/AUNC_015_21_001_0001.djvu

			ACTA UNIVERSITATIS NICOLAI COPERNICI 


FILOLOGIA GERMANSKA 


v 


Nauki 
Humanistyczno-Spoleczne 


Zeszyt 92 


TOR U:& 1978
		

/AUNC_015_21_002_0001.djvu

			Redaktor naukowy 


WERONIKA JA WORSKA 


Redaktor Jadwiga Gosieniecka 


Redaktor techniczny Franciszek Horyza 


Korektorzy 
Edward Cichy, Miroslawa Maciejewska 


UNIWERSYTET MIKOLAJA KOPERNIKA W TORUNIU 


Wydanie 1. Naklad 300+70 egz. Ark. wyd. 11. Ark. druk. 10. Papier 
druk. sat. III kl. 70 g, 70X100. POdpisano do druku 7 XI 1978 r. Druk 
ukonczono w listopadzie 1978 r, Zam. 481. Cena zl 44,- 


ZAKLAD POLIGRAFII UMK W TORUNIU
		

/AUNC_015_21_003_0001.djvu

			ACTA UNIVERSITATIS NICOLAI COPERNICI 
FILOLOGIA GERMANSKA V - NAUKI HUMANISTYCZNO-SPOl,ECZNE - ZESZYT 92 - 1978 


Katedra Filologii Germanskiej 


· Eugeniusz Klin 


AKTUALNE PROBLEMY KOMPARATYSTYKI LITERACKIEJ 


Zar y s t res c i. Artykul przedstawia gl6wne zagadnienia teorii badan kom- 
paratystycznych n:1 swiecie, wskazujqc na sprawy dyskusyjne i aspekty praktyczne 
tego rodzaju badan w Polsce. 


W okresie powojennym komparatystyka Iiteracka zrobila w wieIu 
krajach swiata oszalamiajqcq karier
. Powstalo setk'i prac teoretycznych 
usilujqcych okreslic na nowo miejsce tej dyscypliny wsr6d innych dys- 
cyplin literaturoznawczych oraz wyznaczyc jej zakres, ceIe i metody od 
nowa, by mogly odpowiadac nowopowstalej sytuacji mi
dzynarodowej 
pO roku 1945. U podstaw tych usilowan Iezalo przekonanie 0 calkowitym 
bankructwie tzw. wplywologii, zabarwionej przeciez zawsze mniej lub 
bardziej nacjonalistycznie, a kt6rej krancowym wyrazem byla niedawno 
uSmierzana ideologia faszystowska z wszystkimi jej tragicznymi konse- 
kwencjami dIa wieIu narod6w swiata. Stqd tez starano si
 ukonstytuo- 
wac komparatystyk
 0 nowym, konstruktywnym obliczu, kt6rej z.ada- 
nie m mialo byc zblizenie i lqczenie narod6w, a nie ich dzieIenie. Przy- 
kladem takiej nowej, otwartej postawy moze byc wypowiedz francuskie- 
go komparatysty Rene Etiemble na kongresie literatury por6wnawczej 
w Budapeszcie 1962 r., gdzie ku zdumieniu zebranych powolal si
 na 
Karola Marksa, aby udokumentowac, ze bardzo intensywnej wymianie 
d6br materialnych w skaIi mi
dzynarodowej winna odpowiadac takaz sa- 
ma wymiana produkt6w umyslowych naszych czas6w, co powinno zna- 
Iezc sw6j wyraz w zarzucaniu ciasnych i regionalnych aspekt6w literac- 
kich na rzecz jednej goethowskiej "literatury swiatowej" 1. 
Tak poj
tej rewaIoryzacji komparatystyki literackiej, polqczonej 
z odrzuceniem metodologicznego baIastu przeszlosci, towarzyszyla jednak 
istotna pow6dz przer6znych koncepcji i wariant6w teoretycznych tej od- 


1 R. E t i e m b I e, Gattungsgeschichte und vergleichende Literaturwissenschaft, 
[w:] H. N. Füg.e n, Vergleichende Literaturwissenschaft, Düsseldorf 1973, s. 93.
		

/AUNC_015_21_004_0001.djvu

			4 


Eugeniusz Klin 


nowionej dyscypliny, zalewajqca rynek wydawniczy nie tylko na zacho- 
dzie, ale takle w krajach socjalistycznych. Dlatego widz
 zadanie swoje- 
go artykulu w tym, by w oparciu 0 znajomosc najistotniejszych kierun- 
k6w komparatystycznych dokonac prezentacji podstawowych problem6w 
zwiqzanych z zakresem, celami i metodami wsp6lczesnej komparatystyki 
.literackiej. 
Rozwazania nad zakresem dyskutowanej dyscypliny, zwanej cz
sto 
r6wniez literaturoznawstwem por6wnawczym,. wprowadzajq od razu do 
meritum sprawy. Cechuje jq zasadnicza r6znica w traktowaniu tej pro- 
blematyki przez bardziej tradycyjnq szkol
 francusk q i ekspansywnq 
szkol
 amerykailsk q , kt6rym odpowiadajq znamienne pr6by modyfika- 
cyjne niekt6rych teoretyk6w kraj6w socjalistycznych. 
M6wi q c w spos6b uproszczony, szkola francuska, np. Carre czy Guy- 
ard, zalicza do komparatystyki literackiej jedynie miE
dzynarod()we 
zwiqzki faktyczne (rapports de fait) , a wi
c takie jak kontakty biogra- 
ficzne, relacje autorskie z podr6zy, recepcj
 pisarza w literaturze innego 
narodu itp.2 Obecnie tego rodzaju zwiqzki, za Henrykiem Markiewiczem, 
nazywano zwiqzkami kontaktowymi 3. 
Koncepcjom s!lkoly francuskiej przeciwstawia si
 szkola amerykail- 
ska: np. Rene Wellek protestuje przeciwko takiemu traktowaniu kompa- 
ratystyki jako "handlu zagranicznego" literatury, kt6re uwzgl
dnia jedy- 
nie fakty zewn
trzne i przypadkowe, dotyczqce przewaznie drugorz
d- 
nych pisarzy. Jednak najwi
ksze zastrzezenia zglasza do braku w tej kon- 
cepcji miejsca na calosciowe analizy dziela literackiego, gdyz jego zda- 
niem przedmiotem badail komparatystycznych powinny byc przede 
wszystkim dziela literackie, nalezqce do r6znych literatur narodowych, 
i to niezaleznie od tego, czy lqczq te dziela jakiekolwiek zwiqzki faktycz- 
ne czy tez nie 4. 
Ostatnia cz
sc poglqd6w Welleka zostala podj
ta i w spos6b tw6rczy 
rozwini
taprzez badacza radzieckiego, Wiktora Z
rmunskiego. Wlqcza on 
do badail por6wnawczych dziela z r6znych literatur narodowych, kt6re 
nie wykazujq zwi q zk6wfaktycznych czy kontaktowych, a kt6re jednak 
zawierajq analogie; zgodnie z metodologi q marksistowsk q przyczyny 
owych pozornie niezaleznych analogii upatruje Zirmunski w paralelizmie 
rozwoju spolecznego, historycznego czy kulturalnego narod6w, w sklad 
kt6rych wchodz q dane dziela. Przez oddzialywanie nie nalezy rozumiec 
przypadkowego, mechanicznego impulsu ani empirycznych, biogl'aficz- 


2J. M, Ca r r e, Vorwort zur vergleichenden Literaturwissenschaft, [w:] H. N. 
Füg e n, op. cit., s. 82 i n. 
8 H. M a r k i e w i c z, Nowe przekroje i zblizenia, Warszawa 1974, s. 11. 
4, R. W e 11 e k, Die Theorie der vergleichenden Literaturwissenschaft, [w:] 
H. N. Füg e n, op. cit., s. 101 i n.
		

/AUNC_015_21_005_0001.djvu

			Aktualne problemy komparatystyki literackiej 


nych fakt6w, ani tez przypadkowej znajomosci nowej ksiqzki lub dwu- 
j
zycznego posrednika; albowiem wszelkie ideologiczne i literackie od- 
dzialywanie podlega prawidlowosciom i jest spolecznie uwarunkowane 5. 
Graficznie mozna unaocznic powyzsze trzy schematy zakresu kom- 
paratystyki nast
pujqCo: 
1) Szkola francuska uwaza za przedmiot rozwazan komparatystycz- 
nych zasadniczo tylko zwiqzki faktyczne czy 
kontaktowe. Jesli A i B oznaczajq dwie dowol- 
. ne literatury narod
we, to przedmiotem kom- 
paratystyki powinny byc wylqcznie ich faktycz- 
ne zwiqzki czyli C, przy czym g16wny kierunek 
oddzialywania przebiega od A do C. 
2) Szkola amerykanska uwaza za przedmiot rozwazan komparaty- 
stycznych g16wnie, choc nie wylqcznie, zwiqzki niezalezne mi
dzy dzie- 
la mi literackimi (a niekiedy takze 
analogie dziel nieliterackich), na- 
lezq'cymi do r6znych literatur na- 
rodowych. Przedmiot komparaty- 
styki czyli zakres poj
ciowy D 
obejmuje wi
c zar6wno A, B i C 
jak r6wniez szereg dziedzinnie- 
literackich. Kierunek oddzialywa- 
nia jest zupelnie dowolny, a cz
- 
sto go brak. 
3) Grupa teoretyk6w ze Zwiqzku Radzieckiego i innych kraj6w so- 
cjalistycznych uwaza zar6wno analogie typologiczne (tzw. zwiqzki nie- 
zalezne) jak i zwiqzki kontaktowe za 
funkcje rozwoju spolecznego i kultu- 
raInego. Wobec tego wszelkie zwiqzki 
i paralele mi
dzy A i B Sq wynikiem 
dzialania P czyli podloza spoleczno-hi- 
storycznego, zas C w tej konstelacji 
staje si
 raczej nie'istotne. Dodac na- 
lezy, ze kierunek oddzialywania prze- 
biega: A --+ P --+ B i odwrotnie. 
Dodac nalezy, ze wedlug Zirmunskiego sprawq pierwszoplanowej 
wagi staje si
 problem adaptacji i przeksztalcenia wszelkich oddzialy- 
wan literackich w kierunku spolecznym, narodowym, kulturalnym i in- 
dywidualnym na gruncie innej literatury narodowej. 


.... 


'" 


5 


5W. Z i r m uns k i, Methodologische Probleme der marxistischen vergleichen- 
den Literaturwissenschaft, [w:J H. N. Füg e n, op. ciL, s. 183-200.
		

/AUNC_015_21_006_0001.djvu

			6 


Eugeniusz Klin 


Niebezpieczenstwa wynikajqce z tak r6znorodnego potraktowania za- 
kresu komparatystyki ujawniajq siE: z wiE:ksz q ostrosci q w wypadku ze- 
stawienia z celami tej dyscypliny. Ot6z przedstawiciele szkoly amery- 
kanskiej nie tylko dqz q do wydatnego ograniczenia roli literatury naro- 
dowej, ale w krancowych przypadkach nawet do jej zniesienia na rzecz 
literatury powszechnej czy swiatowej. Temu celowi podporzqdkowana 
jest zupelna dowolnosc przedmiotowa w definicjach, np. Remaka czy 
komparatysty Weissteina. U Remaka wystarcza bowiem, by jeden czlon 
por6wnywanego lancucha obejmowal literaturE:, natomiast., drugi i dalsze 
czlony mogq dotyczyc sztuki, muzyki, filozofii, historii, nauk spolecznych, 
religii, a u Weissteina nawet psychologii i literatury fachowej 6. Jakze 
rygorystycznie przedstawia siE: na tle tak radosnego definiowania poglqd 
Markiewicza, odrzucajq'cy wszelkie pr6by zaliczenia do komparatystyki 
dziedzin nieliterackich, nawet wbrew stosowanej szeroko praktyce ba- 
dawczej 7. 
R6wniez badacze radzieccy, np. Nieupokojewa, Zirmunski, traktujq 
studia por6wnawcze jako. pomocne przy ustalaniu og6lnych prawidlo- 
wosei rozwojowych literatury swiatowej, bE:dqcej zreszt q tylko jednym 
z aspekt6w specyficznie pojE:tej historii og6lnej; niemniej nigdy nie re- 
zygnujq z odrE:bnoSci kazdej literatury narodowej. Proponowane badania 
typologiczne zawierajq jednak pewien element ryzyka objasniania 
wszelkich zwi q zk6w interliterackich przyczynami spoleczno-historyczny- 
mi. Ta sluszna w wielu wypadkach zasada zawodzi czasem przy wyja- 
snianiu zwi q zk6w kontaktowych, otwierajqc miejsce domyslom i upro- 
szczeniom. 
Sporny jest takze problem j
zykowego podloza badan komparaty- 
stycznych. Jesli stoimy na stanowisku, ze tylko dziela r6znoj
zyczne 
mogq byc przedmiotem takich badan, to powstaje pytanie, jak postqpic 
w wyniku literatury anglosaskiej, hiszpanskiej czy literatury w j
zyku 
niemieckim. Trudno si
 chyba zgodzic z Markiewiczem, ze w razie istnie- 
nia panstw 0 tym samym j
zyku narodowym, por6wnywane w ich obr
- 
bie dziela literackie zaliczane Sq r6wniez do komparatystyki, np. dziela 
z literatury argentynskiej i paragwajskiej albo nowozelandzkiej i austra- 
lijskiej 8. Pozbawionq zdrowego rozsqdku byloby np. uznanie studi6w 
historyczno-literackich dotyczqcych tw6rczosei Hermanna Hessego i Ro- 
berta Musila za komparatystyczne, gdyz brak u nich istotnego wyr6zni- 
ka w postaci r6znoj
zycznosci badanych dziel. (Pomijam tu przypadek 


6 M. We iss t ein, Einführung un die vergleichende Literaturwissenschaft, 
Stuttgart 1968. 
7 H. M a r k i e wie z, op. cit., s. 11-12. 
6 Ibid., s. 11
		

/AUNC_015_21_007_0001.djvu

			Aktualne probIemy komparatystyki literackiej 


7 


krancowy, kiedy ten sam autor w r6znych okresach zycia posiada r6Zn	
			

/AUNC_015_21_008_0001.djvu

			8 


Eugeniusz Klin 


2) paralelizmy interliterackie, 
I 
3) filiacje, tj. paralelizmy warunkowane kontaktami literackimi jak 
przekladami, zalemosciami, nawiqzaniami (np. aluzje K. G6rskiego), in- 
terpretacjami, 
4) homologie interliterackie - majqce wsp6lny pierwowz6r literacki, 
5) analogie interliterackie - powstale np. zblizonq sytuacjq spolecz- 
no-kulturalnq. 
Zastrzezenia natomiast zglasza Markiewicz do praktykowanych po- 
wszechnie badan por6wnawczych, w kt6rych jeden z ich czlon6w lub 
nawet oba odnoszq si
 do obiekt6w nieliterackich, np. personalne kon- 
takty literackie, zagraniezna tematyka w literaturze narodowej czy 
zwiqzki literatury z kulturq innego narodu 11. Rzecz znamienna, ze g16w- 
ny pozytek widzi Markiewicz w uprawianiu filiacji i homologii literac- 
kieh, przyznajqc, ze badania paralelizm6w i analogii interliterackich nie 
cieszq si
 w Polsce - nie wiadomo dlaezego - popularnoSiCi q . 
Innq I?prawl\ dyskusyjnq jest pytanie, kto moze byc komparatyst q 
i jakim warunkom powinien 00 odpowiadac. Metod
 por6wnawczq w Pol- 
sce stosujq praktyeznie przede wszystkim polonisci, jednak na og61 je- 
dynie w spos6b dorazny i uzupelniajqcy. Tylko niekt6rzy z nich jak 
J. Kleiner, S. Skwarczynska czy W. Kubaeki,' ostatnio r6wmez M. Ja- 
nion, mogq plretendowac do miana komparatyst6w z uwagi na sw6j 
warsztat badawczy. Wsr6d neofilolog6w nalezy wymienic, np. romanist
 
Mieczyslawa Brahmera czy anglist
 Witolda Ostrowskiego, prowadz q - 
cego badania raczej w duchu tradycji szkoly francuskiej. W polskiej ger- 
manist
e komparatystyk. wyst
puje raczej tez tylko sporadycznie, 
przewaznie w rozsz&zonym znaczeniu kontakt6w jednej literatury z te- 
matyk q nieliterack q innej kultury narodowej, np. tematyka powstania 
kOSciuszkowskiego w wierszach Zachariasza Wernera 12, alba tez proble- 
matyka recepcyjna, jak np. artykul N. Honszy 0 recepcji Tomasza Man- 
na w Polsee itp.13 Zwraca uwag
, ze badania te z reguly Sq prowadzone 
binm-nie, a wi
 na styku jedynie dw6ch literatur, a nie na wi
kszym 
zespole dziel nalezqcych ao kilku literatur narodowych. Jest to zapewne 
skutek naturalnych barier j
zykowych. Malo jest bowiem specjalist6w, 
kt6rzy mogliby spelniac postulat Welleka dogl
bnej znajomosci wszyst- 
kieh wazniejszych j
zyk6w i literatur, bez pom6wienia ich 0 powierz- 
chowny ayletant
m. Z drugiej strony niebezpieczne jest r6wniez obni- 
zenie wymagan j
zykowych w stosunku komparatyst6w jak to np. ma 


11 H. M a r k i e w i c z, op. cit., s. 17-18. 
12 G.. Kozielek, Friedrich Ludwig Zacharias Werner. Sein Weg zur Roman- 
tik, Wroclaw 1963, S. 77 i n. 
18 N. Ho n s z a, Recepcja tw6rczosci Tomasza Manna w PoZsce, Przeglqd Hu- 
manistyczny 6/1965.
		

/AUNC_015_21_009_0001.djvu

			Aktualne problemy komparatystyki literackiej 


9 


miejsce u Fleischmanna, kt6ry dopuszcza mozliwosc prowadzenÜi por6w- 
nawczych prac literaturoznawczych w skali miE
dzynarodowej bez pel- 
niejszej znajomosci odpowiednich j
zyk6w 14. Prawd q jest natomiast, ze 
prowadzenie prac binarnych jest sposr6d wszystkich mozliwych badan 
por6wnawczych najbardziej realne i celowe, choc nie nalezy zapominac 
o przestrodze w
gierskiego komparatysty Zajosa Nyirögo, iz pojedyncze 
prace binarne prowadz q do znieksztaken interpretacyjnych, jesli nie Sq 
uj
te w system zwi q zk6w interliterackich 15. Oznacza to, iz badajqc np. 
zwiqzki interliterackie Nie-boskiej komedii Krasinskiego, nie mozna si
 
ograniczyc do paraleli i filiacji ze Zb6jcami Fryderyka Schillera, ale na- 
lezaloby r6wniez uwzgl
dnic np. historiozofi
 Hegla czy poglqdy Saint- 
-Simonist6w, na podstawie kt6rych mozna si
 dopiero pokusic 0 syntez
 
tych zwi q zk6w genetycznych. 
Sqdz
, ze w powyzszym przeglqdzie wskazalem na wiele niebezpie- 
czenstw i spraw dyskusyjnych wsp6kzesnych badan komparatystycz- 
nych; nie przyslaniajq nam chyba jednak faktu, iz w dobie pokojowego 
wsp6listnienia mozemy dzi
ki tej dyscyplinie wydobyc i upowszecbnic 
wiele pozytywnych wartoSci ideowych. Gl
boki humanizm, jaki tkwi 
u podstaw wsp6lczesnej komparatystyki literackiej, ujawnia si
 chocby 
w wypowiedzi wspomnianego juz Etiemble'a: "Jesli istnieje dyscyplina, 
kt6ra uczy nas r6wnoczesnie kochac naszq literatur
 jak i wszystkie in- 
ne, to jest to dyscyplina nasza" 16. 


Eugeniusz Klin 


AKTUELLE PROBLEME DER LITERARISCHEN KOMPARATISTIK 


(Zusammenfassun
) 


In diesem Artikel werden die wichtigsten Forschungsprobleme der modernen 
Komparatistik in Ost und West dargelegt und es wird auf die besonderen Aufgaben 
der Germanistik auf diesem 'Gebiet hingewiesen. Die Ausführungen sollen die ver- 
gleichenden Literaturstudien Polens auf die neuen methodologisch,en Ausgangspunkte 
ausrichten und die bisherige literarische Komparatistik efner kritischen Prüfung 
unterziehen. 


14 W. B. F lei s c h man n, Das Arbeitsgebiet der vergleichenden Literatur- 
wissenschaft, [w:] Komparatistik. Methoden und Aufgaben, ed. H. R ü d i ger, 
Stuttgart 1973, s. 78-88. 
16 Z. Ny ir ö, Probleme der vergleichenden Literaturwissenschaft und Theorie 
der Literatur, [w:] H. N. Füg e n, op. cit., s. 167-182. 
18 R. E ti e m b I e, op. cit.
		

/AUNC_015_21_010_0001.djvu

			/'
		

/AUNC_015_21_011_0001.djvu

			ACTA UNIVERSITATIS NJ.COLAI COPERNICI 
FILOLOGIA GERMAN'SKA V - NAUKI HUMANISTYCZNO-SPOl,ECZNE - ZESZYT 92 - 1978 


Katedra FiloLogii Germanskiej 


Weronika Jaworska 


EIN JUGENDLEBEN VON BOGUMIL GOLTZ 


Res ü m e e. Aufgabe dieses Beitrags ist es das Verhältnis des Werkes Ein 
Jugendleben zur Autobiographie Buch der Kindheit zu bestimmen, einige wichtige 
thematische Komponenten und literarische Gestaltungsmittel zu charakterisieren. 


Der Schriftsteller, Publizist und Ethnograph Bogumil Goltz, der bei 
seinen Zeitgenossen durch seine schriftstellerische Tätigkeit Aufsehen 
erregte, geriet am Ende des XIX. Jh. in Vergessenheit. Seine Werke ent- 
halten jedoch viele Probleme, die auch für den polnischen Leser des 
XX. Jh. interessant sein können. Vor allem gehören dazu das Buch der 
Kindheit und Ein Jugendleben, die der deutsche Leser hoch zu schätzen 
wußte. 
Eine Analyse des autobiographischen Werkes Buch der Kindheit von 
Bogumil Goltz unter pädagogisch-psychologischem und literarischem 
Aspekt ist in meinem Artikel durchgeführt worden 1. . 
Dank der guten Aufnahme dieses Buches beim breiten Leserpubli- 
kum faßte Goltz den Mut zur weiteren schriftstellerischen Tätigkeit. 
Weil die Probleme der Kindheit, mit denen er sich im Buch der Kindheit 
beschäftigt, großes Interesse hervorriefen, beschloß Goltz, diese im Ju-, 
gendIeben 2 noch einmal zu behandeln. 
Das Werk erschien im Jahre 1852. Goltz widmete es seiner Frau 
Amalie Josephine geb. v. Blumberg aus Anlaß der 41 Jahre glücklichen 
Ehe (die Widmung vom 7 VII 1864 betrifft die zweite umgearbeitete 
Auflage des Verfassers). 
Ein Jugendleben ist in der Ich-Form geschrieben. Dadurch wird die 
Fabel dem Leser nähergebracht, daß er sich mit ihr mehr vertraut fühlt. 


1 W. Ja W 0 r s k a, Buch der ISindheit von Bogumil Goltz, AUNC, Filologia 
Germanska III, Torun 1977, S. 95-105. 
2 B. GoI t z, Ein Jugendleben, Biographisches [dyH aus Westpreußen, Leipzig 
1865.
		

/AUNC_015_21_012_0001.djvu

			12 


Weronika Jaworska 


Franz K. Stanzel behauptet: "Die Persönlichkeit des Erzählers, [...], sei- 
ne Haltung zu den erzählten Begebenheiten werden damit Gegenstand 
der Erzählung" 3. 
Goltz wurde oft als Original, Menschenkenner und Humorist bezeich- 
net 4,' er war auch ein guter BeobachteT. Schon im Alter von 10-11 
Jahren, als er in Kl. Tromnau weilte, lernte er das Landleben besser 
kennen, beobachtete und bewunderte die Natur, und seit dieser Zeit galt 
sein Interesse der Landwirtschaft. Dem Leben auf dem Lande, den Pro- 
blemen, die damit verbunden waren, schenkte Goltz im Jugendleben 
große Aufmerksamkeit. So entstand eine . Dorfgeschichte, in der das pol- 
nische Bauernvolk eine bedeutende Rolle spielt. Dem Autor geht es 
nicht um rein künstlerisches Darstellen, sondern er will mit klarer 
Absicht erzieherisch wirken, wie im Buch der Kindheit. Doch über seine 
moralisierende Absicht weit hinaus schaffend und gestaltend gibt er 
Bilder von hoher plastischer Anschaulichkeit, Menschenbilder von einer 
bald humoristischen, bald sinnig zarten, oft meisterhaften Charakteri- 
sierung. 
Als Musterwirtschaft kann sowohl das Gut von Wilhelms Onkel (Wil- 
helm ist Held der Geschichte, die uns Goltz im Jugendleben darstellt), 
wie auch von Wilhelms Bruder gelten. Der Letztgenannte war als guter 
Landwirt energisch, zielstrebig, erreichte immer das, was er wollte. 
In seiner beruflichen Beschäftigung ist es ihm' auch gelungen, Theorie 
und Praxis zu verbinden. Seine Dienstleute waren arbeitsam, hatten an 
der Entwicklung der Wirtschaft Interesse, waren mit ihrer Arbeit zu- 
frieden. Sie liehen ihm sogar Geld, wenn 'er außergewöhnliche Ausgaben 
hatte. 
Goltz schildert das Landleben bis in die kleinsten Details. Es ist eine 
für die Struktur des Romans des XIX. Jh. typische Auffassung. 5. 
Goltz hatte die Absicht, eine Idylle zu schreiben. Er wollte ursprüng- 
lich zeigen, daß Glück darauf beruht, nichts mit Bildung, Kultur, Lite- 
ratur und Politik zu tun zu haben. Es ist ihm aber nicht gelungen, diese 
Probleme zu umgehen 6. Er wollte auch anhand dieses Werkes dem Le- 
ser die Gelegenheit geben zu vergessen, was die Welt von ihm verlangt. 
Er äußerte die Meinung, daß jeder Mensch den Wunsch habe, nicht an 
die Wirklichkeit denken zu müssen, um in einer erträumten Welt leben 


3 F. K. S t a n z e I, Typische Formen des Romans, Göttingen 1965, S. 30. 
4 Vgl. K. B 0 e t h k e, Geschichte des Coppernicus- Vereins für Wissenschaft 
u. Kunst zu Thorn in dem ersten halben Jahrhundert seines Bestehens. Festschrift 
zur Feier seines 50jähringen Jubelfestes am 19. Februar 1904, Toruil 1904. 
8 Vgl. M. S ü k ö s d, Wariacje na temat :powiesci, przel. A. S 
 e r 0 s z e w ski, 
Warszawa 1975, S. 111 f. 
8 Vgl. T. Ku t t e n k e u I e r, Bogumil Goltz, Leben und Werke, hrsg. vom 
Coppernicus-Verein für Wissenschaft und Kunst zu Thorn, Danzig 1913, S. 58.
		

/AUNC_015_21_013_0001.djvu

			Ein Jugendleben von Bogumil Goltz 


13 


zu können 7. Einige Jahre später hat sich Goltz in seinem Werk Der 
Mensch und die Leute mehrfach von seiner ursprünglich vertretenen 
Auffassung des romantischen Idylls distanziert. 
Nach 1870 war die realistische Heimatdichtung geradezu Mode. Aller- 
dings war es damals nicht die derbe Redlichkeit etnes Gotthelf an dem 
man Gefallen fand. ;Der ,Fortgang der Geschmacksentwicklung zeigt 
doch, daß es sich bei Goltz um eine tiefer wurzelnde Erscheinung han- 
delt als vor 200 Jahren, bei der Liebhaberei an den Schäfereien und 
im XVIII. Jh. an Gessnerischen Idyllen. Es ist nicht zu leugnen, ,daß 
Goltz unendlich weit über diese Richtungen hinaus gekommen ist. Doch 
aber hat er mit Gotthelf, Immermann, Auerbach so manches gemein. 


An Auerbachs philosophierende Dorfmädchen erinnert Agnes. Hier wie dort 
erscheint die Naivität nicht echt. Gotthelf steht der Westpreuße nahe mit seinem 
Schelten und der derben Realistik der Darstellung, die auch vor einem fetten. Mist- 
haufen nicht zurückscheut 8. 


Die Schilderung der Begebenheiten wird naturgetreu durchgeführt, 
was eine humoristische Wirkung verursacht. 
Einen lustigen Vorfall erlebte Bogumil, als er mit seinem Pflegevater 
an einer Wolfsjagd teilnehmen durfte. Bogumils Pflegeyater bot den an- 
wesenden Jägern sein Getränk an, das beim starken Frost erwärmend 
wirken sollte. Doch die Folgen waren tragisch für diejenigen, die. d
eses 
"WäSserchen" getrunken hatten, denn der Pflegevater hatte aus Verse- 
hen statt Schnaps Medizin angeboten, die für ein krankes Pferd eines 
Bauern aus der Nachbarschaft bestimmt war. Nach derartiger "Bewir- 
tung" konnte von der Jagd keine Rede mehr sein. 
Goltz schildert mit Humor einen Vorgang, der bei der Besichtigung 
des Kuhstalls passierte. Er betrifft Agnes früherE:! Lehrerin, eine Fran- 
zösin, die hingefallen war und sich mit Dre'ck beschmutzt hatte (in An:- 
wesenheit der Männer): "...schlug die Länge lang in das feuchte Rinn- 
sal, wurde von dem unvermeidlichen kleegrünen Schicksal ereilt, ..." 9. 
Humorvoll wirkt die Beschreibung der Vorbereitungen zur Schlitten- 
fahrt : 


Jählings abgerufen, wirft sie (die Magd - W. J.) mich aber mitsammt meiner 
Emballage wieder zu dem übrigen Gepäck, sodaß ich umfalle und mir bei der 
Arbeit des Aufrichtens das über den Kopf gezogene dicke Tuch auch über das 
Gesicht herabschlägt 10. 


Bildhaft ist auch die Aussage BogumHs Vater während der Schlitten- 


7 Vgl. B. GoI t Z, op. cit., S. XI. 
8 T. Ku t t e n k e u I e r, op. cit., S. 59. 
9 B. GoI t z, op. cit., Bd. 3, S. 182. 
10 Ibid., Bd. 1, S. 28.
		

/AUNC_015_21_014_0001.djvu

			14 


Weronika Jaworska 


fahrt: "...wenn dir das Maul zugefroren ist, Junge, dann meld' es der 
Mama" 11. 
Ungünstig ist es für das Jugendleben, daß der Autor sich im reali- 
stischen Teil n,icht von Jean Paul lossagt. Umschlungen von reichster 
literarischer Satire entfaltet sich das sinnigste Gemälde auch dort, wo 
der Humor nicht recht am Platze ist. Umsomehr hebt sich darum der 
realistische Teil des Werkes ab: die Darstellung des Volkslebens, die 
Dorfgeschichte in ihrer klarsten Natui'Wahrheit. Hier ist die Poesie an 
der Wirklichkeit, und zwar an der Wirklichkeit der bescheidensten Art 
entwickelt. Der Autor malt in klaren Farben Landschaft und Leute, die 
polnischen Landbewohner. Deshalb nehmen das Leben auf dem Lande, 
die Schilderung des einfachen Volkes, das Verhältnis des Gutsbesitzers 
zum "Gesinde", die Charakteristik der polnischen Bürger und die Be- 
trachtung der Natur so viel Platz ein. 
Als Nebensache gelten dem Autor wichtige aktuelle Weltereignisse. 
Zu den interessanten Beschreibungen aus der Kinderzeit gehören die 
Szenen: Getreideausjuhr zur Winterszeit und Weihnachtsreise ins alt- 
preußische Land, außerdem: Sittenbeschreibungen, z.B. die Geschichte 
mit der "Baba", dem alten Ernteweib 12 und die Darstellung der Men- 
schen bei der Arbeit. 
Goltz gestand, daß es schwierig und eigentlich auch unnötig ist,. die 
Erinnerungen an das Weihnachtsfest aus der Kindheit zu beschreiben. 
Deshalb beschränkte er sich nur auf das Absonderliche an Sitten und 
Bräuchen in Ostpreuß
n, u.a. wurden die Thorner Pfefferkuchen und 
Stettmer Äpfel erwähnt 13. 
Mit Sympathie schilderte Goltz seinen Aufenthalt in Kl. Tromnau, 
das für ihn zur zweiten Heimat wurde. Sein Pflegevater Jackstein, bei 
dem Bogumil in Pension war, wußte sich in jeder Situation zu helfen. 
Er war immer guten Mutes, nahm alles für bare Münze. Dies war der 
Grund, daß Bogumil seinen Pflegevater bewunderte und sich diese Ei- 
genschaften aneignen wollte. 
Mit Bewunderung betrachtete Bogumil Goltz seinen Vater, den er 
erst in Marienwerder .besser kennengelernt hat. Er hatte ihn schon im 
Buch der Kindheit charakterisiert. Im Jugendleben weist er auf andere 
Charakterzüge und Eigenschaften seines Vaters hin. 


Mein iieber Papa war ein ausgedienter Husarenoffizier, der seine kleine Pen- 
sion auf einem kleinen Gute, einer sogenannten Lemanstwo (Lehmannsgut) ver- 


11 Ibid., Bd. 1, S. 29. 
12 Vgl. ibid., Bd. 1, S. 5. 
13 Vgl. ibid., Bd. 1, S. 38.
		

/AUNC_015_21_015_0001.djvu

			Ein Jugendleben von Bogumil Goltz 


15 


zehrte, die aber, beiläufig gesagt, doch .so groß war wie ein großes Rittergut am 
Rhein 14. 


Er war ein leidenschaftlicher Pferdeliebhaber, guter Pferdekenner 
und Reiter, liebte Ordnung und Pünktlichkeit, war ein Menschenfreund, 
guter Nachbar, ehrlicher Mann. Er war bei jeder Arbeit sehr genau, und 
diese Eigenschaft schätzte er auch bei anderen: 
Verfolgten auch des Vaters große treuherzige kornblaue Augen, mit zusammen- 
gezogenen Augenbrauen, die kleinste angeordnete Arbeit mit der größten Peinlich- 
keit, so leuchteten diese Augen (welche Vieh und Pferde fett machten), auch von 
herzlichem Wohlwollen jedem, der etwas mit Accuratesse und Anstelligkeit voll- 
bracht. In solchem Falle profitierte auch der Schweinehirt einen Schluck Brannt- 
wein, ein StÜck Brot oder einen schönen Dank 15. 


Bogumil - Favorit seines Vaters - durfte ihn bei der täilichen 
Inspektion der Wirtschaft begleiten. Aus dieser Zeit ist ihm ein unan- 
genehmes Erlebnis im Gedächtnis geblieben. Weil er während de
 
Schneewetters mit der zu großen Mütze nicht zurechtkommen konnte, 
ist er "im aufgeweichten Düngerhaufen mit den renommistisGpen Wa- 
denstiefeln des ältesten Bruders" steckengeblieben 16. 
Achtungsvoll äußert sich Goltz über seine Mutter. An sie denkt er 
immer mit Ehrfurcht. 


Ohne meine Mutter, ihren Anblick, ihre Stimme und Gegenwart, ja ohne das 
Rauschen ihres Gewandes, ihren leisen Tritt und Schritt, kann icp nicht leben, 
kann ich mich selbst nicht verstehen. [...] In den Falten ihres Kleides berg' ich 
mein Gesicht, wenn ich mich schäme, wenn eine Gefahr zu nahen scheint, und 
in jedem Augenblick, wo mir die große Welt nicht zu meinem kleinen Verstand, 
zu meiner kleinen Taille, zu meiner kindischen Laune und dem wählerischen 
Appetit passen wil1 17 . 


Wie schon erwähnt wurde, ist der größte Teil des Werkes Ein Jugend- 
leben Wilhelms Jugendliebe gewidmet. Wilhelm hat von seinen Eltern 
ein kleines Gut geerbt und versucht dort zu wirtschaften. Nach dem 
Tod seiner Eltern fühlt er sich vereinsamt. Dank des Zufalls, daß sein 
Onkel in der Nachbarschaft wohnt, findet er in dessen Hause freund- 
liche Aufnahme und verliebt sich in des Onkels Pflegetochter Agnes. 
Diese hegt auch für Wilhelm ein inniges Gefühl, das sie jedoch lange 
verschweigt Ihre "romantische" Liebe wird lange Zeit auf die Probe ge- 
stellt. Verschiedene Zwischenfälle stehen dem ersehnten Glück im We- 
ge. 
Parallel als Nebenhandlung wird die Liebe von Wihelms Bruder zu 
Agnes Freundin Marie geschildert. 


14 Ibid., Bd. 1, S. 13. 
lS Ibid., Bd. 1, S. 14. 
16 Vgl. ibid., Bd. 1, S. 8. 
17 Ibid., S. 10.
		

/AUNC_015_21_016_0001.djvu

			16 


Weronika Jaworska 


Goltz .hat ,in sog. "Diskursen" und "Expectorationen" verschiedene 
Themen einbezogen, auf die er hätte verzichten können. 


Leider "ha:t er das dreibändige Werk trotz alles Zuredens nie verkürzt, es ver- 
sagt sich daher jeder Benutzung für Vorleser. Wenige selbst haben es für sich 
allein (ohne Auslassung) wirklich bis zu Ende gelesen. Didaktische Gespräche zie- 
hen sich endlos hin, der Zusammenhang ist oft unabsehbar. Die eigentlichen That- 
sachen sind allerliebst. Noch lebt ja in zahlreichen Anekdoten sein fröhliches 
Treipeh als Gutsbesitzer fort, und viele Schilderungen im Jugendleben erinnern 
daran 18. 


Agnesmußte sogar ein Tagebucq führen und dadurch beweisen, daß 
sie in der Lage sei, über verschiedene Probleme zu berichten. 
Es ist zu erkennen, daß Goltz in der Darstellung des Helden Wilheb:n 
sich selbst gemeint hat. Er gibt zu, daß er sich oft seiner schwärme- 
rischen und melancholischen Stimmung hingegeben hat. 


An mir schien ein Poet verdorben, ein Stilmaler, ein Musiker und zugleich ein 
Philosoph, um nicht zu sagen ein Theosoph 19. 


Das geschilderte Landleben erinnert an seinen Wohnsitz in Gollub. 
Goltz hat sehr genau die vielfältigen Tätigkeiten auf dem Bauernhof 
beschrieben, er charakterisierte die Bauern, betonte, daß sie sich in den 
meisten Fällen passiv verhalten 20, gibt eine Charakteristik der Knechte, 
u.a. auch polnisCher Knechte. Er stellt fest, daß die letzteren an Feierta- 
gen betrunken.und bei jeder Gelegenheit zum Prügeln bereit sind, aber 
ihre Arbeit besser als die deutschen Knechte ausführen. 


sie sind unwissend, unachtsam, nachlässig, und doch handlich, scharfsinnig, 
mutterwitzig und anstellig auf dem Punkt, in ihrem angestammten eigenen Kreise, 
bei ihrem zugewiesenen Geschäft, und ich wiederhole es: sie sind und können alles 
auf dem Punkt, in einer bestimmten Form 21. 


Voller Respe1it ist er für die arbeitsamen Knechte, die ungeachtet 
der Hitze oder, des Frostes von früh an bis tief in die Nacht hinein ihre 
scp.wereArbeit ausüben; 
wie sie jahrein jahraus alle Arbeitstage und jede Stunde Arbeiten verrichten, 
weiche den' stärksten Mann der gebildet'en Stände in einer halben oder Viertel- 
sfuride kreuzlahm und Vor Erschöpfung ohnmächtig machen würden 22. 
,'l¥i Gelegenheit beschreibt Goltz ein katholisches Kirchenfest, die 
sog. "Missi a"; er nennt es "Ablaß", es müßte aber "Mission" heißen. Die 
'<
 18:A,Pr o.we, .13ogumilGoZtz, .EineGedächtnis-Rede gehalten bei der BO.Wie- 
derkehr seines Geburtstages, Mitteilungen des CQppernicus-Vereins für Wissen- 
schaft u. Kunst zu Thorn, H. 3, Thorn 1881, S. 139. 
19 B. G 0'1 t z, op. cit., Bd. 2, S. 19. 
20 Vgl. ibid., Bd. 1, S. 51. 
21 Ibid., S. 222. 
22 Ibid., S. 225.
		

/AUNC_015_21_017_0001.djvu

			Ein Jugendleben von Bogumil Goltz 


17 


polnischen Herrschaften, die sich in der Kirche zusammengefunden ha- 
ben, schildert er folgendermaßen: 


Die üppig geschmückten Damen knieten mit ihren seidenen Roben und Pelzen 
ganz so demüthig mitten unter die Menge auf den Ziegelboden hin, und bekreuzten 
und verneigten sich ganz so zerknirscht gegen den Altar, wie Knecht und Magd. 
Die polnischen Edelleute verrichten den Gottesdienst mehr "pro forma", und über- 
lassen die Herzensandacht ihren ebenso liebenswürdigen als gottesfürchtigen 
Frauen 23. 


Dann folgt die Beschreibung der Prozession, in der angedeutet wird, 
daß die Landbewohner statt der Museen und Theater, die die Stadt be- 
wohner .zur Verfügung haben, sich mit dem Gottesdienst begnügen 
müssen. 
An einer anderen Stelle charakterisiert Goltz die polnischen Damen 
wie folgt: 


Diese Spanierinnen des Nordens (Polinnen - W. J.) haben schmachtende, lie- 
betrunkene, feuchtverklärte Augen, welche sie in italienische und spanische Augen 
umzuwandeln vermögen, und mit denen sie ebenso leicht Guido Reni's Magdalenen 
porträt iren können, als racheschnaubende Medäen. Endlich gehört zu ihren hin- 
reißendsten Schönheiten ein biegsamer Wuchs, von jener mittlern Größe, welche 
die Eleganz dictirt; ein Wuchs, der durch keine Schnürbrust versteift wird, viel- 
mehr in der Bekleidung köstlicher Seidenroben eine Taille von idealreizender Fein- 
heit bildet, an welcher die leiseste Bewegung eine lebengeschwellte werden und so 
die Grazie des unbekleideten Körpers wiedergeben muß 24. 


Die Ritterlichkeit der Polen ist dem Schriftsteller nicht fremd. Sogat 
ältere Ehemänner gelten als Musterbild der Zärtlichkeit und als galant 
ihren Frauen gegenüber 25. 
Goltz sieht aber nicht nur die positiven Seiten des polnischen Hoch- 
adels, sondern auch ihre Schwächen, er hebt sie hervor und stellt fest: 


Hätten diese Edelleute halb so viel Rasse und Mark in ihren Knochen, wie 
ihre Kutschpferde und Bauern, so wären sie heute noch eine Nation, wie sie denn 
immer noch als ein lebenskräftiges Volk bestehen 26. 


Ähnli
h äußert sich Goltz über den niederen Adel, den er "drobna 
Szlachta" nennt. Beklagenswert ist, daß die Gutsbesitzer sich wenig 
um Wirtschaft, Vieh und Gesinde kümmern 27. 
Goltz übt Kritik an den jungen polnischen Landadligen, die keinen 
Beruf erlernen wollen, ihre Zeit beim Kartenspiel vergeuden, sich tih:... 
nütze herumtreiben, auf Jagd gehen, unnötige Auslandsreisen tiIiter- 


28 Ibid., S. 153. 
24 Ibid., S. 160. 
25 Vgl. ibid., S. 16l. 
26 Ibid., S. 155. 
27 Vgl. ibid., S. 13.
		

/AUNC_015_21_018_0001.djvu

			18 


Weronika Jaworska 


nehmen, was zur weitgehenden Demoralisation und zum Elend des Lan- 
des führt 28. 
Es ist selbstverständlich, daß das Verhalten dieser Kaste, die eine 
Minderheit bildet, sich keinesfalls für die Gesamtheit der polnischen 
Jugend verallgemeinern läßt, ja es gilt nicht einmal ausnahmslos für 
die Vertreter dieser Klasse. 
Goltz beruft sich auf die Geschichte Polens und führt Gründe des 
Verfalls an. 


Denn eben auf diese innere Demoralisation, auf diese zersetzenden Elemente 
im Schoße des Staates selbst, im. großen wie im kleinen, auf den polnischen spricJ:1- 
wörtlich geworden eh Reichstag, auf die heillose Eifersucht, Selbstsucht, Unver- 
nunft un
 Liederlichkeit der Edelleute, [...] auf das unglaubliche Wirr- und Irrsal 
in ganz Polen wurde zunächst von dem verschlagenen und pOlitisch anwachsenden 
Rußland von Anbeginn systematisch und consequent mit vollkommenen Erfolge 
speculirt 29. 


Goltz stellt fest, daß Polen zu schwach war, um sich gegen die Macht 
Rußlands zu wehren. 


Polen ver<::.ndete an seinen beispiellos widersinnigen Institutionen, an seiner 
Unvernunft, seinem innern Zerwürfniß, seiner nackten baaren Natürlichkeit, durch 
welche es hinter der Civilisation, Cultur und Politik aller 
achbarstaaten und, mit 
Ausnahme der Türkei, hinter ganz Europa zurückblieb, sodaß der polnische König 
Sobieski den letzten ritterlichen Fürsten repräsentirt, ritterlich nicht blos in per- 
sönlicher Tapferkeit, wie Karl XII. von Schweden, sondern in großmüthiger Ge- 
sinnung und in höchst unpolitischer Resignation 80. 


Goltz ist also in seinem Urteil über die Polen sehr unterschiedlich. 
So bemerken wir in seinen Wertungen manchmal Lob und Zuneigung 
und manchmal kritische Urteile. In einigen Fällen gibt er nur die Be- 
schreibung der Verhaltensweise der Polen oder ihrer Sitten, Eigenschaf- 
ten, Charakterzüge ohne irgendeine Stellungnahme. Es läßt sich aber 
kaum feststellen, worin die Ursache für solches Verhalten liegt. Wider- 
sprüchliche Wertungen und Einstellungen betreffen jedoch keineswegs 
nur sein Verhältnis zu den Polen, sondern eine .ganze Reihe von Proble- 
men, was sich deutlich in seinen Werken nachweisen läßt. Möglicher- 
weise spielen hierbei charakterliche Gründe eine Rolle. 
Dies
 und auch ,ähnliche Aussagen und Bemerkungen Goltz' im Ju- 
gendleben in bezug auf Polen haben einen stereotypen und einseitigen 
Charakter, sind typisch für die preußischen Beamten, die einen solchen 
Standpunkt vertraten und auch beweisen wollten, daß der preußische 
Staat Recht zur Annexion der polnischen Gebiete hatte. Bogumil Goltz 


28 Vgl. ibid., S. 169. 
29 Ibid., S. 170. 
80 Ibid., S. 171.
		

/AUNC_015_21_019_0001.djvu

			Ein Jugendleben von Bogumil Goltz 


19 


hat diesen Standpunkt nicht überprüfen wollen, deshalb stimmen seine 
Aussagen mit dem authentischen Faktenmaterial nicht überein. Wer die 
Geschichte Polens nicht gut kennt, bekommt bei der Lektüre solcher 
Werke kein wahrheitsgetreues Bild der Verhältnisse, die damals herr- 
schten. 
. 
Die Schilderung der Jugenderlebnisse erinnert oft an Goltzens Erst- 
lingswerk. Aber nicht nur thematisch, sondern auch sprachlich sind die- 
se Erzählungen ähnlich. Weitere Nuancierungen gibt es nur gelegentlich 
bei Landschaftsbeschreibungen. Das Jugendleben kann also als eine 
Weiterführung des Buchs der Kindheit angesehen werden. In beiden 
Fällen ist die Anschaulichkeit der Sprache charakteristisch. 
Bei der Beschreibung der Natur wendet Goltz gern Metaphern an. 
Dieses Ausdrucksmittel gehört, wie schon bei der Betrachtung des 
Buchs der Kindheit betont wurde, zu den bevorzugten Sprachformen. 
Seine Äußerungen sind bildhaft. 


Die Natur verkleidet, verhärtet und verhüllt sich in der winterlichen Form 
und städtischen Lebensart, bis sie im Lenze die winterliche Maske abwirft und im 
Sommer wied£'r ganz flüssig, ganz heißblütig und wanderlustig wird. Wenn sie 
. dann endlich im Herbst ermattet, abgetragen und vom Fruchttragen gänzlich 
erschöpft ist, so sinkt sie dem alten, kalten, knarrenden, knurrigen und humoristi- 
schen Eheherrn mit der Allongenperücke von Schnee und den Augen von Eis in 
die Arme, und er ist es dann, der die in der Sommerszeit etwas liederlich und 
laridläuferisch gewordene Jungfer Natur zur Abkühlung, zur Abhärtung, Abbuße 
und Restauration in (ein Städieleben verzaubert .und in Mauern von Stein und von 
Eis 31. 


Ähnlich wie im Buch der Kindheit bedient sich Goltz im Jugend- 
leben verschiedenartiger charakteristischer Ausdrucksformen zu denen 
u.a. volkstümliche Redewendungen mit Wortpaaren wie z.B.: "über 
Stock und Stein" (S. 80), "in Lüften und Grüften" (S. 122), "drüber und 
drunter" (S. 42) gehören. 
Auffallend sind polnische Wörter, die der Schriftsteller mit Vorliebe 
in einzelne Sätze eingeflochten hat. Weil er mit Polen verkehrte, war 
ihm die polnische Sprache geläufig, so wie den Polen die Deutsche. 
Durch Anwendung dieser Vokabeln wollte er wahrscheinlich andeuten, 
daß ihm polnische Sitten, Denkweise und Lebensart vertraut waren. 
Einige sollen hier genannt werden: "Pan Pisarz" (Ökonom) (S. 15), 
"Krewnosc" (Blutsverwandtschaft) \(S. 15), "Tez to i mrÖz, ha"! (Ist mir 
das ein Frost, haI) "Dzie:6. dobry Jego mOSei" (Guten Tag dem gnädigen 
Herrn); "upadam do n6g" (d.h. einen Fußfall); "Wszystko dobrze?" 
(Alles gut?), "Bogu dziE
ka wszystko!" (Gott sei's gedankt, alles!) 
(S. 44) - Antwort des Wirtschafters; "Parowe" {Hohlweg mit Strauch- 


S1 Ibid., S. 39 f.
		

/AUNC_015_21_020_0001.djvu

			20 Weronika Jaworska 




"":' 
werk) (S. 152), "Probosc" (Propst), "Torben" (Bettelsäcke und lederne 
Taschen) (S. 154). 
Wir finden auch "verdeutschte" polnische Wörter, wie z.B. "Wasser- 
satscherken" (eingerührte Mehlsuppe - W. J.) (S. 24), (Mehlsuppe von 
kleingeriebenem Roggenmehlteig); "warschauer Barankenpelz", "Baran- 
kenmütze" (S. 152), (Schafpelz - W. J.), "Feldkruschken" (von grusch- 
ka, die Birne) (S. 50). 


* 


* * 


In dieser skizzenhaften Besprechung wurden die wichtigsten Proble- 
me, mit denen sich BogumilGoltz im Jugendleben befaßt hat, bespro- 
chen und beurteilt, andere nur erwähnt. 
Dieses Werk, das autobiographische Züge enthält, gibt die Möglich- 
keit, den Schriftsteller selbst besser kennenzulernen und den Verfasser 
des Jugendlebens dem Leser näherzubringen. 


Weronika Jaworska 


EIN JUGENDLEBEN BOGUMILA GOLTZA 


. (Streszczenie) 


Bogumil Goltz (1801-1870) - pisarz i publicysta, cieszyl siE: stosunkowo kr6tko 
dosyc duzq popularnosci q . 
Do najbardziej znanych i cenionych utwor6w nalezq Buch der Kindheit i Ein 
Jugendleben bE:dqce utworami autobiograficznymi. 
Wskazane byloby, azeby czytelnik wsp6lczesny mial moznose poznania tw6r- 
czosci tego pisarza mieszkajqcego od 1847 r. do swojej smierci w Toruniu i wy- 
glaszajqcego m.in. w tym miescie swoje odczyty. DziE:ki nim zdobyl popularnosc 
i uznanie publicznosci. 
Wartykule zostaly om6wione zagadnienia, kt6re Bogumil Goltz przedstawil 
wEin Jugendleben. Nalezq do nich wspomnienia z dzieciilstwa, milosc mlodzieilcza 
Wilhelma - bohatera tego utworu - zbyt rozwlekIe przedstawiona oraz stosunek 
do Polak6w, jednak obraz ten nie zawsze jest zgodny z fakta mi historycznymi. 
Ta idylla autobiograficzna pomaga lepiej poznae samego pisarza Bogumila 
G6ltza. R6wniez zadaniem artykulu jest przyblizenie czytelnikowi. sylwetki zapo- 
mnianego pisarza.
		

/AUNC_015_21_021_0001.djvu

			ACTA UNIVERSITATIS NICOLAI COP;ERNICI 
FILOLOGIA GERMAIilSKA V - NAUKI HUMANISTYCZNO-SPOLECZNE - ZESZYT 92 - 1978 


Katedra Filologii Germail.skiej 


Monika Posor 


ZUR ETHISCHEN PROBLEMATIK UND ZUR KOMPOSITION 
DES ROMANS NACHDENKEN aBER CHRISTA T. 
VON CHRIST A WOLF 


Res ü m e e. Der Artikel geht auf die Erzählerposition, die Figurenkomposition, 
die Handlungsführung sowie auf die Konfliktgestaltung im Roman ein. Die Ver- 
fass er in versucht eine ethische Deutung der Entwicklung der Hauptfigur, sie inter- 
pretiert die Entwicklungsstufen und die Einflüsse, die dazu geführt haben, und 
reflektiert über mögliche Wirkungen au
 den Leser. 


Vor den überlegungen zur ethischen Wertung des 1968 erschienenen 
Romans soll eine knappe Analyse der Komposition erfolgen. 
Eine junge Frau ist gestorben, ihr Leben wird hier erzählt. Es ist die 
Hauptgestalt des Werkes, Christa T., zu Hause Krischan genannt, die 
wir als sechzehnjährige Schüler in kennenlernen. Sie ist das &.ind ein- 
facher Eltern, Tochter eines Dorfschuhllehrers, in der Neumark gebo- 
ren. Ihre Lebensstationen kann man in kurzen Umrissen folgender- 
maßen schildern: Nach dem Zusammenbruch im Jahre 1945 ist Chri- 
sta T. Landarbeiterin, sie läßt sich dann als Neulehrerin ausbilden. In 
Leipzig studiert sie Germanistik, unterrichtet kurze Zeit an einer Ober- 
schule, heiratet einen Tierarzt. Mit ihm zieht sie ins Mecklenburgische 
und ist, wie schon von Kindheit an, anders als die andern. Dem Ausse- 
h,en nach ist diese Figur weniger portrrätiert. Die Autorin verna'Chlässigt 
die äußere Erscheinung, dafür wendet sie sich dem Inneren ihrer HeI- 
din zu, um den Leser etwas von dem wahren Menschen erfahren zu 
lassen. Im Roman wird Christa T.s Aussehen zwar erwähnt, es kann 
aber keineswegs als Beschreibung gelten. Im Mecklenburgischen fühlt 
sich Christa T. müde und schwach, sie wird krank, und trotzdem bringt 
sie drei Kinder zur Welt, baut gegen alle Widerstände, als Zeichen ihres 
Lebenswillens, ein Haus in einem von den Zentren entfernten Winkel. 
Bevor sie den nach eigenen Ideen geschaffenen Lebensraum beziehen 
soll, muß sie in die Klinik; dort besiegt sie noch die Krankheit, Leu-
		

/AUNC_015_21_022_0001.djvu

			22 


Monika Posor 


kämie, darf dann in das neue Haus ziehen, einen schönen Sommer- ge- 
nießen, sich über die Geburt des dritten Kindes freuen, ehe die Krank- 
heit wieder ausbricht, infolge der sie, viel zu früh, denn 35-jährig, 
stirbt. 
Die Katastrophe ist bereits zu Beginn des Buches geschehen. Die 
Ich-Erzählerin versucht durch Erinnerung Christa T.s Leben zu gestal- 
ten. Wie zeichnet Christa Wolf die Lebensstationen dieser Gestalt? 
Die Ich-Erzählerin, neben Christa T. eine .wichtige Figur des Ro- 
mans, berichtet über das Leben der Verstorbenen, sie versucht die Ge- 
schichte ihrer 1963 verstorbenen Freundin aufzuschreiben. Indem sie 
ihr nachtrauert, wird Christa T.s Leben aufgerollt. 
Die zweite Hauptgestalt, die Ich-Erzählerin, ist Christa T.s Gene- 
rationsgenossin. Sie stammt aus derselben Gegend, auch sie wird Lehrerin, 
Ehefrau und Mutter. Der Leser erfährt nur einiges über sie, also die Be- 
richtende, mehr dagegen über diejenige, über welche berichtet wird, also 
sowohl über die Ich-Erzählerin wie auch über Christa T. Die Erzählerin 
versucht einige Jahre nach Christa T.s Tod deren Geschichte aufzu- 
schreiben. Sie versucht aus eigener Erinnerung, aus dem bruchstück- 
haften Nachlaß an Aufzeichnungen der Schul- und Studienkameradin, 
aus Bemerkungen des Mannes, Hinweisen von Freunden der Christa, oder 
auch Mutmaßungen und Fiktionen, das Leben der Verstorbenen zu re- 
konstruieren. Allerlei Dokumente, die die Tote hinterlassen hat, per- 
sönliche Aufzeichnungen, literarische und germanj.stische Arbeiten bil- 
den das Material zur Rekonstruktion dieser Biographie. Der "Lebens- 
lauf" ist durch Meditationen unterbrochen.Christa T.s Erlebnisse sind 
nicht c
ronologisch dargestellt. Die Autorin arbeitet mit Vor- und 
Rückblenden, dokumentarischer Realismus wechselt ab mit lyrisch-ele- 
gischenPassagen. Zitate aus Christa T.s hinterlassenen Papieren werden 
ergänzt durch eigene Erinnerungen der Ich-:-Erzählerin; Auskünfte drit- 
ter Personen, Erfindungen bilden das Gesamtbild der - Verstorbenen. In 
den Reflexionen der Erzählerin wird das Bild der Hauptfigur lebendig. 
Auf diese Weise ist der Charakter und das Wesen Christa T.s ein- 
dringlich dargestellt 
orden. Haase hat mit Recht hervorgehoben: 
Selten wohl ist in unserer jüngsten Literatur der Charakter und das Wesen 
einer literarischen Gestalt so eindringlich dargestellt worden wie bei dieser Chri- 
sta T., kaum bisher wurde in das Innere eines Menschen so tief hineingeleuchtet. 
Es wird bohrend danach gesucht, was den Kern dieses Menschen ausmacht 1. 


