
darstw domowych, co obrazuje skalę potrzeb finansowych w zakresie utrzymania miesz- 
kań. Najwięcej wnioskodawców pochodzi z ulic znajdujących się w dzielnicach: Śród- 
mieście, Szwederowo, Bocianowo, Osowa Góra, J achcice, Piaski i Miedzyń oraz w rejo- 
nie obejmującym Kapuściska i Wyżyny. Najmniej wniosków o przyznanie dodatku miesz- 
kaniowego wpłynęło z osiedla Leśnego. 18 Informacje o liczbie wnioskodawców w po- 
szczególnych rejonach Bydgoszczy tworzą pośrednio swoistą mapę stanu zamożności 
czy też raczej ubóstwa mieszkańców miasta. 


Przypisy 
1 Por. J. Danecki, Wybrane kwestie społeczne 1989-1994, w: Polityka społeczna. Stan i perspektywy, praca 
zbiorowa pod red. J. Auleytnera, Warszawa 1995, s. 106. 
2 J. Łopato, Kwestie społeczne a polityka społeczna (Przegląd teorii) w: Polityka społeczna w okresie prze- 
mian, praca zbiorowa pod red. naukową A. Piekary i J. Supińskiej, Warszawa 1985, s. 52-53. 
3 Szerzej J. Danecki, Uwagi o kwestiach społecznych, "Polityka społeczna" 1998 nr 3, s. 3-4. 
4 Szerzej w m.in.: J. InduIski, J. Kowalewski, H. Worach-Kardas, Rozwój demograficzny Polski do roku
		

/kronika_bydgoska_1900041_0001.djvu

			39 


2000, w: Polityka społeczna. Stan i perspektywy, op. cit. 
5 Rocznik statystyczny województwa bydgoskiego 1995, WUS w Bydgoszczy, 1996, s. 430. 
6 Tamże. 
7 Ludność. Przemiany demograficzne. Urząd Statystyczny w Bydgoszczy 1997, s. 23. 
8 Bydgoszcz w statystyce. Urząd Statystyczny w Bydgoszczy 1996, s. 22. 
9 Wszystkie dane dotyczące bezrobocia na terenie Rejonowego Urzędu Pracy w Bydgoszczy, obejmującego 
swoim zasięgiem oprócz miasta Bydgoszczy, także miasto i gminę Koronowo oraz Solec Kujawski, a także 
ościenne gminy: Białe Błota, Dąbrowa Chełmińska, Nowa Wieś Wielka, Osielsko, Sicienko. RUP nie 
prowadzi oddzielnej statystyki bezrobocia dla Bydgoszczy. 
10 Informacja o sytuacji społeczno-gospodarczej Bydgoszczy w okresie I-XII 1996 r., s. 10. 
11 WUP w Bydgoszczy, Wydział Informacji, Badań i Analiz, ABC Rejonowego Urzędu Pracy w Bydgoszczy, 
Bydgoszcz kwiecień 1998 r. 
12 Tamże. 
13 Bydgoszcz w statystyce. Urząd Statystyczny w Bydgoszczy 1996, s. 31. 
14 Raport o stanie rodziny gminy Bydgoszcz. Komisja do Spraw Rodziny przy Radzie Miasta, Bydgoszcz, 
marzec 1998, s. 16-17. 
15 Kierunki polityki mieszkaniowej miasta Bydgoszczy, opracowanie zespołowe, Referat Polityki Mieszka- 
niowej Urzędu Miejskiego w Bydgoszczy, s. 13. 
16 Raport o stanie rodziny gminy Bydgoszcz, op. cit., s. 16. 
17 Kierunki polityki mieszkaniowej miasta Bydgoszczy, wyd. cit., s. 10-11. 
18 Raport o stanie rodziny gminy Bydgoszcz, op. cit., s. 17-18.
		

/kronika_bydgoska_1900042_0001.djvu

			40 


Grzegorz Kaczmarek 


MIASTO BYDGOSZCZ W ŚWIADOMOŚCI 
JEGO MŁODYCH OBYWATELI 
Z badań Miejskiej Pracowni Urbanistycznej nad miastem Bydgoszczą 


Nie trzeba dowodzić, że przestrzeń jest uniwersalnym parametrem ludzkiego życia w jego 
wszelkich lub niemal wszelkich przejawach. Nie trzeba również uzasadniać, że przestrzenne 
aspekty cechują niezliczoną ilość zjawisk, z jakimi mamy do czynienia. Jednak przejście od 
konkretnych, prawdziwych i banalnych stwierdzeń o zjawiskach przestrzennych do ukaza- 
nia w sposób koherentny i całościowy powiązań ludzkiego odczuwania i pojmowania prze- 
strzeni z czasem, mitologią, historią, wiedzą, społecznym doświadczeniem, z właściwością 
zmysłów, z budową otoczenia - jest sztuką. 
I to wcale niełatwą ". 


(Z notatek Aleksandra WalIisa) 


I. Wprowadzenie 
Tym nieco pretensjonalnym tytułem nawiązuję świadomie do prekursorskiego stu- 
dium z zakresu socjologii miasta jednego z największych polskich humanistów Floriana 
Znanieckiego} i nie jestem w tym zamyśle oryginalny2. Badanie, których wyniki przed- 
, stawiam mogą być zaledwie przyczynkiem do tak postawionego zagadnienia lub, w naj- 
lepszym razie, glosą do opracowywanego w Miejskiej Pracowni Urbanistycznej Studium 
uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego Bydgoszczy. Także podty- 
tuł jest jedynie wyrazem niespełnionego marzenia prowadzenia systematycznych badań 
nad miastem, analiz, czy choćby statystyk społecznych, dysponowania w miarę aktualną 
i szeroką wiedzą o jego mieszkańcach 3 . Odbudowywanie MPU w zmienionych warun- 
kach społeczno-gospodarczych i politycznych, a także nowej obsadzie personalnej budzi 
nowe nadzieje. 


1. Cel, charakter i sposób przeprowadzenia badań 4 
Badania przeprowadzone zostały z inicjatywy Miejskiej Pracowni Urbanistycznej w 
ramach prac do Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego 
Bydgoszczy. Podstawowym ich celem było zebranie opinii i ocen młodzieży z klas matu- 
ralnych kilku szkół na temat warunków życia w Bydgoszczy, perspektyw jej rozwoju itp. 
Posłużono się gotowym kwestionariuszem ankietys, który rozprowadzono w 8 szkołach 
trzech typów: liceach ogólnokształcących (I; II; III; IV; V; i XIV przy Zespole Szkół 
Chemicznych), Technikum Chemicznym. oraz Liceum Ekonomicznym w Bydgoszczy. 
Prośbę o przeprowadzenie ankiet skierowano do dyrektorów wymienionych szkół śred- 
nich poprzez Wydział Oświaty UM. Młodzież wypełniała ankiety na lekcjach, na zasa- 
dzie ankiety audytoryjnej. Badania przeprowadzone zostały w dniach 26 do 30 stycznia 
1998 r. Uzyskano zwrot 661 wypełnionych ankiet. Dobór próby uznać więc można za 
celowy, reprezentatywny w najlepszym wypadku dla kategorii uczniów klas matural- 
nych trzech wymienionych typów szkół średnich Bydgoszczy. Chodziło jednak nie tyle o 
reprezentatywność badań, ile o reprezentację młodego pokolenia traktowaną jako gru-
		

/kronika_bydgoska_1900043_0001.djvu

			41 


pę opiniodawczą, ale i opiniotwórczą w najbliższej przyszłości 6 . Dwustronicowy kwe- 
stionariusz ankiety formatu A-4liczył 12 pytań, z czego tylko 3 były pytaniami skatego- 
ryzowanymi zamkniętymi. Pozostałe to pytania otwarte dające nieograniczone możli- 
wości odpowiedzi. Odpowiedzi na nie zostały więc wtórnie poklasyfikowane (drogą tzw. 
redukcji przestrzeni własności) w typowe kategorie. W zależności od pytania ich liczba 
wyniosła od 9 (pyt. 2) do 27 (pyt. 6). Sytuacja taka powoduje zawsze utratę wielu specy- 
ficznych informacji i kolorytu wypowiedzi, ale i tak daje poszerzony obraz opinii w sto- 
sunku do odpowiedzi skategoryzowanych "na wejściu" przez autora ankiety. 
Omawiając odpowiedzi na poszczególne pytania otwarte, z tego też powodu, przyta- 
czam dodatkowo przykłady konkretnych odpowiedzi i ilustruję przykładami poszczegól- 
ne, zwłaszcza te mniej ostre i bardziej pojemne, z utworzonych kategorii. Tak zwana me- 
tryczka obejmowała tylko dwie kategorie: nazwa szkoły i klasa. Obie faktycznie zbędne. 
Nie zawierała, niestety, informacji z pewnością przydatnych w nieco pogłębionej analizie 
odpowiedzi, jak dane o płci, czy miejscu zamieszkania ucznia. Z konieczności więc ograni- 
czyć się musimy do przedstawienia i skomentowania niemal surowych wyników odpowie- 
dzi, bez analizy korelacyjnej itp. analiz idących "w głąb". Niezależnie od powyższych za- 
strzeżeń badania dostarczają interesującego materiału źródłowego i porównawczego. 


2. Charakterystyka próby 
Dobór próby spowodował znaczną jej jednorodność demograficzną. Choć nie dyspo- 
nujemy bezpośrednimi jej charakterystykami demograficznymi, w oparciu o strukturę 
populacji możemy założyć, że około 85 % badanych to młodzież w wieku około 18 lat 
(wiek rocznika IV klas), a około 15 % w wieku 19 lat (wiek rocznika V klas techników). 
Pomijamy stosunkowo nieliczne przypadki uczniów młodszych i starszych. Mamy więc 
do czynienia z ludźmi dorosłymi w świetle prawa. Założyć też należy pewną przewagę 
kobiet nad mężczyznami oraz wyraźną przewagę mieszkańców Bydgoszczy nad miesz- 
kańcami innych miejscowości. Poniższy diagram przedstawia liczebności i % udziału w 
próbie uczniów z 3 typów szkół jakie reprezentowali: 
Tabela 1 Charakterystyka próby 


Typ szkoły liczebność próby % 
.... 
- 
Liceum Ogólnokształcące 514 77,8 
Liceum Ekonomiczne 52 7,9 
Technikum Chemiczne 95 14,4 
Razem 661 100,0 


3. Wyniki badania jako źródło informacji i podstawa wnioskowania 
J ak już powiedziano, prezentowane wyniki badań spełniają wymóg reprezentatywno- 
ścF tylko w odniesieniu do wybranej kategorii uczniów klas maturalnych szkół średnich 
Bydgoszczy. Pozwalają więc w pełni zasadnie wnioskować o opiniach, cechach, a niekie- 
dy i zjawiskach oraz tendencjach charakteryzujących jedynie badany - niewielki seg- 
ment społeczności miejskiej. Nie należy też zapominać, że źródłem informacji w przy- 


.
		

/kronika_bydgoska_1900044_0001.djvu

			42 


padku badań socjologicznych prowadzonych przy pomocy narzędzia jakim jest prosty 
kwestionariusz ankiety, są jedynie werbalne wypowiedzi respondentów. Nie mają więc 
one waloru obiektywności, a jedynie (w przypadku statystycznej reprezentacji) intersu- 
biektywności i prawdopodobieństwa. Z drugiej strony, taki właśnie charakter mają, z 
definicji, wszystkie opinie i deklaracje, bo taka ich natura. Pamiętać należy także, że tak 
rejestrowana "...świadomość społeczna okazała się zdumiewająco wiernym zwierciadłem 
obiektywnych różnic i obiektywnych zmian i obiektywnych procesów (on) jakie zaistniały w 
naszym kraju'
. Nie bez racji i swoiście naukowych (intersubiektywnych) argumentów 
są więc zwolennicy poglądu, że społeczeństwo w swych ocenach, opiniach i zachowa- 
niach nigdy się nie myli i "zawsze ma rację". Wreszcie: wszystkie niemal prawdy społecz- 
ne ugruntowane są na tej podstawowej zależności, że: świat społeczny nie jest taki jaki 
jest, ale jaki się ludziom wydaje, że jest. Z taką nadzieją w sens pytania ludzi o to jak widzą 
nasze miasto prezentujemy jego młodzieńczy, z konieczności fragmentaryczny i oczywi- 
ście subiektywny obraz. 


II. Wyniki badań 
Ograniczam się do przedstawienia "surowych" wyników analiz, najczęściej w postaci 
tabel i zestawień lub wykresów, zwracając jedynie uwagę na najbardziej charakterystyczne 
zależności czy "fakty socjologiczne". Niekiedy pozwalam sobie na interpretacje czy krót- 
kie komentarze wykraczające poza materiał empiryczny, a odwołujące się głównie do 
tzw. wiedzy poza źródłowej, czy po prostu wiedzy potocznej. W tym także do wiedzy o 
mieście i jego mieszkańcach. Wielu wyników nie można jednoznacznie zinterpretować i 
było by ryzykowne improwizowanie na ich temat bez badań czy danych porównawczych 
i pogłębionej analizy. Z drugiej strony tzw. surowy materiał daje zawsze większe możli- 
wości interpretacji, analiz, korelacji, jest otwarty na większą liczbę wariancji, zależnych 
nie tylko od potrzeb chwili, ale i wyobraźni użytkownika lub nowych odkryć i pomysłów. 
Niewielka w istocie liczba znaczących socjologicznie zmiennych nie daje tu jednak zbyt 
wielkiego pola do popisu. Summa summarum, z powodów wspomnianych we wprowa- 
dzeniu, prezentowane wyniki traktować trzeba wyłącznie jako przyczynek do ewentual- 
nych dalszych badań na ten temat. 


1. Atrakcyjność Bydgoszczy - czyli co jest i się podoba 
Dobrym punktem wyjścia do próby odpowiedzi na postawione w tytule rozdziału py- 
tanie może być odpowiedź na drugie pytanie:" Wjakim mieście chcesz studiować?". Jest 
ona niewątpliwie wskaźnikiem atrakcyjności poszczególnych miast akademickich w opi- 
nii tegorocznych maturzystów bydgoskich szkół średnich. Zdecydowana większość, bo 
łącznie aż 92 % uczniów zadeklarowało zamiar studiowania po ukończeniu szkoły. 
Relatywnie najczęściej chcą studiować uczniowie LO (96,5 % ), stosunkowo najmniej 
jest takich uczniów w technikum chemicznym, ale i tak jest to ponad 72,5 %. Tylko jedna 
osoba nie była jeszcze zdecydowana w tej sprawie. Z oczywistych względów najczęściej 
. (około 58 %) zamierzają oni studiować w Bydgoszczy. Na drugim miejscu znajdujemy 
Poznań (36,2 %), na kolejnych: Toruń (34,6 %) i Gdańsk (19,8 %). Inne ośrodki akade- 
mickie są już wymieniane zdecydowanie rzadziej (zob. poniższy wykres).
		

/kronika_bydgoska_1900045_0001.djvu

			43 


W jakim mieście chciałbyś studiować? 


450 
400 
350 
300 
250 
200 
150 
100 
50 
O 


382 


239 229 
nn 


N 
() 
N 
CI) 
o 
C) 
"C 
>- 
ID 


131 
.' 
 
) t 42 

 :..:. 
'Y , 
" 
,.. .. no ,,' 
?,:.
 
-c -c 
 
 

 ::J CI) 
 
C .... -c 
{ł 
 
 
N N 
o "C CI) 
a.. C) .... 

 


56 51 
20 _.-i. i.. 1 
:.
 .
4Ii"'":
. 

 
 tU" -
.- 
-o ... () E
N 
CI) 'c CD...."C 

 .
 ._ oC CD 

 
 
 .
 
E .... 

 CD C) CD o 
co 'c a. 
c N "C 
C o 


Wysoka pozycja Poznania wynika najprawdopodobniej z bogatej oferty różnorod- 
nych kierunków studiów tego czołowego ośrodka akademickiego w Polsce, bliskości prze- 
strzennej i wreszcie tradycji studiowania właśnie w Poznaniu. Toruń stanowi niejako 
uzupełnienie kierunków nieobecnych w Bydgoszczy, a bliskość przestrzenna dodatko- 
wo ułatwia podejmowanie tam studiów absolwentom z Bydgoszczy. Można przypusz- 
czać, że tak jak rzeczywisty procent faktycznie podejmujących studia będzie nieco niż- 
szy od deklaracji, tak odsetek podejmujących studia w Bydgoszczy, tj. na miejscu, ule- 
gnie pewnie relatywnemu zwiększeniu. Z reguły wymieniano kilka możliwości i wszyst- 
kie one zostały uwzględnione. Pełny zestaw danych przedstawia tabela 2. 


Tabela 2 Preferowane miejsce studiów 


W jakim mieście chcesz studiować? 1 wska- % 2 wska- 3 wska- Razem Razem 
zanie zanie zanie % 
1 Bydgoszcz 346 52,3 26 10 382 57,8 
2 Poznań 174 26,3 54 11 239 36,2 
3 Toruń 167 25,3 60 2 229 34,6 
4 Gdańsk 84 12,7 31 16 131 19,8 
5 inne miasta (Olsztyn, Wrocław, 
Gliwice, Lublin i in.) 40 6,1 10 6 56 8,5 
6 Warszawa 30 4,5 10 2 42 6,4 


W odpowiedziach na kolejne pytanie, gdzie respondenci deklarowali" Czy po studiach 
będziesz chcial wrócić (pozostać) w Bydgoszczy i tu podjąć pracę?" znajdujemy potwierdze- 
nie o lokalnych orientacjach młodzieży. Wyraźna większość młodzieży (ok. 66 %) łączy 
swoją pracę i przyszłość z Bydgoszczą, mimo że studia chce tu odbywać "tylko" trochę 
więcej niż połowa, a ponadto spory odsetek uczniów (kilkanaście %) pochodzi spoza
		

/kronika_bydgoska_1900046_0001.djvu

			44 


Bydgoszczy. Świadczy to o dużej atrakcyjności miasta w świadomości społecznej, co jest 
tendencją nową i korzystną dla jego dalszego rozwoju 9 . Istnieje wyraźna pozytywna za- 
leżność pomiędzy deklarowaną chęcią studiowania w Bydgoszczy, a zamiarem związania 
się z miastem przez zamieszkanie i pracę. I na odwrót: chcący studiować w innych ośrod- 
kach czterokrotnie częściej deklarują zamiar opuszczenia Bydgoszczy, dwukrotnie czę- 
ściej nie są jeszcze zdecydowani w tej sprawie (zob. tab. 3). 
Jedno z dalszych pytań (nr 9) dotyczyło podobnej kwestii, choć było nieco ogólnie 
sformułowane. " Czy wiqżesz z Bydgoszczą swoją przyszłość?". Tu również zdecydowana 
większość (66,3 %) odpowiedziała na pytanie pozytywnie. Występują też charaktery- 
styczne zależności: ci co zamierzają studiować w Bydgoszczy znacznie częściej z tym 
miastem wiążą swoją przyszłość, i na odwrót: wybierający się na studia do innych miast 
skłonni są gdzie indziej szukać swego życiowego miejsca. Widać jednak tu wyraźnie mniej- 
szą zależność niż poprzednio. Świadczy to, że dla części młodych respondentów pozo- 
stanie w Bydgoszczy jest tylko najbliższą perspektywą i etapem życia, niekoniecznie wią- 
żącą całą przyszłość i karierę. Tabele 3 i 4 zawierają pełny zestaw odpowiedzi. 


Tabela 3 Deklarowane miejsce studiów, a zamiar zamieszkania w Bydgoszczy 


Chce studiować: 
Chce powrócić Razem W Bydgoszczy Poza Bydgoszczą 
do Bydgoszczy 
(podjąć tu pracę) liczba O/o liczba % liczba O/o 
razem 609 100,0 345 100,0 509 100,0 
tak 431 70,8 298 86.4 283 55,6 
nie 140 23,0 30 8,7 176 34.6 
nie wiem 38 6,2 17 4,9 50 9,8 


Tabela 4 Deklarowane miejsce studiów a wiązanie swej przyszłości z Bydgoszczą 


Wiąże Chce studiować 
przyszłOŚć Z 1 2 3 4 poza poza 1-4 
Razem Bydgoszczą 
Bydgoszczą w Bydgoszczy w Poznaniu w Toruniu w Gdańsku razem razem 
liczba % liczba % liczba % liczba % liczba % liczba % liczba % 
razem 609 100,0 345 100,0 166 100,0 174 100,0 81 100,0 508 100,0 84 100,0 
tak 394 64,7 272 78.8 101 60,8 87 50,0 39 48,1 260 51,2 33 39,3 
nie 172 28,2 48 13,9 54 32,5 59 33,9 36 44,4 205 40.4 46 54,8 
nie wiem 43 7,1 25 7,2 11 6,6 18 10,3 9 11,1 43 8,5 5 6,0 


Generalnie odpowiedzi na oba pytania są zbieżne. Przeważa zdecydowanie deklara- 
cja wiązania swojej przyszłości z Bydgoszczą. Minimalnie (o 5 osób) wzrosła liczba tak 
myślących. Wzrosła jednak również liczebność nie wiążących swojej przyszłości z mia-
		

/kronika_bydgoska_1900047_0001.djvu

			45 


stem O 38. Wyraźnie natomiast zmalała liczba niezdecydowanych z 86 do 43 osób tzn. 
dokładnie o połowę. 
Nasze porównanie można uznać za testujące spójność (logikę?) odpowiedzi respon- 
dentów. Próbę taką zawiera tabela 5. 
Tabela 5 Konsekwencja (logiczna) odpowiedzi uczniów na pytanie 3 i 9 ankiety 


Odpowiedź Odpowiadający % odpowiedzi Różnica I Zmiana odpowiedzi 
konsekwentnie konsekwenł. i kierunek 
Tak 385 88,9 5 30 (na "Nie") 18 na ,,?" 
Nie 133 93,7 38 4 (na "Takj 5 na,,?" 
Nie wiem i brak 
odpowiedzi 20 23,3 -43 49 (na" Tak") 17 na "Nie" 


Generalnie odpowiedzi na oba pytania wykazują zatem dużą spójność lO i świadczą 
pośrednio o ich świadomym i przemyślanym udzielaniu. 
Warto zwrócić uwagę na częstszą chęć powrotu do Bydgoszczy wśród chcących studiować 
w Poznaniu, oraz najczęściej deklarowany zamiar niewracania do Bydgoszczy wśród wybie- 
rających studia w innych niż pierwsze 4, ośrodkach jak: Warszawa, Kraków i inne (tab. 4). 
Można przyjąć, że osoby wybierające się na unikalne często studia do innych ośrodków, lub 
aspirujące do ukończenia najbardziej renomowanych szkół wyższych zakładają zarazem, że 
także poza Bydgoszczą będą znajdować pracę i najlepsze miejsce do życia. 
Chcąc zatrzymać naj ambitniejszą młodzież należy więc stwarzać jej na miejscu odpo- 
wiednie warunki i kierunki kształcenia: zarówno co do ilości (odpowiednia liczba miejsc 
i maksymalnie szeroki wachlarz kierunków i specjalności) jak i jakości (poziom, renoma 
i prestiż poszczególnych ośrodków, uczelni czy kierunków, a nawet specjalności i "szkół"). 
Atrakcyjność miasta, to także konkretne miejsca, w których chętnie się przebywa i do 
których wraca, choćby w pamięci. Jedno z pytań dotyczyło ulubionego miejsca spotkań: 
"Jaka część Bydgoszczy jest twoim ulubionym miejscem spotkań? (Po prostu gdzie się lubisz 
włóczyć?). Tu również staraliśmy się uwzględnić wszystkie odpowiedzi (do 3) i poklasyfi- 
kowaliśmy je w 12 kategorii. Wynik zawiera tabela 6. 
Charakterystyczne jest niezwykłe skoncentrowanie tych miejsc w rejonie Śródmie- 
ścia i Starego Miasta. Jeśli doliczyć jeszcze centralne parki oraz kluby, puby, kawiarnie, 
tamże najczęściej zlokalizowane, okazuje się, że niemal wszyscy uczniowie ten rejon 
miasta traktują jako atrakcyjne miejsca spotkań. Potwierdza to niezwykłą siłę przyciąga- 
nia i koncentracji zachowań w centrum miejskiej przestrzenill, pomimo wyjątkowo sła- 
bego wykształcenia, w przypadku Bydgoszczy, klasycznego centrum (city) i stosunkowo 
małej atrakcyjności 12 bydgoskiej Starówki. Być może oznacza to brak innych atrakcyj- 
nych dla młodzieży miejsc, a także nie wykształcenie się jeszcze innych lokalnych (dziel- 
nicowych) centrów ("przestrzeni integralnych"), mogących konkurować ze śródmiej- 
skim city. Biorąc pod uwagę skalę urbanistyczną miasta i wielkości oraz odległości po- 
między poszczególnymi jego częściami nie jest to zjawisko korzystne. 
Potwierdzeniem tych tendencji jest odpowiedź na pytanie: " Wyobraź sobie, że jesteś w 
Bydgoszczy po raz pienvszy. Co by ci się podoba lo ?"
		

/kronika_bydgoska_1900048_0001.djvu

			46 


Tabela 6 Ulubione miejsca spotkań młodzieży 


Pyt. 7 Jaka część Bydgoszczy jest twoim ulubionym miejscem spotkań? 
(Po prostu - gdzie lubisz się włóczyć?) 
Lp. Wskazane miejsce (kategoria) Liczba odpowiedzi % 
1 Śródmieście 222 33,6 
2 Stary Rynek 190 28,7 
3 stare miasto (+ Wenecja, Wyspa Mlyńska i okolice) 166 25,1 
4 ulica: Gdańska, Długa 116 17,5 
5 kluby, puby, kawiarnie, w centrum 108 16,3 
6 Myślęcinek 103 15,6 
7 Miedzyń, Fordon, Kapuściska, itd. - dzielnice 83 12,6 
8 inne wskazania i określenia (np.: plac Wolności, Wyspa 
Mlyńska, Wenecja) 55 8,3 
9 parki (głównie w centrum miasta) 27 4,1 
10 inne konkretne ulice 15 2,3 
11 inne konkretne miejsca (np. kina) 13 2,0 
12 nie mam takiego 4 0,6 
13 brak odpowiedzi 8 1,2 


Mamy tu pośrednio "uzasadnienie" ulubionych miejsc młodzieży. Znów na pierw- 
szych miejscach znajdujemy: Starówkę, rynki i centrum Bydgoszczy, ulice będące cen- 
tralnymi pasażami handlowymi miasta, a równocześnie posiadające miejsca do spotkań, 
nieliczne przyjazne zakątki i przestrzenie śródmiejskie: Gdańską, Długą, niewielkie 
odcinki innych ulic śródmiejskich. Ciekawe, że nie wymienia się tu innych równie inten- 
sywnie handlowo eksploatowanych przestrzeni, ale nieprzyjaznych i przestrzennie cha- 
otycznych (ul. Długa, okolice ul. Focha, Jagiellońskiej, Śniadeckich, a nawet Cieszkow- 
skiego, którą część respondentów wspominana tylko z racji kilku odnowionych kamie- 
nic, lub zorganizowanego przed rokiem oryginalnego święta ulicy Cieszkowskiego pod 
nazwą "Salon secesyjny"). 
Co zatem powinno stanowić o atrakcyjności miasta, choćby na poziomie wiedzy po- 
tocznej i najprostszych skojarzeń? Tego właśnie dotyczyło "projekcyjne" pytanie, które 
miało formę niedokończonego zdania twierdzącego: "Bydgoszcz powinna się w przyszłości 
kojarzyć z:" Odpowiedzi pogrupowaliśmy w 14 kategorii. Efekt ilustruje tabela 8. 


Pierwsza pozycja skojarzeń Bydgoszczy z centrum kultury i życia akademickiego w 
istotny sposób związana jest z charakterystyką społeczno-demograficzną badanej gru-
		

/kronika_bydgoska_1900049_0001.djvu

			47 


Tabela 7 Co może się podobać w Bydgoszczy? 


Ranga Co by ci się podobało? Liczba odpowiedzi % 
1 Starówka, Stary Rynek 308 46,6 
2 ulice: Gdańska, Długa 159 24,1 
3 stare kościoły (najcz. fara, klaryski, garnizonowy) 96 14,5 
4 Myślęcinek (LPKiW) 90 13,6 
5 inna konkretna instytucja itp. (klub, kawiarnia) 44 6,7 
6 dzielnica muzyczna, filharmonia, opera 41 6,2 
7 konkretny obiekt (np. hotel "Pod Orłem", City Hotel itp.) 35 5,3 
8 Spichrze,luczniczkę itp., symbole Bydgoszczy 33 5,0 
9 centrum Bydgoszczy 32 4,8 
10 parki w centrum 31 4,7 
11 inny obiekt lub instytucja kultury 23 3,5 
12 odnowione kamienice (np. Rynek, ul. Cieszkowskie- 
go itp.) 20 3,0 
13 jakaś dzielnica (Miedzyń, Wyżyny, Fordon itp.) 15 2,3 
14 sklepy itp. obiekty handlIowe lub gospodarcze 15 2,3 
15 nowoczesne budownictwo (np. Nowy Fordon) 11 1,7 
inne rzeczy (np. dziewczyny, moja buda itp.) 63 9,5 
nic 22 3,3 
brak odpowiedzi 56 8,5 


py. Istotnie zaważyła tu także, jak sądzę, wspomniana już publiczna debata na temat 
uniwersytetu i jego znaczenie dla zbudowania pozytywnego obrazu miasta i przezwycię- 
żenia zarazem niekorzystnego stereotypu miasta "nie kulturalnego " z kompleksami za- 
ścianka 13. Ale i w przypadku drugiej pozycji (ośrodek administracyjny, stolica regionu 
itp.) pewną rolę odegrać tu mogła jeszcze gorętsza dyskusja o przyszłości regionu byd- 
goskiego i jego stolicy toczona w związku z planowaną reformą administracyjną pań- 
stwa. Pamiętajmy, że mówimy o życzeniach - z czym w przyszłości powinna się kojarzyć 
Bydgoszcz, a nie z czym się kojarzy. Zwrócić trzeba uwagę, że skojarzenia miały niemal 
wyłącznie charakter "systemowy" - dotyczyły z reguły zbiorczych cech miasta (środowi- 
ska przyrodniczego, układu komunikacyjnego, cech stołecznych, prężności i efektywno- 
ści gospodarczej itp.) sporadycznie tylko pojawiały się tout court tradycyjne symbole 
Bydgoszczy: Łuczniczka, Spichrze nad Brdą, Wenecja Bydgoska, Kanał Bydgoski.
		

/kronika_bydgoska_1900050_0001.djvu

			48 


Tabela 8 Z czym Bydgoszcz powinna się kojarzyć w przyszłości? 


L.p. Pyt. 10: Bydgoszcz powinna się w przyszłości kojarzyć z: Liczba odpowiedzi % 
1 centrum kultury. nauki. życia akademickiego 220 33.3 
2 dużym ośrodkiem administracyjnym 
(wojewódzkim. regionalnym) 183 27.7 
3 miastem czystym zadbanym - pelnym zieleni. czystym. 
ekologicznym 132 20.0 
4 centrum gospodarczym. biznesu. handlu itp. 87 13.2 
5 centrum sportu. rekreacji. rozrywki. turystyki 63 9.5 
6 młodością. prężnością. postępem. nowoczesnością 
itp. symbolami 62 9.4 
7 miejscem dobrej pracy i życia. wygody 40 6.1 
8 operą. filharmonią itp. znanymi instytucjami 
i ich działalnością 37 5.6 
9 miejscem rodzinnym (moim). przyjaznym miastem 34 5.1 
10 miastem bezpiecznym 24 3.6 
11 spichrzami. zabytkami. Łuczniczką. itp. symbolami. 
tradycją. histońą 23 3,5 
12 pracowitością. gospodarnością itp. cechami mieszkańców 13 2,0 
13 inne skojarzenia 60 9,1 
14 brak odpowiedzi. nie wiem 74 11.2 


Warto w tym miejscu postawić tezę (hipotezę?), że Bydgoszcz jest chyba jedynym z 
dużych miast Polski, które nie wykształciło powszechnie funkcjonującego w świadomo- 
ści społecznej symbolu - skojarzenia. Trudno bowiem za takie uznać lansowane niekiedy 
wyblakłe już hasła: "Bydgoszcz miastem zieleni" - przy jednym z niższych wskaźników 
zieleni na 1 mieszkańca, czy "Bydgoszcz Wenecją Północy" - przy zdewastowanych nie- 
licznych mostach i opłakanym stanie Wenecji i Wyspy Młyńskiej, nie mówiąc o haśle 
"Bydgoszcz europejską stolicą rowerów" - tak wobec zbliżającej się integracji, a co za 
tym idzie i konfrontacji z UE, jak też ogłoszonej niedawno upadłości "Rometu". Ale i 
nowsze skojarzenia w rodzaju: "Bydgoszcz zagłębiem bankowym"; "Bydgoszcz miastem 
afer gospodarczych" ("Mekką kombinatorów"); czy najnowsze symbole jak "ząb Ru- 
lewskiego" , czy "Merc i willa Stajszczaka" .14 Nie staną się najprawdopodobniej symbo- 
lami na miarę "poznańskiej gospodarności", czy "Toruńskiego Kopernika". 
Choć takie skojarzenia mają także niekorzystny aspekt: szufladkującego stereotypu - 
etykiety, pełnią przede wszystkim istotne funkcje społeczno-kulturowe. Ułatwiają iden- 
tyfikację miasta i jego społeczności wśród innych (odniesienie porównawcze). Sprzyjają
		

/kronika_bydgoska_1900051_0001.djvu

			49 


też społecznej identyfikacji i definiowaniu tożsamości przez samych mieszkańców, wy- 
kształcaniu się i umacnianiu poczucia wspólnoty - integracji. (odniesienie normatyw- 
ne). Ich brak zakłóca i ogranicza te procesy, utrudnia budowanie dobrze pojętego lokal- 
nego patriotyzmu - lokalnych wspólnot i ojczyzn - tak ważkich i potrzebnych w czasach 
zunifikowanej kultury mass mediów. 


2. Odczuwane braki - czyli czego nie ma albo nie powinno być 
Druga grupa pytań dotyczyła oceny warunków życia w Bydgoszczy. Pytano zarówno 
o pozytywy jak i negatywy życia w tym mieście. Odpowiedź na pytanie: "Czego Ci w 
Bydgoszczy najbardziej brakuje? Wymień 5 rzeczy w kolejności ważności", dała wiele róż- 
norodnych odpowiedzi. Zostały one pogrupowane aż w 26 kategorii. Pełny ich wykaz 
zawiera tabela 9. Można je jednak jeszcze zredukować w kilka bardziej ogólnych grup. 
Przedstawia to poniższy wykres. 


Czego w Bydgoszczy najbardziej mi brakuje? 


2500 

 2000 
c 
o 
.N 

 

 1500 

 
.u ; 

 J 

 1000 
c 
:J :
 
a.. 
500 
 
.. 
'
 
O -
 

.- 

 C) 
.2;- 0 
Q)O 
... 
 

Q) 
.o 
>(J) 
o 
... 
C/) 
>- 
N 
() 


% 


j n, ""... 
.' 



 


:; 
.:
 
 :., 
', :!- 
. '. ......-.. 
ro .c'u C) o 
B: 32 

 
 

 

 :J 
 


 U) C/) 
.- .c 
.- :J 

 


 :J -c 0..- Q) 
N Q) -c 
e CO'" N Q)
 C 

C/) 
Q) Q) () .f: N C 

 
 "C Q) 

 c oc. 
CI) 
'2 
 .
 Q) 
:J N 
.E 

 
 .r:. Q) 
:J .c .c 32 

 
 
.c 


'Q) 
g
 
.-0 
>;
 


 

N 

e 

, 
o 


 
Q)
 
:ER 
OC/) 


a. 

 
... 
Q) 
>. 

 
Q) 
.
 
C 
:J 



 
.u 

 

 
C 
:J 
E 
o 

 

 

 
.c 
o 
"C 


Wśród najbardziej odczuwanych braków na pierwszym miejscu znalazła się ich 
kategoria związana z czystością, estetyką otoczenia, ochroną środowiska, jego eko- 
logicznym użytkowaniem i zagospodarowaniem. Świadczy to niewątpliwie o zaska- 
kująco wysokiej randze tej problematyki w świadomości badanej młodzieży. W dru- 
giej kolejności najczęściej postrzegane są niedobory w dziedzinie infrastruktury re- 
kreacyjnej, sportowej, rozrywkowej: brak powszechnie dostępnych obiektów i urzą- 
dzeń służących tym celom, brak nowoczesnej hali widowiskowej, sportowej, pól i 
boisk do uprawiania modnych sportów i zabaw rekreacyjnych młodzieży. Wysoką, 
trzecią lokatę zajmuje "uniwersytet". Jest to niewątpliwie związane z toczącą się 
aktualnie w Bydgoszczy debatą nad utworzeniem uniwersytetu. Ten, jak i szereg in- 
nych przypadków odpowiedzi prowadzą do wniosków, iż młodzież w swych opiniach
		

/kronika_bydgoska_1900052_0001.djvu

			50 


bardzo chętnie podchwytuje funkcjonujące w społeczności obiegowe poglądy i ste- 
reotypy. Często nie ma własnego zdania lub po prostu wiedzy na dany temat. Stąd 
wiele deklarowanych niedoborów nie oddaje moim zdaniem faktycznie odczuwa- 
nych braków i deprywacji - tj. niezaspokojenia, istotnie odczuwanych potrzeb, a ra- 
czej wyobrażenie lepszego życia: pełnego rozrywek i konsumpcyjnego stylu życia. 
Świadczy o tym zawarta w zestawieniu (zob. tab. 9) swoista hierarchia potrzeb. Wy- 
daje się ona charakterystyczna dla ludzi młodych, postrzegających i "używających" 
świat przez pryzmat rozrywki, emocji i konsumpcji. Dlatego społecznie istotna pro- 
blematyka socjalna (brak pracy, mieszkań, satysfakcjonującej opieki zdrowotnej, 
bezpieczeństwa itp.) zajmuje ostatnie miejsca, lub w ogóle nie jest artykułowana. W 
badaniach ludności dorosłej hierarchia potrzeb (niedoborów)układa się dokładnie 
odwrotnie. Bardziej szczegółowe zestawienie z uwzględnieniem kolejności wskazań 
przedstawia tabela 9. 
Korzystając ewentualnie z wyników tych i podobnych badań przy budowaniu pla- 
nów i strategii np. inwestycyjnych, należy skorygować zawarte w nich opinie i sugestie 
w oparciu o badania i dane dotyczące rzeczywistych zachowań i postaw, a nie tylko 
deklaracji. Przykładem może być tak powszechnie deklarowany "głód" obiektów spor- 
towo-rekreacyjnych, a równocześnie obserwujemy niemal zupełny brak zainteresowa- 
nia tymi (nielicznymi), które już są w mieście, czy np. w LPKiW w Myślęcinku. Można 
by podać wiele przykładów takiej niekonsekwencji czy niespójności deklaracji - opinii 
z rzeczywistymi zachowaniami. Pomimo tych zastrzeżeń, ten młodzieżowy obraz miej- 
skich braków zwraca uwagę na coraz silniej artykułowane potrzeby rekreacji, rozryw- 
ki, z jednej strony, a spokoju, bezpieczeństwa i komfortu życia z drugiej. W warun- 
kach wielkomiejskich nie jest to łatwe do pogodzenia, zwłaszcza przy tak wielkich 
zaniedbaniach i zapóźnieniach inwestycyjnych i modernizacyjnych w dziedzinie miej- 
skiej infrastruktury komunalnej. 
W odpowiedzi na kolejne pytanie, młodzież wskazywała na te najbardziej jej zda- 
niem brakujące lub niedostatecznie obecne (mała ilość miejsc lub słaby poziom) w 
Bydgoszczy kierunki i specjalności kształcenia pomaturalnego. Pytanie 4 brzmiało: 
"Jakie kierunki kształcenia pomaturalnego powinny być otwarte w Bydgoszczy? Wymień 
je w kolejności". Analiza odpowiedzi na nie świadczy, że część uczniów utożsamiała je 
raczej z pytaniem o wybór kierunków własnych studiów. Stąd bardzo często wymie- 
niano kierunki, które są (i to często od wielu lat). Odpowiedzi mogą dowodzić słabej 
orientacji w przedmiocie, z drugiej strony mogą świadczyć o nie satysfakcjonującej 
jakości i ilości oferty kształcenia pomaturalnego. W niektórych wypowiedziach mło- 
dzież zwracała na to uwagę. W sumie wymieniano kilkadziesiąt różnych kierunków 
studiów, a nawet postulowano utworzeniu całkowicie nowych jeszcze, o ile nam wia- 
domo, nie istniejących w Polsce. Pogrupowaliśmy je w 16 kategorii zawierających nie- 
kiedy jeszcze całe podkategorie kierunków (np.: "inne politechniczne", "muzyczne", 
itd.). Zgodnie z pytaniem uwzględniono w niej także kolejność wskazań punktując 
wskazanie na 1-szym miejscu 3 pkt.; na 2-gim miejscu 2 pkt.; na 3-cim miejscu 1,5 pkt. 
i na 4 miejscu 1 pkt. W ten sposób otrzymaliśmy tzw. punktację ważoną. Jak zobaczy- 
my hierarchia wskazań utworzona na jej podstawie różni się tylko niewiele od zwykłej 
sumy wskazań. Pełne zestawienie zawiera tabela 10.
		

/kronika_bydgoska_1900053_0001.djvu

			Tabela 9 Odczuwane braki Pyt. 6: Czego ci w Bydgoszczy najbardziej brakuje? Wymień 5 rzeczy w kolejności ważności 


l.p Kategorie odpowiedzi liczba w tym 1 =4 pkt. na 2 na3 na4 na 5 Razem 
wskazań % na 1 miejscu 2=3 pkt. miejscu 3=2 pkt. miejscu miejscu pkt. 
miejscu = 1 pkt. = 1 pkt. (watone) 
1 uniwersytetu. nowych uczelni. niektórych kierunków 
nauczania itp. 373 56,4 245 980 51 153 39 78 25 13 1249 
2 dobrych restauracji, klubów, kawiarenek 202 30,6 51 204 64 192 50 100 26 11 533 
3 centrum rekreacji i wypoczynku, stadion, basen, 198 30.0 39 156 66 198 38 76 41 14 485 
pole golfowe, korty tenisowe. Itp. obiekty sportowe 
4 parków, zieleni itp. .' 188 28,4 34 136 60 180 48 96 22 24 458 
5 obwodnica, objazdy, nowoczesne skrzyżowania. światła itp. 
rozwiązania komunikacyjne, parkingi. garaże 151 22,8 28 112 33 99 52 104 26 12 353 
6 metro, kolejka podmiejska, szybki tramwaj Itp. szybkich 
I dogodnych połączeń komunikacyjnych, także nocnych 142 21,5 30 120 45 135 39 78 16 12 361 
7 ścletek rowerowych 102 15,4 18 72 31 93 24 48 21 8 242 
8 innych rozrywek, np. dobrych filmów, kabaretów, dyskotek 95 14,4 11 44 26 78 31 62 22 5 211 
9 instytucji I obiektów kultury: galerii, muzeów itp. 95 14,4 19 76 27 81 26 52 15 8 232 
10 większej czystości, estetyki, śmietników Itp. 97 14,7 23 92 22 66 23 46 19 10 233 
11 Imprez kulturalnych 92 13,9 17 68 29 87 14 28 20 12 215 
12 hala widowiskowa (koncertowa), muszla koncertowa 92 13,9 26 104 23 69 20 40 14 9 236 
13 bezpieczeństwa na ulicach Itp. 46 7,0 12 48 8 24 11 22 11 1 109 
14 centrum handlowe, centrum targowe 42 6,4 6 24 12 36 15 30 5 4 99 
15 Burger King, Pizza Hatt itp. 42 6,4 7 28 8 24 12 24 11 4 91 
16 zabytków, atrakcji turystycznych Itp. 31 4,7 5 20 10 30 5 10 7 4 71 
17 lepszego zaopatrzenia. wyboru towarów itp. 25 3,8 4 16 8 24 6 12 4 3 59 
18 miejsc pracy 24 3,6 11 44 9 27 2 4 1 1 77 
19 nowoczesne kino. także samochodowe 18 2,7 4 16 6 18 2 4 3 3 44 
20 tanich mieszkań 10 1,5 1 4 2 6 3 6 3 1 20 
21 supennarketów 7 1.1 2 8 2 6 O O 1 2 17 
22 przedszkoli. tłobków, szpitali itp. instytucji socjalnych 6 0,9 O O O O O O 5 1 6 
23 wyższego poziomu kultury, Instytucji itp. 4 0,6 O O 2 6 1 2 O 1 9 
24 Innych usług, 2 0,3 1 4 1 3 O O O O 7 
25 lotniska, nowoczesnych połączeń ze światem 1 0,2 O O O O O O O 1 1 
26 Innych rzeczy. np, urządzeń dla niepełnosprawnych, 
zespołów I ligi 211 31,9 44 176 55 165 52 - 104 41 19 505 
27 brak odpowiedzi 23 3,5 23 O O O O 


VI 
- 


)
		

/kronika_bydgoska_1900054_0001.djvu

			Tabela 10 Postulowane kierunki kształcenia pomaturalnego (według kolejności) Pyt. 4: Jakie kierunki kształcenia pomaturalnego powinny być otwarte 
w Bydgoszczy? Wymień je w kolejności ważności 


VI 
N 


l.p Kierunki (kategorie) 661= 1 1= 2 2= 3 3= 4= razem 661= 526= punktacja % 
100% 3 pkt. 2 pkt. 1,5 pkt 1 pkt pkt. 100% 100% ważona 
1 prawo 13,0 86 258 47 94 31 47 3 167 25,3 31,7 402 15,2 
2 ekonomia 12,6 83 249 58 116 16 24 2 159 24,1 30,2 391 14,8 
3 turystyka, ochrona środowiska, ekologia, 
geografia Itp. 7,7 51 153 42 84 22 33 9 124 18,8 23,6 279 10,6 
4 kierunki społeczne I pedagogiczne I Inne hu- 
manistyczne 7,3 48 144 40 80 18 27 8 114 17,2 21,7 259 9,8 
5 specJalności I kierunki medyczne (pielęgniar- 
stwo, farmacja. rehabilitacja ltd.) 6,1 40 120 24 48 9 14 73 11,0 13,9 182 6,9 
6 Informatyka. matematyka, elektronika 5,7 38 114 19 38 14 21 5 76 11,5 14,4 178 6,7 
7 re
seria, teatr, dziennikarstwo 3,6 24 72 28 56 4 6 1 57 8,6 10,8 135 5,1 
8 sztuki piękne: plastyka. fotografika; muzycz- 
ne, architektura 3,6 24 72 14 28 9 14 2 49 7,4 9,3 116 4,4 
9 językowe, fllologle,Językoznawstwo 2,9 19 57 14 28 14 21 47 7,1 8,9 106 4,0 
10 weterynaria, nauki biologiczne, genetyka 2,3 15 45 21 42 5 8 1 42 6,4 8,0 96 3,6 
11 bankowość - finanse 3,2 21 . 63 7 14 5 8 33 5,0 6,3 85 3,2 
12 marketing, handel, zarządzanie 1,4 9 27 15 30 9 14 2 35 5,3 6,7 73 2,7 
13 poligraficzne 2,3 15 45 3 6 O 1 19 2,9 3,6 52 2,0 
14 wojskowe, policyjne, strażackie 0,9 6 18 10 20 5 8 1 22 3,3 4,2 47 1,8 
15 techniczne I politechniczne 1,5 10 30 2 4 1 2 2 15 2,3 2,9 38 1,4 
16 Inne np.: "uniwersyteckie". "europeistyka" , 
astronomia, geodezja, chemia, WF, rolnictwo 5,6 37 111 29 58 20 30 7 93 14,1 206 7,8 
17 nie wiem 2,7 18 18 2,7 2641 100,0 
18 brak odpowiedzi 17,7 117 117 17,7 pkt %
		

/kronika_bydgoska_1900055_0001.djvu

			53 


J ak łatwo się domyśleć preferencje maturzystów wyraźnie związane są z charakterem 
szkoły. Stąd zdecydowana przewaga kierunków tradycyjnie wybieranych przez absol- 
wentów liceów ogólnokształcących. Na 52 ucmiów Liceum Ekonomicznego aż 29 (tj. 56 
% przy średniej dla całej próby 30,2 % ) wskazywało na kierunki ekonomiczne, podobnie 
uczniowie Technikum Chemicznego znacznie częściej wskazywali na kierunki związane z 
ich profilowaniem: poligrafia, fotografia itp. 15, najróżniejsze kierunki artystyczne oraz 
popularne ostatnio dziennikarstwo (media) i tradycyjnie popularne wśród licealistów 
kierunki aktorsko-teatralne. 
Stosunkowo często pojawiało się też określenie: "kierunki uniwersyteckie" lub po 
prostu "uniwersytet" w odróżnieniu od sporadycmie wskazywanych kierunków poli- 
technicznych i technicznych. 
Wyraźnie najczęściej wymieniane są dwa rzeczywiście deficytowe w Bydgoszczy kie- 
runki: prawo i ekonomia. Co ważniejsze, oba są dzisiaj niezwykle "praktycznymi"'i mod- 
nymi zarazem, co nieczęsto się zdarzało dotychczas. Zaraz na kolejnych miejscach, choć 
już zdecydowanie rzadziej wymieniano grupę kierunków i specjalności związanych z ochroną 
środowiska, turystyką, pedagogiką i administracją, w następnej kolejności kierunki arty- 
styczne, medyczne i biomedyczne, "medialne", informatyczne. Można powiedzieć, że mamy 
tu do czynienia z przejawem (i zarazem potwierdzenie tezy o) pragmatyzacji świadomo- 
ści1 6 wśród młodzieży bydgoskiej. Nie pasuje do tej argumentacji relatywnie małe zainte- 
resowanie kierunkami: marketingowymi, zarządzania, handlu itp. Niewspółmiernie ni- 
skim zainteresowaniem cieszą się też kierunki techniczne i politechnicme, choć oferta w 
tej dziedzinie nie jest w Bydgoszczy najbogatsza. Potwierdza to opinie o kryzysie kształce- 
nia politechnicznego w Polsce. W ogóle mamy chyba do czynienia z fazą kształtowania się 
dopiero nowego rynku studiów i specjalności pomaturalnych. Tabela 10 daje pewne wy- 
obrażenie zarówno o preferencjach młodzieży w tej dziedzinie jak i odczuwanych przez 
nią brakach na bydgoskim "rynku kształcenia pomaturalnego". 


3. Marzenia, czyli... "młodości dodaj mi skrzydła" 
W kolejnym pytaniu uczniowie mogli zgłaszać propozycje "budowlano-inwestycyj- 
ne", dzięki którym miasto stało by się atrakcyjniejsze i "sensownie można by spędzać 
czas". Brzmiało ono:" Zakladając, że ś.v. Mikołaj ma dużo pieniędzy i mógłby prawie wszyst- 
ko w Bydgoszczy wybudować, powiedz mu co to powinno być, aby sensownie spędzać czas:" 
W tabeli 11 zestawiliśmy wszystkie kategorie odpowiedzi. 


Jeśli pogrupować je w większe bloki, widoczna staje się ogromna przewaga propozycji 
z dziedziny rozrywki, rekreacji, sportu i kultury. Wskazywało na nie aż 95 % responden- 
tów. Inwestycje komunalne, które znalazły się na drugim miejscu, uzyskały tylko 27 % 
wskazań. Dalej postulowane są inwestycje ekologiczne (22,2 %), stosunkowo najrza- 
dziej inwestycje socjalne (łącznie 12,1, %). Oczywiście taka wizja i hierarchia potrzeb 
miasta uwarunkowana jest zarówno przez wiek i etap życia pytanych jak i sposób sfor- 
mułowania pytania, sugerujący inwestycje związane ze spędzaniem wolnego czasu, a 
więc rekreacją, rozrywką i kulturą. 
Pytanie kolejne: "Co zmieniłbyś w Bydgoszczy?" dało kilkadziesiąt różnorodnych odpo- 
wiedzi. Zostały one poklasyfIkowane w 15 kategorii i kilka zbiorczych grup (tab. 12).
		

/kronika_bydgoska_1900056_0001.djvu

			54 


Tabela 11 Inwestycje św. Mikołaja Pyt. 8: Zakładając, że św. Mikołaj ma dużo pieniędzy i mógłby wszyst- 
ko w Bydgoszczy wybudować. Podpowiedz mu co to powinno być, aby sensownie spędzać czas: 


Lp. Kategoria odpowiedzi liczba odpowiedzi % 
1 centrum rozrywki, rekreacji, kluby, kawiarnie, restauracje, 
salony gier itd. 256 38,7 
2 hala sportowo-widowiskowa, koncertowa, stadion itp. 208 31,5 
3 inwestycje kulturalne (kina, dokończyć opere, itp.) 164 24,S 
4 parki, place zabaw, zieleni itp. 103 15,6 
5 inne inwestycje budowlane ..... 95 14,4 
6 nowoczesna uczelnia, szkoły, nowe kierunki kształcenia itp. 62 9,4 
7 inwestycje i usprawnienia komunikacyjne, parkingi 53 8,0 
8 ścieżki rowerowe 39 5,9 
9 renowacja zabytków (stare miasto), ulic itp. 31 4,7 
10 inwestycje socjalne: szpitale, przedszkola, szkoły itp. 18 2,7 
11 inwestycje związane z ochroną środowiska (spalarnia) 5 0,8 
12 inne inwestycje (np. supermarkety) 67 10,1 
13 brak odpowiedzi 60 9,1 


Dziedziną, w której zdecydowanie najczęściej postulowane są zmiany jest komunika- 
cja. Chodzi przy tym zarówno o funkcjonowanie komunikacji publicznej (MZK - jakość 
jej usług, taboru, rozkłady jazdy, połączenia itp.), jak też w ogóle o układ komunikacyj- 
ny w mieście, jakość dróg, rozwiązania komunikacyjne, korki i bezpieczeństwo jazdy, 
oznakowania itp. itd. Słowem cały system komunikacji Bydgoszczy. Nie dziw zatem, że 
on właśnie znalazł się na czołowym miejscu i to z taką przewagą nad pozostałymi dzie- 
dzinami życia w mieście. Równie jednoznacmie na drugiej pozycji znalazły się postulaty 
dotyczące wyglądu miasta. Najczęściej wskazywano na brud, bałagan, brak estetyki i 
ładu przestrzennego, stan kamienic, staromiejskiej zabudowy i przedmieść. Trzecie w 
kolejności postulowane były zmiany dotyczące tzw. małej architektury i infrastruktury 
miejskiej. Młodzieży chodziło najczęściej o stworzenie odpowiednich warunków i kli- 
matu do bycia w przestrzeni miejskiej: miejsc przytulnych, swojskich, kameralnych, ład- 
nych i bezpiecznych, sprzyjających kontaktom, relaksowi i rozrywce. Wciąż za mało ta- 
kich miejsc w Bydgoszczy, choć młodzież dostrzega znaczące zmiany w tej dziedzinie. 
Zagadnienia związane z ochroną środowiska większą ilością zieleni, ekologicznym po- 
dejściem do miasta tradycyjnie już postrzegane jako ważne i zaniedbane, znajdują i tu 
swój wyraz plasując się na 4 miejscu. Pozostałe dziedziny wskazywane są wyraźnie rza- 
dziej. Znamienna jest też duża liczba braku odpowiedzi świadcząca o niewielkiej kom- 
petencji w tej kwestii ludzi młodych.
		

/kronika_bydgoska_1900057_0001.djvu

			55 


Tabela 12 Co zmieniłbyś w Bydgoszczy? 


Ranga Kategorie odpowiedzi: pojedyncze i skumulowane liczba odpowiedzi % 
1 odnowienie budynków, poprawa estetyki i wyglądu ulic, czystości, itp. 200 30,3 
Razem Estetyka I czystość miasta 200 30,3 
2 naprawa i modernizacja dróg i nawierzchni ulic 166 25,1 
3 poprawa komunikacji miejskiej 129 19.5 
5 nowoczesne rozwiązania komunikacyjne i urbanistyczne itp, 95 14.4 
12 wyłączyć więcej obszaru z komunikacji samochodowej (deptaki) 15 2.3 
Razem Komunikacja 405 61,3 
4 więcej kawiarni. restauracji. pubów. miejsc. gdzie można posiedzieć. pobyć 109 16.5 
11 elementy infrastruktury komunalnej: oświetlenia ulic. przystanki. telefony itp. 22 3.3 
Razem Mała Infrastruktura I architektura 131 19,8 
6 więcej zieleni itp. 82 12,4 
7 zmniejszyć zanieczyszczenie środowiska 49 7,4 
Razem Czyste środowisko I zieleń 131 19,8 
8 rozwój instytucji kultury. ożywić miasto. więcej atrakcji i rozrywek itp. 37 5.6 
13 rozbudowa szkolnictwa wyższego. utworzyć uniwersytet 13 2.0 
Razem Kultura, nauka, oświata 50 7,6 
9 usprawnić działalność instytucji publicznych (służby zdrowia. UM itp.) 29 4,4 
10 zwiększyć bezpieczeństwo na ulicach (a nawet _godzina policyjna-) 28 4.2 
Razem Bezpieczeństwo socjalne 57 8,6 
14 nie wiem. dużo. nic itp. 31 4,7 
15 brak odpowiedzi 101 15,3 


Ostatnie pytanie ankiety, z którego jedną część już omawialiśmy, miało postać zbli- 
żoną do "pytania projekcyjnego": " Wyobraź sobie, że jesteś w Bydgoszczy gościem i oglq- 
dasz miasto po raz pierwszy: co by Ci się podobało; co by Cię irytowało; co byś zmienił w 
pierwszej kolejności?", dało odpowiedzi prezentowane w tabeli 13. Z kilkudziesięciu 
potworzyliśmy zbiorcze kategorie i otrzymaliśmy hierarchię zbliżoną z tą z pytania nr 11 
(zob. tab. 12). Istotna różnica dotyczy zamiany na 1 i 2 pozycji. Zdecydowanie najbar- 
dziej irytujące młodzież jest wygląd estetyczny i stan sanitarny miasta, ale już na drugiej 
pozycji znajdujemy komunikację, będącą już tradycyjnie najbardziej uciążliwą sferą ży-
		

/kronika_bydgoska_1900058_0001.djvu

			56 


cia mieszkańców wielkich miast. Na kolejnych pozycjach też tradycyjnie stan środowi- 
ska naturalnego, a dalej specyficzne kategorie: niezadowolenie ze stanu kultury w mie- 
ście, także tej dnia codziennego i subkultury ulicy, oraz władz i innych instytucji publicz- 
nych. 
Tabela 13 Co może irytować w Bydgoszczy? 


Ranga Kategorie odpowiedzi i skumulowane Liczba odpowiedzi % 
1 brud, bałagan, brak estetyki w mieście 340 51,4 
2 zniszczone domy 115 17,4 
11 stan Wenecji Bydgoskiej, ul. Pod Blankami itp. 9 1,4 
Razem Brud, zniszczenia I bałagan 464 70,2 
3 źle funkcjonująca komunikacja miejska, korki, 85 12,9 
4 stan ulic i dróg, chodników itp. 81 12,3 
Razem Komunikacja 166 25,1 
5 hałas, tłok w centrum, zanieczyszczone powietrze itp. 46 7,0 
'- 
6 mało zieleni, zanieczyszczenie środowiska, Brdy 41 6,2 
Razem Stan środowiska naturalnego 87 13,2 
7 "żule", pijacy i żebracy na ulicach itp. 39 5,9 
12 targowiska i handlarze uliczni 4 0,6 
Razem Subkultura ulicy 43 6,5 
8 za mało miejsc przytulnych, przyjaznych człowiekowi 31 4,7 
9 brak życia kulturalnego (puste ulice wieczorem) 26 3,9 
Razem Nieatrakcyjność miasta 57 8,6 
10 praca Instytucji publicznych I władz 15 2,3 
Inne rzeczy 105 15,9 
nic, nie wiem 13 2,0 


Ostatnie już z analizowanych pytanie:" Co byś zmienił w pierwszej kolejności?" uwzględ- 
nia kolejność postulowanych przez młodych respondentów zmian. Komplet odpowiedzi 
zawiera tabela 14. 
W formie graficznej dziedziny życia wymagające zdaniem młodzieży najpilniejszych 
zmian przedstawia diagram na str. 58. 
Wykres ten niejako puentuje całe badanie sondażowe dotyczące "młodzieńczej wi- 
zji" miasta Bydgoszczy. Funkcjonujący w świadomości i wyobrażeniach, ale przede wszyst-
		

/kronika_bydgoska_1900059_0001.djvu

			57 


Tabela 14 Co zmieniłbym w pierwszej kolejności w Bydgoszczy? 


Ranga Kategorie odpowiedzi i kategorie zbiorcze punktacja ważona 
1 odnowienie budynków, poprawa estetyki i wyglądu ulic, czystości itp. 425 
3 sprzątać miasto, czystość 233 
. 
. 
Razem Czystość I estetyka miasta 658 
2 naprawa i modernizacja dróg i nawierzchni ulic 290 
4 poprawa komunikacji miejskiej 219 
5 nowoczesne rozwiązania komunikacyjne i urbanistyczne itp. 124 
13 wyłączyć więcej obszaru z komunikacji samochodowej 31 
11 elementy infrastruktury komunalnej: oświetlenie ulic, przystanki, telefony publiczne itp. 32 
Razem Komunikacja I Infrastruktura komunalna 696 
6 zmniejszyć zanieczyszczenie środowiska 108 
7 więcej zieleni itp. 94 
Razem Stan środowiska ekologicznego 202 
8 rozwój instytucji kultury, lepsza działalność, dokończyć operę itp. 68 
12 rozbudowa szkolnictwa wyższego, utworzyć uniwersytet 31 
Razem Kultura i oświata 99 
9 usprawnić działalność instytucji publicznych (służby zdrowia, UM itp.) 61 
10 zwiększyć bezpieczeństwo na ulicach (ngodzina policyjna n ) 44 
14 inne propozycje: więcej kawiarni, klubów, miejsc rozrywki i relaksu 156 
15 nie wiem, dużo itp. 39 
16 brak odpowiedzi . 420 


kim już i w doświadczeniach jej młodzieży obraz nie jest zaskakujący, czy specjalnie 
oryginalny. Raczej potwierdza obiegowe wyobrażenia i potoczną wiedzę o mieście i 
opiniach na jego temat. 
Na kilka spraw warto jednak zwrócić uwagę, jeśli wYniki tych badań mają być wyko- 
rzystane jako materiał źródłowy i analityczny innych prac i decyzji. 


III. Podsumowanie i wnioski 
1. Obraz młodzieży i miasta jaki wyłania się z analizowanych wyników ankiety jest 
oczywiście bardzo uproszczony i tendencyjny. Wyraźnie uwidacznia brak doświadczenia
		

/kronika_bydgoska_1900060_0001.djvu

			58 


Dziedziny życia Bydgoszczy wymagające najpilniejszych zmian 
liczba wskazań (pkt. ważona) 
O 100 200 300 400 500 600 700 


komunikacja ": 
i infrastruktura komunalna ;,>, 
czystość i estetyka miasta " 


,. 


". ..;;:-:,::,,::;-; 0": :;:.::m:- 


696 
/ 658 


'<' 
.:. 


..'":«.

-«-
 .

«.. 


.o.ic:.;;'.=:'
Y.. 
u," > 202 


stan środowiska ekologicznego 


kultura i oświata 


;
 


,,
187 


inne propozycje ',. 


. 156 


działalność instytucji i władz '. , 61 


nie wiem, dużo itp. 


bezpieczeństwo na ulicach 


brak odpowiedzi 


młodzieży w wielu kwestiach społecznych i niewielkiej jeszcze orientacji w miejskim świe- 
cie. rrzeba o tym pamiętać chcąc na tej podstawie wyciągać wnioski do planowania czy 
podejmować inne decyzje. Jest to rzeczywiście bardzo młodzieńczy, zawężony (selektyw- 
ny) i "rekreacyjny" obraz miasta. Problematyka społeczna i socjalna pojawia się na dal- 
szych miejscach. Wyjątek stanowi problematyka komunikacji i wyglądu Bydgoszczy. Ale 
to... widać gołym okiem. Można powiedzieć, że mamy tu do czynienia z pewnym niewąt- 
pliwie ważnym "profilem", czy segmentem miejskim. Ale jest to tylko fragment złożonej 
całości. 
2. Częsty brak własnego zdania i znajomości rzeczy powoduje, że opinie uczniów 
często powielają obiegowe, podtrzymują łatwe stereotypy nie mające wiele wspólnego z 
rzeczywistością. Niemniej jednak trzeba bliżej przyjrzeć się nawet takiej kierunkowej 
orientacji - skoro jest. I nie może on być ignorowany przy organizacji, planowaniu i 
zarządzaniu miejską przestrzenią. Zwłaszcza, że młodzież jest i na ten wymiar bardzo 
wyczulona. 
3. Biorąc poprawkę na ów młodzieńczy pryzmat widzenia problemów miasta nie spo- 
sób nie zauważyć, że większość odczuwanych niedoborów dotyczy sfery funkcjonalnej i 
użytkowej. Młodzi ludzie zwracają szczególną uwagę na nieprzyjazne strony miasta, ob- 
cość, niedostępność, ale i brzydotę i chaos urbanistyczny i architektoniczny. 


Przypisy: 
1 FIOljan Znaniecki, Miasto w świadomości jego obywateli. Z badań Polskiego Instytutu Socjologicznego 
nad miastem Poznaniem, Poznań 1931. 
2 Janusz Ziółkowski, Czym jest dla ciebie miasto Poznań, Warszawa-Poznań 1984. 
3 Pisałem o tym przed wielu laty w artykule, Miasto bez rozumu, " Kuj awy" . 1981 nr 6. 
4 Autor opracowania nie miał wpływu ani na kształt i zawartość ankiety, ani na sposób jej przeprowadzenia, 
ani na dobór próby. 
5 W badaniach wykorzystano gotową ankietę zastosowaną w badaniach w Krakowie.
		

/kronika_bydgoska_1900061_0001.djvu

			59 


6 Jako kategoria młodej inteligencji. 
7 I to z dużym marginesem tolerancji. 
8 Stefan Nowak, Obiektywne i psychologiczne parametry przemian struktury społecznej, Mat. III Ogólno- 
polskiego Zjazdu Socjologicznego, Warszawa 1967 zeszyt II, s. 96. 
9 A Wallis, Atrakcyjność miast w opinii studentów. Warszawa 1965, s. 26-27, Por. Tegoż: Warszawa i prze- 
strzenny układ kultury, PWN 1969, cz. 
 Hierarchia miast, s. 179 i następne. Zob. G. Kaczmarek, Byd- 
goszcz, jako ośrodek życia społeczno-gospodarczego, w Bydgoszcz wczoraj i dziś 1945-1980, red. S. Mi- 
chalski, Warszawa 1988, ss. 164-173. 
10 Można by się tu posłużyć statystycznymi miarami spójności i korelacji. Takie proste przedstawienie wyda- 
je nam się jednak, w tym równie prostym przypadku, bardziej przejrzyste i przekonywujące. 
11 Por. A Wallis, Informacja i gwar. O miejskim centrum, Warszawa 1979. 
12 Mam na myśli niejako formalne walory historyczno-urbanistyczne starego miasta i centrum Bydgoszczy 
zwłaszcza w porównaniu z sąsiednimi stolicami województw: Toruniem, Gdańskiem, a nawet Włocław- 
kiem, czy wieloma historycznymi miastami Pomorza i Kujaw. Czym innym jest jednak subiektywna atrak- 
cyjność danej przestrzeni, o czym najlepiej świadczą właśnie wyniki ankiety. 
13 Niepośledni udział ma tu swoisty kompleks Torunia, a w istocie UMK zwłaszcza w kręgach i środowiskach 
opiniotwórczych: władzy i inteligencji. 
14 Te tytuły i określenia zaczerpnąłem z lokalnej prasy. 
15 Ale tylko 2 osoby wymieniły chemię! 
16 Proces ten można skrótowo określić jako reorientację dominujących postaw ze sfery aksjologicznej (war- 
tości) w sferę pragmatyczną (interesy), zob. Marek Ziółkowski, Pragmatyzacja świadomości społeczeń- 
stwa polskiego, "Kultura i Społeczeństwo", nr 4, 1994 r.: Edmund Wnuk-Lipiński, Fundamentalizm a 
pragmatyzm: dwa typy reakcji na radykalną zmianę społeczną, "Kultura i Społeczeństwo" nr 1, 1994. 


Bydgoszcz, maj 1998 f.
		

/kronika_bydgoska_1900062_0001.djvu

			60 


Dorota Kornet 


PRZEMYSŁ ELEKTROTECHNICZNY W BYDGOSZCZY W 
LATACH 1920-1939 (CZ. 2) 



 Przemysł teletechniczny w Bydgoszczy w latach 1927-1939 


l. Przemysł teletechniczny w Polsce do 1939 r. 
Początki polskiego przemysłu zajmującego się produkcją urządzeń i aparatów do 
komunikacji przewodowej (centrale, aparaty i urządzenia abonenckie) datuje się na 
1918 r. Wtedy to uruchomiono w Łodzi warsztaty reperacyjne sprzętu teletechniczne- 
go. Rok później został wykupiony od braci Petschich mały warszawski zakład produk- 
cyjny zajmujący się przed I wojną światową wytwarzaniem aparatów telegraficznych i 
przyrządów pomocniczych. Przejęty przez państwo i połączony z łódzkimi warsztata- 
mi otrzymał nazwę Państwowej Wytwórni Aparatów Telegraficznych i Telefonicznych 
(PWATT). Organizacyjnie PWATT podlegało Departamentowi Technicznemu Mini- 
sterstwa Poczt i Telegrafów. 1 Zalążkiem Państwowej Wytwórni Łączności utworzonej 
w 1927 r. były uruchomione przez por. i_nż. J. Machcewicza Warsztaty Naprawcze Sprzę- 
tu Radiowego zwane też Centralnymi Zakładami Wojsk Łączności. W połowie 1932 r. 
dokonano fuzji obu przedsiębiorstw, tworząc Państwowe Zakłady Tele- i Radiotech- 
niczne (PZT). 2 
PZT stały się nie tylko największą fabryką elektrotechniczną w Polsce, zatrudniającą 
blisko 3 600 osób, ale i znaną w Europie. Chlubą zakładów było wykonanie centrali mię- 
dzymiastowej dla Warszawy, która ze względów technicznych, należała do najciekaw- 
szych rozwiązań na świecie. PZT także seryjnie produkowały m.in. aparaty telefoniczne 
systemu miejscowej (MB), centralnej baterii (CB) oraz centrale automatyczne, wzmac- 
niacze jedno- i dwutorowe, aparaty telegraficzne Morse'a i Hughes'a. 3 
Wśród spółek prywatnych zajmujących się produkcją urządzeń i sprzętu teletechnicz- 
nego prym wiodły przedstawicielstwa zagranicznych firm w Polsce. Do dwóch najwięk- 
szych zaliczyć należy Polską Akcyjną Spółkę Elektryczną (PASE) Ericsson oraz Standard 
Electric Company w Polsce, uruchomione w 1924 r. w Warszawie. 4 
Przedsiębiorstwa te, nastawione na szybki zysk, zajmowały się głównie produkcją ar- 
tykułów masowych w najbardziej rentownych działach teletechniki. Dodatkowym atu- 
tem firm zagranicznych była ich stała współpraca techniczna i technologiczna z macie- 
rzystymi zakładami. W gorszej sytuacji znajdował się rodzimy przemysł teletechniczny, 
głównie z powodu braku kadry konstruktorów i inżynierów oraz trudności finansowych. 
Dlatego też poza bydgoską firmą Stanisława Krzymienia i Zofii Paszke oraz drobnymi 
warsztatami, polski kapitał nie był zaangażowany w produkcję urządzeń i sprzętu tele- 
technicznego. Rozwój przemysłu teletechnicznego (gałęzi przemysłu elektrotechniczne- 
go dotyczącą telekomunikacji) uwarunkowany był także ogólną koniunkturą gospodar- 
czą, przemianami technicznymi, rozwojem elektryfikacji kraju, polityką inwestycyjną pań- 
stwa. Dodatkowym utrudnieniem rozwoju firm teletechnicznych było kierowanie rządo- 
wych zamówień głównie do zakładów państwowych. s
		

/kronika_bydgoska_1900063_0001.djvu

			61 


2. Powstanie i rozw6j Zakład6w i Warsztatów Precyzyjno-Mechanicznych 
i Optycznych w Bydgoszczy (1927-1939) 
Dnia 1 października 1927 r. Stanisław Krzymień, Zofia i Armand Paszke założyli w 
Bydgoszczy przy ul. Chrobrego 12 (później 21) Warsztaty Precyzyjno-Mechaniczne i 
Optyczne, zaliczane do V kategorii przemysłowej (w 1933 r. do VII, w 1937 r. do VI 
kategorii).6 W odróżnieniu od innych firm teletechnicznych kapitał zakładowy spółki w 
wysokości 5 000 zł w całości był pochodzenia krajowego. Tylko dziesiąta część udziałów 
należała do Stanisława Krzymienia. Roczny zysk dzielono po dziesięć procent w stosunku 
do włożonego kapitału, resztę zaś w równym stopniu pomiędzy wspólników. 7 
Ponieważ rozmiar produkcji w Warsztatach przekroczył według obowiązujących przepi- 
sów zakres produkcji drobnej, właściciele zostali zobowiązani do rejestracji spółki w sądzie 
rejonowym. Stosowną umowę Zofia Paszke oraz Stanisław Krzymień zawarli 15 kwietnia 
1931 r. (z mocą wsteczną od 1 stycznia 1931 r.) przed notariuszem dr. Zdzisławem Sway- 
kowskiem, na mocy której dotychczasową spółkę z 0.0. przemianowano na spółkę jawną 
handlową, zmieniając zarazem jej nazwę na Zakłady i Warsztaty Precyzyjno-Mechaniczne i 
Optyczne Krzymień i Paszke. Spółka została wpisana do Rejestru Handlowego w dniu 24 
czeIWca 1931 r. (działA, nr 2113).8 
Udziałowcy na rozruch warsztatu zaciągnęli pod zastaw posesji przy ul. Chrobrego 21 
pożyczki w wysokości kolejno 20 000, 36000 i 40 000 zł w Banku Gospodarstwa Krajowego 
Oddział w Bydgoszczy. 9 Pozwoliło to na przygotowanie do produkcji hali o powierzchni 
ok. 80 m 2 , która została rozbudowana dopiero w 1935 r. o około 20 m 2 . W 1939 r. po- 
wierzchnię produkcyjną zwiększono do blisko 300 m 2 , na której, docelowo na jednej 
zmianie, mogło pracować do 60 robotników. 10 Zwiększono w ten sposób powierzchnię 
jednego stanowiska pracy z 2,8 m 2 do 5 m 2 , co m.in. zapewniło większe bezpieczeństwo 
pracy. 
Stale powiększano natomiast park maszynowy w celu zapewnienia ekonomiczniejszego 
wykorzystania czasu pracy oraz zwiększenia precyzji wykonywanych produktów. Więk- 
szość maszyn i urządzeń niezbędnych do produkcji właściciele firmy byli zmuszeni kupo- 
wać od producentów zagranicznych. 
Dostawcą narzędzi, części oraz maszyn było w latach 1929-1935 generalne przedsta- 
wicielstwo na Polskę firmy Cordes i Slviter Hemelingen Be-Te-Ha z Warszawy, które 
dostarczyło m.in.: elektryczną szlifierkę suporową na prąd stały 110 
 wrzeciona szli- 
fierskie, rozwiertaki cylindryczne, gwintowniki ręczne. lI Do 1936 r. noże do cięcia szyn 
sprowadzano z niemieckiej firmy Rebel i Spółka z Miinchen. 12 
Do 1935 r. zakupiono znaczną część agregatów, kompresorów, frezarek oraz szlifie- 
rek u takich firm jak: Petrowic z Katowic, M. Bogusławski z Warszawy, W. Krusche i 
Spółka Fabryka Maszyn i Odlewnia Żelaza z Pabianic. J3 W 1937 r. na wyposażeniu zakładu 
było także: osiem tokarek elektrycznych (w tym siedem zwykłych, precyzyjnych z przy- 
rządami do gwintowania), pięć wiertarek (w tym cztery stołowe), automat do śrubek, 
dwie prasy ręczne oraz frezarka ręczna. 14 
A. Dostawcy 
Dla zakładu pragnącego sprostać terminowym realizacjom zamówień produkcyjnych 
dużą przeszkodzą były trudności związane z zakupem niezbędnych surowców i półfa- 
brykatów. Większość z nich jak: miedź, mosiądz, mikę czy żywicę należało sprowadzać z
		

/kronika_bydgoska_1900064_0001.djvu

			62 


zagranicy - głównie z Niemiec. Nie zawsze w krótkim terminie można było otrzymać po- 
zwolenie na wwóz towarów kontyngentowych oraz pokonać przeszkody w postaci niepre- 
cyzyjnych przepisów celnych. Z tych powodów właściciele firmy Krzymień i Paszke korzy- 
stali z pośrednictwa przedstawicielstw zagranicznych producentów. 
Długoletnim współpracownikiem było Biuro Agenturowo-Handlowe Daniel Landau 
z WarszawylS zajmujące się m.in. importem celuloidu wytwarzanego przez dwie nie- 
mieckie firmy: Dermatoid Werke Paul Meissner Aktien-GeselIschaft z Lipska oraz Ri- 
charda Brose z Berlina. Niedostępne na polskim rynku materiały izolacyjne tj. fibrę, 
ebonit, delIit sprowadzano za pośrednictwem Spółki Ebonit generalnego przedstawi- 
cielstwa berlińskiej Firmy Vulkanfiber - VerkaufsgeselIschaft. Firma ta była niezadowo- 
lona ze współpracy z bydgoskimi Zakładami składającymi często zamówienia na nie- 
wielkie ilości materiałów izolacyjnych wynoszące rocznie około 16 kg. W celu polepsze- 
nia kontaktów handlowych Stanisław Krzymień zobowiązał się w krótkim czasie oszlifo- 
wać i wypolerować powłokl'
chronne do rurek fibrowych. 16 Z chwilą pojawienia się na 
rynku polskiego producenta delIi tu i gumolitu oraz rurek ebonitowych Zakłady zaczęły 
zamawiać te towary w Polskich Zakładach Gumolitu Semperit S.A. z Krakowa. 17 Izola- 
tory porcelanowe nabywano w Fabryce Porcelany w Ćmielowie. 18 Pręty calitowe przez 
cały okres międzywojenny sprowadzano za pośrednictwem firmy Thomasa Schotta z 
lipskich Zakładów HESCHO.19 Początkowo przywożono także z Niemiec rury, blachy i 
drut z mosiądzu oraz fibrę. Dopiero od 1936 r. w pręty i blachę mosiężną zaopatrywano się 
w Towa!Z}'stwie Metalowym z Krakowa. Dostawcami blach i stali z czasem zostały także 
firmy: Zelazohurt z Bydgoszczy oraz Biuro Sprzedaży Górnośląskich Wyrobów Hutni- 
czych z Warszawy. 20 
Z chwilą podjęcia produkcji łącznic telefonicznych podjęto stałą współpracę z Cen- 
troprzewodem (dostawcą przewodnika miedziowego izolacyjnego) oraz bydgoskim 
Kablem Polskim S.A. - producentem m.in. sznurów telefonicznych. 21 W niektóre części 
do urządzeń telefonicznych i telegraficznych zaopatrywano się w berlińskiej spółce C. 
Lorenza oraz Gdańskim Mix i Genest. 22 W poziomice, obiektywy, soczewki oraz inny 
sprzęt optyczny zaopatrywano się w niemieckich firmach Arnold Novawes z Poczdamu, 
Rosenberg z Berlina, czy C. Zeiss z Jeny. 23 
W świetle przytoczonych powyżej danych trudno jest zgodzić się z opinią o antyimpor- 
towym charakterze Firmy Krzymień i Paszke. Istniała bowiem konieczność importu więk- 
szości surowców, półproduktów, maszyn i urządzeń niedostępnych na polskim rynku. W 
chwili gdy materiały sprowadzane dotychczas z zagranicy można było zakupić od krajo- 
wych producentów, właściciele decydowali się na zakup krajowych produktów. Pozwalało 
to obniżyć koszty produkcji, choć nie zawsze skracało czas realizacji zamówień. 
B. Profile działalności. Usługi 
Warsztaty w pielWszych miesiącach swej działalności podejmowały się napraw oraz re- 
nowacji aparatów precyzyjno-mechanicznych i optycznych. Z czasem zakres usług rozsze- 
rzono i pogrupowano w sześć działów. 24 W ramach działu melioracyjnego podejmowano 
się wykonania oraz napraw aparatów niwelacyjnych, teodolitów, ostrzenia grafionów oraz 
dostarczenia klientowi wszelkich przyborów mierniczych i rysowniczych. Oferowano wyko- 
nanie napraw wszelkich gatunków kompasów, sekstansów i oktantów w dziale niwelacyjnym 
oraz reperacji wszelkich gatunków teleskopów, lup, lornetek oraz kątomierzy - w dziale optycz-
		

/kronika_bydgoska_1900065_0001.djvu

			63 


nym. Warsztaty zapewniały fachową i tanią naprawę sprzętu chirurgicznego oraz mikrosko- 
pów lekarskich. Specjalnością zakładu był wyrób mikroskopów ze wszystkimi przyborami 
dla badaczy mięsa. Firma podejmowała się także napraw i renowacji aparatów oraz przybo- 
rów astronomicznych, meteorologicznych, geodezyjnych. 
Ponieważ zachowały się jedynie kopie rachunków własnych za 1930 r. oraz część zle- 
ceń z lat 1928-1939, 2S trudno jest dokonać analizy usług świadczonych przez firmę Krzy- 
mień i Paszke. W 1930 r. najczęściej wykonywano naprawy aparatów i przyrządów mier- 
niczych. Zleceniodawcami tych prac był głównie II Batalion Mostów Kolejowych w Ja- 
błonowie oraz Dyrekcje Lasów Państwowych z Bydgoszczy i Torunia. Na zlecenie DOKP 
podejmowano się napraw przyrządów mostowych (np. denamometru, przechyłkomierzy, 
przyrządów do kontroli odległości)26. Wykonywano też naprawy maszyn do pisania, plom- 
bownic, instrumentów niwelacyjnych Gerlach oraz sprzętów codziennego użytku. Dużą 
iloŚĆ zleceń napraw telefonów (ściennych, punktowych, biurowych) oraz aparatów telegra- 
ficznych Morse'a, Zakłady otrzymywały od DOKP i DPiT z całej Polski. 27 Z dostarczo- 
nych przez zleceniodawców części kompletowano przyrządy miernicze 28 oraz części do 
przyrządów armatury szaf akumulatorowych. 29 Usługodawcy byli zlokalizowani głównie 
w okolicach Bydgoszczy, choć nie brakowało także klientów z całej Polski (Warszawa, 
Poznań, Katowice). Nie należy przy tym zapominać, iż firma Krzymień i Paszke należała 
do nielicznych w kraju podejmujących się tak szerokiego wachlarza napraw sprzętu pre- 
cyzyjno-mechanicznego i optycznego. 
Na podstawie zachowanych danych archiwalnych niemożliwe jest dokonanie pełnej oce- 
ny wpływów firmy z tytułu świadczonych usług. Dopiero w 1932 r. wartość wykonywanych 
usług znacznie wzrosła. 30 
c. Profile działalności. Produkcja 
Drugim, obok usług, profilem działalności firmy Krzymień i Paszke była produkcja 
sprzętu teletechnicznego. Za cechę charakterystyczną należy uznać wytwarzanie towa- 
rów wyłącznie na zamówienie na podstawie dostarczanych przez klientów wzorów lub 
obowiązujących norm technicznych. 
Powszechnie w latach 20-tych używano nadal niemieckich i austriackich central telefo- 
nicznych, których stan techniczny w większości przypadków był zły. Ministerstwo Poczt i 
Telegrafów zaczęło zamawiać trudno dostępne części zamienne u krajowych producentów. 
Poza PWA1T jedynie bydgoskie Warsztaty były gotowe wykonywać większe partie części 
zamiennych do aparatów i urządzeń telefonicznych i telegraficznych. W 1928 r. Stanisław 
Krzymień podpisał kontrakt z bydgoską Dyrekcją Poczt i Telegrafów na wykonanie części, 
podzespołów do urządzeń telefonicznych. 31 Od 1929 r. rozpoczęto produkcję podzespołów 
i przekaźników do ręcznych central telefonicznych, a także m.in. gniezdników, przełączni- 
ków przechylnych, łączówek, Iistw bezpiecznikowych, wtyczek do łącznic telefonicznych, 
cewek do słuchawek czy szpul dławnikowych. 32 
Ze względu na dobrą jakość oraz terminowość dostaw z frrmą Krzymień i Paszke 
podpisały umowy także DPiT z Katowic, Grudziądza, Krakowa, Warszawy.33 Przez cały 
okres międzywojenny Zakłady współpracowały także z Ministerstwem Poczt i Telegra- 
fóworaz Wytwórnią Telefonów i Sygnał6w Kolejowych Telsyg S.A. z Katowic,34 która w 
1932 r. połączyła się z polskim przedstawicielem szwedzkiej firmy Ericsson. Od 1937 r. 
firma Ericsson pośredniczyła w sprzedażywyrob6w bydgoskich Zakładów dla DPiT Polski
		

/kronika_bydgoska_1900066_0001.djvu

			64 


Południowej i Centralnej.3S Na przełomie 1936/37 r. opracowano w Zakładach ręczną łącz- 
nicę CB 100 NN z przełączeniem do miejskiej centrali automatycznej.36 W 1939 r. rozsze- 
rzono asortyment produkcji sprzętu telefonicznego o części i kompletne łącznice telefo- 
niczne ręczne systemu CB i MB o wielkości 5-100 NN.37 Do 1935 r. dominującym asorty- 
mentem produkcji były części zapasowe do aparatów i urządzeń telefonicznych, których 
średnia miesięczna produkcja wynosiła ok. 3550 zł. 'lak duży rozmiar produkcji mógł być 
spowodowany rządowymi planami rozwoju telefonizacji kraju. Z chwilą otrzymywania zwięk- 
szonych zamówień na produkcję części zapasowych do aparatów telegraficznych oraz grzejni- 
kówelektrycznych blisko o połowę zmalała wartość produkcji części telefonicznych. 
Górnośląskie Warsztaty Telefonów i Telegrafów w Katowicach oraz Urzędy Telegraficz- 
ne z całej Polski były odbiorcami części zamiennych do aparatów telegraficznych systemu 
Morse'a. 38 Z produkowanych części telegraficznych największe uznanie zdobyły przekaź- 
niki telegraficzne odbiorcze i nadawcze wykonywane dla Państwowego Instytutu Teleko- 
munikacyjnego, zastosowane przy instalacji telegrafii kablowej harmionicznej Warszawa- 
Katowice-Kraków (1936 r.).39 Dla firmy Ericsson wykonywano także wtyczki do koncen- 
tratorów telegraficznych różnych typów. Często zamawiane przez DOKP były także mufki 
i zęby zaczepowe do nakręcania sprężynki, osie piszące czy osie oporowe koła piszącego. 4O 
Od początku działalności firmy produkowano także części zapasowe do aparatów blo- 
, 
kowych prądu stałego i zmiennego, sygnalizacji kolejowej oraz stawideł elektrycznych i 
przetworników. Najczęściej zamawiane były przez DOKP wkrętki żelazne do zabezpiecze- 
nia skrzynki blokowej, sprężyny spiralne do płytki kotwicznej zapadki zaciskowej oraz 
tarcze sygnałowo-ostrzegawcze. Dla DOKP z Gdańska i Bydgoszczy wykonywano także 
różnego typu części zamienne i osprzęt do parowozów i wagonów - głównie latarnie, wkręt- 
ki mosiężne do metali dla reflektorów oświetlenia elektrycznego parowozów. 41 Firma Krzy- 
mień i Paszke była także poddostawcą części zamiennych do sygnalizacji kolejowej Polskiej 
Wytwórni Sygnalizacji Kolejowej ROPAG z Szopienic oraz wspomnianej Wytwórni RO- 
PAG. Oba zakłady najczęściej zamawiały sprężyny zapadkowe, pręty ryglowe, chorągiewki 
z miki biało-czarne. 42 
Produkcja ta stanowiła poboczny dział wytwórczości stanowiącej np. w latach 1935- 
36 zaledwie 8,5 % całej produkcji. Warto wspomnieć, że części zapasowe do urządzeń 
zabezpieczenia ruchu kolejowego (zrk) były wykonywane n
 podstawie dokumentacji 
technicznej opracowanej przez Fabrykę Sygnałów dla Kolei Zelaznych C. Fiebrandta. 43 
W latach 1931-32 z powodu braku zamówień na dotychczasowe wyroby wykonywano 
części radiofoniczne oraz rozpoczęto drobną produkcję fotograficzną. Ze względu na 
niskie zainteresowanie klientów tą ofertą zaniechano tej nietypowej dla Zakładów pro- 
dukcji. 44 
Od 1934 r. produkowano w bydgoskich zakładach części zapasowe do grzejników elek- 
trycznych,4S których produkcja wzrosła z 12 % w 1934 r. do 24 % w 1936 r. Miesięczna 
wytwórczość była na bardzo zróżnicowanym poziomie i zdecydowanie zwiększona poza 
okresem grzewczym. 
Zakłady i Warsztaty Precyzyjno-Mechaniczne i Optyczne Krzymień i Paszke były znane 
z jakości świadczonych usług i produkowanych wyrobów. Na Wystawie Metalowo-Elek- 
trotechnicznej w Warszawie w 1936 r. firma otrzymała dwa złote medale za wysoką ja- 
kość i estetykę gniazdek i przełączników przechylnych. 46
		

/kronika_bydgoska_1900067_0001.djvu

			65 


D. Zatrudnienie 
Kolejnym czynnikiem determinującym rozwój fmn elektrotechnicznych było zatrud- 
nienie wykwalifikowanych robotników, majstrów oraz inżynierów. Za najlepszego spe- 
cjalistę w Zakładach i Warsztatach uważano jednego ze współwłaścicieli Stanisława Krzy- 
mienia - mistrza mechaniki precyzyjnej. Wiedzę oraz doświadczenie zawodowe nabył 
dzięki killruletniemu stażowi pracy w takich fIrmach jak: Zeiss-Jena, Goerz-Berlin, Otto 
Tropfer czy Askania Werle z Berlina 47 . W latach 1922-27 był także kierownikiem i orga- 
nizatorem działu blokowego w Bydgoskiej Fabryce Sygnałów dla Kolei Żelaznych. 48 
W 1936 r. otrzymał w dowód uznania Złoty Krzyż Zasługi za rozwój rzemiosła polskiego 
i wysoki poziom kształcenia uczniów. 49 Uważany za fachowca, zajmował się działem me- 
chanicznym oraz kontaktami z kontrahentami. Państwo Paszke byli odpowiedzialni za 
sprawy formalne związane z finalizowaniem umów z klientami oraz prowadzenie biu- 
ra. so Z chwilą, gdy wzrósł poziom produkcji oraz przybyło pracy biurowej w 1933 r. za- 
trudniono pracownika administracyjnego oraz posłańca.s l 
Nad pracą zatrudnionych robotników czuwał majster, do którego obowiązków nale- 
żało także przyuczenie do zawodu przyjętych uczniów. Dwóch spośród nich zdobyło w 
1932 r. na wystawie prac geodezyjnych medale: Franciszek Bułatek, złoty, a Bernard 
Mroziński - srebrny. 52 
W początkowym okresie prowadzenia działalności gospodarczej firma przyjmowała 
do pracy duży odsetek uczniów wahający się od 29 % (lipiec 1928 r.) do 57 % (grudzień 
1930 r.) ogółu zatrudnionych pracowników. Od 1934 r. poziom zatrudnienia uczniów 
zmalał do 3 %-17,3 %.53 Często uczniowie pracowali bez żadnego wynagrodzenia,s4 co 
umożliwiało obniżenie kosztów wynagrodzeń pracowniczych oraz wykształcenie przy- 
szłych wykwalifikowanych robotników. 
Podstawą polityki kadrowej Zakładu i Warsztatów było zatrudnianie takiej ilości pra- 
cowników, która była w stanie sprostać składanym zamówieniom. Skutkiem tych roz- 
wiązań była duża rotacja pracowników oraz wydłużony czas produkcyjny. Z drugiej strony 
właściciele nie zatrudniali robotników, którym nie byli w stanie zapewnić efektywnego 
dnia pracy. 


Tabela 7 Wynagrodzenie oraz zatrudnienie w Zakładzie i Warsztatach Precyzyjno-Mechanicznych Krzy- 
mień i Paszke w Bydgoszczy w latach 1928-1936 


Wynagrodzenie brutto 1928 1929 1930 1931 1932 1933 1934 1935 1936 
Personel biurowy 843,01 1390,68 1200,00 1200,00 1424,00 2802,00 2013,38 
Robotnicy 30866,32 24331,36 21991,39 12969,59 26067,00 35940,00 33489,00 
Ogółem 31709,93 25722,04 23191,39 14160,59 27491,00 38742,00 355(Yl,38 
Zatrudnienie robotników najniższe 8 15 16 19 12 9 14 23 17 
Zatrudnienie robotników maksymalne 18 18 20 21 18 16 23 32 21 
Zatrudnienie w administracji 1 1 1 1 1 2 1 2 2 
Średnie mies. brutto robotników 153,11 107,68 90,90 71.24 109,10 105,71 141,30 


,.
		

/kronika_bydgoska_1900068_0001.djvu

			66 


Tabela 8 Średnie miesięczne zatrudnienie w Zakładzie i Warsztatach Precyzyjno-Mechanicznych Krzy- 
mień i Paszke w Bydgoszczy w latach 1928-1936 


Miesiąc 1928 1929 1930 1931 1932 1933 1934 1935 1936 
styczeń 5+3 16 16 20 18 9 14 23 21 
luty 5+3 18 18 20 16 9 17 26 21 
marzec 8+4 17 20 21 14 10 20 26 21 
kwiecień 10+5 16 20 21 16 12 20 29 21 
maj 12+5 16 20 21 18 13 20 30 17 
czerwiec 12+5 13+6 11+9 20 18 13 17+3 30+2 18+2 
lipiec 11+6 15 19 19 17 15 19 31 20 
sierpień 12+6 16 17 20 14 15 19 30 20 
wrzesień 11+6 16 19 20 14 16 23 28 19 
październik 7+6 17 19 20 13 15 22 29 18 
listopad 8+6 18 19 20 12 12 22 28 19 
grudzień 10+6 12+6 8+11 20 12 13 19+4 27+1 18+2 


Żr6dło: APB, zesp. 642. 


Przyjmowano zarówno uczniów nie mających żadnego doświadczenia zawodowego jak 
i dobrych fachowców - byłych pracowników takich firm jak Zakłady Ostrowieckie, C. Fie- 
brandt czy Ericsson. Pracownikami byli także członkowie rodzin właścicieli Zakładów: Kurt 
Kruger, Felicjan Godlewski, Urszula Krzymieniówna, Kornelia Majorczykowa czy Ludwik 
Krzymień. Za wyjątkiem córki Stanisława Krzymienia pozostali krewni otrzymywali wyna- 
grodzenie 
ze, aniżeli pozostali zatrudnieni na tych samych stanowiskach. ss 
Od chwili powstania firmy aż do 1931 r. stale wzrastał wskaźnik poziomu zatrudnie- 
nia pracowników z 14,3 w 1928 r. do 20,16 w 1931 r. W przeciwieństwie do innych firm 
skutki kryzysu gospodarczego 1929 r. w postaci redukcji zatrudnienia, zmniejszenia licz- 
by dni pracy, czy ograniczenia produkcji dały się odczuć dopiero w latach 1932-33. Wów- 
czas poziom zatrudnienia osiągnął naj niższy pułap 12,66 w historii istnienia Zakładu, przy 
możliwości zatrudnienia 25 osób na jednej zmianie. 
Poprawa koniunktury gospodarczej stanowiła dobrą podstawę wznowienia i rozszerze- 
nia asortymentu produkcji, a co z tym się wiąże wzrostu zatrudnienia. W sierpniu 1939 r. 
w Zakładzie zatrudnionych było 45 pracowników przy 60 istniejących miejscach pracy. 
W okresie rozwoju firmy, w latach 1928-32 stale spadało średnie miesięczne wynagro- 
dzenie brutto z 153,11 zł w 1929 r. do 90,90 w 1931 r. Naj niższą średnią pensję wypłacono 
.w 1932 r. w wysokości 71,24 zł. S6 
Mogło to być jedynie uwarunkowane zamierzoną polityką płacową, a nie trudnościami 
finansowymi firmy.
		

/kronika_bydgoska_1900069_0001.djvu

			67 


Wraz ze zwiększoną ilością zamówień w 1934 r. zaczęły stopniowo wzrastać płace 
pracowników. Na podstawie płac pracowników akordowych z 1935 r. można zauważyć, 
że najniższa miesięczna płaca wynosiła 80 zł, a największa 175 zł (średnia płaca miesięczna 
była na poziomie 105,70 zł). Od początku lat 30-tych niezadowoleni z wysokości wynagro- 
dzenia pracownicy często podejmowali strajki ciągłe, które spowodowały duże opóźnienia 
w terminowych realizacjach zamówień m.in. dla Spółki Wielkich Pieców i,Zakładów Ostro- 
wieckich z Warszawy, czy DOKP w Poznaniu i Gdańsku. 57 Robotnicy zdołali jednak wy- 
walczyć wzrost średniego miesięcznego uposażenia o 35,60 zł brutto. 
Biorąc pod uwagę zachowane dane (sprzeczne są informacje podane przez J. Cha- 
mota) mogę stwierdzić, iżjedynie pracownicy Zakładów Krzymień i Paszke strajkowali. 
Sytuacja ta była wynikiem prowadzonej polityki kadrowej. 


VI. Inne zakłady i firmy elektrotechniczne w Bydgoszczy w latach 1920-1939 
Na terenie Bydgoszczy przed 1920 r. istniały drobne firmy elektrotechniczne, których 
właścicielami byli głównie Niemcy, rzadziej zaś Polacy. Sytuacja ta uległa zmianie do- 
piero po przejęciu miasta przez władze polskie 20 stycznia 1920 r. 
Do najbardziej znanych firm elektrotechnicznyc
 działających przed I wojną świato- 
wą - poza omówioną Fabryką Sygnałów dla Kolei Zelaznych C. Fiebrandta, na rynku 
lokalnym należało Biuro Elektrotechniczne J. Świetlika oraz inż. W. Buchholza. W okresie 
międzywojennym zgłosiło działalność kilkanaście firm zajmujących się produkcją lub 
naprawami sprzętu elektrotechnicznego, czy instalacjami elektrycznymi. Poza już omó- 
wionymi, wszechstronną działalność wykonywały przedsiębiorstwa instalacyjne zajmu- 
jące się m.in. przebudową instalacji elektrycznej, wymianą urządzeń wewnętrznych, apa- 
ratów i silników. W związku z przeprowadzaną elektryfikacją powiatu bydgoskiego przed- 
siębiorstwa te budowały także sieć napowietrznych złączy domowych. 
Można zauważyć na podstawie podanych informacji (tabela 9, 10), że w większości 
firmy obok działalności produkcyjnej i usługowej zajmowały się także sprz,edażą artyku- 
łów elektrotechnicznych. Część z nich ogłosiła swoją upadłość jeszcze przed wybuchem 
II wojny światowej z powodu niewypłacalności. W Bydgoszczy chętnie zakładały swoje 
oddziały filie zagranicznych firm takich jak: AEG z Gdańska (1919 r. ), PAST Ericsson z 
Warszawy (1935 r.) czy Polskie Zakłady Philips S.A. z Warszawy (1935 r.). Większość z 
nich została zlikwidowana dopiero przez niemieckie władze okupacyjne. l 
l. Fabryki żarówek 
Z firm elektrotechnicznych o charakterze produkcyjnym - poza już opisanymi, należy 
zwrócić uwagę na bydgoskie fabryki żarówek. ' 
Fabrykę Żarówek Elektrycznych Ampol założyli 6 sierpnia 1921 r. polscy reemigranci, 
który pracowali na kierowniczych stanowiskach w amerykańskich firmach produkujących 
żarówki. W grupie założycieli znaleźli się m.in. inż. Władysław Mazarski (późniejszy pre- 
zes Rady Nadzorczej), Stefan Daszewski (dyrektor Centrali Handlowej), Rafał Kukliński, 
baron Neuhof-Ney. Fabryka uruchomiona przy ul. Sienkiewicza 66/67 działała początko- 
wo jako stowarzyszenie udziałowe, która w późniejszym okresie została zreorganizowana 
w Spółkę Akcyjną Wielkopolskiej Fabryki Zarówek Ampol Towarzystwo Amerykańsko- 
Polskie. 2 Kapitał założycielski S.A wynosił w 1924 r. 48240 zł, wartość nieruchomości osza- 
cowano na 41566,94 zł. 3 Za najlepszego specjalistę uchodził lampiarz Rafał Kukliński,
		

/kronika_bydgoska_1900070_0001.djvu

			68 


Tabela 9 Inne zakłady i finny elektrotechniczne w Bydgoszczy w latach 1920-1939 


Nazwa i adres finny Czas działalności. Wpis do rejestru handlowego. 
Rodzaj działalności. 
Biuro Elektrotechniczne Światła i Siły J. Świetlik 15 VI 1914 r. - 71111937 r. RH 888 
ul. Gdańska 31/2 instalacje światła i siły 
Biuro Elektrotechniczne Światła i Siły inż. W. Buch- 1907 r. - 
holz ul. Gdańska 38/40 warsztat; handel art. elektrotechnicznymi 
Biuro Elektrotechniczne inż. B. Ziętak 24111923 r. - RH 151 O/dział A 
ul. Dworcowa 11 instalacje; warsztat; handel 
Biuro Instalacyjne "Elektra" Jan Pawlak 14 VII 1919 r. - 31 VII 1941 r. RH 11431dział A 
ul. Mostowa 8 j1w 
Biuro Instalacji Elektrycznych B. Jączkowski 9111925 r. - 1941 r. RH 1760 
ul. Gdańska 16/17 instalacje: handel 
Bydgoska Elektro-Mechaniczna Industria "Bemi" 13 IX 1919 r. - 61V 1939 r. RH 90/dział B 
ul. Świętej Trójcy 10 \... j1w 
Elektrotechnika Przeds. Elektro- i Radiotechnicz- 
ne inż. H. Brukasiewicz. ul. Marcinkowskiego 11/1 j1w 
Elektrotechnis Sp. z 0.0. 1 X 1924 r. -1928 r. RH 335 
j1w oraz produkcja części do urządzeń telefonicz- 
nych 
Galwana Towarzystwo Akcyjne 1921 r. - 19 111936 r. RH 199/dział B 
produkcja i handel materiałami galwano- i tenno- 
porcelany 
Fabryka Art. Elektro- Techniczno-Mechanicznych 31 11921 r. - 9 XI 1927 r. RH 1165/dział A 
"Iskra" ul. Zduny 15 handel 
Fabryka Ogniw "Prąd" L. Michałowicz i L. Redlak 27 XI 1922 - 25 X 1935 r. RH 1462 
produkcja ogniw galwanicznych 
Fabryka Lamp Żarowych ..Polon" ul. Waryńskiego 14 VIII 1923 r. - 17 X 1933 r. RH 252 
produkcja i handel żarówkami 
Wielkopolska Fabryka Żarówek "Ampol" Tow. Ame- 6 VII 1921 r. - 22 X 1938 r. RH 153 
rykańsko-Polskie S.A. ul. Sienkiewicza 66 j1w 
"Wolta" Specjalne Biuro Elektrotechniczne E. Riff 1924 r.- 
ul. P. Skargi 4 instalacje 
Wielkopolskie Tow. Elektryczne 
ul. Chodkiewicza 5-6 j1w 


Źródło: APB. Rejestry sądowe za lata 1920-1939
		

/kronika_bydgoska_1900071_0001.djvu

			69 


Tabela 10 Drobne warsztaty instalacji światła i sity oraz filie firm elektrotechnicznych w Bydgoszczy w 
latach 1920-1939 


Bydgoskie filie firm elektrotechnicznych Warsztaty instalacji światła i sity 
AGE Elektrizitats Aktikien inż. K. Kluck ul. Pomorska 9 
Gesellschaft Gdańsk 1919-1935 r. 
inż. S. lechowski ul. Chodkiewicza 7 
Centralna Stacja Obsługi Radia "Stobra" Sp. z 0.0. 
Warszawa 1938-1932 r. inż. P. Schulz ul. Świętej Trójcy 35 
Elektroluks Sp. z 0.0. Warszawa Adolf Barnass 1901-1933 r. RH 320 
1926 - 1932 r. 
Raczkowski, Kemnitz i S-ka 1901-1931 r. 
Polska Akcyjna Spółka Telefoniczna "Ericsson" RH 1629/dział A 
Warszawa 1935-1943 r. 
Wilhelm Buchta ul. Gdańska 82 
Polskie Zakłady Philips S.A. Warszawa 
1935 r.- Zygmunt Weitman ul. libelta 5 
Zakłady Akumulatorowe Systemu" Tudor" Adam Marciniak Sp. z 0.0. ul. Długa 37 
Warszawa 1936-1943 r. 
Marian Brukasiewicz ul. Toruńska 171 
Paweł Figy ul. Kordeckiego 7/10 
Źródło: APB, Rejestr Sądowy za lata 1920-1939 Marcin Mańczak ul. Poznańska 26 


który wraz z innymi podjął produkcję żarówek spełniających wysokie normy na wstrzą- 
śnienia, tIWałość oraz ekonomikę zużycia prądu. Specjalnością firmy były żarówki elek- 
tryczne z drutu ciągnionego (Tungsten) o sile światła 5-50 świec. Innego rodzaju żarówki 
fabryka wykonywała jedynie na zamówienie. 4 
Dzięki wysokiej jakości swoich wyrobów, fabryka posiadała szeroki lokalny rynek zbytu. 
W 1924 r. firma wypracowała zysk w wysokości 2475,23 zł, lecz w 1925 r. już tylko 241,71 
zł. Spadła także dzienna produkcja żarówek z czternastu do sześciu tysięcy. Dopiero 
jednak w latach kryzysu gospodarczego Ampol nie był w stanie sprostać konkurencji 
połączonej w kartel. Ponieważ nie przyniosły skutku rozmowy dotyczące utworzenia 
porozumienia sprzedaży z innymi fabrykami żarówek, od 1928 r. zaniechano produkcji. 
Firma nieustannie przynosiła straty, dlatego też na przełomie lat 1931/32 zajęto maszyny. 
Rozpoczęto także postępowanie upadłościowe, które spowodowało wykreślenie Fabryki 
Ampol z rejestru handlowego w dniu 22 października 1938 r. s 
Na podstawie anonsów prasowych można zauważyć, że firma chętnie wystawiała swoje 
wyroby na targach. Po raz pieIWszy swoje produkty zaprezentowano na II Thrgach 
Wschodnich we Lwowie we wrześniu 1922 r. 6 Corocznie przedstawiano je także na Thrgach 
w Poznaniu. 7 
Chciałabym nadmienić, że członkiem Rady Nadzorczej Fabryki Ampol był inż. 
1: Wdziękowski - dyrektor Kabla Polskiego S.A., z którym utrzymywano kontakty han- 
dlowe. Odbiorcom znacznych ilości żarówek były m.in. Żupy Solne w Inowrocławiu. 8 
Należy. podkreślić, iż w latach dwudziestych produkcją żarówek zajmowała się także 
Fabryka Zarówek "Polon", utworzona 14 sierpnia 1923 r. przez inż. Wacława Funda-
		

/kronika_bydgoska_1900072_0001.djvu

			70 


munta, Jana Janiszewskiego oraz Jana Koniecznego. Wytwarzała ona w porównaniu z 
Ampolem rocznie o około 575 tys. żarówek mniej. Produkowała natomiast lampy radio- 
we oraz odgromniki próżniowo-gazowe. Ponieważ firma przynosiła jedynie straty, 26 listo- 
pada 1928 r. z powodu niewypłacalności wszczęto postępowanie upadłościowe. Fabrykę 
Polon wykreślono z rejestru handlowego 17 października 1933 r. 9 
Zakres produkcji obu fabryk nie miał decydującego wpływu na poziom krajowej wy- 
twórczości. Za
otrzebowanie rynku krajowego starała się pokryć produkcja: Zjedno- 
czonej Fabryki Zarówek S.A. w Warszawie (dawny Cyrkon założony 1906 r.), Małopol- 
ska Fabryka Żarówek we Lwowie (dawna Małopolska Fabryka Żarówek Żerag założo- 
na w 1921 r.), Polskie Zakłady Philips S.A. w Warszawie (1922 r.) oraz Polskie Żarówki 
Osram w Pabianicach (1923 r. ).10 W latach 30-tych miejsce zlikwidowanych bydgoskich 
wytwórni zajęły m.in. Zakłady Poluxze Lwowa (1932 r.), Polram z Katowic (1931 r.) oraz 
dobrze prosperująca Górnośląska Fabryka Żarówek Helios z Krakowa (1931 r. ).11 
2. Firmy instalacyjne światła i siły 
Z firm instalacyjnych przybliżę jedynie dwie, z których usług w omawianym okresie 
najczęściej korzystano. 
Jan Pawlak założył 14 lipca 1919 r)3iuro Instalacyjne dla Światła i Siły Elektra, które 
zostało wpisane do rejestru handlowego pod numerem 1143 działu A t2 
Biuro wykonywało wszelkie instalacje dla światła i siły tak dla celów przemysłowych 
jak i rolnictwa. Dostarczano i montowano silniki elektryczne na prąd stały i zmienny. 
Specjalnością firmy była budowa i zakładanie central elektrycznych. W Elektrze można 
się było także zaopatrzyć w aparaty i różne artykuły elektrotechniczne. t3 Przedsiębiorstwo 
to uchodziło za najsolidniejszą firmę instalacyjną na Pomorzu Zachodnim. Tej opinii nie 
podzielał raport sporządzony na wniosek bydgoskiej Izby Przemysłowo-Handlowej. Za- 
rzucono J. Pawlakowi sympatyzowanie z ruchem niemieckim. Biuro Elektra zostało 
zlikwidowane 31 lipca 1941 r. na wniosek władz okupacyjnych. 14 
Zakład Elektrotechniczny inż. Bronisława Ziętaka 24 lutego 1923 r. został założony 
i wpisany do rejestru handlowego pod numerem 1510 działu A. W firmie zlokalizowa- 
nej przy ul. Dworcowej 5 (później 11) naprawiano silniki elektryczne, dźwigi osobowe i 
towarowe. Podejmowano się także budowy drobnych urządzeń elektrotechnicznych oraz 
instalacji dla siły i światła. Ponadto prowadzono sprzedaż lamp i przyborów elektrycz- 
nych. Inż. Ziętak był członkiem Rady Nadzorczej Zakładów Elektrotechnicznych Pala- 
tine Wielkopolskie w Bydgoszczy oraz kształcił przyszłych elektromonterów w Państwo- 
wej Szkole Dokształcająco-Przemysłowej w Bydgoszczy.tS 
Godną uwagi firmą instalacyjną jest Wielkopolskie Towarzystwo Elektryczne S.A., 
które wykonywało szereg prac elektryfikacyjnych oraz wybudowało szereg urządzeń nislcie- 
go i wysokiego napięcia. Przed wojną Towarzystwo przeniosło się do Centralnego Okrę- 
gu Przemysłowego, gdzie wykonywało specjalne zadania instalacyjne. 16 
Firmy elektrotechniczne oraz instalacyjne działające w Bydgoszczy w okresie między- 
wojennym, starały się sprostać potrzebom oraz oczekiwaniom rosnącej liczby użytkowni- 
ków energii elektrycznej. Warsztaty starały się sprostać oczekiwaniom swych klientów i 
wypełnić lukę powstałą pomiędzy producentem a konsumentem.
		

/kronika_bydgoska_1900073_0001.djvu

			71 


VII. Zakończenie 
Wraz z rozwojem sieci elektrycznej i zwiększaniem liczby odbiorców energii elektrycz- 
nej, wzrastało zapotrzebowanie na maszyny i urządzenia oraz sprzęt i osprzęt elektryczny. 
Ta sytuacja sprzyjała powstaniu i rozwojowi przemysłu elektrotechnicznego w międzywo- 
jennej .Polsce. Lepsze warunki rozwoju miały istniejące już firmy (Fabryka Sygnałów dla 
Kolei Zelaznych C. Fiebrandta oraz warsztaty instalacyjne), gdyż nie musiały się borykać z 
wieloma problemami, wśród których należy wymienić: brak wykwalifikowanej kadry ro- 
botniczej i inżynierskiej, brak wartościowej dokumentacji technicznej (własnej lub licencyj- 
nej), trudności w nabywaniu surowców i półproduktów. Dużą przeszkodą dla szybkiego 
rozwoju nowo powstałego przedsiębiorstwa był brak odpowiednio wysokich nakładów fi- 
nansowych, które można by przeznaczyć na inwestycje. 
Problem wykwalifikowanej kadry elektrotechnicznej starało się rozwiązać państwo 
poprzez tworzenie oddziałów elektrycznych w szkołach zawodowych i wyższych. Orga- 
nizacje techniczne prowadziły kursy, odczyty. Najbardziej znaną w naszym regionie szkołą 
kształcącą i dokształcającą elektryków (elektrotechników) była Państwowa Szkoła Prze- 
mysłowo-Dokształcająca w Bydgoszczy. l Władze miejskie Bydgoszczy w 1929 r. ufundo- 
wały stypendia dla bydgoskich uczniów szkół zawodowych chcących uzupełnić swoją 
wiedzę techniczną na uczelniach wyższych. Otrzymali je m.in. studenci wydziału elek- 
trycznego: Jan Przyborski (Wyższa Szkoła Budowy Maszyn i Elektrotechniki w Pozna- 
niu) oraz Antoni Gbiorczyk (Politechnika w Gdańsku).2 Inne trudności właściciele fa- 
bryk byli zmuszeni rozwiązywać sami. 
Z wyjątkiem opisanej Fabryki S. Ciszewskiego pozostałe zakłady w procesie produk- 
cyjnym korzystały z zagranicznych licencji i patentów. Nie oznacza to, że fabryki te nie 
prowadziły własnych prac zmierzających do wypracowania własnych technologii i wzo- 
rów produkcyjnych. 
Większość z surowców i półfabrykatów niezbędnych przy produkcji artykułów elek- 
trotechnicznych było niedostępne na polskim rynku. Sprowadzenie ich z zagranicy było 
kapitało- i czasochłonne. Dlatego często korzystano z pomocy wyspecjalizowanych po- 
średników lub zaopatrywano się u przedstawicieli zagranicznych firm w Polsce, pozosta- 
wiając im "zdobycie" stosownych zezwoleń przywozowych oraz załatwienie formalności 
celnych. Z chwilą jednak, gdy krajowe firmy zaczęły zajmować się produkcją i sprzedażą 
towarów z listy kontyngentowej, nie tylko bydgoskie firmy zmieniały swoich dostawców. 
Często wiązało się to jednak z zakupem półproduktów gorszej jakości, czasami nawet nie 
spełniających polskich norm technicznych. Z drugiej strony przyśpieszono realizację za- 
mówień oraz sam proces produkcyjny. 
Bydgoski przemysł elektrotechniczny zaczął się rozwijać dopiero po 1928 r. Co prawda 
w okresie kryzysu doznał on nieznacznego i krótkotIWałego załamania, jednak w latach 30- 
tych szybko rosła produkcja tej branży. 
Można zauważyć, że bydgoskie firmy elektrotechniczne wiele łączyło i różniło. Każdy 
z zakładó
 przynajmniej jedną cechą wyróżniał się od pozostałych. Fabryka Sygnałów 
dla Kolei Zelaznych C. Fiebrandta była najstarszą fabryką tego typu, zaś Kabel Polski 
S.A. pieIWszą fabryką kabli ziemnych w Polsce. Można więc zaryzykować stwierdzenie, 
że bydgoskie zakłady należały do jednych z pionierów przemysłu elektrotechnicznego. 
Obie wyżej wymienione fabryki były kontrolowane przez obce kapitały - C. Fiebrandt
		

/kronika_bydgoska_1900074_0001.djvu

			72 


niemiecki i szwedzki, Kabel belgijski, austriacki oraz czeski. TIudno jest natomiast ocenić 
wpływ kapitału zagranicznego na bydgoskie fIm1Y instalacyjne, gdyż ich właścicielami byli 
obywatele polscy czasami narodowości niemieckiej. 
Podstawą produkcji większości firm elektrotechnicznych były zamówienia rządowe 
(PKĘ DPi'!: MPi'!: MSWoj). Z tego też powodu wraz ze zmniejszeniem ilości zamówień 
w okresie kryzysu gospodarczego, następowała w tych zakładach znaczna redukcja za- 
trudnienia, zmniejszenie produkcji. Jedną z omawianych przeze mnie firm, która przez 
cały okres międzywojenny każdego roku wypracowała zysk netto, była Fabryka S. Ciszew- 
skiego. Ta sytuacja była uwarunkowana sprawnym i ekonomicznym jej zarządzaniem oraz 
produkcją na pokrycie bezpośredniego zapotrzebowania rynku. 
Wszystkie z omawianych firm chętnie prezentowały swoje wyroby na targach i wysta- 
wach. Często za wysoką jakość produktów były nagradzane medalami. Według zacho- 
wanych danych najwięcej nagród otrzymały kable i przewody wykonywane w Kablu Pol- 
skim. Większość z firm instalacyjnych powstałych po I wojnie światowej z powodu nie- 
wypłacalności zostało zlikwidowanych jeszcze przed 1939 r. Szkoda, że ten los spotkał 
także dwie bydgoskie fabryki żarówek Ampol i Polon. 
W Bydgoszczy ze względu na chłonny rynek, zagraniczne firmy chętnie otwierały swoje 
filie, ukierunkowane głównie na sprze
aż swoich wyrobów. 
Wszystko to może dowodzić, że Bydgoszcz nie była prowincją gospodarczą młodego 
państwa. Gdyby nie wybuch II wojny światowej z pewnością bydgoskie fabryki zaczęłyby 
odgrywać większą rolę, stając się partnerami znanych firm, a nie tylko ich dostawcami. Do 
największego znaczenia nie tylko na polskim rynku doszedł Kabel Polski S.A. - najpoważ- 
niejszy producent kabli ziemnych oraz dalekosiężnych. 


Przypisy do rozdziału V: 
1 K Dobrski, Przemysł teletechniczny w Polsce i widoki jego rozwoju [w:] PE 1932, nr 13, s. 329-330; Rekla- 
ma. Państwowa Wytwórnia Aparatów Telegraficznych i Telefonicznych [w:] PTech, 1931, nr 7, s. 48- 
2 Historia elektryki polskiej, t. 3, s. 829. 
3 J. Silberstain, Wystawa elektrotechniczna, s. 346. 
4 J. Juchnowicz, Dział prądów słabych na EWK, s. 703. 
5 Historia elektryki polskiej, t. III, s. 833; J. Machcewicz. Polski przemysł radiotechniczny [w:] PE 1921, nr 
17-18, s. 327; H. Toczyłowski, Rozwój przemysłu teletechnicznego i radiotechnicznego w Polsce w ostat- 
nich latach i jego stan obecny [w:] PE 1936, nr 19, s. 689. 
6 APB, zesp. 642 Zakłady i Warsztaty Precyzyjno-Mechaniczne i Optyczne Krzymień i Paszke z lat (1925) 
1928-1939, sygn. 1. 
7 APB, Rejestr Sądowy, sygn. 543. 
8 tamże; Ogłoszenia [w:] GB 1931, nr 168, s. 8; Obwieszczenia [w:] Ogłoszenia Sądowe 1931, nr 16; Ob- 
wieszczenia [w:] MP 1931, nr 173. 
9 APB, Rejestr Sądowy, sygn. 543; zesp. 642, sygn. 5. 
10 E. Szmańda, Elektronika w dawnym zakładzie [w:] KalByd 1974, s. 99. 
11 APB, zesp. 642, sygn. 13. 
12 tamże, sygn. 34. 
13 tamże, sygn. 26-27. 
14 tamże, sygn. 2. 
15 tamże, sygn. 11. 
16 tamże, sygn. 12. 
17 tamże, sygn. 24. 
18 tamże, sygn. 20. 
19 tamże, sygn. 15.
		

/kronika_bydgoska_1900075_0001.djvu

			73 


20 tamże, sygn. 19, 25. 
21 tamże, sygn. 23. 
22 tamże, sygn. 30. 
23 tamże, sygn. 26-28. 
24 tamże, sygn. 13. 
25 tamże, sygn. 10. 
26 tamże, sygn. 64, 69. 
27 tamże, sygn. 48,50,52-53,56,58-59. 
28 tamże, sygn. 64, 69. 
29 tamże, sygn. 56. 
30 tamże, sygn. 1. 
31 tamże, sygn. 43. 
32 tamże', sygn. 43,48,50; E. Szmańda, Pół wieku w służbie łączności telefonicznej [w:] KalByd 1978, s. 35. 
33 APB, zesp. 642, sygn. 45-48. 
34 tamże, sygn. 17,52,53. 
35 tamże, sygn. 17. 
36 E. Szmańda, Elektronika w dawnym zakładzie [w:] KalByd 1974, s. 99; tenże, Pół wieku, s. 35. 
37 APB, zesp. 642, sygn. 86; Historia elektryki polskiej, t. 2, s. 358. 
38 APB, zesp. 642, sygn. 43-55. 
39 J. Silberstein, Elektrotechnika i radiotechnika, s. 590. 
40 APB, zesp. 642, sygn. 10. 
41 tamże, sygn. 57, 58. 
42 tamże, sygn. 56-75. 
43 tamże, sygn. 
44 tamże, sygn. 64. 
45 tamże, sygn. 1. 
46 E. Szmańda, Pół wieku, s. 36. 
47 APB, zesp. 642, sygn. 13. 
48 tamże, sygn. 68. 
49 E. Szmańda, Pół wieku, s. 36. 
50 APB, Rejestr Sądowy, sygn. 543. 
51 APB, zesp. 642, sygn. 2, 7,8. 
52 E. Szmańda, Pół wieku, s. 36. 
53 APB, zesp. 642, sygn. 1. 
54 tamże, sygn. 7. 
55 tamże. 
56 tamże. 
57 tamże, sygn. 16, 58, 70, 71. 


Przypisy do rozdziału VI 
l APB, Rejestr Sądowy, sygn. 751, 943, 947,1047,1050. 
2 K Bobak, Stały pokaz wzorów przemysłowych [w:] GB 1924, nr 47, s. 4. 
3 APB, Rejestr Sądowy, sygn. 825; Przemysł i handel. 1Owarzystwo Akcyjne Ampol [w:] PE 1925, nr lO, s. 164. 
4 Handel i przemysł w Bydgoszczy. Ampol [w:] GB 1924, nr 100, s. 13. 
5 APB, Rejestr Sądowy, sygn. 825,827. 
6 Życie gospodarcze. Firmy bydgoskie na II largach Wschodnich [w:] GB 1922, nr 72, s. 4; Życie gospodar- 
cze. Z Targów Wschodnich [w:] GB 1922, nr 66, s. 4. 
7 Życie gospodarcze. Przemysł w Bydgoszczy [w:] GB 1923, nr 98, s. 9; Przemysł w Bydgoszczy. Przemysł 
techniczny [w:] GB 1924, nr 102, s. 9. 
8 APB, Rejestr Sądowy, sygn. 825, 827. 
9 tamże, sygn. 920. 
10 K Gnoński, Dział ośWietlenia elektrycznego na P.'WK [w:] PE 1929, nr 24 s. 692-693; Historia elektryki 
polskiej, t. 4, s. 186-187; E. Potemski, Fabrykacja żarówek elektrycznych w Polsce [w:] PE 1932, nr 12, s. 
317. 
11 'W Puciata, Fabrykacja żarówek w Polsce [w:] PE 1936, nr 19, s. 678.
		

/kronika_bydgoska_1900076_0001.djvu

			74 


12 ABp, Rejestr Sądowy, sygn. 282. 
13 Firmy elektrotechniczne w Bydgoszczy [w:] 15-lecie Związku Przedsiębiorstw Elektrotechnicznych na 
woj. poznańskie i pomorskie Stow. Zap. w Poznaniu 1922-1937, Poznań 1937, s. 40; Życie gospodarcze. 
Ważniejsze placówki przemysłu i handlu w Bydgoszczy [w:] GB 1923, nr 101, s. 3. 
14 APB, Akta Izby, sygn. 276; Rejestr Sądowy, sygn. 582. 
15 APB, Akta Izby, sygn. 284; Rejestr Sądowy, sygn. 395; Firmy elektrotechniczne, s. 40; Handel i 
przemysł w Bydgoszczy. Zakłady Elektrotechniczne Palatine Wielkopolski [w:] GB 1924, nr 99, s. 11. 
16 J. Pawlak, Zarys historii trakcji i budownictwa elektroenergetycznego na terenie woj. bydgoskiego [w:] 
Księga jubileuszowa, s. 121. 


Przypisy do Zakończenia: 
1 APB, Akta Magistrat, sygn. 4172. 
2 tamże, sygn. 3784. 


"- 


?\,
		

/kronika_bydgoska_1900077_0001.djvu

			75 


Marek K. Jeleniewski 


PODSTAWY PRAWNE FUNKCJONOWANIA BYDGOSKIEJ RADY 
MIEJSKIEJ W DWUDZIESTOLECIU MIĘDZYWOJENNYM 


l. Uwagi ogólne 
Ogólne zasady funkcjonowania samorządu terytorialnego określono w ustawie kon- 
stytucyjnej z 1921 r. l Zgodnie z istniejącym już stanem rzeczy, przewidziano w niej po- 
dział państwa dla celów administracyjnych na województwa, powiaty i gminy, będące 
jednocześnie jednostkami samorządu terytorialnego (art. 65). W myśl postanowień usta- 
wy, do kompetencji samorządu należeć miały istotne funkcje administracyjne, kultural- 
ne i organizatorskie (art. 3). W celu realizacji zadań, które swym zasięgiem wykraczały 
poza ramy jednostki lub przekraczały jej możliwości (wykonawcze czy finansowe), samo- 
rządy mogły się skupić w związki (art. 65). Konstytucja przewidywała ścisłe rozgraniczenie 
źródeł dochodowych Państwa i samorządu (art. 69). (Zapowiedź ta nie doczekała się reali- 
zacji. Po reformie finansów samorządowych w 1923 r. oba źródła zostały połączone). Zgod- 
nie z art. 67 konstytucji: "prawo stanowienia w sprawach należqcych do zakresu działania 
samorzqdu przysługiwało radom". Zasada ta była jednak wielokrotnie łamana. Administra- 
cja państwowa wykonująca nadzór nad działalnością samorządu, dość często rozwiązywała 
organy wybieralne, zastępując je zarządem komisarycznym. 
Ustawa konstytucyjna z kwietnia 1935 r.,2 w części dotyczącej samorządu terytorial- 
nego zakładała, analogicznie jak dotychczas, jego istnienie w województwach, powia- 
tach i gminach (art. 75). W wyraźny sposób ograniczała jednak - w porównaniu z konsty- 
tucją marcową- prawo samorządu. Artykuł 75 ust. 2 stanowił bowiem, iż każda uchwała 
rady wymaga zatwierdzenia pr,?ez władzę nadzorczą. Podobnego zastrzeżenia konstytu- 
cja marcowa nie zawierała. Konstytucja kwietniowa - określona przez znawców proble- 
mu jako wyraźny krok wstecz - ograniczała nie tylko kompetencje samorządu terytorial- 
nego. Prezydent mógł na przykład ingerować w działalność obu izb parlamentu, a nawet 
je rozwiązywać. W pozostałych postanowieniach dotyczących ustroju i działalności sa- 
morządu terytorialnego konstytucja kwietniowa nie wprowadzała żadnych istotnych 
zmian. Obie konstytucje, tak marcowa jak i kwietniowa przewidywały, iż szczegółowe 
zasady funkcjonowania samorządu terytorialnego określą odpowiednie ustawy. 
Organizację samorządu terytorialnego województwa poznańskiego, w którego obrę- 
bie znalazła się po wyzwoleniu Bydgoszcz,3 początkowo regulowały przepisy pruskie. 
Taka była konieczność. Niepodległa Rzeczpospolita dopiero zaczynała tworzyć zręby 
państwowości. Konsekwentnie wprowadzane w życie polskie akty prawne wypierały te, 
które pozostawili zaborcy, jednak nie od razu. Wiele lat musiało minąć nim wszystkie 
przepisy ujednolicono. PielWotnie podstawowym aktem sankcjonującym istnienie sa- 
morządu miejskiego była wydana jeszcze w 1853 r." Ordynacja miejska dla sześciu wschod- 
nich prowincji monarchii pruskiej".4 
Dnia 12 sierpnia 1921 r. Minister byłej Dzielnicy Pruskiej, mocą wydanego przez 
siebie rozporządzenia wprowadził do odziedziczonej ustawy pewne korekty, znoszące 
przepisy nie przystające do nowej rzeczywistości. Za anachroniczny uznał - na przykład
		

/kronika_bydgoska_1900078_0001.djvu

			76 


- dotychczasowy zapis uwzględniający przy wyborach cenzus majątkowy wyborcy i system 
kurialny (
 8 i 
 16). Od kandydatów na radnych wymagano od tego dnia znajomości języka 
polskiego w mowie i w piśmie. Jednak zmiany te traktowano jako doraźne. Niemal natych- 
miast rozpoczęto prace nad nową ustawą. 'llwały one blisko dziesięć lat. Dopiero w 1930 r. 
Minister Spraw Wewnętrznych przedstawił projekt tzw. "Malej Ustawy Samorządowej", 
który stał się podstawą do dyskusji uwieńczonej uchwaleniem przez sejm ustawy" O częścio- 
wej zmianie ustroju samorządu terytorialnego" w dniu 23 marca 1933 r. s Likwidowała ona 
całą mozaikę aktów prawnych, obowiązujących dotychczas w Rzeczypospolitej.6 
Nazwa nowej ustawy sugeruje, iż swą moc obowiązującą zachowały nadal niektóre prze- 
pisy pruskie. Faktycznie, w Poznańskiem i Pomorskiem nie wszystkie przepisy ustawy z 
1853 r. zniesiono wraz z ogłoszeniem nowej. W myśl jej postanowień przestały obowiązy- 
wać tylko niektóre. Tym samym w całym okresie międzywojennym działalność samorządu 
terytorialnego opierała się na dwu aktach prawnych: ustawach z 1853 r. i 1933 r. Dla 
zrozumienia zasad funkcjonowania bydgoskiej Rady Miejskiej konieczne staje się przedsta- 
wienie przepisów zawartych w obu. W dalszej części omówię przepisy mające znaczenie 
zasadnicze i dotyczące Bydgoszczy, uznanej za miasto wydzielone z powiatu samorządowe- 
go, tworzące powiat miejski dla celów administracji państwowej. (Zgodnie z załącznikiem 
nr 1 do ustawy z 1933 r. za takie miasta uznano w woj. poznańskim: Bydgoszcz, Gniezno, 
Inowrocław i Poznań ).7 


2. Pojęcie gminy miejskiej 
W myśl postanowień ustawy z 1853 r. obszar gminy miejskiej tworzyły te wszystkie 
grunty, które dotychczas znajdowały się na jej terenie (
 2). Również wszyscy mieszkań- 
cy tego terytorium należeli do gminy (
 3). Ustawa dawała obywatelom równe prawa i 
nakładała na wszystkich jednakowe obowiązki wobec gminy (
 4). 
W ustawie z 1933 r. zasady te nie uległy zmianom. 


3. Wybory do Rady Miejskiej 
Rada Miejska była organem uchwalającym i kontrolującym, wybranym spośród miesz- 
kańców terytorium miejskiego, na terenie którego miała działać. W myśl postanowień usta- 
wy pruskiej, wybory do Rady Miejskiej były wyborami powszechnymi, tajnymi, równymi, 
bezpośrednimi i stosunkowymi. Każdemu wyborcy przysługiwał jeden głos (
 13). Udział 
w wyborach brać mogli obywatele po ukończeniu 21 lat. Bierne prawo wyborcze przysługi- 
wało obywatelom, którzy ukończyli 25 rok życia i władali językiem polskim w mowie i 
piśmie (
 17). Radnymi nie mogli być urzędnicy i funkcjonariusze tych władz, przy pomocy 
których państwo sprawowało władzę administracyjną nad miastami. Nie mogli nimi być 
również urzędnicy prokuratury i policjanci. Kadencja Rady Miejskiej tIWała 4 lata (
 18). 
Rada liczyła od 12 do 60 radnych, w zależności od wielkości miasta. W mieście liczącym 
powyżej 90 tys. mieszkańców, ustawa przewidywała 60 radnych. Jeśli miasto liczyło więcej 
niż 120 tys. mieszkańców, na każde następne 50 tys. przypadało 6 radnych (
 12). 
Ustawa z 1933 roku wprowadziła szereg zmian. W odróżnieniu od poprzednich przepi- 
sów, wyborca posiadał tyle głosów, ilu radnych miano wybrać w danym okręgu wyborczym. 
Mógł swymi głosami dowolnie dysponować, tzn. oddać po jednym głosie na każdego poten- 
cjalnego radnego lub też obdarzyć jednego kandydata wszystkimi głosami. Podniesiono
		

/kronika_bydgoska_1900079_0001.djvu

			77 


granicę wieku - czynnego prawa wyborczego do 24 lat, zaś biernego do 30. Wybierać i być 
wybranym mógł tylko obywatel polski, władający językiem polskim w mowie i piśmie. 
Prawa wybierania nie mieli: wojskowi w służbie czynnej, funkcjonariusze organów samo- 
rządu terytorialnego i policjanci. Czas tIWania kadencji wydłużono do lat pięciu (art. 2). 
Zmieniono liczbę radnych, od dwunastu (w mieście do 5000 mieszkańców) do siedemdzie- 
sięciu dwóch (powyżej 250000 mieszkańców). Rada Miasta Warszawy miała liczyć stu 
radnych (art. 34). 
Obie ustawy przewidywały instytucję zastępcy radnego. Zostawała nim osoba, która 
zajęła kolejne miejsce na liście. Zastępcę powoływano do grona rady, gdy radny nie 
mógł już pełnić swojej funkcji, np. gdy objął stanowisko członka Zarządu Miejskiego, 
został wykluczony za czyn hańbiący, zmarł, itp. Wyborcom przysługiwało prawo oprote- 
stowania wyników wyborów. Organem odwoławczym pieIWszej instancji był wojewoda, 
zaś drugiej - Najwyższy Trybunał Administracyjny. Ogłoszenie zarządzenia o wyborach 
i podania ich terminu do publicznej wiadomości należało do obowiązków wojewody. 
Powinnością magistratu było sporządzenie listy osób uprawnionych do głosowania, po- 
dział miasta na okręgi i obwody, jak również czuwanie nad prawidłowym przebiegiem 
wyborów. 8 


4. Zakres działania Rady Miejskiej 
Kompetencje Rady Miejskiej w obu ustawach określono w zasadniczo odmienny spo- 
sób. W ustawie z 1853 roku stwierdzono ogólnie, iż Rada Miejska decyduje we wszyst- 
kich sprawach gminnych, jeśli nie należą one do zakresu działania magistratu (
 35). 
Zupełnie inaczej przedstawiono zadania Rady w ustawie z 1933 roku. W myśl jej przepi- 
sów, do kompetencji Rady Miejskiej zastrzeżono (art. 43): 
"Powoływanie organu zarządzającego i kontrolę nad jego działalnością oraz stano- 
wienie norm i zasad dotyczących zarządu sprawami gminy i jej gospodarki, a w szczegól- 
ności: 
a) stanowienie o dobrowolnym podejmowaniu zadań o charakterze publicznym, jeżeli 
nie sprzeciwiają się temu postanowienia ustaw szczeg6lnych oraz jeżeli zadania te nie 
są zastrzeżone innym związkom publiczno-prawnym, 
b) wybór członk6w zarządu gminy oraz członk6w komisji, 
c) uchwalenie regulaminów obrad rady i jej komisji, 
d) ustanowienie rodzaju i ilości stanowisk służbowych oraz wysokości przywiązanych do 
nich uposażeń, 
e) ustanowienie norm wynagrodzenia, względnie odszkodowania dla członk6w zarządu 
gminy oraz norm dotyczących diet i koszt6w podr6ży, 
fJ uchwalanie przepisów o obowiązkach i prawach funkcjonariuszy gminnych, tudzież 
ustanawiania dla nich przepis6w dyscyplinarnych (miejscowy statut służbowy), 
g) uchwalanie przepis6w o zaopatrzeniu emerytalnym dla zawodowych członków zarzą- 
du gminy oraz funkcjonariuszy gminnych, tudzież pozostałych po nich wd6w i sierot, 
h) uchwalanie statut6w miejscowych (miejscowych przepis6w prawnych) jeżeli w myśl 
obowiązujących przepis6w prawa takie gminie przysługuje, 
i) podejmowanie uchwal w sprawach: nabycia, zmiany, zbycia, oddania w zastaw praw 
i nieruchomości, hipotecznego obciążenia i oddania w dzierżawę (najem) na okres
		

/kronika_bydgoska_1900080_0001.djvu

			78 


ponad 6 lat wszelkich nieruchomości oraz zakład6w i przedsiębiorstw gminnych, jak 
r6wnież udzielania na nie koncesji ponad powyższy okres, 
j) podejmowanie uchwał w sprawach uczynienia lub przyjęcia darowizny i zapisu oraz 
ustanowienia bądź objęcia zarządu, fundacj
 
k) stanowienie o założeniu, przekształceniu i zwinięciu urządzeń, zakład6w i przedsię- 
biorstw gminnych oraz o wznoszeniu, przekształcaniu i znoszeniu wszelkich budowli 
kosztem gminy, 
l) podejmowanie uchwał w sprawie udzielania przez gminę poręki finansowej oraz za- 
ciągnięcia pożyczki długoterminowej, jak również w sprawie upoważnienia zarządu 
gminy do zaciągnięcia pożyczek kr6tkoterminowych na czasowe zasilenie funduszów 
kasowych w granicach zasad, warunk6w i wysokości określonych przez radę, 
ł) uchwalenie preliminarza budżetowego gminy, 
m)ustanowienie zasad lokaty kapitał6w oraz zasad zarządu i użytkowania majątku i 
dobra gminnego, jak r6wnież wszelkich urządzeń, zakładów i przedsiębiorstw gmin- 
nych, 
n) uchwalenie danin komunalnych i stanowienie obowiązku innych świadczeń na cele 
gminy oraz ustalenie sposob6w poboru tych danin i świadczeń, 
o) podejmowanie uchwał w sprawie ustalania i zmiany nazw dzielnic, ulic, placów oraz w 
sprawie wznoszenia pomnik6w na placach publicznych, 
p) ustalanie zasad postępowania przy oddawaniu i przyjmowaniu robót i dostaw oraz 
ustanawiania norm postępowania w sprawach przetargów publicznych przy sprzeda- 
ży, kupnie i oddawaniu w dzierżawę nieruchomości gminnych, 
r) podejmowanie uchwał w sprawie umarzania należności przypadających gminie z ty- 
tuł6w prywatno-prawnych, 
s) kontrola nad działalnością zarządu gminy w szczególności zatwierdzenie sprawozdań 
z wykonania budżetu oraz rocznych zamknięć i bilansów zakładów tudzież przedsię- 
biorstw gminnych z wyjątkiem spraw, o kt6rych mowa wart. 48, 
t) uchwalanie wniosk6w oraz wydawanie opinii w sprawie zmiany granic gminy, 
u) wydawanie opinii w sprawie potrzeb gminy oraz uchwalanie w tym zakresie petycji, 
w) nadawanie obywatelstwa honorowego gminy, 
y) inne sprawy przewidziane obowiązującymi przepisami i ustawą niniejszą, jeżeli nie 
mają charakteru czynności zarządzających i wykonawczych ". 
Obie ustawy przewidywały, iż na czele Rady stoi jej przewodniczący. O ile jednak w 
myśl przepisów ustawy pruskiej przewodniczący był wybierany z grona Rady co roku, 
miał swego zastępcę i sekretarza (
 38), o tyle po ogłoszeniu ustawy z 1933 roku, 
przewodniczącym Rady stawał się z urzędu Prezydent Miasta (art. 35), na okres swojej 
kadencji. Ustawa z 1933 roku likwidowała również instytucję prezydium Rady, powie- 
rzając jej funkcje sekretariatowi magistratu. Uchwały Rady zapadały większością gło- 
sów i tylko wówczas, gdy w posiedzeniu uczestniczyła więcej niż połowa jej członków. 
Jeśli większości nie było, o przyjęciu uchwały decydował przewodniczący (
 43), jed- 
nak tylko do roku 1933. Po wejściu w życie przepisów nowej ustawy, przy równej liczbie 
głosów uchwała Rady upadała. Przewodniczący bowiem nie posiadał prawa głosu. Jeśli 
uchwały dotyczyły spraw, których wykonanie przekazywano magistratowi, wówczas 
wymagało to jego zgody. W przypadku odmowy magistrat był zobowiązany do przeka-
		

/kronika_bydgoska_1900081_0001.djvu

			79 


zania Radzie motywów tej decyzji (
36 ust. z 1853 r. i art. 93 ust. z 1933 r.). Zgodnie z 
paragrafem 37 ustawy pruskiej Rada Miejska realizując swe uprawnienia kontrolne 
miała prawo żądać od magistratu wglądu w jego akta. Mogła również powoływać ze 
swego grona komisję (do której burmistrz miał prawo delegować członka magistra- 
tu) po to, by stwierdzić, czy jej uchwały zostały wykonane. W myśl przepisów ustawy 
z 1933 roku, instytucją powołaną do kontroli przez Radę administracji, była stała 
komisja rewizyjna (art. 62 i 63). Obie ustawy przewidywały możliwość rozwiązania 
zarówno organu stanowiącego (Rady Miejskiej), jak i zarządzającego (magistratu). 
Oba te organy można było rozwiązać razem i każdy osobno. Kompetencje w tym 
zakresie posiadał Minister Spraw Wewnętrznych na mocy paragrafu 79 ustawy pru- 
skiej i art. 69 ustawy z 1933 roku. Radę Miejską i magistrat można było rozwiązać 
gdy: działały w sprzeczności z obowiązującym porządkiem prawnym albo swym dzia- 
łaniem lub zaniechaniem narażały na szkodę interes społeczny, jak i wówczas, gdy 
tolerowały takie postępowanie członków, które uwłaczało powadze urzędów lub pod- 
ważało zaufanie do nich. 


s. Skład i kompetencje Zarządu Miejskiego 
W myśl przepisów obu ustaw Rada Miejska była organem stanowiącym i kontrolują- 
cym. Natomiast organem zarządzającym i wykonawczym był kolegialny Zarząd Miejski 
- magistrat. Obaj ustawodawcy podeszli do instytucji Zarządu Miejskiego odmiennie. 
a) Zarząd Miejski - ustawa z 30 maja 1853 roku. 
Na czele Zarządu Miejskiego stał burmistrz, posiadający swego zastępcę (
 29). W 
skład Zarządu wchodziła również pewna (określona przez ustawodawcę) liczba ławni- 
ków. O tym, ilu ławników liczy Zarząd, decydowała wielkość miasta. W mieście do 2,5 
tys. mieszkańców ławników było dwóch, w stutysięcznym - dziesięciu. W mieście, w którym 
liczba ludności przekraczała sto tysięcy, na każde następne pięćdziesiąt tysięcy przypadało 
dalszych dwóch ławników. Jak z tego wynik
 dla miasta wielkości Bydgoszczy ustawodaw- 
ca przewidywał 12 ławników. Oprócz ławników w skład Zarządu Miejskiego wchodzili 
również tzw. radcy miejscy, tj. specjaliści, którym powierzano pieczę nad określonymi 
dziedzinami życia. W zależności od potrzeb miasta mogli to być: skarbnik miejski, radca 
szkolny, radca budowlany, sanitarny itp. Zarówno burmistrz, jak i ławnicy wybierani byli 
przez Radę Miejską. Wybór burmistrza wymagał zatwierdzenia przez wojewodę. Kadencja 
burmistrza i innych członków magistratu tlWała 12 lat. Wiceburmistrz i ławnicy wybierani 
byli na sześć lat. Co trzy lata ustępowała połowa ławników, którą uzupełniano w drodze 
nowych wyborów. Kompetencje Zarządu Miejskiego przedstawiono w paragrafie 56 usta- 
wy. W punkcie 1 stwierdzono ogólnie, iż magistrat jako organ administracji, zobowiązany 
był do wykonywania zadań, które zlecały mu kompetentne władze. W pozostałych punk- 
tach tego paragrafu wymieniono szczegółowo zadania spoczywające na magistracie, jako 
organie władzy miejscowej. Zadania te sprowadzały się do wykonywania uchwał Rady Miej- 
skiej, zarządzania zakładami, dochodami i własnością gminy oraz do nadzoru nad poborem 
i rozdziałem świadczeń gminnych. Stwierdzono również, iż magistrat reprezentuje gminę 
na zewnątrz. Zarząd Miejski zobowiązany był również do składania wyczerpujących spra- 
wozdań dotyczących realizacji spraw gminnych. Sprawozdanie takie Zarząd składał co 
roku przed przystąpieniem do obrad w sprawie budżetu (
 61).
		

