Bibliotekarz 1993, nr 9

II 
. -=== 
- . 


. .. 


MIESIĘCZNIK 
STOWARZYSZENIA 
BIBLIOTEKARZY POLSKICH 
I BIBLIOTEKI PUBLICZNEJ M.ST. WARSZAWY 


USTAWA O BIBLIOTEKACH. DYSKUSJA 
Jacek WOJCIECHOWSKI: Być 


Wiesław NIESIOBĘDZKI: Analiza marketingowa 
i kierunki rozwoju działalności Miejskiej Biblioteki 
Publicznej w lIawie 


Julian FERCZ: O prawo bibliotekarzy akademickich 
do pracy naukowej 


Indeks 352624
>>>
OFERTA 


Biblioteka Narodowa oferuje pakiet programowy MAK, pracujący na kom- 
puterach IBM PC (i kompatybilnych) w systemie DOS. Pakiet MAK jest 
przeznaczony do prowadzenia wszelkiego rodzaju katalogów i kartotek, 
w szczególności bibliotecznych. Na życzenie udostępniamy demonstracyjną 
wersję pakietu. 
Warunki sprzedaży do końca 1993 r. są następujące: 
a) cena pakietu z prawem wykorzystania na jednym komputerze: 7 mln zł, 
b) prawo wykorzystania pakietu w danej instytucji na kolejnych komputerach 
nie pracujących w sieci: 800 tys. zł za każdy komputer, jednak nie więcej niż 
8 mln zł, 
c) prawo wykorzystania pakietu w danej instytucji na komputerach pracują- 
cych w sieci: 1 mln zł za każdy komputer, jednak nie więcej niż 13 mln zł (do 
tej kwoty jest dodawana cena z punktu a). 
W szczególnych przypadkach możliwe jest indywidualne ustalenie ceny, 
Jednocześnie informujemy, że BN zapewnia indywidualne i grupowe szkolenia 
w zakresie użytkowania pakietu: szkolenia będą realizowane w kolejności 
zgłoszeń. Proponujemy: 
a) szkolenie indywidualne w BN - 1 godz. - 250 000 zł, 
b) szkolenie grupowe w BN (8-4 osobowe) - 1 godz. - 150 000 zł od osoby, 
c) szkolenie indywidualne u użytkownika - 1 godz. - 350 000 zł + zwrot 
kosztów podróży szkolącego poza Warszawą, 
d) szkolenie grupowe u użytkownika - 1 godz. - 250 000 zł od osoby 
+ zwrot kosztów podróży szkolącego poza Warszawą, 
e) pomoc w ustalaniu formatu dokumentu i struktury baz danych. 
Zgłoszenia telefoniczne przyjmuje informacji 
udziela: 


Instytut Bibliograficzny Biblioteki Narodowej 
tel. 25-92-71 do 79, wew. 421 lub 423 lub 410 
Kor e s p o n d e n c j ę p r o s i m y k i e r o wać p o d a d r e s e m: 
Ośrodek Rozpowszechniania Danych BN na Nośnikach Komputerowych. 
Instytut Bibliograficzny, 
00-973 Warszawa, Al. Niepodległości 213 


Czasopismo wydawane przez Stowarzyszenie Bibliotekarzy Polskich 
oraz Bibliotekę Publiczną moSt. Warszawy 


Komitet Redakcyjny: 
»itolli Adamiec, Lucjan Biliński. Tadeusz Cieślak. 
Marcin Drzewiecki (przewodniczący), Bolesław Howorka. 
Stanisław Krzywicki. Marta Parnowska 
Redaktor naczelny: Jan WoIosz 
Sekretarz Redakcji: Andrzej Jopkiewicz 
Opracowanie graficzne: Zdzisław Byczek 
Redaktor techniczny: Elżbieta Matusiak 
Tłum. na jęz. angielski: Katarzyna Diehl
>>>
Od redaktora 


Na ogół słyszymy pozytywne opinie o naszym miesięczniku. Zdarzają się wszakże odmienne. Przed kiłkoma 
miesiącami dotarla do nas pierwsza tego rodzaju opinia, ostatnio - następna. Ohydwie - z drugiej ręki, ogółne, 
bez argumentacji. 
Je
li jakaś opinia pojawia się dwukrotnie, nie powinno jej się ignorować. To przdwiadczenie skłoniło mnie do 
porównań... 
Nie wiem, czy amerykański "library Journal" i "Record" brytyjskiego Stowarzyszenia Bihłiotekarzy można 
uznać za czasopisma najlepsze. Ohydwa są jednak pismami dla hihliotekarzy w krajach, gdzie hihliotekarstwo 
osiągnęło wysoki poziom sprawno
ci i przydatno
ci społecznej. Dlatego sięgnąłem po nie, ahy porównać i zhodać, 
jak na ich tle prezentuje się nasz miesięcznik. Pierwsze porównania dowodzą, że różnice są ogromne. Miesięcznik 
amerykański liczy ok. 160 stron i redagowany jest - sądząc po 31 wymienionych funkcjach redakcyjnych 
i osobach w stopce redakcyjnej - przez 42 osoby. Z hrytyjskiego miesięcznika, liczącego ok. 80 stron, nie można 
się dowiedzieć ile osób redaguje to czasopismo, choć w stopce redakcyjnej wymienia się 6 osób odpowiedzialnych 
za okrdlonefunkcje redakcyjne. Obydwa miesięczniki drukowane są w typowym (większym od "Bihliotekarza") 
formacie magazynów kolorowych, na dohrym papierze, z dużą ilo
cią kolorowych zdjęć, reklam, ogłoszeń. 
Artykułów merytorycznych - w stosunku do iloki pozostałych materiałów - jest niewiele; są one zdominowane 
przez informacje o nowo
ciach wydawniczych, przegłądy piśmiennictwa z różnych dziedzin wiedzy i kultury, 
rekłamy dostawców mehli, sprzętów, komputerów, doniesienia o wydarzeniach, konferencjach, organizacjach 
i ludziach - wszystko w wymiarze dla nas nieosiągalnym, z wykorzystaniem najnowszych rozwiązań graficznych 
i technicznych, na które niewiele magazynów polskich może sobie - jak dotychczas - pozwolić. Bez ohawy 
o popełnienie większego błędu można chyba stwierdzić, że są to czasopisma informacyjne, rohione przez 
profesjonalistów dla bibliotekarzy za duże pieniądze z my
lą o dostarczeniu informacji potrzebnych i przydatnych 
w prowadzeniu hiblioteki, umacnianiu poczucia jedno
ci interesów zawodowych i społecznych 
rodowiska. 
Główna różnica pomiędzy "Bihliotekarzem" a tymi dwoma czasopismami sprowadza się - pomijając kwestię 
ohjęto
ci, szaty graficznej i innych elementów wydawniczych - do tego, że nasz miesięcznik jest tworem naszego 

rodowiska, a nie - profesjonalistów - dziennikarzy. To ono niemal w cało
ci zapełnia jego łamy materiałami 
i ono decyduje o ich tematyce, proponując okre
lone materiały do druku. Rola Redakcji jest tu niewielka - na 
miarę naszych skromnych możliwo
ci personalnych i materialnych. 
Jaka konkluzja? Raczej zaskakująca. Z porównania "Bibliotekarza" z ohydwoma angielskojęzycznymi 
czasopismami wynika, że pod względem merytorycznym, tj. tematyki i poziomu drukowanych materiałów - nie 
mamy się chyba czego wstydzić. Nawet uwzględniając fakt, że czasem drukujemy materiały słahsze, stosując 
taryfę ulgową dla autorów początkujących i tekstów gorzej napisanych, ale zawierających ważne informacje. 
Natomiast nasz miesięcznik ustępuje obydwu zagranicznym czasopismom pod względem hogactwa informacji 
o zdarzeniach, ludziach, książkach, dostawcach itp. oraz szaty graficznej, jakości papieru i tego wszystkiego co 
jest możliwe w dużym, profesjonalnie zorganizowanym zespole redakcyjnym, którego działalno
ć ma przynosić 
dochód spełniający oczekiwania inwestorów. A na co naszego wydawcę po prostu nie stać... 
Nie powinniśmy popadać w kompleksy. Nie jest to jedyna konkluzja. Powinni
my też zapewne dostarczać 
Czytelnikom hogatszej informacji o naszym 
rodowisku i otoczeniu, w którymfunkcjonujemy zawodowo. To samo 
powinno dotyczyć informacji praktycznych: gdzie, co i jak co
 nabyć, załatwić, uzyskać. Ponieważ nie mamy 
w kraju agencji wyspecjalizowanej w dostarczaniu tego rodzaju wiadomo
ci, musimy je zdohywać sami i w sposób 
wypróhowany, tj. zwracając się o pomoc do Czytelników. Prosimy o listy i wiadomości. Będziemy je zamieszczać 
na naszych łamach albo w cało
ci. albo we fragmentach, albo w formie nadanej przez Redakcję. Niech jedynym 
kryterium wyboru przesyłanej nam wiadomo
ci hędzie przekonanie autora, że jest to informacja ciekawa dla niego 
samego. liczymy na wiadomo
ci z dużych o
rodków,jak i z małych miast i wsi. Marzy nam się dział terenowy 
z bogactwem materiałów inspirujących naśladownictwo przedsięwzięć udanych, wymianę doświadczeń, wykorzys- 
tanie cudzych pomysłów i idei. 
Zachęcam do przeczytania numeru. Interesująco zapowiada się dyskusja nad projektem ustawy o hihliotekach, 
którą ohecnie rozpoczynamy czterema wystąpieniami. Jak zawsze interesujący jest artykuł Jacka Wojciechow- 
skiego. Trudno też nie polecić artykułu niesława Niesiobędzkiego. który pokazuje marketing w praktyce 
bihliotecznej. oraz pozostałych materiałów. 



 


WtP&.r'Ł
>>>
Listy 


Szanowny Panie Redaktorze! 


Projekt U stawy o Bibliotekach. jak i uwagi wstępne 
Pana Jerzego Maja, poruszy/y milczące dotąd kręgi 
pedagogicznych bibliotekarzy. Działając w imieniu 
kilku dyrektorek Pedagogicznych Bibliotek Wojewódz- 
kich. które skontaktowały się ze mną. oraz w imieniu 
własnym, sformułowałam parę uwag i będę wdzięczna 
za użyczenie mi miejsca na łamach ..Bibliotekarza". 
(Drukujemy na następnych stronach - Red.) 
SytUilcja bibliotek szkolnych i pedagogicznych staje 
się z dnia na dzień trudniejsza i dłużej milczeć nie 
sposób. 
Zdaję sobie sprawę. że opublikowanie mego tekstu 
może być dla Redakcji "Bibliotekarza" niewygodne, 
dlatego proszę uprzejmie o powiadomienie mnie o de- 
cyzji jaka zostanie podjęta, spróbuję upchnąć swój 
protest w innym piśmie. 
Rozpędziłam się w polemicznym zapale, więc do- 
dam. że nr 3 "Bibliotekarza" okazał się w ogóle 
stresującą dla mnie lekturą, bo i artykuł Pana dr 
Kamińskiego mocno mnie poruszył. Przyjmując pre- 
zentowany przez Niego punkt widzenia. należałoby 
zakwestionować zawód bibliotekarza jako taki. a z tym 
zgodzić się nie mogę. Doktor, czy doktor habilitowany, 
bez względu na staż pracy w dydaktyce, biblioteka- 
rzem nie jest i choć należy honorować jego wiedzę 
i dorobek naukowy, to automatycznie, bez dodatkowej 
edukacji bibliotekarzem być nie może. 
1 druga kwestia (cytuję)... ,,część kustoszy dyp- 
lomowanych rzeczywiście legitymt4e się dyplomem 
egzaminacyjnym, jednakże część pochodzi z prze- 
sławnych czasów PRlu. gdy pracowników zwalniano 
z egzaminów z niezbyt uzasadnionych powodów..... 
(koniec cytatu). Stwierdzenie to jest niesprawiedliwe, 
a nawet krzywdzące i dla Komisji Egzaminacyjnej, 
w której zasiadali ludzie cieszący się szacunkiem 
środowiska i dla delikwentów. Zilustruję to na swoim 
przykładzie: l) ukończyłam bibliotekoznawstwo na 
UW; 2) kierowałam długie lata zorganizowaną przez 
siebie biblioteką uczelnianą. 3) popelniłam kilka fa- 
chowych publikacji. a wreszcie (last not but least) 
w latach 70-tych zdałam egzamin dla dokumentalistów 
dyplomowanych. Czy więc decyzja komisji była bez- 
zasadna? Nieskromnie stwierdzę. że chyba nie. A czy 
byłam wyjątkiem? Nie sądzę, podobnych przypadków 
by/o na pewno więcej. Może zatem nie należy potępiać 
w czambuł "darmowych" dyplomowanych. 
Przepraszam za ten przydługi list. rzadko biorę się 
za pisanie. ale jak już, to hurtem załatwiam wszystko. 


Łączę wyrazy szacunku 
Ewa Bieniasz 


2 


Panie Redaktorze szanowny, 


Wymieniony w przesłanej Panu informacji o działal- 
ności MBP w lławie program dokończenia komputery- 
zacji Biblioteki i poszerzenia palety świadczonych 
przez Bibliotekę usług, by/ już bliski realizacji, przez 
wykorzystanie dobrodziejstw Ustawy z 29 maja 1991 
o zatrudnieniu i rehabilitacji zawodowej osób niepełno- 
sprawnych. 
Otóż Rejonowe Biuro Pracy chciało skierować do 
pracy w Bibliotece bezrobotną osobę niepełnosprawną 
posiadającą dyplom ukończenia kursu komputerowego, 
dla osoby tej MBP miała zamiar utworzyć w oparciu 
o rzeczoną ustawę stanowisko specjalisty ds. repro- 
grafii i obsługi sprzętu komputerowego. W tej sprawie 
wystąpiłem pismem z 2 02 93 OA-ll/16/93 do Woje- 
wódzkiego Ośrodka ds. Zatrudnienia i Rehilbilitacji 
Osób Niepełnosprawnych w Olsztynie. by na mocy 
ustawy i zgodnie zjej literą podpisana została z MBP 
w lławie umowa o zatrudnieniu osoby niepełnospraw- 
nej i wyposażeniu przeznaczonego dla niej stanowiska 
pracy, razem ca. 114 mln zł. Wystąpienie nasze miało 
pozytywną opinię Rejonowego Biura Pracy w I1awie. 
Niestety PAN DYREK1DR Wojewódzkiego Oś- 
rodka zdecydowanie odmówił zawierania z nami ja- 
kichkolwiek umów, twierdząc iż placówki budżetowe 
takie jak Miejskie Biblioteki. w przeciwieństwie do 
prywatnych zakładów pracy. nie są dla niego wiarygo- 
dnym partnerem. A M BP miała także pismo Burmist- 
rza Miasta potwierdzające celowość i potrzebę tego 
rodzaju przedsięwzięć. takiego pisma PAN DYREK- 
1DR mjewódzkiego Ośrodka sobie zażyczył, w piśmie 
musiał być też potwierdzony fakt. że dyrektorowi 
MBP prawo pozwala na reprezentowanie Biblioteki 
i w jej imieniu podpisywania umów oraz zaciąganie 
zobowiązań. 
Cóż miałam na dictum PANA DYREK1DRA m- 
jewódzkiego Ośrodka powołanego Ustawą w celu 
realizowania jej postanowień. odpowiedzieć? ...Że po 
wielu mocarzach i ich imperiach. jeśli coś w ogóle 
ocalało to właśnie ich biblioteki, jeżeli takowe utwo- 
rz yli? 
Przecież pomyślałby. że jestem nie całkiem przy 
zdrowych zmysłach. Dlatego nic nie odpowiedziałem, 
ale za to pomyślałem. a to przecież wolno każdemu. 
Otóż pomyślałem sobie, że coś jest w tym. o czym 
wszystkie wróble ćwierkają: 
...Że gdyby każdy jeden prywatny wytwórca guzi- 
ków. agrafek. szelek albo i nawet butów, na utworzenie 
stanowiska pracy dla inwalidy, któremu płace i ZUS 
przez 18 miesięcy mocą Ustawy zwraca państwo. 
dodatkowo otrzymał jeszcze 114 milionów złotych na 
utworzenie i wyposażenie stanowiska pracy. to ani 
chybi jego wdzięczność wobec urzędnika. z którym
>>>
to sobie załatwił, by/aby całkowicie wymierna i dużo 
bardziej odmienna od wdzięczności Miejskiej Biblio- 
teki i jej czytelników (...) 
Ale to tylko sobie pomyślalem Panie Redaktorze, 
po czym odwiesiłem sluchawkę telefonu i zaniechałem 
prób tworzenia stanowiska pracy dla bezrobotnego 
inwalidy, a pani po kursie komputerowym. bezrobotna 
i z III grupą inwalidzką oraz dwójką dzieci nadal 
pozostaje bezrobotną. 


Z poważaniem 
Wiesław Niesiobędzki 
ps. Chciałem jedynie dodać, że ów kurs kom- 
puterowy dla bezrobotnych, jaki ukończyła niedoszła 
specjalistka ds. reprografii i komputeryzacji by/ or- 
ganizowany też za państwowe pieniądze. 


Szanowny Panie Redaktorze, 


W nawiązaniu do notatki ..1 nformacja o Ośrodku 
Informacji i Dokumentacji Wspólnot Europejskich. 
Cz. II" zamieszczonej w "Bibliotekarzu" nr 5, 1993 s. 
25-27 uprzejmie informuję, że p. l. tej notatki opraco- 
wany został przez Małgorzatę OPAliŃSKĄ i Piotra 
GRABOWSKIEGO, a pozostałe dwa punkty to ogólne 
informacje o Centrum Europejskim Uniwersytetu War- 
szawskiego. Moja rola polegala jedynie na dostar- 
czeniu tego tekstu Państwa Redakcji. 


Z wyrazami poważania 
Marta Grabowska 


Ustawa o bibliotekach. Dyskusja 


Jerzy Maj 
Biblioteka Narodowa 


Wyjaśnienia w sprawie 
zasad, organizacji 
i funkcjonowania 
Systemu Biblioteczno- 
-Informacyjnego 


I. OGÓLNE CELE I ZAŁOŻENIA 


1. Jak wiadomo, zawarta w Ustawie o bib- 
liotekach z 1968 r. koncepcj
ólnokrajowej 
sieci bibliotecznej i mającej koordynować jej 
działalność Państwowej Rady Bibliotecznej, 
nie spełniła oczekiwań. Niepowodzenie tej 
koncepcji w zasadniczym stopniu wynikało 
z przyjęcia błędnych, niemożliwych do realiza- 
cj
 założeń funkcjonalnych, z których najważ- 
niej sze to: 
1) Traktowanie ogólnokrajowej sieci biblio- 
tecznej jako struktury quasi-organizacyjnej, 
mającej scalać biblioteki o bardzo odmiennych 
funkcjach, zobligowanych przede wszystkim 
do świadczeń zgodnych z wymaganiami ich 
(najczęściej resortowych) użytkowników, było 
już w założeniu błędne; 
2) Minister kultury i sztuki, formalnie od- 


powiedzialny za działalność bibliotek objętych 
ogólnokrajową siecią i mający formalne upra- 
wnienia do rozstrzygania niektórych kwestii 
w bibliotekach innych resortów, praktycznie 
nie miał możliwości egzekucji swoich decyzji; 
nie dysponował też zapleczem kadrowym i or- 
ganizacyjnym do przygotowania kompetent- 
nych decyzji. Wszystko to stawiało ministra 
kultury w pozycji partnera słabszego w stosun- 
ku do kierowników innych resortów, zwłaszcza 
silnych politycznie lubli ekonomicznie, zwłasz- 
cza w obszarach związanych z aspektami eko- 
nomicznymi (płace, zatrudnienie, zakup zbio- 
rów, prenumerata czasopism zagranicznych, 
obligacje w zakresie serwisów bibliograficz- 
no-informacyjnych itp.) l. 
2. Niesprawność ogólnokrajowej sieci bib- 
liotecznej, kierowanej przez ministra kultury 
i sztuki, wspomaganego przez PRB, była, obok 
nacisków ZSRR i innych ,,krajów obozu", 
przyczyną stopniowego zorganizowania i roz- 
wijania się odrębnej sieci placówek tzw. infor- 
macji technicznej i ekonomicznej, które- 
podporządkowując sobie wiele bibliotek facho- 
wych i naukowych - dążyły do przejęcia nad- 
zoru politycznego nad obiegiem informacji, 
posługując się oficjalnym hasłem konieczności 
jej usprawnienia i "powiązania z praktyką 
w przemyśle, rolnictwie i innych dziedzinach 
gospodarki narodowej". Związany z tym lobby 
program SINTO nie wyszedł praktycznie 


3
>>>
poza sferę projektów, przede wszystkim ze 
względu na ogromne koszta jego wdrożenia, 
ale także wskutek oporu większości środowis- 
ka bibliotekarskiego, świadomego kontekstów 
politycznych SINTO, jego afunkcjonalności 
i obcości kulturowej. 
3. Fiasko obydwu koncepcji nie może jed- 
nak przesłaniać świadomości, że w Polsce doby 
obecnej istnieje potrzeba zorganizowanej 
współpracy bibliotek, zwłaszcza naukowych 
i fachowych, że pilną i spóźnioną koniecznością 
jest nadanie takiej współpracy ram formal- 
no-prawnych oraz utworzenie fachowego or- 
ganu koordynującego. Oprócz potrzeby, ist- 
nieją też elementy infrastruktury: bibliotek
 
dysponujące wyspecjalizowanymi księgozbio- 
ram
 niekiedy niezłym warsztatem bibliografi- 
czno-informacyjnym i kadrą, w pewnym stop- 
niu przygotowaną do działań związanych 
z uczestnictwem w systemie biblioteczno-infor- 
macyjnym. Dowodem na powyższe są poja- 
wiające się w ostatnich dwóch latach próby 
nawiązywania współpracy o takim charakterze 
między grupami bibliotek uniwersyteckich, po- 
litechnik, a także bibliotek różnych resortów. 
Próby te związane są z coraz lepiej pojmowaną 
w bibliotekarstwie polskim potrzebą pilnego 
"włączenia się do Europy" także w sferze 
wymiany informacji biblioteczno-bibliograficz- 
nej i związaną z tym koniecznością skom- 
puteryzowania przynajmniej najważniejszych 
bibliotek polskich. 
4. Krajowy System Biblioteczno-Informa- 
cyjny, zwany dalej "Systemem", pomyślany jest 
jako forma zorganizowanej współpracy biblio- 
tek, obejmującej niektóre aspekty ich działal- 
ności (najczęściej: specjalizacji w gromadzeniu 
i opracowaniu zbiorów oraz serwisów biblio- 
graficznych). 
5. Uczestnictwo w Systemie jest dobrowol- 
ne, z wyjątkiem bibliotek węzłowych, wyzna- 
czonych do obligatoryjnego uczestniczenia 
w Systemie, zgodnie z art. 1 ust. 3 pkt 2 Usta- 
wy 2). Zakłada się, że motywacją do uczestnict- 
wa w Systemie będzie względna równoważność 
świadczeń na rzecz Systemu i korzyści z uczest- 
niczenia w nim, wynikających z ułatwień 
w obiegu informacji biblioteczno-bibliograficz- 
nych oraz w dostępie do dokumentów, a także 
z oszczędności, związanych z ograniczeniem 
dublowania w gromadzeniu drogich, specjalis- 
tycznych pozycji. 
6. Wyznaczenie bibliotek węzłowych ma na 
celu utworzenie podstawowej struktury Sys- 
temu, ułatwiającej samoorganizowanie się 


4 


dalszych jej elementów (podsystemów i powią- 
zańpoziomych). 
7. Pośrednim celem powołania Systemu, 
jest stworzenie sytuacji prawno-organizacyjnej, 
skłaniającej biblioteki do nawiązywania współ- 
pracy w formach, ułatwiających w następnym 
etapie organizowanie sieci powiązań informa- 
cyjnych. 
8. Uczestniczenie biblioteki w Systemie nie 
oznacza w żadnym stopniu ani znaczeniu ogra- 
niczenia jej powinności na rzecz jej organizato- 
ra ani ograniczenia jej statutowych obowiąz- 
ków i uprawnień. Można powiedzieć, że kon- 
cepcja Systemu jest propozycją rozbudowy 
i rozszerzenia już istniejących form współpracy 
różnych bibliotek (np. bibliotek związanych 
z medycyną, niektórych bibliotek politechnik 
itd.), ujęcia jej w ramy prawno-organizacyjne, 
a także pewnego programu, stymulowanego 
przy pomocy narzędzi ekonomicznych (dotacje 
celowe z Funduszu Inicjatyw Bibliotecznych, 
przydzielane na zasadzie zbliżonej do "gran- 
tów" w sferze nauki). 


n. ORGANIZACJA I STRUKTURA 


l. Ze względu na to, że podstawowym ce- 
lem Systemu jest służenie nauce (szerzej: wszel- 
kiej działalności intelektualnej), a także dlate- 
go, iż podstawowymi uczestnikami Systemu są 
(w założeniu pomysłodawców) biblioteki nau- 
kowe i fachowe o profilu specjalnym, proponu- 
je się usytuowanie organu programującego 
i koordynującego przy Komitecie Badań Na- 
ukowych, jako instytucji odpowiedzialnej za 
rozwój nauki i konsekwencji zobligowanej do 
dbałości o warsztaty naukowe, jakimi są bib- 
lioteki 
2. Ponieważ Komitet nie dysponuje obecnie 
wyspecjalizowaną strukturą ds. bibliotek, pro- 
ponuje się usytuowanie przy KBN - Rady 
Systemu, wg zasad określonych w Ustawie. 
l) Dla zapewnienia fachowego kierownict- 
wa pracami Rady, Ustawa powierza przewod- 
nictwo Rady dyrektorowi Biblioteki Narodo- 
wej; 
2) W celu zapewnienia niezbędnej obsługi 
organizacyjnej i administracyjnej, przewiduje 
się utworzenie niewielkiego Sekretariatu Rady 
Systemu; 
3) Dla uzyskania możliwości stymulowania 
pożądanych, priorytetowych kierunków dzia- 
łalności Systemu (np. opracowanie formatu 
danych dla systemów komputerowych, kar- 
totek autorytatywnych, instrukcji opisu wy-
>>>
dawnictw ciągłych, fragmentów dokumentów, 
dokumentów audiowizualnych itp.). Ustawa 
pr
widuje utworzenie Funduszu Inicjatyw Bi- 
bhotecznych, wyodrębnionego z budżetu KBN 
do dyspozycji Rady Systemu. 


nI. ZAKOŃCZENIE 


Proponowane w projekcie Ustawy rozwią- 
zanie jest próbą przedstawienia formuły, któ- 
ra łączyłaby sprawdzone w świecie rozwiązania 
integrujące tzw. tradycyjne formy działalności 
bibliotecznej z szybką obsługą potrzeb nauk
 
oświaty, techniki i biznesu w zakresie potrzeb 

nformac.yjnych, określanych u nas nawykowo, 
jako "dZ1
łalność w zakresie inte", z istniejącą 
w P
lsce I
rastrukturą biblioteczną i dawnych 
plac
wek mte. Proponowane rozwiązanie, acz- 
kolwiek. na pewno spotka się z krytyką, jako 
n
uszające spetryfikowane w ciągu blisko pół- 
wiecza u
łady i 
awyki, jest w gruncie rzeczy 
propozycją starającą się pogodzić konieczną 
no
oc
esność i funkcjonalność rozwiązań 
z 
Iena
lepszym, ale niemożliwym do radykal- 
nej zImany stanem infrastruktury i nawyków 
społecznych. 
. W wielu sprawach proponowana koncepcja 
je
t zapewne dysk
syjna (np. kwestia afiliacji 
o
r?dka koordynującego, zakres jego upraw- 

llen, obszar przedmiotowy działania Systemu 
It
.). Sprawy te mogą i powinny być przed- 
mlOte
 ,dals
ych prac i uściśleń, jednakże sen- 
s,?wnosc takich prac redakcyjnych jest uzależ- 
!lIOl
a od akceptacji przedstawionej tu i w pro- 
je
c
e Ustawy - ogólnych założeń Systemu 
Blbhoteczno-Informacyjnego i jego usytuowa- 
nia
 zaró
no w kontekście bibliotekarstwa po- 
lskiego, 
ak całeg
 systemu nauki, oświaty, 
kultury I - szerZej - w kontekście systemu 
społec
no
P?lity
z
ego i gospodarczego kraju. 
W. dZ1edZ1rue blbhotekarstwa, podobnie jak 
w mnych sferach życia społecznego i ekonomi- 
cznego, nie ma gotowych recept powrotu do 
normalności. 


Warszawa, 17 maja 1993 


PRZYPISY: 


I) Warto. zauważyć, że rudymenty Polski "resortowej" są 
obecDJe nadal elementem r-uczywistości tak w sfer-u 
faktów, jak pr-ude wszystkim w świadom
iici społecznej. 
2) Uekroć w tekście jest mowa o Ustawie bez dodatko- 
wego określenia, należy to rozumieć jako przedmioto- 
wy projekt Ustawy. 


Stanisław Kamiński 
Biblioteka Uniwersytecka w Warszawie 
Glossa do ustavvy 
O bibliotekach 


Jest rzeczą cenną, że po raz pierwszy biblio- 
tekarzom udostępniono na łamach Bibliote- 
karza" społeczny projekt nowej usta;y o bib- 
liotekac
 
 k?l
i bardzo negatywną cechą jest 
fakt "utajmema prac resortu kultury i sztuki 
na
. 
owyższym zagadnieniem 1). Nie wiemy 
d
Sl.aj, co powstaje w zacisznych gabinetach 
MmISterstwa Kultury i Sztuki, trudno powie- 
dzieć czy prace resortu zostaną poddane pod 
społeczną dyskusję. Gdyby na łamach "Biblio- 
tekarza" pojawiły się te dwa projekty, dyskusja 
byłaby zapewne pełniejsza i zaowocowałaby 
w praktyczne, rvzsądne rozwiązania. 
Miałe
 szczęście brania udziału, zresztą na 
zapro
ze
lle. Stowarzyszenia Bibliotekarzy Pol- 
skich I Blbhoteki Narodowej, w pracach zwią- 
zanych z nowelizacją rozporządzenia Ministra 
Kultury i Sztuki z 1968 r. o dostarczaniu 
bi,blio
ekom e

pl
rzy obowiązkowych dru- 
k
w I nagran dzwlękowych. Zespół zgłosił 
kilka bardzo cennych propozycji do tego roz- 
porządzenia, 
z których uwzględnienia eg- 
zempl.arz ob0V:lązkowy w naszym kraju będzie 
funkCJonował zle. Opracowany projekt przeka- 
zano resortowi kultury i sztuki. I cóż się 
stało? - Praktycznie nic. W listopadzie 1992 r. 
ni

ficja
nie d.ano nam do wglądu projekt 
mmlstenalny I ku naszemu zdziwieniu nie 
u
zględniono w nim najważniejszych postula- 
tow zespołu społecznego. Nieoficjalnie poinfor- 
mowano nas, że znajdą się one w nowelizowa- 
nej ustawie zasadniczej o bibliotekach. No cóż 
jej projektu, tego ministerialnego, jak dotąd ni
 

amy. Mam zatem poważne obawy, że dysku- 
Sj
 
a łamach "Bibliotekarza", przy uwzględ- 
memu dotychczasowego stylu pracy resortu 
może ok
ać się. zbędną i bezprzedmiotową: 
Jest 
o.moje osobiste czarne widzenie i miejmy 
nadzieję bezpodstawne. Póki co przystępuję do 
merytorycznej dyskusji. 
Po dokładnym przestudiowaniu projektu 
społ
cznego pragnę poruszyć dwa zagadnienia 
w mm występujące i trzecie całkowicie pomi- 
nięte. Są to: 
1 0 - kwestia artykułu 11 i rola Komitetu 
o Badań Naukowych, 
2 - problem egzemplarza obowiązkowego, 
3 0 - rola centralnych bibliotek Państwa nie 
wymieniona w projekcie. ' 


5
>>>
1. ROLA KOMITETU BADAŃ NAUKO- 
WYCH I RADY SYSTEMU. 