Christa Wolf spornt zur Reflexion an, über den Sinn einer solchen Ge- 
stalt nachzudenken. Der Leser soll nicht nur das Geschehene wahrneh- 


1 H. Ha ase, Nachdenken über ein Buch, Neue Deutsche Literatur, 4/1969, 
S. 175.
		

/AUNC_015_21_023_0001.djvu

			Zur ethischen Problematik und zur Komposition... 


23 


men, registrieren, er soll diesen Prozeß auch vollziehen und sich mit 
Christa T. auseinander setzen. 
Was war Ch. Wolfs Voraussetzung, solch eine Gestalt zu profilieren? 
Weshalb stirbt Christa T. so früh? 
In Anlehnung an die Meinung K. Frankes 2 ist zU beantworten; weil 
auch die reale Christa T., die ja gelebt hat, früh starb. Ch. Wolfs Aussa- 
ge soll diese Behauptung belegen. 


"-
."'.''''.'-.
'''1 


Ein Mensch, der mir nahe war, starb, zu früh. Ich wehre mich gegen diesen 
Tod. Ich suche nach einem Mittel, mich wirksam wehren zu können. Ich schreibe, 
suchend. Es ergibt sich, daß ich eben dieses Suchen festhalten muß, so ehrlich wie 
möglich, so genau wie möglich 3. 


Christa T.s früher Tod zwingt uns, sich mit ihren Problemen zu be- 
schäftigen, über ihren eigenartigen, außergewöhnlichen Charakter nach- 
zudenken. Dem Roman können wir entnehmen, daß für Christa T.s 
Lebensweise Resignation und Depressionen charakteristisch waren. Fol- 
gende Beispiele mögen dies veranschaulichen. Im Brief an ihre Schwe- 
ster wird sich Christa T. u.a. der Ausweglosigkeit bewußt: 


Am nächsten Morgen schon begann das, was die Dame Schmidt respektvoll 
ihre (Christa T.s) 'Krankheit' nannte, das Herumsitzen und Sich-nicht-Rühren, zwei 
Tage lang,... [...] In dem Brief steht aber, daß sie sterben' wollte und sonst zu nichts 
Lust hatte 4. [Oder:] Ich weiß nicht, wozu ich da bin. Kannst Du verstehen, was 
das heißt? Ich erkenne alles, was falsch an mir ist, aber es bleibt doch mein Ich, 
ich reiß' es doch nicht aus mir heraus! 5 


Aber nicht nur Resignation ist für ihre Reflexionen kennzeichnend. 


Eine Kälte in allen Sachen. Die kommt von weit her, durchdringt alles. Man muß 
ihr entweichen, ehe sie an den Kern kommt. Dann fühlt man sie nicht mehr. Ver- 
stehst Du, was ich meine? , 
Menschen, ja. !ch bin kein Einsiedler. Du kennst mich. Aber kein Zwang darf 
dabeisein, es muß mich zu ihnen drängen. Dann wieder muß ich allein sein können, 
sonst leide ich. Ich will arbeiten, Du weißt es - mit anderen, für andere. Aber 
meine Wirkungsmoglichkeiten sind, soviel ich sehe, schriftlicher, mittelbarer Na- 
tur. Ich muß mich mit den Dingen in Stille, betrachtend, auseinandersetzen kön- 
nen... Das alles ändert nichts, unlösbarer Widerspruch an meiner tiefen Überl:Ün- 
stimmung mit dieser Zeit 6. 


Was verursachte es daß Ch. Wolf eine Gestalt profilierte, ,deren Flucht 
nach innen, Beschäftigung mit sich selbst und Abkehr von der Teil- 


.. 
2 K. Fr an k e, Ihrer Generation voraus, Frankfurter Hefte, 7/1970, S. 525. 
3 Ch'. Wo I f, Selbstinterview, [in:] Lesen u.nd Schreiben, Darmstadt und Neu- 
wied 1972, S. 76. 
4 Ch. Wolf, Nachdenken über Christa T., Halle a. ,Saale 1968, S.89. 
5 Ibid., S. 90. 
6 Ibid., S. 91.
		

/AUNC_015_21_024_0001.djvu

			24 


Monika Posor 


.. 


nahme an dem aktiven gesellschaftlichen Leben stark betont wird? Ich 
bin dazu geneigt zu behaupten, im Werk spiegelt sich das Widerspruchs- 
volle und Vieldeufige der zeitgenössischen Wirklichkeit wider. Diese 
Widersprüche zu entdecken und zu beschreiben macht das Werk pro- 
duktiv und bedeutet, die Menschen zu verändern und zu bewahren. 
Ch, Wolf entdeckte das ihr Eigene und verschmolz Thema und Stoff da- 
mit und gelangte dadurch zu literarischer Originalität. 
Das Werk provoziert zu einem Standpunkt, es versucht nicht von 
etwas zu überzeugen, sondern eröffnet ein ganzes Weltbild, versucht das 
Psychologische der Hauptfigur, Christa T., zu durchdringen und die mit 
ihr verbundenen Fragen klären zu helfen. Der Autorin ging es um die 
innere Dramatik dieser Gestalt. Sie hat die Spannung zwischen dem 
suchenden, fragenden Individuum und einer Gesellschaft dargestellt. 
Christa T.s Gestalt ist darauf angelegt, Erlebnisse unter neuen histo- 
rischen Bedingungen vorzuführen.. Die HeIdin ist stark in ihrem Ringen 
um das Ich, schwach dagegen in der Anpassungsmöglichkeit an die 
Zeitumstände. Sie wird sogar von der Autorin in Frage gestellt. 
Mit den Kritikern, die die Meinung vertreten, "Chr. Wolf findet kei- 
ne Distanz zu ihrer HeIdin. Pessimismus wird zur ästhetischen Grund- 
stimmung des Buches" 7 möchte ich polemisieren. Daß Christa T. in die 
Idylle flüchtet und nicht kämpft, daß sie sich nicht bemüht, ihr empfind- 
liches und mysteriöses Wesen zu ändern, sich zu entfalten, daß sie kein 
Vorbild, sondern nur ein Beispiel ist, das ist kritikwürdig, aber nicht 
verurteilenswürdig. Einen nur vorbildlichen Menschen kann es gar nicht 
geben. Gerade von den Schwächen und Stärken dieses Beispiels soll ge- 
lernt werden. Christa T. kennzeichnen nicht nur negative Merkmale, 
sondern auch positive. Ihr ethisches Verhalten als Frau und Mutter 
kann nicht bemängelt werden. Sie erfüllt Mann und Kindern gegenüber 
ihre Pflicht, gleichzeitig will sie aber mehr über sich selbst erfahren. 


Niemanden geht sie um Hilfe an, kämpft um sich mit sich selbst, sieht auch 
keinen anderen Widersacher. rfa mag sie so unrecht nicht gehabt haben. Sie weiß 
nun: Das kann Vorspiel gewesen sein, jetzt erst wird es ern::;t. [...} Anpassen ler- 
nen! Und wenn nicht ich es wäre, die sich anzupassen hätte? - Doch so weit ging 
sie nicht 8. 


Die Beschreibung des Rückzuges der HeIdin aus der Gesellschaft ist 
nicht unbegründet. Christa T. ist keine fiktive Figur, deswegen läßt sie 
sich von der Autorin nicht nach Belieben formen. So ist Christa T. ge- 
wesen. Grundsätzlich kann sie kein Vorbild sein und deshalb vermissen 


7 H. S ach s, Verleger sein heißt ideologisch kämpfen, Neues Deutschland, 
132/1969, S. 4. 
8 Ch. Wo I f, Nachdenken..., S. 95.
		

/AUNC_015_21_025_0001.djvu

			Zur ethischen Problematik und zur Komposition... 


25 


wir den positiven Helden in diesem Roman. Ch. Wolf war es aber daran 
gelegen, gerade auf sie, auf Christa T., zu zeigen, ihr Schicksal fragend 
zu umkreisen. Die HeIdin nimmt das Leben als das was es ist - als 
einmalig, deshalb möchte sie es glücklich und frei verbringen. 
Ist die Hauptgestalt durchschnittlich? Ja, mit durchschnittlichen 
Erlebnissen ihrer Generation, nichts Außergewöhnliches und doch, wie 
es H. Haase betont, anders als andere, "scheu und unbefangen zugleich, 
leidenschaftlich und nüchtern", sie wirkt anziehend und gleichzeitig 
unnahbar-sie hat den seltensten Charakter 9. 
Das Fehlen einer starken Persönlichkeit im Roman ist. zu bemerken. 
Damit soll nicht gesagt werden, Ch. Wolf sei es mit ihren Aussagen 
nicht gelungen, ein klares und eindeutiges Bild von Christa T. zu schaf- 
fen. Im Gegenteill Mit viel Mühe und erstaunlichem Einfühlungsvermö- 
gen fühlt sich die Autorin in die Gedanken und Handlungsmotive der 
Christa T. ein. Konfliktszenen aus dem Leben der HeIdin, ihre Begeiste- 
rung für Kunst u.a.m. wird eingehend gezeichnet. Als Gegenargument 
zu einigen Beurteilungen, Christa T. sei Außenseiterin, Versagerin u.ä. 
gewesen, möchte ich, mit H. Haase übereinstimmend, die Meinung ver- 
treten, b
i Christa T. ist ein Wechsel .zwischen aktivem Handeln und 
Resignation zu bemerken und man sollte nicht nur das Pessimistische 
hervorheben, sondern auch das Optimistische. Beim Kennenlernen des 
außergewöhnlichen Charakters von Christa T., ihres Lebens und Han- 
delns seit der Endphase des Krieges - mit Rückblicken bis in die drei- 
ßiger Jahre, erfahren wir, daß sie "sich für diese Welt des Friedens und 
des Sozialismus entscheidet..." Ihre "Bereitschaft, dem Neuen zum 
Durchbruch zu helfen, zu kämpfen, verläßt Christa T. nie" 10. Ihr Be- 
kenntnis zum Leben, den 
nspruch, wahrhaftig zu sein, stellte sie an 
sich selbst, sie versuchte, diese Forderungen zu realisieren. Und gerade 
Christa 'T.s Bekenntnis zu unserer Zeit macht uns diese Gestalt wert- 
voll 11, schreibt H. Haase. 
Es hätte deutlicher beschrieben werden können, daß Christa T. als 
ganzer Mensch wirkte. Wie auch in anderen kritischen Abhandlungen 
schon betont wurde, hatte Chr. Wolf den Charakter und das Wesen 
einer literarischen Gestalt eindringlich dargestellt und den Reichtum 
dieser Christa T. herausgearbeitet. Mit den Augen der trauernden Freun- 
din wird alles gesehen. Was macht den Lebenslauf der Christa T. nach- 
denkenswert? Der Versuch, zu sich selbst zu kommen. Dadurch, daß die 
problematische Frage, die das Becher-Motto stellt, nicht beantwortet 
wird, macht diese Fragestellung bohrender und produktiver. Gerade das 


9 H. H 
 ase, op. cit., S. 175. 
10 Ibid., S. 176 f. 
11 Ibid., S. 179.
		

/AUNC_015_21_026_0001.djvu

			26 


Monika Posor 


gehört zu dem Wertvollen des Werkes von Christa Wolf, weil es zu 
einem Standpunkt provoziert. Das Werk verlangt, das Innere der Haupt- 
gestalt zu durchdringen und die mit ihr verbundenen Fragen klären zu 
helfen. Indem Ch. Wolf die Spannung zwischen dem suchenden, fragen- 
den Individuum und einer Gesellschaft dargestellt hat (eine Gestalt, die 
nicht orientierend war), verlangt sie vom Leser das schöpferische 
Weiterdenken. Sie überläßt ihm das Deuten und fordert ihn zum Nach- 
denken auf. 
Die Einzelschicksale der Nebengestalten des Romans werden zwar 
ins Werk einpezogen, sie sind aber nur im Zusammenhang mit der 
Geschichte Christa T.s, mit ihrer Persönlichkeitsentfaltung zu sehen. 
Deshalb wird hier sogar auf einen spärlichen überblick verzichtet, weil 
das Einfühlungsvermögen des Lesers in die Psyche dieser Menschen sehr 
gering ist. Ch. Wolf geht nur in der Hauptgestalt auf, in den Nebenfigu- 
ren leider nicht. 
Eine wahrheitsgetreue, künstlerische Gestaltung des Lebens soll so- 
wohl die schwersten Konflikte und Widersprüche als auch das Neue und 
Schöne des Lebens einschließen. Die Darstellung von Konflikten ist eine 
höchst komplizierte und schöpferische Sache des Künstlers, die teilweise 
von seiner individuellen Sicht der Welt abhängig ist. Ähnlich kann die 
Rezeption der Konfliktinhalte eines literarischen Werkes durch die Le- 
ser verlaufen. 
Wie können wir die K(mfliktgestaltung im Roman Nachdenken über 
Christa T. bewerten? 
Christa T., deren Verhaltens- und Handlungsweise wir die größte 
Aufmerksamkeit schenken, ist eine Gestalt aus dem Leben. Ihre Nor- 
malität, trotz des eigenartigen Charakters, belleichnet die Ich-Erzählerin, 
bezeichnen die vielen Konfliktszenen aus dem Leben der HeIdin, die 
Berichte von künstlerischer Begeisterung, von Unaufrichtigkeit, von 
Anpassung. Christa T. nimmt das Leben als das, was es ist - als ein- 
malig. Sie möchte es deshalb frei leben, glücklich leben. Sie erkennt, 
welche Voraussetzungen sie dafür braucht, sie muß die Dinge sehen, wie 
sie stnd. Sie ist jemand, der sich und andere ständig beobachtet, heraus- 
fordert, der meint, eine neue Ordnung brauche auch neue Menschen. 
Ch. Wolf beschreibt Christa T. - und bestreitet zugleich, da.ß Christa T. 
ein Vorbild sei. Sie (Christa T.) versucht immer wieder sich anzupasSen, 
sie fühlt sich den Angepaßten unterlegen, sie fühlt sich unzeitgemäß, 
nicht lebenstüchtig, sie weiß nicht, wozu sie da ist, und weiß es doch 
genau. Sie ist sich dessen bewußt, daß es ihrer Generation nicht möglich 
ist, so zu leben, wie sie zu leben versucht. Wie soll man Christa T.s Hal- 
tung verstehen? Will die Autorin solch ein Verhalten als beispielhaft 
empfehlen? Soll diese Haltung des Zweifels die einzig richtige sein?
		

/AUNC_015_21_027_0001.djvu

			Zur ethischen Problematik und zur Komposition... 


27 


Herausragend ist Christa T. nur durch ihren Wunsch "nichts weiter als 
ein Mensch zu sein". Warum flüchtet Christa T. nach innen? Etwa weil 
sie dem Zwiespalt zwischen ihrem Anspruch und dem Anspruch der 
Gesellschaft nur so entgehen kann? Oder weil es dafür nur private Lö.,. 
sungen gibt: Lösungen wie Heiraten, Kinderkriegen usw. Dieser kleine 
Konflikt der HeIdin ist ein Teil des Großen, trägt zu diesem bei. Vom 
Autor erwarten wir größtenteils einen Ausweg oder Hilfe. Nicht immer 
erhebt er einen Anspruch darauf, daß seine Werke das bringen, was er. 
sagen möchte. Der Autor kann zu Konflikten im Leben anders stehen, 
als er es in seinen Werken tut. In diesem Zusammenhang kann man sich 
den Vorwürfen widersetzen, daß im Roman Nachdenken über Christa 1'. 
Resignation und Pessimismus dominieren und daß hier die deutliche 
ästhetische Parteinahme der Autorin fehle 12. Wirklicher Pessimismus 
liegt dort vor, wo man bestreitet, daß schlechte Zustände durch mensch- 
liche Kraft und Praxis verändert und verbessert werden können. 
Dies ist hier nicht der Fall. Christa T. konnte sich durch gemeinsames 
Tun aus den konfliktreichen Ve,rhältnissen ihrer eigenen Existenz zu 
befreien versuchen. Es läßt sich feststellen, daß ihr der Wille dazu 
fehlte. Es entstand in ihr ein Konflikt zwischen Wollen und Können, 
der auf widerspruchsvolle Eigenheiten zurückzuführen ist. Ch. Wolf 
stattet ihre HeIdin mit Bereitschaft aus, dem Neuen zum Durchbruch 
zu helfen und zu kämpfen und bringt auf diese Art und Weise den gah- 
zen Menschen hervor. Mit den kritischen Vorwürfen polemisierend, ist 
zu betonen, daß die Autoringerade hier eine Widerspiegelung der Dy- 
namik des Lebens gestaltete. Literatur, die realistisch sein will, muß 
Konflikte enthalten, und danach strebte die Autorin. 
Die HeIdin stellte sich die Forderung, wahrhaftig zu sein, und ver"' 
suchte, dieses Vorhaben zu realisieren. Haase schreibt dazu: 


Eine solche Konzeption, eine solche poetische Idee konnte nur in einer Welt 
verwirklicht werden, in der dieser humanistische Anspruch nicht mehr von vorn- 
herein zum Scheitern verurteilt ist, sondern in der sich dem Menschen echte 
Möglichkeiten dafür eröffnen. Felix Krull und Joseph K. stehen von Anfang an 
E'irier fremden und feindlichen Welt gegenüber. Sie betrügen sie oder zerbrechen 
daran, ihr Menschenantlitz entstellend oder verlierend. 'Christa T. hatte mit uns 
das GlÜck, in dem Alter, in dem man mit Leidenschaften rechnet, gezwungen zu 
werden, sich selbst hervorzubringen'. Wer zwingt sie dazu? Es sind neue gesell- 
schaftliche Bedingungen, es ist der Sozialismus, die diesen Zwang ausüben, die den 
Menschen vom Druck des Fremdseins befreien, die ihn als das nehmen und als 
das verbrauchen, was er ist: er selbst, und die ihn gleichzeitig veranlassen, diese 
seine Persönlichkeit auszubilden und zu entfalten. Das ist ein Prozeß, der sich 
nicht leicht vollzieht, der sehr widerspruchsvoll ist - sowohl was die Entwicklung 


12 E. Si mon s, Das Andersmachen von Grund auf, Weimarer Beiträge, Berlin 
1969, Sonderheft, S. 201.
		

/AUNC_015_21_028_0001.djvu

			28 


Monika Posor 


der Gesellschaft anbetrifft als auch für jeden einzelnen. Eben diesen Prozeß durch- 
läuft Christa T.13 


Obwohl das Leben der HeIdin abwechselnd zwischen Aktivität und 
Resignation verläuft und der am Anfang angedeutete frühe Tod den Le- 
ser traurig stimmen kann, "gewinnt doch das Leben der Christa T. mit 
dem Fortgang des Geschehens mehr und mehr an Profil im Hinblick 
auf die zugrunde liegende poetische Idee, der Selbstverwirklichung des 
Menschen im Sozialismus" 14. Christa T.s wertvolles Bekenntnis zu ihrer 
Zeit nach all den Konflikten und Gefährdungen - in dieser Gestalt 
will uns Ch. Wolf ein Beispiel dafür anbieten.. "Kein Vor-Bild; sondern 
ein Beispiel. Von den Stärken und den Schwächen dieses Beispiels soll 
gelernt werden" 15. 
Gewiß lassen sich im Werk einige Aspekte bemerken, die nicht opti- 
mistisch sind, Z.B. Christa T. und ihre Freunde treten in der Nacht auf 
den Balkon, um den Sputnik zu beobachten. Aber umsonst. 


Wir schütteten den letzten Wein in den Apfelbaum. Der neue Stern hatte sich 
nicht gezeigt. Wir froren und gingen ins Zimmer, das Mondlicht fiel herein. Ihr 
Kind schlief, sie trat an sein Bett und sah es lange an. Alles kann man nicht ha- 
ben, das weiß man, aber wem nützt das schon? 16 


Oder wenn sich Christa T. "unfähig bekennt, die Dinge so zu sagen, 
wie sie sind". Christa T.s Staatsexamenarbeit über Theodor Storm zeugt 
aUCh davon. Einige Züge des Dichters Storm werden als vorbildlich 
eJ1'tf1(unden, die zugleich für Christa T. charakteristisch sind: Genauig- 
kc:!it, Gefühlsreichtum, Empfindlichkeit und Künstlertum, man könnte 
. es als Rezeption humanistischer und realistischer Traditionen in der Ge- 
,genwart betrachten. Nur Christa T.s kritische und selbstkritische Stel- 
lung dazu ist bedenklich. 


Die Konflikte ergreifen den ganzen Menschen, zwingen ihn in die Knie und 
vernichten sein Selbstgefühl. Aber sie vertragen ja auch alle miteinander nicht 
allzuviel,..,17 [oder:] Ihn hat der Konflikt zwischen Wollen und Nicht-Können in 
den Lebenswinkel gedrängt... 18 


Als Bestimmung von Storms Werk: . "Die Rettung der Poesie vor der 
drohenden Zerstörung der menschlichen Pers'önlichkeit am Rand des 
Geschehens" 19. 
In der Kritik ist treffend darauf verwiesen worden, es sei ein denk- 
13 H. Ha ase, Nachdenken..., S. 177. 
14 Ibid., S. 178. 
16 Ibid., S. 179. 
18 Ch. Wo I f, Nachdenken..., S. 181. 
17 Ibid., S. 122. 
18 Ibid., S. 123.< 
19 Ibid., S. 121.
		

/AUNC_015_21_029_0001.djvu

			Zur ethischen Problematik und zur Komposition... 


29 


bares Urteil \iber Storm, aber gleichzeitig ein hartes Urteil über die poe- 
tischen Bemühungen der Christa T., im Grunde also auch über ihre 
Bemühungen um Selbstverwirklitchung. Man hat Bedenken, wenn nicht 
nur die Kritik an den subjektiven Grenzen des Dichters Storm auf 
, 
Christa T. bezogen ist, sondern auch die objektive gesellschaftliche Si- 
tuation des 19. Jahrhunderts auf die Gegenwart übertragen wird. Die 
drohende Zerstörung der menschlichen Persönlichkeit! Die Vernichtung 
des menschlichen Selbstgefühls! Die Betrachtungen Christa T.s zu Storm 
sind treffend und feinsinnig, aber sie werden notwendigerweise immer 
wieder problematisch, wenn sie gleichzeitig unsere Zeit erhelle
 sollen. 
Ebenso könn
n wir die schon erwähnte Behauptung der HeIdin, "Ich 
weiß nicht, wozu ich da bin" 20. als absolut nichts Positives betrachten. 
Die Unentschlossenheit und das Widerspruchsvolle, die sich im Werk 
feststellen lassen, also die "Stärken und Schwächen" des Buches, wider- 
spiegeln den Konflikt zwischen Individuum und Gesellschaft, heben das 
Problematische: "die Einheit von ganz Persönlichem und Theore- 
tischem"21 hervor, schildern die neue Welt, 


...denn die neue Welt, die wir unantastbar mache:n wollten, und sei es dadurch, daß 
wir uns wie irgendein Ziegelstein in ihr Fundament einmauerten - sie gab es 
wirklich. Es gibt sie, und nicht nur in unseren Köpfen; und damals fing sie für . 
uns an. 'Was aber immer geschah oder geschehen wird, es i
 und bleibt unsere 
Sache' ... 


schreibt H. Kähler dazu. Von dem konfliktgeladenen Verhältnis, das 
Christa T. zu ihrer eigenen Existenz besessen hat, erfährt der Leser 
nicht nur, er wir d zur Teilnahme an diesem Prozeß des Nachdenkens 
angeregt und vollzieht es auch nach. Wir begleiten Christa T. in Gedan- 
ken in den ersten Nachkriegsjahren und in der DDR, in der sie das 
Wachsen einer "neuen Welt", der sie sich zugehörig weiß, erlebt. Ihre 
einzelne, widerspruchsvolle. Existenz ist Teil der Existenz dieser Gesell- 
schaft. Die Konflikte, die sie durchlebt, bewegen sie eben deshalb, weil 
sie sich nicht auf einen Beobachterstandpunkt außerhalb ihrer Welt be- 
gibt, sondern sie als ihre ureigene empfindet. 
Christa T. ist nicht bereit, Diskrepanzen zwischen Ideal und Wirklichkeit, 
zwischen gesellschaftlichem Programm und derzeitiger Verwirklichung hinzuneh- 
men. So sehr sie sich bemüht, in die gesellschaftliche Entwicklung zu Beginn der 
fünfziger Jahre 'hineinzupassen', sie weicht doch davor zurück, sich selbst einen 
Namen aufzudrücken 22. 


20 Ibid., S. 90. 
21 K. Gei s sie r, ZUT RomanliteTatuT im zwanzigsten JahT deT Deutschen De- 
mokTatischen Republik, Wissenschaftliche Zeitschrift der Friedrich-Schiller-Uni- 
versität Jena. Beiträge zur Literaturwissenschaft, 1971, H. 3, S. 480. 
ft P. G u gis c h, ChTista Wolf, [in:] LiteTatur deT DDR in Einzeldarstellungen, 
hrsg. von H. J. Ge erd t s, Stuttgart 1972, S. 409.
		

/AUNC_015_21_030_0001.djvu

			30 


Monika Posor 


I 


Die gesellschaftliche und künstlerische Bedeutung des Romans wer- 
tend, muß gesagt werden, daß durch den etwas spezifischen Aufbau des 
Charakters von Christa T. und ihre Verhaltensweisen in der gesellschaft- 
lichen Wirklichkeit sowie die psychologisch vertiefende Darstellung im 
Werk der Leser zum Mitdenken aufgefordert wird. Schon alleinChri- 
sta T.s Anderssein lenkt die Aufmerksamkeit auf sie. Der Mensch steht 
also im Mittelpunkt des Romans und damit auch das Leben der Mit- 
menschen. 
Christa Wolf gestaltet hier einige sie bewegende Probleme der Ge- 
genwart, davon zeugen die im Werk vorhandenen Reflexionen über das 
Bild des soziali
tischen Menschen, über Wissenschaft, Kunst oder über 
Politik. Alles wird mit den Augen der trauernden Freundin gesehen 
oder es entspringt den mitgeteilten Meinungen der HeIdin. 
Ist Christa T.s Lebenslauf für den Leser auch wirkHch nachdenkens- 
wert? Bestimmt. In ihrem Lebenslauf verfolgen wir ihren Versuch, zu 
sich selbst zu finden, sie selbst zu sein, ihre endlose Fragestellung, weil 
für sie nichts klar ist. Christa T.s Kampf gegen den Tod: "Ich will leben 
und muß sterben" 23 zeugt von ihrer Verbundenheit mit dem Leben und 
von ihrer Auseinandersetzung mit den Problemen. "Nichts kann man 
sich wünschen, als an den wirklichen Freuden und den wirklichen Lei- 
den seiner Zeit teilf:uhaben" 24. 
Wir sollten Christa T.s Lebensgeschichte, ihr individuelles Schicksal 
als Grundfragen der Epoche betrachten. Aus dem von P. Gugisch Ge- 
sagten ergibt sich, daß Ch. Wolf hohen Anspruch an den Leser, aber 
auch an die Titelgestalt des Buches stellt. Seines Erachtens ist es Ch. 
Wolf nicht voll gelungen, ein Kapitel jüngster Zeitgeschichte von einer 
Lebensgeschichte her zu erfassen, weil die kriti	
			

/AUNC_015_21_031_0001.djvu

			Zur ethischen Problematik und zur Komposition... 


31 


einen neuen Grad von Wahrheit, \Ton Genauigkeit" 26, hebt G. WilmaIins 
mit Recht hervor. 
Die Autorin gelangte zu einem neuen Verständnis von Realität, das 
sie theoretisch im Band Lesen und Schreiben zum Ausdruck brachte, "so 
wäre es richtig, daß wir, schreibend, die Welt neu erfinden müssen?" 27. 
Im Roman Nachdenken überChrista T. gestaltet die Autorin ihre HeI- 
din, denkt über sie nach, setzt s!ch aber auch mit künstlerischen und 
gesellschaftlichen Fragen auseinander. Ihre theoretischen Voraussetzun- 
gen für die Schriftsteller generation, der sie angehört, formulierte sie 
folgendermaßen: "Vielleicht wird unser Beitrag zur Literatur darin be- 
stehen müssen, daß wir den Mut finden, unseren eigenen Lebensstoff 
schonungslos und wahrheitsgetreu zu erzählen" 28. Prosa ist also für 
Ch. Wolf eine Gattung, in der man Verhaltensweisen vorführen und 
zugleich über sie nachdenken kann. Diesen Vorbemerkungen wird die 
Autorin im Roman gerecht. Sie geht von einem Sonderfall aus und wen- 
det ihre Hauptaufmerksamkeit nicht nur der positiven Darstellung des 
Neuen und Fortschrittlichen zu, sondern weist auch auf Mängel und 
geringe ästhetische Qualität des neuen Menschenbildes hin. Dies stimmt 
mit ihrer Forderung überein: "Kunst muß auch Fragen aufwerfen, die 
neu sind, die der Künstler zu sehen glaubt, auch solche, für die er noch 
nicht die Lösung sieht" 29. ChristaT.s Dasein und Leben erfüllte sich 
eigentlich nur in Familie und Freundschaft, in der Anteilnahme am 
Beruf des Mannes und im Bau eines Hauses für ihre Familie. Leider 
konnte sie si,ch beim Aufbau einer neuen Gesellschaft nicht einfügen, 
und gerade das wird bemängelt, es fehlt ihr die Überwindung und Lö- 
sung solcher Konflikte. Meines Erachtens dürfen diese Fehler und Män- 
gel nicht als Hemmnisse betrachtet werden, sondern als Ansporn, aus 
ihnen Schlüsse zu ziehen und Entscheidungen zu treffen. Christa T. 
konzentrierte sich auf die "kleine Welt", die ja zur Grundlage einer 
Gesellschaft gehört, und zum Aufbau und Bestehen einer neuen Gesell- 
schaft beiträgt. 
Die Autorin schreibt über die, zwar mißlungenen, schriftstellerischen 
Versuche der Christa T. und schildert somit ein Geschehen nicht nur 
als Lebensvorgang, sondern auch als Kunstvorgang. Ch. Wolf greift 
hiermit das Problem des Künstlers und des Schaffens in der Gegenwart 


26 G. W i 1 man n s, Christa Wolf, [in:] Deutsche Dichter der Gegenwart. Ihr 
Leben und Werk, hrsg. B. von W i 8 S e, Berlin 1973, S. 615. 
27 Ch. Wolf, Lesen und Schreiben, Aufsätze und Betrachtungen, Berlin 1972, 
S. 211. 
28 Ch. Wo I f, Gegenwart und Zukunft, Neue Deutsche Literatur, 1/1971, S. 69 f. 
und 70. 
29 Ch. W 0 I f, Gute Bücher und was weiter? Neues Deutschland, 348/1965, S. 12. 


.
		

/AUNC_015_21_032_0001.djvu

			32 


Monika Posor 


auf; den Sinn des Schaffens und die damit verbundenen Schwierigkei- 
ten. F. R.s 30 Feststellung ist beizupflichten, Ch. Wolf will den Beweis 
erbringen, daß die sozialistische Literatur sich auch und gerade der fein- 
sten Nuancen des Gefühlslebens annehmen muß. Christa T. beschäftigen 
Lebensfragen, die sich auf jeden einzelnen Menschen beziehen. Ihr Ver- 
langen n
ch Leben durchzieht alle Äußerungen. Diese Christa T. ist von 
großer Bedeutung, da gerade sie über den Ideengehalt des Werkes und 
über die künstlerische Methode der Autorin (Ch. Wolf) berichtet. Be- 
dauernswert ist, daß Christa T. als Erbauer der neuen Gesellschaft 
nicht sichtbar ist. Ihre Aktivität, die Menschen verändern zu helfen, 
fehlt. Dafür stehen oft die Situationen im Dienst des Arguments, das 
nach dem Wert menschlicher Existenz fragt, und infolgedessen bean- 
sprucht Ch. Wolf das Recht, darüber nachzudenken, zu sich selber zu 
kommen. 
In künstlerischer Hinsicht macht Ch. Wolf im Roman Nachdenken 
üb.er Christa T. Gebrauch von einigen Erzähltechniken, die der Ro
an 
des 20. Jahrhunderts hervorgebracht hat, z.B. von der Freiheit für den' 
Erzähler und für die Gestaltung, zur Wahrheit über Mensch und Welt 
zu gelangen. Das Buch, von einigen Kritikern als "der bisher beste Text" 
der Autorin bezeichnet, ist in zwanzig Kapitel gegliedert. Es umspannt 
eine große Zeitspanne, von den dreißiger Jahren bis in die Mitte der 
sechziger Jahre. Natürlich nicht chronologisch wird Jahr für Jahr' seit 
der Endphase des Krieges bis in die dreißiger Jahre retrospektierend 
verfolgt. Schon der Titel weist darauf hin, daß das Werk von Reflexions- 
und Meditationsmerkmalen gekennzeichnet ist. Man kann zugeben, daß 
dieses Miteinander: "das Sich-Erinnern an gemeinsame Lebenszeiten 
und das Zusammenfügen schriftlicher Hinterlassenschaften der Freun- 
din - kunstvoll zu einem Gesamtbild des Lebens komponiert ist" 31. Das 
Leben wird noch einmal abgespielt, in kleinen Szenen, wo der Zusam- 
menhang oft fehlt, Mutmaßungen werden angestellt. Ch. Wolf verar- 
beitet auch die Diplomarbeit von Christa T. über Theodor Storm und 
zitiert einiges daraus. 
Die Chronologie wird durch Vorgriffe und Rückblenden unterbro- 
chen; der Wechsel zwischen dem "Ich" der Autorin und dem "Ich" der 
HeIdin vollzieht sich fast ohne merklichen -Übergang. Die Erzählerin ist 
selber voller Zweifel über das, was sie vorzubringen hat. Die Autorin 
führt uns mit den Worten: "Nachdenken, ihr nach-denken" in die Si- 
tuation und Stimmung des Werkes hinein. 
Christa Wolf hat für ihren Roman die Form der Ich-Erzählung ge- 


10 F. R., Nachdenken übeT einen Menschen, Neue Zeit, 113/1968, S. 5. 
11 B. M a s c her, Ch. Wolf: Nachdenken übeT Christa T., Der Evangelische 
Buchberater, 1/1970, S. 28.
		

/AUNC_015_21_033_0001.djvu

			Zur ethischen Problematik und zur Komposition... 


33 


wählt, um einerseits durch die stärkere Unmittelbarkeit des Eindrucks 
die Wirklichkeitsillusion zu schaffen, eine größere Lebendigkeit zu 
erreichen, die auch durch die Erzählung im Pr,äsens unterstrichen wird, 
sowie den poetischen Reiz zu erhöhen. Die Erzählweise ist in diesem 
Roman den Lesern fremd und schwierig. Die Leser sind nicht immer 
bereit, die Verflechtungen und Montagen, die ihnen zugemutet werden, 
nachzuvollziEjhen. Der Anspruch an sie ist sehr hoch, da sie über oft nur 
angedeutete Probleme und offene Fragen selber die Entscheidung zu 
treffen haben. Infolge der schwierigen Schreibweise von Ch. Wolf ist 
die Einbeziehung des Lesers in den Verlauf des Ganzen, ins Nachdenken 
der Erzählerin, ziemlich erschwert, das Anliegen und die Ausführung 
dieser Prosa, der Inhalt und die Form, die einander bedingen, oft falsch 
interpretiert. Manfred Durzak ist der Meinung: 


Die Erzählstruktur .rles Buches, die außergewöhnlich stark an Härtlings Fa- 
milienfest, aber auch anUwe Johnsons Roman Mutmaßungen über Jakob erinnert, 
stellt keineswegs eine äußerliche Adaptation modernistischen Erzählens dar. Viel- 
mehr, schreibt Durzak weiter, gilt der an einer Stelle geäußerte Satz: 'Und schafft 
nicht auch - Nachdenken Tatsachen?' auch auf der Ebene der Romanstruktur. So 
wie die Tatsachen erst dem Nachdenken als Fakten bewußt werden, kristallisiert 
sich zugleich erst in der Form der Inhalt des Romans 82. 


Es läßt sich bemerken, daß die Autorin bedacht und sicher die 
Erzählperspektiven und Zeitebenen wechselt, sie zieht Details heran, 
benutzt Träume, sie steigert die Intensität an den Kapitelenden dieses 
Werkes. "Zitierte Figuren der Literaturgeschichte 
 Brechts Marie A., 
La Roche's Fräulein von Sternheim, Flauberts Madame Bovary, Storm - 
vertiefen die Reflexionen und Meditationen, das Erzählen in der Mö- 
glichkeitsform" 33. Das Generationsbild besteht aus kleinen, genauen 
Beobachtungen, aus Gedanken und Mutmaßungen. Eine erzählerische 
Einheit bilden die Stellen im Roman, die im Normaldruck erschienen. 
Die inneren Monologe dagegen, die Gedankengänge und Reflexionen, die 
auch' einen beträchtlichen Teil des Buches ausmachen, sind kursiv ge- 
druckt. Als Sprecher dieser Monologe kommt Christa T. zu Wort. Einige 
Beispiele sollen es belegen. 


Ich möchte gerne dichten und liebe auch Geschichten 84. 
Das ich nur schreibend über die Dinge komme! 35 
Das neu nzehnte Jahrhundert ist mir literarisch sehr ansehenswert 36. 
32 M. Dur z a.k, Zitat und Montage im deutschen Roman der Gegenwart, 
Aspekte und Tendenzen, hrsg. M. Dur z a k, Stuttgart 1971, S. 222. 
33 K. Fra n k e, Die Literatur der Deutschen Demokratischen Republik, Mün- 
chen und Zürich 1973, S. 378. 
84 Ch. Wolf, Nachdenken..., S. 23. 
85 Ibid., S. 122. 
36 Ibid., S. 118.
		

/AUNC_015_21_034_0001.djvu

			34 


Monika Posor 


Für die oben angeführten Zitate ist Ch. Wolfs Auseinandersetzen 
mit dem poetischen Prinzip charakteristisch. 
Folgende Aussagen beweisen ihre Lebensbejahung: 


Leben, erleben, freies großes Leben! 0 herrliches Lebensgefühl, daß du mich 
nie verläßt! Nichts weiter als ein Mensch sein...37 
Wir müssen schon einiges dazu tun, um alle lebens wert zu leben. Man muß 
bereit sein, eine gewisse Verantwortung zu übernehmen. Allerdings - das setzt sie 
oft hinzu - muß man sie glatt überschauen können und sie voll ausfüllen und 
darin nicht lasch sein...8 8 


Sätze, die sprachliche Verfremdung aufweisen, wo sich der Leser vie- 
les ergänzen und Unklarheiten erörtern muß, sind im Roman auch vor- 
handen. Z. B.: ,;Viel mehr Gefühl
 morgens beim Aufwachen, als der 
Tag je verbrauchen kann" 39. 
Der Roman setzt eine gewisse Vertrautheit mit moderner Schreib- 
technik voraus. Die Autorin experimentiert, ordn;t und montiert das 
Erzählte, wählt und kombiniert die Perspektiven und fordert dadurch 
den Leser auf, sich mit dem Erzählten auseinap.derzusetzen. Sie er- 
schwert das Verfolgen durch die komplizierte Schreibweise. Christa Wolf 
befaßte sich mit einem Reflexionsvorgang, der um das Thema der indi- 
viduellen Selbstverwirklichung und um künstlerische Versuche kreiste. 


M onika Posor 


o PROBLEMA TYCE ETYCZNEJ I KOMPOZYCJI 
POWIESCI CHRISTY WOLF ROZMYSLANIA NAD CHRISTA, T. 


(Streszczenie) 


Celem artykulu jest przedstawienie etycznych i estetycznych walor6w pOWleSCl 
Cliristy Wolf Rozmyslania nad Christq T. (1968). Zagadnienie to nie bylo dotych- 
czas omawiane w'literaturze naukowej. 
-Z . przeprowadzonej w artykule analizy powiesci wynika, iz ksiqzka traktuje' 
o potrzebach i mozliwosciach czlowieka we wsp6lczesnosci. Powiese stanowi ponie- 
kqd rekonstrukcjE: obiektywnych wyobrazeil i norm, pozwalajqcych na wyb6r 
wlasciwego modelu post
powania, przynajmniej w niekt6rych sposr6d konflikto- 
wych sytuacji naszego swiata. Tematyce utworu odpowiada zastosowana tu tech- 
nika narracyjna. W duzej cz
sci jest to monolog wewnc:trzny, doskonale narzE:dzie 
penetracji wszystkich warstw psychiki ludzkiej, ograniczajqce kompetencje narra- 
tora lub wr
cz eliminujqce go z narracji. Powstale w ten spos6b pytania i wqtpli- 
wos,ci zarazajq niepokojem czytelnika, kt6ry przestaje byc biernym, pouczanym 
odbiorcq, a zostaje zmuszony do aktywnego wsp61udzialu w procesie opowiadania. 


37 Ibid., S. 46. 
38 Ibid., S. 66 f. 
39 Ibid., S. 198.
		

/AUNC_015_21_035_0001.djvu

			ACTA UNIVERSITATIS NICOLAI COPERNICI 
FILOLOGIA GERMANSKA V - NAUKI HUMANISTYCZNO-SPO!.ECZNE - ZESZYT 92 - 1978 


Katedra Filologii Germail.skiej 


Ewa Maria Mazur 


DIE EXPRESSIONISTISCHE PHASE 
IN DEN DRAMEN UND PLASTIKEN ERNST BARLACHS 


Res ü m e e. Der Aufsatz ist ein Versuch, die expressionistische Phase im 
Schaffen des Dramatikers und Bildhauers Barlach zu charakterisieren und die 
wichtigsten Themen und Motive, die in den Dramen sowie in der Plastik Barlachs 
vorkommen, zu erörtern. 


"Was man Expressionismus nennt (ich habe mich nie befragt, ob ich 
in ihm Bürgerrecht habe oder haben möchte)..." 1 schrieb Barlach an 
Dr. Wolfgang Hoffmann-Harnisch im Jahre 1924. Dieses Brieffragment 
und möglicherweise auch andere mündliche Aussagen des Künstlers 
verursachten, daß die meisten Kritiker Barlachs ihn vor der Bezeich- 
nung "Expressionist" verteidigen wollten. Erst Elmar Jansen gibt zu, 


daß um 1907/10, nach seiner Rußlandreise, Konturen einer blockhaften, ku- 
bischen, den Ausdruck steigernden Rhythmik in seinem Werk sich abzuzeichnen 
begannen, die ihn, ohne daß er bewußt solche Ziele verfolgt hätte, in die Nähe 
ähnlicher expressionistischer Gestaltungsbemühungen rückte, steht außer Frage 2. 


Gleichzeitig betrachtet Jansen den "Anpassungsversuch" bar
achscher 
Stücke an den Expressionismus als "etwas forciert" (es betrifft eine Re- 
zension des Dramas Der arme Vetter von E. Engel, aber diese Worte 
dürfen wir wohl auf alle Dramen Barlachs beziehen). Charakteristisch 
ist, daß die Expressionismus-Forscher das Zugehören des Plastikers und 
des Dichters Barlach zum Expressionismus als selbstverständlich anseh- 
en. Barlach selbst identifizierte sich nie mit einem der radikalen Pro- 
gramme der jungen Expressionisten. Trotzdem gibt er 1921 zu: "wie man 
ihn (den Expressionismus) ansieht, je nachdem bin ich Expressionist 
oder nicht" 3. 


1 E. Bar 1 ach, Die Briefe I, München 1968, S. 735. 
2 E. Ja n sen, Werk und Wirkung. Gespräche, Erinnerungen, Berlin 1972, 
S. 18, 
8 E. Bar I ach, op. cit., S. 613.
		

/AUNC_015_21_036_0001.djvu

			36 


Ewa Maria Mazur 


Barlach war zweifellos kein programmatischer Expressionist, aber es 
fehlt nicht an Argumenten, die uns erlauben, in ihm einen der bedeu- 
tendsten expressionistischen Künstler zu sehen. Ähnlich wie Georg 
Kaiser, Karf Sternheim und Wasilij Kandinsky war er eine Generation 
älter als die jungen Rebellen, die sich im ersten Jahrzehnt unseres J ahr- 
hunderts in verschiedenartigen Gruppen organisierten, um Kunst zu 
schaffen, welche weltverändernde Wirkung haben sollte, die Kunst als 
"ethische Tat", die "das künftige Leben bestimmen soll" 4, und ähnlich 
wie diesen seinen Altersgenossen gelang es ihm, Werke zu schaffen, 
welche (im Gegensatz zu den typischen Leistungen des Expressionismus) 
die Probe der Zeit überstanden haben. 
Die expressionistischen Merkmale können wir in Barlachs Werken 
seit 1.906 finden, jedoch die größte Anhäufung der genannten Motive 
kommt in den Jahren 1909-1920 vor, also in der Zeit, die von den Lite- 
raturhistorikern als die Periode des Expressionismus benannt wird. 
Selbst die Kunstauffassung Barlachs steht der allgemein von d
n 
expressionistischen Künstlern angenommenen Bemühung um das Aus- 
drücken der "inneren Inhalte" nahe. Der Vorrang des Inhaltes vor der 
Form, (die allerdings als Ausdruck des inneren Inhaltes (Kandinsky 
1912) ästhetisch wirkungskräftig sein muß" 5), der zu den programma- 
tischen Forderungen der Zeit gehörte, äußert sich bei Barlach (und auch, 
meistens weniger erfolgreich, bei vielen anderen Expressionisten) durch 
die Tendenz, ganz verschiedene Kunstgattungen in den Dienst der Idee 
zu stellen. Die Grenzen ihres gelernten Kunstberufes oder erwählten 
Kunstgebietes überschreiten in dieser Zeit unzählige Künstler (z.B. Ko- 
koschka, Kandinsky, Grosz, Schwitters, Klee, Arp, SchickeIe, Schönberg, 
u.a.). 
Was die Formen barlachscher Werke anbetrifft, so finden wir auch 
hier, auf jedem seiner Gebiete Gemeinsamkeiten mit den Expressioni- 
sten. Ähnlich wie die jungen Künstler seiner Zeit läßt sich Barlach von 
der primitiven und mittelalterlichen Kunst beeinflussen. Dieses betrifft 
vor allem die Plastik und die Graphik. Auch die Wahl der Technik 
(Schnitzarbeiten und Holzschnitte) ist hier symptomatisch. Ebenfalls in 
Barlachs Dramen finden die Kritiker barocke und mittelalterliche Ver- 
bindungen, die gleichzeitig für die expressionistische Dramatik kenn- 
zeichnend sind. Die Funktion der erwähnten Formen ist aber nur im 
Zusammenhang mit den entsprechenden Inhalten eindeutig expressioni- 
stisch. So finden wir bei Barlach die wichtigsten Motive und Themen 
des Expressionismus: den Konflikt zwischen den Generationen, die 


4 F. K 0 f f k a, zit. nach H. Den k I er, Das Drama des Expressionismus, [in:]- 
W. Rot h e, Expressionismus als Literatur, Berlin 1969, S. 128. 
& Ibid.
		

/AUNC_015_21_037_0001.djvu

			Die expressionistische Phase in den Dramen und Plastiken... 37 


Sehnsucht nach dem verlorenen Paradies, die Gestalten der "heiligen 
Irren", die den Willen sich "von dem Druck der alten Ordnung zu be- 
freien" aufweisen, Rebellen und Gewandelte, die "die Harmonie mit 
dem Unendlichen", mit Geist erstreben, und andere. Diesen Motiven sei 
etwas Aufmerksamkeit geschenkt, denn sie erfüllen eine Rolle in der 
Auslegung der barlachschen Geist-WeIt-Konzeption und bestätigen 
gleichzeitig die Zugehörigkeit seiner Werke zu der gegenwärtigen Strö- 
mung in Kunst und Literatur. 
Im Verglekh zu der vergangenen symbolistischen Periode charakte- 
risiert die neuen Helden Barlachs eine aktivere Haltung, die bei Barlach 
immer eine geistige Regung hervorruft. "Identifier l'idee de matiere 
avec l'idee de force, ce qui est un pas vers le dynamisme spiritualiste" 6 
verkündigte einer der um die Jahrhundertwende populären Anführer 
der theosophischen Lehre, zu deren Anhänger auch Barlach zu gehören 
schien 7. 
Das Entwicklugsprinzip der Handlungen in den barlachschen Wer- 
. ken ist die meist von den Helden als vorausgesetztes Ziel betrachtete 
innefliche Wandlung. Sie bewegt die Personen zum Handeln, dank ihr 
werden sie aktiv und dynamisch. Die Ursache der Wandlungen ist, wie 
bei allen expressionistischen Wandlungen "das quälende Ungenügen an 
der rein materiellen Existenz". Die gewandelten Helden Barlachs wir- 
ken ausschließlich in dem mystischen Bereich, sie spürep. die innere 
Notwendigkeit der Entwicklung in der Richtung des Geistes. Gerade 
darin liegt für Barlach das Wesen des Menschentums. 
Wie das oft in den expressionistischen Dramen der Fall ist, sind die- 
se Helden, die durch eine Wandlung die Erkenntnis ihrer geistigen 
Zugehörigkeit gewonnen haben, immer Außenseiter. Um Gott nahe zu 
sein, lassen sie sich aus der Gesellschaft verstoßen, oder sie verlassen 
sie freiwillig. Si
 sind Bettler, Blinde, Wanderer, Irre, Selbstmörder, 
Hexen, Pilger, Bastarde. Sie treten sowohl in den dichterischep als auch 
in den graphischen und plastischen Werken Barlachs auf. Jede dieser 
Gestalten gehört zu dem während des Expressionismus bevorzugten 
Heldentypus. 
Die Wandlung ist bei Barlach meistens nicht als ein Prozeß darge- 
stellt, sondern als ein Zustand, in dem uns der Dichter die Figuren vor- 
führt. Sie sind noch keine "neuen Menschen", sondern solche, die die 
Notwendigkeit der Verinnerlichung begriffen haben. 


6 E. Sc h ure, Les grands inities, Paris 1966, S, 27. 
7 Zu diesem Thema vgl. E. M. Maz u r, Der Dichter und bildende Küstle'r 
Ernst Barlach. Zur Frage der gegenseitigen Beziehungen von Text und Bild, Diss., 
POZnaI1 1977.
		

/AUNC_015_21_038_0001.djvu

			38 


Ewa Maria Mazur 


Hans Iver im Drama Der arme Vetter erkannte, daß er ein Verwand- 
ter eines großen Herrn ist, aber eben nur ein armer Verwandter: 
...haben Sie nicht manchmal Momente, wo Sie, verarmter Vetter den Hohen 
Herrn in seinem Glanz vorüberfahren sehen? Das heißt: Sie spürens in sich, als 
käme Ihnen etwas nahe von dem ein Verwandtes zu sein Ihnen wißbar wird? 8 


Iver fühlt sich "wie aus gutem Hause [...], aber verbummelt und ver- 
lumpt" und versucht der Existenz des armen Vetters zu widerstreben. 
"Lieber hungern als so satt werden" 9, meint er, und gibt mit seinem 
Selbstmord seinem Protest einen endgültigen Ausdruck. Er protestiert 
gegen den Hohen Herrn, der seine Verwandten verleugnet und sie dem 
Bastard-Schicksal überläßt. Seine erbärmliche, ungeistige Existenz 
empfindet der arme Vetter als Irrtum: "Ich habe mich hier verlaufen 
oder bin für irgend eine Dummheit - rundrum weisend - hier ins Loch 
gebracht" 10. Die Erde als "Loch" scheint an die Antithesen Licht-Dun- 
kelheit anzuknüpfen, dem Erdreich-Loch, wo Iver "für irgend eine 
Dummheit" eingesperrt ist, entspricht das Sonnenreich, in dem der Hohe 
Herr "im Glanz vorüberfährt". Diese "Dummheit", von der Iver spricht, 
ist vielleicht die Erbsünde, die wir als die einzige Erklärung unserer 
unvollkommenen materiellen Existenz in der Bibel bekommen. Das in- 
folge der Erbsünde verlorene Paradies erweckte stets die Sehnsucht der 
expressionistischen Dichter. Der große Protagonist - der beliebteste 
Heldentyp des expressionistischen Dramas - sollte durch seine Wand- 
lung und Opferbereitschaft, die ihn mit Christus vergleichen lassen, die 
Menschheit erlösen. Hans Iver gehört zu diesen Protagonisten. Sein 
Selbstmord ist im Kontext der Osterstimmung des Dramas als Auferste- 
hung zum neuen Leben im Geist zu verstehen. Iver wählt den Tod, weil 
ihm das So-Sein unerträglich ist. Iver eröffnet die Reihe der barlach- 
sehen Aktivisten. Sein Selbstmord ist eine von diesen rebellischen erlö- 
senden Taten, die das Bastardentum überbrücken sollen und uns die 
Würde der GottessÖhne versichern. Eine solche Interpretation seines 
Selbstmordes erlaubt uns Iver selbst, indem er sagt: "ich weiß es, [...] 
daß ich von einem gÖttlichen Funken gebrannt bin und gehe ohne Trost- 
losigkeit an meine Tat." "Wer mich findet", schreibt er weiter in seinem 
Abschiedsbrief, "darf sich nicht um mich betrüben" 11. Dieser "göttliche 
Funke" ist ebenfalls mit der Licht-Symbolik verbunden (in Ivers Brief 
lesen wir auch weitere Anspielungen auf dieses Symbol), er ist ein 
Lichtstrahl, der die totale Finsternis der rein materiellen Existenz un- 
möglich m acht, er verursacht die Wandlung und die Tat. 
8 E. Bar I ach, Di
 Dramen, München 1968, S. 128. 
9 Ibid., S. 106. 
10 Ibid., S. 105. 
11 Ibid., S. 148.
		

/AUNC_015_21_039_0001.djvu

			Die expressionistische Phase in den Dramen und Plastiken... 39 


Der sonnige Ostertag, an dem, sich die Wandlung ,dieses Dramas 
abspielt, bewirkt auch die Stimmung der Auferstehung bei anderen Hel- 
den des Dramas. Die geistige Schwester des armen Vetters, Lene Isen- 
barn, erlebt ebenfalls Vorgefühle ihrer höheren Abstammung und 
Sehnsucht nach dem Paradies. 


Weißt du, wie mir ist? [fragt sie ihren Verlobten] Man denkt: Himmel, 
wo soll das hinaus, wo ist das Leben und die Erde, die solches Übermaß verb- 
rauchen können! Es ist zum Weinen, denken zu müssen, daß alles wieder fort muß, 
daß alles zu viel ist und in die Gosse kommt 12. 


"Das Leben und die Erde", wo "ein solches übermaß" verbraucht 
werden kann, sind das ersehnte Paradies, das für die Gewandelten be- 
stimmt ist, also für Lene und ihren "Seelenbräutigam" Iver. Fräulein 
Isenbarn fühlt sich ähnlich wie Iver: "ganz -über... menschlich". Auch 
sie erlebt eine Wandlung (in der das Zusammentreffen mit Iver keine 
geringe Rolle spielte), sie schreibt einen Abschiedsbrief und verschwin- 
det. 


Sie hat verstanden, sich nicht finaen zu lassen [erfahren wir aus dem Schluß- 
dialog des Drama,s]. Aber endlich lief einmal ein Zettel ein, darauf stand: ich bin 
es nicht mehr. Mit vollem Namen unterzeichnet [...] Es stand noch etwas hinter 
ihrem Namen: Magd eines hohen Herrn 13. 


