/Magazyn_202_02_0001_0001.djvu

			WYDAWNICTWA INSTYTUTU ŚLĄSKIEGO JERZY BOCK NAUKA DOMOWA I WYJĄTKI Z AGENDY OPRACOWAŁ WINCENTY OGRODZIŃSKI Katowice 1936 SKŁAD GŁÓWNY: NASZA KSIĘGARNIA — WARSZAWA I -o
		

/Magazyn_202_02_0002_0001.djvu

			WYDAWNICTWA INSTYTUTU ŚLĄSKIEGO Tom I-III. Tom IV. Tom V. Tom VI. Tom VII. Tom VIII. 
Tom IX. Tom X. Tom I. 
Tom II. Tom III. 
Tom IV. Tom V. Tom VI. Tom VII. 
Tom VIII. Tom I. 
Tom II. Tom III. SERIA: BIBLIOTEKA PISARZY ŚLĄSKICH 
Norbert Bonczyk. Pisma poetyckie. Opracował Wincenty 
Ogrodziński. Tom I. Stary Kościół Miechowski. Wy¬ 
danie IV krytyczne. Katowice 1936. Stron LXXX + 266. 
Cena brosz. 4 zł, opr. 5,50 zł. Tom II. Góra Chełmska (w przygotowaniu). Tom III. Drobne utwory i przekłady (w przygotowaniu). 
Walenty Roździeński, Officina Ferraria seu Huta i Warstat 
z Kuźniami szlachetnego dzieła żelaznego (1612). Z unikatu 
Biblioteki Kapitulnej w Gnieźnie wydał, wstępem i przypi¬ 
sami zaopatrzył Roman P o 11 a k. Z 9 tablicami. Katowice 
1936. Stron XXV + 113. Cena brosz, zł 3,30, opr. zł 5,—. 
Jerzy Bock, Nauka domowa i wyjątki z Agendy. Opraco¬ 
wał Wincenty Ogrodziński. Katowice 1936. Stron 
XLI + 54. Cena brosz, zł 2,50, opr. zł 4,—. Benedykt Polak, Podróż do Tartarii (1245 r.). W opraco¬ 
waniu Bolesława Olszewicza i Marii Polaczkówny 
(w przygotowaniu). Adam Gdacius, Wybór pism. W opracowaniu Kazimierza 
Kolbuszewskiego i Witolda T aszyckiego 
(w druku). Księga Henrykowska — w tłumaczeniu polskiem. W opra¬ 
cowaniu Romana Gródeckiego (w druku). Paweł Stalmach, Pisma polityczne. W opracowaniu Ludwika 
Brożka (w druku). Karol Miarka, Pisma polityczne. W opracowaniu Adama 
Bara (w przygotowaniu). SERIA: PAMIĘTNIK INSTYTUTU ŚLĄSKIEGO Stan i potrzeby nauki polskiej o Śląsku. — Praca zbiorowa 
pod redakcją Romana Lutmana. Katowice 1936. 
Stron XX + 523. Cena brosz, zł 13,—, opr. zł 18,—. 
Materiały do dziejów Wielkich Katowic (1299—-1799) z 3 
planami i 13 rycinami. Zebrał i opracował Ludwik Mu- 
s i o ł. Katowice 1936. Stron 219. Cena brosz, zł 6,—, opr. 
zł 8,—. Stanislaw Wasylewski, Śląsk Opolski (w przygotowaniu). 
Stanisław Berezowski, Przewodnik po województwie Ślą¬ 
skiem (w druku). Alfred Okołowicz, Stosunki rolne w województwie Ślą¬ 
skiem (w przygotowaniu). Zbiory naukowe na Śląsku. Praca zbiorowa (w przygoto¬ 
waniu). Śląsk za Olzą (w przygotowaniu). Górnośląska Konwencja Genewska i jej wykonanie. Praca 
zbiorowa (w przygotowaniu). SERIA: ŚLĄSK, ZIEMIA I LUDZIE 
Marian Książkiewicz, Zarys geologii Śląska. Z 16 rycinami. 
Katowice 1936. Stron 63. Cena 1,20 zł. Władysław Marchacz, Krajobraz Śląska Polskiego (z uwzglę¬ 
dnieniem przyległych krain). Z 2 mapkami, 2 planami 
syntetycznemi i 16 rycinami. Katowice 1936. Stron m. 
Cena 1,30 zł. Jan Moniak i Edward Stenz, Zarys klimatologii Śląska. 
Z 6 rycinami. Katowice 1936. Stron 57. Cena 1,— zł.
		

/Magazyn_202_02_0003_0001.djvu

			WYDAWNICTWA INSTYTUTU ŚLĄSKIEGO BIBLIOTEKA 
PISARZY ŚLĄSKICH V JERZY BOCK NAUKA DOMOWA I WYJĄTKI Z AGENDY OPRACOWAŁ WINCENTY OGRODZIŃSKI Katowice 1936 SKŁAD GŁÓWNY: NASZA KSIĘGARNIA — WARSZAWA
		

/Magazyn_202_02_0004_0001.djvu

			WYDAWNICTWA INSTYTUTU ŚLĄSKIEGO JERZY BOCK NAUKA DOMOWA I WYJĄTKI Z AGENDY OPRACOWAŁ WINCENTY OGRODZIŃSKI Katowice 1936 SKŁAD GŁÓWNY: NASZA KSIĘGARNIA — WARSZAWA
		

/Magazyn_202_02_0005_0001.djvu

			k. «20,H3M> Drukarnia ,,Dziedzictwa“ w Cieszynie
		

/Magazyn_202_02_0006_0001.djvu

			SPIS RZECZY str. Wstęp IX—XLI I. Życie Bocka i jego współcześni IX XXV Piśmiennictwo luterańskie na Śląsku, str. IX; Bock 
i Komorzno, str. X; Źródła do życia Bocka, str. XI; Studia Bocka, str. XII; Pierwsze posady, str. XIII; Zmiana dynastii w ks. Oleśnickim, str. XIV; Ks. Sylwiusz a polskość, str. XVII; Bock jako pastor 
polski, str. XIX; Pomniki działalności Bocka, str. XXI. II. Utwory Bocka XXVI—XLI Przekład agendy i stosunek do oryginału, str. XXVI; Eccard a Bock, str. XXVIII; Przeróbka Auersbacha, 
str. XXX; Sądy o przekładzie Bocka, str. XXXII; Nauka Domowa i jej gatunek literacki, str. XXXIII; Części składowe Nauki Domowej, str. XXXIV; Odrębność Nauki Domowej, str. XXXVIII; Charak¬ 
terystyka Bocka, str. XXXVIII; Zasady wydania, 
str. XLI. Nauka Domowa  Wyjątki z Agendy  Do czytelnika, str. 19; Przydatek, aby miejsce próżne 
nie zostało, str. 20; Modlitwa Godna, str. 21; Mo¬ 
dlitwa Postna, str. 22; Modlitwa Wielkanocna, str. 24; Modlitwa na Wniebowstąpienie, str. 25; Modlitwa 
do Trojce Świętej, str. 26. Objaśnienia  Słowniczek  Odmiany tekstu  i —16 
19—27 29—42 43—51 52—53
		

/Magazyn_202_02_0008_0001.djvu

			WSTĘP
		

/Magazyn_202_02_0009_0001.djvu

			p—  MB mm
		

/Magazyn_202_02_0010_0001.djvu

			I. ŻYCIE JERZEGO BOCKA I JEGO WSPÓŁCZEŚNI Protestanci polscy na Śląsku byli 
Piśmiennictwo przeważnie luteranami; jeżeli mię- 
luteraóskie dzy nich zabłąkał się jakiś kalwin, 
na Śląsku jak Bythner lub arianin jak Vitreli- nus, Schoman, Licinius, Franconius, 
Pistorius, Pastorius, Pisecki i t. d., a nawet wolnomyśliciel 
jak Marcin Seidel z Oławy (wymieniam tu tylko pisarzy), 
to musiał szukać przytułku u współbraci w Polsce. Czy¬ 
nili to także w znacznej liczbie pastorzy luterańscy, któ¬ 
rzy kierowali się zwłaszcza do Prus Królewskich i Książę¬ 
cych jak Jan Malina z Kluczborka lub Jan Herbinius 
z Byczyny. Z Polski natomiast sprowadzano początkowo 
książki nabożne luterańskie, z których największą popu¬ 
larność obok przekładów Biblii i Katechizmu Lutra zdo¬ 
były sobie Kancjonał toruński i Postyla Samuela Dąm- 
browskiego. Drukowano wprawdzie we Wrocławiu od 
w, XVI niekiedy książki polskie, przeważnie ze względu 
na tańszy druk, ale rzadko pochodziły one od autorów ślą¬ 
skich. Piszący po polsku pastorzy śląscy XVI w., jak 
Konrad Negius (ur. w Namysłowie 1540, zm. w Sycowie 
1617), pozostawiają swoją produkcję w rękopisach, które 
wyjątkowo jak rękopis kamieniogórski kazań owego Negiu- 
sa docierają do naszych czasów. Na tym tle rzadkim zjawi¬ 
skiem jest Suma nabożeństwa i powinowac¬ 
twa chrześcijańskiego przez rozmowę 
dwu bratu spisana, Wrocław 1573, dzieło Stanisła¬ 
wa Bo... (może Bornbacha, jak przypuszcza Estreicher). Zmienia się ten obraz w w. XVII, gdy protestantyzm 
w Polsce osłabł; poczyna się tedy przedrukowywać i prze¬ 
rabiać na Śląsku dzieła dawniejsze polskie, a więc prze-
		

/Magazyn_202_02_0011_0001.djvu

			X Wstęp de wszystkim Kancjonał, obok tego zaś pojawiają się twory 
produkcji śląskiej. Zapoczątkowali ją głównie Adam Gda- 
cius (ur. 1615 w Kluczborku, zm. tamże 18 września 1688), 
autor postyli, jędrny kaznodzieja i Maciej Dobracki rodem 
z Sandomierszczyzny, który w r. 1659 przeniósł się do 
Wrocławia, umarł zaś w 1681 w Brodnicy, autor przeważ¬ 
nie podręczników do języka polskiego. Drukują oni swe 
prace w Brzegu i Oleśnicy, gdzie powstają w XVII w. dru¬ 
karnie, zaspokajające obok Wrocławia potrzeby polskich 
protestantów na Śląsku. Jeszcze więcej rozwinie się ta 
twórczość piśmiennicza polska w w. XVIII, w którym re¬ 
prezentować ją będą: Samuel Ludwik Zasadiusz, Chry¬ 
stian Rohrmann, Jan Muthmann, Jan Chrystian Bocks- 
hammer, Paweł Twardy i i. W w. XVII obok Gdaciusa, Herbi- 
Bock niusa i Dobrackiego główną postacią i Komorzno literatury polskiej na Śląsku jest Jerzy Bock, przez półtora wieku 
bardziej znany od tamtych w rodzinnej krainie, ostatnio 
zapomniany. Urodził się w Komorznie pod Byczyną dnia 
12 kwietnia 1621 r. jako syn przybysza z Siedmiogrodu. 
Rzucone mimochodem przez Estreichera (Bibliografia pol¬ 
ska, t. XIII, str. 191) przypuszczenie, że nazwisko jego 
brzmiało: Bocko, upada nie tylko wobec pisowni na na¬ 
grobku, lecz także wobec pochodzenia jego rodziny z Sied¬ 
miogrodu, stwierdzonego pośrednio przez nagrobek, bez¬ 
pośrednio zaś przez dobrze poinformowanego Sinapiusa, 
którego ród również przybył na Śląsk z Węgier. Niewielka to wioska owo Komorzno, ale zapisało 
się nieźle w dziejach polskiego protestantyzmu na Śląsku, 
wydając kilku pastorów. W młodości Bocka pastorował 
tam od r. 1598—1645 jako następca swego ojca Chrystiana 
Jakób Lysonius (zapewne Łysoń), urodzony prawdopo¬ 
dobnie także w Komorznie. Sam Bock jako diakon w Wał- 
czynie nastąpił po Komorznianinie Marcinie Reimnitzu. 
W Komorznie urodzili się również: Jan Bock (ur. 1616 
lub 1623, zm. jako pastor polski w Masłowie 1688), ro¬ 
dzony brat Jerzego, Samuel Sebald Zasad (Sassadius, ur. 
1668, zm. jako pastor w Byczynie 1735, którego nie należy
		

/Magazyn_202_02_0012_0001.djvu

			I. Życie Jerzego Bocka i jego współcześni XI mieszać z Samuelem Ludwikiem Zasadiuszem), Jan Chry¬ 
stian Rupilius (ur. 1691, zm, jako pastor w Komorznie 
1755), Karol Chrystian Langer (ur. 1740, pastor w Mię¬ 
dzyborzu od 1781), Fryderyk Sylwiusz Czepka (ur. 1782, 
zm. jako następca swego ojca Jana Krzysztofa na paster¬ 
stwie w Komorznie 1836), oraz prawdopodobnie Jan Muth- 
mann (ur. 1685, zm, w Pösneck w Saksonii 1747), pastor 
w Cieszynie i pisarz protestancki polski. Niektórzy kolebkę 
Muthmanna umieszczają w Ciecierzynie (Neudorf) pod 
Kluczborkiem. Wiadomości nasze o życiu Jerzego 
Źródła do Bocka opierają się głównie na jego życia Bocka nagrobku w kościele św. Jerzego w Oleśnicy (t. zw. Probstkirche). 
Tekst napisu przechował J. Sinapius: Olsnographia 
etc. Leipzig 1707, t. II, p. 163. Pomnik sam według listu 
Zarządu kościelnego w Oleśnicy z dnia 30 kwietnia 1936 
do pastora W. Wenzlaffa w Pszczynie już nie istnieje. Pa¬ 
rę wiadomości z ksiąg kościelnych dorzuca Sinapius, kilka 
zebrałem z pism Bocka i z okolicznościowego zbiorku 
wierszy na drugie jego śluby małżeńskie p. t. Jehovae 
Gamothetae Duetu Admodum Reverendus, Charis- 
simus et Doctissimus Vir. Dn. Georgius Bock Ecclesiae 
apud Olsnenses primariae Archidiaconus optime merens, 
Secundum Sponsus, et probissima perque elegans Virgo, 
Maria Beckeria, Honestissimi atque Spectati Viri Dn. 
Martini Beckeri, Civis honoratissimi et tribus pistoriae 
Curionis pie educta filia Sponsa Conjugales Dextras Fi- 
demque rite Conjungentes D. 27. Octobr. 1665 Honorantur 
Bene Precantium Eulogematis. Olsnae, Typis Johann. 
Seyfferti. 6 kart in 8°. Według Sinapiusa wspom¬ 
niany nagrobek miał ponad wizerunkiem Bocka napis: 
Propheta bonus et Poeta, u dołu zaś: Effigies Reverendi 
Doctique Viri Georgii Bocks, Nati in Reynersdorff, A. 
Dom. MDC XXI absolutis in Hungaria et Regiomonti 
Studiis Constituti A. MDCXLVI Collegae Scholae Namslav. 
Ordinati A. MDCXLVIII Diaconi Constadiens. Vocati hue 
a Celsissimo Principe Sylvio Duce Würtembergico — Oels- 
nensi Pleniss. Tit. A. MDCL Diaconi et Polonorum Pa- 
storis, uti et brevi post Archidiaconi, insigniti ab Immortali
		

/Magazyn_202_02_0013_0001.djvu

			XII Wstęp hoc Principe ob traditam Celsit. Linguam Polonicam et 
frequentatas a Serenit. Polonicas Conciones, Informato- 
ris ex Singulari dementia Titulo: Denati superatis con- 
stanter innumeris Curis, Morbis et Laboribus, Placide 
A. MDCXC Aetatis LXX, Ministern XLIL Cuius Animam, 
Coelum; Corpus, Templum superius; Memoriam Hocce 
asservat. Z tego napisu i dodatków Sinapiusa do niego wywo¬ 
dzą się następne życiorysy Bocka w Gottlieba Fuchsa: 
Reformations- und Kirchengeschichte 
des Fürstenthums Oels usw., Breslau 1779, str. 
197, Henryka Koellinga: Presbyterologia Dioe- 
ceseos Cruciburgensis, Vratislaviae 1867, str. 
149 i prof, dra Hähnela: Zur Geschichte der 
Schlosskirche und des kirchlichenLebens 
im Herzogtum und in der Gemeinde Oels, 
Oels 1910, str. 98, oraz J. Rademachera: Prediger¬ 
geschichte des Kirchenkreises Oels, Woh- 
lau 1935, u nas zaś w Pawła Musioła: Litera¬ 
tura Śląsk o-p o 1 s k a XVIII w,, Zaranie Śląskie 1932, 
str. 5. Komorzno, podobnie jak inne gminy 
Studia Bocka okręgu kluczborsko-byczyńskiego, zachowało jeszcze w w. XIX do cza¬ 
sów Koellinga język polski jako obrzędowy w zborze, 
w w. zaś XVII musiało być nawskroś polskie, skoro syn 
Siedmiogrodzianina nabrał tam znajomości nienagannej 
polszczyzny. Nagrobek mówi o jego studiach na Węgrzech 
i w Królewcu, ale mimo rozpowszechnienia wówczas języ¬ 
ka polskiego w Prusiech Książęcych trudno przypuścić, 
żeby Królewiec dał Bockowi owo władztwo języka, które 
widzimy w jego pismach. Wynieść je musiał z domu i ze 
szkoły początkowej i średniej. Wobec braku świadectwa 
pisemnego pozostaje nam droga domysłu. Być może, że 
pierwszym jego nauczycielem był pastor Lysonius (Łysoń) 
lub kantor w rodzinnej wsi, jak to w pół wieku później 
stało się z S. S. Zasadiuszem, średnie zaś wykształcenie 
odebrał najprawdopodobniej w szkole miejskiej w Byczy¬ 
nie, która dla dzieci mieszczan z Wrocławiu, Brzegu i in¬ 
nych zniemczałych miast odgrywała długo rolę seminarium
		

/Magazyn_202_02_0014_0001.djvu

			I. Życie Jerzego Bocka i jego współcześni XIII języka polskiego. Szkoła ta posiadała znaczną sławę, 
której szczyt osiągnęła za rektoratu Jana Herbiniusa, przy¬ 
byłego na to stanowisko z docentury w Królewcu. Koelling 
Hermann: Geschichte der Stadt Pitschen, 
i Breslau 1892, str. 176—178, przytacza w całości raport, zło¬ żony przez Herbiniusa 1 września 1660 pastorowi Samuelo¬ 
wi Polluciusowi. Uczniów miała szkoła wówczas do 150, 
nauczycieli 3, t. j. rektora, kantora i audytora, klas zaś 5. 
Uczono w niej różnych przedmiotów, związanych zwłaszcza 
z wyznaniem religijnym, a wśród nich języków: łacińskie¬ 
go, polskiego, greckiego i hebrajskiego. Polskiego uczyli 
się uczniowie praktycznie na wygłaszaniu ewangelij nie¬ 
dzielnych po grecku, łacinie i polsku, oraz na rozmówkach 
praktycznych łacińskich i polskich (praxis linguae Latinae 
et Polonicae collocutoria), Wychowankowie tej szkoły 
przechodzili potem albo do gimnazjów albo wprost na uni¬ 
wersytet. Jeżeli przyjmiemy, że Bock podobną naukę prze¬ 
szedł o ćwierć wieku wcześniej w szkole byczyńskiej, za¬ 
pewne pod rektorem Eliaszem Herbiniusem, ojcem Jana, to 
zbędne jest przypuszczenie, że dalsze studia średnie odby¬ 
wał jeszcze w którymś z gimnazjów ówczesnych wrocław¬ 
skich lub w gymnasium illustre w Brzegu, a wykluczone 
niemal, że uczył się w t. zw. seminarium w Oleśnicy, 
gdyż o tym niechybnie wspomnianoby na nagrobku. Część 
studiów średnich i może początki wyższych przypadają na 
Węgry, prawdopodobnie na Siedmiogród (miejscowość 
oznaczać choćby w drodze domysłu trudno), wyższe zaś 
na akademię albertyńską (Albertina) w Królewcu. Po skończeniu nauk otrzymał w r. Pierwsze 16461) posadę nauczyciela, zapewne posady audytora, w szkole miejskiej w Na¬ mysłowie, która w mniejszym nieco 
stopniu niż byczyńska była niejako rozsadnikiem języka 
polskiego wśród mieszczańskich synów Śląska, jeżeli z ja¬ 
kichkolwiek powodów nie kształcili się w Byczynie. Po ł) Rękopisemna Piorum Brabaeum Felicitas Perpe¬ 
tua, przechowywana w Oleśnicy (Ev. Küsteramt), zaczęta w r. 1719 
przez głównego pastora M. Pawia Bornagiusa, a za nią Rademacher (1. c.) 
podaje r. 1647 jako początek nauczycielskich zajęć w Namysłowie, lata zaś
		

/Magazyn_202_02_0015_0001.djvu

			XIV Wstęp dwóch latach pobytu w Namysłowie przeszedł Bock w r. 
1648 na posadę diakona w Wałczynie (Constadt). I znowu 
Wałczyn obok Międzyborza spełniał to samo posłannic¬ 
two co Byczyna i Namysłów, lecz w mniejszych rozmia¬ 
rach, bo ograniczonych do obszaru księstwa oleśnickiego. 
Przybywali tu synowie mieszczan z Oleśnicy, Bierutowa 
(Bernstadt, niegdyś Legnica) i Dobroszyc (Juliusburg), 
aby nabyć języka polskiego, potrzebnego pastorom, kup¬ 
com i innym zawodom ze względu zarówno na liczną lud¬ 
ność polską miasteczek i wsi śląskich, jak na ożywione 
stosunki handlowe z Polską. W Wałczynie ożenił się Bock 
z tamtejszą obywatelką, siostrą Adama Hilbriga, która 
przed r. 1665 umarła. Na imię jej było Dorota łub Teo¬ 
dora (Jehovae Gamothetaek. A3), a wspomina o 
niej tak sam Bock w Nauce Domowej: Wasza, moj Szwagrze, siostra, moja żona, Już czas niemały do grobu włożona, Wam mowie każe, każe z uprzyjmosci 
Wizerunk podać winnej powinności. Inne miejsce tego poematu: Każe weselny me pierwsze małżeństwo 
Rym pisać... wskazuje na to, że Bock ożenił się potem po raz drugi. 
Najstarszym synem z pierwszego ożenku był Chrystian 
Bock. rodem z Wałczyna, notariusz książęcy, krajowy, 
miejski i sądowy, oraz senior rady w Oleśnicy, zmarły 
dnia 17 lutego 1706 w Oleśnicy (p. Sinapius, 1. c. I, str. 
964). Młodsi dwaj: Samuel i Jan występują w Jehovae 
Gamothetae, k. B2. W tym roku, w którym Bock został 
Zmiana dynastii diakonem w Wałczynie, księstwo 
w ks. Oleśnickim oleśnickie przeżywało zmianę dy¬ 
nastii. W czerwcu 1647 r. umarł 
ks. Karol Fryderyk, ostatni z rodu Podiebradów, panują- 1651—1690 jako okres działalności Bocka na stanowisku kaznodziei w Ole¬ 
śnicy. R. 1647 podał także Sinapius (1. c. II, 187), lecz w Erratach poprawił 
go na 1646. Nie zwrócili na to i na nagrobek uwagi Fuchs (1. c., str. 
197 i 406), oraz Hähnel (1. c., str. 98) i położyli r. 1647.
		

/Magazyn_202_02_0016_0001.djvu

			I. Życie Jerzego Bocka i jego współcześni XV cego od półtora wieku w Oleśnicy, a do r, 1568 także 
w Ziembicach. Do księstwa oleśnickiego doszli Podiebra- 
dowie po śmierci ostatniego Piasta z linii oleśnickiej Kon¬ 
rada VIII (Białego II) w r. 1492, gdy Władysław Jagiel¬ 
lończyk wymieni! to lenno z Hynkiem (Henrykiem) ks. 
ziembickim na dobra rodowe Podiebradów w Czechach. 
Z nowych dynastów oleśnickich najwybitniejszy był Ka¬ 
rol II (zm, 1617), który odkupił Międzybórz od Andrzeja 
Leszczyńskiego, opiekował się książętami lignickimi i wpro¬ 
wadził do zborów swego księstwa agendę t. zw. oleśnicką. 
Księstwo składało się z 2 dzisiejszych powiatów (oleśnic¬ 
kiego i trzebnickiego), oraz z obwodu Walczyńskiego, od¬ 
dzielonego przez Namysłów od głównego trzonu. Z córką 
ostatniego Podiebrada i Anny Zofii, ks. sasko-ałtenbur- 
skiej, Elżbietą Marią (ur. 1625) ożenił się dnia 1 maja 
1647 r. Sylwiusz Nemrod, książę wirtemberski z ubogiej 
linii tego rodu, julijskiej. Sylwiusz, syn Juliusza Frydery¬ 
ka (zm. 1635 w Strasburgu), urodził się w 1622 r. w Wei- 
dingen. Młody książę był wprawdzie Niemcem z urodze¬ 
nia, ale lgnął podobnie jak jego ojciec do kultury francu¬ 
skiej (wszak Wirtemberczycy posiadali we Francji hrab¬ 
stwo Montbéliard, przekręcone w niemczyźnie na Mom- 
pelgard) i przeszczepiał później obyczaje dworu francu¬ 
skiego na grunt śląski. Po półtorarocznych staraniach uzy¬ 
skał od cesarza inwestyturę na lenno oleśnickie, które po¬ 
winno było wrócić do korony czeskiej, i zabrał się ener¬ 
gicznie do zagospodarowania swego państewka. Ks. Sylwiusz był gorliwym luteraninem, może mety¬ 
le z przekonania, ile ze względów politycznych, gdyż na 
nim i na książętach brzesko-lignickich spoczął po wojnie 
30-letniej ciężar obrony protestanckiego stanu posiadania 
na Śląsku. Zaprzyjaźnił się z książętami brzeskimi, z któ¬ 
rych pochodziła macocha jego żony, księżna Zofia Magda¬ 
lena, ale do stałych nabożeństw kalwińskich (Piastowie 
brzescy byli kalwinami) w Oleśnicy nie dopuścił. Proce¬ 
sował się z ksienią trzebnicką, chociaż utrzymywał dobre 
stosunki z biskupem wrocławskim2) i wobec cesarza był 2) Georg Ellinger: Angelus Silesius, ein Lebensbild, Breslau 
1927, str. 186—7 przypisuje wbrew faktom i datom sporowi o Trzebnicę 
z ks. Sylwiuszem śmierć bisk. wrocławskiego Sebastiana v. Rostock w r_
		

/Magazyn_202_02_0017_0001.djvu

			XVI Wstęp bezwzględnie lojalny. Powodując się przede wszystkim in¬ 
teresem dynastycznym w działalności administracyjnej, 
przeprowadził w swym księstwie zręcznie i gruntownie 
reformy kościelne. Aby nadać organizacji luteranizmu 
w Oleśnickim spoistość, wydobył z archiwum i przejrzał 
celem wydrukowania agendę, ułożoną w r. 1593 z polece¬ 
nia ks. Karola II. Nie doczekał się wprawdzie jej ukaza¬ 
nia, gdyż na kilka miesięcy przedtem umarł dnia 26 kwiet¬ 
nia 1664 w nowo zbudowanym dworze bar. Maurycego 
Kotulińskiego w Brzeziu (Briese). Na trumnie jego umie¬ 
szczono napisy tylko łacińskie, podczas gdy potomkom wy¬ 
pisywano niemal wyłącznie epitafia niemieckie. Barokowy ten książę ubiegał się o pompę wszelkiego 
rodzaju, chociażby nie wolną od pewnej śmieszności. Sta¬ 
rał się więc usilnie, ale bezskutecznie o duński order Sło¬ 
nia, sam zaś założył coś w rodzaju nawpół zakonu, nawpół 
orderu, a mianowicie Trupiej Głowy3), który to order po 
jego zgonie podupadł i był odnawiany dwa razy w r. 1709 
i 1809 przez księcia brunszwicko-oleśnickigo. Order ów 
przypominał członkom konieczność śmierci, a statut jego 
świadczy o wyczuwaniu przez ks. Sylwiusza jakiejś pust¬ 
ki w luteranizmie, którą starał się na swój sposób zapełnić. 
Odczuwali ją także jego dworzanie i niektórzy z nich jak 
lekarz nadworny Jan Scheffler (ur. 1624, zm. 1677), gło¬ 
śny później Angelus Silesius, poszli dalej w zaspokojeniu 
swych tęsknot. Scheffler, który w Oleśnicy napisał sześć 
pieśni nabożnych luterańskich i skłaniał się ku mistykom 
protestanckim t. zw. entuzjastom, przeszedł w r. 1653 na 
katolicyzm, 1671, podczas gdy ks. Sylwiusz umarł w 1664 w 5 dni po wyborze Ro- 
stocka biskupem. 3) Charakterystyka surowa ks. Sylwiusza w rozprawie Martina 
Fe is ta: Sylvius Nimrod, Herzog v. Oels, Zeitschrift d. Ver. f. Ge¬ 
schichte Schlesiens, B. LII (1918), str. 85—102, różni się od łagodnej 
■oceny Ellingera (1. c., str. 48—9) i Hermana Kappnera: 
Sylvius Nimrod (1622, 1648—1664), Oels 1907, 4 strony, który o udzie¬ 
laniu jęz. polskiego księciu przez Bocka czyni krótką wzmiankę. Por. 
mój artykuł: Order Trupiej Głowy i jego założyciel, Polonia, nr 3903 
■TL 25. VIII. I93J.
		

