Roczniki Towarzystwa Naukowego w Toruniu, R. 11, (1904)

o 

o 
'J901/. 
Iłł 
- 


ROCZNIKI 


TOWARZYSTWA NAUKOWEGO 


w 


TORUNIU. 


ROCZNIK JEDENASTY. 


TORUŃ. 


\ 
. J 

- 
- 
r: 11 ttt 


NAKŁA DB)I TO W ARZYIITW A IUU K O WKUli. 


DRUK S. BUSZCZVŃSKIEOO. 
1104.
>>>
r 


...... 



 7 Ustaw. Członkowie zwyozajni składają na 
rzeoz Towarzystwa po 6 marek rocznie i płaoą 
lub nadsyłają je franko kBsyerowi. 
Jeżeli w ciągu styoznia każdego roku ozłonek 
z składki tej się nie uiśoił, kaeY6r obowiązany jest 
śoiągnąć zaległą składkę przez zaliczkę pocztową. 


ZARZĄD TOWARZYSTWA: 


Ks. Kujot. 
Orzyboo, 
pocz. UnII'."". 


M. Sczaniecki. Ks. Oołębiewski, 
Nawra. Szyowałd, 
POQ. Oroll-ScbUn"".lde. 
Dr. Jaworowicz. 
K.lyer. 
To:ru6.
>>>
,\ML'--::- 
'o 
( \ 
r" r I \ 
-II 


I.. 



 


.... 


USTAWY 
TOWARZYSTWA NAUKOWEGO 


W TORUNIU 


przyjęte 20. maja 1897. r. 


I. Nazll'a i siedziba. 

 l. Towarzystwo Naukowe w Toruniu, zawiązane na pod- 
stawie niniejszych ustaw, ma stałą siedzibę swoją w To- 
rum u. 
I/. Cel i czynności. 

 2. Celem Towarzystwa jest zbieranie i przechowywanie wszel- 
kich pamiątek i zabytków krajowych i przedmiotów nau- 
kowych I mianowicie do przeszłości Ziem Pruskich się 
odnoszących. oraz pielęgnowanie nauk i umiejętności w 
języku polskim. 

 3. Towarzystwo zajmować się będzie odczytami i rozprawami 
naukowemi. zbieraniem materyałów do swego muzeum 
i biblioteki i w miarę funduszy wydawnictwem prac nau- 
kowych. 

 4. Polityka i sprawy publiczne wykluczone są z obrad To- 
warzystwa. 


1/1. Skład. 

 5. Towarzystwo składa się: 
l. z członków zwyczajnych, t. j. takich, którzy czynnie pracą
>>>
2- 


i składką roczną przycz}niają się do spełnienia zadania 
Towarzystwa; 
2. z członków dobroczyńców, którzy datkiem najmniej 300 
marek przysłużyli się Towarzystwu; 
3. z członków honorowych, których walne zebranie lub 
zarząd zamianuje. 


I. 


IV. Obowiązki i prawa członków. 

 6. Członkowie Towarzystwa winni w myśl niniejszej ustawy 
pracować dla celów Towarzystwa. 

 7. Członkowie zwyczajni składają na rzecz Towarzystwa po 
6 marek i płacą lub nadsyłają je franko kasyerowi To- 
warzystwa z góry. Jeżeli w ciągu stycznia każdego roku 
członek z składki lej się nie uiścił, kasyer obowiązany 
ściągnąć zaległą składkę zaliczką pocztową. 

 8. Członkowie honorowi i dobroczyńcy nie płacą rocznej 
składki. 

 9. Każdy członek ma prawo do głosu we wszystkich obra- 
dach i do głosowania przy uchwałach Towarzystwa i 
wyborze zarządu. Przysługuje mu prawo stawiania wnio- 
sków, przedstawiania osób na członków, korzystania z 
zbior6w i biblioteki Towarzystwa według odnośnych 
regulaminów, oraz otrzymywania bezpłatnie publikacyj 
przez TowarzysIwo wydanych. 


V. Zarzqd i Organizacya. 

 10. Zarząd składa się: 
a) z prezesa i wiceprezesa; 
b) z sekretarza; 
c) z kasyera 
9 11. Zarząd zastępuje Towarzystwo na zewnątrz i kieruje 
wszelkimi jego interesami, oraz zdaje rocznie sprawę z 
czynności Towarzystwa na walnem zebraniu. 
9 12. Członkowie zarządu wybierani są na lat trzy. 

 13. Prezes zwołuje posiedzenia Towarzystwa i zarządu i 
przewodniczy im, ma obowiązek czuwania nad wyko- 
naniem ustaw, nad zbiorami i majątkiem Towarzystwa, 
mianuje tymczasowych urzędników na wakujące posady
>>>
3 


9 14. 


lub zastępców za nieobecnych. Wiceprezes zastępuje pre- 
zesa w razie nieobecności. 
Sekretarz spisuje protokóły na zebraniach zarządu i To- 
warzystwa, prowadzi korespondencyę, utrzymuje spis 
członków i komunikuje go kasie, odbiera wszelkie prze- 
syłki do biblioteki i muzealnych zbiorów. 
Kasyer odbiera wszelkie pieniądze i składki na rzecz 
Towarzystwa, ściąga składki z zachowaniem przepisu 
w 9 7., przechowuje fundusze Towarzystwa pod swoją 
odpowiedzialnością osobistą, czyni wszelkie wypłaty za 
asygnacyą prezesa. 


9 15. 


VI. Wybór członków Towarzystwa i zarządu. 
9 16. Mianowanie nowych członków uskutecznia zarząd. 
9 17. Wybór prezesa, wiceprezesa, sekretarza i kasyera odbywa 
się na walnem zebraniu tajnem głosowaniem za pomocą 
kartek absolutną większością głosów i każdego z osobna. 
9 18. W razie ważnego ku temu powodu może walne zebranie 
wykluczyć członka ze swego grona, a to na wniosek za- 
rządu. Do uchwały takiej potrzeba 21M głosów obecnych 
na walnem zebraniu członków. Przez wykluczenie traci 
członek wszelkie prawa do zwrotu składek i datków 
Towarzystwu złożonych, jako też do majątku Towa- 
rzystwa. 


VII. Posiedzenia. 
9 19. Posiedzenia są dwojakie: 
a) doroczne walne zebrania, odbywające się w pierwszym 
kwartale każdego roku_ Na tych walnych zebraniach 
zdaje zarząd sprawę w myśl 9 11; 
b) nadzwyczajne, zwołane przez prezesa w miarę potrzeby 
lub też na wniosek dziesięciu członków. 
$ 20. O uchwałach rozstrzyga absolutna większość głosów. 
W razie równości głosów rozstrzyga prezes. 
$ 21. Jeżeli Towarzystwo uzna potrzebę podzielenia się na 
wydziały, natenczas każdy wydział będzie miewał osobne 
posiedzenia w sobie się konstytujące, z których będzie 
zdawał sprawę zarządowi. 
9 22. Wstęp na posiedzenia wydziałów służy każdemu człon-
>>>
4 


kowi Towarzystwa, głosować przecież w wydziale może 
tylko członek tego wydziału. 


VIII. Fundusze i zbiory. 

 23. Składki członków, datki i dary wszelakie stanowią do- 
chody Towarzystwa. 

 24. Wszelkie przedmioty, książki, pisma i t d., ofiarowane 
\. Towarzystwu do jego muzeum lub biblioteki przez 
członków lub osoby Towarzystwu obce, uważane będą 
jako depozyta do przechowania. 

 25. Oddawcy nie wolno odbierać przedmiotów raz złożo- 
nych, chyba za uchwałą 2/8 uczestników walnego ze- 
brania. 

 26. Towarzystwo użytkuje powierzonych mu przedmiotów 
w sposób I jaki uważa za najstosowniejszy, a to bez 
odwołania się do depozytaryuszów. 

 27. Towarzystwo obowięzuje się czuwać nad przechowaniem 
przedmiotów mu powierzonych, nie bierze jednak żadnej 
odpowiedzialności za zniszczenie, uszkodzenie lub za- 
tratę powierzonych mu przedmiotów. 

 28. Wszelkie koszta przechowania i utrzymania przedmiotów 
ponosi Towarzystwo. 

 29. W razie rozwiązania w jakibądź sposób Towarzystwa 
powierzone mu przedmioty wracają do depozytaryuszów 
lub ich spadkobierców, funduszami zaś rozporządzi zarząd.
>>>
- 


ROCZNIKI 


TOWARZYSTWA NAUKOWEGO 


w 


TORUNIU. 


ROCZNIK JEDENASTY. 


TORt:Ń. 


NAKŁADEM TOWARZY8TWA tiAt"KOWEGO. 


DRUK S. BUSZCZVŃSKIEGO. 
1904. 


I111 j fŁ_
>>>
, 


. 
KTO Z11JOZlIJ r lRlł'IE 


J 


W DZISIEJSZEJ DYECEZYI CHEŁMIŃSKIEJ? 


n 


(Z M,,"P\.) 


CZĘŚĆ DRUGA. 


NAPISAŁ 



, 


KSIĄDL STANISŁAW KL'JOT 
PLEBAN w GRZYBNIE, 
POCZTA CSIBM,W. 


ł 


TORUŃ 


" 


NAKŁADEM TOWARZYSTWA NAUKOWEGO W TORUNIU. 
D R U K S. B U S Z C Z Y Ń s K I E G o 
1904.
>>>
u wag a. Oprócz źródeł i dzieł podanych na początku mmel- 
szej pracy, w Roczniku IX str. 6-S I i oprócz kilku dokumentów 
z archiwów parafialnych uźyłem w Części Ił następujących źródeł 
i opracowań: 
l. Źródła pisane. 
Arch. gdań. - Archiwum państwowe w Gdańsku. zalotone r. 1902. 
2. Źródła dmkoll'une. 
Cod. Wanno - Codex diplomaticlIs Wanniensis I_III. 


3. Opracowania. 
Cuhnerland - (Brauns), Das Culmerland. (jf'stto drugie wydanie 
ksiątki: Die Ortsnamen des Culmerlandes.) 
Erml. Zeitschr. - Zeit
chrift fUr die Geschichte u. Alterthumsknnde 
Ennlands. (Szczególnie tom IX.) 
Triginta documenta - Dr. Wojciech Kętrzyński , Triginta documenta 
Ecclesiae cathedralis Plocensis I SSI!. 
O powołaniu - Tenże, O powołaniu Krzytaków przez ks. Konrada. 
(W Rozprawach Akademii Umiejętności I Wydział historyczno- 
filozoficzny. Serya " tom XX 12
-2JO. 1903 i osobno. 
Z mapą.) 
Der Deutsche Orden - Tenże I Der Deulsche Orden und Konrad 
von Masovien 1225-1235. Delltsche vermehrte Ausgabe , Lem- 
berg 1904. - jestto pomnożone wydanie poprzedniego dzieła.- 
Ziemia Michałowska - Tenże. Ziemia michałowska. Przyczynek do 
fałszerstw krzytackich. Z mapą. - Rozprawy Wydziału histo- 
ryczno-filozoficznego Akad,'mii I jak powyżej, str. 349-359. 
i osobno. - 
Lick - Gustav Lick. Die Stad t Loebau in Westpreussen mit Be- 
riicksichtigung des Landes Loeban. -- Marienwerder 1892. 
Marienwerder - Zeitschrift des historischen Vereins filr den Reg. 
Bezirk Marienwerder. Heft I 47. 
Plehn - Dr. Hans Plehn I Geschichte des Kreises Strasburg in West- 
preussen I. II. 
Plinski - Dr. johannes Plinski. Die Probleme historischer Kritik 
in der Geschichte des ersten Preussenbischofs. Breslan 1902. 
Schultz - Dr. franz Schultz I Geschichte der Stadt und des Kreises 
Kulm. Erster Theil. Danzig. 1876. 
Semrau - Arthur Semrau , Beitrage zur Geschichte der Stadt Neu- 
marko ] S93. (Marienwerder, Heft 30). 
Waschinski - Emil Waschinski. Geschichte der joanniterkomturei 
und Stadt Schoneck Westpr. Danzig, 1904.
>>>
CZĘŚĆ II. 


WIEK KOŚCIOLÓW PARAFIALNYCH W DYECEZYJ 
CHELMIŃSKIEJ NA PRAWEJ STRONIE WISLY. 


Założenie dyecezyi chełmińskiej. 
Na Mazowszu sprawowali początkowo biskupi po- 
znallscy rządy kościelne l). 
Tak było też bez wątpienia jeszcze długo po zało- 
żeniu gnieźnieńskiej stolicy; albowiem inaczej nie da się 
wytłumaczyć, czemu ziemia czerska z miastem Warszawą 
aż do XIX wieku do dyecezyi poznańskiej należała, choć 
ją od reszty dyecezyi gnieźnieńska, włocławska i płocka 
dzieliła. 
Przyjąć chyba wypada, że dla licznych posiadłości 
biskupów poznańskich w ziemi czerskiej przy utworze- 
niu nowej dyecezyi płockiej tę właśnie ziemię pod za- 
rządem ich zostawiono. Należały tam do nich wielkie 
klucze prawdzieński , żarnowicki, żbikowski, łaskarzewski, 
kozłowski isobieński 2). 
Osobne biskupstwo z siedzibą Vf Płocku założył dla 
Mazowsza pewnie dopiero Bolesław Smiały, podczas albo 
skutkiem bytności legatów Grzegorza VII, o której, mó- 
wiąc o dawności dyecezyi kujawskiej, wspomnieliśmy 3). 
Pierwszy znany biskup płocki, Jordan, umarł r. 1099. 
Zdaniem Wojciecha Kętrzyńskiego jestto też pierwszy pa- 
sterz, który na stolicy tej zasiadał. 
Do tej to dyecezyi należała od samego jej początku 
ziemia chełmińska jako część Mazowsza i nic nie zapo- 


I) Granice 30. 
') Encyklopedya kościelna XX 565 575. 
3) Część] 14 i nast.
>>>
2 


wiadało, by łączność ta kiedyś, a tern więcej rychło skoń- 
czyć się miała. Tak się jednak stało, a powodem zmiany 
była zależność tej ziemi najprzód pod kościelnym wzglę- 
dem od pierwszego biskupa pruskiego Chrystyana, później 
zaś pod względem politycznym od zakonu krzyżackiego. 
jednem i drugiem trzeba się nam tu zająć. 
Zanim jednak do spraw tych przejdziemy, wypada 
jeszcze inną podnieść. Mówimy zwykle, że granicami 
ziemi chełmińskiej są Wisła i dopływy jej Drwęca i Osa. 
Atoli ograniczenie to nie jest pierwotne; lecz wynaleźli 
je dopiero KrzY7acy, i to wyraźnie w tym zamiarze, by 
z niego mieć korzyść. Ziemia chełmiIIska była bowiem 
o połowę mniejsza. Dokładne jej granice szły od Pło- 
węża nad Osą na jabłonowo, a dalej pewnie na Kowa- 
lewo, do rzeczki Łąki wpadającej do Drwęcy, tak że wy- 
mienione miejscowości oprócz Płowęża już do sąsiedniej 
ziemi michałowskiej należały. jest to razem z okolicą 
Górzna dawniejszy powiat brodnicki bez Lidzbarka, który 
do ziemi lubawskiej należał. 
W określeniu tem mogą być drobne pomyłki; gra- 
nica zachodnia ziemi michałowskiej szła może od Pło- 
węża bliżej Drwęcy, od jabłonowa wzdłuż rzeki Lutryny 
na Lembarg- i Bobrowo. Za km przemawia rozkład parafii 
lembarskiej i bobrowskiej, jak poniżej lIa swojem miejscu 
wykażemy; ale to nie zmienia istotnej części badalI W oj- 
ciecha Kętrzyńskiego, któremu podniesienie i wyjaśnienie, 
jak wielu innych, tak i tego zagadnienia zawdzięczamy. 
W niniejszej sprawie przychodzi autor do wniosku, 
że Krzyżacy tę część ziemi michałowskiej, która na pra- 
wej stronie Drwęcy leżała, to jest według naszego zdania 
parafie lembarską, nieżywięcką, łobdowską, mszańską, bro- 
dnicką i pokrzydowską, według niego zaś prócz wymienio- 
nych parafii też całą okolicę po rzekę Łąkę, zręcznie do 
swojej ziemi chełmillskiej policzyli i od razu w posia- 
danie wzięli I). 
Po tej wycieczce geograficznej wracamy do opowia- 
dania naszego. 
W początku XIII wieku panował na pograniczu ma- 


') Ziemia michałowska 3-7 (35]-355). 


( 


, 
. 


v 


t 


I 
( 

 


-
>>>
-3 


ł 


zowiecko-pruskiem względny pokój. Widzimy to stąd, że 
dawno zaniechane prace misyonarskie w ziemi pruskiej 
mogły się znowu rozpocząć. 
Po śmierci bowiem św. Wojciecha 23. kwietnia r. 
997, a św. Brunona z Querfurtu 14. lutego r. 1009, wy- 
brał się już tylko biskup ołomuniecki Henryk Zdzik r. 1141 
w towarzystwie dziekana praskiego, także Henryka, do 
Prus, ale zupełnie bez skutku l). 
Nowe zabiegi wyszły z klasztoru Cystersów w Łeknie, 
który później do Wągrówca był przeniesiony. Nie wie- 
dzieć, przy jakiej sposobności uwięzili Prusacy w początku 
wieku XIII kilku zakonników łekińskich. Gdy opat Gotfryd 
po nich z okupem się wybrał, doznał nad spodziewanie 
ludzkiego przyjęcia; bo wódz oddał mu jeńców bezpła- 
tnie, a nawet pokazał rzekomy grób - sepu1crum - 
św. Wojciecha. Z tej uprzejmości wziął Gotfryd pochop, 
żeby się r. 1206 do Rzymu wybrać i od Innocentego III 
papieża zezwolenie na głoszenie wiary św. u Prusaków 
wyprosić. Papież polecił go biskupom polskim i napom- 
niał ich, żeby opatowi rady i pomocy swej udzielali. 
O tern wszystkiem dowiadujemy się z listu papie- 
skiego do tychże biskupów 2); w kraju żaden kronikarz 
o tern nie wspomniał, tylko w dalekim klasztorze cyster- 
skim w Neuf Montier w Lotaryngii zapisał spółczesny 
zakonnik Albericus pod r. 1207, że opat Gotfryd z Lu- 
kiny w Polsce z zakonnikiem swoim filipem za Wisłę 
się udał, która chrześcian od pogan dzieli, że tam powoli 
wiarę opowiadał i księcia Phaleta, a później też brata 
jego nawrócił, i że filip tam później umęczony został, 
Gotfryd zaś pierwszym tamtejszym biskupem był, a po 
nim niejaki Chrystyan "). Biskupiej godności opata Got- 
fryda nie potwierdza żadna inna wzmianka; natomiast na- 
zywa się wspomniany w końcu Chrystyan później sam 
pierwszym biskupem Prus, a to samo zapisał o nim też 
kronikarz klasztoru Montis Sereni pod Hałłą w Saksonii 
pod r. 1215 powiadając, że ,.Chrystyan pierwszy po św. 
W ojciechu na biskupa dla pruskiego narodu poświęcony 
') SRP I, 246. 
2) PrU 2. 
I) SRP l, 241. 


L 



 


l'
>>>
-4- 


'- 


został« - primus post beatu m Adelbertum genti Prute- 
norum episcopus consecratus est - J). Niema zatem po- 
wodu, byśmy się za biskupią godnością Gotfryda upierali, 
szczególnie że Albericus i o śmierci filipa niebardzo do- 
kładnie wspomniał, kiedy zakonnik ten r. 1212 jeszcze 
żył 2). Gotfryd ustępuje zupełnie po r. 1207 i odtąd nic 
o nim nie słychać. Po nim przejął przewodnictwo w pracy 
misyonarskiej ten, który z niej najbardziej jest znany, wy- 
mieniony już Chrystyan. 
I on był Cystersem, a nowsze badania zgadzają się 
wtem, że nie wyszedł z klasztoru oliwskiego, jak dawniej 
twierdzono, lecz z jednego z wielkopolskich klasztorów, 
pewnie z łekińskiego, i raczej był Polakiem niż Niemcem S). 
O rodzinnych jego stosunkach wiemy tylko, że miał 
brata Henryka, którego syn znowu za stryjem Chrystyan 
się nazywał. Henryk przebywał r. 1220 w Rzymie i tam 
przedstawiał Ojcu św. prośby brata. R. 1240 zastajemy 
go razem z synem u Prusaków zakładnikiem tegoż brata, 
biskupa; oknp ich wynosił przynajmniej 800 grzywien 
(po 33,60 M. = 26880 M.), bo tyle pozwolił papież 
z kar kościelnych za przedawanie poganum żelaza, soli 
i innych rzeczy potrzebnych, na wykupienie obrócić 4). 
Była to znaczna suma, kiedy okup możnego jakiegoś pana, 
Chrystyna, Piotrkuwego syna, r. 1224 tylko 90 grzywien 
(3024 M.) wynosił ;'). Henryk i syn jego znaczyli w oczach 
Prusaków tyle co biskup, gdyż inaczej nie byli by ich 
ci na zakładników przyjęli a biskupa uwolnili. To dowo- 
dzi, że rodzina ich do znakomitszych w kraju swym należała. 
Gorsza jeszcze, że i o pracy duchownej Chrystyana 
prawie nic nie wiemy prócz tego I że miała powodzenie, 
i że misyonarz na godność biskupa Prus wyniesiony zo- 
stał. Przytoczony już kronikarz z pod Halli saksońskiej 
twierdzi, że stało gię to r. 1215, a wiadomość ta może 
polegać na prawdzie, gdyż duchowieństwo z Halli bliską 
styczność z Mazowszem miało, kiedy wojewoda Żyro tam- 



 


l 


') Tamże. 
') PrU 5. 
8) Lohmeyer 40. - Studien I I 25. 
.) PrU 100. 
8) Tamże 36. 



 
I
>>>
-5- 


l 


tejszym Augustyanom r. 1185 kościół Naj św. Panny w 
Płocku darował I). Natomiast powoływano się na transsumpt 
dokumentu, którym Władysław,książę kaliski, Chrystyanowi 
wieś Cekoviz, pewnie Cekowo pod Kaliszem, darował. 
Pismo nosi datę r. 1212, a mieni Chrystyana opatem 
i biskupem 2). Atoli tak transsumpt jak oryginał jest we- 
dług najnowszych ścisłych dochodzell podrobiony; zatem 
nie można im także w sprawie tytułu i roku dać wiary 3). Gry- 
ginałodnosząwydawcy i badacze zwykle do r. 12161ub 1217 4 ). 
Chrystyan sam używał tytułu biskupiego - Prute- 
norum episcopus - dowodnie w listopadzie r. 1216 
w Kamieniu w Pomorzu nadodrzallskiem jako gość bi- 
skupa Sygwina i świadek przy powtórnem sprowadzeniu 
Cystersów do Oargunu 5). Rzekomo daje mu tytuł biskupi 
kancelarya papieska już 18. lutego tegoż roku w potwier- 
dzeniu darowizny ziemi Lansania ';) i ziemi lubawskiej, 
lecz na obu dokumentach tych nie można, zdaniem na- 
szem, polegać. Uzasadnimy sąd ten poniżej. Z tern wszy- 
stkiem są zdania o roku wyświęcenia biskupa pruskiego 
podzielone, zwykle jednak trzymają się badacze kroniki 
..klasztoru św. Piotra pod Hallą 7). Za wyświęceniem r. 1212 

zemawia jedna z najnowszych prac "), zdaje się jednak 
że niesłusznie. 
Nim jeszcze Chrystyan był biskupem, polecił Inno- 
centy III jego, filipa i innych zakonników w paździer- 
niku r. 1210 opiece znakomitego arcybiskupa Henryka 
Kietlicza i wspomina, że nasienie słowa bożego w Pru- 
sach na ziemię dobrą i urodzajną padło i pomyślny owoc 
wydało - fructum protulit opportunum -. Zanim by 
ochrzceni Prusacy osobnego biskupa dostać mogli. miał 
arcybiskup nad nimi rządy sprawować i sakramentów 
św. im udzielać 9). 


I) Studien ] I 20. 
2) PrU 14. 
3) O powolaniu70 -73 (194-197). Der deutsche Orden 123-128. 
ł) Tamte. - PrU 14. 
0) PrU 8. 
0) PrU 7. 
1) Studien I, 20, 21. Der deutsche Orden 50. 
8) Plinski 13-2]. 
U) PrU 4. 



 
J
>>>
-6- 


Był tedy Chrystyan biskupem Prus - episcopns 
Prusie. Prutenorum episcopus -, a zatem istniało od 
dnia zamianowania jego w hierarchii katolickiej nowe 
biskupstwo, pruskie. Dokładnych gmnic tej dyecezyi nic 
opisała bez wątpienia bulla, mocą której Chrystyan bi- 
skupem został; ale obszar jej miał się oczywiście na te 
pogranicza rozciągać, które biskup z bracią swą zakonną 
do tej chwili nawrócił, a dalej -- tak daleko. jak po 
prusku mówiono. 
Istniało zatem biskupstwo pruskie, brakowało jednak 
katedry biskupiej i dochodów jakichkolwiek choćby na 
skromne utrzymanie samego biskupa i towarzyszów jego 
w misyonarstwie, oraz na takie naglące wydatki, jak do- 
chowanie się rodzimego duchowieństwa z chłopców pru- 
skich i wykupywanie dziewczątek pruskich, które właśni 
rodzice zabijali, jeżeli już jedna córka w domu była - 
feminini sexus soboles inhumana immanitate perimunt 
preter unam - -. Obie te, iście humanitarne sprawy po- 
ruszył Honoryusz III papież w trzech pismach z r. 1218 
wzywając chrzcścian do składek l). 
Katedra. przynajmniej tymczasowa, zanim by inna, wob- 
rębie dyecezyi pruskiej stanęła, znalazła się w bezpośre- 
dniem są,iedztwie tejże dyecezyi, z ofiarności księcia po- 
morskiego i biskupa włocławskiego. Nie mamy na twier- 
dzenie to żadnych pisanych dowodów, ale rzecz sama nie 
budzi najmniejszej wątpliwości. W kwietniu 1240 r. wspo- 
mina bowiem papież Grzegórz IX, że biskup pruski za- 
niósł do niego skargę. iż podczas niewoli jego u Prusa- 
ków Krzyżacy kościół i całą ziemię biskupstwa, miasto 
i zamek Sanctir , a w nim nowonawróconych chrzcścian, 
zbrojnie naszli i wszystką własność niecnie im zabrali - 
ecclesiam episcopalem ac totam terram episcopatus, civi. 
tatem et castrum Sanctir . iidem fratres cum neophitis in- 
vadentes ipsos omnibus mobilibus ibidem inventis nequi- 
ter spoliaverunt - 2). O grodzie Sanctir mówiliśmy już. 
Leżał on w obrębie pomorskich posiadłości na prawym 
brzegu Nogatu. naprzeciw Pogorzałej wsi (Wemersdorf), 


') PrU 11 20. 
I) PrU ]01. 


ł 

 


--
>>>
-7- 


, 
. 


a kościelną władzę wykonywał tu biskup włocławski l). 
Jeżeli Chrystyan r. 1240 oSątorach, bo tak nazywał się 
ów gród bez wątpienia po polsku, twierdzić mógł, że 
jego były własnością, i że tu miał swój kościół biskupi, 
to zawdzięczał on jedno i drugie tym. którzy tu świeckie 
i kościelne rządy sprawowali, to jest prawdopodobnie 
jeszcze księciu Mściwojowi I, który r. 1220 umarł, i bi- 
skupowi Michałowi (r. 1216-1253). 
Tak samo jak biskup włocławski, pamiętał o nowym 
pasterzu pruskim też Gedeon płocki odstępując mu wszyst- 
kich dochodów swoich z ziemi chełmińskiej. a nawet 
czyniąc go w niej zastępcą swoim w wykonywaniu czyn- 
ności biskupich. 
I na tę darowiznę brak dokumentu, ale dowodzi jej 
dokument autentyczny Chrystyana z r. 1231. którym ten- 
że dochody rzeczone - oczywiście na czas życia dane 
- na Krzyżaków przelewa. Oto jego słowa: W obwo- 
dzie chełmińskim - in territorio Culmensi - darowałem 
wszystko, co od biskupstwa płockiego na wspomożenie 
biskupstwa pruskiego dostałem i miałem - contulimus 
totum, quod ab episcopatu Plocensi in subsidium episco- 
patus Pruscie suscepimus et habuimus - 2). Dochody rze- 
czone płynęły z patronatu nad kościołami i z dziesięcin 
biskupich - vidclicet de ecclesiis conferendis et decimis 
-; prawo święcenia i bierzmowania zastrzegł sobie Chry- 
styan i nadal. 
Szczegóły te dowodzą, że Gedeon bardzo życzliwie 
nowego biskupa opatrzył. 
Ale oprócz dwu sąsiednich biskupów i księcia po- 
morskiego pamiętali też inni o potrzebach Chrystyana. 
l tak przekazał pobożnemu ojcu, księdzu Chrystyanowi, bi- 
skupowi Prus, a zakonnikowi cysterskiemu - religioso 
patri domino Christian o episcopo Prussie, monacho Ci- 
sterciensis ordinis - zdaje się że macierzysty jego kla- 
sztor w Łeknie w dożywociu, - ad tempus vite sue - 
na wspomożenie dla kraju jego - pro subventione terre 
sue - wsi Dobrowo z kościołem, Leszno. Rzuchowo, 


l) część l, 257. 
I) PrU 63.
>>>
-8- 


Szadów i Kwiatkowo pod Kaliszem I oraz dziesięciny bi- 
skupie z całej parafii dobrowskiej. Opowiada to r. 1232 
książę Władysław Odonicz w obecności samego Chry- 
styana, który przed nim stanął, aby za pozwoleniem ka- 
pituły cysterskiej rzeczone majątki po swojej śmierci na 
opata i klasztor w Sulejowie przenieść I). Widać stąd, że 
biskup pruski majątki te wtenczas posiadał i do śmierci 
zatrzymać myślał. 
Książę Konrad mazowiecki darował mu, może nie 
od razu ale na pewno między r. 1217 a 1223, następu- 
jące majątki w ziemi chełmińskiej: Kolno, Mirakowo, 
Czarze i Bolimin, grody Grudziądz, Wapcz i Pokrzywno, 
i posiadłości Wieldządz, Gzin i Płutowo - Colno vi- 
delicet, Mirche, Charnese et Bolernino, necnon castra 
Gruzenz, Wabsk et Copriwen, ac possessiones Velsaz 
scilicet Kisin et Plot - 
). R. 1223 dodał książę jeszcze 
Tuszynek osadzony narocznikami, Czarnoczyn i Rudniki 
- Szarne, Rudky, Tuchino que Naroschinik dicitur -, 3) 
wszystkie trzy na południu Mazowsza, pod Wolbo- 
rzem, nie jak powszechnie twierdzor:o, pod Grudziądzem 4). 
R. 1224 darował Leszek Biały wieś Malininov pi- 
saną, może Malinin w Małopolsce, w pobliżu Skaryszewa 
i klasztoru wąchockiego 5). 
Dodajmy jeszcze dwie wsi, Kosobudy - Cosobudy 
- i Razyn, pierwszą podarowaną przez Krajka i syna 
jego Tomasza, drugą kupioną od opiekunów dzieci nie- 
znanego skądinąd Chrystyna, który do niewoli u Pru- 
saków się dostał, zakładników stawił i przed wykupieniem 
ich umarł 6). Gdzie oba majątki leżały, nie wiadomo. 
Razyn czy jest Radzynem lub Racinicwem w ziemi cheł- 
mińskiej, czy też gdzieindziej szukać go trzeba, tcgo 
rozstrzygnąć nie można 7). Pewną jest rzeczą, jak pod Ra- 
dzynem opowiemy, że w mieście tern obok miasta i fol- 


, 


,) KDWP 136. 
") PrU 33. 
3) PrU 35. 
ł) Studien] 43. - St. Zakrzewski Nadania na rzecz Chrystyana 274. 
&) Studien ] 43. 
ft) PrU 36. 
1) O powolaniu 34. - Studien I 43-45. 


, 
,
>>>
-9- 


, 


warku krzyżackiego osobny jeszcze był majątek szlachecki, 
zatem Radzyn mógł być owem Razyn I). 
Milczeliśmy dotąd o trzech wielkich darowiznach 
na rzecz Chrystyana, które są powszechnie znane, a któ- 
t)'ch opuszczenie czytelnik zapewne też postrzegł i piszą- 
cemu za winę poczytał- Mówimy o rzekomym darze dwu 
ziem pruskich, Lubawy i Lansania, z r. 1216, i o takiej 
samej darowiźnie całej ziemi chełmińskiej uczynionej 
w Łowiczu r. 1222. 
Milczenie nasze było umyślne, a z tego, co na pod- 
stawie naj nowszych badań powiemy, osądzi czytelnik, jaką 
wartość dokumentom tych darowizn przypisać należy. 
Mówić będziemy najprzód o dwu pierwszych. 
Dokument bez daty i miejsca, wystawiony prawdo- 
podobnie r. 1243 przez jedenastu opatów cysterskich za- 
wiera krótkie wstawienie się za Chrystyanem, »którego 
ludzie zazdrośni, dawnej łaski u Stolicy św. pozbawić by 
chcieli«. Aby wykazać, jak godny jest Chrystyan tej łaski, 
powtarzają opaci ośm buli między r. 1216 a 1227 dla 
biskupa pruskiego wystawionych 2). Pomiędzy niemi są 
też na 2. i 3. miejscu dwie świadczące o wspomnianej 
darowiźnie ziemi lubawskiej i ulnsania. Prusak Paweł 
bowiem, przed chrztem Survabuno zwany, darował wspól- 
nie z towarzyszami swoimi - ipse ac consortes sui - 
ziemię lubawską - terram Lubavie - biskupowi pru- 
skiemu i następcom jego na prawną własność - in ius 
et propietatem Icontulerunt - . Paweł był niedawno u Sto- 
licy św. ochrzcony, a bulla ma datę 18. Illtego S), zaczem 
domyślić się wolno, że chrzest odbył się w uroczystość 
św. Trzech Króli tegoż roku, gdyż w ten dzień odbywa 
się w Rzymie uroczysty chrzest nawróconych pogan. 
Druga bulla jest tego samego dnia i w tych samych 
słowach spisana, tylko że ochrzcony Prusak nazywa się 
filip. dawniej Warpoda, ziemia zaś przez niego i towa- 
rzyszy Chrystyanowi darowana jest owa terra de Lansania 4 ). 
Domyślano się jej w Łążynie pod Lubawą i w Łęcku 


I 


I) O powołaniu 34. 
1) PrU 116. 
3) PrU 7. 
') Tam!e.
>>>
- 10- 


na wschód Lidzbarka; lecz niema wątpliwości, że szukać 
jej trzeba na zachód Elbiąga, gdzie dotąd wieś lenzen, 
r, 129Q lentczen pisana I), pierwotną nazwę, którą pewnie 
było Łężno, przypomina. Mieszkańcy tej okolicy nazywali 
się według trafnego domysłu W. Kętrzyńskiego Łężanie 2), 
łacil1ska nazwa lansania utworzyła się widocznie z nazwy 
mieszkal1ców. 
Ta lansania nie jest bynajmniej czemś nieznanem, 
zagadkowem. Wspomina ją spis krajów nadbałtyckich wy- 
gotowany w Danii między r. 1249 a 1269, zaraz na dru- 
giem miejscu, po Pomezanii - Pomizania, nazywa- 
jąc ją laniania; po niej idzie tam Warmia - 
rmlandia 
- i Natangia S). R. 1248 zaś zrzekł się książę Swiętopełk 
wyraźnie ziemi, która się lanzania nazywa, i którą mu 
Krzyżacy za gród Pień i wsi pod Chełmnem położone 
na czas życia przyznali - terra que vocatur lanzania, 
loco castri Pin quamdiu vixerim possidenda - 4). Elbiąg 
graniczył z tą ziemią bezpośrednio na wschodniej stronie, 
jak wynika z dokumentu osadczego tegoż miasta; qd wsi 
Serpin - Zerewet - miała iść granica miasta pod Swieżą 
Zatokę w stronę Łężan - versus lanzaniam -, a w temże 
morzu pozwolił dokument mieszczanom łowić ryby z tej 
strony Łężan - citra lanzaniam - 5). 
Sprawa darowizny ziemi lubawskiej i owej lanzania 
była by tedy prosta, i wypadało by obie ziemie do posia- 
dłości biskupa pruskiego zaliczyć. 
Ale są ważne powody przeciw wiarogodności nie 
tylko darowizny Surwabuna, lecz naszem zdaniem też 
drugiej, Warpodowej. Zaczynamy od krytyki pierwszego 
dokumentu. Wojciech Kętrzyński tak o nim pisze: "Za- 
stanawia, że jednocześnie w Rzymie chrzci się dwóch lu- 
dzi z dwóch od siebie odległych okolic, którzy jeden 
jak drugi, żyjąc w tych samych warunkach, nadają całe 
jakieś terytoryum tu i tam nie sami, ale razem z swoimi 
consortes - wspólnikami -. Okoliczność ta sama na- 


I) Cod. Warm. ], 89 , 90. 
2) O powolaniu 103 (227). Der deutsche Orden ]83. 
8) SRP ], 737. 
ł) PU 95. 
8) Cod. Warm. I, 20. 


t
>>>
-11- 


t 


prowadza na myśl, czy czasem nie jest jeuna bulla ory- 
ginałem, a druga kopią dosłowną I ze zmianą tylko imie- 
nia darodawcy i nazwy kraju? Jeżeli się nad tem zasta- 
nawiamy, dochodzi my do rezultatu, że darowizna War- 
pody będzie tym oryginałem; Łężania bowiem leżała mię- 
dzy Wisłą a Nogatem, i tutaj Krystyan rzeczywiście miał 
posiadłość, miał tutaj zamek Zantyr wraz z kuryą swoją; 
Łężania nie należała do nikogo, ani do książąt polskich, 
ani do pomorskich, lecz stanowiła część biskupstwa pru- 
skiego; darowiznę zatem Warpody musiał zatwierdzić 
przedewszystkiem sam papież. Ziemia zaś lubawska nie 
graniczyła z biskupstwem pruskiem i do niego nigdy nie 
należała, ale należała do Polski, jako zdobycz odebrana 
Prusakom«. Tyle wytrawny badacz w ostatniej pracy przed- 
miotowi temu poświęconej I). 
O tern że ziemia lubawska w rzeczy samej do księ- 
cia Konrada należała, mówić będziemy poniżej. 
Na wywód powyższy zaś, o ile on się do darownizny 
Surwabuna odnosi, zgadzamy się zupełnie. Inne jest nasze 
zdanie o bulli potwierdzającej dar Warpody , albowiem 
uważamy ją za takie samo fałszerstwo jak tam tę. 
I ona jest bez wszelkiego poręczenia kancelaryi pa- 
pieskiej; a kiedy ktoś w rzeczy samej miał w tern interes, 
żeby bullę w sprawie darowizny ziemi lubawskiej podrobić, 
to ten sam mógł też potrzebować jakiegoś dokumentu 
na posiadłość rzekomego czy historycznego Warpody. 
Powód zaś, czemu tego jesteśmy zdania, jest w tern, że 
na prawym brzegu Nogatu, w okolicy Elbiąga i Malborga, 
rozgrywało się coś podobnego jak w ziemi lubawskiej. 
......Opowiemy poniżej, na jaki sposób wzięli się Krzy- 
żacy. aby z okolicy między Brodnicą i Lidzbarkiem książąt 
mazowieckich usunąć. ,Wspomnieliśmy zaś już, że instru- 
ment pokoju między Swiętopełkiem pomorskim a Krzy- 
żakami r. 1248 zawartego wyraźnie powiada, jako książę 
już poprzednio zrzekł się grodu Pnia powyżej Chełmna, 
tuż nad Wisłą położonego, i znacznej liczby osad pod 
Chełmnem. Był to spadek po dziadku macierzystym księcia, 
wojewodzie Zyronie; a wiemy, że przynajmniej Zajączkowo, 


I) O powołaniu 102. 103. Por. Der deutsche Orden 181-184. 


r
>>>
-, 
l 


- 12- 


Mlewiec, Kruszyn, Piaseczno niegdyś nad jeziorem Pia- 
secznem pod Pokrzywnem, Wielgno, niegdyś nad jeziorem 
tegoż nazwiska na północ Zajączkowa, Unisław, Bień- 
kówka, Grubno, Kiełp, Trzebcz, Partęcin i Jeleniec do 
majątków tych należały, żeby już kilku wątpliwych nie 
wspomnieć, które trudno jest odgadnąć. Wszystkie znajdują 
sie wymienione w rzekomym przywileju łowickim z 5. 
sierpnia r. 1222, I) sporządzonym przez samych Krzyżaków; 
zatem o fakcie samymi że wsi te były na jakie 30 lat 
wcześniej własnością Żyronową, wątpliwości byc ni
 może. 
Tych więc majątków zrzekł się przed r. 1248 Swięto- 
pełk, choć I1IU je Krzyżacy poprzednio w dożywociu 
przyznali, a przyjął od nich ową Lanzanią, znowu na 
czas życia, oddał ją jednak tegoż r. 1248. Goły ten fakt 
opowiada sam książę w egzemplarzu swoim rzeczonego 
pokoju. Można by tedy przyjąć, że Krzyżacy mu 
taki kawał własnego kraju dali, aby go tylko z pod 
Chełmna usunąć. Atoli to nic zgadzało by się z postę- 
powaniem ich. jakie skądinąd znamy; Krzyżacy nie wpusz- 
czali żadnych obcych panów, świeckich ni duchownych I 
do kraju; owszem przykładali wszelkich starań, żeby się 
ich pozbyć; a jeżeli to się nie udało, starali się zmniej- 
szyć posiadłości ich i do jak najszczuplejszych je sprowadzić 
rozmiarów. 
Toż jak poniżej opowiemy, jednym z warunków 
ugody zawartej r. 1235 z Konradem mazowieckim było 
to, że książę wszystkie dobra w ziemi chełmińskiej, 
znajdujące się w ręku obcych dziedziców, w przeciągu 
miesiąca wykupi i Krzyżakom odda. 
Zatem nie było by to wcale według ich zasad, ustąpić 
niebezpiecznemu sąsiadowi nad samem morzem sporego 
kawałka ziemi, w którym kiedyś miasto Elbiąg z milową 
po każdej stronie posiadłością widocznie było enklawą 
tylko. A przypominamy, że ten Elbiąg, na lubeckiem 
prawie i pozornie w czysto pruskiej okolicy założony, 
jednak w sferze polskiego żywiołu powstał, kiedy wieża 
miejska, w której zbrodniarzy osadzano, jeszcze w XVI 
wieku die T emenitz 2), to jest ciemnica. się nazywała. 
') PrU 29. - Ziemia michałowska 8 (354). 
I) T oeppen I Elbinger Antiquitaten. 


, 


J
>>>
-13- 


J 


Nie może tedy inaczej być, jak że Krzyżacy uprzednio 
i tę ziemię jako najdalej od Pomorza oddaloną, a bez- 
pośrednio z pogańską Warmią graniczącą do swoich Prus 
zal iczali, choć ona własnością pomorską była. 
W bezpośredniem pobliżu stał tu w Komorowie 
kościół św. Wojciecha, o którym wspomnieliśmy, że li 
tylko pomorską mógł być fundacyą I). Niedaleko zaś stąd 
leżał ów gród Zantir, w którym biskup Chrystyan za 
przyzwoleniem pewnie jeszcze księcia Mściwoja ł przy 
kościele osiadł i zatrzymanie znalazł- Całą tę okolicę po 
obu stronach Nogatu i ua prawym brzegu Wisły zasta- 
j
my jeszcze dowodnie w XIII wieku w posiadaniu 
Swiętopełka. Zatem niema wątpliwości, że i wschodni 
skrawek łęgów aż po fromborg, w którym kraj rzeko- 
l)lego czy prawdziwego Warpody leżał, temuż księciu 
Swiętopełkowi, a niezawodnie też ojcu jego był poddany, 
bo przez któregoś z ksią7ąt pomorskich zdobyty. 
Wrócić nam jeszcze trzeba do twierdzenia, jakoby 
Łężania między Wisłą i Nogatem położona była i koło 
r. 1218 do nikogo, ani do książąt pomorskich ani do 
polskich nie należała, lecz część biskupstwa pruskiego 
stanowiła którą przedewszystkicm sam papież potwierdzić 
m usiał- 2). 
Gdyby wywód ten na prawdzie polegał, to musieli 
byśmy przyjąć, że w pierwszych trzech dziesiątkach XIII 
wieku od Wyszogrodu aż do Głowy czyli Wysłoujścia 
Wisła granicą Pomorza gdańskiego była, że całe Wielkie 
Żuławy między Wisłą i Nogatem, a tem więcej niziny 
wzdłuż prawego brzegu Nogatu od grodu w Zantir aż 
na wschód Elbiąga się ciągnące, to jest Żuławy elbiągskie 
i porzecze Nogatu aż powyżej miasta Sztumu, do r. 1216 
rdzennie pruskim, niezawisłym od nikogo krajem były i 
tegoż roku przez darowiznę Warpody na własność bi- 
skupa pruskiego przeszły. 
Temu przeciwiają się jednak dowodnie fakta; albo- 
wiem dowieść możemy, że tutaj panowanie książąt po- 
morskich w kierunku ze wschodu na zachód nie prędzej 


, 


') Część I 257. 
.) Powyżej 11. 


t- 
,
>>>
- 14- 


'" 


jak w drugiej połowie XlII wieku krok po kroku się 
cofało, to jest, że tu Pomorza kawałkami ubywało, a 
posiadłości krzyżackich przybywalo. Zmiany tej dokończyły 
układy z r. 1309 podjęte w chwili, gdy Krzyżacy już 
gród gdański i tczewski opanowali, a świecki oblegać 
poczęli. Oto poszczególne zdarzenia tej smutnej sprawy! 
Dla zrozumienia tego, co tu z dokumentów podać mamy, 
trzeba jednak zwrócić uwagę, że wyspa zantyrska - insula 
de Zantyr - znaczy raz Żuławy Wielkie między Wisłą 
i Nogatem, to znowu okolicę najbliższą grodu Zantyr, 
pas ziemi nad Nogatem z pobliża Sztumu aż do Malborga 
się ciągnący. Sam Malborg miał jeszcze osobną nazwę 
Alyem, Alminie albo Algent. Nazwy te są pewnie pruskie, 
jeżeli nie pochodzą od tematu zachowanego w słowie 
19nąć. Inna nazwa, Pas%we, pewnie Pozuławy, oznaczała 
okolicę między Nogatern a Elbiągiem. Zepsuta przeróbka 
nazwy tej przechowała się w nazwie wsi tamtejszej Pozolii, 
po niemiecku Posilge I). 
Przytaczamy już zapowiedziane fakta z dokumeNtów. 
R. 1248 zrzeka się książę Świętopełk Lanzanii, o czem 
już wspomnieliśmy 2). 
Zgubne dla tutejszych pomorskich posiadłości ,były 
rządy Sambora II, księcia na Lubiszewie, a brata Swię- 
topełkowego. Zupełnie oddany Krzyżakom, a nie baczący 
na własny interes, wyzuł się tu z praw swoich li tylko 
z bezmyślnej uległości. 
On to ustąpił bez wątpienia najprzód z grodu na- 
czelnego w Zantyr, oddając go Krzyżakom. Kiedy się to 
stało, nie wiemy; ale r. 1273 miał tu wicekomandor 
malborski siedzibę swoją X), zatem należał gród bez wąt- 
pienia już do Zakonu. 
Ale niedość było tego. Już r. 1251 oświadczył on, 
że nigdy w posiadanie Wielkich Żuław - insule de 
San1ir - nie wszedł, że ją za własność krzyżacką uznaje, 
przestając na części jej, długiej dwie mile i tyleż szerokiej 
- contenti duobus miliaribus in 10ngihtQinem et duobus 
in latitudin em -, którą mu Krzyżacy na wspomożenie 
I) Część I, 257. 
2) Powyżej I 12. 
3) SRP IV, 630. nota 2. 


ł 


'. 


ł 


. I
>>>
- 15- 


przy wystawieniu grodu w Gorzędzieju darowali - quod 
nobis de p(redicta) insula solowe (= Żuławy) predicti 
magister et fratres constructionis castri nostri de Gordin 
in subsidium contulerunt - I). 
R. 1254 poświadcza tenże Sambor, jako mistrz w. 
Poppo von Osterna i bracia jemu i potomkom darowali 
- contulerunt - dobra na wyspie Zantyr, które między 
Nogatem a Wisłą leżą - que inter Nogad et Wizja con- 
sistit - od wsi Lichnów - Lichtenowe - wzdłuż 
Wisły, ale też oba ramiona Cabal wielki i mały - Cabal 
maior et CabaJ minor do Świeżej Zatoki wpadające 
wraz z ziemią wszystką I która między niemi leżała. 2) 
Darowizny, o których tu mowa, były tylko pozorne, 
dla zewnętrznej formy, w rzeczy samej należały Żuławy 
te do Pomorza, tylko że niezdatny i we wszystkiem 
ulegający Sambor II własność swoją w lenno wziął od 
Krzyżaków, zaczcm prawo ich zwierzchnicze przynaj- 
mniej na zewnątJ z uznane było. W rzeczy samej było 
inaczej. Okazało się to po śmierci Sambora II. 1 tak 
objęli Krzyżacy Żuławy elhiąskie i okolicę Malborga - 
terre Alminie et Poselaw nie prędzej jak r. 1289. Aż 
do tego czasu był tu właścicielem wojewoda gdański 
Wojsław 3). Podtrzymywał go bez wątpienia książę Mści- 
wój II, albowiem rzecz oparła się o kuryą papieską, w 
której imieniu biskup poznański Jan był sędzią. Wtenczas 
dopiero zrzekł się Wojsław - Waysil - wszelkiego prawa, 
które w rzeczonych ziemiach jemu i potomkom jego 
przystawało - cessit et renunciavit omni iuri, quod in 
terris premissis sibi et suis heredibus competebat _ 4). 
Dowodzi to, że Wojsław miał rzeczywiste prawa do 
całej tej okolicy, że ona zatem do Krzyżaków jeszcze nie 
należała, tylko że oni ją posieść pragnęli. 
Tak samo stało się z Żuławami Wielkiemi między 
Nogatem a Wisłą. Te kupili Krzyżacy r. 1309 od córki 
nieszczęsnego Sambora II, Salomei kujawskiej i od dwu 
synów jej, Przemysława i Kazimierza. Dokument przedaży 


I) PU 117. 
.) PU 133. 
3) Część I, 241. 
ł) PU 410. 


f
>>>
- 16- 


wyszczególnia obie odnogi Wisły, Kabel wielki i mały, 
i dobra wszystkie w wyspie między Wisłą i Nogatem a 
świeżem morzem położone - omnes villas et bona 
nostra . . . in (nsula inter Wyzlam et Nogatum ac recens 
mare sitas -. Cena wynosiła 1000 grzywien I), kiedy 
Krzyżacy margrabiom brandeburskim za całe Pomorze 
10000 grzywien zapłacili. To dowodzi, że tu nie o kilka 
majątków, lecz o całe Żuławy chodziło. 
Wszystkie te szczegóły dowodzą, że w rozwidlu 
między Wisłą i Nogatem i na prawej stronie Nogatu, 
. pod Malborkiem i ku Elbiągowi, pomorscy książęta byli 
panami, gdy jeszcze Krzyżacy w Prusach nie postali. Nie 
były tedy Żuławy Wielkie ani elbiąskie r. 1216 tą niczyją 
rzeczą, którą wziąć mógł, kto się pierwszy nawinął; 
owszem należały prawem zdobyczy i osadzenia do książąt 
pomorskich. Lanzania zaś nie rozciągała się żadnym spo- 
sobem na Żuławy Wielkie ani nawet na Małe, które się 
wtenczas pewnie Pożnławy nazywały, lecz obejmowała 
I!ajbliższą okolicę Elbiąga i była tak samo jak sąsiednie 
Zuławy pod rządami książąt pomorskich. Na darowiznę 
Lanzanii przez Warpodę, o której wspomina rzeczona 
bulla, nie było zatem r. 1216 miejsca. Kiedy zaś mimo 
to dokument istnieje, to nie wygotowała go kancelarya 
papieska, lecz ułożył go ktoś, któremu on do pewnego 
celu był przydatny. Ten cel zaś jest tu bar
zo widoczny. 
Krzyżacy chcieli silnego wtenczas księcia Swiętopełka z 
okolicy Elbiąga wyprzeć; dla tego znalazł się w ręku 
ich dokument na darowiznę Warpody. Mogli oni tedy 
księciu powiedzieć, że miejscowy dziedzic pruski Lanzanią 
biskupowi pruskiemu darował, że ona zatem jako wła- 
śność kościelna nie do Pomorza, lecz do nich jako spad- 
kobierców biskupa pruskiego należeć powinna. Nieza- 
wodnie wzbraniał się książę, ale Krzyżacy podsunęli 
sposób porozumienia się; książę zrzekł się spadku po 
dziadzie swoim w pobliżu Chełmna, wziął zaś Lanzanią, 
jednak na czas życia tylko, w rzeczy same; zaś nie dłużej 
jak do r. 1248. 
Nikt nie podaje szczegółów tej zamiany; lecz łącząc 


. 


') PU 591. 


,
>>>
I 


- 17- 


.. 


ją z innymi wypadkami, na pewno twierdzić możemy, 
że krótko po ugodzie z Konradem mazowieckim z r. 1235 
zabrali się Krzyżacy do Świętopełka, żeby go przemocą 
z prawego brzegu Wisły i Nogatu wyprzeć. Na tę chwilę 
przypada zdobycie i zniszczenie grodu Zantir, o które 
się biskup Chrystyan może w końcu r. 1239 do Grze- 
gorza IX. skarżył I). Zdaje się. że wojenna wyprawa choć 
w części dopisała, bo książę wydał majątki pod Chełm- 
nem, a Lansania miała być tylko dożywotną jego wła- 
snością. Biskup pruski znajdował się wtenczas pewnie od 
końca r. 1232 w niewoli u Prusaków i nie wrócił z niej 
aż roku 1238 2). Czas to zatem był najzręczniejszy dla 
Krzyżaków, żeby się na sfałszowanej bulli oprzeć, gdyż ni- 
kogo nie było, któryby prawdę był mógł wykryć. 
Przeciw domysłowi naszemu przytoczyć można, że 
obie bulle z 18. lutego r. 1216 przechowały się w prośbie 
opatów cysterskich za biskupem Chrystyanem \I sto- 
licy św., mógł ich tedy sam tylko Chrystyan dostar- 
czyć. Nadto znalazło się rzeczone pismo w archiwum 
chełmżyńskiem, złożył je tedy w niem swego czasu Chry- 
styan sam jako pierwszy biskup chełmiński. 
Atoli wykażemy poniżej, że zdanie tych, którzy 
Chrystyana tylko pruskim biskupem nazywają I słuszne 
jest, i że pierwszym biskupem chełmińskim był domini- 
kanin Heidenreich, którego sam Innocenty IV papież na 
biskupa wyświęcił. 
Archiwum stolicy chełmińskiej zaczęło się zatem od 
biskupa Heidenreicha, dawniejsze pisma zaś dostały się 
do niego tylko przypadkiem, od tych, którzy je już za 
życia lub po śmierci biskupa Chrystyana posiadali. Nie 

Iega wątpliwości, że Krzyżacy sami jako spadkobiercy 
I następcy Chrystyana więcej niż ktokolwiek się starali, 
żeby dokumenta jego ile możności wszystkie się u nich 
znalazły. Od nich tedy mogły się one do Chełmży dostać. 
Nie stało się to pewnie za rządów biskupa Heidenreicha 
(t 1263). Lecz ściślejsze stosunki nastąpiły między Chełmżą 
a Zakonem dowodnie po r. 1264, gdy kapituła regułę 
krzyżacką przyjęła, to jest do zakonu niemieckiego 
l) PrU 100. 
') Plinski 59. 


2 


,,'lIIJ - , 
. '"'" 
-...ł
>>>
-18- 


..- 


wstąpiła, zaczem tak kanonicy jak biskupi tylko z po- 
między księży tegoż zakonu obierani być mogli. Od tego 
czasu uważali się kanonicy z biskupem słusznie za je- 
dno ciało z Zakonem, a Zakon darzył ich nawzajem 
życzliwością swoją. 
Niczego tedy nie dowodzi szczegół ten, że pismo 
Cystersów w archiwum chełmżyńskiem się znalazło, albo- 
wiem do niego dostało się ono razem z innymi doku- 
mentami bez wątpienia z archiwum krzyżackiego. 
Ale pismu temu brak daty i miejsca, gdzie je napi- 
sano. To zastanawia w prośbie wystosowanej przez dy- 
gnitarzy zakonnych do papieża. Więcej jeszcze uderza to, 
że nawet na całą kartę pergaminu opaci się nie zdobyli, 
bo pismo składa się z dwu niezręcznie zeszytych kawałów, 
które nadto na rogach są odarte I). Nacięć (Jo zawiesze- 
nia pieczęci jest w zakładzie u dołu trzynaście, ale do- 
kument wymienia tylko jedenastu wystawców. Słusznie 
powiedział naj nowszy badacz, że takiego pergaminu nie 
mogli opaci do papieża wysłać 2). Twierdzi się tedy, że 
to duplikat, jakoby odpis oryginału 3), atoli tego dowieść 
nie można, szczególnie że i kancelarya rzymska ani bulle 
papieskie o piśmie opatów nie wspominają. 
Brak też dowodu, by Chrystyan opatom owych 
buli papieskich dostarczył, a jest ich ośm, które w piśmie 
ich są powtórzone. Mówi się zaś zwykle, że ono pocho- 
dzi z końca r. 1243, ale z taką samą słusznością twier- 
dzić można, że do najbliższych lat po r. 1235 odnieść 
je trzeba, t.o jest do czasu, w którym Krzyżacy Santir 
zdobyli, z Swiętopełkiem o lansanią się układali, a bliski 
spór z książętami o zien 1 ię lubawską przewidywali. W tym 
samym czasie pozyskali też Krzyżacy Grzegorza IX dla 
swoich zamiarów przeciw Chrystyanowi. Bulla z 30 maja 
r. 1236 daje bowiem legatowi zlecenie, by w Prusach _ 
in Pruscie partibus - trzy dyecezye określił i li tylko 
Dominikanów na nie wyświęcił. 
W tej to chwili powstały obie rzekome darowizny 
książąt prus kich dla Chrystyana. Równocześnie postarali 
') O powolaniu 102 (226). - Der deutsche Orden 182. 
2) Tamże. 
3) PrU 117, dopisek. 


L 


-
>>>
, 


- 19- 


się też pewnie Krzyżacy za pośrednictwem przyjaciół u opa- 
tów cysterskich o sporządzenie prośby. Przez nią to na- 
były oba falsificaty pozoru wiarogodnych dokumentów, a to 
właśnie był cel i zadanie pisma opatów. W takich warunkach 
będziemy też prośbę samą Cystersów za Chr)'styanem za 
niebyłą uważać I gdyż żadnej niema pewności, że ją pa- 
pieżowi wręczono, owszem, wszystko przeciw temu prze- 
mawia. 
Przechodzimy do przywileju łowickiego. 
Wspomnieliśmy już, że biskup pruski miał w obrę- 
bie ziemi chełmińskiej znaczne posiadło ki od księcia 
Konrada, od biskupa Guntera zaś dwie wsi, Czarnowo 
i Popowo, oraz wszystkie dziesięciny biskupie i prawo 
patronatu nad pewnymi kościołami, które jednak nie są wy- 
mienione. Darowizny te wyliczył papież Honoryusz III 
r. 1223 I). 
Atoli z roku poprzedniego 1222 zachowały się od- 
pisy obszernego dokumentu ugody zawartej w Łowiczu 
między biskupem pruskim a księciem Konradem. Treść 
ich taka, "że biskup pozwala zebranym właśnie krzyżow- 
com pod wodzą Henryka śląskiego i biskupów z Wro- 
cławia i Lubusza odbudować spustoszony gród w Chełm- 
nie, zanim by się do Prus posltnęli. Za to pozwolenie 
daje Konrad biskupowi pruskiemu 23 niegdyś istniejące 
grody. Nadto darował książę temu biskupowi sto wsi 
i posiadłości z przynależnościami, na tem samem prawie, 
co rzeczone grody, z których już obecnie przekazuje mu 

 imiennie nazwanych, oraz wszystkie wsi, które komes 
Zyro pod Chełmnem posiadał, a jest ich 26 po imieniu 
wyliczonych; dalej dobra książęce pod Łożą czyli Chełmlą 
z ich przynależnościami, tudzież wszystkie wsi książęce 
na około lasu grutskiego wraz z tymże lasem i wszystkie 
lepsze wsi i dobra książęce z przyległościami aż do liczby 
stu z wszelką wolnością. Prócz tego podarował książę 
biskupowi wszystką ziemię, co do której zachodził spór 
Pomiędzy nim a Prusakami« 2). 
Otóż i cała darowizna. Jest tego aż nadto, nieledwie 


I) PrU 33. 
2) O powołaniu 96. 


2'
>>>
l. 


- 20- 


dokładny spis miejscowości z ziemi chełmińskiej! Różnica 
między tym dokumentem a potwierdzeniem Honoryusza III 
z r. 1223 niezmierna! Oczywiście, że papież miał przed 
sobą inny dokument, a inny tu się przechował. Ale ten 
przechowany nie jest oryginałem, lecz tylko powtórzeniem, 
a przechował się w czterech egzemplarzach. Podstawą 
ich był oryginał ułożony dla prawdziwej darowizny Kon- 
rada, lecz tego nie znamy. Cel falsifikatu widoczny: 
Krzyżacy potrzebowali go, aby przed kimbądź wykazać, 
że jeżeli książę mazowiecki i biskup płocki w spustoszo- 
nej, bezludnej i bezbronnej ziemi chełmińskiej w po- 
czątku XIII wieku jeszcze jakieś prawa mieli, to zrzekli 
się ich mocą tego właśnie dokumentu w ręce Chrystyana, 
ten zaś odstąpił r. 1231 wszystkich praw swoich, oprócz 
czysto biskupich, na rzecz zakonu niemieckiego, a zatem 
byli Krzyżacy według prawa i słuszności właścicielami 
ziemi chełmińskiej. 
Niema tedy wątpliwości, że nie kto inny, tylko sam 
Zakon pismo to dał ułożyć I). Szczególnie zaś trzeba to 
powiedzieć o drugim, zupełniejszym egzemplarzu, który 
ma 12 grodów więcej. »Wszystkie te miejscowości, mówi 
w najnowszej pracy badacz kilkakrotnie powołany, leżą 
wśród granic ziemi michałowskiej, jakie znamy z Czasów 
późniejszych. Sądzę, że je wtrącono do tego spisu z tego 
powodu, że tu chodziło o wcielenie do niego także ziemi 
michałowskiej, która wprawdzie była objęta granicami 
powyżej podanemi (Drwęcą, Osą i Wisłą), ale nie była 
zaznaczona żadnymi grodami w niej leżącymi« 2). 
Od siebie dorZllcamy jeszcze jedno. falsifikat za- 
wiera cały szereg nazw miejscowych i pod tym wzglę- 
dem stał się mimo woli fałszerzy cennem źródłem hi- 
storycznem , bo najdawniejszym spisem miejscowości 
z ziemi chełmillskiej :5). Atoli piszący ma w tym wzglę- 
dzie pewną wątpliwość. Gdzie leżała, pytamy się, wieś 
Narozsne? A pytamy się o nią tem ciekawiej, ile że na- 
zwisko to widocznie przypomina dawne narocza i naro- 


l 


. 

 


ł 


') Tamże 8-10. - Der deutsche Orden ]69-180. 
') Ziemia michałowska 7. (355). 
3) O narodowości 55. 


ł 
.
>>>
,
 


- 21 - 


l 


czników, o których pod Konarzynami mówiliśmy I). Gdy- 
by tak wykazać można, że tu w ziemi chełmińskiej na- 
rocznicy książęcy gdzieś siedzieli, był by to nowy i nie- 
jako namacalny dowód, że rządy polskie już za pierwszych 
chrześciańskich Piastów tutaj ustalone były, albowiem 
Bolesław Krzywousty zniósł narocza, nowych nie za- 
kładał. Dokument z r. 1223 wymienia jako darowane 
Chrystyanowi przez księcia Konrada część Tuszyna, która 
się Naroczniki nazywa - Tuschino que Naroschinik di- 
citur - i dwie inne wsi, Szarne i Rudky pisane. Mamy 
tedy, tak się zdaje, owo Narozsne z dokumentu łowic- 
kiego, a co się z niem słało, tego się sama darowizna 
domyślić każe: Naroczne czy Naroczniki było według 
brzmienia darowizny z r. 1223 częścią wsi Tuschino 
pisaną. którą w ziemi chełmińskiej tylko Tuszewo grani- 
czące z Grudziądzem być może. Sprawa układa się tedy 
bardzo gładko; pod murami grodu 'grudziądzkiego sie- 
dzieli w połowie Tuszewa narocznicy, a choć oni r. 1222 
służby już nie pełnili, nazwa przysiołka świadczyła 
o dawnym stosunku ich do grodu. Nic też dziwnego, 
że nazwa za czasem w niepamięć poszła, zaczem dziś 
już tylko dokument darowizny z r. 1223 i rzekomy do- 
kument łowicki z r. 1222 o narocznikach II stóp grodu 
grudziądzkiego świadczą. A za to ciekawe świadectwo go- 
towiśmy nie policzyć za dowód fałszerstwa, że dokument 
mieniący się originałem z r. 1222 już o tern donosi, co 
się dopiero r. 1223 stało. 
Ale i tak, choć byśmy o tam tern nie pamiętali, jest ra- 
dość nasza z nabytku historycznego przez wykazanie na- 
roczników' pod Grudziądzem płonna i bez wszelkiej pod- 
stawy; naroczników nie było w Tuszewie wcale. Jeden 
z ostatnich badaczów wykazał bowiem, że owe Naroczniki 
z r. 1223 istniały długo i dziś istnieją choć pod zmie- 
nionem nazwiskiem, że wieś ich nazywa się Tuszynek, 
że leży w rzeczy samej tuż obok Tuszyna, lecz nie 
w ziemi chełmińskiej, tylko daleko stąd, pod Wolborzem, 
nad południowem pograniczu Mazowsza, i że w bezpo- 
średniem sąsiedztwie Tuszynka też dwie inne wsi r. 1223 


. 
" 
l 


t 
\ 


l) Część I, 305. 


r 
,
>>>
- 22- 


biskupowi darowane się zachowały, Czarnocin i Ru- 
dniki I). 
Po tem odkryciu zmienił się stan rzeczy. Albowiem 
odtąd nie będziemy owego Narocznego w ziemi cheł- 
millskiej szukali I a nadto \\, ol no postawić domysł, że 
dwie inne wsi z dokumentu autentycznego tak samo do 
falsifikatu przeniesione zostały. W samej rzeczy znajdu- 
jemy w nim nazwy Scarnese i Ruth, w których się 
zwykle Czarze nad Wisłą (r. 1240 
charnensee, r. 1287 
Czernsee) i Rudę pod Chełmnem upatruje, a nadto jest 
.nliędzy majątkami pod Chełmnem - circa Col men _, 
które dawniej własnością Żyrona były, także Tuseph. 
Sądzi się zwykle, że to jest Tuszewo, graniczące z Gru- 
dziądzem. Zdaniem naszem zdarzyła się tu jednak pisa- 
rzowi pomyłka. Dokument powiada, że książę darował 
biskupowi tę część Tuszyna, która się Naroczniki nazywa 
Tuschino que Naroschnik dicitur -- ; pisarz rzekomego 
dokumentu łowickiego zrobił z niej dwie wsi, Naroczne 
i Tuszewo, a nadto przedzielił je innemi nazwami. Czemu 
sobie tak postąpił, nie wiemy. Ale zdaje się, że zdaniem 
jego darowizna z r. 1223 leżała w ziemi chełmińskiej; dla 
tego ją wymienił. 
Domysł nasz może być mylny względem Tuszewa, 
Rudek i Czarza, lecz co do Narozsne'go jest sprawa zu- 
pełnie jasna. Z niej wynika zaś druga, że dokument ło- 
wicki na podstawie innych, autentycznych ułożony został. 
Nie potrzebujemy mu tedy wiary dawać, jakoby dawniej- 
sze majątki Żyrona w rzeczy samej Chrystyanowi były 

arowane; Krzyżacy tak twierdzili, żeby je od księcia 
Swiętopełka wydobyć. Nie będziemy też wierzyli, że Cheł- 
monit: - Colman - i to Ostrowite - Ostrowith _, 
które między grodami dawniejszymi zachodzi, z daru 
księcia Konrada na własność Chrystyana przeszło; były 
to naj pewniej już wtenczas dawne majątki stolicy wło- 
cławskiej, tylko że posieść je pragnęli Krzyżacy, o czem 
poniżej mówić będziemy, więc je tu wymienili. 
Mimo wiedzy i woli naszej kończy się sprawa trans- 
sumptów rzekomej ugody łowickiej przywróceniem do- 
brego imie nia biskupowi pruskiemu. Albowiem jeden do- 
I) Studien I, 43. 


, 
ł 


J 
ł. 


r
>>>
- 23- 


I, 


mysł jest taki, że krótszy egzemplarz ugody zawiera 
oryginał. dłuższy zaś powstał przez dodatki, które uło- 
żył Chrystyan, gdy pewnie w drugiej połowie r. 1239 
na zawsze Prusy i 7iemię chełmińską opuścił; tak roz- 
szerzony egzemplarz miał być bronią jego przeciw Krzy- 
żakom. I) Atoli z tego cośmy na podstawie badań W. Kę- 
trzYliskiego powiedzieli. wynika, że nie Chrystyan lecz 
Krzyżacy z powiększonego egzemplarza pożytek mieć 
chcieli. Ale równocześnie rozpada się cały sztucznie uło- 
żony dokument w atomy.. Dla historyi zostało z niego 
tylko kilkadziesiąt nazw miejscowych z ziemi chełmińskiej, 
dalej pewność, gdzie posiadłości osobiste komesa Żyrona 
leżały, a na koniec sprawdzenie tego, czego także inną 
drogą dowieść można, że stolica włocławska już przed 
przybyciem Krzyżaków tutaj znaczne posiadłości miała, 
i że biskup płocki Gedeon tak samo jak książę Konrad 
Chrystyanowi szczodrze pomagał. 
Wracamy już do Chrystyana samego i do pracy jego 
misyjnej. Wbrew tak dobrze rokującemu początkowi nie 
przeznaczył los biskupowi prnskiemu szczęśliwego dokoń- 
czenia podjętej misyi. Przeszkodziły temu d;dsze wypadki 
w ziemi pruskiej. Poganie bowiem tamtejsi zdaje się. że 
powzięli nienawiść do biskupa i do nawróconych braci 
swoich, a może też poczęli się obawiać jeżeli nie pol- 
skich, to pomorskich sąsiadów. Rzucali się tedy na ochrzco- 
nych braci swoich i nie dawali misyonarzom ani do nich 
ani do siebie przystęp n , a nadto najechali dowodnie po 
kilkakroć Pomorze gdańskie, szczególnie r. 1224 okolicę 
Oliwy i Żukowa, zabijając tu pięć zakonnic, a tam cały 
konwent 2). Rocznikarstwo polskie ani kroniki nic nam 
o tej zmianie i o zbrojnej pomocy dla Chrystyana i chrze- 
ścian jego nie donoszą, tylko szereg buli Honoryusza III 
papieża dowodzi, że nastały tu wojenne czasy. Więc 
r. 1218 zakaznje papież dowozu żelaza i soli do pogan, 
to znowu zwalnia od wojen krzyżowych w Palestynie, 
a każe do Prus się udawać. R. 1221 napomina on krzy- 
żowców w Prusach, żeby się zbytnio zwycięstwem nie 
unosili, tyl ko jeńców biskupowi oddali, aby ten ich do 
') Studien I I 33. 
I) MP IV, 141; VI, 292. 


J 


,
>>>
r 
I 
I 


, 


- 24- 


chrztu przysposobił I). Z przypadkowych wzmianek w do- 
kumentach dowiadujemy się też o wyprawach krzyżowych 
książąt polskich z r. 1222 i 1223. Ale niema żadnej pe- 
wności, by wojska te do samych Prus były wtargnęły, 
a tem mniej, by przeciw poganom czegoś były dokazały 
). 
Prawdopodobnie skutku z wypraw tych nie było wcale, 
a poganie zawładnęli całym obszarem misyjnym. R. 1226 
osadziło się czterech pauów pruskich nawet w ziemi cheł- 
millskiej i zajęli przynajmniej okolicę nad Wisłą. 
Obok tego są wyraźne wskazówki, że Kourad mazowie- 
di o podbiciu Prus marzył i do tego zamiaru jakiejś zbroj- 
nej siły użyć pragnął 11). Nie nadał się do tego nowy zakon 
kawalerów dobrzyńskich, założony r. 1228 przez księcia 
i Guntera, następcę biskupa Gedeona, bo rycerzy tych 
było zbyt mało, żeby się walki podjąć mogli. 
R. 1226 zaczęły się natomiast układy I których skutkiem 
było podbicie Prusaków, ale też osadzenie się w tych 
okolicach nowej potęgi politycznej i zupełne zniesienie 
biskupstwa pruskiego. Zakon bowiem Kawalerów Nie- 
mieckich Maryi Panuy, zwykle Krzyżakami zwanych, prze- 
jął odtąd wojnę z Prusakami. Konrad mazowiecki dał 
im ziemię chełmińską prawdopodobnie w tymczasowe 
posiadauie, zanim by się do Prus przenieśli. 4 ) Autenty- 
cznego dokumentu tych układów nie posiadamy, zacho- 
wał się tylko szereg fałszerstw, szczególnie trzy sfałszo- 
wane dokumenta księcia Kourada z r. 1230, między nimi 
sławny kruświcki, którym Krzyżacy rzekomo ziemię cheł- 
millską na własność dostali. 5) Zdanie przeciwne, że szcze- 
gólnie kruświcki dokument jest autentyczny 6), nie da się 
pod żadnym względem utrzymać. 
Powodem sprowadzenia Zakonu nie była zaś bez- 
radność i brak sił po stronie księcia, ani opanowanie 
ziemi chełmillskiej przez Prusaków, lecz zamiar Konrada, 
żeby Prusy sobie podbić. Krzyżacy natomiast przedsta- 



 


( 


') PrU ]S, 20, 22 , 25 , 26. 
'1 PrU 27 , 35, 36. - Studien I I 42. 
3) O powołaniu 39 40. - Der deutsche Orden 64-6S. 
t) O powołaniu 42-49. 
") O powołaniu 17. - Der deutsche Orden 137-]57. 
") Plinski 35-54. 


,
>>>
t 


- 25- 



 


wiali rzecz w licznych sfał!'zowanych dokumentach tak, 
jakoby książę i synowie jego pomocy ich błagali, gdyż 
sami z ludźmi swoimi już się Prusakom oprzeć nie mo- 
gli, albo jakoby Prusacy wyniszczenia i zagłady chrzc- 
ścian w ziemi chełmiliskiej dokonywali. A jednak 
wszystkie te biadania powtarzają się tylko w dokumen- 
tach, które dowodnie przez Zakon były albo układane 
albo przerabiane. »Temi świadectwami obronił się Zakon 
w obec potomności nieomal do dni naszych od zarzutu 
niewdzięczności, a na podstawie ich odgrywał rolę zbawcy 
Polski, któremu Polacy wdzięczni być powinni...« I) 
Miał tedy Zakon ugodę z księciem. Brakowało jej 
jeszcze z biskupem pruskim. Układy szły powoli, bo bi- 
skup chciał pozostać ich przełożonym; oni warunków 
takich nie przyjmowali. Na koniec uległ Chrystyan i pi- 
smem z r. ł 23 ł zrzekł się z ziemi chełmińskiej wszystkich 
dochodów, które miał od stolicy płockiej na wspomoże- 
nie biskupstwa pruskiego . - totum, quod ab episcopatu 
Plocensi in subsidiuIT) episcopatus Pruscie suscepimus 
et habuimus -, dalej wszelkiej darowizny Konrada - 
omnem Chunradi, ducis Mazovie donationem - , wresz- 
cie majątku w Radzynie (?) - prediul11 in Rezin _ 2). 
W ziemiach pruskich, mówi biskup, które z prawa 
i łaski stolicy apostolskiej do nas należą, tak tych. które 
już są nawrócone jak i tych, które nawrócone będą, 
w podbitych i tych, które podbite będą, daliśmy im trze- 
cią część w posiadanie jako prawdziwą i wieczystą wła- 
sność - In terris Pruzie, que ad nos ex iure et gratia 
sedis apostolice spectare videntur, tam confirmatis q uam 
confirmandis, impetratis quam impetrandis, '" tertiam 
partem ipsis contulimus in vera et perpetua propietate 
possidendam - 8). 
Przekonamy się, że mimo tych ustępstw biskup za- 
wsze uchodził w oczach Krzyżaków za niebezpiecznego 
wroga 4). 
Tymczasem szło jeszcze o poskromienie Prusaków; 


( 


') O powołaniu 47. 
") PrU 82. 
3) PrU 83. O powolaniu 52. 53. 
ł) Der deutsche Orden 93.
>>>
r- 


I 


- 26- 


bo zrazu Krzyżacy osadzili się wNieszawie - Vogel- 
sang - i stąd nagabywali ich bez skutku I). Na wiosnę 
r. 1231 obwarowali się wreszcie na prawym brzegu 
Wisły w Starym Toruniu. W krótkim czasie zdobyli za 
pomocą posiłków grody przez Prusaków zajęte w dzisiej- 
szym Starogrodzie pod Chełmnem, a pod Toruniem w Ro- 
gowie i trzeci pewnie w Pigrzy, w każdym razie blisko 
Bierzg-łowa. Tegoż rokn założyli też pierwsze miasto swoje, 
Toruń. w następnym zaś Chełmno. 
Najezdnikami sąsiedniego Mazowsza i Pomorza byli 
. Pomezańczycy z o
oliC) Kiszporka i Prabut aż po Łasin 
na południe, a ku Swieżej Zatoce na północ. Aby ich ukró- 
cić, wystawili Krzyżacy r. 1233 na pograniczu własnej 
ich ziemi nowy gród Kwidzyn. a w sierpniu lub 
wrześniu tegoż roku p,obili ich za pomocą książąt 
polskich i pomorskiego Swiętopełka nad rzeczką Dzierz- 
gonią (Sorge). W następnym roku 1234 wystawili gród 
w Radzynie. u wyjścia z pogranicznego lasu. który się 
stąd pod Płowęż i pod Wąbrzeźno ciągnął. Widać, że 
warownia nie tyle od Pomezańczyków jak od dalszych 
szczepów, Pogórzan, Natangów i Bartów koło Barsztyna 
(Bartenstein) bronić miała. Dalej jeszcze na wschód sie- 
dzieli Sudowianie, którzy na południu całe województwo 
podlaskie zajmowali. Zwano ich lam jadźwingami. 
Biskup Chrystyan dowiedział się o bitwie nad Dzierz- 
gonią i o założeniu obu grodów chyba od Prusaków, 
albowiem już od końca r. 1232 albo od początku r. 1233 
był on jeńcem Sambijczyków pod Królewcem. Szczep 
ten' udawał, że pragnie przyjąć chrześciaństwo. Gdy bi- 
skup w dobrej wierze do nich pośpieszył, uwięzili go 
coprędzej. już 7 września 1233 r. pisze o tern papicż 
Grzegórz IX do Dominikanów 2). Oni to zastąpili dowo- 
dnie dotychczasowych towarzyszy biskupa, Cystersów, 
o których odtąd w Prusach nie słychać. już r. 1231 po- 
lecił Grzegórz IX wiernym w Pomezanii i Pazłuku , 
na wschód Elbiąga i Kiszporka, pod Miihlhausen i Pru- 
skim Holandem - universis Christi fidelibus per Pome- 



 


') O powołaniu 62. 
') PrU 74. 


--
>>>
- 27- 


zaniam et Posolucensem provincias constitutis - kocha- 
nych braci zakonu kaznodziejskiego - dilectos filios 
fratres ordinis praedicatorum -, którzy im zbawicnnie 
Chrystusa opowiadali vobis 
alubriter evangelizantes 
eundem - I). Na razie przejęli obowiązek gło
zenia wiary 
św. może zakonnicy z Gdańska, osiedleni tam r. 1227. 
Pięć lub sześć lat przeżył Chrystyan w niewoli, pra- 
wdopodobnie od jesieni r. 1232 lub od wiosny r. 1233 
aż do wiosny r. 1238 2). Gdy na koniec brat i synowiec 
jako zakładnicy miejsce jego zajęli, a on sam nad Wisłę 
wrócił, zastał tu już wszystko przygotowane, żeby go od 
dalszej pracy, ale też ze stanowiska dawniej zajmowanego 
usunąć. 
Podczas niebytności jego wyrobili sobie Krzyżacy 
najprzód to , że Grzegórz IX r. 1234 wszystko, co wten- 
czas posiadali, i co w przyszłości ua Prusakach zdobyć 
by mogli, za własność stolicy św. uznał i z wyklucze- 
niem każdego innego właściciela im w posiadanie oddał 
- in ius et proprietatem beati Petri suscipimus ipsam- 
que vobis et domui vestre cum omni iure et proventibus 
suis concedimus in perpetuum libere possidendam, ita 
ut per vos aut alios dieta terra nullius unquam subiciatur 
dominio potestatis - 3). W postanowieniu tern odstąpił 
Grzegórz IX od zapatrywania poprzedników swoich na 
sprawę pruską i wszedł na nowe zupełnie tory. Dotąd 
uważała stolica św., iż Prusy całe pod jej wyłączną opieką 
stały. Zapatrywanie to płynęło z pobudek ludzkości, al- 
bowiem poprzednicy Grzegorza IX, Innocenty III i Ho- 
noryusz III, ochraniali na podstawie tej zasady Prusaków 
od nagabywań i poddaństwa ościennych książąt. Ale dal- 
szym skutkiem tej ich zasady było także to, że zastępcą 
i pełnomocnikiem papieża był biskup pruski. On ucho- 
dził La pana tej ziemi, od pozwolenia jego zależało, czy 
ktoś z wojskiem do niej miał wkroczyć lub nie; od niego 
dostali Krzyżacy jeszcze w początku r. 1231 ustępstwo, 
że biskup w ziemiach pruskich, które z prawa i łaski 
stolicy apos tolskiej do niego należały - in terris Pruzie, 
l) Tamte 84. 
2) Attpr. Monatsschrift IX 646; - Studien ], 28. - Plinski 58, 59. 
") PrU 104. 



 - 


...J
>>>
- 28- 


que ad nos ex iure et gratia sedis apostolice spectare vi- 
dcntur - trzecią część zdobytego obszaru im przckazał 
- tertiam (partem) ipsis contulimus - na prawdziwą 
i wieczystą własność - in vera et perpetua proprietate 
possidendam - l). Słowa te dowodzą, że biskup za wła- 
ściciela Prus się uważał, i że Krzyżacy takim go 
uznawali, bo inaczej nie byliby dokumentu przyjęli, 
mocą którego jemu dwie trzecie kraju przypaść miały. 
Nie znaczy tu nic, że w łacińskim tekscie nie stoi ad nos 
spectant, lecz spectare videntur, jakoby biskup był chciał 
.powiedzieć, że te ziemie nie należały do niego na pewno, 
lecz że tak jemu czy ludziom się zdawało; albowiem ów- 
czesne dokumenta w podobnych zwrotach prawie z za- 
sady dodają słowa posiłkowe dignoscitur, dignoscuntur, 
albo videtur i videntur, które tylko zdanie zaokrąglają, 
ale znaczenia wyrazu w niczem nie osłabiają 2). 
Odtąd tak być nie miało, bo stolica Św. przeniosła 
prawo własności Prus z biskupa na zakon niemiecki. 
Ale ten biskup był i nadal jeszcze biskupem pruskim, 
to jest na całe Prusy, na te, które r. 1234 już były na- 
wrócone i jako tako podbite, i na resztę kraju, pokąd 
pruskiej mowy używano. To nie było Zakonowi na rękę. 
Zatem wypadało nietylko Chrystyana z biskupstwa tego 
usunąć. lecz i biskupstwo samo znieść, gdyż po śmierci 
więzionego wtenczas Chrystyana inny dostojnik mógł je 
przejąć. I udało się wybornie, a przy tym zachodzie 
uporano się z trzecią jeszcze sprawą. Władze polityczne 
bowiem uważają to za rzecz pożądaną i potrzebną, by 
granice państwa z granicami dyecezyi się nakrywały, by 
żaden biskup ościenny w danem państwie nie miał swo- 
ich owieczek, a tern samem w sprawy jego nie mógł się 
wtrącać. Toż ci sami Krzyżacy, gdy Pomorze gdańskie 
własnością ich było, czynili zabiegi. aby archidyakonat 
pomorski od włocławskiej stolicy odłączyć i na osobne 
biskupstwo z siedzibą w Gdańsku zamienić S). Politycznie 
było to i d la nowo powstającego pallstwa krzyżackiego 
l) PrU 64. - Powyżej 25. 
2) Inaczej Plinski 66 i nast. 
3) X. prof. Dr. Jan Fijalek I O archidyakonach pomorskich 
w XII-XV wieku. Rocznik V] Tow. Nauk. Tor. 134 , 135.
>>>
- 
9- 


rzeczą bardzo pożądaną, żeby granice jego też były gra- 
nicami biskupstw; tylko wypadało pamiętać o prawach, 
które były dawniejsze niż rządy krzyżackie. Że o tych 
nie pamiętano, że je umyślnie i mimo lepszej wiedzy po- 
minięto, wykaże się tuż poniżej. 
Pomocnika działającego pewniew dobrej w!erze znaleźli 
Krzyżacy w osobie legata Wilhelma, biskupa Modeny. 
Wilhelm bawił już dawniej, między r. 1224 a 1227 
jako legat papieski na południowych wybrzeżach Bałtyku 
aż po Rewa!. Atoli to, co wspominany już kronikarz 
w Neuf Montier nad Mozą powiada, że wtenczas wielu 
pogan nawrócił, pruskiego języka się poduczył - ma- 
xima ex parte didicit - i łacińskl gramatykę Donata na 
pruski język przetłumaczył I), nie zasługuje na wiarę, bo 
kronika dochodzi tylko do r. 1241, a w tym czasie Wil- 
helm nie był wcale w Prusach; zastajemy go tylko w Gdań- 
sku (r. 1239), i jak się poniżej przekonamy, w Płocku, 
a następnie w Dobrzynie, dalej w Michałowie (r. 1240) 
i w Toruniu (r. 1241); w Prusach, a mianowicie w EI- 
biągu i Bałdze , był on dowodnie w początku r. 1242. 
Zdaje się, że kronikarz to, co z pobytu Wilhelma w In- 
f1anlach słyszał, do Prus odniósł, bo w Inflantach miewał 
Wilhelm w rzeczy samej nauki do ludu 2), ale pewnie za 
pomocą tłumacza, jak później św. Jan Kapistran w Wrocła- 
wiu i Krakowieijaktylu innych średniowiecznych kaznodziei. 
Druga bytność Wilhelma w okolicach nad Bałtykiem 
przypada na czas między r. 1235 a 1242; w lipcu r. 1243 
bawił on dowodnie już w Anagni :I). Grzegórz IX polecił 
mu wyraźnie opiekę nad Krzyżakami: »Napominamy cię 
usilnie, czytamy w bulli z r. 1234, byś pilnie zważał, iż 
tymże braciom błogosławiel15two i łaska się należy, zatem 
ich dla czci winnej Bogu i Nam tak życzliwością otaczaj 
i opieką swą wspomaga], żeby szczególnie w tej części 
Prus, którąśmy na własność św. Piotra przyjęli a im na 
wieczyste posiadanie oddali, żadnej krzywdy ani szkody 
od kogobąd ź nie ponieśli". 4) 
') SRP ]. 241. 
2) Tamże II, 120 , 128. 
3) Tamże. 
ł) PrU 86. 