Etwas weiter wird noch zusätzlich erklärt: "Der hohe Herr war ihr 
eigener hoher Sinn - und dem dient sie als Nonne - ja, ihr Kloster 
ist die Welt, ihr Leben - als Gleichnis" 14. Lene ist die erste unter den 
barlachschen Helden, bei denen sich die "Erneuerung" zum "n
uen Men- 
schen" 'vollzog. Nach ihrer "Erweckung" wählt sie nicht den Tod, son- 
dern den mühseligen Weg der Wandlung, den Weg, zur "reinen selbst- 
losen Existenz". 
Schon am Anfang des Dramas wird die Wandlung Fräulein Isenbarns 
im Zusammenhang mit der Frühlingsaura des Stückes angedeutet. Im 
Armen Vetter wird die Beziehung zwischen der Wandlung, Erneuerung, 
Geburt, Auferstehung und dem Frühling betont. Der Gott, welcher die 
Ursache und das Ziel der Erneuerung ist, wird durch Licht, Sonne, Him- 
mel, Sterne symbolisiert. Die Rebellion der Helden wird zuerst bildhaft 
im Zusammenhang mit dem Sonnenmotiv dargestellt. Fräulein Isenbarn 
droht der Sonne und spricht zu ihr. "Fr!. Isenbarn: Droht mit der Faust. 
Siebenmark: Ich höre dich zur Sonne sprechen, und nun zeigst du ihr 
die Faust?" 15 Auch Ivers Handeln ist nach den Regieanweisungen mit 


12 Ibid., S. 107. 
13 Ibid., S. 183. 
14 Ibid., S. 183. 
15 Ibid., S. 107.
		

/AUNC_015_21_040_0001.djvu

			40 


Ewa Maria Mazur 


der Sonne zu verbinden: "Hans Iver steht oben, die Hände in den 
T.aschen seines überrockes, schaut nach der Sonne, wendet sich ab, kehrt 
aber wieder um und steht eine Weile". Eine Beziehung zur Sonne zeigt 
auch die Plastik Der Sonnenanbeter von 1910-1911 für die Theodor 
Däubler Modell stand. Die gewaltige Gestalt steht auf breit auseinander- 
spreizten Beinen mit halb entblÖßtem KÖrper. Der bärtige Kopf ist nach. 
oben gewendet, die Hände in einer traditionellen Oranten-Geste unter- 
streichen die Hinwendung zum Himmel. (Eine solche Haltung bedeutet 
in der traditionellen Ikonographie eine Beziehung zur Transzendenz). 
Dem Sonnenanbeter entsprechen auch andere Figuren, die stehend nach 
oben schauen. Auch frühere Plastiken Barlachs richten ihre Gesichter 
zum Himmel oder zum Horizont (was eine ähnliche Bedeutung hatte). 
Der Unterschied liegt vor allem in der im Verhältnis zu den früheren 
Plastiken aktiveren Haltung. Es sind zunächst stehende Gestalten, spä- 
ter wird .die Dynamik immer mehr gesteigert. Die erste Plastik dieser 
Reihe entstand 1909. Der monumentale, statische Sternendeuter mit 
zusammengefalteten Händen wendet den Kopf zum Sternenhimmel. Aus 
demselben Jahr stammt die Zeichnung Sternendeuter. An diese Zeich- 
nung scheint die Plastikgruppe Panischer Schrecken (1912, mehrere Ver- 
sionen) angelehnt zu sein. Es handelt sich hier um zwei stark zurück- 
gelehnte Gestalten, die nach oben blicken, wo sie etwas zu sehen schei- 
nen, was sie erschreckt. Das Entsetzen zeigt sich auf ihren Gesichtern, 
die zusammengeballten Fäuste sind dagegen als Ausdruck der Rebellion 
anzusehen. Die Geste eines der Männer, der seine Kopfbedeckung fest- 
,zuhalten versucht, die plastische Form der unteren Teile der Mäntel 
sowie die starke Zurücklehnung der beiden Figuren, rufen die Überzeu- 
gung hervor, daß die Vision der Männer mit Wind verbunden ist. Einen 
Menschen unter dem Sternenhimmel stellt auch die Lithographie aus 
der Illustrationsr'eihe Sternereigen von 1919 dar. Dem Text des Dra- 
mas gemäß (vgl. Szene VIII-XI), steht der arme Vetter am "Strand 
bei klarer Sternennacht", seine Haltung erinnert an die oben genannte 
Plastik Der Sternendeuter von 1909. Dem Sternenmotiv, wie allen ande- 
ren Naturerscheinungen bei Barlach - der Sonne, dem Wind, dem Ho- 
rizont und m
nchen Tieren (Roß, Löwe, Trier des "Geisteskämpfers" - 
ist eine symbolische Bedeutung beizumessen. Neben dem Topos der Son- 
ne kommt "Stern" bzw. "Sterne" im Expressionismus am häufigsten 
vor. So wie das Sonnenmotiv sind auch die Sterne bei Barlach von den 
Astralmythenzum gnostischen Licht - qua Geist-Mythos hergeleitet, 
auf diese Weise können wir auch die zu den Sternen hinaufblickenden 
Gestalten Barlachs als Geist- und Gottsucher deuten. Dazu berechtigt 
uns auch die graphische Darstellung des über der verzweifelten Gestalt 
Ivers schwebenden/ Gottes. Die Lithographie Armer Vetter und Hoher
		

/AUNC_015_21_041_0001.djvu

			Die expressionistische Phase in den Dramen und Plastiken... 41 


Herr, 1919, entspricht keiner Szene aus dem Drama, sie illustriert und 
interpretiert die bereits zitierten Worte Ivers, mit denen er bildhaft von 
seinen mystischen Wahrnehmungen spricht. Die gewaltige Erscheinung 
in einem Mantel, wie zusammengefaltete Flügel, schwebt über der ver- 
hältnismäßig kleinen menschlichen Figur, ohne ihr Aufmerksamkeit zu 
schenken. Der Kopf des Menschen ist, änlich wie bei dem Sonnenan- 
beter und Sternengucker nach oben gerichtet. Die Gebärden und das 
Gesicht drücken Verzweiflung und Empörung aus. 
Die Hinwendung zum Himmel, wo Gott-Geist zu erwarten ist, kenn- 
zeichnet auch die Reihe der Figuren, welche Barlach als Rebellen dar- 
stellte. Die Wandlung bewog die expressionistischen Helden zum Han- 
deln. Den gewandelten Aktivisten im Drama Der arme Vetter (und 
Die echten Sedemunds) entsprechen zahlreiche Zeichnungen und Plasti- 
ken. Die erste dieser Figuren, Der Schwertzieher, erscheint 1911 als Pla- 
stik (Holz), aber die zeichnerischen Entwürfe stammen von 1909. Der 
Kopf des Mannes ist sowohl in der Zeichnung als auch in der Holzaus- 
führung recljts nach oben gerichtet, womit der Künstler wieder unter- 
streicht, daß die Aktivität des dargestellten Menschen die geistige Wir- 
kHchkeit betrifft. Die Diskrepanz zwischen dem statischen Aufbau der 
Figur und der dynamischen Geste des Schwertziehens erweckt den Ein- 
ruck einer überlegten Tat. Bei den dem Schwertzieher folgenden Tätern 
wird die Dynamik bis ins Extatische gesteigert. Der Berserker von 1910 
wird in einem Moment gezeigt, in dem sein gegen Gott gerichtetes 
Schwert gerade zuschlagen soll. Auch seine Energie ist deutlich zum 
Himmel gerichtet. Einen ähnlichen Ausdruck entnehmen wir aus dem 
plastisch etwas anders gestalteten Reicher von 1914. Während den Be.r- 
serker noch ein massiver Kubus (aus einem langen Gewand auf den 
weit gespreizten Beinen gebildet) mit dem Boden verbindet, scheint der 
Reicher in seinem heiligen Wahn in die Luft fliegend aufzusteigen. Den 
bei den Plastiken entsprechen zahlreiche Zeichnungen, in . denen der 
Künstler die Dynamik der Bewegung zu steigern versucht (z.B. Gejag- 
ter, 1911, Kohle; Der HeiLige Krieg, 1914, Lithographie). Die Plastikreihe 
ergänzen Der Extatiker 191'1 und Der Flüchtling 1920. 
Alle diese Figuren sollen eine Explosion der materiellen Energie 
veranschaulichen, die für rein geistige Ziele verwendet wird. Es geht 
um die Tat selbst. Diese Tat nobilitiert den Armen Vetter im Menschen, 
der im heiligen (prometheischen) Wutausbruch über das Chaos der 
Wirklichkeit hinauswächst und dadurch seiner göttlichen Herkunft wür- 
dig wird. So ist es mit Hans Iver und mit allen anderen Rebellen in 
Barlachs Kunst. Am eindrucksvollsten ist der pathetische Extatiker der 
zu vergessen scheint, daß die menschliche Kraft nicht reicht, um sich 
vom Boden zu lösen. 


..,
		

/AUNC_015_21_042_0001.djvu

			42 


Ewa Maria Mazur 


Für die expressionistische Ausdruckweise des Plastikers Barlach ist 
die Bestrebung nach Pathos und Dynamik kennzeichnend. Im Gegen- 
satz zu der vergangenen symbolistischen Phase, in der wir meist monu- 
mentalen Gestalten begegnen, deren Passivität durch sitzende Haltung 
unterstrichen war, sind die Aktivisten Barlachs meist stehend oder lau- 
fend dargestellt. Gleichzeitig mit den besprochenen Rebellen entstehen 
auch solche Werke, in denen der Künstler auf den Glauben an die 
expressionistische fana,tische Tat zu verzichten scheint. Deutlich ist das 
im Falle der sehr expressiven Plastik Der Mann im Stock (1918). 'Es geht 
um eine zusammengekrümmte Gestalt, deren Kopf und' Hände im Stock 
festgemacht sind. Das Gesicht mit offenen, aber nichtsehenden (blin- 
den) Augen ist zum Himmel gerichtet. Die Plastik stellt die Situation 
des Menschen vor Gott auf eine neue Weise dar. Die Haltung des ge- 
fesselten Mannes steht im Widerspruch zu den aufgerichteten Rebellen, 
sie ist aber keine Rückkehr zu den passiven russischen Bauern. Der 
Mann im Stock ist gefesselt, aber nicht machtlos, seine Haltung und 
sein Gesicht drücken Spannung aus, er schaut nach obep und scheint 
dort etwas zu sehen, gerade weil er blind ist. Barlach schlägt hier einen 
Ödypus-Typ vor (erst blind und "im Stock des Schicksals" sieht er klar). 
So gesehen ist die besprochene Figur ein Sinnbild der menschlichen Si- 
tuation: wir schauen nach oben, zu den höheren Formen des Seins, aber 
wir sind eben gefesselt, und die Rebellion ist kein richtiger Weg zur 
Erlösung. Die Konsequenz einer solchen Einstellung ist die Kontemplp.- 
tion. Die neuen Helden Barlachs gehen den Weg der Mystiker. Sie sehen 
ein, daß Gott nur im Innern des Menschen zu begegnen ist. Diese Auf- 
fassung, die in der letzten Schaffensperiode herausgebildet wird, be- 
trachten wir später noch ausführlicher. Es sei hier nur hinzugefügt, daß 
sie, ähnlich wie die übrigen Inhalte barlachscher Werke ebenfalls mysti- 
scher und gnostischer Provenienz ist. "La gnose ou la mystique ratio- 
nelle de tous temps est l'art de trouver Dieu en soi en developpant les 
profondeurs occultes, les facultes latentes de la conscience" 16 lesen wir 
bei dem berühmten Theosophen Schure. 
Ein Verzicht auf die pathetische Tat ist auch in dem sonst durchaus 
expressionistisch gefärbten Drama Die echten Sedemunds (1920) zu be- 
merken. Der junge Sedemund, der ein politisch tätiger Weltverbesserer, 
ein typisch expressionistischer Aktivist war,. der gegen die Welt der 
Väter kämpfte, verließ seinen Posten. Die Idee, für die er sich einsetzte, 
der Adamismus "über den die ganze Welt lacht" wird nicht sehr genau 
erläutert, aber er hat bestimmt mit dem barlachschen Erlösungspro- 
gramm nicht viel zu tun. 


1ft E. S c h ure, ap. cit., S. 26.
		

/AUNC_015_21_043_0001.djvu

			Die expressionistische Phase in den Dramen und Plastiken... 43 


Ein übles Wort Adamismus [erklärt der junge Sedemund] man hat es uns an- 
gehängt, und wir wollen es verantworten, wir Adamisten. Adam grub, heißt es in 
der Bibel, das will was heißen, er grübelte nicht länger, Adam hatte auch keinen 
Papa, weißt du, keinen überkommenen moralischen Komment, sondern kornte 
frischem Ur sinn vertrauen, und so geben wir unsere Briefe heraus und lassen sa- 
gen von uns, was man will, nur lesen soll man uns dennoch 17. 


Anstelle dieser Tätigkeit wählt der junge Sedemund das Irrenhaus. 
Die Irren bilden eine ganze Gruppe unter den literarischen Helden 
Barlachs. Sie sind wie alle Hauptpersonen der barlachschen Werke 
Außenseiter, weil sie einen geistigen Weg gehen, der im Widerspruch 
zu dem diesseitigen Tun ihrer Mitmenschen steht.. Sie bilden eine Oppo- 
sition zu ihrem Milieu und werden von ihm als Kranke und Narren 
betrachtet. 
Als Irrer wurde schon Hans Iver angesehen. Barlach stellt ihm eine 
ganze Reihe von Kleinbürgern gegenüber. Sie verspotten den "Heiligen" 
und Fräulein Isenbarn. Der Dichter . läßt jedoch keinen Zweifel, daß 
nicht der arme Vetter und seine "Seelenbraut" , sondern gerade der als 
Frau Venus verkleidete Tierarzt Bönhaase und seine Gesellschaft die 
wirklichen Narren sind. Frau Venus symbolisiert die diesseitige, ma- 
terielle Verbundenheit der Menschen. Sie scheint der mittelalterlichen 
"Frau Welt" zu entsprechen, die jedoch im Gegensatz zu der possen- 
haften Gestalt aus Barlachs Drama mit ihrer Schönheit die Ritter bezau- 
berte und sie vom religösen Gedanken an das Jenseits ablenkte. Mit dem 
Mittelalter ist auch das von Frau Venus eingeleitete Tanzmotiv verbun- 
den. An den Totentanz (Narrentanz) erinnert das Tanzen aus Ivers Wor- 
ten: "Gott wenn ich bedenke, wo ich schon manchmal getanzt habe, es 
können nicht immer feine Lokale gewesen sein" 18. Iver hat die Absicht, 
Selbstmord zu begehen er geht durch den Tod "direkt heim". Er nimmt 
Abschied von Fräulein Isenbarn, das ihm zwar nah steht, aber einen an- 
deren Weg zum Hohen Herrn wählte: "also bleiben sie einstweilen da - 
Sie müssen wohl' noch einmal rumtanzen - Adieu" 19. Das tanzende 
Fräulein Isenbarn finden wir auch in der späten Plastikreihe Fries der 
Lauschenden. Der Tanz der Tänzerin ist als Gegensatz des Narrentanzes 
der weltlichen Frau Venus aufzufassen; die Magd des Hohen Herrn lebt 
schon in der Wirklichkeit des Geistes, das groteske Tun des verkleideten 
Tierarztes ist dagegen mit dem Totentanz der weltbejahenden Narren 
gleichzustellen. Um seine geistige Pflicht zu erfüllen, mußte Iver ster- 
ben und Lene Isenbarn, die am Leben blieb, um dem Hohen Herrn zu 
dienen, mußte die Gesellschaft verlassen. Ihre auserwählten Brüder im 


17 E. Bar I ach, Die Dramen..., S. 195. 
18 Ibid., S. 150. 
19 Ibid., S. 151.
		

/AUNC_015_21_044_0001.djvu

			44 


Ewa Maria Mazur 


Drama Die echten Sedemunds flüchten in den Wahnsinn. Diese Flucht 
ist Ausdruck der Entfremdung und zugleich ein Zeichen der Zugehörig- 
keit zU einer anderen Welt, zu der Welt des Geistes. Der junge Sede- 
mund und sein Freund Grude wählen bewußt die Irrenanstalt, weil sie 
der Minderheit angehören. "Entweder seid ihr alle verrückt, oder ich 
allein" 20, meint Grude und schafft mit diesen Worten eine deutliche 
Grenze zwischen sich selbst und der Gesellschaft. 
Der junge Sedemund erschien in seiner Heimatstadt, weil er eine 
Nachricht von der Krankheit seines Vaters erhielt. Im Laufe 'der Hand- 
lung erfährt er, daß ihn sein Vater und sein Onkel nach Hause lockten, 
um ihn in die Irrenanstalt zu schicken. Sie waren "bestrenomierte Bür- 
ger" und konnten die politische Tätigkeit Gerhards nicht dulden, deshalb 
versuchen sie ihn Dr. Fablich zu überlassen. Am Ende des Dramas fin- 
dEm wir den jungen Sedemund entschlossen, den Alten Sedemunds zu 
Gefallen sich freiwillig in die Anstalt zu begeben. Daß er dort früher 
oder später landet, prophezeit ihm schon vorher sein bester Freund Gru- 
de, der ebenfalls ein freiwilliger Irre ist, noch bevor die Absicht der 
alten Herren bekannt wird. Nach Sedemunds Auslegung eines seiner 
Meinung nach gescheiten 
ebenszieles sagt Grude: "Wenn du so weiter 
redest, wird man dich auch ins Narrenhaus bringen" 21. 
Gerhard ist mit dem Willen seines Vaters einverstanden, weil er ein- 
gesehen hat, daß die Welt mit seinem expressionistischen "Geschrei" 
nicht zu verändern ist. Es wird als "gesinnungsloses Geplärr" aufgefaßt.' 
Der junge Sedemund glaubt nur noch an die Wirksamkeit eines Opfers: 


Die Leute glauben nur ans Habeglück, sie saUen doch ans Gebeglück glauben 
lernen. Geben gibt Gnade. Sich selbst geben -' die größte. Der Mensch ist so 
geartet: er giert nach einem Gut, einem Glauben, einem Altar, auf dem er sich 
opfern darf. Also: nur ein Ziel.. einen Sinn und der Mensch stürzt Sich selbst 
verschwendend in Glück und Gnade. So -ohne Sinn und übe'rpersönlichen Zweck 
gilt der ganze Aufwand dem Bauch und dem Beutel 22. 


Sein freiwilliges Narrenturn dient, wie er glaubt, einem "überper- 
sönlichen Zweck". Wie vor ihm Fräulein Isenbarn und nach il1II1 fast 
alle Helden Barlachs geht er den Weg des Opfers. 
Wir erfahren nicht, was Gerpard Sedemund als Irrer anstellen wird. 
Wir wissen aber mehr über das Tun seines Freundes Grude, der seit 
einem Jahr im "Narrenhaus" verweilt. Er setzt sich eine Narrenkappe 
auf, und dadurch darf er Dinge anstellen, für die man einen "norma- 
len" Menschen ins Irrenhaus schicken würde. Sein Narrenstreich bildet 
die Grundlage der dramatischen Handlung. Der losgelassene Löwe ist 


20 Ibid., S. 190. 
21 Ibid., S. 200. 
!2 Ibid.
		

/AUNC_015_21_045_0001.djvu

			Die expressionistische Phase in den Dramen und Plastiken." 45 


zum HauptsymbOl des Dramas geworden. Zum ersten mal begegnen wir 
ihm im ersten Bild in einer Darstellung auf einer der Buden, die auf 
dem Rummelplatz stehen. Er springt "scheinbar vom Himmel auf die 
Menschen herab" 23, wie es Barlach in den Regieangaben fordert. Wie 
auf dem Bild dargestellt, so kommt auch der Löwe auf die Personen des 
Dramas zu.. Der wirkliche Löwe ist eben krepiert, und der Narr Grude 
läßt seinen Geist herumspucken. Er erzählt, das Tier wäreausgebro- 
chen und bedroht die Stadtbewohner. Vort dem grotesken Aspekt dieser 
Löwenjagd und .- Flucht abgesehen, hat der Streich Grudes 
 .wie es oft 
bei den scheinbar unüberlegten Handlungen der Narren der Fall ist 
 
einen tieferen Sinn. 
Der Löwe ist, (wie die anderen "Bestien" Barlachs, z.B. das Roß im 
Drama Der tote Tag) innerhalb der mystischen Symbolik zu interpre- 
'tieren und bedeutet den höhsten Grad der Verinnerlichung. Das freige':' 
lassene Tier versinnbildlicht den besseren Teil unserer zwiespältigen 
menschlichen Natur, den geistigen Teil, der uns Gott verwandt macht. 
Die nahe Verwan.dtschaft des Menschen mit Gott unterstreicht Barlach 
in allen seinen Werken, das Löwensyrr!bol bringt noch einmal die Situa- 
tion des Mannes im Stock zum Vorschein. Der ausgerissene Löwe tritt 
zUm ersten Mal in BarlachsRoman Seespeck .auf, und im Zusammen- 
hang damit überlegt sich der Hauptheld folgelfdes: 


Wir sind ja alle Menagiertiere, dachte er, aus unserer freien Wildnis sind wir 
in den Käfig des Menschentums gebracht - und hier - [...] im Menschsein werden 
wir schlimmer zugerichtet als Eisbären, Kondore, Affen und Löwen, die ja bloß 
blind und mottig werden 24. 


Der Käfig oder der Stock, beide sind Sinnbilder des materiellen Tei- 
les unserer Existenz, die uns verhindert, sich auf das Geistige zu kon.,. 
zentrieren. Auch im Chaos des weltlichen Tuns erwacht im Menschen 
manchmal die Sehnsucht nach etwas Höherem, denn "Wir haben alle 
einen unhörbar brüllenden Löwen im Rücken", meinte Grude in den 
Echten Sedemunds, und weiter fügte er hinzu: "man bekommt ordent- 
lich Respekt vor sich selbst, daß man einen so brillianten Brüller aus 
der wüsten Weite hinter sich weiß..." 25. Die "wüste Weite" ist dort, wo 
man Gott, den allmächtigen Geist, das Ziel und den Weg aller barlach- 
schen Helden vermutet, in dem traditionellen Himmel. Der Künstler 
betont das bei der Darstellung des herabspringenden Löwen in den 
erwähnten Anweisungen zur ersten Szene des Dramas. 
Die Symbolik des Löwen ist, wie es Graucob in seiner Interpretation 


23 Ibid., S. 187. 
24 E. Bar I ach, Die Prosa II, München 1959, S. 481. 
25 I dem, Die Dramen, S. 191.
		

/AUNC_015_21_046_0001.djvu

			46 


Ewa Maria Mazur 


barlachscher . Dramen richtig bemerkte, vielschichtig und vieldeutig. 
Der Löwe kann als "Geist als Gewissen in sich und um sich" interpre- 
tiert werden oder als der entwicklungsfordernde Faktor, als Teil im 
Menschen, der nach größerer Vergeistigung verlangt: "Liebst du den 
Löwen" sagt Grude zu Sabine - "so liebst du mich". 


Mich hat er im Rachen und beißt, und man weiß nicht, bin ich noch ich, oder 
schon er? !Jas ist das Lange und Breite von mir, liebe Sabine, so ist das wahre 
Leben: ein Freßprozeß, ein Verwandlungs- und Verdauungswunder... 26 


Der "Freß- und Verdauungsprozeß" kann zwei Richtungen anneh- 
men - entweder siegt der Geist und der Mensch entwickelt sich zu 
einem "neuen Menschen" (wie Sedemund, Grude und Gierhahn), oder 
die Materie, und dann bleiben wir (wie der alte Sedemund) "im Käfig 
des Menschentums". 
Der Löwe wird zum Schluß in den Echten Sedemunds mit Christus 
gleichgestellt. "Da ist der Löwe, da hängt er, und das ist schlimm, 
schlimmer, als wenn er brülle oder bisse" 27, meint der alte Sedemund 
im Angesicht des Gekreuzigten. Diese letzte Möglichkeit widerspricht 
nicht den übrigen: Christus ist der "neue Mensch", der die höchste 
Verinnerlichung, die einem Menschen möglich ist, verwirklichte. Seine 
menschheitserlösende Tat' war ein Opfer, das den expressionistischen 
Helden ebenfalls Vorbild gewesen ist. 
In den Jahren 1909-1920 weist das Schaffen Barlachs viele Züge 
auf, die in ihm einen Expressionisten zu sehen erlauben. Sowohl die von 
Barlach betriebenen Kunstgattungen und Techniken sowie dieange- 
wandten Ausdrucksmittel als auch die Motive gehören zu den damals 
bevorzugten. Dabei war der Künstler nie bemüht, den zeitgenössischen, 
künstlerischen und literarischen Programmen zu folgen, und wenn seine 
Werke im Einklang mit den Bestrebungen der Epoche stehen, so ist das, 
ähnlich wie im Falle der 1909 abgeschlossenen symbolistischen Phase, 
als eine besondere Begabung, respektive Fähigkeit des Künstlers anzu- 
sehen, der die Erwartungen seiner Zeit auf eine originelle, selbständige 
Weise zu erfüllen verstand. 
Einige Motive der vergangenen Periode wiederholen sich teilweise, 
wir können aber in ihnen eine Entwicklung feststellen. Es ist, als ob 
die passiven, materienverbundenen Helden der symbOlistischen Phase 
Barlachs erwacht wären, um aktiv zu werden und aus der durch die 
Wandlung gewonnenen Erkenntnis ihrer göttlichen Abstammung und 
geistigen Berufung Konsequenzen zu ziehen. Sie haben die nächste Stu- 


28 Ibid., S. 222. 
27 Ibid., S. 244.
		

/AUNC_015_21_047_0001.djvu

			Die expressionistische Phase in den Dramen und Plastiken... 47 


fe der Verinnerlichung erreicht und versuchten, durch eine Tat der 
bisherigen Existenz zu widerstreben. 
Die Wandlung ist das alle Haupthelden Barlachs vereinigende Mo- 
tiv, ihr folgen eine rebellische Tat, wie sie in den Plastiken dargestellt 
ist, ein Selbstmord (Iver), die Flucht ins Irrenhaus (Grude und der jun- 
ge Sedemund). Wenn diese Taten wenigstens teilweise zur Selbstvernich- 
tung (im gesellschaftlichen oder rein körperlichen Sinne) führen,. so 
schlägt der Künstler gleichzeitig einen anderen, mystischen Weg vor 
(Fräulein Isenbarn), der in der folgenden Zeit die rebellische Tat und 
alle anderen Formen des Kampfes um die Würde der Gottessöhne ver- 
drängt. 
Auch die Geist-Konzeption erreicht in dieser Periode eine zeitgemäße 
Gestalt. Die gnostische Licht-Sonne-Sterne-Symbolik wird im Drama 
Der arme Vetter sowie in einigen Plastiken z.B. Sonnenanbeter, Stern- 
deuter, u.a. und in den Graphiken angewandt. Gleichzeitig treten aber 
auch Visionen Gottes auf (z.B. Hoher Herr im Armen Vetter, Vision) 
und Symbole christlichen Ursprungs (der Löwe -- Die echten Sede- 
munds und das Kind - Der Findling). 
Die Anwendung aller dieser Motive ist in Zusammenhang mit den 
theosophischen Ansichten des Künstlers zu deuten. Die Interessen Bar- 
lachs für diese Gedankenrichtung können wir schon seit den Pariser 
Aufenthalten verfolgen, sie beeinflußten die Werke der sog. "russischen 
Periode". Ihre Geltung für das expressionistische Schaffen. besprach 
bereits Horst Wagner in seiner Dissertation 28, indem er das nahezu 
enthusiastische Verhältnis Barlachs zu der esoterischen Schrift Volkers 
Die siderische Geburt in Betracht zog. 


Ich für mein Teil komme von der Vorstellung nicht los, daß wir hier in der 
Hölle sitzen oder im Zuchthaus, einem ganz raffinierten Zuchthaus, mit sehr ver- 
schiedenen Strafgrpden, in dem aber jeder mehr oder weniger zur Rebellion neigt 2Q 


schrieb Barlach in einem Brief. Die Arten der Rebellionen stellte seine 
Kunst der expressionistischen Phase dar. Welche Bedeutung und Wir- 
kung er diesen Rebellionen einige Jahre später zugeschrieben hat, erfah- 
ren wir weiter in demselben Brief: "Der ernstere Mensch wird wohl 
zuweilen fühlen, daß alles Spiel ist, nämlich in dem erhabenen Sinne 
des Aufgehens aller Dinge in allgemeiner Harmonie" 30. Dieser Harmo- 
nie sollten sich die Helden Barlachs in seiner letzten Schaffensperiode 
unterordnen. 


28 H. W a g n e r, Ernst Barlach und das Problem der Form, Diss., Münster 1955. 
29 E. Bar I ach, Die Briefe Ir, München 1969, S. 21. 
30 Ibid.
		

/AUNC_015_21_048_0001.djvu

			48 


Ewa Maria Mazur 


Ewa Maria Mazur 


OKRES EKSPRESJONIZMU W DRAMATACH I RZEZBACH 
ERNST A BARLACHA 


(Streszczenie) 


Ernst Barlach - jeden z najwybitniejszych artyst6w pierwszego trzydziesto- 
lecia XX w. - tylko przez nie1icznych krytyk6w wiqzany byl z gl6wnym nurtem 
swojej epoki, a mianowicie z ekspresjonizmem. Jednak z
r6wno w jego dzialalnoscl 
plastycznej jak i dramatycznej pojawiajq si
 niemal wszystkie gl6wne tematy i mo- 
tyWY, znamienne dIa niemieckiego ekspresjonizmu. Ich szczeg6lne nasilenie przy- 
pada na lata 1909-1920, co pozwala tC: faz
 tw6rczosci artysty nazwac ekspresjoni- 
stycznq. 
Zbuntowani bohaterowie dqzqcy na granicy obl
du - czasem tE: granicE: prze- 
kraczajqC - do odnowy swiata,gl6wnie zreszt q poprzez przemian
 i Ddnow
 sie- 
bie samych, pojawiajq si
 w tym czasie we wszystkich dziedzinach tw6rczosci Bar- 
lacha. Permanentne, nawet wbrew niepowodzeniom i trudnosciom, dqzenie do od- 
rzucenia w imiE: wartosci duchowych jarzma materii poprzez prometejski, wyzwa- 
lajqcy czyn - to gl6wna cecha zachowania siE: 
 dzialania bohater6w sztuki tego 
artysty.
		

/AUNC_015_21_049_0001.djvu

			ACTA UNIVERSITATIS NICOLAI COPERNICI 
FILOLOGIA GERMAlIisKA V - NAUKI HUMANISTYCZNO-SPOl..ECZNE - ZESZYT 92 - 1978 


Katedra Filologii Germail.skiej 


Hubert Rolirad 


ZUR POLITISCHEN PUBLIZISTIK DES DEUTSCHEN 
EXPRESSIONISMUS, 
DARGESTELLT BESONDERS AM BEISPIEL KURT HILLERS 


Res ü m e e. Der Artikel stellt skizzenhaft Auffassungen von Problemen dar, 
welche zum Objekt der Auseinandersetzung expressionistischer Publizistik von 
K. Hiller geworden sind. Ausgewählten Ansichten wird die marxistische Auffassung 
gegenübergestellt. 


:per deutsche Expressionismus als unmittelbarer Ausdruck der spon- 
tan hervortretenden Reaktion von weiten Kreisen bürgerlicher Intellek- 
tueller auf die Krise der spätbürgerlichen Gesellschaft scheint ein höchst- 
interessantes Phänomen auf dem Gebiet der Literatur zu sein. Er 
fällt nämlich in das zweite stürmische Jahrzehnt des 20-sten Jahrhun- 
derts, in dem nicht nur die Klassen-, sondern auch zugleich die natio- 
nalen Gegensätze zum Vorschein gekommen sind. Nicht nur zahlreiche 
politische Parteien vertraten Interessen der unterdrückten Klassen, son- 
dern auch viele Publizisten der damaligen Zeit setzten sich niit ihrer 
zeitgenössichen Problematik auseinander. Man kann sogar von einer 
ungeheuren Vielfalt der Auffassungen und Lösungen sprechen. Auf den 
gastfreundlichen Spalten der damals erscheinenden politischen Zeit- 
schriften wie: "Vorwärts", "Leipziger Volkszeitung", "Die Rote Fahne
', 
"Der Kommunist", "Bremer Bürger Zeitung", oder "Spartakus Briefe" 
veröffentlichten ihre Artikel nicht nur Karl Liebknecht und Rosa 
L\lxemburg, sondern auch Heinrich Mann, Ludwig -Rubiner, Franz Wer- 
fel, Max Brod, Hans Blüher und andere Publizisten. Der unerbittliche 
Kampf dieser Autoren übte einen weitgehenden Einfluß auf den Aus- 
bruch der Novemberrevolution in Deutschland aus, deren unmittelbare 
Konsequenz die Beendigung des ersten Weltkrieges war. Am anderen 
Pol der Publizistik entstanden neue, auf dem literarischen Gebiet ein- 
flußreiche Zeitschriften wie: "Der Sturm" seit 1910 von Herwarth WaI- 
den herausgegeben, weiter "Die Aktion", deren Herausgeber seit 1913, 
Franz Pfempfert war, und "Die weißen Blätter", welche im Jahre 1914
		

/AUNC_015_21_050_0001.djvu

			50 


Hubert Rolirad 


in der Schweiz erschienen. Bahnbrechend aber waren ganz andere, frü- 
her erschienene Zeitschriften wie: "Die neue Generation" 1904 und die 
spätere "Pan" 1910. Anklang unter Expressionisten gewannen auch die 
"Ziel-Jahrbücher", welche in d€n Jahren 1916-1924 von Kurt Hiller 
herausgegeben wurden. Das Jahrbuch 1916 besteht aus 16 thematisch 
verwandten Artikeln von verschiedenen Autoren wie: Heinrich Mann, 
Ludwig Rubiner, Franz Werfel, Max Brod, Hans Blüher und anderen. 
Der Band enthält auch Hillers programmatische Schrift unter dem Titel 
Philosophie des Ziels. Die Bezeichnung "Expressionismus" wurde zum 
ersten Mal im Frühjahr 1911 für die französischen Maler verwendet. 
Das Wort kam später von der Kunstkritik in die Literatur. Eben Kurt 
Hiller verwendete als erster den Begriff auf Dichter, indem er in "Lite- 
ratur und Wissenschaft" schrieb: "Wir sind Expressionisten. Es kommt 
uns wieder auf den Gehalt, das Wollen, das Ethos an" 1. Auch im Jahre 
1912 bezeichnete Hiller Ferdinand Hardekopf als "den Verfasser der 
kondensierten deutschen Prosa, den Expressionisten, den Michelangelo 
des kleinen Formats" 2. 
Zum Hauptthema der expressionistischen Publizistik wurde ein neuer 
Mensch, der frei und geistig gegenüber dem früheren geknechteten 
ein 
sollte. Ein neues Menschenbild im Sinne abstrakter Humanität wurde als 
"Krone der Schöpfung" von Gottfried Benn dargestellt. Ludwig Rubi- 
ner, der Autor eines der wichtigsten und einflußreichsten Aufsätze der 
damaligen Zeit Die Ändetung der Welt ist, vertritt die Meinung, daß 
jeder Mensch unbegrenzte Perspektiven habe. Dem Menschen stehe die 
ganze Welt zur Verfügung, und -wenn er den archimedischen Stützpunkt 
hätte, könnte er den Erdball heben. Sein Hebel sei der Wert - wenn 
er wertet, da ändert er. Jede Änderung der Welt sei die Projektion des 
Geistes auf die Erde. Die Verwirklichung sei zugleich die Schöpfung. 
Ähnliches behauptet Kurt Hiller im Aufsatz Philosophie des Ziels, in- 
dem er meint, daß die Welt durch Verwirklichung des Geistes geändert 
werden könne. Tätiger Geist bedeute Aktivität, also tätiges Auftreten 
gegen die alte gesellschaftliche Ordnung. Der Kapitalismus müsse zer- 
trümmert werden, damit der Sozialismus, diese gerechte Gesellschafts- 
ordnung eingeführt werden könne. Riller fordert seine Einführung in 
die Politik und die Berufung einer nur aus den sog. Kopfarbeitern be- 
stehenden Regierung. Die Expressionisten legten einen großen Wert auf 
die Aktivität des Menschen. Ludwig Rubiner ruft zur Aktivität auf, in- 
dem er feststellt: "Geistigkeit allein macht auch nicht glücklich. Ohne 
die Verwirklichung seid ihr Schemen. Wir brauchen keine Messiase. 


1 A. Arm i n, Die Literatur des Expressionismus, Stuttgart-Berlin-Köln- 
Mainz 1966, S. 13. 
. Ibid., S. 13. '
		

/AUNC_015_21_051_0001.djvu

			Zur politischen Publizistik des deutschen Expressionismus 51 


Seid Politiker. Seid Handelnde" 3. "Alles Leben im Dienste des Geistes" 4 
schreibt Kurt Hiller. Die Gesellschaft müsse alles tun, um ihre eigene 
Zukunft vom Kapitalismus befreien zu können. Auf den Trümmern der 
Ausbeutung wachse der Sozialismus. Nicht nur die Gesellschaftsordnung 
sollte zertrümmert, sondern auch der neue Mensch müsse vom Anfang 
an erzogen und gebildet werden. Das von den herrschenden Klassen 
geschaffene und vermittelte Weltbild in allen seinen Erscheinungsfor- 
men ist fragwürdig geworden. Viele moralische Werte wurden an den 
Pranger gestellt. Heinrich Mann setzt sich in seinem im Jahre 1910 
erschienenen Aufsatz Geist und Tat mit dem bürgerlichen Typus des 
Menschen auseinander. Am Beispiel des französischen Volkes versucht 
er zu beweisen, daß nicht der Geist selbst die wichtigste Rolle im in- 
tellektuellen Leben zu spielen hat, sondern seine Verwirklichung maß- 
gebend ist. Die Welt, die helle Vollkommenheit des Wortes verpflichtet 
den Literaten zur Verachtung der unsauberen Macht. Der Mensch des 
Geistes, der Literat, solle dem Volk das Glück vermitteln. Das Volk dage- 
gen solle dem Geist die Erfüllung seiner Forderungen sichern. Die Lite- 
raten müssen sich mit dem Vo}ke verbinden, damit die Macht besiegt 
werden könne. Auch Ludwig Rubiner ist der Meinung, daß die Kunst 
nichts Abgesondertes, sondern eine politische Reaktionsform auf die 
Wirklichkeit ist. Die Kunst wirkt seines Erachtens nicht, ist ungeistig, 
bestätigt nur die Welt und ändert sie nicht. Der Ausdruck der Kunst 
(Expression) sei nichts Geistiges, sondern immer an die Besitzvorstellun- 
gen ge
ettet. D.er bekannte Publizist dieses Zeitabschnittes, Franz Wer- 
fel, äußert in seinem Aufsatz Brief an einen Staatsmann, daß der künf- 
tige Staat die schöpferische Stellung der Poesie berücksichtigen muß 
und das Wort eine wichtige Rolle im gesellschaftlichen Leben spielen 
wird. Dem Künstler, dem Dichter wird eine besondere Rolle im gesell- 
schaftlichen Leben zugeschrieben, er solle den neuen Menschen erzie- 
herisch beeinflussen, er solle zur Störung der alten Ordnung aufrufen 
und vor allem auf die führende Rolle des Geistes hinweisen. Im Jahre 
1913 schrieb Rudolf Kurtz folgendes: 


Der junge Dichter muß demolieren und wenn kein Objekt des Angriffes da ist, 
wird - eine Tradition seit Jahrhunderten - eine Normalfigur des Bürgers erfun- 
den, der zerfetzt und verhöhnt wird [...] Der junge Dichter hat nur eine Mission: 
ruhestörenden Lärm verursachen 4. 


8 L. Ru bin e r, Die A.nderung der Welt, [in:] K. HilI e r Hrsg., Das Ziel- 
-Aufrufe zu Tätigem Geist, München und BerUn 1916, S. 111. 
4 K. HilI e r, Philosophie des Ziels, [in:] K. HilI e r Hrsg., Das Ziel..., S. 200. 
5 C. So erg e I, A. Ho hof f, Dichtung der Zeit - Vom Naturalismus bis ZUT 
Gegenwart, Düsseldorf 1963, Bd. '2, S. 110.
		

/AUNC_015_21_052_0001.djvu

			52. 


Hubert Rolirad 


Die Aggressivität des Expressionismus ist erstaunenswert, nicht nur 
Naturalisten und Impressionisten werden angegriffen; auch Goethe, 
Schiller und Heyse wurden zum Objekt der expressionistischen Attacke, 
Vli'eil sie als Freunde der Ordnung und Ruhe zur Herausbildung des 
Bürger- und Spießerurbildles beigetragen hätten., Die zerstörerische Lust 
der Expressionisten führte sie auf die Positionen der Anarchie und 
Reaktion. Vor dem Jahre 1914 rief der junge Johannes Robert Becher 
nach dem Kr
g "...0 gäbe es Krieg! Volk gegen Volk, Land gegen 
Land - ein Stern nichts ein tobendes Gewiterfeld, eine Menschendäm- 
merung, ein jauchzendes Vernichten!" 6 J. R. Becher verstand den Krieg 
als Erlöser und sah in ihm keinen Greuel. Er wollte nur die "alte Welt" 
zertrümmern, denn diese Welt war schon zur Vertilgung reif. Der Krieg 
solle sie, die Menschheit auf neue Bahnen lenken, er solle sie erlösen. 
Georg Heym dagegen war der Meinung, daß der Krieg eine neue Mensch- 
heitskatastrophe sei. "Dämon der Welt" und "Dämon des Krieges" 
waren für ihn maßgebende Begriffe und Phänomene. Das Dämonisieren 
der Welt gab einen katastrophalen Ausklang seiner Dichtung. Gegen 
den Krieg als Erlebnis und Anregung zum künstlerischen Schaffen tra- 
ten heftig Franz Werfel, Ludwig Rubiner, Max Brod und andere Ex- 
pressionisten auf. Man hätte bestimmt feststellen können, daß die Mehr- 
. .' . - 
he,itder damals schaffenden Theoretiker und Dichter gegen den Krieg 
schrieb. Der Pazifismus war sehr populär und führte seine Vertreter 
so.g!lrauf extreme Positionen. Max Brod ruft in seinem Aufsatz Orga- 
nisation der Organisationen. zur Bildung. einer internationalen Front 
g
g
n de,n Imperialismus auf. Er ist derselben Meinung wie Karl Marx, 
Engels u:p.d Lenin, daß ein Krieg nur unter Umständen der kapitalisti- 
schen Welt als Folge der Ausbeutung ausbrechen könne. Der Staat muß 
nicht.sein Territorium vergrößern, sondern versuchen durch gerechte in- 
nere Verwaltun,g den Rei:chtum ins Unvorstellbare zu steigern. Andere 
A
tor
nwie Kurt Hiller und Ludwig Rubiner waren gegen jeden Krieg und 
zyv'ar, genauso gegen den Angriffs- wie Verteidigungskrieg.' Sie gingen 
von dem Grundsatze aus, daß der Begriff "Verteidigungskrieg" die Ge- 
legenheit gäbe, eigentlich jeden Krieg anzufangen. Die Parlamente und 
R
gierungen wiederholen nämlich die "eintönig-pathetische" Phrase von 
der friedensliebe, aber damit "die unvermeidliche Gefahr" des feindli- 
chen Angriffes abgeschoben werden könne, müßten sie sich verteidigen 
und den Krieg beginnen. Die Marxisten sind aber der Meinung, daß der 
Verteidigungskrieg zugelassen und sogar gerecht sei. Im Jahre 1910 
veröffentlichte Alfred Kerr in der ersfen Nummer des "Pan" den Auf- 


6 Ibid., S. 125.
		

/AUNC_015_21_053_0001.djvu

			Zur politischen Publizistik des deutschen Expressionismus 53 


satz Aufgaben für die Friedenszeit, in welchem er seine Anschauungen 
darlegt. Er behauptet, daß während jedes Krieges alle das Recht haben, 
ihr Blut zu verströmen. Die Gleichheit im Tode bedeute nicht Gleich- 
heit im Leben. Die Aufgabe für ,die "seelisch wertvollen" Parteien sei 
die Erhaltung des Friedens, denn der Krieg ist das. sinnlosest
 Mittel, 
um die Probleme zu lösen. Eine Reihe von Publizisten, wie: Ludwig 
Rubiner, Franz Werfel, Max Brod, Rudolf Kayser und andere wiesen 
eindeutig auf den zerstörerischen Einfluß des Krieges auf die Kunst hin. 
Der Krieg bedeute das Ende der Literatur, weil der qeutsche intellek- 
tualismus sehr wenig dem Ereignis gewachsen sei. Die expressionisti;. 
sehen Publizist
n dieses Zeitabschnittes griffen sehr oft das Christentum 
an und forderten seine Vertilgung. Zu jenen Gegnern des Christentums 
gehörten unter anderen: Ludwig Rubiner, Kurt Hiller und Hans Blüher. 
Der letztgenannte vertrat die Meinung, daß der Bürger eingekeilt zwi- 
schen zwei Polen lebt, und zwar zwischen Priester und Empörer; Beide 
beunruhigen ihn, beide bilden ihn. Der unabhängige Denker (Empörer) 
sei irgendwie Täter und der Priester nur ökonomischer Mensch, weil er 
für seinen Umlügungsprozeß Geld bekäme. Die Religion überhaupt sei 
nur als Funktion der kapitalistischen Ausbeutung zu verstehen.. BIÜher 
sah nur: die Riesenleistungen des Christentums auf d
n Gebieten d
r 
Wissenschaft, des Schulwesens und der Kultur I;licht. Mit der "Bekeh- 
rung der Ungläubigen" und Christia:nisierung brachte man zugleich 
auch Fortschritt, was noch bis auf den heutigen Tag in verschiedenen 
Weltteilen spür.bar ist. Das Phänomen darf auch nicht vergessen wer- 
den. So würde ungefähr der Abriß der Problematik aussehen, mit wel- 
cher sich die Publizistik dieses Zeitabschnittes beschäftigte. Es läßt sich 
abschließend sagen, daß die Publizistik des deutschen Expressionismus 
den Geist im Volke erwecken wollte. Die Mehrheit der Artikel könnte 
man als Aufrufe zu tätigem Geiste bezeichnen. Sie waren im gewissen 
Grade fortschrittlich oder pazifistisch. Es besteht hier noch die Frage, 
inwiefern das Bewußtsein des deutschen Volkes geändert wurde. Im 
Jahre 1845 sagte Karl Marx folgendes: "Die Philosophen haben die Welt 
nur verschieden interpretiert; es kommt aber darauf an, sie zu verän- 
dern" 7. Die Publizisten der Zeit des Expressionismus haben verschiede- 
ne Wege angeboten, die zur Verbesserung der Welt führen sollten. Sie 
gingen vom Geist aus, und so wollten sie die Welt ändern. Man muß 
jedoch zuerst die Welt ändern und damit auch den Menschen. Die ex- 
pressionistische Auffassung der Weltänderung war aber zu idealistisch, 
um wirksam werden zu können. 


7 K. M a r x, nach K. H i 11 e r, Verwirklichung des Geistes im Staat - Bei- 
träge zu einem System des logokratischen Aktivismus, Leipzig 1925, S. 19.
		

/AUNC_015_21_054_0001.djvu

			54 


Hubert Rolirad 


Hubert Rolirad 


POLITYCZNA PUBLICYSTYKA NIEMIECKIEGO EKSPRESJONIZMU 
PRZEDSTAWIONA SZCZEGOLNIE NA PRZYKLADZIE KURTA HILLERA 


(Streszczenie) 


Podstawowym zalozeniem artykulu bylo zwiE:zle i syntetyczne przedstawienie 
zlozonej problematyki publicystyki politycznej niemieckiego ekspresjonizmu. Okres 
b
dqcy przedmiotem analizy przypada na Iata bezposrednio poprzedzajqce wybuch 
I wojny swiatowej, jej trwania, jak i pierwsze lata Republiki Weimarskiej, tj. od 
okolo 1910 do 1920 r. Jest to dekada zaciE:tych dyskusji i polaryzacji poglqd6w na 
podstawowe kwestie dotyczqce zar6wno stosunk6w mi
dzynarodowych, problemu 
wladzy, jak i roH Kosciola w zyciu spoleczno-politycznym. R6znorodnosc prezen- 
towanych pogI q d6w i stanowisk, nieslychana rozbieznose ocen rzeczywistosci i zja- 
wisk, wielka wiara w czlowieka, przypisywanie nadprzyrodzonej wr
cz roli inte- 
lektowi, jak i naiwny stosu14ek do problem6w tego wymiaru co wojna, skladajq siE: 
na obraz epoki. Niezwykle ciekawe, zaskakujqce wrE:Cz, jest stanowisko poet6w 
ekspresjonistycznych wobec otaczajqcego ich swiata. Zadziwiajqcym fenomenem 
wydaje siE: bye tez demonizowanie rzeczywistosci oraz mesjanizowanie roli tzw. 
ducha w swiadomosci czlowieka. Wewn
trzny niepok6j, niezadowolenie ze stosun- 
k6w spoleczno-politycznych panujqcych w 6wczesnych Niemczech oraz glE:boka nie- 
nawisc do mieszczailstwa, filisterstwa i partykularyzmu doprowadzala cZE:sto pu- 
blicyst6w i poet6w ekspresjonistycznych do sknijnego anarchizmu. 
Podsumowujqc naIezaloby wskazac na daleko idqcq sprzecznosc stanowisk re- 
prezentowanych przez gl6wnych przedstawicieli politycznej publicystyki niemiec- 
kiego ekspresjonizmu z dialektycznym materiaUzmem Karola Marksa.
		

/AUNC_015_21_055_0001.djvu

			ACTA UNIVERSITATIS NICOLAI COPERNICI 
FILOLOGIA GERMAN'SKA V - NAUKI HUMANISTYCZNO-SPOLECZNE - ZESZYT 92 - 1978 


Katedra Filologii Germail.skiej 


Maria Witkowska 


DIE RESONANZ DES ZEITGENÖSSISCHEN KLASSENKAMPFES 
IN EINIGEN DEUTSCHEN DRAMEN DES HUMANISMUS 


Res ü m e e. Der Artikel bringt Fragmente einiger deutscher Dramen der hu- 
manistischen Epoche, welche sich auf den zeitgenössischen Klassenantagonismus 
in Deutschland beziehen. Es ist zu betonen, daß derartigen Zeugnissen im Bereich 
der gelehrten Dichtung dieser Zeit im Hinblick auf ihre Seltenheit ein besonderer 
soziologischer Wert beizumessen ist. 


Der Klassenkampf wurde in Europa durch soziale Ungerechtigkeit 
hervorgerufen. Die Geschichte der letzteren ist so alt wie die Geschichte 
der Menschheit. Das soziale Unrecht rief bei den von ihm betroffenen 
Volksschichten immer Empörung und Auflehnung hervor. Die härteste 
Form der Ausbeutung haben wir wohl im Altertum zu verzeichnen, in 
dem das Sklaventum als eine selbstverständliche und natürliche Ein':' 
richtung galt, welche nur ausnahmsweise von besonders aufgeklärten 
Persönlichkeiten mit besonders entwickeltem Gerechtigkeitssinn und 
moralischem Feingefühl in Frage gestellt wurde. Die Sklaven rafften 
zuweilen ihre Kräfte zu verzweifelten Aufständen zusammen, welche 
jedoch angesichts der unerschütterlichen übermacht der Ausbeuter von 
vornherein zum Scheitern verurteilt waren. Der Kampf um soziale Ge- 
rechtigkeit, der Kampf der Ausgebeuteten gegen die Ausbeuter nahm 
im Laufe der Jahrhunderte in verschiedenen europäischen Ländern ver- 
schiedene Formen an. Zu einer Massenbewegung wurde er bekannterma- 
ßen erst in der jüngsten Zeit. Es ist nicht meine Aufgabe, mich mit die- 
sem außerordentlich umfangreichen Thema zu beschäftigen. leh beab- 
sichtige lediglich, auf eine besondere Art von Resonanz der erwähnten 
, gesellschaftlichen Spannungen hinzuweisen, die wir in einigen deutschen 
Dramen der humanistischen Epoche zu verzeichnen haben. In dieser Zeit 
fand bekanntlich in Deutschland eine heftige Auseinandersetzung zwi- 
schen den Unterdrückten und den UnterdrÜckern statt. Ich meine hier 
den Bauernkrieg von 1525. 
Interessante Erwägungen bezüglich der sozialen Verhältnisse,denen 


.
		

/AUNC_015_21_056_0001.djvu

			56 


Maria Witkowska 


wir in der Zeit des Humanismus in den europäischen Ländern be- 
gegnen, finden wir bei Kleinberg 1. Er bezeichnet dieses Zeitalter 
schlechthin als eine "frühkapitalistische Revolution". Nach dem Zusam- 
menbruch des feudalen Systems begann sich in den einzelnen euro- 
päischen Ländern der Kapitalismus zu entwickeln. Die Folge dieses Vor- 
gangs war eine Massenproletarisierung, welche ein Massenelend bewirk- 
te. Engel-Janosi 2 beschäftigt sich eingehend mit diesen Problemen. Er 
weist u.a. darauf hin, daß zu den negativen Begleiterscheinungen der 
beginnenden Renaissance die Entwicklung der allgemeinen Habsucht 
gehörte. Aufschlußreich ist für uns die Stellungnahme des berühmten 
Macchiavel1i zum sozialen Problem seiner Zeit. Seine Aussage bezieht 
sich nur mittelbar auf Deutschland, denn es ist hier von Europa über- 
haupt die Rede. Nichtsdestoweniger verdient sie hier angeführt zu wer- 
den. Nach Engel-Janosi 3 stand Macchiavelli auf der Seite des Volkes 
und sah den Klassenkampf als berechtigt an. Er meinte, dieser müsse 
unentwegt fortdauern, letzten Endes jedoch unentschieden bleiben. Er 
verurteilt das unmoralische Leben des verdorbenen Adels und erkennt - 
was besonders modern klingt - das Recht auf Besitz lediglich dem 
Staat zu. Man muß zugeben, daß es erstaunlich fortschrittliche Ansich- 
ten gewesen sind. 
Uns interessiert hier hauptsächlich die literarische Resonanz des hu- 
manistischen Klassenkampfes in Deutschland. Es ist festzustellen, daß 
diese vornehmlich im volkstümlichen Schrifttum zu finden ist. Im 
Schwank, im Fastnachtspiel, im politischen Volkslied brachten die un- 
terdrückten sozialen Schichten ihren abgrundtiefen Haß gegen die 
Unterdrücker zum Ausdruck. In der gelehrten Dichtung dieser Zeit be- 
gegnen wir dagegen nur selten einem Echo der gesellschaftlichen 
Spannungen. Die Zurückhaltung, welche die gelehrten Humanisten auf 
diesem Gebiet zur Schau trugen, ist nicht schwer zu erklären. Sie wa- 
ren nämlich meistens in materieller Hinsicht von ihren 
dligen Gönnern 
abhängig, wagten es deswegen kaum, gegen die bestehende ungerechte 
gesellschaftliche Ordnung Protest zu erheben, um ihre eigene Existenz 
nicht aufs Spiel zu setzen. Kennen wir doch das Schicksal Frischlins, 
welcher den Mut besaß, den verwahrlosten Adel anzuprangern. Er 
mußte seine Kühnheit mit harter Gefängisstrafe büßen. 
Einen umf
ngreichen Raum nahm im Rahmen der gelehrten huma- 
nistischen Dichtung das Schuldrama ein. Auch hier verzeichnen wir 


1 A. K 1 ein b erg, Die deutsche Dichtung in ihren sozialen zeit- und gei- 
stesgeschichtlichen Beziehungen, Berlin 1937, S. 81 f. 
2 F. Eng e I - Ja nos i, Soziale Probleme der Renaissance, Stuttgart 1925, 
S. 8 fi. 
8 Ibid., S. 117 ff. 


,.
		

/AUNC_015_21_057_0001.djvu

			Die Resonanz des zeitgenössischen Klassenkampfes 


57 


kaum eine Spur der zeitgenössischen gesellschaftlichen Spannungen 
und Auseinandersetzungen. Maassen 4 hebt mit Recht das Nichtvorhan- 
densein von soziologischen Themen im Bereich des Schuldramas hervor. 
Als Ausnahmen von dieser Regel werden hier die Werke solcher Auto'- 
ren erwähnt, wie Paul Rebhuhn, Johann Krüginger, Nicolaus Risleben 
und Nicodemus Frischlin, bei denen einige Anklänge an den zeitgenös- 
'sischen Klassenkampf zu finden seien. Ähnlich äußert sich zu dieser 
Frage Creizenach 5. Der einzige Dramatiker, welcher den Bauernkrieg 
zum Thema seines Werkes machte, war I:Iermann Schottenius. Die mei- 
sten zeitgenössischen deutschen Dramatiker ließen also das' soziale Pro- 
blem außer acht. Wenn sie es streiften, so geschah es höchstens in Epi- 
soden oder in isolierten Szenen ihrer Werke. Eine richtige Bearbeitung 
dieses Themas im Drama finden wir - nach Bednarski 8 erst im 18. 
Jahrhundert in Polen. 
Angesichts des allgemeinen Mangels an Bearbeitung des sozialen 
Themas auf dem Gebiet des Dramas verdienen solche Dramen hervor- 
gehoben zu werden, welche dieses Problem - zwar nicht als Hauptthe- 
ma, aber auch nicht nur in isolierten Szenen, sondern im engen ZUsam- 
menhang mit dem Hauptthema behandeln. Außer den oben erwähnten 
Dramen gibt es hier noch andere Ausnahmen. Ich meine hier die deut- 
schen 'Bearbeitungen des 1549 in Zürich verfaßten neulateinischen Schul- 
dramas Nabal von Rudolph Gwalther '1. Es sind die Dramen von Se- 
bastian Grübel dem Jüngeren - ver faßt 1560 in Schaffhausen - von 
Heinrich Moller - verfaßt 1564 in Gdansk - und von Georg Mauricius 
dem Älteren - verfertigt 1607, welche alle denselben Titel Nabal tra- 
gen. 
Wir haben es hier zwar nicht mit selbstständigen Werken, sondern 
mit übersetzungen zu tun - nichtsdestoweniger kommen aber diese 
Arbeiten für unser Thema in Betracht, weil hier die Resonanz der in 
Deutschland in der Zeit des Humanismus herrschenden sozialen Unge- 
rechtigkeit weit stärker ist als in dem neulateinischen Original. Die 
Amplifikation, welche in den deutschen übersetzungen lateinischer 
Werke als Regel zu verzeichnen ist, bietet nämlich große Möglichkeiten 
für die Entwicklung der Invention der Übersetzer. Es ist für sie eine 
willkomme ne Gelegenheit, das Werk um eigene Gedanken zu bereichern. 
4 J. M aas sen, Drama und Theater der Humanistenschulen in DeutschLand, 
Augsburg 1929, S. 75. 
5 W. C r ei zen ac h, Geschichte (les neueren Dramas, Halle 1901 und 1903, 
Bd. 3, S. 292. 
o S. Be d n ars k i, Upadek i odrodzenie szk6l jezuickich w Polsce, Krak6w 1933, 
S.28. 
7 Rodolphi Gwaltheri Tigurini Comoedia sacra, quae inscribitur Nabal, de- 
sumpta ex l. Samuelis XXV cap. nU11.C primum consCTipta et edita.
		

/AUNC_015_21_058_0001.djvu

			58 


Maria Witkowska 


Die leidenschaftlich-aggressive Form, in welche unsere deutschen Auto- 
ren die sich auf unser Thema beziehenden Fragmente des Originals klei- 
den, zeugt deutlich davon, daß wir hier mit einem brennenden zeit- 
genössischen Problem zu tun haben. Es ist unzweideuJig herauszufüh- 
len, daß die Verfasser der deutschen Bearbeitungen des Gwaltherschen 
Dramas die Aussagen der dramatis personae gewissermaßen als ihr 
Sprachrohr benutzen, daß sie durch deren Mund ihre eigenen überzeu- 
gungen kundmachen, daß sie auf diese Weise gegen die bestehenden 
sozialen Mißstände Protest erheben wollen. Der bodenlose, sich auf die 
Ausbeuter beziehende Haß des im StÜck von Moller auftretenden 
Knechtes Balach, welchen dieser im Gespräch mit seinem Leidensgenos- 
sen Burkardt zu
 Ausdruck bringt 8 zeigt deutlich, daß die Kluft zwi- 
schen den Großgrundbesitzern und den von ihnen im höchsten Maße 
unterdrückten Knechten und Feldarbeitern schier unÜberbrÜckbar war. 
Balach schildert die Art und Weise, auf welche er an den unbarmherzi- 
gen Herren fÜr das ihm zugefÜgte Leid eine grimmige Rache nehmen 
wÜrde, wenn er dazu die Macht besäße, d.h. im Falle eines etwaigen 
sozialen Umschwungs. Er sagt 9: 


Das solten sie wol werden innen 
Ich wolt sie furn hinaus auffs feldt 
Und sie daselb in hitz und kelt 
Also umtreiben und beschwern 
Das sie bald solten Gotts begern. 
Ich wolt sie leren kennen recht 
Was arbeit eim vor wollust brecht. 
Den stoltz wolt ich jn wol vertreiben 
Mit hacken, graben, misten, kleyben. 
Sie haben weiß und weiche haut 
Und essen nicht gern speck und kraut. 
Solt ich ihr koch und meister sein, 
Ich wolt es jn so treiben ein, 
Das sie nach einem magern kol 
Die finger solten lecken wol. 
Die hend jn soHen werden bald 
Von quesen hart und ungestalt. 
Schwartz als ein kol, magr als ein hund 
Wolt ich sie machen, so ich kund. 