/Magazyn_202_02_0018_0001.djvu

			I. Życie Jerzego Bocka i jego współcześni XVII Chęć wzmocnienia luteranizmu 
Ks. Sylwiusz w księstwie Oleśnickim i pozyska- 
a polskość nia przychylności poddanych dla no¬ 
wej dynastii, doprowadziła ks. Syl- 
wiusza do uznania ważności żywiołu polskiego. Poza 3 mia¬ 
stami, w których ludność niemiecka przeważała (Oleśnica, 
Bierutów i Dobroszyce), księstwo oleśnickie zaludniali 
głównie Polacy. Oceniał młody książę wartość przywią¬ 
zania ludności polskiej do swej osoby i rodziny; aby więc 
dać publicznie wyraz temu przekonaniu, postanowił nau¬ 
czyć się po polsku i w r. 1650 sprowadził na diakona i pa¬ 
stora polskiego do Oleśnicy Jerzego Bocka, który obok 
tego miał go uczyć języka polskiego. Aby tym dobitniej 
zaznaczyć swoje sympatje polskie, uczęszczał książę na 
kazania polskie Bocka i nadał mu uroczyście tytuł swego 
nauczyciela, a w rok później (1651) mianował go archidia¬ 
konem oleśnickim. Na tym atoli skończyła się kariera du¬ 
chowna Bocka, a zaczęły się troski. Widocznie w latach następnych stracił Bock łaskę 
książęcą. Czy przyczyną tego były jakieś związki Bocka 
z entuzjastami, a głównie z Schefflerem, z którym prze¬ 
cież w ciągu paru lat wspólnego pobytu w Oleśnicy musiał 
się zetknąć, czy zmienność usposobienia księcia, nie zdo¬ 
łałem zbadać. Biografowie ks. Sylwiusza (Feist) i Scheffle- 
ra (Kahlert, Seitmann i Ellinger) nie wspominają nic nie 
tylko o Bocku, lecz także o nauczeniu się języka polskiego 
przez ks. Sylwiusza, chociaż Feist ze stanowiska niemiec¬ 
kiego wydaje o tym władcy ostateczny sąd ujemny. Może być, że Feist byłby ks. Sylwiusza jeszcze wię¬ 
cej potępił, gdyby uwzględnił tendencje jego reorganiza¬ 
cyjne na polu kościelnym, występujące jasno w Not¬ 
wendige Kirche n-C onstitution, welche für die 
sämtlichen Evangelischen Gemeinden Oelßnischen Für¬ 
stenthums, auf die in selbigem Anno 1662 und 63 gehal¬ 
tene und glücklich verbrachte Visitation, der Durchlauch¬ 
tige, Hochgebohrne Fürst und Herr, Herr Sylvius, Her- 
tzog zu Würtemberg und Teck, auch in Schlesien zur 
Oelßen, Graf zu Montbelgart, Herr zu Heidenheim, Stern¬ 
berg und Medzibor, Durch gewisse darzu deputirte und II m
		

/Magazyn_202_02_0019_0001.djvu

			XVIII Wstęp beschriebene S. Fiirstl. Gn. Consistorial- und Land- 
Räthe, auch Pfarrer und Seniores in unterschiedenen 
Puncten und Articuln verfassen lassen, Anno 1664. Oels, 
Gedrukt bey Johann Seyffart, str. 52 (k. A—Fi + 2 knlb.). Komisja, o której wspomniano w tytule, urzędo¬ 
wała w sierpniu 1663 r., a uchwały jej zatwierdził ks. 
Sylwiusz dnia 3 marca 1664, lecz konstytucji nie zdołał 
oddać już do druku, uczyniła to wdowa po nim ks. Elżbie¬ 
ta Maria 20 grudnia 1664 r. W komisji zasiadał zapewne 
Bock i jemu przypisać należy co najmniej te ustępy, 
w których jest mowa o używaniu języka polskiego. Na 
k. Bi polecono, aby tam, gdzie znajdują się w parafii nie¬ 
mieckiej Polacy, a pastor nie umie po polsku, zapewniono 
im opiekę pastorów z sąsiednich zborów polskich i posy¬ 
łano ich tam na kazania. Na odwrót to samo należy czy- 
nić w podobnych warunkach z parafianami niemieckimi. 
Na k. Ci zastrzeżono, że komunii parafianom polskim na¬ 
leży udzielać osobno, a niemieckim osobno np. na prze¬ 
mian co drugą niedzielę; jeżeli pastor nie umie po polsku, 
ma sprowadzić dla konsekracji z sąsiedztwa pastora Po 
laka, ale sam przy tym ma być obecny dla kontroli przy¬ 
stępujących do komunii. Bock również będzie autorem 
przepisu na k, C p. 6 o zrozumiałym stylu kazań i unika 
niu wedle możności terminów łacińskich: „hergegen der 
Christlichen einfalt und deutlicher vortragung der nötigen 
Glaubens Artickel, sich ohne hohe wortte befleißigen, 
Weltliche historien auch lehrhafte fabulen und allegonen 
sobrie et caute gebrauchen, und in summa den 
rechten brauch und nuzen des Wortes Gottes jederzeit 
treulich beobachten." Te same bowiem myśli znajdziemy 
w wierszu Do Czytelnika w przekładzie Agendy 
Oleśnickiej. Jeśli Bock współdziałał przy powstaniu prze¬ 
pisu o krótkości kazań (k. B4, p. 5), że nie mają trwać 
w niedzielę dłużej niż godzinę, a południowe w^ niedziele 
i w dni powszednie niż 3 kwadranse, to przepis ten dał 
mu się później we znaki. W każdym razie Bock musiał współdziałać z ks. 
Sylwiuszem zwłaszcza na polu zabezpieczenia interesu 
polskich protestantów, chociażby jego pewne dążności nie 
podobały się księciu, skoro wielką rolę odgrywał obopól-
		

/Magazyn_202_02_0020_0001.djvu

			I. Życie Jerzego Bocka i jego współcześni XIX ny interes: Bocka, aby dla polskich współwyznawców 
zdobyć jak najlepsze warunki, księcia, aby poddanych 
polskich pozyskać. Dowody na związek Bocka z entu- Bock jako zjastami są dość nikłe; z pism jego 
pastor polski poznajemy protestanta umiarkowa¬ 
nego, nie oschłego rygorystę, lecz 
raczej wierzącego uczuciowo, umiejącego uznać dobre 
strony w innych wyznaniach chrześcijańskich, a zwłaszcza 
w katolicyzmie, nie tającego swych myśli i uczuć. Bock przyszedł do Oleśnicy jako następca polskich 
z nazwy tylko diakonów: Jakuba Heuslera (1638—1648) 
i Krzysztofa Bannera (1649—1650), którzy polskie nabo¬ 
żeństwa zaniedbali. Miał ich uchybienia naprawić, ale na¬ 
prawdę nie miał potrzebnej do tego władzy. Zborem pol¬ 
skim był kościół P. Maryi i św. Jerzego (Probstkirche), 
w którym gospodarzem był jako prepozyt pastor niemiec* 
ki, diakon zaś jego podwładnym. Jeżeli Heusler i Banner 
lekceważyli swoje obowiązki, to nie działo się to zapewne 
bez wiedzy i woli ówczesnego prepozyta Marcina Hyllera, 
głośnego kaznodziei niemieckiego, rodem ze Strzygowa, 
zmarłego dnia 14 sierpnia 1651 r. Była teraz pora, żeby 
Bockowi ułatwić pracę przez nadanie mu prepozytury u 
św. Jerzego, zamiast tego postąpił on wprawdzie na god¬ 
ność archidiakona, ale nadal pozostał zależny od prepo¬ 
zyta, którym mianowano jego poprzednika na diakoń- 
stwie Bannera, Po śmierci Bannera w r. 1657, nastąpił Jan 
Wagner z Wrocławia, który odszedł w 1662 do Między¬ 
borza, a po nim do r. 1664 Augustyn Crusius. Czterokrot¬ 
nie więc za życia ks. Sylwiusza nadarzała się sposobność, 
aby polskim protestantom w Oleśnicy zapewnić większą 
opiekę duchowną przez mianowanie Bocka prepozytem 
i ani raz z niej nie skorzystano. Pozostał pastorem polskim 
bez własnego kościoła, zmuszonym korzystać z cudzej 
gościnności i dlatego wprowadzenie nabożeństw polskich 
szło z oporem i przysparzało mu trosk, Tyle da się wy¬ 
wnioskować zarówno z nagrobka Bocka jak z jego życio¬ 
rysu u Sinapiusa (1. c. II, p. 187—8), w którym wymieniono 
pierwszą komunię polską w kościele św. Jerzego, urzą-
		

/Magazyn_202_02_0021_0001.djvu

			XX Wstęp dzoną przez Bocka, w sąsiedztwie chronologicznym z prze¬ 
kładem Agendy Oleśnickiej, ale musiała się ona odbyć 
wcześniej już przed r. 1663, jak wynika z poprzednich 
wywodów o Konstytucji kościelnej. Łatwiej poszło z ka¬ 
zaniami polskimi, skoro na nie uczęszczał sam książę. Wątpić wypada, czy Bock znalazł poparcie ze strony 
swego bezpośredniego przełożonego, a więc pastora w ko¬ 
ściele zamkowym i parafialnym u św. Jana (senior pri- 
marius), czyli superintendenta oleśnickiego, który niezaw- 
sze miał ten tytuł. W chwili przybycia Bocka do Oleśnicy 
był nim Krzysztof Freytag (ur. 1597, pastor nadworny 
od 1649, zm. 1657), wierszopis łaciński, zaszczycony tytu¬ 
łem ces. poety uwieńczonego, surowy cenzor druków ole¬ 
śnickich, wróg entuzjastów w protestantyzmie, znany 
z niedopuszczenia do druku pierwszych utworów Scheffle- 
ra4). Freytag już choćby dlatego, że ks. Sylwiusz uczę¬ 
szczał na polskie kazania Bocka zamiast na niemieckie je¬ 
go jako nadwornego kaznodziei, nie mógł być usposobiony 
życzliwie. Następcą jego był Karol Ortlob (ur. w Ole¬ 
śnicy 1628, zm. 1678 we Wrocławiu), przedtem jako filo¬ 
zof i filolog czynny na uniwersytecie w Witenberdze 
1649—1656; żywił on przychylne uczucia dla swego archi¬ 
diakona, w Jehovae Gamothetae (k. A2) umieścił 
„ad plurimum Rev... Collegam et Compatrem honoran- 
dum Epigramma", w którym życzy mu, aby druga żona 
była dla niego Ketura, z uczonym, lecz mimowolnie śmie¬ 
sznym wyjaśnieniem znaczenia tego słowa jako: coqua, 
turribulum, suffitus in aedibus; esto et fertilitate Ketura. 
Kadzielnica, płodna kucharka i sufit to nieco za wie¬ 
le. Za jego rządów wyszła drukiem Agenda w prze¬ 
kładzie Bocka, ustąpił ze swego urzędu w lipcu 
1670. Mniej zrozumienia dla polskich nabożeństw mógł 
mieć Sas z Miśnii Chrystian Weber (ur. 1629, zm. 1689), 
usunięty z superintendentury w r. 1674, lub Jan Wagner 
(ur. 1629, zm. 1681), czy wreszcie Beniamin Textor 
(zm. 1711). 4) Por. A. Kahlert: Angelus Silesius, Breslau 1853, s. 11—12; 
C. Seitmann: Angelus Silesius u. seine Mystik, Breslau 1896, s. 13—14, 
23; Ellin g er, I. c., str. 76, 81—83.
		

/Magazyn_202_02_0022_0001.djvu

			I. Życie Jerzego Bocka i jego współcześni XXI Chcąc jednak być sprawiedliwym, trzeba zaznaczyć, 
że mianowanie Bocka archidiakonem przy równoczesnym 
zostawieniu go na pasterstwie polskim miało podnieść 
znaczenie tej funkcji. Wszak archidiakon był w hierarchii 
protestantyzmu oleśnickiego następną godnością po pasto¬ 
rze kościoła zamkowego i parafialnego św. Jana. Pastor 
ten, a zarazem kaznodzieja nadworny, zostawał zwykle 
superintendentem księstwa. Ale właśnie niejasność poło¬ 
żenia Bocka wynikała z tego, że należąc do obsady zboru 
zamkowego i jako archidiakon stojąc wyżej hierarchicznie 
od prepozyta (pastora niemieckiego) u św. Jerzego, był od 
jego dobrej woli zależny jako pastor polski, skoro ten 
kościół niejako ubocznie przeznaczono dla mniejszości 
polskiej. Co przeszkodziło ks. Sylwiuszowi w zupełnym 
oddaniu go polskim protestantom, czy liczenie się z więk¬ 
szością niemiecką, której stanu posiadania nie śmiał 
uszczuplić, czy późniejsza oziębłość względem Bocka, czy 
fakt, że prepozyt był równocześnie pastorem w Dobrem 
(Döberle), trudno dziś ocenić. Bock dla protestantów polskich 
Pomniki pracował bez względu na łaskę ksią- działalności żęcą. Po śmierci już ks. Sylwiusza, Bocka gdy wyszła z druku niemiecka; Agenda oder Ordnung, de¬ 
rer evangelischen Kirchen im Oelßni- 
sehen Fürstenthum usw. 1664 r., przełożył ją na 
język polski i wydał prawdopodobnie w Oleśnicy w r. 
1668. Przy tej sposobności poprawiam pomyłki K. Estrei¬ 
chera (Bibliografia polska, t. XII, str, 7*3), który pierwsze 
wydanie przekładu kładzie na r. 1664 (rok wydania ory¬ 
ginału niemieckiego), wydawcą jego czyni Chr. B. Auers- 
bacha, żyjącego w 1V2 wieku później, a tytuł II wydania 
przytacza za A. Jocherem (Obraz bibliogr.-histor., t. III, 
str. 154, nr. 7129), niezgodnie z rzeczywistym tytułem, jak¬ 
kolwiek Jocher, idąc za Bandtkiem, podał r. 1668 jako 
datę I wydania, którą przekazał dobrze na ogół poinformo¬ 
wany Sinapius (1. c. II, str. 187—8). O ile mi wiadomo — 
potwierdza zaś to Auskunftsbureau der deutschen Biblio¬ 
theken w Berlinie pismem z dnia 10 grudnia 1935, — nie
		

/Magazyn_202_02_0023_0001.djvu

			XXII Wstęp przechował się żaden egzemplarz I wydania. Widział z nie¬ 
go kilka kartek Jerzy Samuel Bandtkie (Historia drukarń 
w Król. Polskiem i t. d., Kraków 1826, t. III, str. 152), 
gdyż tak rozumiem jego słowa: „Widziałem pierwszy (!) 
edycyi kilka kartek, druk podobny do Seyffertowskiego 
pisma jak Gramatyka Dobrackiego. Zabawna przedmowa 
w wierszach 30 tey Agendy, zapewne także rymotworem 
jest wyżey rzeczonego tłómacza J. B." Ostrożny Bandtkie 
domyśla się, że I wydanie wydrukowano albo w Oleśnicy 
albo w Brzegu, wie również o trzeciej edycji Auersbacha, 
który ją oszpecił złą polszczyzną i odmianami (1. c., str. 
153—4). O znaczeniu i wartości przekładu Agendy t. zw. 
Oleśnickiej mówić będę obszerniej w dalszym ciągu, tu 
zaznaczam tylko, że był to jedyny znany ogólnie utwór 
Bocka tak, że na poparcie zdania Sinapiusa o nim, iż był 
dobrym poetą i wzorowym kaznodzieją (er war ein glück¬ 
licher Poet und Exemplarischer Prediger), oraz nagrob¬ 
kowej pochwały: Propheta bonus et Poeta, brak było peł¬ 
nego dowodu. Dowód ten znalazł się w jedynym egzemplarzu dru¬ 
giego utworu Bocka p. t. Nauka Domowa z r. 1670, 
którą wydaję teraz ponownie. Rzuca ona dokładniejsze 
światło na uzdolnienia rymotwórcze swego autora niż 
przedmowa: Do Czytelnika w Agendzie, chociaż powód 
jej powstania był dość błahy. Oto żenił się jego szwagier 
Adam Hilbrig z wdową Marią Szarą w Wałczynie i Bock, 
nie mogąc zapewne przybyć osobiście na to wesele, posłał 
poemacik do odczytania na uczcie weselnej, stąd też po¬ 
chodzi jego tytuł. Innych utworów tego pisarza nie znamy, 
w bibliotekach niemieckich według wspomnianego już pi¬ 
sma Biura informacyjnego w Berlinie nie ma żadnej jego 
książki. Byłoby to tym dziwniejsze, że Agenda w II wyd. 
przechowała się w 5 przynajmniej egzemplarzach w biblio¬ 
tekach polskich (p. Estreicher 1. c.), a na Śląsku dopiero 
około r. 1866 poczęła się stawać rzadkością, jak wynika 
z przedmowy R. Fiedlera, do Vademecum Pastorale (p. 
K. Sembrzyeki: Krótki przegląd literatury ewang.-pol¬ 
skiej Mazurów i Ślązaków, Cieszyn-Nawsi [1888], str. 
29, por. Koelling, 1. c. str. 150). Otóż ilości egzemplarzy 
II wydania, przechowywanych zwłaszcza po bibliotekach
		

/Magazyn_202_02_0024_0001.djvu

			I. Życie Jerzego Bocka i jego współcześni XXIII parafialnych na Śląsku niemieckim, nie da się bez szczegó¬ 
łowego wywiadu ocenić. Po 1 egzemplarzu mają biblioteki 
uniwersytecka i miejska we Wrocławiu, poza tym według 
moich wiadomości nie ma jej w Oleśnicy, ale za to jest 
w bibliotece parafialnej w Laskowicach pod Wrocła¬ 
wiem itd. Nie wiemy, czy istniały jeszcze inne utwory 
Bocka, wydane drukiem, lub pozostałe w rękopisie, dziś 
po nich, jeśli były, nie ma śladu. O rodzinnych stosunkach Bocka dowiadujemy się 
ze wspomnianej już broszury okolicznościowej : Jehovae 
Gamothetae, wydanej na ślub jego z Marią Becke- 
równą, córką Marcina, cechmistrza piekarskiego, w dniu 
27 października 1665. Zawiera ta książeczka okoliczno¬ 
ściowe wiersze: superintendenta K. Ortloba, prepozyta 
Abrahama Jentscha, sędziego Jeremiasza Tierenbergera, 
rektora Jerzego Krischkego, brata Jana, naówczas pasto¬ 
ra w Miodarach, wicediakona Daniela Milichiusa, Szy¬ 
mona Günthera, Mateusza Muscaliusa, efora w Ligocie 
Polskiej i 3 synów Bocka po łacinie, Kaspra Schlachti- 
ziusa (Szlachcica) po grecku, oraz kantora Zachariasza 
Fiedlera, Zachariasza Rholedera i Pawła Polygoniusa po 
niemiecku. Muscalius (Muskalski?), widocznie dobry 
przyjaciel Bocka, wspomina o stracie pierwszej żony, o 
przebytej przez Bocka niedawnej, niemal śmiertelnej cho¬ 
robie i o świeżej miłości do oblubienicy. Gdzie ją wdowiec 
poznał, nie mówi żaden z okolicznościowych twórców, 
zdaje się, że nie na polskich nabożeństwach. Nie wiadomo 
też, czy spełniły się życzenia Ortloba i Krischkego, aby 
pożycie nowożeńców było szczęśliwe. Nauka Dorno- 
w a kazałaby przypuszczać, że w drugim małżeństwie na¬ 
brał Bock więcej gorzkiego doświadczenia niż w pierw¬ 
szym. W różnych ulotnych programach uroczystości, 
urządzanych przez szkołę oleśnicką, występują jako jej 
uczniowie w r. 1658 znany nam już Chrystian Bock, 
w r. 1685 Ernest Bock, w 1687—89 Fryderyk Bock i An¬ 
drzej Bock, w 1692—1699 Sylwiusz Teodozjusz Bock, 
przemawiając i deklamując głównie po niemiecku. Wszy¬ 
scy są rodem z Oleśnicy, a więc będą to synowie Jerzego 
z drugiego małżeństwa, najmłodszy zaś prawdopodobnie 
wnuk. i
		

/Magazyn_202_02_0025_0001.djvu

			XXIV Wstęp Nie ominęły Bocka także drobne przykrości. Na sta¬ 
rość stał się w kazaniach swych rozwlekły i w czasie ge¬ 
neralnej wizytacji zborów 1683 r. gmina prosiła go, aby 
się skracał i nie utrudniał punktualnego odbywania się 
kazań południowych. Może w związku z tym pozostaje 
skarga na niepunktualność znanego nam już diakona Mi- 
lichiusa (Hähnel 1. c., str. 31). Umarł Bock, przeniósłszy cierpliwie wiele trosk, 
chorób i trudów, dnia 19 listopada 1690 r. i został pogrze¬ 
bany 26 listopada w kościele, w którym nauczał swoje pol¬ 
skie owieczki. Domyślać się można z treści jego nagrob¬ 
ka, że one wystawiły czy to same czy wespół z rodziną 
ów pomnik, gdyż słowa jego, uwydatniające tak dobitnie 
stosunek ks. Sylwiusza do polszczyzny, pochodzić mogą 
tylko od tych, którym na tej wzmiance zależało choćby ze 
względu na przypomnienie niedawnej przeszłości. Rodzina 
jego niewątpliwie weszła między zniemczony patry- 
cjat oleśnicki i umiałaby swojej dumie z tytułu nau¬ 
czyciela książęcego, nadanego ojcu, zadośćuczynić na na¬ 
grobku z pominięciem dodatku o polskości. Jeżeli więc 
podkreślono naukę języka polskiego, a w wyróżnieniu 
Bocka tytułem nauczyciela książęcego podano powód 
i nie szczędzono samemu ks. Sylwiuszowi wyrazów hołdu, 
to za autorów tego pomysłu uważać można tylko wdzięcz¬ 
nych polskich parafian. Zrozumiałe też będzie, że pomnik 
ten nie dochował się do naszych czasów, jeżeli nim nie 
jest grubo wapnem zasmarowany pomniczek, który wi¬ 
działem w opuszczonym od lat i teraz dopiero odnawia¬ 
nym kościele św. Jerzego i N. P. Maryi w Oleśnicy w sierp¬ 
niu 1936. Zachowało się tam w dobrym stanie parę 
późniejszych nagrobków. H. Lutsch (Verzeichnis der 
Kunstdenkmäler der Provinz Schlesien, B. II, str. 
545, Breslau 1889), wie tylko o jednym nagrobku z pia¬ 
skowca w kościele św. Jerzego. Zdaniem jego pochodził 
on z początku XVII w., a był grubo pobielony. Kościół 
według Lutscha powstał z dwóch przytykających do siebie 
kościołów: św. Jerzego i Bożego Ciała. Wobec tego zrozu¬ 
miałe jest wyrażenie nagrobka o pogrzebaniu zwłok Bocka 
w kościele górnym (templum superius).
		