/kronika_bydgoska_1900082_0001.djvu

			80 


b) Zarząd Miejski - ustawa z 23 marca 1933 roku. 
U stawa przewidywała, iż w mieście wielkości Bydgoszczy obok prezydenta miasta 
powołanych zostanie dwóch wiceprezydentów. W skład kolegialnego Zarządu Miej- 
skiego (magistratu) wchodzili również ławnicy. Stanowili oni 10 % ustawowej liczby 
radnych. Nowa ustawa zmniejszała liczbę radnych z sześćdziesięciu do czterdziestu 
ośmiu. Tym samym w Zarządzie Miejskim zasiadało teraz pięciu ławników. Prezydent 
i wiceprezydenci wybierani byli przez członków Rady Miejskiej w tajnym głosowaniu 
na dziesięć lat, ławnicy na czas trwania kadencji Rady. Ustawa wymagała od radnego 
zrzeczenia się mandatu w przypadku objęcia przez niego stanowiska członka Zarządu 
Miejskiego. Wybierając nową Radę, należało również wybrać nowych ławników. Prezy- 
denta i wiceprezydentów zatwierdzał Minister Spraw Wewnętrznych. W przypadku, w 
którym Minister nie wyrażał zgody na objęcie stanowiska przez osobę proponowaną 
przez Radę Miejską (czego nie musiał uzasadniać) Rada miała obowiązek zapropono- 
wania nowego kandydata. Jeśli i ten wybór nie został przez Ministra zaakceptowany, 
wówczas tymczasowym Prezydentem miasta została osoba wyznaczona przez Ministra 
(tzw. prezydent komisaryczny). Kompetencje Zarządu Miejskiego zawarto wart. 44 
ustawy. W myśl jego postanowień działający kolegialnie Zarząd Gminy był zobowiąza- 
ny do przygotowywania spraw zleconych mu przez Radę i ustalania planu wykonania 
budżetu. Decydował również o opłatach, taksach, dzierżawach i koncesjach, jeśli nie 
zostały one przez ustawę zastrzeżone do decyzji Rady. Ponadto postanawiał o dokony- 
waniu wydatków nie przewidzianych w budżecie, lub uwzględnionych w niedostatecz- 
nej wysokości, jednak tylko wówczas, gdy obowiązujące przepisy na to zezwalały. 


6. Komisje Rady i Komisje Zarządu 
Omawiane ustawy przewidywały możliwość powoływania z grona Rady specjalnych 
komisji,9 których zadaniem było rozpatrywanie i opiniowanie spraw pozostających w 
kompetencji Rady (
37 i art. 45 pkt 1). Obowiązkiem członków Komisji było dokładne 
i wszechstronne zapoznanie się z powierzonymi im zagadnieniami i przedstawienie od- 
powiednich wniosków Radzie. Komisje mogły być stałe, na przykład: komisja budownic- 
twa, rozwoju miasta, prawa itp., mogły być też niestałe, tzn. takie, które powoływano w 
razie nagłych potrzeb. Intencją ustawodawców było, by w sprawach istotnych dla funkcjo- 
nowania i rozwoju miasta mogły się wypowiadać osoby najbardziej kompetentne. Dlatego 
też zezwolono na powoływanie w skład komisji osób spoza Rady, z tym jednak zastrzeże- 
niem, że osoby te musiały spełniać warunki, jakie określano dla osób posiadających pra- 
wo wybieralności do rady. Komisje w powierzonym sobie zakresie, mogły podejmować 
uchwały, jednak w składzie komisji o takich uprawnieniach nie mogło być osoby spoza 
Rady (art. 45 pkt 1). W myśl przepisów ustawy z 1853 roku, burmistrz miał prawo dele- 
gować do komisji swego przedstawiciela (
 37). Natomiast ustawa z 1933 roku stwierdzi- 
ła, iż przewodniczącym komisji jest przełożony gminy (prezydent) lub delegowany przez 
niego członek magistratu (art. 45 pkt 3). Innym rodzajem komisji rady była komisja 
powołana do kontroli działalności finansowej i gospodarczej magistratu. Ze względu 
jednak na jej specyficzny charakter, miała ona inne uprawnienia. W podobnym celu, jak 
komisje rady, ustawodawca przewidywał możliwość powoływania komisji magistratu. Z 
tym tylko zastrzeżeniem, iż do ich kompetencji pozostawiono sprawy będące w zaintere-
		

/kronika_bydgoska_1900083_0001.djvu

			81 


sowaniu Zarządu Miejskiego, zgodnie z postanowieniem obowiązujących przepisów. W 
skład tych komisji można było powołać osoby z Zarządu i Rady, jak również spoza tych 
gremiów pod warunkiem, że osoby te posiadały prawo wybieralności (art. 45 pkt 2 ustawy 
z 1933 roku i 59 ustawy z 1853 roku). Na czele komisji stał członek Zarządu Miejskiego. 


7. Budżet i finanse 
Zarówno dawna ustawa pruska jak i ustawa z 1933 roku, przewidywały, iż sprawy 
dotyczące budżetu i finansów pozostające w kompetencji Rady Miejskiej i Zarządu 
Miejskiego, zostaną szczegółowo uregulowane przez odpowiednie przepisy. O ile w 
całym okresie międzywojennym ustrój i kompetencje samorządu terytorialnego na te- 
renie byłego zaboru pruskiego, a więc i województwa poznańskiego, 10 regulowały dwie 
wyżej wymienione ustawy, o tyle w zakresie skarbowości komunalnej istniała duża zmien- 
ność różnorodnych przepisów. Z chwilą odzyskania niepodległości związki samorzą- 
dowe na terenie byłej dzielnicy pruskiej korzystały z bardzo szerokich 
prawnień. Wy- 
nikały one z ustawy o daninach komunalnych z 1893 roku ll i z ustawy o podatku docho- 
dowym z 1906 roku. 12 Na mocy tych ustaw związki samorządowe uprawnione były do 
dochodów z majątku własnego oraz dotacji państwowych. Mogły również pobierać opłaty 
i składki. Na ich konto wpływały podatki (bezpośrednie i pośrednie) oraz dodatki od 
podatków państwowych, jak i podatek dochodowy. 
Ruina majątku trwałego i zły stan finansów Rzeczypospolitej sprawiły, iż państwo 
zmuszone zostało do przejęcia części dochodów komunalnych, które dotychczas zasi- 
lały kasę miejską. Na mocy ustawy z czelWca 1921 roku 13 odebrano związkom samorzą- 
dowym wpływy z niektórych dodatków do podatków. W grudniu tego samego roku 
państwo przejęło podatki: procedurowy i wyszynkowy.14 W kwietniu roku następne- 
go ograniczono z kolei wysokość dodatków do podatku dochodowego. 1s (W zamian 
za to przyznano związkom samorządowym 30 % wpływów z państwowego podatku 
dochodowego, co jednak nie rekompensowało strat). W związku z różnorodnością 
systemów skarbowości komunalnej na terenie całego kraju, 16 w celu ich ujednolice- 
ni
, opracowano projekt ustawy" O tymczasowym uregulowaniu finansów komunal- 
nych ".17 Sejm zatwierdził ten projekt 2 sierpnia 1923 roku. Ustawa, mimo swego tym- 
czasowego charakteru, przetrwała aż do roku 1939, choć była do tego czasu 44 razy 
nowelizowana. 18 Określała rodzaj i wysokość podatków, jakie trafić miały do kasy 
miejskiej i ustalała sposób ich rozdziału oraz zasady wykorzystania. Przewidywała 
również inne źródła dochodów. W myśl przepisów tej ustawy dochodami związków 
komunalnych były: dodatki do podatków państwowych, część państwowego podatku 
dochodowego, podatki i opłaty komunalne oraz zapomogi, dotacje, pożyczki. 
Na terenie obu województw, w których obszarze znajdowała się w latach 1920-1939 
Bydgoszcz 19 istniały organy samorządu terytorialnego stopnia wojewódzkiego. 20 Sej- 
mik wojewódzki, zwoływany przez wojewodę, był ciałem uchwałodawczym i kontrolu- 
jącym w sprawach administracji ogólnej. Pierwsze wybory zarządził Minister byłej Dziel- 
nicy Pruskiej rozporządzeniem z dnia 12 sierpnia 1921 roku. 21 Członków sejmiku wy- 
bierały wydziały powiatowe i rady miejskie miast wydzielonych. Wybory były pośred- 
nie i tajne. Prawo wybieralności przysługiwało każdemu obywatelowi liczącemu 25 lat, 
zamieszkującemu w danym województwie przynajmniej od roku, znającemu język pol-
		

/kronika_bydgoska_1900084_0001.djvu

			82 


ski i posiadającemu prawa honorowe. Sejmik wyrażał swoją wolę w postaci uchwał. Mogły 
one dotyczyć spraw ogólnowojewódzkich, a więc takich, które swym zasięgiem wykraczały 
poza ramy miasta i powiatu, bądź którym te nie mogły samodzielnie sprostać, na przy- 
kład - budowy dróg wojewódzkich, szpitala wojewódzkiego czy specjalistycznego ośrod- 
ka zdrowia. Kolegialnym organem zarządzającym był Wydział Wojewódzki składający 
się z osób wybranych przez sejmik. Na czele Wydziału Wojewódzkiego (zwanego Krajo- 
wym) stał starosta krajowy, wybrany przez sejmik i zatwierdzony przez Ministra Spraw 
Wewnętrznych. 22 Obowiązkiem wojewody (i ministra) było czuwanie nad zgodnym z 
przepisami ustaw państwowych, funkcjonowaniem sejmiku. Jeżeli, zdaniem wojewody, 
uchwała sejmiku naruszała obowiązujące ustawy lub przekraczała jego kompetencje, 
wówczas miał obowiązek zawiesić jej wykonanie. Od decyzji tej przysługiwało odwołanie 
do Naczelnego 1łybunału Administracyjnego. 
Już Konstytucja Marcowa przewidywała utworzenie podobnych instytucji na terenie 
całego kraju (art. 65). Konstytucja Kwietniowa wolę tę potwierdziła (wart. 75). Jednak 
do roku 1939 zapowiedź ta nie została urzeczywistniona. W niektórych województwach 
wprowadzono tzw. Rady Wojewódzkie. Były to jednak organy opiniodawcze wojewo- 
dów, nie posiadające żadnych kompetencji. 


Przypisy 
1 Ustawa z dnia 17 marca 1921 roku. Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej (Dz. U. Rp, nr 44, poz. 267). 
2 Ustawa z dnia 23 kwietnia 1935 roku. Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej (Dz. U. RP, nr 30, poz. 227). 
3 Ustawa"O tymczasowej organizacji byłej Dzielnicy Pruskiej" art. 9 z dnia 1 sierpnia 1919 roku (Dz. PPp, 
nr 64, z dnia 12 sierpnia 1919 roku) tworzyła z terenów byłego Wielkiego Księstwa Poznańskiego i części 
powiatów: namysłowskiego i sycowskiego, województwo poznańskie. 
4 "Ordynacja Miejska dla sześciu wschodnich prowincji Monarchii Pruskiej" z dnia 30 maja 1853 roku 
(Zob. U. Pr., str. 261). 
5 Ustawa z dnia 23 marca 1933 roku ,,0 częściowej zmianie ustroju samorządu terytorialnego" ogłoszona w 
dniu 13 maja 1933 roku, weszła w życie w dniu 13 lipca 1933 roku (Dz. U. Rp, nr 35, poz. 294). 
6 W celu unifikacji przepisów dotyczących samorządu terytońalnego na terenie całej Polski, w okresie od 
odzyskania niepodległości do wejścia w życie ustawy z marca 1933 roku wydano około 40 aktów prawnych 
różnej rangi. Akty te bądź zmieniały przepisy byłych władz zaborczych, bądź też wprowadzały nowe. Zob. 
Histońa Państwa i Prawa Polski pod red. J. Bardacha, tom 
 Histońa Państwa i Prawa Polski 1918-1939, 
Warszawa 1967, str. 199-200. 
7 Wcześniej o wydzieleniu miasta z powiatu decydowały władze państwowe. Ustawa o właściwości władz i 
Sądów Administracyjnych z dnia 19 maja 1889 r. (Zb. U. Pr., str. 108). 
8 Rozporządzenie Min. b Dz. Pruskiej z dnia 12 sierpnia 1921 roku (Dz. U. MbDP nr 26 z dnia 3 września 
1921 roku), również Rozporządzenie MSW z dnia 30 czerwca 1925 roku (Monitor Polski nr 149 pozo 662) 
oraz Rozporządzenie MSW z dnia 9 października 1933 r. "W sprawie regulaminu wyborczego do Rad 
Miejskich na obszarze woj. pomorskiego i poznańskiego" (Dz. U. Rp, nr 80, poz. 578). 
9 Jeśli w organie tym zasiadali sami radni - były to komisje, jeśli włączono doń osoby spoza rady, wówczas 
nazywano te gremia deputacjami. 
10 Te same przepisy obowiązywały w województwie pomorskim. 
11 Ustawa o daninach komunalnych z 14 lipca 1893 roku (Zb. U. Pr., str. 152). 
12 Ustawa o podatku dochodowym z 19 czerwca 1906 r. (Zb. U. Pr., str. 276). 
13 Ustawa o poborze na rzecz Skarbu Państwa dodatków do podatków: gruntowego, podymnego, domo- 
wo-klasowego, budowlanego... z dnia 17 czerwca 1921 roku (Dz. U. RP nr 59 poz. 372). 
14 Ustawa o przedmiocie rozciągnięcia obowiązującej ustawy o państwowym podatku przemysłowym, z 
dnia 17 grudnia 1921 roku (Dz. U. RP nr 2 poz, 7). 
15 Ustawa z dnia 6 kwietnia 1922 roku o przedmiocie zmiany niektórych postanowień pruskiej ustawy o 
podatku dochodowym z dnia 19 czerwca 1906 roku (Dz, U. RP nr 33 poz. 266).
		

/kronika_bydgoska_1900085_0001.djvu

			83 


16 Do końca 1923 roku na terenie kraju istniały różne terminy budżetowe. W części województw rok bu- 
dżetowy rozpoczynał się - 1 stycznia, w innych 1 lipca, w Poznańskiem i Pomorskiem 1 kwietnia. Wydany 
w 1922 roku przez Ministra Spraw Wewnętrznych okólnik ustalał, iż od 1923 roku rok budżetowy na 
terenie całego kraju pokrywać się będzie z rokiem kalendarzowym i tIwa od 1 stycznia do 31 grudnia. 
17 Ustawa z dnia 2 sierpnia 1923 roku <> tymczasowym uregulowaniu finansów komunalnych (Dz. U. RP nr 
106 poz. 884). 
18 Zob. S1. Starzyński, Fakty, dokumenty i opinie w sprawach miejskich. Wcłrszawa 1937 rok, str. 289. 
19 W obszarze województwa poznańskiego Bydgoszcz znalazła się w dniu 20 stycznia 1920 roku, tj. w chwili 
odzyskania niepodległości. W dniu l kwietnia 1938 roku wszedł w życie nowy podział administracyjny 
Państwa, na podstawie którego powiat bydgoski (obok wyrzyskiego, szubińskiego i inowrocławskiego) 
wyłączono z województwa poznańskiego i przyłączono do pomorskiego. 
20 W województwie poznańskim Sejmik składał się z 85 posłów, w pomorskim z 55. 
21 Rozporządzenie Ministra b. Dz. Pruskiej z dnia 12 sierpnia 1921 r. (Dz. U. Rp, nr 71, poz. 491). 
22 Na mocy ustawy z dnia 23 kwietnia 1921 r. (Dz, U. Rp, nr 75, poz, 511).
		

/kronika_bydgoska_1900086_0001.djvu

			84 


Arkadiusz Kaliński 


BYDGOSKIE LOTNISKO W LATACH 1916-1939 (CZ. 1) 


1. Powstanie i początkowa działalność lotniska bydgoskiego - w latach 1916-1920 
Pomysł założenia lotniska w Bydgoszczy powstał w niemieckim dowództwie wojsko- 
wym już w czasach, kiedy dopiero próbowano wykorzystać samoloty do celów wojsko- 
wych. Lotnictwo jako rodzaj broni uznano w kajzerowskich Niemczech po wielkich 
manewrach armii pod Poznaniem w 1911 r. Działania jakie realizowało wtedy kilkana- 
ście samolotów, niemieckie władze wojskowe oceniły pozytywnie. l W tym samym roku 
Intendentura I Korpusu Armii mieszczącego się w Królewcu, prowadziła z magistratem 
miasta Bydgoszczy korespondencję dotyczącą kupna 115042 m 2 ziemi przeznaczonej 
do założenia na niej "portu dla statków powietrznych z urządzeniami". Chodziło oczy- 
wiście o budowę lotniska z towarzyszącym mu zapleczem technicznym i garnizonowym 
(koszary dla obsługi naziemnej).2 W 1913 r. rozpoczęto poszukiwania terenu pod nowe 
lotnisko. Wybór padł na plac ćwiczeń 3 Regimentu Grenadierów Konnych (tzw. Exer- 
zierplatz), późniejsze polskie pole ułańskie, położony na południowo-zachodnim krańcu 
miasta, na północ od szosy prowadzącej w kierunku Szubina (zwanej szosą szubińską).3 W 
pracach związanych z przygotowaniem budowy lotniska wziął też udział Niemiecki Zwią- 
zek Lotniczy (Deutscher Flugverband) z siedzibą w Weimarze. 
W 1913 r. od projektu założenia bazy lotniczej w Bydgoszczy odstąpiły władze woj- 
skowe. W piśmie z 15 listopada tego roku berlińskie Ministerstwo Wojny zadecydowało 
o rezygnacji z planów utworzenia w mieście nad Brdą, wojskowej szkoły lotniczej.4 Od 
tej pory wstępne projekty i rozliczenia dotyczące mającego powstać w Bydgoszczy lotni- 
ska prowadziły głównie magistrat i wcześniej wymieniony Niemiecki Związek Lotniczy. s 
W związku z zamierzoną budową lotniska Niemcy zaplanowali na jego terenie odpo- 
wiednie zaplecze techniczne. Miał być nim jeden hangar o wymiarach 30,24 x 21,24 m, 
mogący pomieścić trzy samoloty. W jego pobliżu znajdować się miał zbiornik z benzyną. 
W związku z tym zwrócono się do szeregu firm o przysłanie projektów zabudowy lotni- 
ska. Swoje oferty przedstawiły m.in. firmy: "Stephans Dach" Gmbh z Diisseldorfu oraz 
"A. Druckenmiiller" Gmbh z Berlina. Proponowały one budowę hangarów konstrukcji 
stalowej lub drewnianej na betonowym podłożu. 6 Przygotowania do budowy hangaru były w 
toku, lecz jego realizację wstrzymał wybuch I wojny światowej. 7 
Do planów założenia lotniska w Bydgoszczy władze niemieckie powróciły w 1916 r. 
Wtedy to Ministerstwo Wojny w Berlinie w liście z 8 marca zwróciło się do magistratu 
ówczesnego Brombergu z poleceniem wykupienia około 120-tu ha ziemi pod zabudowę 
lotniska wojskowego. 8 W związku z tym magistrat zobowiązał się w (niepodpisanej) 
umowie z Intendenturą I Korpusu Armii w Szczecinie, że przygotuje odpowiedni grunt 
i urządzi go pod wyżej wspomniany cel. 9 Pod zabudowę lotniska tym razem przeznaczo- 
no tereny leżące po południowej stronie szosy szubińskiej. Nazywano je wtedy z niem. 
Miillershofem (czyli polskie Biedaszkowo). W marcu i kwietniu 1916 r. magistrat odku- 
pił powyższy teren od prywatnych właścicieli m.in. od Hermanna Brunka (około 99 ha), 
Gustawa Rettiga (ponad 12 ha) i Fredricha Hammera (około 51 arów). Władze miasta 
zapłaciły właścicielom Milllershofu średnio po 2500 marek za hektar. 10 Następnie magi-
		

/kronika_bydgoska_1900087_0001.djvu

			85 


...... 


.. 



 
... 


- 


'\ 


. 


4 
". 
 
"- , 
FOk - 
Ił .... tA, ł ..., 
. A , 


. 


ł
 1! 
, 
,,-ł , 
. . 
. 
. -<+ 
 
t
 "!''', - " .. 
. , 
,"Y 

 !' 
" , A "\ 
4. .- .
 .- 
I- .. 
. . , 

 
 


ł · 
, JIo ,_ 
J.,'; 
..... ,. 


" 
.... 
... .' 
. ot r 
. "," 
 " 
. ;". 


. 
" 
... 


..-. 


") , 
'\, f
 -. ł:' 


.. 


'" 



 


'\I 


Samolot myśliwski Fokker D VII. W kabinie późniejszy instruktor bydgoskiej Szkoły Pilotów sierż. pil. 
Ludwik Strzelczyk 


strat własnym kosztem wykarczował część plaCli zajętego przez las, założył urządzenia 
odwadniające, kanalizacyjne i wodoCiągowe. 
Dnia 26 maja 1916 r. wykupiony przez magistrat miasta Bydgoszczy teren pod lotni- 
sko został wydzierżawiony przez niemieckie władze wojskowe. 11 Z tego roku pochodzą 
pierwsze dokładne mapy i plany ukazujące zabudowę i urządzenia lotniska w Bydgosz- 
czy. Obejmowały one przede wszystkim hangary i magazyny lotnicze oraz połączenie z 
linią kolejową Bydgoszcz-Inowrocław. Przypuszczalnie w latach 1916-1917 zostało wy- 
budowanych 10 hangarów lotniczych o wymiarach 66,78 m x 22,45 m. Miały one kon- 
strukcję stalową i ustawione były na betonowych posadzkach. Posiadały rozsuwane na 
rolkach wrota. Duża część powierzchni hangarów była oszklona, dla zapewnienia wi- 
doczności przy pracy w hangarach w porze dziennej. W nocy stosowane było oświetlenie 
elektryczne. Hangary posiadały przybudówki z urządzeniami grzewczymi, które umożli- 
wiały dobre warunki pracy personelu lotniczego w miesiącach zimowych. Hangary tego 
typu, o charakterystycznym płaskim zadaszeniu, były budowane przez Niemców także 
na innych polskich lotniskach, m.in. w Toruniu i w Poznaniu. 
W Bydgoszczy, hale lotnicze były ustawione w północnej części lotniska, w kształt 
podkowy, ograniczonej od zachodu linią kolejową Bydgoszcz-Inowrocław, od północy 
szosą szubińską, a od wschodu nie istniejącym dzisiaj fragmentem ulicy Inowrocławskiej. 
Pomiędzy szóstym a siódmym hangarem (licząc od strony zachodniej) zbudowany zo-
		

/kronika_bydgoska_1900088_0001.djvu

			86 


stał warsztat lotniczy o wymiarach 76,04 m x 36,07 m. W jego centralnej części znajdował 
się hangar o szerokości 50 metrów, natomiast na jego bokach ustawiono dwa murowane 
budynki o wymiarach 13,02 m x 36,07 m. Mieściły one liczne pomieszczenia warsztatowe 
i wykładowe. Na zachowanej mapie z czelWca 1919 r. widnieje także położony w zachodniej 
części lotniska jedenasty hangar o wymiarach zbliżonych do wcześniej już zbudowanych, 
oraz 4 małe hale przeznaczone do przechowywania samolotów. W przeciwieństwie do 
wcześniej postawionych, te hangary nie posiadały numeracji i przypuszczalnie były one w 
tym czasie jeszcze w budowie. 
Do przechowywania i dokonywania remontów samochodów postawiono autogaraż o 
wymiarach 77,30 m x 9,89 m. Przylegał on do hangaru siódmego i leżał prostopadle do 
szosy szubińskiej. Za warsztatem usytuowano magazyny drewna, węgla, wiórów i zuży- 
tych materiałów oraz generator prądotwórczy i dystrybutor benzynowy. Przy samej szo- 
sie szubińskiej usytuowano bocznicę kolejową z rampą wyładowczą oraz składnicę ma- 
teriałów wojskowych. Na zachodnim krańcu lotniska wybudowano hamownię (próbow- 
nię) silników lotniczych, natomiast za ósmym hangarem postawiono barak przeznaczo- 
ny do celów szkoleniowych. Omówione wyżej budynki i urządzenia zajmowały teren o 
powierzchni 88.741 m 2 (około 9 hektarów).12 
N a północno-wschodnim skraju lotniska przy skrzyżowaniu szosy szubińskiej z ulicą 
Inowrocławską w latach 1917-1919 wybudowano budynki koszarowe dla garnizonu lot- 
niska. Na około trzech hektarach terenu Niemcy postawili wartownię, baraki mieszkal- 
ne dla oficerów, podoficerów i szeregowych, biura sztabu, kantynę oficerską oraz barak i 
szopę na sprzęt gospodarczy. 
Największą część lotniska stanowiło pole wzlotów. Przy założeniu, że "stacja lotnicza 
Bydgoszcz" w czerwcu 1919 r. obejmowała 99,9708 hektarów, to po odjęciu powierzchni 
zajmowanej przez koszary i zaplecze techniczne, pozostawało około 88 ha. Teren ten 
przeznaczony był na lądowisko dla samolotów. 
Usytuowanie lotniska w Bydgoszczy nie było zbyt fortunne, ponieważ w później- 
szych czasach krytykowano je za stan nawierzchni. Teren na którym położone było pole 
wzlotów nie spełniał warunków techniczno-lotniczych, gdyż podłoże stanowiły same 
lotne piaski. 13 
Na południowym krańcu pola wzlotów rozmieszczono składy amunicyjne oraz strzel- 
nicę lotniczych karabinów maszynowych. Niemcy prawdopodobnie planowali znaczną 
rozbudowę lotniska w Bydgoszczy. Po północnej stronie szosy szubińskiej zaplanowano 
budowę dziewięciu baraków mieszkalnych dla garnizonu lotniska. 14 
W okresie trwania budowy zaplecza technicznego bazy lotniczej, ulokowała się w niej 
niemiecka jednostka lotnicza tzw. Fea 13 czyli Fliegerersatzabteilung nr 13 (Lotniczy Od- 
dział Zapasowy numer 13). Oddział ten stacjonował w Bydgoszczy co najmniej od kwietnia 
1917 r. Wtedy to Oberleutnant Koch, adiutant Fea 13 prosił magistrat o wybudowanie 
kasyna dla korpusu oficerskiego lotniska. 15 
Podobne jednostki stacjonowały w okolicznych miastach. W Poznaniu utworzono 
Fea 4, a w Grudziądzu Fea 8. W Toruniu znajdowała się tzw. "Beobachterschu1e" (Szkoła 
Obserwatorów Lotniczych), a w Poznaniu Szkoła Pilotażu. Każda z tych jednostek 
dysponowała od 14 do 16 samolotami. W skład personelu wchodził: dowódca, około 
10 oficerów i 100 ludzi obsługi naziemnej.16 O przebiegu służby Fea 13 w Bydgoszczy
		

/kronika_bydgoska_1900089_0001.djvu

			87 


brak szerszych informacji. Prawdopodobnie, tak jak i w Toruniu, także szkoliła obser- 
watorówlotniczych. 
Z pobytem niemieckiego oddziału lotniczego w Bydgoszczy wiążą się dwa przypadki 
ucieczki służących w nim w 1919 r. Polaków do oddziałów powstańców wielkopolskich. 
PielWszy z nich, Antoni Bartkowiak, służył w lotnictwie niemieckim jako pilot. Był jed- 
nym z niewielu przeszkolonych w pilotażu Polaków, ponieważ Niemcy chętniej widzieli 
przedstawicieli tej nacji w składzie personelu naziemnego. W 1918 r. Antoni Biutko- 
wiak był pilotem instruktorem w Szkole ObselWatorów w Bydgoszczy. Wybuch powsta- 
nia wielkopolskiego wzbudził nieufność i czujność załogi niemieckiej w stosunku do 
znajdujących się wśród nich Polaków. Na wieść o możliwości internowania przez Niem- 
ców, Antoni Bartkowiak postanowił pOlWać samolot i uciec do powstańców. Pierwsza 
próba podjęta 6 stycznia 1919 r. była nieudana. Dopiero tydzień później, po ukończeniu 
przygotowań do ucieczki prowadzonych w tajemnicy przed niemieckim personelem, 
Antoni Bartkowiak wystartował na samolocie Albatros z bydgoskiego lotniska i skiero- 
wał się w stronę Poznania. Po przekroczeniu linii frontu, z powodu defektu silnika zmu- 
szony był wylądować pod Gnieznem. Do Poznania dojechał pociągiem, a następnie za- 
meldował się polskiemu dowództwu na lotnisku w Ławicy.l7 
Podobny przypadek miał miejsce niecałe dwa miesiące później. W dniu 9 marca 1919 r. 
z bydgoskiego lotniska uciekł samolotem mechanik lotniczy Alojzy Błażyński. Był to 
wyczyn godzien podziwu, ponieważ do tej pory nie latał on nigdy samolotem, a o pilotażu 
miał tylko teoretyczne pojęcie. Prowadzony przez niego aparat szkolny Brandenburg został 
po drodze zaatakowany przez ścigający go myśliwiec typu Fokker. Szczęśliwie dla Błażyń- 
skiego serie z karabinów maszynowych okazały się niecelne. Po pewnym czasie, gdy już 
wydawało się, że jest po stronie powstańców postanowił lądować w przygodnym terenie. 
Mimo kraksy, przyziemienie skończyło się dla Błażyńskiego szczęśliwie. 
Antoni Bartkowiak i Alojzy Błażyński służyli później w polskim lotnictwie. PielWszy z 
nich w składzie 15 Eskadry Myśliwskiej wrócił do Bydgoszczy w lutym 1920 r., natomiast 
Alojzy Błażyński przydzielony został do 12 Eskadry Wywiadowczej i w 1920 r. wykonał 
w jej ramach szereg lotów bojowych. Do Bydgoszczy powrócił w 1923 r. i był tu wykła- 
dowcą w Szkole Mechaników Lotniczych, a od 1930 r. wychowawcą i instruktorem w 
Szkole Podoficerów Lotnictwa dla Małoletnich. l8 
Po przegranej przez Niemcy wojnie, na mocy traktatu wersalskiego, Bydgoszcz w 
styczniu 1920 roku włączona została w skład młodego państwa polskiego. Od tego czasu 
lotnisko bydgoskie związane było z polskim lotnictwem wojskowym. 


2. Przejęcie lotniska bydgoskiego przez władze polskie i pobyt na nim bojowych 
eskadr lotniczych w latach 1920-1921 
Objęcie w posiadanie Pomorza, po ratyfikacji uaktatu Wersalskiego, oznaczało prze- 
jęcie przez polskie lotnictwo wojskowe kilku lotnisk zbudowanych przez Niemców. Zgod- 
nie z umową, władze polskie przejmowały wyłącznie budynki, natomiast cały sprzęt lot- 
niczy Niemcy mieli prawo wywieźć do Rzeszy.l9 
Utworzone jesienią 1919 r. w Skierniewicach Dowództwo Frontu Pomorskiego z gen. 
Józefem Hallerem na czele zająć miało lotniska w Toruniu, Grudziądzu i bazę lotnictwa 
morskiego w Pucku. Bydgoszcz wraz z lotniskiem leżała w pasie działań Frontu Wielko-
		

/kronika_bydgoska_1900090_0001.djvu

			88 


polskiego. 20 W jego składzie działała m.in. 2 Eskadra Wielkopolska. W drugiej połowie 
1919 r. wykonywała liczne loty propagandowo-wywiadowcze nad południowym Pomo- 
rzem. Podczas jednego z takich wypadów nad Bydgoszcz i Piłę samolot typu Halber- 
stadt CV (nr 5) pilotowany przez sierż. pil. Józefa Miihlnikela z obserwatorem Tade- 
uszem Kostro, został przechwycony przez dwa niemieckie myśliwskie Fokkery. Już 
nad polskim terytorium, po oddaniu ostrzegawczych serii z km-ów Fokkery odstąpiły 
od pogoni i wróciły do Piły.2I Na rzecz Frontu Wielkopolskiego działały także: 4 Eska- 
dra Bojowa Wielkopolska pod dowództwem por. pil. Jerzego Dziembowskiego oraz 10 
Eskadra Wywiadowcza ppłk. pil. Jana Kieżun'a. Równocześnie stanowiły one rezerwę 
Naczelnego Dowództwa. Obie eskadry stacjonowały na przełomie lat 1919 i 1920 na 
lotnisku Ławica pod Poznaniem. W styczniu 1920 r. ich samoloty w związku z przygo- 
towywaną akcją zajęcia Pomorza, wykonywały liczne loty rozpoznawcze i propagando- 
we w tym m.in. nad Bydgoszczą.22 
Podczas uroczystości wkraczania wojsk polskich do Bydgoszczy 20 stycznia 1920 r. 
nad miastem odbywały loty demonstracyjne cztery samoloty z 4 Eskadry Bojowej Wiel- 
kopolskiej. Pojawienie się płatowców z biało-czerwonymi szachownicami podczas trwa- 
jącej wówczas manifestacji na Placu Fryderykowskim (czyli Starym Rynku) wywołało 
burzę oklasków i pa
riotycznych okrzyków. 23 Lotnisko bydgoskie zajęte zostało 24 stycz- 
nia 1920 r. przez oddziały 8 pułku strzelców wielkopolskich (później 62 p.p.) pod 
dowództwem kpt. dr. Bernarda Śliwińskiego. 24 Okazało się, że Niemcy przed opusz- 
czeniem lotniska, zdewastowali budynki i pomieszczenia hangarowe. Teren pola wzlo- 
tów został przez nich przekopany rowami, aby uniemożliwić jego natychmiastowe 
wykorzystanie. Mimo to Polska otrzymała jedno z największych, od tej pory na swo- 
im terenie, lotnisk z dziesięcioma hangarami i dużą halą warsztatową.25 
Na nowo uzyskane lotnisko, przebazowano z Poznania eskadry, które już wcześniej 
operowały nad Bydgoszczą. Dnia 17 lutego 1920 r. wylądowało 12 samolotów, przede 
wszystkim typu Breguet XIVA2 z 10 Eskadry Wywiadowczej. Maszyny pod dowódz- 
twem ppłk. Jana Kieżuna, po długim krążeniu w poszukiwaniu dogodnego miejsca, 
lądowały szczęśliwie bez uszkodzeń, pomimo obecności na polu wzlotów wspomnia- 
nych j\lŻ wykopów. 26 
Dnia 1 marca w skład eskadry wchodziło 10 płatowców, 3 samochody osobowe i 7 
ciężarowych. Personel stanowiło 6 pilotów, 3 obserwatorów oraz 21 mechaników. 27 
Dwa tygodnie później jednostka ta dysponowała tą samą ilością płatowców, a było to 9 
samolotów typu Breguet XIVA2 oraz 1 Halberstadt. Z tej liczby 3 maszyny były w 
remoncie. 28 
Do Bydgoszczy przebazowano też w lutym 1920 r. 4 Eskadrę Bojową 'Wielkopolską. 
W tym czasie zmieniła ona nazwę na 15 Eskadrę Myśliwską.29 Dowodził nią por. pil. 
Jerzy Dziembowski. W początku marca 1920 r. dysponowała sześcioma samolotami. 
Były to głównie płatowce typu SPAD 7C1 oraz Fokker D VII. Samolotów konstrukcji 
francuskiej używano w eskadrze do lotów treningowych. Myśliwce niemieckie trzyma- 
no w rezerwie jako "zapas wojenny". Wyposażenie eskadry uzupełniały dwa samochody 
osobowe i sześć ciężarowych. Personel składał się z sześciu pilotów i dwudziestu me- 
chaników. 3o Dnia 16 marca 1920 r. podczas wykonywania akrobacji runął z wysokości 
100 metrów samolot SPAD z 15 Eskadry. Śmiertelnie ranny ppor. pil. Stefan Mierze-
		

/kronika_bydgoska_1900091_0001.djvu

			89 


I 


. 


. 
, ł 


l. 


li' - 
,
 
I 


I 


I 


Hangary bydgoskiego lotniska widziane z dachu budynku warsztatów lotniczych. W głębi samoloty 13 
Eskadry Myśliwskiej. Zdjęcie z I połowy 1921 r. . 


jewski zmarł po przewiezieniu do szpitala. 3 . W kwietniu 1920 roku Fokkery 15 Eska- 
dry Myśliwskiej zostały wyposażone w karabiny maszynowe oraz własnej konstrukcji 
wyrzutniki na bomby 12,5 kilogramowe. W celu ujednolicenia sprzętu lotniczego w tej 
eskadrze, przysłano do niej jeszcze kilka Fokkerów D VII. Równocześnie do innych 
jednostek oddano większość samolotów SPAD. 
W końcu kwietnia 1920 r. 15 Eskadra Myśliwska osiągnęła gotowość bojową. Dyspo- 
nowała w tym czasie dziewięcioma Fokkerami D VII, dwoma SPAD-ami 7 CI, jednym 
Albatrosem B II oraz dziewięcioma samochodami ciężarowymi (amerykańskiego typu 
oraz Berliet i Fiat), dwoma osobowymi (Cadillac i NAG), jednym motocyklem i dzie- 
sięcioma wozami z końmi. W skład personelu lotniczego eskadry wchodziło siedmiu 
pilotów oraz dziewięćdziesięciu podoficerów i szeregowych. 32 Podczas pobytu w Byd- 
goszczy obie eskadry podlegały Dowództwu Frontu Wielkopolskiego i równocześnie 
znajdowały się w rozporządzeniu Inspektoratu Wojsk Lotniczych. 33 
Po uzupełnieniu sprzętu oraz stanów osobowych obie jednostki lotnicze postawiono 
w kwietniu 1920 r. w pogotowiu, a w końcu tego miesiąca wysłano na front wschodni. 
, 10 Eskadra Wywiadowcza została skierowana na tzw. front litewsko-białoruski. Przy- 
dzielono ją do 7 Dywizjonu Lotniczego przy 9 Dywizji Piechoty. Z Bydgoszczy wyru- 
szyła koleją w dniu 24 kwietnia 1920 r. Lotnisko docelowe dla lO-tej Eskadry Wywia- 
dowczej znajdowało się w Mozyrzu. 34
		

/kronika_bydgoska_1900092_0001.djvu

			90 


15 Eskadra Myśliwska wyruszyła na front 29 kwietnia 1920 r. Skierowana została na 
Podole. Dotarła tam i została ulokowana 16 maja 1920 r. na lotnisku w Wapniarce, stam- 
tąd po złożeniu 6-ciu Fokkerów i jednego Albatrosa działała w składzie llieciego Dywi- 
zjonu Lotniczego na froncie południowym. Eskadra wykonywała liczne, lecz nie zawsze 
o charakterze myśliwskim, zadania bojowe. Szczególnie w czelWCU i lipcu 1920 r. piloci 
15 eskadry Myśliwskiej wyróżnili się brawurowymi atakami na pociągi pancerne Armii 
CzelWonej. Podczas działań odwrotowych Eskadra operowała z lotnisk Berezowca 
k. Tarnopola i Lwów, skąd od 21 lipca do 19 sierpnia zwalczała kawalerię sowiecką.3s 
Eskadry bojowe trafiły na bydgoskie lotnisko dopiero późnym latem 1920 r. W 
wyniku szybko zmieniającej się sytuacji na froncie, częstych zmian lądowisk oraz 
intensywnej eksploatacji, sprzęt lotniczy polskich eskadr ulegał szybkiemu zużyciu. 
W związku z tym były one wycofywane z frontu i kierowane na zaplecze celem uzu- 
pełnienia lub przezbrojenia w nowe samoloty. Właśnie w czasie takiego przebazo- 
wania, do Bydgoszczy trafiły dwie eskadry wywiadowcze: 4-ta i 18-ta. Obie wchodziły 
w skład IV Dywizjonu Lotniczego, który działał na rzecz 1 Armii na froncie litew- 
sko-białoruskim. 36 
4-ta Eskadra Wywiadowcza dowodzona przez por. pil. Antoniego Siedleckiego w po- 
łowie lipca 1920 r. dysponowała tylko jednym samolotem. Do Bydgoszczy przybył tabor 
i personel tej jednostki i po krótkim pobycie odjechał w celu uzupełnienia do Torunia. 37 
W lipcu 1920 r. do Bydgoszczy zostały skierowane resztki 18-tej Eskadry Wywiadowczej. 
Podobnie jak poprzednia była całkowicie zdekompletowana. Jeden z pilotów tej eska- 
dry, sierż. MikIasiewicz zmarł w bydgoskim szpitalu. Niestety, brak szerszych informacji 
jakie były przyczyny jego śmierci. Nie dysponując sprzętem lotniczym w końcu sierpnia 
1920 r. jednostka została skierowana do Torunia w celu uzupełnienia. 38 
Następna eskadra bojowa trafiła do Bydgoszczy już po zawarciu rozejmu na fron- 
cie wschodnim:ByJa to 13-ta Eskadra Myśliwska (dawna 2-ga Wielkopolska) dowo- 
dzona przez kpt. pil. Edmunda NOlWid-Kudło. Przybyła do miasta nad Brdą na prze- 
łomie listopada i grudnia 1920 r. Dysponowała ona wyłącznie samolotami myśliw- 
skimi Fokker D VII z silnikami Mercedes. 39 13 Eskadra Myśliwska oraz 15 Eskadra 
ulokowana w Ostrowie Wielkopolskim utworzyły V-ty Dywizjon Lotniczy, którym 
dowodził mjr pil. Kossowski. 
Dnia 7 grudnia 1920 r. na bydgoskim Starym Rynku miała miejsce uroczystość po- 
witania 13-tej Eskadry. W czasie mszy polowej odprawionej przez ks. mjr. Markowskie- 
go, został poświęcony wystawiony na Rynku płatowiec Fokker D VII, a następnie przed- 
stawiciele bydgoskiego garnizonu i prezydent miasta p. J. Maciaszek wygłosili przemó- 
wienia i wznieśli okrzyki na cześć lotników. W tym czasie nad miastem krążyły i wyko- 
nywały akrobacje samoloty pilotowane przez ppor. pil. Zygmunta Czerniaka i ppor. 
Antoniego Smętkowskiego. 40 
Myśliwcy rozlokowali się na lotnisku w sąsiedztwie, prowadzącej intensywne szko- 
lenie, Szkoły Lotników. W czasie pobytu 13-tej Eskadry Myśliwskiej w Bydgoszczy 
miały miejsce co najmniej dwa groźne wypadki lotnicze. Dnia 15 marca 1921 r. swój 
samolot rozbił por. pil. Władysław Filipiak. Podczas brawurowych popisów na małej 
wysokości zahaczył skrzydłem o sieć drutów telegraficznych i upadł obok głównego 
urzędu pocztowego. Pilot wyszedł z wypadku bez poważnych obrażeń. 41
		

/kronika_bydgoska_1900093_0001.djvu

			91 


Eskadra uczestniczyła wraz ze Szkołą Lotników w lotach popisowych i pasażerskich 
w dniach 16-20 marca 1921 r. na rzecz akcji plebiscytowej.42 Piloci myśliwscy brali udział 
także w pokazach lotniczych towarzyszących konkursowi hippicznemu odbywającemu 
się w dniu 1 maja 1921 r. na polu ułańskim przy szosie szubińskiej. Podczas pokazów 
mial miejsce drugi wypadek lotniczy z udziałem żołnierza 13-tej Eskadry. Por. pil. Zyg- 
munt Czerniak zakończył swoje podniebne ewolucje całkowitym rozbiciem maszyny. 
Pilot z katastrofy ocalał, jednak z poważnymi obrażeniami został odwieziony do szpita- 
la. 43 
W drugiej połowie 1921 r. 13-ta Eskadra Myśliwska została przeniesiona na lotnisko 
Ławica pod Poznaniem, a następnie weszła w skład formującego się tam 3-ciego Pułku 
Lotniczego. 44 Od tego czasu lotnisko w Bydgoszczy mieściło wyłącznie ośrodki szkolące 
kadry lotnicze - pilotów i mechaników. Eskadry bojowe ponownie trafiły na Biedaszko- 
wo dopiero wiosną 1939 r. w przeddzień kampanii wrześniowej. 


Przypisy 
1 W. Bączkowski, Samoloty bombowe pierwszej wojny światowej, Warszawa 1996, s. 7. 
2 Archiwum Państwowe w Bydgoszczy (dalej cyt.; APB), Akta Miasta Bydgoszczy (cyt. dalej AMB), okres 
pruski 1875-1920 (dalej cyt.; OP), sygn. 1952. 
3 Ibidem, sygn. 1950; sygn. 1953. 
4 Ibidem, sygn. 1952. 
5 Ibidem, sygn. 1953. 
6 Ibidem. 
7 Ibidem. 
8 Ibidem, sygn. 1941. 
9 APB, AMB, 1920-1939, sygn. 3602. 
10 APB, AMB, Op, sygn. 1941. 
11 APB, AMB, 1920-1939, sygn. 3607. 
12 Ibidem; APB, AMB, Op, sygn. 1950; załączona mapa lotniska z 31 maja 1919 r.; sygn. 1954, mapa lotniska 
z 23 września 1916 r. 
13 APB, AMB, 1920-1939, sygn. 3607. 
14 APB, AMB, Op, sygn. 1954. 
15 APB, AMB, Op, sygn. 1950. 
16 Centralne Archiwum Wojskowe w Warszawie Rembertowie (dalej cyt.: CAW), Akta Dowództwa Lotnic- 
twa Ministerstwa Spraw Wojskowych 1919-1939 (dalej cyt.; DL), sygn. l 300. 38. teczka (dalej cyt.; t.) 17; 
K Sławiński, Ławica - poznańskie lotnisko, Warszawa 1975, s. 6. 
17 Ku czci poległych lotników, red. M. Romejko, Warszawa 1933, s. 324. 
18 J. Podgóreczny, kpt. pil. Alojzy Błażyński (1898-1934), Mówią wieki, 1981, nr 2. 
19 K Sławiński, Dzieje polskich skrzydeł, s. 27. 
20 Ibidem, s. 28. 
21 K Sławiński, Ławica.... op. cit., s. 93-95. 
22 Ku czci poległych... op. cit., s. 175. 
23 1: Goworek, Pierwsze samoloty myśliwskie lotnictwa polskiego, Warszawa 1991, s. 73; Dziennik Bydgoski, 
22 stycznia 1920 r., nr 17. 
24 Ku czci poległych... op. cit., s. 66; K Sławiński. Dzieje polskich skrzydeł, Warszawa 1974, s. 27. 
25 CAW, DL, t. 37.; J. Kieźun, Zarys organizacji polskiego lotnictwa wojskowego w latach 1918-1939 [w:] 
Wspomnienia seniorów lotnictwa ziemi bydgoskiej, z sympozjum ,,50 lat polskiego lotnictwa wojskowe- 
go", Informator SIMP 1970, nr 2/4, s. 36. 
26 J. Kieźun, op. cit.; Ku czci poległych... op. cit., s. 175; K Sławiński, Lotnisko toruńskie, Warszawa 1983, s. 
18. 
27 CAW, DL, t. 18. 
28 CAW, DL, t. 17.
		

/kronika_bydgoska_1900094_0001.djvu

			92 


29 1: Goworek, op. cit., s. 73. 
30 CAW, DL, t. 19. 
31 Ku czci poległych.... op. cit., s. 307; 1: Goworek, op. cit., s. 109. 
32 1: Goworek, op. cit., s. 73-74. 
33 CAW, DL, t. 19. 
34 Ku czci poległych... op. cit., s. 175; K larkowski, Lotnictwo polskie w wojnie z Rosją sowiecką, Warszawa 
1991, s. 63-66. 
35 K Thrkowski, op. cit., s. 53; 1: Goworek, op. cit., s. 73; J. Pawlak, Polskie eskadry w latach 1918-1939, 
Warszawa 1989, s. 210. 
36 1: Goworek, op. cit., s. 7l. 
37 Ku czci poległych... op. cit., s. 147; J. Pawlak, op. cit., s. 403. 
38 Ku czci poległych... op. cit., s. 199; J. Pawlak, op. cit., s. 69. 
39 1: Goworek, op. cit., s. 75; Ku czci poległych... op. cit., s. 136; Dziennik Bydgoski, 24 listopada 1920 r., nr 
263. 
40 Dziennik Bydgoski, 8 grudnia 1920 r., nr 275; 11 grudnia 1920 r., nr 277; K Sławiński, op. cit., s. 61; w 13 
Eskadrze w wykazie pilotów widnieje nazwisko Antoni Świątkowski. 
41 Dziennik Bydgoski, 18 marca 1921 r. nr 63. 
42 Dziennik Bydgoski, 16 marca 1921 r., nr 61; 18 marca 1921 r. nr 63; 22 marca 1921 r., nr 66. 
43 Dziennik Bydgoski, 31 maja 1921 r., nr 10l. 
44 J. Pawlak, op. cit., s. 196-203.
		

/kronika_bydgoska_1900095_0001.djvu

			93 


Mariusz Guzek 


BYDGOSKIE ŻYCIE FILMOWE W LATACH 1914-1920 


Lata światowego konfliktu zbrojnego z lat 1914-1918 nie zahamowały rozwoju za- 
równo techniki, jak i sztuki filmowej. W kinie amerykańskim swą obecność, w tym 
właśnie czasie, zaznaczył David W. Griffith realizując:"Narodziny narodu" i"Nietole- 
rancję". W kinie europejskim dominowały kinematografie, które swą pozycję zbudowa- 
ły na przedwojennej produkcji: Włochy, Niemcy, Francja, a niewiele w tyle za nimi 
pozostawali Skandynawowie i Rosja!. Działania wojenne rejestrowane przez fronto- 
wych filmowców przyczyniły się do umocnienia znaczenia filmu dokumentalnego, a 
szczególnie kronik filmowych 2 . Upośledzone jednak pozostawały kraje, które objęte 
zostały wydarzeniami składającymi się na spektakl nazywany teatrem wojennym, szcze- 
gólnie te, jak Polska pozbawione własnej państwowości. Na naszych ziemiach w zależ- 
ności od charakteru strategii administracji wojennej czy okupacyjnej, różnie budowane 
były struktury przemysłu filmowego. Zmieniła się też polityka dystrybucyjna prezento- 
wanych obrazów. Całkowicie wyeliminowane zostały produkcje: francuska i rosyjska. 
Najgorzej wyglądała sytuacja na terenach byłego zaboru pruskiego. Zanikła, anemiczna 
zresztą w okresie przed 1914 r. produkcja filmowa, a prezentacje najczęściej miały 
charakter propagandowy, bowiem składały się w olbrzymiej części z dorobku kinema- 
tografii niemieckiej. Charakterystyczna dla tych ziem była sytuacja w Bydgoszczy. 
. . . 


Otwarty kilka tygodni przed wybuchem I wojny światowej najokazalszy kinoteatr 
miasta "Kristall-Palast" dystansował pozostałe przybytki X Muzy, zarówno jeśli chodzi 
o wystrój wnętrz, repertuar i ceny biletów 3 . Jednak, po zaledwie trzech miesiącach 
działalności, dyrekcja "Kristall-Palast" zamknęła swe podwoje i zapowiedziała iż nowy 
sezon rozpocznie się po zakończeniu kanikuły, a zatem w ostatniej dekadzie sierpnia 
1914 r. Kłopoty związane z funkcjonowaniem administracji wojennej, wydawaniem 
odpowiednich pozwoleń, sprawiły iż z powyższej obietnicy mogła wywiązać się do- 
piero we wrześniu 4 . Oczywiście lwią część programu zajmowały tzw. "obrazki z woj- 
ny" czyli dokumentalne obrazy o jednoznacznie propagandowym profilu. 
Dotychczasowe źródła informacji o repertuarze czterech bydgoskich kinoteatrów, 
przede wszystkim prasa, nie specjalnie przejmowały się tym co działo się na ekranach. 
Nic w tym dziwnego - doniesienia o teatrze zmagań wojennych dużo bardziej zajmowały 
ludność Bydgoszczy niż prezentacje filmowe. Sytuację komplikowały też okoliczności 
związane z edycją dzienników, jak choćby ograniczenia w nadziale papieru. Dość wspo- 
mnieć, że przez cały 1915 r. ukazał się w Dzienniku Bydgoskim tylko jeden inserat 
prasowy donoszący o "gościnnym występie znanej pary artystycznej Wandy Treumann i 
Viggo Larsena w " Przygodzie Lady Olane" według równobrzmiącego romansu w Berliń- 
skim Tageblacie"5. Pokaz ten odbył się w teatrze obrazów świetlanych "Colosseum" 
przy ul. Gdańskiej 18. 
Współwłaściciel tego ostatniego kina, pionier filmowej Bydgoszczy Wacław Szka- 
radkiewicz powołany został jeszcze w 1914 r. do służby w armii niemie
kiej. Po dwóch
		

/kronika_bydgoska_1900096_0001.djvu

			94 


latach spędzonych na froncie powrócił do miasta i niemal od razu, starając się o popar- 
cie miejscowej społeczności polskiej, przystąpił do odbudowywania swego kinemato- 
graficznego przedsiębiorstwa 6 . Jednak prowadzenie kinematografu o nie najlepszej opinii 
i co za tym idzie nie najwyższych dochodach spowodowało, iż Szkaradkiewicz za nie- 
wielkie pieniądze przejął na własność zamknięty od kilku miesięcy Teatr Union przy 
Gdańskiej 15, którym wcześniej już jako dyrektor kierował i rozwijając aktywną akcję 
promocyjną próbował zapełnić kilkusetosobową salę projekcyjną. W marcu 1917 r. 
pokazał na inaugurację "wstrząsający dramat"" Czerwony pas"w reż. Urbana Gada z 
Marią Widal w roli głównej, a później w kolejności"Młodym trzeba być" z Anną Muel- 
ler Linke, "Zawiedzionego" z Paulem Wegenerem i Lydią Salmonąw, "Ewę przeciw 
Adamowi" w reż. Emila Albesa. Nie brakło także tak popularnych w pielWszym okresie 
wojny filmowych kronik. Szkaradkiewicz pokazywał m.in." Uroczysty pogrzeb cesarza 
Franciszka Józefa w Wiedniu", " Propagandę pożyczki wojskowej", czy " Bitwę pod Izon- 
zem". W 1918 r. między kinematografami w Bydgoszczy doszło do prawdziwej wojny 
prasowej. Wspomniany Wacław Szkaradkiewicz zamieszczał na końcu każdego insera- 
tu klauzulę "jedyny polski teatr obrazów świetlnych"'. Tymczasem ogłaszająca się co- 
raz chętniej w Dzienniku Bydgoskim firma będąca właścicielem "Kristall-Palastu" eks- 
ponowała nazwisko jednego z dyrektorów - Pawła Tucholskiego, dyskontując tę oko- 
liczność dla pozyskania polskiej publiczności. 
Ta natomiast, nastrojona patriotycznie, nie dostrzegała w kinematografie żadnego 
narzędzia antyniemieckiej polityki. Przeciwnie, napisy międzyujęciowe wyłącznie zawie- 
rały tIeści niemieckie, repertuar składał się niemal tylko z niemieckich fars ekranowych, 
a jeśli wśród nich trafiały się akcenty rodzime jak udział Apolonii Chałupiec, czyli Poli 
Negri, to w żaden sposób nie mogło to zniwelować negatywnego wrażenia. Z tego też 
powodu większym aniżeli kino powodzeniem cieszyły się amatorskie przedstawienia te- 
atralne, przygotowywane przez środowiska rzemieślnicze, a potrafiące zarówno dobo- 
rem repertuaru, jak i niepodległościową formułą przyciągnąć setki bydgoszczan. Prężnie 
działające Towarzystwo Gimnastyczne "Sokół", mające pod koniec I wojny światowej 
ponad trzydziestoletnią tradycję, skupiało przedstawicieli głównie drobnomieszczaństwa 
stanowiącego potencjalną publiczność sal kinowych, tworząc w tamtych warunkach poli- 
tycznych alternatywę nie do przecenienia 8 . Nie sposób także zapomnieć o barierze języ- 
kowej, która nie miała na przykład znaczenia przy zwiedzaniu Panoramy zainstalowanej 
przez Franciszka Ormanowskiego przy ul. Gdańskiej, nieopodal placu Weltziena (obec- 
nie plac Wolności - przyp. M.G.), a pokazującej atrakcje równe "ożywionym fotogra": 
fiom": "Rzym w czasach papieża Leona XIII" czy " Największy parowiec pocztowy "Impe- 
rator''9. Poza tym przestał ob<;>wiązywać zakaz występowania profesjonalnych polskich 
trup teatralnych. Skutkiem tego w Bydgoszczy we wrześniu 1918 r. pojawił się Ludwik 
Dybizbański ze swoim zespołem i do grudnia dał sześć przedstawień przy wypełnionej 
do ostatniego miejsca widowni. Spektakle 
dbywały się w Sali Sikorskiego, a repertuar 
obejmował m.in. "Męża z grzeczności" Abrahamowicza i Ruszkowskiego, "Niezwykłq hi- 
storię ożenku" Gogola,,, Oświadczyny" Czechowa i"Marcowego kawalera" Blizińskiego 1o . 
Po raz kolejny Ludwik Dybizbański, mający na swym koncie także epizod filmowyl1 zja- 
wił się w grodzie nad Brdą w grudniu 1919 r., już po wojnie, ale jeszcze pod administra- 
cją niemiecką, jako kierownik Teatru Objazdowego zorganizowanego przez Minister-
		

/kronika_bydgoska_1900097_0001.djvu

			95 


stwo byłej Dzielnicy Pruskiej12. Spragniona ojczystej mowy 20-procentowa społeczność 
polska Bydgoszczy znalazła wreszcie w tych inicjatywach możliwość zaspokojenia inte- 
lektualno-rozrywkowych potrzeb, zgodnie z tradycją, do której była od dziesiątków lat 
przywiązana. 
Wacław Szkaradkiewicz zatem musiał wpisać swoje filmowe przedsiębiorstwo w nurt 
polskich przedsięwzięć społecznych i patriotycznych. Kilkakrotnie wpłacał drobne sumy 
(10, 15 bądź 20 marek - co stanowiło równowartość 5 biletów) "na bezdomnych i wojną 
dotkniętych", "na biedę bydgoską", "na sztandar organizacji cechowych" jak również 
uczestniczył w patriotycznych akcjach dobroczynnych organizowanych przez bydgoską 
elitę narod ową 13. Odnotowywał tego rodzaju gesty Dziennik Bydgoski, pismo mające ol- 
brzymi wpływ na kształtowanie postaw polskiej mniejszości w Bydgoszczy. Pod koniec 
1918 r. w rubryce Wiadomości potoczne opublikowano następującą notatkę: "Nadzwy- 
czaj piękny i rzadki program można jeszcze dziś oglqdać w teatrze" Union'
 iluzyonie roda- 
ka naszego p. Szkaradkiewicza. Oto piękna nasza "Halka" opera Moniuszki wystawianą 
tam jest tak wiernie i żywo, że każdy z zwiedzających zachwyconym być musi nie tylko do- 
skonałą grą naszych sławnych artystów opery warszawskiej, jak p.p. Haliny Starskiej, Jerze- 
go Leszczyńskiego i Wiśniewskiego, lecz i muzykq., która tak licznie do serc przemawia i 
artystycznym wykonaniem nawet i wykwintnych słuchaczy zadziwić musi"14. W ten sposób 
anonsowany był obraz z 1913 r. wyprodukowany przez wytwórnię "Kosmofilm". 
Niewątpliwą zasługą Szkaradkiewicza jako właściciela Teatru" Union" było to, iż wpro- 
wadził on w szczególnie obfitującym w konflikty narodowościowe okresie, film z polskimi 
napisami międzyujęciowymi. Stało się to 2 grudnia 1919 r., a dzieło nosiło tytuł"Kamawal 
zmarłych". Nie omieszkał odnotować tego Dziennik Bydgoski informując swoich czytelni- 
ków: "Karnawał zmarłych". Pod takim tytułem ukazuje się w mieście naszym film (...) z 
polskiemi opisam
 który każdy sobie obejrzeć powinien, tym bardziej, że będzie pokazywa- 
nym w jedynym naszym kinematografie Unionie, którego właścicielem jest nasz rodak Jak z 
wielu stron słychać" teatr Union" od wielu miesięcy świeci pustkam
 gdzie inne przedsiębior- 
stwa niemal zawsze są przepełnione i rodak nasz sporo grosza musi dołożyć. Zalecamy zatem 
naszym czytelnikom, aby popierali to przedsiębiorstwo, by je od upadku uwolnić - więc do 
widzenia w Unionie"ls. 
Rację miał anonimowy autor notatki pisząc o nie najwyższej frekwencji w kintopie Szka- 
radkiewicza. Paweł Tucholski jako jeden z właścicieli "Kristall-Palastu" potrafił, korzysta- 
jąc z całej infrastruktury swojego kinematografu, tworzyć ofertę niezwykle szeroką. Organi- 
zował zatem koncerty okolicznościowe z okazji świąt Bożego Narodzenia "z muzycznymi 
efektami, wykonanymi przez silnie obsadzoną orkiestrę teatralną pod kierownictwem Fry- 
deryka Witschke", koncerty dobroczynne "wykonane przez znacznie wzmocnioną orkie- 
strę teatru (20 muzyków) z łaskawym współudziałem artysty p. Gustawa Bestona, członka 
teatru miejskiego na rzecz niewidomych wojaków miasta Bydgoszczy", a prawdziwą rewe- 
lacją był osobisty udział na deskach "Kristall-Palastu" niezwykle lubianej pary ekranowej 
Fryderyka Zelnika i jego żony Lyi Mary, którzy m.in. odtańczyli taniec węgierski Johanna 
Brahmsa 16 . Repertuar wspomnianych koncertów bynajmniej nie miał na celu zaspokajania 
gustów mało wymagającej publiczności. Zazwyczaj złożony z kilku części prezentował kom- 
pozycje Feliska Mendelssohna, Ludwiga van Beethovena, Charlesa Gounoda, Piotra Czaj- 
kowskiego, Ryszarda Wagnera, Franza Schuberta.
		

/kronika_bydgoska_1900098_0001.djvu

			96 


Pozostałe dwa kina bydgoskie "Kammerlichtspiele" i "Colosseum" nie próbowały na- 
wet konkurować z "Kristallem" i "Unionem". PielWSze z nich ograniczało reklamę swego 
repertuaru do drukowania niewielkich rozmiarów ulotek, natomiast "Colosseum" zaczęło 
prezentować filmy gorszego gatunku i cieszyło się złą sławą, zarówno wśród widowni pol- 
skiej, jak i niemieckiej. Jednakże w połowie 1919 r., a więc w okresie gdy miastem rządziła 
niemiecka Rada Robotnicza i Żołnierska, wszystkie bydgoskie kinematografy potrafiły 
zachować zawodową solidarność. Rzecz oczywiście tyczyła podatku odprowadzanego do 
kasy miejskiej. 31 lipca dyrekcje "Kammer-Lichtspiele", "Kristall-Palastu" i "Thatru Union" 
oświadczyły, że z powodu "okropnego" podwyższenia podatku biletowego nie są w stanie 
utrzymywać przedsiębiorstw i od 1 sierpnia wszystkie kinoteatry zamykają swe podwoje. 
Stan taki tlWał kilka tygodni. Trzeba przyznać iż ta forma nacisku była ze strony nad- 
brdziańskich kiniarzy jak najbardziej uzasadniona: podatki płacone przez nich niwelowały 
niejednokrotnie zyski osiągane ze sprzedaży wejściówek: od biletu do 50 fenigów podatek 
wynosił 30 fenigów, a z biletu kosztującego 3 marki odprowadzono do kasy miejskiej poło- 
wę tej sumy. "Doliczywszy do tego codzienne wydatki jak' oświetlenie, opał, filmy, reklamy, 
wszelkie akcesoria techniczne, persone
 dzierżawy itd., kt6re według dzisiejszych obliczeń co 
najmniej o 250 proc. wzwyż liczyć można, przychodzi się do tego przekonania, że wyższego 
opodatkowania przedsiębiorstwa te ponosić nie są w stanie, gdyż i tak już publiczność ze 
względu na drogie bilety bardzo miernie je odwiedza, tak, że niekt6re całemi tygodniami 
pustkami świecą i są zagrożone w swej egzystencji" - pisał korespondent bydgoskiej prasy17. 
Jednak właśnie w tym czasie Bydgoszcz wzbogaciła się o kino sezonowe, letnie. Dnia 29 
maja 1919 r. przy ul. WiIhelmowskiej 70 18 , nieopodal Teatru Miejskiego zainaugurował swą 
efemeryczną działalność kinematograf ,,Apollo", po dwóch miesiącach przemianowany na 
"Metropol" . Właścicielami tego przybytku byli panowie Graczyk i Menning 19 . Inauguracja 
odbyła się z wielką pompą, a ekranowe prezentacje poprzedził koncert na instrumentach 
smyczkowych wykonany przez kapelę artylerii pułku 15. pod kierownictwem kapelmistrza 
Fritza Koeppena. Miłośnicy kina natomiast mogli obejrzeć dwa obrazy:" Córkę senatora 
czyli miłość i życie" reklamowany jako dramat w pięciu aktach oraz" Donnę Łucję" komedię 
w trzech aktach. Repertuar "Apolla-Metropolu" był zresztą głównie nastawiony na rozryw- 
kę, czemu sprzyjało usytuowanie obok ekranu restauracji z wyszynkiem. 
Filmy sprowadzane były do Bydgoszczy zazwyczaj z jednego źródła, od dystrybutorów 
berlińskich i poznańskich. Brak samodzielności niekorzystnie odbijał się na obliczu ekra- 
nowych prezentacji. Królowały produkcje niemieckie, a do ulubionych aktorów należeli: 
Fern Andra, Karol Auen, Fryderyk Zelnik, Lotle Neumann, Kathe Dorsch, Leontyna Kuhn- 
berg, Bernd Aldor. Zamiast projekcji fIlmów o tematyce polskiej musiały wystarczyć polo- 
nica obcych produkcji, takie jak dzieła z Soavą Galone czyli Stanisławą Winawerówną, 
Hellą Moją czyli Heleną Mojeżewską i oczywiście Polą Negri w rolach głównych. Produk- 
cje z tą ostatnią, takie jak" Oczy MumiiMa': "Złoty promień", "Carmen': "Kamzelażycia" 
witane były przez bydgoszczan z nie ukrywanym entuzjazmem. Oczywiście w nawale ty- 
tułów (repertuar zmieniano we wszystkich kinach trzy razy w tygodniu) zdarzały się też 
dzieła większego niż na co dzień, artystycznego kalibru. Do takich należała "Zaraza we 
Florencji" zrealizowana, jak podawała prasa, przez Fritza Langa, podczas gdy w rzeczy- 
wistości było to dzieło Otto Riperta 20 z Teodorem Beckerem i Margą Kierską, "Ł6dź 
niebiańska" Foresta Holger-Madsena",Zwierciadło świata" Lupu Picka oraz "Sila miło-
		

/kronika_bydgoska_1900099_0001.djvu

			97 


śei i krwi" Mihaly Kertesza, który po wyjeździe z Węgier jako Michael Curtiz zrobił oszo- 
łamiającą karierę po drugiej stronie oceanu. 
Produkcji filmowej ani fabularnej, ani dokumentalnej w Bydgoszczy w latach 1914- 
1920 nie było. Zarządzeniem władz skonfiskowane zostały wszystkie znajdujące się poza 
kinematografami aparaty projekcyjne oraz sprzęt służący do rejestracji obrazu. Zakaz 
ten cofnięty został dopiero zimą 1919 r., kilka miesięcy przed przejęciem miasta przez 
administrację polsk ą 21. 
Zatem, w swą polską egzystencję Bydgoszcz wchodziła wyposażona w cztery kinema- 
tografy, z których tylko jeden znajdował się w rękach rodzimych. Niemieccy właściciele 
kin dopiero po kilku miesiącach od stycznia 1920 r., pod naciskiem opinii publicznej, a 
przede wszystkim zmienionej struktury narodowościowej, zdecydowali się na przeprofi- 
lowanie swej działalności, bądź sprzedaż przedsiębiorstw i wyjazd do Rzeszy. 


Przypisy: 
1 W. Wiszniewski, Chodożestwiennyje filmy dorewolucjonnoj Rosji, Moskwa 1945, s. 10. 
2 W. Banaszkiewicz, W. Witczak, Historia filmu polskiego t. 1 1896-1929, Warszawa 1989, s. 117n. 
3 M. Guzek, Początki bydgoskich kin, Kronika Bydgoska, tom XV s. BOn. 
4 Dziennik Bydgoski 1914, nr 215. 
5 Dziennik Bydgoski 1915, nr 126. 
6 Dziennik Bydgoski 1916, nr 67. 
7 Dziennik Bydgoski 1918, nr 233. 
8 J. Krawat, Towarzystwo Gimnastyczne ..Sokół" zaboru pruskiego w dążeniu do niepodległości, Dzieje 
Najnowsze 1994, z. 4, s. 6n. 
9 Dziennik Bydgoski 1919, nr 75. 
10 J. Formanowicz, Historia Teatru Miejskiego w Bydgoszczy w latach 1920-1939, Warszawa-Poznań-Toruń 
1978, s. 7. 
11 Ludwik Dybizbański wystąpił w 1914 r. w filmie "Thjemnica pokoju nr 100" u boku Stefana Jaracza i 
Aleksandra Zelwerowicza. 
12 A. Gulczyński, Ministerstwo byłej Dzielnicy Pruskiej (1919-1922), Poznań 1995, s. 168. 
13 Dziennik Bydgoski 1919, nr 148. 
14 Dziennik Bydgoski 1918, nr 241. 
15 Dziennik Bydgoski 1919, nr 279. 
16 Dziennik Bydgoski 1918, nr 253. 
17 Dziennik Bydgoski 1919, nr 263. 
18 Dziennik Bydgoski 1919, nr 123. 
19 Niestety, imion nie udało się ustalić. 
20 E. Patalas, Fritz Lang, Paris 1991, s. 184. 
21 Dziennik Bydgoski 1919" nr 5.
		

/kronika_bydgoska_1900100_0001.djvu

			98 


Elżbieta Nowikiewicz 


DZIAŁALNOŚĆ NIEMIECKIEGO TEATRU 
W BYDGOSZCZY DO 1890 R. (CZ. 1)1 


Proponowana w tytule tematyka pojawiła się już przed laty w szkicu, którego auto- 
rem był Hans Titze 2 - dyrektor niemieckiego teatru amatorskiego Deutsche Biihne 3 . 
Ponadto w wydawanym od 1899 r. czasopiśmie Towarzystwa Historycznego dla Prowin- 
cji Poznańskiej (Historische Gesellschaft fur die Provinz Posen) i Towarzystwa Histo- 
rycznego dla Obwodu Nadnoteckiego (Historische Gesellschaft fur den Netzedistrikt) 
"Historische Monatsbliitter fUr die Provinz Posen" publikowano artykuły dotyczące życia 
teatralnego i kulturalnego miasta 4 . Wzmiankę o Teatrze Miejskim (Stadttheater) w Byd- 
goszczy ujęto w pracy z 1905 roku, zawierającej sto szkiców na temat historii teatrów w 
Niemczech 5 . Wśród niemieckojęzycznych materiałów należy zwrócić uwagę również na 
artykuł Willego Damaschke ,,Aus der Geschichte des Bromberger Theaters" (Z historii 
bydgoskiego teatru)6. We współczesnych powojennych publikacjach na ten temat pisa- 
no niewiele, a artykuły publikowane na łamach czasopisma " Bromberg" mają charakter 
wspommenIowy. 
W polskich publikacjach poświęconych problemom rozwoju kulturalnego i literac- 
kiego w Bydgoszczy, zagadnienia dziewiętnastowiecznego życia teatralnego poruszane 
są rzadko. Te zaś, które ukazały się, poparte są wnikliwymi studiami materiału źródło- 
wego. O polskich tradycjach teatralnych tego miasta wiele można się dowiedzieć z usta- 
leń Zbigniewa Raszewskiego. W naukowym opracowaniu dziejów Bydgoszczy pod re- 
dakcją Mariana Biskupa zostały zawarte istotne fakty, które nie zostały rozwinięte, co 
wynika z charakteru monografii i przedmiotu badań. Ogólnej systematyzacji wydarzeń, 
dotyczącej jednak głównie twórczości polskiej dokonał Zdzisław Mrozek na łamach 
"Kalendarza Bydgoskiego ''7. Osobne publikacje poświęcono kolejnym siedzibom Teatru 
Miejskiego. Tematem tym zajmował się m.in. Kazimierz Ulatowski 8 . 
Z uwagi na ścisłe związki dziewiętnastowiecznej sceny bydgoskiej przede wszystkim z 
teatrem poznańskim i teatrem gdańskim, cennych informacji na interesujący nas temat 
dostarczają źródłowe prace historyczne, m.in. Manfreda Lauberta 9 , Zdzisława GrotalO, 
Hermanna Ehrenberga 11 i Hansa Knudsena 12 . Dyrektorzy teatrów z tych miast wraz z 
własnymi zespołami aktorów i śpiewaków kształtowali obraz sceny bydgoskiej w sposób 
bezpośredni, prezentując tu przez szereg dziesięcioleci swój repertuar. 
Niniejsza publikacja usiłuje usystematyzować wiele faktów oraz chociaż w części zre- 
konstruować twórczą działalność dyrektorów teatrów niemieckich, również ze Szczeci- 
na, Elbląga, Głogowa i innych miast zaboru pruskiego, którzy przybywali do Bydgosz- 
czy. Podjęta została próba odtworzenia atmosfery tamtych lat, poznania gustów ówcze- 
snej publiczności i określenia roli, jaką miała do spełnienia w mieście stała scena te- 
atralna. 
Obok wspomnianej literatury podstawę źródłową prezentowanego artykułu tworzą 
głównie materiały drukowane, zawarte na łamach dziewiętnastowiecznych niemiecko- 
języcznych czasopism bydgoskich, jak i źródła archiwalne.
		

/kronika_bydgoska_1900101_0001.djvu

			99 


Z drukowanych wymienić należy " Bromberger Wochenblatt" [Tygodnik Bydgoski], 
" Bromberger Zeitung" [Gazeta Bydgoska],,, Ostdeutsche Presse" [Prasa Wschodnionie- 
miecka ],,, Ostdeutscher Lokal-Anzeiger" [Wschodnioniemiecki Lokalny Kurier ],,,Brom- 
berger Tageblatt" [Dziennik Bydgoski]", Deutsche Rundschau in Polen" [Przegląd Nie- 
miecki w Polsce]",Neue Bromberger Zeitung" [Nowa Gazeta Bydgoska]",Bromberger 
deutsche Zeitung" [Bydgoska Gazeta Niemiecka],,,Bromberger Kreisblatt" [Orędow- 
nik na powiat Bydgoski] i"BrombergerTheater-Zeitung" [Bydgoska Gazeta Teatralnaf 
Były one podstawą do zbadania niemieckiego okresu w historii bydgoskiego teatru 
(1772-1918). Niewątpliwie pierwsze organy prasowe dawały tylko pobieżny przekaz 
informacji kulturalnych i jedynie anonsowały na swoich łamach mające się odbyć przed- 
stawienia. Również prasowa krytyka teatralna nie była jeszcze rozwinięta. Dopiero z 
biegiem lat gazety rozpoczęły zamieszczać krótkie recenzje lub notatki teatralne, będą- 
ce dzisiaj cennym i bogatym źródłem informacji, które z jednej strony dają wgląd w 
ówczesny repertuar i jego recepcję, z drugiej zaś umożliwiają prześledzenie rozwoju 
recenzji teatralnych. Jeśli były one w pierwszych latach krótkie i pisane jeszcze nie- 
udolnie, to w następnych stawały się coraz obszerniejsze, dojrzalsze, wnikliwsze, a nie- 
kiedy zadziwiała ich trafność, a nawet dosadność. Są one dla dzisiejszego badacza waż- 
nym świadectwem rozwijającej się w Bydgoszczy kultury teatralnej oraz precyzyjnym 
barometrem atmosfery w minionym stuleciu i w pierwszych dziesięcioleciach obecne- 
go wieku. 
Bogactwo i różnorodność zgromadzonego materiału prasowego dowodzi, że prasa 
bydgoska czynnie włączyła się do oceny poczynań kolejnych dyrektorów sceny miej- 
skiej. Chętnie dokonywano na jej łamach podsumowań minionych sezonów teatral- 
nych. Wiele uwagi poświęcE_no bydgoskiej publiczności. Studiując lekturę notatek pra- 
sowych na jej temat, można niekiedy odnieść wrażenie, że recenzenci zdawali się zapo- 
minać o tym, iż mają do czynienia z publicznością prowincjonalnego miasta i prowin- 
cjonalną sceną. Jednak ich oczekiwania nie mogły być porównywalne z wymaganiami 
jakim sprostać mogła np. scena Teatru Królewskiego (Konigliches Schauspielhaus) w 
Berlinie. Uwzględnić należało w tym miejscu m.in. liczbę ludności Bydgoszczy oraz 
odsetek osób zainteresowanych teatrem, wynikający głównie ze stopnia wykształcenia, 
pola zainteresowań, znajomości języka niemieckiego, czasu wolnego i, co bardzo waż- 
ne, możliwości finansowych. 
Równie cenne są afisze teatralne, niestety, zachowane tylko wyrywkowo. Obok reper- 
tuaru dostarczają m.in. informacji o obsadzie ról oraz partii tytułowych i drugoplano- 
wych. 
Uwzględnione zostały też częściowo niedrukowane źródła archiwalne, które naświe- 
tlają polityczną stronę problemu. Przy penetrowaniu problematyki kulturalnej Byd- 
goszczy w XIX wieku czytelnik konfrontowany jest ze specyficznymi zjawiskami, które 
determinowały status mieszkających tu Polaków i Niemców. Ta swoista, głównie poli- 
tycznie uwarunkowana sytuacja, powodowała, że zarówno niemiecko-, jak i polskoję- 
zyczni mieszkańcy miasta dokładali wszelkich starań, by pielęgnować własną tradycję 
narodową i kultywować swoją odrębność. Wyrażało się to w organizowaniu życia kultu- 
ralnego miasta, w którym teatr odgrywał rolę ważną, jeśli nie najważniejszą. Ponieważ 
scena teatralna miała przy tym chyba największe wówczas możliwości propagowania
		

/kronika_bydgoska_1900102_0001.djvu

			100 


języka niemieckiego, dlatego też włączono ją do akcji germanizacyjnej, preferując 
jednocześnie dominację sztuk niemieckich. Zbiory akt miasta Bydgoszczy, które do- 
tyczą przyznawania koncesji na produkcję niemieckich i polskich przedstawień te- 
atralnych, jak również postanowienia cenzorów pomagają poznać pruską politykę, 
która według określonych priorytetów decydowała o rozwoju kultury w Bydgoszczy i 
całej Prowincji Poznańskiej. 
Te prymarne źródła zostały jeszcze uzupełnione przez inne, mniej znaczące materia- 
ły, o czym informują przypisy. Przede wszystkim jednak przywoływane będą treści za- 
warte na łamach niemieckiej prasy lokalnej 13 . 
Jeszcze za czasów administracji polskiej (do 1772 r.) i później pod panowaniem 
pruskim rozwijały się nad Brdą, podobnie jak w innych miastach Wielkopolski i Pomo- 
rza, różnorodne formy aktywności teatralnej. Zanim jeszcze Bydgoszcz weszła w posia- 
danie budynku teatralnego, przybywające zespoły dawały przedstawienia w różnych, 
często nieprzystosowanych pomieszczeniach. Wymienić należy tu kolegium jezuickie. 
Bydgoszcz była jednym z miast, w którym szkolnictwo w XVII wieku leżało głównie w 
gestii jezuitów. W 1619 r. powstała tu szkoła zakonna, w 1649 r. otwarto klasę reto- 
ryki, którą jednak z braku uczniów często zamykano. W 1647 r. placówka uzyskała 
godność kolegium 14. , 
Pierwsze przedstawienia deklamatorskie odbywały się w klasach bez udziału pu- 
bliczności. Widzami byli początkowo sami uczniowie i nauczyciele. Z czasem krąg 
zainteresowanych powiększał się, przybywali rodzice, członkowie rady miasta i inni. 
Wówcza
 też przenoszono przedstawienia z budynku kolegium na dziedziniec szkoły. 
Scenę stanowiło najprawdopodobniej podwyższone podium. 
Najwcześniejsze wiadomości o życiu teatralnym tej szkoły sięgają, jak podaje Zbi- 
gniew Raszewski w rozdziale o prehistorii teatru bydgoskiegolS , pierwszej połowy XVII 
wieku. Przygotowano wówczas okolicznościowe przedstawienia, uświetniające wizytę 
Zygmunta III (1623 r.) w mieście, biskupa Działyńskiego (1643 r.) i Jana Kazimierza 
(1657 r.). Urządzano coroczne inscenizacje z okazji Wielkiego Postu (1678 r.). W 
1680 r. wystawiono sztukę o martyrologii św. Stanisława Szczepanowskiego. Wpraw- 
dzie większość motywów czerpano z Biblii, ale włączano też wątki świeckie. Dialogi, 
utwory muzyczne i pieśni były związane w większości ze świętami kościelnymi, jak 
Wielki Piątek, Wniebowstąpienie czy Boże Narodzenie. Przedstawienia organizowano 
również z okazji obchodów uroczystości niereligijnych lub z okazji rozpoczęcia roku 
szkolnego, a żywoty świętych i historia zakonu uzupełniały tę tematykę. 
Obok profilu religijno-moralizatorskiego teatr jezuicki realizował cele propagando- 
wo-dydaktyczne (teatr był silnie związany ze szkołą). Na scenie występowały postacie 
alegoryczne, personifikujące cnoty i wady ludzkie. Przedstawienia kontynuowano do 
rozbiorów Polski. 
Przypuszcza się, że miasto odwiedzane było jednocześnie przez objazdowe trupy. 
Aby to jednak potwierdzić, brak jest wiarygodnych informacji. Pewne jest natomiast, że 
w latach późniejszych występowały w Bydgoszczy niemieckie zespoły zawodowe. Jedną 
z grup tworzyli: Karol Steinberg, Charlotte Schuh i Fryderike Bachmann. W latach 
1790-1791 gościł zespół kierowany przez panią Koppi i pana Runge, w 1805 r. miał 
przybyć ze swoimi aktorami Carl Dobbelin l6 . Rok później pojawiła się trupa Jana Got-
		

/kronika_bydgoska_1900103_0001.djvu

			101 



"

".;;ii. ',;



 



. l tł' 'Uf ':fl
f

-:: 
tj, < 
"tt ..... , 
. . ..... " _ ,,
 ' 
 ' . 
b 
.\'.. 

.....('........ .
.. 
:--...:.ł . 
.'IL.. -;. 
 .:.",,". :.
' 
....... _ '. .. 
...
 
: .. ..
 '" '\......... '>.i
 ,
 'III" _ "'''...'"' "..
 6- 'J. ... " 
t
.
"'
 

:\";
.
\.

'"'
."'
'

-ł;
"

,,
""""

.

& --
'-ł.,.'" ...,,'
 
 
.l
..,.. ł;;: ....";-' ..., .
 - ":' .......\- : .-':-.\"'="-:-ł" I' 


ł-:.!'iI '( ...'t......\..... ... 
 .c_: 
. ".. ,_:&..O' - ..",,; 


. - . " 
.. , lIf' :: ) . :
 
fw'''' 
 " . 
.. 
 , '. _ "'.. :: 
 ... 
 
", ., ""
t\ .' ..:..
.'" '.. . ,;". '\.." -..; :.,} ..' " , 
,,
'V ' 7");'.. . 
. 1..¥:. "!

,
: .',' ił, ¥ł'
:" :.:.... ł 
 ' " 
 ,..,'; '. '#-
A ,,.-
 i' .:'" ,,:..;: 
''';
:'' .; h. r ", \ł.:Jt 
 '. ; 
':
 .ł. ", ł ,V' 1 Co .'
 ':' 
i 
,..,:'".

 i"""4- . 
 ',,, ..
...,...- 
 -...,.....
,. "'. _/,;;.. _ ' 
"-
""""'''''
 ... 
 ,J..

..\.. .... Y4.; ....-?' :
.".-....... J '.""- ....,... '..__ "'!'. ..-:.""': 
 ..-1. ._j
..., .... 
'- 
, ""
 , :.

 . ....'.. . - ,...ł 
.. 
."r'.:l-rj;:-.
 _r , 
 'I' ' $_"-. ł .
:"'- ............ "-",,,- _o#- ,. 
- "'- -erA "::fr
 
... .'\ ,11,t l rł '1,7' I -I.
-...."'::' .- . I'-Jt.-.. . "" 
· '7!:1 ....€" , ", -1,,,:;' \\;,,\o\. I ', 
 flI' Jf I, "' I. "!:>.'!. \ .
......_.. 4';., 'j,.<';' 
. .' 
 \ ..J..... 
 " ,. 
 .' ' 
't /' 
 I/! . . '. _ , ".' .' ,
 

;:.,...,
 ( \...., I ..
' .',1:; 1' " .\'.,": }.> /1,1' \,J" " 
 '.' ",ł..' '; -,? -",,$.t 
.: ,:; Ił ' , ,:
:,y Y, ,''''' ,"
o \< II .:"',I'ffJ. .-" .
:' -" ,'4. ... " _
" 
. . . '" '2 .........
 ... 
..."
' . I .. :i'. .."./ f , ., 'I 
 I . "" .. 
 ...,.: 
.. "'\..:i.... 
.;#' '1 
 l' . 
 :" -:..- '/ /' , 

'. 
 .t.. ... 
 . _ . 
". 
 .... -. . .. 
 .. ,I
. '" ,,
 . ... .' .
 - .'l' -.....# .
... ..._ .. : 
. .. , . ,'
 \ . '1> ... k "'-, - ...... . 
..;.,
. 
j 
..... '1 # (- ",.", "'
. \ 
 '.
.'" -., '. 
 {., :
:;,__... 
- '! '{. ,..;. 
 , ... "-, ,Ą:. J - -; _, -:-....;: ,......
4...' ",o("" 
..,. ..' 
. . *. t, ,... " ... ..,.. : . r -01....- 
.. ZoIIJ 
'OJ r " . .''":. 
.:.. 1 "..... . _ .--: i.łrrt. . .. .". ..... "; 
- 
'", 'l 
'::.' - ,.' ,.,.' " '
'1.. '?'. &", o', t' t. 
r('. - --¥ .;,;.,...
 Ir c..
' 
 ....... -.lt.......... ___:. 
.. :'.. . :;::""..
\,. 
 -. 4: ......, ""..ł '...ł.";.'/ .. 

, · .." .. . ..;. '.'4!I. ...' " '1.' ..: "...a:; . '. 
......' , """',--....- 
 
 f.'.. ,"" "¥
'T' 
, . . .',L
 . .,. 
 
 :;IV.",,' 
,v: ..ł. -4 <
 r-' ,":,;.: 
'--,
; C:....., . ,1 ".
.I"i' 
 . '. I' . ").; ,.J 
--,
 
"" 
,: ;,(" 
 > J'f'.'f 
. ,,;11'-, "" '.', ' " . " "." ".:, 
"'f - -,. ".
 - ,"'" "/., I , 
 ;er; 
 . \ ' 
\ ., ",. . _ . :> --.- , 
 
.. , ,,'" ' ., II .,1 '. t1 
. ,\ ,..\ 
 '«,,:,... .' . 
..' 
 I U , - ' _. .....', ' 
' 
 '-.....',.,... Y.'.... 
.,_ .... ,..t__ ""40,, .10...... " .... r '..
'Jt4t:..r 

...-.''\. 
'_-
I 
 ""---..--.-....... 
.. . 
 # ....\._..
 -a -.1:, --t"..".... - .... 
...... .. , .. 
 )'.1'. ł... '" ... .Ii.... .. 'ł-... :, _. .. . 
? 
<, " . . .....
. 
 II 11 . t , - .: >Z(:.. 
"':).' =j. .CI(,... :
'

., 
;,...- "T filo'.. ........;..... ". ., 
 , .... ".:J l=-
.. \..'i
_'f..
J 
t. .
 -'1 
 . .. ". . .,#.. .. .... ........ 

 tt»r
 'tO,,'.' _'
o!ttt.fłi.tnirtm 
otłfer
t! 
ai(pitkrSt drf44ft '. ',;.c 
.. " .. ' ..
 "#'t- ',. . . ...
, "" 
r- :
'! 
 .::'
= \ :J't-+,-
 luf: -»,kld. f8tr14IJAtn ',:' ',:
' 
'. 
... . ,.:' - - .. -:. 
 . . - .. - 
 t,.... Jt.:.. .. .;;' 
.... 
ł " " ' '';'. ..;.. " . a-f."'I ł f .' "':. '" " 1- . '- ' 
:.,' \.;;
 '
 .4« ' 4i' 
'" 
 ' 4 -' 
 
 f ' f '- , " ' r "
 )" t /' " r " . :
"' I1 " 
 « 'f 
,\ "

 t 

' \
 ,: . . ", , 
, fiJ,
 " . ,
\ 

 ',- , .. -,,
".', .', , ::.. 

... ..ot"

";......""".'.' _ "i.........\
.....:-- 
....
....
___.. 
; ;.;, .:, (
: ,
::
,- etttł tfDtC)'raif4i.
1)PIł 
... pitą.: :'Don €' li', , .,,
 . -f 
..... ?-
: .....'-'\.' .
' , . <.'" , ." ......,;-...' . 
 
.
 
 ..,:
 .'."
'" 

;...1t< i,. .' ia .
. '! 
...... Ja ... :. .....
:
.- '\;-' .'.,-,:"" t
 . '" . r" 
";?II 

 \X: \t,.,

.,..:.... - ..;:
 :' ,
Ii.... 
-.J:.
" -iii. łł' " . '1-, ' ł ....
 
.... /. 
-,ę..< ...... 
,. .::.. 
 __ 
',.' ... .
. ...,., . -", ... '... --" .
. "'...." K--" ';f"'
.' ,..... " ... 
... " f-... 
 . - 4'" " ;,l. .. - j t .. -r "'
'''''\'. ł' . "» ,'t.. 

. _r8_"',.

 
.ł
!-. /.. .
-, '
'. ,.f)f..ta. 
' -;: 

. 

tmncł
 f
tnł)@J
a61tn ,,;. ." '. .,( ;,r:t!-' .:. 
; ''-. (":' :. 

: *' . " 

I 
IL . I 
ł- tRid>!U, ,

, 9
. '...<, '"
')
''' ,

.;Lr ,/,_ t [ .'........ .,'
 
,'\ I)Gnldf
 CI
..
łf, '. ,":.J,.. 
 
., " ot",. "_,,".
.''', .1Iatint. r, ! 
r
 811łJ)R,lan :6!d .'
 > --,,).,.;;,
.t: . ł' , (C' ",:c:' .;

t

...
, f. J.
n.., 
',' 
tOłQt)łlłna, 
JtTłh. =: 

 : ...
 ...
 h', ';'
.....;: ..--., 'J ";,, <. .; .aJ.... 'łt '. .; 
- .... m. 4o
.......ł. ot,. 
 -..,. = .....7'" 
,. ł.. 
:--' eeaw,.1 c1n fłł\VJ
., :.;-- .
ł; ;'. '. . .. :t">f>Oz',... "-r-"'
' ' ,,
' .
 . 
ófUlł, MflJ 
ectfcf' 
 ?
 .-.'
 < 
.:; :
.;,;. ,'..:'
..' ,,'
' łO'
; : 
111' ea.i . 
 ,,
-'"
'-
.'J:- _ itt
 ". . ,
. ,. ,k' .'
, 
tlltftt4nt - .. ...g<
. ... '..;-'. ,"
 #" i":' 
 ' ] 
. " ... [ ". " :', . . 
 ce.-. " ' 
t . , 0;'.. 
 l};, ..''; $, ' ...: .. 
 '.....-, '
"" t: 

 łOI; ..,..
>_.,.. 
', "r-f._. ';',,",, .:, . '.' I..' GIL ,., 
S Al,' ,.r ,{

' " ..... \c. '('.o:.' 
 , ..'
 ;, ,:..__ 
".OfpCfu u . .. 


."'-
;.-'" .. "j.i

'-ł:"
.
.'
' "',' 
.... .
. .. .......... .... 
 
, 
 -ę >,. Ą' ,', >. .... w. 
 '''''.. ... '.
 ,.>7: _ -! o..-łr_ . _' , 
- .... fi 
 .......
.' ..... . 
. .".. ',...ł......". - .. -t'"; ....., _. AJlJn..... ... . ł
 . .. 


fftr.-
t
, .

: "",

i!-t
 , :':'>:.:.';;_,.
';.,<"-..... ',..::-:j -\.. '
:. . .
 = .....?... , 'ł',. 
. -. :.....,,; -
'1ł":-'''' .
:'-';''!r'.'' 
.'.- t.'= ...I>.
:
,' illt"S ,,
..,...
... 
.... ..a: _ . .'!"\. 
.; :,t_. :, ':'. 
:": " p. "' 
. :"ł ....', ',
I:" . , 11' c . ... = Ot""
-' 
:
'-"" 
.:. ......:,. 
 ..- "'
._4
 ....
 "':'ł"': ",
 . 
.. ._fl-. ... Ył
".,.- 
;
"':'.I.h
,. .
... t...:..c.fI.....
.-._"... ..-
;.
..k: 
 )1. -:. J 
.. . . .--j ". 

I .;:. ....*',t......-. ",... . . .. "'- !ł" 
, 
1, 
 '
 . -. - :' .. "ł' '..... . 
 ' C\.. . , .. ........ 
. 

 
 .. ,



, .(ołw'
\

{;<
' ( "",' t; j. d . 
,'. .... -:.:
 ',' ';ł-'; - 
'.. .
:'
..':. :
'
 , _ . 
: . ,", " ',. :-
 
. - ,.',
..
t
.oi-':i. ':, v.,.'-' 
.", \, :'. .'.. 'u 
 
 .. l r :łł.. r '. ..::- . 
':':
-
 łn '.'_'" ,
,.
 " 
 


r. ;':
'':''' , 1
' -.;,
 '. - "\o.., 

 
'..' ...... ' :...
: ł'
.:: 
!.' 'lIiJIIfKłłr -..rł:ł :"J-
 . . 
. ..lo ...
 ,. ,. -. '9- .. _ ' , ",......" 
. 
-. ... --. ..... 
 t _.......("'I_:':t ł,.'" 1'. ''-1 
') .-I"
-
 I'"': . . .... ...... I t . ...;t.,_ 
I. .., '.....1' 1.. ....... ., 
,'11 . oJ. 
 \,Ns. +...
 _'II....
 ..... "," ..7Y" _ ł". 

... 
 .
ł- ... ._.......4..... . 
....-
 I
..........I .-... .":"-\. .. ".t.
 .. _ 1S".,
 .1 ł
,;":'t' ,.
. 
!J . l.-... -... 

.

 .. _.""" lo". .... -.. ..... ..... .. 
..........,... ....... 
.. ,'" 
,. ... . ... .' \> . y , , -.-, - 
:; 
 
. I" 'W" 
 .... . ..... j J J rV' . ...T '-. __ .. . 
. r. .. 
_ . ',.:pt 
. , . ...tJ. . .. .. wr"'...,.
-..:
 . .... .. '.,,-
.._ ... I' 
-._ ... _
 ""': 
 
 

< -si>' , 
_,n' 
-'..ł' 
 . _.
... ,,' 
.'


.. 
'
\0' 

.;<.,1!'; 
 S.łDIń łI!f pl ta. C)! ,,' ''-' "-.f.; 
.... .. -ł-
.. 
.
-,1' '5-"
;:, 
, . .:1>" .
 ............1Ii 
, ".- ...,.' 
 . ,,'" 
. ... "'::
r l. 

 ......" __, f....... 
· . , ,,4:t---:-%..l 
W .....

.;:....: 


... 


'. 


.', 


'M 
. - .t-..--' 

. 



 
'. .."!". 

.... ..
 


t ' r .... 
"'
< 
, " 
.. :;. 
- ...... , 
" 
 ft .",' 
. ... 1\ .?-... 


''''' 


- ..' 
,
		

/kronika_bydgoska_1900104_0001.djvu

			102 


tlieba Heckerta. 
Zbigniew Raszewski wysunął też hipotezę, że w ostatnim dziesięcioleciu XVIII wieku 
mógł przybyć do Bydgoszczy jakiś polski zespół, tym bardziej, że dowiedziono, iż pewna 
wędrowna trupa występowała w owym czasie w Królewcu, Gdańsku i Wrocławiu 17 . 
Lata przynależności Bydgoszczy do Księstwa Warszawskiego (1807-1815) byłyokre- 
sem ożywienia w historii bydgoskiego teatru. Nadal występowały przyjezdne zespoły, 
tym razem był wśród nich na pewno jakiś polski 18 . 
Zespoły amatorskie przygotowywały dwa rodzaje występów. W tej kwestii Raszewski 
powołuje się na dwa pamiętniki. Jeden z nich napisał w 1822 r. zmarły w Bydgoszczy 
niemiecki kupiec Ferdynand Richardjl9, a drugi sporządził urodzony bydgoszczanin, 
1i"elewski20. Wspomnienia obu autorów uzupełniają się. Wskazuje się w nich na zgodne 
współżycie obu narodowości, na publiczność oglądającą program złożony ze sztuk pol- 
skich oraz niemieckich, prezentowany przez aktorów zarówno z polskich jak i z nie- 
mieckich zespołów, i wystawiany podczas jednego wieczoru 21 . Przekazy wymieniają sztuki 
okolicznościowe, np. z okazji urodzin Napoleona w dniu 15 sierpnia 1812 r., jak też 
imprezy na cele dobroczynne. Materiały te nie pozwalają jednak zrekonstruować reper- 
tuaru, ani też dowieść, gdzie odbywały się przedstawienia amatorów. 
Ponadto grały w tym okre
ie,(1807
1815) jeszcze trzy zawodowe zespoły, w tym jeden 
polski, kierowany przez Kaspra Kamińskiego 22 , który przygotował "Krakowiaków i gó- 
rali" Wojciecha Bogusławskiego 23 . 
PielWszym niemieckim dyrektorem wymienionym w pamiętniku Richardiego był, we- 
dług Baumerta 24 , Vogel, goszczący w Bydgoszczy prawdopodobnie od listopada 1813 r. do 
stycznia 1814 r. Wśród wystawionych sztuk wymienia się "Die Rauber" ["Zbójcy"] Schille- 
ra. Za kolejny sezon (od grudnia 1814 r. do marca 1815 r.) odpowiedzialny był zespół 
dyrektora Bemharda Seibta, który początkowo chciał wystawiać tylko opery, ostatecznie 
jednak zdecydował się również na prezentację spektakli nieoperowych. Baumert wymienia 
na podstawie pamiętnika następujące przedstawienia: "Salomons Urteil", "Hamlet", "Das 
Donauweibchen" Karola Fryderyka Henslera i "Johann von Montfaucon" Augusta Kot- 
zebue (wszystkie wystawione w 1815 r.). Poziom artystyczny tych przedstawień miał być 
przez ówczesnych odbiorców krytykowany2S. Mimo to Seibt przedłużył swój pobyt w Byd- 
goszczy od stycznia 1816 r. do marca 1817 r. 
Również i teraz publiczność łączyła przedstawicieli obu narodowości. Źródła wymie- 
niają tylko jedno nieporozumienie, jakie miało mieć miejsce 20 stycznia 1814 r. na wi- 
downi między polskim oficerem a niemieckim mechanikiem z Mitawy26. Pozostałe do- 
niesienia świadczą raczej o harmonijnych stosunkach między mieszkańcami. Niemcy 
uczęszczali na polskie, a Polacy na niemieckie przedstawienia, które organizowano na 
byłej scenie jezuickiej27. Sala ta mieściła około 300 osó])28. Zespoły zawodowe korzystały z 
tej możliwości do 1823 r. 
Dzięki tym informacjom, choć są one fragmentaryczne, możliwe jest poznanie życia 
teatralnego w polskim mieście lat 1807-1815. Oznaki ożywienia życia teatralnego stały się 
wyraźne, a teatr był już potrzebą życia publicznego. Jednak jak tylko Bydgoszcz na sku- 
tek postanowień kongresu wiedeńskiego przypadła Prusom, nowa władza rozpoczęła 
zmieniać to wszystko, co nosiło ślady administracji polskiej z czasów departamentu bydgo- 
skiego. Gdy pruscy żołnierze w dniu 1 czerwca 1815 r. 29 uroczyście wkroczyli do miasta,
		

/kronika_bydgoska_1900105_0001.djvu

			103 


. (. -:':-: 81łÓ
 

6eattr. itJ, 
rom
trg. . ,on. !9a
tn. 


S}) t 'e i f e b e t SJ) 1 d e e. 

rt1er ,9łaug unb 6ł'errfie 166gr. . 
rt.!!rt .10 6g
. 
lm,,
it
tater 6,6gr. 
, ' , (6aUcne 3 ogr. 



u

b=emftł aU1Jl Chfłtn fRana unb e"mfi
 A 
ueenb 4 8lt
(r. U11b "artem 3 8łt
1r. 
tinb in mtiner !lBo1}ł1ung, bri I)et \)tmitt",. 
rau etabtr4tl)ia mit.GuB am IDlatrt, rowie tiu- 
i dnt 1Cbonntmm

Ultt5 in fdaa"'tlią
 (touDitDrtit. unD in I)tr 
rin
3nblung be8 
mn 
(ł'o
1 Sl)ri..-n ,.u 
Qbtn. 
Ue 
oonntmtntG=f8iUctjJ mi1fTtn an btr .łatfe umptd)felt rotrbt1ł
, 
. unb gtlttn nur ftU bm stag ber RJO'rfłtUung, fur tDd«te fie gttbl1 finb.' .łinbtr aa
tm birfdb.m 
!)rdrr, b)ie e8 2ufłfpl:l in .4 1Cftm. 
" - 
" , 
Ernst V Ogt. 


. .
		

/kronika_bydgoska_1900106_0001.djvu

			104 


rozpoczął się nowy okres w życiu jego mieszkańców. 
W tej nowej atmosferze rozwijał się teatr niemiecki, jednak dopiero w ostatnim ćwierć- 
wieczu minionego stulecia można niówić o szczególnie intensywnym jego postępie. O 
polskich przedstawieniach słyszy się już rzadko, ponieważ droga do uzyskania koncesji 
na wystawianie polskich sztuk wymagała wielu zabiegów, a te kończyły się często niepo- 
wodzeniem. Udokumentowane są starania zawodowego zespołu Jana Brzezińskiego (zm. 
1833 r.), który uparcie wędrował od miasta do miasta i w lutym 1818 r. odwiedził Byd- 
goszcz. Niekiedy dochód jego zespołu był zadowalający, z reguły jednakdoskwierały trud- 
ności finansowe. 
Po Brzezińskim teatr polski skazany był na milczenie. Dopiero Miłosz Sztengel 30 uzy- 
skał w 1871 r. zgodę na występy polskiego zespołu w Bydgoszczy. Do tego czasu Polacy 
musieli się zadowolić repertuarem niemieckim 31 , prezentowanym początkowo jeszcze na 
scenie pojezuickiej. 


Okres po upadku Księstwa Warszawskiego 
Niemieccy przedsiębiorcy teatralni pojawili się w Poznańskiem 32 , a tym samym też w 
Bydgoszczy prawie równocześnie z przybyciem żołnierzy i urzędników pruskich, wpro- 
wadzających własną administrację. Ich działalność w latach 1815-1830 nie pozostawiła 



 


...: 


'- 


. 



 
, 


t 


I 


-' 


;< 


... 


" 


-- 
 
 
" I i!j 
.,.. ' 
1 :._ I t-r: 
. ... - 
. 


,-'" j " 

--ł 


...
.. 



 


- '>-.- . - 
-"
 

 - -... 
"'
'-:
f'

;
-
:;: : 
_,' ""_
V--
.. '., 
'- - '. .....1r. 
 

 im :f"", ,
 .
 · 

 

-' .:
- - 
 
<:, ..,..,
 
- _ =
 
 )o

:r_.,.!'- 

.:.-
_ 
__ _ 4IJ.
 __ 
"" 
T.--t
 
..J>'_ _" '
J"" 
,'_ 
 _"1 
_' 
 .. 

- --1&. __......,...:;::'. 
- .. ,.łi-..- 

 _ 

 .'..... :. " 
., ("'-b' ,J;.", 
-<:
 
',' ,
-
 -
':._ 

"'=-.1'!r_....
'"'J. .:1-.:9>'Y- "- 
..... - 
_
,.,;r
..: .--!L
"'- 
 -ł 
.,:;; - 4'- 
 '...>"""-:; ....;:"".......--."6 Y..,.... -,." '.... ....... 

 - -,....
 ,...r... .._ 
 
 .. --ł: 
- 'Y"....;:- 

,
.t!"
..___


 -.,!=>=-'=-
';
="..-łł._
1i"'!:.
 jI _- 
... _
' 
"b:=
-
"! ,,
¥
.:;,.. ,
 


- 


.... 


- 

 
....:. 


..a. 
- ,.... 


Plac Teatralny, strona południowo-zachodma. Z prawej Teatr MiejSki i wieża kościoła Karmelitów. 
Fotografia reprodukowana z albumu Zdzisława Hojki: Bydgoszcz na starej fotografii.
		

/kronika_bydgoska_1900107_0001.djvu

			105 


. Abomtemeot 



 
 e Q t e r iJł. 
 r o m a; t 'r 
8. 
mon ber 
tftUftf;Qft 
 iĄut5iger 6tabtt
Qttr
. 

15il1I'::" 
5i)oJtntrI1ag
lbłn 14. 3unl 1849 
" 


. l 



 


.. 


.. 


- -- -.,
 -- 


suspendu. 
.- - 
--- 


" 
Sam t8tn!fiJ fUr' 
rrn 
ńffft. 

 t r 

nt,Itr1ł1ł
 łit 
iJi I 


i 


. 


.. 



 
- 


,. 


.. hlJ!WlT [)Pc" 3 aura-.,., N4 !Bala Scołf' lo.. 
ot', "a a .. !BI
1n61f. .w flllItI..6.
Ałf..n.. 
. ". . ... 
"' 
. ł ..., . ...... 
' -------):

- --- 
------ -:
- -
- 
 
- ---------
---- --- ----- 
...- .. - .
 .. 
-; -. - " t ł f., Ił t a: 
«ttmc ...
, łfIIter DR fl41'rtte.1W 
 
 
 
!!Ji[fdtb 11ft 
, fril 
tt e
 .; 
 . 
-..-z 11ft -ł*.
Iłabt, fda,"abc£. -. ' 
fIKał k 
 
 bet 
kr
 
en.k
 ł 
-ładn lir t!raą, f !ttmpłrc 
 . 
t)n 
 
 (.... __ UIIaOaa) '. 
!Bdł.. tin . , . . 
=- :.:;....:łN:a tJ.Gn; ; 
focNI'
, 
 kt ,łJd4tct
 . 
1!nIbt\: !tlił, M 
 ni 
 
3f-ł IlOl .od" . . 
116c«4, fdar 
 J> JO , 


-ł- 



 " 


1 

 StgŃII. . 
. 
 .. 
: ' UdIe. 
to'" 
( . r. ett.... 
(..!tlą. , 
. . SI*. 
.: 4Id."'L.. 
,t!rafn. ... 
.
 

:..= 
I 
 ... 
, . -łł. . ,'" . 
; , l!!eIks. '" 
. -łgfIt. 
. eirp. 
, ....n L 
. aaan II. 
.
 
?
 -' I 
' , L 
:a
. 
, " 
 . 1'111. 
, ,. ... . . "...: ..... .. 
I ' iIl aitdł4 

 [6111. !I1łotftk!. _ ł 
:' &re, 
111" f44tłf4ł ariegu. eatqIa -ła4łtfe. ł'oll 
tt £lit ter 
".. f)fG!f
1ł aloIf f;I
. - 3m..: 11M.) 

"n ł 3 es". Jat la lBilIIeł. Bnł-f6it IIh ; ift. 
:t; . 2. -ł!
.: ",łrr gtflfu fi
. lo 8b
,: 2>it .0411& @oU,', 4. II...: 
af .o,i.ID'
 
trtr." tllf !I)cr
: ÓI' 
 ....lir, rła.trIU. _.,.11 "0" !I!a.t: f>r. f>oł- ...".. &6oaoł. 
I 8ra f>.W- ., e.tr. tbjIIIftI kł 11bJat:
, DalcIIaB. S- 
. (;oot. D
;'
: 8Tau'fIL 3acot 
IM: (;r,.QJnIlrd'a-, "t5tijrrt. ""1Itr

r: 8,... t!l(rI, kir'" ?t...ł.t: 8nlul SI4 
r. cia tialaa6utf.:tr: er. 
 
lir-. a_,""er'" ""11rjIn' 
r, a_ IL ....1, Ectfcrlf""": ór. $t9&- ........ 6riMfn t!ffł/tlłlf. 3cil: 1848. 5)iI
.... r,uu ja ter I. ....' ba .... 
 
ba MI krI.... 
 ba dM Ikiant 
 


-I)q' tej l. e.tt II 
. 


Fr. Gen e. 
I
		

/kronika_bydgoska_1900108_0001.djvu

			106 


ł ł 



 
.. 


, : ' . 
_l 


.. 


) 



 


ł 
\ 


., 


t
J 
... 


..' 


., 


. 
- f 

. 


l" 


't.. : 


., 



 


I 


ł 


',.. 


Zabudowania kościoła i klasztoru karmelitów (pl. Teatralny). Zbudowane przed 1399 r., rozebrane po 1890 r. 


jednak na płaszczyźnie artystycznej znaczących sukcesów. Celem było raczej szybkiezbi- 
cie majątku, niż dążenie do przygotowania repertuaru na wysokim poziomie. Cecho- 
wał go dość jednostronny dobór sztuk, idący zdecydowanie w kierunku rozrywko- 
wym. Dominowały operetki, wodewile, farsy, a utwory znanych dramatopisarzy wy- 
stawiano niezwykle rzadko. Pamiętać należy, że łatwe farsy, a nie wymagające dra- 
maty stanowiły główny pokarm duchowy ówczesnego widza. Jednak zarówno w Po- 
znaniu, Bydgoszczy, jak i w innych miastach Wielkiego Księstwa Poznańskiego, któ- 
re odwiedzali, udawało im się co najwyżej z trudnością zainteresować publiczność. 
Repertuar, z którym występowali, nie jest, niestety, dokładnie znany. Z powodu bra- 
ku afiszów, jak i krytyki teatralnej możliwa jest tylko szczątkowa rekonstrukcja pro- 
gramów. Można jednak z całą pewnością stwierdzić, że był powtarzany w poszcze- 
gólnych miastach prowincji. To co wystawiono w Poznaniu, obejrzeli bydgoszczanie, 
mieszkańcy Gorzowa i innych miast w regionie. Ponieważ przedsiębiorcy musieli 
zabiegać nie tylko o gusty niemieckich widzów, dawali więc, od czasu do czasu, sztu- 
ki zabarwione polskimi treściami. Według Lauberta w okresie od 1815 r. do 1830 r. 
działali w Bydgoszczy w ścisłej współpracy z Poznaniem różni niemieccy przedsię- 
biorcy teatralni. 
Bernhard Seibt wraz z zespołem kontynuował występy w momencie wcielenia zachod- 
nich ziem Księstwa Warszawskiego do Prus. Kilka tygodni później przybył J ulius Berg. 
Karl Kasimir Dobbelin gościł w Bydgoszczy w maju, sierpniu i wrześniu 1817 r. W progra- 
mie miał "Die beiden Klingsberge" Augusta Kotzebue, "Schweizerfamilie" Weigla, "Fau- 
sta", ,,Axura" i "Jean de Paris" Boildieu. Dobbelin nie posiadał jednak już tej energii, z jaką
		

/kronika_bydgoska_1900109_0001.djvu

			107 


rywalizował kiedyś w Poznaniu z Bogusławskim i jego przedstawienia były już słabsze. 
Podczas gdy Berg zdążył wrócić do Poznania, prawo do występów w Bydgoszczy do końca 
1818 r. uzyskał Seibt. D. Kohler 33 przybył tu po nim i działał do końca 1828 r. Konkurował 
z nim zespół Johannesa Huraya, pod którego kierownictwem 25 stycznia 1825 r. w sztuce 
"Der arme Poet" Augusta Kotzebue zadebiutował Theodor Doring 34 . J. Huray przebywał w 
Bydgoszczy jeszcze w 1827 r. D. Kohler musiał się wówczas zadowolić występami w innych 
miastach regencji bydgoskiej35. 
Ponieważ teatr stał się szybko centrum życia artystycznego Bydgoszczy i stanowił ulu- 
bioną rozrywkę mieszkańców, miasto otrzymało 28 sierpnia 1824 r. pielWszy budynek 
teatralny (po Gdańsku - 1801 r. i Toruniu - 1822 r. trzeci z kolei na Pomorzu Wschod- 
nim 36 ). Budynek powstał na fundamentach byłego kościoła Karmelitów 37 . Po sekulary- 
zacji klasztoru w 1817 r. miasto kupiło jego teren za 2080 talarów. Budynek klasztoru 
rozbudowano nakładem 7000 talarów i przekazano ówczesnej szkole dla chłopców 38 . 
Zachowała się tylko wieża klasztorna, która jako interesująca architektonicznie budow- 
la, objęta programem ochrony zabytków, przetlWała do 1895 r. Laubert wyjaśnia na 
podstawie przeprowadzonych badań źródłowych, że Ministerstwo do Spraw Wyznanio- 
wych dołączyło w kwestii odstąpienia kościoła aneks, który mówił, że budynek kościoła 
przez kolejne pięćdziesiąt lat nie może być przeznaczony na ,teatr 39 . W związku z tym 
kościół przyklasztorny najpielW rozebrano i na jego fundamentach wzniesiono teatr. 
Budowę rozpoczęto 1 sierpnia 1823 r., a już po roku, 3 sierpnia 1824 r., w dniu urodzin 
Friedricha Wilhelma III odbyło się uroczyste otwarcie gmachu. 
Otrzymanie przez Bydgoszcz budynku teatralnego wynikało, zdaniem Hansa Helfe- 
ra Ozmińskiego (autora rozdziału o Teatrze Miejskim w monografii,,Aus Brombergs J-'er- 
gangenheit") z faktu, że w mieście istniała potrzeba i zainteresowanie przedstawieniami 
objazdowych zespołów teatralnych. Wówczas wznoszono, jego zdaniem, budynki teatralne 
tylko tam, gdzie było pewne, że nie będą przynosić strat, albowiem miasto nie myślało o 
subwencjonowaniu nowej placówki 40 . Jak ważne było dla miasta posiadanie gmachu te- 
atralnego świadczy zbiórka pieniędzy na jego odbudowę po pożarze 30 sierpnia 1835 r. Już 
w kwietniu 1837 r. przywrócono przedstawienia na nowej scenie. Niewiele wiadomo o jego 
odbudowie i technicznym wyposażeniu. Widownia nie była duża, jeśli taki wniosek można 
wysuwać na podstawie zachowanych widokówek i zdjęć reprodukowanych w książkach i 
czasopismach. Bilety wstępu sprzedawano na miejsca w loży, na parterze, na miejsca amfi- 
teatralne i na galerii 41 . Widownia ani scena nie były ogrzewane, a zimą publiczność i artyści 
musieli marznąć 42 . 


Okres stabilizacji 
Choć miasto, liczące w latach 3D-tych ponad 7000 mieszkańców, posiadało teatr, nie 
było w stanie utrzymać własnego zespołu teatralnego. Bydgoski Teatr Miejski był tym 
samym filią Teatru Miejskiego z Poznania. Od 1842 r. często gościł także zespół gdań- 
skiego Teatru Miejskiego. Ponadto do Bydgoszczy przybywali aktorzy z innych miast 
prowInCJI. 
Teatr bydgoski współpracował ściśle z wymienionymi teatrami. Kolejny dyrektor te- 
atru poznańskiego był jednocześnie dyrektorem Teatru Miejskiego w Bydgoszczy, a tym 
samym posiadał wyłączną koncesję na organizację w Bydgoszczy przedstawień. Według
		

/kronika_bydgoska_1900110_0001.djvu

			108 


Hansa Titze stanowisko to jako pierwszy piastował, już wspomniany, dyrektor Johannes 
Huray (Poznań). Z czasów jego pobytu w Bydgoszczy nie posiadamy, niestety, żadnych 
informacji prasowych. Udało się jednak odnaleźć afisz teatralny z 14 lipca 1833 r., który 
zawiadamiał o spektaklu Friedricha v. Schillera "Die Jungfrau von Orleans" ["Dziewi- 
ca Orleańska"]. 
Ponadto w latach trzydziestych grały jeszcze inne zespoły, kierowane przez różnych 
dyrektorów, lecz ich dokładne określenie jest utrudnione z uwagi na brak informacji. 
Przeważnie przyjeżdżał zespół Vogta z Poznania, tak więc Emst Vogł-ł 3 może być uważany 
za drugiego przedsiębiorcę teatralnego piastującego funkcję dyrektora Teatru Miejskiego w 
Bydgoszczy44. Vogt odwiedzał Bydgoszcz raz lub dwa razy do roku, regularnie jednak od 
połowy października do końca grudnia. Ponieważ spędzał w Bydgoszczy tylko niewielką 
część roku, inne zespoły mogły zwracać się do niego z prośbą o zgodę na gościnne występy. 
W styczniu 1830 r. odnotowano pobyt dyrektora Franza Kerstena 4S . Z informacji zaczerp- 
niętych z "Ostdeutsche Presse" (1889 r., nr 128), która z kolei opiera się na dostępnych 
wówczas starych afiszach teatralnych, wynika że w 1832 r. przebywał tu Daum (Baum?), 
rok później (13 marca 1833 r.) Baum wystawił komedię historyczną "Karl der XII. auf 
Riigen", a latem 1835 r. przybył Eduard Dohringz Gdańska, który 31 lipca wystawił operę 
C. M. v. Webera w trzech aktach, zatytułowaną "Silvana, oder: Das Waldmadchen". Zarów- 
no dyrekcja, jak i publiczność, nie miały powodów do niezadowolenia 46 . Sam Vogt cieszył 
się nawet pewną popularnością wśród mieszkańców4 7 . Wraz z jego przybyciem skończyły 
się czasy nie trwałych wędrownych trup, a zaczęły stabilniejsze stosunki nie tylko w historii 
teatru bydgoskiego lecz również poznańskiego. Laubert pisze nawet o "nowej epoce" w 
historii teatru w Poznaniu 48 . 
Jakkolwiek były to dopiero pierwsze lata istnienia stałej sceny miejskiej w Bydgosz- 
czy, wywarła ona duży wpływ na obraz kulturalny miasta i służyła zbudowaniu podstaw 
kultury artystycznej. Stały bydgoski zespół jeszcze się nie narodził i przez kolejne długie 
dziesięciolecia do jego powołania nie doszło, a mimo to wraz z nadejściem kolejnych 
sezonów budziło się zamiłowanie miejscowej społeczności do teatru. Prowincjonalne- 
mu teatrowi przyjdzie jeszcze przeżywać wzloty i upadki, ale niezależnie od nich samo 
jego istnienie jako instytucji podnosiło kulturę miasta. 
Równoległe jednak, obok pielęgnowania walorów kulturalnych, teatr spełniał w polity- 
ce zaborcy inną jeszcze rolę, zasadniczo utrzymaną w duchu germanizacyjnym. Ponieważ 
prowadzona była bardzo umiejętnie, nie dostrzegano jej "ostrza". Już sama troska o roz- 
budowanie życia teatralnego zawierała tendencję polityczną, a potwierdził ją choćby wie- 
loletni brak sztuk polskich i nieobecność polskich zespołów teatralnych w Bydgoszczy. 
Misze z lat 1837/43 umożliwiają wgląd w ówczesny repertuar. Wykazywał on dużą 
różnorodność (m.in. "Die Stumme von Portici", "Die Krondiamanten" (Auber), "Die 
Soldaten" (Arresto), "Der Sohn der Wildnis" (E Halm), "Der Freischiitz" (C.M. v. 
Weber), "Hedwig, die Banditenbraut" (Korner), "Zampa, oder: Die Marmorbraut" 
(Herold), "Marie, oder: Die Tochter des Regiments" (Dionizetti), "Czaar und Zimmer- 
mann" (A. Lortzing), "Oskar, oder: Der betrogene Betriiger" (G. Kettel), "Doctor 
Wespe", "Der verschwiegene wider Willen, oder: Die Fahrt von Berlin nach Potsdam" (A. 
v. Kotzebue), "Die Gunst des Augenblicks" (Devrient), "Die Bekenntnisse", "Das Tage- 
buch" (Bauernfeld), "Die Jager" (Iffiand» i oryginalne kreacje Theodora Doringa, który
		

/kronika_bydgoska_1900111_0001.djvu

			109 


r. Cf 



 


rrfI 


rrr 
-- 


... 


...- f l 


\ 


,. 


,. 
c r , 
!IJ 
 
.. , '\ .l 
f 



 
. .-- 

 ...,- , 
r 


t r 


. 



 
. 


r r 


ł . 


I 
"l 


. I 
... 
I 
, 
. 


r 


" 


" '[ 
"r t l
 
i) . . fT 
. J 
\ 1 
\. 
.. 
.. 
II .J 

 
t -f\. 
. 
.Ił_ 


r 


'. 


.. . 
- 
,. 
. 
.... 


" f ,r: 



 
;.. r ł 
," 


, 



 


.... 
- 


- 


t.6G STAOTTHEATEft. - 



 


, 

 
'!t 
- . 
-' 


jako "artysta u szczytu sławy"41J przybył do miasta, w którym przed dwudziestu laty nieuda- 
nie zadebiutował w sztuce "Der arme Poet". 
Wśród zaprezentowanych tytułów dominował jak dawniej repertuar rozrywkowy, w któ- 
rym gustowała ówczesna publiczność, szukająca w teatrze przede wszystkim urozmaicenia 
i zabawy. Królowali wówczas Roderich Benedix, Bauemfeld, Iffland, Kotzebue, autorzy 
sztuk lekkich, nie wymagających, doskonale odpowiadających gustom pokolenia. Powo- 
dzenie osiągnęły również dramaty Ch. Birch-Pfeiffer oraz tzw. komiczne opery (komische 
Oper), wielkie tragiczne i heroiczne opery (groBe tragische, heroische Oper) jak zwykło 
się je określać na afiszach teatralnych. Bardzo rzadko przypominano sobie o klasykach, 
częściej za to wystawiano tragedie heroiczne (heroische Tragodien) lub dramaty rycerskie 
(Ritterschauspiele). W porównaniu z repertuarem lat dwudziestych i trzydziestych można 
mówić o pewnym postępie artystycznym. Aczkolwiek nadal dominowały łatwe i przyjemne 
farsy oraz komedie, do repertuaru włączano już utwory operowe, angażując przy tym za- 
wodowych śpiewaków. Niekiedy jednak u Vogta partie solowe wykonywali zwykli aktorzy. 
Na wystawienie wyłącznie "sztuk kasowych" zdecydował się H.W. Gehrmann, przy- 
jeżdżając do Bydgoszczy na czas od 7 grudnia 1843 r. do 17 stycznia 1844 r. 
Gdy Vogt, będąc w podeszłym wieku, nie był już tak energiczny jak dawniej i nie mógł 
podołać spoczywającym na nim obowiązkom, jego przedstawienia stały się słabsze. Jedno- 
cześnie w Bydgoszczy pojawił się nowy, dynamiczny dyrektor, uznany śpiewak i aktor - R 
Genee z Gdańska. Obaj dyrektorzy porozumieli się, że zespół poznański grał nadal zimą, 
ale wiosną ustępował miejsca gdańszczanom. W zamian za to Vogt mógł dawać przedsta- 
wienia w Toruniu i Grudziądzu w okresie od początku maja do końca czelWca. Gdy jednak
		

/kronika_bydgoska_1900112_0001.djvu

			110 


z początkiem października 1852 r. Vogt przybył do Bydgoszczy po raz ostatni, był już tak 
chory, iż wyraził życzenie wcześniejszego powrotu do Poznania, gdzie wkrótce zmarł. Po- 
znańską sceną kierował przez 331ata 50 . Zdołał jednak w Bydgoszczy otworzyć sezon kome- 
dią Benedixa "Das Liigen" , której wystawienie oceniono wysoko. Próżno jednak szukać w 
prasowych recenzjach słów zachwytu, jak to miało miejsce podczas pobytu Genee. Krytyka 
wypowiadała się o zespole poznańskim raczej z dystansem. Dominowały następujące sfor- 
mułowania: "przedstawienie ogólnie godne uwagi': "przedstawienie moglo się podobać': " wszy- 
scy aktorzy zasłużyli na słowa uznania", sztukę wystawiono "należycie". Były też takie spek- 
takle, które publiczność przyjęła owacyjnie: "Das GefangniB" (komedia), "Englisch", "Der 
Nasenstiiber", "Otto von Wittelsbach"51, "Eine Familie" (dramat Ch. Birch-Pfeiffer) i 
"Rauber" Schillera. W każdym razie Vogt nie powinien był wybrać niektórych sztuk, po- 
nieważ publiczność bydgoska chciała oglądać coś lepszego niż "Die Auferstandene", "Je- 
anneton und Mariette", "Mutter und Sohn" (Ch. Birch-Pfeiffer) czy "Die beiden Briten". 
W ostatnich latach swego życia Vogt nie mógł już, jak widać, sprostać wymaganiom 
stawianym przez publiczność. W"Bromberger Wochenblatt" można było o nim przeczy- 
tać, że jeszcze dziesięć lat wcześniej" bezsprzecznie cieszył się sympatią tutejszej publiczno- 
ści; okazywano zadowolenie z tego, co wystawia
 ponieważ nie znano nic lepszego. 'len 
szczęśliwy i spokojny czas umiarkowania trwał do przybycia pana Genee. Wówczas publicz- 
ność zauważyła, że zaoferowano jej coś zupełnie innego"52. 
W niemieckojęzycznej prasie bydgoskiej lat pięćdziesiątych dominuje pozytywna ocena 
działalności teatru z Gdańska. Według niej Genee - " człowiek wykształcony" - nie traktował 
zysku jako jedynego celu swej scenicznej działalności."Miał kierować się raczej żywym uczu- 
ciem wobec godności sztuki i wykazywać głębokie zrozumienie zarówno poezji jak i muzyki"53. 
Uważałby za "obelgę" - kontynuowano w cytowanym artykule - gdyby w jakimś sezonie nie 
wystawiono kilku klasycznych sztuk Shakespeare'a, Calderona, Lessinga, Schillera czy 
Goethego. Ponieważ sztuki klasyczne nigdzie nie plasowały się w czołówce, jeśli chodzi o 
możliwość zarobku, inscenizacje te uważał za "sprawy honorowe"54. Potwierdzeniem mia- 
ły być wzorcowe wykonania m.in. "Viel Urm um Nichts" (Shakespeare) i "Minna von 
Barnhelm" (Lessing), niestety, przed słabo zapełnioną widownią. 
Gdański zespół kładł duży nacisk również na spektakle operowe i prezentował bardzo 
dobry repertuar. Dużym wzięciem cieszył się chór, śpiewacy i własna orkiestra. Przed- 
stawienia operowe zespołu dyrektora Genee były"pierwszorzędnymi wydarzeniami towa- 
rzyskimi", pisała po niespełna stu latach"Deutsche Rundschau in Polen". Co więcej poja- 
wiło się sformułowanie "Bydgoszcz miastem światowym"55. Widownia była, mimo czeIW- 
cowych upałów 1844 r. zapełniona. Wysłuchać można było utworów Mozarta, Webera i 
obejrzeć dzieła Schillera, Goethego i Lessinga. Również późniejsze występy gdańszczan 
oceniano wysoko. Osiągnięcia innych zespołów prezentujących repertuar operowy nie 
były tak udane. "Za czasów dyrektora Genee uczyniono na polu scenografi
 kostiumów i 
rekwizytów dużo więcej, niż jakikolwiek późniejszy zespół móg
 bądź chciał zrobić"56. Nie- 
dostateczne wyposażenie sceny i ciasnota nie ułatwiały zadania. "Jeśli mimo starań od 
czasu do czasu jakieś nieudane przedstawienie wywoływało niezadowolenie publicznośc
 to 
było to zrządzenie losu, któremu nie umknie żaden dyrektor teatru, gdyż musi tu współdzia- 
łać szereg czynników, aby uzyskać zadowalające wrażenie i nie zawsze udaje się »-yWOŻ}'ć to 
co istotne i przypadkowe na tyle, ażeby osiągnąć zamierzony cel''57. Mimo, jak oceniano, .
		

/kronika_bydgoska_1900113_0001.djvu

			111 


Sladtthea(ł-r 


rheaterpJau. 


. 


- - .... 


,. 


. 
. . 


- 


" '- 


---- .. 



 łlIlIl Ił 
 
 
. . . 


/"' 


I'ł_
 _. . _ 


I

 


ł 
. _ 
. ::J -:=: '; - I ii .. ' 
ii M : 
., II. 1'.."" . 
,-,...... 
 . -. 
; .. ... ł .... . !;II; 
. , . . II!' . ł. 
: . .ił łI;r
rJ'
",
 
F:
 .:"
. 
'""'- 


.. 
 


..------ 


t_ __ 


, 
,- 


r {' . ,- -.llITl 
( I. 
ł
:}
! 

, 'll 
.. I 
t 


...JI 


\m' 
::h' f- 
L--.,: .... 
. . - ....-r 
I __ 


r 


-ł
 


) 


...... 


!- 



" 


- 


I'> 


, 




 


"- 


'" 


,\ - 


sporadycznych niedociągnięć, widownia była za jego kierownictwa często zapełniona. Wkrót- 
ce " Bromberger Zeitung" pisała, że lIPO śmierci starego Genee nastala inna epoka"58. 
Jednak nie tylko z perspektywy mijających lat oceniano dodatnio jego działalność w 
Bydgoszczy. Niebawem po zakończeniu sezonu wiosennego 1852 r. recenzent " Bromber- 
ger Wochenblatt" spisał swoje wrażenia na temat oglądanych przedstawień i postawił doko- 
nania na polu opery na równi z przedstawieniami dramatycznymi. Pisał, że Genee zapre- 
zentował" wspaniały zespół", który mógł się podobać zarówno wykształconym widzom, jak 
i pozostałej publiczności. Wymieniając kolejno nazwiska aktorów, recenzent podkreślał 
ich umiejętności:"bezsprzecznieznaczqcytalent" (panna Widm ann), albo"dobrq deklama- 
cję, szczególnie w łagodnej i sentymentalnej roli" (pan Wenzel). Wymieniono też zdolną ak- 
torkę Scholz, Knaacka - jednego z popularniejszych aktorów sceny gdańskiej, Kockerta i 
innych. Słów uznania nie szczędzono też w stosunku do śpiewaków - tu wspomniano takie 
nazwiska jak Kohler i Carl (sopran), jak też uznanych tenorów - Curtiego i Auerbacha 
oraz Eichbergera, pierwszego basa. Wielokrotnie podkreślano z uwagą, że członkowie ze- 
społu z Gdańska, którzy występowali na bydgoskiej scenie sprostali oczekiwaniom i wyma- 
ganiom publiczności, a wykonawcy głównych ról udowodnili swoje umiejętności. Dyrektor 
Genee obsadzał ponadto w niektórych rolach gości z innych teatrów. Wśród nich wymienić 
należy pana Diiffke z berlińskiego Friedrich-WIlhelmstadtisches Theater, Marianne Scholtz 
z Teatru Miejskiego w Bremie i Tichatschka - śpiewaka dworskiego z Saksonii. 
Ze studium repertuaru sezonu 1852 r. można wysnuwać wnioski o gustach widzów. 
Wśród nowości wymienić należy: "Die Amerikanerin" - spektakl w pięciu aktach Walthe- 
ra, "Helene von Seigliere" - komedia w czterech aktach von W. Friedrich, "Das Weib des 
Soldaten" - dramat w pięciu aktach B. A. Hermanna, "Der geheime Agent" - komedia w 
czterech aktach Hacklandera, "Dorfund Stadt" -.dramatw pięciu aktach Charlotty Birch- 
Pfeiffer. Repertuar operowy obejmował takie dzieła jak: "Die Krondiamanten" Aubera,
		

/kronika_bydgoska_1900114_0001.djvu

			112 


"Die lustigen Weiber von Windsor" autorstwa Nicolai, "Belmonte und Constanze" 
["Uprowadzenie z seraju"] i "Don Juan" Mozarta, "Der Templer und die Jiidin" Mar- 
schnera, "Zampa" Herolda, "Norma" Belliniego, "Der Doktor und Apotheker" Dit- 
tersdorfa s9 , "Johann von Paris" Boildieu, "Hieronimus Knicker" również Dittersdorfa i 
wiele innych. 
Zjawiska, że wśród autorów sztuk występowały nazwiska dziś może zapomnianych dra- 
matopisarzy i kompozytorów, nie należy utożsamiać z faktem, iż w dawnej Bydgoszczy 
mieliśmy do czynienia wyłącznie z publicznością prowincjonalną (w negatywnym tego sło- 
wa znaczeniu), jak mogłoby się pozornie wydawać. ÓWczesne repertuary scen w Berlinie, 
Monachium czy w Wiedniu wykazywały podobne relacje. Zafascynowanie na przykład 
Goethem nastało po 1870 r. i spowodowane było m.in. zjednoczeniem Niemiec. 
Gdyby następny dyrektor Franz WalIner, był zarówno tutaj, jak i w Poznaniu tylko na- 
stępcą dyrektora E. Vogta, wówczas musiałby sprostać jedynie "przeciętnym wymaganiom". 
Jednak zarówno Wallner, jak i jego zespół stanęli przed nie byle jakim zadaniem, mianowi- 
cie konfrontacji ze wspomnieniami po pobycie gdańszczan. Już w pieIWszych dniach po 
przybyciu Walln era 60 rozpoczęły się spekulacje, czy i na ile jest on w stanie "pozyskać apro- 
ba.tę publiczności w stopniu, w jakim posiadał jq Genee"61. 


Okres dominacji dyrektorów Franza WalInera i Josefa Kellera 
Można w tym miejscu przyjąć podział, jakiego dokonał H. Titze. Wraz ze śmiercią Vog- 
ta, zakończył się pierwszy etap w historii tedłru bydgoskiego i rozpoczął nowy, mniej stabil- 
ny. Wśród przyczyn niestabilności za najistotniejszą uznać można częste odtąd zmiany dy- 
rektorów, kierujących Thatrem Miejskim w Bydgoszczy. Po 1852 r. żaden przedsiębiorca 
teatralny nie związał się na dłużej z bydgoską sceną, wskutek czego nie mogło być mowy o 
spójnym, perspektywicznym planie jej rozwoju. Jedynym regulatorem jej działalności w 
okresie od 1853 r. do 1890 r. było czerpanie dochodów, choć i to, co niebawem się okaże, 
nie było pewne. Następujący po sobie dyrektorzy musieli nie tylko czuwać nad artystycz- 
nym rozwojem swojego przedsiębiorstwa, ale również umiejętnie kierować interesami. Byli 
wśród nich tacy, którzy ponad wszystko stawiali zysk, skądinąd mizerny, byli też inni, któ- 
rzy potrafili pogodzić obie te role. Angażując sprawdzonych wykonawców i prezentując 
ciekawy repertuar przyciągali odpowiednią liczbę widzów i zjednywali sobie przychylność 
recenzentów. Recenzenci natomiast publikowali w lokalnej prasie swoje wrażenia. ÓWcze- 
sny czytelnik kierował się bez wątpienia opiniami zamieszczanymi w jedynym, istniejącym 
początkowo lokalnym medium o charakterze polityczno-ogólno informacyjnym, jakim był 
od 1845 r. "Bromberger Wochenblatt". Niekiedy krytykę teatralną publikował późniejszy 
(od 1852 roku) urzędowy "Bromberger Kreis-Blatt". 
Jakkolwiek nadal przybywały do Bydgoszczy koncesjonowane teatry pruskich przedsię- 
biorców, wśród których dominowali dyrektorzy Teatru Miejskiego z Poznania, to atmosfe- 
ra wokół teatru była już inna. Magistrat w dalszym ciągu wydzierżawiał budynek teatru, a 
zespoły przyjeżdżały i odjeżdżały. Zabiegały przy tym, w pieIWszej kolejności, o godziwy 
zarobek. PublicznoŚĆ przybywała na spektakle, albo też, co nie było rzadkością, nie okazy- 
wała zainteresowania odbywającymi się przedstawieniaini. Co więcej, wydawała się nie- 
kiedy nawet zapominać, że w ogóle zainaugurowano nowy sezon. Recenzenci prasowi skrzęt- 
nie odnotowywali swe spostrzeżenia, chwalili bądź krytykowali wystawiane sztuki.
		

/kronika_bydgoska_1900115_0001.djvu

			113 


PieIWsza krótkoterminowa (trzyletnia) koncesja na produkcję teatralną w Prowincji Po- 
znańskiej62, z wyłączeniem każdego innego zespołu, została udzielona Wallnerowi. Miał on 
dawać przedstawienia na zmianę w Poznaniu i Bydgoszczy63. Dla Bydgoszczy rozwiązanie to 
miało więcej niż jedną wadę. Po pieIWsze - kasa miejska, a w szczególności fundusz ubogich, 
który był zdany na dochody pochodzące z dzierżawy teatru, ponosiła zajego dyrekcji znaczne 
straty64. Przed Wallnerem grywały w ciągu jednego roku nawet trzy zespoły, a w okresie jego 
kierownictwa scena miejska była otwarta tylko przez kilka miesięcy w roku. Po drugie - dy- 
rektor Hein ze Szczecina, chcąc grać w Bydgoszczy od 20 lipca do 2 września 1855 r., musiał 
"wykupić" pozwolenie u dyrektora Wallnera. Po trzecie - na skutek objęcia przez Wallnera 
kierownictwa teatru w Bydgoszczy została przeIWana współpraca z teatrem z Gdańska 6s . Po 
czwarte - Bydgoszczanie życzyliby sobie z pewnością swobody wyboru w zaspokajaniu po- 
trzeb na płaszczyźnie lokalnego życia teatralnego. Jeśli pozostawiono by im dowolność wy- 
boru takiego zespołu, który cieszył się największymi osiągnięciami i podobał się lokalnej 
publiczności, wówczas byłby to zespół ze Szczecina albo dyrektor Mittelhausen 66 z Torunia 
bądź Keller z Głogowa lub też gdańszczanin EArronge 67 . Ponadto wkrótce miało się też 
okazać, że na płaszczyźnie artystycznej za czasów Wallnera bydgoszczanom niewiele zapre- 
zentowan0 68 . Wallner mógł cieszyć się co prawda osiągnięciami swoich śpiewaków, a reper- 
tuar obejmował obok takich znanych oper jak "Jiidin" Halevy'a, "Hugenotten" Meyerbeera, 
"Don Juan" Mozarta, "Stumme von Portici" Aubera również dzieło 'Wagnera "Tannhauser, 
oder: Der Sangerkrieg auf der Wartburg". Seydelmann, dyrygent i kompozytor, był pieIW- 
szym muzykiem w Prusach, który postarał się o partyturę do tej opery oraz wystawił ją w 
teatrze we Wrocławiu. Po Wrocławiu, dzięki staraniom jego przyjaciela Schonecka, opera 
została zagrana w Poznaniu, a co za tym idzie, również w Bydgoszczy, trzecim z kolei mieście 
w Prusach, w którym utwór Richarda 'Wagnera został pokazany69. Fakt wprowadzenia tej 
opery na bydgoską scenę jest bez wątpienia zasługą dyrektora Franza Wallnera. Zaintereso- 
wanie publiczności było tak duże, że dla wielu zabrakło biletów, a notatka krytyczna w"Brom- 
berger Wochenblatt" zawierała pochwały pod adresem wszystkich wykonawców, z wyjątkiem 
orkiestry. Nie stworzono bowiem odpowiedniego zespołu, brakowało również chóru. Wielu 
uważało, że dyrektor powinien był w pieIWszym rzędzie wzmocnić siły lo
alnej orkiestry, 
ściągając muzyków z Poznania 70 . Również z wystawienia opery "Jiidin" ["Zydówka"] byd- 
goszczanie byli bardzo zadowoleni. Mimo wszystko niektóre utwory, jak np. "Figaro' s Hoch- 
zeit" ["Wesele Figara"] Mozarta i "Fra Diavolo" Aubera, obejrzała tylko skromna publicz- 
noŚĆ. Niekorzystna pora roku mogła spowodować, że przedstawienia musiały się odbywać 
przed pustymi ławkami. 
Ponadto widzowie mieli kilkakrotnie zwracać się z prośbą o włączenie do repertuaru 
spektakli nieoperowych i komedii, ponieważ wyłączna produkcja oper była, ich zdaniem, 
zbyt monotonna. Na scenę wprowadzono wówczas, w ramach niedrogiego abonamentu, 
krótki cykl dwunastu przedstawień. Na otwarcie zaprezentowano "Zwillinge" Trautman- 
na, a niestety nie jak planowano "Journalisten" Freytaga. Ponadto zagrano m.in. "Eine 
Frau" Waldherra, "Rose und Roschen", "Die Waise von Lowood" Ch. Birch-Pfeiffer, 
"Die Posse aIs Medicin" Friedricha Kaisera, "Die Bettlerin" i "Eine schone Schwester" 
Alexa Wilhelmie 
Widownia była na każdym przedstawieniu zapełniona, tak że Wallner postanowił wy- 
stawić kolejne sztuki w ramach następnego abonamentu. Wśród tym razem zaprezento-
		

/kronika_bydgoska_1900116_0001.djvu

			114 


wanych tytułów po raz pierwszy pokazano w Bydgoszczy "Grafa Waldemara" Freytaga. 
Do nowości należała też komedia Gutzkowa "Konigslieutenant". Niektórzy miłośnicy 
teatru wyrazili prośbę o zagranie "Gebriider Foster' - sztuki, którą zespół poznański wysta- 
wiał ponoć bardzo dobrze. 
Dobór repertuaru Wa11nera, zwłaszcza w ostatnim sezonie, chwalili recenzenci"Brom- 
berger Wochenblatt". Aparat sceniczny pozostawiał jednak wiele do życzenia. Niektóre 
błędy w obsadzie spowodowały, że umiejętności pojedynczych członków zespołu zostały 
ocenione przez publiczność mniej pochlebnie, niż na to zasługiwali'l. 
Kolejnym z powodów do niezadowolenia w stosunku do Wallnera i jego zespołu był 
sezon jesienny 1853 r. Do Bydgoszczy przybył tylko zespół dramatyczny, podczas gdy 
operowy został w Poznaniu. Do takiego posunięcia zmusiły WalInera względy finanso- 
we. Tymczasem bydgoszczanie byli już od lat przyzwyczajeni do oglądania w ciągu jed- 
nego sezonu na zmianę opery i dramatu. 
Ponieważ dyrektorowi Wallnerowi już zimą 1853/54 r. nie powiodło się z operą w 
Poznaniu, zwolnił z początkiem 1854 r. zespół śpiewaków i zatrzymał tylko artystów 
niezbędnych do wystawiania sztuk dramatycznych. Kontynuował przedstawienia w Po- 
znaniu, a pozwolenie na grę w Bydgoszczy sprzedał zespołowi z Gdańska 72 . W ten spo- 
sób w pierwszych miesiącach 1854 r. Genee w roli dyrektora przybył nad Brdę po raz 
ostatni i przywiózł z sobą liczny zespół aktorów i śpiewaków oraz własną orkiestrę. J e- 
sienią 1854 r. Wallner przysłał ponownie swój zespół do Bydgoszczy i również tym ra- 
zem nie udało mu się ściągnąć do teatru zadowalającej liczby widzów. 
Gdy Genee zrezygnował z kierowania gdańskim Teatrem Miejskim, jego miejsce zajął 
CArronge, który także zabiegał o prawo występów swojego zespołu w Bydgoszczy. Sami 
bydgoszczanie byli z tego faktu bardzo zadowoleni. Również Magistrat popierał wniosek 
EArronge'a. Sam zainteresowany miał zwracać się w tej sprawie z pisemną i ustną prośbą do 
ministerstwa 73. Wszystkie te zabiegi nie odniosły jednak oczekiwanego skutku i do Byd- 
goszczy przybył zespół ze Szczecina, z którym Wallner porozumiał się w sprawie sezonu 
operowego. 
Publiczność nie rozczarowała się, wręcz przeciwnie. Julius Hein przybył do Bydgoszczy 
nie tylko w towarzystwie doskonale przygotowanego zespołu śpiewaków i z "wybornym 
repertuarem", lecz także z własną orkiestrą." Ta ostatnia liczyła 18 członków, wśród któ- 
rych znajdował się czołowy harfecista - Wolkenhauer, a dyrygował Leidel. Chór składał się z 
14 mężczyzn i 12 kobiet"74. Spośród wykonawców występujących na scenie należy wymie- 
nić panów: Hesse, Fricke, Weissa, Jehle, Hirscha i Brennera oraz panie: Flinzer-Haupt, 
von Ehrenberg oraz Kopka. To, co zaprezentowali szczecinianie spotkało się ze szcze- 
rym aplauzem publiczności. Mimo letnich upałów i panującej wówczas epidemii cholery, 
teatr był prawie każdego wieczoru licznie odwiedzany. Dokonania s
czecińskiej opery 
były porównywalne tylko z tym, co zaprezentował Genee, a nawet mogły być "jeszcze 
wyżej ocenione, bo poza tym na płaszczyinie opery przeżyliśmy tylko smutek. Nawet laik 
odczut jak bardzo poniżej tamtego poziomu spadł nasz teatr"7S - pisano w "Bromberger 
Wochenblatt". Refleksja ta może sugerować, jaki wpływ dobra opera wywierała na pu- 
blicznoŚĆ teatralną i jak wymagająca potrafiła być tamta widownia. 
Rzeczą charakterystyczną dla Bydgoszczy, miasta średniej wielkości i siedziby władz, 
a tym samym dużego skupiska urzędników oraz mniej licznej grupy zamożnego miesz- 


.
		