Falls die Herren sich zu schwach für solche schwere Arbeit erweisen 
sollten, dann würde sie Balach mit der Peitsche dazu antreiben: 


8 H. Moll e r, Nabal, 1. Samuelis 25, Ein Newes weltliches Spiel in deutsche 
reyme übersetzt, Dantzig 1563. 
9 Ibid., Akt II, 8.66.
		

/AUNC_015_21_059_0001.djvu

			Die Resonanz des zeitgenössischen Klassenkampfes 


59 


Darzu wust ich wol guten radt 
Ich wolt sie treiben fru und spat, 
Wolten sie nicht willig und gern 
So wolt ich nicht sein von jn fern 
Mit einer tatrschen peitschen scharf. 


Sonderbarerweise findet sich auch unter den Knechten ein Verteidi- 
ger der bestehenden Gesellschaftsordnung. Der Knecht Burkardt ver- 
tritt hier eine halb stoische, halb christliche Weltanschauung. Er meint, 
jeder müsse geduldig sein Schicksal ertragen. Es sei sinnlos, über etwas 
zu klagen, was nicht geändert werden kann. Die in der Welt herrschen- 
de soziale Ordnung erscheint ihm unerschütterlich und unantastbar. Er 
sagt 10: 


Es muß so seyn, ist auch recht 
Denn sie seyn Herren, wir nur Knecht. 
Gott wehrt so unserm übermuth. 
Drumb leid das und nim nur für gut, 
Unbill ich führt man solche Klag, 
Wenns ja einer nicht endern mag. 


Nicht nur die Knechte und Feldarbeiter leiden unter der Aus- 
beutungswut der Herren. Es gibt noch andere Leben
gebiete, auf denen 
die Unterdrückung der Armen und Unbemittelten durch die Reichen zu 
schweren Klagen Anlaß gibt. Es ist das Gebiet der Rechtspflege. Die 
Machthabenden beugen das Recht und kehren es gegen die Armen. 11'1 
den Rechtsverhältnissen herrscht Korruption und 
ine unvorstellbare 
Willkür, deren Opfer die niederen sozialen Schichten sind. In dem Werk 
Grübels hören wir von David eine bittere Anklage des Gerichtswesens. 
Nabal ist ein biblisches Drama und David eine biblische - also eine 
anachronistische - Gestalt, aber es steht außer Zweifel, daß sich seine 
Worte auf die zeitgenössischen Rechtsverhältnisse in DeutschJand bezie- 
hen. Anachronismen verschiedenster Art waren ja in den humanisti- 
schen Dramen eiJle gewöhnliche Erscheinung. Die Klage lautet folgen- 
dermaßen 11: 


...Das dass arm volck wirt untertruckt 
Das alle gsatz und recht sind buckt 
Gricht und grecht wird mit ghalten 


10 Ibid. 
11 S. G r übe i, Nabal. Ein schön christenlich, lustig und kurtzweilig Spiel, erst- 
!ich durch den erwirdigen und wolgeleerten Herren Rudolffen Walthern, auss 
dem ersten Buch Samuelis, des 25. Cap. gezogen, in ein Latinische Comediam 
gestelt... Getruckt zu Mülhusen im oberen Eisa durch Peter Schmid, Anno MDLX, 
Akt I, S. 12.
		

/AUNC_015_21_060_0001.djvu

			60 


Milria Witkowskä 


Sind feil bey jungen und alten 
From grecht stond hinder der thüren 
Schälck, öä Buben zeücht man füren 
Tyranney unbi!d gwalt und gunst 
Gond' für fromkeit zucht eer und kuns't 
Der schantlosen leuten sind vi! 
Und thut ein jeder was er wil 
Und er denen schreyt der arm man, 
Der bey solchen muß d'Katzen han. 
Es schreyten wytwen weyssen frömbd und knecht. 
Suchend schutz schirm begärent recht... 


Bei Moller lautet diese Anklage ebenso scharf 12: 


...Das sich im gricht und recht die heren 
Mit gschenck lassen die hende' schmeren, 
Sprechens urteil nach gunst und gelt 
Deuten das gsetz wies jn gefeIt, 
Suchen jr eigen nutz allein. 
Die mus sen vogt und empter sein, 
Welche mit schaIckheit sind gerust 
Und thun alles was sie gelust. 
Und ist unter derselben gwalt 
Des lands ein jemerlich gestalt. 
Der frembde man thut hertzlich klagen, 
Widwen und weisen schier verzagen 
Der arme man wird gar beschwert, 
Niemands ist das recht Recht beschert. 


Auch in anderen deutschen Dramen dieser Zeiten begegnen wir.Kla- 
gen über die im Gerichtswesen herrschenden Mißstände. 1m Drama 
Hof teufel von Chryseus beklagt sich der vom Rechtsanwalt an der Nase 
herumgeführte Dystyges 13: 


Ich hat es sonst geglaubet nicht, 
Das auch ;!:uweiln am Cammergericht 
So große Schelck' und Buben 'wern, 
Die rechtes Recht so wüßt werkern, 
Sind große Herrn aber darumb, 
Thuns unrecht nicht, sind allzeit trum... 


Der Rechtsanwalt betrügt seinen Kunden, indem er unter verschie- 
denen Vorwänden den Prozeß in die Länge zieht, um nur mehr Geld 
von ihm zu bekommen. Dieser ist durch die fortwährenden Zahlungen 
völlig verarmt. Er klagt: 


UH. Moller, op. cit., Akt I, S. 49. 
18 J. C h r y se u s, Hof teufel [...] Das sechste Capitel Danielis [...] spielweus 
dargestellt und in Reimen verfasset. Franckfurt am Mayn 1566.
		

/AUNC_015_21_061_0001.djvu

			Die Resonanz des zeitgenössischen Klassenkampfes 


61 


Der Laferer kost mich fürwar 
Wol über fünfzig gulden bar, 
Ohn was mich sonst gestanden hat 
Mit zehrung Botnlohn fru und spat, 
Mit urtheil geld und schreiber lohn 
Gerichtsunkost ich mußt stets han 
Ein offen Beutl und sag in Sum, 
Das ich gar umb das meine kum... 
Hab Ku und .Kelbr, mein fedrgewandt, 
Mein Kleidr, Zin als dran gewandt 
Hab diesem Schalck stets müssen zutragn, 
Hats aufgefressen in sein Kragn 
Kes, Butter, Eyr, Gens, Vögel, Fis"Ch. 
In sum hildt jm fast auß sein Tisch. 


Trotzdem hat er seinen Prozeß nicht gewonnen, obgleich das Recht 
auf seiner Seite war: 


" 


Hilft mir wedr Recht noch Richter nit 
ViI weniger mein Iurisperdit... 


Er stellt fest: 


Ich bin gerecht - mir tut nur fehln 
Des gelts, des gelts, gelt sol ichhan 
Hab sonst verlorn ich armer man... 


Daraus folgt, daß man in dieser Zeit einzig und allein durch Beste- 
chung im Gericht zu seinem Recht kommen konnte. 
Um auf Balachs Klagen zurückzukommen: in der Bearbeitung unse- 
res Dramas von Maul'icius klagen noch andere Diener desreiche
 
Herrn - Nabal - über ihr schweres Los. Der Hausknecht Andre em- 
pört sich beispielsweise über die schlechte Behandlung, die den Knech- 
ten beim Fest der Schafschur von seiten ihres Herrn widerfährt 14, in- 
dem er sagt: 


Solchs krencket mich im Hertzen gar 
Wir habnijhm nun gdient ubers Iahr, 
Viel müh und arbeit ausgestanden, 
Weils uns bey Tag und Nacht zuhanden 
Ist kommenUngluck mancherlE'!y 
Von Hitz, Frost, Hunger, Durst dabey. 
Aber da man sich nu soll frewn, 
Thut ein Trunck Wein den Herrn gerewn, 
Den er. uns Knechten heutsolt ebn 


14 G. Mau r i c i u s,. Eine schöne Comedia vom Nabal. Genommen aus dem 
ersten Buch Samuelis am 25. Capitel, Leipzig 1613, Akt I, S. 21.
		

/AUNC_015_21_062_0001.djvu

			6? 


Maria Witkowska 


ZU C einr Ergetzlichkeit hergebn. 
Gibt uns nur Habr - und Gerstenbrodt 
Da ihn darzu doch treibt kein noht, 
Helt nurauff Theurung Wein und Korn. 
Solt er dadurch nicht Gottes Zorn 
Verdienen und die brennend Hell? 
...Und weiß doch, daß wir seine Knecht 
Müssen ausstehn nicht Unglück schlecht 
Im Sommer, Winter, Regn und Schnee, 
Fülln nur das Maul von und nicht eh. 


Der Knecht Burkardt faßt den Sachverhalt folgendermaßen zusam- 
men 15: 


Dem müßiggänger werdzwey Brodt, 
Der Arbeitr hat kaum eins mit noth. 


Er vergleicht das Schicksal des Arbeiters mit dem Schicksal ver- 
schiedener Haustiere: 


Der Esel Korn trägt in die Mühl, 
Abr doch geneust er des nicht viel. 
Ein Hund muß hüten woI das Haus, 
Abr er bekömpt das wenigst draus 
Welchs Roß des Haberns meist verdient 
Hat nur von Zäckerling sein Pfriend. 


Während dieser Gespräche, die die Knechte über ihr schweres Le- 
ben miteinander führten, hat sich etwas Schreckliches und Unerwarte- 
tes ereignet. Ihr geiziger und unbarmherziger Herr, Nabal, ist plötzlich 
gestorben! Die Kunde von diesem jähen grauenvollen Tode wird von den 
Knechten mit großer Anteilnahme kommentiert. Nabals Tod wird von 
ihrien als eine gerechte Strafe aufgefaßt, welche Gott über den Aus- 
beuter so rasch verhängt hat. Aus der Rede des im StÜck von Moller 
auftretenden Knechtes Balach 16 ist deutlich eine Genugtuung herauszu- 
fÜhlen, welche aus der Tatsache resultiert, daß dem Missetäter endlich 
Gerechtigkeit widerfahren ist. Der Knecht sagt: 


Ich preyse Gottes gütigkeit 
Und spur hier sein gerechtigkeit, 
Das er durch sein Gottliche krafft 
Auff solche weis die reichen strafft 
Umb jren pracht und ubermut, 
Dadurch sie manches armes blut 
Verachten und ganz sehr beschwern. 


15 H. Moll er, op. cit., Akt I, S. 21. 
10 Ibid., Akt V, S. 170.
		

/AUNC_015_21_063_0001.djvu

			Die Resonanz des zeitgenössischen Klassenkampfes 


63 


Das Bewußtsein, daß die ungerechten Herren der verdienten Strafe 
nicht entgehen werden, erleichtert ihm sein Schicksal: 


Nun gan ich jn jr wesen gern 
Und bin auch mit meim gluck und standt 
Besser zufrieden, dan zuhandt. 


Man muß, zugeben, daß in diesem Fall der Rachedurst der Ausge- 
beuteten sich viel schwä
her manifestiert als in dem vorher geführten 
Gespräch. Der Missetäter ist durch das Eingreifen einer höheren Macht 
bestraft worden, die Gere
htigkeit wurde also gewissermaßen wieder- 
hergestellt. 
Die Autoren zeigen uns nicht nur die aufrührerischen Elemente, die 
gegen die bestehende soziale Ordnung einen heftigen Protest erheben, 
sondern auch die Repräsentanten des konservativ gesinnten Teiles der 
unterdrückten Klasse. Es erscheinen hier Knechte, welche die beste- 
hende soziale Ordnung als normal, selbstverständlich und unantastbar 
betrachten. Die Auswüchse dieses Systems mißfallen ihnen - sie kla- 
gen über schlechte Herren - das System als solches aber erscheint 
ihnen natürlich. Sie haben eine tiefeingewurzelte Überzeugung, daß die 
Herren an und für sich höhere Wesen seien als die Knechte, und es wür- 
deihnen nie einfallen, diese Wahrheit in Frage zu stellen. 
So belehrt der konservativ gesinnte Boas in Mollers Stück den auf- 
rührerischen Balach 17, daß der Knecht nicht das Recht hat, seinen 
Herrn - selbst den schlechtesten - zu kritisieren: 


Dasselb geburt eim jedermann 
Das er Gatts willn sei unterthan 
Und gab sich dar gedultig ein, 
Was so. muß und nicht anders sein. 
Doch wils uns auch garnicht geburen, 
Das jmand solt horn oder spuren, 
Das wir von unsers Iunckern sach 
Wie er gfalln in solch weh und ach 
Spottisch und giftig reden so1lt€n, 
Gleich als wirs so gern haben wolten. 
Was jm jtzt widerfahren ist, 
Das mustu auch zu aller frist 
Und andre all gewarten sein. 
Dann allen menschen in .gemein 
Kann solchs gar leichtlich widerfahren, 
Wir sind von einer haut und haren. 


Es ziehme sich nicht für einen Knecht, sich über den Tod des 


17 Ibid., S. 170 f.
		

/AUNC_015_21_064_0001.djvu

			64 


Maria Witkowska 


schlechten Herrn zu freuen. Die Hauptsache ist immer, daß man dem 
Willen Gottes in jeder Lebenslage untertan sei. 
Boas steht unerschütterlich und treu auf der Seite seines Herrn, 
ungeachtet dessen, ob dieser schlecht oder gut ist. Herr ist eben Herr! 
Balach solle lieber auf seine eigene Besserung bedacht sein, anstatt sich 
über seinen Herrn gehässig zu äußern. Boas sagt zu Belach: 


So soItestu auch dein gestalt 
Wie du so wol seist abgemalt, 
Wie du seist so ein feiner Knecht 
Auch gleicher weis anschawen recht. 


Boas meint, daß die sozialen Unterschiede von Gott geschaffen wor- 
den seien, deswegen sei daran nicht zu rütteln. Er belehrt Balach weiter: 


Denn Gottes ehr leuchtet vorwar 
Aus deinem stand auch hell und klar. 
Denn Gott hat dich zum knecht gemacht, 
Das du wurdst was zu recht geQracht 
Und wurdest zam, bendig und mild, 
Der du sonst nicht viel leiden wilt, 
Wilt niemands nicht schonen noch sparen. 


Eine noch größere Ergebenheit und eine vollständige Fügsamkeit ge- 
gentioer dem harten Schicksal tragen die weiblichen Vertreter des 
Hausgesindes von Nabal zur Schau. Im Werk von Mauricius versichert 
die Dienstmagd Sandel 18 ihre Herrin ihrer steten und unwandelbaren 
Dienstbereitschaft: 


Mein Hertze Fraw, was ihr nur schafft, 
Bin ich doch euch im Dienst verhafft, 
Bei Tag und Nacht ich willig bin, 
Wie mich denn mein Pflicht weist dahin. 


Sie ist fest davon überzeugt, daß sie Gott strafen würde, wenn sie 
ihren Dienst auf irgend welche Weise vernachlässigte. Die ihr auferleg- 
ten Pflichten sind für sie etwas Heiliges: 


Denn solt ich ebn als ein Dienstbot 
Nicht folgen, so 'erzürnt ich Gott, 
Hett all mein Lebenlang kein Glück, 
Sondern ging alles mir zurück, 
Bin drumb da, daß ich folgen soll... 


Die Dienstmagd ist im christlichen Sinn bescheiden und anspruchs- 
lO's; Sie fühlt sich weder unterdrückt noch ausgebeutet, sie denkt an 


18 G. Mau r i c i u s, op. cit., Akt IV, S. 51.
		

/AUNC_015_21_065_0001.djvu

			Die Resonanz des zeitgenössischen Klassenkampfes 


65 


keine Änderung der althergebrachten gesellschaftlichen Ordnung, weil 
sie völlig zufrieden mit ihrem Los ist. 
Anhand dieser Beispiele haben uns die genannten Autoren ein plas- 
tisches Bild der sozialen Verhältnisse Deutschlands zur Zeit des Hu- 
manismus dargeboten. Wir haben es hier nur mit einem kleinen Aus- 
schnitt des gesamten sozialen Prozesses zu tun, aber die Aussagen der 
Knechte sind schwerwiegend uJ,ld ausdrucksvoll. Sie führen uns die 
Mentalität der zeitgenössischen Gesellschaft vor Augen. Auf der einen Seite 
der gesellschaftlichen Kluft stehen die selbstsicheren Ausbeuter, die - 
so wie Nabal - auch nicht an die geringsten Zugeständnisse zugun'sten 
der benachteiligten sozialen Klasse denken. Auf der anderen stehen die 
Unterdrückten, jederzeit zum Aufruhr bereiten Opfer des ungerechten 
sozialen Systems. Sie sind aber noch nicht stark genug, um Mittel und 
Wege zu finden, ihre Rechte durchzusetzen. Sie sind hilflos, wehrlos 
und überdies noch uneinig, denn es gibt, wie wir sahen, auch unter ih- 
nen konservativ orientierte Personen, welche die bestehende Ordnung 
als richtig betrachten. 
Die Stellungnahme unserer Autoren zum erörterten Problem 
scheint - wie gesagt - ziemlich klar zu sein. Sie nehmen die herrschende 
soÜale Ungerechtigkeit wahr und verurteilen sie. Dies geht aus der 
Tatsache hervor, daß das letzte Wort in dem sich auf unser Problem 
beziehenden Dialog der Knechte nicht der konservativ gesinnte Diener, 
sondern der Verfechter der sozialen Reform hat. Die Frage, ob den 
Verfassern eine radikale Lösung des sozialen Problems vorschwebte, 
muß freilich dahingestellt bleiben. Es ist nicht ganz ausgeschlossen, 
daß sich in den hier besprochenen Werken solche fortschrittlichen Ten- 
denzen verbergen, wie wir sie in den revolutionären Flugschriften fin- 
den, welche in der Zeit der Reformation in Deutschland illegal verbreitet 
wurden. Als Beispiel kann man die Schrift eines gewissen Hans Hergot 
anführen, der dafür im Jahre 1527 zum Tode verurteilt und in Leipzig 
hingerichtet wurde 19. Dieser Text lautet, wie folgt: "Es sind gesehen 
drey tisch yn der welt / der erst vberflussig vnd zuuil darauff / Der 
ander mittelmessig vnnd eyn bequeme notturfft / Der dritt gantz not- 
turftig / Do seyn kommen die von dem vberflussigen tisch vnnd wol- 
ten nemen von dem wenigem tische das brodt. - Hieraus erhebt sich 
der kampff / vnd das Gott wird vmbstossen den vberflussigen tisch / 
/ vn den geringen tisch / vnd bestetigen den mitteln tisch". 


19 Diese Nachricht und den im folgenden angeführten Text finden wir im 
Lehrbuch Deutsch. Ein Lehrbuch für Ausländer III, Leipzig 1967, S. 8 und 10.
		

/AUNC_015_21_066_0001.djvu

			66 


Maria Witkowska 


Maria Witkowska 


r 
REZONANS WSPOLCZESNEJ W ALKI KLAS 
W KILKU HUMANISTYCZNYCH DRAMATACH NIEMIECKICH 


(Streszczenie) 


W powyzszym artykule przedstawione i zinterpretowane zostaly fragmenty kil- 
ku dramat6w niemieckich z el(oki humanizmu. Fragmenty te odnoszq si
 do pa- 
nujqcych wsp6lczesnie w Niemczech antagonizm6w klasowych, wywolanych uci- 
skiem i niesprawiedliwosci q spolecznq. Wypowiedzi przedstawicieli klas wyzyski- 
wanych stanowi q plastyczny obraz 6wczesnej sytuacji spolecznej i pOkazujq men- 
talnosc gnE:bionych chlop6w oraz nurtujqce ich buntownicze nastroje. Fragmenty 
te Sq dia nas, z socjologicznego punktu widzenia, szczeg6lnie interesujqce, poniewaz 
rezonans napi
e i walk spolecznych znajdujemy niemal wylqcznie w pismiennictwie 
ludowym te go okresu, podczas gdy w literaturze "uczonej" nalezy on do rzadkosci.
		

/AUNC_015_21_067_0001.djvu

			ACTA UNIVERSITATIS NICOLAI COPERNICI 
FILOLOGIA GERMANSKA V - NAUKI HUMANISTYCZNO-SPOLECZNE - ZESZYT 92 - 1978 


Studium Praktycznej Nauki 
J,?zyk6w Obcych 


J an Daroszewski 


DER VERKANNTE G. A. BüRGER 


Res ü m e e. Im nachfolgenden wird das Problem des sich auf Gottfried 
August Bürgers Position in der deutschen Literatur nachteilig auswirkenden unge- 
rechten Gutachtens über sein dichterisches Werk dargestellt. 


Nur allzu bekannt ist das erwiesene Faktum, daß man Bürger oft 
vorgeworfen hat, von den künstleris
hen Darstellungsmitteln in seinen 
Balladen einen übertriebenen, ja zweckwidrigen Gebrauch gemacht zu 
haben, als daß man diesen Tatbestand hier einleitend gründlicher darle- 
gen müßte. Der erwähnte Mißbrauch der verlebendigenden Mittel der 
Komposition, einschließlich des Dichters vermeintlichen "Entgleisungen" 
auf dem Gebiete der Poetik, wird allgemein als Bürgers "M a nie r", 
und zwar kalte, gekünstelte, kindische, ermüdende, ja ausschweifende 
Manier bezeichnet 1. Selten ist man sich aber darüber im klaren, daß 
aus der ganzen Fülle der Ankläger wohl kaum einer jene Thesen ra- 
tional zu begründen weiß, und seltener noch wird dem Umstand Rech- 
nung getragen, daß es keinem der Widersacher gelingt, auch die in den 
Balladen Bürgers steckende Idee und das von dem Dichter mit seinen 
Kunstmitteln angestrebte Ziel glaubhaft in Frage zu stellen. 
Unwille oder Unvermögen, die Idee der erwähnten Balladen zu er- 
forschen, können u.E. zu derart negativen Vorwürfen der Beurteiler 
geführt haben, welche aus Bürgers Werken nicht mehr als den Drang 
des Schöpfers nach Popularität herauszulesen vermochten. Wie anders 
denn sind die Beweggründe Schillers zu erklären, welcher in der glei- 
chen Periode seines dichterischen Schaffens, "wo er selbst in aller Ge- 
mütlichkeit 'blühn' und 'dahin' reimte", sich darüber aufhielt, daß "Bür- 
ger einmal 'blähn' und 'schön' gereimt habe" 2? Auf welche Weise wären 
sonst die Vorwürfe zu rechtfertigen, in welchen man Bürger beschul- 
1 v. Beyer, Die Begründung der ernsten Ballade durch G. A. Bürger, straß- 
burg 1955, S. 58 f., 65. 
2 F. Me h r i n g, Gesammelte Schriften und Aufsätze in Einzelausgaben, Bd. 1, 
Berlin 1929, S. 204. 


'-......
		

/AUNC_015_21_068_0001.djvu

			68 


Jan Daroszewski 


digt, die Redewendungen des Landvolkes und die bei jenem Volk übli- 
chen Vulgarismen verwertet zu haben 3, und sich darüber aufregt, daß 
der Dichter seine oft aus den untersten sozialen Schichten stammenden 
Helden nicht etwa wie die gebildeten Adligen sprechen läßt? Worauf 
ist es schließlich zurückzuführen, daß in derselben Zeitspanne, in der 
man ein wachsames Auge darauf hatte, ob Bürger sich ungepflegter 
Ausdrucksweise bediente, man bei Goethe den Gebrauch von Obszönitä- 
ten gutwillig übersah? 
Dergleichen Fragen könnte man mehr aufwerfen. Eine beträchtliche 
Anzahl von den über die Form der Balladen Bürgers gegebenen Gutach- 
ten, in welchen seine Fähigkeiten als Dichter scharf beanstandet wur- 
den, wäre _ wohl am treffendsten kurz und bündig mit zwei Worten zu 
charakterisieren: sc h i e r e rUn s i n n. Diese Bezeichnung ist umso 
mehr begründet, als man die so nachdrücklich kritisierten Stilmittel in 
anderen Balladen Bürgers zu "schönster Rhetorik" 4 zählt, als "feinste 
akustische Mittel der Klangmalerei" 5 bezeichnet, und daß man sie als 
"meisterhaft" 6, "reizvoll" 7, "vortrefflich gestaltet" 8, "energisch wir- 
kend" 9, "verstärkend lebhaft" 10, "vollauf dramatisch" 11, "wunderbar 
musikaljsch" 12, "glücklich getroffen" 13, "der deutschen Dichtung in 
ihrer Gesa mtentwicklung förderlich" 14 u. dgl.m. 15 findet. Die sich bei 
3 Daß diese Vorwürfe ganz unrecht sind, wurde schon in einigen Arbeiten 
bewiesen, in welchen u.a. auf diese Frage Bezug genommen wurde, und zwar: 
F. W. V. Sc h m i d t, Balladen und Romanzen der deutSchen Dichter..., Berlin 1827, 
S. 24; E. A. BI a c kalI, The Language of Sturm und Drang, Heidelberg 1959, 
S. 273, 275; man vgl. auch W. K a y s e r, Geschichte der deutschen Ballade, Berlin 
1936, S. 90. 
- 4 V. Beyer, op. cit., S. 63. 
5 A. Bar t h, Der Stil von G. A. Bürgers Lyrik, Diss. Univ., Marburg 1911, 
S.5. 
6 P. Hol z hau sen, Die Ballade und Romanze von ihrem ersten Auftreten 
in der deutschen Kunstdichtung bis zu. ihrer Ausbildung durch Bürger, Zs. f. Dt. 
Phil.,Bd. 15, H. 2 u. 3, Halle 1883, S. 329. 
7 V. Beyer, op. cit., S. 63. 

 W. Fr i e d r ich (Hrsg.), Bürger G. A. Werke und Briefe, Leipzig 1958, 
S. 790. 
9 A. Pe v e li n g, Bürgers Beziehungen zu Herder, Diss. Univ., Münster 1917, 
S. 32. 
- .10 Ibid. 
11 H. P aus t i a n, Die' Lyrik der Aufklärung als Ausdruck der seelischen 
Entwicklung von 1710-1770. Berlin 1933, S. 202; P. Z a une r t, Bürgers Verskunst, 
Marburg 1911, S. 27. 
-12 F. K i e seI, Bürger als Balladendichter, Leipzig 1907, s..61. 
13 F. W. V. Sc h m i d t, op. cit., S. 24. 
14 R. R i e man n, G. A. Bürger, Leipzig 1904, S. 31. 
15 P. Ho lzh aus e n, op. cit., S. 338: "ausserordentlich melodiös"; W. Fr i e d- 
r ich, op. cit., S. 61: "Jedoch sind Bürgers Bilder und, Vergleiche wohl oft 
ühn
		

/AUNC_015_21_069_0001.djvu

			Der verkannte G. A. Bürger 


69 


eInigen Kritikern spürbar machende Änderung des Blickwinkels in be- 
zug auf die Balladen Bürgers sowie - was seltener der Fall ist - das 
fühlbare Nachlassen seiner Angriffe gegen den Adel und die Kirche in 
manchen von ihnen, kann man jetzt i n g a n z a n der e m L ich t e 
beurteilen 16. 
"Gewohnheit macht den Fehler schön, den wir von Jugend auf ge- 
sehen" hat einst GelIert gesagt, und sein Ausspruch läßt sich ausgezeich- 
net auf die oben angeführten Vorwürfe anwenden. Daß die Vertonung 
der Dichtungen Bürgers von allbekannten Komponisten vollbracht wurde 
und daß die weltberühmten Tonkünstler in Bürgers Weriken keinen Disso- . 
nanzen begegnet sind, ist wohl nirgends in den bisher herausgegebenen 
Geschichten der deutschen Literatur anzutreffen. Dafür aber häufen 
sich negative Urteile, welche verschiedene "Kunstric,hter" gebraucht ha- 
ben, ohne auf den jeweiligen gedanklichen Inhalt der Ausführungen je- 
ner ursprünglichen Rezensenten näher eingegangen zu sein, welche die 
Ursachen der von Bürger gebrauchten stilistischen Kunstmittel nicht 
kannten. . 
Und doch, aller Logik zum Trotz, haben die Kritiker, ohne mit den 
Motiven für Bürgers Handeln vertraut gewesen zu sein, über die von 
ihm gebrauchte Schreibart den Stab gebrochen, was in Konsequenz das 
Unglaubliche zur Folge hatte: Die meisten der von Zaunert 17 und von 
anderen 18 so ausführlich besprochenen Darstellungsmittel, mit welchen 
Bürger im Interesse des deutschen Volkes das Gewissen des hartherzi- 
gen Adels wachrütteln wollte, wie etwa: Onomatopöien, Alliterationen, 
Assonanzen, Interjektionen, Schlagreime, Elisionen, Dipodien, Anapho- 
ra, Hiatus, Sprünge, Geminationen, Ellipsen, Fragen, Kontraste, For- 
meln, Dialoge, Steigerungen und wie sie alle heißen mögen 19, wurden 


und deutlich, aber niemals frivol"; man vgl. auch V. Beyer, op. cit., S. 73 und 
R. Riemann, op. cit., S. 30 f. 
16 Als typisches Beispiel dafür kann die Aussage F. K i e seI s in bezug auf 
"Das Lied vom braven Mann" dienen, in der es u.a. heißt: "In den objektiv epi- 
schen Stellen des Gedichtes hat Bürger durch Rhythmik, Alliteration und onoma- 
topoetische Mittel das Höchste erreicht, was sich in dieser. Art erreichen läßt". 
(F. K i e sei, op. cit., S. 50 f.). 
17 P. Z au n e r t, op. cit., S. 22, 25 f., 43, 90, 101 ff., 107. 
18 R. R i e man n, op. cit., S. 29 f.; V. Beyer, op. cit., S. 43, 45-54 ff., 61 ff., 
75 ff., 80, 88, 91; A. Peveling, op. cit., S. 32 f., 60; J. Goldschmidt, Die 
deutsche Ballade. Hamburg 1891, S. 15; P. Hol z hau s e. n, op. cit., S. 338 f., 
- F. K i e seI, op. cit., S. 61; H. F lu c k, Beiträge zu G: A. Bürgers Sprache u. Stil.... 
Diss.. Münster 1914, S. 24 f. 
19 Asyndeta: R. R i e man n, op. cit., S. 29; Diminationen, Kopplungen und 
Synonyme: V. Beyer, op. cit., S. 85, 76, 69 f., 108; Personifikationen: A. Bar t h, 
op. cit., S. 62; Vergleiche: A. E. Be r ger (Hrsg.), Bürgers Gedichte, Leipzig u. Wien 
1891, S: 412; Mittelreime: P. Z a une r t, op. cit., S. 103. 


'-
		

/AUNC_015_21_070_0001.djvu

			70 


Jan Daroszewski 


dem - Valent in Beyers Meinung nach - "an Erfindung und Phantasie 
armen Dichter" 20, der - nebenbei bemerkt - den deutschen Wortschatz 
um über 1000 neue Wörter bereichert hat 21, von allen Seiten aufs 
schärfste kritisiert. 
Selbstverständlich konnten die Verfechter des Feudalsystems die 
Handlungsweise Bürgers nicht rühmen, als er nach dem mißlungenen 
Versuch, den obersten Schichten anfangs verhältnismäßig mild ins Ge- 
wissen zu reden, jene Mittel später in einem viel schärferen Tone gegen 
die adligen Kreise anwandte. 
Derselben Reaktion pflegten die Versuche des Dichters zu begegnen, 
mit welchen er die im 18. Jahrhundert herrschenden strengen Vorschrif- 
ten in bezug auf die Metrik gelegentlich umgehen wollte, um dadurch 
einen nachhaltigen Effekt seiner Worte zu erzielen. Man nahm gleich 
Anstoß daran, obwohl in manchen Versarten die Akzentversetzung als 
ein durchaus erlaubtes 22 und "auf eine höhere Kunstabsicht" 23 zurück- 
zuführendes Mittel anzusehen ist. Andere Bahnbrecher durften getrost 
"unter besondern gleichsam entschuldigenden Umständen und F 0 r- 
m e n" 24 ihre Gefühle aussprechen. Goethe war es erlaubt, die herr- 
schenden Regeln der Dichtkunst nicht zu beachten; die Zeichensetzung 
des Ministers konnte sich "rationaler Begründung" entziehen, und wenn 
seine Versbetonung "immer wieder der metrischen Form spottete", wuß- 
te man es nicht hoch genug zu loben und zu rühmen 25. Bei Bürger 
heißt es in einem solchen F'alle gleich "Manier". Einerseits ließ man ihm 
gnädig gelten, daß "sich ein widerspenstiges Wort dem Versschema 
nicht fügen wollte" 26, andererseits aber konnte man dem Dichter die 


20 V. Beyer, op. cit., S. 65. 
21 Nach Reining beträgt die Zahl der für den deutschen Sprachgebrauch wich- 
tigen Wörter, welche "zum erstenmal bei Bürger belegt sind", 1018. (Ch. Re i n i n g, 
G. A. Bürger als Bereicherer der deutschen Sprache. Zs. f. dt. Wortforschung. 
Jg. 14, 1912-1913, S. 225). In seinem Werk gibt Reining auf S. 226-279 ihre voll- 
ständige Liste mit Anmerkungen an. Man vgl. auch E. S. BI e n kin s 0 p, Bür- 
ger's Originality, Oxford 1936, S. 83 f. 
22 P. Z a une r t, op. cit., S. 9 und 91. 
23 Ibid., S. 7. 
24 H. Pr ö h 1 e, G. A. Bürger. Sein Leben und seine Dichtungen, Leipzig 1856, 
S. 2 (Hervorhebung - J. D.). Welche Formen Goethe gebrauchte, mag sein Diktum 
an Eckermann zeigen: "Ich h ä t t e gerne gesehen, daß Schiller den Lord Byron 
erlebt h ä t t e, .und da h ä t tees mich wundern sollen, was er zu so einem ver- 
wandten Geiste gesagt haben würde". (Zitiert nach O. Bi eh I e r, Bürgers Lyrik 
im Lichte der Schi
lerschen Kritik, Heidelberg 1925, S. 262 (Germ.-Roman. Monats- 
schrift, 13. Jg., H. 7-8; Hervorhebung - J. D;). 
25 K. M a y, Form und Bedeutung. Interpretationen deutscher Dichtung des 18. 
u. 19. Jh., Stuttgart 1957, S. 52, 54, 59 f. 
28 P. Z a une r t, op. cit., S. 7.
		

/AUNC_015_21_071_0001.djvu

			Der verkannte G. A. Bürger 


71 


Fähigkeit der Anwendung dergleichen scheinbarer Verstöße "zur Stei- 
gerung der rhytmischen Wirkung" 27 nicht absprechen. 
Daß man hin und wieder einen unterschiedlichen Maßstab an die 
Werke verschiedener Autoren zu legen pflegte, kann u.a. das merk- 
würdige Diktum in einer der besten Ausgabe der Werke Schillers als 
Beispiel dienen, in welcher von den 139 woanders 28 unter Goethes Na- 
men veröffentlichten Xenien 138 derselben nicht, wie zu erwarten 
. wäre, in dem Kapitel "Zweifelhafte Gedichte" zu finden sind 29. Die in 
bezug darauf gemachte Bemerkung: "Schiller als Herausgeber schrieb 
gewiß manches Goethesche Gedicht auf..." 30 scheint unausreichend zu 
sein. Die fast vollständige Aneignung der fremden, wie dem auch sei 31, 
Eigentumsrechte mit dem Worte "manches" zu 
ittieren, kann wirk- 
lich manches zu denken geben. 
Inwieweit die soziale Stellung der Verfasser die Rezensenten beein- 
flussen kann, mögen die nachfolgenden Beispiele zeigen, welche den Ge- 
brauch ähnlicher poetischer Mittel bei zwei verschiedenen Dichtern - 
Goethe und Bürger ---'- am trefflichsten illustrieren. 
Die im' Götz von Berlichingen angewandten Wendungen wie: "da 
wurf ich den Räthen das Papier wieder dar, und sagt', ich wüßt nicht, 
darnach zu handeln" 32 oder "Der Thürner blästs Liedei: Heisa, machs 
Thor auf" 33 wurden von Goethes Zeitgenossen als "die Sprache des 
wahren Gefühls" bzw. "der wahren Empfindung" und der Stil als "echt 
. 
deutsch" angesehen 34. An der aber von Bürger in den Schlußversen 
der 4. Strophe des Wilden Jägers analog wie im 1. Beispiel gebrauchten 
doppel ten Apokope 


...der linke Ritter 
Schoß Blitz' vom Aug' wie Ungewitter 85 
27 Ibid., S. 10; man vgl. auch S. 133. 
28 Goethes Werke. Hrsg. von H. Kur z. Krit. durchges. Ausg. mit Beifügung 
aller Lesarten, Leipzig (s.a.), Bd. I, S. 569-58l. 
29 Schillers Werke. Vollst. Ausg. in 15 Teilen. von A. Ku t s c her, Berlin (1909), 
Bd. 1, S. 132 ("Die Danaiden") und 345-410. 
80 Ibid., Bd. 15, S. 28 (Anmerkungen). 
81 Ibid.: "Es ist auch zwischen G. (d.h. Goethe - J. D.) und mir (d.h. Schiller - 
J. D.) förmlich beschlossen, unsere Eigentumsrechte an die einzelnen Epigrammen 
niemals auseinanderzusetzen...". Und etwas weiter: "Sammeln wir unsere Gedichte, 
so läßt jeder diese Xenien ganz abdrucken". 
82 Goethes Werke, Bd. 3, S. 53 f. 
88 Ibid., S. 17. 
84 E. A. BI a c k all, op.cit., S. 280: "It was meant to be the language of 
true feeling, the language of good, plain, honest men, men who speak naturally... 
This style of Goethe's Götz von Berlichingen was considered very German by 
Goethe's contemporaries". 
85 A. E. Be r ger, op. cit., S. 173.
		

/AUNC_015_21_072_0001.djvu

			72 


Jan Daroszewski 


In u ß t e Zaunert - nach seinen eigenen Worten - Anstoß nehmen, 
weil sie - seiner Ansicht nach - "besonders nachteilig" 36 wirke: Dazu 
braucht man wohl nichts mehr zu bemerken. 
Wie durchweg unberechtigt und jeglicher, grundlegenden 
Kenntnis des von dem Dichter behandelten Stoffes e n t b ehr end 
manche Vorwürfe hinsichtlich der Balladenform Bürgers sind, kann man 
aus den sonst interessanten Darlegungen Zaunerts ersehen, welchem die 
im Wilden Jäger vorkommenden Lautmalereien, obwohl "frei von der 
Ungeschicklichkeit und Geschmacklosigkeit" 37, zu stark in den Ohren 
klingen. Die auf solch merkwürdige Weise durchgeführte Beurteilung 
kann natürlich nicht v
rfehlen, leise Zweifel an dem guten Willen 'des 
Forschers wachzurufen 38, und läßt unverZüglich die Frage auf die Lip- 
pen drängen, ob Bürger die vokale Färbung seines Gedichts, mit wel- 
cher er den Lesern das ins Gehör krachende und durch Mark und Bein 
dröhnende Horngeschmetter der mit Donnergaloppschlag dem wiehern- 
den Hengste des Grafen mit Jagdgebrüll und Peitschenknallstürmisch 
folgenden Rasselbande anschaulich zumachen bezweckte 39,. nicht etwa 
nach dem damals herrschenden Zeitgeschmack auf die Stimmhöhe eines 
iIi Andante-Zeitmaß und Piano-Lautstärke mit den träumerischen Klän- 
gen sanft ins Ohr fließenden Belkanto lieber abgestimmt haben sollte! 
Daß die Reaktion der Kritiker auf die Form der Balladen, in wel- 
'chen Bürger seine TÖne mit grÖßerem Kraftaufwand und um eine Okta- 
ve höher schlug, "entsprechend stärker gewesen sein muß, wird bestimmt 
keinem sonderbar erscheinen. Bei Explosion eines Kessels nimmt es nie- 
manden wunder, daß seine in folge des mächtigen Druckes stark verun- 
stalteten Wände über die ihm einst von Architekten und Ingenieuren 
bezeichneten Grenzen weit hinwegfliegen. Wenn aber beim Zornesaus- 
bruch eines Genies die in ihm aufgespeicherte Wut sich plötzlich mit 
solcher Kraft entlädt, daß manche der dabei herausgestoßenen Worte 
über den konventionellen Rahmen der Poetik und Stilistik hinausgehen, 
schlägt man sogleich eine starke Stimme an, hört man nicht auf, aus vollen 
Leibeskräften zu schimpfen. Im Falle Bürgers schrien sich die Wider- 
spruchsgeister darob noch lange nach seinem Tode mit ohrenbetäuben- . 
deh Zetermordio-Rufen die Kehle heiser. 


, 


86 P. Zaunert, op.cit., S. 27. 
87 Ibid., S. 105. 
88 Es wurde schon früher darauf hIngewiesen, daß es Zaunert an gutem Willen 
im Falle Bürgers mangelte; vgl. BI e n kin s 0 p, op. cit., S. 7 ff., bes S. 9. 
89. A. S t rod t man n (Hrsg.), Briefe von und an G. A. Bürger, Berlin 1874, 
Bd. 2, S. 202 (Bürger an Boie, 5. 1. 1778): "Du must das wilde Heer in meineIl). Liede 
eben so reiten, jagen, rufen, die Hunde eben so bellen, die Hörner eben so tönen 
und die Peitschen eben so knallen hören und bey allem dem Tumult eben so ange- 
griffen werden, als wär's die Sache selbst".
		

/AUNC_015_21_073_0001.djvu

			Der verkannte G. A. Bürger 


73 


Und welche Stellung bezogen die deutschen Dichter den Bemühungen 
Bürgers um eine durchgreifende Umbildung der feudalen Gesellschafts- 
ordnung gegenüber? Welchen Eindruck hat auf sie das naturgetreue, 
die grellsten Kontraste der Zeit widerspiegelnde Bild des Jammers und 
Elends .gemacht? Der von Bürger in seinen Balladen mit solcher Anschau- 
lichkeit verkündete Realismus war mehreren namhaften deutschen 
Schriftstellern, mit Schiller an der Spitze, ein Dorn im Auge. "Des [...] 
menschlichen Elends haben wir [...] zu viel in der Wiridichkeit, um in 
der Poesie noch damit behelligt zu werden" 40, jammerte Schlegel in be- 
zug auf die Ballade Des Pfarrers Tochter von Taubenhain, was ihn aber 
nicht störte, Bürger so eifrig nachzuahmen, daß S. Kadner darüber 
später eine Doktorarbeit geschrieben hat. Und der über Lenore erzürnte 
Hegel, dessen Begriffe von der Volkspoesie bei Bürger, wie selten bei 
einem Dichter, die volle Abspiegelung gefunden hatten, rief empört: "Ein 
fIenker der Menschheit! also zu quälen! wofür und wozu?" 41. 
Ja, wozu? - Der Sinn dieser Qual schien den Propheten der Nation 
nicht recht >einleuchten zu wollen, obwohl der Grund manchen von ih- 
nen wohl bekannt wa
. Schiller gestand doch mehrere Male ganz offen 
ein, daß vieles von dem, was er in Bürgers Dichtungen gebrandmarkt 
hatte "auf Rechnung äußerer Umstände" 42 komme. Er dürfte sich also 
, dessen wohl bewußt gewesen sein, daß Bürger mit seinen Balladen nach 
dem Beispiel von Frankreich zu einer radikalen Umwälzung der Ge- 
sellschaftsstruktur in Deutschland beitragen wollte. Paradox, wie es 
auch immer klingen mag, war dem vom Pariser revolutionären konvent 
zum ehrenhaften "citoyen" ernannten Verfasser der Räuber und der 
Verschwörung des Fiesco zu Genua die Idee der sozialen Veränderung 
überhaupt, geschweige deIlI\ eines gewaltsamen Umsturzes, fremd 43. Zu 
gleicher Zeit, wo die Saaten der Landsleute von den wilden Jagdgefol- 
gen der Fürsten brutal zerstampft und die Bürger- und Bauernmädchen 


40 Zitiert nach E. S. B 1 e n kin s 0 p, op. cit., S. 29. 
41 Zitiert nach A. Pe v e I in g, op. cit., S. 57. 
42 Schiller in seiner Rezension über Bürgers Gedichte. Schillers Werke, Bd. 12, 
S. 267; zu finden auch bei H. M a y er (Hrsg.), Meisterwerke deutscher Literatur- 
kritik, Bd. 1, Berlin 1956, S. 458; in demselben Ton SchiLLers Werke, op. cit., S. 264: 
"Dieser (d.h. der Dichter - J. D.) darf eine gewisse Allgemeinheit in den Ge- 
mütsbewegungen, die er schildert, um so weniger verlassen, je weniger Raum ihm 
gegeben ist, sich über das Eigentümliche der Umstände, wodurch sie veranlaßt 
,sind, zu verbreiten. Die neuen 'Bürgerschen Gedichte sind großenteils Produkte 
einer solchen ganz eigentümlichen Lage...". In demselben Ton ist auf jener Seite 
noch mehr zu finden. 
43 F. Me h r i n g, op. cit., S. 211: "...Obgleich er (d.h. Schiller -' J. D.) den 
Moniteur regelmäßig las, war ihm das Wesen der französischen Klassenkämpfe 
[...] fremd".
		

/AUNC_015_21_074_0001.djvu

			74 


J an Daroszewski 


ungestraft geschändet wurden, steckte Schiller in der erwähnten Rezen- 
sion mit einer überheblichkeit ohnegleicheQ 44, als wenn er in dem von 
ihm nicht allzusehr bewanderten Gebiete der lyrischen Poesie 45 die 
höchste Autorität repräsentierte, den Wirkungsbereich des dichterischen 
Schaffens mit den Grenzen ab, die in Anbetracht der Verhältnisse, in 
welchen sie festgelegt wurden, die Redlichkeit seines Tuns stark be- 
zweifeln lassen: "Der höchste Wert seines Gedichtes" heißt es bei dem 
kantianischen Ästhetiker, "kann kein andrer sein, als daß er der reine, 
vollendete Abdruck eines interessanten vollendeten Geistes ist" 46. 
Höchst interessant ist es tatsächlich, daß Schiller auf diese Weise das 
Interesse seiner Landsleute von der traurigen, in Bürgers Balladen so 
genau dargestellten Wirklichkeit abzulenken suchte und gleichzeitig 
allen dazu riet, "sich dem Weltton mehr anzuschmiegen und den Geist 
der Zeit in sich aufzunehmen" 47; den Geist, der eben auf eine wahrhaft 
interessante Weise im benachbarten Frankreich mit dem Hieb des Fall- 
beiles etwas zu klangreiche Töne anschlug, indem er auf die WIeder- 
gutmachung des dem armen Volke seit undenklich
n Zeiten erwiesenen 
Unrechts bedacht war. Die eigentümliche Tonart, welche Bürger in den 
meisten seiner Balladen hat schwingen lassen, nötigt dagegen zur An- 
nahme, daß der höchste Wert einer Dichtung, sei n e r Ans ich t 
n ach, nicht nur in der von ihm so nachdrücklich hervorgehobenen 
Popularität, sondern auch in dem reinen Abdruck der wirklichen Lage 
des Volkes liege, wodurch der Verfasser die Gemüter der über dieses 
Volk gebietenden Herrscher insoweit veredeln solle, bis sie sich unter 
dem Druck der öffentlichen Meinung zur Milderung der erwähnten Lage 
ihrer Untertanen zu guter Letzt bewegen lassen. 


44 Es darf hier nur auf Schillers Ausspruch angedeutet werden, in dem er sich 
ein großes Dichtergenie nennt, welches "den Freund des Schönen" - Gottfried 
August Bürger - "an den höchsten Forderungen der Kunst" zu erinnern imstande 
ist, Schillers Werke, Bd. 12, S. 267. 
45 O. Bi e h I e r, op. cit., S. 272: "Schiller begreife nicht die tiefste Einheit des 
Lyrikers"; E. C 0 n set i u s (Hrsg.), Bürgers Gedichte in 2 Teilen. Krit. durchges. 
u. erläut. Ausg. Berlin 1914, Bd. 1, S. CXLIII: "Trotz aller seiner eigenen lyrischen 
Gedichte war Schiller das Wesen der Lyrik fremd." In ähnlichem Ton: A. W. 
Sc h leg e I, Saemmtliche Werke, Hrsg. v. E. Bö c kin g, Bd. 8, T. 2, Kap. 5, 
Leipzig 1846, S. 72; P. K ä m p c h e n, Von den Typen der deutschen Ballade, Der 
Deutschunterricht. Jg. 8, 4/1956, Stuttgart, S. 7; F. Me h r in g, op. cit., Bd. 1, 
S. 151 f.; O. Ha r n a c k, Zur Schillerforschung. Euphorion, Jg. 6, Wien u. Leipzig 
1899, S .539-541), zitiert bei E. S. BI e n kin s 0 p, op. cU., S. 4; Sturm u. Drang, 
hrsg. vom Kollektiv f. Literaturgesch., Berlin 1964, S. 316 f.; R. R i e man n, 
op. cit., S. 9; dazu noch Schopenhauers Aussage zitiert bei A. Dirksen, G. A. Bür- 
ger, Berlin 1919, S. 106. 
48 Schillers Werke, Bd. 12, S. 256. 
41 Ibid., S. 255.
		

/AUNC_015_21_075_0001.djvu

			Der verkannte G. A. Bürger 


75 


Solche Konzeption der Ästhetik eines Kunstwerkes, welcher man 
wohl zu jeder Zeit ohne überlegung beipflichten könnte, war aber den 
Ideen der Anhänger des Feudalismus völlig zuwider. Dem bis zum letz- 
ten Atemzug 48 um günstigere Daseinsbedingungen für das von der 
Feudalaristokratie hart bedrängte Volk kämpfenden Mann, dessen ehrli- 
ches Sinnen und Streben einzig und allein darauf gerichtet war, diesem 
Volk mit aller Macht zu dienen, wurde wie zum Hohn ins Gesicht ge- 
schleudert, ein Dichter dürfe niemals "sein Talent so tief herabgesetzt 
haben, um nach einem so gemeinen Ziele" 49 zu trachten. 
Wie ungeheuer schwer es dem großen Fürsprecher der drangsalier- 
ten Massen war, sich in seinen Balladen der "deutschen Misere" entge- 
genzustellen, von der - nach Engels - sogar Goethe besiegt wurde 50, 
und wie sehr Bürger das Schicksal seiner Landsleute am Herzen lag, 
erhellt aus den Worten Schillers, in welchen dem vor Wut über die 
rechtlichen übergriff
 der Fürsten schäumenden Dichter geraten wur- 
de: "Wenn es auch noch so sehr in seinem Busen stürmt, so muß Son- 
nenklarheit seine Stirne umfließen" 51. Bürgers Begeisterung, mit der er 
sich der Sache des unterdrückten Volkes in seinen Balladen annahm 
und um Besserung der Lebensverhältnisse kämpfte, schien manchen 
Dichtern dem Wahnsinn nahe zu sein 52, ja man riet ihm, von der Fort- 
führung dieses Kampfes abzusehen, und man versuchte, den vermeint- 
lichen Unsinn eines solchen Ringens mit scheinbarer überzeugungskraft 
nachzuweisen. Dem Schillerschen Ratschlage nach sollte Bürger sich 
entweder "von der Gegenwart loswickeln" 53 oder sie idealisieren und 
veredeln, wenn er nicht aufhören wollte, den Namen eines Dichters zu 
verdienen 54. 
Das spricht Bände! Deutlicher konnte die Absicht nicht beim Namen 
genannt werden! Nachdem Goethe der Schillersehen Rezension und, wie 
man folglich schließen durfte, der in ihr enthaltenen Weltanschauung 
im stillen zwar, doch laut genug, um von allen gehört zu werden, lob- 
preisend Beifall gezollt hatte 55, wurde Bürgers Schicksal damit endgül- 


48 A. S t rod t man n, op. cit., S. 216: "...seine [...] Nachlaßpapiere liefern den 
unzweideutigen Beweis, daß er (d.h. Bürger - J. D.) [...] seinen Freiheitsidealen bis 
an sein Lebensende die unverbrüchlichste Treue bewahrte". 
49 Schillers Werke, Bd. 12, S. 258; zu finden auch bei H. M a y e r, op. cit., 
S. 447. 
50 F. L e s c h n i t zer, G. A. Bürger - ein plebejischer Dichter, Neue Deutsche 
Literatur. 2. Jg., 1954, H. 6, S. 112. 
51 Schillers Werke, Bd. 12, S. 267. 
52 Ibid., S. 265 f. 
58 Ibid., S. 267. 
54 Ibid., S. 262. 
55 R. R i em a n n, ap. cit., S. 74; Schillers Werke, Bd. 15, S. 167.
		

/AUNC_015_21_076_0001.djvu

			76 


Jan DarQszewski 


tig besiegelt. Sein Untergang war nicht mehr abzuwenden. Ins tiefste 
Elend mitleidslos gestürzt, er
uchte der Schöpfer der deutschen Kunst- 
ballade kurz vor seinem Tode einen Freund, ihm Unterkunft in dessen 
Pferdestall zu gewähren 56. 
Es darf nicht außer acht gelassen werden, daß die von Bürger be- 
kleidete sekundäre Stellung in der deutschen Literatur ihm vor allem 
von einem Mann zugewiesen wurde, welcher die Stirn hatte, den - 
nach Heines Worten 57 - gewaltigen Schmerzlauten eines Titanen, nebst 
offener Drohung 58, eine "drakonische Gesetzgebung" 
9 entgegenzuwer- 
fen, er "n e h m e s ich j a i n ach t, mit t e n i m S c h m erz den 
Sc h m erz zu be si n gen" 60, womit Schiller nicht nur einem der 
größten deutschen Lyriker das Rückgrat brechen wollte! 61 
Das dem Schöpfer der deutschen Kunstballade zugefügte Unrecht 
ist - trotz der redlichen Bemühungen einiger Literaturkritiker - bis 
heute noch nicht völlig wieder gutgemacht worden. Der auf eine nie- 
derträchtige Weise vom Verfasser des Gedichts Der Venuswagen, auf- 
gestellten These, man könne Bürgers Gedichte ohne "durch gar kein 
Mißfallen erkaften Genuß" 62 nicht lesen, wurde bis her i n k ein e m 
I i t e rar i sc h e n Wer k 63 entgegengesetzt, daß vier 64 jener aus 
schärfste verdammten 65 Gedichte dem größten Komponisten - Ludwig 


56 A. L. Schlözer an Bürger am 13. 4. 1794: "Herzlich gern steht Ihnen mein 
Pferdestall zu Dienste, in Ihrer jetzigen Lage, deren Beschreibung mir durch die- 
Seele dringt". (A. S t rod t man n, op. cit., Bd. 4, S. 252 - genau wie im Original). 
57 Heines Werke in 15 Teilen, hrsg. v. H. Fr i e dem an n (u.a.), Berlin (s.a.), 
Bd. 9, S. 78; F. L e s c h ni t zer, op. cit., S. 122. 
58 Schillers Werke, Bd. 12, S. 272: "Er (d.h. Bürger - J. D.) nehme sich ja in 
acht, den Schatten Samuels zu wecken, sonst möchte ihm wie weiland Sauln 
geantwortet werden". 
59 Ibid., S. 39. 
60 Ibid., S. 265 (Hervorhebung - J. D.). 
61 Otto Harnack meinte die Anwendung der Schillerschen Theorie müßte "tat- 
sächlich die lyrische Dichtung ersticken" (0. Ha r n a c k, Zur Schillerforschung, 
Abschnitt 3. Euphorion. Bd. 6, Jg. 1899, Wien u. Leipzig, S. 539-541). Zitiert nach 
O. B i e h I e r, op. cit., S. 262. 
62 Schillers Werke, Bd. 12, S. 260. 
68 Selbst in der von allen für beste gehaltenen Ausgabe der Gedichte Bürgers, 
hrsg. von E. C 0 n sen t i u s (Bürgers Gedichte in 2 Teilen. Krit. durchges. u. er!. 
Ausg. Berlin 1914), ist der Name Beethoven nicht erwähnt worden. 
64 Nach G. Kin s k y (Das Werk Beethovens. Thematisch-bibliographisches' 
Verzeichnis seiner sämtl. vollendeten Kompositionen. München-Duisburg 1955, 
S. 122, 212, 579 f.) hat Beethoven folgende Gedichte Bürgers vertont: Mollys Ab- 
schied ("Lebe wohl, du Mann der Lust und Schmerzen"), Das Blümchen Wunder- 
hold ("Es blüht ein Blümchen irgendwo"), Gegenliebe (Wenn ich wüßte, daß du 
mich"), und Seufzer eines Ungeliebten ("Hast du nicht Liebe zugemessen"). 
65 In bezug auf Schillersche Kritik des Gedichts Das Blümchen Wunderhold,
		

/AUNC_015_21_077_0001.djvu

			Der verkannte G. A. Bürger 


77 


van Beethoven für seine musikalischen Werke, daru
ter solche wie 
Opus 80, Fantasie c-mpll für Klavier, Chor und Orchester, als Vorlage 
gedient haben. Allein die Tatsache, daß Bürgers Dichtungen überdies 
von solchen Tonkünstlern wie Weber 66, Schubert 67, und Mozart 68 - 
um die wichtigsten 69 zu nennen - mit großem Eifer vertont wurden, 
müßte vollkommen genügen, um die obenerwähnte Behauptung Lügen 
zu strafen. 
Es ist zu seinen Lebzeiten nicht gelungen, dem großen Genie Gott- 
fried August Bürger, dem - nach Schopenhauers Ansicht - "vieleicht 
die erste Stelle nach Goethen unter den deutschen Dichtern gebührt" 70, 
mit seinen Balladen die soziale Struktur des geknechteten Deutschlands 
umzustürzen, obwohl er mit der kleinen Gruppe einiger dr
ister Wa- 
gehälse an den Grundpfeilern der gesellschaftlichen Ordnung, dem. Feu- 
daladelund der in übertragenem Sinne des Wortes orthodoxen Kirche, 
nach allen Kräften rüttelte. Die mächtigen, wenn auch von dem uner- 
bittlichen Zahn der Zeit stark angenagten Stützen des absolutistischen 
Fürstenstaates waren viel zu stark, als daß sie von einem Häuflein Auf- 
rechter dem Erdboden gleichgemacht werden könnten. Dazu mußten 
erst Voraussetzungen des ideologischen Wandels in dem noch nicht 
erwachten und auf einen offenen Kampf gegen die Unterdrücker nicht 
vorbereiteten Selbstbewußtsein des Bürgertums mit dem Aufgebot aller 
treibenden Kräfte geschaffen werden. 
Daß diese ehrenvolle Mitarbeit an der Befreiung des Menschen vom 
unwürdigen, sein Denken und Handeln erdrückenden Strang erstaun- 
lich süße (was die Menge der dar an, nagenden Wespen 71 bezeugt) und 
dank ihre n stacheligen Hülsen ungewöhnlich dauerhafte Früchte ge- 
welches Beethoven, nach Kin s k y (op. cit., S. 121 f.) als Vorlage für sein Opus 52 
benutzt hat, vgl. man C 0 n sen t i u s, op. cit., Bd. 2, S. 284. 
66 F. W. Jäh n $, Carl Maria 'von Weber in seinen Werken. Chronologisch- 
-thematischen Verzeichnis s. sämmtl. Compositionen..., Berlin 1871, S. 66 und 456; 
E. Co n sen t i u s, op. cit., Bd. 2, S. 255. 
6; O. E. D e u t s c h, Franz Schubert. Sein Leben in Bildern, München und 
Leipzig 1913, Bd. 3, S. 157. 
68 L. K ö c hel, Chronol.-themat. Verzeichnis sämtl. Tonwerke W. A. Mozarts, 
Leipzig 1958, S. 886 u. 955. 
69 über die anderen vgl. man: E. C 0 n sen t i u s, op. cit., Bd. 2, Index; F. B I u- 
me (Hrsg.), Die Musik in Geschichte und Gegenwart. Allgem. Enzykl. d. Musik, 
Kassel 1949, Bd. 11, S. 1841; F. J. Fe t i s, Bibliographie universelle des musiciens 
et bibliogr. g,
nera
e de la musique, Bruxelles 1963, Bd. 5, S. 188, Sp. 2, Bd. 7, 
S. 328, Sp. 2, Bd. 8, S. 423, Sp. 2. 
70 Zitiert nach A. Dir k sen, G. A. Bürger, Berlin 1919, S. 106; Nach H. Vo- 
gel e y (Balladen von der guten Tat - Der Deutschunterricht. Jg.' 8, 1956, H. 4, 
S. 71) soll die angeführte Belegstelle in der "Grundlage der Moral" sein; man vgI. 
auch R. R i e man n, op. cit., S. 9. 
71 Nach dem Trost von Bürger (A. E. Be r ger, op. cit;,S. 228).
		