/Magazyn_202_02_0026_0001.djvu

			I. Życie Jerzego Bocka i jego współcześni XXV Wdzięczność polskich protestantów przeżyła bezpo¬ 
średnich parafian Bocka i dał jej wyraz w r. 1867 Koel- 
ling, o czym jeszcze będzie mowa. Przypominając na tych 
kartach postać i działalność Bocka, poruszyliśmy dla uwy¬ 
datnienia tła niejedną jeszcze mogiłę na tym cmentarzy¬ 
sku polskiego protestantyzmu, którym jest Śląsk Średni; 
zdawaćby się mogło, że to rozgrzebywanie popiołów nie 
ma właściwie żadnego celu poza wydobyciem ocalałych 
pomników piśmiennictwa polskiego, ale jeżeli z tych pom¬ 
ników przemówi niewątpliwe piękno języka i duch polski 
do któregoś z naszych historyków i zachęcony tą zjawą 
polskości na zapomnianym długo obszarze, da nam wy¬ 
czerpującą historię protestantyzmu polskiego na Śląsku, to 
będzie to nowym, znakomitym zyskiem dla naszej nauki3). 5) Studia takie mogą być nader pouczające, na co wystarczy 
choćby następujące zestawienie porównawcze. Około r. 1709 kazania 
polskie na obszarze Księstwa Oleśnickiego (Sinapius, 1. c. I, 27—8} 
odbywały się w Oleśnicy, Wałczy nie, Twardogórze (Festenberg), Między¬ 
borzu (Neumittelwalde), przy czym tylko w Oleśnicy Polacy stanowili 
mniejszość, dwujęzyczne zaś na wsiach: Brzezie wzgl, Brzoza (Briese), 
Lgota (Eilgut), Grabowno (Großgraben), Hochkirch, Krasowice (Kra- 
schen), Malerz (Maliers), Miłaczyce (Mühlatschütz), Posadowice (Po- 
stelwitz), Polska Wierzbica (Polnisch Würbitz), Przeczów (Prietzen), 
Poniatowice (Pontwitz), Reesewitz (polskiej nazwy nie zdołałem wyszu¬ 
kać), Szymonkowo (Simmenau). Sinapius nie podał, zdaje się, pełnego 
wykazu, gdyż w 3/4 wieku później Fuchs (1. c., str. 167) wymienia je¬ 
szcze z miast Trzebnicę, a ze wsi Kaniowo (Cainowe), Gierołcice 
(Jeroltschütz), Pawłowo (Pawelau), Skałągi (Skalung) i Niemiecką Wierz¬ 
bicę, opuszcza zaś Brzezie, Grabowno i Hochkirch. Wreszcie na Wiel¬ 
kanoc r. 1855 wygłoszono polskie kazania obok niemieckich w Miła- 
czycach, Poniatowicach, Przeczowie, Krasowicach i Reesewitz, w Twardo¬ 
górze, Międzyborzu, we wszystkich zborach superintendentury klucz- 
borskiej, a więc jeśli idzie o obszar dawnego Księstwa Oleśnickiego, 
w połączonej wówczas parafii Wałczyn-Skalągi-Gierołcice, przy czym 
w ostatniej wsi wyłącznie po polsku, w połączonej parafii obu Wierzbic 
i w Szymonkowie (p. F. G. E. Anders: Historische Diöcesantabellen 
oder geschichtliche Darstellung der äußeren Verhältnisse der evang. Kir¬ 
che in Schlesien, Glogau 1855, str. 126-7, dalsze dane bibliograficzne zob. 
Listy Józefa Lompy do J. I. Kraszewskiego, wydał Kazimierz Dobrowol¬ 
ski, Katowice 1931, str. XI—XIV, uwaga).
		

/Magazyn_202_02_0027_0001.djvu

			II. UTWORY BOCKA Wobec niedokładnego podania tytu- 
Przekład agendy łu II wydania Agendy Oleśnickiej 
i stosunek u Estreichera, przytaczam go tutaj 
do oryginału dosłownie: AGENDA || to jest || 
PORZĄDEK H Kośćiołow Ewânje- 
lickich Księstwa || Oleśńickiego, y innych do niego nale: || 
żących Powiatów. || Naprżod || Nâ miłościwe rozkazanie 
Kśiążęćia JGo Mości || Karola z Mynsterberku Wtorego, || 
w Niemieckim języku spisana y Wielebnemu Duchowienst- 
]] wu Roku 1593. oddana; || Potym || Zä Miłościwym Zrżą- Co do samej Oleśnicy znajdzie się zapewne obfity materiał w ak¬ 
tach kościelnych, przechowywanych częścią w archiwum zamkowym, 
częścią w urzędzie paraf, w Oleśnicy. Dla przykładu przytaczam tu dane 
dotyczące stosunku polskich komunii do ogólnej ich liczby z lat 1719 do 
1836: w 1719 r. polskich komuniićij na 9104 ogółem, w 1720 r. 547 
na 8946, w 1724 r. J19 na 9544, w 1725 r. 480 na 9900, w 1726 r. 
531 na 9684, w 1728 r. 517 na 9606, w 1730 r. 413 na 8790, w 1731 r. 
383 na 8719, w 1735 r. 336 na 96oj, w 1736 r. 337 na 9056. W ciągu 
8 lat nastąpił spadek o 42%, świadczący o zmniejszaniu się stopniowym 
nie tylko może liczby parafian polskich, lecz także ich gorliwości religij¬ 
nej i o zaniedbaniu obowiązków przez duszpasterzy. Cyfry te w Piorum 
Brabaeum zanotował superintendent mistrz Paweł Bornagius, ur. 1674 
w Folkau na Górnych Węgrzech, od r. 1709 prepozyt, od 1719 kazno¬ 
dzieja nadworny i superintendent w Oleśnicy, zmarły 11 grudnia 1737. 
Po nim dat tych nie zapisywano. Sam Bornagius był życzliwie usposo¬ 
biony dla Polaków, co powtarza się przy pastorach pochodzenia nie¬ 
miecko-węgierskiego. Zaniedbanie polskich parafian szło później coraz 
dalej tak, że Jan Baltazar Scholz z Oleśnicy, mianowany w r. 1750 pol¬ 
skim kaznodzieją, wahał się początkowo objąć ten urząd dla swojej
		

/Magazyn_202_02_0028_0001.djvu

			II. Utwory Bocka XXVII dzeniem || JGo Książęcey Mości || SYLWIUSZA, || Książę- 
ćia nâ Wyrtenberku, y Teku, â w Śląsku || nä Oleśnicy 
etc. prżeyrżana, y do Druku || Roku 1664. podana. || A teraz 
II Kwoli Kościołom Polskim w pomięńionym Kśięstwie || 
nä Pospolite używanie Kśiężey, z Niemieckiego nâ || Pol¬ 
ski Język przetłumaczona. || wtóra Edicya. || Drukował 
w Brżegu || Gottfried Tramp, roku Pańskiego 1715. Tytuł len aż do słów: Roku 1664. podana, odpowia¬ 
da tytułowi oryginału niemieckiego, posługiwałem się zaś 
wydaniem z r. 1750 w Oleśnicy u Welchera, z którym 
przekład Bocka porównywałem6). Jeżeli idzie o stosunek wzajemny oryginału niemiec¬ 
kiego i polskiego przekładu Agendy, to wobec braku 
egzemplarza I wydania trudno rozstrzygnąć, czy wszyst¬ 
kie odstępstwa od oryginału pochodzą od Bocka. Napew- 
no dodatkiem II wydania jest wstawienie imienia cesarza 
Karola VI na str. 5 zamiast Leopolda I, który panował 
w czasie I wydania, jak również wzmianka na str. 7 o 
Domu Bierutowskim, t. j. o linii bernstadzkiej książąt wir- 
tenbersko-oleśnickich. Zmiany te są o tyle charaktery- nieznajomości języka polskiego („Blödigkeit in der polnischen Sprache“, 
p. Hähnel 1. c., str. too). Wreszcie z początkiem XIX w. nabożeństwa 
polskie w Oleśnicy zniknęły, a pamięć o nich zatarła się tak dalece 
w niższych warstwach, iż majster murarski, zajęty przy odnawianiu ko¬ 
ścioła św. Jerzego, przypuszczał, iż odbywały się one przed 400 laty. e)W Gesammtkatalog der preuß. Bibliotheken, 
B. II, s. 231 tytuł I wydania oryginału niemieckiego z r. 1664 podany 
jest w skróceniu, pełny będzie dopiero pod Karl II Herzog zu 
Münsterberg. Nim to nastąpi, podaję ten tytuł według egzemplarza, zachowane¬ 
go w Bibliotece miejskiej we Wrocławiu. Agenda oder Ordnung 
Derer Evangelischen Kirchen im Oelßnischen Fürstenthum und Zugehö¬ 
rigen Weichbildern, Auff gnädigen Befehl I. F. G. Hertzog Carls zu 
Münsterberg dieses Nahmens des Anderen, erstlich gestellt und zusam¬ 
menbracht, und der Ehrwürdigen Priesterschafft übergeben Ao 1593: 
Nummehro aber auff gnädige Verordnung I. F. G. Hertzog Sylvii zu 
Würtenberg und Teck, auch in Schlesien zur Oelssen, etc. revidiret 
und zum Druck befördert Ao 1664. Gedruckt in der Fürstl. Residenz 
Stadt Oelß bey Johann Seyfferten. 40 str. 88.
		

/Magazyn_202_02_0029_0001.djvu

			XXVIII Wstęp styczne, że w odnośnych miejscach wydania niemieckiego 
z r. 1750 nie ma imienia cesarza, natomiast zatrzymano 
imię Elżbiety Marii, wdowy po ks. Sylwiuszu, jako panu¬ 
jącej w Oleśnicy, wydawczyni Agendy z r. 1664, jakkol¬ 
wiek zmarła 17 marca 1686. Przypuszczać należy, że w II 
wydaniu polskiej Agendy większych zmian nie poczyniono 
i że prawdopodobnie Bock nie przełożył ani rozporządze¬ 
nia ks. Karola II z dnia 3 maja 1593, ani listu do ducho¬ 
wieństwa oleśnickiego, którym poprzedził Agendę dnia 
15 września 1592 właściwy jej twórca, ówczesny superin¬ 
tendent Melchior Eccard. Ów Eccard urodził się w r. 1555 
Eccard a Bock w Kamienicy (Chemnitz) w Miśnii, studia odbył w Pforta 1571—1576, 
uniwersyteckie w Lipsku 1578, w r. 1579 był rektorem 
szkoły w Lubaniu (Lauban), 1585 pastorem w Damaszynie 
(Domatschine), w następnym roku pomocnikiem Walen¬ 
tego Leo jako kaznodziei nadwornego w Oleśnicy, po któ¬ 
rym objął urząd w r. 1591, superintendentem został w r. 
1592, umarł w Oleśnicy 1616 r. Zostawił po sobie kazania 
i egzegezy (Fuchs, 1. c., str. 177, Hähnel, 1. c. str. 88). Eccard był umysłem ciasnym i niezdolnym do ogar¬ 
nięcia nawet bliskich sobie stosunków w całości. Chociaż na 
Śląsku spędził lat wiele, a w Oleśnicy 30, nie nauczył się 
po polsku. Zagorzały luteranin żył pojęciami pierwszych 
jeszcze lat reformacji i szedł niewolniczo za wyobraże¬ 
niami Lutra. Oto przykład jego umysłowości w modlitwie 
po kazaniu (Agenda z 1750, k. B. 3): „Bittet auch für das 
Haus-Regiment, Gott wolle steuren und wehren, dem 
Ehe-Kind- und Gesinde — Teufel, daß auch die Jugend 
zur Gottesfurcht möge auferzogen werden. Der getreue, 
barmherzige Gott sey gelobet und gepreiset, daß er uns 
noch biß anhero für des Bapsts, Türcken, Tartern und 
andrer barbarischen Völcker Mord und Grausamkeit, 
auch für schädlicher Feuers-Brunst und andern Jammer 
gnädiglich behütet hat; Er wolle uns ferner für Krieg, 
Theuerung, Pestilentz, Haupt-Krankheit, Aufruhr, Unge¬ 
witter, Feuer- und Wassers-Noth, und allem andern Jam¬ 
mer und Unfall Leibes und der Seelen gnädigst behüten
		

/Magazyn_202_02_0030_0001.djvu

			II. Utwory Bocka XXIX und bewahren, unser lieber Gott wolle uns auch geben und 
verleihen ein gnädiges, bequemes, fruchtbares und Gesun¬ 
des Gewitter." Oschłe wyliczanie Eccarda przetwarza się w parafra¬ 
zie Bocka w modlitwę obszerną, serdeczną i namaszczoną 
(str. 9—11), z której przytoczę tylko miejsca, najbardziej 
odbiegające od ducha oryginału: „Nawet rządź i sprawuj 
wszytkie Chrześcijańskie małżonki, gospodarze i gospo¬ 
dynie Duchem Świętym, aby chodzili przystojnie przed 
Tobą ku wszelkiemu Twemu upodobaniu, a dzieci i cze¬ 
ladź w karności i upominaniu Pańskiem wychowali, a one 
do wszelkiego dobrego pobudzali (w cnoty Ś. chrześcijań¬ 
skie, w bo jaźń Bożą zaprawowali) ; a błogosław wszytkie 
uczciwe kupieckie handle i gospodarstwa. Zdarz, aby 
w ziemi naszej chwała przebywać, miłosierdzie i prawda 
z sobą się potkać, sprawiedliwość i pokoj pocałować się 
mogły. Potłum wszelakie wojny i niepokoju chcące myśli, 
bunty i krwawe rady, aby pokojowi w naszej ojczyźnie nie 
przeszkadzały i onego nie rozerwały... A iż też my wszy¬ 
scy chleba miłego powszedniego z ręki Twojej brać musi¬ 
my, tedy raczże, Ojcze łaskawy, urodzajom ziemskim obfi¬ 
cie błogosławić, onych przysporzyć, dać żyzne lata; bło¬ 
gosław ziemi, niech nam urodzaje i dostatek żywności da¬ 
je, a spraw to, żebyśmy dary Twoje z dziękowaniem przyj¬ 
mowali i używali... Raczże nas od powietrza morowego, 
bydła moru, od drogości, od głodu, od wojny, od pożaru 
ognistego, od powodzi, szwanków i rozmaitych przygód 
złych i przypadków nam wszytkim na duszy i na ciele 
szkodliwych uchować i bronić. Krotko się modląc, prosimy 
Cię o to wszytko, Boże wieczny, o co chcesz abyśmy Cie¬ 
bie prosili, abyś to nam łaskawie dać raczył dla gorzkiej 
męki i śmierci Jezusa Chrystusa, Syna Twego miłego, któ¬ 
ry z Tobą i Duchem Ś. żywię i króluje w równej mocy 
i chwale, prawdziwy Bog i człowiek i pośrednik nasz 
błogosławiony na wieki wieków, Amen." Chociaż opuściłem inne rozszerzenia tekstu, jak np. 
modły o miłosierdzie nad biednymi i utrapionymi, łatwo 
można spostrzec, w co przekształcała się pod piórem Bocka 
sekciarska proza Eccarda. Znikły owe diabły do szczegól¬ 
nych poruczeń i zestawienie papieża na równi z Turkami
		

/Magazyn_202_02_0031_0001.djvu

			XXX Wstęp i Tatarami, zapanowała pełna poezji religijność. Gdyby 
Eccard mógł to przeobrażenie zrozumieć, to nie tylko za 
język powinienby w zaświatach ucałować ręce Bockowi. 
Odczuwał nasz archidiakon oleśnicki oschłość modlitw 
w Agendzie Eccarda i dlatego na str. 60—67 dodał 5 
obszernych modlitw na: Nowy Rok, Post, Wielka¬ 
noc, Wniebowstąpienie i Trójcę Św., których oryginalności 
czy zapożyczenia stwierdzić nie zdołałem, oraz niewątpli¬ 
wie własną modlitwę w „przydatku, aby miej¬ 
sce próżne nie zostało". Te 6 modlitw znajdzie czytelnik 
w obecnym wydaniu7). Nie zawsze Bock rozszerza w ten sposób tekst nie¬ 
miecki, przeważnie tłumaczy wiernie, lecz nie dosłownie 
tak, że polszczyzna płynie w Agendzie Oleśnickiej nie¬ 
wymuszenie i nigdzie nie znać, że to jest przekład z obce¬ 
go języka. Cel swej pracy zaznaczył w wierszu: Do Czy¬ 
telnika, zachwalając styl prosty (niski, jak go sam nazywa) 
i głos gołębi, którego mu natura nie poskąpiła. Dał prote¬ 
stantom polskim rzecz spolszczoną i językowo i duchowo. Przekład Bocka służył polskim pro- Przeróbka testantom nie tylko w Księstwie Ole- Auersbacha śnickim, lecz także gdzie indziej na Śląsku, a zwłaszcza w kluczborsko- 
byczyńskiej połaci przez czas długi. Gdy zaś egzemplarze 
stawały się rzadsze, podjął nowe wydanie w r. 1819 
Chrystian Boguchwał Auersbach i wydrukował je w Ole¬ 
śnicy u Jana Karola Samuela Ludwiga (w książce Lu¬ 
dwika) pod tytułem na ogół tym samym jak poprzednie wy¬ 
dania. Ów Auersbach urodził się dnia 7 listopada 1779 r, 
w Bierutowie jako syn tamtejszego kantora i nauczyciela 
Ernesta Chrystiana. Gimnazjum ukończył w Oleśnicy, 
uniwersytet zaś w Halli, po czym został nauczycielem do¬ 
mowym u V. Spiegela w Świniarach (Blumenau, przedtem 
Groß-Schweinern) w pow. namysłowskim. Objął te obo- 7) Koelłing (1. c., str. 149, uw.) przeoczył 5 modlitw na str. 
60—67 Agendy i Bockowi przypisuje tylko przedmowę Do Czytelnika, 
i Przydatek. ■ U
		

/Magazyn_202_02_0032_0001.djvu

			IL Utwory Bocka XXXI wiązki po Jerzym Karolu Prussem, popularnym następnie 
pastorze w Wałczynie, ojcu dwóch znanych w piśmiennic¬ 
twie polsko-śląskim około r. 1850 braci Prusse'ôw: Juliu¬ 
sza Karola, pastora w Wałczynie i Aleksandra Fryderyka, 
pastora w Lublińcu. Auersbach trudnił się jeszcze nauczy¬ 
cielstwem w Czesławiu (Zessel) w Oleśnickim i w Wierz¬ 
bicy w Walczyńskim, aż po śmierci Jana Krzysztofa Ko¬ 
śnego został pastorem w Wierzbicy dnia 22 sierpnia 1806. 
W r. 1835 po podziale superintendentury górnośląskiej na 
2, mianowano go superintendentem kluczborskim. Urząd 
ten sprawował do r. 1849, w którym go z powodu wieku 
złożył. Umarł dnia 8 lutego 1852 r. Był to przykładny, 
choć niezbyt uzdolniony pastor, łubiany przez kolegów za 
swoją dobroć. Po polsku nauczył się dopiero jako młodzie¬ 
niec, ale do polskich protestantów tak się przywiązał, że 
w domu swoim miał zawsze pełno kandydatów na pasto¬ 
rów, których uczył języka polskiego i wprawiał w duszpa¬ 
sterstwo w parafiach polskich. Przerobił on Agendę Bocka, 
dodając wiele modlitw i formuł obrzędowych, które z bie¬ 
giem lat upowszechniły się w zborach śląskich, pododawał 
wiersze (na str. 48, 49, 57, 59, 81, 92, 94, 96, 103, 105), 
nadto napisał katechizm polski. Przytoczyłem już sąd 
Bandtkiego o tej przeróbce Agendy, najlepiej wszakże 
charakteryzuje Auersbacha jako autora i rymopisa wiersz, 
który dał zamiast końcowej modlitwy Bocka, naśladując 
tytuł jego przydatku, nazwisko zaś swoje uwiecznił w nim 
przez tłusty druk odpowiednich liter: Ażeby próżne mieysce nie zostało to tU, Ekonomiia rozkazuie kreSJ 
bierz go odemnie a przy nastąpiącyCh — 
omyłkach się w tey książce znayduiących — 
pamiętay, że prócz pszczoły żyie gies, 
którego znosić trzeba, choć nie daie miodu. Surowiej jeszcze od Bandtkiego ocenił twórczość pisarską 
Auersbacha Koelling (1. c., str. 161): „Oba dzieła dawno 
są zapomniane i nie należy tego żałować, bo w obu Auers¬ 
bach za bardzo sobie ufał. Był za mało teologiem, żeby na¬ 
pisać katechizm, za mało Polakiem, żeby napisać go po 
polsku. Był za mało znawcą liturgii, aby zabrać się do
		

/Magazyn_202_02_0033_0001.djvu

			XXXII Wstęp tak namaszczonej, wspaniałej księgi kościelnej, jak daw¬ 
na Agenda Oleśnicka.” Natomiast dzieło Bocka ocenia Koel- 
Sądy o przekła- ling (tamże, str. 150) następująco: dzie Bocka „Nad życiorysem tego znakomitego męża, który polskim gminom uprzy¬ 
stępnił wspaniałą Agendę Oleśnicką Melchiora Eccarda 
i zlał na nie strumienie łaski, płynące z tej namaszczonej 
księgi kościelnej, powinien każdy szczery pastor polski 
uronić gorącą łzę wdzięczności; każdy świadomy tego, że 
polskie zbory swoje życie duchowne prócz Pisma św. i ka¬ 
techizmu Lutra zawdzięczają swojej postyli, agendzie 
i kancjonałowi, przyzna bezwzględnie, że Samuel Dąm- 
browski, Jerzy Bock i Jan Chrystian Bockshammer byli 
trzema najważniejszymi narzędziami Boga w polskich 
zborach. O tych trzech mężach nie mogą nasze zbory za¬ 
pomnieć, chyba że o sobie zapomną. Komorzno 
może być dumne, że było kolebką tego wybitnego czło¬ 
wieka." W uwadze zaś dodaje: „Polszczyzna jest znako¬ 
mita i każdy znawca chętnie przyzna, że Bock był czemś 
więcej niż tylko tłumaczem, że z genialnem mistrzowstwem 
przetworzył po polsku niemiecką agendę samodzielnie tak 
co do formy jak treści. Have pia anima, sancta sit memo¬ 
ria." Ubocznie niejako dodać trzeba słowa uznania, które 
Koelling poświęca w przedmowie (tamże, str. VI—VII) 
polskim pastorom w Kluczborszczyźnie za ich pełną samo¬ 
zaparcia się działalność, i wzruszającą jego opowieść 
o własnym ojcu Janie Karolu Henryku Koellingu rodem 
z Wrocławia (ur. 1800, zm. 1865), pastorze roszkowskim, 
który przez ogromną wytrwałość doszedł do świetnej 
znajomości języka polskiego i tak się w nim rozmiłował, 
iż na łożu śmierci powtarzał po polsku słowa pociechy z Pi¬ 
sma św. i zgasł ze słowami: Panie, puść teraz swego sługę 
w pokoju! (tamże, str. 99—100). Do wytworzenia się tego 
typu pastorów przyczyniła się niemało Agenda Oleśnicka 
w przekładzie Bocka. U polskich autorów piszących o przekładzie Bocka 
nie widzimy tyle uznania. Bandtkie (1. c., str. 151—155) 
ceni Bocka raczej dla przeciwstawienia Auersbachowi, o
		

/Magazyn_202_02_0034_0001.djvu

			II. Utwory Bocka XXXIII przedmowie zaś wierszowanej (Do Czytelnika) mówi tyl¬ 
ko, że jest zabawna, przez co zapewne rozumiał, że jest 
ciekawa dla badacza XIX w. J. K. Sembrzycki (Krótki 
przegląd i t. d., str. 27—29) nie zna nazwiska tłumacza 
Agendy, poprzestając na inicjałach G. B. A. O., z całej 
zaś książki zwróciła jego uwagę głównie modlitwa w Przy¬ 
datku dla swojej „piękności i serdeczności". Paweł Mu- 
sioł (1. c., str. 5) zalicza Agendę do książek popularnych i 
na Śląsku swego czasu bardzo użytecznych, za zaletę jej 
zaś poczytuje „obok jasności przedstawienia prosty i na¬ 
turalny język, miły i piękny styl”. Wiersz wstępny jest dla 
Musioła „jakby miniaturową poetyką dla księży, zachwa¬ 
lającą prostotę języka i stylu w kościele.” Sprawa ta 
przedstawia się jasno w świetle przytoczonego przepisu 
Konstytucji kościelnej z r. 1664, powtórzonego 
tu w formie wierszowanej. Przekonany jestem, że każdy, kto uważnie przeczy¬ 
ta w niniejszym wydaniu wyjątki z Agendy, przyzna słu¬ 
szność Koellingowi, nadto zaś uzupełni jego uwagi dodat¬ 
kiem, że jako prozaik polski Bock ma prawo do poczesnego 
miejsca nie tylko w piśmiennictwie śląskim, lecz także 
ogólnopolskim XVII w. i że dotychczasowe przeoczenie 
go w dziejach literatury polskiej nagrodzi mu potomność. Nie tak przekonywająca jest dzia- 
Nauk.a Domowa łalność poetycka Bocka, znana nam 
i jej gatunek tylko z wierszowanej przedmowy do 
literacki Agendy i z Nauki Domowej. Nie da się jednak zaprzeczyć, że jako wier¬ 
szopis i rymotwórca zająć może wcale dobre miejsce 
wśród naszych poetów XVII w. Należy mu się ono przede 
wszystkim za pewną, niezbyt zresztą wielką, oryginalność 
Nauki Domowej. Nie jest ona epitalamium w ścisłym tego 
słowa znaczeniu, zbliża się raczej do t. zw. acclamationes 
nuptiales, uprawianych na Śląsku w w. XVII, ale przede 
wszystkim jest utworem okolicznościowym o charak¬ 
terze świadomie dydaktycznym, a częściowo satyrycznym. 
Złożyły się na to nie tyle wzory, ile okoliczności dwojakie¬ 
go rodzaju. Bock z jednej strony nie mógł zapomnieć o 
swojej duchownej godności, z drugiej zaś nie chciał poe-
		

/Magazyn_202_02_0035_0001.djvu

			XXXIV Wstęp matu, przeznaczonego na uroczystość weselną, utrzymy¬ 
wać w całości w tonie poważnym, a wreszcie i z doświad¬ 
czeń własnych i z lektury uzbierało mu się sporo spo¬ 
strzeżeń, które narzucały się do zużytkowania. Skutkiem tego wyróżniają się trzy 
Części składowe części składowe tego utworu, Pierw- 
Nauki Domowej szą są pouczenia o ważności i świę¬ 
tości małżeństwa. Zapewne mło¬ 
dożeńcy, t. j, Adam Hilbrig i Maria Szara słyszeli je w for¬ 
mie prozaicznej w zborze, ale Bock uważał za stosowne 
przypomnieć je raz jeszcze wierszem. Źródłem tej części 
jest rozdział IV Agendy Oleśnickiej: Jako nowożenie 
w stan małżeński wstępujące wiązać i onym błogosła¬ 
wić (str, 30—40). Rozdział ten przełożył Bock bardzo 
ściśle z niemieckiego oryginału. Dla porównania z Nauką 
Domową podaję tu wyjątki z niego, a mianowicie zagaje¬ 
nie obrzędu przez pastora i t. z w. instructio, t. j. naukę. „Umiłowani w Panu, wiecie dobrze, że stan ś. mał¬ 
żeński od samego Boga ustanowiony, przykazany i od po¬ 
czątku świata rożnym sposobem potwierdzony i ozdobiony 
jest, przez który się rodzaj ludzki zachowywa i rozmna¬ 
ża, zła żądza, nierząd i spługawienie ciała uchrania, 
w którym też ludzie ku chwale Bożej wychowywani bywa¬ 
ją; jednakże słowo Boże i każdodzienne doświadczenie 
niepochybnie uczy, iż on główny nieprzyjaciel pokolenia 
ludzkiego i wszego porządku Boskiego, szatan o to gwał¬ 
tem usiłować i na to sadzić się będzie, aby temu szlachet¬ 
nemu stanowi przeszkadzać i on sromotnie obelżyć mógł. 
Dlatego potrzeba, aby każdy w prawdziwej bogobojności, 
w wierze i uprzyjmej modlitwie i w światobliwem, bogo- 
myślnem przedsięwzięciu weń wstępował, aby takowy 
stan, który tylko przez doczesną śmierć rozwod wziąć 
może, dobrze się nadał, a małżonkowie w uprzyjmej mi¬ 
łości, w dobrej zgodzie i jedności wzajemnie żyjąc, Bogu 
i bliźniemu służyć mogli.” (Agenda, str. 30—31.) „Gdyżeście już oboje w imię Boże, w stan ś. małżeń¬ 
ski wstąpili, posłuchajcież naprzód słowa Bożego, jako 
ten stan małżeński od Boga postanowiony jest.
		