Wydaje się, że autorzy projektu przeceniają 
rolę Komitetu Badań Naukowych. Nie mam 
pewności czy Komitet w polskim życiu nauko- 
wym będzie instytucją trwałą, stabilną i niena- 
ruszalną. Chodzi tutaj o to, iż w wypadku jego 
likwidacji, co w okresie transformacji Państwa 
może być możliwe, staniemy przed koniecznoś- 
cią kolejnej nowelizacji ustawy. Nie będzie 
bowiem istniało ciało mające decydujący 
wpływ na losy naszego bibliotekarstwa. Czy 
zatem istnienie Państwowej Rady Bibliotecznej 
w nowym kształcie i z bardziej ustawowo 
sprecyzowanymi zadaniami nie byłoby lep- 
szym rozwiązaniem? Sądzę, że bibliotekarstwo 
polskie musi bowiem mieć oparcie w takim 
organie, którego istnienie nie będzie kwestio- 
nowane bez względu na rozwój sytuacji społe- 
czno-politycznej naszego kraju. 
Rozumiem, że autorzy projektu dotychcza- 
sową Państwową Radę Biblioteczną pragną 
zastąpić tzw. Radą Systemu bibliotecznego. 
Może i jest to dobre rozwiązanie, ale nie 
można się zgodzić z punktem 3 artykułu 11, 
mówiącym, że właśnie ta Rada między innymi 
będzie ustalała zasady wymiany międzybib- 
liotecznej. Jeżeli tak, to autorzy wracają do 
starego systemu nakazowego. 
Jako stary praktyk, odpowiedzialny za gro- 
madzenie zbiorów największej polskiej biblio- 
teki uniwersyteckiej, wielokrotnie podkreśla- 
łem w swoich wystąpieniach, że zarządzenie 
Ministra Kultury i Sztuki z dnia 15 lutego 
1973 r. w sprawie zasad wymiany, nieodpłat- 
nego przekazywania i sprzedaży materiałów 
bibliotecznych 2) jest aktem naruszającym su- 
werenność bibliotek w gospodarce własnymi 
zasobami dubletowymi. Mogę śmiało powie- 
dzieć, że taki właśnie punkt widzenia mają 
wszystkie biblioteki uniwersyteckie. Rozporzą- 
dzenie powyższe było już krytykowane w 1984 
r. w czasie konferencji w Ciążeniu, zwołanej 
z inicjatywy Biblioteki Uniwersytetu Adama 
Mickiewicza w Poznaniu. Wszyscy uczestnicy 
zgodnie podkreślali jego negatywne strony. 
Przyznanie zatem Radzie Systemu prawa okre- 
ślania zasad wymiany pachnie, przykro mi 
o tym mówić, starymi czasami, gdy komunis- 
tyczne władze starały się "ochronić" polskie 
biblioteki uniwersyteckie przed ,,zgubną" lite- 
raturą zachodnią z zakresu nauk społecznych. 
Bowiem określone w starym zarządzeniu mini- 
sterialnym zasady wymiany bardzo ogranicza- 


6 


ły właśnie wymianę zagraniczną. Jeżeli zatem 
dzisiaj biblioteki uniwersyteckie nie występują 
przeciw temu zarządzeniu, to wynika z faktu 
istnienia jeszcze gorszej ustawy o ochronie 
dóbr kultury i o muzeach 3) - też zresztą 
krytykowanej przez środowiska bibliotekars- 
kie i twórcze, artystów i historyków sztuki. 
Dalej w punkcie 3 artykułu 11 projektodaw- 
cy określają skład Rady Systemu, do której 
wszedłby dyrektor Biblioteki Narodowej, jako 
jej przewodniczący i zarazem przedstawiciel 
środowiska bibliotekarskiego. Więcej naszych 
przedstawicieli w Radzie nie widać. Kwestia 
sprawowania przewodnictwa budzi także po- 
ważne wątpliwości. Rola Biblioteki Narodowej 
w 1979 r. uległa poważnej i to negatywnej 
zmianie. Pozbawiono ją czołowej pozycji w pol- 
skim bibliotekarstwie 4). Moim zdaniem jest to 
decyzja krzywdząca, ale niestety takie są fakty 
i bez zmiany przepisów prawnych nic tutaj nie 
wskóramy. Przewodniczącym zatem niekonie- 
cznie musi być dyrektor BN, a może nim 
zostać przedstawiciel jednej z 18-tu biblio- 
tek centralnych Państwa. Najlepiej byłoby 
gdyby przewodniczący był wybieralny. Czy 
mogą wejść do Rady Systemu inni biblio- 
tekarze? - Nie jest to takie pewne. Projek- 
todawcy proponują wejście pięciu przewod- 
niczących rad podsystemów, którymi moim 
zdaniem nie muszą zostać wcale biblioteka- 
rze - mogą nimi np. być wysocy urzędnicy 
ministerialni. Zatem w ustawie należałoby bar- 
dziej obszernie i precyzyjnie określić istnienie 
Rady Systemu i rad podsystemów. Czy do 
Rady Systemu nie powinni być powoływani 
inni dyrektorzy centralnych bibliotek? 


2. EGZEMPLARZ OBOWIĄZKOWY. 


Wspomniałem już powyżej o tym zagad- 
nieniu. Z dotychczasowej praktyki wiemy, że 
w krajach byłego bloku komunistycznego, 
w tym także w Polsce funkcjonowanie egzemp- 
larza obowiązkowego (eo) przedstawiało 
i przedstawia się w dalszym ciągu źle. Pod- 
stawowym problemem tego złego funkcjono- 
wania jest fakt całkowitej bezkarności pod- 
miotów nie wywiązujących się z przekazywa- 
nia materiałów do bibliotek. W zachodniej 
Europie, np. w krajach skandynawskich ist- 
nieje przymus policyjny i dla uchylających się 
od tego obowiązku prawo przewiduje wysokie 
kary pieniężne, aż po utratę licencji drukarskiej 
lub wydawniczej. Nie zanosi się na to, aby 
w nowym rozporządzeniu o eo jakiekolwiek
>>>
sankcje przewidywał polski prawodawca. Nie- 
oficjalnie z resortu kultury i sztuki docierają 
wprawdzie przecieki, że zagadnienie powyższe 
zostanie rozstrzygnięte w ustawie zasadniczej, 
ale pewności raczej nie mamy. Nie mogę suge- 
rować w jakim akcie prawnym, ustawie czy 
rozporządzeniu, kwestia sankcji ma być ujęta, 
ale wiem, że ten problem koniecznie należy 
rozwiązać ze skutkiem pozytywnym dla biblio- 
tek. W nowej ustawie o bibliotekach obowiązek 
przekazywania eo będzie ciążył na wydawcach 
i jest pewne, iż w tej materii projekty - społe- 
czny i ministerialny będą się pokrywały. 
Natomiast rodzi się inne pytanie, czy Biblio- 
teka Narodowa w kwestii eo będzie odgrywała 
pewną rolę i czy zostanie ona zaparafowana 
bądź to w ustawie, bądź to w rozporządzeniu. 
Istnieją bowiem tendencje do przeniesienia 
polskiego organu nadającego numery ISBN 
i ISSN do tej biblioteki. Przyjęcie przez nią 
obowiązku informowania pozostałych, otrzy- 
mujących co bibliotek o rejestracji nowych 
wydawców, zaznaczenie go w ustawie lub roz- 
porządzeniu, ułatwiłoby tym ostatnim egzek- 
wowanie od wydawców obowiązkowych mate- 
riałów. Warto się moim zdaniem nad tym 
problemem poważnie zastanowić. 


3. PROBLEM CENTRALNYCH 
BmLIOTEK PAŃSTW A POLSKIEGO 


W 1979 r. trzej panowie polskiej nauki 
i kultury, czyli ministrowie: Kultury i Sztuki, 
Nauki, Szkolnictwa Wyższego i Techniki oraz 
Sekretarz Naukowy Polskiej Akademii Nauk 
powołali do "życia" aż 18 centralnych biblio- 
tek, faktycznie książnic już istniejących. Była to 
wówczas prawdziwa rewolucja. Reforma ta nie 
miała jednak wielkich entuzjastów, bowiem 
poza obowiązkami bibliotekom nic szczególne- 
go nie przynosiła (zwłaszcza pieniędzy na reali- 
zację obowiązków i założeń), nie poprawiała 
infrastruktury. Przykładowo Bibliotece Naro- 
dowej odebrano przywilej pierwszej polskiej 
biblioteki w dziedzinie nauk humanistycznych, 
nie pytając jej nawet o zdanie i funkcję tą 
rozdzielono między Bibliotekę Uniwersytetu 
Warszawskiego oraz Bibliotekę Jagiellońską. 
Dzisiaj w BUW na kwestię centralności patrzy 


i mówi się raczej niechętnie, gdyż nie dys- 
ponuje ona ani środkami finansowymi, ani 
infrastrukturą, aby pełnić rolę I centralnej 
biblioteki Państwa w zakresie nauk społecz- 
nych. Czy podobne odczucia panują w II 
centralnej bibliotece nauk społecznych, czyli 
w Bibliotece Jagiellońskiej tego nie wiem. Wy- 
daje się, że twórcom tych centralnych bibliotek 
przyświecała zapewne idea stworzenia w Po- 
lsce pewnego systemu bibliotecznego, nadania 
książnicom prestiżu i skłonienie centralnych 
władz Państwa do okazania nauce większego 
zainteresowania. Co z tego wyszło - wiemy 
wszyscy. Niemniej jest faktem bezspornym ist- 
nienie systemu bibliotek centralnych, czy się 
nam podoba czy też nie, a w ustawie nie ma 
o tym ani jednego słowa. Panowie autorzy, 
biblioteki centralne istnieją i coś z tym fantem 
trzeba zrobić, w moim przekonaniu trzeba 
zasygnalizować ich istnienie w ustawie zasad- 
niczej. 
Tyle uwag. Należy obu autorom, panom 
Howorce i Majowi, złożyć podziękowanie za 
przygotowanie projektu i mieć nadzieję, że po 
dyskusji resorty kultury i sztuki oraz edukacji 
narodowej wezmą nasze głosy poważnie pod 
uwagę. Mniemam, że Polska może mieć bar- 
dzo dobrą ustawę o bibliotekach, tak różną od 
znowelizowanej przez Sejm RP w 1990 r. 
ustawy o ochronie dóbr kultury i o muzeach, 
której to nowelizacji nie konsultowano ani ze 
światem bibliotekarskim, muzealnym i środo- 
wiskami twórczymi, co gorsza nawet z obu 
resortami ministerialnymi. 
Warszawa, dnia 20 czerwca 1993 r. 


PRZYPISY: 
I) Z polecenia dyrekcji BUW starałem się uzyskać projekt 
ministerialny ustawy, niestety bez rezultatu. Uzyskałem 
wiadomość o jego opracowywaniu i zapewnienie, że 
BUW otrzyma go do wglądu. Od tego czasu minęło kilka 
miesięcy. 

) Patrz: Monitor Polski Nr 9 z 1973 r., pozycja 54. 
3) Patrz: Dziennik Ustaw PRL Nr 10 z 1962 r., pozycja 48 
i Dziennik Ustaw RP, Nr 56 z 1990 r. pozycja 322. 
4) Patrz: Dziennik Urzędowy Ministerstwa Kultury i Sztuki 
Nr 3 z 1979 r., pozycja 15 i Dziennik Urzędowy Minister- 
stwa Nauki, Szkolnictwa Wyżs-ugo i Techniki Nr 3 
z 1979 r., pozycja 9: Biblioteka Narodowa została cen- 
tralną bihlioteką informacji naukowej, nauki o książce, 
bibliotekomawstwa i archiwistyki. 


7
>>>
Ewa Bieniasz 
Pedagogiczna Biblioteka Wojewódzka 
w Rzeszowie 


Biblioteki (pedagogiczne) 
wyrzucone na margines 


Mimo zastrzeżeń współautora projektu 
Ustawy o Bibliotekach o stopniu trudności 
aktów prawnych, tekst jest dostatecznie jasny 
i komunikatywny, by postraszyć zainteresowa- 
nych nim. Wprawdzie pan Jerzy Maj, w uwa- 
gach wstępnych, wyraźnie zniechęca ewentual- 
nych oponentów, jednak pozwolę sobie zabrać 
w tej kwestii głos. 
Projekt statutu, który nie wchodząc w szcze- 
góły, ustanawia ramy prawne systemu biblio- 
teczno-informacyjnego Polsk
 jest niewątpli- 
wie cenną innowacją, ale typowanie bibliotek, 
których Ustawa nie obejmie w trybie obligato- 
ryjnym mocno zawęzi sieć krajową, a co więcej 
postawi pod znakiem zapytania trudny i dłu- 
gofalowy proces edukacji społeczeństwa. 
Autorzy stwierdzają iż ...projekt pomija re- 
gulację wielu kwestii dotyczących m.in. biblio- 
tek szkolnych i pedagogicznych, gdyż ich (au- 
torów) zdaniem NIE ZACHODZI POTRZE- 
BA USTAWOWEJ REGULACJI TWORZE- 
NIA TAKICH BIBLIOTEK. Nie czują się też 
zobligowani do narzucania resortowi edukacji 
obowiązku tworzenia i utrzymywania tych pla- 
cówek. Robią wprawdzie wyjątek dla bibliotek 
szkół wyższych, niekonsekwentnie narzucając 
temu samemu ministerstwu obowiązek wobec 
książnic uczelnianych. Uważam, że autorzy 
projektu słusznie uznali, że biblioteki uczel- 
niane są zbyt silne, by dać się zlekceważyć, 
więc zostawili je w spokoju. Tu wyjaśnię, że nie 
trzeba mnie przekonywać o ponadczasowej 
wartości książnic uniwersyteckich, ja tylko wy- 
punktowuję pewną nielogiczność projektu. 
Pedagogiczne bibliotek
 których działal- 
ność - zdaniem autorów - może być oparta 
o akta prawne niższego rzędu (czy to chodziło 
o Ustawę Oświatową?) przestaną istnieć, bo 
projekt MEN o ustroju szkolnym również je 
pomija. Wśród licznie wymienionych placówek 
oświatowych o zasięgu regionalnym nie figuru- 
ją biblioteki pedagogiczne. Przeoczenie MEN? 
Być może, ale przeoczenie niebezpieczne, bo 
choć nie przeceniam mocy prawnej aktów 
legislacyjnych w dziele tworzenia, to w pełni 
przyznaję im siłę w działaniach likwidacyjnych. 
W Polsce jest dziś 49 pedagogicznych bib- 
liotek wojewódzkich, każda z nich posiada 


8 


sieć bibliotek filialnych usytuowanych w daw- 
nych miastach powiatowych. Rola tych placó- 
wek w sCerze edukacyjnej kraju jest trudna do 
zanegowania. Świadomie pominę tu problema- 
tykę bibliotek szkolnych, jest to bowiem temat 
na odrębną wypowiedź. Tu i teraz chcę upo- 
mnieć się o pedagogiczne biblioteki, o należne 
im miejsce w systemie bibliotecznym w Polsce. 
Historia tych bibliotek jest niebanalna. 
Przed pierwszą wojną światową i w między- 
wojniu powstawały księgozbiory przy gimnaz- 
jach, z nich powstały biblioteki nauczycielskie 
powiatowe i okręgowe. Zawierały podręczniki 
dla uczniów i osobne, bogate księgozbiory dla 
nauczycieli. Istnienie swe biblioteki zawdzię- 
czały subwencjom państwa oraz nauczycielom, 
którzy dobrowolnie opodatkowali się na ich 
cele. 
Obecnie pedagogiczne bibliotek
 spadko- 
bierczynie tamtych, gromadzą swoje zbiory od 
40 lat z górą (pierwsze powstały w 1945 roku). 
Organizowane przez światłych pedagogów bi- 
bliotekarzy, rozpoczęły swą działalność powo- 
jenną od ratowania bogatych i unikalnych 
zbiorów przedwojennych bibliotek pedagogi- 
cznych. Zakupy antykwaryczne uzupełniały 
konwencjonalne gromadzenie i biblioteki te 
posiadają dziś cenne zbiory XIX-wiecznych 
regionaliów, nie wznawiane po wojnie, a cenne, 
dzieła pedagogów, psychologów i historyków. 
Nie zajmowały się akcjami typu "dni książki 
społeczno-politycznej", nie prowadziły działal- 
ności propagandowej i miały znacznie większą 
swobodę w gromadzeniu dzieł cennych i rzad- 
kich niż biblioteki publiczne. Specyficzny krąg 
czytelników: nauczyciele, studenci i uczniowie 
swoimi potrzebami wpływali na profil zbiorów. 
Księgozbiory bibliotek pedagogicznych reago- 
wały na powstanie uczelni w swoich miastach, 
zaspokajały potrzeby studentów zaocznych ró- 
żnych typów szkół, toteż zbiory ich, z natury 
rzeczy ciążące ku humanistyce, wzbogacały się 
o literaturę naukową wszystkich dziedzin wie- 
dzy. Warto pamiętać, że Polska to nie tylko 
duże uniwersyteckie miasta z bogatymi biblio- 
tekami, to także miasta pozbawione instytucji 
naukowych, a mieszkają tam ludzie, którzy 
chcieli i chcą się uczyć. 
Znając nieźle temat mogę stwierdzić, że 
około 70% zbiorów pedagogicznych bibliotek 
to pozycje naukowe. Często jedyne naukowe 
zbiory na swoim terenie. Personel tych placó- 
wek zobligowany jest do posiadania podwój- 
nych kwalifikacji: pedagogicznych i bibliotecz- 
nych. Kadra i zbiory sprawiły, że pedagogiczne
>>>
biblioteki mają bogaty, choć tradycyjny, war- 
sztat inCormacyjny - zbiory kartotek tematy- 
cznych, które w części są wynikiem współpracy 
tych placówek. Przed laty pedagogiczne biblio- 
teki wojewódzkie podzieliły się tematami i pó- 
ki mogły, wywiązywały się z przyjętych obo- 
wiązków. 
I tak jak niezaprzeczalną domeną bibliotek 
publicznych jest kultura, tak w obszarze nauki 
i oświaty biblioteki pedagogiczne mają swoje 
znaczące miejsce. 
Do niedawna znaczące w swoich środowis- 
kach placówki, dziś z laski pańskiej schodzą na 
psy. Wysoka zwierzchność, czyli MEN, nie ma 
dla nich serca ani glowy. Na pierwszej od kilku 
lat naradzie dyrektorów PBW, w grudniu 1992 
r. nie pojawił się z MEN nikt, choć narada 
miala miejsce w Warszawie. 
Bezpośrednia zwierzchność czyli Kuratoria 
dzielą każdy grosz na czworo i ratując plaj- 
tujące szkolnictwo, nie mogą wiele zrobić dla 
bibliotek, zwłaszcza, że nie ma impulsu z góry. 
Perspektywy zatem pedagogicznych biblio- 
tek są marne, bo jak potraktują te placówki 
samorządy, skoro uczeni bibliotekarze, jakby 
nie było "bracia w rozumie", odmawiają im 
miejsca w ważnym akcie legislacyjnym, wymie- 
niając biblioteki szkolne i pedagogiczne poni- 
żej bibliotek szpitalnych i więziennych i dopu- 
szczając ich istnienie pod warunkiem, że będą 
utrzymywane ze środków innych niż państ- 
wowe lub komunalne. Innych? Chciałabym 
wiedzieć jakich? 
Biblioteki o księgozbiorach naukowych nie 
utrzymają się same, bo i z czego? Zwłaszcza 
jeśli są to bibliotelci nastawione na obsługę 
spauperyzowanego środowiska oświatowego. 
Wydaje mi się, że bibliotekarstwo polskie 
ma w ogóle pecha do różnych zarządzeń. 
Między innymi zróżnicowany został status bib- 
liotekarzy i dokumentalistów dyplomowanych 
na niekorzyść tych ostatnich. choć wymogi 
egzaminacyjne były identyczne. Po latach 
Ustawa o Szkolnictwie Wyższym zrównała 
bibliotekarzy i dokumentalistów dyplomowa- 
nych, ale jednych i drugich usunęła z grupy 
nauczycieli akademickich, za to szeregiem 
przywilejów obdarzyła służbę biblioteczną. 
Środowisko dojść nie mogło, kto i dlaczego 


takie decyzje w moc prawną wyposażył. Roma 
locuta, causa finita. 
Wreszcie teraz projekt ustawy o bibliote- 
kach wyrzuca z sieci krajowej biblioteki szkol- 
ne i pedagogiczne. I nie robią tego siły tajemne 
i nieznane, ale bibliotekarze o liczących się 
w zawodzie nazwiskach. Jest to i groźne i nie- 
zrozumiałe. 
Oczywiście, projekt ustawy o bibliotekach 
jeszcze bibliotek pedagogicznych nie likwiduje. 
Mogą sobie być, można je nawet do Projektu 
przypasować, wciskając w rozdz. VI mówiący 
o bibliotekach Cachowych. mogą je też wchło- 
nąć biblioteki publiczne, skoro one właśnie 
w myśl art. 18 poz. 3 Projektu, mają zapewnić 
zaspokojenie potrzeb naukowych i oświato- 
wych na swoim terenie. No i jest dla nich 
miejsce w rozdz. XI, zaraz po bibliotekach 
więziennych. Trzeba to jednak wyraźnie stwier- 
dzić, że odmawia się bibliotekom szkolnym 
i pedagogicznym prawa bytu w sieci bibliotecz- 
no-informacyjnej kraju. Może skłoni to MEN 
do zastanowienia. Bo jeśli - na co się zano- 
si - zostaną również pominięte w Ustawie 
Oświatowej - znikną z powierzchni kraju. 
Przejdę do konkretów i podam jeden przy- 
kład. Otóż w Rzeszowie jest prężna biblioteka 
publiczna, jest kilka uczelni, w tym Wyższa 
Szkoła Pedagogiczna - więc bibliotek nie 
brakuje, a mimo to Czytelnia Pedagogicznej 
Bibliotek
 licząca 50 miejsc notuje dziennie 
200-250 czytelników. Dla pełniejszej informacji 
dodam, że księgozbiór podręczny liczy 45 tys. 
książek, nie licząc czasopism z różnych dzie- 
dzin wiedzy. 
Doprawdy, bogata jest Polska skoro można 
lekką ręką likwidować takie bogactwo tradycji 
i wiedzy, a biedne jest polskie bibliotekarstwo 
skoro własnymi rękami chce tego dokonać. 


OD REDAKCJI: W trakcie druku artykułu 
otrzymaliśmy od Autorki list, w którym pisze 
m.in.: "Dziś otrzymałam Dziennik Ustaw nr 5, 
z którego wynika, że MEN nie skreśla z rejest- 
ru instytucji oświatowych bibliotek pedagogi- 
cznych. Nie zmienia to mojej opinii, że nie 
wolno wyrzucać bibliotek pedagogicznych 
z ustawy, ale przyznaję, że mój tekst w 1/3 stał 
się nieaktualny". 


9
>>>
Grażyna Szpulak 
Zespół Szkół OgólnoksztalcąGych w Kłodzku 


Biblioteka szkolna 
w świetle ustawy 
o bibliotekach 
i reformy szkolnictwa 


W ostatnich miesiącach czasopisma bibliotekar- 
skie dostarczają szeregu inCormacji i głosów nt 
nowej ustawy o bibliotekach, a pedagogiczne (i nie 
tylko) nt. reCormy polskiego szkolnictwa. Czytając 
jedne i drugie zwracam szczególną uwagę na wszel- 
kie informacje związane z biblioteką szkolną i od- 
noszące się do nauczycieli-bibliotekarzy. Moje ob- 
serwacje nie są zbyt optymistyczne. Głosy utrzymane 
w tonie tak jak te, które cytuję: 
"Ustawa ma regulować Cunkcjonowanie wszyst- 
kich rodzajów bibliotek, łącznie z ich dzialalnością 
informacyjną". 
,,(...)dzialalności bibliotecznej nie można oddzielać 
od jej zadań naukowo-informacyjnych" 1). 
"Ustawa powinna być tak skonstruowana aby 
mogła regulować w sposób jednoznaczny całokształt 
spraw organizacyjnych, finansowych i merytorycz- 
nych wszystkich bibliotek działających w Polsce bez 
względu na podporządkowanie organizacyjne oraz 
typ i rodzaj biblioteki" 2) nie znajdują swojego 
odbicia w tekście ustawy czy innych towarzyszących 
jej dokumentach (zainteresowanych odsyłam do tek- 
stu ustawy zamieszczonego w "Bibliotekarzu" 1993 
nr 3). Mimo iż jedna z tez dyrektora S. Sławińskiego 
w ramach prac prowadzonych nad ramowym pla- 
nem nauczania mówi: 
"Przyszła szkoła musi {...)zdecydowanie bardziej 
przysposabiać uczniów do samodzielnego pozyski- 
wania, selekcjonowania i przetwarzania informacji". 
Natomiast takie sformułowania, że "projektodaw- 
cy nie znajdują uzasadnienia do narzucania (...) 
resortowi edukacji obowiązku tworzenia i utrzymy- 
wania bibliotek; powinno to pozostać kwestią ich 
suwerennych decyzji." - wywołują mieszane uczu- 
cia. 
Idąc dalej: stwierdzeniu iż projekt ustawy wiąże 
działalność systemu bibliotecznego z nauką i oświa- 
tą, zaprzecza Cakt przyznania się twórców ustawy do 
tego, że pomija on regulację kwestii, które były 
regulowane w Ustawie z 1968 r. {np. bibliotek 
szkolnych
 ponieważ nie zachodzi - ich zda- 
niem - potrzeba ustawowej regulacji tworzenia 
i działalności takich bibliotek. 
Przyjęcie takiego stanowiska jest błędne. Biblio- 
tekarstwo to rzeczywiście - jak pisze p. Czapnik, 
(,,Bibliotekarz" 1993 nr 4) - zawód niejednorodny, 
na który składają się bibliotekarze różnych typów 
bibliotek, w tym także bibliotek szkolnych. Malo 
tego: niezależnie od tego z jakich bibliotek korzysta 
dorosły czytelnik, jakie posiada wykształcenie czy 


10 


zawód i jakie ma zainteresowania, to dla każdego 
z nich pierwszym, podstawowym ogniwem, pierwszym 
szczeblem w drabinie bibliotekarskiej jest właśnie bib- 
lioteka szkolna. Najpierw w szkole podstawowej, a na- 
stępnie w ponadpodstawowej młody czytelnik poznaje 
strukturę takiej instytucji jaką jest biblioteka. Zostaje 
wprowadzony w świat różnego rodzaju zbiorów, kata- 
logów, kartotek, podstawowych zasad katalogowania 
i klasyfikowania, zasad gromadzenia, opracowywania 
i udostępniania tychże zbiorów. Jeszcze nie w pełni 
świadomie staje się użytkownikiem informacji nauko- 
wej, bo biblioteka szkolna to nie tylko pierwsza 
biblioteka, której zostaje czytelnikiem, ale także pierw- 
szy ośrodek informacji naukowej dla młodego człowie- 
ka {pisałam o tym w innych swoich pracach na łamach 
"Poradnika Bibliotekarza'1. Odgórne pomijanie czy 
wykluczanie bibliotek szkolnych z ustawy o biblio- 
tekach przypomina w tej sytuacji montowanie drabiny 
bez dolnych szczebli. Pojawia się tylko pytanie: czy 
każdy da radę bez nich wspiąć się na te wyższe? 
A z drugiej strony: takie podejście do bibliotek 
szkolnych, do nauczycieli bibliotekarzy nie wpływa 
najlepiej na ich prestiż zawodowy. 
W świetle przytoczonej wcześniej tezy dyrektora 
S. Sławińskiego, rola biblioteki szkolnej w nowej 
rzeczywistości oświatowej powinna być naprawdę 
duża i ważna. Ale powinno to być wyraźnie powie- 
dziane zarówno w ustawie o bibliotekach,jak i w do- 
kumentach powstających w trakcie prac nad reformą 
szkolnictwa. "Reforma Szkolna" publikuje materialy 
ze zjazdów, głosy w dyskusjach, wnioski podejmowa- 
ne w poszczególnych zespołach przedmiotowych 
oraz inne informacje nt reformy. Podała też główne 
zadania na 1993 r. (odnośnie reCormy), ujmując je 
w 6 głównych grup. Niestety biblioteka szkolna 
znalazła się dopiero w ostatniej z nich, określonej 
jako "Nowe zadania" przewidziane na bliżej nieok- 
reśloną przyszłość (?). Zanim do tego dojdzie, księgo- 
zbiory szkolne będą się kurczyły (bo więcej będzie 
ubytków, niż nabytków) i dezaktualizowały, stając 
się powoli magazynem książek starych, nieaktual- 
nych i stojących bezużytecznie na półkach. Już 
brakuje lektur, nowych podręczników szkolnych, 
wydawnictw popularnonaukowych i naukowych, en- 
cyklopedii i słowników. O literaturze pięknej, lepiej 
nie wspominać. A przecież w świetle opracowywanej 
reCormy szkolnictwa, biblioteka szkolna powinna 
być taką pracownią centralną szkoły, która w miarę 
odpowiedniego i systematycznego wyposażenia po- 
zwoli na optymalne realizowanie postulatów reCor- 
my. Stanie się bazą naukową dla uczniów i nauczy- 
cieli. Wymaga to jednak jasnego określenia jej zna- 
czenia, Cunkcji, celów i zadań w szkole, a tym samym 
stworzenia podstaw do jej prawidłowego dzialania 
Dotyczy to zarówno strony finansowej (która zape- 
wni właściwy rozwój i uzupełnianie księgozbiorów 
szkolnych) oraz zrozumienia szczególnej roli biblio- 
teki w instytucji jaką jest szkoła. Zrozumienia przez 
uczniów i nauczycieli, tak by bibliotekarz szkolny 
przestał się kojarzyć wyłącznie z osobą podającą 
potrzebną lekturę. Tej sprawy nie załatwi sam
>>>
bibliotekarz ani zajęcia z przysposobienia czytel- 
niczego. Bardzo wiele zależy od DYREKCJI 
SZKÓŁ I WSZYSTKICH NAUCZYCIELI, którzy 
powinni wykazać się większą aktywnością, aby 
uświadomić ucmiom wszystkie walory i możliwości 
korzystania z biblioteki szkolnej by w ogóle zachęcić 
ich do tego. Nie oczekujmy, że dojdzie do tego 
w sytuacji, gdy takiego zrozumienia zabraknie "na 
górze", wśród ludzi, którzy tworzą ustawę o biblio- 
tekach czy pracują nad reCormą szkolnictwa, którzy 
zasiadają w ministerstwach, kuratoriach oraz or- 
ganizacjach i stowarzyszeniach nauczycielskich bądź 
bibliotekarskich. Na obecnym etapie biblioteka 
szkolna nie znajduje swojego miejsca ani w biblio- 
tekarstwie (ustawa), ani w oświacie (reforma). Sytu- 
acja zupełnie paradoksalna: powoływanie się na 
Ustawę z 1968 r. (czyli sprzed 25 lat), która praktycz- 
nie nie zapewniała bibliotekom szkolnym NICZE- 
GO poza samym istnieniem w szkołach lub innych 
placówkach oświatowych. Cala ich działalność zwią- 
zana z lokalem, wyposażeniem, zbiorami, kadrami 
spoczywała bezpośrednio na bibliotekarzach szkol- 
nych oraz - pośrednio - na dyrektorach szkół. 
Niewiele szkół mogło mówić o pomocy czy współ- 
pracy ze strony wizytatorów-metodyków z KOiW, 
pracowników wydz. oświaty, bibliotek publicmych 
czy pedagogicmych. Nawet Zarz. MOiW dotyczące 
programu pracy biblioteki szkolnej (Dz. Urz. MOiW 
1983 nr 5) było w wielu punktach całkowicie niereal- 
ne. Np.: zapewnienie przez dyrekcję szkoły odpowie- 
dniego Cunduszu w budżecie na zakup książek i cza- 
sopism; zapewnienie odpowiedniej ilości godzin na 
przysposobienie czytelnicze w tygodniowym planie 
zajęć; zapewnienie właściwych pomieszczeń na czyte- 
lnię i wypożyczalnię. 
Zarządzenie to stawiało dyrektora w roli Salomo- 
na, który ma nalać z próżnego. 


Na tych przykładach widać jak wyglądała owa 
"regulacja wielu kwestii" (w tym bibliotek szkol- 
nych). Obawiam się, że jeżeli będziemy na tym 
bazować, to biblioteka szkolna zamiast być opar- 
ciem dla wszystkich grup przedmiotowych w szkole, 
taką łączącą je klamrą, po prostu nie będzie w stanie 
podołać swoim podstawowym obowiązkom, z chwi- 
lą kiedy reCorma na dobre wejdzie w życie. 
Trudno się chyba dziwić, że tekst ustawy już 
wzbudził kontrowersje. Wśród postulatów przedzja- 
zdowych dwa zasługują na szczególne zainteresowa- 
nie nauczycieli bibliotekarzy: 
- postulat o porozumieniu między MKiSz 
i MEN w sprawie bibliotek publicmo-szkolnych 
i szkolno-publicmych, 
- postulat o zorganizowaniu w Olsztynie ogól- 
nopolskiej konCerencji nt Cunkcjonowania w/w bib- 
liotek. 
2209 1992 r. zostało zarejestrowane w Warszawie 
Towarzystwo Nauczycieli Bibliotekarzy Szkół Pol- 
skich, które powinno być poważnie zainteresowane 
realizacją obu wniosków. Celem Towarzystwa ma 
być m.in. współdziałanie w tworzeniu bibliotekom 
szkolnym odpowiednich warunków działania, praca 
na rzecz podnoszenia rangi samych bibliotek oraz 
statusu nauczyciela bibliotekarza. A co za tym idzie: 
stwarzanie warunków do rozwijania czytelnictwa 
dzieci i młodzieży. Pozostaje mieć nadzieję, że Towa- 
rzystwu uda się zrobić coś więcej (w kwestii bibliotek 
szkolnych) niż wspomnianym wcześniej "papiero- 
wym regulacjom" MOiW (obecnie MEN) czy SBP. 
PRZYPISY: 
I) Szyszko M.: Z prac nad ustawą o bibliotekach. "Por. 
Bib!." 1993 nr 3. 
1) Wypowiedź bibliotekarzy z Ostrołęki przytoczona przez 
J. Nowickiego: O czym dyskutowano na :zjazdach okrę- 
gowych SBP. ,,Por. Bib!." 1993 nr 4. 


Artykuły 


Jacek Wojciechowski 
Być 


Przetrwanie jest możliwe - utrzymanie ba- 
zy materialnej bibliotek i jej poprawa warun- 
kiem pierwszym - zyskać zaufanie i być 
swoim w środowisku - użyteczny program dla 


otoczenia warunkiem kolejnym - profesjona- 
lizm i integracja naszą nadzieją (red,) 
Tkwimy w kryzysie po same uszy a jednak 
wciąż istniejemy: to sukces. Jest nas może 
mniej, ale za to jakich. Owszem, istnieć można 
jak ten szczupak na patelni - tuż przed. Albo 
jak kura w rosole: już po. Dla dopełnienia 
opinii proszę sobie wybrać wariant najbliższy 
sercu. Ale faktowi istnienia nie da się za- 
przeczyć. 
Natomiast przetrwanie dalsze zależy od 


11
>>>
kilku warunków. Jeżeli zostaną spełnione, eg- 
zystencja może być godziwa i produktywna: 
dla nas i dla społeczeństwa. Jeśli zaś spełnione 
nie będą, egzystencję zastąpi wegetacja. Ale nie 
trzeba od razu krakać - spełnienie niektórych 
warunków pozostaje w naszej własnej gestii. 