I 
I 
J
>>>
- 30- 


Pod koniec r. 1235 udało się też legatowi wyświad- 
czyć Zakonowi pierwszą nieobliczoną przysługę. Krzyżacy 
przyjęli rycerzy Chrystusowych, założonych przez Kon- 
rada, do swego zakonu, i odtąd domagali się całego 
wyposażenia ich, to jest ziemi dobrzyńskiej. Przebieg tej 
sprawy nie jest znany, ale skończyła się najpomyślniej 
dla Krzyżaków, najgorzej dla Konrada. Wybrano bowiem 
rozjemców, po stronie Krzyżaków legata Wilhelma, po 
stronie księcia biskupa włocławskiego Michała. Ci uło- 
żyli dokument ugody w ten sposób, że do ziemi cheł- 
. mińskiej wciągnęli milcząc też tę część michałowskiej, 
która na prawej stronie Drwęcy, na linii od jabłonowa 
na Golub i późniejszą Brodnicę leżała. W obrębie tak 
powiększonej ziemi chełmińskiej stali się odtąd Krzyżacy 
niezawisłymi panami. Książę obowiązał się nawet posia- 
dłości wszystkich polskich panów i dziedziców w tych 
granicach wykupić i oddać Krzyżakom; sam tylko biskup 
włocławski miał z tego postanowienia być wyjęty. W za- 
mian za uznanie panowania swego w ziemi chełmillskiej 
Krzyżacy zrzekli się dobrzyńskiej. I) - 
Tak wielki pożytek przyniosła im obecność legata! 
Lecz nie mniej znacznej pomocy mieli od niego doznać 
w sprawie kościelnej. 
już wcześnie zdał legat o Prusach pomyślne sprawo- 
zdanie, bo 30 maja r. ]236 pisze mu papież: "Z unie- 
sieniem dowiedzieliśmy się, że za pomocą boską taka już 
część Prus podbita jest, iż dyecezye tam mogą być okre- 
ślone i biskupi z potrzebnem utrzymaniem ustanowieni. 
Więc pozwalamy ci, byś za radą i zgodą namiestnika 
pruskiego i braci Zakonu dyecezye wyznaczył i trzech 
biskupów, ale tylko z zakonu kaznodziejskiego, lIstano- 
wił...« 2) 
Rozporządzenie to równało się złożeniu Chrystyana 
z dotychczasowego urzędu i stanowiska. jeszcze nie za- 
brano się do wykonania, bo nie było z czego wydzielić 
tych trzech dyecezyi; ale rzecz była rozpoczęta. Podtrzymy- 
wali ją zaś niezmiernie zręczni pełnomocnicy i zastępcy 


I) PrU 90. O powołaniu 59-62. - Der deutsche Orden 104-110. 
2) PrU 94. - Powy:!:ej ]8.
>>>
J 


- 31 


Krzyżaków, mimo że biskup pruski pewnie na wiosnę 
r. 1238 z niewoli się wydobył; 11 czerw
a tegoż roku 
był on już w swojej dyecezyi, bo książę Swiętopełk za- 
mianował go tegoż dnia wykonawcą klątwy kościelnej. 
gdyby książę przyrzeczonej zgody z Krzyżakami na przy- 
szłość nie zachował I). 
Biskup nie wiedział początkowo prawdopodobnie 
nic o tem, co Krzyżacy u stolicy św. na szkodę jego 
osiągnęli, ani też o zamiarze podzielenia dyecezyi pru- 
skiej. Nie było po prostu tego, który by mu o wszyst- 
kiem chciał i mógł powiedzieć. Znajdujemy go też jeszcze 
r. 1239 w ważnych układach z Krzyżakami. Pośrednikiem 
był wspomniany już legat Wilhelm. 
W początku r. 1239 przybył on z Rygi do Gdańska. 
Tam wstawił się u mieszkańców Gotlandyi za Cystersami 
w Oliwie, którzy kościół swój kilkakrotnie przez Prusa- 
ków zburzony ponownie budowali 2). 
Poniżej opowiemy dokładniej, że w jesieni tegoż 
roku był Wilhelm z mistrzem pruskim w Płocku, w spra- 
wie ziemi lubawskiej. Poprzednio, latem lub jesienią H), 
przywiódł on zaś między Chryslyanem a mistrzem pruskim 
zgodę do skutku w s.prawie zasadniczej, gdyż biskup 
pruski przyznał Krzyżakom w ziemiach pruskich, nie jak 
r. 1231 dać obiecał, jedną trzecią, lecz dwie trzecie zdo- 
bytego obszaru. O ugodzie tej wypadnie nam jeszcze poni- 
żej mówić. W lym samym pewnie czasie Chrystyan po- 
dał prośbę do Rzymu, żeby mu wolno było 800 grzy- 
wien z kar pieniężnych od tych chrześcian, którzyby prze- 
ciw zakazowi papieskiemu Prusakom żelazo, sól i inne 
niezbędne rzeczy przedawali , na okup brata i synowca 
obrócić. Pozwolenie to wydane 23 marca 1240 r. nade- 
szło na ręce legata Wilhelma. 4) 
Tymczasem jednak prawdopodobnie Chrystyan do- 
wiedział się o podstępnej robocie w kuryi papieskiej, czy 
też inne zaszło między nim a Krzyżakami starci l', 
dosyć, że przyszło do zerwania wszystkich stosunków. 
I) PrU 97. Studien I, 28. 
2) PU 58. 
2) Studien ], 29. 
., PrU 133. 


I 
I 
J 


..J
>>>
- 32- 


Chrystyan wytoczył pewnie jeszcze w roku 1239 skargi 
swoje na Krzyżaków, kiedy już 11 kwietnia r. 1240 pa- 
pież Grzegórz IX o nich wspomina. I) Zdaje się, że bi- 
skup równocześnie opuścił Prusy - na zawsze. Prawdo- 
podobnie zamieszkał aż do śmierci w Saksonii, w Miśnii 2). 
Skargi biskupa odnosiły się do przeszkadzania w na- 
wróceniu Prusaków, do zatrzymywania dochodów bisku- 
pich i do przywłaszczania sobie władzy biskupiej wzglę- 
dem kościołów i duchownych. Ale zażalenia jego nie od- 
niosły żadnego skutku; skończyło się na zamianowaniu 
sędziów przez Grzegorza IX 11). 
Dyplomacya krzyżacka była bowiem i tą razą silniej- 
"sza od skarg biskupa, ba przeszła nawet ponownie do 
akcyi rozpoczętej r. 1236 i doprowadziła ją bezwzględnie 
do skutku. ledwie bowiem energiczny i światły Inno- 
centy IV po śmierci Grzegorza IX 25 czerwca r. 1243 
rządy kościoła objął, udało się czy pełnomocnikom Krzy- 
żaków u kuryi, czy oddanemu im Wilhelmowi papieża 
dla Krzyżaków ująć a do biskupa uprzedzić..) Ustnie też 
dał on Wilhelmowi pewnie tuż po wyborze swoim zle- 
cenie, żeby podziału Prus na dyecezye dokonał; na piśmie 
powtórzyła je kancelarya papieska na dniu 29 lipca. Wil- 
helm czekał oczywiście na rozkaz, bo wystawił swój do- 
kument już na drugi dzień "). 
Ten tedy dzień 30 lipca 1243 r. jest po- 
czątkiem dyecezyi chełmińskiej, bo legat nie prze- 
stał na Prusach samych, tylko wciągnął do swego aktu 
wszystkie posiadłości Krzyżaków nad Wisłą, nawet te, 
które im od książąt pomorskich dopiero później przy- 
padły, i określił cztery nowe dyecezye: Pierwszą, po- 
wiada, utworzyliśmy z ziemi chełmińskiej, jak ją ota- 
czają trzy rzeki, Wisła, Drwęca i Osa, tak aby w niej 
się też zawarła ziemia lubawska. - Primam enim dioce- 
sim limitavimus de terra Culmensi, sicut circuunt tres 



 


') PrU 100. 
", Studien I, 28. 
3) PrU 100. 
4) Plinski 81 , 86. 
6) PrU 107 108.
>>>
- 33- 



 


fluvii, Wixla, Drauanza, et Ossa, ita quod in eadem dio- 
cesi Lubonia includatur - I). 
Drugiej, później pomezańską zwanej I dał za granice 
Osę, Wisłę, jezioro Druzno i rzekę Passaluk (Dzierzgoń) 
aż do źródeł jej. Dwie wyspy, raczej dwoje żuław, kwi- 
dzyńskie i sątorskie insule de Qnidino et Santerii -, 
miały wyraźnie do tej dyecezyi wchodzić. 
Dwie dalsze dyecezye, to późniejsza warmińska i sam- 
bijska. 2) 
Tak postanowił legat. Tego samego dnia, 30 lipca, 
rozkazał papież w cierpkich słowach biskupowi pruskiemu 
wybrać dla siebie jedną z czterech dyecezyi 
). Czy miał 
Chrystyan obrać? Poprzednicy Innocentego IV postawili 
go biskupem i rządcą nad całym krajem pruskim. Grze- 
górz IX odebrał nlll rządy polityczne, Innocenty odjął 
i to dostojeństwo I na które był święcony! A jeżeli już 
wybrać jedno z czterech, to które? Sambijskie istniało 
li tylko na pergaminie, bo Indność tam była pogańska, 
rządów krzyżackich nie uznawała, nawet nie znała. War- 
mia była r. 1241 jakotako podbita, lecz w części tylko 
nawrócona. Pozostawały dwie; ale z tych trudno było 
Chrystyanowi jedną sobie wybrać. Najprzód bowiem zna- 
czna część pomezańskiej dyecezyi należała politycznie do 
Pomorza gdańskiego, a pod kościelnym wzglęuem do 
włocławskiej stolicy. Biskup włocławski dał w niej Chry- 
styanowi zatrzymanie, ale tylko jem';1 osobiście, żeby miał 
oparcie dla misyi w Prusach. Całe Zuławy pod Santerium 
były politycznie częścią Pomorza i przeszły tylko kawał- 
kami i znacznie później na wła.sność Krzyżaków, okolica 
grodu Sarztcrillln r. 1248, a Zuławy między Nogatem 
i Wi
łą r. ]254, 1283, 1285 i 1309, to tajnymi ukła- 
dami z Samborem li, to darowizną od Mściwoja Ił 
i kupnem od Salomei kujawskiej. Powiedzieliśmy zaś. że 
biskup knjaw
ki jeszcze r. 1263 praw swoich do całych 
Żuław na obu stronach Nogatu się dopominał. 4) 
Pozostała zatem do wyboru tylko nowo założona 


') PrU 108. 
0) PrU 108. 
3) PrU 109. 
') Część I. 258. 


3 


...J
>>>
- 34- 


dyecezya chełmińska. Po r. 1235 Krzyżacy mogli się za 
prawowitych panów ziemi chełmińskiej uważać. Ale to 
nie ulega wątpliwości, że chyba podstępem zdołali Wil- 
helma przekonać, jakoby obszar ten do żadnej dyecezyi 
nie należal, a zatem nową z niego można było utworzyć. 
Albowiem prawowitymi biskupami byli tu z dawna płoccy. 
Zależność nowej dyecezyi chełmińskiej od biskupów pło- 
ckich była Chrystyanowi dobrze znana. Biskup Gedeon 
okazał się też niezwykle życzliwym i szczodrym wobec 
biskupa pruskiego, dając mu wszystkie dochody swoje 
z tejże ziemi chełmińskiej. Słuszność tedy i wdzięczność za- 
.braniały Chrystyanowi przyjąć dy
cezyi chełmillskiej, a nad- 
to był on biskupem całych Prus, nie poszczególnej ja- 
kiejś części. A pismo papieskie z 30 lipca 1243 dojmo- 
wało biskupowi jeszcze z innego powodu. Zachodziło 
tam bowiem ostrzeżenie, aby odtąd we wszystkiem tak 
się zachowywał, jak godllOŚć biskupia i przyzwoitość za- 
konna wymagają - talem te, sicut pontificalis dignitas 
et religiosa requirit honestas , in omnibus redditurus - I). 
Były to zarzuty bardzo dotkliwe i ciężkie. Skołatany a tak 
zapoznany biskup odczuwał je tem boleśniej, ile że oskar- 
żenia te pozbawiały go łaski i opieki tej stolicy św., 
która go od czasów wielkiego Innocentego lł1 szanowała 
i zaufaniem darzyła. 
Gdybyśmy dotychczasowe zapatrywania podzielać 
mogli, to wspomnieli byśmy na tem miejscu o jedynej 
obronie Chrystyana, którą w tak kłopotliwym czasie je- 
denastu opatów cysterskich do Rzymu wysłało. 2) Lecz 
przekonaliśmy się już powyżej, że pismo ich, które się 
dotąd pewnie w oryginale przechowało, do Rzymu nie 
doszło, i to tylko zadanie miało, żeby dwie rzekome 
darowizny pruskich panów na rzecz Chrystyana w po- 
zory prawdy przybrać, aby Krzyżacy stąd mieli pożytek. 3) 
Oryginał pozostał w Prusach, najprzód pewnie w kan- 
celaryi krzyżackiej, po r. 1264 w biskupiej w Chełmży; 
w Rzymie go nie znano 4), kiedy rozporządzenia 
') PrU 109. 

) PrU 116. 
3) Powyżej 18. 
.) Tamże. 


I 
t
>>>
l 


- 35- 


Innocentego IV o nim nie wspominają. Natomiast powstał 
on już za tego papieża, nie jak się nam zdawało, r. 1236, 
gdyż opaci wymieniają Grzegorza IX jako zmarłego. 
W początku r. 1245 miał się Wilhelm, teraz już 
kardynał, po raz trzeci jako legat na północ udać. 
Między pismami, które dla niego wygotowano, był 
krótki rozkaz - mandamus dla Chrystyana: w prze- 
ciągu dwu miesięcy miał biskup jedną z dyecezyi pru- 
skich wybrać, inaczej zagroził mu papież utratą ju- 
risdikcyi i duszpasterstwa w wszystkich czterech I). Tak 
napisano 16 itycznia r. 1245. Lecz kardynał Wilhelm był 
jeszcze przy Ojcu św. potrzebny. Zatem posłano zastępcę. 
Był nim dominikanin Henryk. Temu dano 6 lutego takie 
samo stanowcze zlecenie w tych samych nieledwie sło- 
wach: gdyby Chrystyan wyboru nie uczynił, miał mu 
Henryk zarządu pruskich dyecezyi zakazać - administra- 
tionem et curam in singulis Pruscie diocesibus auctoritate 
nostra interdicas eidem - 2). Oba te rozkazy były jednak 
zbyteczne, gdyż biskup pruski, gdy kardynał Wilhelm 
po raz trzeci legatem został, już nie żył. Wspominki cy- 
sterskie podają śmierć jego pod 4 grudnia. Jeżeli data 
jest dokładna, to Chrystyan umarł w końcu r. 1244, al- 
bowiem w listopadzie r. 1245 papież już zamianował arcy- 
biskupa prusk!ego w osobie Alberta Suerbeer, arcybiskupa 
irlandzkiego, a za powód mianowania podaje to, że ko- 
ściół pruski nie mały czas bez pasterza zostawał - cum 
igitur ecdesia Pruscie non modico tempore pastore va- 
caverit - "). 
Nowy arcybiskup pruski dostał też arcybiskupstwo 
inflanckie z Rygą. Tam osiadł i wystawił r. 1255 katedrę. 
Pewnie przy tej samej sposobności papież zamiano- 
wał pierwszego biskupa chełmińskiego. Został 
nim dominikanin Heidenreich. Już 10 marca r. 1246 
był on w Toruniu i rozsądzał spór między Krzyżakami 
a kilku mieszczanami z Lubeki 4). 
Gdzie i w jakich stosunkach Chrystyan umarł, nie 
l) PrU 120. 
2) PrU 124. 
3) PrU 127, 128. 
ł) PrU 128. 


3. 


I 
ł 
1
>>>
- 36- 


wiadomo, tak samo jak nie znamy na pewno dnia śmierci 
jego, gdyż zdarzało się podobno. Le do wspominek cy- 
sterskich zapisywano zmarłych także pod dowolnym dniem, 
nie zawsze' pod dniem śmierci I). 
Z naj poważniejszej strony wyrażono natomiast świeżo 
domysł, że Chrystyan umarł biskupem chełmińskim 
). 
Twierdzenie to powołuje się na dwa szczegóły, które po- 
zornie żadnej wątpliwości nie dopuszczają. Albowiem 
19 kwietnia r. 1246 powiada o sobie mistrz w. Henryk 
von Hohenlohe, że Heidenreichowi wyznaczył 600 włók 
w ziemi chełmińskiej, jak mocą ugody braci swoich 
.-'z ś. p. P o P rz e d n i k i e m Heidenreicha był obowiązany 
- sieut ex pacto cum predecessore suo bon e memo- 
rie per fratres nostros inito tenevamur . a w. mistrz wy- 
znaczył obszar tych 6UO włók tak. jak je poprzedni- 
kowi biskupa brat Henryk Sturluz wymierzył assi- 
gnavimus. . sieul.... predecessori stlO per frahem 
Heynricum Sturluz fuerunt mensurali 
). 
Drugi dowód, to wzmianka w dokumencie biskupa 
Heidenreicha z r. 1248. wydanym w sprawie odstawiania 
dziesięciny biskupiej z ziemi chcłmillskiej. Heidenreich 
powołuje się tam na układ I kt6ry biskup Chrystyan , 
ś. p. poprzednik jego. z całą ludnością zawarł I i mocą 
którego zboże to kościołowi chełmżYllskiemu dawane by- 
wało - de mensuris , que per compositionem. per epis- 
copum Christian um predecessorem nostru m bone 
memorie quondam fadam cum ipsis , ecclesiae Culmseensi 
solvuntur 
). 
Rzecz tedy pozornie jasna: biskup Chrystyan był po- 
przednikiem Heidenr"icha i w urzędzie tym układał się 
z Krzyżakami o wyposażenie stolicy chełmżYliskiej. a z dye- 
cezanami o sposób odstawiania dziesięciny biskupiej. 
Wypadało by zatem tylko bliżej określić czas tych rzą- 
dów biskupich Chrystyana, które mogły by przypadać 
między odebraniem pisma Innocentego 30 lipca 
1243, to je st między początkiem październNia tegoż roku , 
I) KU 
9. 
') Powołanie 44. - Der deutsche Orden 1]4. 
8) PrU 133; KU 5. 
l) KU 7. 


\'
>>>
- 37- 


a 4 grudnia roku 1244, jeżeli wspominki Cystersów dzień 
śmierci jego dokładnie podają. 
Atoli biskupich rządów Chrystyana w dyecezyi cheł- 
mińskiej nie można dowieść, bo dwie powyższe 
wzmianki odnoszą się nie do wyposażenia stolicy 
chełmińskiej po dokonanem ograniczeniu dyecezyi pru- 
skich r. 1243 , lecz do zmiany dziesięcin biskupich 
z ziemi chełmillskiej na pewną miarę zboża. Zna- 
czenie ich jest to samo, co ugody Krzyżaków z biskupem 
włocławskim Maciejem r. 1330, z arcybiskupem Janisła- 
wem r. 1334, a z biskupem kamieńskim r. 1350 zawar- 
tej I). Dowodzi tego następująca wzmianka w dokumen- 
cie legata Wilhelma, określającym granice dyecezyi pru- 
skich: "Atoli w ziemi chełmińskiej ma do każdoczesnego 
biskupa tylko to należeć, co za wspólną zgodą i przy- 
zwoleniem biskupa pruskiego, braci szpitala niemieckiego 
najśw. Maryi P. i ludzi w tejże ziemi mieszkających posta- 
nowiono, kiedy ludzie po raz pierwszy do zamiesz- 
kania pustyni tej się zabrali, to jest jedna miara psze- 
nicy i jedna żyta od pługa, a jedna miara pszenicy od 
sochy, a nadto 600 włók w stosownem miejscu lub w sto- 
sownych miejscach tejże ziemi chełminskiej, - Verum 
tamen in terra Culmensi ad episcopum, qui pro tempore 
fuerit, pertineat iI1ud dunlaxat, quod de communi con- 
sensu et voluntate episcopi Pruscie ac fratrum hosp. s. Ma- 
rie Theuton. et hominum in eadem terra Culmensi ma- 
nentium ordinatum fuit, quando primo ad habita- 
tionem illius deserti homines intraverunt, videlicet 
una mensura tritici et una mensura siliginis de aratro, et 
una mensura tritici de unco, et insuper sexcenti mansi de 
terra in competenti vel competentibus locis ipsius terre 
Culmensis. 2) 
Mamy tedy w niniejszem wspólnem postanowieniu 
Chrystyana, Krzyżaków i ludności miejscowej ugodę 
względem dziesięcin biskupich. Powzięto ją w czasie, 
,kiedy lud7ie po raz pierwszy do zamieszkania tej pu- 
styni się zabrali«, to jest po r. 1231 a przed wystawie- 


I) Część I, 52, 53. 
2) PrU 108. 


- 


- 


....
>>>
- 38- 


niem przywileju chełmińskiego 28 grudnia r. 1233, albo- 
wiem tenże zna już tylko wymienione świackzenia zamiast 
dziesięciny: "Chcemy zaś, by z dóbr tychże mieszczan 
od każdego pługa niemieckiego jeden korzec pszenicy 
i jeden żyta miarą włocławską I która się zwykle scheffil 
nazywa, od polskiego pługa za
, który się hake (= socha) 
nazywa, jeden korzec tejże miary co rok biskupowi dy- 
ecezalnemu zamiast dziesięcin - pro decimis - 
dawany był«. I) 
Nie ulega tedy wątpliwości, że Chrystyan między 
r. 1231 a końcem r. 1233 o zamianę dziesięcin na stałą 
daninę zbożową od ludności i na 600 włók roli się ukła- 
dał, występując przy tej czynności jako miejscowy biskup. 
Czy poprzednio zasięgnął zdania i przyzwolenia biskupa 
płockiego Guntera (t 1232 r.) lub następcy jego Piotra, 
i czy, jak się godziło, za mandataryusza jego się uwa- 
żał, o tern brak wiadomości. 
Już 7 października r. 1233 wiedział papież Grzegórz IX 
o zdradzieckiem pojmaniu Chrystyana przez Prusaków, 
a jeszcze 29 czerwca r. 1232 bawił biskup pruski w Wielko- 
polsce. 2) W międzyczasie, prawdopodobnie na wiosnę 
r. 1233, zabrali go poganie w niewolę. Z Krzyżakami 
i z ludnością miejscową w ziemi chełmińskiej mógł się 
Chrystyan r. 1232 o zmianę dziesięcin układać. Właśnie 
wtenczas było to sprawą piekącą, bo pierwsi osadnicy nie- 
mieccy osiedlali się w Toruniu i w Chełmnie, kiedy w gru. 
dniu r. 1233 już oba miasta były założone i przywilej 
odebrały. 
Ale w każdym razie przypadają układy rzeczone i wy- 
mierzenie 600 włók dobrze 10 lat przed nakazem Inno- 
centego IV, by Chrystyan jedną z czterech pruskich dy- 
ecezyi sobie wybrał, a wzmianki o poprzedniku biskupa 
Heidenreicha w dwu dokumentach z r. 1246 i 1248 od- 
noszą się do tej właśnie zamiany dziesięcin i nie dowo- 
dzą, by Chrystyan r. 1244 biskupstwo chełmińskie rze- 
czywiście przyjął. Natomiast dały nam oba dokumenta 
wskazówkę do odszukania bardzo ważnego pewnika o za- 
mianie dzie sięcin w ziemi chełmińskiej. 
I) PrU 80 , nr. 21. 
I) PrU 69, 74.
>>>
- 39- 


Pierwszym biskupem chełmińskim pozostaje 
tedy Heidenreich. Nazywa go tak - Culmensis primus 
- biskup poznański Boguchwał , autor kroniki i towarzysz 
Heidenreicha na synodzie wrocławskim r. 1248, ale dzi- 
wny popełnia błąd, nazywając go Ounterem i Cystersem, 
który z opata chełmińskiego świeżo biskupem tamże 
obrany został. I) Uderzający to przykład, jak umysł bar- 
dzo jasny i zdatny li tylko na własną dzielnicę zapatrzyć 
się może, a wszystko inne, choćby ono najciekawsze i naj- 
ważniejsze było, z uwagi spuszcza. Czynność Chrystyana, 
sprowadzenie zakonu niemieckiego nad Wisłę, wyprawy 
krzyżowe książąt polskich do Prus, wszystko to nie 
istniało dla Boguchwała! 
Taki był początek dyecezyi chełmińskiej. 
Trzy sąsiednie stolice pruskie zostały nie długo po 
niej także obsadzone. 
Pierwszy biskup pomezański, dominikanin Ernest, 
występuje r. 1249; na biskupstwo warmińskie wyświęcił 
legat Piotr w r. 1250 Anzelma z zakonu krzyżackiego 2). 
Pierwszy biskup sambijski, J. von Dist, zachodzi r. 1253 S); 
ale wątpliwem jest, czy w swojem biskupstwie zamieszkał; 
r. 1254 przeniósł się on do Lubeki, a sambijskie biskup- 
stwo przejął dawniejszy biskup warmiński, Henryk von 
Strittberg 4 ). 
Stan dyecezyi che/mińskiej do końca XIII wieku. 
W porównaniu do dyecezyi założonych przez książąt 
i królów polskich były trzy dyecezye pruskie bardzo małe, 
a chełmińska mniejsza od każdej z nich. Cały jej obszar 
obejmuje według dokładnych nowożytnych pomiarów 
449156 hektarów (w ziemi chełmińskiej 352060 ha, po- 
wiat lubawski 97096 ha) czyli 81,16 mil kwadratowych 
(63,90 i 17,26) 
). Ale od tych liczb trzeba odjąć 
okolicę Nowego miasta nad Drwęcą, Radomna iSkarlina, 


') Mon. Pol. Hist. II, 565. 
2) Regesten 346. 
3) Tamże 415. 
t) Tamże 461. 
D) Plehn I, 22.
>>>
r 


- 40 


które do powiatu lubawskiego się zalicLają. lecz du ziemi 
lubawskiej ani do chełmińskiej nie należały. N.. ziemi
 
chełmillską samą liczy się 20943 , 6 włók chełmiliskich po 
65,83) morgów pruskich. I) 
Według określenia granic, dokonanego przez legata 
Wilhelma wchodziła do dyecezyi ziemia chełmińska międLY 
Wisłą, Osą i Drwęcą, a nadto też lubawska. Na 
wschód tej ciągnęła się sasillska, w dokumeutach Sassin, 
Sausyn zwana. Książęta mazowieccy twierdzili I że i ona 
tak samo jak lubawska do nich należała. Na twierdzenie 
to powoływali się później biskupi chełmińscy i żądali je- 
dnej trzeciej obszaru sasińskiego, którą im też Krzyżacy 
r. 1303 odmierzyli. Skrawek ten przyłączono do przyle- 
gającej lubawskiej ziemi. Skutkiem tego powiedzieć nie 
można, gdzie na północy i wschodzie lubawska i sasill- 
ska się stykały; albowiem dokumenta wymieniają tylko 
granice między krzyżacką a biskupią częścią. Ta szła dzi- 
siejszą granicą powiatu lubawskiego, ostródzkiego i ni- 
borskiego. Dokument tak ją podaje: ua północ Lubawy, 
tam gdzie Gryźla - Griselaucs - do Drw
cy wpada, 
w górę tego strumyka do okopu Sassenpile (naprzeciw 
wsi Hasenberg, właściwie Sassenberg), który do bisku- 
piej części należy, stąd prosto aż do Omula - campus 
Mole - i stąd do źródeł Rumienicy - RanIllite -, 
stąd prosto do rzeky Wkry - Wykara -, gdzie ona 
do jeziora Rumiana - Roman - wpada,-. 2) 
Ta też jedynie część ziemi sasillskiej I którą do lu- 
bawskiej przyłączono, wchodLiła do dyecezyi c1włmińskiej, 
reszt
 przyjęli pod swoją opiekę biskupi pomezańscy. Tak 
tłumaczy się, że miasto Działdowo, w sasińskiej ziemi 
położone, r. 1355 dowodnie do pomezallskiej dyecezyi 
należało. 3) 
Pogranicze to pruskie zaludniło się już za książąt 
osadnikami polskimi. Zarząd nad nimi mieli .bez wątpie- 
nia kasztelani michałowscy i świeccy. (w Swieciu nad 
Drwęcą). Urzędowanie ich odnieść jednak wypada do 
XII wieku i do samego początku XIII, albowiem w do- 


') Tamfe. 
2) KU 105. 
3) Marienwerder X] I 88.
>>>
l 


- 41 


kllmt'lIlach nigdzie się z nimi spotkać nie można. Że je- 
dn
k istnieli, trgo dowodzi nazwa ka
zlel:1I1ii I ktora się 
z Swieciem nad Orwęcą jeszcz
 w r. 1133 wiązała I jak 
poniżej przy p0siadłościach stolicy płockiej wykażemy. 
Że pierwotna ludność Lubawskiej była polska, to 
wynika z na7W miejscowych I między któremi tylko jedn:,. 
]eg!ia. jest może pruskiego pochodzenia. jeżeli się wyraz 
ten od litewskiego egle. tyle co jodła, wywodzi I a raczej 
nie jest poboczną formą rzeczowmka iglia. I) 
Ziemię chełmińską otaczają według określenia Krzy- 
żaków i legata Wilhelma wymienione trzy rzeki. Na je- 
dnem tylko miejscu jest granica otwarta, mianowicie na 
północ Płowęża. gdzie górna Osa i Drwęca może na 
14 klm. do siehie się zbliżają. Przestrzeń ta ciągnąca się 
przydługim pasem aż do źródeł obu rzek. na zachód 
!ławy i pod Ostród I hyła w początku XIII wieku bez 
wątpienia bezludną puszczą; dokładnej graniey mi
dzy 
ziemią chełmińską i Prusami pewnie tam nikt nie hył 
w stanie wskazać. Są to okolice Swarczynowa. Nowego 
miasta i Radomna. Parafie te zaliczały się w XIV wieku 
do dyecezyi pomezańskiej, zatem nie leżą już w ziemi 
chełmińskiej. Dowód podamy poniżej, mówiąc o deka- 
nacie nowomiejskim na prawej stronie Drwęcy. 
Wspomnąć jednak wypada, że i dalsze prawe po- 
brzeże Drwęcy graniczące z ziemią luhawską, od Nowego 
miasta do Brodnicy, w XIII wieku niezawodnie lasami za- 
legało. Wyjątek stanowiła tylko najbliższa okoliea powy- 
żej Rrodnicy. to jest osady składające kasztelanią świecką 
na prawej stronie Drwęcy. Najpewniej kOllczyła się tam 
zaludniona okolica na linii jezior ciągnących się od Bro- 
dniey aż do Ostrowitego blisko Płowęża nad Osą 2). Co 
stąd, od rzeki Lutryny płynącej przez rzeczone jeziora, 
ku Wisie się ciągnie, to było r. 1243 już dawno zalu- 
dnione i stanowiło pewnie ziemię chełmillską; co zaś ku 
Drwęcy leży, to było w większej części puszczą, zwie- 
dzaną chyba przez rybaków i myśliwców. a wchodziło 
pewnie do ziemi michałowskiej. 


I) Porównaj nowy warszawski Słownik języka polskiego. 
2) O narodowości polskiej 33.
>>>
- 42- 


Taki był w zarysie obszar dyecezyi chełmińskiej. 
Powyżej dowiedliśmy, że już przed wystawieniem 
przywileju dla Chełmna i Torunia porozumieli się Krzy- 
żacy z Chrystyanem o zamianę dziesięcin biskupich 
z ziemi chełmińskiej na daninę zbożową. I) Nadto przy- 
znali Krzyżacy biskupowi 600 włók ziemi, które mu pod 
Łozą czyli późniejszą Chełmżę, w Wąbrzeźnie, Bobrowie 
i nad Drwęcą, w późniejszem Mszanie - in Loza... 
et in Wambrez et in Boberowet super Drivanciam - 
wymierzyli. Może już Chrystyan założył w swojej Ło- 
zie jakąś siedzibę duchowieństwa misyjnego, Heiden- 
reich osiadł w niej od samego początku i wyniósł ją na 
stolicę dyecezyi, albowiem r. 1248 mówi o miarach zboża, 
które kościołowi chełmżyńskiemu dawane bywają - quI" 
ecclesie Culmseensi solvuntur - 2). Niezawodnie on nadał 
też jako Niemiec swej siedzibie nazwę Culmsee, przypo- 
minającą nazwę dyecezyi od głównego miasta Chełmna 
wziętą. Obok nowej nazwy pierwotna poszła prędko w za- 
pomnienie, choć jeszcze r. 1246 mistrz w. tylko Łozę 
- Loza - znał. Lud okoliczny przerobił nazwę Culm- 
see na Chełmżę. 
Już 22 czerwca r. 1251 położył tu biskup kamień 
węgielny pod wspaniałą katedrę, która do naszych cza- 
sów przetrwała. Przy tej sposobności wspomina Heiden- 
reich, że wyświęcił go sam papież Innocenty IV S). 
Druga bytność Wilhelma w okolicach nad Bałtykiem 
przypada miedzy r. 1235 i 1242. Podczas niej przyszło 
za pośrednictwem jego do ważnej ugody między Chry- 
styanem a mistrzem pruskim. Wspomnieliśmy już o niej. 4) 
R. 1231 biskup pruski przyrzekł Krzyżakom z podbitych 
krajów pruskich trzecią część na własność - in terris 
Pruzie. . ., tertiam (partem) ipsis contulimus in vera et per- 
petua proprietate possidendam - 5). Czy Zakon na trze- 
ciej części zdobytego kraju przestać myślał, albo może 
ofiarę rzeczoną za zbyt małą uważał, tego nie wiemy; ale 


I) Powyżej 38. 
") KU 7. 
3) KU 16. 
ł) Powyżej 31. 
.) PrU 64.
>>>
- 


, 


- 43- 


dokument sam, choć się tylko w przypadkowym odpisie 
przechował, był prawdopodobnie autentykiem i zgadzał 
się z intencyą ówczesną biskupa I). 
Teraz jednak, po ośmiu pewnie latach, udało się 
Wilhelmowi, inną ugodę między Chrystyanem a mistrzem 
pruskim zawrzeć: dwie trzecie już zdobytego albo w przy- 
szłości zdobyć się mającego kraju miały do Krzyżaków, 
jedna do hiskupa należeć; - ex divisione... . facta per 
dominum legatum inter dominum episcopum PrusciI" et 
nos . . . . nobis cedent due partes et ipsi tercia in omni 
terra subiugata et in posteru m subiuganda -. Tak napi- 
sali Krzyżacy r. 1242 do Lubeki 2). 
Ugodę spisano natychmiast, i obie strony przyznały 
jej moc obowiązującą. Legat oparł na niej rozporządze- 
nie swoje z r. 1243 co do podziału Prus na dyecezye; 
atoli rzecz nie była wtenczas nową, ani odtąd dopiero 
mającą znaczenie prawne, lecz istniała przynajmniej od 
r. 1239 i była już zastosowana przy podziale ziemi lu- 
bawskiej. 
Że najpóźniej do r. 1239 odnieść ją trzeba, to wy- 
nika z dokumentu Wilhelma z 11 lutego r. 1240, wy- 
stawionego w książęcym grodzie Michałowie - in castro 
ducis in Michalo -. Legat poświadcza w nim, że Kon- 
rad mazowiecki i syn jego Bolesław mieli skargę na Zakon 
o ziemię lubawską. Żeby obie strony pogodzić, wybrał 
się legat z komandorem do Płocka, potem znowu do 
Dobrzyna. Tam skarżyli się książęta, że ludzie koman- 
dora strzelców ich w ziemi lubawskiej napadli i ograbili, 
a psy i zwierzynę im zabrali. Książęta zaręczali, że »zie- 
mia lubawska była i jest w granicach Prus, ale do nich 
należała, bo przodkowie ich i oni sami zdobyli ją z rąk 
Prusaków mieczem i szczytem swoim«. - Ale i ten zjazd 
nie doprowadził do zgody, więc wyznaczono trzeci, do 
Michałowa; lecz tam książęta nie stanęli. M) 
Legat był w Michałowie 1 O kwietnia 1240; zatem 
prosta rzecz, że zjazd w Płocku, po którym jeszcze drugi 
w Dobrzyn ie się odbył, już na r. 1239 przypada. Prze- 
') Powołan
 94. 
2) PrU J.3{f. "..,..; 
3) PrU 99.
>>>
- 44- 


szkadzanie 7aś ludziom książęcym w polowaniu mogło 
się najwcześniej w jesieni tegoż roku zdarzyć. 
Ale powodem sporu było widocznie to, że Krzyżacy 
ziemię lubawską za swoją własność uważali i ugodę 
z Chrystyanem zawartą do uiej stosowali, dziejąc ją z nim 
w stosunku jednej do dwu części. 
Stało się to prawdopodobnie w początku r. 1239, po 
15 lutego, w kt6rym dniu Wilhelm wracając z Inflant 
w Gdallsku bawił, Akt ugody był spisany, a Krzyżacy 
bronili się nim r. 1242 przed Konradem mazowieckim 
i trzema synami jego, Bolesławem, Kazimierzem i Zie- 
mowitem, że inaczej postąpić nie mogli i że trzecią 
część lubawskiej biskupowi dać musieli. Skutkiem tego 
książęta przestali na połowie tej części, która Krzyżakom 
przypadła, to jest na jednej trzeci całej lubawskiej. I) 
Z przebiegu tej sprawy widać, że biskup pruski 
r. 1239, tuż po zawarciu zgody o podział zdobyczy pru- 
skich I swoją część ziemi lubawskiej objął. 
Ale warto tu przypomnieć , że biskup posiadał pół- 
nocne kończyny tej ziemi. Sądzimy, że nie byłby ich przy- 
jął I gdyby tam głuche lasy zalegały, i gdyby w okolicy 
tej jeszcze poganie siedzieli, niechętni chrześcianom, a tem 
więcej duchowieństwu, idącemu wsp61nie ze zdobywcami. 
Drobne te na pozór fakta stwierdzają lepiej nad wszel- 
kie dowody, że lubawska cała, i to dosyć dawno I była 
zdobyta i chrześciallska. R. 1240 Krzyżacy przywiedli na 
termin do Dobrzyna też Prusaków, którzy przeciw Kon- 
radowi i Rolesławowi przemawiali, przytaczając razem 
z Krzyżakami, że »nie jest prawdopodobne ani praw- 
dziwe, jakoby przodkowie książąt i .oni sami lubaw- 
ską zdobyli, - albowiem nawet Mazowsza swojego od 
Prusaków obronić nie mogli . 2) Atoli twierdzenie to jest 
zbyt ogólnikowe i zanadto przypomina znany zwrot z pod- 
robionych dokumentów krzyżackich o przewadze Prusa- 
ków i zniszczeniu ziemi chełmillskiej 3), abyśmy mu wiarę 
dać miej i. 
Z obec ności Prusaków w Dobrzynie wynika raczej 
I) PrU 105. 
2) PrU 99. 
3) O powołaniu 84.
>>>
I 


, 


- 45- 


to, że ci ludzie już tylko pochodzeniem do narodu swego 
się zaliczali, a czuli się bez wątpienia poddanymi ów- 
czesnych panów swoich, z którymi wiarą byli połączeni. 
I to drugie wynika z ich obecności, że między nimi już 
gęsto mazowiecka ludność siedziała. Gdyby tak nie było, 
to biskup pamiętający doblze, co mu się r. 1232 C7Y 
1233 w Sambii zdarzyło I nie byłby sobie posiadłości śród 
pogan (1brał, którzy go lada chwili pojmać i uprowadzić 
mogli; raczcj byłby pograniczu mazowieckiemu pierwszeń- 
stwo dał, okolicy Brzózia i Radoszek , gdzie i dojechać 
było łatwo i w przypadku schronić się nie trudno. 
Ale wracamy do historyi dzielenia ziemi lubawskiej. 
R 1242 stanęło tedy tak, że biskup chełmil'iski, Krzy- 
żacy i książę mazowiecki równe części jej posiadać mieli. 
R 1247 ustąpił dalej mi
trz w. Henryk de Hohenlohe 
pozostałemu drugiemu synowi Konrada, Kazimierzowi, 
od swojej trLeciej części połowę, zatem całej ziemi lu- 
bawskiej jedną szóstą. Obiecał wyraźnie, że swoją trzecią 
część na dwie połowy pudzieli, puczem Kazimierz, którą 
będzie wolał, obierze hoc articulo intermixto scilicet , 
quod nos fratres eandem terciam partem nostram per me- 
dium lllvidemus, ipse vero Kazymirus ddnde, quamclln- 
quI" voluerit , digat inter partes divisas I). Umowę tę 
wykonali Krzyżacy jednak nie prędzej jak po Bożem Na- 
rodzeniu r. 1254 
). Za to zrzekł się Kazimierz wszystkich 
swoich praw do trzech innych ziem pruskich, Galimlyi , 
Polesia i SasilIskiej. Widac stąd, że MazowsLe około 
r. 1230 już daleko w ziemie pruskie się posunęło. 
Zatem stały w r. 1254 rzeczy tak, że biskup posia- 
dał w zicmi lubawskiej jedną Irzecią, Krzyżacy jedną szó- 
stą, a książę Kazimierz trzy szóste czyli połowę całego 
obszaru. Ale tak nie zoslału. bo Kazimierz podarował 
swój dział r. 1257 katcJI ze chdmżYllskiej, kładąc na nią 
obowiązek I by co dzicll odprawiała się msza św. za du- 
szę jego żony 
). 
Odtąd tedy biskup miał posiadać pięć szóstych całej 


,) KU 6. 
2) KU 22. 
') KU 34. 
4) KU 36. 


,
>>>
- 46- 


ziemi lubawskiej, Krzyżacy tylko jedną. Takie powięk- 
szenie majątku k
ścieln
go zdawało się Krzyżakom za 
zbyt wielkie, WięC me przystali na zgodę. póki 
biskup Heidenreich im nie ustąpił od pierwotnej swojej 
części pasa ziemi przytykającego jedną stroną do prawego 
brzegu Wiu, a ciągnącego się drugą stroną na Bratyan, 
Sampławę, Mortęgi, Montowo, Katlewo i Grądy aż do je- 
ziora pod Wyrami, wszystkie te osady do działu krzy- 
żackiego licząc. Z nim dostali też rzekę Wel, bo na le- 
wym jej brzegu biskup odstąpił im wzdłuż rzeki ] 2 lin 
mierniczych czyli dwunastą część mili. Zatem posiadłości 
biskupie odtąd nie przytykały nigdzie do tej rzeki. Taka 
ugoda stanęła r. ] 260. I) Rzeczony pas dzielił majętności 
biskupie długą, skośną linią, a łączył obwód powstają- 
cego wtenczas właśnie grodu w Nowem mieście nad 
Drwęcą z ową szóstą częścią ziemi lubawskiej, która Krzy- 
żakom pozostała, to jest z okolicą Kiełpin i Wąpierska 
aż po Lidzbark. 
Takie ograniczenie trwało już przez wieki, aż do 
sekularyzacyi r. ] 772, z małą zmianą pod Polskiem Brzo- 
ziem. o której tu jeszcze wspomnieć trzeba. 
Prawnie ziemia chełmińska nie była jeszcze odłą- 
czona od dyecezyi płockiej, mimo że legat Wilhelm z niej 
nową dyecezyę utworzył. Spór o przynależność do sto- 
licy płockiej trwał długo, choć z góry można było prze- 
widzieć, że tego, co się stało, w tym przypadku cofnąć 
lub zmienić nie można. 
Już ]2 lutego ]259 r. zebrali się w Toruniu sędzio- 
wie przez stolicę apostolską wyznaczeni. Stanął też po- 
wód, biskup płocki Andrzej, ale oskarżony, biskup Hei- 
denreich, zjawił się nie prędzej, jak po zamkniętem po- 
stępowaniu, wieczorem, i nie mogąc nic słusznego przy- 
wieść, zarzucił tylko coś osobom sędziów i zapowiedział 
apelacyą do Rzymu 2). W taki sposób wlokła się sprawa 
do r. 1289. Wtenczas zgodziły się strony na zaniechanie 
sporu. Biskup płocki Tomasz zrzekł się władzy swojej 
duchownej w ziemi chełmilJskiej, a biskup chełmilJski 


, 


t 


I) KU 43. 
2) Tri2"inta documenta 21.
>>>
- 47- 


ł 


Werner wynagrodził mu ubytek w dochodach wsią Orze- 
chowem blisko Kowalewa z kościołem parafialnym, i 300 
włókami w ziemi lubawskiej w dogodnem miejscu I). 
Obszar ten wyznaczono r. 1291 w następujących 
granicach: Od ui.ścia Brynicy do Drwęcy aż do jeziora 
Sugajna - apud lacum, qui dicitur Suchayna - , które 
przy chełmińskim biskupie zostało, stąd do jeziora Ząbrza 
- Zambre -, które do Płocka przeszło, a 
tąd napo- 
wrót do Brynicy - Brenniza - naprzeciw Swiecia - 
contra Swozciam -. 2) Jestto obszar późniejszej parafii 
Polskiego Brzozia. 
Ale biskup fryderyk dał właśnie południową oko- 
licę ziemi lubawskiej r. 1264 równocześnie z Wrocław- 
kami , Skąpem, Biskupicami i Bielczynami pod Chełmżą 
kapitule swojej na własność. W lubawskiej ziemi było 
tej części kapitulnej 600 włók, to jest obszar późniejszych 
trzech parafii Polskiego Brzozia, Boleszyna i Radoszek. 
Za ubytek trzystu włók, na których Polskie Brzozie i są- 
siednie osady powstały, biskup Werner ustąpił kapitule 
r. 1291 górę Kurnik, a wkoło niej 300 włók - montem 
qui Cornichium appellatur, trecentis mansis inclusum - S). 
Niebawem powstało tam miasto Kurzętnik z zamkiem 
i parafia tamtejsza wraz z osobną kościelną wsią Owiź- 
dzinami. 
Aby już wszystko powiedzieć, zwracamy na to uwagę, 
że majątki stolicy biskupiej w ziemi chełmińskiej nie sta- 
nowiły zamkniętego w sobie klucza, lecz w czterech 
miejscach były wyznaczone. Przyczyną tego było to, że 
Krzyżacy w pobliżu Chełmży, raczej Łozy, tylu osad 
włościańskich nie mieli, żeby niemi katedrę opatrzyć, 
a szlachty nie mogli przeciw jej woli z majątków usunąć. 
Wypadło zatem szukać, gdzie się stosowne osady zna- 
lazły, choćby takie rozłożenie dla stolicy biskupiej mniej 
było dogodne. Ale dla nas dostarcza ten fakt niezbitego 
dowodu, że już przed końcem r. 1233, (bo wtenczas brat 
Henryk Sturluz najpóźniej dokonał pomiarów) majątki 


t 


') Tamże 30. - KU 81 , 92, 93. 
2) KU 88. 
3) KU 89.
>>>
- 48- 


szlacheckie w ziemi chełmińskiej były g
ste, że kraj ten 
koto r. 1244 zatem pnstynią nie był. 
Żeby zaś uniknąć pomytek, przypominamy, Le wszyst- 
kie osady wtościańskie i folwarki krzyżackie w koman- 
doryi chełmiliskiej czyli starogrodzkiej, do Idórej za cza- 
sem też weszły dawniejsze komandurye w Popowie Hi- 
skupiem i w Unistawin. nic prędzej jak r. 1505 z daru 
króla Aleksandra na własność stolicy chcłmillskiej prze- 
szły I). Dawniej były one pośrednią własnością Krzyżaków, 
następnie od r. 1453 królewszczyzną. 
Starsze od tamtych posiadtości kościelne mieli w ziemi 
chełmillskiej bisknpi płoccy i wtocławscy. 
Wspomnieliśmy jUL, że bisknp Oedko darował Chry- 
styanowi za przyzwoleniem kapituty swej Popowo i Czar- 
nowo. W przeciwną stron
 ziemi chełmillskiej przenosi 
nas dokument Bolesława z r. 1229. Treść jego taka, że 
biskup się obawial, by dla są'\iedztwa Prusaków - pro- 
pter vicinitatem Prutel!)J"um pamięć u wsiach należą- 
cych do grodu jego Swiecia - Svece - się nie zatarła. 
Dla tego prosił, hy książę je wymienił.
) W spisie spo- 
rządzonym przez księcia zachodzą Leźno Lansco - 
w parafii radoskiej, Miesiączkuwo Mesentcouo -, 
Oórzno z jeziorem - Oozno cllm lacu ,SOpblO, wieś 
zaginiona podle młYlIa K'Waśnego nad jeziorem Sopinem 
(po niemiecku Sopiensee) :I)
 Sopino cum lacu -, Goł- 
kowo, leżące z drugiej strony Blynicy, ale do tegoL g-rodu 
należące Oolcowu trans Brennitiam, sed eidem castro 
contigllul11 - I Orążawy - Gremsewo -, Jastrzębie z je- 
ziorem - Jastrimbe cum lacu ,Kowaliki - Koualevo 
- na wschód Boleszyna, Mroczno - Mycino - , Brzo- 
zie Niemieckie Brese ,Szczutowo w królestwie pol- 
skiem - Czatouo -, Pokrzydowo - Pogorosoue , 
Karbowo - Canlowe , nadto jezioro Brytlsk - Brensco 
lacns -. Jedna osada, Hosutowo, była przysiołkiem 
Szczntowa, albo leLała tllż obok niego i weszła później 
do niego, albowiem Hosutowo nazywa się r. 1325 Osu- 
chowo. Tu kościół górzeński dostał drugie wyposaże- 
') KU 625. 
') Studien I, 35 I nota 4. Tekst lamże t 08. 
3) Plehn l, 7. 


"
>>>
- 49- 


nie 1). Ale r. 1753 rzeczone włóki leżały według wizy- 
tacyi biskupiej w Osuchowie czyli Szczutowie 2). Nieod- 
gadnionych jest cztery: Jessewo, Clepteuo, Mazouse cum 
lacu i Mokre. Pierwszego z nich domyśla się Perl bach 
w Jeziorkach, a ostatniego w Mokrymiesie, obu 
pod Brodnicą; ale kasztelania świecka ciągnęła się, ile 
z innych wsi można poznać, na wschód i północ Micha- 
łowa, tak że południe i zachód, a zatem leż obie rze- 
czone osady prawdopodobnie tej właśnie kasztelanii, 
a nie świeckiej podlegały. Natomiast podnosimy tu, że 
właśnie uczony ten badacz Caruowe za Karbowo poczy- 
tuje 3). To przemawia za słusznością domysłu naszego, 
że Pogorosoue jest Pokrzydowo, a nie Gorczenica. 
Mysino nie może być Mszano, gdyż to na zachód Mi- 
chałowa leży, a zatem do tej kasztelanii, nie do świeckiej 
powinno było wchodzić; nadto wieś ta koło r. 1229 
jeszcze nie istniała, bo dokument z r. 1246, który obszar 
jej dla biskupiej stolicy przeznacza, me wymienia na- 
zwiska jej, tylko mówi o ziemi nad Drwęcą - super 
Driuanciam - 4). 
Taki był, ile dojść można, obszar kasztelanii świec- 
kiej. Wchodziły do niej na prawej stronie Drwęcy Świe- 
cie samo, Pokrzydowo i Karbowo, a pewnie też lmijewo, 
którem być może jedna z nieodgadniqnych miejscowości 
z dokumentu powyższego, kiedy je Swiecie i Karbowo 
z trzech stron, z czwartej Drwęca otaczają. Na drugiej, 
lewej stronie rzeki wchodził tu cały obszar obejmujący 
z północy wsi Brzozie Niemieckie, Mroczno, a pewnie 
też Mroczenko, aż po rzekę Wel; a idąc w górę tej rzeki 
p.od Słup omijała granica kasztelanii tę wieś, spuszczała 
Sl.ę 
a 
eźno i Radoszki, które wtenczas pewnie jeszcze 
me Istmały, do Brynicy i aż do źródeł jej. Odtąd, od 
górnej Brynicy, należał do kasztelanii cały obszar na za- 


l) KU 145. 
2) Plehn II I 41 , nota 4. 
3) Studien I I 109 I nota l. - PI e h n (II, 67) upatruje w Karwo- 
wie wieś Karw w guberni i plockiej I powiecie rypińskim I parafii 
Świedziebno. Kiedy jednak r, 1647 jeszcze Karbowo Karwowem 
się nazywało (Fontes lV, 54) I ustępuje wszelka wlltpliwość. 
') KU 6. 


4 


"
>>>
- 50- 


chód położony aż do, Jastrzębia, a stąd do Grążaw i do 
Drwęcy naprzeciw Swiecia. Reszta przytykającej ziemi 
michałowskiej, więc wsi kościelne Szczuka, Cielęta i Gor- 
czenica, nie należały do kasztelanii świeckiej. 
Zachodzi drugie pytanie: jakie prawa miała stolica 
płocka w obszarze kasztelanii świeckiej? Dokument sam 
powiada o nich bardzo mało. Gród był według niego 
własnością biskupa, bo nazywa go grodem jego, castrum 
ipsius. Nad jeziorem Bryńskiem rozlegał się zaś obszar 
wielki lasów i boru - borre et silvarum -, w których 
wszystkich polowanie do biskupa należało - in quibus 
omnibus venatio pertinet domino episcopo -. Tyle tylko 
powiada sam dokument l). Nie sądzimy, jakoby wszystkie 
wymienione miejscowości bezpośrednią własnością płoc- 
kiej stolicy były. Przeciw temu przemawia wielokrotne 
doświadczenie, że z całych kasztelanii, które stolice bi- 
skupie po założeniu swem dostały, tylko pewne, wcale 
nie naj znaczniejsze daniny im się dostawały. Tak było 
w kasztelaniach gnieźnieńskiej stolicy i innych biskupstw 2), 
a sami się przekonaliśmy, że kasztelania goręcińska r. 1241 
chyba nie z wszystkimi dochodami na stolicę włocław- 
ską przeszła, kiedy między osadami jej dowodnie dwie 
wsi klasztorne były :1). 
Niema tedy żadnych szczegółów o rodzaju i wartości 
dochodów stolicy biskupiej z kasztelanii świeckiej. Ale 
i to powiedzieć trzeba, że wcale nie idzie za rzeczonym 
dokumentem księcia Bolesława, jakoby choć te wsi tam- 
tejsze, które poniżej kołp r. 1335 własnością biskupiej 
stolicy zastaniemy, to jest Swiecie samo, Grążawy, Górzno, 
Gółkowo, Miesiączkowo, Szczutowo i Bryńsk, już r. 1239 
do majątków jej wchodziły. Nigdzie nie znaleźliśmy po- 
twierdzenia domysłu takiego; owszem raczej przyjąć wy- 
pada, że darowizna tych majątków znacznie później, może 
koło r. 1306 nastąpiła, o czem poniżej przy kościołach 
w dekanacie górzeńskim mówić będziemy. 
Jedno jeszcze trzeba nam tu podnieść. Dokument 
odnoszący s ię do kasztelanii świeckiej ma datę roku 1229, 
l) Studien I, 108. 
') Stanisław Zakrzewski 243-245. 
") Część l, 158.
>>>
, 


-51- 


choć biskup Piotr, dla którego Bolesław go wystawia, 
nie objął urzędu swego przed r. 1233, kiedy poprzednik 
jego Gunter jeszcze 23 stycznia r. 1232 występuje. Nadto 
wisi u dokumentu pieczęć nie Konrada, jakby się po roku 
wystawienia spodziewać trzeba, - lecz syna jego Bo- 
lesława z napisem: S(igillum) Bolezlai ducis Mazovie San- 
domirie. Ale księciem sandomierskim był Bolesław od 
r. 1230 do r. 1232, mazowieckim od r. 1231. I świad- 
kowie nie dadzą się pod r. 1229 dowieść. Stąd domyśla 
się uczony, który tą sprawą się zajął, że dokument krótko 
przed śmiercią biskupa Piotra, zmarłego między] 5 czerwca 
r. 1239 a 17 września r. 1240, wystawiony został, przy- 
czem pisarz umyślnie datę o 10 lat wcześniejszą położył 
i pieczęci starszej użył I). 
Domysł ten potwierdza się zupełnie przez inny szcze- 
gół, o którym powyżej wspomnieliśmy: R. 1239 był le- 
gat 
i
helm i mistrz pruski w Płocku i Dobrzynie, aby 
z .k
lęcle
 .K?nrade.m i. synami jego sprawę ziemi lubaw- 
sktej podląC I zakonczyc. Rzecz nie udała się, bo ksią- 
żęta nie zrzekli się tej posiadłości 2). Cóż łatwiejszego, 
iak przyjąć, że biskup płocki prawa swoje wtenczas 
księciu przypomniał i o stwierdzenie ich prosił. Tak 
powstał dokument, który mógł świadczyć, że już przed 
przybyciem Krzyżaków kasztelania świecka znaczną część 
ziemi lubawskiej obejmowała, że ta zatem z dawna do 
Mazowsza się zaliczała. Może nawet owe umyślne błędy 
w dacie i doborze pieczęci i świadków nie z woli bi- 
skupa, lecz z pomysłu urzędnika książęcego powstały. 
R. 1252 było Świecie, a z niem pewnie też obwód 
kasztelanii, jeszcze własnością stolicy płockiej 8.). R. 129 l 
w ograniczeniu owych. 300 włók odstąpionych przez bi- 
skupa chełmińskiego Swiecie wymienione jest na pierw- 
szem miejscu. Naprzeciw niego, u wpływu Brynicy do 
Drwęcy, zaczynało się ograniczenie '). Ale i tak kasztela- 
nia świecka była rodzajem mgławicy historycznej. Wie- 
dzieliśmy, jaki w przybliżeniu jej obwód, jakie w niej 


') Studien ] I 35, nota 4; 102. 
') Powyżej 44. 
3) Dok. kuj. i maz. 158. 
., JW 82. 


4"
>>>
- 52- 


l)1ieli prawo biskupi; ależ ten gród kasztelallski, owo 
Swiecie na prawej, od Mazowsza odwróconej stronie 
Drwęcy, czy on w samej rzeczy był grodem, i do kogoż 
on należał? Może i on z tych posiadłości był, które 
się w stosowną chwilę wymienia i przypomina, lecz 
które za czasem przepadły i stracone zostały, jak zie- 
mia chełmińska po r. 1243 dla biskupstwa płockiego. 
Aż do niedawna mogło się tak zdawać, przypadkiem 
dorzucił tu dokument wydrukowany r. 1900 sporo 
pewności. Biskup płocki Floryan oddał jakiemuś Engel- 
bertowi r. 1322 wieś Grążawy na osadzenie. Przed upły- 
wem dwunastoletniej woli, r. 1333, pożalił się jednak bi- 
skup Klemens przed komandorem brodnickim na Engel- 
berta o rÓŻne sprawy. Nakoniec dodał takie oświadcze- 
nie: Nadto protestujemy, iż. tenże Hengelbert dziedzictwo 
nasze główne, które się Swiecie nazywa, do którego 
rzeczone wsi Gr4żawy, Górzno i inne wsi kościoła na- 
szego w owym obwodzie położone jako do grodu naj- 
bliższego należały, nie mając żadnego ku temu prawa, 
zajął i dotąd jeszcze przemocą zajmuje(, I). 
Czytelnik przypomni sobie, że książę Konrad w ugo- 
dzie z r. 1235 obiecał wszystkie posiadłości niekrzyżackie 
w ziemi chełmińskiej w przeciągu miesiąca wykupić. 
Tylko prawa stolicy kujawskiej miały pozostać nietknięte 2). 
Tu mamy przykład, że pod tym względem nic się 
nie zmieniło; bo Swiecie było jeszcze r. 1333 własnością 
stolicy płockiej. A nic się nie przeciwia, żeby tego sa- 
mego względem Karbowa i Pokrzydowa nie przypuścić, 
które dokument z r. 1239 wymienia; bo najdawniejsze 
dowody krzyżackiej własności pochodzą tu dopiero z pier- 
wszej połowy XV wieku. 
Wracamy już do Świecia. Z przypadkowej wzmianki 
w dokumencie z r. 1333 dowiadujemy się, że jeszcze 
wtenczas wieś ta do stolicy płockiej należała, że ona była 


') ]nsuper protestamur I quod idem Hengelbertus haereditatem 
nostram principalem . que Swece appelatur I ad quam eaedem villae 
eccIesiae nostrae in districtu iIIo constitutae tanquam ad castrum con- 
tiguitatis pertinebant ,nuIlum ius habens occupavit et occupat vio- 
lenter. - Plehn ]. 342. 
") Powy:tej 12 , 16.
>>>
- 53- 


przedniejszą jej posiadłością, bo w niej był zarząd wszyst- 
kiej posiadłości biskupich w pobliżu leżących. nim ją 
Engelbert zagarnął. Zdaje się, że cały ten spór z winy 
komandora brodnickiego poszedł. który Engelberta wi- 
docznie podtrzymywał. Sześć lat później, r. 1339, znowu 
rozchodziło się między biskupem i osadcą o powinności 
z Grążaw, i dziwnym sposobem był znowu komandor 
brodnicki rozjemcą I). W zwyczajnych stosunkach nie 
mogło by w takim razie być mowy o rozjemstwie, tylko 
biskup sam nakazał by, jakie powinności lennik obowią- 
zany był ponosić. Czemu w tym przypadku inaczej było, 
nie wiadomo. 
Tyle wiemy o najdawniejszych posiadłościach stolicy 
płockiej w dyecezyi chełmińskiej. R. 1312 przyjął biskup 
płocki Jan od Krzyżaków jeszcze wieś Niedźwiedź 
z kościołem, w pobliżu Wąbrzeźna, w zamian za Gorzę- 
dziej i Wielką Słońcę pod Tczewem w Pomorzu gdań- 
skiem. 
Atoli przypuścić trzeba. i ślady tego wykażą się 
poniżej, że stolica płocka inne jeszcze majątki w obrębie 
ziemi chełmińskiej po
iadała. Może to do niej należał 
z opatrzenia Bolesława Smiałego ów dziewiąty grosz z tar- 
gów i z karczem w Chełmnie - in Culmine nonum fo- 
rum cum tabernario -, o którym już wspomnieliśmy 2). 
I Honoryusz III papież wspomina r. 1223, że biskup 
płocki z kapitułą nie tylko dziesięcin i praw biskupich, 
ale też posiadłości - decimas et omnia iura spiritualia 
cum possessionibus - Chrystyanowi ustąpili S). Tak zwana 
ugoda łowicka wymienia z pomiędzy nich dwie osady, 
Czarnowo nad Wisłą i jedno Popowo, ale powiada, że 
inne też posiadłości biskupowi pruskiemu były dane: 
Reverendus dominus Gethko... cum suo capitulo, de 
Carnovo et Papauo (drugi odpis ma de Tarnovo et Pa- 
powo), et de omnibus villis et possessionibus .... in 
predicto Culmensi dominio . . . . ad episcopatum sepedicti 
episcopi Pru tie resignarunt 4). 
') KU 114. 
') Część I. 2. - KDWP 3. 
3) PrU 33. 
ł) PrU 30.
>>>
- 54- 


o którem Popowie dokument mówi, nie wiadomo, 
bo w ziemi chełmińskiej są dwa, jedno na południe, 
drugie na północ Chełmży. Sądzimy jednak, że oba do 
stolicy płockiej należały, albowiem nazwiska ich dowo- 
dzą, że były własnością kościelną. A nie wiemy, by w pierw- 
szych dziesiątkach XIII wieku tutaj inna korporacya du- 
chowna, oprócz stolicy płockiej i włocławskiej, posiadło- 
ści miała; nazwy zaś majątków stolicy włocławskiej 
w ziemi chełmińskiej znamy, Popowa jednak między 
niemi niema. 
Wypada nam właśnie do posiadłości tej stolicy przejść. 
Wszyscy niechaj wiedzą, że brat Herman Balko 
zwany, kiedyś mistrz pruski, tę część Złotoryi, która mię- 
dzy Wisłą, Drwęcą i ścieżką leży, która od jednej rzeki 
do drugiej przez las Mokry zwany prowadzi, pobożnej 
pamięci biskupowi kujawskiemu Michałowi i następ- 
com jego na prawowitą i wieczystą własność przywrócił 
w Iwaniu r. 1230, albowiem prawo własności nad nią 
należało z dawna do kościoła włocławskiego(,. 
Takie oświadczenie podają dwa dokumenta krzy- 
żackie z r. 1258 i 1293 I), tylko że pierwszy przed Zło- 
toryą jeszcze folwarki Pluskowęsy i Mąkowar - predia 
Pluscowicz, Mucowar - wymienia. 
Mimo to wątpimy, by rzecz tę do r. 1230 odnieść 
trzeba; raczej zdaje się, że r. 1235 się stała. Tam tego 
roku jeszcze Krzyżacy w ziemi chełmińskiej nie postali, 
w pierwszej połowie r. 1231 przeprawili się na prawy 
brzeg Wisły, a i tedy trzymali się w samym tylko Starym 
Toruniu, póki najezdników pruskich z Rogowa, Pigrzy 
i Starogrodu nie wyparli. 
Natomiast odbyły się 19 października r. 1235 ważne 
układy między Konradem mazowieckim a Krzyżakami 
o posiadłości Kawalerów dobrzyńskich, o Dobrzyn 
sam i okolicę, które Krzyżacy już mieli w posiadaniu. Do- 
kument przywracający gród ten do Mazowsza, ma datę 
19 października r. 1235, lecz brak miejsca, w którem 
został spisany. Być tedy może, iż sprawa w h\'aniu się 


') Dr. Max Perlbach w Altpreuss, Monatsschrift 1881, 229 i 236. 
- Heise II, 132.
>>>
l 


- 55- 


toczyła. Pewniejszego jednak dowodu, że układy o wró- 
cenie Złotoryi na prawej stronie Drwęcy r. 1235 się to- 
czyły, dostarcza dokument ugody sam, albowiem w za- 
mian za Dobrzyn obowięzuje się książę .w przeciągu 
miesiąca wszystkich tych zaspokoić i usunąć, którzy tam 
- w ziemi chełmińskiej - jakieś prawa do dziedzictw 
czy dóbr czy wsi sobie przypisują, a to tak, żeby na 
przyszłość mistrzowi i braciom żadnej skargi wytoczyć 
nie mogli, ale to wszystko (stanie się) bez narusze- 
nia prawa kujawskiego kościoła - et hec omnia 
Cuiaviensis ecclesie salvo iure - I). Zachodzi pytanie, 
jakie to prawa biskupa kujawskiego Michała zawarował 
książę przy ogólnem przymusowem wywłaszczeniu wszyst- 
kich innych dziedziców, o ile oni nie byli poddanymi 
Krzyżaków? Odpowiedź jasna. Do stolicy włocławskiej 
należała Złotorya, dawniej gród obronny, na lewej, ma- 
zowieckiej stronie Drwęcy, z obszarem ciągnącym się po 
obu stronach rzeki. W rzeczy samej poświadczył książę 
Konrad łęczycki i krakowski r. 1242, że od początku 
świata, za ojca i za własnych jego czasów - ab origine 
mundi, tempore Patris et temporibus nostris - Złotorya 
i, jak daleko granice jej sięgają, cała Wisła własnością 
tejże stolicy była -- totum fluvium Vislae, quamdiu eius 
fuerunt termini , pacifice tenuit et possedit - 2). W obrę- 
bie Złotoryi po stronie krzyżackiej powstała pod koniec 
XIII wieku w lesie osada Begwardów czyli Braci od 
wspólnego życia S), z której wieś Kaszczorek wyrosła. 
Według brzmienia dokumentu z r. 1258 należały do 
stolicy biskupiej jeszcze Pluskowęsy i Mucowar. Mowa 
tu o Pluskowęsach między Kowalewem i Golubiem. Mą- 
kowarami nazywali się pierwotnie po polsku młynarze. 
Ten Mąkowar , o którym tu mowa, leżał w pobliżu Plu- 
skowęs, prawdopodobnie nad jakąś dawniejszą rzeczką, 
która się od Ostrowitego podle Pluskowęs ku niedalekiej 
Bielskiej strudze spuszczała. Zatem być może, iż Mąkowar 
później w obrębie Pluskowęs zginął. 
Dokum ent opowiada jeszcze o innych nabytkach sto- 
J) PrU 91. 
2) Cod. dipl. Pol. II, nr. 440. 
3) Heise II, ]32.
>>>
- 56- 


licy włocławskiej. I tak kupił według niego tenże bi- 
skup Michał r. ] 245 od namiestnika pruskiego Popona 
wieś Krążno - Cransno - za 75 grzywien i 6 kop żyta 
- pro septuaginta quinque marcis argenti et sex acervis 
silig-inis -. Tak samo przedał Henryk von Merwitz bi- 
skupowi Michałowi wsi Ostrowite - Ostrowicze _, 
Usansevo i Chełmonie - CheImane -, za 100 grzywien. 
Stało się to między r. 1248 a 1252, bo 1248 począł 
urzędować rzeczony Henryk I), a r. ] 252 umarł biskup 
Michał. Usansevo zachodzi tylko tu, a zdaje się, że je pó- 
źniej do Ostrowitego włączono. Chełmonie leży trochę 
w bok, na zachód. 
R. 1254 wreszcie przybył stolicy biskupiej Golub _ 
Golube -. Wspomniany dokument powiada, że Henryk 
Stanko - Stango -, zastępca mistrza pruskiego, wieś 
tę - villam - biskupowi dał. Dokument nazywa na- 
bytek ten darowizną - donatio -, nie podaje też sumy 
kupna, choć Krzyżacy na siebie odpowiedzialność przy- 
jęli, gdyby ktoś biskupa o wieś tę miał pozywać - cum 
evictionis cautione -. 
Tyle powiada dokument krzyżacki o sposobie na- 
bycia rzeczonych majątków. Jeżeli rzecz się na prawdę 
tak miała, to stoimy w obec bezprzykładnych, a nawet 
niezrozumiałych zajść. R. ] 235 Krzyżacy żądali od Kon- 
rada, by książę w zamian za Dobrzyn posiadłości wszyst- 
kich bez wyjątku poddanych polskich w ziemi chełmiń- 
skiej na własny koszt nabył i im wydał, a w dwadzieścia 
lat później przedają oni potrójnym nawrotem biskupowi 
włocławskiemu powoli cały klucz, a z nim pozbywają 
się w ręce jego jednego z dwu znacznych brodów przez 
Drwęcę, bo drugi był pod Lubiczem. Jest w tern postę- 
powaniu ich niejednolitość, bo w r. 1235 domagali się 
u Konrada wyraźnie usunięcia postronnych dziedziców 
z ziemi chełmińskiej i ledwie przystali na pozostawienie 
biskupa włocławskiego przy swoich majątkach, gdyż po- 
czątkowo nawet mu Złotoryi przyznać nie chcieli; a r. ] 258 
dowiadujemy się, jak tej samej stolicy nawet nowe 
majątki przedawali i darowywali! 


l) Regesten. 


......
>>>
- 57- 


Naszem zdaniem nie zachodziła tu też przedaż ani 
darowizna, tylko powolne zwrócenie majątków, które 
z dawna, nie wiedzieć czyim darem i jakim tytułem, wła- 
snością stolicy włocławskiej były, a sumy za każdy 
z nich zapłacone uważać można za spłaty, które Krzyżacy 
za uznanie prawa własności wzięli, Zachodzi tli może to 
samo, cośmy przy Wudzynie i Wudzynkll w kasztelanii 
wyszogrodzkiej widzieli. Tam książęta udzielili przewłasz- 
czenia w formie przedaży za 110 grzywien I). 
Z majątków tych biskupich pod Kowalewem nie 
było jednak w drugiej połowie XIII wieku pożytku. Bi- 
skup Alberus powiada r. 1276, tuż po drugiej wojnie 
z Prusakami (r. 1263-1274), że z obawy przed Prusa- 
kami i innymi poganami nikt tam nie chciał osiąść i po- 
rządku zaprowadzić. Podjęli się tego wtenczas wojewoda 
wrocławski Szymon i Albert ze Stwolna pod Kościanem. 
Albert mienił się kasztelanem z Wartenberg - Warthem- 
berc -. W tytule tym było więcej próżności, niż rzetel- 
nej chwały; bo ów Wartenberg był to nieznaczny gro- 
dek w pobliżu Golubia, który wspomnianego r. 1276 
już nie istniał. Podczas drugiej wojny bowiem podsunęli 
się raz Sudowici podeń, gdy ludzie, bo była to niedziela, 
przed bramą się bawili. Poganie zabili mężczyzn i za- 
brali kobiety w niewolę, a szczupła załoga nie mogła się 
odważyć na odbicie. Krótko potem oblegli Sudowici po- 
wtórnie Wartenberg i spalili go. Załogę stanowiło wten- 
czas tylko dwu braci zakonnych i trochę służby, a kro- 
nikarz dodaje wyraźnie, że gród ten aż do jego czasu 
(około r. 1336) zostawał spustoszony - et sic dictum 
castrum usque in praesens remanet desolatum - 2). 
Obaj wymienieni panowie mieli Zakonowi pięć służb 
na zbrojnych koniach i co rok 5 funtów wosku i 5 gro- 
szy kolońskich w uznanie państwa świadczyć. Dla siebie 
żądał biskup tylko z połowy, od 500 włók, po pół wiar- 
dunka (4 , 20 M.) czynszu, drugą połowę mieli obaj pano- 
wie bezpłatnie trzymać; a nadto przyznał im dokument 
aż 15 lat woli czyli wolności od czynszu. Ale i tak nie 


l) część I, 152. 
2) SRP l, 125.
>>>
,....... 


-. 


- 58 


dochodził pożytek z klucza, bo wyprawy Jadźwingów 
szły tędy aż pod sam koniec wieku, a Krzyżacy użalali 
się, że im służb wojennych przynależnych z golubskiego 
klucza nie świadczono. Pewnie wzięli też trochę na kieł, 
żeby się obcego dziedzica pozbyć; bo biskup "napo- 
myka, że z przyczyny tych majątków poswarki były 
i zgoda cierpiała. Zeby zatem nieporozumieniu położyć 
koniec, a pokój i zgodę zachować - pro tollenda dissen- 
sionis materia et conservanda pace et concordia _ l), 
ustąpił wszystkich posiadłości koło Golubia Krzyżakom 
i wziął od nich w zamian dwie wsi, Elgiszewo pod 
Chełmoniem i Grzywnę pod Chełmżą. Ugoda stanęła 
r. 1293. Grzywnę posiadała odtąd stolica biskupia aż do 
sekularyzacyi w r. 1772. Elgiszewo dał biskup Wisław 
natychmiast na utrzymanie plebanów swoich z Cie- 
chocina. Komes Albert ze Stwolna chciał się temu prze- 
ciwić twierdząc, że wieś była jego własnością; ale ustąpił 
I listopada r. 1293 2). Ciechocin leżący tuż naprzeciw 
Elgiszewa, na lewej stronie Drwęcy, był także własnością 
stolicy włocławskiej. 
Tyle wiemy o tych majątkach, które dowodnie albo 
prawdopodobnie jeszcze przed osiedleniem się Krzyżaków 
w ziemi chełmińskiej, własnością duchowną były. Za 
Krzyżaków przybyło ich niewiele; bo z zakonów osiedliły 
się tu oprócz Dominikanów i Franciszkanów, którzy z jał- 
mużny żyli, tylko Cysterki w Chełmnie i Benedyktynki 
w Toruniu. Benedyktynki posiadały za Krzyżaków nie- 
znaczne majątki, o których pod odnośnemi parafiami 
mówić będziemy. O Cysterkach chełmińskich jest pierwsza 
wiadomość z r. 1267, gdy cztery posiadła w mieście na 
klasztor nabyły. Stało się to może z obawy przed na- 
jazdami Prusaków podczas drugiej wojny; ale być i to 
może, co czasami twierdzono, że panny te pierwotnie 
w Czystem pod Chełmnem mieszkały. Wieś ta była im 
bowiem już rok przed osiedleniem się ich w Chełmnie, 
r. 1266, z daru dziedziców Bertolda - Bartoldus de Cist 
i żony jego Chrystyny zapisana i miała po śmierci 


') Heise II, 34 I nr. 70. 
') Dr. Max Perlbach w Preuss. Monatsschr. 1881, nr. 13,
>>>
- 59 


obojga na własność zakonnic przejść I). Lecz dowodu na 
tę ich dawniejszą bytność w Czystem niema; owszem i to 
być może, że ów zapis z pierwszem ich przybyciem do 
ziemi chełmińskiej się łączy, i że zakonnice natychmiast 
przed poganami do Chełmna się schroniły. 
Benedyktynki sprowadził do Torunia r. 1311 ko- 
mandorwielki Henryk pochodzący z Płocka, z wdzięczności 
za zwycięstwo nad Witenesem litewskim r. 1311 pod Wa- 
plaukami w pobliżu Rastenborka odniesionem 2). Zakon- 
nice były bardzo niedostatecznie uposażone, dla tego już 
mistrz w. Dytryk von Altenburg oddał im kościół para- 
fialny św. Jakóba w nowem mieście Toruniu wraz z nie- 
wielkim jego dochodem 8). Zmianę tę potwierdził następca 
jego Ludolf Konig r. 1345. Podczas napadu Polaków 
i Litwinów r. 1414 rozkazał mistrz w. Henryk von Plauen 
zerwać klasztor ich położony na północnej stronie miasta 
i oddał im r. 1415 jako wynagrodzenie szpital św. Du- 
cha w zarząd. Zakonnice posiadały wtenczas dane im 
r. 1328 od mistrza w. Wernera von OrseIn majątki Ka- 
mionki pod Popowem toruńskiem, Nową wieś pod To- 
runiem, a Mlewiec i Zelgno pod Chełmżą. Szpital zaś. po- 
siadał Brzeźno, Brzezienko i Pigrzę - Hoebrise, 
Nedirbrise, un das dorf Poppingische -, z Świerczyn- 
karni i). Dobra te stanowiły wyprawę szpitala i należały 
do niego od samego założenia, które do najbliższych 
lat po zbudowaniu Torunia odnieść trzeba; legat Wil- 
hehn dał już r. 1242 Krzyżakom prawo patronatu nad 
szpitalem toruńskim i elbiąskim i nad wszystkimi, które 
by nadal jeszcze w ziemi chełmińskiej i w Prusach za- 
łożyli 5). 