/Magazyn_202_02_0036_0001.djvu

			II. Utwory Bocka XXXV W pierwszych księgach Mojżeszowych w 2 rozdziale 
tak napisano: Rzekł Pan Bog: niedobrze być człowiekowi 
samemu, uczynię mu pomoc, ktoraby była przy nim. Tedy 
przepuścił Pan Bog twardy sen na Adama i zasnął: 
I wziął jedno żebro jego i napełnił ciałem miasto niego 
i zbudował Pan Bog z żebra onego, które wyjął z Adama, 
niewiastę i przywiódł ją do Adama i rzekł Adam: Toć 
teraz jest kość z kości moich i ciało z ciała mego. Dlategoż 
będzie nazwana mężatką (oryg. niem. Männin), bo ona 
z męża wzięta jest. Przetoż opuści człowiek ojca swego 
i matkę swoją, a przyłączy się do żony swojej i będą 
jednem ciałem. Powtore, posłuchajcie, jakim sposobem jedno drugie¬ 
mu obowiązani być macie, o tem Mattheusz uczy w 19: 
Rzekł Pan Jezus do faryzeuszów: Co Bog złączył, czło¬ 
wiek niech nie rozłącza. Ktobykolwiek opuścił żonę swoją 
oprocz dla wszeteczeństwa, a innąby pojął, cudzołoży, a 
ktoby opuszczoną pojął, cudzołoży. Potrzecie, posłuchajcie też przykazania Bożego o 
wzajemnej powinności. O tem tak mówi Aposztoł (!) Pa¬ 
weł do Efezów w 5-tym: Mężowie, miłujcie żony wasze, 
jako Chrystus umiłował Kościoł i wydał siebie samego 
żań (!), aby go poświęcił, oczyściwszy omyciem wody przez 
zmaży (!) albo zmarżku, albo czego takiego: ale iżby był 
święty bez nagany. Tak powinni mężowie miłować żony 
swoje, jako swoje własne ciała. Kto miłuje żonę swoją, 
samego siebie miłuje; albowiem nigdy żaden ciała swego 
nie miał w nienawiści, ale je żywi i ogrzewa, jak Pan 
Kościoł. Lecz żony mają być poddane mężom swoim jako 
panu: Abowiem mąż jest głową żony, jako i Chrystus jest 
głową Kościoła: Jako tedy Kościoł poddany jest Chry¬ 
stusowi, tak też żony mężom swoim we wszytkiem. Poczwarte, posłuchajcie także, co Pan Bog za pospo¬ 
lity krzyż, na stan małżeński włożył. Tak Bog rzekł do 
niewiasty: Obficie rozmnożę boleści i poczęcia twoje: 
W boleści rodzić będziesz dzieci, a wola twa poddana bę¬ 
dzie mężowi twemu, a on nad tobą panować będzie. 
A do męża rzekł Bog: Iżeś usłuchał głosu żony twojej, a 
jadłeś z drzewa tego, o ktoremem-ci przykazał, mówiąc: 
nie będziesz jadł z niego, przeklęta ziemia będzie dla
		

/Magazyn_202_02_0037_0001.djvu

			XXXVI Wstęp ciebie, w pracy z niej pożywać będziesz po wszytkie dni 
żywota twego, a ona ciernie i oset rodzić będzie tobie i bę¬ 
dziesz pożywał ziela polnego. W potcie (!) oblicza bę¬ 
dziesz pożywał chleba, aż się nawrócisz do ziemie, gdyżeś 
z ziemie wzięty, boś proch i w proch się obrócisz. Popiąte, tem się dalej cieszyć macie, iż ten wasz 
stan małżeński przyjemny i błogosławiony jest przed Bo¬ 
giem: Bo tak jest napisano: Stworzył Bog człowieka na 
wyobrażenie swoje: na wyobrażenie Boże stworzył go: 
mężczyznę i niewiastę stworzył je i błogosławił im Bog 
i rzekł do nich: rozradzajcie się i rozmnażajcie się i na¬ 
pełniajcie ziemię i czyńcie ją sobie poddaną i panujcie 
nad rybami morskiemi i nad ptastwem niebieskiem i nad 
wszelkiem zwierzem, który się rucha na ziemi. I widział 
Bog wszytko, co uczynił, a to było barzot dobre. Przeto 
mówi Salomon: Kto znalazł żonę, znalazł rzecz dobrą i do¬ 
stąpił łaski od Pana.” (Agenda, str. 32—35.) Na tej kanwie nauk Agendy osnuł Bock wiersze 
29—80, 107—170, 235—258, 367—399 i 423—432 swojej 
Nauki Domowej, nie trzymając się w nich niewolniczo 
tekstu Agendy, lecz rozszerzając pewne szczegóły, dodaje 
do nich spostrzeżenia z życia. Nie oschła bowiem tylko 
wiedza teologiczna przewodniczy autorowi w jego poglą¬ 
dach, podawanych tak nowożeńcom jak zebranym gościom 
weselnym poufnie poniekąd do wiadomości. W zborze ni- 
gdyby zapewne nie powiedział tych słów, przed którymi 
nie zawahał się w poemacie: Rzymski Kościoł małżeństwo między świątość kładzie, Walne to imię jego; któż nie był w tej radzie? Drugim źródłem literackich natchnień Bocka jest 
literatura polska, a zwłaszcza te dzieła, które potrącają o 
zagadnienie małżeństwa i cnoty. Łatwo rozpozna każdy 
podźwięki lutni Kochanowskiego w pochwałach cnoty, 
mniej pewne są ślady wpływu Dziewosłęba, a 
w szczególności w. 1—6 i 15—16 na w. 84—96 Nauki Do¬ 
mowej, która do niego zbliża się gatunkowo. Jeszcze mniej 
pewności mamy co do jej zależności, bynajmniej nie wy¬ 
kluczonej, od Bartosza Paprockiego: Nauki Rozmai¬ 
tych Filozofow obierania żony i Dziesię¬ 
ciorga przykazań mężowego lub od Abraha-
		

/Magazyn_202_02_0038_0001.djvu

			II. Utwory Bocka XXXVII ma Prowany: Złotego jarzma małżeńskiego, 
które są przeważnie ekscerptami z autorów klasycznych 
i nowożytnych. Stwierdziwszy nawet w tym wypadku 
pewne podobieństwa, nie można mieć pewności, czy one 
wynikły wprost ze wspólności źródeł, czy też przez po¬ 
średnictwo. Jeżeli więc Bock mówi w w. 393—4 o mężu 
lwie i żonie niedźwiedzicy, szarpiącej aż do żywego, to nie 
jest niemożliwy wpływ Paprockiego nauki z Pisma Bożego 
okazującej, skąd się białogłowy rodzą (Nauka Rozmaitych 
Filozofów, str. 19—24), w której różnym usposobieniom 
kobiet przypisuje się pochodzenie od zwierząt, ale nie ma 
też i dowodu. Podobnie mógł Bock w w. 259—271 wzgl. 
400—404 złagodzić następujące wiersze Paprockiego: Jak to stworzenie co je niewiastami zową, Lubo są ogonami, ony chcąc być głową. Ale przeciw zlej zenie nie najdziesz lekarza, Chociażby i z apteką zjadłeś aptekarza. Nad lekarstwy lekarstwa niemasz, wierzaj każdy, Tylko dąbczak porzomny, tym obkładaj zawdy. (Nauki Rozm. Filoz., str. 24—25.) Mógł wszakże Bock wpaść na podobne myśli nie¬ 
zależnie od Paprockiego. Jeżeli więc przypuszcza się zna¬ 
jomość Paprockiego i Prowany u Bocka, to da się ją oprzeć 
tylko na przytłumionym więcej, lecz niewątpliwym nastro¬ 
ju satyrycznym przeciw niewiastom. Natomiast trudno zna¬ 
leźć jakiekolwiek punkty styczne między polskimi pane- 
girykami weselnymi czyli epitałamiami w ścisłym tego 
słowa znaczeniu, a poemacikiem Bocka. Nie ma również 
echa okolicznościowych wierszy, skierowanych przed 5 
laty do niego w Jehovae Gamothetae. Satyrycznej żyłce daje wierszopis upust w obrazkach, 
dotyczących nie tyle żon, ile służby domowej. Nie całkiem 
jest tu oryginalny, bo te narzekania na służbę przeszły od 
dawna w szablon literacki, ale pewien powiew świeżości, 
spostrzeżenia może z własnej gospodarki widać w w. 
314—350; pokrewny tonem jest obrazek „modnej córki" 
w w. 207—222. Innego rodzaju, bo idealizujące i mniej 
szczegółowe, obrazki dotyczą dobrych i pobożnych dzia¬ 
tek (w. 107—114) i pracowitego gospodarza (w. 159—170). 
Niespodzianką jest wzmianka, zaczerpnięta z literatury
		

/Magazyn_202_02_0039_0001.djvu

			XXXVIII Wstęp popularnej, o pobożnym Frydolinie (w. 123—6), którego 
imienia nie podaje. Bock nie szafuje zbytnio uczonością, 
Odrębność zaczerpniętą z Pisma św., lub z sta- 
Nauki Domowej rożytności klasycznej. Adam, Noe, 
Jakub i Mojżesz z jednej, Pluton, 
Jędze (Furie), Cerber trójszyi, Wulkan, Erymant, Alek¬ 
sander W. i węzeł gordyjski, Labirynt, konie Periandra, 
skała Marpejska i nieco personifikacyj (Miłość, Cnota, 
Zgoda) z drugiej strony — oto cały zasób, dobitnie odróż¬ 
niający Bocka w ogóle od naszych wierszopisów XVII w., 
a w szczególności od panegirystów. Dał on w swym poe¬ 
maciku rzecz trzeźwą, posiadającą rysy realistyczne, ubra¬ 
ną zaś w język giętki, bogaty i w miarę dosadny. Jest ten 
Ślązak, pominięty przez K. Badeckiego w Literaturze mie¬ 
szczańskiej, poważnym i nie byle jakim przedstawicielem 
właśnie mieszczańskim w naszym piśmiennictwie. Gatunek 
poematu weselnego przez niego użyty ożył po dwóch wie¬ 
kach na Śląsku w postaci jeszcze realistyczniejszej, w K a- 
zaniu Stołowym Norberta Bonczyka, napisanym co 
prawda nie na pierwsze, lecz na złote wesele bliskich zna¬ 
jomych. Innego rodzaju przetrwalnikiem gatunku, ponie¬ 
kąd szczątkowym, są wierszowane lub prozaiczne przemo¬ 
wy starostów weselnych lub krasomówców wiejskich, któ¬ 
rych okazy można zobaczyć np. w Staroście wesel¬ 
nym i t, d., zebranym przez Józefa Gallusa, wyd, V, By¬ 
tom 1907, str. 95—101, ewent. także 107—118. Wyłoniła się przed nami sylwetka 
Charakterystyka zapomnianego pisarza i działacza 
Bocka religijnego na Śląsku w w. XVII, może nie zupełnie wyrazista z winy 
niedostatecznego materiału, na tyle wszakże ciekawa, że 
odtąd trudno ją będzie pomijać milczeniem. Jako czło 
wiek wzniósł się dość wysoko i szybko w hierarchii małe¬ 
go światka oleśnickiego, lecz później doznał wielu niepo¬ 
wodzeń. Starałem się wyświetlić przypuszczalne ich przy¬ 
czyny. Jedna z nich tkwiła w jego stosunku do urzędowego 
protestantyzmu. Nie był Bock zagorzałym luteraninem, 
dowodów na to nie trzeba zbyt wielu: owe charaktery-
		

/Magazyn_202_02_0040_0001.djvu

			II. Utwory Bocka XXXIX styczne opuszczenia w przekładzie Agendy, o których mó¬ 
wiłem, owa pochwała stanowiska Kościoła katolickiego 
w sprawie nierozerwalności małżeństwa w Nauce Do¬ 
mowej dostatecznie o tym świadczą. Włączona do Agen¬ 
dy modlitwy, a zwłaszcza Przydatek i przeróbka w rozdz. 
I oschłych wezwań Eccarda na uczuciowe wylewy duszy 
kazałyby łączyć go z protestanckimi mistykami śląskimi, 
t. zw. entuzjastami, a zwłaszcza z żyjącym pod Oleśnicą 
mistrzem początkowym Jana Schefflera Abrahamem v. 
Frankenberg (ur. 1593, zm. 1652 w Ludwigsdorf), który 0 swym wyznaniu religijnym powiedział do ks. Sylwiusza 
Nemroda: ego sum religionum COR, id est catholicae, or- 
thodoxae, reformatae (por.: Ellinger: Angelus Silesius, 
str. 50—74) ; możnaby też mimo milczenia źródeł dopatry¬ 
wać się bliższych stosunków Bocka z Schefflerem w czasie 
trzyletniego równoczesnego pobytu obu na dworze oleśnic¬ 
kim. Od luteranizmu jednak Bock nie odstąpił, uważał 
nawet za stosowne podkreślić swoją zasadniczą prawo- 
wierność w dodanej przez siebie do Agendy Modlitwie 
Postnej: ,,0 Panie Jezu, my wielcy grzesznicy wierzymy 1 wyznawamy, iż krew i śmierć Twoja jest zupełną ofiarą 
i dostateczną zapłatą za nasze i wszystkiego świata przy¬ 
rodzone i skutkiem popełnione grzechy", lub w modlitwie 
Do Trojce Świętej szczególnie w wierszu 8—12, oraz mniej 
dobitnie w Przydatku: „Bo coż za pożytek krwie Twojej, 
jeśli nie ujdę wiekuistej kaźni Twojej! Ej, nie umarli Ciebie 
chwalić mają, Panie Jezu, ani ci wszyscy, którzy do piekła 
zstępują." Wolno wszakże przypuszczać, że na stanowi¬ 
sko Bocka w sprawach religijnych wpływała miłość jego 
do polskich owieczek, od których przejął ich uczuciowość. 
Był entuzjastą w miarę, na tyle jednak, że budził pewną 
nieufność wśród niemieckich pastorów. Uważałbym za jej 
wyraz dopisek w Księdze zmarłych w Oleśnicy z r. 1690 nr 
146: treugewesener Archi-Diaconus und Polnischer Pre¬ 
diger bey der Probstkirche8), gdyby nie był zdawkową 
formułą, lecz westchnieniem ulgi, że Bock nie poszedł 
śladami Schefflera. Nie poszedł zaś ani tą drogą, ani nie 8) Wypis z tej księgi otrzymałem dzięki pośrednictwu pastora 
Wenzlaffa z Pszczyny, widziałem zaś oryginał osobiście w sierpniu 1936 r.
		

/Magazyn_202_02_0041_0001.djvu

			XL Wstęp szukał łatwego wywyższenia się przez pójście na posadę 
pastora niemieckiego, zapewne z miłości do polskich para¬ 
fian. Musiał zaś mieć niepospolite zalety osobiste, skoro 
z pogrzebem jego zwlekano cały tydzień, widocznie, dla 
ułatwienia udziału polskim protestantom z całego księstwa, 
sprawiono go za darmo, jak to zaznaczono w księdze, 
i wystawiono mu ów wzruszający nagrobek, przechowany 
dzięki Sinapiusowi. O polskości Bocka poza niewątpliwym jego władz¬ 
twem językowym nie da się wiele powiedzieć. Wzmianka 
w przedmowie do Agendy o juryście lubelskim świadczy 
o znajomości stosunków polskich, opanowanie i majesta¬ 
tyczna prostota języka o wczytywaniu się w polszczyznę 
najlepszych autorów i o wrodzonym dobrym smaku ślą¬ 
skiego pisarza. Na języku jego znać w poezji wpływ Ko¬ 
chanowskiego przede wszystkim, na prozie Leopolity, Biblii 
Gdańskiej, Seklucjana, ale także i katolików, a zwłaszcza 
Wujka i Skargi. Z polskich zapewne autorów pochodzi 
podkreślenie miłości szczupłej, przybranej ojczyzny ole¬ 
śnickiej. Jeżeli nie znajdujemy żadnej wzmianki serdecz¬ 
niejszej o Polsce, to, gdyby nawet na to pozwalała treść 
jego pism, trudno byłoby jej wymagać od syna Siedmio- 
grodzianina. Wystarcza, że siła polskości była na Śląsku 
XVII w. tak wielka, iż go duchowo podbiła. Czystość i powaga języka polskiego zarówno w pro¬ 
zie jak w wierszu Bocka, nieomylna niemal pewność w się¬ 
ganiu po trafne słowo tak do archaicznych jak narzeczo- 
wych zasobów, umiarkowane nowatorstwo w tworzeniu 
nowych wyrazów i nadawaniu dawnym nowego znaczenia, 
utrzymanie się na poziomie szlachetnej prostoty, niepo- 
padającej nigdy w prostactwo, uczuciowość hamowana 
przez oschłość luterańską, a przecież ożywiająca każdą 
niemal stronę pism Bocka — oto główne jego zalety jako 
pisarza. Wyżej wzbił się w prozie niż w wierszu, ale sąd 
ten oparty jest na 2 tylko dziełach, z których prozaiczne, 
chociaż było przekładem, więcej nasuwało możności roz¬ 
winięcia zalet niż doraźny, okolicznościowy poemacik. 
Właściwości języka Bockowego omawiam w Objaśnieniach, 
do których jak również do Słowniczka zechcą zajrzeć 
ciekawi. Zaciekawić zaś może swoim wahaniem się mię-
		

/Magazyn_202_02_0042_0001.djvu

			II. Utwory Bocka XLI dzy archaicznością, a nowożytnością i częstymi oboczno¬ 
ściami form dawnych i nowszych, z których wymienić wy¬ 
starczy : wszytek || wszystkie i t. p., większą || nawiętszej, 
mocy II dusze, prace i t. d. Wydanie niniejsze wyboru pism 
Zasady wydania Bocka (przypuszczalnie wszystkich oryginalnych) przestrzega pod 
względem pisowni zasad wydawniczych, przyjętych dla 
pisarzy dawniejszych z jednym wyjątkiem: nie wprowa¬ 
dzono ó, zostawiając wszędzie o, aby nie popaść w łatwą 
przy wydawaniu pisarzy śląskich omyłkę w wartościowa¬ 
niu wymowy tego dźwięku. Pisownia pierwodruków nie 
różni się od pisowni druków polskich w. XVII i początków 
XVIII w., dzieli z nimi skłonność do nadmiaru znaków 
diakrytycznych, posługuje się obficiej od nich wielkimi 
literami i użyciem j. Umyślnie w Odmianach tekstu podaję 
spory zasób drobnostek, aby uzmysłowić, jak na Śląsku 
w latach 1670—1715 drukowano polskie książki. Potwier¬ 
dzą one wypowiedziany już sąd o sile polskości; brak tu 
błędów drukarskich, wynikających z nieznajomości języ¬ 
ka polskiego, której moglibyśmy spodziewać się u druka¬ 
rza Niemca. Składał więc te książki ktoś, znający dobrze 
polszczyznę, a składał porządniej nawet niż gdziekolwiek 
w mniejszych miastach polskich. Interpunkcji oryginału 
przeważnie nie zmieniałem, tylko ją tu i ówdzie uzu¬ 
pełniłem.
		

/Magazyn_202_02_0044_0001.djvu

			Ipttfa TO pattilatf« ©«feto Wcjcftwgo â	
			

/Magazyn_202_02_0046_0001.djvu

			[str. 2] [str. j] PRZEDMOWA Nie płoną duma zachęcić kazała Myśli do rymów: by sławy doznała 
Od owych, co się na tym rozumieją, W głos chwalić, abo przyganić umieją. 5 Każe weselny me pierwsze małżeństwo 
Rym pisać, każe jego posłuszeństwo 
Światu osławić, ktoremu-m ja wiele 
Powinien, póki dusza w moim ciele. Wasza, moj szwagrze, siostra, moja żona, 10 Już czas niemały do grobu włożona, Wam mówić każe, każe z uprzyjmości 
Wizerunk podać winnej powinności. Więc z ręku moich Naukę Domową Bierzcie, k'niej waszę skłoniwszy myśl zdrową: 
15 Kto dobrze waży słowo przyjaciela 
U tego w piątek wesoła niedziela. Niech się, kto chce, szkodliwą orężą zawodzi. Na stan święty małżeński, niech wojska nań zwodzi, 
Niech z Plutonem zaciąga popędliwe Jędze 
20 I żelazne gotuje wozy ku tej sprzędze: Darmo grotem nań godzi brzydkiego Tyfona, Żadna mu stąd ni zowąd nieprzystępna strona: 
Lubo w bok, lubo pozad uderzy, haczyste 
Strzały kruszy, nad gory twardsza opoczyste
		

/Magazyn_202_02_0047_0001.djvu

			4 Nauka Domowa 25 Jego zbroja: jeśliby przyszło w czoło zmierzyć 
Żadna strzała nie może bez szwanku uderzyć 
W przyłbicę ustaloną, jeśli szczypie słowy, Darmo brytan na księżyc szczeka śrebrnogłowy. Widzi się, niepotężny sam w sobie, mocnego 30 Ma zastępcę przy sobie, co sporządził jego 
Za stan święty, gdy jeszcze w paradyżu nowy 
W dostojności za sługę chodził i gotowy 
Świątobliwość zachować w nieśmiertelnej radzie, By szatan nie był grzechu spłodził ku zawadzie. 35 Lecz teraz po upadku lekarskie posługi Odprawuje, by w cięższe nie przychodził długi 
Człowiek w żądzach ciekawy, obraz śmiertelności 
W sobie nosząc, porywczy służyć obrzydłości. Więc co Bóg zrządzić raczył, któryż na to włoży 40 Potwarz jaką, albo kto myśli swych nie złoży, 
Wszytek rozum i siły na to nakładając, Serca swego i dusze o to sie pytając, Czy one zezwalają? Dusza z sercem tuszy, Że ta powieść mimo ich nie poleci uszy: 45 Owszem się żadnym mierem z owymi nie zgodzą, Co z afektem wrodzonym w nieprzyjaźń zachodzą, 
Boj z nim wiodąc, jakby kto kamieniem się zrodził, 
A nie w krewkości wszytek niby w morzu brodził. Skąd tedy, nierozumie, gardzisz sprawą Bożą? 50 Bierzesz pochop z myśli twych, co-ć do ucha włożą, 
One w rzeczy całując, zakładasz naturze 
Twardą uzdę, chcąc śmierzyć niehamowne burze 
Lecem długim, a twoje wszędzie chodzą nogi, Gdzie niecnota błotem swym ukalała progi. 55 Chlubisz się z złości twojej, kędy czystość leje 
Łzy gorące, panieńska dostojność niszczeje.
		