/AUNC_015_21_078_0001.djvu

			78 


Jan Daroszewski 


tragen hat, wird aus dem mächtigen Widerhall erkenntlic
 welchen die 
Balladen Bürgers sowohl in Deutschland '12 als aucb weit darüber hinaus 
im Auslande '13 gefunden haben, und aus der Popularität, welcher sich 
das poetische Schaffen dieses großen Dichters noch heute überall er- 
freut. 


. Jan Daroszewski 


NIEDOCENIONY G. A. BÜRGER 


(Streszczenie) 


Problem oceny utwor6w Gotfryda Augusta Bürgera od dawna zajmowal uwagE: 
badaczy historii literatury niemieckiej. Wiadomo powszechnie, ze uzywane przez 
poetE: srodki artystyczne wyrazu, okreslano cz
sto pogardliwym mianem "manie- 


72 Es seien hier elmge der bedeutendsten deutschen Dichter angeführt, deren 
poetisches Schaffen sich unter dem Einfluß der episch-lyrischen Werke Bürgers 
befand: Goethe - L. Kai m - Klo 0 c k, G. A. Bürger. Zum Problem der Volks- 
tümlichkeit in der Lyrik. Berlin 1963, S. 194 f.; H. M art e n s, Die Schöpfung der 
KunstbaZZade (Deutsche Rundschau, Bd. 177, Jg. 45, H. 2), S. 257; F. K i e seI, 
op. cit., S. 62; J. K I a c z k 0, Lenora i Ucieczka, [w:] te n z e, Pisma polskie, War- 
szawa 1902, S. 27; Schiller: Schillers Werke, op. cit., Bd. 15, Anmerkungen, S. 10, 
Zeile 31 f.; E. Co n sen t i u s, op. cit., Bd. 2, S. 261; F. K i e seI, op. eit., S. 62; 
J. K I a c z k 0, op. cit., S. 27; UhIand: P. Hol z hau sen, op. eit., S. 343; Cha- 
misso:P. Re i man n, Hauptströmungen der deutschen Literatur 1750-1848, Berlin 
1956, S. 686; Hö!ty: P. Hol z hau sen, op. cit., S. 183; Novalis: R. R i e man n, 
op. cit., S. 63; A. W. Schlegel: S. K a d n e r, G. A. Bürgers Einfluß auf A. W. Schle- 
gel, Diss. Kiel 1919; P. Re i man n, op. cit., S. 451; J. Sah r, G. A. Bürger und 
sein Wilder Jäger (Zs f.d. dt. Unterricht. Jg. 1, Leipzig 1887), S. 536 f.; G. Sc hol z, 
Die Balladendichtung der deutschen Frühromantik, Diss. Breslau 1935, S. 8; Lang- 
bein: E. Co n sen t i u s, op. eit., Bd. 2, S. 261. 
73 F. K i e seI, op. cit., S. 63: "Bürgers Lenore machte W. Scott nach seinem 
eignen Geständnis erst zum Dichter. Mit einer Übersetzung der Lenore und des 
Wilden Jägers eröffnete er seine schriftstellerische Laufbahn [...] Und s 0 hat 
der Rom a n, [...] ein e sei n e r Ha p t w u r z eIn in B ü r ger s Ball ade n- 
d ich tun g" (Hervorhebung - J. D.); man vgl. auch J. K I a c z k 0, op. cit., S. 27; 
W. Fr i e d r ich, op. cit., S. 57: "In Frankreich wirkten sie (Bürgers Balladen - 
J. D.) auf Victor Hugo [...] den Führer der Romantik". Es sei hier auf die folgenden 
Dichter aufmerksam gemacht worden, auf deren literarisches Schaffen Bürgers 
Werke einen Einfluß aussgeübt haben: Shukowski (W. Fr i e d r ich, op. cit., 
S. 57 f. und T. eie s z e w ski, Bürger. w Polsce, Wilno 1932, S. 10), Lermontow 
(W. Fr i e d r ich, op. eit.,S. 58), Mickiewicz (J. K I a c z k 0, op. cit., S. 27; 
W. Fr i e d r ich, op. cit., S. 58 und T. C i e s z e w ski, op. cit., S. 13 ff.), Slowacki 
(T. Ci e s z e w ski, op. cit., S. 31 und K. G 6 r ski, Z historii i teorii literatury, 
Warszawa 1964, S. 29), Krasbiski (T. Ci e s z e w ski, op. cit., S. 31), Wyspianski 
(ibid., S. 37 f.), S. Goszczynski (ibid., S. 35), Odyniec (ibid., S. 17 ff., 25 ff.) und Zan 
(ibid., S. 9).
		

/AUNC_015_21_079_0001.djvu

			Der verkannte G. A. Bürger 


79 


1'y". Mniej znany zapewne jest fakt, ze te same formy literackie w dzielach Goe- 
thego stanowily p1'zed laty przedmiot zachwytu. Wypadki krytykowania przez 
Schillera spotykanych u tw6rcy Lenory form, kt6re autor Zb6jc6w sam stosowal, 
Sq r6wniez malo znane. Caly szereg zarzut6w stawianych Bürgerowi, jak np. taki, 
ze pozwalal pochodzqcym z ludu bohaterom swych ballad poslugiwac siE: j
zykiem 
warstw niewyksztalconych, moze budzic dzisiaj zdziwienie. Dziwnym wydaje si
 
1'6wniez przedstawianie tw6rcy niemieckiej ballady a1'tystycznej, kt6ry wzbogacil 
jE:zyk swego narodu 0 ponad 1000 nowych sl6w, jako czlowieka nie posiadaj
cego 
. tw6rczej fantazji. W pracy niniejszej udowodniono bezpodstawnose tego rodzaju 
zarzut6w, podajqc jednoczesnie przyczyny swiadomego lamania przez Bürgera kon- 
wencjonalnych normatywow 6wczesnej poetyki dIa osiqgl1i
cia zamierzonych ce- 
16w. Do tych zas, mi
dzy innymi, zaliczyc nalezy pr6by ulzenia doli n
kanego od 
wiek6w przez tyran6w ludu, polegajqce na ukazywaniu jego losu w tak wymownych 
obrazach, ze wzruszye mogly najbardziej zatwar
ziale sumienia. Fakt ostrego po- 
tE:piania Bürgera jako poety przez Schlegla wraz z r6wnoczesnym nasladowaniem 
poezji krytykowanego i to z takim zapalem, ze pion tej tw6rczosci wystarczyl do 
napisania pracy doktorskiej, swiadczyc moze tylko na korzysc tego pierwszego. 
Liczne przeklady dziel Bürgera na inne jf;zyki, wzorowanie si
 na nim przez wielu 
pisarzy oraz pomini
ty w historii literatury niemieckiej fakt wykorzystania jego 
tw6rczosci przez kompozytor6w tej miary co Beethoven, Mozart, Schubert i We- 
ber - nie m6wi q c 0 calym szeregu pomniejszych - zadaje klam twierdzeniu 
autora wielce niesmacznego wiersza Der Venuswagen 0 budzqcych rzekomo nie- 
smak utworach Bürgera, kt6ry w nich nigdy nie przekroczyl gr8nic przyzwoitosci.
		

/AUNC_015_21_080_0001.djvu

			/ 


"
		

/AUNC_015_21_081_0001.djvu

			ACTA UNIVERSITATIS NICOLAI COPERNICI 
FILOLOGIA GERMANSKA V - NAUKI HUMANISTYCZNO-SPOLECZNE - ZESZYT 92 - 1978 


Katedra Filologii Germanskiej 


Jan Bekasiiiski 


DER ANTIFASCHISTISCHE WIDERSTANDSKAMPF 
IN DEN ROMANEN WILLI BREDELS 


Res ü m e e. Der Artikel enthält eine kurze Analyse der Romane Willi Bre- 
dels Die Prüfung, Dein unbekannter Bruder und Die Enkel unter dem Aspekt der 
Darstellungsweise der antifaschistischen Widerstandsbewegung in jedem Werk. Das 
Ziel der Analyse ist, die Ähnlichkeiten und die Unterschiede in der Behandlung 
des Themas in jedem dieser Romane zu erfassen. 


Die Darstellung des Kampfes gegen den Faschismus nimmt im lite- 
rarischen Werk Willi Bredels einen bedeutenden Platz ein. Die antifa
 
schistischeWiderstandsbewegung ist das Thema dreier umfangreicher 
Romane dieses Schriftstellers: Die Prüfung, Dein unbekannter Bruder 
und Die EnkeL. Trotz der Ähnlichkeiten in der Thematik weisen .diese 
drei Werke wesentliche Unterchiede in der Behandlung des Stoffes auf. 
In jedem Roman stellt der Autor den Widerstandskampf unter einern 
besonderen Aspekt dar. Als Kommunist und aktiver Antifaschist sam- 
melte Br!?del neue Erfahrungen, die dann in seinen Büchern ihren Aus- 
druck gefunden haben. 
Im folgenden Artikel wird der Versuch. einer Analyse der oben ge- 
nannten Romane unternommen, mit dem Ziel, Gemeinsamkeiten und 
Unterschiede. in der Darstellungsweise der antifaschistischen Wider- 
standsbewegung zu zeigen. 


DIE. CHARAKTERISTIK EINES. AKTIVEN ANTIFASCHISTEN 
IM ROMAN DIE PRüFUNG 


Das Konzept des Romans Die Prüfung entstand im Jahre 1933 im 
Konzentrationslager Hamburg-Fuhlsbüttel, wo Willi Bredel 13 Monate 
als Strafgefangener verbrachte. In den "Wegen der Prüfung" 1 gesteht 
der Autor: 


1 Vgl. st. R 0 s h n 0 W ski, Zum letztenmaZ in Moskau, Sinn und Form, Son- 
der heft Willi Bredel 1965, S. 251.
		

/AUNC_015_21_082_0001.djvu

			82 


Jan Bekasiilski 


"Ich habe geschildert, was ich selbst erlebt und gesehen habe. Einiges erfuhr 
ich von mir gut bekannten und absolut vertrauenswürdigen Mitgefangenen. Es 
gibt in diesem Roman keine erfundenen Personen" 2. 


Der Roman ist den deutschen Widerstandskämpfern gewidmet: "Jede 
Zeile dieses Buches ist eine Anklage, ist jedoch gleichzeitig ein Hohelied 
auf das Heldentum deutscher Antifaschisten" 3. 
Der Schriftsteller führt dem Leser die Leidenswege der Antifaschis- 
ten vor Augen, wobei er besonders viel Platz der Schilderung der Treue 
der Häftlinge zu den Ideen des Kampfes und ihrer Entschlossenheit im 
Handeln widmet. Er gibt in seinem Buch eine gründliche Charakteristik 
der Widerstandskämpfer, für die die Haft eine "Prüfung" war, während . 
der sie beweisen mußten, daß sie imstande waren, ihren Kampf erfolg- 
reich weiterzuführen. 
Zwei Hauptkräfte jener Zeit werden im Roman einander gegenüber- 
gestellt: die Faschisten und die Widerstandskämpfer. Die Gegner des 
Nationalsozialismus werden als wertvolle Menschen charakterisiert, die 
die Hitleranhänger sowohl an Überzeugung vOQ der Richtigkeit ihres 
Handeins, als auch an Treue zu ihren Ideen und an Mut weit übertref- 
fen. Folgende Charakterzüge der Antifaschisten hebt der Autor hervor: 
1. Die überzeugung von der Notwendigkeit ihres Kampfes. Eine der 
Hauptgestalten des Romans, Heinrich Torsten, gesteht im Selbst- 
gespräch nach seiner Verhaftung: "Nein, ein Torsten kann nicht anders 
handeln, als er gehandelt hat. Und der würde genau so handeln, böte 
sich ihm noch einmal die Gelegenheit dazu" 4. 
2. Das große Engagement der Kommunisten in der Politik. Es 1st 
wieder Torsten, der in seinem Monolog sagt: "Urlaub, vollständigen 
Urlaub von der Politik haben wir erst im Grab" 5. 
3. Die Solidarität der Gefangenen. Ein überzeugendes Beispiel dafür 
bildet im Roman die Unterstützung, die Torsten seinem jüngeren Ge- 
nossen Kreibel gibt. Dank der Ratschläge des Älteren findet Kreibel 
entsprechende Methoden, um die Mißhandlungen durchzuhalten. Später 
wird er seinen Wert als Genosse und Kämpfer beweisen. 
4. Die geistige und körperliche Stärke der Kommunisten. Die Leiden 
der Gefangenen schildernd, betont Bredel, daß die Häftlinge nur dank 
ihrer psychischen und physischen Härte ihre Unüberwindbarkeit be- 
weisen konnten. Sehr genau beschreibt der Autor die Mittel und Metho- 
den, die Torsten in seiner Zelle anwendet: 


2 W. B red e 1, Die Prüfung, Berlin 1962, Vorbemerkung S. 5. 
3 L. B 0 c k, WiZZi Bredel. Leben und Werk, Berlin 1964, S. 28. 
4 W. B red e I, op. cit., S. 49. 
I Ibid., S. 48.
		

/AUNC_015_21_083_0001.djvu

			Der antifaschistische Widerstandskampf in den Romanen W. Bredels 83 


...wir müssen - unter - allen - umständen - gesund - bleiben - erstes - 
gebot - stahlharte - nerven - schlage - vor - gemeinsam - mit - mir - 
jeden - morgen 
 gymnastik - zu - treiben - dich - jeden - morgen - und - 
jeden - abend - kalt - abzuwaschen - und - zwar vom - hacken - bis - 
zum - nacken - beruhigt - ungemein - erleichtert - abends - schlaf. - und - 
stärkt - nerven - es - ist - unsere - pflicht - uns - körperlich - zu - er- 
halten...'. 


Diese an sich erprobten Ratschläge gibt Torsten seinem Zellen- 
nachbar Kreibel. 
Die Charakteristik der Antifaschisten ist das Hauptanliegen des Ro- 
mans Die Prüfung. Die handelnden Personen gehören größtenteils zu 
den treuen Kämpfern. Die oben genannten Charakterzüge sind bei ihnen 
sehr deutlich ausgeprägt. 
Das Bild der Widerstandsbewegung wird durch das Einbeziehen sol- 
cher Häftlinge ergänzt, die ihren Aufgaben nicht gewachsen sind. Das 
Schicksal Tetzlins bildet ein Beispiel dafür. Im Konzentrationslager 
unterliegt er den Mißhandlungen der Nazisten und verrät seine Genos- 
sen. Später begreift er selbst seinen Fehler und beginnt sich Vorwürfe 
zu machen: 


Du bist ein miserabler Kommunist, John Tetzlin, ein gemeiner Hundsfott. Zehn 
Jahre bist du organisiert, zehn Jahre, zehn Jahre, und gibst deinen Org-Leiter der 
Polizei preis, verrätst den Namen eines guten, mutigen Genossen. Alle haben sie 
dir vertraut, John, alle haben sie in dir einen stahlharten Bolschewiken gesehen... 7 


Nach dem Verrat gerät Tetzlin in Verzweiflung und erhängt sich in 
seiner Zelle. 
Die meisten Antifaschisten des Romans gehören der KPD an. Die 
Sozialdemokraten, die im Buch auftreten, stehen hinter den Kommuni- 
sten an überzeugung von der Notwendigkeit des Kampfes und an Mut 
zurück. Die Hauptkraft der Widerstandsbewegung sieht Bredel in den 
Kommunisten. Man muß an dieser Stelle bemerken, daß die Handlung 
des Romans kurz nach Hitlers Machtergreifung spielt. Eine solche Dar- 
stellung der Widerstandsbewegung entsprach im großen und ganzen der 
Wirklichkeit jener Zeit, und sie darf nicht als Verfälschung der histo, 
rischen Fakten angesehen werden 8. In seinen nächsten Romanen gibt 
der Schriftsteller ein differenzierteres Bild des Antifaschismus, was auch 
J;nit den Veränderungen in der Bewegung selbst zusammenhängt. Auch 
die persönlichen Erfahrungen Bredels fanden darin ihren Ausdruck. 
Ähnliches läßt sich über die AufgabensteIlung der Widerstandsbewe- 


I Ibid., S. 143. 
7 Ibid., S. 61. 
8 V gl. Anm. 1.
		

/AUNC_015_21_084_0001.djvu

			84 


Jan Bekasiilski 


gung sagen. Was die Antifaschisten . erreichen wollten, erfahren wir in 
diesem Roman aus den Selbstgesprächen Torsten.s: 


Die draußen haben die Aufgabe, die Massen aufzuklären und die Pläne der 
Kriegstreiber zu durchkreuzen. Hier drinnen steht die Aufgabe, Qurch besonders 
}].oheMoral die Massen zu begeistern und den Gegener zu demoralisieren 9. 
In den späteren Werken weist der Autor auf weitere Ziele und Auf..: 
gaben der Widerstandskämpfer hin. Die Veränderungen der politischen 
Situation in Deutschland und in anderen Ländern haben die Verschie- 
bung der Akzente in der antifaschistischen Bewegung mit sich gebracht, 
was auch in den Romanen W. Bredels zum Ausdruck kommt. 
Auf Grund der Untersuchung kann festgestellt werden, daß Bredel 
im Rbman Die Prüfung einen Ausschnitt aus der deutschen Widerstands- 
bewegung dargestellt hat. In seinen nächsten Werken gibt er ein breite
 
res Bild des Antifaschismus, wobei er in ihnen andere Probleme in den 
Vordergrund stellt. 


PER. ,AUFBAU EINER EINHEITLICHEN KAMPFFRONT ALLER DEUTSCHEN 
ANTIFASCHISTEN - DEIN UNBEKANNTER BRUDER 


Das Thema des Romans Dein unbekannter Bruder (1937) ist wieder 
der antifaschistische Widerstandskampf. Unter diesem Gesichtspunkt 
kann dieses Werk als eine Fortführung des früheren betrachtet wer.., 
den 10. 
Der Kampf der Nazi-Gegner wird in diesem Roman vom Autor unter 
einem anderen Aspekt als in dem früheren (Die Prüfung) gesehen und 
dargestellt. Der Schriftsteller schildert hier die Widerstandsbewegung 
als eine sehr breite, durch ihre innere Spaltupg am Anfang komplizierte 
Front, die den Feind im Hitlerismus hat, und die nach langer Zeit der 
Zerrissenheit an den Punkt der Einigung gelangt ist. Bredel führt in 
seinem Buch eine gründliche Analyse der deutschen Wirklichk.eit nach 
der Machtergreifung durch Hitler' und seine Anhänger durch und weist 
darauf hin, daß den Nazisten eine starke Front gegenüberstand, der die 
Kommunisten als die aktivsten Kampfer neben den Sozialdemokraten 
und den nichtorganisierten Intellektuelle
 angehörten. 
Der Aufbau der Einheitsfront wird im Roman als ein fortschreiten- 
der Prozeß da.rgestellt. Der Autor schildert sowohl die Grunde, die alle 
Antifaschisten zur Organisierung gemeinsamer Aktionen bewegten, als 
auch die Hemmungen und Vorurteile, die von vielen überzeugten Wider- 
standskämpfern überwunden werden mußten, bevor sie auf den Weg 


9 W. B red e I, op. cit., S. 49. 
10 Vgl. L. B 0 C k, op. cit., S. 37.
		

/AUNC_015_21_085_0001.djvu

			,Der antifaschistische Widerstandskampf in den Romanen W. Bredels 85 


der Einigung gelangen konnten. Das Buch gibt dem Leser ein genaues 
Bild der deutschen Wirklichkeit in der Nazi-Zeit. 
Viel Raum nimmt im Roman die Schilderung der Feindlichkeit des 
Nationalsozialismus gegenüber der Arbeiterklasse und allen fortschritt- 
lichen Kräften des deutschen Volkes ein. Am Beispiel der Hamburger 
Werftarbeiter zeigt Bredel die Bedrohung aller Arbeiter durch den. 
Faschismus. Unter den Arbeitergestalten sind sowohl Kommunisten als 
auch Sozialdemokraten und Nichtorganisierte. Am Anfang sehen nur 
wenige die Notwendigkeit des gemeinsamen Kampfes ein. Mit der Zeit 
überzeugen sich aber fast alle, daß sie einen gemeinsamen Feind haben. 
Unter anderem beschreibt Bredel eine Versammlung in der Werft, 
während der manche Arbeiter ihre Unzufriedenheit mit den bestehen- 
den Verhältnissen in ihrem Betrieb äußern. Der Versammlung folgen 
Verhaftungen. Unter den Abgeführten sind zwei Kommunisten und ein 
Sozialdemokrat. Aus dem weiteren Verlauf der Handlung wird ersicht- 
lich, daß dieser Zwischenfall für alle Antifaschisten ein überze
gender 
Beweis für ihre Zusammengehörigkeit bildete. Gleich danach fängt auch 
die Zusammenarbeit der Kommunisten mit den SPD.;.Mitgliedern an. 
Alle wollen den verhafteten Genossen helfen. 
Um die Feindschaft des Nazismus gegenüber jedem Arbeiter deut- 
lich zu zeigen, schildert W. Bredel in seinem Roman auch die Schicksale 
mancher profaschistischer Werktätiger. Das Leben Köhlers ist ein über- 
zeugendes Beispiel dafür. Dieser alte Arbeiter, der "nie Revolutionär 
gewesen war", versucht sich immer anzupassen. Nach der Machtüber- 
nahme von Hitler stellt er sich an die Seite der
 Nationalsozialisten. Er 
rechnet dabei mit bestimmten Vorteilen. In Wirklichkeit trägt aber der 
Faschismus zu seiner Ruinierung bei: 


Als die Naziwelle kam, schwankte August Köhler. Werden sie's schaffen, wer- 
den sie's nicht schaffen? Als Hitler sich mit Hindenburg entzweite, war er über- 
zeugt, sie schaffen's nicht, und blieb. Sozi. Da wurde Hitler durch Hindenburg 
Kanzler, und August Köhler war vier Wochen lang über diesen Treubruch auf- 
gebracht. (Das erstemal in seinem Leben, daß er sich. zu einer Meinung hinreißen 
ließ, unseligerweise). Diese Entrüstung kostete ihn den Lagerverwalterposten; das 
Dritte Reich degradierte ihn zum Hilfsarbeiter, und daran wurde auch nichts geän- 
dert, als er, zur Besinnung gekommen, sich schleunigst gleichschaltete und Hin- 
denburg und Hitler als die ehrlichsten und rechtschaffendsten Männer Deutschlands 
pries. So muß er nun, wiE: vor achtundzwanzig Jahren, den jungen Kerlen an den 
Dreh- und Hobelbänken, Fräs- und Bohrmaschinen Material heranschleppen und 
ihre Arbei
splätze i:;äubern 11. 


Der zweite Teil des Romans spielt in Berlin. Am Beispiel des bür- 
gerlichen Humanisten Dr. Stammberger und seiner. Familie schildert 


11 W. B red e I, Dein unbekannter Bruder, Berlin 1963, S. 22.
		

/AUNC_015_21_086_0001.djvu

			86 


J an Bekasinski 


Bredel die Feindschaft des Faschismus gegenüber der fortschrittlichen 
Intelligenz. Dr. Stammberger, kein aktiver Antifaschist, sieht immer 
deutHcher die Gefahr, die ihm und seinesgleichen von den neuen Macht.;. 
habern droht. Im Gespräch mit Martin, einem Kommunisten, sagt er: 


Sehen Sie, Herr Martin, da kenne ich nun Kollegen, sehr gescheite, sehr ge- 
bildete Menschen, die ihren Goethe und Lessing, Kant und Hegel, Bach und Bee- 
thoven und was Sie wollen kennen und verehren, sich aber wie Säue benehmen, 
Bücherverbrennungen eine deutsche Kulturart nennen, den Rassenhaß als eine 
geniale Entdeckung, als den Weg zur Beseitigung allen Übels auf der Welt preisen. 
Gibt es zuverlässigere Merkmale für den Niedergang und Zerfall? 12. 


Die Tochter des Doktors wurde von den Gewalttätern noch stärker 
betroffen. Im Jahre 1929 haben die Faschisten ihren Freund ermordet. 
Das war der erste Anstoß, der sie an die Seite der Widerstandskämpfer 
führte. Die Beobachtung der Verhältnisse überzeugte dieses junge Mäd- 
chen immer mehr von der Notwendigkeit des Kampfes gegen die Na- 
zisten. 
Das gemeinsame Ziel, der Kampf gegen den gemeinsamen Feind, 
war die wichtigste Grundlage zur Bildung der Einheitsfront aller Anti- 
faschisten. 
In dem Roman Dein unbekannter Bruder weist Bredel auch auf die 
Schwierigkeiten hin, die bei der Einigung auftauchten. Unter anderem 
zeigt er die Auswirkungen des alten Streites zwischen den Kommu- 
nisten und den Sozialdemokraten um die Methoden des Klassenkamp- 
fes auf die Spaltung der antifaschistischen Bewegung. Im Rückblick auf 
die vorfaschistische Zeit deutet der Schriftsteller auf die Zerrissenheit 
in der deutschen Arbeiterbewegung hin, wobei er aber auch die Zusam- 
mengehörigkeit aller Arbeiter hervorhebt: "Es ist wahr, laut und leb- 
haft, oft auch hitzig ging es her, doch bei allem politischen Meinungs- 
streit war ein Zusammenhang da. Die hier wohnten, wußten, sie gehör- 
ten zusammen, und hielten zusammen" 13. 
Auch nach Hitlers Machtergreifung konnte es nicht gleich zur Eini- 
gung der Kommunisten und der Sozialdemokraten kommen. Im Roman 
wird dieses Problem sehr breit geschildert. Bevor Vater Clasen, ein So- 
zialdemokrat, die Möglichkeit und Notwendigkeit der Zusammenarbeit 
mit den Kommunisten begreift, muß er seinen alten Haß auf diese seine 
"Feinde" überwinden: "Die Kommunisten haßte er, sie hatten, Clasens 
Meinung nach, sich in der Bekämpfung seiner Partei erschöpft und, wie 
er sich ausdrückte, die Politik mit dem Knüppel dirigieren wollen" 14. 


12 Ibid., S. 202. 
13 Ibid., S. 8. 
14 Ibid., S. 63.
		

/AUNC_015_21_087_0001.djvu

			Der antifaschistische Widerstandskampf in den Romanen W. Bredels . 87 


Auch die Kommunisten bezweifelten anfangs die Möglichkeit der 
Einigung. Karl Vischer, aktiver Kommunist, äußert seine Bedenken wie 
folgend: "Aber das ist nicht möglich... Mit dem Bergers kann man doch 
n.icht zusammengehen, der ist ja sogar heute noch Sozi. Und was für 
einer!" 15. 
Bei den Intellektuellen sieht der Schriftsteller spezifische Vorurteile 
angesichts der Möglichkeit des gemeinsamen Kampfes mit den Arbeitern. 
Im Roman kommen sie im Gespräch Stammbergers mit Martin zum 
Ausdruck: 


...denn ich meine - gerade die Arbeiter, die Arbeiter als Ganzes natürlich, die- 
se Millionen geschulter, in der ganzen Welt geschätzter Arbeiter, finden sich doch 
immer sichtbarer mit den m:uen Machthabern ab. Bestenfalls stehen sie abwartend 
beiseite. Und die wenigen Unverzagten - und sehen Sie, Herr Martin, daS ist das 
furchtbarste - verbluten, verbluten nutzlos; die Masse hört sie nicht, die Masse 
rührt sich nicht, die Masse unterstützt sie nicht 16. 


Und weiter sagt er: 


Die deutschen Arbeiter! Wie haben doch die deutschen Arbeiter versagt. Das 
alte deutsche Erbübe!. Unsere Arbeiter sind eben Deutsche. Die deutschen Bürger 
versagen; nach hundert Jahren versagen die deutschen Arbeiter genauso gründ- 
lich 17. 


Das Hauptgewicht des Romans liegt auf der Schilderung der fort-, 
schreitenden Einigung aller Antifaschisten zu einer Einheitsfront. Am 
Beispiel der Werftarbeiter wird die Annäherung der Kommunisten und 
der Sozialdemokraten gezeigt. Nach der Verhaftung ihrer GenQssen tref- 
fen sich Schlichting, ein Kommunist und Bergers, Sozialdemokrat, uni 
den Plan einer gemeinsamen Aktion zu besprechen: 


Jetzt treffen sich die beiden alten Gegner zum ersten Male wieder als Genos- 
sen. Sie wagen nicht, sich in die Augen zu sehen, sondern blicken verlegen vor 
sich nieder. Beide fühlen: Schluß muß gemacht werden mit dem alten Hader. Von 
jetzt an gehören wir wieder zusammen. Von jetzt an kennen wir beide nur einen 
Feind 18. 


Auch Renate Stammberger wird im Verlauf der Handlung des Ro- 
mans immer aktiver. Sogar die Haltung des Doktors ändert sich. Ob- 
wohl er nie aktiver Widerstandskämpfer sein wird, beginnt er die Anti- 
faschisten zu unterstützen, indem er ihnen materielle Hilfe leistet. 
Am Ende des Romans ist der Aufbau der Enheitsfront als vollendet 
dargestellt. In Hamburg wirkt ein Komitee, dem Kommunisten und So- 


15 Ibid., S. 125. 
16 Ibid., S. 203. 
17 Ibid., S. 201. 
18 Ibid., S. 115 f.
		

/AUNC_015_21_088_0001.djvu

			88 


Jan Bekasinsk1 


zialdemokraten angehören, und das den Widerstandskampf erfolgreich 
leitet. 
Die kurze Analyse des Romans Dein unbekannter Bruder beweist, 
daß Bredel in diesem Buch viel mehr Probleme als in der Prüfung erör- 
tert. Der Antifaschismus wird hier als eine starke Bewegung dargestellt, 
der sowohl die Mitglieder der wichtigsten Parteien jener Zeit, der KPD 
und der SPD, wie auch die Vertreter der fortschrittlichen Intelligenz 
angehören. Die Vereinigung aller Antifaschisten stellt der Schriftsteller 
als das Ergebnis der Entwicklung innerhalb der Bewegung dar. Dabei 
geht Bredel von der Position eines Kommunisten aus. Wie wir wissen, 
hat die Führung der KPD die Einigung aller Antifaschisten als die wich- 
tigste Aufgabe im Kampf gegen den Faschismus ausdrücklich betont 19. 


DER INTERNATIONALE CHARAKTER DES ANTIFASCHISMUS 
DER ROMAN DIE ENKEL 


Im Jahre 1953 erschien der dritte Teil Bredels Trilogie Verwandte 
und Bekannte, der Roman Die Enkel. Auch in diesem Werk schildert 
der Schriftsteller den Kampf gegen den Faschismus. Di€ Widerstands- 
bewegung wird in diesem Buch als eine internationale Front dargestellt. 
Bredel zeigt in diesem Roman zwei Seiten des Kampfes gegen den 
Nationalsozialismus; die ideologische Auseinandersetzung mit den fa- 
schistischen Theorien und den bewaffneten Kampf gegen die Truppen 
Francos und später Hitlers. 
Um den internationalen Charakter der antifaschistischen Bewegung 
deutlich zu zeigen, schildert der Autor sehr breit die Unterstützung, die 
die deutschen Emigranten von ihren Gesinnungsgenossen aus vielen 
Ländern bekamen. Am deutlichsten kam das große Engagement der 
Völker der ganzen Welt für die Schicksale deutscher Antifaschisten in 
der Tätigkeit des. "Internationalen Befreiungskomitees für Thälmann 
und alle eingekerkerten Antifaschisten" zum Ausdruck. Das Befreiungs- 
komitee wirkte in Paris. Eine der Hauptgestalten des Romans, Walter 
Brenten, der als Mitglied dieser Organisation arbeitete, konnte sich 
selbst überzeugen, das die Leiden der deutschen Kommunisten bekannt 
waren und welches Echo die bestialischen Methoden der Hitler-Knechte 
bei der Bekämpfung ihrer Gegner in der Welt hervorriefen: 


Von hier aus (Paris) liefen die Fäden der Solidarität um den ganzen Erdball. 
Von hier aus wurden Aufrufe und Appelle, aufklärende Broschüren und Tausende 
von Briefen an hervorragende Persönlichkeiten in allen fünf Erdteilen verschickt. 


19 Vgl. Geschichte der deutschen Arbeiterbewegung in 15 Kapiteln, Berlin 1968, 
Kap. 10 und 11.
		

/AUNC_015_21_089_0001.djvu

			Der antifaschistische Widerstandskampf in den Romanen W. Bredels 8!:1 


Hierher kamen die Solidaritätserklärungen aus den Betrieben,. Städten und Dörfern 
diesseits und je.Pseits de:;; Ozeans, hier wurden sie gesammelt und aussgewertet; 
wurden die Geld- und Sachspenden registriert und weitergeleitet 20. 
Sehr breit schildert der Schriftsteller die Hilfe der Sowjetunion für 
den Kampf der deutschen Antifaschisten. Der Hauptakzent der Aktio- 
nen deutscher Kommunisten in der Sowjetunion lag auf der Aufklärung 
der breiten Massen des deut'schen Volkes über die Verlogenheit der 
faschistischen Ißeologie und die Sinnlosigkeit des Krieges. Walter Bren- 
ten, der später in der Sowjetunion lebt, tritt anfangs als Radiosprecher 
des "Deutschen Volkssenders" auf. Das Ziel der Sendungen war die in- 
formation des deutschen Volkes über das wirkliche Kriegsgeschehen und 
die Sinnlosigkeit der Opfer. Walter Brenten sprach: 


Mehr als einmal haben fremde Eroberer versucht, das russische Volk zu unter- 
jochen. Niemandem aber ist es gelungen. Der Schwedenkönig Kar! floh auf einem 
Pferd aus Rußland. Der Franzosenkaiser Napoleon floh in einem Schlitten. Ihr 
aber, die ihr mit Panzerwagen und Motorbatterien gekommen seid, ihr werdet 
nicht einmal Pferd oder Schlitten haben, um fliehen zu können, sondern ihr wer- 
det, wenn ihr Hitlers Befehlen gehorcht, in der Weite des russischen Raums zu;. 
grunde gehen - ruhmlos, ehrlos spurlos 21. 
Von den anderen aufklärerischen Aktionen werden im Roman die 
Frontansprachen beschrieben, die die deutschen Soldaten zur Besinnung 
und Kapitulation aufriefen. Auch die Tätigkeit der "Antifa-Schulen" 
wird im Buch dargestellt. Diese Bildungsstätten, die von den deutschen 
und den sowjetischen Kommunisten für die deutschen Kriegsgefangenen 
organisiert wurden, sollten den Deutschen bei der überwindung der 
faschistischen Ideologie helfen. 
Bei allen ihren Unternehmungen konnten die deutschen Antifaschi- 
sten mit der Unterstützung der Genossen aus vielen Ländern rechnen. 
Darin spiegelte sich der internationale Charakter der Bewegung' wi'der. 
Bredel beweist in seinem Roman Die Enkel, daß die rege Tätigkeit 
deutscher Emigranten nur dank der Hilfe ihrer Gesinnungsgenossen 
aus anderen Ländern möglich war, wobei er die. Rolle der 'sowjetischen 
Kommunisten an die erste Stelle setzt. Die besondere Bedeutung der 
sowjetischen Hilfe fand unter anderem in der Vielfalt der durchgeführ- 
ten Aktionen ihren Ausdruck. 
Neben der ideologischen Auseinandersetzung mit dem Faschismus 
schildert der Schriftsteller in diesem Werk auch den Kampf der Anti- . 
faschisten gegen die Kampf truppen der Nazisten. Einige' Kapitel des 
Romans spielen im kämpfenden Spanien. Den Franco-Truppen und 
ihren deutschen Helfern standen dort die "Brigades Internationales" 


20 W. B red e I, Die Enkel, Berlin 1962, s. 182 f. 
21 Ibid., S. 385.
		

/AUNC_015_21_090_0001.djvu

			90 


Jan Bekasinski 


gegenüber, in denen die deutschen Kommunisten neben den Antifaschi- 
sten aus anderen Ländern kämpften. In diesem Kampf bewiesen die 
Freiwilligen aus der ganzen Welt ihre Zusammengehörigkeit. 
Auch der Kampf deutscher Emigranten in den Reihen der Roten 
Armee wird gezeigt. Der Sohn W. Brentens meldet sich freiwillig bei 
der sowjetischen Armee, um an der Seite der sowjetischen Soldaten ge- 
gen die Hitler-Truppen zu kämpfen. Zu seiner Mutter sagt er: 


Nein, ich will nicht gleich an die Universität, sondern erst wenn der Krieg zu 
Ende ist. Die Faschisten sind über die Sowjetunion hergefallen, und ich sitze und 
studiere - nein. Ich melde mich freiwillig zur Roten Armee, Mutter. Das geht 
doch gar nicht anders? 22. 


Abschließend soll versucht werden, einen Vergleich der drei analy- 
sierten Romane durchzuführen, wobei die Ergebnisse der vorangehen- 
den Untersuchungen als Grundlage dienen werden. Der Vergleich soll 
einen Einblick in die Ursachen der Ähnlichkeiten und der Unterschiede 
der Darstellungsweise des antifaschistischen Widerstandskamfes in den 
einzelnen Werken geben. 
Die Tatsa,che, daß der Autor in allen drei Romanen das Thema der 
'Widerstandsbewegung behandelte, mußte natürlich zu gewissen Ähn- 
lichkeiten in mancher Hinsicht führen. Obwohl einige Probleme in ein- 
zelnen Werken ziemlich unterschiedlich dargestellt worden sind, gibt es 
in den drei Romanen mehrere Stellen wo der Schriftsteller fast die 
gleichen Gedanken zum Ausdruck bringt. So sind z.B. in allen ,drei Wer- 
ken die Kommunisten die aktivsten und tapfersten Widerstandskämpfer 
(Heinrich Torsten, Martin, Walter Brenten). Obwohl gewisse Unter- 
schiede in dieser Hinsicht zu beobachten sind (im Roman Die Prüfung 
bestehen die Reihen der aktiven Antifaschisten hauptsächlich aus Kom- 
munisten, und im Werk Dein unbekannter Bruder sehen wir neben den 
Kommunisten sehr aktive Sozialdemokraten und nichtorganisierte In- 
tellektuelle), bleibt W. Bredel die ganze Zeit der Ansicht, daß die KPD 
die führende Rolle im Kampf gegen den Nazismus spielte. Die Gründe 
dafür sind einerseits darin zu suchen, daß der Autor selbst Kommunist 
war, aber auch und vor allem darin, daß diese Auffassung des Problems 
grundsätzlich der Wirklichkeit entsprach. 
In allen drei Romanen betont Bredel dieselben Charakterzüge der 
Antifaschisten. Diese Tatsache braucht nicht näher erläutert werden. 
Es sei an dieser Stelle darauf hingewiesen, daß die Tapferkeit und die 
Unüberwindbarkeit der Widerstandskämpfer vor allem angesichts der 
Folterungen in den Gefängniszellen in allen drei Werken geschildert 
werden. 


" Ibid., S. 430.
		

/AUNC_015_21_091_0001.djvu

			Der antifaschistische Widerstandskampf in den Romanen W. Bredels 91 


Interessanter als die Ähnlichkeiten scheinen die Unterschiede im 
Herangehen an das Thema des Kampfes und ihre Ursachen zu sein. Wie 
die vorangehende Analyse der Werke gezeigt hat, bezieht Bredel in 
seine späteren Romane immer mehr Personen ein. Auch der Ort der 
Handlung verlagert sich. Die Handlung der Prüfung spielt größtenteils 
in Gefängniszellen. Die handelnden Personen sind einige Häftlinge. 
Aber schon im nächsten Werk (Dein unbekannter Bruder erschien drei 
Jahre D:ach der Prüfung) sehen wir viele Antifaschisten, die verschiede- 
nen Organisationen angehören. Der Schriftsteller zeigt sie in unter- 
schiedlichen Situationen. Die 'Weitere Entwicklung der politischen Lage 
Deutschlands und der Welt hat mit sich große Veränderungen in der 
Widerstandsbewegung gebracht, was im Roman Die Enkel zum Aus- 
druck kommt. Der Antifaschismus wird in diesem Buch als eine inter- 
nationale Bewegung dargestellt, an der Vertreter wieler Länder teil- 
nehmen und die nicht nur in Deutschland, sondern auch in anderen 
Teilen Europas wirkt. 
Auch in .den Aufgabenstellungen der Antifaschisten, die W. Bredel 
in seinen Romanen zeigt, lassen sich gewisse Unterschiede beobachten. 
In der Prüfung schreibt der Autor noch von der Begeisterung der Brei- 
ten Massen und von der Durchkreuzung der Kriegspläne der Faschisten. 
Der spanische Bürgerkrieg und später der zweite Weltkrieg brachten 
neue Aufgaben für die Widerstandskämpfer mit sich. Im Roman Die 
Enkel kämpfen die Antifaschisten für andere Ziele. Mit Gewehren 
müssen sie die Faschisten niederschlagen. Und die nächste Aufgabe wird 
sein, die Entnazifizierung durchzuführen, die "Antifa-Schulen" zu orga- 
nisieren und dann einen neuen, anderen deutschen Staat aufzubauen. 
Im vor liegenden Artikel sind nur drei Romane W. Bredels, in denen 
der Autor die Widerstandsbewegung geschildert hat, behandelt. Es sei 
aber hinzugefügt, daß auch viele Erzählungen dieses Schriftstellers den 
Antifaschismus zum Thema haben. Der Untersuchung dieser Schriften 
müßte ein anderer Artikel gewidmet werden. 


I 


Jan Bekasinski 


ANTYFASZYSTOWSKI RUCH OPORU W POWIESCIACH WILLEGO BREDLA 


(Streszczenie) 


Sposr6d wieIu swych utwor6w Willi Bredel poswiE:cil trzy powiesci przedsta- 
wieniu problemu walki z faszyzmem. Sq to: Die Prüfung, (Egzamin), Dein unbe- 
kannter Bruder (Tw6j nieznany brat) i Die EnkeZ (Wnukowie). Mimo wsp6lnej te-
		

/AUNC_015_21_092_0001.djvu

			92 


Jan Bekash'lski 


matyki utwory te charakteryzuje dose powazne zrozmcowanie w sposobie przedsta- 
wienia ruchu oporu w kazdym z nich. Wraz z rozwojem. sytuacji politycznej Nie- 
miec i. swiata zmienial si
 w pewnym stopniu charakter ruchu oporu. Znalazlo to 
odbicie takze w powiesciach W. Bredla. 
Artykul zawiera kr6tk
 analizE: kazdej powiesci oddzielnie dIa ukazania gl6w
 
nych akcent6w kazdej z nich, a nastE:pnie pr6bE: por6wnania w celu wskazania 
podobienstw i r6znic w podejsciu autora do tematu pol
czonq ze wskaz6wkami na 
ewentualne przyczyny wystE:powania owych wsp6lnosci i r6znic.
		

/AUNC_015_21_093_0001.djvu

			ACTA UNIVERSITATIS NICOLAI COPERNICI 
FILOLOGIA GERMAlQ"SKA V - NAUKI HUMANISTYCZNO-SPOLECZNE - ZESZYT 92 - 1978 


Katedra Filologii Germail.skiej 


Weronika Jaworska 


ROLA MUZYKI W ZYCIU I TWORCZOSCI 
HERMANNA HESSEGO 


Zar y s t res c i. Artykul ukazuje rol
 i znaczenie muzyki zar6wno wzYciu, 
jak i w tw6rczosci Hermanna Hessego. 


W 
setn
 rocznic
 urodzin Hermanna Hessego (1877-1962) nalezalo.. 
by polskiemu czytelnikowi przyblizyc tw6rczosc tego pisarza, zaslugujq- 
cego na zaj
cie poczesnego miejsca. 
'Jego dziela zyskaly grono sympatyk6w w r6znych krajach, a zainte- 
resowanie nimi wzrastalo w zaleznosci od tendencji i mody. W Polsce 
jednak Hermann Hesse bie osiqgnql duzej popularnosci. 
Pisarz interesowal si
 muzyk
 juz w 6 roku zycia. Lubil chodzic do 
katedry i sluchac gry na otganaeh. Ch
tnie spiewal. Po ukonczeniu 9 lat 
otrzymal od rodzic6w skrzypce. Od tego dnia towarzyszyly mu one 
Vi jego w
dr6wkaeh przez dlugie lata. Im powierzal swoje wzruszenia, 
radoSci i klopot y 1. Nie dziwnego, ze muzyka odgrywala niemalq rol
 
w jego tw6rezosci. Nie jest jednak' nowatorem w tym wzgl
dzie. 
Ernst TheodorAmadeus Hoffmann w Kreisleriana przedstawia po- 
lozenie muzyka w mieszczanskim srodowisku. Czyni to r6wniez WilhelIn 
Heinrich Wackenroder, choc brakujemu wlasciwego zrozumienia dIa 
sztuki. 
Zycie artysty muzyka Vi swiecie wrogim sztuce jest cz
sto spotyka- 
nym problemem, poczqwszy przede wszystkim od 2: pol. XIX W., np. 
u Franza Werfla, Tomasza Manna. Ostatni, wopowiadaniu Branzilia', 
przedstawia typ artystyki,kt6ra bez skrupu16w podqza dowytyczoriego 
celu. 
Wprzeciwienstwie' do rottlantY
6w, Hermann Hesse dostrzega w mu- 
zyee rol
 ,wychowawczq: sil
jednoczqcq ludzi, pozwalajqcq "nijmlich mit 


l,PQr. H. H es se, Hermann LflU8Chli!1', [w:] Gesammelte Schriften, (cyt. dalej 
GS), t. 1, Zürich 1968, s. 112.
		

/AUNC_015_21_094_0001.djvu

			94 


Weronika Jaworska 


ihrer gemeinschaftsbildenden Macht die Menschen zu einen und Brüder 
werden lassen" 2. 
Na marginesie mozna by wspomniec, ze muzyka odgrywala coraz 
wiE
kszq rol
 w literaturze, szczeg6lnie od czas6w Fryderyka Nietzsche- 
go. Johannes Mittenzwei twierdzi wr
cz: 


Während jedoch die Romantiker die Tonkunst nur einseitig und überschweng- 
!ich lobten, von einigen warnenden Äußerungen Hoffmanns einmal abgesehen, 
wird besonders seit Nietzsches Auseinandersetzung mit der Kunst Richard Wag- 
ners das Verhältnis zur Musik kritisch durchgeleuchtet sowie psychologisch und 
sogar kulturpolitisch interpretiert 3. 


Zar6wno dIa Hermann.a Hessego, jak i Tomasza Manna wzorem do 
nasladowania byl Nietzsche, kt6ry uwielbial muzyk
. 


Sprache und Musik waren das Feld seiner Erlebnisse, seiner Liebes- und 
Erkenntnisabenteuer und seiner Produktivität [...] Mit einem W0rte: sein Verhältnis 
zur Musik war das der Leidenschaft, der Passion 4, 


o stosunku Hermanna Hessego do muzyki wypowiada si
 Kristin 
Maronn nast
pujqCo: 


Die Musik, zu der Hermann Hesse von Kindheit an ein inniges Verhältnis hat, 
ist am formalen Aufbau seiner Dichtung weniger beteiligt als an der Lautgestalt 
und der Bildkraft seiner Sprache 5, 


W Demianie w niklym stopniu zarysowuje si
 problem muzyki. 
Sinclair, sluchajqc "Pasji wedlug swi
tego Mateusza" Bacha, bardzo to 
przezywal, natomiast po konfirmacji odbieral w muzyce tylko halas. 
Jednakw p6zniejszym okresie, podczas spaceru po mieScie, uslyszal po- 
nownie organowq muzyk
 Bacha: "Mialem uczucie, ze czlowiek, kt6ry 
tarn gra, wie, iz w muzyce tej zamkni
ty jest jakis skarb i kolacze oto, 
zabiega i stara si
 0 skarb ten jak 0 wlasne zycie" 6. 
Sinclair wprawdzie nie znal si
 zbyt dobrze na muzyce, jezeli chodzi 
o technik
, lecz juz od dziecka instynktownie jq odczuwal. Czasami przy- 
sluchiwal si
 w kosciele grze organisty Pistoriusa, kt6remu wyznal, ze 
bardzo lubi muzyk
, co uzasadnil nast
pujqCo: "...mysl
, ze chyba dla- 
tego, ze tak malo jest moralna. Wszystko inne jest moralne, a ja szu- 
kam czego s, co by takie nie bylo. Bo wskutek tych spraw moralnych 
3 J. Mit t e n z w e i, Das Musikalische in der Literatur. Ein Vberblick von 
Gottfried von Straßburg bis Brecht, Halle 1962, s. 377. 
3 Ibid., s. 383. 
4 T. Man n, Vorspruch zu einer musikalischen Nietzsche-l"eier (1924), [w:] Ge- 
sammelte Werke, t. 11, Berlin 191i5, s. 345-346. 
5 K. M a r 0 n n, VerskundlicheStudien zur Lyrik Hermann Hesses unter Ein- 
beziehung der musikalischen BildwahL der Prosa, Diss., Hamburg 1965. 
8 H. H e s s e, Demian, Dzieje mlodosci EmiZa Sinclaira, przel. M. Kur eck a, 
Poznan 1968, s. 108.
		

/AUNC_015_21_095_0001.djvu

			Rola muzyki w zyciu i tw6rczosci H. He$sego 


95 


zawsze tylko cierpialem" 7. Najch
tniej sluchal gry Pistoriusa, gdy byl 
smutny i przygn
biony. 


Siadalem wtedy wieczorem w mrocznym kosciele, zatracajqc siE: w tej osobli- 
wej, przejmujqcej, w samej sobie zatopionej, samej siebie sluchajqcej muzyce, kt6- 
ra za kazdym razem przynosila mi ulge: i naklaniala do przyznania racji glosom 
duszy 8. 


W opowiadaniu KLein und Wagner autor porusza rowniez zagadnie- 
nie muzyki. Bohater opowiadania zastanawia si
 nad nazwiskiem Wag- 
ner. 


Er dachte an Lohengrin, und damit an das etwas unklare Verhältnis, das er 
zu dem Musiker Wagner hatte. Er hatte ihn, als Zwanzigjähriger, rasend geliebt. 
Später war er mißtrauisch geworden, und mit der Zeit hatte er gegen ihn eine 
Menge von Einwänden und Bedenken gefunden 9. 


Klein - bohater opowiadania przeiywa zle chwile, "wo die über- 
reiche Musik seines neuen Lebens in ihm nur noch müde verstimmte 
Saiten fand..." 10. 
Klein chcialby bardzo pozbyc si
 strachu, co osiqga dopiero w mo- 
mencie, gdy postanawia polozyc kres swemu iyciu. Gdy w ostatniej 
chwili przesuwajq si
 przed jego o.czami r6ine postacie, slyszy r6wniei 
muzyk
. 


Aus dem Gesang der Seligen und aus dem endlosen Qualschrei der Unseligen 
bahnte sich über den beiden Weltströmen eine dursichtige Kugel oder Kuppel aus 
Tönen, ein Dom von Musik, [...] Ungeheuer brausten die Ströme hin 11. 


Zakoi1czenie tego opowiadania jest dowodem, ie moina tutaj zna- 
lezc podobne uj
cie tematu muzyki, jak u romantyk6w i Schopenhauera, 
Wagnera czy Werfla. Jednak mimo tych "punkt6w stycznych" z roman- 
tyzmem Hermanna Hessego cechuje dystans do muzyki 12. 
Settembrini przestrzega Hansa Castorpa przed niebezpieczei1stwem, 
jakie niesie ze sob q muzyka. 


Ich hege eine politische Abneigung gegen die Musik [...] Die Musik ist unschätz- 
bar als letztes Begeisterungsmittel, als aufwärts und vorwärts reißende Macht, 
wenn sie den Geist für ihre Wirkungen vorgebildet findet. Aber die Literatur muß 
ihr vorangegangensein. Musik allein bringt die Welt nicht vorwärts. Musik allein 
ist gefährlic h... 13 . 
7 Ibid., s. 110. 
8 Ibid., s. 121-122. 
9 H. He s s e, Klein und Wagner, [w:] GS, t. 3, s. 483. 
10 Ibid., s. 524. 
11 Ibid., s. 553-554. 
12 Por. J. Mit t e n z w e i, op. cit., s. 386. 
13 T. Man n, Der Zauberberg, [w:] Gesammelte Werke, Berlin 1955, t. 2, s. 162- 
164. 


.
		

/AUNC_015_21_096_0001.djvu

			96 


Weronika Jaworska 


Tornasz ,Mann dostrzega wi
c, podobnie jak Nietzsehe, nie tylko po- 
wiqzania mi
dzy muzyk q a dekadencjq, lecz rowniez z artyzmern, wy- 
kazuje istniejqcq mi
dzy tymi zjawiskami zaleznosc 14. 
W ,op9wiadaniu Klingsors letzter Sommer przezycia malarzaeks- 
presjonisty Klingsora Sq spot
gowane atmosferq, stwarzanq przez mu- 
zyk
. "Aus unbestimmter Ferne her mit müden Schwingen kam Musik 
geflogen, vielleicht eine Gitare, vielleicht ein Klavier, nicht zu unter- 
sch
iden" 15. "Choc bohater nie stal si
 wirtuozem, to mial jednak pewnq 
'przewag
 nad innymi: 


Und wenn auch nie die Sättigung, niemals die volle brausende Symphonie zu 
erreichen war - einstimmig und arm war sein Lied doch nicht gewesen, immer 
doch hatte er, ein paar Saiten mehr auf seinem Spiel gehabt als andere, ...16. 


Muzyka otacza Klingsora wsz
dzie, wyczuwa jq nawet w a'tmosferzeza- 
glady; "...Musik des Untergangs ist angestimmt. Wir wollen sie mitsin- 
gen,die süße bange Musik, ..." 17. Ta atmosfera grozyudzielHa si
 jego 
przyjaciolom. 
U Hermanna Hessego zaobserwowac mozemy zjawisko scislego ko- 
jarzenia si
 ze sob q , utozsamiania pewnyeh wrazen zmyslowych. Totez 
stwierdza, ze jego bohater "sah Töne, hörte Farben" 18. I nie dziwnego, 
ze jego najwi
ksze osiqgn:i
cie malarskie Hesse nazywa "ein Farben- 
konzert" . 
Kuracju,sz Hermann Hesse (opowiadanie Kurgast), zamiast koncertow 
muzyki" rozrywkowej, wolalby slyszec muzyk
 powaznq, nie widziaLbo- 
wiem sensu w tych koneertach, poniewaz nie dostrzegal w muzyce roz- 
rywkowej wyzszyeh wartosci. "Was diesem Konzert hier fehlte, war 
bloß das Herz, das Innerste: die Notwendigkeit, das lebendige Bedürfnis, 
die Spannung von Seelen, wartend auf Erlösung durch die Kunst" 19. Po 
pewnym czasie zmienil si
 jego stosunek do tej muzyki, nie unikaI jej. 
PrzY'sluchuj
c si
 koncertom, skonstatowal, ze skraca ona czas kuracju- 
szom,choc nic nie pozostawia w swiadomosci: 
, Zuweilen gewinnt und bezaubert mich auch die Musik selbst, der rein sinnliche 
Reizd'er' paar gut gespielten Instrumente, wobei Vom Charakter und Gehalt der 
gespielten Stücke nichts in mein Bewußtsein tritt 20. 