Położenie ziemi chełmińskiej podczas pierwszej i drugiej 
wojny pruskiej (r. 1242 1248 i r. 1263 1274) i podczas 
napadów litewskich w końcu XIII wieku. 
Moglib yśmy już do wyliczenia tych kościołów w ziemi 
') KU 54, 69. 
2) Heise II, 292. 
3) Tamże nota 587, 590. 
') KU 398. 
6) PrU 102.
>>>
,.....- 


- 


- 60- 


chełmińskiej przystąpić, które w dokumentach z XIII wieku 
są wymienione, aby następnie dochodzić, które z tutej- 
szych parafii są najdawniejsze, które młodsze. Atoli wy- 
pada, byśmy wprzód o uciskach i spustoszeniach wspom- 
nieli, jakie na ziemię chełmillską i lubawską w przeciągu 
XIII wieku podczas wojen pruskich a następnie od Li- 
twinów spadły. 
Po trzykroć, między r. 1242 a 1248, 1260 -1274 
i 1277 -1283, spróbowali Prusacy pozbyć się Krzyżaków, 
ale za pierwszą i drugą razą stawały tylko te szczepy do 
broni, które bezpośrednio były zagrożone. 
W pierwszej wojnie. walczyli Pomezańczycy, chwi- 
lami posiłkowani przez Swiętopełka pomorskiego i w po- 
rozumieniu z nim; on walczył o Żuławy i Lanzanią, o któ- 
rych mówiliśmy J). W drugiej wojnie potykano się w Sambii 
pod Królewcem, w Natangii, Warmii i bliżej chełmiń- 
skiej ziemi w Pogezam; koło Prabut, Susza i Iławy i u 
I Barłów, w okolicy Heilsberga i Barsztyna (Bartenstein). 
? Nawet bliska Pomezania nie stanęła do walki. Inaczej 
było w trzeciej, w której w całych Prusach, od Wisły 
aż pod Litwę, bój rozgorzał. Wszystkie trzy wojny 
oparły się też o ziemię chełmińską, a w dodatku nawie- 
dzały ją w końcu XIII wieku jeszcze najazdy Litwinów. 
Nawałnica pierwszej wojny spadła na ziemię chełmiń- 
ską trzy razy, w końcu r. 1242, i po dwakroć r. 1243, 
w samym początku roku i przed nieszczęśliwą dla Krzy- 
żaków bitwą pod Rządzem, między Chełmnem i Grudzią- 
dzem. Pomezańczycy nacierali tak silnie, że tylko Radzyn, 
Chełmno i Toruń się oparły, wszystkie inne warownie 
zostały zdobyte. Do tych należały Bierzgłowo i Unisław, 
założone pewnie już r. 1232 f). Młodsze są może grody 
w Lipinach w parafii lisewskiej, i w Popowie, które 
później biskupiem przezwano; pierwsza wiadomość o niem 
jest z r. 1279, o Lipinach z r. 1274 lub 1276 3). 
Więcej szczegółów zachowało się z drugiej wojny 
Sudowici czyli Jadźwingowie kilkakroć oblegali Chełmżę 


I) Powyżej 9-14. 
2) Heise II, 108. 
3) Heise II, 161. - SRP 173.
>>>
- 61 - 


w której pierwszy biskup Heidenreich (r. 1246-1263) I) 
struchlałym mieszczanom i schronionej ludności z oko- 
licy otuchy dodawał. Raz wymógł na nich. żeby zrobili 
wycieczkę. jakoż udało się jakiegoś niezwykle rosłego 
poganina zranić i unieść. Było to szczęście obleganych, 
bo strapiony wódz nieprzyjaciół odstąpił od miasta, gdy 
mu jeńca wrócono 2). 
Innym razem poganie ukryli się w czasie żniw w la- 
sach pod folzągiem i rzucili się na mieszczan przy ro- 
bocie zatrudnionych. Zwyczajem swoim zabili mężczyzn, 
a kobiety i dzieci uprowadLili w niewolę 3). 
O Radzynie powiada kronikarz. że nikt nie był by 
w stanie dokładnie opisać. co bracia zakonni i mieszcza- 
nie podczas tej wojny wytrzymali; bo tędy przechodzili po- 
ganie, ilekroć do ziemi chełmińskiej się wdzierali lub z niej 
wracali. Dwa razy było miasto zdobyte, przy czem wszy- 
scy do ostatniego albo zabici albo do niewoli zabrani 
zostali 4). 
Wspomnieliśmy już o dwukrotnej napaści na War- 
tenberg pod Golubiem i o spaleniu tego grodu przez 
Sudowczyków j). 
R. 1262 wybrał się Irojnat. syn Mindowy, z Litwy 
na Mazowsze. jeden oddział wojska wpadł do ziemi cheł- 
mińskiej aż pod Bierzgłowo, zdobył zamek i uprowadził 
dobytek. Ludzie schronili się do niedostępnej wieży 
i ocaleli 6). 
jeszcze gorzej było r. 1263, bo z dwu stron wtar- 
gnęły znaczne i dobrze prowadzone wojska pruskie. 
Pierwszem dowodził Henryk Monte, wódz Natangów, 
aż z za Królewca. Udało mu się spalić wszystkie osady 
oprócz miast i grodów obronnych i uprowadzić liczny 
naród z dobytkiem. Namiestnik pruski Helmeryk ścigał 
ich aż pod Lubawę. Tu stoczyli zaciętą bitwę; namiestnik. 
40 rycerzy zakonnych i całe wojsko zostało wycięte 7). 
') SRP III, 468. Regesten 714. 715. 
') SRP ]. 124. 
3) Tamże. 
0) Tamże. 
0) Powyżej 57. 
8) SRP I I 125. 
1) SRP I, 112 , 122 , 123. 124.
>>>
62 - 


Teraz Prusacy wrócili ku Wiśle i zburzyli jeszcze Kwi- 
dzyn i Radzyn, tylko grody oba zostały w ręku chrze- 
ścian. Pewnie równocześnie Skomand, wódz jadźwingów, 
spustoszył południową część ziemi chełmińskiej, między 
Chełmnem i Toruniem. Pod wi
czór jakiegoś dnia zeszły 
się dwa zastępy Jego pod Bierzgłowem i zatoczyły obóz. 
W nocy załoga grodowa zrobiła wycieczkę, ale poganie 
czuwali i odparli napastników, a nawet zabili dwu rycerzy 
i jednego, który się do zakonu sposobił I). 
Może r. 1273 wybrał się w te same okolice Dywan, 
naczelnik Bartów; ale przy obleganiu Bierzgłowa pewnie, 
choć kronikarz tu Kowalewo wymienia, położył go ko- 
mandor bierzgłowski Arnold Kroph pociskiem z procy. 
Odtąd poddali się Bartowie !). 
Tegoż pewnie znowu roku, bo kronikarz opisuje te 
wypadki bez dokładnego oznaczenia czasu, najechał Sko- 
mand z Sudowianami czyli jadźwingami ziemię chełmiń- 
ską przez dziewięć dni. już miał Chełmżę zdradą zdo- 
być; ale mieszczanie powiesili małodusznych zdrajców, 
ojca z synem, sami się zaś obronili. Stąd poszli 
jadźwingowie pod prywatną majętność Przeczmno i zdo- 
byli ją; 40 obrońców padło, a gród został spalony. Tak 
samo postąpili z grodem lennika w Szczuplinkach w po- 
wiecie grudziądzkim S). 
Między drugą a trzecią wojną nie było bynaj- 
mniej spokoju. tak że możnaby słusznie powiedzieć, iż 
bezpośrednio po drugiej trzecia się zaczęła i znowu dzie- 
sięć lat przetrwała. Kronikarz powiada bowiem krótko, 
że za komandora ziemi chełmińskiej Bertholda von Nord- 
hausen (r. ]274-1276) Sudowici bezkarnie i bez prze- 
szkody wkraczali i grabili, że dopiero następca jego Her- 
man von Sch6nenberg do tyla się im oparł, że chyba 
w większych oddziałach pokazywać się ,!,ogli. 
Ale w tym samym roku 1277, kiedy Herman urząd 
swój objął, porwali się dalsi Prusacy trzeci raz na Krzy- 
żaków. Bliżej Wisły połączyli się z nimi najbitniejsi , Po- 
górzanie. C zy Skomand się z nimi zmówił, nie wiadomo. 
') Tamże 127. 
") Tamże 127. Regesten 796 , 797. 
3) SRI' l, 128.
>>>
- 63- 


ale w październiku wtargnął w 4000 ludzi do ziemi 
chełmillskiej. 
Na samym wstępie stanęli pod, grodem jednego 
z szlachty, w Płowężu nad Osą. Sciśnieni zewsząd 
wykupili się oblegani w ten sposób, że przystawili Sko- 
mandowi dwóch przewodników na dalszą drogę ku Wiśle. 
Z nimi to poszedł Skomand na Radzyn i Lipiny pod 
Lisewem, a dalej na Wielsądz na południowy zachód 
Radzyna. Podgrodzie wielsądzkie spalił. Tedy natarł na 
Turznicę, o półtrzeciej mili stąd na północ. I ten gród 
był własnością lennika. Poganie rozłożyli się na noc, aby 
na drugi dzień zdobywanie rozpocząć; ale gdy się prze- 
konali, że nocą jeszcze obrońców przybyło, udali się pod 
sąsiednie Plemięta, na połowie drogi do Radzyna poło- 
żone. Tu dziedzic nie zdołał się obronić; poganie pod- 
łożyli ogień i spalili gród, a 100 chrześcian zabili, ko- 
biety i dzieci zabrali. Stąd poszli pod Grudziądz, Kwi- 
dzyn, Sątory i Kiszpork, spustoszyli te grody wszystkie, 
a co spotkali, to albo w niewolę albo dymem poszło. 
»Wrócili, powiada kronikarz, z niezliczonym łupem chrze- 
ściańskiego ludu i dobytku. Ile było złego i jaka klęska 
ludu bożego, a jakiego nieuszanowania sakramentów św. 
i duchownych osób wojsko to się dopuściło, o tern nie 
mógł by nikt bez płaczu pomyśleć« I). Sam Skomand 
nawrócił się później i umarł chrześcianinem 2). 
Od r. ] 283 Prusy uchodzą całe za podbite i uja- 
rzmione. To też koniec już było klęskom; bo te, które 
od Litwy jeszcze szły, były mniej znaczne i krótsze. I tak 
zapuścili się Litwini pod Golub, złupili pięć wsi 
w sąsiedztwie i zabili wielu mieszkańców, a innych za- 
brali w niewolę. Jak nieliczne to zresztą czasem były 
gromady, widać stąd, że w dzień św. Michała r. 1298, 
podczas kościelnego obchodu, 140 Litwinów niespodzia
 
nie do miasta Brodnicy wpadło, księdza i mężczyzn 
wszystkich zabili, niewiasty i dzieci zabrali, a świętości 
wszystkie zbezcześcili. Ale tą razą prowincyonalny ko- 
mandor Konrad Sack udał się za nimi w pogoń, do- 


I) SRP I, 137. 
2) Tamże 143, 147. 


..
>>>
-64- 


gnał ich w puszczy i wyciął wszystkich do jednego, 
brańców zaś uwolnił I). 
R. 1300 Litwini pustoszyli ziemię dobrzyńską. Stu 
wybranych przekroczyło Drwęcę i złupili dwie wsi; ale 
Krzyżacy dopadli ich, zabili 70 i uwolnili jeńców 2). W dwa 
lata potem Litwini znowu zabili w pięciu wsiach pod 
Lubawą 200 ludzi, resztę ich zabrali. Pościgu dokonali 
Krzyżacy aż z Kiszporka. W puszczy dopadli jednej czę- 
ści i odbili 70 chrześcian , z drugiej części spotkali tylko 
pięcioro dzieci, z resztą uszli poganie, lecz nie wrócili do 
Litwy, 60 w rzekach potonęło, inni pomarli z głodu S). 
W następnym roku 1303 powtórzyło sie to samo pod 
Lubawą. Litwini spustoszyli wiele osad - muItas villas 
- i zabili lub pojmali wielu. W powrocie Krzyżacy z Ki- 
szporka znowu spotkali jeden oddział i odbili 50 ludzi, 
drugi wrócił z jeńcami do Litwy 4). 
To podobno już ostatnie ślady napadów ze strony 
Litwinów w obrębie dyecezyi chełmińskiej. Wielka wy- 
prawa ich z r. 1323, pamiętna w dziejach polskich, już 
nie dosięgnęła ziemi chełmińskiej. Natomiast najezdnicy 
spustoszyli sąsiednią ziemię dobrzyńską niemal do osta- 
tniego. Kronikarz zapisał, że do 20 000 jeńców poszło 
do Litwy j). 
Prosta rzecz, że przynajmniej w czasie wojen obsa- 
dzanie miast i wsi w ziemi chełmińskiej ustępowało zu- 
pełnie. Przed r. 1283 Krzyżacy wydali tylko wielki przy- 
wilej dla Chełmna i Torunia 28 grudnia r. 1233 i dla 
Radzyna między 1234 a 1238. Oba pochodzą od na- 
miestnika pruskiego Hermana Balke, który między r. 1230 
a 1238 urzędował. Ten sam wystawił też pierwszy przy- 
wilej dla szlachty polskiej, która by pod Krzyżakami osieść 
chciała. Przywilej ten został odnowiony r. 1278, albowiem 
podczas wojny był zginął 6). 


') Tam:l:e 164. 
') Tam:l:e 166. 
,) Tam:l:e ]67. 
ł) Tamże 170. 
D) Tam:l:e 188. 
D) Regesten 157. 850. O narodowości wyd. I, 45-47, wyd. II, 
106-112.
>>>
- 65- 


Po pierwszej wojnie z Prusakami wyniósł biskup 
Heidenreich r. 1251 wieś Łozę do rzędu miast i dał jej 
nazwę Culmsee - Culmense -. O ile coś pewnego dojść 
można, to wszystkie osadzenia nastąpiły nie prędzej jak 
po r. 1282. I tak dokument na Słup pod Grudziądzem 
pochodzi z r. 1288, na Linowo z r. 1293. Sama tylko 
Gruta pod Radzynem została po raz pierwszy osadzona 
podobno r. 1250; lecz najazd Prusaków zniszczył następnie 
wieś, poczem namiestnik pruski Manegold r. 1282 po- 
wtórnie ją wydał. Bezpośredni następca jego Konrad von 
Thierberg (r. 1283- 1287) wystawił pierwszy dokument 
osadczy dla sąsiedniego Okonina, ale drug-i jest z r. 1325 I). 
Widać, że osadzenie tuż po wojnach pruskich się nie 
udało. 


Kościoły parafialne w dyecezyi chełmińskiej wymienione 
w dokllmentacll do r. 1346 i spis tychże kościołów z r. 1445. 
Przy założeniu katedry chełmżyńskiej 22 lipca r. 1251 
biskup Heidenreich opowiada, że legat Wilhelm dyecezyą 
wydzielił, choć wtenczas parafialnych kościołów żadnych 
albo bardzo mało tylko było - licet tunc parochiales 
ecc1esiae essen t nulle vel paucissime -. Jako przyczynę 
tego stanu podaje zagładę, która chrześcian spotkała; bo 
Prusacy w dzikości swej ich wygnali, a wiarę chrześciań- 
ską wyniszczyli w tej ziemi - propter christianorum ex- 
terminium, quos feritas Pruthenorulll expulerat, terras 
predictas ponens divino cuItui alienas -. Ale, wywodzi 
biskup dalej, skutkiem wielkiej liczby mieszkańców tyle 
kościołów przybyło, że teraz już potrzeba im matecz- 
nego kościoła, aby z niego sakramenta, karność ko- 
ścielną i pOliczenie zbawienne pobierać mogli i wszystko 
inne, co do zbawienia dusz należy - eedem tamen eccle- 
sie .... in tantum sunt aucte propter inhabitantiulll multitudi- 
nem, quod necesse habent erigere sibi Matricem ecclesialll, 
a cujus gremio possint ecclesiasticam salubrem doctrinąm 
recipere et alia que ad salutem pertinent animarum 2). 
Otóż wszystko, co z czasu przed drugą połową XIII 


') Regesten I pod rokiem. Froelich I pod wyrazem. 
2) KU 16. 


5 


...
>>>
,...... 


- 66- 


wieku o stosunkach kościelnych w ziemi chełmińskiej 
wiemy. Bardzo mało albo żadnych kościołów - nulle 
vel paucissime -! A powodem tego zagłada chrześcian, 
których Prusacy w dzikości swej wygnali! 
Które to lata zapisały się taką zagładą chrześcian? 
Niema o tern najmniejszej wątpliwości. Heidenreich 
przybył do ziemi chełmińskiej w końcu r. 1245 albo 
w samym początku następnego; za bytności legata nie 
9ył on w Prusach ani w ziemi chełmińskiej, a to, co 
pisząc miał na myśli, polegało na opowiadaniu tutejszych 
księży i na własnem przekonaniu się o grabieży. Albo- 
wiem ślady spustoszenia, jakie r. 1242 i 1243 Prusacy 
razem z Swiętopełkiem w ziemi chełmińskiej wyrządzili, 
były po dwu lub trzech latach bez wątpienia jeszcze 
widoczne. 
Innej chwili, do której by wzmiankę o Wilhelmie 
i o wyludnieniu ziemi chełmińskiej odnieść można, nie 
znajdziemy, a o czasach przed przybyciem Krzyżaków nie 
myślał Heidenreich, bo w całem piśmie o tej przeszłości 
niema wzmianki. 
Zatem chciał biskup tylko powiedzieć, że w chwili, 
kiedy legat dyecezyą do życia powoływał, kościołów tu 
prawie nie było, albowicm spustoszyli jc Prusacy. 
Ale i to powiada biskup, że r. 125] parafie dawne 
już odżyły, a przynajmniej tylc ich było, że założenie 
katedry było potrzebne, aby prawidłowy zarząd kościelny 
zaprowadzić i potrzeby duchowne dyecezyi zaspokoić. 
Owo spustoszenie było podobne do przejścia każdej 
innej dzikiej hordy przez kraj już ucywilizowany. 
Tak miała się na przykład rzecz z wyprawami Nor- 
manów na zachodnią, Mongołów na środkową Europę, 
a wreszcie zagonów tatarskich na wchodnie kOl1czyny 
Polski. Było łupienia i grabienia wiele, zabijano i upro- 
wadzano ludność, ale jej nie wytępiono; a z sąsiednich 
ziem, których dopust boży nie nawiedził, przychodziły 
na miejsce ubyłych nowe zastępy osadników i przywra- 
cały w krótkim czasie pograniczu dawny wygląd ładu 
i zagospodarzenia. 
Tak było niezawodnie też w ziemi chełmińskiej mię- 
dzy r. 1242 a 1251.
>>>
- 67- 


Któreż to jednak były te parafie i kościoły, które 
legat Wilhelm, a także Krzyżacy tutaj zastali? Bo w dzie- 
sięcioleciu między przybyciem ich r. 1231 a bytnością 
Wilhelma bronić im li tylko wypadało tego, co zastali; 
na ryczałtowe zakładanie parafii nie było czasu. Zatem na- 
leżały te parafie, które legat zastał, do inwentarza, który 
Krzyżacy po rządach książąt i królów polskich i po bi- 
skupach płockich przejęli. 
Pytanie powyższe dało powód do niniejszej pracy. 
Zanim jednak do odpowiedzi przystąpimy, trzeba 
jeszcze dojść, ile parafii dowodnie choćby w pierwszym 
wieku po założeniu dyecezyi istniało, i ile ich w czasach 
największego rozwoju było. 
Niezawodnie tuż po osiedleniu się w Starym Toruniu 
wystawili Krzyżacy tam kościółek dla siebie i dla pierw- 
szych osadników. Był on tam na pewno, i poniżej wy- 
padnie o nim mówić; ale parafialnym stał się nic prędzej, 
jak r. 1346. 
Najdawniejsze dwa znane kościoły są w Toruniu 
i w Chełmnie, oba wymienione w przywileju chełmińskim 
z 28 grudnia r. 1233. 
Dokument fundacyjny katedry z r. 1251 wymienia 
też wyraźnie kościół parafialny w Chełmży. Biskup dał 
go kapitule swojej w zarząd - et in civitate Culmense 
12 mansos et parochiam eiusdem civitatis l). 
Pleban z Płowęża nad Osą - Jacobus plebanus 
Plouicenensis - był r. 1257 uczestnikiem zjazdu nad 
rzeką Wiem, gdy Kazimierz kujawski swój dział ziemi 
lubawskiej katedrze chełmińskiej darował 2). 
Brat Chrystyn, pleban w Popowie - frater Chri- 
stinus plebanus in Papowe -, zatem członek zakonu 
krzyżackiego, był r. 1284 z komandorem tamtejszym 
świadkiem układu między Konradem von Thierberg 
a biskupem włocławskim o prawa biskupie w ziemi 
gniewskiej S). 
R. 1285 przyznał tenże Konrad wdowie po Albercie 
Bosel - A lberti Bosel - i synowi jej wieś Czarze - 
l) KU 16. 
2) Powyżej 45. 
3) PU 343. 


5'
>>>
r"'"" 


-. 


- 68- 


Czernsee' - i dał im pozwolenie, wystawić gród, a ple- 
banią swoją oddać komu by chcieli. - Possunt etiam 
castrum edificare, si volunt, et parochiam ipsorum con- 
ferre, cui volunt - l). Dowód to wyraźny, że kościół 
tam już był. 
R. ] 289 przejął biskup płocki wieś Orzechowo, ale 
też kościół tamtejszy. Potwierdzają to pisma obu układa- 
jących się biskupów z r. ] 293, gdyż czytamy, że płocki 
posiadł Orzechowo z prawem patronatu nad parafią ma- 
jącą ośm włók roli - et ius patronatu s cum octo mansis 
parochie; et ius patronatu s parochie cum octo mansis _ 2). 
Pod r. 1298 wspomnieliśmy o zabiciu plebana i splu- 
gawieniu kościoła w Brodnicy 3). 
Roku 1300 wydała ksieni, chełmińska wieś Ostaszewko 
- parvum Hostaschove -. Swiadkami byli plebani Ber- 
toldus z Chełmna, Peregrinus z Radzyna, Heidenrykus 
z Grudziądza - de Grudenz - i Mikołaj z Grzywny 
- de Grybna _ 4). 
R. 1312 dał mistrz w. Konrad von Trier stolicy 
płockiej za Gorzędziej i Słońcę pod Tczewem wieś Nie- 
dźwiedź - Berenwalde vulgariter Mezwez - pod Wą- 
brzeźnem, a równocześnie zrzekł się patronatu nad ko- 
ściołem tamtejszym, warując jednak sobie, że po śmierci 
ówczesnego plebana kościół w Wałyczu - Walycz - 
miał być od Niedźwiedzia odłączony 5): (us insuper pa- 
tronatus ecclesie parochialis ville eiusdem per eosdem 
magistrum et fratres nobis et nostre ecclesie extitit resi- 
gnatum, ita quod ad ipsam presentandi personam ydoneam, 
cum vacaverit, apud nos et nostram ecc1esiam perpetuo 
permanebit. Verum cum iam dicta parochialis ecc1esia 
capellam sive filiam in villa dicta Wałycz habeat annexam 
memorati magister et fratres, mortuo seu defuncto Henrico 
rectore eiusdem ecc1esie, qui in presentiarum est, ipsam ca- 
peHam sive fi\iam de consensu dyocesani a dieta separare 


') KU 71. 
') KU 92-93. 
3) Powyżej 63. 
0) KU 1155. 
a) KU 115.
>>>
- 69- 


possunt ecclesia, iure patronatu s eiusdem capelle penes 
ipsos nihilominus remanente. 
W Złotoryi na lewej stronie Drwęcy był prawdopo- 
dobnie dawny kościół, lecz o nim nie wiadomo. Nato- 
miast zwrócili Begardowie stolicy biskupiej r. 1321 kościół 
św. Krzyża w tej części Złotoryi, która na prawej stronie 
rzeki leżała I). Obok kościoła stał ich klasztor. Gdy na 
miejscu jego wieś założono, nazwano ją od niego Kasz- 
czorek, a kościół św. Krzyża został na parafialny obrócony. 
R. 1324 podpisali się plebani z Gruty i z Linowa 
jako świadkowie oświadczenia biskupa Ottona, iż biskup 
pomezański jakąś część dyecezyi mu zatrzymywał 2). 
R. 1339 był Jakub, pleban z Biskupie pod Chełmżą, 
jednym z pełnomocników Zakonu w procesie z Kazimie- 
rzem Wielkim 
), 
R. 1340 próbował pleban z Sarn owa przeszkodzić 
założeniu nowej parafii w Szynychu 4). 
Mylna jest nakoniec wiadomość, jakoby r. 1340 ko- 
mandor Bethko z Kowalewa plebanii w Radowiskach dwie 
włóki roli obok dawniejszych 4 darował 5). Dokument, 
o którym mowa, powtórzony r. 1584 przez wojewodę 
pomorskiego i starostę golubskiego i kościerskiego Krysz- 
tofa Kostkę, jest już bardzo wypełzły i nadpsuty, zaczem 
pomyłka łatwo powstać mogła. W rzeczy samej wystawił 
go komandor golubski fryderyk von Troschwitz r. 14(4)1, 
i powiada w nim tylko, że pleban radowi ski Jan z Gdańska 
za pozwoleniem komandora golubskiego (Wincentego) 
von Wirsberg (1430 -1433) dwie włóki plebańskie za 
czynszem wydał fi). 
Tyle wiemy o kościołach w ziemi chełmińskiej z pier- 
wszych stu lat dyecezyi. 
Równocześnie powstawały parafie w tej części, w któ- 
rej ich prz ed założeniem biskupstwa nie było, to jest 
l) KU 133. 
2) KU 144. 
3) KU 201. 
4) KU 206. 
6) Heise II, 400. 
6) Dokument na per
aminie z zatartą pieczątką wojewody Kostki , 
w archiwum parafialnym w Radowiskach.
>>>
r""'" 


-. 


-70 - 


w ziemi lubawskiej i za Płowężem, w północno-wschodnim 
pasie ziemi chełmińskiej, który dopiero za Krzyżaków 
został zaludniony. Wiadomości o nich jest bardzo mało, 
a to szczególnie dla tego, że w dokumentach na wsi 
biskupie, zdaje się z umysłu, często o kościele i włókach 
plebańskich nie wspomniano. 
Dowód na to mamy bardzo przekonywający. Przy- 
wilej biskupiej wsi Mszana - Schane - pod Brodnicą 
jest z r. 1379. Czytamy w nim, że sołeckich włók było 
8, czynszowych 60, o plebańskich niema wzmianki. Zda- 
wało by się tedy, że kościoła jeszcze tam nie było, 
a jednak zachodzi między świadkami w tymże przywileju 
ksiądz Jakub, pleban tamtejszy - her Jokob pfarrer zcum 
Schen - l). 
Z ziemi lubawskiej wiemy tylko, że w Lubawie był 
r. 1326 plebanem ksiądz Jan 2), w Mrocznie r. 1335 
ksiądz Mikołaj 3). W Kurzętniku zapisano pod r. 1361 
zamianę włók plebańskich 4). W Niemieckiem Brzoziu 
- in villa nostra Brosa, mówi biskup Wicbold - był 
r. 1367 ksiądz Jan plebanem 5), w Zwiniarzu urzędował 
r. 1371 ksiądz Jan z Włocławka H). Z Nowegomiasta sa- 
mego i z pobliskich Ch rośli - Crosel - mamy wiado- 
mość o plebanach nie prędzej jak z r. 1490 7). Daleko 
wcześniej, już r. 1316 , przy odnowieniu dokumentu osad- 
czego Radomna, zachodzi pleban tamtejszy Piotr - Peter 
von dem Radam . Dla kościoła wyznaczył dokument 
5 włók. Niezawodnie było tak już przy pierwszem osa- 
dzeniu koło r. 1305 II). 
Dodajemy tu zaraz, co z średnich wieków o kościo- 
łach w tej niewielkiej części wiemy, która do biskupstwa 
płockiego należała. Teraz składają one dekanat górzeński. 
W Grąźawach wspomina o kościele dokument z r. 


I) KU 279. 
2) KU 156. 
3) KU 187. 
ł) KU 236. 
fi) KU 244. 
C) Tamże. 
1) KU 584. 
8) Heise II, 695.
>>>
-71- 


1339; biskup Klemens daje osadcy prawo patronatu nad 
nim i powiada, że opatrzenie jego 4 włóki roli stanowią I). 
Jeszcze wcześniej, r. 1325, fundował biskup płocki 
floryan kościół parafialny św. Krzyża przy grodzie 
w Górznie 
). 
Z innych parafii tamtejszych brak wiadomości o ko- 
ściołach. 
Sto lat później, r. 1445, były kościoły w ziemi cheł- 
mińskiej już bardzo gęste. Spisał je niemal wszystkie 
oficyał biskupi Wawrzyniec układając projekt zwiedzenia 
ich przez umyślnych wysłanników biskupich. Na wizyta- 
cye mieli się wszyscy parafianie z dozorami kościelnymi 
i plebanami stawić. Gdzie parafie były mniejsze, tam zwo- 
łano dwie lub trzy od razu. Były to synody parafian 
czyli świeckie. Jedna ich kolej miała się w Błędowie pod 
Radzynem zacząć, a w Ryńsku SkOl1cZYĆ; w drugiej miał 
się wizytator z Przeczmna pod Chełmżą na Stary Toruń 
i sąsiednie parafie do Chełmży udać. Spis rzeczony ma 
84 parafii. Brak w nim 11, które według innych 
świadectw roku 1445 tak samo dowodnie istniały, jak 
te. które ksiądz oficyał wymienił. Podajemy je poniżej 
kursywą. Ułożyliśmy spis według teraźniejszych dekana- 
tów, a obok nazw polskich położyliśmy te, które oficyał 
wypisał. Parafie utracone do protestantów oznaczone są 
jednym krzyżem, zniesione dwoma krzyżami. Dokument 
rzeczony znajduje się w dyplomatarzu biskupstwa cheł- 
millskiego 3); ale dla wyjaśnienia niemieckich nazw miejsco- 
wych trzeba było często udać się do spisu miejscowości. 
który podaje W. Kętrzyński 4). 
Dekanat chełmiński. Chclmnv, Czyste (Czist), 
Kijewo (Schonenfeldt), Kokocko (Kokuchss tt), Lisewo 
(Lyssow), S arnowo (Rutenberg), Stacogród (Aldenhus), 
I) We wsi bylo 50 włók. - De quibus siquidem 50 mansis pre- 
dictus Henhelbertus et sui succcssores nomine locationis quinque 
tantum, . . . . eccłesia vero ibidem fundata, in qua idem Henhel- 
bertus et sui successores ius patronatus habebunt, nomine dotis 
quattuor mansos similiter iure hereditario in perpetuum possidebunt. 
- KU 202. 
2) KU 145. 
8) KU 461-464. 
') O ludności 70-90.
>>>
-72 - 


Szynych (Newenkirche), Wapcz (Wapicz). - Razem 9 ko- 
ściołów parafialnych, obecnie 8, ubyło l. 
Dekanat chełmżyński. Biskupice (Arnsdorff), 
Chełmża (Colmensee), Dźwierzno (Seefeldt), Gronowo 
(Grunaw), Grzybno (Slavonica Griffna), Grzywna (Theu- 
tonicalis Griffna), Kiełbasin (Worst), Nawra(Eber), Popowo 
Biskupie (Papaw), Przeczmno (Heymsodt), Rychnowo 
(Richennaw tt), Srebrniki (Schrebrnik), Trzebcz (Crebis), 
Unisław (Wenczlaw), Wielkałąka (Lanka), Zajączkowo 
(Senczkaw tt). - Razem 16, obiecnie 11 parafialnych 
i 3 filialne; ubyło 2. 
Dekanat toruński. Bierzgłowo (Birgillaw), BoHmi- 
nek (Bolmen), Czarnowo (Scharnow), Czarze (Scharnensee), 
Gostkowo (Thura), Grębocin (Gramczin t), Kaszczorek 
(Klosterchin), Łążyn (Lansen), Lubicz (Lubicz t), Ostro- 
męcko (O.stermez), Popowo toruńskie (Kirchdorff), R.o- 
gowo t, Swierczynki (Pipingessee), Tonul u św. Jana, 
Toruń u św. Wawrzyńca tt, TorUll nowe miasto, Stary 
Toruń (antiquum Thorun t). - Razem 17 kościołów. 
Na miejsce kościoła św. Wawrzyńca w Toruniu został 
pofrańciszkański Panny Maryi na parafialny obrócony, 
zaczem teraz jest 10 parafialnych i 3 filialne; ubyło 4, 
przybyło l, jest straty 3. 
Dekanat łasiński. Grudziądz (Gru, dencz) Dą- 
brówka l). - Razem 2 kościoły parafialne. Wszystkie inne 
tegoż dekanatu leżą w dawnej dyecezyi pomezańskiej, na 
prawej stronie Osy. 
Dekanat radzyński. Bursztynowo (forstenau tt), 
Gruta (frankenhagen), Jabłonowo (Gabelnow), Linowo 
(Lindenau), Okonin (Okkeney), Ostrowite (Schildern), 
Płowęż (Plophoyza), Radzyn (Re
in), Rywałd (Li ben. 
waldt), Słup (Starkenberg tt), Swiecie tt. - Razem 
11 kościołów: obecnie 8, ubyło 3. 
Dekanat wąbrzeski. Błędowo (Blandau), Dębowa- 
łąka (Mokkynwaldt), Jarentowice (Arnsdorff tt), Łopatki 
(Keselingeswaldt), Niedźwiedź (Berenwaldt), Nowa wieś 
(Ditterichswaldt), Orzechowo (Orsechaw), Plużnica, Rynsk 
(Renys), Trzciano (Czenda tt), Wałycz (Walicz tt), 


I) Heise II, 467, nota 29.
>>>
-73- 


Wąbrzeźno (Fredek), Wiewiórki (Weberg tt), Wronie 
(Fronow tt). - Razem 14, obecnie 8 kościołów parafial- 
nych, 1 filialny; ubyło 5. 
Dekanat golubski. Chełmonie (Gruenemberg), Go- 
lub (Goluba), Kowalewo (Schonsee), Kurkocin (Rynys- 
dorff) , Lipienica (Linda tt), Łobdowo (Labedow), Nowa 
wieś (Newendorff tt), Ostrowite (Osterwicz), Pluskowęsy 
(Pluskewancz), Pułkowo (polkow tt), Radowiska (Rede- 
wichss), Słoszewo (Schulschow tt), Wrocki (Froczkow), 
Zieleń (Seelin). - Razem 14, obecnie 7 parafialnych 
i 3 filialne kościoły; ubyło 4. 
Dekanat brodnicki. Bobrowo (Boberaw), Brodnica 
(Strasburg), Brudzewo (Brusaw), Gorale (Lyen), Kawki 
(Kauka tt), Kruszyny, Lembarg (Libemberg), Mszano 
(Scheen), Nieżywięć (Nezewancz), Osieczek (Mossik), Po- 
krzydowo, ŻlIlijewo. - Razem 12; obecnie 8 kościołów 
parafialnych, 3 filialne, ubyło I. 
Nadto istniały r. 1445 w obwodzie komandoryi ra- 
dzyńskiej dowodnie kościoły parafialne w Lipinkach i Łą- 
korzu. Oba należały pewnie do dekanatu nowomiejskiego, 
a z nim do dyecezyi pomezańskiej i z tej przyczyny po- 
minął je oficyał, choć leżą w obrębie ziemi chełmińskiej. 
Było tedy przed rozpoczęciem trzynastoletniej wojny 
w ziemi chełmińskiej dowodnie kościołów parafialnych 
95 i 2 = 97, choć dokument z r. 1445 tylko 84 wy- 
mienia I). Liczby tej nigdy nie przekroczyły parafie tutej- 
sze, ale już podczas wspomnianej wojny ubyło kilku, 
a kilkunastu wskutek reformacyi, pierwszego podziału 
Polski i równoczesnej sekularyzacyi. Zachowało się dotąd 
kościołów parafialnych 65, filialnych 13, zatem wszystkich 
78. Strata wynosi w porównaniu do 1445 parafii 19, nie 
licząc kościoła św. Wawrzyńca na przedmieściu toruń- 
skiem, na miejsce którego pofrańciszkański Panny 
Maryi parafialnym został. Zwracamy zaś uwagę, że 
mowa tu jest o samej ziemi chełmińskiej między Wisłą, 
Osą i Drwęcą. Kościołów z ziemi lubawskiej nie wy- 
mienił ksiądz oficyał. Pominęliśmy też kościół w Złotoryi, 
który w pierwotnej ziemi chełmińskiej nie leży. 


I) Marcker ]83 ma tylko 83.
>>>
- 


-74 - 


Z przeglądu naszego wysnuwa się pytanie, czy dusz- 
pasterstwo miejscami przez ubytek kościołów jawnego 
uszczerbku nie poniosło. Atoli w obec założenia pracy 
niniejszej jest drugie ważniejsze: Czy utworzenie wszyst- 
kich wymienionych parafii do czasu po r. 1231, to jest 
do rządów krzyżackich odnieść trzeba; czy też część ich 
dawniejszych czasów sięga, to jest rządów książąt mazo- 
wieckich lub nawet królów polskich? 
Zapiski dokumentów lub kronikarzy nie dają na py- 
tanie to żadnej odpowiedzi; mury zaś kościołów przema- 
wiały by bez wyjątku na korzyść fundacyi za czasów 
krzyżackich, gdyż takich domów bożych, które by 
przed końcem XIII wieku wystawione były, nie ma tu 
wcale. Najdawniejsze są kościół katedralny w Chełmży, 
zaczęty r. 1251 i kościół św. Jana w Toruniu, zaczęty 
r. 1260. Obok i po tych dwu, których budowlę dokła- 
dnie oznaczyć można, idą kościoły parafialne w Bobro- 
wie (pewnie wcześnie po r. 1251) i w Chełmży samej, 
w Płowężu, Srebrnikach, Sarnowie i Grzywnie, a może 
też w Niedźwiedziu. Z samego początku XIV wieku są 
kościoły w Przeczmnie, Popowie torUllskiern, Grzybnie 
i Lisewie, te cztery może jeszcze z końca poprzedniego 
wieku. Z tego samego czasu pochodzą kościoły w Chełm- 
nie (1300- -1333), Bierzgłowie, Czarnowie, Czarzu, Czy- 
stem, Grębocinie, Kaszczorku, Kiełbasinie , Unisławiu 
i WapcZll, a dalej ku Radzynowi i Brodnicy kościoły 
w Ostrowitem pod Golubiem, w Brodnicy (r. 1310 1320), 
Kruszynach, Lembargu i Nieżywięciu, w Wąbrzeźnie 
i Nowej wsi, w Linowie i Radzynie l). 
Kościoły te i późniejsze, z XV wieku, są murowane, 
po wsiach zwykle z kamieni polnych, po miastach z cegły, 
z odrzwiami i szczytami często bardzo starannej roboty 
mularskiej. 
Zatem odmawiają budowle same świadectwa o istnie- 
niu kościołów parafialnych w czasach przedkrzyżackich. 
Z dokumentów świadczy o nich jeden, na któryśmy się 
już poprzednio powołali, ten w którym biskup Chrystyan 
r. 1231 dochody swoje w ziemi chełmińskiej Krzyżakom 


l) Heise II, pod poszczególnymi kościołami.
>>>
- 75- 


odstąpił. Jest tam wyraźnie mowa o patronacie kościołów 
- de eccIesiis conferendis - I). 
Były więc już wtenczas, za biskupów płockich, 
i przed r. 1215, przed wyświęceniem biskupa pruskiego, 
kościoły w ziemi chełmińskiej. 
Ale ile być ich mogło w tej okolicy graniczącej z po- 
ganami? Pewnie były tylko w grodach, i to w naj znacz- 
niejszych, może w Chełmnie, a wreszcie i w Grudziądzu? 
Bo i Stary Toruń grodem nie był, ani którekolwiek z obu 
miast Toruń zwanych; te założy1i i otoczyli murami Krzy- 
żacy lub mieszczanie za ich pomocą. Wynikało by stąd, 
że tych patronatów kościelnych, które biskup Gunter 
Chrystyanowi odstąpił, nie wiadomo gdzie szukać, i kto 
wie, czy istniały, kiedy nic za tern nie przemawia, by 
do nich też kościoły w dwu wymienionych grodach na- 
czelnych należały. A jeżeli tak, to może to, co biskup 
Heidenreich przy założeniu katedry swej powiada, że le- 
gat Wilhelm tutaj bardzo mało albo żadnych kościołów 
parafialnych nie zastał, tak rozumieć trzeba, że i te nie- 
liczne jeszcze parafie, które Krzyżacy może między r. 1231 
a 1242 tu założyli, prawie wszystkie były spustoszone, 
a przed niemi, przed r. 1231, może nie było żadnych 
kościołów, że tedy urządzenie kościelne ziemi chełmińskiej 
li tylko Krzyżakom przypisać trzeba? 
Tak nie było jednak, urządzenie kościelne trzeba 
owszem do czasów przedkrzyżackich cofnąć. Mamy bo- 
wiem dowód przekonywający, że już dawniej kościoły 
parafialne z ściśle odgraniczonemi parafiami tutaj się znaj- 
dowały, a pomyślny przypadek chciał, że dowodu tego 
nie dostarcza żaden z niewielu przedniejszych kościołów, 
tylko jeden z najzwyczajniejszych, nie mogących się ani 
sąsiednim grodem, ani nawet bliskością znaczniejszej 
drogi handlowej czy brodu poszczycić. Mówimy o ko- 
ściele w Sarnowie pod Chełmnem. 
Powiedzieliśmy już, że pleban tamtejszy r. 1340 za- 
łożeniu parafii dla Szynycha i okolicy chciał przeszko- 
dzić - intendebat impedire - 2). Rzecz toczyła się przed 


l) PrU 63. Powyżej 25. 
2) Powyżej 69.
>>>
-76 - 


oficyałem biskupim. Pleban wywodził, że Szynych w jego 
parafii leży, której uszczuplać mieszczanom nie było wolno. 
Ze strony rady też nie przeczono, że Szynych 
do parafii sarnowskiej wchodził. Skarga miała za- 
tem słuszną podstawę. Atoli rada miejska odwołała 
się przeciw plebanowi na przywilej chełmiński z r. 1233, 
odnowiony r. 1251, który jej w majątkach miejskich 
parafie zakładać pozwalał, i tylko to czynił zastrzeżenie, 
że parafie w osadach mających więcej niż 80 włók 
patronatu krzyżackiego być miały I), Na mocy tego 
właśnie rozporządzenia rozstrzygnął oficyał, że miesz- 
czanom chełmińskim wolno było w obrębie własności 
swoich założyć nową parafią bez naruszenia prawa 
kościoła sarnowskiego, byle by nastąpiło pozwolenie bi- 
skupa - qllod . . . predicti cives possint in libertatibus 
eorum erigere novam eccJesiam secundum tenorem pri- 
vilegiorum, qlle habent a magistro generali et ordine, 
absque preiudicio predicte eccJesie in Rutemberg, dum- 
modo accedat assensus domini dyocesani _ Z). 
Tyle rzeczony dokument. 
Pytamy, od jakiego to czasu był pleban sarnowski 
prawowitym pasterzem okolicy najbliższej Szynycha ? 
Czy może od przybycia Krzyżaków r. 1231 i od założe- 
nia miasta Chełmna 1233? 
Tego przyjąć nie można, bo gdyby Krzyżacy sto- 
sunki kościelne pod Chełmnem i Sarnowem byli porząd- 
kowali, bez wątpienia byli by cały obszar miejski, to 
jest okolicę wdłuż Wisły między wsią Uściem i jeziorem 
Rządzem - a terminis cuiusdam ville, que Ust appella- 
tur, per descenslll11 WizIe usque ad terminos cuiusdam 
lacus qui dicitllr Rense S) - także do parafii chełmińskiej 
przyłączyli, a w żadnym razie nie byli by po r. 1233 
w posiadłościach miejskich żadnemu postronnemu ple- 
banowi władzy parafialnej przyznali, gdyż chełmiński 
był by to słusznie za uszczerbek swego duszpasterstwa 
uważał. 
Ale i t o twierdzimy. że w żadnym razie Krzyżacy 
I) PrU 79 , nr. 7; 187. - Poniżej 78. 
2) KU 206. 
,) PrU 185.
>>>
- 77- 


nie byli fundatorami parafii sarnowskiej, bo nie byli by 
jej na posiadłości chełmińskie rozciągali, kiedy najpóźniej 
od r. 1233 w mieście osobny pleban się znajdował, który 
też na wsi do miasta należące dowodnie władzę swą 
rozciągał. 
Widać tedy, że Krzyżacy nie wyznaczyli granic pa- 
rafii chełmillskiej i sarnowskiej, tylko je zastali już do- 
kładnie określone, że wyznaczył je ktoś inny, dawniejszy, 
którym tylko mógł być panujący książę. A kiedy tak 
mało wyróżniająca się wieś Sarnowo z najbliższą okolicą 
z woli panującego księcia czy króla kościół swój dostała, 
to trzeba, byśmy to samo też o innych kościołach przy- 
puścili, jeżeli oznaki po temu będą, żeby je za dawne, 
przedkrzyżackie uznać. 
Zabieramy się tedy do rozpoznania wieku parafii 
najprzód w ziemi chełmińskiej. Przytoczymy następnie to, 
co z ziemi lubawskiej i z tych okolic wiemy, które tuż 
na prawym brzegu Osy i górnej Drwęcy z dyecezyi po- 
mezanskiej już w XVI wieku pod zarząd biskupów cheł- 
mińskich przeszły. Parafii przed krzyżackich nie znajdziemy 
w obu tych częściach, prócz jednej w krzyżackiej części 
ziemi lubawskiej, w Lidzbarku. Osobno mówić też bę- 
dziemy o kościołach pod Górznem, w tej części dyece- 
zyi płockiej, która r. 13 I7 pod rządy krzyżackie przeszła, 
lecz przy biskupach swoich do r. 1821 pozostała. 
Na końcu wymienimy parafie w dekanacie pomezań- 
skim przydzielonym do dyecezyi chełmińskiej tegoż r. 1821, 
a wyjętym po części z dyecezyi płockiej, przeważnie zaś 
z dawniejszej pomezańskiej. 
Nie przeznaczymy osobnego rozdziału dla kościołów 
w majątkach duchownych, gdyż o najdawniejszych z po- 
między tychże niemal żadnej nie mamy wiadomości, 
a w XIII i XIV wieku tylko dwie nowe parafie w ma- 
jątkach kościelnych powstały, w Kaszczorku i w Gost- 
kowie. Dla tego załączymy kościoły te do odnośnych de- 
kanatów, 
Podnieść jeszcze trzeba, że z dawnej ziemi chełmiń- 
skiej i lubawskiej bardzo mało przechowało się doku- 
mentów osadczych, osobliwie pierwotnych, gdyż te nie- 
mal wszystkie podczas najazdów poginęły. Toż i tak
>>>
-78 - 


ważny oryginał przywileju chełmińsktego z r. 1233 za- 
tracił się przez pożar miasta Chełmna - - per incendium 
civitatis Culmensis -, i trzeha go było r. 1251 odnowić. 
To samo stało się z przywilejem dla szlachty polskiej 
pewnie w tym samym czasie wystawionym co chełmiński; 
i on został zniszczony i zaginął - czu nichte quam und 
wart vertilget -! Coż dopiero działo się z przywilejami 
dla wsi poszczególnych! Stąd dowiadujemy się o kilku 
kościołach li tylko z ksiąg szkodowych, które Krzyżacy 
w r. 1414 i 1424 spisać kazali. Są tam dokładne zesta- 
wienia strat w ludziach i majątku, które poddani i szlachta 
podczas przechodów wojsk polskich ucierpieli. Księgi te 
są co do czasu bliskie spisu kościołów z r. 1445" mimo 
to mają i dla nas wartość, bo np. kościoły w Swieciu 
nad Osą, w Płużnicy, Żmijewie i Pokrzydowie tylko 
w nich są wymienione. 


Kto mógł za Krzyżaków w ziemi che/mińskiej parafie 
zakładać? 
Krzyżacy przyjęli razem z krajem też prawa książąt 
panujących. Niema zatem wątpliwości I że patronat kościo- 
łów parafialnych r. 1231 już istniejących, o ile one się 
nie znajdowały w majątkach stolic biskupich, na Zakon 
przeszedł. Tak samo miała się też rzecz z prawem zakła- 
dania nowych parafii. 
Atoli pod tym względem zrobili Krzyżacy sami ustęp- 
stwo. W przywileju chełmińskim zastrzegli bowiem sobie 
patronat kościołów w obu miastach Chełmnie i Toruniu - 
in eisdem ecclesiis jus patronatu s nostre domui retinemus , 
eis in Plebanis idoneis provisuri -, ale pozwoli1i im 
w obrębie posiadłości miejskich do woli zakładać nowe 
parafie. Wyjątek miał tylko ten być przestrzegany, że 
gdyby miasta w osadach mających 80 lub więcej włók 
parafie zakładać chciały, obieranie plebanów dla takich 
kościołów do Krzyżaków należeć miało. Ale w tym przy- 
padku obiecali dać plebanowi takiemu oprócz opatrze- 
nia z ramienia miasta jeszcze drugie od siebie. 
Jakoż i patronat ich nad kościołami w Chełmnie 
i Toruniu miał się z wyposażenia plebanów wywodzić,
>>>
-79 - 


albowiem w przywileju chełmińskim zachodzi wyrazme 
obietnica, że pleban w Chełmnie miał dostać 8 włók po- 
dle miasta, 80 zaś gdzieby się sposobność nadarzyła«, 
- parochiam in Colmen dotavimus octo mansis 
iuxta civitatem et aliis octoginta, ubi se sors obtulerit 
assignandum - l). Plebanowi toruńskiemu przyrzeka do- 
kument połowę tego, 4 włóki w obrębie posiadłości mia- 
sta, 40 dalszych - parochiam vero Thorun dotavimus 
quatuor mansis iuxta civitatem et aliis quadraginta, ubi ei 
fuerint assignati 2). 
W odnowionym przywileju chełmińskim z r. 1251 
obiecał jednak namiestnik von Seyne chełmińskiemu już 
tylko tyle, ile toruński miał dostać, któremu pierwotną 
miarę z r. 1233 pozostawiono. 
Ale i tak była to jeszcze znaczna obietnica za prawo 
patronatu, które Krzyżakom jako panom kraju z góry się 
należało. Proboszczami z wyboru ich byli księża zakonni, 
Krzyżacy, tak samo jak ów pierwszy znany pleban z Po- 
powa S). CO do Chełmna, przypuszcza się powszechnie, 
że plebanami bywali księża krzyżaccy 4); w Toruniu było 
to wyraźnie zastrzeżone, i dowodnie tak się działo. Tam 
dotrzymał Zakon też jako tako przyrzeczenia względem 
wyposażenia parafii, albowiem teraźniejszy majątek pry- 
watny Kuwróz, obejmujący właśnie 40 włók, należał do 
plebanii św. Jana w Toruniu. Zarząd jego był atoli w ręku 
komandorów bierzgłowskich, a po zwinięciu tej koman- 
doryi r. 1446 przejął go zamek toruński j). Zdaje się jednak, 
że i tego utrzymania nie dawano plebanom toruńskim 
dla urzędu ich, lecz tylko z tego powodu, że nie prze- 
stawali być członkami Zakonu, więc należało im się z do- 
chodów zakonnych opatrzenie. Gdyby inaczej było, i gdy- 
by Kuwróz do plebanii toruńskiej był należał, to był by 
cały dochód z folwarku na duchownych przy kościele 
św. Jana szedł. Atoli tak nie było, bo 1200 skojców po- 
bierał z nich co rok skarb w. mistrza w Malborgu. Z tej 


') PrU 105, nr. 7. 
2) Tamże. 
3) Powyżej 67. 
4) Schultz 113, przypis. I. 
6) Maercker, pod wyrazem.
>>>
- 80- 


też prawdobnie przyczyny było prawo kościoła św. jana 
do Kuwroza niepewne. Za polskich rządów dostał go 
jeden pleban roku 1485 na 30 lat, a drugi, ks. Rafał, 
na czas życia I). Później był Kuwróz prywatną własno- 
ścią, aż go ksieni Magdalena Mortęska kupiła i jezuitom 
toruńskim darowała. Plebani toruńscy posiedli tymczasem 
r. 1471 z daru wdowy po burmistrzu Rudigerze von Birken 
wieś Siemoń, którą mąż jej od króla Kazimierza r. 1454 
był dostał. - O czterech włókach zaś w obrębie po- 
siadłości miejskich, które na mocy przywileju z r. 1233 
i 1251 do plebanii św. jana powinny były należeć, nic 
nie wiadomo; nigdy ona ich nie posiadała. 
jeszcze gorzej stało się w Chełmnie. Tam skończyło 
się na obietnicy, a pleban brał chyba utrzymanie swoje 
tak samo z grodu komandorskiego, jak wszyscy inny 
członkowie Zakonu, bo dobrze 80 lat upłynęło, zanim 
jakieś przynajmniej opatrzenie dla niego wyznaczono. Dał 
je mistrz w. Karol z Trewiru (r. 1311-1324) podczas 
sporów o płacenie świętopietrza, którego Krzyżacy w ziemi 
chełmińskiej wybierać nie dozwalali, odwołując się na to, 
że ona do Prus należy, które od świętopietrza były wolne. 
Na upornych spadał interdykt, podczas którego posługi 
kościelne, a z niemi też ofiary za nie dawane, zupełnie 
ustawały, bo wszystkie czynności duchowne były z wy- 
jątkiem chrzcenia dzieci i opatrzenia chorych zabronione. 
W tym to czasie wyznaczył mistrz w. Karol plebanowi 
chełmińskiemu i wikaryuszom jego 4 włóki roli w Kru- 
szynie - in villa Crossy n - na wyposażenie wieczyste 
tychże braci swoich - in dotem perpetuam praedictorum 
fratrum suorum -. 
A dokument Wernera von Orseln z r. 1326 powiada 
wyraźnie, że mistrz w. Karol przekonał się, jako para- 
fialny kościół miejski w Chełmnie na żadnych dobrach 
ziemskich ani na wyposażeniu żadnem się nie opierał, 
żeby się pleban do dochodów z niego podczas 
interdyktu lub w innym jakim nagłym przypadku 
mógł uciec - quod cum venerabilis... vir frater Karo- 
lus piae memoriae noster praedecessor . . . animadvertisset 


') Tamże.
>>>
-81- 


. . . quod Ecclesia parochialis Civitatis Culmensis nullius 
praedii immobilis seu dotis esset soliditate suffuIta, ad 
cuius emolumentum Rector ejusdem tempore Interdicti 
seu quovis alio casu subrepente sinistro quoque modo 
posset habere refugium - I). 
Wartość darowizny tej traciła nie mało dla znacznej 
odległości Kruszyna, który dobrze 12 klm. od Chełmna, 
blisko Lisewa leży. W takiem oddaleniu chyba tylko można 
było rolę za czynszem wydać. 
To wyposażenie było widocznie pierwsze, bo koło r. 
1311 nie miał pleban chełmiński z duchowieństwem i służbą 
swoją - ipse Rector cum CapelIanis et famulis suis - 2) 
żadnego innego. Do wymienionych 4 włók dodał miesz- 
czanin chełmiński Herman Sas - Hermannus Saxo - 
inne 4 z dworem przynależnym, który się dwór Bartło- 
mieja - Curia Barłoldi - nazywał, a który Herman 
umyślnie w tym zamiarze od mistrza w. Konrada za 
100 grzywien kupił 3). 
Ten jest początek folwarku pleballskiego podle 
Chełmna; żadne inne fundacye do niego nie wchodzą, 
a co w tej sprawie dotąd inaczej napisano, to polega na 
przypuszczeniu, że kiedy Krzyżacy jeszcze w drugim przy- 
wileju 4 i 40 włók kościołom w Chełmnie i Toruniu 
przyrzekli, to je też dali. 
Przekonaliśmy się, że przypuszczenie to jest mylne. 
Ale i drugą jeszcze pomyłkę wywodzi się z owych 
80 włók obiecanych r. 1233 w Chełmnie. Aby wyja- 
śnić powód tak znacznego opatrzenia, twierdzono, że 
Chełmno przewidziane było na stolicę biskupstwa, że to 
wynika z wielkich rozmiarów kościoła tamtejszego, który 
widocznie na katedrę biskupią był przeznaczony, i że do- 
piero wtenczas, gdy biskup Heidenreich Łozę, późniejszą 
Chełmżę, na stolicę swą obrał i katedrę w niej założył, 
Krzyżacy niedoszłą wielką katedrę chełmińską niejako 
zdegradowali i na zwyczajny parafialny kościół obrócili, 
na który ona zbyt była obszerna. Widocznym znakiem 


') Schultz 114 nota. Dokument zdaje się nie być dobrze odczy- 
tany. Por. seu quondam notarii zam. sui. . . . 
') Tamże. 
3) Tamże. 


6 


.-
>>>
- 82- 


tego zniżenia miało według zdania tego być owo zmniej- 
szenie włók plebańskich z 88 na 44 I). 
Atoli kościół parafialny w Chełmnie nigdy nie był na 
katedrę biskupią przeznaczony, albowiem nie prędzej go 
zaczęto budować, jak około r. 1300; roku 1311 budo- 
wano go jeszcze, jak dowodzi zapis uczyniony na ten 
cel przez Adelheidę UlImann 2), a nie prędzej jak r. 1333 
był ukończony albo bliski ukończenia, bo biskup sam- 
bijski rozporządził tegoż roku, żeby dzwony w katedrze 
jego królewieckiej na wzór - secundum formam et dis- 
positionem - chełmińskich - Culmensis ecclesie - były 
sporządzone S). 
Budowla kościoła chełmińskiego zaczęła się tedy 
spełna 50 lat później od katedry biskupiej w Chełmży. 
Zaczęto go od presbyterium, które jest z tego samego 
czasu, co wschodni szczyt kościoła Ducha św. zbudo- 
wanego przy murze miejskim ł). 
Kiedy tak rzekome przeznaczenie fary chełmińskiej 
na katedrę wobec dat chronologicznych się rozwiewa, to 
już tylko zapiszemy, że i rozmiary jej, bardzo znaczne, 
w długości 56,74 m., w szerokości 26,89 m. wynoszące, 
nie są największe w dyecezyi chełmillskiej, kiedy kościół 
św. Jana w Toruniu ma 65,20 m. długości, a 32,20 m. 
szerokości 5). 
I ta wielkoSć kościołów i pierwotnie zamierzone zna- 
czne wyposażenie ich tłumaczy się li tylko tern, że tu 
chodziło o kościoły parafialne dwu jedynych wtenczas 
miast w ziemi chełmińskiej. Chełmno zaś miało wyraźne 
pierwszeństwo przed Toruniem i było przeznaczone na 
przodujące w całej ziemi. 
Nie mniej i to uwzględnić trzeba, że plebanami w obu 
miastach księża zakonni być mieli, i że obaj, przeważnie 
zaś chełmiński, do dyplomatycznych posług używani 
bywali. Toż i owa darowizna czterech włók w Kruszy- 
nie obok względu na brak wszelkiego opatrzenia plebań- 


l) Tamże, i Heise II, 49 , nota 146. 
") KU 113. 
") Heise II, 49. 
f) Tamże. 
D) Tamże 40 i 242,
>>>
- 83- 


skiego w Chełmnie tern jest wytłumaczona, że plebanem 
był dawniejszy sekretarz mistrza w. - sui quondam no- 
tarii - l). 
Niema zatem powodu, byśmy w kościele chełmiń- 
skim coś innego nad farę najzllaczniejszego miasta w pań- 
stwie krzyżackiem upatrywać mieli. 
Po tej wycieczce wracamy do przedmiotu naszego 
o prawie patronatu w ziemi chełmińskiej, Widzieliśmy. 
że Krzyżacy w prawo poprzedników swoich, książąt ma- 
zowieckich, wstąpili obejmując patronat wszystkich ko- 
ściołów dawniej książęcego patronatu. Na przyszłość 
zrzekli się jednak patronatu swego w parafiach przez oba 
wielkie miasta założyć się mogących, byle by wsi ko- 
ścielne mniej niż 80 włók obszaru miały. 
Z prawa tego korzystając założył magistrat chełmiń- 
ski parafią dla Szynycha, o której już wspomnieliśmy 2), 
magistrat toruński takąż dla Srebrnik. 
W równej mierze jak obu większym miastom, wolno 
też było szlachcie zakładać w majątkach swych kościoły 
parafialne. Przywilej dany szlachcie polskiej przez Her- 
mana Balke, a odnowiony r. 1278, nie wspomina o tern 
prawie 3); atoli wątpliy,;ości niema, że szlachta w rzeczy 
samej je wykonywała. Swiadczą o tern parafie w Nawrze 
i w Ostromęcku. Jakoż i dawniej już istniejące kościoły 
oddawali Krzyżacy razem z wsiami kościelnemi szlachcie 
w patronat, jak dowodzi przywilej na Czarze 4) i drugi 
na Wronie, o którym poniżej wspomnimy. Tak samo 
stało się w Płużnicy, Ryńsku, Trzcianie i Chełmoniu. 
Bez zaprzeczenia zaś wykonywali prawo zakładania 
kościołów biskupi w majątkach swoich. Najdawniejszy z zna- 
nych przykładów tego rodzaju spotkamy w Gostkowie pod 
Toruniem, gdzie któryś biskup sambijski parafią założył. 
Biskupi chełmińscy są fundatorami kościoła w Msza- 
nie, i wspólnie z kapitułą prawie wszystkich kościo- 
łów w dekanacie lubawskim, w górzeńskim zaś bi- 
skupi płoccy założyli kościoły w Polskiem Brzoziu, Grą- 


') ScłlUltz 114 I nota. 
I) Powyżej 75. 
3) O ludności I wydanie I, 45. Regesten 850. 
ł) Powyżej 67. 


6-
>>>
- 84- 


żawach i w Górznie, jak poniżej opowiemy. Prawa tego 
stolic biskupich i kapituł nikt nie podawał w wątpliwość. 
Na jedno jeszcze zwrócić trzeba uwagę. Trzymaliśmy 
się dotąd zasady, że parafie założone w archidyakonacie 
pomorskim przez Krzyżaków bez wyjątku były bardzo 
szczupłe, obejmujące samą tylko miejscowość kościelną 
i bezpośredni jej majątek, jeżeli go z daru L Krzyża- 
ków posiadała. Na zakładanie obszerniejszych parafii 
nie było, Ijak się przekonaliśmy, za rządów krzyżackich 
sposobności, bo już wszystkie były urządzone. 
Przykłady takich parafii, które na pierwszy rzut oka 
za krzyżackie uznać wypadało, widzieliśmy w Swarzewie 
i Chyloni pod Puckiem, w głównem i nowem mieście 
Gdańsku, w Łebie, Lęborku, Hamersztynie (Czarnem) 
i innych. 
To samo znamię spotkamy też na wszystkich funda- 
cyach parafialnych w tej części pierwotnej dyecezyi cheł- 
mińskiej, w której Krzyżacy niejako do gotowego przy- 
szli, to jest tam, gdzie osady już były wszystkie założone, 
gdzie nie nowe wsi, tylko nowe przysiołki tworzyć się 
mogły lub miały. 
Ale położenie rzeczy, jakie Krzyżacy tu zastali, nie 
było jednakie. Bliżej Wisły i Mazowsza, niemniej w ca- 
łym środku była ziemia chełmillska osadami posiana, no- 
wych powstało tu w XIII i XIV wieku bardzo mało, 
a poznać je niemal wszystkie po niemieckich nazwach, 
jak Baumgart, Bayersee, Segertsdorf, Storlus, Sch6neich, 
Steinwage (lepiej Steinweg). Innego rodzaju jest wyjątkowo 
wieś Głuchowo pod Chełmżą, którą jeszcze r. 1257 ozna- 
czono jako majątek głuchego Lutolda - Lutholdi surdi - I), 
Z czego się za czasem nazwa Głuchowo utarła 2). 
!naczej było na wchodnio-północnym krańcu, mię- 
dzy Swieciem nad Osą, Jabłonowem i Rywałdem. Tam 
powstały nowe osady dopiero w końcu XIII wieku. I tak 
dowiadujemy się w ograniczeniu Linowa z r. 1293, że 
wieś ta się ciągnęła między dobrami Nauszuty i Bogu
za 
- infra bona Nauszutten et bona Boguschin - . Są to 


ł 


') KU 38. 
2) W. Kętrzyński I O powołaniu.
>>>
- 85- 


późniejsza Dąbrówka szlachecka i Boguszewo t}. Widać, że 
oba majątki wtenczas j
szcze nie istniały, tylko założyciele 
ich las tam dopiero karczowali albo już nowiny upra- 
wiali. W pobliżu, na wschód Linowa, leży majątek Ki- 
tnówko; ale Kitnowa, z którego tam to bez wątpienia 
zostało założone, szukać trzeba dobrze 10 klm. na za- 
chód, między Radzynem i Mełnem. Dowodzi to, że Krzy- 
żacy dziedzicom Kitnowa puszczę bliżej Osy położoną 
zlecili i że z pracy tychże nowa osada tu powstała. Co- 
kolwiek dalej na wschód leżą pod jabłonowem nad 
dwoma jeziorami, które się Blizno i Blizienek nazywają, 
dwa majątki tychże nazwisk. W ograniczeniu Blizna z r. 
1295 zachodzą »dobra jana z Blizna z tej strony mostu 
między obu jeziorami", dalej dobra sołtysa radzyńskiego, 
rzeźnika radzyńskiego Tylona i jabłonowo. Gdzie majątki 
obu mieszczan radzyńskich leżały, czy to sąsiednie Biało- 
błot Y i Rywałd lub nie, tego dojść nie można. Z tych 
określeń widać atoli, że oprócz jabłonowa i może Blizna 
jeszcze w końcu XIII wieku tam nie było żadnej :osia- 
dłej wsi. 
COŚ podobnego zachodziło na przeciwległej stronie 
ziemi chełmillskiej, tam gdzie później majątek biskupi 
Mszano zastajemy; albowiem r. 1246 powiada mistrz w. 
o tej posiadłości tylko, że nad Drwęcą - super Dr;uan- 
ciam - leży 2). Taki sam był ów obszar naprzeciw Swie- 
cia nad Drwęcą przez biskupa chełmińskiego r. 1289 
płockiej stolicy odstąpiony, na którym parafia Polskiego 
Brzozia powstała. I na tych 300 włókach nie było jeszcze 
żadnej osady. 
Co w ziemi chełmińskiej wyjątkiem było, to nale- 
żało w północnej połowie lubawskiej i w owem rozgardlu 
między Osą i Drwęcą, za Płowężem aż do Nowego 
miasta, tak samo jak na północ Osy, pod Łasinem, 
do porządku rzeczy, gdyż tam w XIII wieku albo jeszcze 
lasy nieprzerwane porastały, albo rzadko rozrzucone sa- 
motne sadyby pojedyńczych rodzin się wznosiły. 
Tam nie powstawały w XIII i początku XIV wieku 


l) Frohlich 197. 
') KU 6.
>>>
- 86- 


już przysiołki przez rozdrabnianie wielkich obszarów wiej- 
skich, ale znaczne nowe osady, i to tak samo na krzy- 
żackich dzierżawach, jak na działach biskupich i kapitulnych. 
Skutkiem tego będą tu nieraz obszary nowo założo- 
nych parafii rozleglejsze, nie przestaną na jednej wsi, 
lecz obejmą ich może kilka. Zależeć to będzie od różnicy 
w czasie między założeniem jednej a drugich. Jeżeli ró- 
wnocześnie powstały, dano im nieraz osobne kościoły, 
choć tuż obok siebie leżą, i choć zwiedzanie kościoła 
parafialnego w sąsiedniej wsi najmniejszej nie sprawiało 
by przykrości. W innych przypadkach należy do parafii 
kilka wsi, choć one nie bardzo są bliskie. Jak zawsze tak 
i tu w rachubę brać trzeba, czy są mniejsze, czy rola 
mniej wydajna; bo i to mogło właścicieli od założenia 
parafii powstrzymać. Lecz czasem żaden z tych powodów 
nie daje się zastosować. Tedy chyba przyjąć trzeba, że 
jedna wieś już na dobre była urządzona i kościół swój 
miała, gdy inne w sąsiedztwie dopiero powstawały lub 
powstać miały, i że z tej przyczyny, w miarę jak je urzą- 
dzano, ludność do istniejącej już sąsiedniej parafii się 
przyłączała. 
Tak było pewnie pod Lubawą w parafii grabowskiej, 
grodzickiej, prątnickiej, rumiańskiej, sampławskiej, zwi- 
niarskiej, po części pewnie też w lubawskiej i kazanickiej, 
szczególnie zaś w nowomiejskiej. Ale zdaje się też, że w cza- 
sach, kiedywpobliżu albowobrębiewymienionych osad ko- 
ścielnych inne niemniej ludne i rozległe powstały, pierw- 
szy ruch i chęć ku zakładaniu parafii u zwierzchności 
i poddanych osłabły, zaczem nowsze już bez kościołów 
parafialnych się obywają. 


Wiek kościołów parafialnych w poszczególnych 
dekanatach. 
Kościoły parafialne w dekanacie toruńskim. 
Zaczynamy słusznie od dekanatu toruńskiego. W Sta- 
rym Toruniu obrali sobie Krzyżacy r. 1231 pierwsze 
mieszkanie na prawej stronie Wisły. Tu zbierali się też 
osadnicy. Lecz osada w samych nizinach położona nie 
przydawała się na założenie miasta. To powstało 12 klm.
>>>
- 87- 


na wschodnie południe, także bezpośrednio nad Wisłą, 
ale na znacznej wyżynie. W grudniu 1233 r. już było 
miasto zamieszkane. Dano mu nazwę tam tej wsi, Toruń 
- Thorun -, ale Stary Toruń istniał nadal. R. 1264 
założyli Krzyżacy bezpośrednio obok miasta, podle grodu 
swego, drugie, swoje, które się Nowem miastem To- 
run iem, Neustadt Thorn, nazywało. Oba miały osobne 
kościoły parafialne; Stare miasto kościół św. jana Ewan- 
gelisty, Nowe kościół św. jakuba Apost. zbudowany r. 1309. 
Początkowo były oba z drzewa. W Starem mieście za- 
częto wspaniałą świątynię r. 1260. W początku XIV wieku, 
przed r. 1327, założono też na przedmieściu Mokrem 
drugi kościół parafialny pod wezwaniem św. Wawrzyńca. 
Kościoł ten był początkowo kaplicą tylko, raczej pewnie 
filią św. jana. Że to nie była zwyczajna kaplica, wynika 
stąd, że do niego należał osobny cmentarz grzebalny. 
Mistrz w. Henryk von Dusmer darował go r. 1349 sta- 
remu miastu Toruniowi razem z kaplicą, gdyż cmentarz 
przy kościele św. jana był przepełniony I). Odtąd grze- 
bali tedy mieszczanie zmarłych swoich za bramą cheł- 
mińską, idąc z miasta na prawą, blisko bramy św. Ka- 
tarzyny. Najdawniejsza wzmianka o kościele św. Wa- 
wrzyńca jest zaś z r. 1337; na posiadło podle niego - 
in quandam aream prope s. Laurentium - dał mistrz w. 
Werner von Orseln klasztor Benedyktynek od szpitala św. 
Ducha przenieść - locum fundationis virginum sanctimo- 
nialium transferri curavimus - 2). Tam - das vorge- 
schrebene unsir CIoster bey santo Lorencz gelegen 
bussen den steten Thorun - S) stał klasztor Benedyk- 
tynek aż do r. 1414; na wiadomość o grożącem obIe- 
ganiu miasta zerwał magistrat klasztor ich i kościół 
św. Wawrzyńca. R. 1425 było tylko miejsce po nim 
- an die stat der Kirchen sante Lorencz, die au ch 
uff diesel be czeit umb der vorgeschreben sachen willen 
nedirgebrochen muste werden - '). R. 1641 zalicza go 
synod za biskupa Działyńskiego odprawiony do parafial- 


') Heise Ił, 256. 
") KU ]57. 
') KU 423. 
.) Tamte.
>>>
- 88- 


nych, tak samo biskup Załuski r. 1743 l). Ale kościół ten 
został znowu kilkakrotnie zburzony, aż go r. 1807 parafii 
odebrano i r. 1824 rozwalono. Parafianie tułali się, lecz 
r. 1830 dano im od rządu kościół pofranciszkański 
Panny Maryi w mieście !). Obwód parafii św. Wa- 
wrzyńca trzymał się ściśle granic posiadłości miejskich 
poza murami. Należały tedy do niej rozległe Mokre, kie- 
dyś własność stolicy włocławskiej, Rybaki i dwa przed- 
mieścia, chełmińskie i bydgoskie. 
Kiedy ją założono, niewiadomo, ale stało się to już 
wcześnie, albowiem prawdopodobnie osiedlała się tu podle 
miasta ludność robocza i rybacka, dla której opiekę ob- 
myślić wypadało. 
Do obu miejskich parafii należały tylko dwa miasta, 
i tak pozostało też nadal, tylko że lasy pobliskie za cza- 
sem wykarczone i zaludnione zostały. 
Nowe te osady miały parafią w przedmieściu to- 
ruńskiem. 
Nazwa Mokre tegoż przedmieścia przypomina są- 
siedni las biskupi, część Złotoryi. Mieszczanie brali go 
od biskupa w dzierżawę, a powoli przeszła część bliżej 
miasta leżąca na własność dzierżawców. Zatem wi- 
doczna rzecz, że Toruń tuż obok posiadłości biskupiej 
na wyciętym lesie powstał, a na północ i wschód no- 
węgo miasta ciągnęły się i później jeszcze aż po Pigrzę 
i Swierczyny nieprzerwane lasy. 
W puszczy tej mieszkali przed r. 1233 nie- 
wątpliwie tylko myśliwcy i bartnicy. Wszyscy oni zali- 
czali się do Torunia nad Wisłą tak jak i puszcza do ob- 
szaru jego wchodziła. Dorozumiewamy się tego stąd, że 
miasto u wejścia do niej założone nazwę owej wsi prze- 
jęło. To nie było by się stało, gdyby las do innej, są- 
siedniej miejscowości był należał, gdyż nic nie przema- 
wiało za tem, żeby koniecznie nazwę Toruń też na miasto 
przenieść. A i to uwzględnić trzeba, że od chwili zało- 
żenia miasta ów Stary Toruń wsią czynszową, krzyżacką 
był i nie prędzej jak r. 1505 na własność miasta prze- 


I) Tamte 1026, 1129. 
2) Heise II, 293. - Utracone kościoły 25-27.
>>>
- 89- 


szedł. Tylko wygon - dy vieheweide zu alten Thurun 
- należał przez krótki czas do miasta, lecz Krzyżacy od- 
kupili go r. 1262 i urządzili na nim osobny folwark ko- 
mandorski I). 
Do której parafii należał ów Stary Toruń? Roku 
1346 założył w nim mistrz w. Henryk Tusmer osobną 
parafią, a przyłączył do niej pobliskie, ku miastu poło- 
żone osady krzyżackie, nie miejskie, Przysiekę, Smolno 
i Górsk. Kościoła nie zbudowano dopiero wtenczas, bo 
on tam już był, a wystawiono go niezawodnie r. 1231, 
na prędce, dla pierwszych przybyszów do ziemi chełmiń- 
skiej, Krzyżaków i towarzyszących im osadników. Doku- 
ment założenia parafii załączamy cały 2). Mistrz powiada 
w nim wyraźnie, że wyposaża kościół parafialny - cu- 
pientes ecclesiam parochialem dotare -, a bezIwyposa- 
żenia nie mógł kościół parafialny istnieć. Zatem był ko- 
ściół tamtejszy przed aktem z r. 1346 li tylko kaplicą, 
bez praw stanowiących cechę kościołów parafialnych. 
O tern, by Krzyżacy r. 1231 w Starym Toruniu kościół 
parafialny zastali, nie można też myśleć, albowiem w ta- 
kim razie był by on i po r. 1233 istniał i wyposażenie 
swoje miał, zatem nie była by r. 1346, czyli dobrze po 
stu latach, potrzeba zachodziła, żehy go na nowo dotować. 
Przed założeniem osobnej parafii wchodził Stary 
Toruń z Przysieką bez wątpienia do świerczyńskiej. 
Pleban od św. Jana w Toruniu nie był tam dusz- 
pasterzem, bo władza jego rozciągała się tylko na obszar 
posiadło,ści miejskich, te kończyły się zaś pod Przy- 
sieką. Swiadczy o tern odnowiony przywilej miejski 
z r. 1251 S). 
Przed r. 1231 zatem należał Stary Toruń do innej 
jakiejś parafii. W pobliżu jest tylko jedna taka, która się 
kiedyś na wszystkie trzy Torunie rozciągać mogła, to 
jest świerczyńska. . 
Powiedzieliśmy już, że osada Swierczynki, \V której 
kościół stoi, jest znacznie nowsza od kościoła samego. 
Pierwsz y śl ad jej jest z r. 1667 a wizytator biskupi do- 
I) Maercker 551. 
') Dodatek. 
3) PrU 185 , 186.
>>>
- 90- 


daje wyrazme, że dawniej wsi tej wcale nie było, i że 
nazwa, taka sama jak teraz, li tylko plebance i kościołowi 
przysługuje I). 
Dawniej leżały Świerczyn ki w obszarze sąsiedniej Pi- 
grzy, i pod tą miejscowością wymienia też oficyał biskupi 
z r. 1445 kościół tamtejszy 1). Wieś Pigrza jest dowodnie 
starożytna i miała znaczenie w obronie krajowej, kiedy 
w grodzie tutejszym tak samo jak w Rogowie i podle 
Chełmna w Starogrodzie Pomezańczanie się osadzili, 
póki ich r. 1231 Krzyżacy nie wyparli. 
Ale i ci nie porzucili miejsca tego, tylko założyli 
w pobliżu, w jeszcze korzystniej położonem Bierzgłowie, 
gród komandorski, choć nie dalej jak o 15 klm. stąd 
mieli już dawniejszy w Toruniu. Widać, że miejsce to, 
jak na owe czasy, miało wybitne znaczenie obronne. 
Wieś Pigrza cała, nie wyłączając Świerczynek, nale- 
żała do szpitala Ducha św. w Toruniu. Zakład ten mi- 
łosierny istniał dowodnie już r. 1242 8), a był pewnie 
tuż po przeniesieniu Torunia z nizin założony. Niema 
zatem wątpliwości, że Pigrza od samego początku wła- 
snością jego była. 
Parafią świerczyńską składały już w r. 1647, zatem 
z dawna, następujące wsi: Kuwróz, dawniej folwark do 
zamku bierzgłowskiego należący i na dochód proboszcza 
u św. Jana w Toruniu przeznaczony 4), Pigrza (Ernstrode), 
dawniej własność szpitalna, później Sióstr Benedyktynek, 
Piwnice (Sangerau), pierwotnie folwark do Bierzgłowa 
należący, Swierczyny, wieś czynszowa do tegoż grodu 
należąca, i majątek szlachecki Leszcz (Heselecht), którego 
pierwszy znany dziedzic Piotr już r. 1285 jako świadek 
zachodzi 5). 
Gdyby szpital św. Ducha był założycielem parafii, 
to nie był by on miał żadnego powodu wciągać do niej 


I) Slownik. Maercker 547. - Nulla villa est I sed lotus seorsi- 
vis cinctus limitibus, ubi eccIesia, domus parochialis, hospitale , schola 
et duae hortulaniae plebanales su nt locatae. - Fontes VII, 240. 
., Powyżej 72. 
B) PrU 102. 
ł) Powyżej 79. 
.) Maercker I pod wyrazem.
>>>
- 91 - 


folwarków grodowych i jednej wsi czynszowej, która 
nie była jego własnością; a w żadnym razie nie 
był by tej przysługi uczynił szlacheckiemu majątkowi 
Leszczowi. Zatem z pewnością twierdzić możemy, że pa- 
rafia istniała, nim wieś z patronatem kościoła na szpital 
przeszła, to jest przed osadzeniem się Krzyżaków obok 
miasta Torunia i wBierzgłowie. 
Na jedno jeszcze zwracamy uwagę. Dokładne spisy 
osad należących do komandoryi bierzgłowskiej I toruńskiej 
i unisławskiej dowodzą, że obwód bierzgłowskiej koń- 
czył się na zachodzie nad samą Wisłą i u granic tych 
majątków, które bezpośrednią własnością Torunia lub ko- 
mandoryi toruńskiej były. Na południu i wschodzie się- 
gały granice jej Lubickiej strugi i Chełmżyńskiego je- 
ziora, od którego się komandorya na Brąchnówko i Brą- 
chnowo, Przeczmno (i Dębiny), Wy bez (i Wybczyk), Sło- 
mowo, Rzęczkowo, Skłudzewo (Hohenhausen) i Czar- 
nowo do Wisły spuszczała. 
Wymienione osady leżały wszystkie jeszcze w bierz- 
głowskiej komandoryi I). 
Tak samo miała się rzecz z Biskupicami, bo w r. 1440 
podpisuje się Hans Jungehorn von Arnsdorf tyle co Ar- 
noldisdorf, to jest z Biskupie, jako szlachcic z bierzgłowskiej 
komandoryi, wspólnie z innymi przy wystawieniu jakiegoś 
pełnomocnictwa 2). 
Skoro do obwodu tego miasto Toruń i dawny las 
biskupi między miastem a Drwęcą włączymy, które z na- 
tury rzeczy do niego wchodziły, będzie to obszar, któ- 
remu kiedyś nawet na północy nie brakowało granicy 
przez przyrodę danej; albowiem teraz jeszcze widoczne 
jest łożysko rzeczek i jezior, któremi wody z pod Bi- 
skupie i Przeczmna ku Bierzgłowu, a z drugiej strony 
od Łążyna mimo Czarnowa do Wisły spływały. Może 
włączenie Przeczmna i Wybcza do obwodu bierz- 
głowskiego dopiero stosunkowo później, z powodu dziś 
już nieodgadnionego, nastąpiło. Ale bądź co bądź, ob- 
szar ten bierzgłowski domaga się zastanowienia, kiedy 
w jego obr ębie daleko znaczniejszy gród komandorski 
l) O narodowości 73. - Maercker, pod wyrazami. 
2) Maercker 191.
>>>
- 92- 


w Toruniu powstał, a on mimo to długo się utrzymał, 
póki r. 1445 nie został zwinięty. 
fakt ten bije w oczy. Komandor toruński mieszkał 
w grodzie, którego niemal bezpośrednio dosięgały gra- 
nice obwodu bierzgłowskiego, i który wyraźnie w ob- 
rębie tejże komandoryi był założony. Obwód swój miał 
komandor toruński z drugiej strony Lubickiej rzeki; 
bo i to nie jest pewne, czy Ostaszewo, Tylice i Kucz- 
wały, na prawym brzegu tejże rzeki leZące, doprawdy do 
toruńskiej komandoryi należały, jak się zwykle podaje I). 
Twierdzenia tego nie można bowiem żadnym dokumen- 
tem udowodnić; a że księgi czynszowe do toruńskiej je 
zaliczają, to nie dowodzi niczego, bo te są stosunkowo 
młode, już po r. 1445 spisane, kiedy komandorya bierz- 
głowska do toruńskiej była włączona, zaczem pomyłka 
względem najdalej od Bierzgłowa leżących majątków łatwo 
zajść mogła. 
Twierdzimy zatem, że cała okolica, którąśmy co do- 
piero określili, kiedyś, zą rządów polskich, osobną całość 
administracyjną składała. Srodowiskiem jej był niezawodnie 
gród podle bagna - propugnaculum circa stagnum - 2), 
w którym r. 1231 Pomezańczyk Pipin siedział. 
Tu stanął też koniecznie pierwszy kościół na całą 
okolicę w epoce zaprowadzenia wiary. Za czasem odłą- 
czyły się od niego za książąt albo królów polskich pe- 
wnie trzy parafie z kościołami w Grzywnie, Łążynie 
i Czamowie. 
O Grzywnie wspomnieliśmy już. Roku 1293 prze- 
szła wieś włościańska tegoż nazwiska na własność stolicy 
włocławskiej 3). Kościół tamtejszy ma podobno wyraźne 
znamiona budowli dokonanych jeszcze w końcu, może 
w ostatnim dziesiątku, XIII wieku 4). Parafią składały 
r. 1647 prócz wsi kościelnej następujące, za Krzyżaków 
wyłącznie szlacheckie, wtenczas po części także jezuickie 
majątki: Grzywna, Sławkowo, Ostaszewo z Ostaszewkiem, 


I) Maercker, pod wyrazami. 
') SR.P l, 55. 
3) Powyżej 58. 
.) Heise II, 159.
>>>
- Q3- 


Wytrębowice, Zengwirt, Brąchnówko i Browina 5), zatem 
te same co teraz. Tylko w Kuczwałach siedzieli czyn- 
szowi włościanie. Parafią założył tedy ktoś dawniejszy, 
bo stolica włocławska była by ją chyba z tej tylko czę- 
ści Grzywny utworzyła, którą jej Krzyżacy ustąpili. Nie- 
ma jednak wątpliwości, że li tylko wzgląd na bliskość 
kościoła w Biskupicach spowodował 00. Jezuitów to- 
ruńskich jako właścicieli, że swoją wieś, dawniejszy ma- 
jątek szlachecki, Brąchnowo z parafii grzywieńskiej wy- 
łączyli, a do biskupickiej oddali. Tak przynajmniej było 
r. 1647. Ale wtenczas należały też pobliskie Warsze- 
wice do tejże parafii, nie do chełmżyńskiej 2), do której 
następnie wróciły. Widać, że zmiany na kończynach pa- 
rafii się dały wykonać. 
Ale i Biskupice same wyjęła kapituła chełmżyńska jako 
swój majątek bez wątpienia z parafii grzywieńskiej i utwo- 
rzyła z nich osobną parafią. Stało się to niezawodnie tuż 
po r. 1251, w którym biskup Heidenreich wieś tę na 
utrzymanie kanoników wyznaczył a). 
Wracamy do Grzywny. Tuż za Ostaszewem leży ma- 
jątek szlachecki Tylice, za Krzyżaków wspólnie z Osta- 
szewem wydawaroy 4) i od tegoż głównego majątku nie- 
zawodnie kiedyś odłączony. W bok Tylic zaś leży dawny 
szlachecki majątek foldząg przytykający do prawego brzegu 
Lubickiej rzeki. Już r. 1647 zaliczano Tylice i foldząg 
do parafii w Gostkowie, atoli to stało się wskutek później- 
szych zmian, pierwotnie tak być nie mogło, jak pod Gost- 
kowem wykażemy. Zatem i te dwa majątki do parafii 
grzywieńskiej zaliczyć wypada. 
Nie dość na tem. Tuż obok Kuczwał i Grzywny 
leży majątek szlachecki Mirakowo, podle tego zaś Mor- 
czyny, od r. 1279 własność kapituły chełmżyńskiej ;'), oba 
już r. 1647 do kościoła w Kiełbasinie zaliczone, choć je 
od niego w całej niemal długości od jeziora chełmżyń- 
skiego do Lubickiej rzeki jezioro grodzieńskie dzieli. 