/kronika_bydgoska_1900117_0001.djvu

			115 


czaństwa było, że teatr mógł spodziewać się z ich strony regularnego uczęszczania na 
spektakle i dzięki temu stałych dochodów. Niewykształceni i prości mieszkańcy zasiada- 
li na widowni rzadziej i nieregularnie, zadowalali się każdym przedstawieniem, ponieważ 
już sama fabuła spełniała ich oczekiwania. Stali zaś bywalcy teatru chcieli widzieć na scenie 
nie tylko "komedianta", lecz aktora wykształconego. Nie zadowalali się "samą rutynq", 
oczekiwali bowiem"nienagannej recytacji" i"zaangażowania aktora w rozumienie odtwa- 
rzanej roli ''76. 
Pod koniec 1855 r. Franz Wallner objął dyrekcję Konigliches Theater (Teatru Kró- 
lewskiego) w Berlinie, a ponieważ do Wielkanocy 1856 r. był jeszcze związany kontraktem 
z Prowincją Poznańską, zawarł porozumienie z dyrektorem Roederem. W"Bromberger 
Wochenblatt" (nr 138/1856 r.) czytamy, że Roeder, przybywając do Bydgoszczy w lutym z 
niekompletnym zespołem, nie sprostał nawet przeciętnym oczekiwaniom. Na potwierdze- 
nie podano, że "Das Fest der Handwerker" von Angely zostało wystawione bez muzyczne- 
go akompaniamentu. Zacytowano ponadto wnioski recenzenta lokalnej gazety na temat 
ówczesnego dziesięciolecia w bydgoskim życiu teatralnym. Ich autor, poznawszy różne, w 
owym okresie goszczące zespoły, musiał stwierdzić, że początek 1856 r. " był najgorszym 
sezonem ze wszystkich". Brakowało - czytamy w artykule - "oprawy scenicznej, talentu, 
smaku i wykształcenia''77. Poza tym Wallner nie chciał dopuścić, aby Roeder (mimo że 
ten ostatni, jako pełnomocnik, na okres do Wielkanocy przejął w Poznaniu wszystkie 
prawa i obowiązki Wallnera) wybrał się również do Bydgoszczy, dlatego kazał zamknąć 
całe wyposażenie tutejszej sceny. Na skutek powyższych posunięć doszło do procesu 
sądowego. Ostatnia instancja wydała wyrok korzystny dla Roedera. Sąd zobowiązał dy- 
rektora Franza Wallnera do zapłaty kary w wysokości 1000 talarów 78 . 
" W ten oto smutny sposób dobiegło końca kierownictwo WalInera w Prowincji Poznań- 
skiej''79 - pisał " Bromberger Wochenblatt". W przeciwieństwie do surowych opinii o Wall- 
nerze opublikowanych przez to pismo, Knudsen zaliczał okres dyrektorowania Wa1lnera 
w Poznaniu do najciekawszych w historii tamtejszego teatru i porównywał jego osiągnię- 
cia z sukcesami Dóbbelina i Vogta BO . Na ile opinia Knudsena o działalności WalInera w 
Poznaniu, jakże różna od oceny jego pracy dokonanej przez bydgoską krytykę, była uza- 
sadniona, wymaga to osobnych analiz. 
Kolejnym dyrektorem poznańskiej sceny na lata 1856-1867 został JosefKeller. Przez 
Oberpdisidenta Puttkammera została mu przyznana koncesja 81 , początkowo tylko na 
występy w Poznaniu, Bydgoszczy, Lesznie i Głogowie 82 (tu działał wcześniej). Zezwole- 
nie otrzymał pod warunkiem, że przedstawienia (opery i sztuki dramatyczne) będą się 
odbywały w wymienionych miastach z udziałem całego zespołu. Keller przybył do Po- 
znania w czerwcu i otworzył tam scenę letnią. Zgodnie z informacją podaną do publicz- 
nej wiadomości przez Puttkammera, Keller miał przebywać w Bydgoszczy od 20 sierpnia 
do 15 paździemika 83 i wystawić opery oraz spektakle dramatyczne. Wbrew ustaleniom 
pojawił się dopiero z początkiem września 1856 r. ze zredukowanym personelem. Pozo- 
stali aktorzy dotarli w trakcie sezonu, zjeżdżając z różnych teatrów prowincji. Keller 
podobno wyraził swoje zdumienie, że taka "artystyczna miejscowość jak Bydgoszcz" nie 
posiadała własnej stałej orkiestrf4. Temu stanowi rzeczy zaradzono dzięki przeniesieniu 
się pana Prahla z Gdańska do Bydgoszczy. W drugiej połowie września przybył również 
dyrektor muzyczny R. Laade wraz z orkiestrą.
		

/kronika_bydgoska_1900118_0001.djvu

			116 


Wśród aktorów głogowskiego teatru, którzy przyjechali nad Brdę, należy wymienić: ko- 
mików Guthery i Scholza, panie Breuner, Koppkę i Coralli. Sezon zainaugurowano farsą 
Bahna "Appel contra Schwiegersohn". PieIWszym występem artyści zrobili pozytywne wra- 
żenie. Jedynie dobór sztuki mógł się mniej podobać 8s . W publikacjach zawartych w lokalnej 
prasie dobre recenzje otrzymało kilka komedii, m.in. "Die gefahrliche Tante" i "Der Konig- 
slieutenant" Gutzkowa, tragedia w pięciu aktach ,,NarciB" Brachvogla oraz "Edmund Kean". 
Natomiast z wystawienia "Fiesco" Schillera publiczność nie była zadowolona, a recenzent 
zauważył, że zespół nie spełniał wymagań potrzebnych do wystawiania tragedii 86 . Skrytyko- 
wano wówczas m.in. niepoprawną wymowę aktorów. Podczas tIWania sztuki "Ein Tag in 
der Residenz" Dencke i Hahna recenzent wyszedł nawet z teatru, dając w ten sposób wyraz 
swojej dezaprobacie dla poziomu przedstawienia, po czym nie omieszkał wspomnieć o tym 
precedensie w notatce napisanej dla gazety87. Również inna farsa Hahna "Er ist Baron" nie 
podobała się. Udane natomiast były jednoaktówki, wystawiane po dwie lub więcej podczas 
jednego wieczoru. W przeciwieństwie do sztuk kilkuaktowych obsada była mniej liczna, 
stąd wykorzystywano tylko najlepszych aktorów. W takich okolicznościach zespół mógł się 
podobać. 
W przypadku opery sytuacja przedstawiała się zgoła inaczej. Ani zespół, ani chór, ani 
też orkiestra nie potrafiły sprostać wymaganiom. PieIWsza w repertuarze tragedia "Ro- 
meo i Julia" Shakespeare'a nie dostarczyła cennych wrażeń artystycznych. Wydawało 
się, że bydgoszczanie nie obejrzą" starannie przygotowanych przedstawień, lecz raczej p r ó - 
b y repertuaru przygotowywanego dla Poznania ''88. W całym tym okresie, gdy Keller 
wystawiał opery na deskach Teatru Miejskiego, publiczność bydgoska była mało zadowo- 
lona. W początku 1861 r. (od połowy marca do połowy maja) zaprezentowano wprawdzie 
"Barbier von Sevilla", "Freischiitz" ["Wolny strzelec"] Webera czy "Czaar und Zimmer- 
mann" Lortzinga i obsada ról tytułowych była trafna, to jednak pozostałe partie pozosta- 
wiały wiele do życzenia. Wystawienie opery "Die lustigen 'Yeiber von Windsor" wywoła- 
ło z kolei niemal oburzenie recenzenta, który napisał: "Zqdamy godnego traktowania 
sceny teatralnej ''89. 
Podobnie jak kiedyś, również i teraz narzekano, że scena bydgoska poprzez związa- 
nie koncesją z teatrem poznańskim, została zamknięta dla zespołów z Gdańska i Szcze- 
cin a 90. Choć dochody teatru jako miejskiego obiektu, a tym samym również i funduszu dla 
ubogich, znacznie spadły, trudno było to zmienić. 
Tymczasem dyrektor EArronge (Gdańsk), przybywszy do Torunia z nowym repertu- 
arem i świadomy popularności nad Brdą, postanowił zareklamować swój toruński se- 
zon, publikując afisze teatralne również w Bydgoszczy. Dzięki korzystnemu połączeniu 
kolejowemu z Toruniem koneserzy sztuki teatralnej mogli udać się na tamtejsze spekta- 
kle. W Bydgoszczy gmach teatru świecił pustkami przez dziewięć miesięcy w roku. A 
jeśli już otwarto "sezon", to wydawało się, że " odbywa się to tylko dlatego, aby przewietrzyć 
budynek"91. Jednak, gdy kurtyna podnosiła się, publiczność wypełniała widownię do ostat- 
niego miejsca, również na przedstawieniach Kellera. 
Stąd i ubolewania recenzentów "Bromberger Zeitung", którzy wskazywali na niewy- 
bredność i bezguście lokalnej publiczności oraz stopniowy zanik umiejętności popraw- 
nej recepcji sztuk teatralnych, spowodowany powtarzającymi się już od dłuższego czasu 
spektaklami na mizernym poziomie. Już nawet trywialność miała być oklaskiwana, pisa-
		

/kronika_bydgoska_1900119_0001.djvu

			117 


ta prasa. Przy innej okazji podkreślono z dezaprobatą, że dał się już, niestety, zaobserwować 
wątpliwy gust szeroko rozumianej publiczności i jej niewprawność w ocenianiu rzeczywi- 
stej wartości utworów scenicznych. Powodów tego dopatrywano się w niedawnym otwarciu 
teatru letniego 92 . W nim bowiem " od pewnego czasu obficie karmiono publiczność tylko 
łatwymi sztukami i farsami''93 i wydawało się, iż te sprawiały jej więcej przyjemności, niż 
dzieła Schillera i Lessinga. 
W ten sposób również początki lat sześćdziesiątych (dyrekcja Josefa Kellera z Pozna- 
nia) w historii teatru w Bydgoszczy, mieście liczącym ponad 21000 mieszkańców, nale- 
żały do słabszych jego okresów. Pisano - "Aktorzy przybywajq - sztuka nie''94, przy czym, 
"najczęściej hołdowano komedii i bóstwu bezsensu''9s. Oklaskiwano, jak się wyrażono, 
" kasowe farsy z obowiązkowym strojeniem min ''96. Przeciętność wynikała prawdopodob- 
nie z faktu, że J. Keller po zakończeniu zimowego sezonu w Poznaniu i po zwolnieniu 
najlepszych aktorów przyjeżdżał do Bydgoszczy z niekompletną obsadą, a " następstwem 
tego był kulejqcy zespó
 kiepski repertuar''97. Bydgoszcz czuła się pokrzywdzona z powodu 
faworyzowania Poznania, lecz również tam poziom przedstawień za dyrekcji J. Kellera 
nie był wysoki. Nie potrafił on przygotowywać przedstawień na odpowiednim poziomie 
artystycznym i również poznańska krytyka wyrażała się, jak podaje H. Knudsen, "mało 
pochlebnie o jego działalności''98. 
Wśród prasowych doniesień o teatrze, obok ubolewań na niski poziom artystyczny 
produkcji teatralnych, znajdowały się też krytyczne spojrzenia na prowincjonalny teatr 
bydgoski, jego możliwości lokalowe i wyposażenie techniczne. W posiadaniu teatru pra- 
wie nie było mebli, a dyrekcja była często zmuszona pożyczać sprzęty, by choć prowizo- 
rycznie opracować scenografię. Te z kolei nie zawsze pasowały i król lub księżniczka 
musieli niekiedy zasiadać na zwykłym, drewnianym krześle 99 . Komplet mebli stał się w 
ten sposób jedną z ważniejszych potrzeb w zakresie uzupełnienia inwentarza, mimo że 
niektórzy dyrektorzy, prawdopodobnie również Keller, przywozili z sobą wszystko, co 
można było przetransportować z Poznania lub z Gdańska do Bydgoszczy. Coraz częściej 
dawał się też słyszeć zarzut, że wybudowany przed trzydziestu laty teatr już nie spełniał 
wymagań nowych czasów, stał się za mały i nie mógł niekiedy pomieścić wszystkich chęt- 
nych. W jego wnętrzu było 120 miejsc w loży, 126 miejsc parterowych, 30 miejsc stojących 
na parterze i 40 dodatkowych siedzących. Wpływy z jednego spektaklu, przy ówczesnych 
cenach biletów, wynosiły 160 talarów i 28 groszy srebmych loo . Zważywszy na stosunkowo 
wysokie koszty utrzymania jako takiego prowincjonalnego teatru, nie było to wcale wiele. 
Uwzględnić bowiem należało w tym miejscu choćby tylko jednodniowy koszt (m.in. oświe- 
tlenie gazowe, muzycy, afisze i anonsy, bileterzy, pracownicy techniczni i obsługa, sprzą- 
taczki, kupno lub wypożyczenie rekwizytów, opłacenie statystów), który sam pochłaniał 
czwartą część dochodu przy pełnej widowni, gaże śpiewaków i aktorów, koszty podróży 
członków zespołu np. z Poznania do Bydgoszczy i z powrotem oraz koszty utrzymania 
podwójnego gospodarstwa domowego dyrektora 101. 
W takiej sytuacji, kiedy zwiększenie dochodów mogłoby być realne dopiero po wybu- 
dowaniu nowego gmachu teatru, dyrektorzy z Gdańska i Szczecina odrzucili z powodów 
finansowych możliwość ponownego przybycia do Bydgoszczy. Cóż zatem miało zdopin- 
gować Kellera do zaangażowania lepszych wykonawców, a co za tym idzie, również do 
zwiększenia nakładów pieniężnych? - pytała" Bromberger Zeitung" (1863, nr 230).
		

/kronika_bydgoska_1900120_0001.djvu

			118 


Lektura sprawozdań z posiedzeń radnych miejskich z 18 listopada i 8 grudnia 1864 r. 
dowodzi jednak, że sami bydgoszczanie również krytycznie spoglądali na warunki miej- 
scowej sceny teatralnej. Mało zadowalający poziom produkcji teatralnej na przestrzeni 
ostatnich lat, mógł być w obliczu katastrofalnych warunków, panujących w Teatrze Miej- 
skim, nawet usprawiedliwiony. " Główne zło" - jak czytamy w relacji z posiedzień - spo- 
czywało w za małym, jak na ówczesną liczbę mieszkańców, teatrze. Zdaniem zebranych, 
wymagania co do poziomu artystycznego można stawiać dopiero wtedy, gdy Bydgoszcz 
byłaby w posiadaniu większego gmachu teatru, niż ten, którym wówczas dysponowała. 
W przeciwnym razie miasto stanie się wkrótce, jak się wyrażono", straconą placówką "102. 
Nawet, bardzo popularny w tamtym okresie, według doniesień prasowych, Hugo Miil- 
ler, nie mógł bydgoszczanom zastąpić artystów, którzy z powodzeniem występowali go- 
ścinnie na innych większych scenach niemieckich, omijając przy tym Bydgoszcz. 
N a prośbę adwokata Senffa zebrani złożyli wniosek o powołanie mieszanej komisji, 
złożonej z członków Magistratu i radnych miejskich, która miała zbadać sprawę teatru oraz 
ewentualnie przedłożyć plan naprawczy, względnie wysunąć propozycje, jak podnieść jego 
poziom, by spełniał warunki i odpowiadał potrzebom czasu. Podczas spotkania powołano 
na członków powyższych komisji, panów: Senffa, Hedera, Biegona, Groddecka i Aron- 
sa. Uczestnicy spotkania zdawali sobie sprawę z faktu, że im dłużej zwlekać będą z budo- 
wą nowego budynku teatru, tym więcej innych potrzeb będzie się pojawiać. Miasto i jego 
mieszkańcy musieliby ponieść niemałe ofiary, jeśli rzeczywiście planowano by zrealizo- 
wać ów zamiar. Bydgoszcz nie mogła jednak myśleć o tak poważnej inwestycji, ponieważ 
od 1862 r. budowa kościoła była priorytetowym przedsięwzięciem 103 . Miasto otrzymało 
nowy budynek teatralny dopiero trzydzieści lat później. 
Tymczasem oceniając znaczenie pobytu Kellera w Bydgoszczy śmiało można powie- 
dzieć, że poziom przedstawień operowych stawał się z roku na rok wyższy. Taki wniosek 
można wysnuć na podstawie pozytywnych spostrzeżeń recenzentów" Bromberger Zeitung", 
głównie z 1863 r. i 1864 r. 104 . Na łamach prasy podawano, że zainteresowanie repertuarem 
operowym, zwiększyło się wyraźnie lOS . Zarzut traktowania po macoszemu Bydgoszczy w 
stosunku do Poznania zdawał się nie być już aktualny. Powodzenie, jakie osiągnął dyrektor, 
miało niewątpliwie swoje główne źródło w umiejętnie dobranym repertuarze oraz staran- 
nym jego wykonaniu na scenie. W doniesieniach prasowych lat sześćdziesiątych podkreśla- 
no, że dyrektor Keller rozpoczął sezon z kompletnym zespołem, który składał się z do- 
świadczonych i sprawdzonych aktorów. 
Podczas gdy przedstawienia operowe odbywały się przeważnie jesienią, wystawianie dra- 
matów 106 przewidywano z reguły wiosną. Bilety wstępu na większość przedstawień, w któ- 
rych występowali m.in. MeiBner, Franz i Fritz Bethge (synowie znanego aktora dworskie- 
go), Kiihne, Dietrich, Leon Hetz oraz panie Schon, Grube, J errwitz i Landsberg, były 
najczęściej wyprzedane. Z gościnnymi występami przybył też do Bydgoszczy aktor dwor- 
ski, Theodor Lobe, z Petersburga. Mimo to o dużym zysku finansowym ze znanych przy- 
czyn nie mogło być już mowy. 
W międzyczasie, jeszcze za dyrekcji Josefa Kellera, przybył do stolicy obwodu regencyj- 
nego również inny niemiecki przedsiębiorca teatralny - W H. Gehrmann, jednocześnie 
pierwszy kierownik otwartej w 1859 r. sceny letniej. Dawał wówczas przedstawienia na 
Szreterach (scena letnia w Schrottersdorf) później u Patzera, ale również w Teatrze Miej-
		

/kronika_bydgoska_1900121_0001.djvu

			119 


skim. Nie był to bynajmniej jego pierwszy pobyt w mieście. Gehrmann miał już na swym 
koncie przynajmniej jeden miesięczny sezon teatralny w Bydgoszczy na przełomie lat 1843/ 
44. W repertuarze były wówczas sztuki m.in.: A. v. Kotzebue, Charlotty Birch-Pfeiffer, 
Teodora Kornera, Rodericha Benedixa i Karla Gutzkowa, wśród których dominowały ko- 
medie. W 1851 r. Gehrmann pojawił się ponownie. O repertuarze, jaki we współpracy z 
dyrektorem Mittelhausenem został przygotowany wiadomo niewiele. Nie zachowały się 
afisze, brakuje również roczników prasowych z tego okresu. 
W latach sześćdziesiątych Gehrmann przyjeżdżał do Bydgoszczy w miesiącach zimo- 
wych, w okolicy świąt Bożego Narodzenia, po sezonie operowym Kellera 107 . Następnie 
objeżdżał inne miasta prowincji, takie jak Krotoszyn, Rawicz, Grudziądz, Inowrocław i 
Gniezno po czym wracał do Bydgoszczy, aby począwszy od 1859 r. rokrocznie w maju 
otwierać teatr letni. 
Gehrmann nie omijał również sceny Teatru Miejskiego. Zainaugurował tam m.in. dnia 
23 listopada sezon zimowy 1861/62. Wystawiono wówczas "Lieder des Musikanten" Knei- 
sla. Jako dyrektor starał się angażować artystów cieszących się wówczas dużą popularnością 
(panna Klaus, pan Bergmann), z którymi zawierał kontrakty na występy gościnne. W ten 
sposób przed pełną widownią występowała także panna Genee. Podobnie Agnes Formes 
miała przyciągać przez dłuższy czas uwagę publiczności. Gehrmann dawał w ten sposób w 
Bydgoszczy przedstawienia z przerwami aż do przełomu lat 1871n2. Mimo że w omawia- 
nym okresie kierował głównie sceną w Schiitzenhaus, Magistrat udostępnił mu też kilka- 
krotnie deski Teatru Miejskiego. Wtedy też budynek wzbogacił się o dekoracje wykonane 
przez malarza Wentzla, których koszty pokryto z teatralnych środków. 
Lektura doniesień prasowych dowodzi, że zespół Gehrmanna spełniał wymagania, 
jakie stawiał prowincjonalny teatr miejski. Jednak widownia była często słabo zapeł- 
nion
. Starania dyrektora (przygotował głównie spektakle dramatyczne, również kome- 
diowe) pozostawały nierzadko niezrozumiane przez publiczność i jedynie krytyka oce- 
niałaje pozytywnie, co naturalnie nie było bez znaczenia. Recenzent "Bromberger Ze- 
itung" zganił mieszkańców Bydgoszczy po wystawieniu przed pustą widownią" Was ihr 
wollt" Shakespeare'a. Wskazał na doborową obsadę (m.in. pani Formes) i dobrą grę 
wszystkich aktorów oraz ciekawą scenografię. Walory te nie ściągnęły do teatru nawet 
wykształconych i obytych z teatrem widzów. Podkreślił, że świadomość istnienia praw- 
dziwie utalentowanych aktorów w zespole Gehrmanna przeminie niczym sen, "jeśli 
popadniemy ponownie w nałóg drętwych, kasowych sztuk berlińskich. I wówczas winq za 
to obarczona będzie nie scena, lecz publiczność, która rezygnuje z przysługujqcego jej pra- 
wa do wywierania wpływu na zespół aktorski i jego postępy oraz dowodz
 że Bydgoszcz nie 
jest jeszcze taka wielkomiejska, żeby móc utrzymać własny dobry zespół"108. 
Nie sama publiczność ponosiła jednak winę. Początek 1864 r. nie sprzyjał Melpome- 
nie. Opinia publiczna skierowała bardziej swą uwagę ku sprawom niewspółmiernie po- 
ważniejszym i istotniejszym, mianowicie powstaniu styczniowemu. Podobnie późniejsze 
wydarzenia 1871 r. nie pozostały bez wpływu na zainteresowanie rozrywką. 
Za czasów dyrektora Hegewalda (obok kierowania Teatrem Miejskim również dyrek- 
tor sceny letniej u Patzera) miała miejsce niespotykana prawdopodobnie dotąd w Byd- 
goszczy okoliczność. Dyrektor nie mając wiary w odpowiedni udział publiczności w przed- 
stawieniach uzależnił rozpoczęcie sezonu na deskach Teatru Miejskiego, zaplanowanego
		

/kronika_bydgoska_1900122_0001.djvu

			120 


na jesień 1867 r., od zagwarantowania mu odpowiedniej ilości sprzedanych abonamen- 
tów. Chciał w ten sposób uniknąć znacznych strat finansowych }()9. Ostatecznie otwarcie 
sezonu nastąpiło z kilkumiesięcznym opóźnieniem. 
Nieufność dyrektora była uzasadniona, tym bardziej, że już niektórzy przedsiębior- 
cy teatralni, w tym również Hegewald, mieli podobne doświadczenia związane wła- 
śnie z Bydgoszczą. Autor prasowych recenzji teatralnych z"Neue Bromberger Zeitung" 
zauważył jednak szybko, że ani dobór repertuaru ani, jeśli pominąć nieliczne wyjątki, 
jego wykonanie nie mogły zadowalać. " Dość kolorowe było to, co z wielkim pośpiechem 
przetoczyło się przez naszą scenę. Dominowała farsa i komedia, i aby odrzucić podejrze- 
nie o brak gustu, wystawiono również poważny utwór dramatyczny oraz perłę ze skarbnicy 
naszych dramatów [mowa jest o "Intrydze i miłości" E v. Schillera - E.N.], którą to 
chętnie zobaczylibyśmy ponownie w innej oprawie i po nadaniu innego szlifu"llo. Jeszcze 
słuszniejsze były narzekania na wykonanie sceniczne repertuaru. Wytykano niedbałą 
grę, niemniej słusznie oburzano się na nieudolną obsadę oraz niedociągnięcia tech- 
niczne i scenograficzne. 
Zainteresowanie publiczności wzbudziła jednak "Waise von Lowood" Charlotty 
Birch-Pfeiffer oraz "Kathchen von Heilbronn" Heiricha Kleista. Do zobaczenia tej 
pierwszej skłonił widzów prawdopodobnie gościnny występ, do drugiej zaś popular- 
ność samego tytułu i niedziela, dzień kiedy sztukę tę zagrano, uważał recenzent. Wy- 
stawienie dramatów "Anne-Lise" i "Die Rauber" ["Zbójcy"] Schillera przed pełną 
widownią, skomentowano w podobnym tonie: " Wdzięczny naród z tej niedzielnej 
publiczności"!!!. 
Nieco większym zainteresowaniem cieszyły się benefisy aktorskie. Publiczność dawa- 
ła w ten sposób wyraz aprobacie dla tych artystów, których gra jej zaimponowała. Widzo- 
wie zebrali się liczniej niż zwykle na benefisie m.in. u pań Schleuder, Raasch i Altmann 
oraz u panów Girascha i Richtera. Dyrektor Hegewald próbował ponadto zachęcić pu- 
bliczność poprzez zapraszanie aktorów z innych teatrów. Gośćmi bydgoszczan byli za- 
tem Charlotte Frohn i Henri Huvart z teatru dworskiego w Petersburgu, również pan 
Buchholz z Gdańska. Jednak bardziej wymagający repertuar z "Faustem" i dramatem 
"Jager" męczył miejscowych widzów, co mogło mieć swoje przyczyny także w ogólnie 
słabym zespole i nieudolnym kierownictwie, szczególnie pod koniec sezonu. Recenzenci 
ubolewali jednak, że najbardziej ucierpieli na tym beneficjanci, a konkludując stwierdzi- 
li: "Aby zażegnać znużenie publiczności, musi przyjść kolej na czarownicę i farsę"112. 
Conrad Edelheim, dotąd nieznany bydgoszczanom dyrektor z Kołobrzegu (Colberg), 
otworzył w dniu 16 października 1870 r. nowy sezon, już w wygodniej urządzonym te- 
atrze i z nowymi dekoracjami na scenie. Brak zainteresowania ze strony publiczności 
nie oszczędził i jego, co tym razem tłumaczono skierowaniem uwagi opinii publicznej 
na wojnę z Francją. W efekcie Edelheim był zmuszony zakończyć sezon wcześniej, niż 
pierwotnie planowano, tzn. 1 stycznia 1871 r. Aby ostatnie przedstawienia nie odbywały 
się przed pustą widownią, w anonsach prasowych na polecenie dyrektora zamieszczano 
dopisek, że sala jest ogrzewana. W krótkim, raczej rozrywkowym repertuarze znalazły 
się komedie Beuernfelda i Benedixa oraz farsy. Sezon nie był udany, w teatrze nie mo- 
gła wystąpić orkiestra miejska, a akompaniujący podczas przedstawień muzycy nie pre- 
zentowali zadowalającego poziomu.
		

/kronika_bydgoska_1900123_0001.djvu

			121 


Jeszcze przed rozpoczęciem sezonu letniego przypył do Bydgoszczy ze swoim zespo- 
łem operowym Carl Schafer, śpiewak i dyrektor Teatru Miejskiego w Poznaniu w latach 
1870-1879. Na rozpoczęcie sezonu, 31 marca 1872 r., wystawił operę Verdiego "Der 
Troubadour". Jako nowy dyrektor starał się realizować dość wymagający program. Pod- 
czas jednego tylko miesiąca na deski trafiły m.in.: "Die Hugenotten" Meyerbeera, "Die 
Jiidin" Halevy'a i "Faust" Goethego. Nowością dla bydgoszczan był "Hans Heiling" 
Heinricha Marschnera. Ponadto wystawiono sztukę "Martha" Friedricha v. Flotowa, "Fi- 
garo's Hochzeit" ["Wesele Figara"] Mozarta, "Czaara i Zimmermanna" Lortzinga, operę 
"Freischiitz" [" Wolny strzelec"] C.M. v. Webera i inne. Repertuar uwzględniał różne 
gusty i upodobania. Wykonawcy solowych partii, panowie Glomme, Schonwolf, Kriiger i 
Kaiser, jak również panna Schirmer i inni śpiewacy stanęli na wysokości zadania. Zda- 
niem Carla Goebela, recenzującego przedstawienia dla" Bromberger Zeitung", w zespole 
Schfifera brakowało jedynie" wokalnie uzdolnionej" śpiewaczki do obsadzania w tytu- 
łowych rolach. Współpraca muzyków orkiestry została oceniona wysoko 1l3 . Publicz- 
ność była usatysfakcjonowana, a dyrektor zadowolony z finansowo pomyślnie zakoń- 
czonego sezonu, odnotował Carl Goebel 1l4 . Gmach teatru okazał się za mały, by po- 
mieścić nieoczekiwanie dużą liczbę chętnych. Rezerwacja miejsc na spektakle przy- 
brała ekstremalny, niespotykany w Bydgoszczy od wielu już lat, wymiar. Podobno pew- 
nego przedpołudnia miała miejsce przed kasą nawet bitwa o bilety. 
Bydgoszczanie zaskoczyli dyrektora Carla Schfifera niebagatelną frekwencją podczas 
przedstawień. Fakt ten był o tyle intrygujący, że w Poznaniu sytuacja jego zespołu przed- 
stawiała się zgoła inaczej. Wówczas przypadł okres największych niepowodzeń w historii 
poznańskiego teatru niemieckiego. Mimo przedsięwziętych wysiłków, nie udało mu się 
przetrwać tego najgorszego ze wszystkich okresów, czego konsekwencją była rezygnacja 
Schfifera z działalności dramatycznej i objęcie dworcowej restauracji w Rogoźnie lls . 
Żaden z następnych dyrektorów, dzierżawiących od władz miejskich stary budynek 
bydgoskiego Teatru Miejskiego, nie kierował jego sceną dłużej niż przez dwa, wyjątko- 
wo może trzy sezony. Trudno jest zatem precyzyjnie określić kierunek rozwoju bydgo- 
skiego teatru na przestrzeni kolejnych lat do 1890 r. Trudno jest też zająć jednolite 
stanowisko w ocenie poziomu artystycznego, w ocenie dokonań aktorów i doboru re- 
pertuaru. Wypada jedynie stwierdzić, że był to okres trudny w historii niemieckiego 
teatru w Bydgoszczy (sytuację pogarszały warunki lokalowe). Dokonania poszczegól- 
nych dyrektorów różniły się od siebie, niekiedy znacznie. Recenzenci z lokalnych gazet 
ostrożnie formułowali wnioski, unikali jednoznacznej oceny i ograniczali się często do 
działalności sprawozdawczej a nie krytycznej. Mimo to wielokrotnie zgodnie wnio- 
skowali, że "sztuka idzie za chlebem" ["Die Kunst geht nach Brot."], co determino- 
wało ich zdaniem dobór linii repertuarowej. Problemy natury finansowej zmuszały 
bowiem kolejnych dyrektorów bydgoskiej sceny miejskiej do balansowania między 
ambitnym, poważnym repertuarem a kasowymi sztukami rozrywkowymi, farsą i wo- 
dewilem, czy też operetką. Podkreślano jednocześnie sympatię bydgoszczan dla 
opery i popularnego repertuaru klasycznego. 
Władze miejskie (właściciel budynku teatru) zawierały z dyrektorami 1l6 kontrakty, 
obejmujące występy w miesiącach zimowych. Po nich, wiosną, następowały sezony ope- 
rowe, trwające około miesiąca.
		

/kronika_bydgoska_1900124_0001.djvu

			122 


W listopadzie 1877 r. w nowo wyremontowanym teatrze cykl przedstawień rozpoczął 
dyrektor E Buggert. Zaprezentował wówczas głównie komedie, operetki i farsy. Na otwar- 
cie sezonu wystawiono "Hypochonder" G. v. Mosera. Dobór sztuk nie podobał się, re- 
pertuar nie był ambitny, a publiczność wykazywała niewielkie zainteresowanie tym co 
dzieje się w teatrze. Nawet benefisy aktorskie odbywały się przed pustymi ławkami. 
Bydgoszczanie chłodno odebrali wszystko, co im zaprezentowano. Jedynie "Die Reise 
um die Welt in 80 Thgen" ["W 80 dni dookoła świata"] J. Veme wystawiana była kilka- 
krotnie. Podobnie jak wcześniej dyrektor Schon 117 , również i E Buggert nie wyjechał z 
Bydgoszczy zadowolony. 
Jesienią 1878 r. sezon zainaugurował dyrektor Gustav Fritsche, jednocześnie aktor i 
reżyser. Pracował wówczas na zmianę w Bydgoszczy i Toruniu i przygotowywał repertu- 
ar raz dla teatru nad Brdą, raz nad Wisłą. W Toruniu jego praca cieszyła się uznaniem. 
Również i bydgoska krytyka pisała z aprobatą o jego dokonaniach, skupiając się często 
na sukcesach dyrektora w roli aktora. Publiczność licznie przybyła na sztukę "Die Gril- 
le" Ch. Birch-Pfeiffer. Mniej chętnie obejrzano komedię Mosera "Das Stiftungsfest" i 
"Richard's Wanderleben". 
Rok później (sezon 1879/80 r.) było podobnie. Dyrektor włączył do repertuaru kilka 
nowości. Pierwszą była sztuka ludowa Antona Anno "Die beiden Reichenmiiller", zagra- 
na przy pełnej widowni. Wystawienie farsy "Der Registrator auf Reisen" uwidoczniło 
wprawdzie pewne małe niedociągnięcia, które, jak pisano, "zostałyby nie bez racji wy- 
tknięte na każdej większej scenie", tutaj jednak z uwagi na trudną sytuację teatru, "chęt- 
nie się je pomija", podkreślając raczej to co dobre t,Ostdeutsche Presse", 1879, nr 326). 
Dyrektor Fritsche włączył do repertuaru również kilka klasycznych dramatów (m.in. 
"Don Carlos", "Hamlet", "Egmont"), których wystawienie, podobnie jak przed rokiem, 
spotkało się z aplauzem publiczności. 
Bezpośrednio po sezonie Gustava Fritsche rozpoczęły się w kwietniu 1880 r. występy 
gdańskiej opery, kierowanej przez Benno Stolzenberga l18 . Wystawiono m.in. sztukę "Mar- 
tha" Fr. v. Flotowa, operę ,,'lloubadour" ["Trubadur"] Verdiego oraz "Lohengrin" Richar- 
da Wagnera. Równolegle wszedł w życie nowy przepis wykonawczy regulujący sprawy ad- 
ministracyjne Teatru Miejskiego w Bydgoszczy, wydany na lata 1880-1891 119 . Zgodnie z 
paragrafem pierwszym regulaminu administracja i nadzór teatru spoczywały w rękach 
tzw. "Theater-Deputation". W jej skład wchodziło dziewięć osób: trzy wywodziły się 
spośród członków władz miejskich, tyle samo spośród radnych miejskich i mieszkań- 
ców. Ci ostatni wybierani byli na trzy lata, pozostali piastowali tę funkcję tak długo, jak 
długo pełnili funkcje publiczne w mieście. Przewodniczącym powyższej komisji zosta- 
wał członek wywodzący się z władz miasta, pozostałych uczestników wybierano na 
posiedzeniu rady miasta. Posiedzenia delegowanych odbywały się zimą, raz w miesiącu 
lub częściej, jeśli była taka konieczność. Decyzje mogły zapadać już przy obecności 
pięciu członków. Do ich kompetencji należało dysponowanie budżetem, utrzymanie 
budynku i inwentarza, wynajmowanie teatru ubiegającym się o ten przywilej przedsię- 
biorcom teatralnym. O udzieleniu pozwolenia na dzierżawę na ponad 14 dni decydo- 
wały władze miejskie. Jeśli dzierżawa miała być udzielona na czas dłuższy niż cztery 
tygodnie, konieczna była decyzja podjęta na posiedzeniu radnych miejskich l20 . Przebieg 
posiedzeń często relacjonowała lokalna prasa.
		

/kronika_bydgoska_1900125_0001.djvu

			123 


Z niej dowiadujemy się, że obowiązki dyrektora Fritsche przejął na sezon 1880/81 r. 
v. Glotz, po nim przyjechał dyrektor Heinrich Jantsch z Wrocławia (1881/82 r.), które- 
go zwolniono na okres grudnia z obowiązków wynikających z kontraktu z władzami 
miasta i umożliwiono mu wyjazd wraz z bydgoskim zespołem aktorów do Grudziądza. 
Wiosną, wzorem lat ubiegłych, publiczności zaprezentowano sezon operowy, którego 
kierownictwo władze miasta powierzyły dyrektorowi Schirmerowi ze Szczecina 121 . Kie- 
rownictwo następnych sezonów (od 1882/83 r. do 1884/85 r.) przejąłA. Hirschfeld 122 . 
Kolejnym dyrektorem, który ubiegał się o prawo dzierżawy Teatru Miejskiego był 
Schoneck, dyrektor objazdowego zespołu, który gościł na zmianę w Toruniu, Elblągu, 
Grudziądzu i innych miastach Prus Zachodnich. Ostatecznie jednak zrezygnował. Wspo- 
mniana komisja "Theaterdeputation" postanowiła wydzierżawić scenę Teatru Miejskiego 
Oskarowi Kramerowi 123 , ostatnio dyrektorowi teatru w Stralsundzie 124 . Początek sezo- 
nu zaplanowano na 1 października 1885 r. Krytyka pisała m.in, że zarówno dyrektor 
Kramer jak i cały zespół dobrze wywiązywali się z przyjętych na siebie zobowiązań. 
Chwalono ciekawie dobrany repertuar i umiejętności zespołu. Publiczność jednak i 
tym razem nie dopisała. 
Niemal bezpośrednio po wyjeździe Kramera przyjechał do Bydgoszczy ponownie 
dyrektor Hirschfeld 125 z Sondershausen z przedstawieniami operowymi 126 . Cykl za- 
wierał około dwudziestu oper m.in.: "Trompetervon Sfickingen", "Lohengrin" (Wa- 
gner), "Robert der Teufel", "Hugenotten" (Meyerbeer), "Fidelio" (Beethoven), 
"Stumme von Portici", "Fra Diavolo" (Auber), "WeiBe Dame" ["Biała dama"] (Boil- 
dieu), "Don Juan" (Mozart), "Die Jiidin" ["Zydówka"] (Halevy), i "Martha" (Fr. v. 
Flotow). Z powodu żałoby narodowej po śmierci cesarza wcześniej zakończył swój 
sezon (koniec marca 1888) dyrektor FritzWitte-Wild 127 . Za jego kierownictwa wystąpi- 
li w Bydgoszczy m.in. Karl Sontag i GeorgTyrkowski (aktor i reżyser). 
Z podobnymi opiniami, jakie uzyskali Kramer i Witte-Wild spotkała się działal- 
ność Emila Schonerstiidta Gesień 1888 r.), a następnie sezon operowy pod kierownic- 
twem przybyłego z Berlina dyrektora C. Weglera. 
O pozwolenie na otwarcie ostatniego sezonu (1889/1890 r.), na krótko przed pamięt- 
nym pożarem budynku teatru, zwróciło się do władz miejskich 22 przedsiębiorców, spo- 
śród których wyłoniono sześciu. Byli to dyrektorzy: Hannemann z Elbląga, Schramm z 
Quedlinburga, v. Hahn z Lipska, znany już C. Wegler, Gerlach z Rygi i Schonerstfidt z 
Bydgoszczy. Odpowiedzialna za administrowanie teatrem komisja (Theaterdeputation) 
zaproponowała przyjęcie oferty E. Schonerstfidta, co również zaakceptowały władze 
miejskie. Schonerstfidt pracował na tych samych zasadach, jak poprzednio, płacąc za 
dzierżawę teatru 600 marek G,Ostdeutsche Presse", 1889, nr 114). 
Wybór właśnie tego przedsiębiorcy uzasadniono m.in. tym, że Schonerstfidt miał już 
doświadczenie zdobyte w minionym sezonie. Choć dla samego dyrektora nie był on 
udany, założono jednak, że Schonerstadt będzie potrafił wyciągnąć wnioski i nie popełni 
ponownie błędów, których nie ustrzegł się rok wcześniej. Wskazano przy tej okazji na zbyt 
liczny zespół. Proponowano jego ograniczenie i pozostawienie tylko najlepszych aktorów. 
Z uznaniem zaś wypowiadano się o zaangażowaniu samego dyrektora w przygotowanie 
poszczególnych przedstawień. Zapraszani byli liczni utalentowani aktorzy z innych te- 
atrów. W Bydgoszczy wystąpili m.in.: Adalbert Matkowsky, Junkermann, Gustav Kaldel-
		

/kronika_bydgoska_1900126_0001.djvu

			124 


burg, Briimmer, Leo Stein, Gottscheid, Carl Sonntag i Max Pohl. Wystawiono wówczas 
dzieła klasyków, Goethego, Schillera, Shakespeare'a, Calderona Gutzkowa, Laubego i in- 
nych. Poza tym obejrzano np. "Norę" Freytaga, komedię Schonhausa "Das letzte Wort" i 
"Die Ehre" Hermanna Sudermanna. 
Mimo wielorakich wysiłków dyrektora, których efektem były liczne gościnne występy 
aktorów spoza Bydgoszczy oraz ciekawy repertuar, nie udało się zgromadzić na widowni 
wielu widzów. Większość przedstawień była "wzorcowa", jednak nie oznaczało to finan- 
sowego sukcesu." W ostatnim czasie" - jak napisano w "Ostdeutscher Lokal-Anzeiger" - 
"niepokojąco uwidoczniła się niesłuszna obojętność publiczności w stosunku do naszego 
teatru "128. Junkermann musiał wystąpić, według cytowanej gazety, przed w połowie tylko 
wypełnioną widownią, Kadelburg przed prawie pustymi ławkami. Powyższa sytuacja była - 
jak pisano - "niegodna" miasta wielkości i znaczenia Bydgoszczyl29. 
Planowano jeszcze rozpoczęcie w okresie Wielkanocy 1890 r. cyklu przedstawień 
operowych pod kierownictwem Weglera, jednak ani SchonersHidt nie dokończył swoje- 
go, ani też Wegeler nie zainaugurował nowego sezonu. Teatr spłonął doszczętnie 24 
marca 1890 r. 
Sezon 1889/90 r, dokończono na scenie u Patzera. Wprawdzie dyrektor SchonersHidt 
wycofał się, jednak aktorzy zdecydowali się występować na własny rachunek. Bierna 
postawa bydgoszczan zaskoczyła i rozczarowała ich. Prasa ostro skrytykowała obojęt- 
ność publicznoścp30 i podkreślała wyjątkowość okoliczności, w których szczególnie li- 
czono na jej moralne wsparcie. 
Rokrocznie przez 66 lat inaugurowano w starym gmachu Teatru Miejskiego kolejne 
sezony artystyczne. Gdy w 1896 r. wybudowano nowy, sprecyzowano i zaostrzono wa- 
runki, na jakich teatr był odtąd udostępniany kolejnym dyrektorom. Ważne było m.in, 
aby przedsiębiorca mieszkał w Bydgoszczy przez cały okres piastowania stanowiska dy- 
rektora nowego Teatru Miejskiego i aby stąd kierował interesami. Te oraz szereg innych 
nakazów służyły lepszej organizacji pracy teatru, a przede wszystkim miały zapewnić 
coraz większemu miastu działalność teatru na artystycznie dobrym poziomie. 


Przypisy: 
1 Część druga obejmie lata 1890-1920. 
2 H. Titze: Abri8 einer Theatergeschichte der Stadt Bromberg. W: Deutsche Buhne Bromberg. Festpro- 
gramm 1930, s. 123-192. 
3 Stały niemiecki teatr amatorski Deutsche Buhne w Bydgoszczy powstał 20 września 1920 roku. Scena ta 
rozpoczęła działalność w "Elysium" 6eden z teatrów letnich) przy ulicy Gdańskiej 52. 
4 H. Baumert: Bromberger Musik - und Theaterwesen vor 100 Jahren. W: "Historische MonatsbUitter fUr 
die Provinz Posen" 1905, nr 11, s. 203-207; G. Ginschel: Die Kunstptlege und das Theater in Bromberg. 
W: "Historische MonatsbUitter fUr die Provinz Posen" 1902, nr 7, s. 97-108. 
5 o. Weddingen: Das Stadttheater in Bromberg. W: Geschichte der Theater Deutschlands in hundert 
Abhandlungen dargestelIt nebst einem einleitenden Ruckblick zur Geschichte der dramatischen Dicht- 
kunst und Schauspielkunst, Berlin 1905, t. 1, s. 256-258. 
6 W. Damaschke: Ans der Geschichte des Brombergers Theaters. W: Der Deutsche im Osten. Danzing, 
1941, z. 10, s. 650-656. 
7 Z. Mrozek: Z tradygi teatralnych Bydgoszczy (do roku 1918). W: "Kalendarz Bydgoski" 1993, s. 87-94. 
8 K Ulatowski: Teatr na miejscu kościoła. W: "Almanach Thatru Bydgoskiego", 1924, s. 11-14. 
9 M. Laubert: Das Posener Theater 1815/47. W: Sonder-Veroffentlichungen der Historischen Gesell- 
schaft fUr die Provinz Posen, Posen 1908, t. 5, s. 117-195. 
10 Z. Grot: Dzieje sceny polskiej w Poznaniu 1782-1869, Poznań 1950.
		

/kronika_bydgoska_1900127_0001.djvu

			125 


11 H. Ehrenberg: Das Posener Theater in sudpreuBischer Zeit. W: "Zeitschrift der Historischen Gesell- 
schaft fUr die Provinz Posen" 1894, z. l, s. 27-81. 
12 H. Knudsen: Die Hauptepochen der Geschichte des deutschen Theaters in Posen. Beilage zum Pro- 
gramm des Koniglichen Auguste Viktoria-Gymnasium. Programm Nr. 241, Posen 1912; tenże: Deut- 
sches Theater in Posen, Erinnerungen und Beitrage zu seiner Geschichte, Bad Nauheim 1961; tenże: 
Das Posener Theater unter Franz WalIner. W: "Zeitschrift der Historischen Gesellschaft fUr die 
Provinz Posen, zugleich Zeitschrift der Historischen Gesellschaft fUr den Netzedistrikt zu Bromberg" , 
Posen 1911, s. 225-241. 
13 W ostatecznym bowiem rozrachunku krajobraz polskich wydawców w porównaniu z niemieckimi był w 
sprecyzowanym na wstępie okresie dużo skromniejszy. Należy tu podkreślić, że prasa dla pomyślnego 
rozwoju potrzebuje na ogół, podobnie jak oświata i gospodarka, sprzyjających warunków politycznych. W 
zależności od nich jej rozwój jest hamowany i kuleje, albo jest widoczny, co ma odzwierciedlenie w ilości 
tytułów oferowanych czytelnikom. W Bydgoszczy panowała pod tym względem sytuacja dość specyficzna. 
Rozwój prasy był długo jednostronny, dotyczył bowiem tylko organów niemieckojęzycznych, o czym świad- 
czy ich imponująca ilość (w sumie 12 tytułów gazet polityczno-ogólnoinformacyjnych oraz 3 organy urzę- 
dowe, ponadto liczne dodatki oraz pisma działających tu towarzystw), głównie w ostatnim ćwierćwieczu 
dziewiętnastego stulecia. W przeciwieństwie do innych miast zaboru pruskiego, np. Poznania i Torunia, w 
których prasa polska, propagując mowę ojczystą i wspierając świadomość narodową, zajmowała ważną 
pozycję w polskim życiu publicznym, panowała w Bydgoszczy pod tym względem zupełna cisza. Naj- 
prawdopodobniej można to przypisać jedynie wątłemu wówczas nurtowi życia umysłowego, szczególnie 
w pierwszej połowie minionego wieku. Poza "Dziennikiem Doniesień Rządowych i Prywatnych Depar- 
tamentu Bydgoskiego" (1808-1809) Antoniego Gliszczyńskiego i "Dziennikiem Tygodniowym Depar- 
tamentu Bydgoskiego" (1811-1812/15?) oraz "Gazetą Bydgoską" (1810 r.) nie zdołano aż do roku 
1891 wydać niczego ogólno informacyjnego, jeśli pominie się wychodzący w latach sześćdziesiątych 
"Noworocznik dla Nauczycieli i Przyjaciół Wychowania" oraz nie odnaleziony "Kalendarz Rolniczy" z 
lat 1869-1872. 
Dopiero u schyłku wieku polski ruch prasowo-wydawniczy zaczął się doŚĆ żywo rozwijać. Stanisław Toma- 
szewski z Poznania wydawał tutaj "Straż Polską" (1891-1894), przekształconą później w "Gazetę Bydgo- 
ską". Następny był ,,"Dziennik Bydgoski" (od 1908 r.) Jana Teski, który był jedyną polską gazetą wydawaną 
w Bydgoszczy u schyłku I wojny światowej. (Więcej na ten temat w książce M. Biskupa (red.): "Historia 
Bydgoszczy". ) 
Natomiast spośród niemieckich pism politycznych cały czas wychodziła "Ostdeutsche Rundschau", 
której tytuł musiał zostać po 1918 r. zmieniony na "Deutsche Rundschau in Polen" (organ mniejszości 
niemieckiej w Polsce, istniejący do 1944 r.). Aktywność swą powoli kończyła redakcja "Ostdeutsche 
Presse" (1877-1921). Przestały też wychodzić jej mutacje: "Bromberger Zeitung" (od 1862 r., wcze- 
śniej, od 1845 r., jako "Bromberger Wochenblatt" E Fischera) i "Ostdeutscher Lokal-Anzeiger" (od 
1889 r.). Por. E. Nowikiewicz: Bydgoskie niemieckojęzyczne pisma periodyczne w latach 1815-1900. 
W: "Kronika bydgoska", 1997, XVIII, s. 127-160. 
14 Por. Z. Raszewski: op. cit., s. 106. 
15 Ibidem, s. 107. 
16 Carl Casimir Dobbelin (zm. 1821 r. we Frankfurcie), prywatny przedsiębiorca, syn Carla Teofila 
(kierownika teatralnego z Berlina), kierował teatrem w Poznaniu z przerwami w latach 1791-1821. 
Zawiódł nie tylko jako szef sceny poznańskiej, ale również jako aktor (por. AlIgemeine Deutsche 
Biographie). Jego działalność spotkała się także z ostrą krytyką recenzentów (por. Z. Grot: Dzieje sceny 
polskiej w Poznaniu..., s. 30-38). 
17 Por. Z. Raszewski: op. cit., s. 110. 
18 Por. Z. Raszewski: op. cit., s. 110. 
19 Pamiętnik przechowywany jest w Bibliotece Miejskiej w Bydgoszczy (sygn. rkps. H 91) i obejmuje okres 
od 12 stycznia 1813 r. do 20 października 1817 r. Zapiski dotyczą spraw wojskowych i administracyjnych 
z czasów wojen napoleońskich. Por. też Z. Raszewski: op. cit., s. 111; H. Baumert: op. cit., s. 204. 
20 Por. Z. Raszewski: op. cit., s. lU; S. Nowakowski: Nieznany pamiętnik. W: "Przegląd Bydgoski" 1933, 
z. l, s. 61-64. 
21 S. Nowakowski: op. cit., s. 61. 
22 Kasper Kamiński (ur. 9 stycznia 1776 f?] Lwów f?] - zm. sierpień 1827 r. Żytomierz), aktor i dyrektor 
teatru.
		

/kronika_bydgoska_1900128_0001.djvu

			126 


23 Por. Z. Raszewski: op. cit., s. 112-114. 
24 H. Baumert: op. cit., s. 203-207. 
25 H. Baumert: op. cit., s. 204. 
26 Por. Z. Raszewski: op. cit., s. 114. 
27 Z, Raszewski: op. cit., s. 115. 
28 M. Laubert: op. cit., s. 120. 
29 M. Biskup (red.): Historia Bydgoszczy, Warszawa-Poznań 1991, s. 465. 
30 Miłosz Sztengel (ur. 1844 [1] - działał do 1877 r.), aktor, dyrektor teatru. 
31 Poznaniacy mieli w tej materii więcej szczęścia. Pierwszym przybyłym tam jesienią 1815 r. Polakiem był 
Johann Milewski, później wielokrotnie występował Ludwik Osiński. W 1820 r. koncesję otrzymał Woj- 
ciech Bogusławski. Po nim przybył przedsiębiorca teatralny z Krakowa. W 1839 r. w okresie targów świę- 
tojańskich zorganizowano polskie przedstawienia po raz kolejny. Przybyli wówczas krakowscy artyści z 
Zygmuntem Anczycem na czele. W 1841 r. występował Łoziński, a rok po nim zawitał powszechnie uzna- 
ny i chwalony Tomasz Chełchowski z Krakowa. 16 stycznia 1843 r. doprowadzono do powstania stałej 
sceny polskiej w Poznaniu, której kierownictwo leżało w gestii niemieckiego dyrektora. (Por. Z. Grot: op. 
cit., s. 114-132; M. Laubert: op. cit., s. 160-163). 
32 Postanowieniem kongresu wiedeńskiego Bydgoszcz przeszła ponownie pod panowanie pruskie, wcho- 
dząc w skład Wielkiego Księstwa Poznańskiego i stała się stolicą jednej z dwóch jego regencji. Po 1871 r. 
była już częścią utworzonej Prowincji Poznańskiej (Provinz Posen). 
33 W pracowni teatrologicznej Miejskiej Biblioteki Publicznej w Bydgoszczy jest przechowywany afisz te- 
atralny, anonsujący trzyaktową operę Cherubiniego "Der Wassertrager", podpisany przez D. K6hlera. 
Na afiszu nie umieszczono daty jej wystawienia. 
34 O Teodorze D6ringu patrz też str. 108 (dyrekcja E. Vogta). 
35 M. Laubert: op. cit., s. 119-121. 
36 Z. Raszewski: op. cit., s. 119. 
37 K Ulatowski: op. cit., s. 11-14. 
38 "Deutsche Rundschau in Polen", 1935, nr 232. 
39 M. Laubert: op. cit., s. 145. 
40 G. Meinhardt (red.): Aus Brombergs Vergangenheit, Wilhelmshaven 1973, s. 361. 
41 Por. "Bromberger Zeitung" 1863, nr 230. 
42 O. Roquette: Siebzig Jahre. Geschichte meines Lebens, Darmstadt 1894, s. 102. 
43 Dyrektor teatru w Poznaniu od 1828 r. do śmierci w 1852 r. 
44 H. Titze: Abriss einer Theatergeschichte der Stadt Bromberg. W: Deutsche Buhne Bromberg. Festpro- 
gramm 1930. Bydgoszcz 1930, s. 128. 
45 Por. M. Laubert: op. cit., s. 145. 
46 Por. "Bromberger Wochenblatt", 1856, nr 136. 
47 Por. "Bromberger Wochenblatt", 1856, nr 136. 
48 M. Laubert: op. cit., s. 145. 
49 M. Laubert: op. cit., s. 165. 
50 "Bromberger Wochenblatt", 1852, nr 101. 
51 HelWegh wystąpił w Monachium w roli Otto von Wittelsbacha 32 razy. 
52 "Bromberger Wochenblatt", 1853, nr 55. [Zehn Jahre zuvor "war er in der unbestrittenen Gunst des 
hiesigen Publikums; man war mit dem zufrieden, was er brachte, weil man eben nichts besseres kannte. 
Dieses Zeitalter einer glucklichen und harmlosen Genugsamkeit dauerte bis zur Ankunft des Herm 
Genee. Da wurde das Publikum gewahr, daB ibm doch etwas spezifisch Anderes dargeboten wurde".] 
53 "Bromberger Wochenblatt", 1856, nr 136-138. ["Er bethatigte ein lebhaftes Geruhl rur die Wurde der 
Kunst, ein tiefes Verstandni8 der Poesie wie der Musik"]. 
54 "Bromberger Wochenblatt", 1856, nr 136. 
55 "Deutsche Rundschau in Polen", 1935, nr 233. 
56 "Bromberger Wochanblatt", 1856, nr 136-138. (1) ["Fur Ausstattung in Scenerie, Kostumen und Requisi- 
ten wurde zu Genee's Zeiten weit nieht gethan, aIs irgend eine der spateren Gesellschaften thun wollte 
oder konnte"]. 
57 "Bromberger Wochenblatt", 1856, nr 137. 
58 "Bromberger Zeitung", 1862, nr 298. 
5 9 Dzięki wystawieniu tej opery, która przez wiele lat nie gościła w bydgoskim repertuarze, dyrektor Genee
		

/kronika_bydgoska_1900129_0001.djvu

			127 


zyskał bardzo na popularności. Był to "najznakomitszy spektakl sezonu". pisał "Bromberger Wochen- 
blatt". 1852. nr 41. 
60 Franz Wallner przybył do Bydgoszczy z cyklem dwudziestu przedstawień operowych w połowie czerwca i 
pozostał tu do końca sierpnia. 
61 "Bromberger Wochenblatt". 1853. nr 55. 
62 Aby wyłonić następcę Vogta rozpisano konkurs. 
63 "Bromberger Wochenblatt". 1856. nr 138. 
64 Badania źródłowe Lauberta wskazują na to. że na fundusz ubogich dokonywano wpłat. gdy jego 
kierownictwo było jeszcze dzierżawcą byłego. należącego do gimnazjum lokalu jezuitów. Przyjeżdżają- 
ce zespoły zapewniały wpływy kasie miejscowego funduszu dla biednych. W latach 1823-24. gdy myśla- 
no o budowie gmachu teatralnego. dyrekcja funduszu postanowiła odkupić od właścicieli rozpadający 
się kościół karmelitów po sekularyzacji i przekształcić go w teatr. W ten sposób uniknęła finansowania 
budowy przez spółkę akcyjną, ponieważ wiązałoby się to ze stratami znacznych wpływów do kasy, jeśli 
tylko akcjonariusze staliby się właścicielami budynku teatru. Por. M. Laubert: op. cit.. s. 144-145. 
65 Por, H. Knudsen: Deutsches Theater in Posen. Erinnerungen und Beitriige zu seiner Geschichte, s. 19. 
66 Mittelhausen gościł w Bydgoszczy najprawdopodobniej w 1851 r. Z uwagi na to. że nie udało się 
odnaleźć prasy z tego okresu. niełatwo jest wyjaśnić szczegóły dotyczące jego pobytu. Wg H. Titze 
współpracował on wówczas za zgodą Oberprasidenta prowincji z H.\¥. Gehrmannem. 
67 Por. "Bromberger Wochenblatt". 1856. nr 39. 
68 Por. "Bromberger Wochenblatt". 1856. nr 39. 
69 Por. "Bromberger Wochenblatt". 1853. nr 61. 
7 O W przeciwieństwie do Wallnera, Genee przybył do Bydgoszczy z własnymi muzykami i ze sprowadzo- 
nym chórem. 
71 "Bromberger Wochenblatt", 1853, nr 93. ["In Bezug auf den szenischen Apparat blieb aber viel zu wiin- 
schen ubrig. Manche MiBgriffe in der Besetzung haben dazu beigetragen, daB einzelne Mitglieder der 
Gesellschaft vom Publikum ungiinstiger beurtheilt wurden. aIs sie es verdienten"]. 
72 "Bromberger Wochenblatt". 1856. nr 138. 
73 Por. "Bromberger Wochenblatt". 1856, nr 138. 
74 Por. "Bromberger Wochenblatt". 1856, nr 138. ["Letztere zahlte 18 Mitglieder. unter denen selbst ein 
tuchtiger Harfenist. Herr Wolkenhauer, sich befand. Die Leitung fUhrte Kapelmeister LeideI. Der Chor 
bestand aus 14 Herren und 12 Damen"]. 
75 "Bromberger Wochenblatt", 1856. nr 137. ["sonst aber haben wir gerade in der Oper 1łauriges erlebt, 
selbst dem Laien wurde es fUhlbar, wie tief unser Theater unter jenes Niveau herabgesunken ist"]. 
76 Por. "Bromberger Wochenblatt". 1856, nr 39. 
77 "Bromberger Wochenblatt". 1856, nr 39. 
78 "Bromberger Wochenblatt". 1856. nr 25. 
79 "Bromberger Wochenblatt". 1856. nr 138. 
80 Por. H. Knudsen: Deutsches Theater in Posen. Erinnerungen und Beitriige zu seiner Geschichte. s. 26, 
28. 44; tenże: Die Hauptepochen der Geschichte des deutschen Theaters in Posen, s. 9. 
81 "Bromberger Wochenblatt". 1856. nr 21. 
82 "Bromberger Wochenblatt" doniósł 30 października 1856 r. w związku z Kellerem m.in.: "Radni 
Miasta Głogowa podjęli w dniu 20 b.m. decyzję zwolnienia Kellera z jego obowiązków. ponieważ nie był 
on rzekomo w stanie sprostać wymaganiom. jakie teatr w Głogowie miał spełniać". ["Die Stadtverord- 
neten in Glogau haben aro 20. d.M. den BeschluB gefaBt. sich von Herrn Keller loszusagen, weil er nicht 
im Stande sei. die Anforderungen, welche man in Glogau an das Theater stellt. zu befriedigen."] 
83 "Bromberger Wochenblatt". 1856. nr 21,46. i 138. 
84 "Bromberger Wochenblatt", 1856, nr 106. 
85 Por. "Bromberger Wochenblatt". 1856. nr 108. 
86 Por. "Bromberger Wochenblatt".1856. nr 119. 
87 Por. "Bromberger Wochenblatt".1856. nr 119. 
8 8 "Bromberger Wochenblatt". 1856. nr 138. [Es schien. daB die Bromberger "nicht sowohl sorgfaIltig 
vorbereitete Auffiihrungen sehen sollten. aIs vielmehr P r o b e n d e s fUr Posen bestimmten Re- 
pertoires"]. 
89 "Bromberger Wochenblatt". 1861. nr 53.["Wir verlangen eine wiirdige Behandlung der BiihnenverhaIt- 
nisse"].
		

/kronika_bydgoska_1900130_0001.djvu

			128 


90 Por. też H. Knudsen: Die Hauptepochen der Geschichte des deutschen Theaters in Posen. s. 12. 
91 "Bromberger Zeitung", 1862, nr 298. ["nur deshalb zu geschehen, um das Haus zu lUf ten"] 
92 Teatr letni na Szreterach otwarto w 1859 r. Drugi teatr letni powstał w ogrodzie Patzera już w następnym 
roku. Pierwsze przedstawienia na tych scenach dawał zespół dyrektora WH. Gehrmanna. 
93 "Bromberger Zeitung", 1862, nr 298. [Das Publikum sei "seit einiger Zeit nur mit leichten Stiicken und 
Possen 50 reichlich regaliert" worden. ] 
94 "Bromberger Zeitung", 1862. nr 298. ["Die Schauspieler ziehen ein - die Kunst nicht"]. 
9 5 "Bromberger Zeitung", 1862, nr 298. [Es wurde "der Komodie und dem Gotte des hoheren Blodsin- 
nes geopfert"). 
96 "Bromberger Zeitung", 1862, nr 298. [Den Beifall emteten "PossenreiBer mit obligatem Gesichtersch- 
neiden"]. 
9 7 "Bromberger Zeitung", 1862, nr 298. ["so daB ein hinkendes Ensemble, ein mangelhaftes Repertoire 
die Folge war"]. , 
98 H. Knudsen: Deutsches Theater in Posen, Erinnenmgen und Beitriige zu seiner Geschichte, s. 57; tenże: 
Die Hauptepochen der Geschichte des deutschen Theaters in Posen, s. 12. 
99 Por. "Bromberger Zeitung", 1863, nr 219. 
100 "Bromberger Zeitung", 1863, nr 230. 
101 "Bromberger Zeitung", 1863, nr 230. 
102 "Bromberber Zeitung", 1864, nr 289. ["ein verlorener Posten"]. 
103 Por. "Bromberger Zeitung", 1862, nr 298. 
104 Por. "Bromberger Zeitung", 1863, nr 278 i 1864, nr 231.249,250. 
105 Por. "Bromberger Zeitung", 1863, nr 224, 242, 257, 263. 267 i 1864, nr 226. 233. 249. 250. 
106 Zespół aktorów, bez śpiewaków, liczył 24 członków. 
107 Keller wracał wówczas do Poznania lub udawał się do Torunia. 
108 "Bromberger Zeitung", 1864, nr 17. ["Der Reiz der Erscheinung einer gefeierten Kunstlerin, durchweg 
gute Besetzung eines Meisterwerks, gewandtes Spiel samtlicher Darstellenden, ansHindige Ausstattung 
hatten das Publikum, besonders das gebildete, zum Besuch nicht einladen konnen und das BewuBtsein 
von Vorhandensein kiinstlerischen Berufs und wirlclichen Talents unter den Mitgliedem dieser Buhne 
wird wie ein 1łaum verschwinden, wenn wir uns wieder in dem Schlendrian der ledemen Berliner Tages- 
und Kassen-Stucke befinden werden. Die Schuld tragt dann aber nicht die Buhne. sondem das Publi- 
kum, welches den berechtigten Einf1uB auf die Truppe und deren Leistungen aufgiebt und den BeweiB 
liefert, daB Bromberg noch nicht so groBstadtisch geworden, um eine gute Truppe halten zu konnen"]. 
109 Por. "Neue Bromberger Zeitung". 1867, nr 169. 
110 "Neue Bromberger Zeitung", 1868, nr 249. ["Bunt genug war es, was in den letzten Tagen in sturmischer 
Hast uber unsere Buhne rollte, vorherrschend Posse und Lustspiel, und um den Verdacht der Gesch- 
macklosigkeit abzuweisen, auch ein Schauspiel und eine Perle aus dem Schatze unserer Dramen, welche 
wir gem in anderer Einfassung und anderm Schliffe wiedergesehen hatten."] 
Hl "Neue Bromberger Zeitung", 1867, nr 200. ["Es ist ein dankbares Volkchen, dieses Sonntagspubli- 
kum"]. 
H2 "Neue Bromberger Zeitung", 1868, nr 292. ["Um die Ermudung des Publikums zu kuriren, muB die 
Hexe und Posse dran"]. 
113 Do orkiestry zaangażowano Bauersche Kapelle, do której dołączono muzyków z orkiestry poznańskiej. 
114 "Bromberger Zeitung", 1872, nr 102. 
115Por. Połczyńska, Edyta: Im polnischen Wind. Beitriige zum deutschen Theaterwesen und zur deutschen 
Literatur im Grosshenogtum Posen 1815-1918, Poznań 1988, s. 53. 
116 Niektórzy dyrektorzy Teatru Miejskiego kierowali też bydgoskimi scenami letnimi. które uaktywniły się 
szczególnie w latach osiemdziesiątych. Okresowo czynne były nawet 3 teatry jednocześnie. co potęgowało 
problemy finansowe dyrektorów sceny miejskiej. 
117Według niepotwierdzonych informacji dyr. Eduard Schon (również dyrektor scen letnich u Patzera i w 
Schutzenhaus) był kierownikiem sceny miejskiej w Bydgoszczy przed dyr. E Buggertem. Z uwagi na nie- 
kompletnie zachowaną prasę z tego okresu trudno było dotrzeć do precyzyjniejszych wiadomości. 
118 APB. Akta miasta Bydgoszczy, sygn. nr 427. (Sprawozdanie z posiedzenia "Theater-Deputation" z dnia 
16 lutego 1880 r. wraz z informacją o wyrażeniu zgody na występy dyrektora Stolzenberga w Bydgoszczy 
podpisane przez ośmiu obecnych członków komisji: Lincke, Erle, Grahn, Dietz, Werkmeister, Jacoby 
iWaldon).
		

/kronika_bydgoska_1900131_0001.djvu

			129 


119APB. Akta miasta Bydgoszczy, sygn. 427 (Regulativ fUr die 
lWaltung des Stadt-Theaters). 
120 Ibidem. 
121 Dyrektor Schirmer postawił kilka warunków: - żądał gwarancji w wysokości 5000 marek, bezpłatnej dzier- 
żawy teatru i dostaw gazu na korzystnych warunkach (maksymalnie za połowę ceny). 
122 Dyr. A Hirschfeldowi udostępniono gmach teatru za cenę 12 marek dziennie. Kontrakt zobowiązywał 
dyrektora do grania podczas 4 wieczorów tygodniowo (por. "Ostdeutsche Presse", 1882, nr 243). Media 
chwaliły wielokrotnie działalność Hirschfelda w Bydgoszczy na przestrzeni trzech lat (por. m.in. "Ost- 
deutsche Presse", 1884, nr 88). J 
1230skar Kramer kierował przez wiele lat teatrami w Heildelbergu i St. Gallen. 
124 "Ostdeutsche Presse", 1885, nr 104 i 135. 
125. APB. Akta miasta Bydgoszczy, sygn. 431 (korespondencja prowadzona z dyrektorem Hirschbergiem). 
Akta zawierają ponadto korespondencję z dyrektorem M. Auerbachem z Królewca np. z 2 maja i 6 lipca 
1887 r. Pisma dotyczą m.in. zaproponowanego bydgoskiemu magistratowi zastępcy M. Auerbacha, 
E.M. Mauthnera - dyrektora "Berliner Schauspiel-Ensemble". 
Z listów nie wynika, czy Mauthner ostatecmie przyjechał do Bydgoszczy. Dyr. M. Auerbach został 
zaangażowany w bydgoskim Thatrze Miejskim na sezony 1886187 i 1887188 r. Wg H. Titze sezonem 
1887188 r. kierował wspólnie z dyrektorem Witte-Wild. ("Ostdeutsche Presse", 1887, nr 184). 
126 Tym razem Hirschfeld nie musiał ponosić kosztów dzierżawy budynku. 
127Fritz Witte-Wild był aktorem i reżyserem. Kierował m.in. scenami w Lipsku i Wrocławiu. Pracował 
m.in. w Dreźnie, Lipsku i Wrocławiu. "Bromberger Thgeblatt" zamieszczał liczne pochlebne uwagi na 
temat działalności dyrektora (por. m.in. 1888/nr 71). 
128 "Ostdeutscher Lokal-Anzeiger", 1890, nr 41. 
129 "Ostdeutscher Lokal-Anzeiger", 1890, nr 41. 
130 Por. "Ostdeutscher Lokal-Anzeiger", 1890, nr 74.
		

/kronika_bydgoska_1900132_0001.djvu

			130 


Załącznik nr 1 Dyrektorzy Teatru Miejskiego w Bydgoszczy (1825-1890) 


Dyrektorzy Daty występów w Bydgoszczy na scenie Teatru Miejskiego 
w układzie chronologicznym 
Kury 25 stycznia 1825 r. 
Johannes Huray - Poznań brak wiarygodnych informacji 
zachowany afisz z dnia 14 lipca 1833 r. dowodzi tylko o przedsta- 
wieniach w sezonie letnim 1833 r. 
Ernst Vogt - Poznań przyjeżdżał prawdopodobnie rokrocznie w okresie jesiennym w la- 
tach trzydziestych i czterdziestych. Ostatni jego pobyt odnotowano 
jesienią 1852 r. 
Franz Kersten styczeń 1830 r. 
Daum (Baum?) 1832 r. 
Eduard OOhring 13 marca 1833 r. i lipiec 1835 r. 
H.W. Gehrmann od 7 grudnia 1843 r. do 17 stycznia 1844 r. 
F.J. Geneś - Gdańsk prawdopodobnie od roku 1845 do 1852 Genee pojawiał się w Byd- 
goszczy zawsze wiosną, a Vogt jesienią 
Gehrmann / Mittelhausen - Toruń 1851 r. 
Franz Wallner - Poznań 1853-1856 r. 
Julius Hein - Szczecin od 20 lipca do 2 września 1855 r. 
Roeder - pełnomocnik WalInera początek 1856 r. 
Josef Keller - Poznań 1856-1867 r. 
H.W. Gehrmann z przerwami w latach 1861/62 - 1871n2 
Hegewald jesień 1867 r. 
Conrad Edelheim - Kołobrzeg od 16 października 1870 r. do 1 stycznia 1871 r. 
Carl ScMfer - Poznań 1870-1879 r. - dyrekcja w Poznaniu, w Bydgoszczy był na pewno 
wiosną 1872 r. 
F. Buggert 1877n8 r. 
Gustav Fritsche 1878/79 r. - 1879180 r. 
Benno Stolzenberg - Gdańsk wiosna 1880 r. . 
Glotz 1880/81 r. 
Heinrich Jantsch - Wrocław 1881/82 r. 
Schirmer - Szczecin wiosna 1882 r. 
A. Hirschfeld 1882/83 r. - 1884/85 r. i wiosną 1886 r. 
Oskar Kramer 1885/86 r. 
M. Auerbach - Królewiec 1886/87 r. 
M. Auerbach / Fńtz Wltte-Wild 1887/88 r. . 
Emil SchOnerstAdt 1888/89 r. - 1889190 r. 
Wegler wiosna 1889 r.
		

/kronika_bydgoska_1900133_0001.djvu

			131 


Lech Łbik 


, 
SRENIOWIECZNE BRODY I PRZEPRAWY NA DOLNFJ BRDZIE 
W OKOLICY BYDGOSZCZY 


Co mógł zrobić dawny wędrowiec, gdy w słabo zaludnionej lub zgoła bezludnej okoli- 
cy, napotkał na swej drodze szeroką i głęboką rzekę? Jeśli umiał pływać, mógł przebyć ją 
wpław. Jeśli nie umiał albo podróżował z dużym bagażem c::zy ładunkiem, musiał odszu- 
kać bród, czyli płytki odcinek koryta rzeki, umożliwiający przeprawę na drugi brzeg. 
Jeśli go znalazł, a po nim kolejni ludzie zaczęli przekraczać ową rzekę w tym samym 
miejscu, to z biegiem czasu po jej obu brzegach ukształtowała się sieć prowadzących do 
danego brodu dróg i ścieżek. Mogło się nawet zdarzyć, że osiadł przy nim przewoźnik, 
który za cenę niewielkiego datku gotów był ułatwić przeprawę, oferując miejsce w łodzi 
lub na tratwie. 
Każdy bród ułatwiał przed wiekami wzajemne kontakty ludności, zamieszkującej prze- 
ciwległe brzegi tej samej rzeki, atoli nie każdy znajdował uznanie w oczach kupców. Ci 
bowiem preferowali przeprawy, przez które wiodły krótkie i wygodne drogi pomiędzy 
regionami i ośrodkami, utrzymującymi ze sobą wymianę handlową. Jeśli zaś bród leżał na 
pograniczu terytoriów należących do różnych plemion, ludów c::zy państw, to wykorzysty- 
wany był także do zbrojnych wypadów i najazdów, kierowanych za rzekę na obszary są- 
siednich wspólnot i władztw. 
Brody istniały także w dolnym i ujściowym biegu Brdy. Na polecenie nie wymienionego 
z imienia krzyżackiego wielkiego mistrza, opisał je anonimowy komtur z pomorskiego 
Świecia. Opis brodów na Brdzie powstał w pielWszych latach XV stulecia l, toteż jego auto- 
ra upatrywać należy w osobie jednego z dwóch ówczesnych komturów świeckich, Jana von 
Pfirt (1396-1407) albo Henryka von Plauen (1407-1410)2. Oto interesujący nas fragment 
tego opisu, w przekładzie z niemieckiego na język polski: " Począwszy od Wisły aż do Byd- 
goszczy (<	
			

/kronika_bydgoska_1900134_0001.djvu

			132 


- bród 


Czerska 
PoLskie 


o 2 km 
I I 



Qrtodzi,ej e 


BYDGOSZCZ 


. 
BLeLtce 


. 
Łtg nowo 


Rysunek 1 Brody na dolnej Brdzie według opisu świeckiego komtura z początku XV w. (nurty Brdy i 
Wisły według mapy dystryktu noteckiego z lat 1796-1802). Rys. L. lbik 
wym Jasińcem a Świeciem (4 mile = 31,104 km), tudzież między Świeciem a podbydgo- 
ską wsią Dobrcz (3,5 mili = 27,216 km)6. 
Opis brodów na Brdzie jest świadectwem działania krzyżackiego wywiadu'. Zbliżała 
się Wielka Wojna polsko-krzyżacka z lat 1409-1411, po niej zaś rychło doszło do wybu- 
chu następnych, krwawych wojen (1414 r., 1422 r., 1431-1435). W trakcie przygotowań 
do kolejnych zmagań obie strony konfliktu rozważały różne warianty ataku na nieprzy- 
jaciela, toteż służby wywiadowcze zwaśnionych państw dokładnie penetrowały przygra- 
niczne tereny przeciwnika, jakie w pierwszym rzędzie stanowić miały cel planowanych 
uderzeń. W takich okolicznościach powstał też plan dwudziesto dniowego najazdu wojsk 
zakonnych na Kujawy i Wielkopolskę. Zakładał on między innymi wymarsz tychże wojsk 
z rejonu Świecia w kierunku Inowrocławia, przy czym Brdę zamierzano sforsować poni- 
żej Bydgoszczy, we wsi o nazwie Bartodzieje 8 . Co zaplanowano, to zrobiono, choć na 
znacznie mniejszą skalę. Otóż w ostatnich dniach sierpnia 1431 r. armia krzyżacka fak- 
tycznie wyruszyła na Kujawy z okolic Świecia i w drodze do Inowrocławia przeprawiła 
się przez Brdę w pobliżu Bydgoszczy, zapewne we wspomnianych Bartodziejach. Prze- 
prawa kilku tysięcy konnych rycerzy i kilkuset wozów trwała trzy dni, gdyż ze względu na 
wysoki poziom wody w rzece dowództwo zakonne musiało zarządzić budowę prowizo- 
rycznych mostów 9 . Wprawdzie komtur świecki ani słowem nie wspomniał o Bartodzie- 
jach, lecz z danych jego opisu wynika jasno, że to właśnie na wysokości tej miejscowości 
znajdowały się aż dwa zdatne do przeprawy brody. Na dzisiejszym planie miasta lokali- 
zować je należy w sąsiedztwie Kartodromu przy ulicy Oksywskiej. 
Znacznie starszą metryką źródłową legitymował się bród w strefie dzisiejszego bydgo- 
skiego Brdyujścia, zIokalizowanywdolinie, stanowiącej terasę zalewową Wisły. W 1113 r. 
korzystały z niego wojska Bolesława Krzywoustego (1102-1138), a barwny opis forsowania 
Brdy przez wojów tego władcy przekazał potomności anonimowy kronikarz, zwany Gal- 
lem. Jak czytamy na kartach jego kroniki, bród sytuował się tuż przy samym ujściu Brdy do
		

/kronika_bydgoska_1900135_0001.djvu

			133 


Wisły, u styku obu rzek 10. Od drugiej połowy XI wieku aż po 1330 r. strzegł go warowny, 
drewniano-ziemny gród o nazwie Wyszogród, który swe miano zawdzięczał położeniu na 
szczycie wysokiej skarpy lewego brzegu Wisły. Po zniszczonej przez Krzyżaków warowni 
pozostało imponujące grodzisko, choć większą część niegdysiejszych fos, wałów i majdanu 
z biegiem lat i stuleci pochłonął wartki nurt Wisły. Ruiny Wyszogrodu zalegają w odległo- 
ści około 1,2 kilometra na południowy zachód od mostu kolejowo-drogowego w Fordonie, 
między kompleksem zabudowań słodowni a cegielnią, po południowej stronie ulicy For- 
dońskiejll. Była to twierdza nie tylko "wysoka", ale również zasobna i ważna. Już w XII 
wieku w sąsiedztwie jej potężnych wałów istniał kościół, działała komora celna, prospero- 
wały karczmy-zajazdy, zaludniane przez kupców i drobnych handlarzy, zjeżdżających do 
Wyszogrodu na okresowo odbywane targi. Wtedy też na pobliskiej Brdzie pojawił się jaz, 
który spiętrzając wody rzeki powyżej przeprawy, obniżał je zarazem w miejscu brodu, co 
ułatwiało jego przekraczanie l2 . 
Miejscowa przeprawa funkcjonowała do XIX wieku, aczkolwiek w czasach nowożyt - 
nych przekształcono ją w przeprawę promową. Obsługą podróżnych zajmował się wów- 
czas właściciel karczmy o nazwie Ujście, istniejącej w widłach Wisły i Brdy co najmniej 
od XVII stulecia 13. Była to wszakże przeprawa "ruchoma". Z wieku na wiek postępował 
bowiem proces skracania koryta Brdy i przesuwania ujścia tej rzeki w górę Wisły, której 
szeroko rozlane kolano stale powiększało się w kierunku zachodnim, rozmywając rów- 
nież skarpę, zwieńczoną obwałowaniami Wyszogrodu 14. Sądzić należy, że proces ów przy- 
brał na sile od początku XVIII wieku, gdy do osuszania przeciwległego, chełmińskiego 
brzegu Wisły przystąpili osadnicy "olęderscy", sprowadzeni w tym celu przez szlachec- 
kich właścicieli majątku Ostromecko ls . Zjawisko skracania biegu Brdy zahamowała do- 
piero budowa portu drzewnego w Brdyujściu, jaka miała miejsce w latach 1877-1879 
(rozbudowa i modernizacja 1905-1906), atoli inwestycja ta spowodowała kolejne zmia- 
ny. Brdę skierowano wtedy do Wisły przez dwa nowo przekopane baseny portowe, z 
których wewnętrzny zwany jest popularnie torem regatowym. Położone opodal stare, 
naturalne koryto rzeki zostało skrócone i zamknięte dla żeglugi. Od portu wewnętrznego 
odcina je jaz, a odgradza sztucznie utworzona wyspa 16. 
Pozostałości Wyszogrodu piętrzą się dziś w odległości 1,4 kilometra na północny 
wschód od styku portu zewnętrznego z Wisłą oraz 2,2 kilometra od starego koryta Brdy. 
J ak napisał Anonim Gall, warownia sytuowała się w widłach obu rzek, wszelako w pew- 
nym oddaleniu od Brdy, gdyż przekraczający bród rycerze Bolesława Krzywoustego li- 
czyli na zaskoczenie pomorskiej załogi grodu 17. Świadectwo kronikarza pozwala przy- 
puszczać, że na początku XII wieku rzeka ta uchodziła do Wisły nieco bliżej twierdzy, 
niż ma to miejsce obecnie, najpewniej u północnego krańca wiślanej terasy zalewowej, 
wyznaczonego przez zbieg ulic Wyszogrodzkiej i Kwarcowej. Jeszcze w połowie XIX 
wieku sięgał tam ciąg rozległych, zabagnionych jeziorzysk, będących niechybnie relik- 
tem archaicznego koryta rzecznego l8 . Z kolei w pewnym dokumencie z 1413 r. wzmianko- 
wano u ujścia Brdy łachę o nazwie Stara Dbrzyca l9 , co wykłada się jako Brdzyca, bo do XVII 
stulecia na określenie owej rzeki używano powszechnie staropolskiego miana Dbra 20 . Są- 
dząc z nazwy, łacha ta stanowiła wyspę, istniejącą być może już na początku panowania 
Krzywoustego ("stara") względnie powstałą w ciągu XII i XIII wieku, kiedy w następstwie 
zwilgotnienia oraz ochłodzenia klimatu jeziora i rzeki w Europie Środkowej wydatnie
		

/kronika_bydgoska_1900136_0001.djvu

			134 


, 
WYSZOGROD -' 

 .'
 
-' ." . 
fil' I"'
. 
""f ł !' ' 
':ł'
" ,'" 
,
 
' 

ł."" / 

'łi;./ 

 
,,

, , 


t'ł\ /, ....' 
\\

 / ' 
1"\'\'\' fil' ",t 
""""""""'1 " ""'1 ' 1"'1'1,\,,1' 1 
 ",\,
 
/ 

... a 
/ 

 I 
'" :t'l/;. I 
'" ,<ł: 
, 
\::ł.
 I 
/ i{
 I 
/ 

 
/ 
	
			

/kronika_bydgoska_1900137_0001.djvu

			135 


tak wielkiemu zamuleniu i zapiaszczeniu, że wyspa przekształciła się w półwysep, wi- 
doczny na mapach z 1772 r. i 1787 r. 24 Później wszak także i on zanikł. Dopóki istniała 
wyspa, dopóty brody musiały być dwa, choć wespół stanowiły jedną przeprawę. Brodu 
na południowo-wschodnim brzegu dawnej wyspy, z późniejszą karczmą, szukać należy 
jakieś 200 metrów na północny wschód od obecnego, starego koryta, w miejscu, gdzie z 
Wisłą styka się brzeg nowej wyspy portowej. 
Rzecz w tym, że z przeprawy przy samym ujściu Brdy można było korzystać jedynie 
w ciepłe miesiące roku, przy niskim stanie wód Wisły, gdy ta nie podtapiała okolicz- 
nych terenów, co do momentu budowy portu drzewnego czyniła nader często 2S . Ale i 
nawet wtedy podmokły grunt doliny utrudniał bez wątpienia ruch ciężkich wozów, 
zaprzężonych w woły i konie. Takich niedogodności, ograniczeń i przeszkód mogła 
oszczędzić podróżnym droga na obrzeżu terasy, po szczycie zbocza wysokiego brzegu 
doliny Wisły, przekraczająca wąską dolirię Brdy w rejonie Czerska Polskiego. Brodu 
tam nie było, za to w czasach nowożytnych funkcjonował prom, przy nim zaś - na lewym 
brzegu rzeki - egzystowała karczma. Na dzisiejszym planie miasta lokalizację dawnej 
przeprawy promowej określa zbieg ulic Toruńskiej i Łęgnowskiej, gdzie Brda wlewa 
swe wody do wewnętrznego basenu portowego 26 . Archeologiczna metryka osady w Czer- 
sku sięga XI stulecia 27 . Była ona zatem rówieśnikiem Wyszogrodu, a jej powstanie mo-. 
gło mieć bezpośredni związek z uruchomieniem miejscowej przeprawy. 
Ruch na przeprawach dokumentują zabytki. Liczą się przede wszystkim skarby, na 
jakie w wiekach średnich składały się zazwyczaj sztabki i ułamki srebra, kruszcowe 
ozdoby oraz monety. Dysponowali nimi możni rycerze i kupcy, którzy chowali je w 
ziemi w czasie wojen, niepokojów społecznych lub doraźnego zagrożenia, zwłaszcza 
podczas podróży, kiedy wystawieni byli szczególnie na niebezpieczeństwo grabieży czy 
nagłego napadu. Zdarzało się, że ginęli, zdarzało się również, że po ustaniu zagrożenia 
nie mogli lub nie potrafili odszukać miejsc, w jakich swoje skarby naprędce ukryli. 
Odnajdywane po wiekach w trakcie różnorakich prac ziemnych i badań wykopalisko- 
wych, poświadczają istnienie w danym rejonie ośrodków wielkiej własności feudalnej, 
w jakich gromadzono znaczne nieraz bogactwa, bądź dokumentują przebieg ruchliwych 
dróg, z których korzystali dawni bogacze i zamożni kupcy28. W przypadku Czerska 
Polskiego w rachubę wchodzi jedynie droga, skarby zaś odnaleziono dwa. PielWszy 
zawierał 8 monet pruskich z XV wieku, drugi - 105 wczesnośredniowiecznych monet 
polskich i kilka srebrnych ozdób, w tym naszyjnik 29 . ' 
Czerska przeprawa promowa, powołana do życia w celu zaspokojenia komunikacyj- 
nych i gospodarczych potrzeb niewielkiej załogi nadwiślańskiej twierdzy i garstki oko- 
licznych kmieci, z biegiem stuleci traciła na atrakcyjności, toteż w 1382 r. - w związku 
z lokacją miasta Wyszogrodu - pojawił się projekt zastąpienia jej konstrukcją mostową. 
Książę dobrzyńsko-kujawski, Władysław Opolczyk (1378-1392), założyciel miasta, przy- 
rzekł wyszogrodzianom, że na własny koszt wybuduje w Czersku most i zabezpieczy go 
solidną budowlą obronną ("propugnaculum")30. Potrzebę ufortyfikowania mostu uza- 
sadniało spore oddalenie od Wyszogrodu, co w sposób naturalny ograniczało możli- 
wość kontroli poboru mostowego myta, jak również ochronę samej konstrukcji przed 
dewastacją i zniszczeniem. Obietnicę Opolczyka ponowił w 1424 r. król Władysław 
Jagiełło, adresując ją tym razem do mieszkańców Fordonu, będących spadkobiercami
		

/kronika_bydgoska_1900138_0001.djvu

			136 


mieszczan wyszogrodzkich 31 . Nie ulega wątpliwości, że za deklaracjami obu władców 
kryły się gorące prośby ich poddanych znad Wisły, doświadczających ograniczeń i nie- 
dogodności w komunikacji z ośrodkami na prawym brzegu Brdy. Mimo solennych 
obietnic, niewiele uzyskali. Most pozostał na pergaminie, atoli w opłotkach Czerska 
rzeczywiście stanęła bliżej nieznana, kamienno-ceglana budowla, być może w typie 
dworu obronnego, której granitowe fundamenty odsłonięto podczas amatorskich ba- 
dań archeologicznych w 1890 r. Zalegały one u podnóża stoku skarpy prawego brzegu 
doliny Brdy, przy starej drodze z Inowrocławia i Żółwina, schodzącej do osady trasą 
obecnej ulicy Hutniczej, w odległości około 30 metrów od ulicy Toruńskiej32. Sądzić 
wolno, że czerską fortecę spalili Krzyżacy, gdy w 1413 r. najechali na Fordon i grani- 
czącą z Czerskiem Polskim wioskę Łęgnow0 33 . 
Spośród czterech brodów między Bydgoszczą a Koronowem, odnotowanych przez świec- 
kiego komtura, żaden nie był tak dogodny, jak brody poniżej miasta. Wszystkie trzeba było 
przepływać. Jeden z nich - najlepszy :. znajdował się w połowie tamtejszego odcinka rzeki, 
czyli najpewniej na wysokości wioski 1iyszczyn. Kolejnych upatrywać można w miejscach, 
do jakich jeszcze w XVIII stuleciu dochodziły drogi z obu stron Brdy. Miejsca takie sytu- 
owały się na wschód od Wtelna i wspomnianego Tryszczyna, w bydgoskim dziś Janowie, a 
także pomiędzy Czyżkówkiem a Opławcem, nieco powyżej lewobrzeżnych J achcic 34 . W 
1984 r. na ślady ostatniego z domniemanych brodów natrafili zapewne archeolodzy z byd- 
goskiego Muzeum Okręgowego. Brda wymyła wtedy osobliwą konstrukcję drewniano-ka- 
mienną, która zalegała na prawym brzegu rzeki, u północnego krańca ulicy Siedleckiej, 
naprzeciwko dochodzącej do przeciwległego brzegu ulicy Błotnej. Znalezione w reliktach 
owej konstrukcji fragmenty ceramiki datowano na XIV-XVI stulecie, interpretując odkry- 
cie jako pozostałości funkcjonującej tu niegdyś przeprawy3S. 
O brodzie w samej Bydgoszczy komtur świecki nie miał potrzeby pisać, bo przez 
nasze miasto krzyżaccy stratedzy nie zamierzali kierować zakonnych wojsk w razie ich 
najazdu na centralne Kujawy czy Wielkopolskę. Obecność solidnego zamku i miej- 
skich fortyfikacji kazała im forsować Brdę w miejscach ustronnych, a przez to bezpiecz- 
nych. Zresztą w Bydgoszczy, niewątpliwie od początku istnienia założonego w 1346 r. 
miasta, funkcjonował most, zlokalizowany - tak jak obecnie - u wylotu ulicy Mostowej 
(Most Staromiejski, dawniej Gdański)36. 
Nie wiadomo, czy był tu przed wiekami jakiś bród, wiadomo natomiast, że już we wcze- 
snym średniowieczu egzystował most, najpewniej drewniany, wsparty na palach wbitych 
parami w dno rzeki. Czytamy o nim w tekście traktatu handlowego z 1252 r., zawartego 
między Zakonem Krzyżackim a księciem kujawskim i łęczyckim, Kazimierzem, synem 
Konrada Mazowieckiego: ,,1bkoż w Bydgoszczy płaci się cło, przechodzqc [z Kujaw] po 
moście na Pomorze bqdi przybywając z Pomorza"37. Most był, ale gdzie? 
PielWotną przeprawę przez Brdę, najpielW bród, a następnie opisany most, loka- 
lizowano dotychczas albo na wysokości staromiejskiego Rybiego Rynku, albo w po- 
bliżu Babiej Wsi, około 150 metrów na wschód od ulicy Bernardyńskiej. Za cały do- 
wód pielWszej z tych hipotez posłużyła wyłącznie intuicja jej autora, Wiesława Posa- 
dzeg0 38 , za dowód drugiej - dwie siedmiometrowe belki, ułożone jedna nad drugą i 
wsparte na grubych palach. Belki i pale odsłonięto w 1967 r. podczas prac ziemnych, 
jakie prowadzono w odległości około 60 metrów na południowy wschód od pober-
		

/kronika_bydgoska_1900139_0001.djvu

			137 


nardyńskiego kościoła garnizonowego, w sąsiedztwie torów tramwajowych. Ustale- 
niem metryki i funkcji odkrytej konstrukcji zajęli się dwaj archeolodzy, Czesław Po- 
temski i Czesław Sikorski. Mimo sporego oddalenia od Brdy (120 metrów), uznali ją 
za element umocnienia wczesnośredniowiecznej przeprawy przez rzekę i stosownie 
do wyrażonego domysłu datowali na XII stulecie 39 . Zignorowali przy tym fakt, że 
miejsce znaleziska sytuowało się na obrzeżu dawnego ogrodu klasztornego, zało- 
żonego w XVI wieku na gruntach podmokłych, przeto permanentnie przez kilka stule- 
ci osuszanego, użyźnianego i wielokrotnie ogradzanego drewnianymi parkanami 40 . Już 
choćby tylko z tego powodu budowę kładki na palach wiązać raczej należy z działalno- 
ścią bydgoskich bernardynów niż z inwestycją komunikacyjną sprzed ośmiu wieków. 
Prawdziwy trop, jak wolno przypuszczać, wiedzie w całkiem innym kierunku. 
Wyprostowane i skanalizowane dziś koryto Brdy ma na wysokości Starego Miasta 
33 'metry szerokości. Przeciętna głębokość rzeki wynosi tam około 2 metrów 41 . Daw- 
ne zatoki i zakola dostrzec można jedynie na kartach naj starszych planów miasta z 
XVII i XVIII wieku. Na planach tych widać ponadto cztery duże wyspy, rozlokowa- 
ne niegdyś po obu stronach rozległego półwyspu, zajętego w XIV stuleciu przez mia- 
st0 42 . Trzy spośród nich, scalone w XVIII-XX wieku w jednolitą Wyspę Młyńską, 
sytuowały się w wielkim zakolu Brdy, gdzie rzeka, płynąca dotąd z północy na połud- 
nie, ostro skręca na wschód, zmieniając kierunek swego biegu z południkowego na 
równoleżnikowy43. Czwarta wyspa znajdowała się po wschodniej stronie miejskiego 
półwyspu, w rejonie zbiegu obecnych ulic Przy Zamczysku i Grodzkiej. Przed wieka- 
mi zajmował ją drewniano-ziemny gród, a następnie gotycki, murowany zamek. Dziś 
nie ma po niej śladu, ponieważ odnoga Brdy, która odcinała ją od stałego lądu, zo- 
stała w ciągu XVII -XVIII wieku zapiaszczona i zasypana 44 . 
Wiadomo zaś, że do wypłyceń rzecznego dna dochodziło z reguły w pobliżu wysp, 
które powodowały rozdzielenie pojedynczego nurtu rzeki na opływające je ramiona i 
odnogi. Działo się tak, bo za wyspą czy grupą wysp, w pobliżu miejsca ponownego 
zbiegu oddzielnych ramion i odnóg w jedno koryto, następował wzrost szerokości tego 
koryta oraz wyraźny spadek prędkości przepływu wody, wskutek czego na dnie osiadały 
niesione przez rzekę piaski i namuły. Dno w takiej strefie ulegało więc wypiętrzeniu, a 
grzbietem wypiętrzenia przebiegał tor brodu 4s . Podobne płycizny mogły się wytworzyć 
poniżej wysp wielkiego zakola Brdy, tym bardziej, że do spowolnienia tempa przepły- 
wu wody i obniżenia jej poziomu przyczyniał się bez wątpienia powtórny rozdział nurtu 
rzeki na osobne ramiona koło wyspy grodowo-zamkowej. Jeszcze w latach 1774-1800, 
w zależności od miejsca, Brda rozlewała się tam na szerokość, od 31 do 48 metrów, przy 
czym naj szersze rozlewiska występowały po zachodniej i wschodniej stronie grodowej 
WYSpy46. Głębokość rzeki na wysokości miasta była za to o wiele mniejsza niż obecnie. 
Przed kanalizacją koryta Brdy (1877-1879) wahała się ona od około 1,5 metra przy 
wysokim stanie wody do koło 1 metra przy stanie niskim 47 . Podana głębokość, jeśli 
uznać ją za analogiczną do stosunków wczesnośredniowiecznych, umożliwiała dogod- 
ną przeprawę konną, a z niewielkim ryzykiem - pieszą. Przy stanach wysokich koniecz- 
ny był niewątpliwie przewóz tratwą lub łodzią. 
Z zabytków przywołać trzeba trzy wczesnośredniowieczne skarby, co w warunkach 
polskich charakteryzuje miejsca o dużym natężeniu ruchu towarów i ludzi 48 . Skarby te
		

/kronika_bydgoska_1900140_0001.djvu

			138 


zostały przypadkowo odkryte w 1861 r., 1874 r. i 1910 r. O jednym wiadomo tylko tyle, że 
pochodzi z Bydgoszczy, o drugim - że ze śródmieścia, trzeci natomiast spoczywał przy 
Zbożowym Rynku. W sumie zawierały one ozdoby i ułamki srebrne, kilkanaście fragmen- 
tów różnych monet oraz 1139 sztuk monet całych, wybitych w X i XI wieku, o łącznej wadze 
około 1,2 kilograma. Przeważały monety niemieckie, ale trafiły się także polskie, angiel- 
skie, czeskie, węgierskie, bizantyjskie i arabskie 49 . 
Prócz skarbów i korzystnych warunków hydrograficznych, najpoważniejszego argu- 
mentu na istnienie miejscowego brodu, funkcjonującego na szlaku z południa nad Bał- 
tyk, dostarcza fakt zabezpieczenia tutejszej przeprawy fortyfikacjami grodu. Jak dowo- 
dzą wyniki badań wykopaliskowych, gród o nazwie Bydgoszcz wzniesiono w pielWszej 
połowie XI stulecia, zapewne w pielWszych latach panowania księcia Kazimierza Odno- 
wiciela (1034-1058)50. Można być pewnym, że o wyborze miejsca pod budowę owej wa- 
rowni nie zadecydował przypadek. Chociaż miano do dyspozycji rozległy, niezagrożony 
częstymi wylewami rzeki półwysep przyszłego miasta, tudzież trzy wyspy w wielkim zakolu 
Brdy, wybór padł jednak na całkiem inną wyspę, podmokłą, wcześniej stale nie zamieszka- 
ł ą 51. " Obrona rzeki - stwierdza Janina Kamińska - nie polega na bronieniu jej brzegółv, polega 
na kontroli rejonu przeprałv, przez który wiodq szlaki drożne''52. Wspomnieliśmy już, że przed 
epoką daleko idących regulacji, Brda rozlewała się najszerzej właśnie na zachodnim i 
wschodnim skraju grodowej wyspy, czyli w strefach wyznaczonych kolejno obecnym pla- 
cem Rybiego Rynku i ulicą Bernardyńską. Ponieważ tor brodu biegł zwykle skosem, a 
nie w linii prostej, prostopadłej do brzegów rzeki Gak most)53, przejście przez Brdę mo- 
gło ciągnąć się na sporym odcinku, choćby od Rybiego Rynku do poboczy uliczki Księcia 
Franciszka Druckiego-Lubeckiego, pozostając na całej długości w polu obselWacji i ostrza- 
łu strażników "grodu. 
Kilka lat temu na terenie niegdysiejszej wyspy grodowo-zamkowej archeolodzy od- 
kryli relikty sporej łodzi o długości około 4,20 metra i szerokości dochodzącej do 80 
centymetrów. Czółno, wydrążone z jednego pnia drewna, zalegało pod konstrukcjami 
grodu, co oznacza, iż było starsze od bydgoskiej warowni. Datowano je w szerokich 
ramach chronologicznych, od IX do XI wieku 54. 'lludno wyrokować o przeznaczeniu 
łodzi. Mogła służyć do połowu ryb, lecz wydaje się, że potrzeby nadbrdziańskiego ryba- 
ka w zupełności zaspokoiłaby o wiele mniejsza jednostka. Możliwe więc, że służyła tak- 
że do przewozu podróżnych, korzystających z miejscowej przeprawy. 
Most z komorą celną istniał w Bydgoszczy w 1252 r. Powstał z całą pewnością przed 
datą pielWszej, przypadkowej wzmianki, być może razem z grodem. W owych czasach 
drewniane mosty potrafiono wznosić nawet pod ostrzałem broniącego przeprawy prze- 
ciwnika. Ich budowa nie była ani skomplikowana, ani kosztowna. W latach 1410-1431 - 
w związku z działaniami wojennymi na froncie polsko-krzyżackim - kilka prowizorycz- 
nych mostów w szybkim tempie wystawiono w samej Bydgoszczy i podbydgoskich Bar- 
todziejach 55 . Wiadomo też, że w 1409 r. za budowę mostu na górnej Brdzie chłopom ze 
wsi Kosobudy w Borach Tucholskich zapłacono 4 skojce monety pruskiej, za co w Toru- 
niu można było wówczas wypić zaledwie pół beczki piwa 56 . 
Lokalizację mostu łatwo ustalić, ponieważ wschodnią granicę lokowanego w 1346 r. 
miasta wyznaczono wzdłuż starej drogi z Pomorza na Kujawy, wiodącej w kierunku Ino- 
wrocławia S7 . Wnosząc z przedrozbiorowego zasięgu terytorium gminy miejskiej, droga
		

/kronika_bydgoska_1900141_0001.djvu

			139 


o 100m 
I 
:.: 1 
-+ 2 
-- 3 


\ 
I 
I 
, 
.... /' 
, 
, 
, 
I 


. 
Rysunek 3 Bydgoszcz na przełomie XIII i XIV w. (topografia według planu miasta z 1656 r.) 
A - gród; 1 - most; 2 - kaplica świętego Idziego; 3 - droga z Pomorza na Kujawy. Rys. L. lbik 


ta dochodziła do północnego brzegu Brdy na wysokości granicy dzisiejszych parcel przy 
ulicy Stary Port 19 i 21. Tam bowiem ówczesne Przedmieście Gdańskie stykało się od 
wschodu z gruntami zamkowego, starościńskiego folwarku o nazwie Grodztwo s8 . Z kolei 
na południowym brzegu rzeki trakt pomorsko-kujawski biegł w odległości około 50 me- 
trów na wschód od ulicy Bernardyńskiej, równolegle do frontonu okazałego gmachu Wy- 
działu Rolniczego Akademii Techniczno-Rolniczej. Przedmieście Kujawskie, zwane też 
Toruńskim, graniczyło tu przed wiekami z ogrodem zamkowym, przekazanym w 1480 r. 
na własność konwentowi bernardynów pod budowę klasztoru. Do końca II wojny świa- 
towej przebieg omawianego traktu znaczyła zapewne krótka ulica, jaka łukiem przez 
dzisiejszy skwer koło pobernardyńskiego kościoła garnizonowego oraz wspomnianego 
gmachu Akademii Techniczno-Rolniczej prowadziła od ulicy Kujawskiej i Zbożowego 
Rynku do Mostu Bernardyńskiego i ulicy Grodzkiej. W dobie rozbiorów Polski nosiła 
nazwę Klasztornej (Klosterstrasse), później - Pawła z Łęczycy (obecnie trasą owej ulicy 
ciągnie się wyasfaltowana ścieżka)S9. Rzut oka na jakikolwiek plan miasta wystarczy, by 
stwierdzić, że szlak pomorsko-kujawski wkraczał na wyspę grodową i biegł u stóp grodo- 
wych wałów, co zresztą odpowiadało istotnym względom natury policyjno-wojskowej. Ruch
		

/kronika_bydgoska_1900142_0001.djvu

			140 


na strategicznej drodze z północy na południe odbywał się w ten sposób pod czujnym okiem 
skoszarowanych w warowni wojów i funkcjonariuszy grodu, w tym komornika, który trud- 
nił się poborem cła. 
Skoro prastara droga z Kujaw na Pomorze przebiegała przez grodową wyspę, to mo- 
sty musiały być dwa. Jeden, zapewne mniejszy, przerzucony nad nieistniejącą już odnogą 
Brdy, łączył wschodni kraniec wyspy z południowym odcinkiem traktu, jaki dochodził do 
niej od strony Kalisza, Kruszwicy i Inowrocławia. Drugi most, z pewnością większy, prze- 
rzucony nad głównym nurtem rzeki, prowadził już bezpośrednio w kierunku Myślęcinka, 
Świecia i Gdańska 60 . Północny przyczółek tego mostu powinien znajdować się na wysoko- 
ści parcel Stary Port 19 i 21, gdzie - jak pamiętamy - północny odcinek traktu dochodził do 
brzegu Brdy. Południowego przyczółka szukać wypada w rejonie okazałego budynku Po- 
wszechnego Zakładu Ubezpieczeń na Życie przy ulicy Grodzkiej 25, wzniesionego w XVIII 
stuleciu wraz z ciągiem podwórzowych oficyn na północnym obrzeżu dawnej wyspy grodo- 
wo-zamkowej61. Pracom budowlanym, jakie prowadzono tam w 1994 r., towarzyszyły robo- 
ty ziemne. W wykopach przy północnej elewacji ciągu podwórzowych oficyn, w odległości 
około 5-6 metrów od obecnego brzegu rzeki, na głębokości 1,5 metra wystąpił pojedynczy 
rząd potężnych, drewnianych pali o średnicy około 50 centymetrów. Oceniono, że pale te 
stanowią pozostałość umocnienia brzegu rzeki względnie element konstrukcji nadbrzeża 
wczesnośredniowiecznej, grodowej przystani 62 , lecz z większym prawdopodobieństwem 
upatrywać w nich można podpory grodowego mostu. 
Radykalne zmiany zaszły w połowie XIV stulecia, w związku z budową zamku i lokacją 
miasta. Grodowy most nad głównym nurtem Brdy uległ likwidacji, a cały ruch na osi północ- 
-południe skierowano przez miasto. Nowy most pojawił się u wylotu ulicy Mostowej, skąd 
drogę w kierunku Gdańska poprowadzono skrajem dzisiejszego placu Teatralnego, a na- 
stępnie trasą ulicy Gdańskiej i Pomorskiej. Na wysokości ulicy Dworcowej odbijała od niej 
lokalna droga do J achcic i Koronowa. Z kolei skorygowany szlak w kierunku Inowrocławia 
biegł odtąd od Bramy Kujawskiej (Toruńskiej) u zbiegu ulic Długiej i Podwale przez Zbo- 
żowy Rynek do ulicy Kujawskiej, gdzie osiągał trakt o wczesnośredniowiecznej metryce 63 . 


* * * 


Komunikacyjnej roli brodów na dolnej Brdzie nie sposób przecenić. Dzięki nim bo- 
wiem w drodze z południa na bałtycką północ (i odwrotnie) istniała możliwość uniknię- 
cia z jednej strony konieczności forsowania szeroko rozlanej Wisły, z drugiej natomiast 
ominięcia rozległych bagien i moczarów nadnoteckich, ciągnących się od okolic Prądów 
i Pawłówka w stronę Odry, co pozwalało kontynuować wędrówkę skrajem lewego, wy- 
sokiego i suchego brzegu doliny dolnej Wisły. Nic się pod tym względem nie zmieniło, 
bo i dziś przebiegają tędy głównie połączenia kołowe i kolejowe między północnymi a 
południowymi regionami naszego kraju. Dlatego już w pradziejach i starożytności ob- 
szary po obu brzegach dolnej i ujściowej Brdy penetrowane były przez liczne społeczno- 
ści, reprezentujące rozmaite grupy etniczne i kulturowe 64 . Znaleziska monet, naczyń i 
paciorków rzymskich pozwalają przypuszczać, że z tutejszych przepraw korzystali też 
kupcy z terytorium Cesarstwa Rzymskiego, jacy w pierwszych wiekach naszej ery wypra- 
wiali się nad Bałtyk po wysoko ceniony nad Tybrem i Dunajem, owiany mgiełką tajem- 
nicy bursztyn 6s .
		

/kronika_bydgoska_1900143_0001.djvu

			141 


Imperium upadło, a w całej Europie, w warunkach nieopisanego zamętu, poczęły z 
wolna kształtować się średniowieczne państwa narodowe, w tym państwo gnieźnień- 
skich Polan. Na początku drugiej połowy X wieku państwo to, obejmujące wówczas 
Wielkopolskę, Kujawy i Mazowsze, przystąpiło do podboju nadmorskiego Pomorza. Prócz 
Bałtyku, naturalne granice tej krainy wyznaczały rzeki: Odra, Warta, Noteć, dolna i 
ujściowa Brda, tudzież Wisła. Opór Pomorzan rychło został złamany66. Specjalnego zna- 
czenia nabrały odtąd drogi i przeprawy, zapewniające łączność między grodami polań- 
skimi a głównymi, położonymi na wybrzeżu ośrodkami podbitego Pomorza - Wolinem, 
Kołobrzegiem i Gdańskiem. Do Gdańska można było dotrzeć dwiema drogami. Jedna 
wiodła przez Noteć i bagnistą dolinę tej rzeki koło Nakła, druga zaś brodami na Brdzie 
i dalej z biegiem Wisły. Bliżej Gniezna i Poznania leżało Nakło, a tamtejsza przeprawa 
umożliwiała ponadto komunikację z Kołobrzegiem 67 . Drogę nakielską, początkowo 
ważniejszą niż szlak nadwiślański, zwycięzcy Polanie zaczęli fortyfikować w drugiej po- 
łowie X wieku. Zbudowali wtedy nowy, potężny gród w samym Nakle oraz niewielki 
gródek strażniczy w Królikowie, położony między Kcynią a Szubinem. Po drugiej stro- 
nie Noteci do ochrony i kontroli traktu do Gdańska wykorzystali natomiast zdobytą 
warownię pomorską w Więcborku, którą po modernizacji obsadzili własną zał ogą 68. 
Szlak wzdłuż lewego brzegu dolnej Wisły nabrał większego znaczenia dopiero w pieIW- 
szej połowie XI stulecia. Wzrostowi ruchu na tym szlaku sprzyjał niewątpliwie podbój 
Małopolski i Śląska, dokonany przez Mieszka I w latach 988-990 69 . Szlak ów zapewniał 
podróżnym i kupcom z Krakowa, Wiślicy czy Sandomierza krótszą i dogodniejszą drogę 
do Gdańska niż trakt nakielski. Korzystali z niego również mieszkańcy potężnego grodu 
w nadgoplańskiej Kruszwicy, wzniesionego na przełomie X i XI wieku u zbiegu dróg z 
Wielkopolski na Mazowsze oraz z Małopolski i Śląska na Pomorze 70 . Co więcej, z dróg 
prowadzących do przepraw na Brdzie korzystały też różne armie, zwłaszcza podczas 
wojen polsko-pomorskich w XI-XII wieku, dzielnicowych konfliktów kujawsko-pomor- 
sko-wielkopolskich w następnym stuleciu oraz zmagań polsko-krzyżackich w kolejnych 
wiekach 71. Przemarsze wojsk dokumentują liczne znaleziska egzemplarzy średniowiecz- 
nej broni (miecze, topory, groty oszczepów i włóczni, nóż), postradanej z pewnością 
przez forsujących rzekę wojów i rycerzy. Część tych militariów datowano na X-XII stu- 
lecie, wszystkie zaś znaleziono w pobliżu dawnych przepraw w Brdyujściu, Czersku Pol- 
skim oraz pieIWotnej, grodowej Bydgoszczy72. 
Spośród kilku przepraw na dolnej Brdzie największą frekwencją cieszyła się niechyb- 
nie przeprawa w Bydgoszczy, najwcześniej zabezpieczona warownym grodem. Konku- 
rował z nią bród przy ujściu Brdy, już zapewne w XI wieku uzupełniony o przeprawę 
promową w Czersku Polskim, lecz mosty w Bydgoszczy zdystansowały wszelką konku- 
rencję. Most wabił podróżnych. Znosił przecież ryzyko przeprawy w bród, uniezależniał ją 
od zmiennych stanów wody, warunków atmosferycznych, pór roku, umożliwiał korzysta- 
nie z dużych, ciężkich wozów i zapewniał to, czego nie był w stanie zapewnić żaden bród: 
komfort wojażu w suchej odzieży. Mostu pod Wyszogrodem nie było ani w 1252 r. 7 3, ani 
najpewniej po tej dacie. Późniejsze prośby mieszczan wyszogrodzkich i fordoniaków o 
most na Brdzie w Czersku Polskim, tudzież solenne obietnice jego budowy, składane 
kolejno przez księcia Władysława Opolczyka i króla Władysława Jagiełłę, nigdy nie do- 
czekały się spełnienia. Most odegrał więc w dziejach Bydgoszczy kapitalną rolę, zapew-
		

/kronika_bydgoska_1900144_0001.djvu

			142 


niając jej zrazu gospodarczą, a po upadku warowni wyszogrodzkiej także administracyj- 
ną, militarną i społeczną dominację na obszarze północnych Kujaw. Gospodarczą i stra- 
tegiczną rolę Bydgoszczy w pełni docenili Krzyżacy, którzy w toku wojny z Władysławem 
Łokietkiem (1327-1332) z dymem puścili nadwiślański Wyszogród (1330 r.). Mimo że 
gród nad Brdą przyszło im zdobywać dwukrotnie, w latach 1330 r. i 1331 r., powstrzymali 
się od jego zniszczenia i za każdym razem obsadzali zajętą twierdzę własną zał ogą 74. 
Świadom atutów Bydgoszczy był również Kazimierz Wielki, toteż właśnie nad Brdą, nie 
zaś nad Wisłą, wzniósł potężny zamek pograniczny i założył miasto, tworząc w miejscu 
starej przeprawy ośrodek godny miana północnej bramy ówczesnego Królestwa Polskie- 
go. 


Przypisy: 
1 M. Biskup, Z badań nad "Wielką wojną" z Zakonem Krzyżackim, "Kwartalnik Historyczny", R. 66,1959, 
nr 3, s. 673. 
2 G.A von Miilverstedt, Die Beamten und Conventsmitglieder in den VelWaltungs-Districten des Deut- 
schen Ordens inne rh alb des Regierungsbezirks Marienwerder, cz. 3, "Zeitschrift des Historischen Vere- 
ins rur den Regierungs-Bezirk Marienwerder", z. 10, 1884, s. 2. 
3 M. Biskup, dz. cyt., Dodatek 1, s. 689: "Von ersten ist von der Wyssel bys den Bromburg 11/2 myle; do 
sind 3 forte, der erste aIs die Bro in die Wissel vellet, die ander czwu forte legen 1/2 myle no Bromburg. 
!tern von Bromburg bys czur Crone sind 3 mylen, do bynnen sind 4 forte, obir die man alles swemmen 
mus. Der mittelste ist der beste und lyt 1 1/2 myle czu Bromburg" . 
4 Das Grosse Zinsbuch des Deutschen Ritterordens (1414-1438), wyd. P.G. Thielen, Marburg 1958, s. 
XXXYIII; W. Odyniec, Chełmiński system miar i chełmińska stopa mennicza w rozwoju historycznym, 
[w:] Studia Culmensia Historico-Juridica, t. 1, pod red. Z. Zdrójkowskiego, Toruń 1990, s. 39B. 
5 EL. von Schroetter, Karte von Ostpreussen nebst Preussisch Litthauen und Westpreussen nebst dem 
Netzedistrict aufgenommen (...) in den Jahren von 1796 bis 1802, Berlin 1803; Atlas historyczny miast 
polskich, t. 2: Kujawy, z. 1: Bydgoszcz, oprac. E. Okoń, J. Thndecki, Z. Kozieł, Toruń 1997, nr 3. 
6 M. Biskup, dz. cyt., Dodatek 1, s. 689, 690. 
7 Thmże. s. 672-673. 
8 Tamże, s. 673 i przyp. 13: ,,(...) Berthoschie uff der Broe niddelWendig Bromberg". 
9 M. Biskup, Najazd krzyżacki na Polskę i bitwa pod Dąbkami 1431 r., "Zeszyty Naukowe Wojskowej Aka- 
demii Politycznej", Seria Historyczna, nr 15,1967, s. 21. 
10 GalIi Anonymi Cronica et gesta ductum sive principum Polonorum, wyd. K Maleczyński, [w:] Monu- 
menta Poloniae Historica, seria 2, t. 2, Kraków 1952, ks. 3, rozdz. 26, s. 162. 
11 G. Wilke, Pradzieje i wczesne średniowiecze w świetle źródeł archeologicznych (od początków XII wie- 
ku), [w:] Historia Bydgoszczy, t. 1, pod red. M. Biskupa, Warszawa-Poznań 1991, s. 68-72; G. Wilke, Cz. 
Potemski, Źródła archeologiczne do studiów nad osadnictwem wczesnośredniowiecznym z terenu 
Bydgoszczy i powiatu bydgoskiego, cz. 1, "Prace Komisji Historii Bydgoskiego Towarzystwa Naukowe- 
go", t. 7, 1970, s. 29-32. 
12 Kodeks dyplomatyczny Wielkopolski, t. 1, wyd. I Zakrzewski, Poznań 1877, nr 11; Pommerellisches Urkun- 
denbuch, wyd. M. Perlbach, Danzig 1882, nr 9, 66. 
13 Opisy starostwa bydgoskiego z lat 1661-1765, wyd. Z. Guldon, Bydgoszcz 1966, s. 26, 39, 41, 47; R. Gul- 
don, Z. Guldon, Inwentarz wójtostwa bydgoskiego z 1744 roku, "Prace Komisji Historii Bydgoskiego 
Towarzystwa Naukowego", t. 7,1970, s. 86, 98; mapa Schroettera, cytowana w przypisie 5. 
14 G. Wilke, dz. cyt., s. 69. 
15 A Sucharska, Czas jak strumień... Z dziejów Ostromecka, Bydgoszcz 1990, s. 31. 
16 SckerI, Loll, Die Bromberger Wasserstrassen, [w:] Industrie und Gewerbe in Bromberg, Bromberg 1907, 
s. 46 nn. 
17 Zob. przypis 10. 
18 Schulz, Plan von Bromberg und Umgegend zwischen der Weichsel und Netze, skala 1:25 000, Berlin 
1857; Situations-Plan des Schifffahrts-Canales von dem Brahe-Fluss bis zum Weichsel-Strome, sekcja 2, 
skala 1:5000, przed 1877 r., Archiwum Państwowe w Bydgoszczy (dalej cytuję APB), Zbiór Kartograficz-
		

/kronika_bydgoska_1900145_0001.djvu

			143 


ny, sygn. 81. 
19 Kodeks dyplomatyczny Polski, t. 2, cz. 2, wyd. L. Rzyszczewski i A Muczkowski, Warszawa 1852, nr 501. 
20 E. Szmańda, O nazwach: Bydgoszcz i Brda, [w:] Bydgoszcz. Historia, kultura, życie gospodarcze, Gdynia 
1959, s. 12. 
21 Por. W Dzieduszycki, M. Kupczyk, Gopło. Przyroda i człowiek, Poznań 1993, s. 135-138; Z. Podwińska, 
Zmiany form osadnictwa wiejskiego na ziemiach polskich we wcześniejszym średniowieczu. Źreb, wieś, 
opole, Wrocław 1971, s. 29-30. 
22 K Hennenberger, Erclerung der preussischen grossern Landtaffel oder Mappen, Konigsberg 1595, 
mapa; S. Pufendorf, Sieben Bucher von denen Thaten Carl Gustavs Konigs in Schweden, Niirnberg 
1697, ryc. 5. 
23 E Mincer, Dzieje Bydgoszczy do roku 1806, Zielona Góra 1992, s. 172-173. 
24 G.c. Schultze, Karte des Bromberger Kanals, 1772 r., skala około 1:100 000, Wojewódzka i Miejska 
Biblioteka Publiczna w Bydgoszczy (dalej cytuję WMBP), Zbiory Specjalne - Kartografia, sygn. B III 
518; T. Ph von Pfau, Mappa specialis continens limites inter Regna Poloniae et Prussiae a Marchia Nova 
usque ad Vistulam, skala około 1:175 000, Berlin 1787. 
25 G. Reichert, Bericht iiber die Untersuchung der im Gutsbezirk Brahnau, Kreis Bromberg, vorhande- 
nen Ueberreste eines mittelalterlichen Bauwerks, "Jahrbuch der Historischen Gesellschaft rur den 
Netzedistrikt zu Bromberg" , Bromberg 1891, s. 86. 
26 Atlas historyczny..., nr 3; mapa Schulza, cytowana w przypisie 18. 
27 G. Wilke, Cz. Potemski, dz. cyt., s. 18-20; E. Dygaszewicz, Ze studiów nad zasiedleniem mezoregionu 
bydgoskiego w pradziejach i czasach historycznych w świetle dotychczasowych badań, "Komunikaty Ar- 
cheologiczne", t. 6, Bydgoszcz 1994, s. 23. 
28 J. Kamińska, Grody wczesnośredniowieczne ziem Polski środkowej na tle osadnictwa, Łódź 1953, s. 133, 
191. 
29 Skarby Gabinetu Numizmatycznego Muzeum Okręgowego imienia Leona Wyczółkowskiego w Bydgosz- 
czy, oprac. B. Pietroń, Bydgoszcz 1998, s. 14; G. Wilke, Cz, Potemski, dz. cyt., s. 16-18 i ryc. 11. 
30 Dokumenty kujawskie i mazowieckie przeważnie z XIII wieku, wyd. B. Ulanowski, [w:] Archiwum Komi- 
sji Historycznej Akademii Umiejętności w Krakowie, t. 4, Kraków 1888, s. 337 (nr 45). 
31 H. Wuttke, Stadtebuch des Landes Posen, Leipzig 1864, nr 50, s. 49. 
32 G. Reichert, dz. cyt., s. 85-86; Lageplan der Umgebund des in Brahnau befindlichen Bruchstiicks eines 
alten Mauerwersk und der im Jahre 1890 aufgedeckten Feldsteinfundamente, der Ueberreste eines hier 
vorhandenen gewesenen mittelHindischen Bauwerks, WMBp, Zbiory Specjalne - Kartografia, sygn. C III 
1556. 
33 Lites ac res gestae inter Polonos Ordinemque Cruciferorum, t. 3, wyd. J. Karwasińska, Warszawa 1935, s. 
138-139. Wedle informacji przekazanej przez małopolskie środowisko dyplomatyczne, oddziały zakonne 
spaliły wtedy doszczętnie dwór króla Jagiełły ("curia domini regis") w Łęgnowie ("Lank"), co pasowałoby 
raczej do sąsiedniego Czerska, bo o dworze królewskim w Łęgnowie nikt nigdy nie słyszał. 
34 Zob. przypis 5. 
35 Bydgoszcz w świetle badań archeologicznych, oprac. J. Zegarliński, Bydgoszcz 1985 (informator wystawy 
w Muzeum Okręgowym w Bydgoszczy), s. 28; informacje ustne Jerzego Zegarlińskiego. Badań nie konty- 
nuowano, a sporządzona dokumentacja zaginęła. 
36 Pierwsza wzmianka o miejskim moście na Brdzie pochodzi dopiero z 1448 r. E. Schmidt, Das Hospital 
zum Heiligen Geist in Bromberg, "J ahrbuch der Historischen Gesellschaft rur den Netzedistrikt zu 
Bromberg", Bromberg 1892, s. 97. 
37 Preussisches Urkundenbuch, t. 1, cz. 1, wyd. R. Philippi, c.P. Woelky, KOnigsberg 1882, nr 260, s. 198: 
"lłem in Budegostya thelonium solvit transiens supra pontem in Pomeranyam sive de Pomeranya". 
38 W. Posadzy, Bydgoszcz, [w:] Studia z historii budowy miast polskich, Warszawa 1957, s. 86 i ryc. 1 
(uwaga: numery rycin 1 i 2 przestawione!). 
39 Dokumentacja ratowniczych badań archeologicznych z 1967 r. w Archiwum Muzeum Okręgowego w 
Bydgoszczy, sygn. A-12; Cz. Potemski, Przypadek odsłania historię Bydgoszczy, "Dziennik Wieczorny", 
R. 9, nr 138 z 14 VI 1967, s. 4; Bydgoszcz w świetle badań archeologicznych, s. 27-28; R. Kabaciński, 
Gród i podgrodzie, [w:] Historia Bydgoszczy, t. 1, s. 87-88 i ryc. 17. 
40 Atlas historyczny..., nr 5, 8; Kronika bernardynów bydgoskich, wyd. K Kantak, "Roczniki Towarzystwa 
Przyjaciół Nauk Poznańskiego", t. 33, 1906, s. 22, 23, 26, 94, 117, 152, 153, 177,205,230,237,238,242, 
271.
		

/kronika_bydgoska_1900146_0001.djvu

			. 


144 


41 Informacja personelu Okręgowego Inspektoratu Gospodarki Wodnej w Poznaniu, Oddział w Bydgosz- 
czy. 
42 Atlas historyczny..., nr 5-B. 
43 Thmże, nr 5; M. Obremski. Mennica bydgoska. Rekonstrukcja i współczesne zagospodarowanie, [w:] 400- 
lecie mennicy bydgoskiej 1594-1994, Bydgoszcz 1994, s. 25-27, 29, 33-37. 
44 L. Łbik, Zamek w Bydgoszczy, "Komunikaty Archeologiczne", t. 6, Bydgoszcz 1994, s. 143-144. 
45 A Kaniecki, Poznań. Dzieje miasta wodą pisane, cz. 1, Poznań 1993, s. 138-140. 
46 Album historyczny..., nr 6-B. 
47 Sckerl, Lon, dz. cyt., s. 44. 
48 Skarby wczesnośredniowieczne z obszaru Polski. Atlas, oprac. L. Gajewski.!. Górska. L. Paderewska. J. 
Pyrgała, W. Szymański przy współudziale Ł. Okulicz, E. Sattler. Wrocław 1982, mapa 1. 
49 G. Wilke, Cz. Potem ski, dz. cyt., s. 15-16, 17,23-24. 
50 W. Chudziak. Gród Budegac - początki ośrodka miejskiego w Bydgoszczy, Bydgoszcz 1996 (folder wysta- 
wy archeologicznej); W. Chudziak. E. Dygaszewicz, Wczesnośredniowieczny zespół osadniczy w Bydgosz- 
czy - referat na konferencji "Badania archeologiczne na terenie województwa bydgoskiego w latach 1995- 
1996", Bydgoszcz, 6 XII 1996 r. 
51 W. Chudziak, Z badań nad wczesnośredniowiecznym zespołem osadniczym w Bydgoszczy. "Komunikaty 
Archeologiczne". t. 6. 1994. s. 59. 
52 J. Kamińska, dz. cyt.. s. 239. 
53 Por. A. Kaniecki, dz. cyt., s. 140. 
54 W. Chudziak, Z badań..., s. 59-60 i ryc. 3. 
55 Regesta historico-diplomatica Ordinis S. Mariae Theutonicorum 1198-1525, oprac. E. Joachim, wyd. W. 
Hubatsch, cz. 1, t. 1, Gottingen 1948, nr 1310; M. Biskup. Najazd.... s. 21; A. Nadolski, Lądowa 
technika wojskowa od połowy X do połowy XII wieku, [w:] Polska technika wojskowa do 1500 roku, 
pod red. A. Nadolskiego, Warszawa 1994, s. 82-83. 
56 Das Marienburger Tresslerbuch der Jahre 1399-1409, wyd. E. Joachim, Konigsberg 1896, s. 552; 
Thorner DenkwUrdigkeiten von 1345-1547, wyd. A Voigt, "Mitteilungen des Coppernicus-Vereins fiir 
Wissenschaft und Kunst zu Thorn", z. 13, 1904, s. 27, 52. 
57 J. Wolf, U progu dziejów miasta Bydgoszczy, "Przegląd Bydgoski". R. 6.1938. z. 2. s. 13-14. 
58 APB. Akta Gruntowe miasta Bydgoszczy. sygn. 826, k. 1. 14. 37v.. 68v.. 129. 
59 Kronika bernardynów.... s. 38; E. Schmidt. Der Stadtplan Brombergs um 1600. "Jahrbuch des Bromber- 
ger Historischen Vereins rur den Netzedistrikt". Bromberg 1888. mapa; Atlas historyczny.... nr 8.9, 11. 
13. 15, 19. 
60 J. Wolt, dz. cyt.. s. 13-14; S. Weymann. Ze studiów nad zagadnieniem dróg w Wielkopolsce od X do XVIII 
wieku, "Przegląd Zachodni", t. 9.1953, nr 6-8, s. 217. 
61 P. Winter, Klasycystyczny budynek przy ul. Grodzkiej 25, "Kronika Bydgoska", t. 14, 1992, Bydgoszcz 
1993, s. 23-24. 
62 E. Dygaszewicz, dz. cyt., s. 37, nr 328; informacje ustne dr. Jacka Woźnego z Wyższej Szkoły Pedagogicz- 
nej w Bydgoszczy. 
63 E. Schmidt. Das Hospital..., s. 97, 98, 99; Atlas historyczny..., nr 3, 5, 8. 
64 G. Wilke, dz. cyt., s. 50-52; Cz. Potemski, Pradzieje Bydgoszczy i powiatu bydgoskiego, Bydgoszcz 1963, s. 
13-21. 
65 Cz. Potemski. Pradzieje..., s. 57-58, 59, 60, 74, 75. 86, 87; K Majewski, Importy rzymskie na ziemiach 
słowiańskich, Wrocław 1949, s. 22. 
66 Historia Pomorza, t. 1, cz. 1, pod red. G. Labudy, wyd. 2, Poznań 1972, s. 307-308 (G. Labuda); J. Spors, 
Pomorze w dziejach Polski wczesnośredniowiecznej ze szczególnym uwzględnieniem roli Pomorza Gdań- 
skiego w państwie pierwszych Piastów, [w:] Pomorze w dziejach Polski. Gdańsk 1991, s. 67-68. 
67 K Śląski, Lądowe szlaki handlowe Pomorza w XI-XIII wieku, "Zapiski Historyczne", t. 34, 1969, z. 3, s. 
35, 36-38 i mapa. 
68 Cz. Potemski, Pradzieje i wczesne średniowiecze, [w:] Nakło nad Notecią. Dzieje Nakła i okolic, pod red. 
J. Danielewicza, Nakło 1990, s. 90-91; E. Dygaszewicz, Materiały do osadnictwa wczesnohistorycznego z 
obszaru województwa bydgoskiego, "Komunikaty Archeologiczne", t. 5, Bydgoszcz 1990, s. 90; G. Wilke. 
Wyniki ratowniczych prac wykopaliskowych w Więcborku, powiat Sępólno Krajeńskie, na stanowisku 1, 
"Prace Komisji Historii Bydgoskiego Towarzystwa Naukowego", t. 5,1968, s. 33, 36. 
69 G. Labuda, Pierwsze państwo polskie, Kraków 1989 ("Dzieje narodu i państwa polskiego", t. 1, z. 2), s. 22.
		

/kronika_bydgoska_1900147_0001.djvu

			145 


70 W. Dzieduszycki, Socjotopograficzne przeobrażenia wczesnośredniowiecznych miast polskich (model krusz- 
wicki), "Kwartalnik Historii Kultury Materialner, R. 32,1984, nr 1, s. 6; S. Weymann, dz. cyt., s. 214-215, 
217. 
71 Historia Pomorza, t. 1, cz. 1, s. 316-320, 323-325 (G. Labuda); B. Śliwiński, Pogranicze kujawsko-pomor- 
skie w XII-XIII wieku. Z dziejów Bydgoskiego i Wyszogrodzkiego w latach 1113-1296, Warszawa-Poznań 
1989, s. 131 nn.; B. Włodarski, Rywalizacja o ziemie pruskie w połowie XIII wieku, Toruń 1958, s. 15-18, 
21-23, 25, 26; M. Biskup, Wojny Polski z Zakonem Krzyżackim (1308-1521), Gdańsk 1993, s. 20 nn. 
72 G. Nehlipp, Fiihrer durch die Sammlungen des Historischen Vereins zu Bromberg, cz. 1, "Jahrbuch des 
Bromberger Historischen Vereins flir den Netzedistrikt", Bromberg 1886, s. 12; G. Wilke, Cz. Potem- 
ski, dz. cyt., s. 10, 15, 18, 22, 24-27. 
73 Zob, przypis 37. 
74 S. Zajączkowski, Polska a Zakon Krzyżacki w ostatnich latach Władysława Łokietka. Lwów 1929, s. 145, 
152-155,165,204,273. 


"-
		

/kronika_bydgoska_1900148_0001.djvu

			146 


Zbigniew Zyglewski 


BYDGOSKI KOŚCIÓŁ ŚW IDZIEGO W ŚWIETLE ŹRÓDEŁ 
IKONOGRAFICZNYCH I KARTOGRAFICZNYCH 


Nieistniejący już bydgoski kościół św. Idziego należał do najstarszych obiektów sa- 
kralnych na terenie dzisiejszego miasta. Obiekt ten rozebrany w 1879 r. w związku z 
budową dzisiejszej ulicy Bernardyńskiej nie doczekał się gruntownych, interdyscypli- 
narnych badań l . Tym niemniej powstało kilka prac zajmujących się dziejami świątyni, 
ale dwie najwcześniejsze z nich pozostają w formie rękopisu i maszynopisu. Na począt- 
ku XX wieku E. Becker podjął się trudu opisania bydgoskich kościołów, w tym św. Idzie- 
g02. W okresie międzywojennym niewiele miejsca świątyni poświęcił E Dachtera w swo- 
jej pracy opisującej dzieje bydgoskiej parafii w okresie przedrozbiorowym 3 . Pół wieku 
później W Gordon ukazał okoliczności towarzyszące rozbiórce świątyni 4 . Natomiast S. 
Pastuszewski swymi rozważaniami objął cały okres funkcjonowania kościoła św. Idzie- 
gos. Relikty budowli pod względem archeologicznym przebadał M. Wiewióra 6 . 
Badania nad kościołem św. Idziego prowadzono głównie w oparciu o źródła pisane, 
dopiero ostatnio podjęto eksplorację archeologiczną, natomiast bardzo słabo rozpo- 
znano źródła kartograficzne i ikonograficzne. Te ostatnie, dające wyobrażenie o wyglą- 
dzie budowli, najczęściej służyły jako materiał ilustracyjny, nie poddawano analizie. 
Nieliczne źródła pisane niewiele mówią o wyglądzie i czasie powstania kościoła. 
Wizytacje z 1596 r. i następnego oraz dokument biskupa włocławskiego Stanisława 
Sarnowskiego z 1679 r. podkreślają, że kościół św. Idziego był pierwszą świątynią na 
tym terenie i dał początek bydgoskiej parafii1. 
Na podstawie kroniki bydgoskiej z połowy XVII stulecia wiadomo, iż bydgoski drew- 
niany kościół farny wzniesiono w 1399 r. 8 Jeżeli chodzi o datę to jest ona obecnie 
powszechnie uznawana, natomiast co do materiału użytego do budowy zdania są po- 
dzielone. Jedni przyjmują przekaz kronikarza, inni uważają, że wzniesiono ją od razu w 
cegle 9 . Skoro nie ma podstaw by zakwestionować datę wybudowania fary trzeba uznać, 
iż kościół św. Idziego musiał być wzniesiony przed tą datą. Miasto było lokowane w 
1346 r. i są źródłowe ślady jego funkcjonowania już na początku lat sześćdziesiątych 
XIV wieku 10. Funkcjonujące przed 1399 r. miasto musiało mieć jakieś oparcie ducho- 
we. Można założyć, iż kościół św. Idziego mogli wznieść mieszczanie bydgoscy. Jest 
jednak szereg okoliczności, które wykluczają taką możliwość. W świetle aktu erekcyj- 
nego bydgoskiego klasztoru bernardyńskiego z 1480 r. klasztor stanął na ziemi należą- 
cej do zamku bydgoskiego i otrzymałbgród również należący do zamku. Zarówno 
klasztor jak i ogród znajdowały się w pobliżu kościoła św. Idziego ll . Tak więc świątynia 
ta znajdowała się na obszarze podległym zamkowi bydgoskiemu a nie miastu. Wschod- 
nia granica patrymonium miasta wytyczona w przywileju lokacyjnym biegła od zamku 
traktem do Inowrocławia 12 . Chociaż trudno jest określić precyzyjnie jej przebieg w 
okolicach grodu to jednak w pobliżu kościoła św. Idziego jej przebieg jest dobrze znany. 
Droga ta przebiegała dzisiejszą ulicą Kujawsk ą 13. Natomiast świątynia stała jeszcze na 
wschód od tej linii, a więc poza terenami miejskimi. W związku z tym mieszczanie nie
		

/kronika_bydgoska_1900149_0001.djvu

			147 


mogli wznieść kościoła na obszarze, który nie był ich własnością. Poza tym XVI -wiecz- 
ne wizytacje wśród uposażenia plebana bydgoskiego wymieniają dziesięciny z ziem 
kasztelańskich wypłacanych przez starostę, jak również z młyna 14. Można je uznać za 
pozostałości po pierwotnej formie utrzymania duchownego przy kościele św. Idziego. 
W Polsce w XII i XIII wieku do uposażenia duchownego obok dziesięcin, należały 
także dochody grodowe, opłaty targowe, cła, mytaiS. Późne wybudowanie fary miejskiej 
w stosunku do funkcjonowania miasta wskazuje na fakt istnienia innego kościoła w 
najbliższej okolicy. Wcześniej przed farą zaistniał kościół w bydgoskim klasztorze kar- 
melitów. Najnowsze ustalenia moment ich przybycia do miasta kładą na lata 1397- 
1398 16 . 
Skoro kościół św. Idziego znajdował się na terenie należącym do zamku, to być 
może władza przyczyniła się do jego wystawienia. Z badań archeologicznych wiado- 
mo, że został wzniesiony w cegle, więc może budowano go wraz z bydgoskim zam- 
kiem. Taką koncepcję wzmacnia fakt braku wzmianki o parafii bydgoskiej w wykazie 
dziesięciny wienneńskiej z lat 1325-1327 17 . Badania nad tym rejestrem wykazały, iż w 
skali kraju nie ma w nim szeregu parafii, które istniały przed 1325 L, a są potwier- 
dzone źródłowo znacznie wcześniej. Tak więc nieobecność w wykazie nie może być 
jedynym argumentem przemawiającym za brakiem kościoła przed 1325 L 18 Poza tym 
bydgoski zamek posiadał własną samodzielną kapli cę l9, więc nie było potrzeby bu- 
dowania kościoła poza obrębem zamku. 
Kronika miejska wspomina o dziejach kościoła św. Idziego. Zaznaczono, że świą- 
tynia została wzniesiona przed lokacją miasta i tam sprawowano posługę duszpa- 
sterską przed powstaniem miasta i wzniesieniem kościoła farnego 2o . W świetle tego 
przekazu kościół istniał przed 1346 L Dokładniejsze uściślenie daty na podstawie 
źródeł pisanych jest niemożliwe. Niektórzy jednak bez należytego uzasadnienia opo- 
wiadają się za latami 1295-1305 r. 21 
W wizytacji z 1596 r. zapisano, że o czasie powstania świątyni nikt nic nie wie, 
nawet najstarsi mieszkańcy. Biskup Sarnowski określił kościół jako stary22, w wizyta- 
cji z 1745 L uznano go za bardzo stary23. 
Na uwagę zasługuje opis bydgoskich budowli kościelnych z 1856 r. Przy kościele 
św. Idziego zanotowano, że był stary i nie wiadomo kiedy dokładnie powstał, ale 
autor opisu przypuszcza, że wzniesiono go w XIII lub XIV stuleciu. Należy podkre- 
ślić, iż w momencie dokonywania opisu kościół jeszcze stał i dlatego też zawarte tam 
informacje architektoniczne należy uznać za wiarygodne. Poglądy tam zawarte a 
odnoszące się do czasu powstania obiektu, miały uzasadnienie zapewne w wyglądzie 
świątyni. Zapisano, że był on mały, niski, z brzydko łukpwo zakończonymi oknami. 
Dookoła biegł fryz utworzony z poprzecznie ułożonych cegief2 4 . Ta charakterystyka 
nieodparcie nasuwa myśl o zakwalifikowaniu tejże budowy do sztuki romańskiej. 
Najstarsze znane plany miasta pochodzą z 1657 r. 25 Plan przechowywany w Kopenha- 
dze obejmuje jedynie konturowe obrysy i nie ujmuje kościoła św. Idziego, podobnie jak 
innych obiektów. Drugi z planów zresztą tego samego autorstwa, wyszedł spod ręki 
E. Dahlberga, szwedzkiego rysownika i oficera. Plan ten wraz z panoramą miasta za- 
mieszczony został w książce opisującej wojenne czyny króla szwedzkiego Karola Gusta- 
wa autorstwa G. Pufendońa 26 .
		