FUNDAMENT 


Pierwszy z warunków, to mieć gdzie funk- 
cjonować, za co oraz czym. Baza, jaka jest, 
każdy widzi. Środki, jakie są, też każdy widzi; 
jeżeli ma sokoli wzrok. Mimo indywidualnych 
różnic, to nie jest fundament na jutro, opoka 
na której dałoby się być. 
Baza lokalowa nie zmieni się zaraz; dobrze, 
jeśli nie ulegnie omsknięciu. Więc poprawa 
i powrót do zapomnianych już norm loka- 
lowych, zresztą międzynarodowych - taki 
mógłby być program na pojutrze. Wcześniej 
chyba nie. 
Nie wiadomo natomiast, kiedy zmieni się 
sposób finansowania, w tym sensie, żeby było 
minimum i żeby znowu był budżet, a nie to co 
komu nakapie z nosa. Trzeba też powiedzieć 
jasno, że nie ma na świecie bibliotek, utrzymu- 
jących się z własnych zarobków. Ci którzy tak 
twierdzą, fałszywe proroki są. Przyszłość za- 
tem, to sponsorat połączony, lokalno-pań- 
stwowo-prywatny, chociaż trzeba przyznać: 
przyszłość ewentualnie odległa. 
No i oczywiście - muszą być komputery. 
Ale o tym pisze w kółko cała zawodowa prasa, 
z zacięciem tak jakby maniakalnym, więc ja 
już nie muszę. Jawi nam się jako cudowna 
maszynka do mielenia informacyjnego mięsa, 
którą w końcu każdy będzie kiedyś miał. No 
dobrze, lecz chyba p o z a tym o c o ś jeszcze 
chodzi. nie? 


SWOI WŚRÓD SWOICH 


Po to, żeby być, funkcjonować, istnieć, trze- 
ba czegoś więcej: należy być swoim. Trzeba, 
żeby społeczeństwo bibliotekarzy lubiło, sza- 
nowało, ceniło. Żeby biblioteki, a zwłaszcza to 
co w nich jest, stało się naprawdę niezbędnym 
dobrem ogólnym. Społeczeństwo bowiem pła- 
ci, chroni i wspiera, ale tylko to, co uważa za 
potrzebne. 
Trzeba zapracować na taki szacunek, za 
którym pojawi się również sympatia, chęć 
wsparcia oraz ogólna świadomość wartości. 
Bibliotekarz przyjacielem człowieka - ludzie 
przyjaciółmi bibliotekarzy. 


12 


No więc może niektóre bibliotekarki prze- 
stałyby już publicznie narzekać, że czytelnicy 
brudzą, kradną oraz wycinają strony? Biblio- 
teki bez użytkowników byłyby napewno spo- 
kojne, zadbane i czyste, tylko... kto łożyłby na 
pensje. 
To, o czym tu właśnie mowa, po polsku 
nazywa się marketingiem. Jest też jeszcze jedna 
polska nazwa: Public Relations. Co oznacza 
dyrektywę postępowania w taki sposób, żeby 
społeczna wartość bibliotekarstwa była dla 
wszystkich oczywistością. To nie jest łatwe, ale 
jest możliwe. 
Owszem, wciąż zdarza się tak, że dla samo- 
rządów biblioteki publiczne mogłyby nie ist- 
nieć, że biblioteki szkolne w szkołach mają 
status zeszłorocznego śniegu, a i na uczelniach 
pierwsze cięcia finansowe mają zwykle miejsce 
w administracji i w bibliotekarstwie. Lecz prze- 
cież nie zawsze, nie całkiem oraz nie wszędzie. 
Są biblioteki i bibliotekarze, lub może głównie 
bibliotekarki, którym towarzyszy uznanie, sza- 
cunek i niekłamana sympatia. Co można 
ogólnie nazwać zalążkiem zawodowego pres- 
tiżu. 
Generalnie natomiast brakuje dojść (facho- 
wo mówi się: lobby) do wszystkich ważnych 
gremiów decydenckich - ludzie "stamtąd" też 
przecież korzystają z bibliotek, nie? - żeby 
bibliotekom zapewnić ochronę prawną, która 
w tej chwili jest właściwie żadna. Potrzeba nam 
prawa, które wymusi egzystencję bibliotek 
w szkole, zagrożoną przez szokującą ustawę 
o systemie oświaty. Prawa, które uchroni 
przed dalszą degrengoladą biblioteki publiczne 
wszystkich szczebli: miejskie i gminne, wojewó- 
dzkie oraz te oczekiwane - powiatowe. No 
i przywróci minimum warunków bibliotekom 
naukowym, zanim przeistoczą się w składnice 
rodzimych zbiorów archiwalnych. 
Tak więc żeby być, trzeba nam społecznej 
życzliwości - uznania bibliotek za swoje. Czy 
potrafimy znaleźć przychylnych rzeczników? 


PROGRAM 


W tym miejscu pojawia się warunek trzeci: 
opracowanie oraz publiczne, promocyjne wy- 
eksplikowanie użytecznego programu. Być- 
to bowiem znaczy funkcjonować, przynosić 
pożytek. Tylko pożytek zjednuje ludzką przy- 
chylność. 
Podatnik powinien dokładnie wiedzieć co 
mu przyjdzie z istnienia bibliotek, a jeżeli wie, 
to wtedy rozważy - czy chce ich utrzymania,
>>>
czy też raczej nie. Rzecz w tym, że nie mamy 
z ludźmi wspólnego języka oraz zbyt jesteśmy 
zajęci sobą. Nasz niby proCesjonalny slang jest 
dla publiczności niejadalny, ale posługujemy 
się nim chętnie w celu przydania sobie powagi, 
bo to jest cholernie zakompleksiona proCesja. 
A w dodatku zamiast Cunkcjonowaniem, zajmu- 
jemy się głównie technologią; dyskusje biegną 
narzuconym przez kręgi akademickie trybem, 
od CD-ROMów do hipertekstów - kogo to, 
poza nami, obchodzi? To tak, jakby każdy 
z nas natknął się nagle na dyskusję o techno- 
logii produkcji krzeseł. 
Stosunkowo łatwo nakreślić program naj- 
bardziej ogólny. Bez trudu da się ustalić, że 
biblioteki mają służyć transmisji wiedzy oraz 
intelektualizacji, a poza tym większość 
z nich - również rozrywce, jak też zachowa- 
niom kompensacyjnym. Znacznie trudniej nato- 
miast przełożyć to wszystko na język praktyczny 
i wprowadzić w życie. Ale zapewne najtrudniej 
przedstawić te zamierzenia publicznie, w taki 
sposób, żeby co druga Iksińska i co trzeci 
y grekowski zaniemówili z nieokłamanego po- 
dziwu. Z zasady nie Catygujemy się w tym celu 
nadmiernie. 
Spisany tu rejestr zadań ogólnych nie da się 
w pełni przełożyć na praktykę powszedniego 
dnia. Istnieje wprawdzie potrzeba, ale nie ma 
możliwości. I to jest nasz główny problem 
zawodowy. 
Gdyby pracownicy nauki nie mieli prywat- 
nych kontaktów inCormacyjnych, nasza nauka 
już dawno miałaby charakter archiwalny. Nie 
ma bowiem mowy, żeby obsłużyć każdego na 
wymaganym poziomie: nie ma takich zbiorów, 
nie ma takiej bazy informacyjnej ani techno- 
logii. Syndromem niemocy niech będzie de- 
grengolada wypożyczeń międzybibliotecznych. 
Lecz nie gwarantujemy także użytkowni- 
kom poszukiwanych przekazów artystycz- 
no-intelektualnych, materiałów do nauki ani 
dla rozrywki. Najwyżej niektórym - niektóre. 
Z tą suchą strugą nowości, które zapewniamy 
teraz? Lub z tym odkładaniem na pojutrze 
ofert wielokomunikacyjnych? Z motyką na 
księżyc byłoby łatwiej. Jest więc tak, że powia- 
damy ludziom: utrzymujcie nas - ale na za- 
kres usług nie dajemy żadnych gwarancji. 
Oczywiście: bez pieniędzy nawet Onassis cho- 
dziłby w dziurawych kaloszach, a bez technologii 
Ford produkowałby najwyżej "syrenki". Ale jest 
coś jeszcze. To coś, to brak systemu. 
Nie mamy w kraju systemu bibliotek ani 
nawet autentycznych sieci: istnieją zlepki osa- 


motnionych jednostek. Każdy sam sobie wios- 
łem i kajakiem, a w pojedynkę nie osiągnie się 
nic. Nawet komputeryzujemy się indywidual- 
nie, po swojemu, każdy inaczej; jak to potem 
połączyć w Cunkcjonalną całość? 
Istnieje więc główna przesłanka programu: 
połączyć biblioteki w jakąś Cormę systemu. Bez 
tego nie da się być. 
Może dlatego posługujemy się Cormą pro- 
mocji naj marniejszą z marnych, cóż to bowiem 
za pożytek z namawiania ludzi do czegoś, 
czego i tak im zapewnić nie można. Gdyby 
nagle wszyscy specjaliści zażądali wiadomości 
o naj nowszych publikacjach na świecie... Lub: 
wszyscy uczniowie razem zjawili się po ten sam 
lekturowy tekst... Wzgłędnie - jeden wydaw- 
niczy bestseller przykułby nagle uwagę całej 
publiczności bibliotecznej... Wizja jak ze słego 
snu. 
To w końcu nie jest niemożliwe, a co mieli- 
byśmy wówczas do zaoCerowania? W gruncie 
rzeczy niewiele lub nic. Ale wobec tego trudno 
liczyć na przychylność publiczności. 


MY 


Przetrwanie pomimo mizernej bazy oraz 
makabrycznie nikłych środków, w kontekście 
społecznej obojętności, z mało przebojowym 
programem, każe doszukiwać się innej warto- 
ści jako podstawy trwania i jako czynnika 
napędowego naszego bibliotekarstwa. Tę głó- 
wną wartoŚĆ na dziś i na jutro stanowią 
bibliotekarze. 
Pracowników bibliotek da się podzielić na 
cztery rodzaje, przy czym o wszystkim decydu- 
je głównie kategoria czwarta: 
- amatorzy, egzystujący w zawodzie z braku 
innego pomysłu, 
- amatorzy, udający zawodowców, 
- zawodowcy uprawiający amatorszczyznę, 
- autentyczni proCesjonaliści. 
Dotychczas wyraźnie przeważały trzy pierw- 
sze kategorie. To ci, którzy twierdzili, że lubią 
czytywać książki lub pletli o cichej oraz spo- 
kojnej pracy. Jest ich wciąż niemało i nadal 
zjawiają się nowi. Tak na przykład ostatnio 
nauczyciele zredukowanych specjalności wpa- 
dli na pomysł bycia bibliotekarzami. Niech 
zyska przychylność każdy, kto swoje potrafi, 
ale inni nie. 
Coś jednak zmieniło się nieco - jakieś ja- 
kościowe przetasowania są: tak jakby więcej 
było proCesjonalistów, a w każdym razie wyra- 
źniej ich widać. Co trzeba uznać za niemałe 


13
>>>
osiągnięcie, ponieważ specyfiką tego zawodu Innym zagrożeniem, równie poważnym, jest 
jest, że na profesjonalizm, obok wiedzy zawo- brak satysCakcji z pracy. Całymi latami trwa 
dowej, składa się również uczuciowe zaangażo- niszcząca nerwy szarpanina, eCekty nie zawsze 
wanie - według formuły: rozum i serce. Jedno widać i nagle pewnego dnia mówi się: mam 
bez drugiego nie jest eCektywne. dość. Otóż to jest biblioteczny początek końca. 
Wydaje się, że już umiemy organizować Niestety, na zawodową Crustrację nie istnieje 
proCesjonalne kształcenie, zapewniać wiedzę antybiotyk - można uciec się jedynie do ar- 
i kwalifikacje na różnych poziomach, chociaż gumentacji racjonalnej. Tej mianowicie, że bib- 
wątpliwości są. Oto bowiem (dla przykładu) liotekarstwo jest takim samym zawodem jak 
ftzyków uczą zawodu ftzycy, lekarzy lekarze, inne; trochę w nim rzemiosła i trochę sztuki, 
fryzjerów fryzjerzy, a bibliotekarzy - wszyscy. natomiast nie ma wpisanych w strukturę czyn- 
Lecz mimo takiej dezynwoltury, czysto zawo- ników stresogennych. Może więc gubi nas 
dowe przygotowanie bibliotekarzy jest zdecy- nadwrażliwość? Bo jest to poza tym zawód 
dowanie lepsze niż dawniej i porównywalne społecznie użyteczny, w końcu bowiem także 
z kształceniem zagranicznym. ł' \. ; I dzięki bibliotekom ludzie różnią się od wa- 
Nikt natomiast nikogo nie potrafi wyposa- rzyw. "f _ 
żyć w chęć, w dobrą wolę, w wytrwałość, I to jako motywacja musi wystarczyć - tak 
a jednak to wszystko naprawdę istnieje. W szer- jak wystarcza inżynierom, bankowcom, dzien- 
szym stopniu aniżeli kiedykolwiek i to także jest 
 nikarzom. Nikt nas od jutra nie zacznie wy- 
korzystna zmiana jakościowa. Dzięki temu chwalać, nikt nam też nie podwoi pensji Ale 
biblioteki nadal funkcjonują i klaruje się przed przecież innym także nie. 
nimi jakaś przyszłość - bądź co bądź. \ 1, Może już najwyższy czas, żeby to był na- 
Okres ostatni był i jest próbą najtrudniejszą , prawdę zawód, jak inne. Normalny: bez po- 
z trudnych. I jednak wiele osób umiało zmienić I święcania się i bez społecznego lekceważenia. 
swoje przyzwyczajenia, wmontować się w no- Żeby dało się w nim po prostu być. 
wą rzeczywistość i znaleźć skuteczne sposoby J--' 
postępowania. To i głównie to pozwala na Doc. dr hab. Jacek Wojciechowski jest wicedyrek- 
minimalny optymizm: owa pragmatyczna zdo- torem Miejskiej Biblioteki Publicznej w Krakowie. 
lność przystosowania to właśnie szansa, żeby 
 \'-' 
nadal być. \....- ,'- 
Chyba, że górę weźmie apatia i zniechęcenie. r.,.J 
Czego też, niestety, wykluczyć nie można, a ist- 
nieją co najmniej dwa źródła takich zagrożeń. Wiesław Niesiobędzki 

 
 
. 
ZAGROŻENIA ' n.. 
' J 
n
liza n:-arketin.90wa 
Po pierwsze: właściwie wszyscy pracujemy I kierunki rozwoJu 
w pojedynkę. Nawe
 jeśli .raze
, to)ednak' działalności Miejskiej 
osobn?, czase
 prz;clw sobIe. Nle.ma za?nr ch !.Biblioteki Publiczne j . 
Corm mtegraCJI ogolnozawodoweJ, speCJahza- . 
cyjnej ani nawet wewnątrzinstytucjonalnej. 1st-JW Iławle 
nieje poza tym szczególnie groźna, hermetycz- 
na bariera międzypokoleniowa. To dramat,... 
który może skończyć się ogólną apatią. 
Z braku szans na integrację formalną, zada- 
nia integrujące mogłyby przejąć zawodowe 
czasopisma, niezależnie spod jakiej egidy 
są - "Bibliotekarz", "Biblioteka w Szkole", 
"Poradnik Bibliotekarza". Przy mądrej, ostro- 
żnej polityce redakcyjnej, to jest praktycznie 
możliwe, a nikt chyba nie wątpi, że potrzebne. 
Ale konieczny jest jeszcze jeden warunek: trze- 
ba, żeby te czasopisma były przez proCesjonali- 
stów czytane. Otóż wcale tak nie jest, al- 
bo - nie całkiem tak jest. 


Statutowe obowiązki biblioteki a materialne 
podstawy jej dzialania - zmiany w otocze- 
niu - projekty nowych usług bibliotecznych - 
wypożyczalnia kaset wideo - uslugi reprografi- 
czne - usługi informacyjne - promocja i re- 
klama świadczonych przez bibliotekę odpłat- 
nych uslug. 


Działalność MBP w Iławie regulowana jest 
przez następujące przepisy prawne: ustawa 
o bibliotekach z 1968 r., ustawa o samorządzie 


14
>>>
terytorialnym z 1990 r., ustawa o organizacji 
i prowadzeniu działalności kulturalnej z 1991 
r., statut MBP nadany przez burmistrza Iławy 
w dniu 23 lutego 1993 r. 
Statut Biblioteki stanowi: "Biblioteka jest 
jednostką organizacyjną, instytucją upowsze- 
chniania kultury podporządkowaną Radzie 
Miasta Iławy. Służy rozwijaniu i zaspokajaniu 
potrzeb czytelniczych społeczeństwa oraz upo- 
wszechnianiu wiedzy i rozwojowi kultury". 
Sformułowanie to - podobnie jak inne za- 
warte w statucie oraz innych aktach prawnych 
regulujących działalność bibliotek publicz- 
nych - świadczy o docenianiu przez ustawo- 
dawców roli bibliotek publicznych w życiu 
społeczeństwa. Jednocześnie jednak nie wymie- 
nia ono zobowiązań państwa ani samorządu 
terytorialnego do zapewnienia bibliotece od- 
powiednich środków finansowych, aby mogła 
ona wywiązać się ze swych obowiązków i speł- 
nić oczekiwania użytkowników. Bez względu 
na ujęcie w przepisach prawnych, rola biblio- 
teki postrzegana jest co najmniej dwuznacznie: 
cokolwiek demogagicznie i przede wszystkim 
w sposób nie odpowiadający obecnym warun- 
kom gospodarki rynkowej, decydującej czy 
takie lub inne instytucje o różnym stopniu 
społecznej użyteczności będą w stanie utrzy- 
mać swoją działalność. 


Zmiany w otoczeniu Biblioteki 


Poprzednio pod rządami ustawy z dnia 26 
04 1984 r. o upowszechnianiu kultury, gdy 
działalność bibliotek fmansowana była ze środ- 
ków Funduszu Rozwoju Kultury, biblioteka po- 
dobnie, jak pozostałe placówki upowszechniania 
kultury otrzymywała regularnie odpowiednio 
wyliczone do potrzeb i wielkości biblioteki 
środki na realizację zadań programowych 
i statutowych. I chociaż razem z tymi środkami 
płynęły do biblioteki ściśle określone zadania 
i wytyczne programowe, chociaż statut biblio- 
teki nadany jej na podstawie zatwierdzonego 
centralnie statutu ramowego, ograniczał zada- 
nia programowe i statutowe głównie do roz- 
wijania czytelnictwa i upowszechniania kultury 
tzw. socjalistycznej i krzewienia obrzędowości 
świeckiej, to jednak byt biblioteki był nieza- 
grożony. Sytuacja taka była pochodną regular- 
nych i planowych dotacji z Funduszu Rozwoju 
Kultury tworzonego z odpisu 14% ogółu 
środków przeznaczonych na płace w gospodar- 
ce uspołecznionej. Co sprawiało, że corocz- 
nie - wraz ze wzrostem kosztów utrzymania 


bibliotek - wzrastały przyznawane im dotacje 
budżetowe. . 
I tak na przykład Zarządzenie Nr 42 Minis- 
tra Kultury i Sztuki z 24 11 1980 r. w sprawie 
norm zaopatrzenia bibliotek publicznych 
w nowości wydawnicze, określały minimalny 
wskaźnik zakupu nowości dla miasta wielkości 
Iławy na poziomie 21 voluminów na 100 
mieszkańców rocznie. Przy 33 000 mieszkań- 
ców, biblioteka powinna kupować każdego 
roku 7000 nowości. Dotacja z Funduszu Roz- 
woju Kultury była na tyle duża, że fundusz 
zakupu nowości wydawniczych dla bibliotek 
publicznych miasta Iławy był wystarczający 
i wysokość zakupu nie odbiegała od norm 
wyznaczonych wskaźnikiem zakupu nowości 
Obecnie pod rządami ustawy z dnia 25 
października 1991 r. o organizowaniu i prowa- 
dzeniu działalności kulturalnej, zwalniającej 
państwo z obowiązku finansowania bibliotek 
publicznych, samorządy terytorialne, na które 
obowiązek finansowania upowszechniania kul- 
tury, a w tym bibliotek publicznych, nałożono 
jako jedno z wielu zadań podstawowych, nie są 
w stanie sprostać nawet tym wydatkom, jakie 
są niezbędne do utrzymania racjonalnej sieci 
bibliotek, nie mówiąc o prawidłowym i od- 
powiadającym potrzebom użytkowników 
kształtowania struktury i wysokości zakupu 
nowości wydawniczych, a także prenumeraty 
prasy. A przecież potrzeby użytkowników bib- 
liotek publicznych, a w tym także biblioteki 
iławskiej, nie będą malały, a wręcz przeciwnie, 
będą rosły ilościowo, a do tego wejdą w fazę 
przemian jakościowych. Albowiem takim sa- 
mym przemianom uległo i nadal ulegać będzie 
otoczenie biblioteki oraz wymagania jej użyt- 
kowników. 
Dotychczas użytkowników biblioteki dzie- 
lono na 3 grupy: 
1. od 7 do 14 lat - czytelnik dziecięcy, 
2. od 15 do 19 lat - czytelnik młodzieżowy, 
3. powyżej 19 lat - czytelnik dorosły. 
Czytelnikom tym w naturalny sposób wy- 
starczało, że w 6 placówkach udostępniania 
Miejskiej Biblioteki Publicznej w Iławie, mieli 
nieograniczony dostęp do 115000 voluminów 
zbioru książek gromadzonych, opracowywa- 
nych, przechowywanych i udostępnianych zgo- 
dnie z centralnie zatwierdzaną klasyfikacją, 
planem wydawniczym i księgarskim oraz poli- 
tyką upowszechniania czytelnictwa. 
Obecnie w zmienionych warunkach ustrojo- 
wych pojawią się conajmniej dwie duże grupy 
użytkowników biblioteki publicznej. 


15
>>>
Reprezentanci jednej z tych grup będą ocze- 
kiwać od biblioteki, że znajdą w jej zbiorach 
każdy potrzebny im, czy to ze względów edu- 
kacyjnych czy hobbistycznych, rodzaj piśmien- 
nictwa z każdej interesującej ich dziedziny 
wiedzy, każdy tytuł potrzebny im do zaspoko- 
jenia potrzeb poznawczych, intelektualnych 
lub światopoglądowych. 
Nowym segmentem użytkowników biblio- 
teki będzie wciąż rosnąca w liczbę i znaczenie 
grupa przedstawicieli środowisk gospodar- 
czych, związana z rozwojem wytwórczości, 
handlu, usług materialnych, obsługi ruchu tu- 
rystycznego, rzemiosła, rozrywki itp. Wolno 
przypuszczać, że ta grupa użytkowników bę- 
dzie poszukiwać informacji z zakresu: prawa 
cywilnego, handlowego, bankowego, przepi- 
sów podatkowych, finansowych i celnych. Nie- 
zbędna tej grupie użytkowników będzie wiedza 
o środowisku stanowiącym rynek zbytu, źródła 
zaopatrzenia, kanały dystrybucji, odbiorców 
reklamy i akcji promocyjnych. Wchodzące 
w skład tej grupy podmioty gospodarcze, 
chcąc prowadzić swoje zakłady, instytucje 
i przedsiębiorstwa zgodnie z wymogami strate- 
gii marketingowej będą poszukiwać informacji 
o potrzebach kulturowych, kultowych, sposo- 
bach spędzania wolnego czasu ludności zamie- 
szkującej tereny będące dla nich rynkiem doce- 
lowym. Jednostkom przedsiębiorczym, zmie- 
rzającym do uruchomienia własnej działalności 
gospodarczej, nieodzowne staną się informacje, 
na podstawie których będą mogli opracowy- 
wać i formułować biznes-plany, strategie mar- 
ketingowe, kampanie reklamowe i promocyjne, 
a także dostosowywać dystrybucję i wielkość 
podaży do chłonności i zapotrzebowań rynku. 
Dlatego biblioteki publiczne w miastach 
takich jak nawa, gdzie poza nimi nie ma 
innych ośrodków przygotowanych do groma- 
dzenia, opracowywania i upowszechniania 
w sposób profesjonalny informacji zawartych 
w zbiorach piśmiennictwa, stoją przed koniecz- 
nością zmiany swego image'u i modyfikacji 
swej misji, polegającej dotychczas na zaspoko- 
jeniu potrzeb mieszkańców w zakresie uczest- 
nictwa w kulturze, upowszechniania czytelnict- 
wa i twórczego spędzania wolnego czasu. 
Przy obecnym systemie i możliwościach fi- 
nansowania działalności biblioteki publicznej 
przez samorząd terytorialny, potrzeby każdej 
z nowych grup użytkowników, a także potrze- 
by użytkowników dotychczasowych będą po- 
zostawały w stanie permanentnego niezaspo- 
kojenia. Wskazują na to w bibliotece iław- 


16 


skiej obniżające się wskaźniki zakupu nowości 
wydawniczych oraz malejąca liczba prenume- 
rowanych do czytelń tytułów prasowych. 
W roku 1991 wskaźnik wynosił 11 vol. na 
100 mieszkańców, w 1992 r. obniżył się do 
7 vol."na 100 mieszkańców, a w 1993 r. obniży 
się jeszcze bardziej, jako że tegoroczny fundusz 
zakupu książek jest niższy o 9 mln złotych od 
funduszu na rok 1992, ceny książek natomiast 
nieustannie wzrastają. Natomiast liczba prenu- 
merowanych do czytelni prasy czasopism jest 
niższa od zeszłorocznej o 11 tytułów. 
Inny rozwój wydarzeń może ugruntować 
w świadomości społeczności lokalnej prześwia- 
dczenie o społecznie mało ważnej przydatności 
biblioteki dla środowiska. Za tym zaś mogą 
nastąpić decyzje o likwidacji biblioteki i prze- 
znaczeniu środków służących jej utrzymaniu 
na inne cele. 
Zapobiec takiemu wcale nie teoretycznemu 
obrotowi rzeczy, albowiem takie scenariusze 
sprawdziły się w wielu znanych mi miastach 
i gminach nie tylko na terenie województwa 
olsztyńskiego, można poprzez zmianę obrazu 
biblioteki w oczach otoczenia. W tym celu 
należy rozbudować zakres świadczonych przez 
bibliotekę usług, przede wszystkim usług mo- 
gących przynosić dochody, między innymi tak- 
że usług informacyjnych, za których dostar- 
czenie użytkownik będzie chciał płacić. Wów- 
czas powiększony o wypracowane wpływy bu- 
dżet biblioteki, będzie mógł sprostać potrze- 
bom rzeczywistych i potencjalnych użytkow- 
ników biblioteki 
W przypadku Miejskiej Biblioteki Publicz- 
nej w IIawie, mieście liczącym 37000 miesz- 
kańców, ze zbiorów bibliotecznych korzysta 
obecnie 6837 czytelników. 2926 osób to czytel- 
nicy w wieku do lat 15. Rynek użytkowników 
rzeczywistych biblioteki obejmuje 21,1 % ogółu 
mieszkańców IIawy. 
Owe 21,1 % ogółu mieszkańców miasta korzy- 
sta z usług czytelniczych świadczonych przez: 
1. Wypożyczalnię dla dorosłych, 3722 czy- 
telników dokonujących rocznie ponad 55 000 
wypożyczeń, 
2. Bibliotekę dla dzieci, 1773 czytelników 
dokonujących w ciągu roku ok. 41 000 wypo- 
życzeń, 
3. Czytelnię ogólną, 5100 odwiedzin rocz- 
nie, ok. 18 000 udzielonych informacji, 
4. Filię Nr 1 Bibliotekę w szpitalu, 410 
czytelników, 4140 wypożyczeń, 
5. Filię Nr 2 Bibliotekę osiedlową, 351 czy- 
telników, 5003 wypożyczeń,
>>>
6. Filię Nr 3 Bibliotekę osiedlową, 700 czy- 
telników, 14 000 wypożyczeń. 


Projekty nowych uslug bibliotecznych 


Z prowadzonych przez Miejską Bibliotekę 
Publiczną im. Edwarda Stachury w I1awie 
statystyk wynika, że skład obecnej grupy użyt- 
kowników wygląda następująco: 
40% - młodzież ucząca się i dzieci w wie- 
ku do lat 19, 
5% - studenci, 
15% - osoby dorosłe zatrudnione w za- 
wodach fizycznych, 
20% - osoby zatrudnione w zakładach 
budżetowych miasta, 
20% - osoby niezatrudnione w tym renci- 
ści, emeryci i bezrobotni. 
Taki skład czytelników mówi o tym, że 
aktualni użytkownicy biblioteki to ludzie nie- 
zamożni lub osoby bez własnych środków 
utrzymania, a zatem raczej nigdy nie będą oni 
w stanie swoich potrzeb czytelniczych zaspo- 
koić na własny koszt. I tylko biblioteka będzie 
dla nich instytucją zdolną zaspokoić ich po- 
trzeby edukacyjne, intelektualne i poznawcze. 
Stąd wniosek, że innego rodzaju nowe usłu- 
gi należy projektować dla potencjalnego od- 
biorcy wchodzącego w skład grupy obecnych 
użytkowników, a innego rodzaju usługi dla 
użytkowników potencjalnych nie korzystają- 
cych ze zbiorów bibliotecznych, czyli wchodzą- 
cych w skład prawie 80% ogółu mieszkańców 
miasta. Przy czym rozwiązaniem optymalnym 
będzie wprowadzenie usług, które znajdą od- 
biorców tak w jednej jak i w drugiej grupie ich 
potencjalnych użytkowników. 
Do tego rodzaju kategorii usług zaliczyć 
można odpłatne wypożyczanie kaset wideo. 
Biorąc pod uwagę okoliczność, że 70% obec- 
nych użytkowników biblioteki korzysta z pla- 
cówek udostępniania zbiorów mieszczących się 
w budynku centrali MBP o pow. 800 m 2, 
w jednej z tych placówek, a mianowicie w wy- 
pożyczalni książek dla dorosłych, należy uru- 
chomić wypożyczalnię kaset wideo. 


Projekt I. Wypoiczylnia kaset fideo 


W I1awie funkcjonuje obecnie 7 wypoży- 
czalni kaset video, mieszczą się one w lokalach 
dzierżawionych przez właścicieli wypożyczalni 
i obsługiwane są w 4 przypadkach przez sa- 
mych właścicieli a w 3 - przez zatrudnione 
w tym celu osoby. 


Z przeprowadzonych przeze mnie badań 
wynika, że rynek użytkowników jednej wypo- 
życzalni kaset wynosi średnio 230-350 od- 
biorców. 
Koszty funkcjonowania wypożyczalń kaset 
są na ogół wysokie, gdyż składają się na nie, 
poza wydatkami ponoszonymi na kupno kaset 
oraz wykup licencji, opłaty za czynsz, energię 
cieplną, oświetlenie i utrzymanie porządku 
w lokalu, płace pracowników, podatek od 
prowadzonej działalności oraz zysk właściciela. 
Taka struktura kosztów powoduje stosowanie 
wysokiej odpłatności za świadczone usługi 
i stwarza duże możliwości dla konkurencji, 
w tym przypadku dla wypożyczalni kaset pro- 
wadzonej przez wypożyczalnię książek Miej- 
skiej Biblioteki. 
Koszty prowadzenia wypożyczalni kaset vi- 
deo w bibliotece ograniczone będą tylko do: 
- zakupu licencji od komitetu kinematografii, 
- zakupu kaset video od dystrybutora ze 
środków własnych biblioteki, uzyskanych 
poprzez zmniejszenie funduszu zakupu 
książek, który następnie odzyska te środki 
z uzyskiwanych przez wypożyczalnię kaset 
utargów. 
Ponieważ wypożyczalnia kaset video nie 
będzie ponosić kosztów takich, jak: płace ob- 
sługujących ją pracowników, czynsz za lokal, 
zużytą energię itp., cena świadczonych przez 
wypożyczalnię kaset usług może być niższa od 
cen konkurencji. Co stanowi dobry prognostyk 
dla finansowego sukcesu wypożyczalni kaset 
video prowadzonej przez bibliotekę. 
Dodatkowym atutem dla bibliotecznej wy- 
pożyczalni kaset jest okoliczność, że wypoży- 
czalnia umiejscowiona będzie w budynku cen- 
trali MBP, gdzie ze zbiorów biblioteki dla 
dzieci korzysta prawie 2000 użytkowników, ze 
zbiorów wypożyczalni książek dla dorosłych 
ponad 3000 a z czytelni ogólnej około 1000 
osób. Może więc liczyć na naturalny rynek 
odbiorców i jeśli tylko 10% obecnych użyt- 
kowników usług bibliotecznych zacznie korzy- 
stać z wypożyczalni kaset, to już na samym 
początku działalności ta forma usług znajdzie 
dużo większy rynek odbiorców aniżelijakakol- 
wiek inna wypożyczalnia kaset video w mieście. 