I) fontes lV, 6. 
2) Tamże. 
8) KU 50. 
0) Maercker Ił I 555. 
6) KU 62, 63.
>>>
- 94 - 


Z Morczyn mogła wreszcie być przez cały rok otwarta 
droga do Kiełbasina między temże jeziorem a Lubicką 
rzeką; ale z Mirakowa jej nie było, gdyż grodzieńskie 
jezioro i teraz jeszcze wygląda na kończynę chełmżyń- 
skiego, a dawniej bez wątpienia z niem jedną całość skła- 
dało. Ono zaś leży między Mirakowem a Kiełbasinem. 
Biorąc tedy samo położenie na uwagę, trzeba po- 
stawić wniosek, że dwa te majątki, Mirakowo i Morczyny, 
kiedyś do parafii grzywieńskiej należały i dopiero za 
czasem z niej wyłączone zostały. Powodem zmiany tej 
było pewnie nabycie Mirakowa i Grodna przez rodzinę 
Konopackich l). Wspólnie z Grodnem przeszło też Mira- 
kowo do kiełbasińskiej parafii. 
Tu był, zdaniem naszem, koniec parafii grzywień- 
skiej w czasie założenia jej. Była to cała północno-wscho- 
dnia część pierwotnego obwodu grodowego, z którego 
później komandorya bierzgłowska wyrosła. Nie możemy 
jej do pierwotnych zaliczyć, gdyż brak w Grzywnie 
grodu dowodnie dawnego. Natomiast upatrujemy w niej 
jedną z tych parafii, które przez panujących książąt czy 
królów wcześnie po zaprowadzeniu wiary założone zo- 
stały. Ale dla tego, że ona najdalsze kończyny koman- 
doryi bierzgłowskiej obejmuje, sądzimy, że wcześniej po- 
wstała od łążyńskiej, której obwód bliżej Świerczynek 
i Pigrzy leży. 
W Łążynie miały r. 1647 parafią tylkoŁążyniŁą- 
żynek, Rzęczkowo i Skłudzewo. Tak zapisał wizytator 2). 
Majątek Cichoradz, który się do niej teraz zalicza, wcho- 
dził r. 1647 do bolimińskiej parafii 8), a kanonik 
Strzesz powiada, że za jego czasów, koło r. 1670, pleban 
łążyński sobie tę wieś przywłaszczał - usurpat -, że 
jednak duszpasterzem jej boli miński byc powinien ł). Na- 
tomiast nie wątpimy, że szlachecki majątek Słomowo, 
który pod filialnym kościołem w Bierzgłowie wymie- 
niony jest, do łążyńskiej parafii należał, jako się też 
w nowszych czasach do niej zalicza. Ale i całą parafią 


') Maerker II, 452. 
I) fontes ]V , 19. 
3) Tamże 21. 
.) fontes VII, 289.
>>>
- 95- 


córeczną zaliczamy do obwodu macierzystej, to jest wsi 
Bierzgłowo i Zamek bierzgłowski, Łubiankę i Koryta. 
Komandorowie bierzgłowscy zarządzali od samego 
początku dwu przyległymi majątkami, Łubianką i Kory- 
tami, prowadząc na nich gospodarstwo folwarczne I). 
W Bierzgłowie samym był trzeci taki folwark, lecz 20'/2 
włók wydali tu za czynszem. Dla służby grodowej i fol- 
warcznej, a nie mniej dla osadników bierzgłowskich za- 
łożyli bez wątpienia osobny kościół w tejże wsi czyn- 
szowej. Z natury rzeczy przyłączyli do niego też swoich 
ludzi z obu sąsiednich folwarków, którym droga do Łą- 
żyna mimo niego wypadała, bo Bierzgłowo leży między 
niemi a Łążynem. 
Innego powodu na założenie kościoła wBierzgłowie, 
nad ten, któryś my tu podali, nie można znaleść, szcze- 
gólnie, że do Łążyna jest ledwie 2 klm. Gdybyśmy zaś 
przyjąć chcieli, że łążyńska parafia późniejszą jest od 
tamtej, to w takim razie żadnej nie można by znaleść 
przyczyny, czemu w tak małej odległości drugi kościół 
powstał, kiedy i tak parafia do rozległych nie była by 
należała. 
Dodać trzeba, że wyjątkowo zachował się dokument 
osadczy Łążyna. Data jest stosunkowo późna, bo z r. 1376. 
Włók było 38, z nich miał pleban sześć wolnych mieć 
na wyposażenie 2). lecz gospodarze mieszkali tam już, 
bo dokument daje przywilej mieszkańcom wsi i dziedzi- 
com ich i potomkom - den Inwonern unses dorfes 
lensin genant unde erin rechtin erbin unde nachkemelin- 
gen -. Zatem wieś już na dobre istniała, do tego zaś 
czasu mieli gospodarze chyba polskie prawo; niema przy- 
kładu, by Krzyżacy w takiej wsi byli parafią założyli, 
o świeżem zaś założeniu jej przy wydaniu wsi na cheł- 
mińskiem prawie myśleć nie można wobec wyrażenia się 
dokumentu. Nie pozostaje zatem, jak uznać parafią łą- 
żyńską za przedkrzYŻ3cką. 
Mogło by się wątpliwem zdawać, czy parafia w Czar- 
nowie do b ardzo dawnych należy. Wieś tę - Carnowo - 
I) Maercker 319 , 268. 
2, Maercker 632. - Derselben acht und drysick hubin sal der 
pfarrer do selbist sechs Huben vrye haben zen der Widem
>>>
- 96- 


i drugą, Popowo - Papouo -, wymier.ia jeden tekst 
rzekomej ugody łowickiej z r. 1222. Darował je według- 
pisma tego biskup płocki Getko Chrystyanowi I). Zatem 
posiadał już biskup Getko Czarnowo, a po nim Chry- 
styan, nim je r. 123 I Krzyżakom odstąpił 2). Wieś 
miała znaczenie dla obrony krajowej, bo jeszcze do nie- 
dawna widać tu było nad Wisłą okop, nim go woda 
nie podmyła i niemal do szczętu nie uniosła R). 
Krzyżacy wydali Czarnowo na prawie szlacheckiem. 
R. 1285 posiadał je możny obywatel Arnold z Wałdowa, 
ten sam który r. 1279 kapitule chełmżyńskiej wieś 
Morczyny w parafii kiełbasińskiej darował 4). Rze- 
czonego roku wydał on Czarnowo - Zcharnowe - 
kilku gospodarzom swoim w posiadanie - quibusdam 
nostris villal1is exposuimus . . . . possidendos -. Dokument 
wymienia obowiązki osadników, ale milczy o kościele 
), 
bo mówić o nim nie było sposobności. 
Roku 1414 było Czarnowo wsią czynszową koman- 
doryi bierzgłowskiej 6), zatem wykupili je Krzyżacy z rąk 
właścicieli. 
Kościół tamtejszy pochodzi z czasu około r. 1300, 
najpóźniej z pierwszych dziesiątków XIV wieku 7). 
Do parafii należały r. 1647 prócz Czarnowa tylko 
najbliższe stare osady włościańskie Pędzewo i Zła wieś, 
oraz dwa młyny, Dziwak i Stanisławka 8). Za Krzyżaków 
istniały jednak na obszarze owych trzech wsi dwie inne, 
majątek szlachecki Toporzysko, zawarty w Złej wsi i w no- 
wej osadzie Amthal, i wieś czynszowa Smogórsk wcie- 
lona do Czarnowa II). 
Tyle wiemy O kościele i parafii. Kto ją założył? 
Parafii w Czarnowie nie urządzili biskupi płoccy, 
ani po nic h biskup Chrystyan albo Arnold z Wałdowa, 
l) PrU 30. 
2) PrU 63. 
3) Heise Ił. 161, nota 240. 
f) Powyżej 93. 
') Maercker 618. 
') Tamże 492. 
7) Heise Ił I 695. 

) fontes lV, 120. 
U) Maercker 166-111 i 525-528.
>>>
- 97- 


bo ani jeden ani drudzy nie mogli do mej wsi czyn- 
szowych książęcych lub krzyżackich ani majątku szla- 
checkiego wciągać. Natomiast nie mylimy się pewnie 
sądząc, że między owymi kościołami, których pa- 
tronat Chrystyan od biskupa Gedeona w darze dostał, 
a r. 1231 na Krzyżaków przelał I), też kościół czarnow- 
ski się znajdował. Gedeonowi albo któremuś z poprze- 
dników jego darował go król lub książę, jako też jeden 
z tychże panujących dla ludzi tamtejszych i sąsiednich go 
założył i to w czasie, kiedy jeszcze władza książęca bez- 
pośrednio też na Toporzysko się rozciągała. - Pierwotną 
parafią mogła tu tylko być świerczyńska. 
Bez wątpienia była zaś częścią łążyńskiej parafii wieś 
Przeczmno - r. 1251 Heiminsod -, w komandoryi 
bierzgłowskiej 2). Dowiadujemy się, że Krzyżacy nie 
pozwolili kapitule nabyć tego majątku, choć właściciel 
Albertus de Pach r. 1260 o to prosił 
). Kościół tamtej- 
szy pochodzi podobno z najbliższych lat przed albo po 
r. 1300 ł). Do parafii należały zawsze tylko dwa pobliskie 
majątki Dębiny i Wymysłowo, które dowodnie na pier- 
wotnym obszarze Przeczmna zostały założone f,). Patro- 
nami kościoła są z dawna dziedzice. Trzeba zatem przy- 
jąć, że może Albert sam lub następca jego w swoim ma- 
jątku osobną parafią założył. Najpóźniej stało się to ró- 
wnocześnie z wystawieniem kościoła. Pierwotną parafią 
była tu niezawodnie łążyńska, a jeszcze dawniej świer- 
czyńska. Z wieków średnich przechowała się jedyna tylko 
wiadomość o plebanach z Przeczmna. Biskup Arnold 
(1401 -1416) upoważnił bowiem księdza z H(eiminsod), 
żeby z kilku ludzi z Grzybna - de villa Gizibna - karę 
kościelną zdjął 6). 
Mimochodem niech nam będzie wolno zwrócić uwag-ę 
na nazwę Przeczmna. Krzyżacy zwali je Heiminsod, Heim- 
sot i podobnie. Nazwa ta nie jest dotąd wyjaśniona. 


I) PrU 63. 
') Maercker 287. 
3) I(U 43. 
ł) Heise II, 131. 
G) Maercker 229 I 590. 
G) Erm!. Zeitschr. ]X, 320 I 89. 


. 


7
>>>
- QS- 


W końcu XVI wieku wypływa polska jej nazwa Przesmno, 
Przesz m o , Przesno, Przeczno I). Właściciele wsi pr:t;ybie- 
rali nazwisko Prześmińskich i Przeczmit'iskich 2). Zad na 
z tych odmian nie nadaje się do wywodu nazwy. Nam 
się zdaje, że czy trudności wymówienia, czy zatarcie się 
pierwotnego jej znaczenia były powodem, iż powoli na- 
zwisko wsi przybrało formę, której objaśnić nie można. 
Takiej zmiany na gorsze jest wieś Sanka w krakowskiem 
żywym dowodem, bo pierwotnie nazywała się ona 50- 
sienka S). Wieś Browina pod Chełmżą nazywa się u ludzi 
nie inaczej jak Mrowina. Co do Przeczmna, to wskazuje 
łożysko dawnej rzeczki obok wsi drogę do domyślenia 
się pierwotnej nazwy. Rzeczka płynęła przez mszyste ba- 
gna, miała zatem nazwę Przemsza, a wieś nad nią poło- 
żona Przemszno, tak jak Mszano pod Brodnicą nie od 
mszy św., lecz od rzeczki Mszy, to jest mszystej, nazwane 
zostało, której łożysko dziś jeszcze mimo wysuszenia oko- 
licznych jeziór i bagien podle wsi rozpoznać można. 
Przemsza biała, do której Przemsza czarna wpada, jest 
przypływem Wisły. 
Wracamy już do pierwotnej parafii świerczyńskiej. 
Prócz wymienionych należą tu jeszcze dwa kościoły pa- 
rafialne. Pierwszy jest w Kaszczorku. 
Wspomnieliśmy już przy posiadłościach stolicy wło- 
cławskiej pod Golubiem, że prawdopodobnie r. 1235, 
nie r. 1230 , jak dokument głosi, mistrz pruski Herman 
Balke oprócz Pluskowęs też 
tę część majątku Złotoryi, 
która leży między Wisłą, Drwęcą i ścieżką, która przez 
las Mokry zwany od jednej rzeki do drugiej prowadzi«, 
stolicy włocławskiej jako starodawną posiadłość wrócił 
-. restituit - I). I książę Konrad krakowski poświadczył 
r. 1242, że wieś Złotorya od niepamiętnych czasów do 
biskupów włocławskich należała 5). Biskup Wisław wy- 
dał cały ten majątek dwu obywatelom toruńskim, Hey- 
manowi i Mikołajowi, na osadzenie, ale r. 1289 zrzekli 


l) Tamże 288. 
') Tamże 288-290. - Ludność polska 142. 
3) T. Wojciechowski, Chrobacya. 
ł) Powyżej 54, 55. 
&) Tamże. 


.
>>>
- 99- 


. 
r 
, 


się oni na życzenie biskupa tej połowy, która na lewym, 
mazowieckim brzegu Drwęcy leżała i zatrzymali tylko 
drugą I na prawej stronie rzeki położoną. Szczegółów osa- 
dzenia tego nie znamy, bo zachował się tylko dokument 
zrzeczenia l). 
R. 1258 wydał biskup Wolimir las Mokry, na którym 
pewnie przedmieście Mokre powstało, Toruniowi w wie- 
czystą dzierżawę, zastrzegając ludziom swoim z Złotoryi 
udział w używaniu pastwisk i drzewa 2). 
Oto wszystko, co w sprawie tej posiadłości wło- 
cławskiej z XIII wieku wiemy. 
Bez związku z tymi szczegółami jest następujący 
..I- 
z XIV wieku: R. 1321 stwierdza papież Jan XXII fakt, 
że ,. Henryk, Rudolf, Jan i inni Begardowie w tychże 
okolicach", na zawezwanie komisarzy papieskich "Z ko- 
ścioła, celi czyli klasztoru, łąki, winnicy i sadów dobro- 
wolnie i zupełnie ustąpili«. W piśmie tem wspomina pa- 
pież, że dobra te - nom1Ulla bona immobilia - w dyece- 
zyi chełmińskiej położone biskup Wisław (1284 1301) 
Begardom dał na użytek M). Begardowie byli podobno 
tercyarzami Dominikanów i prowadzili wspólne życie, po- 
padii jednak w błędy religijne, zaczem ich poprzednik 
Jana XXII, Klemens V, zniósł. 
Wspomniane dobra stolicy włocławskiej w dyecezyi 
chełmińskiej położone, to wieś kościelna Kaszczorek, 
pierwotnie pewnie Klasztorek zwana. 
Atoli Kaszczorek leży w tej części Złotoryi, którą 
Heyman i Mikołaj z Torunia r. 1289 jeszcze nadal za- 
trzymali. Dla tego przyjąć trzeba, że biskup Wisław i tę 
od nich odebrał, poczem w niej Begardów osadził. Skoro 
ci zaś kościół i osadę swą tamtejszą opuścili, wydał pe- 
wnie biskup Gerward wieś czynszownikom, a ko- 
ściół obrócił na parafialny. Być może, iż on też nową 
tę parafią Dominikanom torUllskim w zarząd oddał, albo- 
wiem pokąd pewniejsze wiadomości sięgają, był przeor 
tamtejszy plebanem w Kaszczorku 4). 


I 
I 
l 


') Heise Ił ,133 I nota 145 por. Altpreuss. Monatsschrift 1881. p.235. 
2) Regesten 573. 
3) KU ]34. 
') Heise II, 133, 


7.
>>>
- too - 


Z faktu tego nie można jednak wywieść drugiego, 
jakoby Dominikanie toruńscy pierwotnie, zanim ich r. 1263 
mistrz w. Anno von Sangershausen w Toruniu osadził, 
w Kaszczorku siedzieli i tej osady swej Begardom ustą- 
pili I). Wiadomość tę podaje historyk miasta Torunia, 
mimo to nie można jej dać wiary. Albowiem gdyby pra- 
wdziwą była, byłby papież jan XXII kościół przez Be- 
gardów wydany bezpośrednio Dominikanom wrócił, albo 
przynajmniej w piśmie do biskupa wspomniał, że Do- 
minikanie im go darowali. O tem zaś niema wzmianki, 
owszem papież wyraźnie mówi, że biskup Wolimir sam 
oddał Begardom posiadłość tę stolicy swojej. Sądzimy za- 
tem, że biskup Gerward, odebrawszy kościół, Domini- 
kanom toruńskim go zlecił. O dawniejszem zamieszkaniu 
ich w Kaszczorku, przed r. 1263, nie można zaś z tego, 
co o kościele wiemy, nic pewnego wywieść; z tego po- 
wodu uważamy wiadomość tę za mylną. 
Do parafii kaszczorskiej należał zawsze tylko obszar 
tamtejszy majątku stolicy włocławskiej. 
Drugi kościół jest w Popowi e torullskiem. Nazwa 
dowodzi, że właścicielką wsi była któraś korporacya 
duchowna, pewnie stolica biskupia w Płocku. Może to 
biskup pruski dostał to właśnie Popowo r. 1222 od Ge- 
deona płockiego. W każdym razie była wieś później 
w ręku Krzyżaków, którzy jedną jej część za służbę wo- 
jenną, drugą za czynsz wydali 2). już w początku pruskiej 
wojny, r. 1457, darował Kazimierz jagiellończyk Popowo 
Toruniowi. Kościół tamtejszy jest z tego samego czasu 
co w Przeczmnie, z pajbliższych lat przed lub po r. 1300 3 ). 
Do parafii należały już r. 1647 oprócz Popowa Łysomice 
i Zakrzewko 4), później też Grębocin i Rogowo, obecnie 
Grębocin sam i dwa przysiołki, Kleefeld, założony w obrę- 
bie Popowa i Friedrichsthal, powstały na polu Grębocina. 
Przed reformacyą było jednak Popowo parafią dla 
siebie, albowiem Grębocin miał swój własny kościół ka. 
tolicki, a Zakrzewko dostało się z tej przyczyny do pa- 


') Heise II, 133. 
2) Maercker 430-436. 
2) Heise II, 170. 
4) fontes IV I 16.
>>>
- 101 - 


rafii popowskiej, że od r. 150 l do r. 1726 właścicielami 
majątku tego byli pod opieką rady miejskiej patrycyuszo- 
wie toruńscy, którzy oczywiście majątek swój z parafii 
świerczyńskiej wyłączyć i do swojej, miejskiej, wcielić 
woleli. Albowiem patronkami tam tego kościoła były Sio- 
stry Benedyktynki, które się z radą przez cały wiek XVII 
o majątki swoje prawować musiały. Tak samo zaś jak 
Popowo, były też Łysomice od r. 1457 własnością To- 
runia, zaczem je rada niewątpliwie natychmiast do swo- 
jej parafii przyłączyła, wyjmując je także z najbliższej, 
świerczyńskiej. 
Tu już koniec pierwotnej parafii świerczyńskiej, za- 
łożonej podle grodu, który r. 1231 był w Pigrzy, a na- 
stępnie do Bierzgłowa przeniesiony został. Z niej to wy- 
łączyły się najprzód z woli panujących książąt lub kró- 
lów trzy inne, w Grzywnie, Łążynie i Czarnowie. Młodsza 
pewnie, ale z czasów przed krzyżackich , jest parafia w Po- 
powie. Za Krzyżaków powstały trzy parafie toruńskie, 
w starem i w nowem mieście Toruniu i na przedmieściu 
Mokrem, dalej w Bierzgłowie i w Starym Toruniu. 
W tym samym czasie powstały niezależnie od Krzy- 
żaków trzy parafie, w Riskupicach, Przeczmnie i w Ka- 
szczorku. Wszystkie one mieszczą się w domniemanym 
pierwotnym obszarze grodu pigrzyńskiego. 
Z wymienionych parafii zaliczają się Biskupice z Prze- 
czmnem i Grzywna do dekanatu chełmżyńskiego, wszystkie 
inne do toruńskiego I od którego przegląd swój zaczęliśmy. 
Atoli jeszcze nie koniec jego. 
Przekonaliśmy się, że komandorya toruńska siedzibę 
swą w obrębie bierzgłowskiej miała, że przynajmniej te 
osady, które na prawej stronie Lubickiej rzeki, podle To- 
runia, do niej należały, bez wątpienia z tam tej były wy- 
jęte. A osad tych nie było więcej jak obszar małej pa- 
rafii starotoflniskiej i trzech toruńskich. Ale spisy krzy- 
żackie dowodzą, że obwód komandoryi toruńskiej szedł 
aż do rzeki Łąki, a nie do Bielskiej rzeki, gdyż tylko 
przez omyłkę wieś Elgiszewo i majątek szlachecki Szewo 
pod komandoryą toruńską wymieniane bywają 1). Szewo, 


I) Ludność polska 71 , 79.
>>>
- 102 - 


a zatem też dalej na wschód położone Elgiszewo, leżało 
dowodnie w komandoryi kowalewskiej 2). Natomiast pewną 
granicą jest linia Łąki. Tam należały do niej Młyniec, 
Brzeźno, Gronowo, dalej okolica pod wodę aż do Mlewa 
i w bok na Kiełbasin aż do Zalesia nad Chełmżyńskiem 
jeziorem. 
Uderza, że wszystkie te osady rzeką Łąką na wschód 
są zamknięte, jak Lubicka rzeka zachodnią granicą jej 
była; bo Stary Grębocin, którego kościół teraz na prawej 
stronie tejże rzeki leży, założony był na lewej. Zmiana 
zaszła dopiero, gdy Krzyżacy, aby do Torunia bieżącą 
wodę sprowadzić, powyżej Grębocina rzekę na lewo 
pchnęli, a następnie odnogę jej Bachę wykopali. Odtąd 
dostała się część Grębocina na prawą stronę Lubickiej rzeki. 
To, jak się przekonaliśmy, dokładne odgraniczenie 
obwodu dwoma przypływami Drwęcy i linią jeziór pod 
Mlewem z trzech stron, a na czwartej Drwęcą, naprowa- 
dza na domysł, że komandorya toruńska przejęła zarząd 
jakiegoś dawniejszego grodu z czasów książąt polskichi 
który w wojnach zniszczony, albo skutkiem zmiany spo- 
sobów wojowania zaniechany został. 
W rzeczy samej znajdują się tam dwie osady, o któ- 
rych jest wiadomość, że kiedyś były obronne, Grębocin 
i Rogowo. Pierwsza zachodzi w rzekomej ugodzie ło- 
wickiej z r. 1222 między dawniejszymi grodami - quon- 
dam castra -, pisana Glamboki. Atoli są poważne zda- 
nia, że wyraz ten do jeziora Głębokiego pod Radzynem 
odnieść i tak go rozumieć trzeba, że nad tern jezio- 
rem kiedyś gród tegoż nazwiska leżał 2). Rogowa nie 
wymienia dokument rzeczony, którego autor o dawniej- 
szych grodach w ziemi chełmińskiej dobrze mógł być 
powiadomiony, ile że pewnie r. 1235, zatem niedługo 
po przybyciu Krzyżaków, pisał 3). Ale wspomnieliśmy już, 
że w Rogowie osadził się jeden z trzech Pomezańczyków, 
których Krzyżacy r. 1231 zwyciężyli. Jakoż jest w pobliżu 
wsi gród na wyniosłem wgórzu Brzezienko zwanem. 


l) Maercker 495. 
2) PrU 28. Regesten 45 nr. ] I. Ludność polska 55. Maercker 250 , 
nota 2. Ziemia michałowska 6. 
3) O powołaniu 99 (223). Powy:tej 20.
>>>
- 103 - 


Znajduje się tam znana w okolicy kaplica św. Rocha l). 
Podobno jeszcze teraz można się tam resztek wyrobów 
ludzkich dokopać, które dowodzą, że miejsce to, bardzo 
korzystnie położone, kiedyś ku obronie służyło 2). 
Tu trzeba się owego grodu przedkrzyżackiego do- 
myślać, który w okolicy tej według poprzednich wywo- 
dów naszych koniecznie się znajdował i prawdopodobnie 
temu właśnie obwodowi przewodniczył, którym później 
komandorowie toruńscy zarządzali. 
Z tą samą słusznością twierdzić można dalej, że 
w Rogowie znajdował się też przy grodzie pierwszy ko- 
ściół na okolicę, i że inne, ile ich będzie, za czasem 
w nowo powstających parafiach zostały założone. Mamy 
zaś w obszarze tym oprócz rogowskiego kościoły para- 
fialne w Gronowie, Gostkowie, Grębocinie i w Lubiczu. 
W Grębocinie i Rogowie pochodzą kościoły 
z czasu około r. 1300, kiedy wszystkie najdawniejsze ko- 
ścioły pod Chełmnem, Toruniem i Chełmżą zostały zbu- 
dowane. W Grębocinie zachowały się z tego czasu za- 
krystya i przyległa ściana kościelna, wRogowie pres- 
byterium 3). 
Obie wsi kościelne były za Krzyżaków gospodarzom 
wydane, później przeszły na własność Torunia. O roz- 
ległości przynależnych parafii nic nie wiemy pewnego. 
Albowiem dwa te kościoły i trzeci w Lubiczu zostały 
wcześnie przez magistrat toruński luteranom oddane i ni- 
gdy już do katolików nie wróciły, gdyż biskup Opaliński 
r. 1683 stan ówczesny za prawomocny uznał i wydania 
rzeczonych kościołów już się nie domagał 4). 
O ile z położenia wzajemnego sądzić można, to pa- 
rafia grębocińska obejmowała pewnie tylko wieś kościelną. 
Do parafii w Rogowie należała pierwotnie bez wątpienia 
wieś Żyda, o której pod parafią gronowską mówić bę- 
dziemy, i obwód Turzna, bardzo znaczny, bo w nim leży 
prócz głównego majątku tegoż nazwiska z folwarkami 
też Gostkowo. To nazywało się polskiem Turznem 


I) Heise 1I,
180, 181, nota 303. 
2) Tamte. 
3) Heise II I 135, 183. 
4) Maercker 256.
>>>
- 104 - 


- Windesturen -, gdyż niezawodnie miało polskie prawo 
w przeciwstawieniu do Turzna drugiego, które na nie- 
mieckiem osadzone bywało. Krzyżacy dali polskie Turzno 
r. 1263 biskupowi sambijskiemu biorąc od niego pewne 
posiadłości obok zamku swego w Królewcu I). Biskup 
chełmiński zrzekł się też dziesięcin swoich z tej wsi za 
inne dochody z zamku bierzgłowskiego 2). Nie wiadomo, 
jak długo wieś własnością stolicy sambijskiej pozostała. 
Z tego jednak czasu pochodzi parafia tamtejsza, a może 
też presbyterium kościoła, które od nawy i wieży znacznie 
jest dawniejsze 8). Do parafii należała bowiem sama ta 
wieś, może już za biskupów sambijskich Gostkowo zwana; 
Turzno, z którego kiedyś była wydzielona, pierwotnie 
do tamtejszej parafii nie należało, choć od XVII wieku, 
odkąd pierwszą pewniejszą wiadomość o tem mamy, 
wspólnie z Kamionkami do niej wchodzi, a tak samo 
Tylice i Folząg z drugiej strony rzeczki Lubickiej 4). To 
są już skutki reformacyi, bo Turzno i Kamionki należały 
pierwotnie chyba do kościoła w Rogowie albo w Grę- 
bocinie, z Gostkowem nie miały żadnych stosunków . 
kościelnych. Tego dowodzi fakt, że i później, gdy 
wieś ta już do biskupów sambijskich nie należała, 
patronat kościoła tamtejszego dziedzicom Gostkowa 
przysługiwał, nigdy zaś właścicielom Turzna. I tak 
przedał r. 1700 miecznik inowrocławski Tarnowski Gost- 
kowo wraz z patronatem kościoła kasztelanowi chełmiń- 
skiemu Melchiorowi Czapskiemu 5). R. 1761 przedał je 
znowu kasztelan elbiąski Józef Czapski Toruniowi, zaczem 
patronat na magistrat tamtejszy przeszedł 6). 
Parafią gronowską składają prócz folwarków do- 
minialnych tylko Brzeźno, Brzezienko i Rogówko wraz 
z Żydą; ale przy założeniu pewnie tak nie było, gdyż 
Rogówko bez wątpienia później dopiero z Rogowa zo- 
stało wydzielone, a Brzezienko tak samo w obrębie Ro- 
gowa pows tało. Za tem przemawia, cośmy o grodzisku 
I) Regesten 692. 
2) Tamte 699. KU 46. 
3) Heise II, 200. 
4) Powytej 93. - fontes IV, 24. - Schel11atismlls 279. 
") Maercker 245-547. 
') Tamte.
>>>
- 105 - 


tamtejszem powiedzieli, klóre prawdopodobnie do Ro- 
gowa należało. 
Żyda była za Krzyżaków folwarkiem grodu tonui- 
skiego; później posiadał ją Toruń, który ją za wkupem 
wydzierżawiał I). Sądząc z położenia, przed reformacyą na- 
leżała wieś ta raczej do Rogowa i została dopiero po 
zmianie religii plebanowi z Gronowa poleconą. Zostaje 
tedy samo Gronowo z przysiołkami, i taki był też pra- 
wdopodobnie pierwotny skład parafii tamtejszej. Założyli 
ją Krzyżacy dla wygody swoich ludzi, bo wieś to 
pierwotnie czynszowa. Król Zygmunt III zastawił Gro- 
nowo, Srebrniki i Wybcz r. 1521 wojewodzie chełmiń- 
skiemu za 1400 złotych węgierskich wypłaconych zacię- 
żnikom. Odtąd było Gronowo majątkiem gracyalnym, 
póki się za rządów pruskich własnością prywatną nie 
stało. Dla tego też wykonywali patronat kościoła najprzód 
Krzyżacy, następnie starostowie kowalewscy, a dopiero 
od r. 1796 właściciele Gronowa 2). 
Kościół sam pochodzi jeszcze z XIV wieku. Wten- 
czas nie miał on jednak presbyterium ani wieży, które 
są późniejsze, z końca XVII lub z początku XVIII wieku 8). 
Dodać tu warto, że Bre.sno, w którem w obliczu 
całego wojska krzyżowników« 23 i 27 lipca 1223 r. 
Chrystyn z Ch rosna i książę Konrad dla biskupa pruskiego 
darowizny wyznaczyli, pewnie jest Brzeźno w parafii gro- 
nowskiej ł). 
Pozostaje nam tu jeszcze kościół w L u b i c z u nad 
Drwęcą i rzeką Lubicką. Podle wsi znajdowały się 
w Drwęcy tak samo jak pod Golubiem ważne brody. 
Oprócz tego był tu za Krzyżaków wielki młyn z folu- 
szem tak obwarowany, że za niezdobyty uchodził. W po- 
koju wieczystym w Brześciu r. 1433 przyjęli Krzyżacy 
jednak warunek, że sami warownię zniszczą. Wieś była 
gospodarzom i ogrodnikom wydana. Obok niej mieli Krzy- 
żacy swój fólwark. Jedno i drugie przeszło r. 1457 na 
własność miasta Torunia. 


I) Miircker 5] 1-514. 
2) Maercker 261 , 265. 
I) Heise II, 128. 
ł, Regesten 51 , 53. - Studien I, 42.
>>>
-106- 


o parafii jest z średnich wieków tylko wiadomość 
z r. 1445. Kościół tamtejszy został r. 1639 lub 164 I tak 
spustoszony, że r. 1648 nowy, bardzo prosty i niepozorny 
zbudowano I). Parafią składał bez wątpienia sam tylko 
Lubicz, a założyli ją niechybnie Krzyżacy. 
Z pomiędzy pięciu wymienionych parafii pochodzą 
tedy bez wątpienia cztery z czasów krzyżackich, jedna 
tylko, rogowska, jest dawniejsza. Dla grodu obronnego 
zaś, który tu i w pobliżu brodów w Drwęcy kiedyś do- 
wodnie się znajdował, i po którym komandorowie to- 
ruńscy zarząd nad okolicą objęli, trzeba tę jedną do naj- 
dawniejszych czasów odnieść. 
W obrąb trzeciego jeszcze grodu, unisławskiego, 
udamy się, żeby trzy dalsze parafie nowożytnego deka- 
natu toruńskiego rozpatrzyć, czarzeńską, ostromęcką i bo- 
limińską. Wszystkie trzy leżą na zachód Unisławia, dwie 
pierwsze bezpośrednio nad Wisłą, trzecia opodal. 
Unisław - Vnyslaw, Wentzlaw -, położony na 
wydatnem wzgórzu opadającem stromo ku rozległej do- 
linie Wisły, zachodzi w rzekomym dokumencie zgody 
łowickiej, prawda że nie między dawniejszymi grodami, 
tylko między temi wsiami, które komes Żyro pod Chełm- 
nem miał - quas comes Syro circa Col men habuit -. 
Ale Krzyżacy założyli tu zaraz po zwyciężeniu tpipina 
w Pigrzy gród jako łącznik między Toruniem i Chełm- 
nem 2); doświadczenie zaś uczy, że wszystkie ich grody 
albo bezpośrednio na tych miejscach, które już z dawna 
były obronne, albo, jak w Bierzgłowie, blisko i zamiast 
dawniejszych grodzisk powstawały. Zatem przyjąć można, 
że jeżeli rycerze w Unisławiu rzeczywiście obronnego 
miejsca nie zastali, to blisko niego w Gzinie - Kisin - 
położony dawniejszy gród, o którym dokument rzeczony 
wspomina, do Unisławia przenieśli. Tu mieszkali dobrze 
do r. 1398 komandorzy i wójtowie S), a najbliższa oko- 
lica między bierzgłowską, popowską i starogrodzką ko- 
mandOl"Yą należała do ich zarządu. Może r. 1398 prze- 


") Maerker 350. - Heise II I 99 I nota 19. 
') Heise II, 103. 
') Heise II, 90.
>>>
- 107 - 


szła ich władza na starogrodzkich komandorów, którym 
niebawem też popowską komandoryą oddano I). 
Przyjąć trzeba, że podle dawniejszego grodu i ko- 
ściół się znajdował. Możnaby jednak postawić domysł, 
że tą starą, pierwotną parafią nie była unisławska lecz 
jedna z sąsiednich, i że unisławską założyli Krzyżacy 
równocześnie z zamkiem. Tak atoli być nie mogło, albo- 
wiem parafia unisławska składała się już r. 1647 z tych 
samych wsi i majątków, co teraz, to jest z Unisławia, Ra- 
ciniewa, Łoktowa, Siemonia, G łażej ewa , Stablewic, Gło- 
dowa i Gołot 2), tylko że wizytator pominął Błoto, które 
tak samo jak poprzednie wsi już za Krzyżaków istniało S). 
Nowsze osady, z końca XVIII wieku, są Wilhelmsbruch 
i Friedrichsbruch, na dawniejszych łąkach i nieużytkach 
Unisławia i Kokocka założone. Tak rozległej parafii Krzy- 
żacy nie założyli, gdyż oni byliby w niej, jak pod Rogo- 
wem, przynajmniej trzy osobne kościoły wyposażyli. 
Ich fundacyi była rzeczywiście w obrębie unisławskiej 
nowa parafia w Kokocku, ale tę poznaje się od razu 
jako dzieło krzyżackie, bo składała się wyraźnie z jednej 
tylko wsi. Biskup Arnold (1402- 1416) polecił plebanowi 
z Starogrodu , aby pewnemu księdzu przez wręczenie ca- 
pucium plebanią w Kokocku - Kokusch - zdał 4). 
R. 1445 istniał kościół jeszcze 5). 
Obok wsi znajdował się folwark krzyżacki 6). R. 1505 
objęła stolica chełmińska wieś Kokocko z daru króla 
Aleksandra. R. 1535 odnowił biskup Jan dokument osad- 
czy i wspomniał przy tej sposobności, że wieś i kościół 
podczas ostatnich wojen z Albertem pruskim spłonęły, 
a z kościołem zginął
 też dokument stary, ,który się w nim 
przechowywał 7). Już r. 1636 siedzieli w Kokocku tak 
samo jak w sąsiedniem Różnowie i Błocie, które się 
wtenczas Białobłoto nazywało, Holendrzy. Kościoła nie 


I) ludność polska 73-77. 
2) fontes IV I 10. 
3) Culrnerland 116. 
4) Ennl. Zeitschr. lX, 308, 22. 
3) Po wy tej 71. 
8) Sch uJtz 193. 
1) KU 759.
>>>
- 108 - 


odbudowano, a katoliccy mieszkańcy udawali się do po- 
bliskiego w Starogrodzie. 
Drugą fundacyą krzyżacką w obrębie unisławskiej 
parafii jest grzybieńska. Wieś miała w XIII wieku je- 
szcze polskie prawo, podczas gdy Grzywna pod Chełmżą 
już na niemieckiem była wydana, Dla Niemców były 
obie nazwy, Grzybno i Grzywna, prawie równobrzmiące; 
dla tego nazywa spis parafii z r. 1445 Grzywnę Griffna 
theutonicalis, Grzybno - Griffna slavicalis. Wybcz i Wy b- 
czyk, które już r. 1647 do parafii grzybieńskiej należały, 
wchodziły pierwotnie do łążyńskiej, jak też nie do uni- 
sławskiej lecz do bierzgłowskiej komandoryi się zaliczały l). 
Oba te majątki były w XIV wieku własnością szlachecką. 
ale r. 1448 wydali Krzyżacy Wybcz sam gospodarzom. 
Po kilku zmianach nahył magistrat toruński r. 1520 cały 
Wybcz a sprzedał go r. 1767 Wojciechowi Dóbrskiemu. 
Odtąd jest majątek ten w ręku dziedziców prywatnych 2). 
Prawdopodobnie przenieśli się mieszkańcy już wcześnie 
z łążyńskiej do pobliskiej parafii grzybieńskiej. Inne osady 
nie należą do niej. 
Kościół w Grzybnie pochodzi z początku XIV wieku. 
Wieś była wtenczas w posiadaniu gospodarzy, obok niej 
zaś mieli Krzyżacy już 1381 r. folwark :I), teraźniejszą do- 
menę królewską urzędowo Griewe zwaną. Tak mała pa- 
rafia mogła tylko być fundacyą krzyżacką dla wygody 
folwarcznej służby i ludności wiejskiej. 
Dla zupełności zaś powiedzieć tu trzeba, że dwie 
inne jeszcze parafie bez wątpienia z unisławskiej zostały 
wyłączone, nawrzyńska i trzebska. Domyślamy się tego 
z położenia obu wsi kościelnych, Nawry i Trzebcza, na 
lewym brzegu Browiny, wypływającej podle Kuczwał 
w pobliżu Grzywny i wpadającej powyżej Chełmna, pod 
Małym Uściem, do Wisły. Pierwotny obwód grodowy, 
a niezawodnie też parafialny Unisławia kończył się na 
wschodzie pewnie nad tą rzeczką. 
Nawra była już wcześnie majątkiem szlacheckim. 


I) Po wytej 91. 
2) Maercker 571-575. 
I) Hdse Ił, 24. - Schultz 197.
>>>
-109- 


Jan z Nawry - Joannes de Ewer miles - i fryderyk 
- Fridericus de Ewer - zachodzą już r. 1294 i 1297 l). 
Kościół tamtejszy, przebudowany w XVII wieku, 
pochodzi niezawodnie z XIV 2); ale wątpić wypada, 
by był pierwszym, po prawdopodobnie był tam już inny 
w XIII wieku. Parafia obejmowała zawsze Nawrę samą 
z folwarkami, a Warszewice tylko wtenczas, gdy majątek 
ten do dziedziców Nawry należał. Patronat kościoła przy- 
sługiwał dziedzicom. Niewątpliwie zatem był jeden z nich 
założycielem parafii. 
Trzebcz, pewnie od trzebionych lasów nazwany, 
był z dawna dwojaki, jeden krzyżacki, drugi szlachecki. 
R. 1293 wydali Krzyżacy szlachecki Trzebcz a). R. 1339 
świadczył przeciw Krzyżakom szlachetny Marcin z Trzeb- 
cza - de Crzebcze - 4). O krzyżackiej zaś części jest 
najdawniejszy dokument na włóki z r. 1433; wieś zali- 
czała się wtenczas do komandoryi popowskiej 5). 
Nawa kościoła I do której może w XVII wieku pres- 
byterium i wieżę dobudowano, pochodzi z początku 
XIV wieku. Od pierwszych dziesiątków XIX wieku są 
kolatorami plebanii dziedzice Trzebcza szlacheckiego, da- 
wniej jednak byli patronami biskupi chełmińscy jako wła- 
ściciele starostwa slarogrudzkiego, a przed nimi Krzyżacy. 
Po sekularyzacyi z r. 1772 nie poczuwał się rząd do 
obowiązków patronackich a nawet odzywał się z tern, 
że po osiedleniu kolonistów w świeżo wtenczas założonej 
osadzie ,Trzebczyku (Trebis) kościół powinien im być od- 
dany. Sród bezradności parafian z jednej, a trzymania 
rzeczy w niepewności na drugiej stronie przepadły nawet 
włóki plebańskie w obszarze króle
skiego Trzebcza. Wten- 
czas ofiarował się ś. p. Mateusz Slaski, od r. 1805 wła- 
ściciel Trzebcza szlacheckiego, przejąć obowiązek patro- 
nacki na siebie i następców, byle by kościół własnością 
katolickich parafian pozostał. Stało się tak, a najbliższym 
skutkiem szlachetnej ofiarności było to, że dziedzic wypo- 


') KU 69, 72 , 171. 
2) Heise II, 99, nota 21. 
") Schultz 140. 
4) lites ], 402. 
D) Culmerland 97.
>>>
- tlO - 


sażenie plebanii, pruskich morgów 305, i organistówki, 
40 morgów wynoszące, z roli dominialnej darował. Z da- 
wniejszego, biskupiego patronatu pozostał zdaje się jeden 
tylko ogród obok kościoła, na którym dawniej zabudo- 
wania plebańskie stały. 
Kanonik Strzesz zapisał, że do parafii oprócz Trzebcza 
jeszcze Baumgart należał l). lecz r. ]647 nie podał wi- 
zytator i tej wsi, zatem przyjąć trzeba, że przynależność 
tego majątku tylko krótka była. Niezawodnie składał tedy 
tak samo jak teraz I od samego początku sam Trzebcz 
parafią I a założyli ją Krzyżacy. 
Z kościoła nie wiele można się o czasie założenia 
domyślić, bo wschodni szczyt został przy nadstawieniu 
presbyterium zupełnie zniszczony, a na jego miejsce dano 
nowy bez wszelkiego stylu; zachodni przechował się nie- 
tknięty, ale zakrywa go wieża. Ogólne cechy budowy, 
jak kamień pólny do ścian użyty, brak okna od strony 
północnej w części najstarszej , stawiają go w jeden czas 
z sąsiednimi kościołami, to jest w pierwszą połowę XIV 
wieku. Ważniejsze jest to, że obie najdawniejsze wizyta- 
cye, z r. ]647 i kanonika Strzesza, jako patronkę kościoła 
tego św. Elżbietę podają 2). Wspomnimy o tern w koń- 
cowym rozdziale. Udajemy się już na północ Unisławia. 
O Czarzu mamy stosunkowo wczesną wiadomość. 
R. ] 285 opisał namiestnik pruski Konrad von Thierberg 
na życzenie Kunegundy, wdowy po Albercie Bosel, i syna 
jej Bartłomieja granice majątku ich Czarza - Szarnese -, 
jako wieś ta między Łoktowem , Dąbrówką, Czemlewem, 
Pniem, nie istniejącą już lub nie odgadnioną osadą Kien- 
dorf i Wisłą, naprzeciw Trzęsacza, leży. Daje też namie- 
stnik obojgu dziedzicom prawo chełmińskie, a w nagrodę 
za świadczone usługi tak się w końcu wyraża: »mogą 
też wedle woli swej gród wystawić i plebanią swoją od- 
dać, komu chcą« 
). 
Niema zatem wątpliwości, że w chwili wystawienia 
dokumentu kościół tam już był, i że mylne jest przy- 


J) fontes VI, 52. 
2) fontes lV, 15 i V]. 52. 
3) Possunt eciam castrum edificare I si volunt. et parrochiam 
ipsorum conferre I cui volunt. - KU 71.
>>>
- tlI - 


puszczenie, jakoby Konrad Kunegundzie i synowi jej ko- 
ściół wystawić pozwolił, gdyż go tam zatem jeszcze nie 
było I). Ale nim Albert Bosel Czarze posiadł, był ma- 
jątek już szlachecki, bo r. 1248 występuje jako świadek 
Ekkehardus z Czarza, obywatel w ziemi chełmińskiej - 
de Scharnensee, civis Culmensis terre - 2). Zachodzi tu 
zatem coś podobnego, jak w Konarzynach pod Człucho- 
wem: wieś była szlachecka, lecz rozdawnictwo plebanii 
należało do panujących, zanim się go Krzyżacy r. 1285 
nie zrzekli. Albert, a przed nim Ekkehardus siedzieli 
w Czarzu na polskiem prawie, bo niemieckie dostała do- 
piero Kunegunda z synem. Nie możemy też żadnym spo- 
sobem przypuścić, że Ekkehardus albo ktoś wcześniejszy 
Czarze od Krzyżaków w lenno dostał, bo ci wydawali 
w ziemi chełmińskiej tylko na prawie niemieckiem, na- 
dawania majątków na prawie polskiem niema tu żadnego 
śladu. Toż i szlachcie polskiej przybywającej z sąsiednich 
dzielnic polskich obiecał wspomniany już przywilej z r. 1251 
prawo chełmińskie. Albert Bosel może Bużyłło _ 8) 
nie był zatem ani Niemcem ani polskim przybyszem, lecz 
tubylcem chełmińskim, może synem albo stryjcem Ekke- 
harda. Czarze było zaś majątkiem szlacheckim, jak 
wszystkie inne przez obywateli polskich trzymanym. Ale 
w szlacheckiej wsi nie mógł nikt prócz właściciela samego 
parafii założyć. Kiedy zaś r. 1285 Krzyżacy prawa swego 
względem parafii czarzeńskiej się zrzekli, to nabyli je oni 
od Konrada mazowieckiego. fundatorem parafii był jeden 
z książąt lub królów polskich, a założenie jej przypada 
na czas, kiedy Czarze jeszcze własnością szlachecką nie 
było. 
To samo wynika też ze składu parafii, do której 
takie dawne osady należą jak Gzin, Czerniewo i Słończ. 
Czy Jarzębieniec i Borki też są dawne, nie wiadomo; 
ale i tamtych wsi jest już więcej, niż ile byśmy w ręku 
jednej rodziny przyjąć mogli. 
Nie pozostaje zatem, jak zgodzić się na to, że pa- 
rafią czarze ńską jeden z panujących założył, gdy dotych- 
') Heise II, 89. 
') KU 8. 
3) ludność polska.
>>>
- 112 - 


. 


czasowa pierwotna, jak sądzimy, unisławska, zbyt roz- 
ległą się zdawała. 
Do tej samej doby trzeba kościół parafialny w Bo- 
liminku odnieść. I tę parafią wymienia spis z r. 1445. 
Prócz Boliminka i Bolimina wchodzą do niej Dąbrówka, 
Gierkowo, Wałdowo i Gniazdowo. Kolonia Otowice po- 
wstała nie prędzej jak r. 1828 I). Gniazdowo zalicza się 
jako folwark do Skłodzewa, które do łążyńskiej parafii 
wchodzi. Atoli dawniej, dowodnie r. 1551, był folwark 
ten osobnym majątkiem szlacheckim, a połączenie nastą- 
piło dopiero, gdy go dziedzice Skłodzewa kupili. To 
stało się w połowie XVII wieku. Już r, 1682 obliczyli 
pełnomocnicy królewscy symplę łanową dla obu majątków 
wspólnie; ale pod kościelnym względem należało Gnia- 
zdowo i wtenczas do parafii w Boliminku i tam odsta- 
wiało dziesięcinę 2). Tak samo były Gierkowo "), Otowice, 
Dąbrówka, nim ją ksiem Magdalena Mortęska dla Bene- 
dyktynek w Chełmnie kupiła ł), i Wałdowo majątkami 
szlacheckimi. Z Wałdowa pochodził w XIII wieku Arnold, 
któregośmy dwukrotnie wymienili 5). Pod Łążynem wspo- 
mnieliśmy też I że majątek szlachecki Cichoradz jeszcze 
w XVII wieku do bolimińskiej parafii się zaliczał 
). 
Bolimin sam był folwarkiem krzyżackim 7), choć nie 
cały albo też nie długo, albowiem pod Grunwaldem był 
po stronie krzyżackiej dziedzic z Bolemina-Boleminsky _. 
W bitwie dostał się do niewoli. Jemu zlecił na drugi 
dzień król odszukanie ciała w. mistrza, który z nim po- 
dobno przestawał - familior quippe inter omnes 
Magistro Prussiae extiterat - 
). R. 1413 zaś pozywał sąd 
ziemski chełmiński Stasia z Holimina - Staschen von Bo- 
limin - 9), Zatem należała część majątku tego dowodnie 
do szlacheckiego dziedzica. Później, na pewno w XVII 


') Słownik. 
2) Maereker 244. 
3) Tamże 242. 
ł) Klasztory żeńskie. 
b) Powyżej 93 I 96. 
8) Powyżej 94. 
7) Sehultz 194, 
") Dlugosz, Historia, IV, 66. 
U) Sehultz 193.
>>>
- 113 - 


wieku, były tu już dwa majątki szlacheckie, Bolimin i Bo- 
Iiminek, w którym był kościół. 
Nie wiadomo, przez kogo lub kiedy Bolimin na 
dwa majątki podzielony został; sądzimy jednak, że po- 
dział ten nastąpił dopiero za rządów polskich. Za tern 
przemawia to, że i ów Staś nie w Klein ani Gross Bo- 
Iymin, tylko bez bliższego określenia w Bolymin mieszkał, 
a więcej jeszcze drugi wzgląd, że i w spisie parafii z r. 1445 
przydomku tego brak. To zaś nie ulega wątpliwości, że 
kościół od samego początku w tej części majątku był 
wzniesiony, która się później Boliminek nazywała. Tu 
bowiem zastał go wizytator biskupi r. 1647, a był on 
już bardzo podupadły - valde ruinosa -, więc dobrze 
sto lat przedtem wystawiony. Nie było zaś powodu, by ktoś 
kościół z głównego majątku do mniejszego miał przenieść. 
Zatem powstała parafia bolimińska w dobie, kiedy 
Bolimin jeszcze nie był podzielony. Przyczyny zaś, dla 
której kościół nie w głównym majątku pozostał, lecz do 
mniejszego był przydzielony, nie znamy. Dla plebana 
były w Boliminku 4 włóki wyznaczone I). Opatrzenie to 
istniało jeszcze jako osobna całość r. 1749, gdy Bolimi- 
nek już od roku był własnością kościoła w Ostro- 
rnęcku, o czem tuż poniżej opowiemy. Rzeczonego roku 
dał bowiem pleban ostromęcki » kontrakt uczciwemu Kle- 
mensowi Jankowskiemu na mięszkanie i grunta plebańskie 
kościoła Boliminkowskiego«. Kontrakt był zawarty na 
rok jeden za dzierżawą 30 zł. I) Połączenie tych włók 
z majątkiem tamtejszym nastąpiło dopiero później, 
a powód był ten, że od 25 września r. 1747 parafia bo- 
liminkowska włączona jest do ostromęckiej, tak, "ażeby 
przyszli Ich Mościowie Księża Plebani razem się o pre- 
zentę na Ostromęcki i Boliminkowski kościół u Dziedzi- 
cow Dobr Ostromęcka starali, za którejby mieniem do 
obydwoch kośćiołow wespoł, tak Ostromęckiego Para- 
fialnego, jako Boliminkowskiego teraz przez Dekret Kon- 
systorza chełmińskiego dopiero przyłączonego instytuowańi 
bydź mogli « 2). 
') Akta fundacyi mszalnych w archiwum kościelnem w Boliminku, 
str. 43. 
') Tamże I dokument oryginalny przyłączony do aktu fundacyi 
z l i 14 października 1864. 


. 


8 


.......ł 


.....
>>>
114 


Kościół sam, który r. 1647 już był bardzo zniszczony, 
zapadł się ostatecznie, poczem go szlachta - nobilitas -, 
jak powiada kanonik Strzesz, zatem pewnie wszyscy oby- 
watele z parafii, r. 1664 swojem staraniem i nakładem 
i za pomocą pewnego legatu odbudowała I). Był on znowu 
z drzewa; murowany wystawił i tu, podobnie jak w Ostro- 
męcku, kolator Paweł Mostowski r. 1767 2 ). 
Tyle wiemy o kościele i parafii. Któż był jej zało- 
życielem? Nie Krzyżacy ani prywatny dziedzic Bolimina 
całego, a tern mniej Boliminka, bo jedni i drudzy byli 
by ją mniejszą założyli; nawet Krzyżacy byli by prawdo- 
podobnie tylko Bolimin cały, niepodzielony, do niej załą- 
czyli, a dziedzice tegoż Bolimina nie mieli nawet prawa 
wciągać do niej osad, które ich własnością nie były. 
Zatem przyjąć trzeba, że i tu tak samo jak w Czarzu fun- 
datorem był ktoś z panujących przed przybyciem Krzy- 
żaków. Oni to wydali pewnie w ostatnich latach rządów 
swoich całą wieś Bolimin na prawie szlacheckiem i prze- 
lali patronat kościoła na dziedziców. 
Ale to bardzo jest prawdopodobne, że parafia boli- 
mińska kiedyś też ostromęcką obejmowała. Tę składa 
prócz Ostromęcka samego z dawnych osad sam tylko 
Pień, w r. 1310 własność owego Henryka, który po zdo- 
byciu Pomorza znaczne majątki pod Drzycimiem i Nowem 
od Krzyżaków dostał 3). Zdaje się jednak, że on też był 
ostatnim dziedzicem Pnia, bo później wieś ta była do- 
wodnie folwarkiem krzyżackim 4), następnie wsią czyn- 
szową. Nie wątpimy, że parafią ostromęcką dziedzic 
wsi kościelnej założył, wyjmując ją pewnie z bolimińskiej ; 
ale parafią składał niezawodnie ten jeden majątek z przy- 
siołkami, z których Reptowo i Strzyżewa kępa XVII wieku 
dotąd przetrwały, inne, jak Izbice, zginęły 
). Pień na- 
leżał przez cały ten czas niezawodnie do bolimińskiej albo 
czarzeńskiej parafii, a przeniesienie jego do ostromęckiej 
nastąpiło pewnie, gdy już był na prawie szlacheckiem 


\ 



 


I) fontes IV, 287. 
2) Akta fundacyi mszalnych I Wyciągi z księgi dekanalnej. 
3) Część ol I 50. 
f) SchuJtz 193. 
6) fontes ]V, 22.
>>>
- 115 - 


. 


; 


wydany, co za polskich rządów nastąpiło. Koło r. 1600 
kupiła go ksieni Magdalena Mortęska dla klasztoru cheł- 
millskiego. 
Kościół w Ostromęcku był dawniej z drzewa. Mu- 
rowany wystawił r, 1630 ówczesny dziedzic jan z Kro- 
wiczyna Dorpowski herbu junosza, zmarły r. 1633 i po- 
grzebany w tymże kościele. Chorągiew jego grobową opi- 
suje kanonik Strzesz wspominając o wystawieniu kościoła l). 
Ten sam Strzesz powiada, że starsza wizytacya, której 
za biskupa Piotra Kostki (1574 1595) oficyał Odinetus 
Perenot, francuz pochodzeniem, wspólnie z plebanem 
lubawskim Griigerem dokonali, która zatem stan dyecezyi 
po reformacyi opisywała, o kościele i parafii w Ostro- 
męcku milczała 2). To dowodzi, żewizytatorowie do kościoła 
przystępu nie mieli, a to z tej tylko przyczyny zdarzyć 
się mogło, że parafia razem z majątkiem w ręku prote- 
stantów była, którzy wizytacyi zabronili. Szczegółem 
tym, o którym wszystkie inne źródła milczą, tłumaczy 
się uderzający i skądinąd niewyjaśniony fakt, że kościół 
ten w XVII wieku żadnego wyposażenia nie miał; wi- 
docznie zabrał je jeden z ówczesnych, nieznanych po na- 
zwisku dziedziców. Coś podobnego stało się też w Bro- 
dnicy, gdzie wyposażenie plebanii, o czem poniżej opo- 
wiemy, tak samo przepadło. A i odczepne dostał pleban 
ostromęcki w podobny sposób jak brodnicki, choć ten 
procesem należytości swej dochodzić musiał. Albowiem 
ten sam jan Dorpowski wyznaczył od siebie roku 1632 
jako wyposażenie - pro dote - kościoła ostromęckiego 
sumę 3500 grzywien pruskich Gedna grzywna zawierała 
20 groszy, to jest 2/8 złotego) i ten kapitał umieścił na 
hipotece miasta Torunia za rocznym procentem 260 zło- 
tych polskich. Powiadają o tern r. 1684 wyraźnie nieletni 
prawnukowie jana, Kazimierz, Jakub i Maciej z opiekunką 
matką swoją, Elżbietą z Ostrowa, po raz drugi za- 
mężną Baierską, przed sądem ziemskim w Kowalewie 3). 
Suma stała długo, aż do r. 1745, ale od r. 1735 nie 
płaciło mias to procentu, zaczem ówczesny dziedzic Ostro- 
I) fontes VII, 268- 
3) Tamże. 
3) Akta kościelne w Boliminku zawierające dokumenta. 


I 

 


8- 


" 


-
>>>
. 


- 116 - 


I 
. 
I 


męcka i patron kościoła, Teodor czyli Bogdan z Mostowa 
Mostowski, kasztelan płocki, zwrotu się jej domagał i wpły- 
wem swoim go wymógł. Dla tego, że ówczesny pie- 
niądz mniejszą miał zawartość srebra a zatem też niższą 
wartość, policzono pierwotną sumę za 4333 zł, 10 groszy. 
Oprócz niej była druga z fundacyi Zofii Elzanowskiej, 
wynosząca 200 zł. po 5 procent dająca 10 zł. rocznie, 
zaczem magistrat rocznie 270 złotych powinien był płacić. 
Ostatecznie wypłacił magistrat 3 lutego r. 1745 Mostow- 
skiemu 4333 zł. sumy Jana Dorrowskiego, 200 zł. sumy 
Zofii Elzanowskiej i zaległej prowizyi 2600 zł. Znalazła 
się też trzecia fundacya, Andrzeja Izbińskiego, wynosząca 
240 złotych. Było tedy wszystkich trzech kapitałów razem 
5773 złotych 10 groszy. Mostowski podniósł je do wy- 
sokości 7000 złotych i lokował je na Boliminku I puszcza- 
jąc majątek ten » Jmci Księdzu Janowi Bergnerowi, ko- 
sciołow Ostromęckiego y Boliminkowskiego Plebanowi 
y iego Następcom w aktualną Possessyą... Ten nad to 
na siebie y Sukcessorow swoich dobrowolnie biorąc obo- 
wiązek, ze na naypierwszym da Pan Bog doszły m Seymie 
o przyłączenie przez konstytucyą tej wsi Boliminka do 
koscioła Ostromęckiego swoim kosztem starać się po- 
winien...« I). 
Tak przeszedł majątek szlachecki na własność ple- 
banii ostromęckiej. Powiedzieliśmy już, że obok majątku 
były tam włóki plebana boliminkowskiego, że je jednak 
następcy księdza Bergnera z majątkiem złączyli, tak że 
o nich teraz nie wiadomo 2). Ostatecznie przeniesiono 
też na mocy układu z r. 1859 między stolicą biskupią 
a dziedzicem majoratu ostromęckiego plebanią do Boli- 
minka; od obowiązków względem plebanii w Ostromęcku 
został patron odtąd na zawsze zwolniony S). 
Dodajemy jeszcze, że dokumenta z XVII i XVIII 
wieku niemal stale i słusznie piszą Boliminek, nie Bolu- 
minek. Nazwa ta pochodzi od jakiegoś Rolima, od 
którego Bolimin przezwany został. Tak samo jest poprawną 


, 
, 


') Akta fundacyjne w Boliminku 
2) Powyżej 113. 
8) ,Statistische I historische etc. Nachńcht von Ostrometzko 
księdza J. Schultza z 1865 w tychże aktach fundacyjnych.
>>>
- 117 - 


I 
, 


formą Ostromęcko, jak niemal bez wyjątku dawniej pi- 
sano, nie Ostromecko. Wszystkie bowiem zatory czyli 
miejsca, gdzie Wisła ostrzejszy prąd miała, nazywano 
mątami czyli mętami; o czem świadczą nazwy miejscowe 
pod Nowem i lIa Nierzei. To dało powód do utworze- 
nia nazwy Ostromęcka, bo w pobliżu przerzuca się Wisła 
gwałtownie i bezpośrednio z kierunku zachodniego w pół- 
nocny, skutkiem czego tam silny prąd i zatór powstaje. 
Skończyliśmy przegląd parafii w okolicy Torunia. 
Wszystkie powstały za czasem z trzech grodowych, się- 
gających, ile sądzić można, zaprowadzenia wiary św. Są 
to parafia świerczyńska, rogowska i unisławska. Prócz 
tych powstały przed XIII wiekiem parafie w Łążynie, Czar- 
nowie, Czarzu, Boliminie i w Popowie toruńskiem. Krzy- 
żacy zastali tedy w obwodzie nowożytnego dekanatu to- 
ruńskiego na prawej stronie Drwęcy dziewięć parafii. 
Jeszcze w XIII wieku powstały parafie w Toruniu, w No- 
wem mieście Toruniu i Gostkowie, a pewnie też w Bi- 
skupicach i Przeczmnie. Może z początku XIV wieku 
są parafie w Bierzgłowie, w Grębocinie i Lubiczu. Roku 
1346 założył mistrz w. Henryk Tusmer parafią w Starym 
Toruniu. W Kaszczorku użyto kościoła po Begardach, 
niezawodnie tuż po wyprowadzeniu się ich, na parafialny. 
O parafii ostromęckiej na koniec możemy tylko powie- 
dzieć, że r. 1445 już istniała. 
Po za granicami ziemi chełmillskiej, na lewej stro- 
nie Drwęcy, leży bezpośrednio nad Wisłą dawny gród 
Złotorya, w XIII wieku posiadłość stolicy włocławskiej l). 
Kiedyś, ale znacznie prędzej, nim go biskupi posiedli, 
miał on takie same przeznaczenie jako Wyszogród, po- 
niżej na lewym brzegu Wisły położony; oba były wi- 
docznie grodami nadrzecznymi, dla pobierania opłat od 
przewozu rzeką. Stolica włocławska nie została przy gro- 
dzie, bo r. 1343 posiadał go Kazimierz Wielki. Później 
opanowali go Krzyżacy, aż r. 1511 do Polski wrócił. Od- 
tąd trzymali go starostowie niegrodowi. 
Kościół był tu pod wezwaniem św. Wojciecha. Jak 
gród tak i on bywał kilkakrotnie niszczony. R. 1809 ro- 



 


I) Powyżej 54, 55.
>>>
- 118 - 


zebrali go francuzi, ale ludność miejscowa postawiła nowy I). 
R. 1772 przyłączono drobny ten obwód do Prus. 
Nie wątpimy, że kościół tamtejszy do najdawniejszych 
zaliczony być winien. Na to wskazuje gród obronny, 
który się tu znajdował. Z parafii złotoryjskiej wyszły nie- 
zawodnie inne sąsiednie w województwie mazowieckiem 
aż po Lipno i Rypin, a szczególnie sąsiednia w Osieku, 
założona r. 1388 przez biskupa płockiego Scibora 2), dalej 
idą parafie w Czernikowie, Dobrzejewicach. Łążynie i Ma- 
zowszu. Szczegóły o nich nie są znane, lecz zdaje się, 
że wszystkie bez wyjątku przez dziedziców szlacheckich 
były założone. Oczywista rzecz, że tak one jak osiecka 
z którejś dawniejszej parafii wyjęte zostały. którą tylko 
złotoryjska być mogła. 
Dla ułatwienia dochodzeń naszych wyszliśmy na 
kilku miejscach po za granice dekanatu toruńskiego. I tak 
należą kościoły w Gronowie, Grzywnie, Biskupicach, 
Przeczmnie, Unisławiu. Grzybnie i Trzebczu do dekanatu 
chełmżyńskiego, wszystkie inne leżą wspólnie z kościołem 
w Złotoryi w obrębie dekanatu toruńskiego. 


Koścw/y parafialne w dekanacie che/mżyńskim. 
Dowiedliśmy powyżej, że nie później jak przed wy- 
stawieniem przywileju chełmińskiego z 28 grudnia r. 1233 
stanęła między mistrzem pruskim Henrykiem Balke a bi- 
skupem pruskim ugoda względem pobierania dziesięcin 
biskupich. Skutkiem niej wymierzył Henryk Sturluz bi- 
skupowi 600 włók, między niemi obszar Łozy i kilka 
majątków podle niej S). 
W Łozie czyli w Chełmży, jak ją sam biskup na- 
zwał. założył Heidenreich stolicę swego biskupstwa. 
W przywileju fundacyjl
ym kościoła katedralnego z r. 1251 
ustanowił biskup też kapitułę, której prócz innych do- 
chodów parafią miasta, to jest Chełmży, wyznaczył- 
Hem (assignamus) parochiam civitatis _ ł). 


l) Słownik. - Heise II, 198-200. 
") Słownik, tom 7 , str. 628. 
3) Powyżej 36-38. 
ł) KU 17.
>>>
- 119 - 


Możnaby mniemać, że biskup nie tylko katedrę, ale 
też kościół parafialny w Chełmży założył. i że do niego 
wszystkie tamtejsze majątki przyłączył wyjmując je z do- 
tychczasowych kościołów parafialnych, jeżeli te istniały. 
Tak się jednak nie stało. Dowód mamy na to bardzo 
jasny. Własnością stolicy biskupiej były tu bowiem r. 1251 
następujące osady: Chełmża - Łoza -, Bielczyny - 
Sconenwerder -, Skąpe - Hermannysdorp -, Bisku- 
pice - Arnoldisdorl -, i Wrocław ki - villa Razlai - l). 
Cztery ostatnie wyznaczył biskup na utrzymanie kapituły. 
Z nich leżały Biskupice pewnie w parafii grzywieńskiej 
i dostały własny kościół 2). Wrocławki zaś, choć nieda- 
leko miasta leżą, wchodzą do parafii popowskiej. Nato- 
miast składają parafią chełmżyńską prócz Chełmży, Biel- 
czyn i Skąpego jeszcze następujące dawne majątki: Dzie- 
miany, Warszewice. KOIlczewice, Głuchowo, Witkowo, 
Płuskowęsy, Obrąb i Kuchnia (r. 1400 Lirchenbad). Z nich 
przeszły za czasem na własność kapituły Witkowo i Ku- 
chnia krótko przed r. 1413, a Kończewice r. 1592. Na 
krótki czas tylko, od r. 1505 do 1522 r.. były Plusko- 
węsy własnością biskupią. Warszewice, Głuchowo i Obrąb 
nie należały nigdy ani do biskupa ani do kapituły. Mo- 
żemy tedy postawić twierdzenie, że wszystkie te osady 
już przed r. 1233 do parafii chełmżyńskiej wchodziły, 
gdyż inaczej nikt nie był by ich po tym roku do niej 
włączył. a pod żadnym warunkiem nie była by ich ka- 
pituła po r. 1251 do swojej parafii przyjęła. 
Ale tu nie był koniec pierwotnej parafii chełmżyń- 
skiej, bo niewątpliwie trzeba do niej całą dalszą okolicę 
na wschód jeziora chełmżyńskiego aż do rzeki Łąki za- 
liczyć. Zmiany kościelne, które tu po przejściu Chełmży 
na własność stolicy biskupiej koniecznie zaszły, są bardzo 
ciekawe i poświadczają zupełnie to, cośmy o tworzeniu 
nowych parafii przez wyłączenie ich z dawnych. w szcze- 
gólności zaś o tworzeniu takichże parafii przez Krzyża- 
ków, powiedzieli. Albowiem na niewielkim obszarze znaj- 
dowały się aż trzy kościoły parafialne. Dwa z nich, 
w Dźwierzn ie i Kiełbasinie. istnieją dotąd; trzeci, w Za- 
') Tamże, i Maercker 522 por. 2]6. 
2) Powyżej 93. 


-
>>>
- 120 - 


jączkowie, zginął. Wszystkie trzy parafie są niewątpliwie 
fundacyi krzyżackiej, a powstały skutkiem tego, że Krzy- 
żacy ludzi swoich z dotychczasowej wyjąć chcieli. Za ksią- 
żąt polskich było by tu jednej wystarczyło, żeby ten sam cel 
osiągnąć, gdyż obszar wcale jest niewielki. Krzyżacy je- 
dnak, mając pewnie z pobytu swego w Włoszech w ży- 
wej pamięci drobne parafie tamtejsze, podzielili go na 
trzy kościoły. 
Zaczynamy od południa, z Kiełbasinem. Wieś to 
była za Krzyżaków a i później jeszcze czynszowa, go- 
spodarzami osadzona. R. 1505 nabył ją magistrat toruński. 
On to założył w niej obok włościańskich posiadeł fol- 
wark I). Kościół jest z początku XIV wieku 2), zatem nie 
pierwszy. Na plebanią tutejszą przedstawił komandor to- 
ruński Eberhard von WalIenfels (1410-1413) biskupowi 
plebana Mikołaja z Raciąża - de Raczens - w dyecezyi 
gnieźnieńskiej - Gnezen - 8). Jestto Raciąż pod Tucholą. 
Parafią składały r. 1647 Kiełbasin, Mlewo, Mlewiec, 
Zalesie i Grodno, nadto Morczyny i Mirakowo, względem 
których wyraziliśmy domysł, że pierwotnie do grzywień- 
skiej wchodziły 4). 
Mlewiec - (Hoflehen) - zachodzi jednak u tego 
samego wizytatora też w parafii srebrnickiej, i tam bę- 
dziemy o nim dokładniej mówili. Był to folwark krzy- 
żacki 5). Mlewo, u Krzyżaków Lewen, Leben, Lewe, było 
wsią czynszową w komandoryi toruńskiej 6), ale pier- 
wotnie zaliczano je pewnie jako osadę czynszową do 
głównego majątku Mlewca, z którego pewnie wyjęte zo- 
stało. Folwarkiem krzyżackim było niezawodnie Grodno, 
albowiem Krzyżacy mieli do r. 1419 wspólnie z innymi 
sąsiadami rybołóstwo w tamtejszem jeziorze 1), zatem po- 
siadali blisko niego jakiś majątek, którym tylko mogło 


'\ 


I) Maercker 308. 
2) Heise II, 136. 
3) ErmL Zeitschr. IX I 308 I 23. 
f) Powyżej 93. 
6) Maercker 294. 
a) Maercker 380. 
' Heise II, 191.
>>>
- 121 - 


'\ 


być Grodno, gdyż inne były własnością prywatną. O Za- 
lesiu mamy pierwszą wiadomość z r. 1489. Z niej wy- 
nika, że i ten majątek prawdopodobnie był folwarkiem 
czyli domeną krzyżacką. Rzeczonego roku rozchodziło 
się o rybołóstwo w jeziorze chełrnżyńskiem. Majątki Mi- 
rakowo, Zengwirt, Grzywna i Zalesie domagały się go 
prawem sąsiedztwa. Wykazało się jednak, że tylko dzie- 
dzicowi Zalesia biskup jan i kapituła łowić pozwolili, 
i to z grzeczności. Dziedzicem tym był mieszczanin to- 
ruński Maciej Weyze. Ten szczegół dowodzi, że Zalesie 
do tych wsi należało, które magistrat toruński r. 1454 
od króla Kazimierza Jagiellończyka w darze dostał, i które 
miasto patrycyuszom swoim w dożywocie dawało. Innym 
sposobem nie mógł wtenczas żaden mieszczanin majątku 
posiadać. jeżeli zatem Weyze Zalesie posiadał, a o czyn- 
szowych gospodarstwach tamtejszych żadnej niema 
wzmianki, - choć oni byli by się rzeczonego prawa 
powinni dopominać, nie świeży dziedzic z czasów po 
r. 1454, - to jasny w tern dowód, że wieś ta za Krzyżaków 
gospodarzom nie była wydawana, że gospodarzy tych 
wcale w niej nie było, że ona zatem folwarkiem czyli 
domeną była. 
Mamy tedy pewność, że parafią kiełbasińską składały 
początkowo trzy folwarki krzyżackie, Mlewiec, Grodno 
i Zalesie, i jedna wieś włościańska, Kiełbasin. Powód za- 
łożenia parafii jest oczywisty. Ludzi swoich wypadało 
wyjąć z parafii chełmżyńskiej, od r. 1233 biskupiej, ale 
kościoła nowego nie można było założyć w żadnym 
z trzech folwarków, bo tam nie było włók włościańskich, 
z których było by można wyłączyć opatrzenie dla księ- 
dza. Pozostała zatem tylko wieś czynszowa Kiełbasin, 
w której też kościół stanął. 
Drugi kościół jest tu w Dźwierznie. I ono było do- 
wodnie wsią włościańską. Pierwszy znany obywatel szla- 
checki posiadał tam r. 1341 nie więcej jak ośm włók I). 
Za czasem przeszedł jednak cały obszar wiejski na wła- 
sność szlachecką, a z nim też patronat kościoła. Gdy zaś 
jan Konopacki r. 1617 Dźwierzno Benedyktynkom toruó- 


') Maercker 506. 


-
>>>
- 122 - 


skim przedał , objęły zakonnice także opiekę nad kościo- 
łem I). I on jest dawny, zbudowany r. 1300 2). Do pa- 
rafii należały r. 1647 oprócz Dźwierzna tylko lelgno i Sze- 
rokopas. Zelgno darował mistrz w. Werner von Orselen 
r. 1328 Benedyktynkom toruńskim S), wieś ta była zatem 
poprzednio własnością krzyżacką. folwarkiem albo wsią 
czynszową. Dowodnie zaś wiemy, że Szerokopas taką 
wsią jeszcze później był 4). Prosta zatem rzecz, że Krzy- 
żacy tutaj dla swoich folwarków lub wsi czynszowych 
osobną parafią utworzyli, kiedy macierzysta razem z Chełmżą 
na własność biskupa przeszła. 
W nowszych czasach wchodzfł do parafii dźwierzeńskiej 
jeszcze Zajączkowo, Bocień i Swiętosław, ale już r. 1445 
był w Zajączkowie osobny kościół parafialny, do którego 
r. 1647 też Bocień należał 5), a sądząc z położeni.a na 
prawej stronie rzeki Łąki, przyjąć trzeba, że oprócz Swię- 
tosławia też jeszcze Węgorzyn do niej się zaliczał. 
O Zajączkowie samem wiemy tylko, że od r. 1438 było 
majątkiem szlacheckim. Atoli pierwotnie było inaczej, gdyż 
przyjąć by trzeba, j.e do obywatela, który kościół tam. 
tejszy założył, też Swiętosław, a przynajmniej Bocień na- 
leżał, gdyż inaczej nie był by ich mógł do swojej parafii 
załączyć. Rzecz jednak miała się inaczej, albowiem Bocień 
był aż do końca rządów krzyżackich folwarkiem grodo- 
wym do Lipin należącym 6).. Zatem przyjąć trzeba, że 
i Zajączkowo pierwotnie wsią czynszową było, w której 
Krzyżacy dla \;Vygody osadników i dla ludzi swoich z Bo- 
tnia, Oraz dla Swiętosławia i Węgorzy na kościół założyli. 
O Swiętosławiu nie mamy z wieków średnich żadnej wia- 
domości, nie wiemy nawet, czy majątek ten jest dawny. 
Z tego jednak szczegół!!, że opatrzenie kościoła i w Za- 
jączkowie samem i w Swiętosławiu leży 7), domyślać się 
raczej można, że majątek ten z Zajączkowa został wy- 
łączony i d o młodszych należy. 
I) Maercker 507. 
') Heise II, 191. 
3) Maercker 601. 
ł) SchuJtz 202. 
') Fontes lV, 30. 
G) SchuJtz 193. 
7) Maercker 510.
>>>
- 123 - 


Naszem zdaniem wchodziła jednak do parafii zającz- 
kowskiej też wieś W ęgorzyn leżąca tuż obok Zajączkowa, 
jeszcze na prawej stronie rzeki Łąki, która tu widocznie 
była granicą obwodów kościelnych i grodowych. Na 
drugiej stronie leży wieś kościelna Orzechowo, kiedyś 
własność miasta Torunia. Węgorzyn był w XV wieku 
wsią czynszową i pozostał nią jeszcze w XVI wieku, ale 
przeszedł tuż po r. 1498 w zarząd, a r. 1520 na własność 
tegoż miasta Torunia I). 
Sądzimy, że magistrat co prędzej o to się postarał, 
by wieś jego z dotychczasowej parafii została wyłączoną 
a do orzechowskiej wcieloną. Wizytacye kościelne wspo- 
minają o Węgorzynie już tylko pod Orzechowem, bo 
wszystkie są znacznie młodsze, najdawniejsza pochodzi 
z r. 1647, zatem o zmianie tej, która w początku XVI 
wieku stać się mogła, powiadać nie mogą. 
I kościół w Zajączkowie uległ zmianom czasu. Dzie- 
dzicami wsi a patronami jego byli w XVI i XVII wieku 
Rokuszowie, Lescy i Konarscy. Póżniejsi nabywcy za- 
niedbywali obowiązku patronackiego, aż kościół r. 1865 
rozebrany został. 
Dotąd sięgała zdaniem naszem parafia chełmżyń- 
ska. Tyle też mogliśmy o parafiach w Kiełbasinie, Dźwie- 
rznie i Zajączkowi e powiedzieć. Zdaje się jednak, że ob- 
szar zajączkowskiej jeszcze był szczuplejszy. Szerokopas 
bowiem i Bocień leżą oba na północ. ku granicy parafii 
płużnickiej. Pewnie zostały one dopiero wtenczas do 
sąsiedniej, krzyżackiej parafii przeniesione, gdy płużnicka 
na patronat dziedzica przeszła. Kiedy się to stało, nie 
możemy dokładniej określić, bo i o tej parafii prawie nic 
nie wiemy; ale zmianę taką patronatu w Płużnicy trzeba 
nam koniecznie przyjąć, jak poniżej wykażemy. Jeżeli zaś 
domysł nasz jest słuszny, to parafią zajączkowską stano- 
wiły. pierwotnie tylko dwie wsi, Zajączkowo i Węgorzyn, 
bo Swiętosław wchodził do obszaru Zajączkowa. 
Wracamy do parafii chełmżyńskiej. Przekonaliśmy 
się. że najpewniej już koło r. 1233 Krzyżacy z niej 
wyjęli trzy sąsiednie i założyli dla nich kościoły w Kieł- 


l) Maercker 565.
>>>
- 124 - 


basinie, Dźwierznie i Zajączkowie. Mimo tak znacznych 
rozmiarów nie mamy jednak chełmżyńskiej za pierwotną, 
z czasów zaprowadzenia wiary św.; brak w niej grodu 
takiego, który byśmy za bardzo dawny i mający znaczenie 
w obronie albo też w administracyi kraju mogli uważać. 
Naszem zdaniem jest macierzysty kościół chełmżyńskiego 
w Popowie biskupiem. 
Przydomek biskupiego dostało Popowo niniejsze 
w przeciwstawieniu do toruńskiego po r. 1505, gdy 
z całą komandoryą starogrodzką na własność stolicy bi- 
skupiej chełmillskiej przeszło. Krzyżacy utrzymywali tu 
osobną komandoryą i wystawili dla niej nad jeziorem 
obronny zamek. Podle niego znajdują się jednak wyraźne 
ślady dawniejszego jeszcze okopu, który dowodzi, że 
miejsce to już za pierwotnych rządów polskich było śro- 
dowiskiem najbliższej okolicy I). Krzyżacy nie założyli za- 
tem tu zupełnie nowej siedziby, lecz wzmocnili miejsce 
dawniej już obronne. Kościół stoi na przeciwległej stronie 
jeziora. Biskup Arnold, który zarząd jego któremuś są- 
siedniemu plebanowi w początku XV wieku zlecił, mówi, 
że leży podle grodu popowskiego - ante castrum Pa- 
paw - 2). 
Zaznaczamy mimochodem, że pierwotnej nazwy tego 
Popowa tak samo jak toruńskiego nie znamy. Tę, która 
od sześciuset lat jest w używaniu, nadała mu ludność 
sąsiednia, odkąd wieś nie wiedzieć kiedy na własność 
którejś korporacyi duchownej, nam się zdaje, że stolicy 
płockiej, przeszła. Z samej nazwy wynika jednak nad 
wszelką wątpliwość, że przewłaszczenie takie kiedyś w sa- 
mej rzeczy nastąpiło. Ale i to drugie twierdzić możemy, 
że w czasie, kiedy wieś własnością duchowną została, 
już ona dawniejszemu celowi w obronie czy w zarządzie 
okolicy służyć nie mogła; gród tamtejszy był koniecznie 
już wtenczas zaniechany i do którejś sąsiedniej wsi, nam 
się zdaje, że do Lipinek pod Lisewem, przeniesiony. 
Pierwszą wzmiankę o krzyżackim grodzie w Popo- 
wie mamy z r. 1297 II). Przyjąć trzeba, że niedługo 
') Heise II, 161. 
2) Erml. Zeitschr. ]X, 305, 3. 
') KU 63.
>>>
- 125 - 


przedtem był założony, gdyż w drugiej wojnie pruskiej 
sąsiednia Chełmża, Przeczmno i Bierzgłowo są wymie- 
nione, ale o Popowi e brak wiadomości; gdyby gród 
wtenczas już był istniał, byli by go Sudowczycy oblegali. 
Pierwszy pleban miejscowy zachodzi pod r. 1284 I). 
Kościół tamtejszy stanął w pierwszych dziesiątkach XIV 
wieku, lecz nie sięga XIII wieku na pewno 2). R. 1284 
był tu zatem inny, dawniejszy. Ale nie zakładali go bi- 
skupi płoccy ani biskup Chrystyan, jeżeli oni przed 
r. 1231 to właśnie Popowo z kolei posiadali; albowiem 
nie mieli by powodu włączyć do swojej parafii takich ma- 
jątków jak Wrocławki, które r. 1251 na własność kapituły 
chełmińskiej przeszły, albo jak falęcin, wydany r. 1289 
Dytrykowi z Zajączkowa na osadzenie. Od niego miała 
się wieś nadal Dietrichswaide nazywać 3), a jednak wzięła 
od jakiegoś Walętego nazwę falęcin. Prócz tych dwu są 
jeszcze dowodnie stare osady w parafii popowskiej Chra- 
pice, Dubielno, oraz Batlewo i Niemczyk dawniej Bar- 
tłomiejowice - Rertelwitz - zwany ł). Stare są także 
folwark krzyżacki Grzegórz j), i dwie wsi czynszowe 
włościańskie, folgowo, r. 1434 i 1446 Hildebrandsdorf, 
i Staw, r. 1438 Stab i Steben zwany';). 
Choćbyśmy zatem Żygląd (Zeigland), Zegartowice 
(Segertsdorf) i folząg (Vogelsang) pominęli, które rodzi- 
mej polskiej nazwy nie mają, zatem może przed przyby- 
ciem Krzyżaków nie istniały, to jednak pozostanie jeszcze 
razem z wsią kościelną siedm osad, które w pierwszej 
połowie XIII wieku dowodnie albo koniecznie istniały, 
nad któremi zatem jakiś pleban opiekę swą roztaczał, 
szczególnie kiedy Popowo samo, jak nazwa dowodzi, 
własnością duchowną było! 
Wszystko to zniewala nas do zgodzenia się na do- 
mysł, że tu właśnie, w Popowie, było najdawniejsze śro- 
dowisko wiary na całą okolicę, zespolone z grodem, 


') Heise Ił. 168. ru 343' 
2) Tamte. 
S) Regesten 1047. 
4j O ludności 77. 
") ScłlUltZ 194. Maercker ] 9. 
0) Maercker 235, 531.
>>>
- 126 - 


którego ślad podle jeziora, blisko zamczyska krzyżackiego, 
dotąd jest widoczny. 
Ale to nie jest cały obszar pierwotnej parafii tam- 
tejszej, owszem przyjąć trzeba, że oprócz chełmżyń- 
skiej wchodziły do niej jeszcze przynajmniej dwie, Ii- 
sewska i czyściet'iska. prawdopodobnie też jeszcze trzecia, 
płużnicka. 
O Czyste m mamy ważną wiadomość z XIII wieku. 
R. 1285 poświadczył chełmillski biskup Werner. że przed 
19 latmi, zatem r. 1266, Bertold i żona jego Krystyna 
wieś swoją Czyste - Cist - zakonnicom reguły 
cysterskiej w Chełmnie zapisali. Oboje małżonkowie za- 
strzegli sobie w majątku tylko dożywocie. R. 1285 nie 
żyła już Krystyna, połowę jednak Czystego, która by po 
niej zakonnicom była przypadła, trzymał Bertold od nich 
za czynszem, a nawet ożenił się drugi raz, warując je- 
dnak zakonnicom, że po wcześniejszem jego zejściu po- 
zostałej drugiej żonie tylko plon z zimowego zasiewu 
miał przypaść I). 
R. 1266 mieszkały zakonnice już w Chełmnie. W na- 
stępnym roku pozwoliła im rada miejska nabyć dla siebie 
»cztery nieruchomości w tej części miasta, gdzie Konrad 
z Popowa mieszkał '. Było to podczas drugiej wojny 
z Prusakami. Pobyt zakonnic gdziekolwiek na wsi wy- 
stawionej na grabież pogan był zbyt niebezpieczny. Z tej 
przyczyny zezwolili mieszczanie na zakupienie rzeczonych 
nieruchomości. Prawda, że położyli warunek, by zakon- 
nice powinności co do strzeżenia i obrony miasta w tej 
samej mierze dopełniały, co wszyscy mieszczanie; ale 
i tak nie miały one wtenczas zamiaru, żeby w mieście 
pozostać, bo zezwolenie rady miejskiej wyraźnie przy- 
puszcza, że skoro by spokój nastąpił, po za miastem 
zamieszkają. Stało się jednak inaczej, i dzisiejszy klasztor 
Wincentynek stoi właśnie na miejscu, "gdzie Konrad 
z Popowa mieszkał. 2). 
Czyste było niezawodnie od śmierci Bertolda wła- 
snością Cysterek chełmińskich, one też wykonywały pa- 


') KU 70. 
') Heise II. 73. nota 2]2.
>>>
- 121 - 


tronat kościoła tamtejszego. Budowlę jego zaczęto podo- 
bno koło r. 1300, a skończono kilkadziesiąt lat później I), 
Kto był założycielem parafii? W żadnym razie za- 
konnice, bo te nie były by do niej takich majątków szla- 
checkich jak Cepno, Jelellcz, Storluz i Wichorze, ani też 
wsi włościańskiej Zakrzewa włączyły, która dopiero pó- 
źniej na własność ich przeszła. Dla tej samej przyczyny 
nie założył parafii BertoId, gdyż wymienione osady do 
niego nie należały. Gdyby inaczej było, to nie był by 
się po śmierci pierwszej żony o dzierżawę połowy Czy- 
stego starał, albowiem był by jeszcze dosyć innych ma- 
jątków posiadał. 
Nie zakładali parafii też Krzyżacy, raz dla tego, że 
choć nie jest obszerna, jednak większe ma rozmiary niż 
zwykłe fundacye ich, a powtóre, że po prostu brakowało 
im czasu na taką fundacyą. Albowiem uwzględnić trzeba, 
że Bertold i Krystyna r. 1266, gdy darowiznę uczy- 
n iIi , już nie byli młodzi, gdyż postanowienie ich opiera 
się widocznie na tern, że byli bezdzietni; jako też po 
dziewiętnastu latach mowa jest o drugiej żonie Bertolda, 
lecz niema wzmianki o dzieciach z pierwszego małżeń- 
stwa. Trzeba zatem przyjąć, że w Czystem osiedli jeżeli 
nie wcześniej, to najpóźniej jak koło r. 1250, po ukoń- 
czeniu pierwszej wojny z Pomezańczykami. 
Choćbyśmy zatem na to się zgodzili, że Bertold 
pierwszym właścicielem był Czystego, i że przed nim 
wieś w posiadaniu włościan 
się znajdowała, to i tak 
trudno się na to zgodzić, że w krótkim czasie między 
pierwszem wypędzeniem Pomezańczyków z ziemi cheł- 
mińskiej i założeniem grodu w Radzynie r. 1234, a za- 
częciem pierwszej wojny z Prusakami r. 1242 Krzyżacy 
tyle czasu znaleźli, żeby najprzód Czyste włościanom na 
prawie niemieckiem wydać i parafią założyć, następnie 
w szlachecki majątek je przemienić i prawem lennem 
BertoIdowi albo ojcu jego je nadać. Bo jedno i drugie 
trzeba koniecznie przyjąć, jeżeli się przy Krzyżakach jako 
fundatorach parafii obstaje: niema przypadku, by Krzy- 
żacy we wsi na polskiem prawie wydanej kościół zało- 


') Heise 24.
>>>
- 128 - 


żyli i ziemią opatrzyli; a tak samo nie mogli tego uczy- 
nić w majątku szlacheckim, gdyż tu brakło im potrzebnej 
roli pod kościół i dla plebana. 
Nadto trzeba by jeszcze przyjąć, że Cepno, Jeleńcz, 
Storlus i Wichorze w tymże czasie tak samo były w ręku 
włościan, gdyż i na to niema przykładu, żeby Krzyżacy 
o utworzenie parafii dla majątków szlacheckich się byli 
starali. Zatem wymagało by założenie parafii w Czystem 
przez Krzyżaków tak nieprawdopodobnych przypuszczeń, 
że myśl o niem porzucić trzeba. 
Z tego wszystkiego wywodzimy wniosek, że i ta 
tak samo jak czarzeńska do czasów przedkrzyżackich na- 
leży, i że założył ją książę lub król, jeżeli nie prędzej, 
to wtenczas, gdy macierzystą, popowską, stolicy płockiej 
lub innej jakiejś korporacyi darował. Przekonamy się też, 
że parafia do Czystego należąca była kiedyś większa, że 
część sąsiedniej kijewskiej z niej jest wzięta. 
Chwilowo jednak na wschód Czystego, do Lisewa, 
przenieść się trzeba, gdyż w tamtejszej parafii trzecią od- 
nogę popowskiej upatrujemy. 
Twierdzi się zwykle, że już odnowiony dokument 
Wapcza z r. 1288 o Lisewie wspomina; jest tam bowiem 
wzmianka, że gospodarze z pewnych lasów brać mogli 
drzewo na opał i budulec, że jednak z pod prawa tego 
wyjęta była . die Leyssaw« l). Atoli choć prawda jest, że 
wieś Lisewo tak właśnie przez Krzyżaków była pisaną, 
to uwzględnić trzeba, że z Wapcza do Lisewa jest więcej 
niż 5 klm., co na owe czasy obfitujące w poręby wszel- 
kiego rodzaju było by odległością niezwykle wielką. Dla 
tego wolimy przyjąć, że owo Leyssaw inny jakiś las bli- 
żej Wapcza położony oznacza. 
Kościół lisewski jest koło r. 1300 zaczęty, a w pierw- 
szych dziesiątkach XIV wieku skończony. Tylko wieża 
jest nowsza 2). 
(Dalszy ciąg w Roczniku dwunastym). 