/kronika_bydgoska_1900150_0001.djvu

			148 


Panorama Bydgoszczy wraz z planem miasta, wielokrotnie reprodukowana, została wy- 
konana jako miedzioryt o wymiarach 16,5 x 38,6 cm. Natomiast zamieszczony tam kilku- 
centymetrowy plan został wykonany w skali ok. 1:18000. 'Irzecim elementem jest kar- 
tusz zawierający literową legendę najważniejszych budowli w mieście. W tymŻe kartuszu 
pod literą "I" zaznaczono kościół św. Idziego. Na panoramie literą tą oznaczono obiekt 
z wieżą, położony na zachód od klasztoru karmelitów. Taka lokalizacja jest błędna, gdyż 
na podstawie źródeł pisanych i archeologicznych wiadomo, że kościół św. Idziego znaj- 
dował się ok. 50 m na zachód od obecnego kościoła pobernardyńskiego. Na planie klasz- 
tor oznaczono literą "F", co w legendzie opisane zostało jako kościół karmelicki. Bu- 
dowla znajdująca się w sąsiedztwie klasztoru bernardyńskiego posiada literę "E', co w 
legendzie odpowiada kościołowi Świętej 'Irójcy. Wiadomo już od dawna, że litery z le- 
gendy nie są prawidłowo przyporządkowane obiektom w panoramie miasta. Tym nie- 
mniej wszystkie budowle miejskie można prawidłowo zlokalizować. Nie ma wątpliwości, 
że budynek z literą "E' jest kościołem św. Idziego 27 . 
Dość łatwo można kościół ten zlokalizować na planie miasta. Znajduje się on na 
południowy-zachód od zespołu klasztornego. Został przedstawiony jako prostokątna 
budowla z mniejszym prostokątem dołączonym do dużego od strony wschodniej. Układ 
ten można odczytać jako orientowany kościół jednonawowy z małym prezbiterium. 
Kolejny plan zawierający kościół św. Idziego pochodzi dopiero z 1800 r. Autorem 
planu jest Lindner, co do którego są rozbieżności w literaturze. Jedni uważają go za 
porucznika, oficera miejscowego garnizonu 28 , inni za architekta, powiatowego mistrza 
budowlaneg0 29 . Jego mapa o wymiarach 48,6 x 68,7 cm wykonana w skali ok. 1:5800 
zawiera w górnym rogu krótki zarys historii miasta, a w dolnym aktualne dane topograficz- 
no-demograficzne dotyczące zabudowy i zaludnienia Bydgoszczy. 
Literą "P" oznaczono kościół św. Idziego. Świątynia została oddana jako jednonawo- 
wa prostokątna budowla zakończona wydłużonym półokrągłym prezbiterium. Od stro- 
ny północnej ściany nawy, tuż przy prezbiterium zaznaczono przylegające pomieszczenie. 
Jest ono niewielkie, jego długość wynosi ok. 1/4 długości nawy, a szerokość połowę długo- 
ści pomieszczenia. Ze względu na położenie i rozmiary wolno przypuszczać, iż chodzi tutaj 
o zakrystię. Fakt jej występowania odnotowała wizytacja kościelna z 1745r. Została ona 
określona jako murowana z jednym okn em 30. 
Sześć lat później powstał kolorowy plan miasta autorstwa Neumanna, mierniczego 
pruskiego. Plan o wymiarach 72 x 107,5 cm sporządzono w skali 1:2500 31 . Obok zazna- 
czonego na czarno i opisanego klasztoru bernardyńskiego oznaczono kolorem czeIWO- 
nym obiekt sakralny i zaopatrzono w napis Kleine Bemhardiner Kirche. Niewątpliwie 
chodzi tutaj o kościół św. Idziego. 
Zaznaczony tutaj obiekt znacznie odbiega od poprzednich ujęć. Mimo przetarcia na 
złożeniu planu przypadającego na kościół św. Idziego można dokładnie określić jego 
rozplanowanie. Nawa zawiera od strony północnej wyżej opisaną zakrystię. Natomiast od 
strony południowej zaznaczono podobne pomieszczenie o podobnych wymiarach, z tym że 
umieszczone pośrodku ściany. Południowa ściana nawy jest trochę krótsza od północnej. 
Kończy się na wysokości zakrystii. Prezbiterium jest wyraźnie ukazane jako pięcioboczne, 
z tym że ściana północna jest dłuższa od przeciwległej. Prezbiterium nie jest na osi nawy 
lecz lekko przesunięte w kierunku północnym.
		

/kronika_bydgoska_1900151_0001.djvu

			149 


\ 


Identycznie oddano kościół św. Idziego na planie z 1834 r. Jest on bowiem zaktuali- 
zowanym prze rys e m planu Neumanna o zbliżonych wymiarach i tej samej skali. Doko- 
nał tego Breither, mierniczy pruski wzbogacając o legendę literową. Literą "S" ozna- 
czył klasztor bernardyński wraz z zabudowaniami, lecz kościół św. Idziego nie został w 
żaden sposób oznaczony. * 
Kolejne plany przynoszą niezbyt dokładne rozplanowanie świątyni. Niewątpliwie 
nawiązują do planu z 1816 r. i 1834 r., ale wykonanie ich budzi szereg zastrzeżeń. 
Wynikają one ze schematycznego ujęcia miasta. Jedyna różnica w kształcie omawiane- 
go kościoła dotyczy prezbiterium. Oddano je jako prostokątne. Na takie przedstawienie 
wpływ miała wielkość skali. Plan z 1835 r. autorstwa Rittwegena o wymiarach 18 x 26 
cm powstał w skali 1:5000 32 . Drugi plan pochodzi z 1840 r. Plan Bydgoszczy o wy- 
miarach 7,2 x 5,3 cm i w skali 1:300000 znajduje się w prawym dolnym rogu Karte 
vom Regirungs Bezirk Bromberg 33 . Tam też pod numerem 17 zaznaczono kościół św. 
Idziego. Ta sama mapa została powtórzona w 1855 r. z identycznym układem kościo- 
ła św. Idzieg0 34 . Również plan o rok wcześniejszy pokazuje kościół w wyżej przedsta- 
wionym kształcie. Dobrze to widać na planie o wymiarach 24,5 x 31,8 cm i skali 1: 1 000. 
Autorem dzieła jest G.A.R. von Arnim, oficer pruski stacjonujący w Bydgoszczy w 
latach około 1848-1858 35 . 
Niewielkie zmiany są dostrzegalne na dalszych planach. Około 1861 r. powstało 
nowe ujęcie kartograficzne miasta o wymiarach 39,2 x 68,5 cm. Zaznaczono tam ko- 
ściół św. Idziego w identycznej formie jak poprzednio, z tym że prezbiterium zamknię- 
to trójboczną absyd ą 36. Identycznie potraktowano świątynię na planie z około 1866 r. o 
wymiarach 65,5 x 52 cm. Powstał on w skali 1:1250 na kanwie planu z 1861 r., a 
dotyczy planów rozbudowy seminarium nauczycielskiego mieszczącego się w budyn- 
kach klasztoru bernardyńskieg0 37 . 
Z 1876 r. pochodzi plan w skali 1:5000 odwzorowujący zabudowę miasta z zazna- 
czeniem budynków użyteczności publicznej. Autorem jest 
B. Jaeckel, malarz, grafik i 
litograf działający w Bydgoszczy w latach 1857-1913 38 . Między ulicą Cesarską a Klasz- 
torną zaznaczył małą budowlę bez opisu. Jest to niewątpliwie kościół św. Idziego. Jego 
ujęcie odwołuje się do planu Dahlberga, gdyż nawa jest prostokątna bez bocznych przy- 
budówek, a prezbiterium oddano jako mniejszy prostokąt 39 . 
Kolejny plan w skali 1:2500 o wymiarach 80 x 50 cm powstał około 1877 r. ale jego 
podstawą był plan z 1876 r. Podobnie jak tam i tutaj kościół ujęto jako dwa prostokąty40. 
Po rozbiórce obiektu w 1876 r. na kolejnych mapach miasta nie ma już żadnych 
śladów po kościele św. Idzieg0 41 . 
Wspomnieć należy także o planach będących próbą przedstawienia zmian w rozwoju 
przestrzennym miasta. Pierwszy z nich powstał w 1888 r., a miał być rekonstrukcją 
planu Bydgoszczy z przełomu XVI/XVII stulecia. Kościół św. Idziego oznaczono nu- 
merem 15, a jego kształt nie ma odpowiednika w źródłach kartograficznych. E. Schmidt 
ujął go jako prostokąt załamujący się pod kątem prostym w kierunku południowym 42 . 
Kolejna rekonstrukcja planu pochodzi z 1910 r. Jaeckel rysując przydrożną kapliczkę 
przy Zbożowym Rynku obok umieścił plan sytuacyjny świątyni. Posłużył mu do tego 
jego własny plan z 1876 r. Między ulicą Cesarską a Klasztorną umieścił kościół święte- 
go Idziego, który jak wiadomo w 1910 r. już nie istniał. Zarys świątyni, podobnie jak na
		

/kronika_bydgoska_1900152_0001.djvu

			150 


owym planie tworzą dwa prostokąty: większy przedstawia nawę, mniejszy prezbite- 
rium 43 . Rozwój miasta od XVI do XVIII wieku przedstawił C. Mahlmann w 1919 r. na 
niewielkim planie o wymiarach 32 x 26,5 cm i skali 1:1275. Za postawę posłużył mu 
plan z 1859 r. Dawne budowle zaznaczono na czarno i opisano 44 . 
Najdokładniejszy plan kościoła św. Idziego pochodzi z 1858 r. Powstał on w skali 
1:625 przy okazji planów wybudowania miejskiej gazowni. Wielkość skali pozwala na 
dokładne opisanie kształtu i rozmiarów kościoła. Jednonawowy korpus kościoła zamy- 
ka prezbiterium o trójbocznej absydzie. Prezbiterium nie jest umieszczone na osi bu- 
dowli, lecz przesunięte w kierunku północnym o około 40 cm. Od strony północnej 
nawy tuż za prezbiterium znajduje się prostokątna przybudówka - zakrystia. Po drugiej 
stronie korpusu w jego środkowej części zaznaczono podobny obiekt, ale dłuższy o 
około 75 cm. Zauważyć można dłuższą południową ścianę korpusu od ściany północ- 
nej o około 35 cm. Na mapach o większej skali długość ścian nawy przedstawiano 
odwrotnie. 
Najstarszy wizerunek kościoła św. Idziego pochodzi z panoramy Dahlberga 45 . Wi- 
dok tej świątyni zamieszczony w panoramie przedstawia jedynie nawę od strony połu- 
dniowo-zachodniej, niewidoczne pozostaje prezbiterium. Bryła budowli jest przykryta 
dachem dwuspadowym. W ścianie szczytowej od strony południowo-zachodniej zazna- 
czono dwa małe otwory okienne. W południowej ścianie nawy pod dachem umiejsco- 
wiono dwa małe otwory okienne, natomiast przy ziemi widnieje zarys prawdopodob- 
nie wejścia lub jakiejś przybudówki. 
Wizerunek świątyni zawarty w panoramie jest syntetyczny, pozbawiony szczegółów i 
detali. Jednak chyba oddaje ogólny wygląd kościoła z tego czasu. Nie ma powodów do 
kwestionowania przekazu Dahlberga. Oczywiście wizerunek ten nie może być podsta- 
wą do wyrokowania w jakim stylu został obiekt wzniesiony: romańskim czy gotyckim. 
Daje on jedynie ogólny pogląd o kształcie budowli, a i na tej podstawie niezmiernie 
trudno wyciągać wnioski o szczegółowym wyglądzie świątyni. 
Kolejne dwie, bardzo podobne do siebie panoramy przedstawiają miasto od strony 
południowo-wschodniej w ujęciu ze Wzgórza Dąbrowskiego, z czytelnymi bryłami bu- 
dowli sakralnych. PielWsza budowla na zachód od dobrze widocznego kościoła bernar- 
dyńskiego poprzedzonego krużgankami z wieżyczkami to właśnie kościół św. Idziego. 
Cechą wspólną tychże panoram jest fakt, iż obie powstały na podstawie zaginionej 
akwareli bydgoskiego geometry Beckera. Na jej podstawie powstała kolorowa litografia 
J.C. Cederholma i staloryt C. Mayera. Zaznaczyć należy, iż obie grafiki różnią się od 
siebie wielkością i drobnymi szczegółami. 
Obie prace często reprodukowane zawierają w podpisach różne daty. Umieszczone 
daty przy tych pracach nie wiadomo co oznaczają, czy rok, z którego pochodzi panora- 
ma miasta, czy też czas powstania grafik, a może ich druk? To rozróżnienie jest prze- 
cież istotne. 
Panorama Bydgoszczy według akwareli Beckera wyszła spod ręki J.C. Cederholmajako 
kolorowa litografia o wymiarach 32,4 x 45,5 cm. Dzieło to jest datowane na 1830 r. 46 , 
1838 r. 47 1ub około 1840 r. 48 Data powstania tej pracy jest prosta. Pod litografią w lewym 
dolnym rogu wyraźnie zapisano, że autorem jest Cederholm, a dzieło powstało w 1830 r. 49 
Tak więc akwarela Beckera musiała powstać przed tym rokiem.
		

/kronika_bydgoska_1900153_0001.djvu

			151 


Na tejże litografii dostrzec można nawę i prezbiterium kościoła św. Idziego częścio- 
wo przysłonięte drzewem, lecz reszta nawy i dalsza część prezbiterium jest dobrze wi- 
doczna. Prezbiterium, znacznie niższe od nawy, jest przedstawione jako pięcioboczne, 
widoczne są trzy duże, wąskie, kształtem przypominające okna gotyckie, po jednym w każ- 
dym widocznym boku prezbiterium. Natomiast w nawie widoczne jest jedno wąskie i długie 
okno, sądząc po wymiarach - gotyckie. Całość wieńczy dwuspadowy dach przylayty da- 
chówką, a ściany są jasne, białe i otynkowane. 
Panorama o wymiarach 7 x 10 cm wykonana przez rytownika C. Mayera jest datowana na 
rok 1838 50 lub 1840 rY Przy południowej ścianie nawy kościoła św. Idziego widoczne są 
dwa podłużne okna, swym charakterem i rozmiarami wskazujące na styl gotycki. Dalej 
widać prezbiterium, które jest znacznie węższe i niższe od nawy. Prezbiterium, o ścianie 
nieco wydłużonej, wieńczy trójboczna absyda. W prezbiterium widoczne są duże, wąskie, 
mogące uchodzić za gotyckie okna. Po jednym w każdej części absydy, natomiast dwa w 
ścianie południowej prezbiterium. Całość przykrywa dwuspadowy dach przykryty dachów- 
ką. Ściany są jasne, białe i otynkowane. 
W grafice z 1854 r. autorstwa H. 1łiesta w centrum znajduje się kościół pobernardyński, 
a po jego lewej stronie widoczny jest jedynie dach kościoła św. Idziego, zresztą częściowo 
przysłonięty konarami drzewa 52 . 
" 1.Ygodnik Ilustrowany" z 1868 r. zamieścił drzeworyt w formie tablicy zawierający róż- 
ne fragmenty miasta. Na dole, po prawej stronie kompozycji zamieszczono wizerunek 
kościoła św. Idziego. Narysował je znany malarz W Gerson, ale nie z natury. Materiałem 
wyjściowym dla niego były szkice W uelewskieg0 53 , który również opisał zamieszczone 
zabytki w artykule poprzedzającym drzeworyt. Już sam fakt nadania ostatecznego kształtu 
przez Gersona sugeruje, iż Trelewski był słabym rysownikiem. Jego szkice nie nadawały się 
do publikacji. Czy więc to co pozostawił po sobie Gerson może uchodzić za wiarygodne i 
przydatne do badań ikonograficznych? B. Chojnacka uważa, że wizerunki te znacznie 
odbiegają od ówczesnej rzeczywistości 54 . 
Kościół św. Idziego przedstawiono do strony południowej. Nawę wspiera pięć skarp 
przyporowych. Między pielWSzą a drugą od strony zachodniej uwidoczniona została mała 
przybudówka. Jej wysokość sięga do połowy ściany, jest przylayta małym skośnym da- 
chem i posiada w części środkowej otwór wejściowy. W dalszych przęsłach nawy wydzie- 
lonych przez skarpy widnieją stosunkowo duże, zakończone półkoliście okna. Prezbite- 
rium jest nieco niższe od nawy. W wydłużonej ścianie bocznej zaznaczono okno, zbliżo- 
ne kształtem do tych z nawy. Na załamaniach ścian prezbiterium umieszczono skarpy 
przyporowe. Całość layje dachówkowy dach, z tym że na dachu nawy widać zaznaczony 
duży krzyż przy pomocy jaśniejszych dachówek. 
Uderza zbieżność w potraktowaniu sylwetki kościoła św. Idziego z zamieszczonym 
obok kościołem bernardyńskim. W tym drugim kościele wyraźnie zaznaczono ostre łuki 
w oknach świątyni. Natomiast podobnie potraktowano kształt przypór i prezbiterium. 
Niemal identycznie oddano świątynie w grafice autorstwa 
A. Malte-Bruno. Jest to 
przerys widoków Bydgoszczy zamieszczonych w" 1.Ygodniku Ilustrowanym". Zmienił on 
kilka szczegółów i rozmieszczenie poszczególnych obiektów. Dodał wizerunek fary bydgo- 
skiej, której brakjest na drzeworycie Gersona z 1868 r., a została zamieszczona cztery lata 
wcześniej w" 1.Ygodniku Ilustrowanym "55. Wizerunki Malte- Bruna zostały zamieszczone
		

/kronika_bydgoska_1900154_0001.djvu

			152 


w nieznanym bliżej wydawnictwie niemieckim z nieznanego bliżej roku. Oryginalny druk 
tejże tabeli znajduje się w zbiorach Czytelni Regionalnej Biblioteki Miejskiej w Bydgosz- 
czy. Na jego podstawie można jedynie stwierdzić, iż pochodzi z wydawnictwa niemieckiego 
z dopisaną współcześnie czelWonym pisakiem datą 1848 r., która jest niewątpliwie błędna. 
Publikując widoki miasta w całości bądź we fragmentach z omówionych tablic nie zwra- 
ca się uwagi, że są one różnych autorów i pochodzą z różnych wydawnictw. Do tego opatruje 
się je różnymi datami, najczęściej nie wiadomo skąd wziętymi. Thk więc w pielWszym tomie 
Historii Bydgoszczy (ryc. 78-85) zamieszczono całą tabelę i poszczególne obiekty Malte- 
Bruna. Podpisy sugerują, iż obiekty te narysowano w 1848 r. Tam też jako ilustrację nr 95 
przedstawiono fragment ryciny z ,,'JYgodnika Ilustrowanego" z 1868 r. przedstawiającej 
bydgoski rynek. W podpisie poprawnie podano tytuł czasopisma, natomiast błędnie przyto- 
czono rok 1871. W popularnym ujęciu dziejów Bydgoszczy zamieszczono wizerunek ko- 
ścioła św. Idziego reprodukując wydanie Malte-Bruna, ale podpisano, iż stan świątyni 
pochodzi z około 1845 r 56 . Podobne dane znajdują się w pracy S. Pastuszewskiego, gdzie 
datę przesunięto na 1849 r. 57 Daty odnoszące się do połowy XIX stulecia powstały za- 
pewne w wyniku wypowiedzi Trelewskiego zamieszczonej w" 'JYgodniku Ilustrowanym" z 
1868 r. Stwierdził tam, iż dwadzieścia pięć lat temu był w Bydgoszczy. Nie oznacza to by 
zamieszczone ilustracje pochodziły z tego okresu. Wyraził jedynie opinię, iż ruiny zamku 
bydgoskiego dawniej przez niego oglądane były o wiele znaczniejsze niż podczas kolej- 
nego jego pobytu nad Brdą. 
Kolejne wizerunki kościoła św. Idziego wyszły spod ręki miejscowego rysownika :P.B. 
Jaeckela. Jego liczne prace przedstawiające różne obiekty w mieście, zresztą często re- 
produkowane, niekiedy są uwążane za fantastyczne widoki Bydgoszczy, nie mające nic, 
bądź niewiele, wspólnego z rzeczywistości ą 58. Należy zwrócić uwagę, iż malarz żył i two- 
rzył w czasach, kiedy kościół św. Idziego jeszcze był wpisany w pejzaż miasta. Widział i 
znał więc obiekt, który malował. Nie oznacza to, że są to wierne wizerunki kościoła i 
muszą podlegać weryfikacji w oparciu o różne źródła. 
Najczęściej badacze odwołują się do jego obrazu olejnego wykonanego w 1874 r. 59 Płótno 
przedstawia świątynię od strony północno-wschodniej. Po środku nawy autor zaznaczył 
zamurowane wejście o półkolistym zamknięciu. Po jego prawej stronie umieścił jedno okno, 
a po przeciwnej dwa położone blisko siebie. Prezbiterium jest niższe i węższe od nawy, 
lekko wydłużone i zakończone trójboczną absydą. W ścianie północnej znajduje się okno 
kształtem i wielkością zbliżone do tych z nawy. Natomiast najbliższa ściana tworząca absy- 
dę stanowi gładką płaszczyznę. Wschodnia ściana absydy zawiera również okno, ale znacz- 
nie dłuższe od pozostałych. Kąt pod jakim zostało namalowane uniemożliwia precyzyjne 
jego opisanie. Za wyjątkiem tego otworu w całej budowli okna są takie same, dość małe i 
zakończone półkoliście. Budynek przykrywa czelWony dwuspadowy dach, a ściany są białe 
i otynkowane. 
Akwarela Jaeckla z 1878 r. przedstawia kościół św. Idziego od strony północno-zachod- 
niej60. W zachodnim szczycie nawy widać małe półokrągłe wejście do świątyni ozdobione 
portalem. Nad całością znajduje się małe okienko. Szczyt dachu tworzy drewniana kratow- 
nica. Ściana nawy potraktowana została podobnie jak na obrazie olejnym. Oba portale są do 
siebie bardzo podobne. Na kolumnach spoczywa poprzeczna belka występująca znacznie 
poza pion kolumn. Nad nią biegnie półkolisty łuk kształtem przypominający romański
		

/kronika_bydgoska_1900155_0001.djvu

			153 


portal. Mamy też ścianę prezbiterium. Tutaj wyraźnie widać, iż okno tam osadzone jest 
większe, dłuższe niż te z nawy. 
Podobnie został ukazany kościół przez tego samego autora w rysunku ołówkiem po- 
chodzącym z tego samego roku 61 . Rysunek ten zapewne posłużył do namalowania akwa- 
reli. Autor narysował w ołówku jeszcze jedno ujęcie świątyni. Tym razem przedstawił ją 
od strony północno-wschodniej. Rysunek ten powstał w 1880 r., a więc już po rozebraniu 
kościoła. Informację tę zamieścił sam rysownik6 2 . Całość nawiązuje do obrazu olejnego 
z tym, że okno w prezbiterium jest osadzone w cieńszej ścianie niż okna w nawie. 
Na podstawie pracy E Jaeckla, w latach czterdziestych XX wieku kościół św. Idziego 
od strony północno-zachodniej zaprezentował K. Borucki. Jest to rysunek tuszem, gdzie 
zarysy budowli obwiedziono mocną czarną kresk ą 63. 
Kościół św. Idziego częściowo został uwieczniony na fotografii z około 1875 r. Głów- 
nym obiektem był most bernardyński, a przy okazji uchwycono fragment świątyni. Nie- 
wątpliwie źródło to jest najbardziej wiarygodne ze wszystkich, gdyż rejestruje stan fak- 
tyczny. Niestety, kościół jest przysłonięty szeregiem budowli i znacznie oddalony, co utrud- 
nia uchwycenie szczegółówM. Pomimo zasłonięcia prezbiterium wyraźnie widać, że było 
ono niższe i węższe od nawy. Wyraźnie widoczny kształt dachu wskazuje na trójboczne 
zamknięcie prezbiterium. Natomiast nawę przykrywa dwuspadowy dach, a całość jest 
otynkowana na jasno. Wyraźne zagięcie linii dachu przy prezbiterium wskazuje na ist- 
nienie przybudówki, w której znajdowało się małe okno. Oprócz tego okna widać jesz- 
cze dwa dalsze umieszczone w nawie. Wszystkie są małe i sytuowane dość wysoko. Głę- 
bokość ich osadzenia w ścianie wskazuje na znaczną grubość muru nawy. Między okna- 
mi są słabo widoczne zarysy półokrągłego portalu. Wszystkie te cechy wskazują na romań- 
ski charakter nawy. 
Zaprezentowane źródła kartograficzne i ikonograficzne zawierają szereg sprzeczno- 
ści. Trzeba też pamiętać, iż źródła ikonograficzne, z wyjątkiem zdjęcia, nie są dokumen- 
tacją techniczną, a jedynie mniejszej lub większej wartości pracami artystycznymi, swo- 
bodnie kształtowanymi przez ich twórców. W związku z tym nie można wymagać by 
wiernie oddane zostały wszelkie szczegóły i detale. Dopiero konfrontacja przekazów ze 
źródłami pisanymi i archeologicznymi może pozwolić na wyróżnienie elementów powta- 
rzających się. 
Małoskalowe plany miasta wyraźnie wskazują na istnienie dwóch przybudówek przy 
nawie: jednej od strony północnej, tuż przy prezbiterium i drugiej w środkowej części kor- 
pusu kościoła, od strony południowej. Na planach tych wyraźnie widać przesunięcie prezbi- 
terium w kierunku północnym, w stosunku do osi kościoła i nierówności w długości ścian 
nawy. 
Cechy te wskazują, iż świątynia nie jest bryłą jednorodną, wznoszoną według z góry 
określonego planu. Nawa i prezbiterium powstawały w innych okolicznościach, w in- 
nym czasie. Również nawa ze względu na nierówną długość ścian wykazuje niejedno- 
rodność. 
W świetle wszystkich przekazów ikonograficznych prezbiterium posiada cechy gotyc- 
kie. Nawet prace Jaeckla, uważanego w literaturze za fantastę, ukazują podłużne okna, 
wydłużone prezbiterium zamknięte trójboczną absydą. Prace archeologiczne prowadzone 
w latach 1992-1993, jak się wydaje, nie objęły fundamentów prezbiterium. W trakcie badań
		

/kronika_bydgoska_1900156_0001.djvu

			154 


archeologicznych w południowo-wschodniej części wykopu nr 7 odkryto kilka głazów. 
Zinterpretowano je jako południowy odcinek prezbiterium, jednak nie wydaje się to 
słuszne. Naniesienie miejsca ich eksploracji na plan świątyni wyraźnie uwidacznia, iż 
nie pokrywają się one z planami murów prezbiterium. 
Natomiast w trakcie badań ratowniczych w 1967 r. niewątpliwie natknięto się na 
ślady zewnętrznych murów prezbiterium. Na głębokości około 1,5 m natrafiono na 
fragmenty budowli z czelWonej, wypalanej cegły ułożonej na kamiennej ławie zbudowa- 
nej z polnych kamieni. Na ławie zalegało około dziesięciu warstw cegieł o zbliżonych 
wymiarach około 27 x 13 x 8 cm 6S . Kierujący pracami archeologicznymi Cz. Potemski 
określił kształt tej części kościoła na półkolisty66. Kształt ten jest niezgodny z zachowa- 
nymi planami i przekazami ikonograficznymi. 
Na wydaniu takiej opinii mogły zaważyć różne okoliczności. Przede wszystkim nie 
prowadzono wtedy typowych prac archeologicznych a jedynie ratownicze, polegające 
na zinwentaryzowaniu tego co przypadkowo odkopano. Takie podejście spowodowało 
pobieżność w badaniach. Również szczupłość materiału archeologicznego jaki był do 
dyspozycji nie pozwolił na bardziej dokładną i szerszą analizę odkrycia. Niewielka 
powierzchnia wykopu i tym samym prezbiterium mogła wywołać u archeologa wraże- 
nie półkolistości. 
Badania z lat dziewięćdziesiątych na głębokości ponad metra odkryły w centrum 
prezbiterium znaczny fragment ceglanej posadzki. Tworzyły ją dwa rzędy cegieł o wy- 
miarach 27 x 13 x 7, spojonych zaprawą wapienną, ułożonych na kamiennym funda- 
mencie. Identyczność wymiarów cegieł ze ścian prezbiterium odkrytego w 1967 r. i z 
posadzki skłania do stwierdzenia, iż całość powstała w tym samym czasie. 
R. Kabaciński porównując wymiary cegieł kościoła św. Idziego z innymi obiektami 
dobrze datowanymi doszedł do wniosku, iż kościół św. Idziego wzniesiono w pierwszej 
połowie XIII wieku w stylu romańskim za panowania księcia kujawskiego Kazimierza 
Konradowica 67 . Czy te wywody wydają się słuszne? Potemski uznał cegłę z prezbite- 
rium za gotycką i pochodzącą z XIV wieku. Jednak nie przeprowadził żadnych badań 
materiału ceglanego. Chyba sam fakt odkrycia cegły wystarczył mu jako argument prze- 
mawiający za czternastowiecznym charakterem odkrytego muru, a może też przekazy 
ikonograficzne i kartograficzne miały wpływ na taką chronologię. Podobnego zdania 
jest B. Rogalski opierając się na wymiarach tych samych cegieł co Kabaciński 68 . Źródła 
ikonograficzne wskazują na gotycki układ prezbiterium. Stoi to w sprzeczności z ro- 
mańskim charakterem budowli uznawanym przez Kabacińskiego. Również czas wznie- 
sienia budowli i materiał stoją w sprzeczności do siebie. Mamy też do czynienia z 
rozbieżnym datowaniem tych samych cegieł. 
Punktem wyjścia jest próba określenia od kiedy stosowano cegłę na obszarze Polski 
środkowej, zwłaszcza w Bydgoszczy i okolicy. Nie chodzi tutaj o najbliższe wsie, lecz o 
obszar Kujaw. 
Pierwszym źródłem pisanym wskazującym na stosowanie cegły jest pochodzący z 
,1250 r. dokument księcia kujawskiego Kazimierza. Książę zwolnił mieszkańców bi- 
skupich posiadłości z obowiązku budowy i naprawy grodów, z wyjątkiem Bydgoszczy i 
Wyszogrodu. Poddani biskupa mieli obowiązek budowy i naprawy dwóch izbic oraz 
utrzymania w należytym stanie odpowiednich odcinków fosy. W dokumencie zapisano
		

/kronika_bydgoska_1900157_0001.djvu

			155 


zastrzeżenie, że gdyby owe izbice uległy zniszczeniu, wówczas można je obmurować 
kamieniem lub cegł ą 69. 
Pod względem dyplomatycznym dokument ten przez nikogo nie został zakwestionowa- 
ny, a więc zawartą tam treŚĆ należy uznać za zgodną z prawdą. Z dokumentu wynika, że gród 
bydgoski i wyszogrodzki otaczała fosa i występowały tam izbice - wzmocnienia wałów. Z 
dokumentu jasno nie wynika ile było tych izbic. Mieszkańcy zostali zobowiązani do napra- 
wy tylko dwóch, ale nie wyklucza to istnienia większej ich ilości. Dokument jedynie przewi- 
duje możliwość wykorzystania cegły lub kamienia do naprawy izbic. Na tej podstawie nie 
można stwierdzić czy przed tym rokiem w umocnieniach grodów stosowano te materiały, 
czy też nie. Książę przewiduje możliwość użycia ich dopiero gdyby izbice uległy zniszcze- 
niu. Nawet po ich zniszczeniu z dokumentu nie wynika konieczność użycia cegły lub ka- 
mieni do ich odbudowy lecz możliwość, czyli władca pozostawił prawo wyboru dla wyko- 
nujących roboty. 
Dokument ten jedynie dowodzi używania cegły jako materiału budowlanego w poło- 
wie XIII wieku na obszarze wystawcy dokumentu, czyli na Kujawach, w tym i Bydgosz- 
Czy70. W literaturze pojawiły się głosy poddające w wątpliwość możliwość stosowania cegły 
na obszarze Bydgoszczy w połowie XIII stulecia 71. Jako argument przytacza się brak arche- 
ologicznych śladów ceglanych izbic. Zapomina się jednak o kilku istotnych kwestiach. 
Zapis w dokumencie nie oznaczał przymusu stosowania cegły. Na obszarze grodu wznie- 
siono murowany zamek, tym samym stare umocnienia uległy zniszczeniu. Teren ten nigdy 
nie został poddany gruntownym badaniom archeologicznym, nie odsłonięto większych 
fragmentów umocnień, tym samym ich nie badano. Dotychczasowa eksploracja archeolo- 
giczna była przypadkowa, zazwyczaj w wydaniu amatorskim. Bardzo skromne badania 
sondażowe wskazują jednoznacznie, że wszystkie warstwy kulturowe są przemieszane i 
trudno cokolwiek pewnego powiedzieć w szczegółach o umocnieniach grodu i zamku. W 
związku z tym nie można definitywnie wykluczyć, odwołując się do archeologii, istnienia 
ceglanych izbic grodu bydgoskiego. Nikt też nie odlaył np. bramy prowadzącej do grodu, 
czy w związku z tym należy zakwestionować jej istnienie? 
Nikt jednak nie wątpi, iż gród bydgoski był w swym podstawowym założeniu kon- 
strukcją drewniano-ziemną. Tak bowiem powszechnie budowano umocnienia na zie- 
miach polskich. Wykazały to zresztą sondażowe badania archeologiczne prowadzone w 
Bydgoszczy72. 
Gdyby założyć, iż w połowie XIII wieku na obszarze Kujaw nie znano i nie stosowano 
cegły, to w takim razie jaki byłby sens wystawienia dokumentu z powinnościami, których 
nie można byłoby wyegzekwować? Trudno uznać, aby władca czy też jego urzędnik nie 
wiedział jak wygląda i z czego jest zbudowany gród, którym władał, jakie materiały się 
stosowało do wznoszenia obiektów. 
Oczywiście można stwierdzić, iż dokument ten wystawiono według pewnego schema- 
tu. Nie wiadomo jednak o jaki schemat chodzi, czy o schemat z zakresu dyplomatyki, a więc 
budowy dokumentu, schemat polegający na posługiwaniu się w kancelarii formularzem, 
czy też we wszystkich dokumentach dotyczących grodów wstawiano klazulę o naprawie 
izbic. Trudno sobie wyobrazić by pisarz wystawiał dokumenty o dowolnej treści, nie mają- 
cej nic wspólnego z rzeczywistością. Gdyby przyjąć taki punkt widzenia, wtedy badania nad 
przeszłością w oparciu o źródła pisane nie miałaby sensu. Gdyby natomiast pisarza owego
		

/kronika_bydgoska_1900158_0001.djvu

			156 


dokumentu uznać za wywodzącego się z kręgu kulturowego stosującego już cegłę, to i tak 
należałoby uznać to za potwierdzenie stosowania cegły na Kujawach w połowie XIII stule- 
cia. Książę Kazimierz władał na Kujawach i jego urzędnicy pochodzili z tego terenu. 
Co do podnoszonej kwestii dużej wartości materialnej cegły, to raczej było odwrotnie. 
Oczywiście cegła była droższym materiałem niż drewno, ale znacznie tańszym niż kamień. 
Cegłę było bardzo łatwo wyprodukować, co najważniejsze na miejscu, bo koszty transportu 
materiału budowlanego były bardzo wysokie. Do produkcji cegły nie potrzeba było angażo- 
wać wysoko wyspecjalizowanych fachowców. Ponieważ materiał był tani, to i koszt wzno- 
szenia obiektów z cegły był niski. Na ich cenę miał wpływ również czas wznoszenia budow- 
li, z cegły wznoszono bardzo szybko i łatw0 73 . 
Natomiast stwierdzenie, że w Bydgoszczy nie znaleziono cegły z XIII wieku jest trudne 
do przyjęcia. Do tej pory nikt tymi kwestiami się nie zajmował. Nawet A Wiewióra, zresz- 
tą opowiadający się za trzynastowieczną metryką kościoła, nie scharakteryzował znalezio- 
nego materiału ceglanego z terenu kościoła św. Idziego, nie poddał go analizie i porówna- 
niom. Stwierdził jedynie, iż za pochodzeniem kościoła z XIII wieku przemawia technika 
wznoszenia murów 74 . Na obszarze zamku i grodu bydgoskiego w warstwie zawierającej 
głównie .ceramikę wczesnośredniowieczną z XII wieku znaleziono drobne ułamki cegieł 75 . 
Czy więc na terenie miasta nie było cegieł z tego okresu, czy raczej nikt do tej pory nie 
zwrócił uwagi na ten problem. Żaden z archeologów nie wypowiedział się w tej sprawie. 
W Polsce cegła zazwyczaj kojarzy się z gotykiem, a wiek XIII ze sztuką romańską. Są 
to uogólnienia mające niewiele wspólnego z rzeczywistym stanem badań z zakresu dzie- 
jów architektury i budownictwa. W fazie późnego romanizmu i w stylu przejściowym 
przypadającym na XIII wiek, obszar Polski podlegał różnym wpływom stylistycznym. 
Małopolska znalazła się w orbicie wpływów głównie włoskich, obszar wielkopolsko-ku- 
jawski i mazowiecki w orbicie inspiracji północnoniemieckich i burgundzkich, Sląsk orien- 
tował się na środkowe i południowe Niemcy. W tym też okresie zaistniał podział ze 
względu na używany materiał budowlany. Dzielnice południowe obfitowały w kamień, 
natomiast obszar niżu Polski centralnej i północnej posługiwał się granitem i cegłą. W 
późnej fazie romanizmu u schyłku XII i w pielWszej połowie wieku XIII architektura 
murowana na ziemiach polskich zaczyna się rozprzestrzeniać i zakorzeniać coraz głę- 
biej i szerzej. Chociaż nie zestawiono jeszcze pełnej statystyki kościołów murowanych w 
Polsce (istniejących, potwierdzonych w dokumentach i ikonografii), to można stwier- 
dzić, iż w tym okresie nastąpił proces "murowania" w naszym kraju. W drugiej połowie 
XIII stulecia pojawiło się na ziemiach polskich budownictwo gotyckie przemieszane z 
romańskim 76. 
Cegłę jako podstawowy i wyłączny materiał budowlany zastosowano w Polsce przy 
wznoszeniu kościoła św. Jakuba w Sandomierzu w latach dwudziestych XIII stulecia. W 
pielWszej połowie tego stulecia wzniesiono ceglany mur zamku legnickiego oraz inne 
obiekty77. 
J ak już wskazał R. Kabaciński w połowie XIII wieku na terenie Kujaw i najbliższej 
okolicy znano cegłę jako materiał budowlany i ją stosowan0 78 . Można tylko jeszcze raz 
zwrócić uwagę, że w pielWszej połowie XIIr wieku w Łabiszynie wzniesiono ceglane 
ściany kościoła. W tym samym okresie w Inowrocławiu wymurowano ceglane wieże ko- 
legiaty79.
		

/kronika_bydgoska_1900159_0001.djvu

			157 


Posługiwanie się cegłą w tym okresie i w tym obszarze wzmacnia fakt wzniesienia 
w 1236 r. kościoła św. Jana Chrzciciela na obszarze pierwszej lokacji Torunia, a więc 
w kilka lat po lokacji miasta. W trakcie wojny trzynastoletniej uległ on zniszczeniu, a 
ostatecznie jego ślady znikły w pierwszej połowie XIX wieku. Liczne źródła pisane 
począwszy od średniowiecza wskazują niewątpliwie, że został wzniesiony z cegły na 
planie prostokąta 80 . Zachowały się plany Starego Torunia z 1789 r. z zaznaczonym 
kościołem. Jawi się on jako budowlajednonawowa o kształcie prostokąta, natomiast 
prezbiterium, również prostokątne było znacznie szersze od nawy. Całość przypomi- 
na literę "T". Na planie przy nawie zaznaczono sześć skarp przyporowych: po dwie 
przy ścianach i dwie na narożach 81 . 
Zaznaczenie skarp wskazuje na styl gotycki. Tak więc już w pierwszej połowie XIII 
wieku w północnej Polsce można się doszukać zastosowania gotyku i cegły w architek- 
turze. Czas wzniesienia tego kościoła przypada na powstanie pierwszych budowli go- 
tyckich na obszarze Wielkopolski 82 . 
Badając gród wyszogrodzki koło Fordonu, zniszczony w 1330 r. przez Krzyżaków i 
nigdy później nie odbudowany, odsłonięto znaczne ilości cegły palcówki i zaprawy 
wapiennej. Odkryto je w fosie wewnętrznej oraz w spągu II warstwy umocnień. Ar- 
cheolodzy datują czas powstania tej warstwy na połowę XIII stulecia. Cegła znajdu- 
jąca się w spągu, czyli u podstawy, musiała więc pochodzić z tego czasu i nie mogła 
tam znaleźć się w sposób wtórny, na niej bowiem wznoszono dalsze konstrukcje 83 . 
Zaprezentowane fakty i argumenty nie pozwalają na sformułowanie kategorycznego 
sądu o niemożności zastosowania cegły na Kujawach w połowie XIII wieku. Wprost 
przeciwnie, okoliczności te dowodnie sugerują na jej stosowanie. 
Eksploracja archeologiczna wskazuje na oddzielne wznoszenie prezbiterium i nawy 
kościoła św. Idziego. Odkryte w różnych częściach nawy fragmenty posadzki odbiegają 
od tej z prezbiterium. W nawie posadzka składała się tylko z jednej warstwy cegieł. Poza 
tym cegły były krótsze o cztery centymetry od tych z prezbiterium. Podobne różnice w 
długości cegieł są zauważalne między cegłami ze ściany nawy i z prezbiterium. 
Wymiary cegieł nie mogą być podstawowym kryterium w ustalaniu chronologii bu- 
dowli. W przypadku kościoła bydgoskiego na podstawie tych samych cegieł R. Kabciń- 
ski datuje powstanie obiektu na połowę XIII wieku, natomiast B. Rogalski na XIV 
wiek. Obaj odwołują się do różnych prac ustalających wiek cegły na podstawie jej wy- 
miarów. Jednak w tychże pracach ich autorzy, zresztą znakomici badacze w swych 
dyscyplinach, Z. Świechowski 84 i W. Borusiewicz wyraźnie zaznaczyli, iż wymiary ce- 
gieł mają charakter orientacyjny w datowaniu obiektów, a nie są elementem rozstrzyga- 
jącym. Borusiewicz stwierdził, iż" w murach budowli średniowiecznych powstałych na- 
wet w tym samym czasie i na tym samym obszarze stosowano cegły o różnych wymiarach. 
Wiąże się to z faktem, iż wymiary i proporcje zależne były w dużym stopniu od danego 
warsztatu rzemieślniczego i używanych lokalnych miar"85. Nie było więc jednolitego wy- 
miaru cegły na obszarze kraju, ani nawet regionu. Badacze zauważyli, iż w XIII wieku 
wielkość cegły zwiększała się w miarę zbliżania się do końca stulecia. Wymiary cegły 
rosły również w trakcie wznoszenia konkretnego obiektu. Zazwyczaj zaczynano od 
prezbiterium i tutaj cegła była mniejsza, a kończono na nawie lub wieży, a tam cegły 
były większe 86 .
		

/kronika_bydgoska_1900160_0001.djvu

			158 


W przypadku kościoła bydgoskiego w prezbiterium zastosowano mniejsze cegły niż w 
nawie. Przyjmując ową wyżej opisaną prawidłowość należałoby uznać, iż najpielW wznie- 
siono nawę, a później prezbiterium. Oprócz wielkości cegły, źródeł ikonograficznych i 
kartograficznych, również pochówki odkryte wewnątrz świątyni przemawiają za późniejszą 
budową prezbiterium. 
O czasie wzniesienia prezbiterium kościoła św. Idziego może świadczyć odkryty 
grób nr 23. Zmarły spoczywał na głębokości 1,9 m między prezbiterium a nawą. Koń- 
czyny dolne zmarłego były zniszczone przez fundament muru, na którym zalegała po- 
sadzka w prezbiterium. Tak więc zmarłego pochowano przed wzniesieniem prezbite- 
rium. Musiało to mieć miejsce na podstawie zachowanej cegły przed połową XIII wie- 
ku, opierając się na ustaleniach Kabacińskiego, bądź w XIV wieku, opierając się na 
opiniach Potemskiego i Rogalskiego. 
Bliższe dane co do czasu pochówku dać może analiza obrządku grzebalnego. Cechą 
grobu nr 23 jest brak trumny, ułożenie lewej ręki zmarłego na miednicy, obłożenie 
głowy zmarłego cegłami po obu jej bokach oraz umiejscowienie trzeciej pod podbród- 
kiem. Czaszka ułożona była w kierunku zachodnim. Podobny pochówek odkryto po 
północnej stronie kościoła św. Idziego jako grób nr 22. Głowa zwrócona w kierunku 
północnym obstawiona była analogicznie, jak w grobie nr 23. Obie ręce ułożone były na 
miednicy, a do tego na cegle leżącej pod podbródkiem spoczywał ząb bydlęcy, a na 
rzepce prawego kolana odkryto ząb psa. Prowadzący badania archeologiczne na pod- 
stawie materiału ceramicznego i monety pochodzącej z 1773 r. datuje pochówek nr 
22 na XVII-XVIII wiek. Analogia do grobu nr 23 jest bardzo duża i w związku z tym 
datacja pochówku na czasy nowożytne jest niemożliwa. Przyjęcie jej oznaczałoby, że 
wzniesienie prezbiterium miało miejsce w XVIII wieku, a to stoi w sprzeczności ze 
wszystkimi dostępnymi źródłami. 
Wobec przemieszania warstw archeologicznych wynikłych ze względu na rozbiórkę 
kościoła, trudno jest precyzyjnie datować obiekty. Zresztą nie wiadomo dokładnie, 
gdzie i w jakich okolicznościach znaleziono ową monetę. Mogła ona tam się dostać w 
sposób wtórny, przy okazji jakichś prac ziemnych. Znalezione monety w innych dwóch 
grobach zostały wyraźnie umiejscowione bezpośrednio na szkieletach, w grobie nr 22 
tego przypadku nie mamy. Nie zwrócono uwagi na rodzaj cegły użytej do obłożenia 
zmarłego, jej wymiary. Najlepiej byłoby dokonać badań szkieletów, ale jak na razie tego 
nie uczyniono. 
Opisany wyżej sposób pochówku jest typowy dla XII - XIII wieku. Dla obszarów Pol- 
ski, a także ziem środkowoeuropejskich znane są etapy zmian w sposobie grzebania 
zmarłych. Do początków XII wieku ręce zmarłych układano wzdłuż tułowia, prawą 
rękę umieszczano na miednicy w XII wieku i na początku XIII stulecia, obie ręce na 
miednicy głównie w XIII wieku, natomiast ręce na piersiach układano w XIV wieku. 
Oczywiście są to ogólne prawidłowości, co do których zawsze można znaleźć odstęp- 
stwa. Benedyktynów tynieckich jeszcze w XIV wieku chowano z rękami wzdłuż ciała. 
Skrzyżowanie rąk na piersiach sporadycznie pojawiało się w połowie XIII wieku, jed- 
nakjest to cecha późniejsza, końca tego stulecia. 1h1mny na naszych ziemiach pojawiły 
się w końcu XII wieku i powoli stawały się coraz częstsze. W wieku następnym były one 
zjawiskiem powszechnym. Również w XII wieku narodził się zwyczaj wkładania do
		

/kronika_bydgoska_1900161_0001.djvu

			159 


grobu przedmiotów magicznych, m.in. kłów zwierząt. Wiązało to się z zabiegami ma- 
gicznymi mającymi na celu ochronę żywych przed "wampirami". Dlatego też zmarłym 
odcinano głowy, przebijano głowę lub tułów kolcami, przywalano głowy, piersi lub 
nogi kamieniami itp. Od XIII wieku wszystkie groby miały orientację zachodnią, tzn. 
głowy były ułożone w tym kierunku. Dotyczy to głównie pochówków przykościelnych i 
wewnątrzkościelnych. Natomiast w tym czasie na pozostałych cmentarzach nie prze- 
strzegano zbytnio tej zasad y 87. 
W świetle zaprezentowanych prawidłowości opisane groby można datować na prze- 
łom XII-XIII wiek. Zakreślone tu ramy chronologiczne miejsca pochówku korespon- 
dują z ustaleniami wynikającymi z materiału i sposobu wzniesienia świątyni. 
Odwołując się do planów kościoła i wymiarów cegieł odkrytych w północnej ścianie 
nawy i w prezbiterium można stwierdzić, że nawa powstała wcześniej niż prezbiterium. 
Ścianę północną przedstawiają dwa niezależne od siebie przekazy ikonograficzne. 
N awet odrzucając prace J aeckla jako mało wiarygodne, to elementy widoczne na zdję- 
ciu fotograficznym należy uznać za faktycznie tam występujące. O ile Jaecklowi, jeżeli 
ktoś chce, można zarzucić romanizację świątyni zwłaszcza portali 88 , to takich zarzu- 
tów nie da się wysunąć pod adresem aparatu fotograficznego. Można też stwierdzić, 
iż na zdjęciu nic takiego "romańskiego" nie widać. Widoczny półokrągły otwór drzwio- 
wy, trudno nie uznać za romański, skoro jest to cecha tego stylu. Samo stwierdzenie, 
że nie jest z tej epoki, niczego nie rozwiązuje. Jeżeli nie romański to jaki? Przecież 
cegła odnaleziona z tejże ściany oraz z podłogi nawy posiada wymiary 23 x 13 x 9 cm, 
23 x 13 x 6,5 cm 89 . Odwołując się do tabeli wymiarów cegieł zestawionych przez Bo- 
rusiewicza to się okaże, iż w tabeli takie cegły nie są ujęte. Dla Wielkopolski i Ma- 
zowsza długość cegieł dla XIII stulecia kształtuje się w granicach 25-26 cm, a dla 
wieku następnego 26-28,5 cm. Widzimy więc tendencję do powiększania cegieł 90 . 
Trudno tak małą cegłę z północnej ściany kościoła św. Idziego i podłogi nawy uznać 
za gotycką. Poza tym odkryto tam też fragmenty wczesnośredniowiecznych naczyń 
ceramicznych, które wzmacniają tezę o romańskim charakterze ściany północnej. 
Porównując zdjęcie i prace Jaeckla można znaleźć szereg wspólnych elementów. 
Dotyczy to ilości, wielkości i umiejscowienia okien, portalu w nawie, kształtów prezbi- 
terium i proporcji budowli. Jedynie malarz pominął zakrystię tuż przy prezbiterium. 
Biorąc pod uwagę prawo artysty do swobodnego kształtowania przestrzeni malarskiej 
trzeba uznać, iż wizerunki kościoła św. Idziego autorstwa Jaeckla, nie są jego wymy- 
słem, ani wytworem fantazji, ale zawierają szereg elementów rzeczywiście występują- 
cych w nieistniejącym dziś kościele. 
W świetle źródeł ikonograficznych, kartograficznych i pisanych w środkowej części 
ściany nawy północnej znajdowało się wejście, zamurowane w bliżej nie znanym czasie, 
ozdobione skromnym półokrągłym portalem o cechach romańskich. Po jego bokach 
umiejscowione były małe półokrągłe okna osadzone stosunkowo wysoko. Tuż przy pre- 
zbiterium znajdowała się występująca z linii ściany zakrystia, oświetlona oknem iden- 
tycznym, jak dwa pozostałe 91 . 
Przeciwległa, dłuższa ściana posiada trzy grupy przekazów ikonograficznych. Najstarszy z 
nich to panorama Dahlberga, dalsze są oparte na akwarelach Beckera oraz Gersona i MaIte- 
- Bruna. Wszystkie one są sprzeczne ze sobą i trudno znaleźć elementy powtarzające się.
		

/kronika_bydgoska_1900162_0001.djvu

			160 


W trakcie badań archeologicznych odkryto fundamenty ściany południowej, jed- 
nak nie zwrócono uwagi na rodzaj cegły. Nic o niej się nie wspomina, być może wcale 
jej tam nie było, ponieważ wcześniej rozebrano kościół do fundamentów. Na długości 
2,5 m odkrytego fundamentu nie ma żadnych pozostałości po przyporach. Również 
żaden z planów kościoła św. Idziego nie zawiera śladów przypór, chociaż w przypadku 
innych budowli z przyporami są one zaznaczone. lak więc wizerunki Gersona i Malte- 
Bruna nie mogą uchodzić za wiarygodne. 
Trudno też jednoznacznie określić ilość i kształt okien w tejże ścianie. Dahlberg i 
wizerunki z lat trzydziestych XIX stulecia ukazują dwa okna, Gerson i Malte- Bruna trzy. 
Przyjmując, iż ściana południowa była analogiczna z północną, to i tak nie rozstrzyga to o 
ilości okien. Czy brać pod uwagę tylko dwa okna z nawy czy też trzecie z zakrystii. 
Zważywszy na małą wiarygodność przekazów Gersona i Malte-Bruna należy uznać ist- 
nienie dwóch okien. Wielkość otworów okiennych też nie jest jednoznaczna. W pracach 
opartych na akwareli Beckera widoczne są duże okna gotyckie. Przyjmując analogię ze 
ścianą przeciwną powinny być one małe, półokrągłe i wysoko osadzone. Za półokrągłymi 
otworami okiennymi przemawia rysunek Gersona. Przekaz ten w kwestii kształtu okien 
i wysokości ich osadzenia w ścianie zbliżony jest do fotograficznego ujęcia ściany północ- 
nej, jedynie ich szerokość jest nieco inna. Za stosunkowo wysokim umieszczeniem okien 
przemawia panorama miasta z połowy XVII stulecia. Autor zamieścił tam małe otwory 
okienne tuż pod dachem. 
Plany kościoła wykazują istnienie przybudówki po południowej stronie nawy, w środ- 
kowej jej części. Eksploracja archeologiczna jak na razie nie wykazała śladów fundamen- 
tów przybudówki w środkowej części ściany południowej nawy. 
Jednak nie wszystkie plany rejestrują ową przybudówkę, chociaż umiejscawiają zakry- 
stię, a oba te elementy architektoniczne były o podobnych wymiarach. Fakt ten musi mieć 
jakieś uzasadnienie. 
Omawiany obiekt chociaż był integralną częścią kościoła to jednak, jak się wydaje, nie 
miał poważnego wpływu na kształt architektoniczny świątyni i uchodził za element nie- 
tlWały, drugorzędny, który można pominąć. W pracach Gersona i Malte-Bruna ujęto 
niską przybudówkę w zachodniej części nawy. Usytuowanie jej w przekazach ikonogra- 
ficznych jest niezgodne z zachowanymi planami. Jednak ze względu na okoliczności 
powstania tych przekazów ikonograficznych pomyłkę tę można usprawiedliwić. Panora- 
ma Dahlberga w dolnej partii środkowej części ściany południowej rejestruje półkolisty 
otwór, zbliżony do wyżej opisanego. lak więc ową niską przybudówkę należy uznać za 
faktycznie występującą. 
Rodzi się pytanie o przeznaczenie tejże budowli. Jej wysokość na podstawie przeka- 
zów ikonograficznych określić można na ok. 1,5-2 m. Centralnym punktem był stosunko- 
wo duży otwór wejściowy. Zaprezentowany obiekt mógł spełniać funkcję kostnicy. 
O kostnicy przy kościele św. Idziego nie wspominają źródła pisane, lecz jej istnienia 
nie można wykluczyć. Przy kościele był cmentarz dlatego też funkcjonowanie kostnicy 
jest wielce prawdopodobne. Takie kostnice istniały w XVIII wieku przy kościele w Wy- 
szo
rodzie92 i Fordonie 93 . 
Sciana zachodnia świątyni została ukazana w dwóch ujęciach: Dahlberga i J aeckla. 
Oba przekazy są rozbieżne. W rysunku J aeckla wejście ozdobione było półokrągłym
		

/kronika_bydgoska_1900163_0001.djvu

			161 


portalem o formie zbliżonej do portalu ze ściany północnej. Nad nim umieszczono małe 
okno. Ponieważ przekaz artysty jest jedyny o takim stopniu dokładności, należy przyjąć 
za wiarygodne elementy tam przedstawione. Jak wyżej zwrócono uwagę wizerunki Ja- 
eckla zawierają szereg elementów rzeczywiście występujących. Stopień prawdopodo- 
bieństwa ich występowania jest stosunkowo wysoki. Ujęcie z panoramy, wobec bardzo 
syntetycznego potraktowania, nie pozwala na weryfikację ujęcia J aeckla. 
Kształt prezbiterium na wszystkich przekazach ikonograficznych i kartograficznych 
jest zgodny. Natomiast rozbieżności pojawiają się w przypadku okien. Wizerunki oparte 
na akwareli Beckerta w ścianie południowej prezbiterium ukazują dwa okna i jedno w 
widocznej ścianie absydy. Rysunki Gersona i Malte-Bruna przedstawiają prezbiterium 
z tej samej strony. Widoczne jest tylko jedno okno, ale ponieważ ujęcia nie przedstawia- 
ją w całości prezbiterium nie można wykluczyć istnienia i drugiego, zasłoniętego. Zwró- 
cić należy uwagę, iż w ścianie o długości ponad 3 metry trudno umieścić dwa otwory 
okienne. Zresztą pozostałe przekazy umiejscawiają okno pośrodku ściany. W przeciwległej 
ścianie prezbiterium mamy tylko jedno okno, więc istnienie dwóch wydaje się raczej nie- 
prawdopodobne. 
Od strony północno-wschodniej prezbiterium ukazują jedynie prace J aeckla. Artysta ten 
w ścianie północnej zarejestrował tylko jedno okno. W ścianie absydy odchodzącej od ścia- 
ny północnej prezbiterium, brak jest otworu okiennego. Jedno okno umiejscowiono w ścia- 
nie wschodniej absydy. Ponieważ owych przekazów nie można zweryfikować, więc pozo- 
staje przyjęcie tej liczby okien i ich rozmieszczenia. 
nudniej natomiast określić wielkość otworów okiennych. J aeckel niezbyt konsekwent - 
nie przedstawił ich wielkość w prezbiterium. Raz są one zbliżone do tych z nawy, innym 
razem jako znacznie większe. Przekazy oparte na akwareli Beckerta w kwestii kształtu 
okien, jak wykazano to wyżej, nie mogą budzić zaufania. W ujęciu Gersona okna z prezbi- 
terium są potraktowane drugoplanowo, ogólnie, raczej zasygnalizowano ich obecność. Ich 
kształt wydaje się być podobny do tych z nawy. Wyciągnięcie wniosków jest niezmiernie 
trudne. W opisach kościoła nigdzie nie wspomina się o dużych oknach gotyckich. Przekazy 
ikonograficzne nie są jednoznacine, dlatego należy chyba przyjąć ich kształt jako zbliżone 
do tych z nawy, być może były tylko nieco większe i jako takie reprezentujące styl przejścio- 
wy między późnym romanizmem a wczesnym gotykiem 94 . 
Niewątpliwie naj trudniej jest określić chronologię i etapy wznoszenia kościoła św. Idzie- 
go. Ramy te zawarte są między możliwością używania cegły i 1346 r., czyli wynikającego ze 
źródeł pisanych faktu istnienia i funkcjonowania kościoła parafialnego. Do połowy XIII 
wieku w kościołach wiejskich i targowych istniały cztery typy budowli, jednak w żadnych z 
nich nie funkcjonowało wieloboczne prezbiterium. Najczęściej prezbiterium zamykała 
półokrągła absyda, bądź prosta ściana 95 . 
Od około 1240 r. zaczęły się upowszechniać ostrołukowe otwory okienne zamiast 
półkolistych oraz wydzielone prezbiteria zamknięte prostą ścianą bądź wielob oczną 96. 
Budownictwo tego typu istniało do końca XIII stulecia 97 . Kształt zamknięcia prezbite- 
rium, brak typowych dla gotyku przypór, niezbyt czytelna charakterystyka stylowa okien 
skłania ku określeniu czasu jego wzniesienia na drugą połowę XIII wieku. Jak zostało 
wykazane, prezbiterium powstało później niż nawa. Sądząc po różnicy w wymiarach cegieł, 
prezbiterium wybudowano znacznie później niż nawę. Wymiary cegieł z nawy są zbliżone
		

/kronika_bydgoska_1900164_0001.djvu

			162 


do cegieł używanych w pielWszej połowie XIII wieku 98 . Półokrągłe okna w nawie wskazują 
również na ten okres. 
Przy próbie określenia czasu wzniesienia murowanej nawy należy wziąć pod uwagę 
okoliczności, które mogły zaważyć na podjęciu takiej inicjatywy. Niewątpliwie jedną z 
nich może być wydzielenie z kasztelanii wyszogrodzkiej po 1227 r. a przed 1238 r. 
osobnej kasztelanii bydgoskiej99. W Wyszogrodzie w końcu XII wieku istniał potwier- 
dzony źródłowo kościópoo. Według ustaleń badaczy w początkowym okresie tworzenia 
systemu parafialnego kościoły fundowano w centrach dyspozycyjnych, jakimi były gro- 
dy, zwłaszcza kasztelańskie 101 . Wydzielenie osobnej kasztelanii pociągnęło za sobą, o 
ile wcześniej nie istniał kościół, konieczność powołania własnej parafii. Oczywiście 
powołanie nowego ośrodka nie musiało spowodować od razu budowy murowanej świą- 
tyni, jednak nie można też takiej możliwości definitywnie wykluczyć. 
Kościół nie mógł funkcjonować bez prezbiterium, a to znane z przekazów źródłowych 
pochodzi z późniejszego okresu. W trakcie badań archeologicznych odkryto ślady pożaru 
świątynP02. Ustalenie, kiedy to miało miejsce jest trudne, archeolodzy nie wypowiedzieli 
się w tej sprawie. Również brak eksploracji obejmującej całość prezbiterium uniemożli- 
wia oświetlenie zagadnienia późniejszego jego wzniesienia. Możemy się domyślać, iż 
pielWotnie istniało prezbiterium, lecz zostało zniszczone w stopniu uniemożliwiającym 
jego odbudowę. Wskazują na to ślady pożaru fundamentów północnej ściany nawy i pre- 
zbiterium. Być może owe kamienie z wykopu nr 7, rozpoznane jako pozostałości po 
prezbiterium, mogą być fundamentami wcześniejszego prezbiterium. Są to jedynie hipo- 
tezy trudne do zweryfikowania przy obecnym stanie wiedzy archeologicznej. 
Do tej pory nie przeprowadzono pomiarów świątyni w oparciu o zachowane przekazy 
kartograficzne. Fragmentaryczność wykopalisk archeologicznych nie dała podstaw do 
przeprowadzenia takich pomiarów. Możliwość wykonania obliczeń w oparciu o najdo- 
kładniejszy znany obecnie plan kościoła z 1858 r. została zasygnalizowana przy okazji 
dyskusji nad pielWszym tomem Historii BydgosZCzy103. Nie wzięto tego pod uwagę przy 
próbie rekonstrukcji obiektu, wykonanej na potrzeby analizy odkryć archeologicznych. 
W tym wypadku oparto się na planie z 1919 r. wykonanym w skali 1:1275 104 . Spowodo- 
wało to niezbyt dokładne odczytanie wymiarów, co doprowadziło do znacznego po- 
większenia świątyni w stosunku do wymiarów zawartych we wcześniejszym planie. 
Plan z 1858 r. zawiera miarę pręta pruskiego (Ruthen) i stopy dziesiętnej czyli geo- 
metrycznej (Fuss). Przy dokonywaniu pomiarów przyjęto, iż wielkość stopy równa się 
0,376624 m 1OS . Długość kościoła wynosiła 66 stóp, czyli 24,85 m. Nawa była szerokości 
10,17 m, z zakrystią 12,43 m a dodając jeszcze przybudówkę przy ścianie południowej 
14,69 m. Natomiast długość ściany północnej nawy wynosiła 18,83 m a południowej 
19,20 m, a więc zarysowała się różnica wielkości 37 cm. Prezbiterium miało szerokość 
6,78 m, a długość mierzoną od dłuższej ściany prezbiterium 6,02 m. 
Kościół św. Idziego znajdował się przy trakcie prowadzącym z grodu bydgoskiego do 
Inowrocławia. Jeszcze do niedawna upatrywano w jego okolicach osadę podgrodową. 
Najnowsze badania archeologiczne wykazały jej istnienie na wschód od grodu. Osada ta 
umieszczona na wyspie wraz z grodem, funkcjonująca w XII - początkach XIII stulecia 
była niezbyt rozległa 106 . W osadzie tej nie było miejsca na stosunkowo duży kościół. 
Musiał on zostać wzniesiony w innym miejscu. W jego najbliższej okolicy badania
		

/kronika_bydgoska_1900165_0001.djvu

			163 


sondażowe z 1967 r. nie wykazały żadnych śladów osadniczych, wprost przeciwnie, teren 
ten był podmokł y 107. Rodzi się więc pytanie, dlaczego wzniesiono świątynię w tym wła- 
śnie miejscu, z dala od ludzi. Teren dzisiejszego Zbożowego Rynku uchodzi w oczach W. 
Posadzego jako relikt dawnego placu targowego. W okolicy kościoła św. Idziego rozwi- 
dlały się drogi tworząc tym samym dogodne miejsce do wymiany handlowej lOS. Co praw- 
da nie jest znany żaden dokument bezpośrednio odnoszący się do istnienia targu, ale 
badacze dopuszczają możliwość jego istnienia lO9 . Przemawia za tym źródłowo potwier- 
dzone funkcjonowanie w 1252 r. komory celnej w Bydgoszczy. Nie bez znaczenia jest 
fakt, że w 1484 r. król Kazimierz Jagiellończyk ustanowił trzy jarmarki, a jeden z nich w 
dniu Świętego Idziego (1 września)Ho. Termin tego jarmarku nie wydaje się przypadko- 
wy, skłania raczej do wniosku, iż jarmark był kontynuacją tradycji handlowej, jaka już 
wcześniej istniała. Owa tradycja mocno przebija z dokumentu określającego powinności 
rzeźników bydgoskich względem zamku z 1434 r. Hl W świetle przedstawionych okolicz- 
ności kościół św. Idziego można uznać za targowy, założony i uposażony przez księcia H2. 
Niewątpliwie od momentu wzniesienia kościół św. Idziego pełnił funkcje parafial- 
ne. Wydaje się rzeczą oczywistą, że utracił je z chwilą wzniesienia bydgoskiej fary. W 
dotychczasowej literaturze uznaje się jednak, iż to fara była filią kościoła św. Idziego 
w XV wieku. Ponadto sformułowano pogląd o istnieniu w średniowieczu dwóch pa- 
rafii bydgoskich, starej św. Idziego obsługującej okoliczne miejscowości i drugiej, 
miejskiej powołanej z chwilą wybudowania faryH3. Poglądy te nie mają jakichkolwiek 
podstaw źródłowych, ani też nie są poparte żadnym procesem dowodowym. Chociaż 
żaden z badaczy opowiadających się za takimi ujęciami nigdzie tego nie zapisał, to 
jednak można sądzić, iż oparto się jedynie na kolejności istnienia świątyń. Ponieważ 
fara zaistniała jako druga świątynia, to została podporządkowana wcześniejszemu i 
pełniącemu od dawna funkcje parafialne kościołowi św. Idziego. Jeżeli chodzi o po- 
większenie liczby bydgoskich parafii, nastąpiło to dopiero po I wojnie światowej. Do 
tego czasu mamy zawsze jedną parafię, co wynika jasno z nowożytnych wizytacji ko- 
ścielnych i najnowszych badań nad dziejami kościelnymi BydgoszczyH4. 
Odwołując się jedynie do współczesnych źródeł historycznych, z pominięciem nieja- 
snego zapisu w przywileju miasta Bydgoszczy z 1346 r., pielWsza wzmianka o rektorze 
kościoła parafialnego w Bydgoszczy - Krystynie, a tym samym o parafii, pochodzi z 
1402 r. 115 W nadaniu starosty bydgoskiego Tomka z Węgleszyna dla bydgoskich karme- 
litów z 1408 r. został wymieniony kościół św. Mikołaja, ale bez określenia jego funk- 
cji 1l6 . Z 1413 r. znany jest kolejny rektor kościoła parafialnego w Bydgoszczy, Mikołaj 
syn Mojżesza ll1 . Na podstawie tych faktów trudno jest stwierdzić, jaki kościół był para- 
fialny aj aki filialny. 
Problem ten rozstrzyga suplika z 11 grudnia 1417 r. wysłana do papieża przez Jana 
Marszałkowica. Zwrócił się w niej o nadanie mu probostwa w bydgoskim kościele 
parafialnym św. Mikołaja. Jak zapisano w tymże dokumencie z probostwa tego wcze- 
śniej zrezygnował Krystyn z Miedzurowa H8 . Przekaz ten w sposób jednoznaczny wska- 
zuje na farę jako kościół parafialny i do tego jeszcze przed 1417 r. Wnioskować stąd 
należy, iż z chwilą wybudowania kościoła farnego w 1399 r. przejął on od razu funkcje 
parafialne od kościoła św. Idziego, który został przekształcony w filię świątyni św. 
Mikołaja.
		

/kronika_bydgoska_1900166_0001.djvu

			164 


W świetle wszystkich dostępnych źródeł bydgoski kościół św. Idziego był jednonawo- 
wy z wyodrębnionym prezbiterium trójbocznie zamkniętym. Po północnej stronie nawy, 
tuż przy prezbiterium znajdowała się zakrystia wzniesiona w tym samym czasie co nawa, 
o czym świadczą wyniki prac archeologicznych. W środkowej części ściany południowej 
umiejscowiona była przybudówka, której śladów archeolodzy jeszcze nie odkryli. Przy- 
puszczać należy, że była to kostnica. Wszystkie źródła zgodnie ukazują świątynię jako niski 
obiekt przylayty dwuspadowym dachem z jeszcze niższym prezbiterium przykrytym wielo- 
bocznym dachem. Najbardziej wiarygodnie można zrekonstruować północną ścianę nawy. 
W jej środku znajdowało się wejście ozdobione skromnym, półokrągłym, o cechach romań- 
skich portalem. Po jego bokach umiejscowione było jedno nieduże, półokrągło zakończone 
okno. Podobny otwór okienny był w zakrystii. W ścianie południowej znajdowały się praw- 
dopodobnie podobne okna, ale nie wiadomo czy były dwa czy też trzy. Źródła nie wypowia- 
dają się w sposób jednoznaczny, co do ilości i kształtów owych okien. Niewątpliwie należy 
odrzucić istnienie przypór ściennych wykazywanych na niektórych przekazach ikonogra- 
ficznych. Ich brak wykazują badania archeologiczne, a także źródła kartograficzne. W ścia- 
nie zachodniej nawy znajdowało się wejście ozdobione półokrągłym portalem wykazują- 
cym cechy romańskie. Nad wejściem umiejscowiono małe okno. W ścianach prezbiterium 
znajdowały się okna, jedynie w zamknięciu absydy od strony północno-wschodniej brak 
było otworu okiennego. Nie wiadomo jednak czy tak było pierwotnie, czy też zamurowano 
je w późniejszym czasie. Wobec bardzo nieścisłych i rozbieżnych przekazów, co do kształtu 
okien, trudno określić ich formę. Wydaje się, że były one nieco większe niż w nawie. 
Plany kościoła, a także badania archeologiczne, zwłaszcza wymiary cegieł z nawy i pre- 
zbiterium wskazują, iż kościół wzniesiono w dwóch etapach i to oddalonych w czasie. 
. Najpierw wybudowano nawę w drugiej ćwierci XIII stulecia. Za taką datacją przemawia 
fakt wyodrębnienia kasztelanii bydgoskiej ze starszej wyszogrodzkiej i powołania samo- 
dzielnego kościoła, o ile wcześniej nie istniał takowy na terenie Bydgoszczy. W tym też 
czasie dowodnie stosowano cegłę jako materiał budowlany. W okresie tym występowały 
cechy okien, które widniały w ścianach nawy kościoła św. Idziego. Prezbiterium wznie- 
siono w drugiej połowie XIII wieku, sądząc po wymiarach cegieł raczej przy jego końcu. 
Przemawia za tym duża, czterocentymetrowa różnica w długości cegieł. W tym czasie, 
poczynając od połowy XIII stulecia, stosowano wieloboczne zamknięcia prezbiterium, a 
kształt okien przyjmował cechy gotyckie. Charakter okien prezbiterium zawarty w źró- 
dłach ikonograficznych zdaje się nawiązywać do cech przejściowych. Cała budowla wyka- 
zuje elementy romańskie, zarówno w proporcjach, jak i w detalach architektonicznych. Na 
ziemiach polskich styl ten zakończył się w końcu XIII wieku, więc prezbiterium musiało 
powstać do tego momentu. Kościół nie mógł funkcjonować bez prezbiterium dlatego nale- 
ży przyjąć, iż pierwotnie zostało wzniesione w tym samym czasie co nawa, a później uległo 
zniszczeniu. Swiadczyć o tym mogą ślady pożaru w prezbiterium odkryte w trakcie badań 
archeologicznych. 
Kościół św. Idziego wzniesiono z dala od grodu i osady, ale przy trakcie prowadzącym z 
Kujaw na Pomorze. W świetle przypuszczeń badaczy opartych na przesłankach źródło- 
wych dopuszcza się istnienie targu w Bydgoszczy, a odbywać się on mógł między grodem 
a świątynią. Wielkość obiektu sakralnego i umiejscowienie wskazują na targowy charak- 
ter kościoła. Nie stoi to w sprzeczności z problemem obsługi duszpasterskiej grodu,
		

/kronika_bydgoska_1900167_0001.djvu

			165 


podgrodzia i najbliższej okolicy. Świątynia pełniła funkcje parafialne do momentu loka- 
cji miasta i później aż do chwili wybudowania w 1399 r. drewnianego kościoła miejskie- 
go św. Mikołaja. Z tą chwilą fara przejęła obowiązki świątyni parafialnej, a kościół św. 
Idziego został przekształcony w filię podporządkowaną bydgoskiej farze. 


Przypisy: 
1 Problem został zasygnalizowany w opracowaniu J. Maciejewski. Z. Zyglewski. Kilka uwag o dziejach 
Bydgoszczy. W związku z ukazaniem się pielWszej naukowej monografii miasta. Kronika Bydgoska, 1: 13, 
1991. s. 151-152. Zawarte tam wstępne ustalenia nie zawsze są zgodne z wynikami ustaJonymi w niniej- 
szym artykule. 
2 W. Becker. Opis historyczny kościołów w Bydgoszczy. Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna w Byd- 
goszczy (dalej cyt. WMBPB), Zbiory specjalne (dalej cyt. Zb. spec.), rkps 459. k. 1-6. 
3 E Dachtera, Historia parafii bydgoskiej do roku 1772, WMBPB, Zb. spec., rkps 522, k. 18-21,69-71. 
4 W. Gordon, Kościół św. Idziego, Kalendarz Bydgoski, R. 14, 1981, s. 127-128. 
5 S. Pastuszewski, Kościół pw. św. Idziego. Kalendarz Bydgoski, R. 24, 1991, s. 193-195. 
6 M. Wiewióra, Ze studiów nad kościołem św. Idziego w Bydgoszczy, Komunikaty Archeologiczne, 1: 6. 
1994, s. 71-103. 
7 Documenta Ecclesias civitatis Bidgostiensis (Bromberg) concernentia, wyd. E. Becker. Berlin 1918, s. 30. 
41,68. 
8 Biblioteka Czartoryskich w Krakowie, rkps 1337, k. 6. 
9 G. Chmarzyński, Fara Bydgoska, Arkona, L l, 1945-1946, nr 6-7, s. 6; LM, Trajdos, U zarania 
Karmelitów w Polsce, Warszawa 1993, s. 68-69. 
10 Z. Zyglewski, Organizacja władz miejskich i struktura narodowościowa Bydgoszczy w pielWszym stuleciu 
istnienia miasta, [w:] Bydgoszcz. 650 lat praw miejskich, pod red. M. Grzegorza, Z. Biegańskiego, Byd- 
goszcz 1996, s. 59 i nn. 
11 Kronika Bernardynów Bydgoskich, wyd. K Kantak, Roczniki lbwarzystwa Przyjaciół Nauk Poznańskie- 
go, 1: 33, 1907. s. 21. 37-39; K Kantak, Geschichte des Bernardiner-Kloster zu Bromberg. Posen 1909. s. 
15-16; Klasztory bernardyńskie w Polsce w jej granicach historycznych. pod red. H.E. Wyczawskiego. 
Kalwaria Zebrzydowska 1985, s. 35. 
12 Kodeks dyplomatyczny Polski. t. 2. cz. 2. wyd. L. Ryszczewski. A Muczkowski. Warszawa 1852, nr 469; 
najnowsze wydanie, Przywilej lokacyjny miasta Bydgoszczy 19 kwietnia 1346 r., wyd. R. Kabaciński, [Byd- 
goszcz 1996]. 
13 Widoczne jest to dobrze w panoramie i planie Dahlberga z połowy XVII wieku; zob. W. Posadzy. 
Bydgoszcz, [w:] Studia z historii miast polskich. Warszawa 1957, Prace Instytutu Urbanistyki i Architektu- 
ry. R. 6. z. 2/17, ryc. l, między s. 82-83. 
14 Documenta..., s. 16, 24. 
15 B. Kumor, Średniowieczne parafie niezorganizowane w Małopolsce Południowej, Roczniki Teologiczno- 
Kanoniczne, 1: 5, 1958, z. 3, s. 71; J. Tazbirowa, W sprawie badań nad genezą organizacji parafialnej w 
Polsce, Przegląd Historyczny, 1: 54, 1963, z. l, s. 89. 
16 J. Maciejewski, Z. Zyglewski. W sprawie początków klasztoru karmelitów w Bydgoszczy, Nasza Prze- 
szłość,1: 87,1997, s. 375-380. 
17 Wykaz posiada tytuł Ratio decimae sexenna/is die annis 1325-1327, Monumenta Poloniae Vaticana, t. 
1, wyd. J. Ptaśnik, Kraków 1913, s. 104. 
18 B. Kumor, Średniowieczne parafie..., s. 74; Z. Guldon, J. Powierski, Podziały administracyjne Kujaw i 
ziemi dobrzyńskiej w XIII-XIV wieku. Warszawa-Poznań 1974, s. 25-26. 
19 L. Łbik, Zamek w Bydgoszczy, Komunikaty Archeologiczne, 1: 6,1994, s. 147. 
20 B. Czart, rkps 1337, k. 6. 
21 S. Pastuszewski, Kościół..., s. 193. 
22 Documenta..., s. 68. 
23 Ibidem, s. 30, 68, 137. 
24 Ibidem, s. 202-203. 
25 M. Wiewióra, op. cit., s. 77, najstarszy plan datuje na 1600 rok. Nie ma planu miasta powstałego w tym 
czasie, a jedynie rozplanowanie miasta będące rekonstrukcją dokonaną na podstawie planu z 1657
		

/kronika_bydgoska_1900168_0001.djvu

			166 


roku. Plan ten wraz z opisem sporządził E. Schmidt, Der Stadtpaln Brombergs um 1600. (Mit Karte), 
Jahrbuch des Bromberger Historischen Vereins fUr den Netzedistrikt, 1888, s. 39-51. 
26 Z. Zyglewski, Dwa najstarsze plany Bydgoszczy z roku 1657, Kronika Bydgoska, 1: 16, 1994, s. 120- 
130. 
27 Na błędne oznaczenie obiektów zwrócił uwagę B. Rogalski, Architektura sakralna Bydgoszczy dawniej 
i dziś, Kronika Bydgoska, 1: 11, 1990, s. 55, jednocześnie stwierdził, że kościół św. Idziego jest 
nieoznaczonym obiektem w pobliżu szpitala św. Stanisława. 
28 Atlas historyczny miast polskich, t. 2, Kujawy, pod red. A Czacharowskiego, z, 1, Bydgoszcz, opr. Z. 
Kozioł, E. Okoń, J. Thndecki, Toruń 1997. s. 36, nr 8. 
29 A Mietz, Polskie zbiory źródeł kartograficznych do studiów nad rozwojem i dziejami Bydgoszczy z lat 
1772-1806, Bydgoskie Towarzystwo Naukowe, Prace Wydziału Nauk Humanistycznych, Seria C, Nr 22, 
Prace Komisji Historii, 1: 14, 1980, s. 121. 
30 Documenta..., s. 137. 
31 Atlas.... s. 36, nr 9. 
32 Widoki Bydgoszczy, opr. B. Chojnacka, Bydgoszcz 1996, s. 151, nr 7; Thki sam plan posiada Archiwum 
Państwowe w Bydgoszczy, Kartografia bydgoska (dalej cyt: APB, KB), sygn. 7. 
33 Bydgostiana kartograficzne w zbiorach Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Bydgoszczy. Katalog, opr. 
R Czajkowska, M. Dmochowska, Bydgoszcz 1980, s, 18, nr 40. 
34 Ibidem, s. 20, nr 51. Rep. W. Posadzy, op. cit., s. 102. 
35 Atlas.... s. 37, nr 14; Widoki..., s. 152. nr 10, rep. s. 29. 
36 WMBPB, Zb. spec., C II 455; Widoki..., s. 152, nr 14. 
37 WMBPB, Zb. spec., C III 636; Widoki..., s. 153, nr 16; Bydgostiana..., s. 20, nr 5B. 
38 Widoki..., s. 12. 
39 Wymiary tego planu są różne jednak oscylują w granicach 64,2-70,5x83,2-88,0 cm. WMBPB, Zb. 
spec., C IV 633, druk barwny, C IV 750, druk czarno-biały; Atlas, s. 37, nr 17; APB, KB, 8; Muzeum 
Okręgowe w Bydgoszczy, (dalej cyt: MOB), sygn. H-1309; Widoki.... s. 153, nr 17. 
40 WMBPB, Zb. spec., C IV 46313; Bydgostiana..., s. 21, nr 63. 
41 APB, KB, 10, plan z roku 1898; 8a, plan z roku 19OB. 
42 E. Schmidt, op. cit., załączony plan; W. Posadzy, op. cit., s. 87, ryc. 11. 
43 Widoki..., rep. s. 117, nr 87, opis s. 205-206, nr 106. 
44 WMBPB. Zb. spec., C II 630; rep. G. Wilke, Cz. Potemski, Źródła archeologiczne do studiów nad 
osadnictwem wczesnośredniowiecznym z terenu Bydgoszczy i powiatu bydgoskiego, Bydgoskie Towa- 
rzystwo Naukowe, Prace Wydziału Nauk Humanistycznych, Seria C. Nr 10, Prace Komisji Historii, 1: 
7, 1970. s. 12, ryc. nr 4. 
45 Panorama ta jest wielokrotnie reprodukowana, wykaz zob. Atlas..., s. 36, nr 5. 
46 Dzieje Bydgoszczy. Calendarium, pod red. Z. Guldona, Bydgoszcz 1968, s. 71, reprodukowany fragment 
panoramy; Atlas..., s. 38, nr 10. Cederholma określa się jako rysownika, a L. Sachese'a z Berlina jako 
li tografia. 
47 J. Frycz, Plany i ikonografia miasta Bydgoszczy, Biuletyn Historii Sztuki, R. 18, 1956, nr 4, s. 508; R 
Kuczma, Zieleń w dawnej Bydgoszczy, Bydgoszcz 1995, s. 17; Widoki..., opis s. 154 nr 26. 
48 Kronika Bydgoska, 1: 11, 1989, s. 4. 
49 Oryginał MOB, H-1453, słabo widoczny napis z datą, Atlas..., nr 10. 
50 Widoki..., rep. s. 32, nr 6, opis s. 154, nr 25; rep. W. Posadzy, s. 96, nr 28. 
51 S. Pastuszewski, Świątynia - wotum, Bydgoszcz 1990, s. 17; 650-Jahre Bromberg, hrsg. von B. Jiihnig, G. 
Ohlhoff, Quellen und Darstellungen zur Geschichte WestpreuBens, Nr 26, Miinster 1995, wkładka. 
52 Widoki..., opis s. 155, nr 30, rep. s. 34, nr 8. 
53 J. Frycz, op. cit., s. 50B. 
54 Widoki..., opis s. 155, nr 33, rep. s. 35, nr 9, W. Posadzy. op. cit., s. 107, nr 43. 
55 Rep. Widoki..., 93, nr 64, opis s. 193, nr 2. 
56 R Kabaciński, W. Kotowski, J. Woj ci ak, Bydgoszcz. Zarys dziejów, Bydgoszcz 1980, s. 19. 
57 S. Pastuszewski, Świątynia.... s. 35. 
58 Brak jest badań nad artystą i jego twórczością. Nieco miejsca poświęciła mu B. Chojnacka, zob. Widoki..., 
s. 12. O nieprzydatności w badaniach ikonograficznych niektórych prac Jaeckela wypowiedział się B. 
Rogalski, Recenzja albumu pt. "Widoki Bydgoszczy", Kronika Bydgoska, 1: 18, 1996, s. 335-337. 
59 Widoki..., rep. s. 118-119, nr 88, opis s. 202, nr 81; rep. Historia Bydgoszczy, nr 54.
		

/kronika_bydgoska_1900169_0001.djvu

			167 


60 MOB, H-I446, w prawym dolnym rogu podpis R Jaecke/ 1878 u dołu napis Sankt Aegidien; Widoki..., 
opis s. 202-203, nr 83. 
61 Widoki..., rep. s. 110, nr 80, opis s. 202, nr 82. 
62 MOB, H-1515, po prawej stronie podpis autora i data 1880. U dołu napis Die Aegidekirche zu 
Bromberg abgebrochen 1879; Widoki..., opis s. 203, nr 84; W. Posadzy, op. cit., rep. s. 83, nr 3. 
63 Widoki..., opis s. 203, nr 85; rep. W. Gordon, op. cit., s. 127. 
64 Bydgoszcz na starej fotografii, opr. Z. Hojka, Bydgoszcz 1992, rep. s. 12. 
65 Historia Bydgoszczy..., s. 86. 
66 J. Maciejewski, Z. Zyglewski, Kilka uwag..., s. 151. 
67 Historia..., s. 86-87. 
68 B. Rogalski, Recenzja "Historii Bydgoszczy", 1: I, okres I, Kronika Bydgoska, 1: 14, 1992, s. 389. 
69 Dokumenty kujawski i mazowieckie przeważnie z XIII wieku, wyd. B. Ulanowski, Archiwum Komisji 
Historycznej, 1: 4,1888, nr 13, s. 184-188. 
70 J. Maciejewski, Z. Zyglewski, Kilka uwag..., s. 152. 
71 B. Rogalski, Recenzja "Historii Bydgoszczy", 1: I, Okres II, Kronika Bydgoska, 1: 15,1993, s. 309; idem, 
Recenzja książki Franciszka Mincera pt. "Dzieje Bydgoszczy", Zielona Góra 1992 r., Kronika Bydgoska, 
1: 16, 1995, s. 285. 
72 J. Woźny, Archeologiczne badania sondażowe na terenie zamku bydgoskiego w latach 1993-1995, [w:] 
Bydgoszczy..., s. 88 n. 
73 Zagadnienia te szeroko omawia i analizuje A Wyrobisz, Budownictwo murowane w Małopolsce w XIV i 
XV wieku, Wrocław 1963. 
74 M. Wiewióra, op. cit., s. 97. 
75 J. Woźny, op. cit., s. 90. 
76 1: Chrzanowski, Sztuka w Polsce Piastów i Jagiellonów. Zarys dziejów, Warszawa 1993, s. 65-67, 122-128. 
77 Z. Świechowski, Wczesne budownictwo ceglane w Polsce, [w:] Studia z dziejów rzemiosła i przemysłu, 
t. 1, pod red. Z. Kamińskiej, Wrocław 1961, s. 84-86, 90, 92, 124-125. 
78 R. Kabaciński, Gród i podgrodzie, [w:] Historia..., s. 86. 
79 Z. Świechowski, Budownictwo romańskie w Polsce. Katalog zabytków, Wrocław 1963, s. 163-164,59-61. 
80 1: Jasiński, PielWsze lokacje miast nad Wisłą. 750 lat Torunia i Chełmna, lbruń 1980, s. 28-30. 
81 Archiwum Państwowe w lbruniu, Zbiory kartograficzne, 882, 1: 321. 
82 M. Kutzner, Wielkopolska, Kujawy, ziemie łęczycka i sieradzko-wieluńska, [w:] Architektura gotycka 
w Polsce, pod red. 1: Mroczko, M. Arszyńskiego, t. 1, Warszawa 1998, s. 156-158. 
83 L. Rauchut, J. Rauchut, Cz. Potemski, Sprawozdanie z badań wykopaliskowych na grodzisku "Wyszo- 
gród" w Fordonie pow. Bydgoszcz w r. 1959, Wiadomości Archeologiczne, 1: 27, 1962, z. 3, s. 288, 298, 
309. 
84 Z. Świechowski, Wczesne budownictwo..., s. 90. 
85 W. Borusiewicz, Budownictwo murowane w Polsce. Zarys sztuki strukturalnego kształtowania do końca 
XIX wieku, Warszawa-Kraków 1985, s. 59. 
86 Z. Świechowski, Wczesne budownictwo..., s. 90-92. 
87M. Miśkiewicz, Wczesnośredniowieczny obrządek pogrzebowy na płaskich cmentarzyskach szkieletowych w 
Polsce, Materiały Wczesnośredniowieczne, 1: 6, 1969, s. 263-264, 267-268, 273; H. Zoll-Adamikowa, 
Wczesnośredniowieczne cmentarzyska szkieletowe w Małopolsce, cz. II, Analiza, Wrocław 1971, s. 50, 52, 
56- 5 7. 
88 B. Rogalski, Recenzja "Historii Bydgoszczy", t. I, cz. 1, s. 389, cz. 2, s. 309; Idem, Recenzja książki..., 
s. 285; Idem, Recenzja albumu..., s. 377. 
89 M. Wiewióra, op. cit., s. 84-85. 
90 W. Borusiewicz, op. cit., s. 59, tabela 5-1. 
91 S. Pastuszewski, Kościół..., s. 193, opowiedział się za trzema półokrągłymi oknami w nawie, zapewne 
włączył również okno z zakrystii. 
92 Z. Zyglewski, Wyszogrodzki kościół i grodzisko w XIV-XVIII wieku, [w:] Promotio historica. Zbiór prac 
adiunktów Instytutu Historii WSP w Bydgoszczy, pod red. Z Biegańskiego, Bydgoszcz 1998, s. 37. 
93 Idem, Fordon przedrozbiorowy, [w:] Dzieje Fordonu i okolic, pod red. Z. Biegańskiego, Bydgoszcz 
1997, s. 37. 
94 S. Pastuszewski, Kościół..., s. 193, nie zajmuje się ilością okien w prezbiterium, jedynie stwierdził, iż są 
takie same jak w nawie, czyli półkoliste.
		

/kronika_bydgoska_1900170_0001.djvu

			168 


95 1: Mroczko. Polska sztuka przedromańska i romańska. Warszawa 1988. s. 189-190. 
96 W. Krassowski. Dzieje budownictwa i architektury na ziemiach polskich. t. 2. Budownictwo i architek- 
tura w warunkach rozkwitu wielkiej własności ziemskiej (XIII w. - trzecia ćwierć XIV w.). Warszawa 
1990. s. 57. 
97 A Wyrobisz. op. cit.. s. 56. 
98 Z. Świechowski. Wczesne budownictwo.... s. 90. 120-123. 
99 B. Śliwiński. Pogranicze kujawsko-pomorskie w XII-XIII wieku. Z dziejów Bydgoskiego i Wyszogrodz- 
kiego w latach 1113-1296. Warszawa-Poznań 1989. s. 143. 
100 Z. Guldon. J. Powierski. op. cit.. s. 26; B. Śliwiński. op. cit.. s. 83-86. 
101 J. Tazbirowa. W sprawie.... s. 89; idem. Początki organizacji parafialnej w Polsce. Przegląd Historyczny. 1: 
55. 1964. z. 3. s. 371-372; E. Wiśniowski. Uwagi o początkach organizacji parafialnej w Polsce. Przegląd 
Historyczny. 1: 55. 1964. z. 4. s. 500. 
102 M. Wiewióra. op. cit.. s. 78. 94-95. 
103 J. Maciejewski. Z. Zyglewski. Kilka uwag.... s. 151. przyjęto błędny przelicznik. dlatego podano wielkości 
zamzone. 
104 M. Wiewióra. op. cit.. s. 97. 
105 Encyklopedia historii gospodarczej Polski do 1945 roku. t. 1. Warszawa 1981, s. 519. 
106 W. Chudziak, Z badań nad wczesnośredniowiecznym zespołem osadniczym w Bydgoszczy, Komunikaty 
Archeologiczne, 1: 6, 1994, s. 57-69. 
107Z, Zyglewski, Uwagi o dawnej Bydgoszczy. Na marginesie kolejnej monografii miasta, Kronika Bydgo- 
ska, 1: 15, 1993, s. 96-97. 
108 W. Posadzy, op. cit., s. 82-86, 95, 103. 
109 R. Kabaciński, Kształtowanie się podstaw rozwoju bydgoskiego ośrodka miejskiego, [w:] Dzieje Bydgosz- 
czy..., s. 76-77; F. Mincer, Lokacja miasta Bydgoszczy. (Geneza - analiza - następstwa). Kronika Bydgo- 
ska, 1: 10, 1986-1988, s. 15. 
110 Z. Guldon, R. Kabaciński, Szkice z dziejów dawnej Bydgoszczy. XVI-XVIII w Bydgoszczy 1975, s. 5. 
111 Statuty i przywileje cechów bydgoskich z lat 1434-1770, wyd. 1: Esman, Z. Guldon, Bydgoszcz 1963, nr l. 
112 O kościołach targowych zob. E. Wiśniowski, Rozwój organizacji parafialnej w Polsce do czasów reforma- 
cji. [w:] Kościół w Polsce, t. 1. Średniowiecze, pod red. J. Kłoczowskiego, Kraków 1966, s. 245; J. 
Maciejewski, Z. Zyglewski. Kilka uwag..., s. 152. 
113 S. Kozierowski, Szematyzm historyczny ustrojów parafiaJnych dzisiejszej archidiecezji gnieźnieńskiej, 
Poznań 1934, s. 21-22; S. Librowski. WlZ}'tacje diecezji włocławskiej. cz. 1, Wizytacje diecezji Kujawskiej 
i Pomorskiej, t. 1. Opracowanie archiwalno-źródłoznawcze, z. 2, WlZ}'tacje w latach 1123-1421, Archiwa, 
Biblioteki i Muzea Kościelne. 1: 10, 1965, s. 65, 180-181; B. Rogalski, Recenzja "Historii..." t. I cz.l, 
s. 390, 397, przypis 5; idem, Recenzja książki..., s. 292; idem. Przywilej lokacyjny miasta Bydgoszczy 
19 kwietnia 1346 r.. Kronika Bydgoska, 1: 18, 1996, s. 325. 
114 Z. Guldon. J. Powierski, op. cit.. 26-27; M.M. Grzybowski, Z dziejów kościoła katolickiego w Bydgoszczy, 
[w:] Bydgoszcz.... s. 51-58. 
115 Z. Guldon, J. Powierski. op. cit., s. 26. przypis 182. 
116Kodeks dyplomatyczny Polski. t. 2, cz. 2. nr 560. 
117 Lites ac res gestae Polonos Ordinemque Cruciferorum, t. 3, wyd. J. Karwasińska, Warszawa 1935, s. 202. 
118Bullarium Poloniae. t. 4, 1417-1431, wyd. I. Sułkowska-Kurasiowa. S. Kuraś, H. Wajs, Roma-Lublin 
1992. nr 111; biogram Jana Marszałowica, A Radzimiński, Prałaci i kanonicy kapituły katedralnej 
płockiej w XIV i I pol. XV w. Studium prozopograficzne. t. 2, Kanonicy, Toruń 1993, s. 81-82. 
" APB, KB, sygn.6; Atlas.... s.36. nr 11.
		

/kronika_bydgoska_1900171_0001.djvu

			169 


Kościół św. Idziego 
(w obwódce). 
plan wg Oahleberga 1657 r. 



 - -c. . -". _ - _ w..... , 
_.""':
"'
;:.>'" --=- t;.. 
.ł. :.... .
#.- :;
nLi"\ -.I. .-.- 
't'
' - .. ..... ...
 -
.- 
 ...J-
-ł..l:';' 
. ....
:rr
:"'.. --. 
.. 
 ...
 
 "':.ał. .. 
 
Ił."fr . 
-, '-:. .....:,. ':1( ., .' ,.. '::::' ::
 
__I!""a . ' ."_ ";


:.. .--I.-:".;.;:..;_._../!::
 
 
:

""""'_._ 
 "
'_':"'-'
" :.i. 
--. 
 ,'
". ._r
. _ :"1..i.. -""
_ - ,.., 
, -, ,'. ; ".
 . .' , -r... , " . ''';;....' ,r 
I ....... - O" .. -- .. "..
: :"'
.
.
"'__ .....
::. .
..-łłłłłłłłł--.
:i-.;. . -ł ...

..... -:. ....t. . 
F ,. _
 
, 

"",,
--,:;':Yt---,..V'- 
" " 4 
,fI'.J 
J'Jl.JC::'
 "::
"'_i-.',"-:-;_
 f "łi-,':,'.'.: :-.,.,
...." 

,.../-
' .:r.... ';' :'-
__

..::.;" .
- - 
'
.-,- .-(::
: 7
-'::!' - L ':: " :'. ,_'
' 
':
"':
'." 
. .:...-.:, ..
! " 

-

 , .r.
: -:''''':''::'':+
;
I
i,{ ,
,,_ 
, -:


"':

;,;'A"':) B7.0 m J«':'. c
" 
,

','V;r"
'Yi?
r !
:jp>

 
 
· ł. --..::.(...


.
 .. .. -
".\o..ł, '
:. _-;- -;:!ź.. ł.? ," I , t-{ ..:- .. =- f t .....3. ;.r _ 
· ---- ......- . :..! 
 ....,6.; .. " 1 1 & _... 
M) ' :__.J. - ' ...,. .
' jg.,;.::.
' . -:<"J ;. 
l.'ł " ">.' ,>I: l ' , ," --" - .. '';i.... .... 

 
 . .,...:-- -,: 
 ' . Ł '. .I'
:, 
'
j 
 ,',' :. .:
'"" " I" ----..,. f,,:',"::
... 
ł 

 __..,." '.\,'\'.".\": . .... ".Jł#- I.... :-..s:...,...,,
 '
..-:
 'I 
 .'" '__' ł .=-=4,::,
':'.'1' 
- :--:'":- " ,;\\'...' '/f",": ! ,.. "',
 ,ł,.4.: 
I ' . 
 l.:. "J.", .
4
'.:: I P'
,- 
,..;__
 -.:.:1. . .' 
: ,.;.
..:\...'::I;:.. 
 ..,- 
 
 ':4 "::'::,'::- ': :_,-


, " 
___,-
. _ "."""_' 
. . '; .:'.....,

. ';/[ i -i, '-. . r, 11, ... .:..
.
.;..-'-:" 


 -;;J.: 
 
 '::" -::...x: _, _= -:.: I 
:,
':
'\.\. "},';; i' 
: : 
 7jl 
 .' 
 \ tm ,.!ft'
.
 
"

,._




 
 
 .... 
-




4.
 -:... 
. ' :::-.uu_ l, - .....,,' :::
. .........5:' . "'!'t":'f;..T';;-:"'-;-
' -<" ,

 ';.a'''
'''''' 
'.' i.-i',:-.''t-:. 
 
::"'.
:;.. ::..r' ł-i l '
r=:' ,;_r..

. ",;:'
 . 9'. - _ 
,'''-''
';.:.-
.:; 
., -." ,::::.. i ____u. I - ł----1
 ,'I.
. . 
'... ...' _, J '.. -:
. :
_'.'_ 
.. ---___,- c..:.......... .;,
 :.:.
';:._:__.:'_:-L-..:.

....
-:
-:
::'...I.- . _,.',..,'
.,'
.?
.,,---. . 
," .- .... --- ,
.--
---:---- 
 . -" 
 
 
--
 
'
ł :. 

 
.J.J:-, _ ,"- _


.
_'".... ,,' ,..,,' " . . ."..
. 
'.._,..;.,.: _
 ,_ 
,. ,', J-.. ,",l'::Z
r.oc,


 __ 
_.. 
t";or...c\:: , ":
 .:.
 
. 
_ .- ."4
.. .......i.". 
 .
. .__....
 -.
...._ 
..
 :. --. =---
..... . . . 


..; ....-.....-: 



,i

:
1-- '. f.-:
' 
----. 
, .. s;
.,,;.,,,
 ' 
.
s... )
"
"
'.'.' 


Kościół św. Idziego 
(w obwódce) 
- widok od strony 
południowo-zachodniej 
wg Oahleberga 1657 r. 


Kościół św. Idziego 
(oznaczony literą), 
plan wg Lindnera 1800 r.
		

/kronika_bydgoska_1900172_0001.djvu

			170 


.. 



. 


Kościół św. Idziego 
(w dolnym rogu) 1834 r. 



 


. 


'" 


.. 


Kościół św. Idziego, 
plan z 1858 r. 


, ' 
I 
! 


... 


'. 



n '. 
, "#'M KM
" ".;J,II
, ;ha.-:' .t
':';J
/i'
'" oS;;;£' 

 /./' /'" 
 
A,li61mb", 
a "'r.-,-:-Jff;/liJi'fh 
'

hl'iJh' 
+--- .. .... 
+ 
, 
. , /
.n, 


" 



> 
-
 


.::- 


,. . 
,- 


. . .... '
:"'. . 



 . 

: 1-.., _ ....."""to,.... "t'" 


.' 



 ",-. " 


.: 


1"ł.. ( 
" " ' 
,,\,I 
.' 

 
f. 


y.: ' 


'l " 
. _
; i, " 
",' 
-, 
...

 .
 
, -.t 
:,:\", 
.. 
 ,

 "' 
 '''l 



-ł j,..;
;h\ 1 . "..
. ',' 
:- .... 
 .". ... ..... - . "\" fl 
..-:1 ""....... - ., A,'lrhF= 
.' 1 :..-:_ 
- . * .;$. 
'7" 
 .. ... _..-
 oif:.. 
"" .. _ . 
'\.. "". ". .- "'-= - . 
,;-:1._ ,'. "6
/ 
 . f
 .,,=Y ,,;':: 
::..
 I 
 - .. .. - 
... :i. ....;- 	
			

/kronika_bydgoska_1900173_0001.djvu

			171 


, 


/6"€') .u,er;; 


I'
/) 
,/
 


. 
, 


, 



 

 


1:391 /ił/69. 
 
 
... 
 
 
l ,CM (IoJ .3 1 
ł 
'" 
.
 
. 
"""I 
l 
-+ - - 
:- - - - - - - - - 
I 

 
I " 
) 4 ",s 
'- 

 , 
l 
/-2-zj 3,
e I
 I
 /
6'} 6;O
 I 


 $v 

 
 


'" 
() 


'" 
"W 


.. //.3) 
,SO 
. 


I 
, 


Kościół św. Idziego, plan z 1858 r., w nawiasach wymiary w stopach, obok w metrach. 


· '. ,,'. _'!":. . 'lA . ." .. 
 "
' - .. " :.. 

."." .. - , . 
 Y''- :' 
 
"
r 
tI .
'
 '. 
-;
.. t t

: 
 - 
.... . .... 
 '. I
 .: , ..... 
. J!
..... 
\
 ... '\. ..... "J", "'-- - .\1, ....,. , ' . ..., . ",...,..... 
. 
 - : 4" .. ,..,. .i'J".'...... 


"ł.Ił.. ....,/
 ...
.,.,....... ,..... ,.,.. 

. ..
 .:(,....-s:'*łr . 
...,. 
 't
 'I
"

.4 :t ._
-
... ..Jt!......;: '" 

:. 
, 
 ". 
:i "j
if",
.ł:
 ' 
, . ...: ....i- 
)
 .. \: > '
:, 

.,.. 
.. ,
 :.
'J.!'s:' ..... '-... 

 ". .r. 


,"
 "O). 

 
;' '
'. .... 
, , .' '
"-",-,..." . ..t.i 
 
. . 
 '''oĄ'' . ".... :-',:;.N 
. 
, 
t",,: M . . 
 .. 
.
 
. ..... ,.-,
 .....
" 
 ' - "'.. \' - ' . 
 f lift'-; 
JO ''9.,r 
1!..J

 
 .ł I. . .,..\ 
,,'.;.,,
,::, .....-w' . ł.

:.i
o:ł.,..;, .
 ___ .. 
'''#
';'''<'''4 ' " 
' .:\(
'" .\... -'t.
 
'(

1..'łt., łs'.' " i!, ,t'. 
'r, ,..., r 
 .', 

'1.

\ ....
..,... .....

.. ... .

 .. 
 

vt.......-..:-,., 
.
_., . . .. >::!i"'!'< 
 ",", ... ' 
. ....' -'fł...... 
.
.

':'¥. -.1'!o.1 
'-.... 
 >i. ;...

, 
..
., . 

). '.... 
c".) . "!".. ;. "- QRIł.e:....""'9' 
. " .,

. 
 ,

, ,ton'" 'Ą' . 
, , 
:.>. :, ":t",
':
,
.,,ł:I'f:>,.r . 
' :........ -I, ' '... Ą 
":i.4il;r ....'....
 \.... ,'-" 
:..",,:" -'. 
...; . ' : . 
,.. ,. .... ,
 ,'4,: 
" .....
' . &' '! 
. . _.'ł,
 ...'.',... ...... 
'\: 
 ._
 .....,.. -. 
 
 :
 ../ . ¥f.-t--
' 
,. .t
....! 
.Ji:!-....... 
.\ ";. .
'?- ,

 . 
 ,..,:, . 
!j
fr{
 
,
!- :
'::
.
,:: 
,

... .,;, .'
., 
:\. - . ,;'t'
 ,l/,.,



{'

JJ-t;;...,. "''K




 
.iS::;:
.:
'
<,." (:->-
':'. . \, , ... tttL

;'
 
 " 
"S
;

.
'ł!...ł' 
P
:;t
.!,!
...:'" ' . .\
 ' !"'

J:ł"...;l:' 

i*

{\:
')?--
;:;
 
\,::",.:- "
7,
.'\. '-.';. " ' ': \
: . . 

1. 
"';'

':" ..... 
....r g . "'-.,;.. '

;:('.
>:\:",", ,," . 
 
-' . " ";,;;.
x,
\"'it'". . . . ". 
.
. .. 
 '
Jb
.



,:}'.t,
'h. ';. I 
:""...- łt . Al.' '" &. .

......
ł"'; 
.,
 
 f'i":1" ." "".. :;t:;:..::
,...
...
.,,;;'" ".,.' 

. )' '" " ;S {j ' 

'!".
.. 'rr
 
 
 " ',
' '....'-.:.';..;.o;>,''''-
'''
.... .. , '.... '''> .'V" , . '\.
' ,. 
.;::.-- ,-ł-I ... ,
.:,. tt"......:, :......
 ....., 
 ... ...... . 
 '{ 
\
 

 ..,
 - "-., 1'.-, . -.


t
,.,
 ' . 
" c" . 
." 

' ...
 
 
 ....""!
:-.ł -:/:..
 
: ....... \

+...,
.
 
.. 
.., .. ,. <00' .
, . 
.Si(
",... ,-



,' 
 ;":"
'';-.1''
,
11,,_
,.. _ ' .... ' 
. q', 

....... ..", .
-" -:-., .,. ..' . 
...




.
,
<'>'

...,.,
 
 \i
-'
'
-""""', ,,
-..
.:


. 
.... 
:,,
 
 - 
 "'

 . :;ł",;i!
 
 ,c_; 



jl- .:
::
:.
....".... . .....'t' 
-f"ł- ..,u ,..,. 
_.... .
"'- "4.' - 
..-....... - \ 1-,--' ' ... .......... 
'


'.J,
--', 
'. 
'':'" t- " ." -:: ,
'jo':':"""

>-' .. 
.:--.
-Ł
....¥.... _'$"< \l. ..-...j.., " ". ..... 
 . .:;",,

:':...-"'. \


. -:ł: ... - . -;' .,.t\......: -rr 
-... ." '_, -.... 
 




!.. :' 
.:;:';:ł" ł 


ł!"1r



 '.:' 
:

 ....;..
... :J 
...
..
':.- 

, 
.. 


''\'" 
'. 
.. 
... . 


.-'''' 



, 


" 


.. 

 


. 




 


,.,. 
ot 



 


 l" 


,/. 


ił 


.,. .... 


. , 


- c, 
. .. -,..."-: 
 
 
 .
.. 


. 

 I .:.:. v 



 
 


 
-Q, 




 
p 


Kościół św. Idziego, widok od strony południowo-wschodniej, wg Cederholma plan z 1830 r. 


. 



 

 
c» 

 


"'- 

 
'" 


P\
		

/kronika_bydgoska_1900174_0001.djvu

			172 


- 


..;..łł"'
 


". " ;. ".",. 'ł Kościół św. Idziego, 
, .. 0' I," widok od strony 
. , . 
 południowo- 
... . I I --e, _ -wschodniej, 
. mU'f" 
,,: H It" _ wg Mayera 1838 r. 
- ,-' U ', I l. :j 
J 1I' " I!tlłl!P
 V'ł ] 
o;:: 'łl' łl " . ł ' . ' \tt l ' ł ' . 

 .. ł' ,II ł. 
 ' . 
... ł .:"

\
", .....,.\ I , ! ł
 lłll:' " 
" r t" .\Ir 'ł I" , 

 
 '" ,.J"'., 
'. '. 

' :'". I . 
.... _, 
,: ,.... ,\ ." ,,' io l 
' "ł.__U' .
.:..'t.i..'" 
.... .
:.....'" 
-.. .,.
 ..' 

.ł:
.-
.: . 
... . fi' .. 
., -
 
..4.1', 
.ł . 
, I" " 


'" 


. :.?_-- ' .... _

 I'.J.- 

 ..:: ':1:"'" 1.\ ' 

 
 :.:.-: 
 
1
_ 
 
..-;,-:::. m l! . :t, '.' t' 
..-- - .A" .," 
.. . 
-_ -fi 
 ł, ... 
. .. ',.. O
 P I ':' . ,. '-' -,' 
" - .) -- 


. - '1 . ,', 
 ' 
- . "1\,' 
-' - 
, ' ,-l.1! ...
 't- -:; - 
..., t A .'. . r ...
....,.. 
.
. 'I t 



- 


:- 

I 


. 
, .. .. 
.o. .... 
. 
 -.
. 
::-
 
';;-...4 
-r
.'""' --. 
.." ....... 
.' 


J 


, , 
" 


- 
" .. 


.i
 ,
 
 


,:- 


l' 



:fi;-!'1ł ' .' , 
J 
 
 " 'rt,. 
ił ' ł' '. 
 . " { ' , I , 
 ,;t.J .y' 
'=" _ '"', lI,ri" 
!{"-- 
_._. ,. .1 ..... , , :\ 

.. ""'-----
'- 
_' " . , 
-.":f. .-..;::: ___-- 
.ci'-
 !



 :'ł . . I'ih
f,' 
 ,,
(.
 
----,L .... J.:or
 .
, :..
- 

 
 
...:,
. ,.' 

__ .1 , '. ". ......"..... 

 
", -- . ... 
..'....
 I, .,,
'. j\',: ,_:
 
2_':;ł;'" . 
 
 '"" 
 o _. . ł'
 -I: I. 
 . . 
 
II .. .._ #- 
. '<, t '....... . , ., .....--..... 
. .... ___o '.' -.... 
 "., . .lo' 
 . 
.. 

 .....
... -. -
"'\. ....,. -
 
, .... -: 
,'1t'>
 "; .; - '.... .- '. ,
. 
 I J w " łl 
.. ..J ;. 
-;.;
. 
...'
.
.... .... '''. .. :.,. ;i'''"."..:, ,I I 
 II 
..t 'o 
 --..
 
 ..
 
 
._-+- ...... \'''I,''..
': · - ł Ja -.: I 
.....
 . ... ... 
,....". " , te'.... 
::, .-;-' . ( ".itl
! ...., ' .\U\I , ,":.t 
i' 
 _ . ")o/ł..-:' .J.' , _-
,. .. _ .. \ ,,. 1 1 .. 
 ' \., ....,' (" " 
. . _...., I' '''. L._ ...... ;::""ti.:'., - 
. -'. .." 'ł.o:: , ":" 'i ) ( 
 ..... ' -, '..4tft 
, - '
,".-ą._..e.
 ...:r 
,:ł..
 I.. 'ł \ f '
' } ' '(. ' f 
..."
 
. .:ł " ł ..
 _..,.... !.
. .
... 't.: " 
 
I ' · - .. .....,.. ....11;.. -
 ,,,- ,. - 
. 
 
.., 'l ( C 
I 
 '
.f .- 
t 
"....I p 
 -' - ...
 --ł- _'o ł , l t 



 


.:tl1 
" 
.r/: 
,"'" 

 
:ł. 


, 


if(:5'Dlj'ZC'.a
o.. 


 
 
/
' '- 
--
 .... - " ............\ 
 
I 'I' :::::...-. _ - 'h YI 
ł 
 
\<" ."., 
t....} 
 ą...'P. 
 =:-'-'-

 
.

.\t 'r 
 .' ' ,- - ,
' , 
__ "ł\. 
 - .. '-...' - ... - _' ....,,; łe"'1 - 
: I - II ) - '. r 
 o' ... 
 ' , - , ,. u -, ";." 
... _ =- ... ... .. r... 
 .... - -=-- 
 
, , 1= ..... ," ¥ ..
 ---., ... 
 
/'l\.J r-' 1t'''' i,,
rl': '

 l
r
,t \.. 
,t, ".<
 - \ X' 
 /J l 
 łl1t-
'I"'
 r
' .
.,
 I'.U 
't .. ".. 
J ;
.
 frf ", '11[ii'
Wt
 l i
 l l . .y 
'I ł '
1- . 11 tJ 'I '-t JJr
 '.!t

 

 1 I . Ii ,J- , fi " IIł ..!\\.t' 'DHt', 
- - -' , -': A .' . , '11 - '
- " 
. ,. 
;'
t:
 

'.. _ 
-;:' ! -', , '0.: 1 
- ; 

. I 
o .0' -lo' -<:- \" ',-:'I' :.:; I -: 
'r- - - -.. -, 
. '1IIIfj' -,
 . .;.. 
 
n'
 ': 
:"-,:;
: ,

:
...:. (
:J; : 

 
 _G... :._:_ -'" 
 -_ ..; ':_ .;

 -=-- -: 
. 

.:=- . _
..._,,".J- __ JI'- :;
 r 
- ',. r 'l.";' 4c.-, ... __ --
 


" 


---: 


. . --=--- - 


'ot# - 


- -, 
-- . 



 


-- 
- -=- 
 


, -ł 
, ..' 


,\ 
'1;;.' 


 I 
,.. 


..to' .t. 
\
. 
fo\ - 


 
\1, t 

ł"
" 
I - -"' 
,
 


- --- 
,. - -=-- 
, - 


t;S 

" 
.,. 


1 
l 
ł 


I 


.. 
I 


l 


,<.:; 


'!.
""
,
-::.'-,- 
. .. 



 


\- 


- 
. - - 
 \.}."t 


,Q--\ 
f....,. 
\.,
--- 
. "\) 7 ,
\\ . 
-. - 
':t.- 
r '

__ 


, '_1";';:: ', ....1 . 
_, L . 
 "4 
t--

 ',\., 
'+i..jJ;;' .Q. 



 

 
() ;
 
,,
 -.,

 

 


/'<\. {- 
 "', 
ł r
";. 
 , 

 . ::
." 2:> 
I \. 
... 
... 


Kościół św. Idziego, widok od strony południowej, wg Gersona 1868 r.
		

/kronika_bydgoska_1900175_0001.djvu

			173 



 " ,
 
. 
".., -- -....::. "..----: ';;': - ' - '
-:--- _ -:--- - ' ) 
- --:; - =::::: :...:.:- - -=-: - - - - 
- --.=-::;;--- =.. - - - --.=.::::::.=.
 ....... - -. :'-
---. . 
, ' . . ''''. ,_ -
, =-, 
F_ = 
 '-- -.". -=-:- -- ,
 . :--, . 
- - 
: 
.........
 '._--:--=,£;. =':;",:. ". '. :
"":; . 
\ \.1 
, 
\
\\1.. ,ł. : . -_ -:::,- -_o 
_0 -
,
"," -- - -.. .. _- -.. . 
 \_ ,. .'łIJi / ' 4..
'.\"
 
 --.-..- 
- .' ł.,. . t. '"" .- - .:..:.-= :=:::..:. --- 
 . \ _ 
' , I t '.I,,
'" :.... \ .
' ,ł.',
, \t
,.\ .a l '.1'1 .. , _ 
- :::: 
(" . -..;. r .. - - __ -- - ,

 .. "'"'" " .. '
')r. ", l "ł - 
. . .__ " 

 
 4 .;... I . .. . .. ... -= _,:-ł:, 1
" ,..,..... .. \' \! ...."\.:


-:.: ł

I' ( " .=- -' 
,:'.., :.r', '
-, .' .;::).
ł ' ,- -., . ,- . ". ".:I - '''ł-
 
,\,'.., ,. .\, ,- .\......."'C.\ 
I ,t:
t.')
ł
' === -- 
... 
 - . _ .
 1";"'J.. 
 Q..rai__, .. ""?Or

" )

 
'.:.::

..-:: h' "V,..,,-,\I. -=, - 
.". "11 
 d o

...... ..l.'
.' rr

,ti1
 
 ..
 
b
 :.I':I'.U, f '
 - 
. 
"Mr\'
.

t!ifl
' ,ł' 

J:'I\.'-'-:" .
:ł:'
" . i:?
" 
'.:
 . \'. \,
 
 :;

,

", 
 liUI.

I'II

'mł\'''
'
I':.f
'! \ ta IUI

I



LWi


\\
 ilU' r ....
.,1i. :łJ
 .

, , }:'

: 
 
:- 
, ,'.." 
'


 !
ł!e\ .n
;t;:4' II :1 ';1IIf.ltlU.J1WI'!- : I.' 
 1 'm"'IUI1:I I I}U
Ja.rtI\'''!k" I" 
,... 'i
\\
 .
:
..,," .ł
 ./.' .- .
:...... 

 
 

':O"'Ł\\j r ' " t '" '" '''I'tl'''IJ",q-.łr''!i 1I1
1:11\'rnhlr.l\.':t1t'\
I.\" 
\I. "",,"
"'łU h.,--- 
-. 
 \. _ ''':
' :...;
 
 'tIlI' 
;Ni
'a:Ui'

'
IIV:;'4ł 1 4 ł 11Uid1ł OlliWu 
11r\,.

lt\f,I
 
 .n" \ . '; \, ,. f l . 
s.\;...." '


" ,.

- 
--: 'A\'!'oia 
':ł..,':." :

,
\:.;,

) .. \
 UUłJPI:;;}
 I
 "U I F:f.I 'II'
 11l..tU 
 ;I\t\\H
'IIt"I\'\\\
1
' 
 " .\.\\",' 
\'.;". ",:i!\.< - 


l

't;. 
'.

r 
9 M 
 U':
I:';IUi1\-

'
;::' 
 :
i='ł:"1 , :.
.ł' 

M;n;\


 
 '\


IU
 .,' 
:
i'.;
\.';' ...'
!: ' 'f.fi 
...
,,::;7."'Q :;'.\\':0<.0""" \' .'7 ,
., I 
 )o.jJ
I1t
111I' !W
dll,) ruł,.1II '1..."'..\1l.\
: 1\ 
 
 
,\\ \ ',," \ .,' 
 \=.,. ,
.. 
:::

l'N..,%-
:.
,,
:1 
;
';
1 ' I:. ,'
I
I
. 1IIi1łr:.
 ' .'łil
t:ł 
 ,
ą\\\
 111'\\ '1 '1 
 
 " .,,
,
\' '\":' t
,t ':.: : 
,' :
h'

' 
1fI(

."'t.
'łI"""
"",
 :t'
 ł 
i . t'.HM
l'\l1 "' \ ,rbt'lS\tUU1"1
" \W '\... . h' .\:. ,
. .\'".'
' 

.,;;

_h
'
\-;;'
 
.7
 ;
:{; WJI ." .]
'lIlj";,II,I
 



"I,,"I J\'

.IJt

!
.
 ';, I ."
;

 .

\ · 
I
' 
::';':ł:

: 
...t.
'r'
\""" 
" ;;:.
 ," ,.: ''"''..;...,. " .'*I
.' 
\.,"I
 
,,




:
"


',L,,
i'


 I ' I 

 -:::' 1 /" ." r . "." I ;'
';'""'; .'.... _ . :
, :";11:::: "'\ ,'n, ,
\


\ 
t':.
,..:;-
,,(-.-,;":'-::': 
 '.- 
. - . , ,. 
. "':'.' r .',:.-;, 
'\. ..... i'" Ił 
...... .::... . 'to.." l .&.: ...... . '.. . . . ....., .;.. _ , 0. 
. \ .:.... ł 'i: 
I' 
 .. ".0 -, ..,. _.
 -4 ..'. . 1 I . . . , ....'....
. 

:""':
' :-'-, '
 "

> ; ". 
 ' - I I ," l' .;..
. I I n{1I 1I 
i
 
 J'
 
l 

k " 

; j; ,- I
\:: 
lłL, '. 
{J ". :,::J ,'I
III,:

:
;.:: 
.:,
,
:.::I 
-- «- _,

.,. . 

':'''''\'''h

..:'.

 
. 
 ---=::: ...;:: -
..::.-- 
 .. łł- _ -- ,,
'.' 
,
.... ---. .... ... -. 

 
- - , 4::":_ .
" ---.
 

 _ -"- __
 ,..- -- 
 7".... -. 
 
. -=- - -:=:::- -:-: .. ......,... '. .-... .. 
---=-" ::.;..;.::.-=-===- o" 
 - .....-- "" '... ....:
 
 ;;;,,
 
:::,"--<0....: 
.P..:-: . .- .

--- ..
 _ 
; 
 -= ,'---
 .... 
-
i:.-


 
"
;-l
) ,


 
,
;:-
 

- '

 
."....-..
- .
. 
 
 . 
 ..... 
 
 - - ,
...... 
Kościół św. Idziego, widok od strony południowej, wg Malte-Brouna po 1868 r. 


!' \ 
ił \ 
(' " 
ł1 
, t f;' 

 . 
te- ..".. 
. 
-Cft 
-- 1 ... 
f 'C\ ' , . 
... .. 
ł, It. t 

' 
\. , 
to 
. 
. 
""" 


Kościół św. Idziego, widok od strony północno-wschodniej, obraz olejny wg Jaeckla 1874 r.
		

/kronika_bydgoska_1900176_0001.djvu

			174 


. 


'.. , 
, t\ 



 


'- 
-". 



 


\," 


, 


, 


\ 
 


\ 


\ \ 


.. 
.... 


\ 


, l 


. 


... 


" 


i l' 


, 


. 


Kościół św. Idziego, widok od strony północno-wschodniej, fotografia z ok. 1875 r. 


- 


il"" 


t 


s 


.. 



 


'- l" 


. 


.. 


':- 
 
\. 


-' 


.f 


Pf- 


,.. 


..'- ....... 
-, 


- 


... 


.. 
.- . 


. 


.. - 


ł 


)" 
--r . ł 


-\ 
.. .. 


, ! ( ,II 


- . 



 


.- 



 ---- .- 


Kościół św. Idziego, widok od strony północno-zachodniej, rysunek ołówk"iem wg Jaeckla 1878 r.
		

/kronika_bydgoska_1900177_0001.djvu

			175 


Kościół św. Idziego, widok od strony północno-zachodniej, rysunek tuszem wg Jaeckla 
rys. K. Borucki, XXw.
		

/kronika_bydgoska_1900178_0001.djvu

			
		

/kronika_bydgoska_1900179_0001.djvu

			MATERIAŁY
		

/kronika_bydgoska_1900181_0001.djvu

			179 


Janusz Kutta 


KOŚCIÓŁ KATOLICKI W BYDGOSZCZY W 1997 R. 


Kalendarium 
Kalendarium niniejsze zawiera najważniejsze, moim zdaniem, wydarzenia z historii 
Kościoła bydgoskiego w 1997 r. Stanowi ono swoistą kontynuację opracowania zbioro- 
wego pod moją redakcją pl. "Kościół katolicki w Bydgoszczy - kalendarium", w którym 
zestawiono wszystkie ważniejsze wydarzenia z przeszłości Kościoła nad Brdą i Wisłą, od 
momentu pojawienia się chrześcijaństwa na obszarze późniejszego miasta Bydgoszczy, 
a więc od około Xl wieku aż do końca 1996 r. 
W niniejszym zapisie kronikarskim starałem się zestawić w zasadzie tylko te wydarze- 
nia, których znaczenie wykracza poza granice jednej, czy nawet kilku parafii. 
Jest więc ten zapis kroniką lokalnego katolickiego Kościoła bydgoskiego, a nie kroni- 
ką wszystkich bydgoskich parafii, które rzecz jasna ten Kościół lokalny tworzą. Badacz, 
a i czytelnik poszukujący szczegółowych informacji o tym co się wydarzyło w poszcze- 
gólnych parafiach w 1997 r., będzie musiał sięgnąć do kronik przez nie prowadzonych, a 
także zapisów kronikarskich publikowanych w coraz liczniejszych i coraz lepiej redago- 
wanych gazetach parafialnych. 
Zawarte w Kalendarium informacje i dane zaczerpnąłem z różnorodnych kościel- 
nych publikacji urzędowych, a także z prasy katolickiej, zwłaszcza "Niedzieli Gnieź- 
nieńskiej" oraz wspomnianych już gazet parafialnych. Niekiedy, weryfikując informa- 
cje, odwołałem się do wiedzy dziekanów i proboszczów bydgoskich. 
61 
Ks. abp Henryk J. Muszyński, metropolita gnieźnieński, podczas mszy św. w sanktu- 
arium Matki Bożej Pięknej Miłości udzielił sakramentu chrztu św. Weronice Sobczyń- 
skiej, ósmemu dziecku Mariana i Gabrieli Sobczyńskich, którzy od 10 lat uczestniczą w 
formacji Ruchu Domowego Kościoła. Arcybiskup spotkał się też z rodziną Sobczyń- 
ski ch i ich przyjaciółmi w plebanii kościoła farnego. 
Abp Henryk J. Muszyński spotkał się z wojewodą bydgoskim dr. Wiesławem Olszew- 
skim i pracownikami Urzędu Wojewódzkiego. W czasie spotkania poruszano istotne 
problemy województwa i sprawę pielgrzymki papieża Jana Pawła II do Gniezna. 
81 
Ks. abp Henryk J. Muszyński odprawił w kaplicy parafii Matki Boskiej Częstochow- 
skiej mszę św. i wygłosił homilię dla członków Katolickiego Stowarzyszenia Wychowaw- 
ców. 
18 - 2S I 
Odbył się Tydzień Powszechnej Modlitwy o Jedność Chrześcijan. Centralne nabożeń- 
stwo ekumeniczne w Bydgoszczy, któremu przewodniczył bp Stanisław Gądecki, miało 
miejsce w bydgoskim kościele prawosławnym pw. św. Mikołaja przy ul. Chodkiewicza 15. 
191 
W domu katechetycznym parafii pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa odbyło się 
spotkanie opłatkowe członków bydgoskiego Oddziału Towarzystwa Przyjaciół Katolickie-
		

/kronika_bydgoska_1900182_0001.djvu

			180 


go Uniwersytetu Lubelskiego. Zakończyło ono obchody 40-lecia istnienia i działalności 
Towarzystwa w Bydgoszczy. 
I 


Studium Katolickiej Nauki Społecznej wznowiło w styczniu cotygodniowe wykłady z 
zakresu myśli społecznej Kościoła. Prowadzili je ks. dr hab. Antoni Siemianowski z 
Wyższego Prymasowskiego Seminarium Duchownego w Gnieźnie i ks. dr Tadeusz Ma- 
kowski. 
Od stycznia kontynuowano też wykłady z cyklu spotkania biblijne, których organizato- 
rem było Duszpasterstwo Biblijne przy parafii pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa. Pro- 
wadził je ks. Mirosław Kiedzik. 
311 
Ks. bp Stanisław Gądecki odprawił mszę św. dla pracowników administracji publicznej, 
dyrektorów i kierowników zakładów pracy oraz instytucji społecznych Bydgoszczy. Po 
mszy św. ks. prałat Romuald Biniak wygłosił wykład na temat wiary i jej konsekwencji w 
ZYCIU. 
l III 
Ks. bp Stanisław Gądecki spotkał się z pracownikami i wychowankami Ośrodka dla 
Niewidomych. 
1-6 III 
Odbyły się XI Bydgoskie Dni Społeczne. Przewodnim hasłem Dni było:" W oczekiwaniu 
na spotkanie z Ojcem Świętym zaznajamiamy się z nauczaniem społecznym Jana Pawła II". 
Rozpoczęły się one mszą św. w kościele farnym-kolegiackim, koncelebrowaną przez pro- 
boszczów i rektorów kościołów bydgoskich pod przewodnictwem abpa Henryka J. Mu- 
szyńskiego. Już wcześniej ks. arcybiskup w liście pasterskim do wiernych parafialnych 
wspólnot Bydgoszczy zaprosił zainteresowanych nauką społeczną Kościoła do udziału w 
spotkaniach. 
W czasie tych Dni wybitni znawcy zagadnienia wygłosili szereg wykładów. A oto nie- 
które z nich: 
"Duszpasterska orientacja społeczna nauki Kościoła według Jana Pawła II" (ks. dr Ta- 
deusz Makowski), "Jan Paweł II jako obrońca godności osobowej człowieka" (ks. prof. 
Tadeusz Styczeń), "Solidarna odpowiedzialność za poszanowanie godności ludzkiej pracy 
w świetle encykliki «Laborem exercens» " (ks. dr Bronisław Malinowski)", Uwarunkowania 
rozwoju godnego człowieka według encykliki «Solicitudo rei socialis»" (dr hab. Halina Wi- 
stu ba),,, Gospodarka kapitalistyczna w naświetleniu encykliki «Centesimus annus» " (ks. dr 
hab. Franciszek Kampka), "System demokratyczny w ocenie encykliki «Centesimus an- 
nus»" (o. prof. Maciej Zięba). 
17 III 
Abp Henryk J. Muszyński otworzył i poświęcił świetlicę dla dzieci z rodzin ubogich w 
Domu sióstr św. Wincentego ci Paulo, w-fordońskiej parafii pw. Św. Mikołaja. 
W kościele farnym - kolegiacie odbyła się uroczysta instalacja ks. Zbigniewa Maru- 
szewskiego, nowego kanonika Kapituły pw. Matki Bożej Pięknej Miłości. 
12 IV 
W parafii pw. Świętych Polskich Braci Męczenników z inicjatywy ks. prałata Romual- 
da Biniaka odbył się przygotowany przez siostry urszulanki SIO Regionalny Dzień Wspólno-
		

/kronika_bydgoska_1900183_0001.djvu

			181 . 


ty Eucharystycznego Ruchu Młodych połączony z Kongresem Eucharystycznym Dzieci. 
Wzięli w nim udział bp Bogdan Wojtuś, który przewodniczył uroczystej mszy ŚW., s. 
Jadwiga Batogowska - główny animator Eucharystycznego Ruchu Młodych w Polsce i 
400 dzieci z archidiecezji gnieźnieńskiej, a także goście z diecezji gdańskiej i zielonogór- 
sko-gorzowskiej. 
18 IV 
Z inicjatywy władz samorządowych ks. abp H.J. Muszyński odprawił w farze - kolegiacie 
mszę św. pontyfikalną kończącą obchody 650-lecia Bydgoszczy i wygłosił homilię. W czę- 
ści wstępnej uroczystości odczytany został szkic pióra dra Janusza Kutty pt."Miasto nad 
Brdą i WlSłą". 
Oprawę muzyczną liturgii przygotowała Filharmonia Pomorska im. Ignacego Jana 
Paderewskiego w Bydgoszczy. Po mszy św. metropolita gnieźnieński i prezydent miasta 
dr Henryk Sapaiski, odsłonili tablicę, którą następnie ks. abp poświęcił, upamiętniającą 
650-lecie miasta Bydgoszczy. Tablica, wykonana według projektu artysty Jana Tutaja z 
Krakowa (wygrał konkurs na projekt tablicy), została wmurowana w ścianę zewnętrzną 
ratusza, siedziby Zarządu i Rady Miasta. 
19-20 IV 
W uroczystościach odpustowych w Gnieźnie w lOOO-lecie śmierci św. Wojciecha uczest- 
niczyli przedstawiciele władz wojewódzkich i miejskich oraz liczni wierni z bydgoskich 
parafii. 
21 IV 
Podczas uroczystej mszy świętej sprawowanej w katedrze gnieźnieńskiej abp Henryk 
J. Muszyński, metropolita gnieźnieński", mając na uwadze duchowe dobro wiernych i po- 
trzebę ożywienia duchem chrześcijańskim porządku doczesnego", erygował Akcję Katolicką 
Archidiecezji Gnieźnieńskiej",jako publiczne stowarzyszenie wiernych" z siedzibą w Gnieź- 
nie i działające na terenie archidiecezji. 
Stowarzyszenie to jest "jednostką organizacyjną Kościoła" i podlega przepisom Ko- 
deksu Prawa Kanonicznego. 
Jednocześnie zatwierdził "Statut Akcji Katolickiej Archidiecezji Gnieźnieńskiej". 
Zgodnie z tym statutem: 
,,1. Celem Akcji Katolickiej Archidiecezji Gnieźnieńskiej jest pogłębianie fonnacji chrześci- 
jańskiej oraz organizowanie bezpośredniej współpracy katolików świeckich z Arcybisku- 
pem Gnieźnieńskim i jego współpracownikami w prowadzeniu misji apostolskiej Kościo- 
ła. 
2. Akcja Katolicka realizuje swój cel przez: 
a) pogłębienie życia religijnego, moralnego, intelektualnego i kulturalnego oraz ukierun- 
kowanie na zadania apostolskie, 
b) przenikanie wartościami ewangelicznymi życia społecznego, 
c) zajmowanie stanowiska w sprawach publicznych Kościoła, a zwlaszcza reagowania na 
zagrożenia wiary i moralności chrześcijańskiej, 
d) kształcenie działaczy katolickich i wychowanie ich do aktywności w życiu społecznym, 
gospodarczym, kulturalnym i politycznym". 
Stowarzyszenie i jego działalność ks. abp Henryk J. Muszyński zawierzył opiece św. 
Wojciecha - Patrona Polski i Archidiecezji Gnieźnieńskiej. Ks. arcybiskup wręczył też
		

/kronika_bydgoska_1900184_0001.djvu

			182 


dekrety nominacyjne pierwszej grupie kapłanów asystentów Parafialnych Oddziałów Akcji 
Katolickiej. Z Bydgoszczy dekrety nominacyjne otrzymali: ks. prałat Henryk Berka pro- 
boszcz parafii pw. Chrystusa Króla, ks. prałat Romuald Biniak, proboszcz parafii pw. 
Świętych Polskich Braci Męczenników, ks. prałat Zygmunt 1iybowski, proboszcz parafii 
pw. Matki Bożej Królowej Męczenników, ks. kan. Narcyz Wojnowski, proboszcz parafii 
pw. św. Stanisława, ks. Adam Kapka z parafii pw. św. Jadwigi. 
23 IV 
W liturgiczną uroczystość św. Wojciecha we wszystkich parafiach odbyły się uroczyste 
msze św. i okolicznościowe nabożeństwa, na których wierni przeżywali wielki jubileusz 
lOOO-lecia śmierci św. Wojciech
 - patrona nowej ewangelizacji. 
6V 
Papież Jan Paweł II bullą ustanowił kościół parafialny pw. św. Wincentego ci Paulo w 
Bydgoszczy Bazyliką Mniejszą 


IOANNES.PAVLVS"Pp.II 
a:fi'?tllIVnl"a.me1IIMam.. 
O".,..., 
JV?
eC",. ;twiramuJ a.:IlllnaitAlDlł. es prqrii IkJIW 
mf,.I"" 
HfU
 
 i 
fan' mni:me t:J:flHrru"uiAtmI
.n-: 
. ;"IJl
nl" 
iU/
' 1ITn:pus1lnenuiGt.1rakr.£u.iaIJ 
 1
 Pll ': 
.c ilPi 

tm
i . ,1tJnt' i":BlJ:ł:1!g """a,." III ,. 
 
IIS .', J ¥'affr.muiI. in
&'- 
'JifYm.
Un
",!ii . ('
U 
 ti""
.,..,,. . . -,;,iI!a
i!/« ,rim/i 

1ktu
e:rtJnIantIlI: 't'ItJ
 f I pmnt1lf,.
6mt
,. , r" a
tk 

 
 'ar
"'iule(dj,,'l),iNt4
 ')iKij;{;";'J
lf7n/uIiu. .
, MC..(1; 
nra
 't

 
tliM
iu .lrAfI 'ffHfu ul-.NI&ra 1im('
a3i,
 tU
!,"M" 
r01l.- 
1iea.,A./fU"'ml"

 #IIUI1"&uJ«tUUui6ud
 '1'!fZfi.tem- 
A
":,!",,ileiNjh E ' " "" '$U. 
 "i 
1 1IN,J
aI"eIŃ",
-
t;
'

, 

 -; tf,rf,r;" 1.1 (Ir
",'Iri14Nt" MCM 
 ditlllm.Gn
11U'GmW 
non ':!Ji.."nlifU.1. wn 
 

Ja"mun. 'II"': Ju6a1CHC,-&. ea fłN'4dU 
ł1
d.au;mut"NCMfCY
2im.!fl"atln 
in.II"a;
a · 
., ,du 
. Mlu>. 
: 
 

.'.
 łaJ;; 
: 
.,'.\1 
r_:I' ,;
 
--.. ... . 


Bulla papieska w tłumaczeniu polskim: 
Jan Paweł II papież na wieczną rzeczy pamiątkę 
Podczas gdy wszystkich wiernych zapraszamy do świętości i postępowania w doskonało- 
ści odpowiedniej do swego stanu, myślimy o szczególnych racjach społeczności Kościoła 
Gnieźnieńskiego, którą kierując się Arcybiskup Czcigodny nasz Brat Henryk Muszyński, 
ukazując życzenia powierzonego mu kleru i ludu, prosił, aby świątynia parafialna poświę- 
cona Bogu na cześć św. Wincentego ci Paulo w miejscowości Bydgoszcz, w tej archidiecezji, 
była przyozdobiona tytułem Bazyliki Mniejszej. My zaś tę prośbę chętnie aprobujemy i za 
radą Kongregacji Kultu Bożego i Sakramentów Świętych, pełnią Naszej Apostolskiej wła- 
dzy postanawiamy, aby ta święta budowla do godności Bazyliki Mniejszej została podnie- 
siona, nadając jej wszystkie prawa i przywileje, które tego rodzaju świątyniom słusznie
		

/kronika_bydgoska_1900185_0001.djvu

			183 


przysługują, według Dekretu "O tytule Bazyliki Mniejszej", wydanego 9 listopada 19B9 
roku, z wykluczeniem jakichkolwiek przeszkód. 
Dan w Rzymie u św. Piotra, pod pierścieniem Rybaka, dnia 6 maja 1997 roku, Pontyfi- 
katu naszego dziewiętnastego. 


Angelus Card. Sodano 
Sekretarz Stanu 


8V 
Ks. Augustyn Konsek CM z nominacji abpa Henryka J. Muszyńskiego objął urząd 
proboszcza parafii pw. św. Wincentego ci Paulo. 
lSV 
Bp Bogdan Wojtuś dokonał uroczystego poświęcenia figury Matki Bożej Fatimskiej, 
którą postawiono na granicy starego i nowego Fordonu. Okazała figura wykonana we- 
dług projektu Adama Popielawskiego jest wotum wdzięczności parafian za opiekę i bło- 
gosławieństwo Boże w BO-tą rocznicę objawień i w 1-szą rocznicę nawiedzenia Fordonu 
w znaku fatimskim. 
17V 
W parafii Misjonarzy Ducha Świętego ks. abp Henryk J. Muszyński poświęcił "Radio 
- Święty Wojciech" w Bydgoszczy. Radio to będzie się zajmować aktualnymi sprawami 
miasta, regionu i archidiecezji. Jego celem jest"ksztaltowanie postaw aktywnego i odpowie- 
dzialnego uczestnictwa w życiu kraju, społeczności lokalnej, Kościoła i rodziny". (Ks. Zbi- 
gniew Knop - dyrektor "Radia Święty Wojciech - Bydgoszcz"). 
Ks. abp Henryk J. Muszyński udzieli w katedrze gnieźnieńskiej święceń kapłańskich 
dziesięciu diakonom. Wśród 10 neoprezbiterów byli bydgoszczanie: ks. Tomasz Rako- 
czy z parafii pw. Chrystusa Króla, ks. Witold Sadłowski z parafii pw. Matki Bożej Zwycię- 
skiej i ks. Stanisław Trzepkowski z parafii pw. Świętych Polskich Braci Męczenników. 
19V 
Uroczysta msza święta dziękczynna w kościele parafialnym pw. św. Andrzeja Boboli 
zakończyła jubileusz 50-lecia pobytu 00. jezuitów w Bydgoszczy, przybyłych do tego miasta 
powtórnie w sierpniu 1946 r. Jezuici odgrywali i odgrywają dużą rolę wżyciu bydgoszczan 
zarówno w wymiarze duchowym, jak i społecznym. 
20V 
Z inicjatywy działaczy kultury, popartej przez abpa Henryka J. Muszyńskiego i prezy- 
denta miasta dra Henryka SapaIskiego zorganizowany został Dzień Papieski. 
W bydgoskim ratuszu odbyła się sesja naukowa poświęcona refleksji nad przesła- 
niem i miejscem papieża Jana Pawła II w kulturze współczesnej. Na sesji wygłoszone 
zostały następujące referaty:" Człowiek jako twórca kultury w wypowiedziach Jana Pawła 
II" (doc. dr hab. Halina Wistuba - Instytut Thologiczny w Olsztynie }",Moralne uwarun- 
kowania kultury w dokumentach Jana Pawła II" (ks. prof. Andrzej Szos tek - KUL), 
"Cywilizacja miłości - jako kulturotwórcza propozycja Jana Pawła II" (ks. dr Janusz Czar- 
ny - Papieski Fakultet Thologiczny we Wrocławiu }",Propozycja Jana Pawła II w kulturze 
współczesnej" (s. prof. Józefa Zdybicka z KUL). 
Abp H.J. Muszyński w słowie końcowym uznał rezultaty sesji za ważny wkład bydgo- 
skiego środowiska naukowego do wizyty papieża. W imieniu zgromadzonych na sesji 
przesłał okolicznościowy telegram do Ojca Świętego.
		