I
rojekt fi, Uslugi reprograficzne 


Poza zbiorami bibliotecznymi udostępnia- 
nymi użytkownikom na zasadzie wypożyczeń 
do domu, czytelni ogólnej są magazynowane, 
opracowywane i udostępniane zbiory książek, 


17
>>>
roczników prasowych i zbiory specjalne prze- 
znaczone do korzystania na miejscu. Znajdują 
się wśród nich oprawne i zaopatrzone w indek- 
sy roczniki Dziennika Ustaw, dzienniki urzę- 
dowe poszczególnych ministrów i resortów, 
Monitor Polski, wydawnictwa informacyjne, 
encyklopedyczne, statystyczne, przewodniki, 
katalogi norm i przewodniki specjalistyczne, 
poza tym roczniki gazet lokalnych, ogólno- 
krajowych i czasopism popularnych, popular- 
nonaukowych, naukowych. 
Ze zbiorów tych korzystają czytelnicy stu- 
diujący stacjonarnie i zaocznie, uczniowie star- 
szych klas 6 szkół podstawowych i młodzież 
ucząca się w trzech zespołach szkół zawodo- 
wych i ogólnokształcących, a także duża część 
mieszkańców miasta prowadząca lu b chcąca 
prowadzić własną działalność gospodarczą. Ta 
część użytkowników zbiorów czytelni ogólnej 
poszukuje informacji o przepisach prawnych, 
podatkowych, finansowych, celnych i prawie 
pracy. Inni poszukują ogłoszeń i reklam doty- 
czących zatrudnienia, obrotu nieruchomościa- 
mi i obsługi ruchu turystycznego, jako że Iława 
i region Pojezierza Iławskiego są wysoce atrak- 
cyjne pod względem turystyki i rekreacji. 
Użytkownicy korzystając ze zbiorów czyte- 
lni na miejscu, muszą poświęcić dużo czasu 
własnego na wyszukanie informacji. Taki stan 
rzeczy powoduje, że w tej właśnie grupie użyt- 
kowników można upatrywać odbiorców usług 
reprograficznych świadczonych przez bibliote- 
kę. Usługi tego rodzaju można świadczyć przy 
stosowaniu dobrej jakości kserografu, takiego 
jak np. Rank-Xerox. A ponieważ "surowcem" 
wykorzystywanym do świadczenia usług tego 
typu będą głównie zbiory biblioteczne i zawar- 
te w nich informacje - a nie tak jak w innych 
punktach świadczących tego rodzaju usługi 
materiały własne użytkownika - ta forma 
usług, nie będzie miała na rynku miejskim 
miasta Iława i wiejskim gminy Iława żadnej 
liczącej się konkurencji. 
A gdy weźmie się pod uwagę okoliczność, że 
obsługę kserografu i wykonywanie usług kse- 
rograficznych biblioteka powierzy aktualnie 
zatrudnionemu personelowi czytelni ogólnej, 
koszty świadczenia tychże usług będą także 
niższe od kosztów, jakie musi ponosić kon- 
kurencja. Ograniczą się one do kosztów zwią- 
zanych z zakupem i instalacją kserografu. 
Uruchomienie przez bibliotekę usług repro- 
graficznych sprawi, że biblioteka będzie mogła 
jednocześnie sprzedawać prace specjalistyczne 
wykonywane przez samych bibliotekarzy, 


18 


którzy oprócz kserokopii, na zlecenie usługo- 
biorcy będą mogli wykonać kwerendę polega- 
jącą na fachowym wyszukaniu w zbiorach, 
katalogach i kartotekach informacje poszuki- 
wane przez usługobiorcę. 


Projekt nł. Usługi informacyjne oparte na 
komputerowej bazie danych biblioteki. 


Z punktu widzenia celu, w jakim użytkow- 
nicy mogą chcieć korzystać z tego rodzaju 
usług św.iadczonych przez bibliotekę, rynek 
iławski odbiorców można podzielić na dwa 
segmenty: 
l. Segment edukacyjny. Osoby kształcące 
się, poszukujące informacji tak ogólnych jak 
i szczegółowych z różnych dziedzin wiedzy 
w celach edukacyjnych, naukowych i hobbys- 
tycznych. 
2. Segment informacyjny. Osoby prowadzą- 
ce lub chcące prowadzić działalność gospodar- 
czą i w związku z tym poszukujące informacji 
urzędowych, handlowych i przemysłowych, 
o rynku odbiorców, jego kulturze, upodoba- 
niach stylu bycia i potrzebach konsumpcyj- 
nych, przekroju socjalnym obywateli miasta 
i ich przekonaniach w celu przygotowania czy 
to strategii marketingowej, kampanii promo- 
cyjnej, czy też opracowania biznes-planu. 
O sprzedaży usług informacyjnych i wielko- 
ści uzyskiwanych z tego tytułu dochodów bę- 
dzie decydował raczej 2 segment użytkowni- 
ków, to znaczy segment informacyjny. W przy- 
padku miasta Iławy i okolic tworzyć go będzie 
1256 podmiotów gospodarczyćh zatrudniają- 
cych ca. 10 000 pracowników. 
Owe 1256 podmiotów gospodarczych zare- 
jestrowanych w dziale ewidencji działalności 
gospodarczej Urzędu Miasta Iława prowadzi 
działalność grupującą się w branżach: 
l. Branża usług - 645 jednostek, 
2. Branża produkcyjna - 118 jednostek, 
3. Branża handlowa - 473 jednostki, 
4. Obsługa ruchu turystycznego - 15 jedno- 
stek. 
Ogółem wszystkie podmioty gospodarcze 
działające na terenie miasta i tworzące 2. 
segment użytkowników usług informacyjnych 
w 1992 roku wpłaciły w formie podatku do 
kasy urzędu miasta Iławy kwotę 43 mld. 396 
milionów złotych. Plan dochodów budżetu 
miasta z tego samego tytułu opracowany na 
rok 1993 wynosi 62 mld. 5()() mln. złotych. 
Świadczy to o dobrej kondycji gospodarczej tej 
grupy obywateli Iławy i uzasadnia urucho-
>>>
mienie usług informacyjnych adresowanych 
docelowo do tego segmentu użytkowników. 
By usługi te uruchomić i z ich świadczenia 
osiągać dochody, biblioteka założy - prowa- 
dzony przez bibliotekarzy zatrudnionych 
w czytelni ogólnej, dziale gromadzenia i opra- 
cowania zbiorów i wypożyczalni dla doro- 
słych - Miejski Ośrodek Informacji Lokalnej. 
Podstawą bazy danych Ośrodka Informa- 
cyjnego będą dane zawarte w pracującym obe- 
cnie w wypożyczalni dla dorosłych w oparciu 
o program "Wypożyczalnia" komputer IBM 
PC A T o pamięci 40 MB. Planuje się zakupie- 
nie jeszcze jednego komputera typu IBM PC 
SX o pamięci do 200 MB oraz 1 kompute- 
ra-terminala i dwóch modułów programo- 
wych: modułu "katalogi" i modułu "biblio- 
grafia" kompatybilnych z programem "Wypo- 
życzalnia". Komputery tak oprogramowane 
obejmą całość zbiorów biblioteki, wszystkie 
zgromadzone w katalogach i kartotekach za- 
gadnień informacje. Stworzony w ten sposób 
w Miejskiej Bibliotece Ośrodek Informacji 
sprawi, że biblioteka postrzegana dotychczas 
jako kosztowna placówka upowszechniania 
czytelnictwa, nabierze w oczach otoczenia no- 
wego znaczenia, jako nowoczesny, ze względu 
na sprzęt i atrakcyjny ze względu na świad- 
czone usługi. ośrodek informacji i wiedzy, 
w którym można zamówić i otrzymać za 
opłatą serwis informacyjny, także z każdej 
dziedziny życia gospodarczego, ekonomiczne- 
go, społecznego, społeczno-kulturalnego, towa- 
rzyskiego i rozrywkowego - miasta oraz re- 
gIonu. 
A ponieważ usługi stworzonego w ten spo- 
sób banku informacji adresowane będą do 
liczącego 1251 podmiotów gospodarczych seg- 
mentu użytkowników, można spodziewać się, 
że dochody uzyskiwane ze świadczenia powy- 
żej wymienionych form usług, po pierw- 
sze - szybko zwrócą poniesione na ich uru- 
chomienia nakłady, po wtóre - staną się źró- 
dłem regularnych wpływów, które pozwolą 
bibliotece realizować jej misję i zaspokajać 
potrzeby wszystkich grup użytkowników. 


Promocja i reklama świadczonych przez biblio- 
tekę odpłatnych uslug 


W celu wejścia na rynek i uzyskania jak 
najwięcej użytkowników Wypożyczalni ka- 
set video, Pracowni reprograficznej i Usług 
informacyjnych, Biblioteka przeprowadzi kam- 
panię promocyjną i zastosuje środki rekla- 


mowe, których celem będzie opanowanie nie 
tylko rynku miasta nawy oraz gminy wiejskiej 
nawa, ale także rynków sąsiednich miast 
i gmin: Lubawy, Susza, Prabut i Ostródy, gdzie 
istniejące tam biblioteki funkcjonują w o wiele 
gorszych warunkach lokalowych i material- 
nych aniżeli Miejska Biblioteka Publiczna 
w nawie i, w dającej się przewidzieć przyszłości 
z tych oraz z innych względów, nie będą 
w stanie rozwinąć konkurencyjnej dla MBP 
w nawie działalności usługowej. 
Reklamę wypożyczalni kaset i usług repro- 
graficznych biblioteka poprowadzi z zastoso- 
waniem afiszów i ogłoszeń umieszczonych 
w urzędach, szkołach i filiach MBP miejskich 
oraz wiejskich. Wykorzysta się reklamę telefo- 
niczną oraz typu "ailing", informującą każdego 
docelowego klienta nie tylko o warunkach 
i zasadach świadczenia usług, ale także o tym, 
że każdy korzystający ze świadczonych przez 
bibliotekę odpłatnych usług przyczynia się jed- 
nocześnie do zwiększenia funduszu zakupu 
nowości wydawniczych dla bibliotek iławskich. 
Innych działań promocyjnych wymagać bę- 
dzie upowszechnienie i reklama usług infor- 
macyjnych opartych na korzystaniu z kom- 
putera i komputerowej bazie danych. Tu nie- 
zbędne będą wystawy druków informacyjnych 
oraz plansz ilustrujących sposób magazynowa- 
nia i udostępniania danych. Potrzebne będą 
także specjalne organizowane przez biblioteka- 
rzy pokazy oraz prezentacje sposobów zama- 
wiania i uzyskiwania informacji, a także zajęcia 
kształcącego użytkowników w zakresie posłu- 
giwania się komputerem. Opracuje SIę rów- 
nież specjalny informator informujący poten- 
cjalnych użytkowników o zasobach Ośrodka 
Informacji Lokalnej, systemie ich klasyfikacji 
oraz sposobach wyszukiwania ich w kompute- 
rowej bazie danych; wykorzystywać będzie się 
ponadto komunikaty prasowe, osobiste kon- 
takty bibliotekarzy z użytkownikami oraz pro- 
mocyjne audycje lokalnego radia nawa i radia 
Olsztyn. 


Wiesław Niesiobędzki jest dyrektorem Miejskiej 
Biblioteki Publicznej w Iiawie. Drukowany tekst jest 
pracą dyplomową Autora napisaną pod kierunkiem 
prof. dr hab. Andrzeja Sznajdera na Podyplomowym 
Studium Menadżerów Kultury w Szkole Głównej 
Handlowej w Warszawie. Ze względu na objętość 
pracy wydrukowaliśmy ją ze skrótami. 


BmLlOGRAFIA 


l. Filar Ewa, BizncslI--Plan, Poltext, Warszawa 1992. 


19
>>>
2. Knecht Zdzisław, Marketing w zarządzaniu kulturą i in- 
stytucjami kultury, Wiedza Pows-uchna, Warszawa 1992. 
3. Mostowicz Emilia, Marketing w działalności bibliotek 
i ośrodk6w informacyjnych, "Pr-ug1ąd Biblioteczny", 
Stow. Bibl. Polskich, Polska Akademia Nauk, War- 
szawa 1992 -uszyt 1/4. 
4. Werner Ulrich, Reklama, Podstawowa wiedza o rekla- 
mie, Thaurus, Warszawa 1992. 
5. Zdanowicz Wiesław, Marketing droga do sukcesu, 
Polstar , Szczecin 1992. 
6. Ocena działalności bibliotek publicznych woj. olsztyń- 
skiego rok 1991, rok 1992, opracowanie zbiorowe działu 
instr.-metodycznego Wojew6dzkiej Biblioteki Publicznej 
w Olsztynie, Olsztyn 1992, 1993. 
7. Zarzębski Tadeusz. Pr-upisy prawne dla bibliotek pub- 
licznych, Stow. Bib!. Polskich, Warszawa 1989. 


Julian Fercz 
O prawo bibliotekarzy 
akademickich do pracy 
naukowej 


Praca naukowa bibliotekarzy w świetle prze- 
pisów - rodzaje prac i możliwości ich wykony- 
wania w godzinach pracy - jak umożliwić bib- 
liotekarzom pracę naukową? - propozycja roz- 
wiązania problemu - co da prawne uregulowa- 
nie pracy naukowej bibliotekarzy? (red.) 


Na pytanie, c::z.y bibliotekarz akademicki ma 
prawo do pracy naukowej, obowiązujące dziś 
przepisy nie dają jednoznac::z.nej odpowiedzi 
Ustawa o szkolnictwie wyższym z 1990 r. określa 
bibliotekę uczelnianą jako instytucję "o zada- 
niach naukowych, dydaktycznych i usługo- 
wych" l), a ponieważ określenie ,,:zadania usługo- 
we" niewątpliwie odnosi się do obsługi prac 
naukowych i dydaktycznych uczelni, "zadania 
naukowe" zdają się oznaczać te, które mają być 
rea1izowane przez bibliotekarzy. Rozporządzenie 
Rady Ministrów z 1967 r. 2 ) i MEN z 1992 r. 
nakładają :zadania naukowe na bibliotekarzy 
dyplomowanych, a tym samym przyznają im 
prawo do pracy naukowej, nie określając jednak 
choćby najbardziej ogólnie, jak praca ta miałaby 
się godzić z ich pozostałymi obowiązkami. Roz- 
porządzenie z 1992 r. zdaje się nie wyk1uc::z.ać 
pracy naukowej pracowników służby bibliotecz- 
nej, skoro wymaga ono, by kandydat na biblio- 
tekarza dyplomowanego posiadał opublikowany 
dorobek naukowy 3). Nie wiadomo jednak, kie- 
dy miałby on ten dorobek wypracować: w godzi- 


20 


nach służbowych czy w swoim c::z.asie prywat- 
nym? Nigdzie więc sprawa ta nie jest uregulowa- 
na w sposób jasny i wyczerpujący. 
Ale czy regulacja taka w ogóle jest potrzeb- 
na? Niewątpliwie nie jest potrzebna wobec 
dwóch kategorii prac: obligatoryjnych i pry- 
watnych. Obligatoryjne, to przede wszystkim 
te, które łączą charakter naukowy z usługo- 
wym, tj. które służą informacji o zbiorach i ich 
udostępnianiu - a więc opracowywanie kata- 
logów specjalnych (np. rękopisów), katalogów 
cząstkowych (np. poloników w zbiorze starych 
druków), katalogów wystaw, informatorów itp. 
Tematy takie, powierzane wykonawcom przez 
kierownictwo biblioteki, realizowane są w go- 
dzinach służbowych lub jako prace zlecone. 
Do prywatnych zaliczyć wypada spotykane 
nieraz w sprawozdaniach z działa1ności biblio- 
tek publikacje, będące wyrazem osobistych 
zainteresowań bibliotekarzy, nie mających nic 
wspólnego ze światem książki Miejscem, 
w którym należałoby je wykazywać, jest 
w gruncie rzeczy bibliografia publikacji praco- 
wników uczelni, nie sprawozdanie biblioteczne. 
Fakt, że się w nim pojawiają, świadczy nie 
o zainteresowaniu dyrekcji biblioteki działal- 
nością naukową bibliotekarzy, lecz raczej o je- 
go braku. Tymi dwoma rodzajami prac nie 
będziemy się dalej zajmować. 
Problem prawa bibliotekarza do pracy nau- 
kowej powstaje w związku z tematami i praca- 
mi, które nazwać można indywidualnymi. Są 
one dwojakiego rodzaju. Jedną grupę tworzą 
prace na temat organizacji i metod pracy, 
stosowanych w placówkach, zatrudniających 
ich autorów. Służą one współpracy międzybib- 
liotecznej i na zasadzie wymiany doświadczeń 
i informacji usprawniać mogą działalność po- 
szc::z.ególnych bibliotek. Z tego względu bywają 
niekiedy zlecane przez władze biblioteki (np. 
jako reCeraty na konferencje) i wtedy ich wyko- 
nywanie nie tworzy problemu. Do tej grupy 
dołąc::z.yć można prace z dowolnych dziedzin 
nauki, w których wykorzystuje się - jako źród- 
ła - dokumenty przechowywane w danej bib- 
liotece. Do drugiej grupy wchodzą prace z :za- 
kresu nauki o książce, bibliotekoznawstwa i in- 
Connatologii, które z działa1nością biblioteki, 
w której zatrudniony jest podejmujący je pra- 
cownik, związku nie mają. 
Opracowywanie tematów indywidualnych 
bardzo c::z.ęsto napotyka na trudności, gdyż roz- 
powszechniona jest opinia, że zabiera ono czas 
przeznaczony na rea1izację zadań usługowych 
biblioteki i tym samym tę jej podstawową
>>>
działalność ogranicza. Rzecznikami prymatu 
zadań usługowych są z natury rzeczy dyrek- 
torzy bibliotek. Wprawdzie aprobują oni na 
ogół - mniej lub bardziej szczerze - aktyw- 
ność naukową bibliotekarzy, ale raczej teorety- 
cznie, niż praktycznie. I nie można odmówić 
im pewnej racji. Ale i na korzyść zadań nauko- 
wych przemawiają argumenty niebłahe. Ze służ- 
bowego punktu widzenia mniej ważnym, ale 
istotnym ze względu na dobro bibliotekarzy 
jest postulat tworzenia dodatkowych - poza 
właściwą pracą zawodową - możliwości sa- 
morealizacji i intelektualnego płodozmianu. 
Odnosi się to wprawdzie tylko do niektórych 
pracowników, bo nieliczni tylko podejmują 
indywidualną pracę naukową, ale fakt ten tym 
bardziej przemawia na jej korzyść. Jak wiado- 
mo, w szkolnictwie wyższym najbardziej ceni 
się publikacje. Działalność usługowa biblio- 
tek - bez której powstawanie tych publikacji 
nie byłoby możliwe - nie jest ceniona propor- 
cjonalnie do jej roli w życiu naukowym uczelni, 
zaś bibliotekarze uznawani są za pracowników 
drugiej kategorii Twórczość naukowa biblio- 
tekarzy przydaje splendoru nie tylko tym nieli- 
cznym, którzy ją podejmują, ale i całej biblio- 
tece i przez to umacnia jej pozycję w ucze- 
lni - pod warunkiem oczywiście, że nie cier- 
pią na tym świadczone pracownikom i studen- 
tom usługi biblioteczne. Dodatkowym argu- 
mentem na korzyść podejmowania indywidua- 
lnej działalności badawczej jest okoliczność, że 
bibliotekarz bardziej bezpośrednio, niż czytel- 
nicy z zewnątrz, styka się z literaturą Cachową 
i ze źródłami, miewa zatem szczególnie dogod- 
ne okazje ich wykorzystywania. Z tych wzglę- 
dów indywidualne prace naukowe biblioteka- 
rzy nie są mniej pożyteczne od obligatoryj- 
nych, choć z punktu widzenia praktyki biblio- 
tecznej oczywiście im ustępują. 
Jak umożliwić bibliotekarzom pracę nauko- 
wą? Są dwie drogi Pierwsza, najbardziej roz- 
powszechniona i preferowana przez dyrekcje, 
to pozostawienie tej sprawy do indywidual- 
nych decyzji kadry kierowniczej biblioteki 
i nienadawanie jej jakichkolwiek form organi- 
zacyjnych. Drugą, w naszym przekonaniu lep- 
szą, jest nadanie bibliotekarzom prawa do 
pracy naukowej w granicach możliwości bib- 
lioteki Wymaga to pewnego zorganizowania 
tej pracy. 
Nie można oczywiście utrzymywać, że pier- 
wszym sposobem nigdy nie osiąga się dobrych 
rezultatów. Jeśli atmosfera i stan etatowy temu 
sprzyjają, może powstać w bibliotece i bez 


ustaleń organizacyjnych sporo publikacji na- 
ukowych, szczególnie gdy nikt nie pyta. kiedy 
się nad nimi pracowało. Ale taka sytuacja jest 
wyjątkowa. Znacznie częściej faktyczna (nie 
deklarowana słownie) niechęć do przyznania 
bibliotekarzom prawa do pracy naukowej i za- 
stępowanie go aktami dobrej woli prowadzi do 
negatywnych skutków. Przekreśla to równość 
szans bibliotekarzy. Stają się oni zależni od 
nastawienia dyrekcji, od typu oddziału, w któ- 
rym pracują (wiadomo, że możliwości pracy 
badawczej w różnych oddziałach są różne), od 
charakteru i postawy kierownika oddziału, 
a także - w wyższym, niż to jest nieunik- 
nione, stopniu - od swej osobistej sytuacji 
życiowej, w szczególności od tego, czy mogą 
pracować po południu. Ich szanse zależą też od 
umiejętności "wygospodarowania sobie" wol- 
nego czasu w godzinach pracy, tj. od osobis- 
tego sprytu. Często bibliotekarze pracują na- 
ukowo ukradkiem, zdarza się też, że kierow- 
nicy pracują jawnie, podczas gdy ich podwła- 
dni mogą czynić to samo jedynie po kryjomu. 
Potoczna obserwacja pozwala sądzić, że bar- 
dzo często bibliotekarz zdolny do pracy nau- 
kowej zniechęca się i już z góry wyrzeka się 
trudu, którego samo podjęcie wymaga ubiega- 
nia się, dobrych układów, sprytu lub tzw. siły 
przebicia. 
Dlatego lepszą drogą byłoby zorganizowa- 
nie pracy naukowej bibliotekarzy. Wymagało- 
by to zapewnienia im potrzebnego czasu. Ile 
tego czasu miałoby być? Tyle, ile pracownicy 
chcą wykorzystać, a biblioteka dać może. 
Rzecz jasna, ostatnie słowo musi należeć do 
biblioteki. Ale nie wydaje się, by często takich 
możliwości obiektywnie nie było. Zważmy, że 
gdyby bibliotekarzowi przyznało się na pracę 
naukową 9 godzin tygodniowo, byłaby to jed- 
na czwarta etatu kustosza, a więc równoczesne 
opracowywanie czterech tematów badawczych 
wymagałoby czasu jednego etatu. Czy istotnie 
ograniczyłoby to w sposób wyczuwalny reali- 
zację zadań podstawowych kilkudziesięciooso- 
bowej biblioteki? A przy tym nie można zało- 
żyć, a nawet nie jest to zbyt prawdopodobne, 
by zawsze w bibliotece opracowywano- 
prócz obligatoryjnych i innych zleconych przez 
dyrekcję - jeszcze cztery indywidualne te- 
maty. 
Następujące rozwiązanie organizacyjne wy- 
daje się naj rozsądniejsze. 
Zgłoszone przez bibliotekarzy (za wiedzą 
kierowników oddziałów) tematy badawcze 
rozpatrywane są przez. komisję powołaną 


21
>>>
przez dyrektora, lecz obejmującą również oso- 
by od dyrekcji niezależne, np. przedstawicieli 
rady bibliotecznej. Komisja ustala, czy temat 
może być włączony do planu pracy biblioteki 
Aby to się stało, powinien on spełniać na- 
stępujące warunki: a) wchodzić do kręgu tema- 
tycznego, o którym przed chwilą była mowa, tj. 
dotyczyć książki, biblioteki, informacji nauko- 
wej lub źródeł z biblioteki własnej; b) nie może 
być zbyt błahy; c) powinien być na tyle roze- 
many przez zgłaszającego, by możliwość opra- 
cowania go była niewątpliwa, tj. musi mu 
towarzyszyć informacja o technice zamierzo- 
nych badań (np. ankietowej), ilości i jakości 
źródeł, literaturze przedmiotu itp. Spełnienie 
ostatniego z tych warunków pozwoli komisji 
na wstępne ustalenie przewidywanego czasu 
pracy, co jest konieczne, jeśli temat ma się 
znaleźć w planie rocznym. Spośród zaaprobo- 
wanych tematów umieszcza się w planie tyle, 
ile może być w ciągu roku jednocześnie opra- 
cowanych. Kolejność, w jakiej zostają one 
umieszczone w planie (i w jakiej będą realizo- 
wane) powinna - by uniknąć wpływu czyn- 
ników subiektywnych - być zgodna z kolej- 
nością zgłoszeń. 
W świetle zasad techniki pracy naukowej 
nie wydaje się racjonalnym przyznanie na rea- 
lizację wszystkich zgłoszonych tematów jakie- 
goś jednakowego limitu czasu tygodniowo. 
Należałoby więc przy ustalaniu czasu tygod- 
niowego kierować się - oczywiście w grani- 
cach możliwości - uzasadnionymi propozyc- 
jami wykonawców tematów. Natomiast ilość 
tygodni zależeć powinna wstępnie - od tema- 
tu, ostatecznie - od rzeczywistego przebiegu 
pracy. Dlatego potrzebna byłaby okresowa 
kontrola tego przebiegu, polegająca - o ile to 
możliwe - na autopsji uzyskanych w danym 
okresie rezultatów. 
Skąd wziąć czas na pracę naukową? Niewąt- 
pliwie analiza wykorzystania czasu pracy 
w niejednej bibliotece ujawniłaby jego rezerwy. 
Gdyby się okazało, że występują one nie tam, 
gdzie pracują bibliotekarze, którzy zgłosili te- 
maty, trzeba by było rozważyć możliwość 
przeprowadzenia pewnych zmian organizacyj- 
nych. Inną możliwością jest zwrócenie się do 
władz uczelni o dodatkowy etat do podziału 
lub o godziny zlecone. Jeśli nie od razu, to po 
pewnym czasie apel taki powinien znaleźć 
posłuch w każdej uczelni. Te zaś tematy, dla 
których mimo wszystko nie znajdzie się czasu, 
trzeba przesunąć na później - gdy jeden bib- 
liotekarz kończy pracę, następny wchodzi na 


22 


jego miejsce. Wykluczyć należy możliwość, by 
jeden bibliotekarz opracowywał po kolei (lub 
równocześnie) dwa tematy, a drugi czekał. 
Wszyscy powinni mieć jednakowe szanse. 
Równe powinny być również szanse biblio- 
tekarzy dyplomowanych i pracowników służby 
bibliotecznej. Nie ma żadnego uzasadnienia, 
by bibliotekarze dyplomowani, którzy przecież 
wykonują te same zadania, co inni biblio- 
tekarze, a już na pewno te same, co kustosze, 
traktowani byli w omawianym tu zakresie 
inaczej, niż pozostali Niebezpieczeństwo, że 
wtedy zbyt wielu bibliotekarzy zajmie się dzia- 
łalnością pozazawodową, nie grozi, bo przecież 
czas na to przeznaczony będzie w skali biblio- 
teki ustalony z góry i ograniczony. Konkuren- 
cja między młodymi bibliotekarzami a dyp- 
lomowanymi co do jakości prac naukowych 
byłaby tylko pożądana. 
Zaproponowane tu zorganizowanie pracy 
naukowej w bibliotece nie gwarantuje zresztą 
nikomu, że nigdy i wcale nie będzie jej musiał 
poświęcić swego wolnego czasu. Różne okoli- 
czności - terminy wydawnicze, wymogi bie- 
żącej pracy zawodowej, rozległość opracowy- 
wanej tematyki - mogą uczynić to koniecz- 
nym. 
Powróćmy do postawionego na wstępie py- 
tania, czy praca naukowa bibliotekarzy akade- 
mickich wymaga regulacji prawnej. Okazuje 
się, że tak. Jest ona potrzebna bibliotekom, 
którym dostarczyłaby podstawy prawnej dla 
organizacji prac naukowych, i biblioteka- 
rzom - w przypadkach, gdy ich inicjatywy 
badawcze napotykają na trudności. 
Na koniec przypomnijmy jeszcze najważ- 
niejsze korzyści, jakich po zorganizowaniu 
pracy naukowej w bibliotekach uczelnianych 
(a także - choć o tym mowy nie było- 
w innych bibliotekach naukowych) można się 
spodziewać. Ograniczyłoby ono dezorganiza- 
cję pracy bibliotecznej, płynącą z wykonywa- 
nia prac naukowych ukradkiem i czasem ze 
szkodą dla zasadniczych obowiązków bib- 
liotekarza, poprawiło stosunki międzyludz- 
kie, zamącane nieraz przez świadomość nie- 
równych możliwości wyróżnienia się, zachęciło 
do pracy naukowej zdolnych bibliotekarzy, 
którzy w dzisiejszych warunkach wzdragają 
się przed jej podjęciem i wydatnie podniosło 
prestiż biblioteki w środowisku uczelnia- 
nym. 


Julian Fercz jest pracownikiem Biblioteki Uniwer- 
syteckiej we Wrocławiu.
>>>
PRZYPISY: 
II Dz. U. 1990 nr 65, poz. 385 art. 65 ust. 1. 
11 Dz. U. 1967 nr 14, pozo 63. Jest to jedyne rozporząd'Unie, 
które ustala zakresy zadań bibliotekarzy dyplomowa- 
nych i służby bibliotecznej. Od dawna zdezaktualizowane 
(i zresztą od początku źle opracowane) rozporząd-unie 
to pilnie wymaga nowelizacji. W niej właśnie mógłby 
maleźć się zapis, uprawniający oficjalnie bibliotekarzy 
do pracy naukowej. 
3) Dz. U. 1992 nr 15, poz. 59 fi l pkt 4. 


Tadeusz Zarzębski 
Specjalizacja zbiorów 
i bib I iotek 


Rewolucja naukowo-techniczna od przeszlo 100 
lat jest faktem, a tempo tej rewolucji w ostatnim 
ćwierćwieczu XX wieku jest zawrotne. Rośnie 
stale liczba ludzi zajmujących się nauką 
i wdraianiem jej wyników do ró!nych dziedzin 
!ycia. Dokonujące się przemiany w nauce wy- 
wierają równie! coraz to powainiejszy wpływ na 
całą komunikację naukową - jej struktury, 
metody i techniki. Wp1ywom tym podlega rów- 
nid biblioteka. Jednak wszelkie przemiany 
w bibliotekarstwie, wskutek koniecznej stabili- 
zacji struktur i metod działania, dokonują się 
bardzo powoli. Pewne próby podejmowane są 
równie! i w naszym kraju; brakuje jednak 
głębokiej dyskusji nad tymi problemami. Ponii- 
szy tekst jest tylko ogólną próbą otwarcia takiej 
polemiki, podejmowanej przez autora od prze- 
szło 20 łat. 


1. Wstęp 


Problemy które zamierzam przedstawić 
wcale nie są wewnętrznymi sprawami biblio- 
tek. Wynikają one bezpośrednio z przemian 
zachodzących wewnątrz nauki, a ściślej- 
w komunikacji naukowej. 
Uwaga nauki zawsze skupiona była na naj- 
nowszyych odkryciach naukowych oraz na 
aktualnych opiniach o tych odkryciach. Dla 
takich właśnie pelów zakłada się - od XVII 
wieku począwszy - towarzystwa naukowe 
oraz czasopisma naukowe i biblioteki. 
Tempo rozwoju badań naukowych, a zatem 
i nowych odkryć naukowych, było do połowy 
XIX wieku tak powolne, że nawet w dużych 
książnicach - słabnące tempo zainteresowa- 


nia "starym" piśmiennictwem nie było dostate- 
cznie postrzegane przez bibliotekarzy. Dopiero 
u schyłku ubiegłego wieku zauważono "dead 
books" (umarłe książki) i zaczęto zastanawiać 
się nad ich usuwaniem, ale przecież nie cał- 
kowitym eliminowaniem ze wszystkich biblio- 
tek, lecz tworzeniem dla takich książek odręb- 
nych magazynów - bibliotek składowych, 
wspólnych dla wielu bibliotek. 
Do szybkiego tempa starzenia się treści 
przechowywanego w bibliotekach piśmiennict- 
wa dołączył się jeszcze inny problem - po- 
głębiająca się specjalizacja uczonych, którzy 
dysponując ograniczonymi możliwościami per- 
cepcji najnowszej wiedzy naukowej zaczęli za- 
wężać zakresy swych zainteresowań. Każdy 
bowiem uczony "chce wiedzieć wszystko 
o czymś", a nie Gak popularyzator na- 
uki) - "coś o wszystkim". 
Specjalizacja w nauce i w wielu dziedzinach 
działań praktycznych powoduje ogromne 
przyśpieszenie tempa badań naukowych oraz 
ich zastosowań praktycznych. Powoduje rów- 
nież szybkie starzenie się wiedzy naukowej 
oraz - stale pogłębiającą się anonimowość 
odkryć naukowych, które są rezultatem pracy 
wielu specjalistów. 
Tempo rozwoju nauki sprawia, że pojęcie 
"społeczność uczonych" staje się coraz bardziej 
abstrakcyjne, ponieważ więź komunikacyjna 
tworząca tę społeczność istnieje rzeczywiście 
tylko pomiędzy takimi samymi specjalistami. 