/Magazyn_202_02_0048_0001.djvu

			Przedmowa 5 60 65 70 75 [str. 5] 80 85 Ano sobie stateczniej postąpić potrzeba, By ta złość nie dosiągła wysokiego nieba, A gromow nie wzruszyła, które do serdecznych 
Przepaści przenikają: biada, kto wszetecznych 
Jął się spraw, kto czystości nie ma za skarb drogi, 
Gdy go karzą, za halerz nie ma w sercu trwogi: 
Chociaż Mojżesz piorunem grozi, to nie boli, 
Kamienne serce nosi, potrzeba do woli 
Świata zażyć, nie wzdryga bynajmniej sumnienie, 
Choćby wniwecz potracił wszystkich cnot imienie. 
Aż gdy się już wyjawi brzydki upad, ali 
Dopiero smętne serce, dopiero się wali 
Boi sumnienia, tak że list chrzęstem doda trwogi, 
Zda mu się, na kończyste jednorożców rogi, Albo na same poda ostrosieczne kosy, Na głowie mu powstają wielkim strachem włosy: 
Płacze, rękoma łamie, narzeka, boleje, Sporą czarę na on czas gorzkich łez wyleje, Co przedtem i nie westchnął, gdy grozy latały 
Dziesiąci słów, a jego pociechy witały 
Z ust nasłodszych wszystkiego Zbawiciela świata, 
Przecie on swe w upornej złości trawił lata 
I gardził sprawą Bożą, gardził Jego wolą, Aż go grzech sprosny uwiódł i podał w niewolą. Panie szwagrze, nie z tego was być cechu tuszę, 
Dał Bóg wam inny umysł, inną wlepił duszę, Święte kochać małżeństwo, brać się kniemu, skronie 
Jak zakwitły: nie w cudzej towarzysza stronie 
Ciekać albo posagu szukać: takich wiele 
Wiek ten ma, co okrążą z półświata, niż śmiele 
Jednej rzekną: tyś moja, tyś milsza nad skarby, 
Dosyć na tem, żeś w cnoty majętna, tej barwy 
Rzadko znaleźć, nadroższa tego wieku cnota,
		

/Magazyn_202_02_0049_0001.djvu

			6 Nauka Domowa 90 95 100 105 [str. 6] 110 Wszędzie znajdę (tej nie tak) ważną bryłę złota! Kto się w cnoty zapomogi, nie dba o pieniądze, 
Żona w cnoty bogata większej doda żądze 
Kniej się garnąc: bo skarby rozwiją się, cnota 
W całości swej zostaje, choć owo robota Z ręku patrzy i z czoła wytłacza pot słony, Nie najdziesz na okręgu ziemskim nad tę żony. 
Chociaż nie w smak u wielu ta wieść, wolą złoto, 
Lub ona sama z sobą dźwiga kalne błoto, Byle pieniądze miała; ale one zbiory Bies pożera, by w piecu ogień suche wióry. Cale waszę rzecz chwalę, młodożenio, Pani 
Marya rzecz oboję niesie, któż więc z wami 
Zrówna? Dwie cnocie w jednym łożu z sobą grają, 
Dwie duszy w jednym ciele jedno państwo mają: Daj, Boże, by na dłudze, w nieodmiennej zgodzie 
Serc waszych ku wzajemnej i trwałej ochłodzie! Lecz trzeba w pobożności ich cnot zacząć, trzeba 
Pilnie szukać i drogi badać się do nieba, Zawsze gorące modły trzymać i śpiewania, — Stan małżeński jest domem modlitw i wzdychania. 
Rano wstawszy, przed stołem zaraz dziatki staną, 
Pacierz po domu zagrzmi, mówić nie przestaną 
Głosem wielkim, a potem wezmą się do szkoły, Tam wsię pijąc pobożność by miód z kwiatków pszczoły. 115 Kościoł też nade wszytko wiedzie przodek w domu, Jak zezwonią, nie dać się poprzedzić nikomu: 
Pierwszy na nabożeństwie zetrwaj aż do końca, 
Lubo południowego czasem doczkać słońca. Z kościoła wielkie skarby z sobą zabierają,
		

/Magazyn_202_02_0050_0001.djvu

			Przedmowa 7 120 125 130 135 fstr. 7] 140 145 150 Co zawsze kaznodzieje nabożnie słuchają. Tak się zda, że im we śnie Pan Bóg błogosławi, I k'nim się wszytko dobre całym morzem pławi. 
Przed nieszczęściem też kościoł i śmiercią obroni; 
Czego doznał, w ognistej co miał zginąć toni: 
Jednak go onej śmierci kościoł uwarował, Jego zdrajcę tymczasem Wulkan opanował. Niech także matka dziatki do kościoła bierze 
Póki małe, niech biorą pomnożenie w wierze 
Zaraz z laty; lub mówisz: Czerpam wodę sitem, Nie garkiem, nie naczęniem obręczami zbitem? 
Zeznam to, że sie w sicie wody co ostoi, Jednak się wilgotnością poniekąd napoi. Dosyć na tem, że dziatki z mlekiem się chwytają 
Chęci do pobożności, potem ją kochają 
W każdym wieku: bo czego na wre garnek nowy, Już tem pachnie póki szcząt, tak wiek nasz gotowy 
W dzielności zawsze stanąć, co pojął w młodości, 
Już mu to przyrodzona, już to do starości 
I samej nosić będzie deski. Przeto trzeba 
Za młodu małe dziatki prowadzić do nieba. 
Albowiem stąd rodzicom wieczna sława roście, Gdy dziatki w pobożności kwitną, a nie w zroście 
Samym tylko. Kieruje nimi złota karność, Nie zwiedzie ich do szyku tego świata marność. Rzymski Kościoł małżeństwo między świątość kładzie, Walne to imię jego; któż nie był w tej radzie? Bo z małżeństwa pochodzą godni do świątości 
Sami tylko, do świętych usług tej godności 
Wyrodek z dawna nie ma, lub w cnoty bogaty, Do komżej mu za ciasno, nie tknie świetnej szaty. 
W tej godności małżeństwo samo obfituje,
		

/Magazyn_202_02_0051_0001.djvu

			8 Nauka Domowa 155 160 165 [str. 8] 170 175 180 Szczęśliwy, co się k'niemu w czystości gotuje: Nie pomierzy na nierząd, oczy od marności 
Odwraca, to mu doda największej trudności: 
Pojąć żonę bez zmazy, łoże bez nagany 
Posieść, stan ten w pokoju zacząć, malowany 
Wiek prowadzić, mieć k'woli towarzysza w domu, 
Zgodą nie ustępować i rządem nikomu. Rzekłem o pobożności, praca następuje, 
Której człowiek, gdy cale sam siebie zhołduje, 
Zawsze ma zysk gotowy: to się szerzy w domu 
Błogosławieństwo Pańskie, ma pożyczać komu, 
Czego zechce: łasztami rożne zboże mierzy, 
Szkatuły lada komu łatwie nie powierzy. Ma swe stada, ma swoje zbożorodne pole, Ma sąsiek do nowego nabity w stodole. Nigdy z groszem nie szuka masła po ulicy, 
Stągwie stoją na porząd z obu stron w piwnicy. 
Nie napije się wody, nad wodą, z krynice, Piwo gębą pić może z dwuletniej pszenice. A skądże tak opływa dobrem w obfitości, Iż nań sidła zastawiasz, obrzydła Zazdrości? Nie dośpi, wstaje rano, gnojnicami zwoni 
Po ugorze, robotę codzień pędem goni: Chodzi zawsze za czasem, nie omieszka roli 
W czas uprawić, zabiega pilnością niewoli. Pewien, że Bog za pracą pobożnemu daje, Nie dba, choć zazdrościwych złe się serce kraje. Niechże twa po modlitwie ręka nie próżnuje, 
Niech czoło pot wytacza, niech nie przywięzuje 
Serce się do proznaka, albo co w sklenicy 
Myśl nosi, w łachmanijach chodzi po ulicy; 
Wytrząsł zgoła samary, nie ma ubogiemu 
Co dać, wziąłby, gdyby on raczej przyniósł jemu.
		

/Magazyn_202_02_0052_0001.djvu

			Przedmowa 9 185 190 195 [str. 9] 200 205 210 215 Gdzie nie prace, tam darmo szukasz oszczędności, 
Nie ręki szczodrobliwej, gdzie nie pobożności. Kto pracuje, ma co dać, a im więcej daje, Ma zawsze wszystko spełna, wszego mu dostaje. 
Gdy już dziatki moc wezmą, nie daj im pró¬ 
żnować, Jak zgłowia szatańskiego mamy się warować 
Próżnowania: nie ma-li głowy do nauki 
Syn twój, to zaś rzemiosłem takowe nieuki 
Cięmiężyć, i rzemiosło ma złote dno w sobie; Kto się dowcipnie ćwiczy, zniewoli je sobie; 
Rzemiosło mu za złote potem zdrzodło stanie: 
Jednakże mrok wieczorny i zarane wstanie 
Upatrować należy: bo kto śpi do rana, Wylęże niedostatek, a nędza za pana 
Opiekiem się w dom wwiąże, zatem owe złoto 
Pojdzie w zalatujące przykrym smrodem błoto. Tak więc bywa, że kto rad dosypią dowoli, Ma na frymark za halerz i za dwa niewoli. A tak kto się nie chce kłaść mostem nędzy, musi 
Plecy ruszać, lubo go koło piersi dusi 
Niejakaś dychawica: przecie się zaznoić 
Może-li się poniekąd ta niemoc zagoić. Córkę zaś do kądziele żeń, niech nie próżnuje 
I sobie przy zwierciedle czoła nie magluje, 
Przyganiając gładkości: nie szkodzi robota 
Urodzie, tym się namniej nie obrusza Cnota, Gdy pracujesz a śliczna twarz u ciebie przecie, 
Dalej słyniesz robotą niż krasą na świecie. Rychlej męża przyciągniesz do siebie robotą, Niż owa, co na głowie nosi tkankę złotą, A stoi przy okienku na warcie, choć w kuchni 
Ogień matkę przenika: jednakże nie ruchni
		

/Magazyn_202_02_0053_0001.djvu

			10 Nauka Domowa 220 225 [str. io] 230 235 240 245 Z miejsca nogi, byś dymem nie zmurzyła czoła, A przyganyś nie wzięła, gdy w tańcu do koła 
Poskoczysz: ano, nasza ma kreski po twarzy, Zda się, jakby nie ona; tak, która przy warzy 
Bawi się, ma sadzami popisane lice, Niż owa, co warcabskiej pilnuje tablice. Ale nie tędy Cnota zapuszcza w zagony, Jej tropów tam nie znajdziesz, kędy brzmiące strony 
Skakać każą, lub oraz pięty i trzewiki 
Pukają się: Jej powab — pozostawić dziki 
Umysł serca, a gnuśność przemienić w robotę, A tym skutkiem prawdziwą kontęntować cnotę 
I tak potem tą farbą stan małżeński zdobić, Niż za mąż iść, a zgoła nic nie umieć robić. Wielki przeto rodzicy nader ciężar mają, Póki ku Bogu dziatek swych nie wychowają, Kładąc na nie robotę, ucząc je statkować, W dobrym równe przechodzić, złego się warować. Jeszcze coś do nauki niosę poważnego, Mój Adamie, nachylcież ucha powolnego, Biorąc w pamięć, że ten stan mocno skrępowany; Nie może być mąż z żoną niczem rozerwany: Luboby teologow tysiąc w radę weszło 
I k'nim się polityków niecoś więcej zeszło, — Nie rozerwią, choć ciągnąc zechcą, tego związku, 
Niech hurmem wszyscy ciągną, niech ciągną po kąsku. 
Choć tu sam Aleksander z ostrym mieczem stanie, 
Co węzeł w Gordie przeciął, sił mu nie dostanie, 
Miecz się w kęsy przepierzchnie. Co Bog ściśle związał, Nie podejmie się zgoła, ktoby to rozwiązał 
Krom pomsty i sumnienia złego. Stan to mocny, 
Rozwod go nie pokona, jeno gdy w dom nocny i
		

/Magazyn_202_02_0054_0001.djvu

			Przedmowa 11 Skryć się przyjdzie i temu podziękować wieku, 250 Gotów-łi, czy się jeszcze nie chce stąd, człowieku. Więc nie będzie w umyśle waszym rozdwojony 
Ten związek tak od Boga potężnie spojony 
Złotym sznurem miłości: wasza przyjaźń k'zenie 
Stała będzie: onę zaś winne ku wam zenie 
255 Posłuszeństwo, które Bog na niewiasty włożył, Gdy powinność i temu i temu przedłożył, J1 Mówiąc: Głową zostanie mąż niewiasty, ona 
Panem go zwać powinna jako wierna żona. Lubo ten dekret Boży nie każdej do smaku, 
260 Zwłaszcza owej, co męża już wżenie do saku, Trzymając go na wodzy: choćby skrzypać drzwiami 
Nie zechce-li nieborak, to zgrzyta zębami 
By wieprz na Erymancie. Czyjąż jednak wolą 
Czyli nie Boską gardzi? Takową swawolą 
265 Nawrzało serce wielu; niechaj Pismo mówi, Co chce: przecie mężowi dotkliwie przymowi 
I umie swą bezecność ogrodzić udatnie, Uschłaby, gdy go słowy jak mieczem nie zatnie 
I za wiecheć poczyta: niech anieli sami 
270 Karzą z tego, darmo to, ona w domu pani, Nie mąż, onej zawsze mieć a nie jemu przodek. 
Anoby piękna była brać wzorem ten śrzodek: Dać swój pokłon mężowi, mieć go w uczciwości, Znak isty pokazywać skutecznej miłości 
275 Innym na zbudowanie. Świat ten przykład bierze Za wodza, kto więc z chęcią codzień w takiej mierze 
Rad chodzi i podaje dobry przykład z siebie, U Boga nie uczuje niełaski na siebie 
I u dobrych wzięt będzie. Takie wasze sprawy 
280 By były znowu życzę! żeby Pan łaskawy 
Nad wami rękę trzymał, a zaś nieufnością 
Serce klęski nie wzięło, za którą ciężkością
		

/Magazyn_202_02_0055_0001.djvu

			12 Nauka Domowa 285 [str. 12] 290 295 300 305 310 Tuż Miłość tył podaje; aniołowie z domu 
Ustępują; nie miejsca, tylko złym, nikomu: 
Błogosławieństwo Pańskie tymże tropem leci. Ale i mąż swej żony nie ma miedzy śmieci 
Zamiatać, żona zawsze ma przy boku miejsce, Z ziebra kształtnie zrobiona; niech się te żeleźce 
W sercu waszym nie kruszą: a ty łuk miłości 
Równo ciągni, luboby mdłemu dla słabości 
Naczeniu niegdy przyszło patrzyć i przez spary, Aby się nie wzmagały w domu szpetne swary, Na które większy wstaje co dzień boi serdeczny, 
Pokoj z Zgodą niszczeje i umysł stateczny: Kędy ma być Miłości z Zgodą całowanie, Z Miłością jednostajne Zgody kołyszanie. Żona się zda że niema, mąż zaś zatkał uszy, Tam się choć sam Cerberus troszyi poruszy, Ujrzy, jeśli co wskóra; bo kędy zgodliwe 
Serca wiernych małżonków, niechaj popędliwe 
Furye gradem lecą: zgoła milczy pani, Pan uszyma nie włada, ktoreż tam przygani, Nie w czym czemu? pokłota jak się tam wszcząć może? Jednak i to bez krzyża rzadko kwitnie łoże, 
Choćbyś przeszedł na porząd wszystkie ziemskie kraje, Ujrzysz z krzyżem się kładzie, z krzyżem zasię wstaje 
Każdy niemal małżeńskim związkiem skrępowany, 
Owo drugi narzeka, krzyżowe tarany 
Że weń biją: niech czyni, co chce, choć się w zbroję 
I pancerz przyoblecze, owo się we dwoje 
Krzyż nań wali: choroba to dokucza jemu, To żenie, to z dziateczek namilszych jednemu. Albo sąsiad umyślnie o węgieł zawadzi, Albo coś na wątrobie usiędzie czeladzi, fi
		

/Magazyn_202_02_0056_0001.djvu

			Przedmowa 13 315 Aliż tatras po domu, sługa sarka jady, Dziewkę mucha ugryzła, nie masz zwadzie rady, 3l Aże się wzajem zemszczą: owo chromie krowa, 
Prosię włóczy pośladek, klacza coś niezdrowa, 
Na biodrę upadu je, podobno w przyłazie 320 Nogi sobie narwała; ano we złym razie Batogiem chłostę wzięła: takim pomstę zenie 
Zapędem zły parobek: jednak to zelżenie 
By na nim nie uwiązło, nie zamącił wody, Chociaż do tej ze złości przywiódł pana szkody 325 I jeszcze większą w sercu nosi, jak się poda 
Okazya, pan gniewem wiatru żaglom doda. Zatem go chęć uwodzi, gdzie jego chudoby 
Uszczypnąć, skoro nogę wemknie, w oneż doby 
To kąty powartuje, skryje nieco w worze 330 To ziarnia, to słoniny, a śmierzkiem we dworze 
Zabawi się robotą, aliż do sąsiada 
O w zbiór poda; jaka tam między nimi rada, 
Gdzieby jeszcze co pojąć: lubo biedna słoma 
Nie ma w stogu pokoja; jako taka słona 
335 Służba gospodarzowi, ma tę ufność wszędy: Nie zdradzą go domowi, chociaż znajdą kędy 
Owę zdobycz. Tym właśnie dziewka torem chodzi, 
Otworzy się łabija, pośpiewując schodzi; To na masło, to na ser. Masło, len, konopie, 340 Mąkę, jajca, groch, krupy i siana po snopie Przekrywa, ma pragarek z kopę, którym trzeba 
Nadziać gardziel i natkać pełne łono chleba, By jej w czym nie zganiły przed buhajem jakim; 
Darmo pani narzeka i zamkiem dwojakim 
345 W niebytności zamyka solek i komorę; Domowy jednak złodziej za pasem doworę
		

/Magazyn_202_02_0057_0001.djvu

			Nauka Domowa 14 [str. 14] 350 355 360 365 370 375 [str. 15] Nosi, ktorego postrzec darmo w nocy czujesz, Darmo sprzętów domowych usilnie pilnujesz: By pasterz, z której strony w stado wilk uderzy, Ale on indziej z krzewią czuło na nie mierzy. Lubo to krzyż niemały, większy zadawają 
Dziatki w złości uporne, kiedy nie słuchają 
Głosu miłych rodziców i depcą nogami 
Rozkaz Boży. Takimi strapiony trwogami 
Ociec smętnie narzeka, mać w sercu boleje, A zły sąsiad się w łonie z tego brzydko śmieje: To masz, — mówi — dosyć szło dotąd po twej woli. 
Owoc drugi desperat u pana przysoli 
I przywiedzie do zguby nad spodzianie: w takich 
Szrankach małżeństwo chodzi: nie wspomnię czwo¬ 
rakich Owych srogich plag Pańskich, gdzie by w Labiryncie 
Człowiek zmatany biega: albo jak w Koryncie 
Koniom Peryandrowym, gdy ma na żer podać 
Żywcem ciało: tak krzyż zwykł małżonki krępować! 
Zawsze stoi niby herszt zbrojny wedle boku, Z miejsca go nie poruszysz i na jednym kroku. Tego się doznał Adam pierwszy rodzic, tego 
Przedpotopni ojcowie: niezmierny Noego 
Krzyż po wodach unosił, lubo w onej toni 
Zda się, że miał zaginąć: ale tenże goni 
I nas, jak zdawna gonił Jakuba nad inne 
Jego przodki, ciemiężąc winne i niewinne; Byle to imię mieli, że są małżonkami, Już tu być krzyżowymi, nad wolą, członkami. Ale to sił i walnej pociechy dodaje, Iż wszytkich niemal trapi, żaden nie zostaje 
Pozad ani wycieka przodkiem ani górą 
Wyleci, lubo ptaszą przyodziany skorą. Wszytkich wszędzie wymaca: choćbyś w ustalone
		

/Magazyn_202_02_0058_0001.djvu

			Przedmowa 15 [str. 380 Gory się zakuć kazał, drzwi niewystawione Snadnie mocą wyrazi: nie w gąszcze, nie w lasy 
Ucieczki, nie w opoki: więc jego niewczasy 
W cichości i w pokorze przetrwać, cierpliwości 
Użyczy smętnej duszy mocy i stałości 
385 Sam Wszechmocny, sam dobry tego stanu Twórca, 
Kto się nań cale spuści, On pewny dozorca 
I patron nieomylny, nie włoży żadnemu 
Nad swą siłę ciężaru, nie da chudobnemu 
Pod tem upaść brzemieniem; mocarz nie wyleje 
390 Siły swojej, choć się zda, że poniekąd mdleje 
Serce jego: nie ujrzysz pod tą upaść ciężą 
Tych, co się Boga boją, prócz owych, co więżą 
Samych siebie; gdy mąż lew, żona niedźwiedzica 
Szarpie aż do żywego, on zaś swoje lica 
395 Gniewem targa, strasznymi bije piorunami: Ona podwojem rusza, wszytkimi stronami 
Puszczając błyskawice: krzyż się nic nie boi, Ale jako Marpejska skała mocno stoi 
W owym dymie, w dom pędząc hurmem niedostatek. 
400 O jaki to porządek! O jaki niestatek! Już tam nie jeden umysł mieszka w jednym ciele, 
Gdy on fukiem ogaca, ona grozą ściele. Nawet po onych gromach popadują guzy, Miłość poszła w kopiją, pokoj w arkabuzy. 405 Aliż potem gorący deszcz się z oczu leje, A w tym i w tym się kącie wściekła jędza śmieje, 
i6] Patrząc, ażeby jeszcze mogła gdzie zakłócić I wszytek pierwszy afekt do szczętu poszpocić; Rada niepokojowi i domowej wojnie, 410 Na ten młyn napierając wody z rzeżem hojnie. Alem ja tu przedłużył, łubom słowy mało 
Dotknął tylko, nie więcej, jeno co się zdało
		

/Magazyn_202_02_0059_0001.djvu

			Nauka Domowa 16 Ogarnąć szczupłym rymem, co więc doświad- 
Samo w rzeczy pokaże. Czasem przebaczenie [czenie 
415 Ma swą cęnę. Wy cerze przypatrzcie się dawnej 
Stanu tego, a zawsze chwytajcie się sławnej, Dając z was przykład dobry dobrym! Złemu zasie 
Kto się zechce podobać, waśń obali na sie: Bo, lub na kark nastąpisz, złemu nie dogodzisz, 420 Owszem go do przygany tem większej zawodzisz, Że swe obmowiskami myśli pasie zgoła, Nie tam wstydu, nie dobrych powagi, nie czoła. Bogu się tedy naprzód we wszym podobajcie. A dobrym przykład dobry z siebie podawajcie: 425 Tak wam niebo wysokie będzie stać otworem, Błogosławieństwo Pańskie zawsze pełnym worem 
Sowicie wam zabieży. Wy jednak miłości 
Wzajemnej przestrzegajcie, aż, gnuśna starości, 
Podasz dziatkom dóbr hojnych niezbrodzone zdroja! 
430 Wy zatem do ciemnego wnidziecie pokoja, Po śmierci lat nie tracąc i długo pomności, Trwałe mając w potomkach sięmię stateczności. m i
		

/Magazyn_202_02_0060_0001.djvu

			WYJĄTKI Z AGENDY
		

/Magazyn_202_02_0062_0001.djvu

			BO CZYTELNIKA (AGENDY.) 5 10 15 20 Nie zadziwuj się, czytelniku drogi, Żem tu w tej pracy lekki i ubogi, Idąc języka z dawna bitym torem, Nie sypiąc słowy teraźniejszym worem, 
Jakich jurysta przed sędzią w Lublinie 
Na tysiąc oraz i na trzy wywinie. Ja tu przed proste kładę proste słowa, W jakich się kocha każda prosta głowa; 
Bo więc przed ołtarz niski i chrzcielnicę 
Stylus należy i na kazalnicę. Kto wysokimi słowy zaś buduje, Uczonym tylko wieść jego smakuje. 
Zatem ow darmo posiedzi w kościele Prostak ubogi i innych z nim wiele, 
Słowa chwytając owe tylko gębą Bo w uszy jego nader walne będą; 
Potem jak przyszedł, tak idzie do domu, By księdza widział, nie powie nikomu. 
Acz i to wielka sztuka wylatować Pod niebo, większa prostaka zbudować 
Słowy niskimi; jakich zażywali Przodkowie naszy, i co zbudowali, To jeszcze stoi. Czego nam się dzierżeć, 
Cale potrzeba, chcemy-li zabieżeć H
		

/Magazyn_202_02_0063_0001.djvu

			20 Wyjątki z Agendy 25 Tej sprośnej w wierze niedoskonałości, Jakiej tak u nas, jak gdzieindziej dości, 
Gdziekolwiek spojrzysz: przeto nie z puhaczem 
Leśnym hukajmy, ale przed słuchaczem 
Idźmy gołębim głosem, tak przydzimy 
30 Do kresu, tak zysk z prace odniesimy. PRZYDATEK, ABY MIEJSCE PRÓŻNE NIE ZOSTAŁO (AGENDA, str. no—iii.) O dobry Jezu, o namiłościwszy Jezu, o nasłodszy 
Jezu, o Jezu, Synu Panny Marji, pełny miłosierdzia i ła¬ 
skawości. O słodki Jezu, zmiłuj się nademną, według wiel¬ 
kiego miłosierdzia Twego. O nałaskawszy Jezu, proszę 
5 Cię przez onę przenadroższą krew, którąś chciał za grze¬ 
chy ludzkie z ciała Twego obficie wylać, abyś raczył 
omyć wszytkie nieprawości moje: i raczył miłościwym 
Twym okiem wej zrzec na mię mizernego i niegodnego słu¬ 
gę Twojego, Ciebie pokornie o odpuszczenie proszącego 
10 i tego świętego imienia Twego: Jezus wzywającego. O imię 
Jezus, imię słodkie: imię Jezus, imię rozkoszne, imię 
Jezus, imię posilające i zbawiające! Bo co jest Jezus, 
jedno Zbawiciel? Przetoż, Jezu miły, dla imienia Twego 
bądź mi Jezusem, bądź mi Zbawicielem. Nie dopuszczajże, 
j, abym był wiekuiście potępiony, który-m jest od Ciebie 
stworzony. O dobry Jezu, niech mię nie zagubia niepra¬ 
wość moja, ktorego stworzyła wszechmocna dobroć Twoja. 
O słodki Jezu, racz się przyznać do tego, co we mnie jest 
Twego: a racz otrzeć z serca mego, cokolwiek rozumiesz 
20 być cudzego i nieprzystojnego. O nałaskawszy Jezu, zmi¬ 
łujże się nade mną, póki jeszcze czas mam do miłosierdzia: 
abyś mię nie potępił w onę chwilę, kiedy wszelkie stwo¬ 
rzenie rozumne przed straszliwy sąd Twój będzie posta¬ 
wione. Bo cóż za pożytek krwie Twojej, jeśli nie ujdę wie-
		

/Magazyn_202_02_0064_0001.djvu

			Wyjątki z Agendy 21 25 kuistej kaźni Twojej! Ej, nie umarli Ciebie chwalić mają, 
Panie Jezu, ani ci wszyscy, którzy do piekła zstępują. 0 namilszy Jezu, o narozkoszniejszy Jezu, o naciższy Je¬ 
zu, o Jezu, Jezu, Jezu, raczże mię przypuścić w poczet 1 liczbę wybranych Twoich. 0 Jezu, zbawienie w Ciebie 
30 wierzących, o Jezu, pociecho do Ciebie uciekających, o Jezu, rozkoszne odpuszczenie wszystkich pod ciężarem 
grzechów swych żałośnie wzdychających. O Jezu, synu 
Panny Mariej, raczże w serce moje wlać łaskę Twoję, 
mądrość, miłość, cichość i pokorę; abym Cię mógł dosko- 
35 nale miłować, Ciebie chwalić, w Tobie się wiekuiście ko¬ 
chać, Tobie służyć, z Ciebie i od Ciebie chwałę odno¬ 
sić. Toż też daj tym wszystkim, którzy wzywają nasłod- 
szego imienia Twego: Jezus, Amen. MODLITWA GODNA (AGENDA, str. 6o—6i.) Wszechmogący, prawdziwy, wieczny Boże i Ojcze 
Pana naszego Jezusa Chrystusa, dziękujemy Tobie ser¬ 
decznie, żeś przedziwnej rady i wielkości miłosierdzia Je¬ 
zusa Chrystusa Syna Twego z przeczystej Panny Mariei 
5 narodzonego nam zesłał i przez Jegoś narodzenie święte 
z mocy szatańskiej i wiecznej śmierci nas wyrwał i chcesz 
nas zaś sobie dla Niego za syny z łaski Twej przysposobić. 
Prosimy Cię gorącem, nabożnem sercem, bądź nam grze¬ 
sznikom dla Syna Twego miłego Bogiem łaskawym i mi- 
10 łościwym, zgromadzaj miedzy nami Kościoł wieczny, a 
strzeż, rządź i zachowaj nas. Dziękujemyć też, Panie Jezu 
Chryste, Synu Boży z Panny Mariej narodzony! żeś z nie- 
oszacowanej miłości przeciw nędznemu narodowi ludzkie¬ 
mu ciało nasze w żywocie panieńskim na się przyjął i sta- 
15 łeś się prawdziwym człowiekiem, pojednałeś nas z Ojcem 
Twoim niebieskim i wybawiłeś nas ze wszytkiego nieszczę¬ 
ścia, grzechu, złych nałogow i więzienia czartowskiego.
		