/kronika_bydgoska_1900186_0001.djvu

			184 


Centralnym punktem Dnia Papieskiego była msza św. sprawowana w kościele farnym, 
której przewodniczył abp Henryk J. Muszyński, a homilię wygłosił bp Bogdan Wojtuś. 
Po mszy św. odbył się koncert przygotowany przez muzyków Filharmonii Pomorskiej. 
W ramach Dnia Papieskiego otwarto kilka wystaw: "Sacrum", "Czytania istnienia" 
(BWA), "Oblicza" (Kawiarnia artystyczna "Węgliszek"), "Jak dotknięcie transcenden- 
cji" (Biały Spichlerz), "Przestrzeń z motywem nadziei" (Galeria autorska J. Kaji i J. 
Solińskiego). Pod hasłem "Twórczość literacka Karola Wojtyły i poezja eucharystyczna" 
odbyły się spotkania z Waldemarem Smaszczem, autorem antologii "Światło pszennego 
chleba" i ks. Antonim Siemianowskim na temat "Człowiek w poszukiwaniu prawdy o 
sobie" . 
2-3 VI 
Przedstawiciele bydgoskich władz wojewódzkich i miejskich oraz liczni bydgoszcza- 
nie wzięli udział w uroczystościach jubileuszowych w Gnieźnie z okazji 1000-nej roczni- 
cy śmierci św. Wojciecha, na które przybył papież Jan Paweł 11.3 VI uczestniczyli oni w 
milenijnej mszy św. sprawowanej przez Ojca Świętego i wsłuchiwali się w nauczanie 
Papieża - pielgrzyma. Tego też dnia papież wypowiedział na stokach Wzgórza Lecha 
słowa: "Mieszkańcom Bydgoszczy przywożę dar w postaci tytułu bazyliki mniejszej dla mo- 
numentalnego kościoła księży misjonarzy". (Kościół parafialny pw. św. Wincentego ci Paulo 
- przyp. J. Kutta). 
22 VI 
Abp Henryk J. Muszyński dokonał konsekracji kościoła parafialnego pw. Matki Bo- 
żej Zwycięskiej. Świątynia zbudowana wedle projektu architekta Aleksandra Holasa w 
latach 1981-1985 jest wotum za zwycięstwo Matki Bożej nad systemem komunistycz- 
nym. W parafii działają liczne stowarzyszenia i organizacje katolickie. Proboszczem 
parafii od chwili jej utworzenia jest ks. kanonik Jan Tworowski. 
30 VI 
W kościele pw. św. Marcina św. Mikołaja ks. abp Henryk J. Muszyński odprawił mszę 
św. i wygłosił homilię dla pracowników administracji publicznej. 
9 VII 
W cżasie remontu wieży kościoła pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła przy 
placu Wolności, konserwatorzy natrafili pod krzyżem, na metalową kulę zawierającą 
dwie tuby, w których znajdowały się egzemplarze gazety "Bromberger Zeitung" z 14 
VII 1875 L, kilkustronicowy ręcznie pisany dokument zawierający 36 nazwisk nie- 
mieckich - fundatorów ewangelickiego wtedy kościoła z 14 IX 1872 L (data rozpo- 
częcia budowy świątyni), kieszonkowy egzemplarz Pisma Świętego Nowego Testa- 
mentu w przekładzie Marcina Lutra, wydany w Berlinie w 1874 r., ewangelickie bro- 
szury religijne, książeczkę "Bromberger Kanal" z planem Bydgoszczy oraz kilka monet 
niemieckich o różnych nominałach. Proboszcz tego kościoła zabezpieczył "skarb", a 
kserograficzne odbitki niektórych materiałów przekazał między innymi do Archi- 
wum Państwowego w Bydgoszczy. 
20 VII 
Przed kościołami przeprowadzona została zbiórka ofiar do puszek dla powodzian. 
Uzyskane w ten sposób środki finansowe za pośrednictwem Caritas Polskiej przekaza- 
no osobom dotkniętym powodzią.
		

/kronika_bydgoska_1900187_0001.djvu

			185 


1-15 VIII 
W dorocznej XV pielgrzymce archidiecezji gnieźnieńskiej do sanktuarium Matki 
Boskiej Królowej Polski na Jasnej Górze w Częstochowie uczestniczyło wielu pątników 
z Bydgoszczy. 
10 VIII 
O. Bernard Morawski OFM Cap. z dniem 10 sierpnia został zwolniony z obowiązków 
rektora 
ościoła pw. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. Nowym rektorem tego 
kościoła został o. Andrzej Dejer OFM Cap. 
lIX 
Ks. Grzegorz Nowak został zwolniony z obowiązków dyrektora Katolickiej Szkoły 
Podstawowej w Bydgoszczy i mianowany proboszczem parafii pw. św. Andrzeja Boboli w 
Sicienku. Dyrektorem tej szkoły został mianowany ks. Stanisław Woźniak. 
18 IX 
Ks. prob. Ryszard Pruczkowski został mianowany asystentem Parafialnego Oddziału 
Akcji Katolickiej przy parafii pw. Bożego Ciała. 
26-28 IX 
Ośrodek Toruńsko-Bydgoski Spotkań Małżeńskich zorganizował rekolekcje w Die- 
cezjalnym Domu Rekolekcyjnym w Bydgoszczy. 
30 IX 
Ks. prałat Władysław Mielcarek został mianowany asystentem Parafialnego Oddziału 
Akcji Katolickiej przy parafii pw. Matki 
Boskiej Nieustającej Pomocy. 
7X 
Miała miejsce podniosła uroczystość .. 
oficjalnego nadania kościołowi pw. św. 
Wincentego ci Paulo tytułu bazyliki mniej- 
szej. Przewodniczył jej ks. abp Józef Ko- 
walczyk, nuncjusz apostolski w RE Brali 
w niej udział arcybiskupi: Henryk J. Mu- 
szyński, metropolita gnieźnieński i Tade- 
usz Gocłowski, metropolita gdański, bp 
Bogdan Wojtuś, a także wojewoda bydgo- 
ski, prezydent i wiceprezydenci Bydgosz- 
czy oraz liczna rzesza wiernych. 
Uroczystości rozpoczęły się u progu świą- 
tyni, gdzie zostały poświęcone "Drzwi Bło- 
gosławieństw", wykonane z brązu przez zna- 
nego bydgoskiego artystę Michała Kubiaka. 
Podczas uroczystej mszy świętej abp J. Ko- 
walczyk odczytał bullę Jana Pawła II podno- 
szącą kościół pw. św. Wincentego ci Paulo do 
godności papieskiej bazyliki mniejszej. Ho- 
milię wygłosił ks. abp Henryk J. Muszyński, 
który między innymi powiedział: 


. 


""'- 
ł 


.. - ,. 


."t 


\. 


... 


) 


- 


. . '. . f 


. 


, 
, 1 


, 


. 
 


\ 
*4" 
I 


'.. 


.. 


:- 


" 

 


" 


. 
. 
" 


- 


4
 
"f 
.
 


fot. Jerzy Riegel
		

/kronika_bydgoska_1900188_0001.djvu

			186 


"... Dzisiaj, kiedy świętujemy naszą podniosłą uroczystość, godzi się wspomnieć dzieje tej 
czcigodnej świątyn
 świątyn
 która nie może się poszczycić ani długowiecznością, ani dłu- 
gą historią. To bowiem jest z reguły ty tut który przysługuje Bazylikom Mniejszym. Ta świą- 
tynia stoi zaledwie kilkadziesiąt lat, a jednak wpisała się tak bardzo mocno w dzieje Byd- 
goszczy i Archidiecezji. Tu została powołana parafia dekretem Ks. Kardynała Dalbora w 
1924 r. W roku 1925 - w dniu 27 września - Ks. biskup Antoni Laubitz z Gniezna dokonał 
wmurowania kamienia węgielnego pod nołł.,' kościół. Wtedy powiedział: «Bydgoszcz wię- 
cej niż inne miasta potrzebowała tego przybytku Bożego. Niemcy przez półtora wieku silili 
się, ażeby z tego miasta uczynić źródło germanizacji na okolicę i w tym celu utrudniali 
normalny rozwój Kościoła katolickiego... 'Jemu krzyczącemu brakowi zapobiega ta świąty- 
nia, ona ma rozszerzyć wpływ katolicyzmu i polskość wśród wiernych Miasta». Kaznodzieja 
na tej samej uroczystości - wmurowania kamienia węgielnego - ówczesny przełożony Pro- 
wincji Polskiej Zgromadzenia Misj
 patrząc na wieżę Bismarka, która stała jeszcze wtedy 
na przeciwległym wzgórzu, wołał: «mm jeszcze wznosi się pomnik największego wroga 
Polski, jakby straszne widmo, co przygniata serca. Niechże tu, na otuchę serc naszych, 
stanie pomnik największego przyjaciela Polski - Ś»1. Wincentego. mm pomnik nienawiści, 
tu pomnik miłości». 
Różne były losy tej świątyni. Dzieliła los mieszkańców tego Miasta. Była burzona i nisz- 
czona. Szczególnie dotkliwe były ofiary drugiej wojny światowej. Do zwycięstwa ducha mi- 
łosierdzia św. Wincentego li Paulo potrzebna była ofiara. Przede wszystkim męczeńska 
śmierć wszystkich kapłanów pracujących w tej świątyni; tylko jeden zdołał się uratować. 
Czterech - z proboszczem tej parafii na czele - zostało rozstrzelanych na samym początku 
wojny, dwóch nie wróciło z obozu koncentracyjnego. Z ich ofiarą złączyła się ofiara tysięcy 
bydgoszczan. Do tego doszła ofiara zbezczeszczenia, dewastacji i wreszcie spalenia samej 
świątyni. 
Lata powojenne - wielu z nas już pamięta - ta świątynia stała się miejscem, które skupia- 
ło i dzięki Bogu skupia nadal bydgoszczan we wszystkich radosnych, smutnych i bolesnych 
chwilach. Skupia i przyciąga. Tak było za czasów wielkiego Prymasa 1Ysiąclecia, który w 
tym kościele tak często i chętnie spotykał się z rzeszami bydgoszczan. Tak było za czasów 
Ks. Kardynała Józefa Glempa. Godzi się przypomnieć, że dnia 23 września 1967 roku tu w 
tej świątyni odprawił Mszę Świętą i wygłosił kazanie Metropolita Krakowski Karol Wojtyła. 
Tutaj znajdowali azyl ludzie pracy, gromadząc się na patriotycznych spotkaniach w la- 
tach osiemdziesiątych a potem w latach stanu wojennego. Zapewne są wśród nas świad- 
kowie konsekracji tej świątyn
 która miała miejsce dnia 22 maja 1980 roku. Konsekracji 
dokonał Stefan Wyszyński. W tym czasie, kiedy w Bydgoszczy brakowało świątyń, kiedy z 
konieczności organizowano duszpasterstwo na cmentarzach, nawet w domach prywat- 
nych, Prymas 1Ysiąclecia na uroczystości konsekracji tej świątyni powiedział: «Bóg nie może 
i nie chce być bezdomny. Świątynia to miejsce zamieszkania Boga z ludźmi». I to jest naj- 
większa specyfika Boga Objawienia. "To jest Bóg, który zechciał zamieszkać pośród swego 
ludu. Jego radością jest być ze swoim ludem. . 
Królestwo Boże jest nie tylko pośród nas. Królestwo Boże jest w nas. Przychodzi ono 
ustawicznie do nas, bo przychodzi do nas sam Jezus Chrystus. Z pełnią swoich darów, z 
pełnią swojej miłośc
 z pełnią swojego przebaczenia, z pełnią miłosierdzia. Niech więc ta 
Bazylika stanie się wielkim sanktuarium miłosierdzia, gdzie grzesznicy podnoszą się z klę-
		

/kronika_bydgoska_1900189_0001.djvu

			187 


czek i spoglądają na nowo w niebo, by stać się Synami Bożymi. Niech będzie to miejsce, 
gdzie utrudzeni odnajdują wzmocnienie, wątpiq.cy nadzieję, a ci którym w sercach zagasła 
miłość, znajdują u Chrystusa Ukrzyżowanego pociechę. 
Wchodząc dzisiaj do tej świq.tyn
 Ks. Arcybiskup Nuncjusz Apostolski poświęcił drzwi 
brązowe, które są pięknym podsumowaniem tego czym była ta świątynia, czym jest i czym 
powinna pozostać. «Sanktuarium Bożego Miłosierdzia». «Błogosławieni miłosierni». Może 
można by się było miłosierdziem nie przejmować gdybyśmy mogli mieć inną drogę zbawie- 
nia. Ale Chrystus dobrze znał słabość ludzką. Niechaj więc tutaj otwierają się serca na 
dobro i miłość Bożą. 
Przesłanie dzisiejszej uroczystośc
 utrwalone w bydgoskich drzwiach błogosławieństw, 
które wieńczą fronton tej czcigodnej Bazylik
 można ująć w sposób następujący: w cen- 
trum 16 kasetonów przedstawiony jest Chrystus na kuli ziemskiej, oraz napis: «Ewangelię 
ubogim posłał mnie Pan...». Ewangelię może głosić jedynie ten, kto sam tę Ewangelię 
przyjął, który nią żyje i jest jej świadkiem. Inaczej staje się świadkiem fałszywym. Wokół tej 
centralnej sceny pozostałe błogosławieństwa z Kazania na Górze: «Błogosławien
 którzy 
prześladowanie cierpiq., błogosławien
 którzy łakną i pragną sprawiedliwości, błogosła- 
wieni pokój czyniq.cy, błogosławieni miłosierni...». Sceny te ilustrowane są postaciami z 
dawnej i najnowszej histori
 od św. Wojciecha do Ks. Jerzego Popiełuszk
 którego ostatnia 
droga rozpoczęła się tutaj na Wyżynach w Bydgoszczy. Od pierwszych świadków Ewangeli
 
do ofiar masowych egzekucji na Bydgoskim Rynku w r. 1939. Od Ś»1. Wincentego li Paulo 
po jego wiernych duchowych .synó»l, Ks. Jana Wagnera i jego współbraci zamordowanych i 
Ks. Ludwika Sień ki... Niech wejście do tej świq.tyni przypomina nam o naszym wielkim 
powołaniu. 
Przyjmując z radością dar Ojca Świętego mamy tę świadomość, że przyjmujemy na 
siebie wielkie zobowiązanie, by stać się jeszcze pełniej znakiem Bożego miłosierdzia i Jego 
Dobroci. 
Bazylika Ś»1. Wincentego winna stać się wyzwaniem dla całej Bydgoszczy. Winna stać się 
szczególnym znakiem naszych czasó»l, na miarę męczenników naszych czasó»l, na miarę 
Ś»1. Wojciecha, na miarę Ś»1. Wincentego li Paulo. Jest to przypomnienie tego co Ojciec 
Święty nazywa «opcją fundamentalną Kościoło», otwarciem się na każdego człowieka. 
«Błogosławieni ubodzy» - i to ci nie tylko materialnie ubodzy, ale także ci nędzarze duchow
 
których nie brak wokół nas. Jest to więc droga do wyzwolenia z własnej nędzy i ukazania 
wielkości naszego chrześcijańskiego powołania. Dziękujemy dzisiaj naszemu Bogu za dar 
tego Miasta, i prosimy, by wszyscy wierzący w Chrystusa ten dar odczytal
 jako chrześcijań- 
skie zadanie realizowania swojego powołania, swojej wiary i swojej miłości". 
Uroczystość przygotowana została z wielkim pietyzmem tak od strony technicznej, jak i 
duchowej. Podniosłego charakteru przydawał uroczystości chór" Vincentinum", który wy- 
konywał pieśni liturgiczne. Odnowiona świątynia lśniła czystością. Bezpośrednią relację z 
uroczystości przeprowadziła Telewizja Bydgoska. 
15-22 X 
Odbyły się IV Akademickie Dni Młodych Archidiecezji Gnieźnieńskiej, które zbiegły 
się z X-leciem Duszpasterstwa Akademickiego "Martyria" w Bydgoszczy. W ramach Dni 
odbyły się wykłady, spotkania, koncerty. Od 19 do 22 X trwały rekolekcje, które prowadził 
znany dominikanin o. Jan Góra.
		

/kronika_bydgoska_1900190_0001.djvu

			188 


2SX 
W skład Rady Kapłańskiej Archidiecezji Gnieźnieńskiej z nominacji abpa Henryka 
J. Muszyńskiego weszli: ks. prob. Jan Andrzejczak, ks. prob. Romuald Biniak, prałat 
Jego Świętobliwości, ks. prob. Dariusz Dobbek CM, ks. dr Roman Kneblewski, prałat 
Jego Świętobliwości. 
28X 
Jubileusz XV-lecia istnienia obchodził Prymasowski Instytut Kultury Chrześcijań- 
skiej im. Stefana Kardynała Wyszyńskiego w Bydgoszczy. Uczestniczyli w nim bp Jan W 
Nowak, założyciel Instytutu i jego długoletni opiekun, bp Bogdan Wojtuś, ks. Bogdan 
Poniży, delegat Papieskiego Wydziału Teologicznego w Poznaniu do spraw bydgoskiego 
Instytutu, profesorowie, absolwenci, studenci. 
Punktem centralnym jubileuszu była uroczysta msza św. koncelebrowana u stóp Matki 
Bożej Pięknej Miłości w kościele farnym. Bp Jan W Nowak w homilii uznał Instytut"za 
dzieło Boże". Na zakończenie mszy św. biskupi udzielili błogosławieństwa Instytutowi na 
dalsze lata pracy. W drugiej części uroczystości miała miejsce sesja naukowa, na której 
mgr Janusz Umiński omówił "Historię Instytutu i jego rozwoju", a dr hab. Łucja M. 
Szewczyk, prof. Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Bydgoszczy mówiła o "Formacji ducho- 
wej prowadzonej w Instytucie". Obchody zakończyła agapa (wieczerza) przygotowana 
przez członków i przyjaciół Instytutu. Wieloletnim dyrektorem tej bydgoskiej uczelni 
jest ks. dr Wojciech Szukaiski. 
Z okazji jubileuszu ukazała się okolicznościowa publikacja pt. "Prymasowski Instytut 
Kultury Chrześcijańskiej im. Stefana Kardynała Wyszyńskiego w Bydgoszczy 1982-1997". 
(Bydgoszcz 1997). 
27-31 X 
Prymasowski Instytut Kultury Chrześcijańskiej przeprowadził kurs dokształcający na 
temat wykorzystania środków audiowizualnych w duszpasterstwie i katechezie pl. "Me- 
dia a duszpasterstwo". W kursie prowadzonym przez Antona Taubla, dyrektora Steyl- 
Medien w Monachium, wzięło udział 19 osób. Byli to pracownicy wydziałów kateche- 
tycznych kurii metropolitalnych, przedstawiciele zgromadzeń zakonnych, metodycy na- 
uczania religii oraz katecheci świeccy i duchowni. Kurs obejmował zagadnienia doty- 
czące środków audiowizualnych w pracy z dziećmi i młodzieżą, w katechezie szkolnej i 
w duszpasterstwie parafialnym. 
31 X . 
Nowymi członkami Kolegium Konsultorów Archidiecezji Gnieźnieńskiej z nomina- 
cji metropolity gnieźnieńskiego zostali: ks. prałat R. Biniak, ks. prałat dr R. Kneblew- 
ski. 
7-16 XI 
Odbył się XVI Tydzień Kultury Chrześcijańskiej, którego myślą przewodnią było:"Idź- 
cie i nauczajcie". W dniach 9 i 10 listopada w Filharmonii Pomorskiej miała miejsce sesja 
naukowa" uadycje i nowe odczytanie - refleksje nad dziedzictwem Wojciechowym ". Wygło- 
szone zostały referaty: " Totus tuus w modlitwie Ś»1. Wojciecha" (o. Paweł Sczaniecki - Ty- 
niec),,, Tajemnica ś.v. Wojciecha" (ks. prof. Tomasz Więcławski, Papieska Akademia Teolo- 
giczna - Poznań),,, Uniwersalizm średniowieczny i jednoczqca się Europa" (prof. Jerzy Wy- 
rozumski - UJ Kraków), "Parta regia" (ks. prof. Kazimierz Śmigiel- PAT Poznań)
"Mare
		

/kronika_bydgoska_1900191_0001.djvu

			189 


Prusorum" (prof. Adam Bezwiński - UMK - Toruń)", Wartości chrześcijańskie jako funda- 
ment jednoczącej się Europy" (prof. Tadeusz J asudowicz - UMK Toruń ),,,Pokłosie obcho- 
dów świętowojciechowych " (ks. bp Stanisław Gądecki). Na zakończenie sesji słowo wień- 
czące wygłosił abp Henryk J. Muszyński, metropolita gnieźnieński. 
14 listopada w parafii pw. Świętych Polskich Braci Męczenników na Forum Laikatu 
bydgoskiego omawiano problem: "Wolność i zaangażowanie - o postawach wobec do- 
bra wspólnego". Rozważając to zagadnienie zajęto się rodziną (poseł Tadeusz Lewan- 
dowski), miastem i społecznością lokalną (wiceprezydent Stefan Pastuszewski), ojczy- 
zną (poseł Jan Maria Jackowski), i Kościołem (bp Bogdan Wojtuś). Podczas spotkania 
podkreślano konieczność współpracy pomiędzy różnymi grupami bydgoskiego laikatu. 
W tym samym dniu w kinie Adria odbyło się spotkanie z młodzieżą na którym J.M. 
Jackowski i Aleksandra Poeplau rozważali kwestię: " Kto nas uwodzi i dlaczego - pułapki, 
bariery, fascynacje". 
7-12 listopada odbyło się Studium Formacji na którym A. Poeplau omawiała między 
innymi tematy: przestrzeń chrześcijańskiego wychowania, tajemnica sukcesu, wartości 
ocalające, dar i odpowiedzialność, asceza i łaska. 
13-16 listopada s. Jadwiga Skudro z Warszawy w kaplicy ss. Klarysek w ramach Szkoły 
Modlitwy uczyła modlitwy osobistej. 
13 listopada w kościele pw. Świętych Polskich Braci Męczenników śpiewały Zjedno- 
czone Chóry Archidiecezji Gnieźnieńskiej. 
11 listopada w wielu parafiach uroczyście obchodzono Święto Niepodległości. Cen- 
tralne uroczystości odbyły się pod przewodnictwem bp B. Wojtusia w farze - kolegiacie. 
Okolicznościowy referat wygłosił prot. Marek M. Drozdowski z Warszawy. Artyści Te- 
atru Polskiego przedstawili w kościele pw. świętego Andrzeja Boboli część III "Dzia- 
dów" Adama Mickiewicza. Wystąpiły też bydgoskie chóry. 
W ramach Tygodnia odbyło się też wiele spotkań z ludźmi kultury i imprez towarzy- 
szących (wystawa rzeźby i malarstwa - BWĄ projekcja filmu w reżyserii Krzysztofa Za- 
nussiego - Klub POW). 
11 XI 
W centrum Kultury Katolickiej "Wiatrak" w Bydgoszczy - Fordonie odbył się finał 
ogólnodiecezjalnego konkursu plastycznego "Dzieci - Dzieciom", którego tematem prze- 
wodnim był projekt kartki bożonarodzeniowej. Patronat nad konkursem sprawowali abp 
Henryk J. Muszyński, Wydział Kultury i Sportu Urzędu Miasta, Kuratorium Oświaty i 
Wychowania i prezydent miasta oraz redakcja "Niedzieli Gnieźnieńskiej". Na konkurs 
wpłynęło 600 prac wykonanych różnymi technikami. Oceniano je w dwóch kategoriach 
wiekowych: 7-11 i 12-15 lat. Jury pod przewodnictwem artysty plastyka Władysławy 
Wittek stwierdziło wysoki poziom techniczny prac i przyznało nagrody następującym 
dzieciom: w kategorii 7-11 lat - Monice Jankowskiej (I miejsce), Magdzie Janiak (II 
miejsce), Natalii J aszyńskiej (III miejsce) i w kategorii 12-15 lat - Magdzie Szamockiej (I 
miejsce), Annie Gawdzik i Katarzynie Głuch (II miejsce ex aequo), Anicie Naumiec (III 
miejsce). Szereg prac zostało wyróżnionych. Ks. Krzysztof Buchholz, dyrektor Centrum 
obiecał, że dołoży starań aby niektóre prace stały się wzorami do druku autentycznych 
kart świątecznych.
		

/kronika_bydgoska_1900192_0001.djvu

			190 


II XI 
W kościele pw. Świętej Rodziny ks. Michał Andrzejewski odprawił mszę świętą, po 
której wiceprezydent Stefan Pastuszewski odsłonił tablicę z nazwą "Plac św. Wojciecha", 
przylegającym do świątyni. 
15 XI 
Ks. kanonik Bogdan Jaskólski ponownie objął urząd dziekana dekanatu Bydgoszcz II. 
Wice dziekanem tego dekanatu został ks. kanonik Marian Ratajczak. 
Z inicjatywy redakcji "Miesięcznika Kościelnego Parafii Świętej lIójcy" i proboszcza 
tej parafii ks. kanonika dr. Bronisława Kaczmarka odbyło się spotkanie redakcji gazet 
parafialnych wychodzących w Bydgoszczy. W mieście ukazuje się 12 pism parafialnych. 
W spotkaniu uczestniczyli przedstawiciele 10 redakcji pism: "Dla Rodziny" (parafia 
pw. świętego Wincentego a Paulo), "Droga" (parafia pw. Matki Boskiej Nieustającej Pomo- 
cy), "Huśtawka" (parafia pw. Niepokalanego Poczęcia NMP) - dla młodzieży, "Mateusz" 
(parafia pw. św. Mateusza), "Na oścież" (parafia pw. Matki Boskiej Królowej Męczenni- 
ków), "Siewca" (parafia pw. Najwiętszej Marii Panny z Góry Karmel), "Tydzień w Parafii" 
(parafia pw. Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Marii Panny), "Tygodnik Parafialny 
Parafii św. Jadwigi", "Wspólnota" (parafia pw. Chrystusa Króla). 
Celem spotkania było wzajemne pomanie się zespołów redakcyjnych i osób odpowie- 
dzialnych za wydawanie pism oraz kwestia metod i form pracy. Spotkanie prowadził 
Daniel B. Rudnicki z "Miesięcmika Kościelnego Parafii Świętej lIójcy", który też przed- 
stawił szkic na temat rozwoju bydgoskiej prasy parafialnej w latach 1987-1997. W czasie 
dyskusji wskazywano na trudności, zastanawiano się jak usprawnić pracę redakcyjną i 
podnieść poziom pism. 
22 XI 
Z okazji dnia patronalnego Chrystusa Króla Wszechświata w parafii pw. Świętej Trójcy 
odbyło się spotkanie młodych Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży (KSM) oraz senio- 
rów Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży Męskiej i Katolickiego Stowarzyszenia Mło- 
dzieży Żeńskiej archidiecezji gnieźnieńskiej. 
Spotkanie rozpoczęło się mszą świętą koncelebrowaną przez bpa S. Gądeckiego w 
kościele Świętej nójcy. W czasie eucharystii 9 nowych członków (4 z Bydgoszczy) złożyło 
. .. 
przyrzeczenie organIZacyjne. 
Członkowie KSM spotkali się z bp. S. Gądeckim, uczestniczyli również w spotkaniach z 
Teresą Piotrowską, kandydatką na urząd wojewody bydgoskiego, posłem Grzegorzem 
Schreiberem (Katolik w życiu społeczno-politycznym) oraz przedstawieniu pt. "Obmy- 
ślam świat", przygotowanym przez "Teatr na Barce". 
7Xll 
W parafii pw. Świętej Rodziny w bydgoskim osiedlu Piaski mszę świętą, której prze- 
wodniczył ks. bp Ignacy Jeż rozpoczął się Adwentowy Dzień Skupienia dla Rodzin Szensz- 
tackich z archidiecezji gnieźnieńskiej. . 
Po mszy świętej Szensztacka Młodzież Zeńska przedstawiła montaż słowno-muzyczny 
pt. "Cechy człowieka adwentowego". Następnie bp I. Jeż podzielił się wspomnieniami ze 
spotkań z o. Józefem Kentenichem - założycielem Ruchu Szensztackiego podczas wspól- 
nego pobytu w obozie koncentracyjnym w Dachau w latach 1941-1944. Na zakończenie 
Dnia dzieci zostały obdarzone słodyczami przez "Mikołaja".
		

/kronika_bydgoska_1900193_0001.djvu

			191 


18 XII 
W sanktuarium Matki Bożej Pięknej Miłości w bydgoskiej farze - kolegiacie, członkowie Byd- 
goskiego Forum Rodzin i Szensztackiego Dzieła Rodzin uczestniczyli w spotkaniu opłatkowym. 
Rozpoczęła je msza święta koncelebrowana pod przewodnictwem bpa Bogdana Wojtus
a. Po eu- 
charystii odbyła się wieczornica adwentowa przygotowana przez Szensztacką Młodzież Zeńską. 
31 XII 
Wśród 386 268 mieszkańców Bydgoszczy było 308 175 rzymskich katolików, co stano- 
wiło 79,78 procent ogółu ludności miasta. 
W parafiach bydgoskich działały w 1997 r. liczne organizacje, ruchy i bractwa. I tak w 
największych parafiach działały: 


Parafia p\Vo Świętych Polskich Braci Męczennik6w 
Organizacje 
Krucjata Eucharystyczna (zał. 1986 r.) 
Związek Drużyn ZHP (zał. 1984 r.) 
KSM (zał. 1991 r.) 
Grupa Anonimowych Alkoholików (zał. 1993 r.) 
Hospicjum (zał. 1990 r.) 
Neokatechumenat (zał. 1985 r.) 
Duszpasterstwo Ludzi Pracy (zał. 1984 r.) 
Katolickie Stowarzyszenie Rodzin (zał. 1994 r.) 
Archikonfraternia Literacka (zał. 1982 r.) 
Żywy Różaniec (zał. 1976 r.) 
Chór "Exulte Deo" (zał. 1987 r.) 
Oaza Młodzieżowa (zał. 1979 r.) 
Kościół Domowy (zał. 1987 r.) 
Stowarzyszenie Wspierania Powołań Kapłańskich (zał. 1996 r.) 
Akcja Katolicka (zał.1997 r.) 
Parafia pw. świętego Wincentego a Paulo 
. Organizacje 
Zywy Różaniec 
Franciszkański Zakon Świeckich 
Stowarzyszenie św. Wojciecha 
Chór "Vincentinum" 
Bydgoskie Stowarzyszenie Miłosierdzia św. Wincentego a Paulo 
Duszpasterstwo Akademickie "Stryszek" 
Oaza Młodzieżowa 
Grupa ministrantów i lektorów 
Parafia Najświętszego Serca Pana Jezusa 
Organizacje 
Grupa Charyzmatyczna 
Katolickie Stowarzyszenie Lekarzy Polski 
Poradnictwo Rodzinne 
Stowarzyszenie Rodzin Katolickich 


Liczba członk6w 
80 
68 
12 
50 
126 
50 
30 
60 
30 
300 
60 
30 
15 
30 
12 


150 
70 
20 
80 
60 


40 
10 


25 
150 
15 
60
		

/kronika_bydgoska_1900194_0001.djvu

			192 


Parafia MB Kr610wej Męczennik6w 
Organizacje 
Neokatechumenat 
Oaza Rodzin 
Oaza Młodzieży 
Duszpasterstwo Akademickie "Martyria" 
Koło Synodalne 10 
Chór parafialny (zał. 1992 r.) 40 
Zespół Muzyczny "Izrael" (zał. 1993 r.) 7 
Wspólnota Dzieci Szczególnej Miłości 30 
Żywy Różaniec 3 róże 
Stowarzyszenie Charytatywne 25 
Ponadto w parafii czynne były: Koło Misyjne, grupa ministrantów i lektorów, Szkoła 
Dziecięca, Duszpasterstwo niesłyszących, Grupa Fatimska "Dąb", Duszpasterstwo na- 
uczycieli, Straż Marszałkowska, Eucharystyczny Ruch Młodych, Centrum Kultury Ka- 
tolickiej "Wiatrak", Koło "Radia Maryja". 


Liczba członk6w 
140 
70 
80 


Tabela 2 Frekwencja sakramentalna w dwóch największych parafiach bydgoskich w 1997 r. 


liczba 
I komunii św. 
liczba Kom u- Śluby Pogrze- rozdanych w 
Parafia poci wezwaniem parafian Chrzty niaśw. by 
ciągu roku 
Świętych Poiskich Braci 28.000 210 278 102 226 350.000 
Męczenników 
Świętego Wincentego a Paulo 22.000 200 237 91 293 275.000
		

/kronika_bydgoska_1900195_0001.djvu

			Tabela 1 Liczba wiernych parafii rzymsko-katolickich w Bydgoszczy w 1997 r. (stan z 5 XI 1997) 


Lp. Dekanat Dziekan Parafia pod wezwaniem "Liczba Liczba % 
mieszkańców wiernych 
1 2 3 4 5 6 
1 Dekanat I (Północ) Św. Antoniego z Padwy 7.500 7.000 93,33 
ks. Eugeniusz Barełkowski Św. Maksymiliana Kolbego 8.410 7.700 91,55 
prałat J. Św., proboszcz par. pw. Świętego Bł. Michała Kozala Biskupa i Męczennika 2.900 2.562 88,34 
Krzyża Niepokalanego Poczęcia NMP 4.110 4.096 99,65 
, Najświętszej Marii Panny z Góry Karmel 4.650 4.520 97,20 
Przemienienia Pańskiego 1.200 1.172 97,66 
Św. Krzyża 3.510 3.400 96,86 
Świętej Rodziny 2.000 1.975 98,75 
Bł. Urszuli Led6chowskiej 3.350 3.256 97,19 
OGÓŁEM 9 parafii 37.630 35.681 94,82 
2 Dekanat II (Śródmieście) Św. Andrzeja Boboli - 2.751 - 
ks. kanonik Bogdan Jaskólski Św. Marcina Św. Mikołaja (fara - kolegiata) 2.500 2.432 97,28 
proboszcz par. pw. Najświętszego Serca Pana Najwiętszego Serca Pana Jezusa 17.000 16.500 97,05 
Jezusa Św. Apostołów Piotra i Pawła 8.950 8.950 100,00 
Św. Wincentego a Paulo (bazylika mniejsza) 22.500 22.000 97,77 
Zmartwychwstania Pańskiego 12.000 8.000 66,66 
OGÓŁEM 6 parafii - 60.633 - 
3 Dekanat III (Południe) Bożego Ciała 9.600 8.600 89,58 
ks. Władyslaw Mielcarek Chrystusa Króla 16.700 15.700 94,01 
prałat J. Św. proboszcz par. pw. Matki Boskiej Matki Boskiej Nieustającej Pomocy 15.950 15.000 94,04 
Nieustającej Pomocy Miłosierdzia Bożego 5.800 5.702 98,31 
NMP Matki Kościoła 5.950 5.900 99,15 
Świętej Trójcy 14.100 7.000 49,64 
Św. Wojciecha 7.000 6.860 98,00 
OGÓŁEM 7 parafii 75.100 64.762 86,23 


- 
\O 
VJ
		

/kronika_bydgoska_1900196_0001.djvu

			1 2 3 4 5 6 
4 Dekanat IV (Wyżyny) Ducha Świętego 8.800 8.500 96,59 
ks. Romuald Biniak pralat J.Św., proboszcz par. Św. Jadwigi Królowej 9.750 9.250 94,87 
pw. Świętych Polskich Braci Męczenników Św. Józefa 3.710 3.470 93.53 
Matki Bożej Fatimskiej 13.000 12.029 92.53 
Opatrzności Bożej 11 .500 9.500 82,60 
Świętych Polskich Braci Męczenników 28.000 18.000 64.28 
(praktykując, ) 
Matki Boskiej Królowej Polski 2.800 2.750 98.21 
OGOlEM 7 parafii 77 .560 63.499 81.87 
5 Dekanat V (Fordon) Św. Jana 5.040 4.800 95.23 
ks. Zygmunt Trybowski prałat J.Św. prob. par. Św. lukasza 1.800 1.650 91.66 
Św. Marka . 
pw. MB Królowej Męczenników - 11.067 - 
Św. Mateusza 14.383 14.383 100.00 
Matki Boskiej Częstochowskiej 7.100 7.000 98.59 
Matki Boskiej Królowej Męczenników 20.000 19.700 98,50 
Matki Boskiej Ostrobramskiej 6.000 5.900 98.33 
Matki Bożej Zwycięskiej 9.970 7.600 76.22 
Św. Mikołaja 8.200 8.000 97.56 
Św. Stanisława 4.000 3.500 87.50 
OGÓlEM 10 parafii 76.493 83.600 - 


Źródło: Rocznik Archidiecezji Gniefnieńskiej 1997. Gniezno 1997. s. 162-282 (obliczenia własne) 


- 


\O
		

/kronika_bydgoska_1900197_0001.djvu

			195 


Ewa Heba 
Janusz Hebenstreit 


, 


SZKOLNICIWO NIEPUBLICZNE W BYDGOSZCZY 


1. Uwagi og61ne 
Zmiany polityczne i gospodarcze zapoczątkowane w 1989 r. zaowocowały w dziedzi- 
nie edukacji narodowej radykalnym ograniczeniem barier prawnych hamujących po- 
wstawanie szkół niepaństwowych. Obowiązująca w tym czasie ustawa z dnia 15 lipca 
1961 r. o rozwoju systemu oświaty i wychowania (Dz. U. Nr 32 poz. 160) dla założenia 
szkoły lub innej placówki oświatowo-wychowawczej wymagały każdorazowo odrębnego 
zezwolenia ministra oświaty i wychowania, a ponadto regulowała warunki tworzenia i 
funkcjonowania takich szkół w sposób niezmiernie szczegółowy. Przepisy prawa oświa- 
towego nie przewidywały również żadnych dotacji dla szkół niepaństwowych. Dlatego 
liczba szkół pozostających poza państwowym systemem oświaty była znikoma i ograni- 
czała się głównie do szkół prowadzonych przez niektóre organizacje społeczne i instytu- 
cje o charakterze wyznaniowym. Uchwalona przez Sejm RP w dniu 7 września 1991 r. w 
ustawie o systemie oświaty, korzystna dla szkolnictwa niepaństwowego regulacja prawna, 
spowodowała dynamiczny wzrost liczby zakładanych i funkcjonujących szkół. Wprowadzi- 
ła ona w odniesieniu do szkół podstawowych i ponadpodstawowych określenia: "szkoła 
publiczna" lub "szkoła niepubliczna ". 
Szkoły niepubliczne określa się często jako szkoły społeczne lub prywatne, ale w isto- 
cie rzeczy określenia te nie mają odzwierciedlenia w przepisach prawnych. To pozaustawo- 
we, potocznie używane nazewnictwo ma jednak, jak się wydaje, swoją treść. Otóż jako szko- 
ły tzw. społeczne najczęściej bywają postrzegane szkoły niepubliczne prowadzone przez 
organizacje społeczne, stowarzyszenia i fundacje, zarządzane z dużym udziałem rodziców. 
Za szkoły prywatne natomiast uznawane są zwykle szkoły prowadzone przez osoby fizycz- 
ne, spółki prawa handlowego i inne osoby prawne, u których organy społeczne jak np. Rada 
Rodziców, Rada Szkoły najczęściej nie funkcjonują. 
Z powyższego wynika zatem, że zarówno jedne jak i drugie szkoły, jako szkoły niepu- 
bliczne, podlegają tym samym przepisom, a to że bywają postrzegane nieco inaczej, wynika 
wyłącznie z ich pewnej 
pecyfiki dopuszczanej zresztą przepisami prawa. 


2. Kto może założyć szkołę niepubliczną? 
W świetle art. 82 cytowanej ustawy szkołę niepubliczną może założyć osoba fizyczna 
lub osoba prawna po uzyskaniu wpisu do ewidencji prowadzonej przez Kuratora Oświa- 
ty właściwego dla siedziby szkoły. Osobami prawnymi prowadzącymi szkoły niepublicz- 
ne są najczęściej: stowarzyszenia, fundacje, przedsiębiorstwa państwowe, spółki. 
Osoba fizyczna może założyć szkołę, o ile posiada pełną zdolność do czynności praw- 
nych. Nie jest też wykluczone założenie szkoły przez dwie i więcej osób fizycznych. W 
takim przypadku każda z nich ma prawa i obowiązki z tego wynikające. 
Nie mogą zakładać szkół ani placówek niepublicznych gminy i związki komunalne, 
analogicznie jak organy administracji rządowej, które mogą zakładać i prowadzić jedy- 
nie szkoły i placówki publiczne.
		

/kronika_bydgoska_1900198_0001.djvu

			196 


3. Szkoły nie publiczne w województwie bydgoskim 
W ewidencji prowadzonej przez Kuratorium Oświaty w Bydgoszczy znajduje się ak- 
tualnie (czelWiec 1998 r.): 
5 szkół podstawowych, 
11 LO dla młodzieży, 
8 LO dla dorosłych, 
10 techników i szkół równorzędnych, 
47 szkół policealnych. 
Najwięcej szkół niepublicznych wpisano do rejestru w latach 1993-96. Spośród 5 szkół 
podstawowych, 3 prowadzone są przez Archidiecezje lub Stowarzyszenia Katolickie, 
dwie pozostałe, w tym jedna muzyczna, to szkoły prywatne prowadzone przez osoby 
fizyczne. Łącznie w szkołach podstawowych uczy się 412 uczniów. 
W liceach ogólnokształcących młodzieżowych kształci się 921 uczniów, w liceach dla 
dorosłych 973 słuchaczy. Są to szkoły katolickie (5) oraz społeczne i prywatne prowa- 
dzone przez osoby fizyczne i prawne. 
W technikach naukę pobiera 497 uczniów - 389 w technikach i szkołach równorzęd- 
nych na podbudowie szkoły podstawowej oraz 108 w technikach trzyletnich na podbu- 
dowie zasadniczej szkoły zawodowej. Spośród 10 szkół średnich zawodowych 7 to szkoły 
o profilu ekonomiczno-handlowym. Pozostałe kształcą w kierunku gastronomicznym, 
turystyczno-hotelarskim i mechanicznym. Wszystkie szkoły średnie, zarówno ogólno- 
kształcące jak i zawodowe, organizują kształcenie w oparciu o plany nauczania opraco- 
wane na podstawie ramowych planów nauczania ustalonych przez Ministerstwo Eduka- 
cji Narodowej. 
Dodatkową ofertą edukacyjną szkół średnich jest: 
· zwiększenie liczby godzin w cyklu kształcenia na realizację treści programowych przed- 
miotów obowiązkowych, 
· umożliwienie słuchaczom ukończenia różnorodnych kursów. 
Największą liczbę szkół niepublicznych stanowią na dzień dzisiejszy szkoły policeal- 
ne. Uczęszcza do nich 3.164 słuchaczy. Niepubliczne szkoły policealne oferują kształcenie 
głównie w kierunkach: 
· ekonomicznym - bankowość, finanse, 
· handlowym, 
· informatycznym, 
· turystyczno-hotelarskim, 
· ekologicznym - ochrony środowiska, 
· marketing i zarządzanie, obsługa celna, ubezpieczenia, skarbowość, handel zagra- 
niczny, dziennikarstwo, wzornictwo użytkowe. 
W sieci niepublicznych szkół miasta Bydgoszczy znajdują się 4 szkoły podstawowe, w 
których obowiązek szkolny realizuje 329 dzieci, 5 LO z 616 uczniami, 5 szkół średnich 
zawodowych - 412 uczniów oraz 34 policealne szkoły zawodowe, kształcące w różnych 
kierunkach i specjalnościach 2.680 słuchaczy. 
Większość tych szkół nie posiada własnej bazy lokalowo-dydaktycznej. Proces dydak- 
tyczny organizowany i prowadzony jest w pomieszczeniach wynajmowanych od szkół 
publicznych. Z bydgoskich niepublicznych szkół średni
h, n aj starszą jest I Katolickie
		

/kronika_bydgoska_1900199_0001.djvu

			197 


Liceum Ogólnokształcące im. Króla Jana III Sobieskiego. Powstało w 1990 r. decyzją 
Ministra Oświaty. Największą natomiast szkołą, biorąc pod uwagę liczbę oddziałów i 
liczbę uczniów, jest Liceum Ogólnokształcące Towarzystwa Salezjańskiego. Kształci się 
w nim obecnie 266 uczniów w 12 oddziałach. PielWszą szkołą wpisaną do ewidencji 
Kuratora Oświaty, po wejściu w życie ustawy z dnia 7 września 1991 r. o systemie oświaty, 
było Liceum Menadżerskie. Jest to obecnie druga pod względem wielkości szkoła, kształ- 
cąca aktualnie 198 uczniów. W grupie szkół policealnych największą i jedną z naj starszych 
jest Pomorska Szkoła Komputerowa "Kolfer", mieszcząca się przy ulicy Garbary 3. Szkoła 
posiada od niedawna własną bazę dydaktyczną wyposażoną w nowoczesny sprzęt kom- 
puterowy. Kształci aktualnie 650 słuchaczy w 3 kierunkach: informatyka, turystyka i re- 
kreacj a oraz technika biurowa. 
Wszystkie szkoły niepubliczne typu maturalnego, zarówno ogólnokształcące jak i za- 
wodowe, posiadają uprawnienia szkoły publicznej. W grupie szkół policealnych takie 
uprawnienia otrzymała tylko 1/4 szkół. W świetle art. 7 ust. 2 i 3 ustawy o systemie 
oświaty posiadanie uprawnień szkoły publicznej przez szkołę niepubliczną oznacza pra- 
wo do wydawania uczniom świadectw lub dyplomów państwowych, które zgodnie z art. 
11 ust. 1 wymienionej ustawy są dokumentami urzędowymi. 
Z punktu widzenia uczniów, posiadanie przez szkołę, do której uczęszczają, upraw- 
nień szkoły publicznej ma znaczenie zasadnicze, ze względu na pewność uzyskania świa- 
dectwa państwowego, gwarantowaną porównywalność poziomu wykształcenia, bezkoli- 
zyjny tryb przenoszenia się do szkoły publicznej, możliwość przystąpienia do egzaminu 
dojrzałości, a także inne uprawnienia, np. w zakresie ulg przy przejazdach środkami 
publicznego transportu zbiorowego albo ulg przewidzianych w przepisach podatkowych. 
Zmiany gospodarczo-ustrojowe ostatnich lat wskazują na konieczność reformy szkol- 
nictwa zawodowego. W szczególności istnieje potrzeba ciągłego dostosowywania pro- 
gramów nauczania do nowych potrzeb rynku pracy, a także kreowania nowych zawo- 
dów. Coraz częściej zdarzają się przypadki, że powstająca szkoła zawodowa niepublicz- 
na, zwłaszcza typu policealnego, proponuje kształcenie w zawodzie, który nie występuje 
jeszcze w klasyfikacji zawodów szkolnictwa zawodowego, a jest to zawód atrakcyjny z 
punktu widzenia potrzeb rynku pracy. Dla tych szkół ustawodawca przewidział możli- 
wość uzyskiwania uprawnień w trybie szczególnym, pozostawił bowiem do swobodnej 
oceny ministra - czy proponowana oferta kształcenia, mimo niespełnienia warunków 
przewidzianych do uzyskania na zasadach ogólnych jest jednak tak atrakcyjna, że może 
być objęta swoistą gwarancją państwa w zakresie proponowanego poziomu kształcenia. 
Pomimo że nadawanie uprawnień szkół publicznych w tym trybie należy do rzadkości, to w 
Bydgoszczy funkcjonuje taka szkoła. Jest to Bydgoskie Studium Ekofilozofii, prowadzone 
przez Bydgoskie Centrum Edukacyjne, wpisana do ewidencji Kuratora Oświaty w 1996 r. 
Szkoła uznana została przez Ministerstwo Edukacji za szkołę eksperymentalną i w listopa- 
dzie 1997 r. otrzymała uprawnienia szkoły publicznej decyzją Ministra Edukacji Narodo- 
wej. Szkoła realizuje autorską dokumentację programową dla zawodu technik odnowy bio- 
logicznej pod opieką dydaktyczno-naukową Akademii Wychowania Fizycznego w Gdań- 
sku. 
Pojawienie się w nowej rzeczywistości wielu szkół niepublicznych różnych 'typów i o 
różnych kierunkach kształcenia, konkurencja pomiędzy nimi wyróżniająca się przede
		

/kronika_bydgoska_1900200_0001.djvu

			198 


wszystkim w oferowaniu coraz atrakcyjniejszych programów i warunków kształcenia 
sprawiają, że uczniowie, jak i ich rodzice, coraz częściej stawiają sobie pytanie: jaką szko- 
łę wybrać - publiczną czy niepubliczną ? 


4. Szkoły Społecznego Towarzystwa Edukacyjnego na terenie Bydgoszczy - historia 
i stan obecny 
Zmiany ustrojowe rozpoczęte w 1989 r. znalazły również swoje odbicie w sferze oświaty. 
We wrześniu tego roku rozpoczęły działalność pielWsze w kraju szkoły niepaństwowe 
(wg ówczesnej nomenklatury) prowadzone przez świeckie podmioty pozarządowe - pod- 
stawę prawną możliwości ich działania stanowiła ustawa z dnia 15 lipca 1961 r. o systemie 
oświaty i wychowania (Dz. U. Nr 32161 poz. 160) oraz rozporządzenie Ministra Oświaty z 
dnia 26 lutego 1965 r. w sprawie zasad i warunków prowadzenia nie państwowych szkół i 
innych placówek oświatowo-wychowawczych (ME Nr 13 poz. 48 i Nr 28n2 poz. 156), 
nieco inaczej wówczas interpretowane niż w okresie wcześniejszym. Tworzenia szkół 
nie państwowych w pielWszym okresie podjęły się stowarzyszenia oświatowe - jako pielW- 
sze zaczęło działać Społeczne Towarzystwo Oświatowe z siedzibą w Warszawie. W drugiej 
połowie 1989 r. w całym kraju powstawały inne stowarzyszenia i organizacje oświatowe 
(najczęściej o zasięgu lokalnym), które jako główny cel swojej działalności przyjmowały 
prowadzenie niepaństwowych szkół i placówek oświatowo-wychowawczych. 
W Bydgoszczy w czelWCU 1989 r. wyłoniła się z grona działaczy Stowarzyszenia Poli- 
tycznego "Prawda i Sprawiedliwość" (później przekształconego w Chrześcijańsko-De- 
mokratyczne Stronnictwo Pracy) grupa inicjatywna, efektem działań której było powołanie 
do życia Społecznego Towarzystwa Edukacyjnego (STE) z siedzibą w Bydgoszczy - osobo- 
wość prawną Towarzystwo uzyskało w lutym 1990 r. 
Od samego początku, najpielW jako członkowie grupy inicjatywnej, później już STE 
działacze związani z tym stowarzyszeniem podjęli, na miarę swoich ówczesnych możli- 
wości, działalność popularyzującą ideę tworzenia szkół i placówek niepaństwowych. 
Prowadzone były równolegle prace studialne nad koncepcją szkoły społecznej oraz pań- 
stwowej uspołecznionej. Obydwie koncepcje tworzono w oparciu o konstruktywną nega- 
cję modelu funkcjonowania ówczesnej szkoły państwowej, pozbawionej autonomii, z 
"przeładowanymi" klasami, traktowanej przez władze jakże często instrumentalnie; al- 
ternatywą wobec niej miała być szkoła społeczna, o dużej autonomii (zarówno w sferze 
form i metod kształcenia, jak i w dziedzinie organizacyjno-ekonomicznej), finansowana 
przez rodziców jej uczniów, ale zaspokajająca ich aspiracje i oczekiwania, stwarzająca 
dużo lepsze warunki kształcenia. O image szkoły decydować mieli nie tylko nauczyciele, 
ale również uczniowie i ich rodzice - stąd m.in. w ich statutach przewidywano funkcjo- 
nowanie jako jednego z organów szkoły tzw. Rady Szkoły, ciała skupiającego (na zasa- 
dzie parytetu) przedstawicieli nauczycieli, rodziców i uczniów, a więc przedstawicieli 
społeczności szkolnej. Rada Szkoły miała być ciałem opiniodawczo-doradczym dyrek- 
tora we wszystkich sprawach żywotnych dla funkcjonowania szkoły . Wg pieIWotnych 
koncepcji rolę organu prowadzącego szkołę ograniczano do niezbędnego minimum 
wynikającego ze stosownych aktów prawnych - praktyka późniejszego okresu nieco zwe- 
ryfikowała rolę organu prowadzącego, nakładając nań nieco więcej zadań niż zakłada- 
no to w pielWotnych opracowaniach.
		

/kronika_bydgoska_1900201_0001.djvu

			199 


PielWszą niepaństwową, świecką szkołę w Bydgoszczy utworzyło STE w 1990 r. - było 
to I Społeczne Liceum Ogólnokształcące z siedzibą w Pałacu Młodzieży przy ul. Jagiel- 
lońskiej 27. PielWszym dyrektorem szkoły był mgr Lech Zagłoba-Zygler, a od 1992 r. 
mgr Urszula Kieler. Rejestracji szkoły dokonało Ministerstwo Edukacji Narodowej. W 
roku szkolnym 1990/91 szkoła uzyskała uprawnienia szkoły publicznej. Na terenie Byd- 
goszczy w roku szkolnym 1990/91 działały dwie szkoły niepaństwowe - obok wspomnia- 
nego I SLO również I Katolickie Liceum Ogólnokształcące. I SLO w Bydgoszczy funk- 
cjonowało faktycznie do 31 sierpnia 1997 r., formalnoprawnie natomiast do grudnia tegoż 
roku, tj. do momentu jego wykreślenia z kuratoryjnej ewidencji szkół niepublicznych i 
decyzji Zarządu STE o postawieniu szkoły w stan likwidacji. 
W czelWCU 1991 r. STE zarejestrowało w Ministerstwie Edukacji Narodowej kolejną 
szkołę niepaństwową, tj. II Społeczne Liceum Ogólnokształcące w Bydgoszczy z siedzi- 
bą, najpielW w obiektach Szkoły Podstawowej nr 19, później zaś w budynku użyczonym 
przez PKP przy ul. W. Pola 19. Funkcję dyrektora szkoły powierzono mgr Wiesławie 
Jarzębowskiej. W roku szkolnym 1991192 szkoła uzyskała uprawnienia szkoły publicz- 
nej. STE prowadziło tę placówkę do grudnia 1992 r., tj. do momentu przekazania jej 
prowadzenia Towarzystwu Przyjaciół II SLO - szkoła funkcjonuje nadal, a jej dyrekto- 
rem jest mgr W. Jarzębowska. 
Obydwie ww. szkoły były (a w przypadku II SLO nadal) szkołami młodzieżowymi, do 
których przyjmowano absolwentów szkół podstawowych. 
Obszar działalności STE obejmuje nie tylko prowadzenie szkół, ale obok tego rów- 
nież studia i analizy potrzeb edukacyjnych oraz kreowanie nowych rozwiązań organiza- 
cyjno-ekonomicznych w oświacie. ObselWacja losów absolwentów zasadniczych szkół 
zawodowych, których większość stanowiła klientelę urzędów pracy, skłoniła w 1991 r. 
działaczy STE do podjęcia inicjatyw stwarzających tym młodym ludziom szansę zdoby- 
cia wykształcenia średniego i ewentualnego przekwalifikowania zawodowego, adekwat- 
nego do potrzeb lokalnego rynku pracy. Te przesłanki stanowiły inspirację do opraco- 
wania koncepcji szkoły realnej - szkoły dwustopniowej, w której stopień I stanowić miało 
3-letnie liceum ogólnokształcące, stopień II natomiast 2-letnia szkoła policealna (opraco- 
wany projekt szedł nawet dalej, gdyż przewidywał wdrożenie w ogólności dwustopnio- 
wego modelu szkoły zawodowej dla absolwentów klas 7 szkół podstawowych - opracowanie 
to STE przedłożyło w 1991 r. w ówczesnym Departamencie Kształcenia Zawodowego 
MEN, projekt ten nie spotkał się wówczas z zainteresowaniem resortu). Opracowaną kon- 
cepcję wdrożono w 1992 r. powołując do życiaBydgoskq Szkołę Realną z siedzibą w obiek- 
tach Zespołu Szkół Mechanicznych Nr 2 w Bydgoszczy przy ul. Słonecznej 19 - szkoła, jako 
3-letnie Liceum Ogólnokształcące dla dorosłych, rozpoczęła działalność z dniem 1 wrze- 
śnia 1992 r. Pierwszymjej dyrektorem był mgr inż. Jan Chyliński. W latach 1992-94 szkoła 
posiadała filię w Mogilnie, która w związku z nowymi regulacjami prawnymi (a w tym z 
wejściem w życie: w 1991 r. nowej ustawy o systemie oświaty i w 1993 r. tzw. ustawy o 
pilotażu), z dniem 1 września 1994 r. przekształcona została decyzją Zarządu STE w samo- 
dzielną placówkę jako Mogileńska Szkoła Realna (MSR) z siedzibą w Mogilnie przy ul. 
Dworcowej 9. Funkcję dyrektora MSR od samego początku piastuje mgr Barbara Szafarek. 
MSR jest zespołem szkół obejmującym: 3-letnie Liceum Ogólnokształcące dla dorosłych 
oraz 2-letnie Policealne Studium Zawodowe "Zarządzania i Finansów" - w szkole tej w
		

/kronika_bydgoska_1900202_0001.djvu

			200 


pełni wdrożono opracowaną przez STE koncepcję, której póki co nie udało się zrealizować 
na bazie Bydgoskiej Szkoły Realnej. 
Aktualnie na terenie Bydgoszczy STE prowadzi tylko jedną szkołę, tj. Bydgoskq Szkołę 
Realną - Liceum Ogólnokształcące dla dorosłych na podbudowie zasadniczej szkoły zawo- 
dowej. PieIWsi absolwenci opuścili mury szkoły w 1995 r. Do chwili obecnej szkołę ukoń- 
czyło 116 absolwentów, a w tym 93 zdało egzamin maturalny. 
Z uwagi na to, iż jest to szkoła niepubliczna (określenie zgodne z nomenklaturą obo- 
wiązującą od września 1991 r., tj. z dniem wejścia w życie nowej ustawy o systemie oświaty) 
środki finansowe na jej utrzymanie pochodzą przede wszystkim z czesnego, w drugiej 
kolejności natomiast z ustawowej dotacji z budżetu państwa (szkoła posiada bowiem 
uprawnienia szkoły publicznej - decyzja Kuratora Oświaty w Bydgoszczy z dnia 15 czeIWca 
1993 r. sygn. KO.II.021/2/93), jej doposażenie w pomoce naukowo-dydaktyczne realizo- 
wane jest systematycznie jako permanentny proces, na miarę możliwości finansowych 
szkoły. W roku szkolnym 1995/96 szkoła dorobiła się własnej pracowni komputerowej, 
wzbogacanej i unowocześnianej w latach kolejnych, która podłączona jest do sieci Internet. 
Posiada ona również własne pomoce naukowo-dydaktyczne niezbędne do pełnej realizacji 
procesu dydaktycznego, niemniej w dalszym ciągu korzysta również częściowo z pomocy i 
środków dydaktycznych Zespołu Szkół Mechanicznych Nr 2, w obiektach którego się mie- 
ści. 
Dzięki koegzystencji w tych samych obiektach szkoły publicznej i niepublicznej oby- 
dwie placówki świadczą sobie wzajemnie usługi - miesięczne opłaty BSR zasilają konto 
tzw. funduszu specjalnego Zespołu (dzięki czemu możliwe było m.in. przeprowadzenie 
bieżących remontów), a ponadto uczniowie Zespołu korzystają nieodpłatnie z pracow- 
ni komputerowej BSR. Dzięki takiej lokalizacji czesne w Bydgoskiej Szkole Realnej wy- 
nosi obecnie 75 zł/m-c gdy równocześnie w innych bydgoskich szkołach niepublicznych 
jest ono na poziomie większym niż 200 zł/m-c. 
Szkoła realizuje programy nauczania analogiczne jak w szkołach publicznych tego 
samego typu, przy znacznie poszerzonej siatce godzin z: języka angielskiego, informaty- 
ki oraz zajęć fakultatywnych z przedmiotów maturalnych. 
Młodzież BSR bardzo aktywnie działa w samorządzie szkolnym, wspólnym dla BSR 
i Zespołu - większość tutaj stanowią słuchacze BSR. Słuchacze BSR są również główny- 
mi animatorami wydawania gazetki szkolnej. Przy szkole działa kółko teatralne, które 
organizuje spektakle poetycko-muzyczne nie tylko dla uczniów, ale również dla środo- 
wiska lokalnego - m.in. w 1995 r. w ramach Dni Kultury Chrześcijańskiej wystawiło 
spektakl poetycko-muzyczny poświęcony przeciwdziałaniu chorobie AIDS. Słuchacze 
BSR aktywnie uczestniczą także w obsłudze technicznej ogólnopolskich seminariów or- 
ganizowanych corocznie przez Społeczne Towarzystwo Edukacyjne, a poświęconych 
zagadnieniom ekonomiki oświaty. Aktualnie funkcję dyrektora szkoły pełni mgr Józef 
Kwiatkowski. 
Zaproponowana przez STE struktura organizacyjnaBydgoskiej Szkoły Realnej, a zwery- 
fikowana praktycznie poprzezMogileńskq Szkołę Realną, pozwala Towarzystwu na stosun- 
kowo łatwe wdrożenie bądź to w ramachBydgoskiej Szkoły Realnej, bądź też jako zupełnie 
nowej jednostki organizacyjnej dwustopniowej, młodzieżowej szkoły ponadpodstawowej 
obejmującej gimnazjum i liceum sprofilowane, zgodnie z założeniami Ministerstwa Edu-
		

/kronika_bydgoska_1900203_0001.djvu

			201 


kacji Narodowej w związku z reformą systemu oświaty, która ma być wprowadzona z 
dniem 1 września 1999 r. Koncepcja Szkoły Realnej opracowana przez STE pokrywa się 
w znacznym stopniu z projektem MEN dotyczącym struktury organizacyjnej szkolnictwa 
ponadpodstawowego. 
Oceniając z perspektywy kilku lat działalnośćBydgoskiej Szkoły Realnej (i innych real- 
nych prowadzonych przez Towarzystwo), biorąc pod uwagę cel przyświecający jej powoła- 
niu, można stwierdzić, iż dzięki niej (nim) stworzono absolwentom zasadniczych szkół 
zawodowych szansę ukończenia szkoły średniej i uzyskania świadectwa maturalnego przy 
minimalnych kosztach z tym związanych - w jaki sposób ta szansa jest wykorzystywana 
decyduje o tym wyłącznie postawa słuchaczy szkoły, ich motywacja i zaangażowanie. 
Z całą odpowiedzialnością można sformułować tezę, że istnienie oświaty niepublicznej, 
chociaż obejmuje ona od kilku do co najwyżej kilkunastu procent całej populacji uczących 
się, jest uzasadnione i korzystne dla całego systemu edukacji, ponieważ dzięki swojej mobil- 
ności może być ona kreatorem pozytywnych przemian w szkolnictwie publicznym - zostało 
to jednoznacznie dowiedzione w ciągu dziesięciolecia istnienia tychże szkół na mapie edu- 
kacyjnej. Szkół tych nie trzeba hołubić lecz stworzyć im organizacyjne i prawne możliwości 
normalnego i spokojnego funkcjonowania na tworzącym się rynku usług oświatowych. 


,
		

/kronika_bydgoska_1900204_0001.djvu

			202 


Andrzej Zaćmiński 


RADIO WOLNA EUROPA O BYDGOSZCZY W 1955 R. 
List do Bydgoszczan 


Obchody rocznicowe znane są od starożytności. W polskiej tradycji, podobnie jak i w 
innych państwach, zwyczajem stało się świętowanie rocznic upamiętniających ważne 
wydarzenia o szczególnym znaczeniu dla historii kraju, regionu bądź miasta. Wśród tych 
ostatnich poczesne miejsce zajmowały i zajmują te, które przypominają o zwycięstwach 
oręża polskiego oraz powrocie (przyłączeniu) poszczególnych regionów i miast do Ma- 
cierzy. Wszystkie obchody rocznicowe zawsze związane były ściśle z bieżącą sytuacją, w 
większym stopniu odzwierciedlały problemy współczesne, niż samą przeszłość. O taki 
charakter dbali przede wszystkim organizatorzy uroczystości wykorzystując fakty histo- 
ryczne, bądź co bądź o dużym znaczeniu, dla realizacji własnych, bieżących celów poli- 
tycznych. Prawidłowość ta, która nie powinna budzić zdziwienia, istniała i istnieje prak- 
tycznie rzecz biorąc we wszystkich państwach, a swoją genezę czerpie ze znaczenia, ja- 
kie nadano obchodom rocznicowym w czasach nowożytnych. 
Dla Bydgoszczy i bydgoszczan w okresie międzywojennym taką datą był 20 stycznia 
1920 r. Wtedy to po 148 latach panowania pruskiego Bydgoszcz została włączona w 
granice II Rzeczypospolitej!. Tę wzruszającą chwilę odzyskania wolności przez gród nad 
Brdą poeta bydgoski Antoni Błociszewski uwiecznił wierszem pełnym emfazy i modli- 
tewnej egzaltacji pisząc 2 : 


Czekalim długo na Cię, 
I pytalim rannych zórz: 
Czy przyjdziesz w białej szacie, 
, Czy też w diademie z białych róż? 


Aż w jedno ciche rano 
Ktoś rzucił cudną wieść: 
Już pęta rozerwano - 
Swobodnej Matce cześć! 


Dzień 20 stycznia 1920 r. zapadł głęboko w świadomość mieszkańców Bydgoszczy i stał 
się synonimem wyzwolenia miasta spod obcego panowania. Wszedł również do kalendarza 
obchodów rocznicowych w okresie międzywojennym. Niestety, bydgoszczanie, podobnie 
jak i całe społeczeństwo polskie, niezbyt długo korzystali z wolności. Thagiczny rok 1939 3 
przyniósł nie tylko nową niewolę, ale również koszmar wojny, z którym lokalna społecz- 
ność zmagała się ponad 5 lat. Dopiero 24 stycznia 1945 r. oddziały Armii Radzieckiej i 
Ludowego Wojska Polskiego wyzwoliły Bydgoszcz spod okupacji niemieckiej4. 
W dziejach miasta i jego mieszkańców rozpoczął się nowy okres nazwany w historiogra- 
fii peerelem. Jego "budowniczowie'" obejmując władzę centralną w kraju oraz tworząc jej 
ekspozytury w terenie, szybko doprowadzili do przewartościowań w lo
alnej tradycji ob-
		

/kronika_bydgoska_1900205_0001.djvu

			203 


chodów rocznicowych. Czerpiąc inspirację z ideologii oraz doktrynalnego sloganu porząd- 
kującego życie według hasła "walki postępu ze wstecznictwem", ocenzurowali historię i 
tradycję. W efekcie z kalendarza uroczystości jedne obchody zniknęły, innym zaś nadano 
szczególną rangę. Komunistyczne władze posiadając monopol na uroczystości i święta pań- 
stwowe zaczęły wprowadzać nowe, oczywiście własne, które obrazowały wkład i trud Pol- 
skiej Partii Robotniczej (PPR), Ludowego Wojska Polskiego itp. w walkę z faszyzmem i 
budowę socjalistycznej ojczyzny. Celem tych działań była nie tylko próba legitymizacji 
władzy6, ale również reedukacja i edukacja społeczeństwa według wzorca ideologicznego. 
Ten ostatni poza światopoglądem obejmował to, co najbardziej nośne - tradycję historyczną, 
która dzięki socjotechnikom stosowanym przez PPR, a później PZPR była umiejętnie 
wykorzystywana do reżyserowania "społecznego poparcia" dla realizowanej polityki 7 . 
Dla Bydgoszczy jedynie słuszną, uzasadnioną politycznie i ideologicznie, datą rocznico- 
wą odzyskania wolności stał się dzień 24 stycznia 1945 r. Tego dnia, jak napisano w artykule 
redakcyjnym Gazety Pomorskiej, organu prasowego Komitetu Wojewódzkiego Polskiej Zjed- 
noczonej Partii Robotniczej", wiedzieliśmy, że zbliża się wolność. Że niesie ją ubrany w mun- 
dur Armii Oswobodzicielki syberyjski chłop i uralski robotnik, leningradzki student i kijowski 
unędnik - niosą ją ludzie wielkiego kraju, o którym karmiono nas bredniami z piłsudczykow- 
skiej, a później goebbelsowskiej fabryki kłamstw"8. W tym dniu, jak stwierdził przedstawi- 
ciel Armii Radzieckiej w czasie dziesiątej rocznicy wyzwolenia Bydgoszczy", Nasza przy- 
jaźń została na wieki scementowana wspólnie pnelaną krwią. Nikt tej przyjaźni nie jest w 
stanie rozerwać"9. 
O konsekwencjach owego dnia wolności oraz "nierozeIWalnej przyjaźni" dla byd- 
goszczan i regionu, informuje nas literatura naukowa, popularnonaukowa i publicysty- 
kalO. Niemniej nowe święto - powód do obchodów rocznicowych, stało się faktem. Jego 
obchody szczególnego kolorytu nabierały w czasie tzw. okrągłych rocznic. Przykładem 
może być dziesiąta rocznica wyzwolenia Bydgoszczy. Przygotowania do niej rozpoczęto 
na początku 1955 r. Dnia 11 stycznia odbyło się posiedzenie prezydiów Wojewódzkiej 
Rady Narodowej, Wojewódzkiego Komitetu Frontu Narodowego z udziałem przedstawi- 
cieli partii i organizacji społecznych, poświęcone ustaleniu scenariusza obchodów ll . Pro- 
jekt głównego programu przedstawił zastępca kierownika Wydziału Propagandy KW PZPR. 
Według jego założeń główny cel obchodów rocznicowych miał wskazywać "polityczno- 
-»ychowawcze znaczenie tych uroczystości" oraz"zapoznać całe społeczeństwo pomorskie 
z bohaterskq walkq Armii Radzieckiej i oddziałami Wojska Polskiego, z osiągnięciami na- 
szego województwa w ciągu I
-lecia władzy ludowej, z bogatymi tradycjami rewolucyjnymi 
Pomona"12. Do realizacji tak postawionych zadań powołano komisję organizacyjną, im- 
prezowo-artystyczną, propagandowo-odczytową, wydawniczą i wystawowo-dekoracyjną. 
Jubileuszowe uroczystości tIWały od 15 stycznia do 15 marca i odzwierciedlały zgodne 
z kalendarzem daty rocznicowe wyzwalania poszczególnych miast i miejscowości przez 
Armię Radziecką i Ludowe Wojsko Polskie, w ofensywie 1945 r. Centralne obchody 
(wojewódzkie) miały miejsce 24 stycznia w Bydgoszczy. Wtedy to odbyło się między in- 
nymi odsłonięcie tablicy pamiątkowej przy placu Zwycięstwa, gdzie, jak podała Gazeta 
Pomorska, miał stanąć "nowy pomnik wdzięczności"13. Według informacji tejże "Gaze- 
ty" "Pomnik ten miało wybudować społeczeństwo Bydgoszczy składajqc w ten sposób hołd 
żołnierzom Armii Radzieckiej".
		

/kronika_bydgoska_1900206_0001.djvu

			204 


Mimo schyłku mrocznego stalinizmu miejscowe władze starały się nadal wykorzystać 
obchody rocznicowe dla realizacji ideologicznych haseł. Jednym z nich była, nieustająca 
od 1945 r., walka o pokój. Syndrom zagrożenia imperializmem amerykańskim i odwiecz- 
nym wrogiem, za jakiego uchodziła rewizjonistyczna Niemiecka Republika Federalna 
(NRFI4), nie był obcy również "bydgoszczanom". Dnia 15 stycznia 1955 r. (rozpoczęcie 
obchodów rocznicowych) w grodzie nad Brdą odbył się wiec protestacyjny przeciwko 
odbudowie "nowego Wehrmachtu" i remilitaryzacji Niemiec Zachodnich 1s . Punktem 
kulminacyjnym "manifestacji ludności Bydgoszczy" było, jak podała prasa, przyjęcie z in- 
spiracji Miejskiego Komitetu Frontu Narodowego, deklaracji wyrażającej zaniepoko- 
jenie społeczności lokalnej odradzającym się militaryzmem zachodnioniemieckim. Jej 
treść nie odbiegała od powszechnie stosowanego schematu i retoryki. Niemniej warto 
zacytować fragment tej, bądź co bądź, historycznej deklaracji:"My, bydgoszczanie, wspólnie 
z masami pracującymi naszego kraju, razem z naszymi przyjaciółmi z krajów demokracji 
ludowej wzywamy wszystkich robotników, chłopów, kobiety, młodzież wszystkich krajów eu- 
ropejskich, by w imię życia łączyli się w walce o pokój w Europie przeciwko wojennym zaku- 
som hitlerowskich generałów i ich kapitalistycznych patronów amerykańskich... "16. 
Innym nieodzownym elementem obchodów rocznicowych, który w prasie regionalnej 
nazwano pięknym zwyczajem, było"podejmowanie zobowiązań produkcyjnych, zwiększa- 
nie wysiłków o zwycięskie wykonanie swych zadań przy warsztatach pracy"17. Zakłady bydgo- 
skie oraz przedsiębiorstwa różnych branż w regionie prześcigały się w składaniu deklaracji 
produkcyjnych 18. Wszystkie zobowiązania, które w propagandzie lokalnych władz ilustro- 
wały poparcie społeczeństwa dla idei rocznicy, skrupulatnie odnotowywała regionalna 
prasa, nadając im wymowne tytuły, np."Na cześć 10 rocznicy wyzwolenia rośnie czyn klasy 
robotniczej Pomorza "19. 
Odmienny stosunek do powojennych obchodów rocznicy wyzwolenia Bydgoszczy oraz 
towarzyszących im akcji mieli bydgoszczanie i mieszkańcy regionu, którzy po zakończe- 
niu II wojny światowej znaleźli się na emigracji. Przywiązani do tradycji i obrazu II Rze- 
czypospolitej, niekiedy nadmiernie wyidealizowanego, nie akceptowali nowej rocznicy 
upowszechnianej przez lokalne władze. Szczególnie negatywny stosunek posiadali człon- 
kowie utworzonego 10 grudnia 1950 r. w Londynie Związku Polskich Ziem Zachodnich 
(ZPZZ)20. Organizacja ta, uznająca się za spadkobiercę Związku Obrony Kresów Za- 
chodnich i Polskiego Związku Zachodnieg0 21 , w swoich szeregach zrzeszała osoby po- 
chodzące z Bydgoszczy i regionu 22 . Wprawdzie Związek zajmował się upowszechnia- 
niem polskiej myśli poza granicami kraju 23 , to jednak wiele miejsca poświęcał walce Pola- 
kówo powrót Ziem Zachodnich i Północnych do Macierzy. Eksponując to w teorii i prak- 
tyce nie mógł pominąć aspektów dotyczących historii tych ziem, w tym także obchodów 
rocznicowych. 
Działacze i członkowie Związku, związani z Bydgoszczą i Pomorzem, wśród których 
wymienić można m.in.: Wiktora Poznańskieg0 24 , Kazimierza Majewskiego 2S , Stefana 
Kolańczyka 26 , Pawła Hęciaka 27 czy Stefana Brewk ę 28, nie zapominali o swojej lokalnej 
ojczyźnie. To właśnie dzięki nim sprawy związane z Bydgoszczą pojawiały się na łamach 
emigracyjnej prasy i londyńskiego "Przeglądu Zachodniego". Śledzono rozwój miasta a 
także regionu, informując społeczność polonijną w Wielkiej Brytanii, i nie tylko, o waż- 
nych wydarzeniach z życia Bydgoszczy29. Ukazujące się publikacje prezentowały proble-
		

/kronika_bydgoska_1900207_0001.djvu

			205 


matykę zarówno współczesną, jak i historyczną. Czytelnik mógł dowiedzieć się, jaką 
ekspozycję przygotowało Muzeum im. Leona Wyczółkowskiego, Pomorski Dom Sztuki 
czy jakim problemom poświęcona była narada związków i organizacji twórczych z woje- 
wództwa bydgoskiego, gdańskiego i koszalińskiego JO . Analizowano również dorobek 
naukowy poświęcony Bydgoszczy3.. Nie mniejszym zainteresowaniem cieszyła się pro- 
blematyka historyczna, której kilka artykułów na łamach "Przeglądu Zachodniego" 
poświęcił m.in. Kazimierz Majewski 32 . 
Lokalny patriotyzm oraz emocjonalna więź z regionem nakazywały również śledze- 
nie bieżących wydarzeń politycznych w grodzie nad Brdą. Jednym z przykładów po- 
twierdzających te zainteresowania był "List do bydgoszczan" autorstwa Pawła Hęciaka 
zamieszczony w Pneglqdzie Zachodnim 33 . Publikacja ta, jak i wiele innych, prawdopodob- 
nie przeszłaby bez większego echa, gdyby nie fakt, że tekst ten wcześniej został wyemitowa- 
ny do Polski przez Radio Wolna Europa 34 . 1łansmisja "Listu do bydgoszczan" miała miej- 
sce 24 stycznia 1955 r., a więc w dniu, w którym uroczyście obchodzono w Bydgoszczy 
dziesiątą rocznicę wyzwolenia miasta przez wojska radzieckie. 


Drod7J Bydgoszczanie! 
W dniu 12 stycznia podało radio warszawskie o przygotowaniach do obchodu 10-tej 
rocznicy wyzwolenia miast pomorskich spod okupacji hitlerowskiej. Główne uroczystości 
pnewidziane zostały na dzień 24 stycznia w naszej Bydgoszczy. 
W związku z tym chciałbym powiedzieć Wam kilka słów: 
Po raz ostatni byłem w Bydgoszczy w lipcu 1939 roku, a więc tuż pned wojną i zaledwie 
na kilka tygodni pned zajęciem miasta pnez wojska niemieckie. Po raz pienvszy - w marcu 
1920 r., to znaczy krótko po wynuceniu wojsk niemieckich z tego miasta pnez wojska pol- 
skie, którymi dowodził gen. Dowbór-Muśnicki. Doniosły ten fakt wydarzył się dnia 20 stycz- 
nia 1920 roku. Wzięło w nim udział całe społeczeństwo bydgoskie. Radośnie manifestowano 
wybicie godziny wolności, na którą czekano tyle lat. Zwycięskie wojska polskie oddały mia- 
sto w ręce społeczeństwa polskiego. 
Dziś każą Wam, drodzy Rodacy, obchodzić inny dzień - 24 stycznia. W tym bowiem dniu 
wkroczyły do Bydgoszczy w 1945 roku wojska Czenvonej Armii. Zamiast wolności, wojska 
te przyniosły Wam niewolę, zamiast spokoju -lęk pned Bezpiekq35, zamiast radości - zawód i 
rozpacz. A pnecież nie takiej pragnęliście wolności! I z pewnościq nie o takim marzyliście dniu 
po 5 latach straszliwej okupacji! Jeśli dzisiejsi agenci Kremla zasiadający w Warszawie, w 
Bydgoszczy i we wszystkich miastach i wsiach Ziemi Pomorskiej każą Wam ten dzień czcić - to 
zadają kłam prawdzie. A prawda bowiem jest jedna, jasna i niewątpliwa: 24 stycznia nie 
wejdzie do kalendana historycznego Ziemi Pomorskiej, ani Bydgoszczy. Żołniene sowieccy, 
którzy wkroczyli do Bydgoszczy dnia 24 stycznia 1945 roku przynieśli na bagnetach, Wam, jak 
i wszystkim innym Polakom, niewolę, zsyłkę do łagrów syberyjskich, walkę z religią i Kościo- 
łem. 
Drodzy moi Bydgoszczanie! 
Niech mi będzie wolno na falach eteru na kilka tylko chwil pnenieść się myślami do tych 
ulic i muróJ.v, kościołów i szkó
 których banvy wnętn i rysów nie zapomniałem i zapewne 
nigdy nie zapomnę. Oto najmilszy z gmachów: zacne, stare gimnazjum humanistyczne osia- 
dłe tuż nad Brdq. Osiem wspaniałych, beztroskich i radosnych a niepowrotnych lat spędziłem
		

/kronika_bydgoska_1900208_0001.djvu

			206 


w murach tej szkoły! To tam poznawałem bogactwo języka polskiego, minione wieki dziejów 
ojczystych i łacinę Cezar6łv. Dziś w tych samych murach młodzież bydgoska uczy się sfałszo- 
wanej przez komunistów historii Polski, której najwięksi przyjaciele to podobno Stalin, Malen- 
kow czy też tacy agenci jak Bierut czy Rokossowski - którym nikt nie dał prawa przemawiania 
w imieniu Polski czy w imieniu Polakółv. W tej szkole nie uczą Was, iż 20 stycznia 1920 r. 
wkroczył do Bydgoszczy żołnierz polski pod wodzą gen. Dowbór-Muśnickiego, ani o tym, że 
odtąd dzień ten był jedną z najważniejszych dat w historii grodu przytulonego nad srebrną 
wstęgą Brdy i starego kanału. 
Tuż za Mostem Bernardyńskim znajdowała się przystań znanego w całej Polsce Bydgo- 
skiego Towarzystwa Wioślarskiego. W banvach tego Klubu miałem zaszczyt kilkakrotnie 
startować w 1930 r. Jeszcze dziś widzę rozentuzjazmowaną publiczność na trybunach na 
torze regatowym w Łęgnowie. Jeszcze dziś słyszę jak okrzykiem: Be-1e-Wu - zachęcała pu- 
bliczność załogi bydgoskie do ostatniego wysiłku. Całemu Betewu przesyłam najserdecz- 
niejsze pozdrowienia. 
Jestem głęboko przekonany, iż mimo upływu 10 lat czenvonej okupacj
 postawa i duch 
"starej Bydgoszczy" nie zmieniły się. My, Bydgoszczanie, tu, na Zachodzie, z największym 
wzruszeniem śledzimy Waszą walkę o utrzymanie godności i oblicza tego miasta do którego 
przyznajemy się z dumą. My wiemy, że starzy Bydgoszczanie nie podjęli się upadlającej roli 
aktywistów partyjnych. A jeśli tacy są, to nie reprezentują oni Bydgoszczy, jej ducha, tradycji 
ani patriotyzmu, który tak żywym płomieniem zabłysnął dnia 20 stycznia 1920 roku, a póź- 
niej płonął w ukryciu przez niełatwe lata okupacji. 
Ślady okupacji niemieckiej po 20 stycznia 1920 roku zniknęły w błyskawicznym tempie. 
Świadczyło to wymownie jak głęboko tkwiło w sercach obywateli miasta Bydgoszczy poczu- 
cie wolności i przywiązania do wszystkiego co jest prawdziwie polskie. W takim samym 
tempie znikną ślady czenvonej okupacj
 która rozpoczęła się dnia 24 stycznia 1945 roku. 
O niezapomniany grodzie nad Brdą! 
Nadejdzie dzień - a wierzę w to głęboko - że stanę u twej bramy36. I gdy zastukam do niej, 
ja, tułacz, to otworzysz mi ją na oścież. I przekroczę - szczęśliwy i wzruszony - Twój próg, i 
pobiegnę - jak dawniej - ulicą: Gdańską, Jagiellońską, Starym Rynkiem i Toruńską. A po- 
tem wrócę do Placu 1eatralnego i wstąpię na chwilę - jak za lat szkolnych - do Klarysek i 
tam, uklęknąwszy pod chórem, podziękuję Stwórcy za łaskę powrotu do mojej Bydgoszczy. 
Wiem, że już nie wszyscy najbliżsi i przyjaciele z lat szkolnych będą mogli mi podać życzliwą 
dłoń na powitanie. Wielu bowiem wykończyła okupacja niemiecka, innych obecni okupan- 
ci. Ale c
 którzy pozostaną - wznosić będą nowe gmachy i przekazywać będą dobre imię 
tego miasta następnym pokoleniom, by pamiętały i wiedziały, że ich ojcowie zdali egzamin 
20 stycznia 1920 roku, że nie dzień 24 stycznia 1945 roku a ten, w którym ostatni żołnierz 
sowiecki opuści na zawsze ziemię polską, a z nim wszyscy podtrzymywani jego bagnetami 
agencl. 
Dopiero ten dzień obchodzić będziemy w Bydgoszczy i całej Polsce w radosnym nastroju 
jako dzień odzyskania pełnej niepodległości i wolności!
		

/kronika_bydgoska_1900209_0001.djvu

			207 


Przypisy: 


1 Na ten temat zob. m.in.: Powrót Bydgoszczy do Macierzy 1920. Protokół dotyczący aktu oddania miasta 
Bydgoszczy generalnemu komisarzowi Rządu Polskiego 19 stycznia 1920 r., wydał J. Kutta, Bydgoszcz 
1993; K Dziembowski, Jak przed 40 laty wyzwolono Bydgoszcz i 1bruń (wspomnienia osobiste), Za i 
Przeciw 1960, nr 3; J. Demkow, Objęcie Bydgoszczy przez wojsko polskie w stycmiu 1920 r. Jednod- 
niówka Towarzystwa Powstańców i Wojaków "Macierz", Bydgoszcz 1926; J. Nowakowski, Pamiętny 
rok 1920 w Bydgoszczy, Stockholm 1996. 
2 M. Olszewski, Powstanie Wielkopolskie 1918-1919, Poznań 1978, s. 121. 
3 Bibliografia poświęcona wydarzeniom września 1939 r. w Bydgoszczy jest bardzo bogata. Zob. m.in.: 
W. Jastrzębski, Dywersja czy masakra? Cywilna obrona Bydgoszczy we wrześniu 1939 r., Gdańsk 1988; 
tenże, Bydgoszcz w pielWszych dniach wojny 1939 roku, w: Bydgoszcz. 650 lat praw miejskich. Zbiór 
artykułów pod red. M. Grzegorza i Z. Biegańskiego, Bydgoszcz 1996, s. 252-262. Wymienione pozycje 
zawierają bibliografię. 
4 O wyzwoleniu Bydgoszczy i pielWSZYch dniach wolności pisali m.in.: K Sobczak, Wyzwolenie Bydgoszczy, 
Torunia i Grudziądza w ofensywie Armii Radzieckiej w początkach 1945 r., Zapiski Historyczne t. 30, 
z. 1, wczoraj i dziś 1945-1980, pod red. S. Michalskiego, Warszawa-Poznań 1988; E. Tomczak, Wy- 
zwolenie przez Armię Radziecką i Ludowe Wojsko Polskie rejonu bydgosko-toruńskiego w: Zwycię- 
stwo i pokój. W trzydziestą piątą rocznicę klęski 1tzeciej Rzeszy. Redaktor naukowy K Grunberg, 
Toruń 1980; A Perlińska, Kronika ważniejszych wydarzeń na terenie Bydgoszczy w 1945 roku, Kronika 
Bydgoska I, Bydgoszcz-Poznań 1967; B. Janiszewska-Mincer, Bydgoszcz po wyzwoleniu w świetle 
"Wiadomości Bydgoskich", Kronika Bydgoska IV (1968-1970), Bydgoszcz 1974, s. 65-85; R. Kozłow- 
ski, Niektóre problemy życia politycznego Bydgoszczy po zakończeniu okupacji niemieckiej, Kronika 
Bydgoska XVII 1995, Bydgoszcz 1996, s. 57-76. 
5 W roku 1946 za dowcip poświęcony "budowie socjalizmu" (po co budować socjalizm - bo to łatwiejsze niż 
pracować) narrator został skazany na 6 lat a jego słuchacze na 3 miesiące pozbawienia wolności. B. 
Rogowska, Przyczynek do dziejów totalitaryzmu na Dolnym Śląsku, Śląski Kwartalnik Historyczny 
"Sobótka" nr 1-3 z 1996 r., s. 455. lego typu treści (cyt. przypadek nie był jednostkowy) nie mieściły się 
w uznawanym przez władze modelu zachowań. Wyroki w powyższych sprawach wydawały Wojskowe Sądy 
Rejonowe oraz DelegatUI)' Komisji Specjalnej do Walki z Nadużyciami i Szkodnictwem Gospodarczym. 
6 M. Zaremba, Próba legitymizacji władzy komunistycmej w latach 1944-1947 poprzez odwołanie się do 
treści narodowych, w: Polska 1944/45-1989. Studia i materiały 2, Warszawa 1997; W. Sokół, Legitymizacja 
polskiego systemu politycmego przed okresem i w okresie transformacji, w: Tradycje i współczesność 
kultury politycmej w Polsce (1918-1990). Pod red. E. Olszewskiego, Lublin 1991. 
7 Spektakularnym przykładem były pochody pielWszomajowe: J. Jankowska, Jak reżyserowano poparcie 
społeczne? Pochody pielWszomajowe w Bydgoszczy w latach 1945-1956, Kronika Bydgoska XVIII 1996, 
Bydgoszcz 1997, s. 19-34. 
8 Nasze wielkie święto, Gazeta Pomorska nr 20 z 24.01.1955 r., s. 1. 
9 Uroczysta sesja Wojew6dzkiej i Miejskiej Rady Narodowej w Bydgoszczy, Gazeta Pomorska nr 21 z 
25.01.1955 r., s. 2. 
10 Zob. m.in.: W. Jastrzębski, W dalekim, ołąm kraju. Deportacje Polaków z Pomorza do ZSRR w 1945 r., 
Bydgoszcz 1990; tenże, Rola NKWD w walce z pomorską Armią Krajową, w: Armia Krajowa na Pomorzu 
i jej powojenne losy. W 50. rocznicę powołania AK. Materiały z konferencji w Bydgoszczy 26 lutego 1992 
r. pod red W. Jastrzębskiego, Bydgoszcz 1993; M. Golon, Żołnierze pomorskiego Okręgu Armii Krajowej 
deportowani przez NKWD do ZSRR w 1945 r., w: Armia Krajowa na Pomorzu. Materiały z sesji naukowej, 
pod red E. Zawadzkiej i M. Wojciechowskiego, 1bruń 1993; tenże, Bydgoszcz w polityce radzieckich władz 
wojskowych i policyjnych w 1945 roku, w: Bydgoszcz. 650 lat praw...; tenże, Działalność radzieckich władz 
wojskowych i policyjnych w Bydgoszczy w latach 1945-1946, cz. l, Kronika Bydgoska XVII 1995, Byd- 
goszcz 1996, s. 85-116 oraz cz. 2, Kronika Bydgoska XVllI 1996, Bydgoszcz 1997. 
11 Przygotowania do obchodu 100lecia wyzwolenia wojew6dztwa bydgoskiego, Gazeta Pomorska nr 10 z 
12.01.1955 r., s. 1. 
12 Ibidem. 
13 Uroczyście obchodzili bydgoszczanie swoje święto, Gazeta Pomorska nr 21 z 25.01.1955 r., s. 4. 
14 Nazwy tej, w odniesieniu do Niemiec Zachodnich, w języku dyplomatycznym i potocznym używano do 
1970 r. Po ratyfikacji układu o normalizacji z 7 grudnia 1970 r. zaczęto mówić o RFN.
		

/kronika_bydgoska_1900210_0001.djvu

			208 


15 Manifestacja ludności Bydgoszczy przeciwko remilitaryzacji Niemiec Zachodnich, Gazeta Pomorska 
nr 14 z 17.01.1955 r., s. 4. 
16 Ibidem. 
17 Ludzie pracy godnie uczczą X rocznicę wyzwolenia Pomorza, Gazeta Pomorska nr 16 z 19.01.1955 r., 
s. 1 i 2. Tam też wymieniono zobowiązania poszczególnych zakładów. 
18 Ibidem, s. 1 i 2. Zob. także, uroczyście obchodzili bydgoszczanie... 
19 Gazeta Pomorska nr 20 z 24.01.1955 r., s. 5. 
20 A Zaćmiński, Związek Polskich Ziem Zachodnich w Wielkiej Brytanii w latach 1950-1986. Zarys działal- 
ności, Przegląd Zachodni nr 3, Poznań 1997, s. 37-54. 
21 Piętnastolecie ZPZZ, Przegląd Zachodni nr 4, Londyn 1966, s. 18. 
22 W czasie II wojny światowej bydgoszczanie działali w Kole Pomorzan i Klubie Polskich Ziem Zachodnich 
(nazywanym również "Klubem Wielkopolskim"). Szerzej na ten temat zob.: A Dargas, Pomorzan nie 
zabrakło, Przegląd Zachodni nr 11-12, Londyn 1960, s. 13-15; tenże, Dorobek 25-lecia ZPZZ, 
Przegląd Zachodni nr 11-12, Londyn 1975, s. 12; K. Majewski, Klub Polskich Ziem Zachodnich, 
Przegląd Zachodni nr 11-12, Londyn 1960, s. 11. 
23 Deklaracja programowa ZPZZ, Przegląd Zachodni nr 11-12, Londyn 1975, s. 5. 
24 Poznański Wiktor Jan, ur. 28 lutego 1926 r. w Bydgoszczy, zm. 18 lutego 1977 w Londynie, językoznawca, 
działacz emigracyjny. Jako l3-letni chłopiec wywieziony został przez Niemców na przymusowe roboty. 
W 1944, po ucieczce z Niemiec, dotarł do Wielkiej Brytanii, gdzie wstąpił do Polskich Sił Zbrojnych. 
Po zakończeniu wojny w latach 1945-48 uczył się w szkole handlowej w Glasgow. W latach 1949-1953 
studiował na uniwersytecie w Cardiff, a następnie (1953-56) w Paryżu i Strasburgu uzyskując doktorat 
z filologii i filozofii niemieckiej. Ukończył również studia pedagogiczne na uniwersytecie w Londynie. 
Pracował jako wykładowca w Enfield College of Technology, a następnie jako starszy wykładowca i 
dziekan Języków Nowoczesnych w Middlesex Politechnic. Od 1957 był członkiem zarządu Związku 
Polskich Ziem Zachodnich w Wielkiej Brytanii. Pełnił również funkcję redaktora "Przeglądu Zachod- 
niego" oraz kwartalnika "Poland and Germany". Szerzej zob. Wiktor Jan Poznański, Przegląd Za- 
chodni nr 3-4, Londyn 1977. 
25 Kazimierz Majewski ur. 22 listopada 1906 r. w Kcyni. W wieku 12 lat wraz z bratem (zginął w walkach) 
brał udział w Powstaniu Wielkopolskim. W okresie międzywojennym pracował jako pedagog w lizemesz- 
nie. Po wybuchu II wojny światowej przez Węgry, Jugosławię, Włochy dotarł do Francji, a następnie 
Szkocji. Z inicjatywy Mariana Seydy został sekretarzem "Biuletynu Klubu Narodowego" (wydawanego 
w latach 1942-44). Był wiceprezesem Rady Związku Polskich Ziem Zachodnich i pierwszym redakto- 
rem "Przeglądu Zachodniego". Odznaczony m.in. Krzyżem Kawalerskim Polonia Restituta. Zmarł 14 
grudnia 1974 r. w Londynie. Zob. Nekrolog, Przegląd Zachodni nr 11-12, Londyn 1974, s. 21. 
26 Biogram S. Kolańczyka znajduje się w artykule: A Zaćmiński, op. cit., s. 47. 
27 Paweł Hęciak ur. 25 stycznia 1910 r. w Berlinie, publicysta, działacz emigracyjny. W marcu 1920 r. wraz z 
rodziną osiedlił się w Bydgoszczy, gdzie początkowo mieszkał przy ul. Siemiradzkiego, a później przy ul. 
Toruńskiej. Ukończył szkołę podstawową pod wezwaniem Św. liójcy. Następnie uczęszczał do Gimna- 
zjum Humanistycznego, które ukończył w maju 1930 r. Thm poznał Tadeusza Nowakowskiego. Był człon- 
kiem dwóch towarzystw wioślarskich - Klubu Wioślarskiego "Brda", który działał przy Gimnazjum Hu- 
manistycznym oraz Bydgoskiego Towarzystwa Wioślarskiego, w barwach którego w 1930 r. wygrał kilka 
zawodów. Po maturze P. Hęciak rozstał się z grodem nad Brdą. Po II wojnie światowej, mimo iż na stałe 
zamieszkał w Londynie, uczuciowo, co niejednokrotnie podkreślał, czuł się związany z Bydgoszczą. Wśród 
inicjatyw społecznych na uwagę zasługuje zorganizowanie przez P. Hęciaka "Pochodu milczenia" z udzia- 
łem około 40 tys. Polaków w 1957 r. z okazji przyjazdu do Londynu Nikity Chruszczowa i Nikołaja Bułga- 
nina. Zmarł 13 grudnia 1993 r. w Londynie. Zob. Paweł Hęciak, Mały leksykon Polonii Ziemi Bydgoskiej, 
Bydgoszcz 1992; A. Zaćmiński, op. cit. 
28 Biogram w: Z.A. Judycki, Polacy w świecie. Kwartalnik biograficzny Polonii, z. 5, Paris 1994, s. 12-13. 
29 Życie na Ziemiach Zachodnich, Przegląd Zachodni nr 7, Londyn 1954, s. 13. 
3 O Ibidem. 
31 P. Hęciak, Bydgoszcz, Przegląd Zachodni nr 9-10, Londyn 1959, s. 23. 
32 K. Majewski, "Puść ta giwera". Obrazek z powstania wielkopolskiego, Przegląd Zachodni nr 12, 
Londyn 1962, s. 7; tenże, Notatki i uwagi. (O 'fizemesznie i wiośnie ludów), Przegląd Zachodni nr 1- 
2, Londyn 1963. 
33 P. Hęciak, List do Bydgoszczan, Przegląd Zachodni nr 3, Londyn 1955, s. 30 i 31.
		

/kronika_bydgoska_1900211_0001.djvu

			209 


34 Rozgłośnia polska Radia Wolna Europa pierwszy program nadała 3 maja 1952 r. W przemówieniu inau- 
gurującym działalność stwierdzono m.in.: "Będziemy prowadzili na falach eteru walkę z rusyfikacją i 
sowietyzacją polskiej kultury, walkę z wynaradawianiem młodzieży! Będziemy walczyli z fałszowaniem 
naszej histońi i naszych tradycji!" - Jan Z. Nowak-Jeziorański, Polska droga ku wolności 1952-1973, Lon- 
dyn 1974, s. 15. Na temat działalności Radia Wolna Europa zob. m.in.: J. Nowak-Jeziorański, Wojna 
w eterze. Wspomnienia, Londyn 1986; tenże, Polityka amerykańska wobec kraju i emigracji w latach 
zimnej wojny, w: Nowoczesna historia Polski, pod red. J. Jasnowskiego, Londyn 1987. 
35 Działalność Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Bydgoszczy oraz lokalnego wymiaru 
sprawiedliwości malazła odzwierciedlenie w wielu pracach np.: Młodzieżowe organizacje ruchu oporu w 
województwie pomorskim (bydgoskim) w latach 1945-1956, pod red. W. Jastrzębskiego, Bydgoszcz 1993, 
passim; Armia Krajowa na Pomorzu i jej powojenne..., passim; Z. Biegański, Organizacje konspiracyjne 
w województwie pomorskim (1945-1947), w: Powojenne losy konspiracji na Pomorzu, pod red. E 
Zawackeiej i R. Kozłowskiego, Toruń 1995, s. 35-58; K. Sidorkiewicz, "Operacja Bagno", Promocje 
Pomorskie nr 6 (54) z 1997 r.; tenże, Walka z cieniami przeszłości. Stalinowskie procesy przedwojen- 
nych policjantów, strażników więziennych oraz konfidentów policyjnych na Pomorzu i Kujawach, w: 
Bydgoszcz jako ośrodek administracyjny na przestrzeni wieków. Zbiór studiów pod red. Z. Biegańskie- 
go i W. Jastrzębskiego, Bydgoszcz 1998, s. 343-364. Wśród opracowań ogólnych na uwagę zasługują 
prace: H. Dominiczak, Organy bezpieczeństwa PRL 1944-1990. Rozwój i działalność w świetle doku- 
mentów MS
 Warszawa 1997; J. Poksiński, "My sędziowie nie od Boga". Z dziejów sądownictwa 
wojskowego PRL 1944-1956. Materiały i dokumenty, Warszawa 1996; Komisja Specjalna do Walki z 
Nadużyciami i Szkodnictwem Gospodarczym 1945-1954. Wybór dokumentów. Wstęp i opracowanie 
D. Jarosz, 1: Wolsza, Warszawa 1995. 
36 Marzenie Autora urzeczywistniło się. Po przełomowym roku 1989 i odzyskaniu przez Polskę niepod- 
ległości i wolności, odwiedził "swoją" Bydgoszcz.
		

/kronika_bydgoska_1900212_0001.djvu

			210 


Jerzy Libiszewski 


OSTATNIA EKSHUMACJA ZBIOROWEJ MOGIŁY 
Z LAT n WOJNY ŚWIATOWEJ W BYDGOSZCZY 


Dnia 26 listopada 1945 r. w Bydgoszczy z udziałem komisji sądowo-lekarskich rozpo- 
częto ekshumację ofiar zbrodni hitlerowskich. Czynności związane z wydobyciem szcząt- 
ków ludzkich, z przerwami, trwały do 3 czerwca 1948 r. Ogółem w okresie tym wydobyto 
1795 zwłok. Zostały one ponumerowane i opisane w protokołach ekshumacji. Szczegó- 
łowe wyniki prac komisji sądowo-lekarskich z ekshumacji w Bydgoszczy z tego okresu 
przedstawił w niezwykle interesującym opracowaniu prokurator Edmund Pyszczyński 1 . 
Opierając się na tych źródłach ustalił on liczbę 1207 osób zamordowanych w Byd- 
goszczywokresie od 5 września 1939 do 20 listopada 1939 r. przez Wehrmacht i specjal- 
ne oddziały policji 2 . Zdaniem autora tych obliczeń "rzeczywista wysokość akcji Tannen- 
berg w Bydgoszczy pozostanie chyba na zawsze nieustalona"3. 
W zajęciu takiego stanowiska utwierdziły Edmunda Pyszczyńskiego wyniki ekshu- 
macji z 1971 r. w Bydgoszczy, w której brał udział jako prokurator Okręgowej Komisji 
Badania Zbrodni Hitlerowskich w Bydgoszczy. W aktach śledztwa S 5/71 prowadzonego 
przez niego w tej sprawie znaleźć można następującą notatkę: 
" W dniu 6 sierpnia 1971 r. o godz. B-mej udałem się na plac budowy przy zbiegu ulic dr. 
Jurasza i Powstańców Wielkopolskich, gdzie w toku wykop6w natrafiono na szczątki 9 osób. 
W toku dalszych prac wydobyto szczątki około 20 osób. Protokół oględzin sporządził prok 
Kalisk
 przy udziale lekarza Trybusia. Zdjęcia i szkic dokonał kpt. Łomniak z Wydziału 
Kryminalistyki KW MO. Ze znalezionych przedmiotów zabrano portfe
 w którym były jakieś 
dokumenty ze słabo widocznymi literami. Portfel ten przekazano natychmiast do KW MO 
celem przeprowadzenia ekspertyzy"4. 
W czasie czynności ekshumacyjnych wydobyto, między innymi, 42 kości udowe, 18 
nieuszkodzonych czaszek oraz szereg przedmiotów osobistego użytku (portfele, okulary, 
sakiewki, monety obiegowe sprzed 1 września 1939 r.). Stan wydobytych kości i przedmio- 
tówwskazywał, że odkryto zbiorową mogiłę osób (w większości mężczyzn), zamordowa- 
nych w 1939 r. po wkroczeniu Niemców do Bydgoszczy. O niecodziennym odkryciu w 
Bydgoszczy w sierpniu 1971 r. obszernie informowała miejscowa prasa. Ukazały się w niej 
również komunikaty OKBZH w Bydgoszczy. Część szczątków ludzkich wykopanych z 
tego miejsca oraz przedmiotów osobistych mogących służyć do identyfikacji zamordowa- 
nych wyeksponowano w Zakładzie Pogrzebowym przy ul. Sienkiewicza 26. 
Spośród niewielu osób, które zgłosiły się w bydgoskiej Okręgowej Komisji Badania 
Zbrodni Hitlerowskich na wezwanie prasowe, najważniejszym świadkiem okazał się Kazi- 
mierz Luliński. Jego zeznania oraz odczytane przez pracowników Wydziału Kryminalisty- 
ki dokumenty z portfela jednej z ofiar pozwoliły wyjaśnić okoliczności zbrodni popełnionej 
przez Niemców na Polakach jesienią 1939 r. w Bydgoszczy. Prokurator prowadzący przez 
blisko rok śledztwo w sprawie S 5n1 na podstawie tych dowodów mógł ustalić dokładną 
datę egzekucji oraz nazwiska niektórych ofiar. Przesłuchany przez prokuratora Kazimierz 
Luliński zeznał, iż był świadkiem wyprowadzenia przez 6-osobowy oddział uzbrojonych
		

/kronika_bydgoska_1900213_0001.djvu

			211 


żołnierzy niemieckich z piwnicy siedziby bydgoskiego gestapo przy ul. Poniatowskiego 
grupy więźniów z rękami założonymi na karku i ustawiania ich twarzą do ścian. Usłyszał 
strzały, ale w tym momencie któryś z Niemców kazał mu przelWać mycie samochodu i 
odprowadził go do celi. Stwierdził wówczas, iż nie było w niej Bolesława Delika i Jana 
Gacy. Tego samego dnia wieczorem od innych współwięźniów Kazimierz Luliński dowie- 
dział się, iż brali oni udział w zakopywaniu ciał ofiar egzekucji w siedzibie gestapo przy ul. 
Poniatowskiego w rowach wykopanych przed 1 września 1939 r. dla obrony przeciwlotni- 
czej w pobliżu stadionu "Polonii". Następnego dnia Kazimierz Luliński mył samochód, 
którym przewożono ciała ofiar. Było na nim wiele śladów kIWi. 
Składający zeznania świadek tej zbrodni nie potrafił podać dokładnej daty, ale stwier- 
dził, iż zdarzenie to miało miejsce w połowie okresu jego dwutygodniowego pobytu w 
areszcie, we wrześniu 1939 r. 
W toku czynności prokurator Edmund Pyszczyński dotarł do akt Sondermordkom- 
mission (6 Sd. Js. 354/40)5 w sprawie zastrzelenia przez polską straż kolejową w dniu 3 
września 1939 T. niemieckiej rodziny Beyerów. Świadkiem popełnionej zbrodni był Jan 
Gaca, ur. 28 sierpnia 1922 r. w Bydgoszczy, któremu Niemcy w śledztwie postawili za- 
rzut sprowadzenia straży kolejowej na teren ogrodnictwa Beyerów i posiadania kija. 
Przyczyną takiej reakcji - jak stwierdził Jan Gaca, były strzały padające z posiadłości Kurta 
Beyera przy ul. Kijowskiej do wycofującego się w kierunku Łęgnowa oddziału żołnierzy 
polskich. 
Wśród innych dokumentów tej sprawy znajdował się protokół przesłuchania w dniu 
14 września 1939 r. Jana Gacy przez Kriminalobersekretara Banaskiego z referatu D-8 
bydgoskiego gestapo. Na protokole zeznań Jana Gacy ołówkiem dopisano"Jan Gaca ist 
am 15.09.1939 r. liquidiert worden". Na tej podstawie Edmund Pyszczyński uznał, iż pozo- 
stałych 20 Polaków zamordowano w dniu 15 września 1939 r. razem z Janem Gacą. Zezna- 
nia Kazimierz Lulińskiego i innych świadków potwierdziły, iż w grupie Polaków zamordo- 
wanych w tym dniu był również Bolesław De lik. 
Trzeciego Polaka rozstrzelanego 15 września 1939 r. w Bydgoszczy przy ul. Poniatow- 
skiego udało się ustalić dzięki dokumentom z portfela ofiary, odczytanym przez pra- 
cowników Wydziału Kryminalistyki KW MO w Bydgoszczy. PielWszy z nich był aktem 
urodzenia Teresy Prabuckiej, córki Jana i Klary, urodzonej 15 stycznia 1937 r. w Byd- 
goszczy. Drugi dotyczył zgonu matki Thresy Prabuckiej - Klary, zmarłej 4 lutego 1937 T. 
w Bydgoszczy. Właścicielem portfela z tymi dokumentami, znalezionym w odkrytym ma- 
sowym grobie, był Jan Prabucki, UT. 19 sierpnia 1897 r. w Lubichowie, syn Franciszka i 
Franciszki. W śledztwie ustalono, iż przyczyną jego aresztowania był udział zamordo- 
wanego w zwalczaniu dywersji niemieckiej w dniu 3 września 1939 r. w Bydgoszczy. 
W toku dochodzenia zidentyfikowano jeszcze 11 osób, których szczątki odkryto w 
1971 r. w tej masowej mogile. Stwierdzono, iż w tym samym dniu co Bolesław Delik, Jan 
Gaca i Jan Prabucki mogli być również rozstrzelani: Jan Banaszek, Józef Dąbrowski, 
Eugeniusz Harle, Bolesław Kurzyński i Józef Retkowski. Wszystkich ich aresztowano bo- 
wiem przed 15 września 1939 r. 
Prokurator wykluczył natomiast możliwość rozstrzelania w dniu 15 września 1939 T. 
pozostałych zidentyfikowanych ofiar: Zygmunta Duły, Stanisława Fabianowicza, Alek- 
sego Gaworzewskiego, Stanisława Góralczyka, Franciszka Ptaszyka i Mariana Smocz-
		

/kronika_bydgoska_1900214_0001.djvu

			212 


kiewicza. Uwięziono ich bowiem w budynku gestapo przy ul. Poniatowskiego dopiero w 
październiku lub listopadzie 1939 r. 
Zgromadzone w śledztwie materiały wskazują, iż udział w egzekucji w dniu 15 wrze- 
śnia 1939 r. brali członkowie ,,AbwicklungSkommando" [oddział likwidacyjny - J.L.] 
pozostawieni w Bydgoszczy przez wycofane z miasta w dniu 11 września 1939 r. Einsatz- 
kommando I/lV pod dowództwem SS-Sturmbannfiihrera Helmuta Bischoffa. Bezpo- 
średnich sprawców zbrodni popełnionej w dniu 15 września 1939 r. nie udało się w śledz- 
twie ustalić. Nie zdołano również zidentyfikować wszystkich szczątków ludzkich odkry- 
tych w tym masowym grobie. Mieszkająca w pobliżu tego miejsca Wiktoria Domeracka 
stwierdziła, iż Niemcy pochowali tam znacznie więcej ofiar. 
Przypadkowe odlaycie w 1971 r. w trakcie prowadzonych prac budowlanych przy zbie- 
gu ulic Jurasza i Powstańców Wielkopolskich masowego grobu ofiar zbrodni hitlerow- 
skich potwierdziło przyjętą wcześniej przez miejscowych historyków tezę o braku możli- 
wości precyzyjnego określenia liczby ofiar zamordowanych w 1939 r. w Bydgoszczy. 


Przypisy: 
1 Edmund Pyszczyński. "Akcja Thnnbenberg" w Bydgoszczy w okresie od S IX do 20 XI 1939 r. [w:] Z 
okupacyjnych dziejów Bydgoszczy. Warszawa-Poznań 1977 
2 ibidem. s. 79. 
3 ibidem. s. BO. 
4 Archiwum Okręgowe Komisji Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Bydgoszczy. Akta śledz- 
twa S Snl w sprawie odnalezienia w dniu 7 sierpnia 1971 r. u zbiegu ulic Jurasza i Powstańców Wielkopol- 
skich masowego grobu. 
S ibidem.
		

/kronika_bydgoska_1900215_0001.djvu

			213 


Tomasz Kawski 


BYDGOSCY ŻYDZI W ,,ALFABE1YCZNYM WYKAZIE ŻYDów 
, 
POLSKICH OCALAŁYCH Z II WOJNY SWIATOWEJ" Z 1947 R. 


Bydgoszcz przed wybuchem drugiej wojny zamieszkiwało 2057 Żydów, co stanowiło 
1,4 % ogółu ludności miasta. 1 Było to czwarte pod względem liczebności skupisko osób 
wyznania mojżeszowego w województwie pomorskim. 2 Liczniejsze były gminy żydowskie 
we Włocławku (ok. 13 000 osób), Rypinie (2 330 osób)3 i Lipnie (3 000). 3 
Wkroczenie wojsk niemieckich do Bydgoszczy, które nastąpiło 5 września 1939 r. 
zainicjowało działania zmierzające do fizycznego usunięcia ludności żydowskiej. Część 
uchroniła się dzięki wcześniejszemu opuszczeniu miasta. Tak uczynił m.in. bydgoski ra- 
bin Efraim Sonnenschein wraz z rodzi ną 4 oraz żona i córka Kirszbluma. W trakcie ewa- 
kuacji zginęli od bomb lot.niczych w Ożarowie: Jair i Szachne Szapiro. s 
Pierwsze aresztowania Zydów miały miejsce 5 i 7 września 1939 r. Dotknęły one osoby, 
które mieszkały przy ulicach: Długiej, Jezuickiej, Starym Rynku. Do 4 października pra- 
wie wszyscy bydgoszczanie wyznania mojżeszowego zostali aresztowani i osadzeni w 
koszarach wojskowych przy ulicy Gdańskiej. Funkcjonował tam do końca października 
specjalny blok żydowski. 6 Rodziny aresztowanych wysiedlano do Generalnego Guber- 
natorstwa. Kierowano je głównie do Lublina i Warszawy. 7 
Aresztowane osoby, bądź były rozstrzeliwane w chwili zatrzymania, bądź trafiały do 
koszar. Stamtąd, po pewnym czasie, były wywożone do Przechowa, 1łyszczyna, lasku Gra- 
bina koło Koronowa, "Doliny Śmierci" koło Fordonu i rozstrzeliwane. 8 Zachowało się 
ponad 30 nazwisk osób, które zostały przez okupantów zamordow
ne.9 
W początkach grudnia 1939 r. w Bydgoszczy przebywało 79 Zydów, rok później 38. 
Ostatnie wysiedlenia miały miejsce na przełomie grudnia 1940 r. i stycznia 1941 r. Jako 
jedną z ostatnich wywieziono do Warszawy żonę znanego bydgoskiego lekarza dr. Cha- 
skiela. lO Bydgoszcz od tej chwili stała się "Judenfrei". 
Po wojnie pierwsi Żydzi zaczęli osiedlać się w Bydgoszczy wiosną 1945 r. W czerwcu 
odnotowano przybycie grupy 32 Żydów. Ich liczba w następnych miesiącach systema- 
tycznie rosła. Według statystyk władz miasta 31 grudnia 1945 r. przebywało w mieście 
122 Żydów, grudniu roku następnego 142 osoby i grudniu 1947 r. 128 osób. u Dane te 
budziły wątpliwości samych urzędników. Jeden z nich na marginesie jednej ze statystyk 
zanotował (...) ilość Żydów nie jest dokładna. Wiele os6b wyznania mojżeszowego podaje się 
za rzymsko-katolików albo bezwyznaniowc6w (...) 12. 
Dokładniejszymi danymi dysponował Centralny Komitet Żydów w Polsce (CKŻP), 
który ukonstytuował się 4 listopada 1944 r. w Lublinie z inicjatywy partii i organizacji 
żydowskich. l3 Podlegały mu przedstawicielstwa terenowe. W październiku 1
45 r. w Byd- 
goszczy odbyło się zebranie informacyjne w sprawie działalności oą.działu CKZE W pierw- 
szej połowie 1946 r. w Bydgoszczy działał Komitet Okręgowy CKZ
 który w 1947 r. prze- 
kształcono w Komitet Wojewódzki CKŻE14 Podlegały mu komitety w Golubiu, Koszali- 
nie, Toruniu i Rypinie. 1s \ 
Dane, które gromadził CKŻP odbiegają od statystyk prowadzonych przez agendyadmi-
		

/kronika_bydgoska_1900216_0001.djvu

			214 


nistracji miejskiej. Aby poznać bliżej strukturę ludności żydowskiej w Bydgoszczy po 
wojnie poddano analizie: "Alfabetyczny wykaz Żydów polskich ocalałych z II wojny 
światowej. Lista nr 3". Został on sporządzony w formie maszynopisu w Warszawie w 
1947 r. staraniem Wydziału Ewidencji i Statystyki CKŻE16 Zaletą tego spisu jest fakt 
uwzględnienia w 
im nazwisk Żydów repatriowanych z ZSRR. Wykaz posiada wiele luk. 
Rejestrujący się Zydzi często nie podawali dat urodzin, miejsc pobytu w 1939 r. czy imion 
rodziców. Czynili to celowo lub z przyczyn obiektywnych. Wykaz nie objął wszystkich 
ocalałych. Część z nich unikała rejestracji i nie utrzymywała kontaktów z organizacjami 
żydowskimi. 
Analizie podda
o spis, który obejmuje 30 tomów. Składają się na nie dane personal- 
ne około 228 000 Zydów. Jej efektem są materiały uporządkowane w formie siedmiu 
tabel (na końcu opracowania). Pozwalają one uwypuklić kilka cech typowych dla zjawisk 
migracyjnych ludności żydowskiej w powojennej Polsce. W kilku miejscach po to, aby 
poszerzyć prezentowany "?-ateriał odwołano się do dostępnych materiałów archiwalnych. 
'Yykaz obejmuje 600 Zydów, którzy zostali zarejestrowani w bydgoskim oddziale 
CKZE Liczebnie zdecydowanie dominowały kobiety. Stanowiły one 70 % badanej grupy 
(413 osób ).t7 Wśród populacji kobiet przeważały grupy wiekowe od 31 do 40 i 21 do 25 
lat (ur. 1907-1916 r. i 1922-1926 r.), stanowiąc około 36 % populacji. Charakterystycz- 
ny jest znacznie niższy procent kobiet w wieku 26-30 lat (ur. 1917-1921 r.) wynoszący 
11 %. Procentowy udział kobiet jest niższy w przedziałach wiekowych po 41 roku ży- 
cia. Mniejsze szanse na przeżycie w czasie wojny miały kobiety starsze i dzieci, stąd 
wynika ich niższy odsetek aniżeli u mężczyzn. U tych ostatnich przeważały grupy wie- 
kowe: 31-40-latków (ur. 1907-1916 r.) - 22 %, 26-30-latków (ur. 1917-1921 r.) - 18 %, 
41-50-latków (ur. 1897-1906 r.) - 16 %. Około 70 % przebywających w Bydgoszczy 
Żydów stanowiły osoby powyżej 19 roku życia (patrz: tabela nr 4). 
Sytuacja ta wynikała ze struktury demograficznej przybywających do miasta repatrian- 
tów. Według danych z listopada 1946 r. stanowili grupę 236 osób. W tym 102 mężczyzn 
(43 %) i 134 kobiety (57 %). W 93 % przeżyli oni wojnę na terytorium ZSRR, 4 % na 
tzw. aryjskich papierach, 2 % w oddziałach partyzanckich i 1 % ukrywał się w lasach. tS 
Żydzi zamieszkali przed wojną w Bydgoszczy przeżyli okupację w postaci szczątko- 
wej. Na listach CKŻP jako miejsce pobytu w 1939 r. 71 osób podało Bydgoszcz (patrz 
tabela nr l). Z tej grupy do Bydgoszczy powróciło 17 osób. Poza granicami Polski znala- 
zło się 5 osób (Węgry 3, Niemcy 2). Pozostali osiedli w większości w trzech regionach. Na 
Dolnym Śląsku 20 osób (28 %), Łodzi i okolicach 19 osób (27 %), Warszawie i okolicach 
5 osób (7 %), (patrz: tabela nr 3). Wojnę przeżyła jedna mieszkanka Fordonu, która 
zamieszkała po wojnie w Warszawie. t9 
Struktura wiekowa ocalałych bydgoskich Żydów przedstawiała się następująco: 41 % 
populacji stanowili mężczyźni, głównie w grupach wiekowych 41-50 lat (28 %),26-30 lat 
(17 %),31-40 lat (17 %), 21-25 lat (17 %). W grupie kobiet liczącej 42 osoby dominowa- 
ły osoby w przedziałach wiekowych: 31-40 (24 %), 16-20 lat (14 %), 11, 15 lat (7 %), 
(patrz: tabela nr 2). 
Przyjeżdżający do Bydgoszczy Żydzi nie nosili się z zamiarem zamieszkania na dłu- 
żej. Dlatego liczebność tej grupy podlegała nieustannym zmianom. Najczęściej po kilku czy 
kilkunastomiesięcmym pobycie emigrowali z Polski lub migrowali w inne rejony kraju. W
		

/kronika_bydgoska_1900217_0001.djvu

			215 


marcu oddział CKZP w Bydgoszczy informował warszawską centralę, że z miasta wyjecha- 
ło 140 osób na tereny ziemzachodnich. 20 W czelWCU 1945 r. W statystykach CKZP było 
zarejestrowanych 807 osób, rok później w lipcu 658, lipcu 1947 r. - 465, grudniu 1947 r. - 
475, grudniu 1948 r. - 247 OSÓb. 21 
Przebywający w Bydgoszczy Żydzi po wojnie w 92 % pochodzili z ziem, które wchodziły 
w skład II Rzeczypospolitej. Wśród nich największą grupę stanowili przybysze z ziem by- 
łych województw centralnych (łódzkiego, stołecznego, kieleckiego, warszawskiego) - 47 %, 
województw południowych (krakowskie, lwowskie, stanisławowskie, tarnopolskie) -19 %, 
województw wschodnich (nowogródzkie, poleskie, wileńskie, wołyńskie) - 17 %, woje- 
wództw zachodnich (pomorskie, poznańskie) - 13 %, (patrz: tabela nr 6). W grupie tych 
ostatnich (wyjątek stanowili Żydzi mieszkańcy Bydgoszczy) wszystkie osoby, które egzy- 
stowały po wojnie w Bydgoszczy w 1939 r. mieszkały w miejscowościach należących do 
1 kwietnia 1938 r. do województw warszawskiego (Aleksandrów Kujawski, Brześć Kujaw- 
ski, Dobrzyń, Radziejów, Włocławek) lub łódzkiego (Aleksandrów, Konin, Sompolno ). 
Połowa spośród przybyłych pochodziła z pięciu miast: Warszawy 21 %, Wilna 10 %, Byd- 
goszczy 8 %, Lwowa 6 %, Łodzi 5 % (patrz: tabela n
 5). 
Wśród przebywających w Bydgoszczy po wojnie Zydów, 8 % zamieszkiwało w 1939 r. 
poza granicami Rzeczypospolitej, głównie na terenie Niemiec 33 %, Węgier 17 %, Ło- 
twy 17 %, Litwy 11 %, ZSRR 11 % oraz Austrii i Wolnego Miasta Gdańska (patrz 
tabela nr ?). 
Wśród Zydóww Bydgoszczy przeważały osoby zajmujące funkcje w 
paracie administracyj- 
nym oraz wolnych zawodów. Według danych z marca 1947 r.: 34 % Zydów pracowało jako 
urzędnicy, 3 % to lekarze, dentyści, fannaceuc
 1 % prawnicy, 1,5 % kadra techniczna, z rzemio- 
sła utrzymywało się 2 %, pracy fizycznej (robotnicy i rolnicy) niecały 1 %. (patrz: tabela I). 
Tabela I Struktura zawodowa Żydów zrzeszonych w Oddziale Wojewódzkim CKŻP w Bydgoszczy i 
podległych mu ogniwach terenowych według danych na 1 marca 1947 r. 


Profesja Siedziby oddziałów CKZP 
Bydgoszcz Golub Koszalin Rypin Toruń Razem 
Aktorzy i malarze 3 3 
Bez zawodu 276 5 2 10 38 331 
Chorzy 6 1 1 8 
Dzieci 41 7 1 11 60 
Farmaceuci 1 1 1 3 
Inwalidzi 7 1 8 
Inżynierowie i technicy 9 4 13 
Kupcy 11 1 12 
Lekarze i dentyści 16 2 4 22 
Prawnicy 6 1 7 
Robotnicy 3 1 5 9 
Rolnicy 2 1 5 8 
Rzemieślnicy 12 1 8 3 13 37 
Starcy 6 1 2 3 12 
Uczniowie i studenci 11 1 2 3 17 
Urzędnicy 210 13 7 230 
Razem (osób) 620 10 49 28 73 780 


Źródło: AŻIH, CKŻP, syg. 25, Sprawozdanie z działalności Wojewódzkiego Komitetu CKŻP w Bydgosz- 
czy za marzec 1947 roku.
		

/kronika_bydgoska_1900218_0001.djvu

			216 


Uwagi końcowe: 
1. Populacja Żydów w Bydgoszczy po II wojnie w porównaniu z 1939 r. (2057 osób) 
zanotowała spadek o około 70 % licząca 600 osób i systematycznie malała w następnych 
miesiącach (szczególnie po grudniu 1946 r.). 
2. Wojnę przeżyło zaledwie około 3,5 % Żydów - przedwojennych mieszkańców Byd- 
goszczy, z których powróciło do miasta 24 %. Potwierdza to tezę o braku głębszych 
związków zamieszkałych w Bydgoszczy Żydów z miastem. Porównując z innymi mia- 
stami w regionie wielkości te wynosiły dla Żydów włocławskich 44 %, rypińskich 37 %. 
3. Żydzi mieszkający przed 1939 r. w Bydgoszczy po wojnie osiedlili się w większości w 
dużych ośrodkach miejskich, takich jak: Łódź, Bydgoszcz, Warszawa lub rozproszyli się 
w kilku miastach Dolnego Śląska. 
4. Przybyli do Bydgoszczy Żydzi pochodzili w 92 % z ziem, które wchodziły w skład II 
Rzeczypospolitej, głównie województw centralnych (47 %) i południowych (19' %). 
5. Olbrzymia większość ocalałych przeżyła w ZSRR okupację (93 %), pozostali prze- 
trwali, ukrywając się na tzw. aryjskich papierach (4 %), w lasach, w partyzantce (3 %). 
6. W świetle analizowanego dokumentu ocalały głównie kobiety, choć w konfrontacji z 
innymi materiałami archiwalnymi można stwierdzić, że różnica między populacją 
kobiet i mężczyzn nie była zbyt znacząca. Wynosiła odpowiednio 53 % kobiet i 47 % 
męzczyzn. . 
7. Stratyfikacja społeczno-zawodowa dla populacji bydgoskich Zydówwykazywała zde- 
cydowaną przewagę grupy urzędniczej i wolnych zawodów. 


Przypisy: 
1. Archiwum Państwowe w Bydgoszczy (APB), Zarząd Miejski w Bydgoszczy 1946-1950 (ZMB), syg. 332. 
2 Jan Sziling, Gminy wyznaniowe żydowskie w województwie pomorskim w latach 1920-1939 (liczba i roz- 
mieszczenie). [w:] Mniejszości narodowe i wyznaniowe w województwie pomorskim w okresie międzywo- 
jennym (1920-1939). Zbiór studiów pod redakcją Mieczysława Wojciechowskiego. 10ruń 1991, s. 51. Au- 
tor szacował liczebność gmin żydowskich we Włocławku (ok. 14000 Żydów), Rypinie (6000), Lipnie (ok. 
3000). 
3 Ibidem, por.: '[ Kawski, Ludność żydowska na Kujawach Wschodnich i Ziemi Dobrzyńskiej w okresie 
międzywojennym (1918-1939), (maszynopis złożony do druku); "Zapiski Kujawsko-Dobrzyńskie", t. 13. 
4 Anna Perlińska, Eksterminacja Żydów w byłym powiecie bydgoskim, Górce Klasztornej i Świeciu, [w:] Z 
badań nad eksterminacją Żydów na Pomorzu i Kujawach, Bydgoszcz 1983, s. 12; Janusz Kutta, Sonnen- 
schein Efraim (1899- ?), [w:] Stanisław Błażejewski, Janusz Kutta, Marek Romaniuk, Bydgoski Słownik 
Biograficzny, t. 2, Bydgoszcz 1995, s. 136. . 
5 Archiwum Zydowskiego Instytutu Historycznego w Warszawie (AZIH), Archiwum Ringelbluma II (Ring. 
II), syg. 301. 
6 A Perlińska, op. cit., s. 12-13. 
7 AŻIH, Ring II, syg. 301. Do Warszawy trafiły żony z dziećmi aresztowanych m.in.: ZawiŻDika, Samuela 
Rubinsteina, Józefa Smużyka, Zahlera, Michaela Kałowskiego, do Lublina: Szachny Szapiro. 
8 A Perlińska, op. cit., s. 12 
9 Ibidem, ŻIH, Ring. II, syg. 301; Wśród zamordowanych i zaginionych figurują następujące osoby: Blau, 
Bressler, Chaskiel, Gerson Arek, Gerson Józek, Gerson Piotr Mojżesz (trzech ostatnich aresztowano 
zaraz po wkroczeniu wojsk niemieckich pod zarzutem strzelania do wkraczających Niemców), Iwano- 
wicz, Izrael z żoną (sytuacja jak w przypadku Gersonów), Haskielberg Majlech, Hildenheim Izaak, 
Hirsz Betty, Kałowski Michael, Kirszblum, Kenig Tobiasz, Klotz Z., Kozor, Laufer Giełda, Lieberman 
Róża, Poznański Lajzer, Rozental Selima, Rozental Zygmunt, Rubinstein Samuel, Smużyk Józef, 
Sojka Abram, Sojka Meir, Strasznn, Szapiro Szachne, Szapiro Szyja, Szapiro Jair, Werthaus z synem, 
Widrer, Wołkowicz Aron, bracia Zahler, Zalcman Estera. 
ł O APB, 2MB, syg. 332; ŻIH, Ring II. syg. 301.
		

/kronika_bydgoska_1900219_0001.djvu

			217 


11 APB, 2MB, syg. 332. 
12 ibidem. 
13 Jan Misztal, Ludność żydowska w Polsce w latach 1944-1946, "Studia Historyczne" 1994, z. 2, s. 215-216. 
14 APB, Urząd Wojewódzki Pomorski 1945-1950 (UWP); syg. 575, Michał Grynberg, Żydowska spó- 
łdzielczość pracy w Polsce w latach 1945-1949, Warszawa 1986, s. 16, Józef Adelson, W Polsce zwanej 
ludową [w:] Najnowsze dzieje Żydów w Polsce w zarysie (do 1950 roku), Warszawa 1993, s. 428. 
15 ŻIH, Centralny Komitet Żydów Polskich (CKŻP), syg. 23, 27. Komitet w Koszalinie utworzono w listopa- 
dzie 1946 roku, od października 1947 roku podlegał komitetowi w 1Oruniu. 
16 Publikacja ta jest dostępna w Archiwum Żydowskiego Instytutu Historycznego w Warszawie. 
17 Materiały te nie ukazują w pełni wiarygodnych danych, ponieważ 26 % osób nie podało daty urodzenia. Z 
akt AŻIH, CKŻp, syg. 25 wynika, że w Bydgoszczy na 31 stycznia 1947 r. było zarejestrowanych 845 
Żydów, w tym 400 mężczyzn (47 %) i 445 kobiet (53 %). 
18 AŻIH, CKŻp, syg. 24. 
19 A. Perlińska, op. cit., s. 9. Fordon przed wojną był zamieszkały przez 10 rodzin żydowskich, liczących 
około 26 osób. Jedyną, która ocalała była Róża Malinowicer. 
20 ŻIH, CKŻp, syg. 25. 
21 ibidem, syg. 24, 25,28,32,569,571. 


Tabela 1 Imienny spis Żydów, którzy mieszkali w Bydgoszczy w 1939 r. i przeżyli II wojnę światową (wg 
miejsca pobytu w 1947 r.) 


Lp. Nazwisko i imię Miejsce pobytu 
1 2 3 
1. Apt Gitla Jelenia Góra 
2. Apt Renia Jelenia Góra - 
3. Bacharier Ema Aleksandrów 
4. Beer Symche Zagórze 
5. Birenbaum Róża Bydgoszcz 
6. Bimbaum Tola Bydgoszcz 
7. Blojwaja Zygmunt Łódź 
8. Borensztajn Lajb Kamienna Góra 
9. Bromberg Leon Łódź 
10. Chajmowicz Maryla Łódź 
11. Dom Izrael Łódź 
12. Eisenszuc Regina Bergen Belsen 
13. Ekhaus Chaja Szczecin 
14. Ekhaus Genia Szczecin 
15. Engelhart Helena Bydgoszcz 
16. Ferszta Ignacy Łódź 
17. Folman Gertruda Bydgoszcz 
18. Fraut Krystyna Sopot 
19. Fraut Zysla Łódź 
20. Gelbart Ruth Dzierżoniów 
21. Grabowiecki Edward Łódź 
22. Henowicz Lucjan Łódź 
23. Herszberg Chaskiel Bydgoszcz 
24. Holender Helena Bydgoszcz 
25. Kac Dawid Łódź 
26. Kapłan Irena Bydgoszcz 
27. Katakowski Zbigniew Libenau - obóz 
28. Kirstein Alicja Warszawa 
29. Kleinfeld liii Bydgoszcz 
30. Kleinfeld Rena Bydgoszcz 
31. Korc Franciszka Raszyn 
32. Korc Helena Raszyn 
33. Kulas Szmul Dzierżoniów 
34. LenczerLeon Nowa Ruda
		

/kronika_bydgoska_1900220_0001.djvu

			218 


1 2 3 
35. lipszyc Róża Bydgoszcz 
36. Lojka Miriam Dzierżoniów 
37. Lojke Estera Dzierżoniów 
38. Lukas Jan Garmisch - Partenkirchen 
39. Męciełowska Irena Wrodaw 
40. Michlewicz Adam Bydgoszcz 
41. Michlewicz Ewa Bydgoszcz 
42. Michlewicz Helena Bydgoszcz 
43. Nojberg Regina Łódź 
44. Piaseczny Artur libenau - obóz 
45. Prezman Bronia Budapeszt 
46. Prezman Nunia Budapeszt 
47. Rozenberg Cejnach Łódź 
48. Rozenberg Izaak Warszawa 
49. Rudolf Leon Wałbrzych 
50. Rzeszowska Helena Jelenia Góra 
51. ScheftelEdith Budapeszt 
52. Szmul Celina Łódź 
53. Szmul Flora Łódź 
54. Szmul-Kawecki Daniel Łód:t 
55. Szmul-Kawecki Juda Łód:t 
56. Szmulski Samuel Bydgoszcz 
57. Szwarcberg Henryk Łódź 
58. Tajchman Chena Bydgoszcz 
59. Tanenbaum Wowek Łódź 
60. Wajner Basia Bydgoszcz 
61. Weintraub Samuel Wrocław 
62. Widder Ema Bydgoszcz 
63. Wolman Estera Tomaszów Mazowiecki 
64. Zajf Henryk Wrocław 
65. Zajf Irena Wrocław 
66. Zajf Zofia Wrocław 
67. Zameczkowski Henryk Warszawa 
68. Zeller Mania Częstochowa 
69. Zimmerman Anna Katowice 
70. Zylberg Jurek Wrocław 
71. Zylberkraut Izaak Dzierżoniów 


Tabela 2 Struktura wiekowa zamieszkałych w Bydgoszczy w 1939 r. Żydów, którzy przeżyli II wojnę 
światową. 


Urodzeni w latach Ogółem Wska:tnik Mężczy:tni Kobiety 
osób % Ogółem Wska:tnik % Ogółem Wska:tnik% 
przed 1887 - - - - - - 
1887-1896 1 1,41 - - 1 2,38 
1897-1906 14 19.72 8 2758 6 14,29 
1907-1916 15 21.13 5 1724 10 23.81 
1917-1921 10 1408 5 1724 5 11.90 
1922-1926 12 16.90 5 17.24 7 16.67 
1927-1931 8 11.27 2 690 6 1429 
1932-1936 4 5.63 1 3,45 3 7,14 
1937-1941 2 2.82 1 3.45 1 2.38 
1942-1946 - - - - - - 
brak danych 5 7,04 2 6,90 3 7,14 
Razem 71 100,00 29 100,00 42 100,00
		

/kronika_bydgoska_1900221_0001.djvu

			219 


Tabela 3 Osadnictwo zamieszkałych w 1939 r. w Bydgoszczy Żydów w 1947 r. 


Region, miasto Liczba osadników Wskaźnik % 
Bydgoszcz 17 23,94 
Częstochowa 1 1,41 
Dolny Śląsk 20 28,16 
Górny Śląsk 1 1,41 
l6d:t i okolice 19 26,76 
Niemcy 2 2,82 
Sopot 1 1,41 
Szczecin 2 2,82 
Warszawa i okolice 5 7,04 
Węgry 3 4,23 
Razem 71 100,00 


Tabela 4 Struktura wiekowa Żydów osiadłych w Bydgoszczy po II wojnie światowej. 


Urodzeni w latach Ogółem Wskaźnik Mężczyźni Kobiety 
osób % Ogółem Wskaźnik % Ogółem Wskafnik% 
przed 1887 7 1,10 5 2,72 2 0,48 
1887-1896 28 4,70 10 5,44 18 4,36 
1897-1906 60 10.00 30 16.30 30 726 
1907-1916 118 19,70 41 2228 77 1864 
1917-1921 81 13.50 33 1794 48 11 62 
1922-1926 97 16,20 23 1250 74 17.92 
1927-1931 31 5.20 6 326 25 6.05 
1932-1936 9 1,50 5 2.72 4 0,98 
1937-1941 5 080 3 1,63 2 0.48 
1942-1946 4 070 1 0.54 3 073 
brak roku urodzenia 157 26,10 27 14,67 130 31,48 
nie ustalono płci 3 0,50 - - - - 
Razem 600 100.00 184 100,00 413 100,00 


Tabela 5 Miejscowości. w których mieszkali w 1939 r. Żydzi przybyli do Bydgoszczy po II wojnie światowej. 


Miejscowość Ilość osób Miejscowość Ilość osób 
Aleksandrów 1 Drezno 1 
Aleksandrów Kujawski 1 Drohobycz 1 
Baranawicze 3 Dyneburg 1 
Berlin 3 Gdańsk 1 
Będzin 1 Gąbin 1 
Borysław 1 Grodno 1 
Brody 1 Hanower 1 
Brześć 2 Irena 1 
Brześć Kujawski 1 Iwańsko 1 
Buczacz 1 Izbica 1 
Bydgoszcz 17 Jasło 1 
Chełm 2 Kalisz 2 
Chrzanów 1 Kibarty 1 
Częstochowa 2 Klszyniów 1 
Dąbrowa 1 Koluszki 1 
Dobrzyń 1 Konin 1 
Doroboj 1 Kosów 1 
- 


. 
, . -
		

/kronika_bydgoska_1900222_0001.djvu

			220 


Miejscowość Ilość osób Miejscowość Ilość osób 
Kowno 1 Równe 2 
Kraków 5 Rudnik 2 
Krzemieniec 1 Ryga 1 
Krzepice 1 Rzeszów 1 
Lubartów 1 Sompolno 1 
lubelskie (1) 1 Sosnowiec 7 
Lublin 1 Stanisław6w 2 
Lwów 13 Stołpce 1 
Łotwa 1 Suwałki 1 
Łódź 10 Tarnopol 2 
Łuk6w 1 Tłuste 1 
Małkinia 1 Warszawa 44 
Miadzioł 1 Warms 1 
Naroi 1 Węgry 3 
Neustadt 1 Widzew 1 
Nowy Korczyn 1 Wiedeń 1 
Ostróg 1 Wilno 21 
Ostrów 2 Włocławek 3 
Płock 1 Włodzimierz 1 
Płaszcz (?) 1 Wrząsowice 1 
Poraj 1 Wysokie Mazowieckie 1 
Proszowice 1 Złoczów 1 
Przemyśl 6 ZSRR 2 
Pułtusk 2 brak informacji 383 
Radomsko 1 
Radziej6w 1 Razem 600 os6b 


Tabela 6 Żydzi przybyli do Bydgoszczy po 1945 r. według miejsca zamieszkania w 1939 r. 
(stan po 1 IV 1938 r.). 


Nazwa województwa Ilość repatriantów Wskaźnik % 
białostockie 5 2,53 
kieleckie 14 7,07 
krakowskie 7 3,54 
lubelskie 9 4,54 
lwowskie 24 12,12 
łódzkie 16 8,08 
miasto stołeczne Warszawa 44 22,22 
nowogródzkie 4 2,02 
poleskie 2 1,01 
pomorskie 24 12,12 
poznańskie 2 1,01 
stanisławowskie 3 1,52 
śląskie - - 
tarnopolskie 4 2,02 
warszawskie 5 2,52 
wileńskie 22 11,11 
wołyńskie 5 2,53 
nieustalone 8 4,04 
Razem 198 100,00
		

/kronika_bydgoska_1900223_0001.djvu

			221 


Tabela 7 Żydzi przybyli do Bydgoszczy po 1945 r., którzy w 1939 r. zamieszkiwali poza granicami " 
Rzeczypospolitej. 


Nazwa kraju Ilość repatriantów Wskaźnik % 
Austria 1 5,26 
Litwa 2 10,53 
Łotwa 3 15,79 
Niemcy 6 31,58 
Węgry 3 15,79 
Wolne Miasto Gdańsk 1 5,26 
ZSRR 3 15,79 
Razem 19 100,00
		

/kronika_bydgoska_1900224_0001.djvu

			222 


Anna Perlińska 


POMOC BYDGOSZCZAN DLA PRZEŚLADOWANEJ W RZESZY 
HITLEROWSKIEJ LUDNOŚCI ŻYDOWSKIEJ (1938-1939 R.) 