Ten dualizm duchowy zaobserwowac mozemy rowniez u bohatera 
powieSci Wilk stepowy. Harry Haller' przezywajqc kryzys, jedynie 
14 Por. J. Mit t e n z w e i, op. cit., s. 324. 
15 H. H,e s s e, Klingsors letzter Sommer, [w:] GS, t. 3, s. 556-557. 
18 Ibid., s. 562. 
17 Ibid., s. 590. 
18 Ibid., s. 594. 
'19 T' e n z e, Kurgast, [w:] GS, t. 4, s. 44-45. 
20 Ibid., s. 76. 


..
		

/AUNC_015_21_097_0001.djvu

			" 


Rola muzyki w zyciu i tw6rczOsci H. HessegQ 


97 


w muzyce widzial pocieszenie. W czasie koncertu symfonicznego "wchla- 
nial" dzwiE
ki powaznej muzyki, upajal si
 nimi. Muzyki jazzowej nato- 
miast nienawidzil, mimo to posiadala dIa niego jakis tajemniczy urok: 
"Jazz war mir zuwider, aber sie war mir zehnmal lieber als alle akade- 
mische Musik von heute..." 21. Okreslal jq jako "Untergangsmusik" 22, 
ale tolerowal, nie zapominajqc 0 wartosciach muzyki powaznej. "Es ist 
merkwürdig genug, wie dieser an sich selbst Verzweifelte in der leicht- 
gewichtigen Instrumentalmusik seine eigene Musik wiederzufinden 
glaubt und von vorne beginnen will" 23. 
Znawca muzyki Haller broni si
 jednak przed tym pseudo-wartoScio- 
wym jazzem. Nie zgodzilby si
 w zadnym wypadku, by gramofon ze 
szlagierami znalazl si
 w pokoju, w kt6rym Sq ksiqzki Novalisa i Jean 
Paula. A jednak przystaje na tak q propozycj
, gdyz zqda tego Hermine. 
Haller snuje refleksje dotyczqce muzyki, kt6rq dawniej lekcewazyl. 


Lieber Gott, dachte ich, nun soll ich also hier eingeführt und heimisch werden; 
in dieser mir so fremden und widerwärtigen, in dieser bisher von mir so sorgfältig 
gemiedenen, so tief verachteten Welt der Bummler und Vergnügungs menschen, in 
dieser glatten, klischierten Welt der Marmortischchen, der Jazzmusik, der Kokotten, 
der Handlungsreisenden! 
4. 


Powoli, stopniowo muzyka jazzowa zaczyna si
 Hallerowi podobae. 
Hermine stwierdza: 


Bisher hast du alle diese Tanz- und Jazzmusik nicht leiden können, sie War 
dir zu wenig ernsthaft und tief, und nun hast du gesehen, daß man sie gar nicht 
ernst zu nehmen braucht, daß sie aber sehr nett und entzückend sein kann 25. 


. 
Przedstawicielem lekkiej muzyki jest saksofonista Fablo, kt6ry gra- 
jqC do tanca pragnie umilae ludziom zycie, niese radose, rozpraszae ich 
zmartwienia i klopoty. Jednak dyskusji na temat muzyki nie lubi. 
Za.interesowania Harry Hallera muzyk q powaznq nie slabnq jednak 
w okresie, gdy zajmuje go jazz. Pewnego wieczoru sluchal koncertu 
w katedrze. Tutaj snuje refleksje na temat muzyki. Dochodzi do podob- 
nych wniosk6w, co Tomasz Mann w Czarodziejskiej g6rze: 


Und in der Musik, in wunderbaren seligen Tongebilden, in wunderbaren hol- 
den Gefühlen und Stimmungen, welche nie zur Verwirklichung gedrängt wurden, 


21 Te n z e, Der Steppenwolf, [w:] GS, t. 4, s. 221. 
22 "Natürlich war sie, mit Bach und Mozart und wirklicher Musik verglichen, 
eine Schweinerei - aber das war all unser Kunst, all unser Denken, a11 unser 
Scheinkultur, sobald man sie mit wirklicher Kultur verglich", ibid., s. 221. 
28 W. D ü r r, He1.'mann Hesse, Vom Wesen deT Musik in deT Dichtung, stutt- 
gart 1957, s. 55. . 
24 H. He s s e, Der Steppenwolf, op. cit., s. 31l
312. 
25 Ibid., s. 319.
		

/AUNC_015_21_098_0001.djvu

			98 


Weronika Jaworska 


hat der deutsche Geist sich ausgeschwelgt und die Mehrzahl seiner tatsächlichen 
Aufgaben versäumt 26, 


Muzyka ta przypomina mu rowniez okres mlodosci. S
 to m.in. utwo- 
ry Bacha i Haydna; 


...er vernimmt vor allem den 'Gott seiner Jugend' - Mozart. Er läßt sich dies- 
mal nicht überzeugen, und behält seine Erkenntnis und seinen Glauben an die 
Hinterlassenschaft dieser Großen trotz aller Orgien, die er in dem rauchverhüllten 
Gewühl dieser unsinnigen SterbeweIt feiert. So scheint er gerettet 27. 


W drodze powrotnej z koncertu Harry Haller zastanawia si
 nad 
stosunkiem do muzyki. Dochodzi do nast
puj
cego wniosku: "Statt sein 
Instrument möglichst treu und redlich zu spielen, hat der geistige Deut- 
sche stets gegen das Wort und gegen die Vernunft frondiert und mit 
der Musik geliebäugelt" 28. Przypomina sobie fragmenty utworow Mo- 
zarta, Bacha i wtedy wydaje mu si
, ze nad t
 muzyk
 unosi si
 jakas 
n'adludzka pogoda: "Ja, das war es, diese Musik war so etwas wie zu 
Raum gefrorene Zeit, ..." 29. 
W teatrze magicznym Haller uslyszal dzwi
ki pi
knej i zarazem 
strasznej muzyki "Don Juana". Haller przezywa po raz wt6ry muzyk
 
Mozarta, kt6rego kocha i ubOstwia. Dochodzi do gl
bokiego przekonania, 
ze jest to ostatni akord wielkiej muzy;ki, juz nigdy nie doscignionej: 


Es ist die letzte große Musik, die geschrieben worden ist [H'] Gewiß, es kam 
noch Schubert, es kam noch Hugo Wolf und auch den armen herrlichen Chopin 
darf ich nicht vergessen [...] auch Beethoven ist ja da, auch er ist wunderbar. Aber 
alles, so schön es sei, hat schon etwas von Bruchstück, von Auflösung in sich, ein 
Werk von so vollkommenem Guß ist seit dem Don Giovanni nicht mehr von Men- 
schen gemacht worden 80. 


Harry Haller nie moze zaakceptowac pogl
du Mozarta, ze muzyka 
powazna nie straci swego blasku, nawet wtedy, gdy si
 jej slucha przez 
radio. "Wenn Sie dem Radio zuhören, so hören und sehen Sie den 
Urkampf zwischen Idee und Erscheinung, zwischen Ewigkeit und Zeit, 
zwischen Göttlichem und Menschlichem..." 31. Wielki kompozytor pozo- 
staje dIa Hallera symbolem wielkiego' czlowieka, ktory sw!! sztuk
 ra- 
tuje czlowiekowi zycie, jego muzyka zawsze przynosi radosc i pociesze- 
nie: 


Mozart wird dem Dichter Haller zugleich Sinnbild des einsamen verachteten 


26 Ibid., s. 326-327. 
27 W. D ü r r, op, cit., s, 57. 
28 H. He s s e, Der Steppenwolf, [w:) es, t. 4, s. 326. 
29 Ibid., s. 347-348. . 
80 Ibid., s. 401. 
81 Ibid., s. 409.
		

/AUNC_015_21_099_0001.djvu

			Rola muzyki w zyciu i tworczosci H. Hessego 


99 


Kiinstlers, dem nur noch die Harfe Zu seinem göttlich
n Spiel verblieben war, zu 
einem Spiel, das den Menschen immer Freude und Trost bedeuten sollte 82. 
W Wilku stepowym rzeczywistosc przeplata f)i
 z fantazjq, podobnie 
jak u Hoffmanna. W teatrze magicznym Mozart i Pablo - stajq si
 t q 
samq osob q . W zwiqzku z tym nasuwa si
 wniosek, ze Haller powinien 
umiec pogodzic muzyk
 powaznq z muzyk q jazzowq, miec pelne zrozu- 
mienie zarowno dIa jednej, jak i dIa drugiej. 
Muzyka jest pocieszeniem dia skloconego ze swiatem wilka stepo- 
wego. Podobnie jak dia niego, muzyka, smiech i zabawa odgrywajq nie- 
bagatelnq rol
 rowniez dia bohaterow innych utworow Hermanna Hes- 
sego. "Musik ist die gütige Trösterin, ihre Harmonie, die Zuflucht für 
so viele unglückliche, welt- und ich- zerfallene Menschen des Dich- 
ters" 33. 
Tak jak Harry Haller, r6wniez H. Hesse darzy sympati q Mozarta, 
z najwi
kszym uznaniem wyraza si
 0 symfonii g-moll tego kompozy- 
tora. Traktuje jednak jego sztuk
 inaczej, anizeli to czynili romantycy. 
Johannes Mittenzwei slusznie twierdzi: "Für die Romantiker war die 
Musik ein tönender .Fesselballon, mit dem sie dem Irdischen entschweb- 
ten, für Hesse ist sie das Lebenselixier, um das Dasein wieder schön 
und erträglich zu finden" 34. 
Stosunek muzyka do otaczajqcego go swiata byl cz
stym problemem 
w niemieckiej literaturze. 
Dia wiolonczelisty Pablo Casalsa muzyka posiada sil
 jednoczqcq' 
ludzi. Pragnql, by "alle Musiker-Kollegen möchten ihre Kunst in den 
Dienst der Herstellung von brüderlichen Gefühlen zwischen den Men- 
schen stellen" 35. 
Jezeli rozpatrywac stosunek Hermanna Hessego i Tomasza Manna do 
poruszonego problemu, to biorqc pod uwag
 caloksztalt ich tw6rczoSci, 
nietrudno dostrzec u tego drugiego staly logiczny rozwoj sklonnosci do 
muzyki, ktorych nie znajdziemy u pierwszego z nich. "Zunächst einmal 
bildet die Musik in Hesses pichtungen nicht in dem Maße beherrschen- 
den Grundtrieb, wie sich das bei Thomas Mann beobachten ließ" 36. Dia 
niego muzyka jest - wedlug wypowiedzi Hugo Balla - "die Kunst 
selbst und die Versenkung des Künstlers; jene gefährliche Selbstversen- 
kung, die die Verbindung zur Umwelt abschneidet" 37. 
82 H. D. Kr eid I e r, Hermann Hesses 'Steppenwolf'. Versuch einer Interpre- 
tation, Freiburg/Br. 1957 (Diss.). 
88 H. D. Kr eid I e r, ap. cit., s. 247. 
84 J. Mittenzwei, op. cit:, s. 384. 
85 Ibid., s. 378. 
86 K. M a t t h i a s, Die Musik bei Thomas Mann und Hermann Hesse. Eine 
Studie über die Auffassung der Musik in der modernen Literatur, Kiel 1956 (Diss.). 
87 H. Ball, Hermann Hesse. Sein Leben und sein Werk, Berlin 1927, s. 143.
		

/AUNC_015_21_100_0001.djvu

			100 


Weronika Jaworska 


. J:ak dalece Tornasz Man.n czul si
 muzykiem, niech swiadczy jego 
wlasna wypowiedf:. 


Ich hätte mich auf das Faktum beschränken können, daß iqh zwar Literat, 
aber mehr noch Musiker bin, und daß mein Leben eben. darum. im magischen 
Zeichen jenes "Drei gestirns" stand und immerdar. stehen wird, weil. diese alle drei, 
Schopenha.uer, Wagner und NietZsche, es auch waren: Literaten und Musiker, aber 
das letztere mehr [...] was ich machte, meine Kunstarbeiten,uI'teiÜ darüber, wie 
ihr wollt und müßt, aber gute Partiture
 waren sie immer, eine wie die andere; 
al.lch haben Musiker sie geliebt, Gustav Mahler z.B. hat sie geliebt, und oft habe 
i!:h mir Musiker zu öffentlichen Richtern über sie gewünscht 38. 
O. .
,. 


Muzyka jest r6wniez dla HermannaHessego "politisch verdächtigt" 
Mittenzwei wyraza to w spos6b nast
puj
cy: 
Betrachtet man sein enges Verhältnis zur Musik, so ist es sehr wahrscheinlich, 
daß der Dichter aus eigenem Antrieb zu dieser Erkenntnis gekommen ist und 
sicherlich. auch ohne das Erscheinendes' '"Zauberbergs", mit Settembrinis tief- 
gründligen 'Worten über die Musik diese entscheidende Schlußfolgerung gezogen 
haben würde 39. 


Punktem wyjScia dIa rozwazanTomasza Manna 0 tematyce muzyc2;- 
nej byl RichardWagner. . 
Sceny zwi
zane tematycznie z muzyk
 wyst
puj
 w wielu utworach 
Hermanna Hessego, do nich wlqcza swoje rozwazania teoretyczne, stwier- 
dza jednak, ze jego wiadomoSci w tej dziedzinie s
 ograniczone. 
Es interessiert mich die Kontrapunktik, die Fuge, der Wechsel der Harmonik
 
-Moden, aber hinterdiesenbloä ästhetischen Fragen sind mir die andern lebendig, 
der eigentliche Geist der echten Musik, ihre Moral 40. 
Mozna dostrzec odmienny stosunek do muzyki w r6inych okresach 
dzialalnosci powi
s
iopisarskiej Hessego. W pierwszym okresie, w kt6- 
rYrnW'yr8,znie widoczny jest :wplyw romantyzmu, zagadnieniarnuzyczne 
s
 uk.azywan
 jako opis tw6rczych zamierzenkompozytora lub "eine 
Nachzeichnung. der Bewegungen einer Seele,. die von Musik berührt 
ist..." 41. 
W p6zniejszymokresie JPemian .
 Wilk stepowy) muzyka stala, si
 
dIa pisarza odleglq pot
gq. 
Rol
 muzyki.w okresie,.powstawania Gry szklanychpaciork6w mo i- 
na nazwac mistyczn
. 


38 T. Man n, Betrachtungen eines Unpolitischen, Berlin, s. 310. 
39 J. Mit t e n z w e i, op. cit., s. 382. 
40 H. He s s e, Briefe, An Otto Basle
, Burg (Aaargau) 25. August 1934, [w:] GS, 
t. 7, s. 571. 
.41 H. Was s n e r, über die Bedeutung der Musik in den Dichtungen von Her- 
mann Hesse, Heidelberg 1953 (Diss.).
		

/AUNC_015_21_101_0001.djvu

			Rola muzyki w zyciu i tw6rczosci H. Hessego , 


101 


Erich Valentin stwierdza: "Aus der Musik als Erlebnis wächst das 
Verlangen, die Musik zum Symbol dessen zu erheben, was der Aussage- 
kraft des Wortes verschlossen bleibt" 42. 


Weronika Jaworska 


, 
DIE ROLLE DER MUSIK IM LEBEN UND SCHAFFEN 
VON HERMANN HESSE 


(Zusammenfassung) 


Der vorliegende Artikel behandelt die Rolle der Musik im Leben und Schaffen 
von Hermann Hesse. Er konzentriert sich besonders' auf die mittlere (zentrale) 
Schaffensperiode, versucht Wandlungen im Verhältnis des Dichters zur Musik in 
den verschiedenen' Schaffensperioden zu verdeutlichen und geht vergleichsweise 
knapp auf diesbezügliche Positionen von Thomas Mann ein, um einige ParaleUen 
und besonders Unterschiede sichtbar zu machen. 
Die Arbeit soll auch als ein bescheidener Beitrag aus Anlaß des 100. Geburts- 
tages und zur Würdigung von Hermann Hesse verstanden werden. 


42 E. Val e n tin, Die goldene Spur. Mozart in der Dichtung Hermann Hesses, 
Augsburg 1966, s. 11. 


.
		

/AUNC_015_21_102_0001.djvu

			.
		

/AUNC_015_21_103_0001.djvu

			ACTA UNIVERSITATIS NICOLAI COPERNICI 
FILOLOGIA GERMANSKA V - NAUKI HUMANISTYCZNO-SPOJ:.ECZNE - ZESZYT 92 - 1978 


Katedra Filologii Germail.skiej 


Hermann Koch 


ZUM THEMABEGRIFF UND SEINER BEDEUTUNG 
FüR DIE PRODUKTION UND REZEPTION VON TEXTEN 


Res ü m e e. Der Beitrag plädiert für die Anwendung mehrerer unterschied- 
licher VariiJnten des Themabegriffs, versucht fünf verschiedene Versionen der 
Themaauffassung zu skizzieren und ihre Bedeutung für die Produktion und Re- 
zeption von Texten (insbesondere für die Praxis des Sprachunterrichts) nachzu- 
weisen. 


1. ZUR BEDEUTUNG DES THEMABEGRIFFS UND DER THEMA-TEXT-RELATION 
FÜR DIE GESELLSCHAFTLICHE PRAXIS 


Zu den traditionellen Aufgaben der Schulpraxis gehört es, daß die 
Schüler der Oberklassen einen Aufsatz zu einem gegebenen Thema 
schreiben oder zu einem Text bzw. zu einem Teiltext Titel (überschrif- 
ten) formulieren sollen. Das gilt sowohl vorrangig für den Muttersprach- 
unterricht als auch in bestimmtem Maße für den Fremdsprachenun- 
terricht der Fortgeschrittenenstufe und zum Teil auch für den Fachun- 
terricht . in den gesellschaftswisenschaftlichen und naturwissenschaft- 
lichen Disziplinen. 
Die Lehrer haben seit jeher die Verpflichtung, die von den Schülern 
verfaßten Texte zu beurteilen und zu benoten. Versuche im Rahmen 
der Lehrerweiterbildung, Erfahrungen bei Gemeinschaftskorrekturen 
durch mehrere Lehrkräfte sowie beim Praktikum der Lehrerstudenten 
zeigen, daß es häufig beträchtliche Meinungsverschiedenheiten zwischen 
den Lehrerurteilen für die inhaltliche Qualität von Texten gibt. Diese 
Situation verdeutlicht den Forschungsrückstand der linguistischen Wissen- 
schaft sowie der Methodik hinsichtlich der The:rna-Text-Relation und 
praktikabler Lehrverfahren und Beurteilungsmaßstäbe für den Unter- 
richt. Wolfgang Dressler sagt dazu: 


Es ist noch keine verbindliche Entdeckungsprozedur bekannt... Andererseits 
vermuten wir Grade der Richtigkeit in der Beziehung zwischen Thema und Text,
		

/AUNC_015_21_104_0001.djvu

			104 


Hermann Koch 


die zwar eine Grudlage für die Notenskala im Schulunterricht sind, aber von der 
Linguistik no
h nicht erforscht wurden 1. 


Helmut Liebsch meint in diesem Zusammenhang: 


Diese Umsetzung eines Sachverhalts (Themas) in einem Text ist das Kernpro- 
blem textlinguistischer Fragestellung in der Praxis des Muttersprachunterrichts. 
Und weiter: "Aber auch für das m
thodische Vorgehen bei der Analyse und na- 
türlich vor allem bei der Synthese von Texten stehen textlinguistische Erkenntnis- 
se bislang nur unzureichend zur Verfügung" 2. 


Resümierend fordert er: die methodischen Schritte, Fähigkeiten und 
Fertigkeiten zu erforschen und zu bestimmen, die der Schüler braucht, 
um einen Text aus einem Thema abzuleiten (und umgekehrt); sich in 
der linguistischen Forschung für schulpraktische Zwecke vorrangig. auf 
den Text als kom m uni kat iv e Ein h e i t zu orientieren (und 
nicht in erster Linie auf den Text als strukturierte Kette von Sätzen); 
bestimmten Texttypen besondere Aufmerksamkeit zu widmen, die für 
den Sprachunterricht entscheidend sind. Als mögliche Hilfen bzw. Teil- 
leistungen zur Erreichung des Ziels schlägt H. Liebsch zwei Wege vor: 
bewußtes Nachgestalten vorbildlicher Textvorlagen, bei denen die 
Schüler die "Wohlkomponiertheit" des Textes nachvollziehen, und 
andererseits die Analyse und Funktionsbestimmung von Absatzstruktu- 
ren als Kompositionseinheiten. Er ist sich aber durchaus bewußt, daß 
diese Vorschläge nur ein Komprorniß sind, denn: 
Sobald es sich jedoch um die Produktion selbständiger schöpferischer Gestal- 
tungen handelt, stehen dem Lehrer keinerlei theoretisch begründete Hilfen zur 
Verfügung, und er muß sich ganz auf die künstlerisch-schöpferischen Einfälle des 
Sehülers verlassen...' 


In seinem Aufsatz Zur semantischen und thematischen Struktur des 
Kommunikats weist F. Danes auf einen anderen Nachholebedarf der 
linguistischen Forschung hin, der bestimmte Auswirkungen auf die 
Schulpraxis hat, insbesondere auf den Ausdruckunterdcht und die prak- 
tische Stillehre: 


Erstens ist es keineswegs klar und sicher, ob überhaupt eine deutliche (eviden- 
te) und eindeutige semantische Beziehung zwischen j e dem Paar von Nachbar. 
sätzen (innerhalb eines Textes oder mindestens eines Textabschnittes) existiert. 
Zweitens handelt es sich dabei um Beziehungen ganz unterschiedlicher Art 4. 


1 Vgl. W. D res sIe r, Einführung in die Textlinguistik, Tübingen 1972, S. 18. 
2 Vgl. H. Li e b s c h, Textlinguistische Probleme unter schulpraktischem 
Aspekt, [in:] Studia grammatica XI, Berlin 1978, S. 187. 
8 Ibid., S. 193. 
4 Vgl. F. Dan e s, Zur semantischen und thematischen Struktur des Kommu- 
nikats, [in:] Studia..., S. 37.
		

/AUNC_015_21_105_0001.djvu

			Zum Themabegriff und seiher Bedeutung... 


105 


Mittel und Regularitäten der semantischen und grammatischen 
Verknüpfung von Sätzen im Text wurden zwar seit Ende dE:!t sE:!chziger 
Jahre teilweise erforscht, die Erkenntnisse und Ergebnisse WurdE:!h aber 
bisher nicht für Lehrzwecke im Sprachunterdcht aufbereitet. 
Die Forschungsergebnisse der letzten Jahre machen u.E. zweierlei 
deutlich: 
Erstens ist das Thema-Text-Verhältnis nach wie vor nicht eindeutig 
geklärt. 
Zweitens wird es wohl ni c h t möglich sein, mit nur ein e m The- 
mabegriff zu arbeiten, sondern es wird wahrscheinlich notwendig sein, 
mehrere Themenbegriffe anzusetzen, die voneinander abzugrenzen sind. 
Weitgehend besteht ÜberE!instimmung, daß alle ThemenbegriffE:! an 
die Widerspiegelungsebene gebunden sind und ni c h t mit dem Gegen- 
stand (Wirklichkeitsausschnitt, Sachverhalt, Gegenstandsbereich) selbst 
identisch sind. Nur in wenigen Fällen finden wir Aussage:p., die den 
Sachverhalt oder Wifklichkeitsausschnitt selbst als Thema bestimmen. 
In diesem Sinne formuliert z.B. K. Hausenblas als ein e Variante des 
Themenbegriffs : 


...Das Thema als 'Gegenstand' der Mitteilung, also als etwas außerhalb d
s 
Textes, ... 


und Karin Beulig: 


Das Thema kennzeichnet den Ausschnitt aus der Wirklichkeit, über den im 
Text Aussagen gemacht werden sollen. Es ist Grundlage einer überschrift, die im 
. 
Idealfall die höchste Abstraktion des Textinhaltes darstellt 5. 


'Auch H. Liebsch bezeichnet das Thema als "vorgegebenen komplexen 
Tatbestand (Sachverhalt)" oder nur als "Sachverhalt" 6. 
Wir schließen uns der (anderen, vorherrschenden) Auffassung an, 
daß das Thema als sprachlich formulierter Zusammenhang einen Sach- 
verhalt der objektiven Realität (bzw. auf höherer semantischer Stufe 
auch Bewußtseinsinhalte) erfaßt, also 'zur Widerspiegelungsebenege- 
hört und nicht mit dem Sachverhalt identisch ist. 
Von den in der sprachwissenschaftlichen Literatur gebräuchlichen 
Themenbegriffen und Definitionen zur Kategorie "Thema" haben u.E. 
mehrere ihre Berechtigung und auch Bedeutung für die Textproduktion 
und Textinterpretation. Sie haben nicht nur theoretische Bedeutung, wie 
einige Diskussionsbeiträge zu dieser Frage meinen. 


5 Anmerkung: Beide Aussagen sind in der Konferenzunterlagen zur Arbeitsta- 
gung "Probleme der Textgrammatik" der Akademie der Wissenschaften der DDR, 
Berlin Nov. 1973 enthalten. 
6 Vgl. H. L i.e b s c h, op. cit.
		

/AUNC_015_21_106_0001.djvu

			106 


Hermann Koch 


Auch für die Schulpraxis und für die Konzipierung und Rezeption 
journalistischer oder belletristischer Texte sind u.E. mehrere Verwen- 
dungsweisen (Bedeutungsvarianten) des Themabegriffs relevant. 


2. VERSCHIEDENE THEMENBEGRIFFE, 
DIE FüR DIE UNTERRICHTSPRAXIS VON BEDEUTUNG SIND 


E r s t e n s: 


Das Thema als "Grundkomponente des Textinhalts" (K. Hausenblas), 
als Grundgedanke {Hauptgedanke, Zentralgedanke) oder Leitmotiv, 
unter dem der Text steht, wie es von der Aufsatz- und Ausdruckslehre 
verstanden wurde und wie es in der praktischen Stillehre auch heute. 
vertreten wird. 
Mit dieser Variante des Themabegriffs hat sich in neuester Zeit vor 
allem H. Pötschke beschäftigt. Er untersuchte diesen Themabegriff unter 
dem Aspekt der Erfordernisse für die gegenwärtige Schulpraxis 7. In die- 
sem Sinne definiert H. Pötschke: 


'Thema' ist ein als Konstitutionsbasis (Ableitungsbasis) für den Text fungie- 
render Grund (Haupt-) gedanke. Ihm liegt ein Wirklichkeitsausschnitt zugrunde,... 


und weiter: 


Da das Thema als Ableitungsbasis für den Text fungiert, wird die logisch- 
-kommunikative Textstruktur in starkem Maße durch die Struktur des Themas 
determiniert 8. 


Entsprechend dieser Bedeutungsvariante (Verwendungsweise) des 
Themabegriffs wird das Thema zum steuernden, dynamischen Element, 
von dem ausgehend mit verschiedenen Ableitungsmechanismen die 
Satz folge (Gedanken-, Aussagenfolge) des Textes konstituiert wird, so 
daß sich der Text aus Ableitungssträngen zusammensetzt, die je nach 
dem Charakter des Themas in Haupt- und Nebenstränge gegliedert sein 
können 9. Das Thema wird zum Ausgangs- und Bezugspunkt für alle 
Gedanken, die im Text formuliert werden. 
Diese Auffassung ist für die erörternden Texte der Schulpraxis 


7 H. Pötschke promovierte 1974 an derPH Dresden mit einer Arbeit zum Pro- 
blem: Thema und Text. Er untersuchte diese Relation speziell für die Gestaltung 
erörternder Texte im Muttersprachunterricht. Teilergebnisse seiner Forschungen 
wurden veröffentlicht bzw. auf Arbeitstagungen als Referat vorgetragen. Diese 
Quellen werden im weiteren angeführt. 
8 Vgl. H. P ö t s c h k e, Text und Thema. Einige theoretische Bemerkungen zur 
Erfassung der Thema-Text-Relation bei erörternden Texten, [in:] Textlinguistik 3, 
Dresden 1973, S. 27. 
o Vgl. dazu Ableitungsschema von H. Pötschke in Textlinguistik 3, S. 25.
		

/AUNC_015_21_107_0001.djvu

			Zum Themabegriff und seiner Bedeutung... 


107 


(Ausdrucksunterricht) sehr wkhtig, sie geht aber von der Voraussetzung 
aus, daß sich jeder Text auf gen aue i n T h e m a, auf ein e n 
Grundgedanken bezieht und zurückführen läßt. Diese Bedingung gilt 
zwar in der Regel für den Erörterungsaufsatz der allgemeinbildenden 
Schule (zumindest bis zum Schwierigkeitsgrad der 10. Klassenstufe), 
denn hier bleibt die Themenbehandlung eine vom Muttersprachlehrer 
ganz straff geführte Zielgröße. Aber diese Bedingung trifft u.E. bei wei- 
tem nicht auf jeden Text mit überwiegendem Erörterungscharakter zu. 
Nicht selten sind Texte festzustellen, in denen sich Autoren über mehre- 
re Themen äußern 10. 
Die hterarchische Grundstruktur des Textes, wie sie von E. Wittmers 
erläutert wird 11, ist u.E. kein Beweis gegen diese Feststellung. Die 
Struktur des Textes hat zwar für die Thema-Text-Beziehung die Kon- 
sequenz, daß das Thema ebenfalls hierarchisch gegliedert wird. bis zum 
Thema der Satzebene, das schließt aber Nebenordnungen im Gesamt- 
textgefüge nicht aus. Nkht jedes Subthema ist u.E. auf das Zentralthe- 
ma des Textes zurückzuführen. Deshalb können wir E. Wittmers nicht 
zustimmen, wenn sie formuliert: 
Jeder Satz steht auf Grund seiner Noeme zum Thema, d.h. dem führenden Ge- 
samtgedanken des Textes in Beziehung 12. 


Die Autorin unterscheidet dabei direkte Ausrichtung auf das Thema 
und indirekte Ausrichtung über Subthemen. 
Bei der eigenen Textanalyse, die sich besonders auf polemisch argu- 
mentierende Texte bezog, stellten wir wiederholt fest, daß die hierar- 
chische Regelmäßigkeit der Textstruktur durchbrochen wurde, und zwar 

n verschiedenen Richtungen: Einerseits fanden wir solche Texte, in de- 
nen Kommentare, Betrachtungen und "Seitenhiebe" eingeschoben wa- 
ren, die den Charakter eines relativ selbständigen Subtextes annahmen. 
Andererseits zeigte sich die Möglichkeit, daß die hierarchische Struktur 
und die thematischen Grenzen "nach oben" gesprengt werden. Die zwei- 
te Möglichkeit soll hier kurz am Beispiel erl'äutert werden: Wenn wir in 
der Zeitschrift "Deutschunterricht" beispielsweise einen Artikel mit 
dem Thema "Zu einigen gegenwärtigen ideologischen und ästhetischen 
Tendenzen in der Kinder- und Jugendliteratur der BRD" finden, so 


10 Auf die Möglichkeit meherer Themen als Ausgangspunkt und Gegenstand 
der Textaussage weist z.B. W. D res sie r, op. cit., S. 19. In letzter Zeit hat sich 
in der Diskussion immer mehr die Auffassung durchgesetzt, daß sich nicht jeder 
Text auf genau ein Thema zurückführen läßt. 
11 Vgl. E. W i t t m e r s, Ober das Modell einer allgemeinen Grundstruktur des 
Textes. als Mittel zur Erfassung spezifischer Textgesetzmäßigkeiten, erläutert am 
Beispiel der Ellipse, [in:] Textlinguistik 1, Dresdeh 1970. 
12 Ibid., S. 39-40.
		

/AUNC_015_21_108_0001.djvu

			108 


Hermanrt Koch 


können wir unter funktionalistischem Aspekt davon 'ausgehen, daß Ti- 
tel und T h e m a des Textes in diesem Falle w
itgehend kongruent 
sind. Entsprechend dem Funktionalstil der Wissenschaft tritt derprag- 
matische Aspekt in den Hintergrund, und die Titelformulierung ist "the- 
matisch", d.h. weitgehend inhaltlich orientiert. Der Autor .schiebt aber 
in unserem Falle einen Subtext ein, in dem er sich unter Berufung auf 
theoretische Aussagen Lenins mit der Funktion der Literatur im impe- 
rialistischen Staat generell auseinander setzt. So kann man' wohl sagen, 
daß der Autor die thematischen Grenzen "nach oben" sprengt. Wir 
halten diese Lösung aber durchaus für möglich und sind nicht der 
Auffassung, daß der Verfasser einen schlechten Text geschrieben bzw. 
im Sinne der Schulpraxis "das Thema verfehlt" hat, wenn die Propor:.. 
tionen dabei gewahrt bleiben. . 
Ähnlich verhält es sich U.E. bei belletristischen Texten mit mehreren 
Handlungsebenen, die nicht in jedem Falle aufgenau ein Thema bezieh- 
bar sind. 
Die Funktion des Themas als steuerndes Element der Textkonstitu- 
tion ist noch nicht hinreichend erforscht. Zu lösen sind z.B. noch solche 
Fragen: Wie wirkt die Steuerungsfunktion auf den Empfänger? Wie, 
wo, wann wird das Thema für den Empfänger sichtbar? Welche sprach- 
l
chen Elemente weisen auf das Thema hin? 


Z w e i t e n s: 


Der Themabegriff wird auch im Sinne der höchst möglichen Abstrak- 
tion des Gesamtinhalts des Textes verwendet. In dieser Bedeutungsva- 
riante ist das Thema Ausdruck der inhaltlichen Komponente des Textes 
überhaupt. In diesem Sinne finden wir z.B. die Bezeichnung "thema- 
tische Seite" des Textes. Die optimale Abstraktion des Textinhaltes ist 
nach W. Dressler in einem semantischen Basissatz gegeben, der für den 
Gesamtgehalt des Textes steht 13. Dieser Basissatz kann auch vom Autor 
explizit formuliert sein. So finden wir z.B. in den Genres "Volksbuch" 
und "Sage" thematische überschriften, die den Gesamtgehalt von Kapi- 
teln in konzentrierter Form vorwegnehmen. 
Auch diese Variante des Themabegriffes hat Bedeutung für die 
Schulpraxis, denn bei der Arbeit am Lesebuchtext im Muttersprachun- 
terricht wird von den Schülern der 4.-6. Klassenstufen gefordert, den 
Inhalt von Subtexten (Absätzen, Kapiteln) in knappster Form (möglichst 
in einem Satz) zu formulieren. 
Dagegen entspricht es der Praxis der Journalisten oder des Autors 
belletristischer Kurzprosa, ein e n Aspekt des folgE!nden Textes in 


11 VgI. W. D res sIe r, op. cit., S. 17-18.
		

/AUNC_015_21_109_0001.djvu

			Zum Themabegriff und seiner Bedeutung... 


109 


Schlagzeilen bzw. Titeln hervorzuheben, so daß der Leser über den In- 
halt des folgenden Beitrags bisweilen erstaunt ist. Titel (überschriften) 
dieser Art haben pragmatischen Charakter und sollen vor allem einen 
Leseanreiz beim Adressaten auslösen. 


D r i t t e n s: 
Eng mit dieser Variante des Themabegriffs, die sich an der sprach- 
praktischen Verwendung bzw. Rezeption orientiert, ist eine von E. Agri- 
cola formulierte texttheoretische Variante des Themenpegriffs verbun- 
den. Er ::?agt: 
Als Thema (nicht hingegen als Topik) gilt bei einer Abl
itung des gesamten 
Textes aus einer einzigen Basis ebendiese Textbasisstruktur, welche die Grundele- 
mimte für die text- und satzbildenden Operationen, die Prädikate nebst thema- 
tischen Relationen des Textes enthält 14. 


Und weiter: 
Wir nehmen somit als Thema eines Textes oder Teiltextes einen begrifflichen 
Kern im Sinne der konzentrierten Abstraktion des gesamten Textinhalts an, in 
Form der verbal ausgedrückten, aber auch logisch-semantisch repräsentierbaren 
Struktur eines Sachverhaltskomplexes aus Prädikaten und Aktanten (Handlungs- 
rollen) 15. 


Das Thema in diesem Sinne steht bei Beginn des entsprechenden 
Kommunikationsaktes nicht immer im Detail fest, sondern ist bei be- 
stim,mten Texttypen und Kommunikationsformen (bes. in dialogischen 
Texten oder in der monologischen Rede) wandelbar. Die Proze.sse der. 
Ver.
extung, die Entfaltung des thematischen Kerns zur entwickelten 
Textstruktur sind im einzelnen noch weitgehend unerforscht. 


V i e r te n s: 


Der Themabe'griff steht auch für das Gegebene (Bekannte), für das, 
worüber Aussagen gemacht werden sollen bzw. worüber etwas ausgesagt 
worden ist. Wir können H. Pötschke nicht zustimmen, wenn er der Mei- 
nung ist, daß dieser Themenbegriff "außerhalb der Betrachtung blei- 
ben" kann, "da er nicht auf Textbetrachtungen angewendet wird" 18. 
Die Thema-Rhema-Beziehung hat zwar ihren Ausgangspunkt in der 
Syntax, jedoch hat die Theorie der funktionellen Satzperspektive von 
Anfang an a,uch übersatzmäßige Erscheinungen aufgedeckt und die The- 
14 VgI. E. Ag r i c 0 I a, Vom Text zum Thema, [in:], Studia grammatica Xl, 
Berlin 1976, S. 14. 
15 Ibid., S. 15. 
18 Vgl. H. P ö t s c h k e, Gedanken zum Thema-Begriff in Relation zum Text- 
begriff, [in:] Materialien zur Arbeitstagung "Probleme der Textgrammatik", BerliI1 
1973.
		

/AUNC_015_21_110_0001.djvu

			110 


Hermann Koch 


ma-Rhema-Progression als ein Mittel der Kohärenz des Textes nachge- 
wiesen. Für die Entfaltung des Textes und seine Mitteilungsperspektive 
übernehmen nach F. Danes Thema und Rhema eine unterschiedliche 
Rolle. Während 


vom Standpunkt des kommunikativen (informativen) Wertes der Äußerungs- 
komponenten das R eine entscheidende Rolle spielt, da es eine (relativ) neue Infor- 
mation bringt [ist] in bezug auf den strukturellen Aufbau des Textes [...] das 
T relevanter. Die niedrige Informationsbelastung des T macht es zu einem wich- 
tigen Aufbaumittel 17 . 


Unter diesem Aspekt ist das Thema des Tex t e s das Gegebene 
(Bekannte), wo r übe r etwas ausgesagt wird, während das Rhema das 
ist, was über etwas ausgesagt wird. Die hier skizzierte Therrienauf- 
fassung charakterisiert die Thema-Rhema-Beziehung auf der Textebene 
als Element des Fortschreitens der Aussagenfolge im Text. 
In den polemisch argumentierenden Texten, die wir als Vorlage für 
die Analyse benutzten, stellt sich das Thema in diesem Sinne als Aus- 
gangspunkt, als Darlegung des Problems, als Einführung der gegne- 
rischen (bzw. abweichenden) Auffassung dar, während das Rhema durch 
di!; widerlegende Argumentation (Polemik) gebildet wird. 
Die Initiative für die Anwendung der Thema-Rhema-Beziehung auf 
die Textebene geht von der Prager Schule aus, die ja schon die Begriffe 
"Thema" und "Rhema" für die Satzebene und die funktionelle Satz- 
perspektive geprägt hat. Die neue Theorie ist aber bisher erst in Ansät- 
zen ausgearbeitet. 
Das Thema im Sinne des Gegebenen wird oft explizit in thema- 
tischen (inhaltsbezogenen) überschriften bzw. in der Schulpraxis auch 
in thematischen Zitaten oder Arbeitsanweisungen genannt, es kann aber 
auch erst in der Einleitung oder im Laufe des Textes genannt werden 
oder nur implizit enthalten sein. Das gilt besonders für Texte mit prag- 
matisch orientierten Titeln. Die traditionelle Ausdruckslehre gibt uns 
durch die Arbeitsverfahren "Erschließen des Themas" (thematische Ana- 
lyse) und "Konkretisierung des Themas" sowie "Ableitung der Gliede- 
rung" methodische Möglichkeiten, die wahrscheinlich auch heute noch 
für die Textarbeit brauchbar und notwendig sind 18. 


F ü n f t e n s: 


Die wohl gebräuchlichste, allgemein verbreitete Bedeutungsvariante 
(Verwendungsweise) des Themabegriffs wurde von der Stilistik geprägt: 


17 Vgl. F. Dan es, op. cit., S. 35. 
18 VgI. dazu K. K i e ß I i n g und Autorenkollektiv, Ausdruckslehre, Lehrbuch, 
Leipzig 1963, S. 282-295.
		

/AUNC_015_21_111_0001.djvu

			Zum Themabegriff und seiner 'Bedeutung... 


111 


Das Thema ist "im stilistischen Sinne der begrifflich abgegrenlte Gegenstand 
(das Subjekt im weitesten Sinne) einer Darstellung (Text), über den eine mehr 
oder weniger umfassende Aussage gemacht werden soll" 19, 


Die Attribuierung "begrifflich abgegrenzt" ordnet diese Themenauf- 
fassung eindeutig der Widerspiegelungsebene zu, obwohl die Kategorie 
"Gegenstand" in einer ihrer Bedeutungsvarianten nur für den materiel- 
len Bereich steht, für das, was dem Subjekt entgegensteht, worauf sich 
die Tätigkeit des Subjekts richtet. In einer weiteren Bedeutungsvariante 
werden auch ideelle Gegenstände, ideelle Sachverhalte erfaßt, bzw. im 
Sinne des Gegenstandes einer Wissenschaft der Komplex von' Eigen- 
schaften, Struktur- und Bewegungsgesetzen der Objektsgruppe, die von 
einer Wissenschaft untersucht wird 20. 
Hans Pötschke verweist mit Recht auf die Gefahr, einfach die Begriffe 
"Gegenstand" und "Thema" als Synonyme zu verwenden (was zuweilen 
auch geschieht), da man in diesem Falle die Widerspiegelungsebene 
verläßt. Wir können uns aber der Schlußfolgerung nicht anschließen, 
die dieser daraus zieht, wenn er formuliert: 


Mit 'Gegenstand' wird oft der in der objektiven Realität existierende Sachver- 
halt bezeichnet. In diesem Sinne sollte der Begriff Verwendung finden. Ich würde 
ihn nicht für die Stufe der Widerspiegelung, also für die gedanklich-sprachliche 
Bewältigung der Realität verwenden... 21 


Gegen H. Pötschkes S chI u ß f 0 I ger u n g sprechen folgende 
Argumente: 
Der Begriff "Gegenstand" ist polysem und mit mehreren Bedeutungs- 
varianten fest in das Kategoriensystem der Erkenntnistheorie u.a. Wis
 
sensehaftsdisziplinen integriert. Mit einer seiner Bedeutungsvarianteq 
ist er auch für ideelle Sachverhalte geprägt. Die Attribuierung "begriff... 
lich abgegrenzt" ordnet diesen Themenbegriff der Widerspiegelungseb,... 
ne zu. Es kommt nur darauf an, die Attribuierung in jkinheit mit "Ge.. 
genstand" exakt zu gebrauchen bzw. den Zusammen
ang bewußtzu- 
machen. 
Das wichtigste Argument ist u.E., daß im populärwissenschaftlichen 
und nichtwissenschaftlichen Verwendungsbereich die Themenauffassy,ng 
im Sinne des begrifflich abgegrenzten Gegenstandes eindeutig dominJert. 
Wie das "Wörterbuch der sozialistischen Journalistik" 22 unter dem Stich- 
wort "Thema" ausweist, ist diese Variante des Themabegriffs für den 


19 Vgl. S. Kr a h 1, J. Kur z, Kleines Wörterbuch der Stilkunde, Leipzig 
970, 
S. 130. 
20 Vgl. Großes phÜosophisches Wörterbuch in 2 Bänden, Leipzig 1974, Sti
hwort 
Gegenstand, S. 449; Stichwort "universe of discourse", S. 1241-1242. 
21 H. P ö t s c hk e, Gedanken zum Thema-Begriff... 
22 Vgl. Wörterbuch der sozialistischen Journalistik, Leipzig 1973, S. 218.
		

/AUNC_015_21_112_0001.djvu

			112 


Hermann Koch 


Journalismus überhaupt die übliche. Ein Wirklichkeitsausschnitt wird 
gegenüber anderen . hervorgehoben und abgegrenzt. Wenn wir sagen: 
x schreibt/spricht über das Thema y oder der Artikel (der Kommentar, 
das Buch usw.) a behandelt das Thema b, so liegt diese Themenauffas- 
sung vor. Wir halten es deshalb für unzweckmäßig, ja aussichtslos, ge- 
gen diesen Themabegriff zu polemisieren, trotz der Gefahr, auf die 
H. Pötschke mit Recht hinweist. 
Das Thema als begrifflich abgegrenzter Gegenstand/Gegenstands- 
bereich wird stets nominal formuliert - im Unterschied zu der unter 
zweitens dargelegten Themaversion, die in Satzform gefaßt wird (als 
sogenannter Basissatz oder Inhaltskonzentrat). R. Hopfers Definition des 
Themas als "Referenzbereich, auf den sich die geordnete Menge von 
Aussagen bezieht", entspricht weitgehend dem "begrifflich abgegrenzten 
Gegenstandsbereich", denn Hopfer versteht unter dem Re f er en z- 
b e r e ich "eine nach bestimmten Kriterien geordnete Menge von Sach- 
verhalten" 23. Sowohl der stilistische Themabegriff als auch der Hopfers 
akzentuieren die Perspektive des Senders/Autors. Hopfer geht von der 
Themenwahl durch den Autor aus Und sagt: 
Die Auswahl des Themas einer Nachricht wird bestimmt durch: 
a) Ziele der Individuen, 
b) Kenntnisse der Individuen über objektive und subjektive Sach- 
verhalte, 
c) soziale Situation, in der sich die Individuen befinden 24. 


3. ZU EINIGEN SPEZIELLEN PROBL.EMEN DES THEMA BEGRIFFS 


Alle fünf hier knapp skizzierten Themenauffassungen sind sowohl 
für den Sender (Autor) wichtig und relevant als auch für den Rezipien- 
ten. Der .Akzent kann u.E. nur zugunsten der einen oder anderen Seite 
verschoben wereten..In jedem Falle ist aber die dialektische Einheit des 
Kommunikationsaktes und die Wechselwirkung zwischen Autor und Re- 
zipient zu berücksichtigen. 
Alle diese Varianten des Themabegriffs lassen sich mit dem System- 
charakter und der hierarchischen Struktur des Textes vereinbaren. Darin 
zeigt sich der Zusammenhang zwischen ihnen. Auch das Thema ist 
str\J.kturiert vom Gesamttext über die Subtexte bis zur Satzebene. 
Die einzelnen Versionen des Themabegriffs erfassen die unterschiedli- 
chen Ebenen und berücksichtigen die beiden Möglichkeiten der Text- 


28 Vg1. RHo p f er, Probleme der marxistischen Untersuchung kommunikati- 
ven Handelns, Linguistische Studien, Reihe A, H. 8/1974, S. 54-55. 
24 Ibid., S. 55.
		

/AUNC_015_21_113_0001.djvu

			Zum Themabegriff und seiner Bedeutung... 


113 


untersuchung: vom Gesamttext ausgehend bis zum Satz (und darüber- 
hinaus zu kleineren sprachlichen Einheiten) und umgekehrt. 
In enger Beziehung zum Thema ist E. Agricolas Auffassung vom 
Texternenkern zu sehen, der "in systematisch-hierarchischer, abstrakter 
Form die Informationen über den textlichen Inhalt und seine Entfaltung 
bis zu den Propositionen der Einzeltexterne nebst ihren Konnektoren- 
relationen untereinander" enthält und als "Informationskern mit dem 
sachlich-begrifflichen Anteil des Themas" fungiert 25. 
Wir haben bereits darauf hingewiesen, daß von der Linguistik noch 
nicht eindeutig geklärt ist, welche Möglichkeiten der Kennzeichnung 
des Themas im Text gegeben sind und wie das Thema für den Rezi- 
pienten sichtbar wird. Eine Teilfrage dieses Gesamtproblems ist die 
nach dem Verhältnis zwischen Thema und Titel/überschrift. In diesem 
Teilproblem besteht in der einschlägigen linguistischen und journali- 
stischen Literatur weitgehend übereinstimmung. 
Der Anteil thematischer Elemente in Titeln/überschriften kann sehr 
unterschiedlich sein, da die Gestaltung und Wahl der überschrift nicht 
nur vom Thema abhängig ist, sondern auch durch pragmatische Erwä- 
gungen des Textautors (bzw. Redakteurs) entscheidend mitbestimmt 
wird. So ist zu beachten, daß besonders die Titel für Texte in der 
Massenkommunikation durch die Wirkungsabsichtgeprägt sind. In 
wissenschaftlichen Publikationen finden wir einen bedeutend höheren 
Anteil thematischer Elemente in den überschriften. 
. Eine weitere Frage ist, ob in Abhängigkeit vom funktionalstilisti- 
schen Bereich, zu dem ein Text gehört, unterschiedliche Themenbegriffe 
anzusetzen sind. W. Spiewok spricht sich in der These IV seiner Arbeit 
Stilistik in der Grenzzone von Sprach- und Literaturwissenschaft für 
einen besonderen Themabegriff der künstlerischen Literatur aus. Er 
sagt dazu: 


Die objektive Komponente des poetischen Textes oder sein Thema wird defi- 
niert als eine vom Künstler der objektiven Realität entnommene Lebensfrage, 
während die subjektive Kompon
nte oder die künstlerische Idee definiert wird als 
die ideelle Interpretation dfs ThemaS' durch den Autor 26. 


Wir können uns der Auffassung W. Spiewoks nicht anschließen, d
 
es u.E. keine besondere Funktion des Themas im künstlerischen Bereich 
gibt. Die "der objektiven Realität entnommene Lebensfrage" ist nichts 
,anderes als ein begrifflich abgegrenzter Gegenstand (bzw. im Sinne der 


25 Vgl. E. Ag r i C 0 I a, Kombinierte Antwort betr. Kriterien des Textes, [in:] 
Materialen zur Arbeitstagung "Probleme deT Textlinguistik", Berlin 1973. 
26 Vgl. W.. S pie wo k, Stilistik in der Grenz
one von Sprach- und Literatur- 
wissenschaft, WZ der PH Erfurt, 2/1970, S. 11.
		

/AUNC_015_21_114_0001.djvu

			114 


Hermann Koch 


unter zweitens dargelegten Version Leitgedanke), also bereits ein Re- 
sultat der Widerspiegelung, eine Stufe der gedanklichen Bewältigung 
der Wirklichkeit. Zwar spielt die subjektive Seite im poetischen Text 
eine besondere Rolle, doch das grundsätzliche Verhältnis zwischen der 
objektiven und der subjektiven Seite ist ebenso wie im nichtkünstle- 
rischen Text, denn jeder Autor gibt ein subjektives Abbild eines Wir- 
klichkeitsausschnittes. Die Unterschiede zwischen poetischem und nicht- 
künstlerischem Text sind U.E. nicht auf der Ebene des Themas zu su- 
chen, sondern in der jeweiligen spezifischen Form seiner Entfaltung und 
Ausgestaltung zum Text. Das Thema ist selbst Bestandteil der Wider- 
spiegelungsebene, beg r i f f I ich g e faß t erG e gen s t a n d s b e- 
re ich, also Ausdruck der dialektischen Einheit der objektiven und 
subjektiven Seite im Erkenntnis- und Widerspiegelungsprozeß. Unter- 
schiedlich sind im belletristischen Text nur die spezifischen Mittel und 
Methoden der Wider spiegelung und die sprachliche Qualität der Aussa- 
ge zu beurteilen. Der Themabegriff bedarf u.E. keiner besonderen Diffe- 
renzierung nach funktionalstilistischen Bereichen. Auf Auswirkungen 
für die Wahl der Titel/Überschriften wurde bereits hingewiesen. 
Wir hatten bei der Darlegung verschiedener Varianten des Thema- 
begriffs jeweils auf die Bedeutung für die Unterrichtspraxis hingewie- 
sen und auch die beiden Aspekte Rezeption und Produktion von Texten 
bea,chtet. Bei all dem müssen wir uns natürlich bewußt sein, daß unter 
Unterrichtsbedingungen die Relation Thema - Text eine durch den 
Lehrer geführte methodische Größe bleibt. So sind die Hinweise auf 
Forschungsrückstände vor allem aJs Orientierung auf notwendige Hilfe 
für den Sprachlehrer und auch auf bestimmte Lücken in der Sprach- 
lehrerausbildung zu verstehen. 


Hermann Koch 


POJEtCIE TEMATU I JEGO ZNACZENIE 
DLA POWST A W ANIA I RECEPCJI TEKSTOW 


(Streszczenie) 


W artykule tym autor wykazuje, iz zaleznosc miE:dzy tematem a tekstem 
w aspekcie praktycznego nauczania jest centralnym problemem lingwistyki tekstu. 
Odnosi siE: to zar6wno do nauki jc:zyka ojczystego (mniej wic:cej od 4 klasy), jak 
i do nauki jE:zyka obcego dIa zaawansowanych i do nauczania przedmiot6w w r6z- 
nych dyscyplinach. 
Zaleznosc miE:dzy tematem a tekstem jest waznq podstawq w procesie komu- 
nikacji mi
dzy nauczycielem j
zyka obcego a uczniem i nalezy na ni q zwr6cic
		

/AUNC_015_21_115_0001.djvu

			Zum Themabegriff und seiner Bedeutung... 


115 


uwag
 zar6wno przy ukladaniu, jak i w czasie recepcji tekst6w. Z t q zaleznosci q 
zwiqzane Sq rozne umiej
tnosci ucznia: np. analiza tematu, wyprowadzenie tematu 
z tekstu, rozwiniE:cie tematu, zebranie material6w do tematu, rozgraniczenie roz- 
nych tok6w myslowych, skracanie i rozszerzanie tekst6w i inne. 
W artykule przedstawiono w skr6cie piE:c ro:inych poj
c tematu tekstu, wyka- 
zujqcych podobienstwa i pozostajqcych ze sob q w scislym zwiqzku. Wszystkie te 
wariantypojE:cia tematu tekstu znajdujq swoj wyraz w praktyce nauczania jE:zyka 
obcego. 
Dalej autor podejmuje pr6b
 wyjasnienia kilku problem6w dotyczqcych rozroz- 
nienia poj
cia tematu tekstu,
		

/AUNC_015_21_116_0001.djvu

			.
		

/AUNC_015_21_117_0001.djvu

			A.CTA UNIVERSITATIS NICOLAI COPERNICI 
FILOLOGIA GERMANSKA V - NAUKI HUMANISTYCZNO-SPOLECZNE - ZESZYT 92 - 1978 


Wilhelm- Pieck- Universität 
Rostopk 


Ilse Rahnenführer 


ZUM FACHWORTSCHATZ 
IM BEREICH DER GESELLSCHAFTSWISSENSCHAFTEN 
UND ZU SEINEN BEZIEHUNGEN 
ZUM GEMEINSPRACHLICHEN WORTSCHATZ 


(AM BEISPIEL DES WORTSCHATZES DES RECHTSWESENS) 


Res ü m e e. Es geht in dem Aufsatz um die Besonderheiten des gesellschafts- 
wissenschaftlichen Fachwortschatzes und seine Beziehungen zum gemeinsprachlichen 
Wortschatz. Die Kenntnis des Bedeutungsgehalts einer Reihe von Fachwörtern aus 
dem Bereich des Rechtswesens bei Nichtfachleuten wird untersucht. Dabei zeigt sich, 
daß trotz. der Angabe einiger Bedeutungsmerkmale der Bedeutungsgehalt der Fach- 
w:örter niqht voll erfaßt werden kann. 


In den letzten Jahrzehnten entwickelten sich viele Fachsprachen _ 
sowohl natur- und technikwissenschaftliche als auchgesellschaftswissen- 
schaftliche - in bisher ungeahntem Tempo bzw. entstanden völlig neu. In 
Verbindung mit einer "Verzweigung und Spezialisierung der Kenntnisse 
und Fähigkeiten des Menschen" entstand auch "eine gewisse Verzweigung 
und Spezialisierung" der Sprache, wobe'! besonders im Wortschatz neue 
sprachliche Elemente entstanden; "es haben sich aber auch feste Gewohn- 
heiten in der Wahl und in der Verwendung vorhandener sprachlicher 
Mittel entwickelt" 1. Ähnliche überlegungen haben in letzter Zeit immer 
mehr Sprachwissenschaftler dazu veranlaßt, sich mit Problemen der 
Fachsprache bzw. des Fachwortschatzes zu beschäftigen 2. Da Wissenschaft 
und Techn ik heute aber nicht nur auf spezielle Bereiche besch
änkt blei- 
1 L. Hof f man n, Kommunikationsmittel Fachsprache. Eine Einführung, .Ber- 
lin 1976, Sammlung Akademie - Verlag 44, S. 11. 
2 VgI. dazu Anm. 1 als jüngste Veröffentlichung mit einer umfangreichen Biblio- 
graphie fach sprachlicher Untersuchungen, die als "Kleine Bibliographie" bezeichnet 
wird, einschließlich der Titel zur fachsprachlichen Ausbildung und Häufigkeits- 
verzeichnissen aber fast 70 Seiten umfaßt, S. 426-453. Außerdem sind hier auch zu 
nennen: Fachsprachen und Sprachstatistik, Beiträge zur angewandten Spracf1,wissen- 
schaft, hrsg. und redaktionell bearbeitet von L. Hof f man n, Berlin 1975, Samm- 


..
		