/Magazyn_202_02_0065_0001.djvu

			22 Wyjątki z Agendy Użycz przez miłość Twoją i ducha Twego, abyśmy się 
Twoim świętym człowieczeństwem ustawicznie przeciwko 
20 grzechu z serca cieszyli. Daj o, nasłodszy Emmanuelu, 
wszemu wobec chrześcijaństwu szczęśliwe i spokojne No¬ 
we Lato. Oddal precz z miłosierdzia te następujące gwał¬ 
towne czasy i zasłużone kaźni, broń wszytkim okrutnym 
i srodze szkodliwym nieprzyjaciołom: udziel nam wszyt- 
25 kim serdecznej pokuty, prawdziwej wiary i zbawiennej na¬ 
dzieje, żebyśmy i bliźniemu naszemu przystojnie służyć 
mogli; a niech na ostatek uczynek wykupienia naszego do¬ 
skonały i zupełny będzie, aby się w nas wypełniło, coś nam 
kolwiek przez narodzenie i śmierć Twoję zasłużyć i czym- 
30 eś nas z łaski i miłosierdzia Twego obdarować raczył, 
który jesteś z Ojcem i z Duchem Ś. prawdziwy Pan i Bóg, 
Zbawiciel i Wykupiciel nasz jedyny, pochwalony przez 
wszytkie wieki, Amen. MODLITWA POSTNA (AGENDA, str. 6i—63.) O Panie Jezu Chryste, prawdziwy i przedwieczny 
Synu Boży, Zbawicielu wszytkiego świata, dziękuj emyć ze 
wszytkim Chrześcijaństwem za Twoje gorzko bolesne 
umęczenie, kędyś pod nieznośnym ciężarem grzechu 
5 z śmiercią walczył, krwawym-eś się potem pocił i jako 
niejaki złośnik poimany, ubiczowany, cierniem koronowa¬ 
ny, poszyjkowany, zelżony, miedzy złoczyńcami wywiedzio¬ 
ny, octem z żółcią napojony i nawet na Krzyżu z rozcią- 
gnionymi rękami i nogami, nagi, w nawiętszej zelżywości 
10 i potwarzy, w niepojętej teskności żałosnąś śmierć podjął. 
Przez które Twoje zupełne posłuszeństwo i niewinną 
śmierć grzechyś nasze i winy Krwią swoją wypłacił, gnie- 
weś Boży uśmierzył, przeklęctwoś odjął, djabłuś głowę 
starł, krolestwoś i moc jego skruszył i nam-eś wszytkim,
		

/Magazyn_202_02_0066_0001.djvu

			Wyjątki z Agendy 23 15 którzy w Cię mocnie wierzymy, odpuszczenie grzechów, 
sprawiedliwość, Ducha Świętego i Żywot wieczny zasłużył. 0 Panie Jezu, my wielcy grzesznicy wierzymy i wyzna- 
wamy, iż krew i śmierć Twoja jest zupełną ofiarą i dosta¬ 
teczną zapłatą za nasze i wszytkiego świata przyrodzone 20 i skutkiem popełnione grzechy: a prosimy Cię serdecznie, 
niech ta Twoja święta męka i śmierć nam nędznym grze¬ 
sznikom pocieszna i pożyteczna będzie: omyj z miłosier¬ 
dzia Krwią swoją przenadroższą nasze wszytkie grzechy: 
użycz sił i mocy, abyśmy przez tęż Twoję drogą Krew 
25 grzech, śmierć, djabła i piekło potężnie zwyciężyli i po¬ 
tem naszę mizerną duszę w prawdziwej wierze i w ser- 
decznem wzdychaniu w ręce Twoje polecali a z łotrem po 
prawicy Twego nowego raju i radości wiecznej, ze wszyt- 
kimi Twymi wybranymi uczestnikami się stali. Prosimy 
30 Cię też, Panie Jezu, raczże ten następujący srogi gniew 
Boży, który nam przez rozmaite (wojenne) pogróżki przed 
oczy wystawiony bywa, u Ojca Twego niebieskiego dla 
Twych naświętszych kropli krwawych, zasługi i przyczy¬ 
ny od nas oddalić, okrutne i chytre przedsięwzięcia du- 
35 chów nieczystych i inszych nieprzyjaciół naszych hamować 1 tłumić, abyśmy w każdej przygodzie i niebezpieczeń¬ 
stwie przez Cię wspomożeni i pocieszeni będąc, słowa 
Twego Ś. nabożnie i pilnie słuchali, onego się radzi uczyli 
i według niego Tobie ku czci i chwale, a nam ku dobremu 40 w pobożności i nowym posłuszeństwie bez nagany żyli i do¬ 
brym uzbrojeni sumnieniem zbawiennego końca oczekiwali. 
To racz dać, Panie Jezu, nam wszytkim społecznie w Cie¬ 
bie wierzącym dla Twego niewinnego umęczenia i gorzkiej 
śmierci, Amen.
		

/Magazyn_202_02_0067_0001.djvu

			24 Wyjątki z Agendy MODLITWA WIELKANOCNA (AGENDA, str. 63—64.) O Panie Jezu Chryste, prawdziwy i wiekuisty Synu 
Boży! który z Ojcem Twym i Duchem Ś. królujesz i pa¬ 
nujesz na wieki, dziękujemy Tobie usty i sercem, żeś 
w Jeruzalem mieście za grzechy nasze umarł i zasię dla 
5 usprawiedliwienia naszego trzeciego dnia prawdziwie 
zmartwychpowstał, sprawiedliwyś gniew Ojca Twego ubła¬ 
gał, djabłuś moc jego odjął, wiecznąś śmierć połknął, 
piekłoś zburzył i nam-eś radosne zmartwychwstanie i nową 
radość w żywocie wiecznym zasłużył, co nam wszytko 
10 w słowie pojednania aż do przyścia Twego miłościwie 
ofiarujesz i przez wiarę w słowie Twoim przywłaszczasz. 
Niechże będzie pochwalona Twoja niewymowna miłość 
i niewyczerpane miłosierdzie, iż jak wierny biskup i arcy- 
pasterz dusz naszych po zmartwychwstaniu Twoim nas 
15 straconych owieczek tak pilnie szukasz i zgromadzasz. 
Rządź i umacniaj nas Duchem Ś., abyśmy te skarby, któ¬ 
reś śmiercią Twoją zasłużyć i w zbawiennym słowie Ewan- 
geliej Ś. nam przywłaszczyć raczył, wierzącym i rozprze¬ 
strzenionym sercem uznawali i Twoje posłuszeństwo, nie- 
20 winność i sprawiedliwość za nakosztowniejszy skarb i po¬ 
ciechę sobie poważali, zaczynając mocą krwie Twojej i du¬ 
cha Twego z grzechów powstawać i w odnowieniu żywota 
chodzić. Zostań z nami, Panie Jezu, w tych ostatecznych 
czasiech z przenadroższym i zbawiennym słowem Twoim: 
25 błogosław naszej miłej zwierzchności i temu wszytkiemu 
tutecznemu chrześcijańskiemu zgromadzeniu. Uchowaj nas 
od głównej i zimnej niemocy, gorączki, powietrza morowe¬ 
go, złej i prędkiej śmierci, ognia, gradów i powietrza, dro- 
gości i innej szkody i nieszczęścia. My nędzni grzesznicy 
30 nie zasłużyliśmy wprawdzie tego wszytkiego u Ciebie, 
którzy Cię częstokroć gniewamy; ale jednak nam to daj 
z Twej dobrotliwości a racz nas prawdziwie do siebie na-
		

/Magazyn_202_02_0068_0001.djvu

			Wyjątki z Agendy 25 wrócić i jak drogo wykupione stworzenie i dziatki Boże do 
żywota wiecznego zachować, przez Twoje Ś. wcielenie, mę- 
35 kę, śmierć i zmartwychwstanie pochwalony i błogosła¬ 
wiony z Bogiem Ojcem i z Duchem świętym na wieki wie¬ 
ków, Amen. MODLITWA NA WNIEBOWSTĄPIENIE (AGENDA, str. 64—66.) Przedwieczny Synu Boży, Najwyższy Kapłanie i kró¬ 
lu nasz jedyny, Panie Jezu, dziękujemy Tobie, żeś sam 
przez się księstwa i mocarstwa, srogi gniew Boży, 
grzech, przeklęctwo zakonne, śmierć, djabła i piekło złu- 
5 pił, więzienieś pomiął i nad tymi Twymi wszytkimi i na¬ 
szymi poimanymi nieprzyjaciółmi znacznieś triumfował, 
przez coś nas z onego obrzyma walecznego, szatana złośli¬ 
wego więzienia wiecznego wybawił i wstąpiłeś z wielą 
tysięcy świętych z martwych wzbudzonych do nieba, do te- 
10 go nieba, które nam przez Adama było zamknione, któreś 
zasię otworzył, a nam pewną, królewską gospodę u Ojca 
Twego niebieskiego zgotował, siedzisz i królujesz na pra¬ 
wicy Ojca Twego wszechmogącego w równej chwale, mocy 
i majestacie, jesteś z nami jak nasz wierny Emmanuel we- 
15 dług obojej natury, dajesz nam zwycięstwo swoje i dobre 
upominki, zgromadzasz, wysłuchiwasz, przyczyniasz się 
za nami i bronisz Twego miłego chrześcijaństwa tu na zie¬ 
mi i chcesz się zasię w obłoku widomie stawić, a nas do 
siebie wziąć. Prosimy Cię, Panie Jezu, naszego jedynego, 
20 wiecznego, najwyższego kapłana i króla, racz miedzy nami 
przez słowo Twoje i ducha Twego królestwo i Kościoł 
wieczny zgromadzać, za Twoją się malutką i lichą trzodą 
u Ojca Twego przyczyniać, od wszytkich diabłów, kace- 
rzy i tyrannow nas bronić, skarb drogi Twego Ś. Boskiego 
25 słowa przy nas zachować i Duchem Twoim świętym
		

/Magazyn_202_02_0069_0001.djvu

			26 Wyjątki z Agendy w każdej potrzebie i ucisku nas pocieszać i rządzić, aby¬ 
śmy obumarłszy temu złemu światu, pokutującym i ku 
niebieskich rzeczy pożądaniu podniosłym sercem i święto¬ 
bliwym obcowaniem, Ciebie każdodziennie ochotnie naśla- 
30 dowali i z dobrym sumnieniem i cierpliwością na Twój 
ostateczny i chwalebny triumf oczekiwali i z Tobą do kró¬ 
lestwa Ojca Twego, do chwały i radości wiecznej i uwiel¬ 
bienia przyszli, za co Twemu majestatowi Boskiemu rado¬ 
śnie dziękować będziemy, Amen. MODLITWA DO TROJCE ŚWIĘTEJ (AGENDA, str. 66—67.) O wszechmogący, wieczny, sprawiedliwy i miłosier¬ 
ny Boże, Ojcze, Synu i Duchu święty! dziękujemyć jedy¬ 
nemu i prawemu Bogu uniżonym sercem, żeś w słowie 
Twym i chwalebnych świadectwach istność i wolą Twoję 
5 objawił, dając nam za upominek swoję miłościwą i ojcow¬ 
ską wolą i radę we krwi Syna Twego, prosimy Cię mi¬ 
łosierny Ojcze, dla Syna Twego Jezusa Chrystusa, 
Pana i Zbawiciela naszego, Tobie w istności rownego, w któ¬ 
rym Ci się upodobało, daj, abyśmy przedsięwzięcie, radę 
10 i wolą Twoję przez słowo i krew Syna Twego w jedynej, 
mocnej, żywej i własnej wierze poznawali i w tymże pra¬ 
wdziwym wyznaniu aż do końca żywota naszego statecz¬ 
nie dotrwali. Zastawiaj i potykaj się za nami, Panie, przeciwko 
15 nieprzyjaciołom Twego Ś. Imienia, aby dusza Twojej nę¬ 
dznej synogarlice z ich tyrańskich sideł wyzwolona była. 
Uchowaj nas okrutnej i krwawej wojny, wszelakiej złej 
odmiany, nagłej i wiecznej śmierci, moru, wichrów, ognia 
gwałtownego, ciężkiej drogości i tego wszytkiego, coby nam 
20 kolwiek na duszy, ciele, dobrach i sławie szkodliwego być 
mogło. O Panie Jezu Chryste, wieczny nawyższy kapłanie a
		

/Magazyn_202_02_0070_0001.djvu

			Wyjątki z Agendy 27 i zbawicielu świata, dla Twej przenadroższej krwie za na¬ 
sze grzechy wylanej, oręduj i przyczyniaj się za nami u 
Ojca Twego niebieskiego, racz nas poczynić uczestnikami 
25 Twej drogiej zasługi i zbawienia wiecznego, abyśmy stąd 
w pokusach i w śmierci zupełną pociechę czerpać mogli. 0 Duchu święty, Ogniu niebieski, Pocieszycielu prawdzi¬ 
wy wszytkich utrapionych i opuszczonych, przybywaj na 
pomoc naszej krewkości i bojaźliwości, pokaż nam rany 30 Jezusa Chrystusa przez słowo i sakramenta, a racz w nas 
zapalić prawdziwe światło i żywot, abyśmy dufliwie wie¬ 
rzyli, iż Bog dla tegoż pośrednika wiecznego jest naszym 
dobrotliwym i miłościwym Ojcem, który nas w jakiejkol¬ 
wiek przygodzie i dolegliwości lub dusznej lub cielesnej 
35 opuścić nie raczy. Wymieć z nas, o Panie, sprawy i nałogi 
szatańskie, grzechy, złe pożądliwości, a wystaw w nas pra¬ 
we poświęcenie, żebyśmy ode dnia do dnia w mocnej wie¬ 
rze, w prawdziwym wyznaniu, w miodopłynnej miło¬ 
ści, w nieobłudnej cierpliwości, w nienaganionym posłu- 
40 szeństwie i w innych cnotach chrześcijańskich pomnożenie 
wziąwszy, po zmartwychwstaniu naszym na ciele, duszy 1 duchu świętymi, sprawiedliwymi i zbawiennymi wieku- 
iście zostawali, czego racz nas domieścić, Trój co prze- 
naświętsza, Boże Ojcze, Synu i Duchu święty, Amen.
		

/Magazyn_202_02_0072_0001.djvu

			OBJAŚNIENIA itp.
		

/Magazyn_202_02_0073_0001.djvu

			m
		

/Magazyn_202_02_0074_0001.djvu

			NAUKA DOMOWA Tytuł. Uczciwego, a pracowitego... z uczciwą a cnot¬ 
liwą — wyraz: uczciwy oznaczał w staropolszczyźnie tyle, co 
sławetny i był oznaczeniem mieszczanina, pracowity natomiast 
stosował się często do wieśniaka. Bock używa tu obu wyrazów 
w podwójnym znaczeniu: i) jako oznaczenia zalet, 2) dla wyra¬ 
żenia zajęcia i stanowiska nowożeńców, a więc małomieszczanina- 
rolnika. Tytuł. Za upominek powinności — jako podarunek powino¬ 
watego, gdyż powinność znaczyła tyle co powinowactwo. Przykła¬ 
dy u Skargi. Tytuł. Szczupłym rymem — w małym poemacie lub mizernym 
rymem, por. w Do Czytelnika: żem w tej pracy lekki 
i ubogi. M. Błażowski w przekładzie Dziejów Kromera z 1611 r. 
mówi o swojej „szczupłej nauce“. w. j-7 Myśl: Pierwsze małżeństwo moje każe mi pisać wiersz na we¬ 
sele, każe okryć sławą jego obowiązki, bo małżeństwu wiele 
zawdzięczam. w. ii. z uprzyjmości — uprzejmości, podobnie w r. IV Agen¬ 
dy: w uprzyjmej modlitwie... w uprzyjmej miłości. w. 12. wizerunk winnej powinności — obraz czynności 
obowiązkowych. w. 13. waszę — bierników zaimkowych na -ę używa Bock często 
np.: twoję, naszę, we dwoję, owę, onę, oboję. w. 16. u tego w piątek wesoła niedziela — ten wesół 
w piątek tak, jakby to była niedziela. w. 17. niech się... orężą zawodzi — niech godzi szkodli¬ 
wym orężem na stan małżeński. Wyrazu: oręża, czy też oręż, -y 
słowniki nie znają, zapewne Bock utworzył ten rzeczownik 
żeński pod wpływem 1. mn. r. nij.: oręża do oręże, spotykanej 
np. u Potockiego.
		

/Magazyn_202_02_0075_0001.djvu

			32 Objaśnienia w. 19. z Plutonem zaciąga popędliwe Jędze — wysyła 
jak Pluton gwałtowne Furie, karcące potępieńców w podziemiu. 
Przenośnia ta powstała pod wpływem Wergilego Enejdy ks. VI. 
Furiami nazywa je Bock w w. 301. Jędza jeszcze w. 406. 
w. 20. ku tej sprzędze — do tego zaprzęgu. Sprzęga | sprząg. w. 21. grotem nań godzi brzydkiego Tyfona — Ty- 
fon, najmłodszy syn Gai i Tartaru miał posiadać sto głów wę¬ 
żowych, które zionęły ogniem. w. 23-5. Myśl: z którejkolwiek strony przeciwnik małżeństwa na nie 
uderzy (z boku czy z tyłu), pokruszy strzały, opatrzone w ha¬ 
ki, gdyż małżeństwo jest opancerzone jakby kamienną zbroją, 
w. 28. w przyłbicę ustaloną — w przyłbicę ze stali. Oręż 
ustalony u Miaskowskiego. w. 28. śrebrnogłowy — Bock używa obyczajem XVII w. przy¬ 
miotników złożonych, lecz naogół skąpo jak: ostrosieczne, 
zbożorodne, troszyi (trójszyi = trójgłowy). 
w. 31. w paradyżu nowy — w raju (z łac. paradisus) świeżo, 
co dopiero. w. 35-38. Myśl: Teraz po upadku człowieka małżeństwo jest środkiem 
zapobiegawczym, aby człowiek jako istota śmiertelna, żądzami 
pchana ku ciekawości i skłonna do służenia obrzydliwości, nie 
popadł w cięższe winy. w. 45. żadnym mierem — żadnym mirem, żadną miarą, 
w. 47. w krewkości — w krechkości czyli w słabości, ułomności, 
w. 52-3. chcąc śmierzyć niehamowne burze lecem 
długim — chcąc poskromić burze nieokiełzane lejcami dłu¬ 
gimi (popuszczonymi). w. 54. niecnota błotem swym ukalała progi — zanie¬ 
czyściła. w. 59. do serdecznych przepaści — do głębi serca, 
w. 62. za halerz — za grosz; halerz (z niem. Heller, dawniej Hal¬ 
ler), drobna moneta, nazwana od miasta Halli (denarii Halenses). 
w. 64. Mojżesz piorunem grozi — Mojżesz grozi piorunem 
kary w szóstym przykazaniu, por. w. 75-6. 
w. 66. w n i w e c z potracił wszystkich cnot imienie 
— stracił całkiem posiadanie wszelkich cnót. 
w. 69. list chrzęstem doda trwogi — liść szelestem za¬ 
trwoży. W pierwodruku Nauki Dom. jest: chrzęstem zam. 
chrzęstem zapewne przez pomyłkę druku. Wyrażenie o chrzę¬ 
ście liści powstało może pod wpływem Wergilego Enejdy VI 
209: leni crepitabat brattea vento.
		

/Magazyn_202_02_0076_0001.djvu

			Objaśnienia 33 w. 73. rękoma łamie — załamuje ręce. w. 73-76* gdy grozy latały dziesiąci słów — gdy groziło 
karami dziesięcioro przykazań. w. 81. nie z tego was być cechu tuszę — spodziewam się, 
że do tego cechu czyli do takich ludzi nie należycie. w. 85. ciek a ć — starać się (tu o towarzyszkę życia). w. 87-88. rym asonansowy: skarby — barwy; podobne trafiają się 
jeszcze u Bocka: pani — z wami (w. 181-2), sami — pani 
(w. 269-270), słoma — słona (w. 333-4), podać — krępować 
(w. 363-4), gębą — będą Do czyt. 15—16. Asonans: skarby — 
barwy może dziwić wobec łatwości rymu: skarby — farby, 
zwłaszcza że Bock zna wyraz: farba (p. w. 229). Oddziałała tu 
zapewne reminiscencja z lektury. w. 93. skarby rozwiją się — skarby rozwieją się, rozlecą się. w. 97-99. Myśl: chociaż nie w smak u wielu taka mowa, gdyż wolą złoto; niech przyszła żona przyniesie z sobą nawet brudną przeszłość, 
byle miała pieniądze. W. 101. Cale waszę rzecz chwalę, młodożenio, — cał¬ 
kiem pochwalam wasz postępek, nowożeńcze. Wyraz: młodo- 
żeńia = pan młody użyty tu przez Bocka, nie pojawia się gdzie 
indziej, sam Bock w rozdz. IV Agendy użył słowa: nowożenia, 
znanego już z Psałterza Flor., w w. XVI u I.eopolity, Budnego, 
Marcina Bielskiego, a z początkiem XVII w. u Prowany: 
Złote jarzmo małż., str. 33. w. 102. Marya rzecz oboję niesie — Maria Szara przynosi obie 
rzeczy, wymienione poprzednio, a więc: cnotę i pracę, lub 
cnotę i pieniądze. w. 103. Dwie cnocie w jednem łożu z sobą grają — dwie 
cnoty w jednym łożu z sobą igrają, kojarzą się, przy drugim 
znaczeniu przypuszczać należy znajomość terminologii zoologicz¬ 
nej u Bocka, w której słowo grać znaczy: parzyć się, wabić 
się podczas tokowania. Dwie cnocie — 1. podwójna, użyta także 
w wierszu następnym: dwie duszy, rodzicy (w. 231). w. 105. na dłudze — na długo, forma archaiczna, znana z Kazań 
Gnieźnieńskich: Abyć tobie Chrystus dał dłudze zdrowie, jest 
rodzajem nij. do przymiotnika: dłudzy — długi. w. 108. drogi badać się do nieba — dowiadywać się, do¬ 
chodzić drogi do nieba. w. no. wzdychania — próśb, westchnień błagalnych.
		

/Magazyn_202_02_0077_0001.djvu

			34 Objaśnienia w. 114. tam w s i ę pijąc pobożność — tam czerpiąc wszelką 
pobożność. ■w. ii6. Jakzezwonią — gdy skończą dzwonić; Bock używa for¬ 
my: zwonić (N. D. w. 173), częstej u autorów XVI w. 
w. ii7. doczkać — doczekać; forma narzeczowa. 
w. 122. I k‘n i m się wszytko dobre całym morzem 
pławi — i do nich po wszystkich morzach płyną wszelkie 
dobre rzeczy. w. 123-126. zawierają aluzję do opowieści o Frydolinie i hr. Savent, 
którą opracował Fr. Schiller w balladzie p. t. Der Gang nach 
dem Eisenhammer. Pobożnego Frydolina wysłał podejrzliwy hra¬ 
bia Savern do huty z poleceniem zapytania się, czy spełniono 
jego rozkaz. Rozkaz ten wydany uprzednio brzmiał, aby pierw¬ 
szego jego wysłannika wrzucono do pieca hutniczego. Lecz 
Frydolin wstąpił z polecenia hrabiny do kościoła, aby się pomo¬ 
dlić za zdrowie jej chorego synka i służył tam do mszy księ¬ 
dzu. Gdy potem przyszedł do huty, pachołkowie oznajmili mu, 
że spełnili rozkaz hrabiego. Pokazało się, że ofiarą padł strzelec 
Robert, który wzbudził podejrzliwość hrabiego przeciw Frydo- 
linowi i przyszedł pierwszy do huty, aby sprawdzić wykonanie 
wyroku śmierci na Frydolinie. Do tej sytuacji odnoszą się sło¬ 
wa Bocka: „Jego zdrajcę tymczasem Wulkan (ogień) opanował“. 
Uwarować = uchronić przed czemś. 
w. 130. Nie garkiem, nie naczęniem — nie garnkiem, nie 
naczyniem; pisownia oddaje może wymowę Bocka i otoczenia, 
w. 127-130. Myśl: Dzieci trzeba brać od maleńkości do kościoła, aby 
umocnić w nich religijność; twierdząc inaczej, jest się zdania, 
że lepiej jest czerpać wodę sitem niż garnkiem lub naczyniem 
spojonem obręczami. w. 136. póki szcząt — póki pozostanie z niego szczątek, kawałek. Mamy tu odmianę przysłowia: Czym skorupka za młodu nawre, 
tym na starość trąci. w. 139. (do) samej nosić będzie deski — domyślne: do gro¬ 
bowej deski t. j. do śmierci, 
w. 142. w zroście — na wzrost, na wysokość. w. 145-146. Myśl: Kościół katolicki umieszcza małżeństwo między sa¬ 
kramentami i to jest jego wielki tytuł do sławy; kto nie jest 
tego zdania. Swiątość zam. świętość częste u Bocka (w. 147). 
w. 147-150. Myśl tych wierszy jasna jest tylko wtedy, gdy się pamięta 
o przepisie kanonicznym, niedopuszczającym dzieci nieprawego
		

/Magazyn_202_02_0078_0001.djvu

			Objaśnienia 35 łoża, choćby osobiście cnotliwych, do godności kapłańskiej, a 
więc do sprawowania sakramentów (świątość, święte usługi), 
w. 153. nie pomierzy na nierząd — nie zamierzy się, nie 
myśli o nierządzie, o rozpuście. w. 157. m i e ć k‘w oli towarzysza w domu — mieć według 
woli towarzyszkę pożycia domowego. Przysłówkowe użycie 
kVoli już w w. XVI rzadkie. w. 160. cale sam siebie zhołduje — całkiem sam siebie opa¬ 
nuje, por. w. 101. w. 163. łasztami rożne zboże mierzy — mierzy zboże na 
łaszty, które jako miara rzeczy sypkich zawierały 3840 1, jako 
waga okrętowa równały się 1865 kg. 
w. 164. łat wie — łatwo, podobnie utworzony przysłówek: mocnie. 
yr. 167. N i g d y z groszem nie szuka masła po ulicy 
— nigdy nie kupuje za gotowy grosz masła na ulicy, gdyż ma 
go zapas w domu. 
w. 168. na po rząd — rzędem. w. 173. gnojnicami zwoni — dzwoni, tłucze się gnojnicami. 
Por. zezwonić (w. 116). w. 177. za pracą — za pracę; biernik 1. p. na -ą po spółgłoskach 
miękkich i odmiękczonych stale u Bocka, 
w. 179. próżnuje — próżnuje. Bock używa form: próżnować, pró¬ 
żny, proznak = próżniak (por. w. 189). 
w. 181, doproznaka — do próżniaka, por. objaśnienie poprzednie, 
-w. 182. w łachmanijach — w łachmanach; w pierwodruku jest: 
w łachmaniach, ale rytm wymaga czterozgłoskowego wyrazu. 
Łachmanija nieznana jest w słowniku, tylko łachmanina, może 
więc owo: w łachmaniach jest omyłką druku zamiast: 
w łachmaninach; poprawkę taką uważam za zbyt po¬ 
chopną. w. 183. Wytrząsł zgoła samary — wytrząsnął całkiem juki, 
nie ma nic przy sobie- w. 185. Gdzie nie prace — gdzie nie ma pracy; nie := nie ma, 
wyrażenie już archaiczne powtarza się w. 186, 284, 381-2, 422. 
w. 188. spełna — nienaruszenie, w całości. •w. 190. jak zgłowia szatańskiego — jak ognia piekielnego. Wyraz: zgłowie, nieznany w słownikach, łączę z wyrazami: 
głownia, zgłownieć; nieprawdopodobne wydaje mi się połącze¬ 
nie tego wyrazu z omyłkową: z głową w Psałt. Flor. 108, 13,
		

/Magazyn_202_02_0079_0001.djvu

			36 Objaśnieni» którą gdzie indziej (np. 108, ić) spotykamy w formie: zgłoba lub 
zioba = złośliwość, przekleństwo, 
w. 193. cięmiężyć — ciemiężyć, nękać, 
w. 195. zdrzodlo — źródło. w. 196-7. Myśl: należy przestrzegać pójścia na spoczynek o wieczornym 
zmroku i wstawania o świcie (zarannego), 
w. 199. za pana opiekiem w dom się wwiąże — za stara¬ 
niem pana wejdzie w posiadanie domu. Wyrazu: opiek zam. 
opieka, częstego w w. XVI, używa jeszcze Gawiński, 
w. 202. ma na frymark za halerz — ma towaru na handel 
za grosz. w. 203. nie chce (się) kłaść mostem nędzy — nie chce 
kłaść się pokotem, poddać się nędzy, 
w. 208-9. (niech) czoła nie magluje, przyganiając gład¬ 
kości — niech czoła nie wygładza, naruszając (czy też: do¬ 
dając sobie) gładkość. w. 214. tkankę złotą — siatkę lub wstążkę złotą na głowę, 
w. 216-7. nie ruchni z miejsca nogi — nie ruszaj się z miejsca. Ruchni = ruchnij, tryb rozkaz, od ruchnąć, por. ciągni (w. 290). 
w. 220. przy warzy — przy gotowaniu w kuchni, 
w. 222. warcabskiej pilnuje tablice — siedzi przy warcabni- 
cy, grywa w warcaby, zamiast gotować w kuchni, 
w. 223. Cnota zapuszcza w zagony — Cnota zapuszcza się 
w zagony, wzgl. zapuszcza zagony, zapędza się. 
w. 224. strony — struny. w. 226. pukają się — uderzają o siebie, stukają, 
w. 226-7. j e j powab pozostawić dziki umysł serca — 
cnoty powabem jest nie zmieniać pierwotnego (surowego) uspo¬ 
sobienia. w. 231. r o dzicy — liczba podwójna, p. obj. w. 103. 
w. 240. polityków — mężów stanu, ludzi znających się na sztuce 
rządzenia państwem. w 242. hurmem... po kąsku — przeciwstawienie: razem, groma¬ 
dnie i po kawałku, po trosze. w. 244. w Gordie — może myłka druku zamiast: w Gordzie. Gor- 
dium, miasto w małej Azji, gdzie przechowywano wóz mitycz¬ 
nego króla Gordiosa ze słynnym węzłem (gordyjskim) u jarzma. 
Węzeł ten rozciął Aleksander W. zamiast go mozolnie rozplą¬ 
tywać i tak spełnił wyrocznię o panowaniu nad Azją.
		