W 1998 r. przypadają, jakże wymowne w swej treści a zarazem tragiczne i nieludzkie 
w swojej i
tocie, dwie rocznice: "Kryształowej Nocy" i pierwszych masowych wysiedleń 
polskich Zydów z III Rzeszy. Z podstaw obu tych wydarzeń legł rasizm reżimu hitlerow- 
skiego, który wysuwał"jako najwyższe layterium dobro narodu niemieckiego, przystosowu- 
jąc do tej tezy kodeks moralny oparty na podstawach biologicznego nacjonalizmu ".1 
Z długiego szeregu akt ustawodawczych, które poprzedziły te wydarzenia, wynika że 
rasistowski antysemityzm niemieckich brunatnych faszystów był zgodny z programem 
NSDAP (Narodowa Socjalistyczna Partia Niemieckich Robotników) z 24 lutego 1920 r. 
Przewidywał on pozbawienie praw ludności żydowskiej, wyelimi
owanie niearyjczyków 
z niemieckiej "wspólnoty narodowej" i całkowite unicestwienie Zydów. 2 
Bruno Blau, badający sytuację prawną ludności żydowskiej 
bliczył, że w III Rzeszy 
wydano 433 akty normatywne o charakterze dyskryminującym Zydów. 3 Ustawodawstwo 
hitlerowskie stało się więc ucieleśnieniem doktryny rasistowskiej III Rzeszy. Ustawa z 7 
kwietnia 1933 r. o odnowieniu kadry urzędniczej wyeliminowała Żydów z takich zawodów 
jak: adwokatura, notariat i administracja. Ustawy norymberskie z 15 września 1935 r. o 
ochronie kIwi niemieckiej i niemieckiej czci, usankcjonowały nierówność prawne w opar- 
ciu o kryteria czystości "krwi i rasy". Pod groźbą surowych sankcji zakazano zawierania 
małżeństw między Żydami a obywatelami krwi niemieckiej. Ustawa,z 14 listopada 1935 r. 
o obywatelstwie Rzeszy, łącznie z lawiną rozporządzeń wykonawczych sprecyzowały poję- 
cie Żyda w myśl doktryny nazistowskiej oraz zdeklasowały społeczność żydowską zawęża- 
jąc możliwość zatrudnienia przez proces eliminowania jej prawie ze wszystkich zawodów. 4 
Młodzieży żydowskiej zamknięto drogę do niemieckich szkół średnich i wyższych. Przyję- 
cie na studia uzależnione było od przedłożenia w ucz
lni świadectwa aryjskości. Przekre- 
ślono możliwości uzyskania stopnia doktora przez Zyda-obywatela Rzeszy.s W efekcie 
wszystkie te przepisy opa
te na mylnej teorii o rasach ludzkich, ograniczały powoli, aż w 
końcu wyjęły spod prawa Zydów. 
Zranienie przez młodego Żyda, Herschela Grynszpana w dniu 7 listopada 1938 r. w 
Paryżu radcy ambasady niemieckiej Ernesta von Ratha, stało się dla szefa propagandy 
NSDAĘ J. Goebbelsa znakomitym pretekstem do wszczęcia gigantycznego pogromu ży- 
dowskiego, znanego w literaturze pod nazwą "nocy kryształowej".6 W nocy z 9 na 10 
listopada 1938 r., bojówki hitlerowskie zdemolowały ponad 7500 mieszkań, sklepów i 
przedsiębiorstw żydowskich. Zburzono 177 synagog, z .czego spalono doszczętnie 101. 
W skali ogólnoniemieckiej aresztowano ponad 26 tys. Zydów, których zesłano do obo- 
zów koncentracyjnych w Buchenwaldzie, Dachau i Sachsenhausen. 7 
Posypało się szereg dalszych represji. Na ludność żydow
ką nałożono kontrybucję w 
wysokości 1 miliarda marek, doprowadzając tysią
e rodzin żydowskich do skrajnej nę- 
dzy. Tym decyzjom towarzyszyło wyeliminowanie Zyd6w z życia gospodarczego III Rze- 
szy i pełna konfiskata mienia żydowskiego. Skonfiskowane majątki żydowskie przejęły
		

/kronika_bydgoska_1900225_0001.djvu

			223 


hitlerowskie koncerny między innymi Kruppa i Mannesmana. 
Ofiarami represji nazistowskich padli w III Rzeszy Żydzi pochodzący z Polski. Akcję 
wysiedlenia do Polski circa 17 tys. Żydów zarządził dnia 26 października 1938 r. SS 
Obergruppenfiihrer i generał policji Reinhard Heydrich. 
W nocy z 27 na 28 października 1938 r., pod eskortą niemieckiej policji bezpieczeń- 
stwa i członków SS odtransportowano na granicę polsko-niemiecką kilka tysięcy Zy- 
dów, bez uprzedniego uzgodnienia z polskim Ministerstwem Spraw Zagranicznych. 
Niemcy działali przez zaskoczenie. Polskie władze przyjęły pielWsze transporty, natomiast 
odmówiły następnych, które musiały wrócić do Rzeszy8. 
. Na terenie Pomorza, w nocy z 27 na 28 października 1938 r., transport liczący 240 
Zydów, przywiozły niemieckie władze policyjne i pozostawiły w punkcie granicznym w 
Miasteczku powiat Wyrzysk. O tym zdarzeniu, komendant Policji Państwowej w Wy- 
rzysku powiadomił Zarząd Gminy Żydowskiej w Bydgoszczy, którego przedstawiciele 
niezwłocznie udali się do Miasteczka i zaopiekowali się "wysie
leńcami". W dniu 29 
października 1938 r., na koszt Gminy, przywieziono grupę 240 Zydów do Bydgoszczy. 
Byli to Żydzi wysiedleni z Berlina, Brauschweigu, Hanoveru, Rostocku, Stralsundu i 
Szczecina. 9 
W Bydgoszczy przy Gminie miejscowa społeczność żydowska, na wzór Warszawy, zor- 
ganizowała Komitet Niesienia Pomocy Uchodźcom z Rzeszy, który działał od 28 paździer- 
nika 1938 r. do 1 czelWca 1939 r. Przewodniczącym Komitetu został prezes Zarządu Gminy, 
inż. Zygmunt Klotz. W skład Komitetu weszli: S. Baron, dr B. Dobrin, M. Gibs, G. Grun, 
ELewin, M. Lipszycowa, T LipsŻycowa, D. Midziński, S. Rubinistein, N. Rybojad, H. 
Rzeszewska, dr E. Sonnenschein, M. Szajnik, M. Szapiro, J. Szmul, i mgr I. Timberg. lO 
Zasadniczym działaniem powstałego Komitetu stało się zabezpieczenie warunków bytu 
przybyłym do Bydgoszczy "uchodźcom", z których większość "była w stanie kompletnego 
ubóstwa, gdyż nie pozwolono im ze sobą nic zabrać". 11 
Przy wysiedleniu stosowano te same metody, jakimi posługiwano się przy deportacji 
Polaków i Żydów w czasie II wojny światowej. Potwierdza to jeden z wysiedlonych, J osel 
Liodor ze Szczecina pisząc: lIPO dłuższym przetrzymaniu nas w areszcie, kwadrans przed 
odejściem pociągu poinformowano nas o przyczynie zaaresztowania i przedłożono nakazy 
wydalenia. Gotówkę którą mieliśmy zabrano nam ".12 
Bydgoską zbiorowość żydowską stanowiło w większości drobnomieszczaństwo, sa- 
modzielnie wykonujące zawód kupiecki lub rzemieślniczy. Wielu z Żydów żyło w nędzy. 
Ich dochody były tak niskie, że zwolnieni byli od płacenia podatku gminnego. 13 Mimo tego, 
wiele rodzin żydowskich przyjęło i gościło w swoich domach uchodźców. 
Tak samo ludzki okazał się starosta grodzki, Julian Suski, który już 31 października 
1938 r. udzielił zezwolenia Gminie Żydowskiej na przeprowadzenie zbiórki pieniędzy na 
rzecz "uchodźców". Rezultat zbiórki był nieoczekiwany, gdyż przyniósł sumę 10000 zł, 
mimo że, jak piszą w aktach, "gmina była mała, bo licząca tylko 450 płacących podatek i 
składająca się w 90 % z drobnych kupców i rzemieślników".14 Efekt zbiórki świadczył o 
wielkiej ofiarności, zrozumieniu i konsolidacji bydgoskich Żydów. 
Komitet w swojej działalności pracował według ustalonego planu. W pielWszej kolej- 
ności zajął się "uchodźcami", którzy do Niemiec wyemigrowali z Krakowa, Warszawy, 
Leszna, Będzina, Kołomyji, Łodzi i innych miast polskich. Zaopatrzono ich w bilety
		

/kronika_bydgoska_1900226_0001.djvu

			224 


kolejowe oraz udzielono zapomogi w kwocie od 50 do 100 zł, umożliwiając powrót do 
miast, gdzie mieli krewnych lub znajomych. Komitet pośredniczył także w załatwianiu 
formalności związanych z wyjazdami wysiedlonych Żydów do krewnych w Stanach Zjed- 
noczonych, Wielkiej Brytanii i Palestynie. 
J ak wynika ze sprawozdania Komitetu, poważne kwoty wydatkowano na wyżywienie 
"uchodźców", na ich częściowe zakwaterowanie w hotelach, a także na opłaty za zamiejsco- 
we rozmowy telefoniczne. Wielu z nich niespokojnych o los krewnych, których pozostawili 
w Rzeszy, chociaż drogą telefoniczną starało się skontaktować z nimi. 1s 
Komitetowi brakowało pieniędzy na d
lszą działalność. W lutym 1939 r. w Bydgosz- 
czy przebywało jeszcze 40 wysiedlonych Zydów, którzy "nie mając żadnego oparcia ani 
krewnych pozostawali na wyłącznym utrzymaniu Gminy". 16 
Nie pomogły dotacje, które bydgoski Komitet otrzymał od Ogólnego Komitetu Po- 
mocy Uchodźcom Żydowskim z Niemiec w Polsce w wysokości 500 zł i od Jointu 1000 
zł. Komitet postanowił więc zdobyć potrzebne pieniądze organizując dochodową im- 
prezę kulturalną. Dnia 6 maja 1939 r. w lokalu Organizacji Syjonistycznej przy ul. Libelta 8 
urządzono bal "na pomoc dla uchodźców". Impreza przyniosła pożądany efekt, a to dzięki 
skrzętnej i operatywnej działalności Komisji Zabawowej (Harry Lewin, inż. Rozenberg, 
Zylberg, Gibs i mgr Radomski) oraz Komitetu Balowego, któremu przewodniczył Samuel 
Rubinstein, a wchodziły do niego żony znanych bydgoskich Żydów. Dochód z balu za- 
mknął się sumą 1026,24 zł z czego 304,47 zł wydatkowano na pokrycie kosztów imprezy. 
Osiągnięto zysk netto w kwocie 721,77 zł, z czego 21,77 zł wpłacono na Fundusz Obrony 
Narodowej, niezależnie od zadeklarowanej poprzednio kwoty 82 500 zł l7 , zaś 700 zł prze- 
kaz
no skarbnikowi Komitetu, Feliksowi Lewinowi, na rzecz uchodźców. 18 
Zydzi bydgoscy goszcząc uchodźców w swoich domach, poznali z ich bezpośrednich 

elacji prawdę o zbrodniczym hitlerowskim rasizmie. Gdy wybuchła II wojna światowa, 
Zydzi opuszczali swe domostwa, uciekając przed wkraczającymi oddziałami Wehrmachtu. 
Nie uratowało to ich przed zgubą. Ginęli w gettach i obozach koncentracyjnych Gene- 

alnego Gubernatorstwa, a zwłaszcza w Oświęcimiu. Tam też zginęły moje koleżanki - 
Zydówki z ławy szkolnej, Basia Rubinstein, Ewa Wajngot i Hela Rzeszewska. 


Przypisy: 
1 J. Czekanowski, L. Hirszfeld, Eksterminacja narodu żydowskiego oraz hitlerowska doktryna rasizmu w 
świetle nauki, w: Eksterminacja Żydów w Polsce i innych krajach Europy w latach 1939-1945, Warsza- 
wa 1981. 
2 J. Sehn, Akcje łupieskie rasistów hitlerowskich, tamże, s. 255. 
3 K Jonca, Sytuacja prawna Żydów i "Entlosung" kwestii żydowskiej na Śląsku, Materiały Międzynaro- 
dowe Sesji Naukowej nt. Hitlerowskie Ludobójstwo w Polsce i Europie 1939-45, Warszawa 1983 
4 N. Blumenthal, Polityka eksterminacyjna III Rzeszy wobec Żydów, w: Eksterminacja Żydów w Polsce op. 
cit., s. 99. 
5 K Jonca, op. cit. 
6 Thmże. 
7 E. Męclewski, "Kryształowa noc", "Gazeta Pomorska" z 11 listopada 1988 r. 
8 K Jonca, op. cit. 
9 Archiwum Państwowe Bydgoszcz (APB), Gmina Żydowska w Bydgoszczy (GZB), sygn. 272, 277. 
10 APB, GZB. sygn. 273. 
11 Ibidem, sygn. 274. 
12 Ibidem, sygn. 272.
		

/kronika_bydgoska_1900227_0001.djvu

			225 


13 Z. Biegański, Żydzi w Bydgoszczy, Bydgoszcz 1997, maszynopis. 
14 APB, GZB, sygn. 273. 
15 Ibidem, sygn. 275. 
16 Ibidem, sygn. 276. 
17 Z. Biegański, op. cit. 
18 APB, GZB, sygn. 276.
		

/kronika_bydgoska_1900228_0001.djvu

			226 


Zenon Jarkiewicz 


HISTORIA BUDOWY NOWEGO KOŚCIOŁA NA SZWEDEROWIE 
, , 
W LATACH MIĘDZYWOJENNYCH. WYPISY ZRODŁOWE 


W opracowanej i wydanej przez ks. Jana Konopczyńskiego w 1928 r. broszurze zaty- 
tułowanej: "Budowa kościoła Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w Bydgoszczy - Szwe- 
derowie", mieści się m.in. informacja, że w 1917 r. do Bydgoszczy przyjechał ks. arcy- 
biskup dr Dalbor na szczegółową wizytację. Najwięcej zainteresowało go Szwederowo. 
Wynikiem tej wizytacji było jego oświadczenie:" Uczynię wszystko by dzielnica ta strasz- 
nie zaniedbana otrzymała w najkrótszym czasie księdza, który by się Szwederowem za- 
jął". Z jego też inicjatywy powstało Kościelne Stowarzyszenie Budowlane (Kirchen- 
bauverein) dla Bydgoszczy i okolicy. Zakupiło ono przez podsuniętego radcę Józefa 
MiIcherta - na cele budowlane ziemię przy ul. ks. Skorupki 4/5. Mieszkaniec dzielnicy 
Pitak wykonał rysunki mającego na Szwederowie stanąć kościoła. 
Ks. arcybiskup pamiętał o Szwederowie. Dowodem tego było jego pismo do ówcze- 
snego proboszcza parafii farnej w Bydgoszczy, ks. Beckera, datowane dnia 23 lipca 
1918 r.: "Imć ks. Proboszcz zechce mi w przeciągu 4 tygodni donieść, czy podjęto już 
starania około utworzenia w nabytym domu na Szwederowie kaplicy i mieszkania dla 
księdza. Jeżeli dotąd tego nie uczyniono, należy zawczasu podjąć prace odnośne". Niżej 
znajdował się dopisek:"Niestety, w kierunku tym nic nie uczyniono". 
Ale myśl zbudowania na Szwederowie nowego kościoła nie poszła w zapomnienie. 
Rozpoczęto zbierać nawet składki na tę budowę, chociaż o jej samej do końca niewoli 
pruskiej, nawet myśleć nie było można. Na szczęście, ta niewola skończyła się w stycz- 
niu 1920 r. 
Już w dniu 11 lutego 1920 r. tj. bezpośrednio po wyzwoleniu Bydgoszczy, ks. Konop- 
czyński otrzymał od ks. kardynała Dalbora następujący dekret opatrzony sygnaturą nr 
586/20: 
" Celem przygotowania podziału parafii farnej na cztery parafie postanowiłem ustano- 
wić na razie cztery okręgi duszpasterskie i to: 
1. okręg duszpasterski farny 
2. okręg duszpasterski kościoła 1Tójcy Świętej. 
3. okręg duszpasterski kościoła Serca R Jezusa 
4. okręg duszpasterski na Szwederowie. 
Powierzając Imci ks. Wikariuszowi od 1 kwietnia administrację okręgu duszpaster- 
skiego na Szwederowie, przydzielam do tegoż okręgu część parafii bydgoskiej następują- 
cą wg nazw dotychczasowych: 
1. Albertstr. 
2. Frankenstr. 
3. Neuhoferstr. 
4. Schwedenbergstr. 
5. 1Tiftstr. 
6. Wissmanshohe
		

/kronika_bydgoska_1900229_0001.djvu

			227 


Z Schwedenhohe 
8. Mullersho 
Liczba dusz tego 
okręgu wynosić bę- 
dzie około 6790... 
Powierzam Imć ks. 
Administratorowi 
curam anlmarum 
zupełnie i niezależ- 
nie od proboszcza 
parafii z poborami 
dotychczasowymi i 
akcydensem z tego 
okręgu wypływają- 
cym. 
W tym celu ze- 
chce Imć ks. Admi- 
nistrator postarać 
się na Szwederowie 
o ubikacje potrzeb- 
ne na kaplicę i 
mieszkanie dla sie- 
bie, utworzyć tamże 
od 1 kwietnia br. 
biura parafialne, za- 
łożyć księgi parafial- 
nie i wykonywać 
czynności z duszpasterstwem złączone. 
Polecam też Imć ks. Administratorowi podać bezzwłocznie zarządzenie powyższe do 
wiadomości parafian zamieszkujących okręg wzmiankowany z oznaczeniem ulic i miej- 
scowości przez kilka niedziel z ambony kościoła parafialnego oraz spis ulic i miejscowo- 
ści wywiesić na drzwiach kościelnych i podać je w miejscowych pismach... " 
Wkrótce "w kuchni dla ubogich przy ul. Orla 34 z desek zbito prymitywny ołtarz, 
gdzie co dzień odbywały się Msze ś..v. a w niedziele i święta pod gołym niebiem". 
Przybory kościelne udało się uzyskać od osób prywatnych spoza Bydgoszczy.l 
I tak się zaczęło. W niekompletnym roczniku "Dziennika Bydgoskiego" z 1920 r. 
pielWszą informację o kościele na Szwederowie znajdziemy w numerze z dnia 3 kwiet- 
nia. Oto jej treść: "Na kościół w Szwederowie wpłynęło dotychczas 43.297,50 mk. Ks. 
Konopczyński". 
W kolejnych dniach i miesiącach w tymże "Dzienniku" ukazywały się dalsze mel- 
dunki o wpłatach na budowę nowego kościoła. Ale nie tylko. Drukowane były także 
obszerniejsze informacje i publikacje, których znaczna część nosiła podpis ks. Konop- 
czyńskiego. I tak m.in. "Dziennik Bydgoski" z dnia 22 kwietnia 1920 r. pisał: 
" Kościół na Szwederowie a kupiectwo polskie w Bydgoszczy. Jego Eminencja ks. kar- 


III 


. 


r-. 


. 
. 
.....\ 
, <. 
... , 


... .ł 
. i 
.., . 
'.. 
" 
. ' 
.	
			

/kronika_bydgoska_1900230_0001.djvu

			228 


dynał polecił mi z polskiego przedmieścia Szwederowa liczącego przeszło 7000 dusz, 
osobną utworzyć parafję i pobudować tamże kości6ł choćby tymczasowy, bez względu na 
panującą dzisiaj drożyznę. Gwałtowną potrzebę postawienia kościoła szczególnie w Szwe- 
derowie, każdy nieuprzedzony człowiek uznać musi tem więcej, że kościoły bydgoskie dziś 
już wiernych pomieścić nie mogą. Wydatek na ten cel zwłaszcza w obecnym czasie będzie 
wielki a parafjanie tamtejsi - to bieda i nędza składająca się z samych rodzin robotni- 
czych pozbawionych w przeważnej części pracy. Mimo to każdy nieomal robotnik szwede- 
rowski zaszczytnie znany z walk do niedawna stoczonych z falą hakatystyczną składa 
wedle możności na ten tak szlachetny cel swój grosz wdow
 lecz ta, aczkolwiek wielka 
ofiarność poczciwego ludu naszego nie wystarczyłaby na pokrycie wydatków, gdyby nie 
pomoc całego społeczeństwa naszego. 
Z uznaniem podkreślam tutaj ofiarność kupiectwa polskiego. W Bydgoszczy dziećmi 
jednej wielkiej Matki Ojczyzny jesteśmy wszyscy i oto w imię tej świętej prawdy kupiec 
polski w Bydgoszczy podaje dłoń bratnią robotnikowi i hojną ofiarą pomaga mu do 
postawienia w jego dzielnicy tak bardzo potrzebnej Świątyni Pańskiej. Ku potwierdzeniu 
słów powyższych niech posłużą sumy ofiarowane przez panów kupców złożone dotych- 
czas na kościół w Szwederowie: pp. Siuchniński 3000 mk., Stawiński 4000 mk, Stobiecki 
3000 mk., Kaszubowski 3000 mk., Zakrzewski 1000 mk. i 500 mk. jako legat, Sentkow- 
ski 1000 mk, N.N. (kupiec) 1000 mk., pani Ziętakowa 500 mk., A. Kośmieja 400 mk itd. 
Cześć więc polskiemu kupiectwu w Bydgoszczy. 


Ks. Konopczyński" 


Dnia 10 października 1920 r. nastąpiło uroczyste wprowadzenie paraf jan do nowego 
prowizorycznego kóścioła, którego poświęcenia dokonał ks. Becker. "Dziennik Bydgoski" 
24 marca 1921 r. wówczas donosił: 
"Z Szwederowa. Do zbudowania chóru w kościele katolickim na Szwederowie przy- 
czynili się łaskawie następujący ofiarodawcy. Hurtownia Drzewa" Wisła" (dyrektor p. 
Figiel) daruje potrzebne do tego drzewo, Fabryka Mebli p. Bugielobróbkę tego drzewa, 
właściciel cegielni p. Łukowski 2000 cegieł, kowalp. Wardziński 960 mk, p. Kaszubow- 
ski 500 mk., stolarz p. Or/owicz z Okola 500 mk., N.N. 100 mk., składka w warsztacie p. 
Bugiela 320 mk., pan Stobiecki gwoździe i śruby, 16 pułk ułanów wielkopolskich i 62 
pułk piechoty - furmanki do zwożenia materiału. Budowniczy p. Kukliński zbudowanie 
chóru. Powyższym ofiarodawcom w imieniu parafji składają serdeczne " Bóg zapłać!" - 
ksiądz Konopczyński... " 
Oto kolejna notatka zaczerpnięta z "Dziennika Bydgoskiego" z 21 lipca 1921 r.: 
" W księgami Posłusznego na Placu 7eatralnym wystawiony został w oknie obraz Serca 
Jezusowego. Wykonał go wikary Dziadzia ze Szwederowa, górnoślqzak i ofiarował kościoło- 
wi na Szwederowie dla ołtarza Serca Jezusowego ". 
"Dziennik Bydgoski" z 13 sierpnia 1921 r.: 
" Wspaniały dar dla kościoła na Szwederowie. Przed kilku tygodniami osiedliło się na 
ul. Stromej 29 dwóch młodych dzielnych stolarzy otwierając tamże wielkie przedsiębior- 
stwo stolarskie. Owoc pierwszej swej samodzielnej pracy ofiarowali kościołowi na Szwe- 
derowie w postaci 2 przepysznych konfesjonałów. Właściciel fabryki p. Bugiel podarował 
na ten cel drzewa za kilkanaście tysięcy marek, a p.p. Leon Zboralski i Bolesław Siudow-
		

/kronika_bydgoska_1900231_0001.djvu

			229 


ski wykonali wedle pomysłu i kosztorysu X wikarego Dziadzi zupełnie bezpłatnie owe 
przecudne konfesjonały w stylu gotyckim. Panom Bugielowi i młodym, dzielnym i zacnym 
przedsiębiorcom serdeczne "Bóg zapłać" - Ks. Konopczyński. " 
"Dziennik Bydgoski" z 13 kwietnia 1922 r.: 
" Wspaniałe dary na kościół w Szwederowie. Parafia szwederowska, licząca dzis oko- 
ło 18 000 dusz, składa się jak ogólnie wiadomo z najbiedniejszej ludności, walczącej 
obecnie z niesłychanym trudem o byt. Podczas gdy wszystkie inne parafje bydgoskie 
przynajmniej mają swe własne kościoły, zaopatrzone dostatecznie w przybory, parana 
nasza nie posiada nawet dachu nad głową: ciasne, skromne prowizorjum zastępuje jej 
na razie dom Boży a z przyborów posiada tylko najniezbędniejsze i to jeszcze niekom- 
pletnych. 
Ofiarność ludu roboczego na Szwederowie na rzecz kościoła jest wprawdzie wielka, 
lecz nawet w przybliżeniu przy obecnej drożyźnie nie wystarcza, by braki uzupełnić. 
Skazani więc jesteśmy na pomoc z zewnątrz. 
Lud tutejszy jest dobry i zasługuje ze wszech miar na poparcie. Patrząc w niedziele i 
święta na te ogromne rzesze rozmodlone w kościółku naszym, dla braku miejsc zalega- 
jące nawet ulice, na oblężone konfesjonały, serce mimowoli człowiekowi rośnie i z ust 
wydobywa się krzyk radosny: to nasz kochany, poczciwy lud polski! 
Opatrzność Boska też widocznie czuwa nad swym ludem, wzywając kolejnych ofia- 
rodawców, wielkim takim dobrodziejem naszej parafji stał się p. Jan Gburczyk z ulicy 
Pomorskiej. Ofiarował bowiem kościołowi naszemu śliczną Drogę Krzyżową miljono- 
wej wartości, której poświęcenia dokona się w Wielki Piątek po południu o godzinie 3 
i pół. Głęboką wdzięczność zaskarbił sobie p. Gburczyk całej parani, która w serdecz- 
nych modłach o nim i jego dziele na zawsze pamiętać będzie. 
Drugim naszym dobrodziejem - to wysoki urzędnik Najjaśniejszej Rzeczp. Polskiej p. 
starosta Niesiołowski, który ofiarował kościołowi naszemu dwie piękne kapy, wartości 
setek tysięcy, a oprócz tego przeznaczył 100 000 marek na uruchomienie ochronki, 
gdzie dziatwa biednych wdów i robotników pod opieką Sióstr Elżbietanek gromadzić 
się może. Lud tutejszy tu z wielką czcią i wdzięcznością wspomina nazwisko szlachet- 
nego ofiarodawcy. 
Obaj ci panowie nie życzyli sobie, by ich nazwiska ujawniać, mimo to nie stosuję się 
do ich życzenia i to dlatego, by publicznie wykazać, że istnieją wśród naszego społeczeń- 
stwa i w czasach obecnych osobistości, które dla każdej potrzeby mają dłoń otwartą. 
Daj nam Boże jak najwięcej tak zacnych i szlachetnych urzędników i przemysłow- 
CÓłv, litujących się zawsze i wszędzie nad biedą i niedolą naszego społeczeństwa. Ks. 
Konopczyński ". 
"Dziennik Bydgoski" z 5 października 1923 r.: 
"Kościół polsko-katolicki na Szwederowie. Społeczeństwu Bydgoszczy wiadomo dosta- 
tecznie, w jak trudnych warunkach znajduje się parafia nasza licząca około 18000 dusz, 
a nie posiadająca własnego kościoła. Ten brak ma wypełnić prowizorjum zadzierżawione 
od miasta Bydgoszczy, jednakże dla szczupłości zadaniu swemu ani w przybliżeniu spro- 
stać nie może, tymczasem ludność tutejsza gamie się do kościoła na nabożeństwa, skut- 
kiem czego panuje w kościele naszym w czasie nabożeństw straszliwa ciżba. Jedno jedyne 
istnieje wyjście, co w razie ognia nieobliczalne spowodować może nieszczęście.
		

/kronika_bydgoska_1900232_0001.djvu

			230 


Dozór tut. kościoła zamierzając usunąć zło przez rozszerzenie całego gmachu czyli 
rozbudowanie, zwrócił się przez swego proboszcza do tut. Magistratu z prośbą o łaskawe 
przekazanie owego budynku na własność paraJj
 gdyż tylko wtenczas można będzie od- 
powiednie poczynić zmiany połączone z ogromnemi wydatkami. Na ostatniem naszem 
zebraniu radny miasta z Szwederowa p. Trębacz referował nam, że Magistrat zamierza 
ubikacje te paraJji tylko wydzierżawić na lat 10, co wywołało na zebranych wprost przy- 
gnębiające wrażenie, bo w takim razie o przebudowaniu ani marzyć nie można, gdyż po 
upływie tego czasu przy ewent. innym składzie Magistratu paraJję stąd wyrzucić można. E 
radny Trębacz twierdzi, że w Radzie miejskiej nie znalazłby się radny, który oddaniu ubi- 
kacji na taki cel by się sprzeciwił... Być może, że tut. Magistrat, który w obecnym składzie 
okazywał zawsze wiele życzliwości żywotnym interesom naszym, nie zna stosunków na- 
szych dostatecznie. Wobec tego proponowano zwołać olbrzymi wiec paraJjalny i zaprosić 
nań przedstawicieli Magistratu, by się naocznie przekonać mogli o naszych potrzebach. 
Temu sprzeciwił się obecny na zebraniu ks. proboszcz twierdząc, że przecież toczą się na 
razie rokowania z Magistratem, które prawdopodobnie do szczęśliwego dla parafji do- 
prowadzą wyniku. 
Mimo wszystko Tow. Obywateli publicznie zwraca się na tej drodze do Szanownego 
Magistratu o łaskawe uwzględnienie prośby paraJji naszej. Lud tut. garnie się bowiem z 
całem zapałem do kościoła i nie wolno nikomu go odpychać, gdyż mogłoby się to kiedyś 
straszliwie zemścić. Co kościół pod względem wychowania zdziałać może, o tem świad- 
czy właśnie Szwederowo ongiś niebezpieczne miejsce zbrodniarzy i wyrzutków społeczeń- 
stwa - pod zbawiennym wpływem kościoła otrząsnęło się z tych chwastów i stanowi 
obecnie najspokojniejszą dzielnicę Bydgoszczy. Nie wolno więc nam tych owoców zatra- 
cać i jakkolwiek Magistrat znajduje się na razie w trudnych warunkach materialnych, 
mimo to ofiarę tę z spokojem uczynić może, gdyż pieniądz się odzyska, ale zdziczenie 
wśród dorastającej młodzieży i szkody stąd wynikłe dla społeczeństwa nie dadzą się 
naprawić. Tow. Obywateli na Szwederowie. " 
"Dziennik Bydgoski" z 9 listopada 1923 r.: 
" Gorąca prośba. Dzięki życzliwości p.p. dyrektora inż. Starka paraJja szwederowska 
otrzymała dla swego kościoła organy. Skutkiem tego cały chór musi być odpowiednio 
rozbudowany, względnie rozszerzony, co połączone będzie z wielkim wydatkiem, nadto 
konieczne jest drugie wejście do kościoła, gdyż w razie pożaru lub jakiegokolwiek zamie- 
szania nieobliczalne nastąpić by mogło przy tak wielkim natłoku nieszczęście. Ludność 
tut. jakkolwiek na wskroś biedna, składa na ten cel wedle możności, jednak że to wszyst- 
ko przy obecnych cenach nie wystarcza. Komu więc dobro ludu leży na sercu, ten niechaj 
choć drobnym datkiem przyczyni się do ulżenia ciężarom ciążącym na paraJji biednej, 
lecz uczciwej; każdą niedzielę i święta lud w kaplicy modli się wdzięcznem sercem za 
swych dobrodziej
 których mu się z ambony podaje do wiadomości. Składki przyjmuje się 

 biurze paraJji... Ks. Konopczyński" 
Orędownik Urzędowy w Bydgoszczy z 16 lutego 1924 r.: 
"Magistrat uchwala cmentarz na Szwederowie położony przy ul. Kossaka, oddać na 
własność paraJji katolickiej na Szwederowie". 
"Dziennik Bydgoski" z 20 stycznia 1925 r.: 
" Towarzystwo Obywateli Szwederowa, istniejące już piąty rok, miało w dniu wczoraj-
		

/kronika_bydgoska_1900233_0001.djvu

			231 


szym swe roczne walne zebranie. Członków liczy 640. Towarzystwo ma na celu nie tylko 
sprawy gospodarczych ulepszeń ku osobistym wygodom i estetycznego wyglądu tej dziel- 
nicy, ale niemniej pracuje usilnie nad zagadnieniem budowy większego kościoła, gdyż 
obecny jest za szczupły, by pomieścić wszystkich wiernych... 
Ks. proboszcz Konopczyński zakomunikował zebranym, że sprawa budowy kościoła 
już w niedalekiej przyszłości dzięki całemu społeczeństwu bydgoskiemu, które z pewno- 
ścią nie odmówi poparcia, może być urzeczywistnioną... " 
"Dziennik Bydgoski" z 22 mafca 1925 f.: 
"Z Szwederowa. Organ bydgoskich socjalistów" Volkszeitung" w jednym z ostatnich 
numerów twierdził, że korporacje miejskie przyznały z funduszów publicznych pewną 
sumę na pobudowanie nowego kościoła na Szwederowie. 
Stwierdza się niniejszem, że " Volkszeitung" świadomie oczernia i kłamie, ponieważ 
paraJja szwederowska na ten cel od miasta nie otrzymała ani grosza. 
Co do darowizny miejskiej, zaznacza się, że do 1 W 1924 miasto Bydgoszcz było patro- 
nem także i Szwederowa... Darując magistrat paraJji naszej nieruchomość na ten cel, 
spełnił tylko swój obowiązek. 
Nadto na darowiźnie miejskiej spoczywają jeszcze wielkie ciężary w postaci długów 
hipotecznych. Co do tej sprawy i to dzielnica robotnicza może tzJ.v. opiekunce robotniczej 
" Volkszeitung" zdradzić, toczą się rokowania. Nawet połowę tych ciężarów paraJja przej- 
muje na siebie, a za resztę odstępuje miastu ogród, który ma być zamieniony na publiczny 
dla dobra właśnie dzielnicy robotniczej. Niechaj więc" Volkszeitung" w swem świętem 
oburzeniu na korporacje miejskie się uspokoi, gdyż miasto właściwie paraJji żadnego 
podarku nie uczyniło, raczej nieruchomość tę korzystnie nawet dla siebie sprzedaje. 
Mimo wszystko paraDa nasza p. prezydentowi Dr. Śliwińskiemu i korporacjom miej- 
skim wyraża głębokq wdzięczność, że raczono wniknąć w trudne położenie nasze i umoż- 
liwić dla dzielnicy tak biednej, bo robotniczej, instytucji charytatywnej. Dozór kościelny 
paraJji pod WezJ.v. Matki Boskiej Nieustającej Pomocy". 
"Dziennik Bydgoski" z 25 kwietnia 1925 f.: 
" Gorąca prośba obywateli Szwederowa. Społeczeństwu bydgoskiemu wiadomo do- 
statecznie, w jak trudnych warunkach znajduje się paraJja Szwederowo, licząca obecnie 
około 15 000 dusz, a nie posiadająca osobnego kościoła. Księża nabożeństwa odpra- 
wiać są zniewoleni w darowanej paraJji przez miasto sal
 która dawniej służyła do zabaw, 
co przecież najzupełniej nie odpowiada godności kościoła katolickiego, a z drugiej strony 
dla szczupłości zadaniu swemu ani publicznemu sprostać nie może. Ludność szwede- 
rowska szczególnie w ostatnich miesiącach, garnie się do kościoła na nabożeństwa, jak 
nigdy; skutkiem tego panuje w kościele w czasie nabożeństw straszny ścisk, co powoduje 
w każdą niedzielę i święto ,liczne zasłabnięcia. W czasie jednakowoż pożaru przy tak 
ogromnym natłoku i braku odpowiednich wyjść z łatwością powstać może dla wiernych 
nieobliczalne nieszczęście. 
Od szeregu lat czekaliśmy cierpliwie na poprawę stosunków, by wówczas przystąpić do 
budowy kościoła, lecz niestety, tej poprawy nie widać i z pewnościq jej się nie doczekamy. 
rym czasem kwest ja kościoła na Szwederowie z każdym dniem staje się gwałtowniejszą 
potrzebą. Wobec tego Rada kościelna, czyniąc zadość ogólnemu życzeniu paraJjan, po- 
stanowiła jednogłośnie bez względu na obecne stosunki, przystąpić do budowy kościoła
		

/kronika_bydgoska_1900234_0001.djvu

			232 


pod wezJ.v. Matki Boskiej Nieustającej Pomocy. Jednakże parafia z własnych sił mimo 
najlepszych chęci nie jest w stanie dzieła tego dokonać, boć parafianie to wyłącznie lud 
roboczy, który na domiar złego, skutkiem ogólnego postoju, w przeważającej części jest 
bez pracy i chleba. A jednak ofiarność tego biednego, poczciwego roboczego ludu pol- 
skiego na ten cel jest wprost nadspodziewana. Przy zakupie ziemi pod budowę kościoła, 
ten biedny nasz robotnik w ostatnich dniach od ust sobie odejmując ostatni gorsz w 
ofierze składał, boć to przecież na zakup ziemi pod kościół Matki Boskiej Nieustającej 
Pomocy, a każdy szczery Polak, za przykładem ojców gorąco pała nabożeństwem ku tej 
Królowej Korony Polskiej. Robotnik polski na Szwederowie złożył w tych dniach dowód 
na to, jak droga jest mu spuścizna ojców naszych. 
Na prośbę parafii, popartą przez miejscowe władze, Dyrekcja Loterji państwowych w 
Warszawie, oceniając należycie znaczenie kościoła w tej przeważnie robotniczej dzielnicy, 
nieomal natychmiast raczyła łaskawie udzielić zezwolenia na urządzenie loterji fantowej 
na budowę kościoła, by w ten sposób ułatwić wykonanie tego, tak zbożnego dzieła i 
równocześnie zamiast upokarzającej jałmużny, dać licznym bezrobotnym za uzyskany w 
ten sposób grosz pracę i chleb. Los kosztować będzie tylko dwa złote. Nie są to właściwie 
losy w tego słowa znaczeniu, lecz raczej cegiełki pod świątynię Matki Boskiej Nieustającej 
Pomocy, tej przemożnej patronki każdej szczerze katolickiej rodziny. Ludzie dobrej woli i 
wielkiego poświęcenia w tych dniach zapukają do poszczególnych rodzin bydgoskich z 
prośbą o łaskawe kupienie choćby jednej cegiełki dla M.B.N.R Toć to wstyd dla nas 
wszystkich Polaków, że w wolnej Ojczyźnie naszej nie możemy się zdobyć na urządzenie 
odpowiedniego przybytku dla tej Patronki Polskiej i pozwalając Jej lub raczej zmuszając 
Ją do przebywania w ubikacjach dawniejszej podrzędnej restauracji podmiejskiej. Rada 
Parafialna Szwederowa, znając zresztą wielką ofiarność społeczeństwa bydgoskiego, 
zwraca się z gorącą prośbą na tej drodze o łaskawe poparcie całej tej akcji. Wiemy 
dobrze, że w tak trudnych czasach nikt większej ofiary złożyć nie jest w stanie, jednakże 
drobną ofiarę bez uszczerbku przez zakup losu na ten tak szlachetny cel, poświęcić każdy 
moze. 
Lud tutejszy gamie się z całem zapałem do kościoła, a każdego prawego obywatela, 
rozumiejącego dobro Ojczyzny naszej świętym obowiązkiem jest wedle sil i możności 
ułatwić mu wypełnienie obowiązków religijnych, gdyż inaczej mogłoby to się kiedyś strasz- 
liwie na nas zemścić. Co bowiem kościół pod względem wychowania zdziałać może, o 
tem świadczy właśnie Szwederowo, które w krótkim stosunkowo czasie zmieniło się nie 
do poznania. Szwederowo ongiś niebezpieczne miejsce zbrodniarzy i wyrzutków społe- 
czeństwa - pod zbawiennym wpływem kościoła otrząsnęło się z tych chwastów i stanowi 
obecnie najspokojniejszą dzielnicę Bydgoszczy. Nie wolno więc nam zatracać tych owo- 
ców i jakkolwiek w trudnych warunkach materjalnych, w których obecnie żyjemy, uiścić 
każdy dobrze myślący obywatel drobną tę ofiarę bez uszczerbku nawet ze spokojem może 
i powinien dla dobra sprawy, gdyż pieniądz się odzyska, ale zdziczenie wśród dorastającej 
młodzieży i szkody z tego wynikłe dla społeczeństwa nie dadzą się naprawić. Ks. Konop- 
czyński ". 
"Dziennik Bydgoski" z 12 czeIWca 1926 l.: 
"Szwederowo wola o nowy kościół. Na jego budowę odbędzie się wielka loterja fanto- 
wa! Nie można dziwić się obywatelom Szwederowa, że apelują oni dziś do całej Bydgosz-
		

/kronika_bydgoska_1900235_0001.djvu

			233 


czy o pomoc w zbudowaniu nowego kościoła w ich dzielnicy. Alboż to Szwederowianie 
groszem swoim nie przyczynili się do budowy kościołów Świętej Trójcy, Serca Jezusa i w 
Siernieczku... 
Teraz żądają rewanżu, pomocy materjalnej na kościół w Szwederowie. 
W tym celu Komitet budowy kościoła zorganizował loterję fantową, której bardzo 
kosztowne losy wystawione będą niebawem w jednym ze składów przy ul. Mostowej. A 
los kosztuje 2 zł, tylko... 
Tak nas informuje Rada ParaJjalna z X Konopczyńskim na czele. 
Bądźmyż dżentelmenami! Nie skąpiło Szwederowo na nasze kościoły, nie skąpmy i my 
dla nich na świątynię Bożą!" 
"Dziennik Bydgoski" z 1 sierpnia 1926 f.: 
"O kościół na Szwederowie. Budowa kościoła Matki Boskiej Nieustającej Pomocy na 
Szwederowie postępuje naprzód dzięki zabiegom naszych przemysłowców w Bydgoszczy, 
którzy staraniem i datkami w materjale budowlanym przyczynili się do szybkiego zrealizo- 
wania dzieła. 
Zezwolenie i potwierdzenie budowy kościoła udzieliło już ministerstwo w Warszawie. 
Plany kościoła wykonane..., materjał zakupiony już się zwozi. Wkrótce mamy rozpocząć 
pracę samej budowy. 
Potrzeba nam pieniędzy na opłacenie robotnika Funduszu nie mamy, bo paraJja nowa 
i uboga, a pożyczka z powodu wysokiego procentu nie możliwa. Jedyna nasza nadzieja w 
dobroci społeczeństwa miasta Bydgoszczy, znanego z hojności w takich wypadkach. 
Chcąc dać okazję do ofiar, urządzamy tzw. "Dzień Szwederowski", polegający na roz- 
sprzedaży losów loterji fantowej po wszystkich ulicach miasta. 
Losy tanie, bo kosztują zaledwie 2 złote sztuka. Fanty wspaniałe można oglądać na 
wystawie przy ulicy Mostowej. 
Pienvsza nagroda - jadalka, pokój męski, sztuciec stołowy srebrny, kuchnia, rowel)', 
zegarki złote, obrazy itd. Fanty drogie nie do uwierzenia...
 
Kończymy naszą prośbę wezwaniem do wszystkich obywateli Bydgoszczy: Polacy - 
katolicy! 
Odnawialiśmy kościół Famy! 
Odnawialiśmy kościół Klarysek! 
Budowaliśmy kościół Świętej Trójcy! 
Pomóżcie i nam zbudować kościół Matki Boskiej Nieustającej Pomocy! Komitet. " 
"Dziennik Bydgoski" z 22 wfześnia 1926 f.: 
"Ciągnienie na kościół na Szwederowie. Wreszcie doczekaliśmy się. Loterja fantowa na 
kościół na Szwederowie, której losy wszyscy chętnie nabyliśmy, została zakończona i cią- 
gnienie odbyło się wczoraj. W skromnej salce paraJjalnej zebrali się: XX prob. Konopczyń- 
ski, Słupiński, Kałas i Branowski oraz pp. apt. Rybick
 kom. Sobkowski oraz członek rady 
paraJjalnej Modrakowski, którzy w obecności notarjusza p. Muracha dokonali oficjalnego 
otwarcia ciq.gnienia. 
Z urny, łaskawie wypożyczonej przez Magistrat... wyciq.gały numery 4 dziewczynki - sie- 
rotki z ochronki szwederowskiej. Razem wyciągnięto 1 Z 391 sprzedanych losów. Wartość 
urzędowa wygranych wynosi Z 200 zł. Oto poniżej pierwsza część wygranych... "
		

/kronika_bydgoska_1900236_0001.djvu

			234 


"Dziennik Bydgoski" z 27 stycznia 1927 f.: 
"Przebieg budowy kościoła Matki Boskiej N.R na Szwederowie. W styczniu roku ze- 
szłego radq paraJjalna postanowiła już naprawdę przystąpić do budowy nowego kościo- 
ła. Najpierw zakupiono miejsce przy ulicy Ugory nr 8/9. Pieniądze na zakupno gruntu 
złożyli paraJjanie w czasie kolędy, którą odbyli księża, serdecznie przyjmowani w każdym 
domu i obdarowani choćby małą ofiarą na dom Boży. 
Równocześnie architekt Cybichowski gotował plany kościoła, które wykończył w maju 
r. 1926. Aby przystąpić do urzeczywistnienia tych planów, potrzeba było znów pieniędzy, a 
tymczasem w kasie kościelnej pustki. Za zezwoleniem władz państwowych urządził ko- 
mitet loterję fantową. Sprawa loterji z początku szła bardzo ciężko i powoli jednak z 
J 
pomocą kupców bydgoskich zawsze chętnych w takich sprawach i bractw kościelnych, 
paraJja MB.lv.Pom. rozsprzedała wszystkie losy tak, że czystego zysku zostało 24.220 zł. 
Z takim funduszem po załatwieniu koniecznych spraw z władzami państwowemi i 
duchownemi i po zakupieniu drzewa z lasów państwowych, przystąpiono do kopania 
fundamentów w dniu 4 października 1926 r. Od tego dnia robotnicy nie ustępują od 
budowy kościoła, znajdując zarobek i utrzymanie rodzin w tak krytycznym czasie. Budo- 
wa kościoła dzięki szczególniejszej Opatrzności Bożej i przyczynie Matki Najświętszej i 
ofiarności ludzi, trwa przez całą jesień i zimę. Mury doprowadzono pod dach, tak że z 
końcem lutego będzie można ukończyć postawienie dachu i wieży. 
Według kontraktu z budowniczym kościół ma być oddany do użytku na służbę Bożą 
już w lipcu tego roku. Wznosi się więc świątynię ku czci Matki Najśw. dzięki ofiarności 
społeczeństwa bydgoskiego, a paraJjanie szwederowscy, widząc rosnące z każdym dniem 
mury świątyni z podziwienia godnem poświęceniem znoszą ofiary większe i mniejsze, 
dzięki którym mogło się tak daleko doprowadzić budowę kościoła. 
Nie koniec na tem. Czeka nas jeszcze pokrycie dachu, wieży i postawienie bocznych 
naJ-v, a fundusze nasze zupełnie wyczerpane. Stoimy więc zrozpaczeni przed dzielem nie- 
dokończonem, które żąda nowych zasiłków pieniężnych. 
Nie mamy już śmiałości udawać się z nową prośbą do dobrych serc obywateli miasta 
Bydgoszczy ale ufamy w ich dobroć i ofiarność. Dla tego też prosimy bardzo nie o wielką 
ofiarę, lecz choć drobną, to jest o poparcie naszego "Bazaru ", który młodzież parafii 
M.B.N. Pomocy urządza na dochód budowy kościoła dnia 30.1. tj. w niedzielę po połud- 
niu w Strzelnicy, ul. Toruńska. Może niniejsza prośba będzie już ostatnia. Komitet". 
Ks. J. Konopczyński, Budowa kościoła...: 
"Dnia 7.3.1927 r. zwiedził JE ks. kardynał dr Hlond na Szwederowie koŚ"Ciół prowizo- 
ryczny, a następnie udał się na plac budowy, przy sposobności zastrzegł sobie po jego 
ukończeniu konsekrację tego kościoła ". 
"Dziennik Bydgoski" z 29 mafca 1927 f.: 
"Nowy Kościół na Szwederowie. W r. 1920 po wkroczeniu wojsk polskich, śp. ks. kar- 
dynał Dalbor stworzył z przedmieścia Szwederowo osobny samodzielny okręg duszpa- 
sterski. Okręg ten liczył wówczas 8000 dusz, jednakże nie posiadał kościoła. Admini- 
strowanie tego okręgu powierzył ks. arcypasterz ks. Konopczyńskiemu. Przez trzy kwarta- 
ły trzeba było odprawiać nabożeństwa pod gołem niebem, przyborów kościelnych nie 
posiadało Szwederowo żadnych, a kościół macierzysty Fara pomocy żadnej udzielić nie 
mogła, dla braku funduszy. Dzięki ofiarności paraJjan i społeczeństwa bydgoskiego uda-
		

/kronika_bydgoska_1900237_0001.djvu

			235 


ło się w krótkim czasie przynajmniej przybory najniezbędniejsze sprawić. W październiku 
1920 r. magistrat przyszedł paraJji z pomocą, wydzierżawiając jej salę restauracyjną, któ- 
rą natychmiastparaJjanie przerobili na kościół prowizoryczny. 
Jymczasem Niemcy protestanci wyprowadzali się tłumnie do Niemiec a ich miejsce 
zajmowali Polacy. Z rozmaitych części świata przybyl
 tak że parajja - która osobnym 
dekretem śp. arcybiskupa Dalbora od r. 1924 została erygowana - liczy obecnie 15 000 
dusz. 
Kościół prowizoryczny okazał się za szczupły i trzeba było koniecznie przystąpić do 
budowy obszernej świątyni. Trudność atoli zachodziła w uzyskaniu miejsca pod budowę 
kościoła, którą jednak usunięto przez zakupienie ziemi w grudniu 1925 r. przy ul. Ugory. 
Rada paraJjalna skomunikowała się z architektem, radcą Cybichowskim za pośred- 
nictwem ks. prałata Malczewskiego. Projektowano najprzód pobudowanie kościoła z 
drzewa, a to ze względu na brak odpowiednich funduszy, jednakowoż urządzona na ten 
cel loterja fantowa przyniosła 25 000 zł czystego zysku, a ministerstwo dóbr i lasów 
państwowych, za pośrednictwem posła Faustyniaka, odstąpiło na dogodnych warun- 
kach potrzebną ilość drzewa, umożliwiając paraJji rozpoczęcie budowy. 
Za radą p. radcy Cybichowskiego, postanowiono wyzyskać najnowszą technikę bu- 
dowli i pobudować kościół z żel. betonu. Prace rozpoczęto w połowie października i 
obecnie budowa doszła już do dachu. Pokrycie dachu i wież nastąpi w tych dniach. Prace 
te powierzono firmom bydgoskim pp. Sosnowskiemu i Suwalskiemu. W ogóle przy ko- 
ściele zatrudnieni są wyłącznie robotnicy i rzemieślnicy z Bydgoszczy, którzy bardzo szybko 
zamierzone prace wykonują. 
Wielką pomocą przy budowie służył paraJji p. aptekarz Rybicki. 
Parajja robotnicza żywi wielką wdzięczność dla p. prezydenta miasta dr. Śliwińskiego, 
który rozumiejąc położenie na tej biednej dzielnicy, stara się, żeby dopomóc do ukończe- 
nia tak bardzo potrzebnej świątyni na Szwederowie, a z drugiej strony umożliwić chętnym 
do pracy zarobek. 
Ofiarność społeczeństwa na ten cel jest wprost wzruszająca: przy nędznych zarob- 
kach, parajjanie robotnicy dobrowolnie opodatkowali się i przynoszą swemu duszpaste- 
rzowi wedle sił i możności datki, aby tylko nie przenvać budowy, wzgl. pokryć koszta 
materjału. Jednakowoż wydatki są wielkie i z pewnym lękiem rada parafjalna spogląda 
w przyszłość, tem więcej, że znikąd pożyczki, mimo usilnych starań, dostać nie może. 
Rozchodzi się już właściwie o końcowe prace, ale najkosztowniejsze, bo pokrycie dachu 
i sześciu wież blachą. Parajjanie jednak mają niezachwianą wiarę, że znajdą się osoby 
szlachetne, które przyjdąparaJji z pomocą, tem więcej, że kościół buduje się pod wezwa- 
niem Matki Boskiej Nieustającej Pomocy, Królowej Korony Polskiej. 
Kościół jest trzynawowy, w stylu bazylikowym, długość kościoła wewnątrz 56 mtr., 
szerokość 26 mtr., wysokość (do sufitu) 17 mtr. 6 wież, główna wieża, która jest już na 
ukończeniu ma 50 mtr. Kościół stanie w parku sześciomorgowym. Koszt kościoła w 
surowym kształcie, dzięki przychylności ministerstw i poszczególnym firmom, wyniesie 
około 200.000 zł. Firma Elske i Lewandowsk
 mimo zaszłych zmian, nie podniosła 
ceny, która wynosi 50.000 zł. 
Ks. prob. Konopczyński, który jest już 7 lat na Szwederowie, od samego początku 
swego urzędowania, nosił się z zamiarem pobudowania kościoła. Szczególnie jednak
		

/kronika_bydgoska_1900238_0001.djvu

			236 


krótko przed rozpoczęciem napotkał na wielkie trudności - denuncjacje mające unie- 
możliwić rozpoczęcie budowy. Pomocą wielką przy pokonaniu tych wszystkich trudności 
był ks. prałat Malczewski, a władze duchowne okazały wielkie zrozumienie. 
Ks. Konopczyński przy pomocy ks. prałata Malczewskiego, uzyskał już w r. 1925 dzwo- 
ny dla nowego kościoła, które w tych dniach zostaną wciągnięte i poświęcone. Otóż 
jednostka dość wpływowa na Szwederowie, starał się na wszelki sposób, z powodu zaku- 
pu dzwonóKJ, zniechęcić parafian do swego proboszcza, głosząc jakoby tenże już nie 
myślał o pobudowaniu kościoła, a ofiary na inne zamierzał zużyć cele. W krótkim jednak 
czasie intrygi zostały ujawnione, jednostka unieszkodliwiona, a ks. Konopczyński, już bez 
przeszkód z tej strony, mógł plan swój budowy kościoła urzeczywistnić. 
Z uznaniem należy podnieść zasługi ks. prob. Konopczyńskiego, położone około wy- 
budowania nowego kościoła i jego pasterską pracę wśród parafian, której dodatnie wpływy 
widać na całym Szwederowie. To też parafianie kochają swojego duszpasterza tak, jak 
na to ten zacny kapłan zasługuje ". 
"Dziennik Bydgoski" z 1 kwietnia 1927 T.: 
" Wielką zasługę około budowy kościoła Matki Boskiej Nieustającej Pomocy na Szwe- 
derowie położyli prezydent miasta dr Śliwiński oraz komisja finansowa Lloydu Bydgo- 
skiego. 
Przy budowie kościoła znaleźliśmy się w nad wyraz przykrem położeniu. Potrzeba nam 
było koniecznie 100000 cegieł, a nie posiadaliśmy na ten wydatek funduszu. Całą naszą 
biedę przedłożyłem p. prezydentowi Śliwińskiemu, który rozumiejąc fatalne położenie 
nasze przyszedł tej najbiedniejszej parafii bydgoskiej w jej zbożnem dziele z pomocą. 
Rozchodziło się też o to, by dać chleb i pracę robotnikow
 którego niedola leży mu 
bardzo a bar4zo na sercu. Pan prezydent dr Śliwiński znalazł też osoby szlachetne w 
Lloydzie Bydgoskim, które prośbę jego dla tej biednej parafii, bo wyłącznie robotniczej, 
raczyły uwzględnić. Temi osobami były pp. prezes Woyniłłowicz, mecenas Jan Maciaszek, 
konsul St. Rolbieski, dyr. K. Bauer i inż. Tomczycki. Jednogłośnie bowiem uchwalono 
oddać parafii 100 000 cegieł na dalszą budowę kościoła. 
Złotemi literami w dziejach budowy kościoła zapisali się ci wymienieni panowie, a 
szczególnie p. prezydent dr Śliwiński, dla którego brak nam poprostu słóKJ, by mu wyrazić 
naszą wdzięczność. Niech ta Matka Boża, ta Królowa Korony Polskiej, dla której się 
przecież tę świątynię buduje, wszystkim tym panom, a szczególnie p. prezydentowi dr. 
Śliwińskiemu błogosławi, o co też wdzięczna parafia po wszystkie czasy gorące modły 
słać będzie. 
Za parafię Matki Boskiej Nieustającej Pomocy na Szwederowie Ks. Konopczyński". 
"Dziennik Bydgoski" z 9 kwietnia 1927 T.: 
" Poświęcenie dzwonów przy budującym się kościele na Szwederowie. Nareszcie Szwe- 
derowo doczekało się tej gorąco przez wszystkich parafian upragnionej chwili - poświęce- 
nia dzwonóKJ. 
Dzwony to drogocenny klejnot w parafii, a każdy parafianin całą duszą się do nich 
przywiązuje. I słusznie! One bowiem dzielą w parafii każdą radość, każdy smutek, radu- 
jąc się i płacząc swym spiżowym głosem. 
Otóż w Palmową niedzielę 10 bm. po południu dokona się poświęcenia dzwonów przy 
nowym kościele przy ul. Ugory 8/9 i zawieszenie w głównej wieży. Dążeniem i pragnieniem
		

/kronika_bydgoska_1900239_0001.djvu

			237 


paraJji było, by dzwony w czasie Rezurekcji po raz pierwszy na Szwederowie się odezwały, 
zwiastując daleko i szeroko donośnym sKYm głosem radosną wieść zmartKYchwstania 
Chrystusa Pana, a na Szwederowie szczególnie powstanie domu Bożego, który świadczyć 
będzie po długie wieki o wielkiej ofiarności obecnego społeczeństwa polskiego. Z wielką 
dumą Szwederowiacy spoglądają dziś na szybko wzrastający kośció
 a z głęboką czcią 
odnoszą się do dzwonóJ.-v, zasługujących też ze wszech miar na tę cześć. 
Jeden z tych dzwonów to sędziwy staruszek, pochodzi bowiem z KW w. i spełniał swój 
obowiązek na dalekich kresach wschodnich Ojczyzny naszej przez przeszło 500 lat; obec- 
nie zaś dzielić będzie znowu dolę i niedolę naszą na kresach zachodnich. SędziKY ten 
staruszek patrzał na świetną, pełną chwały przeszłość Ojczyzny naszej, widział i płakał 
nad jej upadkiem, pocieszał w niewoli jęczący lud polski. Ach, ileż to pokoleń przesunęło 
się przed nim w tych 500 latach! Moskale wywieźli go na końcu do Piotrogrodu, skąd 
znowu wraca do Polski, by dzielić z jej dziećmi ukochanemi losy, które nam Opatrzność 
zgotuje. 
Drugi dzwon, 10-centnarowy, ulany w Pustelniku pod Warszawą, z sygnaturek z XVI, 
XVII i XVIII w., spełniać będzie odtąd obowiązki pod nazwą Matki Boskiej Nieust. 
Pomocy, patronki paraJji. 
Rzewna i nad wyraz piękna to uroczystość - poświęcenie dzwonów szczególnie w tej 
biednej paraJji. Zainteresowanie też w paraJji jest olbrzymie ". 
"Dziennik Bydgoski" z 10 kwietnia 1927 f.: 
"Budowa nowego kościoła na Szwederowie. Boczne naKY kościoła, budowa których 
w tych dniach się rozpocznie, miały być z pruskiego muru, tymczasem dzięki przychylności 
i wielkiej życzliwości p. prezydenta dr. Śliwińskiego, nastąpiła pod tym względem zmiana 
na korzyść kościoła, mianowicie p. prezydent dr Śliwiński na Radzie Lloydu Bydg. w 
ciepłych słowach przedłożył ciężkie położenie materjalne Szwederowa, a KYwody jego 
spotkały się z pełnem zrozumieniem członków Rady Nadzorczej, która jednogłośnie 
uchwaliła bezpłatnie ofiarować na budowę kościoła 100 tys. cegieł. Skutkiem tego od- 
stąpiono do pruskiego muru, a boczne naKY będą obecnie wyłącznie masywne... 
Gdzie tylko na Szwederowie mowa o kościele, wszędzie się dziś wspomina p. prezyden- 
ta dr. Śliwińskiego, dla którego parafja licząca 15 000 dusz, wielką odczuwa wdzięcz- 
ność. Budowa kościoła więc dziękip. prezydentowi nie dozna najmniejszej przerwy, a imię 
jego złotem i literami zapisane zostanie w dziejach paraJji wyłącznie robotniczej Matki 
Boskiej Nieustającej Pomocy na Szwederowie... wk". 
"Dziennik Bydgoski" z 12 kwietnia 1927 f.: 
"Święto na Szwederowie. Przedmieście Szwederowo miało wczoraj bardzo rzadkie 
święto, do nowobudującej się świątyni ze składek licznych rzesz robotniczych sprowadzo- 
no już dzwony... 
Wczorajsze święto przedmieścia Szwederowo - to poświęcenie tych dzwonów. Donio- 
słego tego aktu wśród licznych rzesz robotniczych, tudzież księży i obywatelstwa miasta 
Bydgoszczy dokonał pod nieobecność ks. prałata Malczewskiego ks. dziekan Rydlewski. 
Podniosłe kazanie KYgłosił ks. prowincjał Tomaszewski z kongregacji Świętego Ducha, 
który zwrócił uwagę, że dzwony te wzywać będą wszystkich wiernych do swej świątyni, 
przypominając codziennie obowiązki katolickie wiernych do swej świątyni nosić będzie 
imię Jan, a drugi swój obowiązek spełniać będzie pod nazwą Matki Boskiej Nieustającej
		

/kronika_bydgoska_1900240_0001.djvu

			238 


Pomocy, patronki parafji szwederowskiej. 
Wśród licznych rodziców chrzestnych przybyłych na tę uroczystość zauważyliśmy pp. dr 
Śliwińską, red. Teskową, starostę Niesiołowskiego, prezesa rady miejskiej Beyera, apte- 
karza Rybickiego, mecenasa Muracha... " 
"Dziennik Bydgoski" z 19 czeIWca 1927 r.: 
" Gorąca prośba Szwederowa. Z wszech stron nagabuje się dziś społeczeństwo bydgo- 
skie prośbami o wsparcie, ofiary na najrozmaitsze cele; słyszy się przecież tak często uwagi 
na te bezustanne żebraniny do tego stopnia, że się już nie ma odwagi zwracać o pomoc, 
gdzie rzeczywiście pomoc jest potrzebna i na miejscu. Szwederowo, ta najbiedniejsza dziel- 
nica miasta Bydgoszczy, buduje nieomal o własnych silach kośció
 a budowę robotnicy 
doprowadzili pod dach i to kościoła, który będzie prześliczną ozdobą miasta Bydgoszczy. 
Każdy nieuprzedzony chyba przyznać mus
 że zarobki robotnika są dziś marne, z tem 
większem więc podziwem spoglądać musi na olbrzymi wysiłek tej tak biednej dzielnicy, 
która własnemi siłami nieomal tak potężny i pyszny gmach stawiła. 
Mówi się dziś ogólnie, że źle jest na świecie, że lud nasz zdemoralizowany etc., to nie 
prawda. Przyjdź tylko wieczorem na budowę kościoła na Szwederowie i przypatrz się temu 
polskiemu robotnikowi, który po swej całodziennej pracy z łopatą w ręku śpieszy na budo- 
wę i do późnej nocy z wytężeniem wszystkich sił pracuje bezpłatnie, by mi tylko ułatwić 
budowę kościoła i obniżyć w ten sposób wielkie wydatki. A gdy wieczorem z wieży nowego 
kościoła dzwon odezwie się na Anioł Pański, a ujrzysz jak w tej chwili ten polski robotnik 
przenvie na chwilkę pracę i zdejmie okrycie z głowy, by westchnąć do Królowej Korony 
Polskiej, dla której to z takim zapałem pracę swą poświęca, to mimowoli łza zakręci ci się 
w oku i przyznasz wówczas w głębi duszy, że to jest przecież ten sam kochany nasz lud polski 
o którym ongiś powiedział nasz złotousty kaznodzieja X Karol Antoniewicz, że połowa 
nieba zapełni się siermięgami ludu polskiego. 
Dla tego więc ludu warto coś uczynić, a lud ten tak gorąco pragnie świątyni, kościoła. 
Mimo ogromnych swych wysiłków nie jest on jednakże w możności budowy doprowadzić 
do końca, ponieważ końcowe prace są najkosztowniejsze (dekarze, blacharze, stolarze 
etc.). I mimowoli niechęć i rozpacz zakradać się poczyna do serc ich, bo znikąd nikt z 
pomocą nie śpieszy. A przecież kościoły zawsze u nas gdzie nie było patrona, budowało 
społeczeństwo, a nie same tylko parafje, i to w dodatku na wskroś biedne. Nikt wprawdzie 
w tych ciężkich czasach z większą ofiarą mimo najlepszych chęci, pośpieszyć nie może, to 
też prawda, ale małej ofiary przynajmniej nie odmawiaj, boć to dla Matki Bożej, która w 
godzinie śmierci ma ci udzielić pomocy. 
Cegiełka tylko 50 groszy. Ludzie dobrej woli chcą się bezinteresownie poświęcić i do 
każdego domu zapukać. Zapisz się choć tylko z jedną cegiełką na świątynię M.B.N.R Ona 
ci te parę groszy stokrotnie wynagrodzi. Nie gniewaj się na kolektorów, którzy do drzwi 
twoich zapukają, boć z ich strony to przecież ogromne poświęcenie, zasługujące tylko na 
uznanie. Nie tylko dorośli, ale każde dziecko powinno sobie powiedzieć: i jam się do ukoń- 
czenia świątyni Matki Bożej choć drobną ofiarą przyczynił. Ks. Konopczyński ". 
Orędownik Urzędowy m. Bydgoszczy z 1 grudnia 1927 r.: 
"Z obrad Rady Miejskiej (w dniu 4 listopada 1927 r.) 
3. Sprzedać parafji szwederowskiej parkan żelazno-druciany przy domie parafjalnym 
przy ul. Orła za kwotę 120.- zł.
		

/kronika_bydgoska_1900241_0001.djvu

			239 


12. Wykonać umocowanie drogi i deptaków koło kościoła na Szwederowie ". 
"Dziennik Bydgoski" z 26 stycznia 1928 r.: 
"Likwidacja loterji fantowej na budowę kościoła na Szwederowie. Rada parafialna, 
chcąc uzyskać jakiś fundusz na budowę kościoła, urządziła po raz drugi za zezwoleniem 
Generalnej Dyrekcji Loterji w Warszawie loterję fantową. Jednakże sprzedaliśmy w cało- 
ści zaledwie 2000 (dwa tysiące) losów, co nas wobec wszystkich kosztów zmusza do 
zlikwidowania całej tej loterji, za zgodą wyżej wymienionej dyrekcji. 
Likwidacja potrwa do 18 lutego br. włącznie w tym czasie wszyscy którzy losy kupili 
zechcą się zgłosić z losami w biurze paraJjalnym, ulica Ugory 8/9, a zwróci się im należ- 
ność. Po 18-tym lutego br. zamyka się likwidację, a pieniądze nieodebrane przeznacza się 
na budowę kościoła na Szwederowie. Ks. Konopczyński". 
"Dziennik Bydgoski" z 30 marca 1928 r.: 
"Echa artykułu "Budowa kościoła na Szwederowie" Odpowiedź p. Lewandowskie- 
mu. 
Radny Lewandowski w grubym znajduje się błędzie sądząc, że Rada paraJjalna żad- 
nego rzekomo nie stawiła wniosku o subwencje na budowę kościoła. Toć suma osiągnię- 
ta ze sprzedaży nieruchomości przy ul. ks. Skorupki miała właśnie być ową subwencją, 
daną przez miasto Szwederowu na budowę kościoła. Komisja miejska oszacowała war- 
tość owej własności paraJjalnej na przeszło 39.000 z
 a nie 33.000 zł, paraJja zaś żądała 
od miasta 45.000 zł. Magistrat oceniając też w całej pełni ciężkie położenie Szwederowa 
i olbrzymi wysiłek tej biednej dzielnicy, postanowił przyjść paraJji z pomocą, uchwalając 
wypłacić kwotę 45.000 zł. rym czasem w ostatniej chwili, w dniu posiedzenia Rady Miej- 
skiej, zjawiła się u przewodniczącego Rady paraJjalnej osobna komisja, w której skład 
wchodził właśnie p. Lewa11:dowski i w obecności ks. proboszcza Kaszuby, radny Lewan- 
dowski starał się cenę obniżyć i to na 40.000 zł bez owych hipotek 6000 mk. niem. 
Do dalszego prowadzenia budowy kościoła gotówka była gwałtownie potrzebna, więc 
przewodniczący rad nie rad na obniżenie ceny, której domagał się przede wszystkim p. 
Lewandowski, zgodzić się musiał. Z obowiązku na posiedzeniu Rady parafjalnej prze- 
wodniczący zdał członkom swego czasu ścisłe sprawozdanie z owych pertraktacyj. 
A jak się rzecz miała z wnioskiem Rady paraJjalnej w deputacji gazowni miejskiej? 
Wszak p. radny Lewandowski sam raczył oświadczyć, że na dalsze uwzględnienie życzeń 
parafji się nie zgadza, gdyż Szwederowo rzekomo tak już wiele od miasta otrzymało. 
Ubolewał nasz ksiądz nad tem na posiedzeniu Rady paraJjalnej, dodając, że osobiście 
starał się p. Lewandowskiego przekonać, iż znowu tych podarków parafia tak wiele nie 
otrzymała. Rada Miejska uchwaliła uzależnić spłatę ceny kupna (resztę 25.000 zł) od 
wykreślenia z księgi wieczystej wszelkich ciężarów hipotecznych. Warunek ten był tak dla 
paraJji ciężki. Dzięki staraniom p. adw. Muracha i przychylności sądu Rada paraJjalna 
postarała się w stosunkowo krótkim czasie o wykreślenie z księgi wieczystej 21.000 mk. 
niem. hipotek. Pozostało jeszcze 6000 mk. niem. hipotek, których właścicieli wynaleźć 
nie było można. 
Wobec tego Rada paraJjalna prosiła Radę Miejską o przyjęcie owych hipotek mają- 
cych wartość wedle ustawy z procentami około 1.300 zł, co stanowiło bądź co bądź dla 
tak biednej, bo robotniczej parafii przy budowie kościoła dość poważną subwencję, tym 
więcej, że od owych zaleglych 25.000 zł paraJja przez pół roku żadnego nie otrzymała
		

/kronika_bydgoska_1900242_0001.djvu

			240 


procentu. Wówczas radny Lewandowski zaproponował a conto nieokreślonych hipotek, 
mających wartość 1.300 zł wstrzymać paraJji z ceny kupna 10.000 zł. 
Prawda, p. Lewandowski jest przewodniczącym komisji finansowo-gospodarczej a 
jako taki ma obowiązek bronienia finansów miejskich i nie mamy prawa potępiać go. 
Jednak z drugiej strony mamy prawo domagać się przychylnego traktowania spraw od 
osoby, którego stronnictwo w obecnej chwili na czoło Hpsuwa hasło obrony kościoła i 
jego interesów, zwłaszcza, gdy rozchodzi się o tak niesłychanie ważne dzieło, jakiem jest 
budowa kościoła na Szwederowie. 
Formalnie krótko odpowiem: Jestem nie tylko prezesem Tow. Obywateli, ale także 
członkiem Rady paraJjalnej i komitetu budoHp kościoła, a jako taki z obowiązku z naj- 
Hpższą uwagą śledzę każdą rzecz dotyczącą budoHp kościoła. - Meliński prezes Tow. 
Obywateli na Szwederowie. " 
"Dziennik Bydgoski" z 12 kwietnia 1928 r.: 
"Rezurekcja na Szwederowie... W niedzielę o godz. 6-tej rano ks. proboszcz Konop- 
czyński w asyście ks. wikarego Słupińskiego i ks. Kałasa odprawił nabożeństwo rezurek- 
cyjne i procesję. Mury kościoła nie mogły pomieścić wiernych, tak że ulice przyległe prze- 
pełnione były tłumami paraJjan, pragnących brać udział w nabożeństwie. 
Po raz pierwszy odezwały się w chwili procesji dzwony z wieży nowego kościoła, zwia- 
stując ubogiej dzielnicy swym spiżoHpm głosem zmartwychwstanie Zbawiciela. Rozlega- 
jący się głos dzwonów wywarł w tej uroczystej chwili głębokie wrażenie na paraJjanach i 
napełnił ich serca pewną dumą, że dzięki nieomal wyłącznie ich ofiarności, budowa 
nowego kościoła tak dalece postąpiła. 1egoroczna procesja rezurekcyjna była ostatnią w 
starym kościele ". 
"Dziennik Bydgoski" z 16 czerwca 1928 r.: 
"Proceska Bożego Ciała na Szwederowie. Wczorajsza procesja Bożego Ciała na Szwe- 
derowie była olbrzymią manifestacją katolickiego ludu tego przedmieścia. 
Szwederowo rok rocznie święto Bożego Ciała obchodziło bardzo uroczyście. Te ulice 
mieniące się barwami, bogato i pięknie udekorowanych domów, ta powódź zieleni i kwia- 
tów, te ołtarze w oknach mieszkań z ja rzącem i świecami, ta cała odświętna i uroczysta 
szata Szwederowa świadczyła Hpmownie o katolickich uczuciach jego mieszkańców. 
Najbiedniejsza nawet ludność przystroiła okienka sHpch ubogich mieszkań świętym ob- 
razkiem i palącemi się świecami. I robiło to wrażenie tak serdeczne, tak ciepłe, takie to 
było polskie, nasze, że w sercu budziło się jakieś rzewne uczucie radości i ufności, że Bóg 
. . " 
Jest z nam"... 
"Dziennik Bydgoski" z 7 września 1928 r.: 
"Piękna niedziela na Szwederowie. W niedzielę 2 bm. odbyła się uroczystość poświęce- 
nia sztandaru Tow. chóru kościelnego M.B.N.R Poświęcenia dokonał ks. proboszcz Ko- 
nopczyński, który Hpraził swoją radość, że chór kościelny Matki Boskiej Nieustającej 
Pomocy ma na celu pielęgnowanie pieśni kościelnej w duchu szczerze katolickim i naro- 
dOHpm ". 
"Dziennik Bydgoski" z 26 października 1928 r.: 
"Program uroczystości poświęcenia nowoHpbudowanego kościoła na Szwederowie. 
W niedzielę 28 października o godz. 101/2 przed południem odbędzie się na Szwederowie 
poświęcenie nowoHpbudowanego kościoła pod wezwaniem Matki Boskiej Nieustającej
		

/kronika_bydgoska_1900243_0001.djvu

			241 


Pomocy. Poczqtek uroczystości, tak niesłychanie dla Szwederowa doniosłej i ważnej bę- 
dzie następujqcy... 
Uroczystego poświęcenia czyli konsekracji kościoła dokona osobiście dopiero na wio- 
snę Jego Eminencja X Kardynał i Prymas Polski w asystencji ks. Biskupa Laubitza. 
Dlatego oficjalnego przyjęcia obecnie nie będzie, odkłada się je więc na wiosnę przyszłe- 
go roku. Ks. Konopczyński ". 
"Dziennik Bydgoski" z 30 października z 1928 r.: 
"Poświęcenie kościoła paraJjalnego na Szwederowie. Wczoraj Szwederowo miało wiel- 
kie święto: obchodziło bowiem pięknq uroczystość poświęcenia nowowybudowanego 
kościoła paraJjalnego. Uroczystość ta była szczególnie drogq dla paraJjan Szwederowa, 
którzy własnemi silami wznieśli monumentalnq świqtynię na chwałę Bogu i pożytek lu- 
dziom. 
Jeden człowiek silnej woli i wielkiego ducha, zacny kapłan ks. proboszcz Konopczyń- 
ski podjqł wielką myśl zbudowania świqtyni. Nie majqc żadnych funduszów, żadnych 
subwencji, ani zagwarantowanej znikąd pomocy, a jedynie wolę i zapał wspomagany 
łaskq Bożq, przy pomocy której umiał rozbudzić wśród swych paraJjan ducha tak wielkiej 
ofiarności, dokonano pomnikowego dzieła. 
Pomoc społeczeństwa była tutaj minimalnq, a jedynie paraJjanie, ci biedni robotnicy, 
zdobywajqcy twardq pracq skromny kawałek chleba, swym serdecznym trudem i mozo- 
łem, własnemi rękami budowali przybytek Boży oraz plebanję dla swego ukochanego 
duszpasterza całkiem bezinteresownie. To też dumne może być Szwederowo ze swego 
dzieła, które zapisane będzie złotemi zgłoskami w historji kościoła jako piękny przykład 
ofiarności i poświęcenia... 
Szwederowo przybrało wczoraj niezwykłq szatę, jak daleko okiem sięgnqć, wszędzie 
widniały piękne dekoracje. Ulice tonq w powodzi wieńców i zieleni, domy przybrane 
chorqgwiami o barwach narodowych i papieskich oraz przystrojone dywanami, na któ- 
rych widniejq święte obrazy; najbiedniejsze nawet okienko ma jakąś odświętnq dekora- 
cję. Całe Szwederowo przedstawia się, jak cudny ogród, roześmiany czerwieniq barw i 
rozbrzmiewajqcy pieśniq radości. Ulice gęsto poprzecinane wieńcami, przed kościołem 
bramy triumfalne z zieleni i flag, co jest dziełem rqk licznych mieszkańców Szwederowa. 
Już o godz. 9.30 przybywały procesje ze wszystkich kościołów Bydgoszczy, ustawiajqc się 
na ulicach przed kościołem. Reprezentowane były wszystkie towarzystwa katolickie, wszyst- 
kie bractwa i organizacje z całej Bydgoszczy. Niezliczone rzesze wiernych wypełniły ulice. 
O godz. 10 ks. prałat Malczewski dokonał w asyście duchowieństwa pięknej uroczy- 
stości poświęcenia nowego kościoła, poczem w procesji udano się do starego kościoła, 
gdzie dokonano zgaszenia lampy wiecznej i przeniesiono zeń Przenajświętszy Sakrament. 
U bram kościelnych Tow. Powstańców i Wojaków sprezentowało broń, rozwarły się wrota 
kościelne, odezwały się po raz pierwszy organy i procesja z Przenajświętszym Sakramen- 
tem weszła do kościoła. 
Była to chwila nad wyraz podniosła i przejmujqca. Ludzie płakali, niektóre kobiety 
zanosiły się od płaczu, ale były to łzy szczęścia, łzy radości zacnych parafjan, którzy uko- 
chali już całq duszq ich kościół. Po ustawieniu Najśw. Sakramentu, ks. prałat Malczew- 
ski przemówił w serdecznych słowach od ołtarza, dziękujqc imieniem władzy duchownej 
ks. prob. Konopczyńskiemu i paraJjanom za wybudowanie kościoła.
		

/kronika_bydgoska_1900244_0001.djvu

			242 


" Zdawałoby się - mówił - że budowa przechodzi siły ludzkie, ale co nie zdoła człowiek, 
to zdoła łaska Boża, tak że mimo przeszkód, mimo kłód kładzionych pod nogi, ks. Konop- 
czyński dopiął swego celu. To też imię jego, jak też imiona tych, którzy stali przy nim i 
przyłożyli swą cegiełkę do zbożnego dzieła, związane będą z historją tego kościoła. " 
Następnie odbyło się uroczyste nabożeństwo, które odprawił ks. dziekan Rydlewski w 
asyście ks. Kaszuby i ks. Dąbrowskiego. Podniosłe kazanie, zastosowane do uroczystości, 
wygłosił ks. radca Stepczyński. Na zakończenie odbyło się uroczyste" 'Je Deum ". 
Na nabożeństwie byli przedstawiciele władz komunalnych oraz stowarzyszeń, społe- 
czeństwa i prasy. Nie było przedstawicieli władz wojskowych i cywilnych, ponieważ nie 
była to jeszcze konsekracja, lecz prywatne poświęcenie, na które zaproszeń nie rozesłano. 
Właściwa konsekracja z udziałem Jego Eminencji ks. Prymasa odbędzie się z wiosną 
roku przyszłego... 
Kościół jest 30 metrów szeroki i 53 metry długi, czyli że obecnie jest to największy 
kościół w Bydgoszczy, styl polskiej bazyliki, zbudowany z kamieni i żelazobetonu. 
Dzień wczorajszy był złotym dniem paraJjan Szwederowa; mówić o nim będą przyszłe 
pokolenia. Cześć katolickiemu Szwederowu!" 
Tak w wielkim skrócie przedstawia się historia budowy nowego kościoła pod wezw. 
Matki Boskiej Nieustającej Pomocy na Szwederowie. Sprawie tej prasa bydgoska po- 
święciła wiele uwagi i miejsca. Oprócz zacytowanych publikacji, było jeszcze wiele 
informacji o koncertach, wentach, przedstawieniach amatorskich i zabawach organizo- 
wanych celem uzyskania dochodów na wsparcie tej budowy, były informacje o zbiór- 
kach i wpłatach indywidualnych na ten sam cel (np. ks. biskup Laubitz ofiarował 100 
zł). I tak ogromnym wysiłkiem ks. proboszcza Konopczyńskiego, komitetu budowy, 
rady parafialnej i ogółu ludności Szwederowa to wielkie, a jakże trudne do wykonania 
dzieło udało się zrealizować. 
W końcu października 1928 r. odbyło się "prywatne" poświęcenie nowego kościoła 
Matki Boskiej Nieustającej Pomocy na Szwederowie. Oficjalne uroczystości konsekra- 
cji tego kościoła zapowiedziano na wiosnę 1929 r. Ale się one nie odbyły i to mimo, iż 
dokonanie konsekracji w 1927 r. zastrzegł sobie ks. kardynał Hlond i mimo jego kil- 
kukrotnego pobytu w Bydgoszczy w latach trzydziestych. Jakie były tego przyczyny? - 
Nie wiadomo. Jedno jest tylko pewne: do września 1939 r. konsekracji kościoła na 
Szwederowie nie było. A tymczasem... 
"Dziennik Bydgoski" z 14 czerwca 1929 r.: 
"Odpust paraJji M.B.N.E na Szwederowie. Po raz pierwszy paraJja Matki Boskiej Nie- 
ustającej Pomocy na Szwederowie będzie obchodziła w nOHpm kościele odpust M.B. N. E, 
który w tym roku odbędzie się w niedzielę 23 czerwca... " 
"Dziennik Bydgoski" z 29 października 1929 r.: 
"Poświęcenie obrazu Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w kościele w Szwederowie. 
Szwederowo, jak zwykle przy takich uroczystościach, tonie w zieleni i kwieciu. Okna 
udekorowane, ulice przystrojone zielenią, przed kościołem oraz przy głównem wejściu na 
cmentarz kościelny, Tow. Robotników Katolickich pobudowało bramy triumfalne, na 
cmentarzu pobudowana została trybuna, przybrana w kwiaty i sztandary o barwach pa- 
pieskich i narodoHpch. Na cmentarzu i na ulicach tłumy ludzi oczekujących przybycia 
arcypasterza.
		

/kronika_bydgoska_1900245_0001.djvu

			243 


Punktualnie o godz. 2.30 po południu przybył ks. biskup witany w granicach parahi 
przez szpaler utworzony przez wszystkie organizacje paraJjalne. Przy wjeździe tłumyentu- 
zjastycznie witały ks. biskupa. Przed kościołem dziewczynka z ochronki powitała Jego 
Ekscelencję udatnym bardzo wierszykiem, wręczając przy tem bukiet róż. U bram kościo- 
ła oczekiwał ks. biskupa ks. proboszcz Konopczyński w otoczeniu duchowieństwa i po 
przepisanych ceremonjach kościelnych wprowadził Jego Ekscelencję do kościoła. 
Po krótkiej adoracji ks. biskup przybrany w szaty pontyfikalne w procesji opuszcza 
kościół i zajmuje miejsce na trybunie. Tutaj powitał Go w gorących słowach imieniem 
paraJjan ks. proboszcz Konopczyński, podkreślając zaszczyt, jaki spotkał biedną dzielni- 
cę robotniczą przez nawiedzenie jej przez wielkiego biskupa, odnowiciela katedry gnieź- 
nieńskiej oraz budowniczego pomnika Bolesława Chrobrego. 
Po poświęceniu obrazu M.B. Nieustającej Pomocy, Jego Ekscelencja odpowiedział w 
ciepłych słowach, podkreślając dzielność, ofiarność i przywiązanie ludu roboczego na 
Szwederowie do wiary świętej, który to lud o własnych nieomal siłach pobudował bodajże 
największą świątynię w Bydgoszczy... 
Obraz umieszczony na wieży kościoła wykonany został z sztucznego kamienia przez 
uchodźcę p. Kowalskiego. Obraz wraz z obramowaniem ma 6 metrów wysokośc
 a 4 
metry szerokości i waży 100 centn. " 
"Dziennik Bydgoski" z 7 listopada 1929 r.: 
" Ostrzeżenie! Społeczeństwo bydgoskie odnosi się z wielkq do nowo pobudowanej 
świątyni na Szwederowie życzliwością. 
1ę właśnie życzliwość starają się wyzyskać rozmaici z wszelkich uczuć wyzuci osobnicy, 
zbierając ofiary na kościół względnie na ołtarz Matki Bożej, odwołując się przy tem, jak 
się z rozmaitych stron dowiaduję, na mnie. 
Pokreślam więc z naciskiem, że nikt nie jest upoważniony do zbierania na ten cel ofiar, a 
ponieważ zezwolenie p. Ministra Spraw Wewnętrznych już od dłuższego czasu na zbieranie 
ofiar wygasło, nawet p. Łaguna, zamieszkały przy ulicy Orla 59, dawniejszy kolekJor, od pięciu 
tygodni nie ma także prawa ani upoważnienia do zbierania ofiar ani sprzedawać ksiq,żek 
O wszelkich nadużyciach proszę donieść do biura paraJjalnego, a zbieraczy oddać w 
ręce policji, zatrzymując książki, pocztówki z widokiem kościoła lub obrazu Matki Bo- 
skiej Nieustającej Pomocy. Ks. Konopczyński". 
W marcu 1931 f. Rada Miejska w Bydgoszczy wybrała ks. proboszcza Konopczyń- 
skiego na niepłatnego radcę Magistratu. 
"Dziennik Bydgoski" z 17 czerwca 1931 r.: 
" Coś niecoś ze Szwederowa. Będąc na Szwederowie, postanowiłem wstąpić do księdza 
proboszcza Konopczyńskiego, aby się dowiedzieć coś niecoś o tem przedmieściu. Zacny ka- 
płan, który zawsze lubi mówić o swem kochanem - jak go nazywa - Szwederowie, chętnie 
udzielił mi ważnych dla tej dzielnicy informacji... 
Blisko połowa parajjan - mówił ks. proboszcz - jest bez pracy, a skutkiem biedy i nędzy 
ludzie ci podatni są jak najgorszym wpływom. 
, W roku zeszłym pobudowano 8 nowych domółv, na ten zaś rok wzięto pozwolenie na 
pobudowanie 160 domostw. Ponieważ jednak kredyty budowlane są wstrzymane, wobec 
tego i większości budowli została wstrzymaną, nad czem głęboko ubolewać należy, ze 
względu na brak mieszkań.
		

/kronika_bydgoska_1900246_0001.djvu

			244 


Chociaż z trudnościami ma terja lnem i mamy w paraJji do walczenia jednakowoż i 
paraJja, jako taka, stara się pójść naprzód. Budujemy wokoło kościoła masywne parka- 
n
 główny porta
 bramy i furtki wszelkie, wykonane z żelaza, a oprócz tego potężny 
gmach Domu Katolickiego. Obecnie i na zewnqtrz całkowicie się go odnawia. Koszta 
tych budowli sq dość poważne, ale nie żal ich, ponieważ kilkunastu ludziom bezrobotnym 
daje się w ten sposób pracę i chleb. 
- Pan ret!aktor myli się sqdzqc, że drugie zamożne paraJje bydgoskie przychodzq nam z 
pomocq. Zadna paraJja bydgoska, jako taka, nie dała Szwederowu na budowę swego 
kościoła ani grosza. Wszystko, co się robi, robi się o własnych siłach. Głównq rzeczq jest 
zużyć racjonalnie grosz ofiarowany, a wówczas dużo rzeczywiście zrobić można. 
Jeszcze na jednq rzecz chciałbym zwrócić uwagę panu redaktorowi, a mianowicie na 
fatalne rozgraniczenie między paraJjq tutejszq a paraJjq famq. 
Szwederowo leży na wzgórzu, więc ze względów typograficznych powinny znajdujqce 
się na tem wzgórzu ulice należeć do paraJji - szwederowskiej, tymczasem podział z roku 
1924 nastqpił bez wzięcia w rachubę pobudowania nowego kościoła przy ul. Ugory. 
Często zachodzq takie wypadki, że ze sqsiedztwa proszq księży ze Szwederowa do 
chorych i trudno tym ludziom zrozumieć, że nam do chorych obcych paraJji chodzić nie 
wolno. 
Ażeby złemu zaradzić mieszkańcy kilku ulic stawili wniosek o przyłqczenie ich do 
Szwederowa i odpowiedniq prośbę do kurji arcybiskupiej wystosowali". 
"Dziennik Bydgoski" z 4 czelWca 1932 r.: 
"Świętokradztwo w dwóch kościołach jednej nocy. ...Do kościoła na Szwederowie 
świętokradcy dostali się przy pomocy podrobionego klucza, którym otworzyli głównq 
bramę. W kościele rozbili zamki u trzech skarbonek, z których jedna największa, do której 
zesypywane bywajq pieniqdze ze wszystkich innych skarbonek, była szczęściem w przed- 
dzień wypróżniona... Prócz tego świętokradcy wynieśli z kościoła jednq całq skarbonkę, 
której prawdopodobnie nie mogli otworzyć. 
Jak ślady wskazujq, złodzieje plqdrowali również w zakrystji, lecz rzecz dziwna, nic z 
niej nie zabrali, mimo że złote kielichy nie były schowane i stały na wierzchu, jak również 
rozłożona była bielizna, jak obrusy, serwety... " 
"Dziennik Bydgoski" z 5 maja 1935 r.: 
Szwederowo poszczycić się może nowym, pięknym symbolem wiary. W żadnej dzielnicy 
Bydgoszczy nie promienieje tak silnie prawdziwy duch katolicki jak na Szwederowie, któ- 
re może służyć za wzór innym paraJjom... 
W głównym punkcie Szwederowa, u zbiegu ulic ks. Skorupki i Orlej stanqł wielki, 
wspaniały krzyż, nowe piękne dzieło niezwykle utalentowanego artysty-rzeźbiarza, praw- 
dziwego Bydgoszczanina p. Teodora Gajewskiego. Siedem i pół metrów wysoki. Szczegól- 
nie postać ukrzyżowanego Chrystusa z wyrazem zbolałem twarzy doskonale harmonizuje 
z całościq. Krzyż wykonany jest ze sztucznego kamienia marmurowego. 
Uroczyste poświęcenie krzyża odbyło się w ostatni piqtek po nieszporach. Cała kato- 
licka ludność brała udział w tej uroczystoścL. " 
Po upływie dalszych czterech lat, Bydgoszcz przeżyła tragiczny wrzesień. Wkroczenie 
hitlerowskich wojsk okupacyjnych do miasta poprzedziły naloty lotnicze i niespodziewana 
a lawawa dywersja miejscowych i nasłanych Niemców.
		

/kronika_bydgoska_1900247_0001.djvu

			245 


Dnia 10 września 1939 r. zjawili się oni na Szwederowie i... na cmentarzu kościoła 
Matki Boskiej Nieustającej Pomocy, gdzie dokonali wielkiej zbrodni ludobójstwa, którą 
tak opisał naoczny jej świadek - Andrzej Lewandowski, zamieszkały w Bydgoszczy, w 
relacji nr 98/13: 
"W kilka dni po wkroczeniu Niemców, 10 września 1939 r. byłem świadkiem strasznej 
egzekucji. Tego dnia około godz. 11 Niemcy chodzili po ulicach Ugory oraz po ulicach 
sąsiednich i zabierali z domów wszystkich mężczyzn. Następnie zagnali ich pod kościół na 
Szwederowie. Ustawili ich tam w dwóch szeregach. Było w sumie 300-400 mężczyzn w 
różnym wieku. Wszystkim kazano wziąć do ręki dokumenty i podnieść je do góry. Trzech 
Niemców przechodziło po kolei od jednego do drugiego. Pytali, gdzie kto mieszka i do jakiej 
organizacji należał. Pytania dawali po niemiecku. 
Razem z nimi kroczyła znana na Szwederowie Niemka siedemnastoletnia wnuczka 
Retzlaffa - Hildegarda i wskazywała: Der war auch dabei (Jen był również przy tym). 
Zaznaczam, że tydzień wcześniej ponieważ stamtąd strzelano, do domu Retzlaffa wtar- 
gnęli żołnierze i jacyś chłopcy i jego samego pobili. Później zaś Retzlaff zginął jako dywer- 
sant. 
Gdy więc wnuczka Retzlaffa na kogoś wskazała, zaraz prowadzono go do rowu, bijąc po 
drodze kolbą, a przy nim kazano uklęknąć i strzelano w kark. 
Widziałem to na własne ocz.y. Zastrzelono w ten sposób m.in. dwóch moich synów - Jana 
i Mariana oraz mego siostrzeńca Br. Urbana, a także dwóch synów mego znajomego Glisz- 
czyńskiego. Ogółem zastrzelono wówczas 20 mężczyzn i 1 kobietę (Rucińskq). 
Miano zastrzelić jej męża, ona zaś wyrwała się, podbiegła do męża i zawołała: "Zabija- 
cie mego męża, zabijcie i mnie". Najpierw więc zastrzelono męża, a później i ją... (E. Ser- 
wiński, Dywersja niemiecka a zbrodnie hitlerowskie na tle wydarzeń w dniu 3 IX 1939 r., 
Poznań 1984). 
Wkrótce hitlerowcy zniszczyli krzyż, ustawiony w 1935 r. u zbiegu ulic ks. Skorupki i 
Orlej. 
Proboszcz parafii szwederowskiej, ks. Jan Konopczyński był na jesieni 1939 r. aresz- 
towany przez gestapo, ale po kilku miesiącach wypuszczono go z więzienia i przeżył całą 
okupację oraz doczekał wyzwolenia. 
Już w marcu 1945 r. ks. J. Konopczyński otrzymał nominację na dziekana, w rok 
później tytuł kanonika honorowego, a po upływie kolejnych 5 miesięcy - zarządzeniem 
Prymasa Polski - musiał rozstać się ze swoją parafią aby z dniem 15 września objąć 
parafię Najświętszego Serca Jezusowego. 
"Ziemia Pomorska" 28 września 1946 r.: 
"Ks. kanonik Konopczyński administrował parafią na Szwederowie przeszło 25 lat. Prze- 
żył ze swymi parafianami złe i dobre chwile. Człowiek nieprzeciętnej miary, zawsze pogodny, 
potrafił ująć robotników parafii swą dobrocią i prostotą. Jak wielu innych księży, ks. Konop- 
czyński był podczas okupacji aresztowany przez gestapo. Nowowybudowany kościół na Szwe- 
derowie, plebania, cmentarz oraz wiele innych inowacyj - to plon pięknej pracy ks. kanonika 
Konopczyńskiego... " 
Dopiero w rok później odbyła się oczekiwana konsekracja nowego kościoła na Szwe- 
derowie o czym poinformoWały miejscowe dzienniki.
		

/kronika_bydgoska_1900248_0001.djvu

			246 


"Ilustrowany Kurier Polski" z 1 lipca 1947 r.: 
" W niedzielę, jako drugi dzień pobytu lE. ks. biskupa dr. Lucjana Bernackiego, nastqpi- 
ła konsekracja kościoła parafialnego na Szwederowie pod we.nv. Matki Boskiej Nieustajqcej 
R " 
omocy... 
W 1995 r. ukazała się nakładem parafii MBNP książka zatytułowana: "Wielbi dusza 
moja Pana" z dopiskiem: "Historia i teraźniejszość parafii pod wezwaniem Matki Boskiej 
Nieustającej Pomocy w Bydgoszczy na Szwederowie opublikowana z okazji jubileuszu 75- 
lecia powstania wspólnoty", autorstwa ks. Władysława Mielcarka. 
Pierwszą pozycją w tej książce, tuż po "Wprowadzeniu" jest tekst Dekretu o ustano- 
wieniu parafii pod Wezw. Matki Boskiej Nieustającej Pomocy na Szwederowie, podpi- 
sanego przez ks. kardynała dr. Edmunda Dalbora, a datowanego w dniu 10 kwietnia 
1924 r. 
Następna pozycja pt. "Budowa kościoła na Szwederowie", której dominuje silne pra- 
gnienie zbudowania tego kościoła L. brak środków finansowych na tę wielką inwesty- 
cję. Zawiera tekst uchwały Rady parafialnej z dnia 28 marca 1926 r.: 
"Ponieważ od szeregu lat parafia katolicka pod wezwaniem Matki Boskiej Nieustajqcej 
Pomocy na Szwederowie, dzielnicy rdzennie robotniczej miasta Bydgoszczy, pozostaje bez 
kościoła, a nabożeństwa dotąd księża sq zmuszeni odprawiać w sali, która dawniej służyła 
do zabaw tanecznych, co najzupełniej nie odpowiada godności kościoła katolickiego, a z 
drugiej strony nie może pomieścić wiernych zgromadzonych na nabożeństwie i w razie pożam 
naraża ich"na utratę życia. Dlatego Rada parafialna czyniąc zadość ogólnemu życzeniu para- 
fian w liczbie 15 000 postanawia wybudować koścM
 który mógłby pomieścić wiernych. 
Wobec tego, że ani obecnie ani przypuszczalnie w bliskiej przyszłości parafia składajqca się 
wyłqcznie z notorycznie ubogich ludzi nie byłaby w stanie o własnych siłach zbudować muro- 
wanego kościoła, Rada parafialna ustala jednogłośnie na placu nowo nabytym przy ulicy 
Ugory 8/9 wybudować koścMł drewniany... " 
,,1Ymczasem otrzymałem od poszczególnych władz zatwierdzenie projektu budowy ko- 
ścioła drewnianego. Za radq lE. ks. Biskupa Laubitza powołałem sobie do pomocy osobny 
komitet budowlany, którego zadaniem miało być: szczegółowe badanie planów, wydanie 
pracy, staranie się o pieniądze itp.... Czynność swojq jednakże komitet budowy ograniczył 
tylko do wydania pracy i udzielenia mnie wzgL mojemu współpracownikowi pełnomocnic- 
twa na cały czas budowy kościoła. Decyzja wydania pracy wywołała wielkie wzburzenie w 
Bydgoszczy i naraziła mnie na niejednq przykrość. 
Przeciwko budowie kościoła drewnianego występował stanowczo miejscowy radca bu- 
dowlany miejski pan Raczkowski, wychodzqc z tego założenia, że po wielkich miastach za- 
chodnich unika się dziś wykonywania drewnianych, zwłaszcza monumentalnych gmachów. 
W gruncie rzeczy przyznawałem panu radcy słuszność, lecz na pobudowanie kościoła masyw- 
nego nie posiadałem środków tym więcej, że miasto na mój wniosek o przyznanie Szwedero- 
wu subwencji dało mi odpowiedi odmownq. Jednakże po odbytej konferencji z p. radcq 
Cybichowskim i firmq budowlanq Eicke i Lewandowski zdecydowałem się w końcu na 
. " 
zmUlnę... . 
Opowiedziana tu przez ks. J. Konopczyńskiego historia budowy kościoła na Szwede- 
rowie nie posiada zakończenia. Nie ma tu bowiem ani informacji o poświęceniu nowego 
kościoła co stało się w końcu października 1928 r., ani też o jego konsekracji, która
		

/kronika_bydgoska_1900249_0001.djvu

			247 


odbyła się po upływie 19 lat. Informację na ten ostatni temat znajdujemy tylko w "Zapi- 
skach w kronice parafii" ks. prob. Czesława Rólskiego: "... Teraz ks. proboszcz za dwa 
tygodnie będzie u siebie gościł 1.E. biskupa L. Bemackiego. Będzie to podwójna uroczystość 
- konsekracja kościoła i odpust Matki Boskiej Nieustajqcej Pomocy". 
Ale historia budowy kościoła na Szwederowie byłaby też niepełna bez krótkiego życio- 
rysu twórcy tego kościoła. 
Jan Nepomucen Konopczyński urodził się 24 kwietnia 1883 r. we wsi Dalewo pod 
Śremem, jako syn Jana, właściciela majątku w Świńcu w powiecie kościańskim oraz Anny, 
z domu Lewandowskiej, w rodzinie pielęgnującej tradycje narodowe i religijne. 
Gdzie i kiedy ukończył szkołę podstawową - nie podano. Wiemy natomiast, że był 
uczniem gimnazjum w Rawiczu oraz gimnazjum im. Marii Magdaleny w Poznaniu, gdzie 
3 września 1906 r. otrzymał świadectwo dojrzałości. 
W styczniu 1907 r. wstąpił do Seminarjum Duchownego w Poznaniu i Gnieźnie i w 4 
lata później przyjął święcenia kapłańskie. Następnie jako wikary pracował w różnych 
miejscowościach, aby w dniu 1 lipca 1917 r. zostać skierowanym do Bydgoszczy. 
Tu w rok później została mu powierzona opieka duszpasterska nad mieszkańcami 
Szwederowa, które dekretem ks. kardynała Dalbora stało się odrębnym okręgiem dusz- 
pasterskim. 
Po utworzeniu parafii, został proboszczem w parafii Matki Boskiej Nieustającej Po- 
mocy i na tym stanowisku pozostał do 1946 r. 
Po 25 latach pracy i proboszczowania na Szwederowie, ks. Jan Konopczyński objął 
parafię Najwiętszego Serca Pana Jezusa. 
Po podziale w 1952 r. dekanatu bydgoskiego, ks. Konopczyński przejął dekanat Byd- 
goszczy, obejmujący parafie położone w północno-zachodniej części miasta. 
Zmarł 17 lipca 1961 r. i pochowany został w grobie rodzinnym w Dalewie.
		

/kronika_bydgoska_1900250_0001.djvu

			248 


Joanna Nowicka, Tomasz Nowicki 


BYDGOSKI KLUB WIOŚLAREK (1926-1996) 
Analiza startów i osiągnięć sportowych *) 


Sport wioślarski w Bydgoszczy ma długą tradycję. Mając dogodne warunki do upra- 
wiania tego sportu, już w okresie międzywojennym działało w naszym mieście wiele klu- 
bów wioślarskich. liadycja uprawiania wioseł na Brdzie jest również i dzisiaj kontynuowa- 
na między innymi przez jedyny w Polsce, a może i w Europie, żeński klub wioślarski - 
Bydgoski Klub Wioślarek. 
Działalność BKW sięga lat dwudziestych. Niedawno obchodził on siedemdziesięcio- 
lecie swego istnienia. W niniejszym artykule nie mamy wprawdzie zamiaru przedsta- 
wiać szczegółowo dziejów klubu, a jedynie zajmiemy się analizą startów i osiągnięć spor- 
towych. Na wstępie jednak przypomnijmy krótko podstawowe wydarzenia z historii BKW 
Klub powstał z inicjatywy bydgoszczanki Błoch-Szapańskiej w dniu 19 września 1926 r. 
Znaczny udział w tworzeniu BKW miał redaktor "Sportu Pomorskiego" Wojciech Al- 
brycht, przez cały zresztą okres przedwojenny służący pomocą bekawiankom. Należy tu 
jeszcze wspomnieć o roli, jaką pełniło Bydgoskie Towarzystwo Wioślarskie. Inicjatywę 
pani Błoch-Szapańskiej poparł bowiem ówczesny prezes B1W Władysław Maciejewski, a 
wielką rolę w tworzeniu nowej organizacji sportowej odegrał Zygmunt Malicki. W zebraniu 
organizacyjnym wzięli ponadto udział również inni członkowie B
 jak Władysław Ze- 
wicki czy Leon Twardowski. Początkowo zresztą miała powstać jedynie wioślarska sekcja 
kobieca w ramach B
 ale wobec wielkiego odzewu, z jakim spotkała się inicjatywa Sza- 
pańskiej (na pielWsze spotkanie przybyły 82 kobiety) postanowiono powołać nowy klub. 
Tak zaczęła się historia BKW 
Jeszcze w latach trzydziestych bekawianki, po wielu perypetiach i kłopotach, otrzy- 
mały od miasta w wieczystą dzierżawę plac nad Brdą, na którym dzięki ofiarności wielu 
osób i instytucji wybudowały nową przystań wioślarską. Służy ona bekawiankom do dziś. l 
Wrzesień 1939 r. i wkroczenie wojsk niemieckich do Bydgoszczy całkowicie przelWa- 
ło pracę wszystkich polskich klubów sportowych, w tym także BKW Wioślarki włączyły 
się do pracy konspiracyjnej, a część z nich nie wróciło już z zawieruchy wojennej. Dwie 
zginęły w niemieckich obozach zagłady, dwie natomiast straciły życie z rąk gestapo. Czoło- 
wa zawodniczka BKW Irma Molska była natomiast łączniczką Armii Krajowej i w takiej 
roli brała udział w powstaniu warszawskim. Została też odznaczona Krzyżem Kawaler- 
skim Orderu Odrodzenia Polski. Ona to po 1945 r. zapisała się najbardziej w historii 
BK
 jak i całego polskiego wioślarstwa kobiecego. 2 
Po wyzwoleniu Bydgoszczy w styczniu 1945 r. środowisko wioślarskie zaczęło szybko 
organizować się na nowo. Dnia 27 lutego 1945 r. odbyło się zebranie Związku Walki Mło- 
dych (dalej: ZWM), młodzieżowej przybudówki Polskiej Partii Robotniczej. Działacze 
tego związku, mało zresztą popularnego na Pomorzu, chcąc zdobyć uznanie młodzieży, 


*) Artykuł powstał dzięki pomocy obecnej prezeski BKW pani Aliny Chojnackiej, która udostępniła nam 
wewnętrzne materiały klubowe. Nieocenionej pomocy udzielał również długoletni trener bekawianek Eu- 
geniusz Nowicki.
		

/kronika_bydgoska_1900251_0001.djvu

			249 


obiecywali rozwój sportu w Bydgoszczy, przede wszystkim zaś sportu wioślarskiego. Dawny 
zawodnik i działacz B1W W. Czajkowski, ulegając namowom ZWM, pod egidą tej organiza- 
cji tworzył sekcję wioślarską, która ostatecznie powstała 9 marca 1945 r. Natomiast inni 
działacze klubów bydgoskich, którzy nie chcieli mieć nic wspólnego z ZWM, utworzyli 31 
marca 1945 r. sekcję wioślarską przy Bydgoskim Klubie Sportowym. Także dawne bekawian- 
ki skupiły się w tym klubie, obok działaczy i zawodników BTW oraz "Gryfa". Te dwa ogniwa 
wioślarstwa bydgoskiego postanowiły mimo to wspólnie utworzyć Pomorski Związek Wio- 
ślarski (lipiec 1945 r.). Dnia 30 września natomiast reaktywowano w Bydgoszczy Polski 
Związek Towarzystw Wioślarskich. W październiku 1945 r. wobec nacisku władz komuni- 
stycznych, sekcja przy BKS-ie została wchłonięta przez reaktywowane wówczas Bydgoskie 
Towarzystwo Wioślarskie działające przy ZWM. W ten oto sposób także bekawianki, jako 
współczłonk.inie sekcji wioślarskiej przy BKS-ie, przeszły do nowo utworzonego HIW i utwo- 
rzyły w ramach tego klubu sekcję kobiecą. Zatem B
 jako samodzielny klub żeński, nie 
został reaktywowany wkrótce po II wojnie światowej. 3 
Należy tu wspomnieć, że bekawianki, jako członkinie B
 przechodziły wraz z tym 
klubem liczne reorganizacje. Chodzi tu głównie o okres tzw. sportu zrzeszeniowego, 
kiedy to w 1949 r. B1W zostało włączone do Zrzeszenia Sportowego "Związkowiec", a 
w 1951 r. do Zrzeszenia Sportowego "Stal", podległego Związkowi Zawodowemu Me- 
talowców. Stan taki utrzymywał się do "odwilży październikowej" w 1956 r. Rok ten jest o 
tyle ważny dla dziejów samego B
 bowiem po zmianach organizacyjnych w polskim 
sporcie zawodniczki dotychczas trenujące w sekcji żeńskiej B
 mogły na nowo utwo- 
rzyć samodzielny kobiecy klub sportowy.4 
Po wspomnianym już przełomie październikowym w 1956 r., kiedy to sport polski 
mógł powrócić do dawnych ram organizacyjnych i tradycyjnych nazw klubów, dawne 
działaczki przedwojennego BKW reaktywowały ten żeński klub. N a czele klubu stanęła 
ponownie Jadwiga Maciejewska, która była pielWszym prezesem BKW w okresie od 25 
stycznia do 3 grudnia 1927 r. s 
Istotną sprawą była też kwestia przystani. Tu jednak należy wrócić jeszcze do drugiej 
połowy lat czterdziestych. Krótko bowiem po zakończeniu wojny dawną przystań beka- 
wianek przy ulicy Babia Wieś zajął Bydgoski Klub Sportowy "Wodnik" prowadzący sek- 
cję kajakową. Wioślarki, wówczas wchodzące w skład B
 chciały jednak odzyskać 
swoją dawną siedzibę. Spór zakończył się w sądzie. W wyniku wyroku Sądu Grodzkiego 
w Bydgoszczy z dnia 19 sierpnia 1948 r. bekawianki odzyskały drewniany szałas wioślar- 
ski zbudowany przez nie jeszcze przed 1939 r. Zatem w chwili reaktywowania klubu w 
1957 r. zawodniczki miały zapewnione miejsce nad Brdą z własną bazą sportową.6 
Wspomnijmy jeszcze o działaczkach BKW. W okresie przedwojennym w pracach 
klubu aktywny udział brały wspomniana już Jadwiga Maciejewska, pielWsza prezeska 
tak przed wojną, jak i po reaktywowaniu w 1957 r., ponadto Irena Kołaska, Wanda 
Sommer, Helena Dudkowska, Jadwiga Czajowska (druga prezeska BKW), Jadwiga 
Szadurska, Alicja Klikowicz (trzecia przedwojenna prezeska), Zofia Wojciechowska, 
Ludwika Ciosańska, Tea Wrycz-Rekowska, Cecylia Panek, Janina Chlebowska, Kazi- 
miera Radwańska, Gertruda Rux, Marta Świetlik i Petronela Czarnecka. Jeszcze przed 
wojną w skład władz klubowych jako naczelniczka przystani weszła młoda wtedy za- 
wodniczka Irma Molska, późniejsza długoletnia prezeska. Zresztą większość ówcze-
		

/kronika_bydgoska_1900252_0001.djvu

			250 


snych działaczek było jednocześnie czynnymi zawodniczkami. 7 
Po reaktywowaniu BKW w klubie działały znane już z okresu przedwojennego: 
Marta Świetlik, Irma Molska-Schillak (która w 1966 r. została wybrana prezeską), 
Gertruda Kucharska, Cecylia Konopa-Triebler, Wanda Rutkowska i Petronela Czar- 
necka-Walczyk. Do pracy na rzecz klubu włączyły się też: Marta Malinowska, Ele- 
onora Terlecka, Agnieszka Niemczyk, Dorota Walczyk, Jolanta Jabłońska, Barbara 
Kasperowicz, Danuta Wróblewska, Gertruda Kucharska i Krystyna Staszewska. Już 
w latach siedemdziesiątych w skład zarządu weszły m.in.: Krystyna Załęska, Danuta 
Szusztkowska, Barbara Kasperowicz, Barbara Bartkowiak, Gertruda Życińska (pre- 
zeska od 1976 r.), Anna Jędrzejczak, Alina Chojnacka (długoletni sekretarz, a obec- 
nie prezeska BKW), Krystyna Bleja, Irena Rosołowicz, Krystyna Panek-Treuchel, 
Małgorzata Rutyna, Bogusława Grygorowicz. 8 


* * * 


Przejdźmy teraz do analizy osiągnięć sportowych. Niedawno obchodzone siedem- 
dziesięciolecie BKW wydaje się właściwą granicą chronologiczną, stąd nasze opracowa- 
nie dotyczy udziału bekawianek w życiu sportowym w latach 1926-1996. 
a) lata 1926-1939 
Bydgoski Klub Wioślarek rozwijał od początku swego istnienia imponującą działal- 
ność sportową. W roku założenia członkinie pochłonięte sprawami organizacyjnymi nie 
miały czasu na udział w regatach, ale z chwilą otwarcia sezonu 1927 r. osada BKW 
wypłynęła na szerokie wody. Właśnie w tym roku czwórka półwyścigowa na łodzi pod 
nazwą "Rybitwa" brała udział w regatach międzynarodowych w Bydgoszczy. Choć nie 
odniosła sukcesu, to zapoczątkowała starty bekawianek. 9 
Zaznaczyć tu także należy, że w chwili powstania BKW w regatach wpisanych do 
programu PZTW kobiety mogły startować tylko na półwyścigowej czwórce ze sterni- 
kiem. Niewielkie zmiany nastąpiły w 1931 r., gdyż na regatach wioślarskich osady żeń- 
skie zaczęły pływać także na czwórkach wyścigowych ze sternikiem. Stąd też przez cały 
okres międzywojenny bekawianki startowały tylko na czwórkach (tak wyścigowych, jak 
i półwyścigowych). Zasadnicza różnica między tymi typami łodzi polegała na szerokości 
i długości łódki. Półwyścigowe były krótsze i szersze, a wyścigowe dłuższe i węższe. Mimo, 
że na XIX Sejmiku Wioślarskim odbytym 6 marca 1938 r. w siedzibie Warszawskiego 
Towarzystwa Wioślarskiego uchwalono, że do programu regat związkowych wprowadza 
się biegi jedynek kobiet i czwórek nowicjuszek, to jednak przed 1939 r. BKW nie wysta- 
wiło żadnej jedynki, choć jeszcze w czeIWCU 1938 r. wypłynęła czwórka nowicjuszek z 
BKW Należy tu również wspomnieć, że przed II wojną światową osady żeńskie nie mogły 
pływać na dystansie dłuższym niż 1200 metrów. 1O 
W okresie 1926-1939 reprezentantki BKW zdobyły cztery tytuły mistrzyń Polski, sie- 
dem razy były wicemistrzyniami, a jeden raz wywalczyły trzecie miejsce. PieIWszy medal 
Mistrzostw Polski - srebrny uzyskała w 1928 r. czwórka półwyścigowa, a pieIWsze złoto 
wywalczyła czwórka wyścigowa w 1932 r. Dobrymi sezonami dla BKW były przede wszyst- 
kim lata: 1936 i 1938. Według tabeli punktacyjnej polskich klubów żeńskich przygotowa- 
nej przez PZ
 to właśnie wówczas pieIWsze miejsca zajęły bekawianki, wyprzedzając 
Warszawski Klub Wioślarek i inne żeńskie sekcje. 11
		

/kronika_bydgoska_1900253_0001.djvu

			251 


Przed II wojną światową bekawianki startowały w pięciu rodzajach regat, mianowicie 
w Mistrzostwach Polski, regatach międzynarodowych, regatach tylko kobiecych, rega- 
tach propagandowych oraz regatach międzyklubowych. Obrazuje to tabela nr 1. 


Tabela 1 Rodzaje regat w latach 1927-1939, w których startowały zawodniczki BKW. 


Rodzaj regat Liczba startów % 
Mistrzostwa Polski 13 22,8 
międzynarodowe 4 7,0 
propagandowe 9 15,8 
międzyklubowe 27 47,4 
kobiece 4 7,0 
Ogółem 57 100,00 


J ak wynika z powyższej tabeli zawodniczki BKW od chwili powstania klubu do 1939 r. 
brały udział we wszystkich imprezach rangi Mistrzostw Polski. Stanowiły one jednak tylko 
niemal 23 % imprez, w jakich brały udział. Bekawianki najczęściej występowały w regatach 
międzyklubowych, często zresztą rozgrywanych. 
Miejsca regat, na których wystąpiły zawodniczki B
 przedstawia tabela nr 2. 


Tabela 2 Miejsca odbytych regat w latach 1927-1939, w których brały udział reprezentantki BKW. 


Miejsce regat Liczba startów % 
Bydgoszcz 29 50,9 
Chełmża 1 1,7 
Gdańsk 4 7,0 
Grudziądz 4 7,0 
Kruszwica 4 7,0 
Poznań 5 8,8 
Toruń 5 8,8 
Warszawa 3 5,3 
Włocławek 2 3,5 
Ogółem 57 100,0 


Z tabeli wyraźnie wynika, że ponad połowa startów miała miejsce na torze regato- 
wym w Bydgoszczy-Brdyujściu. Nieco mniej niż 50 % regat, w których startowały za- 
wodniczki spod znaku BK\\; odbywała się na innych, niż bydgoski, torach. Praktycznie 
starty te w poszczególnych miastach były rozłożone w miarę równo, a licząc procento- 
wo, na żadnym innym torze (poza bydgoskim oczywiście), nie przekraczały w analizo- 
wanym okresie 10 %. 
Ciekawe będzie też zestawienie obrazujące liczbę startów w poszczególnych latach z 
uwzględnieniem miejsca regat. Sytuację tę obrazuje tabela 3.
		

/kronika_bydgoska_1900254_0001.djvu

			252 


Tabela 3 Liczba startów w przyjętych okresach a miejsce odbycia regat z udziałem zawodniczek BKW w 
latach 1927-1939. 


Starty w latach 
Miejsce regat 1927-1930 1931-1933 1934-1936 1937-1939 
L % L % L % L % 
Bydgoszcz 11 78,6 7 46,6 6 43,0 5 35,8 
Chełmża - - - - - - 1 7,1 
Gdańsk - - 1 6,7 2 14,3 1 7,1 
Grudziądz - - 1 6,7 1 7,1 2 14,3 
Kruszwica - - 1 6,7 2 14,3 1 7,1 
Poznań - - 1 6,7 1 7,1 3 21,5 
Toruń 2 14,3 2 13,3 1 7,1 - - 
Warszawa 1 7,1 2 13,3 - - - - 
Włocławek - - - - 1 7,1 1 7,1 
Ogółem 14 100,0 15 100,0 14 100,0 14 100,0 


Zaskakujący jest, widoczny wyraźnie w tabeli, malejący odsetek regat w Bydgoszczy. O 
ile w pieIWszych latach działania klubu wynosił on niemal 80 %, o tyle już w latach 1937- 
1939 bekawianki na macierzystym bydgoskim torze startowały tylko pięć razy, co przy 
dziewięciu startach na innych torach dało dość niski, choć oczywiście i tak najwyższy odse- 
tek, mianowicie 35,8 %. Być może, a jest to chyba najbardziej prawdopodobne, wyraźny 
wzrost liczby startów na innych, niż bydgoski, torach był związany z lepszą sytuacją finanso- 
wą klubu, stąd większymi też możliwościami wyjazdów. Jest to o tyle ciekawe, bowiem 
przecież od roku 1934 bekawianki miały problemy związane z posiadaniem własnej przy- 
stani. Być może uzyskiwane pieniądze na jej budowę starczyły także na zaspokojenie po- 
trzeb czysto sportowych. Gdyby policzyć ogólną średnią roczną występów reprezentantek 
bydgoskiego klubu, wówczas okaże się, że w każdym roku wystąpiły one 4,4 raza, ale sezo- 
nami o największej liczbie startów były lata 1933 i 1937. W tych sezonach bekawianki 
reprezentowały swój klub po osiem razy. 
Wioślarki z BKW w okresie międzywojennym najczęściej walczyły z następującymi 
klubami: Warszawskim Klubem Wioślarek, Poznańskim Klubem Wioślarek, warszaw- 
skim AZS-em, Gdańskim Klubem Wioślarskim, Klubem Sportowym" Wisła" Grudziądz 
i Toruńskim Klubem Wioślarskim. Istniała także wewnątrzklubowa rywalizacja. Przez 
szereg lat konkurowały ze sobą o miano najbardziej pracowitej bekawianki: I. Molska, 
E Leśniewska i M. Świetlik. Należały one, obok K Bukowskiej, :Po Czarneckiej, L. De- 
ruckiej, I. Gordon, Ł. Kaczmarek, S. Kolankowskiej, Z. Lugiert, K Panek-1łeuchel, K 
Radwańskiej, W. Sommer, sióstr Zaremba, do czołowych zawodniczek BKW z okresu 
międzywojennego. 12 
Nie sposób zapomnieć też o trenerach pracujących przed wojną w BKW. PieIWszym 
był doktor Stefan Siemiątkowski, członek BTW i późniejszy prezes Bydgoskiego Komi- 
tetu Towarzystw Wioślarskich. Z bekawiankami pracował też Hieronim Cybulski, a potem 
Franciszek Brzeziński. To oni byli również współtwórcami wielu sukcesów bydgoskich 
zawodniczek spod znaku BKW 13
		

/kronika_bydgoska_1900255_0001.djvu

			253 


Niestety, napaść Niemiec na Polskę i wybuch II wojny światowej przelWały działalność 
wszystkich polskich instytucji politycznych, społecznych i kulturalnych, w tym także klu- 
bów sportowych. Wojna przelWała także dobrze zapowiadający się rozwój B
 a na długie 
lata nazwa klubu zniknęła z programu regat wioślarskich. 
b) lata 1946-1996 
J ak to zostało wcześniej wspomniane, w okresie przedwojennym kobiety mogły pły- 
wać na czwórkach ze sternikiem (półwyścigowych i wyścigowych) i na jedynkach (wyści- 
gowych i półwyścigowych). W najbardziej prestiżowej wioślarskiej konkurencji - w ósem- 
kach - osady żeńskie zaczęły startować od 1949 r. (w obu wersjach łodzi). Podobnie w 
osadach dwójek podwójnych ze sternikiem. Stan taki tlWał do 1955 r. Ulepszeniu i mo- 
dernizacji sprzętu towarzyszyły zmiany w zakresie typów łodzi i dystansów. Zaczęto 
wycofywać z regat biegi łódek półwyścigowych, pozostawiając tylko zawody osad na ło- 
dziach wyścigowych. Także dystans, często zależny od długości toru, na którym rozgry- 
wano akurat regaty, generalnie ulegał wydłużeniu, choć zawody rozgrywano na akwe- 
nach o długości od 500 do 6000 metrów. Później najczęściej dystans wynosił 1000,1500 
i 2000 metrów. Obecnie kobiety pływają na jedynkach, dwójkach podwójnych, dwój- 
kach bez sterniczki, czwórkach bez sterniczki, czwórkach podwójnych i ósemkach ze ster- 
niczką. Nietypowym rodzajem konkurencji wioślarskiej, w której biorą udział także kobie- 
ty, są zawody na ergometrze. 
Na początku zostanie zanalizowana liczba regat, w których brały udział bekawianki w 
latach 1946-1996. Wyjaśnienia wymagają jednak granice chronologiczne. Wprawdzie w 
latach 1946-1957 nie istniał samodzielny klub, o czym była mowa wcześniej, ale niejako 
kontynuacją przedwojennego BKW była sekcja żeńska przy BTW W ogóle brak danych 
na temat osiągnięć sportowych bekawianek dla lat 1957-1961, a ścisłych informacji nie 
mamy dla lat 1962-1969 i 1972 r. Zagadnienie liczby regat, w których brały udział za- 
wodniczki BKW przedstawia tabela nr 4 i wykres nr l. 


Tabela 4 Liczba regat z lat 1946-1996, w których startowały zawodniczki BKW. 


Liczba regat w latach: Razem 
Ranga regat 1946-1956 1970-1979 1980-1989 1990-1996 
L 0/0 L % L % L % L % 
MŚ - - 1 1,3 - - 4 8,3 5 2,2 
MP, OSM, ODM 8 30,9 18 22,8 17 22,4 14 29,2 57 24,9 
międzynarodowe 3 11,5 22 27,8 14 18,4 12 25,0 51 22,3 
PZTW 3 11,5 13 16,5 12 15,8 4 8,3 32 14,0 
OZTW 9 34,6 19 24,0 31 40,8 13 27,1 72 31,4 
inne 3 11,5 6 7,6 2 2,6 1 2,1 12 5,2 
Ogółem 26 100,0 79 100,0 76 100,0 48 100,0 229 100,0 


J ak wynika z powyższej tabeli i poniższego wykresu, najczęściej zawodniczki BKW 
startowały w zawodach organizowanych przez Okręgowy Związek Towarzystw Wioślar- 
skich (w 72 regatach, co stanowi ogółem 31,4 %), następnie w zawodach o randze Mi- 
strzostw Polski, Ogólnopolskich Spartakiadach Młodzieży i Ogólnopolskich Olimpia-
		

/kronika_bydgoska_1900256_0001.djvu

			254 


Wykres 1 Liczba regat z lat 1946-1996, w których startowały zawodniczki BKW. 
35 


30 
25 
- 
co 20 
C) 
G) 

 
co 
.c 15 
N 
o 
::; 
10 
5 


,.......-..... 
".. '.. 
,.. , 
.- -., 
..' .., 
.-' -., 
/ 
 
........
: ' 
... . --. -. 
.... ,. ..... , 
..... ".- ..... -., 
.-- ttiJII'..- _.-.--_.-._--
-- -. 
.- .- ..- -. --.. \ 
..- ,- .... -------. -. 
.-- / .... -------- '. 
..;'" ........ --.-._-.-:
 
, .-.-.... -.. ., 
łt";- -łłł" . ... . ..... . ..... ....................... . 
.

 ..:- -łłł" ..... .......... 
.,,-" ... ' " 
.,' .-- , " 
" .... , . 
.. . 
... " 
...:, . 
.-.,"'" , 


MŚ 
---------------. MP, OSM, OOM 
....................... międzynarodowe 
-.-.-.-. PllW 
-..-..-..-..- OllW 
- - - . . - inne 


.... 


.... 


.... 


..,.-_......... 


. 
.... 


.... 


.... 


.... 


o 
1946-1956 


1970-1979 


1980-1989 


1990-1996 


dach Młodzieży (57 regat, 24,9 %) oraz zawodach z udziałem osad zagranicznych (5] 
regat, 22,3 %). Te rodzaje regat wyraźnie dominowały w kalendarzach startów bekawia- 
nek i to niemal we wszystkich przyjętych podziałach czasowych. Razem stanowiły pra- 
wie 80 % wszystkich startów reprezentantek BKW 
Zwraca uwagę znaczna liczba regat w latach siedemdziesiątych. W okresie tym śred- 
nia wynosiła 7,9 zawodów w ciągu roku. Niewielka liczba startów w regatach różnych 
typów miała miejsce w czasie przynależności do BTW Jest to jednak zrozumiałe, gdyż w 
okresie powojennym nie organizowano wielkiej ilości zawodów, a poszczególne kluby 
odbudowujące swoje zaplecze sportowo-organizacyjne często nie było stać na udział w 
regatach mniejszej rangi odbywających się w odleglejszych ośrodkach. Średnia startów 
w ciągu roku wyniosła tu tylko 2,4 i była niemal o połowę niższa od przedwojennego 
(wówczas bekawianki startowały w ciągu roku przeciętnie 4,4 raza). Pomimo kryzysu z 
lat osiemdziesiątych odsetek rocznych startów w stosunku do lat siedemdziesiątych nie 
uległ wyraźnemu zmniejszeniu i wyniósł 7,6. Nieco gorsza jest sytuacja w obecnej deka- 
dzie. Przeciętnie bekawianki w całym pięćdziesięcioleciu powojennym (w latach, dla 
których posiadamy dane) brały udział w różnego rodzaju zawodach sześć razy w ciągu 
roku. Dla ścisłości dodajmy, że rokiem, w którym zawodniczki BKW najczęściej starto- 
wały był 1975 r. Wówczas to wzięły one udział aż w 16 regatach. Należy tu jednak zazna- 
czyć, że powyższe dane mogą nie być pełne, choć generalnie tendencje nie powinny ulec 
większym zmianom. 
W stosunku do okresu przedwojennego zwiększył się też zasięg terytorialny miejsco- 
wości, w których reprezentantki BKW startowały. Dotyczy to nie tylko torów regato- 
wych w Polsce, ale przede wszystkim akwenów zagranicznych. Poniższe dwie tabele przed- 
stawią tę kwestię, z tym że miejscowości zagraniczne w drugiej zostały zgrupowane we- 
dług państw.
		

/kronika_bydgoska_1900257_0001.djvu

			255 


Tabela 5 Miejscowości w Polsce, w których startowały zawodniczki BKW w latach 1946-1996. 


Starty w latach: Razem 
Miejsce regat 1946-1956 1970-1979 1980-1989 1990-1996 
L 0/0 L % L % L % L % 
Augustów - - 1 1,5 - - - - 1 0,5 
Bydgoszcz 18 72,0 18 26,4 34 50,0 15 37,5 85 42,3 
Gdańsk - - 2 2,9 - - - - 2 1,0 
Kalisz 1 4,0 - - 3 4,4 - - 4 2,0 
Kruszwica 4 16,0 3 4,4 5 7,4 5 12,5 17 8,4 
Płock 1 4,0 - - - - - - 1 0,5 
Poznań - - 24 35,3 - - 11 27,5 35 17,4 
Skarżysko - - 2 2,9 - - - - 2 1,0 
Szczecin - - 1 1,5 6 8,8 2 5,0 9 4,5 
Toruń - - 1 1,5 2 2,9 - - 3 1,5 
Wałcz - - 1 1,5 - - - - 1 0,5 
Warszawa - - - - 1 1,5 3 7,5 4 2,0 
Więcbork - - - - 2 2,9 - - 2 1,0 
Włocławek - - 1 1,5 1 1,5 - - 2 1,0 
Wrocław 1 4,0 - - - - 1 2,5 2 1,0 
Brak - - 14 20,6 14 20,6 3 7,5 31 15,4 
Ogółem 25 100,0 68 100,0 68 100,0 40 100,0 201 100,0 


Tabela 6 Kraje, w których startowały zawodniczki BKW w latach 1946-1996. 


Starty w latach: Razem 
Kraj 14 1946-1956 1970-1979 1980-1989 1990-1996 
L % L % L % L % L % 
Austria - - 1 9,1 2 25,0 - - 3 10,7 
Bułgaria - - 1 9,1 - - - - 1 3,6 
Czechosłowacja 1 100,0 1 9,1 - - - - 2 7,1 
Francja - - - - - - 1 12,5 1 3,6 
Jugosławia - - - - - - 1 12,5 1 3,6 
Kanada - - - - - - 1 12,5 1 3,6 
Niemcy - - 4 36,3 4 50,0 4 50,0 12 42,8 
Rumunia - - 1 9,1 - - - - 1 3,6 
Szkocja - - - - - - 1 12,5 1 3,6 
Węgry - - 1 9,1 - - - - 1 3,6 
ZSRR - - 2 18,2 2 25,0 - - 4 14,2 
Ogółem 1 100,0 11 100,0 8 100,0 8 100,0 28 100,0
		

/kronika_bydgoska_1900258_0001.djvu

			256 


Analizując powyższe tabele uwidacznia się prawidłowość zaobselWowana już w okre- 
sie przedwojennym - ponad 40 % regat na polskich torach, w których startowały zawod- 
niczki BKW w latach 1946-1996, odbyła się w Bydgoszczy (w poprzednim okresie pra- 
wie 51 %, a gdyby nie liczyć Gdańska, wówczas leżącego poza granicami Polski, to nie- 
mai 55 % ). Zwraca uwagę ponad 17 % odsetek regat na Malcie w Poznaniu, co więcej, w 
latach siedemdziesiątych Poznań dominował, a liczba startów w tym mieście przekra- 
czała nawet liczbę startów w Brdyujściu. Dzisiaj też te dwa tory, tzn. Malta w Poznaniu 
i Brdyujście w Bydgoszczy są najlepszymi akwenami do rozgrywania regat wioślarskich 
i tylko one są zatwierdzone przez Międzynarodową Federację Towarzystw Wioślarskich 
(FISA). Pozostałe miasta miały raczej marginalny udział w tej statystyce. Wyjątkiem jest 
tutaj Kruszwica. Na Gople bowiem we wszystich badanych przedziałach czasowych be- 
kawianki startowały 3-5 razy. Można tu dodać, że od lat dziewięćdziesiątych obselWuje 
się rosnący prestiż toru na Gople. Coraz więcej zawodów wioślarskich odbywa się w 
Kruszwicy. Ostatnio (w 1997 r.) odbyły się tam Mistrzostwa Polski Młodzików, a także 
mają miejsce mecze międzynarodowe Bydgoszcz-Halle. 
J eśłi chodzi natomiast o starty zagraniczne, to najczęściej zawodniczki spod znaku 
BKW startowały w latach siedemdziesiątych (11 razy). W następnej dekadzie wystąpiły 
na obcych torach osiem razy. W ostatnim przedziale czasowym podobnie, choć tutaj 
trzeba dodać, że statystykę podreperowały dwie czołowe reprezentantki BKW startują- 
ce w kadrze narodowej, mianowicie Agnieszka Tomczak (w BKW do 1992 r.) oraz Kata- 
rzyna Weinrauder. 
Poniższa tabela porównuje natomiast liczbę regat w Polsce i za granicą w przyjętych 
okresach. ' 
Tabela nr 7 Porównanie liczby regat z udziałem bekawianek w Polsce I za granicą w latach 1946-1996. 


Okres Liczba regat w: 
Polsce za granicą 
L % L % 
1946-1956 25 96,1 1 3,9 
1970-1979 68 86,1 11 13,9 
1980-1989 68 89,5 8 10,5 
1990-1996 40 83,3 8 16,7 
Ogółem 201 87,8 28 12,2 


J ak widać w tabeli, współczynnik liczby regat, w których brały udział zawodniczki 
BKW rośnie po stronie startów zagranicznych, maleje w Polsce, z pewnym zmniejsze- 
niem się w latach osiemdziesiątych. Wzrost ten jest wynikiem kontaktów OZTW w Byd- 
goszczy z ośrodkiem wioślarskim w Halle, ale przede wszystkim klasą zawodniczek BKW 
powoływanych do reprezentowania balW narodowych, zwłaszcza w ostatnich kilku la- 
tach. 
Klasę sportową bekawianki potwierdzały także licznymi medalami z zawodów rangi 
mistrzowskiej. Tabela nr 8 obrazuje zdobycze medalowe w imprezach rangi mistrzostw 
świata (chodzi tu o MŚ Juniorów) i mistrzostw Polski (MP Seniorów, MP Juniorów, MP 
Młodzików, OSM i ODM).
		

/kronika_bydgoska_1900259_0001.djvu

			257 


Tabela 8 Medale zdobyte przez beka wian ki w latach 1946-1996 według rangi regat. 


Medale: Razem 
Ranga regat Złote Srebrne Brązowe liczba % 
MŚ Juniorów 1 - 2 3 3,3 
MP Seniorów 12 5 12 29 31,5 
MP Juniorów 8 30 12 18 60 65,2 
liczba 43 17 32 92 100,0 
Ogółem % 
46,7 18,5 34,8 100,0 


8: w tym także MP Młodzików, OSM i ODM. 


Wykres 2 Odsetek medali złotych, srebrnych i brązowych z imprez rangi mistrzowskiej 
w latach 1926-1996. 


brązowe 
31,7% 


:,.:<:..(.
 
::. ":" 


.
.4:..
 no 


złote 
45,2% 


":.(-::... ..}..v: t,....""':,.'
 


oi'"":. -:.- 


:--.-:":-«'.:......
,.. .;"::--.1i-
 


;"-.. 
',:. 


::--.1 :<.: 


srebrne 
23,1% 


W tabeli zwracają uwagę dwie rubryki. Po pielWsze bekawianki najczęściej zdobywa- 
ły medale złote (niemal połowa wszystkich), po drugie najwięcej medali przywoziły z 
imprez młodzieżowych. Wskazuje to na dobrą pracę w klubie z juniorkami i młodzicz- 
kami oraz wyraźnie koreluje z wypowiedziami działaczy i szkoleniowców. 15 
Wykres 2 obejmujący cały okres działania BKW potwierdza, że najczęściej bekawian- 
ki przywoziły z imprez mistrzowskich medale złote (45,2 %, 47 medali), mniej nieco 
srebrnych (23,1 %,24 medale) oraz brązowych (31,7 %, 33 medale). Rodzi się tu kolej- 
ne pytanie: jak wyglądały zdobycze medalowe w poszczególnych okresach działalności 
klubu? W tym miejscu wypada przypomnieć, że przed II wojną światową bekawianki 
wywalczyły łącznie 12 medali, w tym cztery złote, siedem srebrnych i jeden brązowy. 
Tabela 9 przedstawia rodzaje i ilość medali w okresie powojennym. 
Poza latami osiemdziesiątymi, w pozostałych okresach przeważają medale złote. Naj- 
większy ich odsetek przypada na okres 1962-69. Złote stanowiły wówczas ponad 70 % 
wszystkich medali zdobytych przez bekawianki. Najsłabiej pod tym względem prezentują 
się właśnie lata osiemdziesiąte. Uwagę zwraca największa liczba medali (w tym 54,2 % 
złotych) pomiędzy rokiem 1990 a 1996. Jest to wynik przede wszystkim doskonałej post a-
		

/kronika_bydgoska_1900260_0001.djvu

			258 


Tabela 9 Zdobycze medalowe bekawianek w latach 1946-1996 według przedziałów czasowych. 


Medale: 
Przedział czasowy Złote Srebrne Brązowe Razem 
liczba % liczba % liczba % liczba % 
1946-56 6 46,1 2 15,4 5 38,5 13 100,0 
1962-69 10 71,4 2 14,3 2 14,3 14 100,0 
1970-79 10 43,5 5 21,7 8 34,8 23 100,0 
1980-89 4 22,2 5 27,8 9 50,0 18 100,0 
1990-96 13 54,2 3 12,5 8 33,3 24 100,0 


wy Katarzyny Weinrauder, która zdobyła dokładnie połowę z 24 medali bekawianek z tego 
okresu, mianowicie 12, w tym aż 10 złotych (w tym złoto i brąz w MŚ Juniorów w 1995 r. i 
1996 r.). O ile bardziej wzrósłby dorobek medalowy BK
 gdyby także Agnieszka Tom- 
czak, która jako pielWsza zdobyła dla bydgoskiego klubu medal na MŚ Juniorów (w Mont- 
realu w 1992 r. medal brązowy na jedynce), nie przeszła po sezonie 1992 r. do KKW ZNTK 
Bydgoszcz (obecnie "Bydgostia"). 
Przy okazji zdobyczy medalowych należy oczywiście wspomnieć o kadrze szkolenio- 
wej, bez której przecież osiągnięcie sukcesów nie byłoby możliwe. W okresie powojen- 
nym pracowało z zawodniczkami BKW co najmniej ośmiu trenerów, współtworzących 
również sukcesy klubu. Byli to, między innymi: Bogdan Kościeiski, Ryszard Kowalik, 
Mieczysław Kaczmarek, Tadeusz Gruszka, Henryk Rutyna, Eugeniusz Nowicki, a od 1996 
r. Piotr Baldowski. Najdłużej trenował bekawianki Eugeniusz Nowicki. To głównie jego 
zasługą były sukcesy BKW w drugiej połowie lat siedemdziesiątych, w latach osiemdziesią- 
tych i pielWszej połowie dziewięćdziesiątych. Pracował w klubie od 1975 r. do 1995 r., a 
trzeba zaznaczyć, że była to jego dodatkowa praca. 


* * * 


Reasumując, należy stwierdzić, że Bydgoski Klub Wioślarek, jedyny w Polsce żeński 
klub sportowy, przez cały okres swojego istnienia dobrze reprezentował Bydgoszcz w 
zawodach wioślarskich różnej rangi. Dotyczy to tak okresu międzywojennego, jak i po- 
wojennego. Przechodził oczywiście różne kryzysy organizacyjne, rzadziej lub częściej 
osiągał znaczne sukcesy sportowe, nie obywało się również bez porażek. Analiza star- 
tów i osiągnięć sportowych określa wszakże wyraźnie dużą rolę, jaką klub ten odgrywał 
i odgrywa w polskim i bydgoskim wioślarstwie. Oczywiście liczba startów i zdobyczy 
medalowych różnie kształtowała się w różnych latach. Nie było jednak jeszcze takiego 
sezonu od czasu powstania BKW (poza oczywiście okresem wojny i braku samodzielno- 
ści), żeby biało-szafirowe wiosła bekawianek nie wypłynęły wiosną na Brdę i nie brały 
udziału w różnego rodzaju regatach wioślarskich. 


Przypisy 
1. Lista fundatorów sięga 67 osób. Obok Zarządu Miasta Bydgoszczy, który ofiarował w wieczystą dzierża- 
wę plac - za tzw. symboliczną złotówkę, architekt Stefan Pietrzak społecznie opracował plan budowy. 
Tartak Miejski po niższej cenie sprzedał deski, a Inspekcja Dróg Wodnych bezinteresownie wybudowała 
pomosty i umocniła brzeg Brdy. Generał Wiktor Thommee, wielbiciel sportu wioślarskiego, ofiarował 
n
		

/kronika_bydgoska_1900261_0001.djvu

			259 


500 złotych dla klubu. Fundusze ofiarowywały też banki i to nie tylko z Bydgoszczy: Bydgoski Bank 
Polski, Wileński Bank Gospodarki Krajowej, a nawet Deutsche Volks Bank. Z instytucji darczyńcami 
byli też Fundusz Pracy w Poznaniu, Komisariat RP w Wolnym Mieście Gdańsku, Konsulat Polski w 
niemieckiej wówczas Pile oraz zaprzyjaźnione kluby sportowe: Warszawski Klub Wioślarek, KKW 
"Wisła" z Grudziądza, "Sokół" z Warszawy, Warszawskie Towarzystwo Wioślarskie, "Ognisko" w Skar- 
żysku, jak też sama Komisja Wioślarstwa Kobiecego przy PZl'\¥. Ponadto urządzano dochodowe 
zabawy taneczne i bale karnawałowe, z których zbierane przez skarbniczkę pieniądze po kilku latach 
dały sumę 11 tysięcy złotych. Zob. Z wioślarstwa kobiecego, "Sport Wodny", nr 13 z lipca 1935 r., s. 
259; K. Mrozik, Bydgoskie wioślarstwo lat międzywojennych, "Kalendarz Bydgoski" z 1987 L, s. 59- 
60; Z. Urbanyi, Jubilatki "bekawianki", "Gazeta Pomorska" z 25 listopada 1996 r., s. 29; Z. Sosnow- 
ski, 70 lat BKW-ianek, "Ilustrowany Kurier Polski" z 20 listopada 1996 r., s. 11. 
2 Ich żywioł - regaty, "Przegląd Sportowy", nr 48 z 8 marca 1979 r., s. 3; Z. Urbanyi, Jubilatki "bekawian- 
ki", "Gazeta Pomorska" z 25 listopada 1996 r., s. 29; Z. Sosnowski, 70 lat BKW-ianek, "Ilustrowany 
Kurier Polski" z 20 listopada 1996 r., s. 11; I. Molska-Schillak, Rys historyczny czterdziestolecia 
działalności BK\v, msp w siedzibie klubu. 
3 Wioślarska stolica Polski - Bydgoszcz (wywiad z prezesem W. Czajkowskim, trenerem E Brzezińskim 
i naczelnikiem sportowym H. Cegielskim), "Kurier Sportowy" z 16 lipca 1945 r., s. 8; Ich żywioł - 
regaty, "Przegląd Sportowy", nr 48 z 8 marca 1979 r., s. 3; 1: Malinowski, W wyzwolonej Bydgoszczy 
- przykład dali wioślarze, "Gazeta Pomorska" z 28 stycznia 1985 r., s. 5; Z. Urbanyi, Z wiosłem w 
herbie. Na 650-lecie Bydgoszczy, Bydgoszcz b.r., s. 27-29. 
4 H. Kacerka, 50 lat działalności BTW od 1920 do 1969, msp dostępny w siedzibie BTW; Ich żywioł - regaty, 
"Przegląd Sportowy", nr 48 z 8 marca 1979 r., s. 3; Z. Urbanyi, Jubilatki "bekawianki", "Gazeta Pomor- 
ska" z 25 listopada 1996 r., s. 29; tenże, Z wiosłem w herbie. Na 650-Iecie Bydgoszczy, Bydgoszcz b.r., s. 
29-33. 
5 Sprawozdania z działalności BKW za rok 1957-1967; I. Molska-Schillak, Rys historyczny czterdziestole- 
cia działalności BK\v, msp w siedzibie klubu; Ich żywioł - regaty, "Przegląd Sportowy", nr 48 z 8 marca 
1979 r., s. 3; Z. Urbanyi, Jubilatki "bekawianki", "Gazeta Pomorska" z 25 listopada 1996 r., s. 29; tenże, Z 
wiosłem w herbie. Na 650-Iecie Bydgoszczy, Bydgoszcz b.r., s. 33. 
6 Zob. odpis postanowienia Sądu Grodzkiego z dnia 19 sierpnia 1948 r. w siedzibie klubu. 
7 Bydgoski Klub Wioślarek, "Sport Pomorski", nr 5 ze stycznia 1927 r., s. 9; W. Albrycht, Walne Zebranie 
BK\v, "Sport Pomorski", nr 49 z 8 grudnia 1927 r., s. 3-4; Z Bydgoskiego Klubu Wioślarek, "Sport Wod- 
ny", nr 17 z grudnia 1927, s. 302; W. Albrycht, Z Walnego Zebrania BK\v, "Tygodnik Sportowy", nr 7 ze 
stycznia 1930 r., s. 2; Bydgoski Klub Wioślarek, "Sport Wodny", nr 6 z maja 1938 r., s. 118. 
8 Sprawozdania z działalności BKW za rok 1957-1967; Sprawozdania z działalności BKW za rok 1967- 
1972; Sprawozdania z działalności BKW za rok 1972-1975; I. Molska-Schillak, Rys historyczny czterdzie- 
stolecia działalności BK\v, msp w siedzibie klubu; Ich żywioł - regaty, "Przegląd Sportowy", nr 48 z 8 
marca 1979 r., s. 3; Z. Urbanyi, Jubilatki "bekawianki", "Gazeta Pomorska" z 25 listopada 1996 r., s. 29; 
tenże, Z Wiosłem w herbie. Na 650-lecie Bydgoszczy, Bydgoszcz b.r., s. 33. 
9 Regaty międzynarodowe pod wysokim protektoratem prezydenta Rzeczypospolitej, "Sport Wodny", nr 
11 z sierpnia 1927 r., s. 203. 
10 Regaty związkowe, "Sport Wodny", nr 10 z sierpnia 1931 r., s. 155; XIX Sejmik Wioślarski, "Sport Wod- 
ny", nr 3 z marca 1938 r., s. 35-37. 
11 Wioślarstwo kobiece, "Sport Wodny", nr 22 z grudnia 1938 r., s. 329. 
12 Ich żywioł - regaty, "Przegląd Sportowy", nr 48 z 8 marca 1979 r., s. 3; Z. Urbanyi, Z wiosłem w herbie. Na 
650-lecie Bydgoszczy, Bydgoszcz b.r., s. 20; tenże, Jubilatki "bekawianki", "Gazeta Pomorska" z 25 listo- 
pada 1996 r., s. 29; Z. Sosnowski, 70 lat BKW-ianek, "Ilustrowany Kurier Polski" z 20 listopada 1996 r., s. 
11. 
13 Z Bydgoskiego Klubu Wioślarek, "Sport Wodny", nr 5 z maja 1927 r., s. 78; Z. Urbanyi, Jubilatki "beka- 
wianki", "Gazeta Pomorska" z 25 listopada 1996 r., s. 29; Z. Sosnowski, 70 lat BKW-ianek, "Ilustrowany 
Kurier Polski" z 20 listopada 1996 r., s. 11. 
14 W poszczególnych krajach chodzi o następujące miejscowości: 
- Austria: Griinau, ViIIach 
- Bułgaria: Panczarewo 
- Czechosłowacja: Praga, Brno 
- Francja: Macon
		

/kronika_bydgoska_1900262_0001.djvu

			260 


- Jugosławia: BIed 
- Kanada: Montreal 
- Niemcy: Halle, Monachium, Hamburg, Dessau, Duisburg, Bemburg, Brandenburg 
- Rumunia: Snagow 
- Szkocja: Strathclyde 
- Węgry: Tata 
- dawne ZSRR: Moskwa, Wilno 
15 W 1993 r. pani Alina Chojnacka w wywiadzie udzielonym dziennikarzowi "Gazety Pomorskiej" mówi- 
ła: "Piękna tradycja i współczesna wegetacja. Poza władzą miejską - skromniutka dotacja - znikąd 
pomocy. Sponsorów nie ma. Zwracamy się do innych współczesnych możnych - bez oddźwięku. Ledwo 
trzymamy się na wodzie. Mamy 12 młodziczek Mimo wszystko wySlańują. Dziewczęta trenują pod okiem 
Eugeniusza Nowickiego. Odeszła szukając lepszych warunków Agnieszka Tomczak - trzecia skiffrstka 
świata juniorek To olbrzymia strata, ale BKW nie mogło jej zapewnić niczego. Smutne to ale prawdziwe. 
Działaczek też brakuje..." (Pod prąd, ale płyną, "Gazeta Sportowa", dodatek tygodniowy "Gazety 
Pomorskiej" z kwietnia 1993 r.). 1fener Eugeniusz Nowicki, jeszcze w 1979 r. udzielając wywiadu 
reporterowi "Przeglądu Sportowego" wyraził aktualne także do dziś zdanie, że "BKW nie stać na 
utrzymanie seniorek, do tego potrzeba trenera na etacie, jak i lepszych warunków socjalnych dla 
zawodniczek Na juniorki, szczególnie te ze spańakiadowymi perspektywami nas stać, na dorosłe wio- 
ślarki - nie". (K Szwed, Panny do wzięcia, "Przegląd Sportowy", nr 48 z 8 marca 1979 r., s. 3).
		