I) Perlbach w Altpreuss. Monatschr. 1881. - Regesten 1105. 
- Heise II, 81, nota 226. 
2) Heise II, 81.
>>>
( 


KSIĄŻĘ r / 
FRYDERYK WILHELM V. HOLSTEIK-8ECK 


fELDMARSZAŁEK fRYDERYKA W-GO 
GUBERNATOR BERLINA ETC. 


1687-1749 


JEGO POLSKIE STOSUNKI. 


SKRESLlL 
WINCENTY HR. l OŚ. 


Wspomniałem już w monografii Władysława Łosia I), 
wojewody malborskiego z czasów Jana III, że trzy jego 
córki zrobiły, jakbyśmy dzisiaj powiedzieli i jak prawdo- 
podobnie i wtedy mówiono, największe niemal partye 
w Polsce. 
Nie było w tern nic dziwnego, bo sam Wojewoda 
był persona grata, przyjacielem osobistym króla So- 
bieskiego, który mu syna trzymał do chrztu 2), najwyż- 
szym senatorem Pomorza, podskarbim ziem pruskich i po- 
słem wielkim do Wiednia w r. 1689. 
Ale Wojewoda był prócz tego magnatem. Przez 
małżeństwo swoje z Guldenszternówną, kasztelanką gdań- 
ską, która w jego dom wniosła skarby dwóch wygasa- 
jących na niej, przemożnych rodów, bo Guldenszternów 
i Cemów (von Zehmen), i przez. okoliczność, że syn 
jego jedyny, Jan Łoś, w 16 roku życia zginął S) pod- 
czas jednej z licznych wówczas konwokacyi na tron pol- 


') Portret pięknej pani I Warszawa 1898. Władysław Łoś str. 
150--209. 
') Dnia 26 lipca ]683. (Metryki katedry św. Jana w Warszawie). 
') Metr. kor. Relacya Wojewody Przebendowskiego z d. 20jXI 1698. 


9
>>>
- 130 - 


ski w r. 1698, stał się on ojcem trzech bardzo posażnych 
panien na wydaniu. 
To też, jak i dzisiaj się dzieje, te posażne panny 
odpowiednio powychodzily za mąż. 
Pierwsza wyszła Ludwika w r. 1691, za jana Dzia- 
łyńskiego, wojewodzica kaliskiego, który znów był dla- 
tego dużą partyą, że w r. 1688 odziedziczył po swym 
bezżennym bracie Macieju dobra złotowskie (flatow) na 
Krajnie, na północ Nakła, składające się z kilkunastu wsi. 
To małżeństwo zawarło, jak był powszechny wów- 
czas zwyczaj, kontrakt na przeżycie (advilalitas). T o też 
Ludwika, będąc już bogatą z domu, stała się wkrótce po 
ślubie, bo w r. 1693 1 ), dożywotniczką dóbr, które mu- 
siały być wspaniałe, jeśli pod schyłek Rzeczypospolitej 
zostały nabyte przez dwór pruski na królewską rezydencyą 
i fideikomis, będący w tej chwili w posiadaniu księcia 
Leopolda, syna ks. fryderyka Karola. 
Żyła ona z pierwszym mężem niespełna dwa lata, 
jak to widzimy z panegiryku dedykacyjnego, poprzedzają- 
cego dzieło księdza jana Alana Bardzillskiego pt. »S m u tn e 
starożytności teatru m to jest Tragediae Seneki 
Rzymskiego, na język polski, dla pospolitego 
przeznaczone pożytku.., w Toruniu nakł. Laurera 
r. 1696 wydanego. 
Ks. Bardziński, dominikanin, był to jakiś niezmor- 
dowany przyjaciel Łosiów, bo jeszcze w r. 1691, dedy- 
kował Władysławowi, wojewodzie malborskiemu, ojcu 
Ludwiki swoje "farsalia Lukana" (Oliva, druk. Textor 
in folio). 
Otóż po tem krótkiem z Działyńskim pożyciu, Ło- 
siówna wstąpiła w r. 1695 w powtórne związki małżeń- 
skie z księciem Antonim na Klewaniu i Korcu Czarto- 
ryskim, starostą lanckorońskim, synem ks. jana Karola, 
podkomorzego krakowskiego i Magdaleny Konopackiej, 
kasztelanki elbląskiej, a bratem Mikołaja, kanonika kra- 
kowskiego, Samuela i Michała ks. Czartoryskich. 
jakieś fatum zawisło nad małżonkami pięknej Ludwiki, 


I) Jan Dzialyński umarł 24 marca ]693, Metryki parafii Ru- 
nowo. WXP.
>>>
- 131 - 


bo i ten młodziutki książę umiera nagle wkrótce po 
ślubie I). 
Ten dramat nasuwa myśl księdzu Bardzińskiemll, de- 
dykowania księżnej wdowie swych tragedyi, a nic po- 
cieszniejszego, jak się z tego tłumaczy. 
Ustęp ten dedykacyi, acz przydługi, dosłownie prze- 
pisuję, bo trudno o pocieszniejszy okaz panegiryzmu owej 
epoki, będącego już u swego schyłku. 
X. Bardziński tak się odzywa do księżnej wdowy: 
"Teraz należące Waszej Xiążęcey Mości same pod pro- 
"tekcyą cisną się tragedyae, gdy widzą, jako jednę for- 
"tu na w Domu W. X. M. odprawia scenę. Dopiero, mało 
"co wesołey udzieliwszy pogody, wnet zasępione wysta- 
"wia czoło y krótkie wesele ciężkim pieczętuje żalem. 
"Niedawno bowiem herbowne W. X. M. ozdoby złotym 
"J. W. J. M. P. Wojewodzica kaliskiego (Działyńskiego), 
"zaślubiła pierścieniem. aż w mOIl1
nt prawie przez srogą 
"tragicznych aktów Sprawczynię Smierć, nie rozwięzły 
"w małżeństwie związek, hartownymi nielutosciwie rozer- 
"wała żeleścem: I jakby mało na tym miała, że wiele 
"w Oyczystym W. X. M. Domu wystawiła grobowców, 
"w jednym Jej roku większego przymnożyła żalu, gdy 
lIkochanego Rodzica, senatorskiej wizerunek zacności, 
"y miłą pociechę pierworodną odebrała córę. - Rozu- 
"miałby kto, że już skończyła tragedye, aż ci przez nie 
"do większych żalów ułożyła stopień, bo znowu krótką 
"przyniosłszy pociechę, gorżką weselne słodyczy przysa- 
"dziła żołcią, Spodziewaliśmy się, że macierzystym oto- 
"czony murem, nieboszczyka J. P. Jaśnie Oświeconego 
"Xiążęcia, Jego Mosci Czartoryjskiego, Chrześciański Ry- 
"cerz, miał tragiczne rozpędzić płacze, aż y tego ostra 
"w kwiecistym wieku podciąwszy kosa y z naszego uniósł- 
"szy świata, w ciemnym złożyła grobowcu, a W. X. M. 
"zamiast weselnego szkarłatu, w grubą ustroiła żałobę. 
"Cóż to inszego Fortuna robi, jeżeli nie ustawi- 
"czne z W. X. W. odprawia sceny?" 
Potem dalej, w tym sensie dowodzi logiczności tej 
swojej dedykacyi tragedyi Seneki, nie komu innemu 
w Polsce, j ak księżnie, i kończy: 
') 10 maja 1695. Metr. parafii św. Krzyża w Warszawie. 


9"
>>>
- 132 - 


"Zaczym mam nadzieję, że ta praca moja od W. X. M. 
"przyjęta bezpiecznie pod Jej zaszczytem Imienia, z dru- 
"karskiej wyszedłszy prasy, Polskie obaczy światło, o którą 
"gdy suplikuję łaskę, te do Majestatu Boskiego podnoszę 
"vota: Aby zamieszkałe w domu W. X. M. dotych- 
"czas tragedye, wyszedłszy z progów , wesołą przy- 
"niosły pociechę; y żeby tak W. X. M. Sama, jako y miłe, 
"oboyga małżeństwa klejnoty, obiedwie kochane córy, 
"długi wiek bez wszelkiey przepędziłyście Tragiediey, 
"Tego życzę!" 
Jeśli księżnie wdowie chodziło o znalezienie trzeciego 
męża w tych fatalnych warunkach, nie zachęcających ni- 
kogo do wchodzenia z nią w dożywotnie kontrakty, to 
vota księdza Bardzińskiego zostały wysłuchane. 
Piękna i jeszcze bogatsza Ludwika, bo została znów 
dożywotniczką na majątkach I) księcia starosty lanckoroń- 
skiego , znaiazła niebawem, bo w r. 1707, trzeciego męża. 
I tym trzecim mężem był również książę i jeszcze 
świetniejszy, bo pochodzący z panującego domu, z domu, 
który jakkolwiek jeszcze wtedy tylko d e n o m i n e pano- 
wał, przecież do różnych koron niepozbawione słuszno- 
ści, rościł sobie pretensye i każdej chwili mógł być na 
tron powołany. 
Tym trzecim mężem był książę Fryderyk Wilhelm 
H olstein- Beck. 
Rodzina książąt HolsztYliskich, jak łatwo się domyśleć, 
panowała od wieków na Holsztynie i Szlezwiku i pano- 
wała jeszcze wtedy, gdy młody Fryderyk żenił się z Lu- 
dwiką Łosiówną. 
Właśnie wtedy przechodził ten dom panujący kryzys, 
która go miała na zawsze pozbawić dziedzicznego tronu , 
dzięki pełnemu tabutów ministrowi Chrystyana Augu- 
sta, który trzymał stronę królal Szwecyi, Karola XII. 
Król dUliski wypędził księcia panującego ze swojego jakby 
Szlezwiku, a Holsztyn uznał za kraj nieprzyjacielski. 
Później, jak wiemy, skończyło się na tem w r. 1740 , 
że Piotr ks. Holsztyński, urodzony z Anny, córki Piotra 


') Do tych majętności należały prześliczne dobra Brody i I(al- 
warya, letące pod Lanckoroną w krakowskiem.
>>>
133 - 


Wielkiego, został carem i stąd dom panujący po dziś 
w Rosyi tworzy główny pień książąt Holsztyńskich, 
zwanych Gottorp. 
Rodzina ta, jakby przeczuwała te ogromne wynie- 
sienia, (bo i tron szwedzki w r. 1751 dostał się Adolfowi 
Fryderykowi ks. Holsztyńskiemu). nosiła się już wówczas 
bardzo wysoko. 
Wiemy jak strasznie zirytowała króla szwedzkiego 
śmierć jego szwagra, ks. HolsztYllskiego. który zginął pod 
Krakowem, w wojnie z Augustem Ił w r. 1702 i że ona 
była przyczyną główną dalszego rozlewu krwi i ucieczki 
króla polskiego do Saksoni i, przed ziejącym zemstą monarchą. 
Ta rodzina nosiła się wtedy tak wysoko. że słynny 
Saint-Simon w 1709 r. w swych pamiętnikach l), tak pisze: 
"Ten książę Holsztyński (piotr), pretenduje nadto do 
IIksięstw Holsztyńskiego i Oldenburskiego, które mu król 
"duński zagrabił, wraz ze wszystkiemi apanażami jego i ro- 
"dziny. Otóż dość pretensyi, które, jeśliby były uznane, 
"zrobiłyby na Północy zbyt potężnego monarchę". 
W r. 1718 notuje Saint Simon 2), będący wyrocznią 
w rzeczach swojej epoki: 
"Nie było nikogo, aż do księcia Holsztyńskiego, 
,,(mowa tu o naszym Fryderyku), który też zapretendował 
"do tytułu »Królewskiej Wysokości". na podstawie swego 
"bliskiego pokrewieństwa z trzema Koronami Północy. 
"Ale ten książę nie miał tego kredytu u rejenta, co książę 
"Lotaryngii, i nie powiodło mu się". 
Cytuję to. by udowodnić, że opinia publiczna, ca- 
łego świata, liczyła się z wszystkimi książętami Holsztyń- 
skimijakby z panującymi. Gdy rodzina ta już zajmowała trzy 
trony, każdy z jej członków mógł przy lada okazyi zo- 
stać królem. 
I ciekawem jest, jak niesłychana ignorancya polska 
notuje wejście Ludwiki Łosiównej w dom panujący. 
Duńczewski 3) przy Łosiach pisze: 
"Tenże (Władysław Łoś), miał córek trzy. Annę (?) 
" wydaną za Warszyckiego, wojewodę Łęczyckiego. Mar- 
') Tom lV, 279. Hachette. 
2) T. X, str. 14. 
3) Herbarz tom I, str, 38.
>>>
I 


- 134 - 


"jannę (?) za książęcia OlsztY/lskiego, (notabene była 01- 
"sztYllskich polska rodzina) i Konstancyę za Potockiego, 
"kasztelana krakowskiego". 
Jak zobaczymy mąż tej Łosiównej był ze wszech 
miar historyczną postacią, co nie przeszkadza, że dziś 
jeszcze, jakiś inny polski historyk nazywa go »jak i mś 
księciem Olsztyńskim« l). 
A ten »jakiś książę Olsztyński«, był niczem mniej ani 
więcej, tylko stryjem cara Rosyi i stryjem fryderyka Wiel- 
kiego; osobiście zaś bohaterem i feldmarszałkiem pierw- 
szej wtedy w Europie armii. 
Książę fryderyk Wilhelm urodził się l-szego czerwca 
1687 2 ) i był starszym synem księcia fryderyka Ludwika 
i księżniczki Karoliny Holstein-Augustenburg. 
Kształcił się w Halli, a po ukończeniu studyów 
wstąpił do pruskiej armii już w r. 1699, a więc jako 
12 letni chłopiec. 
W r. 1703 już jest w pułku swego ojca kapitanem, 
a 1704 majorem. 
I jako major najwięcej nas obchodzi, bo w tej ran- 
dze stanął na ślubnym kobiercu z Ludwiką Łosiówną 
w r. 1707. Liczył więc wtedy lat 20 i ten wiek tłumaczy 
mezalians, jaki bezsprzecznie zrobił, żeniąc się z polską 
szlachcianką, podczas gdy wszyscy książęta jego krwi 
szukali towarzyszek życia w domach panujących, które 
ich prowadziły, jak Anna zaprowadziła Piotra, do takich 
tronów, jak Wszech-Rosyi. 
Ludwika musiała być bardzo piekną i bardzo zalotną, 
bo inaczej nie byłaby znalazła trzech mężów i to trzech 
młodzików. Poznali się w Gdańsku, który był rodzinną sto- 
IicąŁosiównej, a i bardzo bliskim, stosunkom młodego księcia. 
Tradycya rodzinna, zwykle przekazująca wszystko 
przekręcone, niesie, że go poznała w świetnym orszaku 
młodego króla Augusta II, który sam był swatem, pra- 
gnąc dostarczyć młodziutkiemu księciu funduszów na hu- 
lanki. których był on pono zwolennikiem nielada, jak to 
stwierdza z resztą list fryderyka Wielkiego później cytowany. 
') Słow. geogr. II, 596. 
2) Szczegóły biograficzne czerpię ze źródeł kro pruskiego mini- 
steryum wojny Geheime Krie2"es-Kanzlei-Akten«.
>>>
- 135 - 


I to bardzo prawdopodobne, gdy zważymy, że 
August II otaczał się wtedy właśnie wszystkiem, co naj- 
świetniejszego miały Niemcy w książętach i magnatach; 
że się 'wzorował na Ludwiku XIV i że na jego dwór 
ściągali wszyscy, którzy by ginęli w Wersalu, na dworze 
króla-słońca. 
I to jeszcze prawdopodobniejsze, gdy August II prze- 
cież swoją córkę, słynną panią Orzelską, słynną pierw- 
szą posiadaczkę błękitnego pałacu w Warszawie, wydał 
także w r. 1730 za księcia Karola Ludwika Holsztyńskiego 
i to rodzonego brata naszego fryderyka. 
Ten dom Holsztyński dostarczał kontyngentu w mę- 
żach dla niejednej wygórowanej a nie uzasadnionej 
ambicyi. 
Jak było, to było. Nigdy się tego nie dowiemy do- 
kumentalnie, bo dokumenty są tylko na fakty a nie na 
pobudki. Dość, że 25 sierpnia 1707 roku spisaną została 
w Gdańsku intercyza ślubna. 
Konieczną ona była i doniosłą, gdyż chodziło o wo- 
jewodziankę malborską, dziedziczącą po Cemach i Gul- 
denszternach, o dożywotniczkę magnackiej fortuny Dzia- 
łyńskiego i wdowę po księciu Czartoryskim, którego Za- 
łuski, w kazaniu pogrzebowe m l), zowie ,.źrenicą prze- 
świetnego Czartoryskich domu ". 
Konieczną ona była, gdyż tu chodziło o młodziutkie 
książątko, które się tern małżeństwem wiązało na całe 
życie i sobie zamykało drogę do tronu, o którym każdy 
ks. Holsztyński od kolebki marzył. 
Najkonieczniejszą jednakże ona była ze względu, że 
pan młody liczył dwadzieścia lat, a pani młoda musiała 
wtedy liczyć najmniej, zważywszy że w r. 1695 owdo- 
wiała już po drugim mężu (Czartoryskim), lat 35. 
I ten wzgląd nie zawiódł, jak to niebawem zoba- 
czymy. 
Powszechnie w Polsce przyjętym zwyczajem, aktem, 
który pan młody nazywał Ehe-Pacten", zapisali sobie 
państwo młodzi majątki na przeżycie, z mocy prawa zwa- 
nego wtedy jus mutuae advitalitatis. Akt ten ,.wza- 


') Wyd. w Warszawie 1696.
>>>
- 136 - 


I 
I 


. 


jemnego dożywocia. sporządzony został w r. 1708, po 
ślubie, w zamku złotowskim J). 
Pallstwo młodzi zamieszkali na Pomorzu. naturalnie 
w jednych z dóbr dziedzicznych lub dożywotnich lu- 
dwiki, jak to się okazuje z ustępu pewnego urzędowego 
aktu, który twierdzi, że książę wyjechał aus hiesigen 
landen«, z tutejszego kraju. 
Ponieważ w tym akcie chodzi właśnie o dobra po- 
morskie ludwiki, więc nie ulega wątpliwości, że te "h i e- 
sige lande« są Pomorzem. 
Ponieważ w Złotowie (Flatow), dożywociu po Dzia- 
łyńskim, znajdował się olbrzymi zamek, tak świetny, iż 
go kupiono i przerobiono z czasem na rezydencyą królew- 
ską, jak to już wspomniałem, więc przypuszczam, że za- 
mieszkali w Złotowie. 
Że w Złotowie mieszkali, dowodzi i to, że akty 
ślubne oblatowali w grodzie nakielskim i dzierzgońskim 
(Christburg), do których majątkowo lub zamieszkaniem 
przynależeli 2). 
Ze Złotowa niedaleko było do dóbr Lichtfelde, Gul- 
denfelde i Bruk, gdzie mieszkała macocha Łosiównej, 
wdowa po wojewodzie malborskim, Elźbieta Łosiowa, 
Kryszpinówna z domu, niemal matka, bo rodzona matka, 
Guldenszternówna, odumarła ją dzieckiem w 1681 roku. 
I niedaleko było do Berlina i Królewca, będących przez 
całe życie księcia osią obrotną jego stosunków rodzinnych 
i wojskowych. 
Zadnych śladów dokumentalnych nie ma, co państwo 
młodzi robili w pierwszych latach po ślubie, w urzędo- 
wej biografii księcia, jako żołnierza, jest tylko stagnacya 
w awansie, zresztą nic. 
A przecież, (w tern tkwi właśnie ogromna przy- 
jemność odtwarzania takich wyblakłych postaci, których 
życiorysów przez lat 200 nikt się nie dotknął), możemy 
śmiało twierdzić, iż podróżowali, iż zwiedzali Europę, 
Włochy i Francyę, które wtedy, jak i dziś, ba więcej niż 


') oblatowany w r. 1714 w grodzie christburskim. 
') Złotów przynależał do Nakla , a dziedziczne dobra Łosiownej 
do Dzierzgonia. którego starostą był jej ojciec Władysia w .
>>>
- 137 - 


dziś, były przedmiotem i celem wszystkich podróżniczych 
marzeń. 
Zkąd to można wnioskować? 
W zbiorze moim rodzinnych portretów znajduje 
się stary pastel księżnej, o którym bym zgoła nic nie 
wiedział, gdyby taki sam pastel nie znajdował się w ga- 
leryi drezdeńskiej pod No. 109 przypisany słynnej ma- 
larce swojego czasu i dziś bynajmniej niepośledniej, Ro- 
salbie Carriera. 
Otóż Rosalba Carriera w owej epoce, 1708-1712, 
mieszkała w Wenecyi i była protegowaną przez króla 
duńskiego fryderyka IV, który znów był krewnym księcia. 
Carriera więc malowała Łosiównę wtedy, a badania 
historyczne tak się misternie wiją, iż znów możemy śmiało 
twierdzić, że z niewiadomych nam powodów, księżnej 
portretów było dwa. Czy tak zamówiła Łosiówna, czy 
Carriera dla siebie zrobiła drugi, dziś orzec trudno; dość, 
że portret jej znalazł się wraz z kilkudziesięciu innymi 
w Dreznie, gdy August III, skoro sukcessorowie tej mi- 
strzyni w pastelu, po jej śmierci (1757), wystawili pozo- 
stałe po niej obrazy na sprzedaż, polecił dla galeryi 
wszystkie zakupić l). 
Byli i w Paryżu, bo tu znowu kazał się malować 
książę słynnemu malarzowi królów i królowi malarzy, 
Jackowi Rigaud. 
W tej epoce cały wielki, największy świat zajmo- 
wał się wnukiem Ludwika XIV, który pod nazwiskiem 
Filipa V objął tron hiszpański r. 1702. 
Zanim wyjechał na zawsze do Madrytu na bardzo 
ryzykowny tron, król sporządził sobie jego portret przez 
tegoż Rigaud, który dziś wisi w Luwrze. 
Portret ten tak się spodobał księciu, iż kazał się tak 
samo upozować na tle przepysznych draperyi, wsparty 
na koronie królewskiej. 
O ile ta ręka na koronie była umotywowaną u wnuka 
Ludwika XIV i króla Hiszpanii, o tyle nią nie była u pana 
ze Złotowa, żyjącego wówczas z Łosiowskich funduszów. 
Ale, jeśli chodziło o przyszłość, o odwieczne prawa, 


l) S
ubert: Ang. KiinstIer-Lexicon , frankfurt 1882 , I, 239.
>>>
- 138 - 


o wieczne pretensye, to ta ręka, chwytająca koronę. nie 
była, jak to później zobaczymy, taką deryzyą, jak się 
wówczas wydawać mogło. 
Chwyciła ją, choć nie dla siebie, to dla swojej fa- 
milii, tak silnie, iż po dziś ją dzierży. 
Ten przepyszny, książęcy portret, bo Rigaud, jak nikt, 
miał geniusz, tylko jemu właściwej prozopopei w od- 
twarzaniu wielkich tego świata, znajduje się w dwóch 
egzemplarzach; jeden u mnie (prawdopodobnie współ- 
czesna kopia), drugi II praprawnuka księcia w prostej linii, 
Wielkiego księcia Oldenburskiego w Oldenburgu. 
Na tym portrecie jest to młody i śliczny chłopiec, 
wyglądający na panienkę w swej ogromnej peruce. w fał- 
dach aksamitu, na prawdziwe królewiątko, ze swym 
dumnym uśmiechem uróżowanych i pełnych zalotności 
ust, z tą wydelikaconą ręką Ita koronie. 
Wygląda tak naiwnie. tak uśmiechnięty do życia, 
któreby chciał całe co rychło chwycić, iż przypatrując 
mu się, znajdujemy całkiem naturalnem. że tę rękę, się- 
gającą do korony, uwięziła 35 letnia i ciepła polska 
wdówka. 
Podróżując, malując się i rojąc nigdy nie mające 
się urzeczywistnić sny o koronie, spędzali państwo mło- 
dzi miodowe miesiące. Książę zapomniał o swym pułku 
i swej szarży, bo go widzimy to na dworze Augusta 
Mocnego, w Warszawie i Dreznie, to jeżdżącego po Polsce 
z małżonką. 
A było gdzie jeździć, oprócz Pomorza. Młodsza 
siostra Ludwiki, Eleonora. była za Warszyckim Jerzym, 
kasztelanem i wojewodą Łęczyckim, który, aczkolwiek wy- 
gasające ale ogromne miał stosunki rodzinne w Polsce. 
Mieszkał w Łodygowicach pod Krakowem, a był stryjecz- 
nym bratem Jana , pana na Pilicy i OgrodzieńclI, a bli- 
skim krewnym Firlejów, Wiśniowieckich i innych. 
Stąd nie mogło być ani nudno ani smutno, w tych 
magnackich stosunkach. 
Magnackimi one były, zaiste, bo najmłodsza siostra 
księżnej, urodzona z Kryszpinówny, Konstancya Łosiówna , 
była już w r. 1702 wdową po Feliksie Potockim, het- 
manie wielkim kor. i kasztelanie krakowskim.
>>>
- 139 - 


Pani krakowska musiała już być pocieszoną wdową 
po sędziwym mężu i musiała w Witkowie na Rusi pro- 
wadzić dom, jak przystało na pierwszą damę w Polsce. 
W takich stosunkach niemieckie książątko, chociaż 
krwi panującej, nie mogło się czuć wykolejone. Wszakże 
miał do czynienia tylko z magnatami, jako szwagrami, 
a wiemy, że bezpośredni następca Łosiównej, na Witkow- 
skim kluczu, zwał się królikiem Rusi i był ojcem tego 
Szczęsnego Potockiego, w którego dobrach. gdyby je 
skupić, Holsztyńskie księstwo by mogło raźnego walca 
zatańczyć. 
Te panie były jeszcze młode, młodsze od jego żony; 
musiało więc być w tych zamkach, których ogromy dziś 
przestraszają (np. Ogrodzieniec), i gwarno i ludno 
i hucznie i dostatnio. 
Ale pretendent do niejednego tronu nie mógł zaży- 
wać wczasów. Właśnie, wskutek objęcia hiszpańskiego 
tronu przez Filipa V (tego samego, podług którego por- 
tretu kazał się malować), z czego mocno Niderlandy były 
niezadowolone, powstały w Brabancie stosunki, które 
pozwalały księciu przypuszczać, że koronę tę zdobędzie. 
Fryderyk Wilhelm bez namysłu daje 1712 roku żo- 
nie plenipotencyę nieograniczonego działania z »asysten- 
cyą I jaką sobie obierze, czy bez niej 
, i odjeżdża do 
Brabantu, już jako podpułkownik, którym był mianowany 
16 marca 1809 roku. 
Teraz kariera wojskowa idzie mu piorunem. 3-go 
maja 1713, jako 26 letni młodzik, mianowany jest puł- 
kownikiem Holsztyńskiego pieszego pułku, którego wła- 
ścicielem (en chef) jest jego ojciec. 
Właśnie wtedy, podczas tych awansów, umiera wo- 
jewodzina malborska, dożywotniczka po Władysławie 
Łosiu, i trzy siostry przystępują do działów majątkowych. 
Większą część, część lwią fortuny wojewodzińskiej, 
podniosły dwie z nich już wpierw, jako urodzone z Gul- 
denszternówny, Ludwika i Eleonora. 
Teraz przystępują we trzy, na równi z Potocką, do 
dzielenia się czystą ojcowizną. 
Co ta ojcowizna zawierała, dokładnie nie wiem, bo 
udało mi się tylko odnaleść działki dwóch sióstr, Ł j. ksic;- 


-
>>>
- 140 - 


żnej i Potockiej, które tak się ułożyły, że z układu ich 
powstał później proces, z ktorego czerpiemy nasze wia- 
domości. 
Wiemy, że Ludwika związana nierozer\\-alnymi z Po- 
morzem pruskimi stosunkami męża i dożywociem Zło- 
towa, wybrała prawdopodobnie dobra Lichtfelde , Gulden- 
felde i Bruk, a Potocka, która już miała kupiony od Po- 
tockich za swoją posagową sumę Witków pod Krystyno- 
polem , wzięła Chełmicę, klucz w dobrzYllskiej ziemi. 
Dla równości jednakże podziału (Ch£'łmica mniej 
czyniła), księżna Holsztyńska miała jej płacić rocznie 
1353 fI. 27 gr. pr. 
Taka umowa stanęła w r. 1713 w Gdańsku, i wkrótce 
po niej, bo w r. 1714 umiera w Runowie księżna, zo- 
stawiając, mocą umowy, dożywotnikiem nieobecnego 
i walczącego o koronę męża. 
Ale co się dzieje? 
Obie siostry, czy nie wiedzą o małżellskim układzie, 
czy udają, że nie wiedzą, czy też (to naj prawdopodobniej- 
sze) z doradzenia czyjegoś, o co nie było trudno w tak 
pieniackim, jak polski wówczas narodzie, osadzają się 
w dobrach księżnej nieboszczki jako naturalne i prawne 
sukcesorki. 
Obie pozostałe siostry, Warszycka i Potocka, nie 
miały dzieci; obie nie potrzebowały więcej, niż miały; 
obie nie myślały o rodzinach mężów, bo Warszyccy na 
mężu Łosiównej wygasali, a dla Potockich połowa spadku 
po księżnej Holsztyńskiej była figą. 
Ale obie miały bliskich krewnych, ciotecznych i stry- 
jecznych braci i siostry, a między nimi i Łosiów. 
Byli Mdzewscy, Nakwascy, Młoccy, był wreszcie 
młody Władysław Łoś, faworyt hetmanowej, kasztelan ry- 
pil1Ski, domniemany tej mądrej, dbałej o ród pani spad- 
kobierca. 
Wszyscy oni od lat już, bo od śmierci Jana Łosia 
w r. 1698, patrzyli na wojewodzit'iskie skarby, jałowie- 
jące w rękach bezdzietnych kobiet, i spoglądali na te roz- 
rzucone dobra jako swoje kiedyś dziedzictwa. 
Prawo naturalnego dziedziczenia było w Polsce bar- 
dzo szanowane i rzadko kto odważał się je gwałcić.
>>>
- 141 - 


Uczucie rodzinne było wysoko wykształcone i żaden pol- 
ski szlachcic nie śmiałby, jak dzisiejsi niektórzy monar- 
chowie, pokrewieństwa po za szóstem pokoleniem nie 
uznawać. 
I wszyscy oni potrzebowali, bo nie wybili się po 
nad szlachecki poziom. Z jedenastu rodzeństwa, jeden 
Wojewoda Malborski wszedł między pany i zajaśniał na 
horyzoncie równości szlacheckiej. 
Każdy z nich, a szczególnie Mdzewski, gnieźnieński 
sufragan, wołali naprzemian : 
Jakto? Jakieś niemieckie książątko będzie traciło na 
fatałaszki dochody z ziemi, która nam kiedyś przynależy. 
Będziemy biedę klepać i patrzyć się latami (książę liczył 
wtedy 28 lat), jak on będzie się za nasze pieniądze 
panoszył«. 
Tak mówił każdy, a tak wymownie i poważnie umiał 
to przedstawić sufragan gnieźnieński, Stefan Mdzewski , 
syn Stefana i Teodory Łosiówny, siostry Wojewody Mal- 
borskiego, biskup kalarnacki, sufragan wpierw łucki , pó- 
źniej gnieźnieński, S. T. doktor, zakonu kaznodziejskiego, 
siostrzeniec tych palt 1), iż go zamianowały swym pełno- 
mocnikiem i uciekły każda do siebie, na drugi koniec 
Polski, niby niewiniątka , którym obcy był formalny na- 
jazd, jaki się na Pomorzu w ich imieniu odbywał- 
Przestraszony książę fryderyk Wilhelm dowiaduje 
się w Brabancie o śmierci żony i równoczesnym najeździe. 
Nie zwlekając chwili, dniem i nocą pędzi na Pomorze. 
Tu chodzi o byt, tu chodzi o cel, jaki widział w mał- 
żeństwie z Łosiówną. 
Nagle widzi się gołym, jak nigdy nie przewidywał. 
Ten dochód z osobistych majątków jego żony, miał być 
całą jego fortuną I bo dochód z dożywocia po Działyń- 
skich i Czartoryskich w;tawał z chwilą jej śmierci. 
DziałYllscy już się osadzali w Złotowie i wYl7ucali 
meble księżnej pod egidą nakielskiego grodu. 
Jakkolwiek był dość młodymi by rozpocząć na nowO 
życie, przecież nie chciał tracić fortuny, pozwalającej mu 
swobodnie pułkownikować w Brabancie. 


') Niesiecki t. 6 , str. 359. wyd. Bobrowieza. 


I 


- 


....
>>>
- 142 - 


On, książę Holstein-Beck , by pozostał ze swą gażą 
wojskową? 
Bezprzytomny pędzi do nieszczęsnej Polski, w któ- 
rej nieraz mu si
 obiły o uszy opowiadane u stołu War- 
szyckich, Potockich, niestworzone historye o polskich bez- 
prawiach , najazdach, sądach trwających pokolenia i try- 
bunałach, płatających słuszności niestworzone figle. 
Tak jest przestraszony, tak ma głowę nabitą polską 
sprawiedliwością, w której prawo pięści zawsze górę 
bierze, iż zaraz, stanąwszy na miejscu, jeszcze w tym sa- 
mym 1714 roku, do układów przystępuje. 
-Lepszy rydz, niż nic«, myśli i z niebywałą lekko- 
myślnością kończy układ, byle się tylko nie procesować 
w Polsce z siostrami żony. 
Odstępuje od swoich praw »ehepactami« zawarowa- 
nych, odstępuje nietylko dobra Lichtfeldzkie, ale meble 
i kosztowności pozostałe po żonie, za zapłatą 30000 fI. 
pr., które mu mają być wypłacone na ś-ty Jan 1715 roku. 
A Mdzewski i kasztelan Warszycki tak się mądrze 
biorą do młodzika, iż tenże przed upłatą sumy pozwala 
na przehipotekowanie dóbr na imię sióstr żony i wydaje 
im ruchomości i precyoza. 
Ten książę musiał być i wielkim dżentelmanem, bo 
nadto wszystko, nie bierze kwitu, tylko notatkę tego układu 
każe im dla pamięci podpisywać. 
A tu jemu chodzi nie o bagatelę. Lichtfeldzkie dobra 
czynią 5 000 fI. pr. to jakby dziś 30000. 
Naturalnie tu zaczyna się już niebywały, nie mający 
nigdy końca, a mający tysiące niespodzianek, odraczany, 
umarzany i wznawiany, skandaliczny, polski proces. 
Sam książę daje klucz do tego ciekawego procesu, 
ale co miał począć, gdy popadł w tę -personliche 
Angelegenheit«, jak ją nazywa, w kraju, gdzie panuje 
prawnicze przysłowie 
beati possidentes«, a dobra 
jego w tej chwili już posiadały prawem wcześniejszego 
zakrzątania się siostry jego żony. 
Przekonany, że nic nie poradzi, brał co i jak mu 
dawały. 
Urządziwszy w ten sposób ten interes, popędził 
z powrotem do Brabantu, a w rok niespełna później,
>>>
- 14j - 


w 1715 roku, Europa już go widziała na czele holsztyń- 
skiego pułku, przy oblężeniu Stralsundu. 
Odtąd pełnomocnik księcia prowadzi proces z całą 
energią, zaczynający się dopiero właściwie z chwilą, gdy 
obie siostry sumy na ś-ty Jan 1714 nie uiściły i pozwane, 
układ, na zasadzie, że Warszycki i Mdzewski plenipoten- 
cyi do niego nie mieli (?), że książę ruchomości i ko- 
sztowności nie oddał (?), że na dobrach ciążyły długi 
śp. Ludwiki, za nieważny poczytały. 
Nastąpiły najrozmaitsze .Ausladungen ad judicia 
palatinal iaa w Malborgu, Dzierzgoniu i ostatecznie 
sprawa została w I717 roku. na mocy '.decretum re- 
m ission i s«, przekazaną Trybunałowi Piotrkowskiemu. 
Tutaj, (i nie było to w Polsce nic dziwnego), ugrzęzła 
na lat 25 tj. do 1740, jak to dowodzą trybunalskie »ci- 
tationes", prawdopodobnie z niemałą winą powoda. 
Bo książę tymczasem hulał i awansował. 15 czerwca 
1721 został jenerał-majorem, a 19 sierpnia 1721, szefem- 
właścicielem Holsztyńskiego pułku, 1728 roku, kawalerem 
najwyższego pruskiego orderu czarnego orła, a 7 marca 
1728 po śmierci ojca  hercogiem v. Holstein-Becka. 
Proces leżał w Piotrkowie, odkładano go z roku 
na roku, a książę robił swoje. 
W r. 1721 dnia 2 grudnia, ożenił się powtórnie 
z Urszulą Anną hrabianką von Dohna-Schlobilten, dzie- 
dziczką dóbr tegoż nazwiska, do dziś będących w po- 
siadaniu.tejże rodziny, a leżących pod Pruskiel11 Hollandem, 
w pobliżu dóbr, tworzących procesowane dożywocie. 
Było to już małżelistwo z konwenansu. Hrabianka 
była siostrą majoratsherra, żyjącego w swym zamku 
na feudalnych prawach, które po dziś się utrzymały i ro- 
bią z dzisiejszego posiadacza Schlobitten, dostojnika na 
dworze cesarza niemieckiego. 
Książę fryderyk liczył już lat trzydzieści i pięć, był 
w wieku, w którym czuje się ostateczną potrzebę zało- 
żenia gniazda. 
Nie było i śladu z pięknego chłopca, który przy- 
klękał w Gdańsku, na ślubnym kobiercu, z Ludwiką Ło- 
siówną. 
Czas, wojenne niewywczasy, a co najwięcej może, 


-- 


....
>>>
- 144 - 


życie, które mu dało niejedną taką naukę, jak z siostrami 
kochającej żony, zatarły ślady rozpieszczenia i piękności. 
Mam portret księcia z tej epoki, malowany podług 
portretu, znajdującego się w Schlobitten, a wykonanego 
dla zbiorów ordynacyi, w porze jego drugiego małżeJl- 
stwa, przez wziętego wówczas, nadwornego, choć nie- 
utalentowanego, malarza berliliskiego Antoniego Pesn e. 
O ile w tamtym, Rigaud'a, dużo prozopopei, o tyle 
w tym mało. Książę stoi w zbroi i narzuconym płaszczu, 
podbitym gronostajami. Jedyna to, dozwolona heraldycznie 
i najzwyczajniejszym książętom oznaka. Nie tylko nie 
trzyma ręki na koronie królewskiej, ale jej zgoła nie wi- 
dać, choć (dziwną ironią losu), właśnie wtedy, przez to 
małżeństwo, robiące ten portret potrzebnym do zbiorów 
w Schlobitten, tę wymarzoną koronę on uchwyci. 
Na tym portrecie pospolity to człowiek w niesmacznej 
peruce mundurowej, jaką nosił Fryderyk Wielki, z jakimś 
nieokreślonym wyrazem, mówiącym, że był pięknym 
chłopcem. 
Proces polski leży w Piotrkowie i chyba ksiażę dał 
za wygraną odzyskać swój jus mature advitalitatis, 
bo nie myśląc o niem, cały się oddaje karierze wojskowej. 
Zresztą ta kariera popłaca i dostarcza funduszów na 
wesołe życie. Przez cały ciąg panowania króla Fryderyka 
Wilhelma ł stale się cieszy jego względami i doświadcza 
łask, które, jak mówi życiorys księcia, przechowany war- 
chiwum ministerstwa wojny w Berlinie, służyły mu »U m 
den vie1fachen Geldkalamitatem des Herzogs ab- 
zuhe1fen« 
Ten ustęp wyraźnie mówi, iż nasz książę był utra- 
cyuszem, a raczej un panier perce, jak mówią oględni 
Francuzi. 
ł tak 18 października 1717 dostaje starostwo Riesen- 
burg'skie (Prabuty), w Pomezanii, 15-go maja 1719 da- 
rowuje mu król zamek i dobra Friedrichshof, nad 
Pregelą, a 12-go maja 1727 dodaje do tych dóbr «ad- 
lich-kollmische Rechte. i pozwala na nazwanie ich 
Holsteinhof« I). 


') Dzisiejszy zamek H o I s t e i n pod Królewcem własność p. Magnusa.
>>>
- 145 - 


Z tego więc widzimy, jak feudalne udzielności wciąż 
ex-mężowi Łosiównej świtały po głowie; a jak były one 
uznawane przez królów, dowodzi reskrypt króla pruskiego 
z 12-go maja 1727 roku, mówiący: «Wie Wir denn 
nicht nur in Konsideration der besonderen Zu- 
neigung auch treuen und tapferen Kriegsdienste, 
die Uns und Unserem Koniglichen Hause Ew. 
Liebden und Dero Vorfahren in alle Wege erwie- 
sen, Deroselben in allen billigen Ansuchungen zu 
wilłfahren, freundvetłerlich entschlossen sind...« 
Po śmierci ojca, w kwietniu 1728, dostaje starostwo 
Brandenburskie, i w tym roku dobra Lenne, Thieren- 
berg, Markełmen i Beerholz pod Królewcem; by zaś do- 
godzić swym aspiracyom feudalnym odkupuje w r. 1732 
dobra Beck pod Minden 1) (w Westfalii), które jednako- 
woż wkrótce sprzedaje, by w zamian nabyć dobra Kon- 
dehnen pod Królewcem. 
Mieszka stale w pałacu w Królewcu (dzisiejszym 
pałacu »Militarkommando«), który dla niego król od 
hr. Waldbu rgaI podczaszego kor., 5-go lipca 1736 od- 
kupić kazał. 
Jak widzimy nie potrzebował dopilnowywać procesu 
w Piotrkowie. 
To życie pełne powodzenia, płynące po różach, miało 
jednakże swoje kolce. 
Fryderyk Wielki, objąwszy tron, robi księcia 29 lipca 
1740 generałem i nfantery i i wciąga go w skombinowane 
swe plany siedmioletniej wojny. 
Czasy się zmieniły i taktyka wojenna się zmieniła. 
Bohater dawnych wojen, w Brabancie, przy oblężeniu 
Stralsundu, gubi się teraz w minutowych rozkazach Fry- 
deryka Wielkiego. Jednakowoż z powodzeniem walczy 
z Lentulusem i Neippergiem, ale raz wreszcie, za- 
myśliwszy się o jakiejś pięknej damie, bałamuci wszystko, 
nie idąc pod Mollwitz, naprzeciw grzmotu armat, który 
poprzez górę wybornie słyszy. 
Tłumaczy się, iż go rozkaz królewski nie doszedł. 
Dostaje więc rozkaz powrotu do Berlina, gdzie go 


I) od których jego linia nosi przydomek. 


10 


-- 


....
>>>
- 146 - 


wprawdzie fryderyk Wielki zaraz (S-go czerwca 1740) 
mianuje generał-feldmarszałkiem, w r. 1744 zastępczo 
gubernatorem Wrocławia, a w r. 1747 gubernatorem 
Berlina, ale już rozkazu wyruszenia w pole nigdy mu 
więcej nie daje. 
I to trapi wielce księcia-feldmarszałka, ile że stosunki 
jego z fryderykiem W. były do owej bitwy pod MoIl- 
witz bardzo serdeczne. Częstym on wówczas bywał go- 
ściem króla na zamku poczdamskim. 
Niepocieszony, zapoznany przez swego króla jako 
wojownik, umiera II-go listopada 1749 w Królewcu, 
jako 62 letni człowiek i tam z rozkazu króla, w kni- 
pawskim tumie, w krypcie W. Mistrzów, pochowany spo- 
czywa i po dziś jest w swym pruskim mundurze tamże, 
w rozpadłej trumnie do widzenia. 
A fryderyk Wielki taki mu napisał nekrolog w li- 
ście do swej siostry, margrabiny von Bayreuth: "J e n e 
puis Vous mander d'ici la mort du bon vieux duc. 
II etait sur son depart de Konigsberg pour Berlin 
lorsque le soir a table, il lu i prit un vomissement 
du sang, qui I'emporta en 1I10ins de trois minutes. 
II est generalement regrette; il n'a jamais fait de 
maI a personne, qu'a lui-meme; - la galanterie 
ne I'a quitte qu'A son dernier soupir«. 
Te kilka ostatnich słów fryderyka W. mówi wię- 
cej o domowem pożyciu księcia, niż cała biografia z ar- 
chiwum wojny. Książę musiał być światowcem nielada! 
A gdzież królewskie, o koronie, całego życia mary, 
spyta czytelnik, który szedł ze mną w toku tego opo- 
wiadania. 
I królewskie mary się ziściły, ale, jak mary, za pó- 
źno i nie bezpośrednio marzącym. 
Książę z drugiego małżeństwa miał córkę i syna. 
Syn, fryderyk Wilhelm, jak przystało na syna bohatera 
padł, jako pułkownik, w bitwie pod Pragą 6 maja 1757, 
nie zostawiając potomstwa, a córka Zofia-Charlotta l-o 
hrabina Emilowa v. Dohna-Schlobitten, wyszła w drugiem 
małżeństwie za księcia Jerzego ludwiga von Holstein- 
Gottorp i dała początek dziś panującemu na Oldenburgu 
domowi.
>>>
147 - 


A coż z procesem? 
Proces dopiero właściwie po śmierci księcia się za- 
czął. Sukcesorom jego pieniądze tak łatwo nie przycho- 
dziły, jak jemu; królowie nie wchodzili w ich -Oeld- 
kalamitiiten ,więc pr£ypomnieli sobie, że mają w Polsce 
jakieś zaprzepaszczone dobra, a raczej fundusze. 
już w r. 1740, na zażądanie swojej, wzmiankowanej 
już córki Zofii Charlotty i pierwszego jej męża, hrabiego 
Dohna-Schlobitten, ustąpił Fryderyk Wilhelm im drogą ce- 
syi swoje pretensye do Łosiów. 
Tymczasem żyła już tylko hetmanowa w. kor. Po- 
tocka, a na części pani Warszyckiej, siedzieli jej spadko- 
biercy i ci zostali na nowO przypozwani. 
Trybunał Piotrkowski jednakże, dekretem z r. 1740, 
uwolnił tak Potocką, jak sukcesorów pani Warszyckiej 
od odpowiedzialności, z tej zasady, że ani książę Hol- 
sztyński, ani hrabia Dohna, w Polsce nie byli indygeno- 
wani, ani kaucyi złożyć nie mogli, czy nie chcieli. 
Wogóle był to fatalny proces. Sympatye musiały być 
po stronie Łosiów, choć nie było po ich stronie spra- 
wiedliwości. Trybunał składał się z braci szlachty, którzy 
obcych nie lubili i do których paniątka pruskie trafić nie 
mogły. 
A tu w składzie każdorazowego trybunału, marszał- 
kował lub zasiadał, niejeden krewny Łosiów, Potockich, 
Mdzewskich, Nakwaskich itd. itd. 
jakiż trybunał wówczas, w epoce józefa Potockiego, 
siedzącego w Stanisławowie, trzesącego pół Koroną, 
w epoce Salezego Potockiego, marzącego w Krystyno- 
polu o tronie, by się odważył skazać 60 letnią matronę, 
Potocką i Panią krakowską. 
Zresztą wtedy już dorastał Dominik Łoś, domnie- 
many spadkobierca całej spuścizny po księżnej Holsztyń- 
ski ej. Nietylko dorastał, ale wychodził, jako wnuk kaszte- 
lana rypińskiego, na postać na Pomorzu bardzo wpły- 
wową, tak z urodzenia, biorąc tradycye po wojewodzie, 
jak i przez małżeństwo dziada swego Władysława, z Elż- 
bietą Czapską, kasztelanką chełmińską, której rodziny 
gniazdem było Pomorze. 
Wpływy wrogie powodzeniu sprawy księcia, nie- 


10-
>>>
- 148 - 


tylko się wzmocniły, ale się rozgałęziły i zyskały rzeczy- 
wiście interesowanych, a więc zabiegliwych obrońców. 
W obec tej oto ostatniej sentencyi Trybunału, książę 
i hrabia zięć ustąpili 1742 roku pozornie swych praw 
sędziemu ziemskiemu Gneomarowi ReinllOldowi von 
Krockow (Krokowskiemu), który miał polski indygenat 
i który sprawę w Piotrkowie wznowił. 
Trybunał wydał wtóry dekret, uwalniający spadko- 
bierców Ludwiki Łosiównej od wszelkiej odpowiedzialności. 
Zdawałoby się, iż wszystko skOllczone. Nie. Umiera 
książę Fryderyk, umiera hrabia Dohna. Zofia Charlotta 
wychodzi powtórnie za księcia Holstein-Gottorp, który, 
widać bardzo zabiegliwYI sprawę wznawia, nie wiem już, 
doprawdy na co licząc. Na swe pokrewieństwo z królem 
szwedzkim, czy carewiczem rosyjskim? 
Dość, że znów, od synów owego pana von Krokow, 
w r. 1754, drogą c esy i pretensye te przyjmuje i na za- 
sadzie prawnego, trybunalskiego kruczka I »quod vi m 
legis sapiebat«, sprawę wznawia i w r. 1755 uzyskuje 
dekret Trybunalski piotrkowski: ,decreturn suspensae 
et remissae ad futurum Tribunal, conservato par- 
tibus termino«. 
Tymczasem umarła w r. 1752 w Witkowie hetma- 
nowa w. kor. i dobra, w mowie będące, zapisała swo- 
jemu wspomnianemu już, stryjecznemu wnukowi, Domi- 
nikowi Łosiowi. 
Wtedy już i Łosiom było tego procesu dosyć. Pewni, 
wobec dwóch trybunalskich sentencyi, ostatecznej wygra- 
nej, a doprowadzeni do rozpaczy pozwami i figlami pra- 
wnymi księcia, trzymają stałego adwokata przy Trybu- 
nale i tym razem oni pilnują, by sprawa nie spadła, by 
lis pendens et indecisa pozostała, aby raz ją skoń- 
czyć i aby już jej książęta, swoimi nadzwyczajnymi wpły- 
wami wznowić nie mogli. 
Tymczasem sprawa sobie leży latami w Trybunale, 
jako lis pendens et indecisa, a tu umiera ks. Holstein- 
Gottorp i pretensye przechodzą po nim w spadku na 
Fryderyka Aleksandra znów hrabiego Dohna-Schlobitten 
i Piotra ks. Holstein-Gottorp, koadjutora Lubeckiego. 
Ci dwaj chyba ją uważają za przepadłą i nie pod-
>>>
- 149 - 


nosili by jej więcej, gdyby nie następujący wypadek, po- 
uczający, jak dobrze mieć sprawę "pendens et indecisac. 
Następuje pierwszy rozbiór Polski. fryderyk Wielki 
zagarnia Pomorze i bierze się odrazu do ukończenia od- 
wiecznych nieporządków. 
Wyznacza w r. 1777 komisyą hypoteczną, która 
wzywa wszystkich kredytorów sum, na dobrach pomor- 
skich lokowanych, by się ze swoich praw wylegitymo- 
wali i je do nowych ksiąg hipotecznych wnieśli. 
Natychmiast więc meldują się, hrabia Dohna i książę 
koadjutor z pretensyą o 30.000 fI. pr. z procentami za 
lat 60 tj. od ś-go Jana 1714 roku i uzyskują sentencyę hipo- 
teczną z 5. maja 1777, pozwalającą tę pretensyę wpisać 
Jtals interimische Einzeichnung« I), w wykaz hipo- 
teczny dóbr LichtfeIde z przyległościami. 
W konsekwencyi tegoż, hrabia Dohna pozywa 26 sty- 
cznia 1780 r. właścicieli LichtfeIde i na nowo zaczyna 
się proces. 
Co dalej się stało, dziś jeszcze nie wiem. Może 
i zmienione rozbiorem Polski stosunki, przewaga wpły- 
wów rodziny książąt Holsztyńskich sprawiła, że Łoś Do- 
minik, pułkownik i szambelan J. K. M. ostatecznie sprawę 
przegrał i że to było przyczyną jego ruiny, gdyż na ruinę 
mi patrzy to ostateczne zniknięcie z widowni Łosiowskiej 
linii po wojewodzie Malborskim. 
W r. 1804 LichtfeIde jest w posiadaniu wdowy po 
Dominiku Łosiu, o której głucho w świecie, a głucho 
bywa tylko po ludziach upadających. 
W r. 1810 jeszcze dobra Lichtfeldzkie się chwieją 
już tylko w połowie należące do wdowy po Dominiku, 
Agnieszki Łosiowej, z domu Młockiej 2), a w połowie 
do Kruszyńskich. 
I śladu niema po tylu świetnościach tej fortuny, 
o której dochody blisko sto lat procesowali się książęta, 
feldmarszałki, hercogi, majoratsherry i koadjutory. 
I niema śladu, tylko arkusz papieru, będący skargą 
do sądu hrabiego Dohna, podpisaną 26 stycznia 1780 
roku w Ma rienburgu, który mi całą tę historyą, przy po- 
I) Odpowiada to dzisiejszemu »ostrze:Łeniu hipotecznemu. 
2) Która w tym czasie i :Łyć przestaje. 


- 


....
>>>
l 


- 150 - 


mocy innych danych, w archiwum mojej rodziny się znaj- 
dujących i dzieł różnych l) odtworzył. 


* 


* 


* 


I ten wielki, rodowy alians, który by w Niemczech 
wywindował rodzinę Łosiów na pinakle, przeszedł nie- 
postrzeżenie w demokratycznem społeczeństwie dawnej 
Rzeczypospolitej. 
Łosiowie rozrzuceni wówczas po Galicyi, zaledwie 
wiedzieli, jak i współczesny heraldyk Duńczewski, że ich 
pomorska kuzynka wyszła za księcia krwi, którego pra- 
wdopodobnie nazywali »jakimś księciem Holsztyńskim '. 
Ale, że nic na świecie nie ginie marnie, że każdy 
wypadek, najdrobniejszym by on był, ma swoje skutki 
i musi mieć swoje owoce, więc i małżeństwo pięknej 
Ludwiki, nie pozostało bez skutków, jak ono samo złu- 
dnych i efemerycznych. 
Obracamy się w sferach heraldycznych. Więc mał- 
żeństwo to dało heraldyczne prawo, bardzo obserwowane 
w krajach o arystokratycznym ustroju, Łosiom używania 
odtąd -rodowego herbu na królewskim gronostajowym 
płaszczu. 
Ale to by było prawie nic, to by było owocem de- 
ryzyjnym q uasi królewskich aliansów. 
Otóż dało coś jeszcze, choć to coś także nie wy- 
chodzi ze sfer efemerycznych. 
W sto lat blisko po tym aliansie nastąpił rozbiór 
Polski i wszyscy prawie Łosiowie, dostali się wraz z Ga- 
licyą, pod zabór austryacki. 
Dostał się między nimi i jedyny wówczas senator 
tego rodu, feliks Antoni Łoś, wojewoda pomorski, arcy- 
kuchmistrz królestwa Galicyi i Lodomeryi. 
Przez zabór., (a mało kto zna pewną legalność po- 
chodzenia naszych tytułów), tracili swoje senatorje, do- 
stojeństwa i tytuły. Rząd więc austryacki, przyjął zasadę, 
l) Najwatniejsze: a) Słownik geograficzny. - b) Schmitt: Ge- 
schichte des Stuhmer Kreises (Thorn 1868). - c) J. Becker, Ge- 
schichte des 2-ten Ostpr. Grenadier Regiments No. 3. - d) Testa- 
ment Potockiej. oblatowany w grodzie buskim ks. No. 346, pg.723 
do 728 ex 1752. Arch. Bernard. we Lwowie - i inne źródła archi- 
walne, cytowane w mojej biografii Władysława Łosia.
>>>
- 151 - 


bardzo słuszną, utytułowania dziedzicznie, spadłych przez 
zabór w Polsce senatorów. 
feliks Antoni Łoś, bezpotomny, wraz z swoją naj- 
bliższą linią, został hrabią dyplomem z d. 13 czerwca 1783. 
Wszyscy Łosiowie podnieśli alarm. jakto? Oni mieli 
być gorszymi, oni mieli nie być hrabiami! 
Rząd chciał łagodzić, a nie draźnić. Łosiowie, roz- 
rodzeni wtedy u zenitu swego rozrodzenia, tworzyli we 
wschodniej Galicyi potęgę. 
józef hr. Brigido, był wtedy (1780 1794), c. k. gu- 
bernatorem Galicyi, człowiekiem dużego taktu i poczu- 
cia słuszności. 
Nie miał on nic przeciw temu, by wszyscy Łosiowie 
zostali en bloc hrabiami, ale jak umotywować u swo- 
jego dworu, u józefa II. ił cheval sur les principes, 
żądanie sprzeciwiające się prawu w zasadzie? 
I tu małżeństwo pięknej Ludwiki tego pretekstu do 
zgwałcenia zasady dostarczyło. 
Hr. Brigido odniósł się do józefa II. z raportem, 
znajdującym się w archiwum paJlstwa w Wiedniu, któ- 
rego odnośny ustęp brzmi dosłownie: 
"schliisslich, dass dieser altadelige familien-Stamm Łoś, 
"zeuge der 5 glaubwiirdigen Ausziigen aus dem Busk'er 
"Grodgerichts-Archive, von den j. 1714 und 1745 sub 
,,2/5 St, durch eheliche Verbande mit mehreren in Polen 
"ausgezeichneten Geschlechtern, Warszycki, Potocki, 
"Działyński, den fiirsten in Klewań Czartoryski, vor- 
"ziiglich aber aus dem letzten Eheverbande mit dem 
"souverainem Hause, friedrich Wilhelm Herzog von 
"Holstein-Beck, geschicht1ich nach mehrfaltigen Rich- 
"tungen, in Danemark, Schweden, Preussen, England, 
"Russland u. a. mit Durchlauchtigsten Herrscherhausern 
"zum wiirdigen Glanze des stammvaterlichen Geschlechts- 
"registers, verschwistert zu sein, des hohen Gliickes sich 
"erfreuet". - etc. etc. 
A więc tak c. k. gubernator, na mocy właśnie tych, 
grodowych aktów, którymi książę w 1714-1715 proce- 
sował się z siostrami żony o dożywocie (co za ciekawy 
zbieg okoliczności), udowodnił, że Łosiowie są zalian- 
sowani z panującymi domami Danii, Szwecyi, Prus, Anglii 


-- 


......
>>>
- 152 


Rosyi i i. i uzyskał dla nich wszystkich tytuł hrabiów 
galicyjskich, dany dyplomem, podpisanym 17 maja 1789 
przez cesarza Józefa II. 
Jeśli o tem w tej pracy wspominam, to mniej, aby 
wyczerpać przedmiot, a więcej aby oświetlić tę przedziwną 
w stworzeniu wszechrzeczy tkwiącą zasadę, że nic a nic, 
czy to w ogromie natury wszechświata, czy w dziejach 
narodów, czy historyi rodów nie ginie bezpowrotnie. 
W r. 1714, gdy umarła Ludwika księżna Holsztyń- 
ska, nie zostawiając potomstwa, zdawało się każdemu 
niechybnie, że wszystko, co miało kiedykolwiek wykwi- 
tnąć z tego związku, bezpowrotnie wraz nią w proch 
się obróciło. 
Nie. W sto lat później, ten zapomniany związek przy- 
nosi całemu rodowi tytuł, o który się inni bezowocnie 
ubiegają, za który płacą, na który zasługują, tytuł, który 
dziś jeszcze w sto lat po wielkiej Rewolucyi, kasującej 
go, w przededniu ostatecznego bankructwa arystokratycz- 
nych idei, jeszcze ma swoje znaczenie, swoje prerogatywy, 
swoich adeptów i odblask swojej dawnej aureoli. 


... .... ...
>>>
ZAGADKOWY PIERŚCIEŃ ŚREDNIOWIECZNY. 


NAPISAŁ 


DR. WŁADYSŁAW SEMKOWICZ .). 


W Tygodniku lIIustrowanym z dnia 1(14) listopada 
1903 r., nr. 46, podał p. Stefan Suchecki wiadomość 
o złotym pierścieniu, wykopanym przed dziesięciu laty 
we wsi Korzecznik pod Izbicą w województwie brzesko- 
kujawskiem. Dołączona do artykułu podobizna płytki sy- 
gnetowej pierścienia ułatwia bliższe zbadania tego drogo- 
cennego dla sfragistyki i heraldyki polskiej klejnotu. 
Pierścień wykuty jest ze złota wysokiej próby; obrączka 
mniej masywna od płytki pieczętnej, sporządzona ze złota 
cokolwiek bledszego. Na płytce (zob. fig. 1 na dołączonej 
tablicy) wyryty znak herbowy, przypominający godła na 
średniowiecznych pieczęciach rycerskich; w otoku skró- 
cony napis biegący od lewej ku prawej: t ANNVL VS 
SVANT. 
Już p. Suchecki we wspomnianym artykule próbował 
wyjaśnić znaczenie napisu i godła i wykryć właściciela 
pierścienia, ale oparł się głównie na Paprockim i Nie- 
sieckim, którzy dla tak odległych czasów, do jakich autor 
pierścień ten odnosi (XII w.), nie mogą być uwaźani za 
pisarzy wiarogodnych. W godle widzi p. Sucheski od- 
mianę herbu Nowina, a w skróconem imieniu - Swięto- 
sława, dworzanina i doradzcę Kazimierza Sprawiedliwego 
i Leszka Białego. 
Aby wyjaśnić znaczenie zagadkowego napisu i ta- 
jemniczego godła, trzeba pierścień porównać z najdawniej- 
szemi piecz ęciami, zwłaszcza sygnetowemi, które są od- 
0) Za pozwoleniem Autora i Redakcyi powtarzamy artykuł ten 
z Kwartalnika Historycznego za rok 1904 , zesz. I, str. 18-23.
>>>
- 154 - 


5"i. 1 . 


tf
.2. 




 



 




 


[7 



.3. 
.. 


S" '"9"' 4.
>>>
- 155 - 


ciskan1i pierścieni podobnych do naszego. Materyału po- 
równawczego dostarcza przedewszystkiem dzieło prof. 
Piekosińskiego p. t. Pieczęcie polskie wieków średnich, 
które zawiera 361 wizerunków, a 580 opisów pieczęci 
z doby piastowskiej. Krytycznemu rozbiorowi najdawniej- 
szych pieczęci polskich poświęcił prof. Małecki znaczną 
część Studyów heraldycznych. Nie pominiemy też innych 
wydawnictw sfragistycznych, zawierających wizerunki 
i opisy pieczęci, których dwa wspomniane dzieła nie po- 
dają (Vossberg: Siegel des Miftelalters von Polen etc.). 
Przedewszystkiem oznaczyć musimy w przybliżeniu 
czas, z którego pierścień pochodzi, i w tym celu zbadać 
kształt pieczątki i rzut czyli charakter pisma. Przeważna 
liczba pieczęci sygnetowych i mniejszych tłokowych z w. XIII 
ma kształt podługowaty, owalny lub rombowy, jak płytka 
naszego pierścienia. W wieku XIV przeważa kształt okrągły. 
Stąd pierścień do wieku XIII lub wcześniejszego odnieść 
należy. Dokładniej wyznacza czas pismo w otoku. Styl 
liter jest jeszcze romański (np. litera N), jakkolwiek litera 
S w wyrazie anmzlus wykazuje już poniekąd podobień- 
stwo do majuskuły gotyckiej. Jak wiadomo, gotyk wy. 
stępuje na pieczęciach naszych już w początkach w. XIII, 
ale wypiera styl romański dopiero w drugiej tegoż wieku 
połowie. Skróty wyrazów w otoku pierścienia przypomi- 
nają podobne skróty na pieczęciach Klemensa, wojewody 
krakowskiego z r. 1244 I), oraz Konrada mazowieckiego 
z r. 1233 2). Najbardziej zbliża się kształ liter na naszym 
pierścieniu do liter na pieczęciach Mikołaja Polaninowi- 
cza z roku 1220 3) i Stefana z Wierzbna z r. 1226 4). 
Nie wahamy się więc pierwszą połowę w. XIII (około 
r. 1230) uznać za czas, w którym pierścień został spo- 
rządzony. 
Z kolei zastanowimy się nad znakiem herbowym, 
wyrytym na pierścieniu. W tym celu musimy sobie płytkę 
z wizerunkiem godła należycie ustawić, bo nie jest rze- 
czą obojętną, czy np. krzyż godła jest u dołu czy u góry 


') Piekosiński. Pieczęcie etc. nr. 126. 
') Ibid. nr. 87. 
") Ibid. nr. 50. 
.) Ibid. nr. 56. 


-- 


...
>>>
- 156 - 


znaku. Wskazówką będzie nam tutaj krzyżyk w otoku, 
który jest zawsze w górze pieczęci. Tak ustawiwszy 
płytkę otrzymamy godło w kształcie odwróconego krzyża, 
którego ramię dłuższe u góry rozczepia się i łukowato 
zagina w obie strony. Jest to więc znak herbowy, który 
prof. Piekosillski nazwie stannicą runiczną, a który my 
wolimy za prof. Małeckim zaliczyć do grupy godeł przed- 
herbowych, nie mówiących«. W rozwoju dawnych go- 
deł herbowych spostrzedz się dają dwie fazy. W pierw- 
szej fazie, si
gającej mniej więcej do połowy wieku XIII, 
mamy tylko godła "przedherbowe« w kształcie znamion 
różnej formy, bądźto pojedynczych, bądź złożonych z krzy- 
żem, strzałą i t. p. Charakter takiego właśnie godła przed- 
herbowego ma znak wyryty na pierścieniu. W drugiej 
fazie te godła przedherbowe przybierają kształty właści- 
wych herbów na wzór zachodnio-europejskich, przyczem 
częstokroć rody swe dawne znaki przedherbowe » uher- 
biają" , t. j. nadają im postać jakichś zbliżonych kształtem 
przedmiotów. Więc łuki zmieniają się w podkowy, w ucha 
kotłowe lub księżyce, krzyże w miecze, etc. Proces uher- 
biania poczyna się około połowy w. Xłłł i trwa do po- 
czątku w. XIV, choć sporadycznie daje się dostrzedz 
i wcześniej. 
Szukając znaków podobnych do godła na naszym 
pierścieniu, znajdujemy zupełnie podobne, tylko już uher- 
bione znamię na pieczęci komesa Adama ze Strzelców, ka- 
sztelana świeckiego z r. 1309 I). Godło na tej pieczęci 
(zob. fig. 2 na dołączonej tablicy), ma kształt kotwicy 
dwuramiennej, wywróconej, u dołu przekrzyżowanej. 
Różnica z poprzedniem godłem polega jedynie w ostrem, 
na kształt żeleźca strzały, zakończeniu obu łuków. Jeszcze 
wyraźniejszy kształt kotwicy, ale ciągle jeszcze przekrzy- 
żowanej, posiada godło herbowe na pieczęci Unisława, 
kasztelana gdańskiego z r. 1310 2). Był on prawdopodo- 
bnie krewnym poprzedniego. Bracia Adama, Stanisław 
z Gądcza, wojewoda świecki, i Hugo z Brzeźna, jeszcze 
bardziej zmienili postacie swych godeł, dodając trzecie 
ramię kotwic zne, ale zachowując zawsze krzyż. Ten po- 
') Ibid. nr. 283. Pommerell. Urkundenbuch nr. 669. 
2) Piekosiński, Pieczęcie itd. 288; Herald. pol. str. 80. Pom. Urk.680.
>>>
- 157 - 


tężny na wschodniem Pomorzu ród , używający jako herbu 
kotwicy, odegrał ważną rolę w dziejach Pomorza na po- 
czątku XIV w. I). Członkowie jego piastowali wysokie 
godności w najzacniejszych grodach pomorskich i nieda- 
lekiem prawdy będzie przypuszczenie, że pochodzili od 
jakiegoś młodszego dynasty pomorskiego. Kalendarz kra- 
kowski notuje pod r. 1383 śmierć niejakiego Swantka, 
ojca Piotra ze Strzelców, niezawodnie potomka wspomnia- 
nego Adama 2). Brat jego I)osi również imię Stanisław. 
Otóż, forma Swantko czyli Swiętek, jest skróceniem imie- 
I)ia Swiętopełk, właściwego dynasty i pomorskiej. Tegoż 
Swiętopełka synem może był także Mszczuj I kanonik 
krakowski, którego śmierć zapisuje kalendarz krak. pod 
r. 1386 3). Nie zapuszczając się dalej w domysły genealo- 
giczne, zaznaczamy to tylko, że w wieku XIV żyje ro- 
dzina, u której występują wyraźne ślady pukrewielIstwa 
z wygasłą w linii seniorackiej rodziną książąt pomorskich. 
Rodzina ta używa herbu, mającego postać kotwicy dwu- 
ramiennej. Herbarz arsenalski podaje nam także wizeru- 
nek pomorskiego herbu Stllmbcrg alias Kotllwica ł) w kształ- 
cie kotwicy dwuramiennej, także odwróconej, ale już bez 
krzyża u dołu, którego miejsce zajęło ucho kotwiczne ze 
sznurem (zob. fig. 3 na dołączonej tablicy). Wszystkie 
wymienione powyżej herby wykształciły się z godła przed- 
herbowego, wyobrażonego na naszym pierścieniu, który 
zatem do Pomorza gdaJlskiego odnieść należy. 
Skorośmy już znaleźli czas i miejsce pochodzenia 
pierścienia, pozostaje nam jeszcze wykrycie jego właści- 
ciela. Napis na pierścieniu brzmi Annu/us Svant. Wyraz 
annll/as jest na sygnecie niezwykłym. Po przejrzeniu naj- 
ważniejszych zbiorów pieczęci średniowiecznych powie- 
dzieć możemy, że prawie wszystkie pieczęcie tak tłokowe 
jak sygnetowe mają w otoku wyraz Sigillllm (w pełnem 
lub skróconem brzmieniu), kilka zaledwie wyraz Sccretllm, 


') Zob. Pommerell. Vrkundenb. passim. 
.) Mon. Pol. t. II str. 922: obiit Swantko pater dni Petri de 
Strelicz , subsequenti anno Stanislaus frater eius. 
3) Ibid. t. II str. 923. Dnus Mszczugius Swothopełconis canoni- 
cus ecclae crac. obiit. 
ł) Piekosiński, Heraldyka polska str. 85.
>>>
- 158 - 


a dwie tylko pieczęcie znamy, które mają w napisie oto- 
kowym wyraz Anllllls. Obie pieczęcie pochodzą znów 
z Pomorza. Pierwsza, to pieczęć sygnetowa Sambora, 
księcia na Lubieszowie i Tczewie z lat 1224 30; wy- 
ryta na niej piesza postać księcia, w otoku napis: Ducis 
Sambori anultlS I). Druga pieczęć należy do brata jego 
Swiętopełka, księcia na Gdańsku, mordercy Leszka Bia- 
łego. Jest to również pieczęć sygnetowa z lat 1236-1248, 
na której wyobrażona jest jezdna postać księcia a w otoku 
napis: Anulus dllCis Sventopelci 2 ). Napis ten żywo przy- 
pomina nam wyrazy wyryte na pierścieniu: Annlllus Svant; 
nie wahamy się też ten drugi wyraz uważać jako skrót 
imienia Svantopelci 3 ), a w ślad za tern pierścień jako 
własność tegoż Świętopełka ks. pomorskiego. 
Rozważmy okoliczności przemawiające za i przeciw 
temu przypuszczeniu. 
Czas, z którego pierścień pochodzi t. j. pierwsza 
poł. XIII wieku, zgadza się z latami rządów Świętopełka 
na Pomorzu (1220-66). Mógłby nam ktoś zarzucić, że 
na pierścieniu niema wyrazu ducis, któryby wskazywał 
I)a księcia, jako właściciela pierścienia; ale pieczęć ojca 
Swiętopełka Mestwina posiada też napis: Sigill11m Mistivi, 
z opuszczeniem wyrazu dllCis 4). Podobnie napis na pie- 
częci Alberta Władysławowicza, ks. śląskiego, brzmi również 
tylko: Sigi/lum Alberli j ). Ta więc okoliczność nie wzrusza 
naszego przypuszczenia, natomiast tak wyjątkowy w sfra- 
gistyce wyraz annlIIlIs, wspólny. napisowi na pierścieniu 
i wyżej wspomnianej pieczęci Swiętopełka, silnie prze- 
mawia za trafnością naszego zapatrywania. 
Pierścień znaleziono na Kujawach, gdzie Świętopełk 
nierzadkim bywał gościem, że wspomnimy tylko o jego 
najeździe na Kujawy w r. 1244, o czem wspomina kro- 


') Hasselbach i J(osegarten , Cod. dipI. Pomeraniae. tabI. M. 
2) Ibidem tab!. J. 
3) Takie brzmieni
 tego imienia w pełnej formie posiada jedna 
z większych pieczęci Swiętopelka I na której napis otokowy brzmi: 
Svantopelc dei gracia princeps pomeranie. Ibid. tab!. M. 
.) Scriptores rerum Prussicarnm 1Il str. 729. 
6) Piekosiński. Pieczęcie etc. nr. 5.
>>>
-
t59 - 


nika wielkopolska l). Zresztą i do Gąsawy ztąd niezbyt 
daleko. 
Na pieczęciach książąt z pierwszej połowy XIII w. 
najczęściej przedstawiona jest piesza lub jezdna postać 
księcia, choć inne postaci i znaki nie należą do wyjątku. 
Sygnet Mieszka Starego ma skrzydlatego Amorka na koniu 
(rzymska kamea 2); pieczęć Leszka Białego II) oraz Racibora 
ks. pomorskiego 4) orła jednogłowego; pieczęć Sambora 
ks. pomorskiego 5) ma gryfa. Dwie pieczątki, a raczej 
monogramy, Henryka Brodatego na przywilejach klasztoru 
trzebnickiego z r. 1208, wykazują godło w kształcie pół- 
księżyca, rożkami do góry a pośrodku niego krzyż 6). Takie 
samo godło widnieje na tarczach Bolesława Wysokiego 7) 
i Henryka Brodatego 8), na pieczęciach tych książąt. Prof. 
Piekosiński wyraził bardzo ciekawe i prawdy blizkie przy- 
puszczenie, że ten księżyc z krzyżem J to uherbienie daw- 
niejszego, powiedzmy przed herbowego , godła rodu Pia- 
stów, przedstawiającego połupierścień a pośrodku jego 
krzyż, godła typem swoim, choć nie kształtem, żywo 
przypominającego znak ną naszym pierścieniu. Zachowała 
się wielka konna pieczęć Swiętopełka, na której ten książę 
przedstawiony jest na koniu z tarczą w ręku, a za nim 
lilia (zob. fig. 4 na dołączonej tablicy). Na tarczy znak 
dość zatarty, w którym różni uczeni różnych dopatrywali 
się przedmiotów. Ja widzę w tym znaku wyraźny ślad 
godła, znanego nam z pierścienia, tylko odwróconego 
). 
Wogóle wykazuje ta pieczęć wielkie podobieństwo do 
wspomnianej pieczęci ks. Bolesława Wysokiego, mającego 
na tarczy godło piastowskie: połuksiężyc z krzyżem. Mamy 
więc drugi przykład na dowód, że rody książęce, po- 
dobnie jak rycerskie, posiadały pierwotnie godła przed- 


') Monum. Poloniae t. II. str. 563. 
') Piekosillski I Pieczęcie nr. 7. 
3) Ibidem nr. 57. 
') Malecki. Studya hero I. str. 259. 
6) Ibidem str. 259. 
6) Piekosiński I Ryc. pol. t. II, str. 32. 
oJ Piekosiński. Pieczęcie etc. nr. 89. 
R) Ibidem nr. 90. 
U) Zwracamy uwagę na podobieństwo niektórych liter (np. S) 
na tej pieczęci i pierścieniu.
>>>
- 160 - 


herbowe, które jednak książęta pierwej porzucili mz ry- 
cerstwo, przybierając sobie do herbu wzorem zachodnio- 
europejskim orły I lwy, i t. p. Jak wspomnieliśmy, młodszy 
brat Swiętopełka miał w tarczy orła, drugi brat Sambor 
- gryfa, starszy syn jego - lwa i orła I). Dawny znak 
rodowy książąt pomorskich przechowała w uherbionej 
formie kotwicy rodzina pomorska I o której niewątpliwem 
pokrewieństwie z senioracką linią książąt pomorskich mó- 
wiliśmy wyżej. 
Na jedną jesLcze okoliczność pragnę zwrócić uwag
. 
Napis w otoku pierścienia biegnie od strony lewej ku 
prawej, tak że na odcisku tego sygnetu czyli negatywie, 
napis biegłby w kierunku odwrotnym, od strony prawej 
ku lewej. Tymczasem nie znamy pieczęci ani rycerskiej 
ani tembardziej książęcej. któraby posiadała napis w kie- 
runku odwrotnym, bo też wszystkie sygnety i tłoki były 
rznięte w negatywie, tak, aby odcisk miał napis w kie- 
runku prawidłowym, od lewej ku prawej. Jedyna pieczęć 
z napisem w kierunku odwrotnym, Mikołaja Polanino- 
wicza, nie wchodzi tu w rachubę, bo jest odciskiem 
zwykłego medalionu z monogramem Chrystusa i napisem 
Spes mea, medalionem użytym w braku innego tłoka 
pieczętn
go. Nasuwa się więc myśl, że nasz pierścień 
służył Swiętopełkowi do innego celu niźli wyciskania 
pieczęci. 
Wiadomo, że książę pozywając kogoś przed sąd swój 
posyłał doń komornika z pozwem pisemnym (c/lm littera), 
opatrzonym swą pieczęcią. Niekiedy jednak wystarczało 
zapozwanie ustne, również przez komornika, który jednak 
musiał wykazać się pozwanemu pieczęcią księcia lub jego 
pierścieniem. Wskazują na to częste wzmianki w im- 
munitetach z w. XIII. n. p.: incolae dictarum viilarum non 
nisi coram nobis citabunt/lr liftera, IlOstro sigillo aut 
anula 2), albo: IlOmines da/lstri ad nullillS compareant 
citationel1l, /lisi ad nostram vocentur presentiam, nostro 


l) Malecki, Studya heraldyczne t. ], str. 259 nast. 
') Kod. W pol. nr. 685 oraz nr. 639; por. Pomm. Urkb. nr. 
214. 314.
>>>
161 


anula vel sigi/lo l). Rozumie się samo przez się, że pier- 
ścielI książęcy, służący do legitymacyi komornika, musiał 
mieć napis otokowy, wyryty w kierun,ku prawidłowym, 
jaki właśnie widzimy na pierścieniu Swiętopełka, 
gu- 
bionym przezeń lub może komornika jego pod Izbicą. 


') Kod. WpoI. nr. 473, oraz 677. 580. Kod. krak. kapit. nr. 95. 



 


11 


. I
>>>
WYCIECZKA 


DO 


GROBOWISK PRZEDHISTORYCZNYCH 


w 


POWIECIE KARTUZKIM. 


W roku 1872 utworzyło Towarzystwo przyrodników 
w Gdańsku osobny wydział dla archeologii i ludoznaw- 
stwa, który pierwszy się zabrał do zbierania zabytków 
przedhistorycznych w naszej prowincyi I). Cztery lata 
później zawiązało się Towarzystwo naukowe w Toruniu 
i podczas kilkadziesiąt1etniej działalności niejeden ciekawy 
zabytek starożytny umieściło w swem muzeum. W Gdań- 
sku zaś udała się praca około odszukiwania w ziemi po 
dawnych czasach pozostałych pamiątek tak pomyślnie i 
tak zdumiewające wykazała rezultaty, iż na drugim sej- 
miku prowincyonalnym w Gdańsku uchwalono założenie 
osobnego muzeum prowincyonalnego. Myśl ta urzeczy- 
wistniła się niebawem, gdy I listopada 1880 Towarzystwo 
przyrodników swe zbiory przekazało nowo założonemu 
muzeum. Dzięki znacznej liczbie współpracowników w po- 
szczególnych powiatach i wielkim zasobom funduszowym 
zbiór ten rok rocznie się wzmagał, więc można było 
pomyśleć o tern, aby na podstawie obfitych wykopalisk 
archeologicznych stworzyć mniejwięcej dokładny opis 
kulturalnego i religijnego życia naszych przodków z cza- 
sów przedhistorycznych. - Ale cóż ta praca kilku lat 
na te setki i tysiące lat, przez które te skarby w ziemi 


I) Historyę IITowarzystwa badaczy przyrody" i założenie pro- 
wincyonalnego muzeum podaje: festschrift zur feier des] 50 jahrigen 
Bestehens der Naturforschenden Gesellschaft. Danzig 1893.
>>>
163 


zakopywano! Na jednem miejscu zdaje się, iż się zapas 
ich wyczerpał I a na drugiem tern liczniej się pokazują. 
Tak zwróciły w ostatnim czasie głównie grobowiska 
w Kaszubach uwagę na siebie. Tam bowiem ziemia nie- 
urodzajna, piaszczysta, gęsto kamieniem posiana przeszka- 
dzała do naj nowszych czasów uprawie roli i dlatego po- 
zostały tam nader liczne groby starożytne aż dotąd nie- 
tknięte. Dopiero w ostatnich latach są one z różnych 
przyczyn narażone na zagładę. Wskutek rozdrobienia 
licznych wielkich majątków uprawa roli stała się więcej 
intenzywną; pracowity Kaszuba musi z piaszczystej gleby 
wydobywać dla siebie i liczn
j swej rodziny chleb po- 
wszedni. Niejedna góra, dotąd nienaruszona, dziś się 
uprawia, a razem z przejściem brony i pługa sypie się 
lotny piasek w dół odkrywając liczne groby I które przez 
kilka tysiącleci wiernie pokrywał, a które teraz nieu- 
miejętną ciekawość wabią al ho naruszone się zapadają i 
zawartość swą kruszą. Niejeden zabytek przedhistoryczny 
ginie w ten sposób na zawsze. Lecz więcej jeszcze przy- 
czyniła się do niszczenia tychże pomników miejscowa i 
ogólna krajowa potrzeba materyału kamiennego, który 
znalazł łatwy odbyt przy budowie miejscowych żwirówek, 
torów kolejowych i t. p. i nawet w odległe strony wy- 
wożony bywa. Przeto też gdańskie muzeum, poznawszy 
grożące niebezpieczeństwo, właśnie na Kaszubach rozwija 
energiczną działalność badając to, co najwięcej jest nara- 
żone na zniszczenie. Z tej samej przyczyny i my wybra- 
liśmy się we dwóch, kolega Sieg i ja, na końcu sierpnia 
roku 1902 i 1903, aby z owych zabytków zamierzchłych 
wieków nieco dla naszego muzeum w Toruniu uratować. 
Na razie zważaliśmy tylko na te rodzaje grobów, które 
tam najczęściej znachodzą się i których wydobywanie nie 
wymaga zbyt wielkiej biegłości, to jest na mogiły kamienne 
i groby skrzynkowe. 