2. Biblioteki wobec przemian w komunikacji 
naukowej 


Specjalizacja oraz tempo starzenia się wie- 
dzy naukowej zaczynają wywierać coraz to 
silniejszą presję na organizację i metody pracy 
bibliotek, spełniających w nauce ważną Cunkcję 
komunikacyjną, umożliwiając uczonym bieżą- 
ce obserwowanie działań całej społeczności 
uczonych w świecie (komunikacja w przestrze- 
ni) a - poprzez zachowanie w zbiorach piś- 
mienniczych dokumentów - umożliwiają ró- 
wnież śledzenie przeszłych dokonań nauki (ko- 
munikacja w czasie). W pełnieniu tej ostatniej 
funkcji biblioteki nie mają oczywiście żadnej 
konkurencji, są bowiem jedyną instytucją zdol- 
ną pełnić taką funkcję w komunikacji nauko- 
wej. 
Wobec tRk dynamicznych przemian w na- 
uce - zmieniają się również potrzeby uczo- 
nych adresowane do bibliotek. Słabnie ich 
zainteresowanie wielkimi książnicami, rośnie 


23
>>>
Książnica Spółka z 0.0. powstała w Katowicach w 1987r. 
Firma przystąPiła do komPleksowej obsługi bibliotek pub- 
licznych i szkolnych. 
W trakcie 5-letniej działalności w oprawy biblioteczne 
zaopatrzono ponad 2 mln woluminów. 
Z biegiem czasu podejmowano coraz to nowe przedsięwzięcia: 

 działalność wydawnicza 

 książki dla słabowidzących 
(tzw. Biblioteka Dużej Czcionki) 

 produkga mebli bibliotecznych 
(komPleksowe wyposażenie bibliotek) 

 hurtownia książek 

 biuro konsultingowe 

 produkga druków akcydensowych 
dla potrzeb bibliotek 
W ciągu 18 miesięcy w oprawę biblioteczną zaopatrzymy 
każdą książkę wydaną w Kraju, a zamówioną przez biblioteki. 
Zapraszamy do wspólpracy wszystkie biblioteki w Kraju. 
Jesteśmy członkiem ROUND TABLE of NATIONAL 
CENZRES for LIBRARY SERVICES. 
Książnica realizuje propozycje, 
których inni nie potrafili zrealizować.
>>>
IlAMÓ¥lJfEN'IDE 
Zamawiający: 
Adres: 


telefon: 


ilość 


regał dwustronny 
regał jednostronny 
reQał ekspozycyjny 
wazek biblioteczny 
szafka katalo g owa 
kolor I 
 
druki akc y densowe 
karta katalogowa uniwersalna 

 wzór B 147 
I wzór B 148 

 karta ksiqżki 

 kieszonka 

 terminatki 
Książnica 


Podpis i pieczęć
>>>

>>>
, 
, 
'
' 


"-"""",,- 


--
. 
':- 


i 


'" 
-, 


, 
I", 


- \ 
-1 - 


.,...
 



i
f
:(

f; ,


;-



 


, 
- 

 


. regał dwustronny 
regał jednostronny 
regał ekspozycyjny 
. wózek biblioteczny 


1 220 000 - 1 450 000 zł 
1 000 000 - 1 200 000 zł 
900 000 - 1 100 000 zł 
850 000 zł 


-ceny zróżnicowane w zależności od ilości półek 
i wysokości regału 
Ceny obejmujq koszty dostawy i montażu u Klienta. 


. szafka katalogowa 
w dowolnej kolorystyce 1 500 000 zł 
-przy zamówieniu powyżej 10 sztuk zapewniamy 
bezpłatny transport 
. druki akcydensowe 


. kańa katalogowa uniwersalna 
(wz6r B 147 i B 148) 80 zł, 
. kańa książki 80 zł. 
. kieszonki do książek 150 zł. 
. terminatki 60 zł. 
. kieszonki do kań 
czytelnika 250 zł. 
. upomnienie 11 O zł. 


100 z/, 
80 zł. 
80 z/, 


. kańa czytelnika 
. kańa zapisu 
. zobowiązanie 
. Dziennik 
Bibl. Publicznej 20.000 zł. 
. zastawki metalowe do książek 
(pakowane po 100 szt.) 
10.000 z/. 


Zamówienia prosimy kierować na adres: 


Książnica Sp.z o. o. 
ul. Misjonarzy Oblatów 11 
40-129 Katowice 
tel. 586-634, 583-760 
fax 539-333 
tlx 315215 ksia 


Stowarzyszenie 
Bibliotekarzy Polskich 
ul. Konopczyńskiego 5/7 
00-953 Warszawa 
tel. 27-52-96
>>>
oczekiwanie szybkiego dostarczania najaktual- 
niejszego piśmiennictwa w wąskim zakresie. 
To właśnie zmusza bibliotekarstwo i wszelkie 
służby informacyjne do poszukiwania dróg do 
działań bardziej efektywnych dla czytelników. 
A w związku z tym - w przypadku wielkich, 
dawno temu ukształtowanych książnic- 
sprawa wcale nie jest tak prosta, jak w przy- 
padku określania swych zawężonych zaintere- 
sowań naukowych specjalisty, który niemalże 
z dnia na dzień może sobie powiedzieć: od 
teraz będę się zajmował tylko tym zakresem, 
a z tamtych rezygnuję. 
Oczywiście, również biblioteki przystosowu- 
ją się do potrzeb specjalistów, gromadząc piś- 
miennictwo w potrzebnym zakresie oraz "lo- 
kując" druki stare w zbiorach specjalnych. 
Rozważa się również w bibliotekarstwie konie- 
czność zmiany kwalifIkatora (przesunięcia da- 
ty) dla takich druków. Jednak tempo tych 
zmian w bibliotekarstwie jest nieporównanie 
wolniejsze, niż w samej nauce. Biblioteki bar- 
dzo powoli rezygnują z wcześniej zgromadzo- 
nych w zbiorach materiałów, a wskutek te- 
go - stale powiększa się zasób rzadko wyko- 
rzystywanych materiałów, co szczególnie jest 
dostrzegane w bibliotekach o różnorodnych 
(niemal uniwersalnych) zakresach oraz w bib- 
liotekach działających od dawna. 
Na temat przystosowania się bibliotek do 
szybko dokonujących się zmian w komunikacji 
naukowej sporo już napisali i powiedzieli nau- 
koznawcy i bibliotekoznawcy w krajach roz- 
winiętych. A mimo to praktyczne rozwiązania 
tych problemów ciągle pozostają głównie 
w sferze projektów i pomysłów. Dlaczego? 
Każda poważniejsza biblioteka tworzona 
jest dla i przez wiele pokoleń. Wielkość zmate- 
rializowanej pracy nad uksztahowaniem tej 
instytucji sprawia, że jakiekolwiek gwahowne 
zmiany nie są tu możliwe, bez zniszczenia całej 
instytucji bibliotecznej. Zmiany te jednak mu- 
szą być wprowadzane według długofalowego 
programu. Program zaś wymaga głęboko prze- 
myślanej koncepcji w skali wszystkich biblio- 
tek uczestniczących w wielkim systemie komu- 
nikacyjnym całej nauki. 
Jak dotąd, w naszym kraju - miast więk- 
szych rozpraw i dyskusji - podjęto w tych 
sprawach aż dwie kolejne decyzje rządowe, tj. 
zarządzenia z 1973 oraz 1979 r. - po czym 
sprawa przycichła, ale problem pozostał i wra- 
ca przy różnych okazjach w coraz bardziej 
dramatycznych pytaniach: jak gromadzić co- 
raz to większe i większe masy piśmiennictwa, 


26 


przy ograniczonych środkach na zakup i wo- 
bec braku miejsca na magazynowanie 
oraz - jak usprawnić obieg myśli naukowej? 
Nie negując w całości zasad zawartych w za- 
rządzeniu z 1979 r. w sprawie ustalenia zasad 
i planu specjalizacji zbiorów materiałów bib- 
liotecznych oraz wyznaczania bibliotek cent- 
ralnych i określenia ich zadań (pełny opis w: 
PPBK l): 1327, zob. też: 1332) - zwłaszcza 
jeżeli chodzi o interesującą próbę ustalenia 
systemu bibliotek współpracujących nad 
uksztahowaniem narodowego zasobu biblio- 
tecznego - całą przyszłą koncepcję silniej 
trzeba będzie powiązać ze zmianami dokonu- 
jącymi się w systemie komunikacyjnym nauki. 
A więc - silniej wyodrębnić zbiory bibliotecz- 
ne dla spełniania funkcji komunikacyjnej w: 
1. przestrzeni (przepływ najnowszej myśli 
naukowej) oraz, 
2. czasie (zachowanie w jak najdalszą przy- 
szłość utrwalonego w przeszłości dorobku na- 
ukowego). 
Zrozumiałe jest, że taki podział spowodo- 
wać musi z kolei pogłębienie się współpracy 
bibliotek (krajowej i międzynarodowej) oraz 
tworzenie różnorodnych powiązań organiza- 
cyjnych bibliotek, aż po tworzenie systemów 
bibliotecznych. 


3, Model krajowego systemu bibliotecznego 


Przedstawiamy poniżej (do dyskusji) mode- 
lowy projekt rozwiązywania tych problemów, 
a zatem - koncepcję ogólną krajowego sys- 
temu bibliotecznego. 
Specjalizacja funkcji bibliotecznej powinna wy- 
raźnie określić które biblioteki zajmą się wyłącz- 
nie obsługiwaniem bieżących potrzeb nauki, 
a które (obok funkcji żywej - tj. komunikacji 
w przestrzeni) przyjmą również zadania w za- 
kresie funkcji komunikacyjnej w czasie (trwała 
archiwizacja materiałów bibliotecznych). 
Biblioteki pełniące funkcje archiwalne będą 
przejmować i przechowywać tylko w jednym 
egzemplarzu zdezaktualizowane w treści doku- 
menty z bibliotek wykonujących wyłącznie 
funkcje komunikacyjne w przestrzeni, a więc 
gromadzące tylko najnowszą literaturę z dane- 
go zakresu, potrzebnego jej czytelnikom. 
Biblioteki archiwizujące polskie piśmien- 
nictwo lub dotyczące Polski mogłyby ustalić 
zasady ścisłego współdziałania, tworząc naro- 
dowy zasób biblioteczny. Próby takiej realiza- 
cji (zresztą na wniosek niżej podpisanego) były 
już czynione w przeszłości
>>>
Biblioteki archiwizujące trwale zapis tekstu, 
obrazu i dźwięku - czyli biblioteki składowe 
(wyłącznie lub pełniące takie funkcje) - prze- 
chowywać powinny kilka zaledwie egzempla- 
rzy takiego samego tytułu 2). Oczywiście- 
w skali całego krajowego systemu bibliotecz- 
nego. Co zatem czynić z tysiącami egzemplarzy 
niepotrzebnych już żadnej bibliotece? 
Otóż konieczne będzie utworzenie księgarskiej 
instytucji składowej, która przyjmować powinna 
(odpłatnie) wszelkie zbędne w bibliotekach mate- 
riały. Takie składnice druków zbędnych spełniając 
ważne funkcje usługowe wobec bibliotek mogą 
przynosić jej właścicielom niemałe dochody. Tu 
bowiem dokonywano by powtórnego podziału 
otrzymanych z bibliotek materiałów na te, które 
mogą być skierowane do: 
a) handlu antykwarycznego, 
b) zbiornicy odpadków użytkowych. 
Wykonywanie funkcji biblioteki składowej 
przez wyznaczone biblioteki wcale nie zmusza 
innych bibliotek do rezygnacji z archiwizowa- 
nia przestarzałych w treści dokumentów, oczy- 
wiście - jeżeli dysponują niezbędnymi do te- 
go warunkami (gł6wnie lokalowymi) oraz od- 
powiednimi środkami na wykonywanie takiej 
funkcji. Natomiast już sama obecność biblio- 
teki składowej tworzy warunki do uspra w- 
niania pracy wielu bibliotekom, które mogą 
dokonywać spokojnie (ale pod nadzorem właś- 
ciwej biblioteki składowej) selekcji w tym prze- 
świadczeniu, że poszukiwana przez czytelnika 
publikacja może być zawsze dostarczona, na- 
wet w formie tzw. faxu. A w ten sposób mogą 
one kierować gros swej uwagi na doskonalenie 
ich funkcji komunikacyjnej w przestrzeni. Ma- 
jąc gwarancje dostępu do starszego piśmien- 
nictwa, mogą one stosować dowolne metody 
doskonalenia różnych technik opracowania 
zbiorów, bez obawy naruszenia porządku usta- 
lonego (dla całego księgozbioru) w odległej 
przeszłości. 
Na przykład biblioteki specjalne, działające 
w zakresie dynamicznie rozwijającej się dys- 
cypliny naukowej, mogą przyjąć sekwencyjną 
metodę opracowania w obrębie dziesiątka lat, 
a w następnym dziesięcioleciu już zupełnie 
różną od poprzedniej. 
Obserwując frekwencję wykorzystania księ- 
gozbioru z poprzednich dziesiątek lat - moż- 
na w różnoraki sposób usprawniać przekazy- 
wanie tamtych zbiorów do właściwej biblioteki 
składowej oraz składnicy druków zbędnych. 
Można również - w oparciu o takie zało- 
żenia - usprawniać organizowanie różnych 


urządzeń informacyjnych w bibliotekach, rejes- 
tracji nabytków oraz wypożyczeń i in. 
Oczywiście selekcjonowanie polskich mate- 
riałów bibliotecznych istniejących w formie 
publikacji (o nakładzie powyżej 100 egzemp- 
larzy) nie powinno wymagać kontaktowania 
się z właściwą biblioteką składową, ponieważ 
wiadome jest, że takie materiały są trwale 
archiwizowane w bibliotekach otrzymujących 
egzemplarz obowiązkowy. Dlatego też selekcja 
zbiorów w prawie wszystkich bibliotekach pu- 
blicznych i szkolnych dokonywać się będzie 
z pominięciem biblioteki składowej, lecz po- 
przez kontakt z odpowiednią składnicą dru- 
ków zbędnych. 
Natomiast w bibliotekach - posiadających 
publikacje wydane za granicą albo publikacje 
wydane przed II wojną światową, albo pub- 
likacje niskonakładowe - przekazywanie tych 
materiał6w do składnic druków zbędnych po- 
winno dokonywać się w porozumieniu z właś- 
ciwą biblioteką składową, aby umożliwić trwa- 
łe przechowywanie (przynajmniej w jednym 
egzemplarzu) publikacj
 która wcześniej znala- 
zła się w którejkolwiek z polskich bibliotek. lie 
powinno być w polskim systemie bibliotecz- 
nym bibliotek składowych? Z górą kilkanaś- 
cie - i każda dla ściśle określonych dziedzin 
wiedzy, jednej lub kilku. 
Dalszym, ale wcale nie mniej ważnym, 
usprawnieniem funkcjonowania biblioteki 
w określonym środowisku czytelniczym jest 
ścisła jej współpraca z innymi bibliotekami. 
Podstawę tej współpracy powinno tworzyć 
założenie ideowe, że biblioteki - służące ta- 
kim samym specjalistom, o podobnych zainte- 
resowaniach naukowych - powinny nawiązać 
bliższą współpracę w celu dysponowania szer- 
szym zapleczem materiałowym oraz informa- 
cyjnym dla czytelników o takich samych zain- 
teresowaniach. 
Aktualnie obowiązujące w tej sprawie prze- 
pisy z 1979 roku (Dz. Urz. Min. Kult. i Szt. 
nr 3 poz. 15 oraz Dz. Urz. Min. Nauki, 
Szkolno Wyższ. i Techn. nr 3 poz. 9) "wy- 
znaczają" 18 wielkich bibliotek, przypisując 
każdej określony zakres specjalizacji i nakazu- 
jąc jej zorganizowanie szerokiego współdziała- 
nia z bibliotekami "współpracującymi". Wad- 
liwość takiego układu polega na tym, że użyte- 
czny on jest bardziej przy konstruowaniu funk- 
cji biblioteki składowej niż rzeczywistej współ- 
pracy bibliotek specjalnych dla potrzeb prze- 
pływu najnowszych informacji pomiędzy spec- 
jalistami za pośrednictwem bibliotek specjal- 


27
>>>
nych, ponieważ w procesie tak ustalonej spec- pełnieniu funkcji biblioteki składowej (w ja- 
jalizacji uwzględnia się tylko ogólne zakresy kiejś dziedzinie wiedzy), ale na kompletnej 
treściowe specjalizacji - zupełnie pomijając ak- informacji o takich zbiorach, zarówno współ- 
tualność naukową gromadzonego piśmiennict- czesnych, jak i archiwalnych. W ten sposób 
wa. A ponadto - obciążony on jest grzechem wprowadzenie do jakiejkolwiek biblioteki da- 
pierworodnym centralistycznego administrowa- nej sieci jakiegokolwiek dokumentu (np. refera- 
nia, podczas gdy cały ten układ systemowy tów z konferencji naukowej) otwiera do nich 
powinien wynikać z treści gromadzonych w bib- dostęp wszystkim innym bibliotekom, a przede 
liotekach publikacji oraz z treści zainteresowań wszystkim czytelnikom-specjalistom. 
naukowych czytelników, a także stosowania po- Taka specjalizacja bibliotek w znakomity 
dobnych metod pracy przez biblioteki współ- sposób może tworzyć dalsze (i na początku 
pracujące w danym zakresie nauki. nawet nie zawsze dokładnie uświadamiane) 
W toku organizowania specjalistycznej kierunki usprawniania obiegu myśli światowej 
współpracy bibliotek należałoby przede wszyst- w danym zakresie nauki, wśród polskich nau- 
kim utworzyć dla wszystkich bibliotek nauko- kowców. Wyraża ona nawet przyszłe potrzeby 
wych bank informacji o zakresach przedmioto- nauki, która niewątpliwie rozwijać się będzie 
wych działania każdej biblioteki w kraju. szczególnie dynjlmicznie na pograniczach róż- 
W tym celu - każda biblioteka naukowa po- \ nych nauk. "1- 
winna zgłosić do banku danych informacje Specjalistyczne zorganizowanie bibliotek 
o wszystkich (jak najgłębniej określonych) za- także ułatwi i usprawni specjalistom sięganie 
kresach przedmiotowych swego działania oraz po najwartościowsze opracowania z innych 
wskazać: którą z bibliotek krajowych uznawa- \ dziedzin (niż własna) zainteresowań nauko- 
łaby za właściwą do pełnienia funkcji central- j wych. .- 
nych w danym zakresie. Tak zebrane informa- ' W takim układzie systemowej współpracy 
cje powinny z kolei posłużyć do uksztahowa- bibliotek specjalnych - każda z nich silniej 
nia wielorakich powiązań sieciowych (w przy- będzie się identyfikować nie z posiadanym 
szłości systemowych) bibliotek obsługujących w swych zbiorach księgozbiorem, ale potrzeba- 
takich samych specjalistów (teoretyków i prak- -# mi czytelników, a to z kolei silniej powiąże 
tyków). "'.-1 \ ...J pracę biblioteki z warsztatem pracy specjalisty, 
Tyle powinno być sieci i tyle bibliotek a w dalszej przyszłości - okaże się również 
centralnych ile jest uprawianych w nauce pol- konieczne (a nawet niezbędne) zatrudnianie 
skiej specjalizacji. Rzadko zdarza się by jaka- w bibliotekach specjalistów z tych właśnie 
kolwiek biblioteka specjalna działała tylko zakresów przedmiotowych, w których biblio- 
w zakresie jednej specjalności naukowej - teka (ze względu na czytelników) się spec- 
dlatego też jej współpraca nie ograniczy się J jalizuje. 
 
tylko do jednej sieci, ale będzie prowadzona Proponowany' układ systemowych powią- 
równocześnie w ramach kilku sieci bibliotek zań bibliotek okaże się jedynym właściwym 
specjalnych (tj. tylu, ile rzeczywiście występuje" układem przyszłego funkcjonowania bibliotek. 
w danej bibliotece zakresów specjalistycznych). :-,Należy go starannie (już na początku) przygo- 
. 


Biblioteki: 
- szkół wyiszych. _ 
-placówek PAN . . 


Sle
 bibliotek lpecjalnych 
41 
\.
.I. 


biblioteka 
centra na 


- instytutów resortowych . 
- zakładów produkcyjnych 


Funkcja biblioteki centralnej nie powinna 
wcale polegać na posiadaniu kompletnego 
zbioru materiałów bibliotecznych z wąskiego 
zakresu specjalistycznego, ani też nawet na 


towywać, a potem - w sposób ciągły dosko- 
nalić. Istotnym elementem tej propozycji jest 
osadzenie systemu bibliotecznego w całym wiel- 
kim systemie komunikacyjnym nauki (por. dia- 


28
>>>
gram) oraz dalsze doskonalenie zasad współ- 
pracy bibliotek i metod ich działania - w 
ścisłym związku i wewnątrz tego systemu. I tak 
się zresztą dzieje - niezależnie od poglądów 
bibliotekarzy i decyzji organizatorów. 
Wszelkie, niezależne od systemu komunika- 
cyjnego nauki próby "porządkowania" współ- 
pracy bibliotek oddalają je od systemu, z "wo- 
li" którego powstały i funkcjonują. 
Jasne i przejrzyste "odczytywanie" zasad 
rządzących systemem komunikacyjnym nauki 
umożliwia w sposób naj właściwszy doskonale- 
nie struktur bibliotek, bez rewolucji bibliotecz- 
nych (które zaszkodziły już niejednej biblio- 
tece), ale - "płynnie" podporządkowywać się 
nowym metodom, zapewniającym aktywne 
i efektywne uczestnictwo bibliotek w wielkim 
systemie komunikacyjnym nauki. 


rębnionej funkcji. Pełniąca taką funkcję biblio- 
teka może z powodzeniem wykonywać rów- 
nież funkcję biblioteki centralnej-specjalnej dla 
jednej (a nawet kilku) specjalności naukowych. 
I tak - z pewnością - będzie się w praktyce 
dokonywało. Rzecz w tym, aby obie funkcje 
były wyraźnie rozdzielone (w metodach pracy 
oraz technikach gromadzenia, opracowywania 
i szeroko pojętego udostępniania zbiorów), aby 
jedna funkcja nie przeszkadzała spełniania 
drugiej. 
W powyższym tekście zaledwie zasygn2lizo- 
wano - w bardzo uproszczony zresztą spo- 
sób - ten niezwykle ważny problem. Znacz- 
nie głębiej i szerzej przedstawiono go w innych 
publikacjach 3). Zajęci problemami automaty- 
zacji niestety zaniedbujemy dyskusje i przed- 
sięwzięcia o wadze zasadniczej, których nie- 


Model systemu komunikac:yjneao nauki 


{ komunika
j. 
w 
przcllllenl 
i orllZ 
upowszechnia- 
IlIe 
{ wl
dzy 
naukowej 
{ ! 
'.
P 
czasie 
{ 


kanały komunik.
jl 
nleform.lncj 


kanały emituj
,"'C 
"'odki 
komunikaacji 
formalnej 
liecl bibliutek 
lpe
jłtlnych 


lic" bibliotek 
Ikładowych 


Ikładnice druków 
zbtdnych 


Objaśnienia: 
.... _ komunikacja nieformalna - kontakty bezpośrednie (rozmowy, dyskusje, korespondencja itp.) 
- komunikacja formalna - popr'Uz publikacje 
A - autor 
O - odbiorca 
O - oznac-unie podmiotu (autor, odbiorca) 
 _ oznac-unie biernej percepcji, np. w toku upowszechniania wiedzy lub uzyskiwania wiedzy przez specja- 
listów z innych zakresów specjalności. 


Nie ma - na przykład - uzasadnionej po- 
trzeby wyodrębniania bibliotek składowych 
w formie samoistnych "archiwalnych" instytu- 
cj
 lecz w formie wyraźnie określonej i wyod- 


rozwiążą nam nawet największe komputery 
czy elektroniczne biblioteki. Koszty bowiem 
gromadzenia danych w komputerach oraz 
sprawność pozyskiwania z tych urządzeń tech- 


29
>>>
nicznych danych wymuszą wcześniej lub póź- 
niej podjęcie problemów związanych z upo- 
rządkowaniem organizacyjnym bibliotek, 
z punktu widzenia ich rzeczywistej roli w sys- 
temie komunikacyjnym nauki 
Takie właśnie przeświadczenie towarzyszy 
niżej podpisanemu w podejmowaniu także i te- 
raz tych problemów, które nie mogą być nie 
podjęte w szerszych dyskusjach i odpowied- 
nich decyzjach, a zwłaszcza przy modyfikowa- 
niu przepisów: zarządzenia Nr l Ministrów: 
Kultury i Sztuki, Nauki, Szkolnictwa Wyższe- 
go i Techniki oraz Sekretarza Naukowego 
PAN z dnia 26 kwietnia 1979 r. w sprawie 
ustalenia zasad i planu specjalizacji zbiorów 
materiałów bibliotecznych oraz wyznaczania 
bibliotek centralnych i określania ich zadań. 
Dr Tadeusz Zarzębski jest pracownikiem Instytu- 
tu Książki i Czytelnictwa Biblioteki Narodowej. 


PRZYPISY: 


I) Tadeusz Zarzębski: Polskie prawo biblioteczne 1773-- 
1990. Wanzawa 1991. 
1) Przepisy ustawy z 1968 r. o bibliotekach określają: 
"Dla pr-uchowywania rzadko wykorzystywanych ma- 
teriałów bibliotecznych mogą być tworzone biblioteki 
składowe" (art. 13 ust. 2). Natomiast w opublikowanym 
na lamach "Bibliotekarza" (nr 3/1993) projekcie nowej 
ustawy bibliotecznej jej autorzy określają zadania takiej 
biblioteki, jako składnicy druków zbędnych. Dlatego 
też może by należało przyjąć jakąś inną nazwę dla 
określenia biblioteki składowej, tym bardziej - że 
nazwa taka kojarzy się wielu bibliotekarzom dość 
pejoratywnie z jakimś martwym magazynem książek. 
3) Tadeusz Zarzębski: Z nowoczesnej organizacji zbiorów 
bibliotecznych. Warszawa 1972 (Toż w:) Prz. Bib!. 1971 
z. 1/4 s. 201-210. - Biblioteka w systemie komunika- 
cyjnym nauki. Biul. GL Bibl. Lek. 1979 nr 4. 
s. 301-319. - Biblioteka w systemie komunikacyjnym 
nauki. Model krajowego systemu bibliotek naukowych. 
Warszawa 1980 s. 242 (maszynopis). Rękopis BN 
sygn. 13721. 


Dokumenty 


materiały 


. 
I 


W dniu 20 lipca został opublikowany Dziennik 
Ustaw nr 65, a w nim "Rozporządzenie Rady Minis- 
trów z dnia 13 lipca 1993 r. w sprawie określenia 
zadali i kompetencji z zakresu rządowej administracji 
ogólnej i specjalnej, które mogą być przekazane 
niektórym gminom o statusie miasta, wraz z mieniem 
służącym do ich wykonywania, a także zasad i trybu 
przekazania". 
Prezydium Zarządu Głównego SBP na posiedze- 
niu w dniu 20 lipca zajęło w tej sprawie oficjalne 
stanowisko. Zostało ono przekazane do: 
- Pawła Łączkowskiego - Wiceprezesa Rady 
Ministrów 
- Michała Kuleszy - Pełnomocnika Rządu d/s 
ReCormy Administracji Publicznej 


- Jerzego Górala - Ministra Kultury i Sztuki 
- Andrzeja Wajdy - Przewodniczącego Rady 
Kultury przy Prezydencie RP 
- Wojewodów 
- Przewodniczących Okręgów SBP 
- Polskiej Agencji Prasowej 
Prezydium SBP uważa, iż niezbywalnym obowią- 
zkiem Państwa jest zachowanie dotychczasowych 
funkcji wojewódzkich bibliotek publicznych. 
Publikując nasze "Stanowisko" w tej sprawie, 
apelujemy do wszystkich zainteresowanych o po- 
dejmowanie takich działań, które by efektywnie 
chroniły podstawową Cunkcję wojewódzkich biblio- 
tek publicznych. 


STANOWISKO SB P 
W SPRAWIE WOJEWÓDZKICH BIBLIOTEK PUBLICZNYCH 
W świetle Rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 13 07 1993 r. 


Zmiany społeczno-gospodarcze w kraju, a także 
trwająca reorganizacja struktur zarządzania, warun- 
kują zmiany w różnych dziedzinach życia i działalno- 
ści nie omijając lokalnych układów kultury, w tym 
bibliotek. Zdarza się jednak, ie próbuje się twonyć 
nowe modele rozwiązali organizacyjnych w macznym 
stopniu D8 tej zasadzie, iż powinny one być przeciw- 
stawieniem już istniejących. Skutki działań nieumoty- 
wowanych merytorycznie bywają często opłakane: 
nowe rozwiązania nie wytrzymują próby czasu, są 
nieefektywne i w rezultacie przynoszą straty. 


30 


W przypadku wojewódzkich bibliotek publicz- 
nych (WBP) mamy do czynienia z instytucjami, 
które udostępniając i upowszechniając książkę i in- 
Cormację mieszkańcom miasta wojewódzkiego, jed- 
nocześnie służą swym potencjałem księgozbioro- 
wym, warsztatem informacyjnym, wiedzą i doświad- 
czeniem profesjonalnym zespołów pracowniczych - 
wszystkim bibliotekom (także samorządowym) 
w województwie, a za pośrednictwem bibliotek tere- 
nowych - wszystkim mieszkańcom województwa. 
Na podkreślenie zasługuje Cakt, że eCektywność pracy
>>>
WBP na rzecz calego województwa zależna jest od 
doświadczeń pracy na rzecz miasta. I odwrotnie. 
WBP jest bowiem strukturą zbudowaną z myślą 
o maksymalnej eCektywności i dopełnianiu się dzia- 
łań lokalnych i ponadlokalnych w skali woje- 
wództwa. 
Projektowany nowy podzial administracyjny kra- 
ju i związane z tym rozdzielenie kompetencji i zadań 
między samorządy terytorialne a struktury państ- 
wowe, tak jak to czyni rozporządzenie Rady Minist- 
rów z dnia 1307 1993 r., może spowodować nie- 
korzystne konsekwencje dla sieci bibliotek publicz- 
nych. Aktualne tendencje decentralistyczne przy 
wprowadzeniu zmian sprawią, że biblioteki publicz- 
ne wszystkich szczebli zostaną oddane pod wyłączo- 
ny zarząd samorządom. Spowoduje to upadek budo- 
wanej przez dziesięciolecia i sprawdzonej wdzialaniu 
sieci. 


Wojewódzka biblioteka pubic7J18 jest główną ksiąi- 
nią regionu: 
1. Stanowi centrum inConnacji o regionie. Współ- 
dziala w zakresie gromadzenia, przetwarzania i obie- 
gu materiałów biblioteczno-inCormacyjnych z innymi 
ośrodkami w regionie, kraju i za granicą. 
2. Zbiera i opracowuje dane dla potrzeb statys- 
tyki państwowej. 
3. Gromadzi i opracowuje zbiory naukowe, po- 
pularnonaukowe, inCormacyjne, specjalne ze szcze- 
gólnym uwzględnieniem materialów dotyczących 
własnego regionu. 
4. Udostępnia zbiory w swej siedzibie mieszkań- 
com miasta wojewódzkiego oraz w ramach wypoży- 
czeń międzybibliotecznych bib!iotekom. 
5. Spełnia rolę ośrodka badań potrzeb czytel- 
niczych i inConnacyjnych mieszkańców wojewódz- 


twa oraz skuteczności ich zaspokajania przez biblio- 
teki. 
6. W aglomeracjach wielkomiejskich pełni usta- 
wowo wyznaczone Cunkcje naukowe. Prowadzi dzia- 
łalność badawczą i wydawniczą. 
W trosce o pnwidlowe funkcjonowanie biblio- 
tek publicmych, Stowarzyszenie Bibliotekarzy Pol- 
skich - fachowa organizacja bibliotekarzy i pncow- 
ników informacj nankowej - uznaje za koniecme 
stwierdzi&; co następuje: 
- Wojewódzkie biblioteki publiczne powinny być 
instytucjami państwowymi, 
- Wojewódzkie biblioteki publiczne powinny nadal 
pozostać ogniwem łączącym wojewódzką sieć 
bibliotek publicmych. 
Przekazanie wojewódzkich bibliotek publicznych 
samorządom, może spowodować, że jej rolę każdy 
gestor będzie widzial inaczej. Uniemożliwi to współ- 
pracę bibliotek i Cunkcjonowanie spójnego systemu 
inConnacyjno-bibliotecznego w Polsce. 
Rozumiejąc, że rozporządzenie Rady Ministrów 
z dn. 13 07 93 r. przesądza tylko na okres jednego 
roku przekazanie większości wojewódzkich bibliotek 
publicznych w gestię samorządów - Stowarzysze- 
nie Bibliotekarzy Polskich uważa, że nawet w tak 
krótkim czasie kluczowym problemem pozostaje za- 
chowanie w nowym układzie administracyjnym Cun- 
kcji ponadlokalnych realizowanych dotychczas przez 
wojewódzkie biblioteki publiczne. 
Uwzględniając zaistniałą sytuację, SBP. przedsta- 
wia projekt porozumienia między wojewodą a prezy- 
dentem miasta regulujący sprawy przekazania zadań 
wojewódzkiej biblioteki publicznej na czas tego eks- 
perymentu. 


Prezydium 
Zarządu Głównego 
Stowarzyszenia Bibliotekarzy Polskich 


List Sekcji Krajowej Pracowników Bibliotek Publicznych 
NSZZ "Solidarność" do Ministra Kultury i Sztuki w sprawie 
wojewódzkich bibliotek publicznych 


Szanowni Czytelnicy 
Głęboko zaniepokojeni realnym zagrożeniem dla 
sieci bibliotek publicznych w Polsce wynikającym 
z ewentualnej realizacji Rozporządzenia Rady Minis- 
trów z dnia 13 VII 1993 r. wysłaliśmy pisma inter- 
wencyjne do najwyższych władz państwowych. List 
do Ministra Kultury i Sztuki w tej sprawie po- 
zwalamy sobie opublikować na łamach "Biblioteka- 
rza".. 