/kronika_bydgoska_1900263_0001.djvu

			261 


Piotr Fiutak 


PIŁKA NOŻNA W BYDGOSZCZY (1920-1939) 
KLUBY I TOWARZYS1WA SPORTOWE 


l. Bydgoski Klub Sportowy "Polonia" 
Bydgoski Klub Sportowy "Polonia" odegrał w gronie drużyn kształtujących poziom 
piłkarstwa na Pomorzu jedną z pierwszoplanowych ról. Klub powstał w 1920 r. Twórcy 
monografii "Polonii" podają datę - październik 1920 r., jako czas, w którym miało miej- 
sce jego założenie.! Po przeprowadzonych przeze mnie badaniach mogę podać, że "Polo- 
nia" Bydgoszcz powstała 14 maja 1920 r. Tego dnia z inicjatywy Edmunda Szyca doszło 
do zebrania założycielskiego w budynku przy ulicy Jagiellońskiej 3-4. 2 Oto jak wspomina 
to wydarzenie organizator spotkania: 
"W 1920 roku, w związku z przejmowaniem przedsiębiorstw od Niemców, zostałem 
oddelegowany do Bydgoszczy, gdzie objąłem stanowisko kierownika ówczesnej" Cerami- 
ki". Sportem pasjonowałem się od najmłodszych lat, więc w " Dzienniku Bydgoskim" ogło- 
siłem zbiórkę wszystkich, którzy chcieli popracować w sporcie. Zgłosiło się chyba ośmiu 
działaczy i na pienvszym zebraniu zaproponowałem utworzenie klubu " Polonia ". Propozy- 
cja została przyjęta, a mnie powierzono funkcję prezesa".3 
Być może KS "Polonia" został zarejestrowany w październiku i od tego momentu 
oficjalnie istniał, ale zebranie założycielskie miało miejsce 14 maja. Na dowód tego przy- 
taczam wypis z "Dziennika Bydgoskiego": 
" Klub Sportowy " Polonia " w Bydgoszczy. Pod powyższą nazwą zawiązało się staraniem 
znanego w szerokich kołach sportowych pana Schuetza (Szyca) Edmunda z Poznania 
zrzeszenie sportowe, które stawiło sobie za cel krzewienie zamiłowania do popularyzujące- 
go się w Polsce, coraz więcej, sportu piłki nożnej. Z powodu skromnych zasobów finanso- 
wych, któremi Klub Sportowy " Polonia " rozporządza jest podjęcie innych gałęzi sportu na 
razie niemożliwe, jednak stawia sobie Klub Sportowy "Polonia" za zadanie w miarę sił 
popierać także dążenia do podjęcia innych gałęzi sportu. Po koniecznych treningach Klub 
Sportowy " Polonia " prawdopodobnie już w najbliższych tygodniach wystąpi publicznie. 
Prosimy wszystkich przebywających w Bydgoszczy sportowców, mianowiciefootballistów, a 
także osoby sportowe nieczynne, a ze sportem sympatyzujące o liczne zgłaszanie się na 
członków, bo dopiero po uzyskaniu większej liczby członków klub zadaniom swoim spro- 
stać może. 
O przyszłem zebraniu miesięcznem, które odbędzie się w pienvszych dniach czenvca 
ogłosimy w gazetach, zaś zainteresowanych sprawą tą prosimy zgłaszać się do prezesa: 
Edmund Schuetz (Szyc) ul. Jagiellońska 3-4 albo sekretarz: Roman Radny, Aleje Mickiewi- 
cza 1 ".4 
Uwagę zwraca nazwa klubu "Polonia"-"Polska", zespół więc, który w lokalnym współ- 
zawodnictwie z niemieckimi klubami, angażuje pierwiastek narodowy.s Można śmiało 
powiedzieć, że "Polonia" była prawdziwie reprezentacyjnym klubem dla miasta Byd- 
goszczy. Nikt inny, jak Rada Miejska w 1932 r. nadała "Polonii" prawo użytkowania 
nazwy Bydgoski Klub Sportowy.6
		

/kronika_bydgoska_1900264_0001.djvu

			262 


Kolejnym faktem podkreślającym rolę i znaczenie klubu w życiu miasta było to, że 
otrzymał on hymn. Słowa napisał Henryk Zbierzchowski, a muzykę skomponował Stani- 
sław Winterfeld. 


Gdy idzie " Polonia " z Bydgoszczy, 
To w każdym podnosi się duch. 
Kto młodość hartuje i ostrzy 
To siłacz, to żołnierz i zuch. 


Kto stary ten wiecznie się troszczy, 
Kto młody ten wes6ł za dwóch. 
Gdy idzie " Polonia "z Bydgoszczy 
To w każdym podnosi się duch. 


Gdy przyjdzie z wrogami się zmierzyć, 
Poznacie "Polonię" - czym jest. 
Gdy będzie zębiska śmierć szerzyć, 
Rycerski pokażem jej gest. 


Bo tego potrafi uderzyć, 
Kto w życiu sportowym wziął chrzest. 
Gdy przyjdzie z wrogiem się zmierzyć, 
" Polonia " pokaże czym jest. 7 


Początki klubu, jak to zawsze bywa, były bardzo trudne. Brakowało sprzętu, bazy, a 
przede wszystkim, pieniędzy. PieIWsze treningi przeprowadzano na tak zwanym placu Pat- 
zera, potem na placu przy ulicy Hetmańskiej8, a w końcu rozgoszczono się na Stadionie 
Miejskim. 9 
Piłkarze "Polonii" grali w biało-czeIWonych strojach. 10 W 1920 r. pielWszy skład dru- 
żyny piłkarskiej przedstawiał się następująco: Konstanty Olkuszewski, Mieczysław Ro- 
biński, Stanisław Woj tak, porucznik Bieda, Alojzy Wojtak, Warchaliński, Aleksander 
Kaczmarek, Bernard Gole, Bolesław Olkuszewski, Koźma, kapitan Wojciechowski i 
porucznik Schneider. H I 
W 1921 r. klub stworzył statut, z którego wynikało, że choć "Polonia" była towarzy- 
stwem wielosekcyjnym, na pielWszym planie stawiała piłkę nożną, dyscyplinę najbar- 
dziej popularną i w gruncie rzeczy decydującą o całej pozycji klubu w sportowej klasyfi- 
kacj i. Statut (właściwie ustawa klubu) mówił:" Celem klubu jest pielęgnowanie wszelkiego 
sportu, a mianowicie gry piłkq nożną, utrzymywanie łqczności między klubami i towarzystwa- 
mi sportowymi". 12 
Po roku działalności w grodzie nad Brdą, Edmund Szyc powrócił do Poznania. "Polo- 
nia" już w tym czasie działała jak na ówczesne możliwości bardzo sprawnie, dzięki takim 
działaczom jak: Bernard Gole, Edmund Gole, Alojzy Wojtak, St
nisław Woj tak, po- 
rucznik Bociański, Jan Pisawski, Franciszek Łukowski, Mieczysław Zmura, Teofil Drecz- 
kowski. 13 W ogóle "Polonia" miała "szczęśliwą rękę" do działaczy. To z tego klubu wywo-
		

/kronika_bydgoska_1900265_0001.djvu

			263 


dził się prezes Pomorskiego Okręgu Związku Piłki Nożnej - Zygmunt Kochański,14 a w 
latach 1933-37 pieczę nad klubem objął dyrektor bydgoskiego oddziału Banku Polskiego- 
Stanisław Woda. 15 
W 1921 r. powstał Poznański Okręgowy Związek Piłki Nożnej. Wśród dwudziestu 
czterech zarejestrowanych klubów, jeszcze w tym samym roku znalazła się drużyna "Po- 
lonii". Akces "biało-czerwonych" do POZPN nie może dziwić, wszak Bydgoszcz należa- 
ła w owym czasie do województwa poznańskiego, poza tym prezesem klubu był człowiek 
pochodzący z Poznania. Należy w tym miejscu nadmienić, że na Pomorzu nie było jesz- 
cze organizacji adekwatnej do poznańskiej.16 "Polonia" bez powodzenia grała w klasie 
B. Gdy utworzono w 1923 r. Toruński Okręgowy Związek Piłki Nożnej, BKS grał wciąż 
na tym samym szczeblu rozgrywek. Po zwycięskich meczach z "Sokołem" Toruń II, 
TOZPN uznał "Polonię" mistrzem klasy B i przesunął ją do rozgrywek w klasie A.17 
Skład, który rozpoczął walkę w najwyższej pomorskiej klasie wyglądał następująco: w 
bramce - Buczkowski, na obronie - Stryszyk i Wiśniewski, w pomocy - Pepliński, Kacz- 
marek, Joachimowski, w ataku - Ziółkowski, Czerniewski, Wrók, Klimek i Wojtak. 18 
Do końca międzywojennych rozgrywek "Polonia" nie opuściła szeregów klasy A. 
Pierwszy duży sukces odniósł zespół w 1928 r., kiedy dzięki dobrej grze i w myśl przepi- 
sów (rozgrywki w pomorskiej klasie wygrał TKS II Toruń) miał szansę awansować do 
elitarnej ligi. "Biało-czerwoni" zajęli drugie miejsce w grupie uzyskując następujące 
wyniki: z ŁTSG Łódź 0:0 i 0:8, z "Pogonią" Poznań 3:7 i 3:0 i "Ruchem" Warszawa 1:0 i 
0:3. Awans do dalszych gier zdobywał jedynie zwycięzca. Rok później "Polonia" wygrała 
pomorską klasę A W dalszych rozgrywkach jednakże zagrała fatalnie, przegrywającwszyst- 
kie spotkania: z ŁTSG Łodź 1:4 i 0:3 (w.o.), z "Legią" Poznań 1:4 i 1:2 i z "Marymontem" 
Warszawa 0:4 i 1:8. 
Smaku zwycięstwa na Pomorzu "Polonia" zaznała jeszcze w latach 1932,1933 i 1935. 
W walce o ligę w 1932 r. "biało-czerwoni" uzyskali wyniki: z "Legią" Poznań 0:3 (w.o.) 
i 1:6; z ŁTSG Łódź 0:3 (w.o.) i 2:2, i z "Gwiazdą" Warszawa 1:2 i 1:1. Z dwoma punktami 
"Polonia" zakończyła rozgrywki na ostatnim miejscu. W 1933 r. bydgoscy zawodnicy 
znów zajęli ostatnie miejsce. Z "Polonią" Warszawa 0:9 i 1:1, z "Legią" Poznań 3:4 i 1:1, 
z "Turystami" Łódź 0:1 i 1:3. W 1935 r. nie poprawili swojej sytuacji w walce z mistrzami 
klas A z Poznania, Łodzi i Warszawy, i po raz kolejny ukończyli rozgrywki na ostatnim 
miejscu. Z "Legią" Poznań 0:1 i 2:3, z "Union-Touring" Łódź 0:6 i 0:1, ze "Skodą" 
Warszawa 1:1 i 4:2.19 
W 1925 r. PZPN zorganizował zawody o Puchar Polski. Rozgrywki przeciągnęły się 
na następny rok. W finale okręgu "Polonia" nie dała rady najlepszej ówcześnie drużynie 
pomorskiej TKS Toruń przegrywając aż 1:9. 20 
Szkoleniem drużyny zajmował się czołowy gracz "Polonii" Bernard GOlc,21 później 
zastąpił go Władysław Przybysz.22 Spod skrzydeł trenerów wydostało się wielu dobrych 
graczy, którzy stanowili trzon reprezentacji Bydgoszczy i Pomorza. W meczach derbo- 
wych z Toruniem w 1923 r. w skład drużyny miasta znad Brdy weszło pięciu polonistów: 
Drożniewski, Kaczmarek, Wojtak, Golc i Obremski,23 a dwa lata później już siedmiu - 
Buczkowski, Kowalski, Kaczmarek, Joachimowski, Ziółkowski, Krzyżyński i Wojtak. 24 
W dniach 22-23 lutego 1936 r. na walnym zgromadzeniu PZPN ustalono rozgrywanie 
meczów o Puchar Polski drużyn okręgowych. Rozgrywki przyjęły nazwę "O Puchar Pre-
		

/kronika_bydgoska_1900266_0001.djvu

			264 


zydenta".2S W tym samym roku Bydgoszcz zanotowała swój największy sukces, docierając 
aż do półfinału rozgrywek. W składzie reprezentacji grało trzech "biało-czerwonych": Pu- 
ziak, Lubawy i Kimmel. 26 W kolejnych edycjach Pucharu, niestety, żaden z polonistów nie 
zakwalifikował się do kadry.27 
Dominację "Polonii" wśród bydgoskich klubów piłkarskich mogą potwierdzić wygry- 
wane przez nią turnieje. Najbardziej prestiżowym był organizowany przez Komitet 
Wychowania Fizycznego i Przysposobienia Wojskowego, a później Pomorski Okręgowy 
Związek Piłki Nożnej, turniej o mistrzostwo Bydgoszczy.28 BKS wygrał te mistrzostwa 
aż pięciokrotnie, w latach 1926-1929 i 1931 r., w 1928 r. za trzecie zwycięstwo z rzędu, klub 
otrzymał na własność puchar Komitetu WFiPW 29 
Popularnymi turniejami były również tak zwane "szóstki" piłkarskie. W 1927 r. prze- 
prowadzono ogólnopomorskie zawody tego typu. W eliminacjach bydgoskich najlepsza 
okazała się "Polonia", a w finale wygrała z "mistrzami" Torunia - "Gryfem" i Grudzią- 
dza - "Olimpią".30 
Ważną kartą w dziejach BKS-u są z pewnością rozgrywki międzynarodowe. Dnia 20 
maja 1923 r. w Schneidemiihl (Piła) odbył się pierwszy mecz piłkarski drużyny pomorskiej 
w Niemczech. Z zaproszenia FC "Victoria" Piła skorzystała drużyna bydgoskiej "Polo- 
nii". Na to spotkanie władze niemieckie i polskie udzieliły zawodnikom bezpłatnych wiz i 
paszportów. Wynik tego historycznego spotkania brzmiał 2:1 (2:0) dla "Victorii".3} 
Kilka miesięcy później, 14 października 1923 r., odbył się w Bydgoszczy pierwszy mię- 
dzypaństwowy mecz. "Polonia" zaprosiła "Victorię" Piła. Pomimo ogromnej przewagi 
Polaków mecz wygrali goście 1:0 (0:0).32 "Poloniści" spotykali się również z innymi dru- 
żynami niemieckimi. Z SV "Hertha" Piła (mecz w Niemczech) zwycięstwo Polaków 3:1 
(2:0)33 i w Bydgoszczy z drużyną z niemieckiej ekstraklasy "Blau-Weiss" Berlin, zwycię- 
stwo berlińczyków 4:0. 34 
Najważniejszym spotkaniem międzynarodowym, okrzykniętym największym widowi- 
skiem piłkarskim na Pomorzu w dwudziestoleciu międzywojennym, był mecz rozegrany 
3 czerwca 1934 r. pomiędzy reprezentacjami Pomorza i Prus Wschodnich. Fantastyczna 
była oprawa tego pojedynku. Na Stadionie Miejskim w Bydgoszczy zasiadło 8 tysięcy 
widzów, wśród nich między innymi generał Wiktor Thommee, prezydent miasta Byd- 
goszczy Leon Barciszewski, wicestarosta Czubiński oraz wicekonsul niemiecki Bernard. 
Mecz wygrali Niemcy 1:0. W skład reprezentacji Pomorza weszli następujący gracze 
"Polonii": Puziak, Hybiak, Stock, Lubawy, Michalski i Kimmel. 3S 
"Polonia" mogła poszczycić się również dobrą pracą z juniorami. Pierwszy oddział 
juniorów powstał już w 1921 r. W 1926 r. wśród czterech drużyn piłkarskich liczących w 
sumie 60 członków była jedna drużyna juniorów. 36 Rok później - dwie. 37 
W 1936 r. zapoczątkowano Mistrzostwa Pomorza juniorów. "Polonia" bez trudu wy- 
grała rozgrywki w swojej grupie, lecz w walce o mistrzostwo musiała uznać wyższość 
WKS "Gryf" Toruń. 38 W roku następnym "Polonia" pozostawi}a wszystkich w pokona- 
nym polu. W nagrodę drużyna wyjechała na obóz zorganizowany przez PZPN w Kozie- 
nicach. 39 W walce o klubowe mistrzostwo Polski juniorów na 1937 r. BKS został zaliczo- 
ny do trzeciej grupy eliminacyjnej i w pierwszym meczu natrafił na WKS Grodno. W 
regulaminowym czasie mecz zakończył się wynikiem 2:2. W rzutach karnych lepsi oka- 
zali się piłkarze z Grodna wygrywając 2:1. 40
		

/kronika_bydgoska_1900267_0001.djvu

			265 


BKS "Polonia" Bydgoszcz miał bez wątpienia najlepszą drużynę piłkarską w okresie 
międzywojennym w grodzie nad Brdą. Skład BSK-u, który sięgał po największe sukcesy 
przedstawiał się następująco: Edmund Buczkowski, Zygmunt Szulc, Antoni Puziak, 
Mieczysław Szczepański, Feliks Stock, Konrad Labenz, Paweł Sznajder, Bernard Kim- 
mel, Wiktor Schmidt, Zdzisław Tyszka i Bruno Lubawy. 41 


2. Klub Sportowy "Gwiazda" 
KS "Gwiazda" został założony w 1920 r. Młodzież polska zaczynała wówczas wracać do 
ojczyzny, a wśród niej wielu sportowców. Szereg z nich wstąpiło do istniejącego na terenie 
Bydgoszczy "Towarzystwa Terminatorów", które miało za sobą poważny dorobek w dzie- 
dzinie organizowania młodzieży pracującej.42 Wobec dużej aktywności, jaką przejawiała 
sekcja sportowa "Towarzystwa Terminatorów", szybko powstała myśl założenia autono- 
micznego koła sportowego. Do realizacji tej idei doszło 25 kwietnia 1920 r. Tego dnia 
przyjęto nazwę Klub Sportowy "Gwiazda" przy Towarzystwie Terminatorów. Symbolem 
klubu jest do dzisiaj niebieska gwiazda. PielWszy zarząd klubu tworzyli: kierownik druży- 
ny (tytułu prezesa nie uznano) - Władysław Pazderski, sekretarz - Teofil Ciesielski, skarb- 
nik - Bolesław Cyra oraz członkowie: Leon Brzozowski i Leon Jackowski. 43 
Drużyna "Gwiazdy" w pielWszych rozgrywkach międzyklubowych osiągała przyzwo- 
ite wyniki. W 1923 r. na skutek nieporozumienia między zarządem KS "Gwiazda" a 
zarządem "Towarzystwa Terminatorów" większość starszych członków opuściła klub. Po- 
zostali jedynie młodzi sportowcy, którzy nie orientowali się dobrze w przyczynach 
rozłamu (byli to przeważnie zawodnicy drugiej drużyny piłkarskiej) oraz kilku starszych, 
nie bardzo zainteresowanych sportem. Od tego momentu rozpoczął się drugi okres dzia- 
łalności, uwieńczony szeregiem poważnych sukcesów. Zarząd "Towarzystwa Terminato- 
rów" dążył do odrodzenia KS "Gwiazda" i na wiosnę 1924 r. wybrano nowy zarząd w 
osobach: Zgubieńskiego, braci Brzozowskich i Mazurkiewicza. 44 
W 1924 r. KS "Gwiazda" stał się członkiem Toruńskiego OZ PN. W drużynie wystę- 
powali wówczas następujący piłkarze: Franciszek Derecki, Leon Mathias, Artur Wojt- 
czak, Stanisław Maćkowiak, Kazimierz Ziętek, Jan Zwoliński, Edmund Damke, Ed- 
mund Pisarek, Stanisław Pisarek, Wiktor Chylewski, Leon Nowak, Antoni Derecki, Piotr 
Reformat, Alfons Górny i Feliks Gacki. 45 
Stale rosła liczba członków klubu i zyskiwał on coraz większą popularność w Byd- 
goszczy. Wkrótce utworzono drugą i trzecią drużynę piłkarską. KS "Gwiazda" po raz 
pielWszy zagrał w rozgrywkach klasowych (w klasie C) w 1925 r. 46 Oddział Piłki Nożnej 
"Gwiazda" (zmiana nazwy po przyłączeniu "Towarzystwa Terminatorów" do Związku 
Stowarzyszeń Młodzieży Polskiej47)szybko awansował do klasy B, z którą musiał się po- 
żegnać w 1928 r. (spadek do klasy C).48 
W 1930 r. OPN "Gwiazda" obchodził jubileusz dziesięciolecia. Piłkarze sprawili na 
tę uroczystość miły prezent, gdyż wywalczyli ponowny awans do klasy B. Podczas oko- 
licznościowej imprezy, co było gwoździem programu obchodów, "Gwiazda" przegrała z 
A-klasową "Polonią" Bydgoszcz 1:2. 49 
Pięć lat później, gdy w zarządzie "Gwiazdy" zasiadali: Alfons Górny, Franciszek Świe- 
tlik, Stefan Kosiara, Leon Maternowski, Leon Mathias i Maksymilian Meliński, klub 
obchodził 15-lecie. so Z tej okazji doszło do meczu z ligową "Legią" Warszawa. Spotka-
		

/kronika_bydgoska_1900268_0001.djvu

			266 


nie wygrali piłkarze ze stolicy 7:2. Bydgoszczanie zagrali w składzie: Mathias, E. Pisarek, S. 
Pisarek, Nawrocki, Goliński, Kepczyński, Wolko, Kempiński, Meliński, Górny, Warczew- 
ski. Spotkanie oglądało 2000 widzów. 51 
Od 1930 r. do wybuchu II wojny światowej "Gwiazda" zawsze grała w klasie B. W 
1932 r. w walce o awans do klasy A przegrała z TKS 29 Toruń. 52 
W latach 1936-1937 OPN "Gwiazda" rozwijał się coraz lepiej. Postęp ten był tak 
silny, że zachodziła potrzeba zastanowienia się, czy praca OPN nie przesłaniała swoim 
kierunkiem sportowym działalności Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży, do które- 
go statutowo należał, jako samodzielna sekcja. OPN był jakby towarzystwem o własnych 
celach w ramach K.S.M. i jego rozwój nie pokrywał się z zasadami stowarzyszenia mło- 
dzieżowego. Należy podkreślić stałą troskę klubu o wychowywanie narybku sportowe- 
go, a przede wszystkim wyniki juniorów we wszystkich gałęziach sportu. 
OPN nie uzyskał większych sukcesów (mowa o latach 1936-1937) ze względu na struk- 
turę K.S.M., która spowodowała, że wielu członków starszych, zwłaszcza żonatych, wy- 
stąpiło z szeregów "Gwiazdy", będącej stowarzyszeniem młodzieży. W 1937 r. znów 
doszło do rozłamu w klubie, z uwagi na ograniczenie działalności sportowej. W celu 
uspokojenia sytuacji zwołano zebranie niezależnego Klubu Sportowego "Gwiazda" i 
przekazano losy klubu na ręce Edmunda Domkego. 53 
Wspominając o młodzieży należy dodać, że piłkarska drużyna juniorów rozpoczęła dzia- 
łaInośćw "Gwieździe" w 1935 r. Nad jej szkoleniem czuwał Alfons Górny. W 1938 r. zdobyli 
mistrzostwo Pomorza. W tym samym roku w dniach od 1 do 21 sierpnia Poznański OZPN 
zorganizował z polecenia PZPN obóz dla najlepszych juniorów w Polsce. Pomorski OZPN 
zamiast reprezentacji Pomorza wysłał drużynę "Gwiazdy". Wyjechała ona na obóz pod 
kierownictwem Leona Czochańskiego w składzie: Szlachta, Kawałek, Schutzmann, Stobiń- 
ski I i II, Szulc, KaIiszewski, Balcer, Cerajewski, Kozłowski, Skutecki, Kamiński i Wieli- 
chowski. Obóz miał miejsce w Sierakowie pod Poznaniem. Juniorzy rozegrali dwa mecze: 
z rówieśnikami z Poznania 1:1 i z seniorami Polonii zagranicznej z Niemiec, Czechosłowa- 
cji, Rumunii, Holandii i Łotwy 2:1. 54 
"Gwiazda" nie posiadała w swoich szeregach wybitnych indywidualności. Tylko dwóch 
graczy zostało zauważonych przez POZPN i powołanych do zawodów zorganizowanych 
przez związek. W 1928 r. w meczu Bydgoszcz.=foruń na obronie zagrał Reformat,55 a w 
1938 r. w pomocy Czochański, jako jeden z zawodników reprezentacji klasy B drużyn 
bydgoskich. 56 


3. Klub Sportowy "Brda" 
Po pierwszej wojnie światowej grupa miłośników piłki nożnej z Bernardem Jaskól- 
skim na czele zdecydowała się założyć nowy klub sportowy. Nadano mu nazwę "Brda". 57 
Klub powołano do życia 18 marca 1924 r. Na apel B. Jaskólskiego odpowiedziało sie- 
demnastu chętnych, którzy 23 marca 1924 r. utworzyli jego zarząd. Prezesem został 
oczywiście Bernard J askólski, sekretarzem Danielak, a kapitanem Feliks BuzaIski. 58 Klub 
wspierał materialnie Lampkowski, właściciel fabryki mebli przy ulicy Dolina w Byd- 
gosZCzy.59 
Pamiętnym dla ówczesnych sportowców było nabożeństwo, jakie odbyło się 15 maja 
1924 r., kiedy to poświęcono sprzęt. Tego samego dnia rozegrano pierwszy mecz piłkar-
		

/kronika_bydgoska_1900269_0001.djvu

			267 


ski. Przeciwnikiem "Brdy" w wygranym 7:0 meczu był niemiecki zespół z Bydgoszczy KS 
"Sportbriider".60 
W klubie dominowała piłka nożna. Jednakże nie znalazło to przełożenia na wyniki 
sportowe. "Brda" długo grała w klasie C, aby dopiero w latach trzydziestych awansować 
do wyższych rozgrywek. Największy sukces drużyna uzyskała w 1937 r. Wtedy to wygrała 
swoją grupę w klasie B i znalazła się przed szansą awansu. Na drodze stanęły zespoły: 
KS Gdynia i KS "Ciszewski". Graczom "Brdy" nie powiodło się - w zawodach barażo- 
wych doznali klęski. Ze zwycięzcą KS "Ciszewski" przegrali aż 0:10 i 1:6. 61 
W styczniu 1925 r. odbyło się walne zebranie, na którym funkcję prezesa ponownie 
powierzono Bernardowi Jaskólskiemu (był prezesem do 1939 r.). Praca zarządu zaczęła 
przynosić coraz lepsze owoce. Liczba członków zwiększyła się aż do tego stopnia, iż 
musiano utworzyć 3 drużyny piłkarskie. Szefostwo klubu starało się stworzyć rodzinną 
atmosferę. Organizowane były wspólne wieczorki i wycieczki oraz wspólne obchody 
gwiazdkowe. 62 
W 1930 r. drużyna piłkarska "Brdy" została odbudowana. W jej szeregach grali: Marian 
Ziółkowski, Feliks Dąbrowski, Maksymilian Cybulski, Zygmunt Gościcki, Grylewicz, 
Pamin, Matuszak i Matyniuk. 63 
Ze względu na brak swojego boiska "Brda" korzystała z boiska im. Idziego Świtały na 
Wilczaku (obecnie stadion KS "Gwiazda" Bydgoszcz). W latach trzydziestych klub za- 
czął się rozrastać. W 1933 r. połączył się w jedną organizację z klubem sportowym "Tę- 
cza". W 1936 r. "Brda" przyjęła pod swoją opiekę również KS "Iron". Na krótko przed 
wybuchem wojny powstała myśl o połączeniu "Brdy" z Robotniczym Klubem Sporto- 
wym "Amator". Niestety, okupacja przeszkodziła realizacji tego pomysłu. M W trosce o 
zaplecze utworzono drużynę juniorów, którą opiekował się J. Ryszewski. 6S 
Z okazji jubileuszu piętnastolecia klubu rozegrano w Bydgoszczy czwórmecz. Zapro- 
szono drużyny "Polonii" Bydgoszcz, "Floty" Gdynia i "Unii" Tczew. Gospodarze okaza- 
li się bardzo gościnni zajmując ostatnie miejsce w turnieju, przegrywając w pierwszym 
meczu z "Polonią" aż 2:11 (1:6), a w meczu o trzecie miejsce z "Unią" 2:4 (0:1).66 
Dla piłkarzy "Brdy" znalazło się miejsce w reprezentacjach klasowych. W meczu pił- 
karzy B-klasowych z KS "Ciszewski", w pierwszej drużynie zagrało aż czterech zawodni- 
ków "Brdy": Kempiński (obrona), Dakowski (pomoc), Ziółkowski i Adamczyk (atak). 67 
Drużyna słynęła z gry "fair". Za sezon 1936 r. Wydział Spraw Sędziowskich wręczył jej 
dyplom, jako najbardziej zdyscyplinowanej drużynie grającej w klasie B.68 


4. Oddział Piłki Nożnej "Sokół I" 
Powołanie przez Towarzystwo Gimnastyczne "Sokół I" Bydgoszcz Oddziału Piłki 
Nożnej nastąpiło w dniu 1 września 1924 r. z inicjatywy Franciszka Gołębiowskiego, E. 
Drożniewskiego, Paczkowskiego, braci Kazimierza i Romana Krzyżyńskich (wystąpili z 
klubu "Polonia" Bydgoszcz6 9 ). Po krótkim okresie kierownictwa E Gołębiewskiego na- 
czelnikiem Oddziału został Roman Krzyżyński. 7O Pierwsze zawody "Sokół I" rozegrał 14 
września 1924 r. z drużyną KS "Sportbriider", wygrywając 4:0. 71 Rok później istniała już 
druga drużyna "Sokoła 1".72 Barwy OPN były biało-czerwone. 73 Po przeniesieniu siedzi- 
by OZPN z Torunia do Bydgoszczy naczelnik OPN Roman Krzyżyński mianowany zo- 
stał przewodniczącym Wydziału Gier i Dyscypliny w POZPN.74
		

/kronika_bydgoska_1900270_0001.djvu

			268 


Na początku 1929 r. powołano nowe kierownictwo OPN w składzie: kierownik - An- 
toni Drożniewski, skarbnik - Jan K.rzyżyński, sekretarz - Jan Betański, gospodarz - Pa- 
weł Matczyński. Oddział liczył wówczas pięćdziesięciu czterech członków. Jednakże 
wyniki nie były zadowalające. Drużyna wprawdzie zajęła drugie miejsce w klasie B, lecz 
liczono na awans. W związku z tym dokonano w 1930 r. zmiany zarządu. Kierownikiem 
został Stanisław Kordas, zastępcą Roman Krzyżyński, sekretarzem Antoni Kosiak, za- 
stępcą Józef Szlachta, skarbnikiem Józef Czap ara i gospodarzem Sobieraiski. W tym 
też roku drużyna awansowała do klasy A 7S W klasie A "Sokół I" grał do 1935 r. Największe 
sukcesy odniósł w 1933 r. - wicemistrzostw0 76 i 1934 r. - trzecie miejsce. W 1935 r. z 
drużyny odeszło wielu podstawowych zawodników. Zostali przejęci przez Klub Sportowy 
"Ciszewski". Za grę w tym klubie fabrycznym otrzymali pracę. W skład OPN z lat jego 
największych sukcesów wchodzili: bramkarz Sobieralski, obrońcy Brzeziński, Graczykow- 
ski, Drożniewski, pomocnicy Czap ara, Młyński i Zuska, napastnicy Grenda, Tyszka, Pikes, 
Stefaniak, Kroll, Rychliński, Dawczyński, Betański i Cerak. 77 Do wybuchu wojny "Sokół I" 
nie osiągnął już znaczniejszych sukcesów, grając wciąż w klasie B. Także zespół juniorów 
sokolstwa nie mógł się pochwalić zwycięstwami i dobrą grą.78 Do najlepszych graczy OPN 
należeli: Sobieraiski, Brzeziński i Dawczyński. Dwaj ostatni wystąpili w reprezentacji Po- 
morza w meczu z drużyną Prus Wschodnich. 79 
Kiedy "Sokół I" grał w klasie A dochodziło do ekscytujących pojedynków derbowych z 
"Polonią" Bydgoszcz. Mecze te przyciągały tłumy ludzi na stadiony. W kwietniu 1934 r. 
spotkanie tych dwóch drużyn oglądało trzy tysiące ludzi. Po meczu w prasie można było 
zapoznać się z dokładną jego statystyką:80 


Polonia" "Sokół I" 
" 
3 bramki 1 
21 rzuty wolne 13 
32 auty 32 
8 rzuty rożne 2 
1 spalone 5 
13 strzały na bramkę 9 


Najwyższe zwycięstwo Sokoli odnieśli w klasie A z "Olimpią" Grudziądz. Wynik 9:0 
(7:0) to deklasacja rywala. Sam Dawczyński strzelił grudziądzanom aż 6 bramek. 81 Tylko 
jeden jedyny raz doszło do spotkania z drużyną z Ligi Polskiej. Dnia 6 marca 1932 r. do 
Bydgoszczy zjechał beniaminek KS ,,22 Pułk Piechoty" z Siedlec. Mecz wygrali ligowcy 
4: 1. 82 "Sokół I" brał udział w wielu turniejach. Między innymi startowali w zawodach o 
mistrzostwo Bydgoszczy. Wygrali je dwukrotnie: w 1933 r. - w finale z "Polonią" 4:3 83 i w 
1934 r. z "Ruchem" 5:0. 84 Najważniejsze, bo pierwsze, rozpoczynające całą serię sukce- 
sów, było zwycięstwo nad "Polonią" Bydgoszcz 3:1 w meczu o puchar Banku Stadthage- 
na. 8S W 1939 r. działalność sportowa OPN "Sokół I" znacznie osłabła, zwłaszcza w przy- 
padku drużyny seniorów. 86
		

/kronika_bydgoska_1900271_0001.djvu

			269 


5. Oddział Piłki Nożnej "Sokół V" 
Zespół ten nie miał tak wielkich sukcesów jak jego imiennik z gniazda pielWszego. 
Powstał w 1929 r. Na czele stanął Kazimierz Wojewoda, sekretarzem został Zygmunt 
Montewski, a kapitanem Bolesław Michalak. Drużyna "Sokoła V" rozgrywała mecze w 
zielonych strojach. 87 
W tym czasie na obszarze Okole-Wilczak (tam rozciągała się działalność gniazda) 
działało już kilka drużyn piłkarskich, dlatego też ciężko było wierzyć w natychmiastowy 
sukces. Kierownictwo rozpoczęło jednak ogromną pracę, co przyniosło spodziewane 
rezultaty. 
Z początku Sokoli grali w klasie C. W tym czasie wyróżniali się w drużynie Flisiak i 
Matias. Po paru latach zespół awansował do klasy B.88 Największe sukcesy piłkarze od- 
nieśli w latach 1934-35. NajpielW odpadli w wyścigu o klasę A z "Unią" Tczew,89 a rok 
później po wygraniu swojej grupy nie dali rady "Bałtykowi" Gdynia i "Kablowi Polskie- 
mu".90 W okresie lat 1935-1939 w balWach "Sokoła V" występowali: Jan Adamowicz, 
Kazimierz Grzybek, Aleksy Jagodziński, Edmund Koralewicz, Hipolit Latos, Józef 
Menczyński, Mikołajewski, Alojzy Skoraczewski, Pacek, Jan Matuszak, Józef Przybyl- 
ski, Stefan Skopowski, Edmund Szyszkowski, Eugeniusz Trzciński, Henryk Walter, Wik- 
tor Wiciński, Zygfryd Wiciński, Kazimierz Wojewoda, Witold Maluk. 
Choć drużyna nie odniosła już w klasie B znaczących sukcesów, jej kierownictwo (od 
1936 r. na czele stał Kazimierz Wojewoda) nie zniechęcało się do działalności na rzecz 
piłki nożnej i Oddziału. Zwrócono szczególną uwagę na wychowanie młodzieży piłkar- 
skiej. Oddanymi tej sprawie byli: Kazimierz Wojewoda, Alojzy Maraczewski, Józef 
Menczyński (kierownik drużyny juniorów), Henryk Kaczmarek. W drużynie juniorów w 
latach 1937-39 grali: M. Długi, E. Maciejewski, B. Fac, H. Mikulski, B. Radke, Sko- 
nieczny, Strzyżewski, L. Szymański, M. Wolski, H. Kugacz i J. Dolata. Wśród juniorów 
"Sokoła" było sporo uzdolnionej piłkarsko młodzieży i szkodą dla bydgoskiego futbolu 
był wybuch wojny, hamujący rozwój ich umiejętności. 91 


6. Klub Sportowy "Szkoła Oficerska" 
Najsilniejszą drużyną wojskową w Bydgoszczy był KS "Szkoła Oficerska". Klub grał 
w rozgrywkach TOZPN od samego początku. W 1923 r. został zakwalifikowany do klasy 
B, gdzie przegrał rozgrywkę o awans szczebel wyżej z drugą drużyną "Sokoła" Toruń. Rok 
później przeprowadzono zawody uzupełniające skład klasy A Do baraży oprócz "Ofice- 
rów" stanęły drużyny "Olimpii" Grudziądz, KS Grudziądz, KS "Goplanii" Inowrocław i 
"Gryfa" Toruń. KS "Szkoła Oficerska" stracił punkty tylko z "Olimpią" remisując 1:1 i 
przegrywając 1:2. Resztę spotkań wygrał i zajął pielWsze miejsce. 92 
W tym samym roku "Oficerowie" zadebiutowali w klasie A. Niestety, nie sprostali 
. swoim przeciwnikom. W ośmiu meczach zdobyli 3 punkty - remis z "Polonią" Bydgoszcz 
i 3:0 - walkowerem z "Olimpią" Grudziądz. Zajęli oczywiście ostatnie miejsce, co ozna- 
czało spadek do niższej klasy rozgrywek. 93 Dnia 23 marca 1925 r. poprzez referendum 
wśród członków zarządu TOZPN zadecydowano o powiększeniu klasy A do sześciu 
zespołów. Do "Polonii", "Bałtyku" Toruń, "Olimpii" Grudziądz, beniaminka "Gryfa" 
Toruń dokoptowano "Szkołę Oficerską".94 Pomimo "łaskawości" OZPN "Oficerowie" 
nie skorzystali z "podarkunku" i nie zgłosili się do rozgrywek. 9S
		

/kronika_bydgoska_1900272_0001.djvu

			270 


Skład wojskowej drużyny z 1924 r., jej największych sukcesów, wyglądał następująco: 
Piwiński, Chmura, Picheta, Sołtysi ak, Bobola, OIczak, Kiczan, Rumian, Gryglewski, 
Towamicki, Wacławowicz. 96 
KS "Szkoła Oficerska" startował w zawodach o mistrzostwo Bydgoszczy i jako pielW- 
szy je wygrał w 1922 r. 97 Wojskowi mieli w swoim składzie reprezentantów Bydgoszczy. 
Na 
ecz przeciwko Toruniowi 18 listopada 1923 r. powołano: Szczepankiewicza, Ru- 
miana, Wacławowicza, Pola, Gryglewskiego, Towamickiego i Pichca. 98 Półtora roku póź- 
niej do reprezentacji miasta Bydgoszczy Zarząd OZPN anonsował już tylko Gryglew- 
skiego. 99 "Oficerowie" rozgrywali mecze na swoim boisku. 100 


7. Robotniczy Klub Sportowy ,,Amator" 
RKS "Amator" był pielWszym klubem robotniczym na Pomorzu. Powstał w 1917 r. 
pod nazwą Arbeiter Tum und Sport-Verein "Frei-Heil". Obok pracowników niemiec- 
kich grupował również robotników polskich i żydowskich. Klubem kierowali kolejni 
prezesi: Stehsel, Rehse, Krotochwil, Fiszer, Kol
siński. W 1925 r. skład zarządu wyglą- 
dał następująco: prezes - Władysław Grzonek, sekretarz - Jan Nowak, skarbnik - Leon 
Prokop. W tym samym roku zmieniono niemiecką nazwę na polską - Klub Sportowy 
"Amator", a w 1933 r. na Robotniczy KS "Amator". 
W marcu 1928 r. przyjęto do "Amatora" istniejący w Bydgoszczy piłkarski klub spor- 
towy "Korona" na warunkach autonomii. Klub stał się członkiem POZPN. Lata kryzy- 
su gospodarczego odbiły się na działalności "Amatora". Wielu działaczy i zawodników 
w poszukiwaniu pracy przeprowadziło się do innych miast. Zmusiło to klub do rozwią- 
zania wielu sekcji, w tym także piłki nożnej. 
Sekcję piłkarską reaktywowano w 1931 r. i zgłoszono klub do rozgrywek klasy C. Od 
kiedy prezesem ,,Amatora" został Stanisław Lehmann (1934 r.) zaczęto osiągać dobre 
wyniki. W tym to roku piłkarze utrzymali się w czołówce klasy C, w mistrzostwach mia- 
sta zajęli trzecie miejsce. Dnia 30 września 1934 r. na święto robotnicze sportowców w 
Gdańsku zdobyli mistrzostwo Pomorskiego Robotniczego Sportowego Komitetu Okrę- 
gowego wygrywając z RKS BurgelWiesen 2:0. 101 
Kolejne lata przyniosły następne zaszczyty. Ukoronowaniem dobrej gry był awans do 
klasy A w 1939 r. 102 Piłkarzami, którzy tego dokonali byli: Szatkowski, Nowak, Kwiatkow- 
ski II, Michałowicz, Kasa, Szachowski, Kamiński, Lepczyński, Ziętek, Kwiatkowski I, Pa- 
czyński. l03 W 1939 r. sekcja piłki nożnej liczyła trzy drużyny.l04 
W 1937 r. zorganizowano Poznańsko-Pomorski Komitet Okręgowy Robotniczych 
Klubów Sportowych z siedzibą w Bydgoszczy. Wciągnięto do niego niemal wszystkie 
robotnicze kluby Wielkopolski i Pomorza. Prezesem Komitetu wybrano działacza ro- 
botniczego sportu Stanisława Lehmanna. lOS 


8. Klub Sportowy "Ciszewski" 
Chociaż ten klub założono dopiero w 1932 r., to był on dla bydgoskiego futbolu 
ogromnie zasłużony. Twórcą klubu był inżynier Stefan Ciszewski, właściciel firmy "Ci- 
szewski" (dzisiejsza Eltra). Przy tworzeniu klubu inżynier Ciszewski wykorzystał zain- 
teresowanie pracowników swojej firmy sportem. To, że klub posługiwał się emblema- 
tem takim samym jak firma, stanowiło doskonałą reklamę fabryki. Z tego powodu nie
		

/kronika_bydgoska_1900273_0001.djvu

			271 


szczędzono pieniędzy na działalność klubu. W jego ramach istniała oczywiście sekcja 
piłki nożnej. 106 W 1935 r. część graczy OPN "Sokół I" przeszła do "Ciszewskiego".107 
Dwa lata później "Ciszewski" poradził sobie w barażach o klasę A z "Brdą" Byd- 
goszcz 10:0 i 6: 1 oraz z KS Gdynią 4:2 i 3:2. 108 Będąc beniaminkiem, klub zdobył wice- 
mistrzostwo Pomorza, za "Gryfem" Toruń. Ojcami sukcesu byli piłkarze: Przybylski, 
Matuszak, Kubalczak, Młyński, Sztok, Marciniak, Bera, Skopkowski, Pikies, Radzieja 
i Grenda. 109 
W roku następnym "Ciszewski" zdobyłby ponownie wicemistrzowską koronę, gdyby 
nie odebranie mu czterech punktów przez POZPN. Drużyna zalegała ze składkami na 
rzecz Związku na kwotę... 1 (słownie: jeden) złoty.HO Ostatecznie ukończyli rozgrywki na 
piątym miejscu. 
Klub Ciszewskiego miał na swoim koncie rozegrane mecze z drużyną Gauligi berliń- 
skiej - najwyższej klasy niemieckiej Brandenburger Sport-Club 05. Uzyskał na bydgo- 
skim stadionie dwa remisowe wyniki 2:2 i 2:2. 111 
KS "Ciszewski" grał w białych strojach z niebieskimi oblamówkami na koszulkach.H 2 


9. Klub Sportowy "Kabel Polski" 
KS "Kabel Polski" - klub fabryczny, założono 17 maja 1930 r.,H3 a w miesiąc później 
przyjęto go do POZPN.114 "Kabel Polski" również Gak "Ciszewski) nosił nazwę fabryki, 
a piłkarze grający w zespole byli pracownikami tego zakładu. Klub mógł poszczycić się 
swoistego rodzaju wyczynem. Jako drugi (po TKS Toruń) i ostatni, dwukrotnie awanso- 
wał do klasy A Po raz pielWszy stało się to po meczach barażowych z KS "Wisła" Tczew 
w 1932 r. HS Bydgoszczanie gościli w tej klasie rozgrywek tylko przez rok. Po raz drugi 
"Kabel Polski" awansował w 1935 r. W meczach barażowych uległ "Bałtykowi" Gdynia. 
Na skutek rozszerzenia klas A i B w dodatkowych zawodach z ostatnim w tabeli klasy A 
"Sokołem I", "Kabel" okazał się zespołem lepszym. H6 Przygoda z rozgrywkami w naj- 
wyższej klasie pomorskiej znów tlWała tylko rok. Skład zespołu wyglądał następująco: 
Dolata, Michniewski, Rosiński, Polowczyk, Niestatek, Badena, Jankowiak, Bagniewski, 
Górniak, Geburczyk, Michniewski II. H7 
Omawiając jeden z bydgoskich klubów fabrycznych, należy nadmienić, że z ich dzia- 
łalnością kojarzyło się kaperowanie zawodników. Bydgoska prasa zarzucała tym klu- 
bom, że "powinni wychowywać młodzież, zamiast kupować pracą zawodników".H8 Nie- 
które związki sportowe sprzeciwiały się w ogóle działalności klubów sportowych po- 
wstających na bazie zakładów przemysłowych, gdyż upatrywały w nich niebezpieczeń- 
stwo wejścia na drogę łamania zasad amatorstwa. Wielu działaczy twierdziło wręcz, że 
kluby fabryczne przyciągały utalentowaną młodzież i dając jej pracę, uprawiały zawodow- 
stwo. H9 Zapewne w dużej mierze nie mylili się, aczkolwiek należałoby spojrzeć na tę 
kwestię realnie. Kopiąc piłkę w jakimś przeciętnym klubie na przysłowiowy chleb zaro- 
bić nie było można. Każdy więc logicznie myślący piłkarz (chyba, że przywiązany do 
tradycji) otrzymując w "ciężkich czasach" propozycję gry w klubie, a przy tym cenną 
pracę, nie zastanawiał się długo. Przeprowadzając rozmowy z przedwojennymi, gra- 
czami, uzyskałem informację, iż najlepsi gracze nie pracowali przez pełny wymiar go- 
dzin. Bardzo często zwalniano ich na treningi, a przy tym uzyskiwali zapłatę na równi 
z innymi pracownikami. 120
		

/kronika_bydgoska_1900274_0001.djvu

			272 


Opinie na temat kaperowania graczy były różne, niemniej proceder ten stał się na- 
gminny. W końcu doszło do skandalu, który miał miejsce właśnie w KS "Kabel Polski". 
Zarząd PZPN w Warszawie (sic!) rozstrzygnął sprawę kaperowania graczy bydgoskiej 
"Polonii" przez "Kabel Polski". Za "podbieranie" graczy klub fabryczny musiał zapłacić 
karę pieniężną w wysokości 150 zł, a prezes tego klubu Marian Jęczmyk został zdyskwa- 
lifikowany na okres dwóch lat. W każdym innym wypadku skazany zostałby na dwana- 
ście miesięcy, ale wzięto pod uwagę to, że M. Jęczmyk był wiceprezesem POZPN. Nie 
obeszło się też bez restrykcji wobec graczy "Polonii". Za bierny opór w kaperowaniu ich 
do "Kabla Polskiego" zawodnicy Schneider i Lubawy zostali zdyskwalifikowani na czte- 
ry miesiące. 12l W taki oto sposób skończyły się "nieuczciwe" przedsięwzięcia, które w 
dzisiejszych czasach mogą budzić zdziwienie. 
KS "Kabel Polski" jako jeden z nielicznych bydgoskich klubów miał swoje boisko. 
Obiekt wybudowano przy ulicy Fordońskiej, w miejscu, gdzie obecnie znajdują się bu- 
dynki Bydgoskiej Fabryki Kabli. l22 Teren pod boisko miał wymiary 100 x 120 m. 123 


10. Klub Sportowy "Leo" 
Klub powstał w czelWCU 1933 r. Właścicielami byli bracia Weynerowscy, a organiza- 
cję klubu powierzono działaczowi sportowemu, Krupie ("Astoria").124 KS "Leo" działał 
przy fabryce obuwia "Leo" S.A.l25 Drużyna piłkarska nie osiągała sukcesów w rozgryw- 
kach POZPN, ale znana była z postawy fair swoich zawodników. Za sezon 1936 r. klub 
otrzymał puchar przechodni i dyplom dla najbardziej zdyscyplinowanej i fair grającej 
drużyny ze wszystkich zrzeszonych w POZPN.l26 


11. Klub Sportowy "Grafika" 
KS "Grafika" Bydgoszcz został założony 10 maja 1928 r. z inicjatywy zecera Jana 
Kunickiego, pracownika Zakładów Graficznych "Biblioteki Polskiej". Do klubu zapisa- 
ło się pięćdziesięciu czterech członków, tworząc cztery sekcje, w tym sekcję piłki nożnej. 
Dobrze rozwijającą się działalność klubu przelWał kryzys gospodarczy. Reaktywowanie 
klubu nastąpiło dopiero w 1936 r. Szczególnym zamiłowaniem do piłki nożnej odzna- 
czali się: chemigraf Marian Kończak, zecerzy: Edmund Muller, Jan Szczęsny, Franci- 
szek Abram. Klub nie otrzymał żadnej pomocy finansowej. Sprzęt sportowy, ubiór i 
obuwie kupowano za pieniądze uzbierane z dobrowolnych składek. 127 


12. Kolejowy Klub Sportowy "Sparta" 
Klub założono 10 lutego 1928 r. Od 5 grudnia 1928 r. działał jako Klub Sportowy 
Kolejowego Przysposobienia Wojskowego. l28 "Sparta" posiadała własne wymiarowe bo- 
isko. Mieściło się ono za Warsztatami Kolejowymi, 129 w okolicach Ludwikowa. 130 Zbudo- 
wano je za pieniądze kolejarzy.l3l 


13. Szkolny Klub Sportowy (Międzyszkolny Klub Sportowy) 
Szkolny Klub Sportowy powstał w kwietniu 1925 r. 132 Prasa bydgoska donosiła:" (...) 
Szkolny Klub Sportowy reprezentuje wszystkie szkoły średnie w Bydgoszczy. Jest to ambicją i 
honorem uczniów wszystkich naszych szk6t aby klub ten reprezentujący ich klasę, ich życie 
był popierany... ".133 I klub wzbił się na wyżyny. Prowadzony przez Wojciecha Albrychta,
		

/kronika_bydgoska_1900275_0001.djvu

			273 


zgłosił się w 1925 r. do turnieju o mistrzostwo miasta urządzanego przez Miejski Komitet 
WFiPW Pokonał kolejno OPN "Naprzód" 4:2, "Polonię" 4:1 i "Szkołę Oficerską" po 
dogrywce i zdobył mistrzostwo Bydgoszczy. 134 
Jednakże działalność SKS zakończyła się równie szybko, jak się rozpoczęła. W 1925 r. 
wydano zarządzenie zabraniające młodzieży szkolnej wstępowania do klubów pozaszkol- 
nych i występowania w zespołach piłkarskich. Wskutek takiego postępowania rozwiązano 
także szereg zespołów międzyszkolnych. 13s Na ostatnim zebraniu w kwietniu 1926 r. zarząd 
SKS rozwiązał klub. Za przyczynę takiej sytuacji podano organizację osobnych klubów 
sportowych w poszczególnych szkołach. 136 SKS odrodził się ponownie dopiero w maju 
1936 r. pod nazwą Międzyszkolny Klub SportOwy.137 


14. Klub Sportowy "Kopernik" przy Gimnazjum im. M. Kopernika 
KS "Kopernik" powołano do życia 22 stYcznia 1926 r. Mogli do niego należeć wszyscy 
uczniowie Miejskiego Gimnazjum im. M. Kopernika. Klub utworzono w miejsce działa- 
jących wcześniej KS "As" i KS "Krokiet".138 KS "As" powstał w 1923 r. 139 Odwiecznym 
rywalem była drużyna KS "Vis" przy Gimnazjum Humanistycznym. Dnia 20 czerwca 
1923 r. doszło do meczu pomiędzy tymi drużynami. Stawką spotkania było pierwsze 
mistrzostwo w piłce nożnej szkół średnich Bydgoszczy. Zdobyła je drużyna "Asa" wy- 
grywając z "Humanistami" aż 4:0 (2:0).140 
Utworzenie KS "Kopernik" było pierwszym przypadkiem w dziejach szkolnictwa 
polskiego w Bydgoszczy, kiedy to władze szkolne urzędowo zorganizowały klub sporto- 
wy dla młodzieży szkolnej. Opłata miesięczna dla członków zwyczajnych wynosiła 10 
groszy, dla wspierających 1 zł. Najwyższą władzą był dyrektor szkoły, kierownikiem pro- 
fesor Wojciech AIbrycht, zaś sekcję piłki nożnej prowadził Więckowski. 141 


15. Spis pozostałych klubów, w których grano w piłkę nożną w Bydgoszczy: 
l. Stowarzyszenie Młodzieży Polskiej - Oddział Piłki Nożnej "Naprzód" 
2. SMP - OPN "Wolność" 
3. SMP - OPN "Brzask" 
4. KS "Vis" przy Państwowym Gimnazjum Humanistycznym 
5. KS "Cresovia" przy Państwowym Gimnazjum Humanistycznym 
6. KS Szkoły Wydziałowej 
7. KS "Orlęta" przy Szkole Rolniczej 
8. Reprezentacja Szkół Średnich 
9. KS "Sportbriider" 
10. KS "Astoria" Bydgoszcz 
11. KS "Korona" Bydgoszcz 
12. Harcerski Klub Sportowy 
13. KS "Iron" Bydgoszcz 
14. KS "Świt" Bydgoszcz 
15. WKS "Pleszczenica" przy 61 Pułku Piechoty 
16. WKS 62 Pułku Piechoty 
17. WKS przy 15 Pułku Artylerii Lekkiej 
18. WKS przy 8 Dyonie Samochodowym
		

/kronika_bydgoska_1900276_0001.djvu

			274 


19. KS Szkoły Podchorążych Piechoty 
20. KS Wielkopolskiej Papierni "Papyrus" przy Wielkopolskiej Papierni S.A. 
21. KS "Unia" Bydgoszcz 
22. KS "Legia" J achcice 
23. KS Ostromecko 
24. Bielicki Klub Sportowy "Ruch" 
25. KS Głuchoniemych 
26. Pocztowy Klub Sportowy 


Zakończenie 
W Polsce zorganizowany ruch sportowy zaczął się o wiele później niż w innych pań- 
stwach, ze względu na skomplikowaną sytuację polityczną. W kraju nad Wisłą początek 
współzawodnictwa na boiskach, bieżniach i w halach dało Towarzystwo Gimnastyczne 
"Sokół". To ono stało się promotorem futbolu w ojczyźnie. 
PielWszym klubem piłkarskim na Pomorzu było właśnie TG "Sokół" z siedzibą w 
Toruniu. 142 W ślad za nim zaczęły powstawać inne. Niektóre kluby rozpoczynały wów- 
czas swoją piękną karierę, a kontynuują ją w czasach obecnych ("Polonia" Bydgoszcz, 
"Gwiazda" Bydgoszcz, "Brda" Bydgoszcz). 
llzeba nadmienić, że piłka nożna należała do najbardziej popularnych dyscyplin, ja- 
kie uprawiano w okresie międzywojennym. Dorównywały mu pod tym względem: lekko- 
atletyka, boks, gimnastyka. Na łamach prasy, w każdej kolumnie sportowej zawsze była 
notatka dotycząca futbolu. . 
O bydgoskiej piłce nożnej można powiedzieć tyle, że w nią grano. Zad en gracz z 
grodu nad Brdą nie założył reprezentacyjnej koszulki z orłem na piersiach. Ton bydgo- 
skim rozgrywkom nadawał BKS "Polonia" Bydgoszcz. Przez wiele lat wygrywał w Byd- 
goszczy i na Pomorzu to, co było do zdobycia. W połowie lat trzydziestych zaczął z nimi 
rywalizować fabryczny Klub Sportowy "Ciszewski". 
Przyczyny niewysokiego poziomu bydgoskiego (ale i pomorskiego) piłkarstwa "ujaw- 
nił" WR. Rychliński - człowiek nie związany z żadnymi władzami sportowymi. Na la- 
mach "Tygodnika Sportowego" w 1930 r. przedstawił to, co doprowadziło do jego upad- 
ku: 
a) mała frekwencja publiczności na meczach, co przynosiło deficyt klubom, 
b) ze względu na brak pieniędzy, nie dochodziło do meczów z zamiejscowymi drużyna- 
mI, 
c) podzielenie klubów na klasy ĄB,C, nie było na miejscu; zdarzało się, że drużyny niżej 
sklasyfikowane wygrywały z tymi wyżej sklasyfikowanymi, 
d) brak własnych boisk, 
e) brak pracy zimą z zespołami, 
f) tworzenie się nowych, słabszych zespołów, 
g) brak pracy z młodzieżą. 143 
Chociaż minęło już przeszło pół wieku, wciąż narzekamy na brak sukcesów bydgo- 
skiego futbolu. Miejmy nadzieję, że na stulecie piłkarstwa nad Brdą, będziemy mieli 
powody do radości.
		

/kronika_bydgoska_1900277_0001.djvu

			275 


Przypisy 
1 50 lat Bydgoskiego Klubu Sportowego "Polonia". Bydgoszcz 1970. s. 14. 
2 "Dziennik Bydgoski" nr 109 z dnia 15.05.1920 r. 
3 50 lat BKS.... s. 15. 
4 "Dziennik Bydgoski" nr 120 z dnia 29.05.1920 r. 
5 50 lat BKS.... s. 14. 
6 'Thmże. s. 21. 
7 ,,1Ygodnik Sportowy" nr 50 z dnia 11.12.1934 r. 
8 J.Drozdowski. W. Kurecki. J. Stroiński. J. Szklarski. 50 lat pomorskiego piłkarstwa, Bydgoszcz 1972. s. 76. 
9 Pięćdziesiąt lat Klubu Sportowego "Gwiazda" 1920-1970. Bydgoszcz 1970. s. 46. 
10 50 lat BKS.... s. 29 . 
11 Thmże. s. 16. 
12 S. Wojciechowski. Sekcja piłki nożnej w bydgoskim klubie sportowym "Polonia" w latach 1920-1949. pra- 
ca napisana w Katedrze Kultury Fizycznej pod kierunkiem prof. dr. hab. Zbigniewa Mroczyńskiego. 
Bydgoszcz 1996. s. 17. 
13 50 lat BKS.... s. 15. 
14 "Sport Pomorski" nr 4 z dnia 28.01.1928 r. 
15 50 lat BKS..., s. 18. 
16 S. Wojciechowski. dz. cyt., s. 18. 
17 "Dziennik Bydgoski" nr 265 z dnia 18.11.1923 r. 
18 "Dziennik Bydgoski" nr 196 z dnia 21.12.1924 r. 
19 J. Drozdowski, W. Kurecki. J. Stroiński, J. Szklarski, dz. cyt., s. 93-95. 
20 "Sportowiec Pomorski" nr 7 z dnia 18.02.1926 r. 
21 50 lat BKS..., s. 18. 
22 S. Wojciechowski. dz. cyt., s. 22. 
23 "Dziennik Bydgoski" nr 271 z dnia 25.11.1923 r. 
24 "Sport Pomorski" nr 15 z dnia 16.07.1925 r. 
25 A Głowaczewski. Księga jubileuszowa. 75 lat PZPN 1919-1994, Encyklopedia piłkarska Fuji. 1: 12.. 
Katowice 1994. s. 43. 
26 ,,1Ygodnik Sportowy" nr 21 z dnia 26.05.1936 r. 
27 "Tygodnik Sportowy" nr 14 z dnia 5.04.1938 r., Thmże nr 21 z dnia 24.05.1938 r., Thmże nr 18 z dnia 
2.05.1939 r. 
28 ,,1Ygodnik Sportowy" nr 47 z dnia 21.11.1929 r. 
29 "Sport Pomorski" nr 19 z dnia 10.05.1928 r., Thmże nr 14 z dnia 7.04.1927 r., Tamże nr 19 z dnia 
10.05.1928 r.. "Tygodnik Sportowy" nr 13 z dnia 27.03.1930. ,,1Ygodnik Sportowy" nr 49 z dnia 
8.12.1931 r. 
30 "Sport Pomorski" nr 51 z dnia 22.12.1927 r. 
31 "Dziennik Bydgoski" nr 126 z dnia 6.06.1923 r. 
32 "Dziennik Bydgoski" nr 242 z dnia 21.10.1923 r. 
33 ,,1Ygodnik Sportowy" nr43 z dnia 23.10.1934 r. 
34 ,,1Ygodnik Sportowy" nr 15 z dnia 15.04.1936 r. 
35 "Tygodnik Sportowy" nr 23 z dnia 5.06.1934 r. 
36 "Sport Pomorski" nr 3 z dnia 20.01.1927 r. 
37 "Sport Pomorski" nr 9/10 z dnia 8.03.1928 r. 
38 ,,1Ygodnik Sportowy" nr 23 z dnia 16.06.1936 r.. Thmże nr 29 z dnia 28.07.1936 r.. 'Thmże nr 5 z dnia 
202.1937 r. 
39 ,,1Ygodnik Sportowy" nr 29 z dnia 20.07.1937 r. 
40 J. Drozdowski. W. Kurecki. J. Stroiński. J. Szklarski, dz. cyt., s. 23. 
41 "Tygodnik Sportowy" nr 49 z dnia 8.12.1931 r. 
42 35 lat Klubu Sportowego "Gwiazda" 1920-1955, Bydgoszcz 1957, s. 12. 
43 Pięćdziesiąt lat KS " Gwiazd a".... s. 28-29. 
44 35 lat KS "Gwiazda".... s. 12-13. 
45 Pięćdziesiąt lat KS "Gwiazda"..., s. 38. 
46 Tamże, s. 43. 
47 35 lat KS "Gwiazda"..., s. 13.
		

/kronika_bydgoska_1900278_0001.djvu

			276 


48 "Sport Pomorski" nr 4 z dnia 24.01.1929 r. 
49 "Tygodnik Sportowy" nr 18 z dnia 1.05.1930 r. 
50 Pięćdziesiąt lat KS "Gwiazda"..., s. 55. 
51 "Tygodnik Sportowy" nr 18 z dnia 30.04.1935 r. 
52 Pięćdziesiąt lat KS "Gwiazda"...,s 53. 
53 35 lat KS "Gwiazda"..., s. 14-15. 
54 Thmże, s. 39-40. 
55 "Sport Pomorski" nr 42 z dnia 18.10.1928 r. 
56 "Tygodnik Sportowy" nr 37 z dnia 13.09.1938 r. 
57 J. Drozdowski, W. Kurecki, J. Stroiński, J. Szklarski, dz. cyt., s. 81. 
58 H. Krajewski, 70 lat Kolejarskiej "Brdy", Bydgoszcz 1994, s. 8. 
59 "Dziennik Bydgoski" nr 122 z dnia 25.05.1924 r. 
60 H. Krajewski, dz. cyt., s. 8. 
61 "Tygodnik Sportowy" nr 26 z dnia 29.06.1937 r., Thmże nr 27 z dnia 6.07.1937 r., Tamże nr 29 z dnia 
20.07.1937 r., Tamże nr 30 z dnia 27.07.1937 r. 
62 H. Krajewski, dz. cyt., s. 8. 
63 J. Drozdowski, W. Kurecki, J. Stroiński, J. Szklarski, dz. cyt., s. 82. 
64 M. Skowroński, Zakłady Naprawcze Thboru Kolejowego w okresie międzywojennym 1920-1939, [w:] Dzieje 
Zakładów Naprawczych Thboru Kolejowego w Bydgoszczy 1851-1975 pod red. Kazimierza Wajdy, Byd- 
goszcz 1976, s. 129. 
65 J. Drozdowski, W. Kurecki, J. Stroiński, J. Szklarski, dz. cyt., s. 82. 
66 "Tygodnik Sportowy" nr 22 z dnia 31.05.1939 r. 
67 "Tygodnik Sportowy" nr 23 z dnia 8.06.1938 r. 
68 "Tygodnik Sportowy" nr 5 z dnia 2.02.1937 r. 
69 "Sport Pomorski" nr 7 z dnia 21.05.1925 r. 
70 W. Kocon, Kartki z historii sportu bydgoskiego Sokolstwa (wybrane dyscypliny i gniazda), Bydgoszcz 
1993, s. 43. 
71 "Sport Pomorski" nr 7 z dnia 21.05.1925 r. 
72 W. Kocon, dz. cyt., s. 43. 
73 Wywiad z Józefem Menczyńskim z dnia 12 lutego 1997 r. w siedzibie TB "Sokół I" przy placu Weyssen- 
hoffa 1 w Bydgoszczy. 
74 "Sport Pomorski" nr 41 z dnia 13.10.1927 r. 
75 W. Kocon, dz. cyt., s. 44. 
76 Tamże, s. 46. 
77 Thmże, s. 46-47. 
78 Thmże, s. 48. 
79 "Tygodnik Sportowy" nr 22 z dnia 29.05.1934 r. 
80 "Tygodnik Sportowy" nr 16 z dnia 17.04.1934 r. 
81 "Tygodnik Sportowy" nr 21 z dnia 22.05.1934 r. 
82 ..l}'godnik Sportowy" nr 10 z dnia 9.03.1932 r. 
83 "Tygodnik Sportowy" nr 45 z dnia 31.10.1933 r. 
84 "Tygodnik Sportowy" nr 44 z dnia 30.10.1934 r. 
85 "Sport Pomorski" nr 6 z dnia 15.05.1925 r. 
86 W. Kocon, dz. cyt., s. 48. 
87 Wywiad z J. Menczyńskim... 
88 W. Kocon, dz. cyt., s. 74. 
89 J. Drozdowski, W. Kurecki, J. Stroiński, J. Szklarski, dz. cyt., s. 19. 
90 "Tygodnik Sportowy" nr 44 z dnia 29.10.1935 r. 
91 W. Kocon, dz. cyt., s. 75-76. 
92 "Sportowiec" nr 4 z dnia 24.01.2924 r. 
93 "Słowo Pomorskie" nr 290 z dnia 14.10.1924 r. 
94 "Słowo Pomorskie" nr 73 z dnia 28.03.1925 r. 
95 "Sportowiec Pomorski" nr 24 z dnia 24.06.1926 r. 
96 "Sportowiec" nr 14 z dnia 3.04.1924 r. 
97 "Dziennik Bydgoski" nr 270 z dnia 2.12.1922 r.
		

/kronika_bydgoska_1900279_0001.djvu

			277 


98 "Dziennik Bydgoski" nr 271 z dnia 25.11.1923 r. 
99 "Sport Pomorski" nr 16 z dnia 23.07.1925 r. 
100 Mieściło się ono na osiedlu Leśnym, w obrębie dzisiejszych ulic: Sułkowskiego, Czerkaskiej, 11 Listo- 
pada i Bukowej. 
101 J.Burbelka, Robotniczy Klub Sportowy ,,Amator" w Bydgoszczy, [w:] sport robotniczy 1918-1939. Opra- 
cowania, dokumenty, materiały, 1: 2, pod red. A Wohla, H. Młodzianowskiej, H. Laskiewicza, Warszawa 
1964, s. 137-141. 
102 ,,1}rgodnik Sportowy" nr 34 z dnia 22.08.1939 r. 
103 ,,1}rgodnik Sportowy" nr 33 z dnia 15.08.1939 r. 
104J. Burbelka, dz. cyt., s. 141. 
105 K Mrozik, Stowarzyszenia i klub sportowe międzywojennej Bydgoszczy, Kronika Bydgoska, 1: 15, 1993, s. 149. 
106 P. Kabaciński, J. Pietras, J. Wojciak, Rozwój zakładów w latach 1923-1972 [w:] 50 lat Zakładów Radio- 
wych "Eltra" w Bydgoszczy, pod red. J. Wiśniowskiego, Bydgoszcz 1973, s. 16. 
107 W. Kocon, dz. cyt., s. 46-47. 
108 "Tygodnik Sportowy" nr 26 z dnia 29.06.1937 r., Thmże nr 27 z dnia 6.07.1937 r., Thmże nr 29 z dnia 
20.07.1937 r., Tamże nr 30 z dnia 27.07.1937 r. 
109 ,,1}rgodnik Sportowy" nr 33 z dnia 15.08.1939 r. 
110 "Tygodnik Sportowy" nr 15 z dnia 12.04.1939 r. 
111 ,,1}rgodnik Sportowy" nr 16 z dnia 20.04.1938 r. 
112 Wywiad z J. Menczyńskim... 
113 "Tygodnik Sportowy" nr 26 z dnia 26.06.1930 r. 
114 "Tygodnik Sportowy" nr 24 z dnia 12.06.1930 r. 
115 J. Drozdowski, W. Kurecki, J. Stroiński, J. Szklarski, dz. cyt., s. 19. 
116 "Tygodnik Sportowy" nr 44 z dnia 29.10.1935 r. 
117 "Tygodnik Sportowy" nr 13 z dnia 31.03.1936 r. 
118 "Tygodnik Sportowy" nr 44 z dnia 10.11.1936 r. 
119 K. Mrozik, dz. cyt., s. 149. 
120 Wywiad z J. Menczyńskim.... 
121 ,,1}rgodnik Sportowy" nr 44 z dnia 10.11.1936 r. 
122 Wywiad z J. Menczyńskim... 
123 "Tygodnik Sportowy" nr 26 z dnia 26.06.1930 r. 
124 "Tygodnik Sportowy" nr 26 z dnia 20.06.1933 r. 
125 K. Mrozik, dz. cyt., s. 150. 
126 ,,1}rgodnik Sportowy" nr 5 z dnia 2.021937 r. 
127 J. Bartnicki, 150 lat Zakładów Graficznych w Bydgoszczy, na tle dziejów drukarstwa pomorskiego, 
Bydgoszcz 1965, s. 33-34. 
128 K. Mrozik, dz. cyt., s. 150. 
129 ,,1}rgodnik Sportowy" nr 19 z dnia 7.05.1930 r. 
130 Wywiad z M. Menczyńskim... 
131 "Tygodnik Sportowy" nr 41 z dnia 10.10.1929 r. 
132 K. Mrozik, dz. cyt., s. 146. 
133"Sport Pomorski" nr 5 z dnia 8.05.1925 r. 
134 W. Albrycht, Dwaj rywale w histońi sportu szkół średnich w Bydgoszczy, ,,1}rgodnik Sportowy" nr 51 z 
dnia 21.12.1937 r., s. 2. ' 
135J. Drozdowski, W. Kurecki, J. Stroiński, J. Szklarski, dz. cyt., s. 25. 
136 "Sport Pomorski" nr 17 z dnia 29.04.1926 r. 
137K. Mrozik, dz. cyt., s. 146. 
138Thmże, s. 146. 
139J.Drozdowski, W. Kurecki, J. Stroiński, J. Szklarski, dz. cyt., s. 25. 
140 "Dziennik Bydgoski" nr 142 z dnia 24.06.1923 r. 
141 "Sport Pomorski" nr 4 z dnia 28.01.1926 r. 
142 W. Jastrzębski, Sport na Kujawach i Pomorzu w latach n Rzeczypospolitej, [w:] 100 lat sportu na Kuja- 
wach i Pomorzu, pod red. W. Jastrzębskiego, Bydgoszcz 1993, s. 59. 
143 W. Rychliński, Jakie są przyczyny upadku piłkarstwa na Pomorzu?, ,,1}rgodnik Sportowy" nr 9 z dnia 
27.02.1930, s. 1.
		

/kronika_bydgoska_1900280_0001.djvu

			278 


Włodzimierz Jastrzębski (opr.) 


KRONIKA NAJWAŻNIEJSZYCH WYDARZEŃ W BYDGOSZCZY 
ZA OKRES OD 1 KWIETNIA 1883 R. DO 31 MARCA 1888 R. 


W 1890 r. ukazała się drukiem kilkusetstronicowa książka wszechstronnie obrazują
 
ca dokonania bydgoskich władz miejskich za okres pięciolecia 1883-1888 (VelWaltungs- 
Bericht Magistrats zu Bromberg rur die Zeit vom. 1 April1883 bis 31. Marz 1888, Brom- 
berg 1890). Integralną częścią tego opracowania była Kronika (Chronik) w lapidarnych 
zapiskach przedstawiająca najważniejsze dokonania władz miejskich, oczywiście dobie- 
rane w sposób subiektywny, odpowiadający duchowi tamtejszych czasów. Ten fakt wła- 
śnie, a także chęć pokazania kolejnego etapu rozwoju miasta, skłoniły niżej podpisanego do 
przetłumaczenia na język polski Kroniki i przekazania jej treści do wiadomości współcze- 
snego czytelnika. 
Tekst zaczyna się nietypowo, bo od końca. Nieznany autor Kroniki na samym jej począt- 
ku scharakteryzował przebieg i skutki wielkiej powodzi, jaka nawiedziła Bydgoszcz na 
przełomie marca i kwietnia 1888 r. Widocznie z punktu widzenia jemu współczesnych było 
to wydarzenie, które w sposób dogłębny wstrząsnęło miastem. Potem już mamy do czynie- 
nia z właściwą kroniką - kalendarzem. Rejestruje ona zmiany personalne na ważniejszych 
stanowiskach w instytucjach i organizacjach, powstawanie nowych budowli, odwiedziny 
wybitnych osobistości oraz wpływ wydarzeń ogólnoniemieckich na życie mieszkańców 
Bydgoszczy. W miarę możliwości, niektóre spośród poruszonych w Kronice problemów, 
starano się wyjaśnić w załączonych przypisach. 


* * * 


Kronika 
Miastu Bydgoszcz w okresie sprawozdawczym zostały zaoszczędzone różnego rodza- 
ju epidemie chorób zakaźnych. Natomiast w miesiącu marcu 1888 r. wydarzyła się po- 
wódź, której skutki dotąd jeszcze odczuwamy i której przebieg nastręcza poważne oba- 
wy na przyszłość. Dokładnie w dniu 17 marca 1888 r. rzeka Brda w następstwie topnie- 
nia lodów u swego ujścia nagle przybrała i wyszła z brzegów. Poziom wody wkrótce 
wszelako spadł, po tym jak lód uzyskał swobodny odpływ. Kilka dni później przyszło 
gwałtownie poważne ocieplenie, na skutek czego rozpuszczeniu uległ zalegający śnieg, co 
doprowadziło do kolejnego przyboru wód. W następstwie tego w dniu 29 marca 1888 r. 
Brda ponownie zaczęła gwałtownie przybierać. Poziom wody podnosił się z godziny na 
godzinę i osiągnął punkt kulminacyjny, jakiego dotąd jeszcze nie notowano. Ciągnące się 
wzdłuż brzegu Brdy ulice miasta zostały zalane, m.in. woda wdarła się do południowo- 
wschodniego narożnika gmachu Szkoły Ludowej przy Moście Gdańskim (obecnie Most 
Teatralny - przyp. WJ.) oraz głównego wejścia nowego Urzę
u Pocztowego przy ul. Lwow- 
skiej (obecnie ul. Pocztowa - przyp. w.J.); w Miejskim Gimnazjum Realnym (ul. Grodzka, 
obecny gmach ATR - przyp. WJ.) woda sięgała powyżej pielWszych stopni zewnętrznych 
schodów. Most Gdański tylko dlatego nie został zelWany i uniesiony przez wodę, ponieważ 
przed niebezpieczeństwem uchroniło go obciążenie starymi szynami tramwajowymi. Do
		

/kronika_bydgoska_1900281_0001.djvu

			279 


obrony Śluz Miejskich i grobli dzielącej dolną Brdę od górnej Brdyoraz Królewskich Mły- 
nów musiano użyć żołnierzy tutejszego garnizonu. Ten wysiłek przyniósł szczęśliwe rozwią- 
zanie, a powódź przeszła w naszym mieście nie narobiwszy większych szkód. Najwyższy 
poziom wody górna i dolna Brda osiągnęły w dniu 2 kwietnia 1888 r., w którym to dniu 
wodowskaz śluzy miejskiej wskazywał w górnym położeniu 6,71 metra (wcześniej 5,30 me- 
tra) i w dolnym położeniu 5,10 metra (wcześniej 2,20 metra). Dla zebrania datków na rzecz 
powodzian z miasta i powiatu Bydgoszcz zawiązał się tutaj pod przewodnictwem nadburmi- 
strza Bachmanna l Związek Pomocy i wydał w dniu 31 marca 1888 r. apel do ludności. 
O innych godnych uwagi wydarzeniach donosimy, co następuje: 


1883 r. 
- Dnia 1 kwietnia 1883 r. uzyskała moc obowiązującą tabela zaszeregowań dla niż- 
szych urzędników i podurzędników miejskich z 31 marca 1883 r. 
Dnia 27 kwietnia 1883 r. miejskiemu inspektorowi policji Kollath'owi został nadany 
Order Korony Królewskiej IV klasy 
W miesiącu kwietniu 1883 r. rozpoczęto budowę nowego gmachu Urzędu Pocztowe- 
go u zbiegu ulic: Lwowskiej i Koszarowej (obecnie ul. Stary Port - przyp. WJ.) 
Dnia 21 maja 1883 r. Jego Królewskim Wysokościom Księciu i Księżnej Wilhelmo- 
stwu Pruskim wręczono prezent ślubny (srebrna tablica) ufundowany przez 96 miast 
pruskich, w tym także i Bydgoszcz. Jako przedstawiciel tutejszego miasta udał się do 
Berlina i wziął udział w delegacji miast nadburmistrz Bachmann. Wyżej wymienio- 
nemu po wręczeniu przypadł zaszczyt udzielania odpowiedzi na temat miejscowych 
stosunków Jego Królewskiej Wysokości Księciu WilhelmowP 
W dniach 30 i 31 maja 1883 r. odbyło się tutaj Walne Zgromadzenie Prowincjonalne- 
go Związku Fundacji Gustawa Adolfa 
W miesiącu czeIWCU 1883 r. tutejsze Stowarzyszenie Sztuki zorganizowało w sali Teatru 
Miejskiego wystawę malarską 
W dniu 1 lipca 1883 r. tutejszy Pomorski Pułk Piechoty nr 21 4 dywizji rozpoczął 70 
rocznicę swego istnienia 
Dnia 5 lipca 1883 r. rozpoczęła tutaj swoją urzędową działalność Bydgoska Deputa- 
cja na Rzecz Zachowania Bytu Ojczyzny kierowana przez nadradcę regencyjnego 
Hahna 
Na mocy uchwały Najwyższej Rady Ministrów w dniu 10 sierpnia 1883 r., na podsta- 
wie jednogłośnego wyboru Magistratu, nadburmistrz Bachmann został powołany do- 
żywotnio w skład Izby Panów 
Dnia 17 sierpnia 1883 r. zmarł w Miradau dawny tutejszy radny i miejski syndyk, 
tajny radca prawny Gessler, wysoko ceniony jako obywatel i urzędnik w całym tutejszym 
powiecie 
Dnia 1 września 1883 r. w następstwie mianowania na stanowisko generalnego su- 
perintendenta Prowincji Prusy Zachodnie, po dwudziestu latach działalności na tu- 
tejszym terenie opuścił Bydgoszcz superintendent i pieIWszy proboszcz ewangelic- 
kiej gminy kościelnej. radca konsystorialny Taube 
Dnia 30 września 1883 r. tutejszy Związek Upiększania (Miasta - przyp. WJ.) święcił 
pięćdziesięciolecie swego istnienia
		

/kronika_bydgoska_1900282_0001.djvu

			280 


- Dnia 20 października 1883 r. w następstwie mianowania na stanowisko gubernatora 
miasta Kolonii opuścił Bydgoszcz dotychczasowy dowódca 4 dywizji gen. por. von 
Rosenzweig. Jego następcą został gen. por. von Radecke 
- W dniach 7 do 11 listopada 1883 r. ewangelicy tutejszego miasta obchodzili uroczy- 
ście czterechsetną rocznicę urodzin Martina Lutra 


1884 r. 
- Od dnia 1 stycznia 1884 r. na placu Elżbiety (obecnie plac Piastowski - przyp. WJ.) 
odbywały się cotygodniowe targi I 
Dnia 18 stycznia 1884 r. radca miejski kupiec Franke 3 został odznaczony Orderem 
Królewskiej Korony IV klasy 
Dnia 18 lutego 1884 r. rozpoczęto budowę Szpitala Obywatelskiego przy ul. Jakuba 
(obecnie ul. Grudziądzka - przyp. WJ.) 
Dnia 31 marca 1884 r. na podstawie decyzji Najwyższej Rady Ministrów z dnia 
8 sierpnia 1883 r. opuścił tutejszą miejscowość i udał się do garnizonu w Toruniu 
2 batalion Pomorskiego Pułku Piechoty nr 214 dywizji 
Dnia 1 kwietnia 1884 r. przeszedł w stan spoczynku długoletni kierownik Królew- 
skich Młynów, radca komisjonarny Erle. Jego następcą został kupiec Kellermann ze 
Straslundu 
Dnia 2 kwietnia 1884 r. ukazał się pierwszy numer wydawanego przez Magistrat pi- 
sma "Bydgoski Kurier Miejski" (Bromberger Stadt-Anzeiger) 
Dnia 10 kwietnia 1884 r. na mocy decyzji Najwyższej Rady Ministrów z dnia 24 lipca 
1883 r. powrócił do tutejszego garnizonu i został uroczyście powitany przez władze 
miejskie u stóp pomnika Fryderyka Wielkiego Pomorski Pułk Dragonów nr 11 
Dnia 28 kwietnia 1884 r. rozpoczęto budowę ewangelickiego Zakładu (Szpitala) Dia- 
konisek "Fundacji Giese-Rafalski" 
Dnia 28 kwietnia 1884 r. rozpoczęła się budowa Zakładu Ludwiki (Dom Opieki Dla 
Samotnych Kobiet - przyp. WJ.) 
Dnia 30 kwietnia 1884 r. założono tutaj pod przewodnictwem pierwszego prokurato- 
ra Bartsch'a "Bydgoski Związek Opieki nad Zwolnionymi Więźniami" 
Dnia 23 maja 1884 r. nastąpiło uroczyste poświęcenie nowego gmachu Miejskiej Szkoły 
Wyższej dla Dziewcząt przy ul. Szkolnej 
W dniach 31 maja do 2 czerwca 1884 r. przeprowadzono tutaj XI Powiatowe Święto 
Gimnastyczne zorganizowane przez I Niemiecki Krąg Gimnastyczny (Północ- 
Wschód), należący do Związku Gimnastycznego Prowincji: Prusy Wschodnie, Prusy 
Zachodnie i Obwodu Nadnoteckiego 
Dnia 1 sierpnia 1884 r. zmarł tutaj długoletni i wielce zasłużony nauczyciel Miejskie- 
go Gimnazjum Realnego, prof. dr Weigand 
Dnia 9 września 1884 r. nastąpiło uroczyste poświęcenie nowo zbudowanej u zbiegu 
ulic: Hofstr. (obecnie ul. Jana Kazimierza - przyp. WJ.) i Grossen Bergstr. (obecnie 
ul. Wały Jagiellońskie - przyp. WJ.) synagogi 
W dniach 15 i 17 września 1884 r. przez tutejszą stację kolejową przejeżdżał tam i z 
powrotem w drodze do Skierniewic Jego Majestat Cesarz i Król Wilhelm I wraz ze 
świtą. Podczas tylko krótkiego pobytu pierwszego z wymienionych dni na dworcu obec-
		

/kronika_bydgoska_1900283_0001.djvu

			281 


ny był nadburmistrz Bachmann, któremu przypadł zaszczyt pełnego szacunku pozdro- 
wienia Jego Majestatu w imieniu miasta Bydgoszczy. Jego Majestat raczył łaskawie za- 
gadnąć o rozwój miasta i przebieg służby nadburmistrza orazwspomnicć ostatnią wizytę 
w 1872 r. 
- Dnia 1 października 1884 r. do nowo zbudowanych koszar kawaleryjskich na Wzgórzu 
Książąt (obecnie ul. Szubińska - przyp. WJ.) wprowadził się Pułk Dragonów nr 11 
- Dnia 23 listopada 1884 r. na cmentarzu ewangelickim (obecnie park im. W Witosa przy 
ul. Jagiellońskiej - przyp. WJ.) została poświęcona i oddana do użytku nowa kostnica 
- Dnia 10 grudnia 1884 r. tutejsza Loża "J anus" (chodzi o lożę masońską "Loge J anus im 
Orient" - przyp. WJ.) obchodziła stulecie swego istnienia 


1885 r. 
- Dnia 15 lutego 1885 r. zmarł sędziwy rabin tutejszej gminy żydowskiej dr Gebhardt 
Dnia 9 marca 1885 r. pod przewodnictwem drugiego burmistrza Petersona 4 powstało 
"Bydgoskie Towarzystwo Dobroczynności" (Związek Walki z Zubożeniem i Żebrac- 
twem) 
Dnia 26 marca 1885 r. objął w mieście swój urząd zatrudniony przez tutejszą gminę 
żydowską rabin dr Klemperer z Landsbergu (Gorzowa - przyp. WJ.) 
Dnia 1 kwietnia 1885 r. rozpoczął tutaj działalność nowo powołany Inspektorat Land- 
wehry 2 Korpusu Armijnego. Na stanowisko inspektora został mianowany gen. mjr von 
Seeckt 
Dnia 24 kwietnia 1885 r. został wprowadzony na urząd w kościele św. Pawła (przy 
obecnym placu Wolności - przyp. WJ.) przez prezydenta konsystorialnego von der Grobe- 
n'a i zastępcę generalnego superintendenta, radcę konsystorialnego Reichert'a pierwszy 
proboszcz gminy ewangelickiej, superintendent Saran z Zehdenick 
Dnia 6 maja 1885 r. w Miejskiej Sali Gimnastycznej tutejsze Towarzystwo Sztuki 
otworzyło wystawę malarstwa. Obejmuje ona 240 dzieł 
Dnia 11 czerwca 1885 r. Miejska Szkoła Obywatelska rozpoczęła uroczyście 25-lecie 
swego istnienia 
W miesiącu lipcu 1885 r. rozpoczęła się budowa trasy kolejowej Bydgoszcz-Fordon 
W miesiącu sierpniu 1885 r. dosyć gwałtownie wystąpiła w tutejszej Szkole Ludowej 
bezziarnista choroba oczu i jeszcze niestety dotąd nie w pełni wygasła 
Dnia 1 września 1885 r. oddano do użytku na narożniku ulic Lwowskiej i Koszarowej 
nowy gmach Urzędu Pocztowego oraz miejską centralę telefoniczną 
Dnia 30 września 1885 r. opuścił tutejsze miejsce postoju batalion fIzylierów Pomor- 
skiego Pułku Piechoty nr 21 4 dywizji i udał się do garnizonu w Toruniu 
Dnia 1 października 1885 r. został przeniesiony w stan spoczynku naddyrektor poczty 
Hirsch. Jego następcą został naddyrektor poczty Wegener z Karlsruhe 
Dnia 1 października 1885 r. rozpoczął 25-lecie swego istnienia Miejski Zakład Ga- 
zownictwa 
Z dniem 1 października 1885 r. rozstał się z dotychczas sprawowanymi funkcjami 
miejskiego inspektora szkół ludowych i dyrektora Seminarium Nauczycielskiego, radca 
regencyjny i radca szkolny Vater. Przy tej okazji wyżej wymienionemu w uznaniu 
jego zasług ąa miejskim polu oświatowym został doręczony kunsztowny adres dzięk-
		

/kronika_bydgoska_1900284_0001.djvu

			282 


czynny Deputacji Magistratu. Kierownictwo Seminarium Nauczycielskiego objął do- 
tychczasowy powiatowy inspektor szkolny z Ortelsburga dr Mohrer; następcą na urzę- 
dzie miejskim został tutejszy pastor Reichert 
_ Dnia 15 października 1885 r. odbyło się publiczne zwiedzanie trzech nowych budowli 
miejskich, a mianowicie: Szpitala Obywatelskiego, Zakładu Ludwiki oraz ewangelic- 
kiego Zakładu Diakonisek "Fundacji Giese-Rafa1ski" 
_ Dnia 27 października 1885 r. przeszedł w stan spoczynku dowódca 4 dywizji gen. por. 
von Radecke. Jego następcą został gen. por. von Lewiński 
- Dnia l listopada 1885 r. otwarto nową linię kolejową Bydgoszcz-Fordon 
_ Dnia 28 listopada 1885 r. zmarł tutaj powszechnie znany i wielce zasłużony miejski 
radca budowlany Wilhelm Lincke 
- Dnia l grudnia 1885 r. odbył się powszechny spis ludności 
_ Dnia 9 grudnia 1885 r. nastąpiło uroczyste poświęcenie ewangelickiego Zakładu Dia- 
konisek "Fundacji Giese- Rafa1ski" 


1886 r. 
_ Dnia 3 stycznia 1886 r. także i w tutejszym mieście wszyscy mieszkańcy obchodzili 
uroczyście jubileusz 25-lecia rządów Jego Majestatu króla Wilhelma I. W kościo- 
łach odprawiono uroczyste nabożeństwa. Dla wojska specjalne kościelne święto 
odbyło się w kościele św. Pawła, po czym nastąpiła parada na Starym Rynku. Po 
południu w sali Logena miał miejsce uroczysty bankiet. Wieczorem miasto było 
odświętnie iluminowane. Ze strony władz miejskich z powodu jubileuszu Jego Ma- 
jestatu Króla wysłano kunsztownie sporządzony adres z powinszowaniami 
Dnia 18 stycznia 1886 r. radcy miejskiemu Minde wręczono Order Czerwonego 
Orła IV klasy 
W miesiącu marcu 1886 r. przeszedł w stan spoczynku po 35 latach pełnej zasług 
działalności urzędowej dyrektor Miejskiego Gimnazjum Realnego dr Gerber. 4 Wy- 
mienionemu przy tej okazji wręczono Order Orła Czerwonego III klasy, a specjal- 
na delegacja w imieniu władz miejskich wyraziła mu podziękowanie. Następcą na 
urzędzie został dr Kiehl, dotychczasowy profesor w Zakładzie 
Dnia 30 marca 1886 r. tutejszy garnizon przygarnął sztab i 2 dywizjon Pomorskiego 
Pułku Artylerii Polowej nr 17 2 dywizji; wymienionych powitała serdecznie Depu- 
tacja władz miejskich 
Dnia l kwietnia 1886 r. na zasłużony odpoczynek przeszedł po 44 latach wiernej 
służby dyrektor kancelarii Magistratu Weithe. Przy tej okazji wymienionemu wrę- 
czono Order Czerwonego Orła IV klasy 
Dnia 15 kwietnia 1886 r. została na trwałe zamknięta szkoła staroluterańskiej gmi- 
. . 
ny wyznanIowej 
Dnia 5 maja 1886 r. obchodził pięćdziesięcioletni jubileusz służby Jego Ekscelencja 
nad prezydent Prowincji Poznańskiej, rzeczywisty tajny radca von Giinther. Z tej 
okazji władze miejskie wysłały wymienionemu kunsztowny adres z powinszowania- 
mI 
W dniach 3, 4 i 5 lipca 1886 r. odbyły się w tutejszym mieście obchody 25-lecia 
, 
Bydgoskiego Prowincjonalnego Związku Spiewaczego
		

/kronika_bydgoska_1900285_0001.djvu

			283 


- Dnia 15 lipca 1886 r. dotychczasowy budowniczy regencyjny Karl Mener z Hanno- 
weru został przez drugiego burmistrza Petersona wprowadzony na swój urząd miej- 
skiego radcy budowlanego 
- Dnia 8 sierpnia 1886 r. Poznański Związek Jeździecki zorganizował na placu ćwiczeń 
wojskowych przy Szosie Szubińskiej zawody konne. Odbywały się one w przyjaznej 
atmosferze i bez wypadków 
- W połowie sierpnia 1886 r. rozp<;>częto budowę gmachu Królewskiej Dyrekcji Kole- 
jowej przy ul. Dworcowej 
- Dnia 24 sierpnia 1886 r. zmarł tutejszy królewski inspektor budowli wodnych Sell. 
Wymieniony zasłużył się bardzo dla rozwoju tutejszych stosunków wodnych, z wielką 
gorliwością piastował funkcję radnego miejskiego i brał udział w wielu pożytecznych 
przedsięwzięciach. Jego następcą został królewski inspektor budowli wodnych Teu- 
bert z Magdeburga 
- Dnia 3 września 1886 r. nowy nadprezydent Prowincji Poznańskiej hrabia von Se- 
dlitz-1Hitzschler odbył pierwszą wizytę w naszym mieście. Wyżej wymienionemu przy 
tej okazji zostali w ratuszu przedstawieni członkowie Magistratu i radni miejscy po 
czym nastąpiło zwiedzanie jego pomieszczeń 


1887 r. 
- Dnia 1 stycznia 1887 r. paradą na Starym Rynku uroczyście obchodzono 80-letni 
jubileusz służby wojskowej Jego Majestatu Cesarza i Króla Wilhelma I. Dowódca 
dywizji gen. por. von Lewiński wystąpił z przemówieniem do ludności, w którym od- 
dał cześć Cesarzowi i Królowi 
Dnia 15 stycznia otwarto przygotowaną przez Miejski Zakład Gazownictwa wystawę 
urządzeń gazowych do gotowania i ogrzewania 
Dnia 21 stycznia 1887 r. odbyły się uroczystości 100 rocznicy poświęcenia tutejszego 
kościoła parafialnego ewangelików 
Dnia 22 marca 1887 r. cała tutejsza ludność uroczyście obchodziła 90 urodziny Jego 
Majestatu Cesarza i Króla Wilhelma I. Już poprzedniego dnia wiele związków zor- 
ganizowało specjalne uroczystości. Wieczorem odbył się capstrzyk połączony z po- 
chodem z pochodniami, prowadzony przez połączone (4) tutejsze orkiestry wojsko- 
we. Właściwy dzień obchodów rozpoczęto od ogólnej pobudki. Miasto przyozdobi- 
ły flagi i uroczyste dekoracje, zawieszone na publicznych i prywatnych budynkach. 
Szczególnie przystrojone było wejście do ratusza oraz stojący na Starym Rynku 
pomnik Fryderyka Wielkiego. Urzędy publiczne były zamknięte. Przed południem 
w kościołach odbywały się uroczyste nabożeństwa, a w szkołach akademie. W po- 
łudnie na placu Wolności odprawiono mszę dla całego garnizonu wojskowego. Po 
południu odbyło się kilka bankietów, pośród nich dla władz miasta w luksusowo 
przyozdobionej sali ratusza. Zjawili się liczni członkowie Magistratu, radni miejscy, 
przynależni do Deputacji miejskich, nauczyciele i inni urzędnicy miejscy. Nadbur- 
mistrz Bachmann wygłosił nad stołem przemówienie i na koniec w imieniu obec- 
nych wzniósł toast na cześć Jego Majestatu Cesarza i Króla. Wieczorem całe miasto 
było lśniąco iluminowane, a na wszystkich ulicach i placach panował ruch i ożywie- 
nie. W Teatrze Miejskim wieczorem odbyło się uroczyste przedstawienie 


"""'
		

/kronika_bydgoska_1900286_0001.djvu

			284 


- Dnia 31 marca 1887 r. ku żywemu ubolewaniu tutejszych mieszkańców i władz miej- 
skich przeniosły się stąd do Torunia sztab, 1 batalion oraz cały Pomorski Pułk Pie- 
choty nr 21 4 dywizji; w uznaniu 32-letniej niczym nie zmąconej współpracy odcho- 
dzącemu korpusowi oficerskiemu ufundowano kosztowny puchar okolicznościowy 
- W pieIWszych dniach kwietnia 1887 r. 4. batalion Pułku Piechoty nr 129 oraz 3. dywi- 
zjon Pomorskiego Pułku Artylerii Polowej nr 17 4 dywizji stały się częściami innych 
pułków. Wymieniony batalion odszedł 4 kwietnia 1887 r. do swego garnizonu w Ino- 
wrocławiu, podczas gdy dywizjom artyleryjski pozostał na miejscu 
- Dnia 3 maja 1887 r. odbyły się tutaj: pokaz zwierząt na placu Piastowskim oraz wysta- 
wa urządzeń mleczarskich i maszyn rolniczych w ogrodzie Gambriniusa 
- Dnia 12 czeIWca 1887 r. odwiedził tutejsze szkoły Jego Ekscelencja Minister Wy- 
znań, Nauki i Medycyny dr von Gissler. W Gimnazjum Realnym został przywitany 
przez Deputację władz miejskich 
- Dnia 15 czeIWca 1887 r. tutejsze Stowarzyszenie Sztuki otworzyło w sali Królewskie- 
go Gimnazjum wystawę malarską. Wśród wystawionych dzieł znajduje się sześć, czę- 
ściowo jeszcze nie ukończonych malowideł ściennych Brausewettera 
- W dniach 22 do 24 czeIWca 1887 r. przebywał w tutejszym mieście zwiedzając kościo- 
ły nowo mianowany arcybiskup Gniezna i Poznania D. Dinder 
- Dnia 31 lipca 1887 r. został wprowadzony na swój nowy urząd, mianowany na wnio- 
sek Magistratu proboszcz tutejszej gminy katolickiej penitencjarz katedry w Gnieź- 
nie dr Choraszewski s 
- Dnia 5 września 1887 r. Magistrat postanowił powołać do życia miejski lombard 
- Dnia 1 października 1887 r. odbyła się uroczystość jubileuszu 50-lecia pracy zawodo- 
wej profesora Gimnazjum Realnego Bundschu; wymieniony otrzymał z tej okazji 
Order Królewskiej Korony IV klasy 
- Dnia 17 października 1887 r. został wprowadzony na urząd nowo wybrany dyrektor 
tutejszego Zachodniopruskiego Prowincjonalnego Urzędu Ziemskiego, właściciel 
dóbr rycerskich Franke z Ober-Gondes 
- W miesiącu październiku 1887 r. rozpoczęła się budowa nowych koszar piechoty 
przy Friedrich-Wilhelmstr. (obecnie ul. Zygmunta Augusta - przyp. WJ.) 
- Dnia 2 listopada 1887 r. została tutaj otwarta Przemysłowa Szkoła Dokształcająca 
- Dnia 4 grudnia 1887 r. zmarł radny miejski, przełożony Zakładu dla Głuchoniemych 
- Lehmann; wymieniony piastował funkcję sekretarza Zgromadzenia Radnych Miej- 
skich i wiele zdziałał w interesie miasta 


1888 r. 
- Dnia 1 stycznia 1888 r. naddyrektor poczty Wagener został przeniesiony do Gdańska. 
Jego miejsce zajął radca pocztowy Wehlack z Hamburga 
Dnia 8 stycznia 1888 r. tutejsza społeczność katolicka uroczyście obchodziła jubile- 
usz 50-lecia kapłaństwa papieża Leona XIII 
Dnia 22 stycznia 1888 r. z okazji uroczystości koronacyjnych odznaczenie uzyskał 
miejski kasztelan policji Schiitz 
W dniach 26 stycznia i 1 lutego 1888 r. doszło do zawarcia umowy dotyczącej tram- 
wajów konny
h w Bydgoszczy z firmą budowlaną Havestadt i Contag z Berlina
		

/kronika_bydgoska_1900287_0001.djvu

			285 


- Dnia 2 marca 1888 r. zmarł dotychczasowy radny miejski, rentier Gawe. Wymienio- 
ny funkcję swoją sprawował w latach 1850-1882 i wyróżniał się obowiązkowością, 
otwartością i trafnością w podejmowaniu decyzji 
- Dnia 9 marca 1888 r. nastąpiła śmierć Jego Majestatu Cesarza i Króla Wilhelma I, 
która napełniła smutkiem wszystkich mieszkańców. Bolesna wiadomość trafiła tutaj 
około godziny 10.45 przed południem i rozpowszechniła się po całym mieście, we 
wszystkich sercach wzbudzając uczucie rozpaczy: Ustała praca, stanęła komunikacja 
miejska, szkoły przerwały lekcje. O godz. 12.00 w południe dźwięki dzwonów we wszyst- 
kich kościołach obwieściły, że wielki cesarz i król rozstał się ze swym pełnym chwały 
życiem. Spuszczone do półmasztu flagi oraz czarne chorągwie dopełniały na zewnątrz 
obrazu smutku. W magistrackim kolegium nadburmistrz Bachmann dał wyraz głę- 
bokiego bólu po śmierci cesarza Wilhelma I i prosił o błogosławieństwo dla jego 
następcy, cesarza Fryderyka III. Radni miejscy i członkowie Magistratu zebrali się w 
komplecie w dniu 15 marca 1888 r. w sali ratuszowej w celu odprawienia żałobnej 
uroczystości. Sala była przyozdobiona odpowiednio do powagi chwili; portret świętej 
pamięci cesarza opatrzono czarną krepą, po jego obu stronach wisiały wieńce lauro- 
we z czarnymi szarfami. Przewodniczący Rady Miejskiej Kolwitz6 wygłosił mowę ża- 
łobną, która wyrażała uczucia zgromadzonych. Do nastroju przemówienia przyłączył 
się w swoim wystąpieniu nadburmistrz Bachmann, zachęcając do wzniesie'nia w mie- 
ście pomnika cesarza Wilhelma I. Dnia 16 marca 1888 r., w dniu pogrzebu pomiesz- 
czenia służbowe wszystkich tutejszych władz podczas całego dnia, a sklepy w godzi- 
nach od 12.00 w południe do 6.00 wieczorem były zamknięte 
- Dnia 22 marca 1888 r. wcześnie rano we wszystkich szkołach odbyły się uroczystości 
żałobne, a we wszystkich kościołach msze żałobne. W świątyniach panowała atmosfe- 
ra skupienia. Także i tego dnia publiczne gmachy w całości, a sklepy w czasie nabo- 
żeństw były zamknięte. 
W powadze i zasmuceniu kończył się ostatni rok sprawozdawczy. Obok śmierci cesa- 
rza Wilhelma I i powodzi, w całej okolicy napełniała nas bólem i troską choroba cesarza 
Fryderyka 111. 7 Może opatrznoŚĆ w przyszłości okaże miłosierdzie dla Cesarza i Rzeszy! 


Przypisy 
1 Julius Maximilian Peter Bachmann (1844-1924). prawnik. w latach 1878-1882 burmistrz. a od 1882 r. do 
1890 r. nadburmistrz miasta Bydgoszczy. 
2 Wilhelm I Hohenzollern w latach 1857-71 król pruski. a następnie do 1888 r. król pruski i cesarz Niemiec 
3 Hermann August Robert Franke (1829-1913). kupiec i przemysłowiec bydgoski. w latach 1858-1875 czło- 
nek rady miejskiej. a następnie do 1905 r. niepłatny radca miejski. 
4 Gustav Eduard Gerber (1820-1901). pedagog. filozof. organizator. a w latach 1851-1886 dyrektor Gim- 
nazjum Realnego w Bydgoszczy. 
5 Józef Choraszewski (1834-1899). w latach 1887-1899 proboszcz kościoła farnego w Bydgoszczy. od 1897 r. 
jednocześnie dziekan bydgoski. 
6 Ludwig Siegfried Kolwitz (1825-1896). właściciel hurtowni artykułów żelaznych w Bydgoszczy. w latach 
1877-1896 przewodniczący Rady Miejskiej. 
7 Syn Wilhelma I Fryderyk III rządził krótko. bowiem w dniu 15 czelWca 1888 r. na skutek ciężkiej choro- 
by zmarł.
		

/kronika_bydgoska_1900288_0001.djvu

			286 


Tomasz Nowicld 


, " , 
KOSCIOŁ, DUCHOWIENS1WO I PARAFIANIE FORDONSCY 
, 
WEDŁUG WIZVfACJI KANONlCZNĘJ Z 25 PAZDZIERNIKA 1781 R. 


Dnia 25 października 1781 roku ksiądz Jan Stanisław Kostka Maurzycki, doktor obojga 
praw, oficjał i prepozyt świecki 1 przeprowadził wizytację kanoniczną kościoła i parafii w 
Fordonie. Czynił to z ramienia ówczesnego biskupa włocławskiego i pomorskiego Józe- 
fa Ignacego Rybińskiego, który w roku 1778 (czyli już rok po swoim ingresie na stolicę 
biskupią włocławską), powziął myśl, by zwizytować parafie całej rozległej wówczas die- 
cezji. 2 
W ten sposób, korzystając właśnie z akt owej wizytacji, znajdujących się po części we 
Włocławku, a po części w Pelplinie, możemy ustalić stan kościołów i parafii diecezji, 
która od 1772 roku obejmowała tereny podległe tak królowi polskiemu (Kujawywschod- 
nie), jak i pruskiemu (Pomorze bez Gdańska, Kujawy zachodnie). Zanim jednak przej- 
dziemy do omówienia niektórych aspektów wizyty Maurzyckiego w Fordonie, winni je- 
steśmy czytelnikowi wyjaśnienia panujących wówczas stosu&lków kościelnych oraz po- 
działówadministracyjnych. 3 
Już od chwili swego powstania diecezja włocławska dzieliła się wyraźnie na dwie czę- 
ści. Część kujawską, w skład której wchodziły dwa archidiakonaty, mianowicie włocław- 
ski i kruszwicki oraz na część pomorską z rozległym archidiakonatem o takiej nazwie. W 
XVIII wieku archidiakonaty dzieliły się również na dekanaty. Najwięcej było ich w ar- 
chidiakonacie pomorskim, bo dziesięć (Bytów, Gdańsk, Gniew, Lębork, Mirachowo, 
Nowe, Puck, Starogard, Świecie i Tczew), o dwa- mniej we włocławskim (Bobrowniki, 
Brześć Kujawski, Izbica, Kowal, Nieszawa, Radziejów, Służewo, Wolbórz). Najmniej- 
szym z nich był archidiakonat kruszwicki. W jego skład wchodził też dekanat bydgoski 
(istniał do 1764 r.), a ponadto gniewkowski, inowrocławski i kruszwicki. 4 Taki podział 
diecezji wpłynął również na tytulaturę biskupów. Już od XVI wieku pojawiało się sfor- 
mułowanie "episcopus Vladislaviensis et Pomeraniae", a w drugiej połowie wieku XVIII 
nawet jeden z biskupów pomocniczych ordynariusza rezydujący w Gdańsku zwał się 
biskupem pomorskim. Funkcjonowało również określenia "diecezja pomorska".s 
Przed rokiem 1764 miasto Fordon wchodziło w skład dekanatu bydgoskiego. W 
Bydgoszczy również miał siedzibę kościelny. urzędnik sądowy, czyli oficjał. Był to jed- 
nak tylko oficjał foralny, w przeciwieństwie do generalnych, którzy rezydowali we Wło- 
cławku i Gdańsku. Oficjał ów rozciągał swą władzę na dwa dekanaty: bydgoski i świec- 
ki, natomiast apelacje od jego wyroków kierowano do Włocławka. Dekanat bydgoski 
obejmował wówczas następujące parafie: Bydgoszcz, Byszewo, Dąbrówka, Dobrcz, 
F	
			

/kronika_bydgoska_1900289_0001.djvu

			287 


uposażenie miasto Wolbórz i okoliczne parafie tworzące spore latyfundium i klucz go- 
spodarczy. Jednakże tereny te należały do archidiecezji gnieźnieńskiej i pod względem 
kościelnym podlegały jurysdykcji arcybiskupów, mimo oczywiście własności biskupów 
włocławskich. Stąd też właśnie w roku 1764 w zamian za klucz wolborski Ostrowski 
przekazał pod administrację Gniezna między innymi fragment dekanatu bydgoskiego z 
parafią bydgoską i dąbrowską. W wyniku tych zmian i podziału dekanatu bydgoskiego z 
pozostałych w diecezji włocławskiej parafii utworzono nowy dekanat fordoński. Włą- 
czono go do archidiakonatu pomorskiego, a w kościelnej administracji sądowej podle- 
gał nowo utworzonemu oficjalatowi w Świeciu. 7 
Tu dodajmy, że w wyniku tych właśnie zmian, jak też innych, już z początku XIX 
wieku, jeszcze do 1992 roku parafie fordońskie nie należały, jak wszystkie pozostałe 
bydgoskie do archidiecezji gnieźnieńskiej, lecz do diecezji chełmińskiej. Dopiero pa- 
pież Jan Paweł II bullą" Totus tuus Poloniae populus" z 25 III 1992 zmieniającą organiza- 
cję administracyjną Kościoła w Polsce, włączył Fordon pod jurysdykcję Gniezna. W ten 
sposób po z górą 200 latach ponownie Bydgoszcz i Fordon podlegają temu samemu 
ordynariuszowi. 
Głównym kościołem w dekanacie fordońskim był więc w 1781 roku kościół w For- 
donie. Wizytator poczynając opisywanie stanu parafii rozpoczął właśnie od podania 
informacji o samym kościele. Ciekawy jest zapis o umiejscowieniu świątyni. Maurzycki 
mianowicie notuje: "Ecclesia parochialis oppidi Fordon olim vocitata Vischogradensis 
sub titulo S. Nicolai Episcopi".8 Istniała zatem świadomość dawnej metryki miasta For- 
donu, sięgającej przecież wczesnośredniowiecznego grodu leżącego na granicy Pomo- 
rza i Kujaw, a zniszczonego przez Krzyżaków w 1329 roku. Co więcej, wspominając o 
fundacji kościoła delegat biskupi dowiedział się: "...a quo et quando erecta [ecclesia - 
dop. aut. J non constat. Ex natura suae Fundationis olim fuit in loco Wysograd dicto sub 
titulo S. Mariae Magdalenae nad Wisłą pod szańcami vulgo".9 Istniała więc też wśród 
ówczesnych mieszkańców Fordonu pamięć nie tylko o niewątpliwym związku Wyszo- 
grodu z Fordonem, ale i związku nowej świątyni (św. Mikołaja) z dawną grodową (św. 
Marii i Magdaleny). 
Opisując dalej kościół wizytator zaznaczył, że konsekrował go biskup Franciszek Łącki, 
sufragan włocławski, lecz nieznany jest ani rok, ani dzień konsekracji, choć"signa conse- 
crationis in Parietibus extant" (tzn. znaki krzyża na ścianach lub filarach). Dzień konse- 
kracji obchodzony był natomiast w najbliższą niedzielę po święcie św. Macieja Apostoła, 
przypadającym 24 lutego. 10 
Fragment wizytacji (prawdopodobnie autorstwa ówczesnego rządcy parafii księdza 
Szymona Kiełczewskiego) opisujący stan świątyni fordońskiej jest w języku polskim. 
Oddajmy więc głos źródłu: 
"Kościół jest murowany, wewnątrz jest w pomiemym stanie, zewnątrz zaś osobliwie w 
fundamentach wielkiej potrzebuje reparacy
 podniebienia liśćmi wybite i wymalowane, 
posadzka z cegły przez cały kościół. Drzw
 okna są w całości. Dach zaś dachówką pokryty 
wielkiej potrzebuje reparacyi. Wieżka na kościele (chodzi o wieżyczkę na świątyni - dop. 
aut.), w której sygnarek, białą blachą obita, w której są dosyć wielkie i piękne dzwony, 
których czyli benedykowane nie masz pewności, ali tak wieżka jako też y dzwonnice bar- 
dzo są zrujnowane. Cmentarz drzewem ogrodzony niedawno. Kosnica do kościoła przy-
		

/kronika_bydgoska_1900290_0001.djvu

			288 


murowana między kaplicą S. Anny y zakrystiją. Kruchta drewniana stara, zakrystya mu- 
rowana, dachówką pokryta, szafkami do schowania rzeczy kościelnych dosyć dobrze opa- 
trzona, mocno zrujnowana. Szczególniejszych przypadków nie masz ani nagrobków tylko 
dwa małe sklepik
 jeden przed wielkim ołtarzem, drugi pod kaplicą S. Anny"l1 
Stan kościoła nie był chyba zachwycający, wiele elementów budowli wymagało re- 
peracji, a może nawet gruntownego remontu. Na te rzeczy zwracał też uwagę wizyta- 
tor w dekrecie reformacyjnym. Finansowanie prac remontowych należało, obok sa- 
mych parafian, głównie do patrona czy inaczej kolatora świątyni. W 1781 roku był nim 
Najjaśniejszy Król, w tym czasie już pruski. 12 
Kolejne zagadnienia odnotowane w czasie wizyty księdza Maurzyckiego, to między 
innymi opisanie sprzętów i wyposażenia kościelnego, ołtarzy i obrazów, informacje o 
odpustach, o innych prebendach dla księży i oddzielnych beneficjach prostych, o brac- 
twach, kaplicach publicznych i prywatnych, o szkole parafialnej i szpitalu. Następnie 
cały duży rozdział poświęcono informacjom o udzielaniu sakramentów w parafii. N a 
końcu zaś notowano dane o uposażeniu kościoła i plebana. Nie będziemy szczegółowo 
zajmować się wynikami kontroli wszystkich tych elementów. Zatrzymajmy się jedynie 
przy opisie duchowieństwa i parafian. 
Maurzycki w miarę szczegółowo informował o księżach pracujących w parafii. We- 
dług źródła w 1781 roku plebanem w Fordonie był Szymon Kiełczewski. Z pewnością 
był to kapłan wykształcony i należący raczej do elity duchowieństwa. Świadczy o tym 
choćby tytulatura użyta przez wizytatora. Nazwał go mianowicie Perillustris Reveren- 
dissimus (bardzo znakomity najwielebniejszy, najczcigodniejszy). Najczęściej wizyta- 
torzy używali sformułowania typu reverendus (wielebny), admodum reverendus (bar- 
dzo wielebny) lub tylko reverendissimus (przewielebny, najwielebniejszy).13 
Nie tylko zresztą tytuły honorowe każą umieścić Kiełczewskiego w ramach elity du- 
chownej ówczesnej diecezji włocławskiej, ale także posiadana przez niego godność pra- 
łata katedralnego włocławskiego. W ówczesnym składzie kapituły sprawował on funk- 
cję kustosza. Była to dość wysoka prałatura w hierarchii kapitulnej. W katedrze wło- 
cławskiej bowiem gremium to tworzyło ośmiu prałatów i osiemnastu kanoników (choć 
nie zawsze było 18). Kustosz natomiast był piątym w hierarchii prałatem po prepozy- 
cie, dziekanie, archidiakonie włocławskim i scholastyku, ale przed kantorem, archidia- 
konem pomorskim i kanclerzem. 14 O pozycji księdza Kiełczewskiego świadczył rów- 
nież posiadany przez niego tytuł naukowy doktora obojga praw. Niestety, nie zostało 
odnotowane w wizytacji na jakim uniwersytecie go uzyskał. 1s 
O pochodzeniu terytorialnym wiemy, że kapłan ten wywodził się z województwa 
brzesko-kujawskiego i był diecezjaninem włocławskim. Potwierdzają to informacje o 
rodzinie Kiełczewskich uzyskane z herbarzy. Wprawdzie notują one dwie familie o 
takim nazwisku, jedną herbu Abdank, a drugą Pomian, ale tylko ta druga posiadała 
dobra w województwie brzesko-kujawskim. Podobnie o pochodzeniu społecznym ple- 
bana Kieł-czewskiego wizytator nic nie napisał. Z pewnością jednak wywodził się on ze 
szlachty, choć niemal wszystkie herbarze nie wspominają o Szymonie Kiełczewskim. 
Czyni to jedynie wydawca herbarza Kacpra Niesieckiego z 1840 roku zaliczając go 
. właśnie do rodziny herbu Pomian. 16 O szlacheckim pochodzeniu świadczy też posiada- 
na przez proboszcza fordońskiego prałatura, a w owym czasie z reguły tylko szlachta
		

/kronika_bydgoska_1900291_0001.djvu

			289 


piastowała takie godności, tym bardziej zresztą w kapitułach ,katedralnych. 17 
W roku 1781 proboszcz fordoński miał 52 lata, a zatem musiał urodzić się około 1729 
roku. Znamy natomiast dokładną datę przyjęcia przez Kiełczewskiego święceń prezbi- 
teratu oraz szafarza tych święceń. Było to mianowicie w roku 1757 w sobotę przed nie- 
dzielą pasyjną, co wówczas wypadało 26 marca. Sakramentu udzielił mu sufragan kra- 
kowski Franciszek Potkański. Kiełczewski miał wówczas około 28 lat. Wiek raczej późny, 
choć w ówczesnym czasie nie było jakiejś specjalnej reguły. Większość wszakże kleryków 
przyjmowała święcenia w wieku 24-25 lat. Być może przyczyną, z powodu której pro- 
boszcz z Fordonu został wyświęcony nieco później był fakt, że uczył się najpieIW dwa lata 
w seminarium arcybiskupim w Łowiczu, potem jeszcze rok w którymś z seminariów kra- 
kowskich. Następnie uzupełniał wiedzę na którymś z uniwersytetów, gdzie osta
ecznie 
uzyskał tytuł doktora, ale mógł być już wtedy po święceniach. Być może też zwłokę spo- 
wodowało oczekiwanie na odpowiednią prowizję, która w tym czasie uprawniała do otrzy- 
mania święceń. 18 
A zatem w roku 1781 Szymon Kiełczewski był już 24 rok kapłanem, lecz beneficjum 
w Fordonie posiadał od sześciu lat. Co więcej, będąc prałatem kapituły włocławskiej 
zapewne częściej bywał w stolicy dieceżji niż w swej parafii. Nie było to zresztą jedyne 
jego beneficjum duszpasterskie. W tym samym czasie był też plebanem we wsi Niegar- 
dów w diecezji krakowskiej (archidiakonat krakowski, dekanat Proszowice ). Wpraw- 
dzie taka kumulacja dwóch beneficjów duszpasterskich była wyraźnie zabroniona od 
czasu Soboru Trydenckiego (1545-1563), a często też wspominały o tym uchwały syno- 
dów polskich, lecz istniała możliwość uzyskania dyspensy papieskiej. 19 Taką zresztą Kieł- 
czewski posiadał, bo wizytator notował, że Niegardów mapraevia dispensatione. Stąd 1eż 
zaskakująca zapewne dzisiejszego parafianina informacja o nierezydowaniu proboszcza 
w swej parafii. Zresztą wizytator nawet podaje przyczynę tej nierezydencji: ob publicas 
functiones pisze. N a pewno jednak Kiełczewski czasami przyjeżdżał do Fordonu, a źró- 
dło używając negacji"non resident assiduje" pozwala sądzić, że choć stale nie rezydował, 
to może jednak czasami tu bywał. 20 
Powstaje tu jednak kolejne pytanie. W jaki sposób sprawował on opiekę duszpaster- 
ską w parafii Fordon, skoro tu stale nie mieszkał? Jedynym wówczas rozwiązaniem było 
zatrudnienie innego kapłana po to właśnie, by w zastępstwie nieobecnego plebana spra- 
wował cura animarum. 21 Księdzu takiemu pleban na drodze umowy wydzielał roczną 
pensję lub sobie wyznaczał pewną kwotę, którą zastępca musiał raz w roku oddać. Ten 
zaś w jego zastępstwie kierował parafią i zarządzał beneficjum plebańskim. Taki du- 
chowny nazywany był w źródłach różnie, głównie jednakcommendarius, czasemsubstitu- 
tus, vices-gerens lub administrator. Niekiedy był to zwykły wikariusz pełniący po prostu 
funkcję komendariusza. 22 
W Fordonie problem nierezydencji plebana został rozwiązany właśnie poprzez za- 
trudnienie zastępcy. Otóż ksiądz Kiełczewski, jak pisał wizytator "fovet in locum sui Sa- 
cerdotem idoneum, qui supplet omnia munia". Kim był ów kapłan? I tu wizytator nie 
zapomniał podać podstawowych informacji o tym duchownym, na którym tak naprawdę 
'w 1781 roku ciążyły bezpośrednio obowiązki duszpasterskie. Nazywał się Kazimierz 
Marquart, miał wówczas 29 lat i pochodził z diecezji warmińskiej. Na kapłana został 
wyświęcone w 1776 roku, a więc pięć lat przed wizytacją. Związany był bezpośrednio z
		

/kronika_bydgoska_1900292_0001.djvu

			290 


Bydgoszczą. Należał bowiem do zakonu bernardynów, a jego macierzystą placówką za- 
konną był konwent bydgoski. Najprawdopodobniej był on traktowany jak wikariusz (w 
wizytacji znajdujemy sformułowanie:" vicarius sive locum mei gerens") chociaż, jak pisał 
sam Kiełczewski, nie był to" vicarius provisus sed tantum locum mei tenet". Wydaje się, że 
mógł to być komendariusz czy substytut na etacie wikariusza. 23 
Wyjaśnić w tym miejscu należy, że w ówczesnym czasie niższy kler parafialny nie był, 
tak jak dziś, przydzielany na parafię przez władze diecezjalne. Decyzja w tej sprawie 
należała przede wszystkim do samego rządcy parafii i to on musiał zainicjować procedu- 
rę zatrudnienia pomocnika. Biskupi mogli jedynie naciskać na plebanów, by przyjmo- 
wali wikariuszy i rola ich ograniczała się tylko do akceptacji kandydata, ocenienia jego 
walorów moralnych oraz umysłowych. W XVIII wieku istniały dwie formy zatrudniania 
niższego kleru: prowizja (vicarius provisus) i aplikacja (vicarius aplicatus). 
Jasny jest termin provisus. Oznaczał on, że kleryk otrzymywał wyższe święcenia ad 
provisionem określonego beneficjanta, z reguły plebana, choć mogła to być również ka- 
pituła czy pojedynczy kanonik, kolegium wikariuszy, drobni prebendarze (chcący za- 
angażować przyszłych zastępców), klasztory (by zatrudnić kapłana w parafiach leżących 
w ich dobrach lub inkorporowanych), rada miejska czy nawet szlachcic. Był to zatem 
tytuł do udzielenia święceń kapłańskich. Angażujący wikariusza rządca parafii zobowią- 
zywał się utrzymywać go do końca życia lub na czas określony w umowie np. do chwili 
otrzymania przez wikariusza beneficjum. Oznaczało to, że pleban wynagradzał za pracę 
poprzez roczną pensję w określonej wysokości, zapewniał wikt i opierunek, odzież i 
część z dochodów akcydensowych - minora stolae. Taki sposób zatrudniania kleru po- 
mocniczego na parafii ograniczał niemal do minimum rolę biskupa czy jego oficjała. 
Inicjatywa należała do samego plebana, choć ten powinien, jak głosiły uchwały syno- 
dów, oznajmiać ordynariuszowi dokonanie prowizji poprzez urzędowe wpisanie tego 
aktu do ksiąg konsystorskich. Praktyka taka przyjęła się od końca XVI wieku. Synody 
również wymagały, by plebani angażowali wikariuszy, którzy mieli ważne święcenia i 
odpowiednie wykształcenie, a ponadto mogli wykaZać się nienaganną obyczajowością. 
Spisana umowa pomiędzy plebanem i przyszłym jego pomocnikiem, zaregestrowana w 
księdze wpisów konsystorza, opisywała przede wszystkim materialne zobowiązania rządcy 
parafii. Samemu zaś wikariuszowi zapewniała pewną stabilizację i stały dochód. Prowi- 
zja, w przeciwieństwie do innej formy zatrudniania kleru pomocniczego, mianowicie 
aplikaty, miała charakter bardziej stały, często dożywotni. 24 
Przeciwieństwem byli vicarii applicati, którzy byli angażowani na ściśle określony czas. 
W literaturze historycznej nie ma do dziś jasnego wyjaśnienia tego terminu. S. Litak 
przypuszczał, że vicarii applicati to tacy, którzy nie zostali zatrudnieni w parafii przez 
plebana i zatwierdzeni przez biskupa, lecz odgórnie przydzieleni. W zbadanych przez 
niego Tablicach Załuskiego dla diecezji krakowskiej w powyższy sposób określono po- 
nad 36 % wikariuszy (niemal 64 % to provisi). Badacz ten sugeruje, że już od listu pa- 
sterskiego biskupa krakowskiego Jana Aleksandra Lipskiego z 1737 roku mogła za- 
cząć obowiązywać zasada odgórnego obsadzania wikariatów. 2S Nieco inny pogląd wyra- 
ził J. Kracik. 26 Nie zanegował on całkowicie zdania S. Litaka. Uważał bowiem, że rze- 
czywiście stosowano praktykę odgórnego przydzielania wikariuszy, lecz nie obywało się 
to bez umowy pomiędzy wikariuszem a plebanem. Owszem do pracy delegował biskup
		

/kronika_bydgoska_1900293_0001.djvu

			291 


czy konsystorz, lecz była to reakcja na zapotrzebowanie plebana. Ten zaś wolał zaanga- 
żować wikarego czasowo, bowiem taki charakter miały właśnie aplikaty, niż związać się 
z neoprezbiterem bezterminową, bo do chwili otrzymania beneficjum lub nawet doży- 
wotnią umową prowizyjną. Przyczyną, z powodu której pojawiła się taka właśnie grupa 
kleru, było według J. Kracika, pozbawianie wikariuszy prowizji (np. z powodu tego, że 
nowy pleban nie potrzebował pomocnika, bo mógł podołać obowiązkom duszpaster- 
skim sam lub nie kumulował beneficjów) czy porzucenie jej. Wikariusze tacy musieli 
szukać nowej placówki, a częściej wyznaczał ją konsystorz, jako właśnie aplikatę. Jak to 
już wspomnieliśmy, w przeciwieństwie do prowizji aplikata była czasowym związaniem z 
kościołem i parafią, najczęściej rocznym, choć w drugiej połowie XVIII wieku spotyka 
się nawet kilkumiesięczne. Celem zatem aplikat nie było dysponowanie klerem niebe- 
neficjalnym przez ordynariusza, lecz roztoczenie kontroli nad ruchliwymi wikariuszami, 
którzy zostali pozbawieni prowizji. Aplikata nie była też tytułem do święceń, tak jak 
prowizja. J. Kracik ponadto podaje, że ten sposób zatrudniania kleru pomocniczego w 
diecezji krakowskiej pojawił się na początku XVIII wieku. 27 
Wracając do parafii fordońskiej, z pewnością można stwierdzić, bo o tym mówi samo 
źródło, że Marquart nie był zatrudniony jako vicarius provisus. Jeśli już, to był wikariu- 
szem aplikacyjnym, a formę jego zatrudnienia w Fordonie regulowała chyba jakaś umo- 
wa między Kiełczewskim a bydgoskim konwentem bernardynów. Nie można też odrzu- 
cić tezy, że był to po prostu substytut, lecz traktowany przez Kiełczewskiego i opłacany 
jak wikariusz. 
Wróćmy jednak jeszcze do księdza Kiełczewskiego. CÓŻ możemy powiedzieć o jego 
wykształceniu? O stopniu akademickim doktora obojga praw i o pobytach w semina- 
riach była już mowa. Ile wart był ów tytuł, nie sposób odpowiedzieć na podstawie wizy- 
tacji. Wiadomo jednak, że Kiełczewski w seminariach, w których się uczył opanowywał 
teologię, poznawał prawo, przepisy prawno-liturgiczne normujące obrzędy i ceremonie 
kościelne, jak i samą praktykę tych ceremonii i obrzędów. 28 Nie był to z pewnością ka- 
płan pospolity, bo jak podał wizytator, znał poza ojczystym językiem polskim takżć ko- 
ścielną łacinę oraz język francuski i włoski. Wprawdzie wizytacja nic nie mówi o podró- 
żach tego księdza, lecz być może przebywał on jakiś czas we Francji czy we Włoszech. 
Może to właśnie tam uzupełniał swą wiedzę i to mogła też być przyczyna przyjęcia przez 
niego prezbiteratu w wieku 28 lat. 29 
O wykształceniu Marquarta źródło nic nie pisze. Z pewnością jednak przeszedł on 
edukację zgodną ze swym powołaniem zakonnym i kształcił się we franciszkańskich szko- 
łach zakonnych. Wizytator przedstawił jedynie pewne aspekty moralne tego kapłana. 
Pisał o nim: "gerit se morigere, vitam ducit exemplarem, munere suo satisfacit". Powstaje 
jednak pytanie, na ile standardowa odpowiedź na kwestionariusz wizytacyjny odpowia- 
dała rzeczywistości? W innych parafiach wizytowanych przez Jana Maurzyckiego spoty- 
kamy często takie właśnie określenia. Jeśli rzeczywiście odpowiadały stanowi faktyczne- 
mu, to możemy śmiało stwierdzić, że reforma trydencka wyraźnie poprawiła poziom 
moralny duchowieństwa. Rodzi się tu inna wątpliwość. Na ile wizytacja, będąca przecież 
wizytacją typu zewnętrznego,30 odzwierciedla właśnie moralność osiemnastowiecznego 
kleru. Jedno jest wszakże pewne - różnica w tej materii pomiędzy wiekiem XVI a XVIiI 
jest 0lbrzymia. 31
		

/kronika_bydgoska_1900294_0001.djvu

			292 


W parafii fordońskiej, poza księżmi wymieniony wyżej, na dworze szlacheckim An- 
drzeja Moszczeńskiego, podstolego kowalskiego, we wsi Strzelce przebywał karmelita z 
konwentu bydgoskiego, niejaki ojciec"Corsinusa S. Sebastiano". Obsługiwał on kaplicę 
dworską mającą specjalny indult od ordynariusza na odprawianie mszy świętych i innych 
czynności liturgicznych. 32 
Innych kapłanów stale przebywających w parafii w roku 1781 nie było. Niemniej 
wizytator zanotował, że "tempore Pestivitatum et lndulgentiarum aliorum Sacerdotem 
opera utitur" i proboszcz ma "presbyteros qui festis et Diebus Dominicis concionantur, 
falsequae sacram scripturam non interpretantur nec morose historias citant, cantequae et 
sapienter in dicendo procedunt". A zatem kapłani ci w święta i w czasie odpustów głosili 
kazania i pomagali w duszpasterstwie. Być może więc plebanowi, a raczej Maquarto- 
wi, pomocą służyli inni bracia zakonni z konwentu bydgoskiego bernardynów, którzy 
przyjeżdżali do Fordonu w okresach szczególnego nawału pracy w parafii (właśnie 
odpusty i święta). Nie można też wykluczyć, chodzi tu o kapelana z dworu Moszczeń- 
skich, choć ten przynajmniej w niedziele był zajęty obsługą kaplicy. Wizytator szczegó- 
łowo również odnotował, że w czasie kazań kaznodzieja nie powołuje się na żadne 
fałszywe pisma czy dokumenty, nie cytuje żadnych dziwnych historii ani ich fałszywie 
nie interpretuje. Zawsze natomiast głosząc Słowo Boże postępuję roztropnie, mądrze 
i ostrożnie. 33 
A jak według opisu wizytacyjnego wyglądał porządek niedzielnych nabożeństw? N a 
wstępie wizytator zwraca uwagę, że wszystkie ceremonie i obrzędy w kościele fordoń- 
skim odbywały się według Rytuału Rzymskiego. Żadnych odstępstw od niego nie było, 
przeciwnie - był on ściśle przestrzegany. Księża natomiast sakramenty święte udzielali 
zawsze odziani co najmniej w komżę i stułę. W Dzień Pański na nabożeństwa wzywały 
bijące około 7.30 dzwony. Wzywały na ranną część oficjum kościelnego (modlitwę po- 
ranną), tzw. matutinium. Modlitwy te rozpoczynały się o 8.00. Po ich zakończeniu dzwo- 
niło się na różaniec, podczas którego inny kapłan, jeśli taki był, celebrował mszę świę- 
tą. Jeśli zaś był tylko jeden ksiądz to odprawiał mszę po różańcu, o ile oczywiście star- 
czyło czasu. Na koniec wreszcie była celebrowana uroczysta msza śpiewana czyli suma. 
Po południu około godziny 14.00 ponownie bito w dzwony, wzywając na nieszpory, 
które zaczynały się o 14.30. Po ich zakończeniu natomiast odbywała się nauka katechi- 
zmu dla chłopców i dziewcząt. Uczyli się tam Modlitwy Pańskiej, Pozdrowienia Aniel- 
skiego, przykazań Bożych i kościelnych, Składu Apostolskiego itp.34 
Wizytator informował również o parafianach, którzy według jego słów "sunt sat mo- 
rigeri" i nie ma wśród nich żadnych publicznych grzeszników. Były jednak w parafii 
takie pary, które żyły ze sobą bez ślubu kościelnego, a także tacy małżonkowie, którzy 
pomimo ślubu żyli w separacji bez zgody sądu kościelnego. Generalnie wszyscy para- 
fianie byli dobrze poinstruowani w przykazaniach Bożych i kościelnych, nie było mię- 
dzy nimi żadnej zajadłej nieprzyjaźni czy jawnej wrogości. Nie wierzyli też zbytnio w 
żad.ne zabobony i przesądy i żadnym zabronionym gusłom się nie oddawali.]S 
Zycie osiemnastowiecznych parafian skupiało się między innymi w bractwach reli- 
gijnych. 36 W parafii fordońskiej, według wizytatora Maurzyckiego, była dwa bractwa, 
mianowicie św. Anny i św. Barbary. Kapelanem obu był Marquart. Ilu konfratrów na- 
leżało do nich, nie wiemy. Istniały jeszcze w 1928 roku i wówczas bractwo św. Anny
		

/kronika_bydgoska_1900295_0001.djvu

			293 


miało 165 członków, zaś św. Barbary 59. W 1781 roku natomiast wizytator notował, że 
konfratrzy z obu bractw prowadzili trzy rodzaje ksiąg: księgę członków, księgę jałmuż- 
ny i księgę rachunkową. Ponadto uczestniczyli w publicznych procesjach z chorągwia- 
mi brackimi. Bractwo św. Anny opiekowało się boczną kaplicą pod takim wezwaniem, 
św. Barbary natomiast ołtarzem św. Józefa. W niedzielę i święta zaś pobożni parafia- 
nie z obu bractw śpiewali różaniec. 37 
Inną kwestią poruszaną w aktach wizytacyjnych była struktura terytorialna i liczba 
mieszkańców parafii. Parafia Fordon składała się w 1781 roku z trzynastu osad. W jej 
skład poza miastem wchodziły także wsie: Jaroszyn (Jarużyn), Strzelce (Strzelce Gór- 
ne), Strzeleckie Holendry (Strzelce Dolne), Siemieczek, Łąk Fordoński (Łoskoń), Woy- 
tostwo (dziś w składzie Fordonu ), Jasieniec, Fordanek (dziś w składzie Fordonu ), PaIż 
(Palez), Nicpoń (Nicpole), Mędznia i Sasy. Położenie tych dwóch ostatnich osad nie 
zostało przez nas określone. Mędznia pod określeniem Miedzyn lub niemieckim Wil- 
helmshohe występuje tak w Słowniku geograficznym z drugiej połowy XIX wieku, jak w 
wydanym w 1928 roku opracowaniu pt. Diecezja chełmińska. Sasów nie ma w obu tych 
opracowaniach, choć być może zmieniły one nazwę na Suczyn, którego i tak nie ma na 
dzisiejszych mapach. Jest to jednak tylko hipoteza, która wymaga udowodnienia. 38 Po- 
niższa mapka przedstawia okręg parafialny Fordonu w 1781 roku. Dodajmy też, że 
parafia Fordon graniczyła wówczas, według zapisu źródła, z parafią Osielsko, Dobrcz 
i Włóki leżącymi w tym samym dekanacie, przez Wisłę z parafią Ostromecko w diece- 
zji chełmińskiej, a także z parafią bydgoską w archidiecezji gnieźnieńskiej. W grani- 
cach parafii płynęły też dwie rzeki spławne czyli Wisła szeroka na j
kieś 200 kroków i 
Brda o ćwierć mili od świątyni parafialnej wpadająca do Wisły.39 Zadna z tych rzek, 
nawet w czasie wylewów nie była przeszkodą w dotarciu do kościoła dla parafian z 
osad wiejskich. Większość miejscowości leżała na północ od Fordonu, dwie natomiast 
na zachód w stronę Bydgoszczy. Średnia odległość od świątyni parafialnej wynosiła 
około 3-4 kilometry, z tym że naj dalej położone były Strzelce (około 7-8 kilometrów), 
a naj bliżej takie osady, jak Nicpoń (Niecpole, ok. 1 km), Fordonek i Woytostwo (nie 
zaznaczone na mapie, dziś wchodzące w skład Fordonu ). 
Całą parafię fordońską, według wykazu przedstawionego przez plebana, zamieszki- 
wało ogółem 618 katolików, w tym jednak zdolnych do komunii 514. Zatem jest praw- 
dopodobne, że dzieci, które nie przystąpiły jeszcze do komunii świętej, stanowiły w 
społeczności katolickiej niemal 17 % (było ich 104). W całym dekanacie fordońskim, 
według wykazów źródłowych, zdolnych do komunii było 2732 osoby, niezdolnych na- 
tomiast 756 (brak jednak informacji dla parafii Włóki i Osielsko oraz filii w Wudzy- 
nie). Odsetek więc niekomunikujących dzieci był ogółem wyższy niż w Fordonie i wy- 
nosił niemal 22 %, choć w większości okręgów oscylował wokół 17. Procent ten zawy- 
żała parafia Koronowo, gdzie niezdolnych do komunii było prawie 34 % katolików. 
W okręgu fordońskim mieszkało również 543 akatolików. Wizytacja nie podaje jed- 
nakjakiego wyznania. Najprawdopodobniej byli to luteranie. Ponadto Fordon zamiesz- 
kiwała stosunkowo liczna gmina żydowska, stanowiąca zresztą największ
 grupę wy- 
znaniową w samym mieście. Wizytator odnotował, że mieszkało tam 500 Zydów. Wy- 
daje się wszakże, że jest to cyfra zaokrąglona i szacunkowa. 4O Dokładną liczbę miesz- 
kańców parafii Fordon z podziałem na poszczególne osady obrazuje tabelka 1.
		

/kronika_bydgoska_1900296_0001.djvu

			294 


Mapa 1. Okręg parafialny Fordonu według wizytacji z 1781 roku. 


. 
\ 
- 
\ 
. 
! .>-W HO 
.1 -tfK O 
I 
i 
. 
/ 
. 
I 
. 
I 
. 
I 
. 
I 
. 
- I 
7JAsi-łS' 
· O 
/ 

- 
;' 
,. 
. 



 
OSiflSk'o 


.- 


-- 
-
 
--.. 
PAtUłFiA -, 
BVQSOSZCZ 


! 
, 
. 
I 
. 
/ 
. 
'-. ' I 

 ....... . 
-, -- 
-.,,- './ 
'. , 
, . 
, 


PAQRf iA 
D08
CZ 


. 
.1 t 
/ Smf!J
 


HoUHDIY 


Wł.
j 


o. 


AUto 
tJicA1io 



 

 


t 


O 


Legenda: --- - granice parafii 
O - kościół parafialny 
t - kap! ica prywatna
		

/kronika_bydgoska_1900297_0001.djvu

			295 


Tabela 1 Mieszkańcy parafii Fordon według wizytacji z 1781 roku. 


Wyznanie 
MiejscowośĆ- Katolicy Akatolicy Żydzi Razem 
liczba % liczba % liczba % liczba % 
Fordon 254 26,6 200 21,0 500 52,4 952 100,0 
Jaroszyn 146 90,1 16 9,9 - - 162 100,0 
Strzelce 160 94,1 10 5,9 - - 170 100,0 
Strzel. Holendry 2 2,1 95 97,9 - - 97 100,0 
Siernieczek 5 33,3 10 66,7 - - 15 100,0 
Łąk Fordoński 7 30,4 16 69,6 - - 23 100,0 
Woytostwo 8 66,7 4 33,3 - - 12 100,0 
Jasieniec 10 71,4 4 28,6 - - 14 100,0 
Fordanek 5 9,1 50 90,9 - - 55 100,0 
Paiż 5 5,2 92 94,8 - - 97 100,0 
Nicpoń 6 20,7 23 79,3 - - 29 100,0 
Mędznia - - 22 100,0 - - 22 100,0 
Sasy 10 100,0 - - - - 10 100,0 
Ogółem 618 37,2 542 32,7 500 30,1 1660 100,0 


a: kolejność i nazwy miejscowości według zapisu źródłowego. 
(Podstawa źródłowa: ADWł., W43 (90), k. 442v-443) 
J ak wynika z tabeli, przeważająca część ludności parafii mieszkała w mieście Fordo- 
nie (57,5 % ogółu mieszkańców). Zwraca uwagę fakt, że to właśnie tam żyli wszyscy 
Zydzi notowani w parafii, a tylko 41 % wszystkich katolików oraz 37 % ogółu akatoli- 
ków. Ludność chrześcijańska skupiała się więc raczej po wsiach parafialnych, gdzie żyło 
364 katolików oraz 342 akatolików. Łącznie zatem 42,5 % ludności całej parafii miesz- 
kało na wsi. Tam przeważali jednak nieco katolicy, bo stanowili niemal 52 % ludności 
(akatolicy 48 %). Liczby wskazują, że nie była to jakaś wyraźna przewaga. Podobnie 
zresztą jak i w całej parafii, gdzie ludność wyznania katolickiego stanowiła wprawdzie 
najliczniejszą grupę, obejmującą ponad 37 % ogółu mieszkańców, lecz niewiele mniej 
było akatolików, bo prawie 33 %, Żydów ząś trochę ponad 30 %. Jest to o tyle ciekawe 
zestawienie, bowiem w pozostałych parafiach tego dekanatu, a zwłaszcza w parafiach 
wiejskich ludność katolicka przeważała nad protestancką, a Żydów nie było prawie wca- 
le. Ludność protestancka także najliczniej reprezentowana była w parafii Fordon, choć 
występowała również w innych parafiach. Poniższa tabela porównuje ludność różnych 
wyznań w całym dekanacie według podziału na parafie. 
Analizując tabelę wyraźnie widać, że omawiana tu parafia Fordon jest wyjątkiem w 
ramach całego dekanatu. Po pieIWsze ze względu na liczbę ludności żydowskiej, a po 
drugie z powodu dużego odsetka ludności protestanckiej. Liczby te dla Fordonu znacz- 
nie różnią się od średnich dekanalnych. Samo miasto też było bardziej podobne do 
leżących w województwie pomorskim, niż na przykład do znajdującego się w tym samym 
dekanacie Koronowa.
		