/AUNC_015_21_118_0001.djvu

			118 


Ilse Rahnenführer 


ben, sondern zunehmend auch in das Leben vieler Menschen eindringen, 
erhöht sich naturgemäß auch die Einwirkung der Fachsprachen auf die 
Gemeinsprache. Darauf und auf die Gründe dafür hat insbesonders 
W. Schmidt 3 aufmerksam gemacht. Ebenso ist aber auch ein Einfluß der 
Gemeinsprach€ auf die verschiedenen Fachsprachen feststellbar, d.h. es 
zeigt sich eine gegenseitige Beeinflussung von fachsprachlichen und ge- 
meinsprachlichen Erscheinungen. Das bedeutet, daß man aus einer Unter- 
suchung von Fachsprachen bzw. bestimmter Aspekte von Fachsprachen 
auch Hinweise auf die Entwicklung bestimmter Aspekte des Gesamtsy- 
stems der Sprache erhalten kann. Wilhelm Schmidt formulierte 1969 aus 
dieser Erkenntnis die Aufgabenstellung: "Deshalb muß sich eine lebens- 
verbundene und praxisbezogene Sprachwissenschaft sehr ernsthaft mit 
den Fachsprachen und ihrem Verhältnis zur Gemeinsprache beschäfti- 
gen" 4. 
Auch L. Hoffmann nennt als einen Grund für die Notwendigkeit der 
Beschäftigung mit den Fachsprachen: "ihr(en) Einfluß auf die allgemeine 
Entwicklung der Sprache(n) als Instrument des Denkens und als Mittel 
zur Weitergabe gewonnener Erkenntnisse..." 5. Er legt dar, daß es sich um 
einen Prozeß der Integration handelt, der eigentlich durch die Differ-enzie- 
rung verursacht wird, und betont auch die Dialektik des Prozesses, der 
durch das Anwachsen fachbezogener Aspekte in Leben und Sprache 
schließlich zu Veränderungen in den Normen der Gemeinsprache, des 
allgemeinen Sprachgebrauchs, also zu qualitativen Veränderungen führt. 
Von den vielfältigen Aspekten, die diese Thematik umfaßt, soll hier 
,nur einer herausgegriffen werden, der der Beziehung des Fachwortes zum 
gemeinsprachlichen Wort, also der Beziehungen im Bereich der Lexik. 
Heller 6 stellt mit Recht fest, daß sowohl Fachsprache und Gemeinspra- 


lung Akademie - Verlag 41. Als wichtige frühere Arbeiten in der DDR sind hier 
besonders die Arbeiten von Schmidt, Schmidt-Scherzberg und Fleischer hervorzu- 
heben: W. Sc h m i d t, Charakter und gesellschaftliche Bedeutung der Fachsprachen, 
Sprachpflege 1/1969; W. Sc h m i d t - J. Sc her z be r g, Fachsprachen und Ge- 
meinsprache, Sprachpflege 4/1968; W. F lei s c her, Zur linguistischen Charakte- 
risierung des Terminus in Natur- und Gesellschaftswissenschaften, Deutsch als 
Fremdsprache, 4/1973; W. F lei sc her, Fachsprache und gesellschaftliche Erkennt- 
nis, [in:] Zum Verhältnis VOn individuellem und gesellschaftlichem Erkenntnisprozeß, 
Studien zur Erkenntnistheorie, Berlin 1974; W. F 1 eis c her, TerminoCogie und 
Fachsprache im Bereich der Politik, WZ der PH Potsdam, Gesellschafts- und sprach- 
wissenschaftiche Reiche 13/1969, s. 475-485. 
3 W. Sc h m i d t, op. cit., S. 10. 
4 Ibid., S. 10. 
S L. Hof f man n, op. cit., S. 13. 
8 K.R eIl er, Der Wortschatz unter dem Aspekt des Fachwortes - Versuch 
einer Systematik, WZ der Karl-Marx-Universität Leipzig, Gesellschafts- und sprach- 
wissenschaftliche Reihe 19/1970, S. 531 ff.
		

/AUNC_015_21_119_0001.djvu

			Zum Fachwortschatz im Bereich der Gesellschaftswissennschaften 119 


che als auch Fachwortschatz und gemein sprachlicher Wortschatz meist als 
konträres Paar verwendet werden. Er betont dem gegenÜber, daß beide 
kein echtes Gegensatzpaar sind, da heide Begriffe auf verschiedenen 
Ebenen liegen. Um jedoch die nachweisbar vorhandenen gegenseitigen 
Beeinflussungen exakter bestimmen zu können, muß man beide in ihren 
Gemeinsamkeiten und Unterschieden untersuchen. 


I 


Zu den theoretischen Grundbegriffen, die mit dieser Fragestellung 
zusammenhängen, ist in den letzten Jahren sehr Unterschiedliches vor- 
geschlagen worden. So werden beispielsweise zum Terminus Fachsprache 
sehr verschiedene Auffassungen vertreten, die von Fachsprache = Fach- 
wortschatz bIs Fachsprache = Funktionalstil reichen. Allgemein akzeptiert 
wird inzwischen wohl, daß es keine Fachsprache im Sinne eines relativ 
selbständigen sprachlichen Teilsystems mit durchgehenden Eigenheiten 
lautlicher, grammatischer und lexikalischer Art gibt und daß die Fach- 
sprache aber auch nicht ausschließlich mit dem Fachwortschatz gleich- 
gesetzt werden darf. Vielmehr muß man eine spezielle Verwendung 
bestimmter gemeinsprachlicher grammatischer und lexikalischer Mittel 
annehmen, die mit dem Kern der Fachsprache, d
m Fachwortschatz, ver- 
bunden die Fachsprache ausmachen. 
Lothar Hoffmann '1 hält den stilistischen Standpunkt für zu weit, zu 
allgemein, und den lexikologischen 8 für zu eng, für zu speziell; er gesteht 
aber beiden Ansichten zu, daß sie wichtige' Teilaspekte des Unter- 
suchungsgegenstandes erfassen. Er sieht die Fachsprache hauptsächlich 
von ihrer kommunikativen Funktion her und definiert sie folgender- 
maßen: 


Fachsprache - das ist die Gesamtheit aller sprachlichen Mittel, die in einem 
fachlich begrenzbaren Kommunikationsbereich verwendet werden, um die Ver- 
ständigung zwischen den in diesem Bereich tätigen Menschen zu gewährleisten 9. 


Ungeachtet seiner zum Teil sicher berechtigten Einwände gegen den 
Begriff der Gemeinsprache haben wir uns in bezug auf die Termini Ge- 
meinsprache und Fachsprache im wesentlichen den Auffassungen von 
Schmidt und Schmidt-Scherzberg 10 angeschlossen. Auf die vielfältigen 
Fragen, die mit der Charakterisierung der Fachsprachen zusammenhän- 


7 L. Hof f man n, op. cit., S. 58. 
8 Gemeint ist Fachsprache = Fachwortschatz. 
9 L. Hof f man n, op. cit., S. 170. 
10 Vgl. Anm. 2. Die Auffassungen Hoffmanns, die Fachsprachen als Subsprachen 
einer übergeordneten Gemeinsprache (Gesamtsprache) neben anderen Subsprachen 
anzusetzen, müßte noch nähel" untersucht werden.
		

/AUNC_015_21_120_0001.djvu

			120 


llse Rahnenführer 


gen, soll hier nicht näher eingegangen werden. Aber auch zum Begriff 
des Fachwortschatzes gibt es recht unterschiedliche Auffassungen. Er wird 
u.a. gefaßt als System von TerminI innerhalb eines Wissenschaftszweiges 
und seiner Anwendungsbereiche. Fachwortschatz wird in diesem Sinne 
z.T. mit Terminologie und Fachwort mit Terminus gleichgesetzt. Brauch- 
barer erscheint uns die Auffassung, Fachwortschatz als Oberbegriff für 
den gesamten fachsprachlichen Wortschatz zu verwenden und ihm Termi- 
ni, Fachwörter im weiteren Sinne 11 und Fachjargonismen unterzuordnen. 
Zu ihm gehören damit alle Fachwörter bzw. Fachausdrücke, die durch 
ihre Zugehörigkeit zu einem fachspezifischen Begriffssystem gekenn- 
zeichnet sind oder auf andere Weise ihre fachspezifische Bedeutung 
zeigen 12. 
Lothar Hoffmann verzichtet ganz auf eine solche Untergliederung, weil 
sie in konkreten Einzelfällen tatsächlich manchmal schwierig anzuwenden 
ist, und schlägt statt dessen eine Dreiteilung des Wortschatzes und damit 
eine Zweiteilung des fachsprachlichen Wortschatzes vor: Allgemeiner 
Wortschatz - allgemeinwissenschaftlicher Wortschatz - spezieller Fach- 
wortschatz 13. Darunter bzw. unter Fachterminologie faßt er den gesamten 
Fachwortschatz einer Fachsprache, ob definiert oder nicht, und setzt dann 
Unterschiede in bezug auf seine Begrifflichkeit zwischen den verschie- 
denen Schichten im Bereich der Fachsprachen an, beispielswe}se zwischen 
d.er Verwendung im wissenschaftlichen Bereich und im Handel 14. 
Im Mittelpunkt der Untersuchungen zum Fachwortschatz steht in 
letzter Zeit besonders der Terminus im oben genannten engeren Sinne 15. 
Er ist eindeutig auf ein bestimmtes Denotat festgelegt und sachbestimmt 
durch Zusammenhänge in einem Wissenschaftsgebiet. Umstritten ist da-. 
gegen, ob unbedingt eine Definition für die Anordnung des Terminus zu 
einem Denotat Voraussetzung ist. Der dynamische Charakter der Termini 
hängt eng mit der Entwicklung der wissenschaftlichen Erkenntnisse zu- 
sammen. Darum müssen sie auch nicht unbedingt Elemente eines ausge- 
bauten terminologischen Systems sein. Es ist Aufgabe der Termini, den 
erreichten Erkenntnisstand. zu fixieren, ihn objektivierbar und mitteilbar 
zu machen und auch als Hilfsmittel beim Finden neuer Einsichten zu 


11 Fachwörter im weiteren Sinne gebrauchen wir für den Halbterminus bei 
Schmidt, da wir diese Bezeichnung nicht für günstig halten. Ansonsten stützen wir 
uns auf die Vorstellungen von W. Schmidt. 
12 Z. B. in Fachwörterbüchern oder Fachtexten, wo die Kontextpartnerdie fach-_ 
spezifische Bedeutung bestimmen. 
13 Vgl. L. Hof f man n, op. cit., S. 262 ff. 
14 Ibid., S. 188-189, S. 285 und S. 309. 
15 VgI. dazu auch die bei W. F lei s c her, op. cit., angegebene Literatur, auch 
L. H ums, Gedanken zu Grundfragen der Terminologie, Spr1ichpflege 8/1973, 
S. 161 ff.
		

/AUNC_015_21_121_0001.djvu

			Zum Fachwortschatz im Bereich der Gesellschaftswissennschaften 121 


dienen 16. Auf verschiedene Versuche, die Terminologie und den Terminus 
zu definieren, und auch auf eine Erörterung verschiedener Merkmale, die 
dem Terminus zugeschrieben werden, geht auch L. Hoffmann ein 17. 
Als ein Hauptmerkmal des Terminus wird die Fachbezogenheit allge- 
mein anerkannt; dagegen kann mangelnde Allgemeinverständlichkeit 
nicht als Merkmal des Fachwortes akzeptiert werden. Darauf hat in 
letzter Zeit ,besonders deutlich Heller 18 hingewiesen. Weitere Merkmale, 
wie z.B. Begrifflichkeit, Eindeutigkeit, expressive Neutralität sind zum 
Teil umstritten beziehungsweise treffen fÜr die Fachwörter des gesell- 
schaftswissenschaftlichen Bereichs nicht zu. 
Auch das Charakteristikum der Eineindeutigkeit zwischen Denotat 
und Sprachzeichen ist meist nicht erfÜllt. Es gibt durchaus Polysemie der 
Termini, aber auch Synonymie und ,Homonymie. Umstritten ist, ob man 
von Homonymie sprechen sollte, wenn der gleiche Ausdruck als Fach- 
und gemein sprachliches Wort verwendet wird und auch wenn ein Aus- 
druck als Fachwort in verschiedenen Fachsprachen. bzw. terminologischen 
Systemen auftritt. So setzt Fleischer zwar bei 'Arbeit', aber nicht bei 
'Ware' und 'Geld' Homonymie an. 
Zu den Merkmalen des Terminus wird auch seine weitgehende Kon- 
textunabhängigkeit gerechnet. Aber auch Termini werden unseres Erach- 
tens gerade wegen ihres möglichen homonymen Vorkommens "bei isolier- 
ter Nennung im Bewußtsein der meisten Sprachteilhaber" nicht unbedingt 
immer "zuerst mit einem fachlichen Bezug verstanden...", 19 sondern erst 
mit Hilfe eines bestimmten Kontextes als Fachwort erkannt. Das heißt, 
daß ein Terminus außerhalb des terminologischen Systems nur existieren 
kann, wenn bekannt ist, welchem System er angehört. 
Erst seit kurzem werden auch die Besonderheiten der Fachwörterdes 
gesellschaftswissenschaftlichen Bereichs stärker beachtet 20. Zu den Cha- 


16 W. F lei s c her, Fachsprache und gesellschaftliche Erkenntnis, S. 68 ff, 
bes. S. 69. 
17 L. Hof f man n, op. cit., S. 302 ff. 
18 K. Hell e r, op. cit., S. 533. 
19 Ibid., S. 534. 
20 Vgl. bes. W. Sc h m i d t, Zur Ideologiegebundenheit der pOlitischen Lexik, 
WZ der Pädagogischen Hochschule Potsdam, Gesellschafts- und sprachwissenschaft- 
liche Reihe 13/1969, S. 461 ff; W. Sc h m i d t, Das Verhältnis von Sprache und Po- 
litik als Gegenstand der marxistisch-leninistischen Sprachwirkungsforschung, [in:] 
Sprache und Ideologie, Beiträge zu einer marxistisch-leninistischen Sprachwirkungs- 
forschung, hrsg. von W. Sc h m i d t, Halle/S. 1972, S. 9 ff; J. Sc her z b erg, Zur 
Struktur des Wortschatzes der Wirtschaftspolitik der. DDR, [in:] Sprache und Ideo- 
logie, op. cit., S. 187 ff; i dem, Zu einigen Besonderheiten des Wortschatzes der 
Wirtschaftspolitik, WZ der Pädagogischen Hochschule Potsdam, Gesellschafts- und 
sprachwissenschaftliche Reihe 13/1969, S. 509 ff; H. Ha rn i s c h, Zur Analyse des
		

/AUNC_015_21_122_0001.djvu

			122 


Ilse Rahnenführer 


rakteristika der gesellschaftswissenschaftlichen Fachwörter gehört, daß 
die terminologischen Systeme, durch die die Termini semantisch determi- 
niert werden, oft noch nicht so ausgebaut sind. Daß gesellschaftswissen- 
schaftliche Fachwörter vorwiegend ideologiegebunden sind, betont beson- 
ders W. Schmidt. Außer einem Stellenwert im terminologischen System 
nimmt er für den ideologiegebundenen Wortschatz auch einen Stellenwert 
im ideologischen System an. Er setzt für die an verschiedene ideologische 
Systeme gebundenen Fachwörter ebenfalls Homonymie an. 
Lothar Hoffmann spricht in diesem Zusammenhang von den besonders 
im gesellschaftswissenschaftlichen Fachwortschatz fehlenden eineindeu- 
tigen RelaHonen zwischen Begriff bzw. Begriffssystem und Terminus bzw. 
terminologischem System, was auf die unterschiedliche Widerspiegelung 
der gesellschaftlichen' Realit,ät im Bewußtsein zurückzuführen ist, d.h. 
also auf den Klassenstandpunkt. Die Terminologie der Gesellschafts- 
wissenschaften habe deswegen einen Doppelcharakter; ihre vollständige 
und einheitliche Normung sei unmöglich, solange unterschiedliche Gesell- 
schaftsordnungen nebeneinander existierten. 
Er charakterisiert die gesellschaftswissenschaftlichen Fachsprachen als 
insgesamt der Gemeinsprache näherstehend, weist aber auf zwei unter- 
schiedliche Tendenzen in diesem Bereich hin: Einerseits zeigt sich eine 
Annäherung an die Naturwissenschaften durch Anwendung exakterer 
Methoden, andererseits ist eine Tendenz zur Gemeinsprache hin zu 
beobachten, die mit der wachsenden Allgemeinbildung und dem tieferen 

indringen vieler Menschen in die Entwicklungsgesetze der Gesellschaft 
zusammenhängt und besonders einige Schichten der gesellschaftswissen- 
schaftlichen Fachsprachen betrifft 21. 
Andere Charakteristika sind der höhere Grad von Polysemie und 
Synonymie 22, die oft eng mit der Entstehung der Termini zusammenhän- 
gen und besonders Gültigkeit haben, solange Fachwörter noch nicht defi- 
niert sind. Fleischer nennt als Charakteristika unter anderem die größere 
Rolle, die expressive Sprachelemente spielen, bedingt durch "die ideolo- 
giebildende Funktion und die damit verbundene Einbeziehung in den Klas- 
senkampf" 23 und auch die geringere Exklusivität der Terminologie. Er 
sieht sie vor allem darin, daß viele Termini neben entsprechenden Nicht- 
termini existieren. Das hängt seiner Meinung nach damit zusammen, daß 


Inhalts politischer Fachwötter, in: Zeitschrift für Phonetik, Sprachwissenschaft und 
Kommunikationsforschung, 1-3/1974, S. 65 H. und die schon genannten Beiträge 
von W. Fleischer. 
21 Vgl. L. Hof f man n, op. cit., S. 98, 313 und S. 94. 
22 W. F lei s c her, Zur linguistischen Charakterisierung..., S. 200. VgI. auch 
J. Sc her z b erg, Zur Struktur des Wortschatzes..., S. 199. 
23 W.. F lei sc her, Zur linguistischen Charakterisierung..., S. 199.
		

/AUNC_015_21_123_0001.djvu

			Zum Fachwortschatz im Bereich der Gesellschaftswissennschaften 123 


ein relativ hoher Anteil beschreibender Elemente aus der nichttermino- 
logischen Lexik genommen wird, weil die Termini schon als Benennun- 
gen das Bewußtsein beeinflussen sollen. Hierher gehört auch das zuneh- 
mende Streben nach Motivation der gesellschaftswissenschaftlichen Ter- 
mini. Wie auch andere Sprachwissenschaftler ist Fleischer der Auffassung, 
"daß die terminologische Fixierung des betreffenden Wortes infolge der 
ständigen Einwirkung seiner allgemeinsprachlichen Bedeutung etwas 
unscharf wird". Damit kann die Notwendigkeit der begrifflichen Klärung 
von Termini entstehen. Fleischer meint mit Recht, 


...daß bei manchem Empfänger u.U. gar nicht das Bewußtsein terminologischer 
Fixierung vorhanden ist, so daß er fälschlich erweise glaubt, mit der allgeneinsprach- 
lichen Bedeutung (oder einer allgemeinsprachlichen Bedeutung) den Terminus ganz 
erfassen zu können... 24 


Worin sich nun ,die scharfe Abgrenzung des Bedeutungsumfanges" 
bzw. die genaue Fixierung der Semantik des Fachwortes gegenüber der 
"Vagheit der Bedeutung" des gemeinsprachlichen Wortes im einzelnen 
zeigt, ist bisher weitgehend ungeklärt. Wenn man Fachwort und gemein- 
sprachliches Wort in synchronischer Sicht vergleichen will, muß man na- 
türlich die Veränderungen in diachronischer Sicht beachten. Die Beein- 
flussung der Gemeinsprache durch fachsprachIiche Erscheinungen beton- 
ten besonders Schmidt - Scherzberg, und zwar hoben sie die zunehmen- 
de Intellektualisierung der Gemeinsprache unter dem Einfluß der Fach- 
sprachen verschiedener Bereiche hervor. Dazu gehört auch, daß "Fachaus- 
drücke für Gegenstände und Erscheinungen der geistigen und materiellen 
Kultur aus den entsprechenden Fachsprachen in die Gemeinsprache 
eindringen" 25. 
Andere Sprachwissenschaftler betonten die gegenseitige Beeinflussung; 
denn auch viele Fachwörter stammen aus der Gemeinsprache. Bestimmte 
Bezeichnungen können so durchaus gleichzeitig in beiden Bereichen vor- 
kommen. Dabei können Übereinstimmungen zwischen dem bezeichneten 
fachlichen und nichtfachlichen Sachverhalt vorliegen. Heller, der die 
Beziehungen zwischen fachbezogenem und nichtfachbezogenem Wort- 
schatz so sieht, macht in diesem Zusammenhang auf die Rolle des Kon- 
textes aufmerksam, der erforderlich sein kann, um die fachbezogene Ver- 
wendung zu erkennen. Er ist der Auffassung, daß die Fachwörter "beim 
Übergang ihre festumrissene Bedeutung" verlieren, daß sie "nur noch 
sehr allgemein gesehen mit dem Fachwort gleicher Lautgestalt" 26 über- 
einstimmen. Das bedeutet, daß auf alle Fälle der ausschließliche Terminus- 


24 Ibid. 
25 W. S c h m i d t und J. S ehe r z b erg, op. cit., S. 69. 
28 K. Hell e r, op. cit., S. 534.
		

/AUNC_015_21_124_0001.djvu

			124 


Ilse Rahnenführer 


charakter verloren geht, daß aber zum Teil durchaus einige gemeinsame 
Bedeutungsmerkmale vorhanden sein können. 
Auch L. Hoffmann betont, daß Fachsprache, vom Nichtfachmann ge- 
braucht, ihre "unmittelbare Bindung an das fachliche Denken" verliert, 
daß die Beziehung zur fachlichen Systematik verloren geht, die Sachver- 
halte nicht in ihrem Wesen erfaßt und der erreichte Erkenntnisstand nicht 
ausgeschöpft werden, daß Fachsprache also immer an den Fachmann 
gebunden ist, weil die geforderte volle Klarheit über Begriffe und Aus- 
sagen nur bei ihm vorhanden ist 27. Fachmann und Laie können dieselbe 
Sache meinen, dieselben Benennungen gebrauchen, "und doch erfassen... 
sie sie unterschiedlich, d.h. die Abbilder in ihrem Bewußtsein sind nicht 
identisch." Daraus zieht er die Schlußfolgerung, "daß der Laie zwar Ele- 
mente der Fachsprache, aber nicht die Fachsprache gebraucht" 28. An 
anderer Stelle gesteht er allerdings zu, daß der Unterschied zwischen 
Laien und Fachleuten ständig abnimmt, wenn er auch nie ganz schwindet. 
Beim übergang eines gemeinsprachlichen Wortes in eine Fachsprache 
nimmt er eine Etnengung des Begriffsumfangs und zugleich eine Bereiche- 
, . 
rung des Begriffsinhaltes an 29. , 
Dem Verhältnis der Bedeutung von Terminus und entsprechendem 
Nichtterminus, der Frage, wie weit Nichtfachleute bestimmte fachsprach- 
liche Wortbedeutungen erfassen können, haben wir uns anhand einiger 
ausgewählter Fachwörter des Rechtswesens zugewandt. 


II 


Gegenstand unserer Untersuchungen waren zwei Teilbereiche eines 
gesellschaftswissenschaftlichen Fachwortschatzes, die in bestimmten be- 
deutungsmäßigen Zusammenhängen stehen, in deren Denotatsbereich 
bestimmte systemhafte Beziehungen existieren. Bei der Ermittlung der 
semantischen Struktur der in der Regel definierten Termini gingen wir" 
davon aus, daß die Wortbedeutung durch das Widerspiegelungsobjekt, 
durch seine gesellschaftliche Wertung und durch das Sprachsystem 
bestimmt ist. 
Für die Strukturierung der Fachwörter legten wir die Annahme zu- 
grunde, daß entsprechend der Strukturierung des gemein sprachlichen 
Wortschatzes sich die Termini bzw. ihre verschiedenen Sememe aus 
bestimmten Semen oder Bündeln von Semen zusammensetzen, die 
Ergebnisse des Widerspiegelungsprozesses ,und empirisch feststellbar sind. 
E benfalls w urde eine hierarchische Anordnung der Seme angenommen. 
27 L. Hof f man n, op. cit., S. 31, auch S. 99. 
28 Ibid., S. 33. 
29 Ibid., S. 116 und S. 203.
		

/AUNC_015_21_125_0001.djvu

			Zum Fachwortschatz im Bereich der Gesellschaftswissennschaften 125 


Die Bedeutungselemente werden mit Hilfe der Definitionen bzw. Anga- 
ben in den entsprechenden Fachwörterbüchern ermittelt. Als schwierig 
erwies sich jedoch die Frage, wie umfassend Seme anzusetzen sind, da die 
Angaben in den Wörterbüchern oft sehr umfangreich sind. 
Diesem Verfahren entsprechend wurde mit Hilfe gemeinsprachlicher 
Wörterbücher, besonders des Wörterbuchs der deutschen Gegenwarts- 
sprache, die semantische Struktur von gemeinsprachlichen Wörtern, die 
das gleiche Formativ aufweisen, ermittelt - allerdings nur ansatzweise. 
Außerdem wurden probeweise verschiedene Termini einigen Nicht- 
fachleuten, die in ihrem Bildungsstand dem sogenannten Norminforman- 
ten entsprechen, zur Ermittlung ihres Bedeutungsgehalts durch Angabe 
von Bedeutungselementen vorgelegt. Es ging besonders . darum zu 
erfahren, wieweit die semantischen Merkmale des Terminus dem Nicht- 
fachmann bekannt sind, ob und welche Veränderungen vor sich gehen, 
wenn ein Fachwort in die Gemeinsprache eindringt, in welchem Verhält- 
nis beide Bedeutungsstrukturen zueinander stehen. Was heißt "Verlieren 
an begrifflicher Schärfe"? Welche Veränderungen gibt ,es im Bereich der 
Seme? Gibt es bestimmte Seme, die das Fachwort vOm gemeinsprach- 
lichen Wort unterscheiden? 


III 


Nach ersten Versuchen in dieser Richtung, die zum Teil im Rahmen 
der Spezialausbildung von Studenten erfolgten Und in Diplomarbeiten 
zusammengefaßt wurden, läßt sich einschätzen, daß auf dem Wege der 
Analyse der semantischen Struktur auf der Basis von Semen 
 in Ver- 
bindung riÜt anderen Methoden 
 sicher Fortschritte zu erreichen sind. 
Um das zu belegen, möchten wir einige erste Ergebnisse anhand von 
Termini aus dem Bereich der Bezeichnu'ng von Menschen und Menschen- 
gruppen im Rechtswesen 30 und der Bezeichnung von InstitUtionen im 
Bereich des Rechtswesens und des Strafvollzugs 31 darstellen. Nach einer 
Grobstrukturierung der genannten fachsprachlichen Teilbereiche wurden 
ausgewählte Teilgruppen in ihrer semantischen Struktur beschrieben. 
In bezug auf den Bereich der Bezeichnung von Menschen und Men- 


80 Vgl. dazu die Dipiomarbeit von R. Wie se, Untersuchungen zur semantischen 
Struktur von gesellschaftswissenschaftlichen Fachwortschätzen und . ihrem Verhintnis 
zum Allgemeinwortschatz, dargesteHt am Beispiel der Bezeichnung von Menschen 
und Menschengruppen im Bereich des Rechtswesens, Rostock 1974. 
81 Vgl. dazu die Diplomarbeit von S. G ru b er t, Untersuchungen zur seman- 
tischen Struktur Von gesellschaftswissenschaftlichen Fachwörtschätzen und ihrem 
Verhält ins zum Allgemeinwortschatz(am Beispiel der Bezeichnung von Institutio- 
nen im Bereich des Rechtswesens und des Strafvollzugs), Rostock 1976.
		

/AUNC_015_21_126_0001.djvu

			126 


Ilse Rahnenführer 


schengruppen konnte festgestellt werden, daß die Seme 'menschliches 
Lebewesen', 'untrennbar verbunden mit herrschendem Staat', 'der soziali- 
stischen Gesetzlichkeit unterstehend' und 'mit staatlichen Rechtsein- 
richtungen in Verbindung stehend' auf die ganze Gruppe zutreffen, einen 
hohen Grad von Allgemeingültigkeit aufweisen und Merkmale abbilden, 
die dem Widerspiegelungsobjekt eigen sind. Mit dem dritten Merkmal 
wird darauf hingewiesen, daß sich die Untersuchungen zunächst aus- 
schließlich auf den Fachwortschatz des Rechtswesens in der DDR 
beschränken. Die Aufgliederung in weitere Gruppen erfolgte auf der 
Basis des Merkmals der 'Stellung des Menschen il1lnerhalb des Rechts- 
wesens',d.h., 'Einstellung und Verhältnis zu den Gesetzen des sozialisti- 
schen Staates'; entweder 'sich vor staatlichen Rechtseinrichtungen verant- 
wortend' oder 'in staatlichen Rechtseinrichtungen tätig'. 
Andere Teilgruppen konnten mit Hilfe der Ansetzung weiterer unter'- 
scheidender semantischer Merkmale ermittelt werden. Wir wollen im fol- 
genden als Beispiel einer solchen Teilgruppe die ermittelte semantische 
Struktur der Termini Rechtsanwalt und Verteidiger auswählen. 
Die Gegenüberstellung der beiden Termini beweist, daß sie in der 
größten Zahl der Seme übereinstimmen, aber doch auch Unterschiede 
aufweisen. Man kann die semantischen Beziehungen zwischen ihnen als 
Verhältnis von Oberbegriff und Unterbegriff bezeichnen. Der Terminus 
Rechtsanwalt besitzt umfangreichere semantische Merkmale, die jedoch 
die semantischen Merkmale des Terminus Verteidiger mit einschließen. 
So kann Verteidiger die Merkmale 'abgeschlossene juristische Ausbil- 
dung' und 'in staatlichen Rechtseinrichtungen tätig' aufweisen; ihm fehlen 
aber die Merkmale 'Berufsbefähigung notwendig', 'befugt vom Staat zur 
Gerufsmäßigen Führung von Rechtsangelegenheiten anderer' und 'Be- 
rufsbezeichnung' . 
Aus der Untergruppe, die sich durch die Ansetzung der Seme 
'unmittelbar an der Rechtsfindung beteiligt' und 'gleichzeitig bei der 
Rechtssprechung mitwirkend' herauskristallisierte, sollen die Termini 
Gericht und gesellschaftliches Gericht herausgegriffen werden. Beide sind 
durch mehrere gemeinsame Seme gekennzeichnet und unterscheiden sich 
zunächst durch das Sem 'staatliches Organ der Rechtspflege' für Gericht 
und 'gesellschaftliches Organ der Rechtspflege' für gesellschaftliches Ge- 
richt. Beide weisen weitere spezielle Merkmale auf, die sich aus der Art 
der Zusammensetzung und dem Charakter der Mitglieder ergeben. Das 
gesellschaftliche Gericht kann in zwei Erscheinungsformen auftreten, als 
Konfliktkommision und als Schiedskommission. Sie unterscheiden sich 
durch weitere semantische Merkmale; denn ausgehend von ihrem Wir- 
kungsbereich ergeben sich Unterschiede im Charakter der Streitfälle, die 
untersucht werden.
		

/AUNC_015_21_127_0001.djvu

			Zum Fachwortschatz im Bereich der Gesellschaftswissennschaften 127 


Aus einer anderen Gruppe ebenfalls ein Beispiel: Nach Art der Betei- 
ligung an der Tat wird unterschieden bei Personen, die eine gesetzwidrige 
Tat begangen haben, sich aber noch nicht vor staatlichen Rechtsein- 
richtungen für ihre Tat verantworten müssen, zwischen unmittelba7"em 
und mittelbarem Täter. Durch ihren Beitrag, den sie an der Straftat ha- 
ben, unterscheiden sich von diesen Termini Gehilfe und Beihelfer. Direkt 
vor staatlichen Rechtseinrichtungen zu verantworten hat sich der Beschul- 
digte; je nach Verlauf des Strafvedahrens treten Veränderungen der 
Bezeichnung auf: Angeschuldigter (vor Eröffnung des Hauptverfahrens) 
und Angeklagter (nach Eröffnung des Hauptverfahrens). 
An die Untersuchung der ,semantischen Struktur schloß sich für einige 
ausgewählte Beispiele ein Vergleich an der für das Fachwort festgestellten 
Seme mit den Angaben, die ein Nichtfachmann zum Bedeutungsinhalt 
dieser Termini machen kann, d.h. wie weit sie in der Allgemeinsprache 
verwendet werden, und mit Angaben in allgemeinsprachlichen Wörter- 
büchern. 
So werden von den charakterisierten Termini Rechtsanwalt und Ver- 
teidiger als Termini des Rechtswesens erkannt. Auffällig bei der Befra- 
gung war, daß die Bedeutung von Verteidiger besser bekannt war als die 
von Rechtsanwalt, wo zum Teil kaum Merkmale genannt werden konnten. 
Die Zusammenhänge zwischen beiden Termini waren größtenteils unbe- 
kannt. 
Kaum bekannt in der Allgemeinsprache sind bisher gesellschaftlicher 
Ankläger und gesellschaftlicher Verteidiger, was sicher damit zusammen- 
hängt, daß es sich hier um Neuprägungen in der Fachsprache des 
Rechtswesens der DDR handelt. Dabei ist auffällig, daß die Bedeutung 
von gesellschaftlicher Ankläger überhaupt nicht bekannt war, während 
bei gesellschaftlicher Verteidiger doch einige Merkmale genannt werden 
konnten. Das läßt darauf schließen, daß dieser Terminus dem Nicht- 
fachmann etwas vertrauter ist, weil er in seiner gesellschaftlichen Praxi, 
unter Umständen schon mit dieser Erscheinung zu tun hatte. 
Schöffe ist in einigen Merkmalen bekannt, aber die wesentlichen 
Unterschiede zwischen der Bedeutung von Schöffe im Rechtswesen der 
DDR und der BRD sind weitgehend unbekannt. Es wird zum Teil ange- 
nommen, daß es im Rechtswesen der BRD keine Schöffen gibt. Dagegen 
wird Geschworener zum größten Teil richtig als nur noch im Rechtswesen 
der BRD gebräuchlich erkannt. 
Auffällig war, daß der Terminus Rechtsbeistand in allgemeinsprachli- 
chen Wörterbüchern zwar erläutert wurde, bei den Befragungen in seiner 
Bedeutung aber unbekannt war. Die Termini Beschuldigter, Angeschul- 
digter und Angeklagter wurden zwar in ihren gemeinsamen Merkmalen 
erfaßt, aber die ihre Bedeutung unterscheidenden Merkmale und damit
		

/AUNC_015_21_128_0001.djvu

			128 


Ilse Rahnenführer 


ihre semantischen Beziehungen, die sich im Verhältnis Oberbegriff zu 
Unterbegriff zeigen, waren im allgemeinen nicht bekannt. Ebenfalls sind 
die Unterschiede zwischen Gehilfe und Beihelfer nicht bekannt. 
Zusammenfassend kann für den Bereich der Menschen und Menschen- 
gruppen festgestellt werden, daß bei der Befragung die meisten Termini 
als auch in der Allgemeinsprache bekannt angesehen wurden. Bei der Cha- 
rakterisierung der Bedeutung zeigte sich, daß in einer Reihe von Fällen 
wesentliche Merkmale der Termini angegeben werden konnten, aber nie 
ihre gesamte Bedeutungsstruktur. So fehlte ihre Einbettung in das termi- 
nologische System, die zum Teil aber als bekannt vorausgesetzt werden 
. .konnte, in anderen Fällen aber auch nicht. Daneben gab es nicht wenige 
Termini, bei denen wesentliche Bedeutungsmerkmale falsch angegeben 
wurden. Auch hier - wie in den oben genannten Fällen - bestand aber 
die Auffassung, daß mit der allgemeinsprachlichen Bedeutung die 
fachsprachliche erfaßt sei. 
Außerdem gab es auch Termini, von denen nur das Formativ bekannt 
war, die Bedeutung aber nicht. Es hapdelte sich hier in der Regel um 
Neuprägungen in der Fachsprache des Rechtswesens der DDR. Wenn man 
diese ersten Ergebnisse zu systematisieren versucht, ergibt sich folgendes 
. Bild: 
1. Fachsprachliche Bedeutung voll erfaßt: kein Beispiel. 
2. Fachsprachliche Bedeutung in wesentlichen Merkmalen erfaßt: 
Gericht, Verteidiger, Geschworener, Schöffe (für DDR), gesellschaftlicher 
Verteidiger (zum Teil). 
3. Fachsprachliche Bedeutung in wesentlichen Merkmalen nicht erfaßt: 
Beschuldigter, Angeschuldigter, Angeklagter, Rechtsanwalt (im Verhältnis 
zu Verteidiger), Gehilfe, Beihelfer._ 
4. Fachsprachliche Bedeutung gar nicht erfaßt: Rechtsbeistand, ge- 
sellschaftliches Gericht, Vollstreckungs sekretär, gesellschaftlicher Anklä- 
ger (zum Teil). 
Gegenüber den Befragungen ergab sich bei den Wörterbucheintra- 
gungen ein etwas anderes Bild, da Fachwörter nur zum Teil in allgemein- 
sprachliche Wörterbücher aufgenommen werden. So fehlten die Neu- 
prägungen, aber auch andere Termini, die weitgehend in der Gemeinspra- 
che bekannt sind. Die aufgenommenen Termini wurden im Wörterbuch 
der deutschen Gegenwartssprache zum Teil mit dem Hinweis auf ihre 
fachsprachliche Zuordnung versehen, zum Beispiel G.eschworener. (Hier 
fehlt aber der fIinweis, daß es sich in der Fachsprache des Rechtswesens 
der;DDR um keinen Terminus mehr handelt.) Andere Termini, wie Ge- 
richt oder Gerichtsvollzieher, tragen diesen Hinweis dagegen nicht. 
Ini allgemeinen werden in den allgemeinsprachlichen Wörterbüehern 
nur wenige, aber wesentliche semantische Merkmale angegeben. Beson-
		

/AUNC_015_21_129_0001.djvu

			Zum Fachwortschatz im Bereich der Gesellschaftswissennschaften 129 


ders im Wörterbuch der deutschen Gegenwartssprache wird versucht, 
soweit die Termini aufgenommen wurden, weitgehend die fachsprachliche 
Bedeutung zu erfassen. Die Angaben sind jedoch nicht so umfassend, daß 
alle wesentlichen Merkmale der Termini enthalten sind. Für den Bereich 
der Bezeichnung von Institutionen sehen die Ergebnisse ähnlich aus; hier 
nur kurz zu den Ergebnissen der Befragung: 
Zu den Termini Staatsanwaltschaft und Rechtsanwaltschaft konnten 
wesentliche Seme allgemeinen Charakters genannt werden, so für Staats- 
anwaltschaft, 'Kollegium der Staatsanwälte' und 'staatlicher Ankläger'. 
Das wesentliche, für Ibeide Bezeichnungen zutreffende Sem, 'an der Rechts- 
findung. beteiligt', konnte nicht genannt werden. Beim Terminus 
Rechtsanwaltschaft gibt es mit den Semen 'individuelle Interessenvertre- 
tung', 'Rechtsbeistand gewährleistend', 'den Angeklagten im Prozeß yer- 
teidigend' u.a. mehr übereinstimmung mit der fachsprachlichen Be- 
griffsbestimmung als bei Staatsanwaltschaft. 
Die Termini. Strafvollzugskommando und Arbeitserziehungskommando 
werden in keinem Fall als Bezeichnungen für Institutionen erkannt. Beide 
wurden zum Teil völlig falsch erklärt. Hier wurde wohl versucht, unbe- 
kannte Wörter von der Benennung her zu erklären und ein vermeintliches 
Kennen angenommen, ohne daß der Bedeutungsgehalt erfaßt verden 
konnte. Die gleiche Feststellung trifft auch auf die Bezeichnungen Senat 
und Kammer Zu. Dagegen wurden die Termini Vertragsgericht und 
Militärstrafvollzugsanstalt in den wesentlichen sem1;i.ntischen Merkmalen 
erkannt. 
Bei den Termini Jugendhaus und Jugendstrafanstalt gab es dagegen 
beträchtliche Schwierigkeiten, auch in bezug auf die Seme, durch die sich 
die Bedeutung beider unterscheidet. Es zeigte sich, daß diese neueren 
fachsprachlichen Bezeichnungen Jugendhaus und Jugendstrafanstalt in 
der Gemeinsprache noch weitgehend unbekannt sind gegenüber den nicht 
mehr in der Fachsprache verwendeten Jugendwerkhof und (Jugend-)Ge- 
fängnis. 
Hier ergibt sich also ein ähnliches Bild wie bei den Menschengruppen: 
1. Fachsprachliche Bedeutung voll erfaßt: kein Beispiel. 
2. Fachsprachliche Bedeutung in wesentlichen Merkmalen erfaßt: 
Vertragsgericht, Militürstrafvollzugsanstalt, Rechtsanwaltschaft, Staatsan- 
waltschaft. 
3. Fachsprachliche Bedeutung in wesentlichen Merkmalen nicht erfaßt: 
Jugendhaus, Jugendstrafanstalt, Senat, Kammer (z.T.) 
4. Fachsprachliche Bedeutung nicht erfaßt: Strafvollzugskommando, 
Arbeitserziehungskommando, Senat, Kammer (zum Teil). 
Anhand dieser Beispiele wollten wir zeigen, daß es möglich ist, mit 
Hilfe der semantischen Analyse die Beziehungen zwischen Fachwort-
		

/AUNC_015_21_130_0001.djvu

			130 


lIse Rahnenführer 


schatz und gemeinsprachlichem Wortschatz besser als bisher zu erfassen, 
zumindest erstmal in bezug auf die Frage, wie weit kann der Nichtfach- 
mann Fachwörter erfassen. Dabei bestätigten sich die im theoretischen 
Teil dargelegten Auffassungen von Fleischer, Schmidt und Hoffmann 
u.a., daß es ein vollständiges Erfassen ohne Kenntnis der fachsprachlichen 
Systemzusammenhänge nicht geben kann. 


ZUSAMMENFASSUNG 


In dem Aufsatz wurde der Versuch unternommen, die semantische 
Analyse für die Ermittlung der Bedeutungsstruktur von Termini und die 
Ermittlu
g von fachsprachlichen Gruppen und Teilgruppen zu nutzen. 
Nach Darlegung der Besonderheiten gesellschaftswissenschaftlicher Ter- 
mini wurden deren Beziehungen zum gemeinsprachlichen Wortschatz 
betrachtet, ihre in der Regel mitHilfe der betreffenden Definitionen zu 
ermittelnde Bedeutungsstrukturen mit Angaben aus Befragungen von 
Nichtfachleuten und allgemeinsprachlichen Wörterbüchern verglichen. 
An Beispielen aus dem Bereich der Bezeichnung von Menschen und 
Menschengruppen und von Institutionen im Rechtswesen und im Straf- 
vollzug der DDR ergab sich, daß die auf der Basis von Semen ermittellen 
semantischen Strukturen der Termini in keinem Fall voll erfaßt wurden. 
Damit bestätigten sich die im ersten Teil dargelegten Annahmen von 
Fleischer, Schmidt, Hoffmann u.a., daß Fachwörter außerhalb ihres ter- 
minologischen Systems nicht voll erfaßt werden können. Ein Teil der 
Termini erwies sich als in wesentlichen Merkmalen bekannt, andere Ter- 
mini waren in wesentlichen Merkmalen nicht bekannt, und einige Ter- 
mini waren in ihrer Bedeutung völlig unbekannt. 


Ilse Rahnenführer 


o SLOWNICTWIE F ACHOWYM W ZAKRESIE NA UK. SPOLECZNYCH 
I JEGO ZWL\ZKACH ZE SLOWNICTWEM OGOLNOJE;ZYKOWYM 


NA PRZYKLADZIE SLOWNICTWA PRAWNICZEGO 


(Streszczenie) 


W rozprawie podj
to pr6b
 zastosowania analizy semantycznej dIa okreslenia 
struktury znaczeniowej termin6w i okreslenia grup fachowych i ich podgrup. Ter- 
miny z nauk spolecznych zostaly rozpatrzone w aspekcie ich zwi q zk6w ze slow- 
nictwem og6lnoj
zykowym i ich struktur znaczeniowych - w oparciu 0 dane z wy- 
wiad6w z niefachowcami i slownik6w og6Inoj
zykowych. 
Na przykladach z zakresu oznaczen czlowieka i grup ludzkich oraz instytucji
		

/AUNC_015_21_131_0001.djvu

			Zum Fachwortschatz im Bereich der Gesellschaftswissennschaften 131 


w prawodawstwie i wykonawstwie prawnym NRD okazalo si
, i.e semantyczne 
struktury tych termin6w nie zostaly w zadnym przypadku uj
te w pelni. Tym sa- 
mym potwierdzone zostaly przypuszczenia Fleischera, Schmidta, Hoffmanna i innych, 
iz terminy fachowe poza swoim systemem fachowym nie mogq byc w pelni ujE:te. 
(''ZE:SC termin6w okazala si
 znana w istotnych rysach, inne terminy nie byly znane 
w istotnych rysach, a kilka . termin6w pozostalo zupelnie nieznanych pod wzgl
dem 
znaczeniowym.
		

/AUNC_015_21_133_0001.djvu

			ACTA UNIVERSITATIS NICOLAI COPERNIC"I 
FILOLOGIA GERMANSKA V - NAUKI HUMANISTYCZNO-SPOLECZNE - ZESZYT 92 - 1978 


Katedra Filologii Germail.skiej 


Christa Koch 


ZUM GEBRAUCH DES KONJUNKTIVS 
IN AUSGEWÄHLTEN FUNKTIONALEN BEREICHEN 


Res ü m e e: Der vorliegende Beitrag beschäftigt sich mit der funktionalen 
Verwendungsweise des Kojunktivs und versucht, Veränderungen im Gebrauch über 
einen Zeitraum von etwa 15 Jahren zu beobachten. 


" ZUR ZIELSTELLUNG DER UNTERSUCHUNG 


Den Ausgangspunkt der Untersuchung bildet die Verwendung des 
Konjunktivs in Veröffentlichungen schreibend.er Arbeiter, die in den 
Jahren 1959-1962 herausgegeben wurden 1. (In den weiteren Ausführun- 
gen wird hier die Kurzbezeichnung "schreibende Arbeiter" verwendet.) 
Es wird der Frage nachgegangen, ob sich seit dieser Zeit bis heute Verän- 
derungen in der Verwendungsweise dieses Modus' abzeichnen. Wir haben 
dazu gleichartige Untersuchungen an einer Anthologie von Erzählungen 
junger Autoren - herausgegeben im Jahre 1976 2 - vorgenommen. (Sie 
werd
n nachfolgend als "junge Autoren" bezeichnet.) 
Es wurden hier absichtlich Publikationen von Erzählern bearbeitet, 
deren Individualstil wahrscheinlich noch nicht voll ausgeprägt ist, von 
denen also bis zu einem gewissen Grade anzunehmen ist, daß sie die 
Sprache unbefangener verwenden, d.h. ohne angelerntes Regelbewußtsein. 
Letzteres interessiert uns besonders in bezug auf die unterschiedliche 
"Verwendung von Konjunktiv I und Konjunktiv II zur Kennzeichnung 
der individuellen Meinung des Sprechers über indirekt wiedergegebene 
Aussagen. 


1 Es handelt sich 'dabei um folgende Anthologien: Ich schreibe... - Arbeiter 
greifen zur Feder, B. 1, 
erlin Haale-Salle 1960. Als Belegnachweis angegeben mit: 
Name des Autors, I, S.; ibid., B. n, Berlin-Hal1e- Saale 1961. Als Belegnachweis 
angegeben mit: Name des Autors, n, S.; ibid., B. In, Berlin-Halle a. Salle 1962. Als 
Belegnaweis angegeben mit: Name des Autors, In, S.; "Zweimal geboren" 
Berlin 1959. Als Belegnaweis angegeben mit: Name des Autors, Z, S. ...... 
2 Voranmeldu.ng 4. Erzählungen, Halle a. Salle 1976.
		

/AUNC_015_21_134_0001.djvu

			134 


Christa Koch 


Wir übernehmen von Flämig 3 die Bezeichnungen Konjunktiv, I und 
Konjunktiv II, da wir mit ihm darin übereinstimmen, daß die Konjunktiv- 
formen pr i m ä r keine Zeitbedeutung haben. Gleichzeitig verweisen wir 
aber darauf, daß in der indirekten Rede die Verwendung von Konjunktiv 
Präsens und Konjuktiv Präteritum der Konjunktiv Perfekt und Kon- 
junktiv Plusq,uamperfekt davon abhängig ist, ob wir es mit Gleichzeitig- 
keit oder Vorzeitigkeit zu dem im Hauptsatz ausgedrückten Verbalge- 
schehen zu tun haben. 


ZUR VERWENDUNG DES KONIUNKTIVS IN DER INDIREKTEN REDE 


Gerhard Helbig generalisiert im Anschluß an Flämig folgende Unter- 
schiede für den Gebrauch von Konjunktiv I und Konjunktiv II in der 
indirekten Rede: 


Beim Konj. I in der indirekten Rede neutralisiert der Sprecher die Aussage: Der 
Schriftsteller behauptete, daß Schiller der größte deutsche Dichter sei. 
Beim Konj. II in der indirekten Rede distanziert sich der Sprecher von der 
Aussage: Der Schriftsteller behauptete, daß Schiller der größte deutsche Dichter 
wäre 4. 


Gleichzeitig' wi:rd aber festgestellt, daß die Wahl von Konjunktiv I oder 
Konjunktiv II subjektiver Natur ist, w.ährend die Verwendung von Ko- 
junktiv Präsens (bzw. Präteritum) oder Perfekt (bzw. Plusquamperfekt) 
obligatorisch ist, also von realen Zeitverhältnissen abhängt. 
Wie stellt sich das in dem untersuchten Material dar? 


DER KONJUNKTIV IN DER BERICHTETEN REDE · 


Schreibende Arbeiter 


15 Belege 
3 Belege 
20 Belege 
38 Belege 
8 Vg1.: W. F I ä m i g, Zum Konjunktiv in der deutschen Sprache der Gegenwart, 
Berlin 1962, und Kleine Enzyklopädie Die deutsche Sprache, Leipzig 1970, Kapitel 8.2. 
4 G. Hel bi g, Probleme der deutschen Grammatik fÜr Ausländer, Leipzig 1972, 
S. 18. 
5 Unter "berichtete Rede" verstehen wir laut: ß. Hel b i g - Bus c h a, 
Deutsche Grammatik, Leipzig 1972, S. 166: "Von der unmittelbar von einem Verb 
'abhängigen Rede ist die sogenannte berichtete Rede zu unterscheiden, bei der 
mehrere indirekte Äußerungen aufeinanderfolgen und das redeeinleitende Verb 
nicht wiederholt wird. Auf Grund des fehlenden Hauptsatzes stehen diese Neben- 
sätze nicht in Form von eingeleiteten Nebensätzen (ausgenommen die indirekten 
Fragesätze, die immer eingeleitete Nebensätze sind), sondern als uneigeleitete Neben- 


Konj. I 
Konj. II 
Konj. 1+ Konj. II 


, 39,4°/0 
7,9°10 
52,7%
		

/AUNC_015_21_135_0001.djvu

			Zum Gebrauch des Konjunktivs... 


135 


Von den 15 Belegen mit Konj. I stammen die 5 umfangreichsten von 
der Autorin Monika Lätsch, die in ihrer Erzählung insgesamt sehr kon. 
sequent diesen Modus anwendet: 


Morgen und übermorgen sei er auf anderen Dörfern, rief der Fremde durch 
das Rattern, aber dann sei er wieder in Schmielow. Er wer d e bei Maltin vor- 
beikommen. Und wenn Maltin zufällig mal in die Stadt kom m e, soll e er nicht 
vergessen, zu ihm in die Kreisleitung reinzusehen. (Lätsch, II, S. 107). 


Von den 20 Beispielen, in denen beide Konjunktivformen auftreten, 
läßt sich bei 17 nicht feststellen, warum die eine oder andere Form ge- 
wählt wurde: 


Wir fragten ihn aus, und er rückte mit der Neuigkeit heraus. Am Sonnabend, 
als er aus der Kneipe "Zur letzten Instanz" gekommen wäre, hab e er die Hanne, 
das heißt Töchting, gesehen, Er hälte sie fast nicht wiedererkannt, so fein hab e 
sie ausgesehen. In ihrer Begleitung sei so ein langer "Heini" mit Brille gewesen, 
der wie ein Hahn um die Hanne stolziert wäre. Das Mädchen s e 
 aber gar nicht 
stolz gewesen. Als sie den Hanne gesehen hab e, wäre sie auf ihn zugekommen 
und hätte ihn mit Handschlag begrüßt. Das hätte er von ihr gar nicht erwartet Bloß 
der Bebrillte hätte nicht zu dem Mädchen gepaßt. (Ludwig, III, S. 79). 


Es ist möglich, daß durch die Wahl verschiedener Konjunktivformen 
Wiederholungen vermieden werden sollten. Doch wird in diesem Beispiel 
schon am Anfang der Konj. II verwendet, wo der Konj. I zu erwarten 
wäre. 
Ebenso läßt sich nur in einem der 3 Belege mit Konj. II dessen Wahl 
begründen: 


Den Ortsansässigen waren wir eine Belastung - wir hätten keinen Sinn für Ordnung 
und Sauberkeit, wir be h a n dei t e n das Mobilar, das sie uns wohl oder über zur 
Benutzung anvertrauen mußten, nicht pfleglich genug. (Küttner, Z. S. 208) 


Der Berichtende nimmt durch die Wahl des Konj. II Abstand vom 
Geltungsgrad der Verbalaussage. 
Aber: 


Ein Jahr später stand vor meiner Tür ein fremder sowjetischer Soldat, bestellte 
Grüße von meinen Bekannten, [...] Er hätte solches Heimweh gehabt, daß man Ihn 
nach Hause bringen wollte, ... (Fuchs, Z, S. 259) 


'hätte' steht hier für 'habe' vielleicht aus stilistischen Gründen, um eine 
Wiederholung zu vermeiden (habe... gehabt), oder weil der Konj. I (per- 
fektiv) von haben nicht so gebräuchlich ist, besonders in der gesprochenen 
Sprache. Ein größerer Abstand von der Verbalaussage läßt sich jedenfalls 
nicht feststellen. 


sätze mit Zweitstellung des finiten Verbs. In diesem Falle ist der Konjunktiv obli- 
gatorisch, da sonst... die Rede nicht als indirekt und vermittelt, sondern als direkte 
Äußerung des Sprechers verstanden würde,"
		

/AUNC_015_21_136_0001.djvu

			136 


Christa Koch 


Junge Autoren: 


Konj. I 
Konj. II 
Konj. I + Konj. II 


6 Belege 
8 Belege 
11 Belege 
25 Belege 


24% 
32% 
44% 


Es ist auffällig, daß fast alle diese Autoren das Stilmittel der Refle- 
xionsdarstellung 6 oft anwenden. Die berichtete Rede ist davon nicht 
immer abgrenzbar, da sowohl lndikativ- und Konjunktivformen als auch 
Autoren- und Figurenrede gemischt in einer Passage auftreten, Z.B.: 


Aber das Büchlein möchte er ihr noch geben als Präsent. Sie lächelt schon wieder: 
Das Büchlein, es ist ihr zuerst aufgefallen. Aber sie m ü s s e einmal ganz genau 
hinsehen, hier zum Beispiel, er feuchtet schon wieder seinen Zeigefinger an, hier 
steht geschrieben, was für ein Programm ein dreitägiger, ein viertägiger Tourist 
haben m ü s s e, sie liest, vormittags diese drei Kirchen, nachmittags jene zwei 
Museen, ja, und sie m ü s s e doch nach diesem Programm sich die Stadt ansehen 
und dann nach Warschau kommen. Sie antwortet nichts. (Stachowa, Vor., S. 83) 


Wir unterlassen den Versuch, in diesem Textstück Autoren- und Figu- 
ren rede voneinander abzugrenzen. Die drei Formen des Kojunktivs I von 
müssen stehen hier jedenfalls zur Bezeichnung der indirekten Redewie- 
degrabe, doch bleibt offen, warum dann nicht auch der Satz 'hier steht 
geschrieben' im Konjunktiv erscheint. Das Ganze ist u.E. sehr kompliziert 
gebaut und wohl auch für den Leser nicht ohne weiteres klar. 
In den Belegen, die Konj. I und Konj. II gleichzeitig enthalten, läßt 
sich der Wechsel der Konjunktivformen fast immer begründen: 


Bevor ich recht begriff, legte sie schon los. Ihr Exgatte [...] hab e sich wieder 
verehelicht, mit wem er ü b r i g e sich wohl zu erwähnen. Sie arbeiteten in H. und 
hätten dort eine Neubauwohnung. (Schoblocher, Vor., S. 160-161) 


Die Konj.-II-Formen stehen hier in Ersatzfunktion, da die entspre- 
chenden Konj.-I-Formen-mit dem Indikativ übereinstimmen. 
Nur bei 2 Beispielen läßt sich die Wahl des Konj. II vielleicht als 
Distanzierung des Sprechers von der Aussage interpretieren, z.B.: 


Warten [...] konnte jeden zerstören, [...] und dann solche Nachrichten, sie m ö g e 
das Auto verkaufen, ein besseres, größeres schiene angeraten, und, irgendwann w e r- 
d e der da sein, und dann wäre es schön (Bahre, Vor., S. 113) 


In dieser Erzählung ist das eigentliche Thema als erlebte Reflexion 7 
dargestellt, nur selten von der Rahmenhandlung unterbrochen, in der es 


6. S. Kr a h I, J. Kur z, Kleines Wörterbuch der Stilkunde, Leipzig 1975, S. 90, 
Stichwort: Reflexionsdarstellung. 
7 Vgl.: Ibid. Stichwort: erlebte Reflexion.
		

/AUNC_015_21_137_0001.djvu

			Zum Gebrauch des Konjunktivs... 


137 


auch kaum reine Autorensprache gibt. So können durch die Wahl von 
Konj. II evtl. Zweifel der dargestellten Person zum Ausdruck kommen 
an der Auffassung des Urhebers der indirekt wiedergegebenen Rede. 


Zusammenfassung 


Für die schreibenden Arbeiter gilt - bis auf eine Ausnahme - daß 
für sie in der berichteten Rede die Wahl von Konj. I oder Konj. II, wenn 
überhaupt bewußt, dan? von stilistischen Erwägungen abhängig ist. Die 
Funktion des Konj. II, den Abstand von der Aussage des Urhebers zu 
bezeichnen, wird kaum beachtet. Das gilt für die jungen Autoren in 
ähnlicher Weise. Der wesentlich kompliziertere Aufbau der Erzählungen 
dieser Schriftsteller - besonders in bezug auf die Reflexionsdarstellung - 
führt dazu, daß der Konj. II als Modus Irrealis 8 mit starker spekulativer 
Bedeutungskomponente öfter werwendet wird. 