Warszawa dnia 5 VIII 1993 r. 


Pan 
JERZY GÓRAL 
Minister Kultury i Sztuki 
Warszawa 
ul. Krakowskie Przedmieście 15 


Szanowny Panie Ministrze 
Bibliotekarstwo publiczne w Polsce, mające tak 
piękne tradycje, zwłaszcza w okresie zaborów, po 
odzyskaniu przez Polskę pełnej suwerenności od 


31
>>>
1989 roku przeżywa nieustanny regres; koszty trans- 
Cormacji ustrojowej dotknęły tę dziedzinę upowsze- 
chniania kultury w sposób niezwykle bolesny. 
Koniec 1989 roku to likwidacja Funduszu Roz- 
woju Kultury, który bardzo często wspomagal bib- 
lioteki. Od początku 1990 roku oddanie wszystkich 
bibliotek publicznych poza 49 województwami, bez 
właściwej ochrony prawnej (do chwili obecnej nie 
uchwalono nowej Ustawy o Bibliotekach) i bez 
zabezpieczenia fmansowego ze strony państwa, spo- 
wodowało duże straty w sieci bibliotek publicznych 
zarówno pod względem liczbowym, jak i merytory- 
cznym. 
O regresie bibliotekarstwa publiClllego w Polsce 
świadczą następujące dane liczbowe: na koniec 1990 r. 
bibliotek publicznych w sumie było 10 269, ana- 
logicznie w roku 1991 - 9936, a na koniec 
1972 r. - 9770. Ubyło więc od początku 1990 r. 599. 
Pokaźne sumy wydane przez gminy na biblioteki 
były niestety skutkiem wzrostu cen czynszów za 
lokale biblioteczne i opłat za energię, a nie wzrostem 
nakładów na zakup nowości wydawniczych lub 
poprawę stanu technicznego bibliotek. Tylko w nieli- 
cznych przypadkach inwestowano w biblioteki. 
Nowa sytuacja spowodowała, że z istniejących 
w 1990 r. 17 565 punktów bibliotecznych w końcu 
1992 r. zostało zaledwie 7 350. 
Samorządy terytorialne w dużej części przypad- 
ków robią co mogą, aby utrzymać biblioteki publicz- 
ne na swoim terenie, lecz bardzo często są zbyt 
ubogie, aby wystarczyło na czynsz za lokal biblio- 
teczny, płace dla bibliotekarzy i chociaż skromny 
zakup nowości wydawniczych. W 1992 r. ok. 70% 
bibliotek nie otrzymało ŻADNYCH Cunduszy na 
zakup książek. Dokonywano możliwie najdalej po- 
suniętych oszczędności i w wielu przypadkach dras- 
tycznych redukcji etatów bibliotekarzy. 
Do chwili obecnej sieć jednak bibliotek publicz- 
nych w Polsce istnieje i nie będzie przesadą twier- 
dzenie, że podporą i niejako "kanwą" jej są biblioteki 
publiczne wojewódzkie - państwowe instytucje 
kultury. 49 bibliotek, które ofiarnie i skutecznie 
pracują na rzecz bibliotek publicznych samorządo- 
wych na swoim terenie, co ma też niebagatelne 
znaczenie wobec braku rzetelnej sprawozdawczości 
dotyczącej tych ostatnich. Działy instrukcyjno-meto- 
dyczne bibliotek wojewódzkich w porozumieniu 
z poszczególnymi gminami bardzo często dokonują 
zakupu nowości wydawniczych, recenzują książki na 
uŻytek bibliotek gminnych, opracowują też karty 
katalogowe w sposób Cachowy, co podnosi niewątp- 
liwie poziom merytoryczny bibliotek. Biblioteki wo- 
jewódzkie szkolą także kadrę bibliotekarzy i wymie- 
niają pomiędzy sobą doświadczenia z pracy w tzw. 
"terenie". Reasumując, biblioteki wojewódzkie są to 
"biblioteki matki" dla całej sieci bibliotecznej. Nie- 
stety, Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 
13 VII 1993 r. (Dl. Ust. nr 65 z br.) może się okazać 
śmiertelnym ciosem dla tak pożytecznej i koniecznej 


32 


działalności 29 spośród 49 bibliotek wojewódzkich. 
Wojewodowie zgodnie z w/wym rozporządzeniem 
mogą przekazać prawie wszystkie swoje kompetencje 
prezydentom miast w tym niestety również zarządza- 
nie i finansowanie bibliotek wojewódzkich. 
Zarządy miast otrzymają wprawdzie dotacje na 
poszczególne zadania zlecone, lecz Cundusze na kul- 
turę nie będą wydzielone i obawiamy się, że w razie 
jakiegokolwiek zachwiania budżetu cięcia na kulturę 
będą dokonywane w pierwszej kolejności, jak to się 
dzieje obecnie. Wynika z tego Caktu wielkie za- 
grożenie dla pracy bibliotek publicznych wojewódz- 
kich, a ściślej dla ich działalności ponad lokalnej. 
Piszemy to z pełną odpowiedzialnością za słowa, 
w porozumieniu ze środowiskami bibliotekarskimi 
w całym kraju. 
Sekcja Krajowa Pracowników Bibliotek Publicz- 
nych NSZZ "Solidarność" od początku swego ist- 
nienia ostrzegała i apelowała o uwagę Ministerstwa 
Kultury i Sztuki nad stanem bibliotekarstwa pub- 
licznego w Polsce. Teraz też prosimy Pana Ministra 
o pomoc i spowodowanie absolutnego wyłączenia 
bibliotek publicznych wojewódzkich z Rozp. Rady 
Ministrów z dnia 13 VII 1993 r. Likwidacja sieci 
bibliotek publicznych w Polsce położy się cieniem 
przede wszystkim na pracy Ministerstwa Kultury 
i Sztuki. 
Biblioteki publiczne służą głównie dzieciom i mło- 
dzieŻy uczącej się. Dla dobra przyszlych pokoleń nie 
można dopuścić, aby upowszechnianie kultury uleg- 
ło degradacji pod hasłem reformy administracji pań- 
stwowej. 
Bez kultury i tradycji nie ma narodu, i wreszcie 
z jakim poziomem społeczeństwa mamy się inte- 
grować z Europą? 
Liczymy na zrozumienie Pana Ministra dla nasze- 
go stanowiska i powagi sytuacji. Prosimy o pomoc 
i wszczęcie jak najszybszych działań mających na 
celu ochronę wojewódzkich bibliotek publicznych. 


Pozostajemy z szacunkiem 


Przewodnicząca Sekcji 
Krajowej Pracowników 
Bibliotek Publicznych 
NSZZ "Solidarność" 


Do wiadomości: 
Vice-Premier RP 
p. Paweł Łączkowski 
Rada Kultury przy Prezydencie RP 
Dep. Uczestnictwa w Kulturze MKiS 
Sekretariat Kultury NSZZ "SolidarnoŚĆ" 
Dyrektorzy Wojewódzkich Bibliotek Publicznych 
w Polsce
>>>
Z kraj u 


o międzynarodowej 
wystawie książek 
dla dzieci i młodzieży 
nie pełnosprawnej 1) 


Wiele osób, zarówno laików, jak i znawców 
zadaje sobie pytanie jakie książki mogą i mają być 
przemaczone dla niepehlosprawnych. Jedyną grupą, 
wobec której nie mamy wątpliwości są osoby niewi- 
dome. Wiadomo, że chodzi tu o książki drukowane 
brajlem i książki "mówione". Listy książek dla pozo- 
stałych grup niepełnosprawnych: upośledzonych 
umysłowo, głuchoniemych i ludzi z innymi upo- 
śledzeniami wywołują wiele pytań. Być może w celu 
rozwiązania owych wątpliwości Międzynarodowy 
Zarząd IBBY (Światowa Rada Książki dla Młodych) 
i Norweski Instytut Edukacji Specjalnej zorganizo- 
wały wystawę książek dla dzieci i młodzieży niepeł- _ 
nosprawnej. Zgromadzono na niej eksponaty z 22 
krajów (Australii, Austrii, Kanady, Czechosłowacji, 
Niemiec, Finlandii, Francji, Danii, Wielkiej Brytanii, 
Grecji, Islandii, Indii, Włoch, Japonii, Meksyku, 
Norwegii, Hiszpanii, Szwecji, Szwajcarii, Stanów 
Zjednoczonych, Wenezueli, Holandii). Prezentowane 
książki są napisane w 14 językach (czeskim, duńskim, 
niemieckim, angielskim, fIńskim, francuskim, niemie- 
ckim, greckim, islandzkim, włoskim, japońskim, nor- 
weskim, hiszpańskim, i szwedzkim). DoŚĆ krajów 
i języków, jaka się tu pojawia, świadczy o randze 
książki dla ludzi niepeh1osprawnych, jaką się jej 
nadaje na świecie. Twórcy zdają sobie sprawę, że 
wielu spośród niepehlosprawnych młodych ludzi nie 
może korzystać z ogólnie dostępnych książek dla 
dzieci. Potrzebują oni bowiem, specjalnie dobranej 
tematyki, specjalnych ilustracji, jak również innych 
typów książek. W wyborze książek organizatorzy 
kierowali się ich przydatnością dla dzieci: 
- niepełnosprawnych umysłowo, 
- upośledzonych wzrokowo, 
- upośledzonych słuchowo, 
- młodych ludzi z licznymi upośledzeniami. 
Do wystawy dołączono katalog książek 2 1 , w któ- 
rym oprócz 185 tytułów można maleźć wymagania 
stawiane przez autorów owym książkom. Ogólnie 
podzielono je na 9 grup: 
l książki obrazkowe 
2 książki z niewielką ilością tekstu 
3 rymowanki, piosenki, wierszyki 
4 książki przeznaczone dla głuchoniemych 
5 piktogramy 
6 książki dotykowe 
7 książki z tekstem tradycyjnym i brajlowskim 
8 książki z nagranymi odgłosami 
9 książki łatwe w czytaniu 


Prawdopodobnie założeniem organizatorów wy- 
stawy było doprowadzenie do odpowiedniego dobo- 
ru książek dla tych szczególnych grup. Nie może się 
to odbywać przypadkowo. Zdaniem twórców pomy- 
słu, selekcja książek dla dzieci niepełnosprawnych 
może doprowadzić do porozumiewania się i wyrobić 
zdolność czytania u tych osób. Dzieci te mogą także 
regularnie postrzegać książki, pod warunkiem, że są 
one zgodne z ich specjalnymi potrzebami. Takie 
Cormy książek są podstawą dla wielu młodych, nie- 
pehlosprawnych ludzi. 
Książki dla osób niepełnosprawnych powinny być 
realistycme. Takie, które można potrzymać w ręce, 
dotknąć, ewentualnie powąchać, usłyszeć i zobaczyć. 
Obrazki w książkach powinny oostarczać przyjem- 
ności, a także pomagać rozwijać język. Uczą one 
samodzielnego myślenia. Za pomocą ilustracji dzieci 
zapoznają się z sytuacjami codziennego życia, z krę- 
gu rodziny i chcą coś zrobić samodzielnie. 
Dzieci upośledzone potrzebują wiele czasu na 
zrozumienie codzienności - piszą dalej autorzy ka- 
talogu. Dlatego muszą one mieć ilustracje przed- 
stawiające podstawowe czynności, liczby, figury, ko- 
lory, przeciwieństwa. Książki powinny być proste 
i przekonywające. 
Dzieci upośledzone są często izolowane od in- 
nych, zdrowych dzieci. Dlatego książki dla tej grupy 
powinny informować o różnych sprawach, o otocze- 
niu i ludziach w nim się obracających. Teksty powin- 
ny pomagać w precyzowaniu planów na przyszłość. 
Dzieci chcą rozumieć to, co się dzieje wokół nich 
i należy przy pomocy literatury im to ułatwić, pomóc 
ustalić związki między przyczynami, a skutkami. 
Jednak katalog, ma za zadanie nie tylko przyto- 
czenie pewnych teorii na temat książek dla niepełno- 
sprawnych, ale udowadnia, że takie książki, skon- 
struowane w oparciu o te zasady wydawane są na 
całym świecie. (Warto zaznaczyć w tym miejscu, że 
do udziału w wystawie zostali zaproszeni również 
wydawcy polscy, wydający książki dla niepehlospra- 
wnych, nie pozostawili oni jednak, tam trwalego 
śladu). Przykłady tych niespeh1a 200 książek świad- 
czą o tym, ile pomyślano rzeczywiście o wszystkim 
i wszystkich. Nie jestem w stanie zaprezentować tu 
kompletnej listy, a zaledwie kilka najciekawszych 
pomysłów. Przede wszystkim pomyślano o wielu 
młodych ludziach, którzy nigdy nie będą zdolni 
czytać lub będą mogli czytać tylko bardzo krótkie 
i proste teksty. Mogą oni jednak, "czytać" obrazki. 
I to właśnie dla nich przemaczono książki obraz- 
kowe. Są to między innymi: "Shadows and reflec- 
tions" Tany Hoban, "Finding red finding yellow", 
Betsy Imershein, czy "David und das Krankenhaus" 
(Kohlsaat Friedrich, Katrin Arnold), pouczające, 
kartonowe obrazki opowiadające o szpitalu. 
Również dla nich są książki z krótkim tekstem, 
takie jak ta o motylu: "The yellow butterfly" (Gomi 
Taro), w której nie wszystko żółte jest motylem. 
Otwory na każdej stronie, w których pojawiają się 
Cragmenty żółtych przedmiotów, pobudzają wyob- 
raźnię. 


33
>>>
Twórcy książek dla dzieci niepełnosprawnych za- 
kładają, że również muzyka, piosenki i poezja roz- 
wijają wyobraźnię. Jeżeli nie rozumiesz świata - pi- 
sze autor tekstu katalogu - posłuchaj poezji i mu- 
zyki. Bowiem piosenki wzbogacają język i słuch 
dzieci uszkodzonych, stąd wiele takich książeczek 
dla nich, a między innymi "Tanzlieder" Jacoba 
i Dorothee Kreuschów, czyli piosenki z bogatymi, 
wspaniałymi ilustracjami. 
Kolejną grupą książek prezentowanych przez wy- 
dawców są książki przeznaczone dla młodych czytel- 
ników głuchoniemych. Mają one być pomocne tej 
grupie w komunikowaniu. Stąd pomysł całej serii 
książek obrazkowych z alfabetem migowym. "A to 
Z". Każda litera jest tu zilustrowana kolorową 
Cotografią. W serii wyszły zwierzęta, środki transpor- 
tu, żywność, a więc rzeczy zaczerpnięte z naszego 
życia codziennego. 
Również niewidomi znajdują się w kręgu zaintereso- 
wań wydawców światowych. Okazuje się, że oddaje się 
do ich rąk nie tylko książki brajlowskie, czy m6wione. 
Także piktogramy z wypukłymi obrazkami nawet te 
z abstrakcyjnymi, niewymiarowymi ilustracjami są łat- 
wo zrozumiałe przez osoby niewidome. Wszystkie 
książki, zar6wno tradycyjne, jak i pisane brajlem mogą 
być "czytane" przez niewidomych głośno. Pobudzają 
one zmysł dotyku i zdolność myślenia, rozpoznawania 
i interpretacji ksztah6w. Podobną szansę dają dzieciom 
niewidomym książki z ilustracją muzyczną, nagraną na 
kasecie. Szansę skojarzenia słów, informacj
 przeżyć 
i podniet 
I tak, "Lydbilder A. - horetrening" to ilustracja 
dźwiękowa odgłosów wielkomiejskiego życia (kole
 
portu, lotniska, boiska sportowego). Każdy dźwięk 
jest zapisany na kasecie dwukrotnie, z sekundowymi 
przerwami między nimi dla lepszego utrwalenia. Nie 
brak też tekstów brajlowskich łączonych z czarno- 
drukowymi, takich jak ten o Peludito ("El viaje de 
Peludito" Griseldy Tubau). Mała dżdżownica, bo 
ona jest bohaterką książeczki, odkrywa nowych 
przyjaciół: cukierka, guzika i agrawkę. Przyjaciół, 
z którymi powinno się zaznajomić także dziecko 
niewidome. Tekst w obu postaciach jest na tekturze, 
a ilustracje są kombinacją niekształtnych figur natu- 
ralnej wielkości ze sztucznego tworzywa. Są one 
kleiste. 
Ostatnią grupą książek prezentowanych na wy- 
stawie są "książki łatwe w czytaniu". Zamiast wyjaś- 
nienia o jakie teksty chodzl pozwolę sobie przyto- 
czyć za wydawcami kilka zasad, którymi powinien 


się kierować każdy tworzący takie książki. A są one 
następujące: 
l. Twarda okładka pomaga w utrzymaniu 
książki. 
2. Prosty, konkretny tekst jest łatwiej zrozumiały. 
3. Opowiadania powinny pomagać w poznawa- 
niu wydarzeń, człowieka i jego myśli. 
4. llustracje powinny być czytelne i atrakcyjne. 
S. Tekst i ilustracje powinny być wysokiej ja- 
kości. 
"Książki łatwe w czytaniu" w zalożeniu są prze- 
znaczone dla dzieci upośledzonych umysłowo, stąd 
powyższe zasady. Tak więc, takie teksty, jak "Look 
and make..." Jori Bognaes i in., ilustrujące 48 prak- 
tycznych zadań: pracę z drewnem, tkactwo, motory- 
zację, czynności ruchowe z ilustracją wykonywania 
czynności (książka nie ma tekstu, a jedynie bia- 
ło-czarne Cotografie) to pomoc dydaktyczna w kształ- 
ceniu tych dzieci. 
Podstawową zasadą wszystkich wydawców ksią- 
żek dla niepełnosprawnych, jest służenie tym grupom 
w r6wnym stopniu. Integracja środowiska ludzi 
niepełnosprawnych to zadanie, które powinni sta- 
wiać sobie wszyscy w nim pracujący. Chcą to uzmys- 
łowić również organizatorzy wspomnianej wystawy, 
gromadząc na niej książki dla każdego, nawet pełno- 
sprawnego dziecka. Po książki obrazkowe, z niewiel- 
ką ilością tekstu może sięgnąć z jednakowym powo- 
dzeniem zar6wno zdrowy malec, jak i niepełno- 
sprawny uczeń szkoły specjalnej. Do książek dotyko- 
wych, piktogramów, książek łatwych w czytaniu 
"zaglądnie" i dziecko niewidome, i głuchonieme, 
i z porażeniem mózgowym. Książki z tekstem braj- 
lowskim i tradycyjnym, czarnodrukowym doprowa- 
dzą do integracji widzącego z niewidomym. I właśnie 
o to chodzl by ci "inni" zostali włączeni do naszego 
społeczeństwa na równych prawach. Pozostaje tylko 
żyć nadzieją, że podobne zabiegi wydawców świato- 
wych, a również i polskich temu posłużą. 
lidia lppoldt 


Autorka dziękuje kustuszowi wystawy za udostępnienie 
materiałów, umożliwiających napisanie artykułu. 


PRZYPISY: 


I) Wystawę gościła Wojewódzka Biblioteka Pedagogiczna 
w Warszawie do 10 11 1992. 

) Books for disabled young people an annotaled 
bibliography (Zebr. Nina Reidarson). Norway 1991. 


DO AUTOROW 


Redakcja uprzejmie prosi Autorów nadsyłających teksty do druku o podawanie następujących 
danych: 
1. łmię i nazwisko 
2. Data i miejsce urodzenia 
3. Imiona rodziców 
4. Adres zamieszkania 


5. Dzielnica 
6. Nr PESEL 
7. Miejsce pracy i funkcja 


34
>>>
Doniesienia 


FUNDACJA BATOREGO ORGANIZUJE PO- 
MOC BIBUOTEKOM Rozwijająca w Polsce coraz 
szerszą działalność Fundacja Batorego wspomaga 
wiele przedsięwzięć w sferze nauki, kultury, polityki. 
W ostatnich miesiącach Fundacja włączyła się w rea- 
lizację programu HESP (High Education Support 
Program) zainicjowanego i sponsorowanego przez 
amerykańskiego biznesmena węgierskiego pochodze- 
nia G. Sorosa, którego celem jest popieranie rozwoju 
nauki i kultury w krajach Europy Środkowej 
i Wschodniej. Program przewiduje również pomoc 
dla bibliotek. głównie akademickich. 
W styczniu br. Fundacja Batorego zorganizowała 
spotkanie kilkunastu bibliotekarzy w celu przygoto- 
wania programu bibliotecznego, który mógłby zo- 
stać sfinansowany w ramach programu HESP przez 
G. Sorosa. W efekcie opracowano projekt programu 
bibliotecznego, którego koszt realizacji wyliczono na 
ok. 23 mln USD. Przewidziano m.in. sfmansowanie 
zadań związanych z zakupem piśmiennictwa zagra- 
nicznego, automatyzacją bibliotek, konserwacją 
i ochroną zbiorów, wypożyczeniami międzybibliote- 
cznymi oraz szkoleniem specjalistów. 
Projekt programu bibliotecznego przedstawiony 
w maju br. w Pradze G. Sorosowi przez proC. 
Wojciecha Gasparskiego, koordynatora HESP ze 
strony Fundacji Batorego, spotkał się z pozytywną 
opinią i deklaracją sfmansowania w 25-30% tego 
programu pod warunkiem, że znajdą się inni spon- 
sorzy, którzy zechcą. wspomagać realizację zaplano- 
wany
h zamierzeń. 
W końcu czerwca br. Fundacja Batorego powoła- 
ła Podkomisję Biblioteczną, która ma się zająć 
doprowadzeniem całego zamierzenia do skutku. 
W skład Podkomisji Bibliotecznej weszli: dr Jurand 
B. Czermiński - pełnomocnik rektora UG ds. auto- 
matyzacji, dr Henryk Hollender - dyrektor BUW, 
dr Dariusz Kuźmiński - zastępca dyrektora GBL, 
Teresa Malik - zastępca dyrektora BJ, doc. dr 
hab. Barbara Sordylowa - dyrektor Biblioteki 
PAN w Warszawie, dr Henryk Szarski - dyrektor 
Biblioteki Głównej Politechniki Wrocławskiej oraz 
Jan Wołosz - zastępca dyrektora BN (przewodni- 
czący Podkomisji). 
Podkomisja odbyła robocze spotkanie w dn. 9 lipca 
br., w czasie którego przedyskutowano caloksztah 
zamierzeń i określono konkretne przedsięwzięcia, 
których realizacja powinna doprowadzić do osiąg- 
nięcia celów określonych w programie przedstawio- 
nych G. Sorosowi. Przewidziano m.in. utworzenie 
konsorcjum bibliotek oraz konsorcjum sponsorów 
zagranicznych i krajowych. Zgodzono się, ŻE środki, 
którymi będzie ewentualnie dysponować Fundacja 
Batorego, powinny być wykorzystane na kluczowe 
przedsięwzięcia, warunkujące podniesienie poziomu 


eCektywności działania bibliotek polskich. Zadania 
z zakresu automatyzacji Cunkcji biblioteczno-inCor- 
macyjnych uznano za priorytetowe Gw). 


W DNIU 10 LIPCA ZEBRAŁO SIĘ PREZY- 
DIUM ZARZĄDU GŁÓWNEGO SBP. Zebrani wy- 
słuchali informacji Krystyny Sliweckiej, gł. księgowej 
o skutkach wprowadzenia. VAT dla naszego Stowarzy- 
szenia. Zatwierdzono informację w tej sprawie, która 
będzie rozesłana do wszystkich okręgów. Następnie 
omówiono problem współpracy członków Zarządu 
Głównego z okręgami SBP. Uznano, ŻE celem tych 
działań jest bliższe zapoznanie się członków władz SBP 
z problemami danego okręgu, inspirowanie działań 
oraz upowszechnianie dobrych doświadczeń. Ustalono 
Cormę stałych kontaktów członków Zarządu Głównego 
z przypisanymi im okręgami. 
Przedyskutowano plan pracy Zarządu Głównego 
do końca br. (ukaże się w Biuletynie nr 4/93). 
Dyskusja dotyczyła głównie planowanych (wspólnie 
z MKiS) trzech konCerencji fachowych: komputery- 
zacja bibliotek {Białystok1 metodycy (Poznań), nie- 
pełnosprawni (Katowice). Stwierdzono, ŻE przygoto- 
wania do konCerencji w Bialymstoku przebiegają 
planowo, pozostałe konCerencje wymagają ustaleń 
szczegółowych ze współorganizatorami. Wymienio- 
no też uwagi nt. pracy komisji i sekcji Zarządu 
Głównego w nowej kadencji. Dominował pogląd, że 
mało aktywne sekcje i komisje należy rozwiązać 
a stworzyć nowe w dziedzinach gdzie jest rzeczywista 
aktywność środowiskowa (np. Sekcję Bibliotek Na- 
ukowych). Dyskutowano też o kontaktach zagrani- 
cznych naszego Stowarzyszenia. Konkluzją tej dys- 
kusji było stwierdzenie przew. dr Stanisława Czajki, 
że jesteśmy za biedni by móc przy pomocy własnych 
środków rozwijać wymianę zagraniczną. W br. SBP 
nie wysyła swego przedstawiciela na Kongres IFLA 
w Barcelonie ze względu na brak środków. Dofinan- 
sujemy wyjazd kol. Stefana Kubowa delegowanego 
przez "Książnicę" i upoważnimy Go do reprezen- 
towania SBP. 
Najwięcej czasu poświęcono omówieniu skutków 
Rozporządzenia Rady Ministrów nr 309 przekazują- 
cego w 29 województwach biblioteki publiczne sa- 
morządom miejskim. Postanowiono w tej sprawie 
rozpocząć kampanię interwencyjną i wystosować do 
władz oficjalne "STANOWISKO SBP..." (patrz 
s. 30). Następne posiedzenie Prezydium odbędzie się 
po urlopach we wrześniu. 


. . . 


Oto wykaz czlonków Zarządu Glównego współpracu- 
jących z przydzielonymi im okręgami SBP. 
1. Ambroży Janusz - Bydgoszcz, Konin, Leszno 


35
>>>
2. Bartoszewicz-Fabiańska Bożena - Białystok, 
Łomża, Suwałki 
3. Burakowski Jan - Ciechanów, Płock, Toruń, 
Włocławek 
4. Chwastek Aleksandra - Legnica, Walbrzych, 
Wrocław 
5. Czajka Stanisław - Biała Podlaska, Częstocho- 
wa, Rzeszów, Tarnobrzeg 
6. Jagielska Janina - Nowy Sącz, Ostrołęka, 
Siedlce 
7. Kempa Andrzej - Chebn, Łódź, Piotrków 
Tryb., Sieradz 
8. Kuźmiński Dariusz - Lublin, Olsztyn, Zamość 
9. Michnal Władysław - Gorzów Wlkp., Kosza- 
lin, Szczecin 
10. Pasztaleniec-Jarzyńska Joanna - Krosno, Prze- 
myśl, Warszawa 
11. Płatkiewicz Zofia - Piła, Poznań, Zielona Góra 
12. Skomro Marian - Elbląg, Gdańsk, Słupsk 
13. Sroga Andrzej - Bielsko-Biala, Katowice, 
Opole 
14. Stachowska-Musial Ewa - Jelenia Góra, Ka- 
lisz, Radom 
15. Szymanowski Wojciech - Kielce, Kraków, Tar- 
nów 


NOWY "BIBLIOTEKARZ RADOMSKI". W na- 
kładzie 150 egzemplarzy ukazał się pierwszy numer 
kwartalnika "Bibliotekarz Radomski. Biuletyn InCor- 
macyjny Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Ra- 
domiu". We wstępie odredakcyjnym Jerzego Sekul- 
skiego przeczytaliśmy m.in.: "Po dość długim okresie 
zastanawiania się. dyskusji i wahań podjęliśmy decy- 
zję - wydajemy własne, tzn. radomskie pismo bib- 
liotekarskie{...) Chcemy, aby było ono naszym wspól- 
nym dziełem, aby było pismem wszystkich pracow- 
ników radomskich bibliotek samorządowych- 
współtworzonym przez nas i dla nas". Redakcja 
zamierza publikować artykuły dotycząoe spraw za- 
wodowych, sprawozdania, materiały o charakterze 
pomocy metodycznych, przeglądy piśmiennictwa re- 
gionalnego, fachowego i nowości wydawniczych, 
kronikę, prezentacje osób, wspomnienia biblioteka- 
rzy, kącik literacki oraz apele, ogłoszenia, reklamy, 
niektóre przepisy prawne itp. W pierwszym numerze 
znajdujemy sporo materiałów o bibliotekarstwie pu- 
blicznym w Radomskiem, sprawozdania z imprez 
krajowych i zagranicznych, w tym ze zjazdów SBP, 
przeglądy piśmiennictwa, bardzo bogatą kronikę 
z życia i działalności bibliotek publicznych wojewó- 
dztwa radomskiego, a ponadto takie materialy jak 
regulamin organizacyjny biblioteki, najnowszą siatkę 
płac, komunikaty, ogłoszenia, reklamy. Kolegium 
Redakcyjnemu ,,Bibliotekarza Radomskiego", które- 
mu przewodzi i pełni Cunkcje redaktora naczelnego 
Danuta Tomczyk, dyrektor WBP, gratulujemy 
przedsięwzięcia i życzymy satysCakcji z wydawania 
własnego kwartalnika. Ma on niewątpliwie duże 
szanse stać się platformą wymiany inCormacji, do- 
świadczeń i pomysłów bibliotekarzy radomskich(jw) 


36 


NOWE ZASADY GROMADZENIA I OPRACO- 
WANIA ZBIORÓW BN. W końcu grudnia 1992 r. 
wewnętrznym zarządzeniem dyrektora zostały wpro- 
wadzone nowe zasady gromadzenia zbiorów Biblio- 
teki Narodowej. Poprzednie, pierwsze w historii BN 
zasady, obowiązywały od l stycznia 1974 r. Potrzeba 
opracowania drugiego, poprawionego, uzupełnione- 
go i zaktualizowanego wydania wynikała ze zmian, 
jakie zaszły w sytuacji BN, dalszego zwiększania się 
światowej produkcji wydawniczej, jak również z oce- 
ny prawidłowości i skuteczności zasad przyjętych 
w 1974 r. Wprowadzone obecnie zasady podtrzymu- 
ją podstawowy obowiązek Biblioteki gromadzenia 
w komplecie druków polskich wydawanych w kraju 
i poza jego granicami i pogłębioną specjalizację 
w zakresie bibliologii. Najważniejsze zmiany dotyczą 
gromadzenia publikacji obcych, wprowadzają znacz- 
nie zawężony profil zbioru tych publikacji, ograni- 
czony do kilku wybranych nauk humanistycznych 
(filozofia, historia, filologia). Wiąże się to z ograni- 
czonymi możliwościami nabywczymi BN, które na- 
kazują konieczność skupienia się na kilku tylko 
dziedzinach, tych które z jednej strony są najbogaciej 
reprezentowane w już posiadanym księgozbiorze, 
z drugiej zaś strony uzyskują najliczniejszą grupę 
użytkowników literatury zagranicznej. Zakłada się, 
iż to zawężenie pozwoli jednocześnie pogłębić wy- 
brane specjalizacje. W stosunku do pierwszego wy- 
dania zasady zostały wzbogacone o postanowienia 
w zakresie postępowania wobec obiektów pochodzą- 
cych z kolekcji historycznych, księgozbioru wielo- 
egzemplarzowego, księgozbiorów podręcznych oraz 
dokumentów szczególnie chronionych. Podstawowy 
tekst zasad uzupełniony jest 11 aneksami zawierają- 
cymi szczegółowe postanowienia. Będą one wprowa- 
dzane odrębnymi decyzjami dyrektora. Równocześ- 
nie z zarządzeniem odrębnymi decyzjami wprowa- 
dzono 4 aneksy: zasady gromadzenia wydawnictw 
obcych, zbiory bibliologiczne, zasady gromadzenia 
zbiorów inCormacyjnych, wydawnictwa ONZ. 
Wanda Piusińska 


NOWA BIBLIOTEKA FREEDOM FORUM 
W SIEDZIBIE MEDIA RESOURCES CENTER. 
20 maja br. rozpoczęła dzialalność Biblioteka Dzien- 
nikarska Freedom Forum. Freedom Forum jest 
bezstronną, międzynarodową organizacją dzialającą 
na rzecz wolnej prasy, wolności słowa, poglądów 
i przekonań. Organizacja finansowana jest przez 
Cundację, którą założył Frank E. Gannett w 1935 rokLL 
Fundusze jej sięgają kwoty 700 mln. USD w różnych 
aktywach. Główną siedzibą jest The Freedom Fo- 
rum World Center w Arlington, w stanie Virginia. 
Freedom Forum działa poprzez The Freedom Fo- 
rum Media Studies Center, które mieści się w Uni- 
wersytecie Columbia w Nowym Yorku. Centrum to 
jest pierwszym amerykańskim instytutem zajmują- 
cym się studiami nad masową komunikacją i zmia- 
nami technologicznymi. Drugim ważnym ośrodkiem 
jest The Freedom Forum First Amendment Center
>>>
przy Uniwersytecie Vanderbilt w Nashville, stan 
Tennessee. 
Biblioteka Dziennikarska Freedom Forum 
w Warszawie jest jedną z czterech tego typu biblio- 
tek działających w Europie Wschodniej i Centralnej 
(Praga - Republika Czeska, Bratysława - Słowa- 
cja, Blagoevgrad - Bułgaria). Planowane jest ot- 
warcie piątej w Wilnie na Litwie pod koniec tego 
roku. 
Biblioteka posiada aktualne materialy ogólne 
i źródłowe, gazety i czasopisma, teksty dziennikars- 
kie i komputerową bazę danych (CD-ROM). Mate- 
riały dostępne w bibliotece to: 
- ogólne tnateriały źródłowe - dostarczają in- 
Cormacji historycznych, biograficznych, ekonomicz- 
nych z zakresu kultury masowej i doskonalenia 
zawodowego, 
- podręczniki dziennikarstwa, książki instruk- 
tarzowe oraz zbiory artykułów, 
- czasopistna takie jak USA TODA Y, The New 
York Times i Wall Street Journal, 
- komputerowa baza danych (CD-ROM) zawie- 
rająca zindeksowany zbiór amerykańskich czaso- 
pism i wiele innych materialów źródłowych, 
- tnateriały naukowe na temat środków przeka- 
zu, w tym wszystkie publikacje Media Studies Cen- 
ter, Freedom Forum, 


- podręczniki i książki instruktażowe dotyczące 
reklamy, 
- inCormatory o amerykańskich Cundacjach 
wspierających działania dziennikarskie oraz stypen- 
diach dla tej grupy zawodowej. 
Otwarcie biblioteki łączy się z otwarciem szkole- 
niowego centrum dla dziennikarzy prasowych i ra- 
diowo-telewizyjnych. Wszystko mieści się w budyn- 
ku Media Resources Center. "Nowa biblioteka speł- 
nia zalożenia jakie stawia sobie Freedom Forum 
w niesieniu pomocy dziennikarzom na całym świecie 
w zdobywaniu najlepszych informacji", powiedziała 
Chris Wells, wice prezes Freedom Forum ds. stosun- 
ków międzynarodowych. "Wolna prasa jest tyłko 
wtedy wolna gdy przekazuje prawdę, a źródłem 
prawdy jest rzetelna inCormacja. Biblioteki te są 
źródłem podstawowych informacji, nieosiągalnych 
przez całe lata, oraz nowych technologii pogłębiają- 
cych rozwój wolnej prasy", powiedziała pani Wells. 
Biblioteka jest ogólnie dostępna. Pracownicy słu- 
żą pomocą w uzyskiwaniu wszelkich potrzebnych 
inCormacji oraz demonstrują jak posługiwać się 
sprzętem komputerowym i bazą danych typu 
CD-ROM. Materiały dostępne są tylko na miejscu. 
Biblioteka czynna jest od poniedziałku do piątku od 
10. 00 do 18. 00 , Warszawa, ul. Nowy Swiat 58, 
tel. 26-34-68. 