/Magazyn_202_02_0080_0001.djvu

			Objaśnienia 37 w. 245. miecz się w kęsyprzepierzchnie — miecz w ka¬ 
wałki się rozpryśnie, popęka. w. 248. w dom nocny — w dom nocy, w dom śmierci, 
w. 254. kzenie — ku żonie, por. w. 312. w. 260. męża już wżenie do saku — męża pochwyci w swoje 
sieci, opanuje. w. 263. by wieprz na Erymancie — jak dzik na Erymancie; dzik z Góry Erymantu, pustoszący Arkadię, stanowił przedmiot 
czwartej pracy Herkulesa. Miał go przynieść do Mycen żyw¬ 
cem. Wypędził go z gęstwiny leśnej na zaśnieżone pole, na któ¬ 
rym ścigał go aż do wyczerpania sił, a potem wziął na ra¬ 
miona. Gdy owego dzika pokazał wbrew rozkazowi królowi 
Eurysteusowi, ten z trwogi schował się do beczki ku uciesze 
widzów. w. 267. bezecność ogrodzić — swoje bezecne postępowanie 
sobie zawarunkować, zawarować. 
w. 271. przodek — pierwszeństwo, 
w. 274. znak isty — znak, dowód rzeczywisty, 
w. 279. wzięt będzie — będzie miał wziętość, popularność, 
w. 284. nie miejsca — niema miejsca, por. obj. w. 185-6. 
w. 290. ciąg ni — ciągnij, tryb rozkaz., por. ruchni (w. 216). 
w. 289-291. Myśl: Mąż powinien zawsze okazywać równą miłość żo¬ 
nie, chociażby kiedyś przyszło przez szpary patrzeć na jej sła¬ 
bostki, gdyż jest ona kruchym (mdłym) naczyniem, 
w. 296. kołyszanie — kołysanie; kołyszanie albo błąd druku, ałbo 
usunięcie rzekomego mazurzenia. w. 298. Cerberus troszyi — Cerber o trzech szyjach, pies pie¬ 
kielny, strzegący wejścia do podziemia, 
w. 301. Furie — boginie piekielne, greckie Erynie, boginie zemsty 
(Alekto, Megera i Tyzyfone), w w. 19 nazwane Jędzami, 
w. 302-3. Myśl: gdy pani domu milczy, a pan jakby ogłuchł, to któ- 
reż z nich weźmie drugiemu coś za złe, w jaki sposób może 
się w takim domu wszcząć kłótnia (pokiota). 
w. 304. bez krzyża — bez krzyża małżeńskiego t. j. bez utrapień; prze¬ 
nośnia ta przejęta z 4 p. instrukcji dla nowożeńców w rozdz. IV. 
Agendy Oleśnickiej, przytoczonego we Wstępie. Por. w.. 
3H. 36% 374. 397- w. 305. na porząd — kolejno z rzędu, por. obj. w. 168. 
w. 312. żenie — p. obj. w. 254.
		

/Magazyn_202_02_0081_0001.djvu

			38 Objaśnienia w. 315. A1 i ż tatras po domu, sługa sarka jady — aż oto 
tartas (zgiełk) w domu, służący zionie jadem. Tatras prawdo¬ 
podobnie błąd drukarski zamiast tartas; sarkać z biernikiem 
użył także Syreniusz: sarkając ją (wódkę) nosem, 
w 319-20. Na biodrę upaduje, podobno w przyłazic 
nogi sobie narwała — kuleje na tylną nogę, którą sobie 
zwichnęła w przełazie. Biodra pojawia się obok biodro, przy- 
łaz jest produktem zbliżonej na Śląsku wymowy: e i y. 
w. 322-4. Myśl: Zły parobek udaje, że nic nie jest winien, chociaż pana 
przyprawił o szkodę, aby nie spadła na niego wina ubliżenia 
panu przez złe obchodzenie się z końmi dla zemsty, 
w. 328-9. skoro nogę wemknie, w oneż doby to kąty 
powartuje — skoro tylko gdzieś się dostanie, zaraz śledzi 
po wszystkich kątach. w. 330. z i a r n i a... śmierzkiem — ziarna... o zmierzchu. Ziarnie 
jest rzeczownikiem zbiorowym do ziarno, śmierzkiem = zmierz¬ 
chem — forma, spotykana także w Kancjonale Gdańskim, 
w. 334. słona — drogo kosztująca. w. 338. łabija — wyraz ten znany jest na Kaszubach jako jakaś miara 
rzeczy sypkich, tu oznacza, jak wynika z tekstu, jakiś schowek 
zamknięty, por. obj. w. 345 (s o ł e k). 
w. 341. przekrywa... pragarek — przekrywać — tajemnie cho¬ 
wać (jest w Biblii Brzeskiej); pragarka — wyraz nieznany, utwo¬ 
rzony od praga, pragnąć, oznacza kobietę pragnącą, potrzebu¬ 
jącą cudzego, łakomą. w. 342. natkać pełne łono chleba — napchać im brzuch do 
pełna chlebem, albo pełno chleba za pazuchę, do podołka. 
w. 343. buhaj — dryblas, tutaj zalotnik. w. 345. zamyka sołek — sołek = piwniczka po dawnych dworach 
na mleczy wo, a więc to samo co łabija w w. 338. 
w. 346-7. Myśl: Złodziej domowy ma przystęp zawsze do schowków, 
a ty daremnie w nocy czuwasz, aby go zobaczyć. Może być, 
że dowora oznacza tu nie przystęp, lecz klucz do zawory, 
w. 3J8. przysoli — dogryzie, dogodzi złośliwie, 
w. 361-2. gdzie by w Labiryncie człowiek zmatany 
biega — gdzie człowiek biega jakby zabłąkany w Labiryncie, 
w. 362-364. Bock wspomina tu jedno z rzekomych okrucieństw Perian- 
dra, tyrana Koryntu (628-584 przed Chr.), jakoby swoim ko¬ 
niom rzucał na pożarcie ludzi. Herodot, główne źródło do 
dziejów Periandra, nic nie wie o tym okrucieństwie. Nato-
		

/Magazyn_202_02_0082_0001.djvu

			Objaśnienia 39 miast mit grecki odnosi tego rodzaju okropności do Dio- 
medesa, króla Bistonów w Tracji, którego zabił Herkules, a 
ludożercze klacze zapędził do Mycen. (Ósma praca Herkulesa.) 
w. 363-364. Asonans: podać — krępować, p. obj. w. 87—88. 
w. 368. przedpotopni ojcowie — patriarchowie przed potopem, 
w. 369. Krzyż — w tym wierszu i następnych do 397 oznacza róż¬ 
nego rodzaju próby i utrapienia, a więc tułaczkę Noego po 
falach potopu, ucieczkę i przygody Jakuba; wreszcie w w. 374 
małżonkowie są nazwani krzyżowymi członkami. P. obj. w. 
304. w. 379. w ustalone gory — w góry ze stali, por. w. 27. 
w. 381. wyrazi — wybije uderzeniami; niewystawione drzwi 
— drzwi, których w górze stalowej nie zostawiono, 
w. 381-2. Trzykrotne nie w tych wierszach znaczy: nie ma. 
w. 384. mocy — dopełń. 1. poj. zamiast częstszego u Bocka dopełnia¬ 
cza na -e, np. prace, dusze itd. 
w. 386. cale — całkiem, zupełnie, por. w. 101 i 160. 
w. 391. pod tą upaść ciężą — pod tym upaść ciężarem, ciężą 
wyraz używany więcej w w. XVI np. u Leopolity. Poprzednio 
w w. 388 i 389 użył Bock wyrazów: ciężar i brzemię w tym 
samym znaczeniu. w. 393-97. Myśl: Gdy mąż ryczy jak lew, żona jak niedźwiedzica szar¬ 
pie aż do żywego, mąż z gniewu ma twarz pomarszczoną i pio¬ 
runuje, żona trzaska drzwiami i miota słowa jak błyskawice, 
w. 398. Marpejska skała — raczej skała marpesyjska, marmur 
z góry Marpesos na wyspie Paros. Porównanie ze skałą mar- 
pesyjską wzięte z Wergilego Enejdy VI 471: quam si dura 
silex aut stet Marpesia cautes, gdzie odnosi się do niewzru¬ 
szonej postawy Dydony w podziemiu, 
w. 400. niestatek — złe gospodarstwo, bieda, 
w. 402. fukiem ogaca — fukaniem, gniewem się zabezpiecza, 
w. 403-4. Myśl: Po groźnych słowach małżonkowie biją się, a wtedy 
miłość zmienia się w ostrą włócznię, a pokój w broń palną, 
czyli pożycie domowe w walkę na broń sieczną i palną, 
w. 408. poszpocić — zniszczyć, zapewne dla rymu poszpocić za¬ 
miast poszpecic. Nie ma to nic wspólnego z wyrazem: poszpocić 
się = potknąć się. w. 410. wody z rzeżem — wcdy z rzezem (rzazem) t. j. materia¬ 
łem do rżnięcia. W wyrazie: rzeź ż dla uniknięcia rzekomego mazurzenia.
		

/Magazyn_202_02_0083_0001.djvu

			40 Objaśnienia w. 413. szczupłym rymem — w małym poemacie, por. obj. 
tytułu. w. 41 j. cęnę — cenę, podobnie: naczęnie (w. 130), cięmiężyć (w. 193), 
sięmię (w. 432). w. 415. cerze — minie, wyglądowi. w. 422. Trzykrotnie w tym wierszu użyte nie = nie ma. P. obj. w. 
185-6. w. 430. do ciemnego wnidziecie pokoja — wejdziecie 
w progi śmierci, por. w. 248: gdy w dom nocny skryć się 
przyjdzie. w, 431. pomności — pamięci o sobie. Wyraz w słownikach nie¬ 
znany. Możnaby także ten wyraz połączyć z poprzednim i czy¬ 
tać: długopomności. w. 432. sięmię stateczności — nasienie stałości, istnienia. DO CZYTELNIKA w. 2. 1 e k k i i ubogi — przeciwstawienie do: ciężki, napuszony 
i bogaty pod względem języka, por. obj. do Nauki Dom. tytuł. w. 4. teraźniejszym worem — być może, że w wyd. I było nie: 
worem, lecz wzorem i wtedy myśl zdania byłaby zgodnie z za¬ 
powiedzią, że będzie w pracy ubogi w słowa, gdyż nie będzie 
nimi sypał według mody współczesnej, albo w razie przyję¬ 
cia: worem za pochodzące od Bocka, nie będzie sypał słowami 
jak z wora, co się teraz praktykuje. w. 5. j u r y s t a — adwokat, czyli palestrant lubelski. Widocznie wy¬ 
mowa i obfitość słów adwokatów przed trybunałem lubelskim 
słynęła poza granicami Polski. w. 6. na tysiąc oraz i na trzy wywinie — wyrzuci bez 
trudu tysiąc i powyżej tysiąca. w. 7. przed proste — przed prostych, niewykształconych ludzi. w. 9-10. niski należy do stylus, a nie do ołtarz. Formy: stylus, 
przejętej wprost z łaciny, zamiast: styl używają pisarze śląscy. 
Niski znaczy tyle, co prosty, nienapuszony. w. 15-16. Asonans: gębą — będą — p. obj. do Nauki Dom. w. 87-8. Myśl tych 2 wierszy: Prostak słowa napuszone chwyta tylko 
ustami, nie uszyma, gdyż dla uszu są za silne. w. 29-30. Formy: przydzimy — odniesimy nie mają dalszych 
odpowiedników u Bocka.
		

/Magazyn_202_02_0084_0001.djvu

			Objaśnienia 41 PRZYDATEK w. 12-16. Bock podkreśla tu swoją prawowierność luterańską, według 
której dostatecznym czynnikiem zbawienia człowieka była jego 
wiara. Wyraźniej jeszcze występuje to przekonanie w w. 22—26 
Przydatku, w których zaznaczono, iż zbawienie jest wyni¬ 
kiem ofiary Chrystusowej i wiary w jej moc, nie zależy zaś od 
uczynków człowieka. Na uwagę zasługuje argument: „Ej nie 
umarli Ciebie chwalić mają, Panie Jezu, ani ci wszyscy, którzy 
do piekła zstępują“, wynikający z nauki Lutra, ograniczającej 
wolność woli ludzkiej. Przejawia się tu także jakby refleks mi¬ 
styki entuzjastów, łączącej wielkość chwały Bożej z liczbą zba¬ 
wionych i uzależniającej pożytek męki Chrystusowej od roz¬ 
miarów jej skuteczności. Dobitniej jeszcze, choć mniej poetycznie ujawnia się to prze¬ 
konanie w Modlitwie Postnej w. 11—29 (gdzie męka 
Chrystusowa ma nie tylko zmazać grzech pierworodny, lecz 
także świadomie popełniane grzechy), w Modlitwie Wiel¬ 
kanocnej w. 9—ii, 16—23 i Modlitwie do Trojce 
Świętej w. 8—12, 36. Niemniej jednakże tu i ówdzie jak np. 
w Modlitwie na Wniebowstąpienie w. 26—30 
nieśmiało wprawdzie zaznacza Bock ważność pokuty i cnotli¬ 
wego życia. w. 27. o naciższyjezu — forma naciższy = najcichszy jest owo¬ 
cem upodobnienia wstecznego dźwięków: ch i sz, oddaje zaś 
zapewne wymowę autora. MODLITWA GODNA Tytuł. Godna — noworoczna; przymiotnik o znaczeniu pochodzącym 
od Gody, rozumianych jako termin. w. 21—22. Nowe Lato — Nowy Rok, dziś częściej spotyka się to 
określenie w formie zdrobniałej: Nowe Latko. w. 27. u c z y n e k — dzieło. MODLITWA POSTNA w. 6. niejaki złośnik — jakiś przestępca; wyraz, używany 
w tym znaczeniu przez Seklucjana i Wujka. w. 7. poszyj kowany — bity po szyi; poszyjkować używają 
Wujek i Skarga, poszyjkowan C. Bazylik: Historia o srogim 
prześladowaniu Kościołow. w. 9. zelżywościipotwarzy — zelżony i spotwarzony, por. 
w. 7.
		

/Magazyn_202_02_0085_0001.djvu

			42 Objaśnienia w. ii—29. p. objaśnienie do Przydatku w. 12—16. 
w. 15. mocnie — mocno. P. obj. Nauki Dom. w. 164. 
w. 20. skutkiem — rzeczywiście tj. grzechy popełnione przez je¬ 
dnostkę ludzką, a nie odziedziczone jak grzech pierworodny 
(przyrodzony). Skutkiem w tym znaczeniu używa Leopolita. 
w. 33. kropli krwawych — kropel krwi, krwawego potu. MODLITWA WIELKANOCNA w. ii. przywłaszczasz — przyznajesz na własność; w tym zna¬ 
czeniu u Reja i Budnego. Wyraz ten występuje jeszcze w. 18. 
w. 26. tutecznemu — tutejszemu. Wyrazu tego używa Grochowski, 
w. 27. od głównej i zimnej niemocy — od śmiertelnej choro¬ 
by i zimnicy (febry); p. Agenda r. IV: główny nieprzyjaciel = 
szatan. MODLITWA NA WNIEBOWSTĄPIENIE w. i. Najwyższy — tak samo w. 20: najwyższego kapłana, forma 
wyjątkowa, skoro Bock stałe tworzy stopień najwyższy z przy¬ 
rostkiem: na — a nawet w Modlitwie do Trojce 21: nawyższy. 
w. j. więzienieś poima! — zdobyłeś więzienie, czyli piekło 
i więzy grzechu, jeżeli nie ma tutaj omyłki druku: więzienie 
zamiast więźnie tj. dusze cierpiące w otchłani, 
w. 26—30. p. objaśnienie do Przydatku w. 12—16. MODLITWA DO TROJCE ŚWIĘTEJ w. 4. i s t n o ś ć — istnienie i istotę, 
w. 8—12. — p. objaśnienie do Przydatku w. 12—16. 
w. 43. domieścić — doprowadzić do czegoś; wyrażenie to przejął 
Bock albo z Bogurodzicy (Tegoż nas domieści, Jezu Kryste mi¬ 
ły), albo z Opecia Pieśni pięknej in Natali Dni. (Domieść nas 
wieczne chwały.)
		

/Magazyn_202_02_0086_0001.djvu

			SŁOWNICZEK Skrócenia: Nauka Domowa = ND; Do Czytelnika = DC; Przydatek — Prz; Modlitwa Godna = MG; Modlitwa Postna = MP; 
Modlitwa Wielkanocna — MWn; Modlitwa na Wniebowstąpienie — MWw; Modlitwa do Trojce Świętej = MT; liczby oznaczają 
wiersze tego wydania. * oznacza wyraz niespotykany w ogóle lub 
w tym znaczeniu albo w tej formie. Ali, aliż = aż oto, właśnie; ali dopiero smętne serce ND 67; aliż 
tatras po domu ND 315; aliż do sąsiada ow zbiór poda ND 331; 
aliż potem gorący deszcz z oczu się leje ND 405. arkabuz = broń palna: pokoj (poszedł) w arkabuzy = pokój zmienił 
się na strzelaninę ND 404. badać się = dochodzić, doszukiwać się: trzeba... drogi badać się do 
nieba ND 10S. biodra = biodro: (klacza) na biodrę upaduje ND 319. buhaj = — dryblas, zalotnik: by jej w czem nie zganiły przed buha¬ 
jem jakim ND 343. cale = całkowicie, zupełnie: cale waszę rzecz chwalę ND 101; cale 
sam siebie zhołduje ND 160; Kto się nań cale spuści, on pewny 
dozorca ND 386; czego nam się dzierżeć cale potrzeba DC 24. cęna = cena: przebaczenie ma swą cęnę ND 415. cera = mina, wygląd: wy cerze przypatrzcie się dawnej stanu tego 
ND 415. chromieć = chromać, kuleć; owo chromie krowa ND 317. chrześcijaństwo = społeczność chrześcijańska: Daj, o nasłodszy Emma- 
nuelu, wszemu wobec chrześcijaństwu, szczęśliwe i spokojne Nowe 
Lato MG 21; Dziękujemy-ć ze wszystkim chrześcijaństwem — MP 3; 
całemu tutecznemu chrześcijaństwu MWn 26; bronisz Twego miłego 
chrześcijaństwa MWw 17. * chrzęst — szelest: list chrzęstem doda trwogi ND 69. chudobny = mizerny: nie da chudobnemu pod tym upaść brzemieniem 
ND 389.
		

/Magazyn_202_02_0087_0001.djvu

			44 Słowniczek ciekać = szukać, starać się: nie w cudzej towarzysza stronie ciekać 
ND 85. cięmiężyć = ciemiężyć, nękać: rzemiosłem takowe nieuki cięmiężyć 
ND 193, ale: ciemiężąc ND 372. 
ciężą 22 ciężar: nie ujrzysz pod tą upaść ciężą ND 391. 
czuć 22 czuwać: (złodzieja) postrzec darmo w nocy czujesz ND 347. 
na dłudze 222 na długo: Daj Boże, by na dłudze ND 105. 
doczkać 2= doczekać: zetrwaj aż do końca, lubo południowego czasem 
doczkać słońca ND 117. dości = dosyć: (niedoskonałości) tak u nas jak gdzie indziej dości DC 27. 
dowora = dostęp, klucz: domowy złodziej za pasem doworę nosi 
ND 346. dufliwie =2 ufnie: abyśmy dufliwie wierzyli MT 31. 
frymark =2 handel: ma na frymark za halerz ND 202. 
główny =2 śmiertelny: uchowaj nas od głównej i zimnej niemocy MWn 
27, 22: największy: główny nieprzyjaciel pokolenia ludzkiego 
Agenda r. IV. godny 22 noworoczny: Modlitwa Godna; 2= zdolny: z małżeństwa po¬ 
chodzą godni do świątości ND 147. 
grać = igrać, parzyć się: dwie cnocie w jednem łożu grają ND 130. 
haczysty 2= opatrzony hakami: haczyste strzały kruszy ND 23. 
halerz 2= najmniejsza moneta: za halerz nie ma w sercu trwogi ND 62; 
ma na frymark za halerz ND 202. hurmem 22 gromadnie, razem: niech hurmem wszyscy ciągną ND 242; w dom pędząc hurmem niedostatek ND 399. 
imienie 2= majętność, posiadanie: w niwecz potracił wszystkich cnot 
imienie ND 66. istność 22 istota: istność i wolę Twoję objawił MT 4; w istności no¬ 
wego MT 7. isty 2= rzeczywisty: znak isty pokazywać skutecznej miłości ND 274. 
jurysta 22 adwokat, palestrant: (słów) jakich jurysta w Lublinie na ty¬ 
siąc oraz i na trzy wywinie DC j. 
kalny 22 brudny, plugawy: dźwiga z sobą kalne błoto ND 98. 
po kąsku 22 po trosze: niech ciągną po kąsku ND 242. 
kopija 22 dzida, walka na broń białą: miłość poszła w kopiją 222 miłość 
zmieniła się w walkę na kopie ND 404. 
krewkość 222 słabość, ułomność (krechkość): a nie w krewkości wszy¬ 
tek niby w morzu brodził ND 48; przybywać na pomoc naszej 
krewkości MT 29.
		

/Magazyn_202_02_0088_0001.djvu

			Słowniczek 45 krzewie = krzew, zarośla: ale on indziej z krzewią czuło na nie mierzy 
ND 350. k'woli = ku woli (przysłówkowo): mieć k'woli towarzysza w domu 
ND 157. lec =r lejce: chcąc śmierzyć niehamowne burze lecem długim ND 53. 
list = liść: list chrzęstem doda trwogi ND 69. lub = lubo, niech: Lub ona sama z sobą dźwiga kalne błoto, byle 
pieniądze miała ND 98; lub w cnoty bogaty ND 149; lub na kark 
nastąpisz złemu, nie dogodzisz, ND 419. * łabija = schowek zamknięty: otworzy się łabija ND 338. * łachmanija = łachman: w łachmanijach chodzi po ulicy ND 182. 
łaszt = miara: łasztami rożne zboże mierzy ND 163 (p. Objaśnienia), 
łono = brzuch lub podołek: (trzeba pragarkom) napchnać pełne łono chleba ND 342; = serce: zły sąsiad się w łonie z tego brzydko 
śmieje ND 356. mać = matka: mać w sercu boleje ND 355. maglować == gładzić: niech sobie przy zwierciedle czoła nie magluje 
ND 208. miedzy = między: miedzy nimi ND 332; miedzy nami MG 10; MW 20; 
miedzy złoczyńcami MP 7. mier = mir, sposób: owszem się żadnym mierem z owymi nie zgodzą ND 4j. mlodożenia — nowożeniec: cale waszę rzecz chwalę, młodożenio 
ND 101, p. nowożenia. mostem kłaść się = ulec, poddać się: kto się nie chce kłaść mostem 
nędzy ND 203. naczęnie = naczynie: nie naczęniem obręczami zbitem ND 130, ale: 
mdłemu dla słabości naczeniu niegdy przyszło patrzyć i przez spary 
ND 291. narwać sobie czego = nadwichnąć: podobno w przyłazie nogi sobie 
narwala ND 320. następować = nadchodzić, iść po czym: rzekłem o pobożności, praca 
następuje ND 159; następujący srogi gniew Boży MP 30. 
nie = nie ma: gdzie nie prace, tam darmo szukasz oszczędności, Nie 
ręki szczodrobliwej, gdzie nie pobożności ND iSj-6; nie miejsca 
ND 284; nie w gąszcze, nie w lasy ucieczki, nie w opoki ND 381-2; 
nie tam wstydu, nie dobrych powagi, nie czoła ND 422. 
niegdy = czasem: niegdy przyszło patrzyć i przez spary ND 291. 
niehamowny = nieposkromiony: chcąc śmierzyć niehamowne burze 
ND 52.
		