DER KONJUNKTIV IN DER UNMITTELBAR VON EINEM VERB ABHÄNGIGEN REDE 


IN UNEINGELEITETEN ABHÄNGIGEN SÄTZEN 


Schreibende Arbeiter 


Konj. I 
Konj. II 
Konj. I + Konj. II 


48 Belege 
47 Belege 
5 Belege 
100 Belege 


48% 
47% 
5°/0 


Durch den Konj. I wird die Abhängigkeit der Rede verdeutlicht, ohne 
daß eine urteilende Stellungnahme erfolgt. Z.B.: 


Dabei erzählte er meiner Frau, er hab e auch daheim einen Jungen,... (Sal- 
chow, Z, S. 267) 


Bemerkenswert ist hier, daß bei 8 Belegen, die den Konj. I aufweisen, 
eigentlich der Konj. II zu erwarten wäre, da nach dem Kontext die indi- 
rekte Aussage falsch ist: 
Der Teufel hab e ihn geholt, erzählte man sich im Dorf. (Auweiler, I, S. 128) 
Keine Macht der Welt, so glaubten wir, sei imstande, uns aus der Gewalt des 
Eises zu befreien. (Bradler, Z, S. 69) 


Wird i n diesen Fällen auf die subjektive Stellungnahme durch den 
8 Wir verstehen unter "Konjunktiv II als Modus Irrealis" nach W. F I ä m i g, 
Zum Konjunktiv..., S. 10, den Ausdruck eines Urteils über den Geltungsgrad der 
Verbalaussage zur Bezeichnung des nur vorgestellten Geschehens, unabhängig 
davon, ob die Verwirklichung möglich ist oder nicht.
		

/AUNC_015_21_138_0001.djvu

			138 


Christa Koch 


Konj. II verzichtet, weil die allgemeine Semantik im ersten Beispiel sowie 
die Semantik des Hauptsatzverbs 'glauben' und 'so' schon genügend Zwei- 
fel an der Aussage des Nebensatzes aufkommen lassen, oder ist nicht viel- 
mehr die urteilende Funktion des Konj. II 
 Distanzierung von der 
Aussage - den Erzählern gar nicht bewußt? 
Von den 47 Belegen mit dem Konj. II läßt sich nur bei 5 eine di- 
stanzierende Absicht bestimmen, während in den anderen Beispielen 
Konj. II für den Konj. I steht, obwohl ein Ersatz des Konj. I durch den 
Konj. II formal nicht gerechtfertigt ist. So im folgenden Beispiel: 


In der Schule schimpfte man mich immer Kommunistenschwein, aber mein Vater 
hatte gesagt, ich sollte mir nichts daraus machen. (Radetz, Z, S. 108) 


Ein Ersatz des Konj. I (solle) ist eigentlich nicht notwendig. Der Konj. 
II hat hier eindeutig nur die Funktion, die Redeabhängigkeit zu 
kennzeichnen. 
In den 5 Belegen, die beide Konjunktivformen aufweisen, kommt noch 
deutlicher zum Ausdruck, daß die Entscheidung für Konj. I oder Konj. II 
kaum davon abhängt, ob und wie weit sich der Schreiber von der indirekt 
wied.ergegebenen Aussage distanziert: 


Wir fragten Oberländers Spießgesellen der Sondereinheit."Nachtigall", und jeder 
. schwur, er wär nicht fähig, Juden an die Wand zu stellen, und sei wie Oberländer 
friedlicher Natur. (Berneu,II, S. 51) 


Hier wäre in beiden Fällen Konj. II zu erwarten, da der Au tor die 
Aussage des Urhebers nicht anerkennt. Es ist naheliegend anzunehmen, 
daß aus stilistischen Gründen (um eine Wiederholung zu vermeiden) zwei 
verschiedene Konjunkt
vformen gebraucht wurden. 


Junge Autoren: 


Konj. I 
Konj. II 


12 Belege 
2 Belege 
14 Belege 


85,7% 
14,3% 


In den hier vorliegenden Belegen wird durch den Konj. I, wenn auch 
nicht allein nur durch ihn, die Rede als abhängig gekennzeichnet. Der 
Konj. I wird hier meist von Voll verben und modalen Hilfsverben gebildet: 


Sie sagt, sie er leb e nichts. (Kögel, Vor., S. 139) 
..., das m Ü s s e sie selbst ausfechten, hatte sie ihm geantwortet. (Bahre, Vor., 
S. 114) 
Die beiden Belege mit dem Konj. II weisen die Würde-Form auf als 
Ersatz 
ür die Konj.-I-Form:
		

/AUNC_015_21_139_0001.djvu

			Zum Gebrauch - des Konjunktivs... 


139 


Klaus freute sich, wir würden nicht mal eine halbe Stunde dazu brauchen. 
(Bernt-Bärtl, Vor., S. 242) 
'würde' für 'werden', das mit dem: Indikativ identisch ist. 


IN EINGELEITETEN ABHÄNGIGEN SÄTZEN 


DER KONJUNKTIV IM KOMPARATIVSATZ 


Schreibende Arbeiter: 


Konj. I 
Konj. II 
Konj. I + Konj. II 


68 Belege 
54 Belege 
6 Belege 
128 Belege 


53,2°/0 
42,2°/0 
4,6% 


Unter den Belegen mit dem Konj. I fand sich hier einer, bei dem die 
Meinung des Erzählers ganz klar - laut Kontext - n ich t mit der 
Aussage der indirekt wiedergegebenen Rede übereinstimmt: 


Nachdem sie ihm erzählt hatte, daß ich bereits ein kleiner Heiliger sei, mußte 
ich dort bleiben. (Weichrich, I, S. 124) 


In der Erzählung, aus der dieses Beispiel stammt, ist der Stil des 
Autors über eine Reihe von Abschnitten ironisch gefärbt. Der Abstand 
von der Verbalaussage wird hier also durch andere Mittel bezeichnet. 
Von den 53 Belegen mit Konj. II kann bei 8 d
e Distanzierung von der 
Aussage nachgewiesen werden, wenn auch diese Funktion nicht allein 
dem Konj. II zugeschrieben werden darf. Im folgenden Beleg z.B. wird 
durch die Semantik des Hauptsatzverbs das Geschehen schon als nur 
vorgestellt charakterisiert, der Konj. II als Modus Irrealis 7 ist also hier 
redundantes Element: 


...denn sie stellten sich vor, daß sie jetzt Rede und Antwort stehen müßten. 
(Eckhardt, I, S. 190) 
In 9 Belegen steht der Konj. II nach Hauptsatzverben der Mitteilung, 
obwohl der Konj. I hier die gleiche Funktion erfüllen könnte: 


Jede Gruppe berichtete, daß Sie überall große Bauplätze verschiedener Art 
gesehen und eingehend besichtigt hätte. 


Außer in einem Fall handelt es sich bei den obigen Belegen um Kon- 
junktivformen von temporalen und modalen Hilfsverben. 
6 Belege enthalten Formen von Konj. I und Konj. II, die sich auf das 
gleiche Hauptsatzverb beziehen: 


Während wir aßen, erzählte er, daß er schon einmal in der Sowjetunion gewesen 
sei und man ihn deshalb in Deutschland eine Zeitlang eingesperrt hätte.
		

/AUNC_015_21_140_0001.djvu

			140 


Christa Koch 


Zwischen Konj. I und Konj. II gibt es hier keinen funktionalen Unter- 
schied. 


Junge Autoren: 


Konj. I 
Konj. II 
Konj. I + II 


15 Belege 
8 Belege 
1 Belege 
24 Belege 


62,5% 
33,3% 
4,2% 


Der Konj. I wird nur zweimal mit einem Voll verb gebildet, sie ben mal 
erscheint 'sei', je einmal 'habe' und 'werde', viermal modale Hilfsverben: 


Und immer rief sie ihm zu, daß er noch schneller fahren soll e. (Bernt-Bärtl, 
Vor., S. 238) 
Von den 8 Belegen mit Konj. II stammen 5 vom gleichen Autor. Bei 
ihnen wäre Konj. I zu erwarten: 


...und sagte, daß er zwei Zimmer für uns hätte. (Saeger, Vor., S. 251) 


In den restlichen 3 Belegen sowie in dem einen mit Konj. I und Konj. 
II steht der Konj. II in Ersatzfunktion, da der Konj. I dem Indikativ 
gleich ist: 


Dann kam Hannes und sagte, daß wir Västervik anlaufen würden... (Saeger, Vor., 
S. 245) 


Zusammenfassung 


Bei den schreibenden Arbeitern ist das zahlenmäßige Verhältnis von 
Konj. I und Konj. II fast gleich. 
Nur in 13 von 101 Beispielen mit dem Konj. II ist die Interpretation 
'Abstand von der Verbalaussage' möglich, doch dürfe dies den wenigsten 
Schreibern bewußtgeworden sein. Das beweist die Tatsache, daß bei 8 Be- 
legen der, Konj. I auftritt, wo der Konj. II zu erwarten wäre, da der 
Abstand von der Verbalaussage kontextual zwingend ist. 
Die jungen Autoren neigen wesentlich mehr zur Verwendung von 
Konj. 1. (Vgl. dazu auch Tabelle) Der Konj. II steht meist in Ersatz- 
funktion. Außerdem bilden sie den Konj. I auch von Vollverben und 
Modalverben, während die schreibenden Arbeiter fast nur den Konj. I 
von haben und sein verwenden. 
Erwähnenswert ist noch, daß es für die eingeleitete indirekte Rede 
mehr Belege gibt als für die uneingeleitete. Eigentlich hatten wir hier 
ein umgekehrtes Verhältnis erwartet, da in ersterer die Abhängigkeit nicht
		

/AUNC_015_21_141_0001.djvu

			Zum Gebrauch des Konjunktivs... 


141 


allein durch den Konjunktiv, sondern schon durch andere grammatische 
Faktoren (Einleitewort, Stellung des finiten Verbs) gekennzeic:hnet wird. 
Weil der Indikativ jedoch nicht in unsere Untersuchungen einbezogen 
wurde, lassen sich zu diesem Problem keine begründeten Au.ssagen 
machen. 


UBERSICHT UBER DEN GEBRAUCH DES KONJUNKTIVS IN DER INDIREKTEN REDE' 
NACH DER ZAHL DER BELEGE UND PROZENTUAL AUSGEWIESEN 


Redeform Form des Schreib. \ Junge Schreib. Junge 
Konjunktivs Arbeiter Autoren Arbeiter Autoren 
berichtete Konj. I 15 6 39,4'1. 24,0&'. 
Rede Konj. Ir 3 8 7,9&/. 32,0'1' 
Konj. I + Ir 20 11 52,7'1, 44,0", 
uneingel. Konj. I 48 12 48,0&/. 85,7'1, 
indirekte Konj. Ir 47 2 47,0'1. 14,3"& 
Rede Konj. I + Ir 5 5,0'1. 0,0'1, 
eingeleitete Konj. I 68 15 53,2'/& 62,5&/& 
indirekte Konj. Ir 54 B 42,2'1. 33,3"& 
Rede Konj. I + Ir 6 1 4,6'/& 4,2'1, 
ZUR VERWENDUNG DES KONJUNKTIVS 
IN ANDEREN FUNKTIONALEN BEREICHEN 


Im Zentrum der Untersuchung stand die Ve
wendung des Konjunktivs 
in der indirekten Rede. Im folgenden sollen die vorliegenden Belege zu 
anderen funktiönalen Verwendungsweisen kurz dargestellt werden. 


DER KONJUNKTIV IM KOMPARATIVSATZ 


Sowohl, die schreibenden Arbeiter als auch die jungen Autoren ver- 
wenden im Komparativsatz (nach den Konjunktionen als, als ob, als wenn) 
in größerem Maße den Konjunktiv 11. Die lVIoduswahl ist aber nicht vom 
Sicherheitsgrad bzw. der Irrealität der Vergleichsaussage abhängig: 


Gegen zehn hatte Rainer bei Achim geklingelt, zweimal kurz wie immer [...] und 
schließlich dann, als sei ein Feuer ausgebrochen. (Beetz, II, S. 150) 


Irrealer Vergleich, den es ist kein Feuer ausgebrochen, trotzdem 
steht Konj. 1. 


Er atmete auf, als U{äre ein böser Druck von ihm genommen worden, sie hatte 
also geschlafen, um auszuruhen... (Bahre, Vor., S. 115) 


Aus dem Kontext geht hervor, daß wirklich einDruck von ihm ge- 
nommen' worden ist, trotzdem steht der Konj. H. 


..
		

/AUNC_015_21_142_0001.djvu

			142 


Christa Koch 


DER KONJUNKTIV IM KOMDITJONALGEFÜGE 


Im Konditionalgefüge steht der Konj. II als Modus Irrealis im Haupt- 
und Nebensatz. Er kennzeichnet das Geschehen \ als nur angenommen, 
vorgestellt. Das gilt für das durch wenn/faLLs eingeleitete wie für das 
uneingeleitete Konditionalgefüge. Es liegen drei Beispiele vor, in denen 
nur in einem der Teilsätze der Konj. II steht: 


Wenn die Sicht besser wird [...] müßten wir um Mitternacht das Feuer von Ska- 
gen haben. (Helms, 111, S. 57) 


Durch die Wah1 der unterschiedlichen Modi wird ausgedrückt, daß bei 
verwirklichter Bedingung das Eintreten der Folge nicht sicher ist. 


Gut, aber das blieb immer noch offen, konnte man immer noch machen, wenn 
sich dieser Sohn Kazek nicht auffinden würde. (Stachowa, Vor., S. 70) 


Bei dieser TextsteIle eines jungen Autors handelt es sich wieder um 
erlebte Reflexion. Durch den Konj. II wird die größere Unsicherheit der 
Verwirklichungsmöglichkeit des Geschehens betont, da es nicht von der 
reflektierenden Person abhängig ist. 


DER KONJUNKTIV IN HEISCHENDER UND HYPOTHETISCHER FUNKTION 


Während es bei den schreibenden Arbeitern 27 Belege für den Konj. 
II in heischender Funktion gibt, wurden bei den jungen Autoren 85so1cher 
Konjunktivformen festgestellt, obwohl hier das untersuchte Material 
einen geringeren Umfang hatte. Dieser Unterschied erklärt sich aus der 
Darstellungsweise der meisten jungen Autoren. In den Reflexionen der 
Personen erscheint der Konj. II oft mit einem starken hypothetischen 
Faktor: 


Man sollte wirklich Rühreier essen, dachte er jetzt wieder, zwei, drei frische 
Eier, etwas Speck, schön durchwachsen, das konnte man Tante Dorle ausrichten, sie 
würde es in der Küche bestellen,... (Bahre, Vor., S. 100) 


In diesem Falle zeigt sich das Zusammenwirken des Konjunktivs mit 
anderen Ausdrucksmitteln der Modalität (hier Modalverb) im Kontext 
besonders deutlich. 


SCHLUSSBEMERKUNGEN 


Die Erzählungen der schreibenden Arbeiter und der jUngen Autoren 
erscheinen uns unter soziologischem wie individualstilistischem Gesichts- 
punkt vergleichbar, da es sich in beiden Fällen um Amateurschriftsteller 
handelt, die vorher kaum mit ihren Werken an die Öffentlichkeit getreten 
sind.
		

/AUNC_015_21_143_0001.djvu

			Zum Gebrauch des Konjunktivs,.. 


H,3 


Die Untersuchung brachte folgende Ergebnisse: 
1. Die jungen Autoren der Anthologie des Jahrgangs 1976 verwenden 
die Sprache mit weit mehr Stil- und Wirkungsbewußtsein als die schrei- 
benden Arbeiter, was sich vor allem in einer komplizierteren bzw. diffe- 
renzierteren Perspektivdarstellung (in zeitlicher wie personaler Hinsicht) 
zeigt. 
2. Zur Verwendung des Konjunktivs lassen sich folgende Tendenzen 
erkennen: 
- In der i n dir e k t e n Red e wird der Konj. I dem Konj. II 
vorgezogen. Der Konj. 11 tritt in neuerer Zeit seltener auf und meist nur 
dann, wenn der Konj. I mit dem Indikativ identisch ist. 
- Die jungen Autoren bilden in steigendem Maße den Konj.'1 auch 
von Vollverben und modalen Hilfsverben. (Bei den schreibenden Arbei- 
tern erschien meist "sei" oder "habe". 
- Im Komparativsatz wurde und wird der Konj. 11 öfter verwendet. 
Die Realität bzw. Irrealität der Aussage ist in den untersuchten Belegen 
nicht entscheidend für die Wahl der Konjunktivform. 
- Wir glauben, formulieren zu können: 
. In der indirekten Rede wird der Konj. 11 oft nicht nachweisbar verwendet, 
um die Distanzierung von der Aussage zu kennzeichnen. Das hat u.E. 
folgende Gründe: 
a) Da der Konj. 11 vielfach nur als Ersatz für nicht eindeutige Konj.-I- 
Formen steht, verbindet der Sprecher/Schreiber mit dem Forplativ. 
"Konjunktiv 11" immer. seltener den Inhalt "Distanzierung von der Aus- 
sage", was bewirkt, daß b) durch kontextuale Mittel - von der Stilfär- 
bung bis zur expliziten Darstellung - diese Distanzierung verdeutlicht 
wird, um Mißverständnisse beim. Hörer/Leser von vornherein auszu- 
schalten. 


Christa Koch 


UZYCIE TRYBU W ARUNKOWEGO 
W WYBRANYM FUNKCJONALNYM ZAKRESIE 


(Streszczenie) 


Artykul ten ma za zadanie zbadanie przydatnosci j
zyka we wsp6lczesnym 
swiecie. Przedmiotem tych badan jest uzycie trybu warunkowego w utworach pi- 
sarzy-amator6w. Zdecydowano siE: na wyb6r tej gruRY pisan:y z tego wzglE:du, by 
m6c przedstawic naiwny spos6b uzywania trybu warunkowego, kt6ry nie jest 
uwarunkowany znajomosci q jakichkolwiek regul.
		

/AUNC_015_21_144_0001.djvu

			144 


Christa Koch 


Gl6wnym aspektem badania jest wzglE:dne uzycie trybu warunkowego I i Ir 
w wybranym funkcjonalnym zakresie: mowa niezalezna, zdanie por6wnawcze, zlo- 
zenie warunkowe i funkcja hipotetyczna. 
Analizowane utwory opublikowano w ciqgu 15 lat, co pozwala na wyciqgni
cie 
wniosk6w dotyczqcych tendencji uzywania trybu warunkowego.
		

/AUNC_015_21_145_0001.djvu

			ACTA UNI VER S I TAT I S NI COLA I COP ERN I C I 
FILOLOGIA GERMANSKA V - NAUKI HUMANISTYCZNO-SPOl.ECZNE - ZESZYT 92 - 19'18 


Kated,Ta Filologii Germanskiej 


Barbara Dominska 


ZU DEN NOMINA AGENTIS IM DEUTSCHEN 
. UND POLNISCHEN 


Re s.ü m e e: Der Artikel ist ein Versuch der Konfrontation der Wortbildungs- 
kategorie Nomina agentis im Deutschen und im Polnischen. 


BESCHREIBUNG DER NOMINA AGENTIS IM DEUTSCHEN 


In der deutschen. Spr-ache entstehen N"omiri8:'''"agentis durch Ableitung, 
Zusammenbildung und Zusammensetzung. In einigen Fällen haben wir es 
auch mit Konversion zu tun. 
, Unter den zur Bildung von Nomina agentis dienenden Suffixen spielt 
das Suffix -er eine hervorragende Rolle. Es bildet leicht desubstantivische 
und deverbale Ableitungen. Als Basis für deverbale Derivate dienen ein- 
fache, suffigierte, präfigierte und zusammengesetzte Verben (Arbeiter - 
arbeiten; Peiniger - peinigen; Entdecker - entdecken; Einbrecher - 
einbrechen). Diese Verben können sich auf eine abstrakte oder eine phy- 
sische Tätigkeit beziehen, deren Charakter z
m größten Teil auch in der 
Ableitung beibehalten wird. (Behüter - behüten, Tröster - trösten, An- 
fänger - anfangen, Fahrer - fahren, Schleifer - schleifen, Auflader - 
aufladen). 
Die Substantive auf -er können sich sowohl auf eine einzelne Tätigkeit 
beziehen als auch auf eine wiederholte, gewohnhei
smäßige, vgl: Erbauer 
(der Stadt), Gründer (der Firma) u.ä. einerseits und die große Gruppe der 
Berufsbezeichnungen aus Verben, wie Bäcker, Bauer; Drechsler, Färber, 
Gerber, Jäger, Schneider, Setzer, Weber usw. anderseits. 
Durch Verschmelzung mit einem vorangehenden Suffix haben sich aus 
dem Suffix -er Erweiterungen -ler und -ner entwickelt. Diese Suffixe bil- 
den vor allem Ableitunge
 von Substantiven (Tischler - Tisch, Postler- 
Post, Pförtner - Pforte). Bei den -ler - Bildungen können auch als 
Grundwörter Verben auf -eln (Bastler - basteln, Angler - angeln) gel- 
ten.
		

/AUNC_015_21_146_0001.djvu

			146 


Barbara Dominska 


Die Zahl der Nomina agentis auf -ring ist sehr gering. Als "Nomina 
agentis werden nur solche Deverbative auf -ring betrachtet, bei denen 
eine aktivische Beziehung vorliegt (Ankömmling, Eindringling). Unter' 
den Bildungen mit Fremdsuffixen sind zwei Gruppen zu unterscheiden. 
Zu der ersten gehören: -tor, -ent, -ant, -eur, die mit seltenen Ausnahmen 
deverbative Ableitungen bilden (Visitator - visitieren, Friseur - fri- 
sieren, Konsultant - konsultieren, Konsument - konsumieren). Zu der 
zweiten Gruppe gehören die Suffixe: -ist, -ier, -ar, -är, die sich in der 
Bildung denominaler Derivate spezialisieren (Bankier - Bank, Hote- 
lier - Hotel, Telefonist - Telefon, Bibliothekar - Bibliothek). 
Die durch 'Zusammensetzung und Zusammenbildung entstandenen 
. Nomina agentis gehören vor allem zu den Berufsnamen, deren größter 
Teil verschiedene Fachrichtungen innerhalb eines Berufes bezeichnet. 
Unter den Zusammenbildungen zeichnen sich die Substantive auf -geber, 
-nehmer und -macher aus. Besonders zahlreich ist die letzte Gruppe; 
Die zusammengesetzten Nomina agentis können aus zwei oder 
mehreren Gliedern bestehen. Das erste Glied trägt immer einen präzi- 
sierenden Charakter, das zweite dagegen weist auf eine allgemeine Tä- 
ttgkeits- oder Berufsbezeichnung hin und spielt oft die Rolle eines 
Klassifikators(Sprengmeister, Baumeister, Wachtmeister, Kunstmaler, 
Genremaler, Historienmaler). 
Neben der Tendenz zur Vielgliedrigkeit macht sich gerade bei den 
Zusammensetzungen eine Tendenz zur Kürzung bemerkbar (V olleyball:- 
spieler- VoLleyball er, Radfahrer '-- Radler, Zollbeamte - Zöllner, 
Ringkämpfer - Ringer). 
. Die Zahl der durch Konversion entstandenen Berufs- und Funktions- 
be
eichnungen ist gering. Zu dieser Gruppe gehören unter anderen: der 
Bedienstete, der Beauftragte, der Reisende, der Vorsitzende. 
Neben den echten Berufsnamen finden wir auch solche, die vielmehr 
auf eine DienststeIlung oder eine Qualifizierung innerhalb eines Berufes 
hinweisen. Eine besonders reiche Gruppe bilden die s,g. graduierten 
Berufsnamen, die mit Hilfe von Zusammensetzung entstehen. Die Gra- 
duierung kann sowohl im Bestimmungswort (Jungarbeiter, Unterassi- 
stent, Vollschwester, Berufskraftfahrer) als auch im Grundwort (Biblio- 
thekshe l fer, Urlaubsvertreter , A mtsgehil fe) . auftreten. 


BESCHREIßUNG DER NOMINA AGENTIS Il'f POLNISCHEN 


In der polnischen Gegenwartssprache entstehen Nominaagentis vor 
allem durch Ableitung. Die Zusammensetzung spielt 
ine Nebenrolle. 
Die Zahl der durch Konversion entstandenen Berufsnamen ist gering.
		

/AUNC_015_21_147_0001.djvu

			Zu den Nomina agentis im Deutschen und Polnischen 


147 


Die polnischen Suffixe, die zur Bildung der Nomina agentis dienen, zer- 
fallen in zwei große Gruppen. 
Zu der ersten gehören: -acz, -eiei, -ec, -ca, die mit geringen Ausnah- 
men deverbale Ableitungen (spawacz - spawac, marzyciel - marzyc, 
goniec - gonic, dawca - dawac) bilden, zu der zweiten: -arz, -owiec, 
-owy, die sich in der Bildung denominaler Derivate (czapkarz - czapka, 
pocztowiec - poczta, oborowy - obora) spezialisieren. Wir finden in 
den beiden Gruppen auch solche Substantive, die von dieser allgemeinen 
Regel abweichen (piekarz - piec, grabiezca. - grabiez, siewca - siew). 
Die Zahl dieser Bildungen ist jedoch gering. 
Das einzige Suffix, das in gleichem Maße Ableitungen von Verben 
und von Substantiven bUden kann, ist das Suffix -nik (rysownik - ry- 
sowac, zmiennik - zmieniac, ogrodnik - ogr6d, przyrodnik - przyro- 
da). Innerhalb der ersten Gruppe können wir noch zwei weitere unter- 
scheiden. Die Suffixe -acz und -ec bilden in der Regel Ableitungen von 
solchen Verben, die sich auf eine physische Tätigkeit beziehen (grac - 
gracz, jezdzic - jezdziec). Das gilt auch für das Suffix -nik (rytowac - 
rytownik, rysowac - rysownik). 
Demgegenüber tragen die Bildungen auf -ciel und -ca einen abstrak- 
ten Charakter. Sie werden also von Verben abgeleitet, die eine abstrakte 
Tätigkeit ausdrücken (marzyc - marzyciel, klamac - klamca). 
Mit wenigen Ausnahmen beziehen sich die Nomina agentis auf eine 
wiederholte, gewohnheitsmäßige Tätigkeit (wiercic - wiertacz, zwo- 
dzic - zwodziciel usw.). Sie tragen also einen imperfektiven Aspekt. Zu 
den Ausnahmen gehören unter anderen die Substantive: stworzyciel, od- 
kupiciel, wskrzesiciel, wyladowywacz. 
Nicht alle Suffixe sind gleich produktiv und gebräuchlich. In der 
polnischen Gegenwartssprache werden neue Nomina agentis mit Hilfe 
von fünf produktiven Suffixen gebildet und zwar von -acz, -nik, -owiec, 
-owy, -arz, denen eine große Zahl wenig produktiver (-ca, -eiei) oder 
ganz unproduktiver (-ak, -ek, -un, -al, -ec) Suffixe gegenübersteht. 
Unter den Fremdsuffixen sind auch zwei Gruppen zu unterscheiden. 
Zu der ersten gehören: -ant, -ent, -er, die in der Regel deverbale Ablei- 
tungen bilden (informator - informowac, emigrant - emigrowac, asy- 
stent - asystowac). Sehr oft sind die beiden Wörter, sowohl das Sub- 
stantiv als auch das Verb, parallele Entle
nungen. In vielen Fällen ha- 
ben wir es nur mit dem Substantiv zu tun (autor, rektor, portier, inzy- 
nier). 
Zu der zweiten Gruppe gehört das Suffix -ista, das sich in der Bil- 
dung denominaler Ableitungen spezialisiert (feIietonista - felieton, no- 
welista - nowela, folklorysta - folklor). 
Das Kompositum spielt in der Bildung der Nomina agentis eine Ne-
		

/AUNC_015_21_148_0001.djvu

			148 


Barbara Domiilska 


benrolle. Die polnischen Zusammensetzungen sind in der Regel aus zwei 
Gliedern gebildet. Das erste Glied trägt einen präzisierenden determinie- 
renden Charakter, das zweite dagegen weist auf eine allgemeine Tätig- 
keits- oder Berufsbezeichnung hin. Die zahlreichste Gruppe bilden Kom- 
posita, die als zweites Glied ein deverbales Substantiv auf -ca aufweisen 
(krwiodawca, chlebodawca, kulturoznawca). 
Die Zahl der durch Konversion entstandenen Berufsbezeichnungen 
ist gering. Zu dieser Gruppe gehören unter anderen: mierniczy, sledczy, 
gumienny. Es sind in der Regel substantivierte Adjektive. Nur bei den 
Wörtern sluzqcy und przewodniczqcy haben wir es mit Ableitungen aus 
dem Partizip Präsens zu tun. Neben den echten Berufsnamen haben wir 
auch s.g. graduierte Berufsbezeichnungen (mlodszy asystent, wykwalifi- 
kowany robotnik), deren Zahl jedoch sehr gering ist. 


VERGLEICHENDE DARSTELLUNG 


NOMINA AGENTIS DURCH ABLEITUNG IM POLNISCHEN UND DEUTSCHEN 


Bevor wir uns mit konkreten Gegenüberstellungen befassen, wollen 
wir einige Bemerkungen über das System der Suffixe in beiden Spra- 
chen machen. 
Die deutsche Sprache hat im Vergleich zum Polnischen eine gerin- 
gere Zahl von Suffixen für Nomina agentis. Zur Bildung dieser Per so- 
n
nnamen dienen: -er, -ler, -ner, -ling. Dies relativ schwach entwickelte 
System der Suffixe im Deutschen wird durch die stark ausgeprägte 
Möglichkeit ersetzt, die Wörter zusammenzusetzen. 
Demgegenüber hat das Polnische ein reich entwickeltes System der 
Suffixe für Nomina agentis. Diese Personenbezeichnungen werden mit 
Hilfe folgender Suffi,\e gebildet: -acz, -ca, -ciel,- ec, -ak, -ek, -arz, 
-owiec, -owy. Diese Vielfältigkeit der Suffixe ist eine Eigenart der. pol- 
nischen Sprache. 
Die meisten Suffixe sind in den beiden Sprachen polysem, z.B. die 
polnischen Suffixe -acz, -nik, -ak und das deutsche -er dienen zur Be- 
zeichnung von Nomina agentis und Gegenständen. Zur Bildung der No- 
mina agentis werden außerdem in den bei den Sprachen entlehnte Suf- 
fixe verwendet: 
im Polnischen 


-tor, -ant/-ent, ista, 
-er, ariusz. 
-tor, -ant/-ent, -er/är, 
-ist, -eur, -ier. 
Nicht alle Suffixe sind gleich 
polnischen Sprache werden zum 


'" 


im Deutschen 


produktiv und gebräuchlich. In der 
Beispiel neue Wörter hauptsächlich
		

/AUNC_015_21_149_0001.djvu

			Zu den Nomina agentis im Deutschen und Polnischen 


149 


mit Hilfe von fünf produktiven Suffixen gebildet und zwar: von -acz, 
-nik, -owiec, -owy, -arz, denen eine. große Anzahl wenig produktiver 
(-ca, 
eiel) oder ganz unprodu
tiver (-ak, -ek, -un, -al, -ec) Suffixe ge- 
genübersteht. Mit dem Suffix -tuch wird z.B. in der Kategorie der No- 
mina agentis ein einziges Substantiv pastuch gebildet. Ähnliche Pro- 
zesse lassen sich in der deutschen Sprache der Gegenwart verfolgen, wo 
es um die produktiven Suffixe: -er, -ler, -ner, geht. Auch innerhalb 
dieser kleinen Suffixgruppen der verglichenen Sprachen kann man eine 
Abstufung der Produktivität beobachten: im Polnischen sind besonders 
-acz, -nik, -arz hervorzuheben; dabei ist das agentive Suffix -acz sehr 
produktiv, hauptsächlich bei der Bildung der Berufsbezeichnungen: la- 
dqwacz, skrawacz, spawacz, pomywacz, wytapiacz usw. 
In der deutschen Gegenwarstssprache gilt dasselbe für das Suffix 
-er, das von Verben und Substantiven Ableitungen bildet. Unter den 
produktiven WortbHdungstypen verstehe ich solche, denen noch produk- 
tive Kraft innewohnt, die eine offene Reihe bilden und die als Vorbild 
für die Bildung neuer Wörter dienen können. 
Innerhalb der polnischen Suffixe sind zwei Gruppen zu unterschei- 
den. Zu der ersten gehören: -acz, -eiel, -ec; -ca, die mit wenigen Aus- 
nahmen deverbale Ableitungen bilden (spawacz - spawac,myslieiel _ 
myslee, jezdziec - jezdzic, lowca - lowic) zu der zweiten: -arz, -owiec, 
-owy, die sich in der Bildung denominaler Derivate spezialisieren 
(bramkarz - bramka, sportowiec - sport, posterunkowy - posteru- 
nek). 
Wir begegnen in beiden Gruppen Substantiven, die von dieser allge- 
meinen Regel abweichen: dozorca - doz6r, poborca - pob6r, kreslarz: - 
kreslic. Die Zahl dieser Bildungen ist jedoch gering. Das einzige Suffix, 
das im gleichen Maße Ableitungen von Verben als auch von Substantiven 
bilden kann, ist das Suffix -nik: rysownik - rysowac, ogrodnik - ogr6d. 
Im Vergleich zu den polnischen Suffixen, deren Vielfältigkeit diese 
Differenzierung ermöglichte, bildet das deutsche Suffix -er sowohl de- 
verbative als auch desubstantivische Ableitungen: Arbeiter - arbeiten, 
Bauer - bauen, Fleischer - Fleisch, Töpfer -;- Topf. Nur das erweiter- 
te Suffix -ner bildet Derivate von einer Art Basis, und zwar vom Sub- 
stantiv: Falkner - Falke, Täschner - Tasche, Glöckner - Glocke, 
Pförtner - Pforte. Für das zweite erweiterte Suffix -ler kann dagegen 
als Grundwort sowohl ein Substantiv als auch ein Verb dienen: Künst- 
ler - Kunst, Sportler - Sport, Schmuggler - schmuggeln, Heuchler- 
heucheln, Vermittler - vermitteln. 
Inhaltlich können sich deverbale Nomina agentis in den beiden 
Sprachen sowohl auf eine bestimmte, einzelne als auch auf eine wieder-
		

/AUNC_015_21_150_0001.djvu

			150 


8arbara Domiilska 


holte, gewohnheitsmäßige Tätigkeit beziehen. In der polnischen Spra- 
cheist diese Beziehung von dem Aspekt der Verben abhängig. 
In der Regel werden polnische Nomina agentis von imperfektiven 
Verben (jezdziec - jezdzic, badacz - badac, wielbieiel - wielbic, daw- 
ca - dawac, rysownik - rysowac) abgeleitet. 
Der Aspekt der Substantive oprawca, sprawca, zdrajca, zbawca wird 
erst im Kontext deutlich, denn sie können sowohl durch imperfektive 
Verben auf -ac, als auch durch perfektive auf -it motiviert werden: 
- oprawic 
- oprawiac 


oprawca 


sprawca 


- sprawic 
- sprawiac 


- zdradzac 
- zdradzic 
In der deu
schen Sprache wird die Beziehung auf etwas Einzelnes 
durch einen objektiven Genitiv ausgedrückt: Erbauer der Stadt, Gründer 
der Firma, "Diese Beziehung kann auch ohne solchen Beisatz aus dem 
Zusammenhang entnommen werden, z.B. wenn sich ein Schriftsteller 
an den Leser wendet, oder ein Rezensent von dem "Verfasser" spricht" 1. 
Durch die Beziehung auf eine gewohnheitsmäßige Tätigkeit entstehen 
wieder yiele Berufsbezeichnungen vgl. Bäcker, Bettler, Bauer, Färber, 
Weber usw. 
Innerhalb der polnischen Suffixe, die zur Bildung deverbaler Ab- 
leitungen dienen, können wir noch zwei Gruppen unterscheiden. Die 
Suffixe -acz und -ec bilden in der Regel Ableitungen von solchen Ver- 
ben, die sich auf eine physische Tätigkeit beziehen: gracz - grac, la- 
dowacz - ladowac, jezdziec - jezdzic. Das gilt auch für das Suffix 
-nik: rytownik - rytowac, rysownik - rysowac. Demgegenüber tragen 
die Bildungen auf -eie I und -ca einen abstrakten Charakter. Sie werden 
also Verben abgeleitet, die eine abstrakte Tätigkeit ausdrÜcken, marzy- 
ciel - marzyc, klamca - klamac. 
Das schwach entwickelte System der Suffixe im Deutschen erlaubt 
eine solche Differenzierung nicht. So können die -er-Ableitungen so- 
wohl auf eine abstrakte als auch eine physische Tätigkeit Bezug neh- 
men: Behüter - behüten, Tröster - trösten, Fahrer - fahren, Schlei- 
fer - schleifen. 
Das umfangreiche untersuchte Material zeigt, daß. einer großen 


zdrajca 


1 H. Pa u 1, Deutsche Grammatik, Halle-Saale 1959, B. 5, S. 50.
		

/AUNC_015_21_151_0001.djvu

			Zu den Nomina agentis im Deutschen und Polnischen 


151 


Zahl von abgeleiteten polnischen Substantiven im Deutschen auch Ab- 
leitungen mit Suffixen entsprechen, so daß in den verglichenen Spra- 
chen das deutsche Wort in seiner Bildung (Struktur) mit dem polnischen 
übereinstimmt. 
Die folgende Gruppe von Wörtern ist im Polnischen sowie im Deut- 
schen meistens griechischer, lateinischer oder französischer Herkunft: 
Kommandant - komendant Dozent - docent 
Advokat - adwokat Assistent - asystent 
Reformator - reformator Agitator - agitator 
Pionier - pionier Organist 
 organista 
Dirigent - dyrygent Germanist - germanista 
Es handelt sich in diesen Fällen um die s.g. lriternationalismen. Eine 
große Gruppe der entlehnten Substantive auf -ik im Polnischen. ent- 
spricht den deutschen Berufsbezeichnungen. auf -er: 
medyk - Mediziner matematyk - Mathematiker 
chemik - Chemiker botanik - Botaniker 
metodyk - Methodiker fizyk - Physiker 
krytyk - Kritiker komik - Komiker 
grafik - Graphiker dydaktyk - Didaktiker 
mechanik - Mechaniker optyk - Optiker 
Jetzt vergleichen wir die deutschen Nomina agentis auf -er, -ler, und 
-ner mit den echten polnischen: 
Verkäufer - sprzedawca Mäher - kosiarz 
Forscher - badacz Antreiber - poganiacz 
Züchter - hodowca Schäfer - owczarz 
Täufer . - chrzciciel Tischler - stolarz 
Läufer - biegacz Köhler - w
glarz 
Verteidiger- obronca Sportler - sportowiec 
Weber - tkacz Glöckner - dzwonnik 
Reiter - jezdziec Täschner - kaletnik 
Wie die oben erwähnten Beispiele zeigen, entsprechen den deutschen 
Bildungen auf -er, -ler, und -ner polnische Ableitungen mit verschiede- 
nen Suffixen. 
, Es ist noch zu bemerken, daß diese angeführten Wörter vom Wort- 
stamm einer und derselben Wortart gebildet werden. So können sie als 
vollkommene Übereinstimmungen (Entsprechungen) aufgefaßt werden. 
Man kann sie bei der Konfrontation "aufeinander legen", ihre Wort- 
struktur stimmt überein (nauczy-ciel, Lehr-er, sprzedaw-ca, Verkäuf-er 
usw.). 
Nicht immer jedoch haben wir es mit Übereinstimmungen zu tun. 
Es gibt eine Reihe von deutschen Wörtern, die in der polnischen Spra- 
che durch ein Partizip Präsens: Anfänger-'--poczqtkujqcy, Entleiher -
		

/AUNC_015_21_152_0001.djvu

			-. 


152 


Barbara Domiilska 


pozyczajqcy, oder durch eine syntaktische Wort gruppe: Grenzer - straz- 
nik pogranicza, Türmer - straznik wiezowy wiedergegeben werden. 


DEUTSCHE NOMINA AGENTIS DURCH ZUSAMMENBILDUNG 
UND IHRE ENTSPRECHUNGEN IM POLNISCHEN 


Innerhalb der durch Zusammenbildung entstandenen Nomina agen- 
tis zeichnen sich besonders die Bildungen auf -geber, -nehmer und 
-macher aus. Die Zahl der letztgenannten ist besonders groß. Sie hängt 
mit der Polysemie und dem häufigen Gebrauch des Verbs machen so- 
wie mit der Produktivität dieses Wortbildungsmodells zusammen. 
Den deutschen Substantiven auf -geber und -nehmer entsprechen im 
Polnischen Komposita mit Wörtern -dawca und -biorca: 
Arbeitsgeber - pracodawca 
Kreditgeber - kredytodawca 
Auftraggeber - wnioskodawca 
Gesetzgeber - prawodawca 
Darlehnsgeber - pozyczkodawca 
Darlehnsnehmer - pozyczkobiorca 
Kreditnehmer - kredytobiorca 
Auftragnehmer - zleceniobiorca 
Den übrigen nach demselben Typ abgeleiteten Substantiven entspre- 
chen im Polnischen Suffixableitungen, wie: Ratgeber --- doradca, Aus- 
kunftgeber - informator. 
Dem größten Teil der Wörter auf -macher 
tsprechen im Polnischen 
Suffixableitungen. Eine einfache Suffixableitl.lng der polnischen Spra- 
che wird oft durch einen komplizierten Wortbildungstyp im Deutschen 
wiedergegeben. Die Wörter auf -macher sind Strukturen, in denen mit 
Hilfe 'morphologischer Elemente folgende Kategorien ausgedrückt wer- 
den: Objekt (z.B. Korb), Tätigkeit (mach - Verbal stamm von machen) 
und Agens (das Suffix -er) z.b. Korbmacher. Im entsprechenden pol- 
nischen Wort koszykarz haben wir dagegen nur Objekt und Agens oder 
eine Tätigkeit und Subjekt z.B. znawca. Weitere Beispiele: 
Siebmacher - przetacznik 
Bürsterimacher - szczotkarz 
Schirmmacher - parasolnik 
Perückenmacher - perukarz 
Tuchmacher - sukiennik 
Krawattenmacher - krawaciarz 
Knopfmacher - guzikarz 
Bottichmacher - bednarz 
Kesselmacher - kotlarz
		

/AUNC_015_21_153_0001.djvu

			Zu den Nomina agentis im Deutschen und Polnischen 


153 


Die beiden Wörter, sowohl das polnische als auch das deutsche, be- 
zeichnen einen Handwerker. Die .polnischen 
ntsprechungen weisen da- 
rum vor allem Suffixe -arz und -nik a.uf, die eben zur Bildung der 
Handwerkersbezeichnungen dienen. 
Zum Schluß ist zu verzeichnen, daß neben den deutschen Bildungen 
auf -macheT oft eine Ableitung auf -er steht. Das zeugt, daß sich 
neben der Tendenz zur Vielgliedrigkeit eine Tendenz zur Kürzung be- 
merkbar macht: 


Bottichmacher 
Taschenmacher 
Nadelmacher 
Topfmacher 
Wagenmacher 
Andere Beispiele für deutsche 
sprechungen ini Polnischen sind: 
Ofensetzer 
Kabelleger 
Parkettleger 
Buchbinder 
Korbflechter 
Steinhauer 


- Böttcher 
- Täschner 
- N adler 
- Töpfer 
- Wagner 
Zusammenbildungen 


und ihre Ent- 


- zdun 
- kablowiec 
- parkieciarz 
- introligator 
- koszykarz 
- kamieniarz 


DEUTSCHE ZUSAMMENGESETZTE NOMINA AGENTIS 
UND IHRE ENTSPRECHUNGEN IM . POLNISCHEN 


Die deutschen zusammengesetzten Nomina agentis werden in der 
polnischen Sprache durch Suffix ableitungen wiedergegeben. So haben 
wir es im Deutschen mit einem komplizierteren Typ der Wortstruktur 
zu tun, während es sich im Polnischen um eine einfache Suffixbildung 
handelt: 


Eisenhüttenarbeiter 
Stahlarbeiter 
Bienenzüchter 
Schweinezüchter 
Hockeyspieler 
Stahlgießer 
Schornsteinfeger 
Kesselschmied 
Hammerschmied 
Tennisspieler 
Fagottspieler 
Geigenspieler 
Harfenspieler 


- hutnik 
- stalownik 
- pszczelarz 
- swiniarz 
- hokeista 
- odlewnik 
- kominiarz 
- kotlarz 
- kowal 
- tenisista 
- fagocista 
- skrzypek 
- harfista
		

/AUNC_015_21_154_0001.djvu

			154 


Barbara Domiilska 


Wie die oben angeführten Beispiele zeigen, sind die bei den Wörter, 
sowohl das polnische als auch das deutsche, vorwiegend Berufsbezeichnun- 
gen. In einigen Fällen müssen 'jedoch die deutschen zusammengesetzten 
Nomina agentis in der polnischen Sprache 
mschrieben werden: 
Schatzsucher - poszukiwacz skarbow 
Abwehrspieler - ten, kt6ry gra w obronie 
Angriffspieler - ten, kt6ry gra w ataku 
Viehzüchter - hodowca bydra 
Feueranbeter -:- czciciel ognia 
Filmvorführer - ten, kto prezentuje filmy 
Nur einige deutsche Zusammensetzungen werden im Polnischen durch 
Komposita wiedergegeben: 
Kulturforscher - kulturoznawca 
Mundartenkenner - gwaroznawca 
Bodenkenner - gleboznawca 
Sprachforscher - j
zykoznawca 
Metallkundler - metaloznawca 
Geschichtskenner - dziejoznawca 
Eine besonders zahlreiche Gruppe innerhalb. der zusammengesetzten 
Nomina agentis bilden die Wörter mit -mann, die in der vorliegenden 
Arbeit als periphere Zusammensetzungen genannt werden. Die Substan- 
tive mit -mann sind zum größten Teil Berufsbezeichnungen. 
Diesem Wortbildungstyp entsprechen im Polnischen Suffixableitun- 
gen: 


Finanzmann - finansista 
Am tmann - urz
dnik 
Feuerwehrmann - strazak 
Zimmermann - ciesla 
Milchmann - mleczarz 
Sämann - siewca 
Tormann - hramkarz 
Fährmann - przewoznik 
Ein Teil der Bezeic"hnungen von Händlern: Eiermann, Biermann, Ge- 
müsemann muß im Polnischen umschrieben werden: sprzedawca jajek, 
piwa, warzyw. 
Es ist darauf hinzuweisen, daß, oft Gegenüberstellungen einer Ablei- 
tung (hauptsächlich auf -er) und einer Bildung auf -mann möglich sind: 
Förster - Forstmann 
Zimmerer - Zimmermann' 
Bettler - Bettelmann . 
Wanderer - Wandersmann 
Arbeiter - Arbeitsmann
		

/AUNC_015_21_155_0001.djvu

			Zu den Nomina agentis im Deutschen und Polnischen 


155 


Auf -mann werden Substantive gebildet, die nicht durch Suffixe abge- 
leitet werden können: Zeitungsmann, Milchmann, Kräutermann; dabei ist 
-mann ein bequemes Modell in der deutschen Umgangssprache, wenn 
man die exakte, Berufsbezeichnung nicht kennt und wenn im Moment 
kein anderes, passendes Wort zu Gebote steht. 


ZU DEN DEUTSCHEN UND POLNISCHEN BERUFSNAMEN 


Die weiblichen Berufsnamen werden im Deutschen durch das heimi- 
sche Suffix -in und das fremde -euse abgeleitet: 
Telefonistin Friseuse 
Redakteurin Balletteuse 
Lehrerin Soufleuse 
Daneben haben wir eine ganze Reihe von Wörtern mit -frau, die dann 
gebildet werden, wenn die Derivation mit dem Suffix -in unmöglich ist: 
ToiUetenfrau, Obstfrau, Barfrau. 
Im Polnischen haben wir eine größere Anzahl von Suffixen, die zur 
Bildung weiblicher Tätigkeitsnamen dienen und zwar: -ka, -ini, -owa, -ea: 
kierowniczka, sprzedawczyni, bufetowa, robotnica. 
In den bei den Sprachen können die Berufsnamen auch durch Konver- 
sion entstehen. In der polnischen Sprache sind sie zum größten Teil sub- 
stantivierte Adjektive, im Deutschen dagegen substantivierte Partizipien: 
wiertniczy - Bohrer 
nadzorczy - Aufseher 
lesniczy Förster 
budowniczy Erbauer 


der Bevollmächtigte - pelnomocnik 
der Beauftragte .' - pelnomocnik 
der Reisende - komiwojazer 
Wie wir sehen, werden diese Substantive in den beiden Sprachen 
durch ganz verschiedene Wortbildungsmodelle wiedergegeben. Nur beim 
Wort der Vorsitzende und przewodniczqcy finden wir UbereinsÜmmung. 
Man kann sie bei der Konfrontation "aufeinander legen", ihre Struktur 
stimmt überein. 
Die deutsche Sprache verfügt auch über eine besonders große Zahl von 
graduierten Berufsbezeichnungen, die durch Zusammensetzung entstehen. 
Die Graduierung kann sowohl im Bestimmungswort als auch im Grund- 
wort auftreten: 


Jungarbeiter 
Obermeister 


Facharbeiter 
Bestarbei ter
		

/AUNC_015_21_156_0001.djvu

			156 


Barbara Domiilska 


Beifahrer 
Vorarbeiter 


Spitzenfahrer 
Unterassistent 


Amtsgehilfe Arzthelfer 
Bürogehilfe Erntehelfer 
Die polnischen Graduierungsbezeichnungen sind geringer an Zahl und 
äußern sich in Form eiher syntaktischen Gruppe, die.. aus einem Adjektiv 
und einem Substantiv besteht. Die Graduierung tritt immer im Adjektiv 
auf: . . 
mlodszy asystent 
g16wny technolog 
wykwalifikowany robotnik 
dyplomowana piel
gniarka 


ZUSAMMENFASSUNG 


Die vergleichende Darstellung ergibt folgendes Bild: Das Polnische hat 
ein teich entwi
keltes System der Suffixe fÜr Nomina agentis. Diese Viel- 
fältigkeit der Suffixe ist eine der Eigenarten der polnischen Sprache. Das 
Deutsche hat eine geringere Zahl an Suffixen, die die Nomina agentis 
bilden. Dies relativ schwach en,twickelte System der Suffixe wird durch 
die stark ausgeprägte Möglichkeit ersetzt, die Wörter zusammenzusetzen. 
Polnische und deutsche Suffixe sind zum größten Teil polysem, z.B. 
das polnische Suffix -nik und das deutsche -er dienen zur Bezeichnung 
von Nomina agentis und Gegenst,änden. Die beiden Sprachen weisen bei 
einer großen Anzahl von Substantiven übereinstimmungen und Ähnlich- 
keiten auf. Das gilt sowohl für Ableitungen, die im Polnischen und 
Deutschen von einer Wortart gebildet werden als auch für diejenigen, die 
von verschiedenen Wortarten abgeleitet werden, aber die gleiche morpho- 
logische Struktur. haben. 
Neben den Entsprechungen und übereinstimmungen gibt es in beiden 
Sprachen auch bedeutende Unterschiede: Dem größten Teil der polnischen 
Ableitungen entsprechen im Deutschen Zusammensetzungen oder Zu- 
sammenbildungen, so daß man es im Deutschen mit einem komplizierte- 
ren Typ der Wort struktur zu tun hat, während es sich im PolnischEm um 
eine einfachere Struktur handelt. 


BIBLIOGRAPHIE 


1. An d r jus chi chi n a M., Die deutschen Substantive auf macher, Deutsch 
als Fremdsprache 5/1968.
		

/AUNC_015_21_157_0001.djvu

			Zu den Nomina agentis im Deutschen und Polnischen 


157 


2. Ben n i T., Beiträge zur polnischen Wortbildung, I Einführung, Produktive 
Personalsuffixe, Diss., Leipzig 1905. 
3. C z ich 0 c k i S., Zur Bildung von Berufsbezeichnunugen im Deutschen u
d 
Tschechischen, Deutsch als Fremdsprache 6/1969. 
4. Kr a j aB., Slow9tworstwo nazw zeil.skich, JE:zyk Polski 3/1964. 
5. Pop I a w ski F., Z historii odczasownikowych nazw wykonawcow czynno- 
sei, PamiE:tnik Literacki 1967. 
6. Po m i a n 0 w s k a W., Klasyfikacja rzeczownikow odrzeczownikowych, Wro- 
claw 1963. 
7. S a t k i e w i c z H., Produktywne typy slowotworcze, Warszawa 1969. 


Barbara Domiil.ska 


o NOMINA AGENTIS W JEtZYKU NIEMIECKIM I POLSKIM 


(Streszczenie) 


Tematem artykulu jest ,analiza strukturalna i semantyczna kategorii slowo- 
tw6rczej Nomina agentis; jest r6wniez pr6b q konfrontacji tej kategorii w jc:zyku 
niemieckim i polskim. 
Agentywne nazwy osobowe powstajq w jE:zyku poIskim przede wszystkim po- 
przez derywacjc: sufiksaIn1i. Nomina agentis tworzq w jE:zyku poIskim formanty -acz, 
-ca, -ciel, -ec, -ak, -ek, -arz, -owiec, -owy, -nik. Obok wyzej wymienionych do 
wzbogacenia leksyki przyczyniajq siE: r6wniez formanty obce: -tor, -ant, -ent, -ista, 
er, -ariusz. 
Liczba sufiks6w tworzqcych Nomina agentis w jc:zyku niemieckim jest znacz- 
nie mniejsza. Nalezq tutaj -er, -ler, -ner, -ling, oraz sufiksy ob ce -tor, -ant, -ent, 
-ar/är, -ist, -eur, -ier. Duzq liczbc: niemieckich nazw agentywnych stanowi q zlo- 
zenia. 
Semantyczna i strukturalna analiza omawianej kategorii slowotw6rczej w jc:zy- 
ku niemieckim i polskim wykazala obok szeregu podobienstw znaczne r6znice. 
Szczeg6lnq uwagE: nalezy zwr6cic na fakt, ze duzej liczbie polskich derywat6w 
sufiksalnych odpowiadajq w jE:zyku niemieckim zlozenia, a wiE:c typ slowotw6rczy 
w strukturze swej bardziej skomplikowany. Dodac nalezy, ze ten typ slowotw6r- 
czy jest charakterystyczny dIa jc:zyka niemieckiego; w j
zyku polskim nie odgrywa 
az tak wielkiej roli, stqd tez ich niewielka liczba w obr
bie Nomina agentis.
		

/AUNC_015_21_158_0001.djvu

			..
		

/AUNC_015_21_159_0001.djvu

			INHALTSVERZEICHNIS 


Eugeniusz K 1 i n: Aktualne problemy komparatystyki literackiej . 3 
Weronika Ja w 0 r s k a: Ein Jugendleben von Bogumil Goltz . 11 
Monika Pos 0 r: Zur ethischen Problematik und zur Komposition des Ro- 
mans Nachdenken über Christa T. von Christa Wolf. 21 
Ewa Maria Maz u r: Die expressionistische phase in den Dramen und Pla- 
stiken Ernst Barlachs . 35 
Hubert R 0 1 i rad: Zur politischen Publizistik der deutschen Expressionismus, 
dargestellt besonders am Beispiel Kurt Hillers 49 
Maria W i t k 0 w s k a: Die Resonanz des zeitgenössischen Klassenkampfes in 
einigen deutschen Dramen des Humanismus . 55 
Jan Dar 0 s z e ws k i: Der verkannte G. A. Bürger 67 
Jan Be k a s i il ski: Der antifaschistische Widerstant:skampf in den Roma- 
nen Willi Bredels . 81 
Weronika Ja wo r s k a: Rola muzyki w :i:yciu i tw6rczosci Hermanna Hessego 93 
Hermann K 0 c h: Zum Themabegriff und seiner Bedeutung für die Pröduk- 
tion und Rezeption von Texten _ 103 
Hse Rah n e n f ü h r e r: Zum Fachwortschatz im Bereich der Gesellschafts
 
wissenschaften und zu seinen Beziehungen zum gemeinsprachlichen 
Wortschatz (am Beispiel des Wortschatzes des Rechtswesens) . 117 
Christa K 0 c h: Zum Gebrauch des Konjunktivs in ausgewählten funktio- 
nalen Bereichen 133 
Barbara Dom i il s k a: Zu den Nomina agentis im Deutschen und Polnischen 145 


SPIS TRESCI 


Eugeniusz K 1 i n: Aktuelle Probleme der literarischen E;omparatistik . 9 
Weronika Ja W 0 r s k a: Ein Jugendleben Bogumila Goltza . 20 
Monika Pos 0 r: 0 problematyce etycznej i kompozycji powiesci Christy Wolf 
Rozmyslania nad Christq T. 34 
Ewa Maria Maz u r: Okres ekspresjonizmu w dramatach i rzezbach Ernsta 
Bar lacha 48 
Hubert R 0 1 i rad: Polityczna publicystyka niemieckiego ekspresjonizmu 
przedstawiona szczeg6lnie na przykladzie Kurta Hillera 54 
Maria W i t k 0 w s k a: Rezonans wsp6kzesnej walki klas w kilku humani- 
stycznych dramatach niemieckich . 66 
Jan Dar 0 s z e w ski: Niedoceniony G. A. Bürger 78 
Jan Be k a s i il ski: Antyfaszystowski ruch oporu w powiesciach Willego 
Bredla . 91 
Weronika Ja w 0 r s k a: Die Rolle der Musik im Leben und Schaffen von Her- 
mann Hesse 101
		

/AUNC_015_21_160_0001.djvu

			Herm
nn K 0 c h: Poj
cie tematu i jego znaczenie dIa powstawania i recepcji 
tekst6w . 114 
Ilse Rah n e n f ü h r er: 0 slownictwie fachowym w zakresie nauk spolecz- 
nych i jego zwillzkach ze slownictwem og6Inojc:zykowym (na przykladzie 
slownictwa prawniczego) 130 
Christa K 0 c h: Uiycie trybu warunkowego w wybranym funkcjonaInym za- 

resie 143 
Barbara Dom ins k a: 0 Nomina agentis W jc:zyku niemieckim i polskim 157
		

/x.djvu

			. . & . .. . 
.. 
M 
ut K 


, 


, 


. 


, 


e , 


.. . 


FILOLOGIA GERMANSKA 


v 


. 


. . 
.