/kronika_bydgoska_1900298_0001.djvu

			296 


Tabela 2 Liczba ludności według wyznań w poszczególnych parafiach dekanatu fordońsklego według 
wizytacji z 1781 roku. 


Wyznanie 
Parafia · Katolicy Akatolicy Żydzi Razem 
liczba % liczba % liczba O/o liczba % 
Byszewo 734 82,0 161 18,0 - - 895 100,0 
Dobrcz 346 71,8 136 28,2 - - 482 100,0 
Fordon 618 37,2 542 32,7 500 30,1 1660 . 100,0 
Koronowo 1215 93,9 74 5,7 5 0,4 1294 10Q,O 
Włóki 372 76,9 112 29,1 - - 484 100,0 
Wtelno 575 94,1 36 5,9 - - 611 100,0 
Ogółem 3860 71,1 1061 19,6 505 9,3 5426 100,0 


a: w tabeli brak parafii Osielsko, która została opisana w wizytacji przez Maurzyckiego, lecz w opisie brak 
informacji o liczbie ludności. 
(podstawa źródłowa: ADWł., W43(90), k. 431v-432, 442v-443, 464, 474, 483v-484, 504v-505, 541v-542) 


Reasumując należy stwierdzić, że wizytacja kanoniczna parafii Pordon z 1781 roku 
szczegółowo opisująca całokształt spraw związanych z tą parafią, to przede wszystkim 
bardzo ciekawe źródło historyczne. Analiza wizytacji może być podstawą do badań nad 
dziejami parafii i one same mogą stanowić ważne i niezastąpione źródło do dziejów 
kościoła parafialnego, który przynajmniej dla ludności katolickiej był przecież w ówcze- 
snym czasie czynnikiem kumulującym nie tylko życie religijne, ale też społeczne, a na- 
wet kulturalne (ruch bracki). Poprzez pryzmat akt wizytacyjnych można także przedsta- 
wić pewien wycinek z historii miasta, wsi czy całego regionu. Przykładem niech będzie 
właśnie krótka analiza akt wizyty kanonicznej odbytej w Pordonie w 1781 roku. 


Przypisy 
l Maurzycki był też kanonikiem lubelskim, oficjałem od 8 sierpnia 1778 roku do 20 września 1787 r., 
umarł w 1790 r. - zob. S. Chodyński, Konsystorze w diecezji kujawsko-pomorskiej, Włocławek 1914, s. 
108-110. 
2 Już w pierwszym swym liście pasterskim z 4 IX 1777 roku wydanym w Wolborzu pisał: "Radzi byśmy jak 
najprędzej do skutku przywieść zbawienną myśl Poprzednikll Naszego, względem uczynienia generalnej wizy- 
ty całej Diecezji Naszey, aby y Owieczki znały Pasterza swego y usłyszały glos Jego y Pasterz poznał owieczki 
swoje... II (Archiwum Diecezji Pelplińskiej - dalej ADPel., sygn. G30b, k. 87v). Wyraźnie o tym w "Rozpo- 
rządzeniu pasterskim na diecezję kujawską i pomorską" z 28 kwietnia 1778 roku (Archiwum Diecezji 
Włocławskiej - dalej ADWł., Acta Episcoporum 1777-1778, s. 127-196). Bardziej szczegółowo zobacz J. 
Wysocki, Józef Ignacy Rybiński, biskup włocławski i pomorski 1777-1806. Zarys biograficzny na tle rzą- 
dów diecezją, Rzym 1967, s. 87-102. ' 
3 Wykorzystaliśmy tu akta przechowywane w Archiwum Diecezjalnym we Włocławku. Interesująca nas 
księga pod sygnaturą W43 (90), nie mająca tytułu, obejmuje wizytację parafii dekanatu świeckiego i 
fordońskiego. Dalej ADWł., W43 (90). Opis parafii Fordon sporządzony został w dwóch wersjach. Na 
kartach 437-451 opisano kościół ciągłym tekstem podzielonym tylko na główne zagadnienia. Najpewniej 
autorem tego opisu był przybyły do parafii wizytator (lub jego sekretarz). Natomiast na kartach 452-456 
mamy drugi opis, jednak jego forma jest inna. Są to mianowicie odpowiedzi na pytania wizytacyjne, 
które w parafii znano już wcześniej. Odpowiedzi sporządził najprawdopodobniej sam pleban Kiełczew- 
ski (wskazuje na to używanie w niektórych przypadkach l osoby l. poj.). 
4 Dekanat Fordon do archidiakonatu kruszwickiego przypisuje S. Litak, Kościół łaciński w Rzeczypospoli-
		

/kronika_bydgoska_1900299_0001.djvu

			297 


tej około 1772 roku, Lublin 1996, s. 334-337, mimo że w wyniku zmiany granic diecezjalnych w 1764 roku 
włączono go do archidiakonatu pomorskiego. Thk twierdzi I. Subera, Thrytorium diecezji włocławskiej i 
pomorskiej, "Prawo Kanoniczne" 4 (1961), nr 1-4, s. 690, 695. Według tego autora, powstały po 1764 
dekanat fordoński przyłączono do archidiakonatu pomorskiego. 
5 Thkiej tytulatury używa choćby Hieronim Rozdrażewski (1581-1600) co znajduje wyraz w tytule jego 
wizytacji" Visitatio per totum Pomeraniae Archidiaconatum... ex voluntate Rmi... Hieronymi Comitis a 
Rozdrazow, Dei gratia episcopi VIadislaviensis et Pomeraniae, per Sebastianum Liwierzki SRP capella- 
num... facta. 1583-1598", ADPel., sygn. Gla. Zob. S. Chodyński, Biskupi sufragani włocławscy, Włocła- 
wek 1906, s. 85-91. 
6 Thkie parafie wizytował w 1745 roku Antoni Stanisław Lankiewicz. por. Visitatio Ecclesiarum Parochia- 
lium in tra Decanatum Bidgostiensem. Ex mandato (...) Valentini Alexandri Czapski, Episcopi VIadisla- 
viensis et Pomeraniae (...) per me Antonium Stanislaum Lankiewicz Decanum Foraneum Bidgostien- 
sem, Parochum Wtelnensem facta Anno 1745. ADPeI.. G55b. Dublet tej wizytacji majduje się w Archi- 
wum Diecezjalnym we Włocławku pod sygnaturą W20 (81). Jest on jednak mniej czytelny. a niektóre 
karty są poważnie uszkodzone. Częściowo inne parafie podaje B. Kumor, Granice diecezji i metropolii 
polskich (966-1939). "Archiwa. Biblioteki i Muzea Kościelne" 23 (1971). s. 381. Zobacz też I. Subera, dz. 
cyt.. s. 690; S. Litak, Kościół łaciński.... s. 334. 
7 Sama wizytacja określa przynależność tego dekanatu: "Decanatus Fordanensis existit in Officialate Sve- 
censi archidiaconatu Pomeraniae. Regno Borussiae. Palatinatu Pomeraniae. Districtu Bidgostiensi. Lon- 
gitudo et latitudo ejus extenditur ad tria milliaria. Confines alios Decanatus habet proprie Dioecesis 
Svecensem. Junivladislaviensem. alienae Więcborgiensem et Camenensem" - ADWł., W43 (90). k. 414. 
O konsystorzach bydgoskim i świeckim zobacz: S1. Chodyński. Konsystorze diecezji..., s. 106, 108-110. 
Zobacz też B. Kumor, Granice diecezji i metropolii polskich (966-1939), "Archiwa, Biblioteki i Muzea 
Kościelne" 19 (1969), s. 303-305; I. Subera. dz. cyt.. s. 688. 690; Diecezja chełmińska. Zarys historycmo- 
statystyczny. Pelplin 1928, s. 19-20. 
8 ADWł.. W43 (90). k. 437. 
9 Tamże. 
10 W przybliżeniu można stwierdzić. że konsekracja została dokonana między 24 sierpnia 1598 roku (przyję- 
cie sakry biskupiej przez Łąckiego). a 19 stycznia 1617 roku (śmierć) - zob. P. Nitecki. Biskupi Kościoła w 
Polsce. Słownik biograficzny. Warszawa 1992, s. 128. Konkretną datę konsekracji można być może uści- 
ślić korzystając z wcześniejszych wizytacji parafii fordońskiej. 
11 ADWł., W43 (90), k. 448. Na k. 437v i 452v też opisy w języku łacińskim. 
12 Tamże. k. 437. 452. 457-457v. O prawie patronatu zobacz W. Abraham, Początki prawa patronatu w Pol- 
sce, "Przegląd Sądowy i Administracyjny", r. 1889, s. 509; F. Pasternak, Urzędy i beneficja kościelne. 
Majątek kościelny, [w:] Zarys prawa kościelnego, Warszawa 1970, t. 3, z. 5, s. 95-98, 190-194; też A 
Nowowiejski, Patron, [w:] Encyklopedia kościelna, red. M. Nowodworski, Warszawa 1892, t. 18 s. 368- 
372. Por. też S. Litak, Struktura i funkcje parafii w Polsce, [w:] Kościół w Polsce, red. J. Kłoczowski, 
Kraków 1969, t. 2, s. 308-309; tenże, Vix venerabiles. Z dziejów społecmych niższego kleru parafialnego 
w archidiakonacie krakowskim w XVII-XVIII wieku, Kraków 1982, s. 14. 
13 ADWł., W43 (90). k. 545v; o różnicowaniu tytułów honorowych i ich związkau z pochodzeniem społecz- 
nym zobacz S. Olczak, Zarządcy parafii diecezji poznańskiej w I połowie XVII wieku (w świetle wizytacji 
kościelnych), "Roczniki Humanistyczne" 30 (1982), z. 2, s. 57-60. 
14 O kapitule włocławskiej zobacz S. Librowski, Kapituła katedralna włocławska, [w:] Studia historico-ecc- 
lesiastica, Warszawa 1949, t. 5. 
15 ADWł., W43 (90), k. 454v. 
16 O rodzinie, Kiełczewskich h. Pomian: K Niesiecki, Herbarz polski, wyd. J.N. Bobrowicz. Lipsk 1840, t. 5, 
s. 77-79 (tu na s. 79 imienna informacja o Szymonie Kiełczewskim, kanoniku kujawskim w 1778 r.); A 
Boniecki, Herbarz polski. Cz. 1: Wiadomości historyczno-genealogicme o rodach szlacheckich, Warsza- 
wa 1907, t. 10, s. 29-33; S. Umski, AA Kosiński, A Włodarski, Rodzina. Herbarz szlachty polskiej, 
Warszawa 1909, t. 6, s. 310-312; 1: Żychliński, Złota księga szlachty polskiej, Poznań 1879, t. 1, s. 87-89; 
Polska Encyklopedia Szlachecka, opr. J. Starykoń-Kasprzycki, M. Dmowski, Warszawa 1937, t. 6, s. 304. 
17 Szerzej niż wskazywałby na to tytuł omawia te sprawy J. Kłoczowski, Kler katolicki w Polsce średniowiecz- 
nej: problem pochodzenia i dróg awansu, "Kwartalnik Historyczny" 88 (1981), nr 4, s. 923-938; zobacz też 
J. Szymański, Kapituła kolegiacka w Wojniczu 1465-1785, Lublin 1962. 
18 ADWł., W43 (90), k. 454v. O systemie rekrutacji duchowieństwa zobacz J. Kracik, Potrydencki system
		

/kronika_bydgoska_1900300_0001.djvu

			298 


rekrutacji duchowieństwa w diecezji krakowskiej XVI-XVIn wieku. .,Analecta Cracoviensia" 10 (1978). 
s. 471-493; tenże. VIX venerabiles... s. 43-69. 
19 Por. Ustawy Soboru 'Dydenckiego. sess. XXIV c. 17 de ref. Zobacz też S. Litak, Struktura i funkcje 
parafii.... s. 314-323. 
20 ADWł.. W43 (90). k. 455. 
21 Dlatego też jeszcze przed Soborem w 1łydencie w niektórych przypadkach plebanem mógł zostać du- 
chowny bez wyższych święceń (tŻn. bez prezbiteratu) lub nawet człowiek świecki. W wyniku reformy 
trydenckiej do takich sytuacji już raczej nie dochodziło. choć kumulacja beneficjów duszpasterskich przez 
duchownych. formalnie zabroniona, zmuszała ich do zatrudniania zastępców. Zob. S. Litak, Struktura i 
funkcje parafii.... s. 314-323. 
22 Por. S. Olczak, Duchowieństwo parafialne diecezji pomańskiej w końcu XVI i początkach XVII wieku. 
Lublin 1990. s. 27.36-40. 
23 ADWł.. W43 (90). k. 44Ov. 455v. 
24 Zob. J. Kracile, Potrydencki system rekrutacji.... s. 477-481; tenże. VIX venerabiles.... s. 51-57; S. Litak. 
Struktura i funkcje parafii.... s. 324-326. 
25 S. Litak, Struktura i funkcje parafii.... s. 325. 327. 
26 J. Kracile, Potrydencki system rekrutacji.... s. 484-488; tenże. VIX venerabiles.... s. 58-60. 
27 Według niego w 1723 r. wszyscy wikariusze manualni w dekanacie Nowa Góra (archidiakonat krakowski) 
posiadali aplikaty i w miejsce określenia manualis zaczęto stosować applicatus. jako przeciwieństwo pro- 
visus (J. Kracile, Potrydencki system rekrutacji.... s. 486). 
28 O systemie nauczania seminaryjnego i samych seminariach zobacz: Dzieje teologii katolickiej w Polsce. 
red. M. Rechowicz. t. 2: Od odrodzenia do oświecenia, Lublin 1975; A Petrani. Szkolnictwo teologiczne 
w Polsce. [w:] Księga 1000-lecia katolicyzmu w Polsce. red. M. Rechowicz, Lublin 1969. t. 1. s. 255-320. O 
poziomie wymaganej wiedzy zobacz: J. Kracile, VIX venerabiles.... s. 70-73; S. Litak. Struktura i funkcje 
parafii.... s. 360-361; tenże. Zagadnienie parafii w XVI-XVIII wieku. "Znak" 27 (1965). s. 1549-1551; S. 
Olczak, Duchowieństwo parafialne.... s. 107-109. 
29 ADWł.. W43 (90). k. 455. 
30 O różnych rodzajach wizytacji zobacz S. Litak, Akta wizytacyjne parafii z XVI-XVIII wieku jako źródło 
historyczne. "Zeszyty Naukowe KUL" 5 (1962). nr 3 (19). s. 41-58. 
31 Zob. A Mączak, Parochorum errores. Reforma kleru parafialnego na Pomorzu Gdańskim w końcu XVI 
w.. [w:] Polska w świecie. Szkice z dziejów kultury polskiej. pr. zbior.. Warszawa 1972. s. 257-259; M. 
Kosman. Reformacja i kontrreformacja w Prusach Króle
skich w świetle dotychczasowych badań. "Rocz- 
niki Historyczne" 39 (1973). s. 14; S. Olczak, Duchowieństwo parafialne.... s. 159-174; S. Litak. Zagadnie- 
nie parafii.... s. 1551-1552; tenże. Parafie w okresie od końca XVI do XVIII wieku. [w:] Księga l000-lecia 
katolicyzmu w Polsce. red. M. Rechowicz. Lublin 1969. t. 1. s. 105-106; tenże. Struktura i funkcje parafii.... 
s. 348-363. 
32 ADWł.. W43 (90). k. 439. 453v. 
33 ADWł.. W43 (90). k. 44Ov-441. 
34 Thmże. k. 455. 
35 Thmże. k. 441. 455v. 
36 O bractwach zobacz: B. Kumor. Kościelne stowarzyszenia świeckich na ziemiach polskich w okresie przed- 
rozbiorowym. [w:] Księga l
ecia katolicyzmu w Polsce. red. M. Rechowicz, Lublin 1969. t. 1. s. 503- 
545. Istnieje też szereg opracowań szczegółowych. Wymieńmy tylko J. Flaga, Bractwa i przejawy ich życia 
religijnego w drugiej połowie XVIII wieku na przykładzie diecezji płockiej. "Roczniki Humanistyczne" 
24 (1976). z. 2. s. 35-67; W. Bochnak, Religijne stowarzyszenia i bractwa świeckich w diecezji wrocławskiej 
· (Od XVI wieku do 1810 roku). Wrocław 1983. 
37 ADWł.. W43 (90). k. 438v-439. 453v. O bractwach w Fordonie informuje opracowanie pt. Diecezja cheł- 
mińska.... s. 250. 
38 Zob. Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich. red. E Sulimierski. B. 
Chlebowski. W. Walewski. Warszawa 1881. t. 2, s. 398-399; Diecezja chełmińska.... s. 251. 
39 ADWł.. W40 (90). k. 437. 
40 Dodajmy. że w 1831 roku mieszkało w samym Fordonie ogółem 2005 osób. z czego było tylko 262 katoli- 
ków. 262 ewangelików i aż 1473 Żydów. Zob. Słownik geograficzny..., s. 398.
		

/kronika_bydgoska_1900301_0001.djvu

			299 


Jacek Woźny 


FAJKI CERAMICZNE Z BADAŃ ARCHEOLOGICZNYCH 
STAROMIEJSKIEGO CENTRUM BYDGOSZCZY 


Podczas badań archeologicznych staromiejskiego centrum Bydgoszczy oprócz szere- 
gu innych zabytków odkIyto znaczną liczbę fragmentów glinianych fajekl. Należą one 
do kategorii artefaktów dość powszechnie występujących w nowożytnych poziomach 
kulturowych wielu podobnych stanowisk. Niezmiernie istotne jest znaczenie tych przed- 
miotów dla uściślania chronologii nawarstwień i odkrywanych obiektów. Bogactwo oraz 
różnorodność informacji zakodowanych w fajkach stwarza liczne możliwości badaw- 
cze 2 . Mimo to, wytwórczość fajczarska pozostaje tematem słabo opracowanym przez 
polskich archeologów, zwłaszcza w porównaniu z osiągnięciami badaczy zachodnioeu- 
ropejskich 3 . 
W ostatnim dziesięcioleciu zarysowała się dodatkowa dysproporcja pomiędzy rodzi- 
mymi ośrodkami, w których doceniono już rangę poznawczą fajek glinianych (Gdańsk, 
Gorzów Wielkopolski, Warszawa), a pozostałymi regionami Polski, gdzie zabytki po- 
wyższe nadal stanowią źródło zainteresowań kolekcjonerskich 4 . Skupianie uwagi na sa- 
mym przedmiocie, reprezentującym bogatą estetykę i piękno formalne, zaniedbuje kon- 
tekstowe walory znalezisk fajek, obejmujące różnice w upodobaniach użytkowników, 
problematykę warstw społecznych do których trafiały czy wreszcie kierunki kontaktów 
handlowych inicjujących dopływ wyrobów fajczarskich. Niniejszy artykuł jest więc pró- 
bą przyczynienia się do kolejnej, pełniejszej prezentacji tej kategorii zabytków poprzez 
wskazanie śladów zależności o charakterze regionalnym, zawierających specyfikę obie- 
gu przedmiotów codziennego użytku wśród społeczeństwa XVIII-wiecznej Bydgoszczy. 
Jednorodne fajki gliniane wykonywano z niepodzielnej części gliny. W ich budowie 
wyodrębnić można: główkę, do której wkładano tytoń, cybuch zakończony ustnikiem z 
kanałem dymowym w środku (łączącym się z komorą napychową główki) oraz najczęściej 
cylindryczną ostrogę zakończoną ściętą piętą, na której wytwórcy odciskali swój znak (rys. 
1 )5. Przy opisywaniu fajek jednorodnych z ziem polskich stosowana jest terminologia usta- 
lona na podstawie publikacji obcojęzycznych, których autorzy posługują się jednolitymi i 
precyzyjnymi pojęciami (D.H. Duco, A Akerhagen, E.G. Ayto, EH. Friederich i inni). 
Uzupełniają ją terminy wprowadzone przez polskich kolekcjonerów fajek (J. Charyto- 
niuk, E. Ziemmerman), postulujących zachowanie nazewnictwa przyjętego w naszej tra- 
dycji fajczarskiej. Efektem dwoistego charakteru języka opisu fajek bywa nieodpowied- 
niość polskiego słownictwa do typów wyrobów pochodzenia zachodnioeuropejskieg0 6 . 
Znaczną liczbę wśród nich, także w Bydgoszczy, stanowią fragmenty główek, cybu- 
chów i ustników pozbawionych znaków identyfikacyjnych. Kluczowym przedmiotem 
zainteresowania są natomiast te wszystkie wyroby fajczarskie, które zachowały czytelną 
cechę charakterystyczną, a więc elementy zdobnicze lub inskrypcyjne, identyfikujące 
miejscowość wytworzenia i osobę producenta. Do rzadkości należą zdobione główki, 
opatrzone stosownymi dewizami. Częściej spotyka się cylindry gładkie, z zachowanymi 
sygnaturami. Ciekawą kategorią znalezisk są także cybuchy o bogatej ornamentyce, za-
		

/kronika_bydgoska_1900302_0001.djvu

			300 


wierające również insIaypcje z nazwiskami właścicieli manufaktur (np. M.: BREM/lN 
GOUDA)1. 
Chronologia fajki wyznaczana jest według formy główki, która podlegała stopniowym 
zmianom. Między innymi wśród gdańskich źródeł zdołano wyodrębnić ponad czterdzie- 
ści rozmaitych kształtów główek fajek, wytworzonych od początku XVII do połowy XIX 
W., co przyniosło niebagatelne odniesienie dla dziejów życia gospodarczego i społeczne- 
go miasta w tym okresie. Dodatkowo ustalany jest ośrodek produkcyjny według sygnatu- 
ry umieszczonej na ostrodze fajki. Oznaczenia te nie dają jednak pewności w określeniu 
chronologii, bowiem niektóre z nich używane były nawet przez dwieście lat. Niezbędna 
w procesie identyfikacji obiektu jest więc konfrontacja kształtu i wielkości główki z sy- 
gnaturą umieszczoną na ostrodze jak również ze średnicą otworu kanału dymowego oraz 
treścią wszelkich inskrypcji na cybuchu fajki jednorodnej8. 
Pochodzące z Bydgoszczy fragmenty fajek z białej glinki kaolinowej odlaywane były 
w wielu systematycznie rozpoznawanych wykopach archeologicznych, a także podczas 
nadzorów konsetwatorskich nad inwestycjami naruszającymi warstwy kulturowe z cza- 
sów nowożytnych. Najbogatsze zespoły tych zabytków odnotowano w sezonie badaw- 
czym 1992 r. Koncentrowały się one na stanowiskach: 1 (rejon ul. Grodzkiej nad Brdą), 
2 (relikty kościoła św. Idziego) i 3 (Wyspa Młyńska - teren dawnej mennicy), przy czym 
szczególnie obficie nasycone fragmentami fajek były pobrzeża Brdy przy ul. Grodzkiej 
oraz Wyspa Młyńska. Na stanowisku 1 odkryto ogółem 91 fragmentów cybuchów oraz 4 
fragmenty główek i 1 całą główkę z zachowaną ostrogą i widocznym na niej wizerunkiem 
pentagramu. Wymiary cybuchów wahały się: średnica 8,00-8,50 mm; średnica kanału 
dymnego 2,4-2,6 mm; zachowana długość 2,5-7,5 cm. Wymiary główki były następujące: 
wysokość główki 5 cm; wysokość szyjki 1,2-1,4 cm; wysokość ostrogi 0,6 cm (rys. 2:6). 
Zachowana główka należy do typu fajki jednorodnej, o główce owoidaInej, lekko asyme- 
trycznej, typu "f" lub "g" według katalogu D.H. Duco dla holenderskich wyrobów z Gou- 
dy, z owalną szyjką i walcowatą ostrogą. Ostroga sygnowana jest na spodniej stronie sym- 
bolem pentagramu (wg Duco -lata 1690/1710-1715/1725 dla wyrobów Goudy). Pod wzglę- 
dem morfologicznym typ fajki ("g" lub "f") datowany jest przez D.H. Duco nieco później, 
na lata 1730-1775, co świadczy o przeżywaniu się sygnatury pentagramu przez dłuższy 
okres 9 . Cybuchy fajek w kilku przypadkach zdobiono ornamentem falistych, dookolnych 
żłobków, a na jednym z okazów widnieje napis FABRIQUE ROSTlNU (rys. 2:7). 
W obrębie stanowiska 3 na Wyspie Młyńskiej wystąpiło 28 fragmentów cybuchów 
jednorodnych fajek (sezon 1992 r.). Cechy metryczne tych egzemplarzy zbliżone były do 
wartości określonych dla zbioru z rejonu ulicy Grodzkiej (stanowisko 1). Oprócz tego, 
na stanowisku 3 odkryto również wyjątkowe dotąd w Bydgoszczy, całkowicie odmienne 
fajki zwane lulkami, datowane na XVII wiek 1 °. Lulki, w odróżnieniu od form jednorod- 
nych, składały się z części w którą napychano tytoń (cylindra) oraz krótkiej szyjki z otwo- 
rem do wkładania drewnianego cybucha. Posiadały one grube ścianki, polewane od ze- 
wnątrz żółto-brązowym szkliwem. Ponieważ lulki wyrabiano w składanych formach gli- 
nianych lub drewnianych, na ich cylindrach widoczne są szwy, powstałe w miejscu ze- 
tknięcia się dwóch połówek matrycyll. 
Wśród znacznej liczby pozostałych okazów fajek z glinki kaolinowej, pozyskanych 
dzięki nadzorom prac ziemnych w obrębie centrum Bydgoszczy, szczególną uwagę zwra- 


ł 
,.
		

/kronika_bydgoska_1900303_0001.djvu

			301 


cają dwie główki z zachowanymi ostrogami oraz trzy zdobione elementy cybuchów. 
Rozmiary zachowanych w całości główek są podobne i prezentują się następująco: wy- 
sokość 5,0 cm; średnica napychu 2,2-2,4 cm; wysokość ostrogi 0,5-0,6 cm. Obie zaliczyć 
można do form owoidalnych, lekko asymetrycznych (typ "g" w zestawieniu kształtów 
charakterystycznych dla wyrobów z Goudy). Ogólnie są one datowane na lata 1740- 
1780 12 . Obie główki fajek posiadają także na bocznej powierzchni ostrogi sygnaturę tarczki 
herbowej Goudy (rys. 2:1,2). Tego rodzaju oznaczenie pojawiło się od 1739 r., gdy cech 
w Goudzie podjął decyzję o sygnowaniu swoich wyrobów herbem tego miasta (tarcza z 
6 gwiazdami umieszczonymi w dwóch kolumnach)13. Należy jednak mieć na uwadze, iż 
tarczę herbową holenderskiej Goudy z biegiem czasu wykorzystywały również inne ma- 
nufaktury holenderskie oraz pruskie. Posiadało to dla nich specyficzne znaczenie, bo- 
wiem wskazywało na naśladownictwo renomowanych wzorów fajek z Goudy, zarówno w 
odniesieniu do kształtów główek, jak i sygnatur. Teresa Witkowska, badająca pomorską 
wytwórnię fajek w Rościnie k. Gorzowa Wielkopolskiego, stwierdziła jednoznacznie, że 
umiejscowienie herbu Goudy na boku ostrogi może wskazywać na świadome fałszer- 
stwo stosowane przez manufakturę z Rościna l4 . Produkty tych zabiegów odkryto rów- 
nież w Bydgoszczy, na wymienionych wyżej główkach fajek. Oprócz dyskusyjnych form 
oznaczania wyrobów fajczarskich, znajdują się na nich również innego typu sygnatury, 
umieszczane na płaskim spodzie ostróg. PieIWsza z omawianych fajek posiada literowe 
oznaczenie "IR" (rys. 2:1), druga zaś najprawdopodobniej schematyczny rysunek bu- 
dynku krytego dwuspadowym dachem (rys. 2:2). Zbyt mała próba statystyczna zabytków 
uniemożliwia wydanie jednoznacznej opinii, jednakże wydaje się iż opisane sygnatury 
związane są z manufakturą w Rościnie. Spotykane są tam bowiem zarówno dwuliterowe 
wzory (ER, MR, IR), jak też wizerunki obiektów architektonicznych (np. wież z dwuspa- 
dowym dachem). Przy założeniu słuszności owych podobieństw, bydgoskie sygnatury na 
ostrogach fajek pochodziłyby z lat 1753-1804 15 . 
W grupie znalezisk pochodzących z nadzorów archeologicznych w centrum Bydgosz- 
czy znajdują się także trzy fragmenty zdobionych cybuchów od fajek jednorodnych (rys. 
2:3,45). Ich rozmiary były zbliżone wzajemnie: średnice 8,0-9,0 mm; średnice kanału 
dymnego 2,0-2,5 mm; długości 3,2-7,5 cm. Na pieIWszym egzemplarzu zachował się peł- 
ny napis FABRIQUE ROSTIN z wątkiem ornamentacyjnym w postaci pasm pionowo 
zakreskowanych (rys. 2:3). Drugi okaz posiadał pieIWotnie podobną sygnaturę, zacho- 
waną w wersji... IQ ROSTIN, lecz różnił się w zakresie dodatkowych zdobień, przyjmu- 
jących formę geometrycznej, prostokątnej kraty (rys. 2:4). Trzeci egzemplarz cybucha 
był inny, bowiem zawierał napis ...SPR IN GOUDA, uzupełniony także ornamentem 
geometrycznej kraty (rys. 2:5). Dwa pieIWsze cybuchy niewątpliwie pochodzą od fajek 
glinianych z manufaktury w Rościnie. Mogą być one zaliczone w poczet II grupy typolo- 
gicznej wydzielonej tam przez Teresę Witkowsk ą l6. 1iudniej określić pochodzenie trze- 
ciego fragmentu gdyż, mimo znajdującego się na nim zwrotu IN GOUDA, sugerującego 
prowieniencję holenderską, podobne napisy występowały w Rościnie, stanowiąc element 
nieuczciwego naśladownictwa pruskiego wyrobów z Goudy (np. SALING GOUDA)17. 
Dyskusja nad poczynionymi ustaleniami wyjść musi od podstawowej cechy ekono- 
micznej fajek jednorodnych, stanowiącej iż były one importami, a przynajmniej tak okre- 
ślająje współcześni badacze historii kultury materialnej ziem polskich XVII-XIX wie-
		

/kronika_bydgoska_1900304_0001.djvu

			302 


ku. Niekiedy dodawana jest przy tym sugestia o mieszczańskim charakterze rynku zbytu 
holenderskich wyrobów fajczarskich l8 . Niderlandzkie pochodzenie tych przedmiotów 
codziennego użytku rozumieć należy szeroko, gdyż oprócz wytwórni w Goudzie (1660- 
1940), działało tam jeszcze 15 innych ośrodków produkcyjnych (Amsterdam, Gronin- 
gen, Maastricht, Nijmegen i inne)19. Ich wyroby jednak, w odróżnieniu od Gdańska i 
Warszawy, jak wskazują źródła archeologiczne, rzadko docierały do Bydgoszczy20. Głów- 
ną rolę natomiast w bydgoskim środowisku lokalnym odgrywały wyroby z Rościna, leżą- 
cego na terytorium Pomorza Zachodniego. 
Wieś Rościn, znana ze źródeł pisanych od 1337 roku, usytuowana jest 6 km na zachód 
od Myśliborza, nad dolnym biegiem Odry. Przez cały okres istnienia funkcjonował tu 
majątek ziemski. Do ożywienia gospodarczego Rościna przyczyniła się manufaktura 
wytwarzająca jednorodne fajki gliniane, która zapoczątkowała swą działalność w okre- 
sie, gdy wyroby holenderskie tego typu opanowały rynki europejskie. Na fali nowo po- 
wstających, regionalnych wytwórni pojawiła się także rościńska. Założył ją około roku 
1753 ówczesny właściciel Rościna, gdy odlaył na terenie swojej posiadłości złoża glinki 
kaolinowej, która z odpowiednią domieszką, sprowadzaną m.in. z Magdeburga, stała 
się tworzywem do wyrobu fajek. Dzięki przedstawieniu wyrobów rościńskich królowi 
pruskiemu Fryderykowi Wielkiemu i jego późniejszej decyzji, zapewniono manufaktu- 
rze rynki zbytu. Od 1754 roku właściciel Rościna von Bredow otrzymał koncesję i prawo 
do sprzedaży swoich wyrobów również na Pomorzu. Zmienne koleje losu wytwórni nie 
zahamowały jej produkcji przez kolejne pięćdziesiąt lat. Data zamykająca istnienie 
manufaktury rościńskiej nie jest pewna, aczkolwiek można przypuszczać że zaniechano 
tu wytwarzania fajek z glinki kaolinkowej około 1804 roku 21 . 
Na podstawie charakterystycznych typów wyrobów fajczarskich z Bydgoszczy, któ- 
rych datowanie obejmuje głównie drugą połowę XVIII wieku, zaś pochodzenie wiązane 
może być z terenami nadodrzańskimi, dochodzimy do wniosku, że dopływ tych przed- 
miotów skorelowany był ze wzrostem pruskiej dominacji gospodarczej w naszym regio- 
nie. Jeszcze do lat trzydziestych XVIII stulecia miasto pustoszyły kolejno powodzie (1731, 
1736 r.) oraz epidemie febry (1737 r.). Znaczne było też ograniczenie i obniżenie aktyw- 
ności mieszczan w dziedzinie rzemiosła, handlu i spławu. Wskazywałoby to na wygasa- 
nie wówczas funkcji Bydgoszczy jako regionalnego ośrodka handlowego, czemu towa- 
rzyszyło osłabienie związków ekonomicznych z Gdańskiem i innymi ośrodkami nadwi- 
ślańskimi 22 . Brak w źródłach archeologicznych, jak dotąd, fajek oryginalnie holender- 
skich, produkowanych od 1660 roku, wskazuje pośrednio na absencję dynamicznych 
kontaktów z tym regionem Europy oraz z Gdańskiem, pośredniczącym w ich dopływie 
na ziemie polskie. Tymczasem powszechność fajek sygnowanych przez manufakturę w 
Rościnie ukazuje ponowne odrodzenie gospodarki i handlu bydgoskiego, szczególnie w 
okresie szerokiego programu pruskich inwestycji państwowych. Na wiosnę 1773 roku 
przystąpiono do realizacji największej z nich - budowy Kanału Bydgoskiego - którą ukoń- 
czono wraz ze śluzami w 1774 roku. Przy wykonaniu tej inwestycji pracowało ok. 8 tysię- 
cy robotników z Niemiec i Czech. W tym również czasie powstawały w Bydgoszczy licz- 
ne większe zakłady (rafineria cukru, ódlewnia żelaza, farbiamia)23. Rozwój przemysłu 
wspomagała działalność handlowa kupców, przybyłych z Gdańska i różnych miast pru- 
skich. Jeśli zatem przyjmiemy, za innymi badaczami, że jednorodne fajki gliniane były w
		

/kronika_bydgoska_1900305_0001.djvu

			303 


głębi Polski importami, pod koniec XVIII wieku zaistniały szczególnie dogodne warun- 
ki do ich napływu z Rościna i innych, nie znanych jeszcze manufaktur pruskich do Byd- 
goszczy. Problem ten wymaga dalszych studiów, włącznie z pełną analizą licznego już 
zbioru bydgoskich fajek, aby dzięki sygnaturom i inicjałom wytwórców ustalić precyzyj- 
nie kierunki i natężenie kontaktów lokalnych z odległymi ośrodkami, stymulującymi 
swoisty przełom gospodarczy w Bydgoszczy w drugiej połowie XVIII stulecia. 


Przypisy 
1 Np. M. Wiewióra. Opis inwentarza zabytków wydzielonych (varia) odkrytych podczas badań w Bydgosz- 
czy w sezonie 1992. [w:] Sprawozdanie z badań Zespołu do Dziejów Bydgoszczy w 1992 r., Bydgoszcz- 
Toruń 1993. s. 90-92. 
2 KM. Kowalski. Artefakty jako źródła poznania. Gdańsk 1993. s. 127-132. 
3 H. Duco. De nederlandse kleipijp. Handboek woor dateren en determineren. Leiden 1987. 
4 Forum skupiającym miłośników fajczarstwa jest pismo "Dawna Fajka Gliniana". 
5 1: Witkowska. Manufaktura fajek glinianych z Rościna, gmina Myślibórz. Materiały Zachodniopomor- 
skie. t. XXXVNI. 1989/90. s. 298. 
6 D. Mikłaszewicz. Fajki z wraków zalegających na dnie Zatoki Gdańskiej. PomoraniaAntiqua. t. 
 1994. 
s.267. 
7 KM. Kowalski. Artefakty jako źródła.... s. 128. 
8 Obliczenia A. Oswalda dowodzą, że średnica otworu dymowego w fajkach zmniejszała się w okresie od 
1620 do 1800 r. - A Oswald. Clay Pipes for the Archaelogist. British Archaelogical Reports 14. Oxford 
1975. 
9 M. Wiewióra, Opis inwentarza.... s. 90. 
lOB. Świątkiewicz-Siekierska. J. Woźny. Wyniki badań archeologicznych przeprowadzonych na terenie dawnej 
mennicy w Bydgoszczy. stanowisko 3. Komunikaty Archeologiczne. t. VI. 1994. s. 130. 
11 A Świechowska. Warsztat garncarski z końca XVII wieku. [w:] Szkice staromiejskie. Warszawa 1955. s. 
154-155. 
12 D. Mikłaszewicz, Fajki z wraków.... s. 289-290. 
13 Thmże. s. 282. 
14 1: Witkowska. Manufaktura fajek.... s. 294. 
15 Thmże. s. 283-284. 
16 Thmże. tabl. 9 VI. 
17 Tamże. s. 294. 
18 A Świechowska. Warsztat garncarski.... s. 155. 
19 KM. Kowalski. Artefakty jako źródła.... s. 129. 
20 A Świechowska. Warsztat garncarski.... s. 154-156. 
21 1: Witkowska. Manufaktura fajek.... s. 284-285. 
22 R. Kabaciński. W. Kotowski. J. Wojciak, Bydgoszcz, Zarys dziejów. Bydgoszcz 1980. s. 71. 
23 Thmże. s. 73-77. 


Spis rysunk6w: 
Rys. L Schemat budowy jednorodnej fajki glinianej 
Rys. 2. Fragmenty fajek jednorodnych z Bydgoszczy (l. 2. 6 - główki fajek; 3-5. 7 - cybuchy)
		

/kronika_bydgoska_1900306_0001.djvu

			304 


Rys. 1 Schemat budowy jednorodnej fajki glinianej 


ostroga 


, 


a 


c b h 


Rys. 2 Fragmenty fajek jednorodnych z Bydgoszczy (1, 2, 6 - główki fajek; 3-5, 7 - cybuchy) 


.' < ?"- 
fl

.
 


 


8 


1 


L , 
, I 
1U'£ł-lf. 


................... 

'il.,.. 
n.
.II..m'I.j(; 

 

..1I ,..
 
I ""Wił , 
I I 


3 


. 


. 


6 



./

 

 
,
 
f, .,. 
.
, 


, ..; 


o 


o 


2 


o 


3cm 


, I 

....,
 
,......... ""'" 
, .... .........., 
. .. .. 
1'.;0,7 ., 


, I 

 I 
. ':::'..'1111': 1 
......nI....IIJ 


-- .. - - - - - - 
" 


4 


5 


.; 
, I1AmUCi\f. 
- 


o 


3 011 


i Ali IJIJW'i!f. 
7
		

/kronika_bydgoska_1900307_0001.djvu

			SYLWETKI - BIOGRAFIE - WSPOMNIENIA
		

/kronika_bydgoska_1900309_0001.djvu

			307 


Henryk Dubowik 


, 
PROZAICY BYDGOSKO-TORUNSCY PO 1945 R. 


W latach międzywojennych Pomorze - Bydgoszcz i Toruń przede wszystkim - nazywa- 
no pustynią literacką. Sytuacja zmieniła się diametralnie po 1945 r., kiedy zorganizowa- 
no Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu, kiedy zaczęły się ukazywać regionalne 
czasopisma kulturalne. Rozwój literatury nie odbywał się w tym czasie bez przeszkód: 
szczególny regres nastąpił - jak w całej Polsce - w latach 1950-1954, kiedy zamknięto 
"Arkonę" i znacznie ograniczono działalność humanistyki toruńskiej, starając się stłu- 
mić wszelką myśl niezależną. Później również dawały o sobie znać bezustanne ingeren- 
cje cenzury. Dopiero po jej zniesieniu możemy mówić o swobodnym rozwoju twórczości 
literackiej. 
Charakterystykę prozy powojennej wypada zacząć od tekstów paraliterackich, od pa- 
miętników i dzienników, które wzbudzają obecnie większe może zainteresowanie od fikcji 
literackiej, tym bardziej że publikowane są bez cenzury. Ponieważ do Torunia i Bydgosz- 
czy losy przywiodły po wojnie wiele osób ekspatriowanych z innych terenów, głównie z 
Kresów Wschodnich, utwory pamiętnikarskie obejmują zwykle teren obszerniejszy. Szcze- 
gólnie interesujące teksty wyszły spod pióra profesorów uniwersytetu toruńskiego. Ich 
cykl rozpoczęły "Wspomnienia" Tymona Niesiołowskiego, artysty związanego z Krako- 
wem, Zakopanem, Warszawą i Wilnem. Konrad Górski ogłosił za życia ,,Autobiografię 
naukową", do ostatnich swoich dni przygotowywał natomiast "Pamiętniki", które ukazały 
się po jego śmierci. Poświęcone są głównie losom osobistym profesora, ale nawiązują czę- 
sto do jego poglądów i polemik. Ostatnie fragmenty dotyczą organizacji UMK w Toruniu. 
Humanistyce toruńskiej poświęcone są także liczne teksty wspomnieniowe Artura 
Hutnikiewicza, ogłaszane na razie w czasopismach, podobnie jak fragmenty jego dzienni- 
ka, w którym wspomnienia wiążą się z refleksjami na temat lektur, przedstawień teatral- 
nych itp. 
Sprawom wyłącznie bydgoskim poświęcona została książka Zbigniewa Raszewskiego 
"Pamiętnik gapia - Bydgoszcz jaką pamiętam z lat 1930,.1945". Znakomity teatrolog spo- 
rządził swoistą encyklopedię, szeregując alfabetycznie obszerne omówienia rozmaitych 
spraw miasta dotyczących. 
Ciąg chronologiczny ma natomiast pamiętnik znanej nauczycielki języka polskie- 
go, Heleny Obiezierskiej "Jedno życie prywatne na tle życia narodu polskiego w XX 
wieku". Wychowana w dworku szlacheckim na Ziemi Mińskiej autorka po pierwszej 
wojnie musiała przenieść się do Wilna, po drugiej zaś - do Bydgoszczy. 
Laureatem konkursu na pamiętnik z okazji 650-lecia Bydgoszczy został Jerzy Nowa- 
kowski, "dziennikarz bydgoski, potem warszawski, za książkę "Szczęśliwe lata, gorzki czas", 
w której przedstawia wspomnienia rodzinne, lata nauki w Bydgoszczy i w Toruniu oraz 
wzloty i upadki bydgoskiej prasy. Imponująca jest liczba wymienionych w tekście osób. 
Wspomnieć wypada ponadto o tekstach pamiętnikarskich Wandy Dobaczewskiej- 
Niedziałkowskiej. Głośne były po wojnie jej "Kobiety z Ravensbriick", u schyłku życia 
wydała natomiast "Społeczeństwo nie z tej ziemi".
		

/kronika_bydgoska_1900310_0001.djvu

			308 


Wątków autobiograficznych nie są pozbawione także utwory ściśle literackie, po- 
święcone problematyce regionalnej. Tadeusz Nowakowski (starszy brat Jerzego), pi- 
sarz emigracyjny, występujący w Radiu Wolna Europa jako Tadeusz Olsztyński, autor 
licznych reportaży, poświęconych pielgrzymkom Jana Pawła II - przywołuje wspomnie- 
nia swojej bydgoskiej młodości tak w felietonach, zgromadzonych w tomie "Aleja do- 
brych znajomych", jak i w najsłynniejszej swojej książce "Obóz Wszystkich Świętych". 
W napisanym przed wojną wierszu "Bydgoszcz" pisarz dostrzegał w tym mieście jedy- 
nie" wyblakłą nudę, niemodne dziś akcesoria ", później jednak będzie powracał z senty- 
mentem do kraju lat dziecinnych i młodzieńczych, stanie się niemal bardem między- 
wojennej Bydgoszczy. "Osadzone w niej partie powieści - pisze Maria Danilewicz-Zie- 
lińska - są tak bydgoskie, jak 'Lalka' jest warszawska. Bydgoszcz 20-lecia była tematem 
niedostrzeżonym przez literaturę, a tu zakwita w całej nie tyle krasie, ile barwności i do- 
sadności kwiecista gwara bydgoska i swoisty niepowtarzalny koloryt knajp, od których 
niesie piwem, Eisbeinem i podsmażanymi kiełbaskami z kwaśną kapustą, z kręgielnią 
'Sokoła' i kulisami Teatru Populamego".1 
Akcja "Obozu Wszystkich Świętych" toczy się wprawdzie w obozie dipisów, ludzi rzu- 
conych przez wojnę daleko od stron rodzinnych, ale wspomnienia głównego bohatera 
najściślej z Bydgoszczą są związane. Często powraca sentencja:" Wszystkie drogi prowa- 
dzą na Grunwaldzką ". 
Problematyka regionalna - wielkopolsko-bydgoska - dominuje w utworach Mariana 
Turwida, poświęconych głównie sprawom stosunków polsko-niemieckich, ujmo.wanym 
nieraz w sposób publicystyczno-tendencyjny, np. w opowiadaniach z tomu "Zelazny 
krzyż". Autobiograficzny charakter ma najlepsze jego dzieło "Noc nad Doliną", ukazu- 
jące czasy okupacji we Wrześni, w oryginalnej formie literackiej, będącej "skrzyżowa- 
niem reportażu, zbeletryzowanego pamiętnika, opowieści i eseistyki".2 Krytyka podkreślała 
też charakterystyczne dla artysty-malarza "plastyczne widzenie świata" oraz twórcze wy- 
korzystanie autentycznej gwary wielkopolskiej. Na uwagę zasługują także "Dwie strony 
drogi" - dzieje jednej rodziny od czasów Wiosny Ludów po współczesność. 
Najobszerniejsze i najpopulamiejsze dzieło programowo regionalne - to "Most Kró- 
lowej Jadwigi" Jerzego Sulimy-Kamińskiego. Jest to właściwie saga rodzinna, ukazują- 
ca życie codzienne mieszczaństwa pomorskiego w latach międzywojennych (tom 1), w 
czasie okupacji (tom 2) oraz po wojnie (tom 3). Krytyka podkreślała szczególnie walory 
dwu pierwszych tomów: wyrazisty obraz konfliktów między ludnością miejscową a imi- 
grantami z Kresów Wschodnich, Kongresówki i Galicji, "głębszą refleksję o przemijaniu 
życia, o niezrozumiałym biegu, tak mocno odczutej przez bohater6w historii ''3, trudną co- 
dzienność okupacyjną i bolesną konieczność dokonania wyboru: podporządkowanie się 
Niemcom lub ryzyko obozu zagłady. W dialogach autor posługuje się obficie charakte- 
rystyczną gwarą bydgoską. Powieść jest swoistym dokumentem epoki, opartym na wąt- 
kach autobiograficznych, przez to szczególnie interesującym dla rdzennych mieszkań- 
ców Bydgoszczy. 
Echa regionalne odnajdziemy też w innej powieści Sulimy-Kamińskiego "Droga do 
Singapuru", poświęconej polskiej emigracji zarobkowej w Niemczech w latach BO-tych. 
Narrator pisze osobliwy dziennik zwracając się do jedynej bliskiej mu istoty: suczki 
Muschi. Na uwagę zasługują także opowiadania tego autora, przedstawiające wyrazi- 


'">
		

/kronika_bydgoska_1900311_0001.djvu

			309 


ście ludzkie charaktery, np. w tomach "Kapelusz z woalką" i "Patriarcha". Powieść "Stan 
podgorączkowy" relacjonuje w satyryczny sposób konflikt pokoleń. 
° stosunkach polsko-niemieckich w szeroko pojętym regionie pisał Wiesław Rogow- 
ski. Monolog-spowiedź Niemca znajdziemy w powieści "Spotkanie na skraju cienia", 
natomiast w "Kamiennym bruku" autor ukazuje współżycie Polaków i Niemców aż po 
Krwawą Niedzielę. Powstanie wielkopolskie jest tematem utworu "Owoc w dłonie". 
Echa Krwawej Niedzieli odnajdziemy także w powieści przedwcześnie zmarłego Ka- 
zimierza Kummera pt. "Klatka". Jest to historia żołnierza uznanego za mordercę i ob- 
wożonego przez Niemców w klatce. Krytyka dostrzegła w tym dziele nawiązanie do utwo- 
rów Hemingwaya, Celine'a i Kafki, rozważanie spraw absurdu świata i samotności czło- 
wieka. 
Przedwojenną i wojenną Bydgoszcz przedstawił Bolesław Eckert w powieści "Na sty- 
ku", pisanej w pierwszej osobie, sugerującej więc jakieś nawiązanie do autobiografii. 
Chodzi tutaj o styk dwu narodowości, o mieszane małżeństwa, o wybór drogi obieranej 
przez postaci występujące w książce: w stronę Polski lub Niemiec. 
Na bydgoskich realiach oparta jest także autobiograficzna w znacznej mierze po- 
wieść Janiny Biedowicz "Gimnazjalistki z Kujawskiej", obejmująca 3
-lecie: od 1939 r. 
do 1969 r. ,,Akcja - jak pisze Jan Malinowski -pozornie rozwija się wokół dziej6w głównej 
bohaterki utworu, jej rodziny, przyjaciół i koleg6w. Dzieje te, stanowiąc podstawę fabularną 
wspomnień, są gęsto przeplatane (...) prezentacją zarówno ważnych, jak i drugorzędnych 
wydarzeń składających się n4 historię trzydziestu lat Bydgoszczy i jej otoczenia oraz refleksji 
autorki na temat tego, co obserwowała". 4 
Tak więc Bydgoszcz, o której przed wojną pisał tylko Adam Grzymała-Siedlecki w 
powieści "Miechowiec i syn", doczekała się licznych utworów literackich sobie poświę- 
conych. Znamienne jest przy tym, że powstawały one głównie w latach BO-tych i 90-tych, 
kiedy sprawy lat przedwojennych i wojennych nieco się "ucukrowały" i można było bez 
narzuconych schematów pisać o Polakach i Niemcach. 
Toruń jako temat literacki miał mniej szczęścia. Zdzisław Wróbel zadebiutował gło- 
śnym pamfletem na organizujący się Uniwersytet Mikojała Kopernika, ujętym z punktu 
widzenia "walki klasowej" - "Inauguracja". Podobnie pamfletowy charakter ma opowieść 
o bydgosko-toruńskiej elicie w latach 1955-56 "Szczeble". Nieco ambitniejsze książki Wróbla 
"Odwrót" i "Konspiracja" poświęcone są wojnie na Pomorzu w latach 1939-40. 
Władysław Dunarowski pozostawał także wiemy tematyce regionalnej, ale w jego 
powieściach i opowiadaniach (np. "Leżąc krzyżem", "Lato w Gorcach", "Maska na 
twarzy") powraca kraina lat dziecinnych: biedne wioski podhalańskie. "przede wszyst- 
kim - jak pisze Piotr Kuncewicz - ciągle jeszcze trwa pod piórem Dunarowskiego wieś 
dawna, interesowna, chciwa, bezlitosna, zakochana jedynie w przesławnych 'morgach: 
bardzo biedna". s 
Poeci bydgoscy szukają "formy bardziej pojemnej" (mówiąc słowami Miłosza) i piszą 
teksty prozaiczne. Jan Górec-Rosiński opublikował tomy nadrealistycznych nieco opo- 
wiadań: "Mężczyzna i miłość" oraz "Z nie domkniętych okien". Krzysztof Nowicki, po- 
eta, dramaturg i krytyk literacki - w opowiadaniach z tomu "Droga do ojca" i w powieści 
"Główna przegrana" ukazywał przede wszystkim konflikty międzypokoleniowe. Na szcze- 
gólną uwagę zasługuje "Ostatni kwartał" - powieść z kluczem, w której znajdziemy wie-
		

/kronika_bydgoska_1900312_0001.djvu

			310 


le aluzji do życia literackiego w Bydgoszczy."Bohater-autor J.ryraża wolę zerwania ze swo- 
ją dotychczasową działalnością literackq., ponieważ wszystko, co robi( pozostawało w nie- 
zgodzie z jego wewnętrzną prawdą". 6 
Stefan Pastuszewski - też znany przede wszystkim jako poeta - zadebiutował jako 
prozaik tomem opowiadań "Dziwne sprawy", utrzymanych w duchu "małego realizmu", 
ukazujących często miejsko-wiejskie kontrasty. W zbiorze "Szczególny zbieg okoliczno- 
ści" "odżywają - jak pisze Ewa Piechocka - czasy szanyzn
 poniewierk
 degrengolad
 
zakompleksienia i beznadziejności".7 Podobnie w tomie "Nie-do-opowiadania" " małe okm- 
chy rzeczywistości - zdaniem Krystyny Starczak-Kozłowskiej - czynią wrażenie odpychające, 
mówią bowiem o ludzkiej egzystencji prawdy nierzadko okrutne i bezwzględne (...) Pisarz 
śledzi rozmiary korozj
 jakie w psychice polskiej pozostawił totalitaryzm niemiecki czy ra- 
dziecki". 8 
Ciekawym eksperymentem formalnym jest "neo-romans" - jak go autor określa - 
"Późne majowe popołudnie": " Większość powieści traktuje nie o tym, co jest lub co może 
być, co się »ydaTZ)', tylko o tym, co się J.rydarzyło. (on) A czyż nie udałoby się napisać powie- 
ści o tym, co się dzieje? Aby wszyscy jej udziałowcy: autor, redaktor, korektor, krytyk, Czytel- 
nik uczestniczyli w czymś bardzo wspólnym ?'J9 W związku z tym losy głównego bohatera 
Gerarda są dość zagmatwane, do tekstu wtrącają się ciągle jakieś autentyczne osoby, 
wymieniane po nazwisku: redaktor, korektorka itp. W tej "obok-powieści" (gdyż i takie 
określenie spotykamy) widoczne jest nawiązanie do "Miazgi" Andrzejewskiego i "Po- 
wiedzmy, Gantenbein" Frischa. 
Wczesnym próbom pisarskim Grzegorza Musiała patronował z kolei Gombrowicz. 
W "Stanie płynnym" i "Czeskiej biżuterii" znajdziemy rozbite fragmenty autobiografii, 
wzbogacone o migawkowe portrety spotykanych osób i uwagi na tematy kulturalne. 
Powieść" W ptaszarni" ukazuje natomiast obrazy z dzieciństwa i lat szkolnych narrato- 
ra, który - jak podaje autor - " walczy o siebie w chaosie form, bzdur, urojeń: mieszkaniec 
dziwnego, rozkładającego się miasta Europ
 w którym żyją zdeformowani ludzie. Nienawi- 
dzący rodziny i przez nią znienawidzony. Szukający J.rytchnienia w kulturze i kołaczący do 
drzwi Kościoła - ale i tam nie znajdujący zrozumienia". 10 
Krzysztof Myszkowski za "Pasję według świętego Jana" został wyróżniony nagrodą 
Fundacji im. KościeIskich - rodziny twórcy "Biblioteki Polskiej", wydawnictwa, które 
miało w Bydgoszczy drukarnię. W książce tej dostrzeżono nawiązanie do twórczości 
Becketta, gdyż - jak pisze Jan Błoński - "fakty mieszają się (w niej) z fantasmagorycznymi 
odczuciami opowiadającego". Widoczny jest również "rygor, świadomość rzemiosła",ll 
unikanie gadulstwa, posługiwanie się niemal wyłącznie zdaniami prostymi, urywanymi. 
Cechy te - widoczne w charakterystycznym monologu narratora - odnajdziemy również 
w zbiorze opowiadań "Kozi róg"."Myślę, że dla pisarza najważniejsze jest zakorzenienie w 
sobie i w swoim świecie, no i w Bogu" - stwierdza autor w jednym z wywiadów, podkreśla- 
jąc też, jaką rolę w jego życiu pełni muzyka. 12 W rytmie jego prozy można rzeczywiście 
dostrzec walory muzyczne. 
Z surową oceną krytyki spotkały się powieści historyczne pisarzy bydgoskich. Wanda 
Dobaczewska w powieści "Człowiek, którego nazywano diabłem" "poszła drogą najmniej- 
szego oporu, nie pokusiła się ani o pogłębienie i bardziej oryginalne ujęcie głównego bohate- 
ra, nie zainteresowała jej też historia. Potraktowała temat w sposób banalny i schematycz-
		

/kronika_bydgoska_1900313_0001.djvu

			311 


ny",13 nawiązując do tradycji romansu awanturniczego. Również Bogusław Sujkowski" w 
swej bogatej tematycznie tw6rczości sięgał (u.) do bardzo wielu epok i zagadnień, stąd też 
zapewne powieści jego cechuje duży schematyzm i brak głębszej problematyki". 14 Wiedzę o 
dziejach czerpał nie ze źródła, lecz z podręczników. Historia spełnia w jego powieściach 
funkcję swoistej egzotyki: rzecz dzieje się po prostu dawno i daleko. Akcja jest bardzo 
podobna niezależnie od tego, gdzie się toczy: w Ameryce Inków ("Dziewice słońca"), w 
Kartaginie ("Miasto przebudzone"), w Hiszpanii walczącej z Maurami ("Insz Allach"), 
czy też w starożytnym Egipcie ("Rydwany bojowe"). Sujkowski pisał więc powieści po- 
pularne dla mniej wyrobionych czytelników. 
Większym uznaniem krytyki cieszyły się książki, których akcja toczy się w jakiejś uto- 
pijnej przyszłości. Wymienić tu należy powieści Jerzego Grundkowskiego ("Annopolis 
miasto moich snów"), Andrzeja Klawittera ("NN") czy wreszcie WIktora Żwikiewicza. 
Grundkowski nawiązuje do Borgesa i d'Ormessona, tworząc dzieje wyimaginowanego 
miasta, Klawitter reprezentuje "political fiction", natomiast Żwikiewicz - "science fic- 
tion" . 
Pisarze starszego i średniego pokolenia piszą więc pamiętniki lub sięgają po tematy- 
kę regionalną, ukazując - także w oparciu o własne przeżycia -losy mieszkańców Byd- 
goszczyw XX stuleciu. Młodsze pokolenie natomiast nie stroni od eksperymentów twór- 
czych, nawiązując nieraz do światowej awangardy literackiej. 


Przypisy 
l M. Daniliewicz-Zielińska: Szkice o literaturze emigracyjnej. Paryż 1978. s. 184. 
2 J. Malinowski: Mariana TUlWida twórczość i działalność. Bydgoszcz 1987. s. 124. 136. 
3 M. Strzyżewski: Pomorskie kompleksy. "Twórczość" 1988 nr 12. s. 102. 
4 J. Malinowski: Nieznana powieść. [W:] J. Biedowicz: Gimnazjalistki z Kujawskiej. Bydgoszcz 1997 s. 6. 
5 P. Kuncewicz: Agonia i nadzieja. 1: 2. Warszawa 1993. s. 36. 
6 1: Walas: Spowiedź z ograniczoną odpowiedzialnością. "Twórczość" 1988 nr 6 s. 107. 
7 E. Piechocka: W szczelinie czasu. "Bydgoski Informator Kulturalny" 1995 nr 11 s. 54. 
8 K Starczak-Kozłowska: Thkiż to świat. [W:] S. Pdstuszewski: Nie-do-opowiadania". Bydgoszcz 1997 s. 330. 
9 S. Pastuszewski: Późne majowe popołudnie. Bydgoszcz 1995. s. 39. 
10 G. Musiał: W ptaszarni. Warszawa 1989. okładka s. 4. 
11 J. Błoński (tekst na okładce: w:) K Myszkowski: Pasja według świętego Jana. Bydgoszcz 1991. 
12 "Przegląd Artystyczno-Literacki" 1993 nr 3-4 s. 6. 
13 A Jelicz: "Od monografii do .romansu.... "Nowe Książki" 1962 nr 21 s. 1320. 
14 A Jelicz: Z ambicjami i bez. "Nowe Książki" 1963 nr 13 s. 663.
		

/kronika_bydgoska_1900314_0001.djvu

			312 


Krzysztof Okoński 


RFN-OWSKA KARTA W 1WÓRCZOŚCI 
BYDGOSZCZANINA - TADEUSZA NOWAKOWSKIEGO 


" Ryju jeden!': lICO tujest, do cholery, burdelzogr6dkiem czy wojsko polskie?': "Schwe- 
inehund!" - zbiór belfersko-koszarowo-gestapowskich wyzwisk adresowanych do póź- 
niejszego pisarza, reportera i felietonisty Tadeusza Nowakowskiego można uzupełnić o 
epitety, które " homo bidgostiensis z piwa i kości" starannie przechowywał w teczce z na- 
pisem "Reakcje niemieckich czytelników", znajdującej się w jego mieszkaniu w Mona- 
chium. Wśród anonimów takich, jak: " Polacy są podstępniejsi od Żyd6w. Naród przestęp- 
CÓłv... Wynoś się do Moskwy!" lub lakonicznych informacji:"...ksiqżkę IN. zalecamy umie- 
ścić na liście utwor6w moralnie, światopoglądowo i obyczajowo-religijnie niepożytecznych... " 
(Biuletyn Tow. św. Boromeusza, Salzburg - tym razem Austria...), pisarz cytuje też opi- 
nię gimnazjalisty z Wiesbaden: "...gdybym nie był Niemcem, chciałbym być Polakiem...". 
Niezrozumiała jest z pewnością dla wielu życiowa droga Nowakowskiego: były żołnierz 
września, przez kilka lat więzień gestapo, syn zamordowanego w Dachau redaktora 
"Dziennika Bydgoskiego" zostaje, podobnie jak dwaj inni byli kacetowcy - Andrzej Szczy- 
piorski (Sachsenhausen) i Władysław Bartoszewski (Auschwitz), wybitnym uczestnikiem 
życia kulturalnego powojennych Niemiec, konsekwentnie wspierającym dzieło porozu- 
mienia polsko-niemieckiego (o takich mówi się, że "za wszelką cenę". A może tą ceną są 
ich przeżycia?). 
Przyznanie Tadeuszowi Nowakowskiemu Honorowego Obywatelstwa Bydgoszczy w 
roku 1993 musiało wpłynąć na ożywienie zainteresowania jego postacią i dorobkiem w 
bydgoskich mediach L. władzach. Istotny - m.in. ze względu na doświadczenia wojenne 
- fakt udziału w zachodnioniemieckim życiu publicznym sprowadzano w najlepszym ra- 
zie do wymienienia gremiów literackich i nazw redakcji, z którymi pisarz się kontakto- 
wał. Podniosły ton uroczystości na cześć bydgoskiego literata, i uniesienie w lokalnym 
patriotyzmie, ogarniające prominentnyc
 obywateli miasta nad (brudną) "bluszczową 
rzeką" mogły wydawać się zrozumiałe: "Zeby się raz kiedyś nie nazywało, że nasze chopcy 
gupsze są od toruńskich obuzów, tak!" (cytat z "Obozu Wszystkich Świętych" jest chyba 
najbardziej na miejscu...). Kompleksy mieszkańców" wioski z tramwajem" (to ironiczne 
określenie stosuje sam Nowakowski!) miały także przed wojną swoje uzasadnienie:" Taka 
dziura, jak Żnin, wydala Klemensa Janickiego, taki Wągrowiec księdza Wujka, a my co?" - 
niecierpliwili się czytelnicy w liście do redakcji. A my nic? Czy po nas nic nie zostanie? 
"Nieraz w małych miejscowościach rodzą się wielcy ludzie, a w dużych - nie - tłumaczyła 
cierpliwie redakcja w dodatku literackim. - "Niezbadane są pod tym względem wyroki 
Opatrzności. Kultury nie tworzy się na rozkaz i nie tworzy się z dnia na dzień. Jednakowoż 
należy jej stworzyć warunki pełnego rozwoju... " pisał Nowakowski w swej najbardziej zna- 
nej powieści. Na regionalny Panteon mogliby zostać wprawdzie wprowadzeni Walter 
Leistikow - absolwent obecnego I LO przy placu Wolności, burzyciel akademickiego 
porządku w malarstwie wilhelmińskich Niemiec, czy żyjący obecnie Klaus Staemmler - 
wybitny tłumacz literatury m.in. Szczypiorskiego, Iwaszkiewicza i Herberta, jednak pe-
		

/kronika_bydgoska_1900315_0001.djvu

			313 


\ 


chowe pochodzenie wydłuży im zapewnie okres oczekiwania na własną tabliczkę - nawet 
gdyby w ten sposób miała zyskać kulturalnie upośledzona cywilizacja fordońska. Zade- 
cyduje więc niemieckie brzmienie nazwisk - podobnie jak w przypadku lekarzy: dra Lu- 
dwika Hirszfelda i Rudolfa Weigla. Honory dla Polaka, który za granicą pisał o Bydgosz- 
czy wzbudziły zatem słuszny politycznie zachwyt nad faktem promocji w Europie miasta 
o niewymawialnej nazwie. Gdy emocje wygasły, a strony gazet wypełniły opisy miejsco- 
wych afer gospodarczych, kilka rozsądnych pytań o Tadeusza Nowakowskiego i "huczne 
niczym marsz Rakoczego" obchody, zadał red. Henryk Martenka w swoim artykule "Ho- 
norowy, ale nieznajomy": "Moment nadania tytułu przybyłemu wraz z rodziną pisarzowi i 
reporterowi tylko przez nielicznych odebrany został na serio. U reszty wywołał uśmiech po- 
błażania mieszanką mszy koronacyjnej z akademią ku czci przodowników pracy. (...) Bo 
argumenty, które zawarto w laudacji wygloszonej w Ratuszu, nobilitowałyby przeciętnego 
emigranta, zasłużonego w walce o wolną i niesowiecką Polskę". Głos red. Martenki oraz 
wspomniane już przeżycia wojenne 1: Nowakowskiego w "kraju poetów i myślicieli" 
motywują zatem w sposób szczególny, by podjąć próbę oceny pobytu i działalności pisa- 
rza w Republice Federalnej Niemiec. 
Marcel Reich-Ranicki, pochodzący z polsko-żydowskiej rodziny "papież" niemiec- 
kiej krytyki literackiej i "dyrygent" emitowanego przez telewizję ZDF "Kwartetu lite- 
rackiego", w wywiadzie udzielonym paryskiej "Kulturze" (nr 5/1997) dzieli się następu- 
jącą refleksją na temat recepcji twórczości bydgoskiego autora w RFN: "Jako pisarz on 
nie miał tutaj echa. To się łączy z trudnym problemem w jego życiu. Nowakowski nie mógł 
się zdecydować po jakiemu pisać. Pisał po polsku i po niemiecku, raz tak, raz tak. Jego 
niemczyzna nie była najlepsza. Mimo to pisał niektóre książki po niemiecku. Poza tym ist- 
niał jeszcze ten problem, że był to pisarz z obsesją. Pisarze z obsesją to pozytywne zjawisko. 
Ja lubię takich pisarzy. Kafka był pisarzem z obsesją. Nowakowski też miał obsesję, a byli 
nią Polacy, Polska, emigranci. A przecież problemy emigrantów polskich tak bardzo Niem- 
ców nie obchodziły. Jego" Obóz Wszystkich Świętych': chyba najlepsza jego książka, wyszła 
w Niemczech w wydawnictwie J(jepenhauer und Witsch, ale powiedziel
 że obóz w tytule to 
straszne, kto to będzie chciał czytać. I jak się nazywa po niemiecku? "Polonez Wszystkich 
Świętych". 1jJtuł sfałszowany za zgodą Nowakowskiego, ale charakterystyczny dla stosun- 
ków. Zmienili tytuł w nadzie
 że ta książka znajdzie czytelników". Stwierdzenia Reich- 
Ranickiego (autora eseju o twórczości Nowakowskiego) mogłyby wprawdzie skazać na 
niepowodzenie wszelkie próby opisu roli pisarza w życiu literackim Republiki Federal- 
nej, lecz pozostają przecież jego artykuły dla wielkonakładowych gazet "Die Zeit", "Frank- 
furter Allgemeine Zeitung" i "Der Monat" oraz fakt wyróżnienia go w 1992 roku nagro- 
dą Bawarskiej Akademii Literatury w Monachium (której był członkiem) w dziedzinie 
literatury emigracyjnej. Szczególne znaczenie dla czytelnika polskiego zainteresowane- 
go Niemcami mają jednak felietony zamieszczane w miesięczniku "Kultura", wydawa- 
nym w Maisons- Laffitte przez Jerzego Giedroyca. To właśnie jego publika tor stał się 
ośrodkiem komunikującym Zachód polskim środowiskom twórczym i przedstawiającym 
dorobek autorów wschodnioeuropejskich. Otwarty charakter pisma sprzyjał zatem pre- 
zentacji artykułów o Niemczech pisanych nie tylko przez Juliusza Mieroszewskiego, Je- 
rzego Stempowskiego i Tadeusza Nowakowskiego (dla tego miesięcznika tłumaczył on 
także utwory Johannesa Bobrowskiego, Milo Dora, H.W. Richtera, Siegfrieda Lenza i
		

/kronika_bydgoska_1900316_0001.djvu

			314 


Christiana Ferbera). W "Kulturze" pojawiały się więc również teksty Karla J aspersa, 
Giintera Grassa czy laureata literackiej Nagrody Nobla Heinricha Balla. 


"Czy Pana ojciec był Żydem?" 
" Chodzą po tej ziem
 żywi i bezkam
 już bez gumowych płaszcz6w, stalowych hełm6w 
i butów z cholewami, już nie zgrzytają gwoździami. Spacerują po ulicach w cywilnych 
ubraniach, w miękkich kapeluszach, w sportowych p6łbutach. Gdy wracają przepełnio- 
nymi autobusami z biur lub z fabryk, czuję ich oddech na swym karku, słyszę ich gardło- 
we, wojną przepalone glosy. Siedzą, barczyśc
 w kościelnych ławkach, po nocy płodzą 
nowych morderc6w. Nie zakł6ca im snu ostatni krzyk mojego ojca, skopanego, rozdepta- 
nego robaka ze wschodu, zaszczutego człowieka ze sklejonymi krwią kędziorami, bosego 
krótkowidza, który dziko wybałusza oczy na widok zbliżającej się lufy karabinu... " - re- 
fleksje porucznika z "Obozu Wszystkich Świętych" odnoszą się do dość powszechnej w 
powojennych Niemczech postawy nazwanej przez Giintera Grassa "nowym biederme- 
ierem". Zjawisko to pisarz analizuje również w sferze potocznego języka Niemców, 
wykorzystując oczywiście kompleks osobistych doświadczeń z nim związanych: lIPO nie- 
miecku nauczyłem się w czasie wojny. Niestety, moi wychowawcy okazali się znakomitymi 
Germanami, ale za to kiepskimi germanistami. Także ich pozostałe metody wychowaw- 
cze, m6wiąc delikatnie, pozostawiały wiele do życzenia". 
"Merkwurdig..." - "Dziwne...": jedno ze słów, jakie Tadeusza Nowakowskiego draż- 
niły w codziennym języku Niemców, stało się tytułem jego felietonu:" - Merkwurdig!" - 
kiwa głową Frau Richter, gdy jej mówię, że jadę z kwiatami do Dachau. - Po co? Frau 
Richter otwiera usta ze zdumienia, że ja, człowiek solidny, wzbudzający zaufanie, moglem 
stracić kogoś bliskiego w kacecie. - Jak to? - jąka się. - Jak to możliwe? (...) Ach ja, vielle- 
icht war Ihr Vater ein Jude? - To co innego, to zupełnie co innego! Trzeba mi było od razu 
mówić, niczego n
e zatajać, skoro był »"ein Jude«, wszystko staje się zrozumiałe i wybaczal- 
ne! (...) miejsce Zyda było w kacecie, to jasne!". Głupota obiegowych określeń mogła 
jednak znaleźć swoje alegoryczne przetworzenie w balWnych wizjach mówców, czują- 
cych tchnienie historii i oddech ludu, dyszącego żądzą odwetu: "Nie zapomnę wyrazu 
twarzy pewnego polskiego polityka, gdy na zebraniu publicznym w Londynie, w dziesięć lat 
po wojnie, mówiąc o »odwiecznym wrogu«, o »Raduni, w kt6rej krwawa woda«, przywołał 
na pamięć słowa poety o krzyżackim gadzie, kt6rego nigdy nie uglaszczesz! Nigdy! Prze- 
nigdy! Ten sam mówca domagał się zjednoczenia Europy. Nie zapomnę również pewne- 
go wiecu w Monachium, na którym pewien niemiecki polityk, z ręką u czoła jak Wer- 
nyhora, wołał: - ° Wisło, Wisło, rzeko niemieckiego przeznaczenia! Nie zapomnimy o 
tobie! Nigdy! Przenigdy!". len sam mówca domagał się zjednoczenia Europy". ° przy- 
ciągającym proste umysły swoistym uroku takich oracji, pisze Nowakowski odnosząc 
się także do oficjalnej propagandy w PRL, nakazującej wierzyć w taki podział:" baran- 
ki białorune spacerują po ulicach Magdeburga i Lipska, wilki ostrzą sobie kły nad Renem 
i Izarą". Cytując prezydenta RFN Theodora Heussa oraz pisarkę Luise Rinser, autor 
felietonu podkreśla fakt, że w Niemczech adenauerowskich, poza nieliczną i pozba- 
wioną udziału młodzieży i wpływu na politykę grupą, nikt neohitleryzmu nie chce. 
Zdumiewająca wydaje mu się jednak obojętność, dzięki której na rynku wydawniczym 
Republiki Federalnej mogli zaistnieć byli esesmani ,,(...) dający do ręki broń zwolenni-
		

/kronika_bydgoska_1900317_0001.djvu

			315 


kom fatalistycznej teorii o Niemcach wiecznie niepoprawnych {...)". Omówione przez 
Ranickiego problemy ze słowem "obóz" w tytule powieści bydgoskiego pisarza, ilu- 
struje najlepiej cytowana przez Nowakowskiego wypowiedź księgarza:" »Merkwilrdig!« 
Sprzedajemy teraz znacznie więcej wspomnień wojennych byłych żołnierzy SS niż ksiqżek 
o kacetach!". 
Czołowym werblistą maszerującej na podbój rynku grupki osieroconych przez wo- 
dza frustratów okazał się redaktor "Deutsche Soldaten-Zeitung", były członek SS 
Hauptsturmfiihrer Erich Kern alias Kernmayr, potępiający "zgniłą rasowo muzykę 
murzyńską" i "nowoczesną sztukę, zżeraną rakiem bolszewizmu". Nowakowski sprze- 
ciwiał się również relatywizowaniu zbrodni hitlerowskich przez exfunkcjonariuszy na- 
zistowskiej propagandy, jak były zastępca Reichspressechefa Hellmut Siinderman, 
czy Gerald Reitlinger, rewidujący oficjalną liczbę ofiar wśród Żydów: " Brawo! Sumie- 
nie niemieckie odciqżone. O pół miliona "zlikwidowanych" (straszne słowo!) mniej. Można 
spać spokojniej". 
Zastanawiający może wydawać się zatem (również dziś) sposób, w jaki pisarz kon- 
statuje swoje rozważania o "złych i dobrych Niemcach", spotykanych w klatce schodo- 
wej jego domu, podczas marginalnych mityngów politycznych, przed księgarnią dla 
historycznych analfabetów, ale także słuchających prezydenta Heussa czy nowego po- 
kolenia pisarzy, wspierających demokratyzację swojego kraju: " Nawet ja, była ofiara 
byłego HauptsturmfUhrera, dostaję po raz drugi od niego w skórę. Barbarzyńca z trupią 
główką w herbie chciałby mnie zatruć nienawiścią do Niemców, wepchnąć w ramiona 
poezji o " krzyżackim gadzie, którego nigdy nie ugłaszczesz': zabrać mi najpiękniejszą zdo- 
bycz lat więzienia - naiwną, niepoprawną wiarę w pojutrzejszą przyjaźń polsko-niemieckq, 
w grzechów odpuszczenie, w podanie ręki. Niedoczekanie jego!" 
Tadeusz Nowakowski napisał to na przekór także swoim niemieckim znajomym, dla 
których pisanie o "tym esesmanie" wydawało się... merkwilrdig. 


Bakteriolog literatury niemieckiej o lasecznikach Nibelungów i prątkach łzawych 
Werterów 
Związki medycyny z twórczością pisarską nie są w Niemczech rzeczą nową - już 
wśród czołowych przedstawicieli okresu "burzy i naporu" nie brakowało absolwentów 
medycyny i farmacji, bądź osób zainteresowanych anatomią. Byli nimi: Schiller, Go- 
ethe, Herder, a później, w XIX i XX w. Fontane i Benn. Giinter Grass, któremu bliż- 
sza jest raczej "weterynaryjna" poetyka ("Psie lata", "Kot i mysz", "Wróżby kumaka", 
"Szczurzyca", "Z dziennika ślimaka"), w 1969 r. w swojej powieści "Miejscowe znie- 
czulenie" potraktował przewlekły ból zębów jako metaforę nie rozwiązanych proble- 
mów politycznych RFN. Uzasadnione są zatem porównania, jakich użył Tadeusz No- 
wakowski w felietonie, zainspirowanym prośbą pewnego... stomatologa z Baden Ba- 
den o dokonanie wpisu do jego pamiętnika. Literatura nie jest jednak głównym tema- 
tem "Sztambucha" ("Kultura", nr 9/1960), lecz raczej odbiór niektórych jej motywów 
przez "gatunek", zamieszkujący miasteczka, "gdzie leżą prawdziwe Niemcy.":" Tak, ile 
tutaj słodkich altanek, spowitych w bluszcz, ile gipsowych karzełków w ogr6dkach i ckli- 
wych piosneczek, o polnej różyczce, a niemal w każdym parku - »0, wie sufJ!« - uśmiech- 
nięty chłopaczek z kamiennymi loczkami trzyma pod pachą rybę. Z omszonego pyszczka
		

/kronika_bydgoska_1900318_0001.djvu

			316 


leje się woda. Infantylne wierszyk
 wyhaftowane na ręcznikach, oprawione w ramk
 stra- 
szą na tapetach. Ile " romantycznych "jeleni zapatrzyło się na oleodrukach w pełnię księży- 
ca. Rykowisko brzydoty. W bawialni, i owszem, powieszą nawet coś nowobogacko abs- 
trakcyjnego, kleks nad kleksami, ale przy czynnościach intymnych: jedzeniu, piciu, licze- 
niu banknotów przed zaśnięciem, powiększaniu rodziny, najprzyjemniej jest wodzić okiem 
po zegarze z kukułką, zegarze ze Schwarzwaldu. Kich as kicz can". Nosicielami wirusa 
tandetnego sentymentalizmu byli późniejsi mutanci tego gatunku, jak Hitler, von Schi- 
rach, Bormann, Himmler czy Goring: ,,(...) odwrócił kiedyś twarz zroszoną łzami: bied- 
na Cho-Cho-San odebrała sobie życie w drugim akcie »Madame ButterJly«". 
Nowakowski podejmując się analizy wczesnych stadiów choroby, prowadzącej Niem- 
ców do nazistowskiego obłędu, próbuje stwierdzić" co stanowi większą groźbę dla miesz- 
kańców altanek: laseczniki Zygfrydów, Hagenów, Gunterów, Brunhild i Krymhild z Nibe- 
lungów czy prątki łzawych werterów? Potężny śpiew Walhalli czy niewinny zegar z kuku- 
łką? "Zmierzch bogów" czy wierszyki Wilhelma Buscha?". Do zainfekowanych adreso- 
wana jest więc teatralizacja natury, będącej najsprawiedliwszym trybunałem ofiar i ich 
katów, dokonana przez Carla Zuckmayera w powieści o morderstwie SS na bojowni- 
kach francuskiego ruchu oporu ("Śpieww piecu gorejącym"). Zuckmayer, autor"szla- 
chetnie potykający się z widmami przeszłości" popadł tu jednak w "pseudomistyczne, (...) 
moralnie rozwodnione eksklamacje papierowych chochołów". Brak zainteresowania "nie- 
miecką chorobą" - do pewnego stopnia zrozumiały u Frau Richter i uczestników poga- 
wędek przy "kuchu ze szlagzaną", jest jednak zastanawiający wśród elit literackich 
powojennych Niemiec. Nieobecność "nowego Camusa", mogącego opisać dżumę pa- 
nującą w Rzeszy przez dwanaście lat i jej ślady w społecznym organizmie tego kraju po 
wojnie, postrzegana jest przez Nowakowskiego jako rodzaj regresu wobec dotychcza- 
sowej roli sztuki, sięgającej - czasem w związku z rozwojem medycyny (naturalizm) - 
po próbę opisu patologii w zachowaniach ludzkich: " Zawiadowcy sumień mniej są uczu- 
leni na choroby i wynaturzenia swoich współczesnych niż Zola, Ibsen czy Strindberg. Pi- 
sują czyściutkie, starannie wystukane na maszynie stroniczki. Bez upiorów. Bez wbijania 
pióra w wężowisko. Chcąc poszukać artysty-filozofa rzeczywiście urzeczonego ludzką trwo- 
gą, nie ma co jeździć do Hamburga, Lipska czy Berlina. " "Niebezpiecznie letni" charak- 
ter literatury niemieckiej wyraża się także niechęcią do moralistów, preferujących ak- 
tualne treści bez konieczności oblekania ich w pseudomodernistyczny kostium: (...) 
zastanowił mnie »ton« niekt6rych recenzji. Czołowy krytyk literacki nad Menem (nazy- 
wano go niegdyś "ewangelistą Trzeciej Rzeszy"l) oburzył się: "Moralistą nazywamy naj- 
częściej tego pisarza, który dobrych zamiarów nie potrafi oblec w doskonałą formę arty- 
styczną" ...Efektowne spostrzeżenie. Śmiałbym się z tej uszczypliwości na głos, gdyby 
wypowiedział ją kto inny."Nowakowski - według słów Reich-Ranickiego»pisarz z obse- 
sją« - odrzucający modne wzorce estetyczne, służące raczej usuwaniu w cień istotnych 
dla literatury problemów (nazizm, "nowy biedermeier", kontynuacja "inżynierii dusz" 
w Niemczech wschodnich), ograniczył w ten sposób (niezależnie od bariery językowej) 
możliwości odbioru własnej twórczości. Wydanie w RFN "Obozu 'Nszystkich Świę- 
tych" (przełom lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych) nastąpiło w momencie, gdy sce- 
nę literacką Niemiec zaczęła dopiero zdobywać (dzięki szlakom przetartym w pierw- 
szych latach powojennych przez "literaturę ruin") nowa generacja pisarzy; dojrzewają-
		

/kronika_bydgoska_1900319_0001.djvu

			317 


cych artystycznie w kontestującej eskapizm "Grupie 47". ,,1\vardą, ręką" wychowywał 
więc Hans Werner Richter takich autorów jak Heinrich Boll- obok (również związa- 
nego z "lożą literatów") Giintera Grassa ("Blaszany bębenek" 1959 r.), czołowy przed- 
stawiciel nurtu rozrachunkowego, czy Siegfried Lenz ("Lekcja niemieckiego" 1968 r.). 
Historyczna amnezja twórczości uciekającej od życia w świat mistycyzmu lub gry słów 
była zatem chorobą nie tylko przeciętnych odbiorców prozy Nowakowskiego (o czym 
świadczą cytowane fragmenty listów) - cierpieli na nią Geżeli to odpowiednie określe- 
nie...) niektórzy przedstawiciele kręgów wpływających na atmosferę naukowo-intelek- 
tualną tamtych lat: "Pewien młody, przerażająco zdolny docent, po przeczytaniu mojej 
książki wyjaśnił mi przy szklaneczce tyrolskiego wina, że większość dzisiejszych świadectw 
o tamtych czasach jest »osadzona zbyt płytko«. Moralne oburzenie nie wystarcza. Potrzeb- 
ne jest jeszcze, jak się wyrazit filozoficzne zrozumienie zagadnienia. 'lego typu »incydenty 
dziejowe«, powiedziat co Inkwizycja, hitleryzm, stalinizm, trzeba widzieć we właściwej 
perspektywie. (...) Po dopiciu szklaneczki zrozumiałem, że natknąłem się na jednego z 
tych bezlitosnych erudytów, (»uczonków« - jak mówi Słowacki), którzy wiedzą wszystko, 
ale nic nie rozumieją. Jyp często spotykany. Na każdym uniwersytecie". 
Czy wrażliwe wnętrze młodego naukowca dotknęły laseczniki Zygfrydów czy prątki 
Werterów? Tadeusz Nowakowski - wnikliwy badacz literackich infekcji nie podjął jed- 
nak próby klasyfikacji tego przypadku. Niewykluczone więc, że zwłoka w dokonaniu 
przez pisarza wpisu do tytułowego sztambucha również spowodowana została koniecz- 
nością dłuższej obserwacji rekonwalescenta z Baden-Baden. 


"Dziadzio wariat!" 
Niezwykle barwny obraz intelektualnego życia w RFN wczesnych lat sześćdziesią- 
tych stanowią relacje Tadeusza Nowakowskiego ze zjazdów, spotkań, konferencji itp. 
poświęconych literaturze, jej związków z życiem, bądź skrótowemu i zazwyczaj po- 
wierzchownemu traktowaniu obu pojęć podczas burzliwych konwencji politycznych. 
Niemcy, zwłaszcza Berlin Zachodni, stały się w latach powojennych prawdziwym cen- 
trum kongresowym - od podobnych form integracji nie stronili również literaci. 
Tekst pt. "Granice nieobecności" przybliża atmosferę zjazdu "środowiska" na zam- 
ku w Elmau pokazując go jako" (...) zaganianie królików na łące do klatki pośród bezk- 
siężycowej nocy". Zawiera on także wiele interesujących spostrzeżeń o swoistym poj- 
mowaniu przez pisarzy tak mocno podkreślanych przez Nowakowskiego związków li- 
teratury z życiem. Felietonista "Kultury" prezentując czytelnikowi polskiemu specyfi- 
kę zorganizowanej egzystencji kulturalnych sfer Niemiec zachodnich nie unika, "kala- 
nia własnego gniazda".,,- Od pewnego czasu nie piszę, bo nie chciałbym wyskoczyć z szyn 
- zwierzał mi się niedawno pół żartem (ładne mi żarty!) pół na serio młody prozaik z 
ojczystej niwy. - Jestem po prostu zdezorientowany. Trzeba poczekać aż się sytuacja wyja- 
śni na najbliższym zjeździe...". Seanse terapii grupowej, odsuwające pisarza od jego 
zasadniczego zajęcia to również groźba uwikłania się w "powinność" czy służbę (także 
bezpieczeństwa, opiewaną w socrealistycznej hagiografii). Wyalienowana literatura za- 
chodnioniemiecka przełomu lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych (w odróżnieniu od 
tworzonej na "zamówienie społeczne" i zapędzanej przez partię do kieratu komuni- 
stycznej propagandy literatury NRD) była postrzegana przez Nowakowskiego w znacz-
		

/kronika_bydgoska_1900320_0001.djvu

			318 


nej mierze jako zjawisko wyrastające zarówno z germańskiego mistycyzmu, jak i z umi- 
łowania sielankowej Gemutlichkeit (w przypadku literackiej konfekcji). Efekt doświad- 
czeń z "literaturą zaangażowaną" w latach nazizmu i w okresie dominacji socrealizmu 
w bloku wschodnim oraz potępienie przez oba systemy "sztuki zwyrodniałej", według 
autora relacji z Elmau "wiele tłumaczy, ale nie wszystko rozgrzesza" - także niezrozu- 
mienie rozmawiającego z pisarzem młodego stypendysty dla innej literatury niż mod- 
na:" (...) trzeba było mu powiedzieć: napijmy się panie docent! Błogosławieni, którzy spa- 
dli z księżyca, dziń! Lamus nie lamus, pochwalmy samotnego, wiernego swej prawdzie 
artystycznej, cyk!". 
W imprezie zorganizowanej przez Bolla i Richtera - autorów poważanych przez 
Nowakowskiego wzięli jednak udział - ku zaskoczeniu bydgoskiego pisarza tacy twór- 
cy, jak np. Klaus Rohler, odczytujący "opowiadanie o abstrakcyjnych gehennach abs- 
trakcyjnego człowieka, któremu stopy stopniowo zamieniają się w górę lodową (...)". Jego 
wystąpienie musiało doprowadzić Nowakowskiego - pisarza z pasją, do wywołania po- 
ruszenia wśród słuchaczy zachwyconych hermetyczną prozą:" (...) westchnąłem na głos: 
- Habt ihr Sorgen! Nie macie innych zmartwień! - Kilka zgorszonych twarzy odwróciło się 
w moją stronę". Ten incydent naruszył nie tylko dobre samopoczucie niemałej zapewne 
części zebranych - był on profanacją owianego legendą magicznego rytuału składania 
ofiar sztuce, odbywającego się pod okiem mistrza ceremonii H. W. Richtera. uaktował 
on adeptów z zachowaniem swoistej Fuhrerprinzip: ,,(...) autor siada na krześle elek- 
trycznym, otoczony plutonem egzekucyjnym krytyków; nie ma prawa ani się bronić ani się 
... obrażać! Niektórzy młodzieńcy »leżeli w polu jako bycy tłuści po rzezi« (Psalm 26, We- 
spazjan Kochowski); zapominając o słowach Goethego: " Zatłuczcie tego psa na śmierć - 
to recenzent!" (...)". Cierpieniom debiutantów wywołanych przed sąd kapturowy kryty- 
ki, (która według dosadnego określenia Reich-Ranickiego, właśnie dzięki "Grupie 47" 
wydźwignęła się z poziomu "Das ist all es ScheiBe!"), przyglądał się obok autora "Szo- 
py za jaśminami", relacjonującemu spektakl grozy dla paryskiej "Kultury", korespon- 
dent konkurencyjnego ideologicznie warszawskiego czasopisma... "Nowa Kultura" An- 
drzej Wirth. Był on zapewne również świadkiem wystąpienia "krnąbrnego" Tadeusza 
Nowakowskiego: "Bardzo grzecznie wprowadzony przez Hansa Wernera Richtera, ojca 
»Grupy 47«, odczytałem fragment »Obozu Wszystkich Świętych« w tłumaczeniu Armina 
Drossa. Z premedytacją, przyznaję, wybrałem jedną z najmniej dla audytorium przyjem- 
nych scen, uważając, że - caC)', cacy - ale w odległości kilkudziesięciu mil od Dachau nie 
potrzeba wymyślać su"ealistycznych koszmarów: za wiele prawdziwych unosi się nad tą 
ziemią. Potem wstał pewien pan i wśród odświętnej ciszy powiedział: - Nowakowski należy 
do tych, którzy sądzą, że przy pomocy literatury można świat zmienić na lepsze... - W glosie 
jego, jakże życzliwym, słyszałem dobrotliwą ironię: »zostawmy mu to złudzenie...«". 
Ogrom wrażeń, jaki pozostawiły na Nowakowskim zjazd w Elmau, hermetyczność 
nowej prozy niemieckiej i organów percepcji jej twórców, pozwoliły zapewne pocho- 
dzącemu z Bydgoszczy pisarzowi potraktować kongres w Wiesbaden z dystansem do 
rzeczywistości, przekraczającym nawet modne konwencje:" 'len cherlawiec kaszlem tar- 
gany, który właśnie wspina się na podium, odsłaniając na moment piszczel dziurawiący 
skarpetkę, wygląda jakby się miał zaraz rozsypać. Ino patrzeć, jak wbiegnie sprzątaczka i 
zgarnie go do szufelki".
		

/kronika_bydgoska_1900321_0001.djvu

			319 


Okulary, teczka oraz identyfikator to rekwizyty, które najskuteczniej łączą intruza z 
dostojnym gronem, nawet gdy zaproszenie wystosowane do niego może być wynikiem 
pomyłki: " W Stuttgarcie mieszka jeden z najlepszych organistów na świecie, prof. Anton 
Nowakowski. W Monachium ordynuje dr Helmut Erich Nowakowski, sława medycyny 
niemieckiej. Może to ich miano na myśli?". Udział w podobnych imprezach jest niczym 
duchowa konieczność długoletnich przyjaciół, spotykających się na pogrzebie wspól- 
nego znajomego, a zatem podczas ceremonii, której przebieg nietrudno przewidzieć: 
lIPO co ci zacni panowie w okularach godzinami dukają z papierków, skoro i tak każdy z 
obecnych na sali ma gotowy tekst przed sobą? Czy to nie strata czasu w epoce druku, radia 
i telewizji? Nic podobnego. Takie dostojne zbiegowisko to coś więcej niż konwenans towa- 
rzyski. To obrządek pseudoreligijny, rytua
 liturgia. W kościele też z góry wiemy»co będzie 
dalej«, a jednak w skupionym milczeniu siedzimy w ławce, ciało mistyczne (...) Ślizgam 
się okiem po poradlonych czołach. Większość tych panów, zanurzonych w fotelach po 
uszy, zna się nawzajem jak łyse konie. Wiedzą dobrze co kto gdzie i kiedy powie. Niektórzy 
mędrcy wiecznie ten sam wygłaszają odczyt. Bywalcy. Wyżeracze. Nałogowcy. (...) Gdzie 
jest, na Jowisza, ten niezepsuty przez szkołę i życie brzdąc, który z okrzykiem »Dziadzio 
wariat!« wbiegnie na salę, WY1Wie mówcy kartki z ręki i z chichotem rozsypie je po spoco- 
nych łysinach? Dyzio, przybywaj/" 
Blask szacownych glac, zroszonych wysiłkiem wzajemnej adoracji zanika jednak w 
konfrontacji z jaskrawą paletą politycznych odcieni prezentowanych m.in. przez ży- 
dowskiego profesora o hakatystycznych uprzedzeniach, zwolenników utrzymania sta- 
linowskich posiadłości w Europie, amerykańskich wojskowych, Niemców sudeckich, 
wyborców Barry'ego Goldwatera czy kongresmena polskiego pochodzenia, dla które- 
go pobyt na kongresie w Wiesbaden stał się przystankiem w drodze na" doroczną sesję 
Unii Międzyparlamentarnej czy też Międzyplanetarnej". Galeria starych znajomych, 
upstrzona tu i ówdzie portretami nowych członków zacnego grona, jest wymarzonym 
miejscem dla akwizytorów politycznych, utożsamianych przez Nowakowskiego z emi- 
gracyjnymi weteranami, nawołującymi w swych wydawnictwach do obrony polskich 
praw do Lwowa i Wilna: " Pewien si
 grzeczny pan z rumieńcem patriotycznego podnie- 
cenia na apetycznie zaokrąglonym licu wręczył nam cudzoziemcom, materiały propagan- 
dowe, zredagowane przez związek przesiedleńców ze wschodu, a skarżące się przed świa- 
tem na krzywdę wyrządzoną Niemcom (Szczecin i Wrocław pod "polskq administracją"). 
(...) A kiedy jeden z tych luksusowo wydrukowanych prospektów zużyłem na cel raczej nie 
przewidziany przez wydawców (zrobiłem z niego papierową łódkę dla mego trzyletniego 
synka), pomyślałem sobie: oto moja cicha zemsta, odwet za to, co z naszymi żarliwymi 
broszurkam
 petycjami i memoriałami dzieje się od tylu lat na różnych międzynarodo- 
wych zjazdach i konferencjach". 
,,Es lohnte sich... Opłaciło się zaprosić Nowakowskiego. " - tę opinię niemieckiego 
krytyka Hansa Schwab-Felischa z "Frankfurter Allgemeine Zeitung" zacytował pisarz 
w zakończeniu swej relacji ze zjazdu literatów w zamku Elmau. Należałoby jednak 
zapytać, czy sam Nowakowski coś zyskał, kiedy oczekiwanie na rozsądnego niewiarą w 
uczonków małego Dyzia wypełnił kontaktami z intelektualno-literackimi elitami Nie- 
miec i Europy?
		

/kronika_bydgoska_1900322_0001.djvu

			320 


W gwiazdozbiorze "Grupy 47" i w pantalonach Chruszczowa 
Felietony Tadeusza Nowakowskiego z przełomu lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych 
dotyczące sceny literackiej i życia umysłowego Republiki Federalnej są naznaczonym 
przenikliwością i ironią obrazem sporej części społeczeństwa i elit "Mercedeslandu" , jak 
pisarz ochrzcił Niemcy okresu ,,FreJ3welle" (fali obżarstwa). Doświadczenia wojenne pi- 
sarza oraz pobyt na emigracji spowodowały, że niezależność pisarza zawsze była o "nu- 
mer za duża" w stosunku do aktualnych mód politycznych, literackich i towarzyskich. 
Niewygoda związana z przyjęciem takiej postawy nie przeszkadzała mu jednak w krytyce 
zarówno obojętności części niemieckich obywateli do nazistowskiej przeszłości, jak i 
pojawiającej się od połowy lat sześćdziesiątych w całej zachodniej Europie i USA mito- 
logizacji systemu komunistycznego, przy równoczesnym pomijaniu niektórych jego "osią- 
gnięć" - np. inwazji na Czechosłowację w 1968 r. Tadeusz Nowakowski spotykając się z 
Hansem Wernerem Richterem i "Grupą 47" miał doskonałą okazję poznać oblicze twór- 
ców związanych z tym stowarzyszeniem i śledzić ich ewolucję -lub konsekwentną posta- 
wę - wobec problemów dominujących w życiu umysłowym Republiki. 
"Między "Gartenlaube" a Tupamaros. Opowieści z Teutońskiego Lasku" to świetna 
analiza wspomnianego zjawiska fascynacji mitem rewolucji, kultywowanym przez le- 
wacką młodzież studencką, która bierze udział w bataliach ulicznych z robotnikami 
zachodnioberlińskimi i - jak pisze autor - " dostaje po głowie od dwa razy więcej od siebie 
zarabiającego kierowcy dźwigu budowlanego, a więc - o zgrozo! - właśnie od tego, które- 
mu pragnie zapewnić lepsze warunki bytowe". Zadowolony ze swego faktycznego awan- 
su z lat cudu gospodarczego proletariat - lub raczej klientela Volkswagena i Grundiga 
- nie poddaje się wpływom rozgoryczonych agitatoró\y "Rote Zellen" i marginalnej 
Niemieckiej Partii Komunistycznej, którzy przed podjęciem dialogu z uciskanymi po- 
winni przypomnieć sobie, że " (...) sportowe wozy lepiej zaparkować w przyzwoitej odle- 
głości od bramy fabrycznej". 
Mimo obfitości radykalnych organizacji nie są one w stanie kupić większości, a uwiel- 
bienie dla Castro, Che Guevary, Mao i Trockiego całkowicie przesłania im postać Alek- 
sandra Dubczeka - przywódcy (rzeczywiście masowej) "praskiej wiosny". Symboliczną 
figurą nie jest także Jan Palach, protestujący przez samospalenie przeciw interwencji 
wojsk Układu Warszawskiego w Czechosłowacji, lecz Rudi Dutschke, później ciężko 
zraniony przez neohitlerowca. Zalecał on"atak na parlament, urząd podatkowy, trybu- 
nały sądowe, redakcje koncernu Springera, »America-house«, komisariaty policj
 koszary 
i poselstwa pewnych kraj6w". Obserwując rzeczywistość RFN od 1952 r. i fascynację 
Niemców odcieniami czerwieni i koloru brunatnego, Nowakowski przedstawia nastę- 
pującą konstatację: " Cokolwiek się krytycznego powie o obecnym państwie zachodnio- 
niemieckim, a powiedzieć dałoby się niejedno, przyznać trzeba, że niewiele jest dzisiaj 
kraj6w na świecie, w kt6rych by tak uczciwie przestrzegano praworządnośc
 jawności ży- 
cia publicznego, demokracj
 swob6d obywatelskich i wolności ludzkich. Korzystają z tych 
swob6d nawet ci, kt6rzy im zagrażają". 
Publicystyczne wystąpienia Ulrike Meinhof (później stała się ona wraz z Andre- 
asem Baaderem założycielką słynnej organizacji lewackich terrorystów) to jeden z pieIW- 
szych objawów nowej choroby niemieckiego środowiska intelektualno-literackiego. No- 
wakowski opisuje też rozgoryczonego słowackiego autora emigracyjnego, który nie
		

/kronika_bydgoska_1900323_0001.djvu

			321 


mógł znieść faktu, że "żaden renomowany kapitalistyczny wydawca w NRF nie przyjmie 
dziś maszynopisu skażonego bakcylem antykomunizmu". Postać Józefa Czapskiego - 
malarza, eseisty "Kultury" i pisarza wzbudziła podobne kontrowersje, gdy Nowakow- 
ski próbował znaleźć wsparcie dla organizacji wystawy jego obrazów: "Ale ten He" 
Tschapsky, jak się dowiaduję jest autorem książki »Unmenschliche Erde« ...Już sam ty- 
tuł... Na domiar złego pisze w niej o Katyniu! W tej sytuacji... sam pan rozumie.... "Zrozu- 
miałem: kto pisze o Katyniu, nie może być dobrym malarzem". 
A nastroje w cenionej przez pisarza "Grupie 47"? Rozpad Richterowskiego stowarzy- 
szenia planującego spotkanie w Czechosłowacji okresu "praskiej wiosny" (nie doszło do 
skutku ze względu na inwazję) zwieńczył podziały wśród bliskich jej literatów. Nowa- 
kowski przedstawia zatem najnowsze osiągnięcia lewackich jastrzębi i ich próby zbliże- 
nia z klasą robotniczą: " Tak czy inaczej, im bardziej się Melpomena 
issa upolitycznia, 
tym słabiej trzyma się na nogach. W ostatniej jego sztuce bliska była omdlenia. Mówią, że 
ilekroć 
iss w swoim luksusowym apartamencie w Sztokholmie zasiada do napisania an- 
tyburżuazyjnego utworu, nakłada na siebie proletariacką bluzę, którą zaprojektowała mu 
jego żona, znana dekoratorka, wywodząca się z jednej z najbogatszych rodzin w Szwecji". 
Hans Magnus Enzensberger - " (...) bodaj jedyny pisarz na świecie, który zaznał szczęścia 
kąpieli w Morzu Czarnym u boku pierwszego sekretarza KPZS, w prywatnych pantalonach 
Chruszczowa, osobiście mu wypożyczonych przez samego Nikitę - zaiste, w czepku się ten 
Hans Magnus urodził!", redaktor organu "nowej lewicy" oburzył Nowakowskiego (byłe- 
go więźnia gestapo) wierszem pt. "Piana", w którym wymienia skrót NATO obok słów 
Hiroszima i Auschwitz. Giinter Grass napisał ironicznie o tym wrogu Zachodu, że ba- 
wiąc u Castro "pławił się tam zapewne w cukrze i tabace". Tadeusz Nowakowski podkreśla 
również fakt, że materiały do "plakatowej ramoty" pt. "Przesłuchanie w Hawanie" (dot. 
emigrantów biorących udział w desancie w Zatoce Świń) udostępniła temu autorowi... 
kubańska służba bezpieczeństwa. Do "piszących czeIWonym atramentem" pisarz zalicza 
ponadto Gerharda Zwerenza - piewcę "rewolucyjnego seksu", Petera Riihmkorfa i Giin- 
tera Bruno Fuchsa - miłośników wywrotowego wychowania od kołyski, "walczącego z 
izraelskim agresorem" Ericha Frieda, Rolfa Hochhutha, toczącego batalie z Pentago- 
nem, Heinara Kipphardta - "św. Sebastiana ultralewicy", Martina Walsera - wroga dy- 
rekcji Deutsche Bank i Reinhardta Lettaua - krytyka "amerykańskiego faszyzmu i mili- 
taryzmu". Nowakowski: " O sowieckim militaryzmie nigdy nie słyszaŁ Szczęśliwy człowiekl" 
Kto zatem zawsze był uważnym uczniem lekcji literatury? Thdeusz Nowakowski po 
raz kolejny wymienia konsekwentnie trzech twórców: "na wskroś ideowego" H. W. Rich- 
tera, "rozgniewanego moralistę" H. BOlIa i "wszechstronnie utalentowanego" G. Gras- 
sa. Lider "Grupy 47" już za czasów Adenauera nawoływał - podobnie jak bydgoski 
pisarz - do przezwyciężenia prowincjonalizmu i "małomiasteczkowych podrygów kul- 
tury". Nowakowski podkreśla ogromne zainteresowanie, jakim Richter (ale także BolI 
i Grass) darzył Polskę, o czym zresztą opowiadał pisarzowi podczas spotkania w swojej 
willi w Miinchen-Pasing. Trudno się zatem dziwić, że Tadeusz Nowakowski będąc pod 
wrażeniem tej relacji cytuje w "Kulturze" nr 10/1961 ciekawsze myśli Richtera o Pol- 
sce i kontaktach z przedstawicielami jej elit (filozof L. Kołakowski, literat S.J. Lec, 
germanista prot. Roman Karst i in.), zawarte w jego maszynopisie dla rozgłośni Nord- 
deutscher Rundfunk.
		

/kronika_bydgoska_1900324_0001.djvu

			322 


Heinrich BolI - pisarz uchodzący za "sumienie dzisiejszej literatury niemieckiej", 
który "najchętniej żyłby jednocześnie w duchowym konkubinacie z katolicyzmem i so- 
cjalizmem własnego chowu", były żołnierz Wehrmachtu, stacjonujący w 1940 r. w Byd- 
goszczy (a zatem w czasie, gdy Thdeusz Nowakowski ulaywał się we Włocławku i został 
wkrótce aresztowany), jeden z pionierów i czołowych twórców nurtu konsekwentnie 
podejmującego tematykę hitlerowskiej przeszłości ijej skutków 
,(...) powieść"Bilard o 
wpół do dziesiątej" należy do najcenniejszych osiągnięć powojennej prozy niemieckiej"), z 
pasją odnosił się do późniejszych problemów Niemiec, jak np. terroryzm w latach sie- 
demdziesiątych, laureat Nagrody Nobla, współautor (z G. Grassem) lub inicjator wielu 
petycji na rzecz wolności słowa w PRL, wspierał polską opozycję finansowo (pomoc dla 
KOR-u) i moralnie (przewodniczył seminarium o prawach człowieka w bloku wschod- 
nim), popularyzator polskiej myśli niezależnej (apele o międzynarodowe poparcie To- 
warzystwa Kursów Naukowych), jako pierwszy przyjął u siebie wydalonego z ZSRR Alek- 
sandra Sołżenicyna i był jednym z niewielu autorów, jakich postawę Nowakowski zawsze 
doceniał, mając jednocześnie świadomość, że opisywana przez niego "bezdomna lewica 
"Grupy 47" jest ulubionym celem niewybrednych komentarzy ze strony m.in. Franza 
Josepha Straussa czy ministra spraw zagranicznych von Brentano. Pisząc w 1960 r. o 
ugrupowaniu H. W. Richtera wymienia Nowakowski BolIa wśród autorów zaangażowa- 
nych - m.in. obok Enzensbergera (pod koniec lat sześćdziesiątych zajął się on, jak wiado- 
mo, walką z niemiecką demokracją...), jednak już wtedy określenie BolIa "jedynym roz- 
gniewanym moralistą, nie czyniącym jeszcze wiosny", nie straciło dla pisarza sensu rów- 
nież w okresie lewackiej rewolty na niemieckich uniwersytetach. 
Giinter Grass - "rocznik 1927, gdańszczanin polskiego pochodzenia po kądziel
 nie- 
miecki Gombrowicz, autor świetnej, upstrzonej swoistymi »polonicami« powieści «Blaszany 
bęben»2, chyba najbardziej znany w naszym kraju pisarz z RFN, z niespotykaną wręcz 
sympatią odnoszący się do Polski i Polaków (czyżby należał do tych, o których Nowakow- 
ski napisał"Niewesołe to odkrycie, że dość znaczny procent zagranicznych przyjaciół Polski 
stanowią ludzie z lekka stuknięci"?), podobnie jak BolI często opisywany i publikowany w 
paryskiej "Kulturze", ale także w "drugim obiegu" (m.in. "Zapis", "Aneks", "Arka", 
oficyna NOWA), zaangażowany w polskie sprawy, uparty marzyciel polityczny, przeciw- 
nik zjednoczenia Niemiec, jeden z pieIWszych, którzy domagali się uznania polskiej gra- 
nicy zachodniej. Zwrócił on uwagę Nowakowskiego już podczas zjazdu w Elmau, a w 
późniejszym okresie wzbudził jego podziw odwagą, z jaką ten adwersarz skrajnej prawi- 
cy potępiał wybryki lewaków: " Zdarzyło się, że ten Kipphardt w programie teatralnym ogło- 
si/ czarną listę dwunożnych gadów, które dla dobra rewolucji należałoby zadeptać, i że w tym 
te"arium sromoty umieścił również burmistrza, swego chlebodawcę. A gdy po tym gejzerze 
Torquematołectwa, napiętnowanym zresztą publicznie przez Grassa, teatr miejski nie przedłu- 
żył Kipphardtowi kontraktu, zrobiono z niego męczennika (...)". 


"Dlaczego kochamy Tadeusza Nowakowskiego?" 
"Gdyż... niemodnym pisarzem był!" Jego stylem był bowiem dystans, z jakim trak- 
tował w swoich publikacjach przywiązanie zarówno polskiej emigracji, jak i niemiec- 
kich wypędzonych do folklorystycznego rytuału. Ten fakt oraz już wspomniana wcze- 
śniej "o numer za duża" niezależność od obowiązujących konwenansów ułatwiały mu
		

/kronika_bydgoska_1900325_0001.djvu

			323 


zapewne w znacznym stopniu pogodzenie jego przekonań politycznych z umiejętno- 
ścią mówienia o polskich ułomnościach w gronie cudzoziemców: " Wr6ćmy tylko, dla 
przykładu, do wynoszenia spraw wewnętrznych poza opłotki. Szantażując się wzajem »po- 
czuciem godności narodowej«, »elementarnym poczuciem taktu« i tym podobnemu »nie 
godzi się«, zwolna zaczynamy wierzyć, że sądy nasze i opinie rzeczywiście powinny być 
podporządkowane »wyższym względom«, w tym wypadku uzależnione od geograficznej 
odległości. Jeśli więc Krupczałkowski powie w Warszawie do Kopciułkiewicza, że Wisła 
śmierdz
 nikt się tą rewelacją nie zmartwi. Ale niech ten sam Krupczalkowski wyjedzie do 
Paryża i w rozmowie z Monsieur Dupontem zwierzy się po trzecim kieliszku z brzydkiego 
zapachu WisI)', nar6d nasz z niesmakiem odwróci się od zdrajcy i paszkwilanta. »Renegat 
Krupczałkowski - przeczytamy w warszawskiej »Kulturze« - zbeszcześcil kr610wę rzek pol- 
skich. Przy obcych!.« Cenić Nowakowskiego należy również za to, że mimo swej niechęci 
do źle skrojonych, lecz modnych su"ealistycznych eksperymentów (gdy należało pisać o 
eksperymentach ideologicznych na światową skalę), uniknął przywdziewania zbyt ciasnej 
i mocno już znoszonej literackiej konfekcji: »Powtarzam: nie jestem entuzjastą literatury, 
wprzągniętej w rydwan szczytnych zadań, widok pisarza w kombinezonie" inżyniera dusz" 
czy w białoczerwonym ornacie Wieszcza Narodowego napawa mnie niepokojem (u. )«". 
Swym językiem, pełnym trafnej ironii, dowcipu, barwnych metafor i zaskakujących 
parafraz potrafił skupić uwagę czytelników na kwestiach istotnych. ,,(...) »akademik« 
czytany od okładki do okładki - publiczność domaga się dalszych książek (...)" - napisano 
,o nim w ankiecie "Kultury" (nr 4/1964) dotyczącej czytelnictwa na emigracji. 
Czy powinien był nosić krępujący nieco ruchy, klasyczny garnitur na miarę także 
mieszkającego w Monachium Józefa Mackiewicza? Łamy "Kultury" posłużyły w róż- 
nym czasie obu pisarzom do dyplomatycznego wyrażenia drobnych uszczypliwości, choć 
Nowakowski pisał o autorze "Zwycięstwa prowokacji" używając przymiotnika "znako- 
mi ty" . 
Swoim stosunkiem do komunizmu "zasłużył" sobie z pewnością na pomówienia o 
konszachty z byłymi nazistami i bywalcami wydumanych lokali ze strip-teasem w wy- 
konaniu panieniek zrzucających z siebie obozowe pasiaki - takimi sensacjami uraczył 
czytelników (po spotkaniu z Nowakowskim!) wysłannik warszawskiej "Kultury" An- 
drzej Brycht w swoim "Raporcie z Monachium". 
Unikanie politycznej pstrokacizny w literackich kreacjach spowodowało zapewne, 
że dostrzegli go tylko najwybitniejsi pisarze Niemiec, jak np. Horst Bienek, piszący o 
nim: "Ale kto z państwa zna jeszcze też jednego z wielu pisarzy emigracyjnych, którzy 
znajdują się między nami? Aleksander Zinowiew, Władimir Wojnowicz, Włodzimierz Odo- 
jewsk
 Iwan Divis, Ota Filip, Tibor Tollas, Magdalena Constantinescu, Tadeusz Nowa- 
kowski (...). To autorzy, kt6rzy są tłumaczeni na wiele języków, niekt6rzy o światowej sła- 
wie. Emigranci są wśr6d nas". 
A moda zachodnioniemieckich salonów literackich? Gombrowicz pisał o Grassie, 
że pojawia się tam w fioletowym smokingu. Choć Grass temu zaprzecza, Nowakowski 
potrafił jednak w licznym gronie "gray man'ów" dostrzec postaci barwne. Richter, Grass, 
BolI - pisarze, dla których obsesją były Niemcy i Polska oraz ich pogranicze etniczne, 
wojna i pokój, rodzinne strony i wypędzenie, wiara i zawiłe boskie wyroki... Merkwur- 
dig - przecież takim pisarzem był także Tadeusz Nowakowski!
		

/kronika_bydgoska_1900326_0001.djvu

			324 


Literatura: 
Horst Bienek: Stopniowe zadławi anie się krzykiem; "Kultura", Paryż, nr 9/1994. 
Kronika kulturalna. W oczach Londynu; tamże nr 4/1964. 
Henryk Martenka: Honorowy, ale nieznajomy; Ilustrowany Kurier Polski, nr 30, 11-13.02.1994, Bydgoszcz. 
Tadeusz Nowakowski: "Merkwiidig", "Kultura", Paryż nr 7-8/1957. 
"Granice nieobecności", tamże nr 1-2/1960. 
Sztambuch; tamże, część 1 w nr 9/1960, dok. w nr 10/1960. 
Trudna sztuka nawlekania igły (fragmenty stenogramu pewnej pogawędki); tamże, nr 3/1961. 
Bezdomna lewica tamże, nr 10/1961. 
Rzut okna na Niemców; cz. l, tamże, nr 7-8/1963, cz. 2 w nr 9/1963. 
Wiesbaden; tamże, nr 11/1963. 
Weekend kibica; tamże, nr 1-2/1966. 
Manneken-pis; tamże, nr 6/1967. 
Między "Gartenlaube" a Tupamaros (opowieści z Teutońskiego Lasku); tamże, nr 1-2/1972. 
Obóz Wszystkich Świętych (powieść); Warszawa, Czytelnik 1990. 
Urzeczenie (opowiadania); Bydgoszcz, Instytut Wydawniczy "Świadectwo" 1993. 
Stefan Pastuszewski: Swojski i europejski (nota o autorze) w: "Urzeczenie" 1: Nowakowski, Instytut Wydaw- 
niczy "Świadectwo", Bydgoszcz 1993. 
Andrzej Stach: Trzeba mówić jak najjaśniej. Wywiad z Marcelem Reich-Ranickim; "Kultura", Paryż, nr 5/ 
1997. 


Przypisy 
l "Religijna" tenninologia może mylić - Tadeusz Nowakowski nie ma tu oczywiście na myśli późniejszego 
"papieża" krytyki literackiej M. Reich-Ranickiego, który w RFN pojawił się dopiero w r. 1958, a okres 
wojny - ł>ędąc Zydem - przeżył w getcie lub w ukryciu (resztę rodziny wymordowano). Faktem jest jednak 
jego "duszpasterstwo ideowe" w polskiej prasie stalinowskiej - (przyp. KO.). 
2 Grass przyznaje się raczej do kaszubskiego pochodzenia (ze strony matki). Jego powieść nosiła taki tytuł 
w pierwszym, fragmentarycznym przekładzie (z języka francuskiego) dokonanym dla paryskiej "Kultury" 
w 1962 r. Tłumaczenie późniejsze brzmi "B1aszany bębenek" i ukazało się w całości w "drugim obiegu" 
(oficyna NOWA, 1979 r.), a następnie oficjalnie w 1983 r. (skróty cenzury) i w r. 1992. 


..
		

/kronika_bydgoska_1900327_0001.djvu

			325 


Teodora Maciejewska-Janke (opr.) 


. , 
HARCERS1WO ZENSKIE W BYDGOSZCZY W LATACH 1918-1949 
, 
WE WSPOMNIENIACH SWYCH CZŁONKIN (CZ. 1) 


Od autorki 
Bydgoszcz, miasto położone nad rzeką Brdą i Kanałem Bydgoskim, łączącym Brdę 
z Notecią, pozostawało pod zaborem pruskim w latach od 1772 do 1919. Z punktu 
widzenia gospodarczego była dla zaborcy miastem o dużym znaczeniu, głównie z racji 
liczącego się tu przemysłu, rozwiniętej żeglugi i ważnego węzła komunikacyjnego, z 
dużymi warsztatami naprawy taboru kolejowego. Nic też dziwnego, że okupant nie 
szczędził wysiłków w zakresie germanizacji miejscowej ludności, tępiąc z całą surowo- 
ścią wszelkie przejawy polskości na tym terenie. W takich warunkach wszelkie prace 
mające na celu utrzymanie polskości, nie należały do zadań łatwych. Z tego też powo- 
du wysiłki podejmowane na tym odcinku nie mogą być nie zauważone i nie mogą po- 
paść w zapomnienie. Zebranie materiałów mogących stać się przyczynkiem do historii 
prac zastępów i drużyn skautek-harcerek Ośrodka Bydgoskiego było więc ze wszech 
miar wskazane. 
Opieram się w nich na relacjach druhen, które angażowały się w tym czasie w pracę 
harcerską, o kroniki drużyn, o posiadane rozkazy komendy Chorągwi Bydgoskiej i 
Ośrodka Bydgoskiego, o "Historie Chorągwi Wielkopolskiej" oraz w niewielkim stop- 
niu o dane uzyskane z Archiwum Państwowego w Bydgoszczy i z Archiwum Akt No- 
wych w Warszawie. Zdaję sobie sprawę, że dane są niepełne i nieprecyzyjne. Pamięć 
ludzka jest bowiem zawodna. 
Przede wszystkim chcę szczególnie podziękować druhnie hm. Zofii Kopciównej, jed- 
nej z pieIWszych harcerek bydgoskich, która udostępniła mi swoje zapiski. W niniej- 
szej pracy znajdują również odbicie relacje ustne pieIWszych skautek bydgoskich m.in. 
dh.: Zofii Waszak-Dobrowolskiej, Marii Goncerzewicz-Szulcowej, Gertrudy Sperkow- 
skiej-Łubinkowskiej, poparte udostępnionymi zdjęciami oraz Barbarze Zwolanowskiej 
i Urszuli Mikołajczykowej za pomoc w redagowaniu. 
Poza tym składam serdeczne podziękowana tym wszystkim, nie wymienionym tu 
osobom, które bezinteresownie pomogły w gromadzeniu materiałów. 


1. Początki skautingu 
Powstanie pieIWszej drużyny skautowej w Bydgoszczy opisał najstarszy bydgoski har- 
cerz Wincenty Gordon:" W dniu 8 sierpnia 1917 r. w salce parafialnej kościoła ŚJ.v. 1Tójcy 
w Bydgoszczy spotkał się z młodzieżą bydgoską zorganizowaną w różnych towarzystwach 
oświatowych i sportowych przysłany z Poznania, z Komendy Skautowej na zabór pruski 
dh Jan Wierzejewski. Zebranych było około 40 osób. Przekazał on informacje o ideologii 
skautingu i zapoznał młodzież z jego rozwojem w Polsce, a głównie na terenie zaboru 
pruskiego. Dh Jan Wierzejewski podjął pracę linotypisty w "Dzienniku Bydgoskim". Zało- 
żył 1-szą drużynę harcerską, której patronem został Stanisław Staszic". 
W październiku 1917 r. Niemcy aresztowali w Poznaniu instruktorów skautowych za
		

/kronika_bydgoska_1900328_0001.djvu

			326 


udział w manifestacji kościuszkowskiej, a podczas zlotu, jaki odbył się w Wierzenicy 
pod Poznaniem, w czasie Zielonych Świąt w maju 1918 r. zarządzili likwidację skautin- 
gu. W odpowiedzi cały skauting wielkopolski przeszedł do konspiracji. Nasiliła się praca. 
W związku z niekorzystnymi wydarzeniami pierwszej wojny światowej, wszelkie dzia- 
łania toczyły się szybko. W Niemczech wybuchła rewolucja. Wiele skautek wstąpiło do 
Ochotniczej Legii Kobiet. Nazywano je "Olkami". W Archiwum Akt Nowych pod sy- 
gnaturą 2277 znajduje się pismo (bez daty), w którym wymieniono nazwiska i adresy. 
Jest ono zatytułowane "Pracownice od roku 1912 do 1918". Między innymi znajduje 
się tam nazwisko skautki z Bydgoszczy - Popławska Jadwiga z d. Szumanówna, Byd- 
goszcz, ul. Długa. 
1łudno dziś podać dokładną datę powstania w Bydgoszczy pieIWszej drużyny skautek. 
Według oświadczenia wyżej wspomnianego dh. Wincentego Gordona i relacji dh. Zofii 
Waszakówny-Dobrowolskiej (wywiad przeprowadzony przez dh. Zofię Kopciównę dnia 
21 listopada 1972 r.) - pieIWsza drużyna skautek im. Królowej Jadwigi - l BDH powstała 
8 listopada 1918 r. w Domu Polskim przy ul. Gamma (dzisiejsza ul. Warmińskiego). 
Organizatorką i drużynową była dh. Zofia Waszakówna, jedna z pieIWszych nauczycie- 
lek polskich i organizatorek polskiego szkolnictwa w Bydgoszczy. Drużyna składała się 
przeważnie z członkiń stowarzyszenia "Brzask". Przyboczną została Hanna Rylska, któ- 
ra w 1920 r. przejęła drużynę po dh. Zofii Waszakównej. Zbiórki odbywały się m.in. w 
salce ochronki Zakładu św. Floriana. Przy zakładzie tym mieścił się sierociniec i nieduży 
szpital. Lekarzem w tym szpitalu był dr Maryński, który w porozumieniu z drużynową 
Zofią Waszakówną prowadził dla skautek kursy ratownictwa. Przeprowadzał różne ćwi- 
czenia sanitarne, przygotowując w ten sposób przyszłe sanitariuszki, które przydały się w 
czasie walk ó wyzwolenie. Dh Jan Wierzejewski zapoznawał skautki z jeszcze innymi 
ćwiczeniami, jak: terenoznawstwo, zastosowanie węzłów, sygnalizacja, rozkładanie na- 
miotów i pionierka. Na zbiórkach druhny poznawały i historię, i literaturę polską oraz 
zapoznawały się z ideologią skautingu. Wymagano ścisłego przestrzegania prawa skau- 
towego w życiu. Stosowano różne ćwiczenia w pracy nad sobą, począwszy od codzienne- 
go dobrego uczynku. Praca w drużynie prowadzona była w ścisłej konspiracji. Mundu- 
rów nie używano. Strojem były granatowe spódniczki, białe bluzeczki i czapki rogatywki. 
W dniu 27 grudnia 1918 r. wybuchło w Poznaniu Powstanie Wielkopolskie. Skauci z 
Bydgoszczy przedzierali się przez "zieloną granicę" na tereny objęte powstaniem, by w 
nim uczestniczyć. Zadaniem skautek było zmagazynowanie środków opatrunkowych, jak 
bandaży, gazy i waty. Środków tych było bardzo mało, wobec tego przygotowywano tzw. 
szarpie. Było to bardzo pracochłonne. Poza tym dziewczęta szyły lub więzły na drutach 
rękawice, nauszniki, skarpety dla powstańców, które następnie przemycano na tereny 
powstania. Szykowały też opaski biało-czeIWone na rękawy, chorągiewki polskie i czapki 
rogatywki. Haftowały na tarczach godło Polski - białego orła na czerwonym tle. Wobec 
terroru zaborcy, praca skautek, aż do wejścia \fojska polskiego do Bydgoszczy była taj- 
na. Niemcy powołali organizację "Grenzschutz" czyli obrońcy granicy. ° terrorze niech 
świadczy fakt, że przed opuszczeniem miasta Grenzschutz zdemolował i podpalił Dom 
Polski przy ul. Gamma, a w noc poprzedzającą wejście wojska polskiego do Bydgoszczy 
pościnał maszty na Starym Rynku, przygotowane przez Polską Straż Ludową, aby powi- 
tać polskie wojsko - polskimi flagami. Skautki były przygotowane do służby w szpitalach,
		

/kronika_bydgoska_1900329_0001.djvu

			wśród jeńców, w sierocińcach, w szwalniach, wszędzie gdzie było potrzeba rąk do pracy. 
Wierne przyrzeczeniu i celowi skautingu były dzielnymi Polkami, a pracując dla społe- 
czeństwa służyły Bogu i Ojczyźnie oraz niosły chętnie pomoc bliźnim. I tak doczekały się 
skautki wyzwolenia Ojczyzny z jarzma prawie ISO-letniej niewoli. Był to dzień najbar- 
dziej upragniony przez wszystkich Polaków. Dnia 20 stycznia 1920 r. Armia Polska pod 
dowództwem generała J. Dowbór-Muśnickiego wkroczyła do Bydgoszczy. Biali ułani i 
żołnierze wojska Hallera z miejsca podbili serca mieszkańców naszego grodu. Skautki 
kwiatami i biało-czeIWonymi chorągiewkami, razem z członkami innych organizacji fe- 
towały z wielkim wzruszeniem tych, którzy przynieśli im tak bardzo upragnioną wolność. 
W imieniu skautek wojsko witały druhny Maria Goncerzewiczówna i J eskówna. Całe 
społeczeństwo przeżyło tę chwilę ze świadomością, że należy do naj szczęśliwszego poko- 
lenia, które może pracować w wolnej Polsce. 


2. Lata 1920-1939 
W 1919 r. powstała 2 drużyna im. Marii Konopnickiej - 2 BDH. Należały do niej 
również dziewczęta pozaszkolne. Drużynę tę zorganizowała Felicja Siuchnińska. 
W tym czasie komendantką Chorągwi Wielkopolskiej, do której należała Bydgoszcz 
była Władysława Keniżanka (ur. 1899 r.). W 1920 r. wyjechała na tereny plebiscytowe z 
pomocą powstańcom śląskim (raport 1921 r.). Jej funkcję przejęła w 1921 r. phm. Bar- 
bara Łazarewiczówna. Po jej przedwczesnej śmierci komendantką została Marcela Go- 
sieniecka. Z Poznania otrzymywały harcerki bydgoskie instrukcje i rozkazy. 
W 1920 r. powstała w Bydgoszczy pozaszkolna 3 drużyna im. Zofii Chrzanowskiej, 
którą prowadziła Maria Pajorówna. W drugiej połowie roku 1 drużynę im. Królowej 
Jadwigi przejęła Halina Burdzińska. 
Z chwilą powstania trzeciej drużyny Zofia Waszakówna została hufcową. Po jej za- 
mążpójściu, przez krótki czas, hufiec prowadziła Hanna Ciecierska, która do Bydgosz- 
czy przybyła wraz z wojskiem Hallera (w mundurze, w randze porucznika). Mieszkała 
przy ul. Sienkiewicza. Była organizatorką kursów ratownictwa. Następną hufcową zo- 
stała Hanna Rylska, nauczycielka w Gimnazjum Miejskim. Ojciec Hanki prof. Rylski 
przybył ze Lwowa i wykładał w Bydgoszczy w Instytucie Rolniczym. Wkrótce przenie- 
siono go do Cieszyna i wyjechała również Hanna Rylska. 
W 1921 r. hufcową została Maria Pajorówna, pracownica umysłowa, która była bar- 
dzo lubiana przez wszystkie harcerki, energiczna, konsekwentna w swoich poleceniach. 
Mieszkała z matką i siostrą, uczennicą gimnazjum. Praca w drużynach była bardzo uroz- 
maicona. Organizowano dużo wycieczek, między innymi spotkania z harcerkami w To- 
runiu i Inowrocławiu. Po zwiedzeniu miasta zaproszono harcerki do prywatnych do- 
mów, gdzie je gościnnie przyjęto, zapewniając jednocześnie noclegi. W następnym dniu, 
po wysłuchaniu mszy Sw. odbyła się defilada przez miasto. Po południu drużyna przy 
żeńskim Seminarium Nauczycielskim urządziła piękną wieczornicę z przedstawieniem, 
na której popisywały się też deklamacjami i śpiewem harcerki bydgoskie. Społeczeń- 
stwo owacyjnie witało harcerki kwiatami, a wiwatom nie było końca. 
Około 1922 r. władze szkolne wzięły pod swoją opiekę organizacje młodzieżowe i 
dlatego uczennice mogły należeć tylko do drużyn szkolnych i tak powstały: 
1 BDH im. Królowej Jadwigi przy Miejskim Gimnazjum - drużynowa Halina Burdzińska, 


327 


.
		

/kronika_bydgoska_1900330_0001.djvu

			328 


2 BDH im. Marii Konopnickiej - drużynowa Felicja Siuchnińska, 
3 BDH im. Zofii Chrzanowskiej - pozaszkolna - drużynową była Maria Pajorówna, a 
później Maria Nylkówna. 
W każdej drużynie było około 30 harcerek, podzielonych na 3-4 zastępy. Taki stan 
trwał do 1924 r. Zbiórki harcerskie, z uwagi na spalenie Domu Polskiego odbywały się 
przy ul. Gdańskiej, w domu kupca p. Świetlika, przyjaciela młodzieży, który na urzą- 
dzenie harcówki odstąpił harcerkom 2 pokoje. 
W tych tak bardzo nieustabilizowanych czasach rozpoczęto zaraz prowadzenie akcji 
szkoleniowej. W dniach od 3 do 17 lipca 1920 r. odbył się kurs instruktorski w Byd- 
goszczy. Komendantką jego była dh. Władysława Keniżanka; kurs dla zastępowych 
prowadziła dh. Eugenia Piasecka. W tym samym roku odbył się Zlot we Lwowie, na 
który pojechały reprezentantki Chorągwi Poznańskiej. W dniach 3-6 czerwca 1922 r. 
na zaproszenie hrabiego Zamojskiego odbył się w Kórniku 1-szy Zlot Chorągwi Wiel- 
kopolskiej, na który licznie pojechały harcerki i harcerze z Bydgoszczy. 
W 1923 r. w czasie Zielonych Świąt odbył się 2-gi Zlot na Malcie w Poznaniu. 
W tym samym roku hufcowa Maria Pajorówna wyszła za mąż i wyjechała do Wol- 
bromia. Funkcję komendantki hufca objęła Maria Nylkówna, pracowniczka umysłowa 
przybyła do Bydgoszczy w 1920 r. Natomiast 3 BDH przejęła Joanna Depkówna, któ- 
rej ojciec był pracownikiem Straży Pożarnej. Tam też odbywały się często zbiórki dru- 
żyny. Jako urodzona bydgoszcz anka, biorąc udział w czasie niewoli w zebraniach w 
. Domu Polskim była zorientowana w pracy z młodzieżą. 
Maria Nylkówna była hufcową bardzo aktywną. Praca w drużynach rozwijała się 
bardzo dobrze. Zdobywano stopnie i sprawności. W 1924 r. kilka harcerek brało udział 
w kursie dla zastępowych Komendy Chorągwi Wielkopolskiej, jaki odbył się w Józefo- 
wie koło Mogilna. Kurs prowadzony był przez hm. Marię Zielonacką z Inowrocławia. 
Co miesiąc odbywały się w Poznaniu obowiązkowe odprawy wszystkich drużynowych 
z całej chorągwi, udział brały w nich również przyboczne. Przejazdy pokrywały uczest- 
niczki z własnych funduszy. Druhny chętnie jeździły, ponieważ poszerzały swój świato- 
pogląd, zapoznawały się z metodami wychowania i pracy harcerskiej. Po drodze spotyka- 
ły się z drużynowymi z Inowrocławia, Mogilna czy Gniezna. Zawiązywały się przyjaźnie. 
Podróż szybko mijała na nie kończących się dyskusjach o pracy w drużynach, na śpiewa- 
niu coraz to nowych piosenek i taki rozśpiewany wagon dojeżdżał do Poznania. 
W 1925 r. dh. Maria Nylkówna zorganizowała pierwszą kolonię hufca w Karwiń- 
skich Błotach nad Bałtykiem. Udział wzięło 40 druhen. Komendantką była Hanka Min- 
kiewiczówna, opiekunką mama p. Minkiewiczowa. Dziewczęta prowadziły zajęcia z 
dziećmi rybaków, pomagały im w pracy. Dla rybaków i ich rodzin urządzały ogniska. 
Toteż uśmiechnięte i rozśpiewane druhny były z wielką życzliwością i przyjaźnie wita- 
ne. Urządzały wypady do KaIWi i wzdłuż całego Półwyspu Helskiego. Po drodze spały 
na sianie, w małych stodółkach lub gościnnie w namiotach obozujących nad morzem 
drużyn. Latarnicy chętnie pozwalali druhnom zwiedzać latarnie morskie. 
Druhna hufcowa Maria Nylkówna powołała koła Przyjaciół Harcerstwa, które ści- 
śle współpracowały z drużynowymi. Urządzały wenty - zabawy taneczne, loterie fanto- 
we i zabawy karnawałowe. Zarobione pieniądze i składki członkowskie przeznaczano 
na zakup namiotów, sprzętu pionierskiego, sportowego i gospodarstwa domowego oraz
		

/kronika_bydgoska_1900331_0001.djvu

			329 


na obozy i kolonie dla biednych i mniej zamożnych harcerek. W 1923 r. hufiec otrzy- 
mał przy ul. Chwyt owo 2 pokoje z kuchnią na urządzenie harcówki. Gospodynią har- 
cówki została Karyna Sułkowska. W kwietniu 1924 r. powstała 4 drużyna im. Marii i 
Władysława Zamojskich - 4 BDH przy Miejskiej Szkole Wydziałowej. Organizatorką i 
pierwszą drużynową była Maria Nylkówna. Następnie utworzono 5 drużynę - 5 BDH 
przy Szkole Powszechnej na Bielawkach. W 1926 r. Zofia Kopeciówna zorganizowała 
zastęp próbny przy Prywatnym Seminarium Nauczycielskim, który w późniejszym okre- 
sie przekształcił się w 6 drużynę im. Tadeusza Kościuszki - 6 BDH. W tym roku prowa- 
dziły swoje, już samodzielne obozy: l BDH w Dębkach nad morzem, 2 BDH w Owidzu 
koło Starogardu, połączony z S-dniową wędrówką po Wybrzeżu i 4 BDH kolonię w 
Goręczynie koło Kartuz, uzupełnione również wędrówką po Wybrzeżu. 
W 1927 r. powstała 7 drużyna im. Barbary Łazarewiczówny - 7 BDH przy Szkole 
Powszechnej im. św. Jana. Pierwszą drużynową była dh. Teresa Krawczyńska. W tym 
samym roku dh. Thirliżanka założyła 8 drużynę im. Marii Konopnickiej - 8 BDH przy 
Szkole na ul. Dąbrowskiego, a 9 drużynę - 9 BDH zorganizowała w szkole przy ul. 
Nakielskiej dh. Gertruda Łusiewiczówna. Również w 1927 r. 4 BDH przygotowała 
obóz-kolonię w Sokole Kuźnicy w Borach Tucholskich, który prowadziła dh. Zofia Ko- 
peciówna. 3 BDH zorganizowała obóz w Kornatowie - komendantką była dh. Joanna 
Depkówna, a 8 BDH miała obóz w Pieckach koło Brzozy. Przy pomocy Miejskiego 
Komitetu Wychowania Fizycznego powstał klub sportowy, do którego należały też 
harcerki. Wiele z nich uzyskało stopnie instruktorskie. Zorganizowano również kurs 
sanitarny i ochrony przeciwgazowej, który ukończyło 20 harcerek. 
Drużyny szkolne miały swoje harcówki w szkołach. 3 BDH korzystała z harcówki 
przy ul. Chwytowo, prowadzonej przez Karynę Sułkowską. Harcówka ta była ośrod- 
kiem ruchu harcerskiego. Dh. Karyna, jako pracowniczka w Księgarni Idzikowskiego 
przy uL Gdańskiej na bieżąco zaopatrywała harcówkę we wszystkie nowości wydawni- 
cze i czasopisma. Ściany harcówki były ozdabiane emblematami narodowymi i harcer- 
skimi, wykonanymi własnoręcznie przez harcerki. Każdy zastęp miał swój kącik, gdzie 
znajdowały się proporczyki i godła zastępów. Na stole leżał obrus bogato haftowany 
kolorowym haftem. Harcerki, od czasu do czasu, wydawały jednodniówkę, gazetkę 
ścienną i przygotowywały pięknie zdobioną tablicę rozkazów. W harcówce tej odbywa- 
ły się też różne kursy organizowane przez Koła Przyjaciół Harcerstwa. Był kurs haftu, 
robótek na drutach i szydełkiem, na widełkach, czółenkiem, kurs robienia sztucznych 
kwiatów i rzeźbiarstwa. Największy ruch był w okresie gwiazdkowym. W całym środo- 
wisku przygotowywano się do wystawy choinek. Ozdoby wykonywano z najrozmait- 
szych materiałów: bibułek, słomek, szyszek, kasztanów, żołędzi, bristolu oraz złotej i 
srebrnej lamy. Część tych ozdób, po wystawie sprzedawano, inne razem z rękawiczka- 
mi, szalikami itp. rzeczami własnej roboty zanoszono do sierocińców i biednych ro- 
dzin. Wystawy choinek i prac ręcznych urządzano wspólnie z harcerzami. Odbywały 
się one w jednej z wielkich sal: w strzelnicy przy ul. Toruńskiej, w sali Wicherka przy ul. 
Grodzkiej, u pana Fiołki przy uL Jagiellońskiej lub w sali gimnastycznej przy uL Ko- 
narskiego. Organizowano na nich konkurs na najładniejszą choinkę. Przyozdabiane 
one były w różnych stylach ludowych np. kaszubskim, krakowskim, łowickim, sieradz- 
kim, wielkopolskim, a nawet były choinki słodkie - obwieszone pierniczkami oblewany-
		

/kronika_bydgoska_1900332_0001.djvu

			330 


mi czekoladą, lukrem, różnymi ozdobami z cukru i marcepanu. W czasie wystawy był 
czynny bufet, w którym największe powodzenie miały torty i ciasta wypiekane i pięknie 
ozdobione przez harcerki z 4 BDH przy Szkole Wydziałowej. W szkole tej uczyły się 
gospodarstwa domowego, a pani Fabianowska swój wolny czas poświęcała harcerkom i 
kierowała tymi pracami. 
Do drużyn harcerskich należały dziewczęta szkolne i pozaszkolne - pracujące, jako 
biuralistki, nauczycielki, ekspedientki, krawcowe, pracownice fizyczne. Harcerki pocho- 
dziły z różnych zaborów. Do harcerstwa garnęły się przede wszystkim córki wracających 
z emigracji Polaków rzemieślników, kupców, inteligencji i wolnych zawodów, z byłego 
zaboru austriackiego córki nauczycieli i wyższych urzędników, a z kresów wschodnich 
głównie rolników. 
W Bydgoszczy przy ul. Chodkiewicza powstał Internat Kresowy przeznaczony dla 
chłopców, którzy w czasie zawieruchy wojennej zostali rozdzieleni ze swoimi rodzicami, 
a w wielu przypadkach zgubili ich bezpowrotnie. Kierowniczką tego internatu była sio- 
stra gen. J. Hallera. Harcerki nawiązały z internatem ścisły kontakt. Chłopcy z czasem 
poszli do szkół średnich. Urządzano tam popołudniowe zabawy, na które zapraszano 
harcerki z l BDH i 2 BDH. 
Po zorganizowaniu polskiego szkolnictwa władze zainteresowały się przynależnością 
młodzieży do harcerstwa. Dyrekcje szkół wyznaczyły spośród swego grona opiekunki 
drużyn. Praca wychowawcza w drużynach Gak wyżej opisałam) była bardzo urozmaico- 
na i dlatego doceniana przez kierownictwo szkół. Ambicją każdego kierownika było 
mieć u siebie drużynę harcerską. Komenda harcerska kierowała do szkół starsze harcer- 
ki pracujące, względnie harcerki ze szkół średnich lub Seminarium Nauczycielskiego, 
które organizowały przy szkołach zastępy próbne, a następnie drużyny. Władze harcer- 
skie dbały o należyty poziom ideologiczny pracy w drużynie i dlatego stawiały odpowied- 
nie wymagania drużynowym. Rodzice odnosili się bardzo przychylnie do pracy swych 
córek w harcerstwie. Powstawało coraz więcej Kół Przyjaciół Harcerstwa (KPH). Człon- 
kami tych kół byli rodzice, nauczyciele i inni sympatycy młodzieży. Interesowali się pra- 
cą drużyny, udzielali rad oraz pomocy finansowej, szczególnie w akcji letniej, w organi- 
zowaniu kolonii, obozów i wycieczek. Większość harcerek pochodziła z niezamożnych 
rodzin, które nie mogły kupić mundurka i opłacić pobytu na kolonii czy obozie, Koło 
Przyjaciół Harcerstwa pdlaywało częściowo te koszty. Do drużyn należały dziewczęta 
różnych wyznań, ale większość była wyznania rzymsko-katolickiego. Około 1927 r. w 
skład Komendy Hufca, a później środowiska wchodził kapelan. Pierwszym kapelanem 
, 
., został ksiądz Kazimierz Bober, pełniący obowiązki wikariusza w parafii Sw. Trójcy w 
Bydgoszczy. Po jego wyjeździe do Francji (Lilie), gdzie został duszpasterzem wśród Po- 
laków - emigrantów, funkcję kapelana objął ks. Roman Ziętarski. Kapelani otaczali mło- 
dzież harcerską opieką duszpasterską, brali udział w uroczystościach harcerskich, od- 
wiedzali obozy i kolonie, odprawiali na nich msze święte, prowadzili gawędy przy ogni- 
skach, wygłaszali pogadanki. 
W 1927 r. dh Maria Nylkówna wyszła za mąż za znanego kupca bydgoskiego Broni- 
sława Zamiarę. Nowe obowiązki zmusiły ukochaną przez wszystkich komendantkę do 
przekazania pałeczki hufcowej na krótko dh. Leokadii Pacho, a następnie Annie No- 
wotnej, pracownikowi naukowemu Instytutu Rolnictwa w Bydgoszczy. 
,
		

/kronika_bydgoska_1900333_0001.djvu

			331 


W 1928 r. tylko dwie drużyny prowadziły własne obozy: 3 BDH w Komatowie, gdzie 
komendantką była dh. Joanna Depkówna-Huberowa, oraz 4 BDH w Sokole-Kuźnicy z 3- 
dniową pieszą wędrówką po Wybrzeżu; komendantką była dh. Zofia Kopeciówna. Bydgo- 
skie harcerki brały udział w obozach i kursach, urządzanych przez Chorągiew Poznańską w 
Wyszkowie oraz w kursach dla zastępowych i drużynowych w Luboniu koło Poznania. Byd- 
goski