/Magazyn_202_02_0089_0001.djvu

			46 Słowniczek niepochybnie = niechybnie: każdodzienne doświadczenie niepochybnie 
uczy Agenda r. IV. niestatek = złe gospodarstwo: O jaki niestatek! ND 400. 
niewczas = niedogodna pora, trud, dolegliwość: Więc jego niewczasy 
w cichości i pokorze przetrwać. ND 382. 
nowożenia = nowożeniec: Jako nowożenie w stan małżeński wstępujące 
wiązać i onym błogosławić, tytuł rozdz. IV Agendy, p. młodożenia. 
obelżyć = poniżyć: on (stan małżeński) sromotnie obelżyć mógł, Agen¬ 
da r. IV. obmowisko = obmowa: swe obmowiskami myśli pasie zgoła ND 421. 
obój = oba: pani Mary a rzecz oboję niesie ND 102; według obojej na¬ 
tury MWw 15. obrzydłość = obrzydliwość: porywczy służyć obrzydłości ND 38. 
obrzym = olbrzym: z onego obrzyma walecznego, szatana złośliwego 
więzienia wiecznego wybawił. MWw 7. 
odprawować = odprawiać, odbywać: wesela odprawowanego ND tytuł, 
ogacać = osłaniać, zabezpieczać się: on fukiem ogaca, ona grozą 
ściele ND 402. ogrodzić = zawarować sobie: umie swą bezecność ogrodzić udatnie 
ND 267. opiek = opieka: nędza za pana opiekiem się w dom wwiąże ND 199. 
orędować = błagać: oręduj i przyczyniaj się za nami u Ojca Twego 
MT 23. * oręż (r. żeń.) = oręż: niech się, kto chce szkodliwą orężą zawodzi na stan święty małżeński ND 17. osławić = wsławić, wysławiać: każe posłuszeństwo osławić ND 7. * paradyż — raj: w paradyżu nowy (stan małżeński) w dostojności za sługę chodził ND 31. pławić się = płynąć: I k‘nim się wszytko dobre całym morzem pławi 
ND 122. plony = płonny, pusty: nie płoną duma zechęcić kazała myśli do ry¬ 
mów ND i. pocieszny = pociechą: niech ta Twoja męka i śmierć nam pocieszną... 
będzie MP 22. poczet = orszak: raczże mię przypuścić w poczet i liczbę wybranych 
Twoich Prz 28. poimać = pojmać, zwyciężyć: poimany MP 6; więzienie-ś poimał 
MWw 5; nad poimanymi nieprzyjaciółmi MWw 6 * pokłota = kłótnia: pokłota jak się tam wszcząć może ND 303.
		

/Magazyn_202_02_0090_0001.djvu

			Słowniczek 47 polityk = mąż stanu, rządca państwa: k'nim się polityków niecoś wię¬ 
cej zeszło ND 240. pomierzyć na coś = zamyślać o czymś: nie pomierzy na nierząd ND 153. * pomność = pamięć o kimś: po śmierci lat nie tracąc i długo pomno- ści ND 431. porywczy = prędki, skłonny: porywczy służyć obrzydlości ND 38. 
na porząd = rzędem, po kolei: stągwie stoją na porząd z obu stron 
w piwnicy ND 168; choćbyś przeszedł na porząd wszystkie ziem¬ 
skie kraje ND 305. posieść = posiąść: łoże bez nagany posieść ND ij6. 
posłuszeństwo = obowiązki: małżeństwo... każe jego posłuszeństwo osła¬ 
wić ND 7; poddanie się cudzej woli: przez Twoje zupełne posłu¬ 
szeństwo MP 11; w pobożności i nowym posłuszeństwie MP 40; Two¬ 
je posłuszeństwo M¥n 19; w nienaganionym posłuszeństwie MT 39-40. * poszpocić = zeszpecić, zniszczyć: wszytek pierwszy afekt do szczętu poszpocić ND 408. poszyjkować = bić po szyi: poszyjkowany MP 7. potwarz = oszczerstwo: któryż na to włoży potwarz jaką ND 40; w nawiętszej zelżywości i potwarzy MP 10. 
potykać się = walczyć, bronić: potykaj się za nami, Panie MT 14. 
powartować = śledzić, szpiegować: Skoro nogę wemknie, w oneż doby 
to kąty powartuje ND 329. poważać sobie = cenić: sprawiedliwość za nakosztowniejszy skarb i po¬ 
ciechę sobie poważali MWn 21. powinność = powinowactwo: za upominek powinności ND tytuł; = 
obowiązek: wizerunek podać winnej powinności ND 12; (Bog) po¬ 
winność i temu i temu przedłożył ND 256. 
powolny c= uległy, chętny: nakłońcież ucha powolnego ND 236. 
pozad = w tył, w tyle: lubo pozad uderzy ND 23; żaden nie zostaje 
pozad ND 377. * pragarka = potrzebnicka: ma pragarek z kopę ND 341. proznak = próżniak: niech nie przywiązuje serce się do proznaka ND 
181. próżnować = próżnować: niechże twa po modlitwach ręka nie próżnu¬ 
je ND 179; gdy już dziatki moc wezmą, nie daj im próżnować ND 
189; mamy się warować próżnowania ND 191; niech nie próżnuje 
ND 207. próżny = próżny: aby miejsce próżne nie zostało. Prz. tytuł. * przedpotopny = żyjący przed potopem: tego się doznał Adam..., tego przedpotopni ojcowie ND 368.
		

/Magazyn_202_02_0091_0001.djvu

			48 Słowniczek przeklęctwo = przekleństwo: przeklęctwoś odjął MP 13; przeklęctwo 
zakonne M¥w 4. przekrywać = tajemnie schować: siana po snopie przekrywa ND 341. 
przepierzchnąć się — popękać: miecz się w kęsy przepierzchnie ND 249. 
przodek = przód, pierwszeństwo: Kościoł też nade wszytko wiedzie 
przodek w domu ND 115; onej zawsze mieć, a nie jemu przodek 
ND 271; żaden ani wycieka przodkiem ND 377; =2 ojciec i starsi 
w rodzie: (krzyż) gonił Jakuba ponad inne jego przodki ND 372; 
zażywali przodkowie naszy DC 22. przyczyniać się = wstawiać się za kim: przyczyniasz się za nami M¥w 
16; racz za Twoją się... trzodą przyczyniać MWw 23; przyczyniaj 
się u Ojca Twego MT 23. przygana c= nagana, wada: przygany-ś nie wzięła ND 218; owszem go 
(złego człowieka) do przygany tem większej zawodzisz ND 420. 
przyganiać = dodawać sobie: niech sobie... czoła nie magluje, przyga- 
niając gładkości ND 209; — zganić: ktoreż tam przygani nie w czym 
czemu ND 302. * przyłaz = przełaz, przelazek: podobno w przyłazie nogi sobie narwala ND 319. przysolić = dogryźć: owoć drugi desperat u pana przysoli i przywie¬ 
dzie do zguby ND 358. przywłaszczać = oddawać na własność: przez wiarę w słowie Twojem 
przywłaszczasz MWn; w słowie Ewangeliej ś. nam przywłaszczyć 
MWn. pukać się = uderzać o siebie, stukać: pięty i trzewiki pukają się ND 226. 
w radzie być = być zdania: któż nie był w tej radzie ND 146. 
rość — rosnąć: stąd rodzicom wieczna sława roście ND 141. 
rozwić się rozwiać się, rozejść się: skarby rozwiją się ND 93. 
ruchnąć = ruszyć: jednakże nie ruchni z miejsca nogi ND 216. * rzeź = rzaz, materiał do rżnięcia: na ten młyn napierając wody z rzeżem hojnie ND 410. samara = juki, pakunki: wytrząsł zgoła samary ND 183. 
sarkać = wypluwać: sługa sarka jady ND 31J. serdeczny = należący do serca, idący z serca: do serdecznych przepaści 
przenikają ND 59; udziel nam wszytkim serdecznej pokuty MG 
25; w serdecznym wzdychaniu MP 26/7. 
sięmię 2= siemię, nasienie: trwałe mając w potomkach sięmię statecz¬ 
ności ND 432. skrzypać = skrzypieć: skrzypać drzwiami nie zechce-li nieborak ND 261.
		

/Magazyn_202_02_0092_0001.djvu

			Słowniczek 49 skutkiem — popełniony świadomie: za nasze przyrodzone i skutkiem 
popełnione grzechy MP 20; = istotnie: a tym skutkiem prawdziwą 
kontęntować cnotę ND 228. słowo — przykazanie: gdy grozy latały dziesiąci słów ND 76; = obiet¬ 
nica: w słowie pojednania ofiarujesz MWn 10; przez wiarę w słowie 
Twoim przywłaszczasz MWn u; w zbawiennym słowie Ewangeliej 
św. przywłaszczyć raczył MWn 17; w słowie Twym... objawił MT 3. 
sołek 222 piwniczka na mleczy wo: pani w niebytności zamyka sołek 
ND 345. spełna = okrągło, nienaruszenie: ma zawsze wszystko spełna ND 188. 
nad spodzianie = nad spodziewanie się: do zguby przywiedzie nad spo- 
dzianie ND 359. sprzęga = zaprząg: żelazne gotuje wozy ku tej sprzędze ND 20. 
stateczność = stałość istnienia: trwałe mając w potomkach sięmię sta¬ 
teczności ND 432. statkować =2 być statecznym: ucząc je (dzieci) statkować ND 233. * stylus = styl: bo więc przed ołtarz niski... stylus należy DC 10. 
sumnienie 2= sumienie: nie wzdryga bynajmniej sumnienie ND 65; boi su- 
mnienia ND 69; krom sumnienia złego ND 246; dobrym uzbrojeni 
sumnieniem MP 41; z dobrym sumnieniem MWw 30. 
szcząt = kawałek; odrobina: czego nawre garnek nowy, już tym pach¬ 
nie póki szcząt ND 3 6; pierwszy afekt do szczętu poszpocić 
ND 408. szczupły =2 mały, mizerny: szczupłym rymem spisana ND tytuł; jeno 
co się zdało ogarnąć szczupłym rymem ND 413. 
śmierzkiem 2= o zmierzchu: a śmierzkiem we dworze zabawi się robotą 
ND 330. -‘f tatras 2= tartas, zgiełk: Aliż tatras po domu ND 315. 
teskność = smutek: w niepojętej teskności MP 10. tkanka 222 siatka, wstążka na głowę: na głowie nosi tkankę złotą ND 214. 
trop 2= ślad: jej (cnoty) tropow tam nie znajdziesz ND 224; błogosła¬ 
wieństwo Pańskie tymże tropem leci ND 285. 
tuteczny = tutejszy: wszytkiemu tutecznemu zgromadzeniu MWn 26. 
uchraniać się 22: usuwać się: zła żądza, nierząd i splugawienie ciała 
(się) uchrania Agenda r. IV zagajenie, 
uczciwy 2= mieszczanin: uczciwego pracowitego... z uczciwą ND tytuł, 
uczynek = dzieło: niech na ostatek uczynek wykupienia naszego do¬ 
skonały i zupełny będzie MG 27. ukalać = zwalać, zbrudzić: niecnota błotem swym ukalała progi ND 34. 
upad 222 upadek: gdy się już wyjawi brzydki upad ND 67.
		

/Magazyn_202_02_0093_0001.djvu

			50 Słowniczek upatrować = przestrzegać: jednakże mrok wieczorny i zarane wstanie 
upatrować należy ND 197. uporny = uparty, uporczywy: dziatki w złości uporne ND 352. 
uprzyjmość = uprzejmość: z uprzejmości ND u; por. uprzyjmy 
Agenda roz. IV. ustalony =2 ze stali: nie może bez szwanku uderzyć w przyłbicę usta¬ 
loną ND 27; choćbyś w ustalone gory się zakuć kazał ND 379. 
uwarować = uchronić: jednak go onej śmierci kościoł uwarował ND 125. 
uwiąznąć = utkwić: jednak to zelżenie by na nim nie uwiązlo, nie 
zamącił wody ND 323. walny = wielki: walne to imię jego ND 146; 2= mocny: (słowa) w uszy 
jego nader walne będą DC 16. * warcabski = warcabny: warcabskiej pilnuje tablice ND 222. 
warza = gotowanie: przy warzy bawi się ND 220. * wieść = mowa: chociaż nie w smak u wielu ta wieść ND 97; uczo¬ nym tylko jego wieść smakuje DC 11. 
wsią 22 wszelka: wezmą się do szkoły, tam wsię pijąc pobożność ND 114. 
wwiązać się — wejść w posiadanie: nędza za pana opiekiem się w dom 
wwiąże ND 199. wylatować 2= wylatywać: to wielka sztuka wylatować pod niebo DC 19. 
wyrazić = wysadzić, wywalić: drzwi niewystawione snadnie mocą wy¬ 
razi ND 381. wywinąć = użyć: (słów jurysta) na tysiąc oraz i na trzy wywinie DC 6. 
wzdychanie = westchnienie, modlitwa: stan małżeński jest domem mo¬ 
dlitw i wzdychania ND no; w serdecznym wzdychaniu MP 27. 
wżenąć — wegnać: (żona) męża już wżenie do saku ND 260. 
zabieżeć = zapobiec: chcemy zabieżeć tej sprośnej w wierze niedosko¬ 
nałości DC 25. zadziwować się =2 zdziwić się: nie zadziwuj się, czytelniku drogi DC 1. 
w zagony zapuszczać = puszczać zagony, zapędzać się: ale nie tędy 
Cnota zapuszcza w zagony ND 223. 
zagubiać 22 gubić, przyprawiać o zatratę: niech mnie nie zagubia nie¬ 
prawość moja Prz 16. zakonny =2 tyczący St. Zakonu: przeklęctwo zakonne MWw 4. 
zarany 2= zaranny: zarane wstanie upatrować należy ND 196. 
zasie, zasię = zaś, znowu: złemu zasie kto się zechce podobać, waśń 
obali na sie ND 418; chcesz się zasię w obłoku widomie stawić 
MWw 18. zastawiać się = stanąć w obronie: zastawiaj się i potykaj za nami MT 14.
		

/Magazyn_202_02_0094_0001.djvu

			Słowniczek 51 zawodzić się — godzić na coś: niech się, kto chce szkodliwą orężą za¬ 
wodzi na stan święty małżeński ND 17. 
zazdrościwy = zazdrosny, chciwy: zazdrościwych złe się serce kraje 
ND 178. zdrzodło = źródło: rzemiosło mu za złote potem zrzodło stanie ND 195. 
zelżenie = zarzut, obelga; jednak to zelżenie by na nim nie uwiązło, 
nie zamącił wody ND 322. * zezwonić = oddzwonić: jak zezwonią, nie da się poprzedzić nikomu ND 116. * zgłowie = ogień: jak zgłowia szatańskiego mamy się warować pró¬ żnowania ND 190. ziarnie = ziarno (zbiorowo): skryje nieco w worze to ziarnia ND 330. 
ziebro = żebro: (żona) z ziebra kształtnie zrobiona ND 288, ale żebro 
Agenda rozdz. IV. złośnik = złoczyńca: jako niejaki złośnik poimany MP 6. 
zmatać = zbłąkać: gdzie by w Labiryncie człowiek zmatany biega ND 
362. zmurzyć = zamorusać: by dymem nie zmurzyła czoła ND 217. 
zwonić = dzwonić, tłuć się: gnojnicami zwoni po ugorze ND 173. 
żenąć: — gnać, pędzić: córkę zaś do kądzieli żeń ND 208; onę zaä 
winne ku wam żenie posłuszeństwo ND 234; takim pomstę żenie 
zapędem zły parobek ND 321. żywot = łono: żeś ciało nasze w żywocie panieńskim na się przyjął 
MG 14; — życie: w odnowieniu żywota chodzić MWn 22; do 
żywota wiecznego zachować M¥n 34.
		

/Magazyn_202_02_0095_0001.djvu

			ODMIANY TEKSTU Nauka Domowa. Tekst według unikatu Biblioteki Ossolińskich 
we Lwowie z następującymi odmianami: w. 3. od owych / odowych; 
w. 4. w głos / w głoś; w. ii. z uprzyjmości / zuprzyjmości ; w. 14. 93. 
k‘niej / kniey; w. 21. Tyfona / Typhona; w. 26. nie może / niemoże; 
w. 34. nie był / niebył; w. 36. cięższe nie przychodził / cieższe nie- 
przychodzil; w. 40. nie złoży / niezłoży; w. 42. pytając / pitając; w. 44. 
nie poleci / niepoleci; w. 46. z afektem / z affektem; w. 59. nie wzru¬ 
szyła / niewzruszyła; w. 61., 62. nie ma / niema; w. 63. nie boli / 
nieboli; w. 6j. bynajmniej / by namniej; w. 69. Boi / Bot; chrzęstem / 
chrzęstem; w. 74. na on czas gorzkich łez / na on czas gorżkich łez; 
w. 83., 152. k'niemu / kniemu; w. 86 z półświata / z pułświata; w. 96. 
Nie najdziesz / Nienaydziesz; w. 99. Byle / Bile; w. 100. Bies pożera 
/ Bieś pożyra; w. 103. grają / graja; w. 116. nikomu / nikomo; w. 117. 
zetrwaj / ztrway; w. 122., 240. k‘nim / knim; w. 126. tymczasem / tym 
czasem; w. 130. garkiem / garkem; w. 136. gotowy / gooiwy; w. 144. 
nie zwiedzie / niezwiedźie; w. 149. nie ma / niema; w. 153. Nie pomierzy 
/ Niepomierzy; w. 157. k’woli / kwoli; w domu / wdomu; w. 158. 
nic ustępować / nieustępować; w. 159. o pobożności / o Pobżności; 
w. 162. pożyczać / pożyczać; w. 168. z obu stron / z obustron; w. 176. 
Wczas / W czasz; w. 178. Nie dba / Niedba; w. 179. nie próżnuje / 
nieproznuje; w. 187. im / mi; w. 191. nie ma-li / niemali; w. 193. w sobie 
/ wsobie; w. 195. Rzemiosło / Rzemiosła; w. 202. halerz / halecz; w. 
203. nie chce kłaść / niechce kłać; w. 208. nie magluje / niemagluje; 
w. 209. nie szkodzi / nieszkodzi; w. 216. jednakże nie ruchni / jednak 
że nieruchni; w. 218. nie wzięła / niewzięła; w. 224. nie znajdziesz 
/ nieznaydżiesz; w. 232. nie wychowają / niewychowają; w. 237. skrę¬ 
powany / skrępowany; w. 239. teologów / Theologow; w. 241. Nie 
rozerwią / Nierozerwią; w. 244. nie dostanie / niedostanie; w. 252. po¬ 
tężnie / potężnie; w. 259. nie każdej / niekażdej; w. 260. wżenie f 
w żenie; w. 262. Nie zechce-li / Niezechceli; w. 263. Czyjąż / Czyjąsz; 
w. 282. ciężkością / ćięszkośćią; w. 286. nie ma / niema; w. 288. żeleźce
		

/Magazyn_202_02_0096_0001.djvu

			Odmiany tekstu 53 I żeleśće; w. 289. nie kruszą / niekruszą; w. 295. Zgodą / Zodą; w. 303. 
Nie w czym czemu / Niewczym czemu; w. 307. związkiem skrępowany 
/ zwiąskiem z krępowany; w. 309. weń / wen; w zbroję / wzbroję;. 
w. 317. Okazya / Okkazya; w. 328. w oneż / woneż; w. 334. Nie ma 
/ Niema; w. 336. Nie zdradzą / Niezdradzą; chociaż / chociasz; w. 
338. schodzi / z chodzi; w. 340. Mąkę / Mąkę; w. 341. z kopę / skopę; 
w. 358. Owoc / owoc; w. 365 herszt / Herzt; w. 366. nie poruszysz 
/ nieporuszysz; w. 376. nie zostaje / niezostaje; w. 377. wycieka / 
wićieka; w. 388. nie da / nieda; w. 389. nie wyleje / niewyleje; w. 391. 
nie ujrzysz / nieuyrzysz; w. 397. nie boi / nieboi; w. 406. w tym /wtym; 
w. 408. afekt / affekt; w. 410. młyn / Mlen; w. 433. szczupłym / czsu- 
płym; w. 418. waśń / wazń; w. 419 nastąpisz, złemu / nastąpisz złemu,; 
w. 431 nie tracąc / nietracąc. Do Czytelnika. Tekst według II wyd. Agendy, Brzeg 1715, str. 2; 
przedrukowali ten wiersz: J. S. Bandtkie, Historia drukarń w Król. 
Polskim i t. d., Kraków 1826, t. III, str. 152—3; J. K. Sembrzycki, Krótki 
Przegląd Literatury ewangelicko-polskiej Mazurów i Ślązaków od r. 
1670, Nawsi-Cieszyn (1888), str. 28—29 i Paweł Musioł, Litera¬ 
tura śląsko-polska XVIII wieku, Zaranie Śląskie 1932, str. 5. Tutaj 
podano tylko odmiany tekstu w zestawieniu z II wyd. Agendy, w. 3. 
podano tylko odmiany tekstu w zestawieniu z II wyd. Agendy, w. 5. ju¬ 
rysta / Jurista; w. 6. oraz / o raz; w. 7. słowa / słowa; w. 14. z nim 
/ znim; w. 13. tylko / tyko, poprawiono w Erratach str. 112; w. 17. 
przyszedł / przyszedł; w. 26. gdzieindziej / gdzie indziej. Przydatek. Tekst według II wyd. Agendy, Brzeg 1715, str. no—iii; 
przedrukował J. K. Sembrzycki w Kalendarzu ewangelicko-polskim na 
rok 1888, Toruń. Odmiany tekstu w zestawieniu z II wyd. Agendy. 
W. 33. wlać / w lać. Modlitwa Godna. Tekst według II wyd. Agendy, str. 60—61. 
W. 23. zasłużone / zasłużone; w. 28. doskonały / doskonały. Przydatek, tekst według Agendy. W. 33. wlać / w lać. Modlitwa Godna, tekst według Agendy. W. 6. chcesz / chesz. Modlitwa Postna, tekst według Agendy. W. 2. że / ze; w. 4. nie¬ 
znośnym / nie znośnym; w. 20. skutkiem / zkutkiem, w Erratach: skut¬ 
kiem; w. 31. pogróżki / pogroszki; w. 38. S. / S. Modlitwa Wielkanocna, tekst według Agendy. W. 2, 16, 18. S j 
S.; w. 6. zmartwychpowstał / Zmartwych powstał; w. 23. z nami /' 
znami; w. 28. prędkiej / prętkiej; w. 29. szkody / szody; w. 30. wpraw¬ 
dzie / w prawdzie; w. 34. S. wcielenie / S. w Cielenie; w. 35. zmar¬ 
twychwstanie / Zmartwych wstanie.
		

/Magazyn_202_02_0097_0001.djvu

			54 Odmiany tekstu Modlitwa na 'Wniebowstąpienie, tekst według Agendy. W. 16. wy- słucłiiwasz / wysłuchywasz; w. 23. kacerzy / Kaczerzy; w. 24. S. / S.; 
w. 27. obumarłszy / obumarszy. Modlitwa do Trojce Świętej, tekst według Agendy. W. 8. w któ¬ 
rym Ci / w ktorymći; w. 9. wolą / woią; w. 11. poznawali / poznawali; 
w ij. Ś. / S.; w. synogarlice / Sinogarlice; w. 19. ciężkiej / cięszkiey.
		

/Magazyn_202_02_0098_0001.djvu

			WYDAWNICTWA INSTYTUTU ŚLĄSKIEGO Tom IV. Tom V. Tom VI. Tom VII. Tom VIII. 
Tom IX. Tom X. Tom XI. 
Tom XII. Andrzej Battaglia, Górnictwo śląskie. Z 32 rycinami. Ka¬ 
towice 1936. Stron 77. Cena 1,20 zł. Aniela Kozłowska, Szata roślinna województwa śląskiego. 
Z 28 rycinami. Katowice 1936. Stron 53. Cena 1,20 zł. 
Andrzej Czudek, Fauna województwa śląskiego (w przygo¬ 
towaniu). Stefan Kaufman i Roman Maryniarczyk, Roboty publiczne 
w województwie śląskim (w druku). Karol Piotrowicz, Zarys dziejów Śląska (w przygotowaniu). 
Tadeusz Dobrowolski, Sztuka i kultura ludowa Śląska 
(w przygotowaniu). Wincenty Ogrodziński, Zarys dziejów literatury śląskiej 
(w przygotowaniu). Stanisław Bąk, Język polski na Śląsku (w przygotowaniu). 
Stefan Pluszczewski, Hutnictwo śląskie (w przygotowaniu). SERIA: POLSKI ŚLĄSK 1. Zygmunt Wojciechowski, Udział Śląska w dawnem zjednoczeniu 
ziem polskich. Katowice 1935. Stron 29. Cena zł 1,20. 2. Wincenty Ogrodziński, Związki duchowe Śląska z Krakowem na 
przełomie wieków XVIII i XIX. Katowice 1935. Stron 49. Cena 
zł 2,—. 3. Adam Bar, Karol Miarka jako redaktor „Katolika“. Fragment z dzie¬ 
jów prasy polskiej na Górnym Śląsku. Katowice 1933. Stron 29. Ce¬ 
na zł 1,20. 4. Kazimierz Stolyhwo, Zagadnienie składu rasowego ludności Śląska. 
Katowice 193$. Stron 24. Cena zł 1,20. 5. Tadeusz Silnicki, Rola dziejowa kościoła na Śląsku w wiekach 
XI—XIII. Katowice 1933. Stron 46. Cena zł 2,—. 6. Józef Reiss, Socjologiczne podłoże śląskiej pieśni ludowej. Katowice 
1933. Stron 31. Cena zł 1,50. 7. Wiktor Nechay, Śląsk jako region geograficzny. Z 7 rycinami. Ka¬ 
towice 1933. Stron 51. Cena zł 2,50. 8. Witold Taszycki, Śląskie nazwy miejscowe. Z mapą. Katowice 1935. 
Stron 36. Cena zł 1,80. 9. Mieczysław Gębarowicz, Stosunki artystyczne Śląska z innemi dziel¬ 
nicami polskiemi. Katowice 1935. Stron 23. Cena zł 1,20. 10. Henryk Barycz, Ślązacy na Uniwersytecie Jagiellońskim od XV do 
XVIII w. Katowice 1933. Stron 27. Cena zł 1,20. 11. Kazimierz Smogorzewski, Sprawa Śląska na konferencji pokojowej 
1919 r. Z mapą. Katowice 1933. Stron 40. Cena zł 1,80. 12. Józef Feldman, Polska i Polacy w sądach pruskich polityków w epo¬ 
ce porozbiorowej. Katowice 1935. Stron 43. Cena zł 1,80. 13. Józef Kostrzewski, Przedhistoryczne związki Śląska z resztą ziem 
polskich. Z 8 mapami i 18 rycinami w tekście. Katowice 1936. Stron 
38. Cena zł 1,80. 14. Janusz Staszewski, Wojsko polskie na Śląsku w dobie napoleońskiej. 
Z mapką. Stron 36. Katowice 1936. Cena zł 1,30. 15. Józef Reiss, Ślązak Józef Elsner, nauczyciel Chopina. Z portretem 
i 2 rycinami. Katowice 1936. Stron 58. Cena zł 2,—. 16. Aleksander Birkenmajer, Witelo, najdawniejszy śląski uczony. Ka 
towice 1936. Stron 32. Cena zł 1,20. 17. Ludwik Musiol, Zniemczone nazwy miejscowe na Śląsku. Katowice 
1936. Stron 45. Cena zł 1,50. 18. Leon Koczy, Związki handlowe Wrocławia z Polską do końca XVI 
wieku. Katowice 1936. Stron 34. Cena zł 1,20.
		

/Magazyn_202_02_0099_0001.djvu

			Û 8