Przegląd 


M aria Raszkowska 


. ,. . 
pism I en nic twa 


SYGNAŁ Y O NOWYCH PUBLIKACJACH 


Bestandssicherung und Bestandsrestaurierung: ein Einblick 
in die praktische Arbeit; Referate des internationalen Ko- 
lIoquiums in Berlin, 10-12 10 1990. Hrsg. von Susan Ara- 
mayo... Berlin: Dt. Bibliotheksinst., 1992 183 s. 


Deutsches Bibliotheksinstitut w ratnach serii 
Dbi-Materialien 114, opublikowal zbiór reCeratów 
wygłoszonych na międzynarodowej konferencji, po- 
święconej zagadnieniom zabezpieczenia i konserwa- 
cji zbiorów bibliotecznych, archiwalnych i muzeal- 
nych. Spotkanie odbyło się w Berlinie w dniach 
10-12 10 1990 r., z udziałem 70 zainteresowanych 
osób z 11 krajów. 
ReCeraty prezentują wyniki prac badawczych jak 
również stan obecny i rozwiązania praktyczne doty- 
czące profilaktyki i konserwacji zbiorów. 
Material został podzielony na 3 części. W części 
wstępnej znajdują się reCeraty teoretyczne m.in. 
KrzysztoCa Migonia nt. badań bibliologicznych do- 
tyczących konserwacji książki. Część druga infor- 
muje o probletnach konserwacji w różnych krajach 
i poszczególnych bibliotekach m.in. kierunki zabez- 
pieczenia bibliotek w Anglii (M. Jackson), praktycz- 


ne problemy konserwacji na przykładzie Conser- 
vation Department oC the Cambridge University 
Library (F. Ratcliffe), ochrona starych i cennych 
kolekcji w publicznych bibliotekach francuskich 
(M.-F. Bois-Delatte), ochrona i konserwacja w Na- 
tional Archives oC Hungary (G. Albrecht-Kunszeri), 
doświadczenia w konserwacji czasopism w Biblio- 
theque Nationale w Paryżu (E. Delaunay), problemy 
odnowy i konserwacji zbiorów w Bibliotece Narodo- 
wej w Pradze (J. Hanzlova), konserwacja książ- 
ki w Herzog August Bibliothek Wolfenbiittel 
(D. E. Petersen). Część trzecia obejmuje zagadnienia 
specjalne m.in. problemy ochrony czasopism w bib- 
liotekach i archiwach (H. Bohrmann), działalność 
Instytutu Konserwacji Książki przy Bayerische 
Staatsbibliothek Miinchen. 
Książka zaopatrzona jest w bibliografię dotyczącą 
tematu. 


37
>>>
libraries and electronic publishing: promises and challenges 
for the 90's; Festschrift in honour of Richard M. Doughertyj 
14th International Essen Symposium 14 Oct. - 17 Oct. 1991. 
Ed. by Ahmed H. Helal... Essen: Universitatsbibliothek Essen, 
1992 204 s. 


Książka stanowi zbiór reCeratów z międzynarodo- 
wej konferencji, która odbyła się w Essen w 1991 r., 
na temat biblioteka a publikacje na nośnikach elekt- 
ronicznych. W spotkaniu wzięło udział 91 biblio- 
tekarzy i wydawców z 14 krajów. 
Celem sympozjum było zapomanie się umanych 
bibliotekarzy i specjalistów w dziedzinie automaty- 
zacji bibliotek i dyskusja na temat rozwoju elektro- 
nicmych nośników informacji. 
Sympozjum poświęcone było gościowi honorowe- 
mu dr Richardowi M. Dougherty, uznanemu auto- 
rytetowi w dziedzinie zarządzania bibliotekami i te- 
chnologii informacyjnych. 


Mimo, że powszechnym nośnikiem informacji jest 
książka, powstaje coraz więcej nowych mediów, 
które dzięki wykorzystaniu zintegrowanych syste- 
mów przetwarzania informacji umożliwiają dostęp 
do dużych baz danych. Na konCerencji wymieniano 
się inCormacjami na temat nowych technologii 
i nowych perspektyw, działalności wydawniczej 
CD-ROM, automatyzacji bibliotek na przykładzie 
Skandynawii, nowych technologii zarządzania inCor- 
macją w bibliotekach akademickich, systemu dys- 
ków optycznych w Bibliotece Kongresu. 


Borgman Christine L. Scholarly communication and biblio- 
metrics. Newbury Park: Sag e Publications, 1990 363 s. 


Bibliometria - wg Słownika terminologicmego 
informacji naukowej - to badanie stanu ilościowe- 
go i tendencji rozwoju piśmiennictwa metodą statys- 
tyczną na podstawie spisów bibliograficznych lub 
statystyki wydawnictw. 
Badania bibliometryczne są obecnie prowadzone 
na całym świecie, przodują w nich Stany Zjed- 
noczone, Anglia, przedstawiono jednak również me- 
tody badawcze, zagadnienia teoretyczne i tradycje 
dyscypliny w Europie Zachodniej, Azji, Europie 
Wschodniej, Skandynawii. 


The application oC expert systems in Iibraries and 
information centers ed. by Anne Morris. London 
Bowker-Saur, 1992, 241 s. ISBN 0-86-291-276-8 
Bibliotheksbau: Bedańsennittlung fUr wissenschaft- 
liche und offentliche Bibliotheken. Berlin: Deutsches 
Bibliotheksinstitut, 1991, 111 s. ISBN 3-87068-913-7 
DePew John N. A Library, media, and archival 
preservation handbook. Santa Barbara, Calif.: Den- 
ver, Colo., 1991, 441 s. ISBN 0-87436-543-0 
Elshami Ahmed M. CD-ROM technolog)' Cor infor- 
mation managers. Chicago: ALA. 1990, 280 s. 
ISBN 0-8389-0523-4 
The evolution oC library automation: management 
issues and Cuture perspectivesjed. by Gary M. Pitkin: 
Westport Meclder, 1991, 189 s. ISBN 0-88736-811-5 


38 


W szesnastu artykułach przedstawiono całościo- 
wy, wyczerpujący przegląd bieżących badań i teorii 
na styku komunikacji naukowej i bibliometrii. 
W ostatnim reCeracie stanowiącym podsumowa- 
nie przedstawiono kierunki badawcze i przyszłość 
bibliometrii. 
Książka zaopatrzona jest w bogatą bibliografię 
dotyczącą tematu, indeks krzyżowy, indeks przed- 
miotowy. 
Można też znaleźć noty biograficme o autorach 
poszczególnych artykułów. 


Inne nowości 


Fox Beth Wheeler. Behind the scenes at the dynamic 
library: simplifying essential operations. Chicago: 
ALA. 1990, 187 s. ISBN 0-8389-0531-5 
Losee Robert MacLean, Jr. The science of inCor- 
mation: measurement and applications. San Diego: 
Academic Press, 1990, 293 s. ISBN 0-12-455771-6 
Schonstedt Eduard. Der Buchverlag: Geschichte, 
Aulbau, Wirtschaftsprinzipien, Kalkulation und 
Marketing. Stuttgart: J. B. Metzler, 1991, 282 s. 
ISBN 3-476-00741-4 


Hanna Kęsicka
>>>
Strachy na Lachy 


Wieje.. . 


Nie wiem, czy to. co wieje w naszych bibliotekach, 
to już "wiatr historii", czy tylko dokuczliwe przeciągi. 
ale że wieje grozą. to trudno zaprzeczyć. JłjIwia/o już 
prawie całkiem biblioteki zakładowe, kilkaset bibliotek 
publicznych, dreszczem przejmuje instrukcja resortu 
oświaty, iż w szkole podstawowej nie musi istnieć 
biblioteka, jeśli są możliwości zapewnienia uczniom 
innego. dogodMgo dostępu do książki biblioteczMj. 
Krążą pogłoski o możliwości likwidacji części bibliotek 
PAN-owskich, w związku z reorganizacją tej szacow- 
Mj instytucji. Komunalizacja filii bibliotek wojewódz- 
kich oraz zapowiadane ograniczenie przez gminy środ- 
ków na utrzymanie bibliotek publicznych w związku 
z obciążeniem gmin utrzymaniem szkół podstawowych 
od nowego roku - to już nie powiewy. które można 
przeczekać, kuląc się w kącie za regałem. 
Zanosi się na to. że wiele naszych książnic. głównie 
chyba tych mniejszych, "padnie ofllJl'ą tramformacji 
ustrojowych". Jeśli padnie dużo. a przy tym dobrych 
i potrzebnych, to będzie to wielka i niepodatna na ,,SIC:. 
..OMO" i inne cudowne proszk; plama na sztandarach 
naszych "hurra-liberalów". W ostatnich dniach prasa 
z lubością graniczącą z masochizmem rozpisywala się 
o tym. iż 3 na 5 doroslych Polaków nie rozumie bardzo 
wielu pojęć, powszechnie używanych przez dziennikarzy 
radiowych, telewizyjnych i prasowych. Cóż. jeśli sobie 
przyoszczędzimy kilka miliardów na likwidacji tak ze 2/3 
bibliotek. to za kilkanaście lat nie będzie rozumieć tych 
pojęć 9 na 10 doroslych Polaków. 
To jedna strona medalu, ale ów zawsze ma dwie. 
Katalog powinien być poszatkowany na jak najwięcej 
działów; należy z wielką pieczołowitością oddzielić kata- 
log książek od katalogu czasopism, oba zaś od katalogu 
rzeczowego,jak również książki ostatnio nabyte od tych, 
które zakupiono dawniej. (._) Czas między zamówieniem 
a dostarczeniem książki powinien być bardzo długi (_.) 
Wypożyczanie międzybiblioteczne powinno być maksy- 
malnie utrudnione, a w każdym razie wymagać całych 
miesięcy czekania. (._) Godziny otwarcia biblioteki win- 
ny doklo.dnie pokrywać się z godzinami pracy (...); 
biblioteka ma być poza tym zaryglowana na cztery 
spusty w soboty, niedziele oraz w porze obiadowej. 
To tylko drobna i łagodniejsza część sarkastycznych 
..dyspozycji" pod adresem bibliotekarzy, zaczerpnięta 
z felietonu Umberto Eco ,Jak urządzić bibliotekę pub- 
Uczną" 2). Oczywiście, dotyczą one bibliotekarzy wlos- 
kich. 


Gdy wieje willtr bistorii, 
ludziom jak pirknym piskom 
TOSIJf skrzydłs, Dstomiast 
trzęsf się portki pęlskom. 
- pisał przed laty Poeta 1). 
My. rzeczjasna wiemy, uczyli nas tego na kursach, że 
komputeryzacja, to jeden uniwersalny katalog, traktowa- 
ny zarazem jako księga akcesji i inwentarz. a nawet 
kartoteka zamówień. Ale jak już dostaniemy ten kom- 
puter i trzeba coś na nim robić, to przede wszystkim 
zaczniemy od zalożenia na nim ewidencji czytelników 
i wypożyczeń, prowadzonej równolegle z tradycyjnym 
zapisem na kartach książki i czytelnika (a nowocześ- 
niej - na kopertkm:h); tak jest pewniej i poza tym 
wykażemy się pracowitością (dwa razy więcej roboty, 
było nie było). Poza tym wykorzystamy komputer do 
drukowania kart katalogowych, bo czytelnika nie można 
przecież dopuścić do skomplikowanego sprzętu, bo jesz- 
cze popsuje, a poza tym my wiemy, że nasz czytelnik to 
tradycjonalista i nowoczesności nie lubi (nowocześni nie 
czytqją. oglądają video). JJ1emy też, że komputer to rzecz 
droga. że niewielu bibliotekom uda/o się wejść w jego 
posiadanie. Dlatego oszczędzamy go, nie rzucamy się 
natychmiast, żeby go bezlitośnie eksploatować. W pudle 
nie kurzy się, nie psuje, a jak się go sclwwa na zapleczu 
i nie ujawnia. to mniejsze niebezpi«zeństwo. że się 
włamią i ukradną. Wiadomo. co warta jest nasza Policja. 
Że komputer się starzeje? Mój Boże. nikt nie młodnieje... 
7Tamformacja ustrojowa niesie obok pozytywów. do 
których przyzwyczajamy się łatwo i przestajemy je 
zauważać, także wiele niedogodności. Rzeczywistych, ale 
i takich, które odczuwamy jako niedogodności głównie 
dlatego, że naruszają przyzwyczajenia (..Człowiek jest 
zbiorem nawyków" - mawiał G. B. Shaw). Niesie ona 
też wiele szkód wynikłych z nadgorliwości. totalMj, 
bezrefleksyjnej negacji wszystkiego. co powstało ..za 
komWlY", ze zwykłej glupoty wreszcie. która jest ponad- 
czasowa i ponadustrojowa. 
Ale nie zwalajmy wszystkiego na ..tramformację". Bo 
może jednak to. że tak niewiele odzywa się głosów 
w obronie likwidowanych bibliotek wynika po trosze 
i z tego. że kąśliwości Umberto Eco pasują nie tylko do 
wloskich bibliotekarzy? 


Jerzy Maj 


PRZYPISY: 
II K. I. Gałczyński. Ballada o b'7ęsących się portkach. Poe:rje. 
T. 2. Warszawa 1955. 

) Umberto Eco. Zapiski na pudelku zapałek. Pomaó 1993, 
8. 21-22. 


39
>>>
Pyłki 


Porównania 


Zechcą mi moje Koleżanki bibliotekarki, a Czy- 
telniczki "Pyłków" naj sympatyczniejsze wybaczyć 
przypomnienie drobiazgu "Kobieta-książka", za- 
wartego w "Informatorze "Kupca i Rzemieślnika" na 
1937 rok" (Łódź 1936): 
Kobieta 20-1etnia to książka, która dopiero co 
wyszła z druku, po którą każdy w księgami czy 
wypożyczalni skwapliwie sięga, by go drudzy nie 
ubiegli, czyta się ją szybko w oczekiwaniu sensacyj- 
nego końca. 
Kobieta 30-1etnia to skończone arcydzieło litera- 
tury, które się czyta z niesłabnącym zainteresowa- 
niem od początku do końca rozkoszując bogactwem 
Conny i treści. 
Kobieta 4O-letnia to już pełna głębokich, często 
smutnych refleksjii książka, którą się jeszcze upajają 
zarówno młodzi Werterzy, jak i doświadczeni Don 
Juani. 
Kobieta 50-letnia to cenne niegdyś utwory, żyjące 
na ogół minioną sławą, niekiedy tylko sięga się po 
nieliczne arcydzieła, których nie nadgryzł ząb czasu. 
Kobieta 6O-1etnia to mądre księgi w rodzaju: 
a) biblii, b) gramatyki, do których prócz badaczy 
uciekają się nieraz nieliczni śmiertelnicy - ad a) dla 
pokrzepienia ducha, b) z ciekawości, jeśli chodzi 
o zbadanie łamańców językowych. 
Kobieta 70-Ietnia to stare szanowane rękopisy lub 
białe kruki, mające archiwalne znaczenie. 
Kobieta 80-letnia to już rozsypujące się karty 
inkunabułów, pokazywane pod szkłem. 
Kobieta współczesna to eCektowna książka w bo- 
gato zdobionej oprawie, najczęściej bez daty wy- 
dania. 


Habent su a fata libelli 


"Podróż do Ziemi Świętej, Syrii i Egiptu" Mikoła- 
ja VIII KrzysztoCa "Sierotki" w języku łacińskim 
ofiarował prezydent John Kennedy swej chrześniacz- 
ce, córce swego szwagra ks. Stanisława Radziwilla. 
Kennedy otrzymał jakoby tę książkę od Ben Gurio- 
na, premiera Izraela - ujawnił Stanisław Cat Mac- 
kiewicz w książce "Dom Radziwiłłów" (Warszawa 
1990 s. 71). Jeśli był to pierwodruk, to wyszedł 
z tłoczni Jerzego SchonCelsa w Braniewie (160l), jeśli 
wydanie następne to drukowane w Antwerpii 
w. 1614 r. Ben Gurion, właściwie Dawid Griin, 
pochodził z Płońska i mimo że wyemigrował do 
Izraela w 1907 r. jako 21-1etni mężczyzna, zachował 
sentyment do kraju przodków i luminarzy jego 
kultury. 


40 


Polacy w British Museum (3) 


Relację tę zawdzięczamy Marianowi Kukielowi 
(1885-1973), który na temat wrażeń z pobytu w Bri- 
tish Museum wypowiedział się w ankiecie londyńs- 
kich "Wiadomości", zatytułowanej "Pisarze emigra- 
cyjni w British Museum" (1953 nr 51-52): "British 
Museum (no) jest tak gościnne; jakiż liberalizm 
w udzielaniu kart wstępu każdemu, kto może się 
wykazać, że jest pracownikiem naukowym i określić 
przedmiot studiów; jakież uproszczenie wszelkich 
Connalności, jak załatwienie tego proste i szybkie. 
W olbrzymiej czytelni-ileż miejsca, jak wygodnie 
i przestronnie, jak łatwo dostępny wspaniały katalog 
ogólny i katalogi specjalne i świetnie zestawiona 
biblioteka podręczna. Jakże szybko otrzymuje się 
żądane książki - w godzinę najwyżej, gdy w tylu 
podobnych, choć nie tak olbrzymich, bibliotekach 
trzeba zamawiać z dnia na dzień, czy przed połu- 
dniem na popołudnie. I jak dużo książek można 
mieć naraz. Deż ze strony pracowników instytucji 
uczynnej życzliwości. Słowem, wygnaniec łatwo tu 
zaczyna się czuć u siebie, zadomawia się, ciągnie 
raczej tu, nie gdzie indziej". 


Fraszka 


Uj!mustrowane księgi stają do apelu, 
Tylko żeś do nich hasło zgubił, przyjacielu. 
Nową gwarą spisano nowe katalogi, 
Ale książki na półce pomyliły drogi. 
- napisał pewien humorysta, gdy zażądawszy po 
kolei kilku książek, uzyskiwał odpowiedź: .zagubiona". 
,.Biesiada literacka" 1881 nr 278 


Aforyzmy o książkach 


Opublikował je .Bibliotekarz" (1939 nr 3-4), warto 
wszakże przypomnieć choć kilka z nich: 
W książkach, a raczej w duchach wielkich mężów 
w nich zamIrniętych, znajdziemy zawsze rozrywkę, 
naukę lub pociechę w doli i niedoli To jedyny zdrój 
niezamącony i źródło najczystszych rozkoszy.- 
1. I. Kraszewski 
Nie ma lepszego odpoczynku nad przeczytanie 
dobrej książki - Antoni Bogusławski. 
Im częściej przeoywamy z książką, tym łatwiej po- 
trafimy obrócić się w życiu, tym doskonalej poznajemy 
świat i jego możliwości - Franciszek Baturewicl. 
Źródłem zamiłowania do książek jest uczuciowy 
do nich stosunek zadzierignięty jeszcze w latach 
dziecięcych. - Zdzisław Dębicki.
>>>
Któż łączy nas z długą serią naszych przodków 
jeśli nie ciekawe księgi, które nas uczą cenić naszych 
zmarłych, skłaniają nas do rozumienia uczuć i myśli 
między człowiekiem a człowiekiem. - Zuzanna 
Rabska. 
Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, 
który puste życie napełnia światłem, a puste serca 
wzruszeniem, miłości dodaje skrzydeł i trudowi 
ujmuje ciężaru; w martwotę domu wprowadza życie, 
a życiu nadaje sens. - Kornel Makuszyński. 
Każda kobieta ma w domu szafę na suknie, ale 
jakże niewiele kobiet posiada szafę z książkami. 
Ubierać się, o piękne panie, należy od wewnątrz. 
Trzeba czytać... Bo im kobieta mniej inteligentna, 
tym gorzej leży na niej suknia. - Wacław Grubiń- 
ski 


Prawda i kwiatek 


- 7Yle książek! - wykrzyknęła. 
U derzajqc w dłonie białe- 
7Yle książek u człowieka. 
Co jiosenki tworzy małe! 


Taki warsztat kolosalny. 
A tak drobne jego dzieła!... 
l ze śmiechem. parasolką. 
Grube tomy liczyć jęła. 
- Pani - odrzekł - racz uprzejmie 
mrok obrócić w inną stronę! 
Oto drzewko - w płaszcz je bujny 
Stroją liście niezliczone. 
Gąszcz ma spodem, a u szczytu 
Tylko jedno wonne kwiecie. 
Wspólne prawa. proszę pani, 
Rządzą w książek i drzew świecie! 


Wiersz ten napisał W. G., czyli Wiktor Gomulicki 
{1848-19191 znany poeta, powieściopisarz i biblio- 
fil, autor pięknego wiersza "Ex libris". Miał istotnie 
bogaty księgozbiór pełen rzadkości bibliograficz- 
nych. Wiersz ukazał się w czasopiśmie "Ruch i Wie- 
czory Zimowe" (1888 nr 33). 


Andrzej Kempa 


Z żałobnej karty 


Ewa Janina Pawlikowska 
(8 V 1913 - 16 IX 1992) 


przez ostatnie dwadzieścia lat - od czasu kiedy 
Ewa Pawlikowska włączyła się w 1972 r. do Zespołu 
Historyczno-Pamiętnikarskiego Okręgu Stołecznego 
SBP - utrzymywałyśmy z nią stały, niekiedy co- 
dzienny kontakt. Współpraca z Ewą miała dla nas 
szczególne znaczenie nie tylko ze względu na po- 
dejmowane inicjatywy i zadania, ale także dlatego, że 
wnosiła ze sobą dokładność, spokój, opanowanie, 
realne spojrzenie na świat, a jednocześnie duże 
poczucie humoru. Te cechy charakteru były nam 
dobrze znane o wiele wcześniej, kiedy spotykałyśmy 
się z nią w różnych okresach jej życia i działalności. 
Ewa Pawlikowska urodziła się 8 maja 1913 roku 
w Sumówce (Rosja); po ukończeniu gimnazjum Heleny 
Gepnerówny w Warszawie zapisała się w 1933 r. na 
Uniwersytet Warszawski (Wydział Filozoficzny - his- 
toria). W niedługim czasie została zatrudniona w Bib- 
liotece Publicznej Dul Warszawy, najpierw jako po- 
moc biblioteczna płatna godzinowo {1935 r.1 a potem 
jako bibliotekarka na kontrakcie (1937 r.). Obowiązki 
zawodowe wpłynęły niewątpliwie na opóźnienie toku 
studiów uniwersyteckich. Prowadziła wówczas Wypo- 
życzalnię dla Dorosłych i tu - w Warszawie zastaIa ją 
wojna. Uniknęła dzięki temu losu swoich rodziców: 
Władysława Pawlikowskiego i Marii z Woynów, za- 
mieszkałych na Kresach, których wywieziono w głąb 
Związku Radzieckiego. 


W początkowym okresie okupacji Ewa Pawlikows- 
ka prowadziła nadal Wypożyczalnię Książek dla Do- 
rosłych przy ul Śniadeckich 8, a po zamknięciu przez 
Niemców w 1942 r. placówek Biblioteki Publicznej 
została przeniesiona do Ośrodka Opieki Społecznej 
VIll Zarządu Miejskiego. Przypadkowo aresztowana 
w maju 1943 r. przez szeŚĆ miesięcy była więziona na 
Pawiaku. Po zwolnieniu pracowała dorywczo w pry- 
watnych wypożyczalniach książek. Brała czynny udział 
w konspiracji jako żołnierz Kedywu Okręgu Warszaw- 
skiego (pseudonim "Ewa')- Oddział dyspozycyjny 
{tzw. "Kolegium A'l W okresie Powstania Warszaw- 
skiego była w Kompanii Batalionu "Kiliński". 
W lutym 1945 r. Ewa Pawlikowska z Grodziska 
Mazowieckiego, gdzie po Powstaniu przebywaIa 
u przyjaciół, powróciła do Warszawy i natychmiast 
przystąpiła do pracy w Bibliotece Publicznej m.st. 
Warszawy, najpierw przy zabezpieczaniu księgozbio- 
rów, potem jako kierownik Sekcji Wypożyczalń Ksią- 
żek dla Dorosłych. W tymże roku ukończyła studia 
u proc. StanisIawa Kętrzyńskiego i uzyskała magis- 
terium. 
W latach 1947-1950 pracowała w Towarzystwie 
Uniwersytetu Robotniczego i Ludowego (TURiL1 pro- 
wadząc korespondencyjne kursy bibliotekarskie. Po 
likwidacji TURiLu została służbowo przeniesiona 
w 1950 r. do Naczelnej Dyrekcji Bibliotek w Ministers- 
twie Oświaty na stanowisko wizytatora bibliotek pub- 
licznych. Kiedy - na skutek reorganizacji - na miej- 
sce NDB utworzono Centralny Zarząd Bibliotek 
w Ministerstwie Kultury i Sztuki, Pawlikowska pełniła 


41
>>>
tam w latach 1953-1958 Cunkcje radcy a następnie 
naczelnika wydziału kadr i szkolenia. Z tego tytułu 
miała nadzór pedagogicmy nad liceami bibliotekars- 
kimi, ośrodkami kształcenia korespondencyjnego bi- 
bliotekarzy oraz Państwowym Ośrodkiem Kształ- 
cenia Bibliotekarzy w Jarocinie. Była również człon- 
kiem komisji egzaminacyjnych oraz redaktorem 
skryptów. Jednocześnie współorganizowała kursy 
korespondencyjne dla bibliotekarzy, których prowa- 
dzenie rozpoczął Związek Bibliotekarzy i Archiwis- 
tów Polskich na początku lat pięćdziesiątych. 
Po dalszej reorganizacji, tj. połączeniu CZB z De- 
partamentem Domów Kultury, Ewa Pawlikowska 
przeszła w 1958 r. na własne żądanie do Ośrodka 
Szkolenia Partyjnego Komitetu Warszawskiego 
PZPR (była od 1947 r. członkiem PPS, a od 
1948 r. - PZPR). Wkrótce - po odejściu JózeCy 
Korneckiej, kierowniczki Biblioteki Ośrodka, objęła 
po niej tę Cunkcję. 
W 1965 r. Ewa Pawlikowska powróciła do Minis- 
terstwa Kultury i Sztuki na stanowisko st. radcy 
w wydziale czytelnictwa Departamentu Domów 
Kultury, Bibliotek i Pracy Kulturalno-Oświatowej. 
W 1968 r. (po śmierci Czesława Kozioła) została 
wicedyrektorem tego Departamentu. Jednocześnie 
była sekretarzem Państwowej Rady Bibliotecmej 
przy Ministrze Kultury i Sztuki. Na obu tych stano- 
wiskach pozostawała do czasu przejścia na emerytu- 
rę w 1973 r. 
Ewa Pawlikowska mówiła czasem, iż bibliotekar- 
ką została raczej z przypadku - marzyła o medycy- 
nie, ale trudne warunki materialne nie pozwoliły jej 
na podjęcie tak długich studiów. Statycma praca 
w bibliotece mniej ją interesowała - jej żywej natu- 
rze o cechach przywódczych bardziej odpowiadały 
stanowiska kierownicze, na których pozostawała 
przez długie lata. Mogła tu wykazać swą energię, 
ambicje zawodowe, zdolności organizacyjne, miała 
też okazję nawiązywania kontaktów z wieloma. 
ludźmi. 
W czasie pełnienia różnych Cunkcji w Ministerst- 
wie Oświaty i Ministerstwie Kultury i Sztuki przy- 
czyniła się w dużym stopniu do zacieśnienia współ- 
pracy resortu z bibliotekami. Wydatny był jej udział 
w organizowaniu sieci bibliotek publicmych i two- 
rzeniu aktów prawnych regulujących ich działalnoŚĆ. 
Miała swój wkład przy opracowywaniu projektu 
ustawy o bibliotekach. a po jej uchwaleniu przez 
Sejm w 1968 r. - w realizowaniu założeń ustawy. 
Kilkakrotnie uczestniczyła w sesjach IFLA- 
w 1955 r. w Brukseli, w 1957 r. w Paryżu, w 1970 r. 
w Moskwie. Podczas XXV - jubileuszowej sesji 
IFLA, która odbyła się w Warszawie w 1959 r., 
kierowała Biurem Organizacyjnym, powołanym 
przez Prezydium ZG SBP. Za wzorowe wypełnienie 
związanych z tym zadań otrzymała specjalne po- 
dziękowanie. Celem zapomania się z sytuacją biblio- 
tek w innych krajach wyjeżdżała mjn. na Węgry, do 
Bułgarii, Czechosłowacji, ZSRR i Tunezji. 
DoŚĆ maczny jest dorobek piśmienniczy Ewy 
Pawlikowskiej: zamieściła ok. 80 artykułów - po- 


42 


czynając od 1948 r. - w czasopismach bibliotekars- 
kich i oświatowych, przede wszystkim na temat 
szkolenia bibliotekarzy w kraju i za granicą. Była 
autorką kilkunastu biogramów, w tym do "Słownika 
pracowników książki polskiej" (Suplement 1- 
1986 r.: JózeC Janiczek, Ryszard Przelaskowski, 
Franciszek Sedlaczek; Suplement II - w przygoto- 
waniu - Jadwiga Filipkowska-Szemplińska, Czes- 
ław Gutry, Zofia Hryniewicz, Jan Piasecki, Piotr 
Wasilewski, SteC ania Wortman). Do "Przeglądu Bib- 
liotecmego" napisała biogramy Czesława Kozioła 
(1969 z. 1) oraz Czesława Gutry (1991 Z. 1). W pub- 
likacjach przygotowanych przez Zespół Historycz- 
no-Pamiętnikarski malazło się jej obszerne wspo- 
mnienie pt. "W służbie historiografii i bibliotekarst- 
wa - Ryszard Przelaskowski {1903-1971)", które 
ukazało się w tomie "Twórcy nowoczesnego biblio- 
tekarstwa polskiego", Ossolineum 1974; drugie 
wspomnienie pt "Rzecznik sieci bibliotek publicz- 
nych - JózeC Janiczek (1900-1970)" ukazalo się 
w "Portretach bibliotekarzy polskich", Ossolineum 
1980. Była także redaktorem tomiku pt. "Z książką 
do ludzi", przygotowanego w Zespole Hi.torycz- 
no- Pamiętnikarskim i wydanego w 1992 r. przez 
SBP (seria "Bibliotekarze Polscy we Wspomnieniach 
Współczesnych" kontynuująca tematykę poprzednich 
tomów opublikowanych przez Ossolineum). 
W okresie 1960-1965 była członkiem Komi- 
tetu Redakcyjnego "Bibliotekarza", a w latach 
1965-1968 - redaktorem tego czasopisma. Była też 
w Komitecie Redakcyjnym "Przeglądu Bibliotecznego" 
(1969-1971) i "Rocznika Biblioteki Narodowej" 
(1969-1981). Pod jej redakcją naczelną ukazała się 
praca zbiorowa pt "Bibliotekarstwo powszechne" 
T. 1-4. - Warszawa: SBP 1957-1959. Od 1956 r. 
była w Komitecie Redakcyjnym "Kalendarza Biblio- 
tekarza", potem "Informatora Bibliotekarza", zaś od 
1961 r. - redaktorem "Informatora Bibliotekarza 
i Księgarza". Funkcję tę pełniła do 1984 r. i można 
uważać, iż miało to wyjątkowe znaczenie. "Informator" 
był wydawnictwem o szerokim zasięgu tematycznym, 
dawał szczegółowy przegląd całokształtu życia biblio- 
tekarskiego w kraju oraz działalności SBP i SKP. Ewa 
Pawlikowska konsekwentnie przestrzegała systematy- 
cznego ukazywania się ustalonych działów (niektóre 
z nich sama opracowywała) oraz ściśle współdziałała ze 
Stowarzyszeniem Księgarzy Polskich. 
Od 1937 r. była członkiem Związku Bibliotekarzy 
Polskich, później Stowarzyszenia Bibliotekarzy Pol- 
skich. Czynnie włączała się w działalnoŚĆ tej organiza- 
cji, pełniąc różne Cunkcje, m.in. była członkiem Prezy- 
dium ZG SBP (1961-1968 i 1974-1976), przez ponad 
dwadzieścia lat uczestniczyła w Komisji Wydawniczej 
(1964-1984) oraz w Komisji Wyróżnień i Odznaczeń 
(od 1965 r. do końca swego życia). Była również 
przewodniczącą Komisji Rewizyjnej Zarządu Okręgu 
out Warszawy w latach 1984-1986. 
Stowarzyszenie Bibliotekarzy Polskich, oceniając 
długoletnią pracę społeczną Ewy Pawlikowskiej, przy- 
malo jej Honorową Odznakę SBP, a w 1984 r. nadało 
godność Członka Honorowego SBP.
>>>
w ciągu swej działalności otrzymała również inne 
odznaczenia: Srebrny Krzyż Zasługi -1955 r., Me- 
dal lO-lecia PRL - 1955 r., Krzyż Kawalerski Or- 
deru Odrodzenia Polski -1965 r., Medal 30-1ecia 
PRL - 1974 r., Medal 4O-1ecia PRL - 1984 r., 
Medal Komisji Edukacji Narodowej - 1985 r., Na- 
grodę im. Heleny Radlińskiej II Stopnia -1984 r. 
oraz Odznakę "Zasłużony Działacz Kultury". 
Współpraca z Zespołem Historyczno-Pamiętni- 
karskim zacieśniła się jeszcze bardziej w latach 
1986-1990, kiedy była jego przewodniczącą - zre- 
zygnowała z tej Cunkcji ze względu na pogarszający 
się stan zdrowia. Ale mimo nękających ją chorób 
nadal uczestniczyła w pracach Zespołu. Nic też nie 
wskazywało na tak nagłe i nieoczekiwane jej odejś- 
cie, które było dla nas całkowitym zaskoczeniem. 
Oznacza też utratę bliskiej, przez lata zaprzyjaź- 
nionej Koleżanki, o nieprzeciętnej osobowości. 
Zmarła 16 września 1992 roku. Pochowana zo- 
stała na warszawskich Powązkach, w grobie spok- 
rewnionego z rodziną Pawlikowskich Stanisława 
Leszczyńskiego (1856-1914), jednego z założycieli 
Towarzystwa Biblioteki Publicznej i jej darczyńcy. 
Zespól Historyczno-Pamiętnikarski 
Okręgu Stołecznego SBP 


Stefania. Danuta Bluj 
(1 IX 1930 - 12 III 1993) 


. 
"{
 




\ 
.'ą:.:f 
.
...,. 
- ,-:" 


:
:-= , 


i' 


.f
 
. \
...