I. Mogiły kamienne. 
Podróżując w powiecie kartuzki m ujrzysz często na 
szczycie gór albo pagórków kopce kamieni w mniejszej 
lub większej liczbie. Owe mogiły z kamieni stoczkowych 


11.
>>>
- 164 - 


tub bryłowatych zwykle w kształci
 stożka zbudowane, 
to zewnętrzna część licznie jeszcze zachowanych gro- 
bów pogańskich pochodzących z czasów okresu brązo- 
wego, który wedle dotychczasowych pojęć około 300 lat 
przed Chrystusem już ust.1Pił epoce żelaza. Wysokość 
ich nie jest jednostajna, lecz zmienia się między 1/ 2 -2 
metrów przy 8 -20 metrów średnicy w podstawie. W 
dolnych warstwach mogiły albo zupełnie pod nią znaj- 
duje się właściwy grób: Skrzynka z kamieni płytowych 
dosyć nieregularnie w czworobok lub wielokąt ustawiona. 
I Dno jej bywa wyłożone kamiellmi a wierzch przykryty 
jedną lub kilku płytami. Wnętrze skrzynki mieści w sobie 
1-10 popielnic z pokrywami bezpośrednio na dnie lub 
w miseczkowatych podstawkach stojących. Tego rodzaju 
groby pojawiają się w Prusiech królewskich najwięcej 
w powiecie kartuzki m , gdzie rozległe mogiliska wielkie 
obszary pokrywają. Zwiedziliśmy następujące: 
1. Mściszewice. Po obu stronach drogi z Mści- 
szewic do Tuchlina wiodącej leży wspaniałe cmentarzysko, 
stanowiące jakoby osobną, zamkniętą w sobie całość. 
Rozpoczyna się w wschodnio-południowej stronie wsi 
między drogami do Kamienicy i Klukowej huty, i ciągnie 
się w szerokości mniej wi
cej 2 klm. w północnym kie- 
runku ku Tuchlinowi. - Lecz nie wszystkie z tych kil- 
kuset mogił mieszczą w sobie groby starożytne, nie mała 
część powstała bezwarunkowo później, z kamieni uzbiera- 
nch przy uprawie roli. Wielkie te grobowisko, narażone z 
wymienionych powyżej przyczyn na zniszczenie, badał w 
ostatnich dwóch latach dla prowincyonaln
go muzeum 
p. Dr. Lakowitz, a wynik tej pracy jest z kilku względów 
ciekawy, pomimo że z 13 rozkopanych mogił 2 były 
zwykłe gromady kamieni - a'w 5 nie znaleziono nic pew- 
nego. Przy rozbieraniu kilku mogił zauważono bowiem, 
że pokład kamieni był miejscami nieregularny , skrzynki 
po części zburzone a na żółtym, piaskowatym gruncie 
pod mogiłą odznaczał się około 3 metry długi i I 
metr szeroki prostokąt ciemnej barwy. Na tern to miejscu 
leżały w głębokości 2 metrów szkielety ludzkie z cha- 
rakterystycznymi dodatkami grobów epoki rzymskiej (o- 
koło 300 lat po Chrystusie), a mianowicie znaleziono:
>>>
- 165 - 


zapinki (fibule), ostrogi, szklany kubek i brązowy ko- 
ciołek. 1) 
2. Węsiory-Niesiołowice. Niespełna sił mili na 
południe od Mściszewic rozpoczyna się nowe cmenta- 
rzysko. Początek tworzy kilka mogił na północ od szosy 
wiodącej z Kartuz do Sulecina. Na wschód od wioski 
przechodzą przez szosę i ciągną się na południe wąskiem 
pasmem do Niesiołowic a stąd dalej tworząc poniekąd 
małe grupy aż do samego podnoża Łysej Góry (Blocks- 
Berg) przy Gostomiu. Na wschód od tego głównego 
grobowiska widać mogiły na całej przestrzeni do Stę- 
życy, niestety już w znacznej części uszkodzone albo zu- 
pełnie zburzone. I tutaj, a mianowicie w Stężycy, Gapo- 
wie, Czystej wodzie itd. rozkopał p. Dr. Lakowitz 20 mo- 
gił, które się zgrabnie ustawionymi kamieńmi skrajnymi 
odznaczały. Groby same szczupłe tylko mieściły w sobie 
zabytki przedhistoryczne: znaleziono zwykle li tylko 
skrzynki z naczyniami zgniecionemi ogromnym ciężarem 
mogiły albo skromne wyroby brązowe z podokresu 
starszego epoki brązu. 2) 
3) Wygoda-Borucin. Również na wschód od 
Mściszewic istnieją podobnego rodzaju pomniki pomiędzy 
wioskami Borucinem, Kamienicą, Wygodą i Łącznem. 
Najświetniej uwydatniają się one po obu stronach drogi 
z Borucina do Wygody a nader malowniczo przedstawia 
się grupa, która tuż przy Borucinie na wyniosłej prze- 
strzeni niedaleko szosy z Kartuz do Bytowa rozsiadła. 
Gdy w zimie 1903 roku zrównano miejsce przeznaczone 
na cmentarz nowotworzącej się parafii wygodzkiej, usu- 
nięto z pagórka położonego nad drogą do Łączyńskiej 
huty, około 300 metrów od Wygody, kilkanaście mogił. 
Przy tej okazy i zniszczono groby skrzynkowe znajdujące 
się pod niemi, a z naczyń wydobytych dostało się 
tylko jedno całe do Kartuz. Badając to miejsce udało 


') Amtlicher Bericht fiber die Verwaltung der naturhistorischen , 
archeologischen und ethnologischen Sammlung des Westpr. Provin- 
zialmuseum fUr das Jahr 1901 str. 40, 52 i 1902 str. 28 i 37. Od- 
tąd cytuje się to sprawozdanie literami V B dodając do tego rok 
z którego pochodzi. 
') Patrz V B ]895 str. 35; ]896 str. 34; ]897 str. 28; ]898 str. 38.
>>>
- 166 - 


nam się odkryć jeszcze jeden grób, który uszedł uwagi 
robotników, ponieważ spoczywał 30 cm. pod ziemią. 
Skrzynka ta zbudowana z płyt kamiennych, nieregularnie 
w czworobok zawierała cztery popielnice: dwie mniejsze 
czerwone, jedną większą (23 cm. wysoką) czarną i jedną 
czerwoną mniejwięcej tej samej wielkości, w której na 
palonych, drobno potłuczonych kościach leżała obrączka 
z drutu brązowego. Dwie były pokryte pokrywami po- 
dobnemi do miseczki, a drugie dwie pokrywami z rąb- 
kiem wewnątrz. Dwie mniejsze popielnice rozpadły się 
zupełnie, resztę wydobyliśmy po części (1903). 
4. Czaple-Pierszczewo. Ostatnie mogiły, które- 
śmy zwiedzili, były w Czaplach i Pierszczewie. Na wschód 
od pierwszej wioski pokazuje się kilka grup na wysokich 
górach otaczających z zachodniej strony małe jezioro 
Kamionkę, podczas gdy na wschód od niego już tylko 
pojedyńcze widać mogiły. Częściej zachodzą znowu za ma- 
łym laskiem na polach pierszczewskich do pp. W ęsierskiego 
i Skrzypkowskiego należących. Większe mają 10-- 15 m. 
średnicy w podstawie i leżą osobno, mniejsze 7 - 9 m. 
szerokie, tworzą 3 małe grupy po 3 do 6 mogił, które 
tak blizko jedna przy drugiej leżą, że miejscami kamienie 
z pola zebrane i między nie narzucane je ze sobą łączą; 
trudno więc poznać pierwotne ich kształty. Rozkopaliśmy 
tu jedną mogiłę, znajdującą się obok dwóch innych na 
małym pagórku na polu pana Węsierskiego. Mogiła ta 
w podstawie 8 m. szeroka a w środku 0,75 wysoka była 
w wschodnim końcu cokolwiek uszkodzona, wyjęto bo- 
wiem kilka skrajnych kamieni niszcząc przy tem jedną 
skrzynkę z 3 popielnicami. przy dalsze m rozbieraniu 
mogiły odkryliśmy jeszcze jedną skrzynkę z 6 płyt w pię- 
ciokąt zbudowaną. Wierzch leżał równolegle z powierzch- 
nią ziemi. Wnętrze 70 cm. długiej 50 cm. szerokiej i 30 
cm. wysokiej skrzynki było napełnione piaskiem i skoru- 
pami dwóch zgniecionych popielnic około 25 cm. wyso- 
kich z miseczkowatemi przykrywami. Od Pierszczewa na 
południe widzimy same odosobnione mogiły, które w stronę 
Golubia i obok Stężycy do Skorzewa coraz więcej drob- 
nieją i tuż przy Kościerzynie, na południowej granicy 
powiatu kartuzkiego, zupełnie giną. 


.....
>>>
- 167 - 


II. Oroby skrzynkowe. 
Pomniki grobowe znane pod nazwą grobów skrzyn- 
kowych znachodzą się na przestrzeni Prus królewskich gro- 
madnie tworząc zawsze dosyć obszerne cmentarze. Takie 
grobowiska pomieszczone są zwykle na wierzchołkach i 
krawędziach piaszczystych wzgórz przylegających do rzek 
lub jeziór albo wysuniętych nakształt półwyspu w prze- 
strzeń wodną. Groby zachodzą na stronie wzgórza 
słońcu przystępnej, a leżą w kierunku promieni od- 
środkowych tak, że każdy grób obrócony jest swym 
przednim końcem ku wodzie; jeżeli zaś krawędź wzgórza 
jest prosta i równoległa brzegom wód, leżą groby obok 
siebie w prostej linii. Poszczególne groby urządzone są 
w następujący sposób: ustawiono 4 płyty w czworobok 
jako boczne ściany i obmurowano je zewnątrz w dwa 
lub trzy rzędy kamieńmi okrągłymi, t. zw. krąglakami 
lub kamieńmi stoczkowymi. Wyjątek stanowi co do 
kamiennego pokładu zwykle jedna ściana zamknięta 
jedną wielką płytą, którą tylko kilka większych ka- 
mieni podpiera; przeciwna ściana, ów wspomniany przo- 
dek grobu, odznacza się za to tern grubszym po- 
kładem. Grób cały jest zależnie od wielkości jedną lub 
dwoma płytami przykryty, przyczem szczeliny są zatkane 
drobnymi kamień mi. Jeżeli okolica obfitowała w kamienie, 
obłożono nimi nie tylko ściany lecz wierzchnią płytę 
skrzynki, tak iż do budowy jednego grobu spotrzebowano 
nieraz kilka fur. Czworoboczny ustrój grobu jest zwykły; 
zdarzają się atoli i zboczenia od tej normy np. skrzynki 
kształtu trojkąta lub wieloboku. Dno grobu, usłane ma- 
łymi kamieńmi lub płytami, leży tak głęboko, że popiel- 
nice czyli urny na niem stojące nie dosięgają wieka. 
Każda skrzynka mieści w sobie jedną do kilkadziesięciu 
popielnic różnej wielkości i różnego kształtu, napełnionych 
palonemi i drobno potłuczonemi kośćmi. Zewnętrznych 
oznak groby skrzynkowe prawie żadnych nie mają, chociaż 
pierwotnie takowe bezwarunkowo zachodziły; trudno 
przeto odkryć miejsca, w których się znajdują. Biorąc 
zaś pod uwagę stałe, zasadnicze wskazówki na tego ro- 
dzaju groby, jako to wzgórza piaszczyste nad wodą poło-
>>>
- ] 68 - 


żone, można za pomocą igły ] 1/4 m. długiej dojść do 
pewnych rezultatów, szczególnie kiedy jest pewność, że 
w pobliżu już dawniej takie groby spotkano. W ten spo- 
sób i my naszą pracę uprawialiśmy. I) 
l. Cmentarz w Pierszczewie. Pierwszy cmentarz 
grobów skrzynkowych odkryliśmy w Pierszczewie. Znaj- 
dował się na tak zwanej ptaszej górze przeszło l klm. 
na północ - wschód od wsi oddalonej, tuż nad jezio- 
rem patulskiem. Pojedyńcze groby leżały w 3 równoległych 
rzędach w zachodnio-wschodnim kierunku. Wszystkich udało 
nam się 8 skrzynek odnaleść, reszta już poprzednio uległa 
zniszczeniu, a również i te, które odkopaliśmy, były 
w znacznej części uszkodzone. Rzadko kiedy były po- 
kryte wierzchnią płytą, a boczne ściany wyglądały z ziemi. 
Nie dziw więc, że wszystkie popielnice się rozpadły. Były 
one przeważnie czerwone w różnych odcieniach, z gładką 
powierzchnią, bez wszelkich ozdób. Tak samo i forma 
naczyń była dosyć jednostojna, gdyż przeważały popiel- 
nice szerokie, z krótką szeroką szyjką, wyjąwszy 3 czarne 
urny o długiej, sm ukłej szyjce, podobne do greckich 
amfor. Pokrywy miały zwykle miseczkowate, rzadko z 
rąbkiem. Naczynia zdarzały się najwięcej po dwa w jednym 
grobie, dla tego skrzynki nie odznaczały się zbytnią wiel- 
kością; największa była wewnątrz I m. długa i 1/ 2 m. 
szeroka. Tylko jedna wielka czarna popielnica, (średnica 
brzuszca 36 cm) stojąca sama w skrzynce starannie zbudo- 
wanej zawierała w sobie prócz kości następujące wyroby 
metaliczne: a) dobrze zachowany żelazny szczypiec z po- 
pychaczem i obrączką, na której go noszono. Długość 
jego wynosiła 10 cm., bez obrączki 8,2 cm., szerokość 
zaś policzków o prostych bokach 3,8 cm. b) 12,5 cm. 
długą szpilę z szyjką łabędzią i okrągłą, gładką główką. 
Główka i s zyjka są z brązu, reszta z żelaza. Szpile tego 
') Do dalszej informacyi służą Dr. Lissauer: Die priihistorischen 
Denkmiiler der Provinz Westpreussen und der angrenzenden Gebiete. 
- Leipzig Commissionverlag v. W. Engelmann 1887. 
Gotfred Ossowski: Zabytki przedhistoryczne ziem polskich. 
Serya I Prusy królewskie - ł(raków, w drukarni uniwersytetu 
Jagiellońskiego 1879. 
Merkbuch Altertlimer aufzugraben und aufzubewahren. Berlin , 
Siegfried Mittler und Sohn.
>>>
- 169 


rodzaju z pospolitą główką i podwójnie zagiętą szyjką 
są charakterystyczne dla końca najnowszego rozwoju brą- 
zowego odnoszącego się mniejwięcej do 3. stulecia przed 
Chrystusem. I) Potwierdza to przypuszczenie i ta okolicz- 
ność, że wyroby się składają z żelaza i brązu, więc już 
tern samem wskazują na okres przejściowy, kiedy obok 
brązu już żelazo było w użyciu. c) Szpilę żelazną, 9,5 cm. 
długą, raz tylko zagiętą bez właściwej główki. 2 ) Najcie- 
kawszą była wielka skrzynka, I m. długa, szczelnie ka- 
mieńmi obłożona i ogromną płytą przykryta, która we- 
wnątrz prócz piasku nic nie zawierała. Podobne próżne 
groby odkryto już poprzednio na kilku innych miejscach 
a mianowicie w Kobusowie, S) w Elganowie,
) w Borze- 
chowie 5) i innych. Nie można sobie tego inaczej tłuma- 
czyć jak chyba w ten sposób, że zakładano skrzynki nie- 
jako na grób familijny a później opuszczono okolicę, 
zanim jakiś członek tej rodziny umarł 5). Osobliwością 
była dalej posadzka w jednym grobie. Zamiast drobnych 
płyt lub bruku równego z małych okrągłych kamieni 
znajdowały się w nim 2 niewielkie, małymi, 5 cm. gru- 
bymi kamieńmi wyłożone gniazda. W jednem stała po- 
pielnica, w drugiem leżały kości pokryte małą miseczką. 
2. Górna Brodnica. Drugi cmentarz, na którym 
kopaliśmy, leżał w odległości przeszło I klm. od Górnej 
Brodnicy (w stronę majątku Maks), na podłużnym grzbiecie 
I) p. Lissauer: Altertlimer der Bronzezeit in der Provinz West- 
preussen und den anliegenden Gebieten str. 26 - Gdańsk ]891 
u BertIinga - (Festschrift zur XXIl allgemeinen Versammlung der 
deutschen anthropologischen Gesellschaft). Autor dzieli poprzednio 
całą epokr; rozwoju brązowego na 4 okresy: 11450-1250, li ]250 
-900 , III 900-550, ]V 550-200 przed Chrystusem I odwołując sir; 
po czr;ści na MontelIiusa , który ten sam rozwój dzieli w Szwecyi 
na 6 podokresów. Podobnie rozróżniają Belz w Meklenburgii cztery 
a Teschler w Prusiech wschodnich trzy peryody czasu brązowego. 
2) W prowincyonalnem muzeum w Gdańsku podobne szpile za- 
chodzą pod nazwą: "fensterhakenartig gebogen", ponieważ przy- 
pominają zaczepkr;, która wstrzymuje otwarte okno I aby sir; nie 
zamknr;ło. Patrz zbiory prow. muzeum N V] 310 (wykopaliska z 
Zr;blewa.) 
2) p. lissauer: Prahist. Denkm. str. 102; Ossowski: Zabytki 
przedhistoryczne ziem Polskich. Serya I Prusy królewskie str. 89. 
0) p. VB. 1900 str. 40. 
I) p. VB. 1887 str. 13.
>>>
- 170 - 


góry wznoszącej się z pomiędzy dwu głębokich kotlin 
do wysokości kilkudziesięciu metrów. Dawniej należała 
owa góra do pustkowia liWii ki", dziś jest własnością pana 
Sobisza. W całości udało się nam 2 zupełnie nietknięte 
skrzynki wydobyć i skontrolować ślady pięciu już znisz- 
czonych. Pierwsza skrzynka. z wielkich płyt w prostokąt 
zbudowona, leżała na zachodnim kOłleu góry. Z wszyst- 
kich stron była kamiel'imi obłożona a najwięcej z połu- 
dniowej, gdzie ją trzy cienkie płyty, jedna za drugą, 
zamykały. Przykryta była jedną wielką i dwiema małemi 
płytami, a na nich spoczywał 30 cm. gruby pokład drob- 
nych kamieni. Wewnątrz była skrzynka 80 cm. długa, 
57 szeroka i 45 wysoka i zawierała 6 popielnic, które 
stały na dnie z małych kamieni. Pierwsza popiel- 
nica (W = 338, O = 163, D = 100 I) Z bardzo 
nizką i szeroką, umiejętnie gładzoną szyjką i z brzuszcem 
chropawo wyrabianym odznaczała się obwódką, dzielącą 
obie części, naśladowała bowiem sznur i była na trzech 
miejscach płaskimi guzikami po parze ozdobiona. Niska 
pokrywa do niej należąca była zniszczona. Druga urna 
(W = 208, 0= 170, D = 150), również jak i pierwsza 
cała wydobyta, została później podczas suszenia przez 
nieostrożność robotnika cokolwiek uszkodzona. Szyjkę ma 
gładką a brzuszec chropowaty i bardzo szeroki. Przy 
obwódce znajdują się :1 małe ucha. Pokrywa o formie 
miseczkowatej również ocalała. (W = 9, O = 20,5, 
D = 9). Trzecia popielnica mniejwięcej tej samej wiel- 
kości była zupełnie gładka. Czwarta (W = 256 O = 190, 
D = 125) z szyjką gładką i brzuszcem chropawym miała 
znowu obwódkę naśladującą sznur, lecz ozdobioną na trzech 
miejscach w znaki podobne do kotwicy niemal 4 cm. 
długiej. Podobna była i piąta popielnica, oprócz wspom- 
nianych znaków, które zastępowały ucha, i przykrywy z 
rąbkiem. Stała zupełnie w kącie i była znacznie uszko- 
dzona. Między czwartą i piątą popielnicą znajdowała się 
jedna czarna urna (W = 140 O = 80, D = 80) z wielkiem 
uchem sięga jącem od górnej wargi do brzuszca. Pokrywa 
') Wszelkie pomiary naczyń odnoszą się do zewnętrznej strony. 
W. oznacza wielkość - O. średnicę otworu I a D. - średnicę dna 
w milimetrach.
>>>
l 


...., 


171 


miseczkowata była bardzo krucha i rozleciała się; tak 
samo dno popielnicy. We wszystkich naczyniach, oprócz 
szóstego czerwono-gliniastych, leżały mniejwięcej do 
połowy drobno tłuczone kości, tylko w czwartej sięgały 
aż do szyjki. 
Skrzynka druga położona na wschodnim końcu góry 
jest z kilku względów ciekawa. Otóż zbudowana na 
kształt prostokąta z wielkich płyt leżała dosyć głęboko 
w ziemi, bo górna płyta przykrywająca cały grób, we- 
wnątrz 125 cm. długi, 65 ('m. szeroki a 50 cm. 
ysoki, 
była 30 cm. pod powierzchnią. Cała budowa zaś była 
ze wszech stron wielkimi, bo często 30 -40 cm. grubymi 
kamieńmi obłożona, przez co praca przy rozkopaniu 
stała się uciążliwą. Nawet na górnej, bardzo wielkiej lecz 
cienkiej płycie leżały takie głazy, iż pod ich ciężarem 
się załamała. W tym tak wspaniale założonym grobie 
stały atoli tylko 3 popielnice zupełnie blizko jedna przy 
drugiej w połnocnym końcu, podczas gdy większa część 
grobu była wolna. Pierwsza (W = 310, D = 140, 0= 17) 
gładka, miała szeroki brzuszec, który nieznacznie bez 
obwódki przechodził w szyjkę. Druga popielnica, mniejsza 
cokolwiek (W = 270, O = 113, D = 11), była tak 
samo jasno-brunatna i gładka lecz wdzięczniejszego 
kształtu. 
Tuż przy obu wspomnianych albo raczej między 
niemi stała trzecia, czarna popielnica (W = 168, 0-=95, 
D = 65). Na najszerszem miejscu brzuszca znajdowały 
się dyametralnie naprzeciwko siebie jakieś wypukłości, które 
w rzucie poziomym przedstawiają czworobok z wklęsłymi 
bokami. Tę popielnicę udało się razem z przykrywą, 
ozdobioną rąbkiem, bez uszkodzenia wydobyć. Obok 
tej głównej skrzynki znajdowała się druga jakoby po- 
między kamieńmi do jej otoczenia należącymi. Z małych, 
25 cm. szerokich płyt w czworobok zbudowana, leżała 
tak, że północna ściana wielkiej skrzynki była południową 
mniejszej. W niej stała mała brunatna urna (W = 180, 
O = 12) z chropawym brzuszcem i piękną obwódką 
wyrabianą prawdopodobnie na przemian wyciskami paz- 
nokci i końców palców. Przykrywa była miseczkowata. I 
ten grób był kamieńmi obłożony, tak że cała budowa 


--
>>>
172 


była podobna do kopca kamiennego przeszło 3 m. dłu- 
giego a 2 m. szerokiego. - Oprócz tych grobów na. 
potkaliśmy na 5 miejscach ślady już zniszczonych. Po 
większej części były to małe, w czworobok zbudo- 
wane skrzynki, które l -2 popielnic pierwotnie zawierały 
i dosyć miałko w ziemi leżały. W jednej znaleźliśmy 
porozrzucane ułamki od dwóch popielnic ozdobnych 
ładną obwódką. Jedna była wyrabiana wyciskami paznokci 
z 2 płaskimi, 2 cm. szerokimi guzikami, druga zaś 
wyciskaniem końców palców z małemi uszkami. Brzuszce 
tych popielnic były chropowate, a glinie do ich wyrobu 
używanej dodano domieszki wcale nie drobno tłuczonych 
kamieni. O ile z położenia wykopanych skrzynek i śla- 
dów dawniej zniszczonych grobów wnioskować można, 
leżały skrzynki w trzech prostych rzędach z zachodu na 
wschód, podczas gdy kierunek poszczególnych skrzynek 
właśnie był przeciwny. Nadmienić wypada, że obywatel 
pan Sobisz w przeszłorocznej jesieni przy kopaniu dołu 
do kartofli 50 cm. pod powierzchnią napotkał skrzynkę, w 
której wielka urna obliczowa z wyraźną twarzą i uszami 
z łańcuszkami stała. Popielnica została przez całą zimę na 
dworze w gaju, aż na wiosnę przypadkiem do prywatnego 
zbioru w okolicy przeszła. - Przy tej samej pracy od- 
krył pan Sobisz w jesieni 1902 mały grób, w którym 
jedna czerwona, dosyć smukła popielnica w podstawce 
stała. Urnę tę złożył w muzeum naszem w roku 1903 
pan Stark z Kamionki. 
3. Wygoda pod Borzestowem. Odmienne co do 
układu cmentarzysko grobów skrzynkowych odkryliśmy 
w Wygodzie. Niemal 150 m. na południe od zabudowań 
proboszczowskich leży po lewej stronie drogi wiodącej 
do Borucina wzgórze, na którem się ów cmentarz znaj- 
duje. Mniejwięcej równolegle z wschodnią krawędzią góry 
ciągnął się eliptycznie rząd grobów skrzynkowych tak, 
że każdy grób przednim swym końcem obrócony był 
ku dolinie a tyłem do samego środka góry. Odległość 
ich nie była równa, bo grób od grobu znajdował się w 
odstępie l - 7 m. Budowa poszczególnych skrzynek była 
prawidłowa: w prostokąt z wielkich płyt obłożonych 
starannie z wszech stron pojedyńczym lub podwójnym
>>>
l 


-- 


173 - 


pokładem kamiennym. Wnętrze grobów przeszło l m. 
długie zawierało 1- 6 IIrn przykrytych przeważnie mi- 
seczkami bez ucha lub z Olałem uszkiem; obok tych 
zachodzą i czarne pokrywy z rąbkiem. W popielni- 
cach rozmaitego kształtu i wielkości znajdowały się po- 
między kośćmi stosunkowo liczne brązowe i żelazne 
wyroby. Badanie odkrytych 9 skrzynek wykazało co na- 
stępuje: I Skrzynka, wewnątrz 135 cm. długa, 100 sze- 
roka, miała 5 na małych płytach stojących popielnic. Z 
tych były 3 wielkie czerwone z czarnemi pokrywami z 
rąbkiem, trzecia zaś czerwona z krótkim szerokim brzusz- 
cem i długą wązką szyjką. Obok niej stała próżna mała 
pokrywa otworem do góry (O = 100). Piąta popiel- 
nica była czarna i co do formy podobna trzeciej; pokryta 
była garnuszkiem o wielkiem uszku. Udało nam się 
2 popielnice, 2 przykrywy z rąbkiem, jedną mi-' 
seczkę, garnuszek i dwa wyroby brązowe uratować: 
perełkę z otworem i część szerokiej obrączki. II Skrzynka 
była poprzednio już przy uprawie roli zniszczona, tylko 
dna 3 pogruchotanych popielnic stały na właściwem 
miejscu. Wyjęliśmy: brzuszec małej brzuszatej popielnicy 
z wielkiem uszkiem i żelazny 2 cm. szeroki i 10 cm. długi 
nóż kształtu sierpa. III Skrzynka 122 cm. długa wyglą- 
dała wschodnim k01lcem z ziemi; tylko tylna połowa 
była przykryta i wewnątrz nienaruszona. Tutaj stały 2 
dobrze zachowane popielnice. Jedna wielka, szeroka miała 
szyjkę przedzieloną obwódką wygniatanych małych doł- 
ków w dwa ustępy i brzuszec chropawo wyrabiany 
(O = 200 W = 250 D = 120). Druga, mniejsza jest 
wszędzie niemal równo szeroka. IV Skrzynka mieściła w 
sobie 5 wielkich czerwonych popielnic z miseczkowatemi 
pokrywami. Dla braku wierzchniej płyty uległo wewnątrz 
wszystko zniszczeniu. Tylko jedną żelazną obrączkę wy- 
dobyliśmy całą. V i VI skrzynka stykały się bocznemi 
ścianami z sobą. Piąta była najbogatsza w popielnice, 
gdyż zawierała 6 urn, 4 wielkie i 2 małe. W największej, 
czarnej była obrączka z drutu żelaznego. W szóstej skrzynce 
był tylko czysty piasek i nieliczne drobne ułamki czarnej 
popielnicy. Oprócz tych grobów leżących na krawędzi 
góry, odkryli robotnicy przy kopaniu kamieni na grzbiecie 


---
>>>
174 


tejże góry trzy mmejsze skrzynki zawierające 1 - 2 po- 
pielnic. Z pierwszej (VII) dostaliśmy szpilę żelazną z szyjką 
łabędzią i misternie wyrabianą główką brązową; z drugiej 
(VIII) małą czarną popielnicę (O = 90, W = 170 D = 60) 
i nłamki wielkiej czerwonej popielnicy z chropawo wy- 
rabianym brzuszcem i 4 uszkami; z ostatniej (IX) 5 obrą- 
czek z drutu brązowego i część takiegoż z blachy brą- 
zowej. W całości złożyliśmy więc na dowód istnienia 
owego cmentarzyska j 2 wyrobów garncarskich, 3 żelazne, 
8 brązowych i jeden częścią żelazny częścią brązowy 
w zbiorach naszego Towarzystwa. 
4. Klukowa huta. Podczas gdy na wymienionych 
cmentarzach groby występują w pewnym ładzie, nie 
można się tego dopatrzyć w cmentarzu położonem na 
polu pana Teodora Wicy w Klukowej hucie. Około 
500 m. od drogi z Mściszewic do Kamienicy na północ 
a 200 m. od drogi z Klukowej huty do Łosińca wiodącej na 
zachód widać wysoką, z zachodu na wschód się ciąg- 
nącą górę, która 2 czubkami sterczy nad całą okolicę. 
Na zachodnim wierzchołku odkryliśmy nieznane dotąd 
cmentarzysko. Ogółem było 12 małych, od 1- 4 popielnic 
zawierających grobów. Budowa ich była rozmaita: nastrój 
8 był prostnokątny, jednego kwadratowy, a reszty wielo- 
boczny. Kierunek poszczególnych skrzynek nie był jedno- 
stajny z północy na południe, lecz zmieniał się. Również 
miała się rzecz z odległością jednego grobu od drugiego. 
Czasem bowiem nie było na przestrzeni 5 m. żadnego, 
podczas gdy w innym razie 2 groby tak blizko jeden 
przy drugim leżały, że oprócz wierzchnich płyt poje- 
dyńczych grobów podwójny lub potrójny pokład płaskich 
kamieni je pokrywał i w jedną całość łączył. Zastana- 
wiało i to, że niektóre groby równały się z powierzchnią 
ziemi, a inne, chociaż tuż obok leżały, znacznie głębiej 
spoczywały w ziemi. Za to popielnice były bardzo do 
siebie podobne, czerwone gładkie lub z brzuszcem chro- 
pawo wyrabianym, z krótką szyjką, pokryte głębokiemi 
miseczkami albo pokrywami z rąbkiem. Wyjątek stanowi 
tylko jeden grób wieloboczny, w którym stały 2 popiel- 
nice. Pierwsza była czarna przysadzista z długą szyjką i 
obwódką, składającą się z dwóch rzędów rytych kropek.
>>>
-r 
I 


175 


Pokrywa do niej należąca miała kształt kapelusza: wysoki 
czubek i do góry podwinięty brzeg. Dolną jej część zdo- 
biło 5 pasów rytych kresek, warkocz naśladujących. Druga 
popielnica, czerwona, miała na największej objętości 
brzuszca pas prostopadłych 3 cm. długich kresek. Z wy- 
robów metalicznych znaleźliśmy 7 obręczy z drutu brą- 
zowego lub żelaznego I reszty łańcuszka brązowego i 
drobne nakapy stopionego brązu. 
5. Obok tych systematycznych badall robiliśmy po- 
szukiwania na cmentarzach przy uprawie roli już tak da- 
lece zburzonych, iż mało z nich pozostało; z biedą jeden 
lub dwa groby dały się odnaleść. Tak wydobyliśmy w 
Klukowej hucie na polu pani Brylowskiej nanizkiem, 
okrągłem wzgórzu pomiędzy zabudowaniami z południo- 
wej, a wielkiemi bagnami z północnej strony 2 skrzynki. 
W jednej znajdowały się 4 popielnice; dwie wielkie z 
guzikami lub uszkami przy obwódce rozpadły się, dwie 
zaś mniejsze, czerwone wyjęto. Najmniejsza, przykryta 
odpowiednią miseczką jest zaledwie 7 cm. wysoka. W 
trzech większych znajdowały się następujące wyroby brą- 
zowe: a) obrączka brązowa b) mała obrączka z wiszącym 
na niej kawałkiem rzniętej kości c) perełka i drobne ka- 
wałki stopionego brązu. W drugiej skrzynce stała jedna 
większa, czerwona popielnica (30 cm. wysoka) a w kościach 
leżało kółko gliniane. 
6. Podobnież istniał cmentarz na wysokiej górze , 
500 m. od Ostrowa na południe między drogą do 
Nowejwsi i polną drogą do zabudowań właściciela tej 
ziemi, pana Wojciecha Lemkiego. Z skrzynki 70 cm. 
długiej i szerokiej wyjęliśmy małą popielnicę stojącą w 
pokrywie z nieznacznym rąbkiem. Większe trzy popiel- 
nice były zgniecione, ponieważ skrzynka leżąca równo 
z poziomem ziemi nie miała wieka. 
7. W Przyrowiu w północno-wschodnim kierunku 
od zabudowań p.Jakuba Bloka, na krawędzi góry spa- 
dającej stromo do łąk z Borucina do Wygody się ciągną- 
cych zauważyliśmy skrzynkę po części wyglądającą z ziemi. 
W niej było wszystko poprzewracane, przeto mogliśmy 
tylko szczątki popielnic wyjąć. 


--
>>>
176 - 


Nareszcie wręczył nam pan Sakusz z Skorzewa 
czerwoną gładką popielnicę, którą wydobył z grobu 
skrzynkowego na swe m polu niedaleko żwirowki z Ko- 
ścierzyny do Skorzewa wiodącej. 
Ks. Kazimierz Chmklecki.
>>>
l 


- 


PATRONIMIKA 


na -ó c -ie -ee 
, , 
W G W A R A e H p R U S Z A e H o D N I e H. 


Na str. 76. poematu Derdowskiego ,,0 Panu Czor- 
lińscim" znajduje się tyłuł rozdziału: II Goścll1a u orga- 
nistoc". Dziwna ta forma na - oc dla niejednego jest za- 
gadką, nawet dla tych. co słyszą ją często z ust ludu, 
nie tylko kaszubskiego. Sądzę więc, że nie będzie hez 
interesu przedstawienie jej znaczenia, rozprzestrzenienia, 
a przedewszystkiem etymologii. 
Otóż prawie na całych Kaszubach dziecko Rinka na 
pytanie: czyjeś ty? - odpowie: R.inkóc, na pytanie: do- 
kqd idzi£sz? - do Rinkóc i t. d.; we wszystkich przy- 
padkach usłyszy się tęż formę nieodmitnną. Znaczenie 
jej jasne nie tylko z zapylania, ale i z faktu, że do na- 
zwisk na - ski nigdy się - óc nie dodaje, a odpowiedź 
na powyższe pytania brzmi np. Lipińskich. Jest zatem 
.- óc niejako końcówką genetivu, a nadaje wyrazowi 
znaczenia patronimiku. 
Rozpowszechniona jest ta właściwość przedewszyst- 
kiem po całej prawie Kaszubszczyźnie: na pewno istnieje 
koło Wejherowa i w całym prawie pasie południowym od 
Konarzyn i Borzyszków do Wiela; niema jej natomiast 
w Grabowie i prawdopodobnie u Słowińców nad Lebą, 
przynajmniej w drugiej funkcyi, jako genet. plur., w tak 
niezwykle bowiem szczegółowej książce, jaką jest 510- 
vinzische Grammatik Fryderyka Lorentza, wymienione są 
tylko na str. 100. nominativy: Wędrzejc, Projejc, Paw- 


12 


--
>>>
178 


lojc, l) na str. zaś 236-7, gdzie mowa o odpowiednich 
gen. pl., niema o nich wzmianki. Poza tern żyje ona 
w całej pełni w Złotowskiem , które też - rzecz ciekawa 
- ma podobną bardzo do kaszubskiej dyftongizacyę 
samogłosek 2), zwłaszcza koło Złotowa i Zakrzewa, nie 
istniejąc jednak już w Krajence i Sypniewie. Wreszcie 
zapewniały mnie osoby starsze, że dawniej mówiono tak 
i koło Tucholi, ja sam jednak mimo trzytygodniowego 
tam pobytu, głównie w parafii raciąskiej I nigdy się z tą 
formą nie spotkałem, wątpi
 więc o jej żywotnem istnieniu, 
bo choć ręczyć za brak jakiegoś wyrażenia w pewnym 
dyalekcie jest rzeczą bardzo ryzykowną (można je czasem 
usłyszeć po raz pierwszy i po rocznym pobycie), to prze- 
cież w tym przypadku idzie o formę zbyt często używaną 
w życiu codziennem, by nie wyłoniła się kiedy lub by 
można jej stale z rozmysłem unikać. Nawiasem dodam, że 
unikanie pewnych form lub zwrotów, uważanych za 
gminne, jest wobec przybysza z wyższej sfery rzeczą częstą: 
tak np. parobczak z Konarzyn usilnie przeczył istnieniu 
w jego wsi form na - óc, pokazało się zaś, że używała 
ich cała jego rodzina. 
Etymologicznie forma, o której mowa, wywodzi się 
z zasadniczej postaci na - owic, która nikomu chyba 
nie jest obca, bo spotykamy ją w języku literackim (obok 
_ ic, o czem niżej) jako oznaczającą: I) czyjegoś syna, 
np. stolnikowic, króiewic, kasztelanie, panie (formy na - 
cz są późniejsze, powstałe głównie pod wpływem ruskim), 
2) w liczbie mnogiej nazwy miejsc, będących pierwotnie 
nazwami czyichś potomków lub poddanych, np. Krze- 
szowice, PieclIOwice, Biskupice, Księżyce. Jeden zatem po- 
tomek Piecha zwał się Piechowic, po kaszubsku i zło- 
towsku Piechóc. Skądże to skrócenie? 


') Tak tutaj, jak i w całym artykule, używam ortografii literackiej, 
bo do oznaczenia wszystkich odl!leni dyalektycznych osobne często 
trzeba odlewać czcionki I a tutaj dokładność taka nie jest wcale nie- 
zbędną 
.) Nie tylko o ale i Ó, nie tylko po spólgłoskach wargowych i 
tylnojęzykowych I 
Ie po wszystkich. Szczegółowo o tern napiszę 
wkrótce w Materyałach i pracach Komisyi językowej Krakowskiej 
Akademii Umiejętności. w opracowaniu dyalektologii zachodnio- 
pruskiej.
>>>
179 


, 

 
J 


Pierwszym jego stopniem jest zatrata w i złączenie 
się dwu zgłosek w jedną I przez co powstają przytoczone 
wyżej patronimika Wędrztje, Paw/ojc i kaszubskie postacie 
nazw wsi na - owice, jak Serakotjcc, Łętotjce. Skracanie 
takie - owi na - oj, lub choćby zatrata zbliżenia się 
warg (w), a więc - oJi jest bardzo częste w językach 
zachodnich słowialiskich. Tak np. w dolnołużyckim "do- 
maszkoje zur familie domaszk geh6rig. kowa/ejc. sztjeoje. 
worakoje" (Miklosich, V ergleichende Grammatik der sla- 
vischen Sprachen, II. 200), w czeskim motoid/o, dat. sg. 
clt/apoj, mażoj, konioj, wreszcie, zupełnie jak w Prusiech 
zachodnich, Horzoice i Horzojee, Cer/zoice i Cerlzojce, 
gen. pl. Zed/likoje dóm, uczife/oic (Gebauer, Historicka 
mluvnice jazyka czeskeho, I. 438). I u nas na Mazurach 
kOl1cZY się dat. sg. rzeczowników męskich na - oja: 
księdzqja, kO/lioja, powstałe prawdopodobnie przez po- 
łączenie dwu końcówek tego przypadka: - oj (skróconego 
z - owi) i-a. Możnaby wprawdzie sądzić, że ja po- 
wstało tylko drogą metatezy z wi (bo j, w są w pewnem 
znaczeniu spółgłoskowemi i, u), metatezy odwrotnej niż 
ta, którą Baudouin de Courtenay objaśniał kaszubskie 
witro w stosunku do polskiego jutro (Kaszubskij "jazyk", 
kaszubskij narod i "kaszubskij wopros", str. 45), ale sprze- 
ciwia się temu istnienie podobnej końcówki np. w Wy- 
sinie i Kiszewie, gdzie jednak w zostaje: szcwcowiu, kraw- 
cowiu, a także w zachodnio-słowińskiem: - owu, - 
ewa (Lorentz, str. 124, objaśnienie jego jednak jest dość 
sztuczne, bo do zbicia się obu końcówek w - owiu 
wcale nie jest konieczna poprzednia zatrata końcowego i; 
wogóle w objaśnianiu obchodzących nas tu form fałszywie 
wychodzi on od tej zatraty, za drugi punkt uważając 
przemianę podniebiennego w w j, przytoczone bowiem 
powyżej formy czeskie wykazują, że proces ten w od- 
wrotnym odbywał się porządku). - Doszliśmy więc do 
tego stadyum, w którem znajdują się słowińskie Paw/oje, 
borzdajca, ja/ojca, grobojszczo, groclzojzna, Stojeiino, 
ogólnie kaszubskie Serakoejce, Łętoejee. Dalej poszła ka- 
szubszczyzna południowa. Zatraciła ona j, ścieśniając 
przy tern poprzedzające o w Ó, podobnie jak w niektórych 
innych słowach I np. Cltó/lice. W ten sposób z zasadni- 


]2' 


, 


-
>>>
180 - 


czych form Rinkowic, Lemańczykowic powstały dzisiejsze: 
Rinkóc, Lemańczykóc. Nie jest to postać jedyna, zanim 
jednak przejdę do innych i ich wzajemnego stosunku, 
objaśnię jeszcze ich nieodmienność. 
Rzecz jest prosta: pierwotny gen. pl. przeważnej 
częsci rzeczowników męskich nie miał osobnej kOtlcówki; 
tak np, u Skargi jeszcze znajdujemy: od zlyeh sąsiad 
wszystko złe, i dziś mówimy: do Niemiec, do Prus. Forma 
na - ów, właściwa pierwotnie tylko niełicznym tema- 
tom na - li, rozpowszechniła się później na wszystkie. 
Mówiło się więc zupełnie prawidłowo: do Rinkóe, od 
Rinkóe, li Rinkóe, Rinkóc Anka (tj. Rinkowiców), po- 
nieważ zaś formy gen. stoją przy wszystkich tych przy- 
imkach, które z natury rzeczy w najczęstszem są tu użyciu , 
a nadto forma ta jest identyczną z nom. sg., przeto nic 
dziwnego, że ustaliła się jako jedyna nawet tam, gdzie 
pierwotnie inny miał być przypadek, np. lIlowię o Rinkóe 
(tj. o Rinkowicach); a że dziś zatraciło się poczucie tych 
form jako gen. pl., przeto uważamy je za nieodmienny 
nominativus. Zupełnie to samo zjawisko nastąpiło w Cze- 
chach: jenź byl z rodu Witkowic, przi A1ikulandowic Illici, 
s Aneźkou Wańkowic i t. d. (Gebauer III. I. 106 7). 
Nie wszystkie jednak nazwiska przybierają w tern 
znaczeniu końcówkę - oc: spotykamy obok niej - ie 
(rzadko) i - fe. Pierwsza łatwa jest do wyjaśnienia: - 
owie złożone jest z dzierżawczego - ow (występującego 
też bardzo często w nazwach 111 iejscowych, n p. Klonowo, 
Maksymilianowo, i z właściwej kOtków ki patronimicznej 
lub zdrabniającej - ie, która też nierzadko (może pier- 
wotnie) obchodzi się bez połączenia z - owo Od naj- 
dawniejszych czasów spotyka się u wszystkich Słowian 
obie formacye bez możności dokładnego oznaczenia, kiedy 
się każdej z nich używa; często nawet występują obie 
przy tym samym rzeczowniku, np. ojezye i ojcowie, serb- 
skie kllĆić i kllćewić (przykłady u Miklosicha, I. c. 197 
- 200). Rozdział ich w języku polskim mniej więcej 
tylko da się przeprowadzić: zakOlIczone na - a mają 
przeważnie - ic: starościc, wojewodzie, toż zakończone 
na - n: panie, kasztelanic, Pabianiee (ale i Klonowie); 
szczególnie unikają niejako tej kOtlcówki zakończone na 


t
>>>
r 


18] 


t 


k, g, ch, bo głoski te przed i muszą się miemc w cz, 
ż, SZ, przez co zaciera się związek etymologiczny (mamy 
jednak w 2. zwrotce Bogarodzicy: Twego dzida krzcicicla, 
Bożyeze do nom. Bożye = syn Boga). W ten sposób 
tworzą się rzeczone formy w Zakrzewie od tematów ze 
spółgłoską wargową: Gapa Gapie, Kulpa - Kulpie, 
Stypa - Stypie, Kujawa - Kujawie, zdaje mi się też, 
że słyszałem tę końcówkę w Borzyszkowach, ale nie mam 
z tej wsi zebranego odpowiednio materyału, bym mógł 
stanowczo rozstrzygnąć. 
Bardzo pospolitą jest natomiast końcówka - ee. Słysząc 
z początku w Swornegaciach np. Cupa - Cllpiee, myślałem, 
że forma ta jest identyczna z poprzednią, a i przeszło w e 
tak, jak w tej gwarze pospolicie w końcówkach po spół- 
głoskach podniebiennych: nodzif (= nogi), zapnie! 
robiee, skoro jednak ta sama forma pospolita jest po 
"twardych", np. Szulde, Sztoltmanie, a także istnieje w 
Zakrzewie, gdzie przejścia i w e całkiem niema, tłuma- 
czenie to dla wszystkich - fe utrzymać się nie mogło. 
Przypuszczałem więc, że - fe powstało z dawniejszego 
- ewie przez pośrednictwo - eje (por. słowińskie Wę- 
drztje), a więc paralelnie do - owie, - oje, - óe. Zadzi- 
wiałoby wprawdzie, że ta forma jest bardzo rozpowszech- 
niona także po spółgłoskach niepodniebiennych, gdy pier- 
wotnie - ewie jest odpowiednikiem - owie po "miękkich ", 
jak np. królewie obok stolnikoU'ie (i to tern bardziej, że 
częściej wogóle spotykamy się z faktem odwrotnym, tj. 
wyrugowaniem pierwotnej końcówki miękkiej przez twardą, 
np. Stojowski zamiast Stajewski), ale podobne objawy nie 
są w języku rzadkością: mógł on gotową formę - fe, 
powstałą pierwotnie w ściśle określonych warunkach, 
oderwać i tworzyć nią w szerszym znacznie zakresie. 
Przypuszczenie to jest więc naukowo zupełnie możliwe. 
Ale uderza inny fakt: oto Ostrowite brzmi w Borzyszko- 
wach Łestrftf, Kicdrowice tam i w Swornegaciach Ck- 
drfCf', z czego się pokazuje jasno, że - e mogło po- 
wstać w pewnych warunkach i z dawniejszego 
 owi, - 
a mianowicie po pewnych spółgłoskach, jak tu w obu 
razach po r, co zbytnio nie dziwi, bo na gruncie ka- 
szubskim ta sama samogłoska nieraz rozwija się różnie, 


......
>>>
182 


zależnie od jakości poprzedzającej spółgłoski. Niestety nie 
mam znów odpowiedniego materyału nazw miejscowych 
w dokładnej tamtejszej wymowie (Piechowice w Sworne- 
gaciach brzmią jeszcze Pieehojicr, proces więc do końca 
nie doszedł), bym mógł rzecz tę zupełnie dokładnie 
określić, nie ulega jednak najmniejszej wątpliwości, że 
- ćc z małymi wyjątkami powstało również z dawniej- 
szego - owie lub - ewie. 
Pozostaje wymienić, jakie nazwiska w każdej z tych 
form występują, do czego koniecznie większa ich itość po- 
trzebna. Nie przywiózłszy takiego zapasu z mej dyalekto- 
logicznej po Prusiech zachodnich podróży, zwróciłem 
się z prośbą o to do X. Franciszka Drapiewskiego w 
Swornegaciach i do X. dra Bolesława Domańskiego w Za- 
krzewie, którym też za ich życzliwą w tej sprawie goto- 
wość serdeczne na tem miejscu składam podziękowania. 
Rezultat jest następujący: l. Swornegacie. Końcówkę-- 
óe mają przedewszystkiem zakończone na k, g, ka, ga, 
a więc idzie tu o zatrzymanie pierwotnego brzmienia spół- 
głoski, w dawniejszej epoce niemożliwe przy tylnojęzy- 
kowych przed - e: Rudnik - Rudnikóe, Kowalik - 
Kowalikóe, Szyszka - Szyszkóe, Moga - Mogóe; sły- 
szałem też Gruchala - Gruchalóe. Wszystkie inne na- 
zwiska mają - ee: Lis - Lisic, Szulc - Szulcie, Torsz 
- Torszic, Dalmer - Dalmerle; spotyka się tu także 
imiona chrzestne, np. do Tynće (od Albertyna) I Alaksće i 
pospolite, np. organistle, żandaree. Wyróżniają się za- 
kończone na pa, ba, te bowiem miękczą przed e spół- 
głoskę: Cupa - do Cupićc, Gęba - Gębie c; fakt ten 
skłania do wyprowadzenia tego - iee z dawniejszego 
- ic na podstawie podanego wyżej przechodzenia swo- 
rzyńskiego (tak urabiają tam przymiotnik do nazwy wsi, 
brzmiącej Swornegace) końcówkowego "miękkiego" i w 
(i)f. Takie objaśnienie popierają też fakta zakrzewskie 
(zob. niżej). Nie należy jednak sądzić, by ten podział 
końcówek był nienaruszalny, analogia ma przecież swe 
prawa: sam więc słyszałem obok powyższych formy 
Gębóe do Gęba, Żóltkee od Żóltk (Żóltkowski). - 2. Za- 
krzewo. Końcówkę - óe mają nazwiska, których ostatnią 
spółgłoską jest k, g, ch, t, d, n, r (a więc gardłowa lub 


. 


. 


,
>>>
183 


. 


twarda zębowa): Klimek - KlimkOc, jasiek - jaśkóc, 
Oburek - Oburkóc, BanacII - Banachóc, Horst - Hor- 
stóc, Depta - Deptóc, Roda - Rodóc, Szef/er - Szef/eróc, 
Wargi.-l - Warginóc. Zakończone na ta, da mają jednak 
czasem także - Ie, miękczące t, d na ć, dź: Szweda - 
do Szwedóc lub do Szwedzi/c, organista - organiści/c. 
Przykłady na - ic (po wargowych) wymieniłem wy- 
żej. Wszystkie inne mają -- Ie, a więc przedewszyst- 
kiem zakończone na przedniojęzykowe powiewne s, z, 
sz, ż, c, cz: Rus - Rusie, Wize - Wizie, Smelż - 
Smelżćc, Kauc - Kaucćc, Wrzeszcz - Wrzeszczec, dalej 
na j: Koceja - Kocejćc, stryj - stlYjćc i wszystkie na 
l lub miękczące się w tym razie I: Rychel - Rychlic, 
Szydel - Szyd/k, Ooła - Oolec, Brząkała - Brzą- 
ka/le. Prawidłowość zatem w obu gwarach widoczna, 
choć nieco w każdej z nich odmienna. Zwracam raz 
jeszcze uwagę, że w nazwiskach zostawiłem ortografię 
literacką, jak i w końcówce - óc, choć to ó ma tu swe 
specyalne dyftongiczne brzmienie. 
Wracając do początku, zauważę, że Oerdowski na- 
pisał organistoc, chcąc widocznie zatrzymać istniejącą nie 
tylko na Kaszubach odrębność ó od u, w przeciwieństwie 
do wymowy ogromnej większości Polaków, u których 
te dwie litery brzmią jednakowo. Przy stosowaniu jednak 
ortografii literackiej, która nigdy nie wystarcza do do- 
kładnego oddania jakiegokolwiek dyalektu, pomieszał 
znów dwa brzmienia odrębne, mianowicie o i ó. W utworze 
literackim nie można mieć o to najmniejszej pretensyi, 
zwłaszcza, że okazał w niejednym względzie dobrą zna- 
jomość mowy południowo-kaszubskiej, np. rozróżnianie 
w pewnych razach formy gen. sg. od nom. pl. rzeczow- 
ników żeńskich: nodzie (nom. pl.) ale nodzi (gen. sg.), 
które skonstatowałem także i w niektórych pogranicznych 
gwarach niekaszubskich , np. w parafii czerskiej. 


. 


, 


Kraków, l. listopada 1904. 


Kazimierz Nitsch. 


--
>>>
l 


INWENT ARZ 
STAROSTWA eZŁUeHOWSKIEGO 
z U.OKU 174H 


. 


f'ODAL 
KONST ANTY KOŚClŃSKl. 


Starostwa należały do tych urządzeń państwowych 
w Polsce, które już w naj dawniejszych czasach upowszech- 
niły się po całym kraju. Były to dobra koronne, stanowi 
rycerskimu przez króla do dożywotniego używania na- 
dawane. już Bolesław Chrobry zamki obronne dla czu- 
wania nad bezpieczeństwem kraju oddawał urzędnikom, 
którzy mając sobie straż powierzoną, byli straży tej sta- 
rostami (capitanei). Rozróżniamy starostwa grodowe, nie- 
grodowe, pograniczne, przygrodne i sumowne. Po upadku 
krzyżackiem i powrocie ziemi pomorskiej do korony pol- 
skiej utworzono z komturstwa krzyżackiego w Człuchowie 
starostwo polskie grodowe, które jako takie przetrwało 
aż do podziału pierwszego Rzeczypospolitej polskiej 1772 r. 
Starostami człuchowskimi byli: 
1454 r. Mikołaj Szarlej , wojewoda inowrocławski. 
1463 r. Władysław, kasztelan nakielski. 
1466 r. jerzy Dąbrowski. 
1510 r. Andrzej Górski, podkomorzy poznański, sta- 
rosta także chojnicki. 
1520 r. Rafał Leszczyński, kasztelan łędzki. 
1521 r. jan z Kalinowa Zaremba, wojewoda kaliski. 
1530 r. Stanisław Kościelecki, wojewoda poznański 
(t 1530 r.). 
1545 r. jan Kościelecki, wojewoda łęczycki, starosta 
bydgoski i tucholski. 


, 
.
>>>
- 185 - 


. 


1552 -1557 r. janusz lataIski ,. wUJ
woda poznański 
inowrocławski. 
1565 r. Achacy Czema, wojewoda malborski, przed- 
tem podkomorzy pomorski. 
1581 r. Stanisław lataiski , hr. na Łabiszynie (t 1603 r.). 
1603 r. Bartłomiej Tylicki (Tylitz). 
1617 r. ludwik Weyher, podkomorzy chełmiński 
(t 1617 r.). 
1626 r. jan Weyher , wojewoda chełmiński (t 1626 r.). 
1633 1637 r. Melchior Weyher, wojewoda chełmill- 
ski. starosta 1637 r. także wałecki (t 1643 r.). 
1645- 1655 r. jakob Weyher, wojewoda malborski, 
1645 r. także starosta kiszporski, bytowski (t 1657 r.). 
1659-1665 r. joanna Katarzyna z Radziwiłłów Bo- 
guszowa leszczyńska, wicekanclerzyna koronna, księżna 
na Nieświeżu i Ołyce. 
1676 r. Michał Radziwiłł, podkanclerzy Wielk. Księ- 
stwa Litewskiego. 
1690- -1707 r. Karol Stanisław Radziwiłł, książę na 
Ołyce, Nieświeżu, hr. na Szydłówcu (t 1711 r.). 
1711-1743 r. Anna z książąt lubart-Sanguszków Ra- 
dziwiłłowa, kanclerzyna, księżna na Ołyce i Nieświeżu. 
1745-1757 r. Michał Kaźmierz Radziwiłł, wojewoda 
wileński, hetman wielki Wielk. Księstwa Litewskiego(t I7 62r.) 
1764 -1770 r. Anna z MycieIskich księżna Radziwił- 
łowa, wojewodzina wileńska, hetmanowa wielka Wielk. 
Księst. Litewsk. 
1771-1772 r. jan Borch, podkanclerzy koronny. 
Były to więc bez wyjątku osoby, które dzierżąc w in- 
nych województwach znaczne dobra, lub też piastując 
wysokie urzędy, zmuszone były ustanawiać na starostwie 
człuchowskiem rządców, pospolicie gubernatorami zwa- 
nych. jako gubernatorzy człuchowscy występują w ze- 
branych przezemnie w tej okolicy materyałach: 
1676 r. Ryk. 
1686 -1689 r. Bartłomiej Benedykt. 
1710 r. Wawrzyniec Tech. 
1716 r. J. Dzikowski. 
1?J7 -1741 r. jerzy Henryk de Schweinichen et Col- 
bnitz Swiniarski. 


, 
. 


. 
. 


L
>>>
- 186 


ca I 745 r. Kamieński. 
1749 r. Ludwik Kuleszaobersztłejtnantjego Król. Mości. 
1755- -1757 r. Michał Gleisen-Dorengowski. 
1763 r. Maryan Stępkowski , porucznik województwa 
mińskiego. 
1667-1770 r. Marcin z Radoni RadOllski, rotmistrz 
jego Król. Mości. 
Dla kontroli gubernatorów delegowali starostowie 
komisarzy, którzy w pewnych odstępach czasu jadąc od 
wsi do wsi, spisywali na miejscu inwentarze, służące na- 
stępnie za podstawę do poborów, jakie do skarbu sta- 
rościńskiego wpływały. Równocześnie przyjmowali oni 
zażalenia lub prośby poddanych starościńskich i dawali 
gubernatorom dyrektywy, jakiem i się kierować w zarzą- 
dzie powinni. - 
jako komisarze, z ramienia starostów wysłani, rewi- 
dowali starostwo człuchowskie: 
1689 r. kś. Załuski. 
1721 r. Herman Kaźmierz Zawelski (?), cześnik sie- 
radzki. 
1726 r. jeziernicki. 
1737 r. Bartłomiej Dmt. Bukowiecki. 
1734, 1742, 1743 r. kś. J. W. Herkenrath, kanonik 
łukowski, dziekan ołycki. 
1748 r. jan jabłoński, cześnik województwa nowo- 
grodzkiego, obersztłejtnant regimentu konnego buławy 
wielkiej Wielk. Księst. Litewskiego. 
1748 r. jan Larzak, generaładjutant buławy wielkiej 
Wielk. Księstwa Litewsk. 
1749 r. Antoni Eysymond. 
1764 r. Kaźmierz Zabłocki, skarbnik oszmiański. 
1772 r. Soroka. 
Komisarze jabłoński i Larzak spisali w r. 1748 do- 
kładny inwentarz starostwa, który w r. 1901 znajdował 
się w oryginale w archiwum magistrackiem miasta Człu- 
chowa. jest to cenny dokument historyczny z czasów Rze- 
czypospolitej polskiej, ważny nie tylko dla badaczy prze- 
szłości naszej pod względem ekonomicznym i statysty- 
cznym, lecz także i w kwestyach bytu ówczesnego wło- 
ściaństwa polskiego. Znakomitern też źródłem jest ten in- 


. 


.
>>>
- 187 - 


. 


wentarz dla językoznawców, gdyż zawiera mnóstwo nazw 
rzek, jeziór, stawów, uroczysk, ostrowów, błot, pól i bo- 
rów, charakteryzujących okolicę całą, obecnie idących co- 
raz bardziej w zapomnienie. - Szczegółowy opis zamku 
starego, zamku drugiego (Radziwiłłowskiego) i fortyfikacyi 
zamkowych zaciekawi też niezawodnie pracowników na- 
szych w dziedzinie' budownictwa. - 
Z archiwum zamkowego, o którem na kOł1cu inwen- 
tarza znajduje się wzmianka, nie przetrwało do naszych 
czasów nic więcej oprócz tego dokumentu. W archiwum 
magistrackiem mieści się oryginalny przywilej miejski 
króla Zygmunta II z r. 1552, potwierdzający dawne swo- 
body, i plan sytuacyjny miasta z r. 1793 ( Situationsplan 
von der abgebrandten Stadt Schlochau so im Monath 
Julii 1793 aufgenommen durch Gronemann ). Z czasów 
nowszych zachował się tam  Plan von dem K6niglichen 
Forstrevier Kujawe, Schlochauschen Beritts, copirt nach 
dem Hentschelschen Plan, welcher nach der Vermessung 
am Mai 1817 hergestellt ist, durch Steuerinspector Miiller, 
Katastercontroleur a. D. Z tych dwóch planów można 
nabrać wyobrażenia, jakiego rodzaju było położenie zamku 
krzyżackiego, fortyfikacyi i pałacu Radziwiłłów. Po tym 
ostatnim pozostało tylko trochę gruzów. Z fortyfikacyi 
i starego zamku natomiast są jeszcze znaczne ruiny. Na 
fundamentach dawniejszej kaplicy zamkowej wznosi się 
teraz kościół ewangelicki, do wieży zamkowej przycze- 
piony. - 
Z tych to wszystkich powodów sądzę, że publikacya 
inwentarza choć w skróceniu, z dodaniem spisu urzędni- 
ków i sług zamkowych, jako też alfabetycznych rejestrów 
osób, miejscowości, rzek, jezior i t. d. przyczyni się do 
uzupełnienia źródeł historycznych a drugich może po- 
budzi do prac podobnych. 
Oryginalny rękopis przedstawia sporą księgę in folio. 
W wyciągu niniejszym podałem opis zamku dosłownie. 
Resztę skróciłem, zachowując jednakże wszelkie cechy 
charakterystyczne. 


. 


---
>>>
- 188 - 


INWENT ARZ 
ST AROSTW A CZŁUCHOWSKIEGO 


l 


wszelkich importancyi, tak pieniężnych jako też zbożo- 
wych, z wyraźnej woli J. O. Xcia Jmci Michała Kazimie- 
rza Radziwiłła wojewody wileńskiego, hetmana wielkiego 
W. X. Lit., starosty człuchowskiego in fundo tego sta- 
rostwa przez nas, Jana Jabłońskiego, cześnika woje- 
wództwa nowogrodzkiego I obersztlejtnanta regimentu ko- 
ronnego buławy wielkiej W. Xięstwa Litewskiego, i Jana 
La rzaka, generał-adjutanta buławy wielkiej WielkiegoXsię- 
stwa Litewskiego diebus Maii w roku 1748 sporządzony. 


OESKRVPCVA 


zamku, folwarków i miast, z ich zasiewem, bydłem, pta- 
t wem i prowentem w roku 1748 sporządzony. 


OESKRVPCVA 
ZAMKU CZŁUCHOWSKIEGO. 
Przygrodek pierwszy przedni, albo podzamcze od miasta. 
Wjeżdżając z miasta do tego przedzamcza szpansz- 
rej ter na żelaznym szworniu, przed mostem nowym z pa- 
ręczem z obu stron przez fosę murem wspodzie kamien- 
nym, pod wierzch z cegły omurowaną. Od miasta mur 
już opadły, przy bramie wzwód, z żelaznemi szypami, 
okowem, dwoma łańcuchami do podniesienia y trzecim 
krótszym do zamykania na kłódkę z skoblami. W prawej 
ręce z mostu do furty kładki szerokie z paręczem idące. 
Furta z desek dębowych bardzo stara, w poprzek y na 
krzyż okowana, z okienkiem okrągłem, takoż żelazem od 
napadu nieprzyjacielskiego obwarowanem, na zawiasach 
y krukach żelaznych sporych. Brama w dole z obu boków 
na fundamencie kamieni ciosanych, dalej cegłą murowana 
w podłuż tylko jak mur gruby. W lewej stronie przy sa- 
mej bramie wieża w kwadrat murowana, trzy ściany tylko 
mająca, od zamku tarcicami opierzona, - pomost opadł,
>>>
- 189 - 


belki gołe, - dachówką z bramą pospołu pokryta, Od 
tej wieży na rogu mur po nad jeziorem, z spodu ka- 
miennny, dalej z cegły murowany, idzie do drugiej fosy. 
Z prawej zaś strony, od tejże bramy, takiż mur po nad 
przednią fosą, ciągnie do ceighauzu niegdyś, teraz na 
wozownią óbroconego, z kamieni y cegły murowanego, 
dachówką pokrytego, na rogu jednym tarcicami pobity, 
z wrotami tarcicznemi na zawiasach y krukach żelaznych. 
Od tej wozowni alias ceikhauzu nad tąż samą fosą, cią- 
gnie się mur do wieży na rogu stojącej, zewnątrz o\.. 
miasta okrągłej, od zamku zaś płasko murowanej, przez 
połowę opadłej, z poszczepanym murem. Od tej wieży 
trzecia pierzeja po nad jeziorem do fosy drugiej murem 
się kończy. Czwarta strona już mur tylko w fosie równo 
z ziemią, kamienny. Wewnątrz tego przedzamcza podle 
namienionej bramy w lewej ręce budyneczek, - dla 
wrotnego pomieszkanie -, z brusów budowany, ściany 
w środku wiązania brusowego, gliną ulepionYI już stary, 
tarcicami pokryty, do którego wchodząc, drzwi do sień 
z tarcic na zawiasach y krukach kowalskich, z zapadnią 
klamerką, szlosakiem y antabką z żelaza. W sieniach pa- 
wiment z gliny, połap larciczny, w lewo do izby drzwi 
na zawiasach y krukach żelaznych I z zapaduią klamerką, 
szlosakiem , zaszczepką. dwoma przybojami ; piec stary 
z kafel, cegłą łatany, z kominkiem szafiastym, okno jedno 
z trzema kwaterami, jedno na zawiasach otwierające się, 
szkło wołów sadzone I pawiment gliniany, połap tarciczny, 
do komórki drzwi z desek na zawiasach y krukach, z za- 
padnią klamerką, szlosakiem, zaszczepką, dwoma prze- 
bojami, okienko w niej bez szkła, pawimeut z gliny, po- 
łap tarciczny. Nazad wróciwszy przez sień, izdebka druga, 
drzwi do niej z tarcic na zawiasach y krukach z zaszczepką 
dwoma wyboiami y z zapadnią żelaLną, w niey piec 
z tyglów szarych y kominek duży, z którego w piecu za- 
palaią, z tyłu tego pieca, piec piekalny, z cegły przymu- 
rowany, do kuchni wychodzący, okno o dwuch kwate- 
rach, z jednego szkła wołów robione, pawiment gli- 
niany, połap tarciczny, kuchnia, z sieni drzwi do niey 
z desek na zawiasach y krukach żelaznych, nad nią komin 
z lasek upleciony, gliną wymazany, nad dachem cegłą 


.....
>>>
- 190 - 


wymurowany; wyszedłszy z tego budynku, w prawym 
kOlku staienka nowo wybudowana, pod tarcicznym da- 
chem, zwróciwszy się prawo, a postępuiąc od bramy 
mimo wozownie przy murze wzwyż opisanym, podle 
wieży na rogu stoiącey studnia z kamieni murowana, nad 
ziemią dylami ocymbrowana y nakryta, z żurawiem na 
szworniu żelaznym y strzałą na żelazie wiszącą, w drugim 
końcu okowana, w lewo ku fosie obróciwszy się slaynia 
duża z brusów budowana pod dachem słomiannym, 
strzechy tarcicami pobite, wrota do niey z końca y boku 
przedniego nadruinowane, na zawiasach y krukach że- 
laznych z koblą do zamykania jedną, drugie w końcu 
z tarci c na biegunach, przeoryn trzydzieście dziewięć, na 
pomoście reparowanym dylowym śrzodek skroz stayni nie 
moszczony, połap z tarcic szczyIno spuszczanych na zsy- 
panie zboża miasto szpichlerza, z lewego końca muru 
pod dach do tey góry, gdzie zboża zsypuią, kładki sze- 
rokie z brusów wymoszczone z paręczem z obu stron, 
y gankiem; wchodząc na tę górę, drzi z tarcic na zawia- 
sach y krukach żelaznych z zaszczepką y przyboiami, 
z tamtąd w lewo ku mostu drugiemu zawracając się, sta- 
ienka mniejsza, bokiem ku fosie stoiąca, z drzewa bru- 
sowego po prusku gliną między prętami wylepiona, da- 
chówką kryta, wrót po końcach dwie, z tarcic, na za- 
wiasach y krukach żelaznych, z skoblami dwoma, od tey 
staini w lewo idąc, po nad fosą most z drzewa tartego 
robiony, z paręczami, forta na zawiasach y krukach że- 
laznych z zaszczepką y kuna dla excessantów garnizono- 
wych przy słupie. 
Przygrodek dmgi śrzedni albo zamek przedni rezydencyi 
pmiskitj, pospolu z zamkiem st01ym murcm 1\1 kwadrat 
obchodzący. 
Z tego przedzamcza albo pierwszego przedniego przy- 
gródku do rezydencyi pallskiej, wyieżdżając most dobry 
przez fossę głęboką, z paręczem, bez wzwodu brama, 
na fundamencie y z boków z kamieni ciosanych, w gó- 
rze y dole z hoków cegłą wymurowana, z karcerem nie- 
wielkim z lewego boku, do którego drzwi dębowe, na 


, 


J
>>>
- 191 - 


, 


zawiasach y krukach żelaznych, z zaszczepką, dwoma przy- 
boiami, u bramy wierzchu z obu stron po kruku żelaz- 
nym dużym, w spodzie zaś wykruszone, bez wrót do 
zawierania, krótko namieniając, cirkumferencyą kwadra- 
tową dwóch przegrodków stanowiąc alias rezydencyą pań- 
ską zamkiem starym, ab extra na przód: w pierwszey 
przedniey pierzey przy samey bramie y karcerze skarbiec 
z pokoikiem na wierzchu, potym u drugiey pierzy, po- 
koje nowe y stare stykaiące się, idą tyłem na jezioro sto- 
jące, w trzeciey pierzej mur idzie kamienny, z samego 
dołu fossy, nad ziemią cegłą w górze murowany, z przy- 
sypanym z ziemi wałem, do więzienia y nad nim czte- 
rych pokoików o dwu piętrach murowanych, w teyże 
pierzej przy więzieniu brama druga, ex opposito pierwszey, 
z tamtąd lIIur zdołu do fossy kamienny, pod wierzchem 
z cegły murowany, idzie przez fossę, dzielącą stary zamek 
od rezydencyi pańskiey, do rogu starego zamku po nad 
jeziorem ciągnie takowyż mur, do rogu pierwszey pierzej, 
która po nad fossą idąc takowymże murem kończy, przy 
bramie, z tąd się poczęła circumferencya. Interna tey cir- 
cumferencyi opisując tymże porządkiem: Naprzód skarbiec 
u bramy cegłą murowany, do którego drzwi wielkie ie- 
dnostayne z tarcic na sporych zawiasach i krukach że- 
laznych, z wrzeciądzem y blachą u drzwi, okien w niey 
drzwi I) z kratami żelaznemi, u jednego okiennica na że- 
laznych zawiasach y krukach, pomost y połap tarciczne, 
nad nim pokoik pusty wiązania brusowego, z podwórza 
cegłą powleczony, okien bez szkła dwa, podłoga zbut- 
wiała cale, połap wątły tarciczny, kominek szafiasty, wey- 
ście do niego z poddachu pokojów nowych dziurą prze- 
bitą, z tego pokoju drzwi bez zawierających do komórki 
nad bralllą, bez okien szklanych, podłoga i połap dziu- 
rawy, przy tem skarbcu z pokoikiem w drugiej pierzej 
wciąż pokoie do rezydencyi pańskiej, frontem na zamek, 
tyłem do jeziora o dwu piętrach, spodnie pokoje z muru 
grubego cegłą murowanego w śrzodku ściany, z muru 
pruskiego na drugiem piętrze, także wnętrzne ściany iako 
wewnętrzne wiązania brusowego cegłą przymurowanego 


. 


I 
; 


') ma być prawdopodobnie »dwa zamiast drzwi 


-
>>>
- t 92 - 


manierą pruską, dachówką pokryte, wchodząc do spo- 
dnich wschody z brusków o pięciu gradusach od ziemi 
z paręczami z obu stron, sień. drzwi sosnowe na czte- 
rych zawiasach y krukach żelaznych z zamkiem wnętrznym 
y zapadnią krytym. w tych sieniach okien na dziedziniec 
trzy, z szkła wołów robionego dwie pod nią kwatery 
mają na zawiasach otwierające, podłoga i połap tarciczny, 
belki tarcicami powleczone, w lewo do pierwszego y dru- 
giego pokoju drzwi dwoie sosnowe, na zawiasach y kru- 
kach żelaznych, antabek dwie zewnątrz y ze śrzodka. 
zamków dwa z zapadniami krytych I cyną pobielanych, 
z dwiema szlosakami y z dwiema klamkami, kluczów 
dwa do nich, w obu pokoiach po oknie jednem z szkła 
wołów sadzonego, w przednim pierwszym pokoju ko- 
minek okrągły, podłogi w nich i połap tarciczne, z te- 
goż przedniego pierwszego do tylnego pokoju rogowego 
większego, drzwi sosnowe na zawiasach y krukach z zam- 
kiem wnętrznym y zapadnią krytymi okien w nim cztery 
z szkła wołów sadzonego, podłoga w tryangoł sadzona 
tarciczna. gwoździami żelaznemi przybita. połap z tarcic, 
piec z kafel zielono polewanych. z kominkiem okrągłym. 
z tego pokoju do drugiego tylnego, y z tamtąd do sieni 
drzwi sosnowe na zawiasach żelaznych z zamkami dwoma 
wnętrznemi y zapadniami krytemi. piec w nim z kafel 
zielono polewanych z kominkiem szafiastym. okno jedne 
z szkła wołów sadzonego I podłoga w tryangoł sadzona, 
gwoździami żelaznemi przybita, połap tarcicami zamosz- 
czony. z tego drugiego pokoju do trzeciego i z tamtąd 
do sieni drzwi sosnowe na zawiasach y krukach żelaznych, 
zamków wnętrznych dwa z zapadniami kryterni, y piec 
z kafel zielono polewanych z kominkiem szafiastym, okno 
jedne z szkła wołów robionego. podłoga i połap tar- 
cicami za moszczone , z tt'go trzeciego pokoju do czwar- 
tego rogowego większego. z tamtąd do sieni drzwi so- 
snowe jedne stare na zawiasach y krukach I z zamkami 
dwoma wnętrznemi, y zapadniami kryte, piec z kafel zie- 
lono polewanych z kominkiem szafiastym. okna dwa , 
podłoga stara z tarcic w tryangoł sadzona, gwoźdzmi 
przybita, połap tarcicami zamoszczony, w tych trzech tyl- 
nych pokojach, po prywecie jednym po rogach w murze,
>>>
- 193 - 


drzwi do nich sosnowych trzy, na zawiasach y krukach 
z zamkami nie krytemi, do sieni wszedłszy w lewo wschody 
do starych pokojów (drzwi niżej będą opisane), w prawo 
siellmi przeszedłszy, wschody drugie do górnych na dru- 
giem piętrze pokoiów z paręczem z obalasowaniem z tarcic 
rzniętych, wszedłszy na górę okien w niej od dziedzińca 
trzy, okien dwa szklannych, drzwi sosnowe na zawiasach 
y krukach z zamkiem wnętrznym, w nim I) piec z kafel 
zielono polewanych, kominkiem szafiastym okien trzy po 
dwie kwatery, podłoga y połap tarciczne, do kuchenki 
na rogu nad skarbcem wymurowaney, drzwi sosnowe na 
zawiasach y krukach ślosarskich, z zamkiem krytym, ku- 
chnia sama niska, szeroka, z cegły, pod nią sklepienie 
na kształt pieca, nad nią komin wymurowany, okien dwa 
po dwie kwatery mające, na zawiasach żelaznych, pod- 
łoga z połapem tarcicznym, w prawo do tylnego ku je- 
zioru pokoju drzwi sosnowe na zawiasach y krukach że- 
laznych, z zamkiem krytym, klamka, okien cztery po dwie 
kwatery mających, piec z kafel zielono polewanych, z ko- 
minkiem szafiastym, podłoga i połap tarciczne, z tego 
pokoju do śrzedniego, a z tamtąd do sieni drzwi sosnowe 
na zawiasach y krukach żelaznych, zamków wnętrznych 
krytych dwa, klamek dwie, piec z kafel zielono polewa- 
nych z kominkiem szafiastym, okien dwa na zawiasach, 
podłoga i połap tarciczne, z śrzedniego do małego po- 
koju drzwi na zawiasach y krukach z zamkiem krytym, 
kominek szafiasty, bez pieca, okien większych dwa, mniej- 
szych dwa, podłoga i połap tarciczne, z tego rogowego 
do drugiego od dziedzińca pokoju, a z tamtąd do sta- 
rych pokojów w prawo do sieni, drzwi troje sosnowych 
na zawiasach, zamków trzy wnętrznych krytych, kominek 
szafiasty bez pieca, okien większych dwa, a trzecie małe 
ku jezioru, podłoga i połap tarciczne, w tych pokojach 
wierzchnich prywetów dwa na belkach, do nich drzwi 
sosnowe na zawiasach z zamkami krytemi dwa, z tego 
pokoju do starych pokojów schodki na dół z okienkiem 
z boku prawego na dziedziniec, tędy wszedłszy i tąż pie- 
rzeją przeszedłszy trochę, drugie pokoje pańskie z muru 
dachówką pokryte, do którego wchodząc wschody na 
ganek obal asowane paręczem, do sieni drzwi dębowe 
') W oryginale jest oczywiście coś wypuszczone. 


]3 


--
>>>
- t 94 - 


nadbutwiałe z zamkiem wnętrznym, w sieniach posadzka 
z cegły, połap dziurawy tarciczny, okno nade drzwiami, 
wschody na górę kręte słabe, drzwi do nich stare, w lewo 
do pokoju pierwszego od dziedzil1ca drzwi dębowe orze- 
chowo malowane z zamkiem wnętrznym, okno wielkie 
jedne, piec z kafel biało polewanych, z tego pokoju do 
wielkiego od dziedzil1ca, drzwi dębowe z zamkiem wnę- 
trznym, okien w nim trzy, piec z kafel białych, kominek 
szafiasty, z tego pokoju do rogowego tylnego ku jezioru 
drzwi dębowe z antabami, okien dwa po sześć kwater 
mające, podłoga y połap tarciczne, kominek zamurowany, 
w lewej ręce drzwi dwoje, jedne do górnych nowych, 
drugie do spodnich pokojów, w prawej stronie drzwi 
dwoje, jedne w tył do prywetn, drugie drzwi do pokoju 
drugiego tylnego, z zamkiem wnętrznym, w nim piec 
z kafel gładkich, podłoga y połap tarciczny, okno jedne 
duże, drugie okno do pokoju trzeciego tylknego, przy 
tern oknie drzwi do tegoż pokoju, w pierwszym zamek 
wnętrzny kryty, a w drugim drzwi, zamek kryty, w tym 
trzecim pokoiku tylnym piec z kafel gładko polewanych 
biało y z kominkiem okrągłym, u tego pieca od sali 
drzwi żelazne na zawiasach z zapadnią, także zzatułą 
żelazną w kominie, okno jedne, kwater w niem sześć, 
podłoga y połap tarciczne, drzwi za piecem do prywetu 
sosnowe, na zawiasach, drugie drzwi do sali takoż so- 
snowe, proste, na zawiasach y krukach żelaznych, czer- 
wono malowanych, z zamkiem wnętrznym, od sali za- 
murowane; wyszedłszy i prosto przez sień idąc drzwi do 
sali dębowe na zawiasach y krukach żelaznych, ze zam- 
kiem zepsutym wnętrznym, piec w niey duży z kafel biało 
polewanych, z kominkiem szafiastym zamurowanym, okien 
na tył ku jezioru dwa, trzecie okno na dziedziniec, pod- 
łoga y połap tarciczne, z tey sali pokoik od jeziora obok 
drugich sieni I do którego drzwi dębowe na zawiasach 
y krukach żelaznych, okno nade drzwiami, w nim piec 
z kafel biało polewanych, z kominkiem szafiastym, okno 
jedne z izby od jeziora, drzwi prywetowe od jeziora so- 
snowe, na zawiasach y krukach żelaznych, z tamtąd do 
sali powróciwszy, drzwi trzecie do sieni drugich obszerne 
dębowe, na zawiasach żelaznych, w tych sieniach na
>>>
- 195 - 


dziedziniec wielkie drzwi dębowe stare na zawiasach 
y krukach żelaznych, zamek w nich wnętrzny duży z za- 
padnią kryty, wschody w dziedziniec, w tych drzwi z le- 
wego boku, okno jedne z sześcią kwaterami, okno okrągłe 
w górze nade drzwiami bez szkła, posadzka z cegły, po- 
łap tarciczny dzinrawy, w prawu do sali drugiej większej 
drzwi dębowe na zawiasach y krukach żelaznych, zamek 
oddarty z zaszczepką I dwoma przyboiami, w niej piec 
dnży z kafel biało polewanych, z kominkiem szafiastym, 
okien w nim siedm, w teyże sali część trzecia tarcicami 
nieheblowanemi do słupów u belek przybitych na dwa 
pokoiki przepierzono, podłoga i połap tarciczne, wy- 
szedłszy z tych starych pokojów na dziedziniec w spo- 
dzie pod temi pokojami pod prawą stroną kuchnia, pod 
lewą stancya czeladna, do której wchodząc do sieni drzwi 
dębowe proste na zawiasach y krukach żelaznych, okno 
z boku o dwóch kwaterach I wschodami zszcdłszy do 
śrzodka posadzka z cegły y połap tarciczny, w nich ko- 
mórka z tarcic przepierzona, z drzwiami tarcicznemi na 
biegunie, okno w niey jedne bez szkła, w lewo do izby 
drzwi sosnowe na zawiasach y krukach żelaznych, piec 
z kafcl zielono polewanych z kominkiem szafiastym, okien 
dwa, trzecie tylne zamurowane, z tamtąd w kącie wschody 
do spodnich nowych pokojów, u których drzwi so- 
snowe na zawiasach y krukach żelaznych z zapadnią, ko- 
mórka w rogu tarcicami zapierzona, do którey drzwi 
sosnowe na zawiasach małych, okno iedne, okiennice ze 
śrzodka dwoiste na czterych zawiasach, do sieni wszedł- 
szy z przeciwka kuchenka w koło murem obchodząca, 
drzwi do niey sosnowe na zawiasach y krukach, w niey 
kuchenka maleńka cegłą murowana, nad nią komin z cegły, 
w lewo do sionek tylnych drzwi nowe tarciczne na bie- 
gunach z zaszczepką i dwoma przyboiami, z tych sionek 
w tył do jeziora wschody na dół z paręczem, drzwi stare 
dębowe na zawiasach y krukach, połapy tarciczne, pa- 
wimenta posadzką wyłożone, z tych sionek w prawo do 
stancyi dla praczek drzwi sosnowe proste na zawiasach 
żelaznych, piec w niey z tyglów szarych, okien dwa po 
cztery kwatery mające, u jednego krata duża żelazna, po- 
sadzka z cegły, połap tarciczny, z tamtąd na dziedziniec 


13'
>>>
- 196 


wyszedłszy pod prawą stronę pokojów starych kuchnia, 
do której drzi duże stare dębowe na zawiasach y krukach 
kowalskich, wschody do niey z brusów ułożone; okno 
jedne o dwu kwaterach, kuchnia szeroka niska z brusów 
zrobiona, piaskiem wysypana, komin duży na wierzch 
pokojów wychodzący cegłą murowany z filarem na rogu 
murowanym, tamże izba dla kucharzów z komorą, drzwi 
do nich tarciczne na zawiasach y krukach żelaznych, okien 
w nich cztery z kratami żelaznemi, w izbie piec z cegieł 
wystawiony, wapnem pobielany, z tamtąd do kuchni wy- 
!zedłszy, drzwi nowe do śpiżami, okno w niej jedne, 
na I) kuchni furta bez drzwi zawierających do studni w fo- 
sie z kamieni robioney, na wierzchu dylami zamoszczona, 
żuraw na szworniu żelaznym z wiadrem okowanem, po- 
wróciwszy z tamtąd tą fortą do zamku od tey forty y rogu 
kuchni więzienie przy bramie, nad niem jeszcze o dwu 
piętrach cztery pokoiki, kordygarda quondam z cegły mu- 
rowana, pod lichym dziurawym dachem, do więzienia 
na spodzie drzwi na zawiasach, w pośrzodku niego Loch 
alias więzienie drugie, w ziemi do niego lIa śrzodku 
okrągła dziura, do spuszczania Excessantów, z tamtąd wy- 
szedłszy z lewej strony wschody do drugiego piętra, 
w których drzwi z tarcic, wszedłszy na wierzch w pra- 
wym końcu, okno z dwiema kwaterami w lewej stronie 
w murze ku fossie, z tych sionek izdebek dwie, okien 
w nich trzy, dwie iednostayne ku fossie, a trzecie na dzie- 
dziedziniec, piec do obudwuch izdebek, ieden z tyglów 
zielono polewanych, z dwoma kominkami szafiastemi, 
z tych sionek wschody na trzecie piętro do sionek dru- 
gich, z tych sionek do dwóch izdebek drzwi z desek 
stare na zawiasach, w prawej iLbie piec z kafel szarych, 
kominek szafiasty, zszedłszy na dół obok wiezienia brama 
ex opposito wieży jednej bez wrót, z drugiego boku 
wrzeciądz wielki jeden, u bramy przez fossę głeboką most 
z paręczem z obu stron, przy tey bramie za . . . . .. w pra- 
wey ręce budynek mieszkalny dla pisarza zamkowego 
częścią z brusów, częścią z wiązania pruskiego budowany, 
darnią pok ryty, w niey kuchenka tarcicami zapierzona 
I) powinno być na lewo lub prawo, lub też: od kuchni. Studnia 
jeszcze dziś znajduje sir:.
>>>
- 197 - 


y piec duży, komin laskowy gliną wymazany, w prawo 
do izby drzwi z tarcic na zawiasach kowalskich, w niej 
piec z kafel zielono polewanych z kominkiem szafiastym, 
okno jedne w izbie pierwszey a drugie w tył budynku, 
z tey izby komorek dwie pospołu, okienko w szpiżarence 
iedne małe, połapy i pomost tarciczny, na którym po- 
moście drzwi do piwniczki, w drugiej komorze okno jedne, 
piec z w niej z kafel zielono malowanych, pod wierzchem 
tygle z kominkiem szafiastym. podłogi tak w tey komorce 
iako y w izbie z połaparni tarciczne, z tego przedniego 
zamku ex opposito Rezydencyi Pańskiey 


Stary Zamek. 
Wchodząc do niego mostek z paręczem przez fossę 
niegłęboką, dzielącą Rezydencyą Pallską od starego zamku, 
u którego mostku pierwsza brama murowana dachówką 
kryta, bez wrót, od bramy do pomieszkania Grodzkiego I) 
fórta bez drzwi. Tą fórtą przeszedłszy, budynek drewniany 
nad samą fosą z brusów budowany, teraz część nowo 
reparowana pod dachem tarcicznym; z kOlka wchodząc 
do sieni drzwi sosnowe do izby śrzedney; w tej izbie 
piec nowo wystawiony z piecem do chleba piekalnym, 
okienko w tey izdebce iedne, do tej nowej izdebki drzwi 
z tarcic na zawiasach, podłoga z posadzki, połap tarci- 
czny, w prawo do komórki drzwi sosnowe stare, okno 
w niej jedno, podłoga z posadzki, pawiment z tarcic, 
z tej nowej do średniej izby wszedłszy, drzwi z niej do 
trzeciej izby sosnowe na zawiasac'h kowalskich, w niej 
okno jedno, piec z kafel szarych, z kominkiem szafiastym, 
pawiment z gliny, połap tarciczny, z tej izby do sionek 
tylnych od muru drzwi z desek na zawiasach y krukach 
żelaznych, w niej u pieca izdebnego kuchenka niska, 
z cegły murowana, tamże komórka deskami zapierzona, 
drzwi do niej z tarcic na biegunie, obok komórki wschody 
do prywetu ; z tychże sionek wschody na górę tarcicami 
opierzoną, na górze w końcu od bramy tarcicami odpie- 
rzenie dla schowania sprzętu, drzwi do tego przepierze- 
nia z tarcic na zawiasach y krukach żelaznych, okien dwa 
I) t, j. dozorcy grodzkiego.
>>>
- 198- 


jednostajnych, pod namienioną izbą z komorą w fosie 
piwniczka, między wiązaniem cegłą wymur5wana; od 
tego budynku po nad fosą wróciwszy się fórtą ex opposito 
nad tąż fosą rum alias oficyna o dwu piętrach, wspodzie 
mur z cegły hruby, drugie piętra z brusów budowane, 
cegłą z podwórza powleczone, ściany wewnątrz gniłe, 
belki wiązaniem podparte, i cegła opadła , miejscami da- 
chówką pokryte, z fórty namienionej prosto mimo drugą 
bramę do spodl1ych izb drzwi do sieni stare tarciczne na 
zawiasach y krukach żelaznych, przeciwko tych drzwi 
wschody do izby sądowej murowane, w prawej zaś ręce 
prywet nad fosą tarcicami obity, z drzwiami tarcicznemi 
na zawiasach kowalskich. tamże u pieca z izby komin, 
przy którym hornek niewielki dla cukierników, okno jedne, 
kwater w niem cztel)', pawiment z ziemi, połap tarciczny, 
z tych sionek do Izby na zawiasach y krukach ślosarskich 
drzwi z tarcic, piec w niej z kafel zielono polewanych 
z kominkiem szafiastym, z tej izby sionki, drzwi do nich 
sosnowe na zawiasach y krukach ślosarskich z zaszczep- 
kami dwoma, w prawej ręce przepierzenie z tarcic bez 
nastolenia, z drzwiami tarcicznemi na zawiasach y kru- 
kach ślosarskich, drzwi z tych sionek do drugiej izby nad 
fossą sosnowe na zawiasach y krukach, w niej piec z kafel 
zielono polewanych z kominkiem szafiastym, okien cztery, 
z lewego boku drzwi sosnowe do prywetu na zawiasach 
ślosarskich. Podłoga i połap z tarcic. Wyszedłszy z tych 
izb zaraz u drzwi brama druga murowana, w spodzie 
i z boków z kamieni ciosanych, od której mur idzie 
w lewo do muru zamku starego, przy nim zaraz w lewej 
ręce izdehka mała z sionkami dla pomieszkania grodz- 
kiego dozorcy zamkowego, cale z cegły murowana pod 
dachem dranicznym, do sionek drzwi, w nich podłoga 
tarciczna, z tyłu tarcicami zabite, w prawo do izdebki 
drzwi sosnowe na zawiasach kowalskich, piec z kafel 
zielono polewanych, z kominkiem szafiastym, okno jedno 
jednostajne, podłoga y połap tarciczne, z tamtąd wyszedł- 
szy z przeciwka w murze od rogu officyn y bramy dru- 
giej do trzeciej idąc fórta bez zawierających; od 
tej przeszedłszy w tył ku fossie sionki małe, do których 
drzwi stare z tarcic na zawiasach y krukach żelaznych, 


r
>>>
- 199 - 


w prawej ręce wschody z paręczem z obu stron na dru- 
gie piętro rumu y officyn, z przeciwka zaś do izdebki 
małej drzwi sosnowe na zawiasach y krukach ślosarskich, 
z zamkiem wnętrznym, piec w niej z kafel zielono po- 
lewanych, z kominkiem szafiastym, okien dwa, podłoga 
y połap tarciczne, do sionek zwróciwszy w lewo wscho- 
dami namienionemi wszedłszy, drzwi do sień y drugiego 
piętra liche sosnowe na zawiasach kowalskich. okno 
w nich jedne, posadzka z cegły, połap tarciczny, w le- 
wej ręce komin u pieca, z izby administratorskiej wy- 
chodzącego, z cegły nad dach murowany, ex opposito 
drzwi kuchenka z komórką pospołu z tarcic odpierzone, 
drzwi do nich z tarcic na zawiasach y krukach źelaznych, 
okno do obu dwu sieni jedne, kuchnia z cegły murowana, 
pod spodem sklepista, komin nad nią z cegły nad dach 
wywiedziony, podłoga w nich z cegły, połapy tarciczne, 
z tamtąd do sieni wyszedłszy w lewo do rezydencyi ad- 
ministratorskiej drzwi dęhowe na zawiasach ślosarskich 
z zamkiem wnętrznym, piec w niej z kafel zielono po- 
lewanych, z kominkiem szafiastym, okien w niej cztery, 
podłoga y połap tarcicznc, ściana od komory bardzo wątła, 
dla odnigniłych węgłów wiązaniem pod belki danym, 
drzwi sosnowe na zawiasach y krukach ślosarskich. z zam- 
kiem wnętrznym, okien dwa, u jednych krata żelazna, 
podłoga z gliny, połap tarciczny, z tamtąd wschody z tar- 
cic przystawione, y drzwi na górę na zawiasach otwiera- 
jące. na tej górze zapierzenie, w końcu od fosy z tarcic 
drzwi tarciczne na zawiasach y krukach kowalskich. okien 
dwa bez szkła, z tamtąd do sień wróciwszy się w prawo 
do izby sądowej drzwi sosnowe stare na zawiasach y kru- 
kach żelaznych, piec w niej z kafel biało polewanych, 
kominek szafiasty, okien w niej pięć po cztery kwatery 
mających, w prawym końcu przepierzenie stolarskiej ro- 
boty zielono malowane, z drzwiczkami na zawiasach że- 
laznych. z zameczkiem wnętrznym ukrytym, podłoga 
y połap tarciczne, ściana tylna z strony od zamku sta- 
rego zewnątrz zbutwiała y powlekanie cegły opadłe, z tej 
izby sądowej komórka na skarbiec obrócona, do niej 
drzwi sosnowe na zawiasach y krukach żelaznych, okno 
w niej jedne. podłoga i połap tarciczne. przy tym skarbcu
>>>
-200- 


obok sionki drzwi do nich sosnowe na zawiasach y kru- 
kach kowalskich I w tych sionkach okienko wązkie jedne, 
połap tarciczny, na śrzodku pomostu drzwi do wscho- 
dów na dół murowanych I z trzech stron balasy z tarcic 
rznięte, zszedłszy na dół do przednich tego rumu sionek, 
a z tamtąd minąwszy drugą bramę y budynek grodzkiego, 
brama trzecia do zamku starego w murze do kaplicy ku 
wysokiej wieży idącym, z boków pod wierzch sam z ka- 
mieni ciosanych, u której bramy z przodku krata drew- 
niana, z wierzchu zapuszczająca się trzema prętami że- 
laznemi, z tyłu wrota iednostajne na dwu dużych zawia- 
sach, takoż przy nich po prawej ręce na rogu wieża wielka 
najwyższa ośmiograniasta z grubego muru w wierzchu 
nie nakryta, nazad trochę cofnąwszy się brama czwarta 
do samego starego zamku, w której po lewej ręce turma, 
drzwi do niej na zawiasach y krukach; ex opposito tej 
po prawej ręce takoż druga turma mała na łaźnie obró- 
cona, drzwi na zawiasach i krukach żelaznych; wszedłszy 
w sam zamek, który idzie w kwadrat, obszerności w dłuż 
y poprzek prętów sześć, w lewo tedy zawracając się za- 
raz w pierwszej pierzej przy bramie w arkadzie chlewek 
deskami zapierzony, drzwiczki na zawiasach żelaznych, 
w drugiej arkadzie drzwi do skarbu większego na zawia- 
sach y krukach żelaznych, w nim pawiment z ziemi, 
w wierzchu zasklepiony; okien w nim pięć z kratami że- 
laznemi, tamże w skarbcu młynów ręcznych krzyżackich 
dwa, (z których) żelazo wszystkie odebrane, koła tylko 
palczaste i gończe, pody na słupach i dwa kamienie zo- 
stają. Sprzętu w nim jest co niżej wyrażono. Z tego 
skarbcu większego po lewej ręce do mniejszego skarb- 
czyku także sklepionego drzwi wielkie na zawiasach i kru- 
kach kowalskich, okno w nim z kratą żelazną jedne, wy- 
chodząc z tych skarbców zaraz u drzwi skarbca większego 
po prawej ręce, z tejże arkady drzwi na doł do sklepu 
na zawiasach y krukach żelaznych, do którego zszedłszy 
na dół głęboko po wschodach sklep wielki równy z skarb- 
cem nad nim będącym. Tenże sklep na dwoje z drzewa 
przepierzony, do których przegród wchodząc drzwi na 
zawiasach żelaznych oboje; wyszedłszy nazad z tego 
sklepu w tejże pierzej w samym rogu drzwi do sionek
>>>
- 201 - 


z tarcic na zawiasach y krukach żelaznych, zkąd w prawo 
do skarbca trzeciego, w drugit:'j już pierzej zachodzącego. 
z tarcic na zawiasach y krukach żelaznych drzwi, okien 
w nim dwie z kratami żdaznemi hez szkła. pomost tar- 
ciczny, w wierzchu zasklepiony. w kącie kominek opadły; 
wyszedłszy z tamtąd w drugiej pierzej zamka, z końca 
po wschodach na górę do kaplicy. drzwi z dziedzińca 
na dół do sklepu drugiego z tarcic na zawiasach y kru- 
kach kowalskich. zszedłszy na dół głęboko po wschodach 
sklep mierny murowany, w wierzchu sklepienie, okien 
dwa z kratami żelaznemi; z tegoż sklepu po prawej ręce 
drzwi do trzeciego sklepu na zawiasach y krukach żela- 
znych, gdzie wszedłszy sklep długi i obszerny, okien 
w nim trzy z kratami żelaznemi, w tymże sklepie ko- 
mórka mała przymurowana bez drzwi zawierających; wy- 
szedłszy z sklepu nazad a postępując dalej dziedzińcem 
tąż pierzeje sklepienie w dół na kształt wycieczki, zawa- 
lone, piaskiem zasypane I przy tern sklep równo z ziemią 
bez drzwi z przepierzeniem tarcicznem dla bydła, w wierz- 
chu zasklepiony, okien trzy, w jednem krata żelazna; od 
sklepu tego w prawo zawracając się w trzeciej pierzej 
skroz sklep drugi równo z ziemią, sklepienie opadłe, 
wejście do nich z obu końców bez wrót, w tymże skle- 
pie w prawym końcu w pośrzodku tej trzeciej pierzej od 
dziedzińca wycieczka zawalona, miała iść w pole; w czwar- 
tej pierzej dołem postępując na śrzodku drzwi do sklepu 
na dół na zawiasach y krukach; zszedłszy na dół głę- 
boko po wschodach sklep czwarty obszerny w wierzchu 
zasklepiony, z tegoż sklepu sklepik piąty mały, drzwi do 
niego na zawiasach y krukach żelaznych; w tymże skle- 
piku okno jedne z kratą żelazną; wyszedłszy nazad na 
dziedziniec nad tym sklepem skros czwartej pierzej równo 
z ziemią sklep w stajnię i cielętnik obrócony, wejścia 
z podwórza trzy, we śrzodku do cielętnika wrota nowe 
tarciczne na zawiasach y krukach żelaznych, sklepienie 
w wierzchu miejscami opadłe, ex opposito bramy na 
drugie piętro, nad sklepami opisanemi rezydencya krzy- 
żacka, do której wschody z dziedzińca, po których wszedł- 
szy do pokojów na spichlerz obróconych, drzwi do pierw. 
szego stare na zawiasach y krukach żelaznych. Ten pokój
>>>
- 202 - 


długi przez całą pierzeję na pomoście tarcicznym, połap 
także z tarcic, okien cztery z kratami żelaznemi, z tego 
pokoju w lewo do rogowt'go drzwi bez zawierających, 
w nim posadzka z cegły. okien wielkich trzy bez szkła, 
z kratami żelaznl'mi hrubcmi, z tego pokoju do drugiego 
większego drzwi bez zawierających, okien trzy bez szkła 
z kratami żelaznemi I drzwi z tamtąd na dziedziniec dwoje; 
jedne zabite deskami, drugie zamurowane, tr_ecie do 
czwartego pokoju takoż zamurowane, posadzka z cegły, 
sklepienie dobre, z tamtąd powróciwszy się do pierw- 
szego w prawo pokój przez całą czwartą pierzeję, quon- 
dam Refektarz, w nim pomost tarciczny, w wiechrzu skle- 
pienie bez tynkowania, okien mniejszych z boku od mia- 
sta cztery, jedne z kratą żelazną, w lewym końcu okno 
na kształt drzwi duże, u których drzwi od śrzodka przy- 
prawione nowe na zawiasach y krukach żelaznych, z boku 
od dziedzińca na galeryę drzwi dwoje z tarcic na zawia- 
sach y krukach żelaznych, zszedłszy na dziedziniec w dru- 
giej pierzej wschody murowane do kaplicy, na które wcho- 
dząc drzwi z tarcic na zawiasach y krukach żelaznychi 
wszedłszy na górę z galeryi zaraz w końcu przy kaplicy 
sionki sklepione, okno deskami zabite, z tych prosto do 
drugich sionek drzwi z tarcic na zawiasach y krukach 
żelaZllych, w nich okno jedne bez szkła y kraty, ztamtąd 
na galeryą wyszedłszy drzwi z boku dwoiste duże na za- 
wiasach y krukach żelaznych, wszedłszy niemi kaplica 
wielka od bramy wciąż aż na róg zamka idąca, okien 
w niej wielkich sześć, przez większą część wytłuczonych I 
z kratami dużemi żelaznemi, a na dziedziniec zamku sta- 
rego dwa mniejsze bez krat, ołtarz wielki snycerską ro- 
botą ozdobiony z apparatem należytym, mniejszych ob 0- 
kowych dwa bez apparencyi, ławki śrzodkiem sosnowe, 
ambona wązka, chór malowany y wschody na chór kręte, 
gdzie z chóru drzwi, posadzka wszystka z cegły, dzwo- 
nek nie wielki w kot1cu kaplicy pod szczytem wisi, z ka- 
plicy wyszedłszy i galeryą postępując przy samej kaplicy 
w końcu karce rek wązki krzyżacki, do niego drzwi na 
zawiasach y krukach żelaznych, od tego karceru dalej nad 
bramą galerya idzie w koniec refektarza od kaplicy samej 
wskroś murowana, z posadzką z cegły wytłuczoną y pod
>>>
- 


- 203 - 


nakryciem d ran icznymI w końcu galeryi u refektarza 
wschody na dół z paręczem; ta galerya kiedyś w koło 
zamku przy pokojach szła; znakami tego kruki żelazne, 
tkwiące w murze, na których dach nad galeryą był przy- 
prawiony; znamienionej galeryi podle opisanych sionek 

 wschody w murze wązkie na trzecie piętro, po któ- 
rych wszedłszy aż pod dach na wierzch śrzednich drugiego 
piętra pokojów, puste gmachy wszystkie, dach w koło dziu- 
rawy, dachówką w koło kryty, wielkiej reparacyi potrzebuje, 
zabiegając szkodzie w zbożu i murze i pokojów zaciekaniu. 


Przygrodek trzeci tylny od Kujaw wyspy albo kępy jezwrem 
obchodzącej pod drzewem gęstem bukowem. 
Bramą tylną z dziedzińca, gdzie rezydencya pańska, 
mostem nad głęboką fossą przeszedłszy, przygrodek ten 
trzeci murem kamiennym w kwadrat opasany, poczyna 
pierzeja od rogu starych pokojów, gdzie studnia z fossy 
idąc na górę do rogu, gdzie wieża była okrągło muro- 
wana; na śrzodku tej pierzej bastyon zewnątrz od jeziora 
okrągło a od przygrodka płasko murowany, do połowy 
opadły. Od tego rogu ciągnie mur kamienny do drugiego 
rogu, gdzie takoż wieża okrągła równo z murem z ka- 
mieni, a wyżej cegłą murowana, do połowy zrujnowana; 
ztamtąd mur kontynuuje do bramy ku mostu przez je- 
zioro, gdzie przy bramię bastyon drugi od jeziora okrągło, 
ze śrzodka płasko z kamieni murowany, do półowy opa- 
dły, od niego dalej stajnia przymurowana nad fossą koń- 
czy nad tym w kwadrat obchodzącym kamiennym mu- 
rze, murek wązki z oknami cegłą był murowany, teraz 
niemal wszystek opadł; w tym przygródku przeciwko 
mostu z zamku idącego plac gdzie folwark stał, na któ- 
rym placu sadek zasadzony; dalej przeszedłszy w lewej 
ręce przy murze w rogu stodoła z brusów budowana, 
częścią słomą I częścią tarcicami pokryta, wrót do nich 
dwoistych dwoje tarcicznych na biegunach, z fórtą obok 
na zawiasach y krukach żelaznych, w śrzodku skroi tar- 
cicami wierzch zamoszczony, po prawej ręce bramy koń- 
cem ku fossie stajnia murowana, dobra, pod nakryciem 
dranicznem , wrota do niej w końcu jedne dwoiste z tarcic
>>>
\ 
j 
l 


- 204 - 


na biegunie, w mej z obu stron przeoryny na pomoscle 
z dylow, śrzodek wciąż niezamoszczony, od tej stajni 
w lewo nazad przeszedłszy brama przy bastyonie, wrota 
do niej nowe przystawione, drewniane. bez zawierających, 
w lewej ręce idzie palisada alias sztakiet, od bramy po 
brzeg jeziora. po śrzodku wrota ku Kujawom dwoiste, 
z tarcic na biegunach I tal11.le po nad jeziorem ogrody 
owoszczowe żerdzianym płotem ogrodzone, u jednego 
ogroda fórta , z tamtąd wrotami wyszedłszy a ku mostu 
idąc, w prawej ręce przy drodze dwa ogródki pospołu 
żerdzianym ogrodzone płotem, za które przeszedłszy bro- 
war z słodownią na brzegu jeziora z brusów budowany, 
częścią też ściany z muru pruskiego i zapierzenie z dy- 
lów między wiązaniem z brusów, ściany dziurawe pod 
nakryciem słomianem. Wchodząc do niego wrota dwoiste 
tarciczne na zawiasach y krukach żelaznych; w nim hor- 
nów dwa. jeden mniejszy, drugi większy, z kotłami wmu- 
rowanemi. kominkiem nad niemi z cegły na dach wy- 
wiedzionym I drzwi ku jezioru z desek na zawiasach 
y krukach żelaznych, w prawo komórka, drzwi bez za- 
wierających. okien błon dwie, \I tych drzwi z browaru, 
wschody tarcicami opierzone, drzwi do nich z tarcic na 
zawiasach. w niej piec z tyglów szarych z kominkiem 
szafiastym, okien dwie I). posadzka z cegły, połap tarci- 
czny, z tam ląd na podwórze drzwi dwoje z tarcic na za- 
wiasach y krukach żelaznych na brzegu jeziora żuraw na 
szworniu żelaznym. z wiadrem okowanem y strzałą, ryna 
na wiązaniu brusowem leżąca, idzie do browaru, od tego 
browaru pod nad jeziorem w prawo przeszedłszy przy 
fosie ogródków dwa owoszczowych, które grodzki używa, 
potem karmik dla wieprzów z brusów do muru przybu- 
dowany, dranicami pokryty, do niego drzwi dwoje na 
biegunach, obok karmik drugi dla wołów z brusów bu- 
dowany, ze wszystkiem zbutwiały, pod dachem dranicznym. 
Pomost wygnił, w wierzchu nie za moszczony. 
Sprzęt różny zamkowy gospodarski. 
Skrzynia zamkowa żelazna z zamkiem wnętrznym wiszą- 
cym w skarbcu za kluczem siędziów zamkowych; 
I) prawdopodobnie .błon dwie-o
>>>
- 


205 - 


Armata żelazna bez lawet śrzednia; 
Armata " niewielka bez lawet. 
Kocioł śrzedni piwny w kuchni. 
Pręt żelazny z dwóch sztuk spojony do pompy w skarbcu. 
Czopów wielkich zatornych w browarze 2. 
Kwaśników dębowych 2, sosnowych 2. 
Beczek piwnych 4. 
Wanien sosnowych 3. 
Koryt sosnowych dużych 2. 
Czołen śrzednich płaskich 2. 
Skrzynia drewniana czerwono malowana z zamkiem wn
- 
trznym za kluczem sędziów, 
kocioł wielki miedziany w browarze, 
kocioł mały do chmielu tamże, 
czop piwny spuszczalny, 
koryto do spuszczania breczki, 
skrzynia do mąki słodowej, 
koryto do solenia mięsa. 
Skrzyń do sadzenia ryb z zaszczepkami 2. 
Dzwonek w izbie administratorskiej, 
lada do rznięcia sieczki z kosą, 
drzwiczek żelaznych 2, 
kuf gorzalczanych 2, 
pręt hruby od kraty żelaznej, 
szala żelazna wielka, 
zelidło na trzech nogach drewniane, 
kadka stara sosnowa, 
trąbniczka stara, 
stępa z stęporem, 
wiader. . . . 
łotoków 1. 
ciernic do tarcia lnu 2. 
staciwa do świec zawieszania przy robieniu 2. 
form do cegły robienia okowanych 2. 
koryt do pieczenia chleba 2, 
tłuczków masielnych 2, 
faska duża sosnowa, 
korzec z półkorcówką do mierzenia zboża, 
magle do wałkowania chust, 
zatuł żelaznych do luchtów u horna 2,
>>>
r 


- 206 - 


łańcuchów do wzwodu żelaznych 4, 
barył 9, 
szaflików 6, 
lejka drewniana, 
czerpach a, 
stół prosty nieheblowany, 
trzynogów do mycia kuchennego naczynia 2, 
dojnica, 
nieciułki, 
poków, miara miodowa z żelaznemi obręczami, I. 
szufli 4, 
parawany odarte 2. 
latarnia mosiądzowa. 


Sprzęt pokojowy. 
Stół kamienny na snycerskich nogach z dwoma szufladami, 
stolik malowany stary, 
stolik okrągły podługowaty, czerwono malowany na no- 
gach czarnych, 
stolik okrągły na toczonych nóżkach, 
stół lipowy kwadratowy na toczonych dębowych nogach, 
krzesło niskie z paręczem, z tyłu i boków snycerskiej ro- 
boty, obicie z florysowaniem pozłacane, 
krzeseł z paręczarni z tyłu snycerskiej roboty starych 6, 
krzeseł na toczonych kilku nogach z paręczem gładkim 5, 
szafa orzechowo malowana, 
stołów sosnowych 8, 
stolik mały na nogach i gałkach toczonych malowany, 
stolików malowanych 2, 
stolik dębowy podługowaty, okrągły, 
krzeseł z paręczem snycerskich 4, 
taboret, 
szafa druga orzechowo malowana, 
szafa zielono malowana z piącią drzwiczkami, 
szafa dębowa, 
szafka mała stara, 
stołów dużych kwadratowych 2, 
stolików kwadratowych mniejszych 13, 
stołków prostych bez paręczów 50, 
łóżek pojedYI1czych 23,
>>>
- 207 - 


szafa trzecia orzechowo malowana, 
szafeczka czarno malowana, 
szaf sosnowych dużych 2, 
stołów dużych podługowatych sosnowych 5, 
stolików mniejszych 5, 
zedlów 4, 
łóżek podwójnych 6, 
tapczanów 10. 


Folwark zamkowy na przedmieściu człuchowskiem nad 
jeziorem przy gruntach temuż folwarkowi należących, 
wnosi arendy 900 fI. 
Folwark Kałdowski, wnosi arendy 1500 " 
" Mała Chojnica, wnosi arendy 670 " 
" Buchholc, wnosi do skarbu arendy 1400 " 
Strzeczoński" " " " 1800 " 
" Moszyński z dawna za pustoszały. Cała wieś z soł- 
tysam i płaci 900 fI. 
Folwark Prycenwałd wnosi arendy 1120 " 
" Krystfeld "" 800 " 
" Lustyngshof był przedtem pustkowiem smola- 
rzami osadzonem za p. Ryka I), potem za 49 talarów 
od smolarzów odkupiony y na folwark obrócony. 
Arendy 200 fI. 
Christyan Trabant, Hanc Warncr, czynszownicy, 
wnoszą 36 fI. 15 gr. 
Folwark Tylowski nieopodal Lustyng
hofa nad rzeczką 
Bal nazwaną przeciwko wioski po drugiej stronie 
rzeczki Wejnerowem nazywającej się, do starostwa 
Hammersteynskiego należącej, darowany r. 1743 
w Białłey od Xieżney 2) lokajowi Adamowi Klotowi, 
wnosił przedtem - 150 fi. 
Folwark Pulwermłyński, płaci arendy - 800 " 
Ogrodnicy: Martyn Schylk, Jakub Rork Dorog 
), 
Martyn Hofman. 
Folwark Hamerski wnosi arendy 
i czynszu - 


750 fI. 
27 fI. 7 1 / 1 gr. 


') był gubernatorem r. 1676. 
') Anny z Sanguszków Radziwiłłowej. 
3) Dorau, Dorawa, Dorów.
>>>
- 208 - 


Ogrodnicy: Hanc Sztreg, Hanc Szporsz, Adam Kant- 
hak, Michel Meier, jakubowa Berentowa, Hanc Bar- 
kienhagen. 
Folwark Bielski, nad jeziorem Bielskiem I z pustkowiem 
BryI. Mieszkają tu: jergie Zych, Martyn Lic, jakub 
Szram, jakub Lider, Krystyan Hync, jergie Lic. Mi- 
chel Dreysz, Ertman Dera. Przynosi razem 251 fi. 12 gr. 
Folwark Izerhammerski I), wnosi arendy 259 fi. 
czynszu 6 " 
Mieszkają tu: Martyn Sznaz, Ertman Kamyszkie, Ma- 
tysowa Flatogowa, Andreas Michałki, Hanc Kopkie, 
Hanc Michałk; 
Folwark Borowymłyn, ufundowany na gruntach do Puł- 
młyna mależących. 
Folwark Przechlewski , przynosi arendy 
Summa arend 
" czynszu - 


Miasto Człuchów. 
Włók 42 czynszowych czynszu 50 zł. 12 gr. 
9 szołtyskich alias wójtowskich 
na wystawienie rajtara czynszu 27 " 
Z placów według przywileju 
grzywien 
Od jatek 
jarmarkowego 
Od drzew leżących na opał 
płacą 40 " 
16 1 / 1 osypu zbożowego 491/2 korcy żyta, tyleż ję- 
czmienia i tyleż owsa. 
Od wygonu 60 korcy owsa. 
" 10 1 / 2 lasem miastu danych, 
1 na stodoły i ogrody, 
1 na woźnego wolna, 
4 kościoła człuchowskiego. 
Hiberny o Św. Michale 
Ogólna suma czynszu z hiberną 


" 


" 


" 


" 


" 


1200 fI. 
12710 fI. 
103 fI. 17 gr. 


6 " 
l " 


20 gr. 


248 zł. 25 gr. 
372" 3 " 


jurydyk a zamkowa alias Przedmieście: Martyn Hass 
') Eisenhammer.
>>>
- 209 - 


za przywilejem księcia Karola Radziwiłła, podkanclerzego 
z r. 1690 y konfirmacyą Króla jana 111 krom czynszu do 
innych powinności nie ma być pociągany, 3 zł. 15 gr. 
jerzy Zemrog 2 " 
Po spaleniu domostwa Michela Nica, ponieważ po- 
mieniony niema sposobu zabudować, zaczem ten grunt 
jako zdawna bywał zamkowy, tak y teraz przyłącza się. 
Samuel Izaak Szkól nik a po nim kto będzie, płacić 
powinien 15 zł. 


Za ogrody. 
jergie Zemrog za dwa ogrody 
Michel Went za I ogród 
po Samuelu Howaldzie , kto zażywa, płacić ma 
" Michale Renwancu "" "" 
jan Funk 
Michel Nic 
" Szulc 
Martyn Sztreg 
Michel Howald, kapral 
Michał Żychliński, pisarz 
Domy zamkowe, 
z których mieszkańcy płacą czynsz per modum arendy. 
Dom I. Hyrsch Falk 24 zł. 
jakob Salomon " 
II 2. Izaac Hyrsz Lewyn " 
Lewyn jakub " 
Krzysztof Rok po pastuchu, nim będzie zabudo- 
wany, teraz bez płaty. 
" 3. Matych Ped 
Lewyn jakob szklarz 
Arendt judasz 
Nachman jakub 
Michel Szulc woźny 
Szmul jakub krawiec 
" 4. zamkowy wolny cieśla 
mularz 
wolny rybak 


fI. 6 gr. 
18 " 
18 " 
18 " 
18 " 
18 " 
18 " 
18 " 
18 " 
I .. 6 " 


12 zł. 
12 " 
12 " 
12 " 
6 " 
15 " 


" 


6 " 


" 


" 


" 


" 


14 


.....
>>>
210 - 


Dom 5. joachim Izaak 12 zł. 
jakub Mojżesz 12 " 
Markus Szmoyło 12 " 
" 6. Szmojło jakub na gruncie Zemrogowskim za 
przywilejem j. o. Xcia IMci Michała Radziwiłła Podkan- 
clerzego W. X. Lit. w r. 1676 danym, który Zemrog przy 
teraźniejszej komisyi uskarzał się, że mu nie zapłacono 
z
 skarbu, jak był ten plac straganowany, fI. 150 B. M. 
jakoż z ,indagacyi starych ludzi pokazało się, iż pan Ryk 
na ten czas administrator nie wiedzieć quo jure do zamku 
przyłączył niezapłaciwszy. Do łaski J. o. Xcia IMci re- 
servantur. Teraz żyd wyżej wyrażony za kontraktem y pła- 
cić powinien 30 fI. 
Hyrsz Abramowicz 24 " 
Lewyn Michalowicz 24 .. 
do zabudowania, jak się domy postawią, płacić powinni 
3 place. 
Szkoła żydowska, od której płacić powinni 
od domku, co na kaszorowanie postawili 
od placu za Mogielki 
Rzeźnik żydowski 
Summa z jurydyki zamkowej 
Łąki w Łodziniu: 
Pręt. 26 jana Sztrega respectem wierności w skarbo- 
wym interesie przy mierze. 
Pręt. 16 Michiela Szulca woźnego. 
Mórg 2 pręt. 2 IMci księdza proboszcza Człuchow- 
skiego we trzech miejscach do pokazania erekcyi. 
Miasto Choynica. 
Miasto Frydland. 
Żydzi złotowscy za wolny handel w mieście po 
wsiach płacą do roku po czerw. zł0t. 2. 
Miasto Człuchów. 
(Excypowawszy organistę, fI. I gr. 24) z włok 84 
czynszu 123 fi. 8 gr., hiberny 248 fi. 25 gr., żyta 49 1 / 2 
korca 49 1 / 2 jęczmienia 109 1 / 2 owsa. 
jurydyka zamkowa czynszu 372 fI. 21 gr. 
Wieś Damnica. 


24 fI. 
12 " 
12 .. 
12 " 
372 fI. 21 gr. 


r
>>>
- 211 - 


Wieś Lichtenhagien. 
Morgi polowe. Helkuli bór bartnicki wycięty i prze- 
trzebiony, którego rewizor OUen przemierzywszy do płaty 
podał w r. 1742. 
jan Trzebiatowski z Brzeźna w uroczyszczu Helkuli 
za wierne usługi, że jest mierniczym, wolny póki żyw 
będzie on sam. 
Neysztykiem nazywające się Rezy, dawniej rozrobiony 
bór, podle Helkuli, cała wieś sobie uzurpuje. 
jeziórka: Szu Icensee , Krumzee. 
Wieś Nowacerkiew. 
jakub ŻychlillSki. Michał Pokrzywiński. józef Żychliń- 
ski za przywilejem z r. 1733. Krzysztoff Batkie kupił przy- 
wilej na gburstwo od pisarza prowentowego Michała 
Żychlińskiego. 
Wieś Chojnka Mała. 
Wieś Charzyków. 
Sołtys charzykowski produxit prawo od krzyżaków 
nadane 1381 r., approbowane od króla IMci jana Kazi- 
mierza 1661 r. 
Wieś Brzeźno. 
jan Trzebiatowski, do karczmy należy kupione gbur- 
stwo. Pawet Freywolt , krawiec, co trzeci rok na uszycie 
barwy grodzianom płacić powinien fi. 3 a od placu fi. 18. 
Wieś jonczonka. 
Matys Ostrowicki, jergie Ostrowicki. 
Wieś Fyrchow. 
,. Bucholc. 
,. Moszyna. 
,. Szteynborn. 
,. Strzeczona. 
,. Rozenfeld. 
,. PI)'cenwald. 
,. landek. 
,. Peterswaid. 
,. HenI)'chswald. 
» Barkienfeld. 


14" 


.-..
>>>
- 212 


Wieś Krystfeld. 
,. Bipkupnica. 
,. Kramsk. 
» Fersztnowo. 
,. Sztegry. 
,. E kfi r. 
,. Pen kul. 
» Lanken. 
,. Koczala. 
,. Sztarzno. P. Jakub Rakowski że miał ko- 
Iigacyą z sołtysami, sukcessyą trzyma, mieniąc że w przy- 
wileju ma, którego nie produkuje, co evidenter patet 
z przywileju sołtysów IMci P. LataIskiego starosty człu- 
chowskiego nadanego, a od króla Stefana Batorego ap- 
probowanego, iż sołtysi w tej wsi 4 włóki mają. przy- 
wilej zaś pana Rakowskiego musi być tylko na grunt, 
który trzyma pod folwarkiem apparte, tę zaś włókę da- 
remnie używa. 
Wieś 
Wieś 


Steinfort. 
Borowy młyn, włók 141/Z' 
Powinności gburów. 
Powinności tych gburów z każdego gburstwa, w które 
po 3 włóki: czynszu każdy płacić powinien po f\. 36, 
do tego każdy daje gęś 1 etc. etc. jak w drugich wsiach 
gburowie. Szarwarków żadnych nigdzie nie odprawują, 
ponieważ ogólnie za wszystko płacą. excepto do niewodu 
kuchennego po jednemu przez całą zimę chodzić powinni; 
do Gdańska żyta każdy wywieźć powinien po korcy 15. 
Dymów 15. czynsz: 
2 włóki Jakub Rekowski sołtys 2 fi. 15 gr. 
2 " Ignacy T yborski " 2 " 
P/z" Paweł Koza płaci z gburami zarówno 13 " 
Y szarwark robi, żona poddanka, 
sam wolny. 
Andrzej Rudnik Radzki I) 
Andrzej Rudnik drugi 
Wojciech Rudnik 


1 1 / 2 " 
11/2 " 
11/2 " 


13 " 
13 " 
13 " 


') t. j. radny czyli do rady nale
ący. 


j
>>>
- 213 - 


1 1 / 2 włóki Michał Rudnik z gburami za- 13 fI. 
równo szarwarkuje podług przy- 
wileju w r. 1743 I), wolny. 
1 1 / 2 " Tomasz Kapiszka zarówno z gbu- 13 " 
rami szarwarku je, wolny. 
11/2 " Maciej Dorowaszarwarkujezgbu- 13 " 
rami, wolny, za przywilejem J. O. 
Xnej Mci w r. 1733 2) danym. 
Krzysztof Kapiszka po Rekow- 
skim, karczmarz. 
Na stratwie mieszkające: 
Maciej Ryndwelski 
Marcin Buxa 
Tenże za ogród 
Marcin Szram borowy y strzelec wolny 
W ęgielnego kowal 2 " 
Tenże na kowala zamkowego I " 
Paweł Gowiński krawiec 1 " 
Od rzemiosła bednarskiego Maciej Dorawa płaci 3 " . 
Za wożenie drew cała wieś płaci 40 " 
Za pstrągi, ponieważ poławiają się, powinni3 
płacić 24 " 
Od jazu karczmarz 1 " 10 " 


" 10 gr. 


czynsz. 
1 fi. 15 zł. 
1 " 15 " 
15 " 


173 fI. 5 gr. 


Morgi polne. 
Za jeziorem Gwiazdo po gr. 5 od morga. 
Jakub Rekowski ostrówek nad samem jeziorem Gwiazdo 
do gruntu podług przywilejów nadany w r. 1721 3) 
wolny. 
Wojciech Stanisławczyk, Andrzej Szweda, Andrzej Trze- 
ciński, Paweł Koza 4. 
Mórg 18 do karczmy za Glinicami, wolne. 
Mórg 14 w r. 1748 przydane. wolne. 
Paweł Hapka z Szymonem Kozą u sm olanej Dąbrówki. 
Michał Rudnik tamże. 
Maciej Rydlewski. 


l) i 
) Anny z Sanguszków RadziwiIlowej. 
S) przez Annę z Sanguszków RadziwiIlową. 


......
>>>
- 214 - 


Pod Chociną po gr. 5. 
Maciej Ryndwelski. 
Ignacy Tyborski, Wojciech Rudnik, Adam Szypryt, Ma- 
ciej Ryndlewski, Kazimierz Rekowski. 
Ignacy Tyborski sołtys. 
Maciej Dorowa. 
Maciej Ryndwelski u brodkowej drogi za przywilejem 
JOXnej Mci w r. 1736 I). 
Wojciech Rudnik. 
Mórg 26 pr. 26 Marcin Szram, borowy y strzelec, wolne. 
Tomasz Kapiszka. 
Ignacy Tyborski u brodkowej drogi. 
Michał Rudnik, Andrzej Rudnik drugi, u Dąbrówki u Babiego. 
Mórg 33 pręt. 23 do karczmy wolne. 
Szymon Koza, Benedykt Wnuczek 
Mórg 3 Kaźmierz Rekowski do smolanego pieca wolne. 
Szymon Koza z Benedyktem Wnuczkiem. 
W końcu włók M. ił 5. 


Marcin Szram. 
Tomasz Kapiszka. 
Paweł Koza. 
Michał Rudnik. 
Andrzej Rudnik Radzki. 
Morgi u pieca smolnego M. a 5 gr. 
Kaźmierz Rekowski. 
Wojciech Szypryt ogród z przyjętą sztuką borowizny. 
Wojciech Stanisławczyk podług przywileju J. O. Xcia 
Mci z r. 1746. 
U Żurówka jeziórka po gr. 7 1 /'/. M. 
Wojciech Szypryt. 
Kazimierz Rekowski do snolanego pieca kupił. 
Tenże za Pożątkowskim 2) mostem przy gruntach Nie- 
rostawskich. 
Babie pustkowie całą wsią płaci 15 fI. 
Maciej Grod z Wojciechem Wierkuszem borowizny bez 
drzewa ża Babiem pustkowiem u drogi Wiecywięskiej 3). 
') Anny z Sanguszków Radziwillowej. 
2) t. j. Pa:lątki. 
3) nad jeziorem Wieczywno.
>>>
- 215 - 


Morgi za młynem starym. 
Wojciech Stanisławczyk, Jakub Myszka i Jakub Wierkusz 
za przywilejem J. o. Xnej Mci w r. 1736 danym. 
Krzysztof Trzebiatowski z Adamem Przechlewskim za przy- 
wilejem J. o. Xnej Mci. 
Marcin Bux. 
Paweł Gowiński, krawiec; borowizny wymierzono za 
przywilejem J. O. Xcia Mci w r. 1646. 
Z starych między sztuką roli, w której i folwarczne są 
grunta, płacą całą wsią. 
Maciej Dorowa w lankenskich gruntach z przymierzonemi 
przez pana Ottona w r. 1743. 
Łąki po różnych miejscach nie mierzone. 
Kaźmierz Rekowski. 
Ignacy Tyborski pod Chociną. 
Marcin Buxa po Skrobaczu. 
Maciej Kiedrowski z Modziela pod Chociną. 
Wojciech Szypryt. 
Młynarskie grunta i folwarki nie mierzone. 
Taż wieś ma łąk mnóstwo wielkie w uroczyskach, 
mianowicie: 
l. nad Osusznicą rzeczką, 
2. od Ostrowa Wranka nazwanego do szerokich łąk 
u Wiecywna jeziora, 
3. u potoka bliższego i dalszego, 
4. pod Chociną rzeczką, 
5. w Rosochach do bliższego Ostrowa, 
6. w langu uroczysku za Nierostawem. 
Podział włók. 
4 wł. sołtyski e, 
10 1 /'1. wł. gburskich. 
Prowent roczny. 
Czynszu z włók o św. Marcinie 
Morgowego o tymże czasie 
Hiberny o św. Michale 
Summa prowentu pieniężnego 


. 


-- 


fI. 173 gr. 5 
" 158 " 20 
" 100 
fi. 430 gr. 25
>>>
216 - 


Do tego dają: 
Od sołtysów dwóch żyta macowego po korcy 2, 
owsa leśnego tyleż. 
Od gburów siedmiu żyta macowego po korcy 2, 
owsa tyleż. 
Powinności gburów. 
Każdy gbur szarwarkowy z całego gburstwa, w które 
11/2 wł. wchodzi, czynszu z szarwarkowym płacić powi- 
nien po fI. 12. Talek 6 albo fI. l. Szarwarków żadnych 
nigdzie nie odprawują, ponieważ ogólnie y za szarwark 
płacą, ile przy słabych bardzo gruntach; do niewodu je- 
dnak kuchennego chodzić powinni, także do Gdańska 
żyta wywieźć ogólnie wszyscy korcy 120, alias 2 laszty 
powinni. Ponieważ w tej wsi wielka się dzieje swywola, 
że grunta swoje zastawiają y arendują szlachcie ziemskiej, 
przez co zawody się czynią, y granice często przeory- 
wują, zaczem przy teraźniejszej komisyi wydaliśmy dekret 
sołtysom Borowego młyna i Woyska, ażeby nieważyii 
się tego czynić, w którym dekrecie jest wyrażono sztrofu 
do skarbu za każdym razem po talIO, i karę sołtysom 
tęż samą, jeżeliby to nie donosili. 
Wieś Woysk włók 18. 
Szymon Ryndwelski, sołtys. 
W oyciech Rekowski, sołtys. 
Marcin Rudnik, gbur. 
Paweł Wirkusz za kontraktem szarwarku je z drugimi; wolny. 
Wojciech Gowiński, gbur. 
Paweł Dorowa, gbur. 
Paweł Trzebiatowski, wolną l), karczmarz. 
Wojciech Ulik 2), póki borowy, wolny. 
Tenże wygonną S). 
Smolarz węgielnego, albo kowal. 
Tenże na kowala zamkowego. 
Pastuch lisowego i za miotły. 


') włókę. 
2) istnieje dziś w tej okolicy rodzina Olik6w. 
3) włókę.
>>>
- 217 - 


Na stratwie mieszkający. 
Maciej Modrzewski do gromady płaci. 
Wojciech Rakowski z placu pod chałupą. 
Szymon Dorawa z placu pod chałupą. 
Plac karczemny; nic z niego nie płacą. 
Morgi polne nad granicą z Glisnem. 
Całą wsią ogólnie płacą. 
Tamże przez drogę końcami granicy z Bytowem drugie rezy. 
Przy gruntach Lubońskich. 
Całą wsią płacą. 
Tamże obok ku granicy Bytowskiej w krótszych rezach. 
U smolanego pieca nad granicą tucholską. 
Maciej Modrzejewski u pieca smolanego w kilku sza- 
chownicach. 
Morgi nie opodal gościńsca gdańskiego 
Sołtysi trzymają. 
Szymon Dorowa dla podłości gruntu płaci tylko 3 fI. 7 1 / 2 gr. 
Paweł Dorawa przez drogę. 
Paweł Wierkusz tamźe. 
Wojciech Ulik Borowy. 
Za łąki nie mierzone. 
Karczmarz pod Chocinią. 
Wojciech Ulik tamże. 
Gburzy z łąk tamże. 
Wieś cała za łąki w Sotocznie. 
Wieś cała za łąki u Xiężej wody. 
Summa 149 fi. 16 1 / 2 gr. 


Roździał włók. 
6 wf. sołłyskich. 
2 " karczemne. 
l " borowego. 
8 " gburskich. 
l " przyjemna wygonna. 
Prowent roczny z 


Wojska. 
fi. 77 gr. 9 2 / S 


Czynszu
>>>
- 218 - 


Czynszu 
Hiberny 


fI. 149 gr. 16 1 / 6 
" 100 
Sa fI. 326 gr. 255/6 


Do tego dają: 
Żyta macowego kor. 12, owsa leśnego 32. 
Powinności gburów. 
Gbur każdy szaIWarkowy z każdego gburstwa dawać 
powinien (w które po 2 wł. wchodzi) czynszu po fI. I 
gr. 10. Do tego każdy daje gęś etc., tak jak w drugich 
wsiach gburzy dają. Osobliwie na szarwark każdy płacić 
powinien po fI. 13. Co wszystko przy posadzie, w czyn- 
szu, każdego wyżej położono. Szarwarków żadnych do 
żadnego folwarku nieodprawują, do zamku jednak każdy 
drew po furze jednej odwieźć powinien, do niewodu na je- 
zioro Kamieniczną i Zielogoszczą podług dawnych zwycza- 
jów chodzić powinni. Innych żadnych powinności nie mają 
Wieś Przechlew. Włók 73. 
jan Prądziński leyman 2 wł. 
Krystyan Wylwok za kontraktem od p. Świniarskiego I) 
Kamyszce danym, 
Wieś Polenica, włók 56. 
jP. Kleist. Leyman włók 9. 
Mikołaj Zawalich sołtys wł. 3. 
jakob Prochowski sołtys wł. 3. 
Michał Remus wł. 6 za przywilejem konfirmowanym od 
króla Augusta III w r. 1739 a pierwej od jMci Pana 
Powalskiego dzierzawcy doczesnego w roku 173) 
wyjednanym. 
Wawrzyniec Żyłka wł. 2. 
jan Ciszewski wł. 2. 
Piotr Roman wł. 2. 
Krysztof Leno za przywilejem króla jana Kazimierza w r. 
1661 w jednymże przywileju z jakubem Prochow- 
skim I wł. 
jan Zawadzk i za konfirmacyąjMci Pani Tuchołczyny z r. 1713. 
') Jerzy Henryk de Schweinchen et Colbnitz Świniarski guber- 
nator starostwa 1737 -1741 r,
>>>
- 219 - 


Michał Han za kontraktem H. Herkenratha komisarza 
w ł 743 r. danym. 
Adam Dupik. 
Marcin Dupik. 
Karczmy wsi ów extra przy gościńcach. 
Nadolna. 
T echowa. 


Pustkowia w całem starostwie. 
1. Borowy Szonwarderski. 
2. Luboszyn nad jeziorem jMci Pana Tuchołki. 
jan Wojciechowski za przywilejem J. O. Xney Mci 
w r. 1733 danym, wespół z starą rolą, co quondam 
Trzebiatowwski trzymał. 
3. Kobyla góra alias Nowa Dąbrówka. 
józef Bieńczyk, l . 
jakub Wątoch za przywilejem z r. 1733, 
Paweł GostOl
czyk, I W ątoch także z r. 1746. 
4. Wierzchocin pod Borowym młynem. 
Paweł Hapka za przywilejem z r. 1739. 
5. Vpiłki nad rzeczką Upiłką przy sm olanym piecu Bo- 
rowego młyna. 
jakob Rudnik 52 m., z których 36 za Żurawką je- 
ziorem między drogami Wiecywieńską i Pażątkowską. 
6. Osowo nad rzeczką Osusznicą wyżej stawku. 
Krysztof Sztolpman ł . . 
Paweł Sztolpman 
 przywIleje z r. 1738 i 1846. 
7. Owsiany Ostrówek nad rzeczką Osusznicą niżej stawu. 
Krysztof Adamczk., . . 
Wojciech Adamczyk. j przywilej z r. 1743. 
8. Smoldzin nad jeziorem Smoldzinem. 
Paweł Ryndwelski, za przywilejem z r. 1727. Przy- 
miaru z obu stron z pasiekami od drogi Lubońskiej pod 
jamą, podług wyrażenia w tymże przywileju granicy. 
Na ostrówku koczalskim podle jeziórka ,.Polska kula« 
nazwanego. 
9. Ostrowita, karczma quondam, przy wsi szlacheckiej 
Qstrowita takoż nazwanej, nad gościńcem gdańskim. 
Swiętosław Wysocki za przywilejem r. 1707 Marcinowi 
Szyprytowi nadanym, mórg46 prętA, nadmiaru 7 mórg.
>>>
- 220 - 


,I 


10. Lubonia nad granicą tucholską I JezIOrami Lubonią 
i Kielskiem, wioska Z czasem być może. 
Michał, 
Mirosław, 
Jan Kiełbassa, za przywilejem od JMci Pana Weyhera 
woj. chełm. starosty człuchowskiego danym Maciejowi 
Krusce, Krysztoffowi i Wawrzyńcowi Kiełbassom, 
r. 1636 d. 8/1. 
11. Z Ukły Hamru Młyna do Tucholi należącego nad 
samą granicą z starostwem człuchowskiem. 
Grzegórz Plutowski l) za przywilejem od JO Xnej 
kanclerzynej W. X. Lit. danym nieopodal granicy Tu- 
cholskiej, trochę Borowiny człuchowskiej do granicy 
zachodzi, gdzie grunta jego do młyna należące do 
Tucholskiego przypierają, morgów 30, przymiaru 
m. 27, pr. 7. 
12. Rudnik nad granicą tucholską. 
Kaźmierz Dorawa za kartą od Ich Mc. P. P. komi- 
sarzów w. r. 1696. 
Kazimierz Dorau y Marcin Myszka za przywilejem 
w r. 1737. 
13. Sztolpmańskie nad granicą tucholską. 
Michał Sztolpman za przywilejem z r. 1730. 
Tenże w ostrówku dębowem. 
Tenże w końcu Sotoczna. 
Tenże u Pcenia Smugi. 
14. Zobczyn 2) nad jeziorem Pcynem sytuacya, wioska 
mogłaby być, na włóki wszystko porznąwszy, za 
uspokojeniem dyferencyi z Kiedrowianami, którzy 
siła w tej stronie zabrali gruntów i lasów. 
Mateusz Szyc. 
Adam Rudnik. 
Paweł Trzebiatowski. 
Jan W ątoch. 
Wawrzyniec Myszka. 


') Pluta alias PlutowskJ. Rodzina ta przybrała od posiadanej 
w Prądzonce posesyi nazwisko Prądzyńskich, zatrzymując dla od- 
różnienia od innych Prądzyńskich przydomek Pluta I który prze- 
kształcono potem na Pluto. 
') Zapceń.
>>>
221 - 


Wojciech Tyborczyk. 
Mórg 12, co Krzysztof Czarnowski trzymał, teraz 
Kiedrowianie przez gwałt odebrali i zażywają. 
Przymiar na Osowej górze. 
Łąki w białem błocie. 
15. Mielno większe od jeziora Mielonka nazwane, z rzeczką 
do niego płynącą. 
Wieś mogłaby być na tej obszerności. 
jan Kiedrowski, ) za przywilejem od IMci Pana ja- 
Szymon Szypryt, , kuba Weyhera Wojewody Mal- 
jan Meyer, 
 borskiego danym Filipowi Hasse 
Wojciech Redinski ] i jakubowi Szultowi z sukceso- 
rami onych w r. 1645, aprobo- 
wanym od Najjaś. IMci króla 
Władysława IV. ao 1646. 
Ostrów pod Kozim mostem z drugim obok ostrów- 
kiem I niższym między Brzozowem błotkiem za przy- 
wilejem w r. 1733 danym Mielnu i Mielonce. 
Przy bociany m ostrów ku. 
Pustkowie Księża woda nazwane I 142 mórg II pr. 
od Pawła Ryndwelskiego kupione. 
Maciej Meyer chciał wziąć na Pustkowie do płaty 
u jeziorka Szerzewki pod Lubonią i wymierzono 
mu w r. 1742, ale Kiedrowianie nie dopuścili i te- 
raz niesłusznie tego gruntu zażywają. 
16. Mielonko mniejsze nad temże jeziorem y rzeczką do 
niego płynącą. 
Michał Rudnik, } za przywilejem J. O. 
Michał Meyer, XcialMci Michała Ra- 
Grzegorz Mieliński Będnarczyk dziwiłłaHetm. polne- 
go i podkanclerzego 
W, X. L. danym Mar- 
cinowi Mielońskiemu 
ao 1679 z przydanemi 
dwoma ostrów kam i. 


17. Modziel albo Błażek. . 
Maciej Kiedrowski za przywilejem jOXcia Mci Ka- 
rola Radziwiłła kanclerzego danym r. 1700 Błażkowi 
Karpińskiemu bez wyrażenia tylko z ograniczeniem, 
6 wł. 28 m. 16 pr. 
Tenże za Kozim mostkiem 4 m.
>>>
-- 


- 222 - 



 I 


18. Nierostaw nad jeziorem do IMci pana Tuchołki na- 
leżącym. 
Marcin Szypryt, I za kontraktem od pana Benedikta 
Kazimierz Szyprył, I podstarościego Marcinowi Szy- 
jan Ginter, pryłowi danym anno 1689 I ap- 
probowanym od Xiędza Zału- 
skiego komisarza w r. 1692. 
W jerzącem uroczysku pod Owsiany Ostrówek naj- 
dawniejsze pola. 
19. Chocinia nad granicą Tucholską przez rzeczkę Tuchol- 
ską zaś różni droga prosto idąc przez pustkowie do 
mostku na rzece, gdzie z lewej strony tucholscy pod- 
dani mieszkają, a z prawej tego pustkowia inquilini. 
Adam Szyp ryt, I , 
jerzy jankowski, 
 morg 96. 
Inne grunta na m. 424, jeden tylko piasek, wolne 
puszczają się do karczmy. 
20. Binduga pod Kiełpinkiem przy granicy szlacheckiej 
nad rzeczką Upiłką z Borowego Młyna płynącą pod 
Chocin. 
jan Drzewiecki. 
Maciej Szypryt. 
Po śmierci Szypryta, lelwicki, podle w szlacheckiem 
pustkowiu mieszkający, żonę pojąwszy, dla sukcesora 
pasierzba swego trzyma. 
21. Kiełpinek przy granicy szlacheckiej i jeziorze. 
Wojciech Wątka. 
Szczepan Wojciechowski, z Nowej wsi. 
22. BryI. 
Michał Lider. 
jakub Lider. 
23. Belskie. 
Krystyan Hync. 
24. Kuchenna Dąbrówka podal Kałdowa w Łodziniu. 
Michał Trzebiatowski, czynszu płaci 16 fI., hiberny 6 fI. 
25. W Borzyszkowie wsi szlacheckiej sołtys Borzyszkowski 
za przywilejem od Xney Radziwiłłownej leszczyńskiej 
danym na to sołtystwo Pawłowi Ryndwelskiemu 
ano 1660, approbowanym od Króla IMci Kazimierza 
a. 1661 na trzech włókach.
>>>
- 223 - 


26. W Żychcach, wsi szlacheckiej. 
Karczma quondam z ogrodem y łąką za prawem 
]p. Weyhera Wdy Malborskiego danem Michałowi 
Sudzikowi w r. 1644 I approbowanem od Króla IMci 
Władysława IV w r. 1645. Sukcesorka P. Rolbicka 
trzyma. 
27. Przyzarcz. 
Łukasz Kuborowski za przywilejem z r. 1741. 
28. Konigotka nad rzeczką Brdą. 
Wojciech Posorski za przyw. z r. 1745. 
29. Nowotne koło Mrowińca. 
Wojciech Ozierszewski l} za przywilejem z r. 1748. 
30. Nowo wymierzone podczas terazniejszej komisyi w barci 
łotyńskiej nad rzeczką Brdą w borze nazywającym 
się Klon za Kładową. 
Pustkowia Klucza Polenickiego. 
31. Gostuskieod jeziora Gostudzia, nad którem leży, nazwane. 
Paweł Rogoźnicki za przywilejem IMci Pani Tuchoł- 
czynej w r. 1709. 
Sianożęcie nad jeziorem Płyton. 
32. Skoroczewo od jeziora Skoroczewa, nad którem leży, 
nazywające się, 191 m. 15 pr. 
Jan i Kaźmierz Zawalichowie, bez przywileju. Ciż 
niepowinni się ważyć więcej wycinać lasu pod sztrof- 
fem i utratą pustkowia, ponieważ już są ludzie po- 
dejrzani. 
33. Rocol nad jeziorem Charzykowskiem sytuowane. 
Andreas Rocol za przywilejem króla Augusta w r. 1729. 
34. Czarze nad jeziorem i granicą Czarnicy. 
Krystyan Kin za prawem od IMci Pani Tuchołczyney 
w r. 1709. Mórg 56. 
Z pustkowiów suma czynszu 1009 fI. 8 1 / ł gr. 
hiberny 258 fI. 15 gr. 
Młyny starostwa człuchowskiego. 
l. Chojnickie, 2. frydlandski, 3. Damnicki, 4. Mało- 
Chojnicki, 5. JonczOliski, ó. firchowski, 7. Bruchmylski, 
8. Bucholcki młyn kiedyś o dwu kołach z waluszem na 


I) zdaje się I :te to Gierszewski.
>>>
- 224 - 


tzece, której brzeg jeden człuchowski, drugi zaś Grunowski 
J. Pani Gulczowej i IMci Pana Grabowskiego cum com- 
petitore zgorzały od lat circiter dwudziestu kilku. 9. Strze- 
czoński; 10. Rozenfeldski, młyn o dwu kołach graniczący 
na rzece z Debrznem IMci Pana Grabowskiego; I l. Lan- 
decki, na rzece Cerze; Egrelski na rzece Koddog; 13. Pe- 
terswaldski; 14. Szonwarderski, młyn szlachecki do staro- 
stwa nienależącYI a że się opiera o brzeg człuchowski, 
zbożowy daje prowent do zamku; 15. Barkienfeldski; 
16. Krystfeldski; 17. Kramski ; 18. Sztegi ers ki , z przyda- 
nym borkiem Berenskrow. Od Kryphogu alias ogrodów 
trzech płaci 6 fI. 19. Pulwermłyński przy folwarku, na 
rzece Butsu, po Zonenberku; 20. KoczaIski; 21. Hammer- 
ski podle folwarku; 22. Rrdowski młyn o dwu kołach 
na rzece Brdzie z kilku ogrodnikami y karczmą. Posesor 
Jan Słomski, z przydaną sztuką roli od granicy z Brze- 
źnem, nazwaną Dąbrówka. Tartak w uroczysku Szanbryk 
nazwanym opodal młyna, z domostwem osobliwem, któ- 
rego posesorka Ester z Gierków Zbrowska. 8 włók. 
Karczmisko 4 wł. 
Czynszu od spuścizny za kartą P. Kamieńskiego płaci 3 fi. 
Od łąki żelazną nazwanej 2 fI. 
33m. I 5 gr. nabytych nad jeziorem Węgorzewkoa.1739. 
30 m. 20 pr. Lorencowi Zbrowskiemu wymierzone. 
23. Berowy młyn o dwu kołach na rzeczce borowej 
bystro ciekącej. Połowa tego młyna ze wszelką fruktyfi- 
kacyą Trzebiatowskiemu na administracyi quondam bę- 
dącemu w pretensiach, ex ratione całculi do zamku ode- 
brana i do folwarku przyłączona I a połowę drugą z po- 
żytkiem Krzysztof Trzebiatowski młynarz trzyma, do pó- 
łowy młyna zamkowego przydano we trzech miejscach 
boru, który już na pole wytrzebionYI arendarz folwarczny 
do folwarku używa, starego zaś gruntu do całego młyna 
włók trzy rozdzielonych na pół. 
Czynszu z tego młyna od młynarza 
Reyzowego 
od roli 
za ukarmienie wieprza 
Z morgów nabytych i roztrzehionych 
pode wsią wyrażona. 


jl, 


16 fI. 
2 " 15 gr. 
1 " 15 " 
4 " 
morgowa płata
>>>
- 225 - 


Suma czynszu o św. Marcinie 24 fI. 
Hiberny o św. Michale 10 " 
24. Osusznicki na granicy z Lipiczanym l). Młyn 
o dwu kołach na rzece Osusznicy . . . . jana i Andrzeja 
Ruców possidet . . . . Główczewski z gruntem w prawa 
. . . . cym wiele, z łąką u Pawlec Mo. .. jeziorze. . . . 
Wiecywnym respectu łowów rybnych w kiedrowickiem 
jeziorze. Czynszu 
Czynszu płaci 
Za karmienie wieprzów 
Reyzowego 
Od morgów starych 9 fi. 15 gr. 
18 m. 12 pr. od morgów wymierzo- 
nych w r. 1721 4 " 20 1 / 2 " 
12 morgo Temuż u Sokoła uroczysku 
przy drodze do Czaplego końca idącej 
w Barci Prądzińskiej wymierzono w boru 
w 1743 
 3 II 
Summa czynszu o św. Marcinie 62 fI. 5 1 / 2 gr. 
Hiberny o św. Michale 20 " 
25. Przechlewski młyn o dwu kołach na rzeceSempolna. 
26. Plastrowski, 
ogród W olfbruch, 
łąka Eichenwarder, 
fosberg. 
Tartak. 
27. Suszek Nowocerkiewski. Młyn o jednem kole, 
na rzece od karczmy Techowej płynącej, za przywilejem 
z r. 1741 danym jerzemu Nowickiemu młynarzowi. 
Tenże w barci Lotyńskiej na ostrówku od bagna do 
bagna 12 m. 
28. Młyn, papiernia i tartak 2) papiernia o dwu ko- 
łach, młyn o jednem kole, walusz i tartak na rzece Brdzie, 
z przydanem uroczyskiem pustem quondam nad rzeczką 
Brdą leżącem, nazwanem Sznidling, do którego przydano 
sztukę głuchą pustego boru i objazd pewny nazwany 
Wieczne. 


I) Lipienickim. Obecnie nie istnieje. 
') Papiermfihle. 


15
>>>
226 - 


II 


Czynsz od papieru 
od tartaku 
od młyma mącznego 
od łowienia ryb na jeziorze Pceniu 
od nowej roli za prawem JOXny 
od łąki Bornowskiej I) przy wsi Prze- 
chlewie 6 " 
łącznego 20 gr. 
Hiberny 20 zł. 86 fI. 20 gr. 
Młyny klucza Polenickiego. 
29. Polenicki podle wsi za przywijem króla Włady- 
sława IV z r. 1655. Teraźniejszy sukcesor Marcin Mix. 
30. Rogoźnicki za przywilejem króla Zygmunta 
w r. 1599. Posesor Andrzej Szczęski. 
31. Kopernicki 2) na który przywilej razem z rogo- 
źnickim młynem z r. 1599. Successu temporis bracia się 
podzielili. Z dwoma ogrodnikami za przywilejami Ich 
Mciów panów Tuchołków S), potem za aprobatą króla 
Augusta II z r. 1731 Golnikom młynarzom nadanemi, 
od których successu temporis kupił Johann Giet, po któ- 
rym odziedziczyła wdowa po nim. 
Summa prowentów od młynów: 
czynszu 1484 fI. 10% gr. 
Hiberny 424 " 
pachtu zbożowego 750 1 / 2 korcy żyta 
460 korcy owsa. 
Smolarze starostwa człuchowskiego: 
5 w Sztegrach. 
5 w Ekfirze. 
4 w Penkulu. 
I w Hamrze folwarku. 
I w Brdowskim młynie. 
Z Borowego Młyna wsi: 
Krzysztof Szypryt 
tcnże za smołę i węgle 


36 fi. 
12 " 
24 " 
2 " 
6 .. 


15 fI. 
l " 12 gr. 


') t. j. pana Borne. 
2) Kupfermiihte. 
") z Giemłów i Konarzyn. Dzierzyli oni tenutę Polenicką.
>>>
227 - 


jakob Przechlewski 
tenże za smołę i węgle 
Z W oyskiej wsi: 
Wojciech Szypryt 
tenże za smołę i węgle 
Z Nierostawa pustkowia: 
Marcin Szypryt 
tenże za smołę i węgle 
Z Chocini pustkowia: 
Adam Szypryt 
Tenże za smołę i węgle 
Z Kiełpinka pustkowia: 
Wojciech Wątka 
Tenże za smołę i węgle 
Rudnik pustkowie: 
Kazimierz Dorowa ] O " 
Tenże za smołę i węgle ] " ] 2 " 
Przechlewski młynarz Krystyan Szmyt 35 " 
Tenże za smołę i węgle ] " ] 2 " 
Wsie szlacheckie, z których tak morgi jako i pa- 
stwisko i drwa leżące na opał z puszczy prowent 
do zamku człuchowkiego iść powinien: 
Darzno, Pawłówka, Glisno, Prądzona, Sztolcenfeld, 
Racławka I Żukowo. 
Wieś Raciąż, starostwa tucholskiego attynencya, ma 
wolne pastwisko za prawem od jPa. jakuba Weyhera 
Wdy Malborskiego de A. ]654, drugie od X. z Radzi- 
wiłłów Leszczyńskiej de anno ] 66], którem pozwolono 
pastwisko od mostu Lutomki idąc do jeziora Pazara. 
Obiezierze, Eberszfeld, Kromża, Węgrowo, Glinka 
sucha, Glinka mokra, Pawłowo za Chojnicą, Grochowo 
Wieś Kiedrowice. Ta wieś, 102 morgów 20 pręt. nie 
opodal jeziora Wielgoszcza leżące trzymając, z dawna pła- 
ciła morgowe pieniądze, a teraz uzurpuje za swoje, przy- 
czyniwszy do nich więcej pola z boru przyległego człu- 
chowskiego, nie płacą fI. 25 gr. 20. 
4] m. ] 2 pr. co Lipienica trzymała i opłacywała, 
do wzwyż wyrażonych taż wieś zabrała, pustkowiu Smo- 
dzinowi należących. 


]2 fI. 
] " 12 gr. 
R 


] 5 " 
I;, ]2 " 


]0 " 


]6 " 
I " 12 " 


] 5 " 
] " 12 " 


IS'
>>>
-22$- 


l' 


Z wsi Ostrowitego płacywano, bez expresyi wiele 
morgów, fI. 59 gr. 18, lecz ta suma z dawnych czasów 
nie dochodziła zamkowi, ex quo niewiedziano od kogo 
wiele pretendować. Teraz pomierzone niżej mianowane 
osoby używają, i płacić powinni, ale nie płacą: 
40 m. 8 pr. P. Krzysztof Rekowski fI. 10 gr. 2 ) Te morgi 
27 " 13 " " Andrzej Kiedrowski" 6 " 253 /., :ei. a\teroa. 
32 " 23 " "Jan Rekowski .. 8" 5 3 /., 1111." m t" or. 
. . . 
 gamlPus 0- 
57 " 23 " " MacIej 
ammers
1 "I
 " 13:/
 
ianinaJana 
15 " 16 " " Andrzej TandeckI ,,:).. 26 I Zywicklego. 
Wieś Lipinica. Od drew na opał y pastwiska, za po- 
zwoleniem komisyi 12 fI., a zaś morgi, których impor- 
tancya szła do zamku, Smoldzinowi ustąpiła. 
Wieś Borzyszków. Za drwa leżące na opał i pastwi- 
sko dawała ta wieś owsa korcy 30. Potem w r. 1696 
Ich Mc. PP. Komisarze postanowili, aby pieniędzmi pła- 
cili fI. 18. Teraz podług dekretu ziemskiego y ugody 
płacić mają a nie płacą fI, 12. 
Suma prowentu z wsi szlacheckich 66 fI. 
i owsa leśnego korcy 85. 
Barcie starostwa człuchowskiego, z których bar- 
tnicy za pokowy miodowe corocznie pieniędzmi 
do zamku płacą. 
Barć niemiecka. 
17 pokowów z borów w Sztegrach, Plasterrnuhl, Ekfirze, 
Belsku, Koczali, Penkulu, z których płata 306 fI. 
Barć Polenicka. 
l Jl/ 2 pokowów z borów, z których płaca fI. 207. 
W tern Rocoll 27 fI. 
Barć Sampolska. 
12 pokowów z borów, z których płata fi. 216. 
Barć Landes;la. 
8 pokowów z borów, z których płata fi. 144. 
Barć Prądzyńska. 


Pokow6w. 
1/2 Marcin Hapka. 
1 1 / 2 Jakób Przechlewski i Michał Szypryt.
>>>
-229- 


1 Michał Rudnik. 
1 1 / 2 Martin Szypryt z Nierostawu, Adam Przechlewski 
i młynarz Szypryt z Borowego Młyna. 
Maciej Ryndwelski. 
1 Wojciech Stanisławczyk. 
11/2 Adam Szypryt z Chocyny. 
I Adam i jakub Rudnikowie. 
I Trzebiatowski z Borowego młyna. 
1/2 w ieś Woysk. 
9 1 / 2 pokowów z borów, z których płata fi. 171. 
Barć Ż ychcowska. 
II/! Szczepan Wojciechowski. 
11/2 jakub Lorenz Szmet. 
s/, Adam Przechlewski, 
I Marcin Wierkusz. 
11/2 wieś Szteynfort. 
I jan Wojciechowski. 
1/2 jakub Wierkusz. 
I Wojciech Wątka. 
1 józef Bieńczyk. 
1/, ja n Słomski. 
9 1 / Z pokowów z borów, z których płata fI. 171. 
Barć Kiedrowska. 
Marcin Wierkusz. 
Wieś W oysk. 
jan Wątoch, Maciej Rekowski i Mikołaj SzyczSobczyna. 
Kaźmierz Dorowa. 
Wawrzyniec Myszka. 
1 Krysztof Czarnowski Paweł Dorowa. 
1/ 2 Pustkowie Lubonia. 
.!....2zymon Szypryt. 
7 1 / 2 pokowów z borów, z których płata fi. 135. 
Barć Lotyńska. 
1 Tomasz Kos. 
1 Wojciech Pokrzywiński. 
1 Maciej Mirchelczyk. 
1/ 2 Krysztof Mirchelczyk.
>>>
- 230 - 


1 joachimczyk. 
1 Suszek. 
1 1 / 2 Maciej Mirchelczyk i Łukasz Kuberski. 
1 Karczmarz Nadolny. 
1 Wojciech Posorski. 

Wojciech jeszka. 
9 1 / 2 pokowów z borów, z których płata 171 fI. 
Z Dąbrowy zamkowej. 
Z borku Krystfel dski ego. 
1/2 Michał Trzebiatowski. 
Z borku Krystfeldskiego raz mniej drugi raz więcej do 
skarbu za miód wchodzi. 


Morgi z dyspozycyi j. O. Księżny Kanclerzyny 
bartnikom nadane na wsparcie popustoszałych barci 
w r. 1737 a za teraźniejszej komisyi w r. 1748 do 80 
na każdą barć porównane, z których część płaty do skarbu, 
a część do starszych bartników dla opłacenia pokowów 
podług expresyi naśladującej wchodzić będzie. 
W barci niemieckiej: 
Mórg 254 skarbowych, 
" 79 na bartników. Czynsz 63 fI. 15 gr. 
W barci Sampolskiej : 
morgów 141 pr. 10 skarbowych. 
80 na bartników. Czynsz 35 fi. 10 gr. 
W barci Żychckiej: 
P. lurbicka z Żychców. 
jan Woyciechowski z Adamem i Michałem Kozami ku 
mostu forbryku I). 
jan Słomski z młyna Brdowskiego. 
józef Bieńczyk i Paweł Gostomczyk przy ich dawnych 
rolach przy drodze Chojnickiej pod Kozłem i nad 
jeziorkami Olszewicami. 
Wojciech Wątka z Kiełpinka pustkowia wedle drogi Bo- 
rowskiej do Nowejwsi idącej, przy Kręzelskiej. 
jan Wojciechowski z pustkowia luboczyna nad jeziorem 
lubocz ynem przy Pogorzelu. 
I) Fortbriick. 


JJ
>>>
- 231 - 


Szczepan Wojciechowski z Nowejwsi. 
jakob Szmyt przy tychże Szczepana W. morgach. 
Ignacy Tyburski, sołtys z Borowego młyna, przy Brod- 
kowej drodze, ku jezioru trzcianemu. 
Sołtysi z Szteynfortu. 
Morgów 74 prętów II skarbowych. 
II 80 bartnickich. Czynsz 13 fI. 17 3 / 4 pr. 
W barci Prądzyńskiej. 
5 m. 9 pr. Andrzejowie Rudnicy dwa z Michałem Ru- 
dnikiem nad jeziorem Katarzynko, między dryftem 
5 " a drogą. W drugiej sztuce końcem od jeziora Ba- 
biego, drugiego końca rogiem do jeziora Kata- 
rzynki. Czynszu razem 2 fI. 17 1 / 4 gr. 
8 II Maciej Dorowa za starym młynem, od Mszka I) 
począwszy, ciągnie w bór, czynszu 2 fi. 
18 " Krzysztof z Wojciechem Adamczykiem z Owsia- 
nego Ostrówka. Czynszu 4 fI. 15 gr. 
23 " Andrzej Rudnik Radzki 2) i drugi Andrzej Rudnik, 
Paweł Koza y jan Skrobacz, od jeziora Gwiazdego 
idąc ziemską drogą, z jednej strony jedna ściana, 
a druga ściana dróżka idąca do Glinic, między 
temi drogami morgów 13, przy starej roli Wojcie- 
cha Stanisławczyka nad jeziorem długiem mórg 10. 
Czynszu 5 fi. 221/2 gr. 
6 II Wojciech Trzebiatowski młynarz, czynszu 1 fI. 15 gr. 
15 II Michał Rudnik. 
15 II Maciej Dorowa, czynszu 3 fi. 22 1 / 2 gr. 
15 II Krzysztof Adamczyk z pustkowia "Owsiany Ostr6- 
wek«, idąc przez drogę do Piecysk mórg 6. Ten- 
że ostrówek przy »Gęstem błocie« m. 6. Czynszu 
4 fI. 15 gr. 
10 " Krzysztof Sztolpman y Paweł Sztolpman z pustko- 
wia Osowa przy Buxowej roli, czynszu 2 fi. 15 gr. 
5 " Paweł Głowiński, czynszu I fI. 7 1 / 2 gr. 
30 " Z Nierostawy Marcin Szypryt, Kazimierz Szypryt 
i jan Intcr S), idąc drogą od jazątowego na prawo 
m. 20, przy starej ich roli 10 m., czynszu 7 fI. 15 gr. 
I) niewiadomo , czy Myszka lub Suszka. 
I) radzki = radny. 
.) lnter = Ciiinter.
>>>
- 232 


36 m. idąc od Kalisk, 9 fI. I O- 
9 " nad Piecyskiem 2 fI. 7'/2 gr. o 
20 " od starej roli, przez drogę Brodkową 5 fI. g- 
10 " wedle drogi ziemskiej od pustkowia Hapko- S- 
wego nad jeziorem Gwiazdym 2 fI. 15 gr. \ :;" 
5 " Ksobie Wieciwienka jeziorka u wielkich ba- 
' 
gien l fI. 7 1 / 2 , 
Morgów 148 pr. 24 skarbowych. 
80 bartnickich. 
W barci Kiedrowskiej. 
30 m. Zobczyńskie pustkowie z pola na Osowejgórze 
i przymiaru 7 fI. 15 gr. 
4 " z Wojska Paweł Wierkusz nad granicą Brande- 
burską z Rekowem, czynsz fI. l. 
16 " ku piecu Wojskiemu, czynsz fI. 4. 
11 " 15 pr. nad jeziorem Kielskiem, czynsz 2 fi. 25 8 / 4 gr. 
36 " 15 " nad łąkami Siątocznem do małej dróżki, da- 
lej do błota Lisie jamy, 9 fI. 3 1 / 4 gr. 
10 " 15 pr. nad jeziorem Księża woda do błota Rokitka, 
2 fI. 18 1 / 4 gr. 
5 " 15 pr. nad jeziorem Nierostawem. 
morgów 34 skarbowych. 
" 80 bartnickich. Czynszu 7 fI. 15 gr. 
W barci Polenickiej. 
Adam Mix. 
jakob Prochowski z Adamem Zawadzkim. 
Adam Zawalich nad jeziorem Gostudze. 
Andrzej Rogoźnicki. 
jan i Kaźmierz Zawalichowie. 
frydrych jede młynarz kopernicki. 
Andrzej Rocol przy czarnym lesie. 
Mórg 47 skarbowych, 
" 80 bartnickich, czynszu 11 fI. 22 1 / 2 gr. 
W barci Landeckiej. 
Mórg 311/2 skarbowych, 
" 31 bartnickich. Czynszu 7 fi. 26 1 / 4 gr. 
W barci Lotyńskiej. 
Wojciech Pokrzywiński, sołtys w borku swoim. 


"
>>>
- 233 - 


Jan Zywert z Nadolnej karczmy. 
Łukasz Kuberski z Przyżarcz, pustkowia. 
Jerzy Nigman z Suszka młyna od swego pułboru Toma. 
sza Pozoskiego z Malachina. 
Michał Pozorski z Techowej kaczmy 
Wojciech Pozorski z Konigoty Pustkowia od ojca jemu 
ustąpionego. 
Mórg 20 prętów 10 skarbowych, 
" 41 bartnickich. Czynszu 153 fI. 2]1/4 gr. 
Summa ogólna: 
mórg skarbowych: 751, prętów 10, 
bartnickich 551. 
Summy z nich 151 fI. 2)1/4 gr. 
Arendy karczemne. 
Razem karczem 40, summa arend: 4705 fi. 
Borowego młyna 85 fI. Chocińska w pust- 
W oyska 30 "kowiu 40 fi. 
Przechlewska 125" Przedmieścia człu- 
Hamerska przy fol- chowskiego 200 " 
warku 100 " 
Pogłówne z całego starostwa: 


W oysk 
Przechlew 
Polenica 
Kobylagóra 
alias Nowa 
Dąbrówka 
Wierzchocin 
Upiłki 
Smoldzin 
Ostrowita 
Lubonia 
Ukłyhamer 
Rudnik 
Sztolpman 
Zobczyn 
Mielno 


61 fI. 10 gr. 
173 " 22 " 
101 " 15 " 


13 " 
4 " 
4 " 
4 " 10 " 
6"20,, 
29" 4" 
4 " 
7 " 26 " 
8 " 
35 " 18 " 
52" 28 " 


Mielonko 52 fi. 28 gr. 
Modziel alias 
Błażek 
Nierostaw 
Chocinia 
Binduga 
Kiełpinek 
Sołtys Borzysz- 
kowski 
Pustkowie 00- 
studzkie 
Skoroczewo 
Czarze 
Młynarz hamer- 
ski 53 " 10 " 


9" 22 " 
9 " 26 " 
15"18,, 
5 " 
5 " 


7 " 


4 " 
9 " 
4 "
>>>
- , - 
, 
I 


- 234 - 


3 


Sołtysów comput z ich importancyą do skarbu 
za drogi niżej specifikowane. 
Płacą reyzowe o Trzech Królach podczas swojej 
kongregacyi w Człuchowie: 
3 sołtysów wDamnicy 
. \ kurc reyzowego 
3 ,. w Llchtenhagen I wolen reyzowego 
,kurc reyzowego 
w RychllOwie I wolen reyzowego 
Sa 


., 


9 fI. 
9 " 
9 " 
9 " 
9 " 


pp, 
za furę miodową ogólnie skadają 
za furę warszawską ogólnie składają 
Sołtysi, co reyzowego niepłacą: 
2 w Borowym młynie 
2 w W oyskiej 
I w Borzyszkowie itd. 
Summa arendy folwarków 12710 fi. 
Od niewodu kuchennego 150 " 
" " zimowego 500 " 
Czynszu z przyjętych morgów 103 " 
Folwark Borowy młyn sam importował arendy 200 fI. 
Zasiewy jego: 40 korcy żyta, 
6 " jęczmienia, 
12 " owsa, 
3 " gryki. 
Compendium osady gruntów i z nich wszelkich 
prowentów w starostwie człuchowskiem: 
Summa: 
Czynsz o św. Marcinie 
Hiberna o św. Michale 
Pogłówne w Decembrze i Marcu 
Arendy karczemne 4 m. ratami 
Od młynarzów: czynsz 
hiberna 
Od smolarzów czynsz 
Za pokowy miodowe od bartników 
Morgowe bartnickie 
Reyzowe od sołtysów 


225 fI. 
100 " 
100 " 


17310 fi. 23 gr. 
7420 " 29 
4926 " 10 
4705 " 
1484 " 10% " 
424 " 
375 II 13 1 / 2 " 
1530 " 
153 " 21'/, " 
425 II 


" 


" 


.....
>>>
- -- 


I 


- 235 - 


9 d szlachty za popasy i drwa leżące 
Zyta macowego 
" pachtowego 
jęczmienia czynszowego 
owsa leśnego 
Pensya milicyi koronnej. 
Symple kwarty z całego starostwa cum 
salario et expensis 
pogłównego w Septembrze 
pogłównego w Marcu 
Summa do wypłacenia z prowentów sta- 3925 fI. 18 gr. 
rościńsktch 
Symple kwarty z polenickich 
pogłównego 


" 


66 fI. 
1022 s / 4 
750 1 / 2 
364 1 / 2 
1630 1 / 2 


korcy 


" 


" 


1720 fI. 
1102 " 24 gr. 
1102 " 24 " 


prowentów 40 fi. 10% gr. 