 



-'--
' =
 


;:
 
,'''' 
;j.;,
. 
 
* 
 , " _ '
:f:.

 :ł¥-,, 
.. '% 
:;'
i/ 







 


!fi 
:",""': 


Z głębokiem żalem żegnaliśmy, zmarłą 
12 III 1993 roku, Koleżankę SteCanię Danutę Bluj. 
Urodziła się 1 IX 1930 roku w Ostrogu (dawne woj. 
wołyńskie). Po ukończeniu liceum ogólnokształcące- 
go w Łodzi, I I 1952 roku, rozpoczęła pracę w Kate- 
drze Chemii Organicznej Politechniki Łódzkiej. Stu- 
diowała zaocznie chemię na Wydziale Matematycz- 
no-Fizyczno-Chemicznym Wyższej Szkoły Pedago- 


gicznej w Gdańsku, uzyskując w roku 1964 tytuł 
magistra. Oprócz wykonywania podstawowych obo- 
wiązków służbowych, zajmowała się jednocześnie, 
w latach 1955-1972, kompletowaniem i udostęp- 
nianiem zbiorów biblioteki zakładowej, która zawie- 
rała księgozbiory: Katedry Chemii Organicznej, Ka- 
tedry Syntezy Organicznej PŁ oraz Zakładu VI 
Związków Meteorologicznych PAN. Prowadziła 
także dokumentację dzialalności naukowej pracow- 
ników wymienionych Katedr, a później Instytutów. 
W okresie 1 I 1972 - 30 VI 1975 opiekowała się 
Biblioteką Centrum Badań Molekularnych i Makro- 
molekularnych PAN w Łodzi. Brała udział w dwóch 
zespołowych badaniach naukowych z dziedziny che- 
mii, z których opublikowane zostały, w 1974 roku, 
sprawozdania (mjn. pod Jej nazwiskiem). Względy 
zdrowotne (szkodliwy wpływ związków CosCoru i sia- 
rki) wpłynęły na Jej decyzję o przekwalifikowaniu się 
i podjęciu pracy na stanowisku bibliotekarza. 
Koleżanka SteC ania Bluj rozpoczęła, l IX 1975 
roku, pracę w Bibliotece Głównej Politechniki Łódz- 
kiej, początkowo w Oddziale InCormacji Naukowej, 
a następnie, od l X 1977 roku, w Bibliotece Chemii, 
filii Biblioteki Głównej PŁ. Po ukończeniu 1,5-rocz- 
nego kursu CINTE, dwutygodniowego kursu dla 
kierowników ZOINTE oraz studium podyplomowe- 
go na Uniwersytecie Warszawskim, z zakresu inCor- 
macji naukowej i bibliotekarstwa, otrzymala 
1 VII 1978 roku stanowisko kustosza i kierownika 
Biblioteki Wydziału Chemii PŁ. 1 VII 1986 roku 
Komisja Egzaminacyjna dla Bibliotekarzy Dyplo- 
mowanych przy Ministrze Nauki, Szkolnictwa Wy- 
ższego i Techniki przyznała Kol. Bluj stanowisko 
starszego kustosza dyplomowanego. 
Działalność dydaktyczna Kol. Bluj obejmowała: 
prowadzenie zajęć z przysposobienia bibliotecznego 
dla studentów I roku wydziałów: Chemicznego i in- 
żynierii Chemicznej oraz seminarium informacji nau- 
kowej z dziedziny chemii dla dyplomantów i doktoran- 
tów wydziałów: Chemii Spożywczej i Włókienniczego. 
Uczestniczyła w dwóch, kierowanych przez dr 
Jadwigę Przygocką, pracach naukowo-badawczych 
(Problem resortowy MNSzWiT nr IV-5) poświęco- 
nych: badaniom potrzeb użytkowników inCormacji 
w politechnikach w Polsce oraz zasobów czasopism 
z krajów demokracji ludowej w tychże uczelniach 
(lata 1977-1980). Była współautorką, ogłoszonego 
drukiem reCeratu: "Organizowanie księgozbioru cza- 
sopism i polityka gromadzenia wydawnictw ciągłych 
w warunkach ograniczeń dewizowych", przygotowa- 
nego na sesję naukową z okazji 4O-1ecia istnienia 
Politechniki Łódzkiej. Z Alicją Demską opublikowa- 
ła informatory: "Krótki przewodnik po literaturze 
zagranicznej w Bibliotece Chemicznej PŁ" {Łódź 
19801 przeznaczony dla studentów wydziałów: Che- 
micznego, Chemii Spożywczej, Włókienniczego i in- 
żynierii Chemicznej PŁ oraz "Wykaz skrótów tytu- 
łów czasopism chemicznych" (Łódź 1981). 
W latach 1984-1991 kol. Bluj pracowała dodat- 
kowo, w niepełnym wymiarze czasu pracy, w Biblio- 
tece Naukowej Centrum Medycyny Doświadczalnej 


43
>>>
i Klinicznej PAN. Opracowała w tym czasie: "Biblio- ne, które obok walorów poznawczych, pogłębiały 
grafię dorobku piśmienniczego pracowników Cent- więzi koleżeńskie, a także umożliwiały nawiązywanie 
rum Medycyny Doświadczalnej i Klinicznej PAN, stałych kontaktów ze środowiskiem bibliotekarskim 
Zespołu Zdrowia Psychicznego w Łodzi za lata innych ośrodków. Nie sposób wymienić wszystkich 
1973-1983". wycieczek, ciekawsze z nich to: Lublin - Biblioteka 
30 IX 1991 roku Kol. Bluj przeszła na emeryturę. KUL; Częstochowa - Biblioteka Klasztoru na Jas- 
Do Stowarzyszenia Bibliotekarzy Polskich wstą- nej Górze oraz Skarbiec; Warszawa - Biblioteka 
piła w 1975 r. Do ostatnich dni swego życia., pomimo Narodowa., Zamek Królewski, Biblioteka Sejmowa., 
ciężkiej choroby, starała się czynnie uczestniczyć "Kolekcja Porczyńskich"; Kórnik - Biblioteka 
w pracach Organizacji. Podczas jednej kadencji była Kórnicka; Wrocław - Biblioteka Politechniki, "Pa- 
aktywnym członkiem Zarządu Okręgu SBP w Łodzi. norama Racławicka"; Poznań; Białystok, Białowieża; 
Kol. Bluj była organizatorką (grudzień 1980 r.) Gdańsk i wiele innych. 
pierwszego w Łodzi Koła SBP przy Politechnice Za swoją pracę zawodową i działalność społeczną 
Łódzkiej -liczyło ono w chwili powstania 4{) człon- Kol. Bluj odznaczona została w 1985 roku Srebrnym 
ków oraz od chwili jego powstania., aż do 1991 roku Krzyżem Zasługi, a w rok później Odznaką Za- 
jego przewodniczącą. Kol. Bluj z ogromną pasją służonego Działacza Kultury - w naszym odczuciu 
przygotowywała nasze zebrania. Hasłem przewod- to zbyt mało, biorąc pod uwagę Jej ogromne zaan- 
nim wszystkich spotkań członków Koła., a także gażowanie i pasję działania. 
często zapraszanych gośc
 było: "Wiek wiekow
 Danusia - bo tak Ją wszyscy nazywaliśmy- 
człowiek człowiekowi światło podaje". Podczas ze- . była zawsze pogodna, uśmiechnięta., serdeczna., nio- 
brań szkoleniowych omawiane były najnowsze pozy- sąca pomoc wszystkim, którzy się do Niej zwracali, 
cje z literatury Cachowej, przedstawiane sprawozda- \ kochająca ludzi, dla których nie szczędziła czasu, 
nia z konCerencji środowiska bibliotekarskiego, do- pełna wdzięku osobistego. Z ogromnym bólem przy- 
konywano przeglądów i prezentacji literatury pięk- jęliśmy wieść o Jej ciężkiej, nieuleczalnej chorobie, 
nej i popularnonaukowej. Zawsze uroczysty charak- która doprowadziła do przedwczesnej śmierci. 
ter miały spotkania okolicznościowe, związane np. 1 W ostatniej drodze Danusi, obok najbliższej Rodzi- 
z "Nowym Rokiem", "Dniem Kobiet". Kol. Bluj ny, towarzyszyli Jej przyjaciele, pracownicy nauki 
nigdy też nie zapominała o koleżankach obchodzą- i liczne grono bibliotekarzy łódzkich. Miała czas dla 
cych jubileusze, odchodzących na emeryturę. Talent wszystkich, którzy Ją otaczali - zabrakło Jej tego 
organizatorski wykazywała, przygotowując każdego t czasu dla siebie. C 
roku, 2-3 dniowe, wycieczki szkoleniowo-turystycz- 
 
 "Izabela Nagórska. 
\ "."J ... Maria Szczuka-Kempa 
. """""- 
r.,.J 
Przepiśy prawne..,i 
- \1 -......... { 
A. PRZEPISY OGÓLNE . \ Zmiana dot. kwoty diety, która wynosi 35.000 zł. 
. f'"' 
 Wykaz aktów prawnych 
Fmalllle. . . . , . 
 ł a:i Obwieszczenie Ministra Edukacji Narodowej 
?arządzeme Nr 40 .Mmls
ra FI
nsow z 
n!a 14_ z dnia 25 marca 1993 r. w sprawie wykazu obowią- 
maja 1993 r. w sprawIe zanlechama ustalama.. po-. zujących resortowych aktów prawnych. Dz. Urz. 
boru pod!ltku obr
to
ego od sprowa
aneJ. 
ub ł "Min. Eduk. Narod. nr 3 poz. 9. 
!1adsyła
eJ z zagranIcy l!t
ratl!r
 naukowej (ksl
zek...1 Załączony do obwieszczenia wykaz obejmuje opi- 
I c
soplsm) oraz od kS.łązek I mn:ch wydaw!1 lctw , . sy 85 resortowych aktów prawnych, obowiązujących 
ktore pozostaną w kraju po zakonczemu Mlędzy- w dniu 15 marca 1993 r. 
narodowych Targów Książki. Dz. Urz. Min. Fin. 
nr 9 pol. 4{). B. PRZEPISY BIBLIOTECZNE 
,,
 1. Zarządza się zaniechanie ustalania i poboru Biblioteki ośrodków doskonalenia kadr 
podatku obrotowego od następujących. towar.ów Zarządzenie Ministra Pracy i Polityki Socjalnej 
sprowadzanych 
ub I!-a
sy
nych z 
agramcy: 1) lite- z dnia 5 maja 1993 r. zmieniające zarządzenie 
ratury 
ukowe
 (kslązek I czasop!sm) ot
zymywa- w sprawie zasad wynagradzania pracowników resor- 
nych meodpłat
e lub na pods?w.ł e wYIl1!any [.nJ towych ośrodków szkolenia., dokształcania i dosko- 

. 2.. 
arządzeme wchodZI w zycIe z dmem pod- nalenia kadr. Mon. Pol. nr 26, poz. 275. 
plSarua . Zmiana dot. tabel stawek wynagrodzenia zasad- 
Podróże IIUŻbowe niczego, określonych w zarządzeniu z dnia 31 lipca 
Zarządzenie Ministra Pracy i Polityki Socjalnej 19/!9 r. (
on.. Pol. nr 31 .poz. 238
 z .pó
i
jszymi 
z dnia 25 lutego 1973 r. zmieniające zarządzenie znuanaml), 
tore ustala mm. .uposazema blbhoteka- 
w sprawie diet i innych należności z tytułu podróży rzy zatrudmonych w tych osrodkach. 
służbowych na obszarze kraju. Mon. Pol. nr 10 Biblioteki publicme 
poz. 69. Rozporządzenie Ministra Kultury i Sztuki z dnia 


44
>>>
14 maja 1993 r. zmieniające rozporządzenie w spra- 
wie zasad wynagradzania pracowników instytucji 
kultury prowadzących gospodarkę fmansową na 
zasadach ustalonych dla zakładów budżetowych. 
Dz. U. nr 42 poz. 197. 
Zmiany dot. tabel uposażenia, ustalonych w prze- 
pisach rozporządzenia z dnia 31 marca 1992 r. (Dz. 
U. nr 35 poz. 152 i nr 58 poz. 285), które obejmują 
m.in. pracowników bibliotek publicznych. 
Biblioteki szkolne 
Komunikat Ministra Edukacji Narodowej z dnia 
15 marca 1993 r. w sprawie zestawu podręczników 
dopuszczonych do użytku szkolnego oraz zaleca- 
nych książek pomocniczych do przedmiotów ogól- 
nokształcących - stan na dzień 15 lutego 1993 r. 
Dz. Urz. Min. Eduk. Narod. nr 2 poz. 7. 
W trzech zalącznikach do komunikatu podano 
wykazy podręczników i książek pomocniczych 
w układzie wg klas i przedmiotów. W zał. 
Nr 1 - dla szkół podstawowych wykaz zawiera 
opisy 318 książek; w zał. Nr 2 - dla liceów ogól- 
nokształcących, zawodowych i techników - 262; 
Nr 3 - dla szkół zawodowych - 62 
Zarządzenie Ministra Edukacji Narodowej z dnia 
29 kwietnia 1993 r. zmieniające zarządzenie w sprawie 
wynagradzania nauczycieli. Mon. Pol. nr 23, poz. 239. 
Zmiana dotyczy przepisów zarządzenia z dnia 21 
lipca 1989 r. (Mon. Pol. nr 29 poz. 222, z późniejszymi, 
licznymi zmianami), które obejmują min. nauczycie- 
li-bibliotekarzy szkolnych. 
Biblioteki szkól wyższych 
Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej 
z dnia 12 maja 1993 r. zmieniające rozporządzenie 
w sprawie wynagradzania nauczycieli akademickich. 
Dz. U. nr 42 poz. 191. 
Zmiany dotyczą przepisów rozporządzenia z dnia 
17 października 1990 r. (Dz. U. nr 75, poz. 447 
z późniejszymi zmianami) i obejmują również biblio- 
tekarzy dypl. 
Rorporządzenie Ministra Edukacji Narodowej 
z dnia 12 maja 1993 r. zmieniające rozporządzenie 
w sprawie stanowisk pracy oraz zasad wynagradza- 
nia pracowników szkół wyższych nie będących na- 
uczycielami akademickimi. Dz. U. nr 42 poz. 192 


Zmiany dotyczą przepisów rozporządzenia z dnia 
17 października 1990 r. (Dz. U. nr 75 poz. 448, 
z późniejszymi zmianami) i obejmują także pracow- 
ników służby bibliotecznej, zatrudnionych w szko- 
łach wyższych. 
Biblioteki urzędowe 
Zarządzenie Ministra Pracy i Polityki Socjalnej 
z dnia 12 maja 1993 r. zmieniające zarządzenie 
w sprawie zasad wyngradzania pracowników sfery 
budżetowej działających w zakresie kultury fizycznej 
i turystyki przy urzędach organów administracji 
państwowej i samorządowej. Mon. Pol. nr 26 
poz. 276. 
Zmiany dotyczą przepisów zarządzenia z dnia 26 
czerwca 1992 r. (Mon. Pol. nr 21 poz. 158), które 
ustalają zasady wynagradzania m.in. pracowników 
bibliotek, zatrudnionych w tych urzędach. 
Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 31 maja 
1993 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie wyna- 
gradzania pracowników samorządowych w latach 
1991-1993. Dz. U. nr 47 poz. 214a. 
Zmiany dotyczą tabeli uposażeń i zasad zalicza- 
nia okresów zatrudnienia, ustalonych w przepisach 
rozporządzenia z dnia 9 lipca 1990 r. (Dz. U. nr 48 
poz. 283 z późniejszymi zmianami), obejmujących 
także pracowników bibliotek urzędów samorządu 
terytorialnego. 
Nadzór nad bibliotekami 
Zarządzenie Nr 41 Ministra Edukacji Narodowej 
z dnia 30 grudnia 1992 r. w sprawie wprowadzenia 
regulaminu organizacyjnego Ministerstwa Edukacji 
Narodowej. Dz. Urz. Min. Eduk. Narod. z 1993 r. 
nr 1 poz. 3. 
Do zadań Departamentu Nauki i Szkolnictwa 
Wyższego (
 24 pkt 10 regulaminu) należą m.in. 
sprawy dotyczące: "wydawania podręczników aka- 
demickich i publikacji naukowych oraz koordynacji 
działań bibliotek uczelnianych i środowiskowych". 
Sprawy te prowadzone są przez Wydział Bibliotek 
i Wydawnictw w.w. departamentu. 


Zbiory bibliotecme - zob. dział A. "Finanse". 
Tezar 


SPROSTOWANIE 


W artykule Witolda Przybyszewskiego: Biblioteki publiczne w 1992 r. ("Bibliotekarz" nr 7/8) 
opuszczone zostały dwa wyrazy co doprowadziło do wypaczenia myśli autora. Podajemy właściwe 
brzmienie zniekształconych zdań: 
s. 27, rozdz. "Finansowanie bibliotek", akapit 2, zdanie 3: 
.lch przyznawanie być może świadczy o zahamowaniu tendencji do organizacyjnego rozdzielania 
wojewódzkich bibliotek publicznych i bibliotek miejskich". 
s. 28, zakończenie (po ...), akapit l, zdanie 2: 
"Najistotniejsze ze względów społecznych to spadek zakupu uzupełniającego zbiorów bibliotecznych 
oraz liczby czytelników korzystających z usług bibliotek publicznych". 
Przepraszamy Autora i Czytelników. Redakcja 


45
>>>
"Exell" Sp. z 0.0. 
rok założen ia 1 987 
Warszawa, ul. Narbutta 47/26 
ul. Bema 65 


teL/fax 32 53 48 
tel. 49 67 70 


UWAGA: 


BIBLIOTEKI 
INSTYTUTY 
UCZELNIE 


Mamy przyjemność zaproponować Państwu naj nowszy system 
komputerowej obsługi biblioteki 


"co 


LI BER" 


d, "Biblioteka" 
Obejmuje KSIĄŻKI I CZASOPISMA 


Jest: Nowoczesny i łatwy w obsłudze, 
Szybki i niezawodny w działaniu, 
Duża pojemność, 
Tania archiwizacja, 
Możliwość pracy w sieci. 


Przeznaczony jest dla średnich i dużych bibliotek. Wszelkich informacji 
udzielamy telefonicznie lub korespondencyjnie. 
Jesteśmy do Waszej dyspozycji.
>>>
Spis 


, . 
tresCI 


Contents 


Od redaktora 1 


Listy 2 


Ustawa o bibliotekach. Dyskusja 3 
Jerzy MAJ: Wyjaśnienia w sprawie zasad, organizacji i Cunkcjonowania Systemu Bibliotecz- 
no-Informacyjnego 3 
Stanisław KAMIŃSKI: Glossa do ustawy o bibliotekach 5 
Ewa BIENASZ: Biblioteki (pedagogiczne) wyrzucone na margines 8 
Grażyna SZPULAK: Biblioteka szkolna w świetle ustawy o bibliotekach i reCormy szkolnictwa 10 


Artykuły 11 
Jacek WOJCIECHOWSKI: Być 11 
Wiesław NIESIOBĘDZKI: Analiza marketingowa i kierunki rozwoju działalności Miejskiej 
Biblioteki Publicznej w nawie 14 
Julian FERCZ: O prawo bibliotekarzy akademickich do pracy naukowej 20 
Tadeusz ZARZĘBSKI: Specjalizacja zbiorów i bibliotek 23 


Dokumenty i materiały 30 
Stanowisko SBP w sprawie wojewódzkich bibliotek publicznych 30 
List Sekcji Krajowej Pracowników Bibliotek Publicznych NSZZ "Solidarność" do Ministra 
Kultury i Sztuki w sprawie wojewódzkich bibliotek publicznych 31 


Z
 
 
O międzynarodowej wystawie książek dla dzieci i młodzieży niepemosprawnej (Lidia IPPOLDT) 33 


Doniesienia 35 


Przegląd piśmiennictwa 37 
Sygnały o nowych publikacjach (Hanna KĘSICKA) 37 


Strachy na Lachy 39 
Wieje... (Jerzy MAJ) 39 


Pyłki (Andrzej KEMP A) 40 


Z żałobnej karty 41 
Ewa Janina Pawlikowska (8 05 1913 - 16 09 1992) . . . . . . . . . . 41 
SteC ania Danuta Bluj (l 09 1930 - 12 03 1993) (Izabela NAGÓRSKA, Maria SZCZU- 
KA-KEMPA) 43 


Przepisy prawne (TeZar) 44 


FrOffi the Editor 1 


Letters 2 


The Act on Libraries. Discussion 3 
Jerzy MAJ: Explanatory Notes on Principles, Organization and Functioning oC the Library and 
InCormation System . . . . . . . . . . . 3 
Stanisław KAMIŃSKI: The Gloss to the Act on Libraries 5 


47
>>>
Ewa BIENIASZ: Libraries (Pedagogical) Marginalized . . . . . . . . . . . . .. 8 
Grażyna SZPULAK: A School Library in the Light oC the Act on Libraries and Education 
ReCorm . . . . . . . . . . 10 
Articles 11 
Jacek WOJCIECHOWSKI: To Be 11 
Wiesław NIESIOBĘDZKI: Marketing Analysis and DirecUons Cor Development oC the Municipal 
Public Library in Ilawa 14 
Julian FERCZ: On the Right oC Academic Librarians to Research Work 20 
Zadeusz ZARZĘBSKI: Specialization oC CoUections and Libraries 23 


Documents 30 
PLA Standpoint on Voivodship Public Libraries 30 
Letter oC phe "Solidarity" Public Libraries Home Section to the Minister of Culture and Art on 
Voivodship Public Libraries 31 


Domestic News 33 
On the International Exhibition oC Books Cor the Disabled Children and Youth (Lidia IPPGLDT) 33 


Reported News 35 


Literature 37 
Signals oC New Publications (Hanna KĘSICKA) 37 
Empty Threats 39 
And the Wind Blows_. (Jerzy MAJ) 39 
Stardust (Andrzej REMP A) 40 
Obituary 41 
Ewa Janina Pawlikowska (8 05 1913 - 16 09 1992) . _ . . . . . . . . . 41 
Stefania Danuta Bluj (l 09 1930 - 1203 1993) {Izabela NAGÓRSKA, Maria SZCZUKA-KEMPA 43 
Legał Regulations (feZar) 44 


W"UA""'CTWO Redakcja i administracja: 

-£Ił
 00-953 Wanzawa, ul. Konopczyńskiego 5/7, 
'-I..J tel. 27-52-96 


WARUNKI PRENUMERATY 
l. Wpłaty na prenumeratę przyjmowane są na okresy kwartalne. 
2. Cena prenumcraty krajowej na III kw. 1993 r. wynosi 60 000 zŁ Prenumerata -u zleceniem dostawy zagranicę jest o 100% 
wyi3za od krajowej. 
3. Wpłaty na prenumeratę przyjmują: 
_ na teren kraju - jednostki kolportażowe "Ruch" i urzędy pocztowe właściwe dla miejsca zamieszkania lub siedziby 
prenumeratora; 
- na zagranicę - Zakłady Kolportażu Prasy i Wydawnictw, 00-958 Warszawa, konto PBK, XIII Oddział 
W-wa 370044-1195-139-11 
4. Dostawa zamówionej prasy następuje: 
- przez jednostki kolportażowe "Ruch" - w sposób uzgodniony z zamawiającym; 
- przez urzędy pocztowe - pocztą zwykłą na wskazany adres, w ramach opłaconej prenumeraty z wyjątkiem zlecenia 
dostawy na zagranicę pocztą lotniczą do odbiorcy zagranicznego, kt6rej koszt w pełni pokrywa prenumerator. 
5. Terminy przyjmowania prenumeraty na kraj i zagranicę - do 20 XI na I kwartał roku następnego, do 20 n - na n 
kwartał. do 20 V na III kwartał, do 20 VIII na IV kwartaŁ 
Podpisano do druku i druk ukończono w 1993 r. 
Nakład 3.100 egz. Ark. druk. 3,00 + l wkładka. 
Papier offset. kl. III, 70 g, Bl. 
Wanzawska Drukarnia Naukowa, Warszawa, ul. S'niadeckich 8. 
Zaro. 110/93 Cena zł 20.000,- 
ISSN 0208-4333 
Indeks 352624 


48
>>>
WYDAWNICTWO 


NAUKOWE 


PWN 


\?J 


poleca: 


J. Mikołajewicz 
WIEDZA O ŻYCIU W SPOŁECZEŃSTWIE. PODRĘCZNIK DLA SZKÓŁ 
PODSTAWOWYCH I PONADPODSTAWOWYCH 


Wydanie III zmienione i rozszerzone 
Ark. wyd. 16, ilustr. 22+4 schematy. 
ISBN 83-01-11310-3 


Podręcznik szkolny, pomyślany jako wprowadzenie w dorosłe życie. Patronat naukowy 
nad całością sprawuje prof. dr Zygmunt Ziembiński. Od charakterystyki grupy rodzinnej, 
z uwzględnieniem nadzoru społecznego, autor przechodzi do grup bardziej złożonych, po 
organizację globalną - państwo. Praca odzwierciedla aktualny stan prawny i organizację 
państwa po uchwaleniu Małej Konstytucji. Opr6cz zmian dochodzi nowy rozdział XV 
- Podstawowe wiadomości o społeczności międzynarodowej (społeczność, organizacje, 
ochrona praw człowieka) i Dodatek zawierający następujące akty: Konstytucja z 22.07.1952 r. 
(w wyborze), Ustawa Konstytucyjna z 23.04.1992 r. i 17.10.1992 r. 


Anna Radziwiłł, Wojciech Roszkowski 
T. 1. HISTORIA 1871-1945 DLA SZKÓŁ ŚREDNICH 


Ark. wyd. 22, mapy, 
ISBN 83-01-11294-8 


Jest to pr6ba stworzenia nowoczesnego merytorycznie i dydaktycznie podręcznika 
historii dla kI. III i IV liceum og6lnokształcącego, zawierającego cały obowiązujący materiał. 
Zaopatrzone dodatkowo w teksty źr6dłowe, pytania, testy oraz mapy i ilustracje. Osoby 
autor6w (Anna Radziwiłł, doktor nauk humanistycznych, dyrektorka i nauczycielka historii 
w szkolach średnich z wieloletnim stażem, była wiceminister Edukacji Narodowej oraz 
Wojciech Roszkowski, profesor SGH, wykładowca na kilku uczelniach w USA, autor prac 
z historii gospodarczej i politycznej Polski) gwarantują odpowiedni poziom merytoryczny 
i metodologiczny. 


J. Gorzkowski, J. Modrzejewska-Leśniewska 
CZY ZDASZ EGZAMIN Z NAJNOWSZEJ HISTORII POLSKI 
(1914-1991). MATERIAŁY DO POWTÓRZENIA NA PODSTAWIE 
KSIĄŻKI W. ROSZKOWSKIEGO "HISTORIA POLSKI 1914-1991" 
Ark. wyd. 8, ok. 
ISBN 83-01-11314-6 


Autorzy przygotowali materiały ułatwiające przypomnienie zagadnień opisanych w książ- 
ce W. Roszkowskiego "Historia Polski 1914-1991" dla maturzyst6w i kandydat6w na 
student6w kierunk6w, na kt6rych zdaje się egzamin z najnowszej historii Polski. We wstępie 
om6wione zostały sposoby przeprowadzenia egzamin6w wstępnych na r6żne kierunki 
studi6w wraz z przykładami. W cz. I podane są pytania testowe wraz z odpowiedziami, 
w cz. II pytania opisowe wymagające dłuższej wypowiedzi wraz z gł6wnymi tezami 
odpowiedzi, w cz. III - pytania przekrojowe wraz ze schematem odpowiedzi. Przy 
wszystkich odpowiedziach będą odsyłacze do odpowiednich stron książki W. Roszkow- 
skiego.
>>>
20.000,- 


poleca: 


NAUKOWE PWN 
 


WYDAWNICTWO 


. Andrzej Bukowski: ZA DRUTAMI OFLAGOW. Dziennik oficera 1939-1945 
. Andrzej Kaźmierczak: PIENIĄDZ I BANK W KAPITALlŹMIE 
. Zygmunt Ziembiński: LOGIKA PRAKTYCZNA 
. Jarosław Mikołajewicz: WIEDZA O ŻYCIU W SPOŁECZEŃSTWIE. Podręcz- 
nik dla szkół podstawowych i średnich 
. SKALA INTELIGENCJI WECHSLERA WAIS-R 
. METODY PSYCHOFIZJOLOGICZNE W BADANIACH PSYCHOLOGICZNYCH 
. J. A. B. Collier, J. M. Longmore, J. H. Harvey: OKSFORDZKI PODRĘCZ- 
NIK MEDYCYNY KLINICZNEJ 
. G. R. McLatchie: OKSFORDZKI PODRĘCZNIK CHIRURGII 
. AIDS I TY. Ilustrowany informator o HIV i AIDS 
. Zofia Jasińska, Andrzej Kotecki: ROŚLINY STRĄCZKOWE 
. Georges Benko: GEOGRAFIA TECHNOPOLlI 
. PALEOMAGNETYZM I WŁASNOŚCI MAGNETYCZNE SKAŁ 
. PREPARATYKA ZWIĄZKOW METALOORGANICZNYCH. Metale przejściowe 
. Michał Heller: FIZYKA RUCHU I CZASOPRZESTRZENI 
. Zbigniew Lawrowski: TRIBOLOGIA. TARCIE, ZUŻYWANIE I SMAROWA- 
NIE 
. Lesław Socha: ROWNANIA MOMENTOW W STOCHASTYCZNYCH UKŁA- 
DACH DYNAMICZNYCH. Biblioteka Naukowa Inżyniera 
. Hanna Marcinkowska: DYSTRYBUCJE, PRZESTRZENIE SOBOLEWA, RO- 
WNANIA ROŻNICZKOWE. Biblioteka Matematyczna t. 75 
WYDAWNICTWO NAUKOWE PWN 
ul. Miodowa 10, 00-251 WARSZAWA 
Dział Sprzedaży: tel. (0-22) 635-09-76, fax (0-22) 26-09-50 


Zapraszamy do naszych "Księgarń Promocyjnych" na terenie całego 
kraju, w których można kupić i zamówić wszystkie publikacje naszego 
Wydawnictwa 


ISSN 0208-4333
>>>