 52 " 25 1 / S " 
ł 52 " 25 1 /3 " 
Sa 146 fI. II/S gr. 
Hiberny z Chojniczek małych sami do de- 
putowanych od wojska zjeżdżających do 
wsi wnoszą cum summa deportatione 
exekucyami kosztownemi 202 fI. 7 gr. 
Pogłównego z tejże wsi 54 " 
Summa z Chojniczek małych wojskowym 256 fi. 7 gr. 
dochodząca 
Łanowego. Z włók wybranieckich: 20 sołtysi wzywając 
cum adminiculo młynarzów płacą na ratę po zł. 
polsk. 500, uczyni za rat 2 do roku zł. polskich 1000. 
B. M. fi. 955 gr. 16 2 / 3 , 
Conjuncta summa wszelkich pensyi z całego starostwa 
milicyi koronnej dochodząca annuatim effecit excepto 
expens zbytecznych osobliwie przy łanowem wypła- 
ceniu i z Chojniczek małych kontrybucyi fI. 5283, 
13 gr. B. M. 
Tabela jurgieltów i ordynacyi rocznych 
ministrów i sług w starostwie człuchowskiem. 
IMci ks. proboszczowi człuchowskiemu od kapclicy 
zamkowej 70 fi.
>>>
IMci panu surogatowi fi. 600, żyta korcy 20, jęczmie- 
nia 20, owsa 60. 
Patronowi w sprawach stawającemu fi. 100. 
IMci panu gubernatorowi fI. 600. Żyta korcy 80, 
pszenicy 6, grochu 4, jęczmienia 100, owsa 214, 
gęsi sztuk 40, kun 60, masła 6 achteli, gomółek 
10 kop, soli korcy 6, wieprzy sztuk 6, skopów 
sztuk 18, łoju kamieni 4. 
Pisarzowi prowentów pieniężnych fi. 60, żyta korcy 12, 
jęczmienia 12, słodzi u 12, owsa 4. 
Pisarzowi prowentów zbożowych żyta:korcy 1 O, jęczmienia 1 O. 
Leśniczemu fI. 100. 
Grodzkiemu fI. 12, żyta korcy 8, grochu 1/'1' jęczmienia 8, 
gomółek kopę, 1/2 korca soli, 1/'1 wieprza, 2 owce. 
Cieślowi Hazowi fI. 58 gr. 27 l/t , żyta 12 korcy, jęczmie- 
nia 18 korcy. 
Do szpitalu fI. 2, żyta korcy 9. 
Borowemu polenickiemu fI. 19 gr. 27 1 / 2 , żyta 8. 
Za inne leguminy pan gubernator fI. 137. 
Za inne leguminy pan? fI. 9. 
Sumaryusz intraty pieniężnej: 
Czynszu z miast z całej włości fi. 17310 gr. 23 
Czynszu od młynarzów " 1484" 10% 
Hiberny z miast i wsi (pustkowiów) " 7420" 24 
Hiberny od młynarzów " 424 
Pogłównego z całego starostwa prócz 
miast i Chojniczki małej 
Arend folwarcznych 
Czynszu z folwarków mniejszych 
Arend karczemnych 
Arendy niewodu zimowego 
Arendy niewodu kuchennego 
Od smolarzów 
Za miodowe pokowy od bartników 
Z morgów bartnickich 
Kurc-reyzowego 
Honig-reyzowego 
Za furę warszawską 
Z wsi szlacheckich za drwa 


- 236 - 


- -- 


" 4926 
" 12710 
103 " 17 
" 4705 
500 
150 
375 
1530 


" 


" 


" 


" 


" 


" 


" 


" 


" 


" 10 


" 13 1 / 2 


225 
100 
100 
66
>>>
- - 


....., 


- 237 - 


Extraordynaryjne prowenta do jeneralnego 
sumaryusza. 
Z sądów zamkowych, jako to za mandat, comple- 
nacye, dekreta, extrakty, aktykacye, sztrofy, pandowe alias 
grabieży, okupne z poddaństwa, za grunta kupne, za 
erboxy") po umarłych sołtysach i wolnych ludziach, za 
smoły pędzenie w najętych piecach smolarskich I za jar- 
markowe w Landeku i Koczali, tudzież z sądów bartni- 
ck ich , za Zyr w lasach kładzie się plus minus fI. 5000. 
Za drzewa z lasów przedane plus minus fi. 1000. 
Od strzelców za bicie zwierzyny jako to dzików, 
sarn etc. fI. 60. 
Za świadectwem wszystkich starszych sołtysów 
i Rychterów w starostwie będących I iż karczma Techow- 
ska musi być nieco defalkowana, defalkuje się fi. 20, 
i tak co rocznie płacić ma nie 140, lecz 120 fi. 
Instruktarz 
do inwentarza w r. 1726, teraz przy sporządzeniu no- 
wego przydaje się z wyraźnej woli Xcia IMci Michała 
Kazimierza Radziwiłła: 
1. Impor'ancye wszelkie wybierane być powinny po- 
dług inwentarza, pogłówne dwoma ratami przy Rychte- 
rach jak dotychczas bywało. 
2. Remanentów nie pozostawiać. Nie ma być racho- 
wana moneta pruska in duplo, tylko na polską, ale każdy 
złoty pruski polskich złotych 2 gr. 311M' 
3. Gburom szarwarkowym ile możności dawać za- 
pomogę. 
4. Tymże gburom konie i woły pro exigentia czasu 
y który właśnie skarbowego nie ma, kupować z Erboxów 
podług dawnej dyspozycyi, a jeżeliby nie wystarczyły, 
y z skarbowych intrat, miarkując jednak, żeby nie wiele 
wynosiło. 
5. Arendacze folwarków nie mają pretendować w zi- 
mie, aby gburzy szarwarkowi przez cały tydzień z bydłem 
na folwarkach nocowali; przestrzegać ma gubernator, aby 
arendarze d rzewa nie przedawali do miast, co jeżeliby 
') Erbtaksy t. j. działy spadkowe.
>>>
- 


- 238 - 


Się In posteru m pokazało, za każdym słusznym dowodem 
sztrofu zakładam talarów '50 na skarb. 
6. Uroczysko Rewinkiel między gruntami wsi Ro- 
zenfelda, Strzeqony i miasta frydlandu do pomiaru przez 
rewizora reservatur_ . 
7. Jak największa pilność zaleca się, aby lasów y bo- 
rów pod pretekstem na zabudowanie gburów szarwar- 
kowych lub reparacyą z tartaków młynarze podejściem 
z gburami nie pustoszyli. 
8. Leśniczy ma we wszystkiem dependować od IMci 
Pana Gubernatora i raport czynić wyjeżdżając w lasy 
i nazad powróciwszy. Raytarowie, naznaczeni do lasów 
pilnowania mają z drugimi kolejno jeździć z pocztą jako 
też y na inne interesa skarbowe, za rozkazem IMci Pana 
Gubernatora, jako mającego zupełną komendę nad wszyst- 
kimi 10 raytarami i kapralem. 
9. Przez smolarzów wielkie się dzieją ruiny w la- 
sach, którzy nie mając więcej pozwolenia, jak tylko pnie 
na smołę wykopać, całe sosny psują; za co sztrof ma 
być na skarb za każdą razą talarów 5. 
10. Przy Lustyngshofie i Pulwermłynie część dębiny 
wymarzłej przedawać etiam do Brandenburgii a pieniądze 
cum scitu Rychterów do skarbu importować. 
II. Respektem sianożęcia w Łodzinie, Przechlewie, 
Szteinforcie, Sztergach, Ekfirze, Penkuli, Brzeźnie, co 
sołtysi trzymają, powinien gubernator dać mandat, aby 
te łąki kupili. 
12. Gburstwa szarwarkowe nie mają być przedawane 
innym gburom lub freymanom, chyba że sami takowe 
kupić zechcą. 
13. Ponieważ pisarz teraźniejszy prowentowy Michał 
Żychliński nie przestrzegając swojej funkcyi, rachunków 
w gotowości nie miał a które wygotował, są podległe 
i fałszywe, zostawiwszy one pod pieczęcią a samego ka- 
zawszy w areszt wziąć, recomendatur IMci Panu Guber- 
natorowi aby go póty nie wypuszczał, aż dowodne y spra- 
wiedliwe rachunki wyprowadzi. Pisarza zaś innego pro- 
wentowego przyjąć, który ma być przysięgły. 
14. W skrzyni żelaznej znajdują się fI. B. M. 5640. 
15. Kazawszy zrobić nowy półkorzec, y wymie-
>>>
-, 
 


l 


-239- 


rzywszy sprawiedliwie pod pieczęcią zamkową, którem od- 
bierane zboże być powinno nie z kołnierzem, ale w strych. 
In reliquis wszystkich punktów w starym' inwentarzu 
z r. 1726 opisanych trzymać się y według onych spra- 
wować się obligowany będzie IMci Pan Gubernator. 
Regestr papierów i książek penes fundum zostają- 
cych się: 
l. księga starodawna, z różnemi przywilejami w zie- 
lonej oprawie. 
2. inwentarz przez IMci Pana jeziernickiego sporzą- 
dzony w r. 1726 z podpisem S. P. j. o. Xny Mci w sta- 
rej oprawie, teraz przei ntro} igowany. 
3. Rachnnki Michała Zychlińskiego pisarza prowen- 
towego za półpięta roku, zapieczętowane, które nie mają 
być odbierane, aż będzie przysłana komisya od J. O. Xcia 
IMci Dobrodzieja. jan jab/Ofiski. 


Urzędnicy i słudzy zamkowi. 
(Dodatek.) 
1741. fryderyk Wilhelm Milbert de Collong, kapral. 
1748. Howald, kapral. 
1763. jan Schulz, kapral. 
1741 - 1748. Żychliński Michał, pisarz prowentowy i sąd" 
zamkowego. 
1768 -1771. S. Borki pisarz zamkowy. 
1743. OUen, rewizor pomiarowy. 
1748. Trzebialowski, mierniczy. 
1754. Marcin Wilbik, nadleśniczy. 
1747. jan Streige (Strey) jeździec borowy obywatel czł,,- 
chowski. 
1770. franciszek Schlake, jeździec borowy. 
ca 1760. józet Łącki z Brzeźna, plenipotencyaryusz. 
1749. Ignacy Działowski, surrogator starostwa człuchow- 
skiego, asesor sądowy chełmiński, starosta strzel. 
nieński. 
1757. jan Trzebiatowski z Barkenfcldu, sądowy zamkowy. 
1765. joeden, budowniczy. 
1748. Klot, lokaj. 
1749. Maciej Ostrowicki, jeździec zamkowy.
>>>
- - 


- 240 - 


Spis przedmiotów. 
Liczby oznaczaj" strony. 
Archiwum zamkowe 239. Raitarzy, kapral 23
. 
Arendy karczemne 233. Reyzy, honig-reyzy 23ł 238. 
Zakaz puszczania w arendę grun- kurc- reyzy 23 
 236. 
tów starościńskich szlachcie 216. wolen-reyzy 234. 
Barcie 228. Rezy 211. 
Dochody wszelkie (prowenta) sta- Sąd zamkowy, Richterzy, Radzki 
rostwa 234. zamkowy 214 236 238 237. 
Dzików bicie 239. Sołtysów komput 23t. 
Erboxy (erbtaxYI t. j. dzialy spad- Stratwa 217. 
kowe) 237. Symple 235. 
Hiberna 235 236. Szlachcie niewolno puszczać w 
Jaz 213. arendę gruntów starościń- 
Instruktarz gospodarczy 237. skich 216. 
Jurgielt i ordynarya roczne urzę- Talki 216. 
dników i slug starościńskich 235 Uszycie barwy grodzianom 211. 
236. Zamek; przygródek I -szy 188. 
Lisowe 216. przygródek 2-gi 190. 
Milicya koronna I pensya jej 235. przygródek 3-ci 203. 
Miodowe pokowy (miara) 236. stary zamek 197. 
Mogielki 210. wycieczka zamkowa 201. 
Neysztyk 2] I. Żydowska szkola , żydzi 210. 
Piece smolane szachownice 214 Urzędnicy i sludzy zamkowi (Do- 
Pstrągi 213. datek 239). 


Abramowicz 210. 
Adamczyk 219 231. 
Arendt 209. 
August 11, król 218 226. 
Bargenhagen 208. 
Batkie 211. 
Bednarczyk (Mieliński , 
ski) 221. 
Benedykt 222. 
Berent 208. 
Bieliczyk 219 229 230. 
Bork 207 239. 
Borne 226. 
Borzyszkowski t. j. z Borzyszków 
sołtys 222. 
Bux , Buxa 213 215 231. 
Ciszewski 218. 
Collong 239. 
Czarnowski 221 229. 
Dera 208. 


Spis osób. 
rozstawione wymieniają żydów. 
Dorawa, Dorowa , Dorau213 214. 
215216217 220 227 229 231. 
Dorog (Dorau) 207. 
Dreysz 208. 
Drzewiecki 222. 
Dupik 219. 
Mieloń- Dzialowski 239. 
Dzierszewski (Gierszewski ?) 223. 
Fal k 209. 
Flatog (Flataul 208. 
Freywolt (freiwald) 211. 
Funk 209. 
Gierke 224. 
Gierszewski (Dzierszewski) 223. 
Giet 226. 
Ginter (luter) 222 231. 
Glówczewski 225. 
Głowiński (Gowiński) 213 215 

]6 231. 
GoJnik 226. 


Nazwiska
>>>
- 


Golz (Gulcz) 224. 
Gostomczyk 219 730. 
Gowiński (Głowiński) 213 215 
216 231. 
Grabowski 22'. 
Grod 214. 
Gulcz (Golz\ 224. 
Hahn (Han) 219. 
Hamerski 228. 
Han (Hahn) 219. 
Hapka 219 2
8 23? 
Haze (Hase , Hass) 208 221 235. 
Herkenrath 219. 
Hinz (Hynz) 208 222. 
Hoffmann 207. 
Howald 209 239. 
Hynz (Hinz) 208 2
2. 
jan Kaźmierz król 211 22;1. 
jan III. król 209. 
Jabłoński 239. 
jankowski 222. 
jede joeden) 232 239. 
jeszka 230. 
jeziernicki 239. 
lnter (Ginter) :122 231. 
joachimczyk 230. 
joachim Izaak 210. 
Izaak szkólnik 
09. 
Kamieński 224. 
Kamyszke 208 218. 
Kanthak 20S. 
Kapiszka 213 214. 
Karpiński 2
 I. 
Kiedrowski 215' 22t 228 232. 
Kiełbasa 220. 
Kin (Kiihn) 223. 
Kleist 218. 
Klot 207 239. 
Kopke 208. 
Kos 229. 
Koza 212 213 214 230 231. 
Kruska 220. 
Kuberowski 2.3. 
Kuberski 230 233. 
Kiihn (Kin) 223. 
Lataiski 212. 
Lelwicki 222. 
Leno 218. 
Leszczyński 222 227. 
Lewyn 209. 


l 


241 - 


Lic 208. 
Lider 208 222. 
Lurbicka (Rolbiecka?) 230. 
Łącki 239. 
Meier 208 3:.11. 
Michalewicz 66. 
Michalke 20S. 
Mieliński. MielOliski (Bednar- 
czyk) 221. 
Mirchelczyk 229. 
Mix 226 232. 
Modrzewski (Modrzejewski) 217. 
Moyżesz jakób 210. 
Myszka 215 2;10 229. 
Nadolny 230. 
Nigmann 233. 
Nitz 209. 
Nowicki 225. 
Olik (Ulik) 216 217. 
Ostrowicki 211 239. 
Otten 211 215 239. 
Pażątka 214. 
Ped 209. 
Plutowski 220. 
Pokrzywiński 211 22
 232. 
Powalski 218. 
Pozorski 223 2.10 233. 
PrądzYliski 218 220. 
Prochowski 218 2:12. 
Przechlewski 2U; 227 228 229. 
Radziwiłł 207 20
J 210 221 222 
227 2;17. 
Rakowski 212 217. 
Redinski 221. 
Rekowski 212 213 214 215 216 
228 229. 
Remus 218. 
Renwanz 209. 
Rocol 232. 
Rogoźnicki 232. 
Rok 207. 
Rolbiecka 223. 
Roman 218. 
Ruc (Rutz) 225. 
Rudnik 212 213 214 216 219 220 
221 229 231. 
Ryk 207 210. 
Ryndwelski 213 214 216219 221 
222 229. 
Salomon 209. 


16
>>>
Siewert (Zywert) 233. 
Skrobacz 215 23L 
Słomski 224 229 230. 
Sonnenberg (Zonenberk) 224. 
Stanisławczyk 213.214 216 229 
23L 
Stefan Batory król 212. 
Sudzik 223. 
Świniarski 218. 
Szczęski 221i. 
Streige (Strey) 2:19. 
Schlake 239. 
Suszek 239. 
Szmoyło 210. 
Szmul 209. 
Szmyt (Szmet) 227 229 23L 
Sznaz 208. 
Szpors 208. 
Szram 208 213 214. 
Sztreg 208 209 210. 
Sztolpmann 219 220 23L 
Szulc 209 210 239. 
Szult 22L 
Szweda 213. 
Szyc 220 229. 
Szylk 207. 
Szypryt 214 216219 221 222226 
227 228 22!ł 2;i I. 
Tandecki 228. 
Tech 233 237. 
Trabant 207. 


242 - 


, 
j 


Trzebiatowski 211 215 216 219 
220 222 224 229 230 231 239. 
Trzeciński 213. 
Tuchołka 218 219 222 223 226. 
Tyborczyk 221. 
Tyborski (Tyburski) 212 214 215 
231 
Ulik (Olik) 216 217. 
Warner 207. 
Wątka 222 227 229 230. 
Wątoch 219 220 229. 
Went 209. 
Weyher 220 221 223 227. 
Wilbik 239. 
Wirkusz 214 215216217229232. 
Wladysław IV król 221. 
Wnuczek 214. 
Wojciechowski 219 222 223 230 
231. 
Wylwok 218. 
Wysocki 219. 
Zaluski 222. 
Zawadzki 218 232. 
Zawalich 218 223 2;12. 
Zbrowski 224. 
Zemrog- (Semrau) 209 210. 
Zych 208. 
Zychliliski 209 211 238 239. 
Żyłka 2]8. 
Zywert (Siebert. Siewert) 233. 
Żywicki 228. 


ł 


Babie pustkowip. 214. 
Barkenfeld 211 224. 
Belsk (Bolzig) 208 222 228. 
Bialła 207. 
Binduga 222 233. 
Biskupnica (Bischofswalde) 212. 
Borowy młyn (Heidemiihl) 208 
212 215 219 222 226 229 23] 
233 234. 
Blażek 221 233. I 
Borzyszkowy 222 228 263 2;i4 
Brdowski młyn 22ł 226 230. 
Bruchmiihl 223. 
Bryi {Brill) 208. 
Brzeźno (szlach. czyli polskie , 
Adlich Briesen) 2;/4. 


Miejscowości. 
I Brzeźno (niem.) 211 238. 
Buchholz 209 211 223. 
Bytowo 217. 
Charzyków 211. 
Chocyua (Chocina) 214 215 217 
222 227 229 233. 
Chojnica (Konitz) 210223227 230. 
Chojnica mala czyli Chojniczki 
207 223 235 236. 
Christfelde (Krystfeld) 207. 
Czarnica (Bergelau) 223. 
Czarze 223 224. 
Człuchów (Schlochau) 208 224 
133. 
kościół farny, proboszcz 208 210 
235.
>>>
? 


kościól zamkowy 202 235. 
żydowska szkola 210. 
jurydyka czluchowska 208 210 
karczma na przedmiesciu 233. 
Dąbrówka 224. 
Dąbrówka kuchenna czyli zam- 
kowa 222 230. 
Darzno 227. 
Dębnica (Damnica. Damnitz) 210 
223 234 
Debrzno 224. 
Ebersfeld 228. 
Eisenhamer 208. 
Egbret 224. 
Ekfir (Eickfier) 212 226 228 238. 
fersztnowo (forstenau) 212. 
fortbriick 230. 
frydland 210 223 238. 
fyrchowo (fu'chan, Wierzchowo) 
211 223. 
Gdańsk 2a. 
Glinka mokra 227. 
Glinka sucha 227. 
Glisno 21'1 227. 
Gostnda 223 233. 
Grochowo 227. 
Grunowo 224. 
Hammer 207 220 224 226 233. 
Hammerstein (Czarne) 207. 
Heinrichswalde 211. 
Helkula (Lichtenhagen) 211 
Jonczonka 211 223. 
Kaldowo (Kaldau) 207 222. 
Kiedrowice 220 221 225 229. 
Kielpinek 222 227 230 233. 
Kladowa 223. 
Klon nad rzeką Brdą, nowo wy- 
mierzone pustkowie 223. 
Kobylaj!óra (Nowa Dąbrówka) 
219 233 
Koc7ale (Flotenstein) 212 219 
224 228 237. 
Konigotka :123 233. 
Kopernicki mlyn (Knpfermiihle) 
226. 
Krępsk (Kramsk) 212 224. 
Kromża 228. 
Krystfeld (Christfelde) 207 212 
224 230. 
Księża woda 221. 


I 


'- 


243 - 


Landek 211 224 228 232 237. 
Lanken 212 215. 
Lichtenhagen 211 '234. 
Lipienice 225 227 228. 
Lodzin 222 238. '-_J' 
Lotyń 225 229 232. 
Luboczyn 219 230. 
Lubonia 217 220 221 229 233. 
Lusting-shof 207 238. 
Malachin 233. 
Mielno 221 233. 
Mielonek 221 233. 
Modzel (Blażek) 215 221 233. 
Moszyna (Mossin). 207 211. 
Mrówilliec 223. 
Nadolna karczma 219. 
Nierostaw 215 222 227 229 233. 
Nowacerkiew (Nenkirch) 211. 
Nowa Dąbrówka 219. 
Nowa wieś 222 230 231. 
Nowocerkiewski Suszek 225 230. 
Nowotlle pustkowie 223. 
Obiezierze 227. 
Osowa góra 221 232. 
Osowo 219 231. 
Ostrowite 219 227 233. 
Osnsznica 215 225. 
Owsiany ostrówek 219222 231. 
Papiernia (Papiermiihle) 225. 
Pawlówka 227. 
Pawiowo za Chojnicą 227. 
Penkuhl (penkul) 212226228238. 
Peterswald 211 224. 
Pflastermiihle 228. 
Pogorzel 230. 
Polenica (polnitz) 223 226 228 
232 233 235 236. 
Prądzonk
 2211 228 231. 
Prądzonna 225 227 228 231 
Pritzenwald 207 211. 
Przechl
wo (prechlau) 208 218 
225 226 227 233 238. 
Przyzarcz 223 233. 
Pulmlyn 208. 
Pulwermlyn (pulvermiihle) 207 
224 238. 
Raciąż 227. 
Raclawek (Raclawka) 227. 
Rekowo 232. 
Rychnowo 234. 


16'
>>>
\I' 


Rocol 223 228, 
Rogoźnicki nllyn 226. 
Rosenfeld 211 224 238. 
Rudnik 220 227 233. 
Sampolna (Sępólna) 228 230. 
Sątoczno (Sotoczno) 217 220. 
Schonwerder 219 224. 
Skoroczewo 233. 
Smoldzin (Smoldzeń) 219 227 233, 
Starzno 212. 
Steinbom 211. 
Steinfort 212 229 231 238. 
Stolzenfeld 22'1. 
Strzeczona (Strezin) 207 211 224 
238. [233. 
Suszek nowocerkiewski 225 230 
Sztegry IStegers) 212 224 226 
228 238. 


=- ........ 


244 - 


Sztolpmańskie pustkowie 220 233. 
Techowa karczma 219 225 237. 
Tuchola 220 222 227. 
Tylowski folwark 207. 
Uklyhamer cfr. Hamer. 
Upilka 219 233. 
Vossberg (fosberg) 225. 
Węgrowo 227. 
Wierzchocin (Oberchotzen) 219 
233. 
Woysko 216 217 227 229 232 
233 234. 
Zapceń (Zobczyn , Sobczyn) 220 
229 232 233. 
Złotowo 210. 
Żukowo 227. 
Żychce 223 229 230. 


Bal 207. 
Brda 223 224 225. 
Butsu? 224. 
Chocina 215. 
Cera 224. 
Koddog 224. 


Rzeki, potoki. 
Lutomka 227. 
Osusznica 219 225. 
Sampólna (Sępólna) 225. 
Ukła 220. 
Upilka 219 222. 
Wejnerów 207. 


Borowska 230. 
Brodkowa 214 231 232. 
Chojnicka 230. 
do Czaplego końca 225. 
Gdański gościniec 217 219. 


Drogi. 
Kręzelska 230. 
Lubońska, pod Jamą 219. 
Pażątkowska 219. 
Wieczywieńska 214 219. 


Babie 214 231. 
Belskie 208, 
Charzykowskie 223. 
Długie jezioro 231. 
Gostudza 223 232. 
Gwiazdo 213 231 232. 
Kamieniczna 218. 
Katarzynka 231. 
Kiedrowickie jezioro 225. 
Kielskie 220 232. 
Krummensee 211. 
Księża woda 217 232. 


Jeziora, stawy. 
Luboczyn 230. 
Lubonia 220. 
Mielonko 221. 
Nierostaw 232. 
Olszewice 230. 
Pazar 227. 
Pceń 220 225 226. 
Plytensee (plyton) 223. 
Polska kula 219. 
Schulzensee 211. 
Skoroczewo 223. 
Smoldzin 219.
>>>
- 


Szerzewko 221. 
Trzciane jezioro 231. 
Węgorzewko 224. 
Wieczywienko 232. 
Wieczywno 225. 


Bory, uroczyska, 
Berenskrow borek 224. 
Białe błoto 221. 
Bociani ostrówek 221. 
Brzozowe blotko 221. 
Czapli koniec 225. 
Czamylas 232. 
Dąbrówka 213 214 224. 
Dębowy ostrówek 220. 
Eichenwerder 225. 
Gęstebłoto 231. 
Glinice 231. 
jama 219. 
jazątowe 231. 
jerzące uroczysko 222. 
Kaliska 232. 
Koczaiski ostrówek 219. 
Kozimost 221. 
pod Kozłem 230. 


1 


245 - 


Wielgoszcz (dr. Zielogoszcz) 218. 
Wielkie bagna 232. 
Zielgoszcz lefr. Wielgoszcz\ 218. 
Żurówko (Żurawka) 214 219. 


błota, ostrowy, pola. 
Kryphog, ogrody 224. 
Lęg 215. 
Lisie jamy 232. 
Myszek? 231. 
Pawlec 225. 
Piecyska 231 232. 
Pogorzel 230. 
Rehwinkel 238. 
Rokitko 231. 
Rosochy (błoto) .215. 
Schaubruck lSchaubryk) 224. 
Sokół 225. 
Sznidling 225. 
Vossberg (Fosberg) 225. 
Wieczne 225. 
Wolfsbruch 225. 
Żelazna łąka 224. 


Omyłki drukarskie: 


str. 209 czytaj 
210 
213 
2t5 


Matys 
Michalewicz 
Ryndwelski 
Ottena 
Łęgu 
Kuberowski 
Szaubryk 


m 
224 


"'- 


zamiast Matych 
Michalowicz 
Rydlewski 
Ottona 
Cangu 
Kuborowski 
Szanbryk. 


..." .
>>>
-- 


NUMERUS SACERDDTrM ECCLESIARUM CEDANENSIUM I CUM VETUS 
ADHUC FLDRERET ST A JUS ANTE LUTHERANISMUM *). 


Capella Sanctae Crucis habuit Sacerdotes 
Capella S. Bartholomaei habuit . 
Proxima . 
S. Barbarae habuit 
S. Michaelis . 
Angelorum . 
Beatiss. Virginis Mariae 
S. Elisabethae . 
\tern Elisabethae sub Turri 
S. Mariae Magdalenae 
S. Reinholdi 
Visitationis Beatae Mariae Virgin. 
Librariae . 
Capellae sequentes (!) 
Capella ferberorum . 
Parvulorum . 
Capella fratrum Hierosolim. 
Sedis Senatoriae . . 
Praetoris et Scabinorum 
Sepultura Dni a Sebath 


NumerulI 
Bacerdotum. 


3 
3 
3 
3 
3 
3 
4 
3 
4 
3 
3 
2 
2 
3 
3 
3 
3 
4 
4 
3 


') W Fontes m, 515-517 podałem liczbę księży gdańskich 
z czasów przedreformacyjnych według rękopisu 26. archiwum ka- 
pihlInego w Włocławku. Ksiądz dr. Liedtke , sekretarz biskupi 
z Fromborka, łaskaw byl nadesIać mi niniejszy spis przechowany 
w rękopisie in folio dawniejszej kolegiaty w Guttstadt; Monu- 
menta Historiae Warmiensis nazywają go Berendts Transsumpta«. 
Spis ten pochodzi widocznie z tego samego źródła co podany prze- 
zemnie, ale jest dokładniejszy i zdaje się, że zasługuje zupełnie na 
wiarę. Przy zliczeniu księży u Panny Maryi zmylił się pisarz o je- 
pnegoj dokładna liczba ich wynosi nie 128 lecz 129. - Ks. Kujot.
>>>
- 247 - 


ALT ARIA. 


Sutorum . . . . 
SS. Petri et Pauli . 
B. Virginis Mariae 
OpelIae sequentis . 
S. Georgii 
S. Dorotheae V. 
Aurificum. . . 
Sodalium opificii Sutorii 
Prope Sacristiam 
Tonsorum 
Sanctae Annae . 
AItare Sanctae Crucis. 
Braxatorum . . . 
Pellionum 
Vitricorum eiusdem Ecclesiae. 
Schencker. 
Pauperum. . , 
Sartorum. . 
Lanionum. . 
S. Otharinae 
S. Margarithae 
Nautarum . . 
S. loannis. . 
Summum Altare habuit . 
SUmm. - 128 (129). 
TEMPLUM S. IOANNIS. 


3 
l 
4 
2 
3 
3 
4 
3 
3 
2 
3 
3 
3 
3 
4 
3 
l 
3 
3 
l 
3 
3 
2 
4 


AItare Summum habuit Sacerd 
S. Annae. . . . . 
Torneatorum Succini. 
SS. Trinitatis. . 
Salsamentariorum 
Nautarum . 
Murariorum. . 
S. lacobi , . 
S. Annae secundo. 
S. Antonii 
Piscatorum . . . 


3 
2 
l 
2 
2 
l 
3 
l 
l 
l 
2 


-
>>>
248 - 


S. Crucis . 
Angelorum 
Pistorum . 
Summ. - 22. 
In Ecclesia Sancti Spiritus. . . . . . . " 7 
In Ecclesia S. Catharinae in Veteri Civitate fuerunt . 40 
In Ecclesia S. Bartholomaei 7 
In Hospitali S. lacobi '" . . . 5 
In Hospitali S. Elisabeth ...... 7 
Cui Ecclesiae adiecta erat Capella S. Georgii, sed pro- 
phanata; habuit Sacerdotes . . 3 
In Parochia S. Petri in Suburbio . 8 
In Hospitali S. Barbarae . . . . 5 
In Hospitali omnium S. Angelorum 3 
In Hospitali Corporis Christi. . 4 
In Hospitali amentium . . . . . 3 
In Monasteriis numerus incertus. 
Summa omniul11 242 (243). 


1 
I 
I 



 



o
>>>
- 


PRZEGLĄD PRAC DOTYCZĄCYCH LUDNOŚCI 
POLSKIEJ PRUS I POMORZA Z ROKU 1904. 



 


Prof. dr. Baudouin de Courtenay, Kurzes Re- 
sume der Kaschubischen frage. Archiv fUr slavische Phi- 
lologie, XXVI tom, zeszyt 3. Berlin 1904. 
Prof. Baudollin de Courtenay, który był dotąd naj. 
poważniejszym zwolennikiem odrębności tak zwanego ję- 
zyka kaszubskiego, przyznaje na wstępie swej rozprawy 
o kwestyi kaszubskiej, że mikroskopijne badania gwary 
kaszubskiej spowodowały niektórych językoznawców do 
przecenienia jej właściwości, tak iż jeden z nich (Ramułt) 
utworzył z kaszubszczyzny i połabszczyzny osobny język 
pomorski, drugi (Lorentz) nawet gwarze słowińskiej na- 
daje stanowisko osobnego języka. 
Ten błąd ocenia p. B. nader pobłażliwie, natomiast 
wszystkich tych, którzy zwrócili się przeciw niefortunnym 
badaczom, porównywa z gniazdem szerszeni, ba pod- 
sUwa im najniższe pobudki osobiste. Zdaje się, że krewki 
profesor korzysta ze sposobności, żeby przeciwnikom 
swym w ogóle, nie tylko w sprawie kaszubskiej, wy- 
mierzyć razy w prawo i w lewo, nazywając ich igno- 
rantami, manijakami wielkości, szowinistami, naukowymi 
anarchistami i jeszcze gorzej, nie wymieniając jednakże 
nikogo z nazwiska. 
Osobą prof. B. Rocznik nasz zajmował się bardzo 
mało, bo on gwar zachodniopruskich a więc i kaszub- 
skiej nie badał, za to tern częściej podawaliśmy wyniki 
badań innych autorów i oceniali je z własnego stanowi- 
ska. Ale p. prof. B. nie ma słuszności, jeżeli i nas ma 
na myśli, robiąc zarzut, że przeciwnicy Ramułta kierowali 


J
>>>
- 250 - 


się pobudkami politycznemi, a nawet osobistemi i nizką 
zazdrością. Nie mogło to mieć miejsca, ponieważ osoba 
p. RanlUłta jest nam zupełnie nieznana, podstawą zaś 
wszelkiej krytyki była nam zasada: amicus Plato sed ma- 
gis amica veritas. 
Jeżeli np. zarzucaliśmy autorom piszącym o gwarze 
kaszubskiej, że niepotrzebnie wynajdywali lub brali 
z nowszych dzieł fonetycznych osobne znaki pisarskie 
na oznaczenie dźwięków kasznbskich, zamiast oprzeć się 
o alfabet łacińsko-polski, to nie należy tego zarzutu tak 
rozumieć, jakobyśmy byli zdania, że alfabet polski ma 
odpowiednie znaki na wszystkie odcienie głosowe tej 
gwary. Większa część jednakże samogłosek i spółgłosek 
brzmi w ustach Kaszuby tak samo jak w ustach wy- 
kształconego Polaka, a jeżeli są i liczne odcienie od- 
mienne, nie trudno było do alfabetu polskiego dodać 
odpowiednie kombinacye lub znaki dyakrytyczne, a na 
ściślejsze określenie wypadało podać przykłady z gwar 
polskich I mianowicie ościennych, a nie posługiwać się 
dźwiękami francuzki mi , angielskimi, niemieckimi i aż 
szwedzkimi. Zreszlą prawie każdy autor podaje inną ilość 
odcieni pojedyńczych głosek i każdy je inaczej określa 
i pisze. 
Zarzut, że Ramułt, Mikkola, Bronisch i lorentz aż 
czterech oddzielnych używają alfabetów, mogliby oni 
odeprzeć uwagą, że i pierwszorzędni fonetycy nowocześni 
jak Storm, Sievers, Vietor, Passy i inni nie mogą się 
zgodzić na jeden alfabet fonetyczny. Ale co tu powiedzieć, 
jeżeli każdy z tych czterech autorów odmienne słyszał 
dźwięki z ust Kaszubów! Proszę przyjrzeć się np. samo- 
głoskom; Ramułt poznał 19 odcieni, Bronisch już prze- 
szło 30, Mikkola u Słowińców coś 28, a lorentz tamże 
około 40, przy czem i w określeniach rzadko się zga- 
dzają. Któż tu więc lepiej słyszał? Inny przykład. Spół- 
głoska ch brzmi pudłu g Ramułta u Kaszubów jak polskie 
ch; ma on słuszność, powinien był tylko dodać, że 
to ch jest dźwiękiem gardłowym i powinien je pisać 
literą łacit'iską, nie greckiem X. Ale Bronisch idzie 
dalej i słyszał na Kaszubach także dl podniebienne, a Mik- 
kola zauważył, że niektórzy Słowilicy wymawiają ch jak ś. 


.J 



 
r 


. 
.
>>>
- 



 


- 251 - 


L 


Otoż przeczę, że Kaszubi wymawiają ch podniebiennie, 
a p. Mikkola powien był uwzględnić, że badani przez 
niego Słowińcy byli po największej części już Niemcami, 
używającymi gwary rodzinnej bardzo rzadko. Jeżeli więc 
ci wymawiali ch jak Niemiec w wyrazach ich, mancher 
(podniebiennie), nie można z tego powodu tworzyć no- 
wego dźwięku dla gwary słowińskiej, tak jak zoolog nie 
może ze zboczenia patologicznego jakiegoś osobnika two- 
rzyć odmiany gatunkowej. 
Takich błędnych różniczkowań głosek kaszubskich 
mógłbym wyliczyć więcej, ale nie odpowiednie tu miejsce. 
Również wspomnę tylko krótko, że p. prof. B. jako nie- 
znający Kaszubów, nie wie widocznie, iż wielka ilość 
wyrazów kulturalnych w słowniku języka pomorskiego nie 
jest ludowi znana I a wykształceni Kaszubi posługują się 
pomiędzy sobą literackim językiem polskim, a więc tych 
wyrazów także nie używają. 
Jedną z głównych przyczyn, że obcy badacze ka- 
szubszczyzuy uznali ją za odrębny język, była ich nie- 
znajomość innych gwar polskich a mianowicie zachodnio- 
pruskich. Tą nieznajomością nie grzeszyli pisarze zacho- 
dniopruscy, chociaż więc za mało zwracali oni uwagi na 
odcienie gwarowe, nie uwydatniali ich osobnymi zna- 
kami i nie mieli też po części gruntownego wykształce- 
nia lingwistycznego - nie waham się nazwać tych bra- 
ków bardzo poważnymi - mimo to, znając na wskroś 
całą ludność kaszubską i gwary innych okolic zachodnio- 
pruskich, umieli stanowisko gwary kaszubskiej ocenić zu- 
pełnie trafnie i zgodnie z zapatrywaniami najpoważniej- 
szych językoznawców. Do nich się więc dosadne epiteta 
p. prof. B. odnosić nie mogą. 
Potwierdza to pośrednio sam p. prof. B., bo doda- 
jąc w ostatniej części swej rozprawy własny pogląd na 
kwestyą kaszubską, zgadza się zupełnie - było to 
dla nas miłą niespodzianką - ze stanowiskiem, jakie 
w Rocznikach w tej sprawie zajmowaliśmy. Oto 
własne słowa prof B.: 
"Polszczyzna i kaszubszczyzna (gwary pomorskie) 
tworzą do pewnego stopnia jednolity obszar językowy, 
mając szereg wspólnych właściwości zasadniczych. Przy-
>>>
( 


- 252 - 


miotnika polski« można więc używać w podwójnem 
znaczeniu, w ściślejszem i szerszem. W pojęciu szerszem, 
niejako spotęgowanem, można przymiotnikiem "polski, 
oznaczyć cały obszar polskich i pomorskich czyli kaszub- 
skich gwar, tak samo jak przymiotnik ruski « obejmuje 
wszystkie narzecza ruskie, to jest z jednej strony wielko- 
ruskie z białoruskiemi, z drugiej małoruskie. Polski ob- 
szar językowy w tern szerszem znaczeniu rozpada się na 
dwie części, na pomorską czyli kaszubską i na uiekaszub- 
ską czyli polc;;ką w ściślejszem pojęciu. Pierwszą część 
możnaby nazwać polszczyzną nadbrzeżną, drugą krajową. 
Stosunek tych dwóch obszarów językowych do połab- 
szczyzny pomijam, bo nad właściwościami ostatniej nie 
zastanawiałem !1i.ę jeszcze ile potrzeba. Niechaj mi będzie 
wolno atoli poaać moje zapatrywanie tymczasowe. 
Polszczyzna w ściślejszem znaczeniu, gwary po- 
morskie i połabszczyzna tworzą jednolitą całość, która 
się wyróżnia wspólnemi właściwościami od wszystkich 
innych słowiatlskich obszarów językowych. Ten obszar 
językowy, którego polskim pewnie już nazwać nie mo- 
żna tylko lechickim, rozpadł się na trzy części, polską, 
kaszubką i połabską«. 
Na powyższy podział obszaru lechickiego pod wzglę- 
dem języka jego mieszkańców piszący zgadza się zupeł- 
nie i uznaje go za pewnik naukowy, którego żadne ba- 
dania dalsze nie obalą I). Oprócz językowych mamy i hi- 
storyczne dowody. Na całym obszarze lechickim wy- 
tworzył się tylko jeden język literacki, a tym był polski. 
Służył on, przynajmniej w kościele, i Kaszubom, a pe- 
wnie i Pomorzanom, jak daleko sięgały archidyecezya 
gnieźnieńska i dyecezya włocławska, chociaż z czasów 
przed reformacyą nie mamy o tem dokładniejszych wia- 
domości. Po powstaniu reformacyi zaprowadzili język 
polski po swych kościołach Słowińcy, nadając mu tro- 
chę miejscowego kolorytu. Dalszemu rozszerzeniu się pol- 
skiego języka literackiego poza Odrę nie stały z pewno- 
ścią na przeszkodzie różnice miejscowych narzeczy, tylko 


, 
. 
I 


t 


I 

 


') Porównaj takte dra. Nadmorskiego Kaszuby i Kociewie od 
strony 5. gdzie autor takie same ma poglądy.
>>>
t...... 



 


253 - 


stosunki polityczne. Ten fakt historyczny to także po. 
twierdzenie naszego zapatrywania, że od ujścia Łaby do 
porzeczy Odry i Wisły mieszkało jednolite plemię lechi- 
ckie, posiadające język odrębny od innych języków sło- 
wiańskich, a dla którego język polski mógł być ogól- 
nym językiem literackim. 


, 
I 


t
>>>
BIBLIOGRAFIA ZACHODNIO-PRUSKA 
I SASIEONICH OKOLIC POLSKICH Z LA T 1903 I 1904. 


R(,la , Listy z nad jezior mazurskich. Praca, nr. 38 i n. Z illu- 
stracyami. 
Kmicic. Toruil przed wiekami i dzi
. Z illustracyami. Tamże, 
nr. 43 i n. 
Karbowiak , Szkoła pruska w ziemiach polskich. JIIuzeulIl ze 
stycznia i lutego 1903. 
Muka , Szcząlki języka pułahskiego Wend6w Lilnebul"skich. Nad. 
bitka z Materyałów i Prac komisyi językowej Akademii 
Umiejętności w Krakowie , tom L Kraków ]903. - Słowianie 
lilneburscy wymarli w połowie 18.go stulf'cia, a z języka 
ich pozostały tylko szczątki zebrane w nie wielkich słownicz- 
kach. Ale do dziś w puwiatach liinebUl'skich nif'gdyś sło- 
wiańskich mają liczne pula I łąki, bagna i strulIlyki n8ZWY 
słowiańskie I ktl;re właśnie zebrał i objaśnił p. Muka i uzu. 
pclnił przez to znnny dotąd zasob wYl'azow języka lunebur- 
skipjI;o, którYI j8k kilkakrutnie zwraellno w Roczniku uwagę, 
bardzo jest zbliżonym do gW8ry kaszubskiej a przez to i do 
języka polekiego. Pracę uczonego Łużyczanina polf'camy 
uwadze naszych hadacz\', bo dUlo nazw miejscowych tam 
zawartych i w naBzych okolicarh zachodzi. 
Skowronnek. Im Llłnde iler JIIa
uren. Die Woche, nr. 4!j z roku 
19u3. - Znany nam już z popr.lCduich Rocznik6w powieści 0- 
plSRlZ niemił'Cki, kt6ry niedawno z wielkiemi pochwalami 
opisywał polską scenę poznańską. ogłaBza w tnll krótkim 
artykule z zadowolf'niem I że .V ciągu trzeeh ostatnich ge. 
nerBl'yi Mazurzy 7.lIpełnie Bię zniemczyli z wyjątkIem za- 
padłych kątów w burach jnńsbor"kich. 
Anna z Bardzkich Karwat , Józef Ska1iński, Puwieść w czter- 
.nastu picśniach. Kraków, Drukarnia Narodowa I ]901. - 
Znana i ceniona autorka zachodnio. pruska osnuła powiesć 
BWą na zdarzeniach naszf'j dzielnicy w ubiegłych dzieBię- 
cioIeciach. 
Df'utRche Erde. Einzijl;e Zeitsehl'ift fiir Deutschkunde. Gotha. 
]904. W zeszycie 4 Lego wszechniemieckif'go organu zuaj. 
duje się artykuł: Deutsche Gewilln. und Verlustliste in Posen , 


j
>>>
I 


- 255 - 


Westpreussen und Schlesien fiir 1903, von Dr. Bokenschen, 
oraz mniejsze zapiski dotyczące Księstwa i Prus Zachodnich. 
MaBBow, Die Polennot im Deutschen Osten. StudiE'n zur Polen- 
frage. Berlin u Dunckera I!JO:!. 5 m. 
Stoientin , Aus Pommf'rns lIerzogslogen. Kullurgeschichtliche 
Bilder aUB den letzten 100 Jahren pommerscher Selbstiindig- 
keit. Szczerin u Ilerrekego i Sebelinga 1902. :/ 50 m. 
Block, Plon von Dallzig. Gl1ańsk u Kafemanna n3. 1,50 m. 
WaBchinski, Ein Beitrag z. Gesl'h. d. lIf'xellprozesse in \Vest. 
preuss. lolJtteilgn. d. Wf'stpr. Gesch.. Ver 1903 , -ł
 - 4:;. 
B la u I Krimillalistiche Untprsuchungen der K rf'ise r.Iarienwer- 
der ulld Thorn. Abhandlungen des kriminalislischen Semi- 
narB an der Universitiit Berlin. NeulJ Folge , II. Bd., 2. HE'ft. 
Berlin 03. 2 m. 
Viczur, Die Aufgaben der Ostmal"ken. Berlin u Vnlkeninga 03. 
0 , 60 m. 
H u bric h, Die Sprachfreiheit in iffentliehen Ver
ammlungen 
nlleh preu8sisl'hem Rpcht. Ein Gutachten zur Polf'nfrllge. 
Królewiec u Grnefego i Unzl.'ra 0:1. I III. 
Negelein, Aberglaube auf der Kurischl.'n Nehrung. Kriilewiec 
u Graefego i Unzera 02. 0,75 m. 
Zweck, Die Bildung des Triebsandf'!j auf drr Kurischen und 
FriBchen Nehrung. Królewiec u HartunIla 03. 1 m. 
Rohmer, Beitraej!e zur Geschichte der Stadt Sl8lgal'd in P. 
Starogard na P. u Webera 03. 
Ungern-Sternberg, Die llŁxaeLineliden der senonen Diluvial- 
gesehiebe in Ost- uud Westpreusen. SchriCten d. physik. 
iikonom. Gesellsch. Kr61ewiec u Kocha 03. 2 m. 
Fiihrer durch KonigsLerg, CrJIlZ, Neuimhren, Rlluschen, \Var. 
nicken ete. Kriilewiec li Brauna i Webera 0:1. 0,8u m. 
Ostseebiider und Stiidte der Ost
eekiite z 12 marami i ] 7 pia- 
nami. Meyers Rl.'isebiicher , Lipsk I Bibliographisches Inslilut 
03. Opr. 4 m, 
Spinner , Elwos iiber den Stand der l\ultur bei den Juden in 
Polen im XVI. Jahrh. 1 Heft. Wiedeń i Frankfurt u Kauff. 
manna 03. ] m. 
Schwandt, Wegekarte durch die kassubische Schwf'iz. I. mapa: 
Kartuzy z okolicą I II. mapa: Wierz)"ro z okolicą. Gdańsk 
u Kofemanna 0:1. Po 0,5n III. 
T e n ż e I Cal'lhllus lInd die kasiubischc Srhwei7, Fiihrer durch 
Maripnpllradies. Z 18 ilIl1su"a('.yomi. Tamże 03. I m. 
B i n d e III a n n I Die Abzweigllng der Nogat von der Weichsel. 
lolit I Tilelhild und 20 Kartf'n. Abhandlungcn ZUl' LandeB- 
kunde der Provinz Wf'stprf'lIs
en. XII zeszyt. Gdańsk u Sau- 
niera 03. fi Ul. 
Karte des Kreises niitow. Ilprausgegeben von der kartographi- 
schen Abtheilung der konigL preu8sichen Landesaufnahme. 
Bf'rlin u Eisenschmidta U3. 2 m. 
lIerr , Neue Balmen der Polenpolitik. Skizze einer zu schaffen. 
den Polengl.'Betzgebung. Berlin u Hiebmanna 03. 1,50 m.
>>>
- 256 - 


Loesdau , Der Fiihrer von Elbing und Umgebung (Vogelsang , 
Cadinen, Kahlbł'rg et£'.) Z 2 mapami i licznemi illustracyomi. 
Elbląg u Meissnera 03. 0,75 m. 
Stutzke , Die Preussengiingerei russischer und galizianisch.pol. 
nischer Arbeiter. Neudamm u Neumanna 03. 2 m. 
kalalog dl'r Danzigł'r StRdtbibliothek vł'rfertigt und hcrau!lgc- 
gebcn im Auftragc ch'r stiidtischł'n Behorden. Cześi! II I ka. 
talog rękopiiów. Gdańsk u SJuniera 03. 6 Ol. Pomiędzy in- 
nymi znajdujc się tu spis rękopiRów do historyi Gdailska, 
Prus Wchodnich i Zachodnich, Polski i i. 
Eckert, Heimatskartc der Provinz Wcstpreusscn. Halla u Schroe- 
dera 03. 0,12 m. 
Passargc, Ein oBtpreussisches Jugendleben. Erinnerungen und 
Kulturbilder. Lipsk I ElisclHn" N achf. 03. 3 m. 
Baron, Spezialkarte deB Kreises Thorn. Leszno u Ebbeckego 03. 
0,50 Dl. 
Riist, Die Baronsche. Ein Roman aus Ostpreussen. Berlin u Co- 
Btcnobla 03. 3 m. 
B e n k, Bcitriige zur Geschichte AlIenstcins. Festschrift zur Feier 
des 550 StadtjubileumB. Olsztyn u Hcrricha 03. I m. 
Altpreussische Bibliographic fiir die Jahre 1901 und 1!J02. Im 
Auftragc des Vcreins fiir die Geschichte von Ost. und West- 
preussen zusammcn gestelIt von Rindfleisch. Kr6lewiec 
u Beyera 03. 2 m. 
Frey tag, Die Preussen auf dcr Universitiit Wittenberg und die 
nichtpreuesischen Schiiler Wittenbergs in Preusllcn von 1502 
bis 160L Lipsk u Dunkera i Humblofa 03. 3 , 1"0 m. 
Schumacher, Nicdcrliindische Ansiedlungcn im Herzogtum 
Prcussen zur Zcit Herzogl! Albrecht (1525 -] 5(8). Lispk 
u Dunkera i Humblota 03. 4 , 80 m. 
Flora von Ost- und Wl'stpreusscn, hcrausgegł'ben vom preuss. 
botan. Vcrcin zu Konigsbcrg. Samenpflanzcn oder Phancro. 
gamen. Bcarbeitet von Abromcit , Jcntsch 1I11d Vogel, n. 
lliilfte, I. Teil. Bcrlin u Frcdliindcra 03. 3 m. 
Zemmrich, Dic Polcn im Dcutschen Rcich. Globus, zeszyt 
październ. 1904 , str. 213 n. Do rozprawy dodano dwie mapy, 
na picrwszej oznaczył autor sześcioma kolorami rozmiesz- 
czenie i odsctki ludności polskicj w Nicmczcch podług Bpisu 
z roku 1900, ale tylko powiatami I bo ilu Polak6w w po- 
jedyńczych gminach się znajduje, nie ogłoBzono. Na takiem 
tle w wiciu miejscach błędny występujc obraz, tcm błędnicj- 
BZY, o ilc Btatystyka urzędowa sama przcz Bię dokładnic stosun- 
ków narodowościowych nic zebrała. Na drugiej mapic uwyda. 
tniono wzrosti cofanie się ludności polskiej od roku 1890 do 1900. 
Lange, VolksB('hulc und Dcuuchtulll in dcr O
tUlark. Pacdago- 
gische Abhandlungcn I Bielefeld 1903. IX łOili, str. 41 i n. 
Lullies, Zum Gotterglaubcn der alten Preusscn. Program gim- 
nazyum Wilhclma w Krolewcu. Królewiec 1904. 
Schwandt , Fiihrcr durch die Maricnburg. Gdańsk u Kafcmanna 
04.1 m. 


I I 


. 
ł
>>>
- 


- 257 


Langhaus, Karte der Tiitigkeit der Ansiedelungskommi88ion 
fur die Provinzen Wcstpreusscn und Poscn ]R86-]902. 
Piąte wydanie. Gotha , PertheBai 03. 
Stu h rmann , Viride, Eine Ortsnamenstudił'. Progr. gim. wa- 
łeckiego. Wałcz 04. Rozprawa objaśnia niektóre nazwy 
micjscowe w okolicy Wałcza. 
Bchringi Zur GCBehichte des Danziger Krieges 1577. Progr. 
gim. elbląskiego, Elbląg 04. 
Manstein, Die Annalen der Stadt Graudenz 1565-1(j00, Progr. 
gim. grudz. Grudziądz 04. 
Sitzungsberichte dcs Vł'rcins fur dic Geschichte von Ost- und 
WestpreuBscn ]900/1 Ulul 1!101/2. AltpreusB. Monatsschrift, 
40 Band. 1. und 2. lIeft. 1904. 
Soecknich, Im TricbBandrevicr d. Kuhrischen Nchrung. Tam- 
że zeszyt 3 i 4, 
'V oiter, Die Zahl der Litauer in; Gouvcrnemcnt Wilna. Mit- 
teilungcn der litauisch litł'rarischcn Gesł'lIschaft. 27. und 28. 
Heft. 04. 
Kurschat , Ein Ausflug nach dcm rnssischen L\lanen. Tamże. 
Wandcrcr durch Wł'st. und Oslpreussł'n. Elblą
 u Wprnicha l!i04. 
Jest to pierwszy rocznik czasopisma zawierającc
o opisy 
naj piękniejszych okolic Prus dla ułatwienia wycieczek i ścią- 
gnięcia obcych turystów. 
Dr. Neumann, Ubł'r dpn sogenanntcn Wcichselzopf. Lipsk u Ken- 
negena 04. Autor dowodzi, że choroba k"Jtunpm zwana nie 
jest specyficznie polska, a nazwa jej nil'miccka Weichsel- 
zopf (raczej Wichlei (krasnoludek, skrzat). zopf) z nazwą 
niemiecką Wisły nie ma żadnego związku. 
M a rch l ewski , Stosunki społe 'zno. ekonomiczne w ziemiach 
POlEkich zaboru pruskiego. Lwów 03. 
Peterse n, Der planmiissige Dnmiinenkauf in den Provinzcn 
Wł'stpreussen und Posen. Preuss. Jahrbiicher, tom 111, 
str. 502 n. Berlin 03. 
Smoleński, Rządy pruskie na ziemiach polskich 1793 do lRO? 
KBiążki dla wszystkich. Warszawa u Arcta 03. 
Trampe, Zur preussisch'polnischen Sprachenfrage. Grenzboten 
03, tom lV, str. 77 n. 
Zur polnischen Frage. Von einem Wefllpreusscn. Deutschland, 
Monatsschrift fiir die gesammte Kultur , Berlin 03, nr. li i H. 
Największem niebezpieczeństw cm jcst podług autora skła- 
nianie się Polaków do Rosy\. Do środków zapobiegawczych 
zalicza szkoły wyznaniowe I bo w parytetycznych Niemcy 
szkodę ponoszą w rozwoju. 
OpiB ziem zamieszkałych przez Polaków. Warszawa, nakładem 
Gazety Polskicj. IlluBtrowana ta gcografia zicm polskich, 
o kt6rcj wspomnieliśmy w poprzcdnim Roczniku, wycho- 
dziła w dalBzym ciągu. Od zeszytu H.go znajdujc się szczc. 
gółowy opis Prus Zachodnich i Wschodnich. Szkoda I że 
i w tcj, znakomicie zresztą opracowej części, zachodzą po- 
przekręcane nazwy miejBcowe jak Starogard a I Chojnica, 


17
>>>
.... 


- 258 - 



 



upia (zamiast Słupsk), Lasy zamiast Bory Tucholskie 
(przeważają tam drzewa igl&.ste), Copoty i inne. 
S c h m i d t, Geechichte des Deutschtums im Lande Posen unter 
polnischer Hprrschaft. BydgoszCZ u MitUera 1904. Opr. 6 m. 
Wstęp do tego dzieła odnosi się do wszystkich zicm polskich 
pod panowaniem pruBkiem, w częściach szczególowych tak- 
że do powiatów wielkopolskich, które obecnie do Prus Za- 
cllodnich należą. Wielki naciBk kładzie autor na to, że 
oświata do Polski z Niemiec przybyła, powinien Jednakże 
dla ścisłości dziejowej dodać, że pierwotne m źródłem oświaty 
w równej mierze dla Niemiec jak i dla POIBki był Rzym. 
Koiiciński, Notatki historiczne z powiatu świeckiego. Praca, 
wrzesień, październik, listopad, 43-48. Poznań 1904. 
Wachowski, Słowiańszczyzna Zachodnia. Stuuyum historyczne. 
Warszawa 1904, Jak większa część naszych historyków 
i wszyscy niemieccy uważa autor za pewnik, że Słowianie 
nad Wisłą, Odrą i Łabą osiedli w VI-tym stuleciu po Chr. 
Inni Jak Edward Bogusławski i Kętrzyński twierdzą, że 
Słowianie w tych okolicach są tubylcami tj. mieszkają od 
czas6w przedhistorycznych. 
Dr. II. Wen d t, Katalog der Druckschriften iiber die Stadt Danzig, 
Danzlg 1903. 
Lehman n Max, Das alte Preussen. HiBtor. Zeitschrift. Bd, 90. 
1903. 388-421. 
Mitteilungen des Coppernikus- Vereins fUr Wissenschaft u. Kunst. 
Thorn XIII. Heft: A. Voigt, Thorner Denkwiirdigkeiten 
1346-1647. 6 m. 
II o 11 a c k E m ił, Die archeologische Erforschung MasurenB in 
den Jahren 18!J9-1!J03. Mitteilungen der lilerar. Gesellsch. 
Ma!lovia, Band IX 207-217. 
Wejle Carl, Dr. Beitrag zur Aufkliirung der Politik des Kurf. 
Georg Wilhelm wiihrend deB poln. Interregn. 1632. Tamże, 
14-34. 
Semrau, Urkunden aus dem Stadtarchive zu Thorn iiber ver- 
schiedene Orte Masurens aUB der Ordenszeit, 1406-1478. 
Tamże, 182-194. 
PreuSs Th. Ein Beitrag zur Gesch. der kathoL Mission in Tilsit. 
Mitteilullg en der mtauiBchen litterar. Gesellsch. Heft 26 
(Band V, l) 76-85. 
Gerss O. Ober die im preussisch. Mazuren gebriiuliche polni- 
Bche Sprache (do XVI wieku, do druków ł.laleckiego). Tam- 
że 70-76. 
Mierzyński Antoni. Romowe. Rozprawa archeologiczna. RoCZ- 
nik XXVII Tow. PrfiYjaCiół Nauk poznailskiego, 19UO. 
B. Duhr S. J. AktenBtiicke zur Geschichte der Jesuitenmissionen. 
Freiburg, Herder. T""" Zawiera między in. kilka listów śp. 
biskupa chełm. Jana Nepom. Marwitza, odnoszących się do 
misyi w Jablonowie, i kilka listów śp. Hyacentego Jackow- 
skiego z Jabłowa tak samo w sprawie misyi. 
Adam Szelągowski, Walka o Bałtyk. Lwów 190ł. Recenzya
>>>
- 259 - 


FelikBa Konecznego w Przeglądzie powBzechnym za marzec 
1!J04. JeBtto historya polskiej polityki handlowej. 
Polski Anglik Sir William White (182ł-I891). Rozprawa 
w Przeglądzie Polskim za grudzif'ń I!J03. - 
ir Will., wnuk 
Sir Williama Keville Gardiner , ostatniego posła angielskiego 
przy dworze polBkim I wychowany w Puławach, był gene- 
ralnym konsulem w Warszawie I od 18G4-75 w GdańBku, 
a zajmował się i tam i tu sprawą polską, miał rozległą ko- 
resp. z wybitnymi Pol. (Sierakowskimi, Koźmianami i i.) 
Zmarł posłem angiel. w Carogrodzie. 
Franz Rplett, l\Iaria Prinzessin zu Hohenzollern-Hechingen. 
Lebensbild von. . . Graudenz , Rothe, 2 m. - Księżna M., 
]808-1888, była córką jenerała Hermana i Karoliny Freiin 
von Weiher; bratem Hermana był Josephus von Hohen- 
zollern, opat tytularny) oliwski i książę biskup warmiński. 
Dr. Kętrzyński W. von, Der deutsche Orden und Konrad 
von Masovien 1226-1236. Deutsche vermehrte Ausgabe, 
Lemberg, Gubrynowicz u. Schmidt , ]9114. 6 m. Jestto nie- 
mieckie wydanie pracy polskiej I z której w Rocz. X, 252 
do 266 sprawozdanie podaliśmy. 
Tenże, Ziemia Michałowska, przyczynek do historyi fałszerstw 
krzyżackich. Rozprawy Akademii Umiejętności, wydział 
hist.-fiIoz. Serya II, tom XX, J903 i oBobno 1904. - Autor 
dowodzi, że ziemia michałowBka sięgała na prawy brzeg 
Drwęcy, na okolicę Brodnicy I Bobrowa I J abłonowa I Pło- 
węża i Golubia aż po Kowalewo i rzekę Łąkę. Krzyżacy 
wciągnęli ten obszar do swojcj ziemi chełmińskiej i tak 
umieli rzecz przedstawić, że powszechnie im uwierzono, 
powtarzając za nimi I że granicą tej była na wschodzie Drwęca. 
łłermann Freytag, Lic. Das Archidiakonat Pommerellen der 
Diiizese Wloclawek im l\IittelaIter. (AItpreuBB. Monatsschrift 
1904, 3. u. 4. Heft, 2114 - 233). Rzecz bardzo dobrze opra- 
cowana i na źródłach oparla. Autor mówi l. o granicach 
archidynkonatu powołując Bię między innemi często na ks. 
Chodyńskiego (t) Statuta synodalia i na wizytacye biskupa 
Rozrażewskiego (Fontes I-I II); 2. o archidyakonach 3. o ofi- 
cyałach pomorskich i gdańskiclJ. Do tej części uszła uwagi 
Jego pierwszorzędna rozprawa kB. prof
ora dr. Fijałka ze 
Lwowa umieszczona w naszych Rocznikach (VI, 125-172): 
O archidyakonach pomorskich i urzędnikacb biskupich 
w archid. pomorilkim w XII-XV wieku. Po tej pracy nie 
można już powtarzac , co w tym przedmiocie kiedyii T. Hirsch 
w Gesch. der Marienkirche zu Danzig napisał. 
Johannes Plinski, Dr., Die Problame historlscher Kritik in 
der Gesch. des ersten PreussenbiBchofs, zugleich ein Beitrng 
zur Gesch. des Deutschen Ritterordens. Inaugural Disserta- 
tion. Breslau ]903. - Autor należy do duchowieństwa dye- 
cezyi chełmińskiej; z tern większą tedy radością powitnliśmy 
pracę jego. Składają się na nią czlery rozdzinły: L Chry- 
styan był pierwBzym biskupem pruBkim (na co zupełna 


17.
>>>
- 


260 - 


r 


zgoda), l był nim juz r. 1212. II. Oba dokumenty Konrada 
mazowieckiego z r. 1230 (darowizna ziemi chełmińBkiej 
krótqza i tak zwany dokument kruświcki; (Preuss. Urk buch 
nr. 76 i 76) są autentyczne. III. Konrad darował Krzyza- 
kom ziemię chełmińską bez zastrzeźenia i zrzekł Bię goło- 
słownie PruB. IV. Chrystynn a Krzyzacy, pow6d Bporu , jego 
przebieg i koniec az do śmierci Chrystyana (między liBto- 
padem r. 1244 a majem r.1241.). Część II i III opierają się 
na wspomnianych dwu dokumentach, klóre autor wbrew 
wywodom Perlbacha za autenlyczne poczytuje. Ponownie 
zbadał je dr. W. Kętrzyński; praca jego wyszła już po wy- 
daniu dyssertacyi w mowie będącej. O przywr6ceniu im 
wiarogodności nie moze być mowy. Szkoda ze autor 
talent swój na obronę tej straconej pozycyi poświęcił. 
Podobnie się ma rzecz z drugą połową rozdziału pierwszego. 
Twierdzcnie, jakoby Chrystyan już r. 1212 był biskupem , 
opiera Bię na transBumpcie darowii:ny Cek owa dla 
Chrystyana I tam i w rzekomym originale nazwanego 
abbas el episcopus] Pruscie. Że o b a teksty nie są auten- 
tyczne, tega dowiódł pnnownie W. KętrzyńBki. Data roku 
1212. którą ma transsumpt, może być wiarogodna, lecz ty- 
tuł Chrystyana ułożył ktoś inny, pewnie ci zakonnicy, kt6- 
rym on wieś i oryginalny dokument (zogubiony juz) na nią 
darował I w zadnym zaś razie nie podlił Chrj"stynn papie- 
zowi dokumentu do potwierd.l:enia, i nie on układał rze- 
komy oryginał dotąd istniejący, bo nie byłby sobie dawał 
błędnf'go tytułu. którego obronić (Blr. 15) nie mozllo. 
Baer , Die Bcgriindung des Slaatsarchivl! in Danzig. Correspenz- 
blatt der deutschen Geschicht9veroine. Berlin 1904, nr. 11. 
Nitsch, StoBunki pokrewicństwa języków Icchicklch. Materya- 
ły i prace Komisyi językowej Akadcmii Umiejętności w Kra- 
kowie Tom III, l-57. 1903. 
Ks. Alojzy }'ridrich T. J. HiBtorye cudownych obrazów N. 
P. Maryi w PolBce. Tom I. Krak6w ]904. Zawiera hiBtorye 
obraz6w (i miejsc) znajdujących się w archidyecezyi gnie- 
źnienBko.poznańskiej i w dyecezyach chełmińskiej i warmiń- 
skiej. Autor dodał niemal kompletny zbi6r drzeworytów 
tychze obrazów, wykonanych według własnych jego zdjęć, 
i tern się zasłuzył. Tekst opiera się na dotychczasowych dru- 
kach I ale tez na aktach parafialnych, o ile one dotąd nie 
były wyzyskane. 


,.....-
.'\O
_
__
>>>
SPIS CZŁONKOW 


TOWARZYSTWA rAUKOWEGO W TORUNIU 
ZA ROK 1904. 


I. ezłoukowie honorowi. 
KB. prałat prof. dr. Chotkowski. 
Dr. Wojciech Kętrzyński. 
Prof. dr. Sieniawski. 
Henryk Sienkiewicz. 
11. ezłonkowle zwyczajni. 
Ks. Bączkowski - Pelplin. 
Ks. Bałłach - W. Kaczki. 
Ks. Barański - Czarnylas. 
Ks. Batke - Radomno. 
Ks. Belakowicz - Ostrowite. 
Ks. BeUejewski - Tylice. 
Ks. kan. Bielicki - Pelplin. 
Ks. Bielicki - Żukowo. 
Ks. Bielski - Grzybno. 
.-Ks. Binerowski - Rajkowy. 
Ks. Bloch - Iława. 
Ks. Block - Swiecie. 
Ks. dziekan Block - Starogard. 
KB. Boft - Srebrniki. 
Ks. .Bona - Jabłonowo. 
Ad. Bonin - Czersk. 
Ks. Borna - Puck. 
A. Brejski - Bochum. 
J. Brejski - Toruń. 
-Dr. Brejski - Pelplin. 
Ks. Brońkański - Dąbr6wka. 
Dr. Bruski - Kartuzy. 
Brzeski - Subkowy. 
Ks. Brzeziński - Wrocki. 
Ks. .l3urtschik - Jezewo. 
Busz.czyński - Toruń. 
Ks. Chmielecki - Chełmno. 


I Ks. Chyliński - Gdańsk. 
Ks. Cichocki - Stare Grabowo. 
_ M. Cichowski - Sumin. 
Ks. Cyra - Drzycim. 
Ks. dr. Czapla - Pelplin. 
Ks. J. Czaplewski - Pieniąz- 
kowo. 
Ks. P. Czaplewski - Bzowo. 
E. Czarliński - Bydgoszcz. 
L. Qza.rlińskl - Toruń. 
W. C1:arliński - Brąchnowko. 
Ks. Dąbrowski - Rywałd. 
Ks. dziekan lic. Dąbrowski 
Wejherowo. 
Danielewski - Toruń. 
Ks. Derobek - Wiele. 
Ks. Dembiński - Toruń. 
Ks. Derc - Prątnica. 
Ks. Dobbek - Szwarcenowo. 
KB. Doering - Brodnica. 
Ks. Doering - Jeleńcz. 
Ks. Domachowski - Żukowo. 
Ks. dr. Domański - Zakrzewo. 
Domaradzki - Przysiersk. 
Ks. Dominik - Chełmno. 
Ks. Donderski - SzoUand. 
Donimirski - Buchwałd. 
Donimirski - Łysomice. 
Donimirski - Tylice. 
Ks. Dorszyński - Koronowo. 
Ks. Drapiewski - Swornegacie. 
Ks. Dunajski - Mechowo. 
Ks. Dunajski - Łonkorz. 
Ks. Dylewski - Gowiedlino. 
_ Działowskl - Działowo.
>>>
Działowski - Mgowo. 
Działowski - Dembiniec. 
Ks. dr. Dzinłowski - Lidzbark. 
Działowski - Mirakowo. 
Dziarnowski - Piaseczno. 
Ks. Dzięgielewski - Lembarg. 
Ks. Felski - Góra. 
Ks. Fehtke - Wiele. 
W. Fiałek - Chełmno. 
- Ks. prof. dr. Fijałek - Lwów. 
Ks. Filarski - Dąbrowno. 
KB. Firyn - Lalkowy. 
Ks. dr. Frydrychowicz - Pel- 
plin. 
F. Frydrychowicz - Tuchola 
Ks. Fryntkowski - Chełmża. 
Ks. Galla - Mszano. 
Ks. Gardzielewski - Przod- 
kowo. 
Ks. Gburkowski - Jezewo. 
Ks. dziekan Gierszewski 
UgOBzCZ. 
- Ks. Gliszczyński - Linowo. 
Ks. Gołębiewski - Szynwałd. 
Gólkowski - Toruń. 
Ks. Gorczyński - Świerczynki. 
F. Gorczyński - Toruń. 
Ks. Górski - Zbąszyń. 
Górski - Mirotki. 
Ks. GrajewBki - Błędowo. 
Ks. Gregorkiewicz - Nowe- 
miasto. 
Ks. Gregorkiewicz - Sierako- 
wice. 
_ Ks. Grochocki - Lubichowo. 
Ks. Grochowski - Godziszewo. 
KB. Gruening - Leśno. 
Ks. Gulgowski - Kiełbasin. 
Ks. Haecker - Wodzisław. 
Ks. Heese - Przodkowo. 
Dr. Heillant - BydgOBzcz. 
Ks.' Hoffmann - Lisewo. 
Hozakowski - Toruń. 
Ilulewiczowa - Warszewice. 

 _ Dr. Jankowski - Toruń. 
Ks. Jankowski - Głubczyn. 
Ks. Jankowski - Rumian. 
Janowski - Toruń. 
JarOBzyilski - Kuna. 
Ks. JaruBzewski - OsieIsk. 


1 


262 - 


KB. JarzębBki - NieżywięlI. 
Ks. Jastrzębski - Liszkowo. 
Dr. Jaworowicz - TorUIi. 
Jaworski Lipinki. 
Ks. Jezierski - Szynwałd. 
Ks. dr. Mateusz Jeż - Kraków. 
Ks. dziekan Isbrandt - LeBno. 
Ks. Ks. z S. 
Ks. Kacki - Wałdowo. 
Karki - Królówlas. 
Ks. Kalisz - GdańBk. 
A. Kalkstein - Pluskowęsy. 
M. Kalkstein - Klonówka. 
Ks. Kamiński - Brorlnica. 
-Ks. Knmiński - Św. Wojciech. 
Dr. Kamiński - Rakoniewice. 
Ks. Kanieeki - Nowemiasto. 
Dl'. Kapelski - Trzemeszno. 
Dr. Karasiewicz - Tuchola. 
Ks. Karczyński - Chełmza. 
Ks. Karnowski Chwaszczyn. 
Ks. W. Karpiński - Wielowicz. 
Ks. A. Karpiński - Lipusz. 
Dr. Karwat - Brodnica. 
Dr. Karwat - Wich ulec. 
Ks. Kasprzycki - Łążyn. 
Ks. Kasyna - Nowawieś. 
Ks. KaUewski - Turowo. 
Kawczyński - Poznań. 
Prof. dr. Kawczyński - Kraków. 
Dr. S. Kętrzyński - Warszawa. 
Ks. KiedrowBki - Topolno. 
Ks. dziekan KlaU - Lidzbark. 
Dr. Klimkiewicz - Unisław. 
Kliński - Kłodnia. 
Ks. dziekan Kloka - Rożental. 
Ks. dziekan dr.Klunder -Toruń. 
Ks. Kolasiński - GOBtoczyn. 
Ks. dziekan Kochanowski 
Parchowo. 
Koczwara - Toruń. 
Dr. Komierowski - Nieżuchowo. 
Ks. Kopaczewski - Kamiell. 
Ks. Konitzer - Tuchola. 
Ks. Kowalkowski - Rytel. 
Ks. dziekan Kowalski - Pia- 
seczno. 
Ks. Kowalski - Kazanice. 
Ks. radzca Kozłowski - Ra- 
dowiska.
>>>
Ks. Krajewski - Płowęż. 
Ks. Kręcki - Kiszewa. 
Ks. dr. Krefft - 2blewo. 
Ks. Kroplewski - Kościerzyna. 
Ks. Krzyżanowski - Kamienie('. 
Ks. Kuczyński - Radoszki. 
Ks. Kujawa - Pol. C('kcyn. 
- Ks. Kujot - Grzybno. 
Kujot - Berlin. 
Kulereki - Grudziądz. 
Ks. Kupczyński - Wielki Uarc. 
Ks. Kurlandt - Czersk. 
Ks. L. Kurowski - Pelplin. 
Ks. P. Kurowski - Pelplin. 
Kurzętkowski - Lubawa. 
Kwieciński - Chrłmża. 
Ks. L. z K. 
- Ks. lic. Łabuński - Kowalewo. 
Dr. Lamparski - Lubawa. 
Ks. Lange - Bobowo. 
Ks. Lange - Chełmonie. 
Ks. dr. Lange - Trąbki. 
Ks. Łangowski - Wudzyn. 
Langowski - Sztum. 
Ks. Larisch - Pinczyn. 
Ks. Łaski. 
Ks. Łaszewskl - Dzwierzchno. 
Dr. Łaszewski - Grudziądz. 
Ks. Latos - Sarnowo. 
Ks. Łebiński - Subkowy. 
Ks. Ledochowski - Mroczno. 
Ks. Lendzion - Jastarnia. 
Ks. Lesiński - Gruta. 
Ks. Lipski - Garczyn. 
KB. Lipski - Starogród. 
Ks. dr. Lisiński - Biskupice. 
Ks. dr. Liss - Rumian. 
, Loga - Poznań. 
KB. Loreoz - Giemlice. 
Ks. Łosiński - Sierakowice. 
Ks. Łowicki - Chełmża. 
Ks. kanonik officyał dr. Liidtke 
- Pelplin. 
Ks. Miecz. Łukowicz - Czarno- 
wanz. 
Prof. dr. Łyskowski - Lwów. 
Ks. Machalewski - Luzino. 
Ks. Maćkowski - Gdańsk. 
Ks. Majka - Sam pława. 
t. ,,_ Ks. Makowski - SzoUand. 


263 - 


Ks. spirytuał lic. Malecki - 
Pelplin. 
Ks. dr. Maliński - Mroczno. 
Ks. Maliszewski - Zamarte. 
Ks. A. Mańkowski - Lubiszewo. 
Ks. T. Mańkowski - Łasin. 
W. Marchlewski - Grudziądz. 
KB. dziekan Marchlewski - Bia- 
łuty. 
Ks. kan. dr. Marwitz - Pel. 
plin. 
Ks. Maryański - Gniezno. 
Ks. Matcrnicki - Lutowo. 
Ks. Męczykowski - Oliwa. 
Mellin - Kuczwały. 
Michałowski - Chełmża. 
Dr. Mieczkowski - Dobiesze- 
wice. 
Dr. L. Mieczkowski - Poznań. 
Mieczkowski - Wałycz. 
Mieczkowski - Nieciszewo. 
Mieczkowski - Pi€C'ewo. 
Mieczkowski - Niedźwiedź. 
-Mielcarzewicz - Toruń. 
Moczyński - Bydgoszcz. 
Dr. Morawski - Bztum. 
Ks. Mosieński - Wi91ki Łęck. 
Ks. Muchowski - Oksywie. 
Ks. Muchowski - Stężyca. 
Ks. dziekan Mueller - Plusko- 
węsy. 
Ks. dr. Muszyński - Nowe. 
Dr. N. N. z N. 
N. N. z T. 
Ks. Nawacki - Niewieścin. 
Nawrocki - Chełmno. 
KB. Nelke - Łasin. 
Ks. dr. łTelke - Fordon. 
Ks. kan. lic. Neubauer - Pel- 
plin. 
Ks. Niklas - Janowo. 
Prof. dl'. Nitsch - Kraków. 
Ks. Nowak - Skarlin. 
Ks. Nowak - Unisław. 
Ks. Odrowski - Nawra. 
Ks. Odrowski - Toruń. 
Ks.Ograbiszewski - Pelplin. 
Ks. dr. Okoniewski - Lubawa. 
Ks. Olszewski - Osiek. 
KB. Omańkowski - Brusy.
>>>
264 - 


Ossowski - Montowo. .Ks. Reymann - Pruszcz. 
Ossowski - N"jmowo. Ks. Rogacki - Wapcz. 
O
sowski - Goryń. Ks. Rogalski - Piaseczno. 
Ks. Ossoweki - Kościerzyna. Dr. Rogala - Kamień. 
J. Paczkowski - Pozll!łJi. Ks. bi
kup dr. Rosentreler 
-Ks. Pałczyński - Klonówka. Pelplin. 
Dr. Punl'cki - Gdańsk. '} KB. Roszczynialski - Pogódki. 
Ks. dr. Panske - Bytowo. -Rózycki - Wlewsk. 
Parczewski - Belno. Różycki - Zajączkowo. 
Ks. Paszota - Kłodawa. Ks. Ruchniewicz - Grodziczno. 
Ks. Pelka - Grabowo. Ks. Rutkowski - Chmielno. 
Ks. Pełka - Nibork. Rybicki - Chełmno. 
Ks. PiechowBki - Wiele. Rybiński - Dembiniec. t 
Ks." Piechowski - Lubawa. Ks. Rynkowski - Goręcino. 
KB. Pikarski - Stężyca. Dr. RzepnikowBki - Lubawa. 
-Dr. Pilatowski - Chełmza. Ks. Rzewuski Pinczyn. 
Ks. Piotrowski - Ryńsk. Ks. S. z K. 
Piskorski - Toruń. -Ks. Sadowski Wygoda. 
Ks. dr. Pobłocki - Niedźwiedź. Ks. Sarnowski - lSerock. 
Ks. kan. dl'. Pobłocki-Chełmno. Ks. Schleger - G:-uczno. 
Ks. Pobłocki - Kok08zkowy. Ks, radzca Scbmeja -. Toruń. 
Ks. Podlaszewski - Skórcz. Ku. dziekan Schmidt - Fordon. 
Ks; dziekan Porplau-Popowo. Prof. Schroeder - Brodnica. 
KI'. Pokorski - Płocbocin. Ks. Scboenke - Krajenka. 
PołczyńRki - Komorza. KB. kan. regens dr. Schwanitz 
-PołczYliski - Wysoka. - Pelplin. 
Połczyński - Żabiczyn, Ks. dziekan Schulz - Sypniewo. 
Dr. Polewski - Chełmno. t Ks. Schulz - Gronowo. 
Ks. prałat lic. Połomski - Wą- Ks. Schulz - Chojnice. 
brzeźno. Konrad Schulz - Czersk. 
KB." L. Połomski - Puck. Bczaniecki - Nawra. 
Dr. Pomi('rski - Lnbawa. KB. Semrau - Osie. t 
Hr. Potocki - Piątkowo. Ks. Sentkowski - Radowiska. 
KB. Prabucki - Boluminek. Ks. Siegmund - Raciąż. 
Prądzyński - Skarpy. lir'. Sierakowski - Waplcwo. 
Prądzyński - Bralewnica. Sikorski - W. Chełmy. 
-KB. Prądzyński - Tczew. Sikorski - Leśno. 
Ks. Prengel - Czyste. Sikorski - Cbojnice. 
Ks." Pronobis - W ąbrzeźno. - Siudowski - Pniewite. 
Ks. "Al. Puppe] - Komorsk. Blaski - Orłowo. 
Ks.. Pyszora - Gdańsk. Blaski - Trzebcz. 
Raabe - Ragneta. Blaski - Jawty. 
Ks. Raatz - Gniezno. Ks. Sobiecki - Łęg. 
Radoński - Staroj1;ard Ks. Sobiecki - Łobdowo. 
Ks. Radtke - Wali ch nowy. Ks, Sobierajczyk - Buczek. 
Dr. Redmer - Gdailsk. Ks. Spitza - Rajkowy. 
"KB. R. z G. Stachowski - Kościerzyna. 
Reicher - Aleksandrowo. KB. Stock - Glaznoty. 
Ks, Rekowski - Okonin. Dr. Steinborn - Toruń. 
KB. Reimer - Brzeźno. KB. Sucharski - Borzyszkowy. 


, 


p' 


...I 


\
>>>
r 


Ks. Suwiński - Toruń. 
Ks. Swieczkowski - Wali- 
chnowy. 
Dr. Swietlik - Frydląd. 
Bwinarski - Katarzynka. 
Ks. Sychowski - Boleszyn. 
Ks. dr. Sychowski - Śłiwice. 
Ks. Szelbracikowski - Przy- 
siersk. 
Ks. Szopieraj - Łążyn. 
- KB. Szotowski - Chmielno. 
Dr. Szpitter - Gdańsk. 
Dr. Szuman - Toruń. 
W. Szuman - Toruń. 
Ks. dr. Szwedowski - Kijewo. 
Dr. Szyman - Golub. 
Ks. Szypniewl!ki - Kielno. 
Ks. dr. Tbokarski - Subkowy. 
Ks. Treder - Koronowo. 
Dr. Trepiński - Sopot. 
- Ks. H. Trętowski - Reda. 
KB. Tuchołka - Nowacerkiew. 
Ks. Ulatowski - Konarzyny. 
KB. Warhowski - Zwinilirz. 
Ks. Weiland - Suleczyno. 
KB. Wermuth - Szembruk. 
Pro!. dr. Wicherkiewicz - 
Kraków. 
Dr. Wicherkiewicz - Poznań. 
KB. Wiecki - Dąbrowno. t 
Ks. Wierciński - Wyszyn. 
_ Ks. Wietrzychowski - Pelplin. 
Ks. Wilk ans - Łopatki 
Dr. Winklewski - Kowanówko. 
Ks. Winler - Miłobądz. 
Ks. Wiśnicki - Jania. 


,ł 


, 


,..I 


265 - 


Ks. Wiśniewski - Wielkałąka. 
Ks. Witkowski - Chojno. 
Ks. Witkowski - Nowe. 
Ks. dziekan dr. Włoszczyński 
- Lubiewo. 
Ks. dziekan Wojtaszewski - 
Radzyn. 
Ks. W ojtaszewskl - Strzepcz. 
Ks. dziekan dr. Wolszlegier- 
Pieniążko1VO. 
Dr. W olszlegier - Toruń. 
W. Wolszlegier - Szenfeld. 
Ks. Worzałła - Łęg. 
Ks. Wróblewski 
mowo. 
Wyczyński - Brodnica. 
Ks. dr. Wygocki - Lignowy. 
Ks. Wyrzykowski - Podg6rz. 
KB. Wysocki - Czersk. 
Ks. Zakryli - Tyłowo. 
Ks. Zakryś - Wałdowo. 
KB. Zapałowski - Grudziądz. 
KB. Zboromski - Orzechowo. 
Ks. Żelewski - Kurzętnik. 
Ks. Zieliński - Pelplin. 
Dr. Zieliński - Czersk. 
Ks. Zielmiński - Grążawy. 
Ks. Ziem ann - Rumla. 
Z. z P. 
KB. Ziemkowski - Lipinki. 
Ks. Zimmermann - Poznań. 
Hr. Żółtowski - Niechanowo. 
Ks. Żórawski - Jastrzębie. 
Ks. Żuławski - Grzywna. 
Ks. Żurawski - Czarze. 
Dr. Żynda - Puck. 
'\
 t) 


Nieda- 


. 
. 
\\\ () ',
 -;
>>>
I 
ł 


ERRATA 


Str. 176 wiersz 1 zg6ry zamiast Sak usz ma byli Jakusz 
II 179 .. 4 II I ŁętoeJce Łętojce 
4zdołu 
 .. .. 
.. " " 
" 180 II 13 " II Maksyn'i1ianowo , " Maksymilianowo) 
" II II 2 II II Pahianiec " Pabianice 
II 182 3 " " Żóltkec, Żółtk .. Żołtkec , Żołtk. 



 


I
 


t
>>>
( 
I 


SPIS RZECZY. 


Str. 
Ks. Stanisław Kujot. Kto załozył parafie w dyecezyl cheł- 
mińskiej. Część II, pierwsza połowa..... - . . . . . . . - . 1 
Wincenty hr. Łoś_ Książę Fryderyk Wilhelm von Holstein- 
Beck, feldmar
załek Fryderyka Wgo, gubernator Ber- 
lina etc. 1687-1719 i jego polAkie stosunki. ....".. 129 
Dr. Władysław Semkowicz. ZaRadkowy pierścień Brednio- 
wieczny (Z czterema rysunksmi). ......... ....... Hi3 
Ks. Kazimi£rz Chmielecki. Wycieczka do grobowisk przed- 
historycznych w powiecie kartuzkim . . . . . .. . _ . .. 162 
Kazimierz Nitsch. Patronimika na -óc, - ic, -ec w gwa- 
rach Prus Zachodnich . . . . _ . _ _ . .. ... '.' ..... .. 177 
Konstanty Kościński. Inwenlarz Starostwa człuchowl!kiego 
z r. 1",46 .......... _.".. ...... ................ 184 
Ks. Stanisław Kujot. Numerus Saccrdotum Ecclł'siarum Qe- 
dsnensium, cum vetus adhuc fłoreret status ante Lu- 
theranismum . . _ . . . . .. ...... . _ _ . . _ . . . . . . . . . - .. . 246 
Przegląd prac dotyczących ludności Prus i Pomorza... _ . _ 249 
Bibliografia zachodnio-pruska i sąsiednich okolic polskich 
z lat 1903 i 1904.............. _ . . . .. . . . . . ... . 254 
Spis członk6w za rok ] 904 ........... _. ...... _ . . . _ . . .. 261 




. 


. 



 


I